Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

21.02.2019
czwartek

Głodno i do wiosny daleko

21 lutego 2019, czwartek,

Przeczytałam wywiad z p. dr hab. Gdulą (współzałożyciel partii Wiosna), w niedawnej Polityce. I mnie dusi. Szanowny panie Gdula, zakładam, że czytelnicy Polityki to osoby obyte w świecie, mające wyrobiony światopogląd. Przykro patrzeć na serwowane tezy, chyba nieprzemyślane.

Poniżej fragmenty, z moim kąśliwym, przyznaję, komentarzem. Fragmenty mogą nie być po kolei.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1782454,1,rozmowa-z-socjologiem-dr-hab-maciejem-gdula-wspolzalozycielem-i-autorem-nazwy-partii-wiosna.read

—-

Gdula: Nie wystarczy być na nie. Musi być jakieś tak. I Biedroń owo tak oferuje. Jest nastawiony na współpracę. Jeśli jako społeczeństwo chcemy się zmierzyć z największymi problemami współczesności, sprostać wyzwaniom ekonomicznym czy ekologicznym, to musimy ze sobą współpracować.

Ja: Odkrycie Ameryki w puszce. A w dodatku Biedroń oferuje tak. Co Pan rozumie poprzez „Jeśli jako społeczeństwo chcemy się zmierzyć z największymi problemami współczesności” doprawdy uważa Pan, że w dzisiejszej Polsce a) stanowimy społeczeństwo i b) rzeczone społeczeństwo „chce” się zmierzyć z „największymi problemami współczesności”? (jakimi? Bo, zadmę górnolotnie, Ojczyzna wzywa, a nie jakoweś problemy współczesności) Bardzo się cieszę, że Biedroń jest nastawiony na współpracę, może będzie koalicja z PO (o ile ta wejdzie do Sejmu rzecz jasna).

—-

Gdula: Możemy przecież na nowo pomyśleć o relacjach między nami. To jest pociągające w Biedroniu, a nie to, że dobrze mówi i wygląda.

Ja: Pociągające w Biedroniu jest to, że możemy przecież pomyśleć o relacjach między nami. Czy Pan słyszy co Pan pisze?

—-

Polityka: Jego aparycji nie lekceważyłabym. Jest przeciwieństwem standardowego polskiego polityka. Biedroń jest po prostu ładny.

Gdula: Biedroń jest świetny w występach publicznych i kontakcie z ludźmi, ale przekonuje do siebie nie dlatego, że jest perfekcjonistą i nie popełnia najmniejszych błędów. Jego siłą jest nowa energia i pomysł na Polskę.

Ja: Odpowiedź nie na temat panie dr hab. Owszem, Biedroń jest przystojny. Podziwiam ten ładny wtręt o perfekcjonizmie (no to jest perfekcjonistą i nie popełnia a mimo to nie dlatego przekonuje? Tak, wyzłośliwiam się)

A „jego siłą jest nowa energia i pomysł na Polskę.” Rozczuliłam się, naprawdę.

—-

Gdula: Pamiętam rozmowę (w ramach innych badań) z rolniczką na Mazurach, pytaliśmy o niejedzenie mięsa. Spodziewaliśmy się, że nam tu zaraz pojedzie z obroną schabowego, polskości itd. A ona: no tak, są tacy, co nie jedzą mięsa, może ja też nie powinnam, to byłabym trochę chudsza.

Ja: Panie dr hab., z takim uprzedzeniem i nastawieniem „spodziewaliśmy się”, „pojedzie” „nam tu” podchodzicie do ludzi i badań socjologicznych? Oooo. Ciekawa rzecz z socjologami w dzisiejszych czasach, jakoś wyczucia brak (temu co w ministry poszedł też, a pewna pani Jadwiga nie popisuje się lotnością). Nie wiem, czy dociera do Pana wielopoziomowa niestosowność powyższego cytatu. Ale Biedroń oferuje tak, może rolniczka (i pozostali) na was zagłosuje.

—-

Gdula: W obecnej kulturze, w szczególności w Polsce, ale też w innych krajach Zachodu, gdzie autorytarni liderzy mają duży posłuch, rzeczywiście jest coraz mniej miejsca dla tzw. zwykłych ludzi, czyli pracowników fizycznych. Wszyscy mają być fajnymi, wykształconymi, mobilnymi jednostkami, a nie zawsze są. Kurczy się obszar dla wartości wyznawanych przez wielu ludzi, dla ich sposobu życia – wystarczy spojrzeć choćby na reklamy.

Ja: Gdzież to ach gdzież w tych innych krajach Zachodu autorytarni liderzy mają duży posłuch? We Włoszech może? Bo Węgier do Zachodu nie zaliczę (debatable anyway). A poza tym? Płytkie generalizacje (jakież to są te „wartości wyznawane przez wielu ludzi”? Jakich, katolików, muzułmanów, protestantów, liberałów, demokratów, nacjonalistów, populistów, ateistów) w reklamowym sosie. Wyrównał Pan te „inne kraje Zachodu” do jednego poziomu i stawia tezę o dużym posłuchu. Przy okazji, a) widział Pan kiedyś „zwykłego człowieka”? Bo jakoś nikt, ale to nikt, przypuszczam, się za takiego nie uważa b) pracownikiem fizycznym może być Ukrainka z tytułami wyższych uczelni albo student Polak na zmywaku. Znowu brak wrażliwości.

Czy Kaczyński w Polsce ma rzeczywiście duży posłuch? Bo ja widzę obrzydłe karierowiczostwo w najbliższym i nieco dalszym otoczeniu, i duży opór społeczny (protesty przeciw miesięcznicom i obrona sądów chociażby) Gdyby miał taki posłuch to małe miasta ok. 20 000 mieszkańców nie dałyby PiSowi batów w ostatnich wyborach samorządowych.

—-

Gdula: W całej zachodniej Europie elity zupełnie urwały się reszcie. Żyją według innych reguł. Mają wystarczające zasoby, by nie przejmować się standardem publicznej edukacji czy ochrony zdrowia. Tymczasem żyjemy po rewolucji francuskiej, wszyscy jesteśmy równi, wszyscy jesteśmy obywatelami.

Ja: (odgłos uderzenia czołem o biurko) Co za kocopoły Pan opowiada.

—-

Gdula: Widzę tu do pewnego stopnia konflikt między nowymi a starymi elitami. Nowa sfera publiczna jest o wiele bardziej gorąca, szybka. Kiedyś partia to była ideologia, struktura, tożsamość, historia, a dzisiaj – kogo przyciągnie Kaczyński, a kogo przekona Biedroń. Tak się po prostu dzieje. Z tym koniem nie można się kopać.

Ja: jw. To partia to nie jest już ideologia? Nie? PiS to nie spójny przekaz (nawet dnia), struktura i tożsamość, elektorat? Mogę być w mylnym błędzie. Ta gorąca i szybka sfera publiczna (cokolwiek to jest) chyba myśli. Chyba. Przecież chodzi (jeśli chodzi) na wybory i wybiera. Pozostaje do dyskusji czy Kaczyński aktualnie może kogokolwiek przyciągnąć poza zabetonowanym elektoratem jaki ma. Co to te nowe elity, mógłby Pan szerzej? Mogłabym tak dalej przez pół godziny, panie dr hab.

—-

Gdula: Biedroń działa przez rozbudzenie nadziei i budowanie relacji między ludźmi.

Ja: (serduszka w oczach)

—-

Gdula: Mam wrażenie, że gdybym nie wszedł do polityki, byłoby to nie fair. Miałem spory wpływ na przekaz partii i na jej program. Jeżeli wierzę we współpracę, to muszę wierzyć też we współpracę z Biedroniem.

Ja: Krygujemy się, krygujemy. I „muszę wierzyć” brzmi jakby Pan sam siebie zapewniał.

Przykro czytać w „Polityce” taką zawartość papierka po cukierku, trochę Pan targetu chyba nie docenił. Ślizganie się po banałach, nowomowa z naukowym zadęciem, pustosłowie, generalizacje, sorry, not sorry.

—-

Jestem pełna podziwu dla dr hab. Zastanawiam się też nad sobą, czy a) już jestem tak cyniczna, że ładny Biedroń wraz z dr hab. do mnie nie trafia b) czy przypadkiem dr hab. nie wstawia głodnych kawałków a może ja nie dorastam do ww. głębi?

Pozostaję elektoratem nieprzekonanym.

Nefer

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 336

Dodaj komentarz »
  1. Taaa. Gdula z porządnego ponoć pracownika nauki robiącego rzetelne badania stał się ordynarnym propagandzistą. Może habilitacja mu zaszkodziła. Nie na darmo o docentach mówią: jeszcze nie świnia, już nie człowiek

  2. @ Nefer
    Twój tekst nie może pozostać bez moich (choć absolutnie niegościnnych) gratulacji i poparcia, nb. też już pisałem o wywodach tego tuza nauk wsobnie mniemanych pod szczebel niewart papieru na którym drukowany.
    Dobra robota, wyrazy uznania.
    Uprzejmości, pozamiejscowe.

  3. No toś się rzetelnie rozsierdziła i wcale się nie dziwię.
    Załapie się pewnie na PE (ładne pieniądze) i na tym się skończy jesienią.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Nefer: z całym szacunkiem dla Twojego nieprzekonania, nie jest ono zaraźliwe, przynajmniej nie poprzez Twoje komentarze do Gduli. W moim osobistym odczuciu przedstawienie lepszych, porażających głębią przemyśleń, alternatywnych tez sformułowanych np. przez mózgi jakiejkolwiek innej zarejestrowanej w Polsce partii miałyby szansę na wyzwolenie zamierzonego przez Ciebie efektu.
    PS. Biedroń ma charyzmę, jest niezgrany politycznie i wzbudza u swoich zwolenników entuzjazm. Może to Cię denerwuje, szczególnie w porównaniu z liderami dwóch największych partii sejmowych? O tym mówi chyba Gdula.
    PS.2 Jeśli Donald Trump, Marie LePen, Matteo Salvini lub Greet Wilders nie są zachodnimi politykami o autorytarnych ciągotach, to jak proponujesz ich nazwać?

  6. Jak zawsze spóźnionym. ‎

    Tobermory
    20 lutego o godz. 9:33

    Mnie bawią różne zabiegi stosowane w odpowiedniej chwili, które mają moc przeterminowanej pastylki do protez, ale dla stosujacego są jak as z rękawa. Powoływanie się na prawo do własnych poglądów, domaganie się szacunku i wymaganie pokory. Brakuje jeszcze frytek do tego. ‎

    @Toby, może dzisiaj uda mi się odświeżyć Inherit the Wind (1960). Odkąd o nim wspomniałeś chodzi mi po głowie. ‎

    Przed chwilą skończyłem słuchanie nowej płyty z ilustracją muzyczną Bernarda Herrmanna do Cape fear (1962). 
    https://www.hhv.de/shop/en/item/bernard-herrmann-ost-cape-fear-545569?p=v0F1RY
    Wpisuję kolejny film do odświeżenia. Lista robi się długa.

    Tanaka
    20 lutego o godz. 22:00

    Samo odizolowanie ateisty nie wystarcza, dlatego religiant rozwiązuje problem istnienia niereligianta tym, że ateista wierzy w nieistnienie boga, a więc też jest wierzący, bo przecież każdy musi w coś wierzyć. ‎

    ‎I jak tu się nie śmiać.

  7. Nefer
    No to nieźle przygadałaś profesoru Gdulu, wywracając na nice kocopoły naukawe „wywiadowanego”. Brawo!
    Swoją drogą, mamy wysyp dziwacznych socjologów, poczynając od prof. Staniszkis, a na Gduli czy wreszcie habilitowanym (po 10 latach?) Migalskim kończąc.
    A może ta cała socjologia to jakaś paranauka, przynajmniej u nas?

  8. @tuciu 13:00

    Czyli jak zwykle chodzi o tło. Biedroń na tle. Pod warunkiem, że przestaniemy mówić o nim, że jest politycznie niezgrany. Weteran, jak najbardziej. I to w różnych konfiguracjach.

  9. Żorż Ponimirski
    21 lutego o godz. 13:09

    Samo odizolowanie ateisty nie wystarcza, dlatego religiant rozwiązuje problem istnienia niereligianta tym, że ateista wierzy w nieistnienie boga, a więc też jest wierzący, bo przecież każdy musi w coś wierzyć. ‎

    Tak jest! To taka ostatnia transza obrony, gdy wszystkie poprzednie, zwłaszcza środki bogate, zawiodły: przedstawiać ateistę jako wyznawcę. Niby, że czegoś odwrotnego, ale top już drobny szczegół i najlepiej się nie na nim skupiać, a na tym wyznawaniu. Żeby się za chwilę okazało, że ateista jest katolik.
    Tak też Wojtyła zwrócił się do któregoś ze znanych ateistów: pan wierzy w nieistnienie, więc wiara nas łączy. I jak się tak zwrócił, to i tak powtarzał.

  10. mag
    21 lutego o godz. 13:13

    I do kompletu: czy aby „mój brat idiota” – brat reżysera Glińskiego, też nie socjolog? No, też.

  11. @mag 13:13
    w czasach, kiedy w Trójce leciała 60. kabaret Elita cyklicznie dawał program „Z socjologią na ty…” Tyle, że oni doskonale wiedzieli, że robią sobie jaja. A ci zupełnie poważnie.

  12. @tuciu
    „Biedroń ma charyzmę, jest niezgrany politycznie i wzbudza u swoich zwolenników entuzjazm. Może to Cię denerwuje, szczególnie w porównaniu z liderami dwóch największych partii sejmowych? O tym mówi chyba Gdula”.
    Palikot też miał charyzmę, a nawet był „zgrabniejszy politycznie”, cokolwiek to oznacza, i poparcie wielu znanych osób publicznych.
    Biedroń jest jakby jego porte parole, zresztą Palikot wspiera go także finansowo, co wydaje się zrozumiale. A nuż uda się Biedroniowi to, o co walczył Palikot. Byle nie poszedł w happeningi, mniej czarował, a bardziej się skupił na swoim programie, który powinien trzymać się ziemi, a nie produkować pobożne życzenia.

  13. tuciu
    21 lutego o godz. 13:00

    Nie, Biedroń mnie nie denerwuje, chociaż może trochę, ale nie na tyle żeby mi to w czymkolwiek przeszkadzało. Tekst był pisany wczoraj, jeszcze przed „dinozaurami” Zajawka o Gduli w Polityce mówiła (cytuję z pamięci) że „Wiosna nie ma złej energii”. No, kaszelek.

    Zdenerwowała mnie produkcja „hot air” (gorące powietrze po polsku nie brzmi tak adekwatnie) proponowana przez dr hab Gdulę. Mam na takową produkcję dość niską tolerancję. Polityka to nie Viva, trochę się nie wysilił (i nie krytykuję tu czytelników Vivy) – a może lepiej nie potrafi?

    Nie piszę o Biedroniu jako takim, niech sobie wzbudza, u mnie wzbudzał dopóki nie przeciągał w nieskończoność ogłoszenia swojego projektu. To mizdrzenie się (wtedy) mnie do niego zniechęciło.

    @PS2

    Zawęziłam do Europy – na ogół tak się rozumie mówiąc Zachód – zachodnia Europa. O Marine (chyba nie Marie) Le Pen jakoś słuch zaginął (mylę się?) a Geert Wilders został ostatnio muzułmaninem

    https://www.independent.co.uk/news/world/europe/joram-van-klaveren-islam-muslim-converts-religion-netherlands-geert-wilders-a8765476.html

    Komentarz zresztą nie był „ilu” jest przywódców autorytarnych ale czy „mają duży posłuch” Mają ten duży posłuch?

    @Wszyscy

    Z doskoku to mogę nie wyrabiać z odpowiedziami.

  14. @tuciu
    Się mnie wydaje, że Nefer denerwuje pewien szeroko rozumiany amerykański entuzjazm i infantylizm Biedronia, ta jego chłopięcość jakaś, zdaniem tuzów rozmatych, niepoważna politycznie – jest na to ładne słowo „camp” . Biedroń egzotyczny, o dziwo, jawi się bardziej elitom (takim, co czytają Politykę:) , ale wcale nie tak ezgotyczny jest dla nie-elit (vide rolniczka mazurska, co się nie boi wegetarian). Znajoma rolniczka moja emerytowana znów (uparcie nie wierzy, że Biedron jest gejem i tak się „marnuje”, ale i tak za nim przepada, jako i jej przyjaciółki i krewne) widzi w nim takiego przystojnego wnuka, który jest duszą towarzystwa i zrobił karierę w świecie.
    Nie rozumiem jazdy po Biedroniu – fajny, dobry chłopak, nikomu nic złego nie zrobił, teczki na niego nie ma, komunistą z racji wieku nie mógł być, od liceum działa społecznie, chce, żeby ludzie i Polska byli lepsi i fajniejsi. Kościół chce odseparować, finally. Chce coś swojego zrobić. Program sobie przecież dopracuje trakcie, a jego główne założenia przemawiają wreszcie do młodych – moi wszyscy młodzi znajomi, którzy – a są to osoby politycznie bardzo dobrze zorientowane, świetnie wykształcone, otwarte, kosmopolityczne – nie chodzili na wybory świadomie i dla protestu. Nie było dla nich oferty żadnej. Bo kto dla młodych był – Kukiz? Korwin-Mikke? Na nich glosowali młodzi z podstawowym i średnim, a co z tymi z wyższym? Razem? Oh, grow up. Teraz deklarują się, że pójdą, i z wielkim entuzjazmem o Biedroniu mówią. Ma wszelkie predyspozycje i chęci, żeby stać się trzecią siłą polityczną w Polsce, i drugą demokatyczną „nogą” w obecnym układzie sił. Czekaliśmy czegoś takiego jak kania dżdżu.
    Krytyka na tym etapie, podcinanie mu skrzydeł, jest kontrproduktywne. Czy naprawdę zalezy nam dziś na tym, żeby nadal konserwować 2-partyjny system, gdzie nie ma miejsca na solidną, energiczną lewicę?

  15. Wiosna, wiosna

    http://cosiemargosie.blogspot.com/2013/04/wiosna-w-lesie.html

    Prawda, że piękne? Póki drzewa nie wypuszczą liści.

  16. @nokraj

    Ano, niech mobilizuje młodych. Ja przekaz odbieram na poziomie tekstowym, nie emocjonalnym. I ten niespecjalnie do mnie przemawia.

  17. Widzę że zamiast na Gdulożercę wyszłam na Biedroniożercę 🙂 a to nie tak, panowie, nie tak

  18. Tanaczku.A problem taki ,oto ,jest.Austriacy odkryli ,że aby zniszczyć państwo ,należy dać władzę generałom i profesorom.Największym poblemem Wiosny jest jej szef.A pana Gdulę dopadło prawo Petera,.U większośći polityków dochodzi w czasie kariery ,dochodzi do tzw szczytu niekompetencji.No i pan Gdula ,razem z panem Robertem to mają.A ilu podłokietków prezesa, dopadło prawo Petera ,strach pisać.?

  19. @paradoz
    ja też na tekstowym, i przecież widzę, jaki ten (koń) Biedroń jest. Ale jest. Lata całe nikogo nie było (tu nieuchronnie nasuwa się Kononowicz…:) . Ja swoje lata mam i dla mnie ta oferta programowa Wiosny (sic!)byłaby najlepsza. Na PO głosowaliśmy od lat tylko po znajomości osobistej, i dla mniejszego zła.
    Trzymam kciuki, żeby Biedron nie dawał się prowokować żadnej stronie , w głupie przepychanki słowne się nie bawił, tylko robił swoje. Żeby narcyzm kontrolował i nie odkleił się od rzeczywistości.
    Hawk.

  20. nokraj
    21 lutego o godz. 13:36

    Tekst nie jest o tym „co mnie w Biedroniu denerwuje” tekst jest o „kocopoły dr hab są niestrawne” (takie, o: „Biedroń działa przez rozbudzenie nadziei i budowanie relacji między ludźmi” – no prawie jak Jezus)

    Zauważyłeś różnicę?

    To wspomniane niedawno czytanie ze zrozumieniem /westchnienie/

  21. Nefer

    Dwa wstepniaki w tyl zadalem mnie trud o Biedron przeczytac. Rozdzal Kosciol od Panstwa wzbudza moje podejrzenie. Zawsze. Zawsze bedzie wzbudzal. Dziekuje Nefer za cytaty z Gdula. Szefideolo wiosenny nowego ruchu jest? O Europa Zach to on ma pojecie, co ja o poczatkach chrzescijanstwa. Rybe oscista jadali rzeszami, niskoprocentowy napitek pedzili i szwendali po plytkiej wodzie. Taki pojecie ma Gdula o EuropieZach (no, no polnocno zachodniej, ta co placi). Moze on Jesusa spotkal, co ja w Ermione i zrobil badanie? Ja zrobilem. Sociologiczne i rzesze byly, na chipura i napitek wysokoprocentowy lase. Tez sociolog musi jestem tez.

    To moze nie o Biedron jest ale… Jeden jedyny pkt w tym program biedroniowy jest godzien zauwazyc. Zaplacic elektoratowi za udzial w wyborach do parlament (sejm). Przyzwyczaic do platnosci. Za nic, „zanic”. Wtedy inne, kolejne platnosci, przyszlosciowo mozna Suverena wskazac, KosciolKatolicki (wyborca), jako zrodlo wszelakiego pieniazka. Tyle i az tyle. Program, reszta to zyczenia na dalsza droge wyboista. Czasem bardzo wyboista. Patrz energetyka. Podparte G(a)dula?

    Tezem jest zajentyk Nefer, o odpowiedz nie prosze.

    Pozdrawiam Nefer, Seleukos

  22. @nokraj 14:02

    Niespecjalnie mi odpowiada zakrzykiwanie, zagadywanie, słowotok, uniki, które prezentuje zarówno on sam, jak i przedstawiciele Wiosny. Wiem, że jest to powszechna metoda, stosowana przez reprezentantów innych partii, szczególnie modna u pisiów, a której nie unikają też członkowie „największej partii opozycyjnej”. Ale jeśli ma być lepszy i wiarygodny, to niech zacznie od zmiany tej formuły. Pan Gdula nie jawi mi się wcale lepszy pod tym względem. A powinien przynajmniej on.

  23. @nefer
    oczywiście, wiem o czym jest tekst
    staram się czytać ze zrozumieniem:)
    ale taka krytyka otoczenia Biedronia, zanim w ogóle ta Wiosna pączki wypuściła, wydaje mi się zabijaniem zarodków przed wykluciem
    i przyzwoleniem, żeby po nim „jechać” – przyzwoleniem dla wszelkich sił czarnych w tym kraju.
    Biedroń jest przecież „nasz”, więc czemu go tak polsku musimy od razu w błoto wdeptać? Bo ma Gdulę? Trzeba być ponad to, moim zdaniem. Gdula się też uczy i się nauczy być politykiem – jeśli ma wystarczająco grubą skórę. Przypomnijcie sobie młodego Tuska. Ciamciaramcia? Kulturalni młodzi „Wiośniacy”, których z czułością podglądam w „Tak jest” są tacy inni, mili, niezepsuci. Chuchać na nich, a nie po głowie dziobać. Tak sądzę.
    Cyniczni jeszcze zdążą być.

  24. @Nefer
    Przytulam Cię, Neferko, wirtualnie do serca.
    Zdobyłaś się na aktualny wpis, widać wqrw był silniejszy, niż opory.
    Napisz coś jeszcze za jakiś czas.
    Always with love…

  25. @seleuk|os| 14:12
    Zaplacic elektoratowi za udzial w wyborach do parlament (sejm).

