Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

15.02.2019
piątek

Dyplomacja psychiatryczna

15 lutego 2019, piątek,

Czytanie doniesień o przebiegu konferencji pokojowej ws. Bliskiego Wschodu w Warszawie nie różni się od czytania raportu psychiatrycznego.

Konferencję w Warszawie ogłosili i zorganizowali Amerykanie. Jak się już Polska o tym dowiedziała, to zaprosiła Amerykanów i trochę innych krajów. Polska to jest siła światowa w dyplomacji, miał to być jej wielki sukces. No i Fort Trump.

Polska nie ma na Bliskim Wschodzie żadnych poważnych stosunków, nie ma o nim pojęcia, nic tam nie znaczy poza byciem drobnym i tanim koalicjantem USA w napadaniu na Irak, rozwalaniu Afganistanu oraz popieraniu rozwalania Syrii.

Do Polski przyjechała główna dwójca: wiceprezydent USA Mike Pence z towarzystwem i premier Izraela Netaniahu. Reszta mało ważna. Nie było dwóch największych sił w regionie: Turcji i Iranu.

Cel konferencji jaki ustalili Amerykanie z Izraelem jest wojenny – przeciw Iranowi. Do tej pory Polska nic nie miała do Iranu, a nawet liczyła na bliską współpracę. Teraz już ma, odwrotnie wobec zamiaru. W związku z tym Polska mówiła coś o pokoju.

Netaniahu zaraz stwierdził, że Polacy pomagali Niemcom zabijać Żydów, niektórzy mówią, że nie mówił. Amerykanie dodali, że Polska musi wreszcie zapłacić za mienie zagrabione Żydom.

W związku z tym Polska ogłosiła, że kupuje od USA uzbrojenie za pół miliarda dolarów. Znowu bez przetargu. Premier Polski ogłosił, że może odwołać wyjazd do Izraela po słowach Netanjahu.

Równocześnie w Soczi trwały rozmowy Turcji, Rosji i Iranu. Będą kontynuowane w marcu w Astanie.
Iran ogłosił, że konferencja w Warszawie jest aktem wrogim.

Podsumowując konferencję : głównymi celami okazało się sprzedanie Polsce przez USA kolejnej partii uzbrojenia za pół miliarda dolarów, doprowadzenie sytuacji dyplomatycznej do wrzenia – broń trzeba zużywać, żeby ktoś kupował następne partie w USA, uczynienie Polski wrogiem Iranu, podniesienie dla niej ryzyka terrorystycznego, ogłoszenie, że Polacy ramię w ramię z Niemcami mordowali Żydów, wyciśnięcie z Polski odszkodowania dla ofiar i wyrzucenie z niej Chińczyków z Huaweia.

Polski nikt nie słuchał i w ogóle nikt nie kojarzy czy i o czym mówiła. Na koniec okazało się to, co się okazało przed początkiem: cele Polski muszą być takie jak cele Ameryki z Izraelem, inaczej figa ze wszystkiego dobrego. Zgodność celów Polski niczego Polsce nie gwarantuje, a słuch o Fort Trump nad Wisłą ginie.

W związku z tym Polska poniosła światowy sukces nr 1. Kongres psychiatryczny się zakończył, a skutki się zaczynają. Brawo Polska! Brawo my!

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 339

Dodaj komentarz »
  1. Osioł trojański USA ochotniczo zgłasza się do wytwórni salami!

    A tak przy okazji, czy zagrożenie ze strony Rosji jest rzeczywiście tak wielkie, że wymaga prawie całkowitej rezygnacji z suwerenności w polityce zagranicznej i wojskowej ?

  2. Polska języczkiem u wagi w produkcji zbrojeniowej USA i Rosji. Nie chodzi by Polsce sprzedać, tylko by uargumentować, że produkować trzeba. Jak oni robią potajemnie rakiety, to my też będziemy.

    Tu nas Polska zaprosi z prośbą o wsparcie, tu Syria, tam Ukraina, a tam jeszcze Wenezuela. Cały czas trzeba produkować, bo wzrastają potrzeby uzyskania pokoju w różnych miejscach świata.

  3. @Tanaka
    A nawet jak ktoś zajumał, że ten Kongres nie był bynajmniej naszym sukcesem dyplomatycznym czy jakimkolwiek innym, to gładko przejdzie nad tym do porządku dziennego, powtarzając ulubioną mantrę: „Polacy nic się nie stało”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Herstoryk
    Nihil novi. W bywaniu osłem trojańskim mamy dużą wprawę.

  6. Trochę spóźnionym.

    Nefer
    11 lutego o godz. 21:26
    W Belgii kk też ni widu ni słychu. Można sobie mieszkać i nawet nie wiedzieć że jest.

    W Warszawie też da się tak żyć. W każdym razie na mojej mapie rzeczywistości. 😉

  7. Cóż powiedzieć? Powiedziano już dawno: „Pawiem narodów byłaś i papugą” . Co prawda, zarówno pawie jak i papugi to ptaki pięknie ubarwione, a u nas wystarczy przejść ulicą i popatrzeć na te szarobure ubiory lub na szarobure miny wychodzących z kościoła katolików i wszystko jasne. Cała reszta się zgadza. Ech…

  8. Żorż Ponimirski
    15 lutego o godz. 11:12

    No tak, tylko te szkoły katolickie na każdym rogu :/

    ***

    O ile zrozumiałam to Netanyahu nas gremialnie publicznie obraził, ugrywając dla siebie kampanię na forum międzynarodowym. Baty po wyskokach PiSu z zeszłego roku czyli czkawka i kac.

  9. Żorż Ponimirski
    15 lutego o godz. 11:12
    Żorżu,
    to z Twoich podatków nic a nic na kk nie idzie? KK do polityki polskiej się nie wtrąca? Do szkół i innych instytucji? Nie święci do rusz rozpoczęcia budowy nowego szaletu czy czegokolwiek? Kk w ogóle cicho siedzi jak mysz pod miotłą? Bo słyszałam, że jest inaczej… 😉
    Mnie ilość kościołów, niechby na każdym rogu wcale nie przeszkadza, niech tylko kk sobie je utrzymuje…

  10. Alicja-Irena
    15 lutego o godz. 12:32

    Napisałem wyraźnie w‎ każdym razie na mojej mapie rzeczywistości, a po szaletach nie chodzę. 😉

  11. Bardzo trafna diagnoza @Tanako.
    Bez psychiatry nie razbieriosz.
    Już się wydaje, że jesteśmy na dnie, a tu znowu słychać stukanie od spodu. Jak długo jeszcze?

  12. Żorżu,
    no to ja nic nie wiem w takim razie. Wydaje mi się, że każdy obywatel Polski jest tak czy owak zamieszany w kk, chyba, ze tam nie mieszka i nie płaci podatków.

  13. Obok Hartmann rżnie głupa.
    Mógłby pisać to, co pisze, i miałby rację, gdyby rzecz zdarzyła się na kongresie historyków, a nie na spędzie polityków.
    Bardzo trafnie powiedział rano Lis w tok fm: „zaprosiłeś mnie do swojego domu, a ja cię obraziłem, oplułem i odjechałem”.
    Równie paskudnie zachował się Pompeo i amerykańska pani żurnalistka.
    Wstaliśmy z kolan i zaryli gębą w błoto.

  14. @Żorż Ponimirski
    15 lutego o godz. 11:12
    „W Warszawie też da się tak żyć. ”
    Żorż-u kochany – nie da się. Przestań może na próbę płacić za wynagrodzenia katechetów w szkołach oraz przestań finansować przedsięwzięcia ojca dyR-a. …

  15. Dzień dobry

    Trochę to wygląda jak w dowcipie o złotej rybce.

  16. Kościół dostaje środki z podatków, tego nie przeskoczę. I na tym się kończy moje uwikłanie w katolicką kaszankę. ‎

  17. @Tanaka – wstępniak

    Toż to przygnębiające jest 🙁
    Kontratakuję tematami radosnymi @AllEnglishSpeaking:

    Można się uśmiac jak norka:
    Słownik: collusion – sekretna współpraca
    Did Manafort Lie to Mueller to Protect Trump ?

  18. zetus1
    15 lutego o godz. 13:55

    @Tanaka – wstępniak
    Toż to przygnębiające jest

    Nieeeee..,, czemu? Przecież historie o wariatach bardzo nas śmieszą. Dopóki nie jesteśmy w odpowiednim zakładzie.

  19. o, paradox wyjszł 🙂

    @Tobermory

    Dziękuję, siadaj, trzy plus (za nieodzywanie się)

    ***

    Acha. A u nas w domu to się tak właśnie mówiło austryjackie gadanie.

  20. Pytanie zasadnicze ,w sprawie psychiatrycznej.Obronić Jankesi muszą,nie mając do nas zaufania ,o czym świadczy brak wiz.Czy w tej sytuacji w razie ataku ,psychol ,czy normalny ich wódz , uderzy ,narażając się na odwet jądrowy.?Bo na szczycie ,tylko wojna jądrowa możliwa.

  21. @Nefer
    Miło. Stało się cuś? Istotnego?
    Słyszę tylko, że dobra zmiana niezadowolona z Izraela. Będą konsekwencje. Może ustawa o IPN+?

  22. Gwoli ścisłości. Nie licząc podatków, na które zwrócono uwagę, nic mnie łączy z Kaką. Nie przechodziłem religianckich rytuałów, kalendarz liturgiczny jest mi obcy, nie mam kontaktów z religiantami, rodzina bezbożników, a kleszków ostatnio widziałem w kinie na Klerze i to tych filmowych. Kościoły, które mijam są nieodłącznym elementem krajobrazu wszędzie, a więc to norma. Kolęda u mnie nie łazi, a jak łazi, to przemyka cichcem bo nigdy nie widziałem. Mieszkam, pracuje, spędzam czas, ogólnie mówiąc żyje w Śródmieściu i z niego się nie ruszam. Taka namiastka metropolitalnego, anonimowego życia w kipieli miasta. Te wszystkie opowieści uwikłanych, to z reguły powiatowe historyjki, a jeśli ktoś bezbożny jest w Wawce w to uwikłany, to składam wyrazy współczucia. Pewnie okoliczności przyrody mu nie sprzyjają. 😉

    A to, że czarnuchy wpieprzają się do polityki, włażą wszędzie z krzyżami, pokrapiają na potęgę co się da, jest częścią nadwiślańskiego krajobrazu, w którym nie biorę udziału i mnie to nie dotyczy. Mówiąc młodzieżowym językiem- mam na to wyj@#$%$.

  23. @Tanaka
    15 lutego o godz. 14:09

    Nieeeee..,, czemu? Przecież historie o wariatach bardzo nas śmieszą. Dopóki nie jesteśmy w odpowiednim zakładzie.

    … lub o ile to nie nasz wujcio tam siedzi, a my po nim dzidziczymy.

    Zaraz mi się się przypomniał „Lot nad kukułczym gniazdem” i McMurphy. Od środka rzeczywiście to niekoniecznie jest śmiesznie. My niestetyż jesteśmy w środku i musimy znosić „Nurse Ratched” i jej personel ( wieczorne karmienie tabletkami o 19.30, dzienne psychoterapie ). Jeszcze nie otrzymaliśmy elektrowstrząsów, ale znaczna część pensjonariuszy nie chce z własnej woli wyjść z tego „asylum”. Pamiętasz zdziwienie McMurphy’ego ?

  24. paradox57
    15 lutego o godz. 14:42

    A nie, nic specjalnego. Jeśli nie liczyć GW z taśmami. Właśnie przeczytałam że Jarosław Kurski zapowiada na TT że w poniedziałek będzie „prawdziwa bomba” Ach, jak przyjemnie, PiSy się będą skręcać cały weekend, ha ha ha

    Miałam przyjemność zamienić parę słów z Michnikiem, całkiem niedawno, zapytawszy „kiedy PiS padnie” usłyszałam „niedługo”. Alem myślała że tak tylko pociesza i po główce głaszcze, hej.

  25. @Nefer
    A jak tak, to tak.
    Bo ja od początku roku borykam się z naszą służbą zdrowia. Pewnie mógłbym też jak kiedyś jedna taka. Ale na razie nie mam podstaw. Tyle tylko że rękę trzeba pewnie będzie łamać na nowo. Nie moją na szczęście.

  26. @Żorż Ponimirski
    15 lutego o godz. 14:46

    Może przypomnij mi, bo do krzyżówki mi brakuje: jak się nazywa ten, który za darmo pracuje dla innego i nie protestuje ?
    W każdym języku Cię to dotyczy. To jest cicha zgoda na okradanie, a to co Ci bez pytania zabierają jest przeznaczane na utrwalenie tego układu. Odpowiada ?

  27. PS.
    Ale napisałem: „na szczęście”. Chyba bym wolał sam złamać.

  28. zetus1
    15 lutego o godz. 15:09

    Złośliwości sobie daruj, wiem w jakim kraju żyję i jestem tego świadom, co nie znaczy, ze się na to godzę. Grunt, że potrafię być na marginesie z dala od tej kaszanki.

  29. Nawet w „religianctwie” nie jesteśmy prymusami 😉

    Przemówienie wiceprezydenta USA, Mike’a Pence’a było pełne odniesień do religii. Jego zdaniem narody zachodnie wyznają wspólne podstawy wiary i dlatego powinny stanowić wspólny front. Mówił, iż potomkowie Izaaka i Izmaela łączą się we wspólnej sprawie, jak nigdy wcześniej. Zachód zdaniem Pence’a powinien być razem jak synowie proroka Abrahama.

    https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/warszawska-konferencja-poswiecona-bezpieczenstwu-na-bliskim-wschodzie/f4kf267

    Szewach Weiss mówił, że sposób oceny konferencji w Izraelu zależeć będzie od tego czy na Zamku Królewskim w Warszawie podana będzie koszerna kolacja.

    https://fakty.tvn24.pl/fakty-o-swiecie,61/szewach-weiss-o-konferencji-bliskowschodniej-w-warszawie,909384.html

  30. @paradox

    Współodczuwam.

  31. @Nefer

    Cofłem się do poprzedniego wpisu @Tanaki, poczytałem od tyłu i niedaleczko. Widziałem Twoje „paradox wyleź”. I o szydle też. Konkretne to by musiało być szydło, które imć Onufrego Zagłobę do ekscytacji by przywiodło. A to drugie, co wylazło przy okazji nijak ani Hajduczka, ani nawet smętnej Krzysi nie przypomina.

  32. Do wieczora, albo i za jakiś czas. Ręka wymaga intensywnego popracowania nad nią. Rehabilitacja w toku, a co można zrobić we własnym zakresie to trzeba zasuwać. Reszta to już sprawa biologii, leków i fachowej pomocy. Wiek też nie sprzyja.

  33. paradox57
    15 lutego o godz. 16:21

    Ciotuni Makowieckiej też do porównań by było szkoda.
    Tak, coś z Zagłobą, alem przepomniała.

    Missed your dry humour 😉

  34. @paradox

    Wszystkiego dobrego, komu potrzeba.

  35. Tanaka
    15 lutego o godz. 14:09

    „Przecież historie o wariatach bardzo nas śmieszą”.

    Nie ze złośliwością, Tanako – na zwyczaj śmiania się z wariatów nie ma rady podobnie jak na polish jokes – ale z doświadczeniem. Jako bywalec przez 25 lat w szpitalach i w zakładzie opiekuńczo-leczniczym psychiatrycznym, nie dostrzegłem u tamtejszych rezydentów ani jednego zachowania, które nadawałoby się na historię o wariatach. A do śmiechu było mi o wiele dalej niż z Koszalina do Słupska. Bliżej – do podziwiania ich wyciszenia i grzeczności. Na pewno był to wpływ środków uspokajających, ale przecież nie one kazały im już w czasie drugiej mojej wizyty biec do mnie i się witać, pytać, czy mam placki kartoflane albo coś słodkiego, czy przyjechałem rowerem czy autobusem. Bardzo też chętnie, nieproszeni, biegli powiadomić mojego brata, że przyjechałem. Nie pamiętam, czy prof. Lorenz, czy Seyle mówił, że na wolności – inaczej niż w szpitalach – prawie sami wariaci.

    Przy okazji: jeśli poniższe pogrubione wyrazy u Ciebie i u mag są dla żartu, to wszystko gra.

    „Polska poniosła światowy sukces nr 1″.

    „A nawet jak ktoś zajumał, że ten Kongres nie był bynajmniej naszym sukcesem dyplomatycznym”.

  36. „Polska poniosła światowy sukces nr 1″

    Trafne i zabawne.
    Natomiast nie rozumiem żartu z „zajumaniem”.
    Zajumać = ukraść, podwędzić, przywłaszczyć, zakosić, zwinąć

  37. Chcialbym uwage @Szanownej Publicznosci zwrocic na aspect lub nawet dwa aspecta. W jezyku „chocciebiemiluje, g…o ztegopojmuje” niemozliwe rozpatrzyc. Rzecz hamerykanska bedzie i etymologiczna. A wszystko o miedzynarodowa polityke zawadza. Znaczy dyplomacja etymologiczna.

    Otoz…

    Tanaka pisze „Polska nie ma na Bliskim Wschodzie żadnych poważnych stosunków”. Ja osobiscie rowniez, nie mam stosunkow bliskowschodnich. Nawet mialem nadzieje, na stosunki po jednym lunchyku, ale maz zaczal przyjezdzac i zabierac po moim kursie nadzieje. Znaczy panewka spalila zostala. I bardzo rozczarowala mnie, spalona panewka, rozwazam zakonczenie konferencji bliskowschodnich, bez podania przyczyny.

    Co prowadzi nas do aspecta drugiego etymologicznego charakteru.

    Zetus pisze o Lot nad kukulczym gniazdem. One Flew Over the Cuckoo’s Nest. . Mozna by film nakrecic, co nazywal One Flew Over the Cucko’s Nest. . Jedna literka roznica. Jak mnie kto nie wierzy (ateisci) prosze sprawdzic. Etymologia cuckoo ta sama. I taki film nakrecono. Wersja najbardziej lagodna nazywa The skandalous Lady W. Zrobiona dla BBC, Sheree Folkson. Piekna rzecz, rekomenduje wszystkim.

    A teraz o etymologii. Cuckold to jest sytuacja i mezczyzna. Do malzonki/partnerki przychodzi apsztyfikant, ale dobrze wyposazony. Kladzie ja na mebel odpowiedni, lub sadza. Leci po wszystkich mozliwosciach. Malzonek zas (cuckold), sytuacje (cuckold) obserwuje w bliskosci i zainteresowaniu. Ale bronciejesusmaryja wtracac, lub rad udzielac. Czasem malzonka i apsztyfikant na onanism pozwalaja. W przerwie, zeby popatrzec i odpoczac. To jest sytuacja. Ci angielskojezyczni, to zupelnie rozna etymologie i zachowania maja jak wynikajace. A Trumpet, to musi byc specialista na cuckold sytuacje. Taki role play. Nie wiem jak ten nadwislanski cuckold nazywa. Nie chce mnie szukac.

    Tu link kto byla LadyW
    https://www.youtube.com/watch?v=qYUfTSf5lJw
    Wyzsza szkola jazdy dyplomatycznej (etymologicznie) dla cuckold nadwislanczykow. Niech bedzie „pochwalonykapustapierogami, nawiekwiekuament”.

    Pzdr Seleuk

  38. wujaszek wania
    15 lutego o godz. 13:23
    Znana amerykańska żurnalistka jest tutaj naprawdę znana, ale z solidności, pomyłek nie miewa, a jeśli, to wypominają jej przez lata.
    I jest tego naprawdę niewiele. Zwykle oglądam jeden dziennik amerykański „prime time news” i jest to stacja NBC właśnie. Nie widziałam tego sprawozdania, ale też w NBC są ludzie dyskretni i nie zająknęli się o wpadce pani Mitchell. Królowa nie może się mylić.
    A w tym wypadku naprawdę nie odrobiła lekcji i nie można zwalać, że oh, Amerykanie nigdy o nas nic nie wiedzieli i nie wiedzą. Pani Mitchell pochodzi z rodziny żydowskiej, a tam zazwyczaj wszyscy mają przodków lub rodzinę, lub znajomych albo znajomych znajomych, którzy przeszli przez piekło Holokaustu. Wszyscy wiedzą, jak to się odbywało i kto okupował Polskę czyli naród, kto z hitlerowcmi kooperował i donosił – rozliczamy się z tego coraz bardziej dokładnie. Dlatego trudno mi uwierzyć, że tak doświadczona dziennikarka, często komentatorka wydarzeń politycznych nagle przejęzyczyła się. Po prostu – zadanie domowe odrobiła na dwóję.
    Ale nic jej nie będzie, spoko…za mocne ma nogi, plecy i głowę.

  39. Powinno być załapał, a nie zajumał. Ze slangiem trzeba ostrożnie.

  40. Mogło też być „zakumał, zajarzył, skumał, skapnął się…” 😉

  41. @mag
    15 lutego o godz. 19:00

    Tak, a w szczególności nie należy mylić stawu z jeziorem 😉

  42. O jejku, klawisz „j” z „k” są obok siebie. Kliknął „opublikuj” zanim przeczytał i tyle. Robicie dym z niczego.

  43. legat
    15 lutego o godz. 19:50

    Zwykłe wytknięcie to nie dym. Gdyby tak, to szkół nie byłoby widać od dymu. Natomiast chyba nie zauważyłeś, że mag nie zwalała na klawisze, lecz samokrytycznie powiedziała, że ze slangiem trzeba ostrożnie.

  44. Alicja-Irena
    15 lutego o godz. 17:57

    też tak uważam

  45. Kum, kum.

  46. wbocek
    15 lutego o godz. 16:58

    Tak też w sprawie śmiania się z dowcipów o wariatch napisałem, że śmiesza, dopóki się nie znajdziemy w środku. Ponieść zwycięstwo to, oczywiście, kpina z takiego zwycięstwa co ma wymiar klęski.

  47. Stentor
    15 lutego o godz. 11:49

    Cóż powiedzieć? Powiedziano już dawno: „Pawiem narodów byłaś i papugą” . Co prawda, zarówno pawie jak i papugi to ptaki pięknie ubarwione, a u nas wystarczy przejść ulicą i popatrzeć na te szarobure ubiory lub na szarobure miny wychodzących z kościoła katolików i wszystko jasne. Cała reszta się zgadza. Ech…

    Z minami to by się zgadzało, ale co do stroju to mam inną obserwację Jeszcze za PRL-u, ludzie walili do kościoła w najodświętniejszych strojach, a przy tym rodzinnie i pod rączkę.
    Mąż sakramentalny na codzień tłukł połowicę sakramentalną, ale niedziela – dzień świety, więc oboje zgodnie, pod rączkę, witamy sąsiadów, szczęść boże i tak dalej.
    W pamięc mam kolorowe stroje wsiowych gospodarzy kroczących dostojnie z wieklimi jak obrus krawatami na brzuchu, kolorowymi, ciapkowatymi, landrynowatymi, ale owszem – garnitury takie bardziej szare były. Jak to się mówi – dodatki robiły kolory.
    Panie zaś we fryzurach typu „gniazdo bociana”, garsonkach w różach fioletach i żółcieniach a la van Gogh, pątofelkach rozklapanych zbyt wielką nogą, ale białych i błyszczących z nieco podłamanym lakierem, oraz pospołu panie i panowie z demonstracyjnymi złotymi zębami.
    Ach ,pięknie było!
    Papugi, pawie i nawet kurczaki w typie koguta. Taka polska przyroda i jej przyrodolecznictwo niedzielne.
    Słusznie też mówiono: bażant!

  48. @Tobermory
    … czaić bazę, ogarnąć itd.

  49. Tanaka
    15 lutego o godz. 20:51

    Tak myślałem, Tanako. A mag zer swoją rzetelnością – też na plusie. Tylko ja wyszedłem na głupiego kleszcza. Ale przecież wiosna, fiu bździu w głowie.

  50. wujaszek wania
    15 lutego o godz. 13:23
    Wstaliśmy z kolan i zaryli gębą w błoto.
    To jest i tak bardzo łagodne określenie.

  51. @Tanaka, swietnie napisales o tym zalosnym konwektyklu.
    Moze nic tak nie zjednoczy Polakow przeciwko rzadzacym jak to wydarzenie. I to bylby pozytywny rezultat. A moze niestety Polacy w wiekszosci zupelnie tym sie nie interesuja. Jakies Irany, urany. Pence..
    @Alicja Irena tez najpierw nie mialam watpliwosci uwazajac, ze tak wytrawna amerykanska dziennikarka wiedziala co mowi. Kiedy jednak uzyla w sprostowaniu slowa „goverment”, to zaczelam miec watpliwosci. Moze jest niedouczona w historii XX wieku dziennikarka. I wie o jakims polskim govermencie w czasie okupacji, tak jak inni Amerykanie dziwili sie, ze Zydzi bedac przesladowani, pozbawiani wszystkiego po prostu nie udali sie do sadu po sprawiedliwosc.
    Czy tak czy siak zenujaca sprawa. Szkoda, ze stacja NBC ktora dosyc powazalam tak mnie zrazila.
    Aaaa, w jakim kontekscie Natanyahu przypomial sobie o Polakach w czasie wojny? Juz nie wchodze w szczegoly, czy caly narod, czy tylko jego czesc, ale mogl chociaz odczekac jak gospodarze zbiora ze stolu, posprzataja, wywietrza. A tu za prog i juz.. Albo nie godzic sie na taka konferencje pokojowa w takim paskudnym kraju. Moze trza bylo na Wegry, Budapeszt taki atrakcyjny.

  52. Napisałem to na blog red. Szostkiewicza a tamm moderacja…Miałem zamilczeć bo jako historyka mnie to obraża i przeraża. ,,To” czego jesteśmy świadkami.
    Ciekawe rzeczy się dzieją w dniach dzisiejszych w Warszawie – zjechało się kilkadziesiąt grubych ryb do Warszawy by radzić o ,,bezpieczeństwie na Bliskim Wschodzie”. Problem w tym, że to w chwalebnym celu zebranie bardzo szybko przekształciło się za sprawą za największego kafara w ekipie i jego małego ale krzepkiego i groźnego kolegi w doraźną naradę pod hasłem ,, Czy spuścić łomot jednemu z mieszkańców osiedla”. Co prawda trochę dziwacznemu, kiedyś agresywnemu ale z wiekiem ,,stygnącemu”. Ot archetyp starego bandziora z dobrego amerykańskiego filmu – ma jeszcze trochę kasy, trochę pary w łapach ale chce się powoli zaszyć, ustatkować. Ale wiadomo – przeszłość a konkretnie szeryf uparcie nie odpuszcza. Co gorsza szeryf desperacko potrzebuje sukcesu więc wiadomo…Pokazać musi, że potrafi jeszcze przyczadować…W każdym razie na zlocie dominuje już nawet nie ,,Dlaczego?” tylko ,,Czy? Jak? Kiedy? I kto chętny?”
    Gdzie tu Polska w tym amerykańskim filmie? Żaba wstała z kolan co udokumentowała Suwerenowi zdjęciem z Władcą Świata – Władca Świata wygodnie siedzi rozparty na tronie Centrum Dowodzenia Galaktyką, z miną nazwijmy ją naburmuszoną, a wygląda jakby trzy minuty temu ktoś go do wściekłości doprowadził ale najwyższym wysiłkiem swojej żelaznej woli jakoś się doprowadził do niejakiej normy a OBOK? Z miną szczęśliwą jakby go na sto koni wsadził stoi prezydent kraju z kolan właśnie powstałego , kraju o tysiącletniej historii, przedmurza i okapu pardon: okopu, moralnego triumfatora II WŚ. Pan Prezydent. Wpół zgięty, stojąc podpisuje wygodnie oparty na rożku stołu jakiś dokument. Pal sześć co się wydarzyło w tym pokoju. Ktoś POZWOLIŁ to zdjęcie wysłać w świat…
    Teraz ta konferencja – znowu my i kafar. Zachowujemy się jak lamus co to chciał pozyskać przyjaźń największego kafara w okolicy. Średnio jesteśmy popularni na dzielni ale – zaprzyjaźnimy się z kim trzeba to chociaż będą nas szanować. ,,Siema – może byś wpadł na browarka?” ,,Jasne – czekaj zadzwonię po paru ziomów”. Mina nam rzednie – trudno przyjaźń wymaga wyrzeczeń. Zaczynamy coś przeczuwać…ale już poszło. Trudno. Gdy impreza ląduje w domu, okazuje się, że miast ,,paru browarków”, zaczyna się wóda lać a zamiast fajnych kumpli przyszli: no kolesie, których niekoniecznie chcieliście gościć. Zaczyna się gnój. Mają wredne mordy, generalnie kiepskie referencje, pobrząkują złotymi łańcuchami, prężą muskuły Ustalają właśnie, że Iksiński ich dżaźni i mu się należy, ze łbów się kurzy, zaczynają wstawać…Noooo…co jest mały? idziesz? No chyba nie przypeniasz? Bosze, bosze na co mnie to było.
    A poważniej…
    1. Zlot ten to zlot ,,chętnych” Ameryka liczy szable.
    2. Kompletnie spostponował (Trump) Unię. Jakby jej nie było. Polska, rzecz jasna z radością mu w tym pomogła dzięki czemu pokazała jak bardzo ,,z kolan powstała”. Możemy sobie odmrozić uszy i nikt nam nie może kazać czapki nosić.
    3. Oznacza to spełnienie snu Putina o rozbiciu Unii – ,,chętni” podpadają tym ,,starszym” i nieco mądrzejszym a Unia jako jedność przestaje istnieć. Ci mądrzejsi zaczynają przeczuwać, że z głąbami to strata czasu.
    4. USA dążą do wojny? Po co? Reżim irański jest w dekadencji, porzucił ambicje globalne. Ma tylko interesy lokalne – w sumie przecież nie jest to mały kraik powstały wczoraj. Chyba coś mu się należy. Ale w sumie dawno konkretniejszej wojny nie było, kapitalizm pomimo proroctw w jakiś kryzys nie chce wpaść. Może trzba mu pomóc?
    5. Co zabawniejsze na tle naszych ,,przyjaciół” Iran społecznie wcale źle nie wypada. Czasem myślę, że jeżeli hasło ,,demokracja w kraju muzułmańskim” mogło by się udać to byłby Iran.
    6. Miałoby to jednak groźne skutki dla naszych ,,przyjaciół” gdyby najpierw Iran ,,odpuścił sobie” a potem się zdemokratyzował.
    7. A może to Lenin miał rację? Kapitalizm swoje wewnętrzne sprzeczności zwykł rozwiązywać wojną? Kryzys 2008r i to jak ,,rozwiązano narosłe problemy” wskazują, że…Jakaś wojna jest pożądana? Hitler mało nie oszalał, gdy w Monachium dostał wszystko co chciał. On chciał ,,małej zwycięskiej wojenki” by zasiać terror a nie wojny światowej. Nie na tamtym etapie.
    Słabe perspektywy widzę…
    A gdzie w tym wszystkim Dobra Zmiana – tu ujawnia się jej najczystsze nihilistyczne oblicze: dla doraźnej korzyści politycznej na ,,rynku wewnętrznym” żaba pcha łapę do podkucia.
    Co gorsza dla kilkunastu fotek na ,,rynek wewnętrzny” być może właśnie zapewniliśmy sobie miejsce w Historii. Nie najlepsze – ,,na Konferencji Warszawskiej zostały podjęte pierwsze decyzje, które finalnie zaowocowały globalną katastrofą”?

  53. wbocek
    Wiosna się nam rychtuje w Twoich stronach, na południu i zachodzie Polski, a także w cyntrali. Myślę że będziesz śmigał na rowerze, a i okręcik odcumujesz. Czy nadal jest pomarańczowy?
    Ja się wybieram w niedzielę do Kampinosu. Spod domu mam jakieś dwadzieścia km. Chętnie spotkałabym wilka, bo te piękne i mądre zwierzaki „zalęgły” się w tamtych okolicach, a to że ludzi atakują można między bajki włożyć. Nie to co dziki, którym się chyba we łbach poprzewracało, bo buszują nawet po miejskich śmietnikach i potrafią zaatakować, i to bynajmniej nie są lochy z małymi, zwyczajnych przechodniów.
    Wbocku, jakbyś się wybierał na pływanko po Jamnie, to zawołaj.
    Serdeczności.

  54. Slawczan
    15 lutego o godz. 22:59
    „po co nam to było
    na co nam to było…”
    Po co się pchać między rozgrywających i robić z siebie nawet nie dywanik nawet, ale wycieraczkę, zanim na ten dywanik wejdą.

  55. *- jeden dywanik 😉
    A może niech zostanie na zaś? Może się przyda?

  56. @@wujaszek wania, zezem
    Przecież „wstawanie z kolan” , idiotyczny bon mot wymyślony przez PISowskich politruków, w praktyce oznacza potykanie się wciąż o własne nogi i obrywanie w łeb, gdy wali się nim w stół od spodu, zwłaszcza w ten historyczny stół „okrągły”.

  57. Ewa-Joanna
    15 lutego o godz. 22:55
    @zyta2003
    Coś dla ciebie:
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,24407800,projekt-zlagodzenia-ustawy-aborcyjnej-w-sejmie-oczekujemy.html

    Ewa -Joanna i wszystkie inne panie,
    panowie nigdy nie staną publicznie i pod nazwiskiem po stronie kobiet, jeśli chodzi o sprawę aborcji. Kobiety sto tysięcy razy piszą i opowiadają, że wcale nie chcą, ani aborcji, ani rodzić… ale panowie robią zgrabny unik. Bo jak już się zaszło w ciążę, to kobieta jest osobą, która musi podjąć decyzję. Zawsze większe konsekwencje ponosi kobieta, tak fizyczne, jak psychiczne.
    Przepraszam wszystkich odpowiedzialnych chłopaków i panów, ale rozumiecie, o co mi chodzi.

  58. @Herstoryk 15 lutego, 0:44
    Byłam bardzo ciekawa Twojej opinii jako historyka o filmie “Sarajevo”. Film sama oglądałam z ogromnym zainteresowaniem, bo i bieg wydarzeń i obraz końca “la belle époque” w tej części Europy są w nim świetnie przedstawione. Czuje się autentycznośc tego wszystkiego.
    Fabuła jest oczywiście fikcyjna. Zastanawiałam się ile fikcji jest w interpretacji wydarzeń, bo że to była czyjaś interpretacja, nie ulegało wątpliwości. Dzięki za uwagi historyka.
    A teraz z perspektywy historyka oceń co ugrał Trump w Warszawie. Trump nawet swoje porażki przestawia jako zwycięstwa, pozując przed swoją bazą jako niepokonany dotąd “winner”. Co jednak wynika z tego wydarzenia dla Ameryki i dla świata? Czy stało się coś istotnego, czy było tylko dużo
    hałasu dobrze służącego Netanjahu w jego kampanii wyborczej? Nic chyba z tego nie zostanie, jeżeli Mueller w końcu postawi Trumpa w stan oskarżenia on multiple counts.

  59. @Wujaszek Wania 15 lutego, 13:23
    Przeczytałam prof.Hartmana i osłupiałam. Jak przytomnemu człowiekowi, i to politykowi, mogły się tak pomieszać fora i konteksty?

  60. Patrzac z punktu widzenia mieszkańców Warszawy, ta konferencja bliskowschodnia jedno oznaczała: dwa dni niemal ciągłych syren kolumn VIP-owskich i pojedynczych radiowozów, mnóstwo policji na ulicach w centrum i brak dalej od niego, oraz nikomu do niczego niepotrzebne utrudnienia w komunikacji.

    Patrzac na sprawe merytorycznie, dało sie zauwazyc ostre antyirańskie wystąpienie wiceprezydenta Pence’a. Polska dyplomacja starała się jakoś lawirować pomiędzy
    okazywaniem przyjaźni z USA, a stanowiskiem unijnym. Niby że trzeba z Iranem
    rozmawiać a nie izolować. W tej sprawie, raczej nic nie osiągnęła. Na
    więcej informacji i analiz mozna pewno poczekać tylko po co? Nas przeciez nie przekonaja ze biale jest biale

    https://www.youtube.com/watch?v=lcJ04RegSKo

    Czy wstepniak o tym jest?

  61. @seleuk(os) 14 lutego, 18:20
    Nie mogłam Ci na Twoje pytanie wcześniej odpowiedzieć, bo na całą dobę wysiadł mi internet. Moje słowa: “tyle odniesień do chrześcijanstwa” nie były żadną kwantyfikacją tych odniesień. Nie wiem czy kiedykolwiek pokuszono się mierzyć wpływy na kulturę europejską wszystkiego, co wymieniasz. 30% dla chrześcijaństwa might be a good bet. Zauważ, że to całkiem spory udział w całości.

  62. @Orteq 16 lutego, 1:45
    Przedwczoraj czytałam ciekawy tekst Tomasza Bieleckiego o tym, jak opisywane wydarzenie zostało odebrane ex-ante w Unii. Linku nie mogę znaleźć. Sens był taki, że Unia nam to wybaczy. Teraz czekam na doniesienia z Brukseli ex-post.

  63. Alicja-Irena
    16 lutego o godz. 0:02

    „panowie nigdy nie staną publicznie i pod nazwiskiem po stronie kobiet, jeśli chodzi o sprawę aborcji”.

    Okropne zdanie, Alicjo. Takie kategoryczne uogólnienie jest z sufitu wzięte. Potępianie przerywania ciąży z powodów ideistycznych (niemedycznych) jest kościelnego chowu, więc blog ateistów nie jest najlepszym adresem, by akurat tu zarzucać mużom en bloc brak solidarności z żenami. Zamorska dama, która kręci się po blogach standardowo z pretensjami, wyskoczyła jak filip z konopi z brakiem na blogu tematu kobiet jako podczłowieka w Polsce. Blog jest miejscem spotkań TWA, nie agencją prasową, która ma priorytety, parytety i obowiązki. Gada się o tym, co komu w duszy zagra. Jeśli której blogowej kobiecie brakuje tematu kobiet, nic nie stoi na przeszkodzie, by go sama wrzucała co drugi dzień bez względu na pogodę. Niektóre wrzucały. I nie tylko one, ale może akurat wtedy zamorska dama miała wolne. A jeśli za rzadko wrzucają, to skoro najbardziej zainteresowane są mało zainteresowane, do kogo pretensje?

    Uzmysłowię damom z pretensjami, że temat mużów na przykład w ogóle na blogu nie istnieje i żaden muż ni żena z tego powodu nie płacze.

    Trudno o głupsze pretensje blogowicza na blogu tworzonym siłami samych blogowiczów (skromne to siły, właściwie tylko Tanaka urabia się po łokcie), że czegoś mu brakuje. Jak ci brakuje, to se to zrób, zamiast szwendać się po blogach i mieć za złe.

    Nic widać niektórzy uciekinierzy z socjalizmu nie zrozumieli z wolnego rynku w kapitalizmie.

  64. Przepraszam za zanudzanie szanownego Gremium, ale jakoś mnie dziś swędzą palce do klawiatury.

    Na początek, ciekawostka w temacie irańskim:

    W 1941 roku tysiące polskich uchodźców z łagrów stalinowskich znalazły się w Iranie. Oto relacja o nich, z irańskich wspomnień rodzinnych, opublikowana 3 grudnia 2003 roku na blogu bamdad.blogspot.com. Przetłumaczona z angielskiej wersji perskiego (Farsi) oryginału, opublikowanej w książce „We Are Iran”, w której autorka, Nasrin Alavi, zamieściła blogi Irańczyków, opatrzone historycznymi i politycznymi komentarzami, żeby ukazać reszcie świata prawdziwe oblicze Iranu, odmienne zarówno od tego prezentowanego przez oficjalne media reżymu mułłów, jak i od tego, które maluje zachodnia propaganda…

    „Jedno z najlepiej zapamiętanych opowiadań mojej Babci było o mroźnym zimowym dniu podczas II wojny światowej, gdy statek przywiózł grupę polskich kobiet i dzieci do Bandar Anzali:

    W ten dzień dziadek przyszedł do domu cały rozgorączkowany. Kazał mi szybko zapakować żywność, talerze i nakrycia. Chciał żebym z nim poszła na wszelki wypadek, gdyby [te kobiety] chciały rozmawiać o problemach, których nie mogły dyskutować z mężczyznami. Powiedział też, żebym zabrała trochę mojej odzieży i trochę ubrań dziewczynek. Zaraz przyszedł Gholam, czeladnik dziadka. Ja przygotowałam kanapki z dżemem i zapakowałam co się dało z obiadu i poszliśmy. Dziadek tymczasem pobiegł przyprowadzić Sajeda Haszema, miejskiego mułłę, żeby zapytać go co więcej moglibyśmy zrobić…

    Kiedy doszliśmy [na nabrzeże], to był żałosny widok… Piękne kobiety i dziewczęta jak kwiaty, z niebieskimi i zielonymi oczami… Wyglądały, jakby wyszły z kopalni węgla… Były głodne, spragnione i zawszone. Wezwano jedynego doktora w mieście i przyniesiono namioty z ratusza. Doktor kazał nam, kobietom pomóc im się myć mydłem ‚Soblimeh’ [przeciw wszom]… Nie wyobrażacie sobie zamieszania… Całe miasto wyległo [na ulice] przynosić rzeczy ze sklepów.

    Przyszedł nasz mułła, Sajed Haszem, i powiedział, że opieka nad ludźmi, którzy przybyli do nas szukając sanktuarium, to nasz religijny obowiązek… ‚Traktujcie ich z szacunkiem’ – powiedział. – ‚Niech będą gośćmi w waszych domach. Nie ma znaczenia, że nie praktykują tego co wy wyznajecie. Rozdzielcie ich między siebie, ale nie oddzielajcie dzieci od matek. A teraz przynieście gorącą wodę.’

    Co to była za wrzawa, ludzie niosący gorącą wodę ze swych domów na wybrzeże… Wszyscy golarze miejscy obcinali pełne wszy włosy Polek. [Potem] braliśmy je do namiotów, kąpali, suszyli i ubierali….. Nie macie pojęcia, jak pięknie wyglądały wykąpane.

    Następnego dnia, w meczecie, Sajed Haszem powiedział: ‚To są honorowe kobiety… Poprosiły mnie żebym ogłosił, że umieją szyć, wyszywać i robić na drutach i chętnie to będą robić za [drobną] zapłatę. Wyślijcie do nich swoje córki, żeby mogły się od nich uczyć i płaćcie im, żeby mogły z tego żyć.’

    Babcia wysłała do nich moją Mamę, żeby uczyła się od Marousi [Marysi], która nauczyła ją robienia koronek i na drutach, wyszywania i naszywania paciorków. Wszystkie dziewczęta w Anzali zdobyły [dzięki temu] wyszywane wyprawy ślubne. [Niektóre] niebieskookie i zielonookie blond pięknotki powychodziły [u nas] za mąż. W szkole podstawowej, [moje koleżanki] Houma i Maryam [Maria] odziedziczyły swoje piękne niebieskie oczy po babciach Polkach. Ile razy je widziałam, przypominały mi się opowieści Babci o tym dniu.”

    Tu jest coś więcej „Polacy podziękowali Iranowi”, warte przeczytania choć z (a fe!) portalu stowarzyszenia dziennikarzy katolickich ;).
    Tak przy okazji, irańskie portale informacyjne bardzo powściągliwie wyrażają się o polskim udziale w „konferencji (ha! ha!) pokojowej”.

  65. Tez nie wiem Kruk. Moglbym rowniez napisac 17,5% czy 26%, W Museum w Istanbul, troche wieksze jak British, jest wystawa o chrzescijanskiej kulturze. Artefakter zgromadzone, poza muzyka, rozne. Dosc przygnebiajace wrazenie, jak to wyszlo po wprowadzeniu kultu niepokalanej dziwicy jesusmaryja. Wszystkie odlamy chrzescijanstwa. O mentalnosci katolickiej dowiaduje z tego bloga. Dac dupy za wszelka cene, bo to jedyny towar do zaproponowania. Moze swojej, moze najblizszych. Tu dowiedzialem o chor chlopiecy poznanski i uczynnych rodzicach, tu dowiedzialem, jestem ateistka ale…, i ostatni „wypadek” ta konferencja dowiedzialem. Wszystkie inne w arkivum bloga mozna poczytac wstepniaki, o uczynnych. Wszystko uczynni niedojdysci. Prawdopodobnie, ofiara w imie milosci blizniego jest.

    Zajalem troszke poczytac o konferencji czasu. Polskojezycznie. Inni malozainteresowani. Lepiej porzadne porno obejrzec (zdanie prywatne moje). Znalazlem tlumaczenie Kruk slowa cuckold. Cuckold = czaputowicz, old aka waszczykowicz. „Jestem ateistka, ale moge dac dupy po koledzie co laska, rubelkiem niewzgardze”. Brrrr… Tak Kruk, tak, rozumienie chrzescijanstwa (a katolicysmu) pomaga rozwiklac najwieksze zagadki kultury i Sztuki.

    A taka ogolna reflexia, poza „wypadkiem”. Punkt Biedronia, jedyny rozsadny w calym w calym „programie” zyczen poboznych. Zaplacic 100-200 PZl za udzial w wyborach odpisem podatkowym, „zanic”. Najwieksza partia polityczna nadwislanczykow to „Nieinteresuje Mnie Polityka”. NMP circa 50%. Ciekawy, czy ccinowy guru, zapisze do Partii „zanic”; za 100 czy 200zl? Hmmm…

    … kaAA…Apitalism skoro swit, nie jest taAaki szary, kiedy sluchasz dzwiek cyganskiej gitary…
    https://www.youtube.com/watch?v=tDLbAc3ctT0

    pzdr Seleukos

  66. @Slawczan
    15 lutego o godz. 22:59

    @kruk
    16 lutego o godz. 1:11

    A poważniej…
    1. Zlot ten to zlot ,,chętnych” Ameryka liczy szable.
    2. Kompletnie spostponował (Trump) Unię. Jakby jej nie było. Polska, rzecz jasna z radością mu w tym pomogła dzięki czemu pokazała jak bardzo ,,z kolan powstała”. Możemy sobie odmrozić uszy i nikt nam nie może kazać czapki nosić.

    4. USA dążą do wojny? Po co? Reżim irański jest w dekadencji, porzucił ambicje globalne. Ma tylko interesy lokalne – w sumie przecież nie jest to mały kraik powstały wczoraj. Chyba coś mu się należy. Ale w sumie dawno konkretniejszej wojny nie było, kapitalizm pomimo proroctw w jakiś kryzys nie chce wpaść. Może trzba mu pomóc?
    5. Co zabawniejsze na tle naszych ,,przyjaciół” Iran społecznie wcale źle nie wypada. Czasem myślę, że jeżeli hasło ,,demokracja w kraju muzułmańskim” mogło by się udać to byłby Iran.
    6. Miałoby to jednak groźne skutki dla naszych ,,przyjaciół” gdyby najpierw Iran ,,odpuścił sobie” a potem się zdemokratyzował.

    Ad 1. USA próbuje sklecić jak najszerszą „koalicję chętnych” do blokady i ew. jakiejś czynnej akcji przeciw rządowi w Teheranie. Nie może w tym liczyć na „Starą Europę”, która po piewsze dobrze zdaje sobie sprawę z ryzyka jeszcze jednej, potencjalnie śmiertelnie niebezpiecznej wojny w regionie, po drugie jest równie świadoma postępującego schyłku amerykańskiej dominacji. Zdają się więc na sekciarski podział świata islamu na Sunnitów/Szyitów i na śmiertelny lęk naftowych satrapii Płw. Arabskiego przed ich szyickimi mniejszościami. Następnie na obawę rozbójniczej kolonii syjonistycznej o swą regionalną dominację militarną, mało skuteczną w wojnach 4-j generacji. A wreszcie na warszawskiego „Osła Trojańskiego”, który ochoczo, bezkrytycznie i nieudolnie sprzedaje swą suwerenność w polityce zagranicznej i wojskowej za „ochronę” (typu gruszki na wierzbie) przed rzekomo zagrażającą mu Rosją. Amerykanie nie będą umierać za Warszawę, tak jak Anglicy i Francuzi nie umierali za Gdańsk w 1939.

    Ad 2. Dla rozbójniczego imperium dekadencja, czy brak bezpośrednio globalnych ambicji Iranu nie mają znaczenia. Liczą się po pierwsze: regionalne, czyli pośrednio-globalne (patrz niżej) ambicje Teheranu, zagrażające amerykańsko-izraelsko-saudyjskiej kontroli nad kluczowym strategicznie punktem globu, z jego złożami węglowodorów i dwoma najważniejszymi wąskimi gradłami światowego transportu – Ormuz i Bab el-Mendeb. I nie chodzi tu o naftę dla USA (bo mają swoją), ale o naftę dla reszty świata, podstawowego wraz z petro-dolarem lewara amerykańskiej dominacji globalnej. Po drugie, Stany nigdy nie tolerowały i nigdy nie mogą wybaczyć/zapomnieć buntu wasali/satelitów. Czy to Kuby, czy Panamy, czy Granady, czy innych republik Płd. Ameryki, czy wreszcie Iranu. Na tej samej zasadzie jak miejski zbir-mafioso nie może tolerować sklepów/biznesów wykręcających się bezkarnie od płacenia haraczu (protection racket). Mogłoby to przecież być przykładem dla innych i objawem słabości. Dlatego właśnie Kuba jest pod blokadą od 60-ciu lat, choć nie jest już żadnym zagrożeniem dla USA, a Iran od 40-tu. Co więcej, w miarę postępującej degrengolady Imperium, gesty przeczące objawom słabości są coraz bardziej zdesperowane i gwałtowne.

    Ad 5 i 6. Iran jest najbardziej demokratycznym krajem regionu, choć jest ta demokracja mocno sterowana i dosyć skorumpowana. Reżym mułłów nie ma prawdopodobnie poparcia większości irańskiego społeczeństwa dla swej polityki ogólnej. Jeśli jednak idzie o obronę przed intwerwencją z zagranicy czy obcą dominacją, mułłowie cieszą się 100% poparciem. Tak więc, gdyby nawet, teoretycznie, udało się Amerykanom mułłów obalić, musieliby zainstalować w Teheranie „demokratora” (dyktatora na usługach „największej demokracji świata”) w rodzaju Sisi’ego w Egipcie, żeby zapewnić sobie satelicki status Iranu. Demokratyczny Iran jest dla Dobrego Imperium nie do przełknięcia, tak jak nie był do przełknięcia w 1953 r.

    co ugrał Trump w Warszawie.
    Niewiele. Po mojemu per procura Pence-Netanjahu:
    – wzrost poparcia dla Natanjahu w wyborach
    – kompromitację i alienację Polski w UE i poza, czyli mocniejsze jej przykucie do amerykańskiego rydwanu
    – pozowanie przed neokonserwatystami w swej ekipie i przed AIPAC’iem
    – zarys koalicji „Izraela”, sunnickich szejkanatów i najwierniejszych satelitów „Nowej Europy”, do blokady i ew. interwencji w Iranie.

    Ufffff…… kończę zanudzanie i znikam.

  67. @seleuk|os|
    15 lutego o godz. 17:25

    Dzieki Ci seleuk|os|-sie za owe analizowania etymologiczne, które z dużą atencją przyswajam. Link o madam Seymour Fleming (1758 – 1818) też obejrzałem z zainteresowaniem. Natomiast z żalem skonstatowałem, że nie znasz pieknego określenia „rogacz”. Ja je pamiętam z działa Pierre de Bourdeille Brantôme „Żywoty pań swowolnych” (Les vies des dames galantes) mistrzowsko tłumaczonego przez T. Boy-Żeleńskiego. Dawno temu zapoznałem się z nim ku wielkiej mojej uciesze. Tak z pamięci, a vista dla zobrazowania stylu: „Zasię niektóre białogłowy zdobiły czoła swych mężów bogatym porożem, bardzo hojnie rozgałęzionym, które z nieopisanym wdziekiem nosili. Mężowie owi z dumą rzeczone poroże nosili, ponieważ szczodrze wynagradzały ich żeny owe doświadczeniem w sztuce miłości a i w ilością potyczek w których udział brać mogli krzywdy żadnej nie doświadczali.”

    Początkowa trudność przyzwyczajenia się do stylizowanej średniowiecznej polszczyzny, jest wynagrodzona z naddatkiem podczas dalszego czytania. Polecam bardzo. Poświecono tam całe rozdziały poczególnym elementom kobiecego ciała. Pamietam łydkę, która u jednych białogłów jest smukła i wyrzeźbiona jak u rączego rumaka, zaś u innych przypomina brzucho cieżarnej królicy. Czyż to nie piękne ?

    Polecam i pozdrawiam
    Brantôme (écrivain)
    🙂

  68. wbocek
    15 lutego o godz. 21:29

    Tak myślałem, Tanako. A mag zer swoją rzetelnością – też na plusie. Tylko ja wyszedłem na głupiego kleszcza. Ale przecież wiosna, fiu bździu w głowie.

    Budzi się z wiosną kleszcz głupi
    żona nań wrzeszczy: a załóż no buty!
    Zimno na dworze
    ty stary worze!

    Fakt – zwiędły jakiś, wskutek abstynencji
    lecz już wiosna idzie więc go bardzo nęci
    pociągnąć dobrze z gwinta
    Niech żyje! Zima finita!

    Spojrzy w prawo: przebiśnieg zakwitnie
    i w lewo: żaba kumknie – i fiknie
    starą babę chromolę
    i poleciał na pole.

  69. Ence Pence gówno w rence.W naszej,jak zwykle.
    Strach pomyśleć,że ta walka o pokój na Bliskim Wschodzie to parcie do kolejnej wojenki w regionie.
    Zbrojeniówka musi upłynnić zapasy.Nasze zakupy to za mało.No i kogo chcemy odstraszyć?Rosję?
    Jakby co,to wielcy zawsze się jakoś w końcu dogadają,a my znowu nie tylko z ręką,ale i z głową w nocniku.Nie oddamy guzika,bo nasi sojusznicy…to już było.

  70. zetus1
    16 lutego o godz. 9:50

    Oczywiscie znam „Zywoty pan swawolnych”. Niestety ex zaginal mnie, czasy ktorej kolejnej przeprowadzki. Na tym blog napisalem kiedys streszczenie mojego ulubionego opowiadania. Tez pewnie znasz, ale przypomne. Na dworze Fransa I jedna z Pan znana byla z duzych warg zewnetrznych. Powodzenie miala tez wielkie z tego powodu. Jaki dzien, dwoch panow zakradlo obejrzec cudo choc chwile, jak w toalecie byla Pani, sisiu robic. Jeden pan szpada obie wargi przebil w odruchu. Pani poderwala, podwajajac ilosc warg. Po rekonvalescencia, powodzenie Pani na dworze przekroczylo wszelkie wymiary. Pani z tego tak byla zadowolona przybytku powodzenia, i dumna, szermierzy nagradzala grupowo oba, poza kolejka. Nie wiem, nie pamietam, czy Franciszek sam, we kolejkach nie stac musial.

    A tu Zetus masz portret
    http://1.bp.blogspot.com/-oANFS-opfxs/TzohQqgAkXI/AAAAAAAAARE/7sHr5t9yeI4/s1600/Crébillon_fils.jpg
    imion Claude Prosper Jolyot, za Brantôme.

    Slowo rogacz jest o troche „oszukiwanym” partnerze. Nie ma zastosowania Zetus. Cuckold (cuckoo, czaputowicz) blizej rodzaj sutener, ale bez materialnej korzysci, bez zadnej korzysci, poza onanismem wlasnym, stojac w kacie. Tylko ogladacz.

    Pamietam kiedys lekcje geografii, z „Zywotami” w prawym reku, a lewa z Druga malzonka. Tutejsza od vikingow, ale hiszpansko inspirowanej budowy. Tez zreszta pisalem. W Barcelonie spotkalem moja Hiszpanke i nie u Gaudi to bylo. Na plazy. Ja wszystkie typy lydek lubie. Kazda krzywizna niepowtarzalny urok. Kazda unikalna, jak paluszki malowane. Ja nie umiem nic Zetus napisac, jak tylko widzialem, przeczytalem, dotknalem, smakowalem. Taki freerider handicap, kalectwo. Lady W byla mocna kobieta, takie uwielbiam. Aktualna Moja mowi, ja na meza nie nadaje. Piec miesiecy malzenstwem bylismy kiedys. Razem chyba teraz 18lat chyba. W przyszlym tygodniu, na koncert jade. Z dwoma Paniami, Moja i Elena, zeby osobiscie obejrzaly. Nie tylko ze slyszenia znaly siebie. Muzyka w tle.

    Tu duzo na blogu „znaffcow” jezykowych, psy(c)hologow na tony. Mnie przecinki wypominaja i zle pisze. Ja wiem co pisze Zetus. A przecinki… Dziekuje, obejrzales link. Obejrzyj film naprawde. Pozniej „Barry Lyndon”. Potem ostatni Kubrick, bez censura … Director cut. Znajdz, obejrzyj. „Never say no to an idea. You never know how that idea will ignite another idea.” Zetus. Kaczynscy, czaputowicze, ferajna niedojdystow, a mozgi maja niepofaldowane. Brak zakamarkow, co za wedrowka Zetus? Po pustyni? Zaludnionej krzyzykami rydzykow?
    https://www.youtube.com/watch?v=CoZJdil0_HI

    pzdr Seleukos

  71. @Seleuk|os|
    Word History: The allusion to the cuckoo on which the word cuckold is based may not be appreciated by those unfamiliar with the nesting habits of certain varieties of this bird. The female of some cuckoos lays its eggs in the nests of other birds, leaving them to be cared for by the resident nesters. This parasitic tendency has given the female bird a figurative reputation for unfaithfulness as well. Hence in Old French we find the word cucuault, composed of cocu, „cuckoo, cuckold,” and the pejorative suffix -ald, used to designate a husband whose wife has wandered afield like the female cuckoo. An earlier assumed form of the Old French word was borrowed into Middle English by way of Anglo-Norman. Middle English cokewold, the ancestor of Modern English cuckold, is first recorded in a work written around 1250.
    To z fredoctoonary nt. Cuckold

  72. zetus1
    16 lutego o godz. 14:21
    Przyznam, nie znam tak dokladnie zrodla historycznie. Moglem podejrzewac (Lot nad kukulczym gniazdem). Gökboet jest po szw gniazdo z kukulka, rowniez dokladne tlumaczenie „wariatkowo, szpital wariatow”. Slowo to samo, dwa znaczenia. Jak na blogu jest pisane ze to psychicznie chorzy (rzad, pis, kler) to po szw bedzie gökboet (jak film z Nicholson). Cuckold jest zawsze mezczyzna. Srodowiskowe slowo. Po ang jest to samo, mezczyzna i sytuacja.

    Wiele lat dawno, mialem taka sytuacje. Bardzo krotko. Mnie nie pasuje. Maz byl bardzo wys urzednik przemyslowy. Wydawalo mnie jakis rodzaj kary. Ja podleglosci w zwiazkach nieakceptuje zupelnie. Oczywiscie moge grac, ale to umowa. Nie chce opisywac, jak roleplay, blog uwazam dosc pruderyjny.

    Slowo uzylem bo ta konferencia iranska dla mnie to cuckold. To jest zawsze pejoratywne do mezczyzny. Nigdy kobiety. W tym przypadku pejoratywne dla rzadu polskiego, cuckold tez. Tak napisalem.

    Dziekuje za naukowa definicje.

    pzdr Seleuk

  73. Podsumowanie w punkt tego cyrku
    Ale przecież w Izraelu rządzi ichni PiS, tylko jeszcze bardziej zażarty, więc patrzmy może na Netanyahu jak na taki PiS na gościnnych występach, i wtedy będzie jasne, że robią siarę w cudzym domu będąc;
    Zaprzyjaźnieni wiekowi – bliscy 100-tki – Żydzi z Izraela, mądrzy, światli i świeccy, naukowcy, którzy wyjechali po wojnie z Polski, otwartym tekstem mówią nam w rozmowach, że mają najgorszy rząd na świecie; my – że my mamy mamy najgorszy. I na tym gruncie jest pełne porozumienie:) polsko-izraelskie
    Fanatyzm i populizm wszędzie ma taką samą gębę

  74. @Herstoryk 16 lutego, 6:07
    Wzruszająca i budująca historia. Z jednej strony tolerancja religijna, współczucie i pomoc, z drugiej “honor”, czyli pragnienie bycia użytecznym dla gospodarzy. Chyba red.Wójcik w swoim artykule o konferencji warszawskiej pisał, że Irańczycy nie wiadomo czemu nas lubią. Twoja historia rzuca światło na sprawę.
    Z dziesięć lat temu kupowaliśmy dywany od Irańczyka, który się tutaj na krótko zabłąkał. W przeciwieństwie do wielu miejscowych miał wiedzę o Polsce i wyrażał się o naszym państwie z uznaniem.
    Rozbawił mnie zachwyt Irańczyków urodą Polek. Te niebieskie i zielone oczy! W takiej gromadzie nie
    wszystkie musiały być pięknościami ale pewnie sama egzotyka polskiej urody ich oczarowała. Podobnie patrzyłam na metyski w północnych stanach Meksyku – smagła cera, cudowne czarne włosy i oczy. W oczach miejscowych natomiast ta uroda uchodziła za taką sobie. Tu też ludzie fascynują się jasnymi oczami i włosami.

  75. @seleuk(os) 16 lutego, 6:46
    “Dosc przygnebiajace wrazenie, jak to wyszlo po wprowadzeniu kultu niepokalanej dziwicy jesusmaryja”.
    Jako wielbiciel kobiecości powinieneś zauważyć jedną pozytywną stronę zjawiska jezusmaryja. Mianowicie te wszystkie zachwycające madonny na obrazach mistrzów.

  76. nokraj:
    ktorzy to mowia otwartym tekstem, skadzes Ty spadl, czlowieku?

  77. Interesujaca ciekawostka dla ludzi 50+
    Wczoraj odbyla sie gala ( nawet nie wiem w jakim miescie bo zaczelam ogladac w trakcie) wreczenia nagrod z branzy filmowej o nazwie ” Movies for grownups awards”.
    Jest to przedsiewziecie organizowane przez AARP – pelna nazwa American Association of Retired Pension.
    Nie jest to impreza lekcewazona przez wielkich. Nagrody za to czy tamto otrzymuja wybitni aktorzy, wybitni tworcy i najwazniejsze filmy ostatniego roku. Widac , ze nie tylko tworcy, ale i aktorzy nie wzbraniaja sie, zeby ich „wystawic”, a potem licznie przychodza na uroczystosc. Dosc powiedziec, ze wczoraj byli tacy rezyserzy jak Cuaron ( Roma), Spike Lee, najwazniejsza reprezentacja z Bohemian Rapsody…. z aktorow byla Gleen Close, Michael Douglas, czy Shirley Mac Laine, z telebimu Judith Dench… i mnostwo innych osob znanych nawet mnie.
    Wyobrazacie sobie, zeby Polski Zwiazek Emerytow i Rencistow mial pieniadze i mogl zorganizowac bez wesolosci w calym kraju taka impreze?
    Jak dziala AARP? Mozna do niego zapisac sie majac jedynie 50+ . Daje nie tylko, wiele znizek w czasie podrozy, w wielu reatauracjach, sklepach… mozna zakupic mniej zlodziejskie takie czy inne ubezpieczenie… Ale co najwazniejsze jest to znaczaca sila lobbystyczna w Waszyngtonie. No, oczywiscie nie taka silna jak firmy farmaceutyczne, innych krajow…

  78. Taka angdote opowiedzial jeden z otrzymujacych nagrode AARP, ktora kazdy zna z zycia: Kiedy bylem stosunkowo mlody wynajelismy na wieczor opiekunke do dziecka. Miala 18 lat, wiec bez krepacji spytala mi sie ile mam lat, odpowiedzialem 69 ( a mialem 40), ona odpowiedziala acha. No to sprostowalem, mam tylko 40, a ona tak samo acha.
    I dalej bardzo sympatycznie: wiek jak wiemy jest tylko numerem, tu siedzi moja mama lat 86 (rzut kamery na sympatyczna, elegancka pania) 3 razy w tygodniu yoga, trzy razy w tygodniu brydz i tyle wyjsc na kolacje.
    Moze byc zupelnie co innego X3, albo chociaz X2, ale cos musi byc.

  79. zyta2003

    imponujaca impreza, wielki moj faworyt Juan Camaron , juz nie mowie o weteranie
    Spike Lee, mistrzu kina amer….Michael Douglas i jego „Falling Down” to obraz z mojej najepszej 10.

  80. kruk
    16 lutego o godz. 16:14

    Jasna rzecz zauwazam. To okropne wrazenie, w zestawieniu, zrobila dla mnie przedewszystkim rzezba. Regress co nie umiem opisac. Antyczna rzezba byla zawsze malowana, dosc finesyjnie czesto, nigdy biala. Te chrzescijanskie, kilkadziesiat lat pozniej, jak polne obtluczone kamienie. Farba rozlana z kubla. Glowy powykrecane przez chiropraktora, jeszcze grymasza. Brak opisu Kruk. Brak opisu. Tobermory dobrze zauwazyl. Link nizej. Przyznasz Kruk, trudno Sobecka znalezc za modelke, moja favoryta, tez z bloga LA. A link Tobermory, szczegolnie ta dysfunkcionalna rodzina Joos van Cleve. Nie bede opisywal po mojemu, bobym wszystkich katolikow obrazil. Polityka blog do prokuratora dali. Jesusek flachy pol ociagnal, co obok. Bierze urywac, co nie jego. A tatus? A „tatus” porno papierowe przerzuca w ciezkim oswietleniu. Dla mnie dosc patologiczna familia. Na 100% jestem pewien „tatus” byl zamawiajacy, platnik.

    Tak Kruk, associatiwne spostrzezenia moga byc rozne, na to samo patrzec. Kto wie, czy Joos nie mial moje widzenie? Tylko klient nie zalapal. Zaplacil, rodzinie sasiadom zapresentowal. A pol sasiadow ze smiechu skrecalo. Tak, malym kosztem, uwiecznil siebie. Uwiecznil, na wiecznosc. Mam nadzieje 100% powaznie nie bierzesz, do Ciebie, personalnie.

    pzdr Seleukos

  81. errata: j
    est „Camaron”
    ma byc „Cuaron”

  82. Seleukos;:

    kult Maryi Dziewicy w Kosciele kat. jako dogmat to dosc pozne zjawisko, nie wystepuje w innych religiach chrzescijanskich. Teologia dogmatyczna wyjasnia geneze tego kultu jak i wniebowziecia Maryj w odroznieniu od wniebowstapienia Jezusa. Wyjasnial mi kiedys to pewien uczony jezuita wloski padre Paolino .

  83. Dziś nad ranem zmarł Bruno Ganz 🙁

  84. ozzy
    16 lutego o godz. 18:49
    Ozzy, ja jedyna kosmogonia co cos wiem to nordycka, asatro. Historie nowotestamentowe, to wiem o pedzeniu alkoholu i rybactwie. Zawsze zastanawialem, czy te ryby to osciste okonki czy leszcze byly. Ale pozniej mnie przeszlo.

    Dzieki za wyjasnienie @ozzy

    pzdr Seleuk

  85. Czas na tarzanie się w śniegu 🙂

  86. Der Himmel uber Berlin, rez. Wim Wenders
    z niezapomnianym Bruno Ganzem

  87. Tez lubie film Falling Down.
    Podoba mi sie rowniez Behind the candelabra. Historia jest znana ale Matt D, Michael D I rezyser stworzyli “three dimensional performance” zamiast zwyklego toku wydarzen, co potrafi zrobic tylko dobry aktor.

  88. Brawo! za brak braw kiedy Pence przekazal zebranym w Munich pozdrowienia od narcyza.

  89. Drugi wielki film z Bruno Ganzem, ktory nalezy do moich ulubionych to obraz w rez. Wrenera Herzoga, „Nosferatu.Phantom der Nacht” m.in. Klaus Kinski a takze mala rola Rolanda Topora, znanego drsmaturga, scenarzysty i rysownika.

  90. Mój ulubiony to „Pane e tulipani”. No i oczywiście szerzej dziś nieznany „Der Erfinder” (Wynalazca) z 1981 roku.

  91. Tobermory
    16 lutego o godz. 16:23

    Madonny też jakieś nie takie. Bez proporcji, bez wyglądu, bez myśli w głowie, z problemami anatomicznymi. Jedna wyglada jak ostra kokota, inne obojętne na dzidziusia, a kolejne tak życiem zużyte, że do nieba żywcem to już im szybciutko, szybciutko trzeba.

  92. Orca:

    no i…. Lady Gaga z Bradleyem Cooperem w „Shallow”

    Mark Ronson Shares How He Produced „Shallow” With Bradley Cooper and Lady Gaga
    The Howard Stern Show
    https://www.youtube.com/watch?v=cLYqt5Ff_Co

  93. Ozzy,

    Troche do mnie nie przemawia ta piosenka chociaz jestem zwolennikiem Mark Ronson. Na pewno sie domyslasz ze chodzi mi o Uptown Funk z Bruno Mars.
    Za kilka minut poslucham Howard Stern. Dawno go nie slyszalam.

  94. Orca:
    Howard Stern – slucham go od daeien dawna, ciekawi goscie u niego, byli ZZ Top

  95. I love Howard. Sluchalam/ogladalam jego wywiady regularnie. Musze do niego wrócić.
    Teraz regularnie slucham Wait wait don’t tell me.

    Z Shallow mam chyba problem dlatego ze Barbra wykonala ponadczasowa piosenke Evergreen I kiedy czytam tytul Star is born mysle tylko o Evergreen.
    Filmu z Lady Gaga i Bradley Cooper jeszcze nie wiedzialam. Moim zdaniem pierwszy film A star is born to nie jest filmowa klasyka. Tylko ta piosenka Evergreen. Love it!

  96. Ozzy,

    Masz racje. Howard ma zawsze ciekawych gosci. Dzieki ze mi przypomniales. Widze ze Robin jest nadal w studio. Oni doskonale sie uzupelniaja w rozmowach.

  97. Alicja-Irena
    16 lutego o godz. 19:27

    To z powodu tego najlepszego muzycznego tarzanie się w śniegu, czy odwrotnie?

  98. Orca
    16 lutego o godz. 19:58

    Brak braw w Munich a sprawa polska. Matko boska!

  99. Tanaka,

    “Orca
    16 lutego o godz. 19:58
    Brak braw w Munich a sprawa polska. Matko boska”

    ? Nie rozumiem

  100. Ozzy,

    Posluchalam jeszcze raz Shallow i przypomniala mi sie Twoja recenzja piosenki Hello na blogu muzycznym. To bylo kilka lat temu.
    Zgadzalam sie ze wszystkim co napisales w swojej recenzji.
    Wydaje mi sie ze podobna recenzja pasuje do Shallow.

  101. @Tobermory 16 lutego, 16:23
    Jesteś nieoceniony! Te dzieciątka jakoś mało dziecięce. Swego czasu, oglądając je w muzeach zauważyłam to mimochodem ale sprawy nie przemyślałam Jakie masz na to wyjaśnienie? Jakieś zakłopotanie ogólne w przedstawianiu nowonarodzonego Boga czy też do każdego obrazu należy podejść indywidualnie, jak @seleuk(os) do dzieła Joos van Cleve?

  102. @seleuk(os) 16 lutego, 18:40
    Nie biorę personalnie tylko czytam z zainteresowaniem. Byłbyś niezłym przewodnikiem po muzeach.
    Nie rozumiem twojej odrazy do gołego kamienia w rzeźbie. Greckie rzeźby straciły swoje barwy i mnie kojarzą się wyłącznie z bielą i tą bielą zachwycają. Przed oczami mam zawsze te z Louvre’u.

  103. Orca:
    Robin Quivers to wyjatkowa osoba z niesamowitym doswiadczeniem, zarowno z domu rodzinnego jak kariery od Air Force po kick-side radiowy. Z kolei Beth Ostrosky, zona Howarda to notoryczna kocia mama z tyloma kotami.
    Ale to juz poza tematem, off topic, nic tu z dyplomacji, jaka by nie byla. Chyba ze: Dyplomacja i lowy – ale to juz inna parafia.

  104. @Orca 16 lutego, 21:59
    Widziałam ostatnią wersję “A Star is born”. W moim odczuciu to kicz.

  105. kruk:
    a ja lubie glos Lady Gagi.i jej osobowosc.A sam film i tamten i ten- nic specjalnego.

  106. @ozzy 23:11
    Lady Gaga i jej głos też mi się podobały ale film zbyt ckliwy.

  107. Godz.11.19 PM
    Ogladam tv serial Russian Doll
    ze wspaniala Natasha Lyonne, na Netflix

  108. W Polsce zbliza sie godzina duchów.
    Ja pójdę obserwowac jak śnieg zamienia się w wino.
    Jest tyle śniegu ze można zbudowac nie tylko kilka snow-men ale również cała rodzinę snow-whales.

  109. Lady Gaga kupiła mnie tym. I niech nikt mi nie mówi, ze ona nie potrafi śpiewać.
    https://www.youtube.com/watch?v=JxcFcKvjZCk

  110. @Tobermory
    Pospieszyłam się. Wygląda na to, że Joos van Cleve namalował kilka wersji tej samej sceny. Bardzo intrygujące są różnice – nie uważasz?
    @seleuk(os)
    Co Ty na to? Moim zdaniem to czyni Twoją interpretację podanej nam wersji dzieła bardzo prawdopodobną.

  111. Tanaka
    16 lutego o godz. 22:10
    Żadne tam…po prostu póki zima trwa, udajemy się czasami w krzaki. Ja tam się nie tarzam. Za moment fotoszutki.

  112. Ozzy,

    Przed chwila posluchalam La grange w Howard Stern studio.

    Have mercy, Ozzy. This is awesome!

    Obejrzalam rowniez wywiad z Joey Ramone. How I miss him! How many people have a street in NYC named after them?

  113. @Tanaka
    16 lutego o godz. 20:56
    Najwyraźniej artyście wiązał ręce społeczny kanon jak przedstawiać madonny. Ale Mona Vanna (wyraźny wpływ mistrza Leonarda) na obrazie van Cleva, to chyba niczego nie można zarzucić:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Joos_van_Cleve

  114. Do Tobermory
    16 lutego o godz. 19:02 Niemiecka TV w programie 1. właśnie nadaje film: Der große Kater z Bruno Ganz(em). Pozdrawiam.

  115. Kochany panie Tanako,
    wszystko sie zgadza, jak dowcipie o domie wariatow, gdzie pacjenci sa normalni a nie peronel.
    PS
    Za wodami, ni cholery nie gadaja i pisza o obu konferencjach.Za to o stanie wyjatkowym wprowadzanym przez pana Trumpa w usowie. Powodem podobno jest forsa na plot pomiedzy bo upilnowac granicy nie idzie.

  116. Powyżej to takie spotkania czwartego stopnia emerytowanych geologów, niektórzy światowej sławy, a ja się tam pętam i nawet mnie lubią 😉

  117. @ Tobermory
    16 lutego o godz. 19:02

    Dziś nad ranem zmarł Bruno Ganz

    Ano 🙁 . Wybitny aktor. W „Upadku” był niezrównany. Podziwiałem go też w „Wings of Desire”, „Unknown”, „Night Train to Lisbon” i „In Times of Fading Light”.
    I z pewnym zażenowaniem wyznaję, że śmiałem się czasami do rozpuku z parodii jego roli w „Upadku”, tzw. „hitlerków” na YT, choć wiedziałem, że sprawiały mu wielką przykrość.

  118. @ozzy, człowieku, czytaj ze zroumieniem: piszę przecież, że moi przyjaciele do nas mówią, a nie politycy.
    ech….

  119. @Alicja-Irena:
    Piękne okoliczności, piękny domek, piękna sławojka z miesiącem. Karmnik też. Będąc zatwardziałym mieszczuchem, zauważam to wszystko. A w jakich to stronach, jeśli to nie tajemnica? Pozdrawiam 🙂

  120. @Tanaka
    Podobało mi sie. Znakomite podsumowanie konferencji. Ale najbardziej zdanie: „Polski nikt nie słuchał i w ogóle nikt nie kojarzy czy i o czym mówiła.”
    Nigdy nie czytałem raportu psychiatrycznego, ale sądząc po komentarzach zgromadzonych tu ekspertów od stosunków międzynarodowych – oni również. Tym niemniej, konsylium zacne, z całego świata, szerokie spektrum wiedzy, głębokość diagnoz i znajomość syndromów wszelkich, ze szczególnym uwzględnieniem amerykańsko-żydowsko-polskich. Cenne uwagi nie na temat, finezyjne analizy z ciemnej strony księżyca, znakomite puenty literacko-muzyczne – tylko brać i wdrażać. Ale, ale, po co? Jakieś doniesienia z USA o Polsce? Nie, stan na murze ważniejszy. Z Brukseli, Australii, Rosji? Co? Olali? Hmmm…
    Gdzieś obok na blogu, nie w związku, temat schizofrenii, rozszczepienia umysłu. Rozpad osobowości jest straszną chorobą. Postępujący rozpad dyplomatycznej i politycznej osobowości Polski zaczyna chyba być coraz bardziej widoczny. A może się mylę? Czy pacjent może sam siebie diagnozować? W psychiatryku?

  121. Żadna tajemnica – między Kingston a Gananoque, bliżej Gananoque, od drogi nr.2. Tam sporo takich zimowych chatek, nasi właśnie kupili i zainaugurowaliśmy zebranie. Sławojka dopiero co zbudowana ze świeżego drzewa, pięknie pachnie. Oprócz chatki jest tam kilkanaście hektarów krzaków oraz stawek dość solidny, na razie pod sniegiem. Mnóstwo sikorek. Czekam na wiosnę lato, a zwłaszcza na jesień, która z okazji sporej ilości klonów cukrowych powinna być ogniście przepiękna 🙂

  122. Manal asz-Szarif trafiła do więzienia, bo prowadziła samochód jako kobieta.

    „Mieszkam w Australii, kraju, gdzie mogę być, kim chcę, nie pytając nikogo o zgodę. To jest mój nowy dom. Uważam, że religię, wszelkie ideologie, należy podważać, a nawet obrażać. Po to, żeby coś się zmieniło, zwłaszcza w kwestii praw kobiet”.
    (gazeta.pl)

    Radykalizm tej pani bierze się z radykalnych systemów i rządów państw wyznaniowych. Nam do państwa wyznaniowego wiele nie brakuje. A w jakim kierunku się odbywa ewolucja grzecznego w PRL Kościoła rzymskiego, chyba tylko niewidzący nie widzi. Z państwa w państwie najbezczelniejszego w Polsce biznesmena Rydzyka zwanego nawet w świecie pozakościelnym „ojcem” (nie wiadomo czyim) wyłania się partia polityczna. Rzecz jasna, partia na europejskich salonach to sposób na lepsze od polskich pieniądze, ale przecież jak świat światem partie to przede wszystkim sposób na rządzenie.

  123. Alicja-Irena
    17 lutego o godz. 1:05

    Wszystko ładnie-pięknie z tym śniegiem i drewnianą chatą w stylu, ale coś mi tu brakuje fachowości wykonania rzeczonej sławojki. Ne ma serduszka! Nie będzie prawidłowo działać!

  124. wbocek
    17 lutego o godz. 10:28

    Manal asz-Szarif trafiła do więzienia, bo prowadziła samochód jako kobieta.

    „Mieszkam w Australii, kraju, gdzie mogę być, kim chcę, nie pytając nikogo o zgodę. To jest mój nowy dom. Uważam, że religię, wszelkie ideologie, należy podważać, a nawet obrażać.

    Czytałem tą wypowiedź wcześniej i od razu mi się spodobała. Jest bowiem szczera, boleśnie trafiająca w samą istotę religii, uczciwa i śmiała.
    Jakim złem jest religia i jej manifestacje, Manal asz-Szarif wie może boleśniej niż nadwiślańscy ślepcy kunktatorzy i skryci obrońcy zła religii. Nad Wisłą bowiem zło religii tak się wżarło w mózgi, że niewiele zdrowej substancji zostało i ludność kloakę bierze za kryniczny potok.

    Religia ma taką istotę, że koniecznością jest jej podważanie na każdym kroku oraz jej obrażanie. Złego należy obrażać, niech zło w złym będzie sobie obrażone. Po to właśnie jest i dlatego, że jest, szydzić, kpić i obrażć jest koniecznością dla nieślepego i porządnego człowieka.
    To działanie moralne, oczyszczające środowisko wewnętrznego życia i środowisko zewnętrzne. Niemoralnością zaś jest trwać w zaślepieniu religią wbrew nieskończonej ilości dowodów jej substancjalnego zła i siedzieć cicho.

  125. @nokraj, 9:00

    mowia „do was”, powiadasz. A ilu was?
    Idiotyczne porownanie.
    A tymczasem Izrael wysyla rakiete „Bereszit”(Na poczatku) firmy Space II na ksiezyc, czyli piate panstwo po Rosji, Chinach, USA, Indiach.

  126. josif2
    17 lutego o godz. 0:56

    Jeśli za wodami nie gadają, może to świadczyć o tym, że dla zawodnych to mały drobiażdżek, lub rzecz wstydliwa, a dla miejscowych, czyli nadwiślańskich – rzecz o rozmiarze galaktycznym: przyjechał Vice President Galaktyki i wygłosił, a nadwiślańskie mniej niż zera doznały zachwytu jak cholera.
    Dziki wschód i kupowanie za koralik.

  127. Kruk i Contrarian rowniez

    Tobermory dal link i akurat JvK pasowal mnie do napisac co napisalem. Takich rzemieslnikow bylo wielu. W kazdym wiekszym miescie. Holandia, Flandria byly bogate mieszczanstwem. Potrzeba bo duzo klientow, zamawiajacych, mogacych zaplacic za 200godzin pracy dobra cene (maly format). W warsztatach byly polprodukty, gotowe. Czesto malowane przez czeladnikow (uczniow). Ta sama kompozycja, ten sam temat. Grund zalozony. Na skladzie. Oprawione. Zamawiajacy dostawal domalowany swoj portret, twarz, czasem malzonki. Bachor (Jesusek) byl juz gotowy. To jedno.

    Drugie. Joos(i) van Kleve byl wiecej jak rzemieslnik tylko. Wprowadzil pejzaz renesansowy wloski do flamandzkiego, holenderskiego malarstwa. Perspektywe w pejzazu. Co to znaczy wtedy? Nie bylo internetow przez Taschen wymyslonych. Musial byc na miejscu, pojechac, zobaczyc. Zaczac rozumiec Renesans, wiedziec co Leonardo wymyslil i zobaczyc warsztat, rysunki, szkice. Ich w Antwerpii nie bylo. I to zaimplementowal. Spotkalo ze zrozumieniem. Nie tylko w mieszczanstwie, nowej klasie ale i starych arystokratycznych srodowiskach. To nie jest sztuka religijna. To jest pretekst, Madonna z bachorem. Moze widzial kochanki Medyceuszow, dEste, Orsinich malowane cale nagie, tylko w klejnoty ubrane. Ja widzialem, to i om musial. Szliscie kiedy, czy sniadanie jedli w Vasari Korytarzu?

    I trzecie. Dzis jestesmy poddani taki obraz. Artysta jest troche bohema. Musi byc bohema prawie, ale to jest XIXwiek. Wtedy tak nie bylo. Kiedys do Anumlik napisalem o skandynawskich skaldach. Dworskich poetach. Spotkanie takie bylo zaszczytem dla obu stron. Skald, publicznie, wyglaszl pochwale wladcy w bardzo specialny sposob. Prawie rytualny. Wladca mogl tylko nagrodzic w sposob przekraczajacy proporcie. Tu jest ta sama sytuacja. Nic z bohemy. Joos van Kleve jest zaszczyt spotkac dla uwczesnych srodowisk dworskich francuskich, angielskich. Nie tylko mieszczan. Dlatego na goscinnych wystepach byl, dworskich. Bo zaszczyt byl dla dworu, goscic JvK. Kto by dzis wiedzial kto byla Mona Vanna? Viecie kto byla MonaLisa? Dzis sa Niesmiertelne Boginie. Vidzieliscie portret naga MonaLisa Leonarda, czy szkic? A mieszczanki tez chcialy takie portrety, nie tylko arystokratki.
    https://www.nytimes.com/2017/09/29/arts/design/mona-vanna-lisa-louvre.html
    Dzieki Tobermory za dobry link

    pzdr seleuk

    *********

  128. Owszem, radykalnie, ale nie dziwię się jej, biorąc pod uwagę, skąd pochodzi. Bliski wschód mnie przeraża i tak naprawdę nie wiem, na czym to bogate życie w różnych Kuwejtach i Emiratach polega, czasem czytam jakieś artykuły pod tytułem „Wyszłam za Araba” i co mi wolno, co nie wolno…kiedy to czytam, mam uczucia tak zwane ambiwalentne.
    Nigdy nie wyszłabym za Araba, bo nigdy nie zaakceptowałabym tego „to ci wolno, tego nie”.
    Wbocku,
    coś podobnego w Polsce się nigdy nie stanie („nigdy nie mów nigdy”!), bo klimat nie ten i niech ta sobie ryczy ojciec czy jak mu tam rydzyk, to zostanie niszowe. Mamy niestety durnych (to mało powiedziane) ludzi w rządzie z naczelnym durnym (ten co się uczy, no, ciągle się uczy), no i zwykłego posła, którego wielu uważa za pomazańca szczególnie dotkniętego przez los, bo brat, bo bratowa (niektórzy pamiętają, jak ją czule zwyzywał od czarownic…)
    Ja się pytam….po co nam to było, na co nam to było, ten „szczyt irański” bez Iranu, przecież Iran zawsze Polskę miał w wielkiej estymie. Zapatrzenie w USA i panią Mosbacher odbije nam się na kwaśno-gorzko niejeden raz. Sojuszników powinniśmy szukać w pobliżu, a nie za Wielką Wodą. Ale co ja będę tam…
    Myślę ostatnio o powrotach, bo właściwie tutaj wszystko pozamiatane i myślę – wrócić do Wrocławia, trochę lat zostało emerytalnych, teraz pojeździć po Europie. A nie jestem pewna, czy ci kretyni z pisuaru, którzy oczywiście walą do parlamentu europejskiego (obatel kretyn zwłaszcza), nie idą tam po to, żeby ją rozwalić. becia brocha na pewno, on im dopiero pokaże, jaka drogą powinni iść. Chrystusową.
    Idę dospać, piąta nad ranem…

  129. Contrarian
    17 lutego o godz. 0:46

    Obrazowi Mona Vanna można postawić straszny zarzut: gender!
    Oczywście, jest to zarzut krzywych wyznawców prawidlowej sztuki.

    Artysta pokazał Monę która jest hermafrodytą. Jest to dosyć oryginalne ujęcie, choć nieco pozornie. Wielu artystów bowiem wyrażało coś innego w swoich dziełach, niż się potocznemu i niewprawnemu widzowi zdawało. To także dotyczy Madonn. Tytuł i oczywista treść zaopatrzona w słuszny sztafarz maskują nieraz głębiej skryty przekaz. Od tego jest właśnie sztuka.

    Niezmiennie mój podziw oraz wesołość budzą takie obrazy Madonny z Dzieciątkiem, na których dzieciątko jest większe, starsze i znacznie bardziej zużyte życiem od mamusi.

  130. Ja bym nie wyśmiewała, Tanako, tych wszystkich obrazków. Niech se są. W końcu to nieporadna sztuka.
    Nie wyśmiewłabym wszystkich wiar w czambuł, byleby nie były opresyjne. Ludziom wiara w coś jest potrzebna. Większości ludzi potrzebny jest lider, za którym mogliby pójść, ja tego nie wymyśliłam.
    Tanako,
    robisz to wyśmiewanie cokolwiek agresywnie. A po co?

  131. Alicja-Irena
    17 lutego o godz. 11:35

    Ja bym nie wyśmiewała, Tanako, tych wszystkich obrazków. Niech se są. W końcu to nieporadna sztuka.

    Jest dokładnie odwrotnie: wesołość to nie wyśmiewanie, a czucie szuki i kapowanie jej miejsca w historii człowieka to fundament spraw.

    Nie wyśmiewłabym wszystkich wiar w czambuł, byleby nie były opresyjne.
    Wiara w istnienie fruwającego czajniczka prawdopodobnie nie jest opresyjna. Wymień teraz jakieś nieopresyjne chrześcijaństwa albo islamy i przedstaw na czym to polega.

    Ludziom wiara w coś jest potrzebna. Większości ludzi potrzebny jest lider, za którym mogliby pójść, ja tego nie wymyśliłam.

    Tak jest: ludziom jest potrzebna wiara w to, że będzie lepiej.
    W co jeszcze? Czy większości ludzi potrzebny jest lider to rzecz niepewna O obecnym stanie rzeczy – tak, ponieważ jesteśmy protoludźmi i ponieważ tak jest dobrze – dla tych, co chcą, by tak było. Pasterz włazi na skałę i woła: ludzie! trzeba wam pasterza!

    Tanako, robisz to wyśmiewanie cokolwiek agresywnie. A po co?
    To pytanie, Alicjo, jest cokolwiek puste, podobnie jak nietrafne jest stwierdzenie. Żebyśmy mogli się nad tym zastanowić, potrzeba pewnego przygotowania, które pominęłaś, zbyt szybko przechodząc do tezy i pytania.

  132. Dyplomacja chyba też przekonywała amerykańskiego rezydenta białej chaty, że w Polsce są inne wioski poza Klewkami

    https://www.newsweek.pl/swiat/polityka/trump-chce-zeby-europa-przyjela-bojownikow-panstwa-islamskiego-grozi-ze-inaczej-usa/r059jw3

  133. @Tanaka, 17 lutego, 10:50
    Pozwól sobie powiedzieć, że Twoje wieloletnie i usilne obrażanie religii, skoncentrowane na katolicyźmie, już pewnie nikogo nie obraża. Zacietrzewione, monotonne w treści, antyreligijne paszkwile, które tu regularnie produkujesz, noszą znamiona obsesji, a obsesji nie bierze się poważnie. Obrażaj sobie zdrów, tylko licz się z tym, że jak zaczynasz o “bozi” i “Jezusku” po swojemu nawijać, czytelnicy mogą Cię przewijać.

  134. @Alicja-Irena 17 lutego, 11:35
    Wśród malarzy, których obrazy dołaczył @Tobermory są tacy wielcy jak Veronese i Filippo Lippi. @Tobermory i @seleuk(os) może zidentyfikują twórców pozostałych dzieł.
    @Tanaka pisze z dezynwolturą:
    “Madonny też jakieś nie takie. Bez proporcji, bez wyglądu, bez myśli w głowie, z problemami anatomicznymi. Jedna wyglada jak ostra kokota, inne obojętne na dzidziusia, a kolejne tak życiem zużyte, że do nieba żywcem to już im szybciutko, szybciutko trzeba”.
    To są słowa znawcy, który kiedyś zachwycał się tortowniczymi ozdobami Pałacu Kultury. Jak obrażać,
    to obrażać – dzieła o tematyce religijnej, nawet w wykonaniu mistrzów, mogą być tylko żałosne.
    Podtrzymuję opinię, że @Tanaka obrazić kogokolwiek już nie jest w stanie.

  135. Czy komuś brodacz zza chmury powierzył ewangelizację?

    https://www.youtube.com/watch?v=7_NkImXDFII

  136. I oczywiście dalsza trojańska treść, skoro osioł był przywoływany wyżej, to krewny CzK też

    https://www.youtube.com/watch?v=ssN0sdPNBu4

  137. @seleuk(os) 17 lutego, 10:58
    Zgoda, sztuka powstawała na zamówienie – w malarstwie rzeźbie, architekturze, muzyce. Wsród ogromu tworów zdarzały się arcydzieła, bo – jak to kiedyś ładnie ujęła @mag – mistrzowie nie mogli tworzyć inaczej niż pięknie.
    Z drugiej strony, malując scenę bogobojną, artysta mógł mrugnąć okiem do odbiorcy. To miałam na myśli pisząc do @Tobermorego o przekorności bijącej z niektórych obrazów – w ramach twierdzenia, że znajomość kontekstu ma znaczenie dla odbioru dzieła o tematyce religijnej.
    Zestawiając różne wersje “Świętej Rodziny” Joosa van Cleve, trudno nie zgodzić się z Twoją interpretacją wersji załączonej przez @Tobermorego. Miny Dzieciątka Jezus i Tatusia są rewelacyjne.

  138. kruk
    17 lutego o godz. 16:17
    Otóż de gustibus…Jak ja nie lubię, kiedy mi się tłumaczy z polskiego na nasze, co wielką sztuką jest, a co nie. Sztuka jest nieprzetłumaczalna, albo coś „cię bierze”, albo nie. Podobnie z wierszami „a co artysta chciał przez to powiedzieć”. Powiedział co powiedział, a czy do ciebie trafiło, twoja sprawa.
    Do mnie ostatnio trafiły zdjęcia osiedli z Jemenu, chyba podane przez Herstoryka, no i psiakość, chyba się nie uda tam dotrzeć w najbliższym czasie. W najdalszym – nie wiadomo.
    Tanaka san wali w religię batem basebolowym i podpiera to drwiną i szyderstwem. Być może tak należy, ale jakoś mi niejakoś. Ja bym chciała, żeby było kulturalniej. Być może tak się nie da, nie wiem.
    Nie wiem też, po co ta walka (w Polsce – rozumiem, bo to już wynaturzenie). Jak świat światem ludzie potrzebowali pasterza, żeby ich pasał. No i znaleźli się pasterze, niekoniecznie kk, ale inni podobni. Religia to jest polityka, proste. Podporządkować sobie owieczki. I tak to się toczy…a my zamiast na spacer zabrać kota (dzisiaj Dzień Kota!) to toczymy nikomu niepotrzebne potyczki.
    https://photos.app.goo.gl/e6TXGD1Zijz3u4Aw8

  139. @Contrarian 17 lutego, 0:46
    Kanony kanonami ale zwróc uwagę na ocenę “Madonna and Child”, którą znalazłam w Twoim linku.
    “ It is full of charm and tenderness and was popular in his own time as well as with later collectors. The composition shows the Virgin with a brilliant red cloak, lined with fur and elaborately embroidered with pearls along the outside edge. The Virgin is seated in a loggia-like space with open windows through which a distant mountainous landscape is visible. She has her lips parted in a slight smile while she helps the Christ Child drink from a glass with red wine, a symbol of Christ’s future suffering and blood and the Eucharist. Characteristic of Netherlandish painting of this period are the jewel-like colours and the details of the Virgin’s costume and brocade pillow in the foreground”.
    Charm and tenderness właśnie dostrzegłam w tym obrazie, zanim przeczytałam powyższą jego recenzję. Wyraz twarzy Madonny jest uroczy. Przyjemnie było dowiedzieć się, że ktoś inny tak samo to dzieło odbiera.

  140. kruk
    17 lutego o godz. 15:50

    @Tanaka, … Twoje wieloletnie i usilne obrażanie religii, skoncentrowane na katolicyźmie, już pewnie nikogo nie obraża. Zacietrzewione, monotonne w treści, antyreligijne paszkwile, które tu regularnie produkujesz, noszą znamiona obsesji, a obsesji nie bierze się poważnie

    Dokładnie tak!
    Nudne, ciągle te same, jałowe ględy. Dawno zwietrzał słowotok, z którym nie ma sensu dyskutować, bo nie ma o czym.
    Jak to teraz w modzie: zmokły kapiszon 😉

  141. Tanako, „Twoje wieloletnie i usilne obrażanie religii, skoncentrowane na katolicyźmie, już pewnie nikogo nie obraża”
    Uważaj, Tanako, bo w końcu dojdzie do tego, że dyżurna religiancka szczujnia przestanie jątrzyć i zacznie cię przewijać!
    Ipococito???
    Oj, popraw się, Tanako! 😀

  142. @Alicja-Irena 17 lutego, 17:14
    Czyżbyś mnie podejrzewała, że chcę Ci tłumaczyć co jest wielką sztuką? Nie było to moją intencją. Chciałam tylko pokazać jak @Tanaka, w niezmąconym poczuciu własnego autorytetu, ocenia dzieła uznanych mistrzów. Oczywiście uważam, że każdy ma prawo oceniać po swojemu, @Tanaka też. Madonna (ciekawe która) wygląda jak kokota? Jego prawo tak myśleć.

  143. Donoszę z satysfakcją, że mentalność krukowatych kwitnąca (czy pleniąca się?) na tym blogu jest dla mnie źródłem nieustającej radości. A połajanki rodem z Kingston (ja nie mam nic do kaka, bo ja z Kanady, a co wam może przeszkadzać kaka, skoro MNIE nie przeszkadza? No co wam może?) też są zabawne, zwłaszcze ze strony osoby, która sama przyznaje, że o kaka nie ma bladego pojęcia.

    Może gdyby coś na temat geologów? Albo sławojek? Nie mówiąc już o bigosie i gołąbkach 😉

  144. @ozzy 17 lutego o godz. 10:50

    „A ja na to: My w niebo ślem rakiety!”
    https://www.youtube.com/watch?v=0drR7ZojdNk

  145. Po drodze z Seattle autostrada I-5, na zachod przez dwa mosty drogami SR 16, SR 101 I na koniec SR 112 dojezdzamy do Cape Flattery. Jest to najbardziej na polnocny zachod polozone miejsce w US. Cala trase to pewnie okolo 200 mil. Wzdluz tej trasy jest przynajmniej 100 kosciolow. Przynajmniej 20 rożnych religii. Do tego totemy indiańskie ku czci orłów, wilków, wielorybow, krukow i wiele innych.
    Nikomu to nie przeszkadza. Nikt tego nie krytykuje, a na pewno nie poniza lub ośmiesza.

  146. @nokraj, 9:00

    Na temat mentalności mieszkańców współczesnego Izraela – książka Bronwyn Draine „My Jerusalem. Secular Adventures in the Holy City”. Polecam. Autorka, dziennikarka i żona dziennikarza, spędziła z rodziną kilka lat w Jerozolimie, co prawda 30 lat temu, ale zawsze. To jest rzeczywiście państwo wyznaniowe, gdzie np. „Haredim” finansowani z państwowej kasy bezkarnie organizują blokady uliczne i obrzucają kamieniami samochody, które się ośmielają jeździć w szabat.

    W dodatku sama autorka jest Żydówką i dziennikarka, która usiłuje coś zrozumieć – ale jednak w tym układzie trudno jej. Nie dziwię się twoim znajomym – życie w takiej rzeczywistości może być przytłaczające. W dodatku nowa imigracja do Izraela to nie są już religijnie obojetni naukowcy uciekający od prześladowań w Sojuzie – to są ludzie z krajów zachodnich, przesiąknięci ideologią, którzy (uwaga!) głęboko wierzą w posłannictwo Narodu Wybranego. Bronwyn Draine cytuje w książce ich wypowiedzi.

  147. @Orca 17 lutego o godz. 17:41

    Doskonale – ale co z tego wynika?
    I skąd ta pewność, że „nikt nie krytykuje”?

  148. Najnowsza książka Michaela Pollana jest o grzybkach. Halucynogennych.
    Są one podobno bezcenne w leczeniu lęków egzystencjalnych (pacjenci nieuleczalnie chorzy) alkoholizmu, depresji i bolączek cywilizacyjnych. Dlatego nawet FDA coraz przychylniej patrzy na próby stosowania tych grzybków w terapii. Podobnie zresztą jak LSD, belladonny i podobnych preparatów.

    Standardowy efekt takiej sesji to chwilowy rozpad ego, poczucie jedności ze wszystkim co żyje i wszechogarniające przekonanie, że „miłość rządzi światem”. Inaczej mówiąc, przeżycie „religijne”. Pojawia się teoria, że u podstaw religianctwa są – no właśnie! – grzybki halucynogenne. Porównajmy „wizje” świętej Teresy czy innych Faustyn. Halucynacje są podobne, chociaż obrazy zawsze warunkowane konkretną mitologią, jaką wyznaje halucynujący.

  149. kruk
    17 lutego o godz. 17:31
    @Alicja-Irena 17 lutego, 17:14
    Czyżbyś mnie podejrzewała, że chcę Ci tłumaczyć co jest wielką sztuką?
    Ach nie! jakoś mi się tak skojarzyło, bo już kiedyś byłam pouczana na ten temat…mniejsza o to 🙂

  150. Na marginesie,

    Z tego wynika ze istnieje zroznicowane (diverse) spoleczenstwo .
    O braku krytyki po prostu wiem. Tu ludzie nie zajmuja sie publicznym krytykowaniem wyborow religijnych lub politycznych innych ludzi. Od tego sa kampanie. Ludzie dokonuja wlasnych wyborow zgodnie z wlasnymi preferencjami.
    Mozesz mi uwierzyc lub nie. Odpowiedzialam na Twoje pytanie.

  151. @Orca 17 lutego o godz. 18:02

    „Tu ludzie nie zajmuja sie publicznym krytykowaniem wyborow religijnych lub politycznych innych ludzi.”

    Z tego wynika, że żyjesz na księżycu…

  152. Alicja-Irena
    17 lutego o godz. 17:14

    O proszę, nie miałem pojęcia, że jest Dzień Kota. Ale zawsze wiedziałem, że blog ma walory poznawcze.

  153. Widzę na blogu silną presję, żeby wyłączyć z dyskusji pewne tematy – takie na przykład, jak przeraźliwa brzydota prymitywnych religianckich malowideł – zwłaszcza w porównaniu ze sztuką antyku. Ktoś sformułował wczoraj tę myśl – którą niezwłocznie przekręciła niezawodna kruk, zapodając, że ona lubi białe!

    Jeśli wam się nie podobają teksty Tanaki – któremu, przypominam, blog zawdzięcza istnienie i który jednoosobowo haruje nad tym, żeby dalej istniał – to piszcie własne. Tanaka przeciez zaprasza nieustannie.
    Może na przykład o bigosie i gołąbkach? Zobaczymy, jak ten temat uskrzydli dyskusję. I żeby tylko nic nie było o Jezusku! Amen.

  154. Wszystkiego najlepszego Szary Kocie, pomachanko od mojej szarej kotki 🙂 Przystojna ona ci jest! Oraz przymilna, jak czegoś chce.
    Około południa tupie nogą, domagając się o swoje „miękkie” jedzenie.
    Ano. Kot rządzi, a my jej skromny personel…
    https://photos.app.goo.gl/8qDzNM5a3k3FuEqEA

  155. Na marginesie – nie gorącuj się!
    Dla mnie był czy nie był Jezusek – ganz egal. Jeśli jesteśmy ateistami, to go nie było. Bajka jak każda inna. Problem w tym, że wokół tej bajki rozrósł się kult, który z mocą podtrzymują panowie z Watykanu. Tak mocno podtrzymują, owi panowie, że nawet pań do tego nie dopuszczają, a jeśli, to w roli służebnic. Ciekawa jestem, jak to się kiedyś rozwiąże, o ile w ogóle.
    Wysiłek Tanaki doceniam, o ile moje słowo jest cokolwiek warte, ale razi mnie czasami styl, o czym wyżej-wyżej wspomniałam. Bez drwiny i szyderstwa też się da pogadać. Mnie po prostu odrzuca rozmowa na zasadzie – a ty jesteś głupi, ja wiem lepiej.
    Owszem, mogę tu nie bywać, bo ja o wrednym Jezusku cały czas nie mogę nadawać.
    O gołąbkach mogłabym napisać i być może temat by Cię uskrzydlił, na marginesie, bo gołąbki można robić na różne sposoby 😉
    Jest blog, są tematy, ktoś tu ciągle coś pisze, i to bez musu, czyli na coś ten wysiłek Tanaki się przydaje, prawda?
    Blog nigdy nie będzie taki, jak wymyślił go sobie ten, kto go założył. Wchodzą ludzie, wpisują się, blog się rozłazi na boki, ale główny trzon, założenie trwa. Niekoniecznie w każdym wpisie.
    A teraz obiecany przepis na gołąbki. Pardon, golonkę! Do tego koniecznie 50gr zmrożonej czystej.
    https://photos.app.goo.gl/3H6yBHcg1KWwiWWk9

  156. Tanaka
    17 lutego o godz. 10:50

    Wróciłem, Tanako, z rehabilitacyjnego pedałowania dookoła Jamnika i widzę, że jestem gotów dymać z odnowionym kolanem nie 45 rehabilitacyjnych kilometrów, lecz 80, 90, 100 zł lub dowolną kwotę…tfu!…popieprzyło mi się z przekazami słanymi do mojej mamy przez Instytut Piotra Skargi, wyłudzający śmierdzący, ziemski grosz za pachnące słowa o rzeczach nieziemskich. Spróbuję w paru słowach przekazać relację nie z rowerowania, lecz ze skajpowania ze znajomym z Niemiec – takim prawicowcem i katolikiem, że na prawo od niego jest tylko piekło, w którym nie ma prawa być ani jednego lewaka, wstęp wyłącznie dla prawych i sprawiedliwych. Ale najpierw muszę to napisać. A że nie pisuję na kolanie, żeby znów nie latać do lekarza – trochę to zajmie. Na razie parę dzisiejszych obrazków.

    Kiedyś, jak siedziałem we Wrocławiu i przyjeżdżałem do Słupska na wiosenne ferie, opuszczałem zieloniutki Wrocław i budziłem się w ponurym Słupsku, w którym nieśmiało wyglądały na świat dwie, trzy trawki. Czyli przeżywałem w jednym roku dwie wiosny. A w życiu nie widziałem w Słupsku 17. lutego czegoś takiego jak fotkach. Żeby bazie się pokazywały, leszczyna kwitła, przebiśniegi?! Nawet w końcu marca tego w Słupsku w latach 50-tych, 60-tych nie widziałem.
    Pokazuję też oddaną do użytku na początku minionego lata promenadę na palach nad plażą w Mielnie oraz boczniaki. Boczniaki, oczywiście, nie są zwiastunami wiosny, lecz zimy: zaczynają rosnąć dopiero po pierwszych przymrozkach i rosną długo i szczęśliwie.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6659031578667664689/6659031579049226850?authkey=CPKqnrmrxbe6FQ

  157. @Na marginesie
    O Jezusku jedno wiadomo na pewno. Nie jadał bigosu ani gołąbków.
    Co innego polski Jezusek. Ten, który narodził się zimą w górskiej okolicy i któremu góralscy pastuszkowie dary znosili i na skrzypeczkach przygrywali. Gdy odpowiednio podrósł, to może nawet i kwaśnicę pałaszował.
    Spróbuj choć troszkę wyręczyć @Tanakę i powiększyć nieliczne grono autorów wstępniaków. Nie sądzę, bym Twój przegapiła, a Twoje posty zawsze czytam, bo są ciekawe i mądre.

  158. Szary Kocie
    Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kota. Ciekawa jestem jak zostałeś uczczony (prezenty, imprezka itp.)?

  159. @Orca 17 lutego, 17:41
    Właśnie! Czy można sobie wyobrazić wyśmiewanie się z bogów greckich, wierzeń Chaldejczyków albo z Ksiąg Wedy?
    Powiadasz, że jest w Twojej okolicy kult kruka? Chcąc nie chcąc przyjemnie mi się zrobiło. Fascynowała mnie postać kruka z “Królowej Śniegu” Andersena, widać to ptaszysko wszędzie fascynuje. Mój nick jednak nie wywodzi się z tej postaci, a z przezwiska w szkole podstawowej.

  160. Alicja-Irena
    17 lutego o godz. 18:58

    Owszem, mogę tu nie bywać

    Dobrze, że bywasz. Wnosisz powiew normalności. Nie wybywaj.
    Nie wszyscy są tu ateistycznymi zelotami 😉

  161. @Na marginesie
    17 lutego o godz. 17:59

    A tego nie było w niuejdżowskich ‚Odmiennych stanach świadomości’?

  162. @kruk
    17 lutego o godz. 20:16

    Wyśmiewać się można, gdy obiekt wyśmiewania jest pożądanym obiektem wykluczenia. Dlatego w dowcipach pojawiają się osoby z naszego otoczenia, a nie te niezwiązane z naszą codziennością.

  163. Kruk,

    Wsrod mieszkanców Pacific Northwest jest piękna opowieść o kruku, ktory ukradl słońce.

    https://layers-of-learning.com/raven-stole-sun-native-american-raven-legend/

    Jest tam rowniez tradycyjny rysunek kruka. Czasami jest rysunek kruka trzymajacego w dziobie slońce.

    Nie bede tego tlumaczyla ale google może pomóc zainteresowanym.

    Kruk, The Raven, jest rowniez bohaterem literatury anglo-saskiej I na pewno wielu innych kultur.

  164. kruk
    17 lutego o godz. 15:50
    kruk
    17 lutego o godz. 16:17

    1. Odpowiedź którą możesz zrozumieć: co dla Ciebie nudne, zbyt zaawansowane i poważne – przewijaj. Będziesz zadowolona.

    2. Odpowiedź, której nie zrozumiesz, więc nie czytaj. Kto inny przeczyta:

    A. religie obrażają, dręczą i zabijają ludzi. Należy to nazywać po imieniu. Miliony ludzi poświęciło coś ważnego, włącznie z życiem, by przeciwstawić się opresji i złu. Zwykle na tym nie zyskiwali, a dopiero ich późni następcy, przez siłę miażdżącą religii i to, że było ich zbyt mało. Inni wybierali życie w wygodzie niewoli. Wszyscy, którzy dziś się cieszą z pewnej wolności od tego zła, zawdzięczają to tym, co wcześniej oddali siebie za cudze wolności i luksusy.

    B. O Pałacu Kultury napisałem obszerny i przystępny tekst dla nieznawców, by mogli być znawcami, zdolnymi do patrzenia na dzieło twórcze w sposób wychodzący poza prostackie slogany i bezmyślne oceny. Z całego mojego tekstu o PKiN złapałaś tylko „tortownicze ozdoby” (to Twoje nazewnictwo, nie moje, ja wyjaśniłem cenne źródło owych „tortowniczości” a o tym bardzo niewielu ludzi wie, więc oceniają prostacko) nic więcej nie pojmując.

    C. Madonny są dokładnie takie, jak przedstawiłem: jedne ładniejsze inne brzydkie, jedne bardziej proporcjonalne, inne w kształtach dziwacznych. Są takie, które wyrażają jakieś uczucia, w tym serdeczne czy ckliwe, są też takie z nijakim wyrazem twarzy, lub z wyrazem tępym czy chorobliwym. Są Madonny objawiające coś, co można uznać (z obficie dobrą wolą) za wyraz kochania dziecka, są też takie, których owo Bóg-Dzieciątko zupełnie nie interesuje. Dzieciątko Jezus ma takie same właściwości jak jego Madonna. Dzieła sztuki mają różny poziom, są wybitne, takie sobie i są marne. W wybranych aspektach, albo w całości. Podlegają ocenom.

    D. Z bardzo różnych tekstów o klerze, religii, zachowaniach wyznawców, głównych postaciach Biblii; o głębokim a negatywnym piętnie jakie to na kulturze, prawie, kondycji państwa, relacjach międzyludzkich, moralności i osobistych losach wywiera, wreszcie – co jest rzadkie wśród powierzchownych ocen i bezmyślnych sloganów – głębokich uwarunkowaniach i motywach ich zachowań oraz sprzecznościach jakie się w nich kłębią, zostaje ci w głowie tyle, że nic Ci nie zostaje.

    E. Wszystko przykrywa obsesja na jaką cierpisz: musisz kompulsywnie powtarzać mantrę o obrażaniu religii, którą mnie usiłujesz obrazić.
    Nie umiesz przeczytać tekstów do których się odnosisz, z wmyśleniem się w jego treść i sens, nie umiesz powiedzieć nic poważniejszego i objawiającego znajomość rzeczy – czego znowu dajesz dowody.

    Nie masz pojęcia o mnóstwie spraw o których gadasz przeraźliwe głupoty. Kręcisz i kłamiesz. Objawiasz nadzwyczajną obłudę i tchórzliwość. Masz solidne pokłady złej woli, która Cię bardzo męczy i zmusza do cyklicznie marnych wzmożeń. Ta złość Cię zaślepia, więc nie umiesz lepiej bo i nie chcesz umieć.

    Pokaż swoją lepszą stronę.

  165. mag
    17 lutego o godz. 20:12

    O Jezusku jedno wiadomo na pewno. Nie jadał bigosu ani gołąbków

    Jezusek może i nie jadał gołąbków, choć to nie jest pewne, ale pewne jest to, że je palił.

  166. @A-I, mag
    Właśnie pijemy (z lepszą połową) mleko… ten, tego, piwo u znajomych. A więc obchodzę Dzień, i owszem.
    BTW. Śnił mi się zlot blogowiczów, w pięknych okolicznościach architektury, w dodatku położonej wśród wybitnej emanacji sztuki ogrodowej!

  167. @Szary Kot
    17 lutego o godz. 20:45

    Poukładanej sztuki francuskiej, czy rozczochranej angielskiej?

  168. wbocek
    17 lutego o godz. 19:32

    Pombocku: dobrze jest mieć naprawione kolano i dobrze jest mieć turystyczna odznakę nizinną.
    Aha, dobrze jest też uważać, żeby nie przesadzać. 45 km i po troszku więcej, aż dojdziesz do tego, co Chińczyk: marsz na 1000 mil zaczął od pierwszego kroku – i mu się udało. 🙂

    Foty pachną mi przedwiośniem. Ta z przebiśniegami ma na głębokim planie coś, co mi wygląda na jakowyś pomniczek. Partyzanta?

    Ktoś mi mówił, że w rejonie Piły nie było śniegu od dobrych iluś lat, nastu, a może i więcej. Od Słupska to dalej, ale od Koszalina nie będzie daleko – mówię z głowy, czyli niczego, a nie z gógla. Może Piła siedzi w jakimś gnieździe mikroklimatycznym, albo co. U mnie też coś pachnie, więc wziąłem i posadziłem odnalezione cebulki przebiśniegów i narcyzów, com je przed zimą zapodział.

    Ten pokład ponad wydmami i plażą prawie nieźle wygląda i dobrze, że nie nrusza poważnie terenu pod sobą (mam nadzieję). Ta jego niezmienna długość wyglądają mi jednak na dosyć monotonne. Można to było puścić po linii łamanej, lub po krzywych i dać zmienne szerokości. Byłoby ciekawiej i niebanalnie. Może za takie same pieniądze. Tak to widzę.

  169. Szary Kot
    17 lutego o godz. 20:45

    Owe wybitne okoliczności brzmią nadzwyczajnie dobrze. Jakieś konkretne ogrodowości masz na myśli?

  170. Obserwuję z zainteresowaniem powstawianie nowej religii Świętego Słoika. Pierwszy wyznawca już jest, drugi też się pojawia czasami.
    https://photos.app.goo.gl/MNx67AhcKRLnUeY46

  171. Słowo na poniedziałek

    A gdy ze świątyni Czarnego Królika skradziono Bladego Łososia, jedną z dwóch śniętych ryb pożerających swoje ogony, nastał smutek i czas oczekiwania.
    Wówczas to narodzić się miał uczeń mistrza, a było tak w owych dniach, że jeźdźcy życia kierując się w stronę upadającego satelity, w kierunku świątyni zmierzali.
    A gdy przybyli, okazało się że główka rodzącego się Sony’ego Chiby pokazała się w Berecie z antenką o nieokreślonym kolorze.
    Wówczas trzech jeźdźców Budynia, czyli budzenia złożyło u stóp Sony’ego Chiby: łyżwy, głowę misia i drzwi frontowe.
    A mistrz jego i dziad zarazem ukrył je w piwnicy Zygmunta W.

    ŚK 7, 1-5

  172. hello @orca

    dzisiaj sluchalem vinylu Mercury Rev, wyd.8.02.2019 na kanwie albumu/revisited wokalistki Bobbie Gentry „The Delta Sweete”, na nim m.in jej niegdysiejszy hit „Ode to Billie Joe”.
    Na plycie wykonuje ja Lucinda Williams. Mercury Rev pochodzi z Buffalo, NY.

    Mercury Rev feat. Lucinda Williams – Ode To Billie Joe (Official Audio)
    https://www.youtube.com/watch?v=poSjrHMcclo

  173. and to Polish PM Mr Morawiecki

    GREAT NEWS
    Stay there. No anti-semites allowed in Israel.
    And don´t threaten us. Jews don´t take your crap anymore.

    /from the Israeli newspaper/

  174. Jeszcze o madonnach…
    Ktokolwiek będziesz we florenckiej stronie, nie pożałuj czasu i wstąp do bazyliki San Miniato al Monte (dużo schodów) i obejrzyj sobie fresk Alesso Baldovinettiego (1427-1499) a potem do Uficjów (Galerii Uffizi), gdzie wisi płótno o tym samym tytule: Zwiastowanie
    Madonna i archanioł… Oboje wysmukli, oboje blond. Ona z lekka zapłoniona, wzrok spuszczony, a co wyraża mina Gabriela?

    Baldovinetti był świetnym rysownikiem, mistrzem czystej linii, wziętym portrecistą i projektantem witraży oraz mozaik.
    Jego dzieła zdobią naważniejsze muzea świata, ale nie każdy „pacykarz” z jego epoki zasługuje na miano mistrza. Nie każdy 500-letni gniot przestaje być bohomazem tylko dlatego, że to „dzieło” renesansowe. A czasem jeszcze może się okazać, że ochy i achy nad kolekcją dotyczą niewiele wartych kopii albo i fałszerstw, jak to się na przykład stało z głośnym zbiorem rodziny Porczyńskich.

  175. …Archanioł też dostał rumieńców 😎

  176. Tanaka
    17 lutego o godz. 20:56

    Tanako, po linnii złamanej jest kawałek promenady na wydmie. Idzie się nią w stałym kontakcie wzrokowym z morzem. Jak znajdę w moich fotkach, to pokażę. Mówisz o monotonii, a ludzie tą monotonią bardzo lubią spacerować. Trzeba też brać pod uwagę interes babć i dziadków – również niemieckich – dla których łażenie po plaży to ciut za duży wysiłek. Zresztą weź lawiruj między parawaniarstwem, jak skończone osiemnaście.. Więc dziadkowie i babciowie idą sobie kładką nad plażą i jakby szli po plaży.

    Przebiśniegi są na cmentarzu ewangelickim w Jamnie. To w oddali to tablica upamiętniająca poprzednich mieszkańców tych ziem.

    Winowat, lecę w kimono.

  177. Ogrodowość była zdecydowanie francuska, natomiast architektura była skrzyżowaniem okoliczności pałacowych z Funduszem Wczasów Pracowniczych. Był niezły, ale sympatyczny rozgardiasz (jak bywa na blogu), próbowaliśmy coś uzgodnić (nie szło), a moje zdezorientowanie przekraczało wszelkie granice. W dodatku próbowałem zawiązać buty, a jakaś mniejszościowa ekipa grała w piłkę. Ktoś da egzegezę?

  178. Tanaka
    17 lutego o godz. 20:36

    Zapomniałem powiedzieć, że jesteśmy nudni ze swoją antyreligijną upierdliwością, paplając o niej między zainteresowanymi ateistami i poza to grono nie wychodząc. Aż dziw, że kogoś ta nuda zachęca do zabrania głosu. Kiedy ktoś mnie nie interesuje, nudzi, to go nie zauważam. A patrzcie państwo, upierdliwi podgryzacze upierdliwców zgłaszają cztery miliony osiemset sześćdziesiątą dziewiątą pretensję w sprawie naszej nudnej i nieprzyzwoitej upierdliwości. I ani jednej pretensji do siebie samych, że furt na ten sam temat.

    O takich, którzy informują, że gdzieś jest inaczej, szkoda słów, bo mówią prawdę. Tyle, że inność zauważy trzyletnie dziecko. DLACZEGO jest inaczej, bywa, że nie zauważy dziecko nawet osiemdziesięcioletnie. Nie mówiąc już o takich głupstwach, że to, co interesuje kruka, niekoniecznie interesuje kawkę, to, co interesuje wujaszka, niekoniecznie interesuje ciocię. Branocka.

  179. bubekró
    17 lutego o godz. 21:33

    Oho, widzę, że się sposobisz liturgicznie. na poniedziałek trzeba. Kto nie lubi poniedziałku, ma liturgię.

  180. wbocek
    17 lutego o godz. 22:02

    Ta monotonia wygląda na udaną. I – jak raportujesz – ma dużą zaletę praktyczną dla tarszych osób, co w piasku ugrzęzną. A i widoki z góry to nie to samo co widoki z dołu.
    Miałem na uwadze ciekawsze rozwiązanie architekoniczne. Które tu wydaje się bardziej techniczne.
    Molo w Międzyzdrojach nudne, bo i proste. A ludzie chodzą. Molo w Sopocie jeszcze nudniejsze, bo proste i długie. Jest dość czasu, żeby się znudzić, ale ludzie się nie nudzą, a chodzą tłumnie.
    Z kolei na Helu jest ścieżka edukacyjna, ale nie podniebna, a nadwydmowa. Krzywa. I ludzie też chodzą.
    Człowiek to dziwne zwierzę.

  181. @Bubekró 17 lutego, 20:22
    Przyznaję z pokorą, że nie zrozumiałam puenty.

  182. wbocek
    17 lutego o godz. 22:25

    Tu mamy do czynienia z wybitnym brakiem znudzenia.
    Ten zanudzający motyw: nieateista ma pretensje do ateisty, że gada co uważa. Ale nie uważa o co chodzi, więc gada od rzeczy i ma to to pretensje.
    A chcą, żeby im się jakiś biskup ani do łóżka nie wtrącał, ani do garnka, ani w ogóle. Nawet do głowy.
    Ludzie coraz dziwniejsi są.

  183. @Orca 17 lutego, 20:35
    Kruk dobroczyńcą ludzkości. Podoba mi się ta baśn. Traktowanie kruka jako istotę złowróżbną, co się zdarza, uważam za uleganie stereotypom. Czy czerń musi być ponura? Można odbierać ją jako “graficzną”. Takie słowo często słyszę w kontekście rozmów o deseniach.

  184. Szary Kot
    17 lutego o godz. 22:11

    Ogrodowość była zdecydowanie francuska, natomiast architektura była skrzyżowaniem okoliczności pałacowych z Funduszem Wczasów Pracowniczych.

    Osobliwie mamy takie upodobanie do łączenia jednego z drugim, a nawet trzecim: okoliczość pałacowa z FWP oraz taką co się nazywa dacza. I bardzo łatwo oraz tanio można taką kombinację osiągnąć, na co są setki tysięcy przykladów. Chyba trudniej jednak to połączyć z ogrodnictwem francuskim, choć związek da się znaleźć: grządka marchewki i grządka buraków mogłyby być za alejkę pałacową, a zagon kapusty za wykwintny parter.
    Niektórym się udaje robić szlaczki w ogrodach, przeważnie wzdłuż płotów albo od furtki do pałacu typu dacza FWP. Teraz – nieraz do pałacu typu dwór Sopliców.
    Z drugiej strony, mam mnóstwo podziwu dla zmyślności, konsekwencji i uporu wielu, którzy ciężką własną pracą lepili swoje dacze kawałek po kawałku i co prawda nie wyprodukowali wybitnej architektury, ale coś co nazwę czułością do miejsca i materii. Wartą docenienia.

  185. @Tanaka, 17 lutego, 20:36
    “Kręcisz, kłamiesz… złość Cię zaślepia”
    To zapewne fachowa diagnoza psychologa (psychanalityka?). Niestety powtarzasz ją zbyt często wobec osób, które nie wpadają w zachwyt nad Twoim piśmiennictwem. To budzi nieufność do Twoich kwalifikacji. Sorry.
    “Pokaż swoją lepszą stronę”.
    Zakładasz miłościwie, że taką posiadam? Niestety, biskupie, za grzechy nie żałuję i poprawy nie mogę obiecać. Nie wykluczam jednak, że jakiś komplement kiedyś Ci zrobię. Może kiedy pokażesz nieznane mi, nowe oblicze.

  186. Tobermory
    17 lutego o godz. 21:54
    Alesso Baldovinetti podróżował w czasie?
    https://s.yimg.com/cd/resizer/FIT_TO_WIDTH-w489/dc86c73f176518a8d483fdaa2b49863fa0f165c9.jpg

  187. Tanaka
    „Jezusek może i nie jadał gołąbków, choć to nie jest pewne, ale pewne jest to, że je palił”.
    Wyznaję ze skruchą, że nie rozumiem tego „palenia gołąbków”. Chyba nie chodzi o gołębicę – Ducha Świętego.
    Wyznam również, że bliższy memu sercu niż ten egzotyczny betlejemski jest równie folklorystyczny Jezusek po góralsku wraz ze śliczną kolędą „Oj, maluśki, maluśki, kieby rękawicka”.
    Nie da się Go usunąć z naszej kultury zarówno wysokiej, jak i tej plebejskiej.
    Nijak się to ma do wiary i religijności lub ich braku.
    Tak to widzę, Tanaczku.
    Branocka

  188. kruk:
    jest taka piekna ballada „Crow Jane” Nicka Cave’a – posluchaj.

  189. @Tobermory 17 lutego, 21:54
    W obrazie zwiastowania uderzyła mnie w pierwszym rzędzie pozycja archanioła w stosunku do Matki Boskiej. Stoi on niżej, jakby oddawał jej hołd. Każesz przyjrzeć się jego rumieńcom, co z miejsca nasuwa interpretację jego miny: patrzy na kobietę wzrokiem zalotnika i dwornie przyklęka. Tak, w dobrym towarzystwie trzeba było uhonorować kobietę, zanim się jej złożylo czytelną choć nieco zawoalowaną propozycję. Matka Boska spuszcza oczy i jakby się wzbraniała, co też było dyktowane obyczajem.
    Odpowiada Ci?
    A tak na marginesie – mógłbyś sobie darować uwagę, że nie wszystkie dzieła dawnych twórców są arcydziełami i że podróbki bywają brane za oryginały. To jest common knowledge.

  190. kruk
    17 lutego o godz. 22:51

    O kruku była też jakaś wschodnia baśń o „łańcuchowej” budowie: kruk chciał napić się wody, a żeby napić się wody, potrzebny był garnuszek, żeby garncarz zrobił garnuszek, trzeba było ukopać gliny, a zatem potrzebna była łopata, a żeby kowal zrobił łopatę… itd.
    Spędziłem teraz kilka dni na Mazurach. Kruki widziałem, krakania ich słuchałem. Polatał też i bielik, i orlik krzykliwy nad mą włością.

  191. mag
    17 lutego o godz. 23:37

    Palenie gołąbków? Ofiara całopalna. Zabijanie, zarzynanie, palenie – wszystko na Większą Chwałę Pana. Jehowy. W dowolnej sprawie: udało się korzyystnie wymienić drobną sumę jednej waluty na drugą – całopalna ofiara. Wiatr pustynny nie zerwał fachu? Ofiara życia zwierzęcia. Kto bogatszy, ,dawał na ofiarę śliczną owieczkę, taką co ją Jezusek nosił na szyi archetyp Baranka Bożego, a jak kto nie był bogaty – dawał na całopalenie gołąbka.
    Ten ślicznie wyglądający baranek to tak ślicznie wygląda dlatego, że nie ma pojęcia, że za chwilę zostanie uwędzony. Z gołąbeczkiem, gołebicą pięknie białą – to samo.
    To też niezła rzecz do pomyślenia, jak traktowano i do dziś się traktuje czujące istoty. Zwierzę to rzecz, do użycia i do zużycia, a Bóg, ten co Absolutnie miłuje, uwielba smród palonego mięsa. Jest to bowiem oficjalny dowód na to, że jest miłowany.

  192. … Poukładało mi się, o co chodziło w tej baśni: kruk chciał zjeść baranka, ale sprytny baranek wysłał go po wodę do umycia piór, żeby nie jadł go brudny, bo jakże to. Gdy kruk wykonał po kolei wszystkie zadania i wrócił, po baranku nie było śladu.

  193. @mag 17 lutego, 23:37
    Im jestem starsza, tym bardziej lubię te najbardziej ludowe z naszych kolęd. Weź takie słowa:
    “Chata bydłu przyzwoita i to jeszcze źle pokryta
    pałacem była, pałacem była.”
    Ile w tym marzenia o równości ludzi i szanowaniu godności ludzi ubogich!

  194. kruk
    The Raven, Allan Edgar Poe
    Nevermore

  195. @ozzy 17 lutego, 23:39
    Wysłuchałam z ciekawością. Nieznany był mi genre “murder ballads”. W treści przypomina mi meksykańskie corridos, w których też się śpiewa różne epopeje, także te bandyckie. Ale crow to wrona, nie kruk, chociaż o skojarzenie łatwo.

  196. @Szary Kot 17 lutego, 23:51
    Zazdroszczę Ci tej przyrody. Nie pamiętam kiedy widziałam ostatnio kruka. Natomiast nie zapomnę mojego zachwytu kiedy po raz pierwszy wróciwszy do Europy zimą usłyszałam krakanie wron. Muzyka dla moich uszu, a jeszcze było to nad bajorkiem otoczonym olchami.

  197. Na marginesie nas trochę zjechała, ze sie blog rozdrobnił na tematy nie związane ze wstępniakiem, czy nawet ateizmem i nie wiedzieć czemu obchodzi nas dziwna mina jesuska na obrazach antwerpskiego mistrza (to chyba tylko seleuk(os) może rozwiklać). Chcąc powrócić na właściwe tory podsyłam link do ciekawego artykułu w Gardian o problemach ateizmu za wielka woda:
    https://www.theguardian.com/books/2019/feb/16/sam-harris-interview-new-atheism-four-horsemen-faith-science-religion-rationalism

  198. @ozzy 18 lutego, 0:15
    Ten poemat dopiero się rozumie, kiedy jest tak pięknie recytowany. To chyba w ogóle dotyczy poezji. Pamiętam Olgę Lipińską recytującą “Upamiętnienie” Wisławy Szymborskiej w sali kameralnej filharmonii warszawskiej. Był to spektakl łaczący muzykę, balet i poezję. Skojarzyło mi się, bo w tym wierszu występuje jaskółka.

  199. @kruk
    17 lutego o godz. 17:16

    Zgadza sie, też przeczytałem z zainteresowaniem ten opis, który cytujesz. Czego się jednak nie spodziewalem po wikipedii to to, ze jest w tym artykule pewna tendencyjnosc. Elokwentnie opisuje obraz o tematyce religijnej, a o Dona Vanna ani slowa. A być może tu właśnie się kryje interesujący moment w historii, rodzaj odwilży, gdy malarze już nie musieli tworzyć na wyłączne zamówienie hierarchii, parafraza: znowu się można było śmiać. Pomyślisz pewnie, ze sie czepiam. I takoż przyznam racje, ot za dużo wolnego czasu, bo nam drogi zasypało i w gory nie dalo sie wyskoczyc 🙁

  200. @Alicja-Irena
    17 lutego o godz. 17:14

    Jak świat światem ludzie potrzebowali pasterza, żeby ich pasał. No i znaleźli się pasterze, niekoniecznie kk, ale inni podobni. Religia to jest polityka, proste. Podporządkować sobie owieczki. I tak to się toczy…a my zamiast na spacer zabrać kota (dzisiaj Dzień Kota!) to toczymy nikomu niepotrzebne potyczki.

    Trochę się nie zgodzę. Religia to próba zrozumienia niezrozumiałego świata, to próba przebłagania potęg nim rządzących, to (złudna, opium dla ludu) nadzieja i pocieszenie, że na drugim świecie będzie lepiej, sprawiedliwie – źli ukarani, dobrzy nagrodzeni. Mieszanka – narkotyk, niedparta potrzeba większości osobników gatunku. Pasterze to najczęsciej pasożytniczy, wtórny rezultat tej potrzeby, czasami – jak w np. Polsce, Iranie, do niedawna w Irlandii wymykający się spod kontroli i powodujący chorobę żywiciela.

    Religia to też najpierwotniejszy polityczny „izm”. Od 200 lat dołączają do niej lub czasami zastępują quasi-religijne „izmy” oparte na innych mitach – narodowych, „rasowych”, „krew i ziemia”…

    Dla mnie Dzień Kota, podobnie jak Dzień Kobiet jest 364 razy na rok (albo nawet 365), a nie tylko raz 🙂 . Chadzam na spacer z Kocurskim co wieczór, koło 9:30, jak w zegarku. On drapie drzewa, obwąchuje zakamarki, podpisuje się na zaparkowanych samochodach i trochę łasi, ja oddycham wieczornym powietrzem przed spaniem.

  201. @Tanaka
    17 lutego o godz. 20:36

    A. religie obrażają, dręczą i zabijają ludzi.

    Oj nie!!! Ludzie zabijają ludzi. Religie i quasi-religijne polityczne „izmy” są tylko racjonalizującym opakowaniem dla przed-racjonalnego odruchu zabijania o żarcie, terytorium i samice/samce.

    Religie (i „izmy”) obrażają racjonalizm i zabijają obiektywizm i logikę!

  202. Ja tam się nie znam. Nie wiem, dlaczego należy walić z grubej rury do boga i jego wywnawców. Na zgniłym Zachodzie nikt nie walczy, kto chce – bywa, płaci podatki, nie tylko na tacę. I to mi się podoba, tak powinno być , jest cielec bałwochwalczy, twoja sprawa, co z tym robisz.
    W Polsce wszystko jest tak zachachmęcone, że głowa mała i równie zachachmęcona. Spróbuj pochować przodka…zdarzyło mi się parę razy i nie miałam nic do powiedzenia ani jako siostra, ani jako córka, a ksiądz i owszem, nie znając mojego brata, mało wiedząc o moim Ojcu oraz o mojej Mamie, którą zwał „naszą siostrą”.
    To on wygłaszał, nieproszony, niewiedzący nic, byle mowę odbębnić.
    Dlaczego nie ja? A spróbujcie sobie w takiej głębokiej wsi wygłosić mowę o waszym najbliższym, z którym pół serca albo i więcej wam obchodzi. Nie miałam w sobie tyle siły. Wielka cisza.

  203. Herstoryk
    18 lutego o godz. 1:39
    No ja też po troszeczku zgdzam się i nie zgadzam,bo nie jestem pewna,
    kto pierwszy cel wyznaczył
    Kto pierwszy szedł przed siebie?
    Kto pierwszy cel wyznaczył?
    Kto pierwszy w nas rozpoznał —
    Kto wrogów? Kto przyjaciół?
    Kto pierwszy sławę wszelką i włości swe miał za nic?
    A kto nie umiał zasnąć nim nie wymyślił granic?

    Spokojniutko do tego podchodzę.
    https://photos.app.goo.gl/mHX8U4K6ibqCJPu2A

  204. No więc właśnie Alicjo. My, wyjechani , mamy ten komfort, że nikt nam nie wciska się w życie z jedynie słuszną wiarą. Możemy sobie być tolerancyjni, mało to nas kosztuje.
    Ale Polacy mają gorzej, oni na co dzień mają te problemy, które nam wydają się nierzeczywiste – religia w szkole, komunie i inne imprezy, zaśmiecanie miast pielgrzymkami, procesjami i pogrzebami, dzwony i nagłaśniane msze, wszechobecność kleru w przestrzeni publicznej i politycznej.
    Sama miałaś niedobre doświadczenie z pochowaniem najbliższych, coś ci odebrano a przecież tak nie powinno być.
    I dlatego wielu Polaków jest tak antyklerykalnych czy antyreligijnych, gdzieś ta frustracja musi mieć ujście.
    A przecież prócz funkcjonariuszy kk istnieje również nacisk środowiskowy, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Doskonale pamiętam jak mi pobożna sąsiadka zatruwała dzieciństwo. Jak się z tego wyrwać czy wyzwolić, kiedy często nawet najbliżsi są wrogami światopoglądowymi.

  205. @Herstoryk 18 lutego o godz. 1:59

    Dzięki serdeczne, ale raczej nie skorzystam. Obie publikacje wyglądają mi na pro-arabskie. Obowiązująca na Zachodzie narracja o „nieszczęsnych prześladowanych Palestyńczykach” przeczy realiom i zupełnie mnie nie przekonuje.

    Z recenzji:
    „He’s confronted Hamas officials about why they fire rockets into Israel and Israeli soldiers about why they fire tear gas at Palestinian school children.” Serio? Bez szitu.

    Tylko dlaczego szanowny autor nie przepytał palestyńskich „school children” dlaczego obrzucają niewinnych ludzi kamieniami – podczas gdy ich rodzice pilnie pracują dla „okupanta” – jeśli tylko mają szczęście znaleźć robotę. Podobnie nie przepytał przeciętnego miłego Palestyńczyka, który jest święcie przekonany, że wszystkich Żydów na całym świecie należy wymordować – bo tak chce Allah. To są realia świata arabskiego i standardowa mentalność tubylców. A naiwny zachodni liberalizm raczej nie da się zaszczepić na Bliskim Wschodzie.

  206. Mnie kruk blogowy się kojarzy przede wszystkim z zakrakiwaniem.
    Nick w sam raz.

  207. Ozzy, przypuszczalam ze wymienisz Poe. Dzieki.

    Lucinda Williams bardzo lubie Jak ja lubie jej glos. Cheryl Strayed cytowala slowa jej piosenek kiedy szla przez PCT.

    Z przyjemnoscia slucham Ode to Billie Joe w takiej spokojnej wersji. Piekne.

    O krukach (ptakach, nie @kruk) 🙂

    Kruki sa o wiele wieksze od wron.

    Obraz kruka porywajacego slonce.

    https://i.pinimg.com/originals/cd/fc/13/cdfc133ab16eb274089b21d6d8557703.jpg

    Jest wiecej interpretacji kruka i slonca.

    Tu jest grupa artystow o nazwie Kuteeyaa. Sa to mieszkancy Alaski, ktorzy przeniesli sie do stanu WA i utworzyli grupe, ktora kultywuje ich tradycje.
    Sa duze podobienstwa w tradycjach miedzy Alaska Natives i Native Americans from Puget Sound (WA)
    Na video chlopiec odwrocony tylem ma na plecach wyhaftowany obraz kruka ze sloncem w dziobie.
    Dziewczynka z przodu stroju ma obraz kruka

    https://youtu.be/pSemnOgOtw0?t=255

    Dziewczynka bawi sie kawalkiem galezi cedrowej. Galezie cedru sa uzywane do ozdoby i przy powitaniu/pozegnaniu. Uwaza sie ze galezie cedru maja wlasciwosci oczyszczajace (spiritual cleansing).

    Lucinda po raz kolejny spiewa Ode…

    Dzieki, Ozzy

  208. @kruk,

    Piszesz „Czy czerń musi być ponura?” W niektorych krajach Azji bialy kolor to kolor zaloby.

  209. @ Na marginesie
    18 lutego o godz. 3:51

    @Herstoryk 18 lutego o godz. 1:59

    Dzięki serdeczne, ale raczej nie skorzystam. Obie publikacje wyglądają mi na pro-arabskie. Obowiązująca na Zachodzie narracja o „nieszczęsnych prześladowanych Palestyńczykach” przeczy realiom i zupełnie mnie nie przekonuje.

    No cóż, Twój wybór! Ale i klasyczny przykład i demonstracja Efektu potwierdzenia/Confirmation Bias. Miłosz nazywał to „zniewolonym umysłem”. Współczuję!

  210. Alicja-Irena
    18 lutego o godz. 2:28

    „Ja tam się nie znam. Nie wiem, dlaczego należy walić z grubej rury do boga i jego wywnawców. Na zgniłym Zachodzie nikt nie walczy, kto chce – bywa, płaci podatki, nie tylko na tacę. I to mi się podoba, tak powinno być , jest cielec bałwochwalczy, twoja sprawa, co z tym robisz.
    W Polsce wszystko jest tak zachachmęcone, że głowa mała i równie zachachmęcona”.

    Ja zaś nie wiem, skąd wzięłaś, że „należy walić z grubej rury do boga i jego wywnawców”. Nie ma żadnego „należy”. Na blogu ateistów zeszło się paru ateistów – z premedytacją mówię, że jest ich dosłownie paru – którym się zdało, że blog ateistów rzeczywiście jest blogiem ateistów zainteresowanych źródłem ateizmu w naszym mesjańskim kraiku, czyli Biblią oraz funkcjonowaniem religii w życiu społecznym i państwowym. Blog chyba nie przypadkiem się nazywa „Listy ateistów”, a nie na przykład „Listy polityków”, „Listy miłośników sztuki”, „Listy grzybiarzy i rowerzarzy”. Ze dwa razy wzmiankowałem, że ateizm może być motywem jednoczącym ludzi podobnie myślących, ale z całą pewnością nie może być tematem rozmów, jako że w zaprzeczeniu istnienia czegokolwiek nie ma treści, o której można by rozmawiać. Jaka może być rozmowa po stwierdzeniach „Nie ma sztormu”, „Nie ma biletów”, „Nie ma szacunku”? Owszem, może być rozmowa o przyczynach, o skutkach, ale nie o samym fakcie, że czegoś nie ma. Gdyby nie było religii, nie istniałby nawet wyraz „ateizm”. Ale że religie istnieją od tysięcy lat, całkiem niedawno – w naszych szerokościach może od filozofów greckich, może ciut wcześniej – zaczął nieśmiało raczkować ateizm, czyli rozumienie, że bogowie są wyłącznie tworem wyobraźni. To postawa POZNAWCZA, odkrywanie dla samego siebie, że dwa razy dwa jest cztery, a nie walenie z jakiejś rury do bogów, których nie ma.

    Zatem źródłem ateizmu jest religia. I ona, jako złudzenie, jest przedmiotem krytycznego poznania dociekliwego ateisty. Bywają ateiści niedociekliwi – sądzę, że wśród czytelników i uczestników blogu jest to większość – i z ich grona wychodzi niepoważna krytyka krytykowania religii. Niepoważna, ponieważ religia jest faktem społecznym, więc jest przedmiotem racjonalnego poznania jak każdy inny fakt. Kogo ten fakt nie interesuje, słuszne byłoby, gdyby o nim nie zabierał głosu i mówił o tym, co go interesuje i co zna.

    Prezentowane tu zwyczaje tolerancyjnego traktowania różnorodnych religii i bezbożności z cywilizowanego Zachodu są dla nas dzikusów wzorem do naśladowania. Kiedy jednak w tym prezentowaniu pojawia się mniej lub bardziej wyraźne potępianie naszego otwartego pokazywania religijnego fałszerstwa, okazuje się, że potępiający są ślepawi, widzą wyłącznie to, co na wierzchu i porównują nieporównywalne. Zachód jest w innym cywilizacyjnym miejscu niż Polska, o czym bardzo słusznie mówi Ewa-Joanna. Więc jeśli my jesteśmy w stanie rozumieć wszechobecną (na pewno?) tolerancję zachodnią, bo to i nasze marzenie, to Zachód raczej nie zrozumie, że u nas ksiądz może odmówić pochówku, wyliczyć po nazwisku tych, co nie przyjmują księdza po kolędzie, nie chodzą do kościoła, mało lub wcale nie płacą, żyją na kocią łapę, że Kościół rozkazuje stawiać prawo boże nad prawem państwowym, wtrąca się do tworzenia ustaw i w ogóle do polityki, że jedzie na ateistach jak na łysej kobyle, że od 27. lat konsekwentnie i ostro potępia najwyższych charytatywnych, chrześcijańskich (!!!), wychowawczych i estetycznych lotów działania WOŚP, że nakazuje kobiecie być pokornym parobkiem rodziny i Kościoła jako praczce gaci Jego Mości księdza i szorowaczce kościelnej posadzki (chłop w życiu by tak niegodnej roboty nawet w myślach się nie podjął), że dla wielu polski Kościół to szarogęsienie się i mamona, czyli odwrotność tego, czego nauczał ewangelijny Jezus – można by do jesiennych wyborów wyliczać, co polski Kościół robi, choć nie powinien i czego nie robi, choć powinien. A u podstaw takich zachowań Kościoła jest dziejowe oszustwo zwane „religią”.

    Nie czuje ktoś potrzeby krytycznego poznawania i wypowiadania się o religii i Kościele – jego rzecz.
    Do krytykowania krytykujących Kościół i religię NA BLOGU ATEISTÓW, a nie na przykład w czasie mszy w kościele, potrzeba jednak czegoś więcej niż chęć i widzenie wyłącznie tego, co na wierzchu.

    Oto wypowiedzi dwóch pań i reakcja bubekro, który, w odróżnieniu od nich, nie jest powierzchowny i wie, co mówi.

    Orca:
    „Wzdluz tej trasy jest przynajmniej 100 kosciolow. Przynajmniej 20 rożnych religii. Do tego totemy indiańskie ku czci orłów, wilków, wielorybow, krukow i wiele innych.
    Nikomu to nie przeszkadza. Nikt tego nie krytykuje, a na pewno nie poniza lub ośmiesza”

    kruk
    „Właśnie! Czy można sobie wyobrazić wyśmiewanie się z bogów greckich, wierzeń Chaldejczyków albo z Ksiąg Wedy?”

    bubekro:
    „Wyśmiewać się można, gdy obiekt wyśmiewania jest pożądanym obiektem wykluczenia. Dlatego w dowcipach pojawiają się osoby z naszego otoczenia, a nie te niezwiązane z naszą codziennością”.

    kruk do bubekro:
    „Przyznaję z pokorą, że nie zrozumiałam puenty”.

    To z czego w głowie pani kruk rodzi się krytykowanie tych, którzy bubekro rozumieją?

  211. A „temacie” wstępniaka – „Hate-Fest in Warsaw”. Polska/Poland zasłużyła w nim na 1 (słownie jedną) wzmiankę, w pierwszej linijce, oznajmiającej, że chodzi o Warszawę w Polsce. Choć niepochlebne, to słuszne, bo pokazujące czarno na białym, kto ciągnie za sznurki.

  212. Niemal każdy z łatwością powie o drugim: „głupi”. Z trudnością lub w ogóle nie potrafi powiedzieć tego o sobie. A przecież jest oczywistością, że tak jak nie ma w naturze dwóch identycznych organizmów, nie ma też dwóch umiejętności myślenia na identycznym poziomie. Spotykają się i bezradnie usiłują komunikować się ze sobą ludzie, że tak powiem, niekompatybilni, czyli różniący się poziomami opanowania tej umiejętności. M.in. stąd tak często zdarzają się wzajemne nierozumienia. Przy czym nikt chyba nawet nie dopuszcza, że mógłby być w myśleniu mniej sprawny od drugiego. Myślenie, poza patologicznymi przypadkami, jest dane przecież wszystkim. Otóż nie jest DANE. Tylko w głupawym religijnym powiedzeniu Bóg dał rozum i wolną wolę. W rzeczywistości myślenia, czyli wykonywania pięciu operacji składających się na myślenie (może są jakieś inne wyliczanki) – analizowania, syntezowania, uogólniania, porównywania, abstrahowania – trzeba się uczyć. Nie ma wyodrębnionej jako przedmiot nauki myślenia, więc czego Jaś się nie nauczy, Jan nie będzie umiał. A ilu Jasiów, tyle konkretnych uwarunkowań i w rezultacie – efektów uczenia się. Tymczasem rozmawiamy i prztykamy się na blogu, jakbyśmy byli równi. Nie jesteśmy. W niczym.

  213. Contrarian 18 lutego o godz. 0:45

    Seleukosa bardziej problemy Boskosci intressuja inne, szczegolnie wlasnej, ale…

    Nowoczesnosc wymaga zwiekszyc szybkosc i obszar Przekazu, znaczy Zwiastowan mozliwych. Nawet Bozie, nowoczesne materialy musza stosowac, teorie membran (statycznie niewyznaczalne) i aerodynamike. Rzeczy niezbedne do robenia cudow. Tu jest odpowiedz dla niektorych wiernych, dlaczego Bozie tyle balaganu dopuszczaja. Musza douczac siebie, na wyklady chodza, to i czasu malo. Do Nieba (siedziba Boziow) coraz wiecej specow przybywa. Nie? To jak Gabryska poslac, to nie na wosku lepione dziadostwo tylko…
    https://www.youtube.com/watch?v=r7v2jPDhxm4
    po kawce, pora na adrenaline, Seleukos, o poranku pzdr

  214. @ Tanaka wczoraj. 12:13

    @Alicja-Irena
    17 lutego o godz. 11:35
    Wiara w istnienie fruwającego czajniczka prawdopodobnie nie jest opresyjna.

    Póki co. Kto może wiedzieć, co gorącego w tym czajniczku za chwilę się znajdzie.

  215. @Tobermory
    17 lutego o godz. 21:54

    Na „Zwiastowaniu” pod lewym łukiem jest coś na podobieństwo sznurków do wieszania bielizny. Albo może druty telefonii analogowej?

  216. @paradox57
    18 lutego o godz. 8:09

    Wystarczy, że ktoś zada pytania „co bulka” i „na kogo bulka”, aby wskazać (w odpowiedzi) element wywrotowy.

  217. „Co bulka?” i „Na kogo bulka?” miało być.

  218. @Szary Kot
    17 lutego o godz. 22:11

    Czy te buty miały korki? Czy buty w trakcie wiązania znikły?

  219. Herstoryk
    18 lutego o godz. 1:51

    @Tanaka
    17 lutego o godz. 20:36

    „A. religie obrażają, dręczą i zabijają ludzi.”

    Oj nie!!! Ludzie zabijają ludzi. Religie i quasi-religijne polityczne „izmy” są tylko racjonalizującym opakowaniem dla przed-racjonalnego odruchu zabijania o żarcie, terytorium i samice/samce.

    Religie (i „izmy”) obrażają racjonalizm i zabijają obiektywizm i logikę!

    Nazwałem to syntetyzująco, że religie dręczą i zabijają. Oczywiście – zwykle robią to ludzie ludziom, powodowani religią czy powołujący.
    Jednak z faktu, że religie, ich treści werbalne, a zwłaszcza – głębokie emocje kształtujące psychikę, ale także zwykły cynizm korzystania z religii – kształtują ludzi którzy dręcza i zabijają, wypływa to, że one są także samonośnymi bytami zła.
    Można kogoś dręczyć i zabić bez powoływania się na „uczucia relijne” i treści wiary, ale wtedy czyny te są zindywidualizowane, w świecie jako-tako cywilizowanym można za to ponieść konsekwencje karne, nie daje to tak łatwego rozgrzeszeni z czynu (notabene – słowo „rozgrzeszenie” jasno wskazuje na związek czynu z wiarą religijną) Czyn motywowany religijnie daje większą satysfakcję i zysk („dowiodłem słuszności swojej wiary i mam zasługę w niebie, będę zbawiony”. „Krew oczyszcza”) często także materialny, oraz daje szacunek społeczny w kręgu ludzi podobnych.
    Wystarczy się powołać na religię, która działa jak mem – samonośna, replikująca się niemal samoistnie idea zła, którą bardzo łatwo nasiąknąć, łatwo się jej uczepić w razie kłopotu i potrzeby, łatwi też się jej poddać wskutek niewidocznej presji. NIe trzeba przykładać noża do gardła, by ktoś się zgodził z religią nożowników. Wystarczy klimat.
    W tym sensie, religia jest już samoistnym źródlem zła, opresji i śmierci.

  220. paradox57
    18 lutego o godz. 8:09

    Oczywiście! W opisie Bertranda Russella czajniczek nie jest groźny, w rękach wyznawców czajniczka już sparzy wrzątkiem.

  221. @paradox57
    18 lutego o godz. 8:28

    Ależ ty spostrzegawczy jesteś! Ja próbuję rozszyfrować wyraz twarzy Gabriela (zupełnie nie wyglądający na zalotny, według mnie) a ty – druty! Może to promienie niebiańskiego GPS? Jakoś tę panienkę trzeba było znaleźć.
    Mina archanioła lekko skrępowana, jakby myślał „ale numer, co?” albo „ja jestem tylko posłańcem, a ty sobie teraz radź” 🙄
    W końcu to sprawa bezprecedensowa, a kurier bez rutyny…

  222. @Tobermory 8:57

    Nie mogli jakiegoś castingu zorganizować? Nie musiałby ganiać jak ten głupi. Siedzieliby sobie w ciepełku, popijali zimne piwko, a laski same by się pchały drzwiami i oknami. Chłopcy też pewnie by się zgłosili. W końcu co to dla bozi za problem. Nie takie sztuczki mu wychodziły. I na sesemesach od widowni jeszcze by zarobili.

  223. Pawianem narodów byłaś i papugą;))))))

  224. Kruki…
    Podróżowałem kiedyś po Nowym Meksyku śladami Indian Anasazi. W Chaco Canyon, wśród ruin dawnego osiedla nie było nie tylko Indian, ale i ludzi w ogóle. Wśród wieczornej ciszy słychać było tylko poświstywanie wiatru, a zachodzące słońce spowijało skały, mury i pustynny krajobraz w niesamowicie „westernowe” barwy. Nagle jakby znikąd pojawiły się dwa kruki, osiadły na pobliskim występie skalnym i w milczeniu jęły nas (dwoje dorosłych i dziecko) bacznie obserwować.
    Na poczekaniu wymyśliłem legendę o Indianach, którzy w poszukiwaniu wody i jedzenia odeszli stąd przed laty, ale na miejscu zostawili dwóch strażników, którzy będą pilnować osiedla przed zniszczeniem i zaśmieceniem, aż plemię kiedyś wróci z powrotem. Aby strażnicy nie zginęli z głodu, czarownik zamienił ich w kruki, którym nie tylko będzie łatwiej znaleźć coś do jedzenia i mieć z góry oko na wszystko, ale żyją też znacznie dłużej niż ludzie…
    Dziecko słuchało zafascynowane, a potem, przy każdych kolejnych ruinach rozglądało się dokładnie i… odkrywało kolejne kruki – strażników, zawsze po dwóch 😎

  225. ozzy
    17 lutego o godz. 21:53

    and to Polish PM Mr Morawiecki
    GREAT NEWS
    Stay there. No anti-semites allowed in Israel.
    And don´t threaten us. Jews don´t take your crap anymore.
    /from the Israeli newspaper/

    Po co to robisz @ozzy?
    Dlaczego jątrzysz?
    Nie wierzę, że nie rozumiesz, że jest to dokładanie do pieca.
    Dobrze wiesz, że Netanyahu i jego partia to izraelska PiS do kwadratu. Że afera ze Srebrną to mały pikuś przy aferach korupcyjnych Netanyahu.

    Inny aferzysta i tamtejszy pisowiec do kwadratu, Trump, postanowił pomóc Netanyahu w kwietniowych wyborach.
    Zwasalizowany rodzimy PiS miał dać salę i catering, żeby Netanyahu mógł zrobić sobie zdjęcia z przywódcami państwa arabskich, z którymi zespół wespół będzie walczył z Iranem. Jedyny zbawca dla Izraela. Cała reszta to drugorzędne dodatki. Chodziło o przekaz do wyborców w Izraelu: głosujcie na mnie, bo mam poparcie USA, Europy i państw arabskich. Tylko ja jestem zdolny obronić was przed tym strasznym Iranem. Chodziło też o przykrycie jego afer korupcyjnych: czymże one są wobec zagrożonego bytu narodowego.

    Polska dała się wykorzystać Netanyahu i Trumpowi. Skłóciła się z UE, naraziła na szwank relacje z Iranem. I już to jest dostatecznie przykre.
    Ale Netanyahu uznał, że trzeba docisnąć jeszcze bardziej. W Muzeum Polin, obrazującym kilka wieków współżycia obywateli polskiego i żydowskiego narodu, uznał za stosowne przesłać jeszcze jeden komunikat do swoich potencjalnych wyborców w Izraelu: nic tam Polin, nic tam starania o zgodne współżycie, Polakom też nie odpuszczę.

    Pomijając fakt, że z punktu widzenia dyplomacji była to zwyczajna łobuzerka, musiał się liczyć z tym, że wywoła skandal. Że stawia polski rząd pod ścianą. Że nakręca konflikt. Zrobił to cynicznie, z premedytacją. Ma w tym swój osobisty interes.

    Ale po co Ty @ozzy zamieszczasz na blogu taki jątrzący komentarz, bez ustosunkowania się do niego, tego nie rozumiem. Czy zechciałbyś mi to wytłumaczyć?
    Nie chciałbym pozostać z niemiłym wrażeniem, że Tobie również zależy na podgrzewaniu atmosfery konfliktu.

  226. Tobermory
    18 lutego o godz. 9:33

    opowiadaniem bajek wymyślanych na poczekaniu zachęcałem dzieci do zimowych wędrówek w górach.
    Każdemu schronisku, do którego wędrowaliśmy, poświęcona była inna bajka.
    Kiedy dzieci podrosły i przestały w te bajki wierzyć, a potrzeba górskich wędrówek weszła im w krew, nadal sobie te bajki opowiadaliśmy. Nasze dzieci przekazywały je swoim dzieciom.
    Taka nasza rodzinna zimowo – górska mitologia.
    Dzieci bardzo ją pielęgnują, bo odegrała w ich życiu ważną rolę i wiąże się z dobrymi wspomnieniami.

  227. @ wujaszek
    Wątpię czy ci odpowie, przeczeka i wróci za jakiś czas jakby nigdy nic.
    Tobie się nie podoba, mnie się nie podoba i pewnie paru innym osobom też, choć nie każdy powie, bo zaraz pada ładny epitecik – antysemita.
    Zgadzam się. że polska przedwojenna była antysemicka, ale moje pokolenie urodzone po wojnie i pamiętające niesprawiedliwość 68 nie było antysemickie, przeciwnie była jakaś wspólnota, bo wszyscy byliśmy pod opresją.
    Sławny wyssany antysemityzm zaczął się chyba produkować w czasach transformacji podsycany prowokatorskimi wypowiedziami oficjeli i agentów. Ten współczesny antysemityzm jest tworem sztucznym zrobionym na potrzeby polityki.

  228. @wujaszek wania
    18 lutego o godz. 9:43
    Nie wierzę, że nie rozumiesz, że jest to dokładanie do pieca.

    Wspieram i też nie rozumiem. Nie ma sensu multiplikować jakiejś głupoty, bo tego jest na świecie dosyć.

  229. Panie i Panowie co maja poglady na wpis @ozzy, 17 lutego o godz. 21:53

    Pare lat temu Tanaka zrobil wstepniak o antysemityzmie panstwowym, narodowym etc. Nadwislanskim. Mnie dlugo na blogu nie bylo. Zrezygnowalem wczesniej. Po tym wstepniak, dopisalem rozdzial o antysemitysmie rodzinnym. Mojej wlasnej biologicznej rodziny. Trzy pokolenia, gosci weselnych z Polski, w moim wlasnym i Mojej domu. My wrocilismy wlasnie z krotkiej podrozy weselnej. I Moja w ordynarny, chamski, brutalny sposob zostala potraktowana, jak „Zydowa”. Przez wszystkich. Moja nie zna polskiego, nie jest zydowka. Ale co to ma za znaczenie? Jak ty prawo uzurpujesz wyznaczyc kto jest jak i kto.

    Co kto z Was, madrych, oczytanych, tolerancyjnych by zrobil? Prosze odpowiedz. Bo ja tak madry, tak oczytany, tak tolerancyjny nie jestem. Chetnie naucze mnie. Mnie oczywiscie przykro, „warunkow lokalnych” nie znam. Ale umiem byc brutalny i bezwzgledny wiecej jak kto inny. Fizycznie. Mam na to mistrzowski grad (dan). I bylem brutalny pol minuty. Wystarczylo. To bylo 14lat dawno cos. Mialem dac ksiazki czytac? Mialem wyklad z tolerancji robic ad hoc? Zima, noc, mroz. Wysluchac wyklad o „uwarunkowaniach lokalnych”?

    „Stay there. No anti-semites allowed in my home. And don´t threaten us. I don´t take your crap anymore, yours white trash. Seleukos to cuckold Morawiecki”

    Prosze o odpowiedz. Jest kto tam tolerancyjny, oczytany, madry? Tanaka moze latwo znalezc. Mnie nie chce szukac. Prosze Tanaka Ciebie znajdz.

    Seleukos

  230. wujaszek wania:
    przeczytaj dokladnie panow Passenta i Hartmana. A porownanie z PiSem. Bezzasadne. Quod scripsi, scripsi

  231. @seleuk|os|
    16 lutego o godz. 12:46
    Ponownie nawiążę to tego wpisu. Jeżeli podobają się nam i Brantôme i Kubrick to znaczy, że mamy podobnie w głowach napstrzone. To nie jest zbyt często spotykany zestaw. A do tego jeszcze cuckold 🙂
    No i jesteśmy w podobnym wieku.

    Pozdr.

  232. bubekró
    18 lutego o godz. 8:43

    Ha! Korki! Może od czajniczka miałyby być te korki? Czuję, że ktoś chce wywrzeć na mnie ciśnienie. Było ruszać ten czajniczek? Już bulka, już bulka!

  233. @Szary Kot
    Ale jak nalejesz, jeśli nie ruszysz?
    Jak bulka, to i naparzy.

  234. ozzy
    18 lutego o godz. 11:32

    nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Dlaczego? Przecież jesteś bardzo elokwentny.

    Porównanie Netanyahu z pisem do kwadratu jak najbardziej uzasadnione.

    Panowie Hartmann i Passent manipulują faktami.

    Domagając się prawdy, koncentrują się na tym, co im pomoże obronić haniebne zachowanie Netanyahu? Traktują fakty bardzo wybiórczo.

    Dlaczego nie zaczną od słów Sz. Peresa: „winni jesteśmy wielką wdzięczność narodowi polskiemu, bo kiedy byliśmy wyganiani z wszystkich krajów, Polska nas przyjęła”.
    Czy jego słów:
    Izrael „właściwie urodził się w kolebce Polski”. – W Polsce zaczął się prawdziwy syjonizm – dodał, przypominając jednego z założycieli Państwa Izrael Dawida Ben Guriona. Ben Gurion urodził się w rodzinie żydowskiej w Płońsku w Królestwie Polskim, studiował w Warszawie na Uniwersytecie Warszawskim, potem wyemigrował do Palestyny.

    https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/peres-w-polsce-zaczal-sie-prawdziwy-syjonizm,368691.html

    Przez wieki żyło w Polsce trzy czwarte całej populacji Żydów. Byli częścią jednego organizmu:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Sejm_Czterech_Ziem

    Każdy socjolog, kryminolog wie, że najwięcej nieporozumień a nawet zbrodni zdarza się pomiędzy sąsiadami, w rodzinie.
    Trudno zatem dziwić się konfliktom pomiędzy sąsiadującymi ze sobą narodami, żyjącymi w tej samej państwowej rodzinie.

    Wieczne wypominanie zła tylko jednej stronie, ustawianie się w roli wiecznej ofiary nie buduje dobrych relacji.

    Netanyahu, mówiąc to, co powiedział w muzeum Polin, zachował się niepolitycznie, nieprzyjaźnie.
    Katz wbił przysłowiowy gwóźdź do trumny.

    W świecie tak niepewnym przyszłości panowie ci bawią się zapałkami.

  235. ozzy
    18 lutego o godz. 11:32

    zapytam jeszcze raz: po co zamieszczasz na LA rasistowskie</b komentarze?

  236. seleuk|os|
    18 lutego o godz. 11:31

    Kojarzę tą historię, opowiadałeś ją dosyć obszernie, w ratach. Podzielam Twoje stanowisko – od tego jest się dorosłym, żeby czytać i wiedzieć. jak się lekcji nie odrobiło, to się grzecznie słucha tych, co odrobili. Jak się nie słucha, a samemu napada, obojętnie czy antysemicko czy inaczej, to przychodzi na koniec moment bezalternatywny i należy się kopniak w tyłek i won za drzwi.

  237. paradox57
    18 lutego o godz. 12:17

    Możemy się wprawdzie pocieszać:
    „Jak pięknie pachną w blaszance
    Indie i chińskie latawce….”
    – ale to nie zmienia faktu, że skończyło się naparzanką.

  238. seleuk|os|
    18 lutego o godz. 11:31

    Ale umiem byc brutalny i bezwzgledny wiecej jak kto inny. Fizycznie. Mam na to mistrzowski grad (dan).

    Jeżeli sugerujesz, że Netanyahu powinien być potraktowany brutalnie i bezwzględnie w „sposób fizyczny”, to ja się chętnie z Tobą zgodzę.
    Każdy rasista, niezależnie z jakiej nacji pochodzi, zasługuje na to samo. W ry … z liścia i kopa w d…. . Plus przymusowy trening radzenia sobie z agresją.
    Nie było to możliwe, bo chronił go protokół dyplomatyczny.

  239. Tanaka
    18 lutego o godz. 12:26
    Dziekuje Tanaka. Ty wiesz kiedy wstepniaki pisales. Ja nie mam zadne arkiwum. Mnie by to zajelo godzinami. Toby inne tematy lecialy. „Ateistyczne” cytaty. Rzeczy sa ktore nikt nie moze dotykac. Wlasna historia. To jest tylko prawdziwa. Poglady to kazdy ma, nawet moje koty. Dwa poglady na jeden temat. Bo dwa koty mieszkaja ze mna.

    Dzieki Tanaka i pozdrawiam

  240. wujaszek wania
    18 lutego o godz. 12:29
    Sugeruje nastepujace. Morawiecki dostal kopa w dupe. Bo lubi. To jest sluszne i sprawiedliwe. Dac komu co lubi.
    Seleuk

  241. seleuk|os|
    18 lutego o godz. 12:35

    o co z „Bibi”?

  242. @wujaszek wania

    wcale nie uwazam wypowiedzi za „rasistowskie” i w pelni podzielam tresci panow Passenta i Hartmana.
    Sapienti sat.
    Ps. Wiele pogladow na polityke bliskowschodnia, ktore na tym blogu przedstawila szanowna @na marginesie
    pokrywa sie z moimi.

  243. wbocek
    18 lutego o godz. 6:10

    Alicja-Irena
    18 lutego o godz. 2:28

    „Ja tam się nie znam. Nie wiem, dlaczego należy walić z grubej rury do boga i jego wyzwnawców. Na zgniłym Zachodzie nikt nie walczy, kto chce – bywa, płaci podatki, nie tylko na tacę. I to mi się podoba, tak powinno być , jest cielec bałwochwalczy, twoja sprawa, co z tym robisz.
    W Polsce wszystko jest tak zachachmęcone, że głowa mała i równie zachachmęcona”.
    Ja zaś nie wiem, skąd wzięłaś, że „należy walić z grubej rury do boga i jego wywnawców”. Nie ma żadnego „należy”. Na blogu ateistów zeszło się paru ateistów – z premedytacją mówię, że jest ich dosłownie paru – którym się zdało, że blog ateistów rzeczywiście jest blogiem ateistów zainteresowanych źródłem ateizmu w naszym mesjańskim kraiku, czyli Biblią oraz funkcjonowaniem religii w życiu społecznym i państwowym.

    Nie wiem, skąd wzięłam – mam takie wrażenie, że tu trzeba z grubej rury dowalać, chociaż nie wszystkim. Jest tylu dobrych wiernych księży, którzy robią dobrą robotę, że głowa mała. I ja tę dobrą robotę doceniam.
    Nie znoszę wypasionych dziwiszów sprzedających relikwie – krople krwi „naszego świętego papieża”
    Bałwochwalstwo. Fuj!

  244. seleukos 12:35

    to wyglada tak, jak napisales i szkoda slow na dalsze komentarze. Czasami argument ad baculum jest nie do zastapienia jakakolwiek szermierka umyslowa.
    Vere dignum et iustum est…
    Pozdrawiam ze slonecznego zachodniego wybrzeza.

  245. Alicja-Irena
    18 lutego o godz. 15:22

    Jest tylu dobrych wiernych księży, którzy robią dobrą robotę, że głowa mała. I ja tę dobrą robotę doceniam.

    Jaką dobrą robotę robią, ilu ich i gdzie są?

  246. No tak, Morawieckiemu należy się za całokształt.
    A panom Netanyahu i Kac (Katz) kopa w dupe. Bo lubi. To jest sluszne i sprawiedliwe. Dac komu co lubi.
    Za rasizm.

  247. @Herstoryk 18 lutego o godz. 4:42
    Miłosz nazywa „confirmation bias” „zniewolonym umysłem”? A to ciekawostka!

    Miłosz, który we wczesnym okresie życia wspierał Stalinizm, próbuje wyjaśnić, na czym polegała atrakcyjność stalinowskiej ideologii dla intelektualisty – którym był Miłosz. Jak to się ma do efektu „confirmation bias”? Chyba tylko na zasadzie „todo tiene que ver con todo” (w wolnym przekładzie: „wszystko jest powiązane”) – którą szermował jeden z moich profesorów.

    Co „zniewolonego umysłu” – pomyśl o ślicznych (i niezliczonych!) arabskich dzieciuntkach, które kochający rodzice płodzą bez opamiętania – a wszystko po to, żeby szybko podrosły i mogły walnąć kamieniem w głowę Żyda. Albo jeszcze lepiej – zaczaić się na izraelską nastolatkę z nożem kuchennym.

    Zachodnia opinia publiczna kocha dzieci – dlatego właśnie zachodni dziennikarze nie filmują gradu kamieni, którymi dzieci celuja w głowy izraelskich nastoletnich żołnierzy. Zaczynają filmować dopiero wtedy, gdy Izraelczycy zaczynają na to reagować – bo „brutalność okupantów” znakomicie się sprzedaje. Ale izraelskie pieniądze Arabom nie śmierdzą, podobnie jak izraelskie ubezpieczenie społeczne. Z należnym obrzydzeniem – ale jednak korzystają, jednocześnie ekscytując się opowieścią, jak to Allah wymaga globalnego wytępienia Żydów.

    P.S. Czy ty w ogóle dysponujesz jakimiś argumentami – poza prymitywnym diagnozowaniem i usiłowaniem zdyskredytowania rozmówcy? Twoja sympatia do Arabów jest oczywista i bezkrytyczna, podobnie zresztą, jak twoje filipiki na rzecz (hi hi!!!) obiektywizmu. Jest to zabawne zestawienie. Nie podważam twojej ogólnej wiedzy historycznej, ale co do „confirmation bias” – spojrzyj w lustro!

  248. @ozzy 18 lutego o godz. 15:00

    Ja w zasadzie nie mam poglądów, po prostu staram się brać pod uwagę bliskowschodnie realia. Każdy przywódca Izraela musi lawirować między zachodnią opinią publiczną (która nie rozumie, czym jest arabski fanatyzm) a sympatiami własnych obywateli (którzy dla zasiedlenia „Judei i Samarii” byliby skłonni dać się posiekać).

    Poza tym jeszcze pozostaje kwestia „być albo nie być” w obliczu terrorystycznych organizacji działających na własnym terytorium. Bo nawet „spontaniczne” zamknięcia arabskich sklepów w ramach protestu nie odbywają się spontanicznie – tylko są nakazywane i egzekwowane przez młode wilki z organizacji typu Hamas.

  249. @Tanaka 18 lutego o godz. 15:37

    10/10! A-I sama przyznaje, że nie ma o religii bladego pojęcia.
    Ale bezmyślne powielanie monstrualnych obiegowych gniotów przychodzi jej, jak widać, bez oporu i bez wysiłku.

  250. @Contrarian 18 lutego, 1:19
    Nie widzę żadnego czepiania się w Twoim poście. Każde z nas zwróciło uwagę na inną sprawę. Wcześniej padły bardzo lekceważące słowa o wyglądzie Madonny na przytoczonych przez @Tobermorego obrazach. Ty potem tłumaczyłes przedstawianie Madonny panującycymi kanonami. Natomiast mnie podobał się obraz, który znalazłeś w Wikipedii. W ramach kanonu czy nie, Madonna na tym obrazie wydaje mi się wzruszająca. Zarzuciłeś Wikipedii niepełną ocenę twórczości Joosa van Cleve, to już inna sprawa i masz w tym rację.

  251. @Tobermory 18 lutego, 8:57
    W pierwszej chwili widziałam w spojrzeniu Gabriela współczucie (wiedział co czeka Matkę Boską), a jego rumieńce odebrałam jako zdrową, anielską cerę. Nie rozumiałam gestu Maryji. Twoja uwaga o rumieńcach nasunęła mi myśl o zalotniku i sfabrykowałam wokól niej interpretację sceny. Miło mi teraz czytać, że nadal medytujesz nad tym, co wyraża spojrzenie archanioła. Gdybyś zrobił jakieś odkrycie w tej sprawie, podziel się nim, proszę.

  252. @Orca 18 lutego, 1:51
    Rzeczywiście kolorem żałoby nie musi być czerń. Arabowie grzebią swoich zmarłych ubrani na biało. Natomiast w Meksyku kwiatem żałobnym jest nagietka, której kolory obejmują spektrum od złocisto- kremowego, przez żółty, po ciemnopomarańczowy. Czerń kojarzy się nie tylko z żałobą ale i brakiem światła, no i diabeł bywa widziany jako czarny – stąd złowróżbność przypisywana czasem krukom.
    Wysłuchałam poematu Poe’go i rola kruka jest w nim tajemnicza. Głos zimnej rozwagi?
    https://www.youtube.com/results?search_query=raven+nevermore+poem+

  253. Et cum vespera me. Quod verum est, vere dignum iustum est, ut servum redímeres.
    Dulce salutat mare Seleukis divina

  254. @Ewa-Joanna 18 lutego, 10:19
    Czy antysemityzm jest tworem sztucznym? Chyba raczej jest wyrazem głębokiej potrzeby naznaczenia wroga i zrzucenia na niego win za wszelkie zło. Oczywiście może być podsycany. Teraz w telewizji powtarzane są ciagle wiadomości o narastaniu antysemityzmu we Francji, w Niemczech i UK. Notable francuscy organizują właśnie przeciw temu protest. Odradzanie się antysemityzmu może być inspirowane ale dlaczego inspiracje są tak skuteczne?

  255. Ja tylko o małym szczególiku z wstępniaka @Tanaki. Byc może już wyżej ktoś o tym pisał. Rakietki amerykańskie „przychodzom” w różnych smakach i kolorach. Znaczy jedne latajom bliżej a drugie dalej. Minister Płaszczak i inne pisoidy chwalom się najczęściej tymi co latajom dalej niż bliżej. No ale to „dalej” maja miec podobno zasięg 300 km. A zatem mamy ten sam „mały” problem co z rakietami norweskimi. Polskie wojsko nie ma sposobów aby je tak daleko wycelować ani nimi kierować. Na 300 km żaden polski radar nie widzi. Bo nie lata. Ani na satelicie ani na samolocie typu AWACS. Latałby – były próby na F16 – ale taki co latał nie umie gadać z ladowymi stacjami dowodzenia tymi amerykańskimi rakietkami w jednym systemie.

    A zatem ja zgadzam się z tymi, co gadajom, że my te rakietki za pół miliarda nie sobie kupilim. Tylko amerykańskiej, rotacyjnej brygadzie. Z wojskowego punktu widzenia nawet miałoby to sens, w końcu oni dostaną dokładnie taki hamburger, jaki doskonale znają. Zero treningu, przyjedzie i działa. Korzyść też taka, że nie będą musieli tego targać spowrotemn do Kansasa czy Teksasa, tak jak ich wszystkie zabawki przy okazji tzw. rotacji. No i nasi poogladają z boku jak wyglada praca operatora takiej wyrzutni.
    W wyższej cenie tego sprzętu zawarta jest zaś oplata za pobyt Amerykańskich wojaków w Polsce.

    Zgadzam się też z tymi, którzy rwa sobie włosy z głowy patrząc na zerowy transfer technologii i zerową lokalizację produkcji nowych rakiet i wyrzutni w Polsce. To już dużo lepiej było współpracować z tymi, którzy obiecywali taki transfer. PiS jedno gada, czyli o tym, jak to oni patritycznie chcą w Polsce broń budować a drugie robi, czyli kupuje od Amerykanów zamkniętą całość, komplet, zero polskiego wkładu. Ciekaw jestem ile w tym polskiej murzyńskości, ile amerykańskiego wykręcania ręki, ile łapówek a ile polsko-polskiej walki politycznej, która przecież przebiega przez każde środowisko, w tym dzieli także i wojsko.

  256. @Wujaszek Wania 18 lutego, 9:43
    Pierwszą wiadomością, jaką dzisiaj usłyszałam, było wycofanie się Polski ze spotkania w Izraelu i upadek całej imprezy. Moim zdaniem słuszna decyzja, choć lepiej by było nie organizować takiego spotkania wcale. Zaproszony komentator we France24 tłumaczył, że Bibi rad by wbić klin w Unię, która nie chce się wycofać z umowy z Iranem.
    @ozzy
    O polityce Izraela strach się wypowiadać, żeby nie ściągnąć na siebie zarzutu antysemityzmu. Uważam, że to zjawisko pokrewne temu, któremu miała służyć haniebna uchwała naszego Sejmu grożąca sankcjami za oczernianie dobrego imienia Polaków. Antysemityzm vs antypolskość.

  257. @zza kałuży 18 lutego o godz. 17:30
    Witaj zakałużniku! Jeszcze cię nie przeczytałam, wniesiesz ferment?
    😀

  258. @ozzy
    Kruk ma sporo racji. Na przykład na wszelki wypadek w ogóle nie wypowiadam się na temat obecnej polityki Izraela, zwłaszcza zagranicznej, bo skoro mam do niej krytyczne uwagi, to już mogę podpaść pod zarzut antysemityzmu.
    Przecież znasz mnie z blogów nie od dziś i wiesz, że taki zarzut wobec mnie byłby absurdalny.

  259. @ na marginesie

    Namarginesko mam dla Ciebie coś, co obiecałam Ci parę miesięcy temu. Czy wciąż chcesz ? 🙂

  260. mag
    rzeczowa krytyka nie jest antysemityzmem – mowie w przypadku panstwa Izrael np.zastanawiam sie na dosc konstruktywnym programem wyborczym
    kandydata na stanowisko PM Ganca., bylego szefa IDF.

  261. Witam @basie

  262. ozzy
    18 lutego o godz. 18:03

    Jestem bardzo zajęta – więc wpadłam tylko na moment

    Pozdrawiam 🙂

    Wybierasz się na koncert ?

  263. @na marginesie 16:24

    nic do dodania

  264. basia:

    Tak, mam darmowy bilet.

  265. errata
    spolszczylem Gantza na Ganc.
    Benny Gantz, czyzby przyszly PM Izraela?

  266. ozzy
    18 lutego o godz. 18:09

    Zajrzę w dzień po koncercie specjalnie, aby przeczytać o Twoich wrażeniach. Seleukosa też 🙂

    A ja słyszałam 10 lutego rewelacyjnego pianistę Borisa Giltburga w koncercie no3 Rachmaninowa. Grał po prostu genialnie. Jest zwycięzcą ostatniego konkursu w Brukseli Studiował w Tel Aviv od 1995 do 2007 u Arie Vardi.

    Posłuchaj Strawińskiego i Ravela.
    Zamowiłam wszystkie cd’s ktore nagrał.

    https://www.youtube.com/watch?v=lQIextO_kts
    https://www.youtube.com/watch?v=rGfT8Vqlktk

  267. ozzy
    18 lutego o godz. 18:15
    Czytałam o nim sporo. Zmiana jest chyba bardzo realna

  268. Na marginesie (@ozzy chyba wie)

    Ostatnio w Szw jest burza, facebukowa i tfitterowe pioruny. Jeden parlamentarzysta, arabskiego pochodzenia, napisal dobrze by bylo zaadoptowac/zaopiekowac sieroty, dzieci po Jazydach. Ten wpis zrobil, bo jest dysskusja o tym, trzeba zaopiekowac wdowami i dziecmi sierotami po IS co siedza w Syrii i losem palestynskich dzieci sierot. Piszac tak, zostal od czci wyklety. Bo zaopiekowac, to znaczy dodatkowe pieniadze extra. Nikt godzien nie jest inny pieniedzy. Ten parlamentarzysta jest moderat, nie moja wioska. Burze zaczela jedna znana celebrytka.

    Swiat jest bardziej komplikowany, jak komu moze z prasy wydawac Czy opinii celebrytek.

    pzdr Seleukos

  269. To moze @ozzy spotkamy siebie. Mnie widac @ozzy
    S.

  270. seleuk|os|
    18 lutego o godz. 18:26

    Obiecałeś,ze też napiszesz:)

  271. Hej Basia. Mam nadzieje miec co napisac.
    pzdr S

  272. seleuk|os|
    18 lutego o godz. 18:36

    Z pewnością będzie to ogromne wydarzenie muzyczne 🙂

  273. @ Szary kot

    Posłuchaj Karnawału Schumanna – tak zagranego go jeszcze nie było. Jest nagrany na cd ( też Giltburg)

    https://www.youtube.com/watch?v=LNo2aiKV-a0

  274. Tanaka san,
    zajadły jesteś, to ja też – zamiast ja Ci wskazywać tych dobrych, a było publicznie znanych paru, jak chociażby jegomość Pieronek, czy nieżyjący już niestety Jan Twardowski, poeta – czy jeszcze paru innych , na których najbardziej zajadli ateiści złego słowa by nie powiedzieli.
    Uważam, żw wrzucanie wszystkich do jednego wora jest bardzo niesprawiedliwe. A tu właśnie tak sie robi, bez refleksji – ktoś nosi sutannę, to od razu do piekła z nim.

  275. @Na marginesie 18 lutego o godz. 17:53
    wniesiesz ferment?

    Chyba wystarczy tego fermentu, gdzie nie spojrzysz tam wytwórnia fermentu!

    Ale z dyplomatołków Kaczyńskiego i ich międzynarodowych wygłupów fajnie się pośmiać. Dostawać po glacy jednocześnie od Jedynej Demokracji i od irańskich mułłów to trzeba mieć talent.

    A Matołuszek bajdurzy, że godpodarczo jakieś wyszegrady czy wyszehrady to więcej niż Miemce z Żabojadami i jeszcze pewnie z San Esobarem do kupy… i fabryki elektryków już, już buduje, nawet przedpłaty zaczął Matołuszek przyjmować… a może to jednak jest Volkswagen? 😉

  276. Tobermory
    17 lutego o godz. 21:54
    Ochy i achy są spotykane niemal wszędzie. Poczynając od tabloidów:
    „zapierająca dech piękna Kate”
    Owszem, Kate jest niebrzydka,ale nigdy nie „zaparła” mojego dechu.
    Galerię Ufici obejrzałem. Przyznam, niewiele pamiętam. Wolę Vermeer’a.

  277. Tobermory

    W przelocie zostawiam to, co zachwyciło mnie 10 lutgo.

    https://www.youtube.com/watch?v=sbdb_E2hEbc

  278. basia.n
    18 lutego o godz. 18:48

    Czekałem aż się pojawisz, by móc Ci zameldować, że mam bilety na 28 lutego do Barbican Hall. Złożyło się korzystnie, że tego dnia jedziemy z lepszą połową na konferencję (eko-agro-tentego) w pobliżu Londynu, więc będzie blisko na koncert. Tylko trzeba będzie otrzepać słomę z butów.

  279. Szary Kot
    18 lutego o godz. 19:48

    Jestem bardzo w przelocie, ale zajrzę 29-go, żeby posłuchać Twoich wrażeń.
    Bardzo się cieszę. Będziesz zafascynowany. Posłuchaj też linku , ktory podalam Tobermory’emu. Trzeci Rachmaninow. Nagranie z Finału konkursu w Brukseli, ktory wygrał. Jego każda interpretacja to coś bardzo szczególnego. No i zobaczysz po skończonym koncercie z jednej strony reakcję publiczności , no i jego, zdyszanego jak po maratonie.
    Teraz 10-go grał go jeszcze wspanialej.Krzyczałam bravo, tak jak ci ludzie w Brukseli 🙂
    Ćwiczysz ?

  280. basia.n
    18 lutego o godz. 19:57

    Ćwiczę regularnie i mam ostatnio przyjemne wrażenie postępu. W krótkim czasie nagle jakby zmieniła się mechanika palców i czucie klawiatury. Nigdy czegoś takiego nie miałem. Nie wiem, czy przypisywać to Hanonowi, którego zażywam umiarkowanie, ale regularnie, a którego jedni chwalą, a inni od czci odsądzają (w dyskusjach internetowych rzecz jasna), czy Inwencjom, których już mam prawie komplet, czy tylko regularności ćwiczeń. Nie wiem, jak długo to potrwa, ale w każdym razie ciekawe i motywujące zjawisko.

  281. Szary Kot
    18 lutego o godz. 20:11

    To jest regularność ćwiczenia i jednak rownież tych wprawek.
    Bo poprawiają motorykę palców, więc wspinasz się na następny szczebel. Wtedy inwencje stają się prostsze dla palców i wyciągasz więcej szczegółów. No i dodaj gamy i pasaże. Absolutnie nie za szybko – precyzyjnie. I ucz się ich potem w kombinacjach ( pasaże mieszana) Grasz pasaże dominantowe? Jeśli nie, zacznij je powoli. Jeśli tak, zacznij też grać mieszane ( np.bez przewrotu w lewej i 2-gi przewrót w prawej) Wybieraj etiudy łatwiejsze, aby po pewnym czasie próbować nieco podwyższyć tempo i grać z taką łatwością, jak w tempie wolniejszym. Nie przegrywaj całości, pracuj nad fragmentami i je łącz. 🙂

  282. Alicja-Irena
    18 lutego o godz. 18:49

    Tanaka san,
    zajadły jesteś, to ja też – zamiast ja Ci wskazywać tych dobrych, a było publicznie znanych paru, jak chociażby jegomość Pieronek, czy nieżyjący już niestety Jan Twardowski, poeta – czy jeszcze paru innych , na których najbardziej zajadli ateiści złego słowa by nie powiedzieli.

    Nie bardzo wiem co masz na myśli mówiąc o mojej zajadłości, gdy pytam o konkretniejsze wiadomości w sprawie członków kleru katolickiego. Albo mamy różne definicje tego terminu, albo może chciałas mnie nim potraktować stanowczo i nieładnie, gdy zadaję pytanie, więc wolę użycie terminu obejść łukiem, by nieładność się nie wzmogła.

    W Polsce jest około 35 tysięcy członów kleru katolickiego (nie licząc zakonników i zakonnic). Wymieniasz dwóch – w domysle – „dobrych”, Na jednego się nie zgadzam – Pieronka. Wśrod całkowitych mroczości, okropności czy nieprawdziwości tego co mowił Pieronek (a używam tu określeń na wyrost łagodnych), zdarzały się – czasem – wypowiedzi mniej marne, a trochę jakoś znośne i może ze dwie słuszne. Najwyraźniej niewiele wiesz o Pieronku.

    Co do Twardowskiego powiem tyle, że prawie wcale nie znam go z roboty księżej, nieco, bardzo nieco ludzi coś wie o jego robocie w poezji.
    Razy kilka coś czytałem, nie będę jednak tego oceniał. Zauważę natomiast, że robota poety i robota księdza to są dwie różne roboty i nawet po dobrej robocie w poezji nie da się stwierdzić, czy to był „dobry ksiądz”. Co o nim wiesz jako o księdzu katolickim, by twierdzić, że dobry był?

    Na czym w ogóle polega bycie „dobrym księdzem”?

    Jest jeszcze paru innych, powiadasz. Chyba już Cię nie zapytam, ani ilu ani co o nich wiesz, by o nich dobrze twierdzić.
    Nawet się chętnie zgodzę, że kilku dobrych się znajdzie. Zgodzę się na więcej: kilkunastu, ,kilkudziesięciu. Może i ze setka, nawet dwie dałoby się znaleźć. Może więc jestem znacznie większym optymistą od Ciebie.

    Podsumowując sprawę proporcji. Mamy kilku wobec 35 tysięcy. Powiedzmy 1:3500. Mój optymizm co do dobroci księży pozwala mi tą proporcję poprawić. Niech będzie 10x optymistyczniej 1:350. Pójdę nawet w superoptymizm i powiem: jeden na stu!

    Żeby jednak móc stwierdzić, że ktoś jest „dobry”, konieczne jest odróżnienie dobrego od złego – na tym stoi cały Kościół kat. Zadałem o to właśnie pytanie, ale nie odpowiedziałaś na nie , a powiedziałaś coś innego jesteś zajadły.
    Ponawiam więc pytanie o kryteria oceny dobrego wobec niedobrego. Spróbuj na to zasadnicze i proste pytanie odpowiedzieć rzetelnie, zamiast powtarzać, że jestem zajadły.

    Uważam, żw wrzucanie wszystkich do jednego wora jest bardzo niesprawiedliwe. A tu właśnie tak sie robi, bez refleksji – ktoś nosi sutannę, to od razu do piekła z nim.

    Nie mniej niesprawiedliwe jest niewrzucanie kogoś do wora gdy na to zasługuje. Spodziewam się, że się z tym zgodzisz.
    Co do refleksji, posiadam ich sporo, a nawet znacznie więcej, dlatego też mam własne zdanie. Czy powiesz,że masz pogłębioną wiedzę w tej materii? Moglibyśmy porozmawiać bardziej realistycznie.

  283. kruk
    18 lutego o godz. 17:37

    O polityce Izraela strach się wypowiadać, żeby nie ściągnąć na siebie zarzutu antysemityzmu. Uważam, że to zjawisko pokrewne temu, któremu miała służyć haniebna uchwała naszego Sejmu grożąca sankcjami za oczernianie dobrego imienia Polaków. Antysemityzm vs antypolskość.

    Podzielam pogląd.

  284. @basia n.

    Basia, czy jesteś znowu w ramach Alleluja? Słyszałem jak mówią: chwilo, trwaj! Zaś van Gogh nieraz dopytywał: czy ten kobalt jest odpowiednio trwały?

  285. @Tanaka
    18 lutego o godz. 20:39

    Na króciutko – zapytać o coś Namargineskę 🙂
    A przy okazji pozdrowić znajomych .

    Czasu nie da się rozciągnąć 🙂

  286. Tanaka
    18 lutego o godz. 20:39
    Dla Ciebie, ale nie tylko – mam link dzisiejszego felietonu Walenciaka. Trafny, jak zwykle

    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-najwiekszym-wrogiem-po-nie-jest-pis,nId,2842425

  287. wbocek
    18 lutego o godz. 6:10

    Pombocku, przedstawiasz rzecz niezwykle celnie. Jest to przy tym wykład tak przystępny jak może być w przedszkolu. Dziecko pojmie, dorosły tym bardziej jako naddziecko, ale – co obaj wiemy – rzeczywistość jest taka, że z dorosłym nie tak łatwo. Mowa przedszkolnie klarowna bywa dlań zbyt trudna. Zdążył otępieć i cofnąć się w rozwoju.

    To wiemy: ateizm rozumiany wyłącznie jako jego punkt szczytowy – jasna konstatacja, że żadnego boga nie ma, nie bardzo nadaje się do dyskutowania. Trudno bowiem, by jeden mówił, że nie ma, drugi zaś, że jeszcze bardziej nie ma, więc sobie o tej różnicy odbędą dłuższą dyskusję.

    Natomiast ogromna przestrzeń jest poniżej szczytu. Stąd mnóstwo miejsca i powodów wśród ateistów do dyskusji, swoistego mapowania tej obfitej przestrzeni, a to – jasne – ateistów zbliża, choć może też dzielić. Mnie ciekawi, kto jakimi drogami, jaką pracą umysłu, jakie pokonując przeszkody dochodził do odważnego – bo to wymaga odwagi co najmniej intelektualnej, ale także osobowej w całości – wniosku: nic nadprzyrodzonego nie ma.

    Podobno „w bogu pociecha”. Co do zasady – teza jest fałszywa. Nie „w bogu pociecha”, ale w konkretnym bogu, który musi spełniać nasze odpowiednie życzenia, by była odpowiednia pociecha. Taki bóg musi się składać z określonych właściwości, by był pocieszający. A co kogo pociesza i na jakich warunkach, to jeszcze inna sprawa.

    Odkrycie, że, owszem, jest bóg, ale ma on własności podobne do szatańskich, albo też patrzy na nas z obojętnością, byłoby najpewniej bardziej jeszcze depresyjnym i katastroficznym odkryciem, niż jasność, że żaden bóg nie istnieje.

    Ateista może sobie uważać co chce, może więc uważać tak: nie ma boga, jestem więc wolny i jestem za to odpowiedzialny. W ramach mojej możności robię, co najlepszego mogę. Jestem czysty, jestem nieskażony żadnym bogiem. Nie jestem uwikłany w żadne jego dziwne, brudne, wewnętrznie sprzeczne i tyrańskie sprawy. I nie karmię się złudzeniami, pustymi pocieszeniami oraz horrendalnymi szantażami, które mnie poniżają i nie pozwalają być sobą, być człowiekiem tak, jak tylko można.

    Odniosę się jeszcze do cytatu z Alicji-Ireny której nie bardzo się podoba, że „należy walić z grubej rury do boga i jego wywnawców”. Cytat jest cytatem wziętym z zapomnienia, lub chęci niewidzenia. To religie i jej wyznawcy, od stuleci i tysiącleci do niewyznawców walą z grubej rury, zaś nosiciele takich cytatów nie w tym widzą problem, ale w tym, że ktoś się broni i ktoś nie pozwala by do niego bezkarnie z grubej rury walono. Nie widzą też źródła własnej – relatywnej wyłącznie, chwilowej i przypadkowej półwolności: ktoś im to wywalczył, ktoś im to zapewnił, że teraz mogą sobie luksusowo twierdzić, że sprawy religii i jej opresji mają za nic.

  288. basia.n
    18 lutego o godz. 20:47

    A John Cage to czasu nie rozciągnął?

  289. Tanaka
    18 lutego o godz. 20:51

    On rozciągnął, ja nie daję rady 🙂
    Masz priv.

  290. basia.n
    18 lutego o godz. 20:23

    🙂

  291. Szary Kot
    18 lutego o godz. 20:55

    To może jeszcze coś wiecej. Zobaczysz bardzo dobrze ręce z nieprawdopodobną techniką , ale nie tylko. To jest artysta, ktory gra tak czytelnie, że od razu można utwor zrozumieć
    I poznasz drugi Prokofiewa 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=FNObak6lO0c

  292. basia.n
    18 lutego o godz. 21:06

    Widzisz, masz ucznia na odległość 😉

  293. Szary Kot
    18 lutego o godz. 21:33

    Czasem i w ten sposób można 🙂

  294. Tanaka
    18 lutego o godz. 20:50

    Tanako, ostatnie Twoje zdanie – „Nie widzą też źródła własnej – relatywnej wyłącznie, chwilowej i przypadkowej półwolności: ktoś im to wywalczył, ktoś im to zapewnił, że teraz mogą sobie luksusowo twierdzić, że sprawy religii i jej opresji mają za nic” – to waga najcięższa.

    No nie widzą. Nie tylko nie widzą, ale i są tak ślepi, że jak już tu nie raz i nie trzy mówiono, mają sprawców opresji za ofiary (oczywiście, nie chodzi o takich sprawców jak biedna babcia, która co pięć minut sprawdza, czy różaniec na szyi się nie zerwał i mówi z nadzieją 520 razy na dzień: „Jezu, ufam Tobie”. Czterech, powiedzmy, ateistów z blogu „Listy ateisty” sprawia swoją gadką – wyłącznie na blogu, a nie po kościołach i szkołach (kto inny zajumał szkoły) – niewyobrażalne tortury 35. milionom najprawszych i najsprawiedliwszych wśród narodów świata.

    Przepraszam, że nie mogę teraz się tym zajmować, bo wprowadziła mi trochę nerwowości w życie śmierć właściciela Krawacika. Rozmawiamy z zainteresowanymi, co zrobić z Krawacikiem – pieskiem bardzo wolnościowym. Ja zwierzaków w komunalnym mieszkaniu, później w blokach, nie trzymałem. Sądzę zresztą, że by uświerknął szybciej niż bym zdążył z nim wjechać windą na szóste piętro. Bosman przystani daje mu na przystani przestronną budę w dobrym stanie i oferuje częściowe utrzymanie – częściowe, bo do sezonu, kiedy przystań będzie czynna na okrągło, jeszcze kawałek czasu. Ja współuczestniczę w utrzymaniu Krawacika już dwa lata. Łączę to z rehabilitacją kolana, bo Krawacik stwarza dodatkową motywację, żeby jechać, kiedy się nie chce. No i teraz z okazji takiego zdarzenia – dziś się dopiero dowiedziałem o śmierci właściciela po zejściu z jeziora, a on umarł tydzień temu (jeździłem karmić Krawacika i nie wiedziałem, że dom już pusty) – robię filmik z dzisiejszych materiałów Krawacikiem, który chcę posłać znajomym z południa Polski. Wysyłałem im wcześniej filmiki i byli psiakiem zachwyceni. Mieszkają we własnym domu, nie jak ja w betonowym kurniku, więc może Krawacik znalazłby u nich azyl. Choć bardzo się obawiam, że pies nie da się przeflancować. Dziś chciałem go zaprosić do budy i na okręt. Stał i patrzył na mnie jak na wariata. Na razie, Tanako.

  295. wbocek
    18 lutego o godz. 21:53

    W sprawe Krawacika nie mam jak się bardzo wymądrzać, bo masz do czynienia z psem wolnym, a ze mnie psiarz od dawna, ale pod jednym dachem, więc się powymądrzam mniej niż bardzo.

    Przeprowadzka na drugi koniec Polski to zmiana wszystkiego. Mogłoby to być dla psa zbyt wiele. Swój świat zna, chyba jest jego mistrzem i chyba także nie jest to dla niego świat zły, a może całkiem dobry.

    Nie wiem, czy dla Krawacika jego tak zwany właściciel to był przyjaciel, czy tylko właściciel. Ocena Krawacika niech będzie decydująca. Jak przyjaciel, może to okupić poważnym przeżyciem, o czym dobrze byłoby wiedzieć i może spróbować stres złagodzić.

