Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

7.02.2019
czwartek

O tym jak wysłałem Małego Powstańca na bój…

7 lutego 2019, czwartek,

Art. 48. Zasada ochrony władzy rodzicielskiej
1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
Tyle Konstytucja RP

W tym roku moja córka poszła do szkoły, a ja jako ateista, choć zgodziłem się na chrzest dzieci (w sumie ładna ceremonia – tego brak nam ateistom – ceremonii umocowanych społecznie) jednak chciałem, by w kwestii ,,religia w szkole” było po mojemu. 1.09. w drodze do szkoły zapytałem córkę czy chce chodzić na religię. W sumie nie, ale chce bo chce iść do komunii. Czy wiesz, że oznacza to chodzenie do kościoła bo na religii będą tego wymagać? Jak to? Bez tego nie ma religii i nie ma komunii. No, zdziwienie…

W sumie to ona by tylko chciała iść do komunii bo… koleżanki były…było przyjęcie, były prezenty.  Z tego widać jak pojmują całe zagadnienie dziesięcioletnie koleżanki mojej pociechy…impra i prezenty. Zagwarantowałem więc spodziewane korzyści doczesne i zapał religijny minął. Tyle o ,,jakości” wiary wpajanej na katechizacji koleżankom córki…Kurs interesowności i korupcji? Sam się w ten korowód wpisałem? No niby jak mam wytłumaczyć, że religia to takie bajki, które ludzie sobie wygenerowali by zracjonalizować zagrożenia na nich czyhające na każdym kroku? By jakoś umocować i zabezpieczyć kruchość bytu swojego? Od owych tysiącleci bajki te są wygodne i dla niektórych praktyczne w użyciu więc się uparcie trzymają.

Niby proste: dziecko się wypowiedziało,  na szczęście zgodnie z moim poglądem. Jednak pozostaje niekończąca się debata z moją połowicą: będzie outsiderką a jest tylko dzieckiem, nie zrozumie o co chodzi, że ty na ,,nie”, dzieciaki będą jej dokuczać, po co się wychylać, nauczyciele nie lubią problematycznych dzieci. Racja: jest jednym z CZWORGA dzieci co nie uczęszczają… Na razie dowiedziała się od kolegi, że pójdzie do piekła bo nie chodzi na religię…
W sumie nie jest źle. Na razie? Krytyczny zapewne będzie ,,rok komunijny”.

I tu dochodzę do sedna: Czy miałem moralne prawo wysłać mojego Małego Powstańca na front MOJEJ wojny? Wojny o wolność światopoglądową i o prawo do wychowania dziecka zgodnie z moim światopoglądem? Co gorsza ona ma tylko siedem lat, a stawiam ją przed kwestiami na które odpowiedź (ufam, że prawidłową, czego dowodem jest moja obecność na tym blogu) znalazłem dopiero jako dorosły człowiek. Już teraz dręczy ją kwestia ,,odmienności” od reszty szkolnej braci. A może być gorzej bo, że usłyszy gorsze rzeczy jestem przekonany…

Tu dygresja: prawacki historyk Zychowicz w swoim ,,Obłęd ‘44” napisał rozdział, że jedną ze zbrodni dowódców AK podczas powstania było przyzwolenie na udział dzieci w walce. Coś, co w naszej  optyce jest właściwym dla dzikich watażków w upadłych krajach Afryki albo potworów pokroju Pol Pota nagle zostało ,,przypięte” rycerskiemu powstaniu! I racja! Patrioci oczywiście wskazują, że to wina Niemców bo gdyby nie ich okupacja i Rosjan (gdyby pomogli) to do czegoś takiego by nie doszło. A tak dzieci same chciały… I ów prawak i ja w tym się zgadzamy – oficerowie AK już za to powinni być odsądzeni od czci i wiary. Ale ja też wysłałem…Wszyscy znamy też tych ,,Niemców” i ,,Rosjan” . Kler katolicki za bardzo już nie ukrywa, że przez dzieci chce się ,,dobrać” do słabowiernych rodzicieli. Który kochający swoje dziecko rodzic będzie sprawiał, że oprócz różnych ,,zwykłych” dokuczliwości grupy rówieśniczej dokładać mu jeszcze to? Bo o to im właśnie chodziło, by wmontować się w strukturę w której uczestnictwo jest obowiązkowe i wywlec wszelakich ,,odmieńców” na widelec grupy rówieśniczej.  Tu działa bandycka zasada skinheadów – Nie musisz nas lubić wystarczy nam, że się nas boisz. Każdy boi się o dobrostan swojego dziecka.
Na razie moja pociecha daje radę…

Powstaje pytanie kim są ,,Rosjanie”? Znamy ich…Mam za to absolutny rankor do rządu ,,nieodżałowanej pamięci Pana Tadeusza” za to co nam zgotował. Bo to ON ..Niemców” wpuścił do szkół dla swojego interesu politycznego, mam wdzięczność a rebours wobec Kwaśniewskiego Aleksandra i jego postkomunistycznej kliki  bo ten zachował się dokładnie jak ,,Ruscy na Pradze” – dla własnej wygody ,,nie pomógł”. Nie mam też atencji wobec gwałconego przez PiS Trybunału Konstytucyjnego bo wszyscy wiemy jak on stał na straży zapisanej w Konstytucji ,,neutralności światopoglądowej”. Stał tak bardzo aż ,,Katonowi” Rzeplińskiemu medal z Watykanu przysłano.
To co opisałem to tylko paproch…rzeczywistości wykreowanej przez III RP. Podobno mamy bronić Konstytucji…Dziękuję.

Patrząc na ten paproch widzę, że III RP to jest coś co do obrony się nie nadaje.  Nawet tego nam odmówiono (bo podobno na resztę zwyczajnie nie stać nas było – jesteśmy krajem na dorobku przeca): wolności światopoglądowej.  Ba, na to pieniądze się znalazły choć na tyle innych pożyteczniejszych rzeczy zawsze ich brak. Oprócz tego odmówiono nam: Karty Praw Podstawowych, Konwencji Antyprzemocowej, Konwencji Praw Dziecka. Zresztą nawet jeżeli jakąś konwencję przyjęliśmy to i tak pozostawała ona martwą literą (np. Konwencja Praw Chorych na SM).  Dziś zbieramy ,,plon” – antyzachodniość domagająca się rozwalenia ,,eurosojuza” napiera.

Slawczan

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 351

Dodaj komentarz »
  1. Połowica ma rację, że dziecko być może będzie sekowane, wyzywane od kociej wiary i tak dalej (rozumiem, że mieszkacie w Polsce…).
    Ale jeżeli progenitura wypowiedziała się, że nie chce uczęszczać, powinieneś ją tylko wspierać. To i tak więcej, niż ja miałam za moich lat, bo rodzice nie wiedzieli, że nie chodzę na religię – ale sami nie chodzili do kościoła i nigdy od nas tego nie wymagali. O kościele i religii właściwie u nas w domu się nie mówiło, bo nie było potrzeby.

  2. Witam. Tytuł wpisu, to jak niewypał (wielka nierozbrojona bomba). Dziecko, czy często nawet człowiek dorosły, raczej rzadko chce być tym innym, jako tym jedynym innym. Inaczej, jeśli jest już kilku innych w większej grupie. Z własnego doświadczenia; byłam jedyną inną w kilku kategoriach i raczej nie czułam się z tym dobrze. Pozdrawiam autorów i komentatorów. Czytam blog od dosyć dawna.

  3. @Ewa-Joanna
    Moja odpowiedź jest pod poprzednim wpisem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Gorzki tekst.
    Muszę pomyśleć. Ale chyba pozostając w Polsce czułabym się tak samo.

  6. „W sumie to ona by tylko chciała iść do komunii bo… koleżanki były…było przyjęcie, były prezenty. Z tego widać jak pojmują całe zagadnienie dziesięcioletnie koleżanki mojej pociechy…impra i prezenty. Zagwarantowałem więc spodziewane korzyści doczesne i zapał religijny minął.”
    O ile się nie mylę, dziecko musi najpierw na religię chodzić przez chyba 2 lata szkoły, a potem dopiero do komunii. W mojej zapadłej wsi lat 60-tych niewyobrażalne było, żeby dziecko do komunii nie poszło. Moi rodzice się nie przejmowali na tyle, że nawet nie usczestniczyli w tym cyrku, a wieś łaskawie nie zauważyła, bo wiadomo, pewnie dyżur mają albo coś. Mnie się podobała sukienka i piękny wianek na głowie 😉 I cała ceremonia była, bo miała być, ja się nad tym najmniej zastanawiałam – tak było, według takich reguł swiat małowiejski się toczył.
    Lata później w Kanadzie zapisałam syna do pobliskiej szkoły – katolickiej. Raz, że spacerkiem od domu, dwa, że katolicka, a o katolickich szkołach krążą opinie, że to są szkoły o najlepszym poziomie i dyscyplinie, poza tym noszą mundurki, raz w tygodniu w piątek hulaj dusza piekła nie ma, każdy ubiera, co chce.
    Lekcje religii, już nie pamiętam ile razy w tygodniu, ale były w ramach programu szkolnego. Lekcje o wszystkich głównych religiach świata, nie tylko KK. Od czasu do czasu jakieś ceremonie kościelne z udziałem klasy, ale rzadko. Komunia – a tu ja już miałam zabukowany wyjazd do Polski z Młodym. Poszłam zapytać księdza – on na to, nic nie szkodzi, przyjdzćie na najbliższą mszę w niedzielę, załatwi się po cichutku. I tak się stało. Przyszliśmy, ksiądz w stosownym momencie wygłosił, że przyjmujemy owieczkę, komunia i po zawodach.
    Szkoła średnia też katolicka, jacyś mądrzy księża tam wykładali religię, syn sobie chwalił, że było o czym pogadać. Wyszedł stamtąd jako zdeklarowany ateista, chociaż na świadectwie z religii miał bardzo dobrą ocenę. Oceniają z przedmiotu, z wiedzy, nie z wiary.
    To jest nie do wyobrażenia w Polsce, podkreślam – kościół katolicki tutaj jest skromny i nienachalny. Nic nikomu na siłę, bo to przynosi odwrotny skutek.

  7. P.S.To była oczywiście pełna szkoła ze wszystkimi przedmiotami, tylko religia plus, chyba 2x2godziny w tygodniu. Maciek, dzisiaj akurat starzejący się 39 latek uważa, że to był dobry wybór, ta pierwsza i druga szkoła. Dzieci z zasady są „przeciw” i nie dają się łatwo indoktrynować – jak myślicie?

  8. Myślę, że warto wysłać Małego Powstańca w świat różnych takich, żeby się rozejrzał. Byle bez presji, że coś musi. Na mnie rodzice nie wywierali presji – jeśli już, to małowiozczana społeczność w sensie „tak tu się żyje, takie są rytuały i tak dalej”. Dobre, życiowe doświadczenie.

  9. Trochę rozrywki…urodziny naszego przyjaciela (2013), przy okazji okoliczności przyrody kanadyjskiej ze strony Gatineau (już Quebec), nad Ottawa River, gdzie rzeka jest bardzo szeroka, na ok 2 km.
    https://photos.app.goo.gl/n9LuEj2YyKVRJoNr8
    Pojutrze pojedziemy na powtórkę z rozrywki, bywmy co roku

  10. Mam ten sam problem z wnukami, spotęgowany okolicznościami przyrody w małej wiosce na wschodzie kraju zawierzonego Hetmance. Oddanie wrażliwych i inteligentnych dzieciaków w łapy zwyczajnie głupich i obłudnych katechetów jest rodzajem gwałtu. Obserwowałem kiedyś zachowanie tych ludzi podczas duszpasterskiej wizyty pana biskupa. Z jednej strony panika i strach w oczach, jako żywo przypominający rekruta na unitarce, z drugiej morze pustosłowia o miłości, oddaniu, zawierzeniu, ubogacaniu. Fałszywy język, otchłań hipokryzji i niewolnicze zachowania, w tym bagnie mam utopić już widoczną niezależność, barwność i radość życia wspaniałych dzieciaków. Na szczęście, sam kościół bardzo pomaga w procesie apostazji.

  11. Sławczan
    Szanuje Pana za rozsądek ale ten wpis to raczej przykład nieudolności i siły w gębie a nie działaniu.
    Rzeczywiście, od czasu urwania ogona ludzkość potrzebuje święta przyjęcia do społeczności i dorosłości. Niemcy mają aż trzy takie święta
    Katolicy komunię
    Protestanci konfirmację
    Niewierzący Jugendweihe
    I dobrze im z tym

    Może więc zamiast narzekać, jęczeć i przeżuwać konstytucję dobrze by było wziąć się do roboty i coś zmienić.
    Aktualnie mamy wielką narodową akcję plucia na Biedronia. Ale może zamiast pluć i liczyć, ile to miliardów mu brakuje, postarać się o rozszerzenie jego programu o powszechne wprowadzenie właśnie takiego święta na niemiecki wzór, całkowicie świeckiego i areligijnego. Byłby wzrost gospodarczy i pieniądze a nie tylko koszty. Nareszcie. Proponuję jeszcze rozszerzenie tego o kościoły na cywilne chrzciny i śluby.
    Ciekawe, czy NBP dałby na to miliard kredytu.

    Obok mnie stoi niedokończony pałac mieszkalny bo właścicielowi wyschło źródło. Tak mi się marzy od jakiegoś czasu wykorzystanie go do takich celów. Tylko te kredyty.

  12. Hej Szanowne i Szanowni,

    rozumiem, ze dla rodzin chrzescijanskich/katolickich sa to problemy duzej wagi – te religie, komunie czy cos innego. Z tych tez przyczyn wynikaja rozne konflikty rodzinne i srodowiskowe.
    Moje pociechy, sa juz nastolatkami, wychowywalem i jeszcze mam nadzieje, ze mam jakis wplyw na ich formacje, by byly kosmopolitami. Zadnej religii, praktyk itp. Tak bylo u mnie w domu i tak jest teraz.

    ______________________________________
    PS
    sla zainteresowanych. Wim Wenders, jeden z moich ulubionyc rezyserow filmowych
    m.in. „Paris, Texas”, „The American Friend” czy tez „Der Himmel über Berlin”, jest autorem intersujacego dokumnetu „Pope Francis – a man of his word” (2018) – u nas (Szwecja) na kanalach Viaplay i SF Anytime. Tak rozpoczyna sie film slowami papieza
    Franciszka: ” Slyszalem duzo o panu, ale nie widzialem zadnego panskiego filmu. Pan rozumie, ze film nie jest moim hobby, nie chodze do kina”. I takie bylo pierwsze spotkanie Wendersa z papiezem w 2016 roku a przedtem rezyser otrzymal taki list
    z Watykanu: ” Pozwalamy panu na bezsposrednie spotkania z papiezem pod warunkiem, ze pan sam bedzie robil film i finansowal, ktory ma byc niezaleznym dokumentem”. Rezyser jest zafascynowany postacia papieza Franciszka a na zarzuty krytykow, ze jest produkcja nieco cukrowana i sterowana przez glownego bohatera, Wim Wenders odpowiada, ze jego filmy dokumentalne jak np o Buena Vista Social Club, Pina Bausch czy tez Sebastião Salgado zwiazana sa z pasja, ktora go laczy z jego
    postaciami filmowymi. Po prostu nie robi zadnych „krytycznych dystertacji”

  13. @kruk,

    bardzo dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam 🙂

  14. @Sławczan

    zgodziłem się na chrzest dzieci (w sumie ładna ceremonia – tego brak nam ateistom – ceremonii umocowanych społecznie)

    Owa „ceremonia” to po prostu rytuał przejścia.
    W naszym kraju wyłączność na rytuały przejścia ma Krk. Z racji historycznych zaszłości, co jest zrozumiałe.
    I z racji gnuśności ateistów, którym wygodniej jest biadolić niż tworzyć własne rytuały przejścia, co jest naganne.

    1.09. w drodze do szkoły zapytałem córkę czy chce chodzić na religię.

    Nic tylko współczuć córce.
    Jeżeli chce się w arcykatolickim kraju wychowywać dziecko ateistycznie, to należy z nim o tym rozmawiać praktycznie od urodzenia. A nie w dniu, w którym prowadzi się je do szkoły. Do nowego środowiska, kiedy dziecko ma wystarczająco dużo innych spraw na głowie.
    Biedne dziecko.
    Ojciec wykazał się kompletnym brakiem wyobraźni i odpowiedzialności.

    Czy miałem moralne prawo wysłać mojego Małego Powstańca na front MOJEJ wojny? Wojny o wolność światopoglądową i o prawo do wychowania dziecka zgodnie z moim światopoglądem?

    Hartman rozwiązał ten dylemat w taki sposób, że posłał swoją córkę na religię
    Kuroń, i wielu innych, stało przed dużo poważniejszym dylematem moralnym angażując się w działalność opozycyjną. Ich dzieci zapłaciły bardzo wysoką cenę za ich wybory.
    Dzieci kunktatorów i oportunistów też zapłaciły swoją cenę.
    Dzieci hamletyzujących mazgajów również.
    Wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy ofiarami albo beneficjentami wyborów naszych rodziców.

    Nawet tego nam odmówiono … wolności światopoglądowej.

    Odmówić to można czegoś małemu dziecku, albo niewolnikowi.
    Odpowiedzialny obywatel sam buduje swoją przestrzeń życiową. Szuka sprzymierzeńców, jest aktywny nie tylko w gębie i przy klawiaturze komputera.

    Patrząc na ten paproch widzę, że III RP to jest coś co do obrony się nie nadaje

    Jestem coraz bliższy zagłosowania na PiS czyli IV RP.
    Pokrzywdzeni przez III RP najpierw posmakują „dobrej zmiany”, do spodu. A potem sami sobie wywalczą i zbudują raj na ziemi.
    Już lecę po popcorn.
    Mam dość zmieniania pampersów dorosłym ludziom.

  15. Vera
    8 lutego o godz. 9:02

    Sławczan
    Szanuje Pana za rozsądek ale ten wpis to raczej przykład nieudolności i siły w gębie a nie działaniu.

    Dla mnie jest to klasyczny przykład hamletyzująco – roszczeniowego mazgajstwa.
    Rozsądku nie zauważyłem nawet za grosz.
    Raczej tupanie rozłoszczonego małego Jasia, przerzucającego odpowiedzialność na wszystkich poza sobą.

  16. Vera
    8 lutego o godz. 9:02

    Aktualnie mamy wielką narodową akcję plucia na Biedronia.

    W ramach tej akcji jest noszony na rękach.
    Co drugi dziennikarz przeżywa kosmiczny orgazm z zachwytu nad Biedroniem.
    Nie da się otworzyć lodówki, żeby nie wypadł Biedroń, razem z konfetti, rozdający stołki jaki premier.
    A jak już je rozda, to pewnie pójdzie w prezydenty.

  17. @Vera 9:02

    „wprowadzenie właśnie takiego święta na niemiecki wzór, całkowicie świeckiego i areligijnego”

    otoz to, na „niemiecki wzor a praktyka rzeczywiscie imponujaca – nie mowie tutaj o tej
    za zamierzchlych czasow ale blizej do DDR i wlasnie tego ruchu Jugendweihe pod patronatem SED i Stasi – taki „socjalistyczny” (narodowy), ateistyczny wariant konfirmacji p w Pawki Korczagina, ktory to praktycznie stracil na znaczenia po zjednoczeniu Niemiec ale wzbogacil partie AfD /Alternative für Deutschaland/

  18. @Sławczan

    Ciekawy i dobrze napisany wstępniak, gdzieś ty się chował 🙂

    Ja żałuję, że mnie rodzice (do kościoła nie chodzący) oddali w łapy kk który mi tak przemielił mózg że już nigdy z tego nie wyjdę. Nie będę się rozpisywać bo to zbyt osobiste żeby wieszać na widoku.

  19. Cytat dnia:

    „Odpowiedzialny obywatel sam buduje swoją przestrzeń życiową. Szuka sprzymierzeńców, jest aktywny nie tylko w gębie i przy klawiaturze komputera.”

    (wujaszek wania)

  20. Chandra Unyńska
    8 lutego o godz. 7:26

    Problem jest bardzo poważny.
    Doskonale opisał go Orwell w „Folwarku zwierzęcym”:

    Napoleon uważał też, że najważniejsze jest odpowiednie wychowanie młodych, dlatego przejął całkowita opiekę nad szczeniętami. Zabrał je od matki i od tej pory nikt nie wiedział gdzie są i co się z nimi dzieje.

    https://www.bryk.pl/wypracowania/jezyk-polski/streszczenia-i-plany-wydarzen/17512-g-orwell-folwark-zwierzecy.html#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=ie

    Wielką winą III RP jest oddanie wychowania „szczeniąt świniom”.
    Ten problem trzeba bezwzględnie rozwiązać.
    To, co teraz proponuje Biedroń jest zaledwie pudrowaniem syfa.
    Problem trzeba postawić na płaszczyźnie edukacji, zdrowia psychicznego. Rozpocząć od wielkiej narodowej debaty na ten temat. To musi potrwać. Ale jest już ku temu sprzyjający klimat.
    I tu Biedroń mógłby odegrać naprawdę ważną rolę.

  21. Ja żałuję, że mnie rodzice (do kościoła nie chodzący) oddali w łapy kk który mi tak przemielił mózg że już nigdy z tego nie wyjdę

    No właśnie!
    Jakie znaczenie ma to czy „mielenie mózgu” odbywać się będzie w szkole czy w salkach katechetycznych?
    Chodzi o to, żeby go nie było. Bo to jest gwałt psychiczny na bezbronnych dzieciach.
    Ale żeby rodzice stanęli po stronie własnych dzieci, to najpierw muszą zrozumieć na czym polega istota tego gwałtu.
    I ktoś im to musi wytłumaczyć.
    Kto?

  22. ozzy
    8 lutego o godz. 9:37

    bardzo ciekawe PS

  23. Vera
    8 lutego o godz. 9:02
    do
    Sławczan

    „… Niemcy mają aż trzy takie święta
    Katolicy komunię
    Protestanci konfirmację
    Niewierzący Jugendweihe
    I dobrze im z tym…

    Byc moze u Niemcow. Protestanci szwedzcy moga przystepowac do komunii (nattvarden) po chrzcie. Bez pierwszej komunii, bez bierzmowania (konfirmacji). Wg statystyki Kosciola Szwecji 24% mlodych ludzi przystepuje do konfirmacji (statystyka rok 2017, tendencja malejaca). W mojej rodzinie jedna mloda osobka jest konfirmowana. Przygotowania do konfirmacji byly na dwutygodniowym, grupowym obozie na Islandii. Okolo dziesiec 15latkow.

    Jezeli mam wskazac „ryt” inicjujacy wstapienie w „doroslosc”, to jest tzw „studenten”. Ukonczenie sredniej szkoly, z ogolna i specialna mozliwoscia do studiow wyzszych. Co nie znaczy wszyscy pozniej studiuja na uniwersytecie czy wyzszej szkole. Studenten obchodzi 100% rocznika, rodziny, przyjaciol. „Ciekawsze” wypadki sa referowane w prasie i tv. Nic koscielnego. Stroje dowolne, lub bez, z jednym wyjatkiem. Na glowie biala studencka czapka z daszkiem.

    I dobrze im z tym

    Pzdr Seleukos

  24. seleukos

    szwedzki „sudentem” –
    w Polsce to odpowiednik tzw. studniowki i samej matury (egzaminu dojrzalosci) a pozniej
    wienczacy lata gimnazjalne/licealne bal maturalny. Obecnie, moze sie myle, to bez
    uczestnictwa absolwentow szkoly sredniej w ceremonii koscielnej jest to nie do pomyslenia.
    Wszechobecnosc Kosciola w zyciu publicznym RP przypomina mi PZPRowska dominacje w PRL (bylem za mlody, by w tym wowczas uczestniczyc i miec jakies
    pojecie)

  25. ozzy
    8 lutego o godz. 10:51
    Oczywiscie @ozzy. Ja napisalem jak w Szwecji przekracza prog „doroslosci”. „Ryt”. Krotko napisane. Moja „studniowke” pamietam. Na paru „studentem” bylem. Moge porownac. Inny charakter. Mniej wiecej wiek ten samy. To wszystko
    pzdr S.

  26. Ewa-Joanna
    8 lutego o godz. 10:55

    O partii Razem

    Nie wyliczają swoich zasług w obalaniu komunizmu którego nie było.

    Nie wyliczają, bo ich nie mają.
    Z racji młodego wieku. Polskę wolną od „realnego socjalizmu” dostali podaną na tacy.
    W prezencie od tych strasznych styropianowców.
    Pełni są pretensji, że dostali tylko kawalerkę w bloku, w dodatku z usterkami.
    Teraz ich kolej. Niech budują bezkosztowo ustrój doskonały. Chętnie to zobaczę.
    Jak na razie mają 1% poparcia. I już przestali się brzydzić SLD. Żal stracić państwowe dotacje.

  27. @Alicja-Irena
    8 lutego o godz. 0:40
    Droga Alicjo-Ireno ten tekst wynika w dużej mierze własnie z tego, że podzielam lęki mojej żony bo jako prześladowany okularnik wiem dobrze o czym pisze.
    Bardziej mnie boli gorzki osad jaki odczuwam załatwiając sprawę (przynajmniej na ,,dziś) tak a nie inaczej – korupcją. Tłumaczę sobie co prawda, że na abstrakcje przyjdzie czas później.
    Co do Pani kanadayjskich doświadczeń z religią: inny kraj – inny katolicyzm. Choćby ze względu na konkurencję na rynku idei muszą się tam zachowywać większa moderacją więc trudno tu analogie.
    Ja nie zamykam jej ŻADNEJ drogi – może sobie później jeżeli uzna za stosowne zostać i katoliczką albo i buddystką zen ale nie chcę uczestniczyć w tym kodowaniu pamięci mięśniowej, którą odznacza się przytłaczająca większość polskich katolików. Jest niedziela – to kościół, co wtym kościele mówią? ,,Ja tam nie idę dla księdza ale dla boga”. ,,Są ludzie w kościele – znaczy się, że nadal mamy rację!”
    I kolejne pokolenie wkracza w życie. Z ,,duchowością” tych koleżanek mojej córki.

  28. @Vera
    8 lutego o godz. 9:02
    Droga Vero trudno o to by istniały alternatywy w kraju ideologicznej demokratury, a wcześniej komunistycznej dyktatury. Może się one dopiero rodzą? Przypominam, że Niemcy to religijny ,,koktajl” od XVIw – ,,wstrząsany i mieszany” przez kilkadziesiat lat wojen religijnych. My też tam byliśmy ale się cofnęliśmy już w XVII do miejsca gdzie dziś jesteśmy.
    Co do Biedronia – nie pluję a kibicuję. Nie potępiam też ,,pamięci” Palikota* – to on był prekursorem, który wrzucił do debaty publicznej kwestie, które ci ,,racjonalni i pragamtyczni” uznawali za ,,kompromisowo” załatwione.
    * potępiam za to kretyńską hucpę jaką się jego partia zakończyła.

  29. @Chandra Unyńska
    8 lutego o godz. 7:26
    Coż mógłbym napisać ,,ale inni (np. Pańskie wnuki) mają gorzej” i już z tego względu spuścić łeb – nie hamletyzować (nieprawdaż Wujaszku?) i cieszyć się, że nie mieszkam na wsi ale mieście bywszym powiatowym.
    Co do postawy ludku bożego: znajoma żony nieźle zezłoszczona (zwykle używa się na określenie tego stanu ducha słowa zawierającego bardzo dzwięczne ,,r” ale napiszę oględniej 🙂 ) skalą księżych żądań co do przygotowań do komunii ,,a to pierwszy piątek” ,,a to nowenna” ,,a to różaniec” ,,a to rocznica papieża” ,, a to szósty czwartek”, co niedzielna obecność w kościele obowiązkowa. Wszystkie imprezy biletowane-stempelkowane-stempelki kontrolwane. ,,No ale trudno – każdy musi przez to przejść” Moją małżonka: mój mąż twierdzi, że nie każdy. Szok.
    Co do skali ,,potrzeb” kleru w tej kwestii – są one potwierdzone przez mojego kolegę z innej rejonizacji parafialnej a więc nie było to widzi mi się nadaktywnego proboszcza.
    Przeginają? i co z tego – ludziska spluną a karki zegną.

  30. Biedron ma szanse i to spore szanse na poparcie kobiet….

    Wiem to, bo moja przyjaciolka, na co dzien obracajaca sie wsrod liczb, sum i innych rozrachunkow, pomija rozliczenia kosztow projektow Biedronia, a skupia uwage na wszystkich rownosciowych aspektach zapowiedzianych przez Roberta.

    Nie znaczy to, ze nie zauwazylem tego rownosciowego pakietu, bo zauwazylem, ale moja uwage przykuly koszty calej reszty i dopiero ona, a wlasciwie jej podejscie, sprawily ze sie nad tym zastanowilem i chyba cos w tym jest. Czyli jesli Biedron dobrze rozegra sprawe i nie da sie wsadzic na pole minowe gospodarki, a skupi sie problemach spolecznych, to ma szanse na przyciagniecie tych wszystkich, co popierali Czarne Parasolki.

    Pozdrowka
    ~l.

  31. Slawczan
    8 lutego o godz. 11:37

    Spluna, kark zegna…”

    I o to sie wlasnie rozchodzi, ze raz, drugi, trzeci zegna, spluna, ale zegna … Bo tak sie wlasnie wyrabia odruch zginania.

    A neich se pluja, byle zginali. Pojdzie koscielny ze szlauchem i zmyje, a co zgiete, to nasze, bo przed nami zginane. I tak w pewnym sensie postep, bo za Chrobrego zeby wybijali za naruszenie postu.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps We wstepniaku sie przyznales, do skorumpowania progenitury. Ale nie przejmuj sie za bardzo, wszyscy korumpuja, ja tez, ale ukrywam to pod przykrywka zawierania „dealu”… Ty cos, ja cos w zamian. Wychodzi na to samo, ale ladniejsze i uczy zdolnosci negocjacyjnych zarazem.

  32. Zamknalem, slowo ze zamknalem kursywienie … a moze nie zamknalem?

    Pozdrowka
    ~l.

  33. @wujaszek wania
    8 lutego o godz. 9:40
    Drogi Wujaszku obawiam się, że komentując moje wpisy trudno być Panu ,,sine ira et studio”, nieprawdaż (?) Zapewne ich naiwna głupota (bo nie jest zgodna z tym co Pan uważa więc koniecznie musi być głupia) Pana poraża?
    Pominę ,,biedne dziecko – ojciec wykazł się kompletnym brakiem wyobraźni i odpowiedzlności” (już po tej linijce wiadmo – ojciec debil wziął się za robotę a nie wie jak) bo byłbym zmuszony zachować tak jak Pan zachował się wobec mnie komentując jeden z moich wpisów. Jest to sąd wartościujący – deprecjonujący. Równie dobrze mógbym scharakteryzować Pana miłość do III RP i PO, wrogość wobec Biedronia wygłaszając na tej postawie swoją Pana osoby charakterystykę. Ale było by to zniżenie się do Pana poziomu. Co zabawniejsze pisze Pan ,,zamiast narzekać coś zrobić” Pojawił się ktoś co chce ,,coś zrobić” i ja też zrobię – zgałosuję na niego. Ale on jest ,,be”. Sam sobie Pan zaprzecza.
    No i to smakowite zakończenie: ,,Mam dość zmieniania pampersów dorosłym ludziom” To już Parnas moralnej i intelektualnej wyższości. Jednym słowem stosuje Pan cała gamę podłych chwytów erystycznych np. ,,tupanie nożką małego Jasia” albo ,,dylematy mieli Kuroń albo inni opozycjoniści” w domyśle: zawracasz Pan dupę pryszczami na gębie ? Po co Pan się zniża do komentowania takiego głupiego i napisanego przez ,,nieodpowiedzialnego rodzica” tekstów? Nie każdy jest takim utajonym geniuszem jak Pan.
    Co mojej ,,nieodpowiedzialnośći: Kwestia ta była omawiana z córką wielokrotnie, gdyż wielokrotnie pytała mnie o kwestię mojej niewiary w Boga ale oprócz mnie jest jeszcze moja żona, która ma swoje prawa i wątpliwości. Może pana połowica ma zawsze takie samo zdanie więc kwestia uwzględniania opinii ,,tej drugiej strony” jest Panu obca ale moje relacje z małżonką są oparte na partnerstwie a nie dyktaturze. Dlatego też w drodze do szkoły córka musiała podjąć ostateczną decyzję. Podejmowała decyzję na podstawie danych jakie miała czyli informacji od koleżanek oraz rzomów ze mną i matką. Z Pana wpisu wynika też , że kompletnie nie ma
    Pan pojęcia kiedy pojawiają się początki myślenia abstrakcyjnego u dziecka a pojawiają gdy ma ok. 9lat (ok 3kl), więc dyskusja o nieistnieniu/istnieniu transcendencji w tym wieku byłaby bezprzedmiotowa…
    Albo taki piękny kwiatek ,,Odmówić to można czegoś małemu dziecku, albo niewolnikowi. Odpowiedzialny obywatel sam buduje swoją przestrzeń życiową” Otóż drogi Panie OBYWATELA się pyta o zdanie a religię w szkole, pozycję KRK w Polsce obstalowano absolutnie BEZ PYTANIA OBYWATELI. Przypominam, że Mazowiecki religię do szkół wprowadził ,,instrukcją”. Kwaśniewski obiecywał, że konkordatu nie podpisze i obywatele go wybrali (zrobiłem, zgodnie z Pana zaleceniem, co mogłem – TYLKO z tego względu na niego zagłosowałem) okazała się OSZUSTEM. Rozumiem, że to moja wina?
    Równie dobrze można winić Rosjanina za putnizm i jego zbrodnie.
    Najzabawniejsze jest to, że Pan sam sobie zaprzecza – uważą, że głosowanie na Biedronia to ,,źle” (bo PiS) a z drugiiej strony ,,rozumie Pan problem” (cytat z Orwella) ale uważa, że ,,Biedroń pudruje syfa” A co proponuje Pana Szerokouśmiechy Grzegorz. Wycięcie go?
    PS. oceniam Pana wpis jako wyjątkowe chamstwo w białych rękawiczakach nacechowane osobistą wrogością. Bardzo bardzo, awno się z czymyś takim na tym forum jak i pod innymi blogami nie spotkałem.