    Bojam się, że ten milionik, który miał mu dać Zandberg nie wystarczy. Bo po ile na łeb by wypadło? Załóżmy, że miałby poparcie 10%. I że do wyborów pójdzie 50% uprawnionych. Spróbujmy policzyć w grubym przybliżeniu. Połowa z ok. 30 mln uprawnionych to 15 mln. 10% z tego to 1,5 mln. Nawet złotówka nie wyjdzie. A przy 100% udziale nawet 0,5 zł nie będzie. Rozważam tylko jego udział, bo inne partie jakoś się nie kwapią. Tamci wolą wynagradzać po wygranych wyborach i jedynie wybranych.

  26. @Nefer, 13:47
    Gdula i Biedroń w jednym garnku mieszają.
    Kto jest czyim słupem widać wyraźnie w Prezes i Słupy (© teo).
    We Wiośnie układ nie jest jeszcze wyklarowany.

  27. PS. Jak rozumiem, trzeba by było wypłacić przed bo po wyborach to raczej Biedroń nie będzie taki durny, żeby wydawać kasę na coś, co zostało zrobione. Dał przykład zwykły poseł.

  28. PS. po raz drugi

    Albo inaczej rozwiązać ten problem. Niech ci, którzy nie poszli, zapłacą tym, którzy poszli.

  29. @paradox57
    podpisuję się po Twoim
    też tak mam
    ale nadzieję trzeba mieć, że się ogarną i Biedroń, i Gdula, okrzepną, i będą merytoryczni bardziej
    i będą słuchać mądrzejszych 🙂

  30. @Nefer

    Na Twoje kocopoły, dwa razy spadłem ze śmiechu z krzesła na podłogę, a raz z dachu. A niewielkim, szczęśliwie, turbunkiem, bo dach był automobilowy, więc nisko położony.

    W tej sytuacji przyrodniczej coś mi się zdaje, że pożyteczna będzie honorowa blogowa nagroda im. kocopoły.
    Tylko się zastanawiam, czy nagroda za palenie kocopołów, czy za wskazywanie kocopołów.

    Dr hab. inż. Gdula mówi ciekawie. Akuratnie tak, jak mówił wczasowicz w „Rejsie”: „na każdym zebraniu na ogół jest tak, że ktoś musi zacząć pierwszy”.
    Nie widzę przeszkód, by ktoś zaczął pierwszy mówić od razu jako drugi.

    Do Biedronia mam stosunek z lekka życzliwy. Niech ma swoją szansę, niezależnie od tego, ze jest ładnie opalony, adekwatnie przystojny, łatwo mu się gada, program ma ogólnie miły, z Kościołem kat chce renegocjować konkordactwo zamiast konkretnie powiedzieć, że zostanie wypowiedziany i tyle, oraz że nie przedstawił księgowo ścisłego rachunku tego, skąd on weźmie na to co weźmie żeby było.
    Główna jego – potencjalna wszakże! – wartość jest w tym, że może wreszcie uwolni Polskę od zakleszczenia między dwoma rodzajami tego samego – „pnia solidarnościowego”. Jest to ewidentne nieszczęście, zmora dusząca społeczeństwo i gdyby wziął i uwolnił, miałby już zasługę w gejowskim niebie.
    Czy tak się stanie – nie mam pojęcia – tłuc go jednak już teraz, posługując się słabymi mniemaniami zamiast dowodami jego słabego działania któreo przecież nie wykonał jeszcze, to i nietrafne i nie w porządku. Więcej w tym fobii czy złośliwości niż sensu.

    Kłopot bywa często w tym, że ci, co go obsługują, te gadające głowy, potafią tak nijak, tak pusto gadać, że śmieszy to, rozczarowuje, złości i skręca. Co w sprawie Gduli z Tobą współdzelę. Taki pustogadacz może więcej zaszkodzić niż pomóc swojemu pryncypałowi, bo cień na niego rzuca.
    Oczywiście, mówię o szkodzie wśród ludzi kierujących się oceną intelektu, ale też i niespecjalnie pogłębioną. Mnogość ludzi ocenia wedle emocji: ładny-brzydki, miły-niemiły, pogłaskał mnie dostatecznie – nie pogłaskał dostatecznie; obiecal że da – nie obiecał, że da; obiecał że pogoni i wsadzi – nie obiecał że pogoni i wsadzi.

  31. @nokraj
    I te, z pełnym uszanowaniem, niektóre twarze. Pan Gawkowski, jedna z najjaśniejszych gwiazd, to mniej więcej taki Piotrowicz młodszej generacji u zwykłego posła. Może jeszcze bez aż takich zasług, ale swoje w SLD zrobił. Sekretarz generalny od siedmiu boleści, a teraz spec od spraw międzynarodowych.

  32. @Tanaka 14:26

    Z tymi jego rachunkami sprawa może być prostsza, niż nam się wydaje. Powiedział, że będzie to kosztowało 35 mld. Może po prostu omsknęło mu się drobne słówko „jeszcze”. Do tych rachunków, które za program socjalny wystawia nam pis. Znaczy część już policzona, pozostaje tylko zrobić bilans brakujących 35 mld.

  33. paradox57
    21 lutego o godz. 14:19

    Paradox, z kasy Panstwa zaplacic, ktora ma dno. Ktora ma dno. Nastepnie wskazac kase „bezdenna” bo cudowna. To przerabiano Paradox, pare setek lat temu, w roznych miejscach. Ziemia, budynki, liturgiczne naczynia, sztuka etc. Po kolei Paradox, po kolei. Katolik jest lasy jak moj kot na Whiskas.

    Teraz jest KK oddzielone od panstwa. Zadnej kontroli nad ekonomia bractwa.

    pzdr Seleuk

  34. nokraj
    21 lutego o godz. 14:15

    Nie mam urazy. Ale wolno mi dziobać po czym mi się podoba. Skoro weszli do polityki to muszą mieć twarde te, no, sempiterny. I nie sądzę abym była forpocztą czarnych sił przyzwalających na jeżdżenie, trochę to za grube. Może dr hab będzie ponadto i z żołnierskich słów wyciągnie jakieś wnioski, co Biedroniowi może się tylko przysłużyć.

    Duda też się uczy, uczy cały czas.

    stasieku
    21 lutego o godz. 14:15

    Oj był. To mój najdłuższy wstępniak ever.

    ***

    W Polsce brak udziału w wyborach powinien być karany grzywną, jak w Belgii 🙂

  35. PS. Ekonomia = polityka
    S

  36. @paradox: dla mnie zgranie to nie staż w polityce, ale dojście do momentu, gdy w zamian a jakieś korzyści taktyczne jest się gotowym/zmuszonym zdradzić swoje deklarowane ideały.

    @nefer: „polityka to nie Viva” – masz bardzo dobre zdanie o polskiej polityce. Moim zdaniem bez dobrej „Vivy” lub chociażby jej dobrego wyczucia polityk nie ma po co wychodzić z domu na szlak kampanijny, a co dopiero zakładać partię.

    @nokraj – też mam wrażenie, że Biedroń dostaje czasem za mocno od anty-PiSu i że to przykład polskiego piekiełka, ale z drugiej strony, na taryfę ulgową nie ma co liczyć i prędzej czy później będzie musiał umieć sie zmierzyć z jeszcze większym hejtem albo polec, bo takie są polskie realia.

  37. mag
    21 lutego o godz. 13:13

    Dzięki. Trochę się obawiam że dr hab tu przyjdzie i mnie zje 🙂

    Migalski swego czasu oczadział ale przejrzał i wyzdrowiał pono.

  38. @tuciu 14:41

    Nie chciałbym wyłazić przed szereg, ale coś mnie się wydaje, że tu bardziej chodziło o „Politykę” w opozycji do „Vivy”, niż o politykę, ze szczególnym wskazaniem na polską.

  39. Właśnie odłożyłem papierową „Politykę” po przeczytaniu wywiadu z Gdulą.
    Zadając sobie pytanie: kpi czy o drogę pyta? Otworzyłem komputer. I widzę to, co widzę.
    Znaczy się pan zhabilitowany założył firmę w branży: „kup pan cegłę”.
    Jeżeli o mnie chodzi, to dziękuję, postoję.

  40. tuciu
    21 lutego o godz. 14:41

    Errata, specjalnie dla ciebie: „Polityka” (tygodnik) to nie „Viva”

  41. @nefer
    co racja, to racja – Twój teren, możesz dziobać, co chcesz. Może taki zimny chów lepszy. Nie wiem, oby:)
    ino wypluj tom Dude z tego równania
    fuj

  42. nokraj
    21 lutego o godz. 14:46

    ino wypluj tom Dude z tego równania

    Przecież oni się tak pięknie rymują!
    Hamerykańskim show. Komiwojażerką. Zdolnością wzbudzania zachwytu pań, zaangażowaniem osobistym i przekonaniem o własnej wyjątkowości. Pięknie opakowani.
    Dwa chłopaki cud malina.

  43. nokraj
    21 lutego o godz. 14:46

    😀 a to mnie rozbawiłeś, dobrze, dobrze, wypluwam, fe

  44. znikam na czas jakiś, jak dam radę to później poodpowiadam wszystkim

  45. @wujaszek wania
    nie, no nie i już

    Duda jest oblechem od Ruchadeł Leśnych i oszustem matrymonialno-finansowym, łamaczem Konstytucji, sfrustrowanym dojnozmianowcem w zaułku bez wyjścia;
    Biedroń żadnej z tych win nie ma
    Nie wiem w których „paniach” wzbudza Duda zachwyt?
    Bo Biedroń wzbudza w genderach obu:)

  46. @nefer ‚Errata, specjalnie dla ciebie: „Polityka” (tygodnik) to nie „Viva” ‚ – na szczęście! Tu pełna zgoda.

  47. A JA CIEKAWSKI.TANACZKU POWIEDZ.CZy biedaki ,proszące kasę od Zanddberga ,potrafią pokonać Dojną Zmianę?

  48. Rzecz w tym by Biedroniowi ego nie zaczęło puchnąc,by samozachwyt w ryzach trzymał,język przygryzał by bzdur nie gadać.Może mu się uda?A jeśli wszystko spieprzy to i tak jego zasługą pozostanie to,że ruszył głośno i publicznie tematy których jaśnie oświecona acz dewocyjna PO
    ruszyć nie chciała.Przecież np.temat konkordatu wszyscy omijali szerokim łukiem.
    Tak czy siak wiosna przed nami!A Wiosna?Zobaczymy.

  49. Wieczorowom Porom

    Partia Wiosna (BiedronGdula Plus) ma ambicje byc europejska partia. Partie europejskie maja europejskie programy. To znaczy, poglad maja jak Europa ma wygladac za lat kilka lub kilkanascie. Poglad, jedynie pobierac pieniadze z Parlament, nie jest poglad scisle stricte europejski. Jest to poglad jelropiejski. Partie europejskie maja poglady w nastepujacych dziedzinach. Wybor moj [Seleuk] subiektywny. Bezpieczenstwo energetyczne. Opodatkowanie korporacji miedzynarodowych (gdzie to robic). Strategiczny wglad w partnerstwo narodowych spolek z korporacjami pozaeuropejskimi (czytaj chinskie). Integracja systemow komputerowych (zdrowie, ubezpieczenia spoleczne). Wymiana informacji wywiadu, policji. Podwyzszanie stale standardow ekologicznych (zanieczyszczenia, obrobka odpadow, bogactwo biologiczne).

    Kazda nowa partia polityczna, chcac uzyskac forum dzialalnosci politycznej (parlament), musi dac wyborcy nowa jakosc. Wymierna. W mojej ocenie nowopowstala partia pod szyld „Cztery pory roku” takie forum uzyskalaby dajac odpis podatkowy, od osobisty podatek, 100-200zl, corocznie do nastepnych wyborow. To nie jest mowa o subwenciach dka politycznej partii. To jest odpis z podatku. Zmusic, dzis „koscielnego elektora” zostac wyborca. Pojsc na wybory. Wybrac kogokolwiek, ale wybrac. Bez proboszcza pod pacha. Nie dac wybierac Kosciolowi tylko. I tak wszyscy nie pojda na poczatek. Program reszta to nic. Bez znaczenia. To jest partia „Cztery pory roku” w Sejmie. Nie ma znaczenia jak duza. Ja to kiedys do Izabella napisalem. Ale mialem klopot ze wstepniak. Nic nie wyszlo. Jakakolwiek partia polityczna musi kompromisowac parlamentarnie. Kazdy kompromis parlamentarny (pozycje w spolkach panstwa, koryto, pieniadze z Eu roxwoj, fundusze regionalne wykorzystanie etc, etc) placi KorporacjaKoscielna. Nic inne. Ziemia, majatkiem ruchomym, nieruchomosciami. A przedewszystkim VAT na usluge parapsychologiczna „mudmysiem”, VAT na objetosci wielkokubaturowe slabogrzane. VAT na colaska pogrzeb, slub, chrzest. Kolejno. I wszystkie pieniadze z powrotem do katolika. Liste mozna zrobic nieskonczona. Kolejno.

    Renegocjacia konkordatu to jest idiotysm. Para w gwizdek (televizorowy). Konkordat to KK ma wypowiedziec. Piszczac. To bedzie mozliwa rekonkordyzacia. Dysskusje o religii to idiotysm. Kopanie z koniem. Dla konia suchy chleb. Nie trzeba kopac z koniem.

    Mysle potrzeba dwa/trzy wyborcze okresy (8/12lat). Sa juz przeciez NGOS. Do poczatku obywatelskie spoleczenstwo. Nie ma opodatkowania, bez decydowania. To wymyslono 800lat dawno. Potem podzielono dobra koscielne miedzy okolicznych chlopow, co zaczeli od tego podatek placic.

    Pzdr Seleuk

  50. Też wieczorowom porom

    Tanaka
    21 lutego o godz. 14:26

    Ja też kiedyś miałam do Biedronia stosunek pozytywny, przyjemnie się go słuchało (byłam na spotkaniu w EP), rzeczywiście coś ożywczego w polityce – i niech rozbetonuje. Ale. Za dużo niu niu (ozdobione tu i ówdzie dinozaurem, bo to nie pierwszy wyskok). Rozumiem, takie przyjął emploi i na wielu ludzi to działa.

    Z kogoś kto życzliwie patrzył wcześniej zamieniłam się w stojącą pod ścianą z założonymi rękami i patrzącą, może nie bykiem, ale trochę spode łba. Tak to na razie wygląda.

  51. Hmmm, zadziwiajace, ze ci z lewa i ci z prawa krytykuja Wiosne i Biedronia. Usiedli po obu stronach plota a dla nikogo „innego” miejsca nie zostawiaja. Moze dlatego , ze po obu stronach ta sama ferajna?
    Za wodami ucza, ze na jednej stronie medalu jest milosc i nienawisc a po drugiej jest obojetnosc. Cos w tym jest, prawda?

  52. josif2
    21 lutego o godz. 18:59

    Za wodami ucza, ze na jednej stronie medalu jest milosc i nienawisc a po drugiej jest obojetnosc. Cos w tym jest, prawda? Prawda Josif. Ja nie Biedronia krytykuje i partia wiosna. Ani milosc, ani nienawisc.
    KK jak kazdy monopolista na pieniadze, nie moze dopuscic do powstania innych korporacji. Na „wlasnym” terenie.

    Tu jest lista tzw „jednorozcow” swiatowych:
    https://www.fastcompany.com/most-innovative-companies/2019
    Jest rowniez podlista (kategoria) „jednorozcow” europejskich.

    Ile „nadwislanskich”? Prawda, duzo? Ja nie krytykuje Biedronia (i partii Wiosna). Ja nie jestem wyborca w Polsce. Obojetnosc Josif. Obojetnosc do Wiosny „nadwislanskiej”. Milosc to ja mam w domu. Ja mam nieobojetnosc do pieniedzy KK.

    Pzdr Seleukos

  53. Przepraszam, że jak zwykle nie na temat, ale to jest inwestycja klasy „rychło w czas”. Jest powstańców jeszcze garstka i jest to jakiś gest, ale też coś jest arcypolskiego w tym, że traktują to „priorytetowo” w roku 2019.

    https://warszawa.onet.pl/wizualizacje-domu-wsparcia-dla-powstancow-warszawskich/eqzyqw8

  54. @josif2 18:59
    A kimże jest według Ciebie Biedroń, że ma nie podlegać krytyce? Bo nowy twór, to nieprzylepialny? Swoje w polityce już robił i dalej chce robić. Nie jest nieznanym i nieeksplorowanym obiektem. Powiew świeżości, którym dysponował kilka lat temu już wywiało. To jest stary wyjadacz polityczny, podobnie jak jego najbliższe otoczenie. Może niezbyt w głównych mediach eksponowane wcześniej. Ale problem to ja mam z Gdulą. Był niezwykle mocno zaangażowany w projekt Biedronia, ale w telewizorach występował jako niezależny ekspert, którym już wtedy nie był.

  55. Przepraszam za chwilową prywatę, ale od jakiegoś czasu snuła mi się po głowie piosenka związana z „nefer” (raczej „never”, ale….) w refrenie. No i masz!
    Proszę nie wyczytywać (wysłuchiwać!) niczego złego. To „never” mi się przyczepiło do ksywy „nefer” 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=nLkHBF5CyTI
    A gdzie tam Biedroniowi do Iggiego 🙂

  56. paradox57
    21 lutego o godz. 19:50

    Paradoksie, polityka zajmuje mnie mniej więcej tak, jak pijawka zajmuje końską nogę lub jak kolegę z ławki i mnie zajmowały lekcje historii: rysowaliśmy żaglowce. Ale tego, co powiedział Biedroń w początkach prezydentowania w Słupsku, nie powiedział w mesjańskiej Polsce nikt.

    Dziennikarz zapytał prezydenta Biedronia, który zaczął urzędowanie od usunięcia ze swojego gabinetu bodaj portretu JPII, czy spotkałby się z biskupem Słupska (Słupsk nie miał i chyba nie ma żadnego biskupa).

    – Jeśli wystąpi o audiencję, to czemu nie.

  57. Nefer,
    A czy ja mogę coś bardziej na temat jaki zadałaś? – a „Wiosnę” i Biedronia zostawić na deser? Spróbuję może

    Otóż uważam, że to całe ględzenie Gduli i pieprzenie trzypotrzyparapiętnaście bierze się z jego „nadmiaru” ostrożności przed ujawnieniem rzeczywistej strategii jaką ma „Wiosna”.
    W skrócie, to moim zdaniem, jest tak, że Gdula chce wykorzystać wiedzę jaką on sam zdobył kierując zespołem badawczym, gdy zajmowali się „Miastkiem”. To po pierwsze primo a po drugie primo, to wymyślił pojęcie „neoautorytaryzmu”, czego emanacją był występ jednego aktora na Torwarze.

    „Wiosna” i Biedroń, to dla Gduli – (wg mnie znowu) – to taki socjologiczny poligonik i wydaje mi się, że jego zaangażowanie polityczne jest na tyle duże na ile może sam sprawdzić, czy jego konkluzje z „Miastka” się sprawdzą. Fenomen Kaczyńskiego, takiej egzemplifikacji Gdulowego „neoautorytaryzmu”, pewnie chciałby wypróbować w „Wiośnie”. To co on mówi o Biedroniu i o programie, to tylko takie pieprzenie w bambus.

    Cała aktywność „Wiosny” i Biedronia ma polegać na rozpoznaniu, czego oczekują dominujące „klasy” jakie zostały zdefiniowane na potrzeby „Miastka” czyli „klasa ludowa” i „klasa średnia”, który to podział sprowadza się faktycznie do tego, że „klasa ludowa” utrzymuje się z pracy fizycznej” a „klasa średnia” z pracy głową. Ja ten podział świadomie trywializuję stosując „skrót myślowy”. Po to im te objazdy Polski, by się zorientować, co temu elektoratowi należy obiecać, na co jest zapotrzebowanie. Celem jest dorwanie się do władzy a nie realizowanie jakiegoś programu. Programem „Wiosny”, Biedronia i Gduli jest stanie się „języczkiem u wagi”.

    Jeden z socjologów, Jan Kamiński, recenzując pracę zespołu Gduli nad „Miastkiem” pisze m. in. tak –
    . Zwolennicy dobrej zmiany rekrutują się ze wszystkich klas społecznych, niemal po równo, za wyjątkiem słabo reprezentowanej klasy wyższej. To nie poziom dochodów decyduje o poparciu partii rządzącej. Co więcej, to klasa ludowa jest najbardziej krytyczna wobec programu 500+. Zwolenników PiS łączy poczucie moralnej wyższości, a nie – jak sądzi się zwykle – kompleks prowincji. Większość jest negatywnie nastawiona do dotychczasowych elit i jest przekonana o tym, że lepiej od zwolenników opozycji rozumie świat (który jest podstępny i niebezpieczny). Zwolennicy dobrej zmiany uważają się za demokratów, stosując przy tym wprost archaiczną i skompromitowaną, uproszczoną definicję demokracji jako władzy większości. Łączy ich bardzo silne rozróżnienie na swoich i obcych, przy czym wobec obcych nie trzeba czuć solidarności czy współczucia. Ani populizm, ani autorytaryzm nie opisują dobrze tego zespołu przekonań. Autor badania wprowadził nowe pojęcie – neoautorytaryzm. Od populizmu różni je to, że to nie partia nadąża za oczekiwaniami społecznymi, ale przywódca buduje świat, w którym są definiowane oczekiwania, często niezgodne z prywatnym doświadczeniem. Z tym jednak poszczególne osoby się godzą, sądząc że stanowią wyjątek. Nie jest to też autorytaryzm, który w swoich dotychczasowych formach, stawiał genialną jednostkę ponad demokratyczną wolą większości.
    W prezentowanym modelu, neoautorytaryzm polega na tym, że wola większości stanowi legitymizację wizji przywódcy.

    Gdula ma zamiar zbudować partię nieco na wzór PiS, który się sprawdził praktycznie dla „Miastka” i na tym opiera swą strategię i to co pitoli w wywiadach jest tylko temu podporządkowane.

    A teraz o „Wiośnie” i Biedroniu.
    Nazywając moich rówieśników „leśnymi dziadkami” itd., czyli zbędnym balastem w życiu politycznym, jest dla mnie „skończony” i niech ten siwiejący (wcześniej niż ja w jego wieku), znaczy stary pedał się wypcha. Mojego głosu nie dostanie.

  58. Zara zara, przecież to pis obniżył wiek emerytalny do 60/65, chciał wykurzyć sędziów z zawodu po 65, po czym sam wysyła swoich emerytów do Brukseli. To jest praca która jednak wymaga sporo życiowej energii. Ale myślę że zamiast wieku lepiej piętnować nieznajomość języków. To był samobój. I przeciwnik skoczy jak na pochyłą kozę.

    Z drugiej strony na tym blogu nie jesteśmy raczej „target audience”. Byle dotarł do młodych i niegłosujących, to będzie plus dodatni. Właśnie czytam że zastępczyni RPO rezygnuje i być może dołączy do wiosny. Może to będzie większe niż myślimy. W końcu tabuny ludzi chcą czegoś nowego. Jak długo można znosić głupie państwo. Przypomina mi się mesjanistyczne niemal hasło z kampanii Obamy „We are the ones we’ve been waiting for”. (To były czasy. Szkoda że się to tak kijowo skończyło).

    @legacie, straciłeś prawo do bycia obrażonym.
    Zresztą lepszy leśny dziadek niż leśne ruchadło.

  59. legat
    21 lutego o godz. 20:43

    Ależ bardzo proszę, nie trzeba pytać czy można. Bardzo ciekawie napisałeś, z tej strony nie patrzyłam i będę nad tym rozmyślać. Wiem że prowadził badania nad „Miastkiem”, w wywiadzie też jest wymienione jak mi się zdaje (bo mi się już do tego nie chce zaglądać). Nad „neoautorytaryzmem” nie chciałam się znęcać, już i tak się rozpajedziłam, miałam wrażenie że termin został skrojony pod jedną osobę – Twój wpis trochę zmienił mój odbiór. Uderza mnie ta recenzja a w niej teza że to polityk skrawa kampanię pod szerokie oczekiwania oczekiwania społeczne.

    Zajmę się cytatem W prezentowanym modelu, neoautorytaryzm polega na tym, że wola większości stanowi legitymizację wizji przywódcy. Zostawię Biedronia i jego „burze mózgów” (coś jest na rzeczy) ale wydaje mi się, tak to widzę, że Kaczyński zrobił inaczej. Tendencje na pewno były badane ale te podskórne oczekiwania zostały nagłośnione, rozpropagowane, w ogromny sposób nadmuchane, niektóre sztucznie wykreowane aż „ludzie tak głupi że to działa” dali się nabrać, uznali za swoje i w tym się zasklepili. Jednocześnie dopuszczono do szerokiego użycia, płynący z samej wierchuszki, język pogardy który niestety padł na podatny grunt.

    Porozmyślam sobie o tym co napisałeś, to istotnie ciekawe. Kaczyński a rebours byłoby stanowczo zbyt naciągnięte. Ciekawy eksperyment (czegoś mi się Czaputowicz przypomniał)

    Rozumiem Twoje rozgoryczenie. Też nie będę na niego głosować ale tak mocne słowa jakoś mi się nie pojawiły w reakcji – bardziej to odebrałam jako infantylizm i pychę jednocześnie. Ja będę głosować na Cimoszewicza jeśli go znajdę na swojej liście – to jest klasa i wiedza. I od razu powiem że jako „zagraniczna” mam zamiar głosować bo tu w pierwszym rzędzie chodzi o (zagrożoną populizmem i nacjonalizmami) Europę której jesteśmy obywatelami a w drugim o Polskę.

    Wkrada mi się lekkie zmęczenie więc na dziś zakończę zanim zacznę chrzanić 😉 idę odgrzać FpF z puszki.

    PS Alicja, pozdrowienia, posłucham kiedy indziej

    Dobranoc Państwu (Kobuszewski)

  60. Izabello,
    skoro Ty tak mówisz, to przyjmuję tę stratę.
    A co dla kogo lepsze, to wiesz – de gustibus … itd

  61. @nefer

    Cimoszewicz bardzo, bardzo. The strong silent type – była tak reklama wiatraków podsufitowych w USA:) w latach 90.
    Najpracowitszy facet w Polsce. Sam własnemi ręcami buduje domy, gnój przerzuca, las rozumie. Pierwszy powiedział, że jak PiS dziki wybije za karę za afrykański pomór, żeby się podlizać rolnikom, to wilcy z głodu bezdzikiego przyjdą do ludzi. I wilcy przyszli, i zaraz stadko przydomowych jelonków jakichś zagryźli – dla sportu i nauki, bo wilczyca młode polowac uczyła. A że dziki Pisem wybite, to nie miały wilczki na czym trenować.
    Świetny gość. Mądry i szlachetny. Podziwiam, zwłaszcza za kręgosłup i pracowitość żywcem wyrwaną z etosu protestanckiego. Niech mu te lasy wiecznie śpiewają.

  62. nokraj
    g.22:40
    Absolutnie podzielam Twój osąd Cimoszki. Bardzo żałuję, że się odsunął od polityki i ogromnie się cieszę, że wraca.
    Nie wiem, czy wywodzi się z etosu protestanckiego, ale to gościu na medal. Mądry i przyzwoity. Jasne, że na niego zagłosuję, a nawet będę lobbować.

  63. @pombocek 20:30

    No powiedział, co powiedział. A co powiedział to święte. Nie wiem tylko, jak to potem było w praktyce. Ale niech będzie, że było jak powiedział. Z audiencją. Jak napisałeś, biskup w Słupsku nie pomieszkiwał. Mimo starań pana Roberta, chyba nie udało mu się go tamże osadzić.

    Obrazek zdjął i wyprowadził, tyle można stwierdzić. I chwalmy pana, bo czyn nieduży, ale znaczący w umęczonej. Znaczy chciałem rzec, fizycznie wysiłek nieduży, bo i obrazek pewnie nie za wielki, więc nawet się nie zasapał.

    My wtedy namiętnie graliśmy w statki. Do rysowania żaglowców miałem kiepskie predyspozycje. W ogóle do rysowania. Wiesz jak się straszliwie męczyłem na studiach, kiedy przyszło mi rysować różne takie, co nam kazali rysować? Spod mikroskopu i makro? Za to urywanie myszom główek, sekcje i robienie bałwanków szło mi nad podziw sprawnie. Co mi pozostało do dziś, chociaż już nie praktykuję. Teraz to tylko wiórkę, co mi na balkon przylata pstryknę aparacikiem. Albo łysego. Czy co mi podleci. Myszę też być sfocił, ale nie mam okazji.

  64. Przy okazji. Takie mi wpadło w oczy i uszy. Póki opozycja liczyła na wspólne wiosenne zajęcia, to były ochy i achy. A teraz pada, że Robert to bardzo sympatyczny jest i uśmiechnięty, że go lubią. Tacy merytoryczni się zrobili.

  65. @zetus1 spod poprzedniego

    Ta. Taksonomowie ciągle coś kombinują. Mój stan wiedzy w tym zakresie mówi mi, że palczaki są taksonem równorzędnym lemurom, tyle tylko że obecnie reprezentowanym przez jeden jedyny gatunek. Właśnie aj-aja. Ale co tam, dosyć dawno wypadłem z obiegu przez weterynarię, więc i żreć się nie zamierzam.

    Co do Douglasa Adamsa. Nie będę ukrywał, że jestem jego wielbicielem od dawna. Za jego Autostopem przez Galaktykę, Restaurację…, Cześć i dziękuję za ryby, Holistyczną agencję… i kilka innych.
    Link wykorzystam niechybnie.

  66. Jakoś mnie zraziło do Cimoszewicza jego wycofanie się po awanturze z Jarucką (czy jak jej tam). Taka mimoza, nie powalczył, nie stanął twardo przeciw tylko do puszczy uciekł. Nie wiem, jakoś wydaje mi się … zarozumiały?

  67. A w Lublinie jedynką na listach pis jest kruk. I mazurek. Oba ptaki. I bądź tu ornitologiem wyrozumiałym.

  68. Znaczy mazurek jest dwójką. Prawidłowo: większy na początek, mniejszy za nim.

  69. Ewa-Joanna
    22 lutego o godz. 0:27

    Pamiętam tamtą hstorię. Stał za nią Tusk. Cimoszewicz oceniał, zresztą powtórzył to też niedawno, że był to czyn o kryminalnej naturze i wynik brualnej akcji przeciw niemu. Nie sądzę, żeby było to z jego strony zarozumiałością. Wycofal się, bo uznał, że taka polityka jest niegodna, poza tym, było już po wszystkim, bo moment czyny został dobrze dobrany: zgłaszanie tego organom (chyba nawet tak zrobil), nic by nie dało, wybory były zbyt blisko, by można było tu coś odwrócić.

    W karierze Cimoszewicza nie widzę czegoś co miałoby dowodzić, że jest człowiekiem zarozumiałm, choć da się zauważyć, że sam siebie szanuje, o co trudno mieć pretensje. mamy tylu polityków, co za nic siebie mają, zmieniają zdanie co chwilę, koniunkturalizm i gotowość do całkowitego przeflancowywania się, byle na tym zyskać tak jest powszechna i tak ohydna, że Cimoszewicz jest na tym tle wybitnie jasnym punktem. Gdy uznał, że formuła bycia bezpośrednio w SLD się wyczerpala, odszedł. ale nigdy nie zaczął spluwać na swoje środowisko, co u tylu innych polityków nagminne.

  70. mag
    21 lutego o godz. 23:16

    jak sobie pomyślę, że ta kobiecina, „katoliczka, matka, magister” – jakoś tak się przedstawiała na stronie Sejmu – ma jedynkę na liście do PE, to wcale miło mi sie nie robi, a odwrotnie.

  71. @Tanaka
    Nie upieram się, tylko jakoś mnie rozczarowało to wycofanie. Ja to kłami i pazurami jestem w stanie bronić swojej racji.

  72. paradox57
    21 lutego o godz. 19:50

    A kimże jest według Ciebie Biedroń, że ma nie podlegać krytyce?

    O Biedroniu jestem chwilowo nagadany, więc o Franciszku: A kimże ja jestem, żeby..? Powiedział i dał dyla.
    Aktualnie pocałował zaś w rączkę faceta z Polski, który był radośnie gwałcony przez nadwiślańskiego -nomen omen – członka kleru katolickiego.

  73. Ewa-Joanna
    22 lutego o godz. 0:43

    Również swój ówczesny zawód pamiętam. Ale nie do Cimoszewicza mam pretensję, a do tych, którzy mu – mnie, nam – to zrobli, czyli do Tuska z towarzystwem.
    I Tuskowi to, oraz różne inne rzeczy pamiętam. A pamiętać politkom zwlaszcza trzeba. Tusk nauczył się gadać gładko i okrągło, we Lwowie wygłosił był właśnie taką gładka gadkę pt Gdańsk – Lwów, dwa miasta i dwa buziaczki w wolności niepodległych krajów. Obłudnie był jednak pominął (bo nie zapomniał, historyk jest z wykształcenia), kto zapewnił Gdańskowi i Lwowowi ten luksus możności znalezenia się ostatecznie w dwóch niepodległych państwach: inż. Stalin, który wziął i odciął Polskę od jej Dzikiego Wschodu, w którym Ukraińcy, Rusini i inne nacje były polskimi czerwonoskórymi. Bez tego odcięcia, co do dziś jest brane za straszną zbrodnię Stalina, mielibyśmy to, co miała niedawno Jugosławia: wojnę, albo co najmniej dewastujący całe pańswo konflikt religii, kultur i narodów. I Gdańsk załatwił dla Polski Stalin razem z polskimi komuchami.
    W niczym nie dziwi mnie jednak ta gładka a obłudna gadka Tuska, dawno temu już bowiem powiedział, że komunizm bardziej Polskę zniszczył niż okupacja hitlerowska. Z pewnością: komunizm musiał wymordować więcej niż 6.200.000 Polaków i rozwalić więcej niż 45% całej materialnej i gospodarczej substancji Polski.
    Jest to pewien punkt odniesienia do tego, z kim się politycznie musiał spierać „komuch” Cimoszewicz, by za pomocą brudnej prowokacji został wyeliminowany z gry wyborczej.

  74. Ewo-Joanno,
    w prowokacji przeciwko Cimoszewiczowi brali udział byli(?) wysocy funkcjonariusze neobezpieki, Miodowicz i Raduchowski-Brochwicz. Nie wydaje mi się, żeby Tusk był w tej sprawie święty. Nie dość, że wyeliminowali Cimoszewicza, to na dodatek Tusk przegrał wybory prezydenckie i zyskaliśmy dzięki tej prowokacji „Prezydenta Tysiąclecia”. Żaden z prowokatorów nie poniósł kary a kancelaria Brochwicza za PO była mile widziana jako obsługująca jeden czy więcej państwowych molochów. Sk…….stwo do kwadratu. Tusk ma teraz robić za męża opatrznościowego. Niech to szlag.

  75. @Tanaka
    O tak, rolę Tuska „doceniłam” i opinię sobie wyrobiłam dozgonną.
    Cimoszewicz pewnie nie miał wsparcia w „swoich” a na samotną walkę to trzeba mieć dużo siły. Teraz układy się zmieniły, niech mu będzie na zdrowie, choć wolałabym go w Polsce.

  76. O, ale z tą opinią to się zgadzam:
    witowita 19.02.2019, 01:02
    Czy ani autorka listu ani czesc komentatorów naprawde nie potrafia odróznic programu wyborczego (well, przedwyborczego) czy wlasciwie: wiecowej deklaracji programowej, od propozycji ustawy budzetowej? To tylko w tej ostatniej liczby mówiace o przeznaczaniu tylu a tylu zlotówek na taki a taki cel, musza sie jakos zgadzac z rzeczywistymi zasobami finansowytmi i dochodami RP; zas w deklaracji programowej (a taki charakter mialo wystapienie zalozycielskie prezesa partii Wiosna) przeciez nie o to chodzi.
    A co do „rozbijania opozycji”: Pan Biedron nie uderza mnie jakas specjalna glupota czy brakiem inteligencji, wiec mysle ze po wejsciu do Sejmu na bazie 14 % glosów (tyle mu dal wynik badania op. publ. przeprowadzonych przez agencje Millard Brown) bedzie w pozycji koalicyjnej. I chyba nikt z nas nie ma watpliwosci ze nie zawrze takowej z PiSem, prawda?

  77. A to przykład Franciszkowej mowy „reformatorskiej”:
    „One cannot live a whole life of accusing, accusing, accusing, the church,” Pope Francis said.

    „Who is the accuser? Who in the Bible is called the Great Accuser? The devil.

    „Those who spend their lives accusing, accusing, accusing are not the devil’s children because the devil has none.

    „[They are] friends, cousins and relatives of the devil, and this is wrong.”

  78. Ach, widze, ze spoznilem sie z ta rewelacja, nie szkodzi.

  79. @@act
    Postawia go z powrotem 🙂

  80. E-J,

    Ty mnie nie strasz kochana.

  81. @Tanaka 0:46

    Dał dyla… Mężczyzna z Polski po takich przejściach pozwolił jeszcze pocałować się w rękę? Sam powinien dać dyla. Przynajmniej tyle dobrego, że nie na prywatnej audiencji.

    @act 4:22
    Właściciele pomnika odgrażają się, że postawią z powrotem. Cokolik już postawili. Następnym krokiem będzie ustanowienie tam stałego posterunku policji.

  82. @Ewa-Joanna

    Zobacz, jak to dobrze, że diabeł funkcjonuje. Co oni, biedaczki zrobiliby, gdyby nie działał? A tak wszystkich tym diabłem straszą i tak na niego psioczą.

  83. Tanaka,
    Odpowiedz na @Tanaka 21 lutego o godz. 10:55 jest w poprzednim wpisie.

  84. Ewa-Joanna
    22 lutego o godz. 2:14

    Rety! To Franciszek jest straszn bystrzak, że diabeł nie ma dzieci. Ale zaraz, skąd on to wie? Czy w niebieskiej książeczce jest napisane, że diabeł jest bezdzietny?
    Prawdę powiedziawszy, a prawdę mówić trzeba, wie to każdy katolik i Francisco od razu się zgadza, to horrendum – nazywać oskarżających Kościół kat o zło i niesłuchanych, a pogardzonych, kuzynami szatana! I To mówi Franciszek, ten „do serca przyłóż”.

  85. paradox57
    22 lutego o godz. 7:32

    Nie, nie, żadnego dyla, ale klechę w czapę! Powiedzmy, że znak Frannciszka jest znakiem szczerym i bezwględnym: dorwę tych zbrodniarzy co pana zgwałcili i flaki z nich wypuszczę!
    Tak sobie żartujemy, oczywiście.

  86. Ewa-Joanna
    22 lutego o godz. 1:08

    Tak było, że Cimoszewicza środowisko i partia potraktowali na zasadzie: sam sobie z tym radź.
    Pewnie to się dołożyło do rozejścia się Cimoszewicza z SLD, które już wtedy się coraz bardzej gubiło i do dziś nie jest jasne, czy się odnalazło.

  87. @Tanaka
    21 lutego o godz. 13:18
    Tak też Wojtyła zwrócił się do któregoś ze znanych ateistów: pan wierzy w nieistnienie, więc wiara nas łączy. I jak się tak zwrócił, to i tak powtarzał.
    Otóż to, spotkałem to w praktyce. Wierzący tak są przekonani o potrzebie wiary każdego, że nie pojmują, że bez wiary w cokolwiek można istnieć. Strwestuje(?) Jacka Kurskiego: „Tego ciemny lud nie kupuje” 🙂

    Podzielam również pogląd w sprawie Biedronia:
    Główna jego – potencjalna wszakże! – wartość jest w tym, że może wreszcie uwolni Polskę od zakleszczenia między dwoma rodzajami tego samego – „pnia solidarnościowego”. Jest to ewidentne nieszczęście, zmora dusząca społeczeństwo i gdyby wziął i uwolnił, miałby już zasługę w gejowskim niebie.

    Ponieważ chciałbym, aby metoda d’Hondta została w Polsce zapomniana, to nie mam nic przeciwko istnieniu wiekszej ilości partii, które będą prezentować szerszy wachlarz poglądów i propozycji. Może wtedy więcej wyborców pójdzie do urn. W systemach dwupartyjnych oferta różni sie niewiele i wybory zaczybaja przypominac konkurs piękności. Nefer zbyt obcesowo traktuje nowy byt polityczny, który jak wszystko co nowe rodzi się w bólach i nie wiadomo nawet czy przeżyje niemowlęctwo.

    Co do Cimoszewicza to jest to człowiek do bólu szczery ( „trzeba było sie ubezpieczyć” ) i trudno sie doszukac u niego konformizmu i lawiranctwa , co nie koniecznie musi być u polityka zaletą. Przeciwieństwo Biedronia – uśmiechów na lekarswo. Dla mnie widzę same zalety i też chetnie na niego zagłosuje. Jest dobrze zorientowany w polityce zagranicznej ( gdzie mnie to oceniać ) i mówi co myśli nie owijając w bawełnę ( np.: w sprawie Trumpa ). Widuję pewnego amerykanistę w FpF, który jakies potworne bzdury opowiada. Jeżli będą Polske reprezentować R. Thun, Lewandowski, Cimosiewicz, Hubner, Tusk … to tylko sie cieszyć. Niestety uśmiech na 1 (Zalewska) tez sie tam wybiera. Ten exodus pis-ów do Brukseli przypomina użycie defoliantów jako nawozu na oziminę lub najazd Hunów na Rzym. 🙁

  88. @Tanaka 8:01

    Znak szczery, albo wstęp do dalszego molestowania. Byłbym ostrożny. Od całowania w rączkę mogło się zacząć. Ta nasza Wielgus też jakaś nieogarnięta. Dostarczyć od razu listę 24. I co niby mieliby z tym zrobić? Samo przeczytanie listy nazwisk zajmie im jakieś 50 lat. Wczoraj jakiś redaktor katolicki powiedział, że kościół działa w długiej perspektywie historycznej, więc nie może działać w pośpiechu.

  89. paradox57
    21 lutego o godz. 19:50

    A kimże jest według Ciebie Biedroń, że ma nie podlegać krytyce?
    ————————-

    Kolejnym Nikodemem. Dyzmą.

  90. @zetus1 8:08

    U Zalewskiej to uśmiech do siódemek (ostrożnie licząc, bo nie mam pewności co do posiadania przez nią „zębów mądrości”).

    Wczoraj w „Szkle” kobitka zapodała nowe przekleństwo; „O Kujda”. Więc o Kujda, jeszcze wyjdzie na to, że coś się uparłem żeby Cię korygować. Najpierw lemury, teraz Zalewska. Ale to nie tak, to przypadek jest.

  91. @Taieri 8:10

    Może nie. Ale że ma wokół siebie niezły tłumek pochlebców, to widać. Nie on jeden zresztą. Taka już natura wodzów.

  92. zetus1
    22 lutego o godz. 8:08

    Nefer zbyt obcesowo traktuje nowy byt polityczny Pozwolisz że sprostuję. Ja się nie wypowiadam na temat nowego bytu politycznego tylko się pieklę na bzdury dr hab które nie licują z poziomem „Polityki”.
    Wstępniak nie jest o Biedroniu jako takim ani o partii Wiosna.

    Uprasza się nie dorabiać mi gęby. Pozdrawiam.

  93. @Nefer 8:47

    Może zbyt wcześnie go uhabilitowali. U nas się mówi, że obecnie habilitacje rozdaje się równie chętnie, jak naklejki w Biedronce.

  94. paradox57
    22 lutego o godz. 8:54

    auć 😀

  95. Tanaka jestes jedynym zyjacym na poludnie od bieguna polnocnego ktory twierdzi ,ze
    -Hitler byl wierzacm katolikiem
    -jakie 6.200.000 Polakow! Co to za liczba??
    -wiecej niz 45%…..
    Podaj, prosze, skad wyciagnales takie bzdury? Moze z twojej glowy?

  96. Nefer
    22 lutego o godz. 9:05

    Wyborcza, jak to Wyborcza w takiej sprawie, popełniła błąd: nie „święto państwowe”, tylko święto kościelne. Tak, w praktyce, wygląda „świeckie państwo” ,”oddzielone od Kościoła kat”.

  97. xpawelek
    22 lutego o godz. 9:15

    Xpawelek, wracasz do szkoły, uczysz sie pilnie, dbasz o prawdomówność i wtedy wracasz na blog w celu poważniejszego omówienia sprawy.

  98. zetus1
    22 lutego o godz. 8:08

    Wierzący tak są przekonani o potrzebie wiary każdego, że nie pojmują, że bez wiary w cokolwiek można istnieć.

    Wojtyła był bardzo lękliwy, tak jak lękliwi są pozostali wyznawcy, którzy są przekonani, że bz wiary w słusznego bozię to tylko nihilizm i piekło. Ten lęk uniemożliwia im pojęcie, że nie tylko można, ale to bardzo naturalne i bezwysiłkowe: nie mieć podstawy do wiary w bozię, ponieważ nic jego istnienia nie tylko nie dowodzi, ale na to nawet nie wskazuje. Natomiast wszelkie poszlaki i dowody wprost wskazują, że mniemany bozia jest nieskończonym tyranem i pożeraczem człowieka.

  99. Tanaka
    22 lutego o godz. 9:21

    Przynajmniej przestał krzyczeć! Postęp!

  100. Tanaka: w takim pismie niemieckim , Spiegel, zespol redakcyjny wywalil z pracy redaktora ktory zmyslal historie!

  101. @xpawełek 9:45

    Złożyłeś tam już swoje CV? Zastąpisz go godnie. W tym piśmie.

  102. @xpawełek

    Zadałeś pytanie co to za liczba. Spróbuję odpowiedzieć, jeśli nie starcza Ci wiedzy ze szkoły podstawowej. Całkowita, naturalna, dodatnia. Mam nadzieję, że uzupełniłem nieco braki w Twoim wykształceniu.

  103. paradox57:moze by tak dokladnie,synku?

  104. @xpawełek

    Które określenie Ci rozwinąć i wytłumaczyć? I na ile dokładnie?

  105. Komorowski nie wybiera się do PE (więc mam nadzieję Róża Thun będzie mieć jedynkę)

    https://fakty.interia.pl/raporty/raport-ue-przed-wyborami-europejskimi/artykuly/news-komorowski-nie-startuje-do-pe,nId,2849571?

  106. Nefer
    22 lutego o godz. 9:37

    Postęp? Bo może podstęp.

  107. paradox , tys medrzec Sztaudyngera :nawet o tym nie wiedzial, ze ma na du…. przedzial! Sprawadz w lustrze!

  108. paradox57
    22 lutego o godz. 8:16
    Wiedz @paradox57-ie, że nie mam nic przeciwko korygowaniu. Zawsze lepiej wiedzieć niż (o kujda) nie wiedziec 🙂

  109. @xpawełek
    Strasznieś biegły w anatomii. Tak bardzo, że Sztaudyngerem musisz się podpierać.
    Sam sprawdzasz palpacyjnie czy aby u Ciebie już nie zarosło?

  110. @Nefer
    22 lutego o godz. 8:47
    Wstępniak nie jest o Biedroniu jako takim ani o partii Wiosna.

