Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

19.12.2018
środa

Kazimierzowi Kutzowi: Kaziu, zakochaj się!

19 grudnia 2018, środa,

Panie Kazimierzu: dziękuję! Zbyt słabo Pana znałem, koledzy powiedzą więcej – niewiele ponad to, co wyczytałem o Panu z filmów, choć to ogrom, piękno i ważność Pana twórczego wkładu w kulturę – więc mówiąc dziękuję i żegnając Pana przywołam ten krótki refren z piosenki Starszych Panów który tak wiele znaczy: niesie urodę Pana biografii, ma w sobie tą lekkość jak i Pan – teraz, oraz wiecznotrwałość dziewczęcego zawołania: Kaziu zakochaj się!

Tanaka

* * *

Siedziałem przy laptopie, przeglądając kolejne komentarze do ostatniego wstępniaka Antoniusa, gdy sygnał dźwiękowy poinformował mnie o otrzymaniu nowej informacji z newslettera. Jednocześnie w prawym dolnym rogu ekranu pojawiło się okienko z informacją: „Kazimierz Kutz nie żyje”.

Nie spodziewałem się jej jeszcze, chociaż po niedawnych informacjach prasowych liczyłem się z taką możliwością. Bo niedawne wiadomości o zdrowiu pana Kazimierza były mocno niepokojące. Do tego jego wiek. Kiedy ma się prawie 90 lat, byle infekcja może być śmiertelnie niebezpieczna. A przecież do szpitala trafił w stanie zagrożenia życia. Jednak wierzyłem w jego wewnętrzną siłę oraz umiejętności lekarzy.
Cóż, ostatnia karta życia Kazimierza Kutza zamknęła się 18 grudnia, niecałe dwa miesiące przed 90 urodzinami. Nie będzie kolejnej urodzinowej fety z okazji okrągłej rocznicy. Nie będzie już żadnego nowego felietonu, ani wywiadu radiowego czy telewizyjnego. 18 grudnia 2018 roku stał się dniem podsumowania dorobku tego twórcy. Wszystko zostało już nakręcone, napisane i powiedziane. Nic nowego już nie powstanie.

Kazimierz Kutz był prawie rówieśnikiem moich rodziców. Trzy lata młodszy od mojego taty. I tyleż samo starszy od mamy. Zarówno tata, jak i ja, mieliśmy okazję poznać go osobiście i nawet trochę porozmawiać. Tata poznał pana Kazimierza służbowo, gdy załatwiając swoje sprawy poborowe trafił on do katowickiej Wojskowej Komendy Rejonowej, gdzie służył mój ojciec . Tata był oficerem, do którego trafił młody absolwent łódzkiej szkoły filmowej.

Ja poznałem pana Kazimierza lata później, biorąc udział w rozmaitych spotkaniach z jego udziałem  w rozmaitych miejscach Katowic. Miałem także przyjemność odwiedzić  go w jego katowickim biurze senatorskim przy ulicy Gliwickiej.

Z Kazimierzem Kutzem symbolicznie łączy mnie również rozbita, a właściwie połamana profesjonalna kamera filmowa Betamax, którą śląski felietonista i producent telewizyjny Michał Smolorz wypożyczył z katowickiego ośrodka TVP na Bytkowie, na potrzeby filmu dokumentalnego o naszym reżyserze. Owa kamera posłużyła do sfilmowania śląskich krajobrazów i typowej górnośląskiej zabudowy mieszkalnej i przemysłowej. Zdjęcia robiono z pilotowanego przeze mnie aeroklubowego balonu na ogrzane powietrze. Ponieważ start odbył się dość późno z Rudy Śląskiej Halemby, lot przez Wirek, Nowy Bytom, centum Bytomia , aż po Piekary Śląskie zakończył się już w trudnych, termicznych i wietrznych warunkach na hałdzie piekarskiej kopalni „Andaluzja”. I w trakcie tego lądowania, gdy wiatr ciągnął kosz balonu kilkadziesiąt metrów po nierównościach, doszło do popękania plastikowej obudowy kamery. Efekt był taki, iż kamera wymagała wizyty serwisowej w Niemczech, w celu wymiany całej obudowy. Optyka i kasety z filmem nie uległy uszkodzeniu. Ale sensacja w katowickiej TVP była. Film o życiu śląskiego reżysera wyszedł świetnie. Dzisiaj, takie zdjęcia kręci się z drona. Ale ćwierć wieku temu takich możliwości technicznych jeszcze nie było.

Jest jednak coś ważniejszego, co połączyło mnie mentalnie z Kazimierzem  Kutzem. To śląskość. Byłem licealistą, gdy na ekrany weszły dwa filmy z tzw. tryptyku śląskiego. To „Sól ziemi czarnej” z 1969 roku, oraz „Perła w koronie” z 1971r. Dla mnie to były filmy poruszające, chociaż nie ze wszystkim co zobaczyłem, się zgadzałem. Wróciły domowe i ogólno-rodzinne rozmowy na przeszłe tematy. I muszę przyznać, iż nie były to rozmowy łatwe, ani przyjemne.

Szkolne, polsko-poprawne wychowanie, prawie zdusiło we mnie moją śląską tożsamość. Prawie wtopiłem się w napływowe polskie otoczenie. Mało kto był w stanie rozpoznać we mnie Hanysa. Dopiero te filmy oraz pewna odwilż śląskiej tematyki w czasach młodego Gierka, przywróciły mi dumę z mojego pochodzenia i coraz bardziej zapominanej i rugowanej z życia mowy mych przodków. Może Kutzowa aktywność nie pozbawiła mnie do końca naszej śląskiej dupowatości, z którą pan Kazimierz latami walczył zawzięcie ale miłość do śląskiego Heimatu wybuchła z nową mocą. Zacząłem przywiązywać wagę do regionalnej tradycji, do przemysłowego otoczenia, charakterystycznych budynków i obiektów technicznych, które tworzyły kiedyś drugie co do wielkości zagłębie przemysłowe Europy.

Przemijanie dosięgło pana Kazimierza. Odszedł po długim i myślę, że dobrym i owocnym życiu. Zasmucił mnie tym odejściem. Ale podobnie czułem się, gdy odchodzili moi dziadkowie, rodzice i ich rodzeństwo. Kazimierz Kutz zostawił mi  rozbudzoną dumę z mojej śląskości oraz kolekcję filmów, książki i bogaty zbiór swoich felietonów. Zrobił ze mnie świadomego Ślązaka, potrafiącego rozmawiać z innymi o Śląsku i jego specyfice w różnych okresach dziejów.
Dziękuję panie Kazimierzu.

zak1953

* * *

Niepokorny Ślązak kontra „spokojna” Kaszubka

[Przeczytał w Internecie, skopiował fragmenty i skomentował inny – Ślązak, także trochę „niepokorny”].

Na portalu TVN24 znalazłem kiedyś szereg tematycznie ze sobą związanych wpisów, z których powyższy tytuł zwrócił moją szczególną uwagę, bo obydwoje „kontrahenci” są w „kręgu” mego zainteresowania od dawna. Ugruntowałem tylko mój już dawno ustalony pogląd na ich temat. Pod wpisem o powyższym tytule znalazłem genialną uwagę „ślązaka- polaka”:
~ślązak – polak: Pan Kazimierz jest – jak to mówią teraz – „kontrowersyjny”. Pani Arciszewska jest mądrzejsza.

Otóż nie mogę się zgodzić w pełni z tą wypowiedzią tej „podwójnej”- narodowo czy politycznie? – istoty. Kutz faktycznie dla Nie-Ślązaków i PiS’u jest kontrowersyjny, bo ma własne zdanie, niekoniecznie zgodne z genialnymi myślami prezesa pewnej partii i nie boi się je wyrazić. Pani dwojga nazwisk jest tubą pisowsko-treuhandową i nie jest specjalnie mądra, bo za swe głupie działania została ukarana przez sąd dotkliwą grzywną i „nakazem zamknięcia pyska”, co zwiększyło zdecydowanie procentową zawartość jadu w jej krwi, ale na pewno nie wpłynęło na wzrost IQ.

Fragmenty wymiany poglądów:
Argumenty Ruchu Autonomii Śląska nijak się mają do obecnych czasów. Teraz trzeba budować silną Polskę, a nie popierać jej dzielenie – mówiła o autonomicznych staraniach grupy Ślązaków posłanka PiS Dorota Arciszewska Mielewczyk.
Mówienie o oderwaniu to bzdura z okresu PRL – odpowiedział jej inny gość „Magazynu 24 Godziny” senator PO Kazimierz Kutz.
Senator Platformy Obywatelskie, który znany jest ze swojego przywiązania do rodzinnego regionu uważa, że teraz, po wielu latach Ślązacy, tak jak reszta Polski, są w końcu wolni i powinni móc o sobie decydować. – Cała Europa składa się z autonomicznych regionów. To jest fundamentalne prawo europejskie, żeby można było o sobie decydować – uważa Kutz. – Teraz nie ma czegoś takiego jak Śląsk, co by było ustalone statusem. A w ludziach tam żyjących jest pewna świadomość bycia Ślązakiem. Dlaczego nie dać im prawa tworzenia własnego samorządu? – pytał senator. Podkreślił, że samorządność jest jednym z głównych punktów programowych PO.

Według Doroty Arciszewskiej Mielewczyk w obecnym systemie prawnym nic nie stoi na przeszkodzie, aby grupy etniczne żyjące w Polsce mogły swobodnie funkcjonować i pielęgnować swoją kulturę, język czy tożsamość. – Ja sama mam honor i zaszczyt mieszkania na Kaszubach i jestem z tego dumna. I mimo, że jako jedyni mamy własny język, to jesteśmy bardzo przywiązani do Boga i Rzeczpospolitej i tradycji – mówiła posłanka. Jej zdaniem postulaty Ruchu Autonomii Śląska są wywrotowe, a jego członkowie zachowują się skandalicznie porównując Polskę do małpy, która dostała zegarek, czyli Śląsk i go popsuła.
Ja absolutnie protestuję przeciwko mówieniu o wywrotowości tego ruchu. Z takimi poglądami pani nadaje się na obiekt muzealny – bulwersował się Kutz. – Powszechny spis ludności pokazał, że z tożsamością śląską identyfikuje się najwięcej osób – dodał.
Dla mnie ten ruch jest niebezpieczny i pachnie separatyzmem – nie dała się przekonać posłanka PiS.
Tyle mowy „mądrych” głów.

Moje uwagi:

Pani Dorota A.-M. z uporem maniaka powtarza dumnie, że Kaszubi jako jedyni mają „zatwierdzony” ustawowo język regionalny, bo jej zdaniem ze Ślązakiem każdy mieszkaniec innego regionu Polski jest w stanie doskonale się porozumieć. Skoro „senatórka” powtarza jak papuga swoje, ja ponownie przypomnę autentyczne zdarzenie z 1945 roku, które przeczy jej twierdzeniu. Staruszka-Ślązaczka zwróciła się do Pani Ady, kierowniczki sklepu, pochodzącej z „za Buga”, w następujący sposób – bardzo grzeczny: „Dają mi szachtlan sztrajchecli”, a Pani Ada nie wiedziała o co chodzi, natomiast tubylcy nie mieli najmniejszych wątpliwości, że kobieta potrzebuje zapałek i bardzo szanuje kierowniczkę sklepu mówiąc jej „za troje”.

Podczas jednej z manifestacji Ruchu Autonomii Śląska jego „szef”, Jerzy Gorzelnik, upublicznił swoje credo.
Debata wokół autonomii regionu powróciła po tym, jak Ruch Autonomii Śląska zaapelował do Donalda Tuska o skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie legalności dekretu Komunistycznej Rady Narodowej z 1945 roku, który zniósł istniejącą do 1939 roku Autonomia Śląska wynikająca z odmienności narodowościowej, kulturowej i gospodarczej. W petycji do szefa rządu Ruch zwrócił się też o „podjęcie starań o wprowadzenie do polskiej konstytucji zapisów umożliwiających wszystkim wspólnotom regionalnym, w zależności od ich aspiracji i pragnień, uzyskania statusu autonomicznego”.

„Autonomia to dobry pomysł dla każdego regionu. I wcale nie chcemy Śląska oderwać od Polski” – zapewnia przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska Jerzy Gorzelik. Według niego „nikt naszych problemów nie rozwiąże lepiej, niż my sami”, a już na pewno nie Warszawa.
„Autonomia jest wspaniała, bo Śląsk syty, Polska cała” – w tym haśle tak naprawdę się  skupia cala nasza idea – wyjaśnił Gorzelik.

”Jest bardzo wiele państw silnie zdecentralizowanych, którym nie grozi rozpad. Wręcz przeciwnie, kiedy centralna biurokracja utrudnia realizację aspiracji regionalnych pojawiają się  zagrożenia separatyzmem. Na górnym Śląsku takich zagrożeń nie ma” – zapewnił lider Ruchu.
Ruch Autonomii Śląska przedstawił projekt swoistej konstytucji dla regionu, wprowadzającej jego autonomię. Jej przedstawiciele liczą, że będzie to możliwe w 2020.
Według Gorzelika więcej regionów powinno starać się o większą samodzielność, bo dzięki temu „ludzie poczują się gospodarzami u siebie”. – Zobaczą, ze ich podatki są wydawane w najbliższej okolicy, będą mieli nad tym kontrolę – stwierdził. Dlatego Ruch Autonomii Śląska chce „własnego sejmu i własnego skarbu” – czyli osobnego budżetu, czytelnego rozliczania się z budżetem państwa i własnego parlamentu regionalnego.
„Nikt naszych problemów nie rozwiąże lepiej niż my sami” – argumentował Gorzelik. A pytany, czy czuje się Polakiem odparł: – „Jestem obywatelem Polski, w spisie powszechnym deklarowałem narodowość śląską. Ale Ruch Autonomii Śląska nie jest etniczny czy narodowy, nie brakuje ludzi bez śląskich korzeni” – dodał.

Mój komentarz:

Już kilkakrotnie rozprawiłem się w mediach z kłamstwami, dowodami niekompetencji i jadowitością „spokojnej Kaszubki”. Mogę oczywiście przypomnieć wszystko lub podać odpowiednie linki, tak jak ona odgrzewała stary, niestety prawdziwy, dowcip o małpie i zegarku, który pasuje do realiów jak „rzyć na nachtopf”, jak mówiłoby się na Śląsku. Kutz często ma rację, np. gdy apelował do Ślązaków, aby wzięli w swe ręce sprawy regionu a nie liczyli na tych „ciulów” z Warszawy.

Mój stosunek do problemu autonomii jest ambiwalentny. Gdyby ta autonomia nie została przerwana wojną i działaniem władz PRL’u nasza sytuacja byłaby prawdopodobnie doskonała. Śląsk mógłby być krajem „mlekiem i czymś tam płynącym”, regionem zamożnym i poważanym w kraju i za granicą. Zaoszczędzone i zgromadzone bogactwo z dochodów przemysłu ciężkiego i kopalń mogłoby teraz służyć do walki z degradacją środowiska i „familioki” i ich otoczenie wyglądałyby jak oazy zieleni, tak jak np. niektóre dzielnice w Essen po restrukturowaniu przemysłu. Po prawie 100 latach haniebnej, rabunkowej gospodarki, pogardzany przez całą Polskę – z Kaszubami i „–szubkami” włącznie, Śląsk jest gospodarczym trupem i niezwykle groźną bombą ekologiczną, której tykanie jest coraz głośniejsze. W tej chwili nie pomoże żadna autonomia, tylko odwrócenie starego hasła: „Cały naród buduje swoją stolicę”, które usprawiedliwiało m. in. kompletne okradanie Śląska i to niekoniecznie dla budowy stolicy, tylko dla prywatnych willi i pałaców nowych władców. Lokalnym sługusom PZPR zafundowano tylko ochłap, jedną dzielnicę daleko od Warszawy (Brynów). Kutz ja uwiecznił w swoim filmie. Należałoby nowe hasło: „Cały naród ratuje Śląsk przed ostateczną zagładą” wprowadzić w czyn, ale nie wierzę w to, aby wspomniane „ciule” były zdolne do podjęcia tak trudnego zadania. W takim razie jeśli i tak zginąć, jak Titanic, wtedy z orkiestrą „autonomiczną” w tle – chyba trochę milej zakończyć żywot.

PS

Nie jest to panegiryk o wielkim twórcy, ani epitafium. Media są i będą pełne wspomnień o Nim, a ja tylko pokazuję mały wycinek jego pracy dla rodzinnego rejonu. Napisałem ten tekst dawno temu, ale nie stracił na aktualności.
Po śmierci Kutza Ślązacy stracili praktycznie jedynego polityka, który mógł pomóc różnym aspiracjom najgorszego sortu obywateli polskich, szczególnie takich jak ja, zaliczonego pewnie do zakamuflowanej opcji, choć jest to w moim przypadku zdecydowana nadinterpretacja przy moich głównie polskich korzeniach. Zostali szubrawcy i zdrajcy jak ob. Kałuża.


Antonius

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 411

Dodaj komentarz »
  1. No coz , odszedl w sedziwym wieku wielki tworca , wielki artysta kina …Sila przekazu jego dziel spowodowala iz stalo sie cos szczegolnego , nie tylko w historii filmu : cala Polska widziala Gorny Slask oczyma Kutza …I takim widzi go po dzien dzisiejszy . Co gorsza wyroslo cale pokolenie Gornoslozakow dla ktorego jedynym zrodlem wiedzy o czasach ich dziadkow staly sie filmy Kazimierza Kutza . Nie wiem czy sam Kutz liczyl sie z takim odbiorem , czy mogl juz wtedy przpuszczac iz jego zmitologizowany , bajkowy portret Gornoslazaka ,prostodusznego i naiwnego w swej wielowiekowej milosci do nieznanej Polski, stanie sie obrazem Gornego Slaska jako takiego ?
    Kutzowskie spojrzenie na nasz Heimat , nie chcialbym twierdzic iz z gruntu historycznie falszywe ale z pewnoscia niebywale uproszczone i jednostronne , stalo sie problemem z ktorym przez dziesiatki lat przyszlo sie nam borykac !
    Mozna powiedziec ze i sam artysta ” zmadrzal na starosc ” ale to juz calkiem inna historia.

  2. @
    Z Górnym Śląskiem miałem częsty kontakt w czasie studiów, z racji organizowanych wspólnie najprzeróżniejszych imprez. Wrażenie, które pozostało mi utrwalone na (mam nadzieję) stałe, to niezwykle inteligentne poczucie humoru Ślązaków. Budowanie wielopiętrowych prześmiewczych aluzji możliwe jest w społęczeństwach związanych silnie wspólną tradycją. Wielokrotnie wściekałem się nie pojmując, dlaczego oni akurat teraz się zarykują. Byli sympatyczni i wyjaśniali. I mieli niesamowity dryg do wspólnej zabawy, ale i pracy. Prawdziwe społeczeństwo. A Kazimierz Kutz był ich świetnym przedstawicielem.

    @Antonius
    Wielokrotnie pisałem, że daleko posunięta autonomia regionów (na wzór Landów niemieckich czy stanów USA) bardzo by Polsce pomogła. Ale do tego trzeba znacznie więcej niż oferują Millery, Tuski czy Kaczyńscy.

    @zak1953
    Przepraszam za upierdliwość.
    W określeniu … profesjonalna kamera filmowa Betamax … są trzy błędy rzeczowe:
    1. Betamax to system rejestracji wideo. Jego realizacja techniczna czyli wideorejstrator może być podłączony do kamery. Rozumiem, że chodzi tu o „skrót myślowy” – kamera z rejestratorem Betamax.
    2. Betamx jest systemem amatorskim. Profesjonalne systemy, też firmy Sony, to BetaCam.
    3. Betamx jest zapisem wideo, w nie filmowym – zasadnicza różnica jakości. Oczywiście wykorzystywano w telewizji różne materiały, dostosowując (lub nie) technicznie materiały różnej jakości. Jednak do kina materiał Betamx się nie nadawał. Stąd określenie „kamera filmowa Betamax” jest niewłaściwe.

  3. – Straszna rzecz! – odezwał się doktor. – Ci giną, wy wyjeżdżacie… Któż tu w końcu zostanie?…
    – My!… – odpowiedzieli jednogłośnie Maruszewicz i Szlangbaum.
    – Ludzi nie zabraknie… – dorzucił radca Węgrowicz.
    – Nie zabraknie… ale tymczasem idźcie panowie stąd … – krzyknął doktor. Cała gromada z oznakami oburzenia cofnęła się do przedpokoju. Został tylko Szuman i Ochocki.
    – Przypatrz mu się pan… – rzekł doktor wskazując na zwłoki. – Ostatni to romantyk!… Jak oni się wynoszą… Jak oni się wynoszą…
    Szarpał wąsy i odwrócił się do okna.
    Ochocki ujął zimną już rękę Rzeckiego i pochylił się, jakby chcąc mu coś szepnąć do ucha. Nagle w bocznej kieszeni zmarłego spostrzegł wysunięty do połowy list Węgiełka i machinalnie przeczytał nakreślone wielkimi literami wyrazy:

    Non omnis moriar…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Qba
    19 grudnia o godz. 9:45
    „@zak1953
    Przepraszam za upierdliwość.
    W określeniu … profesjonalna kamera filmowa Betamax … są trzy błędy rzeczowe:”
    Moja odpowiedź:
    1) Przeprosiny przyjęte, tym bardziej, że możesz mieć formalną rację. Ale ja tylko opisałem to co widziałem. Ów napis na kamerze mógł rzeczywiście dotyczyć sytemu zapisu obrazu ale był największym na owej kamerze prawie metrowej długości. Kamera była z pewnością profesjonalna i piekielnie wtedy droga. Była jednak lekka i nadawała się do kręcenia z ramienia. Była kamerą video i napisałem o kasetach z filmem. Skrzynka transportowa (drewniana) była tak wielka, że z łatwością pomieściłby się w niej puzon. I właśnie rozmiar skrzynki był przyczyną, że nie wziąłem jej do kosza. Mogłaby w trakcie trudniejszego lądowania poturbować załogę.
    2) System zapisu video betamax był w latach 80 XX w. najdoskonalszym stosowanym. Opracowało go Sony. Ale nie przebił się w zastosowaniach domowych. Wygrało VHS. Nasi pracownicy eksportowi przywozili sobie z zawodowych wojaży super magnetowidy tego systemu z Libii. Sam szukałem kiedyś takiego urządzenia w I-szej połowie lat 80, gdy wpadła mi w ręce kaseta dla dorosłych w betamaxie. I nie znalazłem w całych Katowicach. Nawet Pewex i milicja nie miały dostępu. Pozdrawiam

  6. Ciekaw jestem jednego, w dniu smierci Kazimierza Kutza:

    – o jakiej dupowatosci on prawil, oskarzajac o nia zarowno PO jak i Slazakow?

    Odpowiedz mozna na Berdyczow

  7. Czy bylo tak jak napisal Azrael w 2011-tym, bracia Slazacy?

    – Miłość braterska Kutza do PiS-u przelewa się przez łamy katowickiego wydania „Gazety Wyborczej” dział „Magazynek” rubryce „Felietony Kutza i Smolorza”. O ile ten drugi to w sumie pełna kultura, o tyle Kutz używa sobie niczym za Bieruta czy Gomułki. Warto poczytać, niejednemu szczęka opadnie ze zdziwienia.

    Odpowiedz mozna na …

  8. A tak w ogole to RIP Kutzowi. Pracowity mial zywot. A tego zaden ‚ciul’ mu nie odbierze

  9. Pis be with you

  10. @zak1953
    19 grudnia o godz. 11:26

    System zapisu video betamax był w latach 80 XX w. najdoskonalszym stosowanym.

    Po pierwsze – chodzi o systemy amatorskie. W TV stosowane były rejestratory na taśmach magnetycznych 2″, a później 1″. Ich jakość zapisu była znacznie wyższa, niż Betamx.
    Po drugie – w latach 80-tych ubiegłego wieku były trzy konkurujące systemu amatorskiej rejestracji wideo: najlepszy jakościowo Video 2000 (Grundig), średni Betamax (Sony) i najgorszy VHS (JVC). Wygrało JVC, bo rzuciło na rynek mnóstwo taśm z filmami. Było tez najtańsze.
    Później pojawiły się inne amatorskie systemy taśmowe, jak np. video8.
    Standardem telewizyjnym był w tym czasie system BetaCam SP. Równolegle pojawił się zapis cyfrowy na taśmie magnetycznej D1, D2, itd. Był drogi i skomplikowany i nie przyjął się. Przyjął się zapis cyfrowy na HDD. Pierwsze rejestratory (Ampex) nagrywały w czasie rzeczywistym 2×30 sek sygnału tv. Z tym już można było robić cuda.

  11. Ale chyba nie calkiem PiS jest with

    ‚Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Joachim Brudziński umieścił pożegnalny wpis, wspominając, że chociaż zmarły nie był sympatykiem PiS, to jednak trzeba przyznać, że robił dobre i ważne filmy:
    – Zmarł Kazimierz Kutz, był politykiem wyjątkowo krytycznym (najłagodniej mówiąc)wobec mojej partii i również wobec mnie. Ale nie miałem najmniejszego problemu,żeby osobiście podziękować mu, za Jego znakomite filmy i wyjątkowe wyczucie śląskiej duszy. Odszedł wybitny reżyser. R.I.P’

    To R.I.P. Brudzinskiego chyba nie oznacza ‚PiS be with you, Kazimierzu’.

    Umrzec i pozostac nie wiada po ktorej stronie. Nie kazdemu to sie udaje

  12. Jestem po ogromnym wrażeniem obu tekstów „ku pamięci” wielkiego reżysera i wspaniałego człowieka.
    Szapoba dla panów @ @zaka53 i Antoniusa.
    Ja jednak nie o polityce, w którą mistrz się „ubrał” jako poseł i senator, by walczyć o swój Śląsk i o to właśnie, by @zak53 poczuł się dumnym Hanysem.
    Uwielbiam filmy Kutza, podziwiając jakże rozległą skalę tematyczną i środków wyrazu (z jednej strony np. „Zakręconego”, „Pułkownika Kwiatkowskiego, a z drugiej „Krzyż walecznych i „Śmierć jak kromka chleba”). O śląskim tryptyku nie wspominam, bo to jakby jego wizytówka
    Kutz był także reżyserem wybitnych spektakli teatralnych. „Opowieści Hollywoodu” czy „Antygona w Nowym Yorku” to klasyka tego gatunku. Przyznam, że tylko raz mnie nieco rozczarował – jako reżyser telewizyjnego serialu „Sława i chwała” opartego na powieści Jarosława Iwaszkiewicza. Moim zdaniem nie udało mu się przekazać w nim szerokiego „oddechu” Iwaszkiewiczowskiej prozy, urody życia, nostalgii za przeszłością, młodością itp., no ale nie był z Kresów, a to całkiem inna bajka niż Śląsk czy Pomorze.
    Kazimierz Kutz, człowiek orkiestra, znakomicie władał również piórem.
    Wszystkim, którzy jeszcze nie znają „Piątej strony świata”, szczególnie polecam właśnie tę książkę, którą w 2010 roku zadebiutował jako powieściopisarz.

  13. Qba
    19 grudnia o godz. 13:44
    Jestem naprawdę pod wrażeniem twojej elektroniczno-technicznej wiedzy. Sam korzystam z przeciętnych urządzeń, nie wykorzystując do tego ich wszystkich możliwości. Niestety, nie byłem w początkach lat 90-ch szefem zakupów w TVP. Natomiast dotarło do mnie ile zapłacono za konkretne sprzęty i jakie były wymagania techniczne. Na szczęście sprzęt był ubezpieczony i Agencja Górnośląska nie popłynęła z tego powodu w początkach swej działalności. Potem z kolegą żartowaliśmy, że nasz klubowy balon był wtedy mniej wart od feralnej kamery. Bo mowa była o cenie dobrego, wypasionego samochodu. Wspomniałem o wydarzeniu, bo pośrednio łączyło się z Kazimierzem Kutzem. Pozdrawiam

  14. mag
    19 grudnia o godz. 13:53
    Tak, nasz dostojny zmarły był nietuzinkową i barwna postacią. Pewno za tego „dostojnego” usłyszałbym od niego reprymendę, wygłoszoną dosadnym językiem. Ale miał w sobie to coś, czego sporo mężczyzn zazdrości takim jak Kutz, że płeć odmienna kręci się wokół nich non-stop. I w tym przypadku, nie wynikało to z faktu operowania przezeń kamerą filmową oraz decydowania o obsadach ról aktorskich. A właśnie owej niesamowicie żywej osobowości, aktywności i językowi, jakim posługiwał się w każdych okolicznościach i w stosunku do wszystkich.

  15. O, poprosiłam wczoraj – i panowie się odezwali! Zaraz przeczytam.

  16. Na razie odpowiedzi do „putinskiego” wątku:

    @Herstoryk 19 grudnia o godz. 4:56
    Jak zwykle ponosi cię ułańska fantazja i brak zwyczajnej umiejętności czytania. Twierdzenie że „Putin jest przesadnie demonizowany propagandowo” w ogóle do tej pory nie padło na blogu, a ja go również nigdy nie podważałam. Co do skłonności do sprowadzania skomplikowanych kwestii do najprostszego, z lekka infantylnie skrajnego białego lub czarnego (zmiast szarości) mianownika to owszem, dostrzegłam u ciebie taką skłonność. W połączeniu z gromkim nawoływaniem do (hi hi!!!) zgłębiania rzekomo skomplikowanych problemów. Walczysz z cieniem, miotając się bez sensu.

    @Tanaka 19 grudnia o godz. 12:31
    Chyba reprezentujesz punkt widzenia tzw. „zwyczajnych Rosjan” – do których ja się nie zaliczam. Referendum na Krymie w warunkach wojny domowej i w obecności uzbrojonych Rosjan – sądzisz, że było swobodnym wyborem? Ja mam co do tego spore wątpliwości. Poza tym nie rozumiem wymogu, który formułujesz, aby Ukraina musiała dbać o terytorium, które zostało przejęte przez Rosjan z użyciem siły, a w więc jest dla niej nagle obce – i wrogie.

    Orteqowi nie odpowiem – szkoda czasu. Jest, jak zwykle, wulgarny i prymitywny, a ja nie lubię.

    @Ewa-Joanna – w takim tonie nie było i nie będzie żadnej dyskusji. Na razie postawiłaś mi szereg zupełnie fantastycznych zarzutów, w tym zarzut, że posądzam kogoś na tym forum o bycie putinowskim trollem. Pleciesz bez sensu. Bądź sobie dalej „zajentyk”, mnie nie przeszkadza.

  17. Odszedl wielki czlowiek! Sam jestem zadowolony ,ze nie tylko ja kpie z centralizacji wladzy w warszafie! Dziennikarze Polityki, wlacznie z pszyszywanym Slazakiem Dziadulem nie wiedza o co chodzi! Dziadul pisze nawet po smierci obrzydliwie o Kutzu! Za zycia nie mialby odwagi!

  18. Hm. Ciekawe te wspomnienia… Nie wiedziałam zbyt wiele o Kazimierzu Kutzu, chociaż naturalnie kojarzę nazwisko. Czytałam tu i ówdzie jakiś wywiad – mam wrażenie, że nie przebierał w słowach. Był barwną postacią. Kontrowersyjną oraz. Co do kwestii autonomii Śląska – to ja nie wiem. Myślę, że dowartościowanie lokalnych społeczności może wyjść krajowi tylko na dobre. Ale to ja tak myślę. Teraz PiS i wymuszona urawniłowka.

  19. O Kutzu nic nie jestem w stanie dodać, natomiast jeśli chodzi o postulaty RAŚ, przytoczone przez Antoniusa, chciałbym zauważyć, że ich słuszność nie ogranicza się tylko do Śląska. Skala górnośląskich problemów może być wyjątkowa, wzmocniona dodatkowo odrębnością językową i historyczną, ale zasada rozwiązywania problemów na odpowiednim (zasadniczo jak najbliższym) poziomie odnosi się do wszystkich regionów kraju. Nie oceniam, na ile jest to dobrze zrealizowane w obecnym systemie administracyjnym (i budżetowym). Ale zawsze żądania szczególnych rozwiązań i wyjątkowości uchylają wieczko „puszki z pandorą”.

  20. @Szary kot
    Odbiegając od tematu Szanownego Nieboszczyka, któremu się kłaniamy, bo wielce na pokłony zasługuje, pragnę Ci donieść, że „Czarny Kot” bynajmniej nie jest rozbierany, choć jakoby wyrok zapadł. Chyba to Ty niedawno o tym doniosłeś. Przejeżdżałam dzisiaj obok tego najpaskudniejszego budynku nie tylko w Warszawie i zobaczyłam całą feerię świąteczno-noworocznych haseł i ozdób oraz zaproszenie na Sylwestra. Sic!
    Chyba pora wynająć jakiegoś terrorystę co by wziął i wysadził to paskudztwo. Oczywiście pod nieobecność bogu ducha winnych gości.
    Wyobrażam to sobie tak jak w filmie.
    Terroryści każą wszystkim opuścić budynek, zabezpieczają najbliższą okolicę, usuwając przechodniów itp, następnie go rozpirzają tak, by kamień na kamieniu. No, coś w tym rodzaju.

  21. mag
    19 grudnia o godz. 17:23

    Ponoć mają rozbierać w lutym. Onet donosił, że coś tam się uprawomocniło tym razem na fest. Się okaże.
    Ale gdyby tak tymczasem jakaś trąba jerychońska tęgo zadęła… W wierszu Waligórskiego Jozue z nudów, ale i za podszeptem z niebios grał pod murami Jerycha „Mały biały domek „:

    „Aż sypnęły się z murów kamienie i deski
    I pękły fundamenty bastionu i wieży.
    I się cała forteca rozpadła w drobiazgi,
    Bo ludność ją rozniosła, nie mogąc wydzierżyć.”

    Ale ćśś, dopiero co był wstępniak…

  22. @Szary kot
    Mały biały domek, oczywiście, w mej pamięci tkwi. Może i w Twej.
    Voila!
    https://www.youtube.com/watch?v=YNaEYvIV-Tc

  23. Ja też o Kutzu nic dodać nie mogę, szkoda że nie doczekał Polski wolnej od PiSu, miejmy nadzieję za niecały rok.

    Poszłam dziś na zakupy do polskiego sklepu w okolicy i chamstwo sprzedawczyni taki mi zepsuło humor że nawet wolne do 7 stycznia mnie w tej chwili nie cieszy. Ech rodacy, rodacy…

  24. Nefer
    19 grudnia o godz. 17:55
    Nie wiem jak u Ciebie,ale tu u mnie właścicielami polskich sklepów są Arabowie . Jedynie personel i klienci to Polacy.
    Jeśli u Ciebie jest tak samo,to udaj się do właściciela – sprzedawczyni dostanie solidną reprymendę.

  25. @15:44

    „Co do skłonności do sprowadzania skomplikowanych kwestii do najprostszego, z lekka infantylnie skrajnego białego lub czarnego (zmiast szarości) mianownika to owszem, dostrzegłam u ciebie taką skłonność… Orteqowi nie odpowiem – szkoda czasu. Jest, jak zwykle, wulgarny i prymitywny, a ja nie lubię.”

    Z jednej strony dostrzega jakas niby niewinna „sklonnosc” u siebie, z drugiej nie lubi jakiejs niby „wulgarnosci i prymitywnosci” u kogo innego. Takie obiektywne wywazanie spraw nasze codzienne. A ja nic tylko toto musze lubic. I lubic. Moderator bloga zapewne tez

  26. basia.n
    19 grudnia o godz. 18:18

    Nie wiem, odechciało mi się.

  27. xpawelek
    19 grudnia o godz. 15:4

    Po wzmiance o Dziadulu zajrzałem na blog Dziadula i szukałem tekstu o Kutzu i nie znalazłem. Przy okazji zauważyłem, że jednak coś się tam dzieje i przeczytałem kilka ostatnich wpisów i komentarzy. Napotkałem starych znajomych z dawnych lat, jak Klopfer i mały pluszowy… oraz zak1953, podobno rówieśnik „fałszywego” Ślązaka. Nie spodobał mi się jednak wpis o ciulach, nie był według mnie śmieszny ani odkrywczy.
    Trolle też są nadal i plotą głupstwa. Zastanowiło mnie zdanie obcych, że Katowice to bieda, a Bytom dno. Bytom był perłą niemieckiego śląska, można oglądać zdjęcia w sieci. Blisko 100-letnia rabunkowa gospodarka z zabraniem filara ochronnego dało efekt — perła, rzucona między wieprze stała się szambem.

  28. Uwaga, będzie powtórka z rozrywki:

    Na marginesie 19 grudnia o godz. 15:44
    @Herstoryk 19 grudnia o godz. 4:56
    Co do skłonności do sprowadzania skomplikowanych kwestii do najprostszego, z lekka infantylnie skrajnego białego lub czarnego (zmiast szarości) mianownika to owszem, dostrzegłam ciebie taką skłonność.

    Dla tych, co „ne czytaty, ne pisaty” wyjaśnię teraz jak krowie na rowie:
    Herstoryk zarzucił mi, zupełnie bezpodstawnie „skłonność do sprowadzania skomplikowanych kwestii do najprostszego, z lekka infantylnie skrajnego białego lub czarnego (zmiast szarości) mianownika” – to cytat, składnia i terminologia oryginalna!

    Ja stwierdziłam, że owszem, dostrzegam u NIEGO taką skłonność.
    Po co imputować, że dostrzegłam ją „u siebie”? Nie dostrzegłam. Herstoryk przesolił.

    A że Orteq łże i podszczuwa – to nic nowego. Blogowy standard.

  29. @Nefer 19 grudnia o godz. 17:55

    W „moim” polskim sklepie polscy – chociaż kanadyjscy – właściciele są z reguły bardzo mili. Może spróbuj zmienić sklep – bo przecież nigdy nie wiadomo…

  30. Nefer
    19 grudnia o godz. 17:55

    To chyba musiało być grube chamstwo, a nie byle jakie. Jeśli to polska Polka taka, to zawleczona choroba pewnie. Ale może niepolska Polka w tym polskim sklepie. Taka 1/64 pociechy?
    Bo jest większa pociecha: za dwa dni przesilenie zimowe i będzie jaśniej w głowie. A w międzyczasie zdążysz zjeść trzy blachy tego co dobre 🙂

  31. Antonius
    19 grudnia o godz. 19:38

    Dziadul tu pisał o Kutzu ale nie wiem czy masz dostęp

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1776108,1,zmarl-kazimierz-kutz-wybitny-polski-rezyser.read

  32. Nefer
    19 grudnia o godz. 18:39

    Może mała pociecha – ale posłanka K. Pawłowicz ( znana z wyjątkowego chamstwa) opuszcza w najbliższej przyszłości Sejm.Nie zmieni to oczywiście niczego w sprawach najważniejszych,ale i tak dobrze,że zniknie !

    A sprzedawczyni rownież zniknie,jeśli powiesz o tym właścicielowi ( nikt nie chce tracić klientów)

  33. Na marginesie, Tanaka, basia

    Do tego sklepu mogę dojść od domu na piechotę, wszystkie inne daleko.
    Burkliwa nieuprzejma polska krowięta w obsłudze, a ja nie umiem pyskować, ech…

    Pawłowicz Kaczyński kazał dziób zamknąć przed wyborami do PE bo mu z Unią, pardą, z „Europą” (unia przez gardło nie przejdzie) „nie konweniuje”

  34. Co tu dużo gadać, „Perła w koronie” to była dla mnie edukacja seksualna. Chyba pierwsza, najpierwsza. Nie mogę sobie przypomnieć, gdzie nagi kobiecy biust mógłbym w życiu zobaczyć wcześniej. Nawet karty, którymi Panowie Romowie ( 😉 ) grywali w trzy karty na wrocłwskiej Hali Targowej, tak, karty „z gołymi babami”, zobaczyłem nieco później.

    Teraz się tylko zastanawiam, gdzie i kiedy ja ten film mogłem zobaczyć. W dzieciństwie często chorowałem i zostawałem w domu. Filmy „te dla dorosłych, puszczane po dzienniku”, były też emitowane rano, ku mojej wielkiej uciesze, kiedy pozostawałem w domu bezprizornym. 😉 Więc może wtedy, czyli rano?

    Albo moją zwykłą metodą, czyli już po byciu zagonionym do spania, patrząc przez dziurkę od klucza do pokoju rodziców, z telewizorem stojącym prawie dokładnie na wprost owej dziurki. Tylko troche daleko…. 🙁

    Tak czy tak, błogosławionym bądź panie reżyserze za te wizualne małmazyje!!!

