Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

29.01.2019
wtorek

Korupcjo, korupcjo, cóżeś ty za pani!

29 stycznia 2019, wtorek,

Że za tobą idą, że za tobą idą chłopcy malowani. PiSowani. Mianowani. Ustawiani.

Korupcja materialna zaczyna się od korupcji moralnej.

Kaczyński Jarosław jest subtelnym prostym posłem z ławy. Subtelność jego poznaje się po tym, że potrafi tą i ową panią w rączkę pocałować. Potrafi też, bez żadnego trybu, na kraj cały zawołać: wy mordy zdradzieckie, zamordowaliście mi brata! Oraz, że Polacy najgorszego sortu. Bo, że wiem, ale nie powiem, że PO i cała reszta to złoczyńcy, zdrajcy, wrogowie i Polska w ruinie to się rozumie samo przez się. Są to – jeden w drugi – dowody subtelności. Mógłby się przecież wyrazić bardziej stanowczo. A poprzestał na tym.

PiS zdobył władzę za pomocą korupcyjnej pieśni nad pieśniami: pieśni o Smoleńsku. Pieśń intonował Kaczyńskiemu, co miesiąc, Macierewicz Antoni. Tacy dwaj oni.

PiS zdobył władzę zapowiedzianą z góry decyzją, bez wnikania w sprawę, że uwali kontrakt z Airbusem na dostawę wielozadaniowych śmigłowców caracal. Zapowiedział, żeby załogi amerykańskiego zakładu Sikorsky w Mielcu oraz brytyjsko-włoskiego zakładu Leonardo w Świdniku, robiące konkurencyjne a nie wygrane w przetargu śmigłowce, zagłosowały na PiS. Razem z resztą związkowców. Bo PiS dba o Polskę i Polaków. Nic nie szkodzi, że zakłady te nie są wcale polskie tylko zagraniczne, a jedynie położone w Polsce. Ważny był przekaz emocjonalny, nie stan rzeczy.

Prosty poseł z ławy wygrał wybory i zrobił co orzekł: utrącił wynegocjowany z Airbusem kontrakt. Fundamentalna konieczność obronna – resztki floty helikopterów wojskowych, głównie poradzieckich acz bardzo dobrych, dożywają ostatnich dni i o ile w ogóle można powiedzieć, że żyją, to żyją dzięki reanimacji – okazała się nieważna. Ważniejszy interes partyjny.

Zatapiając kontrakt, Macierewicz głośno snuł plany budowy wspólnego polsko-ukraińskiego, czyli kozackiego śmigłowca bojowego. Zaś nadwiślański James Bond w ciepłych majtkach i spódnicy – Szydło, Beata Szydło – oznajmił, stojąc dumnie na tle nadwiślańskiego śmigłowca, że Polska nie będzie dłużej krajem magazynów i montowni, a będzie wszystko sama robić. Wiecie: high-tech i know-how.
Airbus zobowiązał się do stworzenia w Polsce centrum wiedzy i know-how w dziedzinie lotniczej. Czyli tego, czego nie mamy, a czego dramatycznie potrzebujemy, by przestać być krajem przykręcania śrubek, co się bardzo Szydło Beacie nie podobało.

Co do kozackiego śmigłowca bojowego wspólnej roboty z Ukrainą, właśnie nadeszła adekwatna wiadomość: zakłady lotnicze, imienia jednego z trzech wielkich konstruktorów lotniczych czasów ZSRR – Antonowa (dwaj inni to Tupolew oraz Iliuszyn), które były zlokalizowane na Ukrainie, ostatecznie zbankrutowały. Już się nie wzniosą w niebo dumne samoloty ze znakiem Antonowa na burcie. Chyba, że rosyjskie. A może chińskie.
Koniec epoki i koniec biznesu lotniczego tego formatu na Ukrainie.
Ale to samoloty. Zaś jeśli idzie o śmigłowce – Ukraina także zademonstrowała co może, a właściwie – nie może: lekko przerobiony śmigłowiec Mi-2, czyli konstrukcję z lat 1950-tych. Mi-2 jeszcze latają w polskiej armii. Od dawna na kroplówce.

Nie ma więc kilkudziesięciu śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii i nie ma centrum wiedzy oraz know-how w Łodzi. Nie ma też nowych okrętów podwodnych, czyli już żadnego nie ma. Nie ma prawie nawodnych. Rosja ich nawet nie zauważa, ale może Słowacja dostrzeże i się ucieszy. W ogóle mało co jest – całego lotnictwa starczy na 4 godziny walki z Rosją – a jak coś ma być, to za jakieś 20 lat. Tyle czasu – mniej więcej – zajmuje procedura przygotowania, zakupu, szkolenia, dostosowania i wreszcie – osiągnięcia gotowości operacyjnej w przypadku poważniejszych rodzajów broni. Mają być rakiety – amerykańskie patrioty. Już dziś niedzisiejsze, ale nic nie szkodzi: za 20 lat może się dostosują. Tymczasem polska armia nie mogła się uporać nawet z porządnym przeprowadzeniem przetargu na zakup łopatek typu saperka.

Wśród tej bolesnej męki coś się jednak udało: kupić samoloty dla VIP-ów. Macierewicz był bardzo zadowolony. W ramach tzw. „pilnej potrzeby operacyjnej”. Czyli bez przetargu. 2,5 miliarda złotych poszło na wożenie pisowców po niebie. Z tym, że samoloty i tak nie wożą. Kupić kupiono, ale nie przygotowano reszty koniecznej do latania.

Przetarg publiczny to jest podstawowe narzędzie pozyskiwania dóbr i usług przez jednostki finansów publicznych. To uniwersalny i standardowy mechanizm w całej UE i w cywilizowanym świecie. Pozwala na przeprowadzenie przejrzystej procedury, zarówno dla podatnika, finansowych instytucji kontrolnych jak i dla konkurentów ubiegających się o o uzyskanie zamówienia. Dzięki rzetelnej procedurze – opisanej w prawie – oraz konkurencji pomiędzy oferentami, zamawiający może uzyskać najniższą cenę, lub najkorzystniejszy bilans ceny i konfiguracji cech oczekiwanego dobra.

MON, już po raz kolejny, pominęło procedurę zamówienia publicznego i oto mamy informację, że kupowane są teraz 4 śmigłowce dla armii. Nie około 50, jak w przetargu wygranym przez Airbusa z caracalem, ale cztery. Bez przetargu, a w ramach „pilnej potrzeby operacyjnej”. Co to oznacza? Ano to, że jednostkowa cena jednego śmigłowca musi być znacznie wyższa przy zakupie czerech, niż przy zakupie 50 sztuk. Z powodu czterech śmigłowców sprzedawca nie stworzy centrum nauki i techniki śmigłowcowej w Polsce. Offset – czyli oczekiwane w przetargu wykonanie inwestycji sprzedającego w kraju kupującego, który powinien być jak najwyższy, będzie zatem bardzo niski lub żaden. Kto ma „pilną potrzebę” nie czeka: bierze co jest na półce, płaci ile żąda sprzedawca i wychodzi z towarem w worku. W środku może być kot.

Kupowanie z „pilnej potrzeby” (co jest pilnego poza łazienką? ) po raz kolejny i znowu w USA, to bardzo złe kupowanie. Uzależniamy się wyłącznie od jednego państwa, a demonstracyjna oczywistość bycia smarkaczem u nowego Starszego Brata pokazuje poziom reumatyzmu u mniemającego o powstaniu z kolan. Inne państwa, w tym zwłaszcza europejskie, otrzymują mocne sygnały: mamy was w de! Jak Polska ich w de, to nie może być inaczej: oni nas też w de. Komu kto bardziej i do czego potrzebny – nie tłumaczę: rzeczywistość krzyczy. Co najmniej od wyniku głosowania: 1:27 w konfrontacji Polska – UE.

Jak nie ma publicznego, przejrzystego przetargu, to jasne jest to, że jest nieprzejrzystość. Lobbyści działają w każdej branży, w wojsku – szczególnie. Jakich środków użyją, by w takich warunkach załatwić kontrakt dla swojego patrona – nie trzeba wyjaśniać.
Że cztery śmigłowce to nie są takie duże pieniądze? Są – bo kupowane po cenie oferowanej, może z symbolicznym upustem, choć i to niepewne. Kupujący nawet nie ma ceny do czego odnieść, bo pozbył się konkurencji. Sprzedawca więc owinie go sobie wokół palca.
Ale na tym nie koniec. Są cztery, czyli tyle co nic, to będzie argument: mamy cztery black hawki, to potrzeba kolejnych black hawków, bo mało. Ale jak mają być black hawki, to nie może być przetargu (znowu: „pilna potrzeba operacyjna”), lub musi być próba ustawienia go pod black hawka, co w przetargu można wyłapać. Co to znaczy – wiecie i rozumiecie. A jakby nie było kolejnych black hawków, a różne maszyny, to bałagan w logistyce, szkoleniach, pracy operacyjnej, remontach – ogromny. I cena eksploatacji rośnie niebotycznie.
Po to właśnie został pomyślany duży kontrakt na helikoptery wielozadaniowe, by było taniej, mądrzej i sprawniej, a korzyści dodatkowe dla gospodarki – jak największe. Nie będzie. Nie będzie też interoperacyjności kupowanych black hawków, bo to innego rodzaju śmigłowce niż caracale i innym zastosowaniu.

W Mielcu – zakładach Boeinga (dawniej E. Wedel, pardon – Sikorsky) robi się tylko gołe „hołki”. Co gołe, to tanie i bez koniecznej wiedzy o tym, co się kryje w oprzyrządowaniu, za które dopiero płaci się grube pieniądze. Kadłub łatwo zrobić, uzbroić go w systemy to już zupełnie inna klasa sprawy i pieniędzy. W ramach pozyskiwania wiedzy i know-how, proces odwrotny. Składy i magazyny nad Wisłą – niech żyją! Wiecznie.
Kupuj polskie, bo dobre! – takie było hasło. Co zgasło. Teraz rządzi w Polsce takie: kupuj amerykańskie!

Właśnie aresztowany został nikomu nieznany Bartłomiej M. M comme Misiewicz. Dzidziuś. Prawa ręka ministra obrony Macierewicza. Misiewiczowi, pomocnikowi aptekarza z doświadczenia, salutowali wysocy rangą oficerowie. Taka korupcja honoru oficera. Polska płaci za honor, oficer odbiera wynagrodzenie.
Zarzuty wobec Misiewicza są natury korupcyjnej. Materialnie korupcyjnej, bo moralności nikt nie sądzi. Przecież nie biskup, co sądzi po sobie. To skrzywione przez PiS i sformatowane przez Rydzyka dzieciątko boże zostaje właśnie rzucone na pożarcie. Starzy wyjadacze wiedzą co rzucić, żeby zostać w cieniu.
O korupcji, będącej istotą zagarniania wszelkich spółek publiczych – wiemy. O korupcji praw i konstytucji – wiemy. O korupcji obyczaju, języka, relacji między ludźmi i eksplozji nienawiści – wiemy. Czy wiemy o jakiejkolwiek branży tkniętej przez pisoidyzm, w której korupcji nie ma?

Kaczyński gadał, że po władzę idzie się nie dla pieniędzy. Powiedział nawet po co się idzie, ale wyraził się dowcipnie, bo jedno powiedział, a odwrotnie zrobił. Teraz powiedział, że władza absolutna demoralizuje absolutnie, ale nie demoralizuje, bo autor tej sentencji wziął i się pomylił. Bo władza nie musi demoralizować.
Mówi Jarosław Kurski w sprawie „taśm Kaczyńskiego”: Jarosław Kaczyński, który zawsze piętnował wszelkie patologiczne układy polityczno-rodzinno-biznesowe, sam stoi na czele takiego układu. Jest jego zwornikiem i mózgiem. Jest wiele innych zbieżności jego działalności w biznesie i w polityce.

Bezwzględnie: Kaczyński to subtelny poseł z ławy z humorem, a nikt w pisoidalnym państwie nie czuje się skorumpowany.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 162

Dodaj komentarz »
  1. QTanaka. Ręce same składają się do oklasków!. Całuję Cię w Twój pierścień. Moje słowa, to sama prawda, a nie żadne uszczypliwości. Może z paroma szczegółami, się nie zgadzam, ale „reszta”?!!!. Pozdrawiam Cię serdecznie. henryk kucharczyk.

  2. Jeszcze „elementem animalnym” obrzucił prezio suwerena.
    Na miejsce misia-pysia proponuję sprowadzić jego byłego asystenta, niejakiego Jannigera, chłopak już podrósł nieco, może się nada?

  3. W związku z opisanym przez Tanakę problemem przetargów dla wojska na śmigłowce (cztery bezbronne śmigłowce bojowe) moja opinia o Prezesie Polski.
    Facet nie bardzo jarzy sprawy gospodarcze i politykę międzynarodową, lecz docenia ważność spraw biznesowych, co zmusza go do bycia chytruskiem w rokowaniach oraz do zarządzania na pokaz tym, na czym zupełnie się nie wyznaje. Stąd decyzje Prezesa mają często charakter manipulacyjny (podejmowane są na czuja) a nie merytoryczny.

    Poza tym dla Kaczyńskiego technika, to czarna magia. Można mu wmówić niemal wszystko, każdą hipotezę ładnie opakowaną i wysoko uniesioną zaakceptuje, jeśli będzie pożyteczna dla jego planów i powieka mu nie drgnie, gdy ją uwiarygodni swoim słowem.
    Ten facet ogarnia bardzo małą cześć informacji o świecie, lecz pozycja zajmowana przez niego, utrwalana przez czołobitność i hołdowniczość jego podwładnych, nie pozwala mu powiedzieć – nie wiem, nie znam się, to sprawa dla fachowców.

    On wie, że dla większości podwładnych najlepszy wizerunek, jaki należy demonstrować na stanowisku Prezesa Polski, to ktoś w rodzaju guru. A guru ma wiedzieć wiele, jeśli nie wszystko i nigdy się nie myli. Z biegiem czasu coraz trudniej będzie mu zapewniać w przypadku porażek, że to nie on się zaplątał we własne sznurowadła tylko zdradzieckie mordy poplątały mu szyki.
    Pzdr, TJ

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tanaka

    Celnie podsumowałeś wszechobecną korupcję .
    Trzeba wciąż o tym mówić, aby nic nie ucichło.
    Trzeba złodziejom i krętaczom podsuwać przed oczy prawdę o ich trzyletnich „osiągnięciach”. Niech to będzie początek końca tej sitwy!

  6. tejot
    29 stycznia o godz. 21:35

    Dobrze, że jednak zdradzieckie mordy były w stanie poplątać szyki szeregowego posła. Najwyższy czas, żeby jego plany runęły jak domek z kart.

  7. Okazuje się, że Bartłomiej M. został polecony Antoniemu M. przez odjdyra R. – który za niego poręczył …

  8. @act, przy lunchu,

    niestety musze rozczarowac Ciebie. The Birthday Party (po szw. Födelsedagskalaset) ogladalem ze 30lat dawno. Niewiele pamietam, nic. „Den franske löjtnantens kvinna” (scenariusz) byl ulubionym filmem mojej pierwszej malzonki. Ogladalem wielokrotnie (terror domowy), ale nie moge stwierdzic z cala pewnoscia, byl przyczyna naszego rozstania. Dla przyjemnosci eventualnej, @Wszystkich, daje text wykladu z roku 2005, ktory wysluchalem w calosci:

    https://www.nobelprize.org/uploads/2018/06/pinter-lecture-e-3.pdf

    Niestety, musze rozczarowac Ciebie. Powyzsze nie daje mnie szansy nazwania specialista. Niemniej chetnie przeczytal cos od unitarysty, Ciebie odpowiedz. Jak przeczytales wyklad, oczywiscie. Ja pragmatyk odpowiedz na pytanie. Ja umiem ta odpowiedz @act, ale bylbym posadzony o neofitysm. Czemu?

    Zreszta wtret, jezeli juz o jezykowe zabawy chodzi. Dodajac jedna literke „t” uzyskalibymy slowo neofittysm. Po szw. fitta=cipka, dokladnie, dlatego moglym zostac posadzony o „nowocipkism” co wcale nie jest moim glownym zajeciem.

    Dlatego, choc niewatpliwie Twoje rozczarowanie, pozwole pytanie do unitarysty, ja pragmatyk ale nie nowocipkista. Pytanie jest, „Dlaczego u nas NIE BIJA Murzynow?”

    Seleuk

  9. Szary Kot
    29 stycznia o godz. 19:36

    Kocie, dzieki za sugestie z wczoraj – sprobuje wieczorem.

  10. @act
    29 stycznia o godz. 22:26

    „Taki wieczór choć rano…” 😉

  11. Kocie, mnie sie ciagle kielbasi, szczegolnie (a przewaznie) gdy chodze spac grubo po polnocy. Po prawie 23 latach mieszkania w Kanberze dopiero dzis odkrylem, ze miedzy Kanbera a Polska jest dokladnie 10 godzin roznicy.
    Przedtem przez ponad 8 lat mieszkalem w Adelajdzie i bylo 9.5 godzin roznicy.
    Z Perth do Polski jest tylko 7 godzin.

  12. „Airbus zobowiązał się do stworzenia w Polsce centrum wiedzy i know-how w dziedzinie lotniczej. Czyli tego, czego nie mamy, a czego dramatycznie potrzebujemy, by przestać być krajem przykręcania śrubek……”

    Zachowanie strony polskiej w sprawie kontraktu z Airbusem bylo karygodne, za co Polska tak czy inaczej zaplaci. Jednak w powyzsze zobowiazanie zbytnio bym nie wierzyl, nikt nie odda tego, co stanowi o pozycji na rynkach swiatowych. Jesli Polska i Polacy sami tych rzeczy nie stworza, nie beda mieli.

  13. Mauro Rossi
    30 stycznia o godz. 0:28
    tejot
    29 stycznia o godz. 22:38
    Znów powróciłeś do pisania ze śmiertelną powagą na poziome ogólnikowości podhalańskiego bacy, przewidującego, że ładna pogoda albo będzie albo i nie będzie.

    Mój komentarz
    Rossi pisze:
    1) Powinowaty, to powinowaty,
    2) Chciał pod stołem
    3) Wieżowce są potrzebne
    4) PO zablokowała. Gdyby deweloper był Żydem, to by inaczej gadała
    5) Winglety są winglety, czarne jest białe. O co chodzi?
    Itd.

    To jest komiczne dokładnie tak samo, jak rozmowa Prezesa z niezapłaconym z winy PO powinowatym
    Pzdr, TJ

  14. Proszę moderatora o skasowanie powyższego mojego komentarza
    TJ

  15. @Tanaka
    Zapomniałeś że mamy Hetmankę na tronie,więc co tam jakieś helikoptery!
    Kanty i przewałki elegancko korupcją zwane bez znaczenia,towarzycho się wyspowiada,choćby u Rydzyka,i będzie git.Najlepsze-notoryczny kłamczuszek wystawia świadectwo moralności zwykłemu posłowi.A oszust Rydzyk poręcza za oszusta Misiewicza.A najciekawsze-kto i dla kogo nagrał prezesimussa i to nie w jakiejś knajpie,ale najtajniejszym miejscu PiS-u!

  16. Nawiązuję do poprzedniego wstępniak Tanaki o Gdańsku.

    Czy w Gdańsku da się wyczuć ducha tego miasta?
    Chwin i Huelle w rozmowie z dziennikarzem GW zaprzeczyli. Jaki duch, tu są ludzie przyjezdni ze wszystkich stron, nie mający nic wspólnego z tamtym Gdańskiem, może tego ducha trochę natworzyły, uformowały dzieje najnowsze – 1970 rok, 1980 rok, itd.

    Jeśli chodzi o mnie. Uważam że Gdańsk, to miasto od wieków z duchem, z charakterem, z planem, z piękną przykładną historią, z punktu widzenia I RP trochę pokręconą. To kultura, nowoczesne stosunki gospodarcze, praca, jedność, zaufanie, reguły i w ogóle nec temere, nec timide (dewiza Gdańska).
    Pzdr, TJ

  17. @basia.n
    Odpowiedziałem pod poprzednim.