    Łatwiej pewnie mu będzie to przejść w znanym sobie środowisku, w którym umie sobie radzić i wie kto jest kim. Może buda na przystani i życzliwy oraz znany psu bosman to niezłe rozwiązanie.

    Myślę też, że coś jest potrzebnego między wami: kim jesteś dla niego a on dla Ciebie. Dobry związek to pewnie dobra przyszłość dla was dwóch. Może właśnie dalej tak jak teraz.
    O mieszkaniu psa w mieście trudniej coś sensownego rzec. Miałem, jako dzieciak, psa ze schroniska, już dorosłego, ale młodego, trochę ponad rok. Pies od urodzenia żył na wolności, nauczył się miasta, nie dał się zabić autu ani ludziom, jedzenie znajdował. Cos jak Krawacik, zresztą z postury i maści podobny. Do życia w domu jednak szybko się przyzwyczaił, choć na spacerach uwielbiał się wypuszczać z dużą swobodą, a nawet sam znikał, zawsze jednak wracał po stałym czasie. Już wiedział: tu jest mój dom i tu są moi przyjaciele.
    Ale niekoniecznie musi to być regułą. Co wydaje mi się pewne, to właśnie poczucie własnego domu i bliskich. Wtedy dużo się chce i można.

  296. Tanaka
    18 lutego o godz. 22:23

    Zaglądnąłem, Tanako, bo liczyłem, że w takiej sytuacji szybko się odezwiesz. Dziękuję za przedstawienie paru rzeczy koniecznych do uwzględnienia, jak choćby psychika osobnika i jego preferencje. Będzie o czym dumać. Niewykluczone, że ci znajomi z południa – okropne zwierzakowce – powiedzą to samo, co Ty: „milcz serce!”. Że azyl na dobrze znanej przystani, w bliskim kontakcie z dotychczasowym miejscem zamieszkania Krawacika to będzie najlepsze wyjście. Dziękuję, Tanako, Dobranocka.

  297. Tanaka
    18 lutego o godz. 20:27

    Dodam, że na ogół równie ostro jedziemy tu na PiS, a nie pamiętam, żeby ktoś się upomniał o pomiarkowanie i poszukiwał sprawiedliwych.
    Ach, te kwantyfikatory… każdy widzi inne i przynajmniej połowa dyskusyj i naparzanek z tego się bierze.

  298. Szary Kot
    18 lutego o godz. 23:18

    Celna uwaga! O pisoidach, ze spec-uwzględnieniem starszego bibliotekarza, a obecnie prostego posła z ławy i nieprostego dewelopera, były zarówno wstępniaki wyraziste i jednoznaczne w tonie jak i mnósto jeszcze bardziej wyrazistych komentarzy.

    Kwantyfikatory nie są tak trudne i niepewne w ustaleniu jak sie zdaje. Jasny jest kwantyfikator: kłamie, czy nie kłamie. Oszukał, czy nie oszukał, wziął czy dał. Bardzo mnie cieszą takie orzeczenia członków kleru o tym, co bozia uważa w sprawie takiej i takiej. Pomijam tu już obfite przemówienia osobiste bozi w niebieskiej książeczce, ale kler ma tak, że jak już sie rozkręci, to idzie na całość i orzeka czego bozia chce i nie chce nie mając do tego żadnej podkładki w książeczce z jego przygodami Po prostu: walą od pały, mówiąc językiem należnym, czyli kłamią ile wlezie.
    Jak się kłamcę nazwie kłamca, kłamca podnosi wrzask: ratunku, biją oraz mowa nienawiści! tak nie wolno, to nie po chrześcijańsku i szkoda, że już nie mogę przerobić tego antychrysta na grilla!

  299. basia.n
    18 lutego o godz. 20

    Dzięki 🙂

  300. @Tanaka 18 lutego, 20:33
    Doceniam fakt, że w czymś się zgadzamy.

  301. @wbocek, 18 lutego, 6:10
    Rozjaśniłeś mi w głowie i nagle zrozumiałam (wydaje mi się) uwagę @bubekró:
    “Wyśmiewać się można, gdy obiekt wyśmiewania jest pożądanym obiektem wykluczenia. Dlatego w dowcipach pojawiają się osoby z naszego otoczenia, a nie te niezwiązane z naszą codziennością”.
    Znaczy Ty uważasz, że regularne urąganie “Jezuskowi” jest uzasadnione i dowcipne, bo “Jezusek” jest związany z naszą codziennością i jest pożądanym obiektem wykluczenia.
    Mnie się natomiast wydaje, że osobami z naszego otoczenia, godnymi wykluczenia ze sfery publicznej są przedstawiciele KK. Czepianie się “Jezuska” …. tak się zastanawiam czy to przekora wiecznej młodości, czy też objaw zgoła czegoś innego?

  302. @kruk,

    Kruk jako glos rozwagi? Bardzo to jest mozliwe. Legenda Indian popiera taka interpretacje roli kruka. Sam Poe otrzymal mieszana reakcje za swoj poemat. Nawet doczekal sie parodii. Zamiast kruka jest papuga.

    Jesli chodzi o diabla to w filmie bylo kilku przystojnych diablow. Nie zawsze w czarnych szatach. Od Cassavetes, przez de Niro, Pacino i Johnny Depp. Lista jest dluga. Kazdy moze dodac do tej listy swojego diabla. Christian Bale po otrzymaniu nagrody Golden Globe za glowna role w filmie Vice powiedzial, ze Szatan dal mu inspiracje podczas grania tej roli. Szatan, znany ze skromnosci, natychmiast zaprotestowal, ale wkrotce zamilkl i schowal sie za Devils Tower w Wyoming.

    Natomiast kruk zostal dzisiaj wybrany jako symbol festynu lawendy w tym roku na farmie Purple Haze Lavender Farm. Kruk ma na glowie piekny czarny kapelusz i w dziobie trzyma kawalek lawendy. Wszystko na tle terenow farmy. Podoba mi sie ten kruk.

    https://wqtcq1f34a8kduuv3sc0e76o-wpengine.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2019/02/15592630_web1_T-PatriciaJollimore-ForMyHat-1200×800.jpg

    Purple Haze Bell Bottom Lavender Farm w Sequim, WA to hold dla Jimi Hendrix. Wlasciciel Mike zalozyl farme wiele lat temu. Skontaktowal sie z rodzina Jimi z prosba o pozwolenie na uzycie nazwy Purple Haze. Nie tylko Jimi jest ulubiencem wlasciciela farmy. Przy wejsciu na farme jest wysoka statua Jerry Garcia.

    W Seattle jest chyba najwiekszy hold pamieci Jimi Hendrix, Museum of Pop Culture, oryginalnie znany jako Experience Music Project.

  303. Niestety tylko po angielsku o tych skur……ch.

    https://www.sbs.com.au/news/vatican-summit-on-child-sex-abuse-is-all-talk-say-australian-victims-and-families?cx_cid=edm:newsam:2019

    Wewnatrz takze link do artykulu pt.
    ‚ For the first time, Pope Francis admits priests and bishops sexually abused nuns’

  304. @Orca 19 lutego, 1:54
    Mnie też podoba się ten kruk. Purple haze i pola lawendy pięknie do siebie pasują. Dziękuję za wyjaśnienie związku z Jimmim Hendrixem. W popculture nie jestem mocna, może pora się dokształcić. Właśnie przeczytałam słowa “Purple Haze” – ładne. Zaraz posłucham utworu w youtube.

  305. Kruk

    @Orca bardzo ladnie napisala do Ciebie o znaczeniu kruka wsrod kosmogonii indianskich. W nordyckiej kruki sa ptaki Odyna. To ten Jednooki. Tu jest link po polsku
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Hugin_i_Munin
    po angielsku jest b dokladny opis znaczenia w kosmogonii
    https://en.wikipedia.org/wiki/Huginn_and_Muninn
    i co znacza imiona krukow w staronordyckim, Mysl (Huginn) i Pamiec (Muninn)

    To co moge dodac Tobie. Nie ma w zadnym link. Kruki zbieraja dusze poleglych wojownikow do Valhall z pola bitwy. Imie meskie Hrafn, staronordyckie do dzis uzywane, jest onomatopeiczne i znaczy Kruk (powtorz pare razy dzwiek hrafnhrafnhrafn).

    Pzdr Seleukos

  306. @Na marginesie
    18 lutego o godz. 16:03

    No cóż, znów palnąłem byka. Wydawało mi się, że stuknięcie w skorupę może zrobić jakąś szczelinę, przez którą przesączy się do bagienka alternatywnego realu odrobina wiedzy i bezzstronności. A tymczasem walnąłem głową w beton. Drugi raz już tego błędu nie popełnię, bo z mitomanią, klapami na oczach i zakorzenionymi uprzedzeniami wygrać nie idzie.

    No bo co ja wiem, z moim dyplomem historii, 20 latami merytorycznego grzebania w temacie, dziesiątkami przeczytanych książek i artykułów i kilkoma podróżami po regionie, łącznie z Palestyną. Z tym wszystkim co ja mogę poza prymitywnym diagnozowaniem i usiłowaniem zdyskredytowania rozmówcy (te linki do książek takie bardzo dyskredytujące!) filipikami i brakiem krytycyzmu???. Na marginesie wiedzą lepiej!!!

    Z gorącymi wyrazami współczucia, pozostaję, itp.

  307. A na pożegnanie, bo zrobiło się tu trochę nudno, jałowo i powtórkowo, jedyny Brahms jakiego naprawdę lubię, w wykonaniu świetnych polskich młodziaków – „Hungarian Dances”. Nie wszystko stracone jeśli jest w Polsce trochę takiej młodzieży 🙂 .

  308. @Herstoryk
    19 lutego o godz. 6:32
    No nie odchodź tak całkiem. A najlepiej to napisz wstępniak 🙂

  309. @Alicja-Irena wczoraj 18:49

    W czymże to Pieronek był taki dobry i porządny i aż tak odbiegał od obowiązujących w Polsce katolickich standrdów że zasłużył sobie na Twoje słowa uznania? Fakt, że lansowała go mocno Monika Olejnik. Fakt, że odróżniał się od Michalika i Hosera oraz im podobnych. Ale było to jedynie na tle. Więc to jest jedynie kwestia dobrania tła, albo punktu odniesienia.

    O Pieronku zaczęło być głośno, kiedy został sekretarzem KEP. Wtedy był już biskupem. A, jak wiadomo, biskup może dużo więcej, co sam był stosunkowo niedawno powiedział. I dawał temu wyraz. Czasem taki, że ani Jędraszewski, ani Depo by się nie powstydzili.

    PS
    Bez związku. Błędem jest czytanie po dłuższej nieobecności tekstów i komentarzy zamieszczonych znacznie wcześniej. Dużym błędem. Można się natknąć na wpisy, od których marszczy się skóra na plecach. I nie ma na świecie takiego żelazka, którym można by było te fałdy wyprostować. Odradzam.

  310. kruk
    19 lutego o godz. 1:19
    @wbocek, 18 lutego, 6:10

    „Znaczy Ty uważasz, że regularne urąganie “Jezuskowi” jest uzasadnione i dowcipne, bo “Jezusek” jest związany z naszą codziennością i jest pożądanym obiektem wykluczenia”.

    Kolejne, jedno z wielu Twoich przefarbowań – może nieświadome, ale na pewno nie służące rozumieniu – cudzej wypowiedzi.

    Orca, dała ilustrację ze swojej galaktyki z komentarzem, że u niej nikt innych religii nie krytykuje, nie poniża, nie ośmiesza. Pokazała, że gdzieś jest inaczej. No cóż, wszędzie jest inaczej niż w Polsce. Ale nasza rozmowa nie była o turystyce.

    Ty zareagowałaś na to: „Właśnie! Czy można sobie wyobrazić wyśmiewanie się z bogów greckich, wierzeń Chaldejczyków albo z Ksiąg Wedy?”.

    Ani Ty, ani ona nie rozumiecie, że sytuacja polska jest jedyna we wszechświecie, a Tanaka, ja i paru innych siedzimy po uszy w tej polskości i z niej wywodzimy swoje krytyki, nie z chmur nad Ameryką czy ze starożytnej Grecji, więc pokazywanie obrazków z nieporównywalnych światów jest nie na temat – to dziecinne stawanie okoniem, a nie merytoryczny głos w polskiej sprawie. Mówię o dziecinności nie złośliwie, lecz nazywam po imieniu efekt obserwacji licznych, właśnie w takim stylu zachowań w internecie – czyli przywoływania przykładów w najmniejszym stopniu nie przybliżających do rozumienia przedmiotu rozmowy, w tym wypadku – sytuacji w Polsce.

    Bubekro poinformował Was rzeczowo, że „bliższa koszula ciału”, że mowa jest o naszej codzienności, a nie o jakiejkolwiek innej. NIC WIĘCEJ NIE POWIEDZIAŁ, więc nikt uważny i zdyscyplinowany nie ma prawa niczego ponad to się domyślać. Ty nie byłabyś jednak znanym krukiem, gdybyś nie zrobiła z tego „nic” swojego tendencyjnego „coś”. Grzebanie w cudzych intencjach, których znać nie możesz, jeśli wprost nie są wyrażone, to jeden z najczęstszych przykładów nieumiejętnego, bardzo subiektywnego – więc dziecinnego – myślenia, które jest źródłem może najliczniejszych na blogach nieporozumień.

  311. @pombocek 8:10

    Jak było z Chaldejczykami i Wedami, nie wiem. Natomiast jeśli chodzi o greckich bogów, to mam wrażenie, że różnie bywało z ich traktowaniem. Często serio, czasem z kpiną, lekceważeniem i złorzeczeniem. Tu pewnie @Seleuk(os) jako starożytny polsko-szwedzki Grek mógłby ze dwa zdania napisać.

    Przy okazji, zastanawiam się, ilu i jak często tym wszystkim poprawnym katolikom zdarza się złorzeczyć swemu bozi. Tak szczerze i bezpośrednio. I co na to ksiądz-proboszcz?

  312. paradox57 19 lutego o godz. 8:18 do @pombocek 8:10

    Przy tablicy.

    Bogowie greccy (olimpijscy) zakonczyli „praktyczna dzialalnosc” po okresie wojen peloponeskich. Zostali tylko symbolami, pojeciami. Najczesciej panstw-miast (patronat). Nie bylo/przestalo byc swietokradztwo krytyka, wysmiewanie. Epoka hellenistyczna wprowadzila kult Mitra (iranski). Mitra byl powszechna religia pozniej w calym imperium rzymskim. Poza Tyche (Los). Panteon rzymski tez byl religia „panstwowa”. Ludzie, wiekszosc „mudmysiem”, skladali do Mitra. Pozniej przyszli Germanie. Powodzenie chrzescijanstwa bylo przypadkowe. Julian Apostata nie mogl zmienic to.

    Przepraszam, 12 zdan, pzdr Seleukos

  313. Tanaka
    18 lutego o godz. 20:33
    kruk
    18 lutego o godz. 17:37

    O polityce Izraela strach się wypowiadać, żeby nie ściągnąć na siebie zarzutu antysemityzmu

    Są tacy, którzy się nie boją i chwała im za to:

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103087,24470215,maciej-kozlowski-byly-ambasador-rp-w-izraelu-gosciem-poranka.html

    Co ważniejsze, mają odpowiednie kompetencje. Dlatego warto ich słuchać.

  314. Herstoryk
    19 lutego o godz. 6:32

    Ta pani ma rację:

    Ewa-Joanna
    19 lutego o godz. 7:34
    @Herstoryk
    19 lutego o godz. 6:32
    No nie odchodź tak całkiem. A najlepiej to napisz wstępniak

  315. paradox57
    19 lutego o godz. 8:23

    Właśnie – mniemane zasługi Wojtyły, realne antyzasługi.
    Nikaragua, zwłaszcza wtedy, bardzo potrzebowała wspracia, gdy była pod brutalną opresją USA. Wojtyła, co to niby rozumiał potrzebę wsparcia w podobnej sytuacji („papież z dalekiego kraju”, znaczy – „komunistycznego”), nic nie miał przeciw sobie samemu jako klesze, biskupowi i papieżowi, który takim wspieraniem i taką robotą przecimoskiewską się zajmował.
    Gdy jednak rzeczy dotyczy innego miejsca na świecie, jest sprawą JEDYNEJ jakoś ludzkiej teologii o aplikacjach praktycznych na kontynencie od stuleci pod opresją chrześijańskich kolonizatorów ze szczególnym uwzględnieniem katolickich, a następnie USA, Wojtyła ma za złe, obraża się, grozi i wreszcie skazuje Ernesto Cardenala. A takze innych znanych i mniej znanych przedstwicieli tej teologii, rozwala jej miejscową siłę zdolną do czynienia rzeczy pozytywnych i zarazem koniecznych.

  316. Tanaka
    19 lutego o godz. 9:45

    mniemane zasługi Wojtyły, realne antyzasługi.

    Obawiam się, że w Polsce jeszcze długo nie przebije się do masowej wyobraźni to, jak wiele złego zrobił ten człowiek.
    Owszem, był słodkim plastrem na zbolałe ego narodu. Bo już nie społeczeństwa.
    Rachunek jaki za to wystawił, jest iście paskarski.
    Totalna ropierducha państwa, jaką dziś mamy, nie byłaby możliwa bez jego osobistego wkładu.

    Między innymi dlatego nie podoba mi się nazywanie go „lolkiem kremówkowym”, etc..
    Uważam, że jest to takie samo zmiękczanie jego wizerunku, jak Kaczyńskiego w „Uchu prezesa”.
    To nie była żadna słodko mdła kremówka. To był prawdziwy, groźny przeciwnik demokracji.

  317. Herstoryk
    19 lutego o godz. 6:32

    przychylam się do wcześniejszych głosów oprotestowujących Twoją ewentualną „dezercję”.

  318. I mniemane zasługi Franka. Bo niby coś tam robi ale to wszystko takie pozorowane – odwiesił staruszka który już i tak nic nie zdziała, użalił się nad ofiarami ale poza gadaniem nic nie zrobił. No miło, że podkłada świnię świętemu ojcu świętemu, ale z panteonu go nie wywali…

  319. Ewa-Joanna
    19 lutego o godz. 10:04

    I mniemane zasługi Franka

    Skrajną naiwnością byłoby przypuszczenie, że Bergoglio zostałby, choćby biskupem, bez uprzedniej pieczęci koszerności od wierchuszki krk.
    Jest po prostu odpowiedzią na aktualne najpilniejsze i najgroźniejsze turbulencje watykańskiej korporacji.
    Trochę inna taktyka w ramach dokładnie tej samej strategii.
    Kto się na to nabierze, jego wina.
    Krk zmienia się tylko wtedy, kiedy musi. A i wtedy knuje, jak wyjść na swoje.
    Tamę może mu położyć tylko silne państwo. A silne państwo mogą stworzyć jedynie odpowiedzialni obywatele.
    Jeżeli części społeczeństwa potrzebny jest krk, to niech sobie będzie. Ale wyłącznie na prawach ustawy o stowarzyszeniach. Z takimi samymi prawami i obowiązkami, jakie mają wszystkie NGOsy.

  320. Ewa-Joanna
    19 lutego o godz. 10:04

    I mniemane zasługi Franka. Bo niby coś tam robi ale to wszystko takie pozorowane – odwiesił staruszka który już i tak nic nie zdziała, użalił się nad ofiarami ale poza gadaniem nic nie zrobił. No miło, że podkłada świnię świętemu ojcu świętemu, ale z panteonu go nie wywali…

    kKsiądz Ernesto Cardenal umiera. Zdjąć z niego karę potępienia nałożoną przez Wojtyłę dopiero w takim czasie, to rzecz haniebna i pkazująca rzeczywistą troskę do góry nogami. Franciszek rządzi od szesciu lat (13 marca, czyli za chwilę będzie rocznica), pochodzi z kraju i z kontynentu, na którym część teologów i kleru, widząc bezbrzeżną nędzę i niesprawiedliwość, usiłowała coś z tym zrobić dobrego, zaś Wojtyła ich rozgromił. Miał to do załatwienia drugiego dnia rządów, najdalej w pierwszym półroczu.
    Wreszcie ma osobiste doświadczenia z niektórymi kapłanami, w tym jezuitami, którzy byli prześladowani przez juntę gen. Videli, a i nim samym ciążą nie w pełni wyjaśnione, albo chytrze zamaskowane podejrzenia o złe czynuy w czasach junty.
    Wszystko to razem, to populizm i gra pozorów. Nic z powagi i odpowiedzialności.

  321. wujaszek wania
    19 lutego o godz. 9:58

    Tanaka
    19 lutego o godz. 9:45

    mniemane zasługi Wojtyły, realne antyzasługi.

    Obawiam się, że w Polsce jeszcze długo nie przebije się do masowej wyobraźni to, jak wiele złego zrobił ten człowiek.

    Do masowej? Nigdy! Wystaczy jednak do akiej ilości, która jest władna dokonywać zmian w dobrym kierunku. Zmian w parlamencie, w środowiskach, lokalnie, na ulicy w marszach, protestach, petycjach, akcjach w sieci i tak dalej, co się przełoży na poruszenie zastygłej bryły.

    Co do Lolka kremowkowego, narciarskiego, kajakarskiego i giewontowego: jak ktoś doznaje spazmów wzmożenia cudownością Lolka patrząc na odcisk jego trampka w błocie a następnie, wiedziony tym wzmożeniem, spluwa na pedałów, dżender, eurokomunę i ateistów wraz z całą resztą, to należna jest kpina za pomocą kremówki.

    Przed armatnim ostrzałem i terroryzmem religinym należy się bronić rożnymi środkami. Ni ma się co przejmować tym, czy Lolek kremówkowywywoła jakie powazne refleksje w umysłach prawidłowych katolików, bo nie wywoła i to jest pewnik. Chodzi o znak niezgody i znak ten musi byc jasny oraz wyraźny. NIe, że papież chciał dobrze, może nie wszysko mu się całkowicie udało, ale przecież człowiekowo nie zawsze wszystko.., a w ogóle to on ŚWIĘTY jest i szlus! A jak się komuś nie podoba, to w ryj!
    Bo tak to działa: w ryj niekatolikowi.

    Probllem z językiem istnieje i to jeden z poważnych problemów, ponieważ kler ukradł język, zawłaszczając wszelkie pozytywne słowa i przeflancowując je na swój uzytek, stąd trudność w znalezieniu takiego, który dawałby radę oddać potrzebne szerokości i głębokości, a jednocześnie nie bladł i nie wyglądał jak kopia, cień języka katolickiego, bo wtedy nie ma mocy do działania.

    Jak masz dobry pomysł na akuratny język, to go przedstaw, bardzo się może przydać. Samo powoływanie się na kabaretowe kawałki o pisoidach niczego nie zalatwia.

  322. Kilka słów na temat dyplomacji na „p” – proszę sobie dobrać – „polskiej” czy „psychiatrycznej”.

    Dyplomaci i media twierdzą, że izraelski dyplomata powiedział, ze „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Pewnie faktycznie padły takie słowa. ale minister izraelski, ani Netanjahu nie wymyślili tej głębokiej myśli – tylko cytowali znawcę problemu. Wypowiedział, tzn. odkrył tę prawdę były Polak, Itzhak Shamir, który doświadczył rezultatu działania tego matczynego eliksiru na własnej osobie. Myślę, że aktualnie rządzący w Izraelu, to pewnie w większości „sabry”, tzn. urodzeni w Izraelu, ale Shamir był polskim obywatelem. Wierzę w ten wpływ matczynego mleka, sprawdziłem to na przykładzie członka rodziny (jeśli szwagier to rodzina!?). Urodził się w żydowskim mieście Dąbrowa Górnicza, ale rodzina wyjechała do Francji, gdy miał 2 lata, a wróciła, gdy miał około 20 lat. W swoim życiu spotkał tylko jednego Żyda, który go po królewsku gościł przez dwa tygodnie w Paryżu, a był zagorzałym antysemitą. Każda osoba publiczna w TV, która mu się nie podobała, była natychmiast Żydem i to paskudnym. Jeśli nawet miał rację, to nie miał dowodu. Ja przynajmniej czytam wpisy w Internecie i wiem, jak się niektórzy dawniej nazywali, np. „Kalkstein”, nazwisko rodowe przodków, z którego została tylko pierwsza litera. U szwagra była to intuicja, uzyskana mlekiem matki. Moja żona próbuje zdyskredytować ten wniosek, bo jest oparty tylko na wnętrznościach szwagra, ale ja wiem swoje!!!

  323. Antonius
    19 lutego o godz. 12:19

    p jak pieprzysz, @Antoniusie.
    A ja znałem jednego Ślunzoka … a un znoł jednego … i tak dalej.
    Pieprzenie kotka za pomocą młotka.
    Linkuję raz jeszcze:
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103087,24470215,maciej-kozlowski-byly-ambasador-rp-w-izraelu-gosciem-poranka.html

  324. Antonius
    19 lutego o godz. 12:19

    Antonusie, fajnie, że jesteś. Czymś na kształt komentarza będzie kolejny wstępniak.

  325. Tanaka
    Swoisty metajęzyk, jakim posługuje się kaka, ograniczę tylko do trzech przykładów niesłychanie symptomatycznych, bo odnoszących się zazwyczaj metaforycznie do nauk kościoła i przestrzeni świeckiej przez niego zawłaszczanej.
    – Miłosierdzie Boże – w teologii chrześcijańskiej największy z przymiotów Boga, polegający na bezgranicznej dobroci w stosunku do ludzi potrzebujących – przede wszystkim dla grzeszników, którym Jezus chce wszystko wybaczyć. Kluczowa rola tej prawdy została przypomniana przez samego Chrystusa za pośrednictwem św. Faustyny, co potwierdzili oficjalnie papieże, a zwłaszcza Jan Paweł II (m.in. encyklika Dives in misericordia).
    Stek bzdur i pobożnych życzeń.
    – Słowo klucz – „ubogacenie”. Katolik (praktykujący, jak rozumiem), jest wciąż „ubogacany”, ale już czym konkretnie, a nawet metaforycznie nie pojmuję.
    – „Nieść swój krzyż”.
    Kojarzy mi się to niemal automatycznie z opowieścią mojej pobożnej wówczas kuzynki, która usłyszała taką oto poradę od księdza – spowiednika: no cóż siostro, musisz nieść swój krzyż dla dobra rodziny i dochowania małżeńskiej przysięgi. A zwierzyła się z tego, że mąż systematycznie ją bija i zdradza.

  326. @mag
    19 lutego o godz. 13:06
    Dodała bym:
    te różne msze święte, komunie święte, dzieci nienarodzone i wszystkie inne święte. Nie tylko w GW się spotyka ale i w takich anty jak Fakty i Mity co udowadnia jak głęboko zasadziły się te wyrażenia.
    Mnie łatwo razi, bom niezwyczajna 🙂

  327. @Herstoryk
    19 lutego o godz. 6:32

    Zanim prawo Kopernika-Greshama spełni się i na tym blogu, wytrwaj jeszcze trochę, a najlepiej – napisz coś w charakterze wstępniaka.

  328. @Ewa-Joanna
    19 lutego o godz. 13:15

    Wobec tak nachalnej nagminności „świętych” mszy, komunii etc. w świeckich mediach podejrzewam, że dziennikarskie komputery produkują te zbitki automatycznie, po wpisaniu pierwszych trzech liter 🙄

  329. mag
    19 lutego o godz. 13:06

    Własnie! Z tej Trójcy słów, dwa są metaforyczne i puste. A są takie, by gdyby miały być niepuste, musiałby je żywą teścią wypełniać sam Kościół kat. Nie po to przecież jest, by miał co robić na wlasny koszt. Więc tylko pusto gada.
    Trzecie: nieść swój krzyż -już ma ciążący konkret. Dla wyznawcy. Ksiądz orzekł: masz nieść swój krzyż, baba niesie. I jest zadowolona, bo jeszcze kościelną posadzkę wyszoruje aż świeci! Jak w Twoim przykładzie: mąż kuzynki też swój krzyż niesie, bo żonę musi zdradzać i tłuc, a nielekka to robota, oj nielekka!

  330. Szanowni!
    Idzie wiosna, na przednówku trzeba zrobić remanent. Co już zjedliśmy i co nam ubyło, żeby do żniw starczyło. No, to taki remanencik polski.
    Zapraszam do czytania i komentowania.