Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

25.10.2018
czwartek

Żarówki Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego

25 października 2018, czwartek,

[kadry z filmu „Konopielka” w reż. W. Leszczyńskiego. 1981]

– Dolej mnie tu kobieto polewki, bo w nerwach żem jadł to i smaku nie czułem. I gazete daj.
– Ceśka, ciemno jest!
– Zara ci zrobie jasno. Tylko żarówkie wkrence i lep na muchy przyczepie.
– Zwariowałaś, babo?! Dawaj mnie tu zara lampe naftowo po ojcu! Żarówki jej się zachciało, paczcie jaka hamerykańska i nowoczesna!
– A na co ci ten kopciuch, e? Tera jest powiedziane, że nowoczesność w domu ma być i klozet, to i jest! Pralka jest na chodzie, lodówka jest, telewizor jest, traktor za unijne pieniądze, szklarnia i dopłata to i żarówka jest. Tyś chyba Marian ze szczętem zgłupiał z tom żarówkom!
– Babo, ty mnie nie denerwuj tylko lampe ojcowsko dawaj. Tradycja w Narodzie musi być. I ojcowizna!
– A skąd jak ci wezme lampe naftowo? To żeś sam oddał ze dwa roki nazad tym Felkom za lasem, co prundu nie majo!
– To leć, babo do Felka i odbierz lampe. Tradycja wraca i husaria pancerna! Prezydent powiedział. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz swojo demokracjo i Brukselo. On nam demokracjo, a my go Tradycjo Prawdziwego Polaka załatwim i szlus! A i kosa się znajdzie w potrzebie z obrzynem. Bierz małego i chybaj. Tylko idźta przez zboże, ze wsi Moskal stoi!

* * *

Tak, po kątach, polach, lasach i nocach, gada Lud Polski. Na którego straży stoi strażnik, lokator Pałacu Prezydenckiego. Co się wziął i w pielgrzymkę udał. Do Berlina – stolicy wrażego narodu od kondominium, co to reparacji wojennych nie chce płacić i terrorystów chorych na pasożyty i gwałcenie Polek nasyła. Jak się udał, to zaraz stanął na placu, albo w jakimś pałacu i oświadczył:
Może mamy problem z demokracją w UE ? Dlaczego na przykład w sklepie nie można w tej chwili kupić już zwykłej żarówki, można kupić tylko żarówkę energooszczędną? Bo UE zakazała. To są problemy, nad którymi zastanawiają się ludzie. [1]

Tak jest, ludzie się zastanawiają…

Tenże strażnik czegoś, o czym sam nie ma pojęcia ale strzeże, u progu prezydentury twardo oświadczył, że węgiel to jest Polska Racja Stanu. Osoba, co to zajmowała urząd premiera i pojechała do Brukseli żeby sromotnie wygrać 1:27 z powodu problemu z demokracją, a górnictwa broniła prawie tak jak własnej broszki oraz spływu po Dunajcu w trakcie gdy w Polsce działy się demokratyczne rzeczy, miała tak samo: węgiel Polską Racją Stanu. Polską racją stanu musiała też być likwidacja energetyki wiatrowej, za co wziął się rząd żarówkowej racji stanu.
Jest jednak w Narodzie nowoczesność: wicepremier od gospodarki, ze 3 lata temu też gdzieś stanął i oświadczył, że za jakieś 7 lat po Polsce będzie jeździć milion samochodów elektrycznych. Całych polskich, czyli katolickich. Postęp w kierunku widać po tym, że już mamy prąd katolicki: zarządy, rady nadzorcze i piony a nawet poziomy spółek energetycznych z udziałem skarbu państwa zostały oblepione swojakami, od tradycji i Polaka Najlepszego Sortu. Prąd został zawierzony Maryi. Hurtowo, włącznie z odbiorcami. Taniej, żeby było drożej. Biskup zaś pokropił i też zainkasował. Dlatego – Mordowicz.

Znaczy, za 4 lata po Polsce będzie jeździć ten milion katolickich aut elektrycznych. Bo też osoba zawierzenia czyli dużej broszki oświadczyła uwalając – razem z tym co już wszystko uwalił – kontrakt na caracale, że Polska nie godzi się być państwem magazynów i montowni, a będzie państwem własnych i kompleksowych opracowań i wynalazków. Poznaliśmy to po grafenie: miał być polski i katolicki, a wyszło jak zwykle. I do Reformacji znowu nie doszło, chociaż doszło do różnych wydarzeń.
Będą więc auta polskie i katolickie – co zawsze jest jednością – od A do Z. Toyota, Nissan, Renault, nawet ateistyczna czeska Skoda, co rok temu ogłosiła wydanie 2 miliardów euro na badania, projekty i wdrożenia aut elektrycznych – leżą i kwiczą. Ze śmiechu. Z perspektywy nadwiślańskiej – z przerażenia. Zdublowani!

No i ludzie się zastanawiają. Na przykład nad tym, że Polak wozi śmieci do lasu, a w piecu pali opony i stary lakier. Ekologiczniej: patrzysz – czystość w domu i zagrodzie. Oraz gość w dom, Bóg w dom! I że 40 tysięcy Polaków, dużych i małych, umiera przedwcześnie z powodu zatrucia środowiska i atmosfery. Polak jest katolik i nie znosi aborcji, ale morduje 40 tysięcy i jest zadowolony. Polska racja stanu, więc Bełchatów to największy truciciel atmosfery w Europie.

Im więcej węgla i innych wyziewów, tym więcej CO2 w atmosferze i tym szybciej postępuje efekt cieplarniany. Już 100 lat temu zauważyli to pierwsi badacze, a wtedy epoka węgla trwała w najlepsze. Dziś od alarmów huczy, a dowody na to, że sami niszczymy Ziemię i sprowadzamy na siebie plagi są bezsporne. Fakty przytłaczają. Po oceanach pływają kontynenty niezniszczalnych śmieci, duszące i zatruwające życie. Postępujące wysuszanie i pustynnienie wielkich połaci lądu dopiero się rozpędza. Klęski głodu, masowe migracje i wojny o wodę, o ziemię, o przeżycie już trwają a ich nasilenie rośnie, szczodrze wzmacniane bombami, jakie na jednych przeciw drugim żeby było na nasze, spuszczamy. Potężniejących fali uciekinierów z obszarów nie do życia nie powstrzymamy, bo oni walczą o życie, a my – o własną wygodę i życie w złudzeniach. Urządzając wojny i niszcząc Ziemię, sami się o konflikty, także u siebie, prosimy. Znikają lody Arktyki, znikają gatunki, rośnie emisja metanu z bagien tundry do niedawna uwięzionego pod lodem. Rosnący poziom oceanu światowego zaleje mnóstwo świetnych miast Europy, które tworzyły podwaliny naszej cywilizacji. Niemal każde miasto nadmorskie, portowe – a takie zwłaszcza były ogniskami cywilizowanego świata, znajdą się pod wodą.

Tymczasem lokator Pałacu Prezydenckiego, wygłasza w Berlinie oświadczenia w sprawie braku demokracji i przymusu stosowania energooszczędnych, czyli węglooszczędnych źródeł światła, które zarazem skłaniają nas do myślenia o środowisku i perspektywie cywilizacji w szerokim sensie.

Ludzie się zastanawiają. Ale wcale nie jest pewne, czy w Polsce się zastanawiają. Pewne jest zaś to, że zawzięcie nie zastanawia się ten co według Konstytucji jest od zastanawiania się. Żeby się nie zastanawiać, trzeba łamać Konstytucję. I odwrotnie: jak się jest takim niezastanawiaczem, to się ją łamie. A razem skutek z tego taki, że publiczne pośmiewisko przed Europą i samobójstwo w jednym: 40 tysięcy trupów co roku i tyłem do przodu po to, żeby nie być krainą montowni, ale wynalazcą katolickiej sochy i potopu. Tradycja działa.

Film „Konopielka” według prozy Edwarda Redlińskiego, jest o zmaganiach się z nowoczesnością: zabobon przeciw rozumowi, Tradycja przeciw wiedzy, swojskość przeciw modernizacji, wreszcie kosa przeciw sierpom. Z krwawym skutkiem. Rzecz o wiecznie zapóźnionej racji stanu Polaka. Od tamtej rzeczywistości – przedwojnia – minęło lat 80, 90. Tyle samo lat minęło od felietonów Tadeusza Boya-Żeleńskiego i jego społecznikowskich, oświeceniowych działań w kraju co oświecenia – wielkie dzięki Kościołowi kat.: dzięki o Panie, składamy dzięki – nie zaznał; konsekwentnych i osobiście kosztownych, wydobywających Polaka z kleszczy religii, jej zabobonów, choroby i krótkiego życia. Minęło? Jakie minęło. Ta sama wewnętrzna struktura w głowach, co była. Ta sama czujność, to samo cierpienie oraz widzenie: wróg wszędzie. I czuwa. Nawet ten sam – Żyd, mason i komuch. I Maryjo prowadź!

Właśnie odbyły się wybory samorządowe. Odbyła się premiera innego filmu na temat: „Kler”. Pora się zastanowić nad tym, co zrobić dalej. Chyba, żeby się nie zastanawiać. Co jest przecież Tradycją i Polską Racją Stanu.

Tanaka

[1] Za rp.pl

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 678

Dodaj komentarz »
  1. Jak na blogu juz jestem. Bardzo ciekawy co napiszecie. Bardzo
    pzdr Czytelnikow Tanaka text Seleukos

  2. Rozważania PADa (prezydent nie wszystkich Polaków) w Berlinie o żarówkach, których nie można kupić w Polsce i które świadczą o dyktacie UE nad suwerennymi państwami ww dziedzinie standaryzacji technicznej, która niszczy demokrację, wywołuje brexit i niszczy polskość, są tak oryginalne, świadczące o wysoko rozwiniętej umysłowości PADa oraz jego talencie dydaktycznym w dziele oświecania o demokracji niedoucznych Europejczyków, czyli leczenia rozumu głupotą, że należy o tym wydarzeniu mówić i pisać by nie dać zapomnieć społeczeństwu jakiego lotnego kolesia wybrało sobie na prezydenta.
    Pzdr, TJ

  3. Tanaka
    Świetny tytuł i znakomity tekst i jeszcze te kadry z „Konopielki”…
    Do jutra. Napiszę więcej, bo teraz oczy mi się kleją (pod wpływem nalewki miodowej 50%)

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wypowiedź PADa ośmieszyla go w Europiepo raz kolejny. Ale widzi to tylko niestety drugi sort Polaków.
    Ten pierwszy jest między innymi z wielu Konopielek .

    Przed chwilą przeczytalam następującą wiadomość:

    Parlament Europejski chce zakazu działalności grup neofaszystowskich i neonazistowskich w UE.Rezolucji w tej sprawie nie poparli europosłowie PiS. !!!

    No i mamy na talerzu tych entuzjastów neofaszyzmu i neonazizmu. Przy tym fakcie sprawa żarowek wydaje się niemal błaha ( chociaż oczywiście nie jest)

  6. @Tanaka
    “Minęło? Jakie minęło. Ta sama wewnętrzna struktura w głowach co była”.
    Porównaj z: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1768442,1,polska-religijnosc-w-kryzysie.read
    Komu tu czas stanął – ludowi polskiemu czy jego pogromcy?

    @seleuk(os)
    Odezwałam się tylko ze względu na Twoją ciekawość. Pozwól, że teraz ja wyrażę ciekawość Twojej reakcji.

  7. Tymczasem wredna Unia znowu zamachnęła się na polską tradycję. Koniec z jednorazowymi talerzykami, sztućcami itp , tzw „zrywki” i inne ,, reklamówki” też podpadły. I jak tu grylować i w czem dotargać na miejsce zabawy puszki Harnasia?

  8. Z tymi zarówkami to ja niekoniecznie wszystko rozumiem.

    Piec.

    Jak w piecu spalam opony, plastiki, płyty wiórowe, farby czy inne świństwa do spalania których ani piec ani zamontowane na nim filtry (o ile takie istnieją) nie były projektowane, to zanieczyszczam powietrze. Lokalnie i natychmiastowo.

    ZANIECZYSZCZAM INNYM LUDZIOM POWIETRZE.

    Znaczy się moja działalność SZKODZI INNYM, jest podobna do palenia papierosów co naraża innych na wdychanie wstrętnego, papierosowego dymu.

    Podkreślam tutaj, ze jestem świadom istnienia przynajmniej dwóch typów zanieczyszczania środowiska; lokalnych i geograficznie odległych.

    Żarówki.

    Gdy u siebie w domu używam starych, żarowych zarówek, to w żaden sposób lokalnie nie zanieczyszczam powietrza. Ani czegokolwiek innego. Za zużytą energię elektryczną płacę, więc jezeli mnie odpowiada używanie starych żarówek to co komu do tego?

    Co to kogo obchodzi że godzę się z faktem, iż stara żarówka 90% energii elektrycznej (albo nawet i więcej) zamienia w ciepło a tylko 10 czy 5% na światło? A może ja chcę aby mi lampa grzała w pokoju?

    Jeżeli państwo, elektrownia, dostarczyciel energii elektrycznej do mojego domu czy tzw. reszta społeczeństwa chce mnie zmusić do porzucenia starych żarówek to niech podniesie cenę za prąd. Ostrzegam, że zawsze znajdą się tacy, którzy z jakichś tam powodów nie zmienią przyzwyczajeń. Stać ich i koniec.

    Powyższe było o lokalnym zanieczyszczaniu.

    Teraz bedzie o tym drugim, o tym odległym geograficznie.

    Takie czy inne żarówki, takie czy inne rodzaje samochodów, panele fotowoltaiczne czyli tzw. baterie słoneczne, wszystkie te urządzenia w temacie zanieczyszczenia są „przesuwnikami”. Przesuwaja one źródło zanieczyszczeń spod naszego nosa „gdzieś dalej”.
    Do kopalni na Śląsku. (Dla tych, co nie mieszkają na Śląsku 😉 )
    Albo do Chin, czyli na tzw. koniec świata. (Znowu, dla tych, którzy nie mieszkają w Chinach.)

    Panel fotowoltaiczny czy samochód elektryczny albo LEDowa żarówka – w miejscu ich używania – są czyściutkie jak łza. Są samym dobrem. Przecież nie smrodzą nam pod naszym nosem!

    Najlepiej też by tak urządzić, że gdy już stana się odpadami, te wszystkie czyściutkie cudeńka spowrotem do tych Chin zabrać. Coby nam pod naszym nosem nie zanieczyszczały.

    Starczy tej mowy na poziomie przedszkolaka.

    Ceny „rzeczy” (a i wielu usług) to bardzo często są skutki decyzji bardzo politycznych. Proste funkcje cen surowców, dopuszczania jakiegos państwa lub nie dopuszczania do klubu kolesi, którym wolno czymś się tam zajmować. Kredyty brać. Itd.
    Kapitalizm czy komunizm, cała masa decyzji zdawało by sie czysto ekonomicznych takimi wcale nie jest.
    Liczenie na to, że same techniczne zalety danego rozwiązania będą wystarczająca dla powszechnej i natychmiastowej akceptacji tego rozwiązania sa naiwne. Podobnie jest z cenami prądu, gazu, benzyny, wegla, wody itd. Z cenami ich dystrybucji. Z wysokością nakładanych na nie podatków.

    Wszelkie dyskusje o zaletach danych rozwiązań technicznych, szczególnie w aspekcie generowanych przez nie zanieczyszczeń musi zawierać pełną analizę, od narodzin do utylizacji.
    Ktoś z komentującyc tutaj rozebrał żarówkę typu LED i przyjrzał sie jej częściom składowym? Wszyscy pamietamy, że tzw. „świetlówki” były złe, bo zawierały rtęć. A żarówki LED? Czy wiemy, co w nich siedzi w środku?
    Czy zdajemy sobie sprawę jak wygląda produkcja paneli fotowoltaicznych? Jak jest „czysta”? A baterii/akumulatorów?
    Jakie są pomysły i koszty ich utylizacji? Ile energii pochłania produkcja tych nowych cudeniek? Czy oszczędności w pracy nowych źródeł oświetlenia nam te wszystkie koszta wynagrodzą?

    Anegdotyczne, ale symptomatyczne. Do tej pory rozebrałem na części około 20 żarówek typu LED. Może 2 z nich miały zasilacze zaprojektowane w sposób dający nadzieję na rzeczywiście długotrwałą pracę. Reszta padła nie z powodu zepsucia się samej święcącej diody. Ta w każdym (za wyjątkiem jednego) przypadku była nadal dobra. Najczęściej psuły się kondensatory elektrolityczne.
    Małe, niby nieważne elementy, o niezawodności których nie ma ani słowa w reklamach żarówek typu LED krzyczących o 30-50 tysiącach godzin pracy takiej żarówki.

    Ta żarówka gdzie dioda była rzeczywiście zepsuta była żarówką samochodowego reflektora. Od samego początku, czyli zgodnie z projektem, intencjonalnie, zasilana zbyt dużym napięciem. Ona miała świecić jaśniej niż była w stanie, zgodnie z projektem. To było zwykłe oszukiwanie klienta.

    Ja nie jestem przeciwnikiem „zielonych” zmian. Ale chciałbym widzieć większy i decydujący wpływ czynników czysto ekonomicznych. A to jest bardzo problematyczne, z opisanych powyżej powodów. Zakazy i nakazy słabo na mnie działaja.

    Jak Unia Europejska chce mi nakazywać kupowanie żarówek LEDowych to niech najpierw wprowadzi minimalne standardy jakości i niezawodności zasilaczy tych żarówek. Niech ustali normy zapewniające „czysty” proces produkcyjny w Chinach i „czystą” ich utylizację, gdziekolwiek na świecie. I niech powoła ciało odpowiedzialne za sprawdzanie i za karanie naruszający te przepisy producentów.

    Inaczej Europejczycy będą tylko odsuwali źródła smrodu daleko od swoich wrażliwych nosków.

  9. Dobry wieczór czy raczej dobran… ahem.

    Ale bo to stuprocentowy bałwan jest.

    Oj dużo miałam zajentyków ale już koniec. Chyba.

  10. @zza kałuży
    26 października o godz. 1:15

    Inaczej Europejczycy będą tylko odsuwali źródła smrodu daleko od swoich wrażliwych nosków.

    Odsuwali, odsuwają, będą odsuwać. Od Indii – perły w brytyjskiej koronie czy Konga Belgijskiego poczciwego króla Leopolda, przez „stabilizację” Bliskiego Wschodu z jego naftą, do toksycznych wysypisk eksportowanych do Afryki (i czasami Polski) i Chin z toksycznym smogiem.
    Bo czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

  11. @zza kałuży
    Twoja argumentacja dotycząca analizy różnych źródeł zanieczyszczenia środowiska oraz ich geograficznego przesuwania jest przekonująca. Latwych rozwiązań nie ma. Nie wiem czy ktoś z nas ma wystarczające rozeznanie w temacie, żeby ocenić na ile zakaz używania żarówek przyczyni się do zmniejszenia zanieczyszczeń. Może seleuk(os).
    W przypadku wystąpienia Dudy cała sprawa nabiera natomiast innego zabarwienia. Duda nie musiał wyskakiwać z żarowkami na tym spotkaniu w Niemczech i nie musiał wypominać niemieckim mediom, że jakoby źle poinformowały o molestowniu kobiet w Hamburgu w Sylwestra 2015r. Pierwszy wyskok miał być argumentem w obronie naszej “wolności”, a drugi miał pokazać, że
    Niemcy nie mają prawa krytykować ograniczania autonomii mediów w Polsce, bo sami mają za uszami. Jak bardzo i jak niepotrzebnie Duda się skompromitował pisze GW:http://wyborcza.pl/7,75399,24093339,zemsta-niemcow-na-polskim-prezydencie-poznalismy-kulisy-ustalen.html
    Mamy więc dwa tematy do dyskusji:
    – skuteczność takich czy innych kroków w ochronie środowiska
    – niedołęstwo dyplomatyczne Dudy czy wręcz chęć pogorszenia stosunków z Niemcami

  12. @Nefer
    Jeżeli to o Dudzie – zgoda.

  13. basia.n
    25 października o godz. 22:13

    Ci ludzie,którzy walczą o swoje prawa mają niestety bardzo długą drogę przed sobą w Polsce.

    Niestety, na razie, jako kraj, idziemy bardziej wstecz niż do przodu 🙁

  14. Nefer
    26 października o godz. 1:23

    Ale bo to stuprocentowy bałwan jest.
    I to by było na tyle o tym indywiduum.

    Oj dużo miałam zajentyków ale już koniec. Chyba
    Skrytożerczym zajętykom mówimy stanowcze nie!

  15. Pomysł jest taki: płacić za polskie CO2 odszkodowanie Rosji (naliczone procentowo od PKB), a nie Uniiemcom – większość wiatrów na naszych szerokościach wieje na wschód. Od Uniiemców pobierać odszkodowania za CO2 (procentowo od PKB) wytwarzane tam bez opamiętania z węgla brunatnego. Różnice w opłatach przeznaczyć na kary za używanie nieekologicznych żarówek, żarówki dopuścić do sprzedaży bez ograniczeń. Dodatkowo: wysyłać do Uniemców każdą ekologiczną żarówkę, która zamiast 12 lat działa od 12h do 12 miesięcy.

  16. zza kałuży
    26 października o godz. 1:15

    U podstaw zakazów Unii w dziedzinie ochrony środowiska leżą dwa założenia, nie zawsze eksponowane. Pierwsze – łatwiej jest walczyć z punktowymi ogniskami zanieczyszczeń, drugie – inne kraje wprowadzą podobne regulacje prawne co Unia. W przypadku żarówek energooszczędnych zmniejszone zostaje zapotrzebowanie na energię (np z elektrowni weglowych) i można nałożyć na producentów komponetów określone normy i je egzekwować (stosunkowo mała ilość podmiotów do skontrolowania). Stąd exodus producentów do krajów gdzie takie normy nie obowiązują – niestety założenie że inni wprowadzą takie same regulacje działa słabo

  17. @zulu24

    „W przypadku żarówek energooszczędnych zmniejszone zostaje zapotrzebowanie na energię (np z elektrowni weglowych”

    O wiele skuteczniejszym sposobem byłoby wprowadzenie ekologicznych komórek. Każdy telefon komórkowy zużywa tyle energii co lodówka w gospodarstwie domowym pracująca 24h przez 365 dni w roku.

  18. @tejot
    25 października o godz. 22:46

    Oj, @tejocie. Nie wiedziałem,że jesteś takim optymistą i myślisz że PAD ma taką umysłowość, która pozwala mu wygłaszać absurdy. Niestety jest gorzej. On to mówi z przekonaniem i wyrachowaniem. Tym zdobędzie poklask i uznanie swojego elektoratu. Podtrzyma tradycję dobrych stary żarówek („żarowych”). Nie będzie nam tu Francuz czy Niemiec mówił jakie żarówki mamy wkręcać! Precz z kosami! Niech żyją sierpy!

    P.S. Po wyborach w Brazylii zwyciężyła partia BBB (Bullets, Bible and Beef : zmniejszenie podatków na amunicje, pentacostalizacja, hodowla bydła) wyginięcie wielu gatunków przyśpieszy i zostaną wycięte kolejne miliony hektarów dżungli. Plemiona indiański wystrzelają, albo po prostu zniknie środowisko gdzie umieli żyć przez wieki. Z parlamentu zrezygnował pewien komik, który był tam przez dwie kadencje (1,3 mln głosów), ale uznał, że to wstyd. Dostał się do parlamentu za pomocą haseł typu:

    „Wiecie co robią deputowani? Ja tez nie wiem. Ale jak sie dostanę to Wam powiem”
    „Zadbam o wasze rodziny, a szczególnie o moją”

    Tu starszy artykuł, ale na temat:
    How Brazil’s far right became a dominant political force

    Źle to wygląda 🙁

  19. @kruk
    – niedołęstwo dyplomatyczne Dudy czy wręcz chęć pogorszenia stosunków z Niemcami

    Duda jest prezydentem Polaków. Olbrzymia większość Polaków, w odróżnieniu od niemieckich dziennikarzy, kilka razy obraca jednym euro zanim je wyda na ekologiczną żarówkę. Gdyby mi ktoś jakiś rok temu powiedział, że będe bronić Dudy! Moim zdaniem jego błędem było to, że nie opieprzył pismactwa jak jakiej burej suki ( z całym szcunkiem dla suk!).

  20. @basia.n
    25 października o godz. 23:18

    I pan profesor Legutko zagłosował przeciw ? Niesłychane. A tak mu dobrze z oczy patrzyło. 🙂

  21. @zza kałuży
    26 października o godz. 1:15

    Pamiętam, że żarówka Edisona świeci podobno bezustannie do dzisiaj. Jednak producenci żarówek ustalili, że żarówki nie mogą świecić dłużej niż 10 lat, bo przecież trzeba zarabiać.

    Nie psioczyłbym tak na UE, bo oni przynajmniej o myślą perspektywicznie i coś robią. A taki Trump wypisał się z porozumienia paryskiego, które nawet komunistyczne Chiny poparły. Tylko tam już muszą chodzić w maseczkach po ulicach. Niestety w polityce mówienie prawdy nie popłaca – vide premier Ferenc Gyurcsány ( „Kłamaliśmy rano, w południe i wieczorem”). Teraz Węgrzy mają premiera, który nie opowiada „banialuków” – prowadzi naród prosto do celu w optymizmie. W dobie mediów społecznościowych sukcesy odnoszą kłamcy i oszuści.

    Myślę, że krytykując trzeba brać pod uwagę gdzie na spektrum różnych poglądów/zachowań znajduje się nasz przedmiot krytyki, bo jeżeli jest najmniej szkodliwy ze wszystkich to nie ma sensu go potępiać. 🙂

  22. wujaszek wania
    26 października o godz. 7:20

    Chwilowo odpoczywam. Kulminacja podpierania się nosem była we wtorek. A teraz się zastanawiam czy mnie LOT w niedzielę nie uziemi bo bilety na powrót mam, ale…

    Przynajmniej w wyborach moje dwa z trzech głosów na KO dały dobry efekt, trzeci niestety nie przeszedł.

    zetus1
    26 października o godz. 9:39

    Legutko z PE? Dobrze z oczu? Ta małomiasteczkowa szerepetka, w dodatku niezbyt lotna? Pojęcia nie mam jak niektórzy się profesur podorabiali. Pewnie tak jak Duda doktoratu z prawa, no less.

  23. Jakiś czas temu wysłałem do Tanaki tekst pod niepopularnym tytułem, mniej więcej takim: ”Jak z euroentuzjasty stałem się eurosceptykiem”. Rozumiem zastrzeżenia redaktora przed puszczeniem takiego pesymistycznego felietonu, bo i sytuacja geopolityczna nie jest pomyślna dla takiej przemiany w pesymizm. Cóż, już tak mam, że zapodziały się gdzieś moje różowe okulary.
    Już po wysłaniu tekstu do Tanaki dotarła do mnie informacja medialna, która wstrząsnęła mną i wzmogła mój eurosceptycyzm dogłębnie. Jak głęboko?
    Sięgnęła dna Rowu Mariańskiego, gdy usłyszałem, że czołówka nieudaczników pisowskich wybiera się do Europarlamentu, aby i tam wprowadzić „dobrą zmianę”. U nich ta zmiana ma polegać na „zamianie” polskich diet poselskich (ostatnio uszczuplonych) na europejskie, znacznie wyższe. Image Polski zblednie do bieli ducha w średniowiecznych zamkach i przez kolejnych 5 lat nikt uczciwy i/lub mądry nie zawalczy o polskie interesy w Brukseli. Biedna ta Polska! Wczoraj pani Szydło zdradziła, że już się uczy angielskiego, aby dobrze reprezentować polskie państwo w tym zacnym gronie euroosłów. Swoimi broszkami zwali z nóg każdego oponenta i dobra (dojna) zmiana zapanuje w całej EU. Ziobrze się ta sztuka nie udała. Jest nie tylko marnym prawnikiem, ale pewnie nie ma talentu do języków obcych i zmarnował pobyt w Brukseli, ale co sobie zaoszczędził na czarną godzinę – to ma!
    Mam jeszcze jeden argument przeciw pozostaniu w UE. Osoba miarodajna i niezwykle prawdomówna – kłamczuszek Mateuszek – ujawnił fakt, że unijne pieniądze służą wyłącznie do poprawienia chodników. Wszystkie ważne osoby mają już przy swoich hacjendach dobre chodniki, pani Szydło podobno całą prywatną ulicę, a mnie nie zależy na takich funduszach, bo nawet dobra zmiana nie jest w stanie poprawić mojego chodnika – bo nie mam wcale chodnika – tylko półmetrową „opaskę”, nieutwardzoną, gdzie psy zostawiają produkty przemiany materii – te finalne. Kwiatki lepiej rosną.

    Ostatnio zdumiała mnie głupota prezydenta, gdy brexit powiązał z z brakiem żarówek wolframowych w polskich sklepach – do których pewnie chodzi codziennie, szukając rezerw owych żarówek do kandelabrów, bo ich pilnowanie należy do jego podstawowych obowiązków (jak to stwierdził Tusk). Ma przyjaciół na Ukrainie, której nie dotyczą regulacje EU i produkują nadal „grzejniki” o kształcie żarówek. Może ich poprosić o dostarczenie zapasu na dwie najbliższe kadencje i odpadnie najważniejszy powód polexitu. Uroda wolframowych żarówek polega na tym, że blisko 90% energii elektrycznej oddają w postaci ciepła, a resztę przez święcenie. Nie sprawdziłem tych procentów, tylko usłyszałem w TV. To powód, dla którego nie powinny byc stosowane do oświetlenia a do ogrzewania. Nie szkodzi przecież, że grzejnik trochę świeci – łatwiej go znaleźć w ciemności, gdy go chcemy regulować. Pamiętam, jak stosuje się takie grzejniki przy lakierowaniu samochodów. Po nałożeniu farby samochód wjeżdża do tunelu, w którym są setki lub tysiące żarówek wolframowych. Nie po to, aby samochód narcystycznie podziwiał nową szatę (jeszcze mokrą), a do wysuszenia farby w wysokiej temperaturze. Wiem, że prezydent jest niezbyt rozgarniętym prawnikiem, na to mam dowody, ale czyżby nie znał się na procentach emisji energii? Żarówki energooszczędne nie bez powodu mają taką nazwę. Niech zapyta ciecia pałacu, ile społecznego grosza można by zaoszczędzić przy przejściu na nowoczesne oświetlenie pana prezydenta (sorry – oczywiście jego pałacu!). Ten problem zrozumieli nawet euroosłowie pisowscy, głosując za tym rozporządzeniem EU.
    Swoją drogą – nie rozumiem, jak człowiek na takim stanowisku może wygłaszać publicznie takie kretyństwa i nie umrzeć ze wstydu???
    Mają używanie satyrycy zachodni, którzy napiszą pamflety (i narysują karykatury takiej „kreatury”). Widzę w mej wyobraźni rysunek drogi, oświetlanej resztkowymi żarówkami wolframowymi, a prezydent z 1000-watową lampą w ręku prowadzi pochód pisowców do ostatecznego zwycięstwa.
    Na transparencie napis – Wodzu, oświetlamy ci drogę właściwym światłem- polskim i katolickim!
    But Chruszczowa w ONZ i opilstwo Jelcyna w Rejkiawiku są pestką w porównaniu z wygłupem „prezydenta wszystkich Polaków” (to ostatnie oczywiście …wężykiem …). Cameron nawet nie wiedział, że wykończył go brak pewnych żarówek w Warszawie.
    Nie wypowiadam się merytorycznie na temat nowoczesnego oświetlenia. Eksperci prezentują sprzeczne zdania, ale problem ekologiczny – ten ujemny – leży podobno w stratach przy produkcji i późniejszej utylizacji. Nie „posiadam wiedzy” w tej materii, ale pewnie są ludzie, zdolni do oszacowania dodatnich i ujemnych plusów. Sam widziałem w fabryce Osramu w Berlinie produkcję „starych” żarówek – banalna i udane próby supernowoczesnej lampy, dającej idealne światło „słoneczne”, ale niezwykle mocno naszpikowanej elektroniką. Liczyli na zbyt w galeriach handlowych, gdzie klient nie jest w stanie ocenić barwy produktu – np. materiału do sukienki karnawałowej i sprzedawca z wałkiem materiału musi wychodzić ze sklepu, aby klient mógł ocenić barwę materiału. Konstruktorem był znajomy profesor z mojej branży, który po likwidacji NRD nie dostał „Persilscheinu” i z Akademii odszedł do działu konstrukcyjnego Osramu. Pokazał nam z dumą jedyny egzemplarz takiej lampy, bardzo łatwej w obsłudze, ale niezwykle skomplikowanej. Rozumiałem jego pomysł, bo byłem z branży fizyki plazmy oraz spektroskopii, ale nie sposób wyjaśnić tego laikom, ale po co, jeśli działa?
    Zanim polski Polam osiągnie poziom zachodnich producentów lamp, oni wymyślą coś jeszcze lepszego. Piszę o poziomie technologicznym z przed około 20 lat, bo byłem w Berlinie w ubiegłym wieku (pod koniec)!

     

  24. zza kałuży
    26 października o godz. 1:15
    Rozumiem twoje wątpliwości i pewnie tych spraw należy pilnować jednak patrząc z perspektywy dziejów to wolę np. telewizor ledowy niż 50 kilowego Rubina a robienie polityki w UE „prostowaniem bananów” czy „świeceniem żarówkami” jest co najmniej żenujące.

  25. Niemcy, dajcie nam nazwiska przyszłych pytaczy
    O autorytarnej mentalności Prezesa (oraz jego infantylizmie politycznym), która promieniuje na wszystkich jego pomagierów, świadczy następujące żądanie wysłane przed wyjazdem prezydenta nie wszystkich Polaków do Berlina na forum polsko-niemieckie:

    „Przedstawiciele strony polskiej chcieli przed wizytą Andrzeja Dudy w Berlinie wiedzieć, kto z publiczności będzie zadawać mu pytania. Niemcy zapytali żartobliwie, czy mają dostarczyć życiorysy. Polacy poważnie odparli, że wystarczą im personalia.”

    Gdzie się podziało IQ prezydenta (decyzje UE o żarówkach niszczą demokrację, powodują brexit, niemieckie media kłamią), to wiemy. Przed wyjazdem do Berlina PAD pozostawił swoje IQ w Pałacu.
    Gdzie się podziało IQ wysokich urzędników prezydenckich urzędujących w tymże Pałacu? Nie wiadomo.
    Pzdr, TJ

  26. Antonius
    26 października o godz. 10:41

    Antoniusie: zawstydzasz mnie przypomnieniem leżakujacych u mnie tekstów. Nie mam nic na usprawiedliwienie, ale coś na wytłumaczenie: nie zdanżam. A Twoje teksty wymagają uważności, bez której do nich nie podchodzę. NIe, że źle napisane, tylko że wręcz odwrotnie.

    Twój powód zawstydzania jest bardzo dobry, więc możesz jeszcze. Odniosę z tego korzyść: czerwony jak burak bardziej będę widoczny dla rządowej kolumny samochodowej, co podnosi moją szansę na przeżycie, choć – przyznajmy – nieznacznie. Kolumny te mają bowiem taką cechę, że pasjami uwielbiają się rozbijać. Albo kogoś. Nieznaczność wzrosu szansy na przeżycie, w razie czego, może jednak robić dużą rożnicę.

    Składasz oświadczenie z zapytaniem: Wiem, że prezydent jest niezbyt rozgarniętym prawnikiem, na to mam dowody, ale czyżby nie znał się na procentach emisji energii?
    To ja czynię to, co porządny belfer w szkole podstawowej: budzę świadomość pytaniem. A czy w ogle masz dowody na to, że lokator Pałacu jest w czymkolwiek rozgarnięty? Dał na to gdzieś-kiedyś jednoznaczne dowody?

  27. W sprawie żarówek – tak na poważnie – mam ustalone zdanie. Pamiętam przejście z żarówek wolframowych do tzw. energooszczędnych kilka lat temu w naszej kuchni. Długie i nieporęczne zwoje tych żarówek szpeciły lampę i rozruch trwał tak długo, ze przy jedzeniu ryby już miałem w ustach ości, zanim lampa zaczęła świecić jasno. Do piwnicy założyłem starte żarówki, aby nie spaść w ciemności ze schodów. Miałem zapas tych „starych-nowych”, ale ostatnio się zepsuły – tak kolejno (3). Zięć kupił nowe o zewnętrznych parametrach nie do odróżnienia od wolframowych i świecące normalnie natychmiast po włączeniu (taki postęp technologiczny). Na pewno takie będziemy stosowali, estetyczne i oszczędne. O utylizację niech się martwią firmy śmieciowe, są sowicie opłacane..

  28. Nefer
    26 października o godz. 10:40

    Pojęcia nie mam jak niektórzy się profesur podorabiali. Pewnie tak jak Duda doktoratu z prawa, no less.

    Dorabinie się profesur – profesury są dwie – to w sumie dosyć prosta sprawa. Pod warunkiem, że się na początku obierze określoną ścieżkę: nie samodzielnego rozwoju, słabo podatną na kombinacje a bardzo skupioną na twórczości, ,ale odwrotnie: wleźć między wrony, poprzylepiać się, z dziukbów sobie nawzajem i koniecznie się zdemoralizować. Wtedy idzie dosyć gładko.
    Zrobienie doktoratu jest jeszcze prostsze: na ogół wystarczy zebrać wiedzę na temat, temat może być dowcipny; jakoś ją usystematyzować, zrobić kilka drobnych wtrętów, ale bezpiecznych, niewymgających dużego wysiłku i ryzyka No i koniecznie dać sążnistą listę bibliograficzną. Żeby było, że badacz poważny jest i zasługując.
    Wypuściłem chyba z ośmiu doktorów, i wszyscy są zadowoleni. Ja może mniej, albo raczej w sposób zmienny, ale nic nie szkodzi. Droga pod górę to zawsze bolesna męka. Dlatego tylu nad Wisłą wyznwców.

  29. Antonius
    „Swoją drogą – nie rozumiem, jak człowiek na takim stanowisku może wygłaszać publicznie takie kretyństwa i nie umrzeć ze wstydu???”
    A ja rozumiem. PAD jest po prostu głupim małym człowieczkiem „bez właściwości”. Pisałam, że „jest bez właściwości” już podczas jego kampanii wyborczej (można sprawdzić w archiwum).
    Tytuły naukowe, jak wiesz, zdobywają liczni głupcy. Wystarczy dla przykładu wymienić co najmniej kilka nazwisk profesorów związanych z pisem.
    Normalnie ogarnia człowieka zażenowanie, a nawet wstyd, gdy tylko otworzą usta. Za to ich ogromną „zaletą” jest mega konformizm i służalczość mylona często z lojalnością.
    PAD jest takich osób emanacją. Nie bez kozery Prezes namaścił go jako kandydata na prezydenta, bo w razie gdyby wygrał, Prezes miałby go jak wróbla w garści. Tak się też stało, tyle że Adrian nie tylko wciąż siedzi w przedpokoju, ale wykazał się większą głupotą niż można było przewidzieć. I jeszcze te kretyńskie miny i głupawe chichoty, nie mówiąc o internetowych igraszkach z „ruchadełkami leśnymi”.
    Na miły bog, jakie IQ może mieć PAD?
    P.S. Zawsze bardzo się cieszę, gdy Cie widzę na blogu, jak zwykle w świetnej formie intelektualnej.
    Serdeczności
    mag

  30. Szanowny „biskupie ateistyczny”!
    Niepotrzebnie komentujesz to leżakowanie moich tekstów. Nie mam o to pretensji, zresztą zawsze pisałem, że masz do dyspozycji w komputerze klawisz „Delete”. Piszę w zasadzie dla rozładowania frustu i wiem, że problem Unii jest trudny i moje zdanie jest niepopularne, szczególnie na tym blogu, a w zasadzie nie było okazji związanej z EU, dopiero ta głupota prezydenta mnie zmobilizowała. Wyciągnąłem z lamusa dodatek do tekstu o eurosceptycyzmie, włączyłem aktualizacje, dodałem wstęp i „nadałem” jako komentarz. Niestety nie odpowiem na pytania o PAD z powodu braku wiedzy i zainteresowania tym indywiduum. Nie słucham jego bzdur, ale żona czasem mnie zmusza i nie pomaga odejście od telewizora do komputera, bo mamy tylko jeden pokój.
    Odnośnie PAD i jemu podobnych powiem tylko jedno. Nie oburza mnie specjalnie ich działanie w interesie własnym a nie społeczeństwa – tak robią wszyscy politycy i wszędzie, ale to zakłamanie i obłuda przy uzasadnieniu popełnionych świństw. Dobrze rozumiem biednego Rejtana, który poświecił najlepszą koszulę w sejmie. Wiedział, że zaborcy mogą sobie podzielić Polskę jak torcik, bo jej obronność była zerowa dzięki ówczesnym Macierewiczom, ale samemu podpisać w sejmie takie łajdactwo to niedopuszczalne poniżenie!

  31. Nie zapominajcie moi mili, że Duda mógł grać pod polską audiencję. Polski suweren bowiem wydaje się być głęboko konserwatywny w sensie niechęci do zmian i trzymania się kurczowo przeszłości ołtarzy, mitów i zachowań. Wypływa to w znacznym stopniu z faktu pochodzenia większości z generykowych (od generic) konopielkowych Taplar.

    Żona acha i ocha oglądając film, bo stroje, wnętrza, podwórka, domy, spoób myślenia i obyczaje są niezwykle podobne do wioszczyny, z której pochodzi (prąd podłączyli tam gdy miała 12 lat), a którą opisała w powieści wspomnieniowej (po angielsku) dla rodziny i najbliższych przyjaciół. Wyszła stamtąd, mimo ciężkiej sytuacji materialnej rodziny, jako jedna z bardzo, bardzo nielicznych, dzięki IQ mocno powyżej średniej i, co tu dużo mówić, PRLowi. Nie wszyscy mieli takie szczęście.

  32. @@mag, Tanaka

    Korci mnie, aby napisać moje zdanie o stopniach naukowych i tytule naukowym profesora w Polsce, o sposobach ich zdobycia i kompetencjach „posiadaczy”. Jest to temat ważki, mam dużo tzw. wiedzy, raczej smutnej. Nieco wiem, jak to wygląda na świecie, ale nie chcę tego zrobić zbyt pospiesznie. Szczególnie konkretne przykłady mogą być dla kogoś bolesne, bo nie trzeba do opisu sytuacji dodać nazwisk, w danym środowisku wszyscy natychmiast poznają o kogo chodzi.

  33. PS
    Przypuszczenie, że PAD zdeponował IQ w pałacu uważam za fałszywe – nie można czegoś zostawić, czego się nie posiadało.
    Errata!
    Chyba zasugerowałem sobie sam, że chodzi o 3-cyfrowe IQ, a przecież nawet małpa ma jakieś IQ? Nigdy nie mierzyłem swego, obecnie pewnie 2-cyfrowe i nie znam wyników badań na zwierzętach, ale znam bardzo inteligentne .

  34. Motto: żarówka a sprawa polska.
    PAD wstrzelił się nieszczęśliwie ale…
    Temat nieco poboczny niemal anegdotyczny, gdy parlamentarzyści UE
    zajmowali się dosyć intensywnie kształtem banana czy też ile sadzy może wydzielać w przyszłości świeca.
    Motoryzacja o napędzie elektrycznym (precz z ropą!), ściślej z akumulatorów litowo-kobaltowych. Niedawno oglądałem program z miejsc gdzie pozyskuje się rudę do w.w. składników – Chile i Kongo*. Tam wysłałbym aktywistów walczących w Europie ma masztach, drzewach czy budynkach użyteczności publicznej , aby powalczyli w wymienionych krajach w ramach ochrony środowiska.
    *- nie są to oczywiście jedyne kraje , gdzie istnieją owe złoża – np. Boliwia.

  35. Właściwie powinnam była napisać ten szerepetka ale dobra tam.

    Kto chce iść ze mną na szpacyr?

  36. Nefer
    26 października o godz. 13:44

    Ja 🙂

  37. Nefer
    26 października o godz. 13:44

    A gdzie ??

  38. @basia

    Tu i tam 🙂 to wychodzimy, pa

  39. @zulu24 26 października o godz. 8:56
    W przypadku żarówek energooszczędnych zmniejszone zostaje zapotrzebowanie na energię (np z elektrowni weglowych)

    A z elektrowni atomowych? Czy z elektrowni atomowych też się zaoszczędza prąd? Bo ja słyszałem, że w takiej Francji pozamykali wszystkie tamtejsze elektrownie atomowe i teraz tam krucho z prądem do kuchennych mikserów. Wiesz, Francuzi bardzo lubią gotować i piec różne smakołyki i brak prądu w kuchni to dla nich koniec świata. Nie dziwota, że jak pozamykali wszystkie swoje atomówki to teraz muszą szukać oszczędności na żarówkach.

    Niieeee, pomyłka, to nie we Francji elektrownie atomowe pozamykali, to w Niemczech! Bo niemieckie atomówki nieporównanie bardziej zanieczyszczały środowisko od tych francuskich. Niemieckie były na atom z węgla brunatnego a francuskie są na atom z szampana. Czy trzeba dalej wyjaśniać?
    Czysta ekonomia zadecydowała! Atom z węgla dużo droższy jest od atomu z winogron, to nawet taki ignorant energetyczny jak ja wie!

    Niemcy pozamykali a Francuzi dalej grzeją się w atomowym ciepełku. Czysta ekonomia, zero polityki.

  40. Nefer
    26 października o godz. 13:50

    Do potem 🙂 Pa

  41. Prefacek. Nie wiem czemu, chcesz Ty @Kruk, „zmusic” mnie do odpowiedzi. Kolejny raz. Uwazam, dosc nudne pisac o sobie. Ale OK… Przed wszystkim, po wstepniak Tanaka wczoraj, zapoznalem wypowiedz Andrzej Duda na spotkaniu dyplomatow.
    AD „-Jestem kretynem, co mnie zrobicie?”. ☹
    Zebrani „- Jestes kretynem, zostan dalej!”. ☺
    Emoticon nieprzypadkowe. Temat nie bede wiecej pisal. Wypowiedzi politykow pl o grafen, gaz lupkowy, atomowe stacje pradowe, auta el etc, etc po 2010 uwazam na wyraz smiesznosci, nie populism (Tusk, Kopacz, Morawiecki et consortes). Pisalem wiele. Film „Konopielka” nie znam i inne.

    Temat srodowisko (1). Ogolnie. @Zza kaluzy (zza kałuży 26 października o godz. 1:15) jest w kompletnie „mylnym bledzie”, jednoczesnie ma absolutna racje. Zycie jest skomplikowane niestety. Kolo dwa lata wstecz, czytalem duze opracowanie, wielodziedzinowe, duza rozna grupa badan, Uniwersytet Göteborg. Bez zmuszania Was czytac (i powtornego szukania mojego oczywiscie Kruk). Wniosek, dosc prosty. Urzadzenia, zaklady, technologie etc, jakiekolwiek cokolwiek, w dobrym stanie technicznym dzialajace, sa najmniej obciazajac srodowisko. Splacily tzw „dlug eko”. Wymiana tych samych ze zuzycia, zastapienie nowymi, musi byc tylko najnowoczesniejszymi aktualnie mozliwe na rynku. Technologie, zarzadzanie. Najnowoczesniejszymi dostepne. Wtedy najmniejsze obciazenie srodowiska, „dlug eko” zaciagany. Dotyczy wszystkiego. Aut, zarowek, prod el, ubran, podrozy, instalacji, jedzenia, narzeczonych(???) etc. Wszystkiego. W Chinach, Szwecji i wyspie Pitcairn. Zycie jest skomplikowane, drodzy Blogowicze. Prosta odp „mudmysiem”, piaskownica elblaska, weglowy el Ostroleka, pranie partnerki za przesolona zupka, etc etc, bledna.

    Temat srodowisko (2). Ja, moje rozne aktywnosci. Na ten wpis, zrobilem test moj „odcisk ekologiczny???” (https://en.wikipedia.org/wiki/Ecological_footprint). Aktualny(dzis) szwedzki wypelnilem. Kazdy musi swoj kraj. Kazdy kraj ma spec „niemozliwy” wplynac indywidualnie, tylko ogolnie. Efekt odcisk eko, moj sposob zycia indywidualny wplyw + ogolny szwedzki polityczny wplyw, tu:
    https://photos.app.goo.gl/1pghaqJTiVZ2SSnH8

    Komentarze moje (tlumaczenie i wyjasnienia do torciku).
    Rubryka- Twoj eko odcisk jest najwiekszy w: Sklep- Rzeczy i aktywnosci

    Ilosc ton CO2 ekvivalent/osoba/rok
    Mieszkanie (zielony torcik) 0,78 / Prawdopodobnie do konca project „energ neutralne” da 0,70
    Befsztyk-Jedzenie (czerwony torcik) 2,56 / Prawdopodobnie, jak namowie koty Boss i Yatzy na wiecej myszy zamiast szynki i jak Laphroaig, Zubrowke Calvados zastapie produktami (czesciowo) wlasnego ogrodka (wisniowka, gruszkowka, sliwowica), osiagne kolo 2.50 ton/rok. Inne prod mam ciezko zastapic bo jestem miesny dinozaur.
    Auto-Podroze (niebieski torcik) 1,21 / Policzylem po zastapieniu auta Premium (benzyna) na auto Standart (calk elektryczne) ta sama ilosc km. Podroz do Grecji (lotnicza) weekend chrzciny policzylem. Prawdopodobnie w przyszlosci bez zmian.
    Sklep- Rzeczy i aktywnosci (brazowy torcik) 2,75 / Gdybym zdolal namowic (pracuje ciezko) Moja i Elena na polubienie wzajemne osiagnalbym przecietny wynik CO2ekv. Oczywiscie, gdyby jaka Syryjka mna zainteresowala (na razie nie widze) wynik pogorszyl znacznie. Pozostale akt spoleczne, polityczne, rodzinne, zeglarskie bez zmian.
    Spoleczenstwo (torcik rozowy) 2,16 / Moj wplyw jest tylko jako wyborca (krajowy ogolnie), regionalnie (publ komunikacja i sluzba zdrowia), jako lokalnie komunalnie zaangazowany.

    Zyje jakbym mial 3,8 Ziemi (globalnie)
    Moj ekv CO2ton/rok jest 9,46
    _ _ Srednia swiatowa 6,4
    . . . Cel (Szwecji) 2020 jest 7
    ….. Przecietny Szwed (dzis) 10,7 (10mln populacja)

    Tak moge zmniejszyc moj wplyw srodowiskowy: Gdybym cala energie magazynowal osiagnal bym natychmiast Cel 2020. W moim wypadku tylko fuel cell. Koszt dzis jest ok 150tys Skr. Poza mozliwosci co wyzej, zadnej decyzji nie podejme w najblizszy rok. Oczywiscie w tym czasie moga zmienic inne warunki(param) ekonomiczne.

    Summarek. Mam bardzo trudno (czytaj dac zgode politycznie) na obnizenie poziomu zycia. Poziom zycia kazdego, bezposrednio zalezny od ilosci zuzytej energii. Dotyczy amasonskich indian i prezydentow mocarstw, jak mnie dotyczy. Polityka polska prosta droga idzie do slawojki swiatowej. Jak pijak, prosta droga wytyczona, odbijajac od sciany do sciany. Znaczy. Jezeli produkcja palet drzewiannych, montownie, magazyny i inne takie, osiagna zerowy koszt materialu (deski drzewianne krajowe) i zerowy robocizny (panszczyzna), palety beda niesprzedawalne. Poza polskim rynkiem opalowym. Exportowe beda mialy koszt 0€+0€+1000€/30sztuk(przykladowo). 1000€ bedzie koszt CO2+CH4/tona palet. Dzis 16€/tona palet(przykladowo). Paleta drzewnianna jest ca 30kg(przykladowo). Cena zanieczyszczen (CO2 ekv + pyly z dymu i drog) bedzie tylko rosla. Juz dzis wiecej jak liniowo. Inne produkty podobnie, jablka, swinie, podzespoly aut etc. Tu jezusmaryja nawet nie pomoze i „mudmysiem”.

    Pytanie jest. Czy jak ja kosze trawe u sasiada, a sasiad u mnie (rowno metrow kvadr, usluga pozapodatkowa) to oszczedzamy czy marnujemy? Thomas Piketty „Kapital wieku XXI” wyd szw ISBN 978-91-87207-85-3

    Zdaje sprawe rowniez, nie wszyscy maja mozliwosc ekonomiczna przestawic na zycie inne energetycznie, bez utraty poziomu, urody zycia.

    Dosc nudne bylo. Sam dziwie siebie, jak napisalem (w edytorze) i glupie pytki odpowiadalem w fotprint. Tak to do komentarza byc „przymuszony” Kruk. Zapamietam SOBIE. Ha… A o zarowkach LED. Dodatek. Mam pewnie 150 (dom/garaze/warsztat). Rozne. Swieca dobrze, Kupuje jak wyprzedaz, ostatnio 50 (Harald Nyborg 9Skr/2szt opakowanie). Niektore wlaczaja/wylaczaja jak jestem, bez pstrykow sciennych.

    pzdr Seleukos

  42. @zetus1 26 października o godz. 10:06
    Myślę, że krytykując trzeba brać pod uwagę gdzie na spektrum różnych poglądów/zachowań znajduje się nasz przedmiot krytyki, bo jeżeli jest najmniej szkodliwy ze wszystkich to nie ma sensu go potępiać.

    Pełna zgoda. Będąc prezydentem raczej bym nie wyciągał akurat sprawy żarówek, szczególnie pochodząc z miasta mającego taki problem ze smogiem pochodzącym m.in. ze starych i indywidualnych pieców w mieszkaniach.

    Co innego tutaj na blogu. Tutaj mam większą swobodę podejścia do problemu i w wypadku, gdybym napisał szczególnie dużo kompromitujacej głupoty nie obrzydzę tym nikomu ani Polski ani Ameryki… 😉

  43. @@Nefer, basia
    A gdzie Was można spotkać?

  44. @zezem
    Znam bardziej śmieszny dla laika przykład niż badanie ilości sadzy w świecy. Jest przepis unijny, że dym do wędzenia mięsa i wędlin musi być specjalny – bez dymu, sorry – bez czegoś rakotwórczego. Zachwycałem się wędzonką z dymu drewna z drzew owocowych i teraz tych unijnie wędzonych nie lubię. Pozwalałem sobie na luksus i dwa razy w roku córka przywoziła mi specjalne wędliny „śląskie” od Zwolickiego z Viersen (NRW). Teraz są gorsze, bo wędzi „unijnie” (ale droższe, bo zgodne z prawem).

  45. mag
    26 października o godz. 14:16

    Mnie zaraz u fryzjera 🙂

  46. @prospector 26 października o godz. 11:04
    wolę np. telewizor ledowy niż 50 kilowego Rubina
    50? Raczej 60+… co w porównaniu do wielu zachodnich telewizorów typu CRT o przekatnej 29+ cali nie jest żadną szczególnie wielką wagą.
    Za te 60 kg odpowiada głównie szkło z kineskopu, szkło z którym nie wiadomo, co zrobić gdyż zawiera dużo ołowiu oraz jest pokryte od wewnątrz związkami fosforu.

    Góry tych kineskopów to najlepsza przestroga dla współczesnych konstruktorów aby przewidywali i „wprojektowywali” od początku proces recyklingu w nowe produkty.

    Z drugiej strony telewizory typu CRT często służyły po 30 lat.
    A telewizory „ledowe”, ogólniej „płaskie” wielu z nas wymieniło już kilka razy od pojawienia się tych „płaskich” cudeniek.
    Znowu, środowiskowy skutek powinien sumować całość tych zjawisk. W końcu „po drodze” do LEDowych telewizorów (przypominam, że chodzi o sposób podświetlenia ekranu za pomocą kilku pasków z kilkudziesięcioma białymi diodami) mieliśmy także bardzo prądożerne telewizory plazmowe. Bardzo porównywalne o ile nawet nie gorsze pod tym względem od starych Rubinów.

    a robienie polityki w UE „prostowaniem bananów” czy „świeceniem żarówkami” jest co najmniej żenujące.
    Pełna zgoda.

  47. zza kałuży
    26 października o godz. 13:52

    Zamknięcie atomówek w Niemczech to była czysta polityka – o ile pamiętam Zieloni byli ptrzebni do czegoś a oni bez tego zamknięcia nie chcieli o niczym gadać.
    Wygląda że najlepszym rozwiazaniem byłoby dopuszczenie zimnej fuzji, albo nawet gorącej do rynku – ale mam wrażenie że ich brak nie jest spowodowany przez UE.

  48. @seleuk|os| 26 października o godz. 13:57
    Wymiana tych samych ze zuzycia, zastapienie nowymi, musi byc tylko najnowoczesniejszymi aktualnie mozliwe na rynku. Technologie, zarzadzanie. Najnowoczesniejszymi dostepne

    Niemożliwe, abyś to napisał na poważnie. Bez chichotania.

    Najnowocześniejszy to jest rower z tytanu, włókien węglowych, z elektrycznymi przerzutkami i ceramicznymi łożyskami. Droższy od wielu samochodów.

  49. A w fabryce od oceny nowoczesności to jest księgowy i pracujący na rzecz fabryki rządowy lobbysta.

    Jak oni we dwójkę uzyskają od rządu, parlamentu, rabina, króla czy sułtana takie a nie inne ustawienia procentu rocznej amortyzacji do ceny krzemu w Niemczech lub w Chinach to wtedy cena mikroprocesora z Intela będzie w 60% zależała od amortyzacji maszyn, na których ten mikroprocesor zrobiono.
    A nie od płacy operatorów, inżynierów czy projektantów. Nie od ceny kwasu fluorowodorowego ani kosztu wody dejonizowanej. I nie od popytu na rynku, czyli twojej ochoty do kupienia nowego laptopa.
    Taka to ocena nowoczesności.

    Ja już nic nie napiszę o technicznych kryteriach bo musiałbym zaraz pisac o tych wszystkich ślepych zaułkach, które na tylu zakrętach rozwoju techniki były uważane za „najnowocześniejsze”.

    Taka benzyna powinna być w Polsce robiona z węgla i to tylko w złożu, na dole w kopalni. Prawda? Taka nowoczesna technologia, nic tylko się przestawiać.

  50. zza kałuży
    26 października o godz. 15:03
    Napisalem powaznie. Zastapilem auto Premium Volvo S80 8l/100km, autem Nissan Leaf Standart. Na auto Premium el nie mam ekonomi (typ Tesla, BMW, Volvo). Gdybym zastepowal rower (mam splacony ekologicznie), zastapil rowerem pedalowym ok 10tys koron. Alu + weglowe wlokna.

    Napisalem powaznie. Dlaczego mialbym Kruk potraktowac niepowaznie?

    Gdyby koszt budowy (inwestycji) el Ostroleka, poniesc (panstwo), wszystkim ludziom na dachach zamontowac panele sloneczne „za darmo” bylby efekt energetyczny i srodowiskowy lepszy. Ilosc miejsc pracy, circa to samo, rozproszone po kraju, bez okolicznej koncentracji.

    Napisalem powaznie. Przyklady zarowek i bananow (prostych) bardzo chwytliwe. Po to sa. Komu chcialo bardziej zagladac?

    Jest rzecza pocieszajaca pewnie wielu. Wielu martwi siebie, zwiekszaniem populacji ludzkiej. Populacje ludzkie, nie zwiekszaja rownomiernie. Tam przyrastaja, tu maleja. Grom z jasnego nieba. Jest rzecza pocieszajaca, tych zmartwionych, populacja dookola Ostroleki ma szanse zmniejszyc na dlugosc generacji, blisko 100%. Znaczy populacja ludzi na ziemi zmniejszy. Na pocieche.

    To tez na powaznie bylo, jak o rowerach i autach. Nie mam duzo czasu, Niedobraczka i Niedobraczki SeniorJunior w drodze na przedluzony weekend u mnie.

    pzdr Seleukos

  51. zza kałuży
    26 października o godz. 15:03
    Poza tym, Zza kaluzy. To od sposobu myslenia zalezy.

    Przerabiajac moje zycie ekologicznie. Wydalem w ciagu ostatniego roku ok 400tys Skr (szacunkowo). Za ta sume moglbym pewnie dwa razy swiat oplynac wycieczkowcem. Moj standart zycia bez zmian. Mialbym duzo ladnych foto. Wydajac na zmiane, standart zachowujac, nie mam foto. Moze za dziesiec lat moje dzieci, na tarasie pic whisky beda i zastanawiac dlaczego nie pojechalem wycieczkowcem. Bez foto.

    W koncu ja emeryt jestem Zza kaluzy
    pzdr Seleuk

  52. @antonius
    Antonius
    26 października o godz. 14:20
    Motto: jak się robi ludziom wodę z mózgu.
    Poniżej wywiad (znakomity) z wiodącym specjalistą w dziedzinie chorób płuc.
    Dotyczy histerii w Niemczech n.t. spalin z silników wyskoprężnych , tu tzw. wartości graniczne dla stężeń dwutlenku azotu.
    https://www.cicero.de/wirtschaft/diesel-fahrverbote-feinstaub-stickstoffdioxid-wissenschaft-dieter-koehler
    Sam portal „Cicero” (google : cicero.de) polecam z uwagi na wiele artykułów pisanych „pod prąd” (niektóre płatne, część ogólnie dostępna)

  53. Blog Tanaka ratuje POLITYKE.Serdeczne dzieki.

  54. @ zulu24
    26 października o godz. 8:56

    … W przypadku żarówek energooszczędnych zmniejszone zostaje zapotrzebowanie na energię (np z elektrowni weglowych)…

    Problem w tym, że zmniejszone nie zostaje. Włącza się bowiem cecha wrodzona gatunku, powodująca tzw. „Paradoks Jevon’a” (Jevon’s Paradox), https://en.wikipedia.org/wiki/Jevons_paradox
    Nie znalazłem polskiej wersji, no więc króciutko streszczę – poprawa efektywności energetycznej urządzeń zmniejsza koszty ich użytkowania, co z kolei prowadzi do zwiększenia konsumpcji energii, negując oszczędności. Poglądowo, w przypadku żarówek konsument zastępuje, powiedzmy, 2 lampy z wolframowymi dziesięcioma czy więcej światłami punktowymi w suficie. I zużywa tyle co przedtem, lub więcej energii.

    Wniosek jest taki, że zasmradzania atmosfery poprawa efektywności raczej na pewno nie zredukuje. Wypadało by zmienić sposób myślenia gatunku. Próbowano już wiele razy, przy pomocy choćby religii, czy jakiegoś „izmu”. Z wiadomymi, bardzo nieciekawymi skutkami.
    Albo zakazać więcej niż 3 punkty świetlne w pomieszczeniu, itp. Tylko kto tego będzie pilnował??

  55. @ seleuk|os|
    26 października o godz. 15:42

    Przerabiajac moje zycie ekologicznie. Wydalem w ciagu ostatniego roku ok 400tys Skr

    Hmmmm….sporo…. Wybudowanie ekologicznego domu kosztowało nas 15% więcej niż nie-ekologicznego (bez 10 świateł punktowych jednak) i na pewno nie starczyłoby na dookoła świata. Już się zresztą częściowo zwróciło.

  56. @seleuk(os) 26 października, 13:57
    Dobrze, że słowo “zmusić” ująłeś w cudzysłów. Właściwsze wydaje się słowo “sprowokować”. Wyglądało na to, że się czaisz na komentarze innych zanim sam zdecydujesz się coś orzec. Stąd moja szczególna ciekawość – czego się po innych spodziewasz i co sam myślisz.
    Z przytoczonego przez Ciebie pierwszego linku wynika, że narazie zwiększamy nasz ecological footprint. Metody zmniejszania wymienione wg stopnia skuteczności: płodzić mniej dzieci, życ bez samochodu, obejść się bez podróży lotniczych, przyjąć dietę wgetariańską. Widać jasno, że gdyby nie przeludnienie, pozostałe czynniki byłyby mniej znaczące. Zycie w biedzie nie rozwiąże sprawy, jeżeli żyjących bedzie za dużo jak na wytrzymałość środowiska naturalnego.
    Ale skoro tyle nas już jest, to powinniśmy się starać o jak najmniejszy ecological footprint. Podziwiam Twoje starania, sama też się staram. Jednak sprawy nie można pozostawić wolnej woli jednostek, musi być coś takiego jak carbon tax obejmujący producentów i konsumentów. A to zmniejszy nieuchronnie nasze wygody życiowe i spowolni wzrost gospodarczy. Jeżeli się na to nie zgodzimy, przyroda rozwiąże brutalnie problem przeludnienia.
    Co do Twojej tezy, że różne urządzenia należy wykorzystywać tak długo, jak dobrze funkcjonują i potem zastępować je produktami najbardziej nowoczesnymi, zgadzam się. @zza kałuży podał przykład skrajny, który nie obala Twojego twierdzenia. Wymieniając często samochody, telewizory, pralki, lodówki itp zaśmiecamy potwornie ziemię. Jest jednak pewien szkopuł. Postęp techniczny jest
    eksperymentowaniem produktów na użytkownikach. Jak się bez eksperymentów obejść? Tu znowu
    podsuwa się carbon tax, który nada właściwy kierunek eksperymentom.

  57. @Herstoryk 26 października o godz. 16:37
    Problem w tym, że zmniejszone nie zostaje. Włącza się bowiem cecha wrodzona gatunku, powodująca tzw. „Paradoks Jevon’a”
    Miałem to samo napisać. Nie znałem nazwy, ale doskonale znam to zjawisko. Ostatnio przyłapałem się na tym, że z wygody i z lenistwa zaczynam uzywać leżących dookoła komputerów do indywidualnych zadań. Zamiast tak jak dawniej, gdy były drogie, do wielozadaniowości. Zrezygnowałem np. z pracy w rezimie virtual machine na rzecz bezczelnego uzywania kompa tylko dlatego, ze na nim mam zainstalowany jakiś starszy program pod starszym systemem operacyjnym. Drukarka czy skaner, zamiast kupować nowe („najnowoczesniejsze” jak niektórzy chcą) i bić się np. ze sterownikami i niekompatybilnościami chodzą podłączone do dedykowanych starych klamotów. Tak, zużywam więcej prądu ale o wiele mniej nerwów. Na swoje usprawiedliwienie moge dodać, że gdy wyrzucałem (kilkanaście lat temu) ostatnie telewizory, to zarówno tych „dużych” jak i tych „małych”, turystycznych, było po około dziesięć sztuk. Teraz telewizor w domu gości tylko jak mnie ktoś prosi o naprawę swojego.

    Szczególnie intensywnego kota, zgodnego z przytoczonym przez ciebie paradoksem doświadczyłem niedługo po pojawieniu się pierwszych „płaskich” telewizorów, a raczej specjanie dla nich zaprojektowanych mebli. Pamiętam wzbierającą we mnie ochotę do głośnego zawycia z przerażenia nad głupotą ludzkości gdy w sklepie meblowym sprzedawca pokazał mi łóżko, a właściwie łoże, z którego nóg, po nacisnieciu guzika na łóżkowym pilocie, bezszelestnie wysunął się w górę płaski telewizor o przekątnej stu gazylionów cali.

  58. Wydajne, energooszczędne LEDy. Znajomi remontowali łazienkę i teraz im LEDy świecą z podłogi i z prawie każdej fugi między kafelkami na ścianie.
    Oszczędzaja na futprincie, a jużci.

  59. Mówili, ze już dawno chcieli takie podświetlenie w łazience zrobić, no ale na napięciu sieci to niebezpieczne a z transformatorami to zawracanie głowy no i żadna żarówka nie miała nigdy takiej trwałości jak teraz mają LEDy.

  60. ls42 23 października o godz. 22:51 pisze: – Prezydent martwi się żarówkami, bo pilnuje żyrandola, napisał telewidz, albo telewidzka do szkiełka.
    Nie muszą dziwić Polaków rozważania prezydenta za granicą, ale czy tam troskę PAD o zwykłe żarówki jest w stanie ktokolwiek zrozumieć

    tejot 24 października o godz. 17:34, Mauro Rossi 24 października o godz. 16:32
    tejot 24 października o godz. 12:30 cytuje: – „ … gdzie PAD zostawił swoje IQ wybierając się do Berlina i głosząc tam w prestiżowym miejscu teorię o unifikacji przez UE m.in. żarówek do energooszczędnych jako przyczynie brexitu”.
    i w następnym: – Andrzej B. walnął przed poważnym audytorium w Niemczech ignorancką gafę o demokracji, której zagraża wprowadzanie w UE standaryzacji technicznej i podał przykład szkodliwości takiej standaryzacji – a w Polsce nie można kupić zwykłej żarówki są tylko energooszczędne i wraz z podaniem tego przykładu wysunął hipotezę o tym, że takie postępowanie unijnych standaryzatorów było między innymi przyczyną wyjścia GB z Unii Europejskiej.

    IS42, na Twoje pytanie – …”czy tam troskę PAD o zwykłe żarówki jest w stanie ktokolwiek zrozumieć”, mam może niepełną odpowiedź.

    Oto fragmet mej wypowiedzi na sąsiednim blogu –
    Na początek polecę Ci (jak również TJotowi) zapoznanie się z archiwalnym art. z „Polityki”
    https://archiwum.polityka.pl/art/wszystko-jasne,425527.html

    Otóż lobbing (a jak niektóre źródła internetowe sugerują, olbrzymie łapówki i dotacje dla partii Merkel a także partii Steinmeiera) ze strony przepotężnych dwóch korporacji, Philips’a i Osram’u spowodowały, że wymuszono w państwach unijnych popyt na ekologicznie bardzo szkodliwe (związki rtęci) i trudne w utylizacji (elektronika w każdej) żarówki rzekomo ekologiczne bo niby oszczędnościowe. Powodem były olbrzymie nakłady tych korporacji jakie poniosły na badania a także konieczność zamortyzowania się nakładów na produkcję. Sprawa była pilna bo rodziła się już nowa technologia zagrażająca tym, że koncerny Philips i Osram poniosą potężne straty a chodziło o LED. Pilnym więc stało się wyeliminowania z rynku tradycyjnych żarówek, których energochłonność była przedstawiana często w fałszywym świetle bowiem w domach energooszczędnych, z czujnikami temperatury i termostatami, w okresie grzewczym strat energetycznych praktycznie nie ma, że nie wspomnę o cenie żarówek.

    Wydaje mi się, że wtręt Dudy o żarówkach to mogła być przemyślana strategia rozmowy, w której wykazał, że korupcja w UE ma się bardzo dobrze i że wie, do kogo spływała kasa od Osram’u i Philips’a. Powiedział, że pamięta, że rząd Merkel ze Steinmaierem był bardzo ostro zaangażowany w sprawę żarówek i że skalę tej afery zna.

    TJot, moim zdaniem, to nie Duda „walnął a raczej Ty walnąłeś kulą w płot, bo Duda ostro pokazał, że nie życzy sobie by rozmawiano z nim jak „z przyjezdnym”.

    Jestem zdecydowanym przeciwnikiem polityki prowadzonej przez Dudę od początku kadencji. Uważam,że jest fatalnym Prezydentem i kiedyś stanie przed TS, który odbierze mu tytuł honorowego obywatela miasta Wolbromia za poniewieranie Konstytucji ale walenie w niego żarówkami jak w bęben nie jest akurat trafne.

    Ceterum censeo Niemiec jak nie oszwabi to nie strawi i dlatego trzeba mu zawsze patrzeć na ręce – Duda pokazał, że będzie patrzył.
    Za to jeździcie po nim jak po łysej kobyle?

    Afera z żarówkami to skala oszustwa jak z „focwagenowskimi” dizlami! Obudźcie się w końcu!

    Możemy dyskutować, czy to ładnie było ze strony Dudy, że w czasie oficjalnej wizyty powiedział, że mu nie psuje wiele niemieckich posunięć, niemoralnych a wręcz ocierających się o korupcję na olbrzymią skalę, że może dyplomatyczniej byłoby pogadać w węższym gronie a nie wykrzyczeć na konferencji prasowej. Może.
    Ale walenie w Dudę żarówkami uważam za nietrafne, powiem więcej, głupawe.

    Dodam ciekawostkę, na jednego europarlamentarzystę przypada 8 oficjalnie zarejestrowanych lobbystów.

  61. @zadymausa. Witam NOWEGO. Nie daj się wygryźć. Będą Cie „stare zgredy” obrażać. Czują się właścicielami bloga. Dobrze, że panuje nad nami TANAKA. Moderuje oszczędnie, ale właściwie. Właściwie, to ja tych „starych zgredów” lubię, a jak się nie zgadzam z ich opiniami?. Łapka w dół! Pozdrawiam.

  62. sorry tego tekstu do kursywy miało nie być

  63. bukraba
    26 października o godz. 19:59

    Kto zgred to zgred :/ i może jeszcze stary :/

  64. Jak widać, Konopielka wiecznie żywa.
    PAD łączy się więc z ludem.
    Dzięki za tekst „wstępniaka”!

  65. @legat 26 października o godz. 19:59
    Możemy dyskutować, czy to ładnie było ze strony Dudy, że w czasie oficjalnej wizyty powiedział, że mu nie psuje wiele niemieckich posunięć, niemoralnych a wręcz ocierających się o korupcję na olbrzymią skalę, że może dyplomatyczniej byłoby pogadać w węższym gronie a nie wykrzyczeć na konferencji prasowej. Może.
    Też tak uważam, dyplomatyczne faux pas.

    Ale walenie w Dudę żarówkami uważam za nietrafne, powiem więcej, głupawe.
    Ja bym powiedział „nietrafne”.
    Ciężko jest mi się zmusić do powiedzenia „głupawe” bo przecież druga, czyli pisowska strona w krytyce tych nieszczęsnych zakazów nie gra uczciwie a tylko kunktatorsko wykorzystuje wszystko, co tylko się da, aby „przywalić szkopom”.

    Po pisowskiej stronie nikt się nie zastanawia nad żadnymi rachunkami ciągnionymi korzyści i strat ekonomicznych, nie próbuje ich wyceniać aby móc uwzględnić wpływ tych zmian na środowisko, nie martwi się lobbystami, upolitycznieniem procesu wyceny różnych składników wchodzących w skład skomplikowanego zadania pomiaru i wyceny, tylko wali bez łeb jak cepem i cieszy się, że jego krajowy elektorat uzna go za „niezłomnego”.

    Chciałbym się różnić od Dudy i jemu podobnych przez to, że ja staram się kierować rozumem a oni tylko doktrynerstwem.

  66. Gdybym:
    nie musiał czekać kilka minut na rozgrzanie się pierwszych żarówek typu CFL,
    gdybym mógł kupić pierwsze żarówki LEDowe o odpowiadajacej mi temperaturze barwowej,
    gdybym nie słyszał pierwszych żarówek w głośniku radia na zakresie AM,
    gdyby pierwsze żarówki nie były tak zawodne,
    gdyby nie były tak drogie,
    .
    .
    .
    to pewnie szybciej bym sie do nich przekonał, a nie dopiero teraz, czyli po wielu/kilku latach.

  67. @rang 26 października, 9:27
    Sprawa żarowek jest dyskusyjna, jak wykazują komentarze. Czy jednak prezydentowi wypadało wyskoczyć akurat z tym szczegółem i to w kontekście rzekomego ograniczania naszej wolności przez Unię? Do dyskutowania problemu żarówek można znaleźć inne miejsce i czas oraz ludzi w takich rzeczach kompetentnych.

  68. A poza tym sie jeżę na odgórne nakazy i zakazy. Co by waadzy szkodziło pozwolić mi poczekać na dopracowanie nowych źródeł światła i samemu zadecydować, że chcę sie przestawić na nową technologię?
    Lubię sklep BestBuy bo mogę zawsze u nich wyrzucić moje stare baterie, żarówki, telefony itp. „małe” śmieci elektryczno-elektroniczne.
    Inna sprawa, że coraz częściej tylko w tym celu do nich zachodzę. 😉

  69. Zza Kałuży,
    dziękuję za ten Twój komentarz, bo w zasadzie ni mam się z czym nie zgadzać. Uważam, że PiS nie potrafi poruszać się w Unii, jej kuluarach, grać jak grają tam wszyscy. Otóż okazuje się, że myliłem się co do liczby lobbystów przypadających na jednego eurodeputowanego. Z danych do jakich dotarłem już po wpisie wynika, że nie 8 a 27 lobbystów przypada na jednego eurodeputowanego, w tym połowa to lobbyści wielkich korporacji mający istotny wpływ na unijne prawodawstwo. Tam trzeba się umieć „obracać”. Szymański i nasz MSZ a także nasze firmy są za słabe i często pozbawione wsparcia. Egzemplifikacją jest pozwolenie na niszczenie przez lata firmy „Fakro” przez duńskiego „Veluxa”.
    Unii i jej funkcjonowania trzeba się uczyć i walczyć tam tymi samymi metodami.
    Duda wyraził prymitywny sprzeciw – zgoda – rozumiem też, że na bazie żarówek można się na blogu wydurniać przykrywając aferę Osram-Philips ale robienie z siebie na ochotnika „użytecznego idioty” tych korporacji mi nie pasuje i stąd mój tekst.

  70. @zza kałuży, 26 października, 21:23
    Właśnie. Z żarówkami nie chodziło o drożność czy opłacalność zakazu, tylko o “przywalenie szkopom” dla uciechy i uznania ze strony twardego elektoratu.

  71. @kruk 26 października o godz. 21:34
    Czy większość dzieci w polskiej szkole uczy się dlaczego „w kontakcie” mają (nominalnie) 230V / 50Hz a nie np. 170V / 80Hz?
    Albo 24V prądu stałego?
    Ja już zapomniałem, czy to o tym było w szkole średniej… może było.

    Duda czyta książeczki z listy lektur.
    Ducha polskości wzmacnia.

    A mnie się marzy ksiądz-biskup-fizyk-chemik-inżynier mechanik-elektronik (skoro już nie może w Wolsce być innych, niż duchowni autorytetów) który w telewizorze robi z kolega klerykiem program Sonda 2.0.

    Obowiązkowo ogladany w czasie szkolnych lekcji religii.
    Niech sobie mówi, że „to wszystko sworzył Pan Bóg”, byle by robił fajne eksperymenty na ekranie. 😉

  72. Legat, twoje rozważania o żarówkach energooszczędnych z firm Osram i Philips są fantastyczne, a szczególnie dołączona do nich konkluzja racjonalizująca głupawe wywody PADa o unijnym dyktacie żarówkowym niszczącym demokrację i powodującym brexit:

    „Ceterum censeo Niemiec jak nie oszwabi to nie strawi i dlatego trzeba mu zawsze patrzeć na ręce – Duda pokazał, że będzie patrzył.
    Za to jeździcie po nim jak po łysej kobyle?”

    Ta konkluzja, to nic innego jak trawestacja starej prawdziwie polskiej formuły – nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.
    Pzdr, TJ

  73. TJot,
    ja Ci coś powiem, otóż pod naciskiem Niemiec UE wprowadziła sześćdziesięcioprocentowe cła na panele słoneczne z Chin. Wiesz dlaczego? Pewnie będziesz udawał, że nie wiesz więc Ci powiem – żeby chronić swoje firmy produkujące panele, bo je chińska konkurencja wykańcza. Powiedz mi teraz, na dachach ilu domów w Europie nie ma do dziś paneli słonecznych a mogłyby być gdyby nie te cła? O jaką ilość CO2 można by zredukować emisję gdyby nie niemieckie szkodnictwo? Zajrzyj do statystyk, ile CO2 emitowane jest na jednego obywatela Unii i jak do tego ma się ta emisja na obywatela Niemiec?
    Za to mają bardzo wiele do powiedzenia w tej kwestii i domagania się redukcji od innych stojąc „w blokach” do zakupu polskich kopalń.
    Chcesz mieć bielmo na oczach w kwestii niemieckiej, superegoistycznej polityki to sobie miej ale mnie klap na oczy nie założysz.

  74. Chiny subsydiują produkcję paneli słonecznych, więc unia miała rację że nie dała zdusić swojego przemysłu. Restrykcje były tymczasowe i właśnie się kończą.
    https://phys.org/news/2018-09-eu-restrictions-solar-panels-china.html

    Ratunku, Niemcy nas biją.

  75. legat
    26 października o godz. 22:53

    Mój komentarz
    Legat, odbiegasz od tematu pisząc o niemieckich cłach na panele fotowoltaiczne z Chin:

    „ja Ci coś powiem, otóż pod naciskiem Niemiec UE wprowadziła sześćdziesięcioprocentowe cła na panele słoneczne z Chin. Wiesz dlaczego? Pewnie będziesz udawał, że nie wiesz więc Ci powiem – żeby chronić swoje firmy produkujące panele, bo je chińska konkurencja wykańcza.”

    – KE wprowadziła cła na PV (panele fotovoltaiczne) z Chin dla całej UE nie całkiem jednomyślnie;
    – cła były nałożone od 2013 roku czasowo;
    – cła zostały zniesione od września tego roku.

    Po drugie, jeśli chodzi o emisję CO2, to Niemcy są za tym by by kraje Unii zredukowały emisyjność CO2 każdy kraj proporcjonalnie, procentowo do swojej emisji, tak jak to zostało ustalone w porozumieniach unijnych jeszcze za prezydentury Lecha Kaczyńskiego i co leżało i leży, jeśli chodzi o planowanie i realizację, odłogiem w Umęczonej z rożnych względów, a najbardziej ze względu takiego – można zawartych porozumień nie dotrzymywać, gdy kolidują one z interesem wyborczym partii politycznej, co oznacza prymat dobra partii nad prawem.

    PiS nie ruszył tej sprawy ani trochę z miejsca zerowego. Poza tym PiSowi lobbyści i funkcjonariusze wykazują wyraźny wstręt do energii odnawialnej. Za ten wstręt będą płacili wszyscy, nie tylko PiSowcy.
    Pzdr, TJ

  76. @Tejot
    matkoicórko a co ma do tego prezydentura Lecha Kaczyńskiego?

  77. TJot,
    odbiegam od tematu? A co jest tematem? Kretyn Duda co chce rzekomo powrotu do żarówek wolframowych jak to sugeruje Tanaka w swojej „Konopielce” może?
    Myślałem, że stać Cię na więcej niż wciskanie kitu, że Duda uważa jakoby przyczyną brexitu była polityka żarówkowa.
    Po co komentujesz politykę energetyczną PiS we wpisie do mnie? A co ja mam z ich polityką wspólnego?
    Ja tylko chciałem mieć panele fotowoltaiczne na swoim dachu po cenie takiej, żeby jeszcze za mojego życia się zamortyzowały. No i dupa kwas, teraz to to zniesienie ceł to dla mnie o dupę potłuc. Za późno i tyle w temacie.

  78. @tejot 26 października o godz. 23:24
    Poza tym PiSowi lobbyści i funkcjonariusze wykazują wyraźny wstręt do energii odnawialnej. Za ten wstręt będą płacili wszyscy, nie tylko PiSowcy.

    Jezusmaryja co ja tu teraz napiszę…. aż sam się bojam… ale Rydzyk ogrzewanie z tych, no, jak im tam, hydro cośtam, no, hydrotermalnych instalacji dawno temu chciał robić…no i mu złośliwe tuski zabroniły…

    … pewnie bardziej z checi biznesu robienia, ale co tam, nie można zapominać, że ten biznes jednak na odnawialnych energiach chciał robić… no cholera jedna taka… 😉

  79. Cieszę się, ze wraz z rozwojem dyskusji na blogu pojawia się coraz więcej argumentów za tym, że te wszystkie opłacalnościowe rachunki w temacie zielonych technologii są mocno albo bardzo mocno skrzywione przez decyzje czysto polityczne.
    Przez bardzo socjalistyczne z natury centralne planowanie.
    Moje poprzednie uwagi nie były zatem takie całkiem gupie.

  80. Gdybym był polskim dentystą to bym sobie zażyczył od rządu dopłat do każdej zainstalowanej przez mnie porcelanowej korony oraz do każdego implantu.
    Tak na początek po 5000 koron szwedzkich na koronę.
    10000 na każdy implant.
    I po 30000 na mostek.

    A co? Inni do samochodów mogą dopłacać to Polak ma być gorszy? Skoro szwedzkie lobby elektrycznych autek sobie wywalczyło dopłaty do blaszaka to dlaczego lobby polskich dentystów ma być pokrzywdzone?!

    W czym dentyści są gorsi od sprzedawców blaszaków?

    Przeciez ich praca wpływa na zdrowie nie tylko jamy gębowej ale całego, polskiego organizmu. No tak czy nie? Niech mnie tu jakiś lekarz skoryguje…

    Doplaty do remotów polskich zębów,
    To jest mój prawdziwie polski program wyborczy.
    W odróżnieniu od nazwy mojej partii („Granica na Wiśle”) wyczuwam wielki potencjał jednoczenia hasłem o dopłatach dla dentystów Wolaków z Polakami.

  81. Wracając do wstępniaka i węgla, na którym Polska stoi

    Tenże strażnik czegoś, o czym sam nie ma pojęcia ale strzeże, u progu prezydentury twardo oświadczył, że węgiel to jest Polska Racja Stanu. Osoba, co to zajmowała urząd premiera i pojechała do Brukseli żeby sromotnie wygrać 1:27 z powodu problemu z demokracją, a górnictwa broniła prawie tak jak własnej broszki oraz spływu po Dunajcu w trakcie gdy w Polsce działy się demokratyczne rzeczy, miała tak samo: węgiel Polską Racją Stanu.

    Wczoraj przeczytałem artykuł o tym staniu i „Racji Stanu”, nie mogę go dziś znaleźć, ale wyguglałem ten – https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/rosyjski-wegiel-plynie-szerokim-strumieniem,122,0,2410362.html
    Wynika, że polskie kopalnie się nie wyrabiają, wyrabiać się nie będą, a coraz więcej węgla przyjeżdża z tej paskudnej Rosji. Od której patryotyczny PiS gorąco pragnie uniezależnić się energetycznie.

  82. @@Kruk, Herstoryk, Zza kaluzy, Inni(?)

    Krotko bo nie mam dostepu do compa. Niedobraczki spia, to moge. Krotko o subwencjach, clach, doplatach do motorow jachtowych, do zebow, zarowek i widelcow, etc, etc i co bymsmy chcieli.

    Herstoryk. Cena jednej kozy, owcy etc jest dla mnie bledem rach na koncie. 225Skr/koza. Sa kraje gdzie cena jest przezyc. Co to jest drogo, tanio? Ja nie wiem.
    https://www.presentermotfattigdom.se/
    To przymiotniki, relatywne, subiektywne. Jezeli dom 100m2 kosztuje eksploatacja (koszt calkowity) 200Plz/miesiac, jest drogo czy tanio? Ja uwazam drogo. Dlatego pracuje, zeby kosztowal 100 polskich zlotych na miesiac. Jestem w drodze. Taki czynsz. Smieci, woda, energia, koszt kapitalu, drogi etc, etc Wszystko. 100 PlZlotych/miesiac. 1200/rok. Nowoczesny. Chyba dalej bede, za drogo uwazam.

    Tak wyglada 100% kapitalismu. Zach Europa jest najbardziej kapitalistyczne miejsce na swiecie. Nie Chiny, nie USA. Szwecja (Skand)105% kapitalismu. Szczyt kapitalismu dzis, wiecej praktycznie stworzyc nie mozna. Tyle rozumu (meritokracji) w decyzjach. Wezcie Excel, policzcie zyski/straty spoleczne w calosci. Obejrzyjcie budgety. Wyjdzie dlaczego. Warto WSZYSTKIM do zebow doplacac. Albo motorow jachtowych. Skad brac? Inne kraje, zwane kap, to kleptokracje roznej wielkosci, z domieszka kapitalismu. Nie dentysta ma zadac doplat do zebow, tylko wyborcy Zza kaluzy, ze zdrowymi zebami, zeby nie chore. Profilaktyka (zapobeganie niepozadanej ciazy) na zebach. Wyborcy, zwolennicy kapitalismu, nie ochlo/kleptokracja..

    Carbon tax, po perypetiach, wprowadzono w Europie 2010 (Kruk). Poczatkowo mial wartosc 0,5€/tona CO2ekv. Pare razy wymienialem teraz jest chyba na wysokosci 16€. Podejrzewam w najblizszych latach osiagnie 30€. Wartosci usrednione. Tzn branze sa co maja dzis 50 (moze). Nie ma zadnej gornej granicy. Jak chcesz oplacalnosci energi (Legat), to wybierz polityka co to rozumie. Co jest energia i oplacalnosc. Nie kleptokracja z domieszka (duza) ochlokracja. Nie akceptuj polityka, co wybierany jest bo za oplatkami lubi latac, przez Suverena (KK). Zostan sam suverenem. Wiesz co slowo suverennie znaczy Legat? Rada(konsultacja) jest „za darmo” moja.

    Pisalem o tym wiele razy. Nie moge teraz dluzej. Niedobraczki wstaja. Zostawic swiat lepszy niz zastalismy jest OK cel. Dzieciom, nastepne pokolenie, generacja. W Szw (Skand) realizowany praktycznie. W Niem, prawdopodobnie tez. Panstwo innowacyjne wielu moze wydac oksymoron. Co ja na to poradze? Zlamcie wlasne tabu. Tyle razy pisalem. Zacznijcie jezykowe. Jak erotyczne nie pasuja Wam lamac (najtrudniejsze).

    https://kulturaliberalna.pl/2017/02/13/gospodarka-okrezna-pilat-ekologia-wegiel/?fb_comment_id=1216088445177691_1218733588246510

    A teraz dowcip. Zepsutych lamp LED nie trzeba wyrzucac. Mozna sprzedac, za dobry pieniazek. Lepszy niz kopalnie w Boliwii biora, tylko adres sklep wiedziec. A nawet korka po mleku adress. Bylejaki co?

    Pzdr Seleuk

  83. @seleuk|os|
    27 października o godz. 8:41

    Jezeli dom 100m2 kosztuje eksploatacja (koszt calkowity) 200Plz/miesiac, jest drogo czy tanio?

    Koszty utrzymania domu niełatwo policzyć. Energia to jeszcze najmniejszy problem, bo elektrownia w rachunkach porównuje nas ze średnią. A my zużywamy 4 razy mniej niż inne domostwa, a dzieki panelom słonecznym nie płacimy nic, a nawet w lecie zarabiamy. W tym jest przynajmniej jakaś sprawiedliwość. W innych opłatach już nie! Woda – z wyliczeniem zużycia nie ma problemu, nasze to 3 razy mniej na osobę niż średnia w mieście (choć myjemy się często i dokładnie 🙂 i ogródek też podlewamy). Z kosztem jest, bo cena wody jest bardzo niska, 90% rachunku to koszty zaopatrzenia (infrastruktury) i odprowadzania ścieków. Czyli opłata za samo zużycie ma niewielki wpływ. Koszt usuwania śmieci jest uśredniony przez miasto i to, że prawie nigdy nie ma w naszych kubłach więcej niż 1/2 objętości, a czasami tak mało, że się nie opłaca wystawiać, nie ma wpływu na to co płacimy.
    Czyli: System jest taki, że oszczędni i dbający subsydiują marnotrawnych. Z czysto finansowego punktu widzenia nie opłaca się wysilać na mały ślad ekologiczny (footprint), bo i tak trzeba płacić za tych co się nim nie przejmują.

    A robaczki tymczasem zdychają – https://exignorant.wordpress.com/2018/10/26/zmiana-klimatu-jest-juz-glowna-sila-napedowa-upadku-ekosystemow-i-wymierania-w-lasach-tropikalnych/

    Errata pedantyczna – Paradoks Jevons’a nie Jevon’a 😳

  84. @tanako,

    Piękne te zdjęcia z filmu, który widziałem parę razy na podst. powieści E. Redlińskiego, którego w pewnym sensie kontynuatorem jest W. Myśliwski (piękne czytanie dla tych, których interesuje wieś polska od lat 20 do ….) Mogę to docenić bo ostatnio zaprosiłem Francuzów do restauracji o profilu polsko-litewsko-ukrainskim i poleciłem „czarninę” opowiadając o tym jak powstaje (znałem z autopsji, z dzieciństwa ). Nie zniechęciła ich ta krew z kaczej głowy 🙂

    Zjedli z apetytem. Bon appétit!

  85. A prawie cały recycling mona sobie o kant potłuc, większość i tak trafia na śmietnik.

  86. Egoistyczna polityka Niemiec w sprawie redukcji CO2
    legat
    27 października o godz. 0:07
    TJot,

    1) odbiegam od tematu? A co jest tematem? Kretyn Duda co chce rzekomo powrotu do żarówek wolframowych jak to sugeruje Tanaka w swojej „Konopielce” może?
    Myślałem, że stać Cię na więcej niż wciskanie kitu, że Duda uważa jakoby przyczyną brexitu była polityka żarówkowa.

    2) „Po co komentujesz politykę energetyczną PiS we wpisie do mnie? A co ja mam z ich polityką wspólnego? ”

    Mój komentarz

    Ad (1)
    wg wprost.pl – co powiedział Duda na forum polsko-niemieckim w Berlinie:

    „Jednym z poruszanych w debacie tematów była kwestia działania unijnych instytucji. W ocenie Andrzeja Dudy ich kompetencje są coraz większe, a ponadto pojawia się między nimi element rywalizacji. Prezydent stwierdził również, że w UE panuje niedosyt demokracji. – Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, dlaczego UE zabrania tego, zabrania tamtego. Dlaczego na przykład w sklepie nie można w tej chwili kupić już zwykłej żarówki, można kupić tylko żarówkę energooszczędną? Nie wolno kupić, bo UE zakazała. To są problemy, nad którymi zastanawiają się ludzie. Nie wiem, czy to przypadkiem nie jest jedna z przyczyn brexitu – powiedział prezydent.

    Duda powiedział, że w UE „panuje niedosyt demokracji”, co się przejawia w zabranianiu przez Unię tego lub tamtego. Przykładem tego jest zakazanie przez Unię sprzedaży zwykłych żarowek w krajach członkowskich.
    Duda podał przykładu żarówkowy i wskazał, że tego rodzaju zabranianie, to jest jedna z przyczyn brexitu.

    Ad (2)
    Legat napisał
    legat
    26 października o godz. 22:53
    TJot,
    ja Ci coś powiem, otóż pod naciskiem Niemiec UE wprowadziła sześćdziesięcioprocentowe cła na panele słoneczne z Chin. Wiesz dlaczego? Pewnie będziesz udawał, że nie wiesz więc Ci powiem – żeby chronić swoje firmy produkujące panele, bo je chińska konkurencja wykańcza. Powiedz mi teraz, na dachach ilu domów w Europie nie ma do dziś paneli słonecznych a mogłyby być gdyby nie te cła? O jaką ilość CO2 można by zredukować emisję gdyby nie niemieckie szkodnictwo? Zajrzyj do statystyk, ile CO2 emitowane jest na jednego obywatela Unii i jak do tego ma się ta emisja na obywatela Niemiec?
    Za to mają bardzo wiele do powiedzenia w tej kwestii i domagania się redukcji od innych stojąc „w blokach” do zakupu polskich kopalń.
    Chcesz mieć bielmo na oczach w kwestii niemieckiej, superegoistycznej polityki to sobie miej ale mnie klap na oczy nie założysz.

    Mój komentarz
    Legat, pisałeś o superegoistycznej polityce niemieckiej w Unii i jako przykład podałeś wprowadzenie cła na panele fotowoltaiczne. Przykład uściśliłem – kiedy, co i jak, by wyplątać przykład z cłami na panele fotovoltaiczne w Unii z otoczki propagandowej (niemieckie szkodnictwo, itd), w którą zawinąłeś go.

    Po drugie, ty napisałeś, że Niemcy mają bielmo na oczach domagając się redukcji CO2 od innych. Ja napisałem, że w UE ustalono, uzgodniono, że redukcja CO2 ma być proporcjonalna do emisji w każdym kraju i że to uzgodnienie zostało zawarte wewnątrz UE za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, czyli na tyle dawno, że było dość czasu by coś zrobić w dziedzinie redukcji CO2 w Polsce.

    Uzgodnienie zostało w Polsce zlekceważone, a przez ciebie m.in. przedstawiane jako egoistyczne domaganie się przez Niemcy redukcji od innych. Co w tym jest egoistycznego? Każdy kraj proporcjonalnie do swojej wyjściowej emisji ma redukować emisję CO2.
    Pzdr, TJ

  87. Czy ktoś oglądał/pamięta film „The Age of Stupid”, w Polsce „Wiek głupoty”?
    Cały film, po angielsku, jest na YT, https://www.youtube.com/watch?v=u88toQcoVwU

    Dołujące te żarówki, węgiel, wiek głupoty i co tam jeszcze! Żeby odreagować i poprawić sobie humor, wracam do wiktoriańskiej Anglii i trzech facetów (nie zapominając psa) w łódce na Tamizie. Jest za darmo na Gutenbergu – https://www.gutenberg.org/ebooks/308 🙂 🙂

  88. @legat & @tejot,@izabella,@Ewa-Joanna
    26 października o godz. 19:59

    Myślę, że dorobiłeś daleko idącą interpretację, która nie ma podstaw w dotychczas znanych wystąpieniach PADa. Jakoś nie mogę się doszukać takich niuansów i ukrytych aluzji w tych innych wystąpieniach. Raczej są „grubo ciosane”. Rzeczywiście myślisz, że poprzez tę wypowiedź ( o braku żarówek „żarowych” w sklepach) chciał zwrócić uwagę na lobbystyczne działania firm niemieckich w UE, które pozbawiły nas dostępu do w/w żarówek ?

    @legat : „…Duda uważa jakoby przyczyną brexitu była polityka żarówkowa”
    Nie ważne co uważa Duda. Ważne, że pompując balon dumy narodowej i „patriotyzmu” (nie będzie Niemiec pluł nam w twarz) można przekabacić rodaków ( Polacy, Anglicy, Węgrzy i inni ) do zrobienia głupiego kroku ( powrotu do państw narodowych i konfliktów z tym związanych ). To, że w parlamencie europejskim działają lobbyści nie jest odkrywcze. Wiadomo jak to działa i każdy gracz/koalicja może i powinien z tego korzystać. Jeżeli nie wie jak lub nie chce korzystać to trudno innych o to winić.

    @legat (27 października o godz. 0:07): „Kretyn Duda co chce rzekomo powrotu do żarówek wolframowych jak to sugeruje Tanaka w swojej „Konopielce” może?”
    Nie tak. To jest tylko wezwanie do tego, żeby zanegować rozwiązania EU (przegłosowane przez większość) jako narzucanie nam jakiś zasad, których my nie potrzebujemy. Podważanie istoty działania Unii .
    Albo stosujesz skomplikowane interpretacje, albo też super prymitywne. Może tak gdzieś pośrodku.

  89. Energia wiatrowa.
    Sprawa się nieco komplikuje…
    1. Coraz więcej odzywa się głosów aby tzw. elektrownie wiatrowe stawiać z dala od osiedli ludzkich.
    Przyczyny są w zasadzie dwie:
    1. Hałas spowodowany przez rotory (już zajmuje się tym także UE)
    2. Względy estetyczne (krajobrazowe).

  90. Herstoryk
    27 października o godz. 1:31

    Z kopalniami nadwiślańskimi i ich węglem jest znacznie gorzej, niż sie pisze i podaje do wierzenia. Gorzej, czyli lepiej dla polskiej niekatolickości energetycznej, czyli gorzej dla Prawdziwego Polaka.
    Z Rosji sprowadzamy coraz więcej węgla, pomimo tego, że chcemy z nią wywołać wojnę. I pomomo tego, że rosyjski węgiel jet niekatolicki, a ortodoksyjny, czyl odszczepieńczy, czyli odwrotnie: prawo-sławny jest słuszny i miły bozi, a katolicki to ten zradziecki. I dlatego ekumenizm. Ktory tak się szerzy, jak smog: im go więcej, tym więcej ofiar.

    Nienawiść do prawosławnego węgla, jako nienawiść zastępcza do Putina ma taki właśnie skutek jak zwykle: odwrotny. Węgiel Putina jest lepszej jakości niż katolicki, oraz tańszy. Jeszcze za Breżniewa, w morzu zatopiono grube miliony ton prawosławnego paliwa kopalnego co zostało już wykopane i sobie – tanio – czeka. Gotowe. Tylko brać i słać gdzie trzeba. W Polsce trzeba, za aprobatą nieba, rzecz jasna.

  91. zezem
    27 października o godz. 12:36

    Sprawa coraz mniej się komplikuje, chyba, że ją Prawdziwy Polak Najlepszego Sortu skomplikuje: Polska ma 1/3 poludniowego Bałtyku do swojej konomicznej dyspozycji i ma wyznaczone ogromne sektory, w których można lokować elektrownie wiatrowe.
    Duńczyk może na morzu, Niemiec może na morzu, a Polak nie może na morzu, bo w ogóle nic nie może poza wzdychaniem: o Boże..!

  92. TJot,
    twierdzisz: -„Po drugie, ty napisałeś, że Niemcy mają bielmo na oczach domagając się redukcji CO2 od innych.”

    Nieuważnie czytasz, napisałem o „bielmie” nie w odniesieniu do Niemiec, gdzieżbym śmiał, tylko w odniesieniu do Ciebie.

    Co do polityki polskiej w kwestii redukcji emisji CO2 i zintensyfikowania inicjatyw w pozyskiwaniu „czystej energii” to uważam pewnie podobnie jak Ty, że przyjęta w końcówce rządów PO-PSL ustawa „prosumencka”, którą Komorowski zdążył podpisać była dobra i pożyteczna. PiS wszystko popsuł. Tu pewnie nie będziemy się spierać. Morawiecki na początku swego wicepremierowania bredził o wspieraniu Malinkiewicz i jej perowskitów i trzy lata ciszy w tej sprawie. Grafen i ogniwa na jego bazie też się posrały Morawieckiemu i PiSowi. Zaczęli myśleć o farmach wiatrowych na Bałtyku, którymi miał zajmować się Gryglas (ten oszołom od występowania w Sejmie z opaską NSZ) i jakoś nic. Czeka nas, znaczy tubylców, ponoszenie konsekwencji tej nieodpowiedzialnej polityki energetycznej bo rosną już gwałtownie ceny energii elektrycznej i odbije się to na cenach wszystkich produktów. OK, tu się pewnie zgadzamy ale to nie jest temat. Tematem jest choroba tocząca Unię, śmierdząca korupcją na wielką skalę. Egzemplifikacja to kwestia żarówek. Forsowanie zatruwającej środowisko produkcji rtęciówek, stwarzających poważne zagrożenie dla ludzi przy np. przypadkowym rozbiciu takiej podczas świecenia (znane są śmiertelne przypadki zatrucia), olbrzymie problemy z utylizacją to był przykład rzucony przez Dudę w skrótowej formie. Poza biznesem wielkich dwóch korporacji nie było uzasadnienia do wprowadzania drastycznych ograniczeń w produkcji i dystrybucji żarówek tradycyjnych. Nie widzę powodu, żeby go akurat za to karcić. Są setki innych, trafniejszych powodów by to robić. Tylko tyle chciałem powiedzieć i staram się to uzasadnić. Nie widać?

  93. Nie znam się na systemach energooszczędnych i typach żarówek. Ufam mądrzejszym ode mnie.
    W popisie krasomówczym p.o. prezydęta w Berlinie przeraża mnie nie tyle ustęp o narzucaniu nam przez UE „obcych” żarówek, co infantylizm i buta w połączeniu z fizis Syfona i Miętusa w jednym (pojedynek na miny) w Ferdydurke Gombrowicza.
    Uparcie powracam do tego literackiego motywu, w którym odnajduje się, niekoniecznie świadomie, oj, niekoniecznie, PAD.
    Jest mi wstyd, normalnie wstyd. Za niego.

  94. O rany, jakaś Afrodyta się mnie czepia…

  95. legat
    27 października o godz. 12:53
    TJot,
    Tematem jest choroba tocząca Unię, śmierdząca korupcją na wielką skalę. Egzemplifikacja to kwestia żarówek. Forsowanie zatruwającej środowisko produkcji rtęciówek, stwarzających poważne zagrożenie dla ludzi przy np. przypadkowym rozbiciu takiej podczas świecenia (znane są śmiertelne przypadki zatrucia), olbrzymie problemy z utylizacją to był przykład rzucony przez Dudę w skrótowej formie. 

    Mój komentarz
    Tematem wyjściowym zapodanym na LA nie jest korupcja tocząca Unię, lecz jest wypowiedź Dudy na forum polsko-niemieckim w Berlinie:

    „Jednym z poruszanych w debacie tematów była kwestia działania unijnych instytucji. W ocenie Andrzeja Dudy ich kompetencje są coraz większe, a ponadto pojawia się między nimi element rywalizacji. Prezydent stwierdził również, że w UE panuje niedosyt demokracji. – Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, dlaczego UE zabrania tego, zabrania tamtego. Dlaczego na przykład w sklepie nie można w tej chwili kupić już zwykłej żarówki, można kupić tylko żarówkę energooszczędną? Nie wolno kupić, bo UE zakazała. To są problemy, nad którymi zastanawiają się ludzie. Nie wiem, czy to przypadkiem nie jest jedna z przyczyn brexitu – powiedział prezydent. ”

    Duda nic nie mówiło korupcji w UE, mówił o niedostatku demokracji w UE, a jako symptom tego niedostatku podał zabranianie przez Unię tego lub owego, a konkretnie zabranianie sprzedawania żarówek tradycyjnych w Polsce.

    Duda w Berlinie zasugerował, ze niedostatek demokracji w Unii, jaki on zilustrował przykładem z żarówkami, był przyczyną brexitu.

    Przedstawianie wypowiedzi Dudy o żarówkach jaklo aluzji do korupcji w Unii, przytaczanie przy tym opowieści o tym, że firmy Osram i Philips poprzez łapówki dla partyjnych wodzów w Niemczech wymusiły na Unii niedemokratyczny zakaz sprzedaży żarówek tradycyjnych, jest przydawaniem Dudzie tego, czego nie powiedział i czego w żaden sposób nie można się domyślić.

    Duda swoim przykładem o regulacjach Unijnych w dziedzinie żarówkowej pokazał, nie po raz pierwszy, że jest (zgodnie z linią polityczną PiSu, czyli Prezesa) przeciwnikiem unionizacji Europy, a demokrację w zrzeszeniu państw Europy widzi jako zbiór demokracji odrębnych od siebie, całkowicie odmiennych, niezależnych od siebie, co jest generalnie zaprzeczeniem idei unijności.

    Duda podobnie jak premier Beata propaguje ideę Prezesa, o której Beata mówiła głośno i często – Unia musi się zmienić. Postulowała ona zmianę Traktatu Lizbońskiego w kierunku rozluźnienia współpracy wewnątrzunijnej, uwolnienia się Polski od większości zobowiązań tam zapisanych, które są zapisane w traktacie. To jest idea – zjeść ciastko i mieć ciastko.

    Idea Unijna PiSu, to antyunijność, a przejawy tej antyunijności, to kapryszenie przeciwko ustaleniom unijnym, kontrowanie unijnych działań wynikających z traktatu wspólnotowego, propagowanie antyeuropejskości poprzez głoszenie idei rechrystianizacji Europy (premier Morawiecki), przedstawianie Europy Zachodniej jako upadającej cywilizacji skażonej liberalizmem, libertyństwem, lewactwem, genderem, masoństwem, itp.

    Albo współpraca traktatowa, integracja gospodarcza, wspólnota wartości, albo wolnoć Tomku w swoim domku.
    Dla PISu cokolwiek nie będzie, to będzie źle i niedobrze, bo PiS to jest partia na nie. „Dobra zmiana” PISu, to jest negacja i wykluczanie oraz powrót do przeszłości.

    PiS neguje obowiązek wewnątrzunijnego współdziałania maskując tę negację głoszeniem potrzeby zmiany, uzdrowienia Unii. Co jest pustosłowiem, nijakością i chwytaniem za słówka, byle gadać.
    Pzdr, TJ

  96. mag
    27 października o godz. 13:19

    Się tu powyżej pytałem, chyba Antoniusa: czy jest jakakolwiek dziedzina w której Duda nie jest tak marny, jak marny z niego prawnik?
    Bo z tym Ferdydurke i minami onego masz rację, ale on takie miny ciągle stroi, że też marne. Jak sobie uruchomię miny słowne, jakie przdstawiał Fronczewski czytający Gombrowicza, to na ich tle Duda tak w tło popada, że w ogóle nic nie zostaje. Taka marność nad marnościami. A pod spodem – Duda.

  97. TJot,
    dałeś piękny wywód dot Unii ale wiesz, ja jestem prostym, nieskomplikowanym indywiduum więc możesz do mnie krótko i węzłowato, czyli np:
    – Unia locuta causa finita – albo z niej wyp….lać!
    Reagujesz na rządy urzędników unijnych (niewybieranych) – Jawohl – albo z niej wyp….lasz.
    To esencja Twojego wywodu. Tobie pasuje może, mnie niekoniecznie.

  98. Tanaka,
    no nie przesadzaj, np świetnie łapie fruwające wafle.

  99. legat
    27 października o godz. 15:10
    TJot,
    dałeś piękny wywód dot Unii ale wiesz, ja jestem prostym, nieskomplikowanym indywiduum więc możesz do mnie krótko i węzłowato, czyli np:
    – Unia locuta causa finita – albo z niej wyp….lać!
    Reagujesz na rządy urzędników unijnych (niewybieranych) – Jawohl – albo z niej wyp….lasz.
    To esencja Twojego wywodu.

    Mój komentarz
    Legat, wykręcasz mój komentarz o Unii w dowolną stronę.
    Nie pisałem o „rządach urzędników unijnych”, jak ty to sugerujesz. Pisałem o współpracy wewnątrzunijnej zgodnej z traktatem i zawieranymi porozumieniami.
    Sprowadzanie funkcjonowania Unii Europejskiej do „rządów urzędników niewybieralnych” jest jojczeniem, bezproduktywnym narzekaniem, negacją dla negacji.
    Pzdr, TJ

  100. Tanaka
    27 października o godz. 12:52
    Moją uwagę na temat miejsca dla „wiatru” muszę uściślić.
    Nie chodzi o Umęczoną , bo tam wiatraków co kot napłakał. Ale są kraje , gdzie miejsca na to-to ździebko ,a przybrzeżne akweny są już nieźle wysycone.
    Ktoś zauważył ,że już się zastanawiają co by kawałek lasu nie wyrżnąć pod wiatraki. A las to zdrowie…

  101. Tanaka
    Trudno mi także zrozumieć, jak ta „marność nad marnościami” weszła do rodziny Kornhauserów – poetów i intelektualistów, zdobywając serce Agaty, ponoć lubianej nauczycielki.
    Toż gały widziały co brały. Chyba że Duduś – plastelina daje się różnie lepić w zależności od tego przez kogo i od etapu życia. A teraz pani Agata być może rozsmakowała się w przebierankach i podróżowaniu po świecie jako ten mega vip.
    Czasem mam wrażenie, że ona robi sobie po prostu bekę, np. wykonując gesty nie licujące z powagą pierwszej damy i programowo milcząc z nieruchoma twarzą w półuśmiechu, choć wie, że suwerenowi to się nie podoba i wciąż czegoś od niej oczekuje, na co ona – takiego wala.

  102. @seleuk(os) 27 października, 8:41
    Bardzo oryginalna jest Twoja koncepcja kapitalizmu. Powiadasz, że w Szwecji jest 105% kapitalizmu i rozumiem, że utożsamiasz szwedzki kapitalizm z państwem innowacyjnym.
    Ja to widzę inaczej. Państwo innowacyjne jest kolejnym etapem rozwoju po epoce laisser-faire, wymuszonym przez zagrożenie środowiska. Po drodze pojawiło się państwo interweniujące w procesy rynkowe dla utrzymania równowagi makroekonomicznej. Państwo innowacyjne ze swoimi technokratami, stawiające sobie za cel dojście do gospodarki obiegu zamkniętego (Twój link), jest nową jakością. Kolejne etapy rozwoju łaczy oparcie gospodarki na mechaniźmie rynkowym i chyba dlatego można ciagle mówić o kapitaliźmie. Piszę to tak dla uporządkowania sobie pojęć.
    Jestem zwolenniczką technokracji – jako zapory przeciw ochlokracji – i łączenia się państw w wielkie regiony, bez czego gospodarka obiegu zamkniętego niewiele osiągnie w ochronie środowiska. UE jest takim regionem, w którym mamy szczęście jeszcze się znajdować.
    Narzekanie na “dyktat Brukseli” jest zabawne wobec alternatywy czekającej nas bez państwa innowacyjnego (z jego wszystkimi możliwymi potknięciami). Jeżeli nie uda się stworzyć gospodarki
    obiegu zamkniętego, czekają nas katastrofy naturalne, wojny i komunizm wojenny. Wolę być zmuszana teraz do zakupu energooszczędnej żarówki niż potem mieć racjonowaną żywność, odzienie i dach nad głową.
    PS. Odbyła się tu niedawno dyskusja nad Twoją polszczyzną. Dodam do niej swoje trzy grosze. Jak na osobę niepamiętającą dobrze polskiej gramatyki masz bardzo bogate słownictwo i używasz go
    celnie. Jesteś ciekawym zjawiskiem językowym.

  103. @. A ja mam pytanie do Szanownych Blogowiczów. Czy w maju, przyszłego roku (oczywiście, jak doczekam), jak się udam na zbieranie winniczków (to takie oślizgłe w z domkiem na plecach) muszę mieć Kartę Rybacką?. Lubię ślimaki i nie czekam na nie, jak przyjadą z Francji w reeksporcie. Od piędziesięciu lat je zbieram. Wiem gdzie w wielkiej obfitości występują. Mam wątpliwości, czy zbieram je po słusznej stronie. Granica IV RP podobno bieży po Odrze i Nysie Łużyckiej, a ja te ślimaki z bieram!. Tfu!. Łowię po lewej stronie Odry. Popieram Andrzeja. Spisek żarówkowy jest faktem. A pamietacie jak w mawiano nam, że tylko halogeny nas uszczęśliwią?. Unia zakazała halogenów. Jakie łapówy muszą płynąć za tymi zmianami decyzji. Pozdrawiam

  104. Długo się zastanawiałem, czy wtrącić się do polemiki @legata i @tejota.
    Obaj wyrażają opinie, z częściami których się zgadzam. W sprawie żarówek pisałem praktycznie to co legat, ale bez trąbienia o gigantycznej korupcji, na którą chyba nie ma dowodów. Nawet nie wiem czy była potrzebna skoro supermądrzy pisowcy zostali przekonani przez ekspertów unijnych i głosowali za. Może nie zrozumieli o co chodziło, bo dopiero się uczą wszystkiego? Faktycznie prawdą jest, że dyrektywa unijna była korzystna dla Osramu i Philipsa i niekorzystna dla Polamu. Ale tak będzie z każdą nowością technologiczną, bo polskiej innowacyjności po prostu nie ma.. Korzystna dla ogółu zmiana zawsze komuś popsuje interes. Jeśli LED’y rozplenią się poza motoryzację, to któraś firma zyska, inne tracą. Kilkadziesiąt polskich euroosłów powinna pilnować, aby nie było zbyt dużo przekrętów, szkodzących tylko Polsce, ale nie przypuszczam, aby ich cokolwiek interesowało oprócz liczenia apanaży. Stąd mój europesymizm, a nie dlatego, ze idea jest niedobra, tylko ludzie się nie nadają do tak mądrej myśli o całej Europie.
    Chce mi się śmiać z naiwnośi legata, ze uwierzył w geniusz PAD, jest zbyt mało rozgarnięty, aby mieć takie głębokie myśli. Tu tejot ma racje – powiedział, co wiedział, żadnej głębi w jego wypowiedzi. Może się cieć pałacu tłumaczył z niedziałania kandelabru brakiem żarówek w sklepie w Warszawie? Bo u nas żona kupiła, bo przyniosła, a nie ma zwyczaju okradać lamp w kościele, a na ulicach są nietypowe.
    Na przykładzie żarówek widać inny poważny problem w funkcjonowaniu EU. Wszelkie starania o zmniejszenie emisji CO2 poprzez oszczędzanie energii elektrycznej pozostaną mrzonką, jeśli do paktu klimatycznego nie przystąpią potęgi niszczące Ziemię jak Chiny i Indie na wschodzie, USA i choćby Brazylia wycinająca płuca Ziemi, lasy tropikalne. Działalność Unii wygląda jak czyszczenie garnka z kipiącą smołą w piekle chusteczką higieniczną.
    Polska zapłaci za energię z węgla bez istotnego rezultatu dla całego globu. To powinni mówić euroosły w Brukseli i uświadomić kolegom, że historia rozwoju techniki inaczej ustawia problem energii w różnych krajach. Francuzi, krewcy mężczyźni, rozbijają swoje… oczywiście nie jajka tylko atomy, „Nordycy” mogą przeżyć hydroelektryką, bo wodospadów mnóstwo. Polska niestety nawet nie polubiła nadmorskich wiatrów , a halny chyba się nie nadaje. Pozostaje węgiel!!! – głównie rosyjski, bo nasze kopalnie nie wyrabiają. Uran ZSRR już u nas wypotrzebował, Żarnowiec dzięki Bogu został rozkradziony – podwójnie, po zaprzestaniu budowy i z cementu podczas budowy. Jest za to dużo prywatnych domków z materiałów, przeznaczonych na zatrzymanie promieniowania. Powiem jak Stuhr w Seksmisji co mnie czeka: „Ciemność widzę” i tłuste faktury za prąd.

  105. Errata
    Przepraszam za francuskie „jajka”, miało być „jądra”!

  106. żarówka vs. LED
    Tradycyjna żarówka charakteryzowała się tym, że jej
    żarzenie określono* na ok 1000 godzin. Aby zachęcić klienta do faktycznie energooszczędnego LED wspomina się o… 20-25 a naet wicej tysięcy (!) godzin.
    Myślę ,że po nasyceniu rynku wymyśli się podobny trick jak w przypadku żarówek tradycyjnych…
    *- określono to bodaj pod koniec lat 20-stych ub. wieku na „zjeździe” czołowych producentów light bulb.
    Gdzieś świeci nieprzerwanie żarówka pamiętająca czasy Edisona ;–)

  107. @bukraba 27 października, 18:07
    “Jakie łapówy muszą płynąć za tymi zmianami decyzji”.
    Ty tak poważnie? Wiele zmian w technologii zachodzi metodą prób i błędów. Lapówy zdarzają się, ale żeby robić z nich prawidłowość działania KE? Chyba jednak żartujesz.

  108. zezem
    27 października o godz. 16:35

    No, jak nie o Umęczonej pod Pąckim, to o czym innym pisałeś. A żeby lasy wciąć pod wiatraki to racja, sam widziałem: patrzę, a tam wiatrak, z drewna. No to drewno skądś trza brać. Najczęściej – z lasu.
    Całkie też możliwe, że wycięcie Puszczy Białowieszczańskiej mogło być pod wiatraki, gdyby nie to, że w tym samym czasie wiatraki niedrewniane były męczone w Umęczonej pod Pąckim.

  109. @zezem 27 października, 19:54
    Jeszcze kilka koszmarnie upalnych lat, coraz częstszych cyklonów i powodzi, a takie tricki przestaną działać. Może nawet nie zostanie czasu na tricki.

  110. mag
    27 października o godz. 16:55

    Ja, na widok i słuch pani Agaty od Dudy dostaję pewnych mdłości. Pamiętasz jak orzekła: ja się pana prezesa nie boję! No i widać, kto się tam nie boi tak, że ma dygot. Pamiętam i to, że nie pamiętam, żeby ona z czegokolwiek innego dała się poznać poza wyglądaniem. To, że ponoć dzieciom coś czyta, lbo daje lekcje pokazowe niemieckiego, to taki żarcik. To może i robi każdy belfer. Rzecz w tym kim jest, co robi, jaką ma pozycję między politykami i ich żonami, jak działa na rzecz państwową taka pani. A ona nic, tylko wygląda. Zachwyt państwowy: włożyła beżową apaszkę! Miała buciki z dzyndzelkami! Szminkę dobrana do koloru bluzeczki! Rewelacja za rewelacją!
    Kto tam kogo bardziej lepił: Duda Kornhausową swoją sakramentalną czy odwrotnie, to ja nie mam pojęcia i bardzo mi z tym miło. Może ona nie taka jak tatuś była, albo była i się skończyła, albo się pod tą szminką i wklepanym kremem tak maskuje, że cała zamaskowana i maskę tyko widać. Wleźć do pisoidów i tak żyć z tej maskirowki? Łoboże i Jezuskuświebodzińskipustywśrodku! To się człowiek w kiszkę skręca i nie odkręci, a na urodę to szkodzi.

  111. kruk
    26 października o godz. 0:15

    “Minęło? Jakie minęło. Ta sama wewnętrzna struktura w głowach co była”.
    Porównaj z: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1768442,1,polska-religijnosc-w-kryzysie.read
    Komu tu czas stanął – ludowi polskiemu czy jego pogromcy?

    Ale o co chodzi z ludem i pogromcą?

  112. zza kałuży
    26 października o godz. 1:15

    Europejczyk to może i sobie nieraz odsuwa zanieczyszczenia od wrażliwych nosków, ale tenże sam ma już niejaką świadomość ekologiczną. A z żarówkami LED w tym właśnie rzecz: objaw i powód.
    Z Ameryką jakby gorzej: 7x więcej ropy zużywa Amerykanin niż Europejczyk do życia, a z Konwencji Klimatycznej w Paryżu sam się wziął i wycofał.

  113. A tak poza żarówkami to coś na działkach się dzieje, moi drodzy? W taki na ten przykład sobotni wieczór?

  114. Antonius
    26 października o godz. 12:35

    Odnośnie PAD i jemu podobnych powiem tylko jedno. Nie oburza mnie specjalnie ich działanie w interesie własnym a nie społeczeństwa – tak robią wszyscy politycy i wszędzie, ale to zakłamanie i obłuda przy uzasadnieniu popełnionych świństw.

    Bardzo fachowo się wyraziłeś, Antoniusie – a obłuda i to zakłamanie aż skręca. Ale nie powiem też, żebym miał powiedzieć, że działanie we własnym interesie mnie nie rusza u polityka, bo i to rusza. A czemu miałoby nie? To już mniej mnie rusza, choć też rusza, jak Ździchu działa tylko we własnym interesie, a nie uwzględnia interesu podwórka. Ździchu to osoba prywatna, fizyczna, że tak powiem jak mówi Urząd Skarbowy. A polityk to osoba publiczna, że tak powiem, jak mówi agencja towarzyska „Krasnolica”. Jak publiczna, w dodatku osoba, a o godności osoby to już napisał i wygłosił ten co trzeba i dlatego Święty Ojciec Święty, to ma działać na rzecz publiczną.
    Czy ja dobrze gadam, czy niedobrze?

    * * *

    Antoniusie, Ty weź i napisz porządnie, co i jak, z tymi stopniami naukowymi profesurami. Tylko w postaci wstępniaka, a nie komentarza, bo wstępniaka zmarnujesz I będą pretensje. I słusznie.
    Już piszesz? 🙂
    No to pisz…

  115. Nefer
    27 października o godz. 20:46

    Oj Neferko,dobrze,że żarowki świecą , bo sama wiesz,jak to czasem bywa,jak nagle zaczynają się psuć 🙂 🙂

    Przy okazji – czy Twój jutrzejszy lot już nie jest zagrożony strajkiem ?

  116. Zacząłem pisać jakieś komentarze, ale piętnaście razy odchodziłem od kompa i wracałem, i jak skończyłem i posłałem do okazało się, że na Berdyczów. 🙁

    Będę teraz nabijał blogowy licznik i odpowiadał na jeden akapit na raz!

  117. Nefer
    27 października o godz. 20:46

    A tak poza żarówkami to coś na działkach się dzieje, moi drodzy? W taki na ten przykład sobotni wieczór?

    A, że na działkach..? To ten, zamordowali panienkę? Za pomocą Barbary Krafftówny I że Kazik śpiewa. Bo żeby Czesław, to nie wiem.
    A ogolnie, to na działkach dynia i Halloween.

  118. basia.n
    27 października o godz. 20:54

    Cholera wie. Tymczasem obijam się na blogu zamiast pakować. Podobno strajk przełożony do poniedziałku 14.00.
    Najchętniej zamiast porządkować i pakować zasnęłabym na kanapie pod kocykiem a tu nie lzja.

    Tanaka
    27 października o godz. 20:54

    Ale czy cztery palce znaleziono? Zamiast marchewki.

  119. I wogle to niech mi ktoś proszę herbaty zrobi bo mi się nie chce.

  120. Nefer
    27 października o godz. 21:01

    Czy te zajętyki aż tak bardzo Cię wykończyły,że własnoręcznie zrobiona herbata Ci nie miła ??
    Gdyby to bylo możliwe telepatycznie,to chętnie bym to zrobiła. Ale niestety,więc sama musisz się pofatygować.
    Ja będę Ci w tym towarzyszyć,bo tej pojdę do kuchni 🙂

  121. Koncert poswiecony ALEKSANDROWI GALICZOWI (19.10.1918 – 15.12.1977)
    rosyjskiemu bardowi, poecie i dramaturgowi
    ___________________

    – Wladimir Wysocki, Bulat Okudzawa i Aleksandr Galicz – ta Wielka Trojka pozostanie na zawsze w pamieci Rosjan.

    https://www.youtube.com/watch?v=J1bJbLFNuz0 (ponad 2 godziny)

  122. Antonius
    27 października o godz. 19:16

    Temat ważny i skomplikowany. O randze cywilizacyjnej. Weryfkuje to, co kto ma w głowie i jakie ma interesy. To oczywista racja: bez Indii, Chin, Rosji, Brazylii, ale i państw Afryki oraz USA – największego pojedyńczego truciciela i marnowacza energii – Europa problemu nie rozwiąże. Tym badziej, że samej jej daleko jeszcze do czystych rąk i intencji. Kto kupuje w Chinach, bo tanio, kupuje produkcję niekontrolowanych i powiększających się zanieczyszczeń. Czyli kupuje katastrofę klimatyczną, biologiczną i cywilizacyjną. Co jak nic, wyjdzie drogo, z tego taniego.

    Nie bardzo dokłanie znam problem Polamu, co to nie zdążył z LEDami i poległ pod Phipilsem, ale znam to, że Philips kupił, bodaj za premierostwa Bieleckiego, zakłady Polam w Pile. Co jest więc Polamem, a co Philipsem i kto kogo czym ukatrupił?
    Nie wiem też o szczegółach mniemanej czy faktycznej korupcji jaką sobie Osram załatwił w UE. Fakt – nazwa nie jest pachnąca, ale niekoniecznie oznajmia, ż korupcja, przy pomocy lepiej pachnącego Philipsa się odbyła. Jak się odbyła – to bardzo niedobrze i koruptorów się karze.
    Rzecz jednak w tym, że, całkiem niezależnie od mniemań na temat korupcji, perspektywa przed jaką stoi i Philips z Eindhoven zwłaszcza – Holandia w jakiejś 1/4 leży poniżej poziomu morza i to tej najbardziej zurbanizowanej, czyli ucywilizowanej – oraz stoją inne podobne miasta i kraje, a na użytek naszych dywagacji podwstępniakowych – cała UE, jak najszybsze wycofywanie się z generowania zanieczyszczeń wywołujących efekt cieplarniany, to absolut konieczności. A droga poprzez zamianę żarówek wolframowych i bezmyślnych, na LED-owe źródła, bardziej skłaniające do myślenia ekologicznego i będące przecież także skutkiem wniosków w tej sprawie – i przynajmniej w zakresie oświetlenia mogące poważnie redukować emisję zanieczyszczeń – to bodaj jedyna droga.
    Dróg jest więcej, rownoległych. Bardzo mnie na przykład cieszy to, że się ludność nadwiślańska przesiada w zauważalnej części z konia husarskiego, na rower niehusarski. Razy kilka widziałem ministrów rządu Holandii, pedałujących do i z roboty na rowerach. Nie wczoraj, a dawniej już, bo to coś normalnego. Można? Można. Ale nad Wisłą – nie można, a nawet nie wolno. Bo brak żarówki która udaje że oświetla, a robi za Farelkę, grzejnik żeberkowy i palnik do suszenia piwnicy oraz przesuszania cery pani żony Dudy, to – jak się dowiedzieliśmy – sprawa demokracji, a ściślej – jej braku w Europie, a nadmiaru w Polsce. No i tego, że przez bezczelne LEDy Brytania nic już z Europą takich faszystów nakazujących LEDy używać, nie chce mieć wspólnego.

    To drugie oświadczenie Dudy, że się Brytania obraziła nareszcie na UE za bezczelne LEDy, może nawet bije ten pierwszy – że UE Polaka gnębi LEDem i dowodzi swojej nędzy. W sumie jednak do jednego to prowadzi: UE to szajka faszystów LEDowych,, a Polska to Nadzieja Świata, no i Międzymorze, Trójmorze więc nie może. O boże!

  123. Nefer
    27 października o godz. 21:01

    Palce od marchewki niejednemu trudno odróżnić. Zwłaszcza, jak na działce co łyknie, wśród pięknych okoliczności przyrody.
    Bo ja to zatrzymany jestem na pani wyniesionej w dwóch walizkach. Też z udziałem Krafftówny.
    A herbatę to Ci chętnie zrobię. Zgodnie z Coriolisem, czy przeciw?

  124. basia.n
    27 października o godz. 21:18

    Owszem niestety wykończyły i nie przesadzam. Wzięłam się za pakowanie bo samo się nie zrobi… :/

  125. Antonius
    27 października o godz. 19:16

    „Polska niestety nawet nie polubiła nadmorskich wiatrów”

    „Szwejk został bardzo dokładnie zrewidowany, ale nic u niego nie znaleziono, prócz fajki i zapałek.
    – Niech no pan powie – zapytal wachmistrz – dlaczego też nie ma pan przy sobie nic, ale to nic?
    – Bo ja niczego nie potrzebuję.”

    Aż tak to bym o sobie nie powiedział, bo mam okręt za 300 zł, żagle z worków po nawozach oraz przerobiłem 12 przechodzonych rowerów, z których zostało 5. Ale byłbym Alicją z krainy absurdów, gdybym się martwił tym, co będzie, kiedy mnie nie będzie. Owszem, takie martwienie się może być bieżącą intelektualną rozrywką w rodzaju lania wosku czy wróżenia z fusów, ale poważne przeżywanie tego, że największy z pasożytów w dziejach ziemi zaświni ją na śmierć, że będzie brak energii do odwirowywania skarpet w pralce, suszenia włosów suszarkami, elektrycznego podnoszenia powiek, zwieszania nosa i opuszczania szyb w elektrycznych blaszakach, do napędzania komputerów i elektrycznych przeganiaczy much z chałupy, w moim wypadku nie wchodzi w rachubę. Szukanie nowych źródeł energii i nowych sposobów jej użycia mam za drogę do nowych zidioceń. A jam stary idiota.

    Dlatego odnosząc się do Twoich słów, które zacytowałem na początku, Antoniusie, mówię z obrzydzeniem: NIEPRAWDA!!! Polska tak polubiła nadmorskie wiatry, że na moim terenie od Słupska do Koszalina w pasie wybrzeża prawie już nie ma krajobrazu wolnego od wiatraków, a dopiero co były pojedyncze początki. Jak chcę zrobić fotkę, muszę długo się ustawiać, żeby to paskudztwo w kadr nie wpadło. Kury, indyka, krowy na wsi nie uświadczysz, ale wiatraków Ci u nas dostatek. Jeszcze trochę, a będzie więcej niż drzew w lasach. Mam nadzieję, że tego nie zobaczę.

  126. ozzy
    27 października o godz. 21:26

    Aleś mi ćwieka, że się tak wyrażę, zabił! Świetny namiar, dzięki! 🙂

  127. Tanaka
    27 października o godz. 21:29

    O, dzięki. Niech już będzie zgodnie. Jak ten PiS, taka zgodna partia, Kaczyński mówił podobnież.

    /pakowanko i z doskoku/

  128. Nefer
    27 października o godz. 21:30

    To bardzo współczuję 🙂

    I pakuj się,pakuj,to już będzie za Tobą i wtedy herbata lepiej smakuje.

  129. Śpiewała Krafftówna, autor Maciej Szwed? (bez kursywy żeby było łatwiej czytać tę perełkę)

    DRAMAT W OGRÓDKACH DZIAŁKOWYCH

    Na alejce posypanej świeżym piaskiem,
    przy rabatce obsadzonej pelargonią
    ktoś udusił panią plastikowym paskiem,
    Kto? – Nie wiemy. Przypuszczalnie, chyba On – Ją.

    A poza tym nic na działkach się nie dzieje,
    co niedziela działkowiczów barwny tłum,
    każdy coś tam sobie plewi, coś tam sieje,
    na natury łono z żoną pędzi tu.

    Z papierowej torby co stała w altance,
    winem dzikim gęsto wokół obrośniętej,
    zamiast marchwi wydobyto cztery palce,
    a za nimi kciuk i resztę – czyli rękę.

    A poza tym nic na działkach się nie dzieje,
    co niedziela działkowiczów barwny tłum,
    gwoździkami zbijesz ławkę, gdy się chwieje
    pszczółki brzękiem ukołyszą cię do snu.

    Obco brzmią tu groźne słowa: powódź, pożar,
    nikt się gazem nie zatruje w swej altanie,
    co najwyżej z nieprawego znajdziesz łoża
    dziecię, w grządce groszku zręcznie zagrzebane.

    A poza tym nic na działkach się nie dzieje
    co niedziela działkowiczów barwny tłum
    pośród kwiatów głośno dziadek się zaśmieje,
    bo wesoło, bo beztrosko tutaj mu.

    Tam poziomek w krąg czerwienią się jagody,
    gruszki wiszą, ciężkie sokiem, na gałęzi,
    nie zakłóca nic radości i pogody,
    choć w wspomnianych już poziomkach ktoś zarzęzi.

    A poza tym wciąż na działkach pięknie będzie,
    co niedziela działkowiczów zjedzie tłum,
    z parcianego węża wodą sięgniesz wszędzie,
    w szumie drzewek ledwie słychać ciche bul..bul..bul.
    tak wesoło, tak beztrosko ludziom tu.

  130. ozzy
    27 października o godz. 21:26

    Dzięki ! Zawsze przychodzisz z czymś interesującym 🙂

    A przy okazji zapytam z ciekawości – czy po polsku masz czasem okazję rownież rozmawiać,czy tylko czytasz ?

  131. @all
    Dobra wiadomość ,za Wyborczą 🙂

    Zniknął słupek wbity przez Jarosława Kaczyńskiego pod budowę przekopu Mierzei Wiślanej

    http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,24099964,zniknal-slupek-wbity-przez-jaroslawa-kaczynskiego-pod-budowe.html

  132. Tanaka, nie rżnij głupa, ograniczenia produkcji i dystrybucji żarówek wolframowych zostały zastosowanie nie na rzecz technologii LED a na rzecz rtęciówek zatruwających środowisko i bardzo trudnych do utylizacji. LED, to następny etap, który przy decyzjach unijnych nie był jeszcze wtedy brany pod uwagę bo ich na rynku nie było. Zafałszowujesz rzeczywistość z rozmysłem czy jest to efekt ignorancji? Jeśli ignorancji, to już lepiej zastopuj i przestań się odzywać na temat żarówek bo się tylko kompromitujesz.

  133. Antonius

    Przepraszam, Antoniusie, za niejasność. Moje obrzydzenie, oczywiście, jest do furkoczących słupów, nie do Twoich słów.

  134. Tanaka widzisz, jak już zrobisz tę herbatę to głupa przestań /eyeroll/

  135. Antoniusie,
    Twoją krytykę dot. tego, że wydaje mi się jakoby od Dudy można by było oczekiwać czegoś więcej niż prymitywnego postrzegania rzeczywistości i myślenia co wyrabia, przyjmuję. Może to jest tak jak Ty uważasz a ja jestem naiwny ale wiesz, facet ma doktorat z prawa na UJocie przecież. Trudno uważać, że to taki kompletny bezmózg i głupol.
    A w ogóle to jutro od 7.30 mamy „Turniej International Championship w Daqingu”.

  136. @legat
    27 października o godz. 22:26

    Miła niespodzianka – jeszcze jeden fan snookera 🙂

  137. Zniknął słupek Kaczyńskiego, ha. Żeby tak jeszcze słupki PiSu poznikały, oj żeby.

  138. egat
    27 października o godz. 22:03
    Tanaka, nie rżnij głupa, ograniczenia produkcji i dystrybucji żarówek wolframowych zostały zastosowanie nie na rzecz technologii LED a na rzecz rtęciówek zatruwających środowisko i bardzo trudnych do utylizacji. LED, to następny etap, który przy decyzjach unijnych nie był jeszcze wtedy brany pod uwagę bo ich na rynku nie było.

    Mój komentarz
    Żarówki tradycyjne zostały objęte zakazem sprzedaży w UE w 2012 roku. Mimo zakazu sprzedawania są one jeszcze obecne na rynku jako urządzenia specjalne do oświetlenia, czy coś takiego.
    Żarówki LED były na rynku wcześniej. O ile sobie przypominam, to nabyłem takie żarówki gdzieś w roku 2009 (były dość drogie). Do dzisiaj są normalnie używane i świecą nadal.
    Pzdr, TJ

  139. Basiu N,
    też ćwiczysz liczenie do 147?
    Podobno nawet takie małe rachunki potrafią zniechęcać wuja Alzheimera do odwiedzin.
    Poza tym sporo fajnych lasek sędziuje i gimnastykuje się na dodatek układając kulki.

  140. TJot,
    o tym właśnie pisałem, że rodząca się i perspektywiczna technologia LED była m.in. powodem pośpiechu w zakazie, by nakłady na badania naukowe i sprzęt do produkcji tych cholernych rtęciówek nadźganych elektroniką jak nie przymierzając prosty telefon komórkowy zdążyły się zamortyzować.

  141. TJot,
    też próbowałem ledy od początku ale mam odmienne doświadczenia niż Ty. Szybko „siadały” niestety. Są z roku na rok lepszej jakości zarówno jeśli chodzi o długość działania jak i jakości samego światła a także estetyki wykonania.

  142. TJot.
    Co do obecności na rynku, to właśnie jakiś przedsiębiorca z Niemiec zaczął sprowadzać tradycyjne o sporej mocy, czyli „setki” jako – „małe urządzenia grzewcze” z Chin.
    Tak nawiasem mówiąc, to o ile wiem „tradycyjne” emitują światło i ciepło o długości fali bardziej zbliżone do światła słonecznego stąd w ich obecności organizmy żywe czują się bardziej komfortowo. Nie przypadkiem w obecności promienników podczerwieni identyczny komfort cieplny człowiek odczuwa przy kilku stopniach C temperatury niższej niż przy klasycznym CO.

  143. legat
    27 października o godz. 22:55

    Tak,ćwiczę te rachunki 🙂
    Moim faworytem od lat jest Ronnie O’Sullivan,ale kiedy w jednym meczu wlaśnie pokazuje to 147,a potem przegrywa półfinał,to ogarnia mnie ogromna złość na tego faworyta.Bo żeby jeszcze przegral np. 5:6,to byłoby inaczej. Ale 1:6 ??
    Nie mogę jakoś znaleźć schematu gry w najbliższym turnieju.Czy będzie tam grał O’Sullivan?

    Zniechęcam wujka Alzheimera również codziennym graniem na instrumencie,więc może nie zapuka do mnie 🙂

  144. Basiu N,
    w ostatnim turnieju Ronni O’Sullivan wypadł w półfinale słabo a przyczyny upatruję w tym, że ćwierćfinał wygrał nie fair i chyba źle się z tym czuł. Tak to odebrałem. Jeśli nie widziałaś English Open, to w ćwierćfinale pokonał debiutanta chinolskiego ale w kluczowym momencie popełnił faul , którego sędzia nie zauważyła. Chwilę po meczu pokazano mu nagranie podczas wywiadu i wtedy zakrył twarz dłońmi i siedział tak dłuższą chwilę. Miałem wrażenie, że od tego momentu on już nie chciał dostać się do finału.
    Co do gry na instrumencie, to kiedyś próbowałem na pianinie ale zaniechałem bo się karty za bardzo ślizgają. 😉
    Życzę Ci, żeby wuj Alojz zapomniał o Tobie na zawsze.

  145. Acha, też jeszcze nie znam obsady.

  146. Widzialam English Open. Myślę,że masz rację,jeśli chodzi o ten ćwierć finał. Widziałam też jego reakcję po meczu.
    Wiem,że on zawsze wymaga od siebie bardzo wiele.
    Więc twoje wrażenie jest chyba słuszne.

    A jeśli chodzi o próby na instrumencie – bardzo wielu początkującym „karty się ślizgają ” 🙂

  147. @Tanaka 27 października, 20:33
    “Konopielka” to: “Recz o wiecznie zapóźnionej racji stanu Polaka”.
    “Od tamtej rzeczywistości – przedwojnia – minęło lat 80, 90.”
    “Minęło? Jakie minęło……
    ”Pora się zastanowić nad tym, co robić dalej“.
    Czy to nie Ty żyjesz w rzeczywistości ”Konopielki“, a nie społeczeństwo polskie? Nie zauważasz ogromnych zmian, jakie zachodzą u nas w ostatnich dziesięcioleciach? Komu stanął w miejscu czas – polskiemu społeczeństwu czy @Tanace?
    Mamy paskudny rząd ale jeszcze nie zdołał on cofnąć Polski do czasów miedzywojnia. Znęcasz się słownie nad maryjnym Polakiem właśnie kiedy on przestaje być maryjny. Wybory samorządowe wykazały, że społeczeństwo obywatelskie się nie poddaje. Cytowany przeze mnie artykuł Sierakowskiego opisuje – na podstawie badań socjologicznych – rewolucyjne zmiany zachodzące w świadomości młodych pokoleń. A ty biadolisz nad niereformowalnym, w Twojej opinii, umyśle polskim i bierzesz na swoje barki (znaczy głowę) myślenie za zapóźniony naród.
    Pozostaje mi więc tylko życzyć Ci miłego zastanawiania się nad przyszłością tego narodu.

  148. @ Ewa-Joanna
    27 października o godz. 12:09

    A prawie cały recycling można sobie o kant potłuc, większość i tak trafia na śmietnik.

    Ano można i trafia. Bo po pierwsze, koszty odzysku są o wiele wyższe niż koszty surowców i produkcji badziewia, po drugie ww. badziewia jest po prostu za dużo, bo gospodarki Zachodu kręcą się na konsumeryźmie czyli sprzedaży badziewia z zaprogramowanym starzeniem (built in obsolescence), wyrzuceniu go bo do naprawy się nie nadaje/jest za droga, i kupnie nowego, da capo al fine…
    Oglądałaś może programy Roucassel’a?

  149. @Herstoryk
    28 października o godz. 2:21
    Oglądałam. Dobrze, że uzmysłowił ludziom ile tego jest. Ale z większą połową śmieci nie wiadomo co robić. Weź taki żółty bin – ma bardzo ograniczoną akceptowalność – kapsli nie, małych opakowań nie, praktycznie większość się do bina nie nadaje. I co robić z folią termokurczliwą albo z tymi pierońskimi tackami na których coraz więcej różnych rzeczy.
    Ja mam 5kw na dachu, jak wyjdę z rachunkiem nie wiem, bo jeszcze nie dostałam. Wodę słońce grzeje, dwa duże drzewa dają cień, to air con niepotrzebny, wiater swoje robi jak okna pootwieram, na ciężką zimę mam piecyk gazowy, choć w ciężką zimę tutaj nie wierzę, noszę własne torby już od dawna. I co? I g…
    Ale z torbami plastikowymi to zrobili ładny przekręt. Do tej pory za torby płaciły supermarkety a torby byle jakie rozpadały się dość szybko pod wpływem światła. Teraz ekologicznie za torby mocniejsze i nierozpadające się płaci konsument. Czysty zysk dla supermarketów a torby, mocniejsze tym razem wylądują i tak w oceanie.

  150. „Rewolucyjne zmiany w świadomości młodych pokoleń” – na podstawie (ho ho !!!) badań socjologicznych… drżyj, Tanako! Z meksykańsko-Sierakowskiej perspektywy dowiesz się teraz, jak wygląda „prawdziwy Polak”.
    A „społeczeństwo obywatelskie się nie poddaje”. Zwalczymy stonkę! I zadziobiemy tanaczą rękę, podniesioną na sojusz robotniczo-chłopski.

  151. @Antonius
    27 października o godz. 19:16

    …jeśli do paktu klimatycznego nie przystąpią potęgi niszczące Ziemię jak Chiny…

    Jako nałogowy advocatus diaboli muszę tu wystąpić w obronie Chin. Ostatni raz byliśmy tam z żoną już dobre 12 lat temu, ale już wtedy widać było, że próbują coś robić dla środowiska. Dla zwiedzenia grot Jungang zatrzymaliśmy się w mieście Datong, gdzie smog był potworny. Ale wszędzie wokół miasta były świeżo zalesione obszary z młodymi drzewami. W górach widzieliśmy drzewa sadzone w wygrzebanych zagłębieniach wśród skał, otoczone wałem ziemi, żeby woda nie uciekała z wężem do nawadniania.
    Od tego czasu sporo się zmieniło i Chiny, sądząc z artykułów (http://theconversation.com/china-wants-to-dominate-the-worlds-green-energy-markets-heres-why-89708 , https://www.weforum.org/agenda/2018/04/china-is-going-green-here-s-how/) robią dla środowiska więcej niż demokratyczne, wolne i humanitarne Stany Zjednoczone.

  152. Dwie spoznione odpowiedzi:

    Ciebie tejotku trzeba zacytowac w calosci, zeby sie nie zmarnowalo:

    tejot
    23 października o godz. 10:55
    @act
    23 października o godz. 0:46

    „Mój komentarz
    Konwicki, to wybitny twórca. On czuł życie, wczołgiwał się w najdalsze zakamarki ustroju i duszy człowieka wciśniętego, zamotanego w ten ustrój, pokazywał świat sensownie-bezsensowny, obły, przebrzydły, obleśny, wstrętny, pożywny dla szczurów, różnorodnie zwyczajny, znośny, a dolegliwy, nieobyczajnie zwyczajny, zadający zdziwienia i cierpienia, obojętny i zmierzający ku kresowi, tracący barwy, kręcący się bez sensu w sztampie, kłamstwie, obojętności na Boga i ludzi.
    Co się będę wymądrzał.”

    Widze, zes wierny czytelnik Konwickiego a moze nawet powinowaty w talencie.
    Wiecej takiego ‚wymadrzania’ prosze.
    Jakbym Jego czytal.

    wujaszek wania
    23 października o godz. 10:27
    @act
    23 października o godz. 0:46
    Nikt nie czytal ‚Malej apokalipsy’?

    Sami intelektualisci na tym blogu, czytaja obcych pisarzy madrale, nawet po angielsku.
    A nasz lokalny geniusz Konwicki pozostaje bez komentarza.
    A on przeciez prorokiem byl hehehe….i po co?

    „Czytał i to jeszcze w latach 70. Wydaną w drugim obiegu. Obserwując różne blogi widziałem dyskusje na ten temat.
    Teza o proroczych właściwościach artystów i neurotyków jest dość stara i stosunkowo dobrze udowodniona. „Prorok” przewiduje to co ma się nieuchronnie wydarzyć. Więc nie ma sensu pytać „po co” prorokuje. Inna rzecz, że proroctwo podane w wersji artystycznej jest inspiracją dla naśladowców. Po raz pierwszy zaobserwowano to po opublikowaniu „Cierpień młodego Wertera”.
    Jeżeli chodzi o Konwickiego, to nie byłbym za bardzo pewny na ile „Mała apokalipsa” ma charakter profetyczny. A na ile była wynikiem wstrząsu po dwóch znaczących samospaleniach.
    Ryszarda Siwca, w 1968 w Warszawie:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Siwiec
    I Jana Palacha, w 1969 w Pradze:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Palach
    Jedno i drugie samospalenie było aktem protestu przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Protestu przeciwko przemocy.
    Piotr Szczęsny protestował przeciwko partyjnej inwazji na demokrację. Przeciwko przemocy wobec społeczeństwa. Czy i na ile inspirował się Siwcem, Palachem, Konwickiem?”

    Moje pytanie bylo oczywiscie retoryczne: ‚po co?’
    I oczywiscie wiedzialem o Siwcu i Palachu.
    Dzieki, ze przypomniales i madrze napisales.
    Musze doczytac artykul ‚epistemologiczny’ o zjawisku proroctwa.
    Ci anglosasi niczego nie traktuja lekko.
    Nawet Dawkins powiedzial, ze hipoteze istnienia boga mozna/trzeba traktowac jako hipoteze naukowa. U nich w filozofii odpiernicza sie ciezka robota.
    Dam cynk, jak cos z tego artykulu zrozumiem.

    Pzdr obu Panom.

  153. @Ewa-Joanna
    28 października o godz. 2:39

    @Herstoryk
    28 października o godz. 2:21
    Wodę słońce grzeje, dwa duże drzewa dają cień, to air con niepotrzebny, wiater swoje robi jak okna pootwieram, na ciężką zimę mam piecyk gazowy, choć w ciężką zimę tutaj nie wierzę, noszę własne torby już od dawna. I co? I g…

    No więc właśnie o to „I g…” biega! Dobrowolne akcje indywidualne, w najlepszym razie drobnej części społeczeństwa są leczeniem raka leukoplastem, a łagodne napominanie korporacji kończy się prawie zawsze ekościemą (greenwashing).

    Ale z torbami plastikowymi to zrobili ładny przekręt. …torby, mocniejsze tym razem wylądują i tak w oceanie.

    Zapewne, ale ukradli trochę wiatru z żagli zielonych tym zakazem i uspokoili suwerena, coraz bardziej zaniepokojonego tym co się robi środowisku.

    I tu do
    @wszystkich
    Nikt, jak się zdaje, nie zwrócił uwagi, że demokracja żarówkowa PADa sprowadza się do obrony „wolnoć Tomku w swoim domku”, bez przejmowania się skutkami tej „wolnoci” dla tzw. ogółu. I tu dochodzę do sedna, które jest łatwo zauważyć nie dlatego, że „ludzie w jednej chwili takie mądre się zrobili”, ale dlatego, że „to sedno się zrobiło takie duże” – zachodnia cywilizacja, zbudowana i oparta na skrajnym indywidualiźmie i bezwględnej konkurencji w wyścigu po zysk może lada moment zderzyć się ze ścianą wydolności planety do jej podtrzymania. Zamordystyczne społeczeństwa, zwłaszcza takie jak Chiny, z konfucjańską tradycją przedkładania dobra ogółu nad prawami i wolnościami jednostki mogłyby poradzić sobie z problemem lepiej. „Mogłyby”, bo nie jestem pewien czy nie jest już za późno i czy mleko już się nie rozlało.

  154. kruk
    27 października o godz. 17:30

    „Ja to widzę inaczej. ” . Nie widze. Twoj opis jest taki sam. Lepszy. Jadro to samo. To co czytam teraz na blogu jest krytyka postepu. OK, zastapmy slowo postep. Wstawmy zmiany. To co czytam teraz jest krytyka zmian. To odrazu zapytac mozna. Co za sens jest krytykowac zmiany (np zarowki)? Skand dawno zrozumieli. W najnowszej historii gospodarczej, spolecznej i moim widzeniu, od Umowy Saltsjöbaden. Kiedys link dalem, powtorze
    https://en.wikipedia.org/wiki/Saltsjöbaden_Agreement
    Po polsku nie ma. W czasie mojego zycia odbyly dwie duze restrukturyzacje. Masa ludzi stracila prace. Przemysl stoczniowy, wlokienniczy. Dosc bezkonfliktowo. W Polsce restrukturyzacja doprowadzila do „Balcerowicz musi odejsc”. Po szwedzku byloby „Balcerowicz musi umowic” [z zatrudnionymi, moj dopisek]. Rola panstwa jest pilnowac takiej umowy. Jak zmieniac zarowki. Zamienmy slowo postep na zmiany. Zmiany sa pozytywne, zawsze. Skutki uboczne, skutkiem konfliktow. Zrobcie restrukturyzacje wydobycia wegla tak jak w Szwecji zrobiono restrukturyzacje stoczni. Bez pauperyzacji zatrudnionych. I w PGR(bylych) tez, czy gdzie tam. I przestancie martwic o „strefy szariatu”. Zamartwianie o plamy na Sloncu (cykl 11letni) jest bezprzyszlosciowe.

    Wciagu mojego zycia. Ten sam dlugosc/wypornosc jacht daje wiecej mozliwosci plywania, autonomii. Tylko zmiany design. Zadne nowe „wynalazki”. Tydzien temu, zmienilem auto. Z Premium na Standart. Nie widze pogorszenia wygody uzytkowania, funkcji. Taniej. Znaczy mniej materialu i mniej wkladu pracy przy wytwarzaniu. Tej samej funkcji, uzytkowosci. Polowa wagi(???), dwadziescia godzin produkcji(???). Trudno zrozumiec? A domy, kuchnie, lazienki? Ogrzewanie? Transport publiczny? Setki innych. Tylko design, organizacyjne zmiany. Nowe funkcje, przy mniejszym koszcie. Calkowitym koszcie. Zmiana wagi o polowe to polowa mniej wydobycie i transport. Niewygodne slowo postep, wstaw slowo zmiany. Czego bac? Co narzekac? Tak dawniej byly lepsze zarowki. Ale najlepsze luczywo i lampa naftowa byly. Zaloz wspolnote domowa, nie wyrzucaj smieci na klatke czy lasu, tylko do dwudziestu pojemnikow. Wspolnie wspolnoty. To jest ekonomicznie oplacalne. Sikaj do oczyszczalni sciekow(przez kanalizacje). Zdrowe, ladne zeby u wszystkich, dobry, ladny design. Boski design, kreacjonism.

    Nazwalas ladnie Kruk ochlokracje/kleptokracje, laisser-faire.

    W Szwecji jest cos kolo 5mln pracujacych(???). Produkt jaki robia jest podobny polskiemu, wartosci. Polski wytwarza chyba 15mln(???). Dokladne liczby nie bede szukal. Proporcja wazna. To jest efekt Umowy z Saltsjöbaden (w Szw). Narzekac na EU?

    Bukraba
    Tak, powinienes miec Karte Rybacka na lapanie winniczkow, dodatek Winnicka. Cos jak prawo jazdy. B, E, C, D . Stare pl powiedzenie mowi. „Na bezrybiu i winniczek ryba”. Wolnosc polega na tym, mozesz lapac winniczki. Masz smak i ochote. Karta jest, w regulowany sposob odbywalo. Innych ochoty, smaku nie demolowalo.

    Herstoryk. Widze drugi temat z ktorym z Toba absolutnie nie zgadzam. Prawdopodobnie z wielu Blogowiczow rowniez. Twoj pesymism, co do przyszlosci. Ziemi, ludzkosci, syst spolecznych etc. Ja jestem optymista. Wolframowcy, po ciemku beda siedziec, bo lubia. Ja uzywam plast torby. Z kukurydzy i zboza(chyba) na dodatku olej rzepakowy. Rozkladaja trzy miesiace, w moim komposcie. Szczelne na fusy kawy, mnie duza zaleta. Kolo polowy ceny plast ropnych. Rowna objetosc. Nie bral bym (w sklepie) za darmo ropnych, jakby dawali. Doskonale rowniez do plantowania nowych krzaczkow, lepsze jak doniczki torfowe.

    Zastanawiam skad roznica? Na argumenty zawsze inne mozna znalezc. Wymiana bedzie bezplodna. Moj optymism jest z ogladania otoczenia. Zmiany co zaszly w ciagu mojego zycia, tylko pozytywne. Wiem o enklawach ktore cofaja. Te enklawy nie zmieniaja jednak obrazu. Moje dzieci, ich pokolenie lepszy swiat maja modyfikowac co ja mialem. Beda kontynuowac.

    A ze: Andrzej Duda „Jestem kretyn, co mnie zrobicie?”
    EU „Nic nie zrobimy. Zostan, szczesc tobie Duda jezusmaryja!”
    Co z tego. AD i inni, ani madrzy ani glupi. Wypelniaja, najlepiej umiejac, zadania mocodawcy, Korporacji Katolickiej. Jak Biedron bedzie prezydentem (taki przyklad, futuryzm) tez taki glupi/madry bedzie. I doktorat/profesure na UJ dostanie. No moze honoris causa.

    W chwili oddechu od dyktatury i rodzinnego terroryzmu
    pzdr Seleuk

  155. Bardzo dobry wstępniak! Dyskusja też ciekawa.
    Jestem niestety raczej pesymistą jak Herstoryk. Boję sie, że jakaś faza rozwoju naszej planety zmierza w fazę schyłkową i Ewolucja (rozumiana jako rodzaj bóstwa) nas czymś zastąpi, jak to zrobiła z trylobitami, czy dinozauarami, na jakieś nowe białka fluorowo-promieniotwórcze. Albo jeszcze wcześniej asteroida spali pleśń (życie) z powierzchni ziemi.
    Czy można żyć ekologicznie w naszej erze postprzemysłowej?
    Wierzę w Chiny. Mają tam jakieś organy, które próbują całościowo ogarnąć problemy, zamist wygłupiać się z żarówkami.
    Herstoryk – mała apokalipsę też czytałem, chyba w tym samym czasie, co TY. Potem już nie wróciłem , zbyt Przygnębiająca. Spróbuję odszukać, możę jeszcze jest gdzieś w domu.
    Wujaszek Wania dzięki za przypomnienie Konwickiego. Czytałem, go nałogowo.

  156. O Boh ty moj, znowu środek nocy!
    Chcąc odpowiedzieć seleuk|os|owi, oczywiście po raz dziesiąty powtarzając (a tu na blogu pewnie po raz trzeci) że dzisiejszy szwedzki dobrobyt nie wziął się z zeszłego tygodnia tylko z 200 lat zupełnie różnej od polskiej historii, a szczegółowiej ze 150 lat, no i ozywiście już całkowicie różnych ostatnich 100 lat, zaczytałęm się w ekonomicznej historii Szwecji za ostatnie 200-150-100 lat.
    W których to historiach do znalezienia w necie, czasami jest a czasami nie ma wspomnienia i analizy wielkiej emigracji ze Szwecji do USA wraz z przyczynami tej emigracji.
    Zaczytałem się w uniwersalnych papeirach i danych co do innowacyjności, jak byk mówiących, że mierzona patentami powstaje nie w przydomowym ogródku firemki Jasia i Zuzi tylko w wielkich firmach. Które w Szwecji powstały 100-150 lat temu, a nie wczoraj. Przekopywałem się przez dane pokazujące rolę zagranicznych inwestycji w Szecji za ostanie 150 lat, wzrostu lub ubytku populacji, wysokości eksportu, rodzajów eksportowanych towarów, roli edukacji, a szególnie edukcacji populacji wiejskiej, roli tamtejszych religii, pozytywnej w sensie cywilizującym oraz negatywnej, w sensie wku*wiającym jednych na drugich, itd.

    Aby dużo nie gadać.

    Czy ktoś słyszał o komparatywnej historii Polski i Szwecji?
    Żeby taka książka była napisana, gdzie rok po roku, wiek po wieku, linijka po linijce, kratka po kratce, tabelka po tabelce byłyby zestawione wydarzenia i procesy koresponujące z sobą czasowo?

    Zresztą cudownie było by móc przeczytać takie historie nie tylko zestawiając Szwecję z Polską, ale wszystkich sąsiadów z Polską. Nie wiem, zdaje mi się, że lepeij było by robić to parami, czyli w oddzielnych książkach. Pisanei jednoczesnej historii 5-6 państw mogło by być trudne do sledzenia, ale kto wie, może sie mylę?

    Być może ktoś z bardziej oczytanych blogowiczów wie o takiej, napisanej pod kątem utarcia nosów seleuk|os|om, nieprzyzwoicie tu na blogu ocierającym się o zarozumiałość radzieckiej propagandy na temat swojej nowej ojczyzny.
    Rzeczywistość jest według moich, aczkolwiek bardzo pobieżnych, lektur, dużo bardziej prozaiczna.
    Rozśmiesza mnie do łez szwedzki ekonomista biadający nad powolnością wzrostu szwedzkiego PKB per capita w czasach wojen napoleońskich.
    Zaciekawiają mnie artykuły podkreślające rolę państwowego ucisku religijnego w Szwecji i wskazujące, że dla milionów emigrantów czynnik religijny, przy relatywnie wysokim poziomie wykształcenia szwedzkiego chłopa, miał duże znaczenie. Przecież w zestawieniu z Polską jest kompletna nowość, chyba żaden z wielu milionów polskich emigrantów-katolików nie opuścił ojczyzny z powodu wyznania. Oczywiście dla Polaków wyznania mojżeszowego była to inna historia.

    W każdym razie ja mam wielki apetyt na komparatywna historię ostatnich 200 lat Polski i Szwecji, napisaną w celu ustalenia źródeł dzisiejszego poziomu cywilizacyjnego, innowacyjności, wzajemnych stosunków społecznych, zaufania, zdolności i skłonności do współpracy, poziomu wykształcenia, bogactwa, dobroczynności, itd, itp.

    Tak samo z Czechami, Niemcami, Węgrami, Finami,

    Po lewej stronie o Polsce, a po prawej stronie otwartej ksiązki – o tym drugim kraju. Oba teksty po polsku, ale ten drugi to tłumaczenie obcej historii na polski. zarówno faktograficznie jak i kulturowo, mentalnościowo.

    Seleuk|os| próbuje nam tutaj tłumaczyć na polski tę szwedzką mentalność, ale mam przeczucie graniczące z pewnością, że jego wersja jest tak lukrowana, jak obraz radzieckiej gospodarki prezentowany na Выставкe достижений народного хозяйства.

  157. Massachusetts, ludność niecałe 7 mln, GDP per capita $77k
    Szwecja, ludność ponad 10 mln, GDP per capita $53k
    To jest efekt Deklaracji z Filadefii.

    Jak propaganda to propaganda, co nie? 😉

  158. W tych samych tabelkach Polska ma GDP per capita gdzieś około 14k.

    Pisowiec napisałby, że to efekt umowy z Magdalenki. 😉

  159. A @Tanaka że to efekt chrztu Polski. 😉

  160. seleuk|os|
    28 października o godz. 6:39

    Mój komentarz
    seleuk|os|
    Szwedzka idea ustrojowa, sposób bycia, życia są takie – kooperacja ma pierwszeństwo przed konfrontacją.
    Pzdr, TJ

  161. Polityka.pl pisze o wyborczym sukcesie tego pana.

    W „Wyborczej” znalazłem bardzo ciekawą z nim rozmowę. Mam nadzieję, że nie zaśmiecam:

    ********************************************************
    Mój kolega, który pięć dni uciekał, wiedział, że śmierdzą. W Syrii był dyrektorem banku
    Monika Adamowska
    11 września 2015 | 14:08

    Syryjczycy od lat są nie tylko w Szczecinie, ale w wielu innych miejscowościach województwa. Nie znam wszystkich. Ci, których znam, to w większości ludzie wykształceni: lekarze, inżynierowie, ekonomiści, naukowcy na uczelniach, niektórzy pracują też w gastronomii – mówi Shivan Fate*.

    Szczecinianie są niechętnie nastawieni do uchodźców. Blisko 68 proc. jest przeciwnych przyjmowaniu w mieście ludzi z Ukrainy, jeszcze więcej – około 74 proc. – nie chce u nas Syryjczyków. Tak wynika z sondażu „Szczecinianie wobec uchodźców” przeprowadzonego w sierpniu przez szczecińską firmę badawczą Centrum Rozwoju Społeczno-Gospodarczego Przedsiębiorstwo Społeczne (CRSG).

    Jak na co dzień traktujemy cudzoziemców? Rozmawiamy z Shivanem Fate, szczecinianinem pochodzenia syryjskiego.

    Monika Adamowska: Był pan na konferencji prezentującej wyniki sondażu. Jak pan je przyjął?

    Shivan Fate: – To smutne. Ale to prawdziwa opinia mieszkańców Szczecina. Byłem nią zaskoczony. Mieszkam w Szczecinie od 17 lat. Przyjechałem tutaj jako 18-latek na studia. Po studiach założyłem rodzinę. Prowadzę życie normalnego młodego Polaka. Wstaję o godz. 6 rano. Robię śniadanie. Odprowadzamy z żoną dzieci do szkoły i przedszkola. Po pracy odbieramy dzieci. Obowiązki mamy podzielone i staramy się poradzić sobie z nimi. Żyjemy jak 90 proc. młodych Polaków. Jak wielu innych mamy kredyt na mieszkanie.

    To zaskoczenie to dlatego, że na co dzień nie spotykacie się z taką niechęcią?

    – Tak. Na co dzień jej nie ma. Często jest w komentarzach pod artykułami w gazetach, na portalach internetowych. Może wielu nie potrafi tego powiedzieć wprost, więc w sieci to przelewa. Tam nie widać, kto tak naprawdę stoi za tymi postami.

    Ale teraz wylała się jakaś ogromna nienawiść. Skąd to się bierze? Przecież ludzie tak często deklarują, że są chrześcijanami.

    – To pewnie jest strach przed niewiadomą. Jeśli nie znamy człowieka, możemy powiedzieć różne rzeczy na jego temat. Ale jeśli go poznajemy, ta opinia się zmienia. Na szczęście w bezpośrednich kontaktach tego nie ma. W Szczecinie nie spotkałem się z nienawiścią. Wręcz przeciwnie. Była ciekawość, jak to jest w moich stronach. Pytania o kulturę, tradycję. Często pytano mnie, czy mi się tutaj podoba. Czasem o religię.

    A jakiej religii są Syryjczycy?

    – W Syrii jest wiele wyznań. Większość Syryjczyków to muzułmanie, ale są i chrześcijanie wielu odłamów, także katolicy, prawosławni. Do niedawna byli żydzi. Wszyscy mieszkaliśmy obok siebie w zgodzie. Szanowaliśmy się nawzajem. Religia to bardzo intymna sfera. Nie powinno się o nią pytać. Syria była jednym z najbardziej tolerancyjnych państw w tamtym rejonie, państwem świeckim.

    Z sondażu CRSG wynika, że szczecinianie nie chcieliby Syryjczyków za sąsiadów.

    – W tym badaniu okazało się, że szczecinianie nie chcą sąsiadów Syryjczyków, ale też Ukraińców. Tam były niewielkie różnice procentowe. Można wnioskować, że w ogóle ludzie nie chcą imigrantów. Boją się cudzoziemców. Koleżanka, komentując te badania, napisała, że Polacy boją się nawet samych Polaków, którzy mieszkają gdzieś na Syberii, w Kazachstanie czy innych częściach globu. Nie chcą ich sprowadzać do kraju. Nie wiem, z czego wynika ten strach. Może z tego, że w mediach widzimy jeden obraz – świat zaczyna wariować, a z imigrantami związanych jest wiele problemów.

    Ankieterzy pytali, czy szczecinianie widzą jakieś korzyści, które mogłyby wyniknąć z przyjęcia imigrantów. Większość badanych nie widziała żadnych. Pan na konferencji komentował, że to błąd.

    – W Szczecinie już dzisiaj brakuje pracowników niektórych zawodów. Np. kierowców autobusów miejskich. Bo kierowca, który się wyszkoli, trochę pojeździ i szuka lepiej płatnej pracy za granicą. Brakuje spawaczy, mechaników, lekarzy specjalistów. A Syryjczycy to naród wykształcony, ludzie aktywni zawodowo. Panuje taka opinia, że imigranci zaraz przyjdą po pomoc społeczną. A przecież ludzie mają swoją godność. Nie mówię, że 100 proc. będzie taka aktywna. Ale większość z tych, których ja znam, to ludzie pracujący.

    W Szczecinie dużo jest Syryjczyków?

    – Są nie tylko w Szczecinie, ale w wielu miejscowościach województwa, m.in. w Koszalinie, Stargardzie. Nie znam wszystkich. Ci, których znam, to w większości ludzie wykształceni: lekarze, inżynierowie, ekonomiści, naukowcy na uczelniach, niektórzy pracują też w gastronomii. Nie znam statystyk. Ale podejrzewam, że jest ich w województwie nie więcej niż 100. Żyją tu od lat. Większość tutaj kończyła studia i została.

    Dlaczego pan został akurat w Polsce?

    – Bo mi się tu spodobało. Polska ma jeszcze to, czego już nie ma na zachodzie Europy. Kontakty międzyludzkie, życie społeczne, rodzinne, sąsiedzkie. Ludzie są ze sobą, spotykają się, rozmawiają, razem bawią się po pracy. Ja spotykam się z przyjaciółmi, kolegami z pracy. Świętujemy razem ich sylwestra albo moje Nowroz, powitanie roku 21 marca. Dlatego wolę żyć tutaj niż, jak moi koledzy, w Niemczech czy innych krajach.

    Zachodniopomorscy samorządowcy uważają, że nawet jeśli imigranci tu przyjadą, to potraktują nasz region wyłącznie jako miejsce tranzytowe. Pojadą dalej do bogatszych krajów.

    – Jesteśmy punktem granicznym. Może tak być, że większość wyjedzie. Część pewnie wróci do kraju, gdy tam się uspokoi. Jeśli już, to zostanie tutaj garstka. Choć, gdyby była szansa na pracę, pewnie więcej by zostało.
    Kilka lat temu grupa Syryjczyków skończyła w Polsce studia medyczne. Mieli wielką ochotę tutaj zostać. Mogli tu robić specjalizację, ale bezpłatnie, podczas gdy ich polscy koledzy płatnie. Nie zaoferowano im nic, więc nie mieliby tu za co żyć. Wyjechali do Szwecji i dzisiaj leczą Szwedów.
    Uciekający nie wiedzą, jak jest w Polsce. Do tego trzeba dojść przez dłuższy pobyt. Dlatego pewnie będą chcieli jechać dalej. Tam, gdzie jest łatwiej o pracę i łatwiej przeżyć.

    Mówimy o Syryjczykach, ale w tej fali są nie tylko Syryjczycy i nie tylko uchodźcy. Także imigranci ekonomiczni.

    – W sprawie imigrantów potrzebne są regulacje prawne. Dzisiaj każdy ma na to swój pomysł. Każdy wie najlepiej, jak to zrobić. Najlepiej zostawmy to specjalistom, którzy zajmują się tym. Problem jest i musimy się z nim zmierzyć. Jak? Trzeba postawić sobie to pytanie. Dobrze byłoby korzystać z doświadczeń krajów, które od lat mają imigrantów. Skracać sobie drogę. Nie popełniać błędów, jakie inni kiedyś popełniali.

    Jednak w wielu tych krajach nie doszło do integracji. Imigranci tworzą odrębne społeczności.

    – To jest relacja dwustronna. Na ile chcą się zasymilować, ale też na ile lokalna społeczność chce ich przyjąć. Zresztą wielu imigrantów to dojrzali, ukształtowani ludzie, trudno od nich wymagać, by szybko się zmienili. Myślę, że trudno o integrację w pierwszym pokoleniu. Czy Polonia w Chicago się tak zasymilowała? Przede wszystkim trzeba ludzi uczyć języka i zajmować się dziećmi. Na nich budować wspólną przyszłość.
    Ważne jest nastawienie i siła przekonywania do siebie. Negatywne nastawienie przyciągnie negatywne. Jedna wspólna cecha u ludzi to człowieczeństwo. Trzeba o tym pamiętać i na tym budować.

    Śledzi pan tę wielką ucieczkę?

    – Oczywiście. Ale to emocjonalnie strasznie na mnie wpływa. Ostatnią historię Aylana [trzylatka, którego ciało wyrzuciło morze na brzeg w tureckim Bodrum, zdjęcia pokazywały światowe media, chłopiec, matka i rodzeństwo zginęli podczas ucieczki z Syrii, z całej rodziny ocalał tylko ojciec – red.] zwyczajnie odchorowałem. To tylko dziecko. Dzieci najbardziej cierpią przez tę wojnę. Najbardziej boli mnie ich los.

    A pana rodzina, przyjaciele?

    – Moi rodzice mieszkają na północy Syrii. Boję się o nich. Chciałbym, żeby chociaż na ten najbardziej niebezpieczny czas przyjechali do mnie. Mamę może jeszcze udałoby się namówić. Tata nie chce. Postanowił, że zostanie. Że jeśli ma umrzeć, to u siebie.
    Z przyjaciółmi, znajomymi jest różnie. Niedawno spotkałem się z kolegą. Zostawił wszystko, uciekł, teraz jest w Niemczech. Mówił, że już w połowie tej strasznej ucieczki chciał zrezygnować, wrócić, ale już nie było jak. Jeden z pograniczników zatkał nos, bo tak ich było czuć. Kolega wtedy się załamał. Wiedział, że śmierdzą. Przez pięć dni nie mogli się nawet porządnie umyć. W Syrii był dyrektorem banku. Wykształcony, zadbany, elegancki. Kim będzie teraz?

    *Shivan Fate ma 35 lat. Z pochodzenia jest syryjskim Kurdem, a od 17 lat Polakiem, szczecinianinem. Jest informatykiem i ekonomistą. Studiował na Uniwersytecie Szczecińskim i Politechnice Szczecińskiej. Pracuje jako główny specjalista ds. badań i analiz w Regionalnym Ośrodku Polityki Społecznej.

  162. W „Gazecie Wrocławskiej” czytam o wykuwalącym się sojuszu w województwie dolnosląskim. Tytuł:

    „Cena koalicji. Ile PiS zapłaci za władzę na Dolnym Śląsku.”

    Dalej rozwiniecie:

    „Zniesienie podatku od kopalin, stanowisko marszałka dla Cezarego Przybylskiego oraz miejsca w zarządach spółek Skarbu Państwa dla ludzi wskazanych przez Bezpartyjnych Samorządowców. To cena, jaką Prawo i Sprawiedliwość chce zapłacić za przejęcie władzy w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Oferta najpewniej zostanie przyjęta.”

    Moje pytanie:

    Jakiego sensu nabiera teraz nazwa nowego ugrupowania „Bezpartyjni Samorządowcy”?

    Co miała< ona oznaczać przed wyborami a co ona teraz oznacza?

  163. @zza kałuży
    28 października o godz. 10:24

    Prawda, że zabawna ta ostentacja i gorliwość neofity? 😉
    Temat masowej emigracji Szwedów (25 proc. populacji w ciągu 90 lat) jest bardzo interesujący nie tylko ze względu na przyczyny, ale i skutki zarówno dla USA, jak i samej Szwecji. Zwłaszcza dla Szwecji, gdzie w końcu (1907) zaalarmowane przez ubytek ludności władze były zdolne do wprowadzenia szybkich reform jak np. prawo wyborcze dla wszystkich mężczyzn (bez względu na status majątkowy, wyznanie etc.) lepsze mieszkania, szeroka edukacja i ogólny rozwój ekonomiczny (industrializacja).

  164. Usłyszałem wczoraj:
    Mój mąż robi eksperyment i chodzi w koszulce z logo PiS.
    Został już opluty, słownie znieważony i dostał w pysk.
    Boję się pomyśleć, co to będzie, jak wyjdzie z domu 🙄

  165. Dyskusja rozgorzała jak 1000-watowe żarówki wolframowe i jest tyle ciekawych wątków, że mnie głowa boli, bo nie jestem w stanie przy mojej technice pisania – jednym palcem – a dokładnie drugim od lewej w prawej ręce – odpowiedzieć nawet na komentarze z moich komentarzy. Może się zmobilizuję za chwilę, więc włączę się tylko do dyskusji na temat mojego idola Ronniego oraz na temat wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi, tj. żarówek „żarowych” nad innymi. Wszyscy dyskutanci są niezwykle mądrzy i „posiadają” gruntowną wiedzę, sypią datami i informacjami technicznymi, a ja – mimo wykształcenia z fizyki eksperymentalnej, na temat technicznych realizacji urządzeń świecących nie potrafię wiele powiedzieć. Sadzę, że nasz „biskup ateistyczny” też ma z tym problemy, bo wrzuca do jednego worka te „unijne” żarówki nieżarzące z LEDami. U MNIE TO PROBLEM JAJKA I KURY. Nie wiem co było wcześniej, co później, a może niezależnie równocześnie? Pierwsze LEDy miałem w latarce kieszonkowej wiele lat temu (było ich 3), a unijne źródła światła też od dawna (po wyczerpaniu zapasów starych). „Fachowcy blogowi” wiedzą to lepiej. Znam oczywiście zasadę działania świetlówek – tych dawnych i ich dzieci, kształtem do złudzenia przypominających dawne żarówki i błyskawicznie zapalające światło bez hałasów starych świetlówek. Wiem nawet jak dzialają neony reklamowe i wiem co oznacza skrót LED, tyle angielszczyzny pamiętam. Sądzę, że nawet wiem więcej niż niektórzy o pracach Osramu przed historią rozporządzenia – opisałem to niedawno – uzyskanie idealnego widma promieniowania słonecznego fantastyczną elektroniką. Wiem tylko, że w samochodach LEDy są podobno lepsze od żarówek halogenowych, które miałem w aucie, gdy byłem młodszy.
    Nawet fachowcy popełniają czasem drobne „oszybki” jak to, że sprytny Niemiec importował z Chin tradycyjne żarówki jako grzejniki. To trochę jak z dowcipem o Placu Czerwonym, gdzie rozdają auta…a naprawdę kradną rowery. Nie Niemiec, a dwóch cwanych Niemców i nie z Chin a z Ukrainy – pierwszą partię lipnych 50000 sztuk grzejników. Był kłopot, bo władze nie chciały się zgodzić na sprzedaż, ale udało się im sprawa dzięki „procentom” emisji energii cieplnej. Nie ma przepisu unijnego – jeszcze – że grzejnik nie ma prawa świecić. Śledziłem etapy walki na niemieckich forach dawno temu.

    Drugi temat to Ronnie S. Też śledziłem English Open i mecze Sullivana. Nie widziałem tego faulu, ale komentatorzy długo dyskutowali. Przepisy są takie, że dotknięcie jest błędem, ale ja nie byłbym taki surowy w ocenie takiego błęd, szczególnie po udanym, wspaniałym ruchu. Czy wynik meczu byłby inny, o tym nie jestem przekonany, a już na pewno ostateczny wynik ze starym kolegą nie miał takiego podłoża romantycznego, jak chęć zrezygnowania z 70 000 funtów, czyli 35 ton szmalu. Po prostu udało się przeciwnikowi. Mój drugi faworyt (Selby) też przerznął i nie miał przedtem wyrzutów sumienia za popełnione grzechy.

  166. Tobermory
    28 października, g.11:21
    Pewnie tego męża zaszczelą.

  167. Wboceku!
    Ja z tym nadmorskim wiatrem oczywiście sobie żartowałem! Nie mam pojęcia o stopniu rozwoju elektrowni wiatrowych, słyszałem tylko o kłopotach inwestorów i o niechęci władz do tej formy produkcji energii odnawialnej. Osobiście widziałem tylko las wiatraków w Niemczech i Danii, gdy jechałem autem do Szwecji. O negatywach takich monstrów dla ptaków i mieszkańców dużo słyszałem.
    Dla mnie osobiście jest to problem jak pedofilia w kościele. Gdy patrzę przez okno to nie widzę żadnego wiatraka i nigdy ksiądz mnie nie molestował. Mogę więc łatwo dywagować na te tematy.
    Przemyśliwałem nad instalacją fotowoltaiczną na dachu. Jest płaski i nadaje się, ale przy mocnym zanieczyszczeniu atmosfery wyziewami fabrycznymi nie widzę długiego działania instalacji. Pomijam koszty, równocześnie jeszcze ciekawsza forma uzyskania energii wzorem Rydzyka – geotermia – jest dla emeryta nieosiągalna. Nawet Ojczulkowi się nie udało mimo łaskawości władz.

  168. wbocek
    Jak tam twoje kolano, wbocku drogi? Czy dasz radę gdzieś w plener, jak nie rowerem, to łódką (chodzenie po wodzie raczej wykluczone)?
    Od jutra przez kilka dni czekają nas temperatury nawet do 20+
    Ostatni moment w tym roku.

  169. Zabawna jest ta gorliwosc neofity.
    Wszystkim mieszkania, wszystkim sluzba zdrowia, wszystkim szczoteczki do zebow, wszystkim komunikacja autobusem do zapadlej dziury, wszystkim dobre studia, wszystkim swieze powietrze, wszystkim…
    Tez uwazam za bardzo zabawne. Jak tak moze byc? Zeby wszystkim. Tego nawet Marks ze Stalinem nie wymyslili, ni Wrangel general, o PolPocie nie wspominajac i malzonce Mao. Ani Obama, ni Piketty jak czytam. Kwiatkowski, Dmowski, Pilsudski w grobach przewracaja (na Wawelu chyba). Kaczynski. Balcerowicz czekaja przewracac (w grobach). A gdzie Drucki-Lubecki, Wielopolski?

    20lat zajelo ustalic wszystkim 1918-38. Od wielkiej emigracji. Ile lat w Polsce od Wielkiej Emigracji? 200? Widac final? Widac umowe finalna jaka? Pisemna. Niepismienni?

    Zabawna ta gorliwosc neofity, co „warunkow lokalnych” nie zna, a tu o zarowkach co wszyscy znaja mowa i wiatrakach. U mnie w okolicy chlopi wiatraki stawiaja. Nie panstwo. I kryja obory panelami. Krowy cieplo lubia. Zima. To mleko jest. Nie panstwo. Panstwo ma inne zadania. ☺ ☺ ☺ ☺ ☺ ☺ ☺ ☺ ☺ ☺ ☺

    Pzdr neofita Seleukos

  170. Teraz u mnie nie ma rzadu. Chyba nie bedzie dlugo. Znaczy bezkrolewie. Ale budget bedzie (obowiazek prawny) co wszyscy musza zgodzic. Bo bezkrolewie. Brak prymasa. to budget jest. Znaczy lewica bedzie prawicowy budget realizowac, a prawica (mieszczanskie) lewicowy. Znaczy bezkrolewie. Dobre co? Po jakiego diabla rzad, i jeszcze nie ma stanowisk do obsadzania w spolkach/kleptokratkach.

    pzdr Seleuk, obsmialem jak na najlepszym stand-up. Pojde moim opowiedziec, pa

  171. W kazdym razie ustalili, mam dostac podwyzke emrytury neofickiej. Nie wiem ile, licza
    S.

  172. Żarówkę energooszczędną mam w jednej lampie. Sam nie nabyłem ani jednej (ta rtęć 🙄 ) ale dostałem „zrzut” od znajomych z Niemiec, zatroskanych o moją „ekologiczność”. Ta żarówka działa już co najmniej 5 lat, ale zapalam ją, zanim wyłączę „normalną” nad stołem jadalnym, bo zanim tamta się rozgrzeje na tyle, by ją było widać, to nie znajdę w ciemnościach mojej kanapy 🙁
    Mimo używania klasycznych żarówek, moje zużycie prądu maleje z roku na rok. Rachunek za prąd natomiast nic się nie obniża, bo ceny dla indywidualnych odbiorców rosną, jak nie przymierzając ceny towarów w małych opakowaniach 🙁 Im więcej kupujesz, tym cena jednostkowa jest niższa.
    Klasyczne żarówki kupowałem przez jakiś czas (po wycofaniu tutaj) w Polsce, ale teraz w moim Migros są do nabycia bez ograniczeń, 2 sztuki 100 W za 2.50 Fr. Marka Sunlux, made in… Poland 😎 Przewidywana wytrzymałość 1000 h. Pamiętam tutejsze, które świeciły dłużej, ale i polskie (Polam) padające po 2-3 miesiącach.
    Nabyłem też LED-owe Osram made in China, 12 Fr za dwie sztuki, 360 lumenów (32 W), zużycie prądu 4 W, świecić mają 15 lat. Nie wiem jeszcze, gdzie je wkręcę, bo w lampce przy biurku przywykłem do spota 40 W, który przyjemnie grzeje 😉

  173. @seleuk|os|
    28 października o godz. 13:04

    Powinieneś dostać dodatek jako influencer 😎

  174. Tobermory
    28 października o godz. 11:21
    Mój mąż robi eksperyment i chodzi w koszulce z logo PiS.
    Został już opluty, słownie znieważony i dostał w pysk.
    Boję się pomyśleć, co to będzie, jak wyjdzie z domu

    Przepisałem te 3 zdania, bo chcę dokonać rozbioru logicznego. Do pierwszego nie mam zastrzeżeń, nie znam tylko motywu takiego działania. Poza tym nie wiem, jak wygląda logo PiS.
    W drugim zdaniu brakuje mi informacji, kto w domu rodzinnym opluwał tego „eksperymentatora” i dokonał aktu przemocy, bo o wyjściu z domu jest dopiero mowa w trzecim zdaniu i obawy żony są chyba nieuzasadnione, bo cały suweren kocha prezesa i pewnie też jego logo.
    O sprzeczkach rodzinnych na tle politycznym wiem nawet na przykładzie własnej rodziny. Matka byłego zięcia przez dwa lata nie rozmawiała z synem, bo różnie oceniali „dojną zmianę” – on się nie załapał! Może mąż z tej notatki ma teściową i ta dokonała przestępstwa przemocy w rodzinie? Jak reagują staruszki moherowe na rozsądne słowa o pewnym pasożycie o pseudonimie „Ojciec”? Tak wrzeszczała na młodą kobietę „ty kurwo”, że zgubiła sztuczną szczękę z emocji. Można to obejrzeć w YouTUbe.
    Sądzę, ze nawet w Warszawie mógłby spacerować z tym logo, ale z innym nie radziłbym nigdzie.

  175. @Antonius
    28 października o godz. 11:59

    Ojej, a jak piszesz „Ś” tym jednym palcem?

  176. @Antonius
    28 października o godz. 14:29

    Chyba nie domagasz się na poważnie wytłumaczenia ci tego dowcipu? 😀 Może poza sugestią, że ta para mieszka bez teściowej i innych domowników… 😉

  177. Ś

    Powyższa litera została wstawiona jednym palcem.

    Trzeba mieć pulsujący kursor pisania widziany jako | i przywołać klawiaturę ekranową.

    teraz puknięciami w LPB ( czyli lewoklikami myszy ) można wstawiać znaki swoiste dla języka wskazywanego – teraz u mnie – jako POL w prawym skraju Paska zadań obok wskazania czasu i daty.

    Osoba mająca długi staż komputerowy oswaja się z tym bez pod podpowiedzi i w sposób naturalny. Bo miała do czynienia z konsolą, gdy komputery jeszcze się nie umiały bawić. Dziś protoplastka poszła w zapomnienie i trzeba pojąć urządzenia wejścia i wyjścia.

    A wszystko to dlatego mogę, bo wszedł do mnie Microsoft 10. Oknem fabrycznie spolszczony.

    Pstryk i Adrian świeci.

  178. @zza kałuży 28 października, 10:24
    “…szwedzki dobrobyt nie wziął się z zeszłego tygodnia tylko z 200 lat zupełnie różnej od polskiej historii…”
    @Tobermory 11:08
    Podkreślasz, że “zaalarmowane przez ubytek ludności władze” zajęły się uczynieniem ze Szwecji kraju atrakcyjnego.
    Szanowni Panowie, czego to ma dowodzić? Jasne, że Polska i Szwecja miały inną historię i dlatego nie możemy mieć pretensji do naszego kraju, że nie jest Szwecją. Jednak idea społeczeństwa
    nastawionego na kooperację jest godna naśladowania, szczególnie teraz, kiedy zagrożone jest życie na ziemi.
    @seleuk(os)-a chyba neofitą nazwać nie można, bo w Szwecji siedzi od dawna.
    Mojemu synowi wpajano pogląd, ze USA są najnowocześniejszym krajem na świecie. Pojechał tam na studia i spotkał Holendra, który mu tłumaczył, że w porównaniu do Europy (zachodniej) Ameryka jest krajem dzikim – chodziło właśnie o niski poziom solidarności społecznej.
    Mój syn osiadł w końcu w Stanach, bo tam go chcieli i tam znalazł odpowiadającą mu pracę.
    Ameryka przoduje w high tech i kto do tych rzeczy ma smykałkę i odpowiednie wykształcenie, szybko się tam bogaci. Ale jako społeczeństwo Ameryka się cofa, mówi się tam o upadku klasy średniej i rosnącej polaryzacji społeczeństwa, którą republikanie chcą jeszcze przyspieszyć. Kraje skandynawskie sa małe, więc łatwiej tam o solidarność. Niemniej wyznaczają właściwy kierunek rozwoju.
    Jak poradzą sobie ustrojowo Chiny, nie wiadomo. Faktem jest tylko, że tam ochrona środowiska jest
    sprawą pilną i to może wymusić innowacje. W każdym razie podoba mi się idea państwa innowacyjnego choć łatwo można ją skrzywić. Twoje sarkazmy, @zza kałuży, dotyczące dotowania przez panstwo wszystkiego, nie są pozbawione sensu. Ale przecież możliwe jest ustalenie priorytetów w obliczu bliskiego zagrożenia zmianami klimatycznymi.

  179. Klawiatuuuuro
    Ekranooowo
    Przywołuuuuję cię

    Niestety, cały czas leży na biurku i nie chce zlewitować na ekran.

  180. Antonius pisze: – Czy wynik meczu byłby inny, o tym nie jestem przekonany, a już na pewno ostateczny wynik ze starym kolegą nie miał takiego podłoża romantycznego, jak chęć zrezygnowania z 70 000 funtów, czyli 35 ton szmalu.

    Antoniusie, z tymi 35 tonami szmalu o nie musi być tak nawet bez „podłoża romantycznego” bo wyobraź sobie, że on ten turniej wygrywa a w mediach pojawiają się komentarze, że wygrał nieuczciwie. Pod wiadomościami dysputa i hejt na ogromną skalę i teraz pytanie d Ciebie – Co wiesz na temat kasy jaką Ronnie ma za reklamy?
    Ja mam np. taki patyk z firmy twierdzącej, że ma jakąś rekomendację od O’Sullivana. Nie sądzę by każdy gracz snookera reklamując ten sam produkt miał identyczne wynagrodzenie. Końcowy bilans takiego zwycięstwa nie musiałby być finansowo korzystny dla Ronni’ego bo jak wiesz łaska sponsorów i reklamodawców chadza różnymi ścieżkami i nie wystawianie się „na strzał” w postaci odpuszczenia sobie jednego turnieju może być kwestią rozsądku jeśli już Ci „podłoże romantyczne nie pasuje.

    Co do żarówek. Wiele lat temu widziałem jakiś wywiad z Niemcem- importerem a nie z dwoma, stąd napisałem – „jeden Niemiec”. Może ich było nawet trzech, to przecież niczego nie zmienia. Zdawało mi się, że jakiś tekst na temat Chin wtedy też padł ale nie jestem żaden kłótas więc kłócić się z Tobą nie zamierzam w tej kwestii.
    Poza tym, to lubię podróby światła słonecznego i gdy latam sobie goły po łazience, to mam włączony prawie zawsze a w okresie jesienno-zimowym zawsze, promiennik podczerwieni, czyli skrótowo mówiąc silnie grzejącą „kwokę”, bo lubię.

  181. @kruk
    28 października o godz. 15:36

    „@seleuk(os)-a chyba neofitą nazwać nie można, bo w Szwecji siedzi od dawna.”

    Nie nazwałem go neofitą. Napisałem, że wyraża się z gorliwością neofity. Tak jak można o Dudzie powiedzieć, że ma elegancję fryzjera.

  182. @Herstoryk 28 października, 4:16
    “Zamordystyczne społeczeństwa, zwłaszcza takie jak Chiny, z konfucjańską tradycją przekładania dobra ogółu nad prawami i wolnościami jednostki, mogłyby poradzić sobie z problemem lepiej”.

    Już mieliśmy w historii zamordystyczne społeczeństwa, przekładające dobro ogólu nad prawami i wolnościami jednostki, i co z tego wyszło? Zapóźnienie w rozwoju połączone ze zniszczeniem środowiska większym niż przez społeczeństwa konsumpcyjne. Co nie przeczy konieczności ograniczenia konsumpcji, w pierszym rzędzie tej zbędnej, frywolnej i brudzącej. Czy jednak
    zamordyzm jest skutecznym sposobem? W tradycji konfucjańskiej ważniejsza jest chyba merytokracja niż zamordyzm. To może sprawić, że Chiny zaczną sobie radzić – zobaczymy.

  183. @Tobermory 28 października, 15:58
    Zgoda co do gorliwości a nie bycia neofitą. Ale jak to się ma do fryzjerskiej elegancji Dudy? Jaki tu paralelizm? Nie chwytam, a jestem ciekawa.

  184. @seleukos 28 października, 6:39
    “Nazwałaś ładnie Kruk ochlokrację/kleptokrację, laisser-faire”.
    Tu się chyba nie rozumiemy. Idea laisser-faire miała swój moment historyczny. Ogólnie polegała na tym, że decyzje gospodarcze pozostawiało się indywidualnym podmiotom. Państwo miało nie interweniować w działanie rynku. W istocie, nawet w apogeum laisser-faire, państwo interweniowało na poziomie makroekonomicznym, choć jeszcze daleko było do keynesizmu. W techniczne szczegóły tej interwencji nie widzę sensu wchodzić.
    Natomiast kleptokracja rozgościla się szczególnie w krajach słabo rozwiniętych i to często na bazie prymitywnie pojmowanego keynesizmu, czyli sztucznego napędzania gospodarki przez ekspansję
    wydatków państwa i beztroskie mnożenie pieniędzy w obiegu. Wiadomo jak puchnące wydatki rządowe sprzyjają złodziejstwu.
    Ochlokracja to osobne zjawisko, powtarzajace się w historii. Niech mnie skoryguje @Herstoryk, jeżeli nie mam racji. Idea polega na oddawaniu rzadów w ręce tłumu. Tłum decyduje o sprawach dla niego niezrozumiałych np poprzez częste referenda. Kończy się to nieuchronnie tyranią jednostek manipulujących tłumem. Kokietowanie tłumu przez populistów takich, jak Trump i nasz Kaczyński daje szanse ochlokracji, choć musi skończyć się kryzysem, który najbardziej w wiwatujący im tłum uderzy.

  185. @Antonius 28 października o godz. 11:59
    Pierwsze LEDy miałem w latarce kieszonkowej wiele lat temu (było ich 3)

    I te 3 LEDy w kieszonkowej latarce też były zasilane z sieci 230V prądu zmiennego?

    Faktycznie mam ziejące dziury w wiedzy na temat europejskiej techniki, no ale ja nie mam mimo wykształcenia z fizyki eksperymentalnej, na temat technicznych realizacji urządzeń świecących.

    Delikatnie przypominam, że ja się nie wykłócałem na temat krótko czy długowieczności samych LEDów tylko zasilaczy koniecznych do ich zadziałania.
    Zasilaczy wbudowanych w obudowę LEDa w wariancie zaopatrzopnym tradycyjny gwint typu E26 czy E27.

    Europejski gwint E27 wziął swoja nazwę od nazwiska znanego szwedzkiego wynalazcy Edissonsona.

  186. A może Edisonssona? Muszę sprawdzić w Wikipedii.

  187. Tobermory
    Oczywiście nie wymagam niczego, tylko żal mi tej pary, że nie mają teściowej i matki, muszą się kłócić sami. Chyba też nie uznałeś mojej analizy za poważną, choć niewiele skłamałem (nie jestem pewny, ze cały suweren kocha prezesa!). Ale i to zależy od definicji suwerena!

    Legat’cie!
    W zasadzie nie widzę dobrego wyjścia z honorem w sprawie Ronniego, bo poszkodowany nic nie skorzystał przy takiej „skrusze”. Są dwie możliwości: Albo Ronnie zauważył błąd i celowo czekał na reakcję sędziującej panienki, albo nie spostrzegł dotknięcia. Jeśli zauważył powinien był oddać frame, jeśli sytuacja była klarowna, ja już nie pamiętam i nie sprawdzę, bo skasowałem wszystkie nagrania snookera. Snooker udaje (albo taki jest), ze zawsze jest fair i zawodnicy sami zgłaszają faule. Są też błędy sędziów, pamiętam sytuację, gdy sędzia nad sędziami (Ferhaz) nie uznał ewidentnego dotknięcia z czarną (u Selby’ego), nawet ja w powtórkach to widziałem, a sędzia się uparł mimo protestu Selby’ego. Pierwszy raz widziałem (raczej słyszałem o) chamstwo po meczu, gdy przegrany nie podał ręki koledze ani sędziemu. Nie pamiętam nazwiska, ale nasi komentatorzy nieźle go skrytykowali. Dalszy ciag meczu pokazał wspaniałą formę Sullivana i wygrał słusznie z młodszym kolegą, zresztą znakomitym. On jest chimeryczny i czasem ma momenty obrzydzenia snookerem, ale mu przechodzi, na szczęście dla fanów. Moja uwaga o tonach szmalu (funty>kilogramy>tony) miała być drobną złośliwością przy jego milionach, może to było nieładne, ale i tak go lubię!

  188. Znane mi Light Emission Diods z latarki nie potrzebowały superzasilacza, tylko dwa ogniwa Leclanchego typu AA. Innych LEDów nie posiadam, tylko żona w nowym aucie, ale nie wiem jak zasilane. Chyba myślimy o różnych rzeczach?

  189. Antoniusie, ja pamiętam piąte przez dziesiąte. To „Kangur” Robertson nie podał ręki Tajlandczykowi ale już nie pamiętam w którym turnieju. Moja lepsza połowa była jego fanem ale od tego momentu jest u niej przegrany.
    Co do podawania ręki, to na „zaproszeniowe imprezy” nie zapraszany jest Rory McLeod, ten czarnoskóry Anglik muzułmanin, bo odmawia podawania ręki kobitkom sędziującym.

  190. zza kałuży
    28 października o godz. 11:00

    Dobrze, że dałeś ten tekst. Mnóstwo w nim ciekawych rzeczy, obrazujących wewnętrzne sprzeczności w Polaku i katoliku, oraz mniemania, dziwactwa i bywające też porządności. Jak nic, materiał źródłowy do wstępniaka.

  191. @Antonius, napisałbyś wstępniak na temat wad i zalet różnych rodzajów epitaksji na różnych podłożach. Poczytałbym z zainteresowaniem.

    A drugiego na temat różnych rozwiazań driverów dla żarówek LEDowych.

    Czyli tego, co dzisiaj decyduje o trwałości tych źródeł światła a jutro będzie stanowiło 95% problemów przy ich utylizacji.

  192. @Antonius 28 października o godz. 17:33
    Chyba myślimy o różnych rzeczach?
    Tak panie naukowiec, ja się z ciebie nabijam. 😉

    Wspominanie o latarce na baterie „paluszki” czy „pastylki” – czyli POZBAWIONYCH ZASILACZA – w komentarzu naśmiewającym się z mojej krytyki problemów (przeszłych, aktualnych i przyszłych), z utylizacją zasilaczy w LEDowych żarówkach jest argumentacją z księżyca.

    Dlatego się nabijam.

    O co biega kaman, ja wyraźnie napisałem o moich, zawodowo-hobbystycznych (zawód to teraz failure analysis, hobby to przyglądanie sie wszystkiemu co mnie otacza z tym skrzywieniem zawodowym), czyli dla mnie wszystko wygląda jak łepek zawodnego gwoździa.

  193. Akcjonariusze odmawiają wyrzucania pieniędzy w błoto – i co teraz, dojna zmiano? Ziobrem ich?

    „Nie jest tajemnicą, że Ostrołęka C nie ma najmniejszego sensu ekonomicznego. Kwestią sporną pozostaje jedynie to, ile strat przyniesie. Najbardziej ostrożni eksperci szacują tę kwotę na 2 – 4 miliardy złotych. Rzeczywista skala będzie zależała od koniunktury – a już dziś wiadomo, że węgiel drożeje, że trzeba będzie płacić kary za zanieczyszczanie środowiska, że lepiej rokują odnawialne technologie pozyskiwania energii.”

    https://innpoland.pl/147489,pierwszy-taki-pozew-rzadowa-inwestycja-pozwana-przez-akcjonariuszy-enei

  194. Stachu39
    28 października o godz. 8:58

    Bardzo dobry wstępniak! Dyskusja też ciekawa.
    Jestem niestety raczej pesymistą jak Herstoryk. Boję sie, że jakaś faza rozwoju naszej planety zmierza w fazę schyłkową i Ewolucja (rozumiana jako rodzaj bóstwa) nas czymś zastąpi, jak to zrobiła z trylobitami, czy dinozauarami, na jakieś nowe białka fluorowo-promieniotwórcze. Albo jeszcze wcześniej asteroida spali pleśń (życie) z powierzchni ziemi.
    Czy można żyć ekologicznie w naszej erze postprzemysłowej?
    Wierzę w Chiny. Mają tam jakieś organy, które próbują całościowo ogarnąć problemy, zamist wygłupiać się z żarówkami.

    Kluczowe w tym jest to, czy są mocne powody do wiary w Chiny. To by było ciekawe, jakby blog zaczął wyznawać Chińczyka i jego Chiny. Ale, mówiąc jak zwykle poważnie, Chiny to arcyciekawy temat.
    Machnij wstępniaka w sprawie. 🙂

  195. @Tanaka 28 października o godz. 18:00
    Mnóstwo w nim ciekawych rzeczy

    Uważaj, bo zaraz cię @wbocek skontruje, że tak dobrze to nie ma, że ten gość – świeżo upieczony radny to jest wyjątek a nie reguła, że z reguły syryjski Kurd-nachodźca na Europę całymi dniami zajmuje się ganianiem z nożem w zębach i gwałceniem naszych kobiet. Tak mu jego znajmi z Niemiec powiedzieli.

  196. Na marginesie
    28 października o godz. 18:13

    Rzuciłem okiem w tekst, ciekawy, ale nie widzę najciekawszego: jak przebiegały Walne Zgromadzenia Wspólników Spółki?
    Ci mali inwestorzy, co można wnosić po ich obecnej reakcji – pozwie przeciw spółce skarbu państwa, czyli spółce Kaczyński-Morawiecki-Ziobro i jakiś nieznany blizej minister od przemysłu (minister od skarbu państwa został przez pisoidów zlikwidowany jako nieporzebny, a całość spraw trafiła onegdaj do „superresortu” gospodarki ministra wtedy jeszcze pt. Morawiecki Mat.) – byli traktowani z buta i gazrurki w ciemię.

    Jest to ciekawy ciąg technologiczny w biznesie: inwestować w straty, nie generować ani zysku ani dywidendy, wypychać ze palety właścicieli małych i niepaństwowych, by został tylko skarb państwa, czyli wspomniani aparatczycy polityczni, ewentualnie kilku innych, równie państwowych inwestorów, w rodzaju Orlenu PGNiG, sąsiednich spółek energetyczych i podobnych.

    Wreszcie, spółka, wyjałowiona z różnorodności właścicielskiej oraz impulsów utrzymujących ją w jakimś znośnym gospodarczo nurcie i kontakcie z biznesową rzeczywistością, staje się klasycznym zombie: jest nazwa handlowa, jest rejestr, jest KRS, a nie ma zdrowego biznesu, bo spółka staje się gospodarczym trupem, który, by w ogóle istnieć, musi być zasilany kroplówką z budżetu państwa. Czyli z podatków podatników-idiotów, którzy odmawiają paciorek za pomyślność pisoidów, albo są pacyfikowani przez zamordystyczne państwo, które nazywa sie wielką demokracją oraz innowacyjną gospodarką Europy, co poznaje się po żarówce.

  197. zza kałuży
    28 października o godz. 18:14

    Eeeee.., czemu? Pombocek ma do Szczecina niedaleko oraz odwrotnie i całkiem możliwe, że będą mogli sobie z Polakiem-Syryjczykiem-Polakiem rączki podać i pożeglować. Albo tam, gdzie wyznajemy Jezioro Jamno, albo tam gdzie też wyznajemy Zalew Szcz., o czym jeszcze oficjalnie nie wiemy, ale i tak wyznajemy.

  198. @bubekró

    Maniakalnie reaguję na swojactwo i tak zwaną ekonomię słowa.

    Niedawno spotkałem się w jednym z sieciowych poradników przeznaczonych dla native users, czyli dla użytkowników komputerów osobistych w kolokwialnej polszczyźnie zwanych zwykłymi użytkownikami krótkie objaśnienie pojęcia hasztag.

    Tak ono rozpoczynało się: hasztag to znak # …

    I to jest przykład mylenia znaczącego ze znaczonym.

    Hasztag opowstał i funkcjonuje ( nie wyłącznie !!! ) jako specjalny znacznik hipertekstowy złożony z przedrostka będącego znakiem # oraz części swoistej będącej wyrazem lub wyrażeniem.

    Całość takiego napisu nie może zawierać spacji, który to warunek jest charakterystyczny dla napisów adresowych. Bo też jest to oznaczenie wielu miejsc zawierających ten napis.

    Nie wchodząc w okoliczności powstania hasztagów należy rozumieć rozróżnienie hasztagu jako nazwy rodzajowej od wystąpienia wyrazu ( wyrażenia ) tak nazwanego.

    W uproszczeniu:
    hasztag jest kolekcją wyrażeń w ustalonym serwisie pogawędkowym.

    ***

    Trochę inaczej jest z pojęciem callout, czyli przywołaniem dawno używanym w programowaniu komputerów ( mniej więcej od czasu wprowadzenia trybu graficznego ). Polscy starsi ( w sensie stażu ) użytkownicy komputerów znają to pod nazwą dymka. Pierwowzorami dymka były na starych obrazach wstęgi słów wypływających z okolicy ust postaci malowanych.

    Do dziś podstawowym wystąpienie tego graficznego elementu jest dymek ukazujący się, po najechaniu na napis opcji programowej. I tak na przykład najechanie na krzyżyk związany z zamykaniem może zrodzić przywołanie uszczegółowienia z pytaniem: zamknąć wszystkie okna, czy tylko bieżące

    Klawiatura ekranowa jest swoistym okienkiem Windows 10.

    Ja przypiąłem klawiaturę ekranową do paska zadań.
    Uwaga! Ja musiałem powiększyć Pasek zadań i teraz mam trzy poziomy.
    Na przykład:
    18:20
    niedziela
    28.10.2018

    Teraz klikając w ikonę klawiatury ekranowej obok POL niedziela przywołuję ją w pełnej krasie na główną część ekranu.

    ***

    Polskie nazewnictwo przejęło od angielskojęzycznych ojców komputerów czasownik wołać i wiele innych słów pochodnych. I tak programista może użyć dalekiego wywołania procedury.

    A koledze, który położył klawiaturę ekranową prze swym kompem przypominam tłumaczenie tytułu znanej piosenki

    Wołam, że cię kocham.

    Mającym podobne poczucie humoru jak te n kolega wyjaśniam, że to były oświadczyny składane telefonowi przez niewidomego.

    ***

    Idzie prze Polskę czas starych ludzi.
    Komputery będą im sprawiały przykrość.
    Bo polska szkoła podstawowa nie uczyła pytać.
    Aby zapytać o coś system Windows 10 trzeba kliknąć w ikonę lupy.
    Bardzo śmieszne.
    Śmieszniejsze niż babcia mieszkająca na Skype. Nieprawdaż?

  199. @Tanaka 28 października o godz. 18:27

    „Fundacja złożyła pozew o stwierdzenie nieważności uchwały walnego zgromadzenia spółki w sprawie budowy bloku – informuje Dziennik Gazeta Prawna.
    Rzeczone zgromadzenie miało miejsce 24 września. Wcześniej Client Earth i inni mniejszościowi akcjonariusze podczas obrad zgłosili swój sprzeciw wobec inwestycji, ale został on zignorowany.”

    Tu więcej
    http://serwisy.gazetaprawna.pl/energetyka/artykuly/1321734,pierwszy-na-swiecie-pozew-klimatyczny-elektrownia-w-ostrolece.html

  200. O cholercia, wszystko sie pokrzywiło. Wyrzucę kiedyś tę klawiaturę, pomimo tego, że tak przyjemnie klika.

  201. kruk
    28 października o godz. 1:17


    Czy to nie Ty żyjesz w rzeczywistości ”Konopielki“, a nie społeczeństwo polskie? Nie zauważasz ogromnych zmian, jakie zachodzą u nas w ostatnich dziesięcioleciach? Komu stanął w miejscu czas – polskiemu społeczeństwu czy @Tanace?

    w sprawie niezauważnia: nie zauważasz co od ładnych paru lat piszę. Jak to mówią: wolno. Mnie to nie przeszkadza. Przeszkadza wtedy, gdy gadasz byle co na temat.

    Mamy paskudny rząd ale jeszcze nie zdołał on cofnąć Polski do czasów miedzywojnia.

    Nie musiał cofać. Nie ma silnych dowodów na to, że z międzywojnia w głowie Polak wyszedł. Substancja Kościoła kat jest większa niż była, rola w polityce nie mniejsza, rozwalanie się w polityce nawet chyba większe, w każdym razie przez chwilę za Piłsudskiego było mniejsze, uwłaszczenie się na Polsce nie mniejsze niż przedkomunijne, czyli przedkomusze, poglądy te same i takimi samymi metodami osiągane cele i tak dalej.
    Miał komuch dwie duże życiowe wygody codzienne: prawo do aborcji – ale się go pozbył. Brak biskupa rządzącego w szkole, ale go zaprosił. I jest zadowolony.

    Znęcasz się słownie nad maryjnym Polakiem właśnie kiedy on przestaje być maryjny. Wybory samorządowe wykazały, że społeczeństwo obywatelskie się nie poddaje.

    Nic nie wiadomo o tym, że Polak przestaje być maryjny. Tym bardziej że on sam nie wie, co jest maryjne a co nie. Co wybory pokazały też nie jest jasne, nie pokazały jednak tego, że Polak przestaje. To są , jak dotąd, mniemania a nie pokazania.

    Cytowany przeze mnie artykuł Sierakowskiego opisuje – na podstawie badań socjologicznych – rewolucyjne zmiany zachodzące w świadomości młodych pokoleń. A ty biadolisz nad niereformowalnym, w Twojej opinii, umyśle polskim i bierzesz na swoje barki (znaczy głowę) myślenie za zapóźniony naród.

    Sierakowski jest od tego, żeby gadał różne rzeczy. No i gada. Jak np. gada, że bariera 40% participantes to jest jakaś rewolucja, o on słabo wie, co gada. Miałby do wytłumaczenia, czemu nie 45%, albo 50%. Mniej niż połowa? – toż to rewolucja – naszych więcej niż nienaszych! A czemu nie 35%, albo 33,(33)% Naszych dwie trzecie! genialne!
    Samo liczenie participantesto – taki sobie – żart. „badania”, na jakie powołuje się Sierakowski są niepełne, niejednoznaczne i przypadkowe, oraz niemające wystarczającej naukowej konieczności, w tym uporządkowania pojęć. Bez czego żadne badania nie są wiarygodne. NIechodzenie do kościoła w niedzielę dowodzi bardziej nudy niż rewolucji. Nuda jest głowną substancją Kościoła kat już od dawna. Mozliwe, że mniemany Jezusek nie był nudny, ale dalej już było gorzej.

    Pozostaje mi więc tylko życzyć Ci miłego zastanawiania się nad przyszłością tego narodu.

    Pozostaje coś znacznie poważniejszego w sprawie: zgłębiaj się do dna, dociekaj, nurtuj się do nurtu, czytaj, porównuj, kompinuj i kompinuj, aż wreszcie wykompinujesz substancję i będzie o czym miło. Na przykład pogadać.

  202. Na marginesie
    28 października o godz. 18:39

    Czyli jak mówiłem: dostali z buta. dzięki za linki.

  203. Kto nakłonił staruszka do tego wykładu?!
    Bubekró?
    Teraz będziesz dręczony babcią mieszkającą na Skype jak wszyscy enpassantowcy 😎 A my razem z tobą 🙄

    Windows 10 wygląda na system dla userów co są very sofisticated 🙄
    Ja tam zwyczajnie klikam na ikonkę w pasku menu, którą znalazłem intuicyjnie, bo mam OS dla komputerowych ćwoków, ale co inteligentniejsi mogą sobie przeczytać instrukcję:
    „Wystarczy uruchomić Preferencje systemowe, a następnie przejść do elementu „Klawiatura”. Tam w zakładce „Klawiatura” zaznacz opcję: Pokazuj podgląd klawiatury i znaków na pasku menu. Teraz wystarczy przejść do nowego elementu w pasku menu, a następnie zaznaczyć opcję: Pokaż okno „Podgląd klawiatury”. Uruchomi ona okno z klawiaturą ekranową.”

  204. @kruk 28 października o godz. 15:36
    Jednak idea społeczeństwa nastawionego na kooperację jest godna naśladowania, szczególnie teraz, kiedy zagrożone jest życie na ziemi. Mojemu synowi wpajano pogląd, ze USA są najnowocześniejszym krajem na świecie. Pojechał tam na studia i spotkał Holendra, który mu tłumaczył, że w porównaniu do Europy (zachodniej) Ameryka jest krajem dzikim – chodziło właśnie o niski poziom solidarności społecznej.

    Jak wiesz, staram pisać USA zamiast Ameryka gdy chodzi mi o Stany Zjednoczone. Mówiąc „Ameryka” – a mając na myśli USA, za dużo razy dostałem sójkę w bok od kolegi pochodzenia meksykańskiego. 😉

    USA niezaprzeczalnie mają problem z rasizmem. Probelm rasizmu podnosi swój brzydki łeb proporcjonalnie do lokalnego stopnia koncentracji mniejszości rasowych. W tych stanach czy miastach, w których ludzie się dobrze wymieszali, czyli tam, gdzie nie utworzyły się przypominajace etniczne getta skupiska ludności „kolorowej” tam nie jest ten rasizm jakoś szczególnie widoczny ani kłopotliwy. Chociaż nawet w takiej prawie idealnej Kalifornii potrafią wydarzyć się wielkie, miejskie rozruchy. W czasie których największe rozróby są właśnie po linii różnic etnicznych/rasowych.

    Mówiąc o „zasłyszanych opiniach” to z wisielczą wesołością donoszę, że w USA bardzo popularna jest opinia, iż to właśnie „Europa kompletnie padła na pysk jak pies Pluto” w kwestii integracji „kolorowych”. Że rozruchy we Francji i w Szwecji, ze palone regularnie auta, że „strefy szariatu”, że w „Niemczech gwałcą”, itd., itp. „A u nas w Ameryce”, (oni mówią zawsze „w Ameryce”, bo dla nich USA=Ameryka 😉 ), no więc „u nas w Ameryce nic podobnego się nie wydarza, nawet muslimy się asymilują, czego głównym powodem jest to, że u nas w Ameryce nie ma komunizmu, tak jak w tej kompletnie zdegenrowanej Europie”.

    „W Europie rządzą brukselscy komuniści, rozpuścili muslimów jak dziadowski bicz (nie wiem, jak po angielsku jest „dziadowski bicz”), wszystko im dają za darmo to i nie dziwota, że czarne i arabusy i muslimy nic tylko dzieci robią, do roboty nie chodzą i muslimski terroryzm i palenie samochodów im w głowie”.

    „U nas w Ameryce wiedzą, że jak, kuźwa rano nie wstaną, do roboty kuźwa nie pójdą, to kuźwa g*wno bedą mieli do garnka włożyć. I z głodu, kuźwa, zdechną. I dlatego się o tyle lepiej niż w tej komuszej Europie asymilują.”

    „Zresztą te cholerne Meksyki, chociaż przyjeżdżają tu w ciąży dzieciaki rodzić, za darmo szkołę, lekarza i benefity dostawać, też w końcu mądrzeją i za koszenie trawy sie biorą. Bo my im dajemy, wprawdzie dużo za dużo i kochany prezydent Trump wreszcie się do nich dobierze, za wszarz meksyków weźmie i największych gangsterów z kraju wyrzuci, no ale i tak na szczęście dajemy im dużo mniej niz ta komunistyczna Europa.

    I dlatego u nas zachowują sie lepiej, God bless America!”

  205. @Tanaka, czy mógłbyś wywalić mój komentarz z
    28 października o godz. 18:49?

  206. zza kałuży
    28 października o godz. 19:00

    Znowu coś wywalać? To bolesna męka
    No niech tam, wywalę.

  207. @kruk 28 października o godz. 15:36
    Ameryka jest krajem dzikim cz. 2

    Jestem zdania, że odkładając na bok problem rasizmu, o którym napisałem powyżej, to Amerykanie (=mieszkańcy USA, no dobra, myślę raczej o tzw. „klasie średniej”) mają specjalny gen samoorganizacji. W sposób krzycząco-wrzeszczący tego genu brakuje Polakom.

    Pomijając Weszpolaków i Rodziny Radia Maryja i Kluby Gazety Polskiej i kiboli i tłumy na miesięcznicach i tłumy na papieskich Daniach Młodzieży i …. jezusmaryja, no i co mi sie teraz napisało???!!!!

    25, 20 lat temu, na poczatku mojego pobytu w USA zdecydowanie tak myślałem. Że Amerykanie organizuja się w sto pięć klubów i stowarzyszeń, wydają gazety, dyskutują, łączą się w hobbystyczne kluby i organizacje, itd., itp. Od klubów czytania książek, grania na instrumentach, śpiewania w chórach, jeżdżenia na łódki, na narty, na ryby, na polowanie, do stowarzyszeń wojskowych żon i mężów, stupięćdziesięciu tysięcy lokalnych kościołów, kumplowskich, garażowych zespołów „rockowych”, stowarzyszeń krótkofalarskich, radia dla kierowców ciężarówek, harcerstwa, lotnictwa, baloniarstwa, jeżdżenia na motocyklach…. te wszystkie okazjonalne zjazdy członków różnych grup, gdzie na pustkowiu w jakimś stanie nagle pojawia się ileśtam setek czy tysięcy gości i gościówek z całego USA, itd….

    A w Polsce z tym bida. Tak ćwierc wieku temu myslałem.

    No ale teraz, pisząc ten komentarz dla ciebie, zdałem sobie sprawę, że nie jest tak źle z tym polskim genem samoorganizaci. Powtórze zatem:

    Weszpolacy, Rodziny Radia Maryja, Kluby Gazety Polskiej, kibole, tłumy na miesięcznicach, tłumy na papieskich Daniach Młodzieży, koszulki jednoczące miłośników „żołnierzy wyklętych”, rekonstrukcjoniści powstania warszawskiego, … mamy się z czego cieszyć…

  208. Jak mi „państwo daje” dofinasowanie do czegoś, np. tak jak Obama dał „gotówkę za gruchoty” (cash for clunkers), to ja się cieszę i myślę sobie tak:

    „Fajnie, ze mam zapłacone. To ja już za „to” nie musze płacić!.” I nie płacę. Czyli moich – konsumenta znaczy się – pieniędzy na rynek trafia nie wiecej tylko mniej.

    Jeśli mnie – jako producentowi czy dostawcy usługi – państwo mówi, że „ja, pańswto, przez dotowanie twojego produktu lub twojej usługi, gwarantuję tobie pewną minimalna cenę, niezależnie od jakości twojego produktu lub twojej usługi” to ja sie z tego bardzo cieszę.
    Hulaj dusza, moje państwo odwołało właśnie, choćby tylko częściowo, zasady konkurencji rynkowej!

    Już nie muszę rano wstawać i ostro przez cały dzień sie skrobać po głowie aby mój produkt czy moja usługa była lepsza od produktu i usługi Kowalskiego. Uff, jak dobrze, uff, co za ulga!

    Dzieki ci, moje dobre państwo!

    Że co?

    Że na całą ulicę słychać właśnie Nowaka rzucającego na cały głos mięsem, bo akurat produkt jego firmy czy jego usługi nie załapały sie na listę dotowanych przez państwo?

    Że Nowak teraz ku*wuje z zadrosci, że Kowalskiemu państwo zrobiło lepiej, bo pewnie Kowalski wiedział gdzie podpłacić, jakiego lobbystę zatrudnić albo pomogli mu kuple z WSI, zmowa ze Starych Kiejkut?

    Spoko, spoko, niech się Nowak nie denerwuje.
    Własnie dostaliśmy iskrówke ze Szwecji.
    WSZYSTKO będzie dotowane.
    Od jutra.
    KAŻDY dostanie dotacje.
    Bo każdego produkty i usługi warte są dotowania.
    Ach, żyć nie umierać!

    Nie wiem tylko, jaka bedzie wysokośc dotacji?
    100% ceny?
    Ale jakiej ceny?
    Jakie znaczenie ma „cena”, gdy państwo wszystko dotuje?
    Czy nie żyliśmy już kiedyś we włśnie takim ustroju?
    Jak to się skończyło?

    No chyba, że w Szwecji udaje się nie kraść.
    Podobno to wystarczy.
    Czyżby zatem tajemnica Szwecji polega na tym, że zrobiła u siebie PRL w którym sie nie kradnie?

  209. W skrócie.
    1. Nie pasuje mi administracyjne decydowanie o tym, jaka żarówka jest dopuszczana do sprzedaży. Nowa żarówka ma sama, przez swoją cenę, mniejsze zużycie prądu, większą trwałość, atrakcyjność swojego światła, wyglądu oprawki, itd. zwyciężyć na rynku żarówki stare.
    2. Uważam, ze Duda źle wybrał czas i miejsce na swoje krytyki. Adresował je do swojego, pisowskiego elektoratu a wyszedł na głupka na arenie międzynarodowej. Tak jak tutaj na blogu podnoszę swoje techniczne wątpliwości co do bezkrytycznego, pro-LEDowego entuzjazmu, tak nigdy-przenigdy nie pchałbym się w takie rozważania pełniąc rolę dyplomaty reprezentujacego mój kraj i (w założeniu) mającego pracować na korzyść moejgo kraju.

  210. @Tobermory

    W ramach czepialstwa językowego.

    Pytanie kto nakłonił bierze się z czytania na wyrywki komentarzy tego bloga.

    Skąd inąd można przypuszczać, że niektórzy tutejsi bywalcy mają poważne trudności ruchowe i wyjaśnienie tego jak wstawić Ś jednym palcem jest na miejscu.

    Staruszka darmo ( czyli trudno ) nakłaniać, ale można sonić, co też jest trudno.

    Wyczuwam obawę, że sprawiłoby by ci przewijanie moich komentarzy.
    Nie ma obaw. Wpadłem. Wymądrzyłem się i znikam.

    Staruszek nie jest tak upierdliwy jak @Tobermory i @Tanaka nie będzie musiał wielokroć prosić o grzeczność.

    Starzej się chłopcze i nie trać jakiejkolwiek sprawności, bo z tobie podobnymi byłby bolesny dramat i ziółka świeże i parzone nie pomogą ci. Ja ci nie będę zawadzał.

  211. skłonić a nie sonić.

  212. kruk
    28 października o godz. 17:05
    i @All
    “Nazwałaś ładnie Kruk ochlokrację/kleptokrację, laisser-faire”.
    Tu się chyba nie rozumiemy.

    Moja kulpa. Rozumiemy tu. Tylko moja zaleta upraszczania. Na blogu co wlos na 27,83 podzielic umie, tak mnie wydalo ladnie napisac. Cytujac (prawie) Ciebie. Moze powinienem zastapic piszac cos o „niewidzialna reka rynku”. Dotykamy, po jakiego jest Panstwo komu? Czy Ostroleka project jest Panstwo? Czy „niewidzialna reka rynku”? Czym, jakie zarowki swiecic? Zarowki (jakiekolwiek) pochlaniaja ok 5% energii w uzytkowaniu, caly cykl zycia. Energia do wytworzenia/utylizacji (jakichkolwiek) roznica jest 10%. Ta sa niestety tutejsze badania statystyka. Tu niestety wszystko badaja, nawet choinkowe lampki. Co jest zysk/strata?

    Gdyby tak Ostroleka badali, coby wyszlo? Zamiast wegiel wozic z Donbas, Uralu czy gdzietam, nielepiej pare kabli pociagnac? Od kominow w Donbas, czy gdzie tam. Kilkanascie lat wstecz, byl projekt, kabel stalopradowy (jeden gruby drut) polozyc w poprzek Baltyk. Od Karlskrona do Slupsk. Chyba. Ale nic z tego nie wyszlo. Niewidzialna reka rynku. A teraz poza Polska, pepkiem swiata.

    Pare lat temu wyszla klotnia. Ta sama firma, co drut na dno Baltyku chciala, Vattenfall, dostala nowe zasady od akcjonariuszy. Zwiekszyc zysk. Jeden, jedyny akcjonariuszy jest panstwo szwedzkie. I wyszla klotnia. Bo ten Vattenfall mial u Niemcow odkrywkowe kopalnie wegla brunatnego. Prad robil, co jest statutowe zadanie. Te nowe zasady (wiekszy zysk) zrobily, chcial sprzedac wegiel brunatny z okolicami (chyba Turyngia i Saksonia). Ale to przeciez, jeden z najwiekszych smieciarzy srodowiska. Jak pogodzic zysk z eleganckim pozbyciem smietnika. Samo polozenie smietnika (zakonczyc dzialalnosc) nie rozwiazuje sprawy. Dziury w ziemi zostana, brak wody gruntowej, zapylenie pustynne, palmy sadzic, masa rteci co dzieciatka podtruwa, a gdzie zysk i takie podobne problemy. 8000 zatrudnionych, 10% niemieckich potrzeb energetycznych. Tu link daje, zeby kto nie myslal. Bron Ciebie jezusmaryja myslec. Niestety, tylko naglowki mozecie. Bo trzeba zaplacic 185Skr/miesiac, za myslenie, bez naglowkow.
    https://www.svd.se/om/vattenfalls-forsaljning-av-tyska-brunkolen
    Skutek zostal taki. Vattenfall zarobil 9miliardow (??? 0,9miliard€) tylko za ostatni rok(2016). Zieleni (partie), jeszcze bardziej zazielenili. Greepace nawet chcial kupic, ale to neofici. Niemieckie panstwo proces przegralo. Chcieli hitlerowcy (chyba), co dalej Vattenfall dzieci rtecia trul. No i sprzedali. Teraz czeskie EPH i PPF, dwa gagatki, truja dzieci, palmy sadza, zysk na tym maja dalej. A jaki moral z tego wypada? Ha, to jest zagadka.

    Tak to mnie napisalo, o tej niewidzialnej rece rynku. Zeby ten rynek jeszcze glowe mial. Niewidzialna glowa rynku, ale owlosiona. Drut na dnie Baltyku. A kiedys napisalem o Bank Nordea Polska SA, co chcialem oszczedzac na wschodzacych rynkach. Lunch zjadlem i nic nie wyszlo. Z przejedzenia chyba. W dzien, zarowki wplywu zadnego. To teraz o drucie na dnie Baltyku napisalem.

    Wyslalem Niedobraczki do vattenfall (wodospad) co lezy kolo 1km daleko, ale nie Vattenfall wlasciciel vattenfall jest. Tak Kruk, laisser-faire to zagadnienie skomplikowane. Oklos to po grecku motloch. Po szw jest pöbelvälde(wladza plebsu), ale ja po szwedzku nie moge na pl blogu. Musze przekrecac. Czas mam, bez naciskow srodowiskowych przy kompie, bo zmeczyli. Maja dosyc. Jeszcze dwa byki (nieFernando) po drodze spotkali. Dobrze sciezka szli, calkowicie ogrodzona pradowymi sztachetkami.

    A link Wam (i Kruk) daje do mojej ulubionej poslanki polskiej. Zeby zapewnic. Elegancja moja fryzjerska, na czubku glowy, nic z AD nie ma. O moim czubku, moze kiedy napisze, jak ochota i wstepniak tematyczny przyjdzie. To inna historyjka.
    http://gfx.archiwum.radiozet.pl/var/radiozetv3/storage/images/rozrywka/o-tym-sie-mowi/doda-andrzej-duda-i-agata-duda-na-gali-super-expressu-zdjecia-00032412/doda-i-para-prezydencka-na-gali-super-expressu/doda-i-para-prezydencka/1494076-1-pol-PL/Doda-i-para-prezydencka.jpg

    Pzdr Seleukos

  213. @soczki2
    28 października o godz. 18:34

    A, rozumiem – trzeba to zrobić na Windows 10. Wolę jednak użyć drugiego palca niż kupować/”ściągać” W10 Mam tylko (jedna z opcji w pasku) układ klawiatury, aby nie zapomnieć, jaka kombinacja klawiszy co „wywołuje”.

    A myślałem, że to tylko na sprytnych fonach takie cuda – znaczy się wyklikiwanie liter. Tylko tam (na smartfonach) chyba to się robi kciukiem – przynajmniej według niektórych ortopedów.

  214. A propos głównego wątku – w tym roku znów się świnia* cieli i rodzi górę. Znowu kolejna góra po Archimedesowemu chlupnie i o parę milimetrów podniesie toń.

    *PIG = Pine Island Glacier

  215. @soczki2
    28 października o godz. 20:15

    C’mon, staruszku, nie obrażaj się. Wbrew twoim przypuszczeniom, czytam uważnie i wiem, że chodziło o napisanie Ś jednym palcem. I zauważyłem też żartobliwe wywoływanie klawiatury na ekran.
    Bawią mnie po prostu twoje solennie gmatwane wykłady, z których słyniesz od lat pod różnymi nickami.
    Cieszę się, że zaszczycasz także ten blog i życzę zdrowia oraz pogody ducha. Oszczędź jednak może tej babci na Skype. Niech ma trochę spokoju.

  216. PS
    ja bym tobie oszczędził takiej złośliwości:

    „bo z tobie podobnymi byłby bolesny dramat i ziółka świeże i parzone nie pomogą ci”

    Staruchom, widać, wypada 🙄

  217. zza kałuży 28 października, 18:58 i 19:52
    Znam tę litanię zarzutów. W skrócie: Europa sztywna, ociężała od regulacji, stagnująca. I samochwalstwo: USA to free enterprise, dynamika, potęga gospodarcza. Ladnie przedstawiłeś ten amerykański punkt widzenia. Niektórzy w Stanach twierdzą jednak, że w sprawie ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych warto by zerknąć jak robi to Europa.
    Podziały rasowe w the greatest nation są straszne. Jednak będąc tego lata w San Francisco i Oakland miałam okazję zobaczyć wspaniałą symbiozę. Po przykłady owej najlepiej chyba udać się do restauracji wegańskiej. Tam ludzi łączy wspólna idea, rasa nie ma znaczenia, jest kolorowo i wesoło.
    Te niezliczone kluby i stowarzyszenia, o których piszesz, też muszą sprzyjać mieszaniu się. Mój syn wpadł w grupę muzykującą ze sporym udziałem Azjatów. Już są z tego dwa mieszane małżeństwa.
    Gen samoorganizacji Amerykanów zauważył już Tocqueville w pierwszej połowie XIXw. Oczywiście chodziło mu o więcej niż grupy zainteresowań. Zaobserwował, że lokalne wspólnoty chętnie biorą sprawy w swoje ręce, nie czekając na odgórne prikazy. W tym widział jeden z ważnych czynników zapowiadających wielkość Ameryki (dla Tocqueville’a Stany to l’Amerique).
    Możesz sobie pokpiwać z grup różańcowych i rekonstrukcyjnych w Polsce ale samoorganizacja ma się u nas nienajgorzej, sądzac po sukcesie samorządów.

  218. @Tanaka, zauważyłem, że od czasu do czasu komentujesz artykuły red. Świerczyńskiego. Podrzucam ci zatem link do nieco dłuższego opracowania/podsumowania węgierskich doświadczeń z dzierżawą szwedzkich Gripenów. Na razie doczytałem do połowy i już narzucają mi się pytania o istnienie analogicznego dokumentu na temat polskich doświadczeń z F-16. Niektóre „smaczki” z życia sił zbrojnych naszego największego sojusznika od budowania Miedzymorza (o ile rozumiem intencje Skunksa, są włosy jeżące na głowie).
    Podlinkowany artykuł, o ile bedzie ci się chciało poczytać, był dla mnie takim gotowcem, wzornikiem podsuwającym pytania.

    https://www.tandfonline.com/eprint/jw3ux3VaSIQ4wdwHk8aP/full

  219. @seleuk(os) 28 października, 20:28
    Nawet nie rozumiejąc dobrze połowy tego, co piszesz, fajnie się Ciebie czyta. “Dzielenie włosa na 27,83” tak nie bawi. Dziękuję za obraz fryzjerskiej elegancji.

  220. @zza kałuży 28 października, 20:11
    W punkcie pierwszym zgodziłby się z Tobą każdy ekonomista. Produkt musi się przyjąć na rynku dzięki swojej konkurencyjności, nie przez dotacje czy nakazy. Można by to uznać za aksjomat, gdyby nie cholerne zanieczyszczenie środowiska. Bo co znaczy konkurencyjnośc w świecie kapryśnego i rozpasanego konsumenta? Podoba się, więc kupię. Jestem zwolennikiem ochrony środowiska, a jakże, ale przyjemności energochłonnej konsumpcji sobie nie odmówię. Kupię też każdy trujacy środowisko gadget i widget, jezeli mnie na to stać. W sytuacji zagrożenia katastrofą ekologiczną już chyba nie można dać ludziom absolutnej wolności wyboru. Pozostaje kwestia czy sprawę rozwiązać
    nakazami czy instrumentami takimi, jak podatki na trucicieli i dotacje na nowe technologie. Arbitralność decyzji rządowych jest nieunikniona, ale może być mniejszym złem w porównaniu do konsumpcyjnego żywiołu.
    Nie można też wykluczyć racjonowania niektórych dóbr w sytuacji skrajnego zagrożenia, podobnie jak to bywa w czasie wojny. Zycie pod groźbą katastrofy ekologicznej musi zmienić nasze spojrzenie na gospodarkę, oby tylko z pożądanym skutkiem.

  221. My tu gadu gadu a Pan Żarówka znowu się uroczo popisał na Twitterze. Im dłużej na grzędzie tym z nim gorzej, co za… (proszę sobie samemu wstawić epitet)

  222. A znowuż Kaczafi grzmi że „kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo” że PiS che wyprowadzić Polskę z UE. Powiedział ten co to „nie będę premierem jak mój brat będzie prezydentem”, przypomnę dla porządku.

    Zresztą co tam, radujmy się i w górę serca, już niedługo polski orzeł będzie miał złote nogi i krzyż w koronie.

  223. A co sie bede kłócił.
    Kupie se fabrykie tych foto panelikow na dachy, w razie te goście z ty hamerykański Gruzji sie wyprzedajom.

    https://www.eenews.net/stories/1060080813

    Najgorszem razem za dachówkie w Polsce bedom robić.
    A kto sobie do niech te kable podczepi to jego.
    Ja tam nikomu nie zadroszczem.

  224. @zza kałuży
    28 października o godz. 11:00

    Polityka.pl pisze o wyborczym sukcesie tego pana.

    Nie zaśmieciłeś, interesujący wywiad. W kwestii imigracji właśnie przeczytałem artykuł o wynikach sondażu zalewanych @wbockowym tsunami Niemiec – https://strajk.eu/jak-niemcy-oceniaja-skutki-migracji-wynik-badania-nie-spodoba-sie-ksenofobicznym-szczujniom/

    Co do żarówek – gdy budowałem dom 10 lat temu, żarówki LED były zbyt drogie na nasz budżet, no więc założyliśmy wszędzie CFL (świetlówkowe, Compact Fluorescent Light). Wszystkie „Made in China”. W ciągu dziesięciu lat używania padły dwie albo 3 ale nie więcej. To że wymagają kilkunastu sekund do pełnego zaświecenia nie bardzo nam przeszkadza.

    Ekologicznego optymizmu @Seleuk|osa nie podzielam, bo nad ludzkością wisi obecnie lawina zagrożeń i wystarczy tąpnięcie jednego, by ją ruszyć. Wszystko są przecież ze sobą powiązane. Co więcej, cywilizacja zachodnia ma poważne i zaostrzające się problemy społeczne i polityczne, na które nie pomogą nawet najbardziej rewolucyjne ew. przełomy w nauce.

    Nie bardzo można też liczyć na wspomniane przez @kruk racjonowani[e] niektórych dóbr w sytuacji skrajnego zagrożenia, podobnie jak to bywa w czasie wojny. Zycie pod groźbą katastrofy ekologicznej musi zmienić nasze spojrzenie na gospodarkę, oby tylko z pożądanym skutkiem.
    Ludzie jako zbiorowość reagują nie na groźbę katastrofy ale dopiero po fakcie po fakcie oraz bardzo kiepsko radzą sobie z przewidywaniem i unikaniem. W razie globalnej katastrofy cywilizacji racjonowanie może ew. uratować elity i przypadkowych szczęśliwców z hoi polloi. Spojrzenie na gospodarkę zmienia się tylko gdy stare rozwiązania i metody są w pełni zamortyzowane, jak tu słusznie ktoś zauważył.

    Jeśli idzie o nielubiane przez @wbocek i @Antonius wiatraki, bo psują krajobraz, buczą i straszą ptaki, to po pierwsze jest to typowe NIMBY („not in my backyard” – nie na moim podwórku), a po drugie co mniej szkodliwe – kopcące kominy (nawet 100 km dalej, ale z wiatrem doleci), czy ww. wiatrak? Krajobraz i ptaki szlag obecnie trafia bez wiatraków.

  225. @kruk
    28 października o godz. 23:19
    Może dlatego tak się dzieje, że wszyscy tam są „obcy” a nie tubylcy. Zauważyłam bowiem, że ludzie mieszkający ma Ziemiach Odzyskanych są bardziej otwarci i łatwiej akceptują inność niż ludność ziem rdzennie polskich.

  226. Znowu po poranej kawie użyłem mojego wehikuła czasu i oto co przeczytałem w wydanym w 2025 roku słowniku języka polskiego;

    pisowiec – pot. obraźliwy zwrot używany w szczególności wobec polityków i urzędników (coraz częściej jednak używany do opisu pewnych ogólnych cech charakteru), podkreślający zestaw cech osobowości, z których najważniejsze to: hipokryzja, obłuda, kłamstwo, ignorancja, niekompetencja, zawiść, prymitywizm, chamstwo, pycha, pogarda, mściwość, demagogia. Zwrotem tym określa się również osoby o wąskich horyzontach umysłowych (porównaj: „błaszczaki”), karierowiczów (porównaj: „misiewicze”), a czasem również chorych psychicznie (porównaj: „zespół Macierewicza”). Przekonane o swojej nieomylności, ignorują wszelką krytykę swoich działań, posuwając się do pomówień i oszczerstw wobec interlokutorów. Nie mają zahamowań przed niegodziwymi i bezprawnymi działaniami; uważają, że cel uświęca środki (porównaj: „zero”), czują się bezkarni z powodu znajomości z wyżej postawionymi innymi „pisowcami” (porównaj: „nepotyzm”, „kolesiostwo”). Ostentacyjnie obnoszą się ze swoją religijnością, jednak ich działania stoją w jawnej sprzeczności z nauką Chrystusa (por.:”faryzeusz”, „Radio Maryja”). Bezrefleksyjnie i z całkowitym posłuszeństwem wypełniają polecenia prezesa partii (por.: „Andrzej Duda”), którego otaczają swoistym kultem. Posługują się alternatywnymi pojęciami, negującymi ich prawidłowe znaczenie: sprawiedliwość zamiast niesprawiedliwość, prawo zamiast bezprawie, prawda zamiast kłamstwo, honor – hańba, czarne – białe. Wypowiedzi pisowca należy najpierw poddać negacji znaczeniowej, aby uzyskać rzeczywisty sens słów.

    Zwrot rozpowszechnił się po upadku rządów partii Prawo i Sprawiedliwość w roku 2019; pochodzi od skrótu nazwy partii „PiS”, której działaczy określano słowem „PISowiec”.

  227. Ten tekst już kiedyś opublikowałem, ale nawiązując do powyższego z roku 2025, przypominam jeszcze raz
    Wiadomość z ostatniej chwili. Amerykańscy etolodzy,badający zachowania zwierząt odkryli co nastepuje:
    Pisowcy mają swój świat, a wraz z nimi grupa niedorozwiniętych społecznie i emocjonalnie wyborców, którzy żyją w świecie pseudopatriotycznych symboli, mesjanistycznych mitów i religijnych fantazmatów o Polsce wstającej z kolan, dumnej, niezłomnej… A tak naprawdę odstawionej na bok, gdzie jest miejsce wariata z którym reszta europejskiej rodziny nie chce mieć nic wspólnego.
    Bedą to zwierze dalej obserwować, żeby znaleźć przyczynę powstania tak osobliwego, nieprzystosowanego do życia ssaka, który jednak żyje !

    Są już pierwsze wyniki badań amerykańskich etologów
    PISOWIEC POSPOLITY
    (łac. pisoviate commune) – podgatunek ssaka trzeciej kategorii zamieszkujący obszary Europy Środkowo-Wschodniej – w szczątkowych ilościach spotykany także w innych krajach Starego Kontynentu (np. Irlandia, Szkocja, Anglia, Holandia) oraz w Ameryce Północnej. Zamieszkuje tereny bagienne i leśne. Jako drapieżnik żywi się głównie mięsem i krwią. Rozmnaża się szybko przenosząc groźne dla zdrowia i życia choroby. W przeciwieństwie do ludzi, PISowce pospolite nie są indywidualistami i czują potrzebę jednoczenia stada, najczęściej w szykach bojowych. W okresie zimowym niewielka głowa pokrywana jest futrem lub moherem, dla zatrzymania ciepła oraz zachowania pełnej tożsamości stada. Trzeba pamiętać, że PISowce nie tolerują ludzi w swoim otoczeniu. Agresją wykazują się także w stosunku do Lisów. Czując zagrożenie atakują. Wzmożona aktywność PISowców przypada na wiosnę. Większe stada można zaobserwować w pierwszej połowie kwietnia (okolice 10.04), kiedy to PISowce wychodzą ze swoich nor, w których spędziły zimę i udają się na poszukiwania mięsa i krwi. Ten okres nazywany jest przez naukowców i badaczy „tragoedia smolensciae” (łac.), Niestety ofiarami coraz częściej padają ludzie. Obserwatorzy, od lat badający życie PISowców, powtarzają, że trzeba być bardzo ostrożnym w kontakcie z tymi zwierzętami, bo charakteryzują się niezwykłą krwiożerczością oraz agresją. Należy pamiętać, że ich mózgi nie zostały do końca wykształcone, a wiele funkcji życiowych po prostu zanika. Bardzo źle funkcjonują o świcie i we mgle. Czasami odznaczają się także pewną deformacją umysłową (łac. mentis deformatio ridzicovo) i potrafią atakować bez powodu. Wzburzone stado może być niebezpieczne dla ludzkiego życia i zdrowia. Charakteryzują się formowaniem stadnej hierarchii, w której najważniejszą rolę odgrywa przewodnik stada (łac. praeses pisoviate), będący najczęściej niewielkim samcem o krótkich łapkach, wykazujący się najgłośniejszym szczekiem wśród innych osobników.

  228. Herstoryk
    29 października o godz. 2:49

    Masz, Herstoryku, nieograniczoną czasem i przestrzenią swobodę podpierania się w wywodach tak znanym światowym autorytetem jak wbocek. Ale sensowne rzeczy mówisz wtedy, kiedy się nie podpierasz, np.:

    „Ludzie jako zbiorowość reagują nie na groźbę katastrofy ale dopiero po fakcie po fakcie oraz bardzo kiepsko radzą sobie z przewidywaniem i unikaniem”.

    Ja też mówię tylko o tym, a tsunami i wiatraki to tylko egzempla. Głównymi motorami maszyny postępu są wygoda i fanaberia. Dla nich jest żywy świat mordowany. Fanaberie są od wczesnej młodości moim głównym przekleństwem. A Ty dostrzegasz w moim paplaniu same bzdety. Na zdrowie. Bohaterem mojej patetycznej młodości był Roald Amundsen, po nim – Ernest Shackleton. Jak się uprzeć, to racje ich życia też można nazwać fanaberiami, choć wykonanie było fanaberii przeciwieństwem.

  229. @Herstoryk
    29 października o godz. 2:49
    No chyba se wiatrak sprawie bo tu u mnie piździ i piździ… niech nie piździ nadaremno.

  230. Lewy
    29 października o godz. 4:42

    „Znowu po poranej kawie użyłem mojego wehikuła czasu i oto co przeczytałem w wydanym w 2025 roku słowniku języka polskiego;”

    To chyba mozna nazwac ‚recent future’.

  231. Wielokrotnie wyśmiewałem ( bo staruchom tak wypada ) wprost nieusuwalną dążność do oczywiście oczywistej zwięzłości wypowiedzi i zrobię to jeszcze raz:

    – Po ile?
    – Po siedem.
    – Co po siedem?
    – A co po ile?

    ***

    Polska drepce powolutku w krainę staruszek i staruszków.
    Osoby dorosłe, osoby w sile ( i w mocy ) wieku, to w ramach tęsknoty za macierzą i za ojczyzną piszą komentarze na polskojęzycznych blogach.

    A wykluczenie sieciowe oraz ogólniejsze wykluczenie techniczne osób starych w Polsce narasta z przerażającymi skutkami. Wzorują się na dziewczynach i na chłopakach pamiętających gomułkowskie przenoszenie wydajności z hektara na hektar.

    Bystrzak może zachować życie jadąc pod prąd polską drogą szybkiego ruchu, bo musiał zawrócić, by zgasić gaz pod czajnikiem. Ale gdy kierowca który osiągnął wiek 100 lat za bula Komorowskiego w tym miesiącu wjeżdża w barierki na autostradzie, to to jest wina polskich dziewczyn i polskich chłopaków.

    Ja w tej degradacji udziału nie biorę.

    Wstawiłem częściowo wyjaśniający tekst do zapoznania się z udogodnieniami z jakimi się spotykam dzięki łaskawości firmy Microsoft.

    Silnik tej firmy składa się z przerośniętych chłopców i przerośniętych dziewczyn, { którzy | które } nigdy nie słyszały o oddawaniu mostu do użytku. Jeśli projektanci i projektantki tego mostu oraz wykonawczynie oraz wykonawcy tego mostu przeżyją pod tym mostem jazdę bardzo obciążonych ciężarówek nad nimi, to staruszki i staruszkowie już mogą z niego skorzystać.

    ( Udało mi się napisać bardzo zagwatmane zdanie . )

    Microsoft wydał miliony złotych na aktualizację swego sztandarowego produktu nadając tej aktualizacji numer 1900. Po czym musiał po kilku dniach wycofać się z tej aktualizacji. Bo podstawy aktualizacji do systemu operacyjnego Windows w jego kolejnych wersjach tworzą zwykli użytkownicy.

    W Microsoft pracują młodzianki i młodziaki. Jak taki zaleci Przypnij klawiaturę ekranową do Paska zadań i zastosujemy sie do tego zalecenia, to nie stanie się nic. Nawet cokolwiek. Dlatego, że część Paska zadań w której ma się zjawić ikona klawiatury ekranowej nie zwiększa się dynamicznie. Ot młodzianek zamiast przetestować na młodziankę wolał na służbowym kompie oglądać jak się biją Chicago Boys pod koszem ( trudno usuwalnym z Pulpitu ).

    To prowadzi do tego, że chorej na AHD komentatorce blogowej trzeba wyjaśniać, że nie jest możliwe, aby komputer windowsowy zatrzymywał sie i sam wznawiał pracę.

    Kilkakroć wyśmiewałem pytanie: Czy masz sieć?

    Ja, zagmatwany stary guzdra jestem2itam, a w szczególności z widokiem na przestrzeń ulicy i szpitala Banacha miałbym nie mieć kompa nie sieciowego?

    Komputer powstał za naszego życia. I od dzieciństwa plątały mu się nogi.
    I firma Microsoft od narodzin swoich wyręczała sie gmatwającymi guzdrami.

    I za cholerę ci nie gmatwający nie dopowiedzą czy za skrótem OS kryje się linuks na makówce.

    I dlatego trzeba pisać polityczne tyrady o władzy oczywistej oczywistości, bo uczenie się to strasznie zagmatwana rzecz.

    Gdybyś szanowny kolego postawił sobie pytanie:
    Czy ja czasem kogoś nie obrażam?, to byś więcej zrozumiał.

    Niegdyś bystrzak umiał obsłużyć pilota do telewizora, później auto osobowe, a teraz umie obsłużyć kompa sieciowego. Bo to sprawa Honoru a nie umiejętności.

    Czyli zwykła bulba czyli zagmatwany język.

    Kiepscy Pany!!! skłócone z Księciem Paździochem.

    Cierpliwym dziękuję za uwagę.
    I nie rozumiem wciąż dlaczego dzwonek przeszkadza tysiącom w jeździe na rowerze.
    Taka gmina.

  232. @ wbocek
    29 października o godz. 7:09

    Wbocku luby! Bzdety w Twym paplaniu wykrywam tylko marginalne, nie bądź więc przesadnie wrażliwy.
    W wyliczance „motorów postepu” pominąłeś najważniejszy – chciwość.
    Opisami wypraw Amundsena i Shacletona też się w burzliwej młodości pasjonowałem i zachwycałem.
    A propos opisów, czy czytałeś „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)”, https://www.empik.com/trzech-panow-w-lodce-nie-liczac-psa-jerome-klapka-jerome,3080370,ksiazka-p ? Powinno Ci pasować, bo łódka, rzeka, ryby, wiosłowanie, pychowanie.

  233. @Herstoryk
    29 października o godz. 2:49
    @Lewy
    29 października o godz. 4:42

    Obejrzałam właśnie ostatnią „Kawę na Ławę”.
    Spostrzeżenia w/w panów jedynie potwierdzają wnioski przez nich wyciągnięte.
    Oczywiście moje refleksje nie tylkko opierają się na wspomnianym programie i bełkocie tam usłyszanym.

    Do nowości w temacie zagrożeń dorzucę pomysł mędrca Trumpa i jego sfory
    o wycofaniu się z INF, czyli układu między Rosją a Stanami Zjednoczonymi podpisanym przez Gorbaczowa i Reagana o wycofaniu rakiet średniego zasięgu.

    Trumpa zalewa pycha i poczucie wielkości.
    Już nie tylko Obamę chce przeskoczyć, likwidując jego osiągnięcia, ale republikańskiego Reagana.

    Wyraźnie dąży do wyścigu zbrojeń już od początku swej „kariery” politycznej, a teraz dorzuca do tego wyścig nuklearny.
    Temu ćwierć-inteligentowi coś wlazło w łeb z „nuklear”.
    Na marginesie to ta jedna szara u niego działająca tak pewnie domaga się potwierdzenia swego bytu.

    Czaputowicz w ramach lizania tyłka tego obleśnika….
    oczywiście z zachwytem poparł jego inicjatywę.

    Mam wrażenie, że przynajmniej część czytaczy się ze mną zgodzi, że to dodatkowo zwiększa zagrożenie na świecie, a nawet wbocki przyznają, że polskie podwórko na tym tylko straci.

  234. @Ewa-Joanna
    29 października o godz. 7:09

    No chyba se wiatrak sprawie bo tu u mnie piździ i piździ… niech nie piździ nadaremno.

    Musiałby być solidny bo chyba jesteś w strefie cyklonów??

  235. Czy wszystkie stare guzdry najlepiej pamiętają grepsy (co po siedem?) z lat siedemdziesiątych?

    Na mojej makówce nie mam linuksa, lecz OS X.
    Bardzo polecam wszystkim nieprzepadającym za zagmatwaną sofistyką 😉

  236. @Herstoryk
    29 października o godz. 7:36

    Składany? 🙂

  237. zza kałuży
    28 października o godz. 23:25

    Aleś mi wziął i podrzucił! Zamiast jakiegoś lekkiego tłit do kawy z czterema słowy na krzyż i skowronka, to elaborat taki sążnisty, że łojezu i bój się bloga.
    No i dobrze. Przeczytam.
    Redaktora czasem komentuję, czasem to mi opada.

    * * *
    Z redaktorów to odnotowuję cos, od czego (znowu) niedobrze mi się zrobiło: tekst red. Szostkiewicza o Sinead O’Connor: głęboka trauma kobiety, dewastująca jej życie, jej umysł i ciało, potraktowana jako lichy popis popkulturowego przeflancowania się na islam.

  238. Nefer
    29 października o godz. 0:51

    My tu gadu gadu a Pan Żarówka znowu się uroczo popisał na Twitterze. Im dłużej na grzędzie tym z nim gorzej, co za… (proszę sobie samemu wstawić epitet)

    Człowiek nie zdąży skończyć kawy i wyrównać krawat a wolframowa główka czyli żarówka juz coś nowego zbroił? Dajta spokój! – jak mawiał pewien Kaszub.

  239. Trzeba było staruszkowego mułu całą furę, aby do OS dopisać X.

    No i jest jasne, że OS X robi lepiej wszystkim, nawet tym ze zmielinowaną makówką.

    Jabłuszka są teraz po 0,57 za kilogram.
    Tylko ciamajda uprze się przy otwieraniu okien.

    A mnie bez smrodku dydaktycznego
    nie smakują trule oraz mule i inne OStrogi.

    Ułani! Na OS X czekają was wiecznie młode panienki ( w znaczeniu: mało używane )!

    ***

    Na uroczystości związane ze setną rocznicą ( pierwszej ) niepodległości Polski z konieczności skierowani zostaną uczniowie, bo publisia się nie kwapi.
    Nieobecnym na nich dziewczynom i chłopakom obniży się ocenę z religii i powiadomi odpowiednich proboszczów.

    Duża ( niecała ) nadzieja w tym,
    że te dzieciaki dożyją pogorszenia propagandy i polepszenia oddechu.

    Wystarczy nieuchronne obniżenie płynącego z Polski papieskiego ( w wymienialnej walucie ), abyśmy u Kopalińskiego musieli sprawdzić co to schizma.

    Amiszów ponoć przybywa w tempie większym niż wzrost polskiego PKB.

    Czy OS X lepi pierogi nie otwierające się podczas nasycania dumą?

  240. Skoro tu od sasa do lasa, to ja też dorzucę cuś bez związku – https://wolnemedia.net/wspaniale-sa-madrosci-wschodu/
    https://www.legimi.pl/ebook-rubajjaty-chajjama-w-przekladach-andrzeja-gawronskiego-andrzeja-sarwy-i-antoniego-lange-omar-chajjam,b121754.html

    A w kwestii aproposa, czy patryoci wyklęci i prawdziwi szykują następny rocznicowy fackelzug w Warszawie, z wyjątkowym przytupem, bo okrągłe 100 lat Chwały Narodu, i zadziwić Europę wzmożeniem patryotycznym??

  241. @404
    29 października o godz. 7:31


    Do nowości w temacie zagrożeń dorzucę pomysł mędrca Trumpa i jego sfory o wycofaniu się z INF, czyli układu między Rosją a Stanami Zjednoczonymi podpisanym przez Gorbaczowa i Reagana o wycofaniu rakiet średniego zasięgu.

    Pusta beczka najwięcej hałasu wszak robi, a imperia są najbardziej nieracjonalne i niebezpieczne gdy zaczną podupadać.

  242. @soczki2
    29 października o godz. 8:27

    Napisałem
    „mam OS dla komputerowych ćwoków”

    OS = operating system
    „System operacyjny (ang. operating system, skrót OS) – oprogramowanie, zarządzające systemem komputerowym, tworzące środowisko do uruchamiania i kontroli zadań użytkownika” (Wiki)

    Byłeś ciekaw, czy to linux, to sprecyzowałem, że X
    Jeśli swoje dociekania nazywasz „staruszkowego mułu całą furą”, to nic na taką samokrytykę nie poradzę 🙁

  243. PS
    Bądź trochę bardziej wyrozumiały dla siebie 😎

  244. Herstoryk
    29 października o godz. 7:31

    Skoro się choć trochę rozumiemy, to niech nam będą dzięki. Nie wiem, czy dalej też tak jest, bo z dwóch wymienionych panów wykoncypowałem sobie dla całego dalszego życia pewną prostotę i ascetyzm, w czym żyję do dziś, nie dbając o to, czy oni też tacy byli. Choć być musieli, skoro jednego i drugiego śmierć dopadła w ostatniej podróży. Nie pamiętam tylko, skąd się dowiedziałem w młodości o największym wyczynie Shackletona, bo w tamtych czasach książek o nim chyba po polsku nie było. Może czytałem opis w którejś z wielu książek podróżniczych.

  245. @wbocek
    29 października o godz. 9:02

    Może czytałeś Centkiewiczów „Nie prowadziła ich gwiazda polarna” (1975)?

  246. @ wbocek
    29 października o godz. 9:02
    Nie pamiętam tylko, skąd się dowiedziałem w młodości o największym wyczynie Shackletona, bo w tamtych czasach książek o nim chyba po polsku nie było. Może czytałem opis w którejś z wielu książek podróżniczych.

    Mnie się snuje po głowie tytuł „Boss zawsze dotrzymuje słowa” (Shacketona nazywano „Boss”). Czy to była książka, czy opowiadanie, czy tytuł rozdziału w czymś Centkiewiczów? Nie pamiętam.
    No i był jeszcze Nansen.

  247. Byla po pl ksiazka „Wyprawa Endurance” Nie pamietam autor, etc. Moze sam Shackleton. Kolo roku 65(chyba).
    Byla po pl ksiazka „Fridtjof, co z ciebie wyrosnie?” o Nansen. Nie pamietam autor, etc. Bylo duzo o Roald Amundsen. Nansen i Amundsen „konkurowali” o slawe. Wydana miedzy 65/70 (chyba).
    Pzdr Seleuk

  248. @Herstoryk
    29 października o godz. 9:28

    Moim bohaterem był właśnie Nansen (Fritjof, co z ciebie wyrośnie). Kiedy sam wyrosłem, pojechałem do Oslo obejrzeć i dotknąć jego statek

  249. Słusznie, Fridtjof (tak pisali Centkiewiczowie)

  250. Rodzice piszą do arcybiskupa podania z prośbą o łaskawe zmniejszenie liczby godzin religii (bo na jedną lekcję biologii lub historii przypadają dwie lekcje religii).

    Rozporządzenie ministra edukacji narodowej (1999r)

    „„Nauka religii w przedszkolach i szkołach publicznych wszystkich typów odbywa się w wymiarze dwóch zajęć przedszkolnych lub dwóch godzin lekcyjnych tygodniowo. Wymiar lekcji religii może być zmniejszony jedynie za zgodą biskupa diecezjalnego Kościoła katolickiego albo władz zwierzchnich pozostałych Kościołów i innych związków wyznaniowych”.

    zamiast zwyczajnie wypisać dzieci z religii.

  251. Tak, tak Chlopaki. Zeby Europejczyk byc, trzeba Brame Lwow przejsc w Mycenae i stew dotknac Fram, Gokstad i Oseberg w Oslo.
    pzdr Seleukos

  252. Tobermory
    29 października o godz. 10:03

    Na tym, miedzy innymi, ale to dowód bardzo silny, polega niewolnictwo Polaka u Kościoła kat. A tymczasem Sierakowski fantazjuje coś na temat rewolucji antykościelnej nad Wisłą, bo co niedziela 40% katolika jest w kościele, co ma dowodzić tego, co dowodzi, a niedowidzi, Sierakowski.

    Jak się nie jest niewolnikiem, to się nie idzie do arcybiskupa jako dziad proszalny, tylko pokazuje mu odpowiedni palec i bez żadnych próśb i wyjaśnień dziecka pod katechezę nie daje, a jak się już zrobiło tą durnotę, jednym ruchem spod proboszcza i jego biskupa wyciąga.

    W calej Polsce było dotąd – raptem – kilka przypadków, by tzw. wierni, czyli niewolnicy, znaleźli się w konflikcie ze swoim nadzorcą-ekonomem, czyli proboszczem. Powody były niby ważne, ale nie tak ważne, że proboszcz gwałci dzieci, bo co to za powód – żaden!
    Za każdym razem przebieg konfliktu był taki sam: lud boży prosi łaskawie biskupa swego o jakiś wzgląd, zmiłowanie i tak dalej. Najbardzej może znany przykład, z księdzem Lemańskim. Lud boży tak go bronił – co było ewenementem, bo jeśli pojawia się konflikt to niemal z regułu lud boży dość ma swojego nadzorcy – że nie wybronił. Grzecznie prosił Hosera o łaskawy wzgląd i dostał to, na co uniżoność ludu wobec biskupa zasługuje: z buta. Lemańskiego biskup wywalił, lub boży ucichł, nowy proboszcz został zainstalowany i jest spokój wśród inwentarza.

  253. 404
    29 października o godz. 7:31

    „Mam wrażenie, że przynajmniej część czytaczy się ze mną zgodzi, że to dodatkowo zwiększa zagrożenie na świecie, a nawet wbocki przyznają, że polskie podwórko na tym tylko straci.”

    Na blog zajrzalem i Cie dojrzalem. Wciaz czujnas. Ciesze sie

  254. seleuk|os|
    29 października o godz. 10:06

    Tak, tak Chlopaki. Zeby Europejczyk byc, trzeba Brame Lwow przejsc w Mycenae i stew dotknac Fram, Gokstad i Oseberg w Oslo.

    W zasadzie tak, tylko odwrotnie: żeby być Europejczykiem, trzeba nie przejść między lwami na cmentarzu Orląt Lwowskich. Lwy tam są, ale są bezczelne, bezprawne, złośliwe, politycznie wymierzone przez Polskę w niezawisłą Ukrainę. Są one symbolem polskiej okupacji Ukrainy. Ta orzekła Lwowska rada Obwodowa, a problem sięga Kijowa.

  255. @Orteq
    29 października o godz. 10:25

    Cieszę się, że Cię znowu widzę.
    Wygląda na to, że miłosierdzie redaktorskie Cię dopadło i za to mu wielkie dzięki

    Pozdrawiam

    Ps. Mam nadzieję, że to nie chwilówka?

  256. @Orteq
    29 października o godz. 10:25

    Dobrze,że zajrzałeś 🙂

  257. Tanaka
    29 października o godz. 10:26
    Ty biskup Tanaka jestes. Tobie xundz niegrozny. Jakbym ja tak napisal, Toby xundz Zalewski mnie anathema puscil. Musze wystrzegac. Ten od Ziomkostwa xundz
    pzdr Seleuk

  258. @Tobermory
    Wypisanie z religii nie jest sprawą prostą. Córka nie była jeszcze pełnoletnia, musiałem to uczynić w jej imieniu, złożyć oświadczenie pisemne. Jedna w klasie. Oczywiście zrobiłem to na jej życzenie.Mieszkałem wtedy w małym mieście i tytułu zawodu jestem osobą dość rozpoznawaną. Potem nie dotarły do mnie komentarze ani nie zmieniły sie relacje sąsiedzkie czy w pracy.

  259. @Stachu39
    29 października o godz. 10:48

    Oświadczenie pisemne nie jest sprawą prostą?
    Chyba tylko dla analfabety.
    Jak ktoś potrafi wystosować pismo proszalne do arcybiskupa, to chyba będzie też umiał napisać krótkie oświadczenie dla dyrekcji szkoły.
    Mój komentarz o wypisaniu dzieci z lekcji religii dotyczył jak najbardziej ich piśmiennych rodziców.

    „Członkowie rady rodziców przeprowadzili głosowanie na zebraniach klasowych, większość rodziców opowiedziała się za tym, by zmniejszyć liczbę godzin religii – słyszymy. – Potem rada podjęła w tej sprawie uchwałę. Od głosu wstrzymali się tylko rodzice uczniów klas trzecich, które przygotowują się do komunii. Wszyscy pozostali rodzice byli „za”.”

    Wniosek zaniesiono do dyrekcji, która nie może decydować bez zgody… arcybiskupa 😎

  260. @Lewy
    Ten esej o pisowcach bardzo dobry. Proponuję teraz o czarzastowcach. W jakimś sejmiku już się dogadali z PIS. Nie wierzę już w lewą nogę. Może Krytyka Polityczna, czy Biedroń.
    Czy skazani na wymarcie?(SLD)

  261. Herstoryk, Tobermory

    Mówię o końcu lat 50-tych i 60, 61.

    O Nansenie, oczywiście, wiedziałem, ale gdyby Centkiewiczowie napisali o nim ciut wcześniej – „Fridtjof, co z ciebie wyrośnie” – pewnie byłby dla mnie przed Amundsenem.

  262. Wicek od sprawiedliwości Michał Wójcik wystąpił także w „Kropce nad i”

    Sluchać go raczej trudno, natomiast nawiązując do rozważań @Lewego, to antopologiczne obserwacje poczyniłam, patrząc na tę jednostkę.
    A z nimi (obserwacjami) pragnę się podzielić.

    Makówka wyżej wspomnianego przypomina doskonałe jajo.
    Z góry węższa, z dołu szersza.
    Zgodne to i z grawitacją.
    Mocniejsza, albo tylko szersza dolna część, w ten sposób bardziej podstawowa
    (w przenośni i dosłownie) zapewnia większe możliwości na wykazanie się oralnymi kwalifikacjami wicka, które niewątpliwie są jego podstawowymi.
    Pytanie jednak się pojawia, czy jedynymi?

  263. @Tobermory
    29 października o godz. 10:58

    Wypisać się z religii, to nie znaczy zwiększyć jej kosztem liczby godzin biologii, logiki, czy tym podobnych.
    Dziecko będzie się plątało po korytarzu, albo w okolicy razem z nie zawsze najlepszym elementem

  264. @404, basia.n, Tobermory,

    Dzieki za pamiec.

    Ze miłosierdzie redaktorskie mię dopadło, to za to wielkie dzięki pewnie waszemu pamietaniu o mnie, glownie.

    Stachu39 tez chyba pamietal. Zdrowia Ci zycze, Stachu.

    @404:
    „Mam nadzieję, że to nie chwilówka”

    Zyjmy ta nadzieja. Wszystkiego jednakze w niej nie pokladajac. Istnieje bowiem jeszcze zycie pozablogowe. Dopoki istnieje..

  265. @soczki2
    29 października o godz. 8:27

    Czyżby kolejne wcielenie staruszka . Powitać pozwolę sobie!
    Nie mam nic przeciwko schizmie 🙂

  266. @Stachu39
    29 października o godz. 10:48

    Oświadczenie o rezygnacji z lekcji religii dotyczy oczywiście tych dzieci, których rodzice uprzednio pisemnie zadeklarowali wolę uczestniczenia ich progenitury w rzeczonych lekcjach. Bo to jest w ogóle warunkiem lekcji religii w szkole – deklaracja uczestnictwa, a nie pisemna niezgoda.
    Kto podpisał deklarację i teraz żałuje, może stosownym oświadczeniem ją odwołać.

  267. Wypisywać się z religii chyba nie trzeba, zapisywać się trzeba.
    W ogóle to polecam:
    https://wolnoscodreligii.pl/wp/tag/religia-w-szkole/
    I może jakąś wpłatą wesprzeć? 🙂

  268. @404
    29 października o godz. 11:05

    Program nauki w szkole przewiduje określoną liczbę godzin (lekcji) tygodniowo. Jeśli wszyscy zrezygnują z religii, to czymś te wolne godziny należy wypełnić. Może więcej sportu? Albo biologii, muzyki, nauki o społeczeństwie?

  269. @stachu39 10:48
    Czemu musiałeś napisać oświadczenie? Jesteś pewny, że musiałeś, czy tylko tak Ci się wydawało? Jedyne oświadczenie, jakie było i jest wymagane, to takie, w którym rodzice deklarują, że ich dziecko będzie uczęszczało na lekcje religii. Nie ma mowy o deklarowaniu nie uczęszczania. A już zwłaszcza pisemnym.

    W moim przypadku jeden jedyny raz wychowawczyni mojego młodego próbowała wyegzekwować ode mnie takie oświadczenie (że nie będzie). Rozmowa była krótka, rzekłbym nawet, że bardzo krótka.

  270. @paradox57
    29 października o godz. 11:13

    Ale jak się już podpisało deklarację uczęszczania, to chyba wypada ją jakoś odwołać?

  271. @Tobermory 11:18

    W kontaktach z tą instytucją lepiej samemu określać co wypada, a co nie wypada. Po co dawać im szansę wgryzienia się w gardło?

  272. „Jestem ateistka, ale posylam dzieci na religie” cytat z pamieci
    pzdr Seleuk

  273. @paradox57
    29 października o godz. 11:20

    Skoro się zapisało, to już im się dało szansę. I teraz mogą tym świstkiem wywijać dziecku przed oczami. Dlatego należy też pisemnie się wycofać. Nie robić z gęby cholewy i nie świecić oczami przed dzieckiem.
    Co innego, jeśli się żadnej deklaracji o przystąpieniu nie podpisywało.

  274. Merkel nie kandyduje na stan przewodniczacej CDU 8 grudnia (kongress). Dalej chce pozostac na stan Kanclerin.

    pzdr Seleuk

  275. Rowniez:
    Pacta non sunt semper servanda
    pzdr Seleuk

  276. @Tobermory
    29 października o godz. 11:12

    Ja tez miałem ten problem, ale pozostawiłem dzieci na religii, ponieważ zajęcia były pomiędzy innymi i nie było miejsca gdzie można by było wygodnie przeczekać. Poza tym dzieci są zazwyczaj skłonne do ostracyzmu w takich przypadkach.

  277. @Tobermory

    Taaa. Zawsze trzeba się zastanowić, zanim się coś podpisze. A z nimi to nawet trzy razy.

    Ale też jest tu i ówdzie tak, że deklarację o uczęszczaniu podpisują co roku. To też jest jakieś wyjście.

  278. @zetus1
    29 października o godz. 11:37

    No właśnie. Antycypowany ostracyzm albo wygoda (nie mają gdzie przeczekać) i nie trzeba się tym dalej zajmować.
    Nie było w tej szkole świetlicy albo biblioteki?
    A dzieciaki raczej zazdroszczą tym „odważnym”, co nie chodzą.
    Przy dostatecznej liczbie dzieci nieuczęszczających na religię dyrekcja sama się zorientuje, że lekcje religii dla nielicznych stwarzają problem okienek dla pozostałych.
    Spodobała mi się propozycja przeniesienia lekcji religii na sobotę, wraz ze zgodą nawet na dwie godziny 😉 Katechetów musi być w szkołach dostatek, skoro każda klasa ma dwie lekcje w tygodniu, a pensum nauczycielskie wynosi 18-22 h/tydzień

  279. Dobrym rozwiązaniem byłyby też szkółki niedzielne 😎

  280. @Tobermory 12:11

    Wtedy szybko by się okazało, że sens ma powrót do początkowych ustaleń. Lekcje religii na początku albo na końcu zajęć.

  281. PS
    Pacta sunt… Jedynie w sytuacji, w której obie strony dotrzymują zawartych ustaleń. Jak jedna zaczyna je łamać, nie widzę potrzeby trzymania się reguł przez drugą.

  282. @paradox57
    29 października o godz. 12:18

    No właśnie. Skoro tylko w ten sposób można ich przymusić do liczenia się z ludźmi…

  283. @paradox57
    29 października o godz. 12:21

    Jeśli rodzic deklaruje zgodę na religijną indoktrynację dziecka w szkole, a szkoła tę indoktrynację zapewnia, to przecież dochowuje umowy. Jeśli w umowie było zapewnienie tej indoktrynacji na pierwszej lub ostatniej lekcji, a teraz jest w środku zajęć, to umowa została naruszona.
    Podejrzewam jednak, że owe deklaracje udziału dziecka w lekcjach religii aż tak precyzyjne nie są. I nie ma tam klauzul określających możliwe terminy rezygnacji ani daty (okresu) ważności danej deklaracji.
    Ja bym deklarację pisemną zrywał (unieważniał, wycofywał) tylko pisemnie.

  284. @Tobermory

    W tym cała rzecz, że od samego początku kościół zmieniał warunki umowy. Tam zmieniał. Wymuszał zmiany i to w sposób nieuregulowany. Zaczęło się od ustalenia, że lekcje religii nie mogą być planowane w środku zajęć. Początkowo katecheci mieli być opłacani przez kościół. Potem pani minister Krystyna Łybacka stwierdziła, że przecież za pracę należy się płaca. Nikt nie może tego zanegować, tylko dlaczego ma to spadać na samorządy? Niech płaci kościół. Potem pojawiła się kwestia umieszczania ocen z religii na świadectwie szkolnym. Następnym krokiem będzie uznanie religii za przedmiot maturalny obowiązkowy, do czego już powoli się zaczynają przymierzać.
    Dlatego, uznając, że niewątpliwie masz rację co do obowiązywania cywilizowanych norm, to w tym przypadku nie można się szczypać i też zacząć traktować ich z buta.

    Zresztą, czym ja się ekscytuję. Ten problem mam od dawna z głowy. A ważniejsze na głowie. Kota mi zachorowała.

  285. Seleuk(os)
    „Jestem ateistka, ale posylam dzieci na religie” cytat z pamieci
    Tłumaczenia są zazwyczaj dwa, a czasem dwa w jednym:
    – Posyłam, bo umożliwiam zapoznanie się z religia dominującą w Polsce (niestety, nie ma zajęć typu religioznawstwo), a w przyszłości wyboru między wiarą a jej brakiem, czyli ateizmem dokona dorosłe już dziecko.
    – Posyłam, bo miejscowość jest mała, wszyscy wszytko o sobie wiedza, na religię „chodzą wszyscy”, więc nie chciałabym, by moje dziecko odstawało, bo mogłoby być sekowane przez rówieśników.
    I tu pojawia się problem. Ujawnić dziecku, że to jednak konformizm i podporządkowanie się stadu dla świętego spokoju, czy też nie?
    Tak to jest, że jeden rodzic ogląda się na drugiego i boi się wyskoczyć przed szereg, choć najchętniej skasowałby religię w szkole i przeniósł do salki katechetycznej przy parafii.
    W swoim czasie, kosztem finansowym wiernych, powstało ich w Polsce mnóstwo. Dziś „obsługują” kościelne biznesy.
    Pozdro

  286. @Orteq Pozdrowienia.Pamiętałem.

    Moje relacje z religią nie były takie proste. W wieku ok. 16 lat postanowiłem, że zostane ateistą, ale zachowałem to właściwie dla siebie. Chrzciłem dzieci, pogrzeby były kościelne. W latach 80-tych miałem nawet jakiś taki okres współpracy z kościołem – odbiór darów dla szpitala, leków. Byłem wtedy przeciw, a to był sojusznik. udzielałem nawet porad : ile wina może wypić ksiądz alkoholik w czasie odprawiania mszy, żeby nie pójść w ciąg. Tematy religijne nie istniały w domu. Zmieniło się w moim drugim związku. Moja obecna żona, miała w młodości okres wzmożonej religijności, miała wtedy dużo problemów. Pozostała nadal osobą religijną (nie na pokaz), dużo czyta, (ale nie Dawkinsa), jest w kwestiach doktryny wykształcona pewnie tak ,jak Tanaka.Ma swoje zdanie na wiele tematów. Nie dyskutujemy, bo dla niej mój ateizm jest płaski, mamy też inne lektury. Dzieci chyba są poganami.

  287. @paradox57
    29 października o godz. 13:01

    No i popatrz, ludzie już od lat wiedzą o tym wszystkim i mimo to podpisują te deklaracje. To znaczy, że zaszłe dotąd zmiany akceptują bez zastrzeżeń i jest OK.

    Co twojej kocie się stało? Mój dziś też nieswój i puszcza pawie, jakby się na Dudę schylonego nad dłonią Przyłębskiej napatrzył 🙄 Na szczęście ostrzega basowym miaukiem i zdążam go wynieść do łazienki 🙄

  288. paradoks57
    Jaką masz kotę, bo nie pamiętam, czy się nią chwaliłeś?
    Tak w ogóle to sobie czasem myślę, czy nie mógłby powstać w ramach blogu klub lub raczej skromny klubik zakręconych na punkcie tych domowych futrzaków.
    Życzę twojej kocie jak najszybszego powrotu do zdrowia.

  289. Tobermory
    Tośmy się wstrzelili w jeden punkt o g.13:20.
    Co sądzisz o moim pomyśle powołania klubu wielbicieli kotów?

  290. Mnie się wydaje, że religioznaswo dobrze by zrobiło młodym ludziom, ale bez zadęcia.
    Znajomość podstaw wielu religii, to przecież podstawy naszej kultury/cywilizacji. A także ich znajomość wielu by uchroniła chociażby przed ksenofobią.

    Przypomniał mi się incydent z mojej sredniej szkoły.
    Pewnego razu dyrektor wywołał mnie z klasy za pośrednictwem posłańca.
    Szłam z lekko uginającymi się nogami, spodziewając się najgorszego.
    Zazwyczaj bowiem jako walcząca o sprawiedliwość, obrywałam na wszelki wypadek za wszystkich, tzn. tych rzekomo winnych i rzekomo niewinnych.

    Tym razem jednak dyrektor poprosił żebym usiadła, co jeszcze większe obawy wzbudziło. Po czym zapytał jak leci i takie tam. Small talk jak to mówią.
    A ja coraz bardziej zaintrygowana.
    Myślę sobie: o co mu chodzi? Czy mnie podrywa?
    Wiedziałam bowiem o jego kontakcie z kolezanką.
    Ale nic, udaję, że to wszystko normalka. Co miałam za wybór?

    Po pewnym czasie wijąc się, krygują, uśmiechając, podlizując…. zagaił:
    Ty nie chodzisz na religię? Prawda?
    Ja na to: a dlaczego pan dyrektor mnie o to pyta?
    To on: bo widzisz robimy badania statystyczne i chcemy wiedzieć ile osób chodzi na religię?
    To ja: to proszę je (te osoby) zapytać
    A on: ale wiesz, mogą się obawiać, nie powiedzieć prawdy…
    to ja: to się nazywa błąd statystyczny. W tym wypadku niewielki, bo większość odpowie prawdę.
    To on znowu kręci, plącze… w końcu wystękał, że mnie tak ufa, że ja taka mądra, więc wymyślił, że ja podpytam i jemu doniosę.

    Zabrakło mi powietrza, a jak je złapałam, to pytam go też z uśmieszkiem grzecznym:
    Czy pan dyrektor ze mnie chce zrobić donosiciela, szpiega klasowego?

    Zaczął zaprzeczać, coś o mojej prawdomówności, a innych lękach brząkając..
    Tak czy inaczej, powiedziałam mu, że na donosiciela się nie nadaję, bo jak sam zauważył jestem zbyt prawdomówna, a oprócz różnych spraw, które z domu rodzinnego wyciągnęłam, to honor jest na pierwszym miejscu. A honor i donosicielstwo,,, to dwie skrajności.

    Wyszłam, a po drodze zastanawiałam się co powiem koleżankom po co mnie wzywał.
    Bo że pytać będą, to było pewne. I znowu ta moja prawdomówność zaczęła mi dokuczać. Pomyślałam jednak, że chyba im prawdy nie powiem.
    Część mogłaby się wygadać, a część zacząć mnie podejrzewać.
    Pozatym dyrektor prosił o dyskrecję w tej sprawie.
    Czasy były z lekka dziwne. Teraz też są dziwne, tylko w drugą stronę.

    BTW wspominacie, że wasze dzieci chodziły w szkole na religię. Ciekawe w jakich czasach Bo ja chodziłam do szkoły i nigdy w szkole nie miałam religii. Dzieci, które na nią chodziły, chodziły do salek przykościelnych, czy przy probostwie.
    W szkołach nie było religii.
    Więc albo te wasze dzieci są sporo ode mnie starsze, albo bardzo młode…

    Jak moje dziecko zaczęło chodzić do szkoły, to też wysłałam go do szkoły publicznej, a tam religii nie było. Ale to w Hameryce już było

  291. @Stachu39
    29 października o godz. 13:19

    „Dzieci chyba są poganami.”

    Jeśli ochrzczone, to nie są.

    Notabene, słowo poganin ma zawsze znaczenie deprecjonujące.
    Może są niewierzący, indyferentni, agnostycy…?

  292. @Orteq
    Chwała Bogu (ups!) to ty żyjesz ! Cieszę się ogromnie.

  293. @Paradox
    Z tego epizodu rezygnacji z religii wkurzyło mnie najbardziej to, że córka ówcześnie 16 letnia,nie mogła sama podjąć decyzji w tym temacie.

  294. @Mag
    Masz rację, to konformizm. Ale są dziadkowie, wujowie. Mam pacjentów Jehowitów, oni są bardzo radykalni. Niestety dzieci potem mają kłopoty. Ale, co cię nie zahartuje, to nie uleczy.

  295. @Tobermory
    Tak- są ochrzczone i to jest sakrament prawie dożywotni. Epitet pogański chyba nienajlepszy. Lepiej obojętne.

  296. Z przyjemnością zauważam, że nie tylko mnie powrót @Oreqa ucieszył.
    Ale już wcześniej wiedziałam, że wiele osob go wspominało, załując, że się tu nie pojawia.

  297. @Stachu39
    29 października o godz. 13:38

    Ochrzczenie to nie żaden dramat. Gorzej jak by ich religijnie obrzezano.
    Tego już w żaden sposób się nie cofnie.

  298. Tobermory 13:20

    Wiek Twojego kota? Chudnie? Dużo pije i sika?

    Moja sugestia. Powinieneś sprawdzić poziom mocznika i kreatyniny w surowicy. Dobrze byłoby też zbadać mocz pod kątem zawartości białka. Takie wymioty mogą wskazywać na niewydolność nerek i mocznicę. Nie ma na co czekać i lepiej dmuchać na zimne.

    U mojej tak wyszło. Przewlekła niewydolność nerek. I mam parszywą sytuację. Teoretycznie wiem o chorobie i leczeniu, a powierzyłem obcym. Co gorsza uznają za stosowne omawiać ze mną każdą kolejną czynność.

    @mag

    Moja kota to 13-letni kundel. Czyli używając poprawnej nomenklatury: europejski krótkowłosy. Znaczy dachowiec, albo lepiej działkowa przybłęda.

  299. Stachu39
    29 paxdziernika, g.13:38
    No i tu jest problem . Sakrament chrztu JEST dożywotni, czyli będąc „dziecięciem w powiciu”, bo na ogół chrzci się niemowlaki, z automatu zostajesz chrześcijaninem, na dodatek katolickim. Nie ma zmiłuj się. Trzeba by dokonać apostazji, a to tyle kłopotu, że automatyczny katolik (chrzest, komunia święta, bierzmowanie, ślub, ostatnie namaszczenie, pochówek – wszystko dla świętego spokoju, dla babci, mamusi praktykujących albo i nie – ale tak trzeba, wypada itd) macha na to ręką.

  300. @mag
    29 października o godz. 13:24

    Klub wielbicieli kotów? Przecież już istnieje, dyskretnie, ale jest 😎 Moim zdaniem dotychczasowa forma wystarczy, bo jeszcze trzeba będzie wypełniać jakieś deklaracje… 🙄

  301. @Tobermory

    Jeszcze USG.

  302. @mag 13:20

    Życzenia zawsze mile widziane, ale nie mam zbyt wiele oczekiwań. Będę ciągnął, ile się da.

  303. @Mag
    Jestem ciekaw, ile osób na tym blogu zakładając ,teoretycznie ochrzczonych, dokonało apostazji.
    Jeden z moich kotów miał mocznicę, dotyka to kotów kastrowanych. Po tygodniowym pobycie w lecznicy został wyleczony u b. dobrych weterynarzy na mojej wsi. Niedaleko Warszawy

  304. Tobermory
    Potwierdzam to co pisze @paradox57, opierając się na opisie objawów choroby twojego kota.
    U mojego poprzedniego na tej podstawie zdiagnozowano chorobę nerek na szczęście we wczesnej fazie.
    Dzięki diecie polegającej na podawaniu karmy zakwaszonej (zarówno „mokrej” jak i „suchej”) Otello żył jeszcze około 10 lat w dobrej kondycji.

  305. @Tobermory

    A może sprawa prozaiczna. Kot sobie pojadł czegoś niestosowenego i wymiotuje.

  306. Z tym pisaniem podania do biskupa z prośbą o zezwolenie na niechodzenie na religie, to mam pewne wątpliwości. A jak nie zezwoli ?
    W związku z tym przytoczę dwie anegdoty .
    Mieszkałem w NY u mojej koleżanki. Miała ona poważny problem. Rozwiodła się kilka lat wcześniej.Ale jej były mąż tradycyjny katolik, czuł się niekomfortowo, gdyż rozwód nie by kościelny. Zaczął bombardować koleżankę listami, w których prosil ją,żeby ona napisała list do kurii w Sandomierzu z uzasadnieniem powodu rozwodu, co by umożliwiło uregulowanie statusu i pozwoliło ex żyć bez grzechu. Koleżanka,poczciwa kobieta nawiązała korespondencje z kancelaria biskupa. Między Ameryką i Sandomierzem rozwinęła sie wymiana listów, która trwała kilka miesięcy. Jakis kościelny adwokat przedstawiał kolejne wymagania, dowody, opłaty i koleżanka nie wiedziała jak się z tego wyplątać. Ale miała obytą ze światem przyjaciólkę Haneczkę.
    Ta jej tak doradziła; Wiesz co zrobiłabym na twoim miejscu ?
    Zrobiłabym na następnym liście wielka kupę i wysłała ja biskupowi.
    I dzieki tej radzie moja koleżanka wyplątała się z tej zagmatwanej sytuacji.
    Drugi przykad.
    Kupiłem kiedys wielotomową encyklopedie brytanikę(20 tomów), najgłupszy zakup w moim życiu. Jakiś czas potem wydawca encyklopedii wysyła list z zapytaniem, czy nie chciałbym otrzymywać kolejnych tomów z aktualiami (no że Gorbaczow itd, itp)Jeżeli sobie nie życze, to zebym go powiadomil. Nie napisałem, a tu po tygodniu dostaję kolejny opasły tom. Więc go postawilem obok tych dwudziestu. Mija może miesiąc, a wydawca pyta mnie grzecznie, dlaczego nie ujściłem opłaty za przysłany tom.Nie zareagowalem, więc nastepny list był już z pogróżkami, że komornik, sąd i bóg wie co. Jako że jestem raptus,więc mnie szlag trafił. Wysmarowałem list, w którym zarzuciłem wydawcy bezczelny mobbing i że jak jeszcze raz coś takiego dostanę, to ja sprawę oddam do sądu. Pisząc ten list wyszalałem się i kiedy już spojrzałem na całą sprawę chłodnym okiem, puknąłem się w czoło i postanowiłem, że nie wydam nawet jednego franka na znaczek, że w ogóle niema o czym mowić. A mobbing jakoś sam się skoczył.
    Podobnie widzę tak zwaną apostazję. Jest dla mnie dziwaczne, proszenie tę firme o to aby mnie skreśliła jako członka-katolika. No na jakiej zasadzie oni maja decydować ? To moja sprawa.
    To wszystko przypomina perypetie bohaterów powieści genialnego Franza Kafki, którzy ulegają presji jakichś anonimowych sił , przyznają im rację słuszność. A przeciez wystarczy zrobić, jak radzi mądra Haneczka, wielką kupę.

  307. @paradox57
    29 października o godz. 13:49

    Też myślałem o nerkach, bo ma już 17 lat, ale on tak ma co parę dni, aż wydali kłębuszek sierści. Ma dość długie futro i przeczesuje je, i myje dokładnie, choć jest szczotkowany i to lubi. Już mu mówiłem, żeby nie przesadzał z tą higieną, ale nie słucha 🙄 Poza tym zachowuje się normalnie, sika nie za często (2-3 razy dziennie), ma apetyt, choć coraz wybredniejszy.
    https://photos.app.goo.gl/tDJSZ5UJujW6enuBA

    Właśnie go zważyłem – 3,8 kg. Jest lżejszy niż dawniej, ale wtedy nie dawało się wyczuć żeber. Jest raczej drobny, tylko to futro go optycznie powiększa. Zad ma słabo umięśniony, jak wszyscy starzy faceci 🙁

  308. Tobermory
    Poczekajmy co powiedzą inni kociarze. Chyba dość licznie tu zgromadzeni i którym raczej nie są w głowie papierki dotyczące „rejestracji”.

  309. @Tobermory 14:27

    Mimo wszystko nie lekceważyłbym. Zwłaszcza u 17-latka. To tylko nieco krwi.
    Nasze normy dla mocznika u kotów to 10-45 mg/dL, dla kreatyniny: 1-2,1 mg/dL.
    Nie wiem, jak to wygląda w Szwajcarii.

  310. OK, dzięki za wszystkie dobre rady 🙂 Nie chciałem ich prowokować na tym forum, a teraz czuję się zobowiązany iść z kotem do veta 🙄

  311. Paradox57
    g.13:59
    Skończyło się na tym, ze kot miał przez dwa miesiące dializy, czyli 2, 3 razy w tygodniu pół dna spędzał w lecznicy na kroplówkach. Chudł dramatycznie, bo prawie nic nie jadł. Jak się domyślasz, został uśpiony, bo ile można było ciągnąć taki stan. Żył raptem 12 lat. To niewiele, zważywszy że jego poprzedniczka Stefka – 18 z hakiem.
    Może to zabrzmi jakby nie na miejscu, ale od razu przychodzi mi na myśl problem eutanazji. Dlaczego litujemy się nad naszymi kochanymi zwierzętami i skracamy im cierpienia, a nie mamy zmiłowania nad naszymi bliskimi w śmiertelnej chorobie nawet wtedy, gdy oni sami chcą już odejść?

  312. Lewy
    29 października, g.4:54
    Nie po raz pierwszy stwierdzam, że Ty po prostu masz talent.
    Jak najbardziej wyobrażam sobie zbiorek twoich opowiadań pod jakimś smakowitym tytułem (już twoja w tym głowa).
    Gdybym tak była wydawcą… z mety dałabym ci zaliczkę.

  313. @Orteq
    Cieszę się, że wróciłeś. Zawsze wydawało mi się, że sprawa z @Ewą-Joanną była nieporozumieniem. Oby się takie nie powtórzyły. Pamiętajmy też, że @Ewa-Joanna nie wyganiała Cię z blogu. Czekam z ciekawością na Twoje komentarze.

  314. Szanowni niżej wymienieni!
    W zasadzie nie ogarniam już całej dyskusji na blogu, tracąc pewnie wiele cennych myśli, które mogłyby mi żywot wzbogacić duchowo, ale nie wyrabiam już psychicznie i „technicznie”. Nawet wtedy, gdy mam chęć coś skomentować to się długo zastanawiam.
    Postępuję więc według procedury: CTRL F i mój nick, wtedy mam szansę na riposty. Nie odpowiadam na wszystkie uwagi, bo przygotowanie nawet krótkiego tekstu stanowi wyzwanie. W zasadzie piszę jednym palcem, ale @bubreko słusznie zapytał, jak pisze „Ś”, literę istotną dla Ślązaka. Mam faktycznie kłopot. Część liter ze znakami diakrytycznymi potrafię napisać prawym altem (kciuk) i literę, np. „n,l,o” palcem „roboczym”. Dodatkowo palcami lewej ręki piszę (ę,ą,ż,ź,ć) lewym „roboczym” opierając resztę lewej ręki na brzegu klawiatury, ale przy dużych literach działanie jest złudne, bo często naciskam przy tym CAPSLOCK z Shiftem. Wtedy trzeba 3 palców i z tym jest kłopot. Czasem oszukuję Komputer pisząc dużą literę po uprzednim naciskaniu CAPSLOCKA, WTEDY OSZCZĘDZAM JEDEN PALEC. Nie patrzę na ekran gdy piszę, tylko na klawiaturę i wtedy szlag mnie trafia, gdy zmarnowałem duży fragment tekstu. Wtedy przeważnie tracę ochotę na dalsze pisanie. Jeszcze większym problemem jest kiepski wzrok, który nie pozwala mi na szybkie znalezienie kursora, to trwa czasem minutę. Stąd każda korekta jest katorgą, bo nie widzę dobrze listy zaproponowanych poprawnych wyrazów. Wybieram przeważnie na ślepo i czasem wychodzą idiotyzmy. Czytam i poprawiam więc na wszelki wypadek teksty kilkakrotnie i to jest czasochłonne. Piszę więc coraz mniej i pewnie wnet porzucę życie blogowe. Jeśli pożyję długo i dostanę z PiSu podwyżkę emerytury, to skorzystam z mikrofonu i mądrzejszego komputera, który zapisze wszystko jak należy. Mam dziesiątki tysięcy e-booków (naprawdę!) i prawie już nie czytam, ale przymierzam się do audiobooków – już mam jedną bajkę, ale jeszcze jej nie słuchałem.
    Tyle uwag natury ogólnej.

    bubekró
    28 października o godz. 14:38
    Już odpowiedziałem.

    Tanaka
    Antoniusie, Ty weź i napisz porządnie, co i jak, z tymi stopniami naukowymi profesurami. Tylko w postaci wstępniaka, a nie komentarza, bo wstępniaka zmarnujesz I będą pretensje. i słusznie.
    Wątpię, czy kiedyś napiszę, ale nie wykluczam.

    legat
    27 października o godz. 22:26

    A w ogóle to jutro od 7.30 mamy „Turniej International Championship w Daqingu”.
    Dziekuję!

  315. @Tobermory 29 października, 13:20
    Kotka mojej córki, bardzo podobna do Twojego kota, miała “sensitive stomach”. Córkę o tym ostrzeżono kiedy ją zabierała z przytułka. Przez pierwsze lata kotka często wymiotowała, ale na brak apetytu nie mogła narzekać. Stabilizacja życiowa sprawila w końcu, że zaczęła funkcjonować normalnie.
    Z doświadczenia wiem, że kotom zdarza się od czasu do czasu wymiotować bez dalszych konsekwencji. Moje do tej czynności zawsze wybierały sobie dywan w salonie. Obecna jest zdrowa jak rydz.

  316. @404
    29 października o godz. 13:26

    A ja z pragmatyzmu/oportunizmu posłałem dzieci na religię, bo gdybym tego nie zrobił to mogłyby się czuć izolowane czy wytykane palcami. Wyszło na to, że jedno jest wierzące a drugie nie. I dobrze. Uważam, że każdy ma prawo dokonać prywatnego wyboru w takich sprawach. Mój znajomy walczył w kuratorium o to, żeby zajęcia z religii były na pierwszej lub ostatniej lekcji. To były lata 90-te. I niewiele wywalczył. Był sam.
    Jego syn jako jedyny nie brał w nich udziału. Nie jestem przekonany czy walka z wiatrakami ma sens wtedy kiedy „kupa złego na jednego”

    Niestety nie mamy w Polsce the 1st Amendment. Mamy konkordat i naciągane prawo. Początkowo mówiło się o jednej godzinie tygodniowo. Wkrótce zrobiły się dwie i z prawa do lekcji religii zrobił się prawie obowiązek. Pewnie gdybyś mieszkała w „bible belt” też miałabyś inne doświadczenia ( gdyby to nie była szkoła publiczna ). George Carlin wspominał, że szkołę do której chodził prowadziły zakonnice, ale religii nie było.

  317. Zaraz, zaraz. Blogowicze cieszą się, że @Orteq wrócił, ale gdzie on jest, że ja go nie widzę?
    Przecież bym go uściskała na powitanie.

  318. @Lewy
    29 października o godz. 14:09
    Podobnie widzę tak zwaną apostazję. Jest dla mnie dziwaczne, proszenie tę firme o to aby mnie skreśliła jako członka-katolika. No na jakiej zasadzie oni maja decydować ? To moja sprawa.

    Właśnie. Nie interesuje mnie to co oni tam o mnie mają, Ja prywatnie wiem o sobie wszystko i nic im do tego. Nie zamierzam palcem kiwnąć, a poza tym to nie ja świadomie się tam zapisałem. Zapisali mnie rodzice kiedy jeszcze nie mogłem o niczym decydować. Więc to nie moje zobowiązanie.

  319. @Tobermory

    Jak widzę, moje dalsze udzielanie się w sprawie Twojego kota jest najzupełniej zbędne. Jeszcze trochę i będziesz miał zdiagnozowane wszystkie przypadłości, które mogą dotknąć ten gatunek i jeszcze kilka z przyległościami.

    Trzeba mi było nie ruszać publicznie.

  320. @Tobermory
    Jeżeli jednak Twój kot ma 17 lat, to sprawa może być poważna. Moja poprzednia kotka też zaczęła kiedyś często wymiotować, straciła apetyt i bardzo schudła. Prześwietlenie wykazało prawdopodobieństwo raka jelit. Umówiłam się z weterynarzem, że ją spróbuje operować, ale jeśli sprawa okaże się beznadziejna, nie wybudzi jej z narkozy. Niestety nie wybudził. Nie wiem ilu lat dożyła, bo przygarnęłam ją już dorosłą i w ciąży. Z nami przeżyła 13 lat. Ale koty podobno dożywają dwudziestu, więc Twój może jeszcze sobie pożyć.
    Między nami, kociarzami, powiem Ci, że moje zwierzątko zachowało niezwykłą pogodę ducha wobec zbliżającej się śmierci. Przez ostatnie tygodnie wieczorami kładła się przed domem z podniesionym
    łebkiem i długo kontemplowała świat.

  321. paradox57
    29 października o godz. 15:45

    Ja się nie wtrancam. Zawsze w takich okolicznościach mi się Stańczyk na rynku w Krakowie przypomina :/

  322. @Lewy
    Nie ma rozwodu kościelnego. Małżeństwo może być unieważnione z kilku najczęściej wymyślonych powodów. Jest to procedura sądowa womitna, bo trzeba kłamać, z czego wszyscy zdają sobie sprawę.Jeszcze jeden przykład obłudy kościoła. Ale , co PB zawiązał, rękami i ustami księdza, człowiek nie może rozwiązać. Taka doktryna.
    Zastanawiam się, czy apostazji nie można dokonać przechodząc na inne wyznanie, np buddyzm. Dla ateisty może to być upokarzające.

  323. @zetus1
    Ja myślę dokładnie jak Ty.
    Sprawa wierzenia, czy nie, to sprawa szalenie prywatna.
    W moich oczach rodzice, czy otoczenie szanujący drugiego człowieka nie powinni wtrącać się w te sprawy zbyt radykalnie, jeżeli wogóle.
    Nawet pytanie czy wierzysz i w co uważam za zbyt daleką ingerencję.
    Odnośnie apostazji również myślę podobnie.
    Rodzice tak zdecydowali, a szanując ich i kochając nie powinniśmy zawracać sobie głowy stand up-ami pokroju pewnego polityka, który już odszedł w niepamięć.
    Zmieniamy poglądy i idziemy do przodu.
    Jak wcześniej wspomniałam, to nie obrzezanie, więc nie ma co robić dramatu z niczego.

    @do kociarzy

    Chyba @Herstoryk wcześniej zasugerował czytanie
    „Trzech panów w łódce nie licząc psa”
    Oryginalny tytuł: Three Men in a Boat (To Say Nothing of the Dog)

    Ja również polecam.
    Można znaleźć za darmo w pdf, albo e-book, a także audiobook.
    Rzecz spokojna, rozważania naznaczone specyficznym angielskim humorem, przeplatana anegdotkami i sporo o chorobach prawdziwych i urojonych.

  324. @zetus1 29 października, 15:25
    Co do prawa dokonywania wyboru. W mojej polskiej rodzinie mam osobę praktykującą religię bardzo poważnie. Sama została wychowana na pół po świecku ale religijny małżonek i wspieranie w latach 80. opozycji przez Kościół przyciągnęły ją do religii. Dzieci wychowywała w katolicyźmie ale nie fanatycznym. Rezultat jest taki, że w wieku dorosłym z trojga tylko jedno nadal praktykuje. Harmonia rodzinna nie została tym zburzona.
    Dodam ciekawostkę, że ta właśnie osoba jest zdecydowanie przeciwna rządom PiS, nie cierpi tej polityki i tego typu ludzi. Już za pierwszych rządów PiS była rozgoryczona. Natommiast dwie osoby niewierzące w moim polskim otoczeniu są zwolennikami tej partii.

  325. @paradox57
    29 października o godz. 15:45

    Ja ci bardzo dziękuję, zwłaszcza za konkrety w twoich informacjach. Dalipan, nie chciałem wyłudzać. Napomknąłem o moim, boś się pożalił, że twoja zachorzała. Mam doświadczenie z długowiecznymi kotami (16, 22.5, 18 lat), którym los oszczędził ciężkich chorób, a wizyty u weterynarza dotyczyły głównie nagłych interwencji chirurgicznych, za to najchętniej w niedzielę 🙄
    W rodzinie były jednak dramatyczne historie z kotem (18 lat) z nowotworem żuchwy i inne podobne horrory. Dlatego nigdy świadomie nie starałem się o kota, same jakoś się u mnie zagnieździły. Psa tym bardziej nie chciałem mieć, bo żyją znacznie krócej, a ja się przywiązuję 🙄
    Pamiętam wszystkie zwierzęta mojego dzieciństwa i jak przeżywałem ich stratę 🙁

  326. @Stachu39

    Zastanawiam się, czy apostazji nie można dokonać przechodząc na inne wyznanie, np buddyzm. Dla ateisty może to być upokarzające

    To by raczej świadczyło o co najmniej niechęci do katolicyzmu, jeżeli już
    Bo to nawet nie hipokryzja czy głupota.

    Upokorzenie tutaj nie ma miejsca

  327. @Nefer 16:02
    Nie ma to jak komplement z Twoich ust. Widzę, że najpierw wypuściłem niedźwiedzia z klatki, a teraz sam muszę przed nim na drzewo uciekać.
    Stańczyk przynajmniej nie ze swojej winy.

    @Tobermory 16:17
    Nie ma mowy o wyłudzaniu. To tylko troska o zwierza. Z prawdziwym wyłudzeniem będziesz miał do czynienia u swojego weta. Jak Ci wystawi rachunek.

  328. PS
    Natomiast nie zaryzykuję w żadnym wypadku internetowego udzielania porad dot. terapii w konkretnym przypadku. Zwłaszcza nieznajęcy historii pacjenta, szczegółów i standardów postępowania obowiązujących w obcym kraju.

  329. @Tabermory, „W rodzinie były jednak dramatyczne historie z kotem (18 lat) z nowotworem żuchwy i inne podobne horrory. Dlatego nigdy świadomie nie starałem się o kota, same jakoś się u mnie zagnieździły. ” W miejsce slowa „kot’ mozna wpisac slowo „dzlecko”. Przywolujac na ten swiat nieswiadomie, czy swiadomie nie myslimy o tych horrorach na ktore mozemy narazic czlowieka przez zycie. Chociaz zdarzaja sie tacy, ktorzy z pobudek filozoficzno-etycznych nie posiadaja nie tylko zwierzatka, ale i potomka. Czy wzbudzaja nasz podziw, czy tylko zdziwienie?
    No to dodatek mortalny na zblizajace sie Wszystkich Swietych. Lubie ogladac amerykanskie seriale medyczne, glownie dlatego, ze sa tam zawsze najaktualniejsze przeslania spoleczne. O emigrantach, braku ubezpieczenia, pladze opioidow itd. Tez czasami sa zgrabnie ujete historie umierajacych swiadomie dzieci. Lzawe i wzruszliwe. Teraz z takim przypadkiem zetknelam sie w rzeczywistosci. Wiec zapytowywuje najzacieklejszych ateistow, jak wg was nalezy prowadzic umierajacego 9 letniego chlopaczka, ktory zdaje sobie sprawe ze odchodzi? On w odroznieniu od nas jeszcze sie nie „nazyl”. Nie musze dodawac w jakim duchu ta zupelnie niereligijne rodzina i sluzby hospicyjne prowadza go przez ta ostatnia droge.
    @Orteg, milo cie „zobaczyc”, nie kazdy koniec jest ostateczny.

  330. @Stachu
    Oczywiście, że nie ma rozwodów kościelnych. W ich nowomowie to sie nazywa unieważnieniem, jak tym konsystorskim, o których pisał Boy. Np. adwokaci konsystorscy potrafili udowodnić, że małzeństwo nie zostało skonsumowane, mimo, że pojawiły sie skądsiś dzieci. No może to była robota listonosza albo hydraulika i faktycznie małżonek nie był w stanie skonsumować. Ale tu owi adwokaci potrafili jakoś ten problem rozwiązać.
    Ja byłem raz żonaty.Moja małżonka wcześniej poślubiona po katolicku innemu, nie miała oczywiście takiego „unieważnienia”.
    Nie była ona praktykująca katoliczką,niemniej jednak miała jakieś skłonności do doszukiwania sie duchowych głębi w katolicyzmie. Kiedyś usiadłem przy stole obok księdza. Ten mnie zaczął zasypywać różnymi pytaniami.Między innym; czy jestem żonaty. Gdy mu odpowiedziałem,że tak, zapytał czy mamy ślub kościelny . Odpowiedziałem, że nie. Zdziwił się. Wiec mu wytłumaczyłem, ze moja małżonka żyje w grzechu, gdyż wcześniej nieopatrznie wzięła ślub kościelny z kimś innym. Ksiądz mi na to ; Ale sie pan wpakował w bagno. Bardzo mnie rozśmieszył.
    Potem przekazałem małżonce opinie księdza. Po tym już nie szukała głębi w tej religii

  331. mag
    29 października o godz. 13:13

    Znam Mag oba wyjasnienia. Zadaniem rodzicow jest dac dzieciom narzedzia poruszania w swiecie. Intelektualne. W zakres wchodzi, jak nie dawac manipulowac grupom, nprzyklad rowiesnikow klasowych, srodowiskowych. Dac argumenty, zbior argumentow dopasowanych wiekowo. Po jakiego inaczej obiady wieczorne wspolnie jesc przy stole? Ten cytat dalem, nigdy nie zapomne, autorki (nick) nie pamietam.

    Mama moja wiercila mnie dziure w brzuchu, zebym corke do komunii poslal. W koncu znalazla argument na mnie, podatny. Poslalem. Z perypetiami. Dwa tygodnie wczesniej odbyl chrzest, a dla swintego spoko i braku dziur w brzuchu, zrobilem jednoczesnie chrzest syna. W Szwecji sekciarzy jak na lekarstwa. Rodzicow(???) opiekunow duchowych(???). Miedzy syn, corka duza roznica wieku. Potem mama zmarla. Tyle religii bylo moich dzieci. Nie slyszalem/widzialem zeby w jakiej sekcie byli, katolickiej czy innej.

    Wizyta Niedobraczkow, byla niespodziewana. Jest problem rodzinny. Jak problem, albo chec whisky, to do mnie. Moja corka i starsza siostra Niedobraczki serdecznie nieznosza, z cala zawartoscia. Nie znam powodu, nie interesuje mnie i nie bede znal. Problem jest, siostra nie chce/nie moze uczestniczyc w rzadkich spotkaniach rodzinnych. Dwa razy do roku, Jul i Midsommar kolo 20osob. Z moja corka, nie mam najmniejszego zamiaru na temat rozmawiac. Z siostra Niedobraczki rowniez. Sama musi umiec powiedziec. Nie ma wyboru w rodzinnych sytuacjach, bo rodziny nie wybiera. Uprzejma obojetnosc jest rozwiazaniem. Uprzejma obojetnosc. Nikt nie zmusza obie panie siedziec obok. Obie panie 36, 40. Bardzo samodzielne. Malo konwencionalne, nawet jak na Szwecja/Anglia. Tak ma Niedobraczka wytlumaczyc. Z przyczyny praktycznej, duzo rozproszonych, te spotkania sa w domu Niedobraczkow. Kto ma zrezygnowac, z czyjej obecnosci? Ja mam rozwiazac? Jak? Moj syn zrezygnuje z siostry, z ktora b zwiazany? Niedobraczka ze swojej, co wydzwania do, co drugi dzien?

    Jest roznica Mag, miedzy ortodoksyjnym wtracaniem w osobiste zycie (duchowe???), konformismem, kolaboracja. Dobrze te granice znac, praktycznie. Wszyscy. Umiec zastosowac, nawet rodzinnie, nie tylko towarzysko. To jedno z narzedzi poruszania w swiecie. Te ostatnie moze religii nie bylo, akurat nikogo nie interesuje. W mojej najblizdzej rodzinie i ta „przylaczana”. Ale to samo.

    A tak poza tym Mag. Boss mial trzy uszy. Nie wiem czy pisalem. Teraz ma dwa z powrotem, ale zaszyte troche opuszczone, bo skory mu zabrakowalo. Na potrzebe kociego klubu (bez podan i porad) daje foto po, jak wrocil. Ogolony jak ADuda mnich, elegant.

    https://photos.app.goo.gl/aDRUZ3ATuNd6VZXg7

    pzdr Seleuk

  332. @Seleuk, bylam w instytucie kultury szwedzkiej na wiadomo jakim filmie. Tamtejsza sale widowiskowa wynajal dystrybutor filmu na kilka seansow. Chyba za niemale pieniadze, bo bileciki mialy cene omal zaporowa. Wszelaka obsluga, tez w restauracji traktowala nas niemile jako intruzow. Zapewne wszyscy oni byli obywatelami amerykanskimi, ale moze wiedza, ze pracuja dla pracodawcy z ‚lepszego” kraju stad takie lekcewazenie nas?
    Co do filmu ( mocny i sluszny i ludzki), to musze powiedziec, ze w ogladaniu przeszkadzalo mi natretne przypominanie mi przez wysokiego urzednika koscielnego ks. Lisowskiego osoby z realu. Mianowicie biskupa Zycinskiego, w swoim czasie guru polskich slusznych postepowcow, gwiazdora medii. Dwukrotnie bylam na spotkaniu z nim w moim wielkoprzemyslowym miescie. Wiec biskup Z. mial nienagannie uszyty garnitur, minimalna koloratke, za mownica jedna noga na ziemi, druga skrzyzowana i opiera sie tylko palcami, elegancki sposob wyslawiania sie, dystyngowany usmiech, wspominal o swojej znajomej z Paryza, skad wlasnie wrocil. To nie jest podtekst erotyczny, ale wtedy razilo mnie w nim omal wszystko, bo porownywalam go z nasza siermieznoscia, w tym innych owczesnych osobistosci,ktore pielgrzymowaly masowo do naszej partafii – osrodka opozycji. he, he. Wiec wiele, wiele lat przed PiSem tez mozna sie bylo urzadzic w kosciele nie przebierajac sie w haftowane zlotoglowiem ornaty… Lisowskich mielismy zawsze, co nie znaczy, ze uwazam, ze kazdy z nich oprocz grzechu pychy mial grzech rozpusty

  333. @zyta2003
    29 października o godz. 16:56

    Wiec zapytowywuje najzacieklejszych ateistow, jak wg was nalezy prowadzic umierajacego 9 letniego chlopaczka, ktory zdaje sobie sprawe ze odchodzi?

    Dramatyczny dylemat zarysowałaś: to jest z gatunku mówić prawdę terminalnie choremu czy dawać mu złudną nadzieję. Myślę, że na to nie ma jednej odpowiedzi i trzeba dostosować postępowanie do człowieka i okoliczności. Na szczęście nie muszę podejmować takich decyzji. Można zapytać: od jakiego wieku należy się człowiekowi pełna prawda ?

  334. Orteq, dwukrotnie zbanowany, zalicza teraz trzecie podejście?
    Hosanna, znów niechybnie ubogaci blog.
    I będzie kolejne… nieporozumienie. Czekamy, czekamy.

  335. @zetus1 29 października o godz. 15:40

    To nie jest taka prosta sprawa. Dopóki jesteś u nich w kartotece, poprawiasz im statystykę „wiernych”. I przyczyniasz się do wciskania ludziom bajki o „95 procentach katolików w Polsce”. Statystyki trzody są naliczane na podstawie danych dostarczanych przez kaka (bo przecież państwo takich statystyk nie prowadzi). I tym sposobem każdy ochrzczony staje się dożywotnim zakładnikiem ambitnej watykańskiej mafii. Jedyna rada: nie chrzcić dzieci. Inaczej będą, tak jak ty, kartą przetargową w machlojkach kaka.

  336. zyta2003
    29 października o godz. 18:17
    Zyta ja pogubilem. Na jakim szw filmie bylas? Ja nie jestem zbyt „filmowy”. Nazwiska (ksiadz, biskup) polskie(???) nic mnie nie mowia. Kompletnie. Rozumiem rozczarowana. Jestem bezradny.
    pzdr Seleuk

  337. @Antonius

    Moje świadome wcześniejsze pominięcie twego przydomku oraz twoje filtrowanie komentarzy jest jednym ze źródeł trwania twych kłopotów ze wstawianiem swoiście polskich liter.

    Więc jezszcze raz.
    Tym razem bardzo szczegółowo.

    Zakładam, iż korzystasz z komputera pracującego pod nadzorem systemu operacyjnego Windows 10.

    Na mojej klawiaturze, na dole z lewa jest
    Klawisz Windows
    z bardzo uproszczonym logo ( czyli ideogramem ) systemu operacyjnego Windows.
    Podobny rysunek jest umieszczony na lewym skraju
    Paska zadań
    i jest stale dostępnydla myszy
    ( interesuje nas klik lewym przyciskiem myszy jest on w żargonie nazywany lewo-klkiem i oznaczany jako LPM – o ile działanie myszy nie jest dostosowane do leworęcznych )

    Po ukazaniu się
    Menu Start
    należy cierpliwie przewinąć prawie do końca. Interesująca nas pozycja jest położona na pierwszym poziomie tego menu i przewijanie w pionie w dół wystarczy.

    Pokaże się pozycja
    Ułatwienia dostępu
    o ile
    Kursor myszy przed rozpoczęciem przewijania znajdował się po lewej stronie
    Pulpitu.

    Po prawej stronie mamy pogrupowane
    kafelki
    i jest to
    obszar startowy

    Ja już mam kafelek z napisem
    Klawiatura
    ekranowa

    ale ty zapewne nie masz.

    I mieć możesz, ale nie musisz.

    Jest bowiem
    Ustawienie
    wygodniejsze do osiągnięcia stanu, do którego tu dążę.

    Prawo-klikiem myszy
    w znaczek
    v
    rozwijamy menu Ułatwienia dostępu.
    Znasz zapewne dobrze ten znak.
    Podobny znak zwany ptaszkiem służy w innych programach do zatwierdzania wyboru i pojawia się w kwadraciku klikniętym po kliknięciu w kwadracik przy wybranej opcji.
    Tu znaczek jest symbolem polecenia pokaż pozycje podmenu. a nie służy tu do przewijania tekstu na ekranie.
    Jeszcze o niczym nie zdecydowaliśmy.

    Ustawiamy kursor na pierwszej pozycji
    podmenu nazwanym
    Klawiatura ekranowa

    Za tą nazwą kryje się procedura łamiąca niektóre nasze przyzwyczajenia.

    W szczególności nie ma tam zastosowania trzymanie klawisza w przyciśnięciu.

    Prawo-klik myszą
    — Uważaj! Nie lewy! nie idź na skróty proszę! —
    na napisie Klawiatura ekranowa powoduje ukazanie się
    menu wyskakującego
    z dwiema pozycjami:
    1.
    Odepnij od obszaru startowego
    – czyli zlikwiduj wyżej wymieniony zielonykafelek z napisem
    Klawiatura ekranowa, o ile taki istnieje. Jeśli kafelek taki nie istnieje, to nic się nie dzieje.

    2.
    Więcej
    i znakiem >
    zachęcającym do rozwinięcia nowego
    wyskakującego podmenu poziomu jeszcze nższego

    W tym nowym podmenu mamy potrawę dnia i dni następnych.

    Jest nim pozycja
    Przypnij do paska zadań.

    Owocem tego elementarnego działania powinno być pokazanie się na Pasku zadań ideogramu klawiatury ekranowej.

    Jeśli pasek zadań jest zbyt niski, to tego ideogramu nie zobaczymy.
    Należy górną krawędź paska zadań pociągnąć myszą w górę.
    Bo prawa część tego paska nie zawsze zmienia się dynamicznie.
    Jest to niedoróbka twórców interfejsu graficznego w systemie Windows 10.

    Dalsze instrukcje i wyjaśnienia nie są potrzebne.

    Zwracam uwagę, że kliknięcie lewym klawiszem w napis Klawiatura ekranowa nie prowadzi do podmenu, ale przywołuje na ekran
    okienko klawiatury ekranowej.
    W tym przypadku jest to stan nietrwały

    Swoistą cechą tego okienka jest zmiana koloru tła z wirtualnym klawiszem.

    Gdy już mamy klawiaturę ekranową na pasku zadań,
    to mamy otwartą drogę do pracy i do początkowej zabawy poznania możliwości
    okienka klawiatury językowej.

    ***

    Zwracam uwagę, że ten tekst zapewne obraża inteligencję wielu gości bloga i jest przeznaczony do wydrukowania sobie – oraz udostępnienia innym.

    ***

    Komputer w Polsce, obok języka to jest
    FUNDAMENTALNĄ KWESTIĄ HONORU
    a ja jestem szmata bez honoru. która już niejeden przydomek na blogach Polityki zbrukała.

  338. @Na marginesie
    29 października o godz. 18:36

    Namarginesko – wiesz,że bardzo Cię lubię i cenię.
    Dlatego ,że wiesz – mam wielką prośbę .Dajmy Orteqowi miejsce, bez powracania do przeszłości.
    Bardzo o to proszę…..

  339. soczki2
    29 października o godz. 18:48
    Obsmialem jak kaffka. Tak nie widzialem jeszcze zeby support PycioMiekkiego dawac, a rozne widzialem. Podlacz Antonius komp do Twojego (med VPN albo…) bedzie lepiej.
    pzdr Seleuk

  340. @zyta2003
    29 października o godz. 16:56

    Dzieci też się na ogół przytrafiają i zagnieżdżają, a człowiek się przywiązuje.
    Pytasz, jak „nalezy prowadzic umierajacego 9 letniego chlopaczka, ktory zdaje sobie sprawe ze odchodzi?”
    Tak, on się nie „nażył”, więc nie ma pojęcia, czego uniknie lub co by pięknego przeżył, gdyby dłużej żył. W tym wieku wyobrażenie śmierci jest inne niż u dorosłych, inne też wyobrażenia o tym, co „potem”.
    Dziecka przede wszystkim nie wolno okłamywać, udawać, że wszystko będzie dobrze, bo ono czuje, kiedy dorośli kłamią, więc się zamknie w sobie i będzie cierpieć w samotności. Należy słuchać jego pytań i wyczuwać, jakiej odpowiedzi oczekuje. Ono przede wszystkim chce wiedzieć, czy śmierć boli. W Ameryce nie powinna boleć. Nie powinna boleć nigdzie, ale w Ameryce są największe szanse, aby nie bolała.
    Należy zachować dystans, nie wpychać się między rodziców a dziecko, ale próbować zadbać o ich codzienny komfort, wypoczynek, chwilę oddechu, być przydatnym, ale nie nachalnym. Jeśli dziecku naopowiadano już o niebie, nie korygować i nie opowiadać swojej „prawdy”.

    @zetus ma rację, należy się dostosować do człowieka i okoliczności. Bardzo w tym pomaga inteligencja emocjonalna i własna stabilna psychika.

  341. seleuk|os|

    Napisałeś wcześniej o niespodziwanej rodzinnej wizycie , nazywając ich Niedobraczki 🙂
    Czy to Ty wymyśliłeś tę nazwę ?
    No cóż,jeśli zbiera się okazjonalnie 20 osób,zawsze jest możliwa sytuacja,ktorą opisałeś. Ale ja myślę,że jeśli w czasie uroczystości będziesz towarzyszył córce, uda się uniknąć konfrontacji dwóch nielubiących się osób.

    Tylko nie zapomnij,że masz u syna zrobić „rewizję ” i poszukać zdjęć 🙂

  342. Tobermory
    29 października o godz. 19:20

    Masz absolutnie rację !

  343. @Tobermory, @404
    29 października o godz. 12:11
    Spodobała mi się propozycja przeniesienia lekcji religii na sobotę, wraz ze zgodą nawet na dwie godziny
    🙂

    Do końca podstawówki chodziłem na religię do salki katechetycznej, więc nie w szkole. Później juz nie uczestniczyłęm. W czasach kiedy podejmowaliśmy decyzję w sprawie uczestnictwa dzieci w religii byłem jeszcze przed lekturą Dawkinsa, Hitchensa , może teraz zrobiłbym inaczej. Pewnie jest tak, że w szkole wszyscy myślą „będę sam” i nikt się nie wychyla, ale atmosfera w Polsce za życia JP2 była taka, że pewnie wielu wybierało oportunizm. Nie jestem wojujący w zakresie przekonań i nie będę poświęcał spokoju i wygody dzieci za cenę uczciwości przekazu. Tak o tym myślałem.
    Dzieci oczywiście wiedziały dlaczego to robimy, więc w stosunku do nich byliśmy uczciwi :/

    Znam dwie rodziny bardzo bliskie kk i każde z trójki dzieci każdej z nich odcięlo się od zasad rodziców: żyja w związkach partnerskich bez ślubu koscielnego i nie widać związku z KK. Mala jest zatem skuteczność nauki szkolnej na lekcji religii.

  344. @basia.n 29 października o godz. 18:48

    A cóż ja mianowicie „daję” lub „odbieram” Orteqowi?
    Stwierdzam po prostu, że ludzie się nie zmieniają.
    A przeszłość jest doskonałym predyktorem przyszłych wydarzeń.

    Poza tym jeśli nie chcesz poruszać tego tematu, to w jakim celu go podejmujesz? Bez sensu przecież.

  345. @Na marginesie
    29 października o godz. 18:44

    Rzeczywiście, kk ma podstawy, żeby posługiwać się tymi statystykami ochrzczonych, ale czy ktokolwiek jeszcze wierzy w statystyki kk ? Raczej strzelają sobie w kolano tymi niewiarygodnymi danymi.

  346. basia.n
    29 października o godz. 19:23
    Tak nazywalem mojego syna jak byl maly. Zaczal chodzic. Tak zostalo. Niedobraczek. Bardzo podobalo. Moja synowa tez uwazala ze dobre. Chciala Niedobraczek nazywac. Ja w pl taki kiepski nie jestem, co mnie posadzaja. Wytlumaczylem, moze byc Niedobraczka. Z przybytkiem zostali Niedobraczkowie.

    To zadne uroczystosci, Ja i partner mojej pierwszej (matka dzieciom) lubimy kielicha. Na pasterki nie chodzimy. On Fin.

    Rewizje zapowiedzialem.

    pzdr Seleuk

  347. Na marginesie
    29 października o godz. 18:36

    Namarginesko, wyjaśnienie: zecydowałem, żeby przed @Orteqiem drzwi otworzyć. Kilka miesięcy spędził w kozie. Uznałem, że to może wystarczyć. Został wpuszczony bez żadnych warunków, a wyłącznie w oparciu o czas który minął i moje założenie, że z niego skorzystał. O szczegóły nie pytałem. Wszystko się okaże.
    Myślę, że mądrze mówi @basia n.: potraktujmy sprawę jako otwartą. Spróbuj przyjąć podobne założenie.

  348. @seleuk|os|

    Niegdyś, przed laty, obraziłem @Antonius’a.

    Nie dochodziłem czym, bo jako facio z gminu, bez tytułów naukowych i bez ogłady
    i mógłbym tylko sprawę pogorszyć.

    Czas upłynął, a ja coraz mniej się przejmuję sobą i innymi.
    Poruszam się między gmatwaniem a zużytym jak stary but przynkarstwem.
    Zamierzam w dniu 22 lipca 2044 roku obchodzić setną rocznicę urodzin w niewoli obok obecnego Muzeum Powstania Warszawskiego, a więc przed zdarzeniem konstytuującym to muzeum.

    I znudzony jestem prośbami:
    Wyjaśnij mi, ale tak, aby nie wyszło, że nie rozumiem.

    Moja zmarła już teściowa, którą oficjalnie wybrałem, a żonę dostałem jako dobrodziejstwo inwentarza mawiała:

    Ja lubię, jak się na weselu biją. Tylko, aby nie nasi.

    Wżeniłem się w dobrą kuchnię, nasza wspólnota mieszkaniowa jest nadzwyczaj spokojna i skuteczna, lekarze cenią mnie jako skrajny przypadek wysokiego progu dla odczucia bólu i trzymam się zasady starszego z braci: Leci mi wedle zarobków.

    Noto nie dziwota, że nie nadaję się do życia wśród Książąt Słowa I Myśli.

    Nie jest ważne co wyrażam. Ważne jest jak się poprzednio nazywałem.

  349. Na marginesie
    29 października o godz. 19:33

    Ja po prostu jestem optymistką i wierzę w wielu wypadkach w dobrą wolę 🙂

  350. @soczki2
    29 października o godz. 19:52

    Jak ktoś zmienia nicki jak koszule (co Wielkanoc albo i częściej), to zapamiętuje się co najwyżej te lepiej pasujące do najpierwszego, który utrwalił się na dobre. Po cóż ta zmiana nicka, skoro poza tym nic się nie zmienia, ani styl, ani grepsy, ani dąsy?

  351. @zetus1 29 października o godz. 19:34

    Na podstawie tych statystyk podejmuje się decyzje – na przykład o zakładaniu nowych parafii, przydzielaniu płatnych etatów katechetom, finansowaniu funkcjonariuszy i można przypuszczać, że wielu jeszcze innych sprawach. Fakt, że istnieją tylko na papierze nic tu nie zmienia chyba. Jedyna rada – nie chrzcić dzieci!

  352. @basia.n 29 października o godz. 19:57
    Wiara podobno czyni cuda – chociaż nie ze mną 🙂

  353. Tobermory
    29 października o godz. 20:02

    Weekend minął,deszcz padał,a zdjęć nie ma..
    Rozumiem jednak,że masz kłopoty ze zdrowiem kota,którego niebieskie oczy tak bardzo mi się podobały ( wiem,że z czasem kolor się zmienił) . Poczekam 🙂

  354. @Tanaka 29 października o godz. 19:39

    Nie musiałeś się tłumaczyć, ale dzięki za wyjaśnienie
    Ja też uważam, że wszystko się okaże i absolutnie niczego nie przesądzam.
    Chociaż przyznaję, że mnie korciło, żeby zacząć przyjmować zakłady – ile wytrzyma. Albo ile z nim wytrzymamy 🙂

  355. Na marginesie
    29 października o godz. 20:05

    Namarginesko z tą wiarą to nigdy nic nie wiadomo 🙂

    Mówią,że cuda się zdarzają 🙂 🙂

  356. @soczki2. A teraz mi napisz Swoje mądrości na temat Windy XP. Piszę z XP -eka. Nic lepszego winda nie urodziła, a „dzięsiątka” to odarcie użytkownika z wszelkiej prywatności. Czytam Cię. Czasami coś interesującego napiszesz. Nie korzystam z Łapek przy Twoich tekstach. Pozdrawiam.

  357. @basia.n 29 października o godz. 20:10

    A kto mówi, że cuda się zdarzają?
    Moim zdaniem tylko durnie i fantaści.

  358. Szanowny blogowicz „soczki2” obraził mnie podobno przed laty. Jeśli tak to zapomniałem, a nick nie działa na moją starczą pamięć. Jak się, o soczku, dawniej przezywałeś?

    Już kiedyś pomyślałem o klawiaturze ekranowej, miałem taką w tablecie i telewizorze (bez myszki) i nie chciałem z nich korzystać. Może w kompie byłoby dobrze, ale manipulowanie myszką nie jest dla mnie rozwiązaniem, bo prawie nie widzę kursora i/lub poprawnych wyrazów na liście propozycji.. Próbowałem wszystkich dostępnych wersji kursora w panelu sterowania i bez dobrego rezultatu. Szczególnie kłopotliwe jest poprawianie tekstu, bo trzeba latać z kursorem na duże odległości. Dla mnie już nie ma dobrego rozwiązania, taki mój los.

  359. Na marginesie
    29 października o godz. 20:31

    Oj wiesz przecież dobrze,że chodzi mi o wszelkie niespodziewane sytuacje 🙂

    A teraz będę pić gorącą herbatę,bo jestem okropnie przeziębiona.

  360. PS
    Dziękuję za wykład, ale ja miałbym prostsze rozwiązanie – poprosić dzieci o ustawienie takiej klawiatury.

  361. Bukraba

    Ja tez tęsknię za XP, ale z innego powodu. Przestały działać moje programy audio i karta muzyczna z Dolby 5.1, a Creative nie chce pisać poprawki na W10.

  362. soczki2
    29 października o godz. 19:52
    Zobaczymy. Tez tu mowia gmatwam na LA3. Tesciowe nieboszczki, trudno mam odpowiedz uzyskac czy lubia. Milcza, musi przytakuja. Bic lubie, ale nie po weselach. Leciec wedle zarobkow- dobra zasada. Co poprzednio wyrazales, najmniejszego pojecia mnie brak.
    pzdr Seleuk

  363. Sorry, że ja tak od rzeczy, ale juz miałem sie położyć spać (zresztą zaraz to zrobię), gdy nagle przypomniałem sobie Sienkiewicza, bo ja w młodości zaczytywałem sie w tym pocieszycielu ku krzepieniu serc. A potem przyszedł czas Drang und Sturm, no bo to taki oenerowski pisarz.
    I nagle pojawiła mi sie przed snem (dlatego zerwałem sie z łóżka, żeby wam to opowiedzieć) scena, kiedy to Kmicic straszy przeora Kordeckiego, ze Szwedzi chcą złupić skarbiec jasnogórski. Sceptyczni wobec jakiegoś przybłędy Babinicza szlachcice, wątpia w tę oskomę Szwedów na skarby świątobliwych Paulinów i insynuują, że Babinicz czyli Kmicic sam chce te skarby ukraść dla siebie. Wtedy oburzony pan Andrzej rzuca na stół wszystkie kosztowne pery, szmaragdy, rubiny i inne inności,które złupił podchodząc Chowańskiego i Septemtrionów, czyli Ruskich, bo cenzura by Ruskich w XIX wiecznej Warszawie nie przepuściła mówiąc ; oto te bogactwa, które gotówm złozyć u stóp najświetniejszej panienki. Zawstydzeni szlachcice ze wstydem wycofali się, a ojciec Rydzyk, pardon Kordecki tak powiedział; (zaznaczam ze to przytaczam z pamięci) : Nie godzi sie przyjmować tych drogocennych klejnotów w gniewie (bo pan Andrzej był rozgniewany), ale my je przyjmujemy nie dla siebie, ale ku chwale najświętszej panienki.
    Powiedz Tanako, czy ten Sienkiewicz nie robił sobie jaj ?
    Może zaakceptowalibyśmy go na blogu ateistów.

  364. paradox57
    29 października o godz. 16:25

    E tam, jakbym coś o kotach wiedziała to pewnie też bym wyskoczyła z konopi

  365. @bukraba

    Obecnie uważam, że Rogale Marcińskie sa lepsze od Windows XP.

    Cnotą systemu Windows XP jest pod system pomocy.
    Szczególnie dla osób nie wiedzących o co zapytać

    Chwalę pocztę POP systemu Windows XP.
    Wraz z RSS mogłem ustanowić taki filtr:

    Jeśli w nagłówku lub komentarzu jest słowo bukraba, to nie pobieraj z serwera.

    No i będę miał kolejnego obrażonego.

    Gdy nie zrozumiem, to na wszelki wypadek się obrażę.

    Czy ty guzdrzący się staruszku soczki2 mógłbyś coś napisać po ludzku?

    No i kłopot. Są ludzie wzdłużni, poprzeczni i skośni.
    A ja jestem jak Dywanik Sierpińskiego. Niby jest.
    Cały w dziurach. Czyli go nie ma.

    Ale dla moich potrzeb ten stary system operacyjny stał się nie dającym im zaspokojenia.

    ***

    Moim zdaniem, lekcje religii w polskich szkołach podstawowych przyspieszają laicyzacje dorosłych Polek i Polaków. A młodzież polską odstręcza od kościoła na resztę życia.

    Nie moja firma i nie moi pracownicy.

    Jest dramat dziesięciu tysięcy kapłanów,
    którzy mimo polskiej opieki państwowej będą pojutrze niedożywieni i na granicy depresji.

    https://www.youtube.com/watch?v=kXYd0v3I5WI

  366. Lewy
    29 października o godz. 20:53
    Mnie takie scenki zawsze podejrzliwe byly. Kto z cala kasa na panienki chodzi? W takich sytuacjach latwo do burdy dochodzi. Ten Sienkiewicz to byl jak potomek. Pieprzyl nie wiedzac o czym. Rodzinne. Potomek dal wlasnym sluzbom podsluchac i fuche za to dostal. think tank. Nic dziwne, nic nie wymyslili
    pzdr Seleuk, tez spac ide

  367. Lewy
    29 października o godz. 20:53

    Nie mam nic naprzeciw – jak to mówią, żeby kolega Sienkiewicz dołączył do blogu. Możliwe, że dla pokrzepienia serc. Nie wiem czyich, ale to się może okazać. Może Sienkiwicz potrzebuje pokrzepienia. Albo oświecenia, co tu się mu może przydarzyć.
    Oświecenie może polegać np. na tym, że faktyczny a nie literaturowo mniemany przeor Kordecki, co najmniej trzykrotnie (albo czterokrotnie) poddawał klasztor Szwedom. Byłby „Potop” bardzo pouczającą powieścią, dla odpowiedniego pokrzepienia, gdyby był oparty na realu a nie fantasmagoriach. Możliwe, że wtedy historia państwa i narodu w XX wieku potoczyłaby się była jakoś tak, że wyszłoby nam na Czechy, czyli na zdrowie.
    No, ale to są pokrzepiające fantazje. Było jak być musiało i dlatego tak było, jak było.
    Oto Wielka Tajemnica wiary. W Sienkiewicza oraz całą resztę.

  368. Na marginesie
    29 października o godz. 20:31 Edit →

    A kto mówi, że cuda się zdarzają?
    Moim zdaniem tylko durnie i fantaści.

    E, nie, czemu ? – cuda mniemane dzieją się na okrągło.
    Jestem wielkim wyznawcą cudów w branży transportowej. Onegdaj wracała z Lourdes do Polski wycieczka świętych mlodzianków bożych. Tak wracali, że autokar zleciał z drogi we Francji, stoczył się po ostrej skarpie w dół, pzekoziołkował ileś razy i z jakichś 40 dzieci bożych, jakieś 30 bozia zamienił w rąbankę. Co mówili rodzice ocalałych i ich sąsiedzi oraz fachowi proboszcze onych? Cud Boski się stał! Przeżyli !
    Rodziny tych ktorych dzieci bozia zamienił w kaszankę na pewno mają identyczne zdanie: Cud Boski! Jak nic, to samo sądzi nasz Święty Ojciec Święty. I wszyscy są zadowoleni.

  369. Antoniusie, jeśli zażyczysz sobie i masz podobny system co ja (Win 7), to opiszę jutro, jak zmienić kształt kursora myszy i jego wielkość na maksa.
    Pzdr, TJ

  370. @Tanaka 29 października o godz. 21:22
    No więc właśnie! To potwierdza moją tezę 🙂

  371. @basia.n 29 października o godz. 20:36
    Na pohybel przeziębieniu – nie zapomnij o cytrynie do herbaty.

  372. Jeśli ma być niezrozumiale mimo wyraźnego napisania, no to idżmy na całość.

    https://www.youtube.com/watch?v=IthTQD6XonM

  373. Na marginesie
    29 października o godz. 21:29

    Właśnie wcisnęłam pół cytryny na szklankę .
    Było „trochę” kwaśne 🙂
    Ale czego się nie robi w imię pohybla 🙂

  374. basia.n
    29 października o godz. 21:35

    Zaobserwowałem kiedyś zjawisko kwaśności indukowanej: ja gryzłem surową cytrynę bez cukru, a obserwatorom robilo się kwaśniej ode mnie.

  375. Basiu N,
    cytryna do herbaty dobrą rzeczą jest pod warunkiem, że się ją wciska w nieco przestygniętą. Inaczej może być z tego więcej szkody niż pożytku!

  376. @ soczki2. Nie czuję się obrażonym. Nie dorastasz do mojego poziomu. Motłoch trzeba tępić. Trudno. Łapki w dół.

  377. legat
    29 października o godz. 22:00

    Dziękuję za ważną wskazówkę !

    ps. jeśli chodzi o Twoje sugestie snookerowe związane z O’Sullivanem,odnoszę podobne wrażenie. To dobrze,że pozostaje teraz w cieniu.Poczekamy na UK Championschap.

  378. Basiu N,.
    nie ma się co śmiać z tej cytryny. Hipoteza amyloidowa okazała się nietrafna natomiast jakieś badania – już nie pamiętam gdzie to czytałem – wykazały podobno, że sprzyja zjawisku degeneracji mózgu cytrynian glinu, a aluminium w herbacie jest od cholery, no i odwiedziny wuja Alojza stają się bardziej prawdopodobne. Nawet granie może nie pomóc, no chyba że na nerwach bo to w końcu o synapsy chodzi i powiązania między nimi. Wysoka temperatura jest podobno bardzo pomocna w powstawaniu tego związku.

  379. Będę trochę upierdliwy.

    Od dawna można odnajdowanie położenia kursora myszy mającego do dyspozycji prawie cały ekran można ułatwić wykorzystując naciśnięcia klawisza Ctrl

    Ja teraz kursor pisania mam jako czarny kwadracik o rozmiarze pary liter OO.

    Ustawienia myszy nie uległy w Windows większym zmianom od czasu Windows XP.
    Zatem wersja Windows jest nie istotna.

    Udogodnienie z wiązane z CTRL powoduje, że zbiegają się okręgi fal do miejsca gdzie jest obecnie kursor myszy.

    Windows 10 ma tak:
    Ustawienia -> Urządzenia -> Mysz -> Dodatkowe opcje myszy -> karta Opcje wskaźnika

    a na niej
    Pokaż ślad wskaźnika – male – duże
    oraz
    Pokaż lokalizację wskaźnika po naciśnięciu klawisza CTRL

    ***

    Z całym szacunkiem panie i panowie!
    Windows od XP po dziśdzień jest przyjazny dla użytkownika – nie dążącego do pretensjonalnej prostoty.
    Powodzenia.

  380. „Kwaśność indukowana” – dobre, dobre, Podoba mi się Tanako.

  381. legat
    29 października o godz. 22:23

    Wcale się z cytryny nie śmiałam! Potraktowałam wiadomość bardzo poważnie. Czy wobec tego sama herbata też nie jest zbyt wskazana ze względu na to aluminium ?

  382. Zapomniałem o powiększaniu.

    Można ustawić tak rozmiar, ze linijka pisanego komentarza rozciąga się od lewej do prawej krawędzi ekranu. Ale to może zależeć od wersji Windows.

  383. Basiu N,
    na to pytanie o herbatę nie odpowiem, bo nie wiem ale nie sądzę by była niebezpieczna. Gdy kilkadziesiąt już lat temu szukałem guza na Bałkanach i prosiłem o herbatę to nawet w knajpie pytano mnie czy nie jestem chory, bo tam się kawę piło a herbatę sporadycznie.
    Ostatecznie to zdaje się glin dominuje w skorupie ziemskiej spośród innych metali więc nie może być sam bardzo niebezpieczny, chyba. Jeśli już to właśnie w związkach jakichś pewnie. Może i ilość też jest ważna. W nadmiarze to przecież nawet alkohol szkodzi.

  384. @soczki2
    29 października o godz. 22:38

    U mnie się rozciąga i bez wersji Windows – tylko po rozciągnięciu i rozpisaniu „zjada” suwak do rozciągania. A wracając do topiku – ktoś już widział reklamy „CO2 zmienia klimat”?

  385. A, nie. Zjada suwak, jak chce się za bardzo rozciągnąć.

  386. Orteq
    29 października o godz. 10:25

    Dolaczam sie do komitetu powitalnego.
    Seczego wypije specjalnego na te okazje.

  387. https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,sad-pod-stronie-wojewody-brw-sprawie-zmiany-nazwy-ulicy,277629.html

    Czytam ten artykuł i nie wiem już, co to znaczy, że woj. sąd admin. uchylił skargę namiestnika zwanego wojewodą w sprawie dekomunizacji ulic, a zwłaszcza żeby zmienić Trasę Łazienkowską na al. Lecha Kaczora.

    Co z tą demokracją?
    Poza tym o co chodzi, żeby temu zasłużonemu głównie faktem, że przyczynił się do wytłuