Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

19.01.2019
sobota

Polak nienawidzi dziecka swego. I jest zadowolony!

19 stycznia 2019, sobota,

Polska to jest kraj katolicki. Nic bez katolicyzmu i katolika w nim nie zachodzi. Polski katolik jest najwybitniejszym katolikiem Polski, Europy, świata, galaktyki, świata tego i tamtego, a najbardziej – czarnej dziury.

Polak jest katolik, więc nie robi sobie aborcji nawet jak jest tatusiem. Ponieważ Polak miłuje Boga oraz wszystkie dzieci miłuje, a już najbardziej – własne. Miłowanie jest co prawda bezstopniowe, ale nie na Ziemi, tej Ziemi. Oraz nadwiślańskiej.

Z tym miłowaniem to nieprawda. Jest to bowiem prawda obiegowa i pobożna, czyli trzecia prawda Tischnera. Powiem ładnie: fałszywa.
Tak Polak swoje dziecko wychowuje, że nie wychowuje i mówi, że ma się tym zajmować szkoła. Szkoła mówi, że nie ma budżetów, nie nadąża, że dostaje dzieci niewychowane, a od wychowania są rodzice. Rodzice są właścicielami dzieci, dlatego ich nie wychowują, albo wychowują na wzór własnej nędzy i pozoru: nie zadawaj głupich pytań, masz tu smartfona, kompa, idź i się zajmij sobą!

Dziecko idzie i się zajmuje. Czuje, lecz nie umie tego nazwać: zostało zdradzone. Chodzi w szkole na katechezę, czyli lekcje miłowania człowieka przez człowieka. Tego jeszcze nie umie nazwać: zostało oszukane i zdradzone.

Dziecko, zgwałcone przez księdza katolickiego, płacze. Mamusia pyta dziecko: czemu płaczesz, kochanie? Dziecko odpowiada: bo mi ksiądz siusiaka. Mamusia wie jak zareagować – szmatą przez łeb: a won mi ty gnojku z domu! Nie będziesz naszego kochanego proboszcza ani Kościoła Świętego szkalował !!!
Matka zdradziła własne dziecko. Ojciec zdradził własne dziecko. Rodzina zdradziła. Po tym poznajemy, że Polak-katolik miłuje dzieci.

Wskutek szoku wywołanego mordem na Pawle Adamowiczu niektóre samorządy chcą, w pilnym trybie, wprowadzić edukację związaną z rozpoznawaniem języka przemocy, nienawiści i zapobiegania jej stosowaniu. Przeciwko temu rozpętał się krzyk sprzeciwu: katolickie organizacje już instruują rodziców, by wyrażali niezgodę na tą edukację. Bo to lewacka propaganda. To rodzic decyduje o wychowaniu dziecka i robi to najlepiej.
Dziecko nie umie tego jeszcze nazwać: zostało zdradzone i zmienione w obiekt gry.

Rzecznik praw obywatelskich, Adam Bodnar – w którego godzi nieustannie pisowska władza państwowa w ścisłym sojuszu z adekwatnymi mediami – zadał na spotkaniu z dziećmi pytanie: powiedzcie, co was rani? I rozdał kartki. Uzyskał odpowiedzi dzieci, w wieku lat czternastu. Piszą dziewczynki: zewsząd dowiaduję się, że jestem pi..a, ku..a, szmata, zdzira.
Rodzice nie rozmawiają z dziećmi o problemie nienawiści. A niby czemu mieliby, skoro sami są jej źródłem?

* * *

Chcecie poznać, jaka jest dokładna miara naszego spotwornienia? Jak atmosfera nienawiści państwowokatolickiej, wzniecająca podłość w nas degraduje nasze człowieczość, po ostateczność? Oto macie miarę.

Po tym, jak zrezygnował Jurek Owsiak, swoją działalność w WOŚP zawiesił też Łukasz Berezak, najsłynniejszy wolontariusz Orkiestry.
Łukasz ma 15 lat, od siedmiu lat jest wolontariuszem Orkiestry. Zaczynał jako ośmiolatek. Nie wytrzymał, poddał się. Milczał lata, sprawa szlachetności Orkiestry była ponad wszystko. Teraz mówi:
Nie wiem czy wiecie, ale ja tez jestem człowiekiem i może po mnie tego nie widać, ale ja też mam tego wszystkiego dość, ciągłego hejtu i nienawiści.

Powiedziało dziecko, głos zabrała też jego matka, pani Izabela:
Przeszliśmy przez wielką falę hejtu. Zwłaszcza po koncercie, kiedy na Facebooku pojawiła się masa fałszywych kont, na których ludzie zbierali pieniądze „dla Łukasza”. Ludzie zarzucali nam, że żerujemy na dziecku. Pamiętam, jak płakał w zeszłym roku. Podchodził do każdego. Jedni odmawiali, inni wrzucali, ale trafił na pewną starszą kobietę… Nie zostawiła na nim suchej nitki. Obrażała. Łukasz nie rozumiał, o co jej chodzi. Płakał. Ale po chwili ruszył dalej, by kwestować
Chłopiec ze względu na chorobę Leśniowskiego-Crohna i inne schorzenia cierpi na nadwagę. To stało się pożywką dla hejterów.
Dziecko, chore, kwestujące dla Orkiestry czyli dla takich jak ono, stało się celem nienawiści.

System opluwania, pomawiania, kłamstwa, poniżania i nienawiści został wmontowany w system państwa, stał się z nim jednością. Systemowi temu w niczym nie zaprzecza Kościół katolicki, który nieustająco zajmuje się wyznawaniem i praktykowaniem miłości bliźniego i pilnowaniem prawidłowej, czyli katolickiej moralności. Za co każe sobie słono płacić – i jest suto opłacany. Kościół kat. nie tyko nie zaprzecza, ale i czynnie włącza się w ten system pogardy. Bez trudu znajdziecie słowa i gesty biskupów, które to poświadczają. Codziennie i od nowa. I traficie na jego podłe milczenie, gdy trzeba krzyczeć. Polak się budzi, Polak włącza radio, net, czyta fachową prasę, słucha wieści gminnej, idzie do kościoła, a dzieciaki idą na katechezę. I już Polak wie, co dobre jest, a co złe. Przekaz przyjmuje i realizuje.

Państwowy system poniżania i nienawiści został zbudowany wyłącznie przez prawidłowych katolików. Przez Najlepszy Sort Polaka. Cała zaś reszta to najgorszy sort Polaka, który ma zdradzieckie mordy, zamordował brata i nienawidzi Chrystusa.
Każdej niedzieli prawidłowy i państwowotwórczy Polak idzie na mszę katolicką, wyciąga język i gryzie ciasteczko, czyli „Ciało Chrystusa”, a następnie przekazuje dookoła „znak pokoju”. Państwowotwórczy katolik uczestniczy w niekończących się mszach za Ojczyznę. Niekończące się szeregi kleru katolickiego błogosławią tego Polaka i taka Polskę. Zdradzają.

Dziecko to jest coś, nad co nie ma wyższej wartości. Tak słyszymy. Na wojnie, matka zasłoni dziecko przed kulą. W czasie pokoju, w wolnej Polsce – tak mówimy, matka, ojciec, krewni, minister, premier i prezydent ze swoim prostym posłem z ławy – a wszyscy pod przewodem Kościoła kat. – dziecko zranią, zdradzą, zniszczą mu dzieciństwo i przerobią na nienawistnika. Tak jak pierwej zdradzili dziecko w sobie. Z tego dziecka będzie Polak. Polak-katolik.

Ten kraj nazywa się Polska.

Tanaka

Cytaty nt. Łukasza: Onet.pl

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 604

Dodaj komentarz »
  1. @
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  2. @Qba
    Dziecko zostało zdradzone. Świetny, poruszający tekst.
    Napiszę więcej później, bo dziś w ogóle ciężko się ogarnąć.
    Oglądam w TVN24 końcówkę uroczystości pogrzebowych w Gdańsku i aż mnie trzęsie, gdy słucham rozmodlonych klechów, zwłaszcza tych w dziwacznych czapach. Widzę, jak przechadzają się dostojnie pod ołtarzem i leją słodziutki przekaz o miłości kontra nienawiści. Już położyli na Prezydencie łapę.

  3. Słyszałem, że w ostatnim tygodniu jutuberzy, których ogląda młode pokolenie, stanęli na wysokości zadania (tu akurat bez ironii).

    Bez nawiasu – podobno otrzeźwiał Paweł’15 i wyraził skruchę, że brzydko pisał do pana, któremu wcześniej wylewano piwo i do taty pana premiera. Zrozumiał, że bliźnich, tzn. swoich, krzywdzić słowem nie wolno.

    Nadwiślanim, który w jedyny dzień wolny musi iść rzucić na tacę, nie ma już czasu, by rozmawiać z kolejnym pokoleniem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Sorry, wykoczył mi @Qba i poszłooo, nim zdążyłam jako adresata wpisać prawidłowo @Tanakę

  6. Zwariuję – wySkoczył mi @Qba!

  7. @mag
    19 stycznia o godz. 15:24

    Na przyszłość – nie zwiększaj oglądalności. Szkoda czasu na masochistyczną konsumpcję. To jakbyś całą twarz zanurzyła w zimnym kisielu.

  8. Piekne uroczystosci pogrzebowe – paru dobrych znajomych. Pouczjaca mowa dominikanina Ludwika Wisniewskiego, Aleksandra Halla i innych.
    Gdansk i jego mieszkancy wspaniali.
    Dzieki Wyborczej za relacje live.

    BP Pawel Adamowicz
    Non omnis moriar

  9. Sparszywiał ten kraj,ten naród…Te ohydne,plugawe wpisy na prawych forach prawdziwych,a jakże,Polaków i katolików to niewyobrażalna kloaka.Dziś chwilowe polityczne zawieszenie broni.
    Bez złudzeń,upłynie czasu mało-wiele i wszystko wróci do polskiej normy.
    Tak,dzieci obserwują,słuchają i przyswajają.Takie więc będą Rzeczypospolite?
    A dzieci żal.Skazane przez rodziców na katolicyzm,gwałcone psychicznie od przedszkola,a czasem i dosłownie,rosną na wzór mamusiów i tatusiów.
    Poza tym ciekawi mnie dlaczego Wszech…,który powstrzymał rękę Abrahama tym razem nie zadziałał?
    Pewnie się zdrzemnął,,,

  10. Brokoz
    Wszech przespał wszystkie wojny, Holokausty, więc czego się spodziewałeś?
    A naród jest straszny, choć kraj niczego sobie, całkiem ładny, od morza do Tatr.

  11. Rzewny tekst, aż się łezka w oku kręci. Zaraz sobie wyobraziłem tę bidną dziecinę, zdradzoną i wykorzystaną przez tych wszystkich demonicznych i nienawistnych Polaków-katolików, jak siedzi pode płotem na zimnie i wietrze, boso i w podartych porciętach, kiwając się i zawodząc żałośliwie: oj doloż ty moja, oj doloż sieroca…

  12. DysOnans.Metropolita gdański ocieplił swój nadwątlony wizerunek/.PATRZĄĆ NA NIEGO -PYTAŁEM ,księże ,czy sprzeciwIAŁEŚ się fali heitu ,na PREZYDENTA SWEGO MIASTA?i I W MIARĘ SŁOWOTOKU ,CORZ BARDZIEJ NIE WIERZYŁEM W DOBRĄ WOLĘ .bO NIE PADŁO SŁOWO NIENAWIŚĆ I POGARDA ,O CZYM JASNO POWIEDZIAŁ DZIELNY DOMINANIN.

  13. @bubekro
    Nie zwiększałam oglądalności w przeszłości i nie zamierzam w przyszłości
    Obejrzałam końcówkę obrzędów pogrzebowych i to nie całą.
    Nie jestem w stanie znieść takiej pompatycznej celebry, która podoba się @ozzy’emu. Z drugiej strony trudno mieć o to pretensję. Ludzie chcieli jak najlepiej, a tym bardziej najbliżsi oraz przyjaciele.
    Gdy chodzi o udział kleru, jak zwykle był nadreprezentatywny, o czym pisałam wcześniej. Natomiast obecność i mowa ojca Wiśniewskiego były jak najbardziej na miejscu. To bardzo pozytywny duchowny, nota bene sekowany przez kościelne władze za „nieposłuszeństwo”, czyli sprawiedliwą krytykę i wołanie o odnowę polskiego kościoła.

  14. Narod jak kazdy inny ze swoimi przeroznymi
    odchyleniami. Znam wielu katolikow, z ktorymi potrafie znalezc wspolny jezyk i ktorzy nie przystaja do opisow powyzszych.

  15. @Tanaka,
    Nie wiem chłopie ile masz lat, ale stajesz się coraz bardziej nudny. Czasami podejrzewam, że razem z Hartmanem jesteście agentami niejakiego Rydzyka.

  16. Płukałem dziś w trasie uszy słowiańską mową. Goworit Moskwa zamietiła pochorony Pawła Adamowicza w swojom wypuskie nowostiej i skazała tak: ubiwszyj mer Gdańska był za unormowanijem otnoszenij Rossiji i Polszy. Czasto jezdił w Kaliningrad i choroszo znał russkij jazyk. O Głodziu nic nie było.
    Słusznie, Tanako, przywołujesz hejt na Łukasza Berezaka jako szczególnie odrażający przykład porycia pod beretem i braku kwalifikacji do nazywania się człowiekiem. Poryci widzą w nim zdeprawowanego lewaka i to im wystarczy do huziania.

  17. Bardzo dobry wstępniak. Myślę, że to zjawisko miłowania dzieci swoich, niekoniecznie w kontekście religijnym, dotyczy całego świata.
    U nas „religią” jest hokej. Bywa, że dzieciak jeszcze dobrze nie umie chodzić, ale skoro stoi, to już nadaje się do włożenia łyżew. Ja nie żartuję – tutaj w promieniu 30km, a czasem mniej, musi stanąć arena hokejowa, czynna okrągły rok, a lata przecież mamy upalne. No ale to już sprawa rodziców, bo to wszystko kosztuje, nie wiem, ile z moich podatków idzie na dofinansowanie sportu, ilekolwiek by nie szło – popieram sport. Ale nie popieram chorej sprawy, jaką jest targanie malucha, nierzadko bardzo wcześnie rano, na arenę hokejową, żeby już od oseska szkoliło się na mistrza. Istnieje pojęcie „hockey mom” – taka „hokejowa mama” zajmuje się zawożeniem-przywożeniem dziecka na te treningi i obowiązkowym kibicowaniem. Mój syn w każdej klasie i na studiach był jedynym, który nie jeździł na łyżwach, nigdy się nie nauczył, bo go to nie kręciło. A ja nigdy nie byłabym hokejową matką, to pewne!
    Z kolei od polskich znajomych słyszałam o przesadne dbanie o różne kółka zainteresowań – dziecko jest wożone na wszystko, co tylko ambitny rodzic sobie wymyśli – balet, gra na dowolnym instrimencie (a nuż mamy Chopina w rodzinie?), kółko teatralne (a nuż…) i cała masa innych, nierzadko kilka zajęć w ciągu dnia. I znów – dziecko z głowy, a rodzic ma przekonanie, ze dobrze wychowuje i dba o potrzeby. Że co? Że nie rozmawia z dzieckiem? No przecież nie ma kiedy…

  18. „Wskutek szoku wywołanego mordem na Pawle Adamowiczu niektóre samorządy chcą, w pilnym trybie, wprowadzić edukację związaną z rozpoznawaniem języka przemocy, nienawiści i zapobiegania jej stosowaniu. Przeciwko temu rozpętał się krzyk sprzeciwu: katolickie organizacje już instruują rodziców, by wyrażali niezgodę na tą edukację. Bo to lewacka propaganda. To rodzic decyduje o wychowaniu dziecka i robi to najlepiej”.

    Oczywiście wielomilionowa armia rodziców robi to najgorzej jak można, bo o wychowaniu nie ma pojęcia. Wychowanie we współczesnym, moc skomplikowanym świecie to co innego niż wychowanie przez pracę i naśladowanie dorosłych po wypędzeniu pierwszych rodziców z raju. Ośmielam się powiedzieć, jako przez cztery lata nędzny belfer, że i nauczyciele wiedzą o wychowaniu tyle, co rodzice. Ileż jest nauczania o wychowaniu na kierunkach uniwersyteckich: na matematyce, fizyce, geografii, j.polskim, historii itd.? Za moich czasów było zero. Przyszli nauczyciele uczyli się określonego przedmiotu i metodyki nauczania tego przedmiotu, a nie wychowania. Ewentualnie jakieś elementy pedagogiki. Ale nie wychowania!

    Bardzo mi się spodobał pomysł z nauczaniem rozpoznawania języka przemocy. Wprawdzie nie bardzo wiem, kto by go uczył, ale rozpoznawanie jakiegokolwiek języka to przecież najczystsza nauka myślenia. Żaden konkretny przedmiot w szkole – poza może logiką czy propedeutyką filozofii – nie jest stricte nauką myślenia. Lepszą lub gorszą umiejętność myślenia dzieci zdobywają nie w drodze uczenia ich myślenia, lecz przy okazji kontaktów z materią jakiegokolwiek przedmiotu i obserwowania dróg myślowych nauczyciela. Stąd między innymi różnice w opanowaniu umiejętności myślenia są źródłem nierozumienia świata i miliardów nieporozumień wśród człowiekowatych.

    Dla mnie pomysł uczenia rozpoznawania języka nienawiści miałby dla młodego pokolenia głęboką wartość moralną, ale i ogromną wartość poznawczą: dzieci uczyłyby się samodzielnie myśleć!!! Jasne więc, że w mesjańskim naszym kraiku nie można do tego dopuścić.

  19. pierwsze 35 lat zycia spedzilem w Polsce wychowany w rodzinie katotalibanu moja wiedza religijna byla na poziomie przecietnego ciemniaka polskiego wyniesiona z kosciola I nauki religii-mocno wierzylem w zydowskiego bozka pana Jezusa I w mlodosci omc nie poszedlem dp seminarium duchownego. Druga polowe zycia spedzilem na kontynencie amerykanskim najpierw USA a pozniej Kanada. Przez cale zycie moim najwiekszym hobby byla historia wiary rzymskokatolickiej.Przed laty mialem szczescie poznac najwiekszych uconych swiata zachodniego,ludzi ktorzy czesto cale zycie spedzili na bliskim wschodzie – slawni archeolodzy,historycy, religioznawcy,pisarze.Wielu z nich nalezalo do organizacji majacych udowodnic ,ze Jezus naprawde istnial I byl postacia historyczna.Jakiz byl moj szok I zaskoczenie gdy uczeni ci po latach badan jednoglosnie orzekli,ze nie ma nawet JEDNEGO dowodu (oprocz falszerstw kosciola rzymskokatolickiego)na to ,ze Jezus kiedykolwiek istnial.Orzekli,ze NIGDY nie istnial I zostal wymyslony przez genialnych pastuszkow zydowskich z Jerozolimskiej sekty judeo-chrzescijanskiej,zas caly jego character I cuda jakich mial rzekomo dokonywac zostaly doslownie zerzniete z panujacej w Egipcie kilka tysicy lat wczesniej religii Ozyrysa ,do ktorego caly Egipt sie modlil,ze nasz jasnogorski cudowny obraz matki boskiej z dzieciatkiem Jezus to plagiat egipskiej bogini Isiz z dzieciatkiem Horus na rekach. Obydwaj czynili te same cuda wskrzeszali zmarlych,leczyli slepych, gluchych I tredowatych,chodzili po wodzie, potrafili przemieniac wode w wino – amerykanie nazwali to monumentalnym plagiatem. Tak wiec Slowianie przed laty pod grozba ognia I miecza musieli zaprzestac modlic sie do Switowida,Swarozyca, Peruna a wznosic modly do wymyslonego przez pastuszkow zydowskich Jezusa, sracza ze stajenki betlejemskiej, w ktorego zaden zyd nie wierzy.

  20. Tanaczku.Jak to jest z tą nienawiścią./?RÓŻNIE.Nienawidziłem i bałem się jak cholera Niemców za straszny głód i strach.Polubiłem brudnych ,w łachmanach ,Rosjan ,bo nakarmili mnie podgrzewaną kartoflą na łoju i napoili gorzką herbatą.i DO DZIŚ NIE DOCIERA DO MNIE HEIT IDIOTÓW ,ŻE ONI NAS NIE WYZWOILI OD ZAGŁADY HITLEROWSKIEJ.OZNACZA TO ,ŻE ,JEŻELI ZNIKA OBIEKT IENAWIŚCI ,TO NIENAWIŚĆ ZNIKA..U nas nie zniknie ,bo od 2015 mamy dwa obozy nienawiści.Jeden musi zniknąć ,to może wtedy spokój.

  21. roman17
    19 stycznia o godz. 16:38

    To czego tu szukasz – jeszcze większej nudy? Też nie wiem, ile masz lat – 17?

  22. wbocek
    Pombocku jedyny, nawet nie zwracaj uwagi na istotę o nicku @roman17, bo to zwykły prowokator, troll i hejter w jednym.

  23. zyta2003
    19 stycznia o godz. 0:34

    Spod poprzedniego wstępniaka.
    Zarzucanie Jurkowi Owsiakowi medialności to jakieś nieporozumienie. Jurek był medialny – na swój charakterystyczny „gadatliwy” sposób – od zawsze, i ten styl postawił w służbie Orkiestry, ale nic w jego działalności nie stawia jego osoby w centrum.
    Wpiszę się w polaryzację między wyjechanymi i krajowcami po stronie krajowców, bo brałem udział w pierwszych finałach orkiestry, które przypadły na mój okres licealny. Nigdy w najmniejszym stopniu nie była to impreza polityczna, a dopiero pod naciskiem katopisów, wciskających orkiestrę do politycznej przegródki Jurek Owsiak był zmuszony się wypowiedzieć, stosunek do Orkiestry nabrał politycznego wymiaru, a udział stał się niemalże demonstracją. Dla mnie jest jasne, co jest przyczyną, a co skutkiem.

  24. ozzy
    19 stycznia, g.16:24
    Dawno nie byłeś w Polsce, o ile dobrze pamiętam, co na ten temat pisałeś i być może, nawet podświadomie, hołubisz w sobie obraz lepszej Polski niż ona jest. Oczywiście mowa o społeczeństwie.
    Nie twierdzę, że jesteśmy w swoich wadach wyjątkowo paskudni na tle innych nacji, ale uwierz mi, „rozwijamy” się w złym kierunku. Takich podziałów, takiej nienawiści i zawiści chyba dotąd nie było. W każdym razie ja nie pamiętam, a żyję dość długo.

  25. Jeszcze do powyższego o Orkiestrze, spod poprzedniego wstępniaka: od @zyty pochodzi tylko zarzut medialności, to @Orteq, odpowiadając @zycie, wkręcił w to jeszcze sos polityczny, przyprawiony TWA i chrzandoleniem o tym, że opowiadanie się po którejś stronie stało się, uwaga na właściwie użyte słowo, MODNE.

  26. mag
    19 stycznia o godz. 17:40
    ozzy
    19 stycznia, g.16:24

    W dodatku rzecz jest rodzimego chowu (nawet jeśli z lekka popchnięta przez obcą agenturę). Nikt tego nie przywlókł na bagnetach.

  27. mag

    Tak, nie bylem w Kraju lat nascie .
    Byc moze, jak napisalas powyzej, „holubie obraz lepszej Polski”. Tak, ta Polska byla obecna na uroczystosciach pogrzebowych dzisiaj w Gdansku. Tam byli wspaniali mieszkancy Gdanska, tego „wolnego miasta”.Widzialem b.prezydentow RP, pana Donalda Tuska, Adama Michnika, Ludwika Wisniewskiego , Aleksandra Halla i wielu innych znanych z tej lepszej Polski.
    Bardzo chcialbym sie zgodzic z Toba, jest az tak zle i ze Polacy sa w wielu sytuscjach wyjatkowo paskudni. Ale nie jest tak do konca. Wystarczy pan Owsiak i ” jeszcze Polska” nie umarla…

  28. Wstepniak za dobry zeby go komentowac nie doczytawszy do konca, z braku porannego (dla mnie) czasu. Wiec jeszcze raz, krotkie nawiazanie do starego belkotu. Izwiniajus ja za to

    mag
    19 stycznia o godz. 12:28

    „Powinieneś się wstydzić, niewdzięczniku, którego nie raz broniłam, że wypisujesz takie głupoty.”

    Za nieraz obrone – nie raz dzieki. Za ‚wypsywanie takich glupot’ – buuu.

    Zal mi cos sciska i cos bolesc czuje jak po raz enty widze, iz ulegasz wplywom niewybrednej, wroc, chamskiej nagonki na nick Orteq i piszesz bez zrozumienia.

    Nie potrafie znalzc niczego w moim pisaniu czego bym sie musial wstydzic. Absolutnie niczego. Nie wstydze sie nawet nie pisania samych pozytywow o Owsiaku jako ze inni to lepiej oraz z duza nawiazka robia.

    Zyty w dalszym ciagu bym bronil. Mimo ze ona nawiazala do niezliczonych napasci mediowych na tego nie z tej ziemi spolecznika polskiego. Nigdzie inndziej raczej nie spotykanego. Nobel mu sie w pelni nalezy.

    Napasci mediowych na Owsiaka pod derke nie zamieciesz. Podobnie jak innej „prawdy” z drugiej strony. I tylko nawiazywanie do faktu wylewania sie belkotu z obu stron jest uczciwym podejsciem. Belkotanie tylko po jednej stronie usteczek dowodzi zalozenia konskich okularow i zakochania sie w nich.

    Zasmucilas mnie, mag(us). Tez nie po raz pierwszy

    PS. Sorry, Stary Kocie. Nic ty nie panial. A myslalem ze nad Tamiza niektorzy czasem madrzeja

  29. @all

    Przed chwilą przeczytałam w onet chociaż jedną dobrą wiadomość :

    Jurek Owsiak oświadczył, że wróci na stanowisko prezesa Fundacji WOŚP. Oświadczenie opublikował na swoim koncie na Facebooku.

  30. Szary Kot
    19 stycznia o godz. 17:34

    Szary Kotku, mówisz słusznie i pięknie załatwiasz idiotyczne, zamorskie podsumowanie Jurka, że jest medialny, skoro formalną istotą Orkiestry jest właśnie medialność – bez tego jej sukcesów – i medycznych, i wychowawczych, i obywatelskotwórczych by nie było.
    Tylko drobna uwaga. Mówisz:

    „Wpiszę się w polaryzację między wyjechanymi i krajowcami”.

    Nie między wyjechanymi i krajowcami, lecz między konkretnymi uczestnikami blogu. Wyjechaność w mojej wypowiedzi jest takim samym stwierdzeniem faktu jak wymienienie imienia czy nicku, a nie polaryzowaniem. Stawiając tak sprawę mimowolnie wchodzisz w gumiaki Ortega, który wymyśla na kanwie cudzych wypowiedzi takie treści, jakie jemu, jako kleszczowi, pasują. Nie chce mi się już powtarzać, z jakich dwóch powodów wypowiedziałem się o wyjechanych Polakach, ale główny i oczywisty jak godzina dwudziesta czwarta o północy był ten, że nie będąc od dziesięcioleci w Polsce, nie mogą mieć wiedzy o zwykłych – na przykład, czy w Polsce są jeszcze zegarmistrzowie, krawcy, jak chodzą chodnikami Polacy. co to jest metka łososiowa, gdzie polskie chamidła wyrzucają śmieci – codziennych sprawach tubylców. Po prostu powierzchowny i powichrowany mędrzec Orteg – jak mówi stare powiedzenie – sądzi według siebie.

  31. basia.n
    19 stycznia o godz. 18:22

    Ale wiadomość, basiu. Natychmiast po Twojej informacji skoczyłem na gazeta.pl i wysłuchałem słów Jurka. Wzruszyłem się pieruńsko, aż deszcz chyba trochę w pokoju popadał. Jurek jest wielki, i Orkiestra jest wielka, i Lukasz jest wielki, i żona prezydenta i…cholera, jest trochę niemałokalibrowych ludzi na świecie. Będę Cię kojarzył, basiu, z dobrą nowiną.

  32. mag
    19 stycznia o godz. 16:18

    Nie jestem w stanie znieść takiej pompatycznej celebry, która podoba się @ozzy’emu.

    Przecież @ozzy wcale nie pisze o rytualnej kościelnej celebrze.
    Pisze o wystąpieniach pomiędzy zakończeniem mszy a pogrzebem.
    Przemawiali: Magdalena Adamowicz, Aleksander Hall, Jacek Karnowski, o. Ludwik Wiśniewski, Paweł Adamowicz, Aleksandra Dulkiewicz.
    Chyba nikogo nie pominąłem.
    To była uczta dla oczu i uszu. Cała wcześniejsza celebra została dokładnie przykryta. Zmieciona. Zrobiona na szaro.
    To były przemówienia mądre, ciepłe, pełne godności, ale z pazurem. Nie pozostawiające żadnych złudzeń co do tego, że da się Adamowicza przerobić na kościelną pacynkę. Że da się sprawę rozmyć, zamieść pod dywan.
    Oni pokazali jak można nie ulegać manipulacji krk.
    Warto obejrzeć, bo na pewno jest już w sieci.

    A i Jurek nadal dyryguje.

  33. wbocek
    19 stycznia o godz. 18:49

    Ja też się bardzo wzruszyłam . Wysłuchałam jego video parę razy. I wiesz – umieściłam tę wiadomość wielkimi literami na moim chomiku,podając link z video i prośbę o popieranie Jurka i Orkiestry. Bo myślę, że każda najmniejsza inicjatywa też może dać rezultat.

    A jeśli chodzi o to,co napisała Zyta – nie miałam jeszcze czasu, ale zaraz się zabiorę za napisanie czegoś do niej i dla niej . Bo myślę,że bardzo wielu kojarzy Jurka tylko z Orkiestrą – chociaż oczywiście jest to jego największe i najbardziej znane dzieło. Ale warto może też wiedzieć, jak wiele zdziałał w swoim niezmiernie pracowitym życiu.Bo może wtedy dotrze to do niektórych…

  34. wujaszek wania
    19 stycznia o godz. 18:54

    Pokazali galancie, wujaszku. Słuchałem z przejęciem i chciałbym, żebyś miał rację. Ale przemówienia to tylko słowa: brzęknęły, przepadły, nastrój też się za długo nie utrzyma. A Kościół ma wielowiekową wprawę w zawłaszczaniu nieboszczyków.

  35. basia.n
    19 stycznia o godz. 19:18

    Basiu, od dawna już znam ten szczurzy odruch prawiczków. Miałem ze znajomymi ciężkie przeboje w związku z Orkiestrą. Mieli do powiedzenia jedno: Gdzie rozliczenia? Nieważne, ilu dzieciom i w ogóle chorym pomógł, jak wychowawcze jest istnienie Orkiestry, jak inne, staromodne wartości on ożywia w porównaniu z internetową sieczką – ważne jest rozliczenie. Które jak byk stoi w internecie. Ale oni dowody olewają. Kościół ich nauczył, jak zwyciężać mają. Alleluja i do przodu. Zgrają.
    Dlatego, skończą się patetyczne słowa i, niestety, wróci nienawiść. Ona przecież przez cały ten tragiczny czas bez przerwy buzuje. Żywiący się nienawiścią, gniewem, złością, pretensjami, mieniem za złe nie przejdą przecież na inną dietę i nie zaczną się żywić na przykład moimi ulubionymi ptysiami.

  36. basia.n
    19 stycznia o godz. 18:27

    Basia – jak zwykle nie mam nic do powiedzenia, więc powiem, że podskoczyłem i dziurę w suficie zrobiłem.
    Jak to mówią? – z serca Ci błogosławię za taką wiadomość, Jurkowi i Orkiestrze – w górę serca, a co należy dalej gadać, to już Pombocek gada.

  37. Dalabys jakis koncert Basienko, bo u mnie juz prawie 6 rano a od spraw polskich w glowie wiruje i spac nie daje.

  38. @Tanaka – znakomity wstępniak. Jak zwykle.

  39. Jeszcze z pogrzebu

    W swoim przemówieniu Piotr Adamowicz (…) przypomniał o tym, co wydarzyło się jakiś czas temu, a wiele osób to bagatelizowało. – Grupa Wszechpolaków wydała akt politycznego zgonu na mojego brata i innych prezydentów. Nie wyciągnięto z tego żadnych konsekwencji. (…)

    To myślenie długofalowe to m.in. to, że rok, w którym jesteśmy jest poniekąd rokiem ważnym i symbolicznym. Mam tu na myśli pamiętne wybory 4 czerwca 1989 roku. To także rok wyborczy. Paweł planował aktywność obywatelską. Dziękuję za tą aktywność obywatelską w ostatnich dniach i proszę o aktywność obywatelską w tym ważnym roku dla naszego kraju.

    https://natemat.pl/261361,krotkie-bardzo-konkretne-przemowienie-brata-pawla-adamowicza

  40. act

    Już daję koncert 🙂 Pytałeś o dyrygenta z Marthą – czy to ten sam o ktorym pisałam wcześniej. Tak – to ten sam !
    Lahav Shani. Dodam ,że w przyszłą niedzielę idę znow na jego koncert 🙂 Ale o ile pamiętam – Ty idziesz słuchać 25-go Kennedy’ego ??

    A teraz Dafnis i Chloe Ravela i Lahav Shani . No i śpij!!

    https://www.youtube.com/watch?v=3VfrH2HQNKo

  41. W pierwszej ławie Bazyliki Mariackiej zasiedli Donald Tusk, Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski – wszyscy z małżonkami. Rządzący obecnie w Polsce politycy PiS zasiedli w dalszych rzędach.(…)

    W bazylice pojawił się też prezydent Andrzej Duda. Podszedł do urny z prochami Pawła Adamowicza, przyklęknął, przeżegnał się, wstał i pospiesznie zawrócił. Przechodząc obok Tuska, Wałęsy i Kwaśniewskiego z dala skinął głową i odszedł w kierunku przygotowanego dla niego miejsca. Prezydent zasiadł obok m. in. premiera Mateusza Morawieckiego i ministra Piotra Glińskiego.

    https://natemat.pl/261339,pogrzeb-pawla-adamowicza-kto-sie-pojawil-walesa-tusk-kwasniewski

  42. Nie wiem, czy w panującej tutaj atmosferze, w której czuje się powiew wpływu cały czas nagłaśnianych przez media tematów, tragicznej śmierci Adamowicza a także kwestii Owsiaka i jego funkcjonowania w ramach WOŚP nie popełnię jakiegoś faux pass jeśli odniosę się bezpośrednio do jednego z fragmentów „wstępniaka” Tanaki, no ale spróbuję jeszcze przed poddaniem się zalecanej mi tu reedukacji.

    Konkretnie chodzi mi o następujący fragment:
    Dziecko, zgwałcone przez księdza katolickiego, płacze. Mamusia pyta dziecko: czemu płaczesz, kochanie? Dziecko odpowiada: bo mi ksiądz siusiaka….

    W przekonaniu, że zdecydowana większość z czytelników tę informację, którą teraz zamieszczę posiada, podam jako mają stanowić „background” do tego, co chciałbym zasygnalizować. Otóż w PRL, w ramach MSW funkcjonował Departament IV z odpowiednikami w jednostkach podległych. Tenże Dep.IV, z którego nota bene wywodzą się Piotrowski, Chmielewski, Pękala i Pietruszka, zajmował się kwestiami wyznaniowymi. Moją ciekawość budzi pytanie, na które nie będzie mi pewno nigdy dane poznać odpowiedzi, na ile tzw. efekt mrożący biorący się stąd, że kler miał świadomość, że był poddany inwigilacji, nie mając tym samym poczucia, że może być bezkarny, ograniczał się w realizacji przedsięwzięć czy czynności związanych z ich seksualnymi dewiacjami. Tym samym, na ile samo istnienie politycznej policji PRLowskiej zajmującej się klerem, o istnieniu której alumni byli informowani i ostrzegani natychmiast po przyjęciu do seminarium, miało wpływ na ograniczanie skali potencjalnych krzywd jakich mogłyby doznawać dzieci ze strony pedofilów w sutannach. Jak ta sytuacja zmieniła się po „Okrągłym stole”, gdy neobezpieka z takiego Departamentu zrezygnowała.
    Nie sądzę, by mimo atmosfery jaka wytworzyła po aferach pedofilskich w USA, Irlandii, afer z Delgado i Wesołowskim (który to Wesołowski odszedł był w sprzyjającym dla Watykanu momencie), po filmie „Kler” i coraz większej otwartości w walce o zapobiegania zamiatania pod dywan przestępstw seksualnych popełnianych przez przez „zboków” w sutannach, którakolwiek z uczelni podjęłaby się jakichś badań statystycznych i historycznych. Światełkiem w tunelu może być zapowiadany przez Sekielskiego film dokumentalny tej problematyki dotyczący, którego emisja zapowiadana jest na maj.

  43. – Oby się ludziom nie przelało – słyszę od dziewczyny, która rozdaje ulotki ze zdjęciem Pawła Adamowicza. – Ta furia. Na kłamstwa TVP, na szczucie, na hejt w internecie, na zakłamany, sprzedajny Kościół, na umizgi do nazistów na pielgrzymkach, na obsesję wojny, śmierci, przemocy, na wyrzynanie zwierząt, wycinanie lasów.

    https://www.newsweek.pl/polska/po-smierci-pawla-adamowicza-gdansk-chce-nowej-polski/f4s83kc

  44. „Kardynał Nycz poruszył na spotkaniu temat budowy nowych kościołów. W całej archidiecezji warszawskiej kuria planuje kilkanaście nowych kościołów” – po co? Przecież kk się skarży, że kościoły pustoszeją.
    Bardzo pięknie Jurek powiedział, też się wzruszyłam. Tu jest wszystko, rozliczenia także, to dla tych, co twierdzą, że Jurek opływa w luksusy.
    https://www.wosp.org.pl/
    Pamiętam, że kiedyś był film na sieci z jego kolejnej spowiedzi, bodaj po zeszłorocznych napadach na niego i różnych wrednych insynuacjach. Pokazał, jak mieszka. Przecież wiadomo, że Jurek nie robi tego za darmo – to nie jest kwestia jednego dnia, jednej niedzieli, kiedy Orkiestra gra. To jest całoroczna robota i słusznie powinien być za to opłacany.
    A ja wczoraj od mojej nauczycielki języka polskiego, którą uważałam zawsze za osobę intelektualnie sprawną, że Paweł Adamowicz był znanym aferzystą, posiadał 40 kont za granicą, na każdym po milionie – ciekawam, w jakiej walucie…no i oczywiście miał niepoliczalną liczbę mieszkań. Oraz „Bóg jeden wie, jakimi drogami to zdobywał. Zamieszany w aferę m.in. Amber Gold. Porażająca jest wiedza o ciągle funkcjonujących mafiach i rozgrywkach między politykami. Bo politycy to po prostu szuje, którzy wykorzystują, kogo tylko mogą. Po to pchają się do władzy. Adamowicz należał do nich.”.
    No to się dowiedziałam – chociaż jestem „wyjechana”, moja nauczycielka bardzo dobrze wie, że bywam w Polsce przynajmniej raz w roku a czasem częściej i mam bardzo silne związki z Polską. Nawet wiem, jakimi chodnikami Polacy chodzą (wbocek 😉 ) i gdzie chamstwo wyrzuca śmieci, a w porze jesiennej jak się wybierze ktoś w Polskę, to czuje, czym się w piecach pali. Wiem, na co narzekają moi polscy znajomi, przyjaciele, rodzina, a co sobie chwalą. Czyli mam jakie takie rozeznanie.
    Ależ nie, trzeba mi uświadomić, że to nie tak, jak niektórzy mówią czy piszą. Gdańszczanie, oj naiwni, naiwni, po raz szósty wybrali na Prezydenta miasta aferzystę i szuję.
    Przeczytałam to i ręce mi opadły. No bo co tu powiedzieć…zadałam jednak pytanie o dowody na te rewelacje, bo jeśli się coś mówi, to trzeba umieć to udowodnić. Jestem pewna, że nie dostanę odpowiedzi na te pytania. No i tyle w temacie o nauczycielach – wychowawcach.
    A pamiętacie tak zwanych wychowawców klas? Za moich czasów każda klasa miała swojego – moja babska klasa miała nauczycielkę w-f. Tyle zdrowia, ile mi ta kobieta napsuła z czystej potrzeby znalezienia sobie w klasie chłopca do bicia, to się w pale nie mieści.
    Poszło o to, że kilka razy pod szkołą pojawił się mój ówczesny chłopak, który miał nieszczęście być już studentem i starszym ode mnie o 4 lata. Nie obchodziło ją, że mój Tata (wezwany w trybie pilnym do szkoły – córka puszcza się ze starszym facetem!) znał osobnika, że nie miał nic przeciwko tej znajomości. Ona postanowiła mnie wychować! A ogólnie nienawidziła nas wszystkich i równo nami poniewierała na tych „godzinach wychowawczych” raz w tygodniu…

  45. @legat 19 stycznia o godz. 20:07

    W komunistycznej Polsce nie było – jak np. w Irlandii – ogólnokrajowej sieci placówek wychowawczych prowadzonych przez kaka i finansowanych (uwaga!) przez państwo. Dlatego dostęp kleru do dzieci był cokolwiek ograniczony. W Irlandii raport sędziego Ryana potwierdził nagminne i powszechne gwałcenie dzieci przez katolickich xiuncuff. W wielu przypadkach chodziło o sieroty – bo było ich wiele wskutek wojny domowej.

    W komunistycznej Polsce nie było kościelnych „zakładów opiekuńczych” ani zakonnych mordowni dzieci w rodzaju Tuam. Nie było kościelnego handlowania niemowlętami, jak w tejże Irlandii czy katofrankistowskiej Hiszpanii. Z drugiej strony Tanaka ma rację, że właśnie w Polsce postawa rodziców wobec traktowania dzieci pozostawała wiele do życzenia. Pisze o tym np. Ekke Overbeek w książce „Lękajcie się”. Konkretnie zapamiętałam relację o dziecku, które xiuncu zaprasza na plebanię – na wspólne sesje rozbieranek i filmów porno – a matka się cieszy, że dziecko przy okazji dostanie co nieco kiełbasy z zagranicznych darów.

    Warto przy okazji przypomnieć, że w Stanach jeszcze trzydzieści lat temu alarmujące raporty z wewnątrz kaka (to byli ludzie jak najlepiej życzący tej instytucji) były zupełnie ignorowane, bo nikt nie wierzył, że będzie możliwe pozwanie xiunca do sądu. Oni wierzyli, że są ponad prawem. To się zmieniło, w dużej mierze dzięki temu, że Stany mają silne, wpływowe i stosunkowo niezależne media. To właśnie w Stanach się zaczęła ta… lawina. Film „Spotlight” dość dobrze ilustruje zasadnicze elementy.

  46. Dziekuje Basiu, messengerko dobrych wiesci.
    Juz slucham Ravela i ide spac.
    Nb. historia Daphnis and Chloe jest bliska mojemu sercu z powodow osobistych.

    Tak, dobrze pamietasz, dzis spotkalem sie z dziecmi i wszyscy cieszymy sie na ten piatkowy wieczor – chyba sie nawet ogole.

  47. @wujaszek wania, 18:54

    tak, zgadza sie. Mnie celebracje zbytnio nie interesuja. Sa dosc nudne i podobne.
    Wyjatkiem jest obrzed Kosciola wschodniego, w ktorym liturgie sa bardzo przebogate
    a spiewy prawoslawne, bez akompaniamentu i zwiazana wylacznie z lturgia. Te psalmodie i ekfonetyki (wokalna aklamacja).

    Ps pamietam piekny film dokumentalny „Archimandryta” o prawoslawnym mnichu
    Gabrielu

  48. legat
    19 stycznia o godz. 20:07

    Przeczytałam zapowiedź Sekielskiego, że jego film będzie udostępniony na youtube !
    Zapowiedział też projekt następnego. Myślę,że każdy z nas może się przyczynić wpłatą na następny niezależny od wsparcia rządowego film!

    A jeśli chodzi o pytanie ,które zadałeś – myślę, że „od zawsze” działo się bardzo wiele. Tyle tylko, że temat pedofilii był przecież przez lata tematem tabu – zarówno w życiu świeckim, jak kościelnym. Nie bez powodu ujawnianie tego, co się działo w kk w Polsce szło i idzie tak opornie, w porównaniu z innymi krajami. Więc ja przypuszczam,że to
    o czym napisałeś nie miało jednak wpływu na postępowanie
    kleru. Oni przecież robili to wszystko, co niemoralne od zarania ich istnienia – ich nie powstrzymywało nic.

  49. W dzisiejszych dziennikach szwedzkich /tekst wytluszczony – 19.01
    „Trzy kobiety podejrzane o wykorzystywanie dzeci w szwedzkiej sieci pedofilii”

    Trzy kobiety w wieku ponad 30 lat wykorzystywaly kilkanascioro dzieci a jedna z nich
    w l a s n e (piecioro). Dzieci w wieku przedszkolnym i mlodsze nastolatki. Oskarzyciel wspolpracujacy z organizacja ds zwlaczania miedzynarodowej i zorganizowanej
    przestepczosci stwierdza, ze wzrasta ilosc kobiet, ktore wykorzystuja seksualnie (film, foto) dzieci celem korzysci finansowych.

  50. ozzy

    Przypuszczam ,że znasz nazwisko Arie Vardi.

    Ja odkryłam jego wspaniałe audycje niedawno na youtube.
    I teraz systematyczne odszukuję kolejne ponieważ jego rozmowy z największymi muzykami są fascynujace. On sam jest przecież pianistą i pedagogiem znanym na całym świecie. Pokażę Ci rozmowę poety fortepianu – Murry Perahia o Bachu. Słucham jej kolejny raz, ponieważ dla mnie są to bezcenne wskazówki .

    https://www.youtube.com/watch?v=iBKA6sgLnO0

  51. Szary kot

    Link który powyżej podałam powyżej ozzy’emu – jest rownież dla Ciebie. Słuchaj tego ,jak najczęściej. Zapisz ten lin,aby go nie zgubić 🙂

  52. Przy okazji warto przypomnieć, że kodeks kanoniczny „od zawsze” przewiduje jakieś tam kary dla sutannowych pedofili – bo „problem” istnieje od zarania dziejów. Te kary złagodzono w nowym kodeksie kanonicznym – który ujrzał światło dzienne za pontyfikatu kremówkowego Lolka. Warto dodać, że owe „kary” są śmiechu warte (od ojcowskiego napomnienia przez biskupa do – straszna rzecz! – wyrzucenia ze stanu duchownego – od tej chwili pedofil już obciąża konto „świeckich”).

    W dodatku w świetle prawa kanonicznego należy za wszelką cenę unikać „zgorszenia” – zatem zasadne jest odstąpienie od wymierzenia kary jeśli kara spowoduje „zgorszenie” właśnie, czyli zapaskudzi w oczach gawiedzi fasadę kaka. Dlatego właśnie za Lolka kremówki automatyczna ekskomunika groziła wcale nie pedofilowi, tylko xiuncu, który ujawnił fakt pedofilii.

    A w ogóle to według wewnętrznej etyki kaka pedofilia to grzech „nieczystości” – porównywalny np. z masturbacją. Strasznym grzechem, powodującym ekskomunikę, jest np. przekręcenie czegoś w liturgii. Kaka nie dysponuje w przypadku pedofila żadnym mechanizmem odstraszającym, natomiast zawsze zwiera szeregi w obronie owego sutannowego „biedaka”. Jaką etykę wyznanie „biedak” – ilustruje film „Spotlight”, gdzie stareńki kiecunek tłumaczy, że dzieci wprawdzie gwałcił, ale nie odczuwał przy tym przyjemności, więc nie ma „grzechu”.

    Z kolei jeśli dojdzie do procesu kanonicznego z oskarżeniem o gwałcenie dziecka, to po pierwsze pedofila „sądzą” konfratrzy, często skierowani do pełnienia obowiązków sędziego dlatego właśnie, że sami są pedofiliami, po drugie ofiara zostaje zastraszona i zaprzysiężona, aby nie ujawniała treści procesu – czyli również własnych zeznań. Kaka nagminnie stosuje przy tym trik obejmowania zeznań ofiar „tajemnicą spowiedzi”.

  53. Orteq
    19 stycznia o godz. 18:20

    „PS. Sorry, Stary Kocie. Nic ty nie panial. A myslalem ze nad Tamiza niektorzy czasem madrzeja”

    To proste. Pisz tak, żebym poniał. Mogę robić za wzorzec. Uwzględniając, że w weekendy postuję z jakichś zaplutych drivers offices i brudnych, rozjeżdżonych placów. Ten akurat był prawie nad samą Tamizą, a nie pomogło.

    @wbocek
    Powinienem był napisać: w MODNĄ ostatnio polaryzację 😉

  54. @basia.n

    Wczoraj odkryłem taki muzyczny rarytas:

    http://mute.com/stumm-433

    50 interpretacji 4’33” Johna Cage’a

  55. Alicja-Irena
    19 stycznia o godz. 20:20

    Alicjo, ja o prezydencie Adamowiczu słyszałem tylko od znajomych pisowatych małp – że szuja, aferzysta, komuch itd. Nie interesowałem się tym, puszczałem mimo uszu, bo pisowatym wierzę tylko wtedy, kiedy mówią głupoty o grzybach, to znaczy wierzę – lub raczej wiem – że się nie znają. Dopiero w dniu tragedii dowiedziałem się o prezydencie więcej. Ale przede wszystkim zrozumiałem, że moi pisowaci znajomi mają, zamiast głowy, kij od szczotki, skoro nie zadali sobie pytania, z jakiego powodu ten człowiek jest prezydentem już 20 lat. Przecież od 1989 roku żadna władza nie mianuje prezydentów miast – ludzie sami wybierają. Na złość babci odmrażali sobie uszy i wybierali aferzystę?! Jednego takiego znajomego wysiudałem, będę patrzył, co z resztą. Ale raczej niczego nowego w tych skamieniałościach nie wypatrzę, więc po prostu zamilknę.

  56. Szary Kot
    19 stycznia o godz. 21:04

    A jo, Kocie, z tym byś miał całkiem recht.

  57. basia.n,

    dziekuje za link. Tak, wspaniale dialogi Vardiego pedagoga muzyki i jakze pozyteczne muzykom. Lubie tez sluchac sir Andrása Schiffa (pianista, dyrygent) i jego JS Bacha.

  58. A tymczasem Kurski pisze:
    „Ze względu na żałobę TVP nie odpowiada dziś na fałszywe oskarżenia o jakikolwiek związek Telewizji ze śmiercią prezydenta Gdańska” – napisał na Twitterze prezes TVP Jacek Kurski. Podkreślił jednak, że „autorzy oszczerstw spotkają się w najbliższych dniach z należną reakcją”.

    Z przerażeniem myślę o tym steku kłamstw,które będzie podawała rządowa prasa i tv.

  59. Proponuje, aby Wielka Orkiestre Swiatecznej Pomocy chyba taka jest oficjalna nazwa) nazwac imieniem Pawla Adamowicza.

  60. ozzy
    19 stycznia o godz. 21:19

    To może jeszcze jedna rozmowa – z moim ulubionym dyrygentem z Rotterdamu. Z rozmowy dowiedziałam się bardzo wiele o nim.Ja muszę czytać napisy, a Ty zrozumiesz 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=oLggh3vb9KI

  61. @Na marginesie
    19 stycznia o godz. 20:27
    Nie było kościelnego handlowania niemowlętami
    Było. Sama znam dwa takie przypadki. Dziewczynę, którą zmuszono do wyrzeczenia się dziecka i małżeństwo z Francji, które dziecko kupiło. Kościół bowiem (zakonnice) prowadził tzw. domy samotnej matki.

  62. legat
    19 stycznia o godz. 20:07

    Mogę Ci tylko powiedzieć, że byłem ministrantem od szóstego (1950r.) do bodaj dziewiątego roku życia. A było nas ministrantów koło ośmiu (nie wszystkich sobie przypominam). Nigdy nie doznałem ani nie słyszałem od kolegów o czymś takim jak podejrzane zachowania księży wobec nich i nawet słów nazywających coś tak strasznego jak seksualne wykorzystywanie dzieci nie znaliśmy.

  63. josif2
    19 stycznia o godz. 21:23

    Przy całej ogromnej sympatii dla osoby prezydenta Adamowicza – uważam,że nazwa tej orkiestry powinna pozostać w jej formie początkowej.

  64. Na marginesie
    19 stycznia o godz. 20:27
    W czasach PRL-u istniały kościelne jednostki opiekuńcze, które otrzymywały dofinansowanie z budżetu państwa. Oczywiście nie były one tak liczne jak po 1989 roku. Do tego, kwestie finansowe były regularnie kontrolowane przez urzędników państwowych. Kościół sięgając do kiesy państwa, musiał akceptować kontrolę rozliczeń.
    Czy nie zdarzały się przegięcia w relacjach międzyludzkich? Zdarzały. Tyle, że nie miały szans na przebicie się do publicznej wiadomości w takim stopniu, w jakim dzieje się to obecnie. Zarówno władza, jak i Kościół posługiwały się cenzurą. Trzeba to jasno powiedzieć, władzom partyjnym wcale nie zależało na upublicznianiu brudów kleru. Od czasów Gierka partia dogadywała się z Episkopatem. Efekty pracy funkcjonariuszy tzw. „czwórki” były elementem wzajemnej gry KC i EP. Kościół mając świadomość istnienia tej struktury, która zajmowała się wszystkimi kościołami i związkami wyznaniowymi, używał jej do straszenia własnych niepokornych tą odmianą szatana. Podobnie robią rodzice z dziećmi. Beboka czy utopca nie wymyślili nasi rodzice. Oni przejęli ich po swoich przodkach sprzed kilku pokoleń.

  65. O Johnie CAGE´U duzo bylo niegdys w „Literaturze na swiecie” nr.1-2/1996 (ponad 300 stronic) i znakomite przeklady z j.angielskiego Andrzeja Sosnowskiego, Jerzego Jarniewicza, Piotra Sommera.
    John Cage to rowniez poeta, artysta plastyyk (akwarele, grafiki), autor makrobiotycznych przepisow kucharskich, grzyboznwca, teoretyk spolecznstwa i muzyki przyszlosci.
    Kiedy John Cage zbieral grzyby w Darmstadzie, niedaleko sali koncertowej, podeszla do n iego jedna z sekretarek z Ferienkurse für Neue Musik i powidziala:
    „A jednak Natura jest lepsza niz Sztuka”

  66. bubekró
    19 stycznia o godz. 21:05

    Rzeczywiście rarytas

  67. @legat
    Sorki, że dopiero teraz 🙂
    Pomyślałam i wyszło mi, że rzeczywiście pamiętam cię z kiedyś tam i wiem „kim” jesteś. Wirtualnie rzecz jasna.
    Nie podobało mi się jak sekowałeś wszystkich tutejszych bywalców urażony wystąpieniami dwóch ( jak coś pomyliłam, trudno, skleroza być może) narwańców, bo bardzo się ucieszyłam z twojego pojawienia się tutaj – kojarzyłeś mi się pozytywnie.
    O godz. 20:07 poruszyłeś ciekawy problem. Wątpię, czy w Polsce znajdzie się „czynnik naukowy” zdolny do przeprowadzenia tego typu badań, ale może jakiś narwany dziennikarz?
    Ale myślę, że nie na darmo krk zażądał zniszczenia czy też wydania wszystkich akt sb.

  68. Tanaka,
    Jak zwykle mocny tekst. Gratuluję.
    Podobnie jak część komentatorów śledziłem w internecie informacje z przebiegu gdańskich ceremonii pogrzebowych prezydenta Gdańska. Cóż, być może Kościół zawłaszczył własnie jego postać dla swych celów. Trzeba jednak pamiętać, iż zmarły zawsze był człowiekiem Kościoła. A obecne miejsce spoczynku może ustrzec jego prochy przed możliwymi ekscesami.
    Warto zauważyć, że pożegnały go przedstawicielstwa wszystkich kościołów. Głódź musiał zaakceptować obecność m.in. prawosławnych, protestantów, Żydów, muzułmanów i niewierzących. Do tego musiał mocno stonować swoje kazanie.
    Teraz trzeba czekać na długofalowe efekty tego dnia.
    W żadnym z komentarzy powyżej, nie znalazłem przypomnienia o rodzicielskiej miłości i trosce tatki-ruchacza własnych dziatek z religijnego zagłębia, który pod koniec ubiegłego roku stał się medialnym bohaterem, po kilkudniowych poszukiwaniach jego zaginionego nastoletniego syna. Na szczęście dziecko szczęśliwie odnalazło się wraz z towarzyszącym mu kundelkiem. Ale odkrywane przez dziennikarzy informacje były porażające. Tatko-alkoholik brał 5,5 tysiąca złotych na 10 swoich dzieci. Nie pracował, wszak dostawał regularnie pieniądze na życie od państwa. I nikt z sąsiadów, szkoły, ani miejscowej władzy nie ruszył palcem, chociaż musieli znać sytuację zza płota. Nie trzeba było księdza-pedofila. Wystarczają czasami rodzice.

  69. @Ewa-Joanna 19 stycznia o godz. 21:28

    Aha. I nadal je prowadzi. Mgliście pamiętam historię czternastolatki, która została zgwałcona i otrzymała pozwolenie na aborcję. Skatoleni ją śledzili i osaczyli, uzyskali od prokuratora ograniczenie praw rodzicielskich dla jej matki, a sutannita nazwiskiem Spodek (czy Talerzyk?) usiłował ją siłą ulokować w takim „domu samotnej matki” w Lublinie.

  70. @zak1953 19 stycznia o godz. 21:33

    Kościół sięgając do kiesy państwa, musiał akceptować kontrolę rozliczeń.
    I chyba tutaj leży pies pogrzebany. Kościół nie akceptuje kontroli rozliczeń – chociaż nagminnie traktuje państwo jak dojną krowę.

  71. basia n.

    ciekawa mysl:
    dyrygent, ktory nie prowadzi orkiestry a ja slucha;
    sa ciekawe rozmowy z finskim mistrzem batuty Essa-Pekka Salonen – czesty gosc u nas.