  35. Antonius
    19 grudnia o godz. 19:38
    Nie lubię babrać się w brudach, szczególnie wtedy kiedy nie muszę. Ostatni tekst Jana Dziadula znajduje się (a przynajmniej był wczoraj) pod tym linkiem naszej Polityki; https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1776108,1,zmarl-kazimierz-kutz-wybitny-polski-rezyser.read?src=mt . Osoby, które nie mają aktualnej prenumeraty, otwierając go stracą jeden z dziesięciu dostępnych tekstów. Ja materiałem Dziadula wykorzystałem dostępny 9 tekst. Osobiście uważam, że nie warto tego czytać, bo Jan Dziadul (ponoć specjalista od Śląska) przypomina wszystkie żony zmarłego, a także wraca do kwestii pisowni jego nazwiska. Jako materiał wspomnieniowy jest niskich lotów. A ja zawsze pamiętałem Dziadula jako błyskotliwego dziennikarza o lekkim piórze PZPR-owskiego dziennika „Trybuna Robotnicza”, która była wojewódzkim organem partii na Śląsku i w Zagłębiu.
    Jako gospodarz sąsiedniego bloga Jan Dziadul pisuje teksty o Śląsku. Jednak jego „blog” moderuje teksty, często puszczając je po kilku tygodniach od ich zamieszczenia. Aktualnie jeden z moich komentarzy czeka na moderację w tekście o „ciulu”. Sam, krytykowałem red. Dziadula wielokrotnie za pisanie o Śląsku z pozycji pańsko zaściankowej szlachty polskiej i stosowanie zasad „liberum veto” oraz „nihil novi” wobec samorządowych ruchów śląskich.

  36. @zza kałuży 19 grudnia o godz. 20:07
    A mycie nóg mężowi-górnikowi to było w „Perle” czy gdzie indziej?
    Czy w ogóle coś mi się tutaj pomieszało?

  37. Na marginesie
    19 grudnia o godz. 15:44

    @Tanaka 19 grudnia o godz. 12:31
    Chyba reprezentujesz punkt widzenia tzw. „zwyczajnych Rosjan” – do których ja się nie zaliczam. Referendum na Krymie w warunkach wojny domowej i w obecności uzbrojonych Rosjan – sądzisz, że było swobodnym wyborem? Ja mam co do tego spore wątpliwości. Poza tym nie rozumiem wymogu, który formułujesz, aby Ukraina musiała dbać o terytorium, które zostało przejęte przez Rosjan z użyciem siły, a w więc jest dla niej nagle obce – i wrogie.

    Namarginesko, sprawa taka:

    zająłem się zapodanym przez Ciebie tekstem w nadwiślańskim Newsweeku. Miast anonsowanych faktów znalazłem to, co opisałem, a następnie, na Twoje życzenie i narobiwszy się nieco, wyluszczyłem detaliczniej. Faktów mało, nadmiar zupełnie czego innego. Taki fakt.
    Oznacza to, że jak się w oparciu o takie materiały tworzy własne zdanie, to ono nie jest własne, tylko czyjeś, a nawet nie bardzo tych dwóch autorów, co to jednen z nazwiska, a drugi – wiedzieć-niewiedzieć, nie wiadomo z czego, boż oni nie wyrażali własnego zdania, skoro cierpią na anemię faktów a wypryski niefaktów.
    Czy nie zgadzasz się na moje wyjaśnienie detalicznie do tekstu się odnoszące uważając, że jest odwrotnie – oni fakty, a ja bujdy? Jeśli tak, zrób porządne przedstawienie rzeczy, żebym to widział na takim poziomie jak ja uczyniłem, a nawet lepszy, skoro uczyniłem licho.

    Druga rzecz jest taka że wspomniałem o tle, uwarunkowaniach i nurtach wydarzeń, które biorą się z życia i na życiu polegają. Brak ochoty, a może – lepsza wersja? – zdolności do widzenia zjawisk życia, dosyć mnie dziwi u tych, co dużo mówią, a mało treści w tej mowie. Trochę sobie jednak zażartowałem z tym moim zdziwieniem, bo to tak niezmienny kanon niewidzenia rzeczywistości i mylenia jej z chceniami, że dziwne byłoby zdziwienie.
    Najprościej: stan spraw dzisiejszych pomiędzt Rosją a Ukrainą, Rosją z sobą samą, Ukrainą z sobą samą (Polska też ma identyczną sprawę i z sobą i z wymienionymi państwami, tylko w wersji „light” jeśli idzie o sprawy „hard”) bierze się z zaszłości. Z niezałatwionych spraw od pokoleń i z niezałatwionego porządnie podziału między państwa tego, co dzień wcześniej było imperium radzieckim.
    Cokolwiek nam się zdaje, że ma być tak albo siak, to te niezałatwione sprawy i ich wpływ na ludzi oraz ważne ich interesy rządzą, a nie nasze miłe sobie przekonania w ich sprawie.
    I to by było na tyle w sprawie pt. najkrócej. Inaczej nie będzie najkrócej.

    W sprawie Krymu i głosowania, zdaje się nie zwróciłaś uwagi na to, co powiedziałem: Krym został przekazany Ukrainie w ramach Imperium, z rosyjskokulturową głównie ludnością, z ważnych powodów. Nie związanych jednak wcale z żadną „niepodległością”. Wtedy to nie miało znaczenia, teraz – ma.
    Ma też dlatego, że Kijowie dokonano zamachu stanu. Jak się w Bratysławie robi zamach stanu, to Praha może się poczuć niepewna, zagrżona i mieć ochotę odłączyć się od choroby. W Czechosłowacji zamachu takiego nie było, ale była chęć rozejścia się i została zrealizowana. Podaję to jako pewną ilustrację. Głosowanie, przejęcie Krymu nastąpiło po Majdanie, a było ufundowane na zaszłościach. Niewiele, lub nic do tego nie miał zielony ludzik zza krzaka. To inna warstwa sprawy.
    Nic to nowego pod słońcem. Rozwiązania sztuczne, niedoważone, kulawe ropieją, więc pojawia się konieczność nacięcia wrzodu.

    Nie mam pojęcia o punkcie widzenia „przeciętnych Rosjan”, co nas zapewne łączy, bo nie widzę znaków, ze Ty takie masz. Mam za to niejakie pojęcie o tym, jak działa, lub może działać człowiek. Człowiek amerykański działa podobnie jak inny, a inny jak rosyjski, ten zaś jak Eskimos.

  38. Orteq
    19 grudnia o godz. 13:49
    Ortequ, Joachim Brudziński chwalący Kutza za wyjątkowe wyczucie śląskiej duszy jest dla mnie ewenementem. Nie wiedziałem, że Jojo jest znawcą takich subtelności, a nie podejrzewam go o bycie Ślązakiem. Pan minister wyraźnie stara się być kurtuazyjny po śmierci prześmiewcy zachowań obecnego ministra SWiA.

  39. Nefer
    19 grudnia o godz. 20:05

    Ech, powiedziałbym tej lampucerze co należy i zaraz by jej się moralność poprawiła oraz czystość na podłodze.

  40. Tanaka napisał
    Ma też dlatego, że Kijowie dokonano zamachu stanu. Jak się w Bratysławie robi zamach stanu, to Praha może się poczuć niepewna, zagrżona i mieć ochotę odłączyć się od choroby. W Czechosłowacji zamachu takiego nie było, ale była chęć rozejścia się i została zrealizowana. Podaję to jako pewną ilustrację. Głosowanie, przejęcie Krymu nastąpiło po Majdanie, a było ufundowane na zaszłościach. Niewiele, lub nic do tego nie miał zielony ludzik zza krzaka. To inna warstwa sprawy.
    Nic to nowego pod słońcem. Rozwiązania sztuczne, niedoważone, kulawe ropieją, więc pojawia się konieczność nacięcia wrzodu.

    Mój komentarz
    Tanaka wykłada na LA interpretację działań mocarstwowych Rosji jako korekturę niezałatwionych problemów podczas rozpadu imperium powstałych.

    Ucieczkę prezydenta Ukrainy z Kijowa do Rosji przedstawia jako zamach stanu.

    Przejęcie Krymu jako fundowane na zaszłościach (piękny eufemizm) i dalej sugeruje, że nic innego tak nie pomaga na rozwiązania sztuczne, niedoważone, jak nacięcie wrzodu. Niezła metafora.

    Rozpad imperium należy traktować poważnie – tak jak Putin, który nazwał ten rozpad „największą katastrofą 20 wieku”.
    Aby być konsekwentnym należy potraktować Polskę jako część imperium odpadłą od centrali. Idąc nadal tropem idei Tanaki, należy spodziewać się, że tęgie umysły nie pozostawią tej sprawy w statycznym bezładzie jak dotychczas i mogą się zabrać za usuniecie rozwiązań sztucznych ufundowanych na zaszłościach. Jest nad czym myśleć.
    Pzdr, TJ

  41. @Na marginesie 19 grudnia o godz. 20:16
    A mycie nóg mężowi-górnikowi to było w „Perle”

    W „Perle”. Tylko że u niewinnego chłopczyka nie wywoływało żadnych skojarzeń, poza pomyśleniem, że „ta żona to bardzo dobra jest i dbająca o męża”.
    Pewnie to samo myślałem oglądając tą scenę co obaj fimowi synkowie. Ojciec jest/był od szanowania, bo na jego niebezpiecznej i ciężkiej pracy cały byt rodziny się zasadzał.

    Że też mnie do głowy nigdy nie przyszło, przyjeżdżając do domu raz w roku na święta, wymagać od żony mycia nóg. A przecież był to czas, gdy od mojej pracy zależało utrzymanie całkiem sporej grupki ludzi i kilku mieszkań. Ot, zapomniałem filmy Kutza! 😉

  42. basia.n
    19 grudnia o godz. 19:57

    Owa Pawłowicz wcale nie opuszcza, ale będzie opuszczona. O ile w ogóle będzie, bo u Pawlaka słowo droższe pjeniendzy, a nie u prostego posła z ławy. Otwór ustny u pani onej tak jest wielki, że na następne trzy albo i pięć kadencji starczy.
    Takie opuszczanie tego i owego na chwilę do piwnicy, a Macierewicz tego wzorem, to taka – jak to mówią: tradycja rodzinna pisoidów.
    Czy ona nie do Brukseli się wybiera aby? Bo SzydłoBroszka B. się wybiera, co jest obrzydliwością nad obrzydliwości. Całą swoja żadnością pakudziła Unię, teraz do Unii po wypłatę się wybiera, bo nie dla Unii.

  43. O poważnych filmach Kutza wspominamy, ale mnie sie i ten podoba: Pułkownik Kwiatkowski. Poważny-niepoważny, słodko-gorzki i przewrotny. Zdaje się, że mający także właściwości terapeutyczne: w lekkiej formie ułatwiał wypuszczenie ciężkich lub zawiłych wspomnień.
    Taką terapię stosowało polskie kino gdzieś na przełomie lat 60/70 w odniesieniu do czasów II wojny, a Kutz w sprawach powojennych zrobił coś podobnego w połowie lat 90-tych.

  44. @Nefer
    Niektórzy nadal tkwią mentalnie w ubiegłym wieku. I emigracja nie pomaga na ten stan, bo tak ma i już.

  45. zza kałuży
    19 grudnia o godz. 20:42
    Chyba jednak odeszliśmy od wzorców zachowań naszych przodków z wieku XiX i wcześniejszych. Dzisiaj, żaden górnik nie musi po pracy myć się dopiero w domu. Stąd domaganie się od małżonki umycia nóg, zakrawa raczej na próbę uatrakcyjnienia swego pożycia post-kolacyjnego.
    Jako dzieciak słyszałem o różnych zachowaniach ale już się z nimi nie spotkałem. Natomiast w trakcie pobytu w 1990 roku na zawodach balonowych we włoskiej Kalabrii, byłem świadkiem, gdy dwudziesto-kilku letni syn z pełnym szacunkiem schylił się i ucałował swego ojca w rękę. Nasza miejscowa tłumaczka potwierdziła mi utrzymywanie się takiego zwyczaju w tym regionie Włoch.

  46. @tejot 19 grudnia o godz. 20:41
    Idąc nadal tropem idei Tanaki,
    No ale przecież od dawna znamy poglądy @Tanaki na sprawę „słoń ZSRR a sprawa polska” 😉

    Nie zmienimy poglądów mocno już dorosłych ludzi. Niektórzy twierdzą, że „mocno dorosły” równa się 6, inni że 10, jeszcze innie że 15-letni. 😉

    @Tanaka ma wiecej niż 15 lat. Chyba… chociaż kto go/ją tam wie, może bawi się z nami jakieś @leśne ruchadełko?

    Blogi polityka.pl mają większe niż gdzie indziej skoncentrowanie ludzi o poglądach lewicowych, o przeszłości partyjnej, czasami wojskowej, czasami milicyjnej, zawodowej lub jako współpracownicy, (zarówno jako cywilni pracownicy tzw. resortów, tacy jakim był mój ojciec, albo jako bardzo brzydcy TW, daleko szukać @anumlika nie trzeba), o pewnych, czasami znacznych osiągnięciach zwodowych z czasów PRLu, których niby z jakiej racji mieliby się wstydzić? Często filosemici, a z pewnością bardziej filo- niż anty. Zagląda tu dużo emigrantów z 68-go. Do tej pory ton nadaje całej „Polityce” red. Passent z jego apoteozą stanu wojennego już wtedy, gdy „stał się”.

    Mnie może czasami irytować pewien przechył „w określoną stronę”, przy czy te strony moga się zmieniać. Raz jest to żarliwe wychwalanie generała Jaruzelskiego. Innym razem są to protesty @anumlika na temat jakoby pozbawionych wierygodnych źródeł relacji o nielojalności niektórych polskich Żydów wobec państwa polskiego w jego konfrontacji z Rosją czy z ZSRR.

    Dla mnie Jaruzelski wypada „w miarę znośnie” tylko przez porównanie z pierepałkami, przez jakie przechodziły inne państwa. Ale jest to równanie w dół a nie w górę. Dobrze skończył, wycofał się z prezydentury bezproblemowo, jako prezydent kłopotów nie robił, czyli według Millera wyszło pozytywnie.
    Względnie mało zabił w stanie wojennym (hej, mniej niż Piłsudski!), gdański Grudzień to podobno nie on. Niech spoczywa w pokoju.

    Mój wniosek: mogło być duużo, ale dużo gorzej. Ale chwalić go?
    Bił mnie po zębach dla mojego dobra.
    O.K. – do grobu i śpij smacznie.

    @Tanaka jest prorosyjski i proradziecki. @Herstoryk jest bardzo antyamerykański, znaczy że bydlaki i mordercy, tylko wojnę sieją.
    Prawie każdy ma swoje przechyły.

    To jest fajne, nikt tu nikogo nie przekona, ale argumentów innych fajnie jest wysłuchać, nawet jak się nie zgadzamy (nie całkiem zgadzamy).

    Na wielu innych forach nie ma mowy o niczym nawet w przybliżeniu podobnym to cywilizowanego (w większości) tonu na tym blogu. To jest kompletni eniemozliwe na interii, onecie, wpolityce.pl, sieciach czy rydzykowych gazetkach.

    Nb. ostatnio bardzo mi się spodobało kilka dyskusji pod artykułami w „The Guardian” i na portalu
    https://www.reddit.com/r/AskHistorians/

  47. @Tanaka 19 grudnia o godz. 20:21

    Tejot już podjął temat, więc jak tylko krótko: Rosja dokonała inwazji na terytorium Ukrainy. Czy miała do tego postawy – to kwestia otwarta i wcale niejednoznaczna. Co do punktu widzenia przeciętnego Rosjanina – dla nich Krym „zawsze” był radziecki, tam się jeździło dzieckiem na wakacje i odłączenie „naszego Krymu” było dziejową niesprawiedliwością. Dlatego właśnie bezpardonowe przejęcie Krymu podbiło popularność Putina – bo to „naszość”, panietentego i nikt nam nie podskoczy! Sympatia „ludu” szła tylko w jednym kierunku.

    Ten sam Putin drastycznie stracił popularność gdy ośmielił się podnieść wiek emerytalny – z 50-ciu i 55-ciu lat. Po tej decyzji (o ile pamiętam) jego kandydaci przepadli z kretesem w lokalnych wyborach. Inaczej mówiąc – aneksja Krymu i Donbasu przyniosła Putinowi wzrost popularności w kraju i ostrą krytykę za granicą, łącznie z sankcjami – bo złamał prawo międzynarodowe przejmując terytorium obcego państwa.

    „Dziejowa sprawiedliwość” egzekwowana metodą wojny hybrydowej – to nie rzecz nadająca się do jednoznacznej oceny. No bo co by się stało, gdyby np. Polska wyegzekwowała sobie „dziejową sprawiedliwość” przejmując Lwów?

  48. @zza kałuży 19 grudnia o godz. 21:10

    Prawie każdy ma swoje przechyły.

    O, to to! Odkąd zabrakło anumlika nikt nie pisze np. o Duginie i serwowanych przez niego imperialnych zapędach Rosji, kończących się (rzekomo) gdzieś w Lizbonie. Dugin jest fetowany przez Putina, a zatem…

    Natomiast przeciwny biegun – sympatię dla Rosji i pogląd, że Putin się tylko broni przed zakusami brzydkich Hamerykanów – reprezentuje Tanaka. Do tego dochodzi notoryczny brak sympatii dla imperialnej Hameryki reprezentowany przez niektórych blogowiczów i ogromna sympatia dla „narodu palestyńskiego”, która często się łączy z sekoweniem tejże Hameryki.

    Dlatego często wystarczy uderzyć w stół – i odzywa się od razu kilka nożyc 🙂

  49. Tanaka – @21:21

    W dyskusji ze swoja niedawna wielbicielka, tak ci sie zdarzylo naskrobac:

    „W sprawie Krymu i głosowania, zdaje się nie zwróciłaś uwagi na to, co powiedziałem: Krym został przekazany Ukrainie w ramach Imperium, z rosyjskokulturową głównie ludnością, z ważnych powodów. Nie związanych jednak wcale z żadną „niepodległością”. Wtedy to nie miało znaczenia, teraz – ma.”

    Niby zgoda. Tylko te „wazne powody”. Skad zes je wytrzasnal?

    Przeciez to bylo wyraźnie, najzwyklejsze podlizywanie sie swojej rodzonej ziemi-matce ukrainskiej Chruszczowa. Ktora to on, Nikita, zdradzil, dajac sie przeniesc sie z Donbasu do stalinowskiej Moskwy juz w roku 1929. I wcielajac w zycie morzenie glodem swoich rodakow przez Stalina. Bo prikaz zostal wydany przez tego ostatniego unicztozenia kulactwa jakiegos. I nic wiecej.

    Popacz co syn Nikity, Siergiej, powiedzial na ten temat:

    Syn Nikity Chruszczowa, Siergiej, który jest profesorem na Uniwersytecie Browna w USA, opowiedział, dlaczego jego ojciec w 1954 roku oddał Krym Ukrainie i wyraził pogląd, że za tym nie było żadnej polityki.

    – Ojciec oddał Ukrainie Krym, bo jeśli spojrzymy na mapę, to Krym przyczepiony jest do Ukrainy, a kiedy zaczęto zajmować się tam gospodarką, a co najważniejsze budować ten kanał, który teraz niestety zakopano, Państwowa Komisja Planowania oświadczyła, że najlepiej, jeśli budowa będzie prowadzona w ramach jednego podmiotu prawnego i przekazano Ukrainie tak samo, jak przekazano wiele regionów.

    „Ukrainskosc” Krymu smiechu warta jest. Od samego poczatku do jej zapyzialego konca. Zadnych ‚waznych powodow’ jego przekazania na rzecz RFSRR w 1954 przez Chruszczowa nie bylo. Bo budowanie ‚kanału, który teraz niestety zakopano’, takim powodem z pewnoscia nie bylo. Ja tiebia sorry, Tanako.

    Tejota pewnie tez ja chyba musze sorry. Bo jemu rowniez historia Krymu spowazniala niepowaznie. Tyle ze od innej, jeszcze bardziej przeklamanej strony.

    Tej od „Rosja dokonała inwazji na terytorium Ukrainy” przepraszac nie moge. No bo gdzie ‚terytorium Ukrainy’ a gdzie Krym? No gdzie?

    Przeklamywanie naszej historii to jedno. Przeklamywanie historii ziem osciennych, tej ktora z Polska nic absolutnie wspolnego nie miala, to zupelnie inny majdan

  50. To co powyzej adresowane jest do Tanaki @20:21. Nie @21:21

  51. Na marginesie
    19 grudnia o godz. 21:22

    Namargiesnko: Twoje sądzenie o moich poglądach jest mocno fantastyczne. Mnie interesuje jak jest, dlaczego jest i co z tego może być w przyszłości. A występowanie w jakiejś obronie to dla mnie sprawa drugorzędna i raczej wtedy, gdy ktoś stosuje demonstracyjnie zupełnie inne miary. To akurat powinno obchodzić każdego przytomnego oglądacza rzeczy.
    Tekst, do którego się odniosłem wyraziście demosntruje ową różność miar.
    Zakończmy ten wątek, mamy inny temat, pewnie nie raz będzie okazja do tego wracać.

  52. Orteq
    19 grudnia o godz. 21:24

    Coś tu niejasno wyjaśniasz, bo Krym przyczepiony do Ukrainy, ale jego ukraińskość śmiechu warta? To co to za „przyczepienie”?

    „Ważne powody” przedstawiałem wcześniej. Nie raz i dosyć obszernie. Owszem – budowa kanału należała do ważnych powodów, a nawet subskancjalnie ważnych. Podobnie jak porządkowanie infrastruktury w skali makro. Syn Nikity właśnie o tym powiedział. Kanał był konieczny do zaopatrzenia rolnictwa w słodką wodę, gospodarki i ludności.

    Uważam, że jest jeszcze inny powód zajęcia Krymu przez Rosję, czy tez powrotu na Krym: bezpieczeństwo i geostrategia. Rosja, wskutek rozpadu ZSRR została zepchnięta do kąta Morza Czarnego, a Krym jest zwornikiem tego morza. Są dwa takie miejsca: cieśniny i Krym. Cieśniny to Turcja, czyli NATO. Całe południowe wybrzeże morza to NATO, a po wejściu do NATO nowych państw – NATO sięga przez całą zachodnią część morza niemal po Odessę. Inklinacje Ukrainy ku NATO oznaczały dla Rosji zepchnięcie jej do ślepego narożnika geostrategicznego, a objęcie Krymu kuratelą NATO – całkowite wyłączenie Rosji w tej strefie.
    Żadne państwo które nie chce zniknąć z mapy na to się nie zgodzi. Rosja długo się godziła, w końcu przestała.

    Dobra, zakończmy temat. Jest nowy.

  53. @Tanaka 19 grudnia o godz. 21:35

    Ale konkrety, konkrety! O co chodzi? Chodzi ci o tekst Kacewicza w Newsweeku? To jest zupełnie standardowy tekst o armii trolli sponsorowanej przez rząd Putina, której siedziba znajduje się w Moskwie pod określonym adresem. Podobnych tekstów jest całkiem sporo – przytoczyłam linki do Newsweeka i Guardiana. Kacewicz nie jest ani jedyny, ani szczególnie oryginalny. Kacewicz ani nie demonizuje Putina ani nie twierdzi, że „Putin jest wszystkiemu winien”.

    Gdzie, kto „stosuje inne miary”? Z chwilą, gdy pojawił się ten temat napadło mnie na forum kilka osób, stawiając mi zupełnie fantastyczne zarzuty – sprowadzające się do tego, że „demonizuję” Putina, mam czarno-biały ogląd rzeczywistości (Herstoryk), oskarżam osoby z LA3 o to, że są agentami Putina (Ewa-Joanna) i w ogóle jestem idiotką (Orteq). Gdzieś w tle przewijał się Tobermory, a wszyscy razem obśmiewali rzekome wyolbrzymianie zagrożenia dla Zachodu ze strony Rosji.

    Ja nie wyolbrzymiałam żadnego zagrożenia. Ja przytoczyłam link świadczący o tym, że Putin utrzymuje i opłaca pewną liczbę zawodowych internetowych trolli. Tylko tyle. Ale sądząc po zmasowanej reakcji wygłosiłam jakąś herezję.

    No bez przesady!

  54. @Tanaka 19 grudnia o godz. 21:48

    Ale w takim razie dlaczego Rosja nie próbowała negocjować tych swoich politycznych racji w chwili, gdy rozstrzygała się kwestia nowych granic? Zamiast tego wysłała do Donbasu własnych żołnierzy bez mundurów, uzbrojonych po zęby, którzy następnie wymordowali wiele osób i zdemolowali dużą część terytorium. I wykłóca się bez sensu, twierdząc, że nigdy nikogo nie wysyłała. Po co mataczy i łże w żywe oczy, skoro ma, jak twierdzisz te swoje racje?

  55. Na marginesie
    19 grudnia o godz. 21:51

    Nie odnoszę się do tego, „kto Cię napadł”.
    Zróbmy przerwę. temat: Kutz.

  56. No dobrze, zamknijmy ten temat. Ale ja bym wolała argumenty, nie inwektywy.
    Co do postępowania putinowskiej Rosji – to ono nie da się obronić.
    Bo co innego mieć jakieś racje, a co innego egzekwować te racje piąchą.

  57. Tanaka uzasadnia odzyskanie od Ukrainy Krymu przez Rosję taką reguła – żadne państwo które nie chce zniknąć z mapy na to się nie zgodzi. Rosja długo się godziła, w końcu przestała.
    Rosja-kopciuszek geostrategiczny dręczony przez NATO ze wszystkich stron świata i zagrożony zniknięciem z mapy przez nie posiadanie Krymu w końcu przestała się godzić i Krym odzyskała. Donbas, w którym była geostrategicznie dręczona, też odzyskała…
    Pzdr, TJ

  58. @Tanaka 19 grudnia o godz. 21:48
    a objęcie Krymu kuratelą NATO – całkowite wyłączenie Rosji w tej strefie. Żadne państwo które nie chce zniknąć z mapy na to się nie zgodzi. Rosja długo się godziła, w końcu przestała.

    To samo myślę. Narodowe przynależnosci, historyczne zaszłości w porównaniu z tym to drobnostki.

    Szkoda tylko, że państwa/bloki wojskowe dalej się przepychają jak dzieci na podwórku.

    Za chwilę wymyślą rugby albo amerykański futbol i zaraz będą mieli wstrząśnienia mózgów. Co już miało miejsce bo postrzelali sie w cieśninie Kerczeńskiej.

  59. Tu ciagle tluka Putina et al, mnie juz rzygac sie chce na jego imienia wspomienie – czy Wy nie macie umiaru?

    Wysiadam – bo nie macie miary ani proporcja, obsesje polityczne to moze do pana Passenta, co?
    Politolodzy od 7 zalosci – jedyny zza kaluznik wspomnial o Gdanskim grudniu…wysiadam na miesiac.

  60. @act
    19 grudnia o godz. 22:13

    Trzymaj się i wracaj za miesiąc 🙂

  61. Tanaka
    19 grudnia o godz. 21:48

    „Coś tu niejasno wyjaśniasz”

    No to dojasnie kapke. I zakoncze temat, Tanako, zaraz po wklejeniu tego co mi wisialo w okienku w czasie lunchu

    Na zielonej Ukrainie – cd

    Zwienczeniem tego wszystkiego jest obecny prezydent Ukrainy. Tej Okrojonej przez Putina z powodu Majdanu. Wyprodukowanego w calosci przez Vickey Nuland i Department Stanu. Odbylo sie to kosztem 5 miliardow dolarow, wydanych do momentu wszczecia Majdanu.

    Sam prezydent Poroszenko tez zostal ‚zrzucony’ na Kijow z tego samego departamentu. Byl amerykanskim agentem przez okres przynajmniej lat pieciu

    ‚ „Marionetkowa ukraińska władza” w polityce zagranicznej i wewnętrznej nie podejmuje żadnej decyzji strategicznej bez koordynacji z Waszyngtonem – oświadczył lider ruchu społecznego „Ukraiński wybór — prawo narodu” Wiktor Miedwiedczuk.
    – W rezultacie Ukraina „zamieniła się w kolonię” USA i wykonuje wszystkie jej polecenia.’

    I dalej

    ‚ Nie ma wątpliwości: historie o inwestycjach USA w rozwój Ukrainy to blef. USA inwestują pieniądze nie w niezależne państwo (nie potrzebują suwerennej i stabilnej Ukrainy), lecz w ręcznie sterowaną, marionetkową ukraińską władzę” — podkreślił Miedwiedczuk.’

    Na koniec przytup, z dnia 27.02.2018

    ‚Czteroletni program pomocy MFW z wykorzystaniem mechanizmu rozszerzonego finansowania (EFF) przewiduje przeznaczenie Ukrainie 17,5 mld dolarów. W marcu 2015 roku została przekazana, przez Victorie Nuland z Departamentu Stanu, pierwsza wplata w wysokości 5 mld dolarów, a w sierpniu tegoż roku — druga, w wysokości 1,7 mld dolarów. W latach 2016 i 2017 Ukraina otrzymała po jednej wplacie, obie w wysokości miliarda dolarów.

    USA udzielają Ukrainie wsparcia finansowego a także zaopatrują w węgiel i broń. Na przykład w ubiegłym roku Biały Dom zatwierdził plan udostępnienia Ukrainie broni śmiercionośnej, w tym 35 wyrzutni Javelin. Minister obrony Ukrainy Stepan Połtorak oznajmił, że porozumiał się z szefem Pentagonu Jamesem Mattisem w tej kwestii i broń będzie przekazywana „w terminie i w bardzo przemyślany sposób”.

    No ale nam, wolnomyslicielom wolno myslacym, wolno myslec o wolnej i nieprzymuszonej woli ukrainskiej. W niewinnym dazeniu Ukrainy do wolnosci. Czego, samego w sobie, nie wolno nikomu nie popierac.

    Tylko te ogony amerykanskie. Geopolitycznie wyhodowane w ramach ewolucji postjaltanskiej

  62. @act

    Czy znowu lecisz do Moskwy, na swieta calomiesieczne? Jesli tak, zycze udanych uciech.

    Tekstow o Putinie na LA rzeczywiscie moze nie czytaj. Przygnebiajace moga troche byc

  63. Orteq,

    co Ty z ta Moskwa?

    Przepraszam za inwektywy – to nie ja, to alkohol przemowil od rana mojemy usty. No dobra tluczcie tego Putina do woli – mnie on przygnebia, masz racje.
    Mnie ostatnio wszystko przygnebia – ciesze sie, ze nikogo nie zamordowalem dzis rano.
    Dbaj o zdrowie i nie piernicz glupot.

  64. basia.n
    19 grudnia o godz. 22:17

    Basienko, Tys kobieta, czy aniol?

  65. U ateistow nie ma aniołów. Są tylko kobiety 🙂

  66. To ja sie zreformuje potrojnie dla Ciebie, co tam, tak malo mam juz do stracenia.

  67. @act
    19 grudnia o godz. 22:57

    Ja bardzo,ale bardzo bym chciała,abyś był tak silny,aby Ci się udało zacząć wszystko od nowa ! Masz może mało do stracenia,ale bardzo wiele do zyskania !

  68. Gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie putinowskie trolle…
    Nie mam czasu ani ochoty na bezowocne bicie piany, kiedy wiadomo i tak, że nikt nikogo nie przekona. Obejrzałem sobie za to kolejny raz czarną szwedzką komedię o „Stulatku, który wyskoczył przez okno i zniknął” i od razu mi się humor poprawił. To jest znakomity film, kto nie zna – zachęcam.

  69. Tobermory
    19 grudnia o godz. 23:03

    Choinka z pewnością jest już w domu ? Bardzo duża ?

  70. @zza kałuży
    19 grudnia o godz. 20:07

    Dzieckiem będąc edukowałeś się seksualnie „Perłą w koronie”? Premiera w kinach w 1972, w telewizji jakieś dwa lata później…Ty młodzieniaszek jesteś.

  71. Czy mozna cichaczem zmykac gdy dyskusja wre?

    tejot -22:04

    „Krym odzyskała. Donbas, w którym była geostrategicznie dręczona, też odzyskała…”

    Te dwa rozne odzyski maja dwa rozne cele.

    Krym – koniecznosc geostrategiczna. Zadne dulary amerykanskie niestraszne gdy idzie o najwyzsza koniecznosc. Jelcyn sie poddawal PNAC, Putin przestal. Taka zmiana, panimajesz, dokonana na Sylwestra. Z okazji wkraczajcego nowego millennium prawie 20 lat temu

    Donbas – koniecznosc przetargowa Rosji. Wystarczy porownac z Abchazja, Czeczenia czy z innymi terenami postradzieckimi. Chodzi o zapobiezenie calkowitemu okrazeniu przez NATO. Nawet Obama sie poddal neokonom. Wciaz pchajacych PNAC-owskie g.no przez szpare.

    Elementary my dear Watson.

    PS. Tos nie ty latal na Sywestra, swojego czasu, do Krolestwa Putina, dear@act? Something mi sie pewnie znowu poj.balos. Wiec i ja tiebia beaucoup sorry, w rewanzu.

  72. @basia.n
    19 grudnia o godz. 23:05

    Choinka zostanie ścięta jutro. Zgodnie z fazą księżyca (3 dni przed pełnią to najlepszy czas) 😎

  73. Tobermory
    19 grudnia o godz. 23:16

    Czy będziesz ją od razu zabierał do domu,czy jeszcze poczeka parę dni na zewnątrz ?

  74. Tobermory
    19 grudnia o godz. 23:11

    Z ust mych wyjales.
    Mialem jakichs lat 15 i ta pana Kutzowa trylogia! – Lukaszewicz calowal byl cycuszki, nie pamietam juz jakiej, aktorki.
    Ja bylem wtedy na poziomie zdjec ‚golych bab’ z tygodnika ‚Perspektywy’ (?), ktore skrzetnie wycinalem i wklejalem do sztambucha (tak, zeby mama nie widziala). Taka to byla PRL-owska pornografia dla ubogich.

  75. Orteq
    19 grudnia o godz. 23:12

    Tobie Orteq cos sie niezle popierniczylos. Czy Ty tez pijesz od rana?
    Najblizej do Moskwy to bylem w ‚Twojej’ Sokolce (takze kilka razy w wakacje zimowe), wiecej Wschodu nie pamietam.

  76. @basia.n
    19 grudnia o godz. 23:24

    Poczeka na zewnątrz do niedzieli.

  77. @@act
    19 grudnia o godz. 23:32

    Ja za to byłem w Moskwie, ale nie na Sylwestra i jeszcze za Breżniewa. Natomiast nie byłem w Sokółce 🙁

  78. Rosja się jeszcze nie wali. Fakt, prestiżowo na Zachodzie podupadła. Ale prawdziwe problemy Putin ma na wschodzie, gdzie Chiny powoli ale konsekwentnie wchodzą do Rosji.

  79. zza kałuży
    19 grudnia o godz. 20:07

    Dopiero teraz przeczytalem Twoj wpis!, bo czytam od dolu.
    No popatrz, jakie to mielismy ‚uniwersalne’ doswiadczenia.
    Ja dzieckiem bedac podgladalem filmy ‚po dzienniku’ z pod koldry, bo mielismy tylko jeden pokoj.

  80. @Tobermory 19 grudnia o godz. 23:11
    Premiera w kinach w 1972, w telewizji jakieś dwa lata później…Ty młodzieniaszek jesteś.
    W takim razie karty w Hali Targowej były pierwsze o te kilka lat… 😉

    Dlaczego jednak tak zapamiętałem ten film?

  81. Tobermory
    19 grudnia o godz. 23:33

    A czy u Ciebie jest lub będzie śnieg?

    Aha – widzialam na Forsalu tytuł: Wojna nerwow między UE a Szwajcarią;KE naciska w sprawie umowy o współpracy.
    Nie mogę jednak przeczytać artykułu,ze względu na włączony u mnie adblock.,a jestem ciekawa o co chodzi.
    Wytłumacz,proszę.

  82. Tobermory
    19 grudnia o godz. 23:36

    Toby, Ty mnie powiedz, gdzie Ciebie jeszcze nie bylo (oprocz Sokolki), wyjdzie krocej 🙂
    Ja przy Tobie kompleksow sie nabawiam.

  83. Tobermory, 23:11

    „Dzieckiem będąc edukowałeś się seksualnie „Perłą w koronie”? ”

    Kusisz „Perłą w koronie”, Toby?

    http://wpolsce.biz/krym-byl-perla-w-koronie-ukrainy/

    – Nadejdzie czas, kiedy Krym stanie się częścią Ukrainy i trzeba w tym celu „znaleźć kompromis”.

    Popacz ty popacz. Kompromis? A skad on? Byla poslanka Anna German wyjasnia:

    – Wszyscy chcielibyśmy, żeby Krym wrócił w skład Ukrainy. Jednak jeśli spojrzeć na tę kwestię w sposób pragmatyczny, realny, to każdy z nas zdaje sobie sprawę, że na danym etapie jest to niemożliwe. Być może należy szukać jakiegoś rozwiązania, zastanowić się nad kompromisem, żeby w czasie, kiedy będą prowadzone dyskusje nad konsensusem zakończyć wojnę na Donbasie” — powiedziała German.

    Była deputowana podkreśliła również, że wydarzenia w Donbasie były przyczyną „głupich decyzji Kijowa”, które wystraszły ludzi. Krym zagłosował na referendum tak a nie inaczej, „ponieważ był wystraszony i bał się wojny” ‚

    PS. do @act – Ja cos sobie przypominam, z przed lat wiecej niz 5, ze pewien wesolek downunderowy, moze wowczas z blogow albo W. Kuczynskiego albo Passenta, zwykl latac do Moskwy na Sylwestra. Przyznawal sie, ze za kolnierz raczej nie zwykl wylewac.. Mogl sie zwac Ted. Albo jeszcze inaczej. E-J pewnie pamieta.
    Jeszcze raz przepraszam za pomylke

  84. basia.n
    19 grudnia o godz. 23:02

    No jak nie aniol, jak aniol.

  85. @Tobermory 19 grudnia o godz. 23:36

    Życia nie znasz człowieku, w Sokółce nie byłeś!

  86. O, Basiu, niedawno mialem Cie zapytac, czy znasz ‚Buena Vista Social Club’ zespol a takze film Wima Wendersa. Obejrzalem po raz pierwszy jakies 2, 3 tygodnie temu. Muzyka, jakiej nie potrafie nazwac. I ten Ry Cooder z synem, fajni ludzie! Dali tylko dwa koncerty, jeden w Holandii (bodaj w Amsterdamie) a drugi w Carnegie Hall.
    Ten dziadek, ktory tak wspaniale spiewal a mial lat 91…i ciagle palil cygara. Jestem pod wrazeniem tych Kubanczykow. Smetna, depresyjna Hawana i tyle wspanialego ducha. Toby pewnie byl i w Hawanie 🙂

  87. Orteq
    19 grudnia o godz. 23:46

    Wybaczam po chrzescijansku, jestem na tym blogu mniej wiecej od 3 lat.

  88. Tobermory
    19 grudnia o godz. 23:36

    A ja nie byłam w Moskwie – ale na wakacjach na Suwalszczyźnie i nad Wigrami w Sejnach i w Sokółce i w Bohonikach i w Krusznianach 🙂

    Ale obiecalam sobie Moskwę i Bolszoj

  89. @basia.n
    19 grudnia o godz. 23:42

    Śniegu (w dolinie) nie ma i nie będzie, jest za to w górach.
    A w „wojnie nerwów” chodzi o ostateczne zaakceptowanie przez Szwajcarię umowy bilateralnej z Unią w sprawie jednolitego rynku. Rząd szwajcarski przedłuża sprawę zapowiadając wewnętrzne konsultacje, co nie mieści się w głowach urzędników brukselskich. Głównym punktem spornym są sądy arbitrażowe, a elementem nacisku pogróżki o nieuznaniu równoważności szwajcarskiej giełdy, która jest czwarta co do wielkości w Europie. Szwajcarzy z kolei odgrażają się zakazem handlu szwajcarskimi akcjami w krajach Unii. Sytuacja wewnętrzna nie jest prosta, bo nie brakuje tępych zwolenników „niepodległej wyspy” w unijnym morzu, a głosy realistów traktowane są nieufnie jak zwolenników przystąpienia do UE. Jeśli negocjacje zostaną zerwane, a trwają już sporo lat, to natępna umowa może być jeszcze mniej korzystna. Według ministra spraw zagranicznych i aktualnego głównego negocjatora Szwajcaria uzyskała 80 proc. tego, o co walczyła i trudno spodziewać się więcej. Taki Dawid przeciwko Goliatowi 🙄
    W ciągu najbliższych 3-4 miesięcy powinno się rozstrzygnąć.

  90. Nie byłem Sokółce, ale w Kruszynianach i Bohonikach owszem, jadłem tam nawet coś tatarskiego. Nad Wigrami też byłem i nocowałem nawet w klasztornym hotelu. Uraziłem niechcący bucowatego księdza, którego w wieczornym mroku na podwórcu wziąłem za nocnego stróża (dzwonił pękiem kluczy) i zagadałem przyjaźnie: Dobry wieczór! Tak pan całą noc trzyma wartę?
    Nie byłem w Hawanie 🙁 Film „Buena Vista…” oglądałem jednak co najmniej dwa razy cały, a co i raz pojedyncze fragmenty.

  91. @act
    19 grudnia o godz. 22:47

    a pracujesz nad wstępniakiem?

