Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

25.01.2019
piątek

Europa – Gdańsk – Adamowicz. My

25 stycznia 2019, piątek,

Był Gdańsk koroną Rzeczpospolitej przez stulecia. Praktycznie cały handel morski wielkiego państwa odbywał się przez Gdańsk. W eksporcie i imporcie. W świat szły głównie surowce, cała produkcja szlacheckiego państwa, do Polski zjeżdżały zaawansowane, przetworzone dobra i wyroby luksusowe. Oraz idee. Ale te nie miały wielkiego wzięcia w państwie, zostawały więc na miejscu, służąc rozwojowi, bogactwu i splendorowi miasta.

Nieszczęsny prowincjonalizm gospodarczy Rzeczpospolitej – sprzedaż surowców, których cena nie mogła być wysoka jako dóbr nieprzetworzonych, niepoddanych poważniejszej obróbce myśli. Z powodu rosnącej konkurencji i doskonalonych metod uprawy ziemi oraz wytwarzania – coraz tańszych, co wymagało coraz brutalniejszego eksploatowania niewolnika pańszczyźnianego, po krawędź biologicznej egzystencji, by każdą kalorię energii jego ciała wykorzystać do produkcji tak, by właściciel niewolnika i dumny nosiciel miana Polak, mógł jeszcze wyjść na swoje i dokupić coś z luksusowych mebli, gobelinów i innych dzieł sztuki, broni, ceramiki, alkoholi, powiększyć pałac czy po prostu przegrać swój majątek wskutek hazardu.

W Polsce zastój, a relatywnie – cofanie się coraz dalej od centrum cywilizacyjnego Europy, rozciągającego się od północnych Włoch, przez krawędź Alp, Francję z zachodem państw niemieckich, po Niderlandy, Belgię i dalej – Anglię oraz promieniującego w kierunku Skandynawii i Bałtyku.
I pomiędzy tymi coraz bardziej różnymi światami – wielkie, bogate, dynamiczne miasto – Gdańsk. Miasto – zwornik. Pełne banków, kantorów handlowych, składów, kupców, pośredników, budowniczych statków, żeglarzy i kaprów; mierniczych, certyfikatorów, inżynierów, fortyfikatorów, meliorantów; uczonych, architektów i artystów. Pełne mnogich religii, narodowości i języków. Z centrum i rynkiem o odrębnie skonstruowanej logice niż w pozostałych, z drobnymi wyjątkami, miastach Polski: nie suchym i centralnie położonym, a wodnym. Popatrzcie na historyczne miasto – całe jest skierowane ku wodzie: rzece i morzu, czyli całemu światu. Ta idea odciśnięta została w konstrukcji miasta.
To miasto zostało oparte na zasadzie nowoczesnego Zachodu: zaufania. Bez zaufania nie ma ani handlu, ani kredytu; nie ma gospodarki, rozwoju ani pokoju. To miasto wielkiego związku, który dziś nazwalibyśmy globalnym – Hanzy. To była wielka średniowieczna machina rozwoju i globalizacji, a Gdańsk jej ważnym ogniwem.

Miasto zupełnie niezwykłe. Jedyne takie w całej Rzeczpospolitej. I polskie i niepolskie, katolickie, ale z czasem coraz silniej protestanckie, luterańskie i innych chrześcijańskich wyznań, włącznie z pierwiastkami mennonickimi. Mennonici, niezwykle ciężką, konsekwentną i twórczą pracą zmienili wiecznie zalewane przedpole Gdańska – Żuławy w to, co ze swoim krajem zrobili Holendrzy: groźny żywioł wody zamienili w atut rozwoju. Katolicyzm tracił na znaczeniu. Protestantyzm okazał się nośniejszy, bardziej sprzyjał handlowi, nowoczesnym stosunkom i nauce. Miasto mające w historii dwukrotnie status Wolnego Miasta.

Rzeczpospolita zapadła się pod ciężarem własnej nieudolności, wsteczności i nieskończonego egoizmu wewnętrznego. Dokonała się jej ostateczna prowincjonalizacja, z której do dziś się nie wydobyliśmy, pomimo chwilowych zbliżeń i zewnętrznego pozoru. Głębokie frustracje niedoleczonych konfliktów, poczucie niższości kompensowane panicznymi eksplozjami agresji i żądaniami, by nas szanowano – za nasz prowincjonalizm przecież – co brzmi żałośnie i ma efekt komiczny. Ta żałosność pustego żądania bez poważnej zasługi zdradza tak silnie maskowaną lichość żądającego. Chce od niej uciec, ale nie może, bo wybiera fałszywe rozwiązania.
Są to manifestacje niedorozwoju i rozdacia pomiędzy usiłowaniami dogonienia nowoczesności a swojskością rojeń o przewagach zespolonych w całość z jedynym znanym więc instynktownym pomysłem na życie: wiarą i zamordyzmem. Wieczna wojna o trumny, kradzież historii by ją przerobić na słuszną i uczynić narzędziem zniszczenia, nędzna katastrofa smoleńska będąca kolejną manifestacją skrajnej nieodpowiedzialności, wbudowana w państwo jako jego filar i ołtarz zarazem, zamieniona w religię i machinę zagłady: brutalnego miażdżenia ludzi mentalnie bliższych Zachodowi czyli dalekich od skrzywionych konstruktorów tej maszyny; dewastowanie nieokrzepłego państwa prawnego i jedynej umowy społecznej – Konstytucji, oto kolejne objawy polskiego niedorozwoju.

II wojna światowa. Gdańsk w strasznej ruinie. Do ostatnich dni walk pełen nieszczęścia – setek tysięcy uciekinierów z Królewca i całych Prus Wschodnich. Którzy zamarzali, marli z głodu, chorób i wskutek ostrzału. Przed wojną miasto o zdecydowanej przewadze ludności niemieckojęzycznej, zaraz po wojnie napełniało się przybyszami z Polski, w dużej mierze z Kresów: Wilna, Lwowa i każdego miejsca, skąd ludzie ruszali ku Ziemiom Odzyskanym, by zacząć drugie życie. Miasto zrujnowane, ale bardzo szybko odbudowywane pomimo głosów, że to teutońskie miasto. Niemców i innych niepolskich rodowodem obywateli zostało niewielu. Wydawało się, że wraz z materialnym upadkiem miasta, zniknie jego niematerialna kultura, ten genius loci, przez tyle stuleci nadający miastu tak swoisty rys i taką unikalność w tej części Europy.

A jednak – nie! Odbudowywanie miasta było zarazem procesem odczytywania i odtwarzania jego niezwykłości: urody materialnej i kulturowej. Niewątpliwie położenie, różnorodność mieszkańców, specyficzność gospodarki opartej o budownictwo okrętowe, wielkie porty morskie Trójmiasta, floty oceaniczne i rybackie, handel zagraniczny na wielką skalę, liczne stosunki z krajami bałtyckimi, otwarcie na świat – to wszystko wzmacniało ponadprzeciętność i rozwój geniuszu miasta. W Gdańsku zawsze się czuło, że granicą jest wyłącznie horyzont na morzu.
Każdego dnia roku, setki i tysiące gdańszczan spaceruje, biega, jeździ na rowerach czy rolkach wzdłuż brzegu morza. Niezależnie od pogody. Przyciąga ich nieograniczoność i ciekawość horyzontu. I bycie wśród innych. To fenomen.

Ta wyjątkowość szybko zaczynała dawać o sobie znać: rok 1970, 1980, dojście do kolejnego punktu zwrotnego w roku 1989. Ale i bardzo bolesne upadki – zwłaszcza Stoczni, tej Stoczni, świętej kolebki Solidarności. Dziś nie brak stoczni w Gdańsku, w Trójmieście, ale to już inne stocznie. Kolebka, jak rewolucjonistka – stała się ofiarą własnego sukcesu.

Paweł Adamowicz. Mógł być zamordowany ktokolwiek z ludzi przeciwnych złej władzy, w dowolnym mieście Polski. Ale to się zdarzyło wlaśnie w Gdańsku. Adamowicz zaczynał z wąskich pozycji, ściśle związanych z prawicą i Kościołem katolickim. Ale z czasem, rok po roku, uczył się patrzyć szerzej, widzieć i rozumieć więcej. Doszedł do miejskiego programu in vitro, do otwartości na mniejszości narodowe, seksualne; na uchodźców i przesiedleńców. Wzmacniał poczucie otwarcia, wolności, wagi mnogości źródeł rozwoju. Stawał się osobą łączącą znacznie bardziej niż dzielącą. Wszedł w wielowiekową tradycję miasta, jego wolności i różnorodności która buduje. Za to wszystko był wściekle atakowany przez słusznych Polaków i słusznych katolików.

Szokujący mord na Pawle Adamowiczu jest wyrazem tej strasznej polskiej choroby: wiecznego zapóźnienia i wiecznych, mrocznych pretensji oraz nienawiści niesionej przez historię, przedkładającej wybór walki na zniszczenie ponad budowę tego co wspólnie dobre i uniwersalne.

Przychodzi gdańszczanom i pozostałym Polakom zdawać kolejny egzamin: czy pójdziemy dalej, ku wolności i będziemy współbudowniczymi współczesnej Europy, jak niegdyś budowniczowie z wielu krajów stawiali cuda architektury świetlistego gotyku, czy wreszcie zbliżymy się trwale do jej centrum z którym rozchodziliśmy się już od późnego średniowiecza, czy staniemy jednym z mocnych filarów Europy, czy też poddamy się terrorowi monokultury Prawdziwego Polaka, monokultury religii katolickiej wyniszczającej swoja jałowością i szantażem, która nie chce nic wiedzieć o innych, a ma się ponad inne i ponad wszystko, czy ulegniemy jej mrocznym rycerzom i damy wszystko zniszczyć tej niekończącej się polskiej chorobie.

Tak nam tego mało i tak tego żywotnie potrzeba: tej protestanckości ducha, tej zasady zaufania ponad wrogość, umiejętności stawiania dalekosiężnych celów i osiągania ich konsekwentną i zgodną pracą. I poczucia, że tylko horyzont jest naszą granicą.

Zwycięży Jurek Owsiak, Paweł Adamowicz, Obywatele i marsz czarnych parasolek, czy Kaczyński z Ziobrą; Rydzyk z biskupami i bruzdy dotykowe na czołach dzieci z in vitro? Zwycięży Gdańsk, czy Srańsk? Staniemy się Europejczykami, czy pozostaniemy mentalnymi nędzarzami?
To Jurek Owsiak powiedział: róbta, co chceta. I ponoście za to odpowiedzialność. I za to jest nienawidzony.
To nasz egzamin. Prawdziwa matura.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 430

Dodaj komentarz »
  1. Kilka komentarzy herstorycznych:

    1. Za czasów I Rzplitej Gdańsk był w znacznym stopniu wolnym miastem i rządził się sam, w tradycji Hanzy. Miał też, wraz z Krakowem, jedyną mieszczańską obecność w Sejmie, choć tylko w roli obserwatora bez prawa głosu. Parę razy Rzplita próbowała dosyć niezdarnie zdobyć pełną kontrolę nad miastem, bezskutecznie. Nie specjalizowałem się w tej kwestii i w tamtym okresie, nie będę więc zagłębiał się w szczegóły.

    2. Nigdy pomiędzy 1308 i 1945 Gdańsk nie miał słowiańsko/polsko języcznej większości. Jak każdy wielki port-centrum handlu międzynarodowego zamieszkiwała go mieszanka narodowości z dominacją Niemców.

    3. II wojnę Gdańsk przetrwał w niezłym stanie, został spalony/zniszczony w 75% (bardziej niż Warszawa) przez czerwono-armiejców po zdobyciu w 1945-m.

    4. Adamowicz odwoływał się do kosmopolitycznej tradycji miasta, co stało kością w gardle „prawdziwym patryotom wyklętym” i za to na niego szczuli i judzili.

  2. Gdańsk już raz rozwalił dyktaturę, może zrobi to i teraz. Pomyślności.

  3. Jesli panstwo pozwola

    Zanim na nowy temat sie sprezymy, do konca dociagnac trza stara kontynuacje

    Alicja-Irena @6:32

    „nie zauważyłam, żeby mnie ktoś zaatakował z tego powodu, że dyskutuję, krytykuję, pochwalam albo nie pochwalam, co się w Polsce dzieje. Dyskutujemy, prawda? To nie ma żadnego znaczenia, czy ja jestem tutaj czy tam. Jedyne znaczenie ma tylko to, czy się orientuję w sprawach krajowych, czy pojęcia o nich nie mam, a zabieram głos.
    Otóż trochę pojęcia mam, czasem więcej, niż ktoś w Polsce, który nosa poza swój grajdołek nie wychyli i mówi o Polsce w ruinie Co nie znaczy, że wskazuję paluchem jakąś konkretną osobę tutaj, bo was jeszcze na tyle nie znam, dopiero co żem nastała.”

    Zajrzyj np. pod @19 stycznia o godz. 18:23

    ‚Nie chce mi się już powtarzać, z jakich dwóch powodów wypowiedziałem się o wyjechanych Polakach, ale główny i oczywisty jak godzina dwudziesta czwarta o północy był ten, że nie będąc od dziesięcioleci w Polsce, nie mogą mieć wiedzy o zwykłych – na przykład, czy w Polsce są jeszcze zegarmistrzowie, krawcy, jak chodzą chodnikami Polacy. co to jest metka łososiowa, gdzie polskie chamidła wyrzucają śmieci – codziennych sprawach tubylców.’

    Wskazywanie czy niewskazywanie konkretnej osoby w takim jak powyzszy ‚zarzut’ wobec tzw. wyjechanego wspolblogowicza, w niczym nie pomaga, Alicjo-Ireno. Atak jest otwarty, ksenofobiczny, uderzajacy wszystkich z poza grajdolka A to jest najkulturalniejszy w tej sprawie wtret jaki udalo mi sie znalezc.

    Bo pewien blogowy ‚ktoś’ – który, jak piszesz, ‚nosa poza swój grajdołek nie wychyli’ – postanowil wysiudac niektorych ‚wyjechanych’ tylko i wylacznie za to, ze sa ‚wyjechanymi’. Jako ze oni ‚nie mogą mieć wiedzy o zwykłych codziennych sprawach tubylców’, jak to ujmuje przejmujaco oraz alarmistycznie.

    Nie zauwazylem zadnego Twojego glosu sprzeciwu w tej sprawie, A-I. Czyzby dlatego, ze Ciebie, konkretną osobę tez przeciez ‚wyjechana’, ten ‚ktos’ nie wskazal paluchem?

    Dodam, niechetnie, ze niektorzy inni ‚wyjechani’ wrecz podpisywali sie pod atakami na wyjechanych wybranych do atakowania. No bo oni sie niby nie wypowiadali w sprawach krajowych gdyz nie powinni. Co jest zwyczajna nieprawda. Wypowiadali sie i dalej wypowiadaja.

    Jeszcze ze dwa mniej delikatnych przykladow z serii ‚napadywuj na wyjechanych’:

    1. 21 stycznia o godz. 12:21 – ‚Niemal cztery lata temu maniacko poanalizowałem matrońskie wkraczania tej madamy, która zamorskim zwyczajem wkraczała w celu pouczania niedouczonych. Pouczania niegołosłownego, bo podpartego sukcesami jej wnuków. Nazwałem ją „kołtunką” ‚
    Nie zeby bronil napadnietej ‚zamorskiej’. Inny calkiem przyklad tylko daje, to wszystko

    2. 22 stycznia o godz. 11: – ‚Zamorska kołtunka z EP, kiedyś bywalczyni tego blogu, zaczęła mi swoim zwyczajem imputować na EP KARALNE idiotyzmy z LA…nikt nie tropił nazwisk, jak zrobiła ze mną ta dama i równie zamorski tropiciel Orteg’

    I na koniec przykladow, cos lekkiego

    3. 25 stycznia o godz. 9:14 – ‚I na koniec, bo idę do zadań: co stary emigrant wie o kulturze poruszania się polskich blaszakowców na drogach? ‚

    Te zamorskie wyjechane koltuny emigranckie. Jak blogi w ogole moga z takimi istniec? No jak, Alicjo-Ireno? @accta o to nie pytam..

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Moje myśli i przemyślenia o Gdańsku są trudne do sformułowania, a wyrażone słowami mogą urazić wielu Polaków. Wspomniałes, Tanako, że Gdańsk był dwukrotnie wolnym miastem. Od kogo i czego był wolny i czy obecnie nie powinien np. być wolnym miastem po raz trzeci? Jestem bardzo kiepskim znawcą historii w ogóle, a szczególnie historii Polski. Szanse na dobre poznanie historii zniszczyła mi tzw. „żydokomuna” młodzieżowa w liceum, która fałszywymi oskarżeniami wysłała wspaniałego nauczyciela historii do więzienia. Ja jego ciekawe ujęcia historii starożytnej pamiętam do dziś, np. data 333 p.n.e. – bitwa pod Issos, Aleksander Maedoński pokonał Dariusa. Odnośnie „świeższych” dat to z biedą wiem, co było w 1410 roku, choć i tak nie wierzę w typowy przekaz. Nie potrafię sobie przypomnieć nazwisk lub twarzy nauczycieli historii, którzy mnie widać niewiele nauczyli, a na pewno byli i nauczali, ale bez efektu. W całym życiu nie interesowałem się królami Polski i ich działalnością i o Gdańsku wiem niewiele z najnowszej (dla mnie) historii a to co wiem, może jedynie wzbudzić na blogu hejt przeciwko mnie. Spróbuję w skrócie wyrazić o co mi chodzi. Wiem tylko, że w traktacie wersalskim ustalono status Gdańska jako miasta na prawach państwa, wolnego zarówno od państwa niemieckiego jak i polskiego. Wzięto jednak pod uwagę strukturę narodowościową miasta i w miarę rozsądnie podzielono urzędy i wpływy na oba narody. Tym sposobem Polska zarządzała np. pocztą, ale pod warunkiem absolutnego zakazu posiadania broni w urzędach. Jak państwo polskie stosowała tę zasadę pokazali filmowcy polscy opisując dramat pocztowców podczas tzw. „obrony polskiej poczty w Gdańsku” – piwnice pełne broni, raczej nie służącej do zalepienia kopert na poczcie – full wypas wojenny, zabrakło tylko „Grubej Berty”, nie zmieściła się. Gdy „nieuzbrojona” poczta odpierała ogniem ataki najeźdźców, ci nazwali szlachetnych (i bezbronnych) obrońców bandytami i postępowali z nimi tak jak zwyczaj każe, natomiast obrońców Westerplatte potraktowali z honorami. Nieważne, czy to była tylko fasada i propaganda, faktem jest złamanie postanowień wersalskich i nie jest tez ważne tłumaczenie, że Niemcy pewnie też nie byli w porządku, przyjeżdżając np. gościnnie krążownikiem i kierując armaty na Gdańsk. Tyle moje przemyślenia o sytuacji z roku 1939.
    Przechodzę do roku 1945. Jest nowy traktat – poczdamski i Polsce przyznano prawo administrowania pewnymi obszarami niemieckimi aż do ustalenia traktatu pokojowego między obu państwami.

    O Gdańsku nie zapomniano. W zasadzie to „państwo” nie prowadziło z nikim formalnie wojny, ale było okupowane i przez Niemców (do czasu), a później przez Polskę i praktycznie ZSRR. Postanowienie poczdamskie było jasne – powierzyło opiekę nad formalnie wolnym miastem na czas określony, nie do jakiegokolwiek traktatu. Nie pamiętam dokładnie, do którego roku, ale termin dawno minął i gdyby Polska szanowała traktaty międzynarodowe, to przekazałaby Gdańsk panu Adamowiczowi podczas pompatycznej uroczystości (jak przekazanie Singapuru Chinom) i zginąłby, będąc szefem władz (Senatu) wolnego państwa, a może nie zginąłby wcale? Jego morderca, „obcokrajowiec” w Gdańsku, ale polski patriota, katolik i fan PiS, wybrałby może inny cel, np. prezydenta Krakowa, który śmiał wygrać wybory z sympatyczną pisówką?

    Na blogu ludzie wiedzą prawie wszystko i mogą moje szczątkowe wiadomości historyczne uzupełnić, ewentualnie skorygować i np. poinformować, że legalne władze Gdańska gdzieś na świecie istnieją i czekają na przekazanie im władzy zgodnie z prawem.

    PS
    Jedna tylko refleksja, związana ze sposobem „opieki” polskiego państwa nad Gdańskiem po roku 1945. Ustawą zrównano status części obywateli miasta z Niemcami na Ziemiach „Obcyckanych” (to po śląsku), zabierając niemieckim obywatelom Gdańska majątki. W tej sprawie jestem ekspertem-amatorem, bo wspomniana ustawa zadziałała również na naszą nieruchomość, która przeszła na własność Skarbu Państwa, chociaż 8 członków rodziny było obywatelami polskimi, tylko ojciec nie uzyskał tego statusu. Opisałem tę historię w formie wstępniaka. Może Tanaka ją wykorzysta w przypadku posuchy pisarskiej p. t. kolegów.

  6. Na koncowe pytania Autora wpisu: kto/co zwyciezy, postep czy wsteczniactwo, odpowiedz nasuwa sie tylko taka: g..o zwyciezy.

    Walka sil postepu z silami zachowawczymi to cala istota ludzkosci. Ta walka bedzie trwala tak dlugo jak ludzkosc bedzie trwala. Nikt nie oczekuje jakiegos zwyciestwa ostatecznego zwyciestwa. Niewiadoma tylko jest na jak dlugie trwanie ta ludzkosc sobie pozwoli?

    Mowimy tu oczywiscie o ludzkosci troche wiekszej niz ta gdansko-wolska. Bo ta akurat sie liczy, w skali ogolnoludzkiej, tylko na tyle na ile moze sie liczyc. Czyli na bardzo niewiele.

    PS. Brawo Antoniusie

  7. Nie bardzo potrafię zrozumieć, jak @pombocek wyobraża sobie „starego emigranta”, który nie ma pojęcia, jak wygląda codzienne życie w Polsce. Taki pan Balcer z Brazylii czy były andersowiec, od przedwojny nieobecny w Polsce i czerpiący wiedzę o niej tylko z Wolnej Europy?
    Pombocku,
    niejeden z bywających tu „wyjechanych” odwiedza co roku stare kąty, a przy okazji objeżdża spory kawał Polski zahaczając czasem nawet o twoje Jamno, i widzi więcej, niż niejeden „ostaniec”, latami niewychylający nosa poza własne opłotki.
    Potrafisz sobie wyobrazić, że ma w kraju także rodzinę i realnych przyjaciół albo choćby znajomych, i wie coś o ich życiu? O „blaszakach” na polskich szosach, sprawiających, że jeździ z duszą na ramieniu, też mógłby coś opowiedzieć,
    ale się powstrzymuje, żeby nie wyjść na zadzierającego nosa „porównywacza” i besserwissera.

  8. Gdansko-wolska niby jakas walka o postep moze i rzeczywiscie nieciekawie akurat wygląda. Sczegolnie po ostatnich wydarzeniach. Czy jednakze mamy juz wszyscy szaty na sobie drzec z rozpaczy?

    Megalomanią mi tu kapke zalatuje. Tą od tylca braną. Postepowo, znaczy, tylem do przodu idziemy..

    PS. W koncu i do ciebie cos z tych atakow na wyjechanych dotarlo, Toby? Jestem zbudowany. Naprawde jestem

  9. @Orteq
    25 stycznia o godz. 11:21

    Jakie „w końcu”? 🙄
    Pisałem o tym co jakiś czas, całkiem niedawno także, ale to groch o Jamno 😉

  10. @Antonius

    Status wolnego miasta miał Gdańsk raz przez 7 lat dzięki Napoleonowi (i wraz z nim się skończył) i raz od 1920 roku dzięki traktatowi wersalskiemu czyli przegranej Prus w I wojnie.

  11. Jurkowi Owsiakowi

    W kraju zwiększonego ryzyka,
    Gdzie nikt się już z nikim nie brata,
    Gdzie wielbi się ojca Rydzyka,
    Powstaje Zadupie Wszechświata.

    Bowiem Polska jest bogobojna,
    Jak żaden kraj w dziejach ludzkości.
    Dlatego trwa tu zimna wojna
    Wyznawców gorącej miłości.

    W tym kraju przez Boga natchnionym,
    Po szczerym bliźniego donosie,
    Jest jawne wyklęcie z ambony
    Współczesnym paleniem na stosie.

    Bo tutaj się wierzy w dolary
    I wszelakie krzyże zasługi,
    A człowiek na ogół jest szary,
    A barwne są zwykle papugi.

    Spędziwszy ten wieczór z butelką
    Sen wyśniłem nocą proroczy,
    Że do piekła podążam z Wielką
    Orkiestrą Świątecznej Pomocy.

  12. Tobermory, przepraszam. Moglem przegapic. Bo pewnie wyglądalem z utesknieniem jakiejs obrony dla nicka na O..

    Wiem jednakże napewno, że nie przegapilem gdy inni niektorzy wyjechani, ci za kilka oceanow szczegolnie, zgadzali sie z Wszechwiedzą Jamnenską. I przyklaskiwali żądaniom zakazania pisania o sprawach krajowych dla tych co ‚nie żyją ani krajem ani w kraju’

  13. @Orteq
    25 stycznia o godz. 11:57

    Widzę, że upodobałeś sobie rolę uciśnionego nicka na O. i robisz wiele, by z niej nie wypaść 😉
    Inny nick na o. deklaruje od czasu do czasu szumne odejście, ale ty nie jesteś mięczak i swój krzyż dźwigasz z godnością.
    I dobrze 😎 Każdemu według potrzeb.

  14. @Tanaka & all
    Chciałabym napisać o Gdańsku mniej politycznie i metaforycznie („zwycięży Gdańsk czy Srańsk”,jednak nie wierzę że nie Srańsk), a bardziej o genius loci tego miasta.
    Jednym z mich najulubieńszych polskich pisarzy tu i teraz jest gdańszczanin zakochany w swoim mieście, Paweł Huelle, m.in autor Weisera Dawidka, Mercedes Benz, Śpiewaj ogrody, Castorpa. Ta ostatnia książka jest na swój sposób wyjątkowa. Krótka wzmianka w Czarodziejskiej Górze Mana o tym, że Castorp dwa lata studiował w Gdańsku, wystarczyła, by Huelle stworzył wokół pobytu mannowskiego bohatera w tym mieście opowieść jakby wyjętą z kart Czarodziejskiej Góry, utrzymaną w jej klimacie i konwencji stylistycznej.
    Bardzo chcialabym wziąć udzial w „Subiektywnym spacerze po Gdansku z Pawłem Huelle” w roli cicerone.
    Wyczytałam o takiej możliwości w artykule, do którego podaję link
    http://ibedeker.pl/relacje/pawel-huelle-subiektywny-spacer-po-gdansku/
    Tanaczku, czy to nadal aktualne? gdzie szukać info?

  15. Errata:
    Jednak nie wierzę, że Srańsk.

  16. @Basia.n,
    O moim niedosłuchu napisałem w kontekście rehabilitacji od dzieciństwa. Dawniej wiele w domach muzykowano, były pianina w domach zamożniejszych, albo flety czy inne instrumenty, teraz tego nie widzę. Wiele osób ma komplety płyt, których w części nigdy nie odsłucha, muzykę puszcza się w kuchni, odsłuchuje na You Tubie, ale też raczej przeboje.
    @Orteg –
    Takie widzenia, w tym wypadku szatana , zdarzają w momencie umierania, dobrze, że przeżyłeś. Umierający mózg odtwarza wcześniej zakodowane obrazy z wcześniejszej jakby ikonografii mózgowej.

    *
    Teraz odwiedza mnie wiele osób, takie pożegnania. Mam wrażenie, że więcej osób wierzących, bo mają potrzebę pomagania. Wczoraj odwiedził mnie kolega z dzieciństwa, też po udarze ale w miarę zrehabilitowanym, rówieśnik. Pochodzi z solidnej chłopskiej rodziny, bardzo religijnej, tam u nich czytałem Rycerza Niepokalanej i zacząłem mieć pierwsze wątpliwości co do wiary. Np: ktoś zabił swoje dzieci, ale bóg mu pomógł i zmartwych wstały.
    Ten kolega to klasyczny fundamentalista religijny, przyniósł Tomasa a Kempis, najlepszą książkę, jak powiedział , do czytania na samotnej wyspie. Wygłaszał dużo poglądów politycznych, ja nie dyskutowałem . Myślę, że chce naśladować Chrystusa i to stara się robić , tzn żyć wg wskazań. Szanuję go za to i nie zamierzam szydzić ani krytykować. Tacy ludzie też istnieją w naszym elektoracie.
    *
    Przedczoraj oglądałem galę człowieka wolności 1918, czyli Glińskiego. Wygłaszał tam miedzy innymi przemówienie Widstein. Mało zrozumiałem z tego . Jest bardzo komentowane na innych mediach, jako założeniowe. Mówił, że neoliberalna demokracja się kończy powoli i to będzie długi proces, ale nie powiedział właściwie co w zamian – może socjalizm?, ale to już było. Były też dyskusje na panelu, wszyscy powtarzali bez przerwy o mowie nienawiści po kilka razy. Teraz to słowo wejdzie stanie się sloganem wszystkich stron i przestanie cokolwiek znaczyć. Proponuję wycofać je ze słownika.Nie bardzo wierzę w pojednanie Polaków.

    Na mszy pogrzebowej w sobotę O. Wiśniewski na samym końcu powiedział bardzo ważne słowa, że ci , co kłamią musza być odsunięci od rządzenia tutaj przytocze kilka kłamstw pisowskich.
    1 Polska w ruinie (przed wyborami)
    2.Kłamstwo smoleńskie. Nie wiem, czy JK wierzy ,że to był wypadek lotniczy i tylko podsyca nastroje, Tworzenie jakichś komisji czy podkomisji, to przecież tworzenie nowej religii. A może wierzy, że Tusk z Putinem świadomie umówili się, że zabiją mu brata. W tym wypadku, to już nie gra tylko paranoja, czyli choroba psychiczna, czyli jeszcze gorzej.
    2. Zbitka – Polak, katolik, patriota. Może to miało sens w okresie zaborów i uchroniło zachowanie polskości. Mam wrażenie, że jeśli PIS wygra wybory zamieni nas w państwo ajatollalatów , tyle,że katolickich.
    Mogę przytoczyć więcej, wczoraj napisałem dłuższy wpis, ale mi się skasowal.
    *Sprawa imigrantów. Nie wierzęm że wielomiliowe państwo nie jest w stanie przyjąć kilku tysięcy . Dawniej byliśmy państwem wieloetnicznym, wpływy szczególnie osmańskie były bardzo silne, przecież kontusz to strój turecki. Była silna mniejszość niemiecka w miastach, duża mniejszość żydowska też pozostawiła znaczne ślady w naszej kulturze.
    Odwiedził mnie ksiądz na kolędzie, jeszcze przed zamachem. Przedstawiłem sie jako ateista i poszedłem do drugiego pokoju. Potem z nim porozmawiałem, był to młody zakonnik, w miarę otwarty, na początku zaatakowałem go za tępienie Owsiaka, uznał działalność za pożyteczną. Były też inne wątki. Najbardziej żałował mnie ,że odrzucam szczęślowość wieczną po nadejściu mesjasza.Kończę i pozdrawiam wszystkich. Adieu!

  17. @Qba
    Świetny wiersz.

  18. Jaka Polska – Gdańsk zwycieżą? Oj, niekoniecznie ta światła i normalna.
    Nie zgadniecie, kto otrzymał tytuł Polki stulecia w plebiscycie Konfederacji Kobiet RP.
    Ani Maria Skłodowska Curie, ani Wisława Szymborska tylko – uwaga, bum!
    Święta siostra Faustyna Kowalska. Za co i dlaczego?
    Otóz Jezus podczas objawień, jakich doznała, dal jej obietnicę, że Polskę umiłował szczególnie i jeżeli będzie mu wierna, to wyższy ją w potędze i świętości. A tak w ogóle to święta Justyna jest „ambasadorką polskiej duchowości w świecie”
    https://ekai.pl/sw-siostra-faustyna-wygrala-plebiscyt-na-polke-stulecia

  19. Stachu39
    25 stycznia o godz. 13:02

    Jeszcze nie adieu ! Za bardzo Cię polubiłam. Więc bądź tak długo, jak to będzie możliwe 🙂

  20. @Qba
    Jak się jeszcze do Twojego świetnego wiersza o „tym kraju przez Boga natchnionym” doda Polkę stulecia, to albo się pochlastać, albo wylądować w jakimś wariatkowie.

  21. Qba
    25 stycznia o godz. 11:38

    Napisałeś świetnie – jak zawsze !

  22. @Tanaka,

    świetny tekst.
    Czeka nas poważny egzamin.

  23. mag
    25 stycznia o godz. 13:07

    a to heretyczki przebrzydłe!
    Jest tylko jedna Polka stulecia. Każdego. Maryja Zawsze Dziewica. I tego należy się trzymać.

  24. @Stachu39
    25 stycznia o godz. 13:02

    Te senne wizje z szatanem w roli głównej to nie były wspomnienia własne Orteqa, tylko zaczerpnięte skądinąd, ale wyraźnie go fascynujące, bo przytoczył je co najmniej ze trzy razy. Jeśli doczytałeś do końca, to gościowi przeszło po… spowiedzi. Jego żona też była w czasie tych wizji tarmoszona w przedpokoju, dlatego ja bym raczej zadał pytanie, co oboje jedli na kolację 🙄
    Co ludzie odczuwają w czasie „umierania”, a potem opowiadają, bo jednak nie umarli, to są różne wizje niedotlenionego mózgu. Podobnie bywa w trakcie niezbyt udanej narkozy. Sam miałem taką wizję spadania do głębokiej studni, z obijaniem o ściany i uczuciem gruchotania wszystkich kości i zębów. Anestezjolog za drugim razem był skuteczniejszy.
    Życzę ci dobrego czasu, nie stresuj się i bywaj tu w miarę możliwości i chęci.