    PS jednak najwieksze wrazenie zrobil na mnie Nicolas Slonimski i jego muzyczne refleksje a zyl bardzo dlugo, ponad 100. „Muzyka jest muzyka”. thats all.
    https://www.youtube.com/watch?v=H-owTb1fdlo spotkanie z Frank Zappa

  72. @zak1953 19 stycznia o godz. 21:56

    Fakt, że czasami wystarczą rodzice – ale jednak nie stoi za nimi międzynarodowa instytucja, w której obowiązuje swoista mafijna „etyka” (przed chwilą opisałam jej niektóre dziwactwa) i która nie uznaje zewnętrznej ingerencji w swoje szemrane interesy.

    Pamiętam wrzaski oburzenia ze strony kleru, gdy zarządzono rewizję w jakimś seminarium i znaleziono tony dziecięcej pornografii. A reakcje Watykanu na prośby o informacje w sprawie sutannowych pedofili ze strony czynników prowadzących śledztwa w Irlandii są tak bezczelne, że nóż się w kieszeni otwiera. Pisze o tym np. Geoffrey Robertson w książce „Czy papież jest winny”. Polskie wydanie książki R. zawiera protokół z przesłuchania biskupa Curry’ego z Los Angeles. Z zeznań wynika, że zeznający to zdegenerowany debil bez sumienia, bez skrupułów i bez mózgu.

  73. ozzy
    19 stycznia o godz. 22:00

    Muszę Ci powiedzieć,że ten młody człowiek dokonuje tu u mnie z orkiestrą nieprawdopodobnych rzeczy. Oni poprostu zaczęli grać z pełnym zaangażowaniem,pod wplywem jego bardzo silnej osobowości. Wytworzyla się bardzo szczególna chemia i to się słyszy na każdym koncercie. Ponieważ on jest dyrektorem muzycznym i szefem dyrygentem – decyduje zarowno o repertuarze, jak o gościnnych solistach i orkiestrach,mam nadzieję,że przyjedzie znów kiedyś ISO .
    Zajrzę do linku,który podałeś.

  74. Szary Kot
    19 stycznia o godz. 17:52

    „@Orteq, odpowiadając @zycie, wkręcił w to jeszcze sos polityczny, przyprawiony TWA i chrzandoleniem o tym, że opowiadanie się po którejś stronie stało się, uwaga na właściwie użyte słowo, MODNE.”

    Modne to wlasciwe slowo. Prosze zauwazyc ze poszla w ruch lapka w dol. Tym razem nie na nick ‚legat’ tylko na ten drugi. Tez tak samo wziety niedawno na tapete lapkowo dolujaca w celu blogowego uwalenia. Choc oba nicki sa przeciwko i politycznosci morderstwa i katpolskiej czyli pisornej hipokryzji. Wszystko z braku prawdziwych przeciwnikow merytorycznych wsrod dyskutantow blogowych.

    Bo tych przegoniono w imie jednosci wymuszonej po jednej stronie usteczek niby ‚dyskutujacych’. A kazdy widzi ze akceptowani sa tylko klakierzy tej jednostronnosci.

    Ukrywanie drugiej strony jedynie slusznej ‚prawdy’ mialo 45-letnia historie nad Wisla a ponad 70-letnia w ‚obozie’ slusznie przeminionym. Jesli komus sie marzy kontynuacja tego samego ukrywania to doradza sie podjecie jeszcze ostrzejszych krokow w gonieniu czy wrecz likwidacji nieblagonadioznych blogowiczow niz te przez PiS podjete po 2015 roku. Zniszczyc ‚wroga klasowego’ nawet tam gdzie go nie ma. Bo takie zadania wytyczyla jedynie sluszna linia Partii

    Z zyczeniami przejrzenia na oczy kresli sie

    Wrog Konsensusu współdziałajacego Za Wszelka Cene. JKwWC w skrocie

    Czyli tego wciaz po komuszemu pojmowanego

  75. Na Marginesie,
    z zainteresowaniem przeczytałem to, co nam tu zapodałaś. No widzisz, widzisz? – Jak chcesz, to potrafisz.

  76. Mam pytanie, bo nie wiem, jak to jest w prawie polskim – czy ksiądz pedofil podlega karze sądowej „z urzędu”, to znaczy bez konieczności oskarżenia prywatnego? Czytałam o wypadkach „zsyłki” do jakiejś innej parafii, owszem, wielka mi kara…dla wiernych tej innej parafii, bo przecież taki zawsze sobie znajdzie ofiarę. Ale czy prokurator z urzędu kieruje sprawę do sądu?
    Ciekawa rzecz, niejaka piela zapłakuje się na swojej stronie internetowej, że spadła na nią olbrzymia ilość nienawistnych wpisów, grozi jej się nawet śmiercią. Nie pochwalam, bo istnieją inne, dobitne formy powiedzenia tej osobie, co się myśli o jej artystycznej
    tfu-rczości, niemniej jednak czego się spodziewała? Kto wiatr sieje, ten burzę zbiera…

  77. Basiu N.,
    nie wydaje mi się, byś miała „słuszną rację” utrzymując, że skala przestępczości seksualnej wśród kleru była lub jest w podobnej skali w Polsce przed 1990 jak i po tym roku. Oczywiście podam kompletnie oderwany przykład „efektu mrożącego” ale chodzi mi o jaśniejsze przedstawienie o co mi chodzi. Otóż gdy PiS doprowadził do zmiany kodeksu karnego tylko w kwestii przestępstw VATowskich, sprzedaż paliw w PKN Orlen wzrosła 30% rok do roku. Strach padł na gangi paliwowe. Tylko jakieś badania i analizy danych z policji, prokurator i sądów mogłyby rozstrzygnąć nasz spór bowiem ja twierdzę, że skala przestępstw kleru na tle seksualnym była mniejsza za PRLu. Tak mi się wydaje tylko niestety nie mogę Ci powiedzieć zdecydowanie, że racji nie masz bo tego nie wiem.

  78. Na polskiej scenie politycznej dokonuje się fascynujący proces. Polega on na tym, że obecna opozycyjna strona tej sceny dojrzewa do zrozumienia, że kult zmarłych, poległych bohaterów, jako ważna część polskiej mentalności, jest również ważny w polityce.
    Zabójstwo Prezydenta Adamowicza staje się takim impulsem, który już w widoczny sposób konsoliduje środowiska liberalne i redefiniuje liberalną tożsamość. W różnych wypowiedziach pomiędzy wierszami można wyczytać nadzieję, że śmierć Adamowicza zmotywuje opozycję do zwycięskiej walki z PiSem w wyborach. Czy jednak opozycja będzie w stanie równie skutecznie budować politykę na „kulcie poległych bohaterów” jak PiS, który doszedł do mistrzostwa w tej dziedzinie? Czas pokaże.

  79. Na marginesie,
    zapomniałem Ci powiedzieć, że nie uważam jakoby Polska przed 1990 rokiem była państwem komunistycznym, co powtarzasz i powtarzasz jak mantrę jakąś. Do komunizmu to Polsce jest bliżej dzisiaj. W komunizmie miało być – Każdemu wg jego potrzeb. W socjalizmie – Każdemu wg jego pracy. Czym jest 500+? Poza tym państwem rządzi I sekretarz partii rządzącej z siedziby na Nowogrodzkiej nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności. To jak to jest z tym „komunistycznym państwem” która ma 12 służb specjalnych uprawnionych do inwigilacji obywateli, podsłuchów obserwacji, itd itd?

  80. legat
    19 stycznia o godz. 22:55

    To było również moje subiektywne przypuszczenie – tak, jak twoje. Być może masz rację,ale tej prawdy niestety nie znajdziemy.

  81. @Alicja-Irena 19 stycznia o godz. 22:48

    Jest w polskim prawie przepis, który zobowiązuje każdego obywatela do zgłaszania do prokuratury znanych sobie przypadków seksualnego wykorzystania nieletnich. Sutannici en masse uchylają się od tego obowiązku. A że pedofilskie skłonności xiuncuff są doskonale znane otoczeniu i przełożonym – to oczywistość.

    Dlatego właśnie biskup Pedofil Wesołowski od początku swojej „kariery” został wysłany „na misje” – czyli do krajów trzeciego świata, gdzie chędożenie dzieci jeszcze przechodzi (przechodziło?) niezauważone. Miał pecha na Dominikanie – bo aresztowano xiunca, który dostarczał mu żywe mięsko, dlatego wpadł. W filmie „Spotlight” – opartym na autentycznych wydarzeniach – dziennikarze wyłuskują sutannowych pedofili właśnie na podstawie b. częstych transferów – przy czym żaden kolejny transfer nie powoduje odsunięcia od kontaktów z dziećmi. Oni po prostu wertują roczniki parafialne – i bingo, stwierdzają, że wysoki procent kleru to wieczni migranci.

    Dlatego wszystkie histeryczne „wysiłki” i kajania papieża Franciszka i jego akolitów są miotaniem się bez sensu i udawaniem, że kaka coś tam robi. Jednej rzeczy nie zrobi nigdy: nie nakaże biskupom współpracować ze świeckim wymiarem sprawiedliwości i zgłaszać sutannowych przestępców do prokuratury. A dlaczego nie zrobi? Bo taki krok mógłby być skuteczny i rzeczywiście zasiać blady strach wśród sutannowych pedofili. Ale również ujawnić skalę problemu (ąć!)

    Czy prokurator musi skierować sprawę do sądu? Logicznie rzecz biorąc, to chyba nie. Najpierw musi ocenić zasadność zarzutów – tak przypuszczam.

  82. @legat 19 stycznia o godz. 22:39
    Ja „potrafię” wiele rzeczy, ale tym razem nie rozumiem o co chodzi…
    Niemniej jednak dzięki za komplement 🙂

  83. Ewo-Joanno,
    cieszę się, że coś kojarzysz. Sorki niepotrzebne ponieważ przyjąłem sobie – dla własnego komfortu – zasadę, że brak odpowiedzi na jakiś post, o ile nie jest jakiejś specjalnej wagi, nie wymaga reakcji czy odpowiedzi i nie zawsze znaczy, że jesteś ignorowany czy ignorowana. Tego chyba netykieta nie wymaga? – zdaje mi się. Ale zawsze miło spotkać starego czy starą (nie w sensie wieku) znajomą (znajomego).
    Nie wiem czy widziałaś film „Psy”. Tam jest na początku taki epizod z aktami SB. Jeśli nie widziałaś, to się uśmiejesz (Pazura i Linda).

  84. @legat 19 stycznia o godz. 23:04
    Ja wiem – ale to detal. Chodziło o to, że PRL była w założeniu państwem świeckim i zblatowanie z kaka nie miało takiej skali jak obecnie. „Komunizm” to po prostu wygodny skrótowy termin.

  85. wbocek
    19 stycznia o godz. 19:22

    A Kościół ma wielowiekową wprawę w zawłaszczaniu nieboszczyków.

    Kościół ma wielowiekową wprawę zawłaszczania wszystkiego.
    Ale tylko dlatego, że nie natrafia na stosowny opór.
    Zauważ, że pani Magdalena Adamowicz ograniczyła swoje podziękowania pod adresem kleru za pogrzeb, tylko do absolutnie niezbędnego minimum. Nie wymieniła kościoła wśród tych, którzy będą jej towarzyszyć w samotnym życiu. Upomniała się o oczyszczenie męża z oskarżeń, a kościół też jest winien tych oskarżeń.
    Żaden z przyjaciół Adamowicza słowem nie pokłonił się kościołowi. A o. Ludwik wręcz postawił kler do kąta.
    Myślę, że będzie miał kto dać kościołowi po łapach, z Gdańszczanami włącznie, jeżeli wyciągną łapy.

  86. Ci wypowiadający jedną i te samą bzdure-mantre o ‚wyjechanych’ Polakach iż ktos nie będąc od dziesięcioleci w Polsce nie moze mieć wiedzy o zwykłych Polakach, to muszą byc po prostu niePOrąbani niePOwierzchowni moze troche tylko POwichrowani mędrcy jacys. Oni wszystko osądzają według swojej ignorancji zwyklej alienacji w sprawach kraju swojego zamieszkania i pochodzenia . Belkocąc niekoherentnie w niekonczonosc.

    Hadko patrzec, jakby to E-J ujela.

    Ps. Tak trzymac, Rogger77 oraz legat (@23:04 w szczegolnosci). Albo jeszcze lepiej, jesli odwaga wam posluzy..

  87. Na marginesie,
    masz rację, najpierw trzeba sprawę rozpoznać, przeprowadzić śledztwo itd. Czyli ktoś musi zgłosić przestępstwo do organów ścigania.

  88. wbocek 19 stycznia o godz. 21:30 pisze: – Mogę Ci tylko powiedzieć, że byłem ministrantem od szóstego (1950r.) ….

    Wbocku,
    no szkoda, że tylko tyle, no ale zawsze coś 😉
    Jurek (tak masz zdaje się na imię), to Ty stary kłutas jesteś, z pierwszej połowy 20 wieku! (ten kłótas to od skłonności do kłótni pochodzi – jakby co).
    Niestety nie byłym nigdy ministrantem, choć w kościołach bywałem, a jakże, np. żeby obejrzeć ołtarz Wita Stwosza i szeregu innych, np na ślubie mojego serdecznego przyjaciela i wtedy stałem się niechcący powodem poważnego incydentu. Stałem z tyłu ławek w otoczeniu spóźnionych nieco obserwując przebieg wydarzeń. Prowadzący ceremonię ksiądz, gdy zakończył, oddalił się na bok (do nawy czy kruchty przy drugim wejściu – nie znam nazw a sprawdziłem co znaczy kruchta, gdy tam właśnie byłem stąd przepędzany) znikając z oczu Wtedy s tego cienia, w który wszedł wyleciał nietoperz.
    Na to ja, wydawało mi się szeptem zwróciłem się do mej lepszej połowy w te słowa – ” Nie dość, że antropofag nawchrzaniał się ludzkiego ciała i jak wampir popił ludzką krwią, to się w nietoperka zamienił błyskawicznie”.
    Niestety usłyszały to osoby trzecie, i jedna z żon mych kolegów, którzy stali przy nas też z małżonkami, parsknęła tak głośnym śmiechem, że zwróciła uwagę całego zgromadzenia, następnie złapała się za krocze bo się posikała i zaczęła się przewracać na posadzkę. Całe szczęście, że miała męża postury „jak się zowie”, który na rękach wyniósł ją ze świątyni. Wstyd mi było jak cholera.

  89. @Alicja-Irena 19 stycznia o godz. 23:19

    Tak – z naciskiem na musi. W tym sensie wszyscy „konsekrowani” gremialnie łamią prawo państwowe. Bo to nigdy nie jest tak, że nie wiedzą.

    Kościelna poczta pantoflowa jest niesłychanie skuteczna, a środowisko – bardzo ściśle związane, rozplotkowane i doskonale zorientowane, kto jest kim.

  90. „co się zowie” i nie s tylko z, przepraszam.

  91. ozzy
    19 stycznia o godz. 20:30

    a co z chorałami gregoriańskimi?

    https://www.youtube.com/watch?v=wMGSgsOUKtc

  92. Ewo-Joanno,
    właśnie Twój krajan przegrał w kulki z Angolem, przydział resveratrolu skończony na dziś, więc Dobranoc.

  93. Doczytalem wreszcie do konca wstepniak. Nie znajduje w nim nic pod czym bym sie nie podpisal. Nie kazdemu sie udaje zamienic klonice na niezle, nie kacze pioro. Oraz inkaust nie za bardzo rozwodniony.

    No, moze tylko pod tym bym sie nie podpisal czego w tym wstepniaku tak jakby zabraklo.

    Moim upierdliwym zdaniem, moglo zabraknac tego, ze hejterstwo po jednej stronie produkowane rodzi to samo po stronie drugiej. A to z tym mamy za zadanie zaczac juz walczyc. Jest bowiem po pogrzebie najnowszej, ostatniej ofiary schizofrenicznego hejtu i czas przejsc do zycia z zywymi.

    Po życie sięgać nowe nie musimy do czasu dopoki sie nie uporamy z tym starym. Wciaz smedzacym sie w grajdole opisanym niezle we wstepniaku.

    PS. Mam chyba wrodzona alergie do chwalenia czegos slowami wprost wypowiadanymi. Szczegolnie gdy o lukier latwo a ja tego ani jak nie umiem stosowac. Mam nadzieje ze autor obecnego wpisu polapie sie co i jak

  94. Na marginesie
    19 stycznia o godz. 22:12
    Za zwykłym księdzem w zasadzie nie stoi instytucja Kościoła z szefostwem w Watykanie. Najczęściej jest to ktoś z najbliższego otoczenia; kolega-ksiądz, proboszcz, dziekan. Już nawet biskup ma problem, chociaż on jest władny jako pierwszy zrobić coś konkretnego z takim delikwentem. Jednak dotąd biskupi nie byli przygotowani do rozwiązania problemu pedofilii. Najczęstsze w ich karierze przypadki, to homoseksualizm podległych księży, związki z kobietami, pornografia. Pedofilia była rzadko spotykana, a przynajmniej ujawniana. Bo kryła się za trudnym do rozpoznania objawami. Czy pogłaskanie dziecka po głowie, poczęstowanie cukierkiem, dodatkowa lekcja religii, to już przejaw pedofilii, czy tylko posługa pełna dobroci dla bliźnich? Zmienia nam się katalog nieprawidłowych zachowań. Inaczej to wyglądało kilkadziesiąt lat temu, inaczej obecnie. Społeczeństwo się zmienia, także jego poglądy i wrażliwość. A diecezjalna kadra, to na ogół ludzie co najmniej w średnim, jak nie w starszym wieku. Stąd pierwszą reakcją biskupa, może być chęć ukrycia problemu, dzięki przeniesieniu sprawcy na inny teren, a nie uruchamianie konsekwencji prawnych.

  95. basia.n
    19 stycznia o godz. 20:54

    Dzięki! Zapisane na później. Sonata Beethovena, której fragment 3 części rozpoczyna ten program, jest jednym z powodów, dla których się uczę.
    Obejrzę też wywiad z Schiffem. Ciekawym, co ma do powiedzenia. Ten z kolei ma u mnie przerąbane za niespójne interpretacje Bacha. Jest ostro przereklamowany moim zdaniem.
    Przewracam się do łóżka po dzisiejszej trasie… chrrrrr….

  96. @zak1953 20 stycznia o godz. 0:07

    Każdy biskup jest karierowiczem i wdrapywał się po szczeblach kariery robiąc to, czego oczekiwali przełożeni. Ten, który wdrapał się najwyżej – kremówkowy Lolek – zasłynął tym, że się nigdy niczym nie naraził. Wojnę przepracował w Solvayu, gdzie żył jak u Pana Boga za piecem i dostawał talony na papierosy – za które można było dostać wszystko. Żadnego ruchu oporu (który potem mu wpisano do życiorysu) nigdy nawet palcem nie dotknął. Gdy w PRL-u aresztowano jego mentora, natychmiast zareagował – wyjazdem na urlop. Był tym człowiekiem, który najmniej naraził się władzy ludowej – dlatego został biskupem krakowskim – bo wszystkich innych kandydatów utrącił Kliszko.

    Ale nawet nie chodzi o to, że urzędas – jakim jest biskup – nie chce mieć kłopotów. Chodzi o instytucjonalną arogancję (władza państwowa może nam naskoczyć – Watykan całkiem jawnie promuje takie postawy) i o to, że od biskupa oczekuje się, że wybroni podległego sobie xiunca – po warunkiem, że xiunc nie naruszy mafijnego kodu kaka. Dlatego xiunc, który sam odebrał poród własnego dziecka i dopilnował, aby urodziło się nieżywe – po czym najpierw ochrzcił trupka, a potem wezwał karetkę do kochanki, która urodziła na plebanii – został natychmiast przeszmuglowany za granicę, gdzie nie dopadnie go żaden prokurator. On się zachował całkowicie prawidłowo, zatem nie było powodu go nie chronić.

    Co innego taki Lemański – on za bardzo lubił Żydów. Albo Boniecki – trochę krytycznie odniósł się do „magisterium”. Jeden i drugi naraził się kościelnej waaadzy. Co innego pedofil. On liczy na ochrone ze strony kaka i na pewno sie nie przeliczy.

  97. P.S. A przede wszystkim chodzi o to, że dla kiecuna zgwałcenie dziecka – to nie jest wcale taki wielki „grzech”. Tako mu rzecze biskup i kodeks kanoniczny. Problemem staje się wtedy, gdy sprawa się ujawnia – bo wtedy jest „zgorszenie”, a więc rzecz niepożądana w świetle prawa kanonicznego. „Etyka” kaka jest, że tak powiem, specyficzna, a mówiąc po prostu potwornie wykrzywiona. Fakt, że przedstawiciele tej instytucji roszczą sobie prawo do ferowania etycznych ocen – to groteska. A oni przecież zasiadają w komisjach etycznych i opiniują podręczniki szkolne w Umęczonej. TO jest skandal.

  98. Na marginesko – nikt, jak Ty (z blogowiczow) nie potrafi przeprowadzic tak dokladnej wiwisekcji tej bandy.

  99. Nóż i różaniec – na śmierć Pawła Adamowicza.

    Pamiętam te polskie ulice
    szerokie jak droga do nieba,
    pamiętam radosne uśmiechy,
    pamiętam, jak chciało się śpiewać.

    To była moja modlitwa,
    to było moje marzenie
    by wszyscy się śmiali radośnie,
    by śmierć nie tańczyła na scenie.

    Nie mów, ze wszystko skończone,
    nie mów, ze dobro masz za nic.
    Nie dawaj noża bandycie,
    ściskając w ręku różaniec.

  100. narciarzu, Twoje?
    Niewazne. Jesli nie Twoje, to swietne a jesli Twoje, to jeszcze lepsze.
    Te ‚polskie ulice’, kazdy polski kamyczek, kazda trawka, byly jedyne, bo bylismy mlodzi.
    Nie mowie, zem Stary (61 rokow u mnie) kwestia ‚ducha’ nie metryki. Znam 80-latkow mlodszych ode mnie. No i tak powinno byc.

  101. Jak niedawno wspomnialem, czytam ksiazke ‚Stranger from Abroad’ Hannah Arendt, Martin Heidegger, Friendship and Forgiveness’. Dopiero jestem w polowie ale powiadam Wam, rzadko kiedy ksiazki maja takiego intelektualnego i emocjonalnego kopa. Tak sie sklada, ze ‚znam’ obojga z roznych pism, szczegolnie trudnego Heideggera, niedawno przeczytalem druzgocaca ksiazke na temat jego filozofii, zgadnijcie, tak bingo, krytyk byl z Wysp. A ja, student anglosaskiej ‚analitical philosophy’ wiem, co mowie, przesadzil. Ksiazke te rekomenduje zainteresowanym. Jak skoncze, wypoce troche wiecej.
    Slynne ‚banality of evil’ Arendt stosuje sie, w innym zupelnie wymiarze takze do Polski.

  102. jakub01

    Przepraszam obecnych i nieobecnych. Zawiesiłem się na EP, a że , jako wóczykij, mam przy sobie scyzork, wziąłem i się odciąłem. No i wklejam tu to, co było tam. To do pani jakub01, z którą się tu poprztykałem, ale nie chcę do przeszłości wracać, winnego szukać, najprawdopodobniej daleko nie musiałbym szukać, bo to ja.

    pombocek
    17 stycznia o godz. 21:52
    jakub01
    17 stycznia o godz. 21:01
    No kurde, ta pani „pijjjaaawki” jest nieśmiertelna. Chodził też w tamtych okolicach dziad  w grubym tułupie, ze spiczastym kapturem, pod którym nie widać było twarzy – całkiem jak dziś u smarków. Moja katedra była przy Grodzkiej – to rukoj podat’ od placu. Często bywałem na Hali. Po wypłacie w spółdzielni „Robot” kupowałem po parę kilo końskiej kiełbasy, do której dzisiejsze oszustwa mogą w kolejce stać, a dziewczyny z roku mnie błyskawicznie oskubały – dla nich zresztą kupowałem. Ty popatrz, jakubie, w ZOO byłem milion razy – jedno z najbardziej ulubionych moich miejsc – a za cholerę konika nie pamiętam.
    Wiem, że się cuda we Wrocławiu porobiły. W 1997 i kawałek ósmego łodziarzyłem na Odrze, więc trochę sobie Wrocław przypomniałem, ale później byłem tylko przelotem w 2008 i ułamek sekundy w 2010 i kropka. Widziałem tylko od środka pięknie przebudowany fragment, gdzie były polonistyka, rusycystyka i romanistyka, poza tym parę migawek i tyle. Oj, chyba do Sobótki jedzie się przez Krzyki? Jeśli tak, to właśnie z 2010 roku pamiętam mój podziw, jak zobaczyłem ulicę Powstańców Śląskich całkowicie zabudowaną tam, gdzie w 60-tych latach jeszcze było goło z zarośniętymi, zrównanymi z ziemią gruzami. Teraz jak mi wszystko poumierało mógłbym skoczyć, powspominać, popodziwiać, ale że blaszaków nie uważam, na pociąg…eee…już nie jestem śledź, a rower…eee…poczekam, aż PiS wymyśli, zamiast elektrycznych blaszaków, teleportację.

  103. Interesujący i dorzeczny wywiad o tym odkąd Polak kogoś nienawidzi i dlaczego oraz o wpływie tzw. współczesności medialnej – „Historia polskiej nienawiści”.
    No i tak sumie wychodzi jakby, że nie różni się zbytnio od reszty gatunku, czyli nie bardzo jest o co szaty rozdzierać, a jeśli już, to dlatego, że to nienawidzenie przaśne jest i bardziej prostackie niż gdzie indziej.

  104. Pochówek i pamięć – na śmierć i pogrzeb Marka Rosiaka, czlonka PiS, 2011*.

    http://lodz.wyborcza.pl/lodz/1,44788,20900431,zabojstwo-w-siedzibie-pis-w-czyim-grobie-spoczal-marek-rosiak.html

    Myślę o łódzkich cmentarzach
    gotowych przyjąć każdego,
    myślę o Marii, nieznanej Zmarłej
    myślę o Halinie, wdowie Zabitego.

    Jest moim bezbożnym życzeniem
    by ci co odeszli nieznani
    również mieli odpocznienie wieczne
    a nie byli z grobu jak psy wypedzani.

    Więc jaka jest ateisty modlitwa?
    Jakie o pochówku marzenie?
    By rządowy diabeł i opozycji chochoł
    nie tańczyli polki na cmentarnej scenie.
    —————————————————–
    *) W reakcji na „Nóż i różaniec – na śmierć Pawła Adamowicza, b. czlonka PO, @5:15.
    ‚Oko za oko, ząb za ząb’ – Ks. Wyjścia 21:24, Biblia Tysiąclecia

  105. Na marginesie
    20 stycznia o godz. 1:15

    Namarginesko (robię wpad i wypad): wzięłabyś i złożyła to do wstępniaka. @act, poniżej, dobrze gada:
    act
    20 stycznia o godz. 5:09
    Na marginesko – nikt, jak Ty (z blogowiczow) nie potrafi przeprowadzic tak dokladnej wiwisekcji tej bandy.

  106. narciarz2
    20 stycznia o godz. 5:15

    Dobre!

  107. Nóż i różaniec – na śmierć Pawła Adamowicza

    https://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2019/01/19/inna-twarz-polski/#comment-345326

    Chyba bardzo zgrabne tlumaczenie. Czujnie, wraz na czas, dokonane

  108. @Tanaka,

    instrumentalne traktowanie dzieci i kobiet, z wykorzystywaniem seksualnym włącznie, nie jest wynalazkiem „Polaka katolika”.
    Są to pozostałości tego etapu cywilizacji, w którym sukces, a nawet przetrwanie, zależało od siły fizycznej. A ta jest domeną mężczyzn. W tej kulturze dziecko i kobieta były częścią inwentarza mężczyzny.
    Świat idzie naprzód, ale w wielu miejscach, zbyt wielu, ciągle jeszcze dominuje system patriarchalny, paternalistyczny. I nawet w krajach demokracji liberalnej są ciągle grupy próbujące zawrócić bieg historii.
    Robią to „prawdziwi” Amerykanie, Brytyjczycy, Polacy.
    Granica przebiega w poprzek nacji, państw, religii, wyznań.

    Wczoraj odbył się pogrzeb Polaka katolika:

    W roku 2017 wziął razem z córką udział w gdańskiej Paradzie Równości. To był szok dla jego konserwatywnych kolegów z innych miast, których większość nie chciała nawet udzielić Paradzie patronatu.
    „Czasem człowiek zmienia poglądy. Moje, kiedyś bardzo konserwatywne, także się zmieniają” – mówił – „ale niezależnie, czy jesteśmy konserwatystami, czy liberałami, a może socjalistami, powinniśmy pamiętać o szacunku dla drugiego człowieka i prawie do wyrażania swoich poglądów i przekonań – nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy. Moja obecność na tym marszu jest zgodna z moim chrześcijaństwem, moim katolicyzmem. Bo chrześcijaństwo łączy, nie dzieli. Miłość może tylko łączyć”.

    https://opinie.wp.pl/opozycjo-ucz-sie-od-pawla-adamowicza-6339490777737345a

    Powiedziałbyś Mu to wszystko co napisałeś o „Polaku katoliku” stojąc przed nim twarzą w twarz?

    Moim zdaniem używasz zbyt dużych kwantyfikatorów. Dokonujesz zbyt daleko idących uogólnień.

  109. legat
    19 stycznia o godz. 23:36

    Legacie, jak ja jestem stary kłutas, to Ty jesteś młode gacie. Przy pierwszym kontakcie Ciebie, jako osobowości, nie rozpoznałem, ale na pewno rozpoznałem Twoje wejście na temat, który myśmy już odfajkowali. Najkrócej i najprzejrzyściej to wyłożył Szary Kot. Fakt, że temat „Nie kłóćcie się, boście wszyscy winni” był nagminnie podnoszony. Ale takie coś to nie jest temat, lecz licytacja, kto gorszy – jak na przykład Polacy i Ukraińcy – co do niczego nie prowadzi. Do czegoś prowadzi rzeczowe i bezstronne rozpoznanie sprawy. Ślepy od początku widział, że z nienawiścią jako systemowym narzędziem wszedł PiS – i tak tu sprawę widzieliśmy i widzimy od najmniej trzech lat. Nie tylko my, ale i psychologowie w liście otwartym z roku 2015., który w całości tu przytoczyłem. Pewnie tu nie raz będziemy do tego wracać, tyle że bez kłutasów, z dystansu.

    Ale ja chciałem co innego. Kłutas to trwała cecha osobowości. Mienie odmiennego zdania niż rozmówca i podtrzymywanie go to jeszcze nie kłutactwo, bo w ten sposób każdą różnicę zdań można by nazwać „kłutactwem”, a uczestników – „kłutasami”. W naszym onegdajszym sporze – Ciebie przede wszystkim. Bo Ty wszedłeś i zakłutasiłeś czymś, co myśmy już przerobili. Żyję ideami, nie potyczkami. Zwykle po dwóch, trzech wymianach, jeśli brak woli rozumienia się, spadam na woda. Kłutas raczej nie wybiera samotności jako sposobu życia – mylę się?

    Ale potem zobaczyłem, że jesteś zupełny inny gość, niż wyszło mi na początku – i ciekawszy, i lepszy, i mądrzejszy, i erudyczniejszy niż na przykład ja. Więc z wielkim wstydem i przyjemnością Cię przepraszam, za niepotrzebne wtręty z okolic smarków. Bo sam przedmiot to był zwykły spór – spieraliśmy się jednak o coś, a nie o nic, jak zawodowe kłutasy. Tak nam dopomóż bóg Omuż. Lete kolejny raz próbować kolano na 45. kilometrach dookoła Jamnika. I nakarmić Krawacika.

  110. https://www.youtube.com/watch?v=WP1UMneF-xA

    Nie mów,że wszystko skończone,
    w sercu nadzieje wciąż masz,
    i nie pal mostów gdy wiesz
    o jak dużą stawkę grasz…

    Nóżem i różancem grajac, of kors

  111. @wujaszek wania 10:23

    szlachetne mysli zmarlego tragicznie prez. Pawla Adamowicza
    – mysle teraz o Martinie Luthrze Kingu, zamordwanym 5o lat temu w Mamphis, chrzescijaninie, ktory pomimo gniewu nigdy nie wpadl w sidla nienawisci.

  112. Wbocku,
    jako wodnik czy tam utopiec jamneński, przeholowałeś. Ale nie mówię o naszej wymianie „poglądów” powiedzmy, a w tym, jakim mnie znalazłeś trochę później. Czuję się zażenowany, co powoduje, że mam nieukrywaną chęć wyrażenia, wyartykułowania chęci podania łapy mając pełną świadomość, że w przyszłości mogą pojawić się momenty gdy „damy sobie po razie” jeszcze nie raz na różnych blogach „Polityki”. Obyśmy jak najdłużej mogli się spotykać i potykać. Rzecz chyba tylko w tym byśmy starali się, to dotyczy nas obu -jakby co – różnić się w poglądach ładniej, jak mówi poeta.

  113. @wbocek i legat
    czy ja mogę skomentować i powiedzieć, że jesteście stare pierdoły, he he! I trudno was nie lubić!
    I bez obrazy proszę, bo sprawdzam godzinę.

  114. A godzinę sprawdzam bo wystawiam aukcje na WOŚP i muszę dać ludziom szansę na równą walkę. 🙂

  115. Nie jestem typowym Polakiem – może z powodu należenia do zakamuflowanej opcji? Ta nietypowość polega na tym, że nigdy nie pałałem nienawiścią do dzieci, ani swoich, ani cudzych, których szkoliłem. Było mi ich jednak czasem żal i to z różnych powodów. Jedną z przyczyn jest „bogobojność” (a może księżo- i sąsiado-bojność?) rodziców.
    Jak to wygląda w przypadku moich prawnuków, bo o dzieciach i wnukach już nie dyskutuję – za późno!
    Ich ojciec jest na bakier z KK od próby zaliczenia bierzmowania. Ksiądz go oblał, gdyż nie znał „grzechów cudzych”. Ja go nie winię, bo chyba wystarczy znać swoje???
    Został więc przez kk zakwalifikowany do niepełnowartościowych katolików i jako bezbożnik w zasadzie nie powinien skorzystać z sakramentu małżeństwa. Jego żona, ultrakatolicka Kaszubka załatwiła u biskupa (może „Flaszki” G.?) zezwolenie na kościelny ślub z bezbożnikiem, który musiał jednak wyrazić zgodę na katolickie wychowanie ewentualnego potomstwa. Dorobili się tego potomstwa i indoktrynacja starszego syna idzie pełną parą. Od blisko roku w ramach przygotowań musi uczęszczać na określone msze i pobrać zaświadczenie obecności. Bez pełnej szuflady kartek nie będzie miał szans na komunię, które to zdarzenie ma być latem i spędza sen z powiek bezbożnika, bo u Kaszubów jest to święto ważniejsze lub równoważne ślubom, bo goście zapowiadają się na dwa dni (noclegi w hotelach, na koszt „Komunisty”). Wspomniany komunista ma pewnie gdzieś tam uroki sakramentu, a liczy na dobry komputer, bo czasy zegarka czy adapteru minęły bezpowrotnie.
    Nie wiem czy pamiętacie rozmowę Smolenia z Laskowikiem, że nasi praojcowie (co namchu jadali) nie mieli zegarków. Gdy Laskowik zapytał, dlaczego?, to Smoleń odpowiedział, bo u komunii nie byli. Mniejsza o praojców, wspaniale było z moją komunią. Ani zegarka czy patefonu, ani komputera lub roweru nie było, tylko ubranko z potwornie gryzącej wełny, które natychmiast po powrocie z kościoła zdjąłem i nigdy nie chciałem ubrać, a drogie było, markowe firmy Kuebler. Nie zapomnę tego negatywnego uczucia, choć minęło tyle lat. To jednak pokazuje potęgę wczesnej indoktrynacji i niestety polskie dzieci nie mają szans na jej uniknięcie.

  116. Ewo-Joanno,
    a ja sobie wypraszam! Że „stara”, nie zaprzeczam, że „pierdoła” – również nie mogę, bo wyszłoby na to, że prawda wcale nie wyzwala ale „stara pierdoła”?
    No weź się i zastanów. Skoro pytasz to odpowiadam – Nie możesz komentować.

  117. @legat
    No dobra, nie będę komentować. Widzisz jaka jestem posłuszna?

  118. @act
    cicho! 🙂

  119. ‚ Ba’ to bylo do Basi…
    Wpis do Jerzego dlugi I bolesny, krwia i lzami pisany – wcielo. List of Tanaki, wczoraj , tez dlugi polknelo. Z listu do Basi, dlugiego, o Ravelu, Strawinskim, Ballets Russes, zostalo ‚Ba’, troche mnie to wkurza..

  120. ozzy
    20 stycznia o godz. 11:06

    mnie niezwykle poruszyło oświadczenie Raymonda Tallisa, który sam siebie nazywa humanistą świeckim i odżegnuje się od ateizmu antagonistycznego.
    Otóż Taliiis twierdzi, za Feuerbachem, że w religii jest wiele rzeczy wspaniałych, że wpisany jest w nią ludzki geniusz, który oddaliśmy bogom. I teraz trzeba ten geniusz bogom odebrać. Przywrócić człowiekowi.
    Kiedy patrzę na drogę życiową takich ludzi jak profesorowie Węcławski, teraz Polak, Bartoś czy Obirek, to widzę w tym właśnie odebranie bogom tego, co im niesłusznie przypisano i oddanie tego ludziom
    Życie Pawła Adamowicza zostało brutalnie przerwane. Kto wie dokąd by zaszedł, gdyby żył dalej.

    Co nie zmienia faktu, że odnoszę się bardzo krytycznie do wszelkich zinstytucjonalizowanych religii. A krk uważam za najbardziej zdemoralizowaną organizację w Polsce.
    Niemniej nie daję sobie prawa do oceny moralnej „Polaków katolików” in gremio.

  121. wujaszek wania
    20 stycznia o godz. 10:23

    Zacznę od końca:

    Moim zdaniem używasz zbyt dużych kwantyfikatorów. Dokonujesz zbyt daleko idących uogólnień.

    Uogólnienia to standard naszego mózgu. Dobre-niedobre, to uogólnienie. Bo dobre możebyć względne, takie trochę niedobre, zależy dla kogo, w jakim czasie, warunkach tak dalej.
    Pani doktor powiedziała Gienkowi: prosze się nie przemęczać i żyć zdrowo, naczej odwali pan kitę.
    Same ogólniki.
    Nie kontynuuję, bo wiesz o czym mówię.

    teraz cofam się do pierwszej części Twojego komentarza:

    instrumentalne traktowanie dzieci i kobiet, z wykorzystywaniem seksualnym włącznie, nie jest wynalazkiem „Polaka katolika”.

    To jest wynalazek po części ludzkości, a po części – religii. „Ludzkość” tego wynalazku nie posiada cechy, którą mu nadaje religia: świętości, przymusu, szantażu, kary. „Kobietę cudzołożną” kamienowano, zgodnie z żądaniem bozi z niebieskiej książeczki, a nie zgodnie z wynalazkiem ludzkości.
    Religia uświęca przemoc, niesie ją przez wieki, wbrew zupełnie innej konstatacji człowieka: kobieta nie służy do gwałcenia ani kamienowania, ani dziecko nie służy do pedofilenia. Ten konflikt jest konfliktem całkowiecie nierównych stron: z jednej obleśne baby, których żaden chłop nie chce tknąć nawet kijem (czyli sufrażystki walczące o to by kobieta została wreszcie człowiekiem w kulturze zdefinowanej przez religię, chcrześcijańską religię. choć dotyczy to niemal każdej religii), z drugiej – święta religia mająca we wszystkim rację i święta tradycja, kultura, reguły społeczne i cała reszta.

    Katolicyzm potwornie zakonserwował tą nędzę, niesprawiedliwość i zbrodnię i dociągnął do dnia dzisieszego, z różnymi stratami, a straty te są skutkiem działania tch podłych bab i różnych podobnych podłych typów – podłych wedle tej religii.

    Pedofilia kleru katolickiego jst wynalazkiem kleru katolickiego, a nie żadnego człowieka i nie idzie ona w poprzek narodów ras i tak dalej. Polak-katolik wynalazł sobie „wierne trwanie” w stanie przemocy wobec kobiet i dzieci oraz zgody na gwałcenie pzez kler ich dzieci.

    Są to pozostałości tego etapu cywilizacji, w którym sukces, a nawet przetrwanie, zależało od siły fizycznej. A ta jest domeną mężczyzn. W tej kulturze dziecko i kobieta były częścią inwentarza mężczyzny.

    W tej sprawie moje uwagi są powyżej.

    Świat idzie naprzód, ale w wielu miejscach, zbyt wielu, ciągle jeszcze dominuje system patriarchalny, paternalistyczny. I nawet w krajach demokracji liberalnej są ciągle grupy próbujące zawrócić bieg historii.

    To jest uogólnienie, na ktore tak zwracasz uwagę. należy to doprecyzować: świat idzie naprzód, pomimo hamującej roli religii.

    Robią to „prawdziwi” Amerykanie, Brytyjczycy, Polacy.
    Granica przebiega w poprzek nacji, państw, religii, wyznań.

    To jest ugólnienie zafałszowujące sprawę. Nie nie robią, ponieważ nie od dziś mają wiele rozwiązań, które to korygują, bądź zmieniają w dobrym kierunku, choćby edukację rodzinno-seksualną której w Polsce do dziś nie ma i długo jeszcze nie będzie, nie są przez kler, za czynną zgodą państwa indoktrynowani religijnie i paczeni, maja lepiej działające służy społeczne, czulszych doradców rodzinnych psychologów, systemy ocgroby przed przemocą, lepsze rozwiązania prawne (w tym prawo do aborcji, ochrony policyjnej przez krzywdzicielem) itd itp.
    A jesli coś nie działa jak należy – bo to wszystko jest procesem dopiero się rozpędzająm i budowanym wbrew religii, a nie zamkniętym i świetnie działającym katalogiem rozwiązań – nie mogą się chronić za pomocą religii i jej świętości która jest – jak nad Wisłą – nieustannie obrażana w swoich świętościach przez wszystko co inne niż ona żąda.

    Powiedziałbyś Mu to wszystko co napisałeś o „Polaku katoliku” stojąc przed nim twarzą w twarz?

    Tak jest.
    Są rzeczy, za które ma powody do wstydu. Powod do uznania, bardzo poważnego i mówię to wprost – ma za to, że ewoluował, wznosił sie stopniowo wyżej, doskonalił i tym samym oddalał od tej katolikickiej masy.
    Przypominam: 95% nienawiści w Polsce, która to nienawiść zabiła prezydenta, produkują Polacy-katolicy. Nie Chińczycy i nawet nie Putin.

  122. E-Jko, bo jak wezne i przyjade do tego nudnego Brissi…
    Sluchaj Ewuniu, fajnie byloby sie spotkac droga. Potrzebuje kilka miesiecy, by wydobyc sie z wieoletniego chaosu a wtedy, byc moze.
    Chcialbym.

  123. @E-J
    Z tego co wiem, to @legat jest młodszą pierdołą niż @wbocek,. Jeśli już, mówi się stara pierdoła, a nie młoda.
    Też ich obydwu lubię, ale dlaczego zwiesz ich pierdołami? A to mi się kojarzy, niezależnie od wieku delikwentów, raczej z poczciwcami, niezgułami itp, gdy tymczasem obaj panowie są chwaccy, temperamentni i nie dający sobie dmuchać w kaszę.

  124. @wujaszek wania
    prawde mowiac, podzielam Twoj osad wyrazony w koncowym akapicie komentarza.
    Pewien dobry moj znajomy zwykl byl mawiac, ze in gremio to zwykle bywa w WC.
    Mam tez zblizona opinie na temat religii, z wyznawcami to roznie bywa. Wielkim chrzescijaninem a zarazem niestrudzonym aktywista na rzecz praw obywatelskich Afroamerykanow byl Martin Luther King jr, czy tez zyjacy jego przyjaciel pastor Jesse Jackson. Wierzacy o otwartych umyslach i sercach. Do nich mi blizej. Sa rowniez katolicy z Polski, z ktorymi mozna prowadzic dialog a nawet trzeba.

  125. Na marginesie
    20 stycznia o godz. 1:15
    „Każdy biskup jest karierowiczem i wdrapywał się po szczeblach kariery robiąc to, czego oczekiwali przełożeni.”
    Mój komentarz: Słuszne słowa. Ale samo posłuszeństwo to nie wszystko. Kościół, a przynajmniej jego biurokracja robiła i robi niezłe przeglądy kadrowe swych zasobów ludzkich. Większość kleryków – to bierni, mierni ale wierni. Tzw. dupy wołowe wysłane do seminarium przez dominujące w domu matki (np. jak pani Beata Sz.), dla których posiadanie syna księdza uważa za wielką nobilitację i zabezpieczenie przyszłości. Mała grupka to ci, którzy niekoniecznie gorąco wierzą, ale są na tyle inteligentni i sprawni towarzysko, że od samego początku są typowani do objęcia w przyszłości ważnych funkcji kierowniczych. Dlatego, po święceniach kierowani są do dalszej nauki w uczelniach kościelnych, tworzących przyszłe kadry. Robią doktoraty z teologii, prawa kanonicznego i innych nauk niewyzwolonych. A potem zajmują się kształceniem nowych kadr. Natomiast ich kontakt ze zwyczajnym wiernym jest sporadyczny. Mierny ale wierny może awansować wyłącznie na zasadzie albo bardzo bliskiego pokrewieństwa z purpuratami, albo bycia świadkiem wielkiego ześwinienia księdza ze świecznika (wtedy jest holowany dla zamknięcia dzioba). W tej instytucji nawet karierowiczostwo wymaga inteligencji.
    Teraz mały przerywnik. Tatry znad Śląska. Do tego zalewy; Goczałkowice i Łąka. Fotki z dnia wczorajszego. https://www.facebook.com/lotybalonem/photos/pcb.10156208266448348/10156208265493348/?type=3&theater

  126. @zak1953 20 stycznia o godz. 14:20

    Ci którzy awansują bo są „inteligentni” też są wychowywani na posłusznych baranów i potem głoszą szczujne brednie w interesie kaka. Jak zapatrujesz się na xiunca, który ujawnił „nauAwe” rewelacje o bruździe dotykowej? Podobno nawet jest niezłym wykładowcą prawa rzymskiego. Gdyby ograniczył się do prawa rzymskiego być może nawet nie stałby się pośmiewiskiem. Ale jemu NIE WOLNO pozostać letnim, gdy kaka walczy.

    Podobnie zakonnica Chmielewska (czy jakoś tak) która prowadzi jakąś tam działalność charytatywną, ale uznała za stosowne publicznie wyrazić pogląd, że homoseksualizm to straszna zbrodnia. Ci ludzie muszą głosić bzdety, a jeśli nawet dochrapią się jakiegoś pozakościelnego autorytetu – to muszą wykorzystać ten chwiejny autorytet to wspierania ideologii kaka. Nie są mniej wcale mniej szkodliwi niż zachlany i pazerny katabas z Koziej Wólki. Potencjalnie są szkodliwi o wiele bardziej.

  127. Na marginesie
    20 stycznia o godz. 14:42
    Zauważ Namarginesko, iż ośmieszają się księża omawiający głównie kwestie im obce. Dopóki trzymają się kwestii wyuczonych, wdrukowanych im jako szablony religijne, nie mają na ogół takich wpadek. Podobnie bywa z wąskimi specjalistami. U siebie są fachowcami, ale poza swoją specjalnością bywają kretynami. A jeżeli już występują w kwestiach dla siebie obcych, winni się przynajmniej dobrze do zadanej kwestii przygotować. Ale, jeśli ktoś jest leniem, to liczy na szczęście, które jednak w społeczeństwach coraz lepiej edukowanych coraz rzadziej się pojawia.
    Siostra Chmielewska powiela stare schematy, które w społeczeństwie obowiązywały mniej więcej przed wiekiem. Bo przecież prawdą jest, iż kiedyś homoseksualizm był uważany za chorobę, a samo praktykowanie podlegało kodeksowi karnemu. Wystarczy wspomnieć, iż jeszcze w ubiegłym ustroju, szef MSWiA Kiszczak propagował antygejowskie akcje realizowane przez MO i SB. Czyli to była oficjalna państwowa narracja. A Kościół i jego słudzy chętnie to powtórzą. Problem w tym, iż obecne władze powracają do tej minionej narracji i dawnych opinii. A podobno są ludźmi wykształconymi?

  128. Przy okazji warto przypomnieć podstawową zasadę kaka-propagandy: każde łajdactwo kiecuna czy „wiernego” jest tylko jego prywatnym łajdactwem i nie rzutuje na „nieskalany” (rzekomo) obraz kaka. Z kolei każdy czyn godny pochwały uskuteczniony przez religianta zostaje zaliczony na zbiorowe konto kaka.

    Tak wygląda instytucjonalne fałszowanie rzeczywistości, które jak widać wylewa się poza kaka – nawet na tym blogu ludzie skądinąd myślący twierdzą, że np. taki czy inny religiant to „dobry człowiek”. Być może, ale na jakiej podstawie chcecie twierdzić, że owa „dobroć” wynika właśnie z religianctwa? Skąd wiecie, że ten rzekomo „dobry człowiek” nie jest dobry pomimo swojej upupiającej religii?

  129. @zak1953 20 stycznia o godz. 15:04

    Dopóki trzymają się kwestii wyuczonych, wdrukowanych im jako szablony religijne, nie mają na ogół takich wpadek.

    Nawet jeśli nie mają „takich” wpadek, to zaliczają zupełnie inne wpadki! Bo kwestie „wyuczone, wdrukowane jako szablony religijne” jak żadne inne poddają się ośmieszaniu. Weź pierwszy lepszy podręcznik teologii i zobacz, czy „mundrości” tam zawarte nie są zwyczajnie śmiechu warte.

  130. Zapytywanie Tanaki, czy powiedziałby coś „prosto w twarz” religiantowi jest totalnym absurdem. Takich dyskusji jak te, które prowadzimy tu na blogu, z reguły nie prowadzi się na gruncie towarzyskim – bo ludzie przestrzegają dobrych manier i unikają kontrowersyjnych tematów.

  131. Prowadzenie „dialogu” światopoglądowego ateistów z katolikami jest niemożliwe – po prostu dlatego, że różnice są fundamentalne. Ignorowanie lub zacieranie tych różnic jest absurdem. „Dialog” byłby możliwy na konkretne tematy – takie jak np. kontrola finansów kaka, nieopłacanie katechetów lub usunięcie kiecunów z przestrzeni publicznej.

    W Umęczonej katolicy są (rzekomo) jakąś przytłaczającą większością, więc są traktowani jak karta przetargowa – kaka wyciera sobie nimi instytucjonalną gębę żądając coraz to nowych przywilejów. Ciekawe tylko, że równocześnie ględzi się coś o „prześladowaniu” religiantów – tak jakby byli uciśnioną mniejszością. To już nawet nie generalizacja, ale schizofreniczne propagandowe rozszczepienie.

  132. Na marginesie
    20 stycznia o godz. 15:09
    „Weź pierwszy lepszy podręcznik teologii i zobacz, czy „mundrości” tam zawarte nie są zwyczajnie śmiechu warte.”
    Miałem kiedyś okazję, a nawet obowiązek poznać niektóre dziełka tej firmy, poparte odpowiednim biskupim imprimatur. Rzecz w tym, iż to są teksty do przyjęcia „na wiarę” czyli bez naukowego dowodu prawdy. Taka jest specyfika wiary. I ja zawsze o tym pamiętam.
    Stąd nigdy nie wyśmiałem, ani nie skrytykowałem głębokiej wiary, trącącej o dewocję, mego dziadka Pawła (Paula), który z raną ręki przeżył rzeźnię Verdun w czasie Wielkiej Wojny. Podobny schemat znalazłem u Kutza w jego „Piątej stronie świata”, gdy szukamy racjonalnego w nieracjonalnym.

  133. A w ogóle to zajentyk – mimo niedzieli tkwię przykuta do komputera…
    Chwilowo żegnam szanowne blogowisko, bo zaczynę teraz nadrabiać zaległości. Arrrgh.

  134. @zak1953 20 stycznia o godz. 15:37

    Ale Verdun to były inne warunki – ludzie ze strachu dostają głupawki i traktują wiarę w bóstwo jak mechanizm obronny. Ale czy ta „wiara” naprawdę jest religijna i równoznaczna z ideologią kaka? Kwestia otwarta. Ja też nie dyskutuję na temat wiary np. ze znajomą, która straciła męża i głęboko wierzy, że przed śmiercią się „nawrócił”, a teraz towarzyszy jej duchem przez cały dzień. Podobnie nie dyskutuję z chorym psychicznie, który twierdzi, że jest Napoleonem. Ale tu przecież (na szczęście) takich osobników nie ma, a jeśli są, to nie zagrzeją miejsca. Są dla nich całkiem inne blogi, gdzie na pewno poczują się jak w domu 🙂

  135. Zaku, ja juz nic nie rozumiem.
    Do mojego powiatowego miasta przyjezdzal byly aktor z Warszawy, Lata byly 70-te w polowie. Miejsce akcji powiatowy dom kultury. Przyjezdzal. by animowac kulture na prowincji – rezyserowal sztuke posrod miejscowe amatory. Alkoholik i o zgrozo ‚pedzio’, co bylo ewidentne.
    Dziewczynki pochichraly troche po katach i tyle. Przestaly na drugi dzien, jak, przy wodce, zaczal opowiadac o Powstaniu Warszawskim i jego w nim udziale.
    Oskarzal nas, ze jestesmy bezideowi I do dupy pokoleniem. Wodke sie pilo szklankami, no bo to przeciez PDK byl. Jego innosc nie miala zadnego znaczenia, nawet pani dyrektor pobozna I konserwatywna pani polubila go serdecznie. Dla mnie, wtedy gowniarza dopiero po maturze nie bylo zadnej kwesti.
    Widzialem,

  136. @act 20 stycznia o godz. 16:09
    Po ichniemu nie rozumiem, on po ludzku też.
    Lecz jest wódka, więc jest tłumacz, przy niej mów co chcesz

    https://www.youtube.com/watch?v=0drR7ZojdNk

  137. i czulem mlodym nosem czlowieka.
    Wkurwialismy sie na niego , ze tak .nas ‚patronizuje’ ale jego seksualne zycie nic nas nie obchodzilo. Swietny, mily alkoholik, zwazcie, ze ja to mowie

  138. ‚Znam ten utwor I bardzo lubie na-
    ma. Spotkalem pana Jacka trzy razy, Pierwszy raz w moim miescie w Polsce, potem w Adelaide I w koncu w Kanberze. Dopiero po jego smierci dowiedzialem sie, ze byl alkoholikiem I mieszkal bodaj w Perth.
    W Adelaide pogadalismy troche po koncercie, byl bardzo mily I przystepny…I pamietal wystep w moim polskim miescie.

  139. zak1953
    20 stycznia o godz. 15:37

    książeczki teologiczne nie tyle są „na wiarę”, ale są to książeczki spekulacji i ukrytych założeń. Spekulacje, by można je było snuć, wymagają podłoża. Mogą to być rzeczy nazwane, albo nienazwane.
    Wesołość teologii jest też w tym, że z tych samych założeń – o ile się trzymamy niebieskiej książeczki – gotowa jest wyciagać różne wnioski, które podlegają zresztą ewolucji, choć teologia niby ciągle mówi to samo bo o bozi nie wolno inaczej w sprawach wcześniej ustalonych. Oznaczaloby to bowiem, że bozia jest raz taka, raz owaka i w końcu nie wiadomo jaka.
    O bozi nikt nic nie wie, ale biskupi o nim wiedzą wszystko. Wiedząc wszystko gadają jednocześnie, że bozia jest „tajemnicą”.
    Bardzo mnie rozczula gadanie biskupów, że oni „coraz bardziej pogłębiają rozumienie Ewangelii”. Już tak dwa tysiące lat nic tylko pogłębiają i nic tylko nie kapują, więc dalej pogłębiają.
    Nie wiem jak długo jeszcze będzie ludzkość trwała oraz jak długo jej biskup, ale pewne jest, że do samgo końca będzie pogłębiał stojąc w miejscu – dalej bezradny i nic nie kapujący.

    W „pogłębianiu rozumienia” bardzo pomocna jest nauka i zdobycze niereligijnej cywiizacji. Na przykład, rozróżnienie między kobietą a taboretem zaistniało u biskupa dopiero niedawno, choć rozróżnienie to jeszcze nie jest dobrze ugruntowane.
    Biskup dowiaduje sie też ze zdumieniem, że pedofilenie dziecka, ogólnie rzecz biorąc, nie jest rzeczą zbyt miłą, ponieważ może do niego przyjść policja. Wtedy szybciutko zagląda do swojej ewangelii – bo nie całej niebieskiej książeczki, w której gwałcenie dzieci jest czynnością chwalebną i świętą – i zaczyna coś kapować. Po czym sam gada do siebie: właśnie pogłębiłem rozumienie ewangelii !!!

  140. @act 20 stycznia o godz. 16:40

    No to jeszcze na drugą nóżkę: „List z Moskwy” Kaczmarskiego:

    „Jak już pewnie wiesz nie ma tu co pić
    Wyobrażasz sobie, jak nas wszystkich trzęsie
    Bez znieczulenia jak tu można żyć
    Woła każdy zmysł, każdy nerw i mięsień”

    https://www.youtube.com/watch?v=QYCsqLasers

    Jacek Kaczmarski pił jak gąbka. I był podobno szalenie miłym gościem.
    Jest bardzo dobra biografia Gajdy „To moja droga”. I jest wydany zbiór wszystkich tekstów Kaczmarskiego. Niektóre świetne, inne dobre lub takie sobie.

    Z nagrań najbardziej lubię „Wojnę postu z karnawałem”, czyli różniste refleksje Jacka na temat (zjednoczonej?) Europy.

    Ale on też mieszkał w Australii i poświęcił temu pobytowi kilka piosenek.