  92. @act
    19 grudnia o godz. 23:59

    Znam album Buena Vista Social Club – ja również lubię tych Kubańczyków. A Ry Cooder miał rzeczywiście koncert w Amsterdamie na początku października.
    Ale nie widziałam o nich filmu Wendersa. Poszukam 🙂
    A Tobermory to prawdziwy podróżnik 🙂

  93. O nowym filmie Tomasza Sekielskiego – zastraszenia, pomówienia, pogróżki…
    Rozmowa z księdzem Adamem Jabłońskim budzi odruch wymiotny… i bardzo dobrze.
    Niech ludzie zobaczą, jaka jest mentalnośc kleru.

    https://www.newsweek.pl/polska/ten-film-wstrzasnie-polska-bardziej-niz-kler/07y4mw7

  94. Tobermory
    20 grudnia o godz. 0:07

    Dziękuję. Wytłumaczyleś bardzo jasno 🙂

    Ja w klasztorze nie nocowałam,bo zatrzymałam się w Bryzglu i stamtąd popłynęliśmy do Wigier zobaczyć tem klasztor.

  95. basia.n
    19 grudnia o godz. 22:55

    U ateistow nie ma aniołów. Są tylko kobiety

    Są królewny. takie w diademach na głowie.

  96. Tanaka
    20 grudnia o godz. 0:28

    Z rosyjskich bajek z ilustracjami Szancera 🙂 🙂

  97. Na marginesie
    20 grudnia o godz. 0:27

    Oglądałem to parę dni temu i zareagowałem, jak mówisz: womitacyjnie.
    Jest to słuszne i zbawienne, że taki wyzwalacz womitacji jest konsekrowany, na stanowisku państwowym i zadowolony. Ludność nadwiślańska słabo reaguje na impuls do głowy, lepiej na impuls w kiszkę. Całkiem możliwe, że kiszka szybciej niż rozum uwolni Polaka od jego właściciela.

  98. basia.n
    20 grudnia o godz. 0:34

    O, to, to, to!
    Taka królewna to mnie wzięła i nie puszcza! Nawet gdy lód puszcza.

  99. Na marginesie
    20 grudnia o godz. 0:27

    Dobrze,że podałaś ten link!
    To bardzo ważne,aby dowiedziało się o tym jak najwięcej
    ludzi .
    Przeczytałam wszystko,ale ten filmik obejrzę dopiero jutro.
    Nie chcę tego robić przed snem.

  100. Na marginesie
    19 grudnia o godz. 23:54

    @Tobermory 19 grudnia o godz. 23:36

    „Życia nie znasz człowieku, w Sokółce nie byłeś!”

    Zebys wiedziala: zobaczyc Sokolke i umrzec – ja tam malo do studni nie wpat, trauma do dzis.

  101. @Tobermory 20 grudnia o godz. 0:17

    Kuba robi przygnębiające wrażenie. Ja byłam, mili ludzie, ale bardzo nieprzyjemny kraj. Spotkałam nauczyciela prowadzącego kiosk z papierosami – bo z pensji nauczyciela nie był w stanie wyżyć. Mieszkaliśmy w turystycznej enklawie, gdzie drogę dojazdową przez morze zbudowali mieszkańcy, po czym zabroniono im wstępu – wyspa jest tylko dla turystów i obsługi hoteli. Nowe hotele po kilku latach zaczynają się rozsypywać.

    Turystyczne atrakcje – włożono w nie sporo pracy, wyszedł paździerz. Pseudojapońska restauracja – w której kucharze popisują się przed klientem, smażąc krewetki prawie do spopielenia. Oni nie mają pojęcia o gotowaniu. I wszystko jest obliczone na oskubanie turysty – nawet benzyna przy wynajmowaniu samochodu. Usiłowali nas obciążyć za niezużytą benzynę w baku. Turysto, jesteś bogaty – płać, oszukamy!

    A najżałośniejsze – pogadanka o tym, jaki dobry jest dla kraju wielki przywódca. Obowiązkowa do wysłuchania zaraz po wyjściu z lotniska. W dodatku w legalnym obiegu były tylko kubańskie „dolary”, wymienialne na normalne po złodziejskim kursie.

    Kilka urokliwych wspomnień (krajobraz), ukradzione w hotelu buty, przejażdżka po okolicy z miłym poleconym nam Kubańczykiem (uparł się prowadzić, ale za Chiny nie umiał jeździć – to znaczy jeździł jak wariat), kury i kozy na jezdni, nie ma żadnych przepisów ruchu, nie ma żadnych drogowskazów (wróg, panie, czuwa!), nie ma nic w sklepach, piłam lokalny wyciąg z trzciny cukrowej (słodki i bardzo niehigienicznie przygotowany), odwiedziłam przyjaciół naszego kierowcy mieszkających w lepiance 2×4 m. Do lepianki nie weszłam, sorry.

    Nigdy więcej. Aha, byliśmy mili dla tubylców, a ja mówię dość dobrze po hiszpańsku. Chyba dlatego spotykały nas pytania: czy nie znalazłbyś mi pracy w Kanadzie? Ludzie dobrze sytuowani (bo pracujący przy turystach) i tak marzą o opuszczeniu tego raju.

  102. Na marginesie
    20 grudnia o godz. 0:27
    Obawiam się, że Tomasz Sekielski nie docenił desperacji wyższych struktur kościelnych. Bez solidnego wsparcia może nie ukończyć zdjęć do realizowanego filmu. Do tego Kk ma w tej chwili wsparcie struktur rządowych, zainteresowanych wygraną w nadchodzących wyborach tak parlamentarnych, jak i do Parlamentu Europejskiego. Obie wspomniane strony czują się na siebie skazane, jeśli chcą wyjść w miarę obronną ręką z obecnych kłopotów. PiS już pokazał, że jest gotów posunąć się daleko w rozmaitych świństwach. Nawet podobno nie do końca lojalni władzy PiS policjanci udowodnili, że mają gdzieś prawo i konstytucyjne wolności obywateli. Może się okazać, że sprzedadzą się partii prezesa do końca. I poprą obecnie rządzących, występując przeciwko sporej części krytycznego społeczeństwa. Do tego opozycyjna PO wcale nie jest taka zdesperowana w antypisowskiej działalności, nie mówiąc już o krytyce Kościoła. Sam Sekielski może okazać się zbyt małym trybikiem na rzeczywiste poruszenie całego społeczeństwa.

  103. Tobermory
    20 grudnia o godz. 0:17

    „Nie byłem Sokółce, ale w Kruszynianach i Bohonikach owszem, jadłem tam nawet coś tatarskiego. Nad Wigrami też byłem”

    Jak byles we wszystkich tych miescowosciach, dzisiaj podobno pisoidalnych, to przez Sokolke przynajmniej musiales przejezdzac.

    Chyba ze pojechales jakas inna droga. Przestraszywszy sie PiS-u sokolskiego. Tego z arcybiskupa Glodzia z Bobrówki zrodzonego.

  104. Orteq
    20 grudnia o godz. 1:03

    Tobermory
    20 grudnia o godz. 0:17

    Zapomniałam jeszcze wymienić Supraśl 🙂

  105. Tobermory
    20 grudnia o godz. 0:17
    Nie byłem Sokółce, ale w Kruszynianach i Bohonikach owszem, jadłem tam nawet coś tatarskiego.
    ——————

    Karminadle?;)

    Trochę trudno odwiedzić Bohoniki nie przejeżdżając przez Sokółkę, choć jest to możliwe.

  106. @Tobermory
    20 grudnia o godz. 0:07
    nie brakuje tępych zwolenników „niepodległej wyspy” w unijnym morzu
    To tak jak u nas nie brakuje tępych przeciwników globalnego ocieplenia i zmian klimatu, bo przecież zawsze były susze i gorąco, a korale odrosną.

  107. Ewa-Joanna
    20 grudnia o godz. 1:13

    To tak jak u nas nie brakuje tępych przeciwników globalnego ocieplenia i zmian klimatu,
    ——————–

    Dlaczego „tępych”? Bo nie akceptują różnych katastroficznych wizji? Klimat się zmienia niezależnie od „zwolenników” czy „przeciwników”.

  108. @Tanaka, basia

    Powiem cynicznie (a może tylko realistycznie): sukces „Kleru” być może utoruje drogę. Po sukcesie Harry’ego Pottera był wysyp książek dla dzieci o czarodziejach. Rynek ma swoje prawa, co w tym przypadku dobrze rokuje dla odkłamania wypaczeń kleru.

    Kilka lat temu wyczytałam gdzieś opinię, że po pierwszej wypłacie w Polsce odszkodowania dla ofiary sutannowego pedofila ruszy lawina – bo gdy rodacy zwietrzą kasę, to nic ich nie powstrzyma. Opinia brutalna, ale może opiniodawca znał rodaków?

  109. @act 20 grudnia o godz. 0:53

    Ale na szczęście nie wpadłeś i nie umarłeś – zatem szklanka do połowy pełna 🙂

  110. basia.n
    20 grudnia o godz. 0:21

    @act
    19 grudnia o godz. 23:59
    „A Ry Cooder miał rzeczywiście koncert w Amsterdamie na początku października.”

    Chodzilo mi Basiu o to, ze w filmie Wendersa byly zarejestrowane jedyne wtedy ich 2 koncerty zagraniczne – jeden w Amsterdamie w 1998 roku, chyba w Koninklijk Theater Carré (pamietalem tylko ‚Carre’ z filmu wiec zgaduje), a drugi w Carnegie Hall.

    Poszedlem do Wiki i okazuje sie, ze sie reaktywowali i nadal koncertuja po swiecie. Dziadkowie, legendy, juz pomarli….

    Mieli m.in. koncert 25 kwietnia 2016 w
    Delamar Theater, Amsterdam

    „Wenders’ film was released in June 1999 to critical acclaim, receiving an Academy Award nomination for Best Documentary feature and winning numerous accolades including Best Documentary at the European Film Awards. This was followed up by a second documentary: Buena Vista Social Club: Adios in 2017.”

    Ten drugi film musze gdzies znalezc.

  111. Na marginesie
    20 grudnia o godz. 1:37

    „Ale na szczęście nie wpadłeś i nie umarłeś – zatem szklanka do połowy pełna ”

    Niestety, u mnie szklanka zawsze pelna, up to the brim.
    Gorsza to studnia od tej, do ktorej nie wpadlem.
    W tamtej bylo chociaz widac dno 🙂

  112. @Taieri
    20 grudnia o godz. 1:26
    A nie, to tylko parafraza wypowiedzi Tobermory’ego. 🙂

  113. Tanaka
    20 grudnia o godz. 0:20

    ” @act
    19 grudnia o godz. 22:47

    a pracujesz nad wstępniakiem?”

    Ten moj ‚wstepniak’ to taki Borgesowski koncept zart.
    Jak obrosnie wystarczajaca iloscia komentarzy, to wszyscy zapomna, ze nigdy nie zostal napisany…

    Toz on mnie Tanako sie sni po nocach, ze juz juz on wypocony tworczo.
    Jedyna czworke (reszta piatki, nie trojki) w ogolniaku mialem z polskiego a tu takie oczekiwania.
    ‚Ateizm a Idealizm’ proponowany to troche (hehe) powyzej moich mozliwosci ale slowo sie rzeklo a i sam temat (ktory sam wymyslilem) jakos przyczepil sie do mnie i spac nie daje po nocach.

    Jutro ostatni dzien w pracy przed BN (myslalem, ze w srode, stad moje ‚pozegnanie’ wczoraj na miesiac).
    Znajde dach nad glowa i wtedy sie potrudze na powaznie, juz troche naszkicowalem, co prawda, z musu, na kolanie.

  114. Lurkowałem, lurkowałem, aż mnie język zaświerzbił, no więc, na tematy różne:

    Buena Vista – fantastyczni muzycy, tu jest świetne „Quizas” w studyjnym i nieformalnym wykonaniu Ibrahima Ferrer & Omary Portuondo.

    @Na marginesce coś się pokickało, albo, swoim zwyczajem, projektuje własne problemy na rozmówców – zarówno co do czytania, przesady, jak i miotania się. Wyjaśniam cierpliwie, że ułańskiej fantazji nie posiadam, wprost przeciwnie, zarzucają mi racjonalność aż do bólu oraz pedanterię. Miotam się zaś tylko i wyłącznie gdy oblezą mnie mrówki, zwłaszcza zielone-drzewne! Co do Rosji, Putina, etc., to com miał do powiedzenia zamieściłem pod poprzednim wstępniakiem. Z widzeniem tunelowym prowadzącym do jednostkowo wyszczególniających kwiatków w rodzaju Co do postępowania putinowskiej Rosji – to ono nie da się obronić. Bo co innego mieć jakieś racje, a co innego egzekwować te racje piąchą. dyskutować nie ma sensu. ‚Nough said!

    Żadnego z filmów Kutza nie oglądałem, jakoś się nie złożyło, mimo wczesno-młodzieńczego zamiłowania do książek Morcinka i trochę późniejszego do pewnej Ślązaczki. Nie interesowałem się Śląskiem, może powinienem, może nadrobię.

    Zaprzeczaliści (denialists) zmian klimatycznych cierpią moim zdaniem albo (jak słusznie twierdzi @Ewa-Joanna) na tępotę, albo na ideologicznie motywowany strusizm.

    Dziwne rzeczy dzieją się w Kraju Ludzi Wolnych?!? W Imperium Dobra robi się ciekawszej i ciekawszej (curioser and curioser). Właśnie wyczytałem, że warunkiem podpisania umowy o pracę kontraktową w 26 stanach USA jest podpisanie lojalki. Nie, nie wobec rządu stanowego, czy władz federalnych, czy nawet USA jako kraju. Wobec Izraela! Kontraktorzy muszą pod przysięgą zobowiązać się, że nie będą bojkotować żadnych izraelskich wyrobów, firm, produktów finansowych, itp. – The Strangest Loyalty Oath i Texas Anti-BDS Law. Inaczej nie zostaną zatrudnieni!!
    Tak energiczne i daleko idące merdanie psem przez jego ogon może skończyć się oderwaniem tego przydatku od zwierzęcia i dopiero będzie bal!

    Na tym zakańczam, żona potrzebuje męskiej ręki do wyrabiania ciasta na 3 bochny chleba, siła wyższa, a więc nara!

  115. basia.n
    20 grudnia o godz. 1:07

    „Zapomniałam jeszcze wymienić Supraśl ”

    Nic sie nie stalo, basiu.n.

    Supraśla nie da sie przymierzyc do Glodziowej Bobrowki. Bo co tam w tym Supraslu mogloby byc takiego co by dorownalo nowo wybudowanej, wielomilionowej posiadlosci rozrywkowej arcybiskupa? Przeciez nie zadne tam Muzeum Ikon w Supraślu!

    http://atrakcjepodlasia.pl/atrakcje-turystyczne/muzeum-ikon-w-supraslu/

    Jest to muzeum usytuowane w budynku dawnego Pałacu Archimandrytów (przeorów zakonu Bazylianów), na terenie wciaz istniejacego klasztoru. Jakiego klasztoru, zapytasz? Az wstyd powiedziec: prawoslawnego klasztoru. I parafii prawoslawnej w Supraslu.

    Tego prawoslawnego muzeum nie da sie ani jak przyrownac do przepychu Glodziowej, na wskros katolickiej Bobrowki. Dla rzetelnosci informacji jednakze dajmy choc kilka zdan opisujacych te Ruska ciekawostke turystyczna Suprasla. Miasta kilkakrotnie blizej polozego od Bialegostoku niz wies Bobrowka

    ‚ Muzeum Ikon w Supraślu jest usytuowane w budynku dawnego Pałacu Archimandrytów (przeorów zakonu Bazylianów) na terenie klasztoru. Obiekt funkcjonuje od października 2006r. i ma w swojej kolekcji ok. 1200 XVIII i XIX – wiecznych ikon, przedmiotów sakralnych i unikalnych fresków. Muzeum to jest inne niż wszystkie, ma niezwykły charakter, atmosferę i umożliwia bardzo interesujące formy zwiedzania. Jest to pierwsze w Polsce interaktywne muzeum prezentujące sztukę sakralną prawosławia. Wystawy są opatrzone oprawą świetlną, obrazową i dźwiękową. Ponadto, zwiedzający mają możliwość zobaczyć mnicha piszącego ikony w swojej celi. Wszystko to nadaje niezwykły charakter całości i pozwala poczuć atmosferę i zrozumieć rolę ikony w Prawosławiu. Muzeum oferuje także inne możliwości zwiedzania, np. oglądanie filmów o pisaniu ikon, historii klasztoru i cerkwiach na Podlasiu. Obiekt zawiera 9 sal, których wnętrza są zorganizowane w stylu np. pustelniczej pieczary, cerkwi lub chaty wiejskiej z domowym ołtarzykiem. Historię klasztoru obrazują XVI – wieczne freski zachowane z ruin cerkwi p.w. Zwiastowania NMP w Supraślu. Muzeum to jest oddziałem Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.’

    I pomyslec ze w zeszlym roku mnie zawieziono do tego muzeum ikon. A nie do Bobrowki. Do dzisaj zaluje ze dalem sie skusic krotsza odlegloscia podrozowania z Sokolki. I przez to nie spotkalem sie z kolega z LO Sokolka.

    Bo on nie dojechal na obchody 70-lecia tej szkoly kilka dni potem. Taki abciach i obsmak. A i fa pa tez

    Ps. Trwaj przedswiatecznie, Herstoryku, trwaj. I o sianku pod obrus nie zapomi-naj. Jak na ateiste przystalo. Ja nigdy nie zapominam!

  116. Bobrowka arcybpa Glodzia w opisie Newsweeku

    – Część ziemi, ponad 20 ha, z drzewami i paśnikami, jest ogrodzona siatką. Widać przez nią pasące się daniele. Po drugiej stronie za niskim płotem stoją dwa drewniane domy pomalowane na czerwono i zielono. Obok widać budynki gospodarcze, w których arcybiskup hoduje owce. Kawałek dalej jest tylko mur, a na nim gipsowe figurki jeleni i lwów lubiane przez arcybiskupa i kopiowane przez swoich w ich własnych obejściach. Za nimi kolejnych sześć czy pięć domów schowanych w zieleni” – opisuje „Newsweek”.

    Jednym z zabudowań jest także okazały pałac.
    – Ogrodzony, z gankiem podpartym kolumnami, stoi w centrum Bobrówki. Przed solidnymi drewnianymi drzwiami powiewa flaga z herbem biskupim.

    https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/palac-i-prywatny-kosciol-tak-wyglada-posiadlosc-arcybiskupa-slawoja-leszka-glodzia/n4jy95n

    Wybrani przez arcybiskupa rzemieslnicy, którzy wykonują w pałacu drobne naprawy, opowiadają, że widzieli marmurowe podłogi, pozłacane meble, żyrandole z poroża jeleni i portrety dobrodzieja oprawne w bogate ramy.

    W środku mają się znajdować także: „obrazy w złotych ramach (wśród nich portret Sławoja Leszka w objęciach Jana Pawła II), meble w stylu ludwikowskim zastawione porcelanowymi figurkami, fortepiany, na których arcybiskup eksponuje otrzymane nagrody, odznaczenia i haftowane proporce”.

    A w Supraslu jakies niewydarzone muzeum ikon wcale nie polskich. Wstyd i poruta, ot co

  117. Orteq
    20 grudnia o godz. 6:52

    W 2005 r. spotkałam w nocnym pociągu jadącym do Warszawy zakonnika prawosławnego z holenderskiej prowincji Frisland. Jego celem podróży był klasztor w Supraślu.Dowiedzialam się wtedy od niego, że odbywają się tam festiwale muzyki cerkiewnej. A teraz Ty piszesz o muzeum ikon tak ciekawie.
    To wszystko zachęca do podróży 🙂 Pomyślę o tym.
    Ale od Bobrówki będę się trzymać z daleka !

  118. @orteq

    piekne opisy ze wschodniej Polski,
    znane mi nieco z racji dwoch wspanialych
    stamtad : Sokrata i Leona Tarasewicza
    ( znany artysta nie tylko w Szwecji)

  119. Orteq
    20 grudnia o godz. 6:52

    Sprawdziłam teraz w necie i widzę,że festiwale odbywają się w Hajnówce.( pewnie źle zapamiętałam) Ale do klasztoru przyjeżdżają różne grupy z zagranicy,śpiewające liturgię prawosławną.

  120. Orteq
    20 grudnia o godz. 7:14

    Wieki portret Lolka przytulającego Sławoja swego – i odwrotnie? Słodkie!
    Ten pałac, co go półwidzę na ćwierćfocie to taki bardziej półpałac, powiedzmy dwór bardziej wypasiony, ale niech tam: Sławojek z biskupiego odłożył, to niech ma.
    Bo biskup zarabia tak gdzieś pod dwa tysiączki złociszów na miesiąc. Co wyznał jakiś kolega Sławojki, też biskup, a nawet arcy – oni wszyscy arcy są. Chyba mu Jędraszewski będzie, a może nawet Zdziwisz: nuuuuu.. tak jakoś ze dwa tysiączki mam i starcza. A jak co potrzebuję, to dostaję.
    Ale że te lwy gipsowe, to i słusznie. Lew niegipsowy zlikwidowałby daniele, a bez daniela nie ma Sławoja. Taka Tożsamość.

  121. basia.n
    20 grudnia o godz. 7:41 (i 8:02)

    No paczaj ty, paczaj, basiu.n.

    Ten holenderski zakonnik prawoslawny jechal do klasztoru w Supraslu rok przed otwarciem muzeum ikon tamze. I juz wtedy cos go ciekawilo w tym niekatolickim klasztorze. Moze to, ze ‚ruski’ klasztor prawoslawny znajdowal sie w arcykatolickiej Polsce?

    Dla rzetelnosci informacji dodam, ze cerkiew prawoslawna w Polsce jest Polskim Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym – PAKP. Od 1925 roku niezaleznym od Moskwy.

    ‚PAKP jest jednym z lokalnych, niezależnych członków swiatowej rodziny Kościoła prawosławnego. Obecny dyptyk kościelny liczy 15 kościołów autokefalicznych (niezależnych od jakiejkolwiek władzy zagranicznej) i trzy kościoły autonomiczne (częściowo zależne). W całości Kościół prawosławny stanowi wewnętrzną jedność. PAKP jest częścią, a zarazem pełnią Wszechświatowego Kościoła Prawosławnego.’

    Ateista powinien rowniez znac statystyki roznokoscielne. Wiec powyzsza informacje o PAKP wzbogacam o dostepne mi cyfry. Автокефальные цифры, конечно.
    To ostatnie z tlumaczeniem z cyrylicy na nasze, specjalnie dla E-J: Avtokefal’nyye tsifry, konechno.

    A oto ruskie autokefalia polskie. W liczbach i nie tylko

    ‚Aktualnym Zwierzchnikiem PAKP jest Jego Eminencja Wielce Błogosławiony Sawa Metropolita Warszawski i całej Polski, który kieruje Kościołem we współpracy z Soborem Biskupów (6 biskupów diecezjalnych i dwóch sufraganów diecezji warszawsko-bielskiej). Kościół liczy ok. 500 tys. wiernych. Podzielony jest na sześć diecezji. Największe skupisko ludności prawosławnej w Polsce zamieszkuje na Białostocczyźnie.

    Kościół ma trzy klasztory męskie (Jabłeczna , Supraśl , Ujkowice), dwa żeńskie (Białystok-Dojlidy i Grabarka ) oraz dwa domy zakonne (męski w Sakach i żeński w Wojnowie). Łączna liczba osób stanu zakonnego przekracza 100. ‚

    Noo. To zem se ulzyl. Nielatwe jest zycie ateisty obcoreligijnego.

    PS. Festiwale muzyki cerkiewnej odbywaja sie rowniez w Bielsku Podlaskim, basiu.n. Z tego co wierni donosza niewiernemu

  122. @act
    20 grudnia o godz. 2:40

    Jak się temat przyczepił i po nocach spać nie daje, to to nie jest temat powyżej Twoch możliwości, ale w ramach. A temat dobry, już Ci mówiłem, więc pisz, obojętnie, na kolanie na plecach, czy na trapezfiku. I niech będzie napisane.

  123. Orteq
    20 grudnia o godz. 8:32

    Z Supraślem miałem kiedyś do czynienia, włącznie z zakonnikami. Był to czas przebudowy kompleksu cerkiewno-klasztornego. Miejsce robi wrażenie, pod względem krajobrazowym, a kompleks także. W jego części była – zdaje się – szkoła zawodowa z internatem. Została opuszczona i zwrócona prawosławnym. Tak kojarzę.
    W całość władowano dużo pieniędzy, w tym zdaje się też dużo z funduszy europejskich. Cerkiew, rozwalona przez Niemców, odbudowana i nieźle wykończona, choć częściowo odbudowa została wykonana w betonie (bodaj jeszcze za PRL-u, albo nieco po).

  124. Orteq
    20 grudnia o godz. 8:32

    Z zakonnikiem to było jeszcze inaczej. On był wychowankiem jakiegoś prawoslawnego klasztoru w Belgii,a przyjechał do Holandii i założył trzyosobowy klasztor 🙂
    A Supraśl jest znanym miejscem wśród prawosławnych mnichów,więc jeżdżą tam na specjalne rekolekcje 🙂
    Dopóki nie nawracają innych,niech sobie siedzą w tych klasztorach i ładnie śpiewają 🙂

  125. Tanaka
    20 grudnia o godz. 8:32

    „Ten pałac, co go półwidzę na ćwierćfocie to taki bardziej półpałac”

    Tylko polwidzisz, tylko polpalac, Tanako? No to sprobujmy moze tutaj. Wideo i w ogole.

    https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/palac-arcybiskupa-slawoja-leszka-glodzia/9md21zy

    Ale nawet i wideo jakies takie skapawe. Dlaczego skapawe, zapytasz? A oto dlaczego

    – O tym, jak jest za murem, może powiedzieć kilku swoich, którym dobrodziej daje zarobić na drobnych naprawach, sprzątaniu, przygotowywaniu jedzenia dla gości. Ale nie powiedzą. Arcybiskup ceni lojalność i dyskrecję. I nawet kiedy go nie ma we wsi, trzeba pilnować, o czym się mówi, bo zaraz ktoś doniesie do bratanka dobrodzieja. Albo do jego brata, który ma dom naprzeciwko sklepu. Albo do rodziny siostry, która mieszka kilkaset metrów dalej. I człowiek ze swojego stanie się obcy. Lepiej trzymać język za zębami. Albo wykazywać się lojalnością, czyli dzwonić na policję, kiedy obcy zaczyna węszyć.
    – Dobrze radzimy przestać obserwować posiadłość, inaczej będziemy musieli wysłać patrol – proszą przez telefon policjanci z Moniek, kiedy jeden ze swoich powiadamia, że obcy podchodzą za blisko posesji dobrodzieja.
    Policjanci przyznają, że arcybiskup przysparza im pracy.

  126. Orteq
    20 grudnia o godz. 9:02

    Dalej półwidzę i że półpałac. Estetyka (zewnętrzna) polska, podgłódziowo-jarmarczna, z krainy gospód „chłopskie żarło i bacówka juhas”. Z wnętrza to ta mało widać, a jak co widać, to rozpacz i sik. Ale, że to dla onego, to zadowolony.
    Policja chyba też, bo co oni tam mają za robotę, jak nie mają z biskupem? A tak, to mniej się nudzą.

  127. basia.n, @8:51

    „Dopóki nie nawracają innych,niech sobie siedzą w tych klasztorach i ładnie śpiewają ”

    O misyjnosci prawoslawnych klechow mowisz?

    Z tego co slabo wiernemu wiadomo, prawosławie na ziemiach Wiślan i Polan sięga czasów działalności misyjnej Świętych Braci Cyryla i Metodego i ich uczniów na terenie ziem słowiańskich oraz Księstwa Wielkomorawskiego w IX wieku. To uczniowie Świętych Braci przynieśli obrządek wschodni na nasze ziemie, jeszcze przed oficjalnym przyjęciem chrztu przez Mieszka I.

    Stwierdzić uczciwie należy, że nawrócenie Słowian okazało się sprawą decydującą dla tych narodów oraz dla przyszłości tego Kościoła wschodniego. Ale na tym sie praktycznie skonczyla misyjnosc cerkwi. W przeciwienstwie do innych religii.

    Wiec wydaje sie, ze twoj zakonnik belgijsko-holenderski tez raczej poprzestanie na zalozeniu 3-osobowego kosciola. I na spiewach mnisich

  128. Tanaka – 9:15

    Wciaz za maly przepych arcykatabasa na emeryturze? To wezze ty sobie zzoomuj przynajmniej do 250% ten palac ponizej. Moze przestaniesz, na moment, wybrzydzac

    https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/ipSktkpTURBXy8yMWY3MzA5MzE3NGI0ZjNjYzdkNTA5MjdhMWE1ZjUxNi5wbmeRkwXNAXrM2A

    A jeli Glodziowe niedawne dochody chodzi to masz tu takie rewelacje

    ‚Zarobki arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia niejednego mogłyby przyprawić o zawrót głowy. Miesiąc w miesiąc samej tylko emerytury dostaje 10 tys. zł. Ale do tego dochodzą jeszcze inne świadczenia. Jako arcybiskup pobiera kościelną pensję, która daje mu około 4,5 tys. zł miesięcznie, jak podaje Fakt.pl. Do tego dochodzi także tzw. mundurowa emerytura. Jako były biskup polowy – w stopniu generała – co miesiąc z tego tytułu dostaje około 10 tys. zł.’ – to wedlug dziennik.pl.

    Z takim dodatkiem:

    ‚Ale do tych kwot doliczyć należy także odprawy. Te, choć co prawda jednorazowe, też nie należały do najniższych. Kiedy przestał pełnić funkcję biskupa polowego wypłacono mu około 250 tys. zł. Na tę kwotę składały się m.in. ekwiwalent za niewykorzystany urlop i przejazdy oraz 360 proc. od kwoty ostatnich zarobków.’

    Te twoje ‚biskup zarabia tak gdzieś pod dwa tysiączki złociszów na miesiąc”, pod 8:32, to aby nie jakas bajka o plastelinowym wilku? Czy o innym danielu zza plota glodziowego. Napewno nie o zelaznym jednakze

  129. Orteq
    20 grudnia o godz. 7:14

    A w Supraslu jakies niewydarzone muzeum ikon wcale nie polskich. Wstyd i poruta, ot co
    ————-
    Większość skonfiskowana przemytnikom. Ale samo muzeum bardzo ciekawe. Tak jak i pałac archimandrytów, który obejrzałem jeszcze przed renowacją.

  130. Orteq pisze:
    „Czteroletni program pomocy MFW z wykorzystaniem mechanizmu rozszerzonego finansowania (EFF) przewiduje przeznaczenie Ukrainie 17,5 mld dolarów. W marcu 2015 roku została przekazana, przez Victorie Nuland z Departamentu Stanu, pierwsza wplata w wysokości 5 mld dolarów, a w sierpniu tegoż roku — druga, w wysokości 1,7 mld dolarów. W latach 2016 i 2017 Ukraina otrzymała po jednej wplacie, obie w wysokości miliarda dolarów.”

    Mój komentarz
    Program pomocy przewiduje przeznaczenie (składnia w przełożeniu na język polski typowo RTowska –
    – przewiduje przeznaczenie).
    Orteq, to był kredyt od MFW, a nie żadne przeznaczenie. I nie Victoria Nuland go dawała, czy przywoziła do Kijowa, tylko udzielał tego kredytu Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Kredyt, to nie jest darmocha. Trzeba go spłacać, chyba, ze Ukraina zbankrutuje. Orteq, nie mówienie całej prawdy, to kłamstwo.
    Pzdr, TJ

  131. Tanaka @8:44

    Z tego co pamietam, twoje informacje o historii zespolu cerkiewno-klasztornym w Supraslu wygladaja na akuratne.

    Napisales:
    „W całość władowano dużo pieniędzy, w tym zdaje się też dużo z funduszy europejskich. ”

    Napewno duzo pieniedzy wladowal, szczegolnie po 2001 roku, budzet RP III.

    Tu odbudowane dzwonnica i monastyr

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Suprasl_monastyr_1.jpeg

    Tutaj zas Zespół Cerkiewno-Klasztorny

    https://www.mapofpoland.pl/zdjecia-44017/Zespol-Cerkiewno-Klasztorny.jpg

    ‚Prace remontowe były wspieranie finansowo przez budżet państwa polskiego’

  132. W maju 2011 (zdjęcia pod nickiem) odbyłem małą podróż na Litwę zahaczając po drodze o Suwalszczyznę, która była dotąd (i jest właściwie nadal) terra incognita bo cóż to jest tych kilka dni.
    W Supraślu chciałem zobaczyć ikony, ale nikt tam się nie trzymał oficjalnie podanych czasów otwarcia, arogancki mnich powiedział, że otworzy, jak mu będzie pasowało, a ja nie miałem czasu ani ochoty czekać tam godzinami.
    Natomiast dwaj zaaferowani miejscowi zaciągnęli mnie za rękaw do lodowatej krypty, abym odwiedził „naszego biskupa”. Dobrze, że nie zacząłem dopytywać, co to za biskup, bo za chwilę się zorientowałem, że chodzi o prawosławnego Ordynariusza Wojska Polskiego arcybiskupa Mirona, który zginął w Smoleńsku. Nie wiedziałem, że go pochowali w Supraślu.

    U Tatarów jadłem czebureki.

    Już tu zapewne opowiadałem, jak szukałem wówczas żydowskiego cmentarza w Krynkach. W końcu znalazłem sam, miejscowi „nie wiedzieli”.

  133. Sprawdziłem na mapie, że chyba przez Sokółkę przejeżdżałem, ale miejscowości zupełnie nie kojarzę 🙁 Pamiętam tylko z tej okolicy rondo Ofiar Smoleńskich czy jakoś tak. Zupełnie w polu.

  134. tejot, 10:44

    tejocie,

    O nie mowienie calej prawdy posadzaj siebie, nie mnie.

    Ja wyraźnie przytoczylem slowa o MFW, ktore ty powtorzyles:

    „Czteroletni program pomocy MFW z wykorzystaniem mechanizmu rozszerzonego finansowania (EFF) przewiduje przeznaczenie Ukrainie 17,5 mld dolarów. W marcu 2015 roku została przekazana, przez Victorie Nuland z Departamentu Stanu, pierwsza wplata w wysokości 5 mld dolarów, a w sierpniu tegoż roku — druga, w wysokości 1,7 mld dolarów. W latach 2016 i 2017 Ukraina otrzymała po jednej wplacie, obie w wysokości miliarda dolarów.”

    O tym, ze to Victoria Nuland, z Departamentu Stanu, a wczesniej z PNAC, osobiscie targala te niby ‚miedzynarodowe’ dutki do Kijowa, tyle juz zostalo napisane, ze doszukiwanie sie w RT zrodla tych wielu tysiecy tekstow na temat amerykanskiego finansowania Majdanu, jest przeklamaniem najczystszej wody zamulajacej.

    Chce ci sie zamulac sprawe amerykanskiego sfinansowania pomaranczowej rewolucji ukrainskiej i Majdanu? Jak ci sie tak chce to zamulaj sobie. I niech ci na zdrowie to wyjdzie.

    A slowo ‚przeznaczenie’, w odniesieniu do wyasygnowania przez departament stanu okreslonych kwot wyplat na rzecz ukrainskiej rozpierduchy, oddaje rzeczywistosc wcale wcale. Z RT to slowo rodem jest? Oni musza misc niezle slowniki

  135. Tobermory
    20 grudnia o godz. 11:12
    Pamiętam tylko z tej okolicy rondo Ofiar Smoleńskich czy jakoś tak. Zupełnie w polu.
    ——————–

    To rodno znajdziemy w okolicach Dąbrowy – jakieś 30 km na północ od Sokółki. Faktycznie w szczerym polu…

  136. zza kałuży
    19 grudnia o godz. 20:42

    Chyba jednak odeszliśmy od wzorców zachowań naszych przodków z wieku XiX i wcześniejszych. Dzisiaj, żaden górnik nie musi po pracy myć się dopiero w domu. Stąd domaganie się od małżonki umycia nóg, zakrawa raczej na próbę uatrakcyjnienia swego pożycia post-kolacyjnego.

    Jak my tu o zwyczajach śląskich górników, to przypomnij sobie Germinal Zoli. Co robił Mr Maheud po powrocie z kopalni? Wlazł do beczki z ciepłą wodą i Maheudka go myła , a potem wykorzystali sytuację w typowy, małżeński sposób. Reszta rodziny kąpała sie w tej beczce po ich wyjściu.
    Nie byłem zaskoczony informacją, że śląskiego górnika na szychtę wiozła żona wózkiem ręcznym (Handwagen). On sie ciężko napracuje, a ona sobie poklacha z sąsiadkami. Budzi się do działania dopiero, gdy zbliża się czas powrotu męża, aby coś ugotować.
    To nie jest fikcja literacka, tylko moja obserwacja z Wałbrzycha, gdzie mieszkałem w osiedlu górniczym, a sąsiadka mieszkała pod nami. My podrzucaliśmy do niej za opłatą naszą córkę do powrotu żony ze swojej szkoły (miała bliżej niż ja). Wszyscy troje z tej rodziny górniczej zarabiali, a regularnie pożyczała od nas na przeżycie dwa razy w miesiącu, ale ucziwie oddawała po zaliczce (koło 15-go) i po wypłacie pod koniec miesiąca. Skąd się wzięły kłopoty finansowe, tego nie pojmuję. Mąż bardzo dobrze zarabiał, żona za pilnowanie naszej córki tez, chłopak na butelkach z domu zarabiał fantastycznie, więc skąd kłopoty?

    Jeśli od Kutza zwekslowaliśmy do sposobu życia prostych Jego rodaków, to przypomnę chyba najlepszy śląski dowcip i to z morałem ogólnopolskim, ba! ógólnoswiatowtym, a może kosmicznym???
    Młody górnik miał stereotypową odzywkę do żony po powrocie z szychty:”Stara, żryć i pierdol..ć”! Ona do czasu była chętna do realizacji obu poleceń, ale po czasie było jej troche za dużo i prosiła sztygara, aby męża wykończył ciężką pracą. Jaki był efekt?
    Chłop wrócił, śmiertelnie zmęczony i w drzwiach oznajmił: „Stara, dziś nie banan żarł”!
    A gdzie obiecany moral? Podstawowym motywem działalności mężczyzny są te dwie sprawy – „żr” i „pi”! Nie omija to nikogo, ale nierozerwalne atrybuty – władza i/lub pieniądze – pozwalają na optymalne wykorzystanie sytuacji.

  137. 20 grudnia o godz. 10:53
    Orteq

    Kiedys podpowiedzialem zakonnikom jak skorzystać z funduszy UE. Byli wtedy na etapie odnawiania cerkwi. Wielki kandelabr został zrobiony w Grecji zgodnie z jakimiś specjalnymi wytycznymi dla takich urządzeń.
    Byłem też chwilę przy montażu carillonu na wieży bramnej, mają na taki zespół dzwonów swoją nazwę. Strojenie robił jakiś spec z Moskwy

  138. Niewiedza o tym czyimi, glownie, pieniedzmi dysponuje slynny IMF, MFW po naszemu, nie swiadczy za dobrze o wesolku demonstrujacym takowa niewiedze.

    ‚United States is the biggest contributor to IMF with a 17.09 percent stake worth roughly $54 billion.’

    Jesli na 189 panstw-czlonkow MFW, USA, bedace siedziba Funduszu, wyklada az 17% srodkow wydawanych przez ten fundusz, to ktory z tych 189 krajow ma decydujacy glos o finansowaniu takich czy innych krajow lub przedsiewziec?

    Pytanie dodatkowe: ktory ze 189 krajow jest w stanie najszybciej wyasygnowac srodki na cele rzekomo potrzebujace natychmiastowej akcji pomocy Miedzynarodowego Fuduszu?

    Zeby bola i nie przestaja

  139. @Antonius
    20 grudnia o godz. 11:21

    Czy dobrze zrozumiałem: Stara, dziś nie będę (byda?) żarł?

  140. Tobermory
    Łamię naszą obustronną umowę, że będziemy się „omijać”, ale dlaczego nie mielibyśmy dzielić się uwagami na temat tego, co nas zainteresowało w naszych wpisach.
    Na Suwalszczyźnie i Podlasiu spędzałam w końcówce pierwszej dekady 2000 po dwa, trzy tygodnie każdego lata. I byłam zauroczona zarówno przyrodą, jak zabytkami i ludźmi, których śpiewny akcent automatycznie mi się udzielał (nie wiem dlaczego tak mam, ale mam).
    Braciszkowie w z monastyru w Supraślu są bardzo niesympatyczni, o czym się sama przekonałam, ale odkąd powstało multimedialne muzeum ikon (byłam tam niedługo po otwarciu chyba w 2007) oni nie są gospodarzami, bo jest to oddział Muzeum Podlaskiego. Wspaniały
    zbiór, a także „lekcja” powstawania, czyli „pisania” ikon.
    Na czeburekach byleś zapewne w Kruszynianach u tamtejszych Tatarów („Tatarska Jurta” Dżenetty Bogdanowicz). No to pewnie obejrzałeś drewniany meczecik i mizar, czyli tamtejszy cmentarz, gdzie najwyraźniej widać ślady przenikania się obu kultur, na nagrobkach widnieja nazwiska oraz imiona polskie i tatarskie z polska brzmiące.
    A zajrzaleś może do Bohonik, kolo Sokółki, a? gdzie jest drugi meczecik?
    W Krynkach, gdy pytałam o kirkut, nikt nie potrafił wskazać mi dokładnie tego cmentarza. Jeździłam w kółko, aż go znalazłam.
    Czy byłeś może w Sejnach? Jest tam małe lokalne muzeum, a raczej Izba Pamięci poświęcona sejneńskim Żydom. W wyniku jednorazowej akcji zginęło ok. 2 tys. mieszkańców tego miasteczka. Pozostały tylko zdjęcia, dokumenty, przedmioty z miejscowej synagogi. Mury ocalały i wiem, że miała by zrewitalizowana. Muszę sprawdzić w googlach.