  25. PS
    W tej studni zbliżały się do mojej twarzy jakieś dwa włochate stwory. Potem obejrzałem sobie mojego anestezjologa. Miał czarno owłosione przedramiona 🙄

  26. @

    Dzięki. Choć wolałbym o czym innym i inaczej …

  27. (wychynąwszy spod zajentyków okrutnych)

    @mag
    Podejmuję się odtąd indagować naokoło o Faustynę celem sprawdzenia, jaki procent ludności hrabstwa o niej słyszał. Ewentualnie promil, ale to wieczorem.
    Wpisuję się też do klubu wielbicieli książek Huellego!

    @Qba – masz to pióro i do rymu i do sensu!

    @Tanaka – dobry tekst. W zmaganiach Gdańska ze Srańskiem (metafora miodzio!) liczę bodaj na przewagę Gdańska, bo Srańsk pewnie zawsze będzie odrastać jak brud po kątach.

    (chynę w zajentyki)

  28. W Gdańsku byłam pierwszy raz dopiero w ubiegłym roku. Zachwyciło mnie to miasto wyglądem. Nikogo tam nie znam osobiście. Wirtualnie chyba też nie. Podobnie jak mag, miasto moich ulubionych pisarzy, oprócz wspomnianego Pawła Huelle jest jeszcze wspaniały Stefan Chwin, znakomity Jacek Dehnel (polecam „Lalę”!) – tych autorów kupuję w ciemno i nigdy się na lekturze nie zawiodłam. Poza tym trzeba wspomnieć Guntera Grassa, stamtąd się wywodzi, chociaż życie spędził gdzie indziej.
    W ciągu ostatnich 2 tygodni dowiedziałam się o Gdańsku więcej, niż kiedykolwiek, chociaż nie jest to sposób, w który chciałabym nabyć wiedzę o jakimkolwiek mieście. Pomijając artykuły w wiadomej sprawie, pojawiło się też sporo takich, które mówią o mieście, jego ludziach i historii.
    W sprawie wyjechanych prawie wszystko już zostało napisane powyżej (Tobermory) i właściwie nic nie mam do dodania. Polacy za granicą są tacy sami jak w Polsce. Jeden poza Jackowo nosa nie wychynie, a drugi się rozgląda i korzysta z tego, co mu druga ojczyzna oferuje. I raczej nikt nie zapomina o tej pierwszej, przynajmniej ja nie znam takich. Howq!

  29. @Tobermory
    Oczywiście, że to wizje niedotlenionego mózgu, jakoś zakorzenione w archetypice, gdzieś ukryte i teraz wychynęły, ale miały wpływ wcześniej na postrzeganie świata, mniej lub bardziej nieświadomy. Dowód – spowiedź późniejsza. Myślę , że spostrzegamy świat myśląc ,że robimy to racjonalnie, ale to chyba nie tylko Freud, także bajdy religijne.

  30. Stach39
    g.13:02
    Może to marna pociecha, ale nie Ty jeden „gubisz” dawnych znajomych, a nawet przyjaciół, bo nagle okazuje się, że jeden to religijny fanatyk, a inny – żelazny (od żelaznego elektoratu) pisowiec.
    Byłam mimowolnym świadkiem rozmowy Mojego z jego przyjacielem jeszcze ze studiów ( kontakty sporadyczne) i potem bardzo mi Mojego było żal, bo gdy powiedział że nie jest „symetrystą” i większe winy w mowie nienawiści przypisuje jednak PIS, usłyszał, że jest fundamentalistą. To była rozmowa na komórkę, wiec łatwo było ją zakończyć.
    Stachu, myślę że nie warto, gdy ma się już kawał życia za sobą, trawić czas na sprawy, na które ani wpływu nie mamy, ani gdybyśmy nawet mieli, żaden by z tego nie wynikł dla nas bonus. Staraj się nie myśleć o pożegnaniach, bo – moim zdaniem – rodzaj sadomasochizmu.
    Nie wiem jak Ty, ale ja bardzo chętnie wracam do wspomnień dziecięcych i nastoletnich z Radomia. To taki rodzaj ucieczki od nieubłaganego ciężaru lat i od realu tu i teraz.
    Czasem wpisuję sobie w google nazwę ulicy i „widzę” jak wygląda dziś ten czy ów budynek, park itp. Na pewno znasz tę opcję.
    Obejrzyj sobie np. park „Leśniczówka”, a na froncie, od ulicy 25 Czerwca (dawniej 1 Maja) nowoczesny budynek Szkoły Muzycznej, gdzie odbywa się od trzech lat w sierpniu ogólnopolski Festiwal Jazzowy, a w ogóle jazz grają tam często, bo akurat takie powstało środowisko. Piszę o tym, bo uwielbiam jazz i jeżdżę do mojej przyjaciółki, gdy tylko da mi znać. Raptem niewiele ponad godzinę samochodem z Warszawy.
    Serdeczności, 3m się!

  31. Faustyna Polką stulecia. Mało o niej wiem, mam podejrzenie, że miała schizofrenię, wiem, że miała wizje. Sam ,w swojej praktyce widziałem dość dużo Matek Boskich czy Chrystusów, zwykle parę dni leczenia wystarczało żeby wrócić do osobowości bardziej realnej. Podejrzewam, że została po prostu wykorzystana. Oto wpływ schizofrenii na naszą kulturę i tożsamość jako narodu.

  32. Tobermory
    25 stycznia o godz. 11:08

    Mój szef i przyjaciel błogosławionej pamięci mawiał:
    „Ein Gast auf eine Weile, sieht mehr als eine Meile”!

    Nie przeczytałem jeszcze komentarzy, pisałem smutny wniosek o ubezwłasnowolnienie mojej siostry.
    Jak przeczytam komentarze to może coś dorzucę.

  33. @Alicja-Irena
    25 stycznia, g. 17:11
    To jest czysty horror. Nie tylko psychologiczny.
    Myślę sobie, że w tej kwestii, to akurat im gorzej, tym lepiej.
    Skończy się katolski „dobrowolny” przymus tym, czym we Francji, Irlandii czy Hiszpanii. Pustoszejącymi lub już pustymi kościołami.

  34. @Mag
    To był przyjaciel z wczesnego dość dzieciństwa z Radomia, zaopiekowali sie nami, gdy byliśmy uchodźcami z Warszawy po Powstaniu, potem przenieśli sie do Warszawy, bo ich ojciec był poszukiwanym fachowcem – inżynierem. Potem ich dość często odwiedzałem , częściej starszego brata ,już nieżyjącego , bo mieszkał w centrum, miał znacznie więcej dystansu do siebie i poczucia humoru.
    Nie zrywam znajomości z powodu poglądów politycznych. Ustaliliśmy milcząco, że pewne tematy są omijane, teraz więcej o chorobach, kto sobie zrobił jakie badanie.

  35. wujaszek wania
    25 stycznia o godz. 13:34

    Jest tylko jedna Polka stulecia. Każdego. Maryja Zawsze Dziewica. I tego należy się trzymać.

    Nie masz racji i to z kilku powodów:
    1) Jeśli już – to Polka Tysiąclecia, a nie byle jakie sto lat.
    2) Nie jest rodowitą Polką, tylko ukochała nową dla niej ojczyznę (jak stwierdził abp Hoser, któremu to powiedziała lub esemesowała). Niebo idzie chyba z duchem czasu i komórki działają?

    To jest podobne do przepisu o warunkach zostania prezydentem USA. Arnold S. miałby szansę, gdyby się urodził na terenie USA, a taki Obama musiał lekko fałszować akt urodzenia, aby zostać prezydentem.
    MB_D urodziła się poza Wolską i ma ograniczone prawa.

  36. @Mag
    W tej piosence o Radomiu ,harcerskiej chyba, był jeszcze jeden akapit, którego zapomniałem dopisać :”u nas w Radomiu codziennie koncert.”
    No cóż, wspomnienia wracają, robi się jakiś rachunek sumienia, pacjenci jeszcze ciągle dzwonią. Ja martwię się o dom ,o ogród, jak żona i dzieci dadzą sobie radę, zarabiałem nieźle + emerytura.

  37. Gdańsk miasto o burzliwej 1 000- letniej historii, był miastem różnych kultur i różnych narodów, będącym pod panowaniem i polskim, i krzyżackim, i pruskim. Często bywał też terenem spornym. Pomimo tych burzliwych dziejów, historia nie odnotowała spektakularnych mordów politycznych. Nawet w okresie 19 lat, gdy w XX wieku był Miastem Wolnym na mocy Traktatu Wersalskiego i gdy targany był ostrymi konfliktami narodowościowymi, gdzie ok. 80% mieszkańców stanowili Niemcy, nie dochodziło do mordów politycznych. Niezrozumiały jest więc ostatni mord, dokonany 13 stycznia na Prezydencie miasta. W latach 1920-1939 Gdańsk posiadał atrybuty suwerennego państwa, bił własną walutę, emitował znaczki pocztowe i posiadał hymn narodowy. Wysocy Komisarze Ligi Narodów kontrolowali jedynie politykę zagraniczną i bezpieczeństwo. Polska posiadała wynegocjonowaną odrębną strefę portową, która była obszarem bezcłowym.

    Słowa hymnu Gdańska:

    Na bursztynowym brzegu gród,
    wokół którego lasów w bród,
    a smukłe domów szczyty
    ku słońcu wciąż się pną…
    Tak, jeśli mam szczęśliwym być,
    to w Gdańsku muszę żyć!

    Wieża przy wieży w mieście tym
    wciąż trwa na przekór czasom złym,
    a dumne statki suną
    prosto w błękity mórz!
    Tak, tylko za me Miasto
    w bitewny pójdę kurz!

    Niemcy śpiewali jeszcze trzecią zwrotkę hymnu, podkreślającą niemieckość Gdańska.

    Gdańsk miał się czym szczycić. Z jakiej działalności słynął Gdańsk pisze szeroko Tanaka. Chcę przedstawić jedną dziedzinę, może mało znaną, z której słynął Gdańsk. Gdańsk posiadał jedną z największych i najlepiej działających mennic: Mennicę Gdańską, w której bito monety z wizerunkami polskich królów. Po upadku Zakonu Krzyżackiego mocno związany był z Rzeczpospolitą Obojga Narodów i przez ok 300 lat aż do roku 1767 r., tj. do otwarcia przez St. Augusta Poniatowskiego mennicy w Warszawie, Gdańsk wybijał monety z polskimi władcami na awersie. Byli to: Zygmunt Stary, Zygmunt II August, Zygmunta III Waza, Władysław IV Waza, Jan II Kazimierz Waza, Stefan Batory, Michał Korybut Wiśniowiecki, Jan III Sobieski, August III Sas. Inaczej było w okresie międzywojennym, gdzie na awersach monet figuruje przeważnie herb Gdańska, a na rewersach charakterystyczne zabytki miasta, ewentualnie związane z tematyką morską i monety te nosiły nazwę fenigów i guldenów. Bito monety drobne (grosze, trzy grosze, w okresie saskim – złote gdańskie), używane w powszechnym obiegu, jak i monety o wyższych nominałach, talary, dukaty i monety okolicznościowe tzw. donatywy bite ze złota. Donatywy o różnej wadze przekazywane władcom na pamiątkę, jak i rajcom czy też znanym osobistościom gdańskim. Z powodu burzliwej historii Gdańska, jak i Polski, niewiele z nich przechowało się do dziś. Dlatego stanowią rarytasy kolekcjonerskie i niekiedy pojawiają się na aukcjach, niestety poza granicami Polski. Jedną z największych monet jaka wybito w Mennicy Gdańskiej była DONATYWA 20 DUKATOWA – ZYGMUNT III WAZA z 1614 r. o wadze 69,75 grama i średnicy 49,80 mm., którą sprzedano na jednej z aukcji w Nowym Jorku w 2008 r. za kwotę 125 000 USD.

  38. Ostatnia książka śp. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza została udostępniona za darmo do ściągnięcia:
    https://www.gdansk.pl/wiadomosci/gdansk-jako-wspolnota-ostatnia-ksiazka-pawla-adamowicza-pelna-tresc,a,136655

  39. mag,
    horror, tylko dzieci żal…

  40. stachu39
    Nie martw się o wszystko, czyli o dom, żonę dzieci, ogród. Dadzą sobie radę tym bardziej, jeśli będą silni Tobą, a nie Twoimi obawami.
    Take it easy.

  41. POLSKI BOŻY LUDEK WPADŁ W AMOK I HISTERIĘ NA PUNKCIE ADAMOWICZA.

    Podaję link w którym autorzy artykułu ujawniają niektóre tylko z dowodów na to jakim dobroczyńcą pedofilskiego kościoła katolickiego i kleru był zmarły niedawno prezydent Gdańska Adamowicz.
    Najwidoczniej inkwizytor Głódź nie chciał już łazić po lasach i polować na bezbronne dzikie zwierzęta więc pan prezydent Adamowicz podarował mu działkę na której jego fioletowy przyjaciel z kumplami może polować czyli mordować dla przyjemności dzikie bezbronne daniele nie ruszając tłustego du.ska z miasta.
    Czytając te wiadomości włos się jerzy ile złego wyrządził Adamowicz jako prezydent Gdańska Polsce i społeczeństwu polskiemu bowiem dawanie darmo mienia publicznego Watykanowi było i jest okradaniem państwa i jego obywateli.
    Artykuł ten polecam szczególnie pogrążonym w żałobie po śmierci religijnego kołtuna i pachołka kleru poskim „ateistom” i antyklerykałom.

    fragment artykułu:
    “Radni PO domagają się, by prezydent Gdańska wytłumaczył się z tego, co dzieje się z gruntami przekazywanymi przez miasto Kościołowi – z wieloprocentową bonifikatą. To efekt ostatnich doniesień o tym, że na działce w Starych Szkotach odstąpionej przez miasto za 1 proc. wartości parafii św. Ignacego Loyoli, na której znajduje się posiadłość abp. Sławoja Leszka Głódzia, zamiast zapowiadanych „celów sakralnych” pasą się daniele.”

    https://dziennikbaltycki.pl/gdansk-dzialki-dla-kosciola-pod-lupa-rady/ar/889510

    ps.
    tusko-schetynizm to kretynizm.

  42. Zamiast wierszyka o Owsiaku – polityczne hasełko:
    KATOLIK OWSIAK NA PREZYDENTA, PREMIERA I „NOBLISTĘ” !!!

    ps:
    Zanim Tusk załatwi „nobla” katolikowi Owsiakowi niech pan Jurek sobie pożyczy tego od naczenego homofoba i seksisty katolika Wałęsy.

  43. act
    25 stycznia o godz. 7:57
    Wczuj sie prosze w psyche rodakow, ktorzy tam zyja, bez ‚perspektywy’, dwojga znaczen, ktore my ponoc mamy – napisalabys cos o kosztach emigracji, Sam chetnie poslucham, bo i mam tez swoja opowiesc.
    —————————————————-
    Trochę protekcjonalnie to brzmi – „Wczuj sie prosze w psyche rodakow, ktorzy tam zyja, bez ‚perspektywy’dwojga znaczen, ktore my ponoc mamy”.
    Moim zdaniem od 30 lat rodacy mają perspektywy, jakich wcześniej nie mieli. Za darmo nie ma nic, czy się jest po tej stronie granicy, czy po tamtej. Rodacy mają okazję podróżować, oglądać, poznawać, informować się, pracować gdzie chcą pracować. Wszystko zależy od chęci i umiejętności. Chęci albo są, albo nie, a umiejętności zawsze można nabyć, jeśli są chęci oczywiście 😉
    Wyjechałam (-śmy) z wielką falą emigrancką w 1981 roku, z wielką ochotą, bo zawsze miałam ciągoty do „a gdzie to siódme morze, jaki jest za nim ląd?”, i paszporty dawano wtedy od ręki, całym rodzinom, nie pytając o nic, a i nagle nie trzeba było na nie czekać nie wiadomo ile. Dla mnie od początku to była przygoda i właściwie pewność, że już nie wrócę na stałe, ale i niepewność, czy i kiedy będę mogła odwiedzić kraj, najbliższych, przyjaciół. Zdążyłam jeszcze za komuny, po 7 latach, być może mogłabym wcześniej, ale chciałam już z kanadyjskim paszportem.
    Oj naiwna ja naiwna, lata później dowiedziałam się, że skoro nie zrzekłam się obywatelstwa polskiego, to żaden inny paszport by mi nie pomógł, gdyby ktoś chciał się do mnie przyczepić. Ale o co? Ja nigdy i nigdzie na świecie nie wdaję się w dyskusje z oficerami na granicy, oni pierwsi mogą to zrobić, zabrać paszport. Uprzejmie odpowiadać na pytania, w razie czego udawać głupa.
    Dygresja. Parę lat temu na lotnisku w Warszawie jakaś rodzina z małym dzieckiem wdała się w pyskówkę z oficerem granicznym, wymachiwali swoim paszportem amerykańskim…no to oficer poprosił też o polski, bo państwo nie zrzekło się obywatelstwa polskiego, a jako obywatele powinni taki paszport posiadać. Awantura! Takie, durne czy nie, ale są takie przepisy, trzeba je respektować.
    Ja zawsze zabieram obydwa, nie przeszkadza mi, a poza tym czuję się pełnoprawną obywatelką Unii Europejskiej!
    Wrcając do „adremu” – płaci się za taką emigrację jak nasza tym, że wtedy naprawdę nie było wiadomo (jak wyżej), tęskniło się, ale też trzeba było się zabrać do roboty, bo tu nikt nikomu nie daje nic za darmo, ani ja tego nie oczekiwałam. A że żadnej pracy się nie boję i posiadam różne umiejętności, począwszy od ściery i mietły (od czegoś trzeba zacząć, czasami nawet i tak), to dałam radę, chłop też, dziecko wykształcone (także w języku polskim!).
    Jeżeli oceniać emigrację w kategorii „płaci się za”, ja to już mam poza sobą. Gdybyś mnie, act, zapytał o to 30 lat temu i jeszcze wcześniej, odpowiedź na pewno byłaby inna, bo trzeba czasu, żeby poczuć się pewnie na swoich nogach, a i pewność, że choćby jutro będziesz mógł wsiąść w samolot i odwiedzić bliskich. Wszystko się zmienia, tylko odległość się nie zmienia i ja mam ciągle tak samo daleko do Polski, jak miałam – zabiera sporo czasu, żeby dolecieć, ale i tak mam lepiej, niż przyjaciele z Australii 😉
    Gdybym miała sporządzić bilans – absolutnie wypada na „plusy dodatnie”. Spełniłam, i nadal spełniam swoje marzenie, zwiedziłam pół świata. Poznałam wielu ludzi dzięki tym podróżom. Dzięki temu, że musiałam się tu zadomowić, poznałam autochtonów – a że Kanada jest krajem typowo emigranckim, cały czas stykasz się z kimś o pochodzeniu takim czy innym, każdy biały człowiek ma w swoim życiorysie historię ze Starego Kontynentu, zależy tylko, ile pokoleń w tył. Nie znam tutejszych „indigienous people”, czyli jak to się kiedyś mówiło (niepoprawnie!) Indian. Nie znam osobiście, nie miałam okazji poznać, nie wiem, czy to źle czy dobrze, życie się kolebie jak się kolebie, nie obracamy się w tych samych kręgach. Mówię o Indianach w rezerwatach, bo wielu jest takich, którzy poza rezerwat wyszli. Zderzenie kultur, rozumienie innych i skąd przychodzą-emigrują, tygiel, w którym wszystko się miksuje, ale niekoniecznie do końca, bo tutaj można kłaniać się swoim bogom, kultywować kulturę kraju, z którego się pochodzi, ale przede wszystkim mieć na uwadze obowiązki i prawa, które tutaj obowiązują nas wszystkich, obywateli. I konstytucja!

    Ale przy okazji, i żeby już nie za długo – skoro o Indianach… horror, jak katolicki kościół w Kanadzie zabrał się za „cywilizowanie Indian…”. Dzieci były odbierane z rezerwatów siłą, wywożone do dalekich szkół z internatami, a co z tymi dziećmi niektórzy księża wyprawiali w ramach zajęć pozalekcyjnych – w głowie się nie mieści. I to całkiem nie tak dawno wyszło, a te dzieci są już w emerytalnym wieku. Rzecz do wielkiej dyskusji, co Indianie skorzystali z tego cywilizowania – kto chciał, to skorzystał, kto nie, mieszka sobie spokojnie w swoim rezerwacie, na swoich prawach i na ziemi swoich przodków, choć pewnie nie wszędzie.

  44. ?
    Czy te plugawe teksty @Racheli 19:56 i @Ateisty 20:06 sa juz „korona” tego blogu?
    Pozdrowienia dla pana Kowalczyka.

  45. Rachel
    i zapewne dlatego takie tłumy żegnały Prezydenta Gdańska, że durni nie wiedzą, jaki On był zły i wredny. Może im to uświadom, ale niekoniecznie na tym blogu, bo czytać hadko…

  46. @Rachel 19:56. Pozdrawiam Cię serdecznie. Nie poddawaj się. Próbują Cię wykluczyć z blogu. Piszesz prawdę. Ja, ze swojego miasta, też mogę przytoczyć przykłady uwłaszczenia Kość. Kat. na miejskim organiźmie. Dla mnie POPIS dalej istnieje. Pokłócili się w 2005 o dwa stanowiska. Ministra spraw wewnętrznych i sprawiedliwości. Na Demotywatorach można znaleźć uroczę zdjęcie. Wspólne zakupy P. Lubnauer i Pawłowicz w jakijś galerii. W „kawie na ławie” się kłócą, a później razem idą na wódkę.

  47. @Rachel, @Ateista

    Kiedy w przeszłości pisaliście rygorystycznie o ateizmie – bardzo często miałam podobny punkt widzenia. Ale dziś przekroczyliście oboje pewną czerwoną linię.
    Nie tędy droga, nie w ten sposób!

  48. bukuraba,
    co to znaczy „Próbują Cię wykluczyć z blogu”?
    Kto – skoro Rachel może bez problemów się tu wpisywać i Ty też, jak chcesz?
    Ja nie mam mocy sprawczej jeśli chodzi o wykluczanie kogokolwiek z blogu, ja zresztą jestem za szeroką dyskusją na każdy temat, byle nie ta pewność, cholerna pewność, że jest tak, jak ja mówię, że jest, a nie jak tobie się wydaje (tobie – kierowane do wszystkich).
    Pewność

    Był już taki egzamin z historii
    kiedy naraz wszyscy uczniowie oblali.
    I został po nich uroczysty cmentarz.

    Nie ma pewności że to był egzamin.
    Nie ma pewności że wszyscy oblali.
    Jest pewność że został po nich uroczysty cmentarz.

    Była już taka miłość.
    Ale nie ma pewności że to była nasza.
    Byli już tacy ludzie.
    A;e nie ma pewności że to byliśmy my.
    Były już takie latające pteranodony.
    Ale nie ma pewności że to za naszych czasów.
    Był już taki język.
    Ale nie ma pewności że nim mówiliśmy.
    Było już takie milczenie.
    Ale nie ma pewności że to pomiędzy nami.
    Był już koniec świata.
    Ale nie ma pewności że to naszego świata.

    I został po nim uroczysty cmentarz.
    Jest pewność że został po nim uroczysty cmentarz.
    Ewa Lipska

  49. basia n. 21:34

    nie znajduje siebie w tym towarzystwie – nie lubie wyinaczen a goscinnosci zbyt daleko posunietej nie praktykuje.
    Pozdrawiam

  50. bukraba
    25 stycznia o godz. 21:25

    Nie przypuszczam, aby ktokolwiek próbował wykluczyć Rachel z blogu. Miała prawo wyrazić swoje zdanie, ale inni mogą również zareagować na to.

    Myślę też, że sprawy kościelne, o których wspominasz – niestety istniały wszędzie. I jest to ogromny problem.
    Tylko kto teraz w kraju odważy się rzucić prawdziwe wyzwanie kk ?
    Z pewnością nikt – bo ta skorumpowana do dna organizacja ma w Polsce zbyt silną pozycję. Wiadomo, że był to ogromny błąd – ale powstał niestety bardzo dawno i każda kolejna władza ten błąd powiększała.
    A teraz odkręcić to zarówno z świadomości społeczeństwa, jak prawnie, niestety będzie wymagało wiele czasu.

  51. ozzy
    25 stycznia o godz. 21:50

    To oczywiście twój wybór…
    Zajrzyj w niedzielę, bo będę miała coś dla ciebie.

  52. basia n.
    21:51

    „swoje zdanie” @ Racheli? Przeczytaj raz jeszcze. Tak pisza kanalie.
    Tyle i az tyle.

  53. basia n.

    moj wybor: nie moje towarzystwo.

  54. Jako ateista i antyklerykał zawsze byłem, jestem i będę przeciwnikiem kościoła, kleru i ich lobbystów.
    Piszę prawdę, nikogo nie obrażam i uprzejmie proszę o nie wyznaczanie mi tematów moich opinii , rysowania wokół mnie różnych grubych lub cienkich, różnokolorowych kresek i propozycji przeniesienia się wszędzie byle tutaj nie pisać.

  55. W poprzednim moim komentarzu zabrakło wzmianki o jeszcze jednej „zasłudze” prezydenta Gdańska Adamowicza dla kościoła.
    Jest nią zatwierdzenie przez Adamowicza projektów budowy pomnika xsiunca pedofila Jankowskiego i nadania imienia Jankowskiego skwerowi gdzie stoi pomnik.
    Adamowicz był ministrantem pedofila Jankowskiego i dobrze wiedział co on robi jeśli nie z wlasnego doświadczenia to z obserwacji.
    Niestety smutne to, ale prawdziwe, a najgorsze jest to, że takich prezydentów Adamowiczów na usługach kleru jest w Polsce bardzo dużo.

  56. PM „Polityce”

    „Nie ma co probowac, beznadziejna sprawa. Jestescie potwornie tolerancyjni”
    (Mrozek, „Tango”)

  57. Rachel,
    skąd ta pewność, skąd wiesz, o czym Adamowicz jako ministrant Jankowskiego wiedział, a o czym nie wiedział? Dręczy mnie ta niesamowita pewność opinii o innych ludziach, co „musieli” i „powinni”.
    Przecież nie wiesz, możesz tylko przypuszczać. Wiedzieć na pewno możesz tylko o sobie, a i to niekoniecznie wszystko.
    „tyle wiemy o sobie
    ile nas sprawdzono”

  58. A propos tolerowania kleru w Polsce – „w naszej kulturze chrześcijańskiej”… i tak dalej, kler to zawsze święte krowy, a teraz bardziej jakby, bo na pokoje najwyższych urzędów państwowych wlazł był(tu Kwśniewskiemu po łapach za ratyfikację konkordatu!!!).
    Gdzieś wpadło mi w oko zdanie – w Polsce katolików wielu, ale chrześcijan przymało…
    Polacy tak zwani katolicy to hipokryci na pokaz, chodzą do kościoła i odklepują zdrowaśki bez żadnej refleksji, za komuny w ten sam sposób byli „przeciw władzy”, teraz są z władzą, do kościoła wypada chodzić, bo wszyscy chodzą… I tak to się toczy. Szanuję szczerą wiarę, wypływającą z przekonania, potrzeby duszy. Ale „wiareczki” nie poważam.

  59. PM
    Audacter calumniare, semper aliquid haeret.

    Niegdys byl taki dziennikarz w czasie kampanii moczarowskiej Tadeusz Kur („wie lepiej”)
    wyjatkowa menda i tropiciel zydowskich spiskow.

  60. @Rachel
    25 stycznia o godz. 22:34
    Niewątpliwie masz rację. Ja się niezbyt orientuję, ktoś im te grunty dał, może Adamowicz, ale obojętne co było, przez tę śmierć coś się w ludziach obudziło i to jest w tej chwili cenne. Chyba nie należy teraz mówić źle o człowieku, może to być odbierane niewłaściwie.

  61. @Alicja – Irena
    Tak mnie dręczy…
    Czyto ty robisz/robiłaś te przepiękne swetro-płaszcze na drutach?

  62. Rachel
    25 stycznia o godz. 22:34

    Dla mnie jedno jest pewne – nie powinno się nad grobem zamordowanego używać tego typu argumenty.
    Szczegolnie – tak jak słusznie napisała Alicja-Irena, co Adamowicz wiedział, a czego nie wiedział.
    Każde miasto i jego zarząd – współpracowało z kk. Więc chyba to nie jest pora wyciągać kanony i z nich strzelać w kierunku zamordowanego prezydanta Gdańska.
    Zarówno ty, jak wielu innych odwiedzajacych blog – obserwujemy z dala wszelkie wydarzenia w Polsce. Mówić o nich ,to jedno – a rzucać takie wyzwania w obliczu tragedii, która się dokonała – to zupełnie coś innego.

  63. Ewa – Joanna,
    słusznie Cię dręczy 🙂
    http://aalicja.dyns.cx/knitart/

  64. Alicja-Irena
    25 stycznia o godz. 23:32

    Mogę tylko powiedzieć – duże brawa 🙂 Piękne …

  65. Albo to. Ale to już poza mną. Emerytura wymuszona, rączki już nie te, nie dają rady.
    https://photos.app.goo.gl/lSoyZF3AZ7jqZSVZ2

  66. Alicja-Irena
    25 stycznia o godz. 23:46

    Nie mogę się naoglądać 🙂 Zastanawiałam się, co podoba mi się najbardziej i nie mogę wybrać.Przez chwilę myślę, że może ta cudna jesień, a potem, że lawenda. No i jest jeszcze moje imię i moj ulubiony kolor. Cudeńka 🙂

  67. Rachel
    25 stycznia o godz. 19:56. Wpis uważam za „ni z gruszki, ni z pietruszki” tzn. nie na czasie i wyjątkowo napastliwy. Np. może być : pedofilia w Kościele katolickim, ale określenie: pedofilski Kościół katolicki to jednak nadużycie. „Krytyka tak, obrażanie- nie”.

  68. @Alicja-Irena
    25 stycznia o godz. 23:46

    Kiedyś robiłam trochę na drutach, to wiem ile cierpliwości i umiejętności wymagają takie rękodzieła. Zaraz wracam i będę się dalej napawać pięknością.
    Teraz na widok wełny robi mi się jeszcze bardziej gorąco 🙂

  69. Ewa-Joanna
    25 stycznia o godz. 23:58

    Jak dobrze, że zapytałaś. Możemy oglądać i cieszyć się czymś szczególnie pięknym 🙂

    Ile masz teraz stopni u siebie ?

  70. basia.n
    26 stycznia o godz. 0:04

    9 rano – 29
    Ale nie będzie więcej niż 32 w ciągu dnia, bo ja nad oceanem mieszkam.

  71. Ewa-Joanna
    26 stycznia o godz. 0:12

    Okropne ! A co dopiero u acta . Czy zawsze bylo tam aż tak gorąco, czy zmieniło się na gorsze w ostatnich latach ?

  72. Hm. W mojej wiosce niespotykane wzmożenie. Religia w tle.
    Kościół katolicki sponsorował 3 lata temu uciekinierów z Syrii. Razem ze starszyzną rodzinną, osób kilkanaście, zjechali i żyli sobie spokojnie. Jeden z nich, młody (20 lat)zaczął fikać i grozić, że zrobi bum-bum, a poza tym wspierał jakieś tam terrorystyczne organizacje. To była już organizacja, a nie że dzisiaj wyszedł na rynek i wykrzyczał. Dzisiaj go aresztowali, bo od kilku miesięcy mieli go pod obserwacją.
    „Zaproście mnie do stołu…”.
    Ręce opadają

  73. Najbardziej nie lubię „dulszczyzny”.

  74. basia.n

    Różnie. W końcu to subtropiki. Obecne wysokie temperatury zawdzięcza Australia upierdliwemu wyżowi na wschodnim wybrzeżu, bo to powoduje napływ gorącego powietrza z tropików. U mnie ocean odbiera część, to daje się wytrzymać, po prostu życie przenosi się na zewnątrz domu. Poza tym można się przyzwyczaić. 🙂

  75. Moja przyjaciółka mawiała – każdy dobry uczynek będzie słusznie ukarany.

  76. Alicja-Irena
    26 stycznia o godz. 0:25

    Niestety – to często się zdarza i u mnie. Okazuje się po raz kolejny, że każda religia jest po prostu zakałą.
    Powiedzenie twojej przyjaciółki jest bardzo trafne.

  77. Ewa-Joanna
    26 stycznia o godz. 0:28

    Mnie się wydaje, że nie każdy się może przyzwyczaić. Ja mam ogromne trudności ze znoszeniem upału i bardzo wilgotnego powietrza. A tak mam u siebie, kiedy jest gorąco. Ale na szczęście to nigdy nie trwa długo – tak, jak u ciebie.

  78. Alicja-Irena

    A tam. Po prostu młody człowiek spodziewał się więcej niż dostał, stąd frustracja. Często się tak dzieje jak myślę.
    Pamiętasz chyba te wojnę w Kosowie i akcje safe heaven. I w ramach tej akcji Australia zaoferowała pobyt tymczasowy dla sporej ilości ludzi z Kosowa. Akcję tu rozpropagowano, ludzie sie przejęli, zaczęli zbierać dary dla uciekinierów na zagospodarowanie sie. W perspektywie było ewentualne udzielenie azylu.
    I co?
    Pierwsza awantura była o mieszkania, bo zakwaterowano ich w barakach koszarowych przerobionych na mieszkania a oni pewnie spodziewali sie willi z basenem. Potem wyrzucili do śmieci owe dary Australijczyków bo nie były nowe. Potem jeden z nich zgwałcił tłumaczkę. Jak tylko podpisano tam jaki taki pokój Australia odesłała ich z powrotem i nikt ich nie żałował.