  34. @wujaszek wania
    8 lutego o godz. 10:20
    Jest ogromna róznica: do salki katechetycznej chodzi kto chce, do szkoły każdy musi. Gdyby Pan przeczytał uważniej (bez zaplucia) mój wpis, to piszę tam po co jest religia w szkole – by wystawić te ,,inne” dzieci na widok. Rejonizacja szkolna nie pokrywa się z parafialną więc taki mały ,,odmieniec” mniej kłuje w oczy gdy religia odbywa się w salce.
    Co do zawartości merytorycznej, to zgoda: paczenie małych umysłów odbywa się i tu i tam.

  35. @lonefather
    8 lutego o godz. 12:13
    Negocjuję z nią gdy potrzebuję mieć ładnie pomalowane pudełko na prezent – za ile to zrobi. Na tym polega ,,czarny osad” we mnie bo to nie jest kwestia (ta która jest przedmiotem mojego wstępniaka) podlegająca negocjacjom handlowym.

  36. @wujaszek wania
    8 lutego o godz. 11:10
    Znowu Wuju problem z pojmowaniem rzeczywistości? Nieprawda: to jest pojmowanie pod swoją tezę: Pełni są pretensji, że dostali tylko kawalerkę w bloku, w dodatku z usterkami.
    RAZEM mają pretensje, że młodych ludzi ciężko pracujacych nie stać nawet na taką kawalerkę.
    Ale, żeby coś na ten temat powiedzieć trzeba wiedzieć coś więcej o poglądach Razem oprócz ,,neomraksizmu” no i ,,kwestionowania III RP”.

  37. @lonefather
    8 lutego o godz. 12:13
    ,,Nie musisz nas lubić – wystarczy, że się nas boisz”.
    ,,Nie musisz wierzyć – wystrczy nam twoje posłuszeństwo”

  38. panie @Slawczan

    „oceniam Pana wpis jako wyjątkowe chamstwo w białych rękawiczakach nacechowane osobistą wrogością. Bardzo bardzo, awno się z czymyś takim na tym forum jak i pod innymi blogami nie spotkałem.”

    To pana koncowa replika @wujaszkowi? Chociaz mialem z nim spiecie in illo tempore, to uwazam, ze @wujaszek nie zasluguje na takie polajanki w stylu mrozkowskiego Edka. Ta farsa blogowa juz nudzi a w domysle pozostal eksperyment.
    Osobiscie jestem realista n a d a ponizej polski absurd.

  39. @seleuk|os|
    8 lutego o godz. 10:26
    Ten brak – rytów… Żona była na pogrzebie Roberta Brylewskiego – miał on charakter świecki. Tomek Lipiński jako przyjaciel przemówił, jego partnerka przemówiła i pochowali.
    Obawiam się jednak, że tworzenie rytów na siłę – bo w roku komunijnym coś ,,trza dziecku zaoferować” może razić sztucznością jak modły rodzimowierców do Swrożyca.
    Jednak dwa tysiące lat szlifowania marketingu trudno przeskoczyć. Mam na szczęście jeszcze 2 lata. Może coś wymyślę. Może ktos podpowie? Może być też tak, że jednak moja mała będzie cierpiała z powodu swojego ,,odmieństwa” tak bardzo, że będę zmuszony skapitulować? Wiem, trochę to brzmi jak dowcip o skazańcu, królu i koniu.

  40. @ozzy
    8 lutego o godz. 12:40
    OZZY: NIGDY JESZCZE NIKOMU POLEMIZUJĄC Z NIM NIE NAPISAŁEM CZEGOŚ TAKIEGO, więc proszę sobie wyobrazić jako jaki poziom impertynencji odebrałem jego wpis. Wspomniałem o ,,białych rękawiczakach”. ,,Pampersy” ,,biedne dziecko – nieodpowiedzialny ojciec” ,,niewolnicy”, chwyty erystyczne typu Biedroń – głosowanie na niego to wsparcie dla PiSu a jednocześnie Biedroń tylko proponuje pudrowanie syfa.
    Jego pogardliwe opinie o Razem. On wie najsłuszniej wszystko – wstydź się jak myslisz inaczej. Jeżeli Pan przeanalizuje ton jego wypowiedzi to przebija nich nieodmiennie przekonanie o swojej najsłuszniejszej słuszności – kto myśli inaczej nie wyrósł z pampersa. W końcu mi ,,nie będzie zmieniał”

  41. @ozzy
    8 lutego o godz. 12:40
    Nie czuję się z tym dobrze bo dyskusja na takim poziomie po prostu jest poniżej mej godności.
    Kiedyś na pewnych zajęciach ze źródłoznawstwa pewien osobnik postanowił (nie wiem w jakim celu?) zawsztydzić (?) wykazać niższość(?) poniżyć(?) prowadzącą zajęcia. I tak i śmak, i obracał kotka ogonkiem, i wyciągał argumenty z d..y. Każdy widział, że albo koniecznie chciał wykazć jakąś rację (pytany o to nie umiał określic jaką), plątał się. Godzina mijała , nie miało to nic wspólnego z dyskusją naukową celem rozstrząśniećia zagadnienia z wielu aspektów bo się tak to plątało w stronę w złośliwości. W końcu prowadząca nie wytrzymała i wywaliła gościa za drzwi z komentarzem: ten człowiek myśli, że wszelkie rozumy pozjadał.
    Rozwściczyło mnie: biedne dziecko – nieodpowiedzialny ojciec.

  42. hej @seleukos

    przewijalem wlasnie stronice brytyjskiego „The Guardian” a tam interesujaca wypowiedzdunskiego aktora Larsa Mikkelsena, pierwszego Dunczyka laureata 46th International Emmy Awards za role w serii Tv „Rise Above the Storm”, w ktorym odtwazra role pastora.
    Also sprach: „Starzeje sie, doswiadczam smierc ludzi i aby wypelnic te pustke sensem
    odkrylem Kosciol jako te prawdziwe miejsce. Chce rowniez byc jakas czastka tej wspolnoty. Jezeli ktos nie lubi tego, to prosze, idz do jakiejs f ……….ing partii politycznej albo do zwiazkow zawodowych. Najwazniejsze dla mnie jest to, ze tworzymy wspolnote a nie izolujemy sie wzajemnie”.
    Lars jest bratem bardziej znanego Madsa (Mikkelsen), ktory byl nagrodzony za role w filmie „Jagt” Thomasa Vinterberga na festiwalu w Cannes 2012 ( wyswietlany w Polsce)

  43. Slawczan
    8 lutego o godz. 13:02

    dyskusja na takim poziomie po prostu jest poniżej mej godności.

    Nasze godności najwyraźniej są niekompatybilne. I niech tak pozostanie 😉

    Nie zaskoczyłeś mnie.
    Tego się właśnie spodziewałem. Jak ubliżać od „styropianowych paprochów”, to Ty. Potępiać zasłużonych ludzi w czambuł, bez wnikania w niuanse, Tobie wolno.
    Jak przeczytać kilka twardych uwag na swój temat, to płacz i zgrzytanie zębów.
    Kali …
    Bez odbioru.

  44. @slawczan

    przypominam sobie formule naszej (?) noblistki Wislawy Szynborskiej, ktora wielu adeptom wspinajacym sie na Parnas – tych jest wiecej anizeli czytelnikow – odpowiadala krociotko: „na druk jeszcze za wczesnie”. A bylo to, o ile sie nie myle, w „Zyciu Literackim” z Wlodzimierzem Maciagiem.
    „Na replike jeszcze za wczesnie” – mozna i tak, nieprawdaz, albo f——k off.
    BP Janusz Glowacki zwykl byl powtarzac, ze braku rozumu na szczescie nie odczuwamy.

    PS
    a tym, ktorzy wybieraja sie do kina (zamiast do kosciola) polecam trzy pozycje:

    1. „The Favorite” rez. Yorgos Lanthimos,
    Dramat kostiumowy z zycia XVII wiecznej Anglii, pelen seksu, intryg i walki o wladze.
    (Rezyser znany z obrazu „Dogtooth”, 2009)

    2.”If Beale Street Could Talk”, rez. Barry Jenkins

    Rezyser nagrodzonego uprzednio „Moonlight” w dramacie spolecznym w Harlemie lat
    70.

    3. „Lieto”, rez. Kirill Sierebriennikow

    Dramat o milosci, kulturze podziemniej, muzyce rock w Leningradzie na poczatku lat 80

  45. @wujaszek wania
    8 lutego o godz. 13:14
    Drogi Wuju – to nie były ,,twarde uwagi” ale zwykłe wycieczki ad presonam. Przy okazji udało Ci się ,,strollować” dalszą część wstęniaka czyniąć dyskusję o ,,Niemcach” i ,,Rosjanach” a najbardziej o to mi chodziło pisząc tego wstępniaka, mało istotną. W końcu ona dotyczy ,,Towjej” III RP i ,,Twoich” kolegów z konspiry.
    Uwagami byłoby odniesienie się do treści wstępniaka a nie kilku wyrwanych z niego zdań ze złośliwym komentarzem. Ale tak jak pod poprzednim wstępniakiem NIE UMIAŁEŚ WYKAZAĆ ANI JEDNEGO POWODU DLA KTÓREGO MAMY POPRZEĆ PO więc uczepiłeś się ,,paprochów” i uniknąłeś dyskusji, tak i tu wyjątkowo impertynencką formą co po kolei wykazałem w swojej odpowiedzi, zwyczajnie chciałeś mi ubliżyć i sprowowkować mnie co zresztą świetnie Ci się udało. Tak już mam, że dostosowuję się do rozmówcy.
    Rozumiem, że chciałeś dopiec mi za te ,,paprochy” – widocznie odebrałeś je jako dotyczące Ciebie i Twoich zasług w dzieło obalenia komunizmu. Gorbaczow tylko przypieczętował tylko to co Ty żeś uczynił…
    Może rzezcywiście nie pozostanie bez odbioru – w Polsce piękny dzień dzisiaj po co go zamuać jadem…

  46. @ozzy
    8 lutego o godz. 13:26
    Przepraszam jeżeli moją polemikę z Wujem odebrał Pan jako zaniżanie poziomu bloga ale dziecinnie odpowiem – On zaczął – chciał załatwić swoje problemy ze mną wynikłe podczas komentowania poprzedniego wstępniaka. Niejką przesłankę do takiego odbioru sprawy daje Jego wpis: @wujaszek wania 8 lutego o godz. 13:14:
    ,,Nie zaskoczyłeś mnie.
    Tego się właśnie spodziewałem. Jak ubliżać od „styropianowych paprochów”, to Ty. Potępiać zasłużonych ludzi w czambuł, bez wnikania w niuanse, Tobie wolno.
    Jak przeczytać kilka twardych uwag na swój temat, to płacz i zgrzytanie zębów.”

  47. @@ozzy
    8 lutego o godz. 13:26
    Ale obiecuję poprawę.
    On napisał – Bez odbioru
    Ja – Let it be. 🙂

  48. Sławczan
    To nie Pan tu pluje na Biedronia i nie o Pana mi chodziło.

    Seleukos
    Właśnie tak. Należy najpierw informować i się poinformować o tym, co i jak robią inni a nie zaczynać od rasistowskich i szowinistycznych wyzwisk (ozzy)

  49. Slawczan
    8 lutego o godz. 13:30

    nie jestem dla Ciebie, ani dla nikogo innego w sieci, „Drogim Wujem”.
    Posługuję się nickiem @wujaszek wania. I proszę się tego trzymać.

    Owszem, obrażasz moich przyjaciół używając inwektyw „styropianowe paprochy”. Waląc w nich bez żadnego pardonu.
    Skąd wiesz, że oni tego nie czytają?
    Jakim prawem oczekujesz innego traktowania?

    „Nie rób drugiemu co tobie niemiłe”.

  50. „…zlikwidowanie komunizmu, którego zresztą nie było”.
    Ano nie było. Było to:
    http://bi.gazeta.pl/im/b2/8f/c0/z12619698P.jpg
    W imieniu „styropianowych paprochów” przepraszam za zlikwidowanie tegoż. I za to, że nie zbudowali komunizmu.
    Komunizmu, czyli „każdemu według potrzeb”.
    Ale to już zrobią ci, którzy nie zhańbili się kontaktem ze „styropianem”.

  51. @ wujaszek wania

    Może zajrzy Pan, wujaszek wania, na blog EP i znajdzie szersze pole do spożytkowania swych mądrych, budzących szacunek postów?
    Był Pan tam już cytowany.
    Pozdrawiam.

  52. Wielka Trojka blogowych akrobatow i szakali klawiatury komputerowej
    John Kowalsky
    Wiesiek 59
    Vera

    no thanks

  53. Gekko
    8 lutego o godz. 14:25

    bardzo dziękuję za zaproszenie i miłe słowa.
    Dziękuję też @stasieku i @Lewemu.
    Podczytuję EP i kilkukrotnie próbowałem się tam odezwać, Ale najwyraźniej potrzebna jest specjalna wejściówka, bo nigdy nie udało wydostać poza komunikat, że mój komentarz czeka na moderację.
    Trzeba znać jakieś tajemne hasło? 😉

  54. @wujaszek wania
    8 lutego o godz. 14:10
    Nie jesyem dla Pana ,,Ty” i prpszę się tego trzymać. Tak jak i swojego ,,bez odbioru”.

  55. ozzy
    8 lutego o godz. 14:25

    Wielka Trojka blogowych akrobatow i szakali klawiatury komputerowej

    Poeta z Ciebie, @ozzy 😆

  56. Slawczan
    8 lutego o godz. 14:33

    na blogach zwyczajowo jesteśmy wszyscy „na ty”, ale dla takiego Pana zrobię wyjątek proszę per Pana 😉

  57. wujaszek wania
    8 lutego o godz. 14:31

    Jak wszędzie, zdarza się kiks moderacyjny.
    Nie ma haseł.
    Zapachy tam różniste, ale jest dopływ tlenu, Pan byłby znaczącym strumieniem, imho.

  58. Sławczan,
    ja bym się nie zamartwiała, co katechezja z córką zrobi. Myślę także, że dobrze jest wystawiać dzieci na różne takie – dzieci nie są tak podatne, jak nam się zdaje. Dzieci mają zwyczaj poddawać w wątpliwość wszystko. Można im udowodnić działanie fizyki, matematyki, chemii, wiedza jako taka to wiedza namacalna przecież.
    A religia to bajka nie do udowodnienia.
    Jak już wspomniałam, mój syn w katolickiej szkole uczył się nie tylko religii kościoła rzymskokatolickiego, ale podstaw islamu, judaizmu i całego tego spektrum, co nazywamy religią. Wyszedł ze szkoły ateistą, nawet mu nie przyszło do głowy poagnostykować trochę.
    W końcu warto coś wiedzieć o przedmiocie.
    Rozmawiaj z córką, staraj się wyczuć, jak ona to odbiera. Zawsze możesz ją wypisać z lekcji – ale warto też, żeby pewne rzeczy wiedziała. Powodzenia 🙂
    Przy okazji – ja się przyzwyczaiłam, że w sferze blogowej mówimy do siebie per „ty”. Jeśli jestem w błędzie, proszę zwrócić mi uwagę.

  59. ops…miało być „katecheza” tam wyżej…

  60. Gekko
    8 lutego o godz. 14:40

    zameldowałem się na bramce:

    wujaszek wania
    8 lutego o godz. 14:49

    test

    Twój komentarz czeka na moderację.

    Zobaczymy czy podniosą szlaban 😉

  61. Mój chodzi do katolickiej podstawówki i rok temu oświadczył że jest ateistą i, cytuję, „w te bajki nie wierzy”

    Ale że to nie Polska właśnie, to insza inszość.

    Bogu w niebiesiech dziękuję 🙂 że ominuła go reforma Szczeżui i odrabianie lekcji kończy najpóźniej o 17.00.

  62. @ozzy
    Albo to przerasta twoje możliwości. Zostały ci tylko wyzwiska.

  63. wujaszek wania
    8 lutego o godz. 14:53

    Niestety nie widać.
    Albo ban na nick (copyright Czechowa?), albo coś innego.
    Może trzeba zalogować się na ogólne konto „P” a nie pod samym blogiem. Nie wiem.
    Tam jest moderacja automatyczna, czasem nie puszcza nieprzewidywalnie, słów.
    Może nowe konto + inny nick?
    Byłoby zdrowiej odetchnąć, don’t give up.
    Pozdrawiam.

  64. Nefer,
    u mnie dziecko szło do szkoły na 8 rano, wracało o16-tej. W południe była godzinna przerwa, no i co lekcja – krótka przerwa. Nie przypominam sobie, żeby odrabiał jakieś lekcje w domu. Czasami przynosił jakiś specjalny projekt, który wymagał poszperania po książkach, domowych archiwaliach czy coś w tym stylu.
    Ale zadania domowe to nie tutejszy koncept.
    Dlaczego tak długo w szkole? Bo rodzice w pracy, więc niech te dzieci mają jakiekolwiek zajęcia, ale są w szkole. Mnie to bardzo pasowało, także innym rodzicom pracującym.
    A propos, dziecko poszło do szkoły od 5-go roku życia i ta „pierwsza klasa” to był tak zwany kindergarten, czyli przedszkole. Ale w prawdziwej pierwszej klasie uczyli się już solidnie.

  65. @Gekko

    Odetchnąć od czego? Mógłbyś wyjaśnić?

  66. …tylko bez baroku, proszę.

  67. Alicja-Irena
    8 lutego o godz. 15:15

    Mój zaczyna o 8.30 i kończy 15.30, w środku mają ze dwie przerwy, jedną dłuższą. Do domu dostaje trochę pracy domowej ale niewiele, jak porównam z tym co sama miałam to jest śmieszna ilość.

    Dopóki był mały trzeba było lecieć na łeb na szyję żeby zdążyć odebrać przed 18.00, teraz sam wraca z kluczem (przywiązanym smyczą do spodni, zamiast zawieszonym na szyi)

    Acha, przypomniało mi się. Mają jakiś projekt do zrobienia, opowiedzieć o wybranym kraju. Mały wybrał Polskę (widno mamowe gadanie odniosło skutek) ucieszyłam się, nie powiem 🙂

  68. A jak to jest z walką o dobrostan swego dziecka?Jest dobrze jak dziecko bierze w tym czynny udział.I dostanie w kuper.W wieku 5 lat zostawałem w kurzej chatce ,sam ,bo matka w lesie zbierała runo leśna ,kilkadziesiąt km od domu.Pełna wolność.A gdy miałem lat siedem ,a matka w pracy przez 12 godzin,.pobiłem młodego Ukraińca ,który z rodziną i Niemcami uciekał na zachód.Dopadł mnie ojciec litościwy ,i i wymierzał razy szpicurą na tyłek ,do pierwszego posikania się.Gdy przyszła mama ,to siedziałem w zimnie ,otulony Kocem.ALE ZWYCIĘSKI I ZADOWOLONY.I to był jeden z dobrostanów na całe późniejsze życie.

  69. @Alicjo-Ireno
    Normalnie nie przywiązuję wagi do tego ale tego Pana postanowłem tak uhonorować. Jest on niezmiernie wraźliwy i zapewne gdybym umknął mu tytułu ,,Pan” miałby kolejny pretekst by nie wysilać się na merytoryczne odpowiedzi bo nie przestrzegam zasad grzeczności ale znowu z wielkopańska ,,trzasnąlby mnie w pysk” jak to był laskaw uczynić.
    Jak widzisz miast dyskutować o tym co napisałem od pół dnia toczę dyskusję o tym kim jestem i kogóż z kolei to ja obraziłem i jakież braki wykazuję. Trolling pierwej jakości.
    Ciągle nie umie się odnieść kto cały ten klops klerykalny sprokurował.

  70. Aha.Jak przyszli wyzwoliciele ,to musiałem cały dzień być na ulicy aby nie napadnięto mnie w kurzej chatce.Jechali odkrtym pojazdem ,i poprosili o wodę ,.Zaprowadziłem do chatki ,,ale klucza nie dałem.Szpadlem wyważył drzwi i zabrał wszystkie ciuchy mamy.Osobiście mnie to nie dotyczyło to i trauma nieduża.Ale wiele im zawdzięczam.Bo piekielny głód zaspakajali inni ,smażąc na łoju kartoszkę i,popijaną gorzkim czajem .Do dziś pamiętam ten smak Spróbujcie.

  71. Slawczan
    dobry wstępniak

  72. @Alicjo-Ireno
    Problem w tym, że lekcje religii w szkole to nie jest to co Ty piszesz: poznawanie. To jest zaszczepianie jedynie słusznej doktryny. I to bez głębszej refleksji. Podejrzewam, że tak wyglądały zajęcia z marksizmu- leninizmu za tzw. komuny. Jeżeli na tych zajęciach była nawet mowa o innych doktrynach, to tylko po to by wykazać, że linia Partii jest najsłuszniejsza.

  73. Slawczan

    tak jest – ten pan (powyżej) i ta pani, też wyżej, oraz cała reszta co też – mają rację: dobry wstępniak. Odniosę się bliżej nieco później, na razie mnie nie ma.

  74. @parafianin
    8 lutego o godz. 15:48
    Dzieki. Sa ,,inni”, którzy mają odmienne zdanie. Zapewne gdybym opublikował go pod innym nickiem też wielkich zastrzeżeń poza końcówką by nie mieli.

  75. wujaszek wania
    pamiętam „styropianowca” /już nie żyje/, który obraził się, że nie został marszałkiem senatu /bo to brak np. limuzyny/
    i pewnie można to co robiłem określić pluciem.
    czy przeszłe zasługi dają bezwarunkowy kredyt na całe życie?

  76. Slawczan
    8 lutego o godz. 15:54
    tu naplączę – czytając wpisy Slawczan czuję jakbym sam je napisał, tylko że sam nie umiem tak napisać

  77. Sławczan,
    na początek to powiem, że Twoje komentarze na blogach „Polityki” czytuję z zainteresowaniem, również ten wpis na blogu LA.
    Jesteśmy najwyraźniej z innego pokolenia i pewnie stąd moje zaskoczenie treścią niektórych sformułowań wynikających pewno z różnych doświadczeń.
    Na początek.
    Otóż moje córki przeszły „świecki chrzest” w postaci imprezy w Pałacu Ślubów Zamku Królewskiego. Przyjęcie z tej okazji dla rodziny i przyjaciół również się odbyło. Z Twojej relacji wynika, że ta obrzędowość świecka uległa zanikowi po upadku tzw. „komuny”.
    Szkoda.
    Młodszą z córek „dotknął” problem religii, która pojawiła się w szkole, gdy do niej wstępowała. Daliśmy jej możliwość wyboru mając świadomość, że nie przejdzie przez ten problem bezstresowo. Starszą religia „dotknęła” była już w klasie 8, czyli ostatniej podstawówki. I jednej i drugiej obiecaliśmy wsparcie, bez względu to jakie decyzje podejmą. Starsza, zaczęła „chodzić na religię” rezygnując z niej po kilku miesiącach. Druga, młodsza brała udział w lekcjach religii aż 3 lata, bo bardzo lubiła „panią”. Uprzedzaliśmy obie, że ich rezygnacja z lekcji religii może wywołać pewne problemy wynikające z braku tolerancji ze strony otoczenia. Nie ukrywam też, że z katechetami klas do których chodziły moje córki zostały odbyte rozmowy „profilaktyczno-ostrzegawcze”. Objawy nietolerancji z jakimi mi się spotykały mogły im pomóc w tym, że dziś potrafią być asertywne, co uważam za ważną cechę charakteru.

    Postanowiliśmy specjalnie „nie pieścić” się i traktować religię szkolną podobnie jak setki innych stresujących w bieżącym życiu sytuacji. Nie byliśmy zwolennikami bezstresowego wychowania zakładając, że stress i problemy są elementem życia nie tylko dorosłych.
    Każdy rodzic wybiera swój model wychowania, mniej lub bardziej świadomie i nie wiem, czy nasz był dobry. Pewno nie, skoro jedna z córek skończyła studia dopiero po czterdziestce a różnych thrillerów z nią przeżyliśmy co niemiara.
    Innym się jest rodzicem mając lat 24 a innym mając 32 lata a w ogóle to wszystkie schematy można potłuc o tyłek.
    Generalnie i dzieciom i nastolatkom zbytnie trzęsienie się nad ich „trudnym losem” gdy mają kochających i niezbyt ekstrawaganckich rodziców nie koniecznie musi dobrze służyć w przygotowaniu do stanięcia na własne nogi – tak uważam.

  78. Szanowni Panstwo,
    prosze mi przyblizyc nieco etymoöogii polskich wyrazow „styropianowiec”, „narracja” uzywana z lewa i z prawa, „pijar”
    – sjad taka popularnosc tych slow wsrod gadajacych glow ot, dajmy na przyklad taki troglodyta Rola z jego tv kanalu albo Miedlar uduchowiony psychopata, skad oni wszyscy od Cejrowskiego az po prof. Nowaka?

  79. @slima11
    8 lutego o godz. 15:39
    Proszę Pana to co Pan pisze to inna epoka i inne dobrostany. Dziś użycie szpicruty raczej by spowodowało wizytę kuratora a u dziecka traumę na resztę życia.
    Cieszę się, że na razie (i oby) walka szła tylko o takie dobrostany jak piszę.

  80. A Z TĄ TRAUMĄ JEST TAK.Ja nie miałem jej przez tydzień ani do końca życia..Jężeli jest ciągłe zagrożenie życia ,głód ,zimno ,to trauma jako taka nie istnieje.Dziś walka polityczna ,powoduje traumę młodych -nie -,bo starych tak?A śmiech mnie ogarnia jak słyszę o tzw stresie bojowym.Mają go wspólcześni wojacy ,wychowani w dobrostanie.Gdyby mieli traumę walczący w drugiej wojnie ,,,śwIAT byłby pokryty szpitalami dla chorych na głowę.Prezydenci amerykańscy i senatorowie po strasznych przeżyciach ,to potewierdzają..Czy Lechu miał traumę ,W Arłamowie ?jego ZACIEŁY WRÓG ,NIE ,BO SPAŁ DO POŁUDNIA.

  81. Ozzy,
    nie wiem czy przypadkiem nie robisz sobie jaj ale jeśli tak, to przyjmij, że dałem się nabrać i możesz sobie ze mnie dworować.
    Pijar, to po prostu „propaganda”, które to słowo stało się brzydkim bo „postkomunistycznym”. Teraz propaganda to „Public Relations” czyli pijar. Styropianowiec to strajkowiec okupacyjny solidarnościowy, który z braku wyra spędzał czas okupacji swego zakładu wylegując się na styropianie by mu dupa nie zmarzła. A narracja to schemat pitolenia o tym samym bez względu na to do jakiego problemu się odnosi. To taka gra w pomidora. Co byś nie powiedział, to interlokutor z poważną miną odpowiada – „pomidor”.
    😉

  82. @Sławczan

    „jest jednym z CZWORGA dzieci co nie uczęszczają…”

    No właśnie. Nawiązałeś może kontakt z rodzicami pozostałej trójki, czy każda rodzina prowadzi samotne zmagania z tematem? Czy absorbują ich podobne dylematy i jak sobie z tym radzą? Może warto by przy jakiejś okazji (wywiadówka?) poznać ich i pogadać.
    Nie wiem, na ile uświadomiłeś już swojemu dziecku, co to w ogóle jest religia, do czego ludziom służy, jaką rolę pełnią kapłani czyli pośrednicy (przedstawiciele handlowi?) Boga na Ziemi i jak radzą sobie ludzie bez tego pośrednictwa. Sam przecież jesteś przykładem i wzorem. Może napiszesz coś o tym?

  83. Sławczan

    „Czy miałem moralne prawo wysłać mojego Małego Powstańca na front MOJEJ wojny? Wojny o wolność światopoglądową i o prawo do wychowania dziecka zgodnie z moim światopoglądem?”.

    Głęboka wątpliwość i rzadka. Artykuł zaś konstytucji o prawie rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami mam za jeden z głupszych. Przez ogólnikowość wyrazu „przekonania”. Cóż to takiego „przekonania”? Ano na przykład, że można kraść państwowe, bo to nie kradzież, choć przykazanie nie mówi: „Nie kradnij prywatnego” czy „Nie kradnij państwowego” – mówi: „Nie kradnij”. Albo że kradzież to takie samo zajęcie jak inne, tylko niebezpieczne – więc tata-złodziej uczy swoje dziecko kraść tak, żeby nie złapali. Albo uczy katolickie dziecko nienawiści, mówiąc przy nim z żoną najgorszymi słowami o sąsiedzie, który śmiał prosić o ciszę, kiedy oni hulali całą noc. A kiedy dziecko bez hamulców biega po sklepie, dotyka towarów, bierze do ręki i drze mordę do mamusi przez cały sklep, to też rezultat przekonań o wychowaniu.

    W codziennym społecznym życiu stosunek do religii – i polityki! – uważam pod koniec życia za dosyć małą rzecz. Z powodu, że ten stosunek nie jest z codziennych doświadczeń, lecz z wydumania, a skoro nauczyli mówić, to o czymś trzeba pleść. Kiedy się zdarza, że w konkretnej kapuście taka rzecz jest większa, to tylko dlatego, że kapusta se tę większość ubzdurała. Lub dała się nią przez innych otumanić.

    W związku z tą małą, ale jakoś przecież w konkretnej społeczności ważną rzeczą zwaną „nauką religii”, bardzo mi się podobają Twoje wątpliwości, Sławczanie, które zacytowałem na początku. Są gwarancją, że z tak wątpiącym i refleksyjnym ojcem dziecko szybko się nauczy szukać własnej drogi. Nauczy się myśleć. Nie masz ważniejszych nauk nad to.

    Dlatego bardzo mi się też spodobał głos Alicji-Ireny: „ja bym się nie zamartwiała, co katechezja z córką zrobi”.
    To jest stawianie spraw na właściwym miejscu. Furda tam religie, katecheci, partie, przekonania. Miłość i umiejętność myślenia – to dwa skarby, jakie dzieciom mogą dać rodzice.

  84. PS
    Wstępniak bardzo osobisty, prowokuje i ciekawi.

  85. @legat

    dziekuje bardzo za te krotka edukacje jezykowa. I bez jaj, na powaznie. Z polszczyzna mam bardzo sporadyczne spotkania. Najczesciej tutaj na blogach Polityki. Moim ulubionym blogostylista jezykowym jest Bartek Chacinski z Polifonii.
    Oczywiscie trudno tu nie wspomniec o klasie
    samej w sobie pana Passenta czy tez pana Szostkiewicza / wspanialy zreszta translator z j.angielskiego/..
    I bron Boze zadnych jaj, jakie by nie byly a nawet jajakobyly gen. Mietka zwanego Moczrem.
    Dxieki legacie.

  86. @legacie

    a to juz jako ciekawostka a moze kandydat
    do „ignoroble”, czyli kuracja terapetuyczna dla osobnikow neurotykow. Kawalkiem styropianu po szybie okiennej a wydobywajacy sie na skutek tego noise
    ma wlasciwosci uspokojajace a nawet lagodzi trsume.
    Trzymaj sie, legacie.

  87. Zmsrl mecenas Jan Olszewski. Byl obronca osadzonych dzialaczy opozycji demokratycznej w PRL.
    Przrdstawiciele polskiej palestry adwokackiej, ktorzy przychodza mi na mysl: Wladyslaw Sila-Nowicki, Stanislaw Szczuka,
    Tadeusz de Virion, Jacek Taylor, Aniela Steingsbergowa.
    Warto o nich pamietac.

  88. @slima11
    8 lutego o godz. 16:29
    Pisze Pan tak jak mój teść mówi ,a którego śmieszą cierpiena opozycjonistów (no nie tego, Który Został Pominiety – choć ten temat jako niezręczny stara się omijać) ale innych tych co ,,wypoczywali w zakładach zamkniętych: za Stalina to był terror a Gomułki, Gierka…
    Każda epoka ma swoją ,,charakterystykę”
    Gdy czytam relację o bitwie pod Grunwaldem, gdzie starcie trwało od południa do wieczora – w zbrojach, skwarze to rozumiem dlaczego ci wojacy musieli odpoczywać trzy dni. A teraz? Grunwaldzcy rekonstruktorzy: ostroznie gospodarujcie siłami bo pamietajcie, dzis jesteśmy umówieni na 15 minut.
    🙂

  89. Slawczan
    8 lutego o godz. 15:51
    Powtarzam…dzieci na indoktrynację są raczej naprzeciwko wręcz. Dlatego ja bym się nie bała wpływu. Moim zdaniem dzieci powinny być wystawione na wszystko, co jest, wszelkie filozofie, religie i co tam jeszcze. Rzadko kto lubi, żeby mu ograniczano wolność myślenia, i nie daj boziu żeby coś kazali. Jedni potrzebują lidera, wodza, inni dają sobie radę bez. Dzieci i młodzież poszukują różnych rozwiązań, wydaje mi się, że w tak zwanym cywilizowanym świecie nie są zmuszane do jedynej słusznej ideologii czy religii.
    I nie ma się czego bać – można przyjąć, można odrzucić.

  90. Ozzy,
    Jacek Taylor to -moim zdaniem – spaskudził swój życiorys podobnie jak Romaszewski. W czasie gdy był kierownikiem Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, załatwił sobie uprawnienia kombatanckie. Już od kołyski, bo urodził się we wrześniu 1939 roku, się zasłużył. „Kasa Misiu, kasa” – jak to mówią.

  91. @Tobermory
    8 lutego o godz. 16:49
    Żona mi zwróciła na niedoróbkę, która nieomal czyni problem przeze mnie poruszony (ten bardziej osobisty a nie ten z drugiej części wstępniaka) małoczytelnym – CZWORGA dzieci ALE W CAŁEJ SZKOLE.
    Dla księdza, którego lekacja rozpoczynała dzięń było to tak niepojete, że chyba przez 2 tyg. wpisywał córce nieobecnosć od razu na cały dzień bo przecież takie ewenementy mu się w zasadzie nie zdarzały.