    Krytykując człowieka, który występuję w roli reprezentanta Wiosny/Biedronia automatycznie stajesz się krytykiem/krytyczką tego kogo on reprezentuję. Czyż nie tak ?
    Przecież nie krytykowałaś dr hab wtedy kiedy był tylko dr hab.

  111. @Nefer
    Za było też 11 posłów PO-KO,
    🙂

  112. Adrian Zandberg na Facebooku:

    „Wiosna Biedronia chce, żeby debata w najbliższych wyborach odbyła się po angielsku. Na mój angielski nie narzekam, ale uważam, że to bardzo zły pomysł.

    Europosłów wybiorą Polki i Polacy. Zarówno ci, którzy mówią po angielsku swobodnie, jak i ci, którzy nie znają angielskiego. Eurowybory to nie jest sport tylko dla elit. Wszyscy jesteśmy obywatelami. Wszyscy mamy prawo do udziału w debacie publicznej i świadomego wyboru swoich reprezentantów.

    Wybory to nie jest rekrutacja na stanowisko tłumacza. Istotne jest to, co kandydaci mają do powiedzenia. Czy chcą więcej czy mniej Europy? Wspólnych podatków? Wspólnej armii? Europejskiej płacy minimalnej? Europoseł PiS, profesor Legutko, potrafi mówić w licznych językach. Co z tego, skoro z tym, co mówi, kompletnie się nie zgadzam?

    W Unii Europejskiej jesteśmy u siebie. To nie jest jakieś obce mocarstwo, a my nie jesteśmy barbarzyńskim ludem, który wysyła poselstwo do stolicy imperium i martwi się głównie tym, żeby się nie skompromitować. Francuzi, Belgowie czy Niemcy to ludzie tacy jak my. Jedni mówią świetnie w obcych językach, inni nie. Są bogaci i biedni. Mają różne interesy i różne pomysły. Najwyższy czas pozbyć się już tych kompleksów.”

  113. @zetus1 10:45

    Chociażem nie @Nefer. Pośrednio pewnie tak. Sam Gdula w wywiadzie dla „Polityki” przyznaje, że miał duży wpływ na program Wiosny. Podejrzewam, że skromność przez niego przemówiła. Pewnie był głównym twórcą tego programu. Niemniej twarzą partii jest wódz i z nim jest kojarzony. Taka kolej rzeczy.

  114. @Nefer

    To dla Biedronia, gdyby tu przez przypadek zajrzał, albo może ktoś mu podpowie.

    „UE ma 24 języki urzędowe. Oczywistym uzasadnieniem jest potrzeba zapewnienia, by wszyscy obywatele UE mieli możliwość zapoznania się z przepisami lub innymi dokumentami UE, które ich dotyczą, oraz śledzenia debat we własnym języku. Równie ważne jest zagwarantowanie, aby każdy poseł do Parlamentu Europejskiego miał możliwość przemawiania, słuchania wystąpień, czytania i pisania we własnym języku lub w dowolnym języku urzędowym UE. Zgodnie z podstawową zasadą demokracji żadnemu obywatelowi UE nie można odmówić prawa kandydowania do Parlamentu Europejskiego z tego względu, że nie mówi on w jednym z języków roboczych Parlamentu (angielski, francuski). Każdy obywatel, który zostanie posłem do Parlamentu Europejskiego, musi mieć możliwość wykonywania swoich obowiązków bez szczególnej znajomości języków obcych. Aby zapewnić jednakowe warunki pracy wszystkim posłom do PE, należy im zagwarantować pełny dostęp do informacji w języku ojczystym. Przemówienie wygłaszane przez posłów do PE w jednym z języków urzędowych jest symultanicznie tłumaczone na pozostałe języki urzędowe. Oficjalne teksty tłumaczone są na wszystkie 24 języki.”

  115. Ewa-Joanna
    22 lutego o godz. 10:46

    Żeby ręka uschła i grobu wystawała 🙂

    zetus1
    22 lutego o godz. 10:45

    Otóż nie, można rozdzielić krytykę opowiadania bzdur przez osobę A od osoby B. Ja umiem, może Ty nie. Każdy sądzi według siebie.

    Dr hab nie krytykowałam wcześniej (chociaż już w FpF nie podobały mi się jego wypowiedzi) bo wcześniej nie natknęłam się na takie kąski.

  116. PS. No właśnie. Dlaczego po angielsku, a nie po francusku? Ma coś przeciwko francuskiemu?

  117. Oficjalna strona PE po polsku, proszę bardzo

    http://www.europarl.europa.eu/portal/pl

  118. @paradox
    Na moich oczach rozwija sie nowy kult. Wyznawców przybywa 🙂

    https://photos.app.goo.gl/iWqxhSfYb3y2qTzE8

  119. @Nefer 10:56

    Dlatego duża część doświadczonych polityków nie chce, żeby ich wypowiadane myśli zostawały utrwalone na papierze. Dr hab. chyba jeszcze do tego nie dojrzał. Więc gada i pisze lub pozwala na zapis. Poczekamy i doczekamy się, że i on będzie bardziej gadał niż pisał.

  120. @Ewa-Joanna 11:04

    Tę z prawej strony chyba krew lekko zalała, że była druga. Tak jakoś zbrązowiała.
    Spróbuj zrobić mały eksperyment i wypuść zawartość obiektu kultu na świat. Zobaczy się, czy wiara jest szczera i głęboka, czy tylko o dobro doczesne im chodzi. I czy wyznawcy mocno się ponaparzają.

  121. PS. Ale odczekaj jeszcze trochę na przybycie nowych wiernych. Będzie ciekawiej w tłumie.

  122. paradox57
    22 lutego o godz. 11:08

    Prawda. Powoli zaczynam mieć dość mówienia o dr hab. Gdyby się trochę ugryzł w ten zapis to może mniej szkód robiłby przywódcy.

    Czy ty aby nie podżegasz do wojen religijnych? Hę?

  123. @paradox
    Nie mogę wypuścić zawartości bo odbieży. Jako bóg słoikowy przekazuję zawartość wyznawcom. Do paszczęki każdemu, reszta na zachętę dla nowych wyznawców.
    https://photos.app.goo.gl/i64x6aKR9DnQWR2p7

  124. @Nefer 11:18

    Porządny biolog zawsze znajdzie sobie stosowny przedmiot do obserwacji. A jak nie znajdzie, to sobie sprokuruje. A co?

  125. @paradox57
    22 lutego o godz. 10:55
    Nie wiem czy chodziło Ci o nieznajomość języków przez Biedronia, ale widziałem jego wywiad w BBC i całkiem nieźle sobie radził. Zdecydowanie lepiej niż PAD.

    Oglądam to zdjęcie z pomnikiem prałata Jankowskiego przewróconym za pomoca liny z pętlą na szyi pomnikowej postaci i pomyślałem, że ten obrazek może mocno zaszkodzić KK. Żyjemy w epoce obrazkowej i takie images będą się utrwalały w świadomości ludzi to oglądających. Wystarczy wspomniec obrazki z obalenia pomnika Husaina w Bagdadzie. Pewnie każdy z nas to ma przed oczyma. To jest mocny symbol. Może to być the straw which broke the camels back lub kropla która przeleje czarę ( do wyboru ).
    Pozdr.

  126. @Ewa-Joanna 11:23

    Co znaczy odbieży? Mam Cię pouczyć, co trzeba zrobić, żeby nie odbieżył? Te sposoby już dawno albo wymyślono, albo odkryto.

  127. Odbieżeli od słoika robale
    idąc skocznie chcą się ukryć w futrynie
    Słoik bez zawartości
    Słoik bez zawartości
    A Ewa poluje

  128. @zetus1 11:23
    Zupełnie nie o to mi chodziło. Zdaję sobie sprawę, że nie proponowałby czegoś, w czym sam czuje się chociażby trochę niepewnie. Generalnie chodzi mi o próbę dyskryminowania (tak właśnie, dyskryminowania) tych kandydatów, którzy być może nie czują się na gruncie językowym równie pewnie jak on, ale może mieliby do zaproponowania rozwiązania sensowniejsze niż jego. Wyrażone w języku polskim.
    A zresztą o czym on mówi? Zapowiedział przecież, że nie obejmie mandatu, jeśli go uzyska. Więc jakie znaczenie ma akurat jego bezpośredni udział w debacie prowadzonej po angielsku? I jego biegła znajomość tego języka?

  129. @Ewa-Joanna

    Tak, dokarmiaj bestie, dokarmiaj.

  130. @paradox57
    22 lutego o godz. 11:30
    Pełna zgoda, nieważne ile kto zna języków, ale czy ma coś ważnego do powiedzenia.
    Też nie podoba mi się start w wyborach do PE ludzi, którzy nie bedą potem pełnić mandatu, jak to się pompatycznie nazywa i z tym zamiarem startują. To takie polskie: trzeba znaleźć jakieś obejście i zrobić to czego akurat prawodawcy nie przewidzieli, bo nie brali pod uwagę tych naszych pomysłowych Radomirów.

    Drażnią mnie te podkreślenia, że to (draństwo) było zgodne z prawem, ale czy było przyzwoite, przyjęte, rozsądne, czy normalni ludzie tak robią. To jak z tym uchwalaniem ustaw drogą wniosku poselskiego, a nie rządowego, albo tego co chce zastosować Trump (emergency) , żeby wybudować niepotrzebny mur na granicy z Meksykiem. Za czasów Wałęsy powstało pojęcia falandyzacja prawa od nazwiska Lecha Falandysza. To był przedsmak tego co na dużych półmiskach serwują nam teraz.

  131. @zetus1

    Zdaje się, że jedynym sposobem na wyeliminowanie takich zachowań byłoby zorganizowanie wyborów uzupełniających na wakujące miejsce. Zamiast oddelegowywać następnego z kolejki, jak to ma miejsce. Bo ludziom nie przyjdzie do głowy, żeby takiego pozoranta olać i na niego nie głosować. Nie umarł, albo ciężka choroba nie pozwala mu wypełniać mandatu, niech siedzi na dupie.

  132. slima11
    21 lutego o godz. 15:48

    CZy biedaki ,proszące kasę od Zanddberga ,potrafią pokonać Dojną Zmianę?

    Mało mnie zajmuje partia Zandberga, ponieważ nie wygląda na to, by zajmowała się nami, czyli szeroką paletą wyborców niepisoidalnych. Zdaje się, że z nikim nie mają ochoty wchodzić w sojusze, wszystkimi sie brzydzą i zależy im głównie na wlasnej estetyce brody.
    Ostatnio jakaś ważna działaczka świeżej partii z brodą opuściła ową brodę, ponieważ broda „zdradziła wartości”. Albo cos w tym rodzaju.
    Chyba więc broda nie tyle zajmuje sie pokonywaniem dojnej zmiany, ale bardziej – siebie.

  133. PS. Szkoda, że nie może wystartować jako jedynka we wszystkich okręgach wyborczych. Dopiero miałby sukces. Tfu.

  134. @Nefer

    Kobuszewski powiedział dobranoc państwu, ale też powiedział dobry wieczór państwu.
    W tej sytucji ja mówię: dzień dobry!

    Jest jeszcze jeden taki co coś powiedział, ale nie pamiętam co on powiedział. On chyba też nie pamięta, ale można to sprawdzić w odpowiedniej książeczce. Poczytaj mi mamo?

  135. @Tanaka
    22 lutego, g.12:24
    Zandberg dumny, chmurny i durny z nikim nie chce się zadać, by jego malutka partyjka nie utraciła dziewiczej czystości. A niech trwa sobie w dziewictwie, tylko po co? Polityk, który jest absolutnie nieskuteczny, powinien albo się pozytywnie odmienić, albo wycofać rakiem.
    Już raz ten pan sprawił, bo szedł do wyborów w 2015 osobno, zamiast w koalicji lewicy, że PIS uzyskało większość pozwalającą na zawłaszczenie Polski, a lewica wypadła za burtę.
    Oby Biedroń nie popełnił tego samego błędu, tym bardziej że na wejściu miał niezły wynik w sondażach i może utracić „czujność” , a tym samym przeszacować poparcie dla „Wiosny” .

  136. Z tym jankowskim powinni pokazać eleganciej – zafundowaliście pedofilowi pomnik, to niech ta, ale zabierzcie go do własnego ogródka i z dala od ludzkich oczu. Mnie już nawet nie obchodzi, czy sąd dowiódł czy nie („on się nie może bronić”), co mają robić ci, co zostali skrzywdzeni?! Dowieść, że zostali skrzywdzeni?!
    Krew mnie zalewa, kiedy widzę, jak do takich się podchodzi jak kot do jeża, zamiast od razu za sutannę i won do aresztu śledczego, tam będziesz prześwietlony, skurwielu jeden. Przepraszam za wyraz.
    Jak to jest, że pan zbyszek od razu nie kładzie łapy na takim, tylko szanowne kapłaństwo usuwa ze swoich szeregów łaskawie? I co? I ten łaskawie usunięty idzie sobie dalej i robi swoje?! No ale ja jestem durna dziewczynka i nic nie wiem, chociaż wydaje mi się, że to powinno być takie proste. Z urzędu lądujesz chłopczyku w areszcie, a współaresztanci niech ci z dupy zrobią jesień średniowiecza, tam się takich nie lubi.
    „Nic takiego nie widziałem” – mówi Lech Wałęsa. Czy naprawdę myśli, że jankowski na jego oczach nadużywał by chłopczyków i dziewczynki??? To, że nie widziałeś, nie znaczy, że tego nie było. Podobno według innej ikony Solidarności (już nie pamiętam, której) krążyły jakieś plotki i „z tym jankowskim było coś nie tak”.
    „Teraz na temat księdza wypowiedział się Andrzej Celiński, legenda „Solidarności”. „Nie powinien nigdy być księdzem. Był złym człowiekiem” – napisał na Facebooku.”
    Teraz o tym, panowie, mówicie?!
    Ja nie mam słów. Jestem matką, jestem kobietą i gdyby ktoś skrzywdził moje dziecko, drabina do tak zwanego nieba byłaby dla mnie za krótka, żeby dotrzeć do pambocka i wszystkie włosy mu z d… powyrywać. A następnie skopać na ziemię i to tak, żeby sczezł.
    Nie ma nic gorszego od wykorzystania bezbronnego dziecka – i kto to robił, oczywiście człowiek zaufania publicznego!
    Nie – żeby nie było, ja nie byłam wykorzystwana seksualnie ani przez księdza, ani przez nikogo, przez kogo ewentualnie chciałabym być.
    Ja po prostu nie mogę sobie takiej sytuacji wyobrazić, ten ktoś wyszedłby z mojej opresji podrapany, pobity, a poza tym cała wieś by słyszała i się zbiegła z widłami i grabiami. Ale to byłam niepokorna ja. Ile było takich, co nie wiedzieli, co z tym zrobić? A nawet jeśli, to przecież widzieli, jak to było kryte?
    Dlatego nienawidzę (tego słowa używm bardzo rzadko) kleru – i myślę, że jeśli ktoś chce wierzyć, a nie wątpię, że wielu jest takich, niech omija pośredników. Bóg jeśli jest – słyszy cię wszędzie.

  137. Alicja-Irena:ja zas gardze takimi ktorzy wiadomosci gazetowe , nie sprawdzone przez organa scigania , i podane do wiadomosci po smierci tego ktory , gdyby zyl moglby sie bronic! Widzisz , na podstawie tego co piszesz moglbym stwierdzic , ze jestes rabnieta , mimo ze cie nie znam ! Kapujesz przynajmniej co napisalem , alb jestes……Aha jeszce musialbym poczekac , az cie nie bedzie wsrod zywych!

  138. Rozumu nie stwierdzono. Argumentacja nie odniesie skutku. Wniosek?

  139. xpawełku
    Obrońco uciśnionych klechów pedofili, którzy stali i nadal stoją (przynajmniej w Polsce) ponad prawem!
    Bardzo trudno dobrać się im do skóry, bo dopiero od niedawna mamy klimat sprzyjający uchyleniu tabu. Mechaniczny niejako autorytet księdza jako osoby duchownej i tzw. zaufania publicznego sprawiał, że ofiar pedofilii nikt nie chciał słuchać, o ile w ogóle decydowały się na ujawnienie swoich traumatycznych doświadczeń. Nawet ci księża, którym udowodniono czyny karalne, traktowani byli nader pobłażliwie lub wręcz uniewinniani (przypadek księdza z Tylawy). Już nie wspomnę o karze polegającej na przeniesieniu skompromitowanego księdza do innej parafii. Biskup Peatz z Poznania nadal odprawia msze, choć Watykan niby mu zabronił jako osobie tego niegodnej.
    Czeka nas jeszcze długa droga, którą pokonał kościół w USA lub w Irlandii.
    Nasi czarni okupanci (jak ich słusznie nazwał Boy-Żeleński, a niewiele się od tamtych czasów zmieniło) wciąż tylko obłudnie przepraszają i rozmydlają problem na zasadzie „u was Murzynów biją”, bo przecież pedofile zdarzają się nie tylko wśród księży. Zapominają tylko dodać, że ci świeccy są bezwzględnie karani.

  140. @Nefer 15:42

    Robaczek segmentowniczek?

  141. @Nefer
    Napiętnowanie mowy-trawy Gduli było słuszne i celne. Że budzi to nieufność do samego Biedronia? Niech sobie Biedroń znajdzie lepszych rzeczników, którzy wytłumaczą elektoratowi co nowego wnosi do naszej polityki.
    22.02, 10:51
    Debaty po angielsku. Pomysł durny i żałosny. Niedawno opuszczałam strefę Schengen na lotnisku Shiphol w Amsterdamie i zostałam poddana cyfrowej kontroli paszportowej. Włożyłam otwarty paszport do czytnika i na monitorze nad nim zawieszonym pojawiłam się ja sama oraz napis po angielsku natychmiast przetłumaczony na polski: “proszę tu spojrzeć”. Zachwyciła mnie ta
    europejska kurtuazja. Pomyślano o tym, żeby zamieścić program łączący obywatelstwo kraju z jego językiem.
    A tu Biedroń swoją prounijność chce podkreślać debatami po angielsku (i to kiedy UK chce się wynieść z Unii). Paplanie po angielsku wywołałoby więcej śmiechu niż godnościowej urazy elektoratu. Już wyobrażam sobie te metafory i puenty w obcym języku. A zresztą kto poważny wziąłby w tym udział? Trudno mi uwierzyć, że taki pomysł w ogóle padł.

  142. @Nefer

    kleszcze Zanda?

  143. paradox57

    Musi robaczek. Tequilą go, inaczej nie da rady 😉

  144. @Nefer

    Tequili szkoda. Metanol z formaliną. Dobrze utrwala.

  145. @Alicja-Irena 14:54

    Można przeprowadzać procesy rehabilitacyjne dla osób nieżyjących? Można. Nie widzę więc przeszkód dla których nie miałyby się odbywać odwrotne.

  146. xpawelek
    22 lutego o godz. 15:35

    Zaczynasz od tego, że gardzisz, zamiast od „Umiłowana w Chrystusie Panu” i naprowadzenia na drogę chrześcijańskiej miłości. Czyli Polak-katolik. Niesprzeciwianie się złu przemocą to nie tylko Ghandi, ale najpierw Jezus, chłopcze. Ty gardzisz Jezusem, nawet o tym nie wiedząc Pogarda to przemoc. A przemoc rodzi przemoc. Więc ja Tobą jako ateista…nie gardzę. Jak można gardzić dzieckiem. Zwłaszcza ślepo trzymającym się jednego z najgłupszych aforyzmów: „O zmarłych dobrze lub wcale”. Gdyby tak, historia byłaby jednym wielkim panegirykiem. Dla idiotów.

    „Zdaniem gdańskiej działaczki kulturalnej Lidki Makowskiej wiedza o zachowaniach księdza Jankowskiego wobec osób małoletnich była w Trójmieście powszechna już w latach 90., jednak jego pozycja społeczna, bliskie kontakty z ludźmi władzy powodowały, że nie podjęto stanowczych działań, by temu zapobiec”.

    „Pod koniec 2003 roku do sądu w Gdańsku zgłosili się rodzice małoletniego chłopca, którzy zaniepokojeni jego zachowaniem domagali się przymusowego leczenia syna. W trakcie czynności sądowych wyszło na jaw, że chłopiec od 2001, mając wówczas 13 lat, nocował na plebanii ks. Jankowskiego, spał z nim w jednym łóżku, jeździł z księdzem za granicę, otrzymywał prezenty oraz pomoc finansową. Na plebanii przebywali i nocowali również inni chłopcy w podobnym wieku. Po otrzymaniu tych informacji prokurator wszczął postępowanie karne wobec księdza Jankowskiego. W czasie śledztwa przeszukano plebanię, znaleziono wtedy film pornograficzny na kasecie video, a także ślady kasowania twardych dysków na komputerach, na których miały być zdjęcia młodych mężczyzn i witryny o charakterze pornograficznym. Wyszedł też na jaw fakt spożywania alkoholu i zażywania narkotyków przez ministrantów. W grudniu 2004 prokurator Prokuratury Okręgowej w Elblągu umorzyła śledztwo, powołując się na opinię biegłego seksuologa Zbigniewa Lwa-Starowicza: Zachowanie polegające na całowaniu w usta, klepaniu po pośladkach, przyciąganiu mocno do siebie i jednocześnie przytulaniu do klatki piersiowej oraz głaskaniu po twarzy miały charakter publiczny. Wyżej wymienione zachowania księży wobec chłopców są dość często spotykane i w wielu przypadkach nie mają charakteru seksualnego, bywają formą okazywania bliskości”.

    Ty też xpawelku tak chłopcom okazujesz bliskość jak bredzi pan Starowicz, niech znane imię jego będzie zapomniane?

    MAGDALENA DROZDEK

    (wszystko poniżej jest z jej artykułu, dopisałem tylko wyjaśnienie w nawiasie: „którą napisał utrzymanek księdza – Peter Raina)”.

    Sławek został zaproszony przez księdza na pielgrzymkę do Rzymu. Chłopak spał wtedy w jednym łóżku z księdzem.

    – Poszłam do księdza Jankowskiego i rozmawiałam z nim w jego sypialni. Zapytałam go wprost, czy ksiądz sypia z moim synem w jednym łóżku. On mi odpowiedział, że tak. Zapytałam go wprost, czy ksiądz nie skrzywdził Sławka. On mi odpowiedział, że mogę być spokojna, że do tyłka mu się nie dobierał i może mi spojrzeć prosto w oczy. Ja mu w to uwierzyłam – czytamy w książce (którą napisał utrzymanek księdza – Peter Raina)
    Ujawnione w książce zeznania i dokumenty dowodzą, jak skandaliczne i demoralizujące rzeczy działy się na plebanii. Inni księża potwierdzili, że nie podobało im się zachowanie księdza wobec ministrantów – przytulanie, całowanie w usta… Ministranci spędzali noce na plebanii, a z powodu częstych pobytów u księdza mieli problemy w szkole, niektórzy popadali w uzależnienie od narkotyków.
    Z zeznań Sławka wiadomo, że prałat robił nastoletnim chłopcom drogie prezenty. Dostał komputer, wieżę, łańcuszek ze złota, breloczek „Mercedesa”, złoty sygnet. – Ksiądz dawał mi też pieniądze jak prosiłem. Ja dostałem 8 tys. na „Mercedesa”. Nie był on rejestrowany – mówił.
    W „Ostatniej bitwie prałata” jest też opowieść Piotra. Był ministrantem. Sam wysłał list do Prokuratury Generalnej – chciał, by przesłuchano go jako świadka w sprawie ks. Jankowskiego.
    – Miałem wtedy 14 lat. To był mój pierwszy stosunek seksualny. Chcę zeznawać, by uchronić innych chłopców od zachowań księdza. Gdy to się stało, to nikt mnie wtedy nie chciał słuchać. Gdyby nie zdarzenie z prałatem, to byłbym innym człowiekiem. Dwa razy miały miejsca zdarzenia z księdzem. Chciało mi się wymiotować – mówił.
    Wiadomo, że relacje Piotra dotyczące jego kontaktów seksualnych z ks. Henrykiem Jankowskim są wiarygodne z punktu widzenia oceny zarówno psychologicznej, jak i seksuologicznej.
    Nastolatek zeznał, że ksiądz Henryk Jankowski puszczał mu kasety pornograficzne.
    – Najtrudniejsze dla mnie było to, że uległem księdzu, że uległem mężczyźnie. Mówiłem rodzicom o tym po powrocie z ucieczki. Oni nie chcieli o tym ze mną rozmawiać. Mówiłem babci o tym, ale mi nie uwierzyła. Gdy próbowałem zgłaszać na policję, policjant powiedział, że nie mam co zgłaszać, bo ksiądz Jankowski ma znajomości i nic z tego nie będzie – tłumaczył.
    Piotr próbował popełnić samobójstwo, skacząc z komina kotłowni. Uciekł z domu, prostytuował się, kradł, znów próbował się zabić.
    – Zostałem zastraszony przez osobę z kościoła św. Brygidy i jeszcze jedną osobę. Powiedzieli mi, że jak będę zeznawał przeciwko prałatowi, to mnie zabiją. Powiedzieli mi, że „szmaty szukać nikt nie będzie” – zeznawał.