  79. Ewa-Joanna,
    ludzie są tacy sami. Pamiętam oczekiwania Polaków (moja emigracja), co to przeszli emigracyjne piekło, te różne obozy dla uchodźców, trauma straszna…owszem, to było, ale bez przesady!
    I potem objawia się taki „uciekinier” i ma oczekiwania, że wszystko będzie mu dane. Pisałam wyżej o moich doświadczeniach emigranckich (odpowiedź dla act). Żadna tam uciekinierka byłam – byłam wdzięczna za to, że miałam dach nad głową zapewnione przez rząd i możliwości rozmaite, chociaż nie z górnej, ani nawet średniej półki. Za możliwości należy podziękować i brać się za organizowanie swojego domu.
    Ewa-Joanna,
    ten człowiek dostał wszystko, możliwość nauki i tak dalej, nie zdźiwiłabym się, gdyby okazało się, że po prostu działał w imię jedynie słusznej religii islamu. Na razie na to wygląda…

  80. E-Jko juz szydelkuj sweter dla mnie, przychodza tu ci przekleci z Piekla i pytaja o koce widzac co sie dzieje w Kanberze. Zaplace uczciwie.

  81. Rachel
    26 stycznia o godz. 0:26

    Ale śmierć Adamowicza ma szansę propagandowo przynieść coś dobrego, a pryncypialność w tym przeszkodzi. Więc langsam, langsam.

  82. act,
    ja na Twoje zapytanie żem się sprzęgła, wczuła…a Ty co na to? Nico?

    act
    25 stycznia o godz. 7:57
    Wczuj sie prosze w psyche rodakow, ktorzy tam zyja, bez ‚perspektywy’, dwojga znaczen, ktore my ponoc mamy – napisalabys cos o kosztach emigracji, Sam chetnie poslucham, bo i mam tez swoja opowiesc.

  83. @Alicja-Irena

    Doceniam szczerość bo czasami to aż się niedobrze robi od tych walecznych z komuną. A spotykam takich, spotykam i uciekam jak najdalej.
    Przerób ten swój post na wstępniak, pewnie posypie się sporo opowieści. 🙂

  84. Wiele osob na tym blogu pisze na bardzo osobiste tematy. Ci ktorzy pisza lub pisali inaczej niestety juz uciekli.

    Z powodu grupowej presji napisze o sobie. Moja rodzina sie powiekszyla. Nowy czlonek rodziny ma na imie Lucky, statystycznie L124.

    Na zdjeciach Lucky z rodzina. W tle miejscowe gory, Olympic Mountains, i latarnia Dungeness. Na niektorych zdjeciach widac Orteq land, czyli Vancouver Island.

    Enjoy the family photos and a short clip.

    https://www.whaleresearch.com/2019-2?fbclid=IwAR2EKNFOBR9vKiIxpRGgjQO7FLM-ukIDNgHmaHsZUnYjwPthD4lAkcoo8jo

    Lucky jest troche zabarwiony na zolto/pomaranczowy kolor. To jest normalne dla noworodkow.

  85. Jak moglam zapomniec!

    Na niektorych zdjeciach jest wulkan Mount Baker.

  86. Orca
    26 stycznia o godz. 3:27

    Wiele osob na tym blogu pisze na bardzo osobiste tematy. Ci ktorzy pisza lub pisali inaczej niestety juz uciekli.
    Orca,
    blog to są „osobiste” tematy, ja sobie cenię te wpisy, a ci inni, którzy „uciekli” niech piszą tam, gdzie chcą. Musu nie ma, prawda?

  87. Alicja,

    Masz racje. Przepraszam.

    Dedykuje wszystkim „On the sunny side of the street” w wykonaniu Esperanza Spalding.

    Piekne imie: Esperanza, piekny glos i wielki talent.

    https://www.youtube.com/watch?v=TQtXo4tiZxs

  88. Ewa-Joanna
    26 stycznia o godz. 2:48
    Nie dam rady. Moja klata już nie taka.

  89. Orca,
    pewności nie mam, i coraz bardziej nie wiem czego naprawdę nie wiem…
    https://www.youtube.com/watch?v=6rAJWFICkQc

  90. @Alicja-Irena
    26 stycznia o godz. 4:13
    Taka, taka! A nogi jakie! 🙂
    Każdy z panów ci to powie.
    Rozwiń trochę to co napisałaś walnij jakiś wstęp i będzie. Masz tydzień 🙂

  91. A-J, dzieki za portfolio Twoich prac, przyjemnosc ogladac. O innych sprawach pogadamy pozniej, bo na razie jestem bardzo zajety umieraniem z goraca.

  92. A-I nie A-J, przepraszam. Pot zalewa ekranik.
    Masz unikalne, piekne nazwisko.

  93. Ewa-Joanna
    25 stycznia o godz. 23:58
    Z dowcipów śląskich. Baba robiła na drutach. Przejechał tramwaj i baba spadła.

  94. Rachel
    26 stycznia o godz. 0:26
    Patrząc na czas literackiej aktywności Zapolskiej, widać że niewiele się od tamtych czasów zmieniło. A to już ponad 110 lat. Pięć pokoleń w miarę nowoczesnych (podobno) Polaków trwa w swych odziedziczonych po przodkach poglądach i obyczajach.

  95. @Alicja-Irena
    26 stycznia o godz. 0:25

    Hm. W mojej wiosce niespotykane wzmożenie. Religia w tle.
    Kościół katolicki sponsorował 3 lata temu uciekinierów z Syrii. Razem ze starszyzną rodzinną, osób kilkanaście, zjechali i żyli sobie spokojnie. Jeden z nich, młody (20 lat)zaczął fikać i grozić, że zrobi bum-bum, a poza tym wspierał jakieś tam terrorystyczne organizacje.

    26 stycznia o godz. 1:04
    [……..]

    ten człowiek dostał wszystko, możliwość nauki i tak dalej, nie zdźiwiłabym się, gdyby okazało się, że po prostu działał w imię jedynie słusznej religii islamu. Na razie na to wygląda…

    Czyli na kilkanaście co najmniej osób tylko jeden zadziałał?? Znaczy się, reszta z tych kilkunastu wyznawała inną religię?

    A może po prostu, jak wielu innych emigrantów, nie wykluczając Polaków, i bez względu na możliwości i tak dalej, gostek nie wytrzymał szoku kulturowego? Albo może odbiło mu od ww. i od wiadomości o „skutkach ubocznych” niesienia demokracji przez Zachód islamskiemu Bliskiemu Wschodowi, bo poczuwa się do jakiejś jedności z islamską „ummą”??

    Dobrze, że go zamknęli, ale zanim zacznie się doszukiwać przyczyn zachowania, warto pamiętać, że jeśli ktoś robi innym bum-bum przez dziesięciolecia, z setkami tysięcy ofiar, jakiemuś z tych innych może zachcieć się zadziałać w rewanżu. Zwalanie winy za ww. chęć głównie i wyłącznie na islam jest powszechnie niestety spotykanym wynikiem propagandowego mącenia w głowach, odwracającego uwagę nie-poinformowanej publiki od prawdziwego źródła problemu.

    Tak więc: Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że (z całym szacunkiem) @Alicja-Irena nie jest zbyt dobrze obznajomiona ani z islamem, ani z historią kolonialną i post-kolonialną Bliskiego Wschodu i na to wygląda, że upraszcza skomplikowane zagadnienie. Pokrótce więc informuję, że ”jedynie słuszna religia islamu” ma podobne znaczenie dla dżihadystów jak katolicyzm dla IRA, oraz że pozostał, po bankructwie innych ideologii, jedyną „marksowską nadbudową” arabskiego ruchu oporu przeciw neo-kolonializmowi i agresji Zachodu i jest wykorzystywany zgonie z jego potrzebami. A także, jak wszystkie religie, można ją interpretować zgodnie z wymaganiami identyfikacji plemiennej i polityki.

    BTW, sam tego nie wymyśliłem, ale właśnie wyczytałem w ”Perilous Power: The Middle East and U.S. Foreign Policy Dialogues on Terror, Democracy, War, and Justice” Noama Chomsky i Gilberta Achcar.

    A tak wogóle, to jak w przykładzie @E-Jotki, postawy roszczeniowe + wyobcowanie + szok kulturowy, są często przyczyną problemów z uchodźcami/imigrantami, bez względu na wyznanie. Wietnamczykami, Libańczykami, Kosowarami, no i last, but not least, Polakami.

  96. @ Alicja-Irena
    25 stycznia o godz. 20:48

    Moim zdaniem od 30 lat rodacy mają perspektywy, jakich wcześniej nie mieli. Za darmo nie ma nic, czy się jest po tej stronie granicy, czy po tamtej. Rodacy mają okazję podróżować, oglądać, poznawać, informować się, pracować gdzie chcą pracować. Wszystko zależy od chęci i umiejętności.

    A z tym to mi się kojarzy przysłowie, że „Można konia zaprowadzić nad rzekę, ale nie da się go namówić, żeby się napił”. I potwierdzająca to, wcale nie wyjątkowa prawdziwa historia, o Polce, co przez 35 lat pobytu na emigracji w anglo-języcznym kraju, zawzięcia odmawiała nauczenia się języka, zdobycia prawa jazdy, czy podjęcia pracy, zdając się na męża, który nie miał takich oporów. No i tak sobie żyła pomiędzy domem i polskim kościołem i klubem.

  97. Dobre do słuchania na łykend – „Astounding Eyes of Rita”

  98. @Herstoryk
    26 stycznia o godz. 8:03

    Znam takie osoby.

  99. @Ewa-Joanna
    26 stycznia o godz. 8:12

    Nie trzeba tak daleko szukać. Mam powinowatych, w wiosce mojej żony w Polsce, co nigdy nie zrozumieli, nie zaakceptowali, nie wykorzystali zmian po 1981. Wraz z sąsiadami. Na całą wieś 1 (słownie jedna) rodzina potrafiła się skutecznie przystosować i przestawić, parę innych wysłało kogoś na saksy, reszta żyje z rent, emerytur i dojenia dopłat EU.

  100. @Herstoryk
    26 stycznia o godz. 8:25
    No ale chociaż dogadać się mogą i napisy przeczytają.
    Ja nie mogłam sobie wyobrazić funkcjonowania na ciągłej łasce czy to dzieci czy tłumaczy. I bycia tą tabaką.
    Ale w tych religijnych kręgach to było nawet podsuwane takie rozwiązanie – po co ci angielski, my ci pomożemy.

  101. Herstoryk
    26 stycznia o godz. 7:42

    – Ja ich rozumiem – powiedziała zgwałcona przez czterech piętnastolatka, otrzepując się z plażowego piasku – gostki nie wytrzymali kulturowego szoku i niesionej przez Zachód demokracji.

    Musiała skończyć historię. Edukacja gospodarzy to najlepszy i najtańszy sposób na gwałty i brak integracji gostków.

    Nie to, Herstoryku, że się wciskam w Twoją prywatność – interesuje mnie oj tam taki głupi psychologiczny problem: Byłeś już zgwałconą piętnastolatką i sprawdzałeś, jak Twoje zgwałcenie wygląda w statystyce?

  102. @Ewa-Joanna
    26 stycznia o godz. 8:33

    Ale w tych religijnych kręgach to było nawet podsuwane takie rozwiązanie – po co ci angielski, my ci pomożemy.

    Mąż koleżanki licealnej, mieszkającej w Chicago, paralegal, przez lata nieźle żył z tego, że za opłatą tłumaczył z i na angielski dokumenty oraz pomagał załatwiać sprawy urzędowe skupionym wokół polskich parafii Polakom co to ani be ani me.

    @ Alicja-Irena napisała gdzieś wyżej, że Polacy na emigracji są tacy sami jak w kraju. Mnie zaś wychodzi, że większość jest owszem, taka sama, ale jeszcze bardziej :).

  103. @wbocek
    26 stycznia o godz. 8:47

    A mnie interesuje równie głupi psychologiczny problem.
    – Dlaczego uparcie pindylisz i czepiasz się o piętnastolatki gwałcone przez czterech w szoku kulturowym, zamiast pochylić się nad tym co rozumieją i mówią kobiety gwałcone przez Polaków-katolików?? Statystycznie, wedle zgłoszeń na policję, średnio ponad 1 raz dziennie, przez okrągły rok. Gdzieś też czytałem, że łącznie z nie-zgłoszymi, może być tych zgwałceń 4 razy więcej, ale ze względu na traktowanie ofiar przez polsko-katolicką policję i sądy kobiety wolą nie dodawać sobie traumy.

    No więc co Cię tak rajcuje?? Lęk prześladowczy? Efekt potwierdzenia senzacji zapodanych Ci przez znajomego, którego kuzyn szwagra z Berlina widział „tsunami”? Kalinizm? Czy tylko fakt, że smród własnego gumna mniej razi??

    Wiem, że do historii nie masz drygu. A szkoda, bo gdybyś miał, dowiedziałbyś się, co i jak polskie „tsunami” emigracyjne wyprawiało w szoku kulturowym w Austrii i Włoszech w 1981, windując miejscowe statystyki policyjne.

  104. Herstoryk
    26 stycznia o godz. 9:05

    Herstoryku, kto pindyli, ten pindyli. Argument, że mamy swój gnój jest prosto z ulicy, czyli bardzo powszechny. Dla pełnej logiki takiego rozumowania trzeba, dodać „Dzięki Ci, Boże, że ślesz nam dodatkowo obcy gnój, bo swego ciut za mało”. Ale ja Cię pytałem, czy byłeś zgwałconą piętnastolatką, a Ty przy dramacie jednostki apiać ze statystyką wyjeżdżasz. Więc pewnie nie rozumiesz pewnych psychologicznych braków w Polsce byłej demokracji ludowej. Krytykowaliśmy marksizm z powodu skupienia się na społeczeństwach i olewania jednostki. Marksizmu nie ma, ale skupianie się na społeczeństwie i olewanie jednostki pozostały. Chyba że jest to jednostka wyrastająca nad inne – jak w Gdańsku. Nad zgwałconą lub zamordowaną nikt, poza paroma kobietami, dłużej niż przeczytanie komunikatu się nie pochyli. Nikt zdrowy na głowę nie żyje statystykami ani historią, lecz konkretami codziennego życia. Ale co tam dla statystyki jakieś życie. Ty też, jak ten demiurg, jesteś ponad.

  105. Herstoryk
    26 stycznia o godz. 9:05

    Wybacz, Herstoryku, ale przypominanie, że Polacy też coś wyprawiają, a ja tego nie zauważam, jest bezpodstawnym robieniem ze mnie obrońcy swoich lub, nie daj Boźe, patrioty. Jestem człowiekiem, nie zafajdanym patriotą. W ostatnich latach towarzyszy mi coraz częściej śmierć. Wiem, że ci bliscy i dobrzy znajomi, którzy zmarli, nie mieli przy łożu śmierci żadnej ojczyzyny. To samo za chwilę będzie ze mną.

  106. @wbocek
    26 stycznia o godz. 9:40

    Ale ja Cię pytałem, czy byłeś zgwałconą piętnastolatką, a Ty przy dramacie jednostki apiać ze statystyką wyjeżdżasz.

    A Ty byłeś??? I wiesz oczywiście, że zgwałcenie przez „4 z szokiem kulturowym” odróżnia się zasadniczo od zgwałcenie przez „czterech z szokiem alkoholowym, po dyskotece w Pasikurowicach Dolnych”??

    Do zgwałceń i przestępczości wogóle, łącznie z zamordowaniem prezydenta Gdańska można podchodzić dwojako:

    1.) – próbować zrozumieć motywację, przyczyny i okoliczności przestępstwa i, po wystawieniu rozsądnej diagnozy, wypracować metody przeciwdziałania i ograniczania przestępczości. Tu są przydatne statystyki.

    2.) – próbować, przy użyciu stereotypowania i etykietek, dołożyć komuś czy kimś postraszyć, w celach politycznych czy też dla popularności medialnej. Tu jest przydatne emocjonalne pindylenie, mity miejskie i podpuszczanie oponentów.

    Wspomniałem kiedyś o powyższych alternatywach, krytykując Ayan Hirsi Ali, która na metodzie numer 2.) ukręciła karierę, sławę i pieniądze. Bożyszcze i guru pewnej sympatycznej blogerki.

  107. Finał pań Australian Open i fajerwerki – bo to przecież Australia Day. Podziwiam wszystkich tenisistów, którzy tam w tym czasie grają! „Zwykli” śmiertelnicy próbują te upały jakoś przetrwać, a oni muszą grać. Jest duża szansa, że trofeum zdobędzie po raz pierwszy w historii Open – Japonka.

  108. Gdy nie było odzewu z pomocą blogowiczów na moje wątpliwości legalności działania polskich władz na terenie Gdańska, pogrzebałem ponownie w sieci i znalazłem krótki artykuł, który mi sprawę wyjaśnił , ale nie do końca. Sądząc, że warto, aby blogowicze zrozumieli dziwną i kontrowersyjną dla pospólstwa sytuację tego miasta postanowiłem nie pamiętać definicji wyrazu „cytat” i podaję tu cały artykuł źródłowy.

    Rozumuję podobnie jak autor, mam tylko jedno zastrzeżenie, gdy pisze, ze Niemcy nie uznają traktatu poczdamskiego, mówiąc o ziemiach czasowo będących pod administracją polską. Tak właśnie „pisze” w tym traktacie. Sam to przeczytałem w Cecilienhof w Poczdamie (wersję niemiecką), gdy byłem około miesiąca ze studentami na praktyce w Poczdamie. Jeśli o pozostałych terenach poniemieckich można uznać, że sprawa jest zakończona umowami między Polską a NRD i RFN, to sprawa Gdańska jest otwarta – minęło tych 50 lat i państwo o nazwie „Wolne Miasto Gdańsk” jest okupowane nielegalnie przez sąsiednie państwo. Nazwy nie wymieniam, bo się wstydzę.

    Teraz „cytat”:

    Czyj jest Gdańsk? – Jerzy Jaśkowski
    Aktualizacja: 2010-01-21 8:33 am

    Przed ponad 6 laty napisałem artykuł pod powyższym tytułem. Praktycznie nie było żadnej reakcji tak zwykle agresywnych mediów. Żaden z posłów nawet nie próbował udzielić odpowiedzi na to pytanie. Dwóch ministrów, goszczących na otwartych spotkaniach np. w Domu Technika w Gdańsku, zmieniło szybko temat. To – niestety – także jest odpowiedzią. A sprawa jest niezwykle poważna, szczególnie w świetle podpisania konstytucji Unii Europejskiej i prowadzonej konsekwentnie polityki niemieckiej.

    Wbrew bowiem ciągle powtarzanym twierdzeniom polityków, posłów i mass mediów w Polsce, a w szczególności GWybiórczej, o konieczności odcinania się od Jałty i Poczdamu, sprawa nie jest taka prosta. Jak wiadomo, sprawa polskich granic została „załatwiona” dopiero w dniu 2 sierpnia 1945 roku w zabytkowym dworku Cecilienhof w Poczdamie. Tam i w owym czasie ustalono los Ziem zwanych później Odzyskanymi. Ustalono także, że obszar Wolnego Miasta Gdańska, anektowanego przez Rzeszę Niemiecką we wrześniu 1939 roku, na okres 50 lat zostanie poddany pod jurysdykcję Polsce.

    Układ Poczdamski wygasł, jak powszechnie wiadomo, w 1995 roku. I co? I nic!!!, cisza. Ta cisza jest bardzo niepokojąca dla Polaków zamieszkałych na obszarze byłego Wolnego Miasta Gdańska.

    Niemcy nigdy i nigdzie nie uznały Układu Poczdamskiego, nazywając obszary położone na wschód od linii Świnoujście – Odra – Nysa Łużycka jako: „terytorium niemieckie pod administracją polską” dodając pojęcie – czasową. Ostatnie uzgodnienia pomiędzy stronami niemiecką i polską nie dotyczą sprawy Wolnego Miasta Gdańska.

    Inna jest bowiem sytuacja prawna Gdańska. Otóż 15 czerwca 1980 roku w Koblencji odbyły się rozmowy z udziałem ponad dwu tysięcy osób, w ramach federalnego spotkania Zrzeszenia Gdańszczan. Podczas spotkania wybrano Radę Wolnego Miasta Gdańska [Rat der Freien Stadt Danzig] (za Die Tat z 27 czerwca 1980 r.). Uprawnieni do wyboru zostali wszyscy mieszkańcy Wolnego Miasta Gdańska i ich potomkowie. Faktycznie więc wyłoniona Rada stała się wybranym Parlamentem Wolnego Miasta Gdańska na uchodźstwie.

    Uchwalono, że powstały Senat przejmuje polityczną reprezentację obywateli Wolnego Miasta Gdańska i przygotowuje się do działań, kiedy będzie można w przyszłości uregulować – „problem Gdańska”.

    Zgodnie z prawem niemieckim obywatelstwo niemieckie jest dziedziczne, to znaczy, że przechodzi automatycznie z rodziców na dzieci. Tak więc roszczenia prawne posiadają wszyscy potomkowie mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska.

    W dniach od 7 do 10 lutego 1980 roku doszło do tajnej narady w Popowie pomiędzy przedstawicielami Niemiec i Polski. Niemcy były reprezentowane przez profesorow Rudolfa Bernharda, Joachima A. Froweina, Wilhelma A. Keweninga i Karla Doehringa. Stronę polską reprezentowali „profesorowie” Adam Łopatka, Krzysztof Skubiszewski [TW ksywa Kosk], Tadeusz Walichnowski i Lech Janicki.

    Nie uzgodniono żadnego wspólnego stanowiska. Niemcy pozostali przy swojej tezie „otwartego problemu ziem wschodnich a w szczególności Gdańska”.

    Senat „Wolnego Miasta Gdańska” uznaje Rząd Polski za kolejnego okupanta [po III Rzeszy], który nie liczy się z istniejącym legalnie Rządem Wolnego Miasta Gdańska. Rząd ten rezyduje we Frankfurcie nad Menem, a w czerwcu 1998 roku wystąpił do ONZ z postulatem przyjęcia go w poczet członków Narodów Zjednoczonych.

    Jest to szczególnie poważna sprawa ponieważ np. jeden z ministrów na zadane publicznie pytanie: Czyj jest Gdańsk? odpowiedział cyt.: “Trzeba mieć nadzieję.”

    W świetle faktów dokonanych, szczególnie w okresie ostatnich kilku lat, sprawa jest naprawdę poważna. Wykwaterowano w minionym okresie Garnizon Wojska Polskiego z Gdańska i przeniesiono do Gdyni. Ostatnie polskie oddziały [lotnictwo] z Pruszcza Gdańskiego zostały wysiedlone we wrześniu 2009 roku. Przeniesiono dyrekcję Poczty Polskiej do Lublina.

    Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że w bardzo dziwnych okolicznościach państwowa spółka niemiecka przejęła Gdańskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, posiadające monopol na ogrzewanie miasta. Zlikwidowano polską prasę w Gdańsku, a jedyny tytuł jaki pozostał Dziennik Bałtycki – dawniej pismo Stronnictwa Demokratycznego – przejęli Niemcy.

    Przed kilku laty pod pretekstem naprawy carillonu na ratuszu przy ulicy Długiej zlikwidowano, regularne odgrywanie Roty Marii Konopnickiej.

    W serii znaczków Miast Polskich nie ma Gdańska, a jest np. Elbląg. Sprawa ta jest bardzo poważna w świetle ostatnich orzeczeń sądownictwa krajowego, także w Gdańsku, na temat własności materialnej na tych terenach i zupełnej bierności legislacyjnej przez ostatnie 20 lat – polskiego rządu i Sejmu.

    dr Jerzy Jaśkowski

    Koniec cytatu
    PS
    Mam już wiele ciekawych przemyśleń o przyszłości Gdańska, jeśli polski rząd posłucha traktatu międzynarodowego.

  109. https://www.youtube.com/watch?v=KnJWtUfHH-o
    Kolejną świeczkę zapalić…
    Herstoryk:
    „Można konia zaprowadzić nad rzekę, ale nie da się go namówić, żeby się napił”
    No więc właśnie.

  110. Sorry, trochę zmącę pogodny nastrój weekendowy, ale trudno mi przejść do porządku dziennego nad „występem” prof. Zybertowicza we wczorajszej „Kropce nad i”.
    Pozwolę sobie przekopiować wpis na ten temat u Passenta, bo lepiej bym nie skomentowała kuriozalnych wypowiedzi pana profesora.

    adam100
    26 stycznia o godz. 10:58

    @

    Adam Mazguła:

    Panie Andrzeju Zybertowicz,
    ze zdumieniem wysłuchałem Pańskich ostatnich wystąpień, a szczególnie tego w
    programie TVN „Kropka nad i” i nie mogę nie zadać Panu prostego pytania. Jak Pan może poniżać legendę polskiej Solidarności? Człowieka, który mimo, że było wokół niego wielu światłych, wykształconych ludzi, to tylko on miał tyle odwagi, aby stanąć na czele narodowego zrywu demokratycznego, aby zburzyć po jałtański porządek w Europie. Jakie ma Pan prawo, kto je Panu dał, aby atakować Pana Lecha Wałęsę, ikonę wolnej Polski?
    Czy Pan, właśnie wtedy, kiedy wszyscy tworzyliśmy demokratyczny porządek w Polsce, nie współpracował ze służbami odwrotnego kierunku?

    Obśmiewa Pan Pawła Adamowicza, którego obywatele Gdańska wybierali przez 20 lat na swojego prezydenta i dopiero mord polityczny Pańskiej obecnej ideologii przerwał życie tego wspaniałego, ciepłego i oddanego sprawom publicznym bohatera czasu pokoju.
    Pan, w tym samym czasie zmieniał poglądy, wspierał i doradzał jak zniszczyć konstytucję i sądownictwo w Polsce.

    Pozwolił Pan sobie zakpić z ikony dobrego serca Jurka Owsiaka, który poruszył cały świat swoją inicjatywą pomocy charytatywnej, głównie najmłodszym naszym obywatelom. Wyzwolił ludzką inicjatywę na rzecz wspólnoty czynienia dobra. Społecznej pomocy dla anonimowych dzieci i rodzin, wyposażania szpitali w niezbędny sprzęt do ratowania ludzi, z którym to problemem nie umie sobie poradzić wspierany przez Pana rząd ani prezydent.
    A co Pan, Panie Zybertowicz, zrobił dobrego dla drugiego człowieka?
    Nawet nie pytam komu Pan pomógł, ale ilu ludzi Pan obraził, ilu ludzi Pan zaszczuł, na ilu doniósł, ilu skrzywdził?

    Oczywiście jest to tekst emocjonalny i silą rzeczy, nieco patetyczny, zważywszy na temat, ale ja się nie dziwię.

  111. @Antonius
    26 stycznia o godz. 13:03

    Wolne miasto Gdańsk nie było suwerennym państwem, a wcielenie go do Polski w 1945 i 1949 nie było aneksją.
    To było przyłączenie opuszczonych ziem, z których suwerenności – o ile o takiej po 1939 można mówić – gdańskie państwo lub społeczeństwo zrezygnowało.

    W trybie dekretu Adolfa Hitlera z 8 października 1939 Wolne Miasto Gdańsk stało się, wbrew prawu międzynarodowemu, częścią prowincji Gdańsk-Prusy Zachodnie III Rzeszy.
    Czy wtedy niemieccy obywatele miasta Danzig jakoś protestowali?
    Tak więc, jeśli nawet de iure status Wolnego Miasta Gdańska mógłby ktoś uważać za trwający lub nieuregulowany, to de facto przestał on istnieć przez zasiedzenie

  112. Tobermory
    26 stycznia o godz. 13:26
    Zasiedzenie w polityce międzynarodowej? Ciekawa koncepcja.
    Braki w badaniach historycznych pozwalają Polsce używać określenia „powstania śląskie” na sprowokowaną przez władze warszawskie wojnę domową na Górnym Śląsku. Wojnę z licznym udziałem polskich wojskowych jako zbuntowanych Górnoślązaków. A obecne władze z niesamowitą lubością krytykują Rosję za tzw. zielonych ludzików w aneksji Krymu.

  113. Zasiedzenie terytorium

    Zasiedzenie można zdefiniować jako nabycie suwerenności poprzez efektywne, trwałe wykonywanie kompetencji państwowych. Prawo międzynarodowe wyraźnie ogranicza w wielu przypadkach działanie zasiedzenia, wskazując sytuacje, w których efektywne wykonywanie praw suwerennych nie daje tytułu do terytorium. Tak jest w przypadku okupacji wojskowej lub rezultatów wojny sprzecznej w postanowieniach Karty NZ. Podobne ograniczenia istniały w przypadku terytoriów mandatowych i powierniczych.

    Do nabycia tytułu do terytorium przez zasiedzenie niezbędne jest ciągłe i pokojowe wykonywanie praw suwerennych. Prawo międzynarodowe przyznaje skutki prawne zasiedzenia sytuacjom faktycznym, jeżeli są one odpowiednio trwałe i stabilne. Przy zasiedzeniu trwałość oznacza, że sytuacja istnieje w sposób ciągły przez pewien okres, niezbędny do wytworzenia przeświadczenia o jej ostateczności. Stabilność należy rozumieć jako niezakłócone i pokojowe wykonywanie kompetencji państwowych. Może ono być zakłócone bądź przez poprzedniego suwerena lub solidarnie działającą społeczność międzynarodową, bądź przez ludność terytorium, której opór zmusić może do użycia środków przemocy, przez co wykonywanie praw suwerennych przestaje być pokojowe. Pokojowy charakter posiadania jest dość istotny dla wytworzenia przekonania o trwałości posiadania. Nie można również uzyskać suwerenności nad jakimś terytorium, jeśli wykonuje się prawa suwerenne nie we własnym imieniu.

    Źródło: W. Góralczyk, Prawo międzynarodowe publiczne w zarysie, Warszawa 2006.

  114. Może ono być zakłócone bądź przez poprzedniego suwerena lub solidarnie działającą społeczność międzynarodową, bądź przez ludność terytorium, której opór zmusić może do użycia środków przemocy, przez co wykonywanie praw suwerennych przestaje być pokojowe.

    W Gdańsku żadna z tych przeszkód zakłócających pokojowe wykonywanie praw suwerennych nie ma miejsca. A poprzedni suweren, nawet jeśli szczątkowo pomieszkuje dane terytorium, to jakoś też się do sytuacji dostosował i ją chyba zaakceptował.
    Pohukiwania jakichś „ziomkostw” to dziś tylko odrobina pieprzu do mdłej i nudnej codzienności.

  115. Wracając do adremu,
    Herstoryk,
    traktujesz mnie trochę protekcjonalnie, ja wrzuciłam wiadomość na sieć, akurat wpadła mi w ucho, bo w mojej spokojnej miejscowości takie rzeczy się nie zdarzają, a Ty od razu wymagasz ode mnie szerokiego spojrzenia i uzasadnienia, dlaczego stało się, co stało.
    „@Alicja-Irena nie jest zbyt dobrze obznajomiona ani z islamem, ani z historią kolonialną i post-kolonialną Bliskiego Wschodu i na to wygląda, że upraszcza skomplikowane zagadnienie.”
    Nie jestem alfą i omegą, komentuję codzienność, która mnie dopada. Tak było z tym wpisem, chlastać się nie będę, nikogo chyba nie obraziłam?
    A Ty, skoro jesteś tak obznajomiony, napisz komentarz. Ja jestem zaskoczona, że zdarzyło się to w mojej niewiele znaczącej na mapie miejscowości. Z porannych wiadomości dowiedziałam się tyle, że ta rodzina była przez RCMP obserwowana od 2 lat.
    Moja reakcja prostacka taka – w moim ogródku?!

  116. @Antonius
    26 stycznia o godz. 13:03

    Miałem już się wyłączyć na dziś, ale zadzwonił mi alarm przy nazwisku Jerzy Jaśkowski.

    Otóż P. J. Jaśkowski to dr. nauk medycznych, pozbawiony w 2017 prawa wykonywania zawodu przez Izbę Lekarską, „wsławiony” uporczywym głoszeniem spiskowych teorii antyszczepionkowych, podsumowany przez Blog de Bart – „What if ze opposite is tru”.

    Jeśli jego znajomość prawa międzynarodowego i trzymanie się prawdy w pisaniu o kwestii Gdańska jest podobne do wykazywanego w dziedzinie medycyny, to byłbym bardzo ostrożny w powoływaniu się na to co pisze.

  117. Ewa-Joanna
    26 stycznia o godz. 8:12
    @Herstoryk
    26 stycznia o godz. 8:03
    Znam takie osoby.
    Ależ… w Toronto istnieje tak zwana Ronceswólka, ulica Roncesville, gdzie są polskie sklepy, banki, poczta…kościół bodaj św. Stanisława (ale niewielki, jeśli chodzi o budowlę). Tam nie musisz nic umieć ani wiedzieć, wszystko po polsku załatwisz. Ale to już odchodzi powoli w przeszłość, bo to już nie taka emigracja, a i nie tacy Polacy tutaj wychowani. Im nie jest potrzebny swojski grajdołek, chcą czegoś więcej, ich nic nie ogranicza i sami z tej rzeki się napiją.
    Od kilku lat mówi się o wielkich możliwościach Ronceswólki, bo w miarę rozrastania się miasta wychodzi na to, że Ronceswólka jest prawie w centrum…domy dobrze się sprzedają 🙂
    A Kingston jest miastem bogatych emerytów z Toronto właśnie. Ciche, spokojne…okazuje się, że do czasu!

  118. Tobermory
    26 stycznia o godz. 14:21
    Sam fakt pohukiwania „jakichś tam ziomkostw” już stawia pod znakiem zapytania tezę pokojowego charakteru posiadania albo zasiadania. Ta „pokojowość” wynika z istnienia potencjalnej groźby ze strony jednego z twórców danego układu polityczno-terytorialnego, który czasowo przynajmniej stabilizuje stworzony przez się układ. Nie mam w tym przypadku na myśli państwa polskiego.

  119. A propos kościoła św.Stanisława, ostatniego lata byłam w takim:
    https://photos.app.goo.gl/aeu2uVooAqsVxKtN9
    Każdy z was by tam wszedł, bez względu na pogląd i ogląd.
    Całość tutaj:
    https://photos.app.goo.gl/o64gVcZJFQfra2bY8

  120. @Alicja-Irena
    26 stycznia o godz. 14:21

    traktujesz mnie trochę protekcjonalnie

    Nie było to moją intencją.