  92. @legat
    dziekuje za uzupelnienie, to byl taki nowy ZBoWiD. Chyba tych kombatantow to przybywa kazdego roku wiecej.

  93. Nefer
    8 lutego o godz. 15:33
    Chłe chłe…. Mój urodził się w Polsce, ale nie pamięta, zaraz wyjechaliśmy. Dostał „specjalny projekt w 6 klasie – otóż trzeba było napisać o przodkach. Najpierw wyjechał z dumą, że Kanadyjczykiem się czuje, bo to jest kraj, który pamięta odkąd pamięta, a potem wyjechał z przodkami i krajem swoich przodków, który co wakacje odwiedza (sam lata) i Dziadek obwozi go po „okolicznościach” przyrody i historii. Podparł pracę własnoręcznie wykonanymi zdjęciami z pobytu w Polsce. Na koniec zauważył, że zna język polski
    Abstrahując, zna „do tych pór” i to całkiem nieźle, akcentu w Polsce nikt nie wyczuł 😉
    Dobre dziecko skończyło wczoraj 39 lat, nie wiem, dlaczego się tak spieszył !

  94. @wbocek
    8 lutego o godz. 16:49
    Wbocku – o artykuł ten walczyli jak pamiętam, podobnie jak o ową dętą preambułę, polityczni katolicy obecni w Sejmie. Tak to pamiętam. Chcieli BEZPIECZEŃSTWA dla siebie zważywszy na to, że busola była jasno ustawiona: Unia Europejska (a tam jak wiadomo cywilizacja śmierci), Chcieli się zabezpieczyć przed chormi normami jakie mogłaby im próbować narzucić unijna cywilizacja śmierci.
    O ile uważasz ten artukuł za głupi to co powiesz na paragraf o ochronie ,,uczuć religijnych”? Z którego do tej pory tylko usiłują korzystać tylko katolicy? Zważywszy no to co czasem mówi się publicznie o żydach czy muzułmanach w Polsce brakuje mu dopiska ,,uczuć religijnych katolików”
    Pomijam, że paragraf ten podważa zawartą w Konstytucji zasadę równości wszystkich wobec prawa – uczucia osób wierzących podlegają ochronie z urzędu – uczucia ateistów już nie ergo może w ogóle im się odmawia wyższych uczuć? Sam, własnousznie słyszałem przy jakieś okazji towarzyskiej będąc w kościele: nieee jest w peeełnii istotą luuudzką ten ktooo nie przynalężyyy do Kooooościołaaaa Bożeeegooo”. Ot i co – widać ateista = półszympans?
    ,,W codziennym społecznym życiu stosunek do religii – i polityki! – uważam pod koniec życia za dosyć małą rzecz. ” – cóż mój teść te wszystkie dramaty polityczne jakie dziś się dzieją w telewizorze traktuje jako krotochwilę: za stanu wojennego to…ale w sumie do co to tam było, za Stalinia to dopiero…@Slima11 dopisze – wojna do było…
    Może kiedyś w Polsce zrobi się taka Arkadia, że wnukom będę mówił: za Balcerowicza…wyobraź sobie koniec miesiąca ostanie 2 dni a ty masz na suchy chleb i resztkę margaryny…A co to dziadziu ta margaryna?

  95. Dzisiaj w Sankt Petersburgu zmarl Siergiej
    Jurewicz Jurskij /ur 1935/ aktor, rezyser, scenarzysta. Znany jako odtworca postaci Ostapa Bendery z powiesci Ilfa i Pietrowa
    „Zlote ciele”. Lubilem jego gre aktorska.

  96. @@wbocek
    8 lutego o godz. 16:49
    Wiem, że zabrzmi to górnolotnie, szczególnie w kontekście moich wątpliwości, że ktoś musi w końcu przerwać ten łańcuszek konformizmu. Moja babcia chodziła, mama chodziła, chodzę też i ja to i ty córuś chodź.
    Inna sprawa: jeżeli jednak powie, że nie – wycofam się.

  97. wujaszek wania
    8 lutego o godz. 9:40
    Czy Ty czasem nie przesadzasz? Czy to, że dziecko chodzi na religię, to już jest koniec świata i Sławczan swoją córkę religijnemu diabłu sprzedał? Bez jaj – większość z nas przeszła przez koscielne choćby chrzcielnice, jakieś religie, msze takie i owakie, nieszpory…i co z tego?
    Jeśli chodzi o moich znajomych, moje pokolenie które znam, większość została hipokrytami i na wszelki wypadek wierzą, co i mnie przeszkadza cudzołożyć i w ogóle grzeszyć. Kilkoro zostało dewotami oddanymi tak, że wosk kapie – ludzie, po których za czasów młodości najmniej bym się spodziewała, ale doznali olśnienia. Z tymi kontakt żaden, bo nie ma o czym gadać, po prostu.
    A też możliwe, że nie zrozumiałam Twojego wywodu o tamtej godzinie.
    Bardzo się tutaj szarpiecie o mało istotne sprawy. Bo to powinny być sprawy intymne, dotyczące własnego ducha, a jeśli już chcemy się kogoś poradzić, to delikatnie.

  98. Slawczan
    8 lutego o godz. 17:36

    Nie znam historii powstawania tej konstytucji, ale już przy pierwszym jej czytaniu ten artykuł zapachniał mi zakamuflowaną obroną Częstochowy – i właśnie nieudolna próba zakamuflowania spowodowała – jako skutek uboczny – jego idiotyczność.

  99. Slawczan
    8 lutego o godz. 17:40
    Inna sprawa: jeżeli jednak powie, że nie – wycofam się.

    Exactlemento!

  100. Slawczan
    8 lutego o godz. 17:40

    Sławczanie, najbardziej potrzebna, a nigdzie jako odrębny przedmiot nauczania nie istniejąca – poza greckimi akademiami konkretnych ogrodowych filozofów – nauka myślenia – byłaby na pierwszym miejscu jako narzędzie naprawiania świata. Ta umiejętność nie tylko przerwałaby bezboleśnie dla wszystkich łańcuszek konformizmu, ale i powodowałaby życzliwe współżycie z tymi, którzy przerwać by się nie dali. Choć trudno mi sobie wyobrazić wierzącego racjonalistę.

    Sławczanie, przecież jako ateista jestem z rodziny katolickiej, w dodatku byłem ministrantem, a religię w 50-tych latach miałem przez parę lat w szkole, a przez parę lat musiałem chodzić do kościoła. I co – przerwał się łańcuszek? Ano przerwał – kompletnie bezboleśnie, żywiołowo. Nikt konkretny mi w tym nie pomagał, a żadnej antyreligijnej indoktrynacji w szkołach nie było. Ale łańcuszek to głupstwo, bo mam ważniejsze doświadczenia. Odtwarzam sobie teraz filmiki i dyktafonowe nagrania mechanicznych modłów mojej mamy sprzed paru lat, będącej w demencji. I widzę coś więcej niż te klepanki, absurdalność religii, mechaniczność wiary. Dla mocno wierzącego religijny zakątek jego wewnętrznego świata jest bytem realnym. Wobec absurdalności i skończoności żywota jest tyle samo wart, co mój, niereformowalnego ateisty.

    W Polsce przez bezgraniczne rozbisurmanienie się Krk racjonaliści mają urazy, a nawet mogą dostawać antyreligijnego zajoba, co, sądzę, niczego mądrego dla społeczności nie przyniesie. Natomiast cierpliwość może przynieść to, o czym nierzadko słyszymy na tym blogu od wyjechanych uczestników: w ich cywilizowanych krajach nie istnieje taki jak nasz konflikt między wiarą a niewiarą, gdzie kościoły nie do boju z niewiernymi wiernych szykują, lecz do współżycia. I o nic więcej nie chodzi.

  101. @legat
    8 lutego o godz. 16:03
    Może po prostu jest Pan twardszy ode mnie 🙂 i tyle. Jak juz pisałe – jestem gotów na wszelką ewentualnośc także na prośbę ,,tato jednal mnie zapisz”.
    Zdaję sobie, że pokolenia ludzi wychowanych w PRLu potrafiły sobie radzić – brednioindoktrynacja na historii – tata/mama w domu prostują (+ale tym się nie chwal).
    Nie wiem tylko czy jednak jest sens, że poszłaby na religię a potem w domu ja w domu klesze bajania będę odkręcał – tyle czasu naki szkolnej zmarnowane + czas (mój jak każdego jednak ograniczony), który mógłbym poświęcić na opowiadanie jej o czymś innym niż owo prostowanie. No te ,,wymagania” pierwszy piatek/szósty czwartek/3 nownny do komunii. Żona stwierdziła, że jakby co to akurat załatwi i to tak, że podpłomyk zostanie podany na złotej tacy. 🙂

  102. @wbocek
    8 lutego o godz. 18:34
    Wbocku też kiedyś tak myślałem – to przeminie – rzeki nikt nie zawróci. Ale zalew prawacki jakoś mnie rozeźlił (?) a może pokazał, że jak się nie szarpnie to w końcu zrobią wszystko po swojemu na 102%.
    Na razie ta rzeka postępu, racjonalności na która liczysz – tak czuję – jakby zawracała albo zaczęła jakoś płynąć pod górę.

  103. Slawczan
    8 lutego o godz. 19:40

    Właśnie że ten czas przeznaczony na prostowanie bajań nie będzie stracony, na pewno nie!

  104. Alicja-Irena
    8 lutego o godz. 17:28

    Mój się urodził będzie dwa lata temu a paczcie państwo w tym roku skończy 12. Dziwne.
    Też nie ma obcego akcentu (się puszę)

  105. Sławczan ad 19.40
    Szanowny Panie, to nie jest kwestia „twardości”. Wręcz przeciwnie, byłem miękki pozwalając na to, by córki same dokonywały wyborów. Czasy były inne. Cieszę się, że moje dzieci i wnuki są wolne od religii a córki dziś nie mają do mnie pretensji, że gdy były dziećmi traktowałem je często jak osoby dojrzałe.
    Nie wiem, czy to dobre, czy nie, czy tak powinienem, czy nie, tak sobie po prostu opisałem jak to szło z religią w moim stadku. Acha, zapomniałbym o rzeczy najważniejszej może. Miałem wsparcie a raczej mieliśmy wsparcie wzajemne z moją lepszą połową.

  106. Nefer
    8 lutego o godz. 19:52
    Młoda kobieta jesteś 🙂 Ja szczśliwie mam już z głowy niańczenie, chociaż nie narzekam, lekutko mi przyszło wychowywanie progenitury.
    Teraz matce finansuje wyprawy w ciekawe zakątki świata, jak się matce zamarzy…Ale nie wszystkie, nie wszystkie!

  107. …tylko wtedy, kiedy matka udaje się sama w świat. Na przykład na początek świata, gdzie Nowy Rok się oznajmia najpierwej.
    O związkach z Polską nie mówię…
    https://photos.app.goo.gl/o64gVcZJFQfra2bY8

  108. Slawczan
    8 lutego o godz. 19:43

    Sławczanie, coraz mniej mnie interesuje kraj, bardziej – żywy człowiek. Więc mówię tylko, że jakaś reforma edukacji w kierunku uczenia samodzielnego myślenia – na wzór na przykład fiński – spowodowałaby co najmniej zminimalizowanie robienia dzieciom wody z mózgu przez Krk i ucywilizowałaby relacje między ludźmi o odmiennych poglądach. Jasne, że dopiero w nieprzewidywalnej przyszłości. W prywatnym życiu takie spokojne relacje są właściwie codziennością. Ogony stają na sztorc i włosy się podnoszą tam, gdzie są kamery, transparenty, publika, polityka, czyli w sytuacjach jakoś wymuszających ideowe, patetyczne deklaracje.

    Ale ślepy widzi, że opór przeciw robieniu z Polski wiosny średniowiecza jest coraz większy.

  109. Alicja-Irena
    8 lutego o godz. 20:19

    O kurcze, oczy mi z orbit wyszły O_O

  110. Alicja-Irena
    8 lutego o godz. 17:47

    Czy Ty czasem nie przesadzasz? Czy to, że dziecko chodzi na religię, to już jest koniec świata i Sławczan swoją córkę religijnemu diabłu sprzedał?

    A w którym miejscu ja twierdzę, że to koniec świata, albo że „Sławczan swoją córkę religijnemu diabłu sprzedał”?

  111. Musi co tylko ten calkowicie slepy TO widzi

    Wszyscy pozostali widza co jest do
    zobaczenia: nastepne cztery lata pisiorow. I nastepne 1052 lata katpolstwa. Wszystko okraszone katpolwiosna

    Jeszcze Wolska nie zgineela
    PUki Wiosna nasza
    Co nam czarna sila wzieela
    Odbierzem z kalasza

    Marsz marsz Kaczorski
    Z ziemi wolskiej do Wolski
    Za twoim kaczsmrodem
    Zdechniem z kacznarodem

  112. parafianin
    8 lutego o godz. 15:55

    pamiętam „styropianowca” /już nie żyje/, który obraził się, że nie został marszałkiem senatu /bo to brak np. limuzyny/

    Czym innym jest krytyka konkretnej osoby, za konkretne złe zachowanie. A czym innym nazywanie grupy ludzi „styropianowymi paprochami”. To jest dehumanizacja.

    Nie podzielałem wielu poglądów zmarłego mecenasa Olszewskiego. Ale przecież nie nazwę go „styropianowym paprochem”. To by było niegodziwe. Mogę krytykować, polemizować, ale nie odzierać z godności.

    Wydawało mi się, że to powinno być oczywiste na LA. Przecież to kwestia elementarnej kultury.

    czy przeszłe zasługi dają bezwarunkowy kredyt na całe życie?

    A dlaczego miałyby dawać?

  113. Alicja-Irena
    8 lutego o godz. 20:19

    Nie na temat wstępniaka, więc krótko: miejsce na mapie to Cud Boski. To jasne.
    A ciemne jest to, że zepsute już euroamerykańską nędzą cywilizacyjną: szafa produkcji Ździchu-meble, w dodatku z zawiasami na drut, talerze marki Dziunia-Śmietnik, zasłony w stylu stary ogórek kiszony z Zakopanego po sezonie oraz cała reszta, z drobnymi wyjątkami, taka. Pieknosmutno.
    I wyspy czeka niedługo zagłada, którą im funduje nasza śliczna cywilizacja. Ocean zaleje i będzie spokój, czyli Dar Boży.

  114. rankor do rządu ,,nieodżałowanej pamięci Pana Tadeusza” za to co nam zgotował. Bo … wpuścił do szkół dla swojego interesu politycznego

    Pretensje do Tadeusza Mazowieckiego są jak najbardziej uzasadnione.
    Tyle, że nie zrobił on tego dla żadnego interesu politycznego. Zrobił to z naiwności. Uwierzył biskupom, że dotrzymają umowy co do zasad tych lekcji. Było to użyczenie miejsca. Nie przyszło mu do głowy, że zostanie tak oszukany.
    Osobiście wykłócałem się na ten temat z Mazowieckim. I zawsze będę miał mu to za złe.
    Jego błąd, duży błąd, ale nie unieważnia to innych jego zasług.

    wdzięczność a rebours wobec Kwaśniewskiego Aleksandra … dla własnej wygody ,,nie pomógł”

    Kwaśniewski miał do wyboru: pójść na wojnę z Krk i być może zaprzepaścić nasze wejście do UE. Albo pójść na kompromis i wprowadzić nas do UE. Wybrał to drugie i chwała mu za to.

    ,,Katonowi” Rzeplińskiemu medal z Watykanu przysłano.

    Zdecydowanie nie podoba mi się to, że pełniąc obowiązki Prezesa TK „zasłużył” na taki medal i że go przyjął.

    Podobno mamy bronić Konstytucji…Dziękuję.

    Co ma piernik do wiatraka?

    widzę, że III RP to jest coś co do obrony się nie nadaje.

    Taaa, „Polska w ruinie”

    ——

    Umizgi do Krk rozpoczął Rakowski, za PRL, licząc naiwnie, że jak sypnie kasą, to oni poprą PZPR w wyborach z czerwca ’89. To on zagwarantował Krk wielką kasę.

  115. wujaszek wania
    8 lutego o godz. 22:37

    „Naiwny” Mazowiecki, byl kolega mniej/rownie naiwnego Piaseckiego (PAX). Jedna lawka poselska, jedno kolo Znak. Katolickie. Suveren Polski (KK), mogl asygnowac, ktoregos z nich. Tzw elektorat (podobno to wyborcy) wybrali by jeden albo drugi. Wtedy bylo prosciej Mazowiecki. Byc moze dzis (jutro) Suveren Polski (KK) do wladzy dopusci jakis postPiasecki (przez elektorat zwany wyborcy odbedzie ta akcja).

    Kwestia ta poklocilem kiedys z @ozzy, na noze. Pare lat temu (5 ???) moze, na noze. @Ozzy zaproponowal mnie przeczytac dwa tytuly, co dzis nie pamietam. W kazdym razie, moze bedzie w rzadzie ktos ONR. Jesiennym, nadwislanskim. Nazwiska nie umiem podac. Bo mnie borowki w lesie nie obchodza, ni grzyby. Wiem tylko ile hektarow ma las. To jest przewaga Wujaszek, ogladac las z samolot. Nie szwedac po krzakach.

    Odpowiedzi nie oczekuje

    Dobranoc Seleukos

  116. @Slawczan
    Moja bardzo pobożna sąsiadka zatruła mi dzieciństwo jakimiś piątkami, roratami czy innymi -ami, co skutecznie zadziałało anty i zrobiło ze mnie ateistkę.
    Dzieci niestety ochrzciłam pod naciskiem matki i teściowej, bo po co robić kwasy w rodzinie, ale na tym się skończyło, bo wyjechaliśmy do Australii. Nie jestem pewna jak by to było w Polsce.
    Australia jest coraz bardziej niewierząca, co martwi wszystkich religiantów, nawet są naciski na rząd federalny o wprowadzenie ochrony wierzących. Załamali się po referendum na temat małżeństw jednopłciowych i poczuli dyskryminowani.
    Znaczy mam bardzo komfortową sytuację.
    I miej wiarę w swojego Małego Powstańca, bądź tylko podporą, bo nic tak nie krzywdzi dziecka jak brak wsparcia ze strony najbliższych.
    I widzisz jaki piękny wstępniak? I jaka piękna dyskusja! 🙂

  117. @wujaszek wania
    8 lutego o godz. 21:59
    Więc o to chodzio Wujaszku? Wyjaśniam: Pisząc ,,paprochy styropianiu” nie miałem na myśli OSÓB ale pewną kombatancką postawę jako legitymację, ersatz pomysłów, idei.

  118. @Sławczan
    Podzieliłeś się swoimi doświadczeniami w wychowaniu dziecka. Cenne jest to zwłaszcza dla wyjechanych, którzy takich problemów ze swoimi dziećmi nie mieli.
    Oszałamiający natomiast, w kontekście edukacji, jest Twój skok do konkluzji:
    “…widzę, ze IIIRP to jest coś co do obrony się nie nadaje”.
    Nie ma w Polsce nic godnego obrony? Masz w zanadrzu pomysł na budowanie RP od podstaw czy też: niech wszystko diabli biorą, bo tego nie da się naprawić?
    I jeszcze to ostateczne oskarżenie:
    “Nawet tego nam odmówiono… wolności światopoglądowej”.
    W jakim zatem limbo znajduje się ten blog i my wszyscy na nim?

  119. Sławczan; wstępniak
    Interesujący temat; jak zbalansować wychowanie naszych dzieci zgodnie z rozsądkiem, będąc pod presją wszechogarniającej doktryny kk. Presją nie tylko społeczną od strony innych uczniów, ale również instytucjonalną od strony szkoły i środków przekazu. Nie chcemy naszych dzieci skazywać na ostracyzm. Ale one widzą dychotomię między tym co jest prezentowane na lekcjach religii, a na innych zajęciach – przepaść między średniowieczem a czasami współczesnymi. Jak im wytłumaczyć, że godzimy się na taką fikcję? Wyprowadzenie religii ze szkól jest z pewnością najważniejszym aspektem walki o świeckie państwo.
    Sławczan; dyskusja
    Oczekiwania od autora wstępniaka są trochę bardziej wymagające niż od „zwykłych” blogowiczów. Autor musi mieć grubszą skórę, i być przygotowany na merytoryczna polemikę i obronę swoich argumentów, nawet jeśli jest atakowany nie fair. Wyrażenia typu „…zniżenie się do Pana poziomu.” nic nie wnoszą do meritum.

  120. @wujaszek wania
    8 lutego o godz. 22:37
    Wujaszku ,,Mazowiecki był naiwny”? A więc w krytycznym momencie naszych dziejów (pisząc z emfazą) , ,,S” oddelogowała ,,nawinego człowieka”? Miast bitego, kutego na cztery nogi? Przecież NIE UFAŁA komunistom. Zresztą nie miała powodów żeby ufać – to ,że ich nie wywieźli w kibitkach nie znaczy, że nie mogli póki mieli resorty siłowe.
    A jeżeli ZOSTAŁ OSZUKANY to dlaczego milczał? Wstyd mu było?
    ,,Kwaśniewski miał do wyboru: pójść na wojnę z Krk i być może zaprzepaścić nasze wejście do UE. Albo pójść na kompromis i wprowadzić nas do UE. ” Ta kwestia ma kilka aspektów:
    1. Jawne oszustwo wyborcze. Obietnica niepodpisywania konkordatu to był jedn z najmocniejszych punktów jego programu wyborczego. Przypominam, że podpisaniu konkordatu towarzyszyły ogromne kontrowersje: rząd H. Suchockiej tylko ,,administrował” do wyborów, w zasadzie społeczeństwo poinformowano o tym fakcie bez żadnych uprzednich konsultacji, konkordat był jednoznacznie korzystny dla KRK. Kwaśniewski użył tego nośnege temtu jako swojego rodzaju pomostu pomiędzy postpeerlem i postkomuną a osobami, które zwyczajnie były przerażone tą kleszą inwazją na Polskę. Sam nie ukrywam TYLKO i WYŁĄCZNIE DLATEGO zagłosowałem na niego, gdyż głosowanie na postkomunistę zwyczajnie nie mieścieło się wtedy w mojej głowie.
    2. Kwestia ,,pozyskania biskupów dla UE” – trochę prześmiewczo – to ten Kosciół co tak zawsze stoi za polskością murem by zrobiło cos takiego antypolskiego Polsce? I jaką by miał alternatywę do zaoferowania? Unię z Watykanem?
    3. Kler nie mógłby NIC ZASZKODZIĆ procesowi akcesyjnemu: wystrczyłoby, że UE pokazała by uchylone drzwi (jak to się stało) i żadna siła a nieżaden biskup by Polaków nie powstrzymał.
    4. Zostaje mi tylko interesowność, konformizm. Takie, tam…

    Trochę tak ale nie tak jak Kaczulescu twierdzi.
    Spójrzmy – jeden cwaniaczek wywrócił ustrój tego państwa, przerabia go na swój folwark, jego ludzie zachowują się jak szarańcza, biskupi jak CEO’s i feudlani książęta w jednym, ludzie są tacy otępiali, że im w sumie nie zależy (dlatego pomimo nieufności pokładam nadzieję w Biedroniu – bo budzi emocje), sytuacja demograficzna delikatnie mówiąc jest nie najlepsza, wyeksportowaliśmy dwa miliony obywateli w najlepszym wieku, generalnie obywatele odczuwają słabą więź, z winy państwa głównie (kiepskie sądownictowo i służby publiczne, niewydolność urzędów, bałagan prawny), ze swoim państwem (ale nie z abstrakcyjną Polską)
    Łatwo to poszło – słaba konstrukcja była. Nie, nie Polska nie była w runie: szliśmy we właściwym kierunku, no robiąc czasem kolosalne błędy ale to nie ta ruina o której kwakał PiS. Bardziej mi chodzi o to, że fałszywy był fundament III RP – że jedni mają awansować kosztem degrengolady innych. Jednych wywalono z pracy w jeden dzień innym cały naród sponsorował (uje) zajęcie do dziś. ,,S” porzuciła robotników na rzecz ,,politykowania” (Obsługuje swoich klientów politycznych). Długa lista błędów. Dzisiejszy najazd PiS wydaje mi sie odroczonym rachunkiem za tamte lata.
    Moje wspomnienie ,,transformacji” to STRACH i UPODLENIE moich rodziców. Wieczne kłotnie matki z ojcem ,,o podwyżkę” (idz – nie bo mnie zwolnią – ty idz – nie bo mnie zwonią a byli w ówczesnym wieku katastrofy ok czterdziestki), O chorowaniu zapomnij, zdarzało się, że na koniec miesiąca zostawało na chleb i masło ( to był punkt honoru mojej matki) i nic więcej. Matka święcie przestrzegała najpierw czynsz+ opłaty bo utrata mieszkania to bezdomność albo degrengolada ostateczna). Żadnych wakacji. I o roszczeniowcach (,,no kilka lat musi być źle by było dobrze”) – a to, że ,,średnia krajowa wzrosła o…” (ten komunikat wywoływał szczególną wściekłość mojego ojca) albo z dumą meldowano, że ,,ceny (czegoś) osiągnęły poziom europejski” (tu ojczulo złośliwie: a zarobki kiedy?) Zakład gdzie pracował został ,,wyssany” przez kadrę zarządzającą, załodze sprzedano udziały (kupili wszyscy jako polisę przed zwolnieniem) i zakład sobie upadł. Dlatego rozumiem pisowców ale wiem , że PiS udziela najgorszej, najoszukańszej, najpodlejszej odpowiedzi na te bolączki.
    A może to po prostu zmiana pokoleniowa? Powoli we wszystkich krajach naszego regionu Europy i nie tylko, dochodzą do władzy politycy eufemistycznie mówiąć ,,oryginalni”?

  121. Taaa, „Polska w ruinie” – tego dotyczył ostatni najdłuższy akapit.

  122. Wbocek 18:34
    „W Polsce przez bezgraniczne rozbisurmanienie się Krk racjonaliści mają urazy, a nawet mogą dostawać antyreligijnego zajoba, co, sądzę, niczego mądrego dla społeczności nie przyniesie. ”
    Masz rację że ‚zajob’ to nic dobrego, to jest część naszego podzielenia społecznego. Ale co robić, żeby nie rozbisurmanili się jeszcze bardziej, nie mówiąc o doprowadzeniu do normalności – świeckiego państwa?
    „Natomiast cierpliwość może przynieść to, o czym nierzadko słyszymy na tym blogu od wyjechanych uczestników: w ich cywilizowanych krajach nie istnieje taki jak nasz konflikt między wiarą a niewiarą, gdzie kościoły nie do boju z niewiernymi wiernych szykują, lecz do współżycia. I o nic więcej nie chodzi.”
    I znów masz rację, tak wygląda styk wiernych i niewiernych w tych innych landach. Ale prawie wszędzie tam gdzie kk miał dominującą pozycję, wyglądało to zupełnie inaczej. Znormalniało, gdy kk został postawiony tam gdzie jego miejsce, co nie zawsze było bezbolesne. Żeby znormalniało i u nas, państwo musi być świeckie. Ale jak długo na to czekać?! Nic dziwnego ze niektórzy dostają ‚zajoba’.

  123. @Ewa-Joanna
    9 lutego o godz. 0:21
    @kruk
    9 lutego o godz. 1:25
    Obawiam się, że pisząc o swoim doświadczeniu i moim dziecku posłużyłem się zbyt silnym środkiem ,,artystycznego wyrazu”. Jednak ,,dziecko” to zawsze budzi silne emocje nawet polityczne bestie lubiły się z dziatwą fotografować.
    Dyskutując tu muszę za to podkreslić WZOROWĄ postawę szkoły – nie było pytania: czy ktoś nie będzie chodził na religię? (znajomą coś takiego spotkało) Ale wszystko anonimowo. A miasto mega pisowskie.

  124. @TamtenZbyszek
    9 lutego o godz. 1:55
    Och – ten ostatni akapit – TO O MNIE. Jak długo? Trzydziesci lat marszu w tył. Rok wejścia do UE – miałem nadzieję pójdziemy w prawidłową stronę ale jednak nie – jakbyśmy przyspieszyli marsz w tył.
    Dlatego gdy ktoś się zżyma o kolejne miliony dla Rydzyka, kolejną działke dla kleru ja mówię: ja im życzę niech im dadzą jeszcze więcej – każdy milion to kolejna cegła która ich dociąży w drodze na dno. W Irlandii byli rozbestwieni ponad swój czas, ustawieni, przerastali wszelaką tkankę w tym kraju. Dziś ich ,,amputują” a ,,kikuty” tylko wywożą. Jak tak dalej pójdzie to chyba ich (kler) wygnają do Watykanu. Może to czynią pomni swego upodlenia. Mój kolega Irlandczyk (60l. w 2007r) opowiadał, że bez listu polecającego od proboszcza pracy nie dostałeś, do księdza ze zgiętą głową i czapką w ręku.
    Dlatego uważam, że skoro KRK tak jednoznacznie poparł PIS czyli zamach na demokrację(?), na pewno ustrój państwa, jego praworzadność i prawa człowieka oraz zwykłe jego łupienie to nie może być tak, że w razie awantury wyjdzie otrzepawszy się i akasmitnym głosem, ongi uwodzącym ministrantów, zaproponuje swoje ,,dobre usługi” w ,,pojednaniu narodowym” a Wiadomo Kto je ze szczerym uśmiechem przyjmie (rachuneczek potem).
    Kazik powiedział ,,sądy kategoryczne są dogodne” a w polityce sztuka kompromisu: rzecz w tym, że ta korporacja kompromis rozumie jako kapitulację na jej warunkach.

  125. @Szary Kot 8 lutego, 19:45
    Prostowanie bajań – owszem, sama to robiłam. Ale też rację maja @Alicja-Irena i @legat twierdząc, że trzeba ufać samodzielności dziecka i nadmiernie go nie chronić. Z własnego doświadczenia wiem, że dziecko stawia opór.
    Pamiętam, że będąc przysposabiana do pierwszej komunii w wieku lat siedmiu nie zgadzałam się w duchu z wieloma rzeczami, które katechetki wciskały nam do głowy. Nie mogłam np. pogodzić się z tym, że zbawionym można być tylko kiedy wyznaje się katolicyzm. Od razu pomyślałam o tych, którzy żyli przed Chrystusem i tych, którzy o Chrystusie nie mogą się dowiedzieć. Głoszenie miłosierdzia boskiego i jednoczesne straszenie nieludzkimi karami za grzechy też raziło
    sprzecznością. Nie przyszło mi do głowy zapytać o to siostrę katechetkę ale swoje myślałam. Chyba
    nie byłam w swojej grupie wyjątkiem.
    Moje wychowanie było trochę pstre – posyłano nas na religię ale ojciec czytał nam głośno “Kandyda” Woltera i mieliśmy nieograniczony dostęp do jego bogatej biblioteki. Zerwanie z Kościołem przyszło naturalnie w wieku dojrzewania.
    Nie mogę powiedzieć, że nie została mi żadna trauma po lekcjach religii. Miały one jednak swoją
    pozytywną stronę – żyłam (i nadal żyję) wśród katolików i moje doświadczenie z religią pozwala mi
    rozumieć ich zachowania.
    Dzieci wychowałam po świecku i nie uchroniłam mojej małej córki przed obawą odrzucenia. Mój chłopiec był zawsze odporny na opinię środowiska. Córka natomiast cierpiała z powodu swojego europejskiego wyglądu, odbiegającego od otoczenia, i ekscentryczności rodziców. Kiedy wścibskie
    koleżanki zaczęły wypytywać ją o komunię, jej obawa odrzucenia wzrosła. Nie chcę opowiadać jak z
    tego wybrnęłam, bo dlugo by to trwalo i dotyczy prywatności moich dzieci. Sprawa skończyła się tak, że córka nabrała pewności siebie i odkryła w sobie zdolności przywódcze, które jej teraz służą w życiu. Myślę, że to, co przecierpiała, ją zahartowało.

  126. @kruk
    9 lutego o godz. 1:25
    Droga Kruku – tak odmówiono. Przypominam, że wstąpiliśmy do UE i nie przyjęsliśmy jej Karty Praw Podstawowych. Konwencję Antyprzemocową w trybie wyborczym. Lista długa.
    Co do tego, że sobie piszemy: poczekaj. To trochę jak w dowcipie o człowieku spadającym z trzydziestego piętra – leci ale sobie powtarza ,,Ale na razie nie jest źle, na razie nie jest źle”. Przychodzą pozwy do ,,Wyborczej”? Czyż Jarosław nie odbierał zawsze jakiejkolwiek krytyki jako mowy nienawiści, potwarzy?
    Co do III RP – nie wiem dlaczego ale świetnie pasuje tu analogia z Republiką Weimarską (zachowując proporcje – i w tym nasza nadzieja) – to Republika Weimarska i jej system społeczny, wytworzył narzędzia, do których Hitler de facto dołożył tylko swoją ideologię oraz umiejętność i odwagę użycia ich. Było przyzwolenie na przemoc ( u nas policja przed 2015r była bezkrana w nadużywaniu władzy), byli poszkodowani ekonomicznie (nie tylko przez kryzys), byli zbzikowani (zdrada na wojnie = zamach w Smoleńsku/rozkradli Polskę), intensywna propaganda, rządy traktujące konstytucję teoretycznie, sądy mające zrozumienie dla ,,postaw patriotycznych”, ogólnie było narodowo.
    Jakoś mam paskudne przeczucie, że to 2015r był ten ’33.
    Taki wariant – opozycja jakby się nie tasowała, wygrywa wybory ale władza oświadcza, że nie. Protesty: Złodzieje!!!. I co dalej? ,,Słabsza kość pęka”! My: kredyty, dzieci, praca, wygodne życie, wakacje w…, a Kaczyński? ,,1000zł na rękę dla policji” do boju w obronie ,,prawa”. oni też mają: dzieci, kredyty etc + 1000 od Jarka.
    Śmiejąc się w twarz Kurski powie nam, że ,,takie były wyniki wyborów, naprawdę. Sondaże? Takie wyniki sondaży mozna sobie kupić w kązdym sklepie z sondażami”.
    Od 2005 r trwał zbyt ostry skręt w prawo…

  127. @kruk
    9 lutego o godz. 2:43
    Może jako bywszy prześladowany okularnik (strasznie mi dokuczali także z innych powodów) przenoszę swoje lęki mimochodem na dziecko. Pewnie tak. Bo wiem jak to jest być na przeciwko bandy wyśmiewających się z ciebie gnojków.
    Na razie sobie radzi.