  18. Drogi Tanako sprawa Caracali jest jasna: Pacta sunt servant. I tyle. Zważyszy na listę potencjalnych/uzgodnionych (przynajmniej na papierze) korzyści była to rozsądna opcja. Przetarg się odbył – wymogom prawa stało się zadość. Chyba też nic się nikomu do rąk w sposób ewidentny do rąsi nie przykleiło a branża ta jest wyjątkowo lepką bo inaczej łowczy Ziobro coś by sprokurował co by pokazać, że to nie tylko robota Mr. Berczyńskiego ale także Bardzo Ważny Interes (koniecznie) Narodowy tak wymagał postąpić. Ale odłóżmy subtelności śmigłowcowo-samolotowe na bok bo to nie o nie chodzi.
    Rzecz w naszym Szeregowym Pośle, naszej nadziei na Emerytowanego Zbawcę Narodu. Dawno nikt nie został tak porobiony w konia jak liberałowie, którzy niepodzielnie (z krótką przerwą – rzecz można by rzec ostrzegawczą 2005-2007) dzierżyli rząd i rząd dusz w Polsce. Biedny (no nie do końca materialnie) zaburzony, smutny nieudacznik. Bez rodziny – tylko z kotem i służbą. Smutny żywot żyjący w świecie fantomów i mniemań, głoszący wizje wykopane z Sienkiewicza i Dmowskiego, które w XXIw porażają ,,świeżością” jak przeterminowane mięso. Biedulinek zżerany poczuciem winy za posłanie na śmierć brata, stąd ta mania upamiętnienia. No po prostu smuteczek. Stąd ta żądza władzy…
    Ale i katofaszyści marzący by było ,,normalnie” – by nie było złodziejstwa, zboczeńców, imigrantów (tzw. brudasów), by eurokołchoz nam nie dyktował porządków w Naszym Domu Co Ma Tysiąc Chrześcijańskich Lat. Ci też dostali kopa w pysk??? Nie! A dlaczego? O tym w puencie.
    Także ci zwykli, w różnych miejscowościach 200tyś ,,-” którzy naprawdę ucierpieli w wyniku ,,bezprecedensowych sukcesów transformacji” wypichconych wg. sztambucha panów Sachsa i Liptona. Oni niby dostali dowód namacalny dowód (500+ ale i znaczną podwyżkę płacy minimalnej – to ważniejsze), że wreszcie władza jest uczciwa i dba o nich. I oni powinni się zdziwić a jednak…Chyba jedna też nie. Bo…
    Anomia i affluenza?
    ,,Wszyscy tak robią – po to idą do polityki”? Prezydent USA unikał podatków bo był ,,smart”? Ludzie widzą OD LAT, że to jest bagno, załatwiactwo, korupcja. Żadne tam imponderabilia. Tylko teraz co raz częściej opada kurtyna hipokryzji a ludzie patrząc na to ZNIECZULILI SIĘ.
    Puenta: Kiedyś ludziska patrzyli na niszczenie a potem wyprzedaż zakładów za psi pieniądz a swoje ,,wiedzieli” lokalnie. Ktoś kupił bank ,,poniżej wartości”, ktoś ,,zapłacił tyle bo widocznie tyle tylko było to warte”. Tak rok po roku. Nie było internetów, fejsbuków, forów gdzie mogli się tym wymienić. Ale teraz zanika wszystko bo wszystko jest na sprzedaż/kupno: uczciwość, wstyd, normy. Liczy się skuteczność wyrażona zyskiem w pieniądzu. W końcu Pierwszy Obywatel nie zrobił NICZEGO BARDZIEJ NAGANNEGO niż do tej pory się działo. W jaki sposób wszedł w posiadanie podstawy swoich interesów czyli nieruchomości w Warszawie? Zapłacił cenę rynkową? Czy zrobił ,,jak wszyscy”? Sądy nie dopatrzyły się niczego nielegalnego w jego ,,translacjach” majątku. Czy inne partie – te fajne, liberalne, demokratyczne kupiły swoje lokale? (PO była nieobecna przy podziale łupów). Nie można napiętnować Kaczyńskiego i nie pamiętając, że jest on prawym dzieckiem kapitalizmu III RP. On tylko chciał iść krok dalej – zrobić to co Orban na Węgrzech. Zalegalizować swoją oligarchię.
    Wcale więc się nie zdziwię gdy ludzie kupią narrację, ,,o rzutkim biznesmenie” w miejsce naszego nieudacznika.
    Ps. zaczęliśmy od branży zbrojeniowej – coś w tem temacie na koniec. Winston Churchill – zubożały arystokrata był ministrem marynarki wojennej Imperium Brytyjskiego w latach 1911-1915. Było to apogeum zbrojeń morskich bez precedensu w historii. Wiadomo co to za branża. A jednak od trosk materialnych uwolnił się on dopiero PO II WŚ gdy skasował tantiemy za pamiętniki z czasów wojny. Wcześniej musiał zadowalać się gażą parlamentarzysty i literówką z gazet. głodu nie cierpiał ale w dostatki nie opływał. Ot middle class…

  19. Pani Korupcja, hmm. Jaka pani taki pan…albo odwrotnie. Dla jednych piękniejsza niż Miss Universe.
    Ponoć nie ma już czegoś takiego jak fala w wojsku, a tu proszę, historia jak z życia tzn. MON-u wzięta. Udział wzięli, i to nie jeden raz, stary, kapral pseudonim „Macior” i młody kot, szeregowy pseudonim „Misiek”.
    Macior wzywa kota Miśka i drze mu się prosto w ryjek. „Co wam młody odbiło, samowolka, tak?…samowolka?!!!”
    – ”Ja? Skąd…nie …nigdy w życiu”. Bije się w piersi młody.
    – „Możecie zapytać ojca przełożonego. On mnie zna od dziecka”. Próbuje bronić się młody Misiek.
    – „Tak? …a kto się próbował układać z czarnym jastrzębiem za naszymi plecami? Za samowolne oddalenie się od koryta meldujesz się kot u Starego na Żoliborzu. Wypad kocie!”
    – „Tylko nie u Starego…błagam”. W oczach młodego widać lęk, i ślina cieknie mu z ryjka.
    -„Paszoł won!!!”. Rozdarł ryj jeszcze bardziej Macior w niezrozumiałym dla Miśka języku.
    U Starego.
    -„No podejdżcie tu bliżej kot, nie bójcie się”
    -„Nieee”. Próbuje nieśmiało protestować młody.
    -„No. Chodź tu ryju zdradziecki…i właź do kuwety”.
    -„Tylko nie do kuwety!”. Odpowiada Młody, przebierając raciczkami w miejscu
    -„Partia broni, partia radzi, partia nigdy was nie zdradzi…a wy co kot?…zdradziliście.”
    -„Nigdy nie zdradziłem…nigdy. Przysięgam! Na Boga, Honor i Ojczyznę przysięgam”
    -„Co wy mi tu pie….skończcie z tą patriotyczną gadką tu nie TVP…taśmy są, taśmy!”
    -„Podrobione!…”
    -„Nie po to dziadzia po nocach z taczkami się błąka piasku szukając dla kotów takich jak wy, byście po cudzych kątach szczali jak byle szczeniak”
    -„Wybaczcie przodowniku….”
    -„Za późno młody..za późno..kara musi być”. Słychać jakby odgłos urządzenia ładowanego prądem.
    -„Nieeee!!!…”. Okrzyk młodego rozdziera czerń nocy. Z zewnątrz widać dwukrotny rozbłysk w oknach mieszkania Starego.
    W pokuju słychać metaliczny brzęk toczącej się po drewnianej podłodze puszki wprost do racicy Starego. Stary pochyla się i podnosi puszkę. Widać częściowo napis „Twój kot kupowałby (…)”
    -„Heche..no i już nie kupi”. Stary do siebie. Makiaweliczny śmiech Starego od powolnego chrumkania przechodzi w głośny kwik.
    Szpital dla umysłowo chorych imienia Wielkiej Dudy. Sala szpitalna. Na łóżku leży Misiek z zabandażowanym łbem.
    -„No co,…warzywo?” Stwierdza pochylający się nad młodym pielęgniarz.
    -„Ano warzywo….Patrz, ale uśmiech mu zdudział”. Odpowiada mu drugi.
    -„Nooo. Wypisz wymaluj wojak Szwejk”. Ze śmiechem.
    -„Szkoda młodego. Niezły był z niego harcownik. Jeszcze wiele przetargów mógł zrobić. No dobra Jasiu, gasimy i idziemy, bo nam się cukier do herbaty rozmrozi”. Wychodzą, gasząc światło za sobą.

  20. Szary Kot
    30 stycznia o godz. 11:18

    Również tam masz odpowiedź

  21. A może jest i było tak.?Pan ANTONI ,dostał prikaz ,bo geniusz wiedział ,że nic nam nie grozi ze strony sąsiadów,aby wstrzymać uzbrojenie a kaśę przeznaczyć na pińcet.Te bajki o VAT ,tylko to potwierdzają.W spRAwie uzbrojenia ,nie wiele się zmieniło .Pozostaje pytanie ,jak pan Antoni przyjmie tą dymisję.,.I czy pan Gowin jako minister obrony ,uczynił by to samo co pan Antoni?A dzisiejsza interwencja pana Rydzyka w sprawie Pana M.wskazuje ,że się będzie działo.Boże chroń naszych prawdziwych Polaków ,patriotów i katolików.

  22. @Tanaka,

    z „pilnej potrzeby” (co jest pilnego poza łazienką? )

    Łapanie pcheł i gaszenie pożaru.
    Po mojemu, coś jest na rzeczy.

  23. basia.n
    29 stycznia o godz. 21:57

    Okazuje się, że Bartłomiej M. został polecony Antoniemu M. przez odjdyra R. – który za niego poręczył

    Polecić i poręczyć to nie to samo.
    To, że teraz poręczył nie znaczy, że wcześniej polecił.

  24. wujaszek wania
    30 stycznia o godz. 14:30

    Komunikat w pracie cytował słowa Antoniego M. według których Bartłomiej M. został mu wcześniej polecony przez ojdyra, ktory teraz za niego poręcza.
    A więc i polecił i poręczył.

  25. Myślicie, że misio-pysio poważnie beknie? Na razie takie spiętrzenie robót, że pan zbyszek może nie dopatrzeć wszystkiego osobiście…
    „Poręczenie rydzyka” poważnie wzięte to jakiś żart chyba.
    Strach gazetę otwierać, bo nie wiadomo, co za chwilę wyskoczy.

  26. basia.n
    30 stycznia o godz. 15:14

    czy możesz podać źródło?

  27. wujaszek wania
    30 stycznia o godz. 19:37

    Muszę poszukać – czytałam wczoraj wiadomości z interii, onetu, neewsweeku, gazecie.pl i paru innych
    Nie znalazlam jeszcze tego artykułu w ktorym cytowano slowa Macierewicza.
    Ale na razie jest również tu w nagłówku:

    https://www.polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2254594,Antoni-Macierewicz-Bartlomieja-M-polecil-mi-ojciec-Tadeusz-Rydzyk

  28. A-I @18:16

    Co z gazety wyskoczy to i z social media wyskakuje. A wszystko na rodzimych ‚faktach’ oparte.

    Faktem bowiem jest, ze pan Ojdyr ma spora ilosc milionow – 6? 8? wiency? – moherowatych za soba. Ma tez jeszcze wieksza ilosc dutkow mu co miesiac nadsylanych z pincet plus i z innych b. komuszych kuroniowek. Przy takim following spolecznym normalka jest wiara w jego moc, nieomylnosc oraz w jego sile sprawcza. Wiec powazne branie poreczenia Rydzyka to konsekwentne, logiczne myslenie polskie.

    Nie rozni sie ono za bardzo od powaznego brania „talentow” Urbana przez spora ilosc wesolkow socio-medialnych. Czy tez tego, iz Kaczyński to subtelny poseł z ławy z humorem

    Nie wiadomo jednakze na pewno czy to, iz nikt w pisoidalnym państwie nie czuje się skorumpowany, jest brane na bardzo powaznie czy tylko na srednio. Gospodarz nam tako mysl posuneli, zdaje siem.

    PS. Wyjechani! Wracajcie wnet. Ktos musi sie w koncu zastanowic nad obecnym wstepniakiem. Trudny, owszem, jest. Ale od czego my som jesli nie od trudnego?

  29. I po co sie wysilalas, A-I @12:12?

  30. A co, nie wolno? 😉
    Miałam akurat pod ręką…
    211 100zł na aukcji WOŚP za dzień w Brukseli z Tuskiem – kupa kasy, dobry cel i pewnie będzie ciekawy dzień. Nie stać mnie było…

  31. Źródło: Twitter, PAP. <– to co ja podałam.

  32. bukraba
    29 stycznia o godz. 21:19

    Ręce same składają się do oklasków!. Całuję Cię w Twój pierścień.

    Należy się co łaska, przy czym nie mniej niż, oraz na Wielką Orkiestrę.

  33. Alicja-Irena
    29 stycznia o godz. 21:20

    Jeszcze „elementem animalnym” obrzucił prezio suwerena.

    Tak jest, animalnym!
    Swoją drogą to prawie dziwne, że obrzucił elementem animalnym, chociaż nic w tym dziwnego. Ma co prawda kota, więc obrzucanie kotem zdrajców Ojczyzny może kota zepsuć z drugiej zaś strony Kaczyńskiemu zdaje się, że animalność w człowieku to coś bardzo złego, więc obrzucanie nią niepoisoidów jest należycie obraźliwe i ujawniające ich podłość zarazem. Tym samym Kaczyński daje dowód o sobie: jest od własnej psyche odcięty, brzydzi się nią, brzydzi się sobą w samej istocie rzeczy i w ogóle nie ma pojęcia ani o doświadczeniu codzienność ludzi, którzy kapują, że mało się różnią od zwierząt.
    Daje też dowód na to, że nic nie kapuje z nauki, która mówi nam z mocą o tym samym, na co wskazuje wrażliwe i bystre doświadczenie: jesteśmy zwierzakami całkiem tak jak szympans, świnia i ośmiornica, z lekką tylko nakładką – w dodatku nieustannie szwankującego – rozumu, co czyni naszą rzekomą wyższość i lepszość w ogóle wątpliwą.

    Szwankowanie rozumu u Kaczyńskiego musi być silne, skoro mu się zdaje że jest lepszy od kałamarnicy. Kałamarnica ma w sobie znacznie więcej dobrych uczuć, inteligencji emocjonalnej, bezinteresowności i empatii.

    Na miejsce misia-pysia proponuję sprowadzić jego byłego asystenta, niejakiego Jannigera, chłopak już podrósł nieco, może się nada?

    Sprawa taka: inżynier meliorant umysłów Macierewicz Antoni ma jakąś spec-skłonność do młodzianków bożych bardzo silnie gładkich.

  34. Wolno, wolno.. Tylko po co jesli basia.n jeszcze szuka?

    Podajo, ze Mateusz Morawiecki mial sie wyrazic iz `tej Zaglady nie zrobili zadni
    nazisci tylko Niemcy hitlerowcy’. Ten monz stanu polskiego dobrze mysli!

    Niemcy hitlerowscy to, wiadomo, bardzo be som. Ale juz nazisci to inksza zupelnie inkszosc. Oni moze nie az dobrzy jak pisisci ale cieplo cieplo..

    Trumpistow zostawny dla zyty2003. Czy innych zamorskich dam

  35. tejot
    29 stycznia o godz. 21:35

    W związku z opisanym przez Tanakę problemem przetargów dla wojska na śmigłowce (cztery bezbronne śmigłowce bojowe) moja opinia o Prezesie Polski.
    Facet nie bardzo jarzy sprawy gospodarcze i politykę międzynarodową, lecz docenia ważność spraw biznesowych, co zmusza go do bycia chytruskiem w rokowaniach oraz do zarządzania na pokaz tym, na czym zupełnie się nie wyznaje. Stąd decyzje Prezesa mają często charakter manipulacyjny (podejmowane są na czuja) a nie merytoryczny.

    O tym, co Kaczyński jarzy w sprawie problematyki gospodarczej, dał lat temu kilka staranny wykład. Do odnalezienia na YT. Miał przed sobą fachową karteczkę, z której miał przeczytać to, co o gospdarce myśli, że myśli. Ale mu się karteczka odwróciła do góry nogami, a może tyłem do przodu, dość, że się w czytaniu myśli o ktorych myśli zaciął i tak w tym stuporze trwał dobre kilkadziesiąt sekund, nijak poza karteczką niezdolny do wypowiedzienia nawet ogólnie słusznych myśli bez wgłębiania się w dziedziny bardziej złożone.
    Wyglądało to i komicznie i żałośnie i groźnie zarazem. Ten tzw. Prezes Polski tak ma w głowie, a z tego tak takie są dla ospodarki skutki, w tym aspekcie – w dziedzinie inwestowania w obronę, wojsko i przemysły rozwojowe.

    Kaczyński jak wiadomo, nie zna języków obcych, nie zna rosyjskiego nawet, choć musiał i ponoć tak zeznawał – że zna, przy okazji doktoratu, którym się nadmiernie pochwalił: mógłbym być wziętym radcą prawnym w Warszawie, bo mam doktorat. A zamiast ciągnąć kasę jak Giertych, poświęcam się za grosze dla Ojczyzny. Właśnie to słychać na jego taśmach w sprawie biznesów na mega skalę przy Srebrnej i innych układach.
    Kaczyński nawet ma poważne problemy z polszczyzną. Nie umie gadać jasno, niemętnie, precyzyjnie; ma trudności ze słownictwem, gramatyką i stylem. A chwali się doktoratem z prawa, co w tej sytuacji jest obelgą dla prawnika porządnie traktującego podstawę swojego fachu: myśl i słowo.
    Kaczyński nie bywał też za granicami Polski,nie ma pojęcia o niepolskich sprawach z żywych i bezpośrednich źródeł, nie ma pojęcia o innych kulturach, w istocie – o europejskiej cywilizacji. Może sobie tylko poczytać z katechizmu co jest słuszne, dowie się od Dmowskiego co jest dobre dla Polski, oraz ze swoich slusznych gazetek zamieniających rozum na makulaturę. Mogą mu też wyjaśnić podpowiadacze, weźmy – Morawiecki. Taki bankier, że w ogóle nic u niego nie widać z rozumu, a bezczelności i sformatowania do pisoidalnego aparatczyka – wszystko.

    Ten facet ogarnia bardzo małą cześć informacji o świecie, lecz pozycja zajmowana przez niego, utrwalana przez czołobitność i hołdowniczość jego podwładnych, nie pozwala mu powiedzieć – nie wiem, nie znam się, to sprawa dla fachowców.

    I to jest szokujące: nieogarniający typek, nie mający zaufania do ludzi, poza swoim wąziutki kręgiem tzw. współpracowników, których sam sobie wyznaczył wedle zgodności z tępotą i cwaniactwem w sobie, niezdolny do partnerskich i swobodnych relacji będących fundamentem w biznesie i w społeczeństwie – de facto rządzi rządem, kazi wszystkich nad Wisłą swoimi skrzywieniami, fobiami i mściwymi wścieklicami.

    Z biegiem czasu coraz trudniej będzie mu zapewniać w przypadku porażek, że to nie on się zaplątał we własne sznurowadła tylko zdradzieckie mordy poplątały mu szyki.

    Właśnie! Z drobną uwagą: uzasadniać, zwłaszcza sam sobie, będzie w nieskończoność i będzie mu to coraz lepiej wychodzić. Zakłamanie nie ma bowiem żadnej granicy. Uzasadnianie jednak nie gwarantuje przetrwania u władzy.

  36. basia.n
    29 stycznia o godz. 21:46

    Tanaka
    Celnie podsumowałeś wszechobecną korupcję .
    Trzeba wciąż o tym mówić, aby nic nie ucichło.
    Trzeba złodziejom i krętaczom podsuwać przed oczy prawdę o ich trzyletnich „osiągnięciach”. Niech to będzie początek końca tej sitwy!

    Tak! Trzeba mówić, powtarać, edukować, pokazywać żywe przykłady.
    Tu postanowiłem zwrócić dokladniejszą uwagę na korupcję moralną, przekładającą się na korupcję materialną, jaka się otwiera jak wielkie, złote wrota w wojsku w ogóle, a w tych dziwacznych zasadach kupowania sprzętu za ogromne pieniądze poza zasadami przejrzystości i uczciwości. Nie jest to wiedza powszechna, tym bardziej więc warta przekazania, by moć podobne mechanizmy tworzenia mętniactwa i otwieranie drzwi do każdej korupcji widzieć także w innych dziedzinach.