  141. Tobermory
    Dopiero teraz zobaczyłam zdjęcia. Piękne!
    Poniekąd są też odpowiedzią na moje pytania.

  142. Już mi trochę przeszedł zły humor na ten sklep ale nie pójdę tam przez następny rok, co za ulga.

    Dumam filozoficznie czy rzucić się do sprzątania i bigosu oraz wszystkiego czy z paczką niezdrowych czipsów położyć się przed tv i obejrzeć „Sully” z Tomem Hanksem.

  143. Orteq napisal:
    „Chce ci sie zamulac sprawe amerykanskiego sfinansowania pomaranczowej rewolucji ukrainskiej i Majdanu? Jak ci sie tak chce to zamulaj sobie. I niech ci na zdrowie to wyjdzie.

    A slowo ‚przeznaczenie’, w odniesieniu do wyasygnowania przez departament stanu okreslonych kwot wyplat na rzecz ukrainskiej rozpierduchy, oddaje rzeczywistosc wcale wcale. Z RT to slowo rodem jest?”

    Mój komentarz
    Orteq, kredyt z Międzynarodowego Funduszu Walutowego (organizacja w ramach ONZ, nie oceniam polityki MFW), to nie jest dotacja na rzecz ukraińskiej rozpierduchy, jak suponujesz. Kredyt, to jest kredyt, a nie żadne wyasygnowanie przez departament stanu określonych kwot (?).
    Pzdr, TJ

  144. Antonius
    20 grudnia o godz. 11:21
    Zacytowałeś Antoniusie fragment mojego komentarza do „zakałużnika” dotyczący jego chęci potencjalnego przymuszenia ślubnej.
    Wydaje mi się, że warto jednak przypomnieć, iż w kopalniach istniały łaźnie dla pracowników. Mój dziadek pracujący od 1911 na kopalni Wujek, kiedy dochrapał się stanowiska w dozorze, zamiast ogólnej łaźni z prysznicami, korzystał z łazienki z wanną, której czystość zapewniał etatowy łazienny. Człowiek ten pilnował także czystości łaźni ogólnej. Muszę także przypomnieć, iż kopalnie wałbrzyskie należały do dóbr książęcych Hochbergów von Pless, czyli księcia pszczyńskiego, właściciela zamku Książ, w którym uwielbiała przebywać jego angielska małżonka Daisy. Księżna mocno wpłynęła na swego męża, aby poprawił warunki bytowe górników wałbrzyskich.

  145. 20 grudnia o godz. 12:02
    Nefer

    Bigos jest bardziej filozoficzny od czipsow

  146. Nefer
    Mam pytanie, czy Twój czymie się z dala od kuchni, czy nieraz coś robi?
    Musze pochwalić Mojego, bo właśnie zrobił 4 duże słoiki śledzi w oleju.

  147. Tobermory
    20 grudnia o godz. 11:43

    Dobrze zrozumiałeś! Byda i banan to to samo, tylko nie umiem pisać po śląsku, dowcip po śląsku też brzmi lepiej. Ja doskonale rozumiem śląską godkę, ale nie mam tego od rodziców a od mieszkańców wioski mojej pierwszej pracy. Mieli mi za złe, że niby swój – z Kędzierzyna – a zasuwa „hochpolnisch”. Udaje idiotę lub się wstydzi swojego języka? A ja po prostu nie kumałem, ale mam dar do języków obcych. Przekazałem go wnukowi, ale niestety nie córkom, przynajmniej starszej. Mieszka już kilkanaście lat W Niemczech, radzi sobie, ale uszy mnie bolą, gdy mówi po niemiecku, a śląskiego też nie zna – matka z Galicji, a ojciec z niemieckiego Śląska, to skąd ma znać?

  148. 20 grudnia o godz. 12:23
    Mag

    Chwal Magus, chwal Swojego, bo swój to delikatna w obsłudze istota i trzeba oliwic

  149. (film, bez czipsów)

  150. „ci odlatują, ci zostają”, odleciał piękny, wolny duch, pan Kazimierz. I już się nam tu „z wiosną nie rozkręci, nie roztańczy”. Będzie go nam brak.
    https://www.youtube.com/watch?v=Cm5qCivnjGY

    Mnie lekarze przedłużyli wizę pobytową na błękitnej planecie.
    Carpe diem!

  151. wujaszek wania
    20 grudnia o godz. 13:30

    Priwiet, Wujaszku! Zastanawiałem się, co u Ciebie. Gdzieś tam zawisło nieodpowiedziane Twoje pytanie o Brexit, ale chociaż wydarzenia kwitły i pączkowały w międzyczasie, to jednak bez konkluzji. Więc nadal wiemy „bugger all”.

  152. @Herstoryk 20 grudnia o godz. 6:43

    Twoje „wiarygodne źródło” ma szczytne cele, ale nie może poszczycić się adresem. Nawet próby kontaktu poprzez stronę internetową (link) trafiają w próżnię. Ten website wydaje sie ANONIMOWY! Any comments?

    Antiwar.com is a libertarian website which describes itself as devoted to „non-interventionism” and as opposing imperialism and war.

    Jednak te jego “antywojenna” orientacja ogranicza się wyłącznie do krytyki polityki Stanów Zjednoczonych. Czyli deklarowana „antywojenność” nie dotyczy postępowania np. Rosji w Syrii.

    He-steryk deklaruje „racjonalność aż do bólu”? – hi hi hi !!!

    Co do „skłonności do sprowadzania skomplikowanych kwestii do najprostszego, z lekka infantylnie skrajnego białego lub czarnego (zmiast szarości) mianownika” – twoje przepiękne sformułowanie – to owszem, dostrzegłam w twoich wypowiedziach taką skłonność. A teraz jeszcze ją potwierdzasz.

    No i w dodatku ten górnolotny styl…

  153. „Najprostszy z lekka infantylnie skrajny”… to naprawdę stylistyczny majstersztyk 🙂

  154. Panna Czepialska niezawodna:

    Jak nie ma juz wiecej do czego sie przyczepic, to zawsze pozostaja ortografy czy inne bledy w pisaniu. Jeszcze ewentualnie do stylu mozna sie przyczepic. No bo styl mozna uznac za gornolotny czy dla odmiany po prostu za ‚chamski’. Nie bardzo wiedzac co zrobic z ‚infantylnie skrajnym’ styliskiem, to go tylko buch i nazwie majstersztykiem. Tak to juz ta panna ma ze z niej pelna da-ma. Z urodzenia najwidoczniej

  155. A w klasztorze pokamedulskim ,spanie w eremach.W 1999r bawił tam JP2.CZy jeszcze jest tam zachowana Jego komnata.?W przedpokoju stał fotel na ,którym siedział w czasie pływania ,po Wigrach.Dewotki wyskubywały z fotela tkaninę.JEDNA ZA.KARĘ ,PO POWROCIE DO DOMU, ZŁAMAŁA NOGĘ.aLE TO PIKUŚ WOBEC KARY NA STATECZEK ,KTÓRYM PRZEMIESZCZAŁ SIĘ SWIĘTY.Po pa aru latach prosperity ,cwaniacy ,najpewniej potomkowie Jaćwingów,co to nie dali się ochrzcić ,korab święty spalili.Dodam ,że miały na tej ziemi, być drogi papieskie i takie tam cuda dla robienia kasy.JAK JEST TERAZ NIE WIEM.Taka to Tanaczku historia!!!!

  156. @Wujaszek Wania, 20 grudnia, 13:30
    Nareszcie! Nie tylko @Szary Kot myślał o Twoim losie. Przedłużyli Ci pobyt na naszej planecie, powiadasz. Serdecznie gratuluję.

  157. @slima11
    20 grudnia o godz. 16:26

    Spałem w części hotelowej, w pobliżu „komnaty”. Byłem jedynym gościem, bo było jak raz po długim (i pogodowo zimowym) weekendzie 1-majowym. Właśnie odbywał się proces odzyskiwania obiektu z rąk ministerstwa kultury. Teraz znowu niepodzielnie rządzi biskup, a „cenny zabytek” ma być remontowany za 10 mln z unijnej kasy.
    Klasztor, notabene, uległ zniszczeniu w czasie wojny i został odbudowany przez państwo.

  158. Osobnik na O. znów dostaje bieżączki?

    Dziwaczny i kwiecisty styl wypowiedzi to niejedyny problem He-steryka.
    Powiedziałabym nawet, że to jego najmniejszy problem.
    A to jego internetowe źródło bez adresu nadal mnie intryguje.
    No bo „skoro ktoś ma pieniądze – to skądś je ma”…

  159. @Antonius, @zak1953
    Czytam Was z zainteresowaniem, bo słabo znam Śląsk i nie znam rodowitych Ślązaków, a piszecie bardzo ciekawie. Jeszcze w czasach PRL słyszałam jak koleżanka rodem z Opola (ale z rodziny przesiedleńczej) wyrażała się z przekąsem o poczuciu śląskiej tożsamości. Wtedy nie rozumiałam w czym rzecz. Dobrze dowiedzieć się od Ślązaków czym dla nich jest ich mała ojczyzna. Od paru lat dowiaduję się powoli, że Polska nie jest tak homogeniczna, jak nam to za młodu przedstawiano. Pod tym względem nie różni się zresztą od wielu państw europejskich. Wreszcie państwo narodowe to dosyć nowe zjawisko w perspektywie historii, a regionalna różnorodność jest spadkiem tejże historii i urokiem Europy.

  160. PiS odwołuje ambasadora na Ukrainie. Wygląda na to, że był zbyt kompromisowy.

    https://natemat.pl/258463,prawica-cieszy-sie-z-odwolania-pieklo-to-wplyw-polityki-wewnetrznej-pis

  161. Gej nie może być w Umęczonej bohaterem?

    „O Bartoszu Niedzielskim zrobiło się głośno, gdy okazało się, że razem z przyjacielem, Włochem Anotnio Megalizzim, nie dopuścił zamachowca w Strasburgu do klubu i udaremnił w ten sposób prawdopodobną rzeź. Za swoją odwagę zapłacił życiem. Wydawałoby się, że jest polskim bohaterem.
    Ale wtedy pojawił się problem: Niedzielski okazał się być gejem. Nie tylko gejem, ale i lewakiem. Nie tylko lewakiem, ale i takim który w miłości nie kierował się rasą czy religią – ale tylko i aż sercem. Już po jego śmierci pojawił się piękny i wzruszający wpis jego przyjaciela Slecuka Balamira, Turka, który wspominał ich wspólną randkę i pierwszy pocałunek.

    I zaczęło się piekło. Wizja Turka i jego języka w buzi Polaka doprowadziła polskich narodowców do białej gorączki. Jak to?! Potomek husarii, Jana III Sobieskiego? Polak z Turkiem?! Hańba! Targowica. Grupka „patriotów” z Wrocławia opublikowała oświadczenie, że „mają mieszane odczucia” po odznaczeniu Niedzielskiego. Tak! Jakieś moralne karły w rzekomo chrześcijańskim kraju, napisały, że po tragicznej i bohaterskiej śmierci człowieka, który zginął broniąc innych – oni „mają mieszane uczucia.” Na drugi dzień, niby się trochę wycofali, ale z nowego przekazu wynikało, że sam był sobie winny – bo gej, bo lubił Arabów.”

    https://www.newsweek.pl/opinie/bartosz-niedzielski-byl-gejem-i-kochal-ludzi-bez-wzgledu-na-rase-tym-zawinil/sx5helr

  162. Coś dla fizyków (nie tylko kwantowych)

    Pierwszy nadprzewodnik w dodatniej temperaturze
    http://wyborcza.pl/7,75400,24296516,pierwszy-nadprzewodnik-w-dodatniej-temperaturze-poczatek-nowej.html#S.-K.C-B.12-L.1.duzy

  163. tejot @12:14

    „kredyt z Międzynarodowego Funduszu Walutowego (organizacja w ramach ONZ, nie oceniam polityki MFW), to nie jest dotacja na rzecz ukraińskiej rozpierduchy, jak suponujesz. Kredyt, to jest kredyt, a nie żadne wyasygnowanie przez departament stanu określonych kwot (?).”

    Kredyt, mowisz. To poczytam ci, mamo

    ‚Na spotkaniu “grupy roboczej’ USA-Ukraina”, vice-Sekretarz Stanu Wiktoria Nuland w grudniu 2013 potwierdziła, że od roku 1991 rząd USA wydał “na demokrację” na Ukrainie aż 5 000 000 000 dolarów. Ta gigantyczna suma pieniędzy przeszła w “czyste ręce” ukraińskich “aktywistów”, którzy teraz muszą “odrabiać” zarobione dziesiątki – jeśli nie setki – tysięcy dolarów na Majdanie…USA na Ukrainie opłacają bowiem liczącą aż 150 tysięcy osób, swą “cichą armię” tak zwanych “aktywistów pro-europejskich”. ‚

    Proszę posłuchać sprawozdania Wiktorii Nuland w jego 7 minucie 40 sek.

    https://www.youtube.com/watch?v=861DJLR4Cek

    A oto szczegóły finansowania Majdanu :

    Organy ścigania Ukrainy ustaliły zleceniodawców zabójstwa aktywistów Euromajdanu, a także określiły schematy i źródła finansowania eskalacji konfrontacji ulicznej, zmierzającej do obalenia rządu przemocą. O tym, pod warunkiem zachowania anonimowości, poinformował informator ze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy .

    Według tego źródła, od pierwszych dni konfrontacji siłowej organy ścigania rozpoczęły rozpracowywanie organizacji „Prawy Sektor”. Organizacja ta powstała w wyniku konfliktu wewnętrznego pomiędzy Socjal-Narodowym Zgromadzeniem i radykalnie zorientowanym Wszechukraińskim Zjednoczeniem „Trójząb” im. S. Bandery. W trakcie dochodzenia ustalono, że przedmiotowe organizacje są finansowane przez szereg różnorodnych zachodnich „pro-ukraińskich organizacji”, utworzonych przez służby specjalne państw NATO jeszcze w czasach ZSRS.

    Źródło informuje, że te organizacje „charytatywne” od samego początku „Euromajdanu” zacząły tworzyć tajne centrum koordynacyjne, zapraszając doświadczonych zachodnich analityków, specjalizujących się w opracowywaniu strategii rozwoju „kolorowych rewolucji”. Przed nimi postawiono zadanie opracowanie strategii działania grup bojowych.

    W trakcie czynności śledczych stwierdzono, że właśnie to centrum wydało rozkaz zabicia aktywistów podczas konfrontacji siłowej na ulicy Gruszewskiego. Śmierć ludzi miała sprowokować eskalację konfliktu i podburzyć rozgorączkowany tłum przeciwko milicjantom.

    Od pierwszego dnia „Euromajdanu” każdy lider grupy aktywnego oporu otrzymywał wynagrodzenie pieniężne. Za każdego aktywnego bojownika – po 200 dolarów za dzień, a dodatkowo – 500 dolarów, jeśli grupa liczyła ponad 10 osób. Koordynatorzy otrzymywali od 2000 dolarów za każdy dzień masowych zamieszek, pod warunkiem, że kontrolowana przez niego grupa bojowników realizuje bezpośrednie działania agresywne skierowane przeciwko stróżom prawa.

    Dochodzenie ujawniło również, że fundusze wpływały do ambasady USA w Kijowie drogą dyplomatyczną. Z kolei Ambasada USA przekazywała pieniądze do biur centralnych WO „Swobody” i WO „Batkiwszczyny”. Kwota wynosiła około 20 milionów dolarów tygodniowo. Następnie środki te były rozdzielane na wspierania „Euromajdanu” (funkcjonowanie systemu wyżywienia, na łapówki i przekupowanie poszczególnych urzędników, funkcjonariuszy organów ścigania, opłacanie mediów, koszty kampanii propagandowej itp.), jak również codzienne wypłaty dla aktywnych bojowników. Z kolei przywódcy sił opozycyjnych i ugrupowań radykalnych otrzymywali bezgotówkowe przelewy na ich osobiste konta bankowe.

    Dowodem na to są wyniki poszukania przeprowadzone przez SBU w siedzibie sztabu centralnego „Batkiwszczyny”. Jak wiadomo, w trakcie działań operacyjnych organy ścigania zabezpieczyły w gabinecie Aleksandra Turczynowa 17 milionów dolarów w gotówce. Ponadto na zabezpieczonych przez SBU serwerach partii znajdowały się informacje dotyczące kwestii podziału środków na opłacenie wyżywienia Majdanu i dokonywania rozliczeń z bojownikami „Prawego sektora” i innych ugrupowań radykalnych.

    Ustalono również fakt, że liderzy radykalnych struktur prawicowych otrzymali gwarancję pomocy USA w ewakuacji z terytorium Ukrainy w przypadku niepowodzenia rewolucji, zabezpieczenie mieszkań i środków do życia w dowolnym kraju Unii Europejskiej, zgodnie z ich wyborem. I z gwarancji takiej już skorzystał lider politycznej grupy prowokatorów tak zwanego „Automajdanu” Siergiej Koba.
    Według informacji ogólnie dostępnych w źródłach publicznych, mobilizacja radykalnie zorientowanych osób do udziału w masowych zamieszkach 19 stycznia 2014 r. odbywało się poprzez sieci społeczną „VKontakte”, na stronie internetowej „Prawego sektora”.

    I jeszcze taka ciekawostka

    ‚Dla uwiarygodnienia i kreowania wizerunku „ideologicznego protestu ludowego” radykałowie zwrócili się do ludności z prośbą o przekazywanie im pomocy finansowej.
    W przypadku przekazów pieniężnych podawano numer karty „Priwatbanku” 5168 7553 1093 5578, zarejestrowanej na nazwisko Okuniew Igorewicz Seriej (ur. 19.06.1973, pochodzący z Federacji Rosyjskiej, zameldowany pod adresem: Dniepropietrowski Obwód, miasto Dnieprodzierżinsk, ul. Szczerbickiego 65, m . 6).
    Wykorzystywano również system „Western Union” lub Moneygram na okaziciela Tarasenko Andriej Iwanowicz (urodzonego w Kijowie 17.11.1982).

    Ponadto na stronie internetowej „Prawego Sektora” społecznościowej sieci „Vkontakcie” w celu transferu funduszy podano numery kont w „Raiffeisen Bank Aval” z wskazaniem nazwiska właściciela Surowiecki Jurij Igorewicz (i. k. 3166505873): w UAH – 262 095 533 782, w dolarach amerykańskich – 262072533786 w Euro – 262 082 533 789.’

    A my tu sobie o kredycikach MFW dla rozwoju gospodarczego Samoistnoj Ukrajny. Kak priekrasno.

    Dajmy jeszcze link. Do Nadii Sawczenko no less

    https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2017/06/10/wspolczesna-ukraina-to-oboz-koncentracyjny-w-ktorym-mamy-do-czynienia-z-handlem-ludzmi-nadia-sawczenko/#more-14195

  164. Na marginesie
    20 grudnia o godz. 18:15
    Namarginesko, wspominasz o tym Turku nie zajmując się w ogóle jego korzeniami. Ze szkół pamiętam, iż ziemie polskie przez kilka wieków zaopatrywały Ordę i państwo Otomańskie kresowymi Polakami, branymi dosyć licznie w jasyr. Historycy w swych opracowaniach podkreślają spory udział słowiańskich młodzieńców w oddziałach janczarów, potężnej siły tureckiej armii. W zasadzie można powiedzieć, że Turcy są bliżsi Polakom od Madziarów. Może ten Turek ma w sobie więcej polskiej krwi od niektórych polskich nacjonalistów?

  165. @Herstoryk 20 grudnia, 6:43
    Zarzucasz innym “widzenie tunelowe”, co sugeruje, że sam widzisz geopolitykę panoramicznie. Wybacz, ale wydaje mi się, że wszyscy mamy swoje węższe lub szersze tunele przekopane przez preferowane przez nas źródła informacji. Poważne źródła na zaufanie odbiorców pracują długo. Tendencyjność jest nieunikniona ale póki nie wprowadzają celowo w błąd – co na długą metę musi wyjść na jaw – można im ufać. Osobną rzeczą są własne interpretacje faktów – tym samym faktom przypisujemy odmienne znaczenie, odnośnie np. celów, intencji politycznych graczy.
    Mamy też osobiste sympatie i antypatie dotyczące różnych państw i obszarów kulturowych, osobiste
    z nimi doświadczenia. Można próbować wynieść się ponad czysty subiektywizm ale całkowicie chyba nikomu się to nie udaje. Co oczywiście nie wyklucza, że niektórzy z nas mogą być bliżej a inni dalej od rzeczywistości. Co do tego, kto jest bliżej a kto dalej, raczej się nie pogodzimy.

  166. kruk
    20 grudnia o godz. 18:03
    W czasach II Rzeczypospolitej na 35 mln obywateli państwa tylko około 24 mln stanowili Polacy, reszta to były rozmaite mniejszości i grupy etniczne. 1/3 społeczeństwa otwarcie przyznawała się do odmienności. Fakt, po stalinowskiej przeprowadzce w obecnych granicach państwa polskiego ilość Polaków zdecydowanie wzrosła. Ale i tak podejrzewam, że spora grupa kresowych odmieńców dała się przesiedlić do Polski, mając jakie takie pojęcie o życiu w państwie radzieckim i nie chcących żyć w ZSRR. Wskazywałyby na to także nazwiska, wyraźnie wskazujące na ukraińskie czy białoruskie pochodzenie. PRL spolonizował wielu Ślązakom nie tylko imiona ale i nazwiska (vide Kazimierz Kutz v. Kuc). Podobnie część obywateli starozakonnych, spolonizowała sobie nazwiska i w dużej mierze zasymilowała ze środowiskiem zamieszkania, aby uniknąć tak częstego wytykania żydowskiego pochodzenia. Spotkałem także licznych Cyganów, którzy choć wyraźnie różni, noszą absolutnie polskie nazwiska. Nie wiem jak głęboko sięgasz w przeszłość, ale w czasach PRL jako obywatel i mieszkaniec tego państwa w żadnym urzędowym kwestionariuszu nie mogłem napisać innej narodowości jak tylko polska. A mowa zdawała się mówić co innego. Zanim polska przyszła na Śląsk, spora grupa Ślązaków była dwujęzyczna, godali po swojemu oraz w języku urzędowym, doszlifowanym w szkołach. Mało kto zauważył, że niedawny bohater afery pedofilskiej ks. prałat Jankowski do końca II wojny posługiwał się wyłącznie językiem niemieckim. A ponieważ dosyć późno nauczył się polskiego, to niektórzy uważali go za matoła, bo marnie posługiwał się polszczyzną. A mowa jest pierwszym wyróżnikiem odmienności. Dopiero drugim będzie religia.

  167. Orteq
    20 grudnia o godz. 18:35

    Zdaje się, że do aktywistów Majdanu strzelali też wynajęci w Gruzji snajperzy.

  168. @zak1953. 20 grudnia o godz. 18:42

    Powiedz to nacjonalistom – będą się nieposiadać z czegoś tam 🙂
    Mnie się kołacze jakieś wspomnienie o Adampolu.
    Polak, Turek dwa bratanki?

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Polonezk%C3%B6y

  169. Nie chcę już się znęcać – ale zarzut Herstoryka, który tokując pod moim adresem (i zwracając się do mnie per „skarbie”) zarzucił mi „skłonności do sprowadzania skomplikowanych kwestii do najprostszego, z lekka infantylnie skrajnego białego lub czarnego (zmiast szarości) mianownika” jest przezabawny.

    Niedawno napisałam coś o sytuacje Palestyńczyków, na podstawie reportażu Franceski Borri „Selfie z dronem”. Dowiedziałam się z niego, że w strefie Gazy działają dwa ugrupowania, oba o ile pamiętam terrorystyczne – Hamas i Fatah. Oba ugrupowania zostały wybrane przez Palestyńczyków w wolnych wyborach. Oba prowadzą ze sobą bezpardonową walkę, w której zakładnikami są Palestyńczycy.

    Były przypadki np. przetrzymywania leków przez jedną z organizacji po to, żeby nie dostały się w ręce tej drugiej organizacji – i nie pomogly potrzebujacym. Palestyńczycy, z którymi rozmawia Borri sugerują, że Hamas i Fatah nie są w gruncie rzeczy zainteresowane zakończeniem konfliktu, bo właśnie na tym konflikcie (i w sumie kosztem Palestyńczyków) się bogacą.

    Jednak to one (permanentnie skłócone Hamas i Fatah) są przedstawicielami Palestyńczyków w negocjacjach. Ponadto (znowu z wypowiedzi Palestyńczyka) wynika, że strefa Gazy graniczy nie tylko z Izraelem. Ma granicę z Egiptem, która to granica jest również permanentnie zamknięta. „Jak możemy oczekiwać pomocy od obcych, skoro bracia Arabowie nam jej odmawiają?” – mówi rozmówca Franceski Borri.

    Z tego wszystkiego wynika, że sytuacja nie jest prosta, bo w imieniu Palestyńczyków występują ludzie o terrorystycznym rodowodzie, którzy nie są zainteresowani zakończeniem konfliktu i zrywają rozmowy, równocześnie gromko krzycząc, że Izrael się nad nimi znęca.

    Sytuacja w strefie Gazy nie jest prosta. Skierowałam taki przekaz do Herstoryka. Jego odpowiedź brzmiała mniej więcej tak: „Palestyńczycy bardzo pragną zakończenia konfliktu, bo Izrael jest o wiele silniejszy!” Przy okazji otrzymałam adhortację, żeby nie patrzeć na problemy powierzchownie!

    No i masz babo her-storyczny placek! Jeśli to nie jest „sprowadzanie skomplikowanych kwestii do najprostszego (z lekka infantylnie)” to co nimi jest?

    https://www.newsweek.pl/plus/swiat/strefa-gazy-palestynczycy-i-izraelczycy-w-wiecznym-klinczu,artykuly,429554,1,z.html

  170. Orteq
    20 grudnia o godz. 18:35
    tejot @12:14

    Mój komentarz
    Orteq, napisałeś:
    Orteq
    19 grudnia o godz. 22:33
    „Na koniec przytup, z dnia 27.02.2018
    Czteroletni program pomocy MFW z wykorzystaniem mechanizmu rozszerzonego finansowania (EFF) przewiduje przeznaczenie Ukrainie 17,5 mld dolarów. W marcu 2015 roku została przekazana, przez Victorie Nuland z Departamentu Stanu, pierwsza wplata w wysokości 5 mld dolarów, a w sierpniu tegoż roku — druga, w wysokości 1,7 mld dolarów. W latach 2016 i 2017 Ukraina otrzymała po jednej wpłacie, obie w wysokości miliarda dolarów.”

    Ja na to, że MFW udzielił kredytu, a nie „przekazał” 17,5 mld USD Ukrainie. Pomoc MFW Ukrainie (kredyt 17,5 mld USD), to nie była pomoc pani Victorii Nuland i pani Nuland nie miała co do przekazywania, ponieważ 17,5 mld USD to była kwota kredytu udzielonego Ukrainie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy – organizację ONZ, a nie pani Nuland.

    Orteq, rozpisujesz się o tym jak pani Nuland rozdawała pieniądze na Majdanie za każdego aktywistę, itd. Po co?

    Orteq, niepotrzebnie kopiujesz materiały typu – przeprowadzono śledztwo, agent powiedział, inny zeznał, itd., co ma stworzyć wrażenie solidności przekazu opartego na faktach. Ja nie o Majdanie pisałem, tylko o kredycie w wysokości 17,5 mld USD udzielonym Ukrainie przez MFW.
    Pzdr, TJ

  171. Na marginesie
    20 grudnia o godz. 20:03

    Masz absolutnie rację ! To ,co napisałaś jest prawdziwe. Tyle tylko,że zbyt wielu ludzi patrzy na ten problem jedynie poprzez pryzmat propagandy europejskiej( no i oczywiście arabskiej),która zawsze widzi w Palestyńczykach niewinne ofiary. Co dzieje się tam wewnętrznie,nikt o tym nie informuje. A dzieje się to,o czym napisałaś.

    ***
    Tymczasem przed chwilą ogłoszono w Niemczech alarm bezpieczeństwa na 14 lotniskach w związku z podejrzeniem o przygotowywanie ataku terrorystycznego na lotnisku w Stuttgarcie…

  172. @basia.n 20 grudnia o godz. 20:39

    Ja przypuszczałam, że z tą Gazą to tak jest – bo sytuacja z reguły nie bywa prosta – ale po przeczytaniu relacji F. Borri miałam pod ręką trochę faktów. Nie chciałam wtedy rozdmuchiwać tematu Gazy, więc juz potem nie odpowiedziałam Herstorykowi. Jednak teraz ten jego zarzut czarno-białego upraszczania – pod moim adresem – no nie zdzierżyłam, bo zrobiło się to śmieszne :/

    P.S. A Gatwick w Londynie zamknięto z powodu dronów. Mnie żadna siła nie wyciągnie z domu na święta! Od czasu, gdy wylądowałam w Miami bez bagażu – odpuszczam sobie.

  173. Na marginesie
    20 grudnia o godz. 20:57

    I masz rację z tym podróżowaniem w okresie świątecznym. Nawet bez alarmów,jest zawsze tyle zamieszania,ogromny tłok,że nie ma to najmniejszego sensu. To są tylko dwa wolne dni,a jeśli nawet ktoś ma ich trochę więcej – to przy ogromnym tempie w jakim żyjemy,można sobie ten czas zorganizować bardzo przyjemnie i dobrze odpocząć,bez stressu podróży.

    P.S. – na zarzuty nie warto zwracać uwagi 🙂

  174. Jako corka i siostra gornika, a nawet prawnuczka nie poddaje w watpliwosc jak ciezka jest to praca. Chociaz zaden z wymienionych nie fedrowal na przodku, ale zawsze pod ziemia, czasem wielce niebezpiecznie. Pradziad pracowal na kopalni Jaworzno jako sztygar pozostali w Dolnoslaskim Zjednoczeniu wyzszym dozorze, a stryjek na Brzeszczach. Wiec o opiewanym przez Kutza Slasku i jego gornikach wiem tylko z jego dwoch filmow.
    Kult ciezko pracujacego zywiciela rodziny, ktoremu zona usluguje, a ktorego dzieci sie go boja ladnie brzmi w literaturze i na filmie. W rzeczywistosci utrwalal wielce niekorzystny wzorzec rodziny. Ksiezna Daisy, ktora zamienila sie w legendarna postac regionu walbrzyskiego tez nie wyposazyla osiedli domkow dla nieco wyzszego dozoru w wanny, ale wiodlo im sie niezle jak na owe czasy. A jeszcze lepiej wiodlo sie gornikom na tle mizerii calego spoleczenstwa w „minionych czasach”. Gewexy, domy wczasowe, kolonie, obozy sportowe, talony i inne przywileje. Nie zdawalam sobie sprawy, ze w onym czasie wraz z rodzenstwem mielismy b. dobre zycie. Tak sie zlozylo.
    Moj brat ozenil sie z dziewczyna z Nowej Huty, jej rodzice ciagneli wspolnie domowy wozek. Jednak po rozpoczeciu pracy na Gornym Slasku, ona zajela sie dziecmi. Nie musiala, czy nie chciala pracowac – nie wiem. Slask nie przyjal ich zyczliwie, byli obcy, nawet te inne matki pod blokowiskami jej nie przyjely do siebie. Bylim obcy. Dlatego jak tylko byla mozliwosc wrocili na Dolny Slask, gdzie kazdy byl i jest skads i nie walczy o autonomie ( chyba, ze francuska -he,he) Tak wyglada druga strona tego poczucia slaskosci (znaczy sie gornoslaskosci)
    Dzieci maja od dawna dorosle, zona w ostatniej chwili zalapala sie na wiedze komputerowa i pracuje w banku, on na emeryturze i dalej jest ciezko pracujacym gornikiem. Czyli nie uczestniczy w trudach domowych wcale, tez nie zarzadza. Jak jego ojciec. Dobre, szanujace sie malzenstwo, ale to nie moj model.

  175. @kruk
    20 grudnia o godz. 18:03
    @Antonius, @zak1953

    @kruk wyjęła mi z ust to co chciałam napisać. Zawsze czytam zaka i Antoniusa z ogromnym zainteresowaniem, takie małe okienko no zupełnie inną Polskę w Polsce, tylko potem zawsze mi głupio, że tak niewiele do niedawna na temat spraw Śląska wiedziałam…

    Co do autonomii – mieszkam w semi-autonomicznym regionie i mogę obserwować na codzień, że działa to całkiem nieźle, ba – w wielu aspektach potrzebujemy o wiele większej niezależnosci w podejmowaniu lokalnych decyzji (wiele dziedzin regulowanych jest przez rząd szkocki ale centralny rząd w Westminsterze ma wciąż bardzo dużo do powiedzenia w sprawach, o których Szkoci woleliby decydować sami). Paradoksalnie uzyskanie większej autonomii w obrębie UK najprawdopodobniej zahamowaloby zapędy niepodległościowe – wielu Szkotow czuje się mocno związana ze Zjednoczonym Królestwem, jednocześnie zachowując silną własną tożsamośc narodowa. I wcale nie marzy o kompletnie samodzielnym kraju. Do niepodległości zaś pcha ich frustracja z powodu braku wolnej ręki w sprawach istotnych dla regionu. Być może rządy centralne, czy to w UK, Polsce czy Hiszpanii postrzegają zbytnią autonomię regionów jako zagrożenie na zasadzie dać palec itd. I zagrożenie separatyzmem. A czasami działa to akurat zupełnie odwrotnie.

  176. @wujaszek wania
    Witaj w domu 🙂
    Aż mi się cieplej zrobiło w okolicach serca jak zobaczyłam twój nick.

  177. E-J

    No nie mow. Wiec to jest ten sam wujaszek wania co za dawnych czasow na blogu W. Kuczyna prowadzil z toba boje? On to czynil wowczas pod innym nickiem ale na swoim wlasnym blogu mial sub-blog pn. Wujaszek Wania

    Tylko – czys ty go wowczas tak tulila do serca jak dzisiaj to czynisz? Ja cos sobie przypominam o sierotach po PRL-u i o narcyzach

  178. @Orteq
    Tu też prowadziliśmy czasem te boje. Z tobą też je prowadziłam, nie? Co nie oznacza, ze cię nie cenię i nie darzę sympatią.
    Zwyczajnie ludzkie uczucie sympatii do drugiego nicka. 🙂

  179. Tanaka
    20 grudnia o godz. 8:44

    Co wy kochani z tym Supraslem (jak ja z Sokolka, to Orteqa wina)

    Znam kilku artystow malarzy w Australii – a jedyni dwaj artysci rodacy tutaj, ktorych znam, skonczyli Liceum Plastyczne wlasnie tam.
    Jeden skonczyl ASP w Warszawie (u Henryka Tomaszewskiego – tego od plakatu slynnego), a drugi poprzestal na tym ‚lyceum’ ale jest lepszym artysta (mojem skromnem zdaniem).
    Zawsze chcialem tez malowac (jestem dobry w rysunku i niezly w malarstwie olejnym Nefciu kochana) ale jakos nigdy nie wyszlo na serio…moze kiedys.
    Nasz Redaktor chyba z Gdanska – zrobilem jeden rok architektury na PG, rok byl 1980, pokochalem Gdansk beznadziejna miloscia (jezdzilem z mama na Stogi czesto latem jako dziecko)
    Potem przyszedl Sierpien a potem i rok pamietny 1981 i mnie sie wszystko pomieszalo we lbie.
    Nadawalem sie do leczenia psychiatrycznego (Stachu drogi) …porzucilem studia.
    Mila pamiatka tego czasu bylo statystowanie w ‚Czlowieku z zelaza’.
    Zlota Palma w Cannes, nie w kij dmuchal, film nie taki zly jak go maluja – troche profetyczny – pamietacie przeciez , co powiedzial towarzysz Trzeciak pod koniec.
    Luty 1981, Wajda przyszedl ze swita na Dworzec Glowny w Gdansku wsrod gapiow i on mnie zoczyl posrod tlumu ciekawskich studentow.
    Jak kto ciekawy, to ten facio, ktory z dziewucha wspina sie po schodach podziemnego przejscia stacji kolejowej Gdanska Glownego ( zaraz po Radziwilowiczu, ktory rozklejal na scianie ulotki o Ursusie i Radomiu) to Wasz @act.
    Mialem niesamowita przyjemnosc i przywilej pogadac potem z panem Wajda, pania Janda i panem Jerzym – ale to dawno i nieprawda.
    Jak sie Tanako nazywal ten akademik PG, Kickiego? Rozpoznalem to miejsce na ktoryms z filmow z Cybulskim.
    Scena na schodach, pamietasz, jaki to byl film?

  180. @Na marginesie 20 grudnia o godz. 18:20
    Pierwszy nadprzewodnik w dodatniej temperaturze
    W dodatniej temperaturze” zabrzmiało trochę dziwnie no ale zgadłem, że musi chodzić o celsjusze… 😉

    Proszę, proszę, mają już nadprzewodzenie powyżej zera Celsjusza!
    Potrzeba do tego „tylko” drobiazgu czyli wielu milionów atmosfer osiąganych między diamentowymi „szczękami” mikroskopijnej wielkości. Oprócz tego wszystko działa i jutro zaczniemy drut ciągnąć. 😉

  181. @E-J

    Wiec jednak przyznajesz sie do tego iz uwazasz wujaszka wanie z LA za tego samego blogowicza co toczyl z toba potyczki, w nienawisc nierzadko obracajace sie, na innym blogu? Bo ja juz bylem sklonny uwierzyc, iz tutejszy wania to zupelnie inny niz EDD/Wujaszek Wania osobnik sprzed lat.

    Czy jest mozliwym przejsc az tak wielka transformacje, nie tylko jezykowa? Nawet przy kryzysach zdrowotnych?

    Chyba warto by bylo popytac Torlina. Oni kiedys spijali sobie czasem z dziobkow. Tez lata temu.

    PS. O moich relacjach z dawnym wujaszkiem wania nie wspominam. Nienawisc mnie okazywana przez owczesnego wujaszka odrodzila na tym tutaj blogu po zmianie plci. Gdy ta dama pije do mnie dzisiaj to tak jakbym zywcem wrocil na owe dawno temu przeminiete blogi

  182. @act
    20 grudnia o godz. 23:22

    Supraśl wziął się z moich wakacyjnych wspominków,dołączył Tobermory,a Orteq opowiedział o tej miejscowości wiele ciekawych rzeczy.
    A ponieważ rownież Tanaka zna dobrze tę miejscowość,więc ja dowiedzialam się o niej bardzo wiele 🙂

  183. @Orteq
    Niezupełnie, bo podejrzewałam ale i styl nie ten i podejście inne. Myślę, że to po prostu zbieg okoliczności i to mi pozwala cieszyć się obecnością lubianego nicka.
    A co było i nie jest… 🙂

  184. basia.n
    20 grudnia o godz. 23:37

    Wczoraj Basiu zwariowalem, ja wariat.
    Poszedlem ci ja do sklepu muzycznego na rogu i mowie tak: mam kolekcje Jeffa Becka (10 dyskow ‚dziel zgromadzonych’ , pamietasz?) (u was zakupiona), czy macie cos na zywo. Zobaczy sie. Czekam i mysle. W kieszeni ostatnie 100 dolarow przed BN. Pijany jak zwykle ale muzycznie juz nastrojony, mysle co by tu…Mysle, mowie Jimi Hendrix, tak mamy. ‚The Band of Gypsies’ hello!!!, moze Led Zeppelin 4, oczywiscie mamy (jestem juz w muzycznym raju). No jak tak, to mowie zachecony , czy cos z Miles’a – i gosc daje mi kolekcje czterech dyskow Davisa praktycznie za bezcen. A Beck pytam, mamy – nie uwierzysz za AUS$ 10 dal mi koncertowa wersje, ktorej nie znalem.
    Nie ma to, jak sobie samemu kupowac prezenty pod choinke.
    I w tym optymistycznym tonie pozegnam Was Kochani na miesiac, zyczac Wam – no czego sie zyczy ateistom i wszystkim innym ludziom, zdrowia, bo wszystko inne zalezy od niego.