    A Ty, skoro jesteś tak obznajomiony, napisz komentarz.

    Tać napisałem! Bo zazgrzytało mi trącące odruchem Pawłowa i upraszczające obwinianie tylko islamu, z wyłączeniem innych motywacji.

    Ja jestem zaskoczona, że zdarzyło się to w mojej niewiele znaczącej na mapie miejscowości.

    Globalna wioska. Warto z tego właśnie względu widzieć i brać pod uwagę co się dzieje w innych jej opłotkach. Choćby „US Airstrike Targets Afghan Funeral; 29 Civilians Killed”. Cytując poetę – „znaj proporcją, Mocium Panie”. Bo inaczej to kalinizm.

    PS. Żonie, która myślała, że nieźle umie robić na drutach, rozlała się wątroba z zazdrości o te cudeńka…..

  121. Herstoryk
    26 stycznia o godz. 14:40
    Nie było to moją intencją.
    „Rozmowa” pisana to nie to samo, co rozmowa przy stole, ale na wszelki wypadek chciałam rozproszyć moje wątpliwości, czy dobrze mnie zrozumiałeś.
    A propos mojego nazwiska – cha cha, nie pomyślałam, że na tym blogu to może być curiosum 😉
    To nazwisko nabyte via małżeństwo (moje panieńskie zawiera cały miesiąc, a tu tylko 4 tygodnie kościelnego adwentu). Podobno rzadkie nazwisko (w Polsce nieco ponad 460 osób) – małżonek nie potrafi wyjaśnić i nie interesuje się, skąd nazwisko się wzięło.
    Według jego teorii jak przyszło co do czego, czyli nazwać Józka spod lasa jakoś w odróżnieniu od Józka w chacie za kościołem, to jednego ksiądz proboszcz nazwał Leśniakiem, a drugiego Zakościelnym na przykład 🙂
    Swego czasu napisała do mnie pani, która poszukiwała związków dwóch nazwisk, jej po słowackiej stronie brzmiało Agwent. No i doszłyśmy do jakichś tam, dalekich bo dalekich, ale związków krewniackich od strony męża. Krewniaków z mojej strony znam i utrzymuję kontakty.

  122. Alicja-Irena
    26 stycznia o godz. 14:39
    Odbyłem właśnie szybką podróż na Kiribati. Dzięki Twoim zdjęciom. Oni żyją tam inaczej niż my. Spokojniej. Jednak nie chciałbym się tam znaleźć w razie znacznego tsunami.

  123. zak1953,
    tam tsunami może się zdarzyć, ale rzadko, bo w pobliżu nie ma tego, co tsunami wywołuje – wybuchy wulkanów i tym podobne.
    O ile się zorientowałam, od czasów Kpt.Cooka nie było tam czegoś takiego.
    Wyspa jest bardzo płaska – najwyższa góra ma 4mnpm 😯
    Jak oni żyją, spokojnie, owszem. Wybór jest dwojaki – wyjechać, albo zostać. Stolica republiki Kiribati jest w Tarawie, wyspa odległa o wiele mil od Kiritimati. Tam podobno sodoma i gomora, z tego co wyczytałam, a i z tego, co mówili mi mieszkańcy Kiritimati – pobierają opłaty od statków, które w pobliżu, już na wodach terytorialnych poławiają, odsyłają te opłat zgodnie z prawem do stolicy, a w stolicy rządzi kacyk i w nosie ma jakąś tam wyspę, oddaloną o tysiące mil (ze trzy mniej więcej te tysiące mil) od stolicy. Mieszkańcy Kiritimati mogliby, gdyby chcieli, wpuścić tam kapitał amerykański – to jest raj dla wędkarzy!
    Ale nie chcą. Chcą, aby ich wyspa była taką wyspą, jaką jest i im to wystarczy
    https://www.youtube.com/watch?v=ZPHX3j8AbEU

  124. Podoba mi się myśl posiadania prawa do terytorium na zasadzie zasiedzenia. Korzysta z tego pewnie Putin w Krymie, a Hiszpanię należałoby oddać Maurom po 700 – letnim „siedzeniu”. Moja rodzina „siedziała” na nieruchomości od 1848 roku, a Skarb Państwa tego nie uznał za prawo przez zasiedzenie i zabrał.
    W polityce międzynarodowej dzieją się dziwne rzeczy. Ile lat działał niby legalnie polski rząd emigracyjny? Czemu nie Senat Gdańska? Brytyjczycy zawarli traktat z Chinami o Singapur na 100 lat i po tym czasie oddali, choć 100 lat siedzieli i nawet jeździli po fałszywej stronie ulic.

  125. @zak1953
    26 stycznia o godz. 14:39

    „Ta „pokojowość” wynika z istnienia potencjalnej groźby ze strony jednego z twórców danego układu polityczno-terytorialnego, który czasowo przynajmniej stabilizuje stworzony przez się układ”

    No, ubawiłeś mnie setnie 😀
    Który to z tych twórców? Ten, co ma lepsze stosunki z Niemcami niż z Polską?
    Widzisz już może na forum ONZ delegację potomków mieszkańców WM Gdańska żądających przywrócenia ich miastu wolności, którą cieszyli się przez całych 19 lat? Ale by się cały świat zdumiał 🙄
    A może zauważyłeś jakieś inne delegacje domagające się przywrócenia status quo według traktatu wersalskiego?

    Notabene, ówczesny status miasta Gdańska nie zadowalał ani niemieckich, ani polskich mieszkańców tego grodu.

  126. No psiakość…a mogliśmy trzymać się króla Beniowskiego na Madagaskarze! Nie wyszło…
    https://goo.gl/photos/ehStW5yJ9qfJVHaRA

  127. A w ogóle to pokazywali w telewizorni, że dzisiaj w Gdańsku Niemcy grzejniki elektryczne rozdają tubylcom.

  128. Tobermory
    26 stycznia o godz. 16:17
    Cóż, czasami bawię się takimi rozmaitymi, nieprawdopodobnymi wariantami polityki. Oczywistością jest ewentualna zmiana w wyniku wojny. Ale to bardzo prosty, chociaż krwawy wariant (jak każda wojna). Druga możliwość – jednostronne unieważnienie przez Rosję porozumienia jałtańskiego Wielkiej Trójki, a następnie stwierdzenie nieważności zawartego przez ZSRR porozumienia poczdamskiego (czyli Rosja uznaje, że nie jest następcą prawnym ZSRR) w zakresie powojennych granic. Wtedy otwartą staje się kwestia granic Polski, Ukrainy, Białorusi, Niemiec i kilku innych krajów.
    Przypomnę, że Polska w lipcu 1920 roku uchwaliła Statut Organiczny dla Górnego Śląska, który ówcześnie był częścią przegranych Niemiec. Czyli można z zewnątrz decydować o terytorium innego państwa.
    W kwestii Kresów Wschodnich (np. Lwowa) zaproponowałem uchwalenie takiego aktu dla zachodniej Ukrainy i ewentualnie Białorusi. Miejscowi w zamian za autonomię, przyłączają swe ziemie do Polski, przywracając stan z czasów Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Ta „nowa” część Polski automatycznie staje się pełnoprawnym fragmentem UE, realizując przy okazji ideę powrotu Polski na tamte ziemie. Można sobie pospekulować?

  129. Alicja-Irena
    26 stycznia o godz. 13:04

    Nie było mnie jakiś czas, więc dopiero teraz przeczytałam tę smutną wiadomość , że Michel Legrand odszedł grać w Największej Orkiestrze Świata. ( to powiedzenie Piotra Kaczkowskiego przyjęło się w Trójce od lat)
    Wkleiłaś przepiękne Windmills of your mind. A ja może wobec dodam Michel Legrand – Music for Films. ( na początku słynne The Umbrellas of Cherbourg )

  130. „Można sobie pospekulować?”

    Spekulować sobie można jeszcze dalej.

    „Ta „nowa” część Polski automatycznie staje się pełnoprawnym fragmentem UE, realizując przy okazji ideę powrotu Polski na tamte ziemie”, a żeby „powrót Polski” był realny, to mieszkańcy Wrocławia, Szczecina, Zielonej Góry, Opola i w ogóle wszyscy potomkowie repatriantów i przesiedleńców biorą łuki w juki i przenoszą się z Pomorza, Dolnego Śląska, Mazur etc. z powrotem na Kresy, Podkarpacie i Kielecczyznę.
    A na opuszczone przez nich ziemie wracają Niemcy…

  131. Alicja-Irena
    26 stycznia o godz. 16:03
    I znowu się czegoś nowego dowiedziałem o odległym świecie. Ta wyspa z Polską wydaje mi się mniejsza od moich Katowic. I pewno nigdy tam nie trafię. Chociaż, kto wie?

  132. … u których chętnie pracują Ukraińcy, którzy nie chcą mieć polskich panów.

  133. Antonius
    26 stycznia o godz. 16:03
    Cóż, Maurowie zostali pokonani w wojnie przez wojska Izabeli Kastylijskiej, która niby walcząc z islamem, powiększyła sobie stan posiadania terytorialnego i majątkowego. I dzisiaj potomkowie tamtych Maurów wracają na półwysep via Ceuta. Być może w przyszłości powróci stan arabskiego posiadania w Hiszpanii. Przez zasiedzenie właśnie.

  134. Tobermory
    26 stycznia o godz. 17:03
    … u których chętnie pracują Ukraińcy, którzy nie chcą mieć polskich panów.
    To było dawno i nieprawda, sama wiesz jak jest. Polskie pany nie tak dawno zatrudniali Ukraińców, znam przypadki.
    Hala z dyplomem wyższych uczelni sprzątała u mojej leniwej przyjaciółki, ale co sobie pogadały, to sobie 🙂
    Hm…po latach Hala się pojawiła u mojej przyjaciółki, ja akurat zleciałam i Halę wyściskałam z wejścia, a przyjaciółka – no wiesz co?! Moją sprzątaczkę obściskujesz?
    A dlaczego nie? Zrobiło mi się przykro.

  135. Tobermory
    26 stycznia o godz. 17:03
    Ooo, widzę, że mocno kreatywny też jesteś.
    Kiedy byłem mały, to moi rodzice opowiadali o potężnych majątkach pozostawionych przez prawie wszystkich Kresowiaków, którzy po II wojnie przyjechali na Śląsk. U nas to był tylko jeden taki bogaty ziemianin – książę pszczyński. Ale po 1922 roku Polska go oskubała. A po 1945 stracił wszystko, co miał na Śląsku. Tylu kresowych bogaczy! Nie dziwię się Ukraińcom ,że się buntowali.

  136. Ukraińcy woleliby u Niemców, ale na razie muszą to robić nielegalnie. Niebawem jednak rząd niemiecki wyda nową ustawę, która otworzy szerzej drzwi dla wykwalifikowanych pracowników spoza Unii.
    W Niemczech zarobki są 3-4 razy wyższe niż w Polsce, a to może być sporą zachętą, zwłaszcza że w Polsce nadal nie ma zbyt wielu zachęt dla Ukraińców, by osiedlali się tu na stałe.

  137. Zmarł Michel Legrand, znany kompozytor muzyki filmowej, m.in. do „Parasolek z Cherbourga” z młodziutką Catherine Deneuve. To to klasyk – muzyka i film.
    https://www.youtube.com/watch?v=2Lb8bi5iHb8

  138. Toż to klasyk, powinno być.

  139. mag
    26 stycznia o godz. 18:16

    Nie przeczytalaś wcześniejszej wiadomości z linkiem – Alicja-Irena 26 stycznia o godz. 13:04.
    Ja również później podałam w związku z tym parę linków – warto posłuchać.

  140. Herstoryk
    26 stycznia o godz. 8:03
    I potwierdzająca to, wcale nie wyjątkowa prawdziwa historia, o Polce, co przez 35 lat pobytu na emigracji w anglo-języcznym kraju, zawzięcia odmawiała nauczenia się języka, zdobycia prawa jazdy, czy podjęcia pracy, zdając się na męża, który nie miał takich oporów. No i tak sobie żyła pomiędzy domem i polskim kościołem i klubem.
    Pireneje, ale te po stronie fracuskiej. Rok 1979. Stara para Hiszpanów mieszkająca od 40 lat we F. Po francusku prawie słowa.
    Poznałem Turka mieszkającego w Niemczech od ponad 30 lat.
    Języka kraju obecnego zamieszkania nie znał prawie w ogóle.

  141. Tobermory
    26 stycznia o godz. 18:03
    Wydaje mi się, że Niemcy już pozwolili Ukraińcom pracować bez problemu u siebie. Rzecz jest w stosunkowo słabej znajomości niemieckiego. W Polsce stosunkowo łatwo się dogadują. I to trzyma sporą ich liczbę u nas. Cztery lata temu kiedy jeździłem do fabryk Mercedesa i Audi w Bawarii, to spotykałem się z sytuacją, że funkcjonowały całe zespoły np. Rosjan obsługujących magazyny. I tylko kierownik był rdzennym Niemcem. Podobnie Polacy z ziem zachodnich w dużej liczbie przenieśli się do Reichu, gdzie znaleźli pracę i satysfakcjonującą płacę. I w dużym procencie nie zamierzają wracać do Polski w obecnych granicach.

  142. basia.n
    26 stycznia, g.18:37
    Posłuchać warto, a napisać też.
    Jakoś nie przychodzi mi do głowy wypominać komuś, że napisał coś na ten sam temat co ja.
    A zdarza się to, zdarza. I nic się dzieje… Poza satysfakcją, jaka mają zauważalscy.

  143. Alicja-Irena
    jeśli już informujesz blogowiczów na temat wydarzeń z Kanady to informuj dokładnie.
    Na przykład, że informację o prawdopodobieństwie terroryzmu w Kingston kanadyjska policja otrzymała w grudniu 2018 od amerykańskiej agencji FBI i dopiero wtedy rozpoczęto działania w wyniku których we czwartek 24 stycznia 2019 aresztowano dwóch podejrzanych o terroryzm imigrantów z Syrii, co jest kolejnym potwierdzeniem faktów, że wśród przybywających do Kanady imigrantów znajdują się terroryści z konkretnymi zadaniami lub z poleceniem oczekiwania w Kanadzie na prowadzenie działalności terrorystycznej.
    (nie dziwi mnie to ponieważ Ministrem emigracji w rządzie Premiera Kanady J.Trudeau jest islamista somalijskiego pochodzenia.)

    Dokładne informacje można znaleźć tutaj:
    https://www.cbc.ca/news/politics/rcmp-arrests-security-kingston-1.4992518

    PS:
    Od siebie dodam, że Kanada już jest do tego stopnia multi-kulti, że w mediach szczególnie w TV rzadkością są biali dziennikarze i reporterzy, również multikuturalna jest Policja, wojsko i większość służb.
    Proszę zobaczyć:
    https://photos.app.goo.gl/ute9hPP3g5WeV3CN8

  144. zak1953
    26 stycznia o godz. 16:46

    Twoje słowa to miód dla mojego przyjaciela z Francji, który oświadczył, że wróci do Polski, gdy Lwów będzie polski.
    Udało mi się jednak nieco pobudzić p.t. blogowiczów do dywagacji – co by było, gdyby było?
    Czyli, gdyby umowy międzynarodowe były więcej warte od papieru, na którym je spisano.
    Szczerze mówiąc nie interesuje mnie przyszłość Gdańska, tylko interesujący jest wątek prawny.

    Poza tym mam do fachowców gdańskich tzw. stosunek ambiwalentny. Chwalę fakt, że badali w uniwersyteckiej klinice, dumie Gdańska, moje trzewia najnowszą na świecie metodą (EUS), a mam do nich pretensje, że źle interpretowali wyniki, bo kazano mi wyciąć jeden z moich organów niepotrzebnie. Dopiero prowincjonalny lekarz śląski, mając gorszy sprzęt (ECPW), znalazł przyczynę moich kłopotów.

    Niech sobie Senat na uchodźstwie radzi sobie beze mnie.

  145. Przepraszam, że wrócę do swojego wpisu sprzed laty w którym zacytowałem Clausewitza w jego Traktacie o wojnie.
    W króciutkim fragmencie dotyczącym Polaków i ich kraju ten obyty z polityką na salonach dyplomatycznych generał powiedział, że (Polacy) to naród wschodu (czytaj azjatycki), który w wyniku wojen został znacznie terytorialnie przesunięty nana zachód w obce mu kulturowo i politycznie środowisko, w którym nie mógł się odnaleźć.
    Stąd liczne zatargi z sąsiadami z którymi Polacy nie potrafili znaleźć wspólnego języka.
    Zatargi te wywoływały ciągły ferment w Europie więc, gdy doszło do wyeliminowania Polski z mapy Europy większość krajów europejskich przyjęła to z ulgą.

    Powyższy zapis jest moim komentarzem krótkiego fragmentu Traktatu gdyż po wielu latach od jego lektury nie jestem w stanie zacytować jego sformułowań dosłownie.

    Nasi rodacy tak źle się czuli nie tylko z obcym sobie kulturowo otoczeniem, ale także sami ze sobą, o czym świadczyły chociażby donosy Prymasa przedrozbiorowej Polski na dwór carski z prośbą o interwencję.

    Szerzej na ten temat pisał Józef Hen w pięknej książce Mój przyjaciel król traktującej o beznadziejnych zabiegach króla Stanisława Poniatowskiego o odrodzenie się upadającego kraju.

    P.s.
    Na jednej z bram otwierającej wejście z miasta na nabrzeże Motławy wisi miedzioryt, znany na pewno Tanace, z ryciną profesora Humbolta z jego słowami, że wybrzeże gdańskie jest jednym z trzech najpiękniejszych miejsc w Europie.

    Rozumiem ból Tanaki.
    Czuję to samo.

  146. Rachel
    czytaj, co piszę i kiedy, kontekst, kontekst! A potem wal młotem.
    Dobrze, że tu mieszkasz i masz solidny pogląd i ogląd. Gratulacje 😉
    Ja przez 38 lat mieszkania w tej wielkiej krainie nie mogłabym się do tego przyznać, bo nie wiem, po prostu nie wiem…
    To, o czym piszę tutaj to są moje obserwacje, a nie prawdy objawione.
    Jak jeszcze tego nie zaznaczyłam, to zaznaczam.

  147. Józef Hen?
    Znakomity pisarz, ostatnia książka, którą zakupiłam i przeczytałam, to „Szóste, najmłodsze”. Bardzo polecam.

  148. Rachel,
    zdjęcia ilustrujące „multi-kulti” w Kanadzie, szczególnie w RCMP to już mieliśmy okazję widzieć 12 lat temu podczas relacji ze sprawy sądowej dot. policjantów, którzy zabili na lotnisku w Vancouver Roberta Dziekańskiego. Byli wśród nich i biały i Murzyn i skośnooki Innuita.

  149. „Rachel
    Od siebie dodam, że Kanada już jest do tego stopnia multi-kulti, że w mediach szczególnie w TV rzadkością są biali dziennikarze i reporterzy, również multikuturalna jest Policja, wojsko i większość służb.
    Proszę zobaczyć:
    https://photos.app.goo.gl/ute9hPP3g5WeV3CN8
    I co w tym złego, Rachel?
    Podkreślam raz jeszcze – Kanada to jest kraj emigrantów i dlatego jest tak pogardzanym przez niektórych multi-kulti. Nie ma musu żyć w takim paskudnym kraju, naprawdę nie ma, Rachelo 😉

  150. *niektórych multi-kulti naprzeciwko wręcz.
    Czekam na argumenty, dlaczego jest tak źle w Kanadzie, codziennie wiadomości (nie znoszę słowa „newsy”) z Kanady płyną w świat, że ktoś kogoś zabił, wysadził coś tam i tak dalej. Rachel. a gdzie Ty mieszkasz, że tak wiele wiesz o Kanadzie? Tak tylko pytam…

  151. Tobermory
    26 stycznia o godz. 17:02

    Dlaczego by nie wrócić od razu do kultury amfor kulistych? Miałoby to dobre strony… Ja już zacząłem i właśnie przy sobocie nalałem sobie odrobinkę koniaczku.

  152. Alicjo-Ireno,

    teksty @ Racheli typowe dla White Powet
    albo KKK

  153. Herstoryk
    26 stycznia o godz. 10:18

    Na pytanie, czy byłeś zgwałconą piętnastolatką, odgryzasz się na poziomie podwórkowym:

    „A Ty byłeś??? I wiesz oczywiście, że zgwałcenie przez „4 z szokiem kulturowym” odróżnia się zasadniczo od zgwałcenie przez „czterech z szokiem alkoholowym, po dyskotece w Pasikurowicach Dolnych”??”.

    Mówiłem o tym, że skrzywdzony człowiek nie żyje historią ani statystyką, lecz swoją krzywdą. Dodam: jego uraz do świadomych swego czynu sprawców może być urazem na całe życie i przekładać się na stosunek do nacji lub jakichkolwiek wyróżniających cech zbiorowości, do jakiej należeli sprawcy. Tego może nie zmienić historyczna wiedza ani Twoja statystyka, ani psychologia. Są tysiące Polaków mających co najmniej niechęć do narodu niemieckiego, choć byli skrzywdzeni przez pojedynczych Niemców. Wielu Polaków ma negatywny stosunek do Rosjan, choć żadnej namacalnej krzywdy od Ruskich nie doznali. Kto wie, czy nie jeszcze więcej smarkatych Polaków nienawidzi Żydów, choć żywego Żyda na oczy nie widzieli. To ostatnie jest papugomałpim kretynizmem biorącym się z durnych mitów, ale człek realnie skrzywdzony przez kogokolwiek ma swój uzasadniony subiektywizm i guzik komu do tego. Ty, chwytając tylko to, co na wierzchu, po raz kolejny uparcie dokonujesz rewelacyjnego odkrycia, że i Polska ma swoich bandytów. To nie rozmowa. Bywaj zdrów.

  154. Antonius
    26 stycznia o godz. 19:51
    Boję się Antoniusie, że twój przyjaciel z Francji szybko do Polski nie wróci. Podobnie jak Lwów. Niestety, ciężko chodzę po ziemi i realnie nie widzę obecnie takiej możliwości. Co prawda Rosjanie coś tam kombinują, ale oni na razie wzięli na przeczekanie, oczekując wykrystalizowania się znaczących różnic interesów wewnątrz państw unijnych, szczególnie tych środkowo-europejskich. Ostatnie prawie dwie godziny słuchałem wywiadów niejakiego Szyszkina, który opowiadał rosyjskim telewidzom o konflikcie polsko-rosyjskim na przełomie trzech ostatnich wieków oraz o relacjach z Ukrainą. O dziwo, znalazłem tam potwierdzenie mojego założenia, jakie zamieściłem we wpisie do Tobermorego. Wywiad jest po rosyjsku, ale do dzisiaj nie mam problemu ze zrozumieniem, po lekcji tego języka wyniesionej z SP i LO.
    Jeżeli chodzi o Gdańsk, to niewiele mogę o nim teraz powiedzieć. Bywałem tam w latach 70-ch, gdy smaliłem cholewki do pewnej studentki UG, która podobnie jak ja udzielała się w SZSP. I do dzisiaj mam w oczach wyłącznie tamte, stare już obrazy. Ten rejon był dla mnie trochę za zimny i za wilgotny, choć ówcześnie był jakimś tam okienkiem na świat. Natomiast, dostrzegam pewne podobieństwa do mojego Śląska. Ale to jest już temat na sporą dyskusję. Dlatego na tym skończę.

  155. Tobermory
    26 stycznia o godz. 19:12
    Zerknąłem szybko w zalinkowany poradnik. Szczegółowo poczytam sobie później. Ale zwróciłem uwagę, iż został on wydany w styczniu 2015 roku. A to jest dosyć dawno. Na teraz 4 lata. Oczywiście, nie dam głowy za tę pełną otwartość rynku niemieckiego na pracowników z Ukrainy, chociaż opieram się na zasłyszanych informacjach z ubiegłego roku (czyli z 2018 r.). I spotkałem się z Ukraińcami, którzy już się przenieśli dalej o jedną granicę na zachód.
    W odpowiedzi do Antoniusa wspomniałem o wywiadzie rosyjskiego historyka i politologa Szyszkina, który omawia relacje polsko-rosyjskie i możliwe warianty rozwoju sytuacji. Jest tego ponad 1h10′. Link dostałem dzisiaj od mojego licealnego kolegi, który przykleił się do prawej ściany naszej polityki, i któremu jako medykowi wbijam swoje szpile odmiennych poglądów. Wywiad jest po rosyjsku, ale moim zdaniem wart posłuchania. https://www.youtube.com/watch?v=wMXk61gjw4c&fbclid=IwAR0HMzuOUJM26gHQJj0AJqLdOOP6m5ZZO6FmcrPn4PbCrCHXMWKpQsrncPs .
    Nie znałem wcześniej tego materiału, ale znalazłem tam pewne odniesienia do wątków, które wymieniłem w dyskusji z tobą. Pozdrawiam

  156. mag
    25 stycznia o godz. 12:30

    Miła mag.
    Może Tanaka przeoczył.Postaram się Ci odpowiedzieć.
    Gdańsk ma dość długą tradycję spacerów z przewodnikiem dla Gdańszczan. I nie tylko.
    Przoduje ibedeker p. Kowalskiej.Ale też jest wiele innych, także miejskich. Potrafi być nawet kilkaset osób. Fantastyczne sprawa. Zazwyczaj przewodnikiem jest p. A. Masłowski. Doskonale przygotowany, po kwerendach w archiwach, barwny erudyta potoczyście mówiący. O ile wiem, to poszedł w PiS…u na rzecznika do Muzeum II W.Ś.
    Rozbudził to D.Tusk, G Fortuna i W. Duda albumem „Był sobie Gdańsk”. Odzew był wprost niesamowity.
    Ten spacer już się odbył prawie 3 lata temu. I był raczej jakąś prywatną zamkniętą imprezą. Widzę tam szefa ECS, jacyś goście zagraniczni. Nigdy normalny spacer tematyczny nie odbywa się w różnych dzielnicach. A tu i Wrzeszcz Grassa i Główne Miasto.

  157. ozzy
    26 stycznia o godz. 21:21
    Alicjo-Ireno,
    teksty @ Racheli typowe dla White Powet
    albo KKK
    Ja na to – https://www.youtube.com/watch?v=swVoXHVW-jI

  158. @Alicjo-Ireno, to ja jestem tą koltunka zza wody, lubię też być stara ciota, i mnóstwo innych epitetów „bardzo wielokrotnie” używanych w stosunku do mnie. I nikt, nigdy nie uważał za stosowne zwrócić uwage, że może nie zasluguje. Wiec ciesz sie, że jestes tu tak miłe przyjeta. Nielubienie zagranicznych dotyczy tylko nielicznych wybranych.
    Nie wiem, czy już się określiłas swiatopogladowo, ateistka to jest za mało byc, radzę być ortodoksyjna.
    Dlaczego więc tu się walesam? A to już moja sprawa.
    @ orteg, dzieki, że kiedyś tam zwrociles uwagę na epitety jakimi mnie tu obdarowuja, niektorzy. Juz tylko my dwoje zostaliśmy tu do wypalenia zalzajerem, uda sie, czy nie?

  159. Nie całkiem o Gdańsku.
    Czy Prezydent RP, klęcząc w kościele i chwytając opłatek komunii, wierzy, że złapał ciało Chrystusa, syna Boga, który narodził się w stajence żeby zbawić ludzkość?
    Czy nowy Rzecznik Praw Dziecka, kiedy wypowiada swoje obiekcje przeciw in-vitro, wierzy, że nadmiar zarodków zmarnowanych w czasie procesu, to istoty ludzkie które nie będą mogły być ochrzczone, i ich dusze pozbawione szansy pójścia do nieba?
    Czy nasz naczelny ginekolog kraju, odmawiający legalnej aborcji, wierzy, że płody nie mające szans na przeżycie powinny być donoszone i urodzone, aby mogły być ochrzczone przed i tak nieuchronną śmiercią która przychodzi w ciągu kilku dni?
    Czy szef rządu 40-sto milionowego kraju oddający pomyślność społeczeństwa pod opiekę Niepokalanej Maryi, wierzy, że matka przenajświętsza ma moc sprawczą by nam pomóc przebrnąć przez wyzwania przyszłości?
    Na każde z tych pytań można tylko odpowiedzieć TAK – wierzą, lub NIE – nie wierzą. I czego bardziej się bać?!
    TAK: Faktu, że polityczna elita – zamożna, wykształcona, uprzywilejowana – podejmując decyzje mające wpływ na życie całego społeczeństwa, kieruje się tym co stało się w „żłobku” 2000 lat temu, lub tym co ksiądz nakazał na spowiedzi jako pokutę?
    NIE: Czy faktu, że nasi polityczni wybrańcy są zakłamani, co innego okazują, co innego myślą, że nie można wierzyć w ich żadne słowo, bo wszystko co mówią to tylko manipulacja w celu zdobycia władzy?
    Czy z tego wynika, że w polityce nie ma miejsca dla ludzi religijnych? Oczywiście jest. Ale musi to być religijność na poziomie intelektualnym, na poziomie Bóg versus Big Bang. Na poziomie etycznym, jakie mamy powinności względem naszych bliskich, a i dalszych, również tych wyznających inne religie. A dzisiejszy stan obrządkowej, pustymi słowami deklarowanej religijności naszej elity jest wynikiem zbratania państwa i kościoła, chęcią przypodobania się kościelnym oligarchom, by uczknąć troszkę władzy jaką kościół posiada.
    Jak długo jeszcze unia Państwa i kościoła będzie psuła nasze życie społeczne?

  160. zyta2003
    27 stycznia o godz. 1:31
    Nie wiem, nie znam się, dopiero tu „nastałam” i przyglądam się blogowiczom, zdumiewają mnie czasami zajadłe spory o nico albo byle-co. Ale do takich sporów staram się nie mieszać, bo już przeszłam te bitwy i wiem, że z nich nic dobrego nie wynika.
    Wcale nie jestem ortodoksyjna ateistka, a nawet niekoniecznie ateistka, raczej agnostyczka. Ja cały czas wątpię, powiedziałabym.
    Co mi się nie podoba, to kościół polski, tak anachroniczny, że to się w głowie nie mieści i chyba nigdzie na świecie poza Polską tak nie ma.
    Nawet na Kiritimati 🙂
    Pozdrawiam serdecznie, nie ma się co spinać. Najwyżej mnie wyrzucą z blogu (ciągle mam rozterki – z blogu czy z bloga?), ale nie dbam o to. Swoje lata mam. i ostatnio przyczepiła mi się piosenka, a i też tekst, już zapodawałam tutaj, ale nie szkodzi przypomnieć:
    Pod niebem pełnym cudów
    nieruchomieję z nudów
    właśnie pod takim niebem
    wciąż nie wiem czego nie wiem
    światło z kolejnym świtem
    ciągle nazywam życiem
    które spokojnie toczy
    swą nieuchronność nocy

  161. TamtenZbyszek
    27 stycznia o godz. 1:53
    To się nazywa całkiem prosto – HIPOKRYZJA. Tak objawia się polska „katolickość”.

  162. @ Alicja – Irena
    Dobrze jest zaznaczyć cytowany teks kursywą.
    ostry nawias to otwarcie. Aby zamknąć bez odstępów. Jak nie zamkniesz to skursywisz cały swój tekst.

  163. @zyta2003
    27 stycznia o godz. 1:31

    Sama się przyznałaś, że nie czytasz innych wpisów poza nielicznymi co ci wpadną w oko.
    Sama cię nie jeden raz broniłam i często tłumaczyłam ci niestosowność ciągłego powtarzania jak to tu wszyscy czyhają żeby cię zbanować, bo jesteś nieortodoksyjna. Jak dla mnie – teraz i po doświadczeniach z tobą na blogu – to jesteś zwyczajnie głupia, bo nie tylko mówisz czego nie wiesz ale i nie wiesz co mówisz.
    A mi się wydawało, że się z tobą da pogadać, bo wnosisz coś interesującego na blog. Myliłam się.

  164. @Alicja-Irena
    27 stycznia o godz. 1:59
    Pozdrawiam serdecznie, nie ma się co spinać. Najwyżej mnie wyrzucą z blogu (ciągle mam rozterki – z blogu czy z bloga?), ale nie dbam o to.
    Nie daj się zwariować. Tych dwoje tylko tą nadzieją na zbanowanie żyje i wzajemnie się podnieca przypominaniem sobie wszystkich krzywd i żalów od narodzin Chrystusa po dzień dzisiejszy.
    Kandydaci na męczenników ni chybi, bo co innego można powiedzieć?

  165. @TamtenZbyszek
    27 stycznia o godz. 1:53
    Doskonałe pytania!
    Należy powtarzać i zadawać oczekując odpowiedzi.

  166. Ewa-Joanna
    27 stycznia o godz. 2:09
    @ Alicja – Irena
    Dobrze jest zaznaczyć cytowany teks kursywą.
    Ja nie umiem kursywić i jak coś kursywą jest napisane, a kopiuję, to wychodzi, jak wychodzi, przepraszam.
    Bardzo polecam powyższy wywiad z Olgą Tokarczuk, moją ulubioną pisarką. Właśnie mówi o wierze i takich tam. Warto posłuchać.

  167. @zyta2003 27 stycznia, 1:31
    Alicja-Irena weszła tu z prostotą i wdziękiem. Wielu zapewne zauważyło, że nie jest ateistką antagonistyczną – żeby użyć definicji @Wujaszka Wani – ale jakoś nikt na razie nie ma jej tego za złe. Zauważyłam nawet, że jej nieantagonizm ostudził nieco ateistyczną żarliwość przynajmniej jednej osoby. Chwała jej za to i oby dalej cieszyła się powszechną sympatią.

    @Alicja-Irena
    Mam nadzieję, że nazwanie Cię ateistką nieantagonistyczną nie wzbudzi Twojego sprzeciwu. Czytając z przyjemnością Twoje komentarze tak właśnie Cię oceniam, ocieplasz atmosferę bloga.
    Twoje rękodzieło jest bajeczne, cudowne barwy i desenie. Czy pomyślałaś kiedy o użyciu swojego talentu do dekoracji wnętrz?

