Pobite gary, czyli marka polska

W 2015 roku Polska była w ruinie. Za PiS wstała z kolan, stoi dumnie wyprostowana i godności pełna. Ludzkość podchodzi do Polaka i z szacunkiem skłania głowę.

* * *

‘Pride of Poland’ – największa aukcja koni rasowych w Polsce, mająca światową markę. Polak, wiadomo – kawalerzysta, a koń – dusza Polaka. Z domu – niewolnika pańszczyźnianego.
W 2015 roku sprzedano na tej aukcji 24 konie za 4 miliony euro. Przyszła dobra zmiana i wywaliła najlepszych hodowców. Bo najlepsi byli najgorsi, więc najgorsi będą najlepszymi. Jak w Biblii.
Jest skutek: aukcja w sierpniu 2018, sprzedano 3 konie za 245 tysięcy euro. Wynik – jak informuje „Polityka” – najgorszy w 49 letniej historii stadniny w Janowie Podlaskim.

PiS wyrzucił kontrakt na śmigłowce transportowe od Airbusa do kosza. Miały je zastąpić polsko-ukraińskie. Nie ma.
Miało być centrum badawczo-rozwojowe przemysłu lotniczego. Nie ma.
Miały być nowe okręty podwodne ze skrzydlatymi rakietami. Nie ma. Miały być nowe albo używane fregaty a może korwety. Nie ma, nic nie ma.
Miały być polskie komponenty do amerykańskiego uzbrojenia, transfer technologii i offset. Nie ma.
Miały być chociaż polskie ciężarówki wojskowe jako platforma dla amerykańskiego sprzętu bojowego. Nie ma.
Polska Grupa Zbrojeniowa miała być kołem zamachowym polskiego przemysłu, zapewnić niezawisłość produkcyjną i być mocarzem eksportu. Nie ma. Bo jest realnym bankrutem.

Miał być polski grafen i jeszcze większe koło zamachowe gospodarki. Nie ma.
Miało być Mieszkanie+. Nie ma.
Miał być ratunek dla frankowiczów. Nie ma.
Miała być elektrownia atomowa. Nie ma.
Miała być energetyka węglowa polską racją stanu. Nie ma.
Miała być Polska przyjazna przedsiębiorcy. Nie ma.
Miała być solidarność. Nie ma.
Miała być Prawdziwa Prawda. Nie ma.

Miało być Dwójmorze i Trójmorze. Nie ma.
Miała być Polska mocarzem „polityki wschodniej”. Nie ma.
Miał być zwrócony wrak smoleński. Nie ma. Mieli Amerykanie pomóc to załatwić. Nie ma!
Miał być prawdziwy raport komisji smoleńskiej. Nie ma.
Miała być Polska mocarzem dyplomacji i polityki światowej. Jest – w ustach Morawieckiego i kolegów jego. Właśnie widać: skłócona ze wszystkimi ważnymi, ośmieszona, zlekceważona i przez USA, które zrobiły sobie z Polski chłopaczka od noszenia piwa, za które sama zapłaci. Więc – nie ma.

Mają być katolickie auta elektryczne, w ramach narodowej myśli technicznej. Milion ma jeździć po polskich drogach w 2023 roku. Może w następnym. Jest: plastikowy model samochodzika.
Miały być polskie nowe Syrenki, nowe Warszawy no i nowy nadwiślański przebój dla bogatych: polskie Ferrrari i Porsche w jednym – Arrinera Husaryia. Wiadomo – koń polski. Nie ma. Coś jest: kabaret „Koń Polski”. Powiedzmy więc jasno: miliona polskich narodowych aut elektrycznych za lat pięć czy sześć – też nie ma.
Miał być Narodowy Port Lotniczy. Diagnoza: nie ma.
Miała być regulacja Wisły. Diagnoza: nie ma.

Miała być porządnie wycięta Puszcza Białowieska. Nie ma. I jak dobrze!
Ma być wycięta Mierzeja Wiślana pod port wojenny w Elblągu. Tną już drzewa. Rokowania: nie ma!

Miała być Polska chrześcijańska wzorem dla Europy – hahahahah!

Aha, chciał być starszy bibliotekarz i prosty poseł z ławy najpotężniejszym deweloperem Warszawy. A kuku – nie ma!

Panie, to co jest, do cholery?! Jest dobrze!

Tanaka