  185. mag
    20 grudnia o godz. 11:55
    Braciszkowie w z monastyru w Supraślu są bardzo niesympatyczni, o czym się sama przekonałam,
    ——————
    Nie tylko dla „obcych”. Vide sprawa niedawno zmarłego dawnego archimandryty ojca Gabriela…

    Na czeburekach byleś zapewne w Kruszynianach u tamtejszych Tatarów („Tatarska Jurta” Dżenetty Bogdanowicz). No to pewnie obejrzałeś drewniany meczecik i mizar, czyli tamtejszy cmentarz, gdzie najwyraźniej widać ślady przenikania się obu kultur, na nagrobkach widnieja nazwiska oraz imiona polskie i tatarskie z polska brzmiące.
    ——————
    Dżanetta nie jest z Kruszynian. Z Kruszynian pochodził jej dziadek. Jakieś 20 lat temu w Kruszynianach były tylko dwie rodziny tatarskie i jeden Tatar ożeniony z Białorusinką, mocno nawiasem mówiąc z tego powodu ostracyzowany. A co do imion, jak brzmią naprawdę okazywało się przy odbiorze pierwszych dowodów osobistych gdy Tomek okazywał sie nazywać Tamerlanem, Mirka Emirą a Józek Jusufem. Nazwiska, mimo że z polska brzmiące są często charakterystyczne właśnie dla Tatarów np. Bajraszewski, Sulkiewicz albo Szahidowicz. Ale są też inne, które trudniej odróżnić jak Szczęsnowicz, Radkiewicz lub Jasiński czy Konopacki…

    A zajrzaleś może do Bohonik, kolo Sokółki, a? gdzie jest drugi meczecik?
    ——————–
    W Bohonikacch do niedawna było więcej Tatarów niż w Kruszynianach. Jak jest teraz nie wiem. Kiedyś meczet otwierała pani Popławska. Później meczet został „odnowiony” w taki sposób że niewiele zostało z oryginału.

    W Krynkach, gdy pytałam o kirkut, nikt nie potrafił wskazać mi dokładnie tego cmentarza. Jeździłam w kółko, aż go znalazłam.
    ———————
    Większość obecnych mieszkańców Krynek ma niewiele wspólnego z przedwojennymi Krynkami, które w ponad 90% były żydowskie. Obecni Krynczanie pochodza w znacznej mierze z dawnych wiosek leżących na terenie obecnej Republiki Białoruś takich jak np. Porzecze. Nie oznacza to oczywiście że nie powinni wiedzieć gdzie jest cmentarz żydowski, wszak tylko główny plac jest w Krynkach z Paryża;)

  186. Kostka
    20 grudnia o godz. 22:36
    Widzisz, Ty to wiesz, że decentralizacja władzy daje gwarancje lepszego rządzenia w państwie regionów, aniżeli zawzięty centralizm ocierający się dzierżymordstwo. Miejscowi zawsze lepiej wiedzą czego chcą i jak chcą, aby u nich żyło się lepiej. Problem w tym, że kto raz poczuł prawie nieograniczoną władzę, nie pozwoli sobie odebrać ani fragmentu możliwości i uprawnień centrali.
    Po zmianach ustrojowych, nie doszło w Polsce do żadnej dyskusji o ustroju państwa. Jedyna reforma administracyjna polegała na zlikwidowaniu 49 województw i zrobieniu 16 nowych (przed reformą z 1975 roku w Polsce było 17 województw). I w odróżnieniu od PRL-u 4-ro krotnie pomnożono biurokrację, która ma wielokrotnie mniej do zarządzania, aniżeli w czasach komuny, gdy prawie wszytko było państwowe. A biurokraci zrobią wszystko, aby nie stracić roboty. Poprą każdego centralistę.

  187. Tanaka
    20 grudnia o godz. 19:12

    „Zdaje się, że do aktywistów Majdanu strzelali też wynajęci w Gruzji snajperzy.”

    Jesli wierzyc pisanemu slowu, to pewnie strzelali

    https://strajk.eu/masakre-na-majdanie-zorganizowala-proeuropejska-opozycja-obejrzelismy-glosny-wloski-reportaz/

    Gian Micalessin to 57-letni wloski reporter wojenny i dziennikarz śledczy. To dowodzi, że masakry, w której zginęło 80 osób, dokonano z rozkazu szefów opozycji, w porozumieniu z Amerykanami.

    Oficjalna wersja nowych pomajdanowych władz ukraińskich mówi, że do manifestantów i policjantów strzelali owego fatalnego dnia niezidentyfikowani „ludzie Janukowycza”. Zdaniem Micalessina to tzw. fake news.

    Dziennikarz pracował długo nad tematem. W Skopje, stolicy Macedonii, znalazł dwóch Gruzinów, w innym „kraju Europy wschodniej” dotarł do trzeciego. Twierdzi, że to właśnie oni 20 lutego 2014 r. strzelali do tłumu i policjantów z okien hotelu Ukraina. O tym, że zarówno manifestanci, jak i policjanci z Berkutu byli zabijani i ranieni przez tę samą grupę, z tej samej broni, informował wtedy europejską komisarz spraw zagranicznych Catherine Ashton szef estońskiej dyplomacji Urmas Paet. Narzekał też, że nowy rząd ukraiński nie chce podjąć śledztwa w tej sprawie.

    Trzej byli gruzińscy wojskowi, którzy zdecydowali się rozmawiać z Micalessinem przedstawiają się jako Kwaracchelia Zalogi, Aleksander Rewaziszwili i Koba Nergadze. Według ich wersji cała historia miała zacząć się w Tbilisi, stolicy Gruzji. Wszyscy stanowili część służby bezpieczeństwa zorganizowanej przez byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego. To on, wraz z niejakim Mamuką Mamulaszwilim, który okazał się później szefem gruzińskich „ochotników”, był organizatorami wyjazdu 10-osobowej grupy wojskowych snajperów do Kijowa, co stało się 15 stycznia 2014 r. ‚

  188. zyta2003
    20 grudnia o godz. 22:35
    Widzę, że załapałaś się cząstkowo na tematykę śląską. I to na dodatek górniczą. Może nie dzisiaj, ale pomyślę o ruszeniu tej tematyki w którymś z przyszłych wstępniaków. Bo to i praca, i rodzina, i kultura. I wiele innych zagadnień, które pomijamy w takich krótkich komentarzach.

  189. @ kruk
    20 grudnia o godz. 19:01

    @Herstoryk 20 grudnia, 6:43
    Zarzucasz innym “widzenie tunelowe”, co sugeruje, że sam widzisz geopolitykę panoramicznie.

    Staram się widzieć. Antiwar, strajk, RT, Al Jazeera, itp. traktuję jako przeciwwagę i odtrutkę dla korporacyjnych mediów. Wykształcenie historyczne i hobbystyczne zainteresowanie daje mi trochę lepsze rozeznanie w teraźniejszości niż niektórym, robiącym hałas odwrotnie proporcjonalny do marginalnej wiedzy.
    Jako skrajny sceptyk, mizantrop i cynik zawsze staram sie zaglądać pod sreberkowe opakowanie i nie obdarzać pełnym zaufaniem żadnego źródła.

    sympatie i antypatie dotyczące różnych państw i obszarów kulturowych, osobiste doświadczenia.

    Uważam, że sympatie i antypatie powinny być ograniczone tylko do jednostek gatunku, tylko one bowiem kierują się w jakimś stopniu zasadami moralnymi. Dlatego też nigdy nie kierowałem się zbytnio osobistymi doświadczeniami podczas pętanie się po świecie.

    Państwa są podmiotami zbiorowymi, których pretensje do moralności i etyki są w 90% propagandą. Należy je zatem traktować bez sentymentów i oceniać na podstawie skutków.

    Kultury można moim zdaniem oceniać tylko na podstawie ich dorobku atrystycznego i, w mniejszym stopniu, wpływu jaki wywierają na politykę.

    Pozdr.

  190. Ewa-Joanna
    20 grudnia o godz. 23:47

    „Niezupełnie, bo podejrzewałam ale i styl nie ten i podejście inne. Myślę, że to po prostu zbieg okoliczności i to mi pozwala cieszyć się obecnością lubianego nicka.
    A co było i nie jest… ”

    Jeszcze dodaj, iz to twoje ‚co bylo i nie jest’ z doglebnej chrzescijanskosci sie bierze to i ja w zbieg okolicznosci zaczne wierzyc. Bez tego dodania jednakze wole wierzyc w to, ze jesli to jest ten sam wujaszek co kiedys to sprytnie oraz udatnie zmienil, bestia, swoj styl i swoje podejscie. Bo akurat w tej materii talent posiadal niesamowity

  191. Czy sfinansowanie kijowskich Pomaranczowej Rewolucji oraz rozpierduchy pn. Majdan nastapilo przez Miedzynarodowy Fundusz Walutowy czy przez Department Stanu USA? Takie pytanie kieruje do tych co maja jakas wiedze na ten temat

  192. @kruk, @Ewa – Joanna, @Szary Kot,

    odpozdrawiam bardzo ciepło i serdecznie 🙂

  193. @Orteq,

    nic nie wiem o żadnym blogu Kuczyny.
    Dopiero niedawno zrezygnowałem z roli czytacza, wyłącznie blogów Polityki, i pokusiłem się o zamieszczanie komentarzy.
    Jeżeli splagiatowałem czyjś nick, to naprawdę nieświadomie.

  194. zak1953Brawo !O decentralizacji mowie i pisze od conajmniej 50 lat ! W normalnie zorganizowanym kraju, centrala, w PL warszafa, odpowiada nieograniczenie w 2 sprawach:polityka zagr. i obrona !
    Dyskusje prowadzone w Polsce sprowadzaja sie do obrzucania blotem urzedujacych rzadow!
    Czytajac wywiad z Kutzem ucieszylem sie bo reprezentowal moj sposob myslenia!
    Natomiast Politka ktorym czytam od 1957 robi z polskich prowincjuszy zwyklyh idiotow , bo zajmuje sie od zarania 1 tematem:krytyka kk! Zachodnia lewica juz dawno porzucila ten temat , bo czuje zgrozenia ze strony islamu!Dla warszafiakow wiekszym wrogiem jest polska prowincja, bo ta , mam nadzieje , ze kiedys ,czego nie dozyje, wywali ich ze siodla!Amen!

  195. zak1953:jeszcze jedno:od wielu lat zadaje na tych lamach 1 pytanie na ktore jeszcze do dzis nikt mi nie odpowiedzial=wymien kraj tak do granic debilizmu scentralizowany jak krolestwo warszafskie zwane Polska?
    Jak nawet ktos odp. to zawsze tak samo :obrzucanie blotem/najwieksza umiejetnosc warszfiakow/ , albo nie na temat!

  196. xpawelek
    21 grudnia o godz. 8:48

    wymien kraj tak do granic debilizmu scentralizowany jak krolestwo warszafskie zwane Polska?

    Rosja, Chiny, Kuba, Korea Północna, kraje Zatoki Perskiej … I wiele innych w Azji, Afryce, Ameryce Środkowej i Południowej.

  197. Wczoraj zmarł profesor Romuald Dębski:

    https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,zmarl-profesor-romuald-brdebski-wybitny-ginekolog,281528.html

    Cieszył się mianem „przyjaciela kobiet”. Potrafił mówić o trudnych sprawach z pasją, ciekawie i bez zacietrzewienia.
    Równocześnie to on odmówił aborcji Alicji Tysiąc.

  198. xpawelek
    21 grudnia o godz. 8:48

    wczoraj Tomasz Lis, u Elizy Michalik, bardzo ciekawie mówił o tym, że jesteśmy zwykłym narodem pośród wielu innych wpadających od czasu do czasu w amok.
    A autorasizm da się leczyć.

  199. @Taieri
    21 grudnia, g.0:18
    Dzięki, że zainteresowały Cię moje uwagi na temat śladów tatarszczyzny i przenikania się kultur na Podlasiu, jak to na pograniczu, choć nie do Ciebie były adresowane.
    Wiem, że w maju tego roku Tatarska Jurta spłonęła (mam nadzieję, że nie było to podpalenie, tylko skutek awarii) i zawiązała się jakaś akcja pomocy dla Dżenetty i jej rodziny. Czy wiesz coś w tej sprawie?
    „Będąc młodą dziennikarką”, poznałam arcyciekawą postać, polskiego Tatara, co zawsze podkreślał, Macieja Musę Konopackiego, który był moim pierwszym przewodnikiem po tatarskich szlakach. Kojarzysz może człowieka?

  200. wujaszek wania:nie chiny , nie Rosaja ale:Andorra,Lichtenstein,San Marino,Watykan,Naddnieprze, Ludowa Reublika Zanzibaru i ,Bialorus i inne kraje zacofane o conajmniej 100 lat!
    Widzisz , mnie nie interesuja wypowiedzi polityczne dziennikarzy :oni sa tylko od informowania o faktach!Niektorym z nich wydaje sie ze mogli by lepiej zarzadzac , bo sami za nic nie odpowiadaja! Mnie zastanawia zawsze reakcja sluchajacych ktorzy zawsze daja sie manipulowac! Np. o decentralizacji wladzy w ksiestwie warszawskim Polityka nie wszczela do dzis od dnia powstania zadnej dyskusji! Dlaczego ? Bo redakcja miesci sie w wiosce Potiomkina ,warszafie!

  201. mag
    21 grudnia o godz. 9:47

    ———————-
    Z Konopackich znałem tylko zmarłego kilka lat temu i pochowanego w Bohonikach Józefa Jusufa Konopackiego i jego brata, oraz starą panią Konopacką, matkę tych dwóch. Ta ostatnia była z pochodzenia Bośniaczką. Stary pan Konopacki przed wojną był studentem medresy w Sarajewie i tam właśnie poznał swoją późniejszą żonę.

    A co do pożaru Jurty, słyszałem że książe Karol wyasygnował pewną sumę na jej odbudowę. Więcej nie wiem o tej sprawie nic.

    Moja wiedza o polskich Tatarach jest dość „leciwa”. Znajomi poumierali, a ja już od wielu lat nie byłem ani w Polsce ani w tamtych stronach. Jednak pamiętam jeszcze całkiem niemało z dawnych czasów.

  202. Według biegłych przyczyną pożaru było zwarcie w instalacji elektrycznej, prokuratura umorzyła śledztwo. Jurta była ubezpieczona, właściciele otrzymali odszkodowanie.
    A paliło się pięknie, bo dużo tam było nieimpregnowanego drewna, szczególnie efektownie płonął dach pokryty łatwopalnym lakierem. Pierwsza jednostka straży pożarnej zajęła się wynoszeniem kilkunastu butli z gazem. Kolejne jednostki dowoziły wodę do gaszenia, bo w hydrancie nie było dostatecznego ciśnienia…

  203. Centralizacja władzy w Watykanie, Andorze i Liechtensteinie to bardzo interesujące zagadnienia. Należy te państwa wnikliwie obserwować i jak tylko proces decentralizacji się w nich dokona, dokładnie przeanalizować, a wyniki zaimplementować, na początek najlepiej w hmmm… Radomiu?

  204. xpawelek
    21 grudnia o godz. 9:52

    Mnie zastanawia zawsze reakcja sluchajacych ktorzy zawsze daja się manipulować!

    Czy zaliczasz siebie do tych, którzy zawsze dają się manipulować?

  205. wujaszek wania: na starosc , conajmniej 20 lat nie daje sie ,moim zdaniem manipulowac, a przedewszystkim nie czytam , nie kapuje /celowo/ co gledza poszczegolni politycy !Mnie interesuje gospodarka i to minimum od 60 lat!

  206. Kostka
    20 grudnia o godz. 22:36

    Mój komentarz
    Najistotniejszym, najbardziej skutecznym w przekonywaniu ludzi do autonomii jest argument pieniężny. Zwykle jest on podawany w formie – więcej wytwarzamy i moglibyśmy mieć więcej, gdyby nie nadmierne daniny na rzecz centrali i dalej argument ten przybiera najbardziej ekstremalną i wzbudzającą moralne oburzenie na centralę formę -byliśmy i jesteśmy okradani.

    Argument ten jest zwykle w dalszym planie starań autonomistów, niemniej gra rolę najważniejszą, bo dociera do największej części przyszłego elektoratu mającego głosować za autonomią. Na pierwszym planie jest potrzeba samorządności wynikająca z poczucia odrębności.

    Tak jest m.in. w Katalonii – Katalonia wpłaca do budżetu zbyt wiele, łoży na inne regiony. Tak było w Szkocji. Z tego co dotarło do mnie, to niebagatelnym czynnikiem przemawiającym na rzecz autonomii były dochody z podmorskiej eksploatacji ropy i gazu.
    Pzdr, TJ

  207. • zyta2003
    20 grudnia o godz. 22:35
    Szanowna Zyto-iles tam. Chyba każdy blogowicz coś ma specjalnego na myśli przy wymyśleniu nicka. U mnie jest to imię, zapisane w księgach urzędu. Chciałem się odróżnić od Macierewicza i wróciłem do lat przed wojną. Przypuszczam, że u Zaka1953 może to być data urodzenia, ale u Zyty – niemożliwe! Prędzej data ślubu lub pierwszego rozwodu. W moim długim życiu spotkałem dwie Zyty. Jedna była ładna, a druga mądra. TY jesteś trzecią i staram się wyrobić sobie zdanie. Na temat urody nie powiem niczego, bo to nie facebook, ale pomyślę nad drugą alternatywą.
    Teraz do rzeczy – chciałbym skomentować Twój komentarz. W mojej rodzinie było też nieco górników górnośląskich, ale to była rodzina stryja, który po „wczasach” w Donbasie szybko umarł, ale nawet nie na pylicę, jak wielu jego kolegów a na serce – umarł w pociągu z sanatorium na święta BN. Może nawet dziś jest rocznica? Jego dwie córki, starsze ode mnie, jeszcze żyją w RFN. Co by nie było, wiem jak wygląda praca górnika. Górnik górnikowi też nie równy, narodowościowo i mentalnie. Pracowałem kilka lat w Wałbrzychu i tamtejsi górnicy to byli repatrianci z Francji, Belgii i przybysze z Borysławia – nawet nie wiem, gdzie to jest. Społeczeństwo wałbrzyskie było jeszcze okraszone grupą Żydów i Niemców z branż technicznych, potrzebnych w gospodarce, więc nie zostali wypędzeni. Tam się czułem jak ryba w wodzie, żadnej dyskryminacji z powodu należenia do zakamuflowanej opcji prezesa. Najbardziej ubawiło mnie to, że nie ja byłem uważany za Ślązaka, tylko moja „galicyjska” żona spod Tarnopola! W domu, czyli na Opolszczyźnie byłem dyskryminowany przez całe życie zawodowe, a w Wałbrzychu nic takiego nie czułem. Ta mieszanka nie była wybuchowa.

    Odnośnie opisanych przez Ciebie domów dla sztygarów księżna Daisy robiła to samo jak na Górnym Śląsku, były bardzo przyzwoite. O mały włos zamieszkalibyśmy w takim domku w Sobięcinie. Przychodzę z przydziałem, a nielegalny dziki lokator na mnie z siekierą! Nie pytałem go o wyposażenie łazienki, nie zdążyłem . Dzicy lokatorzy to była plaga owych czasów, bo podobnie było z drugim przydziałem, ale bez siekiery tylko z chmarą dzieciaków. W sumie zamieszkaliśmy z dwumiesięcznym dzieckiem w nowym budynku bez prądu i gazu, piec kuchenny nieczynny, bo w kominie budowlańcy zostawili kilka cegieł (na zapas?), za to kaflowe z takim dziurami, że można było skontrolować pracę pieca bez otwierania drzwiczek. Mleczko córce grzaliśmy nad świecą. Jakoś wszystko przetrzymaliśmy. Może wtedy była w Polsce bieda, ale nie w Wałbrzychu. Zaopatrzenie fantastyczne, szynki Krakusa lub słodycze Wedla i Wawela były w sklepach ciągle, a pensje nam wystarczyły do wygodnego życia. Wszystko dla górników wydobywających najlepszy w Polsce węgiel koksujący, ale nie było specjalnych sklepów ani kartek lub talonów. Kupiliśmy telewizor za 13000 zł, ale ceny pozostałych produktów były zbliżone do obecnych, tylko gaz był prawie za darmo – 23 grosze za m^3, mieszkanie za 23 zł/mc. Zarobki początkujących nauczycieli były zbliżone do obecnych, ale pracowałem na 3 „gołych” etatach (3×18 h tygodniowo – szkolnictwo zawodowe) i miałem około 5000 zł. Po przejściu – awansu – na asystenta w WSP otrzymywałem 1200 zł z nadliczbówkami. Miałem obawy, że żona mnie rzuci po takim awansie, ale dzielnie wytrzymała.

    Nie zdawalam sobie sprawy, ze w onym czasie wraz z rodzenstwem mielismy b. dobre zycie. Tak sie zlozylo.

    Miałaś szczęście, jak my przez kilka lat, potem się zaczęły kolejki i szarzyzna PRL, ale nie dotyczyło to mnie osobiście, bo wszystkim zajęła się gospodarna żona, a ja udawałem naukowca. Problem hierarchii ważności pracy oceniła mała córka. Na pytanie, gdzie jest mamusia, odpowiadała – „w pracy”. Na pytanie o tatusia, mówiła – „na uczelni”..

    Ja w długiej kolejce stałem raz … i więcej mnie żona nie wysyłała do sklepu mięsnego. Po kilku godzinach stania (w Sylwestra!) i ciągłym puchnięciu kolejki przede mną, zostało trochę serdelowej i słonina, na Nowy Rok. Wsiadłem w pociąg, zostawiłem płaczącą ze złości żonę i dwumiesięczną córkę i pojechałem do mamy , która nas uratowała swoimi zapasami.

  208. tejot
    21 grudnia o godz. 11:33

    Drobny przykład – Zdzieszowice – gdzie nieznani sprawcy zamordowali zwolennika autonomii. Koksownia śmierdzi i truje, a dochody idą do Warszawy, bo podobno tam przekazano zarząd firmy, aby legalnie okradać trutych mieszańców.
    Przypomina mi to przejęcie naszego pola przez miasto. Pol wieku płaciliśmy podatki za grunty III klasy, a dzień przed wykupem pola pod budowę obwodnicy, ziemia miała nagle VI klasę (bez badania!!!). Czy to nie cud?

  209. Czy polscy górnicy, którzy zginęli w kopalni w Karwinie, pochodzili ze Śląska? Tak czy owak pojechali „za chlebem”. Może Czesi lepiej płacą?
    Praca w kopalni wciąż „grozi śmiercią lub kalectwem”. Może pora je zamknąć, tak jak dawno temu uczyniły to Wielka Brytania i Belgia.
    Względy ekologiczne ( konferencja Katowicach była porażką naszego rządu, a zwłaszcza pana prezydenta, który „plótł jak Piekarski na mękach”) tym bardziej dyktują takie rozwiązanie.

  210. No to macie żałobę narodową.
    Czy to nie Czesi powinni mieć?

  211. Ci gornicy mieszkaja glownie w Jastrzebiu , a wiec blisko czeskiej kopalni
    Dzis tj. 21.12 Niemcy zamykaja ostatnia kopalnie wegla kam.Zrealizowali uchwale rzadu i Landow z 2007! Od 1951 importuja wegiel kam.Do 2022 zamykaja ostatnia el. atomowa!Do 28.02.2019 komisja mieszana ma zadecydowac co dalej np. z wlasnym weglem brunatnym!Sa obecnie przy 38% energii el. wytwarzanej z zrodel odnawialnych!
    Ta idiotyczna centalizacja wladzy w wiosce Potiomkina warszafie ogranicza kazda rozsadna polityke gospodarcza dla polskiej prowincji!Ta wykloca sie stale kto lepszy :Tusk, ktory zakazal podzialu Polski na regiony , czy tez Kaczynski , kt. rodem z wioski Po. tez tego nie zrobi!
    Te pyskowki trwaja juz minimum 100 lat i, co mnie cieszy, Kutz za zycia myslal tak samo jak ja!

  212. Antonius:nie twoja dzialka,ale wydobywanie wegla w walbrzyskim okreslic moze ekonomista znajacy problem tylko 1 slowem:sabotaz!I dobrze ze z tym skonczono!

  213. 21 grudnia o godz. 12:24
    Mag

    Prawdopodobnie płacą lepiej. Ale są też inne składowe pracy. Jest bardziej przewidywalna, o wiele lepiej zorganizowana, dużo mniejsze straty, a wyższa wydajność. Mniej dopłat budżetowych czyli wyciągania forsy że wspólnego budżetu i mniej szantazowania państwa. Zdrowszy element gospodarki

  214. 21 grudnia o godz. 12:51
    Xpawelek

    Niemcy mieszkają na innej planecie, dlatego te skutki

  215. 21 grudnia o godz. 11:55
    Antonius

    Cud. Przecież Polska cudami słynie.
    Kiedy nastąpiło to wrogie przejęcie?

  216. 21 grudnia o godz. 11:46
    Antonius

    „spotkałem dwie Zyty, jedna była ładna, druga mądra”
    Antoniusie, czy nie były to czasy Jezuska?
    U niego też wystąpiły panny ładne ale nueroztropne oraz panny roztropne, ale nie wiadomo jakie.

  217. @neospasmin
    Zuzanna Łapicka – piękna mądra kobieta, dziennikarka, reżyserka telewizyjna, która znała „wszystkich” a oni ją.
    Krystyna Janda mówiła o niej: „Jest spowiednikiem wielkich tego świata, pocieszycielką reżyserów w kryzysie, aktorów na zakręcie”. Wszyscy kochają Zuzannę Łapicką”.
    Czytaj więcej na https://www.styl.pl/magazyn/news-genialna-przyjaciolka,nId,2553503#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    Fajnie, że Ją wspominasz z pewnym wzruszeniem i szacunkiem jako kogoś dla ciebie ważnego za młodu(?!), ale gdyby znała twoje wpisy, chyba nie byłaby zachwycona twoja dziwaczną fascynacją PIS. Ona była z zupełnie innej bajki.

  218. 20 grudnia o godz. 16:26
    Slima

    We wstepniaku „Pora na Świętego”, coś wspomniałem o relikwiach – wciornosciach. Wydlubywanie przez polswiete panny, Marzanny i matki słusznie zamezne nitek z obicia fotela, w którym usiadł nasz Ulubieniec to taka akuratnosc.
    Dlaczego jednak bozia pokaral Lolka, który przebywa przed jego obliczem i w jego domu? Może był niegrzeczny?
    Z pewnością jest to Wielka Tajemnica Wiary. Na sposób Szczególny.
    I wtedy już wiadomo, ze wszystko jasne

  219. A propos mojego postu adresowanego do @neospasmina. To jest tak, jak ktoś pisze równolegle na dwóch blogach (chociaż moje serce należy do biskupa @Tanaki i ateistów).
    Wpis o Zuzannie Łapickiej już przekleiłam na en passanta.

  220. 21 grudnia o godz. 13:28

    Magus, a czy Twoje serce to jest też muzyk improwizujacy?

  221. mag
    21 grudnia o godz. 12:24
    Z wyjątkiem 1-go, który od 20 lat mieszkał (po czesku – bydli) w Czechach, reszta, czyli 11-tu mieszkała w Polsce w rejonie przygranicznym. Nie da się ukryć, że polscy górnicy zarabiają tam lepiej, aniżeli w Polsce. Co do przynależności etnicznej, to już w czasach PRL-u rdzenni Ślązacy stanowili mniejszość zatrudnionych w kopalniach. Gros zatrudnionych to tzw. werbusy czyli pracownicy pozyskani do pracy w kopalniach przez specjalnych pracowników, czyli werbowników jeżdżących kiedyś po miasteczkach i wsiach Polski centralnej i wschodniej, gdzie zachęcali tamtejszych mieszkańców do przeniesienia się na Śląsk i podjęcie pracy w kopalni.
    Przypomnę, że spośród 9 zabitych w trakcie odblokowywania kopalni Wujek 16 grudnia 1981r. siedmiu zostało pochowanych w rodzinnych miejscowościach, daleko poza Śląskiem. Jeśli chodzi o zagrożenie życia, to znam kilka innych zawodów, gdzie wypadkowość (ze śmiercią włącznie) jest wyższa np. zawodowi kierowcy, budowlańcy. Można sprawdzić oficjalne statystyki. Górnictwo, właśnie z uwagi na potencjalne zagrożenia, od dawna jest objęte pewnymi procedurami, redukującymi do minimum rozmaite zagrożenia, np. tąpaniami oraz metanem.

  222. Tanaczku
    Ależ oczywiście – moje serce to jest muzyk
    https://www.youtube.com/watch?v=L5Ef0VAitQo

  223. zak1953
    „Jeśli chodzi o zagrożenie życia, to znam kilka innych zawodów, gdzie wypadkowość (ze śmiercią włącznie) jest wyższa np. zawodowi kierowcy, budowlańcy”.
    Masz rację. Dodałabym jeszcze np. dziennikarzy.
    Przyznasz jednak, że pewne śmierci powyżej kilku naraz są jakby”widowiskowe”, a przez to spektakularne. Zawal serca czy wylew dopada pojedynczo i przez to mniejsze robi wrażenie, choć „kosi” jak mało co.
    Nie wiem jak ty, ale ja reaguję fatalnie na sformułowania w rodzaju, że ktoś „przegrał walkę z rakiem”. Byłam świadkiem takiej „walki” kogoś bardzo mi bliskiego i to był jednak wyrok śmierci, niezależnie od bojowej postawy pacjenta i wiary głębokiej, że a nuż.
    Uczciwiej jest stwierdzić, że ktoś po prostu „wziął i umarł” na to lub tamto.

  224. Profesor Dębski jednak żyje, chociaż jest podobno w ciężkim stanie. Jaja G. nie omieszkała skomentować.

    https://natemat.pl/257643,godek-napisala-kondolencje-po-smierci-debskiego-profesor-lezy-w-szpitalu

    Ale górników szkoda…

  225. Z kolei rolnicy są jak zwykle nieszczęśliwi, ale tym razem również bardzo bojowi. Tylko od kiedy znielubili PiS?

    https://natemat.pl/258167,bedzie-paraliz-rolnicy-maja-dosc-bezczynnosci-rzadu-agrounia-w-akcji

    Wybrany komentarz:
    Mariusz Białas
    Nie mogę zapomnieć filmiku na yt,w którym rolnik siedząc w kabinie ciagnika,tłumaczył dlaczego głosował na pis.Cyt.:bo to tako religijno partio jest.A peło to 270 mld ukradło.Rolnicy w Polsce to niewyrobiona społecznie i obywatelsko hołota,bez ,niestety zdolności przewidywania czegokolwiek
    Ostre słowa.

  226. A xiunc Jankowski od stoczniowców w stanie wojennym donosił również do UB. I nie tylko.

    Ten cytat doskonale ilustruje atmosferę wokół pedofila:
    Lidia Makowska, gdańska działaczka społeczna, kulturoznawczyni: -W 1993 roku, gdy byłam w Lubece, na spotkaniu byłych gdańszczan od jednej z kobiet usłyszałam, że ona na Brygidę pieniędzy nie daje, bo prałat gwałci dzieci. Użyła słowa „gwałt”, a ja jakbym tego nie słyszała – wspomina. – O tym się mówiło, a jednak jakby nie mówiło. Widziało się tych młodych chłopców wokół księdza Jankowskiego, a jakby nie widziało. To był jakby naturalny krajobraz. Pracowałam blisko św. Brygidy i kiedyś zobaczyłam chłopca, który cieszył się, że dostał od prałata Jankowskiego konsolę do gry. Pomyślałam: jaki dobry ten prałat. Zamiast zastanowić się, jaka była cena za tę konsolę. Strasznie sobie wyrzucam, że nic nie zrobiłam. Ale teraz wierzę, że to ten moment. Trzeba zburzyć jego pomnik

    Cytat z tekstu Małgorzaty Świętochowicz.

  227. Skąd ta informacja, że prof. Dębski jednak żyje?

  228. @Herstoryk 21 grudnia, 2:55
    Cenię jasne określenie Twojej postawy ale z następującymi tezami niezupełnie się zgadzam.
    “Uważam, że sympatie i antypatie powinny być ograniczone tylko do jednostek gatunku, tylko one bowiem kierują się w jakimś stopniu zasadami moralnymi. Dlatego też nigdy nie kierowałem się zbytnio osobistymi doświadczeniami podczas pętania się po świecie.
    Kultury można moim zdaniem oceniać tylko na podstawie ich dorobku artystycznego i, w mniejszym
    stopniu, wpływu jaki wywierają na politykę”.
    Zgoda, że tylko jednostki gatunku kierują się w jakimś stopniu zasadami moralnymi. Jednak jedne
    ustroje polityczne sprzyjają zachowaniom uczciwym, w innych natomiast nieuczciwość jest konieczną strategią przeżycia. Z grubsza biorąc jest to podział na praworządne demokracje z jednej strony i satrapie połaczone z bezprawiem i wszechobecna korupcja z drugiej. Moja sympatia skłania się ku dojrzałym demokracjom i to właśnie ze względów moralnych, bo te kraje szanują prawa jednostki. Les droits de l’homme et du citoyen to wielka idea i za nią m.in. kocham Francję.
    Kulturę i politykę, moim zdaniem, trudno od siebie oddzielić. Kultura jest czymś więcej niż dorobkiem artystycznym, jest coś takiego jak kultura współżycia mocno powiązana z polityką. Konstytucyjnie zagwarantowane równość wobec prawa, wolność słowa i wyznania, poszanowanie różnych
    mniejszości, wolna przedsiębiorczość – to wszystko sprzęga się zwrotnie z kulturą życia codziennego. Jako kobieta nie chciałabym żyć np. w kraju, gdzie kultura i wynikająca z niej polityka jawnie dyskryminuje moją płeć.
    Walki imperiów o zasadniczo różnych kulturach są rzeczywistością nie podlegającą ocenie moralnej – tu też zgoda. Jednak nasze spojrzenie na nie jest nieuchronnie stronnicze, zawsze stawiamy sobie
    pytanie w którym z politycznych światów wolelibyśmy żyć.
    Takie jest moje stanowisko w odpowiedzi na to, co napisałeś o Twoim.

  229. @Na marginesie

    Może jednak czytaj linki, które sama zamieszczasz

  230. @Tobermory 21 grudnia o godz. 16:17
    Może jednak precyzyjniej formułuj swoje zastrzeżenia?
    🙂

  231. @Na marginesie
    21 grudnia o godz. 16:52

    Precyzyjniej?
    W linku podanym przez ciebie o 15:57 jest informacja, że prof. Dębski jednak nie żyje

  232. Poza tym nie odpowiedziałaś na pytanie, które ci zadałem o 16:15

  233. @Tobermory 21 grudnia o godz. 16:59

    W linku jest informacja, że profesor jednak żyje i jednowierszowa „aktualizacja”, że jednak nie żyje.

    Artykuł został zaktualizowany, ale nie wiemy, kiedy. Być może nie zauważyłam tej „aktualizacji”, a być może została zamieszczona po tym, jak wkleiłam link.

    Bo ta głowa co być moja kręcić się za bardzo. A Pan w dodatku jeszcze na mnie ksycys. Buuu!!!

  234. mag
    21 grudnia o godz. 15:19
    Cóż, niektórym się wydaje, że takie wojenne określenia w opisie umierania dodają zmarłym extra znaczenia i wyróżniają ich. Tymczasem śmierć jest zapisana w losie wszystkiego co żywe.
    Dlatego zawsze krytykuję modlitwy wierzących typu: „od śmierci nagłej chroń nas panie” jako absurdalne, przywołując właśnie takie długotrwałe, bolesne i dramatyczne odchodzenie chorych na niektóre nieuleczalne choroby. Szczególnie zacząłem się tak zachowywać po zdarzeniu, w którym kolega przez głupotę byłby mnie zabił w czasie jazdy konnej. Jeden jedyny raz odpłynąłem, nagle i całkowicie tracąc przytomność na dłuższy moment. Od tego czasu przestałem przejmować się taką formą zejścia. A miałem kilka okazji nagłego odejścia. Ponieważ nie wiem, czy nie wyczerpałem swego limitu szczęścia, nie prowokuję bezmyślnie losu. Zycie zawsze niesie coś ciekawego.

  235. zak1953:nie napisales-Czesi ,tak jak Niemcy dzis, w 2023 zamykaja ostatnia kopalnie wegla kam! Tj. tez tragika tego wypadku!OKD , o ile wiesz co to bylo , juz dawno praktycznie splajtowala!
    A to z tymi 7 z Wujka, zastanow sie…….

  236. @zak1953 21 grudnia o godz. 17:09

    No właśnie. „Nagła” śmierć z punktu widzenia religianta jest niepożądana, bo nie zdąży wezwać xiunca i „pojednać się z Bogiem”, stąd modlitwa. Pożądana dla religianta jest śmieć „po długich i ciężkich cierpieniach”, koniecznie budująca w sensie utrwalania mitu ka ka.

    Ze względów, że tak powiem, racjonalnych, nagła śmierć ma swoje zalety. A sama śmierć nie jest przerażająca, przerażające jest myślenie o niej. Zresztą świadomość to w ogóle dziwna rzecz – ja nie rozbiłam sobie głowy, ale przeszłam drobny zabieg, przy którym uśpiono mnie dosłownie na kilka minut. A ja nie miałam żadnego poczucia nieciągłości świadomości. Okoliczności po jej odzyskaniu były dokładnie te same, co przed utratą – co wzmocniło iluzję, że nic się nie stało.

  237. ak1953
    Fajnie powiedzieć – limit szczęścia – póki żyjemy i daj bóg – bez bólu, czyli nie za każdą cenę. Niechby było właśnie tak.
    „Od śmierci nagłej chroń nas Panie” to oczywiście najgorsze co można życzyć sobie i bliźnim.
    Katolicyzm jest oparty na sado i masochizmie. Cierp, cierp ciało, czyś chciało, czy nie chciało, bęc!
    Przymulona radość życia, wciąż podszyta strachem, ale i nadzieją, bo powątpiewaniem zarówno w raje, jak i i w piekła.

  238. xpawelek
    21 grudnia o godz. 17:10
    Ta adnotacja o pochodzeniu większości poległych Wujkowych górników, w zasadzie przecina mit o Ślązakach robolach, nadających się wyłącznie do pracy w kopalni lub hucie, jaki serwowała warszawska propaganda. Od 1945 roku to Polacy ze Wschodu i centrum Polski stanowili podstawę klasy robotniczej w tych branżach przemysłu ciężkiego. Śląscy robotnicy w tej masie zatrudnionych, jako doświadczeni i obyci z problemami branży, częściej byli majstrami i brygadzistami mas przybyszów. Oczywiście inaczej było w administracji. Ślązak jako element podejrzany nie mógł piastować pewnych funkcji, były zastrzeżone dla prawowiernych.

  239. mag
    21 grudnia o godz. 17:34
    Idea Kościoła polega na znoszeniu z pokorą cierpienia i nieustannego niesienia swego krzyża ku chwale pańskiej.Tak, na wszelki wypadek, gdyby to życie pozagrobowe jednak istniało. Bo patrząc na Kościół i jego administratorów, oni na bieżąco zużywają środki powierzane im przez wiernych na sprawy wieczyste. Najlepsze kawały o Kościele słyszałem od osób konsekrowanych.

  240. Na marginesie
    21 grudnia o godz. 17:23
    Namarginesko, zdążyłem zauważyć różnicę pomiędzy pooperacyjnym, a pourazowym wybudzaniem się ze stanu nieprzytomności. Po utracie przytomności w wyniku upadku z konia, powrót był jednorazowy i całkowity. A wybudzanie przez anestezjologa może być kilku etapowe, z powrotami do stanu nieświadomości. Farmakologia trzyma jeszcze przez jakiś czas. Tak miałem po operacji zszywania ścięgien lewego barku. Odlatywałem dwa, albo i trzy razy w trakcie wybudzania.

  241. @wybudzanie itp.
    Ja mam takie momenty, by tak rzec, egzystencjonalne. Konkretnie to w sytuacji, która mi się zdarza ostatnio rzadko, a niegdyś, okresami, o wiele za często: wybierając się do drajwerskiej pracy na jakieś dzikie godziny, które po angielsku nazywają się z niewiadomych przyczyn „morning”. Druga albo trzecia, czasem czwarta. Do cholery z takim morningiem. Mózg w samym środku sprzątania i odpoczynku, a ty wyłaź z łóżeczka. Poczucie, że nadejdzie – na pewno! na bank, mur i beton! ostatnia sekunda życia jest wtedy aż dotykalne. Nie wiem, czemu wtedy, pewnie to z jakiegoś quasi-narkotycznego otumanienia ledwie ockniętego łba. Rozmawiałem z kolegą, też tak ma.
    Wolę zaczynać wieczorem. „Umówiłem się z nią (tu wstawić numer naczepy) na dziewiątą…”

  242. Szary Kot
    21 grudnia o godz. 20:43
    Mam wrażenie Kocie, że ty jesteś zwyczajnie sową mentalną, która sobie lepiej radzi w porze nocnej. Ja znowu, nie mam takiej lepszej lub gorszej pory. Po prostu psychicznie nastawiam się na gotowość o określonej godzinie. I najczęściej budzę się tuż przed budzikiem. A potem podkręcam się psychicznie (bez żadnych środków pobudzających) i jeszcze jestem w stanie wytrzymać dwie doby bez konieczności snu. Kiedy odczuwam zmęczenie (objawia mi się wrażeniem gotowania się głowy), robię 20-to minutową przerwę, dodatkowo schładzając łeb wilgotnym ręcznikiem. I jak na razie to działa. Pytanie tylko jak długo jeszcze?