    @Wujaszek Wania
    Dziekuję za życzenia i kolędę z 24 grudnia. Tego dnia nie otworzyłam komputera, bo szykowałam się do podróży. Noc wigilijną spędziłam nad Atlantykiem. Byłam w Polsce, kiedy zamordowano Adamowicza. Od bloga muszę odpocząć, za mocny jest zgrzyt między tym, jak sama widzę swoich rodaków i tym, co tak często czyta się tutaj. To, co nazywasz autorasizmem, jest rzeczą okropną,
    destrukcyjną.

  168. @kruk
    Dobrze, że jesteś. 🙂

  169. @Alicja-Irena
    To przecież dałam ci ściągawkę! 🙂
    ctrl+c tekstu do cytowania i wstawiasz między tagami kursywy. Spróbuj, najwyżej zobaczysz co nie wychodzi.

  170. kruk
    27 stycznia o godz. 2:50
    Nie wzbudza mojego sprzeciwu.
    „Twoje rękodzieło jest bajeczne, cudowne barwy i desenie. Czy pomyślałaś kiedy o użyciu swojego talentu do dekoracji wnętrz?”
    Nie da rady, w tym roku wchodzę w wiek emerytalny, już mi się nie chce, a poza tym ręce nie te, zarobiłam sobie robótkami na operacje dłoni, prawa zrobiona, lewa czeka.
    Nigdy nie myślałam o dekoracji wnętrz – myślałam o tym, żeby robiąc na drutach nie było nudno. Żeby tam się coś działo. Dekoracja wnętrz to na pewno nie dla mnie, nie potrafiłabym urządzać komuś mieszkania. Dla mnie w ogóle to jest nie do pojęcia. Sweter można kupić i za chwilę nie nosić, ale mieszkanie to sprawa na lata.
    Urządzam sobie sama. Oszczędnie raczej. W moim domu królują książki (polskie), kamienie (minerały) i pamiątki z podróży. Reszta jest milczeniem, pomijając moją wrodzoną gadatliwość 😉

  171. Ewa-Joanna,
    doceniam podpowiedzi, ale mi się nie chce dokształcać, wybacz.

  172. Od tygodni chodzi za mną ta piosenka…owszem, zamieszczałam już tutaj, ale…
    https://www.youtube.com/watch?v=6rAJWFICkQc

  173. U mnie późny wieczór, więc podsłuchuję sobie to i owo…wyobraźcie sobie przy tej muzyce, że jedziecie gdzieś przez góry…Jechałam przez Montanę, słuchałam oryginału, ale to wykonanie jest piękne.
    https://www.youtube.com/watch?v=w8nZp-LWJss

  174. @Alicja-Irena
    27 stycznia o godz. 3:29
    Wybaczam. Czemu nie?

  175. A-I jestes krolowa ‚linkowania’ dotychpor. Wole Cie czytac niz ciagle odlinkowywac.
    Kruk, Orco swietnie, ze wrocilyscie.
    TamtenZbyszek jak nie pisze… to nie pisze, a jak juz raczy, to zadaje fundamentalne pytania.
    Jedna uwaga TZbyszku: Bog versus Big Bang to juz zadna awangarda, czy tez extremum pytan, teologowie juz dawno poradzili sobie
    z ta antyteza – po prosty zawlaszczyli i te hipoteze kosmogoniczna, jak wszystko, co sie da…i nie da.

  176. TZ bo jak pamietasz Bog, ten Bog jest ‚omnipresent’, ‚omniscient’ i ‚omnipotent’, by wymienic tylko te jego najskromniejsze wlasciwosci. Ale mowia uczeni teologowie, ze, nie moze jednak zlamac praw logiki, ktore pytam, kto ustanowil. A tzw. fundamentalne prawa natury/fizyki. Moze zlamac? Kto je takie a nie inne (w tym Universe) zadekretowal? A mowi sie od dosc dawna o mozliwosci istnienia wszystkich mozliwych Kosmosow. Co mozliwe w teorii i niesprzeczne logicznie, jest albo musi zaistniec. David Lewis, ktorego mialem niezasluzony zaszczyt poznac osobiscie w 1994 roku byl o tym ‚swiecie’ przekonany. Dzis juz niezyjacy, uwazany jest przez wiekszosc kolegow po fachu za najwiekszego z nich filozofa i logika. A teologia zawlaszczy wszystko – spokojna juz o to glowa.

  177. @zyta, kruk,

    Szkoda wysilku. Wystarczy odnotowac @2:24, wczesniej inne podobne, zeby rece i portki opadly. Wysiki zmierzajace do naprostowania jakiegos skrzywienia chyba nadwislanskiego obracane sa w niby narzekania i zale, zaraz potem w niewybredna napastliwosc. A wszystko wywodzace sie z wczesniego pogonienia wszystkich tych co odwazali sie glosic poglady odmienne od TWA.

    Zycze wytrwalosci

  178. Klikanie na lapki w dol np. na posty MR (d. Mawara) u EP, wyraznego PiSowca, to zupelnie co innego niz sztuczne lapki na ‘swoich’ na tym blogu. Rozpaczliwa zenua, methinks. Ale zyczenia samych sukcesow wciaz szczere sa. I wciaz nieustajace

  179. ‘Wyrazny PiSowiec’ to oczywiscie MR, nie EP

  180. A-I dopiero teraz mam czas, by zagladac do Twoich linkow. Najpierw Grechuta z ‚Pewnoscia’ – bardzo lubie poezje Lipskiej a Grechuta pociagnal mnie w cala sfere piosenki polskiej lat ’60 i 70 i poooszlo… -nostalgia trip, jakiej b. dawno nie odbylem.
    Fajnie zdjecia robisz.

  181. Orteq, nigdy nie rozumialem ‚awantury o Zyte i Kruka’ – no ale ja niespecjalnie kumaty jestem.

  182. @

    Trafne (według mnie) określenie w „organie’ Urbana
    …fundamentu polskości w postaci rodziny w składzie tatuś z penisem, mamusia z pochwą i bachor z siniakiem.

  183. Qba, ze tez Ty poeta zachwycasz sie Urbanem i jego ‚organem’. Nigdy w nim nie widzialem madrosci a tylko wyrafinowana sofistyke, ktora sluzyla mu niezle za wiadomych czasow. Za wyrocznie miewacie ludzi kompletnie skompromitowanych. Wiem, wiem pokazal nedze kleru. jako chyba pierwszy. Chwala mu za to. Szkoda, ze tylko takich medrcow mamy.
    A ten cytat powyzej: we wszystkich malzenstwach heteroseksualnych w Polsce bija sie dzieci.

  184. ‚we wszystkich rodzinach hetero….’ mialo byc.

  185. @act, 7:45

    „nigdy nie rozumialem ‚awantury o Zyte i Kruka’ ”

    Ja tez nie. Zreszta, ja nie Beata i nie moja to broszka.

    A jak ty, accie? Czymasz sie czegos, jakos? Bo ze nie Urbana to juz wiadomo

  186. act

    Opowiedz, proszę o piątkowym koncercie. 🙂

  187. Qba
    27 stycznia o godz. 7:49

    Właśnie przeczytałam nowy tekst prof. Hartmana – dotyczy między innymi sprawy dziewięciolatki, zmuszonej wyrokiem sądowym do chodzenia na lekcje religii.
    Jak może dość do czegoś takiego, przechodzi moją zdolność pojmowania.

  188. @wbocek
    26 stycznia o godz. 21:37

    Herstoryk
    26 stycznia o godz. 10:18

    Na pytanie, czy byłeś zgwałconą piętnastolatką, odgryzasz się na poziomie podwórkowym:

    Odgryzłem się odpowiedzią na identycznym poziomie jak pytanie. Strzeliłeś sobie samobója.

    Kto wie, czy nie jeszcze więcej smarkatych Polaków nienawidzi Żydów, choć żywego Żyda na oczy nie widzieli. To ostatnie jest papugomałpim kretynizmem biorącym się z durnych mitów, ale człek realnie skrzywdzony przez kogokolwiek ma swój uzasadniony subiektywizm i guzik komu do tego. Ty, chwytając tylko to, co na wierzchu, po raz kolejny uparcie dokonujesz rewelacyjnego odkrycia, że i Polska ma swoich bandytów. To nie rozmowa. Bywaj zdrów.

    W obecnej chwili najwięcej smarkatych i nie-smarkatych Polaków nienawidzi „ciapaków”, „śniadych”, „muślinów”, itp., „Brunatna księga”, choć żadnego na oczy nie widzieli, a wszystko co o nich wiedzą to to co znajdą na YT, witrynach rasistowskich/hejterskich, no i wreszcie z historyjek-mitów miejskich opowiadanych przez kuzyna szwagra, co to w Londynie na zmywaku się poci, lub w Berlinie ulice zamiata.

    Czy zostałeś przez tych od „szoku kulturowego” realnie skrzywdzony, że ich numery tak Cię wciąż rajcują?? Moje odkrycie nt. polskich bandytów nie było rewelacją, ale próbą pokazania czarno na białym, że o jedne przestępstwo dokonane przez imigrantów/muzułmanów/etc. politycy, media oraz internetowi blogerzy, komentatorzy i hejterzy robią więcej szumu i wrzasku, niż o kilkaset podobnych występków „swojaków”. Co jest właśnie „chwytaniem na wierzchu”. Głebiej wymaga właśnie statystyk z danymi o liczbach skrzywdzonych przez tych i przez owych. Zamiast bzdecenia o otrzepującej się z piasku 15-latce!

  189. A-I @3:35

    „Od tygodni chodzi za mną ta piosenka…owszem, zamieszczałam już tutaj, ale…”

    Moze z powodu owego ‚wciąż nie wiem czego nie wiem’ Kingi Preis?

    Pod niebem pełnym cudów
    nieruchomieję z nudów
    właśnie pod takim niebem
    wciąż nie wiem czego nie wiem

    A moze z powodu nieruchomienia z nudów
    pod niebem pełnym cudów?
    Blogowych czy innych

    PS. Tobie, Herstoryku, tez zycze wytrwalosci. Ze ci sie jeszcze chce..

  190. act
    27 stycznia o godz. 8:15

    Ograniczam się, actku, ale nie wytrzymałem. Twój stosunek do Urbana jest Twoją własnością, której Ci nikt nie odbierze. Mój jest moją. Kiedy wypominasz mu „wiadome czasy” , to raczej ich chyba nie znasz, bo „wiadome czasy” to również praca Urbana w „Po prostu”, akademickim tygodniku zlikwidowanym za buntowniczość, a Urban dostał zakaz publikowania pod swoim nazwiskiem. „Polityka”, „Życie gospodarcze”, „Kulisy”, „Szpilki” – to główne pisma, gdzie pisał jako „Kibic”, „Jan Rem”, w „Szpilkach – już jako Urban. Kibica czytywałem rzadko, bo kryminałki nigdy mnie nie interesowały, ale czytywałem dla jego ciętego języka. A każdy numer „Szpilek” w latach 70-tych to był dla nas – absolwentów i strajkowiczów w roku 1968 – oczekiwany raz w tygodniu koncert dla ducha. Nie tylko z powodu Urbana – choć głównie on był oczekiwany – ale i Marka Barańskiego, Mleczki, Dudzińskiego, Czeczota, Dudy-Gracza i innych świetnych rysowników i pisatych autorów, których starcza moja pamięć nie pamięta. Czyżbyś nie zauważył, że w „wiadomych czasach”, które w jego życiu były tylko epizodem, jego konferencje prasowe jako rzecznika rządu Jaruzelskiego były przy zapchanej przez światowych korespondentów sali? Jego ówczesną rolę przyjmowałem z pewnym chłodem, bo wówczas stan wojenny był dla wszystkich szokiem, a do rozumienia jego obiektywnej roli dorastałem powoli. Ale oglądałem konferencje z niezmiennym podziwem dla jego przenikliwego umysłu. Do dziś, acktu, spotkasz się z opinią, że to jeden z najprzenikliwszych polskich umysłów.

    Najbardziej rozpowszechniona opinia: kłamca stanu wojennego. Kiedy pytałem nosicieli takiej opinii, jakie kłamstwa Urbana pamiętają, wymieniali tylko „Rząd się wyżywi”. Ale to przecież prawda – intencja Urbana została przekłamana – nie kłamstwo. Jeśli zaś porównać rzecznika Urbana z panią rzecznik Mazurek czy z rzecznikami pana prezydenta, to Urban był krynicą prawdy. Owszem, w PRL żyliśmy w stanie podwójnej moralności, nauczeni łatwego wychwytywania propagandowego fałszu, a w stanie wojennym byliśmy już po krótkim kursie wolności słowa w czasie strajków i po powstaniu „Solidarności”, więc łatwo się wychwytywało fałsze w wystąpieniach rzecznika Urbana. Ale cóż to były za fałsze w porównaniu z tym, co pokazuje cała się składająca z otwartego, a nie wyrafinowanego w formie peerelowskiego fałszu, najbardziej chuligańska partia w dziejach Polski PiS.

    Mit o kłamcy Urbanie – nie należącym do PZPR – to był i jest jeden z najgłupszych mitów w dziejach Polski. Niewątpliwie przyczyniło się do powstania tego mitu w antysemickiej Polsce i to, że Urban jest Żydem, co ukrywał z całą rodziną tylko w czasach okupacji. Miliony antyurbanowców poznały go tylko na konferencjach prasowych w stanie wojennym i po, poza tym nie miały zielonego pojęcia, kim on jest i nie przeczytały do dziś ani jednego jego słowa.

    A to, że jego „Nie” jest może najbardziej prawdomównym i obiektywnym pismem w Polsce (za prawdziwe słowa o JPII miał sądowy proces, a teraz jak smród po gaciach ciągnie się proces o wizerunek zdumionego Jezusa, który ostatecznie Urban bez wątpienia wygra w Strasburgu), wiedzą tylko ci, którzy je zaczęli czytać od pierwszego numeru w roku 1990 (w najlepszym okresie miało do 800 tys. nakładu i nie żyło, i nie żyje z reklam) i czytają do dziś. „Nie” to nie tylko Urban, ale i pierwszoklaśni dziennikarze. Najbardziej podziwiam trzy panie: panią Dunat, panią Skibniewską (cały PiS to gówniarstwo w porównaniu z jej odwiecznymi, rzeczowymi i piekielnie krytycznymi tekstami o sądach), panią Wołk-Łaniewską. Najbardziej rzeczowo i wizjonersko krytykował SLD nie kto inny, jak lewicujący Urban.

    Słowem, widzę, actku, że poleciałeś na mit. A mitów ci u nas dostatek.

  191. kruk
    27 stycznia o godz. 2:50

    No wreszcie. 🙂

  192. NikodemD
    26 stycznia, g. 23:54
    Serdeczne dzięki za info o Spacerach po Gdańsku.
    Albumu „Był sobie Gdańsk” raczej sobie nie kupię. Sprawdzałam ceny na allegro, ale od czego są biblioteczne czytelnie.

  193. @kruk
    Witaj @kruku na tutejszym bruku!
    Mnie też ulżyło, że wróciłaś.

  194. Dla wyjasnienia Jerzy, czytywalem Urbana jeszcze w ‚Kulisach’ i ‚Szpilkach’ od lat prawie dzieciecych (moja mama zaczynala ‚Kulisy’ od Kibica ), znam jego przeszlosc niezle od czasow ‚Po prostu’ z lektur. Nie polecialem na mit, w ’81 mialem 24 lata, widzialem jakie powodowal emocje w narodzie, szczegolnie zas po smierci ks. Popieluszki. Kiedy powstalo pismo ‚Nie’ nie bylo mnie juz dawno w kraju i nie czytajac go nie moglem zrozumiec jego popularnosci pod Urbanem.
    Nie mam po prostu dobrej pamieci o nim, mam jakis wewnetrzny opor, by uznac jego role jako niemal jedynego ‚sprawiedliwego’ w kraju. Moj problem, zgoda. Powiedz mi tylko ilu sposrod ludzi, ktorzy w tamtych latach krzyczeli na ulicach, szeptali po domach, wreszcie mysleli tylko: Swinia Urban! zmienilo diametralnie zdanie o nim. Pare dni temu obejrzalem wywiad z nim na YouTube.
    Ale ‚cynik’ pomyslalem, o ‚swini’ zapomnialem.

  195. basia.n
    Nie mieści Ci się w głowie, że wyrokiem sądu dziewięciolatka MUSI chodzić na religię?
    A mieści Ci się, że siostra zakonna Faustyna została Polką Stulecia? Oczywiście ogłoszona przez określone środowisko, czyli Konfederację Kobiet RP. Pisałam o tym wcześniej jako swoistym kuriozum.
    W „lewackich” Wysokich Obcasach w podobnym plebiscycie pierwsze miejsce zajęła Maria Skłodowska-Curie, a drugie Anna Grodzka, wyprzedzając miedzy innymi Irenę Sendlerową i Wisławę Szymborską.

  196. @ zak1953
    26 stycznia o godz. 21:57

    Tobermory
    26 stycznia o godz. 19:12

    Zerknąłem szybko w zalinkowany poradnik. Szczegółowo poczytam sobie później. Ale zwróciłem uwagę, iż został on wydany w styczniu 2015 roku. A to jest dosyć dawno. Na teraz 4 lata. Oczywiście, nie dam głowy za tę pełną otwartość rynku niemieckiego na pracowników z Ukrainy, chociaż opieram się na zasłyszanych informacjach z ubiegłego roku (czyli z 2018 r.)

    Nie dasz głowy? I słusznie.
    Ambasada Niemiec w Kijowie wyjaśnia (21. 12. 2018) w związku z błędnymi informacjami rozpowszechnianymi przez Ukrinform

    „Der vom Bundeskabinett am 19.12. verabschiedete Entwurf des Gesetzes zur Fachkräfteeinwanderung bedarf noch der parlamentarischen Zustimmung und wird voraussichtlich frühestens zum 1. Januar 2020 in Kraft treten.

    Es schließt die Einwanderung von niedrigqualifizierten Arbeitskräften aus. Das Fachkräfteeinwanderungsgesetz stellt klar, dass vor der Einreise der Abschluss des Ausländers im sogenannten Anerkennungsverfahren auf seine Gleichwertigkeit überprüft wird.

    Eine Ausnahme wird es nur für IT-Spezialisten mit mindestens fünf Jahren Berufserfahrung sowie im Rahmen von Vermittlungsabsprachen der Bundesagentur für Arbeit geben, die den Kenntnisstand der Bewerber überprüft und bestimmt, welche Qualifizierungsmaßnahmen diese für die Anerkennung ihrer Qualifikation noch benötigen.”

    (Projekt ustawy o imigracji pracowników wykwalifikowanych nie uzyskał jeszcze zgody Parlamentu i oczekuje się, że wejdzie ona w życie najwcześniej 1 stycznia 2020 r.

    Nie obejmuje ona imigracji pracowników o niskich kwalifikacjach. Ustawa o imigracji pracowników wykwalifikowanych stanowi, że kwalifikacje kandydata muszą być sprawdzone proceduralnie pod kątem równoważności, przed wjazdem do Niemiec.
    Wyjątek stanowią specjaliści IT z co najmniej pięcioletnim doświadczeniem zawodowym, a także w ramach umów agencyjnych Federalnej Agencji Zatrudnienia, która sprawdza poziom wiedzy wnioskodawców i ustala ewentualne dodatkowe kryteria dla potwierdzenia ich kwalifikacji.)

    Tak więc poradnik jest nadal aktualny, choć ma już 4 lata.

  197. mag
    27 stycznia o godz. 10:54

    Myślę, że tych dwóch spraw nie da się mierzyć tą samą miarką. Bo po plebiscycie w środowisku Konfederacji Kobiet RP – nie można się niczego innego spodziewać.( to przecież kołtuneria)
    Podczas kiedy od sądu RP powinno się ( mimo wszystko!) oczekiwać właściwego i obiektywnego podejścia do tej sprawy. Niestety nie tylko środowisko medyczne stosuje „klauzulę sumienia”….

  198. szanowny @wbocku 9:39

    moze nie zawsze sie z Toba zgadzam w wielu sprawach ale o panu Jerzym Urbanie
    w wiekszosci podzielam Twoje refleksje powyzsze.
    Na stronie 122 , „Alfabetu Urbana”, wyd.BGW 1990 pod haslem „Adam Michnik”:
    „Wymiar moralny Michnika i jego intelektualny kaliber sa dla mnie – wyznam – upokorzeniem”. A wczesniej zanotowal: „Czuje sie z nim bardzo zwiazany w tym rozumieniu, ze kiedy jego zycie znow potoczy sie normalnie, to znaczy Michnik pojdzie
    siedziec, zaraz potem ja pojde wisiec”.
    I to jest wlasnie klasa tego publicysty od wielu dziesiatek lat – od „Po prostu” az po
    „Nie”.
    Sapienti sat!

    PS
    pieknie sniezy u nas a moim ogrodzie jodly przyozdobione bialym puchem i ptaszki oblegaja karmniki a dzikie golebie, sroki, kosy pod drzewami. Czasami odwiedzaja mnie wiewiorki. Las mam w zasiegu reki i stad tez o wczesnym ranku przychodza ploche sarny.
    „Let it snow, let it snow”…jak ze szlagiera Deana Martina

  199. @act
    27 stycznia o godz. 10:47

    Czytam „NIE” od pierwszego numeru, a przedtem znałem Urbana ze „Szpilek” i „Polityki”, i mam takie samo zdanie o nim jak @pombocek.
    To jest jeden z naprzenikliwszych obserwatorów polskiej rzeczywistości, niezależny umysł nad wyraz wrażliwego człowieka ukryty pod maską cynika i abnegata. Na dodatek dorobił się swojej pozycji i pieniędzy bez niczyjej łaski i protekcji.
    Nie może tego znieść obłudna i sprzedajna czereda, która najchętniej utopiłaby go w błocie, zrujnowała i poniżyła. Starania trwają, może niedługo oskarżą go jeszcze o holokaust 🙄

  200. ozzy

    Dziś 74 rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz.
    W Holandii w Amsterdamie każdego roku odbywa się oficjalna uroczystość złożenia kwiatów przez premiera Holandii pod pomnikiem Spiegelmonument – Gebroken spiegels .
    Powstanie również Holocaust Namenmonument, którego twórcą jest słynny architekt Daniel Liebeskind.

    Ravel napisał utwór Kadish. Znam wiele jego wykonań, ale jest jedno, które zrobiło na mnie szczególne wrażenie :

    https://www.youtube.com/watch?v=YDFEfV1QPow

    Mam też jeszcze na dziś I.Perlmana z orkiestrą z Los Angeles pod dyr. G.Dudamela

    https://www.youtube.com/watch?v=RYokqDoXQjU

  201. Zaku-ileś tam,
    wiem, że mój przyjaciel umrze w Orleanie. Nawet mu zasugerowałem wybór miejsca na cmentarzu. To się zdezaktualizowało, bo jego zona już tam leży i czeka na niego, a synowie wrośli w społeczeństwo francuskie.

    Wboceku,
    podzielam Twój pogląd na Urbana. Cenię go nie tylko za inteligencję i cięty język, ale za uczciwość. Nie ukrywa, iż jest takim jakim jest, egoistą i świnią (jego własne słowa!). Poza tym nieścisłe jest Twoje zdanie, z którego wynika, iż w czasie okupacji ukrywał, że jest Żydem. Sam pisze, że wbrew logice i poleceniom rodziców „chwalił” się kolegom na podwórku.
    Inny aspekt: Cenię Passenta, to człowiek w miarę przyzwoity i o dużej wiedzy, ale widziałem program w TV, gdzie Urban zniszczył go moralnie swoją inteligencją i profesjonalizmem.
    Poza tym co było nieprawdą, gdy powiedział publicznie, że „RZAD SIĘ WYŻYWI”? NASZ, KIEDYŚ I DZIŚ, A NAWET WENEZUELSKI SĄ W STANIE SIĘ WYŻYWIĆ. NARÓD NIEKONIECZNIE!
    (CAPSLOK PRZYPADKOWY)

  202. @ act
    27 stycznia o godz. 8:15

    Qba, ze tez Ty poeta zachwycasz sie Urbanem i jego ‚organem’. Nigdy w nim nie widzialem madrosci a tylko wyrafinowana sofistyke, ktora sluzyla mu niezle za wiadomych czasow. Za wyrocznie miewacie ludzi kompletnie skompromitowanych.

    Po pierwsze – najważniejsze i najlepiej odpowiedział Tobie wbocek
    27 stycznia o godz. 9:39
    Po drugie – co ma bycie poetą (za którego się nie uważam) z „zachwycaniem się” lub nie Urbanem?
    Po trzecie – rzeczywiście przykre jest to, że uważasz, iż dorosły niewierzący może kogokolwiek uważać za wyrocznię.

    Ja czytam (ogólnie) z dwóch powodów – dla formy albo dla treści. Teksty Uraban łączą obie te cechy w sposób – według mnie – wart czytania. Teksty innych autorów w „Nie” na ogół.

    Wymyśliłem kiedyś slogan reklamowy:

    Dlaczego nie?
    Bo NIE!

  203. Dawno temu, jesienią 1990, dzwoni do mnie jedna znajoma z pytaniem:
    – Nie dostałeś?
    – ???
    – Nie, dostałeś?
    – ?????
    – Dostałeś NIE? Zdzicho ci zaprenumerował!
    Aha! I tak się wyjaśniła cotygodniowa dostawa porcji niezłej satyry i ciętej krytyki na to, co się dzieje w Polsce i jak kk obejmuje kolejne bastiony władzy w mojej ojczyźnie 🙄

  204. basiu.n,
    ja też mam dzisiaj rocznicę – początek naszej epopei rodzinnej – ucieczki przed Armią Czerwoną w roku 1945. W nocy ktoś zatelefonował do ojca, że czołgi radzieckie jadą ze Strzelec do Kędzierzyna (około 20 km). Wprawdzie nie dojechały z powodu wysadzonego mostu na kanale, ale założyliśmy na plecy pseudoplecaki, uszyte przez mamę, mnie na sanki (ponad 20 stopni mrozu) i na dworzec, gdzie stal ostatni pociąg na zachód, dla ludności cywilnej. Raczej nie pamiętam, aby był rozkaz ewakuacji, te czołgi wystarczyły jako zachęta. Nie ujechaliśmy daleko, do Racławic do wujka, a po kilu dniach dalej do Szpindlerowego Młyna w Karkonoszach, gdzie pracowała moja najstarsza siostra w szpitalu. Powrót z dalszej tułaczki w lipcu. Opisałem to wszystko kiedyś w Silesii.

  205. ozzy
    27 stycznia o godz. 11:15

    ozzy, bardzo precyzyjnie go podsumował Tobermory: „jeden z naprzenikliwszych obserwatorów polskiej rzeczywistości, niezależny umysł nad wyraz wrażliwego człowieka ukryty pod maską cynika i abnegata. Na dodatek dorobił się swojej pozycji i pieniędzy bez niczyjej łaski i protekcji”.

    Ja do dziś jestem zdumiony. Jak uchem sięgnąć, słychać infantylne wyjaśnienia, że „reklamy nie są takie złe”, że reklamy być muszą, a Urban żyje bez tego musu i nawet słynne tsunami, które zabiło 200 tys. jemu połaskotało tylko piętę.

    Ozzy, kiedyś – może w 90. lub w 91. roku – wysłałem Urbanowi poniższy tekst. Odesłał z pochwałą i z pytaniem, czy sobie wyobrażam jazgot jego wrogów, gdyby w swoim piśmie opublikował tekst przedstawiający go jako drugie wejście Mesjasza.

    Dawałem już na blogu ten tekst, ale że pisać od dawna mi się nie chce, dam go, kurde, dla Ciebie jeszcze raz.

    CO NIEMOŻLIWE JEST U LUDZI, MOŻLIWE JEST

    Anim ja Scyta jakowyś, ani Tatarzyn, ale co człek poradzi, jak samo się kojarzy.

    Jeden pleban zabawił się w Ostateczny Sąd i dał do noworocznej szopki szatana z mordą Turbana. Tak mi się spodobało, że też zrobiłem szopkę.

    Umiera niejaki Turban – nieodwracalny bezbożnik, hedonista, wiecznie przy forsie, słowem – wrzód na zdrowej dupie bogobojnej społeczności. Umiera śmiało, trochę nawet na wesoło. Jego parchata dusza, nie dbając o bilet, idzie najkrótszą drogą do piekła z melodią „Jak dobrze rano wstać na rzęsach”. Mija gmach Najwyższego Sądu.
    – Gdzieś się tak rozpędził!? – krzyczy woźny. – Tutaj! Czekają na ciebie.
    – Po cholerę? – mówi Turban. – Sam policzyłem, zważyłem, rozdzieliłem. Pieczątka potrzebna, czy co?
    Ale nie ma rady – wchodzi na salę rozpraw nabitą jak tramwaj stąd do wieczności.
    – Jest wreszcie to bydlę uszate, żeby go, w imię Ojca i Syna, szlag trafił! – mówi dusza z obrazkiem w splecionych dłoniach. – Zobaczymy, jak teraz zaśpiewa.
    – Co to za jeden? – pyta jakiś muzułmanin.
    – Nie wiesz pan?! Słynny antychryst. Wróg wiary ojców naszych i wszystkiego, co poczęte, z wyjątkiem kurew.
    – Swój chłop – mówi muzułmanin.
    Dusza Turbana staje przed stołem sędziowskim, za którym siedzi ni mniej, ni więcej, tylko – kapelan polowy Otto Katz, jak zwykle – na gazie. Kapelan patrzy surowo. Pachnie egzekucją, a Turbanowa dusza sobie stoi i ani jej, skurczybyczce, powieka drgnie. Kapelan patrzy, patrzy, nagle jak huknie pięścią w stół.
    – Ten jest syn mój miły, w którym sobie upodobałem – mówi z uśmiechem.
    Piorun kulisty nie narobiłby tyle zamieszania, co te ciepłe słowa. Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tylu głupich min naraz jednemu. Tylko dusza z obrazkiem nie poddaje się powszechnemu osłupieniu.
    – Panie feldkurat – mówi – nie wierzymy własnym uszom. Przed chwilą tylu świętych posłałeś do diabła, a ta świnia znowu na wierzchu? To wbrew prawu i logice.
    – Kto tu ustanawia prawo i logikę? – mówi łagodnie kapelan. – Może ty, łobuzie, który klepałeś bezmyślnie: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy”? Albo ten tam kundel, który całe życie skomlał: „Panie, daj mi to, daj mi tamto” i nazwał to miłością? Albo te mysie gówienka w sukienkach, które same sobie udzielały pełnomocnictwa do stawania w moim imieniu? Dałem wam szansę, wy bydlaki – posłałem swojego człowieka ku waszemu opamiętaniu. Był prosty, skromny i wielkiego serca. Mieliście go naśladować. Ale wy, spryciarze jedne, urządziliście się wygodniej – przypięliście sobie jego imię do klapy i dalej robiliście swoje. Psu na budę zdało się to posłannictwo. Dałem drugą szansę – posłałem człowieka bliższego waszej przewrotnej naturze. Nie wiedział, że jest moim wybrańcem. Nie miał być dla was wzorem, lecz wyzwaniem, zwierciadłem odbijającym to, co jest w was marnością. Wy zaś, plemię żmijowe, na widok własnego odbicia, zamiast posypać łeb popiołem i walić się w pierś, tłukliście zwierciadło, a teraz wytrzeszczacie gały za nagrodą jak ten kot, co sra w sieczkę. No i dostaniecie. Niech was wszystkich diabli wezmą. A ty, synu – kapelan zwraca się do Turbana – masz tu piątaka i zażywaj pokoju wiecznego.
    – Melduję posłusznie, panie feldkurat, już się robi – mówi Turban – tylko się pożegnam ze znajomym.
    Podchodzi do duszy z obrazkiem, która coś miele w zębach.
    – Co za przykrość, że nie mogę panu towarzyszyć, duszo – mówi. – Dali inny przydział i kropka. Ale ducha nie gaśmy, jeszcze się spotkamy – nic nie jest wiecznie prócz głupoty.
    I maszeruje do raju, uśmiechając się szeroko jak dobry wojak Szwejk, kiedy szedł na wojnę.

  206. basia.n
    g.11:11
    Porównywanie rzeczy na pozór nieporównywalnych dowodzi tylko, że od sądu RP NIEkoniecznie można oczekiwać „właściwego i obiektywnego podejścia” do sprawy, gdy zahacza ona o obowiązującą religię, co pod rządami PIS dziwić już nie powinno, tak jak nie powinno budzić zdziwienia to, że postrzeganie rzeczywistości i jej ocena mogą być diametralnie różne. Jakby na to nie patrzeć zestawienie np. Marii Skłodowskiej-Curie na jednej płaszczyźnie ze świętą siostra Faustyna, która miała objawienia, wydaje się cudaczne.
    Taka gmina.

  207. Antonius
    27 stycznia o godz. 11:50

    Serce mi się ściska rownież na Twoją rocznicę i epopeję twojej rodziny i bardzo wielu podobnych rodzin.
    Czytałam uważnie wszystko, co pisałeś na ten temat…
    Mogę tylko dodać, że z kolei moi dziadkowie, zarówno ze strony mamy, jak ojca – uciekali z Wilna.
    Polskie drogi były z każdej strony bardzo trudne

  208. mag
    27 stycznia o godz. 11:57
    Oczywiście – tylko, że w plebiscycie religijnym nikt nie zestawiał Marii Curie – Sklodowskiej z Faustyną.
    Oni wybrali po swojemu stosujac kryteria radia maryja, więc ja się nawet temu wcale nie dziwię. Przecież po środowisku ultra religijnym nie można się niczego innego spodziewać.