  128. Tanaka
    8 lutego o godz. 22:21
    E tam…tak naprawdę nikt nic nie wie i to jest fajne 🙂
    Możemy tylko przypuszczać i kombinować – będzie, nie będzie…
    Generalnie rzecz biorąc, mamy plany, a wszechświat ma inne plany 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=ks5jV3TeeoE

  129. Konkludując,
    my się tu wszyscy spinamy, w którą stronę pójdzie świat i tak zwana myśl ludzka, a tu nie ma się co spinać jak Spinoza, bliski mi swoją myślą, panteizm i tak dalej, bo świat pójdzie swoją drogą.
    Kiritimati trwa przez wieki i wcale nie jest pewne, że za 50 czy ileś lat pacyfik zabierze swoje.
    Czegoś trzeba się trzymać, w coś trzeba wierzyć, żeby nasz osobisty świat na Ziemi przetrwał, przecież ku czemuś dążymy i chcemy, żeby ten nasz żywot, to dążenie do… coś znaczył.
    I wcale nie musi się to obracać wokół kk. Jak już wspominałam, kk to wyjątkowa w POLSCE instytucja. Jakoś w innych krajach udawało mi się świetnie dogadywać z księżmi. Jeden z moich ulubionych
    taki padre z Peru . Wypiliśmy beczkę wina, a potem zjedliśm beczkę soli. Było to peruwiańskie wesele dzieci naszych przyjaciół. Akurat się wybieraliśmy w tę stronę świata, więc zawadziliśmy o ważne dla nich rodzinne celebracje. Wcześniej gnaliśmy za północ z Patagonii.
    To jest właśnie mój ulubiony Padre
    https://photos.app.goo.gl/8hFkT2fnnaa3fL1i6
    https://photos.app.goo.gl/8hFkT2fnnaa3fL1i6
    https://photos.app.goo.gl/XvSAEvsgPpajjsdG2

  130. o, troszkę za dużo żem ponaciskała, przepraszam Gospodarza!
    A jeśli już, to ten trzeci sznureczek, opowiem wam, jak został uświęcony ostatnio, krew mnie zalewa. Dobra zmiania
    cholera jasna…
    Żeby nie było, że nie wiem, o czym mówię, otóż Dar Młodzieży jest mi bardzo bliski, to znaczy był, do czasu gdy dobra zmiana postanowiła to i owo. W tym roku Rejs Stulecia, ale odpuściłam. Z bólem serca.
    Dobra zmiana zmieniła wszystko, ale to wszystko z załogi Daru Młodzieży. Wywaliła po pierwsze primo wspaniałego kapitana Artura Króla, a potem całą załogę. Nie pamiętam, żeby na pokładzie czy pod była jakaś kaplica, byśmy sie modlili albo coś koło tego. Okazuje się, że dobra zmiana ma kaplicę, modlą się i jak teraźniejszy kapitan pisze – młodzież garnie się do modlitwy.
    Gdybym nie odbyła kilku rejsów na Darze młodzieży, tobym sklęsła.
    Poważnie???Tak się modlą na rejach?
    Sledzę rejs, resjs stuleci DM, miałam nawet zamiar się na jakieś 2 tygodnie podkręcić, ale ktoś przytomny mi powiedział – to już nie to.
    https://photos.app.goo.gl/kNgSHZrSQfIO5ga02

  131. Slawczan
    9 lutego o godz. 1:37
    do
    @wujaszek wania

    Klaniam Tobie Slawczan nisko. Wstepniak i wpis.

    Nadwislanscy tzw „lewicofcy”, Kwasniewski/Miller i reszta ferajny mieli wybor. To po mojemu bedzie. Wybor powiedziec.

    „Panowie Suverenni. Mamy zamiar VAT wprowadzic na uslugi colaska, od kolebki do pogrzebu, colaska. Panowie Suverenni, jezeli z ambon glosic bedziecie chwale i wielkosc EU, VAT bedzie 12,5% a moze nawet 7%. Zalezy jak entuzjasm na ambonach. Na colaska. Panowie Suverenni, jezeli z ambon, obstrukcja plynac bedzie do EU wstapienia, VAT wprowadzimy 25% i poczekamy. Troszke poczekamy, zeby elektorat mial czas na paluszkach liczyc.”

    Nadwislanscy „lewicofcy” nie znaja szlachetnej sztuki dialogu. Tego ucza tylko na dobrych uniwersytetach. I stad wyszla cofka (prad wsteczny w strumieniu). Znaczy „lewicofka”. To po mojemu bylo Slawczan.

    Pzdr Seleuk

  132. @Sławczan,

    dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi.
    W miarę możliwości czasowych obiecuję odpowiedzieć na nie najrzetelniej jak potrafię.
    Pozostaję z sympatią i szacunkiem.

  133. Hej @seleukos

    witam w te dzdzysta sobote a slychac nawet jak pada. Nadmieniles w swoim ubieglonocnym poscie, zesmy o wodzu Piaseckim i kole piselskim Znak niiegdys
    zamienilismy pare slow a bylo to tez pare lat wstecz.
    Wybacz ale nie pamietam, bowiem Twoj alias jest zbyt swiezy w mej pamieci, bym nie mogl tego przypomniec.
    Tadeusz Mazowiecki, ktorego obwinia sie za ten nieszczesny konkordat swoja polityczna role zaczal z Boleslawem Piaseckim, ‚cudem” uratowany przez gen. Sierowa.
    Mazowieckiego alians ze srodowiskiem
    katolikow koncesjowanych byl krotki.
    Pozniej bylo to ugrupowanie katolickie Znak,
    srodowisko zwiazane z miesiecznikiem Wiez
    Rowniez wychodzil periodyk Znak, w ktorym
    katoliccy intelektualisci, odzegnujacy sie od zwiazkow z „wiadomym resortem” byli propagatorami Soboru watykanskiego II.
    Krotko mowiac owe srodowiska, pomimo niestannych prob jego rozbicia ze strony wladzy byli niezalezni, na ile tylko to bylo wowcza mozliwe, od dyktatu ideowego PZPR.
    Piaseckiemu dano kontrolowana samodzielnosc, by przynajmniej sprawiac wrazenie jego zwiazkow z Kosciolem.
    Omawiajac sprawy oowyzsze nalezy nie zapominac o tamtych oolitycznych uwarunkiwaniach geopolitycznych od 1948 roku. Byla to totalna walka z Kosciolem. Sfingowane procesy, aresztowania i zmuszanie do falszywych zeznan. PZPR i jej przedluzone ramie az do Rakowieckiej to zaden tam dzisiejszy PiS.
    Kosciol wowczas byl tym azylem wolnosci i to na dlugie decennia w PRL. Nie wnikam tutaj w bardziej lub mniej intensywna dzialalnisc indoktrynalna tej instytucji.
    To sa moje takie bardzo ogolne refleksje. Najleoiej to zrobil Adam Michnik s swojej oierwszej publikacjii „Kosciol, lewica, dialog”
    Inna ciekawie naoisana ksiazke i dobrze udokumntowana byla „Wspolrzadzic czy nie klamac” Andrzeja Micewskiego.
    Bardzo sa ci wszyscy madrale, kiedy mowia i rozpatrujs zdarzenia przeszle. Gdyby im przyszlo zyc wowczas i dokinywac wyborow w kazdej chwili, to z pewnoscia czesto by ich skronia pokryl zimny pot.
    Dzusuaj spokojnie w domowych pieleszach
    mozna sobie uprawiac akrobatyke blogowa i
    niczym szakale weszyc nad klawiatura komputerow.
    Tyle, za wiele z pewnoscia. Ale w taki poranek deszczowy wymyslilem to wszysrko.
    Pozdrawiam z zachodniego wybrzeza Tjörn

  134. @seleukos
    I jeszcze suplemencik do powyzszego .
    Urodziilem sie poznio ,by uczestniczyc w historii i dokonywac owczesnych wyborow. I bardzi dobrze. Jak powiadaja starozytni Hebrajczycy: baruch haShem a za nimi mlodsi bracia i siostry w wierze: Bogu dzieki!
    Amen.

  135. ozzy
    9 lutego o godz. 8:03

    @Ozzy, zbyt cenie Twoja blogowa obecnosc, zebym mial jeszcze raz poklocic z Toba. O co? Tamty czas, pamietam jak mlody czlowiek, bez przyszlosci. Skazany na ciaganie drucianym wieszakiem, detali ze wtryskarki. Zamienilem @ozzy, mlodosc bez przyszlosci na mlodosc z przyszloscia. Tego zadna ksiazka nie zamieni @ozzy, ani polityk. Nie wiem czy pamietasz @ozzy moje zdanie o Michnik, co kiedys do Ciebie napisalem. Nie bede raz powtarzal. Dla mnie to historia, bez zadne znaczenie dzis.

    U mnie sa wybory @ozzy. W mojej wsi. Valberedning zaproponowal mnie na ordforande i samfällighet. Po polsku to bybylo soltys wsi (???). Zaproponowalem obnizke kosztow rocznych, na leb/nieruchomosc 15%. Jak to zrobic? Kiedys tu napisalem @ozzy, moj „promien patriotyczny” jest 70km. Latem. Zima 60km, bo temp baterii nizsza. Tam i z powrotem. To mnie @ozzy zajmuje, przyszlosc na patriotycznym promieniu.

    Reszta to przekomarzanki blogowe i u mnie tez pada. Niech pada.

    Pzdr Seleukos

  136. @seleukos

    staram sie zrozumiec mego interlokutora na ile tylko potrafie a kruszyc kopie o byle bagatelne sprawy nie mam ochoty. Zwlaszcza z Toba. Kazdy z nas ma jakies tam osobiste preferencje i referencje do przeszlosci. Granice przyzwoitego dialogu znamy bez watpienia. Kazdy z nas jest takim miniswiatem, wyjatkowym i ciekawym w sobie samym, innym od innych i niepowtarzalnym. Jedno zycie to jeden swiat.
    I tyle.Az tyle.

  137. @seleukos

    Koncowy akapit z Twego wpisu o patriotycznym zaangazowaniu w sprawy solectwa naoisales ze wlasciwa Tobie swads ironii. Lubie ten styll a jednoczesnie dystans do wlasnej osoby. To nazywa sie madroscia.
    Jestem osoba bardzo niepraktyczna. Wynienic zarowke, podlac kwiaty, odkurzyc, odgarnac snieg itp to moje Himalaje. Moja druga polowa sklada czasami meble z IKEA, a ostatnimi laty juz kupujemy zlozone.
    Ale swego czasu odkrylem, ze potrafie cos skomplikowanego technicznie naprawic , jezeli mozna uznac jako taka rzecz drucik przylutowany w potencjometrze Fendera, czyli gitary mego syna.
    Reasumijac: by cokolwiek zrobic dobrze, masz to zajecie lubic- jakby powiedzial soltys z Wolki Bezochockiej

  138. ozzy
    9 lutego o godz. 8:03
    Bardzo sa ci wszyscy madrale, kiedy mowia i rozpatrujs zdarzenia przeszle. Gdyby im przyszlo zyc wowczas i dokinywac wyborow w kazdej chwili, to z pewnoscia czesto by ich skronia pokryl zimny pot.
    Dzusuaj spokojnie w domowych pieleszach
    mozna sobie uprawiac akrobatyke blogowa i
    niczym szakale weszyc nad klawiatura komputerow.

    Dokładnie TAK!

    krytyk i eunuch z jednej są parafii, każdy wie jak, żaden nie potrafi

  139. slima11
    8 lutego o godz. 16:29

    A Z TĄ TRAUMĄ JEST TAK…Jężeli jest ciągłe zagrożenie życia ,głód ,zimno ,to trauma jako taka nie istnieje.

    Istnieje, tyle, że zagłuszana jest przez mocniejsze doświadczenia. Zagrożenie życia powoduje, że spychana jest do podświadomości. Bo priorytetem jest ratowanie życia.

    A śmiech mnie ogarnia jak słyszę o tzw stresie bojowym. Mają go wspólcześni wojacy ,wychowani w dobrostanie.

    To, że stres bojowy dochodzi do głosu u „wychowanych w dobrostanie” świadczy dobrze o nas wszystkich jako ludziach. Na tyle poprawiliśmy nasze życie, że stres bojowy jest zauważany i leczony.
    Wyśmiewać się z tego, to tak jak wyśmiewać się z leczenia zębów. Przecież na froncie inne były priorytety. Psujący się ząb, zwłaszcza kiedy nie bolał, to drobny pryszcz. A jednak ten ząb psuł się dalej, „siał”, i osłabiał organizm. W sposób niewidoczny. Żołnierz może wyjść z wojny bez jednego zadraśnięcia. I załapać się na wózek inwalidzki z powodu chorób pochodzących od zepsutego uzębienia.

    Gdyby mieli traumę walczący w drugiej wojnie ,,,śwIAT byłby pokryty szpitalami dla chorych na głowę.

    Kiedy wszyscy dotknięci są traumą, nie ma potrzeby tworzenia szpitali dla „chorych na głowę”, bo wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu chorzy.
    Bo czy zdrowi ludzie zapijają się na śmierć? Są tak agresywni i wrodzy wobec siebie? Czy znęcają się nad kobietami, dziećmi, zwierzętami, mniejszościami? A przecież kiedyś należało to do tak zwanej normy.
    Zdrowiejemy, stajemy się wrażliwsi.
    Badania izraelskie nad potomkami ocalałych z Zagłady pokazują, że traumę się dziedziczy. Sądzę, że nie tyle biologicznie, co przez przekaz psychologiczny.

    Prezydenci amerykańscy i senatorowie po strasznych przeżyciach ,to potewierdzają..Czy Lechu miał traumę ,W Arłamowie ?jego ZACIEŁY WRÓG ,NIE ,BO SPAŁ DO POŁUDNIA.

    To jest sprawa indywidualnej odporności na stres.

  140. @Slawczan
    8 lutego o godz. 17:20

    CZWORO w całej szkole?! Wiesz to na pewno? Jak duża jest ta szkoła? Czworo dysydentów… I wszyscy w wieku przedkomunijnym? Twoje dziecko będzie miało czym się pochwalić za jakiś czas 😎
    W tej chwili najważniejsze jest danie dziecku poczucia bezpieczeństwa i oparcia w domu. Indoktrynacja katolicka w wersji polskiej nie grozi raczej wpadnięciem w sieci zależności i izolacji od reszty społeczeństwa, jak w jakiejś destrukcyjnej sekcie, ale szkody wyrządzone przez nią bywają trwałe, zwłaszcza w umysłach wrażliwych i chłonnych. Jeśli córka zechce „uczęszczać”, to niech spróbuje, żeby nie miała poczucia zakazywania jej jakiegoś szczególnego dobra. Ważne, aby rodzice interesowali się treścią tych lekcji i odpowiadali dziecku na pytania, których raczej nie zabraknie.
    Szczególnie, gdy dziecko przyjdzie z pytaniem, dlaczego na przykład nie ma młodszego rodzeństwa:
    – Mamusiu, czy ty zabiłaś mojego braciszka/siostrzyczkę?

  141. @wujaszek wania

    ostatnie 20 lat mialem prawie codzienny kontakt z ludzmi, ktorzy ocaleli z obozow zaglady i innych pomniejszych fabryk smierci nazistow niemieckich. Spotykam tez ich juz dorosle potomstwa i kolejne pokolenie, okryte ta trauma posrednio.
    To dziedzictwo ocalenia, juz nie mowie o nich samych ocalencach, ktorych pozostala garstka ( jest obecnie niezwykla eksoozycja w sztokholmskim Muzeum Historycznym wlasnie o tych, ktorzy „wymkneli sie” smierci – duza zasluga w gromadzeniu tych zywych swiadczen jest praca rez. Spielberga).
    Trauma jako dziedzictwo. Jeden z ocalonych, z ktorym spotkalem sie przed byl wowczas poczatek 2000 roku, a mial juz okolo lat 90, byl pan Michal rodem z kieleckiego, pochdzacy z biednej rodziny zydowskiej, bogobojny o niesamowitym poczuciu humoru, ktory nim zostal wyslany oociagiem do Auschwitz, mial juz pare maloetnich potomstw, ktore zginely pozniej w obozie smierci. On ocalal. Powrocil do Szwecji „bialym autobusem” . Zalozyl tu rodzine, uridzili mu sie synowie i corka.
    Jego wnuk jest kompozytorem muzyki awangardowej, mlody i przystojny chlopak, ciedzacy sie pooularnoscia i dobrymi ocenami krytykow. I tu dochodze do ouenty.
    Trauma rodzinna jest wszechobecna nie tylko w jego pracy tworczej ale i jego zyciu prywatnym.
    Tylko tyle.

  142. kruk
    9 lutego o godz. 2:43

    rację maja @Alicja-Irena i @legat twierdząc, że trzeba ufać samodzielności dziecka i nadmiernie go nie chronić.

    Zgadzam się.
    Nadmierna ochrona to niedźwiedzia przysługa.
    Rzecz w tym, że dla każdego dziecka „nadmierna” to co innego.
    Zawsze zależy to od indywidualnej wrażliwości, odporności, otrzymanego wsparcia, poczucia własnej wartości i poczucia bezpieczeństwa. Bez tego dziecko stanie się ofiarą.

    Kiedy ciotka wpadła na pomysł nauczenia modlitwy mojej kilkuletniej córki, ta chętnie włączyła się w „nową zabawę”. Było: w imię ojca i syna, a kiedy doszło do ducha świętego, córeczka wzruszyła ramionami, powiedziała: „żadnych duchów nie ma”. I poszła spokojnie nakarmić swoje lalki.
    Moją rzeczą było przyjąć na klatę oburzenie i naciski rodziny, żeby córka mogła czuć się bezpieczna.
    Córka mogła stawić opór, bo czuła, że stoję za nią murem.

    Kiedy syn wrócił zapłakany z podwórka, zwyzywany od „kociej wiary” i nie tylko. Bo tylko na naszym balkonie nie było dekoracji na Boże Ciało, to najpierw przeprowadziłem z nim męską rozmowę. Potem dałem mu swoją wojskową superlornetkę i wysłałem z nią na podwórko.
    Wszystkie dzieciaki chciały się z nim zakumplować. „Inność” stygmatyzująca stała się „innością” wyróżniająca i pożądaną.
    Twój ojciec wsparł Cię czytaniem „Kandyda”. Ja swojego syna wsparłem męską rozmową i lornetką.

    Opór, nie weźmie się sam z siebie. Potrzebne jest wsparcie. To, że dziecko go nie rozpoznaje w sposób świadomy, nie oznacza, że go podświadomie nie rejestruje.

    Nawiasem mówiąc potem ktoś ukradł tę lornetkę z naszego domu.

    Poradziłem sobie. Ale przyznaję bez bicia, że był to mały pikuś wobec tego, z czym muszą sobie radzić rodzice w dzisiejszej Polsce.
    Dlatego uważam, że @Sławczan poruszył bardzo ważną kwestię, wartą głębokiego namysłu.

  143. ozzy
    9 lutego o godz. 10:25

    Tylko tyle.

    I aż tyle!

  144. @Sławczan,

    @Tobermory (9 lutego o godz. 9:57) udzielił bezcennych rad.

  145. @wujaszek wania

    do wyluszczonego powyzej przez Ciebie jest trudno cokolwiek dodac. Wazne, ze poskutkowala ojcowska rada a lornetka dokonala reszte. Jeden z ojcow dorradzal tak synowi, ktoremu dokuczano z racji jego wygladu….nos, uszy etc. Synu, mowil tata, powiedz, ze jestes dumny z tego ze jestes Zydem a potem przypie…l.
    Moze to nie najlepsze remedium ale jezeli poskutkuje, to dlaczego nie sprobowac?

  146. ozzy
    9 lutego o godz. 10:25

    Trauma jako dzieciństwo. Właśnie. Innego dzieciństwa niż trauma – nie ma. Są tacy co mają dzieciństwo, są tacy co nie mają dzieciństwa, tylko traumę i to jest ich dzieciństwo.

    Ponieważ odnosisz to do sprawy Żydów i Holocaustu, acz trauma jako dzieciństwo to rzecz szersza, parę słów dodam na temat Żydów i antysemityzmu.
    Nie wspomniałem o tym we wstępniaku o Kaczyńskim i dwóch wieżach ciśnień – na czym innym się skupiłem, ale natychmiast odnotowałem w gadce Kaczyńskiego akcent antysemicki. Kaczyński, gadając z deweloperem o inwestycji, projektach, wykonanych pracach przygotowawczych, podejmowanych decyzjach biznesowych, czyli czymś nic nie mającym wspólnego z antysemityzmem zademonstrował, że antysemityzm jednak ma coś wspólnego z budownictwem wysokościowym. Wspomniał boziem, że przeciw inestycji protestował niejaki Śpiewak, kandydat na przydenta Warszawy, który jest synem tego Żyda, znanego socjologa itd. [Pawła Śpiewaka].

    Powiedzieć, że protestował kandydat na prezydenta miasta, podać jego nazwisko, cos innego ważnego dla procesu deweloperskiego wspomnieć byłoby za mało i byłoby mniej ważne niż to, że to Żyd. Żyd – i wiadomo, o co chodzi.

  147. Slawczan
    9 lutego o godz. 0:48

    Wyjaśniam: Pisząc ,,paprochy styropianiu” nie miałem na myśli OSÓB ale pewną kombatancką postawę jako legitymację, ersatz pomysłów, idei.

    Dziękuję za wyjaśnienie. To wiele zmienia w zrozumieniu intencji Autora.
    Całkowicie podzielam krytycyzm wobec osób, które z „kombatanctwa” zrobili sposób na urządzenie się w życiu „pokombatanckim”. Wystawianie rachunków za niegdysiejsze zasługi to coś niegodnego.

    Mimo to uważam używanie sformułowań typu „paprochy styropianu” za niewłaściwe. Słowo „paprochy”, szczególnie użyte w negatywnym kontekście, ma pejoratywne znaczenie. Uogólnione ociera się o osławione stwierdzenie, że „w Magdalence komuniści podzielili się władza ze swoimi agentami”.

    Nieprawdziwe, raniące, krzywdzące i dewastujące relacje.
    Używając takiego języka zgadzamy się na zdziczenie obyczajów.
    Po co?

  148. @wujaszku

    epilog powyzszego byl taki. Synek wzial sie za siebie i swa watla posture. Duzo poswiecil czasu na zajecia cielesne ( tak nazywano niegdys „gimnastyke”) i calkiem niezle opanowal aikido. A wczesniej dal jeszcze wycisk swemu najwiekszemu
    szkolnemu przesladowcy.

  149. ozzy
    9 lutego o godz. 10:47

    zdarzało mi się też udzielić rady kompletnie nieskutecznej, kiedy syn cierpiał z powodu wyśmiewania jego nazwiska.
    Zorientowałem się, że udzieliłem złej rady, kiedy wrócił ze szkoły zapłakany i rozżalony na mnie.
    Poradziłem mu sarkazm, którego dzieci nie były w stanie zrozumieć. Zmieniły za to sposób dokuczania na jeszcze bardziej raniący.
    Przeprosiłem.
    Ale też nie użalałem się nadmiernie nad synem.
    Uznałem, że musi sobie radzić w takim życiu, jakie jest.

  150. ozzy
    9 lutego o godz. 10:58

    🙂

  151. Mam ostatnio poważne problemy rodzinno-zdrowotne (nie osobiste) i przestałem się podniecać życiem blogowym, ale sprawa indoktrynacji religijnej od pierwszych chwil życia człowieka jest tak ważnym tematem, że nie mogę się całkiem wyłączyć z dyskusji. Nie przesadziłem chyba z tym „od pierwszych chwil”, bo kk się wtrąca nawet do aktu poczęcia, kontynuuje w przedszkolu i ostro w szkole.
    Na moje szczęście pracowałem w szkole, gdy religia z niej była usunięta. Sam doświadczyłem w życiu knut chamskiego wpajania wartości chrześcijańskich (nogą od krzesła po plecach), na szczęście krzesło było nie moje, do tego poniemieckie, więc niewiele warte (patrz – ocena kota i roweru przez Pawlaka), a nawet plecy nie były moje, tylko kolegi, ale nienawiść do takich ewangelistów została gdzieś w zakamarkach mózgu.
    Na niwie zawodowej miałem szczęście, znalazłem się w międzyczasie – w szkole podstawowej już nie było religii, a na studiach jeszcze nie jest obowiązująca do ukończenia studiów.

    Gorzej w życiu prywatnym, szeroko pojętym, rodzinnym. Z dziećmi (pardon – nie dziećmi a córkami) nie miałem szans na wysłanie je w bój, bo żona je wysyłała do salki na przeszkolenie, a do Oazy młodsza trafiła przez przypadek, ani namawiana, ani zniechęcana przez nas. W zasadzie już im przeszło.
    Wnuków ci u nas mało (2). Męski odłam miał farta, bo wyrzucił go z kręgu pełnowartościowych dawców na tace sam klecha, nie dopuszczając go do bierzmowania. Napisałem już, że zdecydował brak znajomości „grzechów cudzych”, a przecież wystarczy znać własne grzechy i ofiarować co nieco na pokutę, aby być dobrym członkiem tzw. „Kościoła”!
    Wnuczka raczej nigdy nie przesadzała z pobożnością i kk chyba nie ma z niej wielkiej pociechy, liczy się tylko w statystyce (90+).
    Dochodzę do problemu newralgicznego – prawnuki!
    Niestety ich mamusia to bogobojna Kaszubka z tradycjami polsko-katolicko-patriotycznymi i biedny Maksio cały rok przed komunią jest kontrolowany z bogobojności w postaci udziału w głupotach i formalnemu rozliczaniu kartkami obecności. Tam jest „Hopfen und Malz verloren” – takie stare powiedzonko, gdy wszelka nadzieja jest złudna – czy to może mieć odpowiednik u Dantego, z tym „lasciate ogni speranza” ? Ja lubię język włoski, ale raczej w parodiach, powiadam w takim przypadku „fuccicato perdutto”(może to nie po włosku?).
    Dla rozweselenia zakończę moją działalność blogową w najbliższym czasie starym dowcipem:

    Amerykański okręt opuszcza włoski port i „dziewczyny portowe” żegnają amerykańskich żołnierzy.
    Ci wołają ze statku:
    „Dolaro falsificato”!
    Dziewczyny odpowiedziały z kei:
    „Sifiliso autentico”!

  152. @Tanaka

    o zjawisku traumy nie sposob wyczerpac problemu jej wplyw na okres dxiecinstwa, jej genezy, dziedziczenia itp na tym forum.
    Problem bardziej zlozony.
    A co do uwagi o wypowiedzi Kaczynskiego to masz racje. Zadnych watpliwosci.

  153. Ha, ha, ha…
    Panie i Panowie. Zawsze mowilem, byc nowoczesnym samurai jest najwiekszy zaszczyt w zyciu. Iaido, kendo, aikido i pare innych …do.
    https://www.youtube.com/watch?v=RXRAcoBb9WI
    https://www.youtube.com/watch?v=4DvmVFd5Jb8

    Seleuk, shodan, nidan

  154. Po traumie pozostaje lęk.O którym pisał profesor Kępiński.Siedzi w człeku jak zadra na du i powoduje zapalenie .grożące gangreną,.I gdy na starość paranoicy doprowadzili do nasilenia lęku ,to szlag może trafić.Wtedy przed lekiem spałem w ziemiańce w lesie-przygoda-na niej posadzili świerk ,a dziś nie ma szansy na ucieczkę.Bo wycieli świerki.

  155. @Tanaka

    daleki jestem od posadzana pana Prezesa o antysemityzm. To byl taki „akcent” jak napisales. Oczywiscie stanowisko obliguje, by pan Kaczynski czasami powstrzymywal sie od takich wpadek. Ale to nie moja brocha.

  156. Slawczan
    9 lutego o godz. 1:37

    ,,Mazowiecki był naiwny”? A więc w krytycznym momencie naszych dziejów (pisząc z emfazą) , ,,S” oddelogowała ,,nawinego człowieka”? Miast bitego, kutego na cztery nogi?

    To BYŁ krytyczny, kluczowy, przełomowy moment dziejów Polski, Europy, Świata. Tylko masochiści znajdują przyjemność w niszczeniu swoich własnych osiągnięć.
    To nie był moment stworzenia idealnego ustroju.

    Mazowiecki, jak każdy człowiek, miał swoje „miękkie podbrzusze”, „piętę Achillesową”.
    Nie wolno wymazywać jego błędów, ale też nie godzi się lekceważyć jego zasług.

    Nie jestem pewien czy, gdyby na jego miejscu postawiono „bitnego, kutego na cztery nogi”, nie skończyłoby się to tak, jak na Bałkanach. Wciąż stacjonowały u nas wojska radzieckie i nie wszystkim towarzyszom podobało się oddanie władzy.

  157. Slawczan
    9 lutego o godz. 1:37

    Moje wspomnienie ,,transformacji” to STRACH i UPODLENIE moich rodziców.

    Dla dziecka jest to straszne. To psychiczne trzęsienie ziemi. Usunięcie gruntu spod nóg.
    Taka trauma może zatruć życie i być przekazana dzieciom, wnukom.
    Jeżeli nie wykaże się dość męstwa, żeby się z nią zmierzyć.
    Politycy Panu tego nie załatwią. Biedroń też nie pomoże.
    Proszę spojrzeć na Kaczyńskiego.

    Pomóc może Panu tylko Pan sam. Może przy wsparciu specjalisty.
    Przepraszam, że sobie pozwalam na udzielanie tak osobistych rad. Ale czuję się poniekąd usprawiedliwiony osobistym i dramatycznym tonem zwierzeń.

    Przeszłości Pan nie zmieni, ale może Pan nadać jej inne znaczenie.
    Może warto obejrzeć film:

    https://www.filmweb.pl/Zycie.Jest.Piekne

    Jest to komedia. Gorzka, ale bardzo pouczająca.
    Według psychologów „dobry rodzic, to rodzic szczęśliwy”. Rodzic zgorzkniały zatruje goryczą własne dziecko.

  158. Slawczan
    9 lutego o godz. 1:37

    Zostaje mi tylko interesowność, konformizm. Takie, tam…

    A to już Pana osobisty wybór i Pana odpowiedzialność. Wobec siebie i córki.
    Polecam:

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/99725/arystokracja

    Słowa Róży Tyszkiewiczowej „chyba mnie dość dobrze wychowano, żebym potrafiła przejść przez bagno …” brzmią jak motto tej pasjonującej relacji

    Każdy może być mentalnym arystokratą.

  159. ozzy
    9 lutego o godz. 11:42

    Nie widzę powodu do tego, by być „dalekim od posądzania”, widzę powód do bycia „bliskim”, ponieważ z kolei nie widzę żadnego powodu do wtrącania do rozmowy o biznesie budowlanym tego, że ktoś jest Żyd, w dodatku w kontekście protestu przeciw inwestycji.
    Silne są powody by rozumieć to tak, że „Żydzi ciągle mącą”.
    Zapytany wprost, mało kto, prawie nikt nie powie: tak jest – jestem antysemita! Jawny antysemita też nie powie że jest antysemita, a chętnie powie, że nie ma nic przeciw Zydom, byle tylko nie robili tego czy tamtego, nie wrącali się, nie włazili przed oczy i tak dalej.
    I jednocześnie istnienie niekończącego się nad Wisłą antysemityzmu jest faktem.

  160. wbocek
    8 lutego o godz. 18:34

    W Polsce przez bezgraniczne rozbisurmanienie się Krk racjonaliści mają urazy, a nawet mogą dostawać antyreligijnego zajoba, co, sądzę, niczego mądrego dla społeczności nie przyniesie. Natomiast cierpliwość może przynieść to, o czym nierzadko słyszymy na tym blogu od wyjechanych uczestników: w ich cywilizowanych krajach nie istnieje taki jak nasz konflikt między wiarą a niewiarą, gdzie kościoły nie do boju z niewiernymi wiernych szykują, lecz do współżycia

    Zaiste mądry jesteś @wbocku i wielka jest chwała Twoja.
    Niech Ci Swarożyc zsyła pomyślne wiatry na wszystkie okoliczności i każdy czas 🙂

  161. slima11
    9 lutego o godz. 11:32

    🙂

  162. @Tanako

    nie przecze ze zjawisko antysemityzmu nie istnieje w Kraju, prosze o to pytac zamiszkalych tam Zydow a nie antysemitow.
    Tu w Szwecji tez.
    Prof.Hartman pisal o Spiewaku na swoim blogu bardzo rzeczowo.

  163. Zdaję sobie sprawę, że w małej miejscowości wyłamać się z kościółkowej wspólnoty to niemal heroizm. Niejeden proboszcz potrafi po nazwisku ganić tych co nie wpuścili księdza „po kolędzie” albo za mało włożyli do koperty. A nie posyłać dziecka na religię toż to grzech i wstyd.
    Tak więc dla świętego spokoju rodzice, chcąc nie chcąc, uczą dzieci hipokryzji, konformizmu, a przede wszystkim tchórzostwa.
    Ale właściwie dlaczego”chcąc nie chcąc”? Wystarczyłoby, gdyby pojawił się ktoś pierwszy w danej wspólnocie, ktoś kto powie basta! Nie musimy zachowywać się stadnie i jak barany dać się paść i strzyc pasterzom.
    Wystarczyloby, ba…

  164. mag,
    to jest tak zwana szkoła życia. Prędzej czy później wszystkiego się nauczą 😉

  165. @ozzy 9 lutego, 8:03
    Liczyłam na Ciebie, że odezwiesz się w obronie Mazowieckiego. Stawianie tego człowieka w jednym rzędzie z Piaseckim bardzo mną wstrząsnęło. Leopold Unger, w swojej książce autobiograficznej “Intruz”, przypomina, że koło sejmowe Znak było jedynym ugrupowaniem, które stanęło w obronie Żydów w ’68r.