  243. zak53:o tym Wujku nie kapnales mojej uwagi! Nie wiem jak ci to napisac;moze tak=kto jest silniejszy w rozrabianiu: Slazak czy……

  244. Kostka
    20 grudnia o godz. 22:36
    zak1953
    21 grudnia o godz. 1:12

    Co do autonomii, to obawiam się, że często zamiast debaty fruwają populistyczne argumenty, sprowadzające się do tego, że albo centrala nas okrada (jak nam się wiedzie, mamy w regionie ropę, turystów itp.) – i wtedy chcemy autonomii, albo centrala o nas zapomina i nie wspiera wystarczająco (jak w regionie bida) – i wtedy autonomia smakowałaby tylko najzagorzalszym separatystom.
    W Szkocji jakoś to działa, ale Szkocja ma mocne argumenty ekonomiczne (gaz) i militarne (kawał wybrzeża i wysp), a także historyczne. W ogóle UK inaczej jest pozszywany niż Polska. Szkocja to nie województwo ani nie region.
    Całkiem prawdopodobne, że polski system podziału i samorządu terytorialnego jest taki sobie lub w ogóle do kitu, ale leczenie tego przez wybiórcze przyznawanie autonomii to kiepski pomysł.
    Stawiam tezę, że jeśli Śląsk ma uzasadniony problem z budżetem i wydawaniem środków, na co chce, to taki problem ma każde województwo.

  245. zak1953
    21 grudnia o godz. 21:09

    Owszem, do pracy umysłowej z rana muszę się dobrze pogonić. Zresztą bywają różne momenty. A jedna lub dwie noce na ciężarówce bardzo potem psują koncentrację zabiurkową na kilka dni.

  246. My tu pitu pitu do zebow zgrzytu a w wolnym swiecie larum trąbią: zdrada!

    https://www.washingtonpost.com/world/national-security/trump-announces-mattis-will-leave-as-defense-secretary-at-the-end-of-february/2018/12/20/e1a846ee-e147-11e8-ab2c-b31dcd53ca6b_story.html?noredirect=on&utm_term=.fc4e6f1664bb

    Prezed kilkunastoma godzinami zrezygnowany minister obrony Imperium Nieustajacej Dobroci i Sprawiedliwosci – IMPS* w skrocie – gen Mattis oglosil, przy okazji ustapienia ze stolca obronnosci IMPS:

    – Wycofanie amerykanskich wojsk z Syrii i Afganistanu do zdrada. Zdrada naszych sojusznikow.

    Zas zwolennicy ‚jastrzebia’ Mattisa, szczegolnie wojowniczego jesli o Rosje Putina sie rozchodzi, mowia bez ogrodek:

    – Wyprowadzenie naszych wojsk z Syrii czy z Afganistanu to oddanie tamtego regionu w rece Iranu, Turcji i Rosji.
    ———————————–

    *) IMPS są często postrzegane jako stworzenia raczej tylko złośliwe a nie poważnie czemus czy komus zagrażające. Uwazane sa istoty pomniejsze, w przeciwienstwie do ważniejszych nadprzyrodzonych stworow. Posłańcy diabła są czasami określani jako „imps”. Zwykle są wyobrazane jako ruchliwe i mające mały wzrost tworki.

  247. Dawno nie zaglądałem na blogi Polityki.
    Jednak gdy już zajrzałem pochłonął mnie poprzedni wpis Antonusa o Stanie wojennym i palnąłem swój odnoszący się do niektórych zdarzeń z działalności Piłsudzkiego i Jaruzelskiego.
    Późne odnalezienie tego wpisu uniemożliwiło mi podzielenie się spostrzeżeniami z własnych doświadczeń z okresu Stanu Wojennego.

    Kto chce niech przeczyta.

    Stan – Rybeńka

  248. @Rosa91b 21 grudnia o godz. 22:33

    Stanie Rybeńko – przeczytałam w całości, czyli od góry do dołu. Trudno się nie zgodzić z twoją argumentacją. Ale o swoich przeżyciach w stanie wojennym nie napisałeś nic – a szkoda!

  249. Nefer
    21 grudnia o godz. 22:29

    A to padalce! Ja bym takich kłonicą chrzcił! Do skutku!

  250. Szary Kot
    21 grudnia o godz. 22:55

    🙂

  251. @kruk
    21 grudnia o godz. 16:17

    Z grubsza biorąc jest to podział na praworządne demokracje z jednej strony i satrapie połaczone z bezprawiem i wszechobecna korupcja z drugiej. Moja sympatia skłania się ku dojrzałym demokracjom i to właśnie ze względów moralnych, bo te kraje szanują prawa jednostki. Les droits de l’homme et du citoyen to wielka idea i za nią m.in. kocham Francję.

    Powyższe jest dowodem na – po pierwsze – problem z manichejskim widzeniem świata, a po drugie na subiektywne projektowanie doświadczeń osobistych na całokształt.
    Ale po kolei. Nie ma 8m muru pomiędzy „praworządnymi” demokracjami a satrapiami. Bo otóż owe demokracje są dziś mocno „przejrzałe” (co jest przyczyną wielu współczesnych kłopotów), a także coraz bardziej skorumpowane, co zresztą ściśle wynika z ww. „przejrzałości”. Wszystkie bez różnicy państwowe podmioty polityczne można umieścić na „krzywej normalnej” (bell curve) korupcji, a w realu odstęp pomiędzy najmniej i najbardziej skorumpowanymi jest mniejszy niż się zdaje, gdy odrzuci się zręczną propagandę.

    Prawa człowieka to piękna idea, która jednak ostatnio, pod wpływem „wojny z terrorem” i tylko częściowo z nią związanego dryfu „przejrzałych” demokracji w stronę państwa policyjnego, jest coraz mniej realna i coraz bardziej mityczna przy szybkiej erozji prywatności i pełzającym państwie policyjnym i coraz bardziej inwazyjnej inwigilacji obywateli. I tu dochodzę do subiektywizmu wynikającego z doświadczeń osobistych. Inaczej odbiera te Les droit de l’homme i szanowanie praw jednostki przez Francję/USA/UK/Australię osoba o białej skórze, w typowo europejskim stroju, inaczej młodzian z brodą i w turbanie, choćby był ich lojalnym obywatelem od pokoleń, który doskonale zdaje sobie sprawę, że ww. „wojna z terrorem” jest w 100% pokłosiem i gwałtownym odciskiem (blowback) zachodnich interwencji na Bliskim Wschodzie. Czy czarnoskóry Amerykanin z getta albo kędzierzawy „śniady” (jak to czarująco ujmują polscy hejterzy komentujący np. WP) z un banlieu.

    Walki imperiów o zasadniczo różnych kulturach są rzeczywistością nie podlegającą ocenie moralnej – tu też zgoda. Jednak nasze spojrzenie na nie jest nieuchronnie stronnicze, zawsze stawiamy sobie pytanie w którym z politycznych światów wolelibyśmy żyć.

    Walki imperiów mają w dziesiejszym świecie niewielki związek z kulturą, bo era krucjat dawno minęła, za to decydujący finansami, surowcami i dominacją polityczną.
    No i opieranie ocen na perspektywie osobistej, czyli subiektywnej! To nie chodzi o to gdzie ktoś wolałby mieszkać, z powodu „kultury”. Tym bardziej, że wiedza o obcej kulturze jest prawie ZAWSZE mniej lub bardziej powierzchowna i fragmentaryczna. Chodzi o to, że sytuacja na świecie powinna być oceniana nie w oparciu o ww. zachcianki, ale obiektywnie, na podstawie świadomości, że np. Chiny to kraj otwarcie autorytarny na dorobku, niechętny obcym dyktatom, a hegemoniczne USA to oparte na wyzysku innych krajów drapieżne imperium, agresywnie wojujące o utrzymanie swej dominacji, pod jaskrawie hipokryckimi sloganami o szerzeniu wolności, demokracji i (a jakże) Praw Człowieka.

    Wracając do kultur – przytłaczająca większość Zapadników mieszkających np. w Iranie czuje się w tamtej kulturze nieźle i nie narzeka więcej niż miejscowi. To samo dotyczy imigrantów z Bliskiego Wschodu w Europie. Ale to nie o nich są nagłówki w mediach.

  252. @Ewa-Joanna

    Jeśli skończyłaś „Lyonesse”, może „Song for the Basilisk”?

    Zdecydowanie inna, poetycka fantastyka, z muzyką 🙂 . Ja lubię!

  253. Herstoryk
    22 grudnia o godz. 7:27

    Czy ja wiem… Wpisałeś zgrabnie wszystkie rządy świata na krzywą dzwonową, co o tyle do mnie przemawia, że zgadza się z moim poglądem o działaniu wspólnych praw na poziomie mikro, które kształtują zjawiska na poziomie makro, no i że człowiek jest wszędzie taki sam. Tylko że kolejne rzesze tzw. „śniadych” wybierają (lub wybrałyby) życie w zachodnich demokracjach. A między postawą rządu UK a np. Asada jest przepaść, jeśli nawet są na jakiejś jednej krzywej.

  254. Herstoryk napisał:
    „Bo otóż owe demokracje są dziś mocno „przejrzałe” (co jest przyczyną wielu współczesnych kłopotów), a także coraz bardziej skorumpowane, co zresztą ściśle wynika z ww. „przejrzałości”. Wszystkie bez różnicy państwowe podmioty polityczne można umieścić na „krzywej normalnej” (bell curve) korupcji, a w realu odstęp pomiędzy najmniej i najbardziej skorumpowanymi jest mniejszy niż się zdaje, gdy odrzuci się zręczną propagandę.”

    „Chiny to kraj otwarcie autorytarny na dorobku, niechętny obcym dyktatom,”

    Mój komentarz
    Obydwa stwierdzenia są ocenne jakościowo, oparte na poglądach oceniającego.

    Nie mamy krzywych dzwonowych oceniających korupcję w różnych krajach, bo tego się nie da zrobić, lecz mamy innego rodzaju analizy, które sprawdzają się w praktyce. Wystarczy pobyć w kraju o wysokim wskaźniku korupcji i w kraju o niskim wskaźniku. Czego nawet w Polsce doświadczyło bardzo wielu ludzi, którzy przedtem bywali pobytowo w krajach np. Bliskiego Wschodu lub płn., Afryki.

    2) Termin „przejrzewanie demokracji” jest wieloznaczny, wieloaspektowy, a może i wieloparametryczny, jak wiele innych terminów mających znaczenie retoryczne, np. elity. Elitami można ochrzcić klasy społeczne, klasy majątkowe, rządzących, wszystkich polityków wpływowych i niewpływowych, tzw. inteligencję, wyższych urzędników, dyrektorów, inżynierów, filozofów, itd.

    3) Napisanie, że Chiny są niechętne obcemu dyktatowi, to wyważanie otwartych drzwi. Jaki kraj jest chętny obcemu dyktatowi?
    Chiński porządek w państwie jest oparty na dyktaturze, inwigilacji i ścisłej podległości każdego obywatela państwu, co aktualnie oznacza – komunistycznej partii Chin.
    Chiny są niechętne obcym, podobnie jak ZSRR kiedyś, ponieważ tolerowanie obcego, to jest tolerowanie jego wpływu na otoczenie, co Chińczycy (być może) uważają za niestosowne, jeśli ten wpływ miałby szerszy zasięg. Podobnie jest z tolerowaniem wzorców kultur obcych. Nie maja lekko w Chinach ludzie o nieco odmiennych zachowaniach, jak chrześcijanie, aktywiści praw człowieka, itd. Taka postawa Chin nie wynika z niechęci do dyktatu.
    Pzdr, TJ

  255. 22 grudnia o godz. 7:27
    Herstoryk

    Prawa człowieka są, w cześci i to sporej, rozbieżne, zbliżające się do sprzeczności z ekonomia polityczna kapitalizmu. Kapitalizm nie polega na równości i sprawiedliwości.
    Prawa człowieka są też delikatne, mię oczywiste, trudne do pojęcia poważniejszego niż tylko werbalne stwierdzenie oraz są podatne na korupcję i dewastacje.
    Taki właśnie proces demontażu trwa w USA ale i – może mniejszym zakresie – wielu innych państwach, które nazywamy państwami prawa, demokracji i praw człowieka. Punktem przegięcie był zamach na WTC w NY.

    Nie da się zdezawuowac tezy, że za zamachami stoi np. Putin. Teraz taka moda psychiatryczna, że on stoi za wszystkim, czego ktoś, ktokolwiek, nie lubi. Putin może wszystko, mógł i to. A nawet na pewno za tym stoi. Ma z tego przecież korzyści.

    Jeszcze bardziej za zamachami stoją jednak same USA.
    Sa to wszystko bardzo ciekawe wiadomości, a wiodący publicyści maja mnóstwo słusznej roboty.

  256. Rosa91b
    Rybeńko, gdzie mam szukać Twojego historycznego wpisu, o którym mowa?
    A w ogóle dlaczego od dawna milczysz „uparcie i skrycie” jakbyś był rybą prawdziwą?

  257. Drodzy kochani. Jakby to powiedzieć, coby głupka z siebie nie zrobić. Zauważyłam że od jakiegoś czasu nie mam już nic do powiedzenia a żartować na siłę nie ma sensu. Więc tymczasem się pożegnam, nie wiem na jak długo bo stąd się wyjść nie da – więc pewno wrócę jak niezapłacony weksel, za czas jakiś (nie lękajcie się)

    A tymczasem kreślę się, życząc wesołych i pomyślnego

    Merci et à la prochaine, tot de volgende keer

    N.

  258. Nefer

    Huj medach!

  259. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24304262,abp-
    Nie widzę najmniejszych szans na uporanie się przez polskim krk z problemem pedofilii przy takim odklejeniu kleru od rzeczywistości:

    gadecki-o-tym-co-powie-ofiarom-pedofilow-istnieje-mozliwosc.html#a=167&c=154&s=BoxNewsMT

    http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,24301075,abp-stanislaw-gadecki-porownuje-kler-z-antysemickim-filmem.html

  260. Tanaka
    22 grudnia o godz. 11:55

    Mój komentarz
    Prawa człowieka w ujęciu idealnym są „sprzeczne” z każdą ekonomią, także z ekonomią socjalizmu, co ja rozumiem, że jak się chce, to można znaleźć wiele sprzeczności.

    Co oznacza stwierdzenie, że punktem przegięcia w procesie demontażu – praw człowieka, demokracji, kapitalizmu, liberalnej demokracji – czego demontażu, był zamach na WTC w NY?

    Co oznacza, że za zamachami na WTC stoją USA? USA się zamachnęły na siebie? Prowokacja? False flag?

    Co ma zamach na WTC do Putina? Ktoś oskarża Putina o zamach na WTC? Poważnie?
    Pzdr, TJ

  261. Nefer
    22 grudnia o godz. 12:11

    Miłego urlopu.

  262. @ Szary Kot
    22 grudnia o godz. 9:36

    Tylko że kolejne rzesze tzw. „śniadych” wybierają (lub wybrałyby) życie w zachodnich demokracjach. A między postawą rządu UK a np. Asada jest przepaść, jeśli nawet są na jakiejś jednej krzywej.

    Z literatury, relacji krewnych i znajomych oraz doświadczeń własnych wychodzi mi, że masowe wybieranie emigracji poza krąg własnej cywilizacji i kultury jest zawsze skutkiem skrajnej traumy/desperacji i całkowitej utraty wiary w przyszłość w połączeniu z jakąś mniej lub bardziej otwartą furtką. Inaczej emigrują marginesy najbardziej i najmniej przedsiębiorczych, np. Maria Skłodowska i Wawrzon Topór z „Za chlebem”, a środek trzyma się domu.

    Syrię Assadów należy umieścić blisko skrajnego „ogona” krzywej.

    @tejot
    22 grudnia o godz. 10:40

    3) Napisanie, że Chiny są niechętne obcemu dyktatowi, to wyważanie otwartych drzwi. Jaki kraj jest chętny obcemu dyktatowi?
    Chiński porządek w państwie jest oparty na dyktaturze, inwigilacji i ścisłej podległości każdego obywatela państwu, co aktualnie oznacza – komunistycznej partii Chin.

    Wyraziłem się pobieżnie i niejasno, mea culpa. Powinienem był napisać, że Chiny (oraz Rosja) mogą sobie pozwolić na jawne okazywanie niechęci do, i efektywnego kontrowania obcego dyktatu.

    Zachodni porządek w państwie opiera się obecnie na cichej dyktaturze 1%, profesjonalnie opakowanej w sreberko „demokracji” przez ekspertów od marketingu i media, bezideowym opium konsumeryzmu serwowanym „ludowi” oraz pełzającej inwigilacji, odkrawającej po plasterku salami praw obywatelskich.

    @Tanaka
    22 grudnia o godz. 11:55

    Punktem przegięcie był zamach na WTC w NY.

    Nie da się zdezawuowac tezy, że za zamachami stoi np. Putin. Teraz taka moda psychiatryczna, że on stoi za wszystkim, czego ktoś, ktokolwiek, nie lubi. Putin może wszystko, mógł i to.

    Jako historyka z niezłą pamięcią bawi mnie (na smutno) porównywanie roli winowajców klęsk, zagrożeń, niepowodzeń, etc.:
    – heretyków i czarownic w przed-oświeceniowej Europie;
    – „szkodników” w stalinowskiej Rosji;
    – Żydów w III Reichu;
    – komunistów pod łóżkiem sen. McCarthy i w Hollywood;
    – „wrogów ludu” i „agentów imperializmu” w PRLu;
    – Al-Kaidy „irackiej” w 9/11 USA;
    – Putina i jego „zielonych ludzików na Majdanie, Krymie, w Syrii, no i hakerów w amerykańskich wyborach;
    – Chińczyków kradnących amerykańskie patenty;
    – itp. itd.

    Jak to mówi angielskie przysłowie – „obwiń psa, to się go powiesi….”

  263. „Bezideowe opium konsumeryzmu”… skąd ten Herstoryk wytrzaskuje tego rodzaju kwieciste sformułowania? Przy okazji zarzekając się, że jest do bólu racjonalny i nie ulega emocjom.
    Please…
    Dostrzegam pewien rozziew między zapewnieniami, że organizmy zbiorowe, takie jak państwa, nie kierują się w gruncie rzeczy etyką tylko ekonomicznym interesem i nieustannym ocenianiem postępowania owych państw w kategoriach nie tylko etycznych, ale również skrajnie subiektywnych.

    Aha, podstawy opinii Herstoryka nie są jasne. W dalszym ciągu nie wiem, gdzie się mieści siedziba portalu „antiwar”, na który H. sie powoluje i ktory zawzięcie piętnuje imperializm… ale tylko amerykański. A ich link rzekomo kontaktowy prowadzi w próżnię. Kto za tym stoi?

  264. A jak można porównywać „heretyków i czarownice” z „zielonymi ludzikami” Putina? Znaczy, że Putin nie wysłał na Ukrainę rosyjskich wojaków ustrojonych w mundury bez insygniów? „Biały konwój” obserwatorom się tylko przyśnił? A z drugiej strony, czyim „desantem” mieliby być owi domniemani „heretycy”?

    Można sobie porównywać gruszkę i pietruszkę, bawiąc się przy tym znakomicie, ale po co? Do czego mogłyby się przydać tego rodzaju porównania?

  265. Antonius
    22 grudnia o godz. 12:14

    Nefer
    Huj medach!

    W zasadzie tak, ale to pierwsze słowo wymówiłbym odrobinkę inaczej. 🙂

  266. wujaszek wania
    22 grudnia o godz. 12:29

    Nie widzę najmniejszych szans na uporanie się przez polskim krk z problemem pedofilii przy takim odklejeniu kleru od rzeczywistości:

    Rozpatrywanie „szans” jest, w przypadku Kościoła kat, bezprzedmiotowe.
    Przedmiotowe jest wtedy, gdy jest tak, że dany podmiot ma za zadanie, lub sam je przed sobą stawia, „uporania się”. Jako organizacja zbudowana na skrzywieniu osobowościowym kleru i żyjąca ze skrzywnienia, w ogóle nie ma nic wspólnego z „uporaniem się”, wszystko zaś z czerpania z nieuporania się, a w najgorszym – dla siebie – przypadku – z udawania, że to robi.
    Likwidacja skrzywień członków kleru oznacza likwidację Kościoła kat.

  267. tejot
    22 grudnia o godz. 13:41

    Już mówiłem: Putin stoi za wszystkim – tak twierdzą wszyscy co wiedzą co on tam wyprawia, więc musiał stać też za zamachem na WTC. Aktualnie stoi za protestem żółtych kamizelek. Cały czas stojąc za wszystkim.

  268. @Tanaka 22 grudnia o godz. 15:51
    Ale czy ta zbiorowa demonizacja Putina jest mu na rękę – czy wręcz przeciwnie?
    Oto jest pytanie.

  269. Herstoryk
    22 grudnia o godz. 14:33

    Ludzie mają taką potrzebę: widzieć spisek. Synowa spiskuje z dziećmi, by mojego kochanego synusia od mamusi odciągnąć!
    Ludzie mają interesy: wmotanie przeciwnika (realnego lub mniemanego) w spisek, daje motaczowi przewagę co najmniej moralną i wizerunkową, a często też prawną, kryminalną, finansową, biznesową czy militarną.
    Wybitny sukces we wmotywaniu przeciwnika w spisek odniósł J-23. Gdy wmotywał, był naszym chłopcem, teraz jest ich chłopcem. A ściślej – Putina.

  270. @Herstoryk 22 grudnia, 7:27
    Swoją ocenę ustrojów politycznych wyrażasz bardzo kategorycznie. Jest to jednak, moim zdaniem, tylko Twoja subiektywna opinia. Patrząc na te same fakty inni mogą rozumieć świat inaczej. Przedstawienie percepcji różnic między Wschodem i Zachodem jako wyniku “zręcznej propagandy” to niezwykła teza. Gdyby ją przyjąć, trzeba by było uznać, że ludzkość żyje wyłacznie złudzeniami. Wobec tego wszelkie sądy, w tym Twoje własne, urobione są przez czyjąś propagandę. Niezależne media byłyby tubami tajemniczych sił a świat byłby pogrążony w chaosie dezinformacji. Być może to ostatnie nam właśnie grozi, ale masy ludzi jeszcze mogą liczyć na rzetelną informację ze źródeł, które ciężka i uczciwą pracą dziennikarską zasłużyły na zaufanie, między innymi tym właśnie, że nie
    promują czarnobiałej wizji świata. O nieuniknionej tendencyjności poważnych źródeł już mówiliśmy, nie jest ona jednoznaczna z propagandą i dezinformacją.
    Na koniec – stawianie zielonych ludzików Putina w jednym rzędzie z takimi kozłami ofiarnymi historii jak heretycy religijni, Żydzi czy “szkodnicy” i wrogowie klasowi w Rosji Stalina, jest absurdem. Zielonych ludzików uznajesz, wydaje mi się, za istoty mityczne, kierując się nb wyłącznie subiektywnym przekonaniem. Rzeczywiste czy mityczne, żadnej krzywdy te postacie nie doznały.

  271. @Tanaka 22 grudnia o godz. 15:59
    Odsetek osób hołdującym teoriom spiskowym jest (podobno) stały w każdym społeczeństwie. I waha się w granicach – no zgadnij! – 30 procent.

  272. Zdarzało mi się tu opowiadać o różnych problemach ludzkości na tle fragmentarycznych obrazków z życia mojej rodziny. Sporo miesięcy temu nadawałem o bracie doprowadzonym przez SB do schizofrenii. Słabe pokolenie, skoro ojciec przeżył radzieckie łagry i nie zwariował. Tak się brat trzymał życia nawet jako wielokrotnie odjechany i nieprzytomny z gorączką 40, że dopiero godzinę temu dostałem telefon ze szpitala w Miastku, że po jednym z wielu, tygodniowym tam pobycie zmarł – dokładnie wtedy, kiedy 24 lata temu zmarł mój ojciec. Przyszło mi, jako najstarszemu synowi pochować wszystkich: ojca, matkę i obu moich młodszych ode mnie o 9 i 10 lat braci. W poniedziałek nowe kacze święto, niektóre urzędy pracują, ale krócej, więc muszę fest główkować, jak się obrobić z pierdzistołkowymi korowodami dotyczącymi byłego człowieka w trójkącie Koszalin-Miastko-Słupsk, bo bez papierków nigdzie go nie przyjmą – nawet do wieczności. Bywajta zdrowe.

  273. Na marginesie
    22 grudnia o godz. 15:57

    To zależy. Pamiętam ze szkoły: to zależy mówiła pani nauczycielka od czegoś. I tego się trzymam.
    Skoro Putin wszystko może i za wszystkim stoi, to lepiej nie stać naprzeciwko, ale z tyłu. Czyli: z Rosją nie zadzieramy.
    Ale jak ten Putin to robi, że on tak – wszystko, wszędze, zawsze? Przecież Rosja chuda jest przy USA, nie mówiąc już o NATO. No to może on stoi za każdą legendą? Wtedy miło jest i tanio, a skutek taki jak u Amerykanów, a nawet lepszy, a Amerykę taki skutek strasznie dużo kosztuje.
    Ale jak się stoi za wszystkim, to za czym się właściwie stoi? Jak wszystko to nic – tak mówią. No to by znaczyło, że ten Putin nie zjada dzieci i w ogóle nie taki on diabeł straszny jak go malują.
    No to kto kogo maluje i kto jest w końcu straszny, a kto niestraszny?

  274. @wbocek 22 grudnia o godz. 16:03

    Pombocku – składam wyrazy… nie tylko z powodu śmierci brata, ale również trwałego zapaprania świąt BN – które odtąd będą po prostu jeszcze jedną bolesną rocznicą. U mnie w rodzinie jest podobnie, ale to nie jest nic niezwykłego, bo tak w ogóle – zimowe przesilenie to nie jest dobry czas. To jest ten okres w roku, gdy wiele osób choruje lub umiera. To jest okres z definicji depresyjny, z najkrótszym dniem i najdłuższą nocą. Ciemno na dworze i wiosna daleko. Brr. Trzym się jednak.

  275. wbocek
    22 grudnia o godz. 16:03

    Trzymaj się wbocku!

  276. wbocek
    22 grudnia o godz. 16:03

    Pombocku: ściskam z serdecznością i gestem ludzkiej pociechy. Trzymaj się. Taka wbrew-pociecha może i jest w tym, że koniec bywa też ulgą. Zrób co jeszcze masz do zrobienia i wróć na blog. Do ludzi.

  277. @Tanaka 22 grudnia o godz. 16:08

    Fascynacja Hamerykanów i innych takich Rosją (nie tylko radziecką) to w ogóle osobny temat. Był Jasieński i był John Reed. Była ciekawość i bezkrytyczny podziw. I są teorie, że Rosja mąci wszędzie.

    Jak to się ma do rzeczywistej potęgi Rosji? Raczej nijak.
    Ale w kategoriach zbiorowej wyobraźni – Russia rules.

    W gazetach nam piszą, jak ze wszystkim źle,
    Jakie marnotrawstwo, brud i zacofanie.
    Dla nas to nie nowość, o rym każdy wie;
    Czemu tak się zachwycają tym Amerykanie.

    Ludiej iż zapada spotykasz co krok,
    Gdzie spluniesz – tam zagraniczny korespondent –
    Łapie cię za rękaw i płonie mu wzrok,
    Gdy pyta o rosyjskie serce i żołądek!

    Co im odpowiadać – każdy z grubsza wie.
    Paczemu odbierać mu chwilę zachwytu.
    Z mieszkaniem i żarciem jest na razie źle,
    Lecz za to – historia – wychodzi z niebytu!

    Nie pożywiasz, lecz wiesz, że Stalin był zły
    I wszystko już można dziś zwalić na niego,
    A gdy dusza zatęskni do straconych dni,
    Możesz o suchym pysku słuchać Wysockiego!

    Tak – nie prijezżaj! Prijedu k tiebie –
    Właśnie do urzędu po paszport dziś idę.
    Prikaz wypuszczać Żydów rządzi w KGB,
    Więc każdy Rosjanin chce być dzisiaj Żydem!

  278. A tu jeszcze link z Jackowym łomotem. Jacek potrafił…
    https://www.youtube.com/watch?v=QYCsqLasers

  279. wbocek
    Strasznie mi przykro z powodu Twojego brata. Pomyśl jednak, że może TERAZ mu lepiej, bo nie cierpi. I na duszy, i na ciele.
    Mam podobnie, po kolei chowam bliskich, bo jakoś tak jestem „pod ręką” i na mnie bęc.
    Chętnie wypiszę się z tego „interesu” i z ulgą myślę, że przynajmniej nie będę musiała się samopochować. Niech się wreszcie inni martwią.
    Czym się drogi wbocku!

  280. Tanaka
    22 grudnia o godz. 15:51
    tejot
    22 grudnia o godz. 13:41
    Już mówiłem: Putin stoi za wszystkim – tak twierdzą wszyscy co wiedzą co on tam wyprawia, więc musiał stać też za zamachem na WTC.

    Mój komentarz
    Tanaka, Co oznacza twoje stwierdzenie, że za zamachami na WTC stoją USA?
    USA się zamachnęły na siebie? Prowokacja? False flag?
    Pzdr, TJ

  281. tejot
    22 grudnia o godz. 16:32

    Lecę, więc krótko: takie teorie, że establishment USA sam się zamachnął, żeby być establishmentem niekwestionowalnym, były i są. I będą. Słyszałeś też pewnie o takich, że ponieważ większość pracowników WTC to byli Żydzi (skąd producenci teorii to wiedzą, to prawie ciekawe, ale właściwie to w ogóle nie jest ciekawe), to coś tam, coś tam. Albo, że Zydzi sami się na swoich zamachnęli, bo byli nieswoi, no i żeby nieswoich wbić w odpowiednie poczuci winy, a za winę trzeba płacić niewinnym.
    Mnogość teorii bez końca, a wielu z nich nie da się wykluczyć. Co nie znaczy, że niewykluczone teorie opisują rzeczywistość. Teorie opisują teorie. A rzeczywistość swoją drogą.

  282. Tanaka
    22 grudnia o godz. 16:44
    tejot
    22 grudnia o godz. 16:32

    Mój komentarz
    Tak na koniec.
    Ja pytałem o twoje słowa:
    „Jeszcze bardziej za zamachami stoją jednak same USA.”
    Skłaniam się ku twierdzeniu, ze to był żart, ironia.
    Pzdr, TJ

  283. „Ja pytałem o twoje słowa:
    „Jeszcze bardziej za zamachami stoją jednak same USA.”
    Skłaniam się ku twierdzeniu, ze to był żart, ironia.”

    Nareszcie 🙄

  284. Pombocku,
    ślę ci wyrazy współczucia i duchowego wsparcia, dasz radę i temu wyzwaniu. Odsapnij trochę, zapal świeczkę, podumaj o człowieczym losie, wir załatwiania poczeka. Trzymaj się ciepło i dbaj o siebie, bo teraz ty i twoja żona jesteście najważniejsi.

  285. Ewa-Joanna, Zyta, Act I wszyscy, ktorzy usiada przy światecznym stole

    Chcialabym zaprosic was na wycieczke do miejsc gdzie spedzam duzo wolnego czasu. Wycieczka zaczyna sie w Museum of Glass w miescie Tacoma. Na zdjeciach jest sufit Bridge of Glass. Jest to dluga kaseta wypelniona morskimi stworkami wykonanymi za szkla. Autorem jest miejscowy artysta indianskiej krwi Dale Chihuly.
    Dalej jest poranny widok z namiotu I dlugi “lancuch” koronkowego porostu (lace lichen).
    Wycieczka prowadzi przez rzeke Sol Duc kiedy wracam z Olympic Wilderness Hot Springs.
    Dalej ide po sniegu w “snow shoes” wzdluz Hurricane Ridge.
    Wodospad nazywa sie Marymere Falls.
    Widok San Juan Islands in wulkan Mount Baker.
    Na zakonczenie drzewo “ustrojone” koronkowym porostem.
    Wszystko przy muzyce “Oh, Holy Night” w wykonaniu Northwest Boys Choir.

    Wesolych Świat

    https://youtu.be/EXLoEkStxm8

  286. wbocek
    22 grudnia o godz. 16:03

    Wyrazy współczucia.

  287. @wbocek
    Bardzo smutna jest śmierć brata ale też w tak ciężkim przypadku musi być ulgą dla Ciebie i przede wszystkim dla niego samego. Taką sytuację kiedyś przeżyłam – nie wiadomo co większe, smutek czy ulga. Współczuję Ci, że zostałeś sam do oddania bratu ostatniej posługi. Zajmij się własnym zdrowiem i wracaj na blog.

  288. @tejot, @Tobermory

    Zgodzę się, że ironia – ale przeciwko komu (lub czemu) skierowana?
    Przeciwko teoriom spiskowym? Przeciwko przypisywaniu wszechmocy Putinowi?

    Bo dla mnie jednak równie śmieszne jest tropienie i wyśmiewanie np. na tym forum wszelkich głosów twierdzących, że Putin prowadzi agresywną politykę – czego przejawem jest np. inwazja rosyjskich wojsk na terytorium Ukrainy, opłacanie armii trolli i wspieranie ludobójczego satrapy w Syrii.

  289. P.S. Chodzi o to, że przeginać można nie tylko w jedną stronę.

  290. Wbocek,
    W takim momencie żadne słowa nie są dobre. Bo większość dookoła szykuje się na przeżywanie radości, a my zostajemy sami ze swymi myślami, żalem i koniecznym działaniem, które akurat z powodu świąt jest dodatkowo utrudnione. Ale wiem, że ponownie dasz radę. Bo co nam innego pozostaje? Trzymaj się przyjacielu.

  291. @Na marginesie
    22 grudnia o godz. 19:22

    Nie rozumiem zupełnie twojego szukania wszędzie jakichś czarno-białych schematów i dociekania, czy np. demonizacja Putina jest mu na rękę czy nie. Najlepiej zapytaj go samego.
    Mnie naprawdę wystarcza obserwowanie sytuacji, na którą żadne z nas nie ma najmniejszego wpływu, więc nie ma się co podniecać i żądać konkretnych opinii oraz zdecydowanego stanowiska za/przeciw.
    Czy mam rozumieć, że w stosownym czasie byłaś w stosownym miejscu (Krym, Donbas, może też Majdan?) i obserwowałaś zjawiska, które cię dotąd tak bulwersują?

  292. @Tobermory 22 grudnia o godz. 20:33

    Nie szukam czarno-białych schematów, wręcz przeciwnie.
    Pośmiewam się co nieco z niektórych blogowiczów, którzy nie ustają w tropieniu rzekomych spisków izraelsko-amerykańskich, ale natychmiast reagują na każdy krytyczny głos pod adresem np. Putina. Niezapomniana 404 była w tej dziedzinie niezmordowana, ale nie tylko.

    Ty też chyba się skłaniasz w podobnym kierunku.
    Ale dlaczego jesteś taki napastliwy?

  293. @Tobermory 22 grudnia o godz. 20:33

    W którym miejscu widzisz „żądanie opinii”? Zadałam pytanie.
    Nie musisz wcale na nie odpowiadać.
    W ogóle jesteś od wczoraj agresywny.
    Niepotrzebnie.

  294. Ja jestem agresywny? Co najwyżej poirytowany. W ogóle mam za mało czasu na wszystko, a jeśli tu zaglądam, to nie dla dyskusji politycznych nad Putinem, Trumpem and Co.

  295. @Tobermory

    Wymyślileś już system zabezpieczenia choinki,czy będziesz eksperymentowal ?

  296. @basia.n
    22 grudnia o godz. 21:12

    Najpierw będzie test z puszczeniem na żywioł 😉 A potem się zobaczy. Choinka jeszcze nieoprawiona, na razie ma 4 m (!) i trzeba będzie ją skrócić z obu końców do max. 2,40 m. Dzisiaj lało cały dzień, nie było jak, ale jutro…
    Pod wieczór albo już po południu przybędą goście. Wczoraj się jeszcze zastanawiali, czy się pakować na jeden czy na dwa tygodnie 😯 Od wtorku ma być słonecznie z lekkim mrozem, a więc narty, sanki, rakiety…
    A tymczasem… nie ma śledzi w całej okolicy 🙁 Tradycyjnie co roku robiłem tatara z matjasów, a tu w sklepach tylko rolmopsy i to o wiele za kwaśne 🙄 I jak tu nie być poirytowanym 🙄

  297. Tobermory
    22 grudnia o godz. 21:49

    Ojej ! Na tydzień lub dwa….:)
    Niech z rozpędu pakują się na dwa tygodnie,a jak im się znudzi,to pojadą wcześniej 🙂
    Jak będzie śnieg,to pewnie i tak dla ciebie będą tylko sanki z maluchem,bo on chyba bardzo lubi być z tobą 🙂

    A śledziami się nie martw – przecież z pewnością masz ogromną ilość innych potraw

  298. kruk, Szary Kot, Tobermorek, zak1953

    Trochę jestem gdzie indziej, Towarzysze, ale zaglądnąłem i dziękuję za dobrą myśl i życzliwe słowo.

    Rozpamiętujemy teraz z żoną i naprawiamy w myślach przeszłość oraz planujemy przyszłość. Czyli co każde z nas ma robić, jak już nic się nie da zrobić. Znaczy, jak drugie fajtnie. Albo jeszcze gorzej – jak nie fajtnie, a żadne nie będzie na chodzie.

    Świetnie pamiętam, jak w roku może 1951 – oswojony, jako ministrancik, ze śmiercią – obliczyłem sobie, że w roku 2000. będę miał 56 lat, ale wyobrazić sobie czegoś tak okropnie starego nie umiałem. 2018. roku chyba sobie nawet nie wyobrażałem, że taki rok w ogóle może być, bo dalej jak do 50. nie umiałem liczyć, więc nawet nie wiem, jak do 56. dojechałem. A tu już, panie…ech, Cyganie…Słupscy. Kasteeeuku, powiedz coś!

  299. @wbocek
    22 grudnia o godz. 22:12

    Ech, pombocku… Miałem kiedyś 20 lat i wspinałem się z jednym 33-latkiem, którego miałem za seniora, a jego „podeszły” wiek potęgował dodatkowo autorytet, którym go darzyłem. Wyobraźnią nie sięgałem wówczas siebie w tym wieku, a co dopiero 50 i więcej lat… Przeleciało jak z bicza trzasnął 🙁 Ten ówczesny „senior” odszedł ostatniego lata.
    Pamiętam jak powtarzał za Sabałą: Byli chłopcy, byli, ale się mineli. I my się miniemy po malućkiej kwili…

    Ale tymczasem żyjmy i oddychajmy możliwie długo i nie za ciężko 🙂

  300. wbocek
    22 grudnia o godz. 16:03 i 22.12

    Bardzo mi przykro, pombocku, zwłaszcza że wydarzyło się to akurat teraz. Trzymaj się ciepło. Myślami jestem z Tobą. Pewnie to naturalne, że w takiej chwili przychodzi refleksja nad własną śmiertelnością ale… już po przesileniu zimowym, dzień zacznie rosnąc powolutku i ani się obejrzysz będzie rowerowanie w zapachu sosen, kaczeńce i kity ccin na jeziorze. Byle do wiosny!

    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  301. Kostka
    22 grudnia o godz. 23:09

    Dobry wieczór, Kosteczko. Spałem już po paru niespanych nocach, ale coś mnie tkło. Otwieram oko: a to Kostka! No bracie! Czyli żyje się! Dziękuję i Tobie, i jeszcze raz Tobermorkowi. Jasne, że się szykuję do wiosny. Jak jezioro nie zamarznie, to zrobię wiosnę jeszcze w grudniu, najpóźniej – w styczniu.

    A na tym blogu – sami włóczykije i włóczykijki. Również Neferka jest chodząca z patyczkami. I w tym właśnie jest są urok i uroda blogu. Patyczkować jest rzeczą konieczną, żyć – niekonieczną. Dobra nocka, Kosteczko, a ranek – jeszcze lepszy.

  302. @Tobermory 22 grudnia o godz. 21:00

    Więc nie zaczynaj politycznych dyskusji i nie zachowuj się tak obcesowo.
    Poza tym czytaj dokładniej. Pytasz (złośliwie?) czy byłam na Majdanie.
    Ja nie napisałam ani słowa o Majdanie. O Majdanie dość elokwentnie pisał Orteq.

  303. @wbocek 22 grudnia o godz. 22:12

    Ja już nie mówię o mnie (pal sześć), ale @mag też skierowała do ciebie serdeczne słowa.

  304. Na marginesie
    22 grudnia o godz. 23:37

    Namarginesko, pierwszy mój wpis był do grupy, bez nicków. Nie było żadnego przeoczenia, natomiast nie byłem jeszcze w stanie uporządkować myśli, bo gorączkowo szukałem planu działania na nagłą okoliczność i wydzwaniałem. Dopiero jak uporządkowałem sprawy, machnąłem kolejny wpis i zaraz padłem. Dziękuję, Namarginesko, i mag dziiękuję, i przepraszam. Za chwilę znów padnę, bo prawie od tygodnia mam noce mocno poszarpane. Dobranoc.

  305. @wbocek 22 grudnia o godz. 23:47

    Ja rozumiem sytuację i nie zgłaszam żadnych pretensji.
    Chodzi o to, że @mag jest osobą uczuciową i przywiązuje wagę do takich spraw. Tylko dlatego się o nią upomniałam. Dbaj o siebie, pombocku, bo bratu już i tak wszystko jedno. Ale dla ciebie to będzie ciężki okres, nie tylko ze względu na dodatkowe obowiązki.
    Trzymaj się ciepło!

  306. Maguś,

    mój ostatni wpis znajduje się na końcowej pozycji i zamykającej poprzednią blogową burzę mózgów wywołaną przez Antoniusa.