    .

  147. xpawelek
    22 lutego o godz. 15:35
    To znaczy, jeżeli w gazecie podano, że taki a taki dokonał przestępstwa, to gardzisz tym? Masz rację, lepiej jak to Kaziu zza płota ci powie, że żonie przychrzanił albo psy wrzucił do rzeki, bo za dużo ich było, jemu tylko jeden był potrzebny.
    O co mi chodzi – owszem, jestem rąbnięta czy tam jakie kto inwektywy na mnie powrzucał, bo pojąć nie mogę, jak panom (bo zwykle panom), a już zwłaszcza w sutannach uchodzi taka zbrodnia na sucho. ZBRODNIA!!! Bo to jest zbrodnia i koniec. Nie mogę sobie wyobrazić nic bardziej zbrodniczego, niż wykorzystać seksualnie dziecko.
    Czy to znaczy, że jestem rąbnięta, szanowny xpawełku? Życzysz mi nagłej śmierci (albo na mękach, czy ja wiem?), bo nie mogę znieść myśli, że coś takiego się zdarzało (nader często) i zdarza?
    O tym wiedzieli wszyscy, a dopiero teraz zaczyna się mówić głośno, pisać wyraźnie (gazetowe pierdoły według xpawełka, byle co…), o tym piszę i nie jestem pieprznięta ani żadna tam – bo za chwilę się zrobi cicho i będzie jak dawniej. Duchowny powie…no, tulą się do mnie dzieci, widocznie w domu ich nikt nie przytula…
    Chodzi mi o to, żeby teraz patrzeć tym duchownym na paluszki i zwracać uwagę na to, co mówią, albo co gorsza – czego nie mówią dzieci. Chodzi mi o to, żeby raz na zawsze się to skończyło, żeby pod żadnym względem nikt nie wykorzystywał dzieci. Pod podobnym noktowizorem powinni być też nauczyciele w młodszych klasach.
    Ciekawa jestem xpawełku, jak byś śpiewał i jakimi inwektywami mnie obrzucał, gdyby zdarzyło się to Tobie, Twojej Córeczce czy Synkowi. A potem życz mi nagłej śmierci czy czego tam chcesz.

  148. Alicja, weź oddech i czyimiś mało rozgarniętymi wpisami się nie żołądkuj. Szkoda zdrowia, nie przetłumaczysz, nie zrozumie i dalej będzie po nogawkach. Kto rozsądny to i tak rozumie.

  149. mag
    22 lutego o godz. 16:23

    „bo przecież pedofile zdarzają się nie tylko wśród księży”.

    Mag, ta z premedytacją eksploatowana mantra świadczy o oceanie katolskiej obłudy. Skoro uczy się kandydatów na księży że nie są takimi sobie zwykłymi ludźmi, lecz reprezentantami Boga na ziemi, to wypadałoby, żeby za tym szła praktyka, a nie pieprzenie kotka. Więc nie ma znaczenia, gdzie jeszcze poza Kościołem i ilu jest pedofilów. Znaczenie kosmiczne ma to, Kościół jest nauczycielem MORALNOŚCI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    W każdym razie sam tak o sobie bredzi. Cywilny nauczyciel już przy podejrzeniu o niemoralne czyny byłby zawieszony, a po udowodnieniu wywalony na zbity pysk z wilczym biletem. A Krk jest w praktyce bezkarnym siewcą zła. Dobro jest wyłącznie lub niemal wyłącznie w jego patetycznym, życzeniowym słowie, niech to słowo robactwo muchy plujki pożre, które to robactwo żre wyłącznie zgniłe, zdrowego nie ruszając.

  150. Alicja-Irena
    22 lutego o godz. 17:52

    Alicjo, ta pani ma rację (Neferka). Lepiej, żeby się chłopy żołądkowały (byle nie żołądkową gorzką), bo potrafią to robić na zimno, bez żołądkowania, co przynosi więcej pożytku niż szkody. Zwłaszcza że przy obecnym wyżu u nas trza mieć na uwadze również własne ciśnienie. Xpawelek może by chciał dobrze, ale jako dziecko za wiele nie rozumie, więc niech ta.

  151. Alicja-Irena: o przespanie sie z kobieta ktora miala za kilka dni wyjsc zamaz zostalem posadzony majac 17 lat:Baby nie znalem i dopiero za kilka miesiecy zobaczylem ja po raz pierwszy!
    Od tego czasu , ludzie , tacy jak ty i twoji potakiwacze sa , takze z powodu zasad demokracji ludzmi bez zasad ,naogol wychowani w chlewie !Szkoda zes cos takiego nie przezyla jak ja !
    Ale czego nie uwierzysz , bos …, nie jestem i nie bede katolikiem :dziwie sie tylko ze istnieje tak duzo ludzi potepiajacych zasady demokracji:bez sadu niema winnego!Robcie sobie tak dalej!
    A o te paluszki:chodzi o to zeby patrzec na paluszki wam , ludziiom z…
    PS :W krajach tzw.Zachodu , bez stwierdzenia czynu , nie podskakuje sie i takze nie robi afer!
    Tych moich uwag i tak nie kapujesz!
    Jestes zapewne za mloda zeby kapnac ,ze J. walczyl o to zebys go mogla po smierci , bezkarnie opluc!

  152. …o czym tu dumać na paryskim bruku (ideał już tam był sięgnął 😉 )

  153. ale ale…nie wiem, czy można, bo była niedoczytana przeze mnie dyskusja, co wolno, a co nie wolno na blogu, ale wczoraj po raz wtóry od wielu lat przeczytałam „Nieznośną lekkość bytu” Milana Kundery.
    Owszem, lata temu obejrzałam też film, ale to nie to samo, co książka.
    Spłakałam się jak norka nad losem Karenina (psina chora na raka) i biednej wrony, zakopanej po głowę w ziemi przez okrutnych gówniarzy.
    Skąd się bierze okrucieństwo w dzieciach? Oni sami tego nie wymyślą. Psychologiem nie jestem, ale pierwsza myśl – odreagowują zło, które im było czynione.

  154. @xpawełek

    Myjesz ręce?

  155. wbocek
    22 lutego o godz. 17:48

    O pedofilii Jakowskiego wiedzieli WSZYSCY.
    Wszyscy, to znaczy cała parafia i bardzo szerokie przyległości, a nawet miejsca położone daleko poza horyzontem.
    Jankowski miał mnóstwo zaprzyjaźnonych knajpiarzy, uwielbał bowiem bywać, brylować, ozdabiać sobą, sobą innych honorować i dobrze się najeść i popić. U wielu restauratorów miał więc ekstra względy, robili z nim i przez znajomość z nim różne biznesy, rozumiesz, taka specjalna marka „przyjaciel księdza Jankowskiego” – i miał u wielu Jankowski spec-salki, takie tylko dla niego i świty, wśród której byli chłopaczkowie do czynności specjalnych.
    I tam też wiedzieli i tym się nawet chwalili, często bez żenady opowiadali, że Jankowski to ten-tego, po pupci pogłaszcze i chłopaczków bierze, drzwi zamknie, albo i nie zamknie, bo co tu się wstydzić – Jankowski wszędzie u siebie przecież!
    Wiedzieli WSZYSCY i wszystkim to albo świetnie pasowało, albo co najmniej siedzieli bierni, ani be ani me a ni kukuryku – jak gadał Wałęsa co nic nie widział, bo dzieciakami to się Danuśka zajmowała i on sam nie bardzo kojarzył ile on tych dzieciaków ma. Co tam więc miał wiedzieć, co Jankowski z dzieciakami robi, no nie?
    Dziesiątki lat to trwało i się dobrze miało.
    Idenyczny przypadek jak z pedofilem Krollopem, dyrygentem chóru chłopięcego w Poznaniu. Też WSZYSCY wiedzieli.
    A Jankowski to – dodatkowo – ksiądz, osoba święta! Sam Kościół kat. biskup nadbiskup, papież-nadpapież i Jezus z tatusiem w jednym, a nawet i lepiej.
    Tak działa zło, tak działa zbrodnia której wytwórcą, w tym wypadku, jest Kościół kat.

  156. xpawelek
    22 lutego o godz. 18:22

    A ty, brzdącu (młody czy stary – bez różnicy: mój nauczyciel mechaniki. lwowski inżynier mawiał: „Młody – głupi, bo młody, stary – głupi, bo stary”) wałęsasz się po blogach, na których nic Ci nie pasuje, bo jesteś masochista, czy ki diabeł?

  157. @A-I 18:42

    Wszystko można, byle z lekka i ostrożna. Tylko nielicznym się wydaje, że czegoś nie mogą, chociaż codzienna praktyka pokazuje, że mogą. I korzystają z tego w pełni. Ot, chociażby powyższy. Nie opanował jeszcze w stopniu dostatecznym zborności myśli, a na blogu się produkuje.

    Jak nie przymierzając ja po spożyciu konkretnej ilości żołądkowej gorzkiej, którą chętnie popijam. Z lokalnego patriotyzmu. Bo jak nie wypić czasem wyrobu robionego w moim własnym mieście.

  158. Tanaka
    22 lutego o godz. 18:44

    Czyli świętość to najdoskonalsza szata szatana.

  159. @Nefer

    Jednak kleszcze Zanda.

  160. A propos żołądkowej gorzkiej. Ktoś coś dziś seczego może? Piąteczek. Może pora tak tradycyjnie, jak kiedyś? Wprawdzie bez @anumlika, @Lewego, @lonefathera trochę smętnie. @Pombocek mógłby jamneńską potowarzyszyć.

  161. Neferka

    Neferko, nieba bym Ci uchylił – nawet próbowałem stanąć na palcach – ale muszę trochę podrosnąć. Tymczasem ślę Ci trzy mgnienia wiosny. Wprawdzie sam nie wiem, jak się na przykład po złamanym ogromnym dębie domyślić, że jest właśnie wiosna, ale wiem, że jest i co mi zrobisz. Jutro chyba ruszę dookoła Jamnika przez Chłopy, czyli zwiększam rehabilitacyjny dystans do 51-2. km, więc może cóś wpadnie w oko.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6660880890728173729/6660880897619821074?authkey=CPvpnIzA3YnbYw

  162. wbocek
    22 lutego o godz. 18:49

    Tak jest, najdoskonalsza, ale strasznie wymiotna.

  163. @Kostka, gdzie jest @Kostka? Deklaruję, że na taką okoliczność to nawet rudej na myszach bym spróbował. Nawet gdybym miał w to zainwestować kasę i przemóc się z obrzydliwości.

  164. paradox57
    22 lutego o godz. 18:57

    Mówisz (że kleszcze)

    O seczego piątkowym to też myślałam, hej, byli czasy. Chyba dołączę ale później nieco, tak 21?

    Fakt że nam się cosik wykruszyło i to nie to samo co dawnymi laty 🙁 paru osób brakuje

    No właśnie, gdzie Kostka. I Konstancja, i…

  165. paradox57
    22 lutego o godz. 18:57

    Oj, paradoxiku, 16 czy 17 lat temu byłem towarzysz – bez gustowania w gatunkach. Ale teraz i bez gatunków chodzę jak na gazie. Na przykład wymyśliłem wczoraj we śnie pokrowiec na okręt. Dotąd miałem przykrywający tylko kokpit, zapinany prowadzonymi pod dnem sznurkami z haczykami. I korciło mnie, żeby coś zrobić prostszego, bo sznurki mi się plątały. No i wymyśliłem i dziś zrobiłem: worek z folii, w który wpycham okręt tak jak się robi kiełbasę. Bo w sezonie nie wyciągam okrętu na ląd i nie przewracam do góry nogami, lecz mam garaż na wodzie w ćcinie. Cumowanie też jest do ćcin, nie do pachołków.

  166. @Nefer 19:05

    Tylko bez cyferek po tych kropeczkach, dobrze?
    Ja tam nie mówię, że od razu, teraz zaraz. Późniejszym wieczorkiem nawet będzie lepiej. Trzeba mi odrobić dzisiejszą porcję zajęć rehabilitacyjnych, które fizjoterapeutka zaleciła na żony rękę. A po seczego jakoś niedobrze mogło by pójść.

  167. Na razie wyłączam (czy wyłanczam?). Kujda by to trafiła z tym językiem polskim. Po angliczańsku łatwiej, nie, panie Biedroń?

  168. wbocek
    22 lutego o godz. 18:58

    Bardzo dziękuję pombocku, najbardziej mi się widzi to pierwsze mgnienie, bo dużo drzew (jeszcze) jest. Uważaj no na tego kulasa aby

    paradox57
    22 lutego o godz. 19:09

    Cyferek? Error? No nie, no. Też się muszę ogarnąć i odsapnąć.

  169. paradox57
    22 lutego o godz. 18:49
    Ja już właściwie wszystko na ten temat powiedziałam i już nic nie powiem, bo nie mam nic do dodania. Za moich czasów ksiądz był święty prawie. Ale powtarzam…nawet taki święty nie ustrzegł rogatej owieczki od demonstracyjnego wyjścia z trzaśnięciem drzwi z lekcji religii. Nie bałam się piekła.

  170. wbocek
    22 lutego o godz. 18:58

    Pokazałeś trzy mgniena wiosny u Ciebie, więc ja pokażę kawalek holenderskiego przedwiośnia, a na końcu moją Gazelę. Są nawet trzciny, chociaż ta woda , to zadne jezioro
    I bardzo proszę, powściągnij trochę to zwiększanie kilometrów.Trochę ostrożności nie zawadzi 🙂

    https://photos.app.goo.gl/wuq1Q14LakNevHrt7

  171. basia.n
    Nienawidzę Cię, ale tylko troszeczkę. U mnie jak zwykle. Pół metra śniegu 🙁

  172. Alicja-Irena
    22 lutego o godz. 19:44

    No powiedz, czym sobie na to u Ciebie zasłużyłam ? 🙂

  173. To są nieco stare okolicznosci przyrody, ale juz znudziło mi sie robienie podobnych zdjęć 🙁
    https://photos.app.goo.gl/cx2EzqiUuHrqyC8r8

  174. …a Ty mi tu kwiatki pokazujesz…no wiesz co?!
    Zazdraszczam jak jasna cholera, jednakowoz mam świdomość, ze u mnie tak do maja…
    https://photos.app.goo.gl/DGC6qjKXF2L9ZPTD8
    Zwróć uwagę, jak nieśmiało….
    https://photos.app.goo.gl/wj71bD2HCfrWsRjY6

  175. paradox57
    22 lutego o godz. 18:57

    A propos żołądkowej gorzkiej. Ktoś coś dziś seczego może? Piąteczek. Może pora tak tradycyjnie, jak kiedyś?

    Tak jest !

    Golnąwszy seczego pod Jankowskiego
    iżby pedofilnego skręciło onego
    wznieśmy kielicha
    niech bestia zdycha
    czarny kot prycha
    i kicha!

    Obywateli trzech
    co utrącili
    byśmy uczcili
    by zdrowo żyli
    nie tracąc chwili
    kielichem miłym

    Niech zdycha żmija
    Vivat Anumlik
    i kompanija!

  176. Tanaka
    22 lutego o godz. 19:01

    Dla kogo wymiotna, dla tego wymiotna, Tanako. Ale dla mędrców – jak nie przymierzając jeden ex… – jest tak świetnie maskująca, że dzięki niej widzą w szatanie anioła. Lub – dopóki jest jakieś gdańskie gadanie, a nie pełnomocny wyrok – in spe anioła.

  177. Alicja-Irena
    22 lutego o godz. 19:48

    Taki półmetrowy śnieg zawsze mi przypomina, dlaczego nigdy nie brałam pod uwagę Kanady jako kierunku emigracji.
    A patrząc na piękne zdjęcia E-jotki, które kiedyś pokazywała, myślałam sobie, że w Australii byłoby bardzo pięknie, gdyby nie te okropnie wysokie temperatury. Więc… siedzę sobie w kraju polderów i kwitnących wcześnie kwiatów .
    Czy wiesz,że niedługo zakwitną u mnie magnolie?
    Pokażę je wtedy 🙂

  178. Kostka, gdzie jestes ??!

  179. basia.n

    Niestety, basiu, za cholerę nie mogę otworzyć Twego linku. Więc z przyjemnością pooglądałem Alicję. Znaczy – jej piękne fotki.

  180. Alicja-Irena
    22 lutego o godz. 19:53

    Wyglądają nieśmiało, ale są piękne. No i masz u siebie moje najukochańsze konwalie. Wiesz – ja będę Ci pokazywać moją wczesną wiosnę, a Ty późniejszą u Ciebie. I będzie wiosna, która trwa bardzo długo 🙂

    Potrzebna też będzie wiosna Tobermory’ego w górach.

  181. wbocek
    22 lutego o godz. 19:58

    wbocku a Alicja otworzyła! To może spróbuj skopiować link i wkleić w belkę google. Powinno się wtedy udać.

  182. Tanaka
    22 lutego o godz. 19:54

    Wspomniałeś w swoim wierszyku o anumliku, przypomnialam sobie, że 1 marca minie pierwsza rocznica jego śmierci.( wtedy właśnie trafilam po raz pierwszy na LA)
    Może kilka osób, które blogowo znały go długo i bardzo dobrze, zechciałyby napisać o Nim, przypomnieć pewne szczególne momenty.
    Wiem,że to był ktoś bardzo ważny dla tego blogu.

  183. @Alicja, Basia
    Mam wyrzuty sumienia, prowadząc chów dzieci w kraju bez śniegu. Dzieciom należy się śnieg zimą!

  184. https://photos.app.goo.gl/Zypck4ayXsfTaDC57
    Basiu,
    to żeby Cię pognębić do cna 😉
    Wyobraź sobie, z mojej Górki parę lat temu zniknęły konwalie, rosna tylko kępkami wokół domu.
    Coś mi sie z tymi Tobermorymi pokićkało, u nas to taka miejscowość nad jez. Huron, a teraz okazuje sie, że w Szwajcarii, nad Interlaken?
    Jak dla mnie, może być i tak. Trochę gender się zmienił, no ale niech ta…

  185. Wiesz Ty co, Gerwazeńku, znaczy paradoxie, nie da się. Katastrofalnie potaniało, nie ma rady.

    PS tytułem tłumaczenia wyjaśnia się że się samej uważa za Protazeńka. Ciekawam czy przekaz dotarł.

  186. Szary Kocie,
    mieszkasz zapewne w pięknym kraju! Com się namarzła w moim życiu, także chodząc do szkoły (circa2km na piechotę), tom się. Nie chciałbyś mieszkać w kraju, gdzie od grudnia do kwietnia tak duje….
    https://photos.app.goo.gl/FPjsjd6EMGavQKwdA

  187. Tobermory się pokaże jak się wstępniak zmieni 🙂

  188. Oh naprawdę…taka ona wrażliwa…. 🙄

  189. Alicja-Irena
    22 lutego o godz. 21:13

    Przygnębilaś mnie 🙂 Taki gość, to rzeczywiście niezwykłość. Chociaż dziś paradox57 pokazał podobnego gościa u siebie na parapecie i to w mieście.

  190. @basia.n
    Australia to w końcu kontynent – my tu mamy WSZYSTKO 🙂
    Ja tu właśnie odpycham cyklon od brzegu bo dzisiaj przyjeżdża moje dziecię i chcę żeby miało bezpiecznie.
    Dbaj o te dendrobium 🙂 I dzięki.
    @A-I
    Ale jaka to przyjemność i radość , kiedy spod tego śniegu zaczynają wyłazić te różne pierwsze 🙂
    U mnie coś tam zawsze kwitnie przez cały rok a najpiękniejsze są kwitnące drzewa. Ale na wiosnę też się czeka.
    Masz coś cieplejszego:
    https://photos.app.goo.gl/Nw36kiXDLk680F2H3

    @all
    Na seczego się nie załapię, bo z powodu dogórynogami muszę prowadzić działalność. Ale podtrzymuję pomysł 🙂 Poczytam jak wrócę.

  191. Dla tych co mają godzinke na oglądanie 🙂
    https://iview.abc.net.au/show/magical-land-of-oz

    Lecę…

  192. Alicja-Irena
    22 lutego o godz. 21:20

    Jasny piorun! Nie cierpię zimy – chyba że stoję na lodzie po szyję w ciepłej wodzie – ale cud fotki! Kongratuliere za Twą lirę, Alicjo.

  193. wbocek
    22 lutego o godz. 19:54

    Na temat szatańskości owej mniemanej anielskości. Nie będzie to w żadnym razie rzecz pierwsza ani tysiąc i jedna, ale geograficznie rozległa i dermatologiczna. Chodzi o donację Konstantyna.
    Papież, o ile dobrze pamiętam był to Stefan II, postanowił sfałszować dokument, by udawał donację cesarza, Konstantyna właśnie. W owym oszukanym papierze, cesarz oddawał cały Rzym w ręce papieża, czynią go osobą cesarską, a jako zwierzchnika chrześcijan jednego odłamu, papieżem wszystkich chrześcijan, wszystkich religii niechrześcijańskich i w ogóle wszytkiego, dosłownie – władcą całego świata. Choć Rzymowi daleko było do władzwa nad samą Europą. W ten sposób powstało Państwo Kościelne.
    Powód, dla którego Konstantyn miał zrobic ową donację był taki, że cesarz miał wysypkę. A papież go wyleczył za pomocą paciorka. No i wdzięczny cesarz dal Stefanowi II i wszystkim jeo następcom siebie, rzym i cały świat w prezencie.
    Skutki mamy do dzisiaj, a po drodze działo się nadzwyczajnie. Dziś Watykan geograficznie mikry, a uroszczenia do władzy, pieniędzy i prestiżu ciągle nie mają końca.
    Powiedziałbym coś takiego: jak sobie z wiedzą o historii chrześcijaństwa, będącej jednym, niezmierzonym ciągiem kryminalnym i więcej – bo zła immanentnego, radzą tzw. otwarci katolicy którzy dalej odprawiają paciorki do nieistniejącego Jezuska, do monstrualnego zbrodniarza – jego tatusia oraz mnóstwa świętch podobnej krwawości i Kościół kat uważają za święty?
    Ale nie powiem, głupio bowiem bym powiedział. Pytać owartego katolika o takie sprawy jest rzeczą bezcelową, a wiedza o tym, co i jak robią, żeby móc komfortowo paciorki produkować, jest wiedzą od dawna ustaloną.
    A ponieważ tak jest, owi „otwarci” są nie tylko ślepi i tępi podobnie jak wyznawcy nieotwarci, ale gorzej, bo musieli się zgwałcić, wewnętrznie zdewastować, zaś owi nieotwarci nigdy do żadnego „otwarcia” nie doszli. Pozostają w stanie czystego, dziewiczego zamknięcia, co jest prawie troszkę święte.