  209. wbocek
    27 stycznia o godz. 11:55

    Pięknie napisane… No i jest jeszcze coś: od prawie 30 lat, choć iskry idą od zgrzytania zębami na Urbana i jego tygodnik takie, że wydział obróbki skrawaniem to przy tym pikuś, to jakoś nie słychać o wielkich przegranych przez niego procesach, astronomicznych karach, pod naciskiem których NIE miałoby się zamknąć. Przegrana w sprawie zdumionego Jezusa wręcz jest wygraną, bo tylko ośmiesza sąd. Czytałem kiedyś regularnie i rozziew pomiędzy siarczystością treści, wyrażanym przez wielu uczestników tzw. życia publicznego wq…niem na ów „organ” a kompletnym brakiem reakcji zdumiewał mnie nieodmiennie.

  210. Tobermory
    27 stycznia o godz. 11:00
    Czyli słyszałem dobrze. Tyle, że informacje były lipne jak to często w życiu bywa. Dla mnie to zwykła sieczka informacyjna. Nie jestem Ukraińcem ani nie mam w tamtych stronach żadnych krewnych lub bliższych znajomych.
    Chociaż kiedyś zanosiło się, że być może miałbym okazję pomieszkiwać gdzieś tam na wschodzie. A wszystko za sprawą dziadkowego zięcia, który wierząc Hitlerowi obiecywał swemu teściowi duże gospodarstwo na Ukrainie. Życie sprawiło, że zięciu wywiewał stamtąd szybciej, aniżeli wchodził i nie przeżył dłużej od Adolfa i jego III Rzeszy, potwierdzając wcześniejsze słowa dziadka Ludwika.
    A jednak po 1 stycznia przyszłego roku ulegnie to wszystko zmianie, bo aktywniejsza i bardziej zdecydowana część Ukraińców przeniesie się z Polski tę jedną granicę dalej. A zrobią to śladem swych wcześniejszych sąsiadów, wyekspediowanych przez Stalina na ziemie zachodnie i północne, a potem szukających lepszego chleba za Odrą i Nysą Łużycką.

  211. @wbocku

    dziekuje za te humoreska – jakze w mrozkowskim genre napisana. Siedziec w Mrozku
    to juz c o s ( juz prof. Jan Kott kiedys pisal, ze w Mrozku siedza Gombrowicz i Witkacy)
    Zreszta masz swietny sluch prozatorski.
    Uwaga @Tobe super trafna.

  212. Antonius
    27 stycznia o godz. 11:34
    Myślę, że odchodzącemu człowiekowi jest obojętne, gdzie spoczną jego doczesne szczątki. Groby przodków są bardziej potrzebne potomkom, aby czuć jakąś więź z miejscem swego pobytu i sąsiadami. W końcu dawno temu już odeszliśmy od myśliwsko-wędrownego trybu życia. Dawni przodkowie robili to aby przeżyć. A my dzisiaj, co najwyżej dla poprawy swego życia lub z ciekawości świata. Pomijam oczywiście żołnierzy wszystkich armii świata. Oni wędrują dla podbojów innych ludzi. Dzisiaj jest także kolejna rocznica pierwszego kontaktu mojego dziadka Ludwika z radzieckimi żołnierzami, co opisałem rok temu. Ważne aby wszystko dobrze się kończyło. Pozdrawiam

  213. @zak1953
    27 stycznia o godz. 12:32

    „A jednak po 1 stycznia przyszłego roku ulegnie to wszystko zmianie…” zakładając, że niemiecki parlament przyklepie tę ustawę.
    Wówczas rykoszetem może dostać polska gospodarka. Nie ma obawy, że odpłyną pracownicy bez kwalifikacji, ale z fachowcami będzie problem.
    Liczba Ukraińców pracujących w Polsce w 2018 roku szacowana jest na około milion osób, z czego może połowa pracuje legalnie (441 tys. obywateli Ukrainy płaciło składki na ZUS). 80 proc. Ukraińców pytanych o zadowolenie z pracy w Polsce deklaruje, że jest super, a jednocześnie 60 proc. gotowych jest natychmiast udać się do Niemiec, jeśli zapowiadane ułatwienia staną się realne.
    Na polskich budowach brakuje 100 tys. pracowników.

    A pracownicy bez kwalifikacji?
    Kilka dni temu TV arte pokazała, jak żebrzą i leżą pijani pod mostami w Berlinie. 10 tys. bezdomnych z Europy Wschodniej, w tym 2 tys. Polaków. I jak fundacja „Barka” próbuje „naszych” nakłonić do powrotu do Polski…
    Rozbitkowie w Berlinie

  214. @wbocek
    27 stycznia o godz. 11:55

    Świetny ten twój Sąd Ostateczny nad Turbanem, dzięki za przypomnienie 😀

  215. Szary Kot
    27 stycznia o godz. 12:32

    Szary Kotku, Urban był najpierwszym i najwnikliwszym krytykiem SLD, zanim ktokolwiek o krytyce tej partii pomyślał. Gdyby perfidnie w zapyziałej Polsce, ale zgodnie z tym, co robi, nazwał swoją gazetę „Prawda”, byłaby to, w odróżnieniu od moskiewskiej, najprawdziwsza prawda. Stosunek suwerena do Urbana i jego „Nie” pokazuje jak nieuleczalne jest umysłowe zadupie części Polaków. I ja – raz kozie śmierć – jeszcze raz w skrócie pokażę.

    SKĄD SIĘ BIORĄ BRUKOWCE

    Trafiłem w kościele na sąsiada z klatki, który mnie nie znał ani ja jego. Akurat staliśmy obok siebie. Był znak pokoju. Sąsiad kiwnął do mnie głową, ja powiedziałem: „dzień dobry” i tak żeśmy się poznali. Potem wracamy, gadamy, że w sklepach – ceny, a trawa – zielona. Pytam:
    – Nie wie pan, co to jest brukowiec?
    Chętnie się rozgadał.
    – Czyta pan „NIE”? – mówi.
    – Nie ma się czym chwalić – wcale nie czytam.
    – I słusznie, bo to jest właśnie brukowiec.
    – Kiedy właśnie nie wiem, co to jest.
    – Właśnie mówię: „NIE”.
    – Proszę pana, ze mną trzeba jak z dzieckiem – umiem czytać tylko numer swojej chałupy. Nabyty zanik pamięci i wrodzona niepoczytalność.
    Popatrzył z sympatią.
    – Och, każdemu się coś przytrafi. Ja, na przykład, chciałem rano myć zęby żyletką. Czyli musi się pan wszystkiego uczyć od nowa. Spróbuję wyjaśnić możliwie najprościej. Będę mówił powoli.
    – Najlepiej – jak do dziecka.
    – No więc, proszę pana, „NIE” to jest gazetka – nie słuchaj, Panie Boże – kurewska: kurwy piszą i kurwy czytają.
    – A o czym?
    – O kurewstwie, rzecz jasna: afery, mordowanie nienarodzonych dzieci, pornografia, Kościół.
    – Bój się pan Boga! A cóż to ma kurewstwo do Kościoła?!
    – No widzi pan. kurewstwo wszędzie wlezie, dla nich nie ma świętości. Same obrzydlistwa piszą: że biskup polowy się stroi, że ksiądz kucharkę ma, że to, że tamto, a co drugi wyraz nie da się powtórzyć: „kura”, „lupa”, „kolejarz”, „stój”. Nawet o polskim papieżu piszą chamy na „pan”.
    – I pan czyta takie paskudztwo?
    – Na głowę pan upadł!?
    – To skąd pan wie?
    – Ksiądz mówił.
    – Czyta o kurewstwie?
    – Niech pan nie obraża osoby.
    – To skąd wie?
    Uśmiechnął się jak wół do analfabety.
    – Można wiedzieć, ile pan wiosen pan sobie liczy? – zapytał.
    – Ze siedem.
    – Dzieci pan ma?
    – Nie było kiedy – tylko wnuczkę.
    – Ile latek?
    – Też siedem.
    – W sam raz. To są najlepsi specjaliści od „po co?”, „na co?”, „dlaczego?”. Jak pan jeszcze czegoś nie będzie wiedział, niech się pan z nią skontaktuje. A teraz dość robienia z taty wariata: panie – na lewo, panowie – na prawo.
    Przekazał gwałtownie znak pokoju i poszedł jak burza – w prawo. Ja siłą odrzutu – w lewo. Nasza chałupa została pośrodku.
    Dopiero w karczmie, która „Rzym” się nazywa i jest niepotrzebnie w bok, jak się idzie z kościoła, przypomniałem sobie, że nie jestem żadna pani. Uśmiałem się, bo mówią: Kto pyta, nie błądzi. Na drugi dzień pamiętałem, że coś NIE jest brukowcem. To co JEST?

  216. Tobermory
    27 stycznia o godz. 13:06

    Dziękuję, Tobermorku. Trochę nas dzieli, trochę nie dzieli. Samo życie.

  217. Wy tam z Aussielandu się smażycie, a u mnie wielkie okno salonowe (salon mały jednak) zalepione śniegiem, tak duje.
    Zwolennikom Urbana polecam wywiady z Urbanem na youtubie. Rzadki umysł, bardzo lubię go czytać i słuchać. Z gazetą NIE pod pachą nie radzę się jednak przechadzać…

  218. wbocek
    27 stycznia o godz. 13:09

    Mnie tu jeszcze nie było, kiedy prezentowałeś te teksty, więc cieszę się, że pokazałeś je jeszcze raz.Świetne 🙂

  219. Alicja-Irena
    27 stycznia o godz. 13:21

    Między Aussielandem, gdzie smaży i Kanadą, gdzie mrozi – jest mały kraj,gdzie po prostu leje deszcz 🙂
    Urban jest OK 🙂

  220. act
    27 stycznia o godz. 10:47
    Powiedz mi tylko ilu sposrod ludzi, ktorzy w tamtych latach krzyczeli na ulicach, szeptali po domach, wreszcie mysleli tylko: Swinia Urban! zmienilo diametralnie zdanie o nim. Pare dni temu obejrzalem wywiad z nim na YouTube.
    Ale ‚cynik’ pomyslalem, o ‚swini’ zapomnialem.
    ———–

    Cynik Urban? Przeciez to poza. Jesli kiedykolwiek widzialem w zyciu idealiste to wlasnie jego…

  221. ozzy
    27 stycznia o godz. 12:38

    Dzięki, ozzy. Chce się żyć – zaraz wiosna. Wczoraj byłem nad morzem i sprawdziłem, że po paru dniach fest mrozu plaża jest zamarznięta – w sam raz do jazdy rowerem. Od razu zaplanowałem plażową turystykę rowerową, którą od dwóch zim uprawiam. Ale od nocy do dzisiednia spadło trochę mokrego śniegu i temperatura jest plusowa, więc jak za dwa dni będzie rowerowa pogoda, plaża może być już nie na rower – miękka. Ale to może znaczy, że już prawie wiosna. Hej-ho, hej-ho, do wiosny by się szło.

  222. basia.n
    27 stycznia o godz. 13:21

    Dziękuję, basiu.

  223. Alicja-Irena
    27 stycznia o godz. 13:21

    Z tym chowaniem i chowaniem się z „Nie” chyba nic się nie zmieniło. Jakieś 6 – 7 lat temu stałem za babką w kolejce do kiosku. Kupowała m.in. „Nie”. Powiedziała:
    – Niech pani od razu włoży w „Głos”.
    Nie wiem, czemu tak otwarcie powiedziała, skoro sama mogła włożyć. Ale chowanie się z „Nie” to stały rytuał małorolnych. Nie kupuję już „Nie” regularnie, ale jak kupuję, to nigdy nie widzę na wierzchu – jest wyciągane spod lady. Za to na poczcie otwarcie witają klientów z półek z książkami żywoty świętych i różne takie.

  224. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,24404208,skradziono-dzielo-banksy-ego-poswiecone-ofiarom-zamachu-w-klubie.html#a=66&c=154&s=BoxNewsImg2

    Panowie sędziowie prędko przybywajcie, nadwiślańskiego Polaka katolika w dyby zakłuwajcie. Wszak nie ma bardziej odrażającego typa pod słońcem. I tylko on mógł się dopuścić tego czynu 😉

    @kruku, miło Cię widzieć 🙂

  225. wbocek
    27 stycznia o godz. 13:37
    Ja zapytałam na poczcie, skąd te świątobliwe obrazki w ofercie. Dostałam całkiem sensowną odpowiedź – na czymś musimy zarabiać…

  226. Tobermory
    27 stycznia o godz. 12:56
    „A pracownicy bez kwalifikacji?
    Kilka dni temu TV arte pokazała, jak żebrzą i leżą pijani pod mostami w Berlinie. 10 tys. bezdomnych z Europy Wschodniej, w tym 2 tys. Polaków. I jak fundacja „Barka” próbuje „naszych” nakłonić do powrotu do Polski… ”
    Pewno za starzy nasi bezrobotni z Berlina na produkcję dzieci w ramach „500+”. To i nie wrócą. Chyba, że ich Niemcy deportują za przestępstwa, nawet drobne. Z Berlina daleko nie jest do granicy. Ale żeby od razu nie wrócili do Reichu, to trzeba by ich aż pod Białoruś albo Ukrainę dostarczyć. Przybyłoby partii rządzącej wdzięcznego elektoratu.

  227. @zak1953
    27 stycznia o godz. 14:57

    To faceci w wieku 20-60 lat. Jeden z reportażu, odwieziony do rodziny koło Poznania miał 36 lat.
    „Chyba, że ich Niemcy deportują za przestępstwa, nawet drobne”
    Ależ to tylko koszty, a granicy przecież nikt nie pilnuje.
    No i nie jest to tylko problem Berlina, ale także Hamburga i innych dużych miast.
    Kiedy dwa lata temu Niemcy zwrócili się do krajów pochodzenia owych bezdomnych, aby je zainteresować problemem, jedynie Polska jakoś zareagowała i wysupłała drobne fundusze…
    Jeśli obejrzałeś ten reportaż (utrzymany w nadzwyczaj dyskretnej i współczującej tonacji), to zauważyłeś może, że jednym z pomagających Polaków jest gość, który ma za sobą doświadczenie bezdomności w Londynie.
    Przeświadczeni, że w bogatym Berlinie czy Niemczech w ogóle da się przeżyć łatwiej i lepiej niż w Polsce, powoli dochodzą do wniosku, że pora takie nadzieje porzucić. Wracać do kraju, gdzie mają długi, alimenty do spłacenia lub wyrok do odsiedzenia, a do tego wstyd i upokorzenie powrotu z pustymi rękami, jest nadzwyczaj trudno.
    No i ten alkoholizm krzyżujący plany i nadzieje, odbierający motywację i wolę zmiany…
    Bardzo przygnębiający był ten reportaż, choć z przebłyskami nadziei.

  228. @wbocku

    Twoje teksty daly mi pewien asumpt do rozwazan cywilizacyjnych i kulturowych (socjologiczne sa mniej ciekawe). Tos widzial, widzisz i slyszysz.Jednoczesnie Twoja zachlannosc ta konkretnoscia zycia jest wyjatkowa plodna. Nie tylko teksty dzisiaj podane ale i cala Twoja blogowa krzatanina swiadcza dobitnie o powyzszym. Wszechwladny absurd, groteskowe sytuacje. Wszystko to krzepi wyobraznie a bez niej dzisiaj ani rusz.

  229. ozzy
    27 stycznia o godz. 15:35

    Dzięki, ozzy. To, że konkret mnie obchodzi najbardziej, to na pewno. Ale przecież od konkretu ku gwiazdom się wylata. Tyle że to już nie ja. Mogę Ci tylko powiedzieć, że kiedy zacząłem konkretnie pisywać, ujął mnie Cortazar. Nic nie poradzę, że nie większymi swoimi rzeczami jak „Gra w klasy” na przykład, ale maleństwami, konkretnie chodzi o „Opowieści o kronopiach i famach”. Ujął mnie lapidarnością i też tak postanowiłem. Niecałkiem wyszło tak krótko, ale…ęą…to już przeszłość. Przepraszam, ozzy, mimo żem był filolog, to jednak bardziej operator łopaty, rybol, łodziarz, a teraz rowerowiec oraz sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Słowem, nie przepadam za gadaniem o literaturze. Literatura to zapis życia, czyjegoś w dodatku, a ja w tych ostatkach chcę swoim życiem żyć i jak najwięcej uzbierać, żeby było co wspominać w grobie.

  230. Alicja-Irena
    27 stycznia o godz. 14:14

    Pewnie, że na czymś muszą zarabiać. Świetnie byłoby, gdyby zarabiali na tym, do czego są powołani.

    Od paru lat korzystam wyłącznie z zaprzyjaźnionej poczty kurierskiej. Jasne, że jest droższa, ale jak dziś wyślę do piętnastej, jutro na bank będzie w dowolnym miejscu w Polsce.

    Miałem taki epizod: wysłałem bratu paczkę do zakładu opiekuńczego dwa metry od Słupska. Na drugi dzień nie doszła. Poleciałem następnego dnia rano pytać osochozi. Zaprzyjaźniona pani natychmiast sprawdziła: paczka przez pomyłkę była – dzień dobry – w Przemyślu. Ojej, jak pani przepraszała. Ale niech się pan nie martwi, panie Jurku, jutro będzie w Kobylnicy (właśnie te dwa metry od Słupska) na bank. I co Pani powie, Pani Alicjo, z tamtej strony lustra? Była. A proszę zauważyć, że jakieś polskie wariactwo każe tej prywatnej niemieckiego chowu poczcie wszystkie przesyłki wozić przez Warszawę. Do Słupska z Koszalina jest 67 km, ale przesyłka musi jechać tysiąc przez Warszawę. A moja jeszcze zaliczyła Przemyśl. I była u adresata w takim czasie, w jakim Poczta Polska wiozłaby w gorszym razie tylko 67 km. Bo nie zawsze jej się uda tych 67 km pokonać w dwa dni, a czasem i trzy za mało.

  231. 3 w nocy, mniej smazy, a ja ogladam kolejne wywiady z Urbanem na Youtube, bo sam wywolalem tego wilka z lasu. Wasza ‚unisonowa’ niemalze reakcja na moj wpis zastanowila mnie i probuje zrozumiec czlowieka w Urbanie ale nie meczcie mnie juz prosze tym jaki on inteligentny, samozaprzeczajacy, niezalezny etc. Interesuje mnie wylacznie jego moralnosc, gowno mnie obchodzi jego bogactwo, hedonizm, sybarytyzm, nawet cynizm. Szukam wlasnie teraz wywiadu gdzie na chwile odlozy, zapomni, ze ma maske przyklejona do twarzy, watpie, czy znajde.

  232. wbocku:

    tak, rozumiem Cie dosc dobrze, kiedy mowisz o sobie i swoim zeglowaniu w tym
    jakze koniecznym/niezastapionym zyciu. Zycie codzienne w formie zbeletryzowanej, z ktorej moge sie dowiedziec o Twoich pogladach, okolicznosciach czasu, ktorych nie moglem sila rzeczy poznac a takze to, co jest wazne, ze nie „byles na szychcie wyslugujacej sie” (to z Tyrmanda). Operator lopaty w utopii liberalnej – alez mi sie
    wymknelo!

  233. basia.n
    To nie był „plebiscyt religijny”, jak to ujmujesz, ale podjęty przez Konfederację pań, które tak oto się określają:
    „Podejmujemy liczne inicjatywy służące rozwojowi kobiet oraz ochronie rodzin. Działamy w kierunku społecznego dowartościowania roli żony i matki, a także sprawiedliwego docenienia pracy kobiet, zarówno zawodowej jak i tej wykonywanej w domu, na rzecz rodziny.”
    Stąd moje zdziwienie, że Polką Stulecia zostaje zakonnica, której zasługa polega na tym, że miała objawienia, a nie np. super matka Polka, Danuta Wałęsowa. No tak, ale nie tylko dla radiomaryjnych Wałęsa to „Bolek”, wiec i Danusia jest be.

  234. Basienko, sprawe zdam z koncertu troche pozniej. Nigdy przedtem nie probowalem oddac slowami wrazen muzycznych – dziwne a moze wcale nie – ale latwiej mi przychodzi mowic o sztukach wizualnych czy literaturze.

  235. mag

    z pozdrowieniami i uklonami niedzielnymi za tekscik o pewnej pani
    na blogu Passenta

  236. act
    27 stycznia o godz. 17:09

    Actku, Ty mówisz, co Ciebie u Urbana obchodzi, to i ja Ci powie,m, co mnie u niego obchodzi. Otóż jego moralność w życiu prywatnym obchodzi mnie tyle, co śnieg z lat 50., kiedy w Słupsku było 28 stopni mrozu. Natomiast jego zawodowa moralność, czyli dziennikarska, polega na mówieniu prawdy tam, gdzie prawda jest najważniejsza – bo przecież fantazjować też potrafił, kiedy na przykład mówił, że wolałby się z Lepperem przesoać niż z jedną damą. W początkach „Nie”, jeśli dobrze pamiętam, wykrochmalił z pracy babkę – i to ogłosił w „Nie” – która przed publikacją tekstu czegoś dokładnie nie sprawdziła. Przez mgłę pamiętam, że były dwie takie sprawy. Szczegółów, niestety, nie pamiętam. Później pamiętam ogromne przeprosiny na tytułowej (?) stronie pana ministra Ćwiąkalskiego, którego „Nie” o coś bezpodstawnie posądziło. Cóż, przy tysiącach tematów niedokładności czy pomyłki się zdarzą, ale one nie tylko nie zaważyły negatywnie na moim widzeniu Urbana, ale sposób poradzenia sobie z nimi mogę uznać za wzorcowy. Przez tyle lat czytania Urbana uzbierałem też parę jego, jako redaktora, minusów, ale „kto z was jest bez grzechu, niech…”, ech.

  237. act
    27 stycznia o godz. 17:22

    Dobrze 🙂

    To niech Ci w nocy zagra Marcello/Bach – zeby było pięknie i lżej znosić upał.
    https://www.youtube.com/watch?v=A9va_hqsBU8
    i jeszcze to
    https://www.youtube.com/watch?v=GIQZgSLXNqU

  238. O, to kiedy konczy sie kwarantanna na podawanie mniej wygodnych faktow z zyciorysu zamordowanego prezydenta Gdanska?
    Pamietam zalinkowany artykul o danielach biskupa Glodzia, zdjecia z lotu ptaka rezydencji jego, ktora zostala wybudowana jako dom kontemplacji dla duchownych. Gdziez by mi przyszlo do glowy, ze te wszelakie przychylne Glodziowi decyzje wydawal ten prezydent. Kazdy polski urzednik blatuje sie z KK, wiec dlaczego nagle w ramach wzmozenie zupelnie o tym zapomniano. Zapewne nie byl to najgorszy prezydent. Chociaz wybieranie na kolejne kadencje nie do konca jest tego odzwierciedleniem. W Ameryce ( przepraszam za wtret) za dwa lata wybierzemy ponownie najgorszego z wszechczasow prezydenta.
    Na ile pragmatyzm a na ile wiara powodowala, ze byl z hierarchia koscielna tak blisko. Wypisal sie z PO, bo chcial byc neutralny, czy jednak byl to uklon w kierunku grupy wyborcow, ktorych niestety nie mozna pozbawic praw. A z checia by sie to zrobilo, no nie?

  239. Och , juz mialam kiedys napisac, ze nigdy nie daje zadnych lapek ani w gore ani w dol, ale zawsze klikam na trojkacik, bo tam lubia byc ciekawe tresci.

  240. wbocek
    27 stycznia o godz. 16:44
    Z poczty polskiej korzystam rzadko, mniej więcej raz na rok, wysyłając zakupione książki do mojego miejsca zamieszkania. Dawno dawno temu listy szły z Polski do Kanady mniej więcej 4-6 tygodni. Swego czasu ze stempelkiem „cenzurowano” (chyba nawet gdzieś takie mam). W odwrotną stronę działało tak samo. Teraz 5 dni to norma, czasami nawet mniej.
    Z paczkami bywa różnie – otóż moje książki kolebią się kilka tygodni, (4-6), bo wysyłam je pocztą zwykłą. Poczta lotnicza to rzecz błyskawiczna, a „zwykła” też leci lotem, ale zanim ją wsadzą do samolotu, musi swoje odczekać. Kolejka obowiązuje 🙂

  241. Z okołopołudniowej (u mnie) prasówki. Niejaki Piotr Rybak miał okazję zamilczeć, ale nie, udał się pod bramę obozu oświęcimskiego i nakrzyczał.
    A ja durna myślałam, że Żydów spalono w tamtejszych krematoriach, a ci, co przetrwali, zostali wypędzeni w niesławnym roku ’68. Okazuje się po raz nie wiadomo który, że oni są przy rządowym korycie!
    Mam pytanie – czy wiadomo komuś, co się stało z panią, która spoliczkowała drugą pania na Placu Zwycięstwa z okazji jakiejś demonstracji? Została „pociągnięta za konsekwencje”?

  242. @Tanaka
    Wielkie dzięki za pośrednictwo. Lonek się do mnie odezwał na komorke. Mam nadzieję, że mu dobrze doradzę.

  243. mag
    27 stycznia o godz. 17:18
    Mag, czytałaś Wałęsowej „Marzenia i tajemnice”? Moja znajoma przeczytała mniej (raczej mniej) więcej do połowy i orzekła – dalej nie będę czytać, bo to nudne. Bo życie zwyczajnej kobiety jest właśnie takie – nudne. Bachory, zakupy, kuchnia, pranie, sprzatanie…
    A święta tylko się modli i już za to samo jest uznana Polkę Stulecia.

  244. zyta2003
    27 stycznia o godz. 18:18
    Zyta, co się tak palisz do rozliczania Pawła Adamowicza? Przecież chyba nawet nie mieszkasz w Polsce. Podgrzać atmosferę na blogu?
    Bo innego celu nie widzę.

  245. ozzy
    27 stycznia o godz. 17:26

    Aż mnie zainteresowało, ozzy, że Ty tak ogólnikowo, i skoczyłem zobaczyć. No cóż, mag oczom nie wierzy, gekko słusznie nazywa „plugastwem”, a ja dwie zamorskie damy nazwałem parę lat temu „kołtunkami” – w tym właśnie tę, o której wpisie mag mówi, że oczom nie wierzy. Ja tam wierzę. Jak zdarzy mi się czasem rzucić okiem na ich mniej lub bardziej, lecz kleszczowe wpisy, to się tylko utwierdzam w słuszności rzeczonej nazwy.

  246. Tobermory
    27 stycznia o godz. 15:17
    Trudno nie przyznać tobie stuprocentowej racji po obejrzeniu wspomnianego reportażu. Przygnębiająco smutnego. W Polsce tylko tej zimy jest już ponad 50 ofiar zamarznięcia podobnych ludzi. Zachodnia i południowa Europa jest nieco cieplejsza. Może tam jest łatwiej przetrwać noce? Chociaż, niedawno czytałem informację o zamarznięciu Polaka we Włoszech. Trudno komentować.

  247. Alicja-Irena
    Problem w tym, że ani panu Rybakowi, ani tej pani, o której wspomniałaś włos nie spadł z głowy. Z drugiej strony czytam, że prokuratorzy buntują się (sic!) przeciw wszechwładzy i wszechmocy ministra Ziobry.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24404136,prokuratorzy-chca-odwolania-zbigniewa-ziobry-pisza-o-szykanach.html

  248. Alicja-Irena
    27 stycznia o godz. 18:34

    To wygląda na horror – a jest niestety prawdą.
    Że narodowcy czują się jak w domu w Częstochowie – to jeszcze mogę zrozumieć.Że to oni chcą „dbać” o marsze niepodległości – mają wzorzec z lat przedwojennych.

    Ale że ośmielili się wystąpić pod bramą Auschwitz i nikt nie interweniował – jest to po prostu hańba!
    Po prostu brak słów.

  249. Alicja-Irena
    27 stycznia, g.18:45
    W przeciwieństwie do Twojej znajomej przeczytałam Wałęsowej „Marzenia i tajemnice” do końca i uważam, że to wcale nie nudne wspomnienia, bo to nie była i nie jest taka sobie zwyczajna kobieta matka Polka.
    Potrafiła już z dystansu opowiedzieć nie tylko interesująco o swojej nietuzinkowej rodzinie, ale i pokazać koci pazur jako osoby inteligentnej, wrażliwej, poniekąd niezależnej od legendarnego małżonka. Z tego powodu Wałęsa omal się z nią nie rozwiódł (ale przecież nie mógłby on, z Matką Boską w klapie), a w każdym razie bardzo miał jej za złe te książkę.
    Byłam akurat w Sztokholmie u mojej siostry, gdy pani Danuta odbierała tam w imieniu męża Pokojową Nagrodę Nobla. Zaprezentowała się znakomicie, zarówno gdy chodzi o tzw. wizaż (podobno sama o to zadbała) , jak i naturalną pewność siebie, gdy odczytywała okazjonalna mowę.

  250. mag,
    dla mnie niepojętym jest fakt, że pan zbyszek siedzi na dwóch stołkach. Jako prokurator generalny i jako minister sprawiedliwości.
    Kiedyś w rozmowie ze znajomą zapowiedziałam (oby moje słowo w g… się obróciło!), że pan zbyszek to osoba, na którą trzeba uważać.
    Już on ma swoją wizję Polski!
    Ciągle mówię – Polacy, idźcie do urn wyborczych! Wszystko zależy od waszych głosów! To taki kraj jak mój może sobie pozwolic na lenistwo wyborcze (ja chodzę!), bo czy konserwa, czy liberałowie – to właściwie jedno i to samo. Ale w Polsce tak nie jest. Co gorsza, opozycja tak rozproszona, że gorzej nie można. A Biedroń zwleka z przedstawieniem programu swojego ugrupowania. To może być błędem. Zebrało mi się na politykowanie na blogu ateistów 😉

  251. mag
    27 stycznia o godz. 19:29
    Dla mnie jej książka nie była nudna. Postrzegam ją jako bardzo pozytywną osobę, dała radę, a w Sztokholmie – oglądałam transmisję tv u nas – zaprezentowała się świetnie.
    Lechu, no cóż, nagle „zbaraniał”, pewnie nigdy nie słuchał tego, co Danuta do niego mówi. Jak to było… za każdym wielkim mężczyzną stoi mądra kobieta (czy coś w tym stylu).

  252. zyta2003 @18:19

    „nigdy nie daje zadnych lapek ani w gore ani w dol, ale zawsze klikam na trojkacik, bo tam lubia byc ciekawe tresci.”

    A czy moglabys dokonac pewnego testu? Kliknij prosze na jeden jedyny pod tym wpisem ‚autorskim’ trojkacik (25 stycznia o godz. 10:19; pod poprzednim wpisem bylo ich wiecej) i poczekaj troche zanim odswiezysz. Zmieni sie co czy nico?

    Ps. Juz bylem pelen otuchy ze wiecej blogowiczow pojdzie gora i malo kto dolina. Alisci, post @18:49 przekreslil oczekowania i otuchy me. Z pewnych uzaleznien nie da sie bez bolu wyjsc, po prostu. @act specjalista w tej dziedzinie powinien byc

  253. Alicjo-Ireno,
    książki p. Danuty Wałęsowej nie czytałem i raczej nie przeczytam. Dlaczego? Otóż w czasie jednego z wywiadów widziałem w którymś z TV takąż oto sytuację. Otóż przesłuchująca p. Danutę osoba zaczęła mówić o jednym z fragmentów książki wymieniając jakieś zdarzenie. Zanim p. Danuta się zastanowiła ( a ma widać dość często spotykany zwyczaj, by najpierw mówić a potem myśleć), palnęła, że takie zdarzenie nigdy nie miało miejsca a było wyjęte wprost z książki. Ta niezbyt widać rozgarnięta kobieta powiedziała wprost, że treść książki to autorskie wymysły osoby, która tę książkę rzeczywiście napisała a ona sama nawet nie zadała sobie trudu, by ją przeczytać!
    Doszedłem do wniosku, że szkoda kasy na tę paczkę z papierem.

  254. @wbocku, благообразный
    18:49
    Troche humoru

    Czytam Aleksandra Zinowiewa jego „Желтый дом” 1980 jak to na jednym z posterunkow wartownika zjadly wilki, a dzialo sie to na przelomie 41/42 w siarczysta zime „Ale najciekawsze w tej historii jest to, ze kiedy wartownika jadly wilki, to on sie darl w nieboglosy.”Za rodinu! Za Stalina!”. We wsi wszyscy slyszelismy jego wrzaski, ale nie zwracalismy na nie uwagi, bosmy mysleli, ze wyszedl za wieksza potrzeba”.
    A te historie opowiadal inny byly wartownik juz na zonie, ktory zamiast stac na siarczystym mrozie poszedl do wioski. I tak dostal piec lat, bowiem nie zjadly go wilki a jego kolege.

    ———-
    po rosyjsku „zolty dom”, to tyle co dom wariatow

  255. Legat,
    przecież musu czytania nie ma, prawda?
    Jak często wygłaszamy opinie bez poznania źródeł, na zasadzie – wiem lepiej, bo pan/pani X powiedziała, że.
    Nie znasz kobiety, nie wyrażaj się o niej „Ta niezbyt widać rozgarnięta kobieta”. Dla mnie ona jest całkiem rozgarnięta.
    Wracając do „Polki Stulecia”, przypomina mi się niezbyt udany występ Dody z potarganiem biblii, i mowa, że to pewnie napisali „naprani jakimś zielem napisali…” i tak dalej. Zanim ktoś zacznie o Dodzie, proponuję wywiad z nią na Onet Rano, sprzed paru dni.

  256. Przepłynęłam przez te strugi wody zwane Konwencją KO i nie zagłosowałabym. Słabo bowiem pływam.

  257. A dlaczego od razu musi być Polka Stulecia? Czy jest Polka Roku?

  258. Moim zdniem może być jedna i druga, dlaczego nie?

  259. Wracając do Dody i pomysłu, żeby zrobić koncert „Artyści przeciw nienawiści”, na który zgłosiła się ponad setka artystów, wielka DIVA polskiej sceny odmówiła i poradziła Dodzie, że lepiej się pomodlić.
    Diva Górniak.