  37. Orteq
    30 stycznia o godz. 21:46

    Ja już nie szukam, bo to nie ma sensu. Artykuły pojawiają się i znikają, kiedy przychodzą następne. Znalazłam nagłowek i myślę, że to wystarczy. A cała reszta to przecież i tak jedno wielkie bagno z którego co chwila coś nowego się wyciąga.
    Czy czujesz się już lepiej ? Mam nadzieję, że cały czas stosujesz się do wszystkich zaleceń lekarskich 🙂

  38. basia.n @22:12

    Stosuje sie, basiu.n, jak najbardziej. A czy A-I znalazla cos co bylo blizej tego czego szukalas?

    A jesli o zamorskie damy chodzi

    Tu zamorska (dzisiaj) inna dama. Tez Slowianka

    https://s2.dziennik.pl/pliki/11949000/11949561-donald-trump-melania-trump.jpg

    Oczywiście chodzi o stylizację pierwszej damy, którą komentujący uznali za wpadkę. Wszystko przez skórzane spodnie w kolorze camelowym, które wyglądały tak, jakby w ogóle ich nie było. „Taka golizna w środku zimy?” – naśmiewano się. Pewnie koszmarnie drogie, a nawet ich nie widać” – napisał ktoś inny. „Pierwsza dama nie powinna paradować z gołą pupą, nawet, jeśli to tylko złudzenie optyczne” podsumował inny internauta, a jeszcze ktoś dodał, że czuje się zgorszony takimi widokami.”

    Brakowalo czegos waznego w tOmacie no to macie. Ona nie calkiem w ksztalcie skumbrii, co prawda. Ale skore ma, nie powiem, gladka

  39. Marian.W.O
    30 stycznia o godz. 9:40

    Zachowanie strony polskiej w sprawie kontraktu z Airbusem bylo karygodne, za co Polska tak czy inaczej zaplaci.
    Polska już płaci. W każdej dziedzinie, tyle, że dla niemyślącego i niezainteresowanego rozumieniem rzeczy suwerena nie jest to widoczne, a jeśli – to tak, że „Europa jest przeciwko Polsce”.

    Jednak w powyzsze zobowiazanie zbytnio bym nie wierzyl, nikt nie odda tego, co stanowi o pozycji na rynkach swiatowych. Jesli Polska i Polacy sami tych rzeczy nie stworza, nie beda mieli.

    W przypadku kontraktu z Airbusem chodzio o centum wiedzy i know-how. Oczywiście – są elementy nieprzekazywalne, to działa wszedzie i zawsze jako zasada głowna. NIe w tym jednak rzecz, a dostępie do najwyższego poziomu wiedzy, dzięki której można z kolei samemu tworzyć takie opracowania, które inni będą chcieli od Polski kupować. Tego zaś, samodzielnie,nie stworzymy. Dzięki Airbusowi i dzięki – podkreślę to mocno – ZAUFANIU i głębokiej współpracy, mogliśmy wejść do kręgu najnowocześniejszych dziedzin biznesu – i nauki! – w Europie i de facto – na świecie.
    I to – przez tych gangsterów rozumu i moralnosci, realnych nieprzyjaciół Polski i Polaków żyjących nie z nowoczesnego państwa, a z eksploatacji jęków, fobii i nienawiści -pisoidów – straciliśmy.

  40. Orteq
    30 stycznia o godz. 22:18

    Bardzo się cieszę, że się stosujesz. Zobaczysz, że przyjdzie wiosna i będziesz czuł się bardzo dobrze.Może nawet wsiądziesz na rower 🙂

    Jeśli chodzi o to,co szukałam – była to wypowiedź Antoniego, w ktorej powiedział,że Bartłomieja polecił mu Rydzyk, a potem dodał,ze tenże również poręczyl za niego teraz. E-J znalazla artykuł w ktorym piszą o poręczeniu.
    Ale to co ja pokazałam linkiem wujaszkowi wani, ma w tytule właśnie to polecenie przez ojdyra.
    A właśnie o to pytał wujaszek wania.

    Pozdrawiam 🙂

  41. Brokoz
    30 stycznia o godz. 9:55

    @Tanaka
    Zapomniałeś że mamy Hetmankę na tronie,więc co tam jakieś helikoptery!

    No jakże bym miał zapomnieć, jak co raz na blogu przypominam o Maryi Fruwającej ?! O niej nie da się zapomnieć.
    No i rożne inne atrakcje przypominam. Weźmy Pana Jezusa, co się nieustannie zbliża. Co w nowoczesnym języku dobrze rozumiemy: nadlatuje!

  42. Dzieki, basiu.n. E-J czy A-I?

    cd @22:18

    „Męskim mózgiem ta myśl włada:
    co ona w te skórę wkłada?”

  43. tejot
    30 stycznia o godz. 10:08

    Nawiązuję do poprzedniego wstępniak Tanaki o Gdańsku.

    Czy w Gdańsku da się wyczuć ducha tego miasta?
    Chwin i Huelle w rozmowie z dziennikarzem GW zaprzeczyli. Jaki duch, tu są ludzie przyjezdni ze wszystkich stron, nie mający nic wspólnego z tamtym Gdańskiem, może tego ducha trochę natworzyły, uformowały dzieje najnowsze – 1970 rok, 1980 rok, itd.

    Obu pisarzy sobie cenię, natomiast zastanawia mnie ich rezerwa, skoro obaj robią w ludzkich głowach, a zwłaszcza w emocjach i pozaracjonalnościach. Huelle, zaczynając swoją przygodę z dobrą literaturą, wysnuł całą opowieść o cudownościach – niektórych mrocznych – Gdańska, które były przecież fundamentem opowieści o Weiserze Dawidku. Podobnie uczynił w „Limuzynie Mercedes-Benz”.
    Chwin z kolei kapitalnie pokazał miasto ze swoim fenomenalnym klimatem w „Hannemanie”, a obaj – jeszcze przy wielu innych okazjach.

    Co by to wreszcie miało znaczyć: „tego ducha trochę natworzyły, uformowały dzieje najnowsze”? To nic innego niż przyznanie pewnej ciągłości, choć nierównej. Wojna i jej drastyczności część historii ostatecznie zamknęła, ale nie całą, a to co zostało i przeniknęło do nowych mieszkanców musiało być na tyle silne, że współtworzy dzisiejszy Gdańsk i jest współsprawcą jego tak mocno nietypowej dla miast polskich historii – także – współczesnej.
    Oczywiste jest, że niemożliwe jest stworzenie klonu dawnego miasta w dzisiejszych realiach, bo i wpływ nowego życia jest bardzo silny. Ta siła nie spłaszczyła miasta do przeciętności, a jest drugim filarem fenomenu Gdańska.

    Jeśli chodzi o mnie. Uważam że Gdańsk, to miasto od wieków z duchem, z charakterem, z planem, z piękną przykładną historią, z punktu widzenia I RP trochę pokręconą. To kultura, nowoczesne stosunki gospodarcze, praca, jedność, zaufanie, reguły i w ogóle nec temere, nec timide (dewiza Gdańska).

    Otóż to!

  44. wujaszek wania
    30 stycznia o godz. 14:27

    @Tanaka,
    z „pilnej potrzeby” (co jest pilnego poza łazienką? )

    Łapanie pcheł i gaszenie pożaru.
    Po mojemu, coś jest na rzeczy.

    Tak jest, ale nie całkiem: strażak, zanim pojedzie do pożaru, najpierw leci do łazienki. Kto łapie pchły na sobie, zaniedbał pilniejszą potrzebę – na sobie ich nie mieć. A kto łapie na kimś, nie ma tej pilności.
    A że coś na rzeczy jest, to się wie.

  45. Orteq
    30 stycznia o godz. 22:38

    A-I podała link .

    Strój Melanii jest bardzo kobiecy i sexy, więc natychmiast jest tysiąc różnych złośliwych komentarzy.
    Nie dziwię sie, że napisałeś na ten temat dwuwiersz 🙂

  46. https://i.pinimg.com/236x/cd/9a/58/cd9a58a26650df681385d45dbecdb2bd–outfit-goals-jane-fonda.jpg

    Mowie do Babciusi:

    – Masz prawie wszystko co ona ma. Pieniadze, stroje, figure. Brakuje ci tylko dwoch cyferek do jej wieku. Dogonisz!

    Nie wiem czy Babciusia wlasciwie odebrala te moje gleboko przemyslane slowa. Bo odeszla bez zachwytu.

    Poczulem sie zupelnie jak na blogu

  47. Tanaka
    30 stycznia o godz. 22:03
    „mógłbym być wziętym radcą prawnym w Warszawie, bo mam doktorat. A zamiast ciągnąć kasę jak Giertych, poświęcam się za grosze dla Ojczyzny. ” – no właśnie. Przeczytałam i normalnie żal mi się faceta zrobiło. Wszystko poświęcił dla chwały ojczyzny. A te mordy zdradzieckie mają mu za złe. Na szczęście nie wszyscy! Jeszcze trochę wiernych zostało.

  48. Orteq
    30 stycznia o godz. 23:28

    Oj Ortequ !
    O tych cyferkach po prstu się nie mówi 🙂

    O zdjęciu Jane Fonda można powiedzieć jedno – tak wyglądać w jej wieku, to marzenie każdej kobiety.
    Jest to oczywiście kombinacja dobrych genów, wieloletniego aerobicu, odżywiania się i zdrowego trybu życia.

  49. @Tanaka
    30 stycznia o godz. 22:03

    @tejot
    29 stycznia o godz. 21:35

    O tym, co Kaczyński jarzy w sprawie problematyki gospodarczej, dał lat temu kilka staranny wykład. […] Kaczyński jak wiadomo, nie zna języków obcych, nie zna rosyjskiego nawet, […] Kaczyński nawet ma poważne problemy z polszczyzną. Nie umie gadać jasno, niemętnie, precyzyjnie; ma trudności ze słownictwem, gramatyką i stylem. […] Kaczyński nie bywał też za granicami Polski,nie ma pojęcia o niepolskich sprawach z żywych i bezpośrednich źródeł, nie ma pojęcia o innych kulturach, w istocie – o europejskiej cywilizacji. Może sobie tylko poczytać z katechizmu co jest słuszne, dowie się od Dmowskiego co jest dobre dla Polski…

    A czy nie uważacie Panowie, że jest w tym wszystkim bardzo podobny do znacznego odsetka elektoratu, a zatem jego osobowość dobrze z tym odsetkiem „rezonuje” i daje mu cieplutkie odczucie, że on naprawdę „NASZ i SWÓJ”??

    A jeśli idzie o korupcję, to na liście krajów Polska nie wypada najgorzej, na 36 miejscu.

  50. basia.n
    30 stycznia o godz. 23:50

    „O tych cyferkach po prostu się nie mówi ”

    A co ja mowilem o tych cyferkach? Oto co: ‚Brakuje ci tylko dwoch cyferek do jej wieku. Dogonisz!’

    Rzecz chyba poszla o to, ze Babciusia dopiero co hucznie obeszla 70-tke. I z duma mi pokazala owo zdjecie Jane Fondy w wieku lat 81. Niby mowiac: pacz, ta twoja milosc to starocie juz – 81!

    Bo i prawda. Babciusia musiala sie napatrzec na te moja milosc ekranowo-lodowkowa
    przez te wszystkie lata
    https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/71maqcHytUL._SX425_.jpg

    Wiec zeby sie z Babciusia zgodzic, ze ona, tak jest!, o dwocyfrowa liczbe lat mlodsza jest od odworczyni roli Barbarelli z lodowki, podsumowalem: dogonisz! Co ona najwidoczniej opacznie zrozumiala. Niczym, jak powiadam, niektorzy blogowicze. Musze jeszcze raz upomniec Orteqa zeby pisal dla ludzi. A nie dla siebie

    „O zdjęciu Jane Fonda można powiedzieć jedno – tak wyglądać w jej wieku, to marzenie każdej kobiety. Jest to oczywiście kombinacja dobrych genów, wieloletniego aerobicu, odżywiania się i zdrowego trybu życia.”

    No dobrze. Ale gdzie ten najwazniejszy czynnik kombinacji? Maz, znaczy. A najlepiej, mezowie? Bo ilu tychze zaliczyla sobie w zyciu rzeczona JF? Moze nie az tylu co Liz Taylor ale zawsze pokazny to byl numer, he he. Zgodnie z jej zyciowa zasada: It’s never too late – never too late to start over, never too late to be happy.

    PS. Nie umiem zabrac sie za korupcje PiSu. Inne tematy wydaja sie o wiele ciekawsze

  51. Orteq
    31 stycznia o godz. 1:00

    Teraz rozumiem. Stanąłeś rycersko w obronie swojej ekranowej miłości . Ale myślę, że żadnej kobiecie nie sprawiłaby przyjemności obecność tej zaprezentowanej fotki JF z Barbarelli na lodówce 🙂
    Stąd ta alergiczna reakcja u twojej żony 🙂
    Maksymę Jane, którą tu zacytowałeś, stosuje z powodzeniem jazzowa piosenkarka Urszula Dudziak.
    Tylko nie wiem, czy na wygląd tych pań istotny wpływ mieli ich mężowie 🙂

  52. Korupcja ( oczywiscie nie w sensie jakis transakcji pod stolem, ale w szerszym aspekcie), a takze nepotyzm, blatowanie sa, byly i beda istnialy w kazdym okresie historycznym, w kazdym ustroju i przy kazdej wladzy. Amen.
    Nie watpie oczywiscie, ze i teraz dobrze sie czuja w Polsce, jak i za poprzedniej wladzy i jeszcze poprzedniejszej, tylko, ze w zamierzchlych czasach byly to zagraniczne gadzety ( dluigopisy, kalkulatory), albo przydzial na malucha poza kolejka.
    W kraju gdzie mieszkam na najwyzszym poziomie jest tzw. dziennikarstwo sledcze. To sledzenie.. sledzenie, czyli zbieranie materialow calych zespolow ludzie trwa miesiacami ,a nawet latami. Potem pisze sie artykul, w ktorym wazy sie kazde slowo, a potem ksiazke.
    Dlatego nie wierze, ze w tym przypadku nie bylo an jednego rozsadnego argumentu za amerykanskimi samolotami. Co innego Francja, ta miala wylacznie dobre serduszko.
    Dwa lata temu przez Polske przeszla histeria na okolicznosc likwidowania gimnazjum, 10+ lat wczesniej nie mniejsza histeria przeszla na okolicznosc ich tworzenia. Argumenty tez byly nie do pobicia.
    W tej chwili juz nieco ucichla histeria na okolicznosc odstrzeliwania dzikow. Nawet nowozaistnialy guru Polityki, ktory na wszystkim sie zna – Wolanski zabral glos w temacie. Nikt nie podal jaki procent ma byc odstrzelony ( szukalam danych nie znalazlam), ale kazdy wie ze z pomorem swin mozna walczyc inaczej. I kazdemu zal tych petow skazanych na dzikobojstwo. Nikt z histeryzujacych nie wspomnial, ze plaga dzikow jest ogromnym problemem dla rolnikow.
    Nie tak dawno wladze sasiedniego stanu New Jersey zezwolily na odstrzal 500 sztuk niedzwiedzi. Ekologisci i milosnicy slodkich zwierzatek zaczeli protestowac. Przewazyly argumenty za bezpieczenstwie ludzi, zwlaszcza dzieci, a takze rownowaga w przyrodzie. Chwala bogu, ze tutaj jeszcze dzikie zwierzeta nie sa polityczne.
    Tak samo histeria juz te kilka lat temu na temat 500+ zl. Okazalo sie, ze pieniadze sie znalazly, glownie z uszczelnienia VAT, a rodziny nie tylko nie przepily, ale nawet niektore po raz pierwszy pojechaly nad morze psujac swoim brakiem urody, manier, elaganckich kostiumow atmosfere plazowa. Oj pamietam, te oburzenia, ze matka kupila dwa tablety, bo to przeciez tylko nasze dzieci moga miec swoj sprzet elektroniczny poptrzebny tez do szkoly, a tamte niech se wyrywaja. W d….ku sie poprzewracalo.
    Zdaje sobie sprawe, ze reforma Wymiaru Sprawiedliwosci, o ktorej koniecznosci mowila nawet prof. E. Letowska nie poszla w dobrym kierunku. Ale czy w zwyczajnych sprawach sedziowie nie moga orzekac uczciwie? A na pewno system korporacyjny z przedziwnymi Naczelnym Radami sprzyjal nieprawidlowej pracy wymiaru sprawiedliwosci. Wiem cos o tym.
    Majstrowanie przy Konstytucji moze byc zlowieszcze w wypadku Polski. Ale…. w wypadku Ameryki swieta i nienaruszalna Konstytucja jest hamulcem wszelakich slusznych i nowoczesnych zmian. Oj, zeby tak mozna przy niej pomajstrowac.
    Wiem, ze temat Prezydenta Gdanska juz sie skonczyl, ale mnie kilka dni temu pokazaly sie na YT jakies wraze platformy. Do tego momentu wiedzialam tylko o faworach w stosunku do Waszego „ulubienca” Glodzia, ale teraz dowiedzialam sie, ze prezydent wykroil z terenow nadbrzeznych w lesie najpiekniejsze z mozliwych osiedli, gdzie byl sobie kupil trzy mieszkania plus jedno dla tesciowej. Obejrzalam jego osobiste wypowiedzi ( widocznie na jakis spotkaniach) , ze pieniadze na te mieszkania dostal od tesciow, ze jakis blad w zeznaniach podatkowych w sprawie tych mieszkan i na sume 300 tys. bezmyslnie powielal w nastepnych latach. Jak to sie nazywa?

  53. „UE wdraża przepisy, dzieki którym sprzęt domowy będzie dłużej działać i będzie można go naprawiać. Części do starych modeli maja być dostępne niemalod ręki. Urządzenie trudne do naprawy nie będą mogły być wprowadzaane do sprzedaży. Regulacje wejdą w życie w kwietniu”

    Przecieram oczy ze zdumienia: w morzu negatywnych informacji spotykam tę – dla mnie bardzo optymistyczną. Jest ktoś kto myśli perspektywicznie i chce zapobiec katastrofie śmieciowej.

    Przypomniała mi się w związku z tym scenka z golącym się ojcem. Miał pędzel i mydełko do golenia, w kształcie walca w celofanie. A to tego ałun do odkażania w przypadku gdyby uszkodził naskórek. Ten sam przez cale życie bo nie bardzo się zużywał. Myślę o tym kiedy wyrzucam do śmieci rurę pod ciśnienie po piance do golenia i butelkę po „aue de cologne” z grubego szkła. Czy ktoś z Was, golących się, wię co się z tymi wyrzucanymi w wielkich ilościach przedmiotami dzieje ? Jest nam wygodnie nie wiedzieć.

    Przepraszam tanako, że tak „nie w temacie wstępniaka”, którego przeczytałem, ale myślę że czasami dobra jest taka dystrakcja od tematów „głównego nurtu” (mainstream)

  54. @zyta2003
    31 stycznia o godz. 3:47
    Ale czy w zwyczajnych sprawach sedziowie nie moga orzekac uczciwie?

    Starasz się co prawda znaleźć coś pozytywnego w tym co sie dzieje w sądownictwie. OK.
    Tylko to pytanie obnaża problem: czy chcesz sie godzić na podział „sprawy zwyczajne” gdzie sedziwie mogą orzekać uczciwie i te inne gdzie już nie muszą ?

  55. @Herstoryk
    31 stycznia o godz. 0:20
    ,,Jest w tym wszystkim bardzo podobny do znacznego odsetka elektoratu, a zatem jego osobowość dobrze z tym odsetkiem „rezonuje” ”
    Nie sądzę – wtedy gdy był sobą nie bardzo umiał dotrzeć do swojego ,,targetu”. Dopiero Kurski wykrył a przynajmniej miał właściwość ją wyartykułować, pewną właściwość znaczącej części elektoratu i im ruszyło.
    Bardziej platformą porozumienia JK ze swoim elektoratem jest wspólnota POCZUCIA KRZYWDY. Przy czym jego krzywda jest urojona bo w III RP udało mu się nieźle ustawić bo ileż on godzin przepracował w warunkach gospodarki kapitalistycznej? Po prostu nie dostał ,,od ręki” pozycji na jaką w swoim mniemaniu zasługiwał. Stąd ta uraza wobec ,,onych”. Tymczasem poczucie krzywdy jego elektoratu, odrzucając pewien procent osób zaburzonych, sensatów etc. w dużej mierze jest realne. Ci ,,oni” – liberałowie są głównymi krzywdzicielami – jemu nie dali stanowiska a ich zwolnili z pracy a zakład gdzie pracowali zaorali.