  194. Ewa-Joanna
    22 lutego o godz. 22:19

    Godzinkę? Chyba sporo godzin! Można odprawiać godzinki Już mam smaka, zwłaszcza jak na mnie łypnął ten pająk-rastafarianin. Czuję klimat!

  195. Re: kleszcze

    Właśnie przeczytałam, że w New England (czy mówi się Nowa Anglia po polsku?), kleszcze zakatrupiają młode łosie. Taki młody łoś potrafi mieć z kilkadziesiąt tysięcy kleszczy na ciele i umiera na anemię po wielkich cierpieniach. Po lekkiej zimie nawet i 60% młodych umiera. Oczywiście ocieplenie klimatu winne.

    Co do głównego tematu, to Zandberg wykończy Biedronia przez ośmieszenie. A mogli się dogadać, Zandberg ma wiedzę, Biedroń ma charyzmę. A wyjdzie jak zawsze. Pewnie że daleko im do Cimoszewicza, ale trzeba budować nowe elity. Siedemdziesięciolatki, a potem długo nic.

    Zdjęcia piękne. Ja tam lubię zimę, ale nie lubię płasko.

  196. basia.n
    22 lutego o godz. 21:35

    Gość jst dobry, ale na kontynencie amerykańskim to powszechność, poza niszami może. Zielone wiewiórki, jako gatunek inwazyjny, wypierają miejscowe, rude, m.in. z Wysp Brytyjskich.
    Może dlatego ten brexit?

  197. @Tanaka 19:54

    Na taką okoliczność to ja od razu na obie nogi. I za Anumlika.

  198. @Nefer 21:15

    No dotarł. Co by miał nie dotrzeć?

  199. paradox57
    22 lutego o godz. 22:43

    to weź i na cztery! Za EJotkę, bo ona do góry nogami i rozumiesz – abstynencja służbowa.

  200. @izabella 22:18

    Nie takie kleszcze miałem na myśli, stanowczo nie takie. One nie do zakatrupiania kogokolwiek, choćby nawet łosia.
    Chociaż i z tymi już się zaczęło. Kilka cieplejszych dni i mamy wysyp pacjentów.

  201. @Tanaka 22:49
    Ale jak za EJotkę. Nie umiem pić do góry nogami. Jak próbuję, to się wylewa. No dobra, poćwiczę jeszcze akrobacje. Dla takiego celu warto.

  202. Przez rurkę idzie, tylko nosem się trochę przelewa.

  203. paradox57
    22 lutego o godz. 22:47

    No. Marudnam czegoś.

  204. No i kielonek trzeba trzymać odwrotnie. Że na to nie wpadłem.

  205. @Nefer

    Krupniczku na marudność? Na ciepło, bo u nas mróz przyszedł, tyle że bez śniegu.

  206. Co jest. Oderwijcie się do tych flaszek. Pogadać trzeba. Na picie będzie czas.

  207. Jakąś muzyczkę może?

  208. paradox57
    22 lutego o godz. 22:59

    /marudnie/ no może być

  209. Kostka od Myszy by się przydała

  210. Zaprawdę powiadam ci że z owsa ryżu nie będzie /westchnienie/

  211. Ale ich przyssało

  212. basia.n
    22 lutego o godz. 20:31

    Właśnie, trafiłaś na blog w czasie, gdy się żegnaliśmy z Anumlikiem. Skoro przeglądałaś blogowe wstępniaki i dyskusje to znasz jego teatrzyki pod Anumlikiem, których kilka na blogu popełnił. Kapitalnie nawiązujące do wzorca gatunku – dowcipne, przewrotne, złośliwe i eleganckie.
    Musiał się nad nimi natyrać, czasem zapowiadał je długo przed pojawieniem się, a następnie całymi tygodniami konstruował i szlifował. Pisał też nierymowane wstępniaki, zwykle na tyle obszerne i dokładne, że przeradzające się w studium problemu, jak na przykład bardzo sążnista analiza korupcyjnej prywatyzacji warszawskiej.
    Miał szerokie zainteresowania i znał się na wielu zagadnieniach, co jest bardzo dobrym położem do pogłebionej dyskusji o problemach, choć też równocześnie, gdy zejdzie się więcej znawców, bywają spory, który znawca większy.
    Był jednym z filarów bloga, dodawał mu swojego wymiaru i z pewnością wielu blogowiczów z przyjemnością zauważało, że oto anumlik jest na blogu i może się dziać ciekawie.
    Miewaliśmy nieraz tak, że, czasem Anumlik właśnie, czasem ktoś inny, ale Anumlik pewnie najczęściej, wrzucał jakąś zabawną czy przewrotną rymowankę i zaczynała się zabawa, nieraz pasjonacka. Dołączali kolejni wierszykoproducenci, do nich następni, przeplatał to Anumlik swoimi anumlikami, czyli przewrotnymi,zwariowanymi, zahaczającymi o abstrakcyjność wierszykami i mieliśmy wielogodzinne sesje, często przeplatane łykami seczego. . Nawzajem się stukaliśmy wirtualnymi szkiełkami, dorzucając wierszyki, atmosfera potrafila się tak rozkręcić, że trudno się było oderwać i nieraz pół lub więcej nocy to trwało wśród kapitalnej zabawy. Takie swoiste, blogowe, hulanki i swawole.
    Sam sobie wtedy przypomniałem, że gdzieś w czasach studenckich, nieraz pisywałem różne zwariowane, abstrakcyjne wieszyki, ale później nie kontynuowałem tego i dopiero okazja na blogu sprowokowała mnie do powrotu do dawniejszych figli. Niewątpliwie jednak moje wierszyki ustępowały anumlikom, choć z niejednego mam i dziś frajdę, bo potrafiły mi płynąć spod palców a vista zgrabnym ciągiem, a istota zabawy polegala właśnie na spontanicznosci tworzenia, nawiązywania do siebie nawzajem, kontunuowania wątków podanych przez poprzednika. I takie sztafety przezabawnych rymowanek potrafiły się długo ciągnąć, ku nieustającej uciesze tak bezpośrednio zaangażowanych, jak i tylko czytających, czy nawiązujących drobnymi, niewierszowanymi komentarzami.
    Tak, to był jeden z fenomenów bloga, związany w dużej mierze z Anumlikiem.

  213. Tanaka
    22 lutego o godz. 22:25

    Tanako, dziękuję za rzut oka na historię, ale i tak nie zapamiętam, kto komu podarował świat. Natomiast co do wyznawców nieotwartych, którzy „nigdy do żadnego „otwarcia” nie doszli”, mamy konsens. Dodam, że ani to ich wina, ani zasługa – nie mogą podlegać żadnej ocenie, choć najprawdopodobniej stanowią w świecie człowiekowatych ogromną większość. Nie mieli szczęścia – lub nieszczęścia – dorobić się umiejętności myślenia innego niż co do garnka włożyć i kiedy wyjąć. Dlatego inność przychodzi wraz z wymieraniem onych i wchodzeniem nowych pokoleń niekoniecznie mądrzejszych, za to doświadczających różnorodności świata, co samo w sobie pobudza do, choćby nieporadnego, ale jednak myślenia, i widzących skromniejsze funkcjonowanie tej samej religii w wyżej cywilizowanych społecznościach. Ich praprawnukowie może powiedzą: „Po jaki nam ciężki wuj religia?”.

  214. @Tanaka 23:30

    To ma być na zagrychę? Trochę ryzykownie. Jak w jakiej Papui.

  215. Nie dość, że się zataczają to jeszcze hałasują… 🙂

  216. @Ewa-Joanna
    To nie my, tylko Twoje papugi i wallabie.

  217. chyba ktoś wspomniał o tym (@mag?), ale przy występach Gduli w telewizji widzę dopisek „prof”
    Dostał profesora za raport z Miastka?

    swoją drogą analiza zachowań przedwyborczych, wyborczych i całego międzywyborczego życia społeczności była jedyna w swoim rodzaju.

    A teraz oprofesor Gdula odcina kupony od swojej pracy…jego 5 minut…

    A teraz strach otworzyć lodówkę.

  218. wbocek
    22 lutego o godz. 23:21

    Doświadczanie różnorodoności, doświadczanie inności, doświadczanie choćby częściowej wolności, jest zabójcze dla religii i jej przedsiębiorstwa.
    Bez specjalnego szukania, dociekania i walki, w czasie współczesym łatwiej już zobaczyć i doświadczyć czegoś innego, niereligijnego, a choćby religijnego inaczej, co prowadzi łatwo do wniosku, że skoro jest wiele religii i każda dobra, to może też każda niedobra, albo niewiele znacząca.
    Widzenie tego i doświadczanie, ma – dla wielu – znaczenie korumpujące: coraz mniej się chce, coraz więcej się nie chce. Już nie „dzień święty” z obowiązkową, pod rygorem kary za grzech ciężki, „mszą świętą”, ale może kino, zakupy, impreza, wycieczka albo piwo i mecz. A „msza święta” już raczej z okazji, że ślub, pogrzeb, chrzciny no i może w celu kontynuacji korupcji z innej strony: tatuś zachorzał poważnie, to pójdę, zmówię paciorek, dam na tacę i niech bozia tatusia weźmie i uzdrowi.

    Ten kierunek oswobadzania się dzieje się bardziej z dostrzeżenia alternatyw, ale i z nudy, bo bozia jest strasznie nudna, przeraźliwie nudna. Ileż można fałszyjąco śpiewać te same hymny do bozi, które w dodatku zawierają poniżające sensy? te przebłagania, te marsze na kolanach, te nędzne robaki co wiją się u stop? te zabójczo nudne, przewidywalne, katryniarsko rzężące kazania bez treści? Te puste rytualia, śmieszne na sposób żałosny, gdy się odkryje ich mechanizację zagadujacą próżnię?

    Bardziej mnie ciekawi i wydaje się cenniejszy inny kierunek żegnania się z religią, choć to kierunek nieporówanie kosztowniejszy, ale też i cenniejszy. Przez dociekanie i poznanie. Czylo postawę aktywną, poważną, rozwijającą wewnętrznie. Sądzę, że z tego wyrastają najtężsi ateiści i ludzie najautentyczniejsi. I oni sią największym zagrożeniem dla przedsiębiorstwa religii i jego szefów, ponieważ nie dadzą się zwieść pozorami, zmiażdżą wiedzą, faktami i siłą rozum każde kłamstwo i każdą uzurpację, oraz wykryją i wyjawią to, co tak silnie kościoły kryją przed oczami wyznawcow: całą mechanikę oszustwa i zbrodni oraz garnięcia pieniędzy, dóbr i korzyści ze sprzedaży kłamstwa.
    Mówiąc o tym procesie, przypomina mi się Francja. Proces jej wyzwalania się z okowów religii. A proces ten trwał bardzo długo, początki to był czas encyklopedystów, kształtowania się Oświecenia – i trwał przez cały wiek XIX. Niby skończył się z początkiem wieku XX, gdy Francja przyjęła cywilną, świecką konstytucję, ale i wtedy ten proces się nie skończył, choć był to bardzo ważny jego etap.
    Siłę starcia, z jednej strony brutalnej religii i jej bezpardonowych wojowników, z siłą rozumu, siłą obywatelskiej odwagi i pasji oraz autentyzmu dążenia z drugiej strony, znakomicie i przejmująco opisał Anatol France, w książce „Rzeczpospolita a religia”.
    W Polsce są co najwyzej drobne ślady takiego procesu, choć Polska to „Rzeczpospolita” – niby jak Francja. Śladem takim może jest czyn tych trzech bywateli, co obalili pomnik ku czci pedofila Jankowskiego. Głowny nurt jest jednak – jak świetne wiemy – niewykle nieśmiały i kunktatorski: nic nie mamy ani do religii ani do Kościoła kat. Nic więc nie mamy do zła, tylko troszkę chcielibyśmy wygodniej. Nie bardzo to wynika, niemal wcale, z siły poznania istoty zła i poczucia obywatelskiej podmiotowości, siły godności i moralnej niezgody, a z połowiczności, doraźności i fragmentaryczności. By cokolwiek się stało najpierw tak trzeba oberwać, żeby już nic innego się nie dało, jak stawić opór ostatniej chwili. To jak ze szczurem zagnanym do kąta. A dzianie się ma bardziej źródło w bezmyślnej brutalności przedsięborstwa szatana. Bardziej finezyjna manipulacja człowiekiem znad Wisly, długo jeszcze byłaby zdolna trzymac go w niewoli.
    W sumie ważne, ze beton pęka.

  219. Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 0:02

    Do seczego dobrze podchodzi. A bez seczego, nie mniej. 🙂

  220. @konstancja 0:14

    Ja myślę, że go tak kurtuazyjnie nazywają, jak nie przymierzając pewną pannę Krysię. Chyba że został podwórkowym profesorem. Chociaż nie widzę jakiegoś znaczącego dorobku od chwili uzyskania habilitacji. Albo wymagania na UW obniżono tak radykalnie i uprofesurzyli go za „Miastko”. Tak czy inaczej do tytularnego mu daleko. Może jak Biedroń zostanie prezydentem, to go w uznaniu zasług mianuje.

  221. konstancja
    23 lutego o godz. 0:14

    Konstancjo, cud boski! Gdzieżeś Ty była, jak w niebie byłaś?

  222. paradox57
    23 lutego o godz. 0:21

    W celu tytularnym trzeba odwiedzić Belweder. A do Belwederu drzwi pilnuje ten, co go nazywają Duda.
    Profesorów uczelnianych potrzeba jak mrówków. To się produkuje. I są naprodukowani.

  223. Alicja-Irena
    22 lutego o godz. 21:19

    Ale za to masz piękne kolory jesienią.
    Ja przez kilka zim przecierałem z rana drogę traktorem, żeby dzieci dotarły do autobusu szkolnego. Zachciało się odludzia…

  224. PS. Ot, dzisiaj w FpF któremuś wyrwało się z profesorem do Migalskiego. A ten świeżo upieczony habilitowany i jeszcze pewnie na etacie adiunkta.

  225. paradox57
    22 lutego o godz. 23:36

    dobrze zapodałeś!

  226. @Tanaka 0:23

    Ja to mam na stałe. U mnie w Katedrze jest tak: dwóch profesorów podwórkowych, w tym jeden z szansą na Belweder pewnie niedługo. Będzie cmokał albo ściskał, nie wiem, jaki tam teraz panuje obyczaj.
    Czworo kolejnych ze stopniem habilitowanego na etacie adiunktów (dwoje raczej bez szans nawet na podwórkowego). Kolejny będzie za chwilę. Czworo adiunktów po doktoracie i dwójka asystentów. Dwóch na etacie starszego wykładowcy. Siebie nie liczę, bom jedną nogą na wylocie. Jeden lekarz kliniczny i dwie osoby w laboratorium. Dwie osoby z perspektywą wypadły, bo JM miał taką potrzebę. Skończył im się okres zatrudnienia, więc im nie przedłużył. Umyślił sobie, że aby im przedłużyć pracę, potrzebowaliśmy w jednostce 100 nadgodzin na nauczyciela akademickiego. A wszyscy święci (znaczy ustawa) powiadają, że nauczyciela akademickiego można obciążyć dodatkowo 1/4 pensum, jakie na niego przypada (240 godzin rocznie).

  227. @0:23

    Chyba że jest na nartach, to może się jaki wśliźnie.

  228. Tanaka
    23 lutego o godz. 0:23

    Produkcja niezbędnych „ksenorytetów”.

  229. @Szary Kot 0:40

    A u nas to używamy:
    auto-, homo-, hetero- i allo-. Kseno- to ani ani.

  230. @paradox
    Wallabies tu nie mam, kangury mam. Jak taki pan kangur się wyprostuje to wyższy od niejednego faceta. Ale na podwórko nie przychodzą bom zagrodzona. Bo psy. I dobrze, ptactwa wystarczy no i moich ukochanych żabów 🙂

  231. Wylazla z Autorki niechec do p. Biedronia. Nic wiecej. Mozna sie sprzeczac o slowka, mozna zarzucac mu rozne roznosci; tylko pytanie: po co? Ano po to, by bronic miernote, niedolajstwo i pustote innych opozycyjnych przywodcow (bo chyba o nic wiecej).
    Droga Pani, oczerniajac (jak to teraz maja w modzie wszystkie opozycyjne media) p. Biedronia – wcale nie przysparzacie wielbicieli innycm ugrupowaniom. Wrecz przeciwnie: widac, ze was zalwakrew i jestescie bezsilni…
    Facet ma jakis tam pomysl na nowa Polske (wcale nie glupi); ma duzo energii i charyzme. To w zupelnosci wystarczy, by wszyscy inteligentni ludzie w tym Kraju go poparli.

  232. paradox57
    23 lutego o godz. 0:43

    Cudzozwańców?

  233. ‎Tak jest, anumlik to była ciekawa postać. Pisał jak mało kto. Młodzieżowy emeryt, który dobrze czaił siuśmajtków- jak to ma w zwyczaju nazywać małolatów pombocek co to se posedł wbocek- przez co relacje z anumlikiem były jak z rówieśnikiem. Mieliśmy przyjemność popijać seczego w realu. ‎

    Miłym akcentem był fakt, że pierwsza książka, którą przeczytałem jako pacholę była przez niego redagowana. Cały anumlik, od literatury dziecięcej po mechanikę kwantową. ‎

    ‎‎

  234. Kilka godzin temu @kruk opisala odprawe paszportowa na lotnisku. Przeszlam ten proceder kilka razy. Czasami to byla formalnosc, czasami doswiadczenie ktore chcialam zapomniec. Lecialam kilkoma liniami przez Atlantyk ale najmilej wspominam przeloty linia SAS. Samolot lecial z Gdanska do Copenhagen. Wroce do Gdanska – jest chyba niewiele lotnisk na swiecie nazwanych od zyjacej osoby. Lech Walesa airport to jedno z tych lotnisk. Wiem ze w Polsce sa podzielone opinie na temat Mr Walesa, ale po tej stronie Atlantyku i Pacyfiku Lech Walesa to najbardziej znana i szanowana postac z Polski.

    W Copenhagen byla przesiadka na o wiele wiekszy samolot, ktory startowal na polnoc w kierunku Norwegii, dalej Greenland, North Pole. Po przelocie nad North Pole samolot nad Alaska skrecal na poludnie w kierunku Seattle. To byla moja ulubiona trasa z Europy i rowniez ulubiona obsluga podczas miedzykontynentalnego lotu. Niestety SAS juz nie lata na tej trasie mimo ze mieszkancy Pacific NorthWest, w duzej ilosci, pochodza z Skandywanii. Konkurencja rynkowa wziela gore. Teraz wiele osob lata z Seattle do Europy przez Dubai.

  235. @Orca
    23 lutego o godz. 3:25
    Gdzie opisała? Też chciałabym przeczytać! 🙁

  236. E-J

    16:33

  237. Szary Kot
    23 lutego o godz. 0:23
    Owszem, Szary Kocie, to taka malutka okołodomowa…
    https://photos.app.goo.gl/1fx1fsyDqNxisdfv6
    I jest to najpiękniejsza pora roku u mnie, taki Tuwimowy październik…
    Ale niekoniecznie mimozami się zaczyna, zazwyczaj klonami cukrowymi i one są odpowiedzialne za te obłędne czerwienie!
    Orca
    23 lutego o godz. 3:25
    ja zazwyczaj latam na Chopina, czyli do Warszawy. Odprawy paszportowe najgorsze są w kraju, z którego się wyjeżdża, a moim przypadku Kanada.
    Przylatujesz, już w ogródku…już witasz się z chipmunkiem…a tu w okienku pani/pan:
    -skąd?
    -ehum…z Polski
    -po co tam był?
    – rodzinę odwiedzić…
    -co przywiózł?!
    – nic, bagaż podręczny mam tylko…
    -do odprawy proszę!
    – ale już przeszło, prześwietlony…
    Na to Osoba, z którą nie należy dyskutować krzyczy gdzieś w siną dal – Johnny, tutaj należy prześwietlić tę osobę, najlepiej przetrzepać osobiście! To baba! Przyślij Kryśkę!
    I stoję ci ja durna, osoba po 60-tce dobrze, matka dziecku staremu już, i myślę sobie – idiotko! Należy brać wielką walichę, a nie podróżować pół świata z torebeczką niewinną! W której nic oprócz brudnej bielizny, żeby nie powiedzieć – majtek, oraz kilku byle czego podręcznego nie masz? Dlaczego utrudniasz ludziom na odpowiedzialnym posterunku ich życie?! Głupiaś aż sinaś! Dlaczego czegoś nie szmuglujesz, kretynko? Bo przepisy? Przepisy są po to, żeby je łamać! Trzeba było karaluchy z Kiritimati szmuglnąć, idiotko!
    Takie byki!
    https://photos.app.goo.gl/ouHc9z39BxtVwZRm6
    A ty nic, kretynko, tylko „podręczny bagaż” i jeszcze masz pretensje, że nikt w to nie wierzy, że można podróżować dookoła świata z byle torebką 🙄

  238. @Orca,
    Dzięki

  239. Oczom nie wierzę, pomnik J. wrócił na swoje miejsce.
    Czy to będzie ta kropla która upadła na beczkę z prochem?

    Może zrobić jak sugerował Żakowski, podpisać pomnik: „kapelan solidarności i pedofil”.

  240. Wojna na symbole.
    W Watykanie Franciszek całuje w rękę ofiarę kościelnej pedofilii.
    W Gdańsku Głódź pokazuje Franciszkowi środkowy palec.
    Przecież gdyby flaszka chciał załagodzenia sprawy, pseudosolidarność nie zrobiłaby tego.

  241. wujaszek wania
    23 lutego o godz. 9:14

    Sądzę, że nie tyle jest to wojna o jakąś zakochaną w blichtrze szatańską odwrotność Jezusa, jako że obrońcy tego otwartego zboczeńca są za głupi, by rozumieć, że w czarnej sukience może być taka odwrotność, lecz jest to typowa dla wielu Polaków wojna z powodu urażonej chuligańskiej ambicji. Jankowski jest tylko pretekstem, tak jak niezniszczalnym pretekstem do takich wojen jest krzyż. Polska głupota gotowa czwórkami iść do nieba, by tam się choćby z Bogiem bić, jak im podskoczy.

  242. izabella 23 lutego o godz. 9:09 pisze: –Oczom nie wierzę, pomnik J. wrócił na swoje miejsce.
    Czy to będzie ta kropla która upadła na beczkę z prochem?

    Izabello,
    oby odpowiedź na Twoje pytanie była pozytywna. Mam nadzieję, że przy tym pomniku będzie dochodzić do konfrontacji i najlepiej byłoby, żeby się to działo między katolami.

  243. wbocek
    23 lutego o godz. 9:49

    pozostaje mi tylko zgodzić się z każdym Twoim słowem i życzyć dobrego dnia 🙂

    Sam lecę po zapasy popcornu, bo najwyraźniej Panu B. znudził się ten cyrk faryzejski: „kogo Pan Bóg chce ukarać, temu najpierw rozum odbiera”.
    Panowie sukienkowi najwyraźniej nie odczytują „znaków czasu”.
    Mnie to wcale nie martwi 😉

  244. Oj, jak ja za was kciuki trzymam!

  245. Krzepiące, że w Polsce działa się szybko i skutecznie. 😛

  246. Tanaka
    Pięknie wspomniałeś @anumlika. Bez niego blog nie jest już ten sam. On wszystkich twórczo pobudzał, inspirował i to nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych.
    Przechowuję w czułej pamięci nasze w trójkę spotkanie w realu, czyli @anumlika, @Żorżyka Ponimirskiego i mnie. To było lato, siedzieliśmy w ogródku jakiejś kawiarni przy ulicy Świętokrzyskiej, wróć – schowaliśmy się przed upałem w klimatyzowanym wnętrzu i gadaliśmy, gadaliśmy jakbyśmy się znali od lat.