  260. Alicjo-Ireno,
    jeśli po tym co napisałem uważasz, że w negatywnej ocenie p. Danuty Wałęsowej „pojechałem za daleko”, to z całą stanowczością Cię informuję, że Cieszysz się u mnie takim autorytetem, że zdanie o tej kobiecie zmieniłem i swoją wcześniejszą ocenę teraz już uważam za całkowicie nietrafną, wręcz niestosowną. Doszedłem do wniosku, że mój wcześniejszy komentarz wyniknął z moich ułomności percepcyjnych. Cofam ten sęk.

  261. Tobermory
    26 stycznia o godz. 13:26

    @Antonius
    26 stycznia o godz. 13:03

    „Wolne miasto Gdańsk nie było suwerennym państwem, a wcielenie go do Polski w 1945 i 1949 nie było aneksją.
    To było przyłączenie opuszczonych ziem, z których suwerenności – o ile o takiej po 1939 można mówić – gdańskie państwo lub społeczeństwo zrezygnowało.
    W trybie dekretu Adolfa Hitlera z 8 października 1939 Wolne Miasto Gdańsk stało się, wbrew prawu międzynarodowemu, częścią prowincji Gdańsk-Prusy Zachodnie III Rzeszy.
    Czy wtedy niemieccy obywatele miasta Danzig jakoś protestowali?”
    ———-
    Słusznie i zbawiennie odpowiedziałeś @Antoniusowi.

    Prusy nie zajęły Gdańska w 1-szym rozbiorze Polski. Jednak Fryc Wiluś niszczył je ekonomicznie. Zajął dzisiejszą dzielnicę Nowy Port. Zbudował konkurencyjny port. Osaczał miasto cłami. Prusy dopadły miasto w 1792r.
    W 1807 natarł na miasto i zdobył Napoleon. Wypchnął Prusy na wschód i ustanowił Wolne Miasto. Narzucił wysokie kontrybucje. Rabował jawnie i skrycie. Anglicy ustanowili embargo na handel z Gdańskiem. Tak to zgodnie „wojacy” rujnowali miasto. Kiedy Napoleon wracał spod Moskwy gonili za nim już Rosjanie z Prusakami. Po siedmiu latach WMG było zdobyte przez koalicję antynapoleońską. Było zniszczone i zrujnowane finansowo. Dźwignęło się dopiero po wojnie franc-pruskiej 1870.

    Czy protestowali?
    Po I WŚ byli tylko poranieni, rozbrojeni całkowicie z zakazem posiadania wojska, fabryk broni, produkcji okrętów wojennych. Zrujnowani materialnie i moralnie. Oderwani od Niemiec.
    Mieli w pamięci klęskę swoją podczas istnienie pierwszego Wolnego Miasta.
    Mieli jednak tereny wielkości małego województwa-po Elbląg na wschodzie. Dawali radę. Po wojnie zawsze jest wzrost. Kiedy Hitler przejął Niemcy po kryzycie światowym Niemcy rozwijały się. Wystarczyło posłać zarazę i gaulaitera do WMG i za 5 lat heilowali prawie wszyscy licząc na połączenie z „macierzą”.
    Jednak Polska miała duże wpływy w Gdańsku. Pod jej jurysdykcją była kolej, poczta, polityka zagraniczna niby-państwa. Był też dbający zazwyczaj o interesu angielskiego kapitału Wysoki Komisarz Ligi Narodów.
    Kiedy Stalin ostatecznie pogonił Niemców wziął sobie Królewiec i okolice, bo „ZSRR nie ma niezamarzającego portu na Bałtyku”.
    A, że jacyś „wypędzeni” dzisiaj coś bredzą ? Folklor. De iure jest też folklorem.
    Podobny do resentymentów lwowiaków. Niech popatrzą na ” na kocioł” na Bałkanach, na Bliskim Wschodzie.

  262. Po latach na blogu- tym blogu, czytając niektóre wpisy z hameryki, wydawać się może, że ktoś tu spał pod żydowską pierzyną i jadł żydowskimi srebrami. To musi boleć po latach.

  263. Uzupelnienie do Ps. @20:12. To tak jakby ktos jeszcze mial nerwy czytac te bzdury kompromitujace tych, owych i jeszcze innych. Nie mam koncepru jak mag(usie) w to wszystko wpisac..

    Zapytajmy: kto tu jest strona atakujaca a kto atakowana? Jej bohu pogubil sje ja

    ozzy, 10 maja o godz. 8:41 (na blogu EP https://passent.blog.polityka.pl/2018/05/09/ciuciubabka/#comment-804694 )

    „@zabka konajaca, (10 maja o godz.7:38), odziedziczyla wech i wzrok po szmalcownikach. Niestety nie te czasy, chociaz kanalie trzymaja sie dobrze.”

    Na co byla odpowiedz
    „żabka konająca, 10 maja o godz. 20:19, ozzy10 maja o godz. 8:41 – @ozzy oczekuję przeprosin ponieważ nie godzę się na szarganie pamięci moich rodziców. Oraz – żabka konająca, 10 maja o godz. 20:21 – Pan Daniel Passent, cytuję komentarz który łamie regulamin blogu”.

    Tam bylo tego jeszcze wiecej, bo jeszcze o dlugosci nosa, ale ilez mozna?

    Nazwanie „@zabki konajacej „kołtunka” osiem miesiecy pozniej jakos slabo sie wpisuje pod te adresatke. Ten to bowiem nick mial rzekomo, wedlug ozzy’ego, ‚odziedziczyc wech i wzrok po szmalcownikach’. Oraz jeszcze jako niby jakas ‚kanalia’ mial sie ‚niestety trzymac dobrze’.

    Natomiast nick ozzy to czysta lelija jak snieg zeszloroczny biala. Zapewne pachnaca christmasowo-hanukowym jedliwiem, no less. Tak sugeruje, wydaje sie, ten pod @27 stycznia o godz. 18:49. Czyniac to albo stety albo vice versa.

    Dosyc hadko to wszystko wyglada, jak na moj gust biorac. Noo, chyba zem sie we wszystkim pogubil na ament. To wtedy hadkosc ograniczy sie do bezdurnego przypomnienia niby czegos o zupelnym niczym pod @18:49.

    Nawiazanie do „Zoltego domu” Zinowiewa wydaje sie byc bardzo na czasie i na miejscu. Samokrytyka to jakas moze?

  264. @Żorż Ponimirski @21:40

    Nie mogles sie troche przede mna wstrzelic z tym swoim tekstem tez pod @21:40? Na blogu Hau wymyslono jakis skrot myslowy w tej sprawie.

    A-I, objasnisz?

  265. @Orteq
    Nie mogles sie troche przede mna wstrzelic z tym swoim tekstem tez pod @21:40?

    https://m.youtube.com/watch?v=nwrAJMZUPKM‎

  266. legat
    27 stycznia o godz. 21:32
    Legat, ja każdy wpis biorę serio. Można nie przeczytać, ale jeśli się nie przeczytało, nie powinno się wypowiadać. Danuta nie napisała tej książki sama, co zresztą jest zaznaczone.
    Dla mnie niesamowite jest to, jak ona potrafiła to wszystko ogarniać, kiedy Lechu był na ustach świata, robił jej następne dzieci…

  267. Legat, sęk 😉
    Przepraszam za sznureczkowanie 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=pqoWhfD6NhQ

  268. Alicjo-Ireno,
    ja ze wszystkim, co napisałaś w ostatnim poście jestem gotów się zgodzić. Mnie by nawet nie przeszkadzało to, że nie przeczytała „swojej książki” bo nie umie czytać ale trudno mi się pogodzić z tym, że nie wie co w tej książce zostało napisane. No wybacz, ale uznałem to za lekką przesadę. Ja też w poprzednim życiu pewnym ludziom coś pisałem. Niektórym z nich też nawet to czytałem, żeby wiedzieli chociaż co jest grane 😉 i nie zrobili z siebie jakiegoś kretyna.

  269. No a ja w dalszym ciągu jestem zafascynowana deklaracja Konwencji KO. Jak oni zamierzają skutecznie egzekwować alimenty? No jak?

  270. legat,
    skąd wiesz? Skąd wiesz, że to nie opowiadała Danuta temu kto opisał jej wspomnienia – skąd wiesz?
    Skąd wiesz, że Danuta nie umie czytać? SKĄD WIESZ?
    Obiecałam nie wrzucać sznureczków, ale nie mogę sie powstrzymać:
    https://www.youtube.com/watch?v=CbeiXcRxZ4c

  271. Alicjo-Ireno,
    🙂 no to jeszcze raz powtórzę co napisałem w pierwszym poście: – … w czasie jednego z wywiadów widziałem w którymś z TV takąż oto sytuację. Otóż przesłuchująca p. Danutę osoba zaczęła mówić o jednym z fragmentów książki wymieniając jakieś zdarzenie. Zanim p. Danuta się zastanowiła ( a ma widać dość często spotykany zwyczaj, by najpierw mówić a potem myśleć), palnęła, że takie zdarzenie nigdy nie miało miejsca a było wyjęte wprost z książki.

    Alicjo-Ireno, ONA ZAPRZECZAŁA TEMU CO BYŁO NAPISANE W JEJ KSIĄŻCE!!!
    Czy mnie naprawdę nie wolno się zastanowić dlaczego nie wie co jest napisane w jej książce? Czy to jakieś „forbidden” jest?

  272. Można, ja nikomu nic nie zabraniam, legacie.
    Nie mam też za złe, ani nie doszukuję się w wypowiedziach jakichś tam lapsusów, zwłaszcza w wywiadach osób, które nie wypowiadają się na co dzień.
    Ja czytałam tylko książkę i na podstawie snuję to, co snuję. Nie znam Danuty W.
    Ty wiesz lepiej, znasz ją, wiesz, że niepiśmienna, głupia i tak dalej?

  273. @Orteq,

    przeczytaj raz jeszcze, chyba ze ulomnosci percepcyjne doskwieraja juz Ci bardzo
    – a nos Buratino nie ma tu nic do rzeczy. Historia moralnej zapasci niejedno ma imie.

  274. Mnie się wydaje, że bardziej chodziło o Pinokia z tym nosem. Nosy bowiem mają wszyscy. Bibi bez nosa to by dopiero był dziwoląg.

  275. Ewo-Joanno,
    bądź poinformowana, że Buratino to Pinokio a Ozzy jest znawcą kultury radzieckiej stąd te dwie postaci są dla niego tożsame.

  276. Orteq
    27 stycznia o godz. 21:47

    Tyś lepsiejszy w objaśnianiu, bo zdaje się, że prowadzisz archiwum bloga. 😉

  277. Nie mam co czytac jeszcze raz, ozzy. Mam przeczytane

    Nick zabka konajaca domagal sie od ciebie przeprosin, 8 m-cy temu, za obraze jej przodkow. Donosil tez o tym samym do Daniela Passenta, Gospodarza blogu.

    Dzisiejsze przeklamanie na ten temat, wszczete pod @18:49, pogarsza sprawe dla Ciebie, nie poprawia.

    To Ty powinienes cos z 10 maja 2018 roku jeszcze raz przeczytac. Nawiazanie do dlugiego nosa niczego nie sprawiedliwia. Tak methinks
    https://passent.blog.polityka.pl/2018/05/09/ciuciubabka/#comment-804781

    ozzy, 10 maja o godz. 20:41 – @zabka konajaca, 20:21 a co mowi regulamin na temat… dlugosci nosa „Tych co kłamią rozpoznacie po długich nosach. ” „Ale zauważyłam że Benjamin jest właścicielem najdłuższego nosa, ale to chyba taka uroda, co?” Ach, jakie bliskie nazistowskich gadzinowek…”

    Nie wiem, E-J, komu o Pinokio chodzi a komu o zupelnie co innego. Poplatanie jednakze jest tu jeszcze gorsze niz w samej wciaz nie istniejacej Palestynie. @ legat cos tez wnosi prawie nowego..
    ——————————————————————————————–

    A-I,
    Ten skrot myslowy z blogu Hau to czasem nie efekt łajza minęli ? Występujacy wyłącznie na blogach niemoderowanych, jak mowia?

    Przepraszam za namolnosc, Alicjo-Ireno. Czynie to jednakze z czystego SZACUNKU dla Twojego wkladu w blog Owczarka P. Nie chcialbym bowiem naruszac ewentualnych praw autorskich do pewnych skrotow myslowych

  278. @legat
    🙂

  279. Znowu lajza mineli, Zorzyku?

    Archiwum zas nie trzeba prowadzic. Ono spoczywa snem (nie)sprawiedliwego

  280. Orteq
    27 stycznia o godz. 23:07
    Łajza mineli niekoniecznie spod Turbacza, ale możliwe, możliwe 😉
    Bywam tylko pod Turbaczem, oraz na tak zwanym przez mojego męża „jedzonym” (Gotuj się!), czyli na jednym z pierwszych blogów, założonym lata temu przez „Politykę”. Zaglądam do Adama Szostkiewicza, do Daniela Pas-senta, a dzięki pewnemu wpisowi Tanaki zajrzałam tutaj. Nie żałuję, ale dziwi mnie temperatura wypowiedzi niektórych wpisów. Ja też nie trzymam emocji na uwięzi, ale nauczyłam się z czasem je wyciszać. Lekutko.

  281. Żorż Ponimirski
    27 stycznia o godz. 23:18
    U mnie to widło nie wyświetla się, jak zresztą wiele innych, zastrzeżone 🙁

  282. @@… Ewa-Joanna, act, Szary Kot, mag, Wujaszek Wania
    Dziękuję za miłe słowa.

  283. I jeszcze coś…otóż blog niemoderowany spod Turbacza, a i „jedzone” mają to do siebie, że nikt ich nie musi moderować. Blogowicze zachowują się, nikt nikomu nie ubliża – na tym to polega. A dyskusje bywają gorące, nie jest to TWA.

  284. @Alicja-Irena, nie mam pojęcia czemu nie widzisz. W każdym razie a‎ch, nieważne… napijmy się!

    Skursywione wpisz w YT. ;)‎

  285. Nie widzę, bo pewne wideła są zastrzeżone i wylata napis – nie jest dostępne w twoim kraju. No to niech ta…aż tak mi nie zależy.

    Skursywione wpisz w YT. ;)‎ <–to znaczy co?

  286. Jerzy Urban to przede wszystkim fenomenalne poczucie humoru. Wpis pochwalny wbocka- pod którym się podpisuje- zmusił mnie do obejrzenia kilku wywiadów, które zresztą znałem, ale Urban jest rzeczowy i dobrze się go słucha. Tym bardziej było przyjemnie, że to wywiady sprzed lat, o których zapomniałem, a jest ich pełno na YT. Bardzo ciekawa postać. ‎

    Warto przypomnieć jego felieton ‎Żegnaj Polsko – kraju normalny. Zgooglujcie to, jest dostępny. ‎

  287. legat
    27 stycznia o godz. 22:32

    Alicjo-Ireno, ONA ZAPRZECZAŁA TEMU CO BYŁO NAPISANE W JEJ KSIĄŻCE!!!
    Czy mnie naprawdę nie wolno się zastanowić dlaczego nie wie co jest napisane w jej książce? Czy to jakieś „forbidden” jest?
    ———–
    Skad miala wiedziec? Przeciez to nie ona napisala ksiazke. Pisal ja Murzyn czyli „ghost writer”.

  288. @Alicja-Irena, to znaczy to:‎
    a‎ch, nieważne… napijmy się!

    Skursywione oznacza, że czcionka pochylona w bocek.

    😉

  289. Mam penicylinę na nudną poważkę Basi.n. 😉

    John Coltrane – Mr. P.C.

    https://m.youtube.com/watch?v=Jv5j_Lx2R4g‎

  290. @Alicja-Irena
    28 stycznia o godz. 2:20
    Ten blog też nie jest moderowany. Wszelkie gadanie o banowaniu to tylko gadanie.

  291. Taieri
    28 stycznia o godz. 3:03
    Oczywiście, że „gost writer”, ale to było w książce zapodane. Nie spodziewałam się po Danucie jakichś prawd objawionych, wygadała, co wygadała i jeśli ktoś nie czytał, to lepiej niech się nie wypowiada, bo…czytać hadko.
    Skursywiać nie potrafię, Żorżu 🙂
    Wracając do książki Danuty W. kojarzy mi się, że Krystyna Janda zrobiła na podstawie tej książki jakieś teatralne widowisko.

  292. Jeszcze nie poszedlem spac od wczoraj (dlugi weekend) przez tego cholernego Urbana – co mi strzelilo do lba, by o nim zamiast o Nigelu Kennedy na ten przyklad.
    Mentor-Katon-Salomon-Petroniusz polskiej inteligencji, no popatrz pan, ktoz by pomyslal.
    Jeszcze jak mag dolaczy do tego choru apologetow, to pojde sie pochlastac.
    Jaki kraj, moj kraj, tacy mentorzy. Ale to za latwo wiec wracam na YouTube szukac klejnotow Urbanowej mysli.
    W tzw. miedzyczasie zaczalem czytac ‚Ass-holes’ essey filozoficzny Aarona Jamesa, moze rzuci troche swiatla na fenomen Jerzego Urbana.

  293. @act, pójdziesz spać to przyśni Ci się Urban. ;)‎

  294. Trzeba pamiętać, że Urban to też niezły jajcarz. Wystarczy zobaczyć kilka z jego filmików na kanale Tygodnik NIE. Ostatni to Przemiana Urbana.‎

    https://m.youtube.com/watch?v=rx5qZgRXMDA‎

  295. Ewa-Joanna
    28 stycznia o godz. 3:25
    Tak właśnie myślałam, bez moderacji i uważam, że dobrze. Poza tym myślę, że tylko tchórze nie podpisują się pod tym, co wypisują na blogach. Ale niekoniecznie muszę mieć rację. Tak uważam. Nie umiem, nie potrafię się ukrywać pod jakąś ksywą – szanuję mojego ewentualnego rozmówcę. Nie wymagam tego od innych blogowiczów, jakże bym śmiała… ale jak ktoś mnie atakuje, to wolałabym wiedzieć, kto zacz i dlaczego.
    Zdumiewa mnie, że ktoś czegoś nie przeczytał, a wie lepiej.
    Z ostatnich moich lektur polecam „Skazany na góry” Denisa Urubki.
    Polskie obywatelstwo nadano mu na rynku miasta, gdzie chodziłam (dojeżdżałam) do szkoły średniej. Znakomita książka.

  296. Zorzyk, to jak w banku ale wolalbym samego dyjabla przysnic – diabel przystojniejszy. No wlasnie dowiedzialem sie teraz o tych jego ‚filmikach’, widzialem zaledwie jeden, z hymnem ZSRR. Bede przeplatal wywiady z nim filmikami, moze troche mi to rozgrzeje serce do niego, a ze bo jajcarz, to wiem od wiekow.
    Pozdrawiam

  297. Żorż Ponimirski
    28 stycznia o godz. 3:54
    Oczywiście, mam książkę Urbana Jajajak kobyły. Mam wszystkie jego książki, a NIE prenumerowła mi siostra, jeszcze wtedy, kiedy ja nie bardzo mogłam.

  298. Żorż Ponimirski
    28 stycznia o godz. 3:54
    Co Ty podesłałeś, Żorżu? Dla mnie (otworzyłam Twój sznureczek) jakieś namowy na Jehowy. Nie dziękuję, to nie dla mnie, i jak podsyłasz, to może napisz, o czym to jest, co podsyłasz.

  299. @Alicja-Irena, qrde blaszka, jakie Jehowy. Hihi
    No przecież napisałem, że filmik Przemiana Urbana.

  300. Zobaczylam jak wyglada Jerzy Urban. Bardzo mi przypomina Mini-Me. Miniatura Dr. Evil.

  301. Zorzyk i Jehowy toc dopiero usmialem sie – ‚Przemiana Zorzyka’.

  302. Zyta i zainteresowani

    Chyba juz wiesz ze Howard Schultz mysli o wyborach na prezydenta. Zrezygnowal z pozycji CEO w Starbucks. The Oprah czesto byla z nim na zdjeciach kiedy zaczela sprzedawac herbate pod znakiem Starbucks. Niedawno kupila dom na wyspie Orcas Island. To moga byc tylko spekulacje, ale Howard jako independent na pewno by odebral demokratom troche glosow.

  303. Przypomniał mi się wierszyk pasujący do dyskusji o Urbanie na LA:

    Czemu papież Urban
    Zamiast tiary nosił turban?
    Może papież tiarę zgubił?
    Może turban bardziej lubił.

    Autor/ka nieznany/a, na pewno nie ja, bo talent do wierszowania mam jak noga od stołu.

  304. Żorż Ponimirski
    28 stycznia o godz. 3:19

    O trzeciej w nocy John Coltrane – to trochę przesada 🙂
    No i aż „penicylina „??
    Gdybym o tej porze jeszcze nie spała,to proponowałabym
    bardziej Milta Jacksona 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=-5u7TZhL22U

    a na pogodny, optymistyczny poranek
    Oscar Peterson & Joe Pass

    https://www.youtube.com/watch?v=yEu0ULY21UI

  305. @act
    g.3:41
    Nie musisz się chlastać, bo przedstawię Ci nie panegiryk lecz z życia (mojego) wziętą anegdotę związaną z Urbanem, a więc historyczną.
    Otóż w stanie wojennym, gdy moją gazetę „odwieszono”, zostałam zaopatrzona przez redakcję w osobliwy glejcik. Był to mały bladozielony kartonik z podpisem Urbana, upoważniający mnie jako posiadacza tej nadzwyczajnej przepustki do poruszania się po całym kraju. Jednocześnie upraszało się w niej lokalne ośrodki władzy o udzielanie mi, w razie potrzeby, pomocy.
    Jakoś nie skorzystałam, choć raz – prawie. Tak się złożyło, że robiąc jakiś temat w Bydgoszczy, odwiedziłam wieczorkiem znajomych. Ostatni tramwaj uciekł mi sprzed nosa, a była już godzina policyjna. Szłam więc ulicą 1 Maja (?) w stronę hotelu, gdy w pewnym momencie zatrzymał się przy mnie wojskowy gazik. Już miałam wyciągać zielony kartonik, ale nie chciało mi się szperać w torbie.
    – Z nieba spadliście mi panowie – zakrzyknęłam radośnie. Jestem dziennikarką bla, bla, jutro wracam do Warszawy.
    Oczywiście panowie , o nic nie pytając, z fasonem podwieźli mnie pod hotel („Pod orłem”). No i nie mam pewności, czy przydało mi się opiekuńcze ramię Urbana, bo nie przetestowałam tej opcji, ale może czułam się dzięki niemu pewniej

  306. Z porannych interesujących wiadomości

    Były rzecznik MON Bartłomiej M. zatrzymany przez CBA

    Wyglada na to, że skończyła się krótka kariera protegowanego Macierewicza. Ciekawe, jaki wpływ będzie miał ten fakt na osobę protektora. Dziwnie się złożyło,że Chrzanowski wychodzi z aresztu, zwalniajac miejsce dla Misiewicza…

  307. @basia.n, z nudą i penicyliną to był oczywista niewinny, ale trochę złośliwy żarcik. Milt to bardzo dobry wybór. 😉

    @act, hihihi‎

  308. To aresztowanie jest według Sasina „dowodem”, że nie kryją „swoich” 🙂 🙂
    Gdyby miał to być jakikolwiek „dowód”, to musieliby najpierw aresztować byłego ministra MON 🙂 🙂

  309. Żorż Ponimirski
    28 stycznia o godz. 11:42

    Ależ ja to dobrze wiem 🙂

    Jeśli zaczniesz się tu znów częściej pojawiać – to nie raz urządzimy sobie jam session 🙂

  310. Żorż Ponimirski
    28 stycznia o godz. 11:42

    Jako alternatywny nocny wybor – mógł być Keith Jarret 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=ENrRAIzlL1A

  311. @basia.n, jeśli chodzi o piano to moja święta trójca wygląda tak. Monk, Bill Evans i McCoy Tyner. Mam Zośkę na karku- dosłownie- a więc później cosik wrzucę. ‎

  312. basia.n
    28 stycznia o godz. 11:42
    Basiu, to że go zatrzymano, nie oznacza jeszcze aresztu powyżej 48 godzin. To prokurator po pierwszym przesłuchaniu wnioskuje do sądu o areszt. A może Bartłomiej na jokera w rękawie?

  313. Misiek pewnie jest w posiadaniu sekretów Antka.

  314. basia.n
    28 stycznia o godz. 11:42. Witam. Jesteś nie tylko gigantem muzycznym. Masz też żyłkę do satyry politycznej. Brawo.

  315. zak1953
    28 stycznia o godz. 12:27

    Rozumiem – ale i to cieszy. Bo może zaczynają się jakieś widoczne rozgrywki w obozie bezprawia. A ponieważ często tak już jest w życiu, że jak w konstrukcji fundamentu zabraknie jednej, cegły, to budowala się rozsypuje – więc może jest to jakaś zapowiedź „lepszej zmiany ” :):)

  316. Żorż Ponimirski
    28 stycznia o godz. 12:01
    „Mam Zośkę na karku- dosłownie- a więc później cosik wrzucę.”
    Skoro masz na karku (dosłownie) Zośkę, to pewnie jest to Zośka tego rodzaju, co moja Zośka, kiedy odwiedzam dom rodzinny. To jest jej wysoka półka, ale na karku też lubi posiedzieć.
    https://photos.app.goo.gl/ksMBpXRCbo8m1Dwi9‎

  317. Żorż Ponimirski
    28 stycznia o godz. 4:40
    @Alicja-Irena, qrde blaszka, jakie Jehowy. Hihi
    No przecież napisałem, że filmik Przemiana Urbana.‎
    Żorżyku,
    kliknęło mi się nie to, co miało. Cynik – osiągnął całkiem niezły wynik 😉

  318. Żorż Ponimirski 28 stycznia o godz. 12:37 ; –Misiek pewnie jest w posiadaniu sekretów Antka.

    No tak, jeśli Bartek wziął przykład z Moniki Lewińsky i np. zapomniał wyprać jakieś bokserki to Antek Policmajster już się nie podniesie.

  319. Wymiękam….takich mamy, a właściwie macie, ministrów:
    „Zareagować na co? Na to,że ktoś ma nie po kolei w głowie i za całe zło tego świata i swoje frustracje wini taki czy inny naród? Jeżeli próbuje Pan obarczać ten rząd za antysemityzm w głowach szurniętych zdrowo (moim zdaniem) głupków to jest to po nieprzyzwoite i niemądre”
    Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24406548,rybak-nawolywal-by-walczyc-z-zydostwem-miasto-nie-bylo.html#s=BoxOpMT

  320. all

    Jak w każdy poniedziałek zachęcam do przeczytania w Interii felietonu Roberta Walenciaka. Dla mnie to jeden z najlepiej piszących polskich dziennikarzy.

    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-powaznych-ludzi-brak,nId,2806574

  321. Alicja-Irena
    28 stycznia o godz. 15:22

    To wszystko jest po prostu nie do wyobrażenia !
    I samo „wystąpienie” Rybaka i brak reakcji policji – bo według nich nic się złego nie działo.
    A ukoronowaniem sytuacji są z pewnością słowa min.Brudzińskiego, które zacytowałaś.
    Tacy są w Polsce ministrowie, jakich wybrał sobie szeregowy poseł K.

  322. Przepraszam, ja nie chciałam sznureczkować, ale to samo się przyczepiło pod przytoczony cytat. Przeczytałam cały artykuł – a to Polska właśnie. Nie słyszeli, nie widzieli, nikt nie zgłosił.

  323. „Beata Mazurek napisała, że wszyscy są równi wobec prawa bez względu na legitymacje i sympatie polityczne. „Tak wygląda różnica w standardach rządzenia pomiędzy PiS i PO. Jesteśmy wiarygodni”.
    No właśnie. Nawet misiaczka przymknęli, pewnie na chwilę…

  324. Alicja-Irena
    28 stycznia o godz. 16:02
    Na razie go tylko zatrzymali, aby dowieźć do prokuratury (gdzie ponoć jeszcze nie dotarł – 16:03). Mazurkowa wie, że gdyby nic nie zrobiono z Bartłomiejem i wspólnikami, to i tak po wyborach by im to wyciągnięto. A wtedy można by dorzucić do kolekcji szefostwo CBA, ministra sprawiedliwości , MSWiA, a może i samego prezesa Jarosława. Dlatego opowiada, że wszyscy są równi.

  325. Ależ oczywiście. mazurek – wierny pitbull pisu. Oj, się porobiło…

  326. Lubię Michała Kamińskiego (dzisiaj w gazeta.pl się wypowiada). On, o ile się orientuję, stoi na pozycji „już nic nie muszę”.

  327. Wracając do baranów – Bartłomiej to jedno, a dla mnie curiosum było zatrudnienie jakiegoś, z przeproszeniem, dupka z USA, Jannigera, smarkatego – co maciorka miał na myśli? Czy w ogóle myślał wtedy?
    Szef kontrwywiadu, minister i wiceminister obrony narodowej i czegoś tam jeszcze. Głowa mała, żeby to zrozumieć.

  328. Na Nowogrodzkiej posiedzenie komitetu politycznego 🙂
    Pewnie zapadnie decyzja czyje głowy polecą ,a czyje zostaną na karkach.

  329. kaja godek. Kurza twarz, żyj i daj żyć innym, jak sobie chcą!
    Chyba jedna z tych, co chcą za wszelką cenę zaistnieć. Czy nie rzuca się wam w oczy to, że pisiory, tak bardzo przeciwne Unii Europejskiej, nagle się do niej garną? Mam nadzieję, że EU wskaże beci-broszce i innym miejsce w szeregu.
    Basia.n
    no właśnie…coś mi to przypomina z młodych lat. Wzmożenie partyjne.

  330. https://www.youtube.com/watch?v=9A8YDlj5Ffs
    A to wklejam z rozmysłem. Za moich młodych lat to był przebój, myśmy tego słuchali. Mnie się kojarzy z „Weselem” Wyspiańskiego.
    Było, jest, będzie.

  331. act
    27 stycznia o godz. 17:09
    3 w nocy, mniej smazy, a ja ogladam kolejne wywiady z Urbanem na Youtube, bo sam wywolalem tego wilka z lasu. Wasza ‚unisonowa’ niemalze reakcja na moj wpis zastanowila mnie i probuje zrozumiec czlowieka w Urbanie ale nie meczcie mnie juz prosze tym jaki on inteligentny, samozaprzeczajacy, niezalezny etc. Interesuje mnie wylacznie jego moralnosc, gowno mnie obchodzi jego bogactwo, hedonizm, sybarytyzm, nawet cynizm/.

    Mój komentarz
    Podzielam Twoją opinię o Urbanie jako wstrzemięźliwa i wyważoną. Problemem Urbana od lat było jaką niszę ma zając, by była popularna, przystępna i współbieżna z targetem (społecznym), z bieżąca sytuacją oraz przekorą krajan.
    Pzdr, TJ

  332. tejot
    28 stycznia o godz. 18:36

    Bardzo Cię tu brakowało ! Dobrze,że znów jesteś:)

  333. Składam wyrazy uznania tanace za wstępniak o Gdańsku, któremu przydarzył się zamach na jego prezydenta. Wstępniak gorzki, trzeźwy, analityczny, metodyczny. Gdańsk nie traci ducha.
    Pzdr, TJ

  334. Alicja – Irena, 16.35.

    Gdy mam nadmiar żółci, to na widok Rzeczniczki mówię pisowska Mona Lisa, i nie traktuję tego jako komplement.

  335. tejot
    28 stycznia o godz. 18:36
    Takich ludzi jak Urban potrzeba w przestrzeni dyskusjynej. Ale to tylko moje zdanie, nikomu nie wciskam.

  336. Alicja-Irena
    28 stycznia o godz. 17:44

    Wracając do baranów – Bartłomiej to jedno, a dla mnie curiosum było zatrudnienie jakiegoś, z przeproszeniem, dupka z USA, Jannigera, smarkatego – co maciorka miał na myśli? Czy w ogóle myślał wtedy?
    Dlaczego myślałaś, ze myślał? Pewnie coś czuł. Obaj to rozkoszni młodzieńcy – miód na serce (?) starego pryka (choć nie kanonik)/.

  337. Antonius,
    mnie zamurował, dlatego nie myślałam, że myślał. Ja mam prawo nie myśleć, jako obywatelka szeregowa, a jeszcze z zagranicy, ale minister?! Jak to jest, że idzie się w ministry i nie czuje się odpowiedzialności za to, co się robi i mówi.

  338. Alicja-Irena
    28 stycznia o godz. 16:02

    „Beata Mazurek: „Tak wygląda różnica w standardach rządzenia pomiędzy PiS i PO. Jesteśmy wiarygodni”.

    Człowiek, który mówi o sobie superlatywy i plecie o różnicy w standardach między nim a przeciwnikiem, jest nie tylko niewiarygodny, ale i nierozgarnięty – od lat widać z kilometra kindersztubę inaczej u onej podwórkowej zbieraniny.

  339. Alicja-Irena
    28 stycznia o godz. 19:34
    tejot
    28 stycznia o godz. 18:36
    Takich ludzi jak Urban potrzeba w przestrzeni dyskusjynej. Ale to tylko moje zdanie, nikomu nie wciskam.

    Mój komentarz
    Urban mieści się doskonale, komplementarnie w polskiej palecie medialnej.
    Pzdr, TJ

  340. Czekam na wiarygodność rządu, którą ogłosi niejaka mazurek (z małej litery umyślnie). Nie wiem, jak wy to postrzegacie, ale ja jako – no proszę, złapaliśmy złodzieja! A misio spełnił rolę pożytecznego idioty – on naprawdę myślał, że poważnie to wszystko? Minister prawie?

  341. tejot
    28 stycznia o godz. 18:36

    Tejotku, dajmy sobie po jednym i mów mi „ty”. Powiedziałeś swój pogląd, ja mówię swój po dziesięcioleciach czytania Urbana.