  141. Dylemat…

    https://www.youtube.com/watch?v=prp9br6b5Vc

    W tej kamienicy, w której syn mój razem ze mną żył,
    drewniane schody, brudne ściany, kibla biel,
    mieszkał przez ścianę jakiś podejrzany dla mnie typ,
    no ale ja byłem w AK, a on w AL.

    Na schodach mijaliśmy się, nie mówiąc sobie nic,
    dopóki noża w brzuch nie wsadzi, wszystko gra,
    choć wszystko nas dzieliło, łączył nienawistny fryc
    no ale tamten był w AL, a ja w AK.

    Spotkania nielegalne tam za ścianą raz po raz,
    a ja nic na to nie poradzę, choć w łeb strzel,
    bo przecież Niemców nie nasadzę na sowiecki zjazd,
    nawet jeżeli ja w AK, a on w AL.

    W tym czasie syn mój Józef znikał z domu dzień za dniem,
    a od nieszczęścia strzegłem go, Bóg prawdę zna,
    wtem widzę, stoi w drzwiach sąsiada z rozpalonym łbem,
    choć tamten przecież był w AL, a ja w AK.

    Zerżnąłem pasem syna, miał już 17 lat,
    najlepszy wiek, żeby najgłupszy wybrać cel,
    „Chcesz walczyć, walcz, ale jak Polak, nie jak kat,
    przecież Twój ojciec jest w AK, a on w AL”…

    Syn spojrzał na mnie i powiada że chce Niemca bić
    i że Polaka powołanie dobrze zna,
    a w czyim spełni je imieniu, nie robi mu nic,
    że był w AL, więc może też być i w AK…

    A czas się zbliżał, każdy czuł że już tam ziemia drży
    i okna mieszkań cięły świat jak okna cel,
    Tamci do lasu szli, a na ulice szliśmy my,
    bo my w AK, a oni byli wszak w AL.

    No i się stało, co się stało, co się miało stać.
    I syn mój zginął, ciężko rzec, pierwszego dnia,
    nie trzeba było mi chłopaka do powstania brać,
    no ale nie był już w AL, już był w AK…

    Ktoś powie: „nie on jeden”- tak, lecz dla mnie właśnie on!
    Nieszczęścia jakoś sprawiedliwiej Boże dziel,
    Byleby żył za wcześnie Twój oglądał Panie tron,
    byleby żył niechby już sobie był w AL…

  142. @na marginesie

    Kaczmarski lubil wypic. Byl gosciem u nas w Lund z jednym z dziennikarzy RWE. Mam nagranie video z koncertu —jedyny egzemplarz.

  143. @Tanaka 20 stycznia o godz. 17:14

    Noah Harari zauważa, że obecnie religiancki „powrót do źródeł” odbywa się niejako rakiem (chociaż to moje określenie). Bo to po prostu rozwój wypadków i społeczeństw stawia problemy. Na przykład ochrona środowiska to „nowy” problem. Aby się do niego ustosunkować, religiancki kacyk odwołuje się do niebieskiej książeczki. A z pilnego czytania tejże książeczki kacyki różnych ugrupowań wyciągają diametralnie różne wnioski. Jednak szukanie w starych księgach rozwiązań nowych problemów przypomina włażenie z powrotem do macicy… że się tak nieelegancko wyrażę.

  144. @ozzy 20 stycznia o godz. 17:22

    Wow – jedyne nagranie – pozazdrościć!
    Jacek od dziecka był poniekąd genialny – w różnych kierunkach.
    Trudno powiedzieć, czy przez wódkę zmarnował talent, czy go rozwinął.

  145. @na marginesie

    nie sadze, by wodka miala wplyw na rozwoj artystyczny. To mit.
    Znam doskonale literature tzw. trzeciej fali rosyjskiej na emigracji (USA, Francja, Izrael)
    – Brodskij, Dowlatow, Wachtin, Maramzin, Najman…byla to czesto Rosja w miniaturze, czyli nie musze dalej wyjasniac.
    Alkohol jak sami tworcy szczerze wyzawali nie byl sprzymierzencem muzy.

  146. errata:
    zamiast
    „wyzawali”
    ma byc: „wyznawali”

  147. Sprawozdanie z podróży podróżnika dookoła Jamnika.

    Jedna fotka pokazuje, że u mnie prawie lato – ćcinę już można żąć. Druga fotka – albo któraś – pokazuje amatorów bursztynu grzebiących w śmieciach, które morze wywaliło przy ujściu kanału Jamneńskiego. Ostatni sztrom był za malutki, więc pewnie to sto przegrzebane resztki po północnej dziesiątce, kiedy na całym wybrzeżu bursztyn ładnie obrodził. Trzecia fotka pokazuje góry piasku, którym ten północny sztorm zakorkował kanał i koparka musiał zrobić porządek – identycznie jak wtedy, kiedy widocznego falochronu nie było. Koło 18 milionów poszło na budowę falochronu, który przed niczym nie chroni. No i jest fotka z napisem na murku przed częścią Politechniki Koszalińskiej, o którym niedawno wzmiankowałem. „Walcz Polsko”. Z kim, o co, po co?
    Po jajco – walcz, gupio nie pytaj.

    Spadam pod kołdrę. Nogi po operacji odtwarzam z konieczności bardzo powoli. Parę miesięcy temu 45 km było śmieszne, a teraz – wysiłek ekstremalny, ale alleluja i do przodu. Przepraszam, wie kto, gdzie przód, gdzie tył?

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6648615786385715505/6648615783681544146?authkey=CJai9vXUmNj9HQ

  148. @ Wbocek
    Ja uraz nie chowam i szczerze mowiac nawet nie pamietam czysmy sie o co poprztykali. A, czort z tym. Rzezba Zrebaczka czy tez jak inni mawiaja Osiolka jakos pewno wypadla Ci ze wspomnien, bo trudno jej bylo nie zauwazyc.Zatem ku przypomnieniu.. Pozdrowko.
    https://polska-org.pl/525835,Wroclaw,Rzezba_zrebaka.html

  149. @ozzy 20 stycznia o godz. 17:42

    Jeszcze wrócę do książki „From Beirut to Jerusalem” Thomasa Friedmana. On znakomicie opisuje zmieniające się postawy imigrantów w Izraelu i w Stanach. Do pewnego momentu ludzie, którzy wylądowali w obydwu krajach mieli te same (wojenne) doświadczenia – i wszyscy pochodzili z Europy Wschodniej. Następne pokolenie – „sabras” to już byli etnicznie i kulturowo inni ludzie. Nastąpił rozjazd. Mocno upraszczam, ale on to podpatrzył całkiem dokładnie. Fakt, że trzydzieści lat temu (niestety!)

  150. Na marginesie,
    wydaje się, że zakonnicę Chmielewską potraktowałaś niesprawiedliwie. Ta kobieta jest dość odważna bo z otwartą przyłbicą wychwala Owsiaka pod niebiosa. W swojej działalności korzystała z pomocy od WOŚP dla swej charytatywnej działalności.

    Zak 1953,
    przy ocenie „Akcji Hiacynt” – wg mnie – warto brać pod uwagę, że dopiero w 1990 roku WHO ogłosiła, że homoseksualizm nie jest zboczeniem i nie jest to choroba psychiczna.
    Wprawdzie w ankiecie rozpisanej i skierowanej do nastuileśtam tysięcy psychiatrów zrzeszonych w Amerykańskim Towarzystwie Psychologicznym (czy coś takiego) ustalono stosunkiem 58-42, że homoseksualizm to nie choroba ale do WHO wbijało się to przez 12 lat!
    Nie chcę usprawiedliwiać Kiszczaka ale wskazać na motywy jakie mogły kierować tym wojskowym indywiduum przecież a nie milicjantem. W tamtym czasie, czyli w drugiej połowie lat 80-tych popełnione zostały jakieś zabójstwa w środowisku homoseksualistów zdaje się i ze względu na hermetyczność środowiska, MO miało problemy z wykrywaniem sprawców, nie tylko zabójstw ale i innych przestępstw.
    SB nie miała jakiegoś spektakularnego udziału w „Hiacyncie” poza tym, że oczywiście „różowe teczki” milicji były przez SB wykorzystywane do werbowania na „komprmaty”. W środowiskach, którymi SB szczególnie się interesowało, bezpieka miała wystarczająco dobre rozpoznanie, kto jest homoseksualistą i „Akcja Hiacynt” nie przedstawiała jakiejś istotnej dla tej służby wartości.

  151. @legat 20 stycznia o godz. 18:27

    Ale no przecież sam potwierdzasz, że jest „dość odważna” z tego względu, że chwali Owsiaka wbrew własnemu kaka-środowisku. Inaczej mówiąc, takie chwalenie wymaga od niej odwagi. Jednak sprawa stosunku to Owsiaka jest po prostu stadnym odruchem, a nie kwestią doktrynalną. Kwestia stosunku kaka do homoseksualistów jest innego kalibru – tutaj Roma locuta, causa finita. Poza tym fakt, że Owsiak pomaga Chmielewskiej świadczy raczej o otwartości Owsiaka niż o otwartości Chmielewskiej. A gdyby Ch. w tej sytuacji zaczęła go opluwać, to ryzykowałaby brak dalszej pomocy.

    Co do decyzji WHO w sprawie homoseksualistów – owszem, to prawda. Wpływ miała również działalność gejowskich środowisk, mediów i nawet rynku – bo geje to klienci. Ale decyzja dotyczy kwalifikacji choroby, a nie przestępstwa. To dwie różne sprawy. Przestępstwo podlega karze, choroba – nie. I tu widzę dychotomię, a nawet schizofrenię w podejściu religiantów – bo oferują gejom „leczenie” z tego względu, że homoseksualizm to „grzech”. Gdzie tu sens? Pseudomedyczne, psychiatryczne „leczenie grzechu” to ciężki absurd.

    Poza tym zauważ, że stosunek kaka do homoseksualizmu jest uwarunkowany polityką kadrową. Podobnie zresztą, jak jego stosunek do edukacji seksualnej – którą zwalcza. Bo tradycyjnie wiejski chłopak, który ni w ząb nie interesował się dziewczynami, dowiadywał się od spowiednika, że „pan Bóg wskazuje mu drogę do kapłaństwa”. Jeśli ten chłopak dowie się od nauczyciela, że powinien po prostu poszukać drugiego chłopaka – to masz jedna z przyczyn „kryzysu powołań” na zgniłym Zachodzie!

    No i jest inna, jeszcze ważniejsza kwestia. Ilu jest homoseksualistów wśród kadry kaka? Tak wielu, że gdyby się ujawnili, byłby skandal. A gdyby homoseksualizm przestał być przez kaka piętnowany, to na pewno przestaliby się maskować. Zgorszenie – tak jak pisałam wcześniej. Kodeks kanoniczny tego zabrania.

  152. Jeszcze żyję, chociaż nie w komforcie. Mam problemy z poruszaniem się – – niedowład, mam też tzw. zespół czołowy czyli apatię , abulię, znaczne spowolnienie, ale jeszcze jakoś kumam. Przez 3 albo 4 dni czytałem wpisy do poprzedniego wstępniaka i chcę się jakoś do tego ustosunkować.
    1. Sprawa schizofrenii Stefana W. Za mało mamy danych. Naturalnie obecni rządzacy będą chcieli to wykorzystać i zaostrzyć ustawy (pewne modyfikacje by się przydały) i zamieść sprawę pod dywan – przecież to tylko nieszczęśliwy przypadek chorego człowieka. Ok. 1% ludzi ma schizofrenię, leczy się zakłada rodziny, pracuje albo bierze renty, dochowuje się wnuków. Akty agresji nie są takie częste, chociaż się zdarzają. Kiedyś powiedziałem żonie (tez psychiatra), że Jezus to klasyczny przykład schizofrenika,była oburzona. Jeśli nawet nie był postacią historyczną tylko zlepkiem z innych proroków z ówczesnej Judei czy Galileli, to odegrał wielką rolę w rozwoju naszej cywilizacji, możemy się kłócić czy dobrą czy złą Taka może byc rola schizofrenii . Wraz z rozwojem naszego przodomózgowia powstały ośrodki wyższe , gdyby nie były potrzebne – moralność lub jej brak, współczucie i prawo, tendencja do przeżywania mistycznych treści itd. – , pewnie ewolucja by je dawno wyrzuciła. Tu znajdują swoje miejsce religie i trwają, niektóre wynaturzone.
    Jak powiedziałem, mam za mało danych do analizowania stanu psychicznego Stefana W. Na pewno czuł się człowiekiem skrzywdzonym, jak większość skazanych się uważa.
    2.Tragiczne , spektakuralne morderstwo zostanie napewno wykorzystane przez wszystkie grupy interesu : rządzących, opozycję, kościół. Może to będzie krok do jakiegos wzmożenia moralnego. Tysiące ludzi na ulicach dały mi coś do myślenia, żałoba minie, ale ofiara zostaje uświęcona, staje sie symbolem. oby tak było.

    3.Obejrzałem całą transmisję mszy pogrzebowej, interesowałem sie głównie, kto przyjechał, co powiedział, ale byłem też pod wrażeniem liturgii, dawno nie byłem w kościele. Czy ateiści mają jakąś liturgię zastępującą kościelną? Ja z lat młodzieńczych pamiętam tylko avanti popolo alla riscosa, bandiera rossa. Na jakims filmie jugoslowiańskim śpiewały to dwie narkomanki, które chyba uciekły z domu ,o ile pamietam.
    4. Bardzo zainteresował mnie wywiad z Gdulą przytoczony na którymś z linków.
    5. Co do dzieci – uważam , że powinny być wychowywane przez rodziców, w wypadkach patologicznych powinny wkraczać MOPSY, jedne pracuja lepiej inne gorzej. Religia w szkole – to kształcenie janczarów. Jest pewien problem – pierwsza komunia, to taki etap przejścia uświęcony tradycją.Trudno z tego zrezygnować w naszym społeczeństwie uważającym się za katolickie. Wypisywałem moje dziecko z religii na jej życzenie, ona nie mogła, bo nie miała 18 lat, ale mogła wyjść za mąż w wieku 16 lat.
    Drodzy blogowicze – to pewnie mój ostatni wpis, czułem sie tu dobrze, poznałem wielu wspaniałych ludzi miejscowych i zza granic. Róznimy sie temperamentem, poglądami ale generalnie nie mamy „łaski wiary” i jakoś z tym sobie radzimy. może to ogarnie większą część ludzkości, chociaż nic pewnego, bo radykalizmy rodzą się na różnym podłożu.
    @act – wydaje mi się, że troche przesadzasz z tym swoim pijaństwem , pewnie byś gorzej funkcjonował. Jesli nie możesz całkowicie odstawic alkoholu, pij wino tylko do posiłków, tylko jeden kieliszek w miejscach celebrowanych. Wieczorem l
    ew. whisky na dwa palce z lodem. Takie ilości , to jeszcze nie alkoholizm. Jak tak próbuję z papierosami, ale ze złym, niestety wynikiem.
    @Mag – lubie Twoje wyważone komentarze. Łączy nas sentyment do Radomia. Z lat dziecięcych zapamiętałem piosenkę, nie wiem , czy jest jeszcze śpiewana.To co pamietam :
    W Bombaju żony bledną, gdy do nich mówi bej,
    znam miasto tylko jedno, gdzie baby wodzą rej –
    to – Radom, kochany Radom
    największy wiec harcerskich serc.”
    @OZZY – zorientowałem się, że jesteś z emigracji „marcowej”. W 1967 roku przebywałem za granicą , wróciłem pod koniec roku, było to po wojnie sześciodniowej. W kraju zorientowałem się ,że wylazły karaluchy i inne świństwa spod tapety , jak pluskwy. Czegoś takiego nie spodziewałem się też po państwie de nomine socjalistycznym , mimo napiętej sytuacji międzynadorowej. Ujawnili sie patologiczni antysemici. Uważam ,że skrajny antysemityzm to choroba psychiczna, taki rodzaj paranoi, podejrzewam jednak, że leczenie jest tu bezskuteczne. Wyjechało wielu moich znajomych, o ich korzeniach żydowskich czasem nawet nie wiedziałem. Część straciła pracę.
    @Tanaka , @ wbocek – cenię wasze poglądy , czasem wydają mi sie zbyt emocjonalne. .
    @Herstoryk – cenię Twoje wyważenie dla racji innych stron.
    @Orteq – wrócę do sprawy Niemczyka czy Milczanowskiego. Byłych usbeków trzeba było zagospodarować, nie zrobili tego Amerykanie w Iraku i mieli ISIS.
    @Antonius – bardzo Cie polubiłem, trzymaj się w kondycji .
    @Tobermory – – szanuję Twoje poczucie humoru i ogólnie stosunek do świata. Wymysliłem krótsze określenie dla najdłuższego niemieckiego wyrazu, czy poprawne po niemiecku – nie wiem : „(Weicher)eierspitzens(nahts)gillotine”

    Pozdrawiam jeszcze raz wszystkich.Jesli kogos pominąłem – przepraszam.

  153. Stachu39
    20 stycznia o godz. 19:06

    Robiłam moj album o Łodzi z myślą o Tobie 🙂
    Rozpoznasz z pewnością bardzo wiele miejsc.
    Niestety nie ma ulicy Kamiennej,o której wspominaleś w związku z piosenką.

    Bardzo,bardzo serdecznie pozdrawiam i podaję link albumu łódzkiego

    https://photos.app.goo.gl/HW4K7f7MhdNKV46a6

  154. Dopiero teraz przeczytałem, co ukazało się przed moim wpisem. Czy homoseksualizm jest chorobą? Tak sie człowiek rodzi albo zostaje ukształtowany. W więzieniach żeńskich tworzą sie całe grupy, zwykle pod przywództwem jednej z pań, która przybiera imię męskie. Cóż, trzeba korzystać z przyjemności, która jest dostepna.Nie można zapominać o wkładzie intelektulnym pisarzy czy innych ludzi sztuki dla świata.
    PS. Pedofilia nie jest wyłączną skazą kościoła, była wcześniej. Opisuje to między innymi Lawrence Arabii, sam hoseksualista.

  155. @Basia.N. Piękny album. Dziękuję.

  156. Stachu39
    20 stycznia o godz. 19:44

    Pojawiaj się tutaj na blogu kiedy to tylko możliwe ! Brakowało Twojej obecności !

  157. Na marginesie
    20 stycznia o godz. 17:26

    Oczywiście. W związku z tym biskupi znowu pogłębiają rozmienie ewangelii i papiez Franciszek doszedł teraz do tego, że środowisko naturalne trzeba chronić. Przedtem pogłębianie rozumienia polegało na tym, że trzeba eksploatować ile wlezie i więcej.
    Ale czy on too tak sam z siebie wymyślil, czy teologowie mu to odowiednio poglębili, to jeszcze inna sprawa.
    Tadeusz Bartoś mówi, że polska teologia jest tak nędzna, że właściwie w ogóle jej nie ma. Ale się nazywa: tzw. wyższe uczelnie, w tym uniwersytetów państwowych wmuszone przez Kościół kat wydziały teologiczne, produkują teologów. Którzy coś produkują i to coś będące niczym nazywaja teologią..
    Co to się wyrabia w kraju nad Wisłą imienia Świętego Ojca Świętego.

  158. Tanaka
    20 stycznia o godz. 17:14
    W zasadzie to każdy biskup, w każdej chwili może powiedzieć wszystko co mu tylko do głowy przyjdzie. W końcu propagowany przezeń Bóg jest przedstawiany jako wszechmocny i wszystko mogący. Czyli może być nawet ortodoksyjnie religijnym ateistą. Może być nielogicznie logiczny i logicznie nielogiczny. Po prostu wszystko może. On nie jest do rozumienia, a wyłącznie do bezwarunkowego akceptowania. Religijna literatura również jest tylko do bezkrytycznego akceptowania, a nie do krytycznego analizowania. To bardzo proste i często bardzo wygodne, bo nie wymaga myślenia, a wyłącznie powtarzania, często bez jakiegokolwiek zrozumienia. To istota wiary.

  159. wbocek
    20 stycznia o godz. 17:50

    Trzciny takie, że – właśnie – żąć i dachy nimi okładać. A tu dachów nie ma.
    A takie dobre czasy były!
    To mnie nieustannie fascynuje jak działa umysł, który słabo działa. „Polsko walcz!” Z kim, o co, jak? Ale pieczątka słuszna, bo właśnie dziś mamy tą samą kwestię: trzeba walczyć z mową nienawiści! tak jest! Hasło wybrzmiewa zewsząd. Od pisoisów – tak samo! Ale ciągle nie słuszę kto jest jej źródłem, na czym polega nienawiści, a na czym – nie i jak z nią walczyć?
    Romek dostał w ryja. Powiedział: bardzo dziękuję! Czy tak?

  160. Wiersz w oryginale został napisany przez „Bronka z Obidzy”. Byl zupełnie inny. Spodobał mi się, wiec bardzo luźno przetłumaczyłem na angielski. To tlumaczenie wisi u pana Szostkiewicza. A potem z angielskiego na polski. Moja nowa wersja nie ma wiele wspólnego z oryginałem, poza ogólnym układem i tematem.

  161. zak1953
    20 stycznia o godz. 20:00

    Pokazałeś bardzo piękne zdjęcie, zrobione wczoraj. Wspomniałeś też ,że jest więcej zdjęć. Niestety nie mogę ich zobaczyć, ponieważ nie mam konta facebook. Czy nie mógłbyś pokazać więcej zdjęć na google foto’s?

  162. jakub01
    20 stycznia o godz. 18:02

    Przedostatniego lata chodziłem po terenach wokół Hali Stulecia, ale rzeźby źrebaka nie kojarzę. Była wtedy, czy przegapiłem? Jaka jest historia tej rzeźby, orientujesz się?

  163. Stachu39
    20 stycznia o godz. 19:06

    Stachu, bądź tu z nami, jak tylko możesz, a nawet znacznie dłużej.

  164. Stachu39
    20 stycznia o godz. 19:29
    Pedofilia w naszym obecnym europejskim rozumieniu jest nadal obecna w niektórych społecznościach, a nawet religiach. Vide – śluby z nieletnimi pannami w społecznościach; romskiej, islamskich, hinduskich. To element ich tradycyjnej kultury. Fakt, obecnie coraz częściej wypierany z życia ale nadal obecny. Pozdrawiam serdecznie

  165. Stachu39
    20 stycznia o godz. 19:29

    PS. Pedofilia nie jest wyłączną skazą kościoła, była wcześniej. Opisuje to między innymi Lawrence Arabii, sam hoseksualista.

    Pedofilia w takim natężeniu, takiej endemiczności, takiej kulturze przemocy – tak!

  166. zak1953

    A jednak udało mi się zobaczyć więcej zdjęć 🙂

  167. @Tanaka 20 stycznia o godz. 19:52

    Teologów (czy co tam z nich zostało) zakneblował kremówkowy, który zlikwidował odpowiednią kongregację i tym sposobem zmumifikował doktrynę. Pisze o tym onże Bartoś w książce „Jan Paweł II, Analiza krytyczna”.

  168. zak1953
    20 stycznia o godz. 20:00

    Otóż to! jak nieustająco słyszymy od wyznawców i ich szczerych przyjaciół – „pomaga żyć”. Nieważne koszty, ważne, że pomaga. W związku z tym używanie rozumu szkodzi na wiarę. Rozum dał nam bozia – tak też słyszymy, nieraz nawet od biskupa: nie po to Bóg dał ci rozum, żebyś (…) ! Weźmy coś takiego: …żebyś nie chodził do kościoła!

  169. basia.n
    20 stycznia o godz. 20:06
    Niestety, nie bawię się w indywidualne wrzucanie jakichkolwiek materiałów na fora publiczne. To co pokazuję, to robimy przez naszą stronę firmową, w tym tą na FB. Nawet moje konta na FB czy NK są puste. Służą mi wyłącznie do podglądu aktywności moich przyjaciół, bez publikacji moich materiałów. Wydaje mi się jednak, że po otwarciu zalinkowanej fotki, kliknięcie prawym przyciskiem powinno ją powiększyć i umożliwić wyświetlenie kolejnych zdjęć strzałkami w prawo bądź w lewo.

  170. Witaj, Stachu!
    Bandiera rossa – to element historii Włoch.
    Bardzo, bardzo interesującej historii 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=hAXoGxLx6yk

  171. legat
    20 stycznia o godz. 20:13

    Tak, wiem. W Polsce jednak krycie trzciną to śladowa rzadkość, nie to co w Holandii. Nie wiem, czt czasem największym klientem nie są… skanseny budownictwa ludowego. W nich, co jakiś czas, coś trzeba pokryć.
    Zastanowiły mnie „okolice Gdyni”, jako ważne miejsce żniw trzcinowych. Nie bardzo wiem, co autor konkretnie mial na myśli.

  172. basia.n
    20 stycznia o godz. 20:12
    Cieszę się, że ci się udało. Tatry zostały zrobione z wysokości ponad 2500 m. Widać przy okazji smog zalegający w dole i skutecznie zasłaniający np. Bielsko-Białą. Widać też, iż Goczałkowice nie zamarzły w całości.

  173. basia.n
    20 stycznia o godz. 19:21

    Basia – Twoje konserwatorium takie wymuskane, że musiałem uklęknąć z wrażenia. 🙂 Czy gdy studiowałaś tam też już tak wyglądało, czy to robota lat ostatnich? Co się mieściło w tym budynku dawniej?

  174. zak1953
    20 stycznia o godz. 20:20

    Właśnie tak zrobiłam, jak napisałeś – kliknęłam z zdjęcie,ktore się powiększyło i ukazały się strzałki 🙂

    I zamarzył mi się lot balonem 🙂

  175. basia.n
    20 stycznia o godz. 20:30
    Basiu, póki żyjemy, to marzenia są możliwe do zrealizowania. Pozdrawiam

  176. Tanaka
    20 stycznia o godz. 20:01

    „ciągle nie słyszę kto jest jej źródłem, na czym polega nienawiść”

    Aleś Ty, Tanako! Żódłem nienawiści jest nienawiść. A polega na tym, że chodzi po świecie i nienawidzi. Kto potrzebuje, bierze skolko ugodno i też nienawidzi. A kto nie potrzebuje – nie bierze.

  177. Tanaka
    20 stycznia o godz. 20:29

    Moje Konserwatorium było zawsze „takie”. To mniejszy palac Poznańskiego. Niestety spiesząc się nie zrobiłam zdjęcia „bryły” – jak to nazwaleś wcześniej. Więc pokażę link,na ktorym możesz zobaczyć okazałą całość.
    Palac wyglądał zawsze tak samo,tylko cale wnętrze zostało pięknie odrestaurowane za pieniądze unijne. Jest teraz miejscem zbiorowych wycieczek.
    Portier nie chciał mnie wpuścić 🙂
    Ale powiedzialam,że idę do dziekana 🙂

    Rzeczywiście wnętrze ucieszyło mnie i zrobiło wielkie wrażenie tą całkowitą restauracją.
    Link jest bardzo długi – ale ,wart zobaczenia

    https://www.google.com/search?q=konserwatorium+%C5%82od%C5%BA&client=firefox-b-ab&tbm=isch&source=iu&ictx=1&fir=dxFhnNWZjsNM1M%252CAAAAAAAAAAABAM%252C_&usg=K_67gBjgAXVdaa9nJ8T0v9i8Fe6G8%3D&sa=X&ved=2ahUKEwiFwZTGjP3fAhWKZlAKHUhABGoQuqIBMA96BAgGEAY&biw=1138&bih=540#imgrc=_ZIc_5Ock6DgUM

  178. zak1953
    20 stycznia o godz. 20:33

    Ależ oczywiście tak : ) Zapytam Cię o te loty,kiedy przylecę do Polski na wiosnę 🙂

  179. jakub01
    20 stycznia o godz. 18:02

    Jakubku, dziękuję jak stąd do Władywostoku! Pierwsza fotka – i od razu znajoma brama, którą przechodziłem milion razy. Hala Ludowa, a nie tam jakaś nie wiadomo jaka. Rozmarzyłem się. Nie mogłem żrebaczka nie widzieć, ale łysa pamięć jest łysa, a nie jak kiedyś – kudłata. Zabij mnie – go nie pamiętam. On mnie chyba też. Ale jak się spotkamy, to się poznamy, zwłaszcza jeśli wróci na stare miejsce. Niech żyje Wrocław i jego wrocławianki!

  180. Kiedyś widziałem to krycie w zachodniej Europie. Robią to rzemieślnicy o umiejętnościach i wprawie budzącej uznanie. Nie jest to tanie dla inwestora ale oszczędności na ogrzewaniu i klimie są podobno też spore.
    W okolicach po których roweruje jeden taki rowerzysta kiedyś, dawno temu było sporo domów mieszkalnych i gospodarczych gdzie trzcina była elementem podstawowym. Szkielet z belek drewnianych w innej formie niż „kanadyjczyki” był wypełniany gliną zmieszaną właśnie z poszatkowaną trzciną. Mało pamiętam, bo moje obserwacje są sprzed pół wieku i niejako trochę „wbrew” czynione bo na widok tych budowli często słyszałem – „pruski mur” – z taką nutką lekceważenia wyczuwalną z tonu głosu dorosłych. Ta nuta, tak to dzisiaj widzę, wynikała chyba z głupoty, bo to był super ekologiczny materiał, tani i ciepły. Nie wiem jak się spisywały takie obiekty w ocenie właścicieli ale @wbocek może pewnie coś wiedzieć więcej, np. czy wiele z nich przetrwało do dziś.

  181. Tanaka, sorry, to wyżej to do Ciebie.

  182. Szanowny Narciarzu, Twój wiersz już się buja na fejsbóku, bo się mu nie oparłam. Przepraszam.

  183. Tanako
    Bardzo dobry wstępniak, bo to wszystko czym dorosły człowiek nasiąka zaczyna się bardzo wcześnie w domu. W domu katolickim, gdzie zgodnie z doktryną panuje sama dobroć i sama miłość.
    A w tym domu dziecko jest najważniejsze, bo jest „naszym przedmiotem”, naszą własnością, naszą żywą zabawką.
    Jak nam pasuje to się nim chwalimy a jak nam przeszkadza to je ganimy, odpychamy od siebie ale … zawsze ponoć jest kochane ? Brzmi jak sarkazm ? – tak, bo taka jest większość rodzin-domów, które ponoć wychowują dzieci.
    A te dzieci stają się w pewnym momencie osobami dorosłymi, zakładają swoje rodziny i najczęściej powielają swoje wzorce wychowywania dzieci jakie wynieśli ze swoich domów.
    Są takie powiedzonka: „czego mały Jaś się nie nauczył tego dorosły Jan nie będzie umiał”, a drugie jeszcze bardziej dosadne „czym skorupka za młodych lat nasiąknie, tym na stare lata trąci”.
    Nasza kultura oparta na wierze katolickiej nasycona jest „misterium” – czymś , co nie musi mieć potwierdzenia w rzeczywistości, więc co za różnica, że katolik mówi co innego a zachowuje się inaczej.
    Szanuj matkę i ojca swego dla wielu katolików jest wyznacznikiem, że matka i ojciec zawsze mają rację, a gdy dziecko traktuje się jak przedmiot, w domu unika się dyskusji i rozmów to takie dziecko poszukuje wzorców w szkole, na podwórku, na ulicy a najczęściej w dzisiejszych czasach w internecie. Swoje problemy życiowe rozwiązuje tak jak potrafi, jak podpowiedzą koledzy, przygodni znajomi z ulicy, z internetu …
    Bunt i złość wywołują pytania, rodzą poszukiwania odpowiedzi na nękające pytania, ale czasami złość szczególnie podbudowana zawiścią i zazdrością może szybko przerodzić się w nienawiść a ta bardzo szybko w agresję – na początku słowną ale jeśli nie nałoży się na nią hamulców może przerodzić się w agresję bezpośrednią.

    „Co dziecko mówi na ulicy, jest echem słów jego rodziców w domu.” – nie pamiętam autora

    Na marginesie nawiązując do dramatu sprzed tygodnia mam podziw dla matki zabójcy Prezydenta Adamowicza. Myślę, że to głęboka miłość do syna i ból wynikający z tego faktu, że jest taki a nie inny było przyczyną, że zgłosiła się na policję.

  184. @stachu
    Trzym się, nie daj się i wracaj do nas.

  185. legat
    20 stycznia o godz. 20:50

    Legatku, pruskiego muru ci u nas od metra. Mój przyjaciel w Słupsku na przykład mieszka w takim poniemieckim domu. Koledzy budowlańcy powiedzieli mu, że jego belki stropowe z czarnej sosny są więcej wart niż cały dom.

    Nawet się trafiają nowoczesne pruskomurowce. Majaczy mi się, że mogłem w dzieciństwie widzieć w Słupsku ćcinę w gruzach, których wtedy sporo jeszcze było, ale później już ćciny nie pamiętam. Pamiętam tylko, że w końcu 70. lat, jak robiłem w lesie, cięliśmy ćcinę i lód do chłodni, w których się przechowywało sadzonki. A od początku 90. było na Jamnie sporo cięcia handlowego, o ile pamiętam – dla Holendrów na dachy domów. W imię ojca i syna, niech żyje Balbina, więcej grzechów nie pamiętam.

  186. @ Na marginesko!. Pisz wstępniaka. Namawia Cię do tego Tanaka (całuję biskupi pierścień) i JA!. A co!. Ja mniej ważny?.

  187. basia.n
    20 stycznia o godz. 20:39

    Pałac Poznańskiego
    przy Gdańskiej, kolego…
    zacne położenie
    zapewnia powodzenie

    A, tak jakoś mi się zrymowało, na odpowiedni widok. 🙂
    Budynek nie wygląda na fotach na wielki, taka prawie dacza, ale pewnie to złudzenie. Mnogość detali taka, że jest co konserwować żeby było Konserwatorium. Bruksela ma, Bruksela da – i słusznie!
    Czy ja dobrze mniemam, że ta piękna harfa w odpowiednim sztafarzu, stoi w tym wykuszu wychodzącym na zbieg ulic?
    Grażynę Bacewicz znam, słabo mi się jednak kojarzył Kiejstut Bacewicz. Kiejstut imię bardzo rzadkie, znam innego: Kiejstuta Bereźnickiego.
    Twój album można oglądać zapomniawszy o czasie.

  188. Dla oddania atmosfery w moich stronach – chłop po odśnieżaniu podworca zażywa relaksu w krótkotrwałym niestety, świetle słoneczka na terenach nieodśnieżanych, ogrodowych. To doroczny rytuał (-19c).
    https://photos.app.goo.gl/BQWJdYSHcz9quJeb6

  189. bukraba
    20 stycznia o godz. 21:32

    Prosiłam o to wcześniej Namargisneskę, ale nie chciała dać się namówić. Może jeśli będzie więcej proszących, zechce jednak napisać 🙂

  190. legat
    20 stycznia o godz. 20:50

    Budowanie z wykorzystaniem pokrycia z trzciny zna całkiem nieźle. faktycznie – lekceważenie „pruskiego muru” dowodzi braku znajomości rzeczy, ale może po wojnie owa „pruskość” drażniła i stąd ten efekt.
    Prawdą też jest, że budynki z „pruskiego muru” stawiano także w wersji taniej, dla mało zamożnych mieszkańców, np. prostych pracowników kolei, co do dziś w wielu miejscach tzw. Ziem Odzyskanych można zaobserwować, stan techniczny takich domów, zaniedbanych, bywał przykry (grzyb, osiadanie, korozja biologiczna, paczenie się konstrukcji, wypadanie pól i tak dalej, a poza tym taki budynek , jeśli nie jest myty (a z zasady nie był po wojnie), wyglądać może dosyć przygnębiająco.
    Wreszcie, metoda ta (techniczna) mieściła sie gdzieś między stylami architektonicznymi i nie jest trudno zobaczyć pewne niedoskonałości stylistyczne, np. mocno spłaszczone dachy kryte papą i widoczne z poziomu terenu, w dodatku połączone z nadmiarem dekoracji, co dodatkowo ujmowało budynkowi uroku, dając nieczysty wyraz estetyczy.
    Natomiast szkielet budynku może dawać kapitalnie estetyczny efekt i z zasady był projektowany w podwójnej roli: konstrukcyjnej i dekoracyjnej zarazem. Możliwości wykonywania odpowiedniego rysunku taki system dawał naprawdę duże.
    Trzcinę stosowano nie tylko na dachy (ale nie w budynkach z pruskiego muru), ale – powszechnie – jako osnowę tynku, w tym tynku na sufitach z drewnianymi stropami.
    „Pruski mur” stosuje się wlaściwie wszędzie, piekne przykłady można znaleźć w krajach alpejskich, Anglii czy – kapitalnie sloneczne – we Francji, ale tam to już nie jest „pruski mur”, ponieważ nie polega na wypełnianiu pól cegłą z klinkieru.
    Do wypełniania pól stosuje się też klasyczną cegłę, bądź polepę z sieczką.

  191. bukraba
    20 stycznia o godz. 21:32

    Namawia Cię do tego Tanaka (całuję biskupi pierścień) i JA!. A co!. Ja mniej ważny?.
    Bardzo prawidłowo, przy czym za całowanie należy się co łaska i nie mniej niż 100 złotych, przekazane na Orkiestrę.

  192. Alicja-Irena
    20 stycznia o godz. 21:37

    Czy to jest metoda odśnieżania nasiębierna?

  193. Tanaka
    20 stycznia o godz. 21:34

    Tak – harfa stoi w wykuszu w sali z czerwonym klawesynem – na pierwszym piętrze. U Poznańskiego była to sala balowa.
    A sala z półokrągłym ogromnym lustrem nad kredensem, to oczywiście dawna sala przyjęć. Tam również dotąd odbywają się egzaminy instrumentalistów 🙂
    A prof. Bacewicz – to prawdziwa legenda 🙂

  194. Wbocku,
    coś mi przypomniałeś. Mam taki obraz z lata. Gdzieś na pograniczu Mielna i Uniest (czy Unieścia) w zimie wycinano z Jamna takie bloki lodu układane w taki dość pokaźny prostopadłościan, który przykrywany był właśnie chyba matami z trzciny a lód rozdrabniany wykorzystywany był do mieszania ze złowionymi rybami, chyba głównie dorsza łowionego z drugiej strony. Te dorsze to w porównaniu do tych spotykanych dziś w sklepie były ogromne i chyba też tanie dość.

  195. Stachu39 jak swietnie, ze jestes znowu.
    Ciesze sie wybierajac sie wlasnie do pracy tym radosniej!!

  196. Tanaka,
    dzięks za przybliżenie tematu – „pruski mur”. We Francji nie byłem niestety.

  197. act
    20 stycznia o godz. 21:59

    Skoro jest radośniej, to może posłuchasz sugestii Stacha ???
    Wiem,że wciąż jest bardzo gorąco,ale może w pracy klimatyzacja działa jako tako .

    Dobrego dnia 🙂

  198. basia n

    dawnych wspomnien czar z Lodzi https://www.facebook.com/Sliwki/
    byl taki zespol big-beatowy Sliwki (jak sie mowilo w Polsce) w Lodzi wczesne lata
    60 i chyba do 68? Bylem wtedy dzieckiem. Ale poznalem paru grajacych juz pozniej.
    A tata jednej mojej znajomej byl na lodzkiej filmowce. Kawiarnia „Hinoratka” etc etc

  199. karol_cia
    20 stycznia o godz. 21:11

    Oczywiście!
    Kilka lat temu, arcybiskup Michalik, w bardzo obszernym wywiadzie dla GW, przedstawił bardzo obszerny wykład o tym, jak żyć, by zostać księdzem. Przepis jest banalnie prosty: mieć zimne, puste dzieciństwo, poczucie odepchnięcia, nieobecności, a nawet porzucenia. Bardzo pomocne są też inne traumy.
    Michalik bardzo dokłanie to wyłożył, w ogóle nie rozumiejąc, co mówi. Jego świadomość była przekonana, że mówi na zupełnie inny temat. Gdyby był w stanie spojrzeć na siebie bez zasłony i zobaczyć to co istotnego jego podświadomy umysł powiedzial, wpadłby w szok. Na to jednak nie może sobie – absolutnie! – pozwolić. To już mocno starszy pan, chyba z 80-letni i dostrzeżenie teraz, jak bardzo zaprzeczył sobie i zmarnował swoje życie zuzywając je na siedzenie w Kościele, który go zamknął w klatce, byłoby pewnie nie do przeżycia.
    Te zawiści, obrażania, słodycze kłamania publicznego, nienawidzenia innych za wszystko i za cokolwiek są – wprost – projekcjami skrzywień wyniesionych z domu, z dzieciństwa. jest to ekspresja nienawiści do siebie samego, co jednak jest zawzięcie wyparte. Dlatego też ich wyleczenie jest niezwykle trudne.

  200. Ileż ateistycznej „miłości” do ludzi w tym „wstępniaku”. Polacy pokazani jako osobny, niższy gatunek człowieka, przepełnione nienawiścią małpoludy, które torturują, zdradzają i molestują swoje dzieci. Wyrazy współczucia, to szokujące że autor takie traumatyczne doświadczenia własnego dzieciństwa opisuje, no bo przecież chyba by nie wymyślał jakichś nieprawdziwych, nieopartych na faktach historii „innych, tylko nie mojej”, na zasadzie: „moje dzieciństwo było wprawdzie wspaniałe, ale ogólnie polskie dzieci to są zdradzane i wykorzystywane”. Ale najbardziej zdumiewa hipokryzja komentujących, którzy ten „ogólny” paszkwil z aprobatą chwalą: „świetny wstępniak”, „bardzo trafny”, po czym wzajemnie sobie słodzą i czułostkowo ćwierkają, jakby co najmniej komentowali jakiś humanistyczny manifest o życzliwości do ludzi, a nie pełen nienawiści i zjadliwości słowotok przeciwko, jakby nie było, własnemu narodowi. Posługując się zdroworozsądkową argumentacją wbocka, można zapytać: które to konkretnie polskie dzieci są tak zdradzane i poniżane? Nie ma przecież takiej abstrakcyjnej kategorii jak „dzieci”, jest tylko poszczególne, indywidualne dziecko, z własną indywidualną historią i doświadczeniami. Ale wbocek oczywiście o to nie zapyta, bo w motywacje „swoich” nie wnika, lecz przyłącza się do ogólnego aplauzu: „świetny wstępniak”, „jakże trafny” itd. itp.

  201. Tanaka
    20 stycznia o godz. 21:55
    Na to wygląda, sama nie wiedziałam, jak to nazwać – dobre określenie.

  202. @Stachu,

    Jak by to Gospodarz jeszcze raz zapewne by ujeli: bądź tu z nami jak najdluzej a nawet znacznie dłużej.

    Sie rozchodzi o to, ze w twojej obecnosci ludziom jakos przechodza zlosci. I zaczyna nawet do najupierdliwszych docierac: czy zlosci potrzeba wybierajac sie do nieba?

    Ateista o niczym innym nie mysli tylko o takim akurat Celu. I w jego obliczu tak jakby lagodnieje choc jest ich niewielu. Co jednakze poprawia i jakosc tekstow i ogolna atmosphere.

    A Ty ten zespół czołowy czy apatię, abulię albo spowolnienie, rzuc w cholere.

    Bo jak ja sam sobie powtarzam niemal kazdego dnia:

    tyle dobrego do uczynienia wciaz jest, tak malo czasu pozostalo

  203. @ Tanaka. Szanowny Biskupie (całuję Twój piersień) w niedziele dałem w skarbonki ponad 200. Sprawiłem sobie radośc, jak te dzieciaki się cieszyły!. Dlatego podzieliłem na kilkanście skarbonek. Może dożyję 30-stej OŚPM?. Wątpię. Namawiaj Namargineskę na wstępniaka. Nie może być przydługawy.

  204. legat

    Jak pracowałem, rzadko bywalem e Mielnie i Unieściu. A sam rybaczyłem w Ustce, Ustroniu Morskim i Gąskach. Aż się prosi, żeby kiedyś rybacy z Unieścia mieli taki zwyczaj. Któren znam z Mazur, gdzie mój wujek byĺ rybakiem. Ale nie ćciną lód przykrywali na lato, lecz trocinami.

    Dorsze za – jak to mówią chrześcijanie – komuny (paryskiej?) Były bardzo tanie. Władza je niemal na siłę wciskała. Wędzone w 60. latach kosztowały chyba 10 zł kilogram. Pamiętasz „Jedzcie dorsze, kówno gorsze”?

  205. ozzy
    20 stycznia o godz. 22:06

    Ten zespół, to dla mnie był za wcześnie 🙂
    Ale Honoratka była bardzo niedaleko mego domu i oczywiście wiadomo było,że przychodzą tam artyści filmowi i teatralni.Filmówka przychodziła do nas na ubawy w Konserwatorium, ze względu na piękne duże sale i fajną atmosferę.Zespoły bitowe omijałam wtedy szerokim łukiem. Chodziłam często do klubu studenckiego „Pod siódemkami” aby słuchać jazzu 🙂

  206. OSTRZEŻENIE !!!
    RODZICE, chrońcie swoje dzieci przed każdą religią, kościołem i klerem!
    90% winy za gwałcenie fizyczne i psychiczne dzieci przez pedofilów w koloratkach ponoszą rodzice dzieci, którzy posyłają je na lekcje religii i do kościołów.
    https://photos.app.goo.gl/GXfs7Z9wsDnfWZft8

  207. 10zł za kilogram, zgadza się. Wędzone dorsze nigdy mi się nie przejadły, ale potem jakoś ciężko je było znaleźć. Wspaniała ryba.

  208. Alicja-Irena
    20 stycznia o godz. 22:18

    Jako fachowiec widzę nasiębierność. I widzę nierówność szans: śniegu wiele, sprzątacz niewielki, wszystkiego na siebie nie wciągnie.

  209. Rogger77

    Nie dlatego, Roggerze, nie napiszę, że w motywacje swoich nie wnikam, lecz dlatego, że mam wystarczająco smętne obserwacje i refleksje, bym widział raczej gorzej niż raczej lepiej. Poza tym żona jest kuratorką społeczną w wydziale rodzinnym i nieletnich chyba już 45 lat. Mam za dużo obrazków w oczach, by akurat w tej materii nie widzieć marności rodziców i systemu wychowania, i nie mówić w liczbie mnogiej, zamiast w pojedynczej.

  210. Ateista
    20 stycznia o godz. 22:34

    RODZICE, chrońcie swoje dzieci przed każdą religią, kościołem i klerem!
    90% winy za gwałcenie fizyczne i psychiczne dzieci przez pedofilów w koloratkach ponoszą rodzice dzieci, którzy posyłają je na lekcje religii i do kościołów.

    Jeśli chodzi o procenty, to nie 90, a 95%. Spirytus.

  211. pombocek
    20 stycznia o godz. 22:43

    Aż dziwne, że z takiej „marności” wyrastają ludzie, którzy normalnie żyją, pracują, budują swoje społeczeństwo, jak w każdym innym kraju. Przecież z tego „wstępniaka” wynika, że tak straumatyzowany naród powinien już dawno rzucić się sobie do gardeł i pozagryzać się wzajemnie. A może po prostu trzeba się pogodzić z tym, że rzeczywistość nigdy nie jest doskonała i że podobnie jak w każdym innym społeczeństwie, również w polskim występują patologie? Może po prostu zderzenie idealistycznych mitów o sielskiej polskiej rodzinie z mało ciekawą rzeczywistością (która jest na porządku dziennym również w innych społeczeństwach, np. niemieckim) wpływa na takie refleksje?

  212. Marit 20 stycznia o godz. 20:55
    Szanowny Narciarzu, Twój wiersz już się buja na fejsbóku
    Bardzo dziękuje!

  213. Basiu Stachu to chlop z kosciamy, ktorego trudno nie kochac (jak Ciebie) ale on chyba nie mial specjalnie do czynienia z alkoholizmem per se – co ja tam wiem, zreszta. Wez, ograniczyj ‚do dwoch palcow whiskey’ wieczorem i troche winka do obiadu powiada. Och, chcialbym bardzo…
    Stachu drogi, ja wypijam butelke wina na sniadanie…i jestem gotow isc do pracy…i pracuje niezle a i bardzo dobrze. Apetytu na obiad i inne posilki nie ma, bo alkohol i papierosy zabijaja go. Jem tylko i wylacznie, kiedy dopada mnie glodowanie.
    PS
    Obiecalem, ze nie bede wiecej pisal o tej mojej przypadlosci ale czuje sie ciagle jakos wciagany w temat. Zazenowanie rosnie.

  214. @mag
    20 stycznia o godz. 13:51
    @E-J
    @legat
    Jeśli już, mówi się stara pierdoła, a nie młoda.
    Też ich obydwu lubię, ale dlaczego zwiesz ich pierdołami? A to mi się kojarzy, niezależnie od wieku delikwentów, raczej z poczciwcami, niezgułami itp…

    „Stary pierdoła” i dyskusja nt. przypomniała mi krakowską anegdotę, ponoć na fakcie opartą. Pewien oficer Polak w armii Najjaśniejszego Pana Franciszka Józefa I, nazwał publicznie, w pijanym widzie, leciwego już cesarza starym pierdołą. No i stanął przed sądem wojskowym w Wiedniu, za obrazę majestatu. Sąd zwrócił się do Uniwersytetu Jagiellońskiego o oficjalne przetłumaczenie obraźliwego zwrotu, a czcigodni profesorowie, nie chcąc mieć na sumieniu losów sądzonego, orzekli, że „stary pierdoła” to właśnie „rześki, poczciwy staruszek”.

  215. Bylo jeszcze ‚ty pierdolo Saska’ – wyjasnij pochodzenie tegoz, autentycznie jestem ciekaw Herstoryku.

  216. @@act
    21 stycznia o godz. 0:58
    ty pierdolo Saska

    A bo ja wiem?? Może od króla Augusta III Sasa, tego od jedz pij i popuszczaj pasa, którego jedynym aktywnym zajęciem było siadywanie w fotelu w ogrodzie pałacowym (Pałacu Saskiego, z którego została tylko kolumnada) i strzelania do psów, wabionych tam wyłożonym mięsem.

  217. Rogger77
    20 stycznia o godz. 23:04

    Bredzisz przyjacielu – pseudo-inteligentnie.
    Powiedz mi, dlaczego w Australii ‚jak w każdym innym społeczeństwie’ czuje sie wolny jak ptak, biore odpowiedzialnosc za siebie mimo moich upadkow; presja religii, kosciolow jest ZERO. Ludzie sa ogolnie uprzejmi, multikulturalizm dziala (sa oczywiscie przypadki niechlubne). Moge krytykowac rzad ile wlezie a jest za co. Twoj relatywizm o kant dupy rozbic.

  218. Herstoryk
    21 stycznia o godz. 1:12

    No taki krol, to rozumiem.
    ‚Cesorz to ma klawe….’

  219. Interesujący artykuł „Jan Paweł II wiedział o pedofilii w Kościele.” opatrzony równie interesującym zdjęciem. Pieprzyku treści dodaje fakt, że autorem jest profesor Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie, mieszczącej się przy …… Al. Jana Pawła II… (tu chichot ironii). A na zdjęciu widać dziecinne buciczki wiszące na ogrodzeniu kościoła „uświęconego” wikariatem Wojtyły.

  220. Stachu39
    20 stycznia o godz. 19:06

    Stachu dopiero teraz przeczytalem Twoj wpis.
    No jaki ‚to pewnie moj ostatni wpis’?
    Nie strasz nas kochany…

    Zdrowia, zdrowia zycze.

  221. Tanaka
    20 stycznia o godz.20.06
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Colt_statue_by_Inge_Jaeger-
    Zerknij tez prosze jak znajdziesz czas, na link, ktory podalam wbockowi lub ten ponizej. To historia rzezby utrwalona na zdjeciach. Pomnik Zrebaczka znajduje sie na terenie Wroclawskiego Ogrodu Zoologicznego, choc zmieniono jego miejsce. Szkoda. Wczesniej stal na srodku alei tuz przy wejsciu.Wital i zegnal conajmniej trzy pokolenia zwiedzajacych.
    Pozdr.

  222. .@Wbocek
    Znalazlam jeszcze jedna strone ze zdjeciami. Dopiero teraz odkrylam, ze kiedy przyblizy sie ktores ze zdjec, to otwieraja sie takze inne, ktorych na glownej planszy nie ma. Ja jestem troche tuman internetowy, wiec moze zauwazyles te pozostale zdjecia.Ale na wszelki wypadek informuje. Nara
    https://polska-org.pl/548049,Wroclaw,Glowne_wejscie_do_ZOO_od_ul_Z_Wroblewskiego.html

  223. @ Wbocek
    Jeszcze nostalgiczny filmik o starych katach. To rok, w ktorym urodzil sie moj syn.
    https://www.youtube.com/watch?v=KbwMAbfStv0

  224. Rogger77

    Jeśli bierzesz rzecz aż tak dosłownie, nie uwzględniając istnienie w ludzkiej mowie hiperboli, to mówienie jest niemożliwe, bo w każdym uogólnieniu powinieneś podawać wiarygodnie uzyskane liczby, np.: „Polska nie jest pijacka, bo alkoholików jest milion, pijących ciężko – 3 miliony; pijących lekko – 6 milionów, gardzących alkoholem – 15 milionów” itd. Nie dałoby się rozmawiać. Bo nie dałoby się bez wiarygodnych liczb powiedzieć, że Polacy wyrzucają śmieci do lasu, rowu, że kłamią, kradną, nie kochają bliźniego, znają się na wszystkim, kochają JPII, olewają prawo…Lub za każdtm razem dodawać oczywistość: Polacy kłamią, ale są i tacy, co nie kłamią. Polacy otwarcie sikają w mieście i pod drzewami, ale są i tacy, co sikają w spodnie lub wcale w miejscach publicznych nie sikają…

  225. Jakub01

    Ojej, dikuju, jakubku. Zerknę rano, bo coś mi laptop zaszwankował, a na pombocku czyli zmartwionie to nie oglądanie.

  226. jakub01,

    fajnie, ze wrocilas tu, czytywalem Cie u Passenta…

  227. Rogger77
    20 stycznia o godz. 22:12

    „Ileż ateistycznej „miłości” do ludzi w tym „wstępniaku”. Polacy pokazani jako osobny, niższy gatunek człowieka, przepełnione nienawiścią małpoludy, które torturują, zdradzają i molestują swoje dzieci. Wyrazy współczucia”

    Roggerze77 !

    Jesli ty wyrazy wspolczucia skladasz pod obecnym wpisem to jakiez byly twoje wyrazy skladane pod wpisem poprzednim tego samego Gospodarza? Moim zdaniem, drugi jego wpis pod zabojstwie Adamowicza to glos prawie ze pojednania juz, w porownianiu do czysto hejterskiego wpisu poprzedniego. Bo popacz:

    ‚Wskutek szoku wywołanego mordem na Pawle Adamowiczu niektóre samorządy chcą, w pilnym trybie, wprowadzić edukację związaną z rozpoznawaniem języka przemocy, nienawiści i zapobiegania jej stosowaniu. Przeciwko temu rozpętał się krzyk sprzeciwu: katolickie organizacje już instruują rodziców, by wyrażali niezgodę na tą edukację. Bo to lewacka propaganda. To rodzic decyduje o wychowaniu dziecka i robi to najlepiej. Dziecko nie umie tego jeszcze nazwać: zostało zdradzone i zmienione w obiekt gry.’

    Wiec tym razem jest juz tylko troska o dziecko zdradzone o swicie przez rodzicow i, oczywiscie, przez Kosciol Kat. Z czym po czesci wielu sie zgodzi, wlacznie ze mna, majac na uwadze inherentne pedofilstwo polskich sukienkowcow. Podczas gdy pod wpisem wczesniejszym bylo o wiele wiele ostrzej:

    ‚Bandyta swój czyn umotywował rzekomym torturowaniem go przez partię polityczną. Jest jednak inna partia, jej wódz i jej środowisko którzy nie rzekomo, a realnie zdobyli władzę opierając się na monstrualnym kłamstwie smoleńskim, które stało się fundamentem tortury znieprawienia: za pomocą tworzenia podziałów między ludźmi, siania nienawiści, pogardy wobec wszystkich mających inne zdanie niż władza pisowska i rzucania w ludzi kamieniami kalumnii: esbecja, komuchy, agenci, mordercy dzieci nienarodzonych, dżenderowcy, pedały i lesby, zdrajcy Polski i Kościoła w jednym.’… By zło łatwiej się szerzyło, musi być – i jest – ten co milczy i ten co podobnie dzieli – Kościół katolicki.’

    Przedmiot ataku, katolstwo i caly KaKa, jest wciaz ten sam, ale w pierwszym wpisie wcale nie chodzilo jeszcze o dziecko polskie. Wtedy, na goraco po popelnieniu morderstwa przez swira Stefana W., zaatakowano czolowo partie PiS, jej wódza i jej środowisko ‚którzy nie rzekomo a realnie zdobyli władzę opierając się na monstrualnym kłamstwie smoleńskim’.

    Wiec jednak nawiazano, w pierwszym wpisie po morderstwie gdanskim, do podstawy oraz zrodla wojny polsko-wolskiej. Trwajacej nieustannie od 10.04.2010 po dzis dzien.

    Tyle tylko ze prawdy tam za wiele nie bylo. Po Smolensku bowiem nie PiS tylko PO wygrala wybory i prezydenckie i powszechne. PiS wygral dopiero, tez w obu wyborach, dopiero w 2015 roku.

    Czyli az w ponad piec lat minionych od Smolenska. Wiec dzisiaj niezrecznie jest odwolywac sie do Smolenska obu stronom. Z roznych dla roznych partii powodow

    Owszem, niepotrzebna smierc 96 osob byla wylaczna przyczyna zamordowania w Lodzi PiS-owskiego dzialacza Marka Rosiaka. Tak przynajmniej twierdzil morderca Ryszard Cyba, byly czlonek partii PO. On za katastrofe smolenska obwinial, w stu procentach, partie PiS. I dlatego strzelal, celnie niestety, do pisowca Rosiaka i innych.

    Ale! Czy ktos cos dzisiaj o tym wspomina? O tym ciagu przyczynowo-skutkowym wiazacym sie ze smiercia Prezydenta Adamowicza? Nikt, albo prawie nikt, nie wspomina. Ani po stronie PiS ani po stronie PO. Dlaczego nie?