  56. @ Slawczan
    31 stycznia o godz. 8:38

    @Herstoryk
    31 stycznia o godz. 0:20
    ,,Jest w tym wszystkim bardzo podobny do znacznego odsetka elektoratu, a zatem jego osobowość dobrze z tym odsetkiem „rezonuje” ”
    Nie sądzę – wtedy gdy był sobą nie bardzo umiał dotrzeć do swojego ,,targetu”. Dopiero Kurski wykrył a przynajmniej miał właściwość ją wyartykułować, pewną właściwość znaczącej części elektoratu i im ruszyło.

    Bo ja wiem….. wydaje mi się, że on zawsze był sobą – małym jadowitym człowieczkiem, ignorantem o zapyziałych poglądach i, oczywiście, z poczuciem krzywdy i niedocenienia, który skupił wokół siebie grono podobnych nieudaczników z dodatkiem sprytnych i kutych na 4 nogi oportunistów, którzy zwietrzyli w tym koryto i karierę.
    Kurski i reszta tego rodzaju dworzan pomogli mu tylko to czytelnie sformułować, odpowiednio opakować i nagłośnić. Tak długo jak taki pasztet przypada do gustu 35% żelaznego elektoratu będzie wygrywał przy rozproszkowaniu opozycji.

  57. @zyta2003
    31 stycznia o godz. 3:47
    Ileż droga Zyto problemów wywołałaś…A więc po kolei.
    Korupcja – jak rozumiem, że ,,była, jest i będzie” więc w sumie nie ma się co burzyć. Jako, że mieszka Pani w kraju gdzie tzw. wolny rynek jest bożkiem uważa Pani, że byłoby OK gdyby D. Trump korzystając ze swoich prerogatyw kierował instytucjami państwowymi a potem negocjował z kontrahentami dla potrzeb swoich prywatnych biznesów? A tak uczynił nasz Szeregowy Poseł. Troszku mu się pomieszał budżet państwa z prywatną sakiewką. Nie wspomnę o kwestiach etycznych – choć tu dysonans jest najmniejszy: etycznym jest to co Szeregowy Poseł aktualnie mówi, że jest etyczne.
    Co do Pani opinii nt ,,500+” pozostaje mi się tylko zgodzić. Zachowanie w tej kwestii PO i N jest tylko miarą niereformowalności intelektualnej neoliberałów.
    Gimnazja – też przypominam sobie histerię towarzyszącą ich utworzeniu ale zaraz…czy nasz Szeregowy Poseł i brat jego nie głosowali za ,,reformą Handkego”? Jednym słowem ,,pomylili się”? Co gorsza, gdy system ten wreszcie się ,,ułożył” i zaczął działać (znaczący wzrost w rankingach PISA) zwyczajnie wyrzucono go do kosza bo ,,starsze panie” miały wrażenie, że w gimnazjach to patologia samiusieńka…Furda tam miliardy złotych wyłożone na wdrożenie tego systemu w życie. Przyszło-poszło.
    Dziki – cóż tu problem jest bardziej złożony. ,,Nowozaistnialy guru Polityki, ktory na wszystkim sie zna – Wolanski” – być może na opinię Pana Profesora wpływają kwestie etyczne: jest osobą wrażliwą na los zwierząt i z tego względu jest wegetarianinem. Sama kwestia jest dyskusyjna: też gdzieś czytałem, że ze względu na globalne ocieplenie oraz charakter upraw (kukurydza!!!) dziki rozmnożyły się ponad miarę. Ale czy ów odstrzał pomoże w kwestii ASFu? Nie wiem – wątpliwe. Ta kwestia być może padła ofiarą dotychczasowej praktyki rządu PiS: skoro minister ochrony środowiska patronuje dewastacji Puszczy Białowieskiej (,,uporządkowanie”) i ustawie, która czyni myśliwych władcami lasów polskich to trudno tu o zaufanie do fachowych kompetencji tego rządu w tej kwestii. A może chodziło tylko by wzniecić kurz – ciekawe nad czym mozolili się nasi posłowie w międzyczasie. W czasie gdy trwała awantura o Białowieżę inne stare drzewostany były wyrzynane na masową skalę (np. Puszcza Karpacka)+ plus PiS dokonywał zajazdu na sądownictwo. W tej kwestii (dzików) być może rząd padł ofiarą własnych, wątpliwych działań z przeszłości. Zresztą: ,,Nikt z histeryzujacych nie wspomnial, ze plaga dzikow jest ogromnym problemem dla rolnikow”…i kół łowieckich bo to one płacą za szkody poczynione przez zwierzynę. Ot, takie przyjemne z pożytecznym – można oddać się morderczej pasji, przyoszczędzić pieniądze i jeszcze ,,zrobić dobrze polskiej wsi”. Trudno się oprzeć.
    ,,Zdaje sobie sprawe, ze reforma Wymiaru Sprawiedliwosci, (…) nie poszla w dobrym kierunku” – to już niezmiernie smakowite niedopowiedzenie. Ależ ta deforma konserwuje i co gorsza legalizuje to co najgorsze w polskim wymiarze sprawiedliwości – gotowość do EWENTUALNEGO usłużenia władzy zwyczajnie czyni prawem. Przypominam, że Szeregowy Poseł przegrawszy wiele spraw sądowych nieodmiennie twierdził, że to wyniku spisku a nie stosowania wymogów prawa. Teraz zadbał o to by bagno poddać swojej kontroli. Proszę sobie wyobrazić sprawę tzw. zwykły człowiek vs. lokalny pisowski bonzo – jeżeli Pani podtrzymuje opinię ,,…w zwyczajnych sprawach sedziowie moga orzekac uczciwie” – to cóż gratuluję dobrego samopoczucia…
    Prezydent Adamowicz – tu kwestia jest ,,jasna” wg. materiałów TVP prezentowanych podczas kampanii wyborczej (jasne, że nie jako wyborczy materiał propagandowy PiSu ale jako realizacja prawa obywateli do informacji) był on nieomal głową lokalnej mafii. Ciekawą kwestią jest to, że nieprawidłowości majątkowe ujawniono już przed 2015r a jednak łowczy Ziobro jakoś słabo się spisał – taki rzezimiech i w trzy lata nawet nie wysmażono aktu oskarżenia (brak aresztu wydobywczego litościwie pominę)? Zresztą wedle nowej PiSowskiej interpretacji ( jako odpowiedzi na rewelacje o deweloperskich talentach Pierwszego Obywatela) Adamowicz ,,okazał się nie tylko…ale także rzutkim biznesmenem”. Co gorsza ,,kupił sobie” – zapewne zgodnie z pisowską ,,logiką” – za pieniądze które ,,skoro miał pieniądze to skądś je miał”. Na szczęście Szeregowy Poseł nim zajął się deweloperką zaczął od najważniejszego: kupienia sobie (i swoim wspólasom) banku bo po prostu nie chciał mieć problemów typu ,,skoro miał pieniądze to skądś je miał”. Co do biznesowych relacji Adamowicza z panem Głódziem: tu zamordowany był nieodrodnym dzieckiem PO – różne Głodzie pluli na niego (na PO) a on im służył. Kościół zawsze stał ponad interesem publicznym.

  58. W temacie korupcji, aresztowano „boskiego uzdrawiacza”, Brazylijczyka Joao Teixeira de Faria, znanego jako John of God, który chlubił się cudownym uzdrawianiem chorób, m.in raka. Zarzuca mu się wykroczenia seksualne przeciw co najmniej 600 kobietom, molestowanie dzieci, w tym z własnej córki, organizowanie farm produkujących niemowlaki na sprzedaż. Dorobił się milionów sprzedając „święconą” wodę i „pobłogosławione” pigułki. Po pierwszych oskarżeniach wyciągnął z banków 7 mln funtów i zwiał. „Faith Healer With Millions of Followers…”
    Wiara, jak wiadomo, cuda czyni…

  59. Dziękuję, @basi.n i @A-I za podanie źródeł 🙂

  60. Slawczan
    31 stycznia o godz. 9:45

    Dziękuję za bardzo dobre i szczegółowe wyjaśnienia problemów poruszonych przez Zytę 2003.
    Zrobiłeś to trafnie i rzeczowo 🙂

    Zjawiaj się tu częściej 🙂

  61. zyta2003
    31 stycznia o godz. 3:47

    Wszystko świetnie wyjaśnił Ci @ Slawczan – ja dodam tylko ,że określany przez ciebie lekceważąco jako „nowozaistnialy guru Polityki” to profesor Jan Woleński a nie Wolanski. Być może posiadasz jeszcze więcej zasług naukowych niż wymieniony profesor, ale nie byłoby to żadnym usprawiedliwieniem na wypowiadanie się o nim w ten sposób.

  62. zetus1
    31 stycznia o godz. 8:13

    No i zobaczcie, już jeden z moich postulatów, ogłoszonych tu ze trzy wstępniaki temu, UE wdraża! Gadacie i gadacie, a kto tu jest naprawdę skuteczny?
    😉 😉

  63. @Slawczan
    31 stycznia o godz. 9:45

    Szapka bach @slawczanie.
    Co do biznesowych relacji Adamowicza z panem Głódziem: tu zamordowany był nieodrodnym dzieckiem PO – różne Głodzie pluli na niego (na PO) a on im służył. Kościół zawsze stał ponad interesem publicznym.

    Niestety PO też opłacało KK i co więcej nic za to nie otrzymało. Lawirowanie nie sprawdza się i PO powinno jasno się opowiedzieć w kilku sprawach. Trzeba wiedzieć kogo się chce wybierać. Wiem dokładnie na kogo nie zagłosuje. Ale wolałbym wiedzieć pozytywnie na kogo można postawić.

  64. @Herstoryk
    31 stycznia o godz. 9:09
    Rzecz jasna Twój komentarz jest jak najbardziej trafny. To mały, zakompleksiony człowieczek, zżerany przez manię wielkości i całą resztę cech, które byłeś łaskaw wymienić. Problem w tym, że przez całe lata to nie działało a potem nagle zadziałało. Naród doznał iluminacji?
    Usiłuję tylko wykazać, że NIE MA WSPÓLNOTY LOSU i INTERESÓW pomiędzy nim a jego elektoratem. Kłania się tu brak po 1989r lewicy w Polsce. Większość tych ludzi powinna obsługiwać społecznie i ekonomicznie LEWICA z całym swoim wolnościowym bagażem. Tymczasem zajęła się nimi skrajna prawica, która razem z 500+ oferuje nacjonalizm, klerykalizm i ksenofobię.

  65. Szary Kot
    31 stycznia o godz. 11:53

    Przeczytałeś moją odpowiedź pod poprzednim wstępniakiem ?

  66. Slawczan
    31 stycznia o godz. 12:04

    Obserwując ostatnio to, co dzieje się w Polsce, odnoszę wrażenie, że Twoje stwierdzenie o konsekwencjach braku lewicy jest bardzo trafne. Tylko okazuje się, że zbudować ją jest w Polsce bardzo trudno.

  67. basia.n
    31 stycznia o godz. 12:19

    Tak, Basiu, dziękuję – tyle że zaglądam na forum jednym okiem, dając symboliczne objawy życia pozapracowego 🙂 Na youtube oglądam głównie tutoriale i webinary. Ale nic nie przepada. Jutro wieczorem jeżdżę, więc powinien być czas na posłuchanie zaległości, chyba że mnie znowu ubiorą w ściąganie naczep z drugiej strony miasta (ledwie 15 min jazdy) zamiast długiej trasy, kiedy można się rozgościć w fotelu z kubkiem herbatki w uchwycie i rozmyślać o różnych tam takich 😉

  68. 2700 ton miesa z uboju chorych krow Polska eksportowala m in do Rumunii, Finlandii, Szwecji, Wegier, Hiszpanii.

  69. basia.n
    31 stycznia o godz. 12:33

    „Slawczan
    31 stycznia
    Tylko okazuje się, że zbudować ją jest w Polsce bardzo trudno.”

    Bo lewica, lewicowy, lewicowiec (na ogół utożsamiane z lewactwo, lewacki, lewak) to obelżywe słowa w jęz. nadwiślańskim.

  70. @basia.n
    31 stycznia o godz. 12:33
    Trzydzieści lat hegemonii liberałów w mediach = absolutne zohydzenie słowa ,,lewica”. PRL, stalinizm, Pol Pot, Korea Północna/Kuba, lewactwo.
    +SLD jako ,,lewica” – niezwykle ceniona w liberalnych mediach za swój ,,pragmatyzm”, ,,zdroworozsądkowość” i ,,gospodarczą odpowiedzialność” co pozwoliło jednoznacznie utożsamić słowo lewica z takim słowami jak: nomenklatura, ubecja, złodziejstwo, układy, oszustwa wyborcze.
    Trudno walczyć o prawa pracownicze w kraju gdzie ktoś kto tym się zajmuje jest ,,roszczeniowy” ,,niszczy miejsca pracy”. Prawa mniejszości seksualnych – a jakże, prawa zwierząt – tym bardziej, ekologia – super, aborcja – zawsze mile widziana. Wszystko byle nie płaca minimalna, byle nie prawa pracownicze, nie tykać umów śmieciowych, nie daj boże reformy związków zawodowych, byle nie progresja podatkowa. To słowa wyklęte. Symbol zagłady…

  71. Slawczan
    31 stycznia o godz. 15:33

    Bardzo celnie to przedstawiasz.
    Mam zatem wesołe pytanie: czy ciągle jeszcze lewicy „mniej wolno”? Bo że mniej to zostało ogloszone wraz z ogłoszeniem następnej Polski w Polsce, czyli od Mazowieckiego. Ogłosiła to „Wyborcza”, konsekwentnie pilnując, by lewicy było wolno jak najmniej. Inni, poza samą lewicą, z wielkim zadowoleniem wzięli się do współpilnowania. O odwołaniu akcji nic nie było słychać
    Co więc nad Wisłą słychać, skoro nie słychać?

  72. „Lewactwo” i pochodne brzmi bardzo pogardliwie. Nie podoba mi się.
    Macie trochę mojego południa, -13c w porywach (rano było -20c).
    To normalna zima na przełomie stycznia i lutego 😉
    https://photos.app.goo.gl/8AaY8Jr5mftxk6MA6

  73. ozzy
    31 stycznia o godz. 15:16

    Na tym polega morstwowa pozycja Polski.
    Polega też na tym, że wysyłamy w świat:
    a. kurczaki (z tego jakieś 20% do UK, w związku zas z brexitem te 20% może się odbić od granicy, a gospodarce nadwiślańskieg – ciężką 0czkawką)
    b. pieczarki
    c. jabłka
    d. różne inne takie

    e. w kontekście wstępniaka wysyłamy na cały świat mniemane polsko-kozackie helikoptery bojowe. Owoc zaawansowanej myśli technicznej nieuregulowanej rzeki Wisły, co to ma być uregulowana za 70 miliardów złotych z kieszeni podatników sprzedających kurczaki i pieczarki oraz jabłka z kalarepą.

  74. Alicja-Irena
    31 stycznia o godz. 17:59 Edit →

    „Lewactwo” i pochodne brzmi bardzo pogardliwie. Nie podoba mi się.

    Bo ma brzmieć pogardliwie! Od 29 lat to jest oficjalne słowo państwowe. Rządzi w obiegu publicznym. A jak Ci się podobaja kolejne śliczne słówka nadwiślańskie: pedał, pedryl, ciota? Wszyscy tacy to są osobnicy używający tłoka w czarnej rurze wydechowej, lub takież właśnie rury. Osobnicy tacy są chorzy, nie przynależący do prawidłowego rodzaju biologicznej kobiety i biologicznego mężczyzy, trzeba więc ich leczyć (najlepiej przymusowo, ale nie na koszt NFZ-u, tylko bliżej niesprecyzowany, bowiem leczenie ich za publiczne pieniądze to nienależne im działania). Należy ich też izolować od Pradziwych Polaków, były takie pomysły, żeby ich wysłać na jakąś wyspę, z dala od Polski. Może na Bornholm, albo Gotlandię – w Skandynawii lubią pedrylów, bo to też są lewackie, zboczone, społeczestwa.

    Połowa członków kleru są to homoseksualiści, czyli w terminologii Prawdziwych Polaków-Katolików właśnie pedały, pedryle, cioty, parówy, zboki i tak dalej. Jak to człowiek miłujący pokój i bliźniego swego (światła nie zgasi i pedrylstwo w środku ćwiczy) sam fachowo siebie nazwie.

  75. Alicja-Irena
    31 stycznia o godz. 17:59

    ta zima miło wygląda, ale gdzie te -50 i -60 zapowiadane na kontynencie?

  76. Herstoryk
    31 stycznia o godz. 10:12

    W temacie korupcji, aresztowano „boskiego uzdrawiacza”, Brazylijczyka Joao Teixeira de Faria, znanego jako John of God, który chlubił się cudownym uzdrawianiem chorób, m.in raka. Zarzuca mu się wykroczenia seksualne przeciw co najmniej 600 kobietom, molestowanie dzieci, w tym z własnej córki, organizowanie farm produkujących niemowlaki na sprzedaż. Dorobił się milionów sprzedając „święconą” wodę i „pobłogosławione” pigułki. Po pierwszych oskarżeniach wyciągnął z banków 7 mln funtów i zwiał. „Faith Healer With Millions of Followers…”
    Wiara, jak wiadomo, cuda czyni…

    Na Stadionie Narodowym, położonym nad Wisłą, odbyło się niedawno coś w tej samej branży. Katolicki uzdrawiacz afrykański pt. Boshobora i wskrzesiciel w jednym robił co należy wśród pełnego prawidłowych katolików nadwiślańskich stadionu. Który mieści ze 60 tysięcy widzów.
    Jeśli mnie pamięć nie myli, to Onego witał na stadionie sam Hoser Henryk, lolkowowatykański arcybiskup nadwiślański, specjalista od Rwandy, w której spędził lat 17 i wyjechał z niej elegancko tuż przed momentem, w którym zaczęło się ludobójstwo.
    Tenże Hoser jest też specjalistą od Maryi Fruwającej imienia Cudu Nad Wisłą.
    Krótko mówiąc, uzdrawiacz na stadionie uzdrawiał, wskrzesiciel na stadionie wskreszał – na co są świadectwa, a zgomadzeni wyznawcy byli bardzo zadowoleni i nikt biletów nie zwracał.
    Katolicyzm nadwiślański poniósł kolejną sukces. On tak ma: od sukcesu – do sukcesu.
    Wszystko dzięki Wiśle.

  77. Tanaka,
    to u was zapowiadali chyba takie temperatury (przerażona rodzina zapytywała już!), a jak wiadomo – telewizja kłamie 😉
    Nic takiego nie było, można sprawdzić:
    https://weather.gc.ca/canada_e.html
    W tej chwili gdzieś tam nad Baker Lake (Nunavut) jest -42c podobno.
    Ale te 50…nie widzę, a powyższa mapa jest uaktualniana automatycznie, ze stacji pomiarowych. Co mi tam Pan Wicherek będzie…Jedynie w środkowych Stanach (Minnesota i przyległe) może być trochę zimniej, ale oni tak mają często, takie warunki mikroklimatyczne w skali kontynentu oczywiście to „mikro”.
    Z tą pogardliwością też się nie zgadzam. Przeciwnika należy szanować, choćby on miał nas w głębokim poważaniu, inaczej sprowadzamy się do jego, przeciwnika poziomu.
    „pedał, pedryl, ciota” – takie określenia fruwały już bardzo dawno, wystarczy poczytać „Dzienniki” Gombrowicza i nie tylko jego, Tyrmand przychodzi mi na myśl też. Nie znaczy to, że ja mam takich określeń używać. Nikomu nie narzucam mojego języka, boże broń, ale mnie się to nie podoba.
    Natomiast co mi się podoba, to felietony Jana Woleńskiego, nie tak dawno „nastałego” w „Polityce” i zastanawiam się – gdzie on był do tej pory? (Wiem, wiem!).