    @Wujaszek Wania 11:44
    Bardzo dobra obrona Mazowieckiego. Jeden błąd, chociaż poważny, nie przekreśla wielu zasług. Myślę, że katolicy tacy, jak Mazowiecki, nie wyobrażali sobie jak wprowadzenie religii do szkół może
    przekształcić sam Kościół, zdominowany w konsekwencji tego kroku przez prostactwo, które dorwało się do władzy i pieniędzy. Kościołowi pod tym względem zawsze daleko było do świętości, jednak wielu na tym blogu podkreśla różnicę między Kościołem na Zachodzie i u nas.

  166. Wystarczy opłatek i klęska głodu będzie zażegnana.

  167. @kruk

    zuwazylem, ze nie potrafisz czytac ze zrozumieniem. Prosze przeczytaj raz jeszcze.
    8:03.

    A oto inkryminowany tekst intenso:
    „Tadeusz Mazowiecki, ktorego obwinia sie za ten nieszczesny konkordat swoja polityczna role zaczal z Boleslawem Piaseckim, ‚ cudem” uratowany przez gen. Sierowa. Mazowieckiego alians ze srodowiskiem katolikow koncesjowanych byl krotki.”

    Sapienti sat!

  168. 16:37
    errata:
    ma byc zamiast „intenso” – ” in extenso”

  169. kruk:

    Tadeusz Mazowiecki byl jednym z dysydentow, ktorzy opuscili w okolicach 1956 roku PAX
    a pozniej trafil do „Po prostu” i tam publikowal manifesty. Jeszcze w wczesniej, kiedy byl katolikiem rezimowym to publikowal w paxowskiej prasie – np. sprawozdania z procesu biskupa Kaczmarka.

  170. @Wujaszek Wania 9 lutego, 10:30
    “Nadmierna ochrona to niedźwiedzia przysługa.
    Rzecz w tym, że dla każdego dziecka „nadmierna” to co innego.
    Zawsze zależy to od indywidualnej wrażliwości, odporności, otrzymanego wsparcia, poczucia własnej wartości i poczucia bezpieczeństwa. Bez tego dziecko stanie się ofiarą“.

    Mogłam się o tym przekonać na przykładzie własnych dzieci. Moja córka czuła się ”odmieńcem“ i bała się odrzucenia przez środowisko. Z posyłaniem na religię nie miałam dylematu, bo w Meksyku bardzo mocno broniona jest świeckość państwa. Społeczeństwo jest żarliwie katolickie (uwielbiali Jana Pawła II) ale ogólnie tolerancyjne. Katecheza odbywa się poza szkołą, rodzice natomiast zamawiają zbiorowe msze dla dzieci z roznych okazji, np. ukończenia podstawówki. Moje dzieci zawsze w tych mszach uczestniczyły, bo nie widziałam powodu do izolowania ich od rówieśników. W wieku ”komunijnym“ moja córka odkryła jeszcze jeden aspekt swojej odmienności, co ją dodatkowo
    zgnębiło.
    Jej lęk przed odrzuceniem był w znacznej mierze wydumany, bo koleżanki i nauczycielki traktowały ją życzliwie. Był jeden mały zgrzyt, który ona wyolbrzymiała. Otóż psychika Meksykanów jest trochę pokręcona przez sprawę rasy. Oficjalnie głosi się niemal kult Indian, prywatnie natomiast ludzie cierpią z powodu bycia metysami. Jedni chcą się uważać za Indian (nawet kiedy wyglądają na
    czystych kreolów), inni wygląd europejski uważają w głębi ducha albo i otwarcie za dystynkcję. Więc koleżanki mojej córki, obdarowywane lalkami Barbie, patrzyły na nią z mieszanką podziwu i zawiści. Więcej jednak było życzliwości. Dopiero w wieku 15 lat córka zaczęła dostrzegać, że jej wygląd nie jest skazą, tylko atutem w tym społeczeństwie.

  171. @ozzy 9 lutego
    16:37
    Jak miałam rozumieć to zdanie: “Krotko mowiac owe srodowiska, pomimo niestannych prob jego rozbicia ze strony wladzy byli niezalezni, na ile tylko to bylo wowcza mozliwe, od dyktatu ideowego PZPR”?
    16:44
    Teraz już zupełnie pogubiłam się w sensie Twoich wypowiedzi o Mazowieckim.

  172. kruk:

    Partia i bezpieka na rozne sposoby probowali obsadzic agentura srodowiska katolickie
    a trzeba przypomniec, ze pomimo drobnych sukcesow (posel Ozdowski i jego Polski Zwiazek Katolicko-Spoleczny) nie udalo sie wladzom rozbic katolickich ugrupowan, ktore sila musialy znalezc jakies niszowe pozycje w Kraju (byly ostrozne zwiazki z Episkoopatem, ktory nielatwe mial zadanie).
    Klub Inteligencji Katolickiej byl pod ciagla presja Urzedu ds Wyznan PRL, wydawnictwa Znak, Wiezi ograniczane i nekana przez zapisy cenzurskie.

  173. errata: 17:43

    jest : ktore sila musialy
    ma byc: ktore sila rzeczy

  174. ” mag
    9 lutego o godz. 14:07
    Zdaję sobie sprawę, że w małej miejscowości wyłamać się z kościółkowej wspólnoty to niemal heroizm. Niejeden proboszcz potrafi po nazwisku ganić tych co nie wpuścili księdza „po kolędzie” albo za mało włożyli do koperty. A nie posyłać dziecka na religię toż to grzech i wstyd.
    Tak więc dla świętego spokoju rodzice, chcąc nie chcąc, uczą dzieci hipokryzji, konformizmu, a przede wszystkim tchórzostwa.
    Ale właściwie dlaczego”chcąc nie chcąc”? Wystarczyłoby, gdyby pojawił się ktoś pierwszy w danej wspólnocie, ktoś kto powie basta!”
    Mag,
    ja to powiedziałam sama w siódmej klasie szkoły podstawowej w małej wiosce, sto lat temu (druga połowa lat 60-tych) i przeżyłam. Ale ja wiedziałam, że w razie czego mam poparcie rodziców.
    To nie jest takie proste. Mnie się wydaje, że społeczność polska jest teraz, po tych „stu latach” bardziej papieska niż papież. I mam wrażenie, że to wszystko jest podszyte grubą podszewką hipokryzji, a nie prawdziwą potrzebą wiary. Niedobrze mi sie robi, kiedy w każdej państwowej uroczystości biorą udzial klechy, niedobrze mi się robi na widok wszystkiego podpartego kościołem i udziałem wielebnych.
    Niedobrze mi się robi na widok flachy głodzia i na widok kapciowego, sprzedającego „relikwie” krwi jpII

  175. W temacie dzieci w roznym wieku.

    Muddy Waters wykonuje klasyk Mannish Boy. Zainteresowani moga wybrac z tekstu piosenki to, co sie do nich odnosi lub zignorowac to, co dotyczy tylko innych.

    Mannish Boy
    Muddy Waters
    Oh, yeah
    Oh, yeah
    Everything gonna be alright this mornin’
    Now, when I was a young boy
    At the age of five
    My mother said I was gonna be
    The greatest man alive
    But now I’m a man
    I’m age twenty-one
    I want you to believe me, honey
    We having lots of fun
    I’m a man (yeah)
    I spell M
    A, child
    N
    That represent man
    No B
    O, child
    Y
    That spell mannish boy
    I’m a man
    I’m a full-grown man
    I’m a man
    I’m a rollin’ stone
    I’m a man
    I’m a hoochie-coochie man
    Sittin’ on the outside
    Just me and my mate
    I’m made to move
    Come up two hours late
    Wasn’t that a man?
    I spell M
    A, child
    N
    That represesnt man
    No B
    O, child
    Y
    That spell mannish boy
    I’m a man
    I’m a full-grown man
    I’m a man
    I’m a rolllin’ stone
    I’m a man
    Full-grown man
    Oh, well
    Oh, well

    https://youtu.be/fQsq4a4hSSg

  176. @ozzy 17:43
    Wychodzi na to, że to Ty mnie źle zrozumiałeś. Mazowieckiego postawił w jednym rzędzie z Piaseckim @seleuk(os). Zrozumiałam, że Ty Mazowieckiego bronisz przed takim porównaniem, czego właśnie po Tobie się spodziewałam.
    Teraz na wszelki wypadek powiedz czy skończyło się nasze qui pro quo.

  177. @ Slawczan

    Kler katolicki, chcąc utrzymać dzieci przy katecheze, korzysta standardowo i masowo zarazem z przekupstwa, pochlebstwa, szantażu i wymuszeń.
    Są to metody obrzydliwe, moralnie zdegenerowane, a inne być nie mogą: to są nasi okupanci.
    Degeneracja zatacza jednak kręgi znacznie wykraczające poza samych okupantów. Identyczne metody stosują okupanci i szkoła poddana okupacji, w postaci dyrekcji i nauczycieli, nieraz włącznie z wychowawcami.
    Szkoła, jako organ państwa oraz jej nauczyciele, dokonują w ten sposob aktu zdrady dziecka. Na drugim planie zaś – rodziców dziecka.
    Zdradzają i rodzice. Ich zdrada znajduje się w warunkach zdrady i szantaż wykonywanego wobec nich przez państwo polskie i szkołę państwową.
    Być może jest to jakaś okoliczność łagodząca.
    Wracając do dziecka, masz rację w tym, że wybieranie nieuczęszczania na religie przez dziecko jest przede wszystkim decyzją rodzicow. Może więc podejmuj decyzję za dziecko we własnej sprawie.
    Jednk ten argument jest dosyć słaby. Decyzje są bowiem podejmowane w warunkch działającego szantażu i przymusu aparatu represji państwowej (szkoła), który jest w sojuszu z aparatem przemocy okupanta.
    Decyzja, żeby dziecko nie uczęszczało na szkolenie w deprawacji przestaje więc być decyzją na rzecz osobistego widzimisię rodzica, a staje się decyzja na rzecz ratowania dziecka. Owszem, sporym kosztem, bo bez kosztów na wojnie się nie da.

  178. @ozzy
    Errata: powinno być “quid pro quo” albo quiproquo w sensie francuskim.

  179. kruk,

    alez tak jak napisalas. Piaseckiego moglbym postawic w rzedzie z Moczarem – bo tam jego miejsce w lamusie historii.

  180. Nawiązując do „co rodzice chcą a co nie” – rodzice nie chcą, żeby się niemowlę czymś zaraziło. Bardzo sterylnie trzymają okoliczności niemowlaka. A potem mają wiecznie chorujące dziecko.
    Trzeba się niestety, stykać ze wszystkim, inaczej nie nabędziemy zdrowej odpor-ności. „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”.

  181. Alicja-Irena
    9 lutego o godz. 16:22

    Och, uwielbiam takie ostre kawałki podawane w syropie z buraka cukrowego a bedące wykładem Absolutnej niemoralności bozi.

    Pod tym tekstem znalazłem inną szajbę, o tym, że życie w zakonie nie jest za karę.
    Oczywiście, że za karę!

    Wreszcie taka produkcja bp Meringa, naszego okupanka, tna temat innego okupanta, a świętego, co dodaje smaczku okupacji:
    https://wiadomosci.onet.pl/religia/ludzie-boga/dzis-przypada-125-rocznica-urodzin-o-maksymiliana-kolbego/6r8nq9r?utm_source=wiadomosci_viasg&utm_medium=nitro&utm_campaign=allonet_nitro_new&srcc=ucs&utm_v=2

    Ani słówka o tym, że nasz milusiński był szczerym, katolickim, zakonnym, konsekrowanym, zawziętym i niezwykle skutecznym polskim żydożercą!

  182. Tanaka,
    nie zgadzam się z Tobą :
    „Decyzja, żeby dziecko nie uczęszczało na szkolenie w deprawacji przestaje więc być decyzją na rzecz osobistego wsidzimisisę rodzica, a staje się decyzja na rzecz ratowania dziecka.”
    Jestes bardzo radykalny i tak jakbyś się dzisiaj urodził. To nie jest takie proste, to nie jest widzimisię. Ja za tym, żeby dzieci dotknęły wszystkiego i same wybrały, co im pasuje. Pamiętaj, że zakazane kusi. Niech idą na religię, niech zobaczą, z czym to się je, niech sami wybiorą. Ja przez to przeszłm i nikt mnie nie połamał, nikt też nie musiał mnie ratować. Daj dzieciom-młodzieży szansę wyboru. Już tacy durni to oni sie są.

  183. hej @Orca
    18:33
    Thank you … you are keeping the blues alive here for everyone. I think those old blues tunes are still relevant today eg Muddy Waters´ Mannish Boy. John Hammond said blues puts its finger on the pulse of the human condition. My favorite Buddy last man standing form the 50s Chicago blues stage continues to carry the torch for the music. That music made him and many others. Robert Johnson, Muddy Waters, James Cotton, Junior Wells, Big Mama Thornton, Micheal Bloomfield / my great favourite and a guitar hero/, JB Lenoir…..
    —and more, more
    —-
    Amazing fantastic woman and the awesome guitar heroine
    :SAMANTHA FISH
    „SHAKE ‚EM ON DOWN” INCREDIBLE NEW YEARS EVE CONCERT CIGAR BOX SHREDDING
    https://www.youtube.com/watch?v=3gUBlx_jQpw

  184. Ozzy

    That’s my music. And I know you are on the same page.
    Only a few days ago I consumed again Buddy Guy and Quinn Sullivan in the duet sweet sixteen.
    You posted that clip in the kitchen a few years ago and I don’t have enough my friend.

  185. Samantha is cooking !

  186. Tanaka:
    19:13

    Stanowisko kleru juz od zamierzchlych czasow, a zwlaszcza w czasie pogromow i mordow na Zydach to byl istny posiew nienawisci, ktore nie obdordzilo milosierdziem.
    Zagadka – czyje to slowa?: „Na procesie Beilisa zebrano duzo dawnych i wspolczesnych ksiag zydowskich, lecz kwestia uzywania przez Zydow krwi nie zostala decydujaco rozwiazana”.
    Przytoczony swiety ojciec Kolbe byl antysemita w teorii i praktyce („Rycerz Niepokolanej” – Militia Immaculatae). Mozemy podziwiac bohaterska jego smierc i odczuwac respekt ale to nie przekresla w zaden sposob oceny jego wielolteniej dzialanosci zydozerczej. Czyzby byl to jeden z argumentow za wyniesienie jego na oltarze?

  187. Quinn Sullivan gral na gitarze chyba w wieku 5 lat jesli nie wczesniej.

    https://youtu.be/gA49nt780Ps

  188. and now may I proudly present to you my recent discovery,
    meet the young artists who are flying the flag
    for the next generation
    the tomorrow stars

    Larkin Poe:
    (Megan Lovell and Rebecca Lovell, the sister duo from Atlanta)
    Larkin Poe | Bleach Blonde Bottle Blues (Official Video)
    https://www.youtube.com/watch?v=Wy0RGsd2-JA

    thats all @Orca & (folks)

  189. Alicja-Irena
    9 lutego o godz. 19:14

    Nie bardzo wiem, z czym właściwie się nie zgadzasz.
    O widzimisię rodziców, którzy na kwestię posyłania dzieci na szkolenie w skrzywieniu mogą patrzeć z własnej perspektywy niewyznawców/ateistów napisałem w kontekście tego, co jest we wstępniaku.
    co więc nie jest widzimisiem, co nie jest proste i na czym mialaby polegać dzisiejszość mojego urodzenia wraz z radykalnością.
    Krzywienie bezbronnych umysłów przez okupujący ta państwo jak i społeczeństwo kler, o czym wyżej napisałem, jest złem. I to fundamentalnym. Czy to dowodzi, że dzisiaj się urodziłem?

  190. Ozzy,

    I love the Lovell sisters and will keep my ears open.

  191. ozzy
    9 lutego o godz. 19:45

    Podobno w czasie wojny Kolbemu się coś poprawiło. Właśnie: w niczym ne zmienia to jego dotychczasowej biografii i osiągnięć. Wybujały polski antysemityzm, który z miłością,, pasją i konsekwencją karmił i rozniecał, wdawał nieustanne owoce. To o czym pisze JT Gross, prof. Grabowski, B. Engelking, Jedwabne pomnożone setki i więcej razy – w samej tylko II wojnie światowej – to dzieło, ktorego współtwórcą był Kolbe. Ani o tym słowa w laudacji biskupa Meringa o jego jakimś jubileuszu (mszy prymicyjnej?).
    Zresztą, w ogóle Kościół kat wszelkimi sposobami zakłamuje biografię Kolbego, co jest dowodem wprost na jego więcej niz niechęć do Zydów i więcej niż obrzyliwość moralną oraz kłamliwość substancjalną.
    Gdy chodziłem do szkoły, a na religie do kościoła, owszem, owszem – bardzo starannie klamcy czyli kler objaśniał nam w szczegółach cudną biografię Kolbego. Bo to nasz, nadwiślański superman katolicki. Dopiero Lolek go przebił superackością. I – ależ oczywiście, ależ obowiązkowo – całkowite milcznie na temat jego żydożerskości, a wylukrowany do mdłości portrecik teego co oddał życie za bliźniego.

    Dopiero po latach dowiedziałem się, jak było. Lata więc chodziłem sądząc, że kłamstwo jest najszczerszą prawdą. Za sprawą Kościoła kat.

    Pewność tego, co i jak było w Oświęcimiu z Kolbem jest niepewna. Poza tym, za mało sie starał. Mnogość krzywd i śmierci Żydów, do czego się wybitnie przyczynił oznacza, że powinien był oddać życie może z 10 tysięcy razy. Co i tak nic by nie zminiło, co się bowiem stało za jego sprawą to się stało.

  192. tak @Orca

    bardzo wczesnie; jest jeszcze mlody Brytyjczyk, ktorego kariera tez miala poczatek w wieku lat 4.
    TOBY LEE, lat 13
    koncertowal z Buddy Guy´em i Joe bonamassa, byl u nas w Uppsali na festiwalu gitarowym w ub roku.

  193. Tanaka

    Melduję, Tanako, że Mielno spodziewa się 5. tysięcy morsowatych. Jak wszyscy naraz wlazą do Bałtyku, może powstać pierwsze w dziejach tego morzojeziora tsunami. Jest południowy, potem południowo-zachodni sztorm w porywach do 8., w nocy – do 9. Jutro będzie przygasał. Tak czy owak w godzinie wejścia w morze tej falangi – punkt 12 – jeśli powstanie tsunami, pójdzie na Szwecję. Więc jutro, z dala od tłumów, spróbuję zacząć nowe życie w zimowym Bałtyku. Dalej niż po kolana chwilowo nie wlazę – chyba że bym wlazł – bo jeszcze mam ten kłopot, że nie mogę biegać i może w ogóle nie będę mógł, więc w praktyce zobaczę jutro, jak by miała wyglądać w takiej sytuacji rozgrzewka. Z doświadczenia wiem, że nawet po paroletniej przerwie mogę śmiało zimą leźć do wody po obowiązkowej rozgrzewce i stopniowym oswajaniu organizmu z zimnem. Wygląda to tak, że łażę w wodzie, powiedzmy, 10 sekund po kostki, wyskakuję jak oparzony i biegnę. Po rozgrzaniu stóp znów włażę, weźmy, na 15 sekund i i wyskakuję mniej oparzony, potem jeszcze raz podobnie i jeszcze. Za czwartym, piątym razem mogę leźć po pas. A potem można nawet przepłynąć pół kawałka.

    Świetnie pamiętam pierwszą w życiu zimową kąpiel w Odrze – jak byłem w szkole. Było trochę śniegu. Pochlapaliśmy się z kumplem z pięć sekund i od razu wleźliśmy po szyję. Z czasem przyszło nawet pływanie. No ale w tamtym wieku grzało człowieka w środku tak, że śnieg w promieniu paru metrów topniał.

  194. wbocek
    9 lutego o godz. 20:59

    Widziałem kiedyś w National Geographic reportaż jakiegoś włóczykija, który tylko z psem i strzelbą szwendał się po północnej Syberii, gdzie już nawet diabeł nic nie mówi. Zdjęcia robił sobie ze statywu i samowyzwalacza, a na jednym z nich widniał golas płynący w lodowatej kaszy po strzeloną kaczkę. Podpis głosił: „Pies odmówił wejścia do lodowatej wody”.

  195. wbocek
    9 lutego o godz. 20:59

    jak z 5 tysięcy morsowatych, leź między te wrony. Mówią, że raźniej. A i fachowowa pomoc z poradą może się zdarzyć.

    Calkiem w środku zimy raz się kąpałem, a właściwie wlazłem w przerębel na Bałtyku, w Finladii. Pożar! Na taką powolną podgotowkę to ja się słabo nadaję, bo w międzyczasie wymarzam. Wiec od razu na pełny gaz. Fakt – ryzykfizykowne. Ale z sauny można, to czemu by nie można w Mielnie, albo – weźmy Świbnie?

  196. Tanaka
    9 lutego o godz. 22:22

    Opowiadał mi przyjaciel właśnie o finlandiowaniu: bez wcześniejszego przygotowania prosto z sauny – głową w lód…nie…w wodę. I nie było żadnego szoku. To by się zgadzało z moimi doświadczeniami – że między wrzątkiem a zimową wodą większej różnicy dla receptorów nie ma: jedno i drugie pali jak cholera, jak cholera, jak cholera, naród stoi, łeb zadziera, z każdej strony swąd.

  197. kruk
    9 lutego o godz. 2:43

    Mam jakieś mgliste wspomnienie z przedszkola, w którym to wspomnieniu rozważamy z kolegami, na której chmurce mieszka Pan Bóg. Jest też w tym wspomnieniu poczucie oczywistej niezgodności z fizyczną wiedzą o chmurach, którą już wówczas posiadałem dzięki starszemu bratu. Ale nie przeszkadzało to rozprawiać o boskiej siedzibie. Zagadki umysłu, w którym takie rzeczy koegzystują, z lekka tylko chwilami grzechocząc o siebie… Dodam, jak już kiedyś pisałem, że jestem ateistą z urodzenia (dzięki rodzicom), co naprawdę „wiedziałem” już w przedszkolu. Wtedy mówiło się „niewierzący”.

  198. Szary Kot
    9 lutego o godz. 22:01

    W dechę, Kotku!.

  199. wbocek
    9 lutego o godz. 22:51

    Taką mam ochotę: z bani w Bajkał. Pod lód i z dołu patrzeć na świat.

  200. @Tobermory
    9 lutego o godz. 9:57
    Tak – CZWORO w całej szkole. Szkoła 350 dzieci(???) – dożynała swoje gimnazujm.
    Mieszkam w mieście, gdzie po 2007r Jarosław Kaczyński ani przez moment nie przestał być premierem.

  201. @Tanaka
    9 lutego o godz. 18:53
    Tanko to nie SZKOŁA zdradza ale państwo bo to ono jest jej właścicielem i ustanawia prawa dla niej, dla nas.
    Co do mnie będę to ciągnął póki da się, jak się nie da to skpituluję o tyle o ile to możliwe jak najmniej.
    Trochę to podłe ale lenistwo mojej córci mi pomaga: nie lubi rano wstawać i nie lubi chodzić do kościoła a to przecież w pakiecie. To ją motywuje do wytrwania. Na metafizykę przyjdzie czas w przyszłości.

  202. @Wujaszek Wania
    Dziękuję za zakopanie topora wojennego
    To o ,,konformizmie etc…” to jest cześć poświęcona ,,rozprawie” z ,,wyższymi celami” przyświecającymi podpisaniu konkordatu przez Kwąsniewskiego. Bo oceniam, że taka motywacja mu przyświecała: spokój, intresy konformizm.
    Z drogi do Europy społeczeństwo by się nie dało zawrócić – gdyby Pan Kremówka zechciał to zrobić to by strzelił sobie samobója.

  203. Alicja-Irena
    9 lutego o godz. 19:14

    Ja przez to przeszłm i nikt mnie nie połamał, nikt też nie musiał mnie ratować. Daj dzieciom-młodzieży szansę wyboru. Już tacy durni to oni sie są.

    Z tego co napisałaś tu na swój temat wynika, że wyemigrowałeś przed rokiem ’89.
    W związku z tym naprawdę nie „przechodziłaś przez to” z czym mamy dzisiaj w Polsce do czynienia. Przed ’89 kler obnosił się z dobrotliwą maską niczym Kaczyński przed wyborami. Chował swoje prawdziwe zamiary jak PiS Macierewicza, kiedy chce zmanipulować suwerena.
    Naprawdę nie przeszłaś przez to, prze co dzisiaj przechodzą dzieci i ich rodzice.

    Dałem dzieciom szansę wyboru. Przez jakiś czas wszystkie chodziły na religię, z potrzeby bycia w grupie. Żadne nie dotrwało do bierzmowania.
    Po każdej lekcji religii rozmawiałem z dziećmi. I wierz mi, że kosztowało mnie to wiele wysiłku, żeby nie dopuścić do tego, żeby dzieciom nie wyprano mózgów. Łatwiej byłoby mi zabronić im chodzenia na religię. One nie odbierały tych rozmów jako „ratowania”. I bardzo dobrze.
    Nie zamykałem też drzwi przed kolędującymi księżmi, skoro sami się wpraszali. Ale też nigdy nie dopuściłem do tego, żeby ich wizyta przekształciła się w wizytację. I żeby oni wyszli poza status gościa. Zawsze to ja byłem gospodarzem i ja dyktowałem reguły. Dzieci to widziały. Uczyły się wyznaczania i bronienia własnych granic.
    Po pewnym czasie dzieci dały sobie spokój z religią. Księża zaczęli omijać nasz dom szerokim łukiem i jest spokój.

    To nie było łatwe. Trzeba też było stawić czoła rodzinnie, sąsiadom. Ten proces nigdy się nie skończył. Rodzina martwi się. Moje dzieci jako jedyne w rodzinie nie mają ślubów kościelnych.

    Oczywiście, że dzieci i młodzież nie są durni. Ale też nie są żadnymi partnerami dla manipulatorów zaprawionych w technikach indoktrynacji. Nie mają potrzebnych narzędzi.
    Nie jest też tak, że „nikt Cię nie musiał ratować”. Napisałaś wcześniej, że miałaś oparcie w rodzicach.
    Bardzo możliwe, że moje dzieci powiedziałyby podobnie: nikt mnie nie musiał ratować. Bo takie rzeczy należy robić dyskretnie, tylko wtedy są skuteczne.

  204. Slawczan
    9 lutego o godz. 23:28

    życzę dużo siły 🙂

  205. @Tanaka
    9 lutego o godz. 20:30
    Co do Kolbego: kiedyś czytałem wspomnienia ONRowca – więźnia Berezy (Sznarbachowski): nawet jego szokował poziom antysemityzmu szerzonego przez Niepokalanów.
    ,,Co jest winien Żyd, że się Żydem urodził? Nic”
    ,,A co jest winien wilk, że się wilkiem urodził ale przecież tępimy wilki”.

  206. @wujaszek wania
    9 lutego o godz. 23:37
    🙂

  207. @All
    Chciałem podziękować Wszystkim za słowa otuchy, dobre rady, cząstki mądrości życiowej zgromadzonej przez lata.
    Konkluzja moja jest taka: nawet jeżeli będą jej dokuczać z tego powodu i ja powodowany empatią i miłoscią ustąpię to przecież mogą jej też dokuczać z powodu wzrostu (jest wysoka jak na swój wiek) i co wtedy? Wypiszę ją z klasy? Skrócę ją?
    Ustępstwa rozzuchwalają napastnika – uczy tego i wielka historia jak i małe życie.
    Kilka porad praktycznych – szczególnie ta o wypasionej lornetce (nie pomnę kto ją tu przywołał ale jest niezmiernie pożyteczna) jest zgodna z moimi intuicjami. Wiem, że swego czasu Jezus do serduszka lubił przybyć na quadzie, teraz zapewne objawia się na ekranie tableta. Kupię jej ,,wypasionego radzieckiego tableta” (ubezpieczywszy go), będzie jakiś super fun. To z tych niskich rzeczy. Matafizykę omówię z nią w stosownym momencie.

  208. @Ewa-Joanna 9 lutego, 22:44
    A Ty temu sondażowi wierzysz? Zważ, że zrobiono go dla “dorzeczy.pl”(!) Ja wierzę. Od dawna różne sondażownie ogłaszają słabnące poparcie dla Nowoczesnej.

  209. Tak naprawdę zmotywował mnie do napisanie wstęniaka i tej dyskusji start R. Biedronia.
    Zgłosiłe MOJE POSTULATY i co znowu w imie ,,wyższych wartości” mam wybierać ,,mniejsze zło”? To właśnie te ,,mniejsze zła” się zsumowały i dały nam dzisiejsze DUŻE ZŁO, które zapragnęło ukoronować się dwoma koronami.
    Nigdy nie było dobrego czasu by przyciąć pazurki klerowi wynikiem czego wykształciły się one w szable, którymi dziś posługuje się PiS.
    Nigdy nie było dobrego czasu na zajęcie się wyzyskiem ekonomicznym – dziś PiS jest dobroczyńcą.
    Nigdy nie było czasu by porządnie zreformować sądownictwa – wszystkim (oprócz poszkodowanych) dogadzały przewlekłość etc. PiS ,,dostał manadat do reformy”. Wiemy jak ją sklecił.
    Cała lista…
    Dlatego kiedyś byłem wdzięczny Palikotowi, że OŚMIELIŁ SIĘ te tematy: na które nigdy nie było dobrego czasu albo ,,załatwione kompromisowo” przywrócić do debaty. Bez Palikota jawny gej nie mógłby się dziś ubiegać o najwyższe urzędy.
    Na koniec: ksiądz, który przez dziewić lat wykorzystywał ministranta dostał 3lata więzienia – za kilka gramów marihuany potrafią dać więcej. To państwo naprawdę domagało się naprawy a zważywszy na działania PiSu – chyba naprawa jest bez sensu. Tu trzeba bedzie rekonstrukcji

  210. @Ewa-Joanna
    9 lutego o godz. 22:44

    Nie na temat, ale interesujące dla skangurzałych: https://www.youtube.com/watch?v=Pa8rSc2dung&feature=youtu.be

  211. @kruk
    10 lutego o godz. 0:12
    Masz problemy z wiarą jak widzę.
    Chciałam ci pokazać, że różne sondaże pokazują różne wyniki, zależnie od nastawienia.
    Jak zwykle zobaczyłaś tylko fragment ci pasujący i odbiłaś piłeczkę w moją stronę nie zastanawiając się ani na moment nad sensem.

  212. @Herstoryk
    Znam, jest tego więcej 🙂

  213. @Vera
    8 lutego o godz. 15:12

    @ozzy.
    Wielka Trojka blogowych akrobatow i szakali klawiatury komputerowej
    John Kowalsky
    Wiesiek 59
    Vera

    Zaskoczyło mnie, że nie trafiłem na tą listę. Bo dla tego osobnika wszyscy krytykujący jego quasi-religijny „izm” i bliskowschodni nowotwór złośliwy będący owocem ww. „izmu” to akrobaci i szakale. Dziwne, że nie walnął przy tym „anty” nalepkowym epitetem.

  214. @Szary Kot 9 lutego, 22:51
    Nie wiem czy są jeszcze w Polsce katecheci umieszczający Pana Boga za chmurką. Dzieci mogą za to mieć problem np. z wiecznym potępieniem, bo nawet dziecko jest zdolne dostrzec nieproporcjonalność takiej kary do jakichkolwiek występków w życiu ograniczonym czasowo. Niektórzy księża nie wierzą w piekło i mówią o tym głośno. Ale i tak pozostaje wiele sprzeczności i rzeczy niewiarygodnych dla dziecka traktującego religię poważnie. Wydaje mi się z drugiej strony, że dużo dzieci lekcje religii odwala tak, jak inne nudzące je przedmioty. Świadczyłaby o tym nieznajomość podstawowych “prawd wiary” wśród dzisiejszej młodzieży, którą to niewiedzę ujawniają sondaże. Przy Kościele taka młodzież pozostaje z bierności i dla pięknej oprawy
    ceremonialnej ważnych w życiu momentów.
    Jednak jest jeszcze inne, trudno do pojęcia dla racjonalisty, zjawisko. Niedawno GW pisała o jakimś dominikaninie, na którego kazania zjeżdżają ludzie z całej Polski. Zjeżdżają chyba po słowa otuchy, bo życie może być okropne, albo dla uporania się z dylematami moralnymi. Gdybym miała szansę, posłuchałabym tego dominikanina, żeby zrozumieć czym ludzi przyciąga.
    Nb. w wieku mocno dorosłym chodziłam przez krótki okres do kościoła z czystej ciekawości. Chciałam sprawdzić co się zmieniło po drugim soborze watykańskim. Trafiłam na dobrotliwych kaznodziejów ale nadal mówiono o nieomylności Kościoła.
    Wracając do pięknych ceremonii, to Kościół dobrze wie jaką one mogą mieć wagę.
    Niedawno bliska mi młoda osoba w Polsce dokonała aktu apostazji. Mówiła, że ksiądz nie robił jej trudności, tylko ostrzegł, że ona może kiedyś się zakochać i chcieć wyjść za mąż, a wtedy ślubu kościelnego już nie dostanie. To wydało się księdzu najlepszą pogróżką.