    Z prostej przyczyny: Smolensk to byla kompromitacja OBU partii. Leb w leb rowna kompromitacja. Wiec dzisiaj wszyscy chca zamiesc pod dywan to wszystko co sie wiaze z tak potezna plama sobie dana prawie 9 lat temu.

    Choc kazdy uczciwy czlowiek wie, ze rowniez i za gdanskim nozownictwem smedzi sie smrod smolenskich ofiar. Potrzaskanych, w blocie unurzanych, nieswiadomych niczego 94 osob. Przynajmniej dwie z 96 ofiar (gen Blasik i prez. L. Kaczynski) byly wszyskiego swiadome ale to one parly do tragedii. Wiec ich tak jakby troche mniej szkoda. Choc to tez ludzie

    Wzmianka o Smolensku w poprzednim wpisie byla, moim zdaniem, zupelnie uczciwa. Jednakze obwinianie tylko PiS-u za wszelkie zlo, uczciwe juz nie bylo.

    Jak jest z uczciwoscia obecnego wpisu? Wydaje mi sie, Roggerze77, ze troche lepiej jest. Brakuje tylko nawiazania do ciagu przyczynowo-skutkowego tego wolsko-wolskiego bagna, w ktorym tonie Kosciol Kat., PiS, PO i cala reszta zaklamanej tzw. ‚nadbudowy’. Tej z komuszej przeszlosci przetransplantowanej po Annus Mirabilis89 bardzo udatnie.

    Pozdrawiam kogo trzeba. @accta tez choc z jego postem do Roggera niezupelnie sie potrafie zgodzic

  228. Nie czytalam wpisow na poprzednim watku pod moja wypowiedzia o J. Owsiaku. W tym watku ktory jeszcze dlugosciowo ogarniam zauwazylam, ze @ Orteg napisal „bronilbym zyty”.Dzieki, ale przed kim i czym – nie ciekawam. Bo przeciez wiem.
    @szary kocie, ja nie zarzucam Owsiakowi, ze jest medialny, to w dzisiejszych czasach jest jedna z najwiekszych zalet ludzi, ktorzy chca zaistniec publicznie. Och, jaki medialny byl i jest @Obama. „Zaistniec publicznie” tez nie pisze w negatywnym znaczeniu, bo jak by wszyscy siedzieli pod miotla i najwyzej dawali upusty swojej frustracji na forum to swiat nie szedlby z postepem. W kazdej dziedzinie. Kilka razy ogladalam jakies paradokumenty o Edisonie i Tesli. Obydwaj geniusze, tyle, ze jeden umial sie sprzedac, nawiazywac kontakty , a drugi nie.
    Nie sledzilam ostatnich dni w Polsce. Dzisiaj troche poczytalam artykulow, felietonow i wpisow. Nie ma to jak uczciwy, chrzescijanski pogrzeb z dobry mi mowcami. Wyraznie zlagodzony ton wypowiedziach.

  229. @Tanaka, zawsze strasznie emocjonalnie z piana na klawiaturze piszesz na okolicznosc kk, polskich mateczek katolickich….. Jak bys tak ocenial uogolniajaco matki zydowskie, czy takich rodzicow to natychmiast odezwaliby sie tropiciele antysemityzmu. W Polaka, a zwlaszcza matke Polke mozna walic dowoli. Jaki to okropny narod, oczywiscie oprocz piszacych na tym blogu ( nawet i tu nie wszyscy sa nieokropni) i ojca Dominikanina, ktory dostapil aprobaty.
    Slowo katolicki, katolik, i rozne tego odmiany wystepuja tu tak czesto jak przerywnik spod budki z piwem.
    Nie wiem kto ma wiekszy wplyw na niestosowne wychowanie dziecka: rodzice, szkola, w ktorej ucza tacy sami nauczyciele jak rodzice, lekcja religii, czy media? Najpewniej wszystko po trochu, niekoniecznie zawsze w jednakowych proporcjach.
    Ale najzgrabniej jest napisac o wrednych rodzicach, ktorzy nie zajmuja sie dzieckiem po szkole i wpychaja im sie Ipoda. To piszesz o matce, ale rozciagam to w ramach poprawnosci politycznej na rodzicow.
    Dawno nie miales Tanako malych dzieci. Ja tez, ale jestem na biezaco w temacie. W tych 2, 3 godzinach z calego dnia jakie zostalo rodzicom ( naogol tej paskudnej matce – Polce) musza sprawdzic i pomoc odrobic lekcje, a przynajmniej sprawdzic maluchom lekcje. nakarmic, przeczytac wiadomosci ze szkoly, zagonic do lazienki, lozka, poczytac, a nawet probowac porozmawiac. Zareczam ze matka sie nie leni, chyba ze jest zenskim odpowiednikiem tych spod budki.., ale ty nigdy nie wspominasz, ze to rodzocer patologiczni,.
    Nie podales jakie to dzieci wypowiadaly sie w ankiecie rzecznika Bodnara. Moze to z pogotowia opiekunczego byly, albo z marginesu. Lekka manipulacja, zeby pasowalo do calosci.
    Skad wiesz jaki procent matek mowi dziecku, zeby nie donosily na ksiedza, itd… itd…
    Dla mnie, co zawsze podkreslam, ateizm to nie wylacznie walka z polskim kk. Jak byl tu „oszust” dezerter co dokonal plagiatu i go wyrzucono to przynajmniej mieliscie okazje rozmawiac o tym co jest napisane w swietych ksiagach.

  230. @zyta2003
    To może jednak poczytaj zanim napiszesz.

  231. zyta2003 @3:15

    „zauwazylam, ze @ Orteg napisal „bronilbym zyty”. Dzieki, ale przed kim i czym – nie ciekawam. Bo przeciez wiem.”

    No pewnie ze wiesz. A jakbys zapomniala to zawsze mozna podglądnąc. Wszystko siedzi na blogu i nigdzie sie nie ruso. Wlacznie z lapkami w dol. Przynajmniej na dzien dzisiejszy brawszy.

    Nie sądzisz jednak, ze to twoje ‚nie ciekawam’ tak jakby troche pewną arogancją trącilo? Nie zebym tam sie poczul urazony albo co

    Pod 19 stycznia o godz. 18:20 nabazgralem tak, m.in., do mag(usi):

    ‚Zyty w dalszym ciagu bym bronil. Mimo ze ona nawiazala do niezliczonych napasci mediowych na tego nie z tej ziemi spolecznika polskiego. Nigdzie indziej raczej nie spotykanego. Nobel mu sie w pelni nalezy. Napasci mediowych na Owsiaka pod derke nie zamieciesz. Podobnie jak innej „prawdy” z drugiej strony. I tylko nawiazywanie do faktu wylewania sie belkotu z obu stron jest uczciwym podejsciem. Belkotanie tylko po jednej stronie usteczek dowodzi zalozenia konskich okularow i zakochania sie w nich. Zasmucilas mnie, mag(us).’

    Zauwaz prosze, ze na ten moj post zareagowano lapka w dol. Na nastepne tez. Oraz obchodzenie szerokim lukiem Kurskim stalo sie norma. Zgodnie z POleceniem z gory

    No ale tobie wolno nonszalancko powiadac ‚nie ciekawam’. Twoje prawo

    PS. W dalszym ciagu uwazam, ze OBIEKTYWNE przypominanie o hejterowskich napasciach na ludzi ogolnie bardzo cenionych – jak sp. Prezydent Adamowicz czy Jurek Owsiak, wciaz nieporownywalny dotad z nikim spolecznik i dobroczynca w Polsce – sluzy dobru a nie zlu sprawie. Zamiatanie pod dywan hejterstwa jednej strony i jazgotanie o tym samym tylko strony drugiej, jest samobojcza taktyka. Bo jesli kogos przekonujaca ze np. Owsiak jest do szpiku zly, to tylko oszolomstwo pisiane.

    Ludzi poszukujacych prawdy przekonuje informacja prawdziwa a nie fake news

    PS. O, o. E-J tez cos baknela w tej samej, zdaje sie, sprawie

  232. Lapka w dol potraktowano ten post

    @20 stycznia o godz. 9:42

    Pochówek i pamięć – na śmierć i pogrzeb Marka Rosiaka, czlonka PiS, 2011*.

    http://lodz.wyborcza.pl/lodz/1,44788,20900431,zabojstwo-w-siedzibie-pis-w-czyim-grobie-spoczal-marek-rosiak.html

    Myślę o łódzkich cmentarzach
    gotowych przyjąć każdego,
    myślę o Marii, nieznanej Zmarłej
    myślę o Halinie, wdowie Zabitego.

    Jest moim bezbożnym życzeniem
    by ci co odeszli nieznani
    również mieli odpocznienie wieczne
    a nie byli z grobu jak psy wypedzani.

    Więc jaka jest ateisty modlitwa?
    Jakie o pochówku marzenie?
    By rządowy diabeł i opozycji chochoł
    nie tańczyli polki na cmentarnej scenie.
    —————————————————–
    *) W reakcji na „Nóż i różaniec – na śmierć Pawła Adamowicza, b. czlonka PO, @5:15.
    ‚Oko za oko, ząb za ząb’ – Ks. Wyjścia 21:24, Biblia Tysiąclecia

    Zapewne o jakosc wierszoklectwa poszlo. Trudno sie nie zgodzic..

  233. @Stachu 39,

    pozdrawiam serdecznie …

  234. @ozzy,

    masz rację co do M.L.Kinga. Nigdy dosyć przypominania o nim.
    Dla mnie równie ważną postacią, poza tymi które wymieniałem, jest Vacław Havel.
    Wierzę w siłę „bezsilnych”.

  235. Jego Kaczość zapowiedziała tweetem Mazurek: się zacznie!

  236. Tak, już się zaczyna:
    „Adamowicz miał wielu przyjaciół wśród duchownych, wielu z nich darzył szacunkiem. Rodzina poprosiła, aby homilię podczas sobotniej mszy wygłosił ks. Krzysztof Niedałtowski lub ojciec Ludwik Wiśniewski. Prośba ta nie została przyjęta przez arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia. Głódź sam wygłosił kazanie, a witając licznych gości, pominął Donalda Tuska, szefa Rady Europejskiej.”

    A Duda to się chyba na pogrzeb wprosił, bo rodzina go nie zapraszała.

  237. @

    Przepraszam, że odbiegnę nieco od tematu i wypowiem się na temat książek Y. N. Harari’ego. Kilka lat temu znajomy (z Izraela) przekonywał mnie żarliwie do książek tego autora. Był nim do tego stopnia zafascynowany, że podarował mi „Od zwierząt do bogów” w wersji elektronicznej i po polsku. Przeczytałem całą. Byłem mocno zawiedziony rozwlekłym stylem (nazywam go „amerykański” po doświadczeniach z książkami naukowymi) oraz nieprecyzyjnymi insynuacjami. Nabyłem jednak „Homo deus” ale przebrnąłem tylko przez pierwszy rozdział. Potem otrzymałem w prezencie papierową cegłę „21 lekcji…”. Poczułem się zobligowany do ‚zajrzenia darowanemu koniowi w zęby’. Nie skończywszy pierwszej części „Wyzwanie techniczne” wiem już, że czytać dalej nie będę. Oto powody:
    Autor pisze bardzo dużo o sztucznej inteligencji (AI) bez definiowania co też pod tym pojęciem rozumie. A bazuje jednoznacznie na inteligencji ‚naturalnej’ czyli ludzkiej, również jej nie definiując. Jego dywagacje na temat przyszłości AI są dziwne ale to jego sprawa i jego prawo.
    Jednak dywagacje na temat miejsc pracy popiera przykładami obsługi Reaper’a i Predatora’a, czyli amerykańskich bezzałogowych maszyn do zabijania.
    Następnie pisze o modelach społeczeństw: … powstały więc liberalne kraje demokratyczne, komunistyczne dyktatury i faszystowskie reżimy. Eksperymentowanie z tymi modelami zajęło ponad sto lat strasznych wojen i rewolucji, by można było oddzielić ziarno od plew i wprowadzić w życie najlepsze rozwiązania. Że obecnie mamy rozwiązanie najlepsze nie ulega dla Harari’ego wątpliwości. Zastanawiając się nad przyszłością martwi się jedynie o zapewnienie wszystkim miejsca pracy. O podziale zysków nie ma mowy.
    Te i inne przykłady wywołują we mnie nieodparte wrażenie zauroczenia USA. Chociażby dlatego, że podając liczne przykłady negatywne nigdy nie tyka Ameryki. Nie wiem, czy te książki są pisane na zlecenie USA czy tylko autor jest po prostu Ameryką zafascynowany. Dla mnie jest to literatura ‚śmieciowa’ w tym sensie, że nie tylko przedstawia tendencyjnie fakty ale sugeruje tendencyjne rozwiązania. A to wszystko w ogromnym słowotoku, w którym trudno wyłowić myśl przewodnią, ale powtarzane co kilka zdań tezy odmieniane we wszystkich przypadkach zostają w głowach mniej uważnych czytelników.
    Przypomina mi to „produkcje literackie” tworzone według amerykańskich kursów pisania. Bo w USA można się wszystkiego nauczyć na kursach. A kursy może prowadzić każdy.
    A to z kolei jest kalką działania kościołów, a szczególnie katolickiego.

  238. narciarz2 @ 20 stycznia o godz. 20:02

    „Wiersz w oryginale został napisany przez „Bronka z Obidzy”. Byl zupełnie inny. Spodobał mi się, wiec bardzo luźno przetłumaczyłem na angielski. To tlumaczenie wisi u pana Szostkiewicza. A potem z angielskiego na polski. Moja nowa wersja nie ma wiele wspólnego z oryginałem, poza ogólnym układem i tematem.”

    Mowa jest, rozumiem, o wierszu zatytulowanym „Nóż i różaniec – na śmierć Pawła Adamowicza”. Dzieki za background, narciarzu. Jestem pod wrazeniem twojego tlumaczenia wte wewte nazad i zpowrotem. Ostatnie tlumaczenie zostalo zapewne poczynione pod nakazem chwili

    Sprobuje uporzadkowac ten process co nieco

    Rozumiem teraz, ze najsampierw byl original Bronka z Obidzy. Nastepnie przyszlo twoje luzne tlumaczenie na angielski. U Szostkiewicza jak mowisz dzisiaj wiszace? Kolejnym stalo sie tlumaczenie z powrotem na polski, czy tak? No i w koncu, jak rozumiem, nastapilo tlumaczenie na jez. chwili, czyli na nóżoeo-różancowy. Jeslo cos pokrecilem to przepraszam. I o korekte uprzejmie prosze.

    Ja nie moglem sie powstrzymac i sprobowalem jeszcze jednego przekladu. Tym razem, dla odmiany oraz dla pewnej rownowagi biblijno-upolitycznionej, pozwolilem sobie przelozyc na jezyk pochówkowo-pamięciowy. Wychodzac ze znaczenia przykazania ‚Oko za oko, ząb za ząb’ i uzywajac stylu rymowania zblizonego nieco do stylu czestochowskiego. Przy tym bardzo luzno traktujac przeklad poszczegolnych slow i opierajac sie na informacjach zawartych w tym oto linku

    http://lodz.wyborcza.pl/lodz/1,44788,20900431,zabojstwo-w-siedzibie-pis-w-czyim-grobie-spoczal-marek-rosiak.html

    Przepraszam, narciarzu, za probe podlaczenia sie pod twoj pomysl przekladniczo-upamietniajacy. Mam nadzieje ze mi przebaczysz

    ———————————————————————–
    @8:27 – uprasza sie o nie zapominanie o Nelsonie Mandeli. Tzn. nie zapominanie wtedy gdy polecenie omijania pewnych nazwisk/nickow szerokim lukiem Kurskiego nie obowiazuje akurat tego czarnego zdobywcy pokojowej Nagrody Nobla. Nagrody zreszta zdobytej do spolki zreszta, ze swoim bialym ciemiezca, Frederikiem Willemem de Klerkiem. Nawiasem – czarny M.L King tez byl zdobywca Nobla, w 1964 roku. Byl NAJMLODSZYM laureatem1. Mial 35 lat

  239. Pochówek i pamięć – na śmierć i pogrzeb Marka Rosiaka, czlonka PiS, 2011*.
    (Wedlug przykazania Oko Za Oko, Ząb Za Ząb’ – Ks. Wyjścia 21:24, Biblia Tysiąclecia)

    http://lodz.wyborcza.pl/lodz/1,44788,20900431,zabojstwo-w-siedzibie-pis-w-czyim-grobie-spoczal-marek-rosiak.html

    Myślę o łódzkich cmentarzach
    gotowych przyjąć każdego,
    myślę o Marii, nieznanej Zmarłej i Pochowanej
    myślę o Halinie, Wdowie znanego Zabitego.

    Jest moim bezbożnym życzeniem
    by tym co odeszli nieznani
    danym bylo, jak innym, wieczne odpocznienie
    a nie byli z grobu jak psy wyrzucani.

    Więc jaka jest ateisty modlitwa?
    Jakie o pochówku marzenie?
    By rządu diabeł i opozycji chochoł
    nie tańczyli polki na cmentarnej scenie.
    —————————————————–
    *) W reakcji na „Nóż i różaniec – na śmierć Pawła Adamowicza, b. czlonka PO, @5:15.

  240. @zyta2003, @Roger77,

    trzeba sobie jasno uświadomić jaki charakter ma ten blog. Jakie tendencje na nim dominują? Wbrew tytułowi trudno mówić o blogu ateistycznym. A jeżeli już to jest to, w przeważającej mierze, tak zwany „nowy ateizm” albo „ateizm antagonistyczny” czyli antyteizm:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Antyteizm

    Nie jest on tożsamy z ateizmem klasycznym:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm

    A jeszcze mniej z humanizmem świeckim, o którym tak ciekawie mówi Raymond Tallis:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Raymond_Tallis

    Raymond Tallis podkreśla też to, że jeszcze 30 lat temu środowiska ateistyczne liczyły na to, że religie będą powoli, w sposób naturalny traciły na znaczeniu. Tymczasem obserwuje się na świecie dokładnie odwrotny trend.

    Drugą istotną cechą tego blogu jest autorasizm. Więcej na ten temat w książce i wypowiedziach Piotra Stankiewicza „21 polskich grzechów głównych”. Dlaczego tak jest? Mam na ten temat swoje zdanie, ale zachowam je dla siebie.

    I wreszcie kultura dyskusji. Niestety w przypadku niektórych osób mamy do czynienia z używaniem pogardliwych etykietek, inwektyw. Ale to świadczy przede wszystkim o osobach ich używających.

    Dla niektórych LA to rodzaj doraźnego pogotowia psychiatrycznego. Przybiegają, żeby ulać trochę rozsadzającyh ich złych emocji. Żeby nie pękła wątroba od nadmiaru żółci. Pojawiają się i znikają.

    Mimo tych zastrzeżeń uważam LA za blog wartościowy. Mam nadzieję, że nie przestaniecie na nim bywać. Czekam też na powrót @kruk, która moim zdaniem została tu źle potraktowana. Odmienne opinie, różnice zdań są bardzo wartościowe. Bez nich zaczyna się jazda na jałowym biegu.

    Oczywiście blog pełni też rolę kawiarenki. Ważną rolę towarzyską.

  241. Qba
    21 stycznia o godz. 9:10

    a czego oczekujesz od naukowego disco polo?
    Ma być łatwe, lekkie i przyjemne, podobać się szerokiej publisi („publisia” – Olga Lipińska). Wyważanie dawno otwartych drzwi.
    I popularne, tak jak popularne jest disco polo.
    Znak czasów.

  242. AdaB
    21 stycznia o godz. 8:50

    A Duda to się chyba na pogrzeb wprosił, bo rodzina go nie zapraszała.

    W zasadzie tak. Prowadzone były negocjacje pomiędzy rodziną a kancelarią Prezydenta RP. Ustalono, że ma siedzieć tam, gdzie siedział. Przekładając na język potoczny. Nie ma się pchać rodzinie na oczy.

  243. @zyta2003,

    żeby było jasne. To, co pisałaś o Owsiaku było paskudne i należały Ci się za to słowa krytyki i oburzenia, do których dołączam własne.

  244. zyta2003
    21 stycznia o godz. 5:10

    @Tanaka, zawsze strasznie emocjonalnie z piana na klawiaturze piszesz na okolicznosc kk, polskich mateczek katolickich….. Jak bys tak ocenial uogolniajaco matki zydowskie, czy takich rodzicow to natychmiast odezwaliby sie tropiciele antysemityzmu. W Polaka, a zwlaszcza matke Polke mozna walic dowoli.

    Zyto, no popatrz: zapomniałem ocenić uogólniająco matki chińskie! Nie dowaliłem im! A ile ich jest, setki razy więcej niż matek żydowskich.! Induskim też nie dowaliłem! Ani afgańskim, malezyjskim i eskimoskim! Co za piana!

    Jaki to okropny narod, oczywiscie oprocz piszacych na tym blogu ( nawet i tu nie wszyscy sa nieokropni) i ojca Dominikanina, ktory dostapil aprobaty.

    Naród jest niedorosły, niezdolny do przyjrzenia się sobie, stanięcia twarzą twarz z własnymi chorobami i wyleczenia się z nich. I nie jest całkiem pewne, co to znaczy słowo „naród” w tym kontekście – który zresztą żąda, by o nim gadać z wielkiej litery: Naród – co zwłaszcza lata ostatnie pokazują.

    W sprawie „ojca Dominikanina”: rodzina Pawła Adamowicza chciała, żeby homilię w czasie mszy pogrzebowej wygłosił właśnie „ojciec Dominikanin” albo Jacek Niedałtowski. Nie chciała zaś, żeby gadał Głódź. Życzenie rodziny zamordowanego odrzucił tenże arcybiskup Głódź. I sam wygłosił. I w takiej chwili nie chciał uszanować życzenia rodziny. Mowę wygłosił ten, co znany jest z najgorszych, najnieprzystojniejszych zachowań: alkoholowych, obyczajowych, ksenofobicznych, judzących, nienawistnych, pełnych pychy i przepychu i w gębie – obłudnych i zakłamanych po kres. Ze współkreowania takiego klimatu, o którym madrzy i wrażliwi właśnie mówią i właśnie go potępiają.
    I mowy tego typa musieli słuchać wszyscy w kościele, wokół niego i ci, co chcieli oglądać transmisję.
    Adamowicz miał z Głódziem problem, relacje były szorstkie, właśnie z tego powodu. „ojciec Dominikanin” otrzymał brawa dlatego, że mówił jak człowiek, choć nie zrobił tego, co zrobić powinien, choć może nie w tym momencie: palcem pokazać na tych, co ludzi obrzydliwie dzielą i poniżają. Czyli i na Głódzia.
    Dla Ciebie to jest zaś „dostąpienie aprobaty”. Obłudnie Ci pogratuluję tych niskich słów.

    Dawno nie miales Tanako malych dzieci. Ja tez, ale jestem na biezaco w temacie.

    Na tak fachową wiedzę o mnie, odpowiem fachową wiedzą o Tobie: „Dawno nie miałaś Zyto małych dzieci. Ja tez, ale jestem na bieżąco w temacie. „

    Nie podales jakie to dzieci wypowiadaly sie w ankiecie rzecznika Bodnara. Moze to z pogotowia opiekunczego byly, albo z  marginesu. Lekka manipulacja, zeby pasowalo do calosci.

    Lekka manipulacja, mówisz? To zróbmy jak wyżej, z Twoją wiedzą o mnie i Twoim byciem na bieżąco w temacie: Moze to z pogotowia opiekunczego byly, albo z  marginesu. Lekka manipulacja, zeby pasowało do calosci.
    A może nie z pogotowia ani z marginesu, a ze standardowej szkoły, hę? Z normalnej, polskiej szkoły, z katechezą w środku, hę?
    (Nie)Lekką manipulację zrobiłaś, Zyto, żeby Ci pasowało do całości.
    I wiesz, kto problem przedstawił: rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Mogłaś się zapoznać z jego wypowiedzią, ale wybrałaś pomówienie.

    Skad wiesz jaki procent matek mowi dziecku, zeby nie donosily na ksiedza, itd… itd…

    Z oczywistości faktów: jeszcze kilka lat temu w Polsce problem nie istniał. Nawet gdy już istniał w USA, Irlandii, Holandii, Belgii, Niemczech, Austrii itd itp.
    Dzieciom zamykali buzie rodzice, rodzice sami zamykali buzie i zamykali buzie sobie nawzajem. Procent wynosił niewiele mniej niż sto. Niemal absolutne sto procent.
    O pojedynczych przypadkach można się było dowiedzieć, głównie od Jerzego Urbana, a później z „Faktów i Mitów”. Dlatego, że dziennikarze drążyli sprawę, na ile było to możliwe. Nie dlatego, żeby rodzice sami ujawniali, że księża katoliccy gwałcą im dzieci. I pomimo nagłaśniania tych spraw milczano zawzięcie: od matek i ojców poczynając, przez społeczności parafialne, policję i prokuratury, po cały system państwa.

    Wiesz o tym to samo – lub z łatwością wiedzieć możesz – i wiesz o tym z „Boston Globe”, z filmu i z rozumienia mechanizmu zdrady dzieci przez rodziców, rodziny i opiekunów: ksiądz katolicki i Kościół katolicki to są byty święte, nie do ruszenia. A nie do ruszenia, bo działa zmowa milczenia. Rodzice wybierają zdradzenie dziecka niż zdradzenie bandyty z Kościoła kat i biznesu Kościoła jako takiego.
    I wiesz to z własnej głowy, co dzieci co prawda miałaś już dawno, ale jesteś na bieżąco w temacie. Jak jesteś, to jesteś.

    Co raz narzekasz, że nie ma chętnych do dyskutowania z Tobą. Właśnie dlatego.

  245. wujaszek wania
    21 stycznia o godz. 9:40

    a czego oczekujesz od naukowego disco polo?
    Ma być łatwe, lekkie i przyjemne, podobać się szerokiej publisi („publisia” – Olga Lipińska).

    Olgę Lipińską (której złożyłem wyznanie miłości we wstępniaku), dawno już z telewizji polskiej wywalono, przez co stawała się coraz mniej polska, ale publisia trwa. Jest wieczna.

  246. „Przynajmniej od II wojny światowej to Kościół katolicki proponował język oraz ramy interpretacyjne dla kolejnych tragedii narodowych. W przypadku zabójstwa Pawła Adamowicza chyba po raz pierwszy tak mocno wybrzmiewa upadek jego autorytetu w tym względzie”

    Więź:Na naszych oczach Kościół przestaje być autorytetem

  247. Tanaka
    21 stycznia o godz. 10:29

    publisia trwa. Jest wieczna.

    Zawsze i wszędzie! Taka jej publisia mać.
    Skumbria w tomacie, skumbria w tomacie, sledź. Chcieliście Polski no to ją macie!

  248. Tanaka
    21 stycznia o godz. 10:19

    Niemal cztery lata temu maniacko poanalizowałem matrońskie wkraczania tej madamy, która zamorskim zwyczajem wkraczała w celu pouczania niedouczonych. Pouczania niegołosłownego, bo podpartego sukcesami jej wnuków. Nazwałem ją „kołtunką” („drobnomieszczanka” też by pasowała), bo w jej kaznodziejstwie nie było ani jednego niedulskiego, niekanapowego niestereotypu. Nie zasygnalizowała ani nie zaprezentowała choćby jednego, własnym okiem zauważonego, ciekawego dla innych problemu. Wkraczała, by coś wytknąć innym blogowiczom, powiedzieć, co jej wnuki i jak jest w Ameryce. Miała jeden plus: nie właziła jak mojej mamy koleżanka na osiem godzin. Jak mignął mi w jej wypowiedzi „Owsiak”, przyglądnąłem się. Muszę przyznać, że to jednak spore cywilizacyjne zawansowanie dulszczyzny: powiedzieć tak, żeby chwaląc, zganić. Dulska była bardziej prostolinijna. Cześć jej gównianej pamięci.

  249. wujaszek wania
    21 stycznia o godz. 9:44

    Doczytałam szczegóły o Dudzie i masz rację. Ciekawa jest dla mnie reakcja Morawieckiego, na pewno kontrastująca z reakcją reszty pisu. Był sobie niegdyś wielkim bankierem, miał swój dwór, gołąbki same leciały do gąbki, ale zachciało mu się ratować ojczyznę. Chyba właśnie do niego dotarło że to „ratowanie” to nie tylko zaszczyty i przemówienia, ale można też dostać nożem lub kulką. I skoro nie uchroniono prezydenta, tak popularnego w swoim mieście, to znaczy że przed chorobliwą nienawiścią ratunku nie ma. Może zaczęły mu się trochę trząść nogi. Bo nawet jeśli w młodości był z niego gieroj, i nawet kopał swój grób (jak głoszą jego sykofanci), to teraz ma już dużo więcej do stracenia. Zobaczymy, jakie będą konsekwencje tego lęku. Wydaje mi się że to jedyny człowiek który potrafiłby (i może chciałby) powstrzymać pis przed eskalacją. Może jestem naiwna. Ale eskalacji się po ludzku boję.

  250. @AdaB
    21 stycznia o godz. 12:32

    Nie ma się czego bać. Eskalacja sobie przyjdzie, poeskaluje i sobie pójdzie. Ważne, żeby jej nie dokarmiać.

  251. @Qba, @wujaszek wania
    Zaznaczę że z książek Harari czytałam fragmenty, oraz większość „21 lekcji”. Z lekcji najbardziej podobały mi się dwie ostatnie, o religiach i fejkniusach. Oczywiście nie są to książki dla mnie, bo ja to wszystko wiem, ale lubię czytać cudze uporządkowane i elokwentnie wyrażone myśli, zwłaszcza jeśli opinie zgadzają się w większości z moimi. Kto nie lubi.

    Ciekawi mnie krytyka Qby, który chciałby żeby książka była o czymś innym. Bo gdyby była o czymś innym, to wtedy by mu się podobała. To nawet krok dalej niż zarzuty na blogu że temat mi się nie podoba i niech mówią o czymś innym. Ja na przykład wolałabym żeby Trylogia był o czymś innym. Zamiast chwalić za zalety których nie mieliśmy, autor skupiłby się na wadach, i przy jego talencie może coś by do ludzi dotarło. Z drugiej strony, na blogu jest tylu zwolenników opinii że za całe zło świata odpowiedzialne są Stany Z. (oraz Izrael, według jeszcze paru), że mogliby wspólnie napisać swoją własną książkę, i tylko ją już czytać ku swojej ogromnej satysfakcji.

    Rządy wielu krajów są be, ale rządy nie czytają książek. Jak się chce coś zmienić, to trzeba mówić do ludzi. I ta lektura trafia do ludzi którzy pewnie w życiu nie przeczytali żadnej filozoficznej książki. A może dzięki tej po coś jeszcze sięgną. To chyba trochę więcej niż disco polo. Z tego co pamiętam, autor największą krytykę zarezerwował dla korporacji. A korporacja to ludzie. Każdy mały pionek i trybik w maszynie, może zacząć się zastanawiać jaki jest jego własny wpływ na pogarszanie się środowiska i relacji między ludźmi, czy na wzrost nierówności. Jeśli winien jest mój zły rząd, a ja jestem cacy, to mogę sobie tylko pogratulować i żyć dalej jak baranek boży. A jeśli ktoś w przystępnych słowach, wyjaśni co ja mogę zrobić, to się rozejrzę dookoła i zacznę lepiej rozumieć zależności i konsekwencje. Krzyczymy na zły populizm, ale czemu populizm na rzecz dobra traktuje się tak pogardliwie. Bo Harari odniósł przy tym sukces? Czyżbyśmy typowo po polsku zazdrościli sukcesu? Wyczuwam tu sporo zawiści i goryczy.

  252. @ AdaB
    21 stycznia o godz. 13:11

    …bo ja to wszystko wiem…
    Wiesz nawet, że (o mnie) … chciałby żeby książka była o czymś innym … .
    Ponieważ to ostatnie nie przyszło mi do głowy, chylę czoła przed Twą wielkością. Czy już zgłoszono Twą kandydaturę na Głównego Wiedzącego Dobrej Zmiany? W każdym razie ‚wyrazotok’ masz imponujący. O treści nic nie napiszę, bo gdzie mi tam…

  253. @

    Przy całym należnym szacunku dla pana Pawła Adamowicza warto wiedzieć:
    https://dziennikbaltycki.pl/gdansk-dzialki-dla-kosciola-pod-lupa-rady/ar/889510

  254. @Qba
    Twoje intelektualne brednie rzeczywiście mają mało wspólnego z Harari.
    Piszesz, że Harari nie definiuje sztucznej inteligencji, którą opiera na ludzkiej inteligencji, której tez nie definiuje.
    Chyba nie doczytałes do 1o strony, gdyz w „Homo Deus” bardzo jasno i ciekawie definiuje. I odroznia inteligencję od psychiki, świadomości, samoświadomości i ludzkiej duchowości. Kiedy powiada o sztucznej inteligencji daje przykłady myslenia analitycznego, które sprawia, że maszyna wygrywa z człowiekiem w szachy czy go, tak samo jak maszyna np. koparka więcej wykopie niż człowiek łopatą, bo ma przewagę fizyczną. Owa analityczna przewaga sztucznej inteligencji ma na razie granicę, którą jest właśnie brak owej ludzkiej duchowości, czyli brak woli, emocji, ciekawości. Sztuczna inteligencja działająca na wprowadzonm przez człowieka algorytmie, wykonuje krok po kroku program. Ale już pojawiają się pierwsze komputero-roboty, które sa zaprogramowane na rozwijanie, polepszanie, modyfikowanie swojego algorytmu. Może to jest poczatek duchowosci, psychiki owej sztucznej inteligencji. Może ta sztuczna inteligencja zacznie coś chcieć, marzyć, ruszyć do gwiazd. Może nawet jakis uszkodzony na umyśle robot wymysli sobie robota-boga (o czym pisał juz Lem).
    Przemyśl to Qbusiu, i przeczytaj dokładnie Hahariego. Bo w Homo Deaus jest wiele ciekawych mysli, a ja tu pokazałem tylko niewielki koniuszek tej góry myśli
    Dzięki @namarginesko, bo to Ty mnie naprowadziłaś na Harariego

  255. O ostatnich wydarzeniach bardzo trafnie ( jak zwykle) napisał
    dziś red. Walenciak . Warte przeczytania .

    https://fakty.interia.pl/opinie/walenciak/news-polska-polityka-po-zabojstwie-prezydenta-gdanska-bedzie-inna,nId,2794757

  256. Lewy
    21 stycznia o godz. 14:21

    Dobrze,że jesteś 🙂

  257. Alicja-Irena
    Jak dobrze, że przypomniałaś o 15 rocznicy odejścia tego wspaniałego artysty (dokładnie 17 stycznia 2004). Przypomnę moje przeulubione, „neutralne” i poetyckie „Bar pod papugami” i „Mimozami jesień się zaczyna”… Zresztą pod tym linkiem znajdziesz najpiękniejsze pieśni-piosenki Niemena.
    https://www.youtube.com/watch?v=ohIB4AAWaGA

  258. AdaB
    21 stycznia o godz. 13:11

    popularyzacja nauki jest rzeczą dobrą i pożyteczną. Lepiej przeczytać taką książkę niż żadną. Nie każdy musi mieć przygotowanie do studiowania dzieł naukowych.
    To co zarzucam Harari, to brak rzetelności. Prezentowanie dawno sformułowanych praw i zależności w taki sposób jakby to on był ich autorem. Stwarzanie pozorów nowości wtórnych idei.

    Na jakiej podstawie insynuujesz mi zawiść, zazdrość i gorycz?
    Czy o Hararim wolno pisać jedynie na kolanach?

  259. mag,
    ja mam prawie wszystko Niemena na dyskach, nie piratowanych!
    Ale uprzejmie dziękuję za linki, czasem się przydają tuż pod ręką.
    Wyżej wymienione przez Ciebie piosenki należą do moich najulubieńszych. We Wrocławiu na Rynku jest restauracja „Pod papugami” (przy „Spiżu”), gdzie obowiązkowo co roku zachodzę, jak bywam. Zasiadam w ogródku pod parasolami, bo bywam latem/jesienią. Ach, Czesiek…polecam Dariusza Michalskiego „Czesław Niemen. Czy go jeszcze pamiętasz?”(wyd.I, 2009).

  260. Ciekawe, czy mazurek się tym strofowaniem przejęła…(mała litera nazwiska zamierzona).
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24384324,ksiadz-walczak-do-beaty-mazurek-przemienila-pani-zalobe-w-walke.html

  261. wbocek
    21 stycznia o godz. 12:21

    Oczywiście, pamiętam.
    Ten bozia to jest typ: tak ludzi ulepił, że prosto gadać nie umieją i jak powiedzą dobrze, to źle im wyjdzie z ust.

  262. @Lewy
    21 stycznia o godz. 14:21

    Dziękuję na wstępie (moim) za zdefiniowanie mego wpisu na wstępie (Twoim). Mam taką cechę, że nie potrafię szybko czytać. Czytam wręcz ‚po literach’. Mam zatem mnóstwo czasu, na analizę czytanego. Oczywiście na miarę moich możliwości.
    Zajmowałem się i zajmuję m. in. programowaniem autonomicznych systemów. Z mojej praktyki, z dyskusji z innymi działającymi w branży oraz z fachowych tekstów wynika, że sztuczna inteligencja na wzór i podobieństwo ludzkiej byłaby przekleństwem do n-tej potęgi. Pan Harari też zdaje sobie z tego sprawę, wspominając o możliwości zaprogramowania ograniczeń. Jeżeli ‚cyfrowa wolna wola’ ma mieć ograniczenia, to raczej wolna już nie będzie.
    Zakładam, że Twoja wiedza o sztucznej inteligencji bierze się z tekstów takich, jak pana Harari’ego. Może on (i inni) pisać o tym co mu ślina na język …, bo jesteśmy jeszcze bardzo daleko od namiastek ‚cyfrowego wolnego myślenia’. Jak na razie wszystkie systemy są przeraźliwie zdeterminowane. I muszą takie być, jeżeli ludzkość chce jeszcze pożyć. Czy wyobrażasz sobie parę milionów sztucznych Kaczyńskich? No bo jak wolna wola, to wolna wola!
    Dlatego napisałem, że Harari nie zdefiniował sztucznej inteligencji, bo jego teoretyzowanie jest jak dywagacja na temat ewangelii według św. cyfraka.
    Stanisław Lem, którego cytujesz, zdawał sobie sprawę z problemów związanych ze sztuczną inteligencją. I pisał o nich bardzo konkretnie.
    Co do wspaniałych myśli zawartych m. in. w „Homo deus”, chciałem przypomnieć, iż świat jest tak duży, że nie ma czegoś takiego, czego by nie było. To już było, a pan Harari zebrał trochę tego do kupy, dolał rozwodnionego sosu i sprzedał. I to ostatnie jest jego niewątpliwym osiągnięciem.

    Mam nadzieję, że udało mi się całkowicie uniknąć ‚mowy nienawiści’.

  263. Alicja-Irena
    21 stycznia o godz. 14:56

    ksiądz Walczak to jest piąty, no niech będzie: szósty członek kleru, który powiedział co należało.

    „Oskarża Pan biedaków, którzy przeszli przez piekło o zdradę oraz o przekazanie jej w genach jego potomkom.Wiele Pan wie, ale życia to Pan nie poznał”
    Tu się jednak ksiądz Walczak pomylił. Duda niewiele wie, co dnia każdego oznajmia. I to jest wersja lajtowa. Wersja księdza Walczaka oznacza, że Duda, wiedząc, robi rzeczy drastycznie z wiedzą sprzeczne. Kto wie i ma wolną wolę, a robi to co Duda, idzie z mety do piekła, a diabły dźgają go w tyłek rozpalonymi widłami, co jest starannie opisane i oczom przedstawione na niezliczonych obrazach bardzo prawdziwych. Są one bowiem wynikiem działania wartości chrześcijańskich.
    A z tym to lepiej niech nik się nie ośmiela dyskutować.
    Powiedzieć onemu: a idź do diabła! – będzie powiedzeniem ścisłym bo przedstawiającym stan rzeczy, o wartości poważnej rzetelnej i właściwie – naukowej.
    Onże przyjmie to z godnościom osobistom, którą codziennie prezentuje, wiadomo więc jak ona wygląda i od razu można sprawdzić. No i grzecznie podziękuje. Co tak samo można sprawdzić. Taką ma w sobie grzeczność.

    Onej Mazurek nie bardzo chce mi się teraz komentować. To postać podwodna. Może ją wyciągnę na okoliczność jakiegoś wstępniaka.

  264. Qba
    21 stycznia o godz. 14:07

    Tekst pod linkiem przeczytam później, dawanie darmo publicznego Watykanowi było i jest okradaniem państwa i jego obywateli, sprawdzenie tego – rzetelne i do ostatniej kropki jest obowiązkiem publicznym, także co do Adamowicza i zwłaszcza co do niego, bo niezwykle jest teraz wychwalany – natomiast dodam teraz to, że Adamowicz zwekslował, w sumie zniweczył zamiar Głódzia by w miasto wmusić (na automatycznie wymuszonej od miasta działce) koszmarny projekt koszmaru kościelnego, w dodatku w niezwykle zauważalnym i ważnym punkcie miasta.
    To uważam za ewidentny plus Adamowicza.

  265. Qba
    21 stycznia o godz. 14:07

    Przeczytałem całość, Qba. Po raz pierwszy się dowiedziałem, że samorządy
    niby-sprzedają za 1% wartości nie tylko Kościołowi i jest to zgodne z prawem. Ślepy widzi, że Kościół w całej Polsce jest na specjalnym prawie. Sprawa w toku, więc nie będę gadał. Natomiast niejasnością dla mnie – choć nie pasjonuję się sensacjami – jest sprawa z Głódziem. Skoro dostał od miasta działkę za 1%, to czemu pluł na Adamowicza, a potem nieproszony, wbrew rodzinie, wtranżolił się jako główny celebrant i przewoźnik Abramowicza przez Letę.

  266. @wboek
    „Natomiast niejasnością dla mnie – choć nie pasjonuję się sensacjami – jest sprawa z Głódziem. Skoro dostał od miasta działkę za 1%, to czemu pluł na Adamowicza, a potem nieproszony, wbrew rodzinie, wtranżolił się jako główny celebrant i przewoźnik Abramowicza przez Letę.”
    Dobre pytanie. Dlatego w ogóle kaka pluł i pluje na PO, choć ta prześcigała się z PIS w schlebianiu kościołowi i podsypywała kaskę?
    A że Głódź się wtranżolił jako główny celebrant i opłakiwacz prezydenta, to zrozumiałe. Już o tym pisałam, zresztą nie ja jedna.
    Trzeba położyć łapę na każdym, zwłaszcza Zacnym i Wielce Zasłużonym Nieboszczyku. Przepraszam za psie skojarzenie – czyli oznaczyć teren.

  267. Tanaka
    21 stycznia o godz. 15:09

    Pozwolisz, Tanako, że rzucę o tej żywcem wziętej z „Las meninas” damie dworu słówko już teraz.

    Od początku swojego słodkiego damowania PiSowi szybko stała się specjalistką od spijania z pana ust i przerabiania dziegciu na miód. Taki miód jak

    „W obliczu ludzkiej tragedii, PIS zachował się jak trzeba”.

    jest, oczywiście, przeznaczony dla uszu (miód dla uszu?! Ależ ja pieprzę!) swoich, którzy w ciemno wierzą swojskim słowom swoich. W świecie nieswoich – niekoniecznie myślę o świecie politycznym – chwalenie siebie samego wywołuje zdumienie i zażenowanie. W tym świecie są ludzie, którzy potrafią nie tylko nie ścigać złodzieja za to, że im ukradł, ale nawet się za niego wstydzić.

  268. mag
    21 stycznia o godz. 16:18

    No tak, mag, dziękuję. Jako dziennikarka tysiąc razy lepiej ode mnie rozumiesz dalekosiężne niuanse zawodowych bogowców .

  269. mag
    21 stycznia o godz. 16:18

    Przecież od razu położyli łapę na księdzu Twardowskim.

  270. wbocek
    21 stycznia o godz. 15:53

    „sprawa z Głódziem. Skoro dostał od miasta działkę za 1%, to czemu pluł na Adamowicza”

    Dla zmylenia tropów??? (paranoja śledcza)

  271. No to wtret , prosze sie jednak nie denerwowac. Szkoda zdrowia.
    Przeczytalam wydana kilka miesiecy temu ksiazke wspomnieniowa Michelle Obama „Becoming”. Wydano ja tez podobno w Polsce, ale nie wzbudzila zainteresowania, bo to w koncu nie polska broszka. A to taka ladna ( tak ladna), a zarazem interesujaca ksiazka. Dla mnie glownie w czesciach dotyczacych relacji czarnych obywateli Ameryki…
    Najbardziej poruszajace sa jej wspomnienia o ojcu, ktory cale krotkie zycie ( zmarl w wieku lat 55) przepracowal w wodociagach miejskich, kontrolowal prace filtrow i bojlerow. Kilkanascie lat chorowal na stwardnieniem rozsiane. W ciagu tych kilkunastu lat najpierw zaczal chodzic wolniej, pozniej uzywac laski, jednej kuli, potem dwoch, potem podrecznego wozka, mial przystosowane auto i potem i potem…. Znany jest chyba wszystkim przebieg tej choroby te kilkadziesiat lat temu. (Teraz przynajmniej w Ameryce jest znacznie lepiej). I w ciagu w sumie dwudziestu kilku lat pracy nie opuscil ani jednego dnia z powodu choroby. Przejmujacy jest opis jak juz w ostatnim okresie mozolnie wybieral sie do pracy ( oczywiscie nie wchodzilo w rachube, zeby mu ktos pomogl), a w pracy poruszal sie miedzy zegarami na specjalnym skuterze. Dopiero na kilka ostatnich dni przed smiercia znalazl sie w szpitalu. Przejmujacy przyklad etyki pracy. Dla przypomnienia dodam, ze byl on czarnym potomkiem niewolnikow.
    Nawet od czarnego mozna wziac przyklad, no nie?

  272. Tanaka
    21 stycznia o godz. 15:09
    Wydaje mi się – a nawet jestem przekonana, że każdy taki głos ludzi kościoła, jak księdza Walczaka się liczy. Kościół to instytucja, która będzie istniała, jak wiele innych organizacji, instytucji etc.
    To nie moja bajka, ale walczyć z kościołem to też nie mój cel. Mnie chodzi o to, żeby zerwać konkordat i żeby kościół odwalił się od państwa, niech pasie swoje owieczki i nie ma NIC wspólnego z państwem, dotacjami finansowymi od państwa, no i żeby wyszedł ze szkół, bo szkoła ma być świecka. Jest więcej religii, niż katolicka i dlaczego one mają być wykluczone ze szkół? Niech będzie demokratycznie pod tym względem w szkole, cha cha cha! – albo niech nie będzie wcale. Ja jestem za WCALE.
    Rzeczą jasną jest, że kościół powinien utrzymywać się z datków swoich wiernych owieczek. Poza oczywistymi sytuacjami, gdzie dotacje państwa idą na utrzymanie zabytków sakralnych. Ciekawa jestem, na czyje konto idą opłaty za zwiedzanie Kościoła Mariackiego w Krakowie i na co one idą. W moim rozumieniu powinny iść właśnie jedynie i wyłącznie na utrzymanie KM jako zabytku. Ale nie wiem, kto tym zawiaduje. Zaznaczam, że nie wiem dokładnie, od kogo się pobiera te opłaty – osoba która ode mnie zażądała bodaj 5 zł mówiła, że to za pozwolenie robienia zdjęć, ale dwie osoby, które ze mną były, też musiały zapłacić, chociaż nawet nie miały ze sobą fotoaparatów. Chętnie zapłaciłabym więcej, gdybym wiedziała, na co to idzie, bo 5 zł to nie majątek.

  273. p.s.I tacy księża jak ksiądz Walczak i jemu podobni chyba chcą zreformowania kościoła w Polsce – w jakim stopniu, pojęcia nie mam. Byle tylko odwalili się od państwa – dosadniej mogę, ale wolę nie używać brzydkich słów.

  274. Dziękuję za slowa wsparcia. Jak będę miał coś do powiedzenia, to sie wypowiem. Dopóki nie włączy się afazja, agrafia itd. Pozdrawiam wszystkich.

  275. zyta2003
    21 stycznia o godz. 17:04
    ” Przejmujacy przyklad etyki pracy. Dla przypomnienia dodam, ze byl on czarnym potomkiem niewolnikow.
    Nawet od czarnego mozna wziac przyklad, no nie?”
    Zyto, nie wypowiadam sie na tym blogu ale Twoj tekst mnie do tego zmusil.
    Otoz zupelnie nie zgadzam sie, ze stwierdzeniem, ze taka harowka inwalidy az do skonania ma cokolwiek wspolnego z etyka pracy. To rodzaj wspolczesnego niewolnictwa bez wzgledu na kolor skory. Gdyby ten czlowiek zrezygnowal z pracy i przeszedl za zasilek, to jaki poziom zycia i ludzkiej godnosci bylby jego udzialem? To nie etyka, tylko tragiczna koniecznosc i nie daj bog aby brac z tego przyklad i przyklaskiwac systemowi, ktory ludzi wykancza w imie interesu 1%.
    Zyto, praca nie uszlachetnia, praca wykancza, zabija, okalecza. Ludzi, ktorzy pracuja z przyjemnoscia i satysfakcja jest moze tez z 1 %, moze wiecej, ale niewiele wiecej. Reszta jest przez prace zniewolona jak kon we Folwarku Zwierzecym. Najlepiej jeszcze, zebysmy wszyscy nabrali przekonania, ze mordercza harowka aby nie wyladowac na ulicy, napychajaca kieszenie ludzi, o ktorych nawet nic nie wiemy jest czyms
    zaszczytnym! Niewolnik dumny ze swojego niewolnictwa.

  276. @Zyta 200
    Zolte Kamizelki juz to zrozumialy i powiedzialy – basta!

  277. wbocek
    21 stycznia o godz. 15:53

    Natomiast niejasnością dla mnie – choć nie pasjonuję się sensacjami – jest sprawa z Głódziem. Skoro dostał od miasta działkę za 1%, to czemu pluł na Adamowicza,

    Oj naiwny, naiwny!
    Powinien dostać działkę za friko, środki na budowę, a potem na jego utrzymanie. To chyba oczywista oczywistość. Wszak wszystko należy do PB, a Głódź jest PB plenipotentem. Adamowicz był jedynie uzurpatorem i jeszcze udawał, że łaskę robi dając Głodziowi co jego.
    Kapewu?

  278. @jakub01
    21 stycznia o godz. 17:31

    Cytat z polskiej książki SF z czasów PRL (niestety, nie pamiętam autora i tytułu):
    „Najwyższą wartością dla człowieka jest praca, a jedynym celem pracy jest stworzenie warunków do dalszej pracy”.

    Chyba śmieszne jest, gdy w XXI wieku, w kraju Marksa i Engelsa, 1-go maja (dzień ustawowo wolny od pracy) robotnicy maszerują w pochodzie pod hasłami typu – „chcemy pracy”. A przecież powinni w końcu chcieć kapitału!

  279. Wujaszku Wania,
    też uważam, że Flaszce się to po prostu należało. Jak mu się należało, to ewentualne „wyrazy wdzięczności” z jego strony nie są ani właściwe ani potrzebne.

  280. Tanaka
    21 stycznia o godz. 14:58

    „Ten bozia to jest typ: tak ludzi ulepił, że prosto gadać nie umieją”.

    Właśnie to kolejny raz pokazał. Oto wchodzi ulepiony typ i co – mówi „dzień dobry, jak leci, jak się czujecie, jak dzieci”? A gdzie tam! Mówi, że przeczytał amerycką książkę, też wydaną „podobno w Polsce, ale nie wzbudzila zainteresowania, bo to w koncu nie polska broszka. A to taka ladna ( tak ladna), a zarazem interesujaca ksiazka”. Czyli wchodzi nie inaczej niż tradycyjnie z wymówką, bo tak go bozia ulepił? Na to wygląda, bo zamiast od razu mówić o książce, daje, jak to u tego typa, delikatnie jadowity wstęp o Polsce. Grubo za mało się Polska interesuje Ameryką i grubo za dużo – sobą. Mówiłem wyżej, że przyglądałem się typowi, więc nie jest to moje pojedyncze ani dziesiąte, ani dwudzieste odkrycie.

    Nie jest też dwudziestym odkryciem dodawanie sobie wartości sposobem pokazywania cudzych wartości. Skoro pokazuję coś wartościowego, sam też muszę być nie byle kto. A że ni z gruszki, ni z pietruszki jest to – jakże popularny w Polsce nie jako książka, lecz jako temat rozmów w kolejkach – czarny niewolnik pracy – jak to precyzyjnie dostrzegła jakub01 – dumny ze swego niewolnictwa, to nie szkodzi – my też jesteśmy dumni. Właśnie wstajemy z kolan i dzięki bozi będziemy wstawać, jak ten niewolnik, do końca świata i jeden dzień dłużej.

    Jakubku, jesteś niesamowita ze swą niezawisłością myśli (na tle kołtuństwa): Im bardziej niewolnik, tym wyższy etos pracy!!!

    „Sami zrobimy wszystko wspólnym gromadzkim trudem
    Za szkołą będzie boisko, przed szkołą będzie ogródek”

  281. wujaszek wania
    21 stycznia o godz. 14:34

    Między na kolanach, a discopolo dla publisi jest dużo miejsca na merytoryczną dyskusję.
    Twoja niechęć i krytyka wydaje mi się niezrozumiale agresywna. Nieadekwatnie agresywna.
    Ale Twoje prawo.

    Poza tym Twoje zastrzeżenia nie wydają mi się uzasadnione. Tam jest mnóstwo odwołań do istniejącej wiedzy. Być może coś pominął. To są książki popularno-naukowe, a nie encyklopedia.

  282. mag
    21 stycznia o godz. 16:18

    A że Głódź się wtranżolił jako główny celebrant i opłakiwacz prezydenta, to zrozumiałe. Już o tym pisałam, zresztą nie ja jedna.
    Trzeba położyć łapę na każdym, zwłaszcza Zacnym i Wielce Zasłużonym Nieboszczyku. Przepraszam za psie skojarzenie – czyli oznaczyć teren.

    Dlatego też wcześniej powiedziałem, że jak nic Głódź będzie Adamowicza przerabiał na (swojego) świętego. Można powiedzieć wiele pozytywnego o rodzinie zamordowanego prezydenta, można mieć wiele oczywistego współ-czucia, zawsze jednak zdanie się, czy też czynna zgoda na uroczystość kościelną oznacza, że rządzić będzie nie rodzina, a kler, biskup i jego Kościół kat. Głódź – jako zawodowiec od biznesu swojokościelnego co się nazywa miłością bliźniego – zrobił to, co do zawodowca należało.
    Z punktu profesjonalnego zachował się znakomicie.

  283. wbocek
    21 stycznia o godz. 16:24

    Ta ona już zapowiedziała, że pisoidy odpowiednio zareagują na mowę nienawiści w ich stronę. Tego nie odpuszczą! Albowiem wszystko to, co się dzialo w związku z mordem na Pawle Adamowiczu po stronie niepisodalnej jest mową nienawiści, podłością, zdradą Polski przez zdrajców zdradzieckich o zdradzieckich mordach modrujących brata i całą resztę pisoidów z bratem na czele.

  284. Skoro ‚u tego typa’ pod @17:04, jest tylko delikatnie jadowity wstęp o Polsce i nic wiecej, to dlaczego ja tam nie widze lapki w dol? U kogo innego widze, u niej nie. Przysneli my na robocie, a?

    Ta niewolnicza praca blogowa. Nie czas na ruch zoltych kamizelek? jakub(ianka)01
    @17:41 zauwazyla zwiazek pomiedzy niewolnicza praca i zoltymi kamizelkami. Czujna ona

  285. @Qba
    21 stycznia o godz. 18:102
    wbocek
    21 stycznia o godz. 19:01
    System niewolniczy nigdy z tego swiata nie zniknal ale ewoluowal az wyksztalcil te forme kapitalizmu jaka mamy dzisiaj. Zachodnie „demokracje” maja byc przykladem dla reszty swiata? Przeciez to zwykla propaganda ukrywajaca fakt, ze pierwszymi niewolnikami w krajach Zachodniego dobrobytu sa wlasni obywatele. Poprawialo sie po wojnie ( bo na tle wojny wszystko moze byc jedynie poprawa), bo odbudowa napedzala koniunkture, itd..Az do momentu, kiedy wszystkie dziuple zostaly obsadzone. Zaden pucybut milionerem nie zostanie ani zaden mgr, czy dr. nawet. Ludzie wreszcie poszli po rozum do glowy i maja dosc gadania o wedce zamiast ryb. Wedke nalezy dac robotowi i niechze przyniej stoi cala dobe, bo to nie czlowiek. Tyle, ze rybami nalezy podzielic sie ze wszystkimi a nie jedynie z 1%. Ludzie ” chca pracy” o tyle, ze nie widza bez niej mozliwosci przezycia w obecnym systemie neoliberalnego porzadku, ktory juz wlasciwie zdechl, tyle ze jeszcze jest galwanizowany, trwa sila inercji. Stare nie chce umrzec a nowe nie moze sie jeszcze urodzic. Otoz Francja wlasnie wstrzasaja bole porodowe, choc do prawdziwie nowego byc moze potrzeba jeszcze paru dekad.

  286. @ Wbocek i inni
    Jesli chcecie pogadac to prosze mnie zawolac u Passenta. Moja wizyta na LA dobiegla konca.

  287. Alicja-Irena
    21 stycznia o godz. 17:18

    Wydaje mi się – a nawet jestem przekonana, że każdy taki głos ludzi kościoła, jak księdza Walczaka się liczy.