  78. Tanaka
    31 stycznia o godz. 18:29
    No więc właśnie – casus Boshobory i jemu podobnych, ostatnio aresztowano tego, co wspomniasz wyżej, Jana bożego czy jak mu tam. Jak potrafię sobie wyobrazić wiarę jako taką, z kościołami itd. To nie potrafię sobie wyobrazić zbiorowej fascynacji takimi – już z daleka widać – oszustami. Świętymi i nieświętymi, na przykład tak zwani uzdrowiciele, jacyś Kaszpirowscy czy Harrisy (o ile się nie mylę, dawno to było – Kanadyjczyk) czy inni w tym stylu. Warto porozmawiać, wszak to Blog Nieracjonalny 😉

  79. @Tobermory
    Przeczytawszy komentarze Zetusa1 (8:13) i Szarego Kota (11:53) przypomniałam sobie, że kiedyś próbowałeś napisać o niszczeniu środowiska. Na Twoją anegdotkę powiązaną z tą sprawą zareagowałam złośliwością, jednak bez zamiaru zniechęcenia Cię do podjęcia tematu . Moją złośliwość potraktuj jako rewanż za “rozanieloną starszą panię”. Myślę, że rachunki mamy niejako wyrównane.
    Od siebie dodam, że wczoraj, nie po raz pierwszy, stwierdziłam jak mami się konsumentów opakowaniami sugerującymi większą niż rzeczywista zawartość towaru. Otworzyłam spore pudełko Nescafe cappuccino original, które zawierało sześć saszetek tego świństwa mogąc pomieścić co
    najmniej drugie tyle. To samo można zaobserwować np. w pudełkach z kremami kosmetycznymi o podwójnym dnie i pewnie wielu innych rzeczach. W ogóle opakowania bywają przesadne i bardzo surowcochłonne, wszystko dla zwabienia konsumenta bez względu na skutki dla środowiska. To oczywiście tylko jeden przejaw gospodarki rabunkowej. Miałeś już jakieś przemyślenia w temacie, więc chętnie bym je poznała. Zapewne nie tylko ja.

  80. Tanaka
    31.01, 18:04
    errata do wpisu z 15:16 ma byc 2700 kg a nie: 2700 ton : (
    ___________

    Afere z chorym miesem wykryto dzieki redakcji TVN24, program „Superwizjer”, ktora wyslala swego „walraffa” Patryka Szczepanika do pracy w rzezni. Do Szwecji trafilo 250 kg miesa – 14 kg zidentyfikowano w Uppsali, gdzie podano w restauracji.Zakupilo je 4 importerow szwedzkich. Jak bylo w tytule „Superwizjera”: Chore krowy trafia do rzezni i na nasze stoly. „Ludzie nie swinie , zjedza wszystko”
    Polska jest jednym z wiekszych eksporterow miesa wolowego w UE – jakies 80% produkcji przeznacza sie na eksport, czyli ok 1.5 mld dol. Np Polska jest drugim co do wielkosci po Niemczech eksporterem miesa do Finlandii. Trafia w Szwecji do sieci MacDonalda (czesc krajowe), Burger Kinga (prawie z eksportu). Jedynie szwedzka siec Maxi uzywa wylacznie krajowa wolowine.

    PS Wisle juz chyba Gierek regulowal albo prostowal, bowiem byla w ksztalcie litery „S”.
    Ktos zartowal, ze niegdys Polska esportowala traktory marki Ursus do krajow tzw. Trzeciego Swiata a w zamian dostawala gliniane kogutki.

  81. Tanaka

    Właśnie ukazał się nowy album Vangelisa – Nocturne – The Piano Album.( 2019) Mam go na dysku. A dla Ciebie znalazłam na youtube pierwszy utwór z tego albumu. Szukalam całego – ktoś włożył go 27 stycznia – ale już niestety nie ma…
    Więc na razie tylko Nocturnal Promenade

    https://www.youtube.com/watch?v=wQ_4-FjMSFE

  82. kruk,
    ja mam przemyślenie, jeśli wolno się wtrącić. Właśnie w sprawie kremu kosmetycznego – to było dobre kilkanaście lat temu. Plastikowe, typowe pudełeczko kremu zapakowane w duże pudełko tekturowe, umieszczone na plastikowej konstrukcji, żeby się w tym tekturowym nie telepało, no i to duże ostatecznie opakowane folią plastikową, żeby było ładnie i szczelnie.
    Napisałam do firmy, że chyba sobie żarty stroją, mnie by wystarczyło samo pudełko kremu, a jeśli już, to tylko wsadzone w tekturkę a nie te tam cudeńka. Firma odpisała, że…oni śledzą wymagania konsumentek i takie ci one są, te wymagania, światowe zresztą tryndy. Mnie dosłownie krew zalewała, rozpakowując ten krem i jedyne wymaganie jakie miałam, to żeby opakowania było mniej!!! Nawet nie myślałam wtedy o niszczeniu środowiska etc. tylko o bezsensie tego pudełka i mojej walce wręcz, żeby to rozpakować!
    Napisałam o moich wymaganiach i przy okazji sugestia, że wszyscy teraz chcą być eko to i tamto, więc niech się reklamują jako firma eko, oszczędzająca i nie zaśmiecająca. Firma nie odpowiedziała.
    Jednakowoż teraz zauważam, że firma już zmieniła się – minimum opakowania. Bynajmniej nie uważam, że mój list (dwa!) coś zdziałał, ale kto wie, czy więcej takich listów nie było.
    Z plastikowych słoiczków też bym zrezygnowała, bo szklane chyba prościej zutylizować. I widzę, że tryndy się zmieniają 🙂

  83. >”W moim życiu Bóg jest na pierwszym miejscu”
    Jeden z kandydatów na prezydenta Gdańska Marek Skiba jest przeciwnikiem modelu ds. równego traktowania i mocno podkreśla swoją wiarę w Boga.<
    Godny kandydat. Ja wierzę i każdy ma wierzyć, bo ja tak każę! No i jakie tam równe traktowanie, zachciewa się wam!!!
    Ciekawe, co na to Jezus…z tego co pamiętam z Nowego Testamentu, on nikim nie gardził. No ale religię już dawno zawłaszczyli ludzie.

  84. Wracając jeszcze na minutę do relacji producent-konsument, w tych czasach wysmarować email do producenta to żaden wysiłek, producenci podają na opakowaniach swój adres mailowy. Więc tym bardziej zachęcam do takich kontaktów, może coś pomoże.

  85. Do Alicji-Ireny:
    Twój Jezusek nigdy nikim nie gardził ponieważ nigdy nie istniał, nigdy się nie urodził.
    Kandydat na prezdenta Gdańska to godny następca Adamowicza
    – identyczny kołtun religijny.

  86. Cwaniacy i podli ludzie wymyślili bogów i religie do ich czczenia dla swojego własnego dobrobytu, dla pasożytowania i władzy nad swoimi niewolnikami.
    Kler doskonale wie, że żadnych bogów nigdy nie było i nie ma i że to ludzie stworzyli bogów, a nie odwrotnie.
    To oni wykorzystując ludzką naiwność i łatwowierność od wieków pasożytują na całych narodach i społeczeństwach strasząc religijnymi bajkami.

    Na nieistnienie bogów istnieje miliony dowodów, a jednymi z pierwszych są: istnieinie kleru, gwałcenie dzieci przez ten kler, powodowane religią zabijanie i mordy na ludziach i innych zwierzętach, holokaust, każda śmierć dziecka, nauki ścisłe i przyrodnicze.

    Całe zło, które dzieje się na świecie dzieje się dzięki ludziom, przeważnie religijnym.
    Dlatego obowiązkiem ateistów jest uświadamianie ludziom racjonalnej prawdy, a nie tolerowanie religijnej degeneracji i mentalnego zacofania.
    Wtedy i tylko wtedy liczba niewolników religijnych zacznie się zmniejszać.

  87. Rachel,
    to nie jest „mój Jezusek” – o Jezusku mówi Nowy Testament, w który wierzą ci, co wierzą. Protekcjonalny ton zbędny.
    Ateista
    31 stycznia o godz. 21:32
    „Dlatego obowiązkiem ateistów jest uświadamianie ludziom racjonalnej prawdy, a nie tolerowanie religijnej degeneracji i mentalnego zacofania.”
    Być może, ale ja nie należę do walczących ateistów i nie uważam tego za swój obowiązek. Nie lubię zaciekłości – mam swoje poglądy, ty (w znaczeniu – każdy) miej swoje. Dopiero kiedy wkraczasz na moje terytorium, będę reagować. Pamiętaj – nie mieszkam w Polsce, a w kraju w którym mieszkam nikt mnie nie indoktrynuje w zakresie wiary i w żaden sposób religia nie wpływa na moje życie. W żaden.

  88. Religijni niewolnicy to to samo, co wyznawcy partyjnych ideologii.

  89. Ależ Alicjo-Ireno ja nie adresowałem swojej opinii do Ciebie ponieważ sama pisałaś o sobie, że nie jesteś ateistką.
    Poparłem jedynie Rachel w twierdzeniu o nieistnieniu żadnych bogów.

  90. @Alicjo,

    daj spokoj tej Racheli, juz jej taka uroda. A moje prywatne przeswiadczenie, ale tez i dla mnie zasadnicze. Jej deprecjacyjny mechanizm jest oczywisty i nie wymaga wyjasnien.

  91. Alicja-Irena
    31 stycznia o godz. 21:39

    Ta dwójka bitnych dzieciaków, która tu wchodzi z kazaniami, pomyliła blog ateistów z przedszkolem przy ulicy JPII.

    @Ateista zaś ze swoim zdaniem „Dlatego obowiązkiem ateistów jest uświadamianie ludziom racjonalnej prawdy” demonstruje, że sam się jeszcze nie wyzwolił od religii, skoro nie wie, że to zdanie religianckie. Ateistom nikt żadnego obowiązku nauczania – „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” – nie narzuca. Masz prywatną taką potrzebę, to idź do Kościoła i nauczaj, bo tu ateistyczne nauczanie wygląda niepoważnie. Nie ma żadnych obowiązków wynikających z ateizmu. Mówienie ateisty o nieistnieniu bogów nie wynika z obowiązku, lecz jest zwyczajnym dzieleniem się z równymi sobie efektami własnego poznania. Jeśli konkretny ateista X ubzdura sobie jakiś obowiązek, to jego prywatna rzecz, ale wtedy przestaje być „żyjącym bez bogów”, staje się ideistą i ideologiem.

  92. ” Ateista
    31 stycznia o godz. 21:53
    Ależ Alicjo-Ireno ja nie adresowałem swojej opinii do Ciebie ponieważ sama pisałaś o sobie, że nie jesteś ateistką.”

    Korekta – nie jestem ateistką walczącą.
    Rzecz w tym, że w Kanadzie religia jest nienachalna. Jeśli ty nie pójdziesz do kościoła, to kościół nie przyjdzie do ciebie – wyjątek stanowią świadkowie Jehowy, oni i przychodzą, i są nachalni, ale nauczyłam się ich rozpoznawać z daleka i nie otwierać drzwi. Spotkałam się z takimi, którzy gotowi są przepychać się w drzwiach, wpychać się za próg, więc uważam. Nie wiem, jak to jest w społeczności muzułmańskiej, ale do mnie nikt nie przyjdzie.
    A różnych denominacji, jak to w kraju typowo emigranckich, jest tu do wyboru, do koloru i jeszcze więcej.
    Kościół szalenie nachalny to kk w Polsce, ale o tym sami najlepiej wiecie. I to jest jego problem, myślę też, że z czasem zguba kk, sami podcinają gałąź, na której siedzą. Bo młodzi ludzie już inaczej patrzą na świat i to się będzie zmieniało. Takie przynajmniej mam wrażenie.

  93. zyta2003
    31 stycznia o godz. 3:47

    Korupcja ( oczywiscie nie w sensie jakis transakcji pod stolem, ale w szerszym aspekcie), a takze nepotyzm, blatowanie sa, byly i beda istnialy w kazdym okresie historycznym, w kazdym ustroju i przy kazdej wladzy. Amen.

    Nie wiem czemu Amen, ale jak słyszę Amen, to się bardzo cieszę i zaraz klękam. A Naród w tym czasie wstaje z kolan. Na Amen?

    W kraju gdzie mieszkam na najwyzszym poziomie jest tzw. dziennikarstwo sledcze. To sledzenie.. sledzenie, czyli zbieranie materialow calych zespolow ludzie trwa miesiacami ,a nawet latami. Potem pisze sie artykul, w ktorym wazy sie kazde slowo, a  potem ksiazke.
    Dlatego nie wierze, ze w tym przypadku nie bylo an jednego rozsadnego argumentu za amerykanskimi samolotami. Co innego Francja, ta miala wylacznie dobre serduszko.

    Aha: z powodu, że w kraju w którym mieszkasz na najwyższym poziomie jest dziennikarstwo śledcze nie wierzysz, że nie było ani jednego argumentu za amerykańskimi samolotami.
    Ja tam też nie wierzę, co nas łączy w niewierze: jeszcze tak nie było, żeby tak było, żeby nie było, że nie było żadnego argumentu. Na pewno był więcej niż jeden.
    No, ale skoro Francja ma wyłącznie dobre serduszko, to też jeszcze ta nie było, żeby tak było – i tak dalej.
    W sumie więc nie bardzo wiem na czym stoimy, oprócz tego, że oboje w coś nie wierzymy.

    Tak samo histeria juz te kilka lat temu na temat 500+ zl. Okazalo sie, ze pieniadze sie znalazly, glownie z uszczelnienia VAT, a rodziny nie tylko nie przepily, ale nawet niektore po raz pierwszy pojechaly nad morze psujac swoim brakiem urody, manier, elaganckich kostiumow atmosfere plazowa. Oj pamietam, te oburzenia, ze matka kupila dwa tablety, bo to przeciez tylko nasze dzieci moga miec swoj sprzet elektroniczny poptrzebny tez do szkoly, a tamte niech se wyrywaja. W d….ku sie poprzewracalo.

    Posiadasz mylne wiadomości: tak się w d… poprzewracało, że im echo grało
    Uszczelnienie VAT było uszczelnieniem mniemanym, co zostało już wielokrotnie wyjaśnione przez znawców zagadnienia, PiS operuje hasłem, nie konkretem, „uszczelnienie” to „powstanie z kolan”. Taka sama ogólnikowość i hasłowość bez treści. W ramach uszczelniania pisoidom udało się pogłębić stan nieufności przedsiębiorców i obywateli do państwa – każdy jest z zasady podejrzany, a nie odwrotnie: wszyscy sobie z zasady ufają, a zanim się kogoś pokaże paluchem i nazwie złodziejem, to się starannie i uczciwie sprawę bada.

    Na 500+ poszło już ponad 60 miliardów złotych. Jak się daje, trzeba mieć, jak się ma, to skądś się ma – jak gada Prezes „bez żadnego trybu” Srebrna. Jak się skądś ma – trzeba zabrać, żeby dać. Żeb dać na 500+ trzeba komuś zabrać i z czegoś odjąć. PiS zabiera beneficjentowi 500+, który jest beneficjentem mniemanym.

    Ten który rozumie, że państwo jest mu wrogiem z zasady , nie będzie z zasady jego przjacielem i zrobi co należy, żeby uszczelnienie było dziurawe. Państwo, które pomawia i okrada jest państwem, z którym należy walczyć. Ponieważ za pisoidów państwem jest wszystko, należy walczyć ze wszystkim i każdy z każdym. Szacowanie strat z tego powodu, z czego największe są straty nieodwracalne w perspektywie ekonomicznej, to dobre zadanie dla ekonomistów właśnie, planistów i strategów gospodarczych, socjologów, psychologów i każdego obywatela: do jednej kieszeni coś dostanie, z pozostałych mu państwo wyciągnie.

    W ramach wyciągania tego, co państwo dało jako 500+:
    * państwo dokonało korupcji: należy się pińcet, jak się ma dwoje dzieci i więcej. Szydło obiecała, że pińcet będzie na każde dziecko. Obietnicę złamala. Rodzina z jedym dzieckiem dostanie, pod warunkiem określonego dochodu – nie więcej niż.
    * próg „nie więcej niż” jest gilotyną: jak o złotówke więcej niż zamiast pińcet plus jest zero. Nie o złotówkę mniej niż pińcet plus.
    * w ramach „solidarnego państwa” karane są niezamożne rodziny z jednym dzieckiem, a tych jest najwięcej: kobiety – niepojęta sprawa – w kraju katolickim się nie mnożą. A jest nakaz: każda komunia ciał musi mieć cel – dziecko! Inaczej to nie komunia ciał, a prostytucja małżeńska.
    * w ramach niezamożnych rodzin, szczególnie karane są samotne matki z dzieckiem. Mąż zniknął, alimentów nie płaci, bieda. Pisoidy nic nie zrobiły w sprawie niekończącego się dramatu takich matek i takich dzieci. Mało tego: jak by samotna matka dostała alimenty i o złotówkę przekroczyła próg – straci pińcet plus. Niech więc nie ma alimentów! Albo niech nie ma pińcet plus. W obu przypadkach wisi na łasce państwa które ma ją za przedmiot.
    * w ramach rozdawania pińcet plus, państwo realnie zlikwidowało pomoc dla ofiar przemocy w rodzinie. W państwie katolickim nie ma bowiem przemocy w domu, ponieważ jest paciorek i obrazek z Jezuskiem na ścianie oraz Jezusek na krzyżu. Jak jest Jezusek, obrazek, paciorek i krzyż, to kobieta musi nieść swój krzyż pański i nie kwękać. Taki los, będzie za to w niebie i niech się cieszy. A jak co jej nie pasuje, to niech sobie z tego pińcet plus kupi nowe zęby, co je mąż wybił, albo wynajmie chałupę, z której przed mężem musiała uciekać.
    * w ramach reformy szkoły jest deforma. I już nie ma klas intergacyjnych, w której dzieci niepełnosprawne uczyły się ze sprawnymi. Nie ma inkluzji społecznej, a jest – znowu – segregacja – na lepszych i gorszych. Dziiecko z niezamożnej rodziny, z rodziny przemocowej, dziecko niepełnosprawne, dotknięte chorobą, kalectwem, niech se siedzi w dou, bo po co się ma na oczy pokazywać wrażliwym na estetyce katolikom nadwiślańskim. A jak se już taka matka chce, niech ze z pińcet plus sfinansuje prywatną szkołę, nauczycieli, terapeutów i walczy z państwem o to, żeby państwo nie było jej i dziecka wrogiem, a dziecko miało jakiekolwiek szanse, na jakieś znośne życie. Cała walka – z pińcet plus.
    Jak był protest matek i niepełnosprawnych dzieci w Sejmie, to je PiS potraktował jak śmieci. Takie pińcet plus.

    * tak jest: zauważono, że ten i ów z tej i owej rodziny, w ramach pińcet plus kupił tableta, nawet dwa, oraz pokazał się na plaży, co to ją wcześniej sobą szpecił, albo w ogóle nie bywał. I równocześnie zauważono, że z pińcet plus dobrze idzie na wódkę.
    * 500+ to są pieniądze nie wypracowane, a dane. Dobrze jak dają i nie trzeba pracować. To potrafi w czymś pomóc, za cenę poczucia, że można nie dać, a dostać. Mechanizm dawania jest populistyczny: z budżetu państwa daje się po równo, żeby był elektorat da PiSu Nie daje się wedle potrzeb związanych z problemami społecznymi jakie się tym rozwiązuje, ani z wielkością czy też niewielkością potrzeb, więc się wydaje bez efektu poprawy działania państwa i współmiernego, sprawiedliwego dzielenia między ludzi. T nie jest sprawiedliwe i mądre dzielenie służące i rodzinom i wspólnocie, która wspólnymi pieniędzmi ma rozwiązywać problemy, a nie je zamrażać i wyłącznie przejadać środki nie dbając o rozwój.
    * przed tym przestrzegano i to się stało za sprawą 500+: niepracujące dotąd kobiety, teraz dostające 500+ („na dzieci”) tym mniejsze mają motywy, by pracy szukać: po co pracować, skoro się dostaje. Ale i gorzej: gdyby kobieta pracę znalazła, to straci 500+, jeśli o złotówkę przekroczy próg. Niech więc zostanie iditotką i pracuje 140 godzin w miesiącu za 46 złotych. Wtedy progu nie przekroczy. To jest bodziec tak mocny, w istocie – tak mocna tresura, żeby pracy nie podejmować, lub robić ją na czarno („uszczelnianie VAT” – terefere!), że kobiety (czy ojców) z rynku pracy w ogóle usunąć. Jak ktoś latami nie pracuje,nie szkoli się (po co się szkolić, gdy się nie będzie pracować?), nie szuka pracy, nie pracuje umysłem, to się zostaje kaleką społecznym, osobą o tak zmienionej mentalności i tak wypranej z umiejętności pracy i chęci do niej, że tworzy się trwałe pokolenie ludzi poza normalnie działającym społeczeństwem. Tworzy się kalectwo społeczne i to kalectwo jest dziedziczne. Są w Polsce całe zagłębia, rejony takiego utrwalonego kalectwa społecznego, w których żyje się z rent, zapomóg, a teraz z 500+ Nie z pracy, nie z produktywności i nie z wytwarzania dochodu narodowego.
    To jest coś co te regiony niszczy. Niszczeją, znikają wioski, przysiółki, małe i nawet sporo średnich miast, zwłaszcza ich biedniejsze dzielnice, wpadaja w pętlę kryzysu: żyj z zasiłków, nie miej ani alimentów, ani pomocy, ani sensownej szkoły, ani nic jak człowiek, a jak cokolwiek – to jak obiekt manipulacji łaskawej władzy. A jak cokolwiek chcesz, to se płać z pińcet plus. Więc albo tablet i wakacje w Ustce, albo na terapeutę dla niesprawnego dziecka, bo o włączeniu społecznym zapomnij.
    500 nie starczy nawet na jednego terapeutę do jednego dziecka. Za to wszystko płaci beneficjent 500+ i jest strasznie zadowolony z tabletu.