  215. @Ewa-Joanna 10 lutego, 0:56
    Na jakiej podstawie zakładasz, że różne wyniki sondaży wynikają z różnego “nastawienia”? Różnice mogą wynikać z wielu czynników – np.momentu przeprowadzenia sondażu, doboru statystycznej próbki. Z “nastawieniem” sondażowni niewiele mają wspólnego. Sondażownia dająca systematycznie błędne wyniki wskutek określonego “nastawienia” szybko straciłaby klientów.
    Chyba jednak sens Twojej informacji dobrze zrozumiałam – właśnie to “nastawienie”. Nie chodziło mi wcale o “odbijanie piłeczki”. Ty i ja mamy różne “nastawienie” do sondaży i w tym się nie pogodzimy.

  216. @kruk
    Pisałam już poprzednio „kto, jak i za ile”. „Nastawienie” pytającego to są na przykład pytania sformułowane tak czy inaczej ( to co zrobił swego czasu Howard w referendum o republikę), to wybranie miejsca robienia sondażu ( sondaż uliczny pod kościołem i pod knajpą da różne odpowiedzi na te same pytania), możliwości są nieskończone.
    I jak zwykle nie doczytałaś do końca to ułatwię cytatami. Sorry za dziwny styl ale to ctrl+c.
    -Pracownia Estymator przeprowadziła sondaż preferencji partyjnych dla portalu dorzeczy.pl -Wiosna Roberta Biedronia na 8,6 proc
    -Wiosna Roberta Biedronia „Fakty” TVN pokazały sondaż partyjny, w którym to ugrupowanie miało 14 proc. głosów.
    -Z kolei według sondażu IBRiS, obejmującym wybory do Parlamentu Europejskiego, na zlecenie Onetu, Wiosna Biedronia zanotowała 6,4 proc. poparcia.

  217. @Ewa-Joanna
    Nie zgadzam się z “kto, jak i za ile”. Wszystkie czynniki, które wymieniasz jako przyczyny różnych wyników, nie implikują koniecznie sprzedajności sondażowni.
    Pogódź się z tym, że się nie pogodzimy.

  218. @@kruk do E_J i na odwyrtke

    Czytam tez sondaze. Nie wszystkie, ale… Najczestsze zdanie z wynik sondazu polskiego. Z pamieci. „Probe wykonano na statystycznie dobranej grupie 1025 osob.” Widzialem sondaze na „statystycznie dobranej” grupie 999 osob. Przy populacji ponad 30milionowej.

    Sondaze niepolskie czytam tez. Nie wszystkie, ale… Sondaze szwedzkie maja zdanie. Z pamieci. „Probe wykonano na statystycznie dobranej grupie 2000 osob”. Widzialem sondaze na „statystycznie dobranej” 5000 osob. Przy populacji 10milionowej. W sondazach podawany jest zawsze czy wynik jest rowniez w granicach bledu statystycznego. Przy 2000 osob / 10mln populacja ok 1,5% blad.

    Nie ma lunchykow za darmo, czy kaffki. Oczywiscie mozna na lunchyk zjesc makaron (bezjajeczny) podlany ketchup z plastbutelki i popic zoltawa kafffka. Ale… Co wtedy jest na „wyjsciu”? Strach pomyslec.

    pzdr S

  219. Jeszce o statystykach. Wczoraj mialem chwilke czasu. Zrobilem sondaz. Ok 30 pytan. Miesiecznik „På kryss till rors” (Na wiatr na reje) zapytal mnie o jakosc numeru styczniowego. Prenumerantow jest 62000, ja tez bo mam znizke z Klubu Srodziemnomorskiego. Do wczoraj, mniej wiecej polowa, zrobila sondaz. Byc moze, byc moze, za udzial, dostane ladny vimpel zawiesic pod prawy saling. Jak sezon przyjdzie na wiatr chodzic.

    pzdr przy kawce czarnej i z smietanka Seleukos

  220. kruk
    10 lutego o godz. 1:31

    Niedawno GW pisała o jakimś dominikaninie, na którego kazania zjeżdżają ludzie z całej Polski. Zjeżdżają chyba po słowa otuchy, bo życie może być okropne, albo dla uporania się z dylematami moralnymi. Gdybym miała szansę, posłuchałabym tego dominikanina, żeby zrozumieć czym ludzi przyciąga.

    Prawdopodobnie chodziło o dominikanina Adama Szustaka
    https://www.youtube.com/watch?v=BaRiTERGBG8
    W sieci jest dużo jego nagrań.
    Faktycznie udało mu się wyjść poza „pobożną” kościelną nowo – staro – mowę.
    Przy czym spokojnie dałoby się wyciąć z tego Jezusa i zastąpić kompetencjami psychologicznymi.
    Dałoby to efekt zgodny z tezami Feuerbacha: odebrać bóstwom nasze własne możliwości, które im kiedyś nieopatrznie oddaliśmy.
    W linku mówi on po prostu o miłości symbiotycznej, o uzależnieniu od miłości. Równie dobrze można, a nawet powinno się o tym mówić w szkole. Bez odwołań do boskich mocy.
    Ale na bezrybiu i rak rybą. Jakiś krok do przodu.

  221. Jeszcze post scriptum do słów:

    Daj dzieciom-młodzieży szansę wyboru. Już tacy durni to oni sie są.

    Nie chodzi o „durność”. Chodzi o możliwości wynikające z fazy rozwojowej, życiowego doświadczenia.
    Po prostu odpowiedzialny opiekun nie zostawia na ringu zawodnika wagi piórkowej z bokserem wagi . Tak się nie robi.
    Przy czym w boksie obrażenia i szkody widać natychmiast, a psychiczne straty mogą być niezauważalne. Odroczone w czasie. Można nie widzieć zależności pomiędzy przyczyną i skutkiem.
    Wybór tak, ale z dyskretnym monitoringiem i opieką w pakiecie.

  222. Slawczan
    9 lutego o godz. 23:56

    Kupię jej ,,wypasionego radzieckiego tableta” (ubezpieczywszy go), będzie jakiś super fun.

    W posunięciu z lornetką celem było odzyskanie pozycji w grupie. W tym wieku dzieciom trudno jest rozwijać się prawidłowo bez akceptacji grupy. Fun był dodatkowym bonusem.

  223. Errata do 8:42 – z bokserem wagi ciężkiej

  224. wujaszek wania
    10 lutego o godz. 8:31

    Posłuchałem parę razy tego dominikanina. Mam jego gadanie za klasyczne kaznodziejstwo lub kaznodziejskie gadulstwo polegające na ubieraniu w tysiąc słów sprawy, którą można zmieścić w dwóch. Kaznodziejstwo jest zaczarowywaniem słuchaczy mnogością słów, a nie precyzyjnym, obrazowym, z nie wymyślonymi, lecz wziętymi z życia przykładami) przedstawianiem postawionego problemu. Słuchacze po kazaniu są tak samo mądrzy, jak przed kazaniem, a co se posłuchali, to posłuchali. Kazania polegają na gadaniu kaznodziei, a nie na rozmawianiu, więc rozum słuchaczy – jeśli go w ogóle mają – jest wyłączony. Najważniejszy jest nastrój zasłuchania. Tak ględził Wojtyła. I teraz nikt nie pamięta, o czym. A z Tischnera na przykład najbardziej znane są trzy prawdy, zwłaszcza trzecia.

    Nasłuchałem się kiedyś nadawanych w lokalnym tele-morele spiczów kaznodziei z sekty o nazwie „Woda życia”. Nie mogę się nadziwić tupetowi smarków rwących się do nauczania babć i dziadków. Bo babciom i dziadkom się nie dziwię: nie mają żadnych poglądów, ale mają wiarę i pokorę.

  225. wbocek
    10 lutego o godz. 9:22

    jest popyt, jest i podaż.
    Oczywiście, że jest to kaznodziejskie gadulstwo. Ale jakże odległe od tego z czasów mojego dzieciństwa. Pełnego siarki, ognia piekielnego, beczek smoły, diabelskich wideł.
    Obrazy grozy malowane słowem. Odwołujące się tylko do emocji. Negatywnych emocji.
    Szustak robi furorę, bo nie straszy. Nie zawiesza wszystkiego w niebiesiech. Schodzi bardziej na ziemię. I delikatnie zachęca do myślenia. Z naciskiem na delikatnie.
    Zawsze to jakaś odmiana.

  226. Raymond Tallis, określający siebie jako świeckiego humanistę, mówi, że jeszcze 30 lat temu wydawało się, że religie są w odwrocie. Tymczasem obserwujemy ich renesans:
    https://vod.tvp.pl/video/chuligan-literacki,raymond-tallis,40545061
    Jakie wnioski płyną z tego dla nas?

  227. Alicja-Irena
    9 lutego o godz. 18:26

    Zdaję sobie sprawę, że w małej miejscowości wyłamać się z kościółkowej wspólnoty to niemal heroizm.
    ———————

    Niekoniecznie.
    Moja zmarła 20 lat temu matka, praktykująca katoliczka niewpuszczała do domu chodzącego po kolędzie księdza. Nie spotkały ja za to jakiekolwiek negarywne konsekwencje. Rzecz działa się w małym miasteczku na tzw. ścianie wschodniej.
    W tym samym miasteczku w 2011 roku pochowałem w grobie rodzinnym na cmentarzu katolickim mojego ojca – ateistę. Zwłoki były wystawione w kaplicy mieszczącej się na terenie należącym do kościoła parafialnego. Ceremonia odbyła się bez udziału księdza. Nie było żadnych problemów. Była to o ile wiem, pierwsza tego typu ceremonia pogrzebowa w tym mieście.
    W roku 2013 pochowałem w tymże miejscu brata, również ateistę. Z nowszej wersji tej samej kaplicy pogrzebowej. Ceremonię tym razem poprowadził świecki celebrant pogrzebowy. I tym razem nie było żadnych problemów – wręcz przeciwnie, ludzie byli bardzo zainteresowani taką formą pogrzebu i zadawali mnóstwo pytań.

  228. Kiedyś w czasach studenckich zajmowałam się wróżeniem, ot tak dla zabawy brunet wieczorową porą 🙂
    Ale została mi z tego jedna informacja – najwięcej „klientek” miałam kiedy miały kłopoty. Tak normalnie to traktowały to jako zabawę, ale kiedy coś tam się działo zaczynały być poważne i … wierzyły. A ja kłamałam ile wlezie żeby im dać pozytywnego kopa.
    Może podobnie jest z religią, czasy są trudne dla wielu ludzi.

  229. Taieri
    10 lutego o godz. 10:13

    Przykład swojej rodziny jaki podajesz, wydaje się świadczyć o tym, na czym polega cała religia i jej kultura: lęku. Z lęku, uprzedzenia, ugruntowanego od niepamiętnych czasów przekonania, że tak było – jest – i będzie (albo czegoś nie było, nie ma i nie będzie) wypływają stadne zachowania; automatyczne reakcje, słowa.
    Granice nie są sprawdzane, bo WIADOMO co wolno, czego nie.
    Ktoś jednak postanawia sprawdzić granice, przepchnąć dalej. I MOŻE to zadzialać. Zwłaszcza, jak zrobi to ktoś z zewnątrz.

    Ale Twój przypadek wygląda jednak na bardzo nietypowy, choć współcześnie jego nietypowość stopniowo traci na ostrości. Owszem, tak się może zdarzać – dajesz dowód – ale każdy taki przypadek to naruszenie tabu i siły rządów Kościoła kat. Dziś jego monopol kruszeje i nieznanymi drogami postępuje degradajca jego siły, całkiem niedawno jednak nawet rzadkie przypadki tego rodzaju świadczyłyby o słabości Kościoła ka i o tym, że można INACZEJ. To byłoby zabójcze dla rządów opartych na lęku, automatyzmie i szantażu. Dlatego też Kościół kat musiał – i robił to konsekwentnie – na takie przypadki reagować ostro i brutalnie. A przede wszystkim – nie dopuszczać do nich. Każda, nawet drobna skaza na jegoo idealnym wizeruku i niepodważalnej sile mogłaby otworzyć drogę zakażeniu. O tym biskupi świetnie wiedzą.

  230. wbocek
    10 lutego o godz. 9:22

    Nasłuchałem się kiedyś nadawanych w lokalnym tele-morele spiczów kaznodziei z sekty o nazwie „Woda życia”. Nie mogę się nadziwić tupetowi smarków rwących się do nauczania babć i dziadków. Bo babciom i dziadkom się nie dziwię: nie mają żadnych poglądów, ale mają wiarę i pokorę.

    To rzecz poznawczo bardzo ciekawa: otóż taki smark nic niemal o życiu nie wiedzący, a pierniczący gadki-szmatki poucza ludzi życiem doświadczonych, dla których smark byłby smarkiem wartym pogonienia miotłą za swoje bezczelne i uroszczone smarkactwa, a jednak biorą smarka serio. Dają się pouczać, słuchają, robią co smark każe, a miotła co powinna wymieść, w kącie stoi.

  231. @Taieri 10 lutego, 10:13
    Ja też pochodzę z małego miasteczka na wschodzie Polski. Pamiętam, że mój ojciec chodził do kościoła tylko na Boże Narodzenie i Wielkanoc, pewnie z powodu piękna mitów celebrowanych w te dni. Mnie też msza nie nudziła tylko na Boże Narodzenie, bo śpiewano kolędy, które do tej pory lubię, a celebra Wielkanocy była tak mile związana z wiosną. Żadnego ostracyzmu z powodu swojej postawy ojciec nie cierpiał. Z miejscowymi księżmi musiał się stykać ale wrogości czy choćby wścibskich uwag z ich strony nie pamiętam.
    Myślę, że w różnych miejscach i okresach z tolerancją bywało różnie, dużo zależało od osobowości i poziomu intelektualnego księży.

  232. @Ewa-Joanna 10 lutego, 10:38
    Bardzo lubiłam, żeby mi wróżono. Wróżenie z kart i czego tam jeszcze stało się u nas modne w latach siedemdziesiątych. Miałam przyjaciółkę uchodzacą za autorytet wróżbiarstwa, była ateistką od urodzenia ale myślała, że coś w tych wróżbach jest.
    Traktowałam to jako zabawę ale raz poczułam ciarki na plecach. Podpatrzyłam jej interpretację kart i kiedy pojawiły mi się trzy trefle, ogarnął mnie przez chwilę lęk, bo mój ojciec był wtedy poważnie chory. Przyjaciółka zaczęła mnie natychmiast uspokajać, miała widać jakiś dystans do swoich wróżb.

  233. @Wujaszek Wania 10 lutego, 9:43 i 10:09
    Otóż właśnie – głoszenie cnót ewangelicznych bez straszenia piekłem jest postępem. Wiara w Boga nie zniknie ni stąd ni zowąd, a lepiej, żeby ludzie byli przekonywani do bezinteresownej miłości bliźniego niż żeby przedstawiano im deal – albo będziesz chodził do kościoła, albo pójdziesz do piekła.
    Co wynika dla nas z renesansu religii? Uważam, że najlepszą postawą jest neutralność. Chyba że odradzają się niebezpieczne zabobony.

  234. @seleuk(os) 10 lutego, 5:46
    Masz oczywiście rację – im mniejsza próbka statystyczna w stosunku do całej populacji, tym większa możliwość błędu. Dlatego podawanie wielkości próbki jest przejawem uczciwości. O rzędzie wielkości błędu też na ogół informuje się publiczność, choć nie wiadomo ile osób to rozumie. W Stanach obliczają średnią z różnych sondaży i błędowi statystycznemu przypisują 3%.

  235. wujaszek wania
    9 lutego o godz. 23:34
    Wujaszku, wyjechałam 2 miesiące przed stanem wojennym – ale „przechodziłam” gorzej, bo w małej wioseczce, gdzie wszyscy, ale to wszyscy byli porządnymi parafianami, a ja wyzywana od kociej wiary i tak dalej. Moi rodzice nie chodzili do kościoła, ale ksiądz (było ich kilku na przestrzeni 20 lat) przychodził pogadać z ojcem i napić się wina z dzikiej róży, które tata rok w rok robił. Jeden z tych księży, bardzo inteligentny facet, porzucił któregoś roku sutannę. Zakochał się, ożenił, miał dzieci. To były lata 60-te. Do tego tak zwane Ziemie Odzyskane, wioski przenoszone „zza Buga” całymi rodzinami – oni wszyscy się znali, często też spokrewnieni. To myśmy byli „centralskie gołebiarze” z okolic Krakowa.
    Owszem, zdaję sobie sprawę z tego, jak jest teraz. Otóż wtedy nie było dobrze widziane obnoszenie się ze swoja religijnościa. Teraz „naprzeciwko wręcz”. Rezydent łapie hostię i w ogóle rączki do pacierza ma złożone jakby…sami wiecie, jak jest. Ciemnogród, hipokryzja i opresja, kościół wszędzie. I jest dotowany z kieszeni podatnika – wierzącego czy nie, wszystko jedno.
    Skumbrie w tomacie.

  236. i dlatego religię należy wyprowadzić ze szkół. Nie chodziłam na religię już od czwartej klasy, ale w szkole mogłam powiedzieć że chodzę do kościoła na rynku. Nikt nie komentował faktu, bo sprawy religii, odbywającej się wówczas w salkach katechetycznych nie były tematem zbyt wielu rozmów.

  237. @Konstancja 23:09
    Miło Cię widzieć po dłuższej nieobecności. Powiedz jakie widzisz szanse na wygranie opozycji w tegorocznych wyborach? Może PO przesunąć się światopoglądowo nieco na lewo? Sukces Biedronia wśród młodych ludzi musi im dać do myślenia. Może jesteśmy w jakimś punkcie zwrotnym – trzymając rękę na pulsie jak Ty to widzisz?

  238. To Biedroń odniesie jakiś sukces? Tak tylko pytam 😉

  239. Już odniósł – zauważono go. Mam nadzieję, że jego popularność nie przyda się pisowi.

  240. Jak to nie? Przecież rozproszenie „antypisu” to dla PiS sam mmniód z kiszką z powodu D’Hondt’a. Jak był u Palikota, to był niewidoczny?

  241. @legat 11 lutego, 0:37
    Oto co Biedroń mówił w Białymstoku:
    “Udowodniliśmy, że da się, że jesteśmy po to, by materializować marzenia, że jesteśmy w stanie kompletnie przemodelować polską scenę polityczną i dać ludziom wiosnę – także jeśli chodzi o przyszłość. Wszyscy, którzy chcą odsunąć PiS od władzy, wiedzą, że jest to możliwe nie dzięki Koalicji Obywatelskiej, PO czy Koalicji Europejskiej, ale dzięki Wiośnie, dzięki ruchowi, który zaangażował tych wszystkich, którzy do tej pory stali z boku, czekali na coś, co będzie dawało nadzieję”(GW).
    To uważam za niebezpieczną megalomanię. Myślałam, że Biedroń mógłby swoimi liberalnymi postulatami poruszyć KO. Unosząc się jednak ponad wszystkie partie opozycji i ogłaszając się
    wyzwolicielem narodu może sam skręcić kark i, co gorzej, zaszkodzić sprawie, której chce służyć.

  242. @legat
    11 lutego o godz. 0:37
    Przypomnij bo mnie nie było – komu zawdzięczacie progi wyborcze?

  243. Kruku,
    przedwczoraj napisałem na sąsiednim blogu: – przepraszam ale z tymi sejmowymi ugrupowaniami to wróżenie z fusów. W blokach jest jeszcze Robert Gwiazdowski i „Ruch 4 Czerwca” Tuska, co może spowodować np., że PO widoki na przekroczenie progu wyborczego będą problematyczne. „Wiosna” w porywach może mieć szansę na wynik dwucyfrowy ale nie na pewno. Na „za pięć dwunasta” ugrupowania opozycyjne muszą być dogadane, bo inaczej to PiS wygra i osiągnie większość.
    Wariantów może być mnóstwo. Biedroniowi wyczyścić 5% to można w 5 minut. Wystarczy wyciągnąć na światło medialne starego komucha Bęgowskiego i zrobić z nim ze dwa wywiady co myśli o „Wiośnie”, nakręcić filmik z agresywną Rafalalą, pomemłać tęczę na PL. Zbawiciela i pokazać dwóch tatusiów na spacerze z dzieckiem i po „Wiośnie”. Polskie społeczeństwo jest wystarczająco homofobiczne by deklarowanie chęci głosowania na „Wiosnę” stało się obciachem. Przy tym poziom megalomanii Biedronia i Krzycha Śmiszka jest nieprzeciętny a włażąc na drzewo coraz wyżej tęczowa dupa będzie widoczna coraz bardziej.”

    Może błądzę, ale większych nadziei z „Wiosną” nie mam jakoś. Wolałbym się mylić.

  244. @legat
    ps. W Białymstoku witały go tłumy, tylko czy ogłaszanie się Zbawicielem nie jest śmieszne? Może teraz wzbudzać entuzjazm naiwnych, ciekawe ile ich ostatecznie zbierze.

  245. @legat 1:06
    Czy dobrze zrozumiałam, że obawiasz się spadku PO poniżej progu wyborczego?

  246. Ewo-Joanno,
    wprowadzenie progów odbyło się jak mnie nie było w Polsce i nie miałem dotarcia ani do gazet ani do radia nawet bo własnie szukałem sobie guza po psich biskontach. To był 1993. Potem, chyba w 2011 znalazły się w kodeksie wyborczym razem z D’Hondt’em

  247. @legat
    Ech, a myślałam, że mi się uda nie grzebać po necie. Może jeszcze Orteq przyleci i coś naskrobie.
    D’Hondt był wcześniej, progi później. I to progi pozwalają na zawłaszczanie miejsc w Sejmie.

  248. Kruk (1.15),
    sformułowanie „obawiasz się” jakoś mi trochę nie pasuje. PO uważam za psuja, który doprowadził PiS do sukcesów i uważam że samo istnienie tej partii gwarantuje PiSowi sukces wyborczy. Zakładam też, że jeśli np. powstanie „Ruch 4 Czerwca” Tuska, to PO zejdzie do pozycji jednocyfrowej. Testem na to, czy opozycja potrafi zbudować koalicję antypisowską mogą być wybory do PE w maju. Jest wiele niewiadomych i nie podejmuję się niczego przewidywać na razie. 😉

  249. @wujaszek wania
    10 lutego o godz. 10:09
    Być może to co Ci napiszę Cię znowu rozeźli na mnie ale co mi tam…
    ,,Renesans religii” – wpisuje się w renesans…nie wiem jak to nazwać ,,przeszłości”? U nas to są ,,patriocie”, ,,partyznacie” ,,pamięć historyczna” albo geopolityka jak z wykładów domorosłych speców od geopolityki. Wszystko to jest ucieczka analogiczna doucieczki lewicy w tzw. agendę lewacką (kwestie małżeństw jednopłciowych, zdogmatyzowana ekologia co gorsza opanowana przez korporacje)
    By wyjaśnić najlepiej posłużyć się przykładem – znowu dokręcili ci śrubę w pracy (więcej roboty bez więcej kasy + zmienili grafik), podniesli czynsz, cenę paliwa, (ekologia!!!), zlikwidowali kolejny pociąg, podnieśli cenę polisy. Nie wyrabiasz i pojawia się ,,zbawca” – proponuje małżeństwa jednopłciowe. I już – jesteś za, spierasz się tymi przeciw. Dzieje się. Geje się pożenili – ty kupiłeś żarówki pięć razy droższe niż te stare nieekologiczne (iinych zresztą nie kupisz) i co? Nic – kasy tyle samo albo prawie napewno mniej, trzba zeżreć psychotropa albo koksu do nocha by to uciągnąć więc…czakasz na kolejnego zbawcę…
    Po drugiej stronie (prawej) działa to tak samo: co prada twoją firemkę wykończył jakiś koncern ale pojawił się kandydat, który to wszystko ,,poustawia” – pomoże i tobie: zakaże wreszcie tej aborcji i pogoni to niszczące gospodarkę lewactwo a koncernowi (któty wykończył twoją firmę) da kolejne ulgi bo przecież on ,,tworzy miejsca pracy”. Akurat tobie Bóg mało błogosławi – masz trochę kłopotów z hipoteką (twój doradca zalecał ci zakup domu największego na jaki cię stać/ a nawet podlewarowanie w tym celu – zysk w przysżłości będzie większy) ale modlisz się i widzisz, że sprawy idą w dobrym kierunku. Gdyby nie ci lewacy to podatków by nie było, nie trzeba byłoby leczyć leni i pasożytów. Wystraczyłaby policja i gun w domu. Na koniec Zabwca (prywatnie czterokrotnie rozwiedziony, ma małą sprawkę o malwersacje podatkowe) zmówi modlitwę do Najwyższego prosząc o Go o ,,Pomyślność dla Narodu TEGO NARODU”.
    Marks nie darmo uważął, że religia to doskonałe opium dla ludu. CZymże są braki w portfelu przy problemach Wieczności?
    Na koniec praktyczny dowód: kolega ułowiony przez którąś ze sekt zielonoświątkowców w Niemczech, no trochę narzeka na słabą kasę, że dokręcili śrube. Mówię mu: no, że taki jest ten kapitalizm + niszczy planetę + ludzi etc. Odpowiedź: to wszystko bez znaczenia, przy miłości Pana. ,,A ekologia?” – nie ma się czym martwić, Pan swoim dzieciom nie zrobi krzywdy. Zginą grzesznicy ale to ich wybór.
    Gdybym był Trumpem, Kulczykiem czy innym rekinem naprawdę takiego bym kochał…

  250. legat
    11 lutego o godz. 0:37
    Jak to nie? Przecież rozproszenie „antypisu” to dla PiS sam mmniód z kiszką z powodu D’Hondt’a. Jak był u Palikota, to był niewidoczny?

    Chyba niekoniecznie. Jeżeli opozycja się skonsoliduje i zacznie mówić jednym, przeciwko pisowym głosem. No ale każdy chce być wodzem, niestety…albo przynajmniej wodzusiem. Zobaczymy.
    Swoja drogą rzecz ciekawa, że ci nienawidzący Unii Europejskiej (vide becia-broszka) tak się do tej Unii pchają jako europosłowie…

  251. @legat 11 lutego, 1:24
    Jeżeli masz PO w tak niskim poważaniu, to jakie partie mogą, Twoim zadaniem, utworzyć skuteczną koalicję antypisowską? Pytam bez ironii.

  252. Tanaka
    10 lutego o godz. 11:10

    Takim smarkiem jest wymyślony lub rzeczywisty Jezus. Jego zachowania i gadki są podniebne – alegoryczne i patetyczne, a znajomości życiowych realiów i mądrości tyle w nich, co kot napłakał i pies nasikał.

    Wczoraj, Tanako, miałem zacząć bodaj szóstą młodość kąpielą w Bałtyku po kostki lub po kolana. Guzik z tego wyszło, bo najpierw filmowałem zlot morsów, a jak skończyłem, sypnął deszcz, który nie sprzyjał inauguracji właśnie szóstej młodości. Gdyby się szykowała piąta, czwarta, trzecia, to może bym na deszcz nie patrzył, ale teraz na samą myśl, że z deszczu bym lazł pod rynnę, a potem jeszcze wracał do chaty 20 kilometrów w deszcz, młodości mi się odechciewa.

    Zerknij jak było przed deszczem. Cud się stał, bo tuba link zrobiła.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6656567686464335746

  253. Tanaka
    10 lutego o godz. 11:10

    Aj, zapomniałem! Szacunek, że będzie w tym roku 5 tysięcy morsów, prawie dokładnie oszacował: było 4900. W ubiegłym roku – 3500. Nie cierpię tłumów, ale są wyjątki: WOŚP i zlot morsów. To święta życia, zdrowia, życzliwości, pogody serca, ducha i wątroby. Oraz muzyki i tańca. Tych dwóch ostatnich w ogóle nie potrzebuję, a taneczne podrygi dorosłych ludzi nawet mnie śmieszą – choć kiedyś sam fest tańcowałem, lubiąc to – ale mam właśnie wyjątki. Nawet chciałem jedną babcię zaprosić do tańca, na szczęście w ostatniej chwili sobie przypomniałem o kolanie. Nie ma siły, że bym padł razem z nią, gdybym się rokendrolowo zapomniał.

  254. Alicja-Irena
    11 lutego o godz. 3:11

    Tak zima, że się gapić i ludności pokazywać, żeby sobie przypomniała. 🙂

  255. Slawczan
    11 lutego o godz. 1:28

    @wujaszek wania
    10 lutego o godz. 10:09
    Być może to co Ci napiszę Cię znowu rozeźli na mnie ale co mi tam…

    Odsłuchaj uważnie to, co w linku, przeczytaj uważnie to, co napisałem:

    wujaszek wania
    10 lutego o godz. 10:09

    Raymond Tallis, określający siebie jako świeckiego humanistę, mówi, że jeszcze 30 lat temu wydawało się, że religie są w odwrocie. Tymczasem obserwujemy ich renesans:
    https://vod.tvp.pl/video/chuligan-literacki,raymond-tallis,40545061
    Jakie wnioski płyną z tego dla nas?

    Najwyraźniej nie zrobiłeś tego.
    O czym wobec tego mamy rozmawiać?

  256. wbocek
    11 lutego o godz. 4:13

    Zlot Morsów nieźle wygląda, bo bez wyższych pretensji w bieliźnie dolnej.
    Aliści, filmowałeś zza krzaka czyli klasycznie – czy nie było to w środku lata, w Chałupach, a Morsy to nie były Nagusy?

  257. wbocek
    11 lutego o godz. 4:13

    I to mnie frapuje: czemu bozia, albo jego synek Inczuczuna, pardon – Jezusek, nie robil, albo nie gadali czego innego niż gadali i robili?
    Dajta spokój – niebieska książeczka strasznie gruba jest i maczkiem pisana, dla przeciwdziałania możliwości przeczytania, bo o rozumieniu to już w ogóle nie ma co gadać – i tak mało się bozia nagadał, chociaż ciągle gadał?
    A Jezusek – tak samo. No, mógłby przecież siąść na piachu, albo na stołku czyli na grzbiecie kobiety i rzec chłopakom:
    chłopaki, kobieta to nie przedmiot z waszego domowego dobytku, ani nawet podczłowiek i podnóżek, a baba pełną gębą, czyi prawie całkiem- człowiek! Chodźta mi tu zara i macie się uczyć: kulturalnego zachowania i grzecznych manier i żeby baby nie tłuc, bo się do różnych rzeczy przydaje,
    uczta mi się tu geografii i dowiedzta się, że takie Chińczyki mają całkiem fajną religię, a takie Indusy to mają jeszcze fajniejsze religie, więc nie gadajta o swoim monoteizmie, i że jeden bozia jest największy i w ogóle – Jedyny Prawdziwy, bo są różne bozie krawieckie i każdy tak kraje jak mu staje. Wiem co mówię, bo sam byłem na naukach u kolegi Buddy, wtedy co to mnie na kartkach niebieskiej książeczki z moimi przygodami 18 lat nie było i wiem, co gadam. A co sobie zioła popaliłem, to moje!
    Uczta się więc też porządnie historii uczta sie biologii, to się dowieta skądeście się wzieli i nie będzieta musieli czekać na kolegę Pasteura, żebyśta nie marli od bakterii i wirusów jak muchy i bez sensu bo i na co mnie taki sens, a co tatuś o tym mysli to on myśli, że w tym sens: padajta jak muchy bo to bardzo święte jest. Ale tatuś wierzy w samego siebie czyli w zabobon i jego też trza wyedukować.
    Uczta się astronomii, to nie będzieta wierzyć w te bzdury o odwrotnym stwarzaniu nieba i ziemi.
    Uczta się, chłopy, matematyki, co się do wszystkiego przyda, a jak nie, to dwóje zarobita na klasówie – i szlus!
    Uczta się historii Polski, bo to co wam wciskają to straszny kit jest!
    Uczta się w ogóle wszystkiego i nie dajta się na niewolników przerobić, bo człek równy człowiekowi i nadczłeków nie ma! Edukacja z oświatą i higieną publiczną wraz z klozetem spłukiwanym to potęga i wolność człowieka. Dopiero jak się wyedukujeta, to możemy pogadać o wolnej woli i czy wy tam grzeszyta, czy nie grzeszyta.
    Aha, chłopaki, to weźcie bardzo serio, bo inaczej łby pourywam: nie gwałćta dzieciaków! One nie do tego!
    A jakby wam mówili: żony gwałćta, ale najpierw się ożeńta, to ja wam powiem: biada wam, biada! Baby w ogóle nie są do gwałcenia, tylko do dawania buziaczków, głaskania po pupie, ale bardzo grzecznie i przymilnie, do zrywania dla niej kwiatka i całusa w policzek na Walentynki, a jak już, to do grzecznej komunii ciał. No i babie trza pomóc z wodą ze studni.
    Aha, i dzieciaki macie porządnie wychowywać! Nie pasem, ale dobrym przykładem I bajki na sen opowiadać, o królewnie Śnieżce i całej reszcie! Póki telewizji nie ma, bo potem będzie Teleranek, to se pośpicie.
    No, to czołem chłopaki, mnie trzeba już w drogę. Działalność samokształceniowa to fura roboty i do kolejnej wsi muszę. Cześć!

    No, nie mógłby Jezusek tak jakoś gadać? Zaraz by było jakoś bardziej miło na świecie, prosto zamiast krzywo i rozumniej zamiast durniej.
    A co by miał gadać bozia, to nie wiem. Właściwie może nic nie powinien gadać, bo to, co on gadał to się w ogóle do niczego dobrego nie nadaje. Powinien raczej u synka siedzieć na naukach. Może by się wyedukował.

  258. Tanaka
    11 lutego o godz. 8:18

    Tanako, stałem na gwiazdoblokach, kaleka, i trzymałem się w nerwach krzaków. W nerwach, bo napieprzył skajp. Umówiłem się na skajpowy kontakt z dwoma z Niemiec, co od dawna przyjeżdżają na urlop do Mielna i okropnie sobie chwalą, bo świetne warunki za dwa razy mniejszą cenę. Umówiłem się, ale akurat smarki wymyśliły dodatkowe zabezpieczenie dla plotkarskiego komunikatora i zadali mi pytanie, gdzie mają wysłać kod, ale nie dali możliwości odpowiedzenia, lecz sami wstawili mój pocztowy adres od wieków nieaktualny – nie potrafiłem sobie z tym gówniarstwem poradzić, bo na jaką cholerę komu zabezpieczenia w maglu, nie wystarczyłoby imię, nazwisko, data urodzenia jako karta wstępu do wszystkich programów?! – i z wściekłości chciałem się zastrzelić, ale nie miałem czym. Nie połączyliśmy się, więc w nerwach pstrykałem święto zdrowia i radości.