    Stan -Rybeńka
    Pozdrawiam i polecam do miłowania psy zamiast kotów, bo wymagają czulszej opieki.
    Tenor jest w zasadzie, z małymi przerwami, głaskany przez dwoje domowników przez cały dzien.
    Zdarza się jednak, że gdy śpi na fotelu obok mojeg łóżka, budząc się widzę, że leży na grzbiecie w oczekiwaniu wiadomo co.

  307. @kruk
    22 grudnia o godz. 16:01

    Swoją ocenę ustrojów politycznych wyrażasz bardzo kategorycznie. Jest to jednak, moim zdaniem, tylko Twoja subiektywna opinia. Patrząc na te same fakty inni mogą rozumieć świat inaczej. Przedstawienie percepcji różnic między Wschodem i Zachodem jako wyniku “zręcznej propagandy” to niezwykła teza. Gdyby ją przyjąć, trzeba by było uznać, że ludzkość żyje wyłacznie złudzeniami.

    1. Uważam, że widziałem i doznałem w życiu tyle, że dojrzałem do wyrobienia sobie obrazu świata bez różowych okularów, a po przekroczeniu pewnego wieku mogę już sobie pozwolić na wynikające z tego bezkompromisowe i kategoryczne oceny.

    2. Każdy z nas, ludzi widzi inaczej i ma prawo do osobistych, zawsze w jakimś stopniu subiektywnych opinii, opartych na tym odrębnym widzeniu. Są to tylko lepsze i gorsze, ale zawsze fragmentaryczne przybliżenia rzeczywistości.

    3. Podziały między ludźmi to prawie wyłącznie dzieło propagandy właśnie, patrz 4.

    4. Ależ my żyjemy złudzeniami!! Wszystko poza tym co niezbędne do podtrzymania życia to mit, czyli złudzenie – pieniądze, naród, prawo, religia/ideologia to miraże, których istnienie opiera się wyłącznie na wytworzonej przez jakąś propagandę zbiorowej wierze w ich realność.

  308. @wbocek

    Wóz życia

    Choćby się na nim ciężar wiozło,
    Wóz w biegu lekko niesie nas;
    Pogania wciąż, nie złażąc z kozła,
    Woźnica dziarski, stary czas.

    Na wóz siadamy rankiem, każąc
    Choćby na zbity łeb, lecz gnać,
    I niewygody lekceważąc,
    Wołamy: jazda k..wa mać!

    W południe brak już tej śmiałości,
    Ze strachu zaczynamy drżeć,
    Przy każdym rowie, pochyłości
    Krzyczymy: wolniej durniu jedź!

    Już wieczór. Wóz nie zwalnia biegu.
    Niech sobie pędzi dokąd chce.
    Jedziemy drzemiąc do noclegu,
    A czas pogania konie swe.

    Puszkin, w tłumaczeniu Tuwima

  309. @wszyscy
    Z okazji zimowego/letniego przesilenia (zależnie od 1/2kuli) życzę wszystkim przyjemnych i wesołych celebracji mitu.
    Przy wtórze wesołej kolędy „Christmas Carol”

  310. @Na marginesie
    22 grudnia o godz. 23:33

    Pytałem też o Krym i Donbas.
    Na temat obcesowego zachowania proszę mnie tutaj nie pouczać, ani pombocka w imieniu cudzej uczuciowości upominać, jeśli samemu tak często wykazuje się brak taktu i wyczucia.

  311. Poprawka: nie grzeszy nadmiarem (taktu i wyczucia).
    Nie chciałem aż tak obcesowo.

  312. @Tobermory 23 grudnia o godz. 1:51

    Nie dosyć, że nie umiesz przeprosić, ale brniesz dalej. Ja cię nie pouczam, to ty usiłujesz (niezdarnie i niegrzecznie) pouczać mnie, jakie tematy chciałbyś widzieć na blogu z okazji świąt. Twierdzisz, że jesteś zdenerwowany, bo nie interesuje cię polityka? Mnie na przykład zupełnie nie interesuje wysokość cudzej choinki, ale nie okazuję zdenerwowania z tego powodu. A wczoraj równie niegrzecznie zrugałeś mnie za rzekomo nienależycie sprawdzony link. Pohamuj się, kolego.

  313. @Orca 22 grudnia o godz. 17:58

    Dziękuję – piękne zdjęcia i piękna melodia. „Holy Night” kojarzy mi się tylko z jednym, ale to chyba jednak nie jest to. Czy zawiodło mnie moje drewniane ucho?

  314. @Tobermory 23 grudnia o godz. 1:54
    No jak nie chciałeś, to zupełnie co innego!
    Pax vobiscum.

  315. @Herstoryk 23 grudnia o godz. 1:31
    Dobre! Good old Tom Lehrer i “Vatican Rag”.
    Ale tego nie zalinkuję, skądże znowu.

  316. @Herstoryk 23 grudnia o godz. 1:18

    Ostatnie zdanie – to jak żywcem z Yuvala Harari. Tylko, że on by od razu dodał, że tym złudzeniom zawdzięczamy cywilizację i cały rozwój „kultury” homo sapiens.

  317. Według mnie jednak najpiękniejsza kolęda. W dodatku polska.

    https://www.youtube.com/watch?v=UA1e9Xgex34

  318. @kruk
    22 grudnia o godz. 16:01

    PS. Kategoryczne spojrzenie na fakty.

  319. Na marginesie,

    Dzieki wielkie.
    Nie masz drewnianego ucha wiec sie nie zawiodlaś. Oh, Holy Night to jedna kolenda. Silent Night, Holy Night to inna :). Silent Night… jest chyba bardziej popularna.

  320. @Na marginesie
    22 grudnia o godz. 15:14

    W dalszym ciągu nie wiem, gdzie się mieści siedziba portalu „antiwar”, na który H. sie powoluje i ktory zawzięcie piętnuje imperializm… ale tylko amerykański.

    A to może trzeba był sprawdzić Wiki.

    Antiwar publikuje i linkuje głównie autorów amerykańskich. Posprzątanie własnego podwórka zanim zacznie się pouczać, potępiać i reformować resztę świata to bardzo zdrowe i chwalebne podejście.

  321. Na marginesie
    23 grudnia o 2:23
    Piekne!

  322. Piosenka świateczna “River” wykonywana przez bardzo wielu muzykow. W tej wersji na gitarze gra Peter White, śpiewa Kenny Lattimore.

    https://youtu.be/-w7IzgaFpvg

  323. @Herstoryk, 23 grudnia, 3:09
    To nazwałabym ukazaniem realiów naszego świata poprzez uderzające kontrasty. Kategoryczne spojrzenie na fakty jest jednostronną oceną moralną ogólnie znanych faktów. To sa dwie różne rzeczy – znajomość realiów nie dyktuje jednoznacznego rozumienia ich przyczyn.

  324. Kolęda
    Kolęda
    Kolęda

  325. Melancholijnie pozdrawiam Was, drodzy współblogowicze, z nocnej trasy (nie, nie piszę prowadząc). Ciemno, zimno, pada i paskuda ogólna. Dobrze, że nie jestem dorożkarzem na koźle – chociaż pewnie wtedy wypadałoby coś wychlapać na rozgrzewkę i rozmasowanie duszy. A więc, szerokości i przyczepności – każdemu się przyda.
    Kot Pociągowy Tirowy

  326. kruk
    22 grudnia o godz. 19:05
    @wbocek

    „nie wiadomo co większe, smutek czy ulga”.

    Jest i trzecie, kruku, po raz tysięczny takie samo: świadomość, że w tę drogę każdy się udaje absolutnie sam. Nawet kiedy ktoś bliski trzyma za rękę. Jestem po raz czwarty – oby ostatni – jako ten, który zostaje. I widzi lodowatą bezcelowość i beznamiętność natury, która wytworzyła rozum po nic. A ten przeskoczył rodzicielkę i bez przerwy pyta: „Po co?”. Po co coś tak absurdalnego jak życie? Po co rozum? Żebym miał czym nie rozumieć? Bo nie rozumiem, nie godzę się, jako niereformowalny ateista, że ostatnia droga jest drogą donikąd. Mnie nie będzie? Moich bliskich, znajomych? Już ich nie spotkam? To po co byli? Po co ja jestem? Tyle bogactwa się nagromadziło w każdym przez życie i nagle pach, trach – nie ma nic? Tylu pięknych ludzi przepadło na zawsze? Już ich nie będzie? Niczego nie będzie? To gdzie się podziało, skoro było?

    Może również z takiej niezgody na absurdalność istnienia pełen nierozumienia rozum wymyślił celowość – bogów. Którzy się w końcu okazali jeszcze bardziej absurdalni niż absurdalność tworów natury.

  327. Herstoryk
    23 grudnia o godz. 1:18

    Dziękuję, Herstoryku.

    „Ależ my żyjemy złudzeniami!! Wszystko poza tym co niezbędne do podtrzymania życia to mit, czyli złudzenie”.

    Dodałbym inne słówko o tym samym: „konwencja”.

  328. @kruk
    22 grudnia o godz. 16:01

    Na koniec – stawianie zielonych ludzików Putina w jednym rzędzie z takimi kozłami ofiarnymi historii jak heretycy religijni, Żydzi czy “szkodnicy” i wrogowie klasowi w Rosji Stalina, jest absurdem.

    Czyżby?? Heretycy, Żydzi, „szkodnicy” istnieli w realu, tak samo jak „zielone ludziki” czy hakerzy Putina. Wszyscy byli marginalnym marginesem i mikroskopijnie bruździli dominującemu porządkowi. Ze wszystkich robiono/robi się przy pomocy tego samego mechanizmu propagandowego decydującą, wszechmocną siłę sprawczą i śmiertelne zagrożenie, wymagające drastycznych akcji obronnych.

  329. Herstoryk
    23 grudnia o godz. 7:17

    Różnica w intencjonalności. Wszechświatowy spisek Żydów to bzdura, a z kolei Ukraina nie oderwała sobie sama Krymu, napuściwszy sobie uprzednio zielonych ludzików. Chociaż właściwie… jakieś wpływy Żydzi mają (vide: machanie psem przez ogon), a w Ukrainie ktoś ludzikom był chętny. Znowu lądujemy na jakichś krzywych dzwonkowatych? Szarawość widzę…
    Zatem: dzień dobry i dobranoc 🙂

  330. wbocek
    23 grudnia o godz. 7:08

    Absurdalność natury nie bardzo jest absurdalna. „Absurd” – to wynik oceny wychodzącej od mniemanych założeń. Natura niczego nie zakłada, nic nie planuje, nie istala celu. Jezus celem naszego dążenia, co Bach ubrał w fenomenalne nuty, nie nadając wszak Jezusowi rangi istnienia w kształcie z niebieskiej książeczki.

    Absurdalne są natomiast religie posiadające różne bozie. nich bowiem od założeń, celów i szczegółowych wymagań operacyjnych tak gęsto, że 500 procent cukru w cukrze. Cukrze – przecież być wyznawcą to słodycz.

    Skoro już mamy jakiś mózg i skoro się już urodziliśmy, choć nas o to nikt pytał czy mamy ochotę, warto coś z mózgiem pozytywnego robić. Na przykład wykombinować jamneński okręt.

  331. Tanaka
    23 grudnia o godz. 9:58

    Tanaczku, aż o tak górnolotne myślicielstwo mnie nie podejrzewaj, że bym naturze absurdalność przypisywał. Absurdalność widzi ROZUM. Niech będzie, że MÓJ rozum. Nikt tej absurdalności nie planował – rozum się rozwinął tak, że sam ją zoczył. Lub wykoncypował. Lub wyrozumował, skoro właściwością rozumu jest rozumowanie. Tak samo wyrozumował sobie piękno, brzydotę, których w naturze nie ma.

  332. wbocku daragoj,

    Dopiero zajrzalem i ujrzalem co cie dotknelo. Zal dla ciebie inni juz wyrazili. Ja wyrazy zalu zloze ku pamieci zmarlego twojego Brata. Bo On odszedl za mlodo, porownujac do starszego brata.

    Kiedy mnie trafilo mocno, posrod nocy 6 tygodni temu, w przeblyskach swiadomosci mysl mnie trafiala jedna: co moja trojka rodzenstwa, dwojka starszych ode mnie, jeden mlodszy, beda przezywali gdy o moim pogrzebie, za oceanami, beda musieli myslec? Jechac czy nie jechac? Tyle godzin w samolotach, przy byle jakim zdrowiu? O kosztach nie wspominajac.

    Wiec rowniez i ta mysl mnie chyba pomagala przezyc. Mlodszys od siostry i brata a odchodzisz juz? I danym mi bylo nie odejsc, po takim mysleniu. Tym razem przynajmniej

    Twojemu Bratu nie zostalo to dane. Dlatego tak mi go zal.

    Tobie zycze by zastawki twoje, jesli maja byc wymieniane na swinskie, nie zeswinily sie. I nie kazaly sie wymieniac gdy juz bedzie odtrabione

    Wielu lat okretowania po Jamnie, wbocku! Bo w tym zajeciu zludzenia tylko malkontenci sie dopatrza. Konwencji moze tez

    https://www.youtube.com/watch?v=Ro-DdZrS6cA

    Pochmurny prezent od blizej nieznanej fotografki – konkurentki

  333. Okazalo sie ostatnio, ze pan prezydęt Du.a podpisał nowelę ustawy o SN. No tę przywracającą sędziów wyrzuconych ze względu na wiek. Wwyraznie widac ze odczekał z tym podpisem do ostatniego dnia okresu jaki konstytucja mu daje na zastanawianie się. Taki spryciura.

    Przy okazji zwlekania mocno skrytykował sędziów, którzy wrócili do pracy nie czekając na ten jego podpis. Prawnicy generalnie twierdzą, że ta nowela była niepotrzebna i postanowienie TSUE jest wystarczającą podstawą prawną do powrotu.

    Raz guano kacze, zawsze guano kacze. Z tego bursztynow nie bedzie. I nie wazne jak ostro beda te ptice smrodzily naszym czarnym zlotem, walczac bohatersko z globalnym ociepleniem.

    Bo w tej ostatniej sprawie poruta pisdziana jeszcze wieksza jest niz w ustawianiu SN pod pioro kaczego

  334. Na marginesie
    Przed @Tobermorym niełatwo się „bronić”, bo to człek humorzasty i chętnie pouczający innych w rozmaitych kwestiach.Doświadczyłaś tego nie Ty jedna, ale z drugiej strony on ma, jak każdy, swoje sympatie i potrafi im sympatię okazać.
    Nawet prosiłam, byśmy się „omijali” na wszelki wypadek. Ale przecież to nie znaczy, że mamy się do siebie już NIGDY nie odezwać i karmić się „pamiętliwością”.
    Nie rozumiem więc dlaczego, gdy zwróciłam się do niego w konkretnej sprawie, która mnie zainteresowała w jego wpisie (chodziło mi o szlak tatarski na Podlasiu, który nieźle znam), Toby odpowiedział coś, owszem, lecz komu innemu, co odebrałam jako ostentację.
    A to dla Ciebie moja najulubieńsza góralska kolęda (potem lecą inne) Myślę, że i @Tobermory z chęcią posłucha i się do mnie wreszcie uśmiechnie.
    https://www.youtube.com/watch?v=14uuKlDeGHs

  335. @ 22 grudnia o godz. 23:33

    „Tobermory Pytasz (złośliwie?) czy byłam na Majdanie. Ja nie napisałam ani słowa o Majdanie. O Majdanie dość elokwentnie pisał Orteq.”

    Dodatni to plus dla nicku na O. czy vice versa? Nie zebym tam przemysliwal na ten temat dniami i nocami. Ot, tak sobie pytam z ciekawosci

  336. Orteq
    23 grudnia o godz. 10:22

    A niech Cię chudy bociek, Ortegu! Najpierw zobaczyłem mewy nad wodą i mówię zaskoczony:
    – Kurde, całkiem jak nasze!
    Za chwilę widzę budę nad wodą. Przecież ją znam! Jeszcze jeden obrazek i wtedy się dopiero kapłem, że trafiłem z Koszalina przez Amerykę do Mielna. Bo podpisów nie czytałem. Dzięki, Ortegu.

    Teraz cóż – do końca dni rozpamiętywanie. Choć pierw pierdzistołkowe korowody w świętej Polsce, która znów, dzięki PiS, fundnęła sobie dodatkowy wolny dzień – w wigilię – więc niepewność, co będzie czynne, co nieczynne i czy zdążę. A jak policzyć, że od dawna jest zwyczaj tzw. odpracowywania dni pracy, które są np. między świętami a sobotą i niedzielą, to Polska będzie miała z okazji świąt BN dziewięć dni wielkiego żarcia, leżenia bykiem, rozbijania się na drzewach po pijaku i takie tam. Tak więc dokąd brat nie spocznie jako garstka popiołu w rodzinnym grobie, będzie trochę nerwówki i biegania na kulawych kulasach. A potem, jak nie będzie lodu – na woda. Z dala od sideł, strzałów i szczekających psów.

    Trzym się, Ortegu. Z rodziną świat był pełny. Kiedy odszedł ojciec – jakiś fragment świata przestał istnieć. Ale mama dawała jednak wrażenia pełni. Jakoś z nią, mimo kłopotów, było bezpieczniej, czułem się dzieckiem, bo żył ktoś ważniejszy, mentor, opiekun. Brat dawał mniejsze poczucie niesamotności, ale jakieś dawał – w dalszym ciągu byliśmy rodziną. Pewnie teraz z żoną będziemy dla siebie wzajem lepsi. I Tobie, Ortegu, takiej lepszości życzę, choć nie uprawiam życzeń.

  337. Nefer
    Ja w sprawie tego „medach”. Nie jestem pewny pisowni, tak jak i „mojchen”. Od wielu lat słucham classicfm.nl z Holandii, najpierw z satelity bardzo dawno temu, potem znikli z satelity i korzystałem z Internetu. Od pewnego czasu znów są na satelicie, ale paskudnym – 23.5 wschód. Mam antenę obrotową, ale z powodu jednej stacji radiowej obracać, to grzech, a więcej na tej wschodniej Astrze nie ma.

    Jest to absolutnie najlepszy program radiowy dla miłośników muzyki poważnej, choć nie dla oszołomów, którzy są w stanie wysłuchać np. cały koncert współczesnego kompozytora. Ci mogą skorzystać z Bayern Klassik. Classicfm.nl nadaje raczej fragmenty bardzo długich utworów. Jeśli coś jest dla mnie niestrawne to wiem, ze się szybko skończy, a repertuar ma znakomity i wspaniałą organizację z programem na cały dzień. Bije więc na głowę niemieckie Klassik Radio, też dobre ale bez playlist. POlski RFM jest mizerną odmianą, ale dla ludzi mających zasięg na ziemi jest dobrym rozwiązaniem. Testowałem dziesiątki z tysięcy programów internetowych i zdecydowanie wolę chrapliwe … no wisz – mojchen lub medach, a słyszałem je tysiące razy – od lat 80-tych XX wieku.
    Sam zabłysnąłem raz przy granicy , koło Venlo, gdy pytałem o drogę. Zasunąłem im ten „mojchem” i chcieli wytłumaczyć mi drogę nie językiem tylko „chorobą gardła”, jak fachowy określają język holenderski, a ja powiedziałem – proszę po niemiecku lub francusku, bo tylko to przywitanie znam. Część komentarzy rozumiem, bo mi przypominają popsuty niemiecki.
    Ze znanych mi Holendrów tylko Heintje miał niewielki akcent, a taki Rudi Carell strasznie zaciąga.

  338. wbocek
    Jeszcze raz Cię uściskowuję, tym razem z przekazem (ech te rymy mimowolne, anumlik by się uśmiał), abyś trzymał swoich bliskich, na pastwiskach niebieskich popasających, w dobrej pamięci.
    Takiej pamięci, która zmarszczki wygładza, oczom dodaje błysku, a ruchom lekkości i wdzięku.
    Ich umysły/osobowości niepowtarzalne może gdzieś krążą w Kosmosie, bo ponoć non omnis moriar.

  339. @wbocek
    Kurde, przeczytałam to co już Ci posłałam i myślę sobie – ale poleciałam patosem na koniec.

  340. mag
    23 grudnia o godz. 10:52

    Mag, ciń doberek. Liczę, że nie gniewasz się, że Cię nie wymieniłem – nikogo nie wymieniałem – w pierwszym dziękczynnym wpisie, który pisałem na chybcika, zajęty dawaniem sobie rady z nowością i dzwonieniem do instytucji. A przecież znam i Twoją sytuację i ogromnie współczuję tego, co masz z siostrą, w dodatku – za morzem. Dziękuje bardzo za dobre słowo. Takie głosy to jednak cenna chwila ulgi, zwłaszcza na gorąco, bo potem jednak przychodzi oswojenie się z sytuacją i trza żyć – jeśli się, rzecz jasna, chce.

  341. mag
    23 grudnia o godz. 11:08

    Magutko, w patosie i w egzaltacji to może nie krążę, ale jesteś bardzo blisko, bo mimo że ateista, to jednak spotykam się z bliskimi, gdzie wzrok nie sięga, i chciałbym, żeby i oni się spotkali.

  342. Antonius
    23 grudnia o godz. 11:00

    Antoniusie,a ja słuchając czasem niemieckiego,myślę,że ten język dość daleko odszedł od jego „holenderskiego pierwowzoru ” 🙂
    Cieszę się ,ze lubisz stację classicfm.nl.
    No i jeśli chodzi o te pozdrowienia to na teraz jeszcze
    goede morgen,a na po 12-tj – goede middag 🙂

    Pozdrowienia

  343. @ 22 grudnia o godz. 19:22, 20:40

    „Tobermory…Nie szukam czarno-białych schematów, wręcz przeciwnie. Pośmiewam się co nieco z niektórych blogowiczów, którzy nie ustają w tropieniu rzekomych spisków izraelsko-amerykańskich, ale natychmiast reagują na każdy krytyczny głos pod adresem np. Putina. Niezapomniana 404 była w tej dziedzinie niezmordowana, ale nie tylko. Ty też chyba się skłaniasz w podobnym kierunku. Ale dlaczego jesteś taki napastliwy?”

    Te napastliwosc, wcale nie ze strony Tobiego, odczuwali niektórzy blogowicze gdy sie z nich ‚pośmiewalam się co nieco’. Wspomniana i rzeczywiscie niezapomniana @404 mnie sie przypomina jako sprawozdawczyni donoszaca z terenow dzisiaj trumpianych.

    Z tego co pamietam ona pisala nie za wiele inaczej niz donosza o poczynaniach Donalda od ponad dwoch lat glowne media amerykanskie. Tylko Fox News ciagnie uporczywie za prezydentem Fryzura, lekcewazac jego codzienne prawie lamanie prawa.

    Jakos nie utkwila mnie w pamieci reakcja @404 na każdy krytyczny głos pod adresem Putina. Dzisiaj zadnej reakcji @404, i to na nic, nie idzie znalezc. Zaprzestal kagiebista opłacanie armii trolli czy co?

  344. wbocek
    23 grudnia o godz. 10:11

    Pombocku, bo lecę do marchewki: się rozumiemy, bez pudła. Jeno ów „absurd” tak wszędzie lata, najczęściej u wyznawców co to są absurdalni perfect ze swoją bozią, ale i w ogóle, że dałem tu malusi głosik. Dla porządku, bo tak mam, że na „absurd” głos daję.

  345. wbocku,

    Twojemu Drogiemu Odeszlemu chyba wielkiej roznicy juz nie sprawi to nadwislanskie wielodniowe swietowanie BN przed Jego pochowkiem i pokropkiem. Wspolczuje tylko tobie i twojej zonie, oraz moze jeszcze innej rodzinie Zmarlego, ze bedziecie spedzali swieta w atmosferze oczekiwania na te smutna uroczystosc

  346. Orteq
    23 grudnia o godz. 11:44

    Ortegu, z całym uważaniem dla zachowań innych – tam, gdzie sam rządzę, nie nadeptując nikomu na poglądy i zwyczaje, nie ma żadnych uroczystości, ceremonii, rytuałów, świętowania. Ciało zmarłego człowieka nie jest człowiekiem, a zmarły nie jest zmarły – jest myślą we mnie, żywy, wrażliwy, rozmawiający. Dokąd ja jestem żywy, nie tylko nie wszystek umrzesz, lecz w ogóle nie umrzesz.

  347. @wbocek 23 grudnia, 7:08
    Ateiście, nie wierzącemu w życie pośmiertne, indywidualne życie doczesne wydaje się absurdem. A właściwie jest tylko wielką tajemnicą i trudno nam pogodzić się z myślą, że jej nigdy nie poznamy. Najgorsza jest jednak świadomość bezmiaru cierpień istot żywych. Tyle z nich pojawia się na świecie tylko po to, żeby umrzeć w cierpieniach i nie ma żadnej nadziei na wyrównanie im tej krzywdy. Sam, indywidualnie odczuwany, absurd istnienia na tym świecie to drobiazg w porównaniu z ogromem cierpień tych niezliczonych ofiar ewolucji.
    Z absurdem mojego istnienia mogę się jakoś pogodzić, bo miałam szczęście urodzić się w miarę zdrowa oraz w miejscu i czasie dającym szanse na pewną dozę radości z życia. Tobie, wbocku też tej
    radości jest trochę dane, więc nie rozmyślaj o absurdzie życia, tylko ciesz się ile się da z tego, czego jeszcze możesz doznać nawigując po Jamnie i przyjaźniąc się choćby z Krawacikiem.
    Wczoraj pisałeś o upływie czasu. Mnie też rok 2000 wydawał się kiedyś bardzo odległy. A tu już minęlo 18 lat nowego stulecia i dziwię się, że jeszcze żyję. Ale starość okazała się dla mnie nie tak smutna, jak ją sobie kiedyś wyobrażałam. Bliski koniec nie zatruwa mi świadomości, a jaki on będzie nie zastanawiam się, bo co zastanawianie się zmieni?

  348. @Herstoryk 23 grudnia, 7:17
    Czyżbyś myślał, że Krym oderwał się od Ukrainy i przyłączył do Rosji samoczynnie, bez żadnego udziału agentury Putina? Można w tym wydarzeniu doszukać się innych graczy ale wykluczanie sprawczości zielonych ludzików jest zaklinaniem rzeczywistości. Dlatego właśnie bezsensem jest porównywanie niewinnych i bezbronnych kozłów ofiarnych z postaciami czynnymi na Krymie, nawet jeżeli uznaje się istnienie innych sił w tym konflikcie.
    Co do Twojej wcześniejszej tezy o życiu mitami. Są sfery, gdzie mity królują, ale nasze myślenie oparte bywa również na twardych faktach. Takim jest napewno wolność poruszania się w strefie
    Schengen (mam na myśli nie tylko podróze ale i migracje) i takim był brak wolności poruszania się w demoludach. Inne przykłady sam możesz sobie dopisać.

  349. Droga kruk

    Zeby cos od czegos oderwac to cos musi byc do owego czegos przylaczone NAPRAWDE. Krym tego warunku nigdy nie spelnial. Wez poczytaj troche na temat statusu polwyspu w Ukrainie.

  350. Nie było mnie kilka dni, miałem zaburzenia świadomości, niestety śmierć nagła i niespodziewana i tym razem nie była mi dana. Po powrocie przeczytałem wszystkie lub prawie wpisy na blogu.
    Było o Polskich Tatarach. Ja chciałbym wspomnieć o mazurskich starowierach, którzy osiedlili się w XVI wieku we wsi Wojnowo i okolicznych wsiach przy szlaku kajakowym Krutyni. Obecnie jest tam muzeum , jest chyba jeszcze ich cerkiew oraz cerkiew kościoła autokefalicznego polskiego. Niedawno jeszcze były mniszki. Miałem tam kontakt w latach 60 -tych. Mieszkali tam wtedy jeszcze Niemcy, Mazurzy (raczej niemiecko -języczni) i Rosjanie, którzy jeszcze wtedy zachowali język rosyjski, chociaz preferowali raczej niemiecki na co dzień. Co ciekawe znali ten rosyjski, taki troche archaiczny też miejscowi Niemcy, ludnośc była dosyć pomieszana pokoleniowo. Wiem , że dużo osób wyjechało.
    Antonius wspomniał o Wałbrzychu. W roku 1948 przebywałem tam na koloniach , dokładnie mogę określić te datę, bo wracając z kolonii zatrzymalismy sie na Wystawie Ziem Odzyskanych we Wrocławiu.
    Mieszkalismy jako koloniści w Białym Kamieniu, ale czas spędzaliśmy w Solicach Zdroju, obecnie Szczawno- Zdrój. Zapamietałem Wałbrzych ówczesny jako miasto niemieckie, szczególnie wózki, które miały dzieci niemieckie w postaci małych furmanek. W Solicach pełno księży czy pastorów bez sutann, ale koloratkami.
    Co do Autonomii Śląska – jestem za. Z tym, czy ma dotyczyć również Dolnego Śląska nie jestem pewien.Czy Opolski i Górny też razem? Te województwa zostały rozdzielone z jakiegos powodu, może z powodu dziel i rządź, bo tak wygodniej centralistycznej władzy.
    Czy da się zachować śląska gwara (język?) obecnie w dobie upowszechnienia telewizji i radia, jako język żywy nie skamienielina. Kiedy jeszcze byłem mlodym lekarzem i pracowałem w Łowiczu, miałem problemy ze zrozumieniem starszych ludzi, niektóre zwroty czy słowa musiała mi tłumaczyć miejscowa pielęgniarka. Obecnie nie spotykam się z takimi archaizmami, a mieszkam nadal na Mazowszu, ale z elementami gwary się spotykam, nikt nie mazurzy, nie mówi jesce, ale ludzie” idom na huśtawkie” itp. Nie wiem , czy to jeszcze gwara , czy po prostu braki językowe. Przeczytałem niedawno humoreskę Tuwima Ślusarz , gdzie bez holajzy ani rusz, bo drosselklapa nie ryksztosuje, bo była zrobiona na szoner. Jak obserwuję obecnie ślusarze nie używają juz takiego słownictwa – holajza to dłuto a sztamajza to łom. Nie wiem, czy w sklepie żelaznym bym sie dogadał.Dlatego nie wiem, czy w ewentualnym języku śląskim warto zachowywać takie słowa jak przytoczone przez Antoniusa sztrajchelce, czy inne , czy to już język, czy pidżyn?. Jesli zachowamy archaizmy to tak.
    Na koniec -my ateiści składamy sobie życzenie świateczne, przykładamy wiele uwagi do tradycji katolickiej, może jeszcze rzymskiej przedchrześcijańskiej. Niektórzy znajomi pytają mnie, czy obchodzę w ogóle święta. Córka określa się jako chrześcijańska ateistka, bo święta sa dla niej ważne. Niedawno oglądałem dyskusję w telewizji z powodu spotkania opłatkowego przerwanego kropieniem i modlitwą w sąsiedniej sali, ktoś protestował, ale oponentka religijna replikowała,że to przecież świeta BN i możecie je świętować jak chcecie, ale czy chcecie ich zniesienia.(?)
    Pozdrawiam wszystkich. Wbockowi wyrazy współczucia.

  351. kruk
    23 grudnia o godz. 17:36

    Dziękuję, kruku za refleksje. Z drobną uwagą: człowieczy rozum nie jest jednorodną właściwością gatunkową, lecz ściśle osobniczą – tak niepowtarzalną jak odciski palców. Więc właściwie nic, co sobie umyśli jeden, nie nadaje się żywcem do zastosowania u drugiego. Jeśli męczy Cię świadomość bezmiaru cierpień, to jest to Twoja własność, która może, owszem, służyć jako kontrast do deprecjonowania cudzej własności innej od Twojej, ale tylko Tobie. Bo nie ma żadnych wszechobowiązujących mierników wartości. Jeden się przejmuje umieraniem dzieci z głodu, inny nie martwi się o dzieci w Afryce, bo ma do wykarmienia 16 bezdomnych kotów, jeszcze inny cierpi katusze z powodu, że nie ma co palić, wszystko inne mu powiewa z tyłu. Kiedy więc mówisz: „nie rozmyślaj o absurdzie życia, tylko ciesz się ile się da z tego, czego jeszcze możesz doznać”, to wybacz, kruku, jest to dydaktyka, jedno z niezliczonej masy mało refleksyjnych, grzecznościowych zaklęć, które są wyłącznie po to, by je wypowiadać, a nie stosować. Nikt po usłyszeniu takiego zaklęcia niczego u siebie nie zastosuje ani nie zmieni – chyba że uczące się niemowlę – bo myślenie, cieszenie się, smucenie i wiele różnych zachowań odbywa się bez cudzych porad i zaleceń. Każdy jest najwyższym specjalistą od samego siebie – nawet pospolity matoł, który jest magazynem stereotypów. Jeśli znajomy wierzący składa mi, ateiście, standardowe w Polsce, czyli kościelnego chowu, życzenia świąteczne, nie wygarnę mu w rewanżu, że jest durniem, tylko powiem coś niekonfliktowego w rodzaju „Spokojnych świąt” i się rozejdziemy, z oliwnymi gałązkami w dziobach.

    Słowem, kruku, wrócę do początku Twojego wpisu:

    „Ateiście, nie wierzącemu w życie pośmiertne, indywidualne życie doczesne wydaje się absurdem. A właściwie jest tylko wielką tajemnicą i trudno nam pogodzić się z myślą, że jej nigdy nie poznamy”.

    To właśnie z powodu takiego niezdyscyplinowanego stawiania przez Ciebie spraw się nie rozumiemy. Bo najczęściej było, że ja – o słupie, Ty – o zupie.

    Nie ma kogoś takiego jak „ateista” – jest podejrzana ateistka kruk, nieodwracalny ateista wbocek itd. Konkretni ludzie, niekonkretnych ateistów ni wierzących nie ma. Nie można więc mówić o tym, co się wydaje ateiście, skoro on nie istnieje. Wydawać się coś może tylko istocie z krwi i kości, czyli osobnikowi A, B, C itd. Ale jeśli ktoś mówi o tym, co komu SIĘ WYDAJE – jest demiurgiem siedzącym w cudzej głowie, inaczej mówiąc – chiromantą.

    Że życie jest tajemnicą? Możliwe, ale dlaczego mówisz: „trudno nam pogodzić się z myślą, że jej nigdy nie poznamy”? Kto to „my”? Nie prościej, odpowiedzialniej i logiczniej mówić w imieniu własnym?

  352. kruk
    23 grudnia o godz. 17:36

    Kruku, przepraszam, powiem krótko i zawiązło: trochę mnie podpieniło Twoje pouczanie, które Ty – całkiem możliwe – nie wysłałaś wcale jako pouczania, tylko samo się na trumping przeputinkowało.

    Stachu39

    Błagodarien, Stachu.

  353. kruk

    Kruczku, żeby wiedzieć, o czym mowa, kiedy człek mówi o absurdalności – jak nie na głos, to po cichu – trzeba samemu w niej pobyć. Ja pobywam od kołyski. Dlatego mówię.
    Moja rodzina spotkała się w absurdalności prawie w komplecie, tylko mnie brakuje. Zamienili po dwa słowa i każdy poszedł do swoich zajęć: ojciec siadł na niskim stołeczku, które mu na miarę zrobiłem, i przy otwartych drzwiczkach pieca kopci fajkę; najmłodszy brat uprawia kwiaty w ogródku; świeży nieboszczyk od razu pofrunął do żony; mama popruła na jagody i wróci z dwunastoma litrami w koszu, które, jak zwykle, aniołki jej pomogą nieść. Tak właśnie, kruku, wygląda absurdalność: że to, co raz powstało, nigdy nie przestanie istnieć. Jeśli życzysz sobie znaleźć się w zapamiętanej chwili z przeszłości, po prostu tam idziesz. Chcesz się z kimś spotkać, to się spotykasz – choćby z dawno zapomnianą miłością. Mówisz: „Trwaj chwilo, jesteś piękna” – i ona trwa. Nic i nikt nie jest bardziej twórczy od absurdalności – nawet Bóg.

  354. Szanowni komentatorzy
    Polityka drukuje kolejne wspomnienie o zmarłym Kazimierzu Kutzu, autorstwa Jana Dziadula. Przyznam się, iż mam wrażenie, ze redaktorowi Dziadulowi chyba wierszówki brakuje. Bo to już kolejny tekst pożegnalny tego autora. Przypomnę, że J.Dziadul to Ślązak z wyboru z podwileńskimi korzeniami.
    Tutaj link: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1776240,1,kazimierz-kutz-19292018-moje-kartki-z-jego-kalendarza.read?src=mt .

  355. @wbocek 23 grudnia o godz. 22:06
    Bardzo fajny wpis.

    @wbocek 23 grudnia o godz. 21:00
    Nie ma kogoś takiego jak „ateista” – jest podejrzana ateistka kruk, nieodwracalny ateista wbocek itd. Konkretni ludzie, niekonkretnych ateistów ni wierzących nie ma. Nie można więc mówić o tym, co się wydaje ateiście, skoro on nie istnieje.
    Trzeba to powiedzieć setkom tysięcy a może i milionom sprzedawców a szczególnie marketingowców. No i oczywiście pomagającym icm statystykom.
    Że wszystkie ich wysiłki sprzedania/wciśnięcia/wykreowania potrzeb miliardom potencjalnych klientów są z góry skazane na niepowodzenie.
    Bo ich statystyczne modele budują fałszywy obraz. Nieuprawnienie generalizują indywidualne cechy indywidualnych osób.
    Te wszystkie gugle, fejsbuki, twitery, whatsapy, instagramy, yahoo, wszystkie karty kredytowe, ubezpieczalnie medyczne, sklepy, producenci praktycznie wszystkiego, te czy tamte administracje i urzedy i cała reszta miejsc zbierających o nas informacje, otóz oni wszyscy tracą czas.

    Wszelkie próby zbudowania obrazu/charakterystyki tzw. syntetycznego klienta/konsumenta zakończą sie niepowodzeniem.

    Bo każdy jest inny. 😉

  356. Orteq(usiu)
    Dawno się do Ciebie nie odzywałam, tak jakoś wypadło.
    Pragnąc to naprawić, pozdrawiam w szczególności świątecznie, ale i na każdą inna okoliczność.
    Narazzo

  357. Kiedyś moim żelaznym argumentem przeciwko socjalistycznej gospodarce były rozmiary mebli kuchennych. Reszty wyposażenia też.

    Wszystkie peerelowsko standardowe szafki kuchenne były za niskie. Blat miały za nisko. Wszystkie zlewozmywaki były umieszczone/zawieszone za nisko. Kuchenki równały do nich wysokością i też były do chrzanu.

    Wszystkie krany były durnowato zawieszone za blisko zlewu, zostawiały (wg. mnie) za mało miejsca do obracania mytych statków między wylotem kranu a zlewozmywakiem. Wszystkie drzwiczki i szuflady były za małe, za delkatne. Jak dla dzieci.

    A przecież ja nie byłem żadnym gigantem, 186 cm to może nie był kurdupel w latach 70/80 tych ale miałem dużo wyżych ode mnie kolegów i to w każdej szkole.

    Ciekaw jestem, czy obecnie zmieniły się w Polsce normy, bo jak odwiedzam to w środkach komunikacji publicznej stojąc wśród wspólczesnej męskiej młodzieży jestem jednym z niższych.

    No ale o czym ja tu mówię, jakie „normy”, nie ma sensu gadac o żadnych „normach” bo przecież każdy z nas jest inny. I producenci kuchennych szafek (i ławek szkolnych) i krzeseł, i hydraulicy montujacy te krany nad zlewozmywakami a nawet producenci kuchenek i maszyn do mycia naczyń robią dla każdego indywidualnie. Blat na 30 cm nad podłogą. Azorowi będzie wygodnie.

    Ale tylko temu konkretnemu Azorowi, bo sąsiad Kajtkowi zlew zawisił dużo wyżej. 😉

  358. W Ameryce ciastek ani tortów ani nawet tych donatów czyli ichnich pączków nie da się jeść. Nawet batoniki Mars czy jak im tam są nie do przełknięcia. Nie mówiąc o czekoladkach Hershey’s. Tamtejsze wyroby dobrze w Polsce znanej firmy czekoladowej Kot_bury są okropne.

    Za słodkie.

    Trzeba znaleźć piekarnię/cukiernię polską, szwedzką albo niemiecką. Wtedy da się zjeść. Bo posłodzone „normalnie”.

    „Normalnie”?

    Hi, hi, hi.

  359. Powyższa była moją indywidualną opinią. Jestem pewien, że byłem jedynym przyjezdnym z Polski do USA, który miał podobne wrażenia co do słodkości. 😉

  360. @wbocek, @zza kałuży

    Krótko, bo za moment lecę dalej. Moim zdaniem, chociaż każdy jest inny, to uogólnienia są potrzebne, bo pozwalają stawiać jakieś robocze tezy i przewidywania co do zachowań innych ludzi (choć czasem przeszkadzają też). A także – znów „chociaż każdy jest inny” – rozmawiając z innymi, ja częściej mam poczucie wspólnoty doświadczeń, niż całkowitej odrębności czy niezrozumienia. Czy nie na takiej wspólnocie opiera się (szeroko pojęta) kultura?
    No to jadę.