  94. ozzy
    31 stycznia o godz. 19:46

    PS Wisle juz chyba Gierek regulowal albo prostowal, bowiem byla w ksztalcie litery „S”.
    Ktos zartowal, ze niegdys Polska esportowala traktory marki Ursus do krajow tzw. Trzeciego Swiata a w zamian dostawala gliniane kogutki.

    Gierek Wisły nie prostował, ale regulował. Robił robotę o cywilizacyjnym znaczeniu, ale nie skończył. Bo się Gierek skończył, a potem był karnawał Solidarności.
    Polska eksportowała traktory, eksportowała elektrownie, koksownie, elektrociepłownie, kopalnie, sprzęt górniczy, esportowała miasta i wiele innych rzeczy, na przykład statki.
    W ramach eksportu miast, Polska wyeksportowała do Iraku duży kawał Bagdadu, który następnie Amerykanie rozwalili.

  95. basia.n
    31 stycznia o godz. 19:53

    Dziękuję. Piękność bardzo delikatna. Słuchając, przyszedł mi na myśl album ‚Voices’ Nawet nie konkretny utwór, ale suma wszyskich brzmień i nastrojów.
    A osobno, wyświetliły mi sie w głowie inne skojarzenia – utwory Vangelisa, w których pojawia się Irene Papas.
    Już mam smaka !

  96. Alicja-Irena
    31 stycznia o godz. 19:57

    Napisałam do firmy, że chyba sobie żarty stroją, mnie by wystarczyło samo pudełko kremu, a jeśli już, to tylko wsadzone w tekturkę a nie te tam cudeńka. Firma odpisała, że…oni śledzą wymagania konsumentek i takie ci one są, te wymagania, światowe zresztą tryndy. Mnie dosłownie krew zalewała, rozpakowując ten krem i jedyne wymaganie jakie miałam, to żeby opakowania było mniej!!!

    Krew musi zalewać, bo firma strasznie kłamie!
    Nie ma, że oni jakieś tryndy obserwują, ale oni te tryndy wymyślają. Każdy oszust się tak samo tłumaczy: klient się tego domaga!

    Marketing ma taką fundamentalną zasadę: odkryć potrzeby klienta i je zaspokoić.
    Klient nic nie wie o swoich potrzebach, więc mu musi wytłumaczyć markekingowiec czego dureń na chcieć. Jak już dureń zachce, zobaczywszy świecidełko, to mu marketingowiec pogratuluje: o widzi pan, taką ma pan potrzebę, brawo! A kuku – tak się składa, że ja tu mam coś na tą pana potrzebę! Należy się 49,99.

    Nawet nie myślałam wtedy o niszczeniu środowiska etc. tylko o bezsensie tego pudełka i mojej walce wręcz, żeby to rozpakować!
    Napisałam o moich wymaganiach i przy okazji sugestia, że wszyscy teraz chcą być eko to i tamto, więc niech się reklamują jako firma eko, oszczędzająca i nie zaśmiecająca. Firma nie odpowiedziała.

    NIe odpowiedziała, bo nie było tryndu. Będzie, to odpowie: taki mamy trynd!

  97. dawnych wspomnien czar…ach, ci paskudni Amerykanie!

  98. Tanako,
    czy ten dytyramb na czesc Gierka tez Ci sie wyswietlil?

  99. I na zakonczenie troche z Gierka:
    rewizjonistyczni i syjonistyczni bankruci, zawiedzeni wrogowie Polski Ludowej, ludzie, ktorych zycie nie nauczylo rozumu, ktorzy przy kazdej okazji daja o sobie znac, rozni pogrobowcy starego ustroju, rewizjonisci, syjonisci, slugusi imperializmu.
    /Gierek, 15 marca 1968/

    ….Jak powiadano: mowa do chinskiego ludu przez zamkniety lufcik

  100. Tanaka
    31 stycznia o godz. 23:198

    Jednakowoż w segmencie kremów jest poważna luka, odkryta (mną osobiście) podczas lustracji półek w sieciowej drogerii na R, potwierdzona wywiadem ustnym, niepogłębionym, z ekspedientką. Mianowicie są kremy naście plus, 20 plus, 30 plus,…, 70 plus, ale 500 plus jest minus, znaczy brak, nie ma!

  101. @Alicja-Irena 31 stycznia, 19:57
    O konsumentkach kremów kosmetycznych wiem coś z pierwszej ręki będąc wieloletnią klientką firmy Yves Rocher. Nie tyle z miłości do tej firmy, ile przez lojalność dla kobiety, która jej produkty rozprowadza drogą sprzedaży po domach. Ujęła mnie kiedyś opowiadając mi, że firma organizuje wycieczki zagraniczne dla najlepszych sprzedawczyń, a ona zawsze chciała poznać trochę świata.
    Otóż kilka lat temu szef filli Y.R. w Meksyku wprowadził katalogi produktów z tańszego i pewnie mniej toksycznego papieru. Moja dostawczyni mówiła mi, że wywołało to oburzenie klientek. Poczuły się zlekceważone tak mierną prezentacją towaru. Gdyby te panie zapytać o ochronę środowiska,

    napewno okazałyby się wielkimi jej zwolenniczkami, żadnej sprzeczności nie zauważając między
    swoimi wymaganiami i ochroną przyrody. Podobne przykłady rozdwojenia jaźni widziałam też u innych ludzi. Dlatego uważam, że winni zaśmiecania naszej planety są nie tylko producenci.
    Ale masz rację, że coś się może zmieniać w świadomości konsumentów, a producenci muszą się do tych zmian dostosować – na razie może tylko przez tworzenie pozorów ale w miarę narastającej presji zrobią to realnie. Pytanie czy wymagania proekologiczne konsumentów i odpowiedź na nie firm zdążą uratować ziemię przed wielka katastrofą.

  102. @Ateista 31 stycznia, 21:32
    “Kler doskonale wie, że żadnych bogów nie było i nie ma…”
    Skąd wiesz, że kler doskonale to wie? Wiara jest stanem emocjonalnym, który zdarza się zarówno duchownym jak i zwyczajnym ludziom. Cyników wśród kleru nie brak ale jakim prawem przypisujesz cynizm im wszystkim? W dodatku musisz wszystkich wierzących mieć za cymbałów, skoro tak łatwo dają się nabrać cynicznemu klerowi. Wielki przemawia przez Ciebie humanizm.

  103. @Szary Kot 1 lutego, 0:09
    Czy sugerujesz, że producenci mają jeszcze jakieś resztki uczciwości, skoro nie ofiarują kremów 500 plus? Myślę, że oferta kremów 70 plus ma pewien plus: może być lekkim środkiem antydepresyjnym dla kobiet w podeszłym wieku. Zamiast myśleć, że wszystko dla nich skończone, widząc krem 70 plus nabierają chęci do dbania o siebie, a przez to i do życia. Stare kobiety raczej wiedzą, że kremy nie zrobią cudu, ale sam fakt, że nie są ignorowane przez firmy kosmetyczne, może dodać im ducha.

  104. @Tanaka
    31 stycznia o godz. 18:29

    Herstoryk
    31 stycznia o godz. 10:12
    Na Stadionie Narodowym, położonym nad Wisłą, odbyło się niedawno coś w tej samej branży. Katolicki uzdrawiacz afrykański pt. Boshobora i wskrzesiciel w jednym robił co należy wśród pełnego prawidłowych katolików nadwiślańskich stadionu.

    W Australii (jak podaje Wiki), przedstawiciel tamtejszego Kościoła katolickiego oficjalnie ostrzegł w TV przed João de Deus i dawaniem mu pieniędzy oraz zaprzeczył jakimkolwiek związkom jego instytucji z „uzdrawiaczem”.
    Co zaś do John’a Baptist’y Bashobora, to jest on szczególnie umiłowany tylko w Polsce, którą często odwiedza. Zadziwiło mnie, że prawie wszystkie artykuły na jego temat w Internecie są na polskich witrynach, i że figuruje tylko w Wikipedia.pl, a poza nią nie ma o nim nic. Wygląda, że cudowne uzdrawianie działa tylko w kraju z odpowiednim wzmożeniem wiary katolickiej, co pasuje „uzdrawiaczowi” i miejscowym szamanom.

  105. Wieści z mego miasta rodzinnego:

    Rada miejska starożytnego grodu poważyła się przegłosować możliwość wywłaszczenia zdewastowanego i zamkniętego dla publiczności parku im. Jalu Kurka – ”Kraków: miasto gotowe wywłaszczyć Kościół, żeby uratować park.”, należącego oficjalnie do zakonu Salwatorianów, choć miasto już raz, po II wojnie, zapłaciło za ten teren odszkodowanie. Zakon jest gotów odsprzedać park miastu za skromne 14 mln PLN. W razie wywłaszczenia zakonnicy dostaliby zaledwie 😉 10 mln. Jeden z radnych twierdzi (bezbożnik, wróg Kościoła! szok!! horror!!!), że skoro państwo i samorządy oddają Kościołowi ziemię z 98% upustem, powinno to działać też w 2-gą stronę. Chyba się nie doczeka.

    Z innej beczki, niedaleko od ww. parku jest fajna Kocia Kawiarnia”, co powinno radować wszystkich przyjaciół kotów, z niżej podpisanym włącznie.

  106. https://kociakawiarniakrakow.pl/
    Te kocie kawiarnie rozpleniły się po Polsce, jest i w Warszawie, Gdyni, Wrocławiu i gdzieś jeszcze, a w Krakowie była chyba pierwsza.

  107. Również psia kawiarnia, oczywiście w Krakowie (ul.Mazowiecka), znakomita nazwa „Psikawka” 😉
    Znakomity pomysł, pieski ze schroniska miałyby być mieszkańcami kawiarni, a jeśli ktoś się z jakimś pieskiem zaprzyjaźni, będzie możliwość adopcji.
    https://www.psy.pl/psikawka-pierwsza-psia-kawiarnia/

  108. ozzy
    31 stycznia o godz. 23:26

    Tanako,
    czy ten dytyramb na czesc Gierka tez Ci sie wyswietlil?

    Dytyramb w sprawie Wisły jest opisem faktu, nie wyświetlił się, a wydobył; jak woda wychodzi spod ziemi.

  109. Szary Kot
    1 lutego o godz. 0:09

    Jednakowoż w segmencie kremów jest poważna luka, odkryta (mną osobiście) podczas lustracji półek w sieciowej drogerii na R, potwierdzona wywiadem ustnym, niepogłębionym, z ekspedientką. Mianowicie są kremy naście plus, 20 plus, 30 plus,…, 70 plus, ale 500 plus jest minus, znaczy brak, nie ma!

    Jest to rzecz godna fachowego reportażu penetrjącego i wywiadów terenowych: czy w drogeriach R. , R. jak Misiewicz są odpowiednie mydełka Fa z serii 500+.
    Intrygujące może być też zbadanie, czy są też prezerwatywy 500+, chociaż tu można mieć wątpliwość, czy Polak dociągnie. Choć się bardzo stara. Pewien wywiadowany w radio twórca orzekł, że będzie żył tylko 136 lat, bo dłużej to już nie pociągnie.

  110. Herstoryk
    1 lutego o godz. 1:54

    Szczególne umiłowanie imć padre Johna Boshobory w Polsce, a zwłaszcza na Stadionie Narodowym musi więc mieć – jak napisałem, na sposób szczególny – jak z kolei mawiał nasz Święty Ojciec Święty, związek z rzeką Wisłą. Jak wszystko nad Wisłą.

  111. @Alicja-Irena
    1 lutego o godz. 2:30

    Te kocie kawiarnie rozpleniły się po Polsce, jest i w Warszawie, Gdyni, Wrocławiu i gdzieś jeszcze, a w Krakowie była chyba pierwsza.

    Hmmmm….. dla mnie „rozpleniły” ma cokolwiek pejoratywne brzmienie. A moim zdaniem to bardzo pożyteczne instytucje. Dla kotów, którym dają dom i pomagają w adopcji i dla ludzi, którzy mogą się relaksować przy kawie z akompanientem mruczenia, które jest podobno bardzo kojące i zdrowe.
    Dziwne, że nabożni wzmożeni nie protestują jeszcze przeciw „kociarzom” 😉

  112. @kruk
    31 stycznia o godz. 19:43
    To jest objaw gospodarki opartej na permanentnym wzroście – co roku musi być więcej bo jak jest tyle samo to jest źle. ZYSK JEST PONAD WSZYSTKO. Środowiskiem naturalnym obciąży się obywateli. To jest jądro tkwiące w protestach ,,żółtych kamizelek”.
    Najlepszymi przykładami są biopaliwa (soja i olej palmowy) w UE w ramach polityki ,,proekologicznej” wprowadziła je do składu paliw. Okazało się to mieć katastrofalny skutek dla lasów tropikalnych. Czechy na forum UE chciały wprowadzić zakaz stosowania oleju palmowego. I co? Ta walcząca z globalnym ociepleniem Francja utrąciła to. A jednocześnie chce ,,proekologicznie” obciążyć dodatkowymi opłatami swoich obywateli. Nic lepiej nie oddaje istoty obecnego kapitalizmu.

  113. @kruk
    @Slawczan
    1 lutego o godz. 9:00

    Dotknęliści moi drodzy trzeciego obok historii i Bliskiego Wschodu mojego konika – ekologii. „W temacie” : „Ocalić, żeby zniszczyć”.
    Dla mnie osobiście, jest to kwestia ważniejsza niż klerykalizacja Polski, bo jeśli cywilizacja się załamie, wiara katolicka, czy ateizm nie będą miały znaczenia.

  114. Czy do każdego produktu kupionego w Żabce będzie dołączony odpust?

    https://oko.press/co-laczy-rydzyka-macierewicza-zabke-zakaz-handlu-w-niedziele-i-prywatyzacje-pkp/

  115. „Panie J.Owsiak
    po zapewnieniu, że jest to Uniwersytet WOŚP do celów edukacyjnych, przepraszam za podanie informacji, która nb. od dłuższego czasu funkcjonuje w internecie; cieszę się, że dzięki mojemu wpisowi zyskał Pan możliwość wyjaśnienia tej sprawy.”
    Znakomita rzeczniczka – nawet taką sytuację przekuje na „dzięki mnie…”

  116. @Tanaka,
    31 stycznia o godz. 18:29

    Słusznie przypominasz Hoserowe zaangażowanie w Rwandzie, bo myślę, że miał (mógł miec) wpływ na to co się tam stało po jego wyjeździe. Ludzi naiwnych na tym świecie nie brakuję, a nawet jest ich zdecydowana większość. A każdy z nich dysponuje jednym głosem wyborczym. Dlatego nie wyśmiewaj się z nich, bo to oni decydują o tym kto nami rządzi. To KK w tej sytuacji postępuje racjonalnie i stara się zapanować na umysłami tych, których najłatwiej okiełznać. Wciska im swoje „story” (biblia) i dba od przedszkola, żeby im „głupie” myśli nie przychodziły do głowy, utrwala przestrzeganie obrzędów, daje proste reguły do przestrzegania (dekalog) i oczywiście obietnicę życia wiecznego. Niestety mówimy do przekonanych. Zastanawiam się czy ateiści nie powinni też opracować jakiejś formy niedzielnych spotkań; słyszałem, że były ksiądz w US (stracił wiarę) kieruje coniedzielnymi spotkaniami ateistów z jakąś formą wystąpienia niedzielnego na tematy etyczne. Niechby i owieczki ateistyczne mogły pośpiewać i spotkać się przy winie, aby chwalić Charlsa Darwina (?) 🙂

    To byłaby taka trawestacja powiedzenia chyba Kuronia: Nie burzcie komitetów, budujcie swoje.

    Pewnie wielu widziało, ale przypomnę:
    John Oliver: CHURCH
    Oliver utworzył kościól „Our Lady of Perpetual Exemption” czyli „Naszej Pani od Nieustannego Zwolnienia Podatkowego”

  117. Korekta. Powinno być:
    „Najświętszej Panny od Nieustającego Zwolnienia Podatkowego”
    Nie wyczułem ‚genre’ albo raczej żargonu.

  118. @zetus
    Jacek Kuron mowil, by nie palic komitetyt a zakladec je. Poznalem go kiedys w Warszawie na Mickiewicza 26, mial telefon
    wowczas 393964. , czyli latwy byl do zapamietania: 2xwybuch II wojny oraz list do Partii razem z Karolem Modzelewskim.
    W tym roku przypada 3 marca 85 rocznica urodzin.

  119. @Herstoryk
    1 lutego o godz. 10:31
    Dlatego Herstoryku deklaruję się jako socjalista bo tylko socjalizm jest w stanie uratować nasz gatunek. Kapitalizm ze względu na fetyszyzację zysku a neoliberalizm ze swoim szaleństwem zysku i WZROSTU za wszelką cenę są prostą drogą do zagłady. Planeta jest jedna, populacja wzrasta a my ją rabujemy by wyprodukować i sprzedać błyskotki jednorazowego użytku, choć wielu z nas doskwiera brak podstawowych rzeczy.

  120. @Herstoryk
    1 lutego o godz. 10:31
    Obserwacja własna – przepadło wiele owadów. Na przykład prawie nie ma chrabąszczy. Cykad też nie słychać a zatruwały życie. Ptaki przychodzą do człowieka po jedzenie. Żaby, których wszędzie było pełno powoli przechodzą do niebytu. Ropuchy trzcinowe za to maja się dobrze, bo ich nikt nie rusza. Giną za to jaszczurki, bo żywią się owadami, których jest coraz mniej.

  121. @Sławczan
    @E-J
    Najbardziej mnie wpienia, że zarówno Kk w Polsce, jak i zwariowana konsumerystyczna gospodarka Zachodu są „zbyt duże by upaść” (too big to fall). Macki jednej i drugiej ośmiornicy są tak mocno splecione z/wrośnięte w organizmy społeczne, że w obecnej sytuacji niemożliwe jest ich usunięcie bez poważnego uszkodzenia ww. organizmów. Pszczoły, chrabąszcze, żaby, itp., że nie wspomniej o klęskach pogodowych, to kopalniane kanarki, tyle że ich padanie jest lekceważone. BTW, mam nadzieję, że Cię @E-Jotko nie zalało, bo ponoś mocno tam pada.
    Co zaś do socjalizmu, to, jak popatrzeć wokół, idee i nastroje społeczne idą raczej w kierunku tego „izmu” na przeciwstawnym biegunie…..

  122. „kruk
    1 lutego o godz. 0:13
    Otóż kilka lat temu szef filli Y.R. w Meksyku wprowadził katalogi produktów z tańszego i pewnie mniej toksycznego papieru. Moja dostawczyni mówiła mi, że wywołało to oburzenie klientek. Poczuły się zlekceważone tak mierną prezentacją towaru.”
    Moim zdaniem jest to kwestia uczulenia na niektóre zjawiska, edukacji – kobiety bardziej od mężczyzn są uczulone na sprawy zdrowia, zdrowego żywienia, zdrowego środowiska.
    Mnie prezentacja nie obchodzi, krem czy co tam mam na półce w łazience i nie zamierzam się chwalić, czemu zawdzięczam olśniewającą cerę 😉
    Ja chcę mieć dobry produkt, a nie ładne pudełeczko i wiele kobiet myśli tam samo.
    „Pytanie czy wymagania proekologiczne konsumentów i odpowiedź na nie firm zdążą uratować ziemię przed wielka katastrofą.”
    Prawda, ale „nada staratsia!”
    Tanaka,
    31 stycznia o godz. 23:19
    „Krew musi zalewać, bo firma strasznie kłamie!
    Nie ma, że oni jakieś tryndy obserwują, ale oni te tryndy wymyślają. Każdy oszust się tak samo tłumaczy: klient się tego domaga!
    Marketing ma taką fundamentalną zasadę: odkryć potrzeby klienta i je zaspokoić. Klient nic nie wie o swoich potrzebach, więc mu musi wytłumaczyć markekingowiec czego dureń na chcieć”.
    Prawda, ale nie do końca. Nie każdy klient da sobie byle co wmówić.
    I nadal podkreślam – należy pisać, dawać swój głos (oczywiście, jeśli nam zależy…), bo każda firma ma swój dział obsługi klienta z telefonem, mailem podanym na produkcie nie po to, żeby on tam był, tylko żeby z niego korzystać. I ktoś w tym dziale pracuje, skoro na moje maile dostałam odpowiedzi. Ktoś tę koresponde3ncję czyta i stamtąd też czerpie wiedzę na temat tego, czego klient sobie życzy.
    To nie jest tak, że klient jest dla producenta nieważny, bo bez klienta producent nie ma racji bytu.