    Co do Chałup, Tanako, to nie chodzę po kolędzie…tfu!…po chałupach, bo nie mam z czym, ale po wodzie zaraz zacznę.

  259. Tanaka
    11 lutego o godz. 8:41

    Mógłby, Tanako, niczego nie gadając i nie nauczając, pstryknąć palcami i wszystko by samo się zrobiło: ludzie by byli mądre zamiast głupie, nikt nie musiałby nieść swego krzyża, bo wszyscy byli lizali lody, mieli pracę, kto by chciał, a kto by nie chciał, to by nie miał i pił miód i wąchał kwiatki. Wszyscy by nieobłudnie chwalili Pana, bo by było za co.

  260. wbocek
    11 lutego o godz. 8:48

    …nie chodzę po kolędzie…tfu!…po chałupach, bo nie mam z czym, ale po wodzie zaraz zacznę.

    No to, Pombocku, zaczynaj. Jak to mówią – w imię boże. A imię jego czterdzieści i cztery.

  261. wbocek
    11 lutego o godz. 8:56

    Wszyscy by nieobłudnie chwalili Pana, bo by było za co.

    Otóż to właśnie! Jakby to miło było powiedzieć, sąsiad sąsiadowi: fajny ten nasz bozia, całkiem się udał!

  262. Tanaka
    11 lutego o godz. 9:00

    A tak już parę tysięcy lat chwalą OBŁUDNIE, bo nie ma za co: „Szczęście od Boga, że tylko urwało rękę, a nie trafiło w oko”.

  263. @slawczan – wstępniak

    Moje doświadczenia w tym względzie są takie, że dzieci chodziły na religie, bo to prostsze i tez uważałem, że w wieku 7 lat za wcześnie na dyskusje światopoglądowe. Poza tym nie wiadomo czy im się nie przydadzą zaświadczenia o bierzmowaniu, kiedy trzeba będzie zawrzeć ślub z kimś kto bez tego „nie przeżyje”. Wyszło tak, że jedno z dzieci chodzi do kościoła, a drugie ( po 30-ce) jest takie jak rodzice . Uważałem wtedy kiedy były małe, że mogą zmienić stosunek do religii, kiedy zaczną o tym myśleć ( u mnie było to ok 14-roku życia ), a tymczasem niech się zapoznają z dominującą w Polsce profesją i nie odróżniają się od kolegów/koleżanek. Jak najwięcej wolnego wyboru (?). Niestety szkoła nie daje nam swobodnego wyboru. Uważam lekcje religii od przedszkola za wielkie nadużycie – wciskanie podstępnie „światopodglądu” dzieciom zupełnie nie przygotowanym do zrozumienia czy tego chcą czy nie. To utrwalanie rytuałów w świadomości małych dzieci jest nieuczciwe i teraz prawdopodobnie inaczej bym to rozgrywał. Dzieci prawdopodobnie odbierają brak tych ceremonii przejścia jako coś „odebranego” . Najlepszym wyjściem będzie wyprowadzenie religii ze szkół – tylko na to trzeba będzie poczekać. Nadal uważam , że dzieci powinny poznawać biblię (bez związku z wiarą), bo bez tego nie da się rozumieć literatury i historii europejskiej, a tym bardziej polskiej. Znam przypadek syna znajomego, który lekcje religii spędzał samotnie na korytarzu szkolnym i myślę, że nie był to dobry pomysł. Trochę oportunizmu nie zaszkodzi. W sprawie religii w szkole występuje „tyrania większości” w czystej formie.

  264. Tanaka
    11 lutego o godz. 8:41

    niezależnie od tego czy Jezus z Nazaretu istniał czy jest wytworem ludzkiej wyobraźni, faktem jest, że odcisnął piętno na myśleniu i działaniu milionów ludzi na przestrzeni dwóch tysięcy lat.
    Jego poglądów nie należy mylić z poglądami instytucji Krk.

    Przywołane poniżej teksty pochodzą sprzed pięciu lat. Niemniej nie straciły nic ze swojej aktualności. I chyba warto się z nimi zapoznać, jeżeli rozmowa ma być poważna i prowadzona przez ludzi racjonalnych. Racjonalnych a nie nawiedzonych, niezależnie od koloru i kształtu nawiedzenia.

    Stanisław Obirek: Uczę gender od 20 lat
    https://studioopinii.pl/archiwa/66726

    nie było większego genderowca niż Jezus z Nazaretu
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,14380041,Kto_sie_boi_Franciszka_.html

    Kolejny ksiądz nonkonformista ukarany za stwierdzenie prawdy
    http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,581931

  265. @wujaszek wania
    Dzien dobry a teksty rzeczywiscie ciekawe

  266. zetus1
    11 lutego o godz. 9:30

    Nadal uważam , że dzieci powinny poznawać biblię (bez związku z wiarą), bo bez tego nie da się rozumieć literatury i historii europejskiej, a tym bardziej polskiej.

    Dokładnie tak.
    Infantylne obsikiwanie i opluskwianie jest równie skuteczne co plucie pod wiatr.

    Najlepszym wyjściem będzie wyprowadzenie religii ze szkół – tylko na to trzeba będzie poczekać.

    Niekoniecznie trzeba czekać z założonymi rękami. Przecież można się spotykać w gronie rodzin dzieci niechodzących na religię. Będzie to, ważna dla dziecka, grupa wsparcia, przynależności, dająca poczucie bezpieczeństwa. Można wspólnie organizować ciekawe zajęcia, wyprawy, które będą przeciwwagą dla atrakcyjności pierwszokomunijnej. Zapewnią dziecku poczucie wyjątkowości.
    Ino im się nie chce chcieć!
    Trzeba po prostu się ruszyć i zacząć działać. Bierne czekanie jest oddawaniem pola Krk. A im się chce.

  267. wujaszek wania
    11 lutego o godz. 9:40

    niezależnie od tego czy Jezus z Nazaretu istniał czy jest wytworem ludzkiej wyobraźni, faktem jest, że odcisnął piętno na myśleniu i działaniu milionów ludzi na przestrzeni dwóch tysięcy lat.
    Ponadto – co z odciśnięcia wynika? Coś dobrego, czy coś złego, albo coś jeszcze innego?

    Niestety – nie odcisnął.
    Nie da się bowiem ustalić kto jest autorem odciśnięcia: Jezusek czy Kościół kat. Albo jeszcze ktoś. Oraz ten Absolutny – bozia.

    Jego poglądów nie należy mylić z poglądami instytucji Krk.

    Ładnie powiedziałeś, tylko teraz wyjaśnij, jak uniknąć mylenia.

  268. @zetus1
    11 lutego o godz. 9:30

    Jakim „rytuałem przejścia” jest pierwsza komunia w wieku 8 lat, a w niektórych regionach Polski jeszcze wcześniej?
    Dzieci zapamiętują z tego głównie tresurę przed uroczystością oraz prezenty. Ewentualnie też pierwszą suknię „ślubną” z bolerkiem ozdobionym piórkami marabuta. A żeby było ładnie na zdjęciach, to przedtem się zoperuje odstające uszy.
    To już więcej sensu i znaczenia rytualnego ma odpowiednik protestanckiej konfirmacji czyli bierzmowanie, ale i to odbywa się u katolików za wcześnie, jakby zachodziła obawa, że zbytnio myślący i samodzielny materiał utrudni obróbkę.

    Katolickie dzieci nie poznają Biblii, one mają znać katechizm i wykształcić w sobie odpowiednie odruchy warunkowe.

  269. wujaszek wania
    11 lutego o godz. 9:40

    Z trzech przywołanych linków niewiele wynika, nic właściwie. Obirek, sensowny człowiek, niewiele mówi w tym tekście, cytacik z „Racjonalisty” – także,bo mówi o jednym księdzy co ma inne zdanie od dwóch czy trzech kolejnych, w sprawie niemierzalnej wewnąrz Kościoła kat, bo idiotyzmu, czy złej woli, zaś latwej do ustalenia poza Kościołem kat, ale to nie dotyczy owego księdza, bo on siedzi w środku.
    Z kolei o Franiszku, papieżu, można powiedzieć to i owo miłego, ale wyłącznie w sensie sąsiedzkim. W sensie kościelnym – jest umalowany, a istota taka sama jak i u poprzedników.

  270. @wujaszek wania
    8 lutego o godz. 14:31
    Podczytuję EP i kilkukrotnie próbowałem się tam odezwać, Ale najwyraźniej potrzebna jest specjalna wejściówka, bo nigdy nie udało wydostać poza komunikat, że mój komentarz czeka na moderację.
    Trzeba znać jakieś tajemne hasło?

    Nie trzeba się tym przejmować. Zaznaczyć tekst, zapamietać, albo do notatnika przenieść, usunąć cookies, zamknąć przeglądarke, uruchomić ponownie zalogowac sie i wkleić teks. Powinien pójść 🙂

  271. Tanaka
    11 lutego o godz. 9:58
    Tanaka
    11 lutego o godz. 10:03

    tośmy sobie pogadaaaaaali!
    Rozumiem, że należysz do zwolenników strategii: „grunt to mieć własne zdanie i się z nim zgadzać” 😉

  272. @Alicja-Irena
    8 lutego o godz. 20:19
    Piękne zdjęcia. Zazdroszczę 🙂 Chociaż cockroaches to mają tam bardzo wyrośnięte. A to, że hotel nie jest pięciogwiazdkowy tylko dodaje uroku. Szkoda tylko, że to sie może trochę zagłębić względem poziomu oceanu.

  273. zetus1
    11 lutego o godz. 10:15

    jak się usuwa cookies?

  274. @wujaszek wania
    11 lutego o godz. 10:32

    Wiesz, gdzie w twoim komputerze jest historia przeglądania? Jeśli ją znajdziesz (na najwyższym pasku) to nakliknij i przeczytaj, jakie tam są propozycje. Jedną z nich powinno być czyszczenie Skorzystaj z tej propozycji.

  275. @wujaszek wania
    11 lutego o godz. 10:32
    W przegladarce Chrome :
    1. Menu (trzy kropki po prawej u góry)
    2. Ustawienia
    3. Zaawansowane
    4. Ustawienia treści
    5. Cookies
    – tam już trzeba wybrac wg potrzeb …

  276. @Tobermory
    11 lutego o godz. 10:01

    Katolickie dzieci nie poznają Biblii, one mają znać katechizm i wykształcić w sobie odpowiednie odruchy warunkowe.

    Pełna zgoda.
    Nie twierdzę, że na lekcjach religii maja dzieci poznawac biblię, ale w naszym kręgu kulturowym, znajowość biblii jest konieczna, żeby rozumiec co nieraz pisze @Tanaka 🙂

  277. wujaszek wania
    11 lutego o godz. 10:31

    Może zamiast się zastanawiać nad czymś z boku, przedstaw, jak się sprawy proste mają i z czego to wynika. Omijasz bowiem temat, który sam zgłosiłeś.

  278. ozzy
    11 lutego o godz. 9:49

    dzień dobry, dziękuję.

    Ponad 40 lat temu przeczytałem „Wojnę Żydowską” Józefa Flawiusza.
    Ogromne wrażenie zrobiło na mnie przygotowanie Żydów, po klęsce w Masadzie, do życia w rozproszeniu, na wygnaniu.
    Można powiedzieć, że zabrali z sobą dwa narzędzia przetrwania. Opowieść i rytuał.

    Od tamtej pory zacząłem się interesować zarówno opowieściami (religijnymi, mitami, baśniami, narracjami popkultury) jak i rytuałami. W miarę możliwości śledziłem wiedzę antropologów, kulturoznawców, filozofów, socjologów, psychologów.
    W najmniejszym stopniu teologów polskich. Uważam, że nie ma w Polsce teologii, jest jedynie katolicka ideologia. Każdy niezależnie myślący teolog albo odchodzi z „kapłaństwa” (Węcławski, Obirek, Bartoś), albo udaje mu się przycupnąć pod miedzą (Hryniewicz), albo jest szykanowany i kneblowany.

    Uważam, że do zrozumienia opowieści wniosła dużo psychologia narracyjna. Pomaga czytać zarówno Biblię, jak i Harry Potera.

  279. zetus1
    11 lutego o godz. 10:55

    Niebieską książeczkę traktujemy poważnie. Rozumiesz: sprawa nieba albo piekła oraz miłowania bliźniego swego. A któż z nas chce od bliźniego dostać w ryj? Więc nie żadne tam trele-morele, ale na tak zwanej Biblii się znamy i fachowo o niej rozmawiamy.
    Jak nic, z tego właśnie powodu mamy religię w szkole państwowej.

  280. @zetus1
    11 lutego o godz. 10:55

    Jak definiujesz „nasz krąg kulturowy”?

  281. Tobermory
    11 lutego o godz. 10:50
    zetus1
    11 lutego o godz. 10:51

    dziękuję, jak na razie efekt jest taki:

    wujaszek wania
    11 lutego o godz. 11:10
    test

    Twój komentarz czeka na moderację.

    wujaszek wania
    11 lutego o godz. 11:12
    siedzę w poczekalni

    Twój komentarz czeka na moderację.

  282. Odświeżyłem sobie wczoraj pewien film z 1960 roku: „Kto sieje wiatr” (Inherit the wind) ze Spencerem Tracy i innymi świetnymi aktorami. Znakomity klasyk, miał kilka późniejszych remake’ów. Nic nie stracił z upływem lat…

  283. @zetus1
    11 lutego o godz. 9:30
    Jak sam widzisz – sam sobie odpowiedziałeś. Tu nie chodzi o jakąś ,,formację duchową” ale o zwyczajne wrresowanie pewnych zachowań tak by stały się one pamięcią mięśniową. A to akurat należy zacząć im wcześniej tym lepiej.
    Polacy (młodzi) są poddawani od 30 lat katolickiej indoktrynacji co ABSOLUTNIE NIE PRZEKŁADA SIĘ na jakość postawy etycznej.
    Etycznie wręcz jest to przeciwskuteczne ale to jest kwestią trzeciorzędną bo najważniejszą rzeczą jest utrzymanie liczebności pogłowia a to znowu jest podstawą wszelakich uroszczeń kleru.

  284. Ja też w EP nie przechodzę moderacji. Musi być coś z nikiem. I co na to poradzić? 🙁

  285. Wchodząc na inne blogi „Polityki” należy się najpierw zalogować adresem znanym serwerowi od rejestracji. Potem w rubryki Podpis i Email wpisać nick i adres, pod którym chce się tam bywać (używane na innych blogach lub inne) a potem czekać, aż moderator dostrzeże nowego „klienta”. Jeśli moderator jest uważny, to dostrzeże.
    Wówczas należy sobie zapamiętać własne namiary na danym blogu i najlepiej je gdzieś zapisać, bo przy czyszczeniu historii przeglądania można sobie wymieść nie tylko cookies ale i czynne loginy

  286. Tanaka
    11 lutego o godz. 10:59

    Omijasz bowiem temat, który sam zgłosiłeś.

    Skoro tak uważasz…
    Powiedziałem, co miałem do powiedzenia.
    Jeżeli ktoś zrozumiał, to dobrze. Jeżeli nie zrozumiał, trudno.
    Nie zamierzam się wspinać na paluszkach.
    Nie jestem intelektualnym akrobatą.
    Prosty ze mnie człowiek 😉

  287. wujaszek wania
    11 lutego o godz. 11:57

    Zgłaszasz sprawę, że Jezusek zmienił. Pytam więc o uzasadnienie. Nie odpowiadasz, ale uprzejmie wykonujesz figury dodając, że nie jesteś intelektualnym akrobatą i prostym człowiekiem.

    jako prosty człowiek, masz jednak zdanie. jak ktoś ma zdanie, to na czymś je opiera – jak mówi ten co jest wykonawcą poleceń swojej sekretarki imienia Srebrna.

    Pytam – na czym opierasz twierdzenie:
    niezależnie od tego czy Jezus z Nazaretu istniał czy jest wytworem ludzkiej wyobraźni, faktem jest, że odcisnął piętno na myśleniu i działaniu milionów ludzi na przestrzeni dwóch tysięcy lat.
    Na czym polega ów FAKT, jak go nazywasz?

    Moje twierdzenie jest odwrotne: Jezusek nie odcisnął.
    Nie odcisnął dlatego, że nie istniał. Nie odcisnęła zatem żywa postać istniejącego kiedyś faceta co to ponoć był jednocześnie całkowitym swoim tatusiem – Absolutnym bogiem, ale odcisnęły ludzkie mniemania o nim.
    Bo, że coś odcisnęło, można się łatwo zgodzić.
    Dla tego, dla którego Jezusek był żywą osobą, sprawa także jest jasna: Jezusek odcisnął – coś – na swoich apostołach których było dwunastu, oraz może na Marii Magdalenie i tym czy owym sąsiedzie, którego nauczał o których jednak nic dalej nie wiemy, tak jak nie wiemy o owych mniemanych tysiącach, co to ich Jezusek kilkoma rybkami nakarmił, a odpadków rybych po owym nakarmieniu z pięciu tysięcy ludności nadjeziornej zostało o wiele więcej niż było na początku nieugryzionych ryb.
    W tak nazdwyzczajnej i sensacyjnej, a jeszcze znacznie poważniejszej sytuacji, oraz przez tak zwany szacunek dla przeżyć owych tysięcy, Jezusek powinien był nas poinformować, osobiście, albo co najmniej za pomocą ewangelisty, jak się ODCISNĄŁ na życiu tychże, bo przeżycie było nadzwyczajne.
    Jednakowoż nic nadzwyczajnego w tym nie było, ponieważ ani Jezusek, ani Duch Święty, ani bozia, nie uznali, że należy coś o tym wspomnieć. Olali te tysiące, więc żadnego odciśnięcia nie było.

    Jezusek się jednak i w tym w ogóle nie odcisnął, że nic nie pisnął.
    Cokolwiek o nim kto gada, to gada w oparciu o zapiski nie wiadomo kogo, sporzadzone długo po mniemanej śmierci mniemanego Jezuska, a zlepione to zostało w tzw. ewangelie dopiero w IV wieku naszej ery, prawie czteryst lat po mniemanym urodzeniu Jezuska.

    Jeuzusek się co prawda może i odcisnął na swoich apostołach, wyznawca Jezuska wie jednak, bo czyta niebieską książeczkę ze zrozumieniem, że były poważne trudności na linii Jezusek – apostołowie, bo oni słabo kapowali, o co właściwie Jezuskowi chodziło.
    następnie ten i ów z apostołów ruszył w jakieś dalsze strony coś gaać o Jezusku, ale że słabo kapował Jezuska, gadał co uważał. Następni w kolejce apostołowie apostołów, gadai co uważali że gadają apostołowie. I tak sprawy szły dalej.
    Czyli gadał Kościół kat i to on coś odciskał. W dodatku tak odciskał, że lepiej odciskanym nie życzyć takiego odciskania. A – podobno – Jezuskowi nie o takie odciskanie chodziło.
    Jezusek się jednak lenił i zamiast samemu chodzić i gadać jasno, zrozumiale dla ludzi prostych i wszelkich języków oraz narodów, ciągle to samo i tak samo, zostawił sprawę odciskania takim, co gadali co im się zdawało albo i nie zdawało, śniło, roiło i mamiło.
    No i mieli wielki interes w tym, żeby gadać to a nie tamto, mętnie a nie jasno. Odciskali się tym, co sami wyprodukowali, a nie żaden Jezusek.

    Dobra, Twoja kolej. I – prośba – bez uników, a jasno i poważnie swój wywód wyprowadź.

  288. Z ałreolem na bakier.

  289. Tanaka
    11 lutego o godz. 12:22

    Zgłaszasz sprawę, że Jezusek zmienił.

    Nie kombinuj @Tanako.

    To Ty „zgłosiłeś” sprawę (8:41): „Jezusek” mógłby przecież siąść na piachu, albo na stołku czyli na grzbiecie kobiety i rzec chłopakom
    Ja (9:40) przytoczyłem opinie, znających „niebieską książeczkę”, na temat tego, co faktycznie mówił.

    Odniosłem się do „sprawy” tego, co „Jezusek”, istniejący lub nieistniejący, mówił. Nie zgłaszałem „sprawy Jezusek zmienił”.

    Masz rację. Ziemia jest płaska i opiera się na czterech słoniach, stojących na czterech pływających żółwiach. Pasuje?

    „Jezusek nie istniał”, ale w imię nieistniejącego … itede, itepe …

    Zaprawdę, zaprawdę biskupem jesteś 😉

  290. Tanaka
    11 lutego o godz. 10:03

    Mnie też nic z tych nicków nie wynika – może dlatego, że przeczytałem tylko pierwszy, obirkowy. Patrzę od strony elementarza komunikacji. Jeśli chcę o czymś mówić, staram się mówić właśnie o tym, tymczasem Obirek sporo mówi o sobie oraz nie wiem, o czym. Że „Pieśń nad pieśniami” jest piękna? Co dla kogo piękne.

    „Głowa jego to złoto (…) Kędziory jego włosów to grona daktyli. Jego włosy są czarne jak kruk. Oczy jego są jak gołębie (…) Policzki jego jak grządka wonnych korzeni (…) Ręce jego to złote walce (…) Jego brzuch to płyta z kości słoniowej (…) Włosy twoje są jak stado kóz (…) Zęby twe są jak stado ostrzyżonych owiec”.

    Dla mnie to najtandetniejsza z poezji polegająca na mnożeniu porównań nie dlatego, że na przykład zęby wszystkim ludziom przypominają owce, lecz dlatego, że porównania stały się (już wtedy) figurą poetycką, więc im więcej porównań, tym niby wyższa poezja, tym więcej zachwyconych westchnień. Nie odbieram przeżyć autorowi ani komukolwiek, ale dla mnie to zero emocji i zero treści.

    Struganie z Jezusa nosiciela filozofii i teologii gender? Nie wiem do dziś, co to gender i nie potrzebuję wiedzieć, ale intelektualista Obirek dokonuje klasycznej operacji ludzi papierowych: matka jest podobna do dziecka, a słoneczniki w ogrodzie mojej żony są żywcem wzięte z Van Gogha. W ogóle natura jest żywcem wzięta z literatury i malarstwa.

    A zmienianie przez Jezusa zdania pod wpływem kobiet o czym świadczy – że jest on człowiekiem czy wszechwiedzącym Bogiem? Bo jeśli jednym i drugim, to tyle rozumiem, co z Trójcy Świętej.

    Pisze pan Obirek:

    „Dziś jest rok 2013 i w polskim Kościele katolickim dzieją się dziwne rzeczy. Przypominają zjawiska opisywane już w latach 90. przez amerykańskiego socjologa religii Marka Juergensmeyera. W swoich licznych publikacjach zwraca on uwagę na nową zimną wojnę, wytoczoną przez religijny fundamentalizm rozumowi”.

    Nie wiem, o czym on pisze, bo musiałbym znać wymienionego socjologa i wiedzieć coś o nowej zimnej wojnie. Nieuczony jestem i nie mam żadnej motywacji, by w sprawie Biblii być uczonym, bo nie dla takich powstała. Staram się rozumieć to, co da się rozumieć rozumem bez naukowych tytułów. W ogóle na starość straciłem cierpliwość do ludzi rozmawiających nazwiskami i nazwami teorii, zwłaszcza gdy do nieuczonych mówią. Perełką nad perełkami jest uczony mówiący prostym, zrozumiałym językiem, nie gubiący w gąszczu nazwisk i cudzych teorii przedmiotu swego mówienia.

  291. wujaszek wania
    11 lutego o godz. 13:03

    Ja swoją sprawę wyjaśniłem. Ty swojej nie potrafisz uzasadnić. Taka różnica.

  292. wbocek
    11 lutego o godz. 13:12

    Pombocku, mówisz:
    Nieuczony jestem i nie mam żadnej motywacji, by w sprawie Biblii być uczonym, bo nie dla takich powstała. Staram się rozumieć to, co da się rozumieć rozumem bez naukowych tytułów.

    Tak jest! Niebieska książeczka powstała – ponoć, bo w jej sprawie wszystko jest ponoć – dla ludu. Dla mas, dla każdego, włącznie z najcymbalszym cymbałem. Nie dla uczonych piśmie, o tych papierowy Jezusek stasznie nie znosił, dając ich, co rano, ludowi za przykład złego.

    Nasz przyjaciel Obirek – wyrwał się ze szpon, w które sam za dziecka wlazł, więc niejako to przyaciel, choć widać po nim, że z trucizny tylko częściowo się wyleczył, bo całkiem to się może nie da, taka ona trująca – zachwala Pieśń nad pieśniami. To powtorzę i ten cytat co dajesz:

    „Głowa jego to złoto (…) Kędziory jego włosów to grona daktyli. Jego włosy są czarne jak kruk. Oczy jego są jak gołębie (…) Policzki jego jak grządka wonnych korzeni (…) Ręce jego to złote walce (…) Jego brzuch to płyta z kości słoniowej (…) Włosy twoje są jak stado kóz (…) Zęby twe są jak stado ostrzyżonych owiec”.

    Byłoby prawie ślicznie, choć dentystycznie jarmarcznie, ale rzecz taka jest: Policzki jego jak grządka wonnych korzeni To ja się pytam, jaki wyznawca w ogóle miał pojęcie o wonnościach wonnych korzeni, skoro owe wonne dostępne były jedynie bogaczom?
    A swoją drogą, policzki jako grządka? Czy poecie coś nie odbiło aby i nie napruł się winem?
    Idźmy dalej: Ręce jego to złote walce No, bardzo ślicznie, że walce, a nie takie, weźmy – grabie, co by jakoś operacyjnie rączkom odpowiadało, ale że złote? A jaki bidok z pustyni miał o złocie pojęcie? Do tego mamy walec – bidok i anafabeta zna się więc na geometrii i bryłach, co jak nic znaczy, że on uczony w piśmie jest i kapuje, jaki to super filgil jest – złoty walec.
    No i weźmy takie coś: Jego brzuch to płyta z kości słoniowej
    Jakby byla płyta z dykty, to lud by kapował o co się rozchodzi z tymi porównaniami. Ale płyta z kości słoniowej? A skąd tam te słonie i te płyty z kości wśród ludu?
    Bo że wśród bogaczy i wśród uczonych w piśmie, to sprawa jasna – do nich gadał dentysta-poeta. I popatrz, mógłby jakimś tańszym, a lepszym porównaniem się obsłużyć: usteczka masz jako te malinecki, a podbródek jako troskawkę, oczka zaś jak dwa węgielki drzewne, a jak mi dasz buziaczka, to mi zaćwierka synogarlica pod kapeluszem!

    W sumie to słabizna jakaś, ale niech będzie. Bo na tle bozi który nic tylko potępia, nakazuje mordować i własnymi rączkami (walcami ze złota – co najmniej, jak nie z platyny), ludność mu niepasującą osobiście morduje, przez co ona nie może spokojnie przeczytać Pieśni nad pieśniami, to te pieśni jakoś pozytywniej odstają od reszty. Tu przynajmniej nie morduja, ale gadają o płytach z kości słoniowej.

    Obirek jest wydłubywacz, niestety, co mu zostało i truciznę wciąć czuć. Nie bierze całości i omija potworności Wszechmogącego i Narodu Jego, a wydłubuje sobie niepasujący do całości wtręt o ślicznościach, co są przerywnikiem w mordzie – i nim się zachwyca.

    Powtórzę Twój kolejny cytat:

    Pisze pan Obirek:
    „Dziś jest rok 2013 i w polskim Kościele katolickim dzieją się dziwne rzeczy. Przypominają zjawiska opisywane już w latach 90. przez amerykańskiego socjologa religii Marka Juergensmeyera. W swoich licznych publikacjach zwraca on uwagę na nową zimną wojnę, wytoczoną przez religijny fundamentalizm rozumowi”.

    Pan, przyjaciel, Obirek, myli się co do osoby i co do czasu, też z powodu truzicny katolickiej, co w nim jeszcze siedzi. Nic tam nie przypomina bowiem zjawiska opisywanego przez socjologa religii z lat 1990-tych, Juergensmeyera, ponieważ zimna, a właściwie zdecydowanie gorąca wojna przeciw rozumowi została wytoczona przez Kościół kat już gdy sie rodził, prawie 2000 lat temu i nic zasadniczego się od tej pory nie zmieniło.
    Jakby się miał Kościół kat z rozumem zgodzić, to przestałby istnieć.

  293. Tanaka
    11 lutego o godz. 13:58

    @Tanaka licuta causa finita 😉

  294. Errata: @Tanaka locuta causa finita 😉

  295. Tanaka
    11 lutego o godz. 12:22

    „były poważne trudności na linii Jezusek – apostołowie, bo oni słabo kapowali, o co właściwie Jezuskowi chodziło”.

    No właśnie.

    „Ja do was mówię, a wy nie rozumiecie” – mówił Jezus do uczniów.

    Nie rozumieli, bo tak jasno mówił ten doskonały, wszechwiedzący Bóg.

  296. @Tanaka, @wbocek
    Ale logorea! Ile tak można? Przeleciałam wzrokiem, bo czytać się tego nie da. Co Wam “bozia” i “Jezusek” zrobili, żeby wywołać tak wściekłą nienawiść? Macie jakąś chorą potrzebę wyśmiewania i poniżania bytów, w których istnienie podobno nie wierzycie.
    Czy nie byłoby sluszniej powściekać się na umysł ludzki zamiast na jego twory?

  297. @Tobermory
    11 lutego o godz. 11:07
    Ten krąg kulturowy rozumiem jako ludzi czytających literaturę europejską i słuchających muzyki europejskiej. Jest całe mnóstwo odniesień do Biblii, więc aby można się w tym obracać trzeba przeczytać Biblię traktując jako literaturę. Nie sądzisz ? Nie ma to nic wspólnego z wiarą, bogiem czy religią.

  298. Ojej, o co się spieracie – był czy nie był. Jak ktoś wierzy to wierzy, jak nie to nie. Mnie trudno jest uwierzyć na czyjeś słowo, dlatego nie wierzę. Jednakowoż wiele pięknych budowli powstało dzięki temu, że ktoś…no właśnie:
    Kto pierwszy szedł przed siebie?
    Kto pierwszy cel wyznaczył?
    Kto pierwszy w nas rozpoznał —
    Kto wrogów? Kto przyjaciół?
    Kto pierwszy sławę wszelką i włości swe miał za nic?
    A kto nie umiał zasnąć nim nie wymyślił granic?
    Kto pierwszy w noc bezsenną wymyślił wielką armię?
    Kto został bohaterem? Kto żył i umarł marnie?
    Kto pierwszy został panem? Kto pierwszy został sługą?
    Kto musiał wstawać wcześnie, a kto mógł spać za długo?
    Kto pierwszy był fakirem?
    Kto pierwszy astrologiem?
    Kto pierwszy został królem?
    A kto chciał zostać bogiem?
    Kto z gwiazdozbioru Vega patrząc na ziemię zgadnie
    Kto pierwszy był człowiekiem?
    Kto będzie nim ostatni?
    Zapatrzeni w tańcu, zapatrzeni w siebie
    Zapatrzeni w słońcu, zapatrzeni w niebie
    Wciąż niepewni siebie, siebie niewiadomi
    Pytać wciąż będziemy, pytać po kryjomu…
    (Marek Grechuta)

  299. @zetus 9:30 i @Wujaszek Wania 9:40
    Uważam za zabawne zaprzeczanie wpływu Biblii na nasze myślenie i naszą etykę.
    Zgadzam się, że dzieci powinny coś o tym źródle naszej kultury wiedzieć. Sama dostałam część tej wiedzy na lekcjach religii. Wolałabym ją uzyskać od umysłów krytycznych, bez traumy zadawanej przez katechezę, jednak poznanie mentalności religijnej od środka też ma swoją wartość.
    Kościelnej ofensywie w indoktrynacji trzeba się mocno przeciwstawić, tylko nie w sposób infantylny, urągając samej religii. Emocjonalny stosunek do niej może wywołać podejrzenie o antyreligijny zelotyzm i w konsekwencji zdrowy odruch sceptycyzmu.

  300. @Alicja-Irena 11 lutego 16:45
    Bardzo à propos ten wiersz. Wczoraj podziwiałam Twój pejzaż zimowy z kotem na pierwszym planie.

  301. @zetus1
    11 lutego o godz. 16:28

    A nie wystarczy delektować się muzyką Bacha, Haendla, Mozarta, Czajkowskiego, Rossiniego, Donizettiego, Bizeta, Prokofiewa, Mahlera etc. bez „obracania się”?
    Jakiej europejskiej literatury nie da się zrozumieć bez przestudiowania Biblii?
    W czym pomoże nam Biblia, kiedy oglądamy obrazy Dürera, na których Adam i Ewa mają pępki? 😉

    Żeby nie było nieporozumienia, to ja jestem jak najbardziej za przeczytaniem całej Biblii przez każdego polskiego katolika. Poważnie.

  302. @Tanaka
    14:25

    ale belkot i ignorancja. Styl prozy poetyckiej rodem z tworczosci Jozefa Ozgi-Michalskiego. Braku rozumu na szczescie nie odczuwamy. A co za duzo, to niezdrowo.

  303. zetus1
    11 lutego o godz. 10:32
    To jest jedyny hilton na wyspie 😉
    Z tym, czy ta wyspa za 30 lat będzie istnieć to też na dwoje babka wróżyła. Według teraźniejszych prognoz, jeśli śniegi biegunowe i nie tylko będą topniały w takim tempie, jak topnieja, to jest duże prawdopodobieństwo, że poziom wód się tak podniesie…Będąc tam i mając jakąś tam wyobraźnię, wygladając za okno czasami było mi niewyraźnie. Na szczęście takie zjawiska jak tsunami tam nie występują. Nie ma wulkanów, cisza i spokój. Poza karaluchami (owszem, przy kości one są) nie ma tam grubego zwierza. Ani żadnego, prawdę mówiąc. Jedynie ptaków moc. Ryby i wszystko, co się da poławiają japońskie trawlery. Nic tam oprócz palm kokosowych nie rośnie, bo gleby jako takiej nie ma – tylko koral. Po co kpt.Cook zasiedlał tę wyspę, pojecia nie mam. Na dobrą sprawę nie da się tam żyć…a jednak! Wszystko, od marchewki poczynając, trzeba importować. Owszem, owoce morza są wspaniałe, ale mieszkańcy z trwogą spoglądają na te japońskie trawlery i grabieżczą eksploatację naokołowyspiarskich wód. Ale kto zabroni mocniejszemu? Kto im ma udowodnić, że jednak poławiają na wodach terytorialnych, a powinni utrzymać odpowiedni dystans od linii brzegowej. Stolica Republiki Kiribati, Tarawa, do której należy Kiritimati, jest oddalona o tysiące kilometrów. I tam są konfitury, które wyjada jakiś kacyk, bo opłaty za licencje na połów ryb dla tych Japońców idą do Tarawy…

  304. kruk
    11 lutego o godz. 16:55
    No więc właśnie. Zależy, kto nas tej religii naucza. Mam wrażenie, że na wieś trafiali księża raczej „podpadnięci” hierarchom wyższym. Przykro było ich słuchać. To się zresztą potwierdza teraz, zdarza mi się bywać na pogrzebach w Polsce…to, co ksiądz głosi z ambony obraża mój rozumek maleńki. Chciałoby się ze wstydu wejść pod ławkę.
    A ludzie to kupują, bez żadnej refleksji, ot, odbębnić nabożeństwo…
    Kruku,
    moja Mrusia macha do Ciebie przyjaźnie ogonkiem 🙂

  305. Norwegia:Polska 1:0
    Teraz eksperymentalny minister SZ kombinuje, którego dyplomatę norweskiego wysiudać z Warszawy. Będzie płacz i zgrzytanie zębów, tak w środku zimy wypędzać biedaka 🙄 😉

  306. kruk 11 lutego o godz. 2:18 do mnie: –Jeżeli masz PO w tak niskim poważaniu, to jakie partie mogą, Twoim zadaniem, utworzyć skuteczną koalicję antypisowską? Pytam bez ironii.

    Kruku,
    proszę pozwolić, bym najpierw się krótko wytłumaczył z tego „niskiego poważania” PO. Otóż pokładając nadzieję w PO jako siły politycznej mogącej pokonać PiS musiałbym najpierw odpowiedzieć sobie na wiele pytań, np.
    – Czy godzę się z tym, żeby ministrem SW w rządzie PO była katechetka, której pierwszą decyzją było pozbycie się nadzoru nad służbami specjalnymi;
    – Czy mi odpowiada, że oblat, profesor prawa pisze KPK dla gangsterów i jest wiceministrem sprawiedliwości;
    – Czy jest to akceptowalne gdy minister od gospodarki woli zrezygnować z ministerialnej posady by za ponad 100 tys. PLN miesięcznie szukać miejsca na elektrownię atomową i drze kasę w kilku radach nadzorczych państwowych molochów;
    – Czy spokojnie mogę patrzeć na grabież mienia państwowego za pośrednictwem Komisji Majątkowej i rozdawanie go krzyżowcom;
    – Czy podoba mi się budowanie Nycz-Tower na zagrabionym przez tego krzyżaka i wydrwigrosza terenie w centrum stolicy:
    ITD ITD
    Kruku, mogę wymieniać do kolejnego ranka. Nie jest dla mnie wybieralną partia, której minister sprawiedliwości na krzywy ryj załatwia sobie zezwolenie na broń – bo by badań psychiatrycznych nie przeszedł?
    PO to dla mnie partia niewybieralna, chyba że w ramach koalicji antypisowskiej. Inaczej – w żadnym wypadku.
    Pytasz, kto w takim razie?
    Nie wiem i to jest mój ból, już lepszy Biedroń czy „elesde” niż to obsrane „peło”, które podało zwycięstwo wyborcze PiSowi na tacy i teraz też tak może być. Co oni mają do zaoferowania poza tym – ach elektoracie drogi, weź „zróć” ten wstrętny PiS z woza i posadź nas na ten wóz a my już tak go pofurmanimy, że się nie pozbierasz.

  307. Wydaje mi się, że już doszliśmy na tym blogu ateistów, że opozycja powinna się zjednoczyć przeciw pisiakom i tyle. Nieważne, kto bedzie stał na czele (od Schetyny racz obronić nas, panie i panowie), ale opozycja powinna stanąć naprzeciwko i wręcz. Tyle i tylko tyle.
    Z blogu ateistów zrobił sie blog polityczny wielce 😉
    Ano właśnie…zacznij od Bacha!
    https://www.youtube.com/watch?v=yiTuD80LtmE

  308. @kruk 11 lutego o godz. 16:55

    Kościelnej ofensywie w indoktrynacji trzeba się mocno przeciwstawić, tylko nie w sposób infantylny, urągając samej religii. Emocjonalny stosunek do niej może wywołać podejrzenie o antyreligijny zelotyzm i w konsekwencji zdrowy odruch sceptycyzmu.

    „Zdrowy odruch sceptycyzmu”? No no. I żeby tylko kruk nie powziął „podejrzenia”! Widzę, Tanako, że dyżurna blogowa szczujnia nie ustaje w wysiłkach… Pardon, w „odruchach sceptycyzmu”, naturalnie opacznie rozumianego.

  309. @Tanaka 11 lutego o godz. 14:25
    Tanako, można tylko pogratulować! Nie wiem dlaczego wykazanie, że religia to tylko pic na wodę wywołuje na tym forum aż takie… emocje. Do zakrakania włącznie.

  310. wujaszek wania
    11 lutego o godz. 14:51

    Errata: @Tanaka locuta causa finita

    Errata jest prawidłowa.
    A mogłeś coś własnymi słowami i do rzeczy powiedzieć, miast cudzymi i nie do rzeczy.

  311. ozzy
    11 lutego o godz. 17:09

    ale belkot i ignorancja. Styl prozy poetyckiej rodem z tworczosci Jozefa Ozgi-Michalskiego. Braku rozumu na szczescie nie odczuwamy. A co za duzo, to niezdrowo.

    Widzę, że znasz się na Józefie dwojga nazwisk. Umiesz więc powiedzieć więcej niż jedno zdanie, stylem znacznie lepszej prozy.
    Kolega @wujaszek wania nie dał rady. Twoja kolej wyjaśnić pochodzenie tez.

  312. Na marginesie
    11 lutego o godz. 18:50

    Emocje mogą być z tego, że czytanie ze zrozumieniem jest dosyć trudne i łatwo się zaplątać. Jak kto zaplątany to i rozemocjonowany.

  313. „Tanaka locuta causa finita” – Tanaka jest rodzaju męskiego!
    Ale widzę, że znajomość łaciny w narodzie kuleje. Nawet jeśli naród umie poszczycić się… Obirkiem.

  314. @Na Marginesie 11 lutego, 18:17
    Takie występy, jak Twoje, oraz rytualne odprawianie czarnych mszy na blogu, kiedy nie ma o czym gadać, przypominają mi postać z jednej francuskiej powieści, która radośnie uprawiała seks pozamałżeński podłożywszy sobie hostię pod tyłek.

  315. @Alicja-Irena 11 lutego, 18:39
    Prześliczne! Dziękuję. Mnie też zawsze towarzyszy jakiś kot a częściej kotka.

  316. @Tanaka 11 lutego o godz. 19:01

    Tak na poważnie? Nie wiem, dlaczego ateiści (posyłający własne dzieci na religię, bo przecież „co ich nie zabije, to zgwałci” czy jakoś tak) tak zawzięcie – i emocjonalnie – angażują się w obronę rzekomej „powagi” religianckiej ściemy. Oczywiście, religianctwo bazuje na odruchach Pawłowa i sformatowanych emocjach. A wśród ludzi rzekomo wykształconych pokutuje przekonanie, że religię to, panietentego, szanować trza, i koniecznie obchodzić się z nią jak ze śmierdzącym jajem. Oczywiście, wizja ateisty, któremu „nie przeszkadza” zalew skatolonego chłamu na każdym kroku jest miła sercu kaka i dlatego promowana ze wszystkich ambon, świeckich też.

    I dalej na poważnie: znakomitą i bezstronną analizę kształtowania się percepcji mitu Jezuska można znaleźć w książce Barta Ehrmana „How Jesus Became God”. Ty przedstawiasz ten proces humorystycznie – ale „tak było”. Dokładnie tak.

  317. @legat 11 lutego, 17:48
    Dziękuję. Odetchnęłam czytając, że nie wykluczasz udziału PO w koalicji antypisowskiej.

  318. @kruk 11 lutego o godz. 19:13
    Standardowa retoryka kazaniowa – czyżby efekt religijnego wychowania?
    Gratuluję ci twojej “hostii pod tyłkiem” – to doprawdy kwintesencja dobrego smaku – rodem z chlewika. Kruczy gust, nic nowego.

  319. @Tobermory 11 lutego, 18:39
    Można się delektować muzyką Bacha i obrazami Duhrera nie znając Biblii, ale choć trochę ją znając można się delektować jeszcze bardziej, bo odczytuje się intencję tworców.
    Przypomnij sobie swój własny komentarz do jednego obrazu Vermeera. Wyjaśniałeś w nim jego obyczajowy przekaz. A przecież nawet bez zrozumienia przekazu można się było zachwycać tym dziełem.

  320. Alicja-Irena 11 lutego o godz. 18:29 pisze: – Wydaje mi się, że już doszliśmy na tym blogu ateistów, że opozycja powinna się zjednoczyć przeciw pisiakom i tyle. Nieważne, kto bedzie stał na czele (od Schetyny racz obronić nas, panie i panowie), ale opozycja powinna stanąć naprzeciwko i wręcz. Tyle i tylko tyle.

    Alicjo-Ireno,
    zachodzi pytanie, czy to do czego „doszliśmy na tym blogu” ma ręce i nogi.
    Nie musi wcale być tak, że opozycja musi być zjednoczona, bo przy meto D’Hondt’a największym zagrożeniem jest liczba głosów „zmarnowanych” a nie ich rozproszenie. Jeśli każda z partii biorącej udział w wyborach przekroczyłaby 5%, to problem z D’Hondt’em jest mało liczący się i jednoczenie się opozycji nie jest takie znowu konieczne. Dzisiaj to służy jako chwyt propagandowy stosowany przez platformerskich cwaniaczków z Grzesiem z Chetyna na czele.
    Dla jasności proponuję zajrzeć TUTAJ

  321. Na marginesie
    11 lutego o godz. 19:17
    Nie wiem do czego odnosisz pytanie.
    To, oczywiście, racja, że wdrukowane w jednostkę i jej spoleczne otoczenie jest specjalne nabożeństwo do religii (katolickiej, nie tam żadnej innej, bo inne albo są kulawe, albo to w ogóle nie religie wedle prawidłowego katolika), z całym tym „szacunkiem do wartości” i jednoczesnym antyszacunkiem (nawet nie brakiem, nulem, a anty właśnie) do reszty, ze szczególnym uwzględnieniem ateisty (od dawna), dżendera (od niedawna, bo to jakiś nowy wynalazek) czy pedryla (też od dawna, a co drugi członek kleru to pedryl więc jest miło i wsobnie: kler na się wrzeszczy – ty pedrylu zboczony i w piekle palony!), komucha, masona i tak dalej.
    Uznaję różne dylematy rodziców, którzy sami są, albo im się zdaje, ateistami czy „agnostykami”, związane z dziećmi, względami wychowawczymi ich dobrem, wobec aparatury państwowej przemocy i szantażu będącej odzwierciedleniem przemocy i szantażu jaki na państwo wywiera Kościół kat.
    W realiach nadwiślańskich, państwa mniemanego, a niemniemanych rządów organizacji zła religijnego i jej zdegenerowanych moralnie funkcjonariuszy oraz otoczenia – przez obojętność, cynizm, wścieklicę katolicką i antyobywatelskość, możliwość takiego poruszania się pomiędzy tymi twierdzami zła, by jakoś znośnie funkcjonować bez nieustającego czucia, że się jest opluwanym, to dosyć trudna rzecz.

  322. kruk
    11 lutego o godz. 16:24

    Nie dość, że „nienawiść”, to jeszcze „wściekła”.

    Niemal od początku widzę Cię jako specjalistkę od domyślania się intencji, czyli kwitowania nieznanej sobie sprawy szybko – od ręki, nie od głowy. Słowem od początku bytności na blogu uprawiasz dość powszechne i dość nieeleganckie – delikatnie mówiąc – imputowanie (chyba nie bardzo zdajesz sobie z tego sprawę). Ateizm chrześcijański, który jeden bardzo powierzchowny myślowo, za to elegancki opowiadacz o tym, jak rozkłada kobiety na stole i w jakim celu, obśmiewa, polega nie na poznawaniu ateizmu – bo nie ma czego poznawać – lecz na mniej lub bardziej drobiazgowym (zależy od osobnika) poznawaniu tego, od czego ateista się wyzwolił. Kto takim detalicznym poznawaniem się nie zajmuje, może się jego owocami oburzać – jak Ty – lub wykpiwać – jak ten samuraj ganiający w erze komputerów rodzinę z mieczem. Gdybyś siedziała, kruku, w takich sprawach głębiej, zabierałabyś głos merytorycznie. Jak dotąd – nie zabrałaś ani razu. Wyłącznie wystawiasz stopnie: z kultury, grzeczności, co nie wymaga żadnej wiedzy ani nawet zainteresowań. Z drugiej strony – sama niegrzecznie i dość głupio insynuujesz logicznemu do bólu Tanace i mnie nienawiść do nieistniejącego. Skoro, jak sama mówisz, przeczytałaś Tanakę pobieżnie, to może logiczniej byłoby nic nie mówić. Bo jakiż z pobieżnego czytania może być niepobieżny głos.

    Mocne uczucie, jakim jest nienawiść, może nie jest nienawiścią Tanaki czy moją, lecz Twoją własną, skoro ją tak dobrze znasz, że wystarczy pobieżne czytanie, by znalazła się na Twoich ustach.

  323. Ciekawy artykuł w oko.press o metodzie D’Hondta

    https://oko.press/nie-taki-dhondt-straszny-w-wyborach-sejmowych-nie-ma-powodow-by-strategicznie-glosowac-na-najwiekszych/

    Przeczytałam ale nie zmieniło to mojego wyboru.

    I zanim ktoś mnie ugryzie że zagraniczni nie mają głosu w wyborach to a) mam stałe zameldowanie b) w zeszłym roku byłam w PL 7 razy, alles cuzamen wyszły z tego 3 pełne miesiące. Emigrantka od siedmiu boleści.

    (widzę że legat już mnie z linkiem ubiegł ale dobra, dam i tak)

  324. @Na Marginesie 19:20
    Rozprawianie o “waleniu konia”, któremu się czasem oddajesz, jest natomiast wyrazem wykwintnego smaku. Podziwiam.

  325. Doskonale! Od dzisiaj kruk kojarzy mi się – dodatkowo – z „waleniem konia” i „hostią pod tyłkiem”. Warto pamiętać, czym zatrąca sfrustrowana i rozwścieczona „dystyngowana”.

  326. Tanaka
    11 lutego o godz. 19:38

    „W realiach nadwiślańskich, państwa mniemanego, a niemniemanych rządów organizacji zła religijnego i jej zdegenerowanych moralnie funkcjonariuszy oraz otoczenia” niestety, długo – miną kolejne pokolenia – nie będzie uczciwego uwzględniania we własnym działaniu jakiejkolwiek władzy – w tym państwowej i kościelnej – słów przypisywanych Jezusowi o władzy, która jest służeniem. Czyli nie zarządzaniem ludźmi, ich stygmatyzowaniem i dzieleniem dla własnej wygody władzy, lecz byciem spolegliwymi pomocnikami wszystkich ludzi państwowej społeczności – z całą ich różnorodnością – jakimi są.

  327. @kruk
    11 lutego o godz. 19:32

    Albrecht Dürer był najwybitniejszym artystą niemieckiego renesansu. Był nie tylko malarzem, ale i wybitnym grafikiem, a także matematykiem. Wypracował kanon piękna ludzkiego ciała, był prekursorem naukowej teorii sztuki, zrewolucjonizował drzewo- i miedziorytnictwo. Wydał pierwszy niemiecki podręcznik do matematyki „Pouczenie o mierzeniu cyrklem i linią”, przedstawił graficznie funkcję tangens i dokonał wielu znacznie ważniejszych rzeczy niż malowanie na obstalunek obrazów o tematyce biblijnej.

  328. @Tanaka 11 lutego o godz. 19:38
    Mnie po prostu odbił się czkawką „argument”, którym niedawno uraczono nas na forum – że katecheza dziecku nie zaszkodzi, bo przecie dziecko swój rozum ma, a w ogóle to jest przekorne – więc z tego tytułu nie ulegnie indoktrynacji! A w Kanadzie, panietentego, to przecie kaka jest zupełnie inny i mniej śmierdzi. Ja z kolei zapewniam, że w Kanadzie kaka jest całkowicie taki sam – tylko na szczęście nieco bardziej ograniczony.

    Czytam ten blog z niesłabnącym rozbawieniem. Niektóre kwiatki… Ale cicho sza – bo nie chcę psuć zabawy, głównie sobie 🙂

  329. Na marginesie
    11 lutego o godz. 20:04
    Naprawdę? Mieszkasz w Kanadzie i utrzymujesz, że KK tutaj, w Kanadzie, jest taki sam, jak w Polsce? Chyba od ponad 37 lat mieszkam na Księżycu…albo na Marsie.

  330. Na marginesie
    11 lutego o godz. 20:04

    Namargineskoostatnioniebywała, z tym kpieniem z rozumu dziecka – ono go, oczywiście, nie ma, lecz dopiero nabywa – i nieuleganiu przez nie indoktrynacji masz rację. Był jednak w tej blogowej rozmowie drobny niuansik: to dziecko ateistów. Czyli odbierające sygnały z obu zwaśnionych stron. I jednak będące pod wpływem mądrych i kochających rodziców. Zdawanie się na rozum dziecka, któremu daleko do rozumu, jest wiarą w duchy, ale doświadczenie religijne (raczej religianckie) dziecka ateistycznych, opiekuńczych i otwartych rodziców, którzy uchronią je przed tępą indoktrynacją, może być – jako poznanie inności – drogą głębszego i szybszego kształtowania się rozumu.

  331. Na marginesie
    kłócić się nie będę, ale w Kanadzie kosciół ci nie wchodzi do chałupy i niczego nie narzuca. KK w Kanadzie sobie jest – i jeśli chcesz do niego przyjść, to przychodzisz, on nigdy do ciebie.
    Zgadzasz się z tym? Udowodnij mi, że jest inaczej.

  332. Na marginesie
    11 lutego o godz. 20:04

    Przedmioty szkolne są, co do zasady, narzędziami podawanymi dziecku i młodemu homo sapiens sapiens, wraz z instrukcją obsługi, by otwierał sobie, meblował głowę i stawał się wolnym, niepodległym wpływom człowiekiem, dzięki wiedzy i dzięki umiejętności rozpoznania, że go ktoś chce oszukać. Może nawet z tego wyjdzie jakiś mądru człowiek. Co się zdarza, choć rzadko.
    Przedmioty szkolne odpowiadają także na naturalną, wrodzoną ciekawość spraw i pasje poznawcze. Człowiekowi ktory się zaczyna ksztaltować i dorastać, chce się jeść wiedzę i posiąść poznanie po kokardę.
    Jasne: szkoła jest kulawa – także co do zasady, bo masowa, bezwładna, podegająca politycznym zamordystom czy głupocie rodziców wraz z kuratorem i walcująca do standardu. A pasje nie u wszystkich jednakowe i nie do wszystkiego równocześnie. Ale to inny temat.

    Przedmioty szkolne – także co do zasady – nie zajmują się moralnością, to rzecz innego rodzaju. Zajmują się – także niedoskonale, z powyższej natury czynników – pewną porządnością: nie pluj na kolegę, badź słowny, przygotuj się do klasówki, wykaż się wiedzą zamiast ściemniać, przepusć koleżankę przodem, bądź lojalnym członkiem drużyny, zrób coś dobrego dla innych i tak dalej.
    W drobnej mierze szkoła zajmuje się też moralnością i etyką – na zajęciach z etyki (nad Wisłą skrajna rzadkość, z oczywistego powodu) lub na lekcjach wiedzy o rodzinie i seksualności. Rzadkość – podobna, powód – znany. I na tym przedmiocie podaje się przede wszystkim wiedzę, pokazuje fałsz zabobonu i religijnego kłamstwa, niekoniecznie w ogóle wskazując, że to kłamstwo religii, a wskazując na samo kłamstwo. Owszem, przedmiot taki dotyczy także wyborów moralnych i postaw etycznych, jednak nie ma wkazywać, co jest moralnie całkiem słuszne, a co nie, a wskazywać ma na różnorodność możliwych ocen moralnych danej sytacji życia, ułatwić wykształcenie własnej postawy – w oparciu o bezstronną wiedzę i pomóc podając fakty i poważne arumenty. Moralność taki przedmio nie może narzucać.

    Katecheza, którą należy nazwywać wedle istoty: indokrtynacją religijną, a nad Wisłą w 95% katolicką, wszlekie cele istnienia w szkole ma odwrotne od każdego z przedmiotów. Mało tego, neguje i torpeduje realną wiedzę, choćby biologiczną, chemiczną czy fizyczną. Neguje też samą zasadę racjonalnego rozumowania i naukę krytycznego myślenia, a ponadto walczy z podmiotowością moralną młodego człowieka, czyli człowieka w ogóle. Zabrania mu samodzielnego dojrzewania i kształtowania moralności osobowej, a wbija w niego zewnęrzną moralność urzędową wmawiając, że wszelkie inne postawy moralne to grzech, przestępstwo, obraza bozi i piekło. Łączy to z mową nienawiści, poniżeniem i pogardą a intensywność tych oddziaływań zależy od tego, na ile klerowi uda się posunąć do skrajności bez odpory, który rzadko jest znaczący, niemal z reguły bowiem – żaden.

    Dlatego też indokrtynacja religijna w szkole ZAWSZE jest złem. Czy dziecko „poradzi sobie” z nim – nigdy nie wiadomo, natomiast wiadomo, że zło zawsze, zwłaszcza w niedojrzałym i ufnm umysle, zostawia ślady piekła.
    Dylemty rodziców – które są im narzucne przez złe państwo i zdemoralizowanych złodziei wolności i autentyzmu ludzkiego – Kościół kat, zawsze też w takiej sytuacji zawierają pierwiastek zła, który kryje się we własnej nadziei rodziców, wmuszanej w dziecko, że ma sobie poradzić, więc na pewno poradzi. Żeby rodzicom dać komfort psychiczyny w tym dylemacie, za pomocą swojego ryzyka i swojego kosztu.
    Nie odwrotnie: że rodzice dziecku mają zapewnić komfort.
    Więc źle.

  333. Alicja-Irena
    11 lutego o godz. 20:30

    Na marginesie
    kłócić się nie będę, ale w Kanadzie kosciół ci nie wchodzi do chałupy i niczego nie narzuca

    Mówisz o wizualiach i o tym, kto włazi w próg prywatngo domu, albo nie włazi. Ma to pewne znaczenie, ale nie jest istotą ani religii ani Kościoła kat.
    Kościół kat – z istoty rzeczy właśnie – narzuca. Bez tego nie istnieje jako Kościół kat. w Kanadzie zapewne nie wszystkie możiwości narzucania ma takie jakie ma nad Wisłą i w 2/3, 3/4 albo 18/20 krajów, w których występuje. Co i tak mu wystarczy do narzucania.

  334. @Tanaka
    ,,Dylemty rodziców – które są im narzucne przez złe państwo i zdemoralizowanych złodziei wolności i autentyzmu ludzkiego”. O to mi chodziło w cz.2 mojego wstępniaka.
    MI I MOJEMU DZIECKU NIE POTRZEBA TYCH PROBLEMÓW. Ja o tą usługę nie prosiłem! Pan Tadeusz zrobił dobrze swoim kolegom w czarnych sukienkach kosztem edukacji polskich dzieci. Co gorsza jeżeli tak było jak wzmiankuje @ Wujaszek Wania (on TM myślał, że nie będzie tak – oni go wyrolowali) to ów Pan Tadeusz wykazał się wyjątkową słabością intelektualną bo to jego ugrupowanie było główną sprężyną podpisania i ratyfikacji konkordatu.
    Tym co mnie do wściekłości doprowadzało to był fakt, że moja szkoła średnia nie miała pieniędzy na piłki do koszykówki czy przyzwoitego anglicystę a na tych ,,pedagogów” kasa się znaleźć musiała.

  335. Tanaka,
    nie narzuca!!! Wierz mi – nie narzuca, żaden kościół w Kanadzie, a jest ich wiele denominacji, tak wiele, jak tu ludzi z róznych stron świata przybywa. I powtarzam – jeśli nie przyjdziesz do tego (jakiegokolwiek) kościoła w Kanadzie, to kościół nie przyjdzie do ciebie. Ty tam musisz wejść, innego „wyjścia-wejścia” nie ma 🙂
    Czekam, co „na marginesie” mi udowodni, że jestem w mylnym błędzie.

  336. W Belgii kk też ni widu ni słychu. Można sobie mieszkać i nawet nie wiedzieć że jest.

  337. Alicja-Irena
    11 lutego o godz. 21:00

    To w ogóle nie jest kwesta wiary, w co wierzysz w tej sprawie i w co ja wierzę. To kwestia faktów, wiedzy historycznej, wiedzy o metodach i istocie działania religii, ze szczególnym uwzględnieniem Kościola kat.
    Jego istotą jest manipulacja, łudzenie, szantaż, wyłgiwanie się od odpowiedzialności, kłamanie i wszelkie przestępstwa po zbrodnie włącznie. dziś też.
    Powiedz mi, że Kościół kat w Kanadzie jest szczególnie lepszy od Kościola kat w USA.
    W USA, tym kraju wolności i niewtrącania się oraz niewłażenia Kościoła kat tam, gdzie go nie proszą, objawiła się – teraz, nie 100 lat temu i nie 200! – piękna pedofilia kleru, uprawiana przez tenże kler masowo.
    Dla doprecyzowania: gwałcenie, dzieci szczególnie, jest zbrodnią.
    Czy w Kanadzie, w której jak mówisz, Kościół sie nie wtrąca i tak dalej, nie jest podobnie? A w Australii – też Kościół kat się nie wtrąca. A w RPA? A w Niemczech, Austrii, Holandii, Brytanii – gdzie sie nie wtrąca? Bo w Irlandii się wtrącał. Do czasu, acz tylko zmniejszył zakres wrącania się. O Polsce nie ma co więcej mówić, bo w Polsce się nie wtrąca wcale. Nie musi, bo Kościół kat nad Wislą jest istotą państwa.

    Kościół kat może udwać, że się nie wtrąca, nie narzuca, w tym czy owym państwie może ma jakieś prawne, czy cześciowo obyczajowe ograiczenia, które zresztą obchodzi dosyć gładko i skutecznie, patrz: Bernard Law, ślicznie wyjaśniający, jak to działa, zresztą jak wszędzie.

    Może to robić środkami ubogimi, a mniej bogatymi, jak nad Wisłą, co nie ma znaczenia Znaczenie ma, że osiąga skutek.

    Istotą jest nie ufność w zapewnienie: wierz mi! Chętnie wierzę, gdy są do tego poważne podstawy. Istotą jest to, jaka jest natura, kostytucja wewnętrzna Kościoła kat i religii, cele i sposoby działania – ciągle takie same, od 2 tysięcy lat. To są czynniki kluczowe, głębokie, a nie zapewnienie: wierz! Chćbym wierzyć chciał, przez wzgląd na osobę wierząca, ale przez wzgląd na sprawę, podstawa jest do braku wiary.

  338. wbocek
    11 lutego o godz. 20:29

    Powtórzę za Tanaką: ,,Dylemty rodziców – które są im narzucne przez złe państwo i zdemoralizowanych złodziei wolności i autentyzmu ludzkiego”.

    Stawianie rodziców przed nierozwiązywalnymi dylematami to zachowanie państwa okupacyjnego, a nie dbającego o dobro wszystkich obywateli. Więc, oczywiście, takie państwo potępiam. Wczułem się natomiast w sytuację rodziców, od których nikt nie ma prawa wymagać heroizmu i pomyślałem o ewentualnym dobru, jakie dziecko ateistycznych rodziców uczestniczące w lekcjach religii może wynieść z tego zła. Sprawiedliwość w mesjańskiej Polsce trzeba, niestety, wywalczać, ale nie wciągając w to dziecka. To musi się odbywać poza nim.

  339. Pan się zachowuje jak Beata Kempa powiedziała Monika Olejnik do Roberta Biedronia w dzisiejszej kropce nad i.
    Faktycznie, niezły magiel.

  340. Tanaka
    11 lutego o godz. 21:33
    Nie wtrąca się. Podobnie jak napisała:
    „Nefer
    11 lutego o godz. 21:26
    W Belgii kk też ni widu ni słychu. Można sobie mieszkać i nawet nie wiedzieć że jest.”
    To jest w końcu twój (ogólnie rzecz biorąc) własny wybór, czy jakakolwiek wiara w cokolwiek jest tobie potrzebna. Niektórym jest potrzebna, mnie akurat nie jest, nie muszę się niczym podpierać i jakby co, zrzucić winę na. Dla mnie życie jest tu i teraz, myślę, że innego życia nie będzie – a jak będzie, to wszystko mi jedno, czy bedę się smażyć w piekle, czy nudzić w niebie.

  341. p.s.
    Zakładam, że dorosły człowiek ma swój rozum i wybiera, co mu pasuje.

  342. Alicja-Irena
    11 lutego o godz. 23:56

    Kwestia rozumu to ciekawa kwestia. Mieć własny rozum i wedle niego wybierać – rzadka rzecz.

  343. @legat, Nefer
    Cały czas o tym mówię, pewnie mętnie :), usiłując wytłumaczyć sens koalicji przedwyborczej Wiosny z Razem i bezsens koalicji z PO.
    Cytat:
    Największą barierą dla małych partii staje się nie sposób podziału mandatów, a ustawowy próg 5 proc. – bo właśnie obawa o „zmarnowanie głosu” powoduje, że ich potencjalni wyborcy głosują niezgodnie ze swoimi poglądami i sumieniem.

  344. Szanowni!

    Czasy są ciekawe, coraz ciekawsze. Podobno za Franciszka Józefa nie były ciekawe i ludzie byli zadowoleni. No, ale teraz taki wymóg: ma byc ciekawie i atrakcyjnie.
    Jak tak, to tak: będzie o atrakcyjnym.
    Zapraszam do czytania i komentowania.

  345. Tanaka
    12 lutego o godz. 0:05
    A skąd wiesz? Myślisz, że tylko Ty jesteś myślący?

  346. @Wbocek
    ,,Wczułem się natomiast w sytuację rodziców, od których nikt nie ma prawa wymagać heroizmu”. No nie przesadzajmy z dużymi słowami bo wpadniemy w pułapkę w jaką wpadła opozycja juz po pierwszym roku dobrej zmiany – wystrzeliła wszystkie duże słowa w pierwszym roku (pucz, koniec demokracji etc.) i teraz nie bardzo ma co powiedzieć.
    Heroizm to jest mieć dziecko gdy masz kredyt i wiesz, że jak wrócisz po jego urodzeniu do roboty to na trzeci dzień czeka cie zwolnienie kilka miesięcy szukania nowej. Co było zupełnie normalą praktyką do niedawana

  347. @Alicja-Irena
    11 lutego o godz. 17:27
    Ale kto zabroni mocniejszemu? Kto im ma udowodnić, że jednak poławiają na wodach terytorialnych, a powinni utrzymać odpowiedni dystans od linii brzegowej.

    Czyli „business as usual” Niby ci Japończycy to też wyspiarze, ale jak pomyśle o rzezi delfinów, odłowie wielorybów ( niby do celów naukowych), to myślę o tym co obejrzałem wczoraj:
    Stone Age Apocalypse
    Może wtedy (jak po wybuchu wulkanu wielkości „Tuba” 75 000 lat temu) zostanie z 1000 egzemplarzy homo sapiens i zaczniemy „ab ovo”. Ponieważ takie zjawiska są zupełnie naturalne to nie można mówic, że sa okrutne czy niesprawiedliwe („Bóg tak chcial”). Odbudują się wtedy różne gatunki flory i fauny, które teraz tak efektywnie i bezkarnie niszczymy.
    Irytuje się kiedy oglądam obrońców przyrody, którzy z wysiłkiem ratują jakiś zagrożony gatunek. Przecież wcześniej tacy „światli” ludzie jak Juan Carlos, czy synowie Donalda Trumpa musieli sobie zrobić selfi do FB na tle zabitego słonia, tygrysa, orangutana czy innego zagrożonego gatunku. Kiedy pomyśle, że mogli zabić matkę słonicę, która przez kilka lat uczy młodego jak przeżyć w środowisku naturalnym to nie mam nic przeciwko wielkiej erupcji. Niedawno usłyszałem znowu cytat biblijny „iddźcie i czyńcie sobie Ziemie poddaną” w wykonaniu ministra Niszczenia Środowiska i mogę tylko powiedzieć : Grzmijcie wulkany!’ i przestraszcie tych arogantów. Jest jeszcze druga „nadzieja”, bo zaczynamy nowy wyścig zbrojeń i może uda się nam skutecznie wytępić gatunek homo bez potrzeby zaprzęgania do tego natury. Pozdrawiam optymistycznie 🙂

    P.S. Na Haiti protesty – tam już nie ma czym palić, roślinność wycięta + erozja gleby – do tego zmierzamy…