  361. @Tanaka
    Właśnie przeczytałem pod kołdrą „Jest we mnie szczeniak” Kazimierza Kutza.
    Wzruszający tekst i dla nas po 40tce pożyteczny.
    Wszystkiego Najlepszego z obu okazji!
    PS
    Migrowałem do EP, bo kampania, a ja się jej przyglądam i próbuję przekonywać do słusznej sprawy.

  362. @wbocek
    23 grudnia o godz. 22:06

    Myślę sobie, pombocku, o Tobie intensywnie od wczoraj. Łaząc po lesie też myślałam. Ładnie piszesz o tym co dzieje się ze zmarłymi. Kiedy zmarł mój dziadek 9 lat temu, czyli prawie dokładnie tyle ile lat ma mój syn płakałam okropnie. Nie mogłam polecieć na pogrzeb bo byłam w wysokiej ciąży i nikt nie wpuscilby mnie do samolotu. Na drugi dzień poszłam na grzyby myślac o tych wszystkich latach kiedy chodziliśmy do lasu razem. Po namysle zaczelam sie cieszyc, że zmarł znienacka, na serce, bo wiem jak bardzo bał się dogorywac w szpitalu – do tego stopnia, że odmówił operacji na zastawki, która zaproponowano mu kilkanaście lat wcześniej. Jeśli czegoś żaluje to tego, że nie spędzilam z Nim więcej czasu jako osoba dorosła, nie poznałam go lepiej, nie zadałam wystarczajaco wielu pytań, nie poniose więcej wspomnień. Mimo tego żyje on jednak we mnie i w moim synu, który nigdy go nie poznał ale tak jak pradziadek wyrabia kilometry po lesie… Mój syn nie poznał też nigdy swojego dziadka od strony taty ale wie że lubił czytać i był piekielnie inteligentny. Babci z tej samej strony nie pamięta ale wie, że uczyła gry na pianinie i że to po niej odziedziczył ‚”słuch”. Cześć tego to owszem geny, ale druga część to przekaz. To, jak nieobecni zapisali się w czyjejś pamięci, a za jej pośrednictwem trafili do jego świadomości i dalej w niej żyją.

    Zresztą rozgadałam się a tak naprawdę to tylko wpadłam na chwilę z Gałczyńskim:

    „A podobno jest gdzieś ulica
    (lecz jak tam dojść? którędy?)
    ulica zdradzonego dzieciństwa,
    ulica Wielkiej Kolędy.
    Na ulicy tej taki znajomy,
    w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
    stoi dom jak inne domy,
    dom, w którymżeś się urodził.
    Ten sam stróż stoi przy bramie.
    Przed bramą ten sam kamień.
    Pyta stróż: „Gdzieś pan był tyle lat?”
    „Wędrowałem przez głupi świat.”
    Więc na górę szybko po schodach.
    Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda.
    Przy niej ojciec z czarnymi wąsami.
    I dziadkowie. Wszyscy ci sami.
    I brat, co miał okarynę.
    Potem umarł na szkarlatynę.
    Właśnie ojciec kiwa na matkę,
    że już wzeszła Gwiazdka na niebie,
    że czas się dzielić opłatkiem,
    więc wszyscy podchodzą do siebie
    i serca drżą uroczyście,
    jak na drzewie przy liściach liście.
    Jest cicho. Choinka płonie.
    Na szczycie cherubin fruwa.
    Na oknach pelargonie
    blask świeczek złotem zasnuwa,
    a z kąta, z ust brata płynnie
    kolęda na okarynie:
    LULAJŻE, JEZUNIU
    MOJA PEREŁKO,
    LULAJŻE, JEZUNIU,
    ME PIEŚCIDEŁKO.”

  363. @Orteq 23 grudnia, 19:17
    Rozstrząsanie tego, czy Krym powinien należeć do Ukrainy czy do Rosji, pozostawiam ekspertom prawa międzynarodowego. Tego nie rozstrzygniemy na blogu LA however opinionated some atheists are. Dyskutowaliśmy o roli zielonych ludzików w akcji “Krym nasz”, to odrębny temat.
    Wesołych świąt!

  364. @Stachu39
    23 grudnia o godz. 19:47

    Stachu, przykro mi słyszec, że Ci się pogorszyło przez kilka dni ale wróciłeś w świetnej formie! 

    W temacie ateistycznych Świąt – dziś rano czytaliśmy z młodocianym ateistą o przesileniu zimowym i związanym z nich świętach i tradycjach, które przeniknely do obchodzenia Świąt jakie znamy teraz. Skrobnełam nawet w zeszłym roku na ten temat wstępniak: 

    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/12/20/richard-dawkins-a-sprawa-swiat/

    Pod życzeniami z którego podpisuje się i w tym roku. W ogóle to nostalgicznie wspominam tamten czas na blogu – wspólne wirtualne gotowanie, anumlik wciąż z nami, poprzedni Gospodarz kawiarenki ateistów jeszcze czuwający nad klientelą (nie to, żebym narzekała na naszego biskupa kochanego), ech, łezka się w oku kręci troszkę choć od tamtej pory z drugiej strony przybyło nam nowych głosów więc może „coś się kończy, coś się zaczyna” jako i ten rok co to od przesilenia do przesilenia…

    PS. Czy kto wie co się dzieje z @Lewym? Bo coś zniknął całkiem

  365. @wbocek 23 grudnia, 21:00, 21:12, 22:06
    Nie miałam żadnego zamiaru pouczania Cię czym jest absurd życia. Wydajesz mi się mocno przewrażliwiony w sprawie pouczeń i masz niejaką obsesję na punkcie indywidualności. Już @zza kałuży i @Szary Kot coś napomknęli o wspólnych cechach ateistów (a nawet ogólnie ludzi), więc nie będę ciągnęła tematu. W Twoim przekonaniu indywidualne poczucie absurdu życia u każdego z nas jest inne. Jeżeli słowo absurd znaczy co innego dla różnych ludzi i może tak być z każdym innym słowem, to nie wiem, jak możemy w ogóle się porozumiewać. Fakt, że Tobie i mnie to się zupełnie nie udaje.

  366. Z okazji Season’s Greetings Forumowiczom LA zdrowia, spokoju, pogody ducha, codziennych i niecodziennych radosci i samych zyczliwych ludzi na swojej drodze zyczy zyta2003 ( w bardzo dobrym nastroju o dziwo)

  367. @Stachu 23 grudnia, 19:47
    Przed laty pewien Rosjanin, jeszcze z ZSRR, zapytał mnie czym jest dla nas święto Bożego Narodzenia. U nich, jak wiadomo, święta takiego wtedy nie było. Odpowiedziałam, że jest to okazja do spotkań rodzinnych w szczególnej atmosferze, bo tak było w moim domu. Widzę, że blogowi ateiści pieką pierniczki, ubierają choinki i nawet wymieniają się ulubionymi kolędami. A dlaczego mielibyśmy odchodzić od uroczych tradycji? Podobno urok Bożego Narodzenia udziela się ostatnio krajom niechrześcijańskim*, no bo te choinki, światełka i prezenty są bardzo fajne. Życzę Ci, Stachu, miłego spędzania tych świąt.
    *https://www.whychristmas.com/cultures/japan.shtml

  368. @kruk 24 grudnia o godz. 1:20
    to nie wiem, jak możemy w ogóle się porozumiewać. Fakt, że Tobie i mnie to się zupełnie nie udaje.

    Ty się nie martw, ty się tym ciesz!
    Przecież mogłabyś do tego dojść dopiero po 30 latach z @wbockiem małżeństwa! 😉

  369. National Public Radio mnie dzisiaj kompletnie zdezorientowało. Zapomniałem który dzień jest który i liczyłem, że NPR niezawodnie jak co roku mnie obudzi serią aducji na temat święta Hanukkah.

    Po tym taki jak ja poznaje, że idzie Boże Narodzenie.

    A dzisiaj włączam radio i o Hanuce cisza. Za to długa audycja o problemach gejów w amerykańskiej armii. I o historii wychodzenia z szafy wysokiego szczebla oficerów i urzędników Pentagonu.

    Znaczy się trzeba będzie się przestawić na nowy rodzaj enpiarowego dzwonka. 😉

    Wigilii Bożego Narodzenia tutaj nie znają, liczę zatem na hanukowe historie 25-go grudnia.

    https://www.youtube.com/watch?v=cb1cZYLDVGk

  370. Orca,
    dziękuję za piękną zimową kartkę świąteczną.

    Rewanżuję się australijską, życząc wszystkim sympatycznych i spokojnych świąt.
    https://www.youtube.com/watch?v=AEMDhDeZebo

    I coś bliższego memu sercu i temperamentowi:
    https://www.youtube.com/watch?v=0PlaTF66lTw&list=RD0PlaTF66lTw&start_radio=1&t=12

  371. Z najlepszymi życzeniami 🙂

    https://drive.google.com/file/d/13A7omuQKMQWq9d6R55EVewWfj3H3LxQy/view?usp=sharing

    MODLITWA CZŁAPIĄCEGO PRZEZ ŻYCIE

    Panie, choć jeden tydzień daj.
    Ot, taki zwykły, miły
    Bym spędzić mógł go sam na sam.
    Bez zadań ponad siły.
    I pozwól człapać pośród dni,
    drogą, na której los nie warczy.
    Często samemu dziwiąc się
    i to zdziwienie całkiem starczy.

    (Michael Leunig)

  372. @kruk

    myślę, że właśnie po to, żeby złagodzić kanty absurdu potrzebne są nam rytuały odwołujące się do uniwersum, do tego co łączy, co wspólne
    https://www.youtube.com/watch?v=ZpGC7zKq7lI
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  373. kruk
    24 grudnia o godz. 0:47

    „Rozstrząsanie tego, czy Krym powinien należeć do Ukrainy czy do Rosji, pozostawiam ekspertom prawa międzynarodowego. Tego nie rozstrzygniemy na blogu LA… Dyskutowaliśmy o roli zielonych ludzików w akcji “Krym nasz”, to odrębny temat.
    Wesołych świąt!”

    No i tobie wesolutkich ateickich.

    Zielonych ludzikow nie przypominam sobie zebym dyskutowal. A czy Krym nasz czy smasz to najlepiej zajrzec do zrodel.

    Ze zrodel:

    Gdy w 1783 r. Krym pod nazwą Tauryda zostaje włączony do imperium rosyjskiego, ma tylko 60 tys. mieszkańców. Kolonizacja rosyjska spowodowala, ze pod koniec XIX w. na lokalną populację polwyspu składaly się m.in.:
    35 proc. Tatarów,
    33 proc. Rosjan,
    i 11 proc. Małorosów (Ukraińców).

    W rewolucyjnym roku 1917 struktura narodowościowa Krymu wyglądala następująco:

    400 tys. Rosjan,
    200 tys. Tatarów,
    ok. 100 tys. Ukraińców,
    a także 100 tys. Niemców, Żydów, Polaków i Ormian.

    Co sie zdarzylo dalej, zapytuja niektorzy? A ot co

    ‚Gdy w tym samym roku rozpadlo się imperium Romanowów, krymskie elity chcialy niezależności. Ogłaszają w związku z tym autonomię, ale po raz pierwszy wybierają związek państwowy z Ukrainą. Starania zostają utopione we krwi. W kolejnych latach bolszewicy mordują ponad 100 tys. Krymian, przede wszystkim inteligencję. Co prawda półwysep otrzymuje pozorną autonomię, ale w składzie Rosyjskiej Republiki ZSRR. Nie na długo, gdyż Stalin cofa przywilej, a niemiecka okupacja daje mu pretekst do kolejnej czystki. W 1944 r. NKWD wysiedla Tatarów, a także Greków, Ormian i Bułgarów. Podczas transportu w stepy Azji z 240 tys. deportowanych umiera 120 tys.’

    Az wreszcie przyszedl pamiętny 1954 r. To wtedy ówczesny gensek Nikita Chruszczow włącza Krym do sowieckiej republiki ukrainskiej. Z punktu widzenia obecnego konfliktu krymsko-ukrainskiego, to krytyczna data jesli o realistyczny status Krymu w nowopowstalym panstwie ‚Ukraina’ chodzi. Szczegolnie po tym gdy wyprodukowano w Kijowie, 5 lat temu, pomaranczowa rewolucje oraz rozpierduche pn. Majdan. Wszystko wymierzone przeciwko Rosji. Zarzadzanej przez kabiebowca z kul i krwi.

    Moskwa Putina, pragnac nie dac sie wypchac przez Amerykanow z rejonu Morza Czarnego, a z glownie z nie tylko historycznej twierdzy Sewastopol, od wielu lat rosyjskiej, podważyla legalność decyzji Chruszczowa. Znajdując w niej historyczny i prawny precedens, który uzasadnia niedawną aneksję. Poprzedzona krymskim referendum zjednoczeniowym, z wynikiem 97% za.

    Zeby nie zanussic do konca czytelnictwo blogowe, tu slynne zabytki rosyjskie Sewastopola, wraz ze schodami potiomkowskimi

    http://kalejdoskop.h2.pl/krym/krym1.php

    Czy ktos jeszcze wciaz mysli, ze dzisiejsza Rosja, i jej parlament Duma, wybaczyliby Putinowi jakby on pozwolil na utrate Krymu w 2014 roku? Szczegolnie zas na oddanie we wrogie rece Poroszenki i jego Amerykanskich bossow czysto rosyjskiego, historycznie bohaterskiego Sewastopol, to niech lepiej poslucha

    https://www.youtube.com/watch?v=2l3LtuDVv-I

    I poczyta

    Morskich fal cichy szmer
    Światło gwiazd, wiatru wiew
    My wzdłuż brzegu idziemy gdzieś w dal
    Zasłuchani w śpiew fal
    I powraca do nas znów
    Refren walca w rytmie słów

    Sewastopol i walc
    Nieodłączne są już
    Będę tęsknić za wami wciąż
    W czas pogody i burz
    Sewastopol i walc
    Mego szczęścia to dni
    Mojej pierwszej miłości dni
    Sewastopol i ty

    Czas przeminie jak sen
    I powróci ta noc
    I wzdłuż brzegu pójdziemy gdzieś w dal
    Zasłuchani w śpiew fal
    I powróci do nas znów
    Refren walca w rytmie słów

    Sewastopol i walc
    Nieodłączne są już
    Będę tęsknić za wami wciąż
    W czas pogody i burz
    Sewastopol i walc
    Mego szczęścia to dni
    Mojej pierwszej miłości dni
    Sewastopol i ty

  374. @zza kałuży
    24 grudnia o godz. 2:55

    Chanuka w tym roku miała miejsce w dniach 2-10 grudnia.
    Nie zauważyłeś 🙁

  375. Dodajmy jeszcze i to

    6 marca 2014 roku rada miasta jednostronnie ogłosiła, że „miasto Sewastopol będzie częścią Federacji Rosyjskiej jako podmiotu Federacji Rosyjskiej”

    Nastepnie, nastapilo podpisanie traktatu przyłączenia Krymu, wraz z Sewastopolem, do Rosji:

    16 marca podczas referendum według oficjalnych danych 95,6% głosujących opowiedziało się za przyłączeniem do Rosji. 2 dni później podpisano traktat w sprawie przyjęcia Republiki Krymu i Sewastopola do Rosji pomiędzy Rosją i Republiki Krymu, o następującej treści:

    – Terytorium byłej Republiki Autonomicznej Krymu zostaje włączone do Rosji jako Republika Krymu
    – Sewastopol zostaje miastem wydzielonym
    – obie jednostki wchodzą w skład Krymskiego Okręgu Federalnego

    Nowy status nie jest uznawany na arenie międzynarodowej. Przez ONZ i większość państw świata Krym i Sewastopol są uważane za część Ukrainy. Pomimo wygranego podwojnego referendum na Krymie i w samym Sewastopolu. A Putinowi to fuk. Bo tak mawial Czech Honza a oni z Wolodia sie znali ze ho ho ho. Nie tylko przy okazji BN.

    Z tego co wiadomo, obaj nie sa ateistami. Ani nie udzielaja sie na LA. Wiec nie da sie ich nazywac trollami oplacanymi przez Putina.

    Chyba ze sie da. To wtedy nazwiemy ich trollami.

    Putin i Honza, trolle Putina. Brzmi nastojaszczo

  376. @Tobermory

    Wczoraj był mój dzień wielkich koncertów,na drugim z nich grała Martha Argerich koncert no3 Prokofiewa. Jest ona prawdziwym fenomenem natury,jeśli w 77 roku życia wykonuje ten utwór w tak ogromnym tempie i niezwykłą siłą. Po powrocie wystukałam na google tytuł konceru i ku mojemu zdumieniu ukazał się on na you tube ( nagranie z piątku!) Natychmiast wysłuchałam jeszcze raz i pobrałam na dysk.,bo nigdy nie wiadomo jak długo taki link pozostanie na youtube.
    Więc podam tutaj dla wszystkich,ktorzy chcieliby to wykonanie usłyszeć. Wiem,jak mało masz czasu,ale może gdzieśw ciągu nadchodzących dni znajdziesz chwilę dla siebie. To taki mały prezent pod choinkę 🙂

    https://www.youtube.com/watch?time_continue=41&v=eVbx_YoSdLI

  377. mag
    23 grudnia o godz. 23:17

    „Orteq(usiu) – Dawno się do Ciebie nie odzywałam, tak jakoś wypadło. Pragnąc to naprawić, pozdrawiam w szczególności świątecznie, ale i na każdą inna okoliczność.
    Narazzo”

    No czasem wypadywuje tak. Lepsze to jednak, mimo wszystko, od napadywania.

    Samych ateistycznych swietosci na swieta zycze, mag(usiu). No i na Nowy Rok tez. Bede probowal i tej okazji dozyc

  378. wbocek
    23 grudnia o godz. 13:26

    „Z całym uważaniem dla zachowań innych – tam, gdzie sam rządzę, nie nadeptując nikomu na poglądy i zwyczaje, nie ma żadnych uroczystości, ceremonii, rytuałów, świętowania. Ciało zmarłego człowieka nie jest człowiekiem, a zmarły nie jest zmarły – jest myślą we mnie, żywy, wrażliwy, rozmawiający. Dokąd ja jestem żywy, nie tylko nie wszystek umrzesz, lecz w ogóle nie umrzesz.”

    Rozumiem. Brat zapewne nie pozostawil po sobie zadnych instrukcji pogrzebowych. Madry czlowiek musial byc

  379. @wujaszek wania
    24 grudnia o godz. 7:55
    Bardzo lubię tę kolędę kojarzy mi się z przystojnym Robertem Redfordem 🙂

  380. Ewa-Joanna
    24 grudnia o godz. 10:17

    najważniejsze, żeby skojarzenia były miłe 🙂
    Ja, niestety, albo stety, co kto woli, jestem w typie Belmondo. W domu rodzinnym mówiono mi, że dobrze, że chociaż nie jestem całkiem głupi, skoro zabrakło mi urody 😉
    Ty już po wieczerzy?

  381. @Ewa-Joanna
    24 grudnia o godz. 7:42

    Piękne muzyczne pocztówki!

    Wesołych Świąt wszystkim! Ze świątecznie bajecznie zmrozonej i słonecznej dziś Szkocji. Moja pocztówka nie jest bardzo widowiskowa ale nie mogę się powstrzymać…oczywiście, że Św Mikołaj jest Szkotem! 😉

    https://youtu.be/OgUN4Ug0HEs

  382. @wujaszek wania
    24 grudnia o godz. 8:54

    Miałam dołączyc tę kolędę wczoraj ale już tak rzewnie mi się zrobiło, że poniechalam…

    Pozdrawiam serdecznie!

  383. A ta jest dla @Szarego Kota, który mam nadzieję, że wreszcie dojechał do domu…

    https://youtu.be/ni4JVtFyjB8

  384. @wujaszek wania
    24 grudnia o godz. 10:24
    My oblecieliśmy Wigilię w sobotę, bo to był jedyny termin kiedy wszyscy mogli mieć wolne, czyli dziś ja mam wolne 🙂

  385. @wujaszek wania
    24 grudnia o godz. 10:24
    No a jeżeli masz tyle łobuzerskiego wdzięku jak Belmondo to ja i owszem… 🙂

  386. wujaszek wania
    24 grudnia,g. 7:55
    Drogi wujaszku
    Czegoś tak pięknego dawno nie widziałam i nie słyszałam z okazji Mary Christmas. A już grajacy na skrzypkach, fruwający Mikołaj (może ze Szkocji, jak twierdzi @Kosteczka?) – cudo, cudo!
    Przesłanie wiersza biorę sobie do serca. Nawet nie wiesz, jak mi to było potrzebne.
    Serdeczności

  387. Łomatko! Merry Christmas! (miało być!)

  388. O, mój Boże!
    Ateiści składają sobie świąteczne życzenia.
    Ale nie dziwię się. Trzeba wspierać środowiskowe tradycje.
    To i ja się dołączę – pogodnych, rodzinnych i zdrowych Świąt.

  389. zak1953 & all
    W ramach życzeń ateistycznych przesyłam Wam, mili moi ateiści oraz agnostycy zamiast „Wśród nocnej ciszy” – „Między ciszą a ciszą”.
    Pięknie śpiewa tę piosenkę Grzegorza Turnaua 16-letnia wówczas Joanna Kulig. Tak tak, ta z „Zimnej wojny”.
    https://www.youtube.com/watch?v=5-S2AiiDces

  390. @

    W czasach wzmożenia niemożności,
    Obcych klimatów ocieplenia,
    Unijnej „Ody do radości”,
    Polskiej wolności biadolenia,

    Życzyć nam mogę tylko w złości,
    Byśmy posiedli wolną wolę.
    Wszak gdy czujemy zew wolności,
    Natychmiast pchamy się w niewolę.

    Zamiast wyjazdu w ciepłe kraje,
    Zamiast wycieczki do Paryża,
    Wolimy wierzyć w nudne raje
    Oraz publicznie zwisać z krzyża.

    Więc krzyczę w Boże Narodzenie
    Nie bardzo wierząc, że się uda:
    Nie po to Bóg nam dał myślenie,
    Byśmy wierzyli w jakieś cuda.

  391. @Ewa-Joanna
    Mam nadzieję, że ten żywioł w postaci gradu Cię nie dotknął, bo byś coś napomknęła. Jeszcze trochę, a w Polsce zapomnimy o zimie.
    Mi nie zależy, bo na sankach już nie jeżdżę, ani na nartach.
    https://turystyka.wp.pl/kule-gradu-jak-pileczki-golfowe-to-jest-szalenstwo-6330952253077121a

  392. @Tanaka
    Drogi biskupie Tanaczku, pasterzu nasz na blogowej łące
    z całego serca życzę Ci zdrowia, spokoju,nieustającej miłości i przyjaźni od Twoich bliskich, a także cierpliwości dla nas, niekiedy rozbrykanych owcy.

  393. @Orteq
    Mam wrażenie , że bronisz sentymentalnych i imperialnych praw Rosji do Krymu. Jak wymieniłeś ,Krym zasiedlały rózne ludy, dodałbym jeszcze Scytów i Gotów. Rosjanie są ostatni. Poza znaczeniem militarnym – Sewastopol, Krym jeszcze jest może czymś takim dla Rosjan jak Floryda dla Amerykanów – miejscem, gdzie można mieć daczę i spędzić zimę w ciepłym klimacie. Rosja jest biednym w sumie krajem, Putin rozdaje ciasteczka – nie macie większych pensji, kraj sie nie rozwija, przeganiaja nas Chiny, ale macie za to Krym, rozpoczynamy zbieranie ziem ruskich, jak Iwan Kalita.
    Ukraina też dla Rosjan jest tylko Małorosją, oni po prostu nie wiedzą,że są Rosjanami, dawniej Rusinami (Nazwa Ukraina jest stosunkowo świezej daty). Pisarze ukraińscy jak Gogol, Bułhakow, Dostojewski sa oczywiście pisarzami rosyjskimi. Odbudujemy imperium Romanowów, gdzie tylko piszą cyrylicą i jest kościół prawosławny. Dlatego takim szokiem dla Moskwy było uznanie autokefalicznego kościoła ukraińskiego. Kościół ukraiński tępił równiez ateista Stalin. Oczywiście są w Polsce tez osoby, które chciałyby powrotu Wilna czy Lwowa, mądry rząd nie podsyca takich nadzieji, a tonący jak Putin trzyma się brzytwy. Podobnie jest z Nadniestrzem, Osetią, Abchazją – sa to pozory panowania, więcej przynoszące szkód niz korzyści. Ale to może jeszcze trwać i rozleci sie końcu jak ZSRR.

    Wszystkim Ateistom, Agnostykom i wątpiącym, ale również zaglądającym na blog wierzącym chrześcijanom życzę wesołych, spokojnych i zdrowych świąt, oraz doczekania naprawdę dobrej zmiany.

  394. Kostka
    24 grudnia o godz. 11:04
    et al.

    Dojechał, trochę odespał, a teraz rozgląda się zbaraniałym wzrokiem, co by tu. Dobrze że małżonka krzepko dzierży stery i wydaje się wiedzieć, co i jak. Dziękujemy za nastrojowego Knopflera.
    Odwdzięczam się Dubrawką Tomsic i Scarlattim.
    Wesołych Świąt wszystkim.

    https://youtu.be/IksKydCVXVs

  395. Szary Kot

    Mam dla Ciebie pod choinkę Baroque Christmas Concert
    wraz życzeniami odpoczynku i radości 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=rhNO42fbFsc&t=292s

    ps. zajrzyj,proszę do mego dzisiejszego postu do Tobermorego. Tam załączylam bardzo szczególny link.
    Z piątkowego koncertu Argerich w Rotterdamie. Ja bylam na nim wczoraj!

  396. basia.n
    24 grudnia o godz. 14:52

    Dziękuję, już zaglądam, skoro mówisz, że rzecz może się okazać ulotna.
    Wszystkiego najlepszego!

    PS. Na tym koncercie to byłaś w charakterze publiczności, czy też w robocie, np. piłując jakąś skrzyneczkę na pół? 😉

  397. Szary kot

    Oczywiście byłam w charakterze słuchacza:)
    I wiesz – ja wczoraj po koncertach,pelna wrażeń zupełnie nie przypuszczalam,że ten koncert już się pojawi.Zajrzałam do netu i wystukalam wiadomości o koncercie. A tu taka niespodzianka. I nagranie bardzo dobrej jakości. Więc słuchałam tego Prokofiewa w nocy jeszcze dwa razy 🙂 No i te bisy na cztery ręce….

  398. basia.n
    24 grudnia o godz. 15:07

    Właśnie oglądam. Jakość super. A Marthę to chyba Bóg zesłał 😉

  399. Ja tez znow słucham! To jest jakieś uzależnienie 🙂
    Nie mam pojęcia jak to nagranie trafiło. Bo jest nagrany cały koncert i wyjdzie na dvd. Ale to dobrze ! Bo póki co możemy go słuchać na youtube ( a ja mam już na dysku)

  400. mag
    24 grudnia o godz. 12:38
    Fajnie tak zobaczyć młode stworzenie jeszcze popiskujące ale już dobrze rokujące. Pogodnych…

  401. mag
    24 grudnia o godz. 13:57

    Maguś, (w przelocie, jako ta gwiazdecka od dzieciątecka): dzięki!
    Nadfrunę ciemną nocą i ten, we dźwi załomocą, a Dawid z procą?
    Jak nadfrunę to będę, a teraz – pędem!

  402. Parę lat temu otrzymałem od bardzo przyjemnych baptystów gwiazdkę z nieba. Wiedzieli, że jestem ateistą, ale mocno wierzyli, że dzięki nim nie będę. Dałem tu wtedy, świeżo natchnionym będąc, literacki tekścik o równie wrażliwej jak ci baptyści damie, która mnie, zasuwającego skoro świt przy ręcznym mieszaniu betonu, pozdrowiła katolickim „Szczęść Boże”, a ja nie odpowiedziałem. Na drugi dzień znów usłyszałem:
    – Szczęść Boże!
    Tym razem byłem przygotowany.
    – Allah jest wielki – powiedziałem – a także stary Kryszna, Rongo i Świętowit.
    Pani zdębiała, obraziła się i poszła. Na pewno innych religianckich pozdrowień niż katolickie w katolickim kraju nie słyszała, dlatego w ciemno potraktowała nieznajomego jak swego. W innym kraju za chrześcijańskie pozdrowienie miałaby ucięty w odpowiedzi chrześcijański łeb. Ale żeby rozumieć religianckie nietakty trzeba nie być religiantem. Tylko co z takiego rozumienia, skoro w wilgotnym i ponurym zakątku Kłapouchego czyha pani kruk, od której się dowiesz, że twoje głośne rozumienie religianckich nietaktów to jest dopiero nietakt.

    Oto świeży bożonarodzeniowy list katolików do ateisty, którzy nie wierzą, że można być czymś tak potwornym jak ateista:

    „Szanowny Panie Jurku, szczęść Boże. Święta Bożego Narodzenia to szczególny (!!! – wbocek) czas. Czas zadumy, wyciszenia się, czas nadziei i radości z tego, że rodzi się Jezus a wraz z nim, i dla nas, rodzi się nowy czas. Życzymy z całego serca, aby był on wypełniony zdrowiem, wewnętrznym optymizmem, odważnymi celami, które uda się zrealizować. Niechaj nie opuszcza Pana  umiejętność pokonywania trudności i umiejętność cieszenia się z drobiazgów, których często nie zauważamy, a które składają się na szczęście. Zwyczajnie, niechaj z błogosławieństwem Bożej Dzieciny wypełni Pana ogromna radość Życia. Pięknych, radosnych, w pełni zdrowych i rodzinnych Świąt życzą …owie”.

    Moja odpowiedź:

    „Szanowni (…), nie jesteśmy z odmiennych światów, lecz z tego samego, tyle że z różnych ulic. Jestem nieodwracalnym ateistą, Wy – nieodwracalnymi chrześcijanami, równie mocnymi, jak mocną chrześcijanką była moja mama. Jeśli z takich różnic się rodzą złe relacje, to nie religia jest winna czy ateizm, lecz nierefleksyjny, pokrzywiony człowiek, dla którego każdy pretekst jest dobry, by obnażyć kły. Miałem i ja krótki – może ze trzy lata – czas ideowej konfrontacji: rozmawiałem, że tak powiem, zasadniczo z kilkoma przyjaciółmi katolikami, z baptystami, ze Świadkami Jehowy i nawet krótko z muslimem naukowcem. Były to spokojne różnice zdań, które, rzecz jasna, żadnego zbliżenia stanowisk nie przyniosły. Przyniosły natomiast to, że kiedy się rzadko – bo żyję w przyrodzie, nie w mieście – przypadkiem spotykamy, kłaniamy się sobie z gałązką oliwną w dziobie, czasem zamienimy parę słów o życiu i się w dobrym nastroju rozchodzimy. A ja po takim przypadkowym spotkaniu przez jakiś czas nie myślę o absurdzie życia, lecz cieszę się fruwającą w powietrzu życzliwością. Naszych fundamentalnych postaw, które nas dzielą, nie nosimy na wierzchu – nie ma po co. Mojej postawy nikt z zewnątrz nie zmieni, a mnie ani w głowie wpływać na cudze. I dobrze jest, i pięknie jest, i szkoda słów.

    Dlatego, Szanowni, z wielką przyjemnością przyjmuję Wasz dobry głos z innego świata i Wam ślę to, co we mnie nienajgorsze. Mieliście swój bardzo ciężki czas. Nie jestem pewien, czy po takim doświadczeniu wraca się do tej samej rzeki – raczej wątpię. Może więc teraz jest silniejsze przeżywanie przemijania? A może tym samym większy apetyt na życie? W każdym razie oby Wasz był jak największy. I spełniony.

    Ja mam teraz kolejne ciężkie doświadczenie. Pochować ojca, matkę i dwóch braci młodszych o 9, 10 lat to nie taka byle jaka dla psychiki rzecz. Jestem ostatni. Dlatego błąkam się myślami po wieczności z nadzieją, że moi bliscy już tam się spotkali i zaraz ja dofrunę, i może skoczymy na grzyby, jagody, bo na piwo – nie.

    Pogody ducha dla wszystkich, zdrowia, jak najwięcej wiecznej przyrody, zieloności, nadziei.

    PS Załączone fotki pokazują moją wieczność, po której chadzam z nadzieją, że absurdalność bytu mniej może będzie przez chodzenie absurdalna”.

    To listy mejlowe. Zwykle odpowiedź otrzymywałem po paru godzinach. Tym razem od soboty – cisza. Widać straciłem kolejnych tolerancyjnych znajomych, od których gadań o tolerancji w jedną stronę uszy puchły. Fakt, że pierwszy raz – ślepy widzi, że z grzeczności trochę kłamię, lecz w szlachetnym celu, żeby nie było konfliktu – powiedziałem im jasno, że nie jestem człowiekiem wahającym się na huśtawce, wątpiącym, kogucikiem na druciku, lecz ateistą – Bóg wie – nieodwołalnym. Nigdy nie reagowałem na ich religijne westchnienia w listach do mnie, chwalenia Pana, miłowania Matki i Dzieciątka – traktowałem jak jarmarczny folklor: nie zauważałem. Aż w końcu mnie wzięło – spowiednik czy co?! – i postanowiłem wyjaśnić hu is hu, nie stawiając przecież sprawy na ostrzu noża. No i się z mety wyjaśniło.

    A mnie do wypełnienia się ogromną radością życia błogosławieństwa jakiejś Dzieciny nie były i nie są potrzebne. Inna rzecz, że zwierzęta mają dziś mówić ludzkim głosem. Może to o mnie chodzi?

  403. Dla mnie, ateisty, 25 i 26 grudnia oraz wszystkie inne święta kościelne, to ustawowo wolne dni, które spędzam w przeróżny, nie mający z żadną religią nic wspólnego sposób.
    Dla ateisty absurdem jest przecież celebrowanie urodzin kogoś, kto nigdy się nie urodził.

    Moim zdaniem polscy „ateiści” do tego stopnia zazdroszczą katolom pretekstów do celebrowania ich świąt, guseł i rytuałów, że zapominają o wielu wspaniałych okazjach i sposobach spędzania wolnego czasu.
    To dlatego mnóstwo polskich „ateistów” pod pretekstem świętowania różnych „saturnaliów”, „bożkaliów”, i „poganaliów” pojawia sie w świątyniach, na „pasterkach” i przed „stajenkami”…

    Smieszy mnie wręcz usprawiedliwianie celebrowania kościelnych świąt argumentami o „pogańskich” zwyczajach zawłaszczonych przez religie ponieważ „pogaństwo” to termin, którym jedne religie określają inne, konkurencyjne, ale także religie…
    Religie i pogaństwo to jedynie kwestia nazewnictwa i punktu odniesienia.
    Przecież dla wyznawców jednych „bóstw” wszyscy inni to „poganie”, nad czym jak widać prawie nikt się nie zastanawia.

  404. Stachu39
    24 grudnia o godz. 13:58

    „Mam wrażenie , że bronisz sentymentalnych i imperialnych praw Rosji do Krymu… Ukraina też dla Rosjan jest tylko Małorosją, oni po prostu nie wiedzą,że są Rosjanami, dawniej Rusinami (Nazwa Ukraina jest stosunkowo świezej daty)…
    Wszystkim Ateistom, Agnostykom i wątpiącym, ale również zaglądającym na blog wierzącym chrześcijanom życzę wesołych, spokojnych i zdrowych świąt, oraz doczekania naprawdę dobrej zmiany.”

    Rozumiem, ze zyczenia ateistyczne kierujesz i na te Malorosje krymska, gdzie ludy nie wiedza ze sa Rosjanami. I glosuja referendalnie, zupelnie bezrozumnie, nie za Poruchankiem tylko za Putinem. Tym z krwi, Polonu i kul kagiebowskich.

    Niektore ludy tam majo ze co dobre w ogole nie znajo. Wezmy chocby te nasza dobra zmiane. Czy wszyscy wiedzo, ze ona jest nie tylko dobra ale nawet lepsza? Zaloze sie, ze nie wiedzo. Tak jak Malorusini krymscy.

    Ech, zyzn. Tiebia razumom nie pierebriat i kulami nie unicztozit’.

    Zdrowia zycze, Stachu. Jak najwiecej go

  405. Ateista
    24 grudnia o godz. 18:24

    Wybacz, Ateisto, ale w tym zbuntowaniu trochę dziecinaczysz. Mogę tak mówić z pozycji człowieka, który dawno temu odrzucił wszelkie obchodzenia czegokolwiek z imieninami włącznie. Nie istnieje w moim prywatnym nic patetycznego, uroczystego ceremonialnego. Bywałem w podniosłym nastroju, aż gęsiej skórki dostawałem, kiedy na przykład w czasach skromnej motoryzacji wychodziłem w księżycową noc na pustą szosę, by marszobiegiem pokonać trasę 67 km Koszalin – Słupsk. Lub teraz, kiedy po dłuższej przerwie stawiam pierwsze kroki na wodzie. Ale to są nastroje prywatne, nie mające nic wspólnego z jakimkolwiek świętownictwem. Natomiast Ty nabijasz się ze świętowania religijnych świąt przez niezidentyfikowanych ateistów. Nabijasz się z cudzych zwyczajów, które nie są Twoimi zwyczajami. A, przepraszam, znalazłeś jakieś nowe Sevres, gdzie są wzorce ateistycznych zachowań. A może jest tam wzorcowy ateista z wosku? Nietrudno się domyślić, że w Polsce z całą pewnością wielu ateistów jest katolickich, znaczy – wyzwolonych od religii katolickiej/chrześcijańskiej. Odrzucenie ideologii niekoniecznie jest równoznaczne z odrzuceniem zwyczajów religijnej społeczności, zwłaszcza kiedy to są zwyczaje rodzinne, z dzieciństwa, czyli zamieszkałe bardziej w uczuciach, wspomnieniach, sentymentach niż w zimnym rozumie. Twoje wytykanie przywiązania do krainy religijnego dzieciństwa jest czymś w rodzaju tropienia przez pisowatych śladów domniemanego komunizmu – powierzchowne, zastępcze, niedojrzałe.

    Dokąd mama pracowała do 78. roku życia, przyjeżdżałem na wigilię z żoną specjalnie dla niej. Kiedy sobie teraz wspominam, jak sama samiuteńka w wielkim ośrodku wczasowym w Rowach nigdy nie była pewna, czy ktoś z rodziny przyjedzie, choć zawsze jakoś, choćby symbolicznie, ale obowiązkowo z opłatkiem, była przygotowana, a my z żoną obowiązkowo przyjeżdżaliśmy, trzeba było widzieć jej radość, jak podchodziłem w ciemności pod oświetlone okno w jej pokoju na piętrze i krzyczałem: „Pani Jadziu!”. Mało butów nie gubiła, tak leciała na dół otwierać drzwi. A Ty, bratku, powiadasz, że Cię śmieszy celebrowanie kościelnych świąt. „Ach zaśmiejtieś, śmiechaczi, ach rasśmiejtieś, śmiechaczi”. Kogucik jesteś.

  406. Ewa-Joanna,

    Bardzo dziekuje za pocztowki z Down – Under. Piekne.

    To jest dla mnie fascynujace i egzotyczne miejsce.

    Troche mi sie kojarzy z Captain Cook ktory swego czasu przeplynal wzdluz Sandwich Islands az pod moje strony – Cape Flattery.

    Wiem ze w NZ ludzie zegnaja sie slowem Cheers.
    Nie wiem czy jest podobnie w Australi. Jakiekolwiek slowo, aloha, hello, cheers, cześć zycze wszystkiego dobrego.

  407. Orteq
    24 grudnia o godz. 9:52

    Dziękuję, Ortegu, za Twoją uważność. Dziś pojechałem taksówką do Miastka – już mówiłem, że transformacja pozbawiła komunikacji wiele obszarów, gdzie nie ma znaczącej produkcji – i udało się ekspresowo pozałatwiać wszystkie pierdzistołkowe sprawy, tak że brat już jest w Słupsku i czeka na mnie w zimnym miejscu, aż przyjadę w czwartek i podpiszę w zakładzie pogrzebowym ostatnie papierki. Nie chwaląc się, już trzy razy jechałem karawanem, więc w niedalekiej przyszłości nie będzie to dla mnie nowość. Chłopaki litowali się nade mną i dwa i pół roku temu zabrali mnie z Miastka do Słupska razem z nieboszczką mamą. A potem nawet na dworzec kalekę dwa razy odstawili. Czym się, Ortegu.

  408. @wbocek, 20:01
    Przygarniam Cię wirtualnie do serca, ‘wbocku’.
    Ty się czym.
    Jeszcze dużo przygód przeżyjesz w ccinach.
    Tak mi cóś któś mówi, jeno nie wiem kto.
    Ale nie ważne kto mówi, ważne że prawdę mówi.

  409. Szanowni!

    Godzina młoda, biesiadnicy postnej wigilii zza stołu ruszyć się nie mogą, znaczy: jest Znak.
    Boże Narodzenie to same Znaki i nieskończone festiwale kolęd z każdego zakątka i każdej dziupli. Nawet własnych myśli nie usłyszysz. Zresztą, po co komu w Święta własne myśli? Jest kanon i tego się trzymajmy.

    Zatem świętujmy! Na dwa głosy wstępniak dwojga autorów: basi n. i debiutanta – narciarza2.
    Zapraszam do lektury i dyskusji w ich imieniu.