  247. @legat
    23 lutegog.10:19
    Masz rację. Powiem więcej, niech katole sobie łby pourywają „u stóp” (bo cokół jest chyba dość wysoki) kapłana Solidarności i pedofila.
    Tak się jakoś składa, że ostatnio przybywa pomników do obalenia. Nie chcę wskazywać palcyma.

  248. wzbocek 22.02 17.48:Dokladnie tak, co ty zachwalasz zaczely za Hitlera bojowki SA w Reichu! Dokladnie jak ta i podobni potakiwacze na tym bloku
    chlopcy z SA nie nawidzili religie! Przypadek? Wy , ludzie opanowani mania przesladowcza / zboczenie psychiczne/ nie zadajecie sobie takich pytan m. innymi bo niewiele chcecie czy wiecie o dzisiejszym swiecie! W jakim kraju burzy sie pomniki bez zgdy sadu!??
    Te zbrodnie hitlerowskie skonczyly sie np. Oswiecimiem! Czy chcecie uruchomic ten oboz zaglady?

  249. Pomnik pomnikiem, ale warto tłuc, gdzie zaboli.
    Niech wylęgarnie pedofili bankrutują.

    „Jeśli odszkodowanie w wysokości miliona złotych, jakie wyegzekwowała na drodze sądowej od KK pokrzywdzona w wieku 13 lat ofiara księdza Romana R., zostałoby przyznane również innym poszkodowanym, mogłoby to kosztować instytucje kościelne nawet 1,5 mld zł.
    Skąd te wyliczenia? Otóż szacuje się, że w Polsce liczba ofiar księży pedofilów może wynosić od 11 tys. do 16 tys. osób. Jednak ofiary pedofilii rzadko się ujawniają – robi to zaledwie 9 proc. z nich. Oznacza to, że na jaw może wyjść nawet 1,5 tys. takich przestępstw.”

    https://innpoland.pl/150491,odszkodowania-za-pedofilie-moglyby-doprowadzic-do-bankructwa-parafie

  250. @xpawełek 23 lutego, 14:46
    “W jakim kraju burzy sie pomniki bez zgody sądu!??”
    W kraju, w którym sądy podporządkowano władzy wykonawczej. Straszysz powtórką III Rzeszy, bo wywrócono pomnik przestępcy bez procesu i wyroku sądu. Nie raczysz natomiast zauważyc, że drogę do dyktatury już otworzył rząd PiS. Zamach na niezawisłe sądy nie pozostawia ludziom innej drogi jak nieposłuszeństwo cywilne. Ci trzej, co zdjęli pomnik z cokołu (nie uszkadzając go i nie chowając się przed policją) wyrazili protest obywatelski przeciw opieszałości władz tolerujących skandal, jakim jest pomnik pedofila. RPO ich skrytykował, bo jego obowiązkiem jest obrona choćby resztek praworządności. Jednak jest wdzisiaj w Polsce tak, że tylko ta akcja może pobudzić władze do działania, czyli właśnie postawienia sprawy przed sądem, przed czym owe władze tak się ociągają.
    Piszę to jako przekonana legalistka.

  251. P.S. Właśnie słyszę w przelocie, że potężnie uzębiony Franio ma nowy problem: w trakcie „pokutnej” watykańskiej farsy jakaś zakonnica z Ugandy zapodaje, że szykuje się nowa fala pozwów: tym razem z Azji i Afryki. Ąć!

    A nie tak dawno Józef Pedofil Wesołowski, profilaktycznie wysłany „na misje”, robił w „trzecim świecie” karierę aż miło. Do chwili, gdy jego sutannowy alfons aresztowany na Dominikanie powołał się na pryncypała, by ratować skórę. I chyba resztki jelita grubego? No bo przecież koledzy z celi…

  252. @xpawełek
    Malo tego, że piszesz bzdury, obrażając swoich interlokutorów, to jeszcze posługujesz się kiepską polszczyzną i chwilami trudno zrozumieć, o co ci chodzi.
    Niepojęte, bo na tym blogu liczni „zagraniczni”/ „wyjechani” zarówno merytorycznie, jak i gdy chodzi o formę wypowiedzi, prezentują najwyższy poziom.

  253. Mag,
    jakbyś podiwaniła proboszczowi flaszkę mszalnego i wypiła duszkiem to jakbyś pisała? A jakby Ci się jeszcze w krew zamieniło to dopiero wena twórcza by Cię ogarnęła i kły by Ci wyrosły takie, że całą klawiaturę byś podrapała. Stąd takie kalafiory w tekście. Bądź wyrozumiała.

  254. Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 12:50

    Oj, jak ja za was kciuki trzymam!

    Dziękuję. Będzie nam to bardzo potrzebne.
    To jest dopiero delikatna uwertura do niezłej jatki.
    Cywilizacyjna wojna PiS, Krk, Narodowców, Kukizowców, Korwinowców kontra demokratom.

    Niestety, miałaś racje, @ozzy nie odpowiedział na moje pytanie.
    Na EP recenzuje, w sposób mało uprzejmy, LA.
    Szkoda.

  255. legat
    Kły to bym nawet chciała mieć. Myślę że jako wilkołak/czka mogłabym dużo zdziałać dużo dobrego, napadając w wiadomym celu na co bardziej prominentnych polityków i polityczek PIS.

  256. legat
    Tak się przejęłam moją ewentualną rolą, że aż dwukrotnie niechcący powtórzyłam „dużo”.

  257. @kruk
    g.15:58
    100/100!

  258. @Orca 23 lutego, 3:25
    Z północnej Europy do Seattle przez Dubai – to dopiero trasa! Z Meksyku do Australii leci się przez San Francisco albo Los Angeles, też fajnie. Natomiast z Meksyku do Europy trasa wiedzie przez Zatokę Meksykańską, Stany, Kanadę, potem tuż pod Grenlandią i w konću pojawia się na flight tracking Irlandia. Musi to mieć jakieś uzasadnienie, bo tak się leci niezależnie od linii. Raz tylko 39 lat temu zdarzyło mi się lecieć British Airways przez Bermudy. SASem latałam tylko na krótkich dystansach w Europie, rzeczywiście bardzo sympatyczna linia. Co mnie wprawia w zachwyt w tych lotach, to wielość języków i angielski mówiony z przeróżnymi akcentami. W ogóle niezmiernie lubię atmosferę lotnisk i sam lot, zwłaszcza moment oderwania się od ziemi. Długie godziny w samolocie
    człowieka wykańczaja, ale jaka radość ze spotkania z tymi, którzy na nas czekają na końcu podróży! Do każdego z moich dzieci jestem gotowa lecieć choćby na koniec świata.

    @Alicja-Irena
    Złe doświadczenia z odprawą paszportową miałam tylko w Stanach ale to było dawno temu. Od wielu lat stwierdzam, że obsługa amerykańskich lotnisk stara się być uprzejma dla przybyszów z innych krajów. Tylko te ich pytania o to, czy nie wiezie się żywności bywają natrętne.

  259. Kruk:sprawdz ,ale dokladnie:stwierdzisz ze kohorty Hitlera tak samo jak ty i tobie podobni uzasadniaja bandytyzm tego czynu !Sprawdz :na przepraszam cie nie stac bo ludzie bez zasad moralnych takiego slowa nie znaja !
    mag :juz dawno nie reaguje na wypowiedzi polglowkow ,ktorzy nie majac nic do powiedzenia probuja obrazac!Jak to sie mowi:psie glosy nie ida pod niebiosy! Tacy jak ty reprezentuja najnizszy poziom , bo nie chca albo nie potrafia niczego sprawdzic! Wasz belkot jest najbrdziej glupia forma wyrazania swego nieuctwa!

  260. Mógłby go zagrać Willem Dafoe?

    https://oko.press/images/2019/02/jankowski1-1440×720.jpg

    W Antychryście zagrał całkiem, całkiem (aczkolwiek nie wykorzystując wszystkich możliwości)

  261. Kruk 16:48

    Przepraszam za nieporozumienie. Mialam na mysli ze kiedy Emirates otworzyl przelot z Seattle przez Dubai do Europy ( Pacific) wiele osob zrezygnowalo z korzystania linii ktore leca przez Atlantic. Na przyklad British lub Lufthansa.
    Malo osob lata na trasie Seattle – Europa wiec nie ma duzego wyboru. Emirates slynie z komfortu podrozy a na tak dlugiej trasie to sie liczy.

  262. Nie karmić trolli!
    Nowych i udomowionych 😉

  263. kruk
    23 lutego o godz. 16:48

    Tylko te ich pytania o to, czy nie wiezie się żywności bywają natrętne.

    Przechodziłaś odprawę w Nowej Zelandii?

    Lotnisko w Dubaju fantastyczne. Linie Emirates polecam.
    Najbardziej strsujące były dla mnie odprawy w Izraelu. Trochę ich rozumiem, ale mimo wszystko uważam, że nie musza być aż tak nieprzyjemni.

  264. Na marginesie
    23 lutego o godz. 16:11

    Józio Arcybiskup Pedofil Wesołowski to ciekawy przypadek zdrowotny. Tak był wesół, całkiem jak pliszka łykał z kieliszka, taki z niego taneczny był chłop, a tu, popatrz – jak go do Watykanu nareszcie ściągnęli – jak mu się nagle zdrowotność pogorszyła i pach – elegancko i na czas odwalił kitę, żeby procesu pedofilskiego nie było i w Watykanie nie było niemiło!
    Zaprawdę, są ludzie nadzwyczajnie akuratni !

  265. Na marginesie
    23 lutego o godz. 15:58

    „Jeśli odszkodowanie w wysokości miliona złotych, jakie wyegzekwowała na drodze sądowej od KK pokrzywdzona w wieku 13 lat ofiara księdza Romana R., zostałoby przyznane również innym poszkodowanym, mogłoby to kosztować instytucje kościelne nawet 1,5 mld zł.
    Skąd te wyliczenia? Otóż szacuje się, że w Polsce liczba ofiar księży pedofilów może wynosić od 11 tys. do 16 tys. osób. Jednak ofiary pedofilii rzadko się ujawniają – robi to zaledwie 9 proc. z nich. Oznacza to, że na jaw może wyjść nawet 1,5 tys. takich przestępstw.”

    To są nierafne szacunki. Oparte są bowiem na niedoszacowanej liczbie pedofilów konsekrowanych ja i niedoszacowanej liczbie ofiar niedoszacowanych gwałcicieli.
    Gwałcicieli jst wielokrotnie więcej niż oficjalnie przyznał to Franciszek, a przyznał się do 2% wśród kleru. Jest ich nie mniej niż kilkanaście procent. wynika to wprost z wiedzy kryminologicznej na temat przestępczości silnie stabuizowanej, a nie ma większego tabu niż gwałcenie dzieci.
    Kilkanaście procent kleru to pedofile, zatem liczba ich ofiar nierównie jest większa od tych niefachowo szacowanych i jeszcze bardziej niefachowo zidentyfikowanych. Tu należy zastosować taki sam mnożnik tzw. ciemnej liczby. Można się prawie – zgodzić – na ów procent: dziewięć,, ale realnie jest jeszze mniejszy. Około 5%. Bowiem ciemna liczba wynosi właśnie ok. 95%. Inaczej mówiąc, tylko ok 5% ofiar zostaje zidentyfikowanych (część, niewielka, sama się zgłosi, część zostanie odszukana prze np. policję czy inne organizacje czy osoby, np. rodziny).
    Jedna ofiara na dwadzieścia. O takiej realnej proporji mówimy, nawet może jeszcze mniejszej bo, jak powiedziałem, to najbardziej stabuizowana zbrodnia, bardziej niż gwałt na dorosłej kobiecie (osobie), a więc jeszcze mocniej ukrywany.
    Poczynając od znacznie wyższej ilości sprawców, mamy nierównie większą ilość ofiar.
    Te szacunkowe 1,5 mld złotych, w postaci hipotetycznych odszkodowań należałoby pomnożyć kilkanaście razy i więcej. Mówilibyśmy o skali w rodzaju 30 miliardów złotych.
    Jest to suma której wypłacenie całkowicie likwiduje Kościół kat w Polsce.

  266. mag
    23 lutego o godz. 13:49

    Ludzie poczciwi – w sensie ścisłym i tym szerokim – w ogóle są nie do zastąpienia. Pojęcie zastępowalności dotyczy stosunków mechanicznych i merkantylnych. Ale przez ludzi tępych lub cynicznych jest stosowane do spraw człowieka powszechnie.
    A tyczasem Kościół kat poucza w sprawie, którą sam ma za nic: każdy jest absolutem wartości.

  267. wbocek
    23 lutego o godz. 18:36

    Tak jest! Mój ci on jest, a nawet: Michałku ty mój!

  268. Tanaka
    Kaka ma, przede wszystkim, w pogardzie człowieka świeckiego, bo nigdy nie zasługuje on, choćby w przybliżeniu, na nadzwyczajne wyróżnienie i docenienie. Jeśli już, to ogłasza „świętym” lub „beatyfikowanym” wyłącznie osoby duchowne płci obojga, ze wskazaniem na mężczyzn.
    Nawet jeśli poza doznanymi „wizjami” nie uczyniły one nic dla współbraci i współsióstr w wierze, nie mówiąc o innowiercach i niewierzącyh, którzy i tak idą prosto do piekła. Choćby tylko metaforycznego.
    Pamiętam moje zdumienie, gdy jako bodaj dwunastolatka dostałam od księdza prefekta tzw. święty obrazek przedstawiający świętą Bernadettę (?), która wolała wyskoczyć (chyba) przez okno niż dać się zgwałcić (w domyśle). Uznałam że to idiotyczne, skoro chodziło jej o zachowanie „czystości” wobec boga, a nie sponiewieraną godność osobistą, co zresztą niekoniecznie musiało prowadzić do samobójstwa, wszak przez kościół piętnowanego.
    Jako wczesna małolata myśląca wyczuwałam w tym wszystkim jakieś potworne zakłamanie i kołtuństwo ubrane w świętojebliwe szaty.

  269. Tanaka
    23 lutego o godz. 18:45

    Tanako, za Boga nie wiem, skąd wiesz, że taki właśnie był tytuł. Toż jego nigdzie nie ma.

  270. wbocek
    23 lutego o godz. 19:02

    Biskup od tego jest biskup, że wie. 🙂

  271. Kolejny gwoździk, być może:
    http://wyborcza.pl/7,75517,24475540,byly-zakonnik-tadeusz-bartos-napisal-powiesc-mnich-wrocily.html

    Tadeusz Bartoś napisał powieść o swoich doświadczeniach w zakonie: „Mnich”, czyli 20 lat w systemie psychicznej opresji. W rozmowie, dość emocjonalnej, wyjaśnia jak się uwodzi młodego człowieka. Sprytna korporacja wie jak podejść młodych naiwnych, jak rozwiać ich wątpliwości czy przetrwać kryzys wiary. Na wszystko mają procedury. Żal człowieka, ale chociaż dał radę się wydobyć z tego bagna.

    Wątpliwe czy to będzie sukces na miarę Kleru. Ludzie nie lubią czytać, ale może ekranizacja by pomogła.

    Ten opis pierwszych lat Jana/Benedykta w zakonie bardzo trudno mi się czytało – mnóstwo patosu, wielkich słów, gorliwość, wszystko na granicy jakiegoś opętania, także językowego…
    „Ale tak to właśnie wygląda! I co więcej, to jest stan grupowy, udziela się wszystkim. A jak ktoś w takiej grupie, np. w nowicjacie, odstaje, nie może się dostosować, to – jak w ulu czy w wojsku – działa psychologia grup zamkniętych i się takiego odstępcę naprawia. ”

    „Ale naprawdę mało kto jest odporny na drugie napięcie – pomiędzy ekstremalnym nadęciem swoim lub kolegów i skrajnym uniżeniem. W parafii rugam ludzi bez końca, oni czapkują, przepraszają, że istnieją, a potem biegnę do biskupa, i on mnie ruga, a ja rączki całuję, oczywiście, księże arcybiskupie, wasza ekscelencjo… Takie kościelne sado-maso.”

    „Oczywiście, mógłbym udowodnić na spokojnie, w sensie analitycznym, że różne mechanizmy obecne w sektach są obecne również w Kościele. Mamy te same mechanizmy uzależnienia, zabieranie pieniędzy zakonnikowi/zakonnicy, odcinanie kontaktu z rodziną na wstępnym etapie, kontrola korespondencji, przymus wyznawania win, zakaz samodzielnego opuszczania klasztoru, obowiązek donoszenia na innych itd., itp.”

  272. @mag 23 lutego o godz. 18:54

    Ten heroiczny opór przed gwałceniem wszedł na trwałe do „męczenniczej” legendy kaka. Czytałam (chyba u Margaret Visser), że w starożytnym Rzymie dziewice były święte i prawo wręcz zakazywało ich zabijania. Dlatego w przypadku skazania dziewicy przed egzekucją należało ją oddziewiczyć – a tego zadania podejmował się zwykle kat. Liczne historie o dziewicach, co wyszły z opresji nietknięte, to przykład nabożnego „wishful thinking”, podobnie jak opowieści o masowych prześladowaniach chrześcijan, których historia raczej nie potwierdza. Coś przetrwało w legendzie kaka – ale odpowiednio przekręcone.

    Margaret Visser to w ogóle ciekawa postać – ofiara wizyjnego „nawrócenia” w stylu Pawła z Tarsu, a wcześniej doktor filologii klasycznej. Jej książki są poniekąd… wysmakowane. Nie tylko dlatego, że pisze sporo o żywności 🙂

  273. mag
    23 lutego o godz. 18:54

    oczywiscie! Ale jestes chyba nadmierna optymistka i za bardzo wierzysz w człowieka, koleś, jako i Żorżyk i ja wierzymy. Ale my ateisty, to możemy, ONI – nie wierzą.
    Bardziej jeszcze niż świeckimi, sobą nawzajem gardzić potrafią. Przecież to wewnętrzny system niewolniczy wikary u proboszcza, a proboszcz u biskupa. Kto wyższemu w hierarchii nie robi dobrze, jest przegrany. A najniżej, obowiązkowo – kobieta.
    Cnoty kobiet błogosławionych bodaj wyłącznie są rodzaju seksualnego: oknem wyskoczyła, znaczy – samobójstwo, co najgorszą jest zbrodnią! – byle nie zgwałcili! I tą mniemaną ofiarę gwałtu – oni wielbiają o gwałtach rozprawiać, a nardziej jeszcze przecież czynić – ubóstwiają, choć samobójczyni na nic więcej nie zasługuje, jak splunięcie i bez pokropku za murem cmentarza pochowanie, jak z samoójcami od zarania postępowali.
    Ale tu się kobieta, albo dziewczę jeszcze, do propagandy nada, więc obrazek święty, buziaczek, paciorek – i na ołtarz: módl się babo i myśl o gwałcie i że twoja niewzruszona „świątynia miłości małżeńskiej” ważniejsza jest od życia.

  274. Na marginesie
    Dziwne, ale nie mogę znaleźć w googlach info o tłumaczeniach na polski książek Margaret Visser. Wiem tylko kto zacz i o czym pisze i mam nie bez powodu oskomę na jej książki nie tylko o jedzeniu.

  275. @Wujaszek Wania 23 lutego, 17:19
    O Nowej Zelandii nawet nie myślę, chyba że trafi tam któreś z moich dzieci. Dubai zapewne godny zobaczenia ale ja wszelkie środki gromadzę na podróże do San Francisco albo do Europy. Trzeba wybierać kiedy się ma ograniczone fundusze a i siły.

  276. @izabella
    23 lutego o godz. 20:04
    Najbardziej podobało mi się to:
    Ale dlaczego ty, człowieku, musisz mieć koniecznie jakiegoś idola? A może twoje życie ma wartość samo w sobie i nie potrzebujesz tej kościelnej pieczątki, by wiedzieć, że z tobą wszystko w porządku?
    Rozszerzyłabym – nie potrzebujesz niczyjej pieczątki.

  277. @wujaszek wania
    Australia jest chyba jeszcze gorsza – nawet jak masz brudne buty w walizce to ci zabiorą. O żadnym jedzeniu nie ma mowy. Scannery pokażą albo psy wywęszą.

  278. Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 21:30
    Ja bym to jeszcze inaczej – dlaczego idolem ma być jakiś świątek?
    Moim idolem był, jest i będzie Czesław Niemen 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=Y7CLoxBo7-4

  279. @mag 23 lutego, 18:54
    Ta bezcenna “czystość” kobiety jest wymysłem zazdrosnych mężczyzn, a KK to instytucja doszczętnie zmaskulinizowana. Czytanie Twojej historii nagle wywołało w mojej głowie wspomnienie słów z dwóch źródeł literackich:
    1. “los gorszy od śmierci”. Te dotyczyły gwałtu doświadczonego przez kobietę. Ich autorem jest chyba Vicente Blasco Ibañez w swojej powieści o IWŚ, zatytułowanej “Los Cuatro Jinetes del Apocalipsis” (czterech jeźdźców apokalipsy), którą czytałam w bardzo młodym wieku. Nie poddałam wtedy tego twierdzenia analizie krytycznej ale zapadło mi w pamięć. Taki pogląd na gwałt musiał chyba powszechnie obowiązywać.
    2. “plutôt violée qu’égorgée” (rzaczej zgwałcona niż zarżnięta) to słowa Simone de Beauvoir z jej długiego pamiętnika. Lubiła ona samotne spacery po różnych bezdrożach i raz gdzieś w Afryce Północnej przysnęła sobie na pustyni. Ocknęła się stwierdziwszy, że siedzi na niej facet z nożem w ręku, i wtedy właśnie naszła ją ta myśl. Facet na szczęście chciał tylko pieniędzy.
    Gwałt jest rzeczą ohydną, jednak ile kobiet postawionych przed alternatywą gwałt lub śmierć wybierze śmierć?
    Napisawszy to przypomniałam sobie jeszcze “El Alcalde de Zalamea”, sztukę Calderóna de la Barca. Jest w niej przedstawione rewolucyjne, jak na epokę autora, podejście do zgwałconej kobiety. Wspominam to, bo nie wszyscy (na szczęście) mężczyźni traktowali zgwałconą kobietę jak zgniłe jabłko.

  280. @Alicja-Irena
    23 lutego o godz. 21:46
    Facet czy muzyka? 🙂

  281. hello @Orca

    polecam
    na pozna sobote moje ulubione siostry Lovell (Rebecca i Megan) z Atlanty, GA, czyli
    LARKIN POE
    https://www.youtube.com/watch?v=1HCZnNciB0k
    „Honey, Honey” / z albumu „Venom & Faith”

  282. @mag 23 lutego o godz. 20:57
    Mnie już na wstępie odstręcza jej neoficki katolicyzm, ale na mentalności wczesnego kaka zna się dość dobrze – może też ze względu na „klasyczne” wykształcenie? Nie wiem, czy była na cokolwiek tłumaczona. O historii produktów żywnościowych pisze ciekawie i na szczęście bezideowo. Trochę zatrąca chałupniczą produkcją, na przykład we wstępie do „Gift of Thanks” zapodaje, że wszystkie cenne uwagi tam zawarte najpierw pilnie konsultowała… z mężem. Please…

  283. W ogóle nie rozumiem koncepcji idolstwa. Ani nawet tzw. „wzorów osobowych”. Ale te rzeczy odgrywają kluczową rolę w mentalności kaka. Nabyty odruch czczenia wydumanego absolutu jakoś dziwacznie rozlewa się na wszystko inne i szuka sobie obiektu. Zabawne to.

  284. @Na marginesie
    23 lutego, g. 22:01
    A propos neofickiego katolicyzmu, powiem tylko, że różnie z tym bywa.
    Gdybym Ci zapodała, kto jest prezeską pewnego katolickiego stowarzyszenia w Warszawie, mając na uwadze jej tzw. korzenie, byłabyś co najmniej zdziwiona. A że to wielce zacna osoba, społecznie bardzo użyteczna, mogę tylko powiedzieć pod jej adresem – szapoba.

  285. @kruk
    Sorry, ale odpiszę ci jutro. Usypiam.

  286. Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 21:53
    I facet, i muzyka 🙂
    Polecam Dariusza Michalskiego „Czesław Niemen. Czy go jeszcze pamiętasz?”. Małgorzata Niemen, która udostępniła Dariuszowi M. wszystkie możliwe źródła, wytoczyła mu potem proces o to, że w książce D.M. poruszył wątek Faridy. Bez Faridy nie ma biografii Niemena, bo to nie był przelotny romansik, tylko powracający temat. Oni się schodzili i rozchodzili niejeden raz, co świadczy o tym, jak ważna była Farida w życiu Niemena. Sąd nie przychylił się do żądań wdowy, żeby wycofać nakład, a w ewentualnych następnych usunąć wszelkie wzmianki o Faridzie. To nie były zresztą wzmianki, tylko sporo materiału, przecież oni razem koncertowali, nagrywali…
    Ja rozumiem Małgorzatę, ale z próbą zablokowania występu Faridy bodaj w Poznaniu posunęła się trochę za daleko. Faridy nie da się wygumkować z historii Niemena i z historii muzyki.  

  287. wielokropek
    23 lutego o godz. 1:05
    Facet ma jakis tam pomysl na nowa Polske (wcale nie glupi); ma duzo energii i charyzme. To w zupelnosci wystarczy, by wszyscy inteligentni ludzie w tym Kraju go poparli.
    —————–

    Popieram. Znakomity kandydat na Prezesa Państwowego Banku Zbożowego. A potem…kto wie kogo jeszcze, kto wie?…

  288. @mag
    23 lutego o godz. 23:38

    Nie mam pojęcia, kto jest, ale nad Vistulą neofici krzyżowi kiełkują i się plenią po wcześniejszym nadmiarowym przelaniu mózgu alkoholem etylowym. Gdy już niewiele zostanie (funkcjonującej substancji szarej), kluby AA zapełniają to, co zostało, paciorkami i piorą te mózgi w mantrach matkoboskich i innych. Następnie zmienia się to (znaczy egzystencja) w huśtawkę, gdzie wahadło wychyla się w 2 strony: 24 h konfesjonał.

    W zeszłym roku było rekordowe spożycie płynów odmóżdżających, więc w tym pewnie nastąpi teraz wzrost klękomarszów.

  289. Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 21:35
    @wujaszek wania
    Australia jest chyba jeszcze gorsza – nawet jak masz brudne buty w walizce to ci zabiorą.
    ———————–

    Niekoniecznie. To zależy raczej od tego, skąd się jest i skąd się przyjeżdża. Bywam w obu tych krajach bardzo regularnie, po kilkadziesiąt razy w roku (NZ i Oz); czasami pozwalają iść od razu do wyjścia, a kiedy indziej prześwietlaja dokładnie. W Oz mam regularnie zupełnie inny problem: przy przyjeździe maszyna bez problemów akceptuje mój paszport i wpuszcza przez bramkę. Zupełnie odwrotnie jest przy wyjeździe. Jeszcze nie zdarzyło się by mnie owa maszyna zechciała wypuścić, zawsze każe iść do urzędnika z „Border Force”.

  290. @Taieri 24 lutego, 0:16
    To lotnicy podlegają tej samej rutynie co pasażerowie? Kiedy widzę załogę zmierzającą do samolotu albo go opuszczającą, mam wrażenie, że są na lotnisku specjalną kategorią ludzi. Czuję dla nich prawdziwą cześć. Nie widziałam pilota czy stewardessy stojących w ogonku do odprawy paszportowej lub celnej. Są dla nich jakieś specjalne przejścia kontrolne? Założyłam, że pilotujesz samoloty liniowe.

  291. kruk
    24 lutego o godz. 1:24
    Założyłam, że pilotujesz samoloty liniowe.
    ——————–

    Nie, ale bardzo często podróżuję służbowo.

  292. @kruk
    23 lutego, g.21:49
    Szczerze mówiąc, Twój wywód, podparty literackimi cytatami, jest dla niejasny.
    Myślę, że tzw. cnota jest przereklamowana, ale obieranie jej silą to na pewno barbarzyństwo.

  293. @kruk
    Errata
    „jest dla mnie niejasny”.

  294. @bubekro
    24 lutego, g.0:09
    Myślisz, że ci co pijo, chodzo na marsze z przyklękami?
    Dość śmiała teza.

  295. @mag
    24 lutego o godz. 13:13

    To odwrót od zdobyczy Homo erectusa poprzez robienie neuronom GMO i skracanie telomerów. Tam gdzie słabi (domy dziecka, AA, nędza w rodzinie), tam wkracza macka brodatego. A osłabianie jest brodatemu na mackę.

  296. Nieśmy więc pochodnię trzeźwości rozumu niezatrutego spiritusem sanctusem. Propagujmy ateistyczny model picia!

  297. Szary Kot
    Jeśli już spiritus, to ja optuję za movens.

  298. @mag 24 lutego, 12:33
    Chodziło mi o panujący długo pogląd, że gwałt jest dla kobiety losem gorszym niż śmierć. Kobiet o zdanie w tej sprawie nie pytano. Simone de Beauvoir miała odwagę powiedzieć, że wolałaby zostać zgwałcona niż zarżnięta, stanąwszy realnie przed takim wyborem. Nie jest to lekceważeniem zbrodni, jaką jest gwałt, tylko wyrażeniem postawy wobec wagi przypisywanej kobiecej “czystości”, która w męskim odczuciu była ważniejsza niż życie.
    Fiksacja na punkcie kobiecej “czystości” jest cechą wielu kultur, najpotworniej wyrażaną w okaleczaniu genitaliów dziewczynek. KK zarządzany przez mężczyzn wprowadził kult dziewictwa jako szczególnej cnoty, niby w odniesienieu do obydwu płci ale w praktyce dotyczący wyłącznie kobiet.
    Właściwie całą wartość moralną kobiety sprowadzono do jej przedmałżeńskiego dziewictwa. Jakby inne cnoty ludzkie u niej były bez znacznia. Powiedzonko “stracić cnotę” ilustruje tę postawę wobec kobiet.
    Twoja historia o św. Bernadetcie jest dobrym przykładem stosunku KK do seksualności kobiety. Kobieta cnotliwa, zagrożona gwałtem, wybiera śmierć. W tym przypadku by nie obrazić Boga, któremu ślubowała seksualną abstynencję.

  299. @kruk
    Teraz już rozumiem, o co Ci szło. Szkoda że nie doczekam matriarchatu, na który się powoli zanosi.
    Żartuję, ale nie do końca.

  300. Właściwie już sam tytuł w GW wystarczy za komentarz:
    „Msza w intencji ks. Jankowskiego. Świadectwa ofiar pedofilii nazwano pomówieniami pieniaczy”.
    Całość poniżej
    http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,24487558,o-zwyciestwo-prawdy-parafia-sw-brygidy-modli-sie-za-ks.html

  301. Ozzy,

    Dzieki za Lovell sisters. Podoba mi sie ich brzmienie. W wiekszosci lubie southern rock.
    Poczytalam o nich na wiki. One sa porownane do Allman Brothers Band. Gregg Allman to jeden z moich ulubionych southern rockers. Czytalam jego autobiografie. Napisal tam ciekawa opinie na temat Sweet home Alabama. Pisze ze to jest red neck rock. On nie slyszal w Sweet Home nic wartego jego ucha. Rzeczywiscie Sweet Home to dosyc populistyczna wersja southern rock ale czasami lubie to uslyszec w samochodzie na autostradzie. Nie musi to byc autostrada w AL.

    Bede śledzila ich kariere. Dzieki wielkie za muzyke!

  302. Kruk: no i co , nie sprawdzilas? ! Dalej piszesz dyrdymalki !Proponuje zajmij sie problemem czy Adam i Ewa mieli pepek!Tj. tak samo pozyteczne dla uwaznego czytelnika jak twoje wypociny!

  303. Ozzy,

    Oczywiscie Jessica jest doskonala do jazdy samochodem.

  304. mag
    24 lutego o godz. 16:30
    No właśnie. Każdy ma swojego idola. Niektórzy takiego właśnie.
    Powtórzę za moim – „dziwny jest ten świat….”

  305. @mag, @kruk
    Przypomniał mi się film (ale nie tytuł, może ktoś podpowie), nie starszy niż 10 lat, o kobietach w okupowanym przez Sowietów Berlinie. Najpierw były gwałty i przemoc, ale z czasem kobiety sobie jakoś te stosunki ułożyły. Lepiej było mieć „swojego” Rosjanina, który chronił przed przemocą, przynosił jedzenie czy alkohol, a w zamian otrzymywał trochę domowości. I tak to trwało, aż po jakimś czasie Rosjanie odeszli a zaczęli wracać z wojny (z obozów) mężowie. I powiedzmy eufemistycznie, nie docenili zaradności swoich małżonek. Mąż głównej bohaterki zdaje się odszedł, zwyzywawszy ją najpierw „od najgorszych”

  306. Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 21:30
    Najbardziej podobało mi się to:
    Ale dlaczego ty, człowieku, musisz mieć koniecznie jakiegoś idola? A może twoje życie ma wartość samo w sobie i nie potrzebujesz tej kościelnej pieczątki, by wiedzieć, że z tobą wszystko w porządku?
    Rozszerzyłabym – nie potrzebujesz niczyjej pieczątki.

    Ale Ty silna kobieta jesteś, więc niczyjej aprobaty Ci nie trzeba (tak mnie się widzi). A ludzie w znacznej części mają problemy, ze sobą, z rodziną, z nieprzystawaniem do oczekiwań. Słaby organizm łatwiej zaatakować i pasożytować na nim wygodnie. Tak jak w chorobie, często nie ma jednej przyczyny, problem jest strukturalny, tak chyba jest z polskim społeczeństwem i pasożytem religijnym.

    To od @bubekró: „Tam gdzie słabi (domy dziecka, AA, nędza w odzinie), tam wkracza macka brodatego. „.

    No właśnie, ale nawet niekoniecznie patologia, choroba lub śmierć w rodzinie, brak kasy, nieradzenie sobie w szkole lub w pracy, samotność. Inność jest wypychana na margines gdzie pada łupem sprzedawców maści na szczury.

    Ale znam też ludzi którzy wydają się poukładani i zadowoleni, ale zrośnięci z kościołem od dziecka. Nie jestem psychologiem, nie wiem czy to jednak jakaś słabość czy przyzwyczajenie jak do ulubionego programu w tv.

  307. @izabella
    24 lutego o godz. 18:28

    „Anonyma – A woman in Berlin” (2008)?

  308. Tobermory
    24 lutego o godz. 18:38

    Tak sobie pomyślałam, że kto jak kto ale Ty byś wiedział. Dzięki 🙂

  309. mag
    24 lutego o godz. 16:30
    Na zamieszczonej fotografii – ludzie niby inni, ale twarze dokładnie takie same, jak na miesięcznicach. Najwyraźniej rośnie kolejny kandydat na ołtarze…

  310. @izabella 24 lutego, 18:28
    Widziałam ten film. Scena rozstania głównej bohaterki z jej rosyjskim kochankiem jest poruszająca. Ale też ten kochanek miał szczególną osobowość. Widzowi musi być żal ich obojga.

  311. Kruk:czekam na odp., nie film!

  312. hej @Orca

    do jazdy samochodem polecam oldies but goldies Grand Funk Railroad (US) i ich
    „We are an American Band” albo „Locomotion” (faworyt Franka Zappy) z Markiem Farnerem na gitarze. Ponadto czesto wracam do Canned Heat (genialny gitarzysta Alan „Owl” Wilson) czy tez blues muzykow zwiazanych z label Fat Possum jak
    R L Burnside (1926-2005), Junior Kimbrough (1930-1998), T Model Ford (James Lewis Carter Ford, 1923-2013) – a wiec Delta Blues z Mississippi. Tego ostatniego jeszcze moglem sluchac u nas na poczatku lat 90 w…..piwiarni.

    ————————
    R. L. Burnside – Rollin and Tumblin
    https://www.youtube.com/watch?v=Q7PdxdXzskU

    ***
    a oprocz siostr Lovell (Larkin Poe) sa jeszcze znakomite siostry: Joanna & Klara ( First Aid Kit) czy tez Este &Danielle& Alana (Haim)

  313. izabella
    24 lutego o godz. 18:31

    No właśnie, ale nawet niekoniecznie patologia, choroba lub śmierć w rodzinie, brak kasy, nieradzenie sobie w szkole lub w pracy, samotność. Inność jest wypychana na margines gdzie pada łupem sprzedawców maści na szczury.

    Ale znam też ludzi którzy wydają się poukładani i zadowoleni, ale zrośnięci z kościołem od dziecka. Nie jestem psychologiem, nie wiem czy to jednak jakaś słabość czy przyzwyczajenie jak do ulubionego programu w tv.

    Właśnie – wydają się być poukładani. I zadowoleni. Poukładanie jest wynikiem nie naturalnego procesu, ale ciężkiej pracy przeciw niemu. Takim zamurowaniem problemu, który chowa się za ścianą, więc go nie ma. Bo ściana i nie widać. Są zadowoleni.
    Dlatego też ci pokładani i ci zadowoleni panicznie boją się zburzenia muru fałszu. wtedy ich poukładany świata upada i znika zadowolenie z zakłamania.
    Mamy tego nowy obraz: członkowie kleru, aparatczycy solidaruchowaci zjednoczeni wobec Jankowskiego. Świadectwa jego pedofilii, ba – powszechna o tym wiedza, to dla tych poukładanych i zadowolonych – oszczerstwa.

  314. Tanaka
    24 lutego o godz. 22:25

    Ile to już razy było o confirmation bias. Z tych samych kamyków da się poukładać zupełnie różne obrazki. Czasem się trochę nie styka na krawędziach, ale tak naprawdę to komu wszystko się wszędzie styka?

  315. Szary Kot
    24 lutego o godz. 22:38

    Żeby sobie poukładać, niepasjące kamyki trzeba odrzucić, a resztę poodwracać.

  316. Tanaka
    24 lutego o godz. 22:25

    „Poukładanie jest wynikiem nie naturalnego procesu, ale ciężkiej pracy przeciw niemu”.

    Zależy czyje poukładanie masz na myśli, Tanako. Jeśli tych nielicznych, ale głośnych, którzy nad własnym bojowym poukładaniem pracują, jak madamy Pawłowicz, Sobecka, Wróbel, Godek, Kempa, Stankiewicz i nieliczna kupa mięci innych – na pewno nie 10 tysięcy – niech im nieistniejący Bóg da zdrowie – to tu masz, sądzę, rację. Ale nie z takich składają się miliony niebojowników, które wiedzą, że jest Bóg, który jest dla ich dobra, zwłaszcza Bóg Syn i Matula Utula Zawsze Dziewica, znają modlitwy, kiwają głową na znak pokoju, umieją się przeżegnać, powiedzieć „świętej pamięci” i „wieczne odpoczywanie” i nic ponadto – to jest całe NATURALNE poukładanie tradycyjnego Polaka-katolika. Poukładanie, które się dokonało w dzieciństwie i nie podlega żadnej ewolucji ni, tym bardziej, rewolucji, żadnemu innemu poukładaniu, żadnym nowym ideom, niczemu nie podlega. To jest poukładanie raz na zawsze. Tak poukładani nie boją się burzenia żadnych murów, bo niczym takim się od świata nie odgradzali. Żyją w środku życia, a nie z boku. Najwyżej powiedzą jak mój kolega z pracy, który odsiedział 15 lat za współudział w zabójstwie:

    – W jakiej wierze mnie wychowali, w takiej umrę.

    Sporo razem robiliśmy, więc odniosłem wrażenie, że w tym jednym zdaniu było wszystko, co wiedział i był w stanie powiedzieć o swojej wierze. Coś takiego jak mój ojciec, który do kościoła nie chodził, ale mawiał przy kieliszku jedno i to samo:

    – Kościół do złego nie namawia.

    Albo jak moja mama:

    – Nie wierzycie, to nie wierzcie, a ja wiem, że duch mnie przyniósł okulary, bo sama widziałam. Dał mnie do ręki i mam do dziś – o. to te.

    Takie postawy, Tanako, to nie układanie, które wymaga układającej myśli, lecz naturalne samoułożenie się spraw jak wszystkie inne – jak mąż, jak dzieci, jak praca, jak rytm dnia. Z całą pewnością człowiek w wieku zawodowej aktywności tysiące razy więcej czasu poświęca paleniu papierosów niż swojej religii, która ma w jego życiu tak skromne miejsce, że nie bardzo jest o czym mówić. Dlatego się nie mówi. Dopiero jak trwoga…

  317. Tanaka
    24 lutego o godz. 23:12

    Jak to, panie, wysiłek. I casu ni ma.

  318. Tanaka
    24 lutego o godz. 22:25

    Zapomniałem o drobiazgu, choć trochę już z niechęcią, bo w końcu co za różnica – poprawnie czy niepoprawnie, jak i tak wiadomo, o sochozi. Zdopingowało mnie, że w Twoim wpisie są dwie formy.

    Cytujesz izabellę: „wydają się poukładani”,

    a sam piszesz te same słowa izabelli inaczej: „wydają się być poukładani”

    Zdarzają się konstrukcje, w których „być” jest uzasadnione jako nieodłączny składnik orzeczenia, tyle że zwykły szeregowy własnoręcznie tego nie rozpozna. Dlatego rozpowszechniła się niepoprawność z użyciem „być” we wszystkich konstrukcjach z „wydaje się”, „zdaje się”.

    Izabella napisała poprawnie.

  319. @xpawelek 24 lutego, 20:15
    Co Ci niby mam odpowiadać? Swoje stanowisko w sprawie legalności zdjęcia z cokołu pomnika Jankowskiego chyba jasno przedstawiłam. O filmie nie było akurat do Ciebie ale skoro chcesz czytać – wolna droga. Co Cię tak poruszyło w pępkach Adama i Ewy? Sam namalowałbyś ich bez pępków? Widzę, że dostarczam Ci dużo emocji.

  320. Ozzy,

    Przygotuje cd tylko z muzyka do samochodu. Poslucham ponownie muzyke z Twojej listy. Dodam jeszcze moj ulubiony The Doors Roadhouse blues.

    Kiedy pierwszy raz uslyszalam It’s bad you know kupilam caly CD. Super!

    Poniewaz Larkin Poe sa z Georgia pomyslalam o ksiazce Midnight in the garden of good and evil.

    Lubie muzyke z poludnia, najbardziej z Delta. Powiesci dziejace sie na poludniu naleza do moich ulubionych. Caldwell.

    Wspomniales railroad to przypomne Sonny Boy Wiliamson i Bring it on home. Ten pociag jechal kilka lat az Led Zeppelin dolaczyl kilka wagonow. Ile jest wspanialych piosenek tylko o pociagach. Midnight Special comes to mind.
    To tyle na dzisiaj. Poslucham muzyki.

  321. Poniedziałek od rana na wesoło

    https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualnosci/pedofilia-w-kosciele-katolickim-jak-reagowal-na-problem-jan-pawel-ii/txr2549

    Ta troska przebijająca z każdego słowa. Zaprawdę, nie za darmo święty.

  322. paradox57
    25 lutego o godz. 7:36

    Tak, ględzi ohydnie i obłudnie. I pokazuje paluchem winnego: nie Kościoł kat, a „społeczeństwo” bo ono jest „nieuporządkowane moralnie”. Jak „społeczestwo” gwałci, to gwałcący kler to taki mały pikuś przecież.

  323. I o czym my tu mówimy?
    Przecież wiadomo, że qrwa qrwie łba nie urwie.
    Wczoraj w brygidzie pokazano środkowy palec wszystkim, którym cos się w głowach roi, że może być inaczej.
    Batiuszka Jaro Pierwszy rozwiązał wór z prezentami i suweren za nim pobiegnie z wywieszonym językiem.
    Czyli pozostaje, albo przyłączyć się do zwycięskiego pochodu za rydwanem z dwóch wież, albo:
    https://www.youtube.com/watch?v=FuC-jz5pEXI

    I pomyśleć, że przyszło mi na starość zostać pankiem: no future, no hope!
    Że też wcześniej nie wyłysiałem 😉

  324. „Słychać już grzmot burzowych chmur”
    https://www.tekstowo.pl/piosenka,jacek_kaczmarski,arka_noego.html

  325. Szanowni!

    Następny tekst jest tekstem pożegnania jednego wśród nas.

  326. W związku z wyborczym szaleństwem kurdupla – malutenieczka wizja tego, co nieuchronnie będzie, gdyby ten odwetowiec i narcyz przekopał Mierzeję Wiślaną dla przeciągania przez nią końmi dwóch statków rocznie.

    Otóż ta mierzeja jest w gorszej wiatrowej i falowej sytuacji niż Tanaka w Gdańsku, bo jest wystawiona prostopadle do najczęstszych na południowym Bałtyku sztormowych wiatrów zachodnich i północno-zachodnich. To skutkuje dokładnie tym , co pokazuję na dwóch fotkach. Nie chciałem już szukać wśród nieposegregowanych 25 tysięcy fotek obrazków pokazujących, jak było zawalane piaskiem ujście kanału Jamneńskiego przed i po zbudowaniu falochronu, który miał przed takim zawalaniem chronić, a nie chroni, bo już pokazywałem. Fotka z żółtkiem pokazuje, ile potrafi nanieść piasku dobry sztorm na plażę, która była tylko o 50 cm wyższa od poziomu morza. Druga fotka to niemal dziewiczy kanał Szczuczy łączący sąsiednie jezioro Bukowskie z morzem – tak samo zamulany przez sztormy jak ujście kanału Jamneńskiego przed zbudowaniem falochronu i po zbudowaniu. Wypływ wody z jeziora Jamno i z jeziora Bukowskiego to strumyczki w porównaniu z planowanym kanałem na Mierzei Wiślanej. Te moje strumyczki czasem same dają sobie radę z udrożnieniem zasypanego piaskiem ujścia, a czasem nie dają, więc po staremu proszona jest na pomoc koparka. Ale pomaga tylko trochę udrożnić ujście, bo nie ma po co pogłębiać – resztę robi woda. O wiele większy kanał na Mierzei Wiślanej będzie musiał mieć stałą głębokość tych czterech czy ilu metrów dla dwóch statków, więc pogłębiarki będą miały zajęcie na okrągło. Utrzymanie tej ścieżki rowerowej dla statków to będą ciężkie pieniądze. Dwie czy trzy zimy temu ujście kanału Jamneńskiego było zasypane na odcinku jakich stu metrów , niemal pod same wrota sztormowe tak, że można było po tym zasypanym kanale chodzić suchą nogą. Obsesyjny gnom wymyślił sobie obsesyjny żart, a tu, panie, z morzem nie ma żartów.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6661863859835142817/6661863864044249090?authkey=CJrnjdvclvb9FA