    Powiadasz: „Problemem Urbana od lat było jaką niszę ma zając, by była popularna, przystępna i współbieżna z targetem (społecznym), z bieżąca sytuacją oraz przekorą krajan”.

    Otóż nie zauważyłem u Urbana żadnego problemu z tym, jaką niszę ma zając, bo zajęcy od dawna u nas nietu. Urban jest wystarczająco przenikliwym obserwatorem rzeczywistości, by nie przewidział tego, co się po zwycięstwie „Solidarności” będzie dziać. To dzianie się zaczęło się dziać już w roku 1980. Wtedy było wielu ślepych, ze mną włącznie, ale nie Urban. Patrzył na wszystko chłodnym okiem i tylko dlatego przystał do władzy, a nie do euforycznej „Solidarności”. Od urodzenia wiedział, jak groźnym, ale i atrakcyjnym zwierzem jest prawda. Warunek jej mówienia jest jeden: trza być niezależnym. Takie dupki jak ja myślały w 1989. że skończy się historia, bo teraz do znudzenia będzie prawda. A Urban WIEDZIAŁ, że teraz się dopiero zacznie.
    A prawda będzie rzadkim, najatrakcyjniejszym towarem.

  342. „jaką niszę ma zając”?
    Taką, co się nazywa kotlinka 😉 Najchętniej pod miedzą, w bruździe albo jakimś dołku.

    Hej, tejot!
    Długo cię nie było, jak się masz?

  343. @Alicja-Irena. Dobrze, że przypomniałaś Jannigera. Od dwudziestu lat, twierdzę, że seksualność naszych „polityków” ma coś „na rzeczy”. Lubię „wyjechanych”. Widzicie naszą rzeczywistość trochę inaczej i to jest cenne. Pozdrowienia.

  344. wbocek
    28 stycznia o godz. 21:19
    tejot
    28 stycznia o godz. 18:36

    Tejotku, dajmy sobie po jednym i mów mi „ty”. Powiedziałeś swój pogląd, ja mówię swój po dziesięcioleciach czytania Urbana.

    Powiadasz: „Problemem Urbana od lat było jaką niszę ma zając, by była popularna, przystępna i współbieżna z targetem (społecznym), z bieżąca sytuacją oraz przekorą krajan”.

    Otóż nie zauważyłem u Urbana żadnego problemu z tym, jaką niszę ma zając, bo zajęcy od dawna u nas nietu. Urban jest wystarczająco przenikliwym obserwatorem rzeczywistości, by nie przewidział tego, co się po zwycięstwie „Solidarności” będzie dziać. To dzianie się zaczęło się dziać już w roku 1980. Wtedy było wielu ślepych, ze mną włącznie, ale nie Urban. Patrzył na wszystko chłodnym okiem i tylko dlatego przystał do władzy, a nie do euforycznej „Solidarności”. Od urodzenia wiedział, jak groźnym, ale i atrakcyjnym zwierzem jest prawda. Warunek jej mówienia jest jeden: trza być niezależnym.

    Mój komentarz
    Wbocku, Urban nie jest wróżbitą i nie wiedział, co się będzie dziać lecz zawsze był uważny i starał się bywać i być gotowym do zajęcia stanowiska w odpowiedniej niszy. Aby przewidzieć, co się będzie działo, co najwyżej mógł poślinić palec i wystawić w górę, by sprawdzić, skąd wiatr wieje. Nie każdy wiatr dawał mu dobre namiary ale Urban, to taki ptak, który może tak i siak.
    Pzdr, TJ

  345. tejot
    28 stycznia o godz. 22:08

    Nie trzeba być wróżbitą, tejotku, żeby przewidywać takie same zachowania człowiekowatych jak 5 tysięcy lat temu – wystarczy znać standardy ich zachowań. Palec to se można ślinić w sprawach nieprzewidywalnych lub trudnoprzewidywalnych, np. czy wygra PiS czy PO. Natomiast wiedza, że grabie grabią do siebie, że ludzie oszukują, mają ambicję, kradną, cudzołożą, zazdroszczą, wściekają się, są mściwi, niesłowni, kurduplowaci, nie wymaga ślinienia palca. Ja powiedziałem tylko, że Urban WIEDZIAŁ, że na mówieniu prawdy – już nie aluzjami – o człowiekowatej małpie wygra. Ale w jego głowie nie siedziałem, więc to, rzecz jasna, tylko domysł wynikający z wczytywania się w jego pisanie.

  346. Blogowi zycie przywrocic NajwyzszyCzas. Wiec wpuscmy troche (nie)swiezego powietrza

    https://passent.blog.polityka.pl/2019/01/24/dal-nam-przyklad-jaroslaw/#comment-841786

    „Gdyby @Ozzy miał chociaż odrobinę honoru, byłby przeprosił – ale nie, uparcie, nienawistnie oskarża wszystkich o antysemityzm. Benjamin, długi nos i cienie, taka mgła owija głowę blogowicza i przez te zasłonę urojonych krzywd i zadośćuczynień patrzy na świat.”

    A teraz, wracajmy do talentow Urbana

  347. @Orteq
    29 stycznia o godz. 7:50

    Kandydujesz na maglowego?

  348. Jakie kandydujesz? Przeciez dostapilem zaszczytu nominacji

  349. Słuszna uwaga.
    To może sprecyzuję: Głównego Maglowego czyli kierownika? 😉

  350. Tejotek, accik

    Szanowni niezależni, kończąc sprawę Urbana: nigdy nie był moim guru ani, tym bardziej, autorytetem – jestem z drugiego brzegu rzeki. Miał bardzo mocne, formujące go na wieki wieków dzieciństwo, ale w dorosłości był dziennikarzem, czyli bardziej obserwatorem rzeczywistości i analitykiem niż etatowym uczestnikiem. Ja byłem uczestnikiem.

    W 70-tych latach podziwialiśmy go zbiorowo właśnie za analityczny umysł i za dowcip. Czekaliśmy i polowali na nowe „Szpilki”, a czytanie zaczynało się od przedostatniej strony Urbana, potem Mleczko, Dudziński. Urban był postacią naszej młodości, ale i dorosłości.

    Tylko ludzie zaczadzeni i nie widzący na własne oczy ani jednej litery napisanej przez Urbana do dziś wieszają na nim psy. Od takich aż się roi. Do dziś pamiętam z 2009. roku szatański śmiech towarzyszącej damy i paniczny strach siostry zakonnej, której chciałem pomóc w nagłośnieniu kłopotów robionych przez lokalne władze w prowadzeniu małego domu opieki i powiedziałem przez telefon, że powiadomiłem o tym dziennikarkę Urbana.

    W tym obszarze, w jakim się poruszał, Urban był i jest dla ludzi z jajcowatą, a nie kwadratową głową, autentyczny, wiarygodny i piekielnie dowcipny. Po transformacji jest ostro krytyczny nie tylko w stosunku do prawicowego średniowiecznego nudziarstwa, ale i w stosunku do lewicowej jałowizny i skołtunienia. Nie musi infantylnie zapewniać jak Bóg Jahwe, który co drugie zdanie mawiał sam o sobie, że jest prawdziwy (nie dowierzał?), że też jest prawdziwy. A śmiertelnie poważna pani Mazurek, niestety, musi: „Jesteśmy wiarygodni”.

  351. Rozumiem zeswyglosil Concesion Speach. Ok, zostaniesz Deputy Pierdola

  352. Concesion Speach? A to po jakiemu?

  353. Jak wspomnialem, chyba wczoraj, zaczalem czytac esej filozoficzny Aarona Jamesa ‚Ass-holes. A theory’, ktory mimo rubasznego tytulu zapowiada (jestem na 55 stronie tej 214 – stronicowej ksiazki) bardzo powazne rozwazania na temat moralnosci (a raczej jej braku) pewnego typu ludzkich istot. Streszcze ksiazke jak tylko potrafie, kiedy ja skoncze a teraz tylko cytat z pierwszej strony z J. J. Rousseau ze slynnego ‚Emila:
    ‚Emil, rozwazajac swoja pozycje posrod rodzaju ludzkiego i postrzegajac siebie szczesliwie tam umieszczonym bedzie sklonny by…przypisac to swoje szczescie wylacznie wlasnym zaslugom…Jest to blad, ktorego nalezy obawiac sie najbardziej, poniewaz jest najtrudniejszy do skompromitowania, #zrefutowania, jezeli takie slowo istnieje w polskim.#’ (W ‚oryginale’ angielskim ‚to destroy’).
    PS.
    Chcialbym niniejszym rozpisac konkurs (bez nagrod) na najbardziej adekwatne polskie tlumaczenie slowa ‚asshole’ – doslownie ‚dziura/otwor w dupie’, ktore potocznie i bardzo ogolnie denotuje osobe nieznosna, majaca rozne przewagi nad nami i poprzez te ‚przewagi’ odporna na nasza krytyke, skargi, niecheci skierowane ku niej.

  354. asshole? Dupek, fajans, dzban

  355. act
    29 stycznia o godz. 9:15

    Na wszelki wypadek, actku, jako że przy Urbanie bąknąłeś coś o moralności/niemoralności, więc odbieram to, co wyżej powiedziałeś, jako kontynuację.

    Dla mnie moralność jako temat debat właściwie nie istnieje – moralność, podobnie jak chrześcijaństwo, to czyn, a nie paplanie – więc i temat „Urban a moralność” nigdy nie istniał i nie istnieje.

  356. Panie kapralu Tobermory! Szeregowy Orteq poprawia krawat: concession speech it is. Prosze o pozwolenie na powrot do szeregu

  357. @Orteq
    29 stycznia o godz. 9:37

    Spocznijcie, Orteq. I żeby mi to było ostatni raz!

  358. Toby, no niezle, ja mam swoje kandydatury (nie wiem, czy, lepsze)..ale nie powiem, dajmy innym szanse.

  359. @act
    29 stycznia o godz. 11:14

    żłób i chomąt, choć mniej adekwatne.
    Podasz swoje? Nikt się więcej nie kwapi do ujawniania zasobów wokabularza 😉

  360. Toby, po namysle, Twoje konotacje chyba jednak za slabe. ‚Asshole’ brzmi raczej dla mnie jako cos jednak (moge sie oczywiscie mylic) bardziej substancjalnego w osobie, mniej kazualnego, czy okolicznosciowego.
    Nie raz bylem ‚dupkiem’, ‚fajansem’, ‚dzbanem’ poprzez dorazne zachowanie ale pogniewalbym sie, gdyby ktos powiedzial o mnie ‚asshole’ na drugi dzien, powiedzmy po wytrzezwieniu, przeproszeniu etc. Innymi slowy: ‚asshole’ to character, postawa zyciowa, nieuleczalna choroba.

  361. @act

    Osłuchałem się raczej z niemiecką wersją tego słowa, a jest ono bardzo pojemne, że tak powiem i bardzo uniwersalne. Od nieudacznika i sieroty obrzyganej do chama, buca, tchórzliwego intryganta i aroganckiego impertynenta.

  362. Toby, jest tu wielu anglojezycznych, potrudzmy sie troche dluzej. Powiem Ci na ucho, ze nie mam nic lepszego, ale daj pomyslec.

  363. … cwanego oszusta i bezczelnego ordynusa włącznie.
    Taki a… w samochodzie potrafi cię na przykład ochlapać wodą z kałuży i uciec, ale nie stanie twarzą w twarz z przeciwnikiem.

  364. @act

    Myślę, że nie da się tego przetłumaczyć bez uwzględnienia kontekstu kulturalnego. Nasza słowiańska kultura skupia się na innych częściach ciała niż kultura anglosaska.
    Dlatego dupek po polsku brzmi tak pieszczotliwie 😉
    Aby ugodzić gości, jakich masz na myśli, tytułujemy ich raczej kutasami, złamasami etc.

  365. Jerzy tak, nawarzylem sobie sam piwa o nazwie ‚Jerzy Urban’ i probuje je do konca wypic. Ze zwyklej uczciwosci…i pragnienia.
    Nie przeczytalem ani jednego numeru ‚Nie’, od 31 lat nie mieszkam w kraju. Byc moze po omacku probuje go zrozumiec. Dlatego zarywam noce ogladajac wywiady z nim. Nie jestem, boze bron, ‚moralista’…ale tez nie etycznym relatywista.

  366. Tobermory

    Czytam teraz wiadomości i różne komentarze na temat Srebrnej.Muszę powiedzieć, że gubię się w tych wszystkich polskich spółkach, które powstały w latach 90-tych. Po prostu nie śledziłam tych spraw od początku , więc teraz nie zawsze jest wszystko jasne.
    W Neewsweek jest wczorajszy interesujący wywiad z prof. Sadurskim,ktorego władze pozywają do sądu za obrazę wiadomej organizacji,ktorą profesor określił jako przestępczą.A dziś sprawa Kaczyński Tower…
    Odnoszę wrażenie ,ze Polska stała się w pewnym sensie republiką bananową.

  367. Toby, cos wlasnie takiego ‚w typie’! Ale ja ciagle szukam jednego slowa, moze potrzebny neologizm, a nuz sie przyjmie i bedziemy slawni i bogaci

    Ach wlasnie przeczytalem, ‚kutas’ chyba nie do pobicia – uniwersalny i dosc kulturalny.

  368. Panowie @act i @Tobermory rozstrzygają ciekawie sprawy językowe, a polska rzeczywistość domaga się aktualnych komentarzy 🙂

  369. No zaraz, zaraz, ale co, jak kobieta ‚asshole’?

  370. @act
    29 stycznia o godz. 12:05

    Oj, act, nie mów, że nie znasz uniwersalnej polszczyzny 🙄
    Ja się tu nie będę wyrażać 😎

  371. @basia.n
    29 stycznia o godz. 12:00

    Basiu, tam o to chodzi, żeby tak namotać i namieszać, żeby się nikt nie połapał. A już najmniej „seweryn” czyli wyborca prawych i sprawiedliwych 🙄

  372. @act
    29 stycznia o godz. 12:05

    Mówią u was tak na kobiety? 😯

  373. Troche ja zapomnial jej a w ogole przy paniach nie wypada. No dobra, dla panow na ‚ky’ a dla pan na ‚py’.

  374. Tobermory
    29 stycznia o godz. 12:10

    No właśnie ja się zupełnie nie mogę połapać, dlatego Ciebie będę pytać o wyjaśnienia .
    Ty śledzisz uważnie sytuację od lat 🙂

  375. Od czasu wpisow na temat generala Kutza (Kuca od Lenino do Berlino) i rezysera Jaruzelskiego (Slazaka prawdziwego) zamilklem, bo tematy zdaly mnie dosyc przyszlosciowo infantylne. NIEDOJDYSM (szczegolna forma infantylismu) jest filosofia powszechnie wyznawana, na blogu tym tez. Powszechnie. Zastosowalem technike przewijania. 100% przewijania niedojdysmu. Wszystko. Myslalem kontynuowac. Niedojdysm (dzial filosofia) nie interesuje mnie kompletnie. Sorry, ale…

    Panowie @@act i Tobermory. W konkursie tak literackim, jak znalezc odpowiednik nadwislanski dla „asshole” mam propozycje. Przyznam, moj angielski jest tzw svengelska (po tutejszemu), jak wszystkich tutejszych. Dlatego pozwalam sobie, jako propozycje konkursowa podac tlumaczenie. Otoz niedojdysci (ang, brain’fucked oafs), znaczy wyznawcy niedojdysmu (pieszczotliwie) w tlumaczeniu byloby:

    asshole = otbytniczka, otbytniczek. L.mn. otbytniczki

    Zwracam uwage Panow na pisownie prawidlowa. Nie od tylko ot. Z calym szacunkiem i powaga
    Seleukos
    (do nastepnego eventualnie powaznego tematu)

  376. Toby, slowo tabu na ‚c’ uzywa sie glownie w odniesieniu do, powiedzmy oglednie, nielubianych mezczyzn. Nie slyszalem jeszcze, by ktos mial czelnosc uzyc tego slowa publicznie w twarz kobiecie. W domowych sytuacjach zapewne tak. Australia ma nieslychanie wysoki, proporcjonalnie, procent tzw. domestic violence, werbalnie i fizycznie. Wstyd i hanba!

  377. @basia.n
    29 stycznia o godz. 12:18

    Sprawiam takie wrażenie??! Od polityki jest tu więcej znacznie lepszych fachowców. Ja tylko czasem próbuję pojąć, co tam się dzieje, bo zdaje mi się niewiarygodne, że to wszystko dzieje się naprawdę.
    I widzę mafijne krętactwa, kłamstwa i kpinę w żywe oczy, a przede wszystkim skok na kasę pod osłoną patriotycznych haseł i nacjonalnego wzmożenia. Obrazu dopełnia beznadziejnie miałka i bezzębna opozycja i bierny, obojętny suweren 🙁

  378. Seleuk dal glos, ni w pitke, ni w jetke. Piles, nie pisz, nie piles, wypij.

  379. @act
    29 stycznia o godz. 12:45

    „Myslalem kontynuowac.”
    Dobrze myślałeś.

  380. Basiu zlota, czy rzeczywiscie przeszkadzamy w wyrazaniu ‚aktualnych komentarzy’?
    Zobacz sama, od wyglupow jezykowych z Tobym doszlismy do haniebnego a dosc, za bardzo ‚dosc’, powszechnego zjawiska ‚domestic violence’ w Australii. Kiedy czytam statystyki na ten temat wlos staje mi deba na glowie.
    Czy na tym blogu niedostatek powaznych tematow? Czasem udusic sie mozna od tej powagi.

  381. @@ act, Tobermory

    Niestety, koniec lunchu. Dalej „mysle kontynuowac”, jako „neofita” (@Tobermory). Picie proponuje zastapic skretem z PomaranczowyAgent (@act). Latwo znalezc w Sieci.

    Z calym szacunkiem Seleukos

  382. @seleuk|os|
    29 stycznia o godz. 13:19

    A próbowałeś Kalashnikovą?

  383. To jest córka AK-47 i Białej Wdowy (White Widow).

  384. act
    29 stycznia o godz. 13:13

    Ja zażartowałam 🙂

    Problem „domestic violence” występuje niestety i u mnie.

  385. Tobermory
    29 stycznia o godz. 12:41

    Nie sprawiasz takiego wrażenia , ale mam zaufanie do twego trzeźwego sposobu patrzenia na wiele spraw 🙂

    ps.czy Hunnowie są wciąż obecni ?

  386. IMHO bardzo mi się podoba pomysł zgłoszenia Świątecznej Orkiestry do pokojowej nagrody. Taka mobilizacja dużej części spoleczenstwa budzi najwyższe uznanie i
    moze byc inspiracją dla innych.

  387. Seleuk, bardzo jestem alergiczny na ‚propozycje’. Znasz Pintera? ‚Don’t let them tell you, what to do Stanley!’

  388. @basia.n
    29 stycznia o godz. 13:31

    Hunowie nieobecni, ale od czwartku znowu będą (do niedzieli).

  389. basia.n
    29 stycznia o godz. 12:00

    Mój komentarz
    PiSowcom udało się poprzez wmawianie, obiecywanie, nęcenie, drażnienie oczekiwań, trafić w zapotrzebowanie społeczne na partię uczciwą, słowną, prawą, propaństwową, patriotyczną, itd.

    Dotychczasowy przebieg politycznych zmian warty w Umęczonej pokazuje, że każda większa (dostatecznie duża, by pomieściła typowe cechy prawdziwego, czy nieprawdziwego Polaka) partia jest z grubsza taka sama, są w niej różni ludzie, a ponieważ ludzie ci wywodzą się z tego samego społeczeństwa, to reprezentują cały wachlarz postaw wobec świata. Są i krętacze, kłamcy, okazjonalni kombinatorzy, pazerni zamordyści, itd.

    Z czasem po objęciu władzy wszystkie te cechy się ujawniają i nie ma siły na to by je całkowicie wykorzenić. Można je okiełznać, otoczyć społecznym potępieniem, zniechęcić do ich ekspresji poprzez oddziaływanie państwa, prawa i społeczeństwa obywatelskiego. To nie jest proste zadanie. Kto to ma robić?

    Z trzema ostatnimi jest w Umęczonej potężny kłopot. PiS zawłaszcza, wciąga w swoje objęcia państwo, demoluje system ustrojowy, niszczy prawo, zastrasza społeczeństwo obywatelskie, a ponieważ robi to naiwnie, z dziecięca prostotą i wydumaną konsekwencją, to takie działanie jest przez wielu postrzegane jako sprzyjające manipulacjom, przekrętom, dyktatowi, na różnych szczeblach i uprawianiu prywaty pod osłona dobrej zmiany.

    W sytuacji nadrzędności (uzurpacyjne bycie ponad prawem pod osłoną państwa) budzą się upiory – pazerność, cwaniactwo, nienawiść, pogarda dla drugiego człowieka, kłamstwo i palenie głupa. Wielu wysoko postawionych funkcjonariuszy z PiSowskiego nadania uznaje, że oto dostali szansę i głupotą byłoby nie uszczknąć czegoś dla siebie. Pierwszy przykład z brzegu – KNF , drugi przykład – pani bez kwalifikacji zbijająca na swoim wyglądzie kokosy w NBP.
    Pzdr, TJ

  390. Gdyby nie bylo tejota, nalezaloby go wymyslic.

  391. Tobermory
    29 stycznia o godz. 13:49

    To będzie znów mnóstwo radości i zamieszania .
    Ale przecież o tę radość chodzi 🙂

  392. Act, jak Tobermory zauważył, krąg kultury anglosaskiej produkuje terminy w oparciu o nieco inne części ciała, czynności fizjologiczne i przypadłości niż krąg kultury polskiej.
    Asshole nie da się przetłumaczyć wiernie, ponieważ znaczenie danego słowa zależy od kontekstów, kanonów, symboliki mającej zastosowanie w danej kulturze. Moim zdaniem bliskim terminem jest – menda. Lecz to jest chyba zbyt ostre i odstające.
    Może upierdliwiec, ale nie, to zbyt łagodne.
    Pzdr, TJ

  393. tejot
    29 stycznia o godz. 13:52

    robi to naiwnie, z dziecięca prostotą i wydumaną konsekwencją,

    jesteś pewien, że recenzujesz trzyletnie rządy bezwzględnej, cynicznej, zdemoralizowanej machiny toczącej się przez kraj z siłą walca drogowego, a nie tomik wierszy?

  394. wujaszek wania
    29 stycznia o godz. 14:06

    Mój komentarz
    Zacytowane moje słowa dotyczące działań PiSu niszczących państwo i prawo są zbyt łagodne i konceptualne. Miałem na myśli ideę Prezesa – rządów silnej reki jednego przywódcy usadowionego na pozycji społecznego doradcy. Ta idea mimo że jest naiwna w warunkach polskich, to jednak jest bardzo groźna dla państwa. Miedzy innymi z tego powodu, że Kaczyński nie jest wychowankiem Arystotelesa.
    Pzdr, TJ

  395. tejot
    29 stycznia o godz. 13:52

    Dziękuję za to wyjaśnienie ! Bo ja poruszam się często w tych sprawach „jak dziecko we mgle”. Bo u mnie zaczyna się wszystko od pytań skąd w Polsce wzięły się te wszystki spółki.
    Jak powstał kapitalizm w Polsce….

  396. Tejotku, poleciales tym razem zbyt lopatologicznie, belfersko, wybacz. Nie mnie tlumaczyc ‚konteksty’, ‚kanony’, jezykowe konwencje kultury anglosaskiej – tu radze sobie calkiem niezle. Potrafie do lez smiechu doprowadzic ‚tuziemcow’ zartujac wlasnie w ich kanonie. Polskie, rosyjskie kawaly pozostawiaja ich czesto z rozdziawiona geba albo udawanym rozbawieniem. Inny ‚idiom’. Co ciekawe w Polsce, kiedy tam zylem (prawie 30 lat), panowal stereotyp ‚anglosasa’ bez poczucia humoru, rodzaju ‚humourless stiff upper lip’ (inny zuupelnie stereotyp chyba obowiazuje tu nadal w stosunku do Niemcow) – otoz nic bardziej mylnego, humor ‚anglosaski’ jest przewaznie bardzo wyrafinowany, czesto oparty na grze jezykowej, zaden tam ‚dry humour’ generalnie, choc taki tez. Prawde mowiac, zagadka to dla mnie, ze mozna tak sie roznic w poczuciu humoru. Mysle, ze humor zydowski jest najbardziej uniwersalny…i smieszny.
    .
    .

  397. Basiu, u mnie dopiero 1 w nocy i caly jestem w Pastoriusie i Weather Report. Sa tacy powazni komentatorzy, ktorzy uwazaja Joe Zawinula (keyboardziste z W. R.) za najwiekszego autriackiego kompozytora od, nie przymierzajac, Straussa, nie tego od walcow, Richarda?
    Jutro zapytam Cie znowu, jak wklejac linki (mowilas, ze wiesz) ze smartphonie. Musze nawrocic Cie na jazz fusion, a co sie bede…

  398. act
    29 stycznia o godz. 14:46
    Tejotku, poleciales tym razem zbyt lopatologicznie, belfersko, wybacz. Nie mnie tlumaczyc ‚konteksty’, ‚kanony’, jezykowe konwencje kultury anglosaskiej – tu radze sobie calkiem niezle. Potrafie do lez smiechu doprowadzic ‚tuziemcow’ zartujac wlasnie w ich kanonie. Polskie, rosyjskie kawaly pozostawiaja ich czesto z rozdziawiona geba albo udawanym rozbawieniem. Inny ‚idiom’.

    Mój komentarz
    Niezrozumienie humoru anglosaskiego lub jakiegokolwiek innego przez prawdziwych Polaków sprzyja ksenofobii, utwierdza w wyjątkowości, a jak w wyjątkowości, to w wyższości kulturowej nad tymi, co nie rozumieją tego, co my w lot chwytamy. Lecz vice versa zderza się często innym, chociaż nie tak radykalnie się objawia jak u krajan, bo poprawność, kultura nakazuje zrozumienie, tolerancję i wyrozumiałość dla inności, a przynajmniej jakąś dozę uprzejmości.

    Przykład stosunku do obcych z mojego osobistego podwórka. Do jakichś 13-14 lat byłem przekonany, ze Niemcy wciąż pokrzykują – raus, hande hoch oraz papieren bitte, a angole, to flegmatyczni, ciężko kapujący, mamlający słowa pożeracze budyniu.
    Pzdr, TJ

  399. Whoops, Richard Strauss to chyba Niemiec byl. Polece zaraz do wiki, bo wstyd nie pamietac.

  400. No tak, ale obciach.

  401. act
    29 stycznia o godz. 15:06

    Johann Strauss ( ten od walców) był Austriakiem, a Richard Strauss – Niemcem 🙂
    Ci ktorzy chcieli się powoływać na austriacką muzyczną przeszłość, mogli powołać się np. na Mozarta 🙂

    Z fusion jest chyba tak, jak z każdym innym kierunkiem muzycznym. Są wybitni przedstawiciele, którzy wykonaniem przekonują do słuchania, a inni nużą lub nudzą.

    Jeśli chodzi o wklejanie linków w smartfonie, to sposób zależy od typu , który posiadasz. Ja mam od roku Samsung S8 – ale właśnie został przesłany do firmy, bo ma jakąś wadę mikrofonu. Teraz od dwóch dni używam zastępczy – Samsung innego typu i widzę, że na nim nie umiem wkleić 🙂
    A jaki masz Ty ?

  402. act
    29 stycznia o godz. 15:18

    Wcale nie obciach 🙂

  403. Basiu, chcialem wkleic dla Ciebie link do ‚Jaco Pastorius – improvisation ‚Teen Town’ – live in Italy 1986′. Zrob mi przyjemnosc i posluchaj tego. Moim skromnym zdaniem nikt z jazzowych basistow nie gral nigdy tak melodycznie i sonorycznie na tym instrumencie. Jezeli uznasz, ze to nudne, to ja zaraz ide sie zabic. Co byloby sluszne i zbawienne, bo nie chce mi sie isc do pracy a u mnie juz 2:06 w nocy. Dobranoc.

  404. act
    29 stycznia o godz. 16:07

    Poszukam tego Pastoriusa 🙂
    A Ty rzeczywiście idź spać ! Kiedyś trzeba przecież również odpoczywać 🙂
    Myślę,że znalazłam dobry link

    https://www.youtube.com/watch?v=F5VlcGn06pQ

  405. Wlasnie odkrylem, ze jest wersja ‚ruchoma’ i ‚nieruchoma’, znajdz te pierwsza — w koncu Jaco to byl bardzo seksowny muzyk na scenie! Tak glupio zginal, pisalem juz Ci o tym.

  406. Znalazlas wersje ‚nieruchoma’ ale co tam…the song remains the same…

  407. act

    Znajdę również drugą wersję – ale ja najczęściej nie oglądam muzycznych filmików, koncentrując się na dźwiękach 🙂

    Jest tu:
    https://www.youtube.com/watch?v=IjS9Y-T589g

  408. Juz wiem, wygugluj ‚Jaco Pastorius improvisation’ – wyskakuje u mnie wersja Teen Town prawdziwie na zywo.
    2:35, co Ty ze mna wyprawiasz Basiu.

  409. E tam ‚filmik’, zywy czlowiek. Do jutra czyli dzisiaj. Pa. Loop

  410. skad ten Loop ?

  411. No prosz…ma Trump swoje Towers, dlaczego kaczyński miałby nie mieć? Na początek ze dwie, skromnie…

  412. Tobermory
    29 stycznia o godz. 12:41
    Historia uczy ,że nie może być inaczej.
    Pytanie: jaką przewagę uzyska PiS w następnych wyborach?

  413. @act
    Jeśli korzystasz z youtube w formie aplikacji, to podczas odtwarzania danego klipu zapewne zobaczysz pod okienkiem, w którym widać film przycisk Share. Jak go klikniesz, to roztoczy się przed Tobą wachlarz możliwości, a jedną z nich będzie Copy to Clipboard. Duś na to i wracaj na forum, a potem zrób Paste tam, gdzie ma być link. U mnie widać go na niebiesko dopiero po wysłaniu.
    Wczoraj przekonywałem się do Andrasa Schiffa na bazie DWK2, aż zasnąłem na preludium F-dur. Im bardziej spałem, tym bardziej mi się podobało.

  414. …a poza tym to śpij, do jasnej Andżeliki!

  415. Szary Kot
    29 stycznia o godz. 19:36

    Ja to sobie skopiuję 🙂

    Ale Andreas Schiff – nie 🙂
    Mam jednak coś,co może być wzorcem Beethovena 🙂
    ( to moja sonata dypolomowa ze szkoły średniej)

  416. Szanowni!

    Co kogo przenika, oprócz tego, że niektórych – muzyka?
    O tym w kolejnym wstępniaku.
    Zapraszam do czytania i komentowania.

  417. Szary Kot

    Przepraszam – nie wkleilam linku 🙂
    Wiec jeszcze raz :
    Poszukalam specjalnie, bo wspomniałeś o tej trzeciej części

    https://www.youtube.com/watch?v=Fkrr3nUZ0YU&index=16&list=PLBjoEdEVMABKD7OeVevRJyyEpDlj-Oai0

  418. basia.n
    29 stycznia o godz. 20:53

    Wreszcie znalazłem czas na posłuchanie tego nagrania. Ostatnio dużo pracy. Wczoraj supervisory team wymaglował mnie przez Skype na płasko, więc wieczorem zarządziliśmy dla odstresowania partyjkę Cluedo, a po ujęciu mordercy trzeba było jeszcze popraktykować Inwencje.
    Rzeczywiście piękne wykonanie, spokojne tempa we wszystkich częściach, również 3., która wychodzi taka rozmarzona. Natomiast od strony nagrania jest jak dla mnie za dużo echa (naturalnego, od pomieszczenia), przez co chwilami trudno śledzić szczegóły. Porównaj np. z Kempffem (jest taki czarno-biały film z koncertu) – zresztą oprócz znacznie bliższej perspektywy akustycznej zupełnie inaczej Kempff gra 3. część – bardzo motorycznie i równo.
    Z tej sonaty zresztą uwielbiam wszystkie części.
    Przyjrzę ja się temu Barenboimowi bliżej. 🙂

    Jeśli chodzi o nagranie Schiffa, o to:

    https://youtu.be/Ebe9tiWimWs

    …to ma taką zaletę, że jest jednym ciągiem bez reklam. O Schiffie innym razem.

  419. Szary Kot
    30 stycznia o godz. 11:17

    Odpowiem również tutaj.
    Barenboim wykonał wszystkie 32 sonaty Beethovena dwukrotnie. Po raz pierwszszy nagrał je wlaśnie między 1983-84 ( z tego okresy słysząłeś sonatę d-moll)
    Po raz drugi dokonał tego na 8 koncertach w przeciągu dwoch tygodni w Berlinie w 2005r. Były one wszystkie nagrane i wyszły w postaci dvd w boxie razem z jeszcze jednym dvd – masterclass pewnych sonat z młodymi koncertującymi już wtedy pianistami. ( między innymi właśnie pierwsza część „naszej” sonaty)
    Natychmiast po ukazaniu się tych absolutnie szczególnych koncertów kupiłam ten box. I powiem od razu – nie ma lepszego wykonania każdej z 32 sonat. Gra je tak, że każda z nich jest przejrzysta w formie i treści. No i samo nagranie pod względem jakości dźwięku jest najwyższej jakości.
    Będę szukała w necie tych koncertow dla ciebie. Na razie mam dvd masterclass. Koniecznie, ale to koniecznie zapisz ten link i obserwuj każdą uwagę z każdej sonaty. Lepszego pedagoga nie znajdziesz. Szczególnie, że to wszystko jest natychmiast zrozumiałe. Dodam, że tylko Lang-Lang był w stanie precyzyjnie realizować wskazówki 🙂
    Jeśli prześledzisz wszystko, nauczysz się bardzo wiele.
    On demonstruje nie tylko jak powinno zabrzmieć, również jak być nie powinno. Wtedy wszystko wydaje się tak proste – ale wiemy, że nie jest. Ale masz najlepszy przykład – co to znaczy „odczytanie” utworu 🙂