O tym jak wysłałem Małego Powstańca na bój…

Art. 48. Zasada ochrony władzy rodzicielskiej
1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
Tyle Konstytucja RP

W tym roku moja córka poszła do szkoły, a ja jako ateista, choć zgodziłem się na chrzest dzieci (w sumie ładna ceremonia – tego brak nam ateistom – ceremonii umocowanych społecznie) jednak chciałem, by w kwestii ,,religia w szkole” było po mojemu. 1.09. w drodze do szkoły zapytałem córkę czy chce chodzić na religię. W sumie nie, ale chce bo chce iść do komunii. Czy wiesz, że oznacza to chodzenie do kościoła bo na religii będą tego wymagać? Jak to? Bez tego nie ma religii i nie ma komunii. No, zdziwienie…

W sumie to ona by tylko chciała iść do komunii bo… koleżanki były…było przyjęcie, były prezenty.  Z tego widać jak pojmują całe zagadnienie dziesięcioletnie koleżanki mojej pociechy…impra i prezenty. Zagwarantowałem więc spodziewane korzyści doczesne i zapał religijny minął. Tyle o ,,jakości” wiary wpajanej na katechizacji koleżankom córki…Kurs interesowności i korupcji? Sam się w ten korowód wpisałem? No niby jak mam wytłumaczyć, że religia to takie bajki, które ludzie sobie wygenerowali by zracjonalizować zagrożenia na nich czyhające na każdym kroku? By jakoś umocować i zabezpieczyć kruchość bytu swojego? Od owych tysiącleci bajki te są wygodne i dla niektórych praktyczne w użyciu więc się uparcie trzymają.

Niby proste: dziecko się wypowiedziało,  na szczęście zgodnie z moim poglądem. Jednak pozostaje niekończąca się debata z moją połowicą: będzie outsiderką a jest tylko dzieckiem, nie zrozumie o co chodzi, że ty na ,,nie”, dzieciaki będą jej dokuczać, po co się wychylać, nauczyciele nie lubią problematycznych dzieci. Racja: jest jednym z CZWORGA dzieci co nie uczęszczają… Na razie dowiedziała się od kolegi, że pójdzie do piekła bo nie chodzi na religię…
W sumie nie jest źle. Na razie? Krytyczny zapewne będzie ,,rok komunijny”.

I tu dochodzę do sedna: Czy miałem moralne prawo wysłać mojego Małego Powstańca na front MOJEJ wojny? Wojny o wolność światopoglądową i o prawo do wychowania dziecka zgodnie z moim światopoglądem? Co gorsza ona ma tylko siedem lat, a stawiam ją przed kwestiami na które odpowiedź (ufam, że prawidłową, czego dowodem jest moja obecność na tym blogu) znalazłem dopiero jako dorosły człowiek. Już teraz dręczy ją kwestia ,,odmienności” od reszty szkolnej braci. A może być gorzej bo, że usłyszy gorsze rzeczy jestem przekonany…

Tu dygresja: prawacki historyk Zychowicz w swoim ,,Obłęd ‘44” napisał rozdział, że jedną ze zbrodni dowódców AK podczas powstania było przyzwolenie na udział dzieci w walce. Coś, co w naszej  optyce jest właściwym dla dzikich watażków w upadłych krajach Afryki albo potworów pokroju Pol Pota nagle zostało ,,przypięte” rycerskiemu powstaniu! I racja! Patrioci oczywiście wskazują, że to wina Niemców bo gdyby nie ich okupacja i Rosjan (gdyby pomogli) to do czegoś takiego by nie doszło. A tak dzieci same chciały… I ów prawak i ja w tym się zgadzamy – oficerowie AK już za to powinni być odsądzeni od czci i wiary. Ale ja też wysłałem…Wszyscy znamy też tych ,,Niemców” i ,,Rosjan” . Kler katolicki za bardzo już nie ukrywa, że przez dzieci chce się ,,dobrać” do słabowiernych rodzicieli. Który kochający swoje dziecko rodzic będzie sprawiał, że oprócz różnych ,,zwykłych” dokuczliwości grupy rówieśniczej dokładać mu jeszcze to? Bo o to im właśnie chodziło, by wmontować się w strukturę w której uczestnictwo jest obowiązkowe i wywlec wszelakich ,,odmieńców” na widelec grupy rówieśniczej.  Tu działa bandycka zasada skinheadów – Nie musisz nas lubić wystarczy nam, że się nas boisz. Każdy boi się o dobrostan swojego dziecka.
Na razie moja pociecha daje radę…

Powstaje pytanie kim są ,,Rosjanie”? Znamy ich…Mam za to absolutny rankor do rządu ,,nieodżałowanej pamięci Pana Tadeusza” za to co nam zgotował. Bo to ON ..Niemców” wpuścił do szkół dla swojego interesu politycznego, mam wdzięczność a rebours wobec Kwaśniewskiego Aleksandra i jego postkomunistycznej kliki  bo ten zachował się dokładnie jak ,,Ruscy na Pradze” – dla własnej wygody ,,nie pomógł”. Nie mam też atencji wobec gwałconego przez PiS Trybunału Konstytucyjnego bo wszyscy wiemy jak on stał na straży zapisanej w Konstytucji ,,neutralności światopoglądowej”. Stał tak bardzo aż ,,Katonowi” Rzeplińskiemu medal z Watykanu przysłano.
To co opisałem to tylko paproch…rzeczywistości wykreowanej przez III RP. Podobno mamy bronić Konstytucji…Dziękuję.

Patrząc na ten paproch widzę, że III RP to jest coś co do obrony się nie nadaje.  Nawet tego nam odmówiono (bo podobno na resztę zwyczajnie nie stać nas było – jesteśmy krajem na dorobku przeca): wolności światopoglądowej.  Ba, na to pieniądze się znalazły choć na tyle innych pożyteczniejszych rzeczy zawsze ich brak. Oprócz tego odmówiono nam: Karty Praw Podstawowych, Konwencji Antyprzemocowej, Konwencji Praw Dziecka. Zresztą nawet jeżeli jakąś konwencję przyjęliśmy to i tak pozostawała ona martwą literą (np. Konwencja Praw Chorych na SM).  Dziś zbieramy ,,plon” – antyzachodniość domagająca się rozwalenia ,,eurosojuza” napiera.

Slawczan