Polak nienawidzi dziecka swego. I jest zadowolony!

Polska to jest kraj katolicki. Nic bez katolicyzmu i katolika w nim nie zachodzi. Polski katolik jest najwybitniejszym katolikiem Polski, Europy, świata, galaktyki, świata tego i tamtego, a najbardziej – czarnej dziury.

Polak jest katolik, więc nie robi sobie aborcji nawet jak jest tatusiem. Ponieważ Polak miłuje Boga oraz wszystkie dzieci miłuje, a już najbardziej – własne. Miłowanie jest co prawda bezstopniowe, ale nie na Ziemi, tej Ziemi. Oraz nadwiślańskiej.

Z tym miłowaniem to nieprawda. Jest to bowiem prawda obiegowa i pobożna, czyli trzecia prawda Tischnera. Powiem ładnie: fałszywa.
Tak Polak swoje dziecko wychowuje, że nie wychowuje i mówi, że ma się tym zajmować szkoła. Szkoła mówi, że nie ma budżetów, nie nadąża, że dostaje dzieci niewychowane, a od wychowania są rodzice. Rodzice są właścicielami dzieci, dlatego ich nie wychowują, albo wychowują na wzór własnej nędzy i pozoru: nie zadawaj głupich pytań, masz tu smartfona, kompa, idź i się zajmij sobą!

Dziecko idzie i się zajmuje. Czuje, lecz nie umie tego nazwać: zostało zdradzone. Chodzi w szkole na katechezę, czyli lekcje miłowania człowieka przez człowieka. Tego jeszcze nie umie nazwać: zostało oszukane i zdradzone.

Dziecko, zgwałcone przez księdza katolickiego, płacze. Mamusia pyta dziecko: czemu płaczesz, kochanie? Dziecko odpowiada: bo mi ksiądz siusiaka. Mamusia wie jak zareagować – szmatą przez łeb: a won mi ty gnojku z domu! Nie będziesz naszego kochanego proboszcza ani Kościoła Świętego szkalował !!!
Matka zdradziła własne dziecko. Ojciec zdradził własne dziecko. Rodzina zdradziła. Po tym poznajemy, że Polak-katolik miłuje dzieci.

Wskutek szoku wywołanego mordem na Pawle Adamowiczu niektóre samorządy chcą, w pilnym trybie, wprowadzić edukację związaną z rozpoznawaniem języka przemocy, nienawiści i zapobiegania jej stosowaniu. Przeciwko temu rozpętał się krzyk sprzeciwu: katolickie organizacje już instruują rodziców, by wyrażali niezgodę na tą edukację. Bo to lewacka propaganda. To rodzic decyduje o wychowaniu dziecka i robi to najlepiej.
Dziecko nie umie tego jeszcze nazwać: zostało zdradzone i zmienione w obiekt gry.

Rzecznik praw obywatelskich, Adam Bodnar – w którego godzi nieustannie pisowska władza państwowa w ścisłym sojuszu z adekwatnymi mediami – zadał na spotkaniu z dziećmi pytanie: powiedzcie, co was rani? I rozdał kartki. Uzyskał odpowiedzi dzieci, w wieku lat czternastu. Piszą dziewczynki: zewsząd dowiaduję się, że jestem pi..a, ku..a, szmata, zdzira.
Rodzice nie rozmawiają z dziećmi o problemie nienawiści. A niby czemu mieliby, skoro sami są jej źródłem?

* * *

Chcecie poznać, jaka jest dokładna miara naszego spotwornienia? Jak atmosfera nienawiści państwowokatolickiej, wzniecająca podłość w nas degraduje nasze człowieczość, po ostateczność? Oto macie miarę.

Po tym, jak zrezygnował Jurek Owsiak, swoją działalność w WOŚP zawiesił też Łukasz Berezak, najsłynniejszy wolontariusz Orkiestry.
Łukasz ma 15 lat, od siedmiu lat jest wolontariuszem Orkiestry. Zaczynał jako ośmiolatek. Nie wytrzymał, poddał się. Milczał lata, sprawa szlachetności Orkiestry była ponad wszystko. Teraz mówi:
Nie wiem czy wiecie, ale ja tez jestem człowiekiem i może po mnie tego nie widać, ale ja też mam tego wszystkiego dość, ciągłego hejtu i nienawiści.

Powiedziało dziecko, głos zabrała też jego matka, pani Izabela:
Przeszliśmy przez wielką falę hejtu. Zwłaszcza po koncercie, kiedy na Facebooku pojawiła się masa fałszywych kont, na których ludzie zbierali pieniądze „dla Łukasza”. Ludzie zarzucali nam, że żerujemy na dziecku. Pamiętam, jak płakał w zeszłym roku. Podchodził do każdego. Jedni odmawiali, inni wrzucali, ale trafił na pewną starszą kobietę… Nie zostawiła na nim suchej nitki. Obrażała. Łukasz nie rozumiał, o co jej chodzi. Płakał. Ale po chwili ruszył dalej, by kwestować
Chłopiec ze względu na chorobę Leśniowskiego-Crohna i inne schorzenia cierpi na nadwagę. To stało się pożywką dla hejterów.
Dziecko, chore, kwestujące dla Orkiestry czyli dla takich jak ono, stało się celem nienawiści.

System opluwania, pomawiania, kłamstwa, poniżania i nienawiści został wmontowany w system państwa, stał się z nim jednością. Systemowi temu w niczym nie zaprzecza Kościół katolicki, który nieustająco zajmuje się wyznawaniem i praktykowaniem miłości bliźniego i pilnowaniem prawidłowej, czyli katolickiej moralności. Za co każe sobie słono płacić – i jest suto opłacany. Kościół kat. nie tyko nie zaprzecza, ale i czynnie włącza się w ten system pogardy. Bez trudu znajdziecie słowa i gesty biskupów, które to poświadczają. Codziennie i od nowa. I traficie na jego podłe milczenie, gdy trzeba krzyczeć. Polak się budzi, Polak włącza radio, net, czyta fachową prasę, słucha wieści gminnej, idzie do kościoła, a dzieciaki idą na katechezę. I już Polak wie, co dobre jest, a co złe. Przekaz przyjmuje i realizuje.

Państwowy system poniżania i nienawiści został zbudowany wyłącznie przez prawidłowych katolików. Przez Najlepszy Sort Polaka. Cała zaś reszta to najgorszy sort Polaka, który ma zdradzieckie mordy, zamordował brata i nienawidzi Chrystusa.
Każdej niedzieli prawidłowy i państwowotwórczy Polak idzie na mszę katolicką, wyciąga język i gryzie ciasteczko, czyli „Ciało Chrystusa”, a następnie przekazuje dookoła „znak pokoju”. Państwowotwórczy katolik uczestniczy w niekończących się mszach za Ojczyznę. Niekończące się szeregi kleru katolickiego błogosławią tego Polaka i taka Polskę. Zdradzają.

Dziecko to jest coś, nad co nie ma wyższej wartości. Tak słyszymy. Na wojnie, matka zasłoni dziecko przed kulą. W czasie pokoju, w wolnej Polsce – tak mówimy, matka, ojciec, krewni, minister, premier i prezydent ze swoim prostym posłem z ławy – a wszyscy pod przewodem Kościoła kat. – dziecko zranią, zdradzą, zniszczą mu dzieciństwo i przerobią na nienawistnika. Tak jak pierwej zdradzili dziecko w sobie. Z tego dziecka będzie Polak. Polak-katolik.

Ten kraj nazywa się Polska.

Tanaka

Cytaty nt. Łukasza: Onet.pl