    Liczy się w takim zakresie i takiej proporcji, w jakiej księża Walczaki (magistrzy Walczaki też), księża Lemańscy, księża Wiśniewscy i może jeszcze księża Bonieccy – w przyrodzie Kościoła kat występują i ich wystarczająco słychać.
    Ilu naliczyłem? Zdaje się, czterech. Pewnie, jak się mocno podrapię w głowę, znajdę może kolejnych 4-5. Z iloma takimi w ogóle się zetknęlaś?
    Wspominałaś o swoim dziecięcym doświadczeniu i podałaś antyprzykłady, które się dodały do tego, że dałaś sobie spokój z Kościołem kat. Ale pytam o przykłady tego rodzaju, co wymienieni z nazwiska.
    Ktoś może coś jeszcze dorzuci. Członków kleru jest nad Wisłą jakieś 34 tysiące (gadam z głowy, czyli z niczego). Nawet tysiąc takich nazwisk to niecałe 3% kleru. Mówię o nazwiskach, nie sile oddziaływania której konieczność wyżej zasygnalizowałem. Jak da głos jeden biskup, to da za pół tysiąca członków kleru albo i więcej, oraz pół miliona wyznawców.
    Jakość i skuteczność głosu jest mierzalna z dużą precyzją: to co mamy w Polsce w dniu 14-01-2019 jest tego wynikiem: mord w najkatoliczniejszym kraju Europy, świata i tak dalej – jak we wstępniaku stoi.

    Kościół to instytucja, która będzie istniała, jak wiele innych organizacji, instytucji etc.

    Ależ nie. Nie będzie istniał, a historia jest wielką księgą znikania. Jeśli bowiem księża Lemańscy będą istotą organizacji (mówię tu o takim księdzu Lemańskim jagii jest publicznie znany, a jaki on w ogóle jest, to rzecz kolejna), nie będzie już żadnego kościoła podobnego do tego, jaki znamy. Nazwa być może się utrzyma, co nie ma znaczenia. W Holandii też jest Kościół kat, ktorego w ogóle nie widać. W Szwecji jest odpowiedni kościół protestancki, o rysie nieco plemiennym, który jest lokalnym i mało zauważalnym elementem kulturalnym. Kościół anglikański jest klubem towarzyskim, ale już nie takim jak z czasów Phileasa Fogga, a otwartym na każdego przypadkowego przechodnia, który wpadnie i wypadnie a ślad nie zostanie. to jeszcze drobiny nawyków z dawniejszych czasów, malutka łezka tradycji i tyle. Choć nazwa wciąż ta sama.

    Kościół katolicki w obecnej jeszcze zawartości zjeżdża do lochu – czyli tam, gdzie jego niecne miejsce. Jazda będzie trwać jeszcze długo, ale i nad Wisłą to się dziać zaczęło, choć ruch jeszcze na tyle wolny, że dla wielu niezauważalny.
    Będzie sobie dalej, może ze sto lat, może więcej, kościół katolicki, a może sto kościołów katolickich, jeden w Starym Sączu, drugi w Nisku, trzeci w Babimoście , czwarty w Grójcu i tak dalej. NIe będzie, już nie jest to, co było wczoraj, za Piusa XII i Grzegorza XIII. Nasz Święty Ojciec Święty taki był święty, że dlatego te skutki. Czym – Boże dopomóż! – załatwił sobie taki Kościół kat, że już mu się w rączkach z nieba rozłazi.

    To nie moja bajka, ale walczyć z kościołem to też nie mój cel. [wytłuszczenie – T.]
    Mnie chodzi o to, żeby zerwać konkordat i żeby kościół odwalił się od państwa, niech pasie swoje owieczki i nie ma NIC wspólnego z państwem, dotacjami finansowymi od państwa, no i żeby wyszedł ze szkół, bo szkoła ma być świecka. Jest więcej religii, niż katolicka i dlaczego one mają być wykluczone ze szkół? Niech będzie demokratycznie pod tym względem w szkole, cha cha cha! – albo niech nie będzie wcale. Ja jestem za WCALE.

    Dobrze: to nie Twój cel. Czy możesz jednak wyjaśnić, czy możesz zrobić szkic takiego scenariusza wydarzeń, które nie będa polegać na walce z Kościołem kat o to, by było, jak wyżej piszesz? Albo – co najmniej – nie było tak, że Kościół kat uzna to za walkę z nim? Wszystko co jest inne niż on sam żąda, jest walką z Kościołem kat, wedle jego orzeczenia. I są walką z Polską, bo Kościół tak i Polska to jedno, więc nie da się wyabstrachować Polski jaką wyżej opisujesz, nie wycinając z niej – jako tumoru – Kościoła kat.

    Spróbuj przedstawić swój skutecznie niewalczący scenariusz, a sama się zdziwisz.

    Rzeczą jasną jest, że kościół powinien utrzymywać się z datków swoich wiernych owieczek. Poza oczywistymi sytuacjami, gdzie dotacje państwa idą na utrzymanie zabytków sakralnych.

    To w ogóle nie jest jasne dla Kościoła kat. A ściślej – jasne jest, że nie ma być żadnych – dobrowolnych! – datków od wiernych, które miałyby być podstawą istnienia Kościoła kat. Jasne jest coś dokladnie przeciwnego: mętne, krętackie, nienależne przepływy finansowe, w jednym kierunku, a ten kierunek zawarowuje konkordat – w stronę Kościoła kat.
    Tak więc jest jasność – przeciwna Twojej, mojej ,blogowej i może jeszcze jasności ze stu, dwustu tysięcy ludzi z okolic nadwiślańskich – że ma być dalej jak jest. Bo dobrze jest, dla Kościoła kat i jego Watykanu.

    Ciekawa jestem, na czyje konto idą opłaty za zwiedzanie Kościoła Mariackiego w Krakowie i na co one idą. W moim rozumieniu powinny iść właśnie jedynie i wyłącznie na utrzymanie KM jako zabytku. Ale nie wiem, kto tym zawiaduje.

    Tym zawiaduje, co oczywiste, Kościół kat. Co robi z tymi pieniędzmi? Tak samo oczywiste: robi co uważa. A państwo polskie uważa, że nie ma płacić od dochodu podatków.
    Po co jest kościelny zabytek? Pytanie jest dosyć głupie, ale głupich pytań nie ma: zabytek kościelny jest po to, żeby na niego łożyło państwo polskie. Kościół, gdyby miał poważnie współłożyć na swoje zabytki, cudzołożyłby i szybko się z zabytku wyprowadził.
    Kościelny zabytek jest też po to, żeby przeciekał. Zabytek nieprzeciekający, na ktore nie miałoby łozyć państwo polskie jest nieprzydatny. Jak cieknie na głowy wyznawcom w czasie mszy, a przewiewa w czasie chrztu i tynk spada na głowę w czasie adoracji, to wyznawcy robią co trzeba i gdzie trzeba, żeby państwo zaczeło płacić.

  288. @Zyta 2003
    A, jeszcze jedna koncowa uwaga. Zyto, nie mozna mowic o etyce pracy w odniesieniu jedynie do pracownika. To pracodawca jest przede wszystkim zobligowany do etycznego postepowania. A zalatwia to nieraz darmowym bonem do fryzjerki dla sprzataczki samotnie wychowujacej trojke dzieci.
    Etyka stoi w razacej sprzecznosci z idea maksymalizacji zyskow, czyli glownym celem firm.

  289. @

    Popieram WOŚP i Owsiaka od zawsze i jednego dnia. Wpłacam i biegam z serduszkiem. Ale gdzieś w tle kołacze się myśl, że to z naszych podatków powinno być realizowane – zwłaszcza, że chodzi o tak ważną sprawę, jak nasze zdrowie. A teraz PiS szarpie kasę wszędzie, więc akcja dostarczania sprzętu do szpitali jest mu na rękę. I obcina szpitalom fundusze, nazywając to reorganizacją.

  290. jakub01
    21 stycznia o godz. 19:58

    Chcesz już iść?
    jeszcze ranek nie tak blisko
    słowik to, nie skowronek się zrywa

  291. @jakub01
    21 stycznia o godz. 19:54

    Zgadzam się. Ale co zamiast? Człowiek zepsuje każdy system społeczny, bo jest jednostką wybitnie aspołeczną. Pod przymusem może wybudować piramidy, które są zrozumiałe dla władców. Jako wolny obywatel tworzy wartości obce władzy. Władza ich nie rozumie. Władza się ich boi. Władza je zwalcza. Wniosek? Precz z władzą. Wszelką. Przestańmy traktować rząd jak jakąś władzę. To są tylko urzędnicy. I muszą ponosić odpowiedzialność jak wszyscy. Zwłaszcza, że dużo zarabiają.

  292. Teraz jadowity wstep o Polsce, wczesniej jadowity wpis o polskich ludziach. Co zauwazono pod @20 stycznia o godz. 22:12. Ale! Lapki w dol ja tam nie widza. Zupelnie tak samo jak pod @21 stycznia o godz. 17:04. Jak tak mozno?

    Brak lapek w dol na wpis/wstepniak rozumiem, tam ich po prostu niet zeby na nie klikac. Ale pod @19:01 juz jest. I nikt, nawet tradycyjni esteci, nie klikneli. A fe

    Uprasza sie o czestsze klikanie na lapki w dol. Klikac nalezy wszedzie tam, gdzie nasze z mlekiem wyssane umilowanie wolnosci slowa i nasz byt wrecz sa smiertelnie zagrozone.

    Klikanie na lapki w dol to nasze jakby zolte kamizelki blogowe. Pracujace o wiele sprawiedliwiej niz francuskie. Gdyz wybiorczo.

    PS. @jakub01. Zgoda z twoim rozroznieniem etyki pracy jednej osoby i etycznym postepowaniem pracodawcow. Co jednakze nie odbiera prawa jednostkom podpierajacymi sie kijkami do chodzenia do pracy z dziwnego powodu takiego jak jakas tam etyka pracy. Nawet tym rasowo uposledzonych, jak ojciec Michelle Obama. Zaznaczam jednakze iz ja nie wiem czy w jego przypadku chodzilo o etyke czy o zarobek, czy moze o jedno i drugie. zyto, oswietl ty nas prosze

  293. Qba
    21 stycznia o godz. 20:21

    „Człowiek zepsuje każdy system społeczny, bo jest jednostką wybitnie aspołeczną.”

    Ale tego systemu (psutego) nie zbudowali prospołeczni nieludzie.

  294. @ Qba
    (pije Qba do Jakuba he, he). Masz racje -przestanmy traktowac rzad jak jakas wladze. Swieta racja. Nie potrzebna nam zadna wladza a jedynie sprawni urzednicy pracujacy pod spoleczna kontrola i zarabiajacy tyle ile warta jest ich praca. Wspolczesny czlowiek nie potrzebuje zadnych wladcow, ani swieckich ani koscielnych itak sie stanie tylko jeszcze nie tak predko.Chociaz..? Kto wie, moze jeszcze tego dozyjemy. Do widzenia u Passenta.
    @Tanaka
    Jad sie zaczyna saczyc a tego nie lubie. Pozdrowko.

  295. @Orteq
    Zdaje sie, ze jestem brexitowiec. Zegnam sie, zegnam i pozegnac nie moge.
    Orteg, ja nie twierdze, ze jest co zlego w postrzeganiu pracy jako dobra i przypisywaniu jej etycznych wartosci. Nawet jesli jest to praca dla pracy samej jako czynnosci ksztalcacej w czlowieku pewne wartosciowe cechy. Wszak to element wielu wspanialych systemow filozoficznych . Tylko 1. te systemy na ogol sprzyjaly takze klasie panujacej 2. jesli nawet nie, to kto we wspolczesnych czasach pracuje dla idei?!

  296. Dla idei pracuje Przewodnia Partia. Nie zapominaj ty o tym, jakub(ianko) daragaja

    jakub01 @19:54

    „Francja wlasnie wstrzasaja bole porodowe, choc do prawdziwie nowego byc moze potrzeba jeszcze paru dekad.”

    Rozumiem ze tyle nam brakuje, paru dekad, do wypromowania nastepnego WI Ulianowa na wodza ZBROJNEJ rewolucji. No i pancernik Aurora by sie przydal.

    Pancernik Potiomkin juz zaistnial w naszej narastajacej rewolucji posdzianej. W oryginale – no przyznajmy sie, w filmowym tylko oryginale – byla masakra ludności na odeskich schodach przez rytmicznie maszerującą kompanię żołnierzy carskich. A zwłaszcza zjeżdżający w dół schodów wózek z dzieckiem.

    Nam, pisdzielcom, przytrafila sie 96-osobowa masakra-gratka smolenska. W rowno 85 lat od filmowego pierwowzoru Siergieja Eisensteina. Ten zjeżdżający w dół schodów odesskich wózek z dzieckiem to pewnie zamordowany przez pelowca Cybe Mark Rosiak. Dzialacz oraz czynownik rewolucyjnej Partii, ktory musial byc pochowany w glownej alei Starego Cmentarza. Przez to, w czynie rewolucyjnym opozycyjnej w roku 2011 Partii PiS, wyrzucono z grobu sp. Marie Nejman. I w tak starannie przygotowanym grobie pochowano sp. Rosiaka. Dziecko nadchodzacej wnet Rewolucji Pisdziernikowej.

    Tym razem naszej rewolucji. I nie zadnej tam kacapskiej

  297. Tanaka
    21 stycznia o godz. 20:06
    Tanaka, źle się wyraziłam, to nie mój cel, ale moje życzenie, faktyczny rozdział kościoła od państwa. Ja mam inny obraz kościoła katolickiego u siebie – tutaj kościół katolicki jest niewidoczny, podobnie jak kościoły innych denominacji. Napiszę o tym później, na razie pierogi czekają na ugotowanie 🙂

  298. p.s.A niejaki kurski będzie skarżył do sądu za łączenie śmierci Pawła Adamowicza które absurdalnie wskazywały na związek przyczynowy pomiędzy treściami publikowanymi na antenach Telewizji Polskiej”
    No i biedna TVP „stała się obiektem bezprzykładnego i niespotykanego wcześniej ataku”.
    Jak zapowiadała wczoraj bullterierka mazurek, będą „pociągnięci ZA konsekwencje”. Jednym zdaniem – teraz wam, k…. pokażemy!!!
    Można było przewidywać, że w poniedziałek się zacznie, ale zaczęło się wczoraj.

  299. jakub01 @20:31 @20:51

    „Jad sie zaczyna saczyc a tego nie lubie… Zdaje sie, ze jestem brexitowiec. Zegnam sie, zegnam i pozegnac nie moge.”

    Ty prawie zupelnie jak ja. Wyrzucajo, wyrzucajo me i wyrzucic nie mogo. Lapki w dol im ino pozostali sie. Ale i to jakos slabo dziala. Slabo konsekwentnie, powiedzialbym

  300. @Qba
    Wyksztalcenie przez cale wieki bylo przywilejem klasy panujacej i warunkiem jej panowania.Nieczytaty, niepisaty czlowiek na ogol wspieral istniejacy system o ile mial co jesc, gdzie mieszkac i nie byl zanadto obciazony obowiazkami wobec wladzy. Piramid nie budowali niewolnicy tylko robotnicy, ktorzy cieszyli sie sporym szacunkiem, mieli darmowa opieke zdrowotna a nawet bywali synami klas uprzywilejowanych i robili to co robili rzeczywiscie dla idei. System niewolniczy wszyscy (lacznie z niewolnikami) uwazali za naturalny, a niejednemu niewolnikowi lepiej sie wiodlo niz obecnie tzw. stazyscie w corpo. No i wreszcie z niewolnictwa moznabylo sie wykupic a na ten wykup zarobic w przyzwoitym czasie.
    Z dzisiejszego niewolnictwa wykupic sie nie da bo niby jak. Rzucic prace? A co ze splata kredytow? Nic dziwnego, ze tak uwiklany czlowiek wspolczesny jest srfrustrowany i ma tego systemu dosc.
    A w dodatku niby dlaczego jakis Jaki ma nalezec do „wladzy”? Co go do tego bardziej predysponuje niz przecietnego Kowalskiego czy Nowaka?

  301. Tanaka
    21 stycznia o godz. 20:06

    Masz Ty, Tanako, głęboki recht. Okropność jak długo zastanawiałem się nad religią, nad Biblią, nad Kościołem – znacznie mniej, bo wystarczało mi, że się mianował spadkobiercą starożytnych wierzeń, które od początku swego istnienia przetwarzał na współczesne oszustwa. Teraz mi uzmysłowiłeś – choć składowe elementy znałem od dawna – że osiągnął chyba swe dziejowe apogeum: jest równocześnie totalną władzą i totalną opozycją (wobec tego, co jest przeciwne totalnej władzy). Czyli nie da się już więcej rosnąć w siłę, czas spadać.

  302. Jad sie saczy po obu stronach rowu wolsko-wolskiego

    „Donald Tusk po śmierci działacza PiS Marka Rosiaka, którego w łódzkim biurze PiS zamordował były działacz PO, Ryszard Cyba, przekonywał, że nie można tej sprawy upolityczniać. Twierdził, że to budzi etyczny niesmak. Przewodniczący Rady Europejskiej zmienił jednak zdanie po zabójstwie Pawła Adamowicza. Natychmiast zaczął upolityczniać sprawę.”

    https://wpolityce.pl/polityka/430488-tuskowa-logika-zabojstwo-rosiaka-nie-bylo-polityczne-wideo

    Ten Tusk. On przynajmniej wie po ktorej stronie polskiego razowca unijne maslo jest smarowane. Coraz cieniej zreszta

  303. Orteq
    21 stycznia o godz. 20:59

    „Dla idei pracuje Przewodnia Partia.”
    Acha, a tos mnie ubawil. Wywrocilam sie kolkami do gory ze smiechu.

  304. @jakub01
    21 stycznia o godz. 21:20

    Do niewolników się nie wtrącam, bo wtedy mnie tam nie było. Jak sama nazwa wskazuje, człowiek nie był wolny, a więc był zależny. Nie wątpię, że zdarzali się dobrzy właściciele. Ale – jak i dzisiaj – były to wyjątki. Powszechność była znacznie mniej przyjemna. A piramidy budowali jednak niewolnicy. Chyba, że uważasz, że np. dużą wieżę w Paryżu zbudował (a nie zaprojektował) niejaki Eifel.
    Kiedyś wymyślono pochodzenie jako warunek „lepszości”. Stąd przygłupy na tronach. Dziś ten warunek pochodzenia też obowiązuje. Tyle, że pochodzi się z partii. Ilość przygłupów wzrosła, bo wybór nie jest ograniczony do jednej rodziny.

  305. @Qba
    http://www.national-geographic.pl/aktualnosci/to-nie-niewolnicy-budowali-piramidy-w-egipcieOdkrywane w Gizie, na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, groby budowniczych Wielkich Piramid ostatecznie potwierdzają, funkcjonujące już od pewnego czasu podejrzenie, że piramidy nie były wznoszone przez niewolników, lecz przez wolnych robotników.
    Wielu ludzi odwiedzających Egipt i stających przed najwspanialszym osiągnięciem ludzkości – piramidami w Gizie, zastanawiało się pewnie nie raz, jak to jest możliwe, że coś tak wspaniałego, co przetrwało tyle lat, może być wynikiem cierpienia i wyzysku tysięcy ludzkich istnień. Okazuje się, że niepotrzebnie zamartwiali się nieszczęściem innych.

  306. @Qba
    http://www.national-geographic.pl/aktualnosci/to-nie-niewolnicy-budowali-piramidy-w-egipcie
    Ponawiam link, bo poprzednio podany sie nie otwiera,zle wpisalam.

  307. @jakub01
    21 stycznia o godz. 22:00

    Dzięki za link. Bardzo podoba mi się użyty w nim zwrot „najprawdopodobniej”. Zakładając jednak, iż budowniczymi byli wolni robotnicy, to pewnie na podobnej zasadzie, jak teraz w RP pracują wolni robotnicy z Ukrainy. Wielu z nich ma wyższe wykształcenie i wykonuje freski w tanich kwaterach służących im za mieszkania.
    Jestem w stanie uwierzyć we wspólną, dobrowolną budowę jakiejś budowli użytkowanej przez całą społeczność. Jeżeli faraon finansował budowę prywatnej piramidy, to nie bardzo mogę sobie wyobrazić różnicę w dochodach zleceniodawcy i zleceniobiorców. Jak daleko byli ci ostatni od niewolnictwa?

  308. @Qba
    https://historia.org.pl/2017/09/03/targaryenowie-historii-czyli-kazirodcze-zwiazki-wielkich-dynastii/

    Przyglupy na tronie, to glownie skutek kazirodczych zwiazkow. No a teraz to juz na prawde spadam. Zdrowko.

  309. @jakub01. Ty tak na poważnie?. Do Passenta?. Żartujesz!!!. I pożałujesz!!!. Ja ci daję ponad 80% łapek zielonych. Wg. moich kryteriów, jesteś wielka i taką pozostań.

  310. @Qba
    Zaden powazny czlowiek nauki, nie powie -„napewno”, tak jak i zaden biegly sadowy. Jest to zawsze prawdopodobienstwo graniczace z pewnoscia. Napewno to Kopernik umarl, choc naukowiec powiedzialby to co powyzej.

  311. @jakub01
    21 stycznia o godz. 22:16

    Za „prawdopodobnie” most się nie zawali, w naukach technicznych miałabyś natychmiast przechlapane. Ale w archeologii zwrot ten jest – przynajmniej dla mnie – całkiem zrozumiały i do przyjęcia.

  312. @Qba,
    A, co do reszty to masz racje.
    @Bukraba
    Dzieki, jak widzisz i tak nie moge sie z LA rozstac.

  313. @jakub01
    21 stycznia o godz. 22:13

    Kazirodztwo i chów wsobny to inna para kaloszy. Mnie chodziło raczej o to, że władzę przejmował np. najstarszy syn, niezależnie od jego kondycji psycho-fizycznej.

  314. @Qba
    W naukach technicznych obowiazuje dokladnie ta sama zasada co i we wszelkich innych, a mianowicie, ze nie ma zadnej 100% pewnosci co do skutkow. Nikt przy zdrowych zmyslach nie powie oczywiscie, ze „prawdopodobnie” most sie nie zawali, ale nie oznacza to, ze takiej mozliwosci nie ma , ze inzynierowie moga ja na 100% wykluczyc. Nauka jako taka ani niczego na pewno nie wyklucza ani nie potwierdza, bo z samej swojej natury nie moze.

  315. @Qba
    Przejmowal najstarszy syn co nie oznacza, ze rzeczywiscie rzadzil; czesto niezaleznie od jak mowisz kondycji -psycho-fiz. bywal marionetka w reku kamaryli dworskich a spowodowane chowem wsobnym ewidentne odchylenia od normy nie byly przeszkoda w objeciu tronu.

  316. @jakub01
    21 stycznia o godz. 22:31

    Znaczy bywaliśmy w innych szkołach. Mnie wbijano w głowę, iż mam tak projektować i budować, bym mógł po zakończeniu projektu o nim zapomnieć. Ma działać zawsze, czyli muszę przewidzieć wszystko, a zwłaszcza nieprzewidywalne. Mam na swoim koncie parę pozycji, które pracują od ponad 50 lat, choć projektowane były na 5 lat.
    W rzeczywistości gospodarki liberalnej kryterium jakości plasuje się co najwyżej na drugiej pozycji po zysku. Produkt ma się psuć.

    Ale rozumiem, że mówimy o teorii, a w takim przypadku masz oczywiście rację. Jak mawiają matematycy – jeśli coś ma się zdarzyć z prawdopodobieństwem 1, to wcale nie znaczy, że się zdarzy. To tylko prawdopodobieństwo.

  317. @jakub01
    21 stycznia o godz. 22:36

    Jasne. Bywało i bywa różnie. Teraz też nie wiadomo, czy prezesem zostanie kot po prezesie.

  318. Qba
    21 stycznia o godz. 22:41
    Zgadza sie, mowie o teorii. Mysle, ze tworcy piramid tez przypuszczali, ze to sie „prawdopodobnie „nie zawali, zwlaszcza, ze bywaly i nieudane konstrukcje, ale nie sadze aby nawet oni zdolni byli przewidziec, ze piramidy przetrwaja tysiace lat.

  319. @jakub01
    21 stycznia o godz. 21:40

    Bardzo ciekawy zwrot Wywrocilam sie kolkami do gory ze smiechu.
    Brak polskich znaków diakrytycznych powoduje, że możliwe są dwie wersje: „kółkami” oraz „kolkami” (od dostać kolki ze śmiechu).
    Obie bardzo interesujące.

  320. @jakub01
    21 stycznia o godz. 22:51

    Myślę, że (na ogół) stosowali metodę budowy na budowli. Tak powstawały (prawie) wszystkie kościoły i katedry stojące do dzisiaj. Bo jak już coś stało wiele lat, to postoi i dłużej.

  321. @Qba
    „Znaczy bywaliśmy w innych szkołach.”
    Pewno, ze w innych tylko co to ma do rzeczy? . Archeologia nie jest nauka, gdzie snuje sie przypuszczenia i na ich podstawie opracowuje teorie.
    Przynajmniej nie w wiekszym stopniu niz w fizyce.

  322. @Qba
    Kolkami ( tymi od kolki ze smiechu) do gory raczej nie sposob sie wywrocic.

  323. @Qba
    Ale nie w przypadku piramid. Nie stawiano ich na jakichs wczesniejszych piramidach.

  324. @jakub01
    21 stycznia o godz. 23:01

    Zgoda. Aliści w naukach bardziej technicznych dopuszczalne są tylko takie przypuszczenia, które można sprawdzić.

  325. @jakub01
    21 stycznia o godz. 23:06

    Wywrócić się kolkami do góry ze śmiechu brzmi jednak śmieszniej, niż kółkami, bo to jest takie realno-techniczne. I do tego częste na drogach.

    jakub01
    21 stycznia o godz. 23:08

    Niekoniecznie piramidach. To mogły być budowle, które „wbudowano” w piramidy. Łącznie z podziemiami.

  326. @ Skoro mowa o piramidach…
    Na dobranoc gwoli rozpogodzeniu ducha.
    https://www.youtube.com/watch?v=uvES4RWJDrw

  327. @Qba
    „. Aliści w naukach bardziej technicznych dopuszczalne są tylko takie przypuszczenia, które można sprawdzić.”
    We wszelkich naukach tak jest, z archeologia wlacznie.Nie ma nauki bez empirii he, he.

  328. wbocek
    21 stycznia o godz. 21:26

    Teraz mi uzmysłowiłeś – choć składowe elementy znałem od dawna – że osiągnął chyba swe dziejowe apogeum: jest równocześnie totalną władzą i totalną opozycją (wobec tego, co jest przeciwne totalnej władzy). Czyli nie da się już więcej rosnąć w siłę, czas spadać.

    Przez pierwsze lata po nieistniejącej śmierci na krzyżu z powodu nieistniejącego tatusia nieistniejacego Jezuska, jego wyznawcy co sami nie wiedzieli co wyznają ale nazywający się jego naśladowcami, żyli, coraz lepiej z tego, że byli prześladowani.
    Jak już najbardziej byli prześladowani, to doszli do wladzy w starożytnym Rzymie. Natychmiast sami (dokładnie: rok po dojściu do władzy chrześcianie oficjalnie przypasali miecze do boków i zaczęli się nimi posługiwać do takiej roboty, do jakiej miecze zostały wymyślone).

    Od tamtej pory, im bardziej sami prześladowali tym bardziej sami jęczeli, że ich prześladują. Znasz bardziej widowiskowy i brzemienny w skutki przykład choroby w typie schizofrenicznym? Plus cynizm od brzegu do brzegu, oszustwo z kłamstwem w jednym i inne drobiazgi.

    Za tzw. komuny Kościół strasznie cierpiał, rządząc jednak bez mała z absolutną monolitycznością głowami. Kraj był tak skomunizowany, że nigdy poniżej 95% katolika w komuniście nie osiągał. Czyli poziomu spirytusu, więc może dlatego było chlanie. A teraz jeszcze większe, na co też są dobre powody. I tak cierpiał, że mu przybywało i przybywało. Brzydki Kościołowi kat towarzysz Gierek ostatecznie załatwił Kościołowi, że się uwłaszczył na dobrach kościołów chrześcijańskich Prus, Niemiec z Hitlerem na dachu. Na Ziemiach Odzyskanych: Kościół katolicki, w ramach bycia prześladowanym odzyskał, co mu się należało – tak rzecz czynem ogłosił. A i od Austrii bodaj też, oraz kościołów wschodnich, po I wojnie.
    najbardziej cierpiał Kościół kat za Generała. Wiadomo: stan wojenny. I tak wycierpiał, że wyszedł jako zwycięzca absolutny: dostał wszystko co chciał i nawet więcej od złej komuny. Niezwycięski okazał się wyznawca: jak komunę obalił, to ona, upadając, obaliła jego – robotnika, a i chlopu przywalila. I teraz płaci ten niezwycięski na Kościół, sam nie wiedząc ile i za co, bo na co mu wiedzieć? Ma płacić.

    Kościół tak obalił komunę, że i jej upadek nadkruszył sam Kościół. To co widzimy to późne echa: upadając, walnęła w mury kościoła, rozchwiała je. JUż się nie zlezą. Już na tej wewnętrznej sprzeczności: prześladowania tożsamego z byciem prześladowanym coraz słabiej ciągnie. Rozłazi się, wyrażniej widać, że albo, albo. jakoś wykształony a kPRL-u i teraz patrzący też z perspektywy Europy widzi lepiej nadwiślanin, że jedno przeczy drugiemu.
    Choć, jak widać i jak słychać, robią co mogą by dalej eksploatować to na czym jechali. Nic innego bowiem nie znają, od 2 tysięcy lat tak robili i było dobrze. dalej słychać wrzaski, że katolik, czyli 95% ludności,jest prześladowane przez, no własnie – ile? 5%?
    Czyli katolika prześladuje też prawosławny oraz wszyscy inni chrześcijanie nadwiślańscy, których razem bedzie ze 2-2,5%. Taaaak? A nie: katolika prześladuje ateista, kagiebista, mason, Żyd i płetwonurek z Alfa Centauri. Dwa i pół procenta prześladuje dziewięćdziesiąt pięć procent ludności nad Wisłą, a te 2,5% reszty chrześcijan gapi się na widowisko i katolikowi nie pomoże. O boże!

    Nie da się nie popaść w psychiatrię popadając w Kościół kat. I nie da się nie popaść w cynizm, kłamstwo, bezczelność i uroszczenie. W istocie – w człowieczą nędzę.

  329. Wczoraj, przez zupelny przypadek dowiedzialem sie, ze 5 listopada zeszlego roku zmarla Irena Dziedzic – w wieku 93 lat.
    Byla dla mnie jedna z najjasniejszych w konstelacji gwiazd telewizji mojego dziecinstwa i wczesnej mlodosci (ludzi w rodzaju Lucjana Kydrynskiego, wypedzonego po ’68 Ryszarda Serafinowicza z Wielkiej Gry {czemu go pamietam tak dobrze z dziecinstwa?}, itp postaci)
    Co ciekawe pamietam dokladnie jej aparycje, tembr glosu, ‚maniery’ przy stoliku z goscmi a ni cholery ani jednego z jej gosci.

    Chyba nikt faktu jej smierci tu nie odnotowal, czyzby czyms zawinila?

  330. Tanaka

    Powiedzmy bardziej obrazowo: Kościół stał się doskonały jak Bóg – jest sprawcą i ofiarą. Nic bez jego woli się nie dzieje, a równocześnie, jako Bóg współczujący, cierpi razem z ofiarami swego sprawstwa. Jak odpowiedział pięknie na pytanie „Gdzie był Bóg, kiedy ludzie byli więzieni w Oświęcimiu, na Kołymie?” ksiądz Tischner: „Cierpiał razem z nimi”.

    Bóg i człowiek to taka poezja, aż ciarki przechodzą.

    „Choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję. Nad wszystko, co jest stworzone, boś Ty dobro nieskończone”.

  331. @act

    Niekoniecznie jesteśmy od odnotowywania, actku, jako jednak niezawisłe jednostki. Zechciałeś odnotować – odnotowałeś.

    Była bardzo wrażliwa na język. Dawno temu napomknąłem tu o jej wytknięciu prezenterom radiowym i telewizyjnym nagminnego, obcego językowi polskiemu akcentowania pierwszej sylaby w wielu kolejnych wyrazach w zdaniu. Oczywiście, nikt na to wytknięcie nie zareagował. Dlatego jak nie mogłem słuchać kiedyś takich np. zdań – „W KOszalinie Odbyły się cEntralne dOżynki z Udziałem PiErwszego sEkretarza pEzetpeer Edwarda Gierka” – tak nie mogę do dziś, więc nie słucham ni tele, ni morele, ni radia. Ale odkryliśmy ten głupi zwyczaj niezależnie od siebie: pani Dziedzic i – z przeproszeniem – ja.

  332. No i ja…bo zauwazylem to i pisalem o tym kilka razy do Ciebie wlasnie, niezaleznie od p. Dziedzic i Ciebie.

    O nie wspomnieniu smierci pani Ireny to nie byl wyrzut, to bylo tylko stwierdzenie faktu, bo sam sie dziwilem, ze gdzie i kiedy mnie ta informacja ominela.

    Pozdrawiam cieplo.

  333. @act

    No to już nas trójka niezależnych. Spieszmy się uważać niezależnych – tak szybko odchodzą. Do zależnych.

  334. Poniewaz jestem neofickim posiadaczem ‘zmartfionego’ (pisalem tu o dotychczasowych moich oporach pracownika IT) a wiec i dostepu do internetu bez ograniczen, bo w domu a nie w pracy, nadrabiam zaleglosci z zapalem…neofity.
    Otoz, sypiam ostatnio po 3, 4 godziny eksplorujac nieznana mi dotad domene internetowych ’videos’.
    Pierwsze noce to bylo zupelne szalenstwo z muzyka, wywiadami z muzykami, artystami, pisarzami,
    filozofami.
    (Problem z programami francuskimi, bo wiekszosc nie ma angielskich ‘subtitles’ a tak sie sklada, ze wielkie mam zainteresowanie w kulturze francuskiej, szczegolnie XIX I XX wieku – trza sie bedzie na starosc uczyc francuskiego, co moze nie jest wcale takie glupie.)
    Smierc prezydenta Pawla Adamowicza natychmiast zmienila fokus moich zainteresowan i zaczalem szukac dobrych programow komentujacych biezace wydarzenia. Slyszalem przedtem cos o Monice Olejnik i Tomaszu Lisie wiec od nich zaczalem. Gdzies po drodze trafilem na pana Jarka Kuźniara i jego ‘samochodowe’ wywiady w ‘onet rano’, szczegolnie te z aktorami (Gajos, Jerzy Stuhr, Zamachowski) przypadly mi do gustu.
    Bardzo prosilbym o ‘namiary’ na naprawde wartosciowe programy tego typu, bo bardzo mnie to wszystko wciaga – entuzjazm neofity dosc niebezpieczny w moim wieku.

    Do Basi muzycznej (nie tylko, nie tylko): czy slyszalas o rewelacyjnej mlodej polskiej basistce jazzowej Kindze Głyk (22 lata)? – co za talent, bede sledzil jej kariere, bo zapowiada sie na wielka.

  335. Niestety Jerzy, ja ciagle ‚zalezny’ 🙁

  336. AdaB
    21 stycznia o godz. 19:15

    zgadzam się: „moje prawo” do własnej opinii.
    Masz rację, „wydaje Ci się”.

  337. – Tato, na czym polega wyjście po angielsku?
    – Widzisz synu, trzeba na przyjęciu najpierw poobrażać gospodarzy i gości, głośno krzyczeć, że się wychodzi, a potem rozłożyć karimatę w przedpokoju i ściągać przekąski i drinki ze stołu!

  338. @act
    22 stycznia o godz. 5:17

    Polecam https://oko.press/

  339. Do Stachu39

    Jeszcze żyję, chociaż nie w komforcie. Mam problemy z poruszaniem się – – niedowład, mam też tzw. zespół czołowy czyli apatię , abulię, znaczne spowolnienie, ale jeszcze jakoś kumam.

    Stachu! Mógłbym wypisać znacznie dłuższą listę „zatwierdzonych” oficjalnie dolegliwości i doskonale Cię rozumiem. Nie wiem tylko co to abulia, ale nie zapytam dra Google’a.

    Przez 3 albo 4 dni czytałem wpisy do poprzedniego wstępniaka i chcę się jakoś do tego ustosunkować.

    Z czytaniem idzie mi szybciej, choć nie jestem już w stanie przeczytać wszystkich komentarzy, to przekracza mój”bidet”.
    To jest „wężykiem”, bo przypomniał mi się świetny dowcip żydowski. Pewien żydowski bankier o nazwisku Pollak za zasługi dla cesarza Franciszka Józefa został baronem „von Parnegg”. Jego żona była znana z wielu gaf. Sara Landsman w zbiorze „antologia dowcipów żydowskich” , poświęciła jej prawie cały rozdział. Ten, który mi się skojarzył, wygląda tak:
    Baronowa z koleżanką przechadzają się w Amsterdamie przed witrynami sklepów jubilerskich i spodobał jej się bardzo jakiś klejnot. Koleżanka ją zachęcała – „kup sobie”! Jej odpowiedź była znakomita. „Wprawdzie mąż dał mi „plein pissoir”, ale to jednak przekracza mój „bidet”!
    Dla „frankofobów”: Chodzi o „plein pouvoir” i „budget”.

    Nie znam człowieka, który zasłużyłby na miano absolutnie normalnego, każdy ma jakiegoś fioła, ja mam wiele, ale wspomnę o jednym. Szanuję i prawie uwielbiam wszelkie papierki, dokumenty, rachunki itp. Gromadzę wszystko, ostatnio w piwnicy, razem z moją bogatą biblioteką. Po sprowadzeniu córki z rodziną zajmujemy z żoną jeden pokój, a rzeczy nagromadziło się sporo. Po naszej śmierci córka będzie musiała zamówić kontener. Do momentu naszej przeprowadzki, chyba 2004 lub 5, zachowałem np. dowody wpłaty za prąd i gaz z Wałbrzycha (1959 rok). Wymyśliłem dla siebie surrealistyczny sposób postępowania z papierkami: Zanim coś wyrzucę, zrobię dwie kopie!
    W związku z tym mam mnóstwo dokumentów i oczywiście bałagan. Cyklicznie próbuję uporządkować teczki, ale bardzo szybko jestem tak zmęczony psychicznie i fizycznie (mało sprawne palce), że się poddaję. W podobnym stanie jestem po przeczytaniu kilkunastu komentarzy, a 3-cyfrowa liczba mnie przeraża. Wtedy klikam CTRL F i mój nick i tylko tym się zajmuję. Pisanie, a szczególnie poprawianie tekstu jest dla mnie bardzo męczące – nie widzę kursora ani proponowanych przez program poprawnych wyrazów, wciskam pierwszy na długiej liście, a daje to czasem efekt ciekawy, choć bezsensowny.
    Komentuję więc coraz rzadziej i w niedługim czasie też zamilknę.

    Wydaje mi się, że blogowicze, ustalający nick czasem dodają liczby, które dla nich coś znaczą, a koledzy nie wiedzą, jakie to ma znaczenie. Bywa, że to jakaś ważna data w życiu. Są 3 daty fundamentalne w życiu – urodzin, ślubu i zgonu. U Zaka podejrzewam, że to rok urodzenia, czy 39 to też Twój? To jesteśmy blisko, dzieli nas 6 lat, to dużo w tym wieku.

    Gdy pisałem o trzech filarach życia, to podobnie jest u katolickiego Francuza – jest 3 razy w kościele i nigdy z własnej woli. Do chrztu noszą go rodzice, do ślubu wlecze go narzeczona, a trumnę do kościoła noszą koledzy. Dziwicie się, że Morawiecki usiłuje Francuzów re-chrystianizować?

    Czy ateiści mają jakąś liturgię zastępującą kościelną? Ja z lat młodzieńczych pamiętam tylko avanti popolo alla riscosa, bandiera rossa.

    Bardzo lubiłem tę pieśń, ale zapomniałeś wyraz „triumfera” – chyba najważniejszy, bo pozytywny.

    Religia w szkole – to kształcenie janczarów. Jest pewien problem – pierwsza komunia, to taki etap przejścia uświęcony tradycją.Trudno z tego zrezygnować w naszym społeczeństwie uważającym się za katolickie.

    O problemach młodych „komunistów” pisałem – na przykładzie moich prawnuków.

    Drodzy blogowicze – to pewnie mój ostatni wpis, czułem sie tu dobrze, poznałem wielu wspaniałych ludzi miejscowych i zza granic.

    Przyłączam się do słów Basi:
    • Basia.n
    Pojawiaj się tutaj na blogu kiedy to tylko możliwe ! Brakowało Twojej obecności !

  340. @act
    22 stycznia o godz. 3:06

    O śmierci Ireny Dziedzic dowiedziałem się niedawno, jakieś 2 – 2,5 tygodnia temu. Bo dopiero w tym miesiącu podano ten fakt do wiadomości publicznej. Wcześniej, zdaje się, chciano odszukać kogoś z jej rodziny. Bliskiej nie miała, z dalszą nie utrzymywała kontaktów od wielu lat, a nawet jej nieliczni znajomi nie wiedzieli dokładnie gdzie mieszkała.

    Nie lubiono jej,, nie znoszono, zazdroszczono, nienawidzono ją. Była perfekcjonistką zawodu dziennikarza telewizyjnego, zapewne była apodyktyczna, była na topie przez jakiś czas, co się łączyło i z popularnością i z korzyścią dla portfela, a ponadto była bardzo urodziwą kobietą. Miała styl, klasę, elegancję. Mnóstwo powodów do najgorszych życzeń ludzi małych.

    Mnie, małego dzieciaka, zafascynowała swoim Tele-Echem. Zabawne: co ma mały dzieciak podwórkowy do dojrzałej pani, siedzącej w rokokowym foteliku, popijającej drobne w elegancji łyczki herbaty z porcelany i gaworzącej o czymś z profesorem medycyny nuklearnej? A jednak.
    W swoim programie przeprowadziła wywiady z 12,5 tysiąca osób. Przepytała ludzi z bodaj każdej dziedziny życia, ale nie polityków. Tego unikała. Dla Polakow, wyciągniętych za uszy z przedwojennej nędzy, z gnoju i przerabianych na umytych ludzi, była jedną z najdoskonalszych postaci prowadzących do swiata wiedzy, ciekawości rzeczy, umiejętności wyslowienia sie po polsku, sztuki konwersacji, picia herbaty nie z blaszanego kubka z odpryskami emalii, ale z porcelany i bez ulewania z gęby po szyi na podkoszulek i gacie.
    Wytwarzała podoby efekt i podobne tęsknoty do wyższego świata i jego elegancji jak Starsi Panowie.
    Uważam ją za postać nie do przecenienia. Haniebne jest to, jak ją pożegnała TVPiS, wysyłając na pogrzeb nie żadnego z głownych dyrektorów z delegacją, czy prezesa, ale drobnego redaktorka z nieoglądanej z powodu śmiertelnej nudności TVP Polonia.

    Dzisiaj NIE MA takich dziennikarzy, bo też i zawód stał się zawodem nie porcelany, a grzebania w gnojówce. Jak to mówią: powrót do źródeł. A PRL spaczył ludzi tą tęsknotą do dobrej polszczyzny, porcelany i cieszenia się uratowanym – przez Armię Czerwoną – Wawelem i odbudowanym Zamkiem Królewskim. Właśnie zostało to wyprostowane, za pomocą Pawła Adamowicza.

  341. Stachu39

    Stachu, ten pan ma rację!: Antonius 22 stycznia o godz. 9:17, Przyłączam się do słów Basi:
    • Basia.n
    Pojawiaj się tutaj na blogu kiedy to tylko możliwe ! Brakowało Twojej obecności !

    Ta pani ma rację! – Basia n., wszyscy mają rację z tą wezwanioapeloprośbozachętą! 🙂

  342. pombocek
    22 stycznia o godz. 3:32

    Powiedzmy bardziej obrazowo: Kościół stał się doskonały jak Bóg – jest sprawcą i ofiarą. Nic bez jego woli się nie dzieje, a równocześnie, jako Bóg współczujący, cierpi razem z ofiarami swego sprawstwa. Jak odpowiedział pięknie na pytanie „Gdzie był Bóg, kiedy ludzie byli więzieni w Oświęcimiu, na Kołymie?” ksiądz Tischner: „Cierpiał razem z nimi”.

    Bóg i człowiek to taka poezja, aż ciarki przechodzą.

    „Choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję. Nad wszystko, co jest stworzone, boś Ty dobro nieskończone”.

    Tak. Myślę, że dałeś tu dwie najważniejsze rzeczy: z tym bozią w Auschwitz i nic nie pojmujacym miłowaniem nad wszystko nieskończonego dobra.
    Hans Kung, niemiecki teolog, bardzo aktywny w czasie Soboru Watykańskiego, więc i znający się z innym czynnym – Lolkiem Wojtyłą, w swojej książce „Credo” wyznał, że gdy myśli o bozi w kontekście Auschwitz, może tylko bezradnie milczeć.
    Pomijając w tym momencie całą resztę spraw z bozią , takie stwierdzenie uważam za ludzkie, wrażliwe, uczciwe. Objawiające też ludzką słabość Kunga: nie mógł pójść dalej z wnioskowaniem, zatrzymał się w pół drogi, milcząc.
    Wojtyła zrobił odwrotnie: śmiało poszedł dalej, niesiony słowami Tischnera, które mam za potworność wyparcia, zdrady samego siebie i okłamywania innych: Bóg cierpiał w Auschwitz! Ta śmiałość Wojtyły w maszerowaniu pod sztandarem zaprowadziła go co prawda na papieski tron, ale jednocześnie zapewniła to, co mnie niezwykle cieszy: rozłażenie się Kościoła kat w jego antyludzkim spotwornieniu, w idiotyzmie, cynizmie, zaparciu się człowieka w środku.

    Dobrze jest pójść śladem oszusta: skoro Bóg cierpiał w Auchwitz, a Zydzi nie tylko sobiie pocierpieli, ale i stracili życie, to – jakoś szczery w swoim oszustwie Bóg – skończyłby tak samo. Ale nie, on fika koziołki i jest na buzi bardzo rumiany. Tylko z Żydów został popiół.

  343. Tanako, zawsze, kiedy cytujesz ten ‚gospel’ Tischnera, to mi koscia w gardle staje, to, co dobrego o nim pisano i dalej pisze sie czesto przedstawiajac go jako filozofa i swojego chlopa ksiedza.

  344. Qba, dzieki za link, portal na pierwszy rzut ‚oka’ wyglada obiecujaco.

  345. Stachu39

    Nie odnosiłem się dotąd do Twojego komunikatu, bo nie cierpię banałów, a i sam od paru lat kręcę się w tej okolicy, w której każdy w pewnym wieku, chciał niechciał, się zaczyna kręcić. Więc nic nie powiem, Stachu, prócz tego, że jesteś niewątpliwie osobowością, a osobowościami właśnie ten blog stoi.

    Natomiast od dawna chciałem Cię zapytać i nie śmiałem o pewną specjalistyczną rzecz, która mnie już parę lat ciśnie. Raz kozie śmierć – zapytam.

    Moja mama, kiedy musiałem alarmowo do niej jechać, żeby się opiekować po nagłej śmierci brata, miała demencję. To była taka demencja, że od biedy rozumiała, co się do niej mówi i w miarę logicznie odpowiadała, ale nie wiedziała, gdzie jest i nigdy nie rozumiała, z kim rozmawia. Opiekowałem się nią i drugim bratem przez osiem miesięcy, nim oddałem ich do zakładów opiekuńczych. W ciągu tych ośmiu miesięcy poznała minie tylko raz. Trwało to dosłownie parę sekund, błysk.
    – Ooo, Jurcyś przyjechał! Chodź, Jurcyś, pogadamy.
    I odjechała. W czasie pierwszej mojej wizyty po miesiącu jej pobytu w zakładzie opieki długoterminowej zdarzył się cud. Siostra wywołała mamę z zajęcia pań z psycholożką i pyta, czy wie, kto przyjechał. Mama kompletnie beznamiętnie:
    – Jurek P.
    (Oddzielnie wyjaśnię, czemu nie podaję swego nazwiska, choć kiedyś podawałem).

    Miałem więc i mam pytanie, niekoniecznie do Ciebie, Stachu, ale gdybyś chciał odpowiedzieć, byłbym wdzięczny. Świetnie wiem, że starzy ludzie bywają dokuczliwi (jedna francuska lekarka powiedziała mojej żonie, kiedy ona się opiekowała ciotką, że ludzie w demencji potrafią być energetycznymi wampirami i dosłownie wykańczać swoich opiekunów) i muszą w zbiorowiskach dostawać leki uspokajające. Ale zachodzę w głowę, co za lek mogła dostawać mama, skoro zaczęła mnie rozpoznawać, nie okazując przy tym choćby śladu emocji – była chłód, lód. Interesuje mnie sama mechanika działania takiego leki i takiego zachowania, a nie sam lek (Mój parę tygodni temu zmarły brat schizofrenik brał leki psychiatryczne 35 lat, ale poza okresami przypływów schizofrenii rozumował normalnie). Nie miałem śmiałości pytać obsługi, żeby nie myśleli, że ich kontroluję, a powodowała mną tylko ciekawość. Nie miałem powodu do kontrolowania, bo mama bardzo sobie chwaliła pobyt – brat w zakładzie opiekuńczym psychiatrycznym jeszcze bardziej – choć nie wiedziała, gdzie jest („Co ja mam źle? Jest co jeść, co pić, dach nad głową, ciepło, czego mnie więcej trzeba? Panie przyjemne – co chcę, to zrobią, podadzą, pomogą”).

  346. Dwa słowa o tym, czemu nie podałem nazwiska.

    Zamorska kołtunka z EP, kiedyś bywalczyni tego blogu, zaczęła mi swoim zwyczajem imputować na EP KARALNE idiotyzmy z LA, nazywając mnie po nazwisku. Nie rozumiała, że każdego na blogu obowiązuje aktualny nick lub nicki autora jako jego znak rozpoznawczy. Rozpoznawaliśmy tu nieraz, raczej żartobliwie, stare nicki nowych autorów, ale nikt nie tropił nazwisk, jak zrobiła ze mną ta dama i równie zamorski tropiciel Orteg – z anumlikiem, też nie rozumiejący, że uczestników blogu obowiązuje aktualny nick, a nie wytropione nazwiska autorów – tu nie KGB. Orteg tłumaczył się, że nazwisko anumlika było w internecie. No i co z tego, że było? Nikt poza nim nie wpadł na to, żeby za tym węszyć. A on i ona zamorska widać nigdy nie wpadli na to, co to są lepsze obyczaje.

    Kiedyś rzeczywiście używałem swego nazwiska jako nicku, ale to autor decyduje, jak się aktualnie nazywa i to obowiązuje uczestników blogu, a nie historia, co było widać za trudne do zrozumienia przez zamorską parę.

  347. Trzy nominacje oskarowe dla „Zimnej wojny” – najlepszy film obcojęzyczny, reżyseria, zdjęcia. Brawo!
    O Irenie Dziedzic było dosyć sporo jakieś 2 tygodnie temu, wiadomość o smierci podano później, jak ktoś tu wspomniał. Przyłączam się do opinii, że jedyna w swoim rodzaju, a w Polsce na pewno pierwsza prekursorka i mistrzyni „talk show”. Zawsze ją kojarzę z Kydryńskim, bo razem świetnie prowadzili konferansjerkę w Opolu czy Sopocie.
    ^ stycznia Kydryński obchodziłby 80 lat…wspominała go na łamach Halina Kunicka, która nieźle się trzyma i nawet czasami koncertuje.

  348. Alicja-Irena
    22 stycznia o godz. 15:10

    Na pewno niezamierzony Twój kiks, Alicjo – jeśli miałaś na myśli ten styczeń, to obchodziłby 90 lat. Mówię nie dlatego, że tak świetnie pamiętałem, ale rzuciło mi się w oczy, że byłby starszy ode mnie tylko o 6 lat. Aż taki to nie jestem, a on też nie aż taki – i sprawdziłem.

  349. Aliacja-Irena
    Lucjan Kydryński obchodziłby 90 lat. Ale w końcu co za różnica, skoro i tak dawno nie żyje.
    Lubiłam słuchać w radiowej trójce opowieści z podróży po Ameryce Płd Marcina Kydryńskiego, które przeplatał uwielbianą przeze mnie muzyką latynoską. Ma niesamowicie podobny głos do ojca.
    Podobny przypadek to Jerzy Kisielewski. Gdy go słucham, to słyszę charakterystyczny głos Kisiela.

  350. Prowda – to było niezamierzone 😉

  351. @wbocek
    Jestem zobligowany do odpowiedzi, ale nie potrafię. Demencja ma różne przyczyny, poza najbardziej znanym Alzheimerem, jest jeszcze więcej chorób neurologicznych np. choroba Picka, które mają trochę inne objawy, ale prowadzą do też do zaburzeń pamięci i orientacji. Są jeszcze przyczyny naczyniowe. czyli gorsze zaopatrywanie mózgu przez krew. W tych ostatnich można jeszcze wiele poprawić przez leczenie , aktywność. Swiadomość bywa czasem falująca, raz jest lepiej, raz gorzej. O P’etainie gdzieś czytałem , że miał tylko 4 godziny ” jasne” w ciągu dnia, kiedy jeszcze rządził. Jeśli chodzi o Alzheimera, to nie słyszałem o jakiejś nowej rewelacji. Są leki , które maja spowalniać chorobę, ale ich skuteczność jest taka sobie, ale je się stosuje. Zwykle za późno, bo choroba rozwija się skrycie i zaczyna być leczona gdy zmiany są juz poważne i jest juz dużo tego amyloidu.Pomagają czasem niewielkie dawki leków przeciwdepresyjnych, bo demencji często towarzyszy depresja.
    Pozdrowienia.

  352. Stachu39
    22 stycznia o godz. 16:46

    Dziekuję, Stachu. Zapytam inaczej: Byłbyś w stanie jak najogólniej spróbować się domyślić, czemu mama, która nie rozpoznawała mnie w domu, kiedy się nią opiekowałem, zaczęła mnie rozpoznawać w zakładzie, tyle że kompletnie bez emocji, czego ja z kolei kompletnie nie rozumiałem i nie rozumiem jako jej pierworodny i ulubieniec. Czyżby były takie środki, które przywracają wybiórczo pamięć (mama rozpoznawała mnie, ale nie miała świadomości, gdzie się znajduje, choć mówiła, że tu jej dobrze), a równocześnie blokują emocje?

  353. @Jakub 1
    Co do pracy. Myśle,że jest wartościa pozytywną, gdyby rolnicy nie pracowali , umarlibyśmy z głodu. Są oczywiście prace nobiltujące i takie „prekariackie”, nie dające drogi awansu ani dostatności, jakiej sie oczekuje, rodzi to gorycz, poczucie poniżenia, bo nie dla nich wyspy na „M”. Są ludzie, którzy lubia pracować, mój szewc na oko ok 90 lat ciągle prowadzi swój warsztat, nie wiem, jak mu sie to opłaca, bo jest bardzo tani, i lokal na ważniejszej ulicy miasteczka tez pewnie musi opłacać. Sa ludzie, którzy nie lubią pracować, znam takich , co nie pracowali prawie przez całe swoje swoje życie, chyba ,że jakaś praca dorywcza na butelkę. W poczatkach lat 2000 było spore bezrobocie, ci ludzie byli nieszczęśliwi, nie tylko z powodów materialnych, czuli się po prostu gorsi. Pamiętam z jaką radościa przychodzili do mnie, i mówili, że zaoferowano im jakieś ćwierć etatu. Moi rówieśnicy , w większości emeryci też są dumni z tego, że maja jakies dodatkowe zajęcia, np jakies wykłady dla studentów,że ich docenili, że mają kontakt z ludźmi. Inny mój kolega w wieku 80 lat zrobił film i prawie zmusił mnie do obejrzenia go, co wspominam trochę boleśnie, bo siedziałem bardzo niewygodnie, a film był taki sobie. To są pasje. Inni realizuja hobby, na które nie mieli wcześniej czasu. Teraz z rozwojem techniki, jest mniejsze zapotrzebowanie na pracę ” gorszą”. Tych ludzi z mniejszymi kwalifikacjami, problemami osobowościowymi trzeba będzie zagospodarować tak, żeby mieli jakies poczucie komfortu, czy to się uda?. Opieka nad osobami starymi ?, Do tego też trzeba mieć pewne kwalifikacje. Przywrócic im poczucie godności. Epoka neoliberalna podobno sie kończy, a co potem?.

  354. @Antonius
    Abulia to brak woli , spowolnienie , trudności w podejmowaniu decyzji. Doświadczyłem tego niedawno: chciałem uporządkować bibliotekę w piwnicy, odkładałem to, bo przecież mogę to zrobic jutro. Teraz nie mogę – schody!! strome i nierówne .
    39 to mój rocznik, za kilka dni będzie okrągła rocznica. Żona zaprosiła kilkanaście osób, mam nadzieję, że będzie wesoło i sympatycznie. Namawiam ją, żeby zrobila fodue mięsne, to doskonała zabawa przy jedzeniu, serowe jest znacznie trudniejsze do zrobienia.
    Rodzice zawieźli mne pokazać dziadkowi do Śmigla, bo byłem najstarszym wnukiem. Wrócilismy do domu przed 1 wrześniem. Dziadka rozstrzelali jeszcze w październiku jako zakładnika a babcię wygonili z domu, mieszkała z nami w Warszawie do końca Powstania. Po kilku latach rodzina śmigielska pokazała mi pamiętnik pozostawiony przez jakiegoś chlopca pisany po niemiecku, nie przeczytałem go, bo wówczas nie znałem niemieckiego, zresztą nie wiem, czy nie był pisany jakims gotykiem. Też pewnie uciekali w popłochu.
    Pozdrowienia.

  355. @wbocek
    Bo demencja to nie tylko zaburzenia pamięci, ale także uczuć. Jest poza tym pamięć krótkotrwała , długotrwałai wyuczone stereotypowe zachowania np.wie gdzie jest kontakt, toaleta, tak, że dopóki chory jest w swoim środowisku jakoś sobie do pewnego stopnia radzi. Zmiana staje się katastrofą. Robiono badania nad pijanymi kierowcami, jakoś sobie radzili w drodze do pracy z powrotem, dopóki nie ustawiono na drodze np jakiejś przeszkody.

  356. Krótka historia kolędowania. Tegoroczna, sprzed paru dni.
    Moja przyjaciółka jest osobą wierzącą, ale od wielu lat do kościoła nie chodzi, nie przyjmuje też księży po kolędziebo uważa, że nie ma o czym z nimi rozmawiać, typowe przygłupy. Modli się u siebie w domu, bo z niego z powodów zdrowotnych nie wychodzi. Przy czym nie odklepuje zdrowasiek, a „rozmawia z Bogiem”, powiada. Rozumiem jej potrzebę wiary, jest samotna i ma trochę problemów, zresztą – zawsze wierzyła. W tym roku sąsiadka przygotowywała się do przyjęcia księdza po kolędzie, powiedziała A. że ksiądz nowy i całkiem do pogadania. Więc A. dała mu szansę, zaznaczając, że nie należy do parafii, ale chętnie by porozmawiała na temat ostatnich wydarzeń i co ksiądz sądzi o tym wszystkim, w szczególności o zachowaniu kleru. Ksiądz pominął pytanie, a sam zapytał, czy A. chodzi do kościoła i kiedy ostatni raz była. A. na to, że nie chodzi od dawna (podała przyczyny, łącznie z poglądem na kler), ale się modli, to znaczy po swojemu rozmawia z Bogiem i w każdą niedzielę włącza tv i w południe odmawia Anioł Pański z papieżem Franciszkiem. Ksiądz na to, że będzie potępiona, bo powinna chodzić do kościoła i do spowiedzi. Na – ale ja z domu nie wychodzę padło, że ksiądz może przyjść do domu i wyspowiadać. Na to A., że w jej pojęciu nie ma z czego się spowiadać i jak to, dlaczego Bóg miłosierny ma ją potępiać. Ksiądz machnął jakimś cytatem z pisma świętego czy innej księgi i orzekł, że jednak będzie potępiona, a takiej modlitwy Bóg nie słyszy.
    A. – że przecież Bóg jest wszędzie, jak to, głuchy na moje modlitwy? Bez posredników się nie da?! Ano nie, stwierdził ksiądz. Ma być kościół i ma być ksiądz, no i spowiedź przede wszystkim. Na tym skończyło się spotkanie, A. wyciagnęła kopertę (skromny datek) i podała księdzu. Ksiądz się zawahał i rzekł, że tego nie może wziąć, bo ona jest przeciwko kościołowi. Na to A. (idiotka w tym momencie) powiedziała – ja nie jestem przeciwko kościołowi, tylko przeciwko klerowi! Na to ksiądz już bez wahania wziął koperte i poszedł.
    Tłumaczę kobiecie, niemajętnej, mogłaś sobie kupić za to paczkę papierosów (pali) i puszkę piwa, babo durna! Bo tego datku było akurat tyle mniej więcej. A kościół w domu to całkiem dobra rzecz, bo przecież nas uczono, że Bóg jest wszechobecny, wszechmocny i miłosierny bez pośredników.
    Dodam, że rozmowa z przyjaciółką (Wrocław) odbyła się dzisiaj.
    Taki „duszpasterz”.

  357. Stachu39
    22 stycznia o godz. 19:20

    Dzięki, Stachu. Spróbuję to jakoś sobie w wyobraźni wyjaśnić z takimi narzędziami jak rodzaje pamięci i wyuczone zachowania. Za cholerę nie mogę jednak pojąć nagłej zmiany u mamy. W domu na przykład, jak się w nocy rozgadała, i chciałem ją uciszyć, wpadłem na pomysł, żeby się odwołać do jej życzliwego stosunku do ludzi. Mówiłem na przykład szeptem:
    – Pani Jadziu, jestem lekarzem. Pacjenci wrócili właśnie z pracy, są bardzo zmęczeni i chcą spać, a pani mówi trochę za głośno. Może niech pani spróbuje mówić szeptem.
    Mama od razu szeptem:
    – Aha, to ja będę mówić szeptem, panie doktorze.

    Nie poznawała mnie, a w zakładzie wielokrotnie ją pytałem, kto jestem – zawsze mówiła bez emocji, ale prawidłowo. Ta zmiana jest najbardziej dla mnie niezrozumiała. Czy to wpływ jakiegoś środka, czy zmiana środowiska uruchomiła jakieś nowe bodźce, które jej szczyptę pamięci odblokowały. Trzy lata już nie umiem sobie z tym poradzić. Może z tymi nowymi narzędziami coś się uda. W każdym razie dziękuję, Stachu. Dobranocka.

  358. Stach 39
    „Abulia to brak woli , spowolnienie , trudności w podejmowaniu decyzji. Doświadczyłem tego niedawno: chciałem uporządkować bibliotekę w piwnicy, odkładałem to, bo przecież mogę to zrobic jutro. Teraz nie mogę – schody!! strome i nierówne .”
    Stachu, czy Ty aby nie za dużo dolegliwości sobie przypisujesz? Może jest w Tobie coś z hipochondryka?
    W takim razie ja też cierpię na abulię, bo od czterech lat (od remontu/malowania mieszkania) nie jestem w stanie rozmieścić sensownie na półkach mojej bardzo dużej biblioteki. Książki są po prostu utkane w dużej mierze jak leci. Wciąż sobie obiecuję, że „coś” z tym zrobię, ale przeraża mnie „latanie” z drabiną po całym mieszkaniu, bo książki mam w różnych miejscach i na różnych wysokościach, a kręgosłup – praktycznie do wymiany.
    Demencji nie masz, ani tym bardziej zaniku uczuć (dodam, wyższych), która jej towarzyszy, więc w cziom dieło, jak mawiają bracia Rosjanie?
    Po rozmaitych operacjach, niekoniecznie od razu tych ratujących życie, jest wiele osób w słusznym wieku, nawet ja sporo jednak od Ciebie młodsza.
    Chyba trochę się pieścisz ze sobą , serdeńko.
    Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam i że się na mnie nie pogniewasz.
    P.S Jak Ci źle, wspominaj to co było dobre, bo to jest jak kompres na duszę. Ja wspominam Radom z dzieciństwa i małolactwa.
    Trzymaj się! Pozdrówka

  359. Stach39
    Przepadło! Już wysłałam do ciebie mój poprzedni post, a teraz zrobiło mi się głupio. Niby jakim prawem oceniam Twoje zwierzenia i wyciągam niby „racjonalne” wnioski?
    Przepraszam. Nieraz zdarza mi się polecieć ciut za daleko. Akurat w tym aspekcie czuję pokrewieństwo z @wbockiem, który – mam nadzieję – czuje pokrewną duszę we mnie.
    Serdeczności

  360. @Stachu 39
    Mowimy o roznych rzeczach. Wszystkie Twoje przyklady dot.glownie osob pracujacych „na swoim” ( rolnicy, szewc) albo prekariatu, ktory ledwie wiaze koniec z koncem i krzywdzace jest dla tych ludzi stwierdzenie, ze nie maja na zagraniczne wycieczki,oni nie maja na oplacenie mieszkania we wlasnym kraju.Mowisz takze o ludziach , dla ktorych praca to forma kontaktu z innymi a nie przymus zarabiania na zycie jak to jest u wiekszosci.Slowem,wszystkie przyklady jakie podales dot. osob, ktore potrzebuja pracy z zupelnie innych powodow niz koniecznosc wynikajaca z perspektywy znalezienia sie na bruku. Mowilam o innym zjawisku.

  361. @Basia.n.
    Muszę Ci wyjaśnić pewną rzecz : mam poważną wadę słuchu, chyba wrodzoną i późno zdiagnozowaną. Nie słyszę dźwięków wysokich, nie rozróżniam tonów, nie potrafię powtórzyć prostych melodii. Mam natomiast poczucie rytmu i lubię (lubiłem) tańczyć przy oczywiście glośnej muzyce.W domu ciągle słyszę : ścisz ten telewizor, a ja „co mówiłaś”? Aparaty słuchowe niewiele pomagają, chociaż domownicy się domagają, zebym je nosił. Fimów bez napisów staram sie nie oglądać. Ale nie martw się – pewne dźwięki – szmery, czy furczenia słyszę lepiej ,tak że chyba nie skrzywdziłem pacjentów, nie wysłuchując np zapalenia płuc. Ty i inni uświadomili mi jak ważna jest rehabilitacja i uczenie muzyki od wczesnego dzieciństwa. Spróbuje to przekazać córkom , jesli będa chcialy miec dzieci, narazie deklarują, że nie będą chciały mieć. Utrudniało mi to nauke języków Jak pies do jeża podchodziłem do angielskiego – bałem sie spółgloski „the” Z włoskim , czy hiszpańskim bylo trochę lepiej, bo jednak dźwięki sa bardziej podobne do polskiego. Dziekuję za słowa zachęty do dalszej obecności na blogu.Czy była ulica Kamienna ? Podobno teraz Włókiennicza. Gdy Osiecka pisała tę piosenkę, studiowała w Łodzi w fimówce, ale była też w STSie. Bardzo cię polubiłem.

    Pozdrowienia

  362. Alicja-Irena
    22 stycznia o godz. 19:43

    Fajna opowiastka, Alicjo. Od dawna w czytaniu, w słuchaniu wychwytuję mądrzenie się sukienkowych przygłupów o tym, czego Bóg chce, czego nie chce i dlaczego ktoś BĘDZIE ZBAWIONY lub POTĘPIONY – jakby oni sami byli tym Bogiem. I zadaję sobie pytanie, czy kandydaci na księży są wybierani spośród najgłupszych z głupich, czy też sam zawód domniemanego bożego namiestnika nakazuje posługiwać się słowami i treściami sprzecznymi wprawdzie z Biblią, gdzie mowa jest o niezbadanych wyrokach Boga, ale onieśmielających wiernych do tego stopnia, że nie przyjdzie im do głowy zapytać: „Skąd wiesz?”.

  363. @Basia n
    Zarzucasz mi, ze wtargnelam nieproszona na wasz blog.
    Jak widzisz – jak najbardziej proszona, bo jest tu pare osob ktore chcialy ze mna porozmawiac akurat tu a nie u Passenta. Nawiasem mowiac nie bardzo rozumiem co to znaczy byc tu zaproszonym? Blog jest publicznym forum dyskusyjnym wiec zadnego zaproszenia nie potrzebuje.
    @ Mimo wszystko prosze o rozmowe na blogu EP ,jesli ktos z panstwa ma ochote wymienic ze mna uwagi na jakis temat. Lacze pozdrowienia

  364. @wbocek

    Mam małą prośbę, abyś przeczytał na sąsiednim blogu komentarz jakub01 22 stycznia o godz. 19:09
    Dotyczy to blogu LA i zawiera bardzo kłamliwe stwierdzenia.
    Prawdę przypomniał blogowicz EP. Piszę o tym poniewż ten nick pojawił się znów tutaj wczoraj ,a wystawia brzydką cenzurkę miejcu,gdzie był przyjęty po prostu życzliwe.

  365. jakub01
    22 stycznia o godz. 21:02

    Nie chodzi o jakiekolwiek zaproszenie – nikt nigdzie nie musi być zapraszany. Ale kiedy przychodzi się do kogoś z wizytą,a następnęgo dnia rozpowszechia się kłamstwa o tej osobie – to chyba normalne,że nie oczekuje się następnej wizyty. Nie przenoś tu na blog problemu z EP !
    Tak właśnie postępowała wymieniona przez ciebie „prześladowana ” tutaj @404 !

  366. Alicja-Irena
    22 stycznia o godz. 19:43

    Krótka historia kolędowania. Tegoroczna, sprzed paru dni.
    […] W tym roku sąsiadka przygotowywała się do przyjęcia księdza po kolędzie, powiedziała A. że ksiądz nowy i całkiem do pogadania.

    Urocze! Że ta sąsiadka się przygotowywała do przyjęcia księdza.
    Poznałam księcia z chęcią wzięcia dziecięcia – wyjaśnił Jeremi Przybora za pomocą „Balladyny”. Przygotowywanie się musiało mieć przebieg uroczysty, poważny, przemieniający, ale i radosny. Sąsiadka sprzątała, czekała i zza firany zerkała, czy ksiądz juz się zbliża, tak jak Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi…

    Ksiądz okazał się księdzem do pogadania – i faktycznie: pogadali sobie. Co plastycznie zrelacjonowałaś 🙂 dlatego jest powiedziane w niebieskiej książeczce o gadaniu językami. A. jest przeciw klerowi i w związku z ym członka kleru przyjmuje, a na koniec mu daje coś w kopercie, zaś ów kopertą wzgardza – baba i tak pójdze do piekła. Bo do kościoła nie chodzi, chociaż chora, a mszy przez radyjko słucha i jest zadowolona.
    Mnie się zdaje, że jak kto zadowolony, to będzie zbawiony. Po minie się pozna. Weźmy takiego naszego milusińskiego: cały był zadowolony i teraz jest Święty Ojciec Święty w Domu Pana.
    Jaka słodycz anielska w człowieku być musi, że takie figle robi, a robi tak, że sa ogóle nie ma pojęcia – co. Komedia omyłek.
    U mnie występuje omułek.

  367. @Na marginesie.
    Wiem, że bandiera rossa, powstała wcześniej i jest związana z włoskim ruchem komunistycznym a potem faszystowskim i że miała różne wersje – dopisywano eviva comunismo czy socialismo. Ale dlaczego kazano nam w szkole śpiewać to na każdym apelu . Te lub inne podobne piosenki. Jak np. „przyszedł do nas z wiosny tchnieniem, zmierzch zimowy nam go wziął”. My na biwakach , przy ognisku śpiewaliśmy : niech żyje nam towarzysz Stalin, co usta słodsze miał od malin.
    Czekam na esej, bo tak właściwie mało wiem o Twoich poglądach.
    Harari napisał , co myślał, ma chwilę sławy. 50 albo 60 lat temu Lem napisał „summa Technologiae”..Wtedy chyba nie przeczytałem tego do końca , wydawało mi sie zbyt fantastyczne, a teraz to mamy, wszystko , co przewidzial. Przydałoby się nowe wydanie Lema.
    Pozdrowienia.

  368. jakub01
    22 stycznia o godz. 21:02

    Z przykrością stwierdzam, że na blogu EP napisałaś kilka nieprawd. Napisałaś nieprawdy, tam, nie tu w sprawie LA, a to oznacza, że popełniłas donos.

  369. @Mag
    może masz rację, może sie pieszczę, ale tu w domu tak wszyscy koło mnie latają, że wzmagaja poczucie uzależnienia.Może rzeczywiście za dużo piszę o sobie
    @ Jakub 01.
    Nie przeczytałem Twojego głównego wpisu, skupiłem sie na polemikach. Może rzeczywiście minęlismy sie w temacie.Przepraszam.

  370. act
    22 stycznia o godz. 11:04

    Tanako, zawsze, kiedy cytujesz ten ‚gospel’ Tischnera, to mi koscia w gardle staje, to, co dobrego o nim pisano i dalej pisze sie czesto przedstawiajac go jako filozofa i swojego chlopa ksiedza.

    Nuuuuu., taki chłop jaki filozof, taki filozof jaki ksiądz i taki ksiądz, jak chłop. A przy nim – Lolek!
    Takie orzeczenie, że bozia cierpiał w Auschwitz razem z Żydami uważam za spotwornienie w nieludzkim zaślepieniu, porażeniu umysłu, bądź cynizmie.

  371. Tanaka
    22 stycznia o godz. 21:21
    Tanaka san, A. nie słucha mszy przez radio, a już zwłaszcza przez to pierwszoklaśne, znane radio. Po prostu – ma potrzebę pogadania sobie z bogiem takim, jak sobie go wyobraża i jak pismo mówi, że jest, i ja to szanuję. Podobnie jak ona szanuje moje poglądy. No więc raz na tydzień ten Anioł Pański z Franciszkiem (transmisja z Rzymu bodaj – i to wszystko. Kopertę miała przygotowaną, bo taka jest tradycja, a dała odruchowo, co jej wytknęłam. Ale popatrz – pośrednik musi być i musi się ona przed bogiem ukorzyć i wyznać grzechy, inaczej będzie potępiona. Z tego wszystkiego zapomniała chyba zapytać – no dobra, spowiedź, ale co z chodzeniem do kościoła? Ale nie na to pytanie chciała usłyszeć odpowiedź, tylko opinię duchownego na temat ostatnich wydarzeń. No to się wypowiedział…

  372. Szanowni @@wbocek i Stachu39

    Wygląda na to, ze wnet będę dla Was konkurentem w dziedzinie psychiatrii dzięki obserwacji mojej siostry (94 lata). Jest jedyną (pierwszą) osobą w rodzinie z potworną demencją. Niby inni żyli krócej, ale miałem ciotkę, zakonnicę, w wieku siostry a umysł miała sprawny, chyba nawet po śmierci. Znała dobrze (z opowiadania i rzadkich kontaktów) całą, bardzo liczną rodzinę i wszystkim dziewczynom wyliczała czy miały „wcześniaki”.
    O rok młodsza siostra (93) jest schorowana z typowymi kłopotami ze wzrokiem i po bardzo skomplikowanych operacjach w układzie trawiennym, ale pamięć i jasny umysł ma nadal, nawet młody głos przez telefon, bo w życiu już się nie zobaczymy. Podobało mi się zdanie, że seniorka wykańcza opiekunkę, to ma też miejsce u nas. Moja biedna żona wraca od niej z atakiem wątroby i wysokim ciśnieniem. Charakterystyczny rys w zachowaniu siostry to zwalanie winy na inne osoby. Zrobiła kupę w kuchni i nieco rozsmarowała „materiał”, ale stanowczo twierdziła, że to nie ona tylko ktoś to zrobił. Tak postępowała przez całe życie, teraz tylko silniej. Przeważnie winiła mnie za złe dokonania, np. zawarcie niekorzystnych umów („brat mi tak kazał”, choć brat widział dopiero podpisaną umowę).. Tak dla śmiechu pewien szczegół. W okresie, gdy jeszcze było prawie dobrze, dała się namówić w banku na systematyczne oszczędzanie – dwie umowy po 100 z ł miesięcznie przy rencie około 1000 zł. Ta druga umowa była „na wnuczka” i na 12 lat. Miała wtedy 91 lat i w wieku 103 lat mogłaby coś kupić wnuczkowi, choć jest bezdzietna!!!
    Gdy moja żona zobaczyła umowy zrobiła awanturę kierowniczce oddziału banku i błyskawicznie anulowała obie umowy.
    Ostatnio nie poznaje mojej żony, którą zna ponad 60 lat i co gorsze, dzisiaj małpowała E. T. i chce „nach Hause” , bo widać nie podoba jej się już obesrany dom rodzinny, choć my chcieliśmy, aby jak najdłużej była w swoim domu.
    Od kilku lat zapisuję jej wyskoki i jest już mała książka.
    Jakiś czas temu o mało co wysadziłaby dom. otwierając wszystkie zawory kuchenki, ale sąsiad ją uratował, a dziś rozebrała wszystkie palniki – te ruchome części, ale zakręciliśmy gaz, a na razie nie wie gdzie..

  373. Tanaka
    Sorry, rozumując w ten sposób, można dojść do wniosku że @basia.n też popełniła donos na blogu EP, bo zawlekła tam „tutejszą sprawę”. Po co?
    Ja ani nie wiem, ani tym bardziej nie pamiętam kto, kiedy i czy kłamał oraz w jakiej sprawie. Nie rozumiem też, na czym polega obecne przestępstwo Jakub01 i w ogóle mam już dosyć.
    Jeśli uważasz, że powinnam kogoś potępić, czyli opowiedzieć się po czyjeś stronie, to sorry winetu, ale pójdę sobie na boczek i odpocznę.
    Wrócę albo i nie, jak się tu uspokoi.
    Dobranocka

  374. mag
    22 stycznia o godz. 22:22

    Ja zareagowalam w obronie blogu LA na EP
    A jakub01 „przeniosła” tę wymianę zdań tutaj na blog
    o godz. 21:02.
    Ja nic nie zawleklam na EP. Ja tam przeczytałam kłamstwa o LP i zareagowałam . To co napisalaś i tu i tam jest nie fair. Poza tym nie czytalaś uważnie wpisu jakub01,a pouczasz i zabierasz glos.

  375. Już całkiem na dobranoc pozwoliłam sobie przekopiować tę straszną, zdradziecką wypowiedź @jakuba01, która „zaatakowala” nasz cudowny wspanialy blog LA
    @Stasieku,
    wstepniak prof.Hartmana polecilam glownie z tego powodu, ze zauwazylam takie reakcje na blogu.Nie tak dawno bronilam zawziecie 404. I to nie, jak niektorzy probowali nam wmowic -jej racji, ale prawa do obrony przed prymitywna, zlosliwa forma atakow. Mag, napisala wowczas, ze nalezy dac juz spokoj, bo taka forma obrony „zle sie sprzedaje na blogu”. I miala racje niestety. Bo wielu blogowiczow probuje wtedy zbagatelizowac i uciszyc sluszny glos oburzenia zamiast poprzec prawo, zaznaczam – prawo- do jego wyrazania wobec chamskiej napasci. A potem leja sie krokodyle lzy na upadkiem kultury na blogu.Pamietam, ze bronilam prawa 404 do wypowiedzi, bo na LA zamknieto jej usta, wiec aby sie wypowiedziec musiala skorzystac z naszego blogu. Uznalam, ze to podle , wiec jej bronilam. Mnie sama zreszta to spotkalo zaledwie weszlam na LA. Gryzaca ironia, zlosliwosc, zupelnie bez zwiazku z jakimkolwiek tematem, bo zadnego nie zdazylam nawet poruszyc. Broniac sie narazilam na kuriozalne zarzuty i proby „lagodnego przemowienia mi do rozumu”a nikt raczej nie napisal wprost, ze mam prawo do swietego oburzenia wobec kompletnie niezasluzonej nagonki. Prof. Hartman wlasnie o takiej postawie pisze i oczywiscie wyraza to swietnie. Dlatego polecilam wszystkim przeczytanie tego wstepniaka. Ciesze sie, ze doceniles ten tekst.”

  376. basia.n

    g.22:33
    Nie tylko przeczytałam uważnie wpis @jakub01, ale nawet przekopiowałam.
    Blog się obroni sam. Tak się jak się bronił, zanim tu nastałaś i gdy „biskupem” był Jacek Kowalczyk.
    Pamiętaj , że nasz obecny „biskup” Tanaka nie jest bogiem. Też może się mylić, jak Ty czy ja.

    Tak czy owak, zgodnie z zapowiedzią, oddalam się na boczek w oczekiwaniu na pomyślniejsze wiatry na tym blogu.
    Może zabierze mnie @wbocek nad Jamno, chyba że i jemu się naraziłam.

  377. mag
    22 stycznia o godz. 22:22

    Maguś – z przykrością czytam Twoje słowa.
    @404 właziła na blog, uprawiając seryjnie i notorycznie kłamstwa, krętacwa, pomówienia. Proszona, następnie wzywana do wytłumaczenia się z tych niskich zachowań, kręciła krętactwa, a następnie znikała. Przeczekiwała, następnie powtarzała akcje.
    Miałem nieprzyjemność być jedną z osób, która musiała reagować.
    Pomimo tego nikt jej z blogu nie wyrzucił, czytaj: ja jej nie wyrzuciłem, ani nie trzymałem w zamrażarce jej wpisów. Chwilowe oczekiwanie na wejście z wpisem wynikło z tego, co przypomniała basia n. – zmiany nicka. Nowy nick z automatu trafia do poczekalni.

    Jej nędzne zachowania spotkały się z reakcją. Jeśli ktokolwiek nazywa to „zamykaniem ust” a tak się wyraziła @Jakub01 na EP, to mówi nieprawdę. Że nazwę to łagodnie.

    Kto ciekaw, może sobie poszukać historii sprawy w archiwum bloga. Kto się wypowiada a nie pamięta i myli sprawy, niech najpierw sprawdzi, o czym mówi.

    @jakub01 popełniła donos na blogu Passenta, kłamiąc w sprawie. @basia n. przedstawiła rzecz odpowiednio i odpowiednio zareagowała. na donos, w paskudnej sprawie notorycznie paskudnie zachowującej się @404, powtórzony przez @jakub01 basia zareagowała, bo też na coś takiego powinno się zareagować. Zbyt wiele rzeczy uchodzi bez reakcji, wedle takiego schematu rozwoju zła jakiego właśnie doświadczamy na ogólnokrajowym poziomie, do czego teraz nie będę w szczegółach wracał.

    Jeśli uważasz, że powinnam kogoś potępić, czyli opowiedzieć się po czyjeś stronie, to sorry winetu, ale pójdę sobie na boczek i odpocznę.
    Wrócę albo i nie, jak się tu uspokoi.
    Dobranocka

    Uważasz co chcesz. To znowu powiem, że mi przykro czytać takie Twoje słowa, Maguś. Też bym sobie, wygodnie, na boczek i odpoczął. Jak to mówią: mniej mogę. Żeby sobie inni mogli na dowolnie wybranym boczku poodpoczywać i wrócić albo i nie wrócić. A wodociągi muszą pracować.

  378. @mag,

    wrzuć na luz, to tylko rodzina Poszepszyńskich 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=LzUoKyFz64Q
    Dobrej nocy.

  379. Alicja-Irena
    22 stycznia o godz. 22:02

    Odwiedzacz kopertowy Twojej przyjaciółki jest bardzo niefachowy, mówiąc grzecznie i przymilnie. W tej sprawie otrzymałem wybitnie fachowe instrukcje od wybitnego członka kleru, tóry swego czasu rządził tym, czym należało rządzić. króko mówiąc, była to szycha, gruba ryba i tak dalej.
    Ówże, gdy był informowany przez delikwenta, lub gdy delikwenta sam przepytywał jak się sprawy mają z jego fchowymi modlitwami do bozi, gdy w odpowiedzi słyszał, że odbywa sie to za pomocą rozmów z bozią, z ukontentowaniem i wielką aprobatą kiwał głową, oraz stawiał piątki za wybitne postępy na drodze ku Onemu.
    Skoro Twoja A. słucha Franciszka, to – jak to mówią – idzie z duchem czasu, ale w Polsce ma bardzo pod górkę. O czym ją ów kopertowy członek kleru poinformował, choć nie wprost. Ale tak już jest w Kościele kat, że jest nie wprost. O to nie ma co mieć pretensji.

  380. basia.n
    22 stycznia o godz. 21:05

    Basiu, na początku lekko się prztykłem z Tobą. Podobnie na początku, chyba trochę mocniej z jakubkiem. Za cholerę sobie nie przypomnę, o co poszło z jakubkiem, ale też nie mam po co pamiętać. Ciebie szybko przeprosiłem, kiedy mi wyjaśniłaś głupstwo z nickiem. Do widzenia swoich win i przepraszania jestem skory, bo to chwile bardzo przyjemne. Ale. Ale jakubka nie przeprosiłem, bo nic nie pamiętam. Natomiast parę razy będąc na EP się przekonałem, że to rzeczowa, mocna i wiedząca dama. I sympatyczna. Jakoś żeśmy się zgadali i ją polubiłem. Ciebie trochę wcześniej, więc jesteś, przepraszam, starsza moja miłość. Więc mówię jak do starszej. Basiu, w imię ojca i syna, i lampy Alladyna, nie mogę zabrać głosu w sprawie dwóch ulubionych. Przyznam rację pierwszej – może stracę drugą, przyznam drugiej – może stracę pierwszą. A poza tym, bądź tak dobra – wejrzyj na mego alzheimera. Przecież ja nic a nic nie pamiętam! Jedna rzecz się łatwo wbije w pamięć – jak np. sprawa z Twoim nickiem „basia”, inne wiatr historii poniósł na Kłajpedę i ślad zaginął. Można szukać po archiwach, ale po co. No i za mało czasu mi zostało.

    Basiu, dla Ciebie – te kolorowe kwiatki z muzykową różnorodnością pszczółek, trzmieli.
    Dla jakubka – człowieka wiedzy, empatii i swójczłowiekowości – mój ulubieniec oman wielki, który pod opieką żony osiąga 2,60 m wysokości.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6649445375238862113/6649445373053026386?authkey=CMC5koPR7vytWw

  381. Tanaka, 21:47

    Czy Bog byl obecny podczas Zaglady. Do dzis porusza umysly to pytanie.
    Jak mozna wierzyc w Boga (ktory jest zarowno sama Miloscia i Wszechmogacy) po doswiadczeniach narodu Wybranego a takze chrzescijan i niewierzacych, ktorzy
    byli ofiarami Auschiwtz i innych obozow hitlerowskich. Pytanie kierowane jest do wierzacych i nie tylko. Innym byla wiara w Ludzkosc. Byla to radykalna kumulacja zla ludzkiego.
    Konieczne jest odzielenie doswiadczenia Zaglady ludnosci zydowskiej od chrzescijan i roli Boga. Zginelo tez wielu chrzescijan i ateistow. Ci drudzy pokladali wiare w Ludzkosc i lepsze jutro.Ale doswiadczenia zydowskie mialy szczegolna jakosc, jak ktos nazwal „klaustrofobicznym horrorem” w zydowskich refleksjach na powyszy problem. Zydzi, narod wybrany, ktorego historia byla tak scisle powiazana z dziejami Izraela i ich Jedynego. I to ich Wszechmocny niejako „wybral” im ten los.
    Wielu poboznych przyjelo ten los jako swoista kare, ze odstepstwa sekularyzacji.
    Ale wlasnie ci, biedni najczesciej to oni byli najwieksza rzesza ofiar Zaglady, a przeciez oni bardzo bogobojni zreszta sluzyli Jedynemu bez reszty. I nie sposob zamknac tych
    rozwazan w tym miejscu.
    Byly tam rozne swiaty. Jeden to totalny horror w scenerii krematoriow a poza obozem
    jakby nierealny niczym tlo pejzaz i donikad nie mozna bylo uciec. Nie bylo innego swiata i nie istniala przyszlosc.
    Gdzie byl Bog?
    Nie istnieje odpowiedz na to pytanie, przeto nie jest zasadne samo pytanie a wielu
    wierzacych nawet uwazalo, ze jest zakaz formulowania takiego pytania. Mimo tego to pytania powraca nieustannie.
    I tu chcialbym oddac sprawiedliwosc ks. Tischnerowi. Otoz opowiadal niegdys swoj
    sen prof. Otto Dov Kulka, autor-ocaleniec opisujacy Zaglade, dorownujacy raportom
    Primo Leviego. Prof Dov Kulka w widzeniu sennym widzial w krematorium Boga, esencje cierpienia i bolu, embrion tegoz.

  382. Tanaka
    22 stycznia o godz. 22:50

    Przypomniałeś o 404. Przez mgłę pamiętam jej bardzo nierzetelny sposób rozmawiania, na co jestem uczulony, ale szczegółów nie pamiętam. Niestety, o nierzetelności w rozmowach wiem tyle, że gdybym wskoczył w bajorko z nierzetelnościami, już bym nie wylazł. Więc tam, gdzie nie jest gorzej niż źle, wolę się przeżegnać i odpuścić. Jako że żadne wyjaśniania, prostowania niczego we wzajemnym stosunku wysokich naparzających się stron z zasady niczego nie zmieniają. Nie jest to u mnie miganie się przed nazwaniem rzeczy po imieniu, ponieważ nie pamiętam, jak rzecz ma na imię. Ale gdybym i pamiętał, to i tak bym machnął ręką. Gorzej, kiedy człowiek jest z kimś niekompatybilny i strony się nie lubią od pierwszego wejrzenia.

  383. Tanaka
    @wujaszek wania ma racje. Rodzina Poszepszyńskich.
    Czy Ty nie potrafisz już mieć dystansu do tego, co się dzieje na blogu? Dlatego, że na Tobie spoczeło to ciężkie brzemię? Sam tego chciałeś, a raczej zgodziłeś się, Grzegorzu Dyndało. Zresztą uważałam, że kto, jak nie TY.
    Ja już tak mam, że nie nadążam za śledzeniem rozmaitych blogowych intryg, kto skłamał i na jaki temat, kto kogo pomówił i o co, więc cala ta historia z zamętem wokół @404 i @jakub01 mało mnie obeszła.
    Dobrze, że Harcerka Basia czuwa.
    Czuj czuj, czuwaj!
    Jeszcze tylko czekam, co napisze w rzeczonym temacie @wbocek, jeśli się odezwie.
    Mnie też jest bardzo, bardzo przykro, Tanaczku. Po latach, również mailowania, myślałam, że zawsze będziemy się rozumieć w pół słowa. Pozwolisz więc, że jednak poleżę sobie na boczku, tym bardziej że nie jestem wodociągiem. Za bardzo i niepotrzebnie mnie dotknęło to, co dotknęło
    Dobranoc
    mag

  384. Antonius
    22 stycznia o godz. 22:05

    Współczuję Wam, Antoniusie, a zwłaszcza Twojej żonie, bo przecież największe kłopoty na nią spadły. Kurde, nie rozumiem niesamowitej żywotności kobiet, choćby i w demencji. Przecież Twoja żona mogłaby powiedzieć: „Pie..olę, ja chcę też odpocząć”. Do zakładu opiekuńczego nie idzie dać?
    Moja ode mnie jest młodsza tylko o rok, a dalej jest kuratorką społeczną, chce jej się po ludziach latać, mordować się ze sprawozdaniami, stać przy kuchni, placki co 5 dni piec, latem zaiwaniać na działce do 21-wszej. A ja tylko czasem coś naprawię, zdarza się ugotować, ale przeważnie jestem w drodze, śmierdzący leń, i do wspólnego życia się za bardzo nie przyczyniam.

  385. wbocek
    22 stycznia o godz. 23:09

    Ten bukiet w tonacji zgaszonego karminu to oman wielki? Bo patrzę jednym okiem i się trochę boję. Jak będzie miał 2 metry to sie może okaże mięsożerny. A widzę pęk piwonii z lewej, to w różu znam, ale nie mam na końcu języka nazwy, po prawej kwitnie funkia, w środku róża jakaś taka pnąca się w powietrzu, a z tyłu trzy białe hortensje.
    Oczy można wypatrzeć, piękne!

  386. mag
    22 stycznia o godz. 23:26

    Bardzo chcialam nie pisać już więcej na ten temat,ale jeśli nie możesz powstrzymać się od swoich „pouczań” nawet w stosunku do Tanaki czy Ty nie potrafisz już mieć dystansu do tego, co się dzieje na blogu? to uważam, że coś jest w tym wszystkim bardzo nie tak.
    Ujmujesz się tak dalece za kłamstwami koleżanki,że pouczasz Tanakę i nie chcesz pamiętać tego,co po prostu istotne. Nie ma tu intrygi – jest żądanie nie plucia na blog.
    Próbujesz wszystko tak rozwodnić,żeby pozostawić wrażenie,że tu w sumie jest winna harcerka basia i Tanaka,który nie rozumie twoich wypowiedzi w pół słowa.
    Najpierw interweniujesz,a potem stwierdzasz sama,że nie wiesz za dobrze o co chodzi…
    Rzeczywiście jest późno,więc lepiej położyć się na ten boczek.Myślę też,że chyba dawno już wyrosłaś i nie musisz chować się za plecami wbocka.

  387. ozzy
    22 stycznia o godz. 23:10

    Właśnie. Ci najbiedniejszi i najwierniejsi Jahwe doświadczyli najliczniej losów tego, co zbiorowo nazywamy Auschwitz.
    W sprawie zasadniczej, a taka jest pytanie „gdzie był Bóg” w takim, ostatecznym, horrorze, nie widze powodu do dzielenia chrześcijan i Żydów na różne grupy. Sprawa jest jedna, dotyczy każdego i wszystkich ludzi jednocześnie: gdzie był, skoro go nie było.
    Odpowiedź na to pytanie istnieje, jest prosta, elegancka i uczciwa: nie było, bo nie istnieje. Każda inna odpowiedź to kręcenie, albo coś monstrualnie odrażającego, jak to gadanie, że cierpiał z Żydami w Auschwitz.
    To, że prof Dov Kulka miał widzenie senne z Bogiem w krematorium i je opowiedział Tischnerowi, w niczym go nie tłumaczy. Tischner odpowiada za własną głowę. Chyba, że jego jedna odpowiedź w tej sprawie była taka: prof Dov Kulka tak to wyjaśnia..
    Tischner mówił to na własną odpowiedzialność, jest to jego twierdzenie.

  388. Tanaka
    22 stycznia o godz. 23:39

    Oman to wysoki żółty na dalszym planie.

  389. wbocek
    22 stycznia o godz. 23:09

    Każdy może mieć swoje antypatie i sympatie. Nigdy nie wchodzę w to,kto kogo lubi lub nie. Jeśli ludzie w końcu w jakiś sposób przekonują się do siebie to jest ok. Więc nie chodziło mi absolutnie o Twoją sympatię w stosunku do @jakub01, ale o fakt ,że ona świadomie skłamała o blogu LA. Nie będę wchodzić w to, co pamiętasz z ostatniego zajścia @404. Wiem,że ufasz Tanace – a on bardzo dobrze wie,co się wtedy działo i stało. Więc skoro ktoś usiłuje wypowiadać na ten temat kłamstwa,ktore mowią,że na blogu komuś „zasznurowano usta” – inaczej mówiąc zbanowano – co jest absolutną nieprawdą – czy nie powinno się o tym mowić wprost ? Myślę,że to nie tylko jest potrzebne,ale konieczne. Bo kłamstwo jest kłamstwem.
    A teraz myślę,że uda się zamknąć ten temat…

    No i bardzo ,bardzo dziękuję za cudne kwiaty 🙂
    U mnie dziś było prawdziwe wydarzenie – padał śnieg ! 🙂
    W końcu mialam okazję założyć dobre zimowe buty i słyszeć skrzypiący pod nogami śnieg.

  390. O rany, nie dość że skleroza to jeszcze upierdliwość.
    404 została zawieszona w poczekalni przez system ponieważ zrobiła błąd we własnym nicku i system potraktował ją jak nowego użytkownika, czyli do zatwierdzenia.
    Zamiast sprawdzić poleciała z krzykiem na EP i opowieścią jacy my tu jesteśmy wredni. Jakub tutaj opieprzała nas za to samo, mag teraz robi identycznie a ja się , kurna, zastanawiam czemu ludziki nie czytają tego co napisane.
    To już nie pierwszy raz, kiedy ktoś doczytał coś czego wcale nie było, a zrobił z tego historię na miarę zbrodni i kary.
    Dorośli jesteście?
    Basiu, masz moje pięć. 🙂

  391. mag
    22 stycznia o godz. 23:26

    Jakbym sobie teraz leżał, to nic bym nie mówił: czy JUŻ nie potrafię mieć dystansu do bloga? Nie wiem, czy JUŻ, czy przedjuż, albo pojuż. Wiem, że nieincydentalne, a seryjne, zaparte kłamanie, kręcenie, pomawianie na blogu, kpiny z rozmówców oczekujących poważnej odpowiedzi, ucieczka od odpowiedzialności za własne slowa, by znowu to samo powtarzać i do tego mieć zajadłe pretensje, że się jest za takie czyny krytykowanym – źle służy wszystkim poza wytwórcą tej lichości.
    Co nieco na ten temat mówi na swoim blogu dr Karczmarewicz.

    Mówisz, że tak już masz, że nie śledzisz czy nie nadążasz, ale przecież stanowisko zajęłaś. Na podstawie nieśledzenia i nienadążania? Czy wszyscy mają mieć taki przywilej, czy też ktoś powienien wiedzieć co i jak było i stosownie zareagować?

    Suma takich rzeczy doprowadziła do tego, że pożegnał się z blogiem Jacek Kowalczyk.

    Wybacz, nie mam czegoś odpowiedniego, by coś jeszcze o rudymentach mówić.

  392. wbocek
    22 stycznia o godz. 23:56

    A czy nie jest to oman domyślny? Bo coś go słabo widzę, a oman kojarzę z astrowatymi, te zaś widzę pod postacią karminoidalną na pierwszym planie.

  393. Tanaka – następne zdjecie!
    A poza tym dziękuję za cierpliwość i za całokształt. Buziaki 🙂

  394. Ewa-Joanna
    23 stycznia o godz. 0:04

    Bardzo sobie cenię Twoją szczerość, bezpośredniość i to pięć 🙂

  395. PM

    stnieja lufzie, ktorzy maja odpowiedzi na wszystkie pytania. Zawsze przestrzegano mnie przed nimi.
    Przez pamiec prof. Jizefa Tischnera i tych wszystkich, z ktorymi wiazala jego przyjazn i dobro doszedlem do wniosku,, ze juz nie chce miec nic wspolnego z tym blogiem.

  396. @ozzy – 23:10
    Z bogiem mam niewiele wspólnego, ale to co napisałeś bardzo mnie poruszyło.

  397. To teraz coś bardzo pięknego i pozytywnego 🙂

    Chwilkę po północy zakończyła się zbiórka pieniędzy do „Ostatniej puszki Pana Prezydenta Adamowicza”. Podczas zbiórki zebrano 15 mln 987 tys. 112 zł. Przedstawiciele Orkiestry przyznają w rozmowie z Onetem, że są zaskoczeni skalą całej akcji. Zapewniają też, że do Gdańska – oprócz zapowiedzianej wczoraj karetki dla jednego ze szpitali – trafi kolejna pomoc.

  398. Tanaka 23 stycznia o godz. 0:07 pisze do Mag: –Suma takich rzeczy doprowadziła do tego, że pożegnał się z blogiem Jacek Kowalczyk.

    Tak mi się kiedyś zdawało ale skoro to wiesz, to szansa na „reaktywację” może istnieje. Czego sobie, Tobie, Wam i Im życzę 😉

  399. legat @0:19

    „Tak mi się kiedyś zdawało ale skoro to wiesz, to szansa na „reaktywację” może istnieje. Czego sobie, Tobie, Wam i Im życzę ”

    To moze i ja sie odwaze zeby pozyczyc tego samego sobie, Tobie, Wam i Im .
    Bo i mnie sie juz zdawalo ze to Kowalczyk gral jeszcze. A to echo gralo.

    Gdzie sie podzieli te czasy gdy za np. sume rzeczy doprowadzajacych do tego, że pożegnał się z blogiem ozzy, pewne czynniki czynniki by obwinily konkretne nicki?

    Ze co, ze tych sekowanych nickow akurat nie bylo gdy sp. ks. Tischner tu padl z nazwiska i z ambony? A coz to komu przeszkadza? Winnego mus znalezc i basta.

    To wszytko wina nickow, Wysoki Sadzie. E-J napewno sie z tym zgodzi

    A juz mi tak dobrze sie robilo gdym z dala od stal

  400. Pojdzmy za ciosem, przez ozzy’go wymierzonym. W innym troche moze kierunku niz on ale pojdzmy

    „Przyszedł do mnie w nocy Szatan czy byłem urojony?”

    ‚Prawie 3 lata zajadle walczyłem z kościołem i z Jezusem. Zaprzeczałem i wyśmiewałem niemal wszystkie teorie wiary – w wielu tekstach w Internecie.
    W maju 2010 r. dostrzegłem swój błędny sposób myślenia, ale jeszcze miałem wiele wątpliwości co do Bóstwa Jezusa czy samego kościoła.

    Na początku września 2010 r. miał być ślub mojej szwagierki, a żona miała być świadkiem. To mobilizowało nas, aby pójść do spowiedzi, gdyż dawno nie byliśmy i trwaliśmy razem w tym przekonaniu co do kościoła.

    Bardzo nie chciałem iść do spowiedzi, nie widziałem sensu zwłaszcza, że wracały do mnie cały czas przekonania, że Jezus nie jest Bogiem. Buntowałem się i śmiałem wewnętrznie ze spowiedzi. Zaniepokoiło mnie to, co się we mnie dzieje. Z powodu tego dużego buntu i wyśmiewania – postanowiłem, że wbrew sobie pójdę – właśnie dlatego.

    Po tym postanowieniu, ale jeszcze przed spowiedzią w nocy ok. godz. 3, obudziłem się – leżałem na plecach i cały byłem sparaliżowany, że mogłem tylko myśleć. Zaś u moich nóg widziałem stojącą czarną postać wielkości człowieka, widziałem jej kształty, i czułem realne istnieje tak, jakby to moja żona stała w moich nogach. Nie był to cień.

    Powiem szczerze – myślałem, że umieram.

    Mieszkam w mieście więc lampy świecą się przy bloku. W pokoju jest jasno nawet przy zgaszonym świetle. Ta postać stałe przy moich nogach, nie widać było twarzy.
    Przeszył mnie tak głęboki strach, że zacząłem wzywać Jezusa i mówić w myślach – Idź precz Szatanie. Nie wiem skąd mi to przyszło do myśli.

    Po kilku razach ta postać zaczęła wolno wychodzić z pokoju, w którym spaliśmy. Śledziłem jej wolne ruchy, i cały czas miała te same kształty. Wyszła z pokoju, a jak wychodziła – opuszczał mnie paraliż ciała.

    Rozumiecie, to była realna osoba, żyjąca. Potem przez ponad pół roku świeciłem światło w przedpokoju, i w lęku kładłem się spać ciągle patrząc w stronę drzwi. Do dziś czuję na sobie ten dreszcz i lęk. Nigdy w swoim domu nie zostałbym sam w nocy.

    Po obudzeniu się moja żona opowiedziała mi, że tej nocy miała ogromne koszmary, w których była ciągana po przedpokoju naszego domu przez jakąś straszną istotę.
    Pomimo to zrealizowałem poprzednie postanowienie i poszedłem do spowiedzi, po której definitywnie jak ręką odjąć zniknęły ze mnie wszelkie wątpliwości na temat Bóstwa Jezusa i prawie rok tak trwa.

    Zaznaczę, że ta postać pojawiła się już po mojej decyzji o pójściu do spowiedzi, a wątpliwości co do Bóstwa Jezusa minęły po spowiedzi, a nie po wizycie tej postaci, gdyż przystępując do spowiedzi nadal byłem niewierzącym i wątpiącym, a nawet lekko kpiącym, ale szczerze poszukującym prawdy.

    Kiedy to opisałem na jednej ze stron, na której wcześniej kpiłem z Bóstwa Jezusa – ktoś odpowiedział mi, że kiedyś w przeddzień modlitwy o uwolnienie nad jakąś osobą mieli podobną wizytę jakiejś dziwnej postaci.

    Jeśli chodzi o nocne paraliże i przejścia ze snu do rzeczywistości – czytałem o tym wcześniej. Jednak tu było coś innego:

    – postać, która żyła
    – moja modlitwa i jej stopniowe odchodzenie
    – wiem, że nie spałem i wcale mi się nie śniło to, gdyż potem długo nie mogłem zasnąć.

    Zapewne zaraz wszystko skrytykujecie. Wasza sprawa. Do niczego Was nie przekonuję ani nie zamierzam nic udowadniać. Nie wiem jak to wszystko interpretować ani jak dobrze opisać.

    Co mi się jednak wydaje jak po roku o tym myślę:

    – biorąc pod uwagę nagłe zniknięcie wątpliwości co do Bóstwa Jezusa – właśnie po tej spowiedzi, przed którą czułem ogromny opór, i wizytę tej postaci oraz sen żony – może rzeczywiście byłem opętywany przez jakieś Zło osobowe i raczej takie Zło osobowe może istnieć.

    Co ciekawe, miałem takie przejawy
    – gwałtowne zaprzeczanie Bóstwa Jezusa
    – wstręt do Maryi – dosłownie
    – wyśmiewanie kościoła katolickiego
    – natrętne udowadnianie bezsensowności wiary
    – wyśmiewanie teorii wiary kościoła katolickiego
    – pamiętam też, że ogromny wstręt do Jana Pawła II
    odrzucanie jego zdjęcia, obrazka.

    To nie było coś takiego, że z czymś się nie zgadzam, ale coś co mną aż rzucało, napawało wstrętem, śmiesznością itd.

    Wiecie jakie jest uczucie w chwili umierania? Czułem, że jestem sam i wówczas zacząłem szukać ratunku tylko w Jezusie, bo tylko On mi pozostał.
    Rzeczywiście, jak ta postać stała w moich nogach – myślałem, że umieram.

    Na koniec powiem tylko tyle – bądźcie ostrożni. To, co wydaje się oczywiste – wcale nie musi być prawdziwe czyli zgodne z rzeczywistością.’

    Zaczerpniete z „Racjonalisty”, 14-08-2011

  401. @basia.n,
    zapamiętałam, że jesteś z pięknego miasta Łodzi – w Łodzi miałam niespodziewany przystanek w 2017r, jechaliśmy z Wrocławia do Warszawy, lało tak, że postanowiliśmy się zatrzymać w Łodzi na noc. W hotelu napisałam notkę z trasy na zaprzyjaźniony blog, że póki co, to szkaradna ta Łódź, nigdy nie byłam, ale to, co widzę, nie zachęca.
    Zatrzymaliśmy się w hotelu Mazowieckim, a wjeżdżaliśmy od Wrocławia. No faktycznie, szału nie ma, przyznasz.
    Natychmiast na blogu odezwała się nasza wirtualna znajoma, mieszkanka Łodzi i zaproponowała, że jeśli zostaniemy dzień dłużej, ona nam pokaże Łódź. Bo Łódź jest piękna, chociaż nie wszędzie jeszcze. Zostaliśmy jeden dzień dłużej, osoba wirtualna w realu okazała się znakomitą przewodniczką, zapakowała nas w samochód i pokazała Łódź. Popadywał deszcz, ale cośmy zobaczyli, tośmy…o tyle o ile w jeden dzień można zobaczyć. Piotrkowska oczywiście, przepiękna architektura, pałac Herbsta zwiedziliśmy, Manufakturę, stare domy osiedla robotniczego, Wytwórnię Filmów Fabularnych, przepiękny nowy dworzec kolejowy (jeszcze wtedy pustawy, nie wiem, jak teraz), ale głównie objeździliśmy miasto, zatrzymując się to tu, to tam dla rzucenia okiem. Wieczorem umówiliśmy się na piwo w Irish Pubie na Piotrkowskiej, zeszliśmy tam do piwnic. Zmieniłam zdanie po tym rajdzie po Łodzi, Łódź jest piękna i koniecznie muszę kiedyś zajechać na parę dni. Jakiś przedsmak, co tam czeka już mam 🙂

  402. Racjonalista. Dział Bazgroły

  403. A teraz ogólnie o kościele katolickim w Kanadzie – bodaj Tanaka wspomniał w jakimś komentarzu, że na przykład w Holandii kościół jest niewidoczny. U nas różnych denominacji do licha i trochę, jak to w kraju emigracyjnym, ale kościół katolicki zdecydowanie przeważa (głównie we frankofońskiej prowincji Quebec) i ok.38% społeczeństwa deklaruje się jako katolicy. Kościół niewidoczny, nienachalny i skromny. W prowincjonalnych miasteczkach i „siołach” są malutkie, drewniane często kościółki, a jak wiernych brak, to się taki kościół zamyka i sprzedaje chętnym, którzy spokojnie przerabiają tę budowlę na niezbyt wielki dom, często zachowując charakter budowli. Ilość wiernych ma tendencję spadkową, więc tych już-nie-koścółków jest trochę trochę. A pozostali wierni dojeżdżają do innych parafii, protestów nie ma, przynajmniej ja nie słyszałam.
    Największa katedra jest w Montrealu, Notre Dame Basilica i to jest chyba najbardziej „wypasiona” świątynia w całej Kanadzie. Ale gdzie jej tam do splendorów świątyń europejskich!
    Kościoły są skromne i surowe w wystroju. Moje podatki nie idą na kościół w żadnym stopniu.
    Szkoły są publiczne i katolickie – jeśli posyłasz dzieci do katolickiej szkoły (z reguły dobry poziom w porównaniu z publicznymi), twoje podatki zasilają szkoły katolickie. Jeśli publiczne – to zasilają szkoły publiczne. Deklaruje się to w zeznaniach podatkowych.
    Inne denominacje są chyba zbyt małe, żeby sobie fundować takie szkoły, ale podejrzewam, że gdyby chciały, to nie byłoby przeszkód. Podkreślam – pewności nie mam, bo tu się nikt o religię nie kłóci, czyja lepsza i komu się należy. Każdy wyznaje taką wiarę, jaka mu pasuje, niektórzy demonstrują to zewnętrznie, tak jak na przykład żydzi, muzułmanie, hindusi. Rzadko się zdarza, ale bywają incydenty, że ktoś kogoś obraża z racji religii, synagogi bywają obiektami nawet czasami podpalenia, ale przeważnie nienawistne napisy. Rok czy dwa lata temu dziennik tv doniósł, że 12-letnia dziewczynka została zaatakowana w Toronto w drodze ze szkoły, ktoś jej zerwał z głowy chustę, typową dla pakistańskich strojów religijnych. Dwa dni później okazało się, że dziewczynka wymyśliła całą rzecz, matka przepraszała w telewizji za incydent.
    Bywa i tak. Ale jak wspomniałam, kościół się nie narzuca i jest niewidzialny. Skromny.
    „Freedom of religion in Canada is a constitutionally protected right, allowing believers the freedom to assemble and worship without limitation or interference.”
    „Wolność wyznań religijnych w Kanadzie jest zagwarantowana w konstytucji i pozwala wierzącym wyznawać swoją wiarę bez ograniczeń i przeszkód”.
    Oczywiście wszystko zgodnie z prawem – żadnego szariatu, żadnego pedofilstwa, żadnych uchybień wobec obowiązującego wszystkich prawa.
    Konkludując – kk tutaj a kk w Polsce dzieli wielka przepaść. Myślę, że kk w Polsce jest bardziej papieska, niż sam papież.

  404. *bardziej papieski* – chciałam napisać…

  405. p.s.Powinnam jeszcze dodać – co zresztą z powyższego wynika, że kościół tutaj w żaden sposób nie wpływa na moje życie, a w Polsce niestety, czy należysz do innego kościoła, czy do żadnego w ogóle, ten „najważniejszy” kościół na ciebie wpływa, bo państwo łoży na kościól, zwłaszcza na kościół tego typa rydzyka. Łoży z kieszeni podatnika.
    Ma ogromny wpływ na na władzę. Mojej zgody by na to nie było i w tym względzie popieram Barbarę Nowacką. Ciekawa jestem, co wyjdzie z jej inicjatywy – złudzeń raczej nie mam.

  406. Odpowiedź na inicjatywę Barbary Nowackiej podsuwa Jan Koza 😉
    https://www.polityka.pl/galerie/rysunkisatyryczne/1777596,1,rysuje-jan-koza.read

  407. Ależ daliście czadu, moi mili. Basiu – moje uznanie!
    Trudno się nie odezwać, gdy ktoś łże i opluwa LA na innym blogu.

    Co do historii Tischnera o przyśnionym „Jezusie w krematorium” to podejrzewam, że chodzi o religiancki „reverse engineering” – przecież baśń o cierpiącym Bogu-ofierze nie wzięła się znikąd. Tę mityczną postać wymyślili sobie ludzie, bo współgrała z ich marzeniami. Prometeusz, Cambpellowski „bohater o stu twarzach”, który poświęcił się dla ludzkości, starogermański bóg, który dał się ukrzyżować po to, żeby móc poznać zagadkę antycznych runów – to różne odmiany podobnego mitu. Człowiek chciał wierzyć, że Bóg go kocha i że cierpienie ma jakiś sens. Yuval Harari pisze, że cierpienie jest najbardziej realną rzeczą, jaka może się przydarzyć człowiekowi. Ale Jezus cierpiący w Auschwitz? Nie rozśmieszajcie mnie. Tam po prostu cierpieli ludzie, którym nie pomógł żaden Bóg.

    Specjalne gratulacje dla Orteqa 23 stycznia o godz. 1:50. Takich bredni jest w necie mnóstwo, religianci je seryjnie powielają, ale już dawno nikt na tym blogu aż takiego badziewia nam nie wkleił. Jedna na O. przecież zawsze można liczyć!

    Stachu39, moje poglądy są wszystkim znane, nie ma potrzeby się nimi specjalnie dzielić. Co do „Avanti o popolo” to zwyczajnie lubię tę melodię. Nie przemawia do mnie faszyzm, komunizm, religianctwo ani inne izmy. A historia Włoch jest ciekawa – naród rozdarty. Faszyzm, komunizm, brigate rosse, dolce vita… bezsensowny Watykan zagnieżdżony w środku stolicy, Rzym – obrzydliwe, brudne, zatłoczone, czarujące miasto. Lubię je.

    A fakt, że lubię „Praszczanie Slawianki” też nie oznacza, że mnie łączy jakaś nić sympatii z Putinem albo Stalinem czy kim tam jeszcze. Myślę, że nie ma sensu szukać w piosence drugiego dna. „Rozszumiały się wierzby płaczące” to tez po prostu urocza piosenka, ktora nie kojarzy mi się ani z Armią Ludową ani z żadną opcją polityczną tylko (jeśli już) to z romantyczną miłością. Tyle wyjaśnienia. Dobranoc!

  408. basia.n
    23 stycznia o godz. 0:00

    Basiu, epizod z czterystaczwórką i jej zachowaniem po domniemanym zbanowaniu przypomniałaś mi właśnie Ty. Takie jej raptusowe zachowanie, że poleciała na inny blog na skargę, rzeczywiście było. Ale już wierzę na słowo, że się nie przyznała, nie przeprosiła, bo nie pamiętam. Zniknęła i cześć jej pamięci. Nie każde zniknięcie opłakuję.

    Natomiast Twoje sformułowanie w stosunku do jakub01, że „świadomie skłamała o blogu” z istoty swojej jest tylko domysłem i nie może być sądem kategorycznym, bo nikt nie ma wglądu w cudzą świadomość. Nie ma dowodu na świadome kłamstwo, natomiast mogło być to samo, co ze mną: pamiętam ogólnie, że miałem irytujące spory z czterystaczwórką, a innych, jako językus mieć nie mogłem, jak tylko o jej nieuprawnione interpretacje. Domniemane zbanowanie to też była jej nagła nieuprawniona interpretacja. Powiedziałbym: dziecinna. Bo pomysł, że można banować z powodu byle dupereli, jest dziecinny, ale i niepiękny w stosunku do Tanaki. Jeśli nie potrafiła wyjść z tego z twarzą – nie pamiętam, jak się po wyjaśnieniu sprawy zachowała – to mówię: cześć jej niepokalanej pamięci.

    Można by jakubkę zapytać, czy na pewno dobrze zapamiętała, jak było, zwłaszcza że sama odeszła stąd urażona. Czy miała słuszny powód, czy tylko jej się mogło zdawać, że słuszny – zdawanie się to najczęstsza przyczyna nieporozumień – nie umiem sobie przypomnieć, ba – nic konkretnego o sporze nie pamiętam i właśnie dlatego podnoszę rękę jak zawiadowca stacji: „Odjazd!”. Para – ziuch, koła – w ruch, jadymy dalej. Zdecydowanego oskarżenia o świadome kłamstwo bez oczywistych dowodów w życiu bym nie poparł, a nieświadome kłamstwo nie jest kłamstwem.

    Ogólna konkluzja o człowiekowatych.

    Kłamią – lub precyzyjniej: mniej lub bardziej świadomie mówią nieprawdę pięć lub sto razy na dzień – wszyscy. Niewykluczone, że gdyby istniał Bóg Jahwe, to właśnie z powodu takiej powszechności mówienia nieprawdy, że i sam bajki plótł, nie dałby w Dekalogu przykazania „Nie kłam”. Ten, kto Dekalog wymyślił – faktycznie nie dał. „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu” jest zakazem wąskim, nie obejmującym pięciuset miliardów codziennych kłamstewek i kłamstw, bez których współczesny człowiek nie wiedziałby jak żyć. „Świetny wstęoniak”, „Fantastyczny wierszyk”, „Ładnie wyglądasz”, „Bardzo smaczne”, „Mądrze mówisz” – weź żyj bez takich kłamstw.

  409. @wbocek
    Ale bez kłamstewka – ogród żony przepiękny, aż mi zazdrość, że takiego mieć nie mogę. Klimat psianoga!

  410. wbocek
    23 stycznia o godz. 4:46

    Weredycy potrafia ‚wziac zyc bez takich klamstw’ – ilu ich na tej planecie, nie wiadomo. Na tym blogu przynajmniej przychodza mi do glowy dwie takie osoby ale nie powiem, kto…

  411. No i nadęłam się. Z dumy! Bo przeczytałam:

    A new resource recovery centre in the Shoalhaven region of New South Wales will see 90 per cent of red bin household waste recycled when it is built by 2021.

    The Shoalhaven recycling facility will be the first of its kind outside Poland and just the third centre built in the world.

    Reszta z obrazkiem tutaj:
    https://www.abc.net.au/news/2019-01-23/new-recycle-technology-to-keep-90pc-of-waste-out-of-landfill/10736142

  412. Wczoraj pol nocy ogladalem rozne programy z przed i po pogrzebie pani Ireny. Szczegolnie swietny byl biograficzny ‚Ona trzesla telewizja’ zrobiony jak miala chyba 88 lat i z jej udzialem (doskonala narracja Tadeusza Sznuka).

    Co mnie dobilo, zaskoczylo i niejako oszolomilo to programy wokol jej smierci i pogrzebu z tekstem czytanym (pod slajdy z bledami np. pokazuja sto razy Nine Terentiew a gadka idzie, sto razy, o Bozenie Walter) Te teksty czytane sa chyba a raczej napewno przez jakis program komputerowy ‚sztuczno-inteligencjowy’. Koszmar, nigdy sie z czyms takim nie spotkalem. Nie ma w Polsce dziennikarzy, spikerow ‚ludzkich’ do odczytania tekstu, szczegolnie przy takiej okazji?
    Czy ktos z blogowiczow wie, jak to dziala?

  413. @jakub01
    21 stycznia o godz. 17:31

    Zyto, nie wypowiadam sie na tym blogu ale Twoj tekst mnie do tego zmusil. Otoz zupelnie nie zgadzam sie, ze stwierdzeniem, ze taka harowka inwalidy az do skonania ma cokolwiek wspolnego z etyka pracy. To rodzaj wspolczesnego niewolnictwa bez wzgledu na kolor skory. Gdyby ten czlowiek zrezygnowal z pracy i przeszedl za zasilek, to jaki poziom zycia i ludzkiej godnosci bylby jego udzialem? To nie etyka, tylko tragiczna koniecznosc i nie daj bog aby brac z tego przyklad i przyklaskiwac systemowi, ktory ludzi wykancza w imie interesu 1%.

    Ja nie Zyta, ale się wtrącę. Po pierwsze, żeby najpierw przyznać Ci rację co do niewolnictwa, a potem z lekka skrytykować.
    Jeśli idzie o rację, to napisałem był pod którymś wstępniakiem, że współczesny kapitalizm finansowo-pożyczkowy przerobił obywateli na konsumentów.
    W praktyce oznacza to, że przeciętny mieszkaniec krajów „rozwiniętych”, kuszony od kolebki wszechobecnymi reklamami przecudnej piękności, obiecującymi mu szczęście i rajskie rozkosze natychmiastowo i od razu, musi wleźć powyżej uszu w długi na hipotekę, zakup nowego SUV, 100-calowy TV, wakacje w turystycznej enklawie w jakimś tropikalnym „raju”, markowe ciuchy dla przychówku, wciąż wspanialsze laptopy, ajfony i mnóstwo innego badziewia. Które trzeba zresztą wciąż wymieniać na nowe i lepsze, bo konsumpcyjna narkomania wymaga wciąż mocniejszej działki. Tak więc ww. musi zapi…ać, od świtu do nocy, wraz z żoną, jak ta mrówka, tylko po to żeby stać w miejscu, dokładnie jak Alicja z drugiej strony lustra, bo długi nie maleją, albo minimalnie. Śmietanę z produkcji badziewia, finansowania pożyczek i tego zap…nia zgarnia właśnie 1%.
    W tym to sposobie jest przykutym do kieratu konsumpcyjnego kapitalizmu niewolnikiem. Kajdany i łańcuchy nie są stalowe, jak w tradycyjnym niewolnictwie, ale jedwabne i dla większości niewidzialne.
    I tu dochodzę do dzieci. Których rodzice zmęczeni ww. zap… niem nie mają ani czasu ani siły wychowywać, idąc, zgodnie z resztą z naturalną skłonnością gatunku, na łatwiznę. I najczęściej zostawiając wychowanie sieci, TV, szkole, księdzu.

    A lekka krytyka?? No cóż, tradycyjna etyka pracy, oparta na wierze w przydatność społeczną swej funkcji czy zamiłowaniu do tego co się robi, nie jest niewolnictwem, ale źródłem dumy. Rozróżnienie opiera się tylko na indywidualnym podejściu pracującego do wykonywanej pracy. Który mógł z satysfakcją harować, nawet jeśli inwalida, zamiast na łasce pańskiej kwękać w domu. Zwłaszcza gdy, jak dawniej, nie musiał w bezwzględnym wyścigu szczurów wypruwać sobie flaki w obronie swego stołka.

  414. @All
    Z wykładu Marcina Matczaka:

    I to jest ta druga strona w pewnym sensie, mówi Fromm. Jak wiem więcej, to mogę więcej, a jak mogę więcej, to boję się dokonywać wyborów, dlatego że muszę ich dokonywać sam, a kiedyś, ktoś za mnie dokonywał tych wyborów. Na przykład Kościół, który mi mówił, jak mam żyć, a teraz już jestem sam ze swoimi wyborami aksjologicznymi, muszę ich dokonywać. I boję się ich dokonać. Świat staje się zbyt różnorodny, jest zbyt wiele opcji i te opcje mnie przerażają, bo zbyt dużo wiem. W pewnym sensie niewiedza jest błogosławieństwem. Kiedy wiem, to muszę sam podejmować decyzje.

    Polecam!

  415. Ewa-Joanna
    23 stycznia o godz. 6:29

    Ewojotko, jest możliwe w Australii takie coś?

    Żona dłubała na działce, a dróżką między działkami przechodziła babka. Zatrzymała się koło omanu – jest blisko furtki – mówi głośno (nie pyta):
    – Po co to tak w kupie słoneczniki hodować.
    – To nie słoneczniki – mówi żona – tylko oman wielki, po drugie: on tak rośnie z jednego korzenia.
    Babka spojrzała spode łba, wzruszyła ramionami i poszła.

  416. @wbocek
    23 stycznia o godz. 8:28
    Nie, 🙂
    – bo nie ma działek tylko trawniki
    – wszędzie jest daleko i mało kto chodzi piechotą
    – nie komentujemy i nie wtrącamy się

  417. Wlasnie dla ilustracji powyzszego, co napisalem, w ‚programie’, ktory wlasnie obejrzalem o tajemnicy pt. co sie dzialo z cialem pani Ireny Dziedzic od smierci do pogrzebu pokazane jest jedno zdjecie…Beaty Tyszkiewicz. Czy ja snie.

  418. No dobra, zgoda – dopiero sie ucze, nie wiedzialem, ze tyle g..na na polskich stronach.

  419. Dzis ze smutkiem obserwowalem w pracy ostatnie wpisy tutaj. Jakas ‚zla krew ‚ wytwarza sie niegodna stylu i ducha tego blogu.
    Gdyby nie pojednawcze slowa wbocka, pomyslalbym, ze to jakis inny zupelnie blog od tego, ktory od kilku lat znam. Czemu @jakubowi tak trudno sie przyznac do bledu, ‚ill-advised emotions’? Nic by jej to nie ujelo a poszla ‚w zaparte’. Sam przywitalem sie z nia serdecznie choc jednostronnie hehe zapominajac o jej ,donosie’. Czytalem z zainteresowaniem jej wpisy u EP i tyle.
    A tu nagle takie zle emocje, szczegolnie, przykro mowic, miedzy paniami, ktore bez wyjatku bardzo lubie i szanuje, co nie znaczy, ze we wszystkim mam sie zgadzac.

  420. @9:24

    Nie pitol, narzekajdo. Te polskie strony maja wielka przyszlosc. Jeszcze wieksza niz ten blog. Dinozaury wysiadaja

  421. Ewa-Joanna
    23 stycznia o godz. 8:57

    I to jest uroda cywiizowanego świata.
    Żona parę lat temu w kamizelce ostrzegawczej wyprowadza z bloku rower. A przechodząca baba-jaga:
    – Co to za głupie ubieranie się! Ochrona, czy co?

  422. Ortequ, nie napinaj moich nerw Wasci, bo krotkie noce mam a dni dlugie.

  423. A pamietasz wbocku to zaslyszane kiedys na ulicy w Polsce: no co ty murzyn taki czarny?

  424. No masz, ja stary zgred znowu przespałem ważne wydarzenie.
    Śniłem o …, no mniejsza z tym.
    A tu na LA rozpoczęły się podniosłe uroczystości na cześć kolejnej rocznicy wybuchu, nieudanego, Powstania Styczniowego.
    Reinkarnacja bohaterskiej Emilii Plater weszła z naręczem kwiecia z muzyką w tle by własną piersią bronić „przed” na obcych blogach.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Donos
    Przepraszam, że zaspałem.
    Na szczęście wygumkowałem kalesony. Zaraz się przyodzieję i stawię się na zew bojowej trąbki.
    Bom stary, ale jary.
    A jak nie jary i durny, to wykłady o demencji wszystko tłumaczą i z góry rozgrzeszają 😉

  425. ozzy
    22 stycznia o godz. 23:10

    w pełni się z Tobą zgadzam.
    Chwilami poraża mnie prostactwo rozumowania ludzi mających się za racjonalnych. Ta dosłowność na poziomie myślenia konkretno – obrazowego małych dzieci. Niezdolność do myślenia abstrakcyjnego. Niemożność zrozumienia metafor.

  426. @9:54

    „nie znaczy, ze we wszystkim mam sie zgadzac.”

    Nawiedzony Zlym, albo moze Dobrym, who knows, nie zgadzajac sie z CZYMS, takie mial Przejawy:

    – gwałtowne zaprzeczanie Bóstwa Jezusa
    – wstręt do Maryi – dosłownie
    – wyśmiewanie kościoła katolickiego
    – natrętne udowadnianie bezsensowności wiary
    – wyśmiewanie teorii wiary kościoła katolickiego
    – pamiętam też, że ogromny wstręt do Jana Pawła II
    odrzucanie jego zdjęcia, obrazka.

    Te Przejawy to nie było coś takiego, że z czymś się nie zgadzal. To bylo coś co nim aż rzucało, napawało wstrętem, śmiesznością.

    Czy ktos wie jakie jest uczucie w chwili umierania? On czuł, że jest sam i wówczas zaczął szukać ratunku tylko w Jezusie, bo tylko On mi pozostał. I ta czarna postać co pojawiła w nogach lozka. On myślał, że umiera i diabel juz na niego czeka.

    To tak pod rozwage tym, na tym blogu w szczegolnosci, co sie calkowicie z CZYMS nie zgadzaja.

    PS. Te twoje nerwy, a nasci. Dobro juz w nogach twych stoi. I strasznego dyjabla uostro piko koli

  427. wbocek
    22 stycznia o godz. 23:26

    @404 została tu nazwana „kanalią”.
    Moim zdaniem nic nie usprawiedliwia takiego słownictwa. Niestety blogowy biskup, i kilka innych osób, uznało to za właściwe. Moje zdanie było i jest inne.
    Słowa czasem zabijają. A śmierć cywilna jest również czymś strasznym.

  428. mag
    22 stycznia o godz. 23:26

    Dobrze, że Harcerka Basia czuwa.

    Prawdziwa „Blogowiczka Niezłomna”, „Blogowiczka Wyklęta”, której Ty usypujesz męczeński stos kamieniami krytyki. Kierująca się imperatywem „obrony bloga” przed „donosami” na „obcych” blogach. Jeszcze chwila a sam Morawiecki z Tatusiem obejmą honorowy patronat nad LA. Do spółki z „niezłomnym” Dudą, rzecz jasna.

    A Ty @mag nie bądź taka Imogena, bo Ignac i tak nic z tego nie zrozumie 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=XGvETDCmG-w

  429. basia.n
    23 stycznia o godz. 0:00

    A teraz myślę,że uda się zamknąć ten temat…

    „Ciszej nad tą trumną”?

    Coś mi ten zapaszek przypomina … 🙁

  430. ozzy
    23 stycznia o godz. 0:15

    wbrew temu co śpiewa Niemen:
    https://www.youtube.com/watch?v=kQF02IpxLbk
    wiem, że wrócisz. Będziemy jeszcze nie raz mieli okazję zarówno zgadzać się jak i różnić.
    Do ponownego pogadania 🙂
    Pozdrawiam 

  431. Nie docenia sie tu, na LA, nawet w ramach Obchdow, iz donos jest, po prostu i zwyyczajnie, gatunkiem literatury stosowanej.

    Jakubie01 ! Niej sobie wmowic pierdol. Szczegolnie tych wyglaszanych ex cathedra. Z ambony ateistycznej, do tego. Nie daj sobie wmowic

  432. Ciekawe, komu tak zalezy, by rozpierdolic (zadnych kropek tym razem) ten blog. Za dobrze tu bylo.

  433. @accie

    Zapytaj o to rodaczki swej. Ona ci od razu powi. Bo wi

  434. @wujaszek wania 10:25

    wrocilem tylko powodowany Twoja bardzo madra refleksja. Za jakies zaszle sprawy miedzy nami, przepraszam. Trzymaj ster !

  435. Wbocek,
    w dobie łagodzenia ostrości sformułowań, ja to sobie myślę, że nie „kłamią” a tylko „oszczędnie gospodarują prawdą”. Może jakiś tydzień „łagodności” blogowej sobie wprowadzimy. Znaczy np. myślisz sobie – a CHCJWD, niech będzie kłamczuchu, że tylko oszczędnie …itd. 😉 – to oczywiście i w domyśle dotyczy tylko tych o których mówił Ludwik Wiśniewski, bo na blogu kłamczuchów przecież nie ma. Są najwyżej zapominalscy.

  436. Bu­dzę się hoży i świe­ży
    Z an­tyblogo­wym okrzy­kiem 😉

    Wróć, tak to szło:

    MÓJ DZIONEK

    Le­d­wo sło­necz­ko ude­rzy
    W okno zło­ci­stym pro­my­kiem,
    Bu­dzę się hoży i świe­ży
    Z an­ty­pań­stwo­wym okrzy­kiem.

    Za­nu­rzam się aż po uszy
    W mi­łej mo­ral­nej zgni­liź­nie
    I naj­ser­decz­niej uwła­czam
    Bogu, ludz­ko­ści, oj­czyź­nie.

    Ko­mu­ni­zu­ję go­dzin­kę,
    Za­tru­wam du­cha, a póź­niej
    Albo szka­lu­ję tro­szecz­kę,
    Albo, gdy świę­to jest, bluź­nię

    Za­śmie­cam ję­zyk z lu­bo­ścią,
    Znie­pra­wiam, do złe­go ku­szę,
    Za­ku­sy mam bol­sze­wic­kie
    I są­czę jad w mło­de du­sze.

    Cza­sem mnie wuj­cio od­wie­dza,
    Miły, nie­chluj­ny sta­ru­szek,
    Czy­ta­my so­bie, czy­ta­my
    Tal­mu­dzik, Szul­chan-Aru­szek.

    Z wuj­ciem, jew­re­jem bro­da­tym,
    Emi­sa­riu­szem so­wie­tów,
    Śpie­wa­my pierw­szą bry­ga­dę,
    Cho­dzi­my do ka­ba­re­tów.

    Od ofi­ce­rów zna­jo­mych
    Wy­łu­dzam w cza­sie ko­la­cji
    Se­kre­cik ja­kiś szta­bo­wy
    Lub pla­nik mo­bi­li­za­cji.

    Czę­sto mam mi­sje spe­cjal­ne
    To w Dru­skien­ni­kach, to w Kiel­cach
    I wy­wro­tow­ców wer­bu­ję
    Na roz­kaz Mo­skwy do Strzel­ca.

    Do domu wra­cam po­god­ny,
    Lek­ki jak mała pta­szy­na,
    W ci­chym miesz­ka­niu na Chłod­nej,
    Cze­ka dru­kar­ska ma­szy­na.

    Od­bi­jam so­bie, od­bi­jam
    Zie­lo­ne do­lar­ki ślicz­ne,
    Ko­mu­ni­stycz­ną bi­bu­łę,
    Bro­szur­ki por­no­gra­ficz­ne.

    A po­tem mała or­gij­ka
    W ra­mio­nach pło­mien­nej Chaj­ki!
    (Mam w domu taką sa­dyst­kę
    Z od­sskiej cze­re­zwy­czaj­ki.)

    I choć mam mi­lion roz­ko­szy
    Od Chaj­ki krwa­wej i ry­żej,
    To cięż­ko mi! Nie na ser­cu,
    Lecz wprost prze­ciw­nie i ni­żej.

    Niech się cię­ża­rem tym ze mną
    Po­dzie­li któ­ryś z ro­da­ków!
    Mój Boże ile tam sie­dzi
    Głu­pich en­dec­kich pi­sma­ków.

    Julian Tuwim

    Też mam rozliczne zajęcia. Oddalam się do nich, życząc miłego dnia i …, czego tam komu najbardziej brak 😉

  437. ozzy
    23 stycznia o godz. 10:47

    a czy ja wielbłąd albo inny tragarz jestem, żeby targać przez życie jakieś zaszłości?
    Wiedziałem, że wrócisz, boś mądry. A to czasem boli
    3msie staruszku, jako i ja się 3mam 🙂

  438. wujaszek wania
    23 stycznia o godz. 10:17

    Ładnie zacząłeś ładny dzień, wujaszku: niczym PiS – od obrażania gorszego sortu. „Myślenie konkretno-obrazowe”, „Niezdolność do myślenia abstrakcyjnego”. „Niemożność zrozumienia metafor”. Kiedy się rzuca takie śnieżki z kamieniem w środku, wypadałoby to jakoś „konkretno-obrazowo” zilustrować. Może to jeszcze z mocnym uzasadnieniem zrobisz.

    Jako filolog i języczkowiec mogę Ci powiedzieć, że kiedyś odkryłem w aforyzmach i przysłowiach, które mają być mądrością narodu, tyleż mądrości, co głupoty. A metafory, po latach zachwycania się wszelkimi poetyckimi tropami, uznałem za czasem lepszą prezentację jakiegoś zjawiska, a czasem – gorszą, wynikającą z nieumiejętności precyzyjnego nazwania zjawiska językiem przyziemnym, zamiast podchmurnym. Sam zacząłem w swoim pisaniu metafor raczej unikać, choć jak się nasunie celna i dowcipna, to czemu nie.

    Jeśli wystawiając cenzurki myślącym na poziomie małych dzieci, miałeś na myśli niby-metaforę pana Tischnera o cierpiącym Bogu, to może dopowiedz, że onże cierpiący, bez którego woli nic się nie dzieje, stworzył rękoma ludzi fabrykę tego cierpienia. Czyż nie równie wzruszająca byłaby metafora, że bandzior z ISIS spycha z wieży homoseksualistę i cierpi razem z nim, wyobrażając sobie jego myśli?

    Nasłuchałem się już tylu metaforycznych, upiększających oszustwo zwane „Bogiem” bzdur, że tęsknię za dosłownym, precyzyjnie nazywającym rzeczywistość językiem, którego bardzo i coraz bardziej brakuje jak Polska długa i szeroka. Również na blogu.

  439. Antydonosowcy pracujo jeszcze i nad tym, by status czarnych owiec, tych stad przepedzonych hen, na EP, nadac jeszcze mag(usi). Ona tam juz sama sie przepedzila ale nie calkiem. Wiec wysi(l)ki pracujo zeby sie spelnilo i calkiem milo bylo

    Donos marzy, żeby było miło
    Donos marzy, żeby się spełniło
    Donos marzy, żeby polskie ludzie
    Donos marzy, taplali się w brodzie
    Do Donosu marzeń dorzućmy jeszcze to,
    Żeby do EPee szedło się pieszo!

  440. Spoglądając z pozycji Boga, należy powiedzieć, że dla niego bardzo niewygodną rzeczą byłoby odpowiadanie na jakiekolwiek petycje cudami. Jak wiadomo, Pan Bóg jest wszechmocny i wszystko wie, a świat stworzył doskonały i nawet guzik od gaci nie może nikomu spaść bez woli Bożej. (…) Nie można prosić o nic: ani o zdrowie, ani o pomyślność, ani o niepodległość ojczyzny. Gdyby bowiem Bóg naprawił coś cudem, oznaczałoby to, że rzeczywistość jest niedoskonała. Stan doskonały jest wtedy, gdy niczego nie trzeba naprawiać
    Stanisław Lem.

  441. @wbocek
    23 stycznia o godz. 10:01
    No tak, cywilizacja… też i owszem, ale głównie odległości i warunki klimatyczne. To do ogródków. Ludzie mają zapał i nawet się to udaje, mnie wyrosły 3 ogórki i z tych trzech mam już 6 słoików małosolnych! Pomidory czaki zjedli.
    No i widzisz – w Australii możesz ubrać się jak chcesz i nie usłyszysz żadnego komentarza, możesz lecieć goły to wtedy policja cię dogoni. Ale to jak wyglądasz i w co jesteś ubrany to tylko i wyłącznie twoja sprawa. Nikt nie skomentuje. No chyba, że z Polski…

  442. wujaszek wania
    23 stycznia o godz. 10:19

    Źle adresujesz te słowa. Mówiłem na blogu parę razy – nie wytykam Ci, że nie znasz moich wiekopomnych mądrości, po prostu informuję – że epitety, które zwykle mają postać metafor mam w tylnej części i jeśli są pod moim adresem, to nie reaguję. Wskazywałem natomiast na coś nieporównanie gorszego – na inwektywy rozwinięte, mówione nieemocjonalnym, a nawet bardzo grzecznym językiem. Typowe epitety w rodzaju „kanalia”, „jołop”, „świnia”, „krowa”, „baran”, „dupek” właściwie nie znaczą nic. Inwektywa rozwinięta ma i znaczenie – bądź znaczenia – które bardziej się może przykleić do człowieka niż krótki epitet, i grzecznymi słowami wyrażoną pogardę, i precyzję rażenia prosto w serce, jeśli adresowana jest do człowieka mało odpornego.
    Taką inwektywą są Twoje słowa:

    „Chwilami poraża mnie prostactwo rozumowania ludzi mających się za racjonalnych. Ta dosłowność na poziomie myślenia konkretno – obrazowego małych dzieci. Niezdolność do myślenia abstrakcyjnego. Niemożność zrozumienia metafor”.

  443. wujaszek wania
    23 stycznia o godz. 10:19

    wbocek
    22 stycznia o godz. 23:26

    @404 została tu nazwana „kanalią”.
    Moim zdaniem nic nie usprawiedliwia takiego słownictwa. Niestety blogowy biskup, i kilka innych osób, uznało to za właściwe. Moje zdanie było i jest inne.
    Słowa czasem zabijają. A śmierć cywilna jest również czymś strasznym.

    Skoro twierdzisz, że „słowa czasem zabijają”, a „śmierć cywilna jest czymś strasznym”, z czym wypada się uniwersalnie zgodzić, to postawiłeś taki problem: powiedziałeś to w pełnej powadze, czy może łatwości mówienia tego co brzmi uroczyście i ogólnie słuszne, acz nie trafia w istotę tego, do czego się odnosisz.
    Jeśli – zameniając konkret nicka na uniwersalność przykładu – ktś wchodzi na blog, kłamie, przekręca, pomawia, daje fałszywe świadectwo, ucieka od wzięcia odpowiedzialności za słowa pomimo wezwań, kryje się, po czasie znowu włazi i robi to samo, co już nie jest jednorazowością a recydywą o cechach kompulsji – to tak sobie myślę, że teraz poważnie przymierzysz własny sąd do sprawy i łatwość tego sądu do jej ciężaru.
    Jak coś nie usprawiedliwia, to nie usprawiedliwia.
    No to zrób wykład o rzeczy.

  444. @wbocek
    23 stycznia o godz. 11:21

    No przecież o to chodzi, aby sobie, rozumiejącemu metafory i zdolnemu do abstrakcyjnego myślenia (myślenie czystymi strukturami, które nie mają znaczeń w żadnych ramach kognitywnych / sieciach semantycznych) trochę bębenka podbić. Jak nikt inny tego nie robi 🙄

  445. Ewa-Joanna
    23 stycznia o godz. 11:18

    A jak będzie tak: pan wśród dwoch pań na ślicznej australijskiej plaży i do jednej powie „śliczne pani wygląda”, to co to będzie – mowa nienawiści? Bo tej drugiej nie powiedział, że ona ślicznie, wzgardził jej ślicznością, więc ta łatwo zrozumie: ma mnie za okropny pasztet!

  446. basia.n
    No i muszę się przyznać do błędu. Żle Cię oceniłam .Myślałam, że jesteś egzaltowaną panienką, a może nowym wydaniem *blondynki*, tak jakoś weszłaś bezkonfliktowo , ale- no to może być jakaś v kolumna.A tymczasem..Poza muzyką- o której ja nie mam pojęcia inie, nie żałuję tego-masz całkiem sensowne poglądy i wiele odwagi. Przy czym bronisz ich w sposób kulturalny . Nie ma w tym odrobiny złośliwości(choć czasem by się przydała).. więc jeszcze raz-bardzo się cieszę, że się pomyliłam w ocenie. lubię takie pomyłki

  447. mag
    bardzo mi przykro, bo lubiłam Cię czytać kiedyś i lubiłam Ciebie. Coś niedobrego zaczyna się dziać. Wygląda na to że nie czytasz postów, a w każdym razie nie wsystkie albo bardzo niedokładnie.Pretensje do Tanaki- niesmaczne- wygląda jak odpowiedż- a ty i tak jesteś głupszy. Odpowiedż Stachowi-okrutna- .I to wplątanie się w obronę osoby nie do obronienia-przy używaniu argumentów ni przypiął ni przyłatał.

  448. wbocek
    23 stycznia o godz. 11:02

    Pombocku, może się orientujesz, bo ja nie bardzo: czy jedzie z nami pasażer, ktory umie nazwać Boga cierpiącego w Auschwitz konkretnie, a nie metaforycznie? Jak wiemy, Jahwe to konkret, a nie metafora czegoś. Konkretnie był w komorze gazowej i konkretmie cierpiał razem z Żydami, a Zydzi to ludzie, cierpiał więc, cierpi i cierpieć będzie w każdym przypadku. Jeden z nich podał Alain Delon, aktor francuski: byłem we Włoszech, widziałem kemping, były na nim malutkie dzieci w wózkach. Woda w pobiskiej rzece podniosła sie po ulewie, zalała kempinng i dzieci potonęły.
    Zupełny drobiazg cierpienia, prawda? Świat ma sporo ludzi i codziennie miliony podobnych przypadków zachodzi. Bozia za każdym razem cierpi konkretnie, siedząc w wózeczku wśród topiących się dzieci, nie zaś metaforycznie.
    Ucieczka w metafory, alegorie i podobne figury odrzucające realność, to stała, stara i bardzo zła sztuczka wyznawców oraz spekulantów myśli – filozofów.
    Jakiś tutejszy pasażer z pewnością potrafi wyjaśnić tą metaforę bozi, co jest metaforycznie cierpiący, a konkretnie istniejący oraz za to i owo odpowiadający. Widzisz tu takiego gagatka?

  449. Z nadzieją, że uwagę szanownego gremium uda mi się odwrócić od połajanek, czepiania się o słówka i wogóle wzajemnych subiekcji, filmik z fascynującego zakątka świata, który udało nam się odwiedzić, zanim zamieszała tam polityka wielkiego drapieżnika:
    https://www.youtube.com/watch?v=5H5nThaoYtY

  450. zuzanna51
    23 stycznia o godz. 11:36

    Zuzanno, co to się wyrabia? Czy te Twoje zgrabne, miłe i do rany przyłóż słowa to Znak Czasów Ostatecznych? Że nastali wreszcie Ludzie Dobrej Woli, aniołowie będą fruwać, święci garnki lepić i każdy dostanie lody malinowe?
    W każdym razie bardzo mi od Twojego wpisu przyjemnie 🙂

  451. @10:47

    Wiec jedank nie wszystko stracone
    nadzieja wciaz przy nas trwa:
    Znow wezmiesz Tischnera strone
    Nie wiedzac co dwa razy dwa

  452. @Herstoryk
    23 stycznia o godz. 11:51

    Fascynujące ujęcia nieznanej mi kompletnie okolicy. Świat widziany z perspektywy balonu lub drona jest taki niesamowicie piękny. Byłeś może w którymś z tych domów?

  453. Tanaka.
    Lodami mogę służyć. Jeśli chodzi o resztę- nic z tego. Aniołów u nas nie ma, wszak to blog ateistów i zle by się tutaj czuły.Swięci nie mogą lepic garnków, bo musza
    sterczeć na pomnikach. A Ludzi Dobrej Woli jest więcej- sam to wiesz, bo jesteś jednym z nich.
    Jakos tak uwierało mnie to moje choć nigdy nie wyrażone, to tym bardziej ciążące, moje nienajlepsze kiedys zdanie o Basi.

  454. @Tanaka
    23 stycznia o godz. 11:34
    Przede wszystkim jej powie – ślicznie wyglądasz, tu bowiem forma pan/pani jest bardzo szczątkowa w użyciu. Ona się ucieszy, a co zrobi ta druga – a kto to wie?

  455. Basia n. jest po prostu przyzwoitą i odważną, a do tego pozbawioną popędliwości osobą.
    Opanowanie pochopności i ślepego folgowania instynktowi stadnemu, bez rozeznania sytuacji, może oszczędzić niektórym sporo niepotrzebnego stresu, a może i wstydu. Jeśli jeszcze takie uczucie tu się pojawia 😎

  456. @wujaszek wania
    Kanalią to chyba ja ją nazwałam, a jak nazwałam to według mnie zasłużyła sobie. Możesz mieć inne zdanie oczywiście.
    Ale ty się mądrzysz. Obraźliwie.
    Trzeba by poszukać jakiegoś Olimpu dla was dwóch i gekko trzeciego, tam sobie będziecie wymieniać bardzo wysokich lotów uwagi pełne metafor i abstrakcji.

  457. Tanaka
    23 stycznia o godz. 11:51

    Sądzę, że gdyby tu wpadli dezerter i Sprężynka i zasunęli cytatami, wszystko by się rozjaśniło jak u Murzyna pod pierzyną w listopadową noc. Dezerter, kukułeczka!

  458. wbocek
    23 stycznia o godz. 11:02
    wbocek
    23 stycznia o godz. 11:21

    swój post (10:19) adresowałem do @ozzy’ego.
    On zrozumiał. I to mi wystarczy.
    Ponieważ nie odnosiłem się do nikogo konkretnego, nie widzę powodu do rozwijania tematu.
    Pozostaję z szacunkiem i sympatią.

  459. Tanaka
    23 stycznia o godz. 11:28

    przekonałem się wielokrotnie, że w Twoim mniemaniu tylko to, z czym się zgadzasz „trafia w istotę tego, do czego się odnosisz”.
    Żadnego wykładu nie będzie.

    W nagim świetle ujrzałem
    Dziesięć tysięcy ludzi, może więcej
    Ludzi rozmawiających, którzy nie mówią
    Ludzi słyszących, którzy nie słuchają
    Ludzi piszących piosenki,
    Którymi nigdy się nie podzielą
    I nikt nie ośmielił się
    Zakłócić dźwięku ciszy

    https://www.youtube.com/watch?v=u9Dg-g7t2l4

  460. Ewa-Joanna
    23 stycznia o godz. 12:42

    Kanalią to chyba ja ją nazwałam, a jak nazwałam to według mnie zasłużyła sobie.

    Nie Ty.
    Reszty nie będę komentował.

  461. Herstoryk
    23 stycznia o godz. 11:51

    dziękuję za filmik.
    Wróciłem wspomnieniami do cudownej Petry.

  462. @wujaszek wania
    23 stycznia o godz. 13:12
    A nie komentuj. Nawet jak nie nazwałam to jestem do tego zdolna.
    Siedź na Olimpie, tam wygodnie.
    A ja pójdę spać to może mi rozczarowanie przejdzie.

  463. wujaszek wania
    23 stycznia o godz. 13:09

    Tanaka
    23 stycznia o godz. 11:28
    przekonałem się wielokrotnie, że w Twoim mniemaniu tylko to, z czym się zgadzasz „trafia w istotę tego, do czego się odnosisz”.
    Żadnego wykładu nie będzie

    Nie odnosisz się ani do źródła, nie adresujesz do niego swoich lekko płynącego wniosku, ani do historii sprawy demonstrując swoją sądową wyższość. Zgrabnie wzmocnioną zwrotem „tylko to”.
    Dałeś właśnie wykład, co go miałeś nie dać.

    Właśnie dałeś wykład.

  464. @Ewa-Joanna
    23 stycznia o godz. 13:21

    „może mi rozczarowanie przejdzie”

    Złudzenia jak ptaki szybują po niebie…

    Przynajmniej jest ci ciepło. Z coraz większym sentymentem wspominam ubiegłoroczne lato na twojej półkuli. Wiem, gorąco w AU straszne, ale do NZ docierało lekko zredukowane…
    Teraz mi mój iphone podsuwa „zobacz to jeszcze raz”…

  465. Tobermory
    23 stycznia o godz. 12:40

    Odpowiem czytając od końca,chociaż powinnam zacząć od Wczorajszego wpisu Stacha39 – mam nadzieję,ze nie weźmie mi tego za złe. Ale tak jest po prostu prościej i łatwiej.Nie było Cię jakiś czas – myślałam,że gdzieś wędrujesz. Twoje słowa sprawiły mi dużą przyjemność. 🙂
    Wspomnialam wczoraj, że i u mnie spadł śnieg. Powędrowałam z zimowych butach w pobliski polder i zdrobiłam trochę zdjęć. Wieczorem zrobię album i pokażę,jak wygląda jednodniowa zima w Holandii 🙂

  466. @zuzanna51
    Przykro mi, że Cie rozczarowałam , ale i ja doznałam ostatnio rozczarowań na tym blogu.
    Nie podoba mi się właśnie stadny odruch reagowania na kogoś, kto się wychylił lub przestał pasować do TWA.
    Nie tyle krytyka, co przyjacielska uwaga skierowana do Tanaki jest traktowana jako niemalże atak na niego. Jakby były mu potrzebne asystentki, bo sobie chłop sam nie poradzi.
    Zbyt dużo tu ocen personalnych, wskazujących wyraźnie na sympatie i antypatie oceniających, a za mało ostatnio rozmów, rzekłabym „istotnych”, co było siłą tego blogu.
    Nie pokajam się, bo nie mam za co i nie będę się żartobliwie wykręcać demencją jak @wbocek, któremu zresztą uchodziły różne „smarki” kierowane do adwersarzy, ale moja „harcerka” jest nie do wybaczenia.

    @wbocku
    Jak to w końcu jest, wypierasz się zmiany opinii na pochlebną (chodzi o jakub01), czy też nie? Według mnie chowasz głowę w piasek i czuję się poniekąd przez Ciebie zdradzona, bo ja wiele razy w różnych sytuacjach tłumaczyłam Cię i starałam się ostudzić emocje wokół sporów, jakie się tu zdarzały także z Twoim udziałem.

  467. zuzanna51
    23 stycznia o godz. 11:36

    Pojawiasz się na blogu rzadko, ale ja zapamiętałam Cię ,ponieważ pytałaś Antoniusa ( którego bardzo cenię) o wykłady sprzed lat.Z jego wyjaśnienia mogło wynikać, że byłaś jego studentką 🙂

    Jeśli chodzi o mnie,to wcześniej zaabonowałam Politykę,aby dokładniej zacząć orientować się,co dzieje się w Polsce. Czytałam artykuły, bez wchodzenia na blogi. Ale zwróciłam od razu uwagę na nagłówek Listy ateistów. I obiecywałam sobie zajrzeć, bo właśnie z ateistami jest mi „po drodze”.

    Weszłam na blog w momencie wielkiego poruszenia – w dniu śmierci @ anumlika,ale oczywiście byłam jedynie cichym świadkiem tego bolesnego wydarzenia. I moim celem było dowiadywanie się wielu rzeczy od innych. Jeśli czasem zabierałam głos, to wtedy kiedy uważałam, że to po prostu ma sens lub jest potrzebne 🙂
    Ale wiesz – nie lubię używać złośliwości, bo w adwersarzu wzbudza to chęć do podobnej reakcji. A szczególnie na blogu może być powodem do „reakcji łańcuchowej”,który pozostaje potem niepotrzebnie w przestrzeni blogowej. Dlatego wolę mówić pewne rzeczy wprost, ale bez intencji urażenia rozmowcy.
    Twoja wypowiedź po prostu mnie ucieszyła 🙂
    Zjawiaj się częściej na blogu.

  468. @@zuzanna, wbocek
    Jedyna moja winą (w moim odczuciu) jest to, że potraktowałam z pewną dezynwolturą i przymrużeniem oka powracanie do sporu, który dawno miał miejsce, w kategoriach niesłychanie sierioznych.

  469. mag
    No wiesz, rozczarowania to tu rzecz powszechna. kiedys wysmażyłam jakiś post, wydawało mi się że na temat i w ogóle ,ze zawiera moje najlepsze i najgłębsze przemyślenia- a tu czytam-że to banały(czy jakoś tak)
    wiesz jak byłam rozczarowana?Więc raczej staram sie tylko czytać-jestem pewna,że ktoś wyrazi to co ja myślę o wiele lepiej.

  470. mag
    wydaje mi się, że nie chodzi o dawny spór, a o zasadę, żeby nie zgłaszać na innym blogu pretensji do tego. To byłoby naturalne tutaj a nie u EP.

  471. Alicja-Irena
    23 stycznia o godz. 1:55

    Rzeczywiście dobrze zapamiętałaś – urodzilam się i wychowałam w Łodzi, więc pomimo iż na krótko zaistniały dla mnie jeszcze dwa ważne miasta – Gdańsk i Lublin, to miejsce które pamięta się „od zawsze” – jest najbliższe. Chociaż moja Łódź nie była taka ,jaką jest teraz. Cieszę się,że zobaczyłaś akurat to,co piękne i szczególne,chociaż większość centrum wciąż prosi o renowację.Jeśli raz tam przyjedziesz, polecam hotel B@B na Kościuszki 16 w samym środku Łodzi, przy pasażu Rubinsteina.W pobliżu przystanki tramwajowe no i znakomita restauracja Anatewka.
    Ja sama zobaczyłam wszystko tej jesieni, po latach nieobecności – bo mieszkam w Holandii.Ale chcę wrócić znów ( może na wiosnę) aby zobaczyć jeszcze więcej 🙂
    Dworzec jest nadal pusty – jest przecież ogromny, a pociągi nie jadą stamtąd we wszystkich kierunkach. Jest przecież jeszcze inny dworzec – Kaliski. Ale podobno te oba dworce mają być wprzyszłości połączone.
    Aha – jeśli będziesz ewentualnie mogła zaplanować przyjazd na wczesną jesień, to możesz zobaczyć festiwal światła. Trwa przez cały weekend ( dużo wcześniej podają dokładny termin w internecie) Każdego wieczora można zobaczyć całą Piotrowską i inne punkty w ferii świateł. Właśnie ostatni wieczór mego pobytu spędziłam oglądając przepiękne pokazy świetlne 🙂

  472. basia.n
    Antonius jest gigantem . Bardzo go podziwiam. A co do pisania- zawsze ktoś wyrazi to co myślę i lepiej i głębiej. Mamy tu ludzi oswojonych ze słowem pisanym. Ja lubię tylko czytać. A tu jest kawał dobrej literatury(?)
    Cóż-kocham ten blog i lubię tuziemców. .

  473. Posądzanie osób pozbawionych „szacunku” dla religii o niezrozumienie… metafor – to niestety standard. Religiancka wiara nie ma nic wspólnego z metaforami. Kanibalska „uczta” z użyciem wafla opiera się na przekonaniu, że ten wafel naprawdę stał się czymś innym. Nie ma tu żadnej metafory. Podobnie wiara w „zmartwychwstanie” czy „bóstwo” Jezuska opiera się na przekonaniu, że tak było/jest naprawdę.

    To nie poezja, moi mili. Kretyńskie kaka-zarzuty pod adresem „nieprawomyślnych”, które natrętnie wkleja tu Orteq, opierają się na przekonaniu, że np. „Maryja” jest osobą z krwi i kości, a w związku z tym „naprawdę” jest obrażana, a przede wszystkim na milczącym założeniu, że słowo ma jakiś realny, sprawczy wymiar.

    Problemem nie jest niezrozumienie metafor przez „bezbożników”, tylko totalne niezrozumienie religii przez jej obrońców.

  474. Herstoryk
    23 stycznia o godz. 11:51
    Piękne „okoliczności przyrody”… rozmarzyłam się…
    basia.n,
    zanotowane. Rzeczywiście wiele obiektów „woła” w Łodzi o restaurację, ale jak zapewne wiesz, to są skomplikowane sprawy, własności, zdolności finansowych właścicieli i tak dalej. Niemniej jednak Łódź robi wrażenie.

  475. Na marginesie
    23 stycznia o godz. 15:34

    Metaforyczność likwiduje bozię.
    Bozia stworzył Ziemię metaforycznie, czy niemetaforycznie? Jak kto się utopi w Wodogrzmotach Mickiewicza, to sie utopi metaforycznie?
    Niemetaforycznie czy metaforycznie przechadzający sie w sandałach Nike po Edenie wołał do Adama: Adasiu, a kuku – gdzie jesteś? A jak walił głazami z nieba osobistą rączka i rozkwaszał dzieci poczęte i nawet urodzone na miazgę, to tak konkretnie robił, czy może to taka aluzja była?
    Zdanie po zdaniu, są w niebieskiej książeczce pytania o tą metaforyczność. I jak się ładnie już Kościół kat uczy odpowiadać! Najpierw gadał, do dziś nieml, że wszystko niemetaforycznie, a konkretnie, mur-beton i szlus! Teraz zaczyna gadać, że to i owo w tej książeczce trzeba tak bardziej metaforycznie brać. Bozia gadający metaforami nie wiadomo co gada, każdy to kapuje albo i nie kapuje jak może, nie może i uważa. Nie jego wina. Takie metafory, produkcji samego bozi. Za tą metaforyczną mętność słów bozi, ludzie do dziś się mordują: co On NAPRAWDĘ powiedział i nie powiedział i co to znaczy, bo nie wiadomo co znaczy.
    Bozia osobiście wymyślił tą krwawą ciuciubabkę i za nią odpowiada.
    Zarówno metaforyczność jak i konkretność bozi siedzącego w komorze gazowej to wykręt człowieka przed nędzą konstrukcji bozi, jaką sobie zlepił. Człowiek ten, ględząc o takim bozi, brnie w cynizm i drwi z konkretu cierpienia ofiar.
    Nieskończenie gorzej byłoby gdyby taki bozia istniał.

  476. <iŻona Pawła Adamowicza odpowiedzialnością za śmierć męża obarcza PiS i TVP, które "prowadziły nagonkę na ich rodzinę" . – (…)

    Prokuratura Rejonowa w Gdańsku nie dopatrzyła się gróźb w "politycznych aktach zgonu”, wśród których był "dokument” prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. W czerwcu 2017 r. grafiki opublikowała w mediach społecznościowych Młodzież Wszechpolska. Do incydentu doszło po tym, jak prezydenci 11 miast podpisali wspólną deklarację ws. uchodźców.”

    https://natemat.pl/261779,panstwo-pis-kontra-adamowicz-tak-szukali-hakow-na-prezydenta-gdanska

  477. zuzanna51
    23 stycznia o godz. 15:34

    Antonius jest gigantem . Bardzo go podziwiam. A co do pisania- zawsze ktoś wyrazi to co myślę i lepiej i głębiej.

    Antonius to jest postać. Ale co do Twojego pisania, to w sprawie niepisania mam sugestie. Pierwsza taka: używaj, gdy kto wyrazi to co czujesz lepiej i głębiej, wykrzyknika Ireny Kwiatkowskiej z Dudka:
    – ten pan ma rację!
    – ta pani ma rację!

    Blog będzie miał orientację.
    Że a. czytasz blog, czyli jesteś z duchem, b. wiadomo kto i jaką myśl wyraził nalezycie z Twojej perspektywy.
    A druga moja sugestia jest taka, że to mała prawda, albo trzecia prawda, że ktoś zawsze lepiej wyrazi to co sama możesz. Możesz. 🙂

  478. @Tanaka 23 stycznia o godz. 15:56

    No bo jeśli panbozia był komorze gazowej „metaforycznie”, to od razu zachodzi podejrzenie, że mit o jego człowieczeństwie też jest metaforą. Z chwilą, gdy przyjmiemy „metaforyczność” religianckich przekonań, to one stają się mniej fantastyczne i bardziej strawne, ale też i fundament religii trafia szlag. Mimo to ględzenie o „metaforyczności” kaka-wierzeń to standardowy myk internautów, którzy niby „chcieliby a boją się” – bo niby widzą bezsens religianckiej ściemy, ale nie bardzo chcą się od niej odkleić, więc szukają bezsensownego kompromisu, przy okazji zarzucając innym (i to jest całkiem standardowy zarzut) niezrozumienie (hi hi!!!) metafor.

  479. mag
    23 stycznia o godz. 14:56

    Mag, mowa jest srebrem. Jeśli czujesz się zdradzona, nie czekając na moją odpowiedź, to chyba sama sobie udzieliłaś odpowiedzi na swoje pytanie.

    O jakim chowaniu głowy w piasek mówisz i o wypieraniu się, kiedy informuję wprost, że polubiłem i basię i jakub01? A nie mogę zabierać żadnego głosu w sprawie, o której pamiętam tyle, że kiedyś potraktowałem wejście jakub01 krytycznie, ale z jakiego powodu, żeby mnie kto zabił, nie pamiętam i pamiętać nie chcę. Nie mogę więc oceniać ani jej głosu, ani basi. Jeśli to masz za chowanie głowy w piasek, to albo nieuważnie czytasz, albo mi nie wierzysz. Jeśli nie wierzysz, to rozmowa nie ma sensu. Nie cierpię rozmów maglowych, a taka właśnie się zrobiła. Jedyny w rozmowie konkret to rakietowe posądzenie czterystaczwórki o jej zbanowanie. Było to posądzenie wynikające może z nierozumienia zasad, ale zachowanie konsekwentnie niepiękne. Tyle że to mi basia dopiero przypomniała. Ale to i tak za mało dla alzheimera, by rozdawał cenzurki. I nie wiem, co ma z sytuacją wspólnego że się za mną wstawiałaś. No wstawiałaś się. Dziękuję, choć nie jestem dziewczynka z zapałkami. Ale co by z tego wstawiania się miało teraz wynikać dla bieżącej sprawy, która jest prehistorią? Może to, że czas wziąć urlop i ruszać na szlak. Do widzenia i dobranocka.

  480. Stachu39
    22 stycznia o godz. 20:59

    W końcu dotartam do Twojego postu, chociaż bardzo chciałam odpowiedzieć wczoraj od razu.
    Ale czasem tak się zdarza…
    Piszesz o swojej specyficznej wadzie słuchu. Myślę, że nieodbieranie wysokich tonów to jedno. A fakt, że nie potrafisz rozróżniać tonów i nie potrafisz powtórzyć prostej melodii – to jednak inny problem. U bardzo wielu osób jest to wynikiem braku dobrej korelacji między tym ,co słyszy ucho,a czego nie odbiera mózg ,ze względu na brak włączonej „świadomej uwagi” na odbiór dźwięków. Spotkałam się z podobnym problemem u córki moich przyjaciół. bardzo chcieli posłać małą do szkoły muzycznej, ale obawiali się, że nie zda egzaminu wstępnego i poprosili mnie o jej przygotowanie. Rzeczywiście dziewczynka nie była w stanie powtórzyć zagranego dźwięku. Ale wyraźnie widzialam,że ona słyszy,ale nie słucha tego tonu. Kiedy udało mi się doprowadzić do tego, że skupiła się na granym dźwięku – powtórzyła go dobrze. Był to dla mnie dowód na prosty fakt. U jednych proces słuchania i słyszenia odbywa się automatycznie, u innych trzeba to uruchomić. Właśnie takie osoby potrzebują kształcenia słuchu muzycznego.Myślę,że gdyby Ciebie w dzieciństwien uczono w pewien sposób takiego słuchania, to miałbyś mniej problemów rownież z nauką języka 🙂

    No i oczywiscie kontakt dzieci ze światem dźwięków jest niezwykle ważny. Nie wiem ,czy czytałeś,co kiedyś pisalam o wspaniale zrealizowanym muzycznym projekcie w Wenezueli – El Sistema. Przez 25 lat dokonali tem wielkich rzeczy, dzięki jednemu „fantaście” José Antonio Abreu.
    Ten znany muzyk postanowił zapewnić najbiedniejszym dzieciom w kraju dostęp do nauki muzyki.
    Celem było uchronienie maluchow przed ulicą i gangami i wprowadzenie w świat muzyki. Rezultaty były i są wprost nieprawdopodobne. Najbardziej utalentowane dzieci wyrosły na muzyków, tworząc Simon Bolivar Youth Orchestra de Venezuella . Kiedy przyjechali na festiwal w Lucernie – zrobili furorę i wzbudzili ogromny entuzjazm publiczności szwajcarskiej. Pokażę Ci link z końcowym utworem koncertu.
    W pewnym momencie światła na widowni prawie zgasły.
    W tym krótkim czasie orkiestra założyła specjalne kurtki w kolorach państwowej flagi, zagrali Mambo Leonarda Bernsteina i to jak zagrali 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=RFUmQpjGZXE

    Pozdrawiam bardzo serdecznie 🙂

  481. zuzanna51
    23 stycznia o godz. 15:34

    Antonius jest gigantem . Bardzo go podziwiam.
    Oj jest gigantem. Zawsze czekam, kiedy się pojawi i podzieli się na blogu swoimi myślami. Wiem dobrze, jak wiele wysiłku kosztuje go każdy napisany tekst, tym bardziej jestem mu wdzieczna za zjawianie się tu u nas 🙂

  482. Wiem, że ten rząd, który teraz jest, jest ręcznie sterowany, prokuratura sterowana przez ministra, media reżimowe, bo tak trzeba je nazwać, którymi wiadomo kto rządzi, a kto też z tylnego fotela wszystko nakręca, powodowały tę nienawiść ogólną, ale też naszej rodzinie wyrządziły bardzo wiele krzywdy. (…) Urzędy skarbowe wymyślały absurdalne zarzuty, kontrolowały naszą rodzinę kilka pokoleń wstecz, nawet w bardzo podeszłym wieku nękali rodziców Pawła, moich rodziców, podobnie jak właśnie reżimowa telewizja – mówiła Adamowicz. I podkreśliła, że razem z rodziną czuła się zastraszana.
    https://www.newsweek.pl/polska/magdalena-adamowicz-slowa-ktore-pawla-ranily-tez-go-zabily/wt4pw94

  483. Co to za awantura z polskim konsulem w Norwegii?
    „Nie będzie Norweg pluł nam w twarz i dzieci nam norweżył”?

  484. Bo o ile mogłam się zorientować, to Polak wspomagany przez Ordo Iuris wstaje z kolan i broni dziecka swego przed bezbożnym Norwegiem, który to Norweg nie wie, że „Duch święty dziateczki kabelkiem bić każe”? Czy jakoś tak

  485. Na marginesie
    23 stycznia o godz. 16:50

    Jakoś tak. Norweg kradnie Polakowi jego dzieci. Podobno.
    Jest nie gorsza awanturka. Mąż swojej żony, albo odwrotnie – ambasador PiS w Niemczech – Przyłębski, wykonał donos zagraniczny na niepisoidalną Polskę. Czytam:

    Przyłębski ironicznie przekonywał, że mamy w Polsce do czynienia z „prawdziwym pluralizmem mediów” – zapewnia go rząd PiS, a nieprzychylne mu media, których jest większość, wykorzystują to do ataków.

    I tak, o TVN i Polsacie Przyłębski mówił, że zostały założone „przez dawnych tajnych współpracowników polskiej Stasi”. – Łatwo zgadnąć, czyim interesom służą – dodał ambasador,

    O „Gazecie Wyborczej” ambasador powiedział, że „dawny organ ‚Solidarności’ skończył jako sojusznik komunistów, postkomunistów i neoliberałów” i razem z „Faktem” przyczynia się do „upadku jakości dziennikarstwa prasowego w Polsce”.

    – Przekręca fakty, publikuje kłamstwa i fake newsy. Powoduje to tylko chaos w debacie publicznej. Można bezkarnie obrzucać zwolenników rządu wyzwiskami obrażać i grozić im. Także dzięki sympatii sądów, które rzekomo są pod kontrolą Kaczyńskiego – głosił Przyłębski.

    https://wiadomosci.wp.pl/zdumiewajace-wystapienie-ambasadora-andrzeja-przylebskiego-przypuscil-atak-na-polskie-media-6341617484252801a

    Przyłębski „łatwo zgaduje”: niepisoidalne media zostały założone przez Stasi. Stasi co prawda nie istnieje, ale jak coś nie istnieje to znaczy, że są to pogrobowcy Jednak „łatwo zgadnać”, że Stasi ciągle istnieje, bo dla kogo istnieją niepisoidalne media, jak nie dla Stasi? „Łatwo zgadnąć”, że skoro Stasi dalej istnieje, to istnieje w Niemczech, w ktorych Przyłębski jest ambasadorem pisoidów. Chociaż miała nie istnieć. Skoro zaś Stasi istnieje to „łatwo zgadnąć”, że istnieje dlatego, że chcą tego Niemcy, bo inaczej to by Stasi nie istniała.
    Skoro zaś Niemcy chcą Stasi, a Stasi rządzi „opozycją totalną” w Polsce, to Niemcy są totalni, teutońscy i woda na młym odwetowców z Bonn i największy wróg Polaka –won!. A nawet von! Powiedział, „łatwo się domyśliwszy” ambasador pisodiów w Niemczech.

  486. Na marginesie,
    o ile pamiętam, była kiedyś awantura o polskie dzieci, wspomniana w artykułach organizacja (czy jak to nazwać) rządowa odebrała dzieci polskiej rodzinie, bo coś tam nie grało, nie pamiętam już co.
    W każdym razie podobne działania, jak czasami w Polsce działa prawo w rodzinach, gdzie się źle dzieje albo istnieje podejrzenie. To było kilka lat temu i chyba konsul w tych sprawach energicznie działał, może jak na Norwegów i swoje uprawnienia dyplomatyczne zbyt energicznie.
    Rzadko się zdarza, by wydalano dyplomatów za sprawy inne, niż typu stricte polityczne „wy wydaliliście naszych dziesięciu, to my wydalamy waszych dziesięciu).

  487. Zawierucha, okołozerowo i podobno ma ten śnieg zamienić się w deszcz. No to będzie zabawa…bo na ziemi spora pokrywa śniegu do stopnienia.
    Dzisiaj ryż z warzywami i kurczakiem w ostrym sosie, a na jutro planuję botwinkę, bo Jerzor zakupił buraki, ale takie już dość spore, wielkości średniego jabłka, razem z liśćmi. Wszystko dokładnie skroję i będzie to nieco dorosła botwinka 😉
    Do botwinki lubię osobno ugotowane, utłuczone ziemniaki, ułożone w talerzu z boku. Tak podawała botwinkę pochodząca zza Buga Pani Janina D., u której, po drodze ze szkoły zabierając „bańkę z mlekiem”, prawie zawsze coś podjadałam. U nich akurat była to południowa pora i przerwa na posiłek, więc zawsze czymś częstowali zgłodniałe dziecko.

  488. Przypadkowo napisałam nie na tym blogu, dla którego to przeznaczone – ale nie bójcie się, to nie truje 🙂

  489. @Alicja-Irena 23 stycznia o godz. 17:48

    A w dodatku ten konsul odmówił bycia wydalonym!

    Przyrośnięcie do zagranicznego stołka – to casus, jakiego nie przewiduje nawet Konwencja Wiedeńska.

    Konwencja Wiedeńska mówi wyraźnie i jasno:
    Artykuł 9
    1. Państwo przyjmujące może w każdym czasie i ****bez obowiązku uzasadnienia swej decyzji zawiadomić państwo wysyłające, że szef misji bądź którykolwiek z członków personelu dyplomatycznego misji jest persona non grata albo że którykolwiek inny z członków personelu misji jest osobą niepożądaną****. Państwo wysyłające odpowiednio do okoliczności bądź odwoła daną osobę bądź położy kres jej funkcjom w misji.[…]
    2. Jeżeli państwo wysyłające odmawia wykonania lub nie wykonuje w rozsądnym terminie swych obowiązków wynikających z ustępu 1 niniejszego artykułu, państwo przyjmujące może odmówić uznania danej osoby za członka misji.

    http://wyborcza.pl/7,75399,24390455,polski-konsul-zostanie-w-oslo-msz-odrzucil-wezwanie-norwegii.html#nowaZajawkaGlownaMT#S.DT-K.C-P.1-B.1-L.1.duzy

  490. @Tanaka 23 stycznia o godz. 17:32
    Wolfgang to chyba poznał Stasi od podszewki?
    🙂

  491. Na marginesie
    23 stycznia o godz. 18:03

    Małżonka Wolfganga oświaczyła, że to porządny człowiek. Czyli – „łatwo zgadnąć”, co należy o tym myśleć.

  492. Alicja-Irena
    23 stycznia o godz. 17:58

    Przypadkowo napisałam nie na tym blogu, dla którego to przeznaczone – ale nie bójcie się, to nie truje

    Ba, nie truje! Smaka człowiekowi poćciwemu narobisz na przyszłą botwinkę, a ten człowek tylko pierogi wsunał i cześć pieśni!

  493. Na marginesie
    23 stycznia o godz. 18:01

    A w dodatku ten konsul odmówił bycia wydalonym!

    Aha! I co ten konsul wziął i oświadczył? Wydalajcie, ale ja się nie dam?

  494. Tobermory

    Obiecałam, że pokażę wczorajszą zimę holenderską
    Jest tutaj.

    https://photos.app.goo.gl/hqavEVvgu3pK7vi66

  495. @Tanaka 23 stycznia o godz. 20:24

    Wiem, wiem. Nie konsul, tylko MSZ.
    Ale konsul bez prikazu nie wyjedzie.
    I co mu zrobisz?

  496. @Na marginesie
    23 stycznia o godz. 20:45

    No bo on nie jest na kolanach tylko wstanięty. I swoje wie.

  497. Wracajac na jeszcze jedna chwile do bezboznictwa, klamania, obrażana oraz innych inwektyw (pod 15:34)

    „To nie poezja, moi mili. Kretyńskie kaka-zarzuty pod adresem „nieprawomyślnych”, które natrętnie wkleja tu Orteq, opierają się na przekonaniu, że np. „Maryja” jest osobą z krwi i kości, a w związku z tym „naprawdę” jest obrażana, a przede wszystkim na milczącym założeniu, że słowo ma jakiś realny, sprawczy wymiar.”

    No to popaczmy co to chamidlo na O. znowu wkleilo, pod 23 stycznia o godz. 10:17

    „@9:54
    ‚nie znaczy, ze we wszystkim mam sie zgadzac.’
    Nawiedzony Zlym, albo moze Dobrym, who knows, nie zgadzajac sie z CZYMS, takie mial Przejawy:
    – gwałtowne zaprzeczanie Bóstwa Jezusa
    – wstręt do Maryi – dosłownie
    – wyśmiewanie kościoła katolickiego
    – natrętne udowadnianie bezsensowności wiary
    – wyśmiewanie teorii wiary kościoła katolickiego
    – ogromny wstręt do Jana Pawła II, odrzucanie jego zdjęcia, obrazka.
    Te Przejawy to nie było coś takiego, że ktos się z czymś nie zgadzal. To bylo coś co tym kims aż rzucało, napawało wstrętem, śmiesznością.”

    Te ‚kretynskie natrętne’ wklejania Orteqowe, owszem opierają się na pewnym przekonaniu. Ale nie na takim, iż Maryja jest osobą z krwi i kości, cnotliwa do dodatek. Co to to nie. One sie opieraja na przekonaniu nieco innym:

    na takim, iz natretne wyśmiewanie sie z KaKa, w kraju skatolonym na 98%* jak nie wiency, oraz nie mniej natrętne udowadnianie bezsensowności teorii wiary kościoła katolickiego, poparte ogromnym wstrętem do kajakarskiego Lolka JPII, to owszem moze i jest jakas recepta na cos.

    https://slideplayer.pl/slide/1215838/3/images/1/Jan+Pawe%C5%82+II+-+zainteresowania.jpg

    Trudno tylko dociec na co ta recepta jest. Bo ze (zmiluj sie nad nami) nie na zmilowanie 98-procentowej wiekszosci nieateistycznej polskiej, to na mur flaszka.

    PS. Chyba ze znow ruszamy z posad bryle swiata. Wtedy bezpodstawne przypier…nie sie do bogu ducha winnych nielicznych braci ateistow, z braku jakiejkolwiek OPOZYCJI swiato-pogladowej na tym blogu, jak najbardziej uzasadnione jest. Poczynania Soso z jego ‚opozycja’ w latach 30-tych tego niezaprzeczalnym dowodem

    ————————————————————-
    *) Według badań Eurobarometru z 2012 roku ateiści stanowili w Polsce 2% społeczeństwa

  498. Morderca chciał „dyktatury Kaczyńskiego”.
    Ale spokojnie, to był dobry człowiek.
    Bo przecież nigdy nie urągał nikomu z ryjem!

    Po opuszczeniu zakładu karnego zamierza udać się na lotnisko, a gdyby nie udało mu się kupić biletu na samolot, to uda się na dworzec PKP i wyjedzie do innego województwa, gdzie rządzi PiS, bo jest zwolennikiem PiS-u, cyt. słowa skazanego ‚chciałbym, by Jarosław Kaczyński został dyktatorem'” – tak dyrektor zakładu alarmował ws. planów Stefana W, cytując słowa osadzonego.

    Zamierza być bezdomnym, mieszkać po ośrodkach dla bezdomnych i jeździć pociągami po kraju. Wszystko po to aby nie odwiedzać województwa pomorskiego, o którym mówił „siedlisko Platformy” – czytamy w dalszej części ujawnionej notatki.

    https://natemat.pl/261851,tvn-ujawnia-szokujace-informacje-stefan-w-chcial-dyktatury-kaczynskiego

  499. basia.n
    23 stycznia o godz. 20:30

    oglądam zimową urodę i czuję, że mi uszy marzną. Ale widzę że woda nie zamarzła w kanałach, to i uszy mi odtajały. A już miałem zapytać Cię, czy na łyżwach na kanałach jeździłaś. 🙂
    Coraz z tym trudniej w Holandii. Raz mi mało brakowało i bym pojeździł, ale pogoda się zbiesiła i nie domroziła. Obrazów śmigających łyżwiarzy, takich jak te które malowali dawni mistrzowie, coraz trudniej doświadczyć.

  500. Jakies niedoinformowanie w norweskiej sprawie, E-J @22:00?

    https://www.christianpost.com/news/poland-grants-asylum-to-mother-and-2-y-o-fleeing-norways-controversial-child-services.html

    To jest czysty przypadek wic za wic. Polska naglosnila sprawe polskiego azylu dla matki z dzieckiem uciekajacej z Norwegii w ubieglym roku, Norwegia odplaca pieknym za nadobne. I delikatnie nakazuje konsulowi polskiemu opuscic Norwegie. Proste jak kaczy dziob.

    Jak sie nie rozumie sprawy to sie w sprawie wypowiada przynajmniej troche mniej pewnie. To tak na moj gust biorac.

    PS. Konsul Kowalski jest z nadania 2013. Pelowskiego znaczy. Czemu pisuarski Czaputowicz go broni? Chyba jakies liczenie na cos. Polityczne, rzecz jasna.

    PS 2. W kontrowersyjnej sprawie norweskiego przejmowania dzieci przez Barnevernet’ (Norweska kontrowersyjna agencja zajmująca się dziećmi) nie chce zabierac, w tym momencie, glosu. Informacje na ten temat docieraja do mnie prywatnymi kanalami a te moga byc niekoniecznie obiektywnymi

  501. Podobno najdłuższe lodowisko na świecie jest w Ottawie, w samym środku miasta, na Rideau Canal, łączący Ottawę z pierwszą stolicą Kanady, Kimgston (a nie jak podano w tekście – Kingstone). Ja nie łyżwiarka, w Kingston mamy lodowisko na naszym rynku, rzadkość w północnoamerykańskich miastach (rynki, nie lodowiska):
    http://www.national-geographic.pl/galeria/5-najpiekniejszych-lodowisk-na-swiecie/kanal-rideau-w-ottawie
    Tanaka,
    pierogi to ja wczoraj i przedwczoraj 😉

  502. OJ!!! KingstoN, nie Kingstom!

  503. Tanaka
    23 stycznia o godz. 23:08

    Wczoraj był pierwszy dzień zimy. Więc kanały pokryły się tylko cieniutką warstwą lodu. Będzie jeszcze minusowa temperatura dziś i jutro w nocy, ale za parę dni jest oczekiwany deszcz 🙂
    Ale jeśli chodzi o łyżwy, to jest dokładnie ta sama historia jak z nartami i sankami.Tego nie wolno mi było robić 🙂
    Ale parę lat temu było zimno troszkę dłużej i Holendrzy od razu wyciągnęli łyżwy,jeżdżąc na kanałach,ale na tych mniejszych.
    Tak widoki takie jak u Breugel’a i Avercampa widzi się już rzadko

  504. Alicja-Irena
    23 stycznia o godz. 23:17

    Piękny jest ten zimowy kanał w Ottawie.
    Ja też nie łyżwiarka,ale lubię oglądać zawody łyżwiarskie, bo Holendrzy są w tej konkurencji od lat bardzo silni. Ale Kanada miała również swoje dni wielkiej chwały 🙂

  505. Alicja-Irena
    23 stycznia o godz. 23:25

    Ładne jest również w Kingston 🙂 Ale czy zima trwa tam bardzo długo ?

  506. Orteq
    23 stycznia o godz. 23:15

    Dobrze, że wyjaśniłeś o co chodzi w tym zamieszaniu. Szukałam wiadomości na ten temat,ale nie znalazłam
    Teraz wiem trochę wiecej. Jeśli dowiesz się w przyszłości czegoś więcej na temat tych kontrowersyjnych wydarzeń z dziećmi w Norwegii, proszę napisz o tym .

  507. basia.n
    23 stycznia o godz. 23:28
    Nasi hokejem żyją. Zima u mnie jest zazwyczaj ostra i niestety, dość długa. Wiosna pojawia się około maja, a nie 20 marca. Nie znoszę zimy, ale co robić? Przez 37 lat pobytu w jednym miejscu wiem, czego mam się spodziewać mniej więcej od połowy listopada.

  508. Alicja-Irena
    23 stycznia o godz. 23:17

    Co za widok! Nic, tylko gryźć lód zamiast pierogów – i jeździć!
    Ale pozostałe lodowiska też dobre. 🙂

  509. Alicja-Irena
    23 stycznia o godz. 23:18

    I nie KiMgston! 😀

  510. basia.n
    23 stycznia o godz. 23:22

    Aj, aj, no tak: jak ktoś potrzebuje rączek do grania, albo do malowania, to ma nie fikać fikołków na lodzie, ani innych takich figli nie uprawiać. Chociaż nie mam pojęcia, czy grzeczna jazda po lodzie jakoś bardzo może zaszkodzić. Poduszka pod pupą nie załatwi sprawy?
    Pytam, bo się nie znam: uwielbiałem śmigać na hokejówkach, na nartach dalej jeżdże, ale rączki jak miałem całe, a nawet głowę – tak i mam.

  511. @basiu, ten polski konsul w Oslo był dobrze znany norweskiej policji, bo awanturował się i rozrabiał. Podobno wsławił się tym, że „pomógł” 150 polskim rodzinom, którym brzydcy Norwegowie chcieli odbierać dzieci. Dwa lata temu otrzymał nagrodę MSZ-u za to, że tak pracowicie wstawał z kolan. Polacy emigrują za chlebem do Norwegii, ale nie mieści im się w głowie, że w tym podłym kraju nie wolno bić dzieci. Ani zachlewać się jak świnia w obecności własnego dziecka. Kto to słyszał? Katolik przecież nie przełknie takiej herezji.

  512. Tanaka
    24 stycznia o godz. 0:26

    Tobie nic nigdy nie było. A ja w podstawówce zjechałam pewnego razu na sankach z górki, które się przewróciły. Wyszlam z tego z potęznym bólem przedramienia. Prześwietlenie nic na szczęście nie wykazało,ale byla to nauczka,czego nie należy robić 🙂
    Dlatego kiedy zobaczylam na zdjęciach,ktore pokazal Tobermory – trasę zjazdową sankami, to tylko jęknęłam „oj”.

  513. Roman Giertych, b. antypelowiec, kilka godzin temu:

    ‚Służba Więzienna posiadała informacje, że morderca Adamowicza był zwolennikiem PiS-u i chciał dyktatury Kaczyńskiego. Mam wrażenie, że rząd zapomniał nas o tym poinformować, gdy przedstawiał informacje o motywach działania mordercy.’

    Opozycja do tego rzadu zas wciaz zapomina rozliczyc sie ze sprawa oko za oko zab za zab. Czyli za ‚Adamowicz za Rosiaka’. Na przeszkodzie stoi pra-przyczyna tego wszystkiego: Smolensk.

    Bo w tej pra-przyczynie obie strony maja umoczone (w blocie). Wiec obie milcza jak zaklete. A my precz huzia na prezia. I na nikogo wiency

  514. W obronę konsula włączyła się Ordo Iuris…

    Z komentarzy w GW:
    fanatycy z katolickiej organizacji walczą o dzieci czyli wyjatkowe kuriozum…pytanie brzmi : czy jakiejkolwiek katolickiej organizacji łącznie (zwłaszcza) z kosciołem katolickim mozna powierzać jakiekolwiek dziecko?…prawie cały świat juz odpowiedział , że za zadne skarby…

    wielu Polaków [w Norwegii] kocha konsula Kowalskiego, on usprawiedliwia ich niechęć do przestrzegania norweskiego prawa [co to znaczy, że nie mogę przylać własnemu dziecku?], on ich broni i potrafi ‚nagadać’ głupim norweskim urzędnikom… pozostali Polacy [w Norwegii], nie zgubcie drogi do konsulatu w dniach wyborów 🙂

    No to trzeba przecież podnieść raban na cały świat, że Norwegowie to porywacze i gwałciciele dzieci w samotnych domkach nad klifem, w śniegu. Potem zawiązać sojusz z Litwą, Indią i Czechią, wypowiedzieć im wojnę i ją wygrać.
    Przecież taki potężny sojusz z ledwie 5-milionową Norwegią wygra ją w jeden dzień! I będzie można triumfalnie uwolnić wszystkie porwane dzieci!
    I jakaż radość zapanuje w niebiesiech na pohybel krajowi gdzie 2% to muzułmanie, o połowę mniej (1,2%) to katolicy, a reszta – tfu! zgiń przepadnij siło nieczysta – to ateiści i agnostycy.
    Co za POTWORNY kraj! Polacy! Katolicy! Wleźliście w paszczę lwa!!! Uciekajcie!!! Kto w Boga wierzy, w nogi!!!

  515. Na marginesie
    24 stycznia o godz. 0:37

    Dzięki 🙂 To już rozumiem 🙂
    U mnie jest z rodzinami polskimi podobny problem.
    Tyle tylko, że Holendrzy są bardziej opieszali w działaniach niż Norwegowie – a szkoda.
    Są natomiast domy ” stay from my life” – gdzie chronią się kobiety z dziećmi, ktore są maltretowane. Dotyczyło to na początku bardziej muzułmanek, ale teraz trafiają rownież Polki. Ale w wypadku Norwegii chodzi wobec tego o dzieci, które powinny być chronione przed znęcającymi się rodzicami.

  516. Na marginesie
    24 stycznia o godz. 0:47

    Jeśli już gdziekolwiek włącza się w obronę Ordo Iuris – to więcej wyjaśnień nie potrzeba…
    A na konsula powinni znaleźć jakiś sposób,aby go wyslać do domu!

  517. @basia.n 24 stycznia o godz. 0:47

    Ja nie twierdzę, że ten norweski urząd do spraw dzieci ma zawsze rację. Ale nie dziwiłabym się, gdyby zagięli parol na Polaków. Kilka lat temu była głośna sprawa dziewczynki, którą odebrano rodzicom i umieszczono w rodzinie zastępczej złożonej z dwóch lesbijek (zgroza, panietentego, i katolicka krew się burzy!) Wmieszał się detektyw Rutkowski, dziewczynkę namówiono przez telefon, który przemyciła, żeby spuściła się z okna po linie z prześcieradła, po czym zapakowano ją do samochodu i jadąc non-stop uciekli do Polski. Jednym z powodów było to, że popłakiwała w szkole. Zapytana o powody wyjaśniła, że biedna mamusia nie może znaleźć pracy i bardzo się tym martwi. Urząd uznał, że rodzice nie powinni obarczać dziecka tego rodzaju zmartwieniami… Na pewno chodzi o zderzenie kultur, ale jeśli ktoś woli katolickie wychowanie, to chyba powinien pozostać w błogosławionej PiS-landii.

    Ale w sprawie krewkiego konsula najbardziej mnie rozbawił fakt, że polski MSZ odmówił odwołania dyplomaty uznanego za persona non grata. Nawet jeśli pójdzie w zaparte i pozostanie w Norwegii, to chyba będzie więźniem konsulatu?

  518. basia.n @0:52

    basiu.n!

    Przepraszam za zwloke w dalszym ‚doniesieniu’ o norweskiej ‚walce o dzieci’. Zanim za bardzo sie zdeklarujesz po stronie naszej ‚krzywdy wdowy’ – czyli za tym iz konsul Kowalski sam sobie napaskudzil i teraz ma – przeczytaj ten link

    https://www.thelocal.no/20170215/norway-barnevernet-serious-warning-echr-human-rights.

    Tam sie rozchodzi o sprawe o wiele wieksza niz problem z polskim konsulem. Kazirodztwo (wsobnosc) wynikajace z masowych malzenstw pomiedzy pierwszymi kuzynami wsrod imigrantow, glownie muzulmanskich, jest przedmiotem dzialan ZAPOBIEGAWCZYCH norweskich sluzb opieki nad dziecmi pn. Barnevernet. Polskie dzieci imigranckie sie tylko w to zaplataly na marginesie (he he).

    https://euroislam.pl/norwegia-zakaz-malzenstw-miedzy-kuzynami/

    Konsul Kowalski mogl sie jednak narazic. Choc w tym wypadku NAPEWNO chodzilo o dyplomatyczny rewanz: wy naglosniliscie AZYL naszej matki, my odpowiadamy wydaleniem waszego konsula.

    To nie zadne zaginanie zadnego parola na wybranych Polakow. To czyste dyplomat(ołstwo). O persona non grata jeszcze za duzo sie nie mowi ale pewnie powinno tym sie zakonczyc.

    Nadgorliwosc Norwegow w odbieraniu dzieci WSZELKIM imigrantom jest chyba faktem. Stad interwencja UE.

  519. Zas kazirodzdstwo w Norwegii z samego Olympu ichniego: rodzice obecnego króla Norwegii Haralda V byli kuzynami.

    Teraz ma się to zmienić, Partia Pracy chce zakazać takich związków między innymi po to, by zmniejszyć liczbę przymusowych małżeństw wśród imigrantów.

  520. I słusznie.

  521. @Jakub 01 mam zupełnie inna opinie na temat pracy, ale nie będę do niej przekonywac. I nie należy mylić etyki pracownika z etyka pracodawcy. Zdemoralizowala mnie Ameryka, nie pogardzam żadna praca , chociaż wiem, że dla ogromnej ilości ludzi praca to możliwość utrzymania siebie, czy rodziny, a także możliwość realizacji swoich zachcianek po pracy. I tym koncze.

  522. @Tobermory
    23 stycznia o godz. 12:08
    @Herstoryk
    23 stycznia o godz. 11:51
    Fascynujące ujęcia nieznanej mi kompletnie okolicy. Świat widziany z perspektywy balonu lub drona jest taki niesamowicie piękny. Byłeś może w którymś z tych domów?

    My niestety nie podziwialiśmy Wadi Hadramaut z balonu. Jednak z okien rejsowego autobusu, którym jechaliśmy z Salalah w Omanie do Sajhun w Jemenie, widoki były mało co gorsze, zwłaszcza podczas zjazdu z płaskowyżu na dno doliny, karkołomnymi serpentynami przyczepionymi do 300 – metrowego prawie pionowego zbocza.

    Zwiedziliśmy jeden taki dom, w trochę zrujnowanym stanie, remontowany wówczas na muzeum, oraz pałac miejscowego sułtana w Sajhun. No i mieszkaliśmy w tradycyjnie zbudowanym, wyposażonym i umeblowanym hotelu, Al-Hawta, gdzie po zmroku nietoperze spijały w locie koszącym wodę z basenu, nie przejmując się ludźmi.

    Mieliśmy prawdziwą frajdę w prowincjonalnych nie-turystycznych restauracjach. Są to z reguły sale podzielone na boksy, każdy z drzwiczkami w stylu westernowych salonów (batwing). Jada się na leżąco/siedząco, z dywanika-obrusa rozścielonego na pokrytej wykładziną podłodze, z poduszkami pod plecami. Wszyscy w boksie z dzielą się jedzeniem, nawet z obcymi. Żona była zawsze jedyną kobietą, jednak traktowaną z pełnym uważaniem przez miejscowych jako honorowy mężczyzna. Każdy z gości (poza nami oczywiście) miał Kałacha, albo co najmniej pistolet, ale to element miejscowej męskiej mody, a nie wyraz krwiożerczości.

    Tamtejsza architektura jest spektakularna. Ze względu na konieczność oszczędzania ziemi uprawnej budowano w górę, prawdziwe wieżowce, z cegieł/bloków z wymieszanej ze słomą gliny (adobe). Mieszkają w nich zawsze rozszerzone, wielopokoleniowe rodziny. Ściany zewnętrzne tynkowano gliną wymieszaną z zaprawą wapienną (dla ochrony przed deszczami). Tynk trzeba często odnawiać, co jest dosyć kosztowne, trudne i pracochłonne, no więc wiele tradycyjnych budynków popada w ruinę. Mimo to widzieliśmy tam w prawie każdej miejscowości zakład wypalania wapna na zaprawę, z wyjątkowo pomysłowym użyciem postawionego na sztorc podwozia starego samochodu, z działającym silnikiem, tak by tylny most z zablokowanym dyferencjałem mieszał wapno.
    Kolorowo pomalowane/otynkowane domy/pałace należą do ludzi/rodzin, które dorobiły się na saksach w Arabii Saudyjskiej i zadają szyku po powrocie.

    Wszystkie te miejscowości wyglądąją lepiej niż wonieją, bo wciąż używa się tam dosyć powszechnie tradycyjnej „kanalizacji”. Każdy dom-wieżowiec ma szyb od dachu do parteru, otwarty z jednej strony, na który wychodzą na każdym piętrze proste wychodki z dziurą. Organiczna materia gromadzi się na dnie, jest co jakiś czas wybierana, suszona i używana czasami jako opał w łaźni miejskiej, czasami jako nawóz.

    Trochę więcej zdjęć, głównie z Wadi Dawan, dopływu Hadramaut https://www.amusingplanet.com/2015/05/the-mud-brick-villages-of-wadi-hadramut.html

  523. @herstoryk. Nawiazales do mojego teksu o etyce pracy mowiac, ze wynika to z checi posiadania – zreszta na kredyt. Moj przyklad z ojcem M. Obama akurat temu zaprzecza. Jej rodzice nigdy nie kupili domu. Wynajmowali na pietrze mieszkanie w domu swojej ciotki. Wlasnie z obawy, zeby sie nie zadluzyc. Ojciec mial w swoim zyciu dwa auta, o ktore wielce dbal. Buicki. Mysle, ze moglby je czesciej wymieniac, ale nie mial takiej potrzeby. Pracowal nie dlatego, zeby rodzina nie zyla w nedzy, bo wprawdzie zyli skromnie, ale nie w ubostwie i potem zona zaczela prace, a on zawsze dostalby rente i inne benefity wynikajace z pracy dla miasta. Trudno uwierzyc, ze mozna pracowac z poczucia obowiazku i przyzwoitosci, w zwyczajnej, niezbyt atrakcyjnej pracy a nie z checi posiadania?
    Oczywiscie, w Ameryce nie moga sie znalezc tacy ludzie.

  524. @zyta2003
    24 stycznia o godz. 7:30
    @herstoryk. Nawiazales do mojego teksu o etyce pracy mowiac, ze wynika to z checi posiadania – zreszta na kredyt. Moj przyklad z ojcem M. Obama akurat temu zaprzecza.

    Jego przypadek był rzadki w tamtych czasach, choć z tego co słyszałem (nie wiem na ile to prawda), banki w USA wyjątkowo niechętnie i rzadko udzielały pożyczek czarnoskórym Amerykanom, no więc może i to odegrało jakąś rolę. Nie wiem też kiedy dokładnie Amerykanie stali się z oszczędzaczy konsumentami na kredyt, przypuszczam, że w latach 70-ch i wcześniej niż gdzie indziej.
    Dziś typ podejścia do konsumpcji wyznawany przez ojca ex-FLOTUS nazywany jest minimalizmem. Jak na razie słabo rozpowszechnionym (choć ja np. go praktykuję) i rekomendowanym przez margines. No bo gdyby stał się szeroko popularny, rozłożyłby gospodarkę opartą na konsumeryźmie.

  525. Mimo to widzieliśmy tam w prawie każdej miejscowości zakład wypalania wapna na zaprawę, z wyjątkowo pomysłowym użyciem postawionego na sztorc podwozia starego samochodu, z działającym silnikiem, tak by tylny most z zablokowanym dyferencjałem mieszał wapno.

    Aj 😳 ! Nie na sztorc, ale poziomo, na stalowym stelażu! Pamięć nie ta….

  526. Skoro my już tak o różnych rzeczach to poruszę temat nielegalnego wykorzystania seksualnego. Nie chodzi mi tu o gdańskiego kanonika, ale niedawno temu była informacja w mediach, że kobieta, pacjentka ośrodka opieki nad chorymi w śpiączce miała tak intensywną opiekę, że aż zaszła w ciążę. Prokurator podobno nie wierzy w dzieworództwo i się zainteresował tym ciekawym przypadkiem.

    Od razu przypomniałem sobie dwa filmy, gdzie taka sytuacja miała miejsce, czyli – fikcja stała się w Polsce rzeczywistością. Pierwszy film to „Kill Bill”, gdzie „opiekun” wynajmował ciało ślicznej Liv U. chętnym klientom za „garść dolarów”. Obudzona takim traktowaniem kobieta ukarała klienta i opiekuna za zbrodnie, czyli zwyciężyła sprawiedliwość.
    Drugi film to melodramat z zakończeniem wcale nie tak sprawiedliwym. Młody chłopak oglądał przez okno ćwiczenia w szkole baletowej i zakochał się w jednej z baletnic. Ta biedaczka miała wypadek i leżała w śpiączce. Chłopak zgłosił się na opiekuna, zaznaczając, że jest gejem i powierzono mu opiekę. Opiekował się tez dość intensywnie i dziewczę zaszło…! Ukrywał sytuację długo, ale porodziła i ten szok ją obudził. Finał był oczywisty – mimo zasługi medycznej, tj. wybudzenie ze śpiączki i wielkiej miłości, a nie profanacji śpiącej królewny, wylądował w kiciu. Tyle opowiadanie filmowe.

    Mnie zainteresował jeden szczegół opieki (nie ten co myślicie!), ale prosta sprawa, zawalona przez lekarzy sławnej kliniki w Petra Ligure, której skutki będę odczuwał do końca moich dni – bardzo niesprawna lewa noga. Należało postąpić ze mną od pierwszego dnia po udarze tak, jak lekarze z tą baletnicą (nie opiekun, bo i tak nie zaciążyłbym). Gdy chory po udarze leży na wznak, to przy jednostronnym udarze mięśnie jednej nogi są zwiotczały i nie potrafią otrzymać stopy z palcami do góry, tylko stopa zwala się na jedną stronę (grawitacja), raczej zawsze na zewnątrz . Mięśnie się przyzwyczajają i to zostanie mimo najlepszej rehabilitacji. Jak można temu zapobiec? Tak jak z baletnicą. Leżała w łóżku , ale nogi w lekkich sandałach, sprzężonych ze sobą, co wymuszało równe szanse mięśniom stopy i po obudzeniu mogła tańczyć, mając obie nogi sprawne. Ja nie tańczę zawodowo, ale wlokę lewą nogę jak balast za sobą. Wykazuje cały czas tendencję wywracania na zewnątrz, bo pewnie mięśnie są nierównej długości od tej pozycji zaraz po udarze. Dlaczego lekarze żadnego z szpitali nie wiedzieli o tak prostym zabiegu? Pewnie nie widzieli tego filmu.

  527. Tak się buduje społeczeństwo obywatelskie.
    Strażacy z całej Polski przyjechali do WOŚP z poparciem „murem za Owsiakiem”:
    https://www.youtube.com/watch?v=o4SLDOnpkAo
    Anonimowa krawcowa z małej miejscowości pod Warszawą zainspirowała do zebrania 16 mln:
    https://www.youtube.com/watch?v=xCiFNdiKIME
    Liczy się poczucie sprawstwa.
    Dlatego katobolszewia tak walczy z NGO’sami.

  528. Errata: pod Gdańskiem

  529. Antonius
    24 stycznia o godz. 9:55

    zastosowano procedurę zgodną ze znaną od dawna filadelfijską metodą leczenia mózgowego porażenia dziecięcego. Stymulowanie centrali (mózgu) przez nerwy obwodowe.
    Jesteś ofiarą poszatkowania medycyny na tysiące specjalizacji i podspecjalizacji.

  530. @basia.n
    23 stycznia o godz. 20:30

    Dziękuję za piękne obrazki! Zimowa Holandia kojarzyła mi się dotąd tylko z obrazami starych mistrzów albo łyżwiarzami na zamarzniętych kanałach.
    Podobno najpierwszym dużym malowidłem pokazującym zimę w Europie był ten Powrót z polowania z roku 1565. Pieter Brueghel, choć mieszkał w płaskiej Flandrii, wolał tę scenę umieścić w górach, dziś obraz ten wisi w Wiedniu. Tymczasem zima 1564/65 dała się Holendrom (i całej Europie) tak we znaki, że jeszcze całymi miesiącami ją wspominano. W okresie od 1500 do 1850 zapanowała w Europie tzw. mała epoka lodowcowa, a najzimniej było w okolicach roku 1600. Śnieg był co roku gwarantowany, zaczynał padać czasem już w listopadzie, a Szekspir, Rembrandt i Galileusz musieli się ciepło ubierać.
    Nic dziwnego, że i w malarstwie nastała epoka zimowych pejzaży, a artyści zaczęli się mierzyć z uwiecznianiem szczególnego nastroju lub anegdotycznych zdarzeń

  531. @Antonius
    24 stycznia o godz. 9:55

    Rehabilitacja po udarze to bardzo żmudna procedura i nie zawsze doprowadza do przywrócenia stanu „przed” w 100%. Zanik/osłabienie mięśni na skutek długiego nieużywania można na ogół całkowicie odwrócić. Natomiast uszkodzenia „sterowania” mięśniami, niestety, nie zawsze. A tak się często dzieje w przypadku udaru. Możliwe jest, że w Twoim przypadku związanie stóp nie przyniosłoby efektu, a wręcz (być może) stopa odwracałaby się do środka, co znacznie utrudniłoby chodzenie.

  532. @@Antonius
    24 stycznia o godz. 9:55

    Mnie się też wydaje, że niepotrzebnie dręczy cię żal do włoskich lekarzy. Czy tę teorię o utrwalonej „pamięci mięśniowej” znasz od rehabilitantów?
    Jeśli „wleczesz” nogę za sobą, to raczej konkretne mięśnie nie otrzymują stosownego sygnału i nie poddają się twojej woli.
    Czy w tym włoskim szpitalu nie stosowano od początku fizjoterapii wobec tej nogi? Na ogół przecież przychodzi terapeuta, aby zadbać o krążenie w nieruchomych kończynach (zginanie, masaż), potem jest nauka chodzenia…

  533. Tobermory
    24 stycznia o godz. 11:24

    A ja bardzo się ucieszyłam dwunastoma nowymi górskimi zdjęciami . Aż nieprawdopodobne wydają się te drzewa w zupełnej bieli 🙂

    Peter Breughel jest jednym z moich ulubionych malarzy. Niestety w Holandii są tylko jego dwa obrazy – w Rotterdamie.Mała wieża Babel i Wędrowiec.
    Ogladałam wcześniej jego prace w Brukseli, ale wiedziałam, że najwięcej jego obrazów można zobaczyć w Wiedniu. Pojechałam tam w ubiegłym kwietniu. W sali, w której znajduje się 14 obrazów Breughel’a spędziłam ponad godzinę – ciesząc się nimi. Oczywiście było tam wymieniony przez Ciebie – Powrót z polowania. Ale również pełne humoru scenki rodzajowe. No i słynna z filmu Młyn i krzyż – Droga na kalwarię .

  534. @basia.n
    24 stycznia o godz. 13:28

    Zauważyłem, że już się przed tobą nic nie ukryje 😉

    Przywykłem jakoś do tego tytułu „Powrót z polowania” (mam nadzieję, że nie pomyliłem z innym obrazem innego malarza), a tu się okazuje, że oficjalny tytuł brzmi „Myśliwi na śniegu” 🙄

  535. Na złość Norwegom polski konsul będzie siedział w konsulacie do końca swojej misji czyli do czerwca. A co!
    Potem w Warszawie delegacja MSZ z kwiatami powita nieugiętego i… wyśle w odstawkę, bo nikt go więcej nigdzie nie uwierzytelni 😎

  536. Kolejna legislacyjna machlojka czyli lex Zdanowska

    Teraz do Sejmu trafiła nowelizacja kodeksu wyborczego, która gwarantuje, że prawa wybieralności na urząd wójta, burmistrza czy prezydenta miasta nie będzie miała osoba „skazana prawomocnym wyrokiem sądu za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe”. A że projekt został zgłoszony jako poselski, omija wszelkie procedury legislacyjne, a przede wszystkim konsultacje.

    Zmiany trafią pod obrady Sejmu prawdopodobnie już w przyszłym tygodniu, bo marszałek Marek Kuchciński zwołał na 30 stycznia dodatkowe posiedzenie, co oznacza tylko jedno – legislacyjny ekspres.

    https://natemat.pl/261935,pis-chce-uchwalic-lex-zdanowska-i-po-cichu-zmienic-kodeks-wyborczy

  537. Słowa, słowa, słowa… że zacytuję Hamleta.
    Czasem wypowiadanie nieroztropnie i niepotrzebnie. Słowa, które chciałoby się cofnąć albo wygumkować.
    Biorę na klatę te, które mogły kogoś urazić, rozczarować co do mojej wiarygodności, sprawić zawód osobom, które lubię i cenię.
    Musiałam się przespać z tym problemem bez uciekania się do łatwych usprawiedliwień.
    Po prostu przepraszam.
    Ten blog jest mi niesłychanie bliski od lat i trudno pogodzić mi się z tym, że ktoś mógłby zwątpić w moje dobre intencje.
    Piszmy, tak jak gra WOŚP, do końca świata i dzień dłużej!

  538. Qba

    Te sandałki były połączone krótkim paskiem albo blaszką i ne było szans na jakiekolwiek odchylenia stóp na boki, pięknie sterczały paluszki do góry. Oczywiście nie wiem, czy była to zasługa sandałów, a może aktorki? Patrzyłem na to z pozycji fizyka.

    Tobermory
    Tak było po pierwszym udarze, lżejszym. Leżałem w najbardziej (wtedy) nowoczesnym szpitalu w Europie, w Kufstein w Tyrolu. Rehabilitacja była po kilku dniach, a u sąsiada natychmiast. Na moje pytanie „Warum ich tak późno”, rehabilitant mi wyjaśnił, że kolega miał udar niedokrwienny a ja krwotoczny. Po dwóch tygodniach chodziłem bez laski, a po drugim po 16 latach nie.
    We Włoszech lekarze mieli niestety inny problem – nie sądzili, iż nogi będą mi potrzebne w trumnie, taka była sytuacja.

  539. PS
    Tak sobie myślę, ze w trumnach są sztywniaki i nikt się nie martwi pozycją stóp.

  540. @Antonius
    24 stycznia o godz. 16:11

    Może dlatego trumny amerykańskie mają dwuczęściowe wieko i otwiera się tylko „górną” połowę?
    A Włochom powinieneś być wdzięczny, że (nie zważając na pesymistyczne prognozy) zrobili, co mogli, abyś mógł tu na nich ponarzekać 😎

  541. Tobermory
    24 stycznia o godz. 13:46

    Obrazu nie pomyliłeś z żadnym innym.No i masz rację – oficjalny tytuł to Jagers in de sneeuw.
    Najważniejsze, że mówimy o tym samym 🙂

  542. Orteq
    24 stycznia o godz. 1:43

    Dziękuję za linki – dowiedzialam się z nich bardzo wiele.
    A jak rzeczywiście wygląda sprawa tej norweskiej organizacji – być może wyjaśni Strassburg.

    Myślę też, że norweska Partia Pracy, która chce wprowadzić prawo, o którym wspomnialeś – ma absolutną rację.

  543. @basia.n
    24 stycznia o godz. 17:25

    Jednak dobrze mi chodziło po głowie:

    W wiedeńskim Kunsthistorisches Museum znajdują się aż trzy obrazy z serii „Pory roku”. Jednym z nich jest „Zima” znana też pod tytułami „Powrót z polowania” i „Myśliwi na śniegu” – obraz uważany za jedno z pierwszych przedstawień pejzażu zimowego w malarstwie europejskim.”

    Odetchnąłem.
    Znalazłem bowiem dziś w moich zbiorach płyt CD prezent od Towarzystwa Alzheimerowskiego (Alzheimer Gesellschaft) z różnymi przebojami szwajcarskimi, głównie muzyką ludową i rozrywkową z lat 1960-70.
    Nie pamiętam, skąd się u mnie wzięła i nie wiem, dlaczego miałem być targetem 🙄 Jak już, to poproszę o Elvisa, Led Zeppelin, RS, Gotthard, cokolwiek, tylko nie „volksdümliche Unterhaltung” 🙁

    wedle

  544. mag
    24 stycznia o godz. 15:59

    Maguś, słowa, słowa, a te słowa pięknie zabrzmiały, bo i z dobrej intencji płyną.
    Dziękuję 🙂

  545. W konflikcie polskie MSZ — Norwegia nie jest istotne, czy konsul Kowalski słusznie się opiera ekspulsji czy niesłusznie.
    Przyzwoity dyplomata bierze łuki w juki i wyjeżdża.
    Wedle Konwencji Wiedeńskiej państwo wyrzucające obcego przedstawiciela nie musi tego nawet uzasadniać.
    Norwegowie dyskretnie zwrócili się do polskiego MSZ, a ci roztrąbili sprawę i konsul jest trafiony i zatopiony publicznie.
    Po co polskim władzom jeszcze jeden skandal i niepotrzebny konflikt?

  546. Tobermory
    24 stycznia o godz. 17:41
    Rzeczywiście dobrze ci chodziło po głowie 🙂
    A ja nie wiedziałam, że Zima bywa też nazywana jako Powrót z polowania.

    Zastanawiasz się, skąd się to cd znalazło u Ciebie. Pewnie wspierasz wiele towarzystw, które potem dziękują w podobny sposób 🙂

    Trochę mnie zaskoczyleś Elvisem, ale Led Zeppelin – oczywiście tak 🙂

  547. Tobermory
    24 stycznia o godz. 18:00

    No właśnie – po co im jeszcze jeden skandal ??
    Pewnie po to, aby ogłosić się wiecznie pokrzywdzonymi i prześladowanymi przez te niedobre unijne kraje…

  548. @Antonius 24 stycznia o godz. 16:07

    Chodzi o film „Hablando con ella” Pedro Almodovara. Odjechany, to fakt.
    Jednak o przesadny realizm to ja Almodovara nie posądzam 🙂

  549. @Tobermory 24 stycznia o godz. 18:00

    Przyzwoity dyplomata bierze łuki w juki i wyjeżdża.

    No więc właśnie! A przede wszystkim nie robi skandali i wdaje się w przepychanki z policją. Nawet jeśli występuje w obronie „pokrzywdzonych” rodziców, powinien jednak robić to… dyplomatycznie.

  550. Poprawka: … NIE wdaje się w przepychanki

  551. Ta wredna Norwegia na dodatek nawet do Unii się nie zapisała, a się wymądrza 🙄

    Elvis jest OK 😎
    Pomaga czasem w życiu 😉

  552. Tobermory
    24 stycznia o godz. 18:24

    No dobrze, może być OK 🙂
    Ale wobec tego co jeszcze ?

  553. @basia.n
    24 stycznia o godz. 18:41

    Znowu zaczynasz? 😉
    No, dobrze. To jeszcze
    Una furtiva lagrima negli occhi suoi spuntò
    Wprawdzie 1904 to jeszcze nie całkiem moja młodość, ale jakiś taki mam dziś nastrój 🙄

  554. Tobermory
    24 stycznia o godz. 18:51

    Zdumiewające, że Caruso śpiewał prawie bez wibracji. I bez tej operowej koturnowej przesady,która mnie zawsze odrzucała i odrzuca od wielu śpiewaków.
    Wybrałeś wyjątkowo piękne wykonanie tej arii 🙂
    To może ja dalej trochę pomarudzę o jeszcze ?? 🙂
    Pleeeeeeeese.

  555. @basia.n
    24 stycznia o godz. 19:18

    Lubisz być zaskakiwana?
    To już moje dzieciństwo

  556. Bardzo lubię 🙂

    Skoro tak – to i ja dodam coś 🙂

    Das Einsame Glöckchen

    No i może dalej wędruj w czasie 🙂

  557. Przyjrzałem się bliżej temu chórowi i teraz wiem, że byłem słusznie zdumiony, kiedy jeden niemiecki znajomy mówiąc o wojskach Układu Warszawskiego, w tym polskich, twierdził, że miały czapki jak młyńskie koła. Przypuszczam, że skojarzyło mu się z widokiem współczesnego chóru Aleksandrowa, który dość często w Niemczech koncertuje.
    Ten z lat 60. miał czapki całkiem normalne. Podobne nosili żołnierze LWP

  558. Tobermory
    24 stycznia o godz. 19:40

    Nie „zaadresowałam” – ale oczywiscie to byl post dla ciebie.

  559. @basia.n
    24 stycznia o godz. 19:52

    Och, Rebroff 😀 Ten by pasował na to znalezione CD. Bardzo był tu popularny w latach 70.
    Chętnie bym kontynuował, ale zbliża się kolejny najazd Hunów 🙄 Nie wiem, kiedy znowu mi się uda tu zajrzeć.
    Dziś sprzątnąłem choinkę. Jeszcze się nie sypała, ani nie wyschła. Chyba to prawda z tym ścinaniem na 3 dni przed pełnią 😉
    Gałęzie dostaną zaprzyjaźnione konie, a pień będzie podpórką w ogrodzie.

    Na koniec: co sądzisz o tym utworze? Aktualnie co chwilę w radiu dla tradycyjnych słuchaczy, zwłaszcza w koncertach życzeń dla seniorów
    https://www.youtube.com/watch?v=zZ5SGNaEwy4

    Moje ucho słyszy tu zapożyczenia rosyjskie

  560. Tobermory
    24 stycznia o godz. 19:57

    Rzeczywiście te czapki z lat 60-tych są normalnych rozmiarów. A młyńskie koło znalazłam tutaj
    Ale to wykonanie nie umywa się do wcześniejszych nagrań.
    To już tylko stylizacja

  561. Tobermory
    24 stycznia o godz. 20:06

    Znakomity pomysł i żart 🙂 🙂
    Ale i Ty i ja wolimy oryginał w rosyjskim wykonaniu.

    Świetnie, że znów będziesz miał dużo radości z maluchem 🙂
    To zrekompensuje dodatkowe obowiązki.
    Zaglądaj, jak będziesz miał chwilkę czasu 🙂

  562. Na marginesie
    24 stycznia o godz. 18:14

    Chodzi o film „Hablando con ella” Pedro Almodovara. Odjechany, to fakt.

    Mnie zaszokowały nocne majaki chłopca, gdy lezałana ziemi a Olbrzymka rozmiarów z brzuchem jak średniej wielkości górka i szczeliną „pieczary”, do której wlazł cały. Dopiero po tej wizji „pokochał baletnicę. Ja wtedy też miałem wizję, a raczej wspomnienie zdarzenia w młodości, które już opisałem na blogu. Runął mój romantyczny obraz kobiety, gdy widziałem, jak koleżanki z wypiekami słuchały jak „kapitan gołogłowy” zdobywał twierdzę miłości..
    Ne znam hiszpańskiego, rozumiem „con ella” ale nie wiem co to
    „Hablando”. Może to coś brzydkiego?

  563. Tobermory
    Doceniałem pracę włoskiej lekarki. Dostała ładną kasetę metalową z Szopenem na wierzchu i pralinkami Wedla lub Wawela wewnątrz, którą córka specjalnie przywiozła.

  564. Antonius
    24 stycznia o godz. 20:18

    Hablando to imiesłów od „hablar” – mówić, rozmawiać(?), więc „mówiąc”, „rozmawiając”.

  565. Antonius
    24 stycznia o godz. 20:18

    Perdona, Antonius. Zapomniałem dodać, że to może być skrót od „estas hablando”, czyli po prostu: „rozmawiasz”, ale od tylu wieków jestem nieHiszpan, że może to być też nieznane mi użycie frazeologiczne.

  566. Hable con ella (2002) = Porozmawiaj z nią

  567. Oscar za najlepszy scenariusz oryginalny (Pedro Almodovar)

  568. @basia.n , @Tobermory
    Skoro o muzyce.
    Bardzo dobry i interesujący występ sprzed dziesięcioleci…
    Deep Purple and Royal Philharmonic Orchestra 1969

  569. zezem
    24 stycznia o godz. 23:04

    Dawno Cię tu nie było !

    Spróbuję poszukać tego koncertu na youtube 🙂

  570. @zezem

    Znalazlam i podam link dla chętnych do posłuchania 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=Ufm4NHTXVSg

  571. @basia.n
    Jest kilka wersji tego wydarzenia na YT. Warto posłuchać całości.
    Moim zdaniem to było wydarzenie w tamtych dniach. A grupa Deep Purple była w owym czasie doskonała. Warto poświęcić czas na posłuchanie i…obejrzenie.

  572. Ewa-Joanna
    23 stycznia o godz. 0:13

    Tanaka
    A poza tym dziękuję za cierpliwość i za całokształt. Buziaki

    Jestem od tej chwili zaniemówiony. I tak pozostaję.

  573. Myślę, że Olga Tokarczuk już została wpisana przez rządzących na listę zdrajców i donosicieli.

  574. Alicja-Irena
    25 stycznia o godz. 0:05

    I bardzo dobrze! kto jest zdrajcą dla pisoidów, jest pozytywnym Polakiem, albo nawet wybitnym, oraz odwrotnie.

  575. Też tak myślę 😉

  576. Bardzo popieram post @0:19. Szczegolnie ostatni jego czlon. Noo, chyba ze sie zaplątalem w jego zaplątanie. To wtedy popieram inaczej

  577. Nabazgrala nasza Wielce Nagrodzona Pisarka:

    „Populiści używają języka, który jest bardziej agresywny i bardziej nienawistny. Sięgają po kozła ofiarnego. W Polsce kozłami ofiarnymi są tzw. Zwariowani lewicowcy, miłośnicy queer, Niemcy, Żydzi, marionetki Unii Europejskiej, feministki, liberałowie i każdy, kto wspiera imigrantów.”
    (Populists use language that is more aggressive and more hate-filled. They reach for scapegoats. In Poland, these scapegoats are the so-called crazy leftists, queer-lovers, Germans, Jews, European Union puppets, feminists, liberals and anyone who supports immigrants.)

    W http://www.nytimes.com Ona to nabarazgrala w obcym jezyku. Czyli, w antytrumpianym dzienniku amerykanskim. Niektorzy antytrumpiani Amerykanie czytajac Jej bazgranie zapewne drapali sie w czuby:

    – pisze kobiecina takie rewelacje o populistach w Polsce i ani slowem nie odnosi tych polskich ultra prawicowosci do amerykanskich? Tych za prezydenta Fryzury wybuchlych i do dzis w najlepsze sie rozwijajacych? Dlaczego Ona taka powsciagliwa?

    Ja chyba znam odpowiedz na to natretne pytanie. Z wlasnych doswiadczen czerpiac maja mondrosc.

    Otoz pani Tokarczuk ma klase. I to taka jakiej np. ja nie posiadam. Przepraszam w tym miejscu za smialosc moja porownawcza. Ona, goszczac na lamach obcej bo amerykanskiej gazety, po prostu uznaje, ze to nie jej miejsce, rola i czas krytykowac czyjegos prezydenta. Wiec ona tylko jej wlasna, polska rzeczywistosc skrytykowala.

    Fakt ze dzisiejsze skrajnie prawicowe ekscesy w swiecie, w tym i w Polsce, wyplywaja czesto prosciutko z trumpianego szamba, niech pominiety zostanie milczeniem. Bo to na przemilczaniu trudnych spraw polega klasa ludzi piszacych o wlasnych problemach na obcych lamach.

    Zdalem sprawe z tej oczywistej oczywistosci gdym przypomial sobie niewybredne ataki na moj nick na tym blogu. Wszystkie wynikajace z faktu mojego ‚wyjechania’ z Polski. Co musialo mnie pozbawixc prawa krytycznego pisania o sprawach krajowych.

    Chyba znowu póndem siem pochlastac

  578. Orteq
    25 stycznia o godz. 1:14

    Raczej daj seczego – mozesz juz, czy poscisz jeszcze?

  579. Ja jestem wyjechana od…już 38 lat będzie, podejrzewam, że na tym blogu znajdzie się sporo takich wyjechanych, ale nie zauważyłam, żeby mnie ktoś zaatakował z tego powodu, że dyskutuję, krytykuję, pochwalam albo nie pochwalam, co się w Polsce dzieje. Dyskutujemy, prawda? To nie ma żadnego znaczenia, czy ja jestem tutaj czy tam. Jedyne znaczenie ma tylko to, czy się orientuję w sprawach krajowych, czy pojęcia o nich nie mam, a zabieram głos.
    Otóż trochę pojęcia mam, czasem więcej, niż ktoś w Polsce, który nosa poza swój grajdołek nie wychyli i mówi o Polsce w ruinie 😉
    Co nie znaczy, że wskazuję paluchem jakąś konkretną osobę tutaj, bo was jeszcze na tyle nie znam, dopiero co żem nastała.
    Dobranoc.

  580. A-I droga a przenikliwa – po co te tlumaczenia, madry zrozumie bez slow a glupiemu po co tlumaczyc. Np. wbocka rozumiem kiedy ma do nas pretensje, ze nie zyjemy w Polsce a madrzymy sie, co robic, by poprawic zycie w kraju (ja tego unikam, bo nie mam pojecia, co). Czasami tylko sie w…rwie z bezradnosci, bo to tez moj kraj ukochany.

  581. A z tym ‚z daleka widac lepiej’ to proponuje uwazaj. To moze byc odebrane jako czysta arogancja. Przekonalem sie na wlasnej skorze jeszcze za tzw. komuny – act, 32 lata emigracji.
    Pozdrawiam

  582. act
    25 stycznia o godz. 6:45
    Pełna zgoda – z radami się nie wyrywam, bo tak samo nie wiem,
    Nie wyrywam się z „z daleka lepiej widać”, wystarczająco często jestem w Polsce, nie mówiąc o czytaniu wiadomości w internecie codziennie, czytaniu „prasy” internetowej w ogóle, a przede wszystkim codziennie mam kontakt z rodakami w kraju.
    Wiem, bo się interesuję, prosta sprawa, w dzisiejszych czasach to nie jest fizyka jądrowa – poinformować się.

  583. act

    Czy gotów już jesteś do myślowego przestawienia się na koncert ?

  584. Wczuj sie prosze w psyche rodakow, ktorzy tam zyja, bez ‚perspektywy’, dwojga znaczen, ktore my ponoc mamy – napisalabys cos o kosztach emigracji, Sam chetnie poslucham, bo i mam tez swoja opowiesc.

  585. Mam godzine Basiu, by zaczac myslec. Juz sie odpowiednio ‚nastrajam’. Tylko jak wytrzymac te 3 godziny w gornych diapazonach… bez ‚piersiowki’
    Oto moj problem natenczas. Glupi, nie pomyslalem zawczasu. Skoro nie pytasz, to odpowiem – cholerny program przeszedl probe ognia. Jak dam rade, to zdam sprawe z koncertu jeszcze mojego dzis, jak nie to jutro.
    Kisses.

  586. Nie zdążyłam o program zapytać. Ale świetnie, że przeszedł tę próbę ogniową. Piszesz o trzech godzinach koncertu – tak długo ? Tu u mnie koncert nigdy nie trwa aż tyle czasu.

    A problem z pewnością rozwiąże się sam, kiedy dźwięki bardzo zaabsorbują 🙂

    Problem spacji po przecinku jest beznadziejny. Mogę tylko korygować po napisaniu, bo automatycznie piszę bez 🙂

  587. Alicja-Irena
    25 stycznia o godz. 7:16

    Czyli świetnie rozumiesz, Alicjo, że nie tyle chodzi o to, SKĄD kto mówi, ile o to – CO. Kiedy na przykład ktoś pokaże, że świetnie wie w szczegółach, jak gówniano w Polsce jest zorganizowana opieka nad niepełnosprawnymi i ludźmi starszymi i przedstawi świetną organizację w swoim kraju, od którego Polska mogłaby się nauczyć, wtedy jego gadka ma sens. Kiedy natomiast wchodzi z sentymentu i poucza, pamiętając Polskę sprzed 30. lat, gadka z takim nie ma sensu.

  588. Tak Basiu, 3 godziny.
    Wbocku, o to mi sie wlasnie rozchodzilo.
    Lece.

  589. Alicja-Irena

    Właśnie na Onecie zobaczyłam nagłówek:
    Miasto Łódź dołącza do 10 years challenge. Wypadło świetnie.

    Idąc za wskazówką „czytaj dalej” można zobaczyć 10 porównawczych zdjęć z roku 2009 i 2019. Na jednym z nich jest „moja” ulica, którą pokazałam również w zrobionym albumie 🙂

    Podam link, abyś od razu mogła znaleźć tę stronę

    https://www.onet.pl/?utm_source=wiadomosci_viasg&utm_medium=nitro&utm_campaign=allonet_nitro_new&srcc=ucs&pid=980702c9-b4fb-4552-9525-e164457b4be4&sid=b177a2c9-166f-4113-9b28-185bbe554807&utm_v=2

  590. Alicja-Irena
    25 stycznia o godz. 7:16

    Dam przykład świeżego problemu, którego nie poznali na własnej skórze ci, którzy wyemigrowali przed transformacją lub parę lat po : blaszaki.

    Po dwutysięcznym roku Polska przez jakiś czas miała pierwsze miejsce w Europie w kupnie blaszaków. Jesteśmy krajem blokowisk. Robiono parkingi, ale potrzeby wielokrotnie przerastały i przerastają możliwości wykrawania przestrzeni na blaszactwo. Więc blokowiska w Polsce to jedno wielkie złomowisko blaszanych pudełek. Na uliczkach, gdzie obowiązywał zakaz postoju, pousuwano znaki, bo blaszakowcy i tak je olewali. Naprzeciwko moich okien jeden z prezydentów zorganizował akcję usuwania blaszaków z wewnętrznych osiedlowych uliczek. Parę razy organizował – bo tylko pousuwano zawalidrogi pogotowia, straży, policji, gazowników, śmieciarek itp. za parę dni wracały. Aż wreszcie usunięto znaki zakazu i tam, gdzie stało kilkanaście, teraz stoi czterdzieści. Taki problem nie istnieje na masowo budowanych osiedlach domków jednorodzinnych. Blaszaki w Polsce mnożą się jak dziki i zawłaszczają przestrzeń żywym ludziom: parkują na chodnikach, trawnikach, tarasują przejścia, szpecą tak, że trudno sobie wyobrazić coś gorszego. Przy okazji mogą być wręcz symbolem olewania prawa, niszcząc i tak marną kulturę prawną w Polsce.

  591. Szanowni!
    Pora na kolejny wstępniak. Inne spojrzenie, inna perspektywa, choć dotyka podobnych problemów. Marzenie.
    Zapraszam do czytania i komentowania.

  592. wbocek
    25 stycznia o godz. 8:53

    I na koniec, bo idę do zadań: co stary emigrant wie o kulturze poruszania się polskich blaszakowców na drogach? Może wiedzieć z mediów, że ta kultura jest tak marna, że Polska ma w Europie rekord w zabijaniu ludzi przez blaszaki na pasach. Wina może być z każdej strony, ale tylko MOŻE, bo kiedy muszę jechać rowerem przez miasto, obowiązkowo mam kilka wymuszeń pierwszeństwa przez blaszakowców. Wina jest po stronie użytkowników dróg, ale i po stronie pierdzistołków tworzących prawo drogowe. Gdzie jak gdzie, ale a dzikiej Polsce zielona strzałka dla kierowców z równoczesnym zielonym światłem dla pieszych jest ZABÓJCĄ. Blaszakowcy w Polsce muszą mieć każdy przepis JEDNOZNACZNY, zrozumiały bez myślenia. Kiedy przepis mówi, że możesz skręcać w prawo, kiedy masz zieloną strzałkę, ale musisz ustąpić pierwszeństwa pieszym, to ten przepis zachęca polskich dzikusów do jego łamania. Kiedy nie ma jednoznacznego nakazu zatrzymania się przed przejściem, jeśli w jego pobliżu są ludzie, tylko przepis bredzi: „Jeśli tak, to ten ma pierwszeństwo, a jeśli srak – to tamten”, taka debilna zachęta do filozofowania kończy się śmiercią pieszych, którzy nie znają przepisów jak blaszakowcy. Którzy też nie znają lub olewają.