  123. „wbocek” krytykuje sens i celowość zamieszczania przez ateistę, na blogu ateistów, ateistycznych w treści opinii.
    Dziwna przekora.
    Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że pod artykułem wstępnym każdorazowo wypowiada się grupka 30 do 40 osób.
    Ateistyczna „kawiarenka” tętni swoim życiem i wcale nie zaglądają tutaj sami ateiści płci obojga, którzy mimo, że sami nie wypowiadają swoich opinii czytają (słuchają) co inni mają do powiedzenia na dowolne tematy. Potem goście się rozchodzą zabierając ze sobą wszystko to, czego się nasłuchali (naczytali).
    To jest właśnie ten urok i potrzeba istnienia przez które można dotrzeć do najdalszych zakątków kraju i świata niezależnie od tego czy mówi się o temperaturze, o polityce, o szydełkowaniu, o pedofilii kleru, o muzyce czy o czymkolwiek innym.
    Ja często zabieram stąd fragmenty opinii, które potem wykorzystuję popularyzując świeckość, ateizm i wiele innych tematów (patrz link).
    https://photos.app.goo.gl/wvg8RkggeugCXxv2A

    Dlatego między innymi nadal mam zamiar „uprawiać” ateizm w LA.
    Pozdrawiam wszystkich.

  124. Ateista
    1 lutego o godz. 19:38

    „wbocek” krytykuje sens i celowość zamieszczania przez ateistę, na blogu ateistów, ateistycznych w treści opinii.

    Fałszujesz, Ateisto. „Cmotrit w knigu, widit figu”. Krytykuję NAUCZANIE ATEISTYCZNEGO ELEMENTARZA na dosyć zaawansowanym w ateistycznej wiedzy blogu ateistów, a nie zamieszczanie ateistycznych opinii.

    Jako językowy zajob uczepiłem się wyrazu „obowiązek” w Twoim zdaniu: „Dlatego obowiązkiem ateistów jest uświadamianie ludziom racjonalnej prawdy”. Wszystko, co we wpisie do Alicji powiedziałem, miało ścisły związek z tym wyrazem. Wyjaśniałem, jako stary ateista uczulony na słowo, że ateiści nie mają żadnych obowiązków wynikających z bycia ateistami. Jeśli konkretny ateista taki obowiązek sobie narzuca – jak ja na przykład kiedyś obowiązek sterczenia pod zimnym prysznicem dwa razy dziennie po pięć minut – to jego prywatna rzecz.

    Twoje fałszowanie mojej wypowiedzi polega na przypisaniu mi krytykowania sensu i celowości „zamieszczania przez ateistę, na blogu ateistów, ateistycznych w treści opinii.

    Od początku Twego istnienia na blogu zauważyłem, że niespecjalnie ważysz słowa. Różnimy się. Nie mówiłem „ateistycznych w treści opiniach”, lecz o ateistycznym NAUCZANIU na blogu ateistów: „tu ateistyczne nauczanie wygląda niepoważnie”

    Wspomniałem o przedszkolu imienia JPII między innymi z powodu takich Twoich słów:

    Cwaniacy i podli ludzie wymyślili bogów i religie do ich czczenia dla swojego własnego dobrobytu, dla pasożytowania i władzy nad swoimi niewolnikami.
    Kler doskonale wie, że żadnych bogów nigdy nie było i nie ma i że to ludzie stworzyli bogów, a nie odwrotnie.
    To oni wykorzystując ludzką naiwność i łatwowierność od wieków pasożytują na całych narodach i społeczeństwach strasząc religijnymi bajkami. do ich czczenia dla swojego własnego dobrobytu, dla pasożytowania i władzy nad swoimi niewolnikami.
    Kler doskonale wie, że żadnych bogów nigdy nie było i nie ma i że to ludzie stworzyli bogów, a nie odwrotnie.
    To oni wykorzystując ludzką naiwność i łatwowierność od wieków pasożytują na całych narodach i społeczeństwach strasząc religijnymi bajkami”.

    Dla siebie, Ateisto, może odkrywasz Amerykę, ale Twoje słowa z ateistycznego elementarza są mówieniem do przedszkolaków. Nie czujecie Ty i Rachela swojej niezręczności, dlatego powiedziałem o Tobie i o niej, że pomyliliście adresy.

    Nie mam jednak oporów, by wyrazić Ci uznanie za wiekopomne odkrycie, że „Cwaniacy i podli ludzie wymyślili bogów i religie”.

    Jest wreszcie odpowiedź na najostatniejsze z listy pytań upierdliwych przedszkolaczków: „Co było, kiedy nic nie było?”. Ano cwaniacy.

  125. @Alicja-Irena
    1 lutego o godz. 17:04
    Alicjo wszelkie takie „zacznij od siebie” czy „co ty możesz zrobić” to pic na wodę fotomontaż i spychanie tematu a tym bardziej winy na małego człowieka na samym dole drabiny społecznej.
    Ostatnio wszyscy pewnie słyszeli o milionach nieżywych ryb w australijskich rzekach i wina obarczono algi. Ale nikt nie zająknął się o rolnictwie, które wodę przeżyźnia i powoduje rozwój alg, a zabierając wodę i powodując spadek poziomu tworzy martwe zakola z martwą wodą, gdzie brak tlenu powoduje śmierć ryb.
    Ale rolnictwo to rzecz święta. Tak jak kopalnie, które rozryją hektary gruntu, zniszczą wszystko wokół i zatrują środowisko. Bo jobs. Dla polityków również a może przede wszystkim.
    I guzik daje twoje czy moje ekologiczne zachowanie. Kropla w oceanie.

  126. @Herstoryk
    Dzięki za troskę, pada wyżej.

  127. Ewa-Joanna,
    to nie tak, przejrzyj jeszcze raz tę listę. Przecież za Ciebie nikt nie posortuje Twoich śmieci, nie przygotuje recyklingu, nie zrobi wielu rzeczy, które tylko Ty możesz u siebie, w swoim domu zrobić. O to mi chodzi, o to tym, którzy sporządzili tę listę – zacznij od siebie.
    Wiele rzeczy robimy rutynowo, a można robić inaczej, bez wielkiego wysiłku czy zmiany trybu życia. Na przykład – wyłącz światło, kiedy wychodzisz z pomieszczenia. Wiele z tych rzeczy mam wpisane w rutynę od urodzenia, nie myślało się wtedy o ekologii, ale rodzice wpoili mi zasadę oszczędzania (recykling) i utrzymania porządku wokół siebie. Śmiecenie papierkami itd. było surowo wzbronione.
    Proste zasady, które nic nie kosztują – posortować śmieci, u mnie o tyle łatwiej, że co tydzień zajeżdża przed chałupę ciężarówa, która otwiera swoje podwoje, gdzie są wydzielone 3 części – szkło, metal, papier. Ja tylko wystawiam posortowane surowce wtórne przy drodze. To jest ideał, ja trochę się orientuję, jak to w Polsce wygląda, tak na wsi, jak i w wielkich miastach. Jeśli chodzi o konsumpcję, też nie mam sobie nic do zarzucenia, ekonomia światowa by mocno podupadła, gdyby ludzie byli takimi minimalistami w zakresie własnych potrzeb jak ja 😉
    Jakie masz pomysły na rolnictwo? Rybołóstwo? Hodowlę bydła, nierogacizny, drobiu? Coś trzeba jeść, nas przybywa na Ziemi, niestety. Ograniczyć przyrost naturalny – ale jak to zrobić? Wzorem (niegdysiejszym) Chin?
    Ja nie mam na to odpowiedzi, ale nadal uważam, że kropla drąży skałę i ode mnie zależy te trochę, ile mogę zrobić.
    Herstoryk,
    masz rację, rozpleniają się zjawiska negatywne (słownik PWN), ale z kontekstu wcześniejszych wpisów wiedziałeś, o co mi chodzi.
    Do „Psikawki” na pewno się wybiorę, jak nie w Krakowie, to w „moim” Wrocławiu 🙂

  128. Po lekturze tego wszystkiego, co napisał „wbocek” 1 lutego o godz.21:14 – zaniemówiłem, ale jak to przedszkolaki pewnie nie na długo.
    ps:
    „Cmotrit w knigu, widit figu” – tego języka obcego nie znam.
    Czy nie dalo by się napisać tego po polsku ?

  129. Szanowni!
    Jest to blog ateistyczny oraz taki, że się nie jest biernym obserwatorem niegodziwości i głupoty. A jak jeden i drugi, to wiemy co było u Jezuska: bolesna męka.
    Żeby sprawy wspólne nie bolały, najpierw w kraju na Wisłą muszą poboleć bólem pierwszym, bo inni mają to już częściowo za sobą.
    Czyli to i owo jeszcze.
    Zapraszam do czytania i komentowania.

  130. Jeszcze drobna dygresja – niedawno gdzieś czytałam o rodzinie, która tak sortuje śmieci, że w ciągu całego miesiąca czy nawet roku zdołała uzbierać tylko litrowy słoik rzeczy, których nie potrafiła nigdzie oddać w ramach surowców wtórnych. O ile się nie mylę, była to rodzina któregoś z Bachledów, bodaj czy on nie jest szefem Tatrzańskiego Parku Narodowego, pewności nie mam. Boli go serce, że turyści tak bardzo śmiecą w górach – mnie też boli, jeśli widzę śmieć na drodze, schylam się po niego.

  131. Alicja-Irena
    1 lutego o godz. 22:47

    Mam podobnie. Jeżę się też na samą myśl, że miałbym gdzieś na ulicy czy w lesie coś wywalić. Jak nie ma kosza na śmieci na ulicy, noszę co mam tak długo aż znajdę, albo przynoszę do domu i dopiero wtedy się pozbywam.
    Jest to coś niepojętego, choć chyba do pojęcia, czemu tak jest, że miliony ludzi nad samą tylko Wisłą śmiecą sobie pod nogi, a las jest dla nich miejscem pozbywania się odpadów, zwłaszcza tych najniebezpieczniejszych. Czemu też wszelkie góry – co to są „czyste” i datego do nich śmieciarz tęskni, wcale nie są czyste, a zawalone. Bo śmieciarz tam polazł.

  132. @Alicja-Irena
    1 lutego o godz. 22:37
    Ju dawno zaczęłam od siebie – też są to nawyki z dzieciństwa. Nie rzucam śmieci, do sklepu latam a własnymi torbami, mam baterie słoneczne, gorącą wodę słońce robi, mam kompost i robię recycling. Robię też research – otóż większość tego co zabiera ciężarówa i tak ląduje na wysypisku z różnych dziwnych powodów. Nie wiem czemu do kubła wrzuca się wszystko bez sortowania z tym, że niektórych rzeczy nie wolno. Na przykład korków od butelek czy kapsli. A więc śmietnik.
    Zbieram śmiecie po drodze i na plaży, muszę powiedzieć że jest ze śmieceniem dużo lepiej niż było te 20 lat temu – edukacja w szkołach swoje zrobiła, ale jednak są.
    I jaki mam wpływ na zanieczyszczenie środowiska?
    Żaden!
    I to jest ta smutna i dołująca prawda.

  133. A teraz przytoczę tu fragment pewnej książki – dziennika, znanego pisarza. Czytałam to już ze 30 lat temu albo i więcej, jak książka wyszła, więc w ramach surowca wtórnego (zabrakło mi nowości) sięgnęłam wczoraj i zatkało mnie. Pewnie pod wpływem tego bloga i toczących się dyskusji odczytuję tę książkę na nowo, ciekawa jestem, czy ktoś zgadnie, kto jest autorem:
    „Chwała Bogu za to, że wąskie ścieżki, którymi nasze dusze mają ku Niemu zmierzać, prowadzą po tak rozległych bezdrożach. Boga można tłumnie wyznawać, ale nie można Go w gromadzie odnajdywać. Nie mam pojęcia, jaki jest w tej kwestii pogląd Kościoła, ale aczkolwiek szanuję Kościół, stokroć ważniejsze są teraz dla mnie moje własne związki. Czytam tu Psalmy. Po raz pierwszy w życiu. I przez nie właśnie zbliżam się. Jakbym szedł pod górę. Straszna góra. Straszna stromizna. Ale jest w tym cos, co trudno wyrazić. Ten ogrom udziela się mojemu sercu. Moje serce potężnieje. Mało jest w Psalmach miłosierdzia, mało w nich współczucia, dużo jadu, wściekłości, plugawych przekleństw. Nuta zemsty brzmi stokroć silniej, niżeli nuta wyrozumiałości. Cierpienie jest tutaj straszne, ale jest wielkie samo przez się. Jakby cierpiący byli wybranymi, jakby cierpienie uczyniło ich wybranymi, , jakby pragnęli cierpieć, aby stać się wybranymi. Psalmy są żydowskie, a ja się zakochałem w żydowskim Bogu.. Tutaj nie Bóg cierpi, lecz ludzie. Tutaj ludzie kłócą się z Bogiem, a On niekiedy raczy im ustępować. Ludzie w Psalmach nie żebrzą. Oni żądają. Ich wrzask jest wspaniały. Chciałbym tak wrzeszczeć i być wysłuchanym!”

  134. Ateista
    1 lutego o godz. 22:37

    Rzeczywiście, Ateisto, napisałem w nieistniejącym języku obcym. Powinno być: „Smotrit w knigu, widit figu”.

    Ale może patrz na meritum, nie na figę. A meritum jest takie, że fałszujesz moje słowa o nauczaniu przez Ciebie starych ateistów elementarza ateizmu, przedstawiając je jako niby moją krytykę zamieszczania na blogu ateistycznych opinii. Gdybym był aż tak głupi, to po co byłby ten blog i ja na nim? Jeśli masz zamiar zareagować, to trzymaj się tego mojego zarzutu, a nie wymyślaj kolejny raz jakiegoś nowego.

    No i ani słowem nie odniosłeś się do tego, co spowodowało mój pierwszy krytyczny wpis. A spowodowały Twoje słowa: „Obowiązkiem ateistów jest”. Jeśli nie dojrzałeś do rozumienia, że o ile na przykład chrześcijanie mają sformułowane expressis verbis obowiązki jako chrześcijanie, o tyle ateiści nie mają żadnych obowiązków jako ateiści. Kto sobie takie obowiązki wymyśla, staje się tym samym nie racjonalistą, lecz ideistą. I daje wodę na młyn konfrontacyjnym religiantom, którzy właśnie z tego powodu mawiają, że „ateista tylko WIERZY w nieistnienie Boga”.

  135. Ewa-Joanna
    1 lutego o godz. 23:07
    MAMY wpływ – Ty, ja, wiele naszych znajomych, wiele Twoich znajomych i znajomych ich znajomych. My tego nie widzimy, ale zapewniam Cię, że w globalnej skali na pewno nasze drobne działania dają coś. Ludzie muszą to zrozumieć. Być może jestem idealistka, ale…kropla drąży skałę 🙂
    Jeszcze raz przytaczam:
    https://www.youtube.com/watch?v=bVR5nTDCj0o
    Więc po swojemu siadam na mrowisku i trwam, robiąc tyle, ile w mojej mocy!
    Pozdrawiam.

  136. Ewa-Joanna
    1 lutego o godz. 23:09
    Coś podobnego, ale to na pewno było w polskiej gazecie internetowej i na pewno miało związek z rodziną Bachledów.

  137. Były sobie wieki ciemne, zacofane i zabobonne. Krucjaty, palenie na stosie, wiadomo. No ale przede wszystkim ta nienawistna religia. Co prawda, powstawały tam jakieś katedry, kwitła sztuka, filozofia i nauka, rozwijała się gospodarka oparta na zasadzie równowagi między życiem przyrody a potrzebami człowieka i kontroli suwerena nad zbytnią chciwością kupców. Ale to tam wszystko mało ważne, ogólnie wieki ciemne, wiadomo. No i ta religia.

    Na szczęście przyszło Oświecenie i przepędziło tę ciemnotę, jadowicie przy tym krytykując zabobony. Przyszedł racjonalizm, teraz już wszystko miało być rozumne i oświecone. Nauka, technika i kapitalistyczna gospodarka, uwolnione od religijnej moralności, miały odtąd prowadzić ludzkość do świetlanej przyszłości. Wszystkie problemy ludzkości, choroby, zacofanie i glupota miały zniknąć raz na zawsze.

    No i teraz gdzie jesteśmy po 300 latach panowania oświecenia i rozumu? Toż to niemożliwe, poważne media trąbią że ludzkość jest na skraju zagłady! Planeta zdewastowana, przyroda zniszczona, racjonalna technika wespół z kapitalistyczną gospodarką eksploatują naturę do granic możliwości. Zatrute powietrze, skażona ziemia, rabunkowo wycinane ostatnie dziewicze lasy. Coś chyba poszło nie tak z tą racjonalnością. No ale jeśli wyginiemy jak dinozaury, to przynajmniej cywilizacyjnie i świecko oświeceni, nie to co nasi ciemni przodkowie z wieków ciemnych!

  138. @Alicja-Irena i @Ewa-Joanna
    Nawet wątpiąc w skuteczność moich indywidualnych ograniczeń w truciu naszej planety, czuję się moralnie zobowiązana do minimalizowania mojego ekologicznego odcisku, w ramach tego, co sama mogę, oczywiście. Może jednak szerzenie się takich postaw coś przyrodzie da. Popieram zatem aktywność proekologiczna.
    Co do “małego człowieka na samym dole drabiny społecznej”, o którego bezsilności pisze Ewa-Joanna, zgłaszam zastrzeżenie. Miliardy tych małych ludzi niszczą środowisko mimo swojej biedy. Zahamowanie przyrostu naturalnego jest pierwszym warunkiem ocalenia biosfery, jeżeli takowe jest jeszcze możliwe. Nie znaczy to, że nie wspólczuję ludziom żyjącym w nędzy. Nie istnieje jednak
    system społeczny, który zapewniłby godne życie wszystkim, przy dotychczasowym tempie przyrostu ludności. Wystarczy spojrzeć na krzywą wzrostu naturalnego w takiej np. bardzo biednej Etiopii, żeby wpaść w przerażenie.
    http://worldpopulationreview.com/countries/ethiopia-population/
    Indywidualnie nikt nie jest winien swego pojawienia się na świecie, ale biedni czy bogaci wszyscy niszczymy ziemię.

  139. kruk
    2 lutego o godz. 0:53
    „Nie istnieje jednak system społeczny, który zapewniłby godne życie wszystkim, przy dotychczasowym tempie przyrostu ludności. Wystarczy spojrzeć na krzywą wzrostu naturalnego w takiej np. bardzo biednej Etiopii, żeby wpaść w przerażenie.” Pełna zgoda.
    Parę razy zdarzyło mi się być w krajach skrajnej nędzy, 3 lata temu tam, gdzie mieliśmy swego czasu naszego króla, ale się nie utrzymał… Madagaskar jest na wysokiej liście tych naj-najbiedniejszych krajów, ostatnio na 10-tym, a przecież ma warunki, żeby się z tej biedy podnieść. Tylko kto to ma zrobić? Rasistowsko może to zabrzmi, ale od czasu, kiedy Francuzom podziękowano, Madagaskar zaczął się sypać, co Francuzi zbudowali idzie w ruinę, populacja rośnie w wielkim tempie. Lokalnym kacykom i rządowi w to graj – wszelką pomoc z różnych organizacji światowych pewnie dzielą między siebie, biedni ludzie o tym nawet nie wiedzą, bo skąd. Byliśmy tam na własną rękę jak zawsze, wynajęliśmy samochód, ale tam dla bezpieczeństwa wynajmuje się samochód z kierowcą, który zna lokalne obyczaje i miejsca, gdzie się łazić nie powinno. Zdjęcia robiłam głównie z samochodu, kierowca nie chciał się zatrzymywać i nie radził wychodzić…co jest raczej zrozumiałe. Starałam się dyskretnie robić zdjęcia (miałam „dyskretny” aparacik), by nie sprawiać przykrości autochtonom ani naszemu kierowcy, który nas obwoził i wiele opowiadał o życiu na Madagaskarze. Czasem mu się coś wyrwało w stylu – gdyby nie Park Narodowy (Lemurs Park Antananarivo), to lemurów już dawno by tu nie było, zostałyby zjedzone. Co mi przypomniało opinie o Kruger Parku w Afryce Południowej, gdzie też białym powodzi się nieźle, zwierzętom w Parku Krugera też, a innym ludziom już niekoniecznie.
    https://goo.gl/photos/ehStW5yJ9qfJVHaRA
    A ostatnio (wrzesień) byłam w 14-tym od końca najbiedniejszym kraju według dzisiejszych wyliczeń, Kiribati, a konkretnie na jednej wyspie atolu – Kirimatiti. Nie dlatego, że mnie do takich krajów ciągnie, ale z patriotycznych pobudek 🙂
    To opowieść osobna i inny rodzaj biedy także, z innych względów.

  140. @Rogger77 1 lutego, 23:28
    Równowaga między działalnością gospodarczą i środowiskiem naturalnym miałaby wynikać z kontroli, jaką sprawował suweren nad “chciwością kupców” – nie żartuj! Toż suweren był najbardziej chciwy a wspierające go duchowieństwo też nie gardziło zbytkiem. Zgubą człowieka jest jego przyrodzona zachłanność. Religie nie zdołały nas z tej cechy wyleczyć.
    Równowagę ekologiczną w “ciemnych wiekach” zapewniały w istocie nędza większości ludzi i regularne pomory wskutek głodu i epidemii. Od paru stuleci mamy zasadniczą nierównowagę wynikającą ze zmniejszonej śmiertelności i dobrze się mającej rozrodczości na olbrzymich obszarach świata. W połączeniu z pędem do bogacenia się daje to perspektywę katastrofy. A jeżeli jest coś, co
    może nas jeszcze przed totalną katastrofą uchronić, to jest tym racjonalne myślenie.

  141. @Alicja-Irena
    Zaintrygowałaś mnie. Dlaczego Kiribati budzi w Tobie uczucia patriotyczne?

  142. kruk
    2 lutego o godz. 2:56

    Racjonalne myślenie przed niczym, niestety, nie uchroni. Rogger bezpodstawnie przyjął, że wieki ciemne BYŁY. A one się przecież nigdy nie skończyły. Ludzkość to wszyscy – i religijni, i racjonaliści, z tym że religijnych i równocześnie najpłodniejszych jest wielokrotnie więcej. Ale jako gatunek wszyscy jesteśmy największymi pasożytami tego globu. Najbardziej racjonalni wytwarzają coraz idiotyczniejsze potrzeby i produkty służące ich zaspokajaniu, a najciemniejsi są najliczniejszymi użytkownikami tych produktów do życia niekoniecznych. Jest pełna harmonia ciemnoty i jasnoty w drodze do biologicznej – a może nie tylko biologicznej – katastrofy.

  143. Wystarczy zapytać wujka googla – nie o Kiribati, bo to spory atol składający się z wielu wysp, ale o Kirimatiti. Kirimatiti, czyli Christmas Island, czyli Wyspa Bożego Narodzenia, ale nie o to chodziło mi, że mieszkańcy tej malutkiej wyspy pierwsi witają Nowy rok, zwróćcie uwagę, takie ma „zakręcone” położenie geograficzne.
    Chodziło mi o Poland, jedna z 4 miejscowości na wyspie. Już dawno o tym myślałam, żeby się tam wybrać, zobaczyć, co i jak.
    Na tyle na ile to jest możliwe poczytałam na internecie o wyspie, i się wybrałam, z polską flagą zakupioną w Polsce, ot taki mały patriotyczny gest. Bardzo ciekawa była to wyprawa. Trochę uciążliwa, że względu na mój podeszły wiek, bo te odległości są jednak olbrzymie. Ale co tam – byłam 🙂
    Dzielę się wspomnieniami:
    https://photos.app.goo.gl/o64gVcZJFQfra2bY8

  144. I jeszcze to:
    https://www.youtube.com/watch?v=ZPHX3j8AbEU
    Mam nadzieję, że nie nadużywam bytności na blogu, bo nie piszę tylko o religii, ateizmie i tak dalej. W sumie rzadko piszę. Z mojego oglądu świata wynika, że ludzie chcą się czegoś trzymać, jakiejś wspólnoty.
    Od zarania dziejów była to religia taka czy inna.

  145. @Wbocek 2 lutego, 3:43
    Powiedziałabym, że wieki ciemne nie skończyły się dla większosci ludzi na świecie. Mam szacunek dla europejskiego Oświecenia. A ponieważ nadzieja umiera ostatnia, widzę racjonalność u tych, którzy będąc świadomi nadchodzącej katastrofy biją na alarm. Uciekanie przed rzeczywistością, cechujące nawet społeczeństwa świeckie, nie jest postawą racjonalną. Czego najbardziej trzeba, to przemówienia ludziom do rozumu. Czy to jest możliwe i czy nie jest na to za późno, Bóg raczy wiedzieć.

  146. @Alicja-Irena
    Zajrzałam do Google’a i Twoich linków. Miło się dowiedzieć, że nasz rodak pomógł ludziom na Wyspach Bożego Narodzenia.
    Jak chodzi o treść komentarzy, nie musisz mieć żadnych skrupułów. Wszystkie możliwe tematy tu uchodzą.
    Co do religii, to – w przeciwieństwie do @wbocka – myślę, że zaspokajają one jakąś głęboką ludzką potrzebę. Co nie znaczy, że nie są wykorzystywane do zniewolenia ludzi.

  147. kruk
    2 lutego o godz. 4:39

    „Co do religii, to – w przeciwieństwie do @wbocka – myślę, że zaspokajają one jakąś głęboką ludzką potrzebę”.

    Nie wiem, skąd wytrzasnęłaś przeciwieństwo do wbocka. Sądzisz, że pochodząc z rodziny katolickieji sam będąc kiedyś moc pobożnym szkrabem, mając głęboko chrześcijańską, zwłaszcza w czynach, mamę i niemało kiedyś przyjaciół katolików (od lat żyję na uboczu świata) nic nie rozumiem z tego, co wokół?

    Chodzi tylko o to, skąd ta potrzeba. Jeśli mówisz o religiach w liczbie mnogiej, a o potrzebie – w pojedynczej, to tym samym umiejscawiasz potrzebę religijną w człowieku PRZED religiami: najpierw jest w kandydacie na człowieka potrzeba, potem dziecko jest uczone religii, która tę potrzebę zaspokaja. Jeśli tak uważasz, to tego nie da się utrzymać z prostego powodu, że przyrodzone człowiekowi i każdemu zwierzowi są wyłącznie potrzeby biologiczne. Religie są wytworem cywilizacyjnym. A potrzeb cywilizacyjnych i ich zaspokajania trzeba uczyć – spróbuj pogadać z niemowlakiem lub mówiącym dwulatkiem o religii. Wyuczona i utrwalona potrzeba może być mocna, szczera i głęboka – o czym świadczy armia opancerzonych babć stojących murem za świętymi skrzyżowanymi deskami, za świętymi pierścieniami, szatami, za świętą kroplą świętej krwi, za świętym zębem, świętym wizerunkiem Zawsze Dziewicy na kominie, drzewie, szybie, za świętym Rydzykiem, świętym Jarosławem, świętym Karolem i wszystkimi świętymi, za którymi to świętościami wielkiego Ojca, czyli głównego celu marnego chrześcijańskiego żywota, nie za bardzo widać.

  148. @Alicja-Irena
    @Ewa-Joanna
    Dzięki za troskę, pada wyżej.
    Ufff…. szczęście w nieszczęściu, serce boli od tego co TV pokazuje w Townsville i okolicy :(.

    @kruk

    MAMY wpływ – Ty, ja, wiele naszych znajomych, wiele Twoich znajomych i znajomych ich znajomych. My tego nie widzimy, ale zapewniam Cię, że w globalnej skali na pewno nasze drobne działania dają coś. Ludzie muszą to zrozumieć. Być może jestem idealistka, ale…kropla drąży skałę

    To jest nie tyle kwestia idealizmu, co optymizmu/pesymizmu. Z mojego punktu siedzenia – poinformowanego laika mającego silną skłonność do cynicyzmu, pesymizmu i mizantropii – drobne indywidualne działania są, jak na razie, psychicznym balsamem na poczucie winy oraz Prozac’iem na powodowaną stanem cywilizacji i środowiska depresję – ” Forget Shorter Showers„.Jedyne co mogłoby wywrzeć decydujący wpływ na bieg wydarzeń – masowa, zdecydowana i nieustępliwa akcja polityczna większości społeczeństw, jest w obecnych układach niemożliwa i nierealna. Niezbędne do ratowania środowiska=cywilizacji zmiany systemu gospodarczego, politycznego i indywidualnego stylu życia są tak drastyczne, że niemożliwe jest uzyskanie na nie dobrowolnej zgody większości, zwłaszcza wbrew powodzi des-informacji i reklam konsumeryzmu, zwłaszcza przy zawziętym oporze kontrolujących politykę, gospodarkę i media elit, którym zmiany podkopały by podstawy ich dominacji.
    Mimo to jednak, osobiście robię wszystko, by unikać marnotrawstwa dóbr, energii i żywności. Będę się cieszył gdy w ten sposób opóźnię ew. katastrofę o choćby jedną milisekundę.
    Tak przy okazji, mam podobne zdanie nt. stabilności dominacji Kk w Polsce. Niemożliwe jest jest jej zniszczenie bez świadomej, zdecydowanej, skoordynowanej akcji politycznej większości społeczeństwa. Na co się nie zanosi, bo rządzącym elitom jest z Kk po drodze, otumanionej religią znacznej części suwerena to pasuje, a reszcie, nawet jeśli to większość, nie przeszkadza na tyle, by zmusić ich do działania.

  149. @Alicja-Irena
    2 lutego o godz. 3:54

    Chodziło mi o Poland, jedna z 4 miejscowości na wyspie. Już dawno o tym myślałam, żeby się tam wybrać, zobaczyć, co i jak.

    Na Sumatrze, w stolicy Medan mieszkaliśmy w hotelu „Polonia”, a do domu startowaliśmy z tamtejszego lotniska, też „Polonia”. Tak przy okazji działy się tam wtedy dantejskie sceny bośmy minęli się tuż przed odlotem z indonezyjskim dyktatorem Suharto, który właśnie tam wylądował i obsługa wraz ze „służbami” miały kompletnego świra. Lotnisko już przeniesiono, ale hotel Polonia jest wciąż jednym z lepszych. Cała dzielnica zresztą tak się zwie, jest raczej zamożna i zamieszkała nie przez Polaków, ale w większości Chińczyków. Nazwa wzięła się podobno od istniejącej tam podczas holenderskich czasów kolonialnych plantacji czegoś tam, której właścicielem był Polak.

  150. @kruk @Alicja-Irena
    Rozjechała się ta nasza rozmowa.
    Pisząc o małym człowieku na dole drabiny miałam na myśli zwykłego obywatela kraju rozwiniętego, któremu wmawia się, że to on jest winien zanieczyszczeniu środowiska i powinien ( tu wstawić sobie listę od Alicji). Nie sięgam do problemów tzw. trzeciego świata bo to inny temat, mówię o nas – mieszkańcach Europy, Ameryki, Kanady, Australii, tych państw które mogą mieć wpływ na politykę. I co my widzimy?
    Interesy.
    Ja robię to co robię nie dla ekologów i nie dla polityków, robię to dla siebie bo uważam to za słuszne. I tyle. Nie mam wpływu na budowę następnej kopalni odkrywkowej bo przede wszystkim się o tym, jako szary obywatel, nie dowiem. Dowiem się po fakcie, kiedy jakiś dziennikarz odkryje dewastację. Mogę zagłosować na inną partię, ale ona też ma w swoim programie jobs and growth a to oznacza dalszą grabież ekologiczną.
    Supermarkety z hukiem medialnym ogłosiły ekologiczne odejście od plastikowych jednorazówek. Teraz mamy torby kilkakrotnego użytku, za które my płacimy i które lądują na śmietnisku. Kto skorzystał? Supermarkety.
    Od kilku miesięcy w ramach zachęty do recyclingu możemy sprzedać butelki w skupie. 10c za butelkę. Oczywiście ceny butelkowanych napojów wzrosły. Kiedyś płaciło się 75c za wodę, teraz 90. Dostaniesz 10c w skupie do którego musisz dojechać a 5c wpada do kieszeni supermarketu.
    Nic nie jest bowiem bez skazy na tym najlepszym ze światów.

  151. „Ewa-Joanna
    2 lutego o godz. 7:50
    Supermarkety z hukiem medialnym ogłosiły ekologiczne odejście od plastikowych jednorazówek. Teraz mamy torby kilkakrotnego użytku, za które my płacimy i które lądują na śmietnisku. Kto skorzystał? Supermarkety.
    Od kilku miesięcy w ramach zachęty do recyclingu możemy sprzedać butelki w skupie.”
    A to jesteście trochę do tyłu w stosunku do Kanady, bo u nas dawno temu ogłoszono koniec z jednorazówkami w supermarketach (już nie pamiętam kiedy, lata temu!) – i znowu, po co płacić za torby wielokrotnego użytku, przecież można mieć swoją 😉
    Butelki też od dawna u nas oddaje się tam, skąd najczęściej przybywają – ze sklepu z piwem, dostajesz zwrot kaucji. Słoiki itp. idą do recyklingu pod tytułem „szkło”.
    Herstoryk,
    trochę się włóczę po świecie i praktycznie nie zdarzyło się, żeby nie natknąć się na Polaków, albo chociaż na ślady po nich, jak ten ślad na Kiritimati. Przykład z Madagaskaru – jedziemy sobie windą w hotelu w Antananarivo, jakiś człowiek, więc bonjour i gadka szmatka, skąd ty, skąd my, zanim dojechaliśmy na pożądane piętro bodaj czwarte okazuje się, że on z Francji, ale Polak, my z Kanady, też Polacy…no to dlaczego rozmawiamy po francusku?!
    Jesteśmy na Wyspie Wielkanocnej, środek wyspy, zatrzymaliśmy samochód i udajemy się w kierunku, gdzie mają być następne Moai – przed nami para młodych ludzi. Rozmawiają po Polsku. No to – dzień dobry i tak dalej…Tamże w restauracji w Hanga Roa siedzimy, zajadamy coś tam, rozmawiamy, nagle podchodzi do nas pani i „dzień dobry, słyszę, że państwo po polsku…” i już mamy towarzystwo z Warszawy. Nie mówię o innych miejscach na świecie, ale na tych tak odległych od świata wyspach (Rapa Nui i Madagaskar) kto by się spodziewał natknąć na rodaków? Na Kirimatiti niestety, rodaków nie było, ale bardzo znaczące ślady polskości.

  152. @wbocek 2 lutego, 7:27
    Nie zgadzam się, że potrzeba wiary jest sztucznie tworzona przez wychowanie. Myślę, że większość ludzi chce się dopatrzyć sensu w istnieniu świata i we własnej egzystencji. Religie, dając na to jakąś odpowiedź, padają na podatny grunt. A że prostackie umysły robią z idei religijnych karykaturę, to inna sprawa.
    Jest też potrzeba poczucia wspólnoty losu, zaspokajana przez gromadzenie się w świątyniach. Ale, jak wszystko inne związane z ludzkimi potrzebami, religie są narzędziem manipulacji w rękach cwaniaków.
    Nie wiem jakie postępy w świecie zrobią agnostycyzm i ateizm, mam tylko nadzieję na zmniejszenie
    fanatyzmu religijnego. Dlatego szanuję tzw. katolicyzm “otwarty”. Znam ludzi, którzy taki praktykują, i wiem, że z takimi można wspólnie walczyć o świeckość państwa i wolność od przymusowej indoktrynacji.

  153. @Herstoryk 2 lutego, 7:27
    Przypisałeś mi słowa Alicji-Ireny. Wszyscy troje mamy to wspólnego, że staramy się nie popadać w bezmyślną konsumpcję, ograniczać zużycie wody, energii itp. Alicja-Irena jest optymistką, ja jestem sceptyczna co do skuteczności wysiłków indywidualnych. Zgadzam się z Tobą, że powstrzymanie katastrofy możliwe jest jedynie przez rewolucję globalną, do której ludzkość pewnie nie dorosła. Jednak czuję, że swoje muszę robić. Może jako gatunek przeżyjemy katastrofę. Jakiś uczony nie tak dawno twierdził, że w przewidywalnej przyszłości ludzkość zredukuje się do jednego miliarda i zostanie przywrócona równowaga ekologiczna. Ta redukcja do miliarda osobników implikuje wielką katastrofę ale nie koniec życia na ziemi.

  154. kruk
    2 lutego o godz. 20:47
    Też tak uważam. Ludzie potrzebują jakiegoś uporządkowania świata, lidera, jest trochę do wyboru, w tym różne ideologie. Bo religia to też ideologia, co tu dużo mówić.
    Ale ale, znalazł się element animalny, o którym tak prezio wykrzykiwał do zdradzieckich mord! mariusz kamiński, koordynator służb specjalnych. Tak przynajmniej wynika z zeznań adwokata Roberta Nowaczyka. Myślę, że jako adwokat nie wystawiałby się na pozew sądowy o zniesławienie, więc pewnie ma na to świadków w razie czego. Pisze o tym Jan Hartman w ostatnim wydaniu „Polityki”.
    Także o tym:
    „Nie pierwsza to informacja o problemach alkoholowych ministra Kamińskiego i faktycznie, wydaje się, że jego stanowisko jest ostatnim, które można by z piciem pogodzić.”
    No właśnie. Tego rodzaju służby w rękach pijanicy?

  155. @Ewa-Joanna 2 lutego, 7:50
    Zwykły człowiek w krajach rozwiniętych jest jak najbardziej odpowiedialny za niszczenie ziemi, zwykłych ludzi jest najwięcej i to dla nich produkuje się góry zarówno potrzebnych jak i zbędnych dóbr.
    Nie da się pogodzić starych idei lewicowych o podnoszeniu dobrobytu “mas” z troską o środowisko naturalne. Weźmy cenę benzyny. Masy, nie tylko we Francji, reagują wściekle na jej podwyżki. Tymczasem nie ma innego sposobu ograniczenia zużycia paliw kopalnych niż uderzenie ludzi po kieszeniach za ich konsumpcję. Wzrost ceny benzyny jest warunkiem poszukiwania odnawialnych źródeł energii, ograniczenia trującego transportu towarów przez lądy i oceany, uratowania miast
    przed totalnym zakorkowaniem i zatruciem powietrza. Nasz model konsumpcji musi ulec radykalnej zmianie, jako masa ludzka musimy konsumować mniej. Gdybyśmy się na to zgodzili, dalej można by było pomyśleć o zmniejszeniu nierówności w podziale.

  156. kruku,
    ja jestem ostrożną optymistką. Bez odrobiny optymizmu nie da się żyć, dlatego mimo wszelkich przepowiedni o nadchodzącym dooms-day staram się patrzeć na słoneczną stronę, z nieuchronnymi zachmurzeniami od czasu do czasu.
    Jeśli chodzi o katastrofy, to może nie gwałtowną, ale powolną przewiduje się dla archipelagu Kiribati. Poziom wód w oceanach podnosi się, powolutku, ale stale. Topnieją lody obu obszarów okołobiegunowych i tak dalej. Kirimatiti to płaska maleńka wyspa, gdzie najwyższa „góra” ma niecałe 4m npm, i ta góra jest chyba sztucznie usypana przy okazji jakiejś lokalnej budowy, a cały ląd to jakieś pół metra do metra nad poziom oceanu. Przewiduje się, że stanie się to za jakieś 30-50 lat. A może wcale do tego nie dojść. W każdym razie o tym się mówi i plan b jest taki, że być może z czasem trzeba się będzie zwinąć i przenieść na inne wyspy. Na wyspy, bo to jest naród wyspiarski.

  157. I jeszcze kruku do Twojego wpisu 2 lutego o godz. 21:29, toż to nasze ludzkie „ciastko mieć i ciastko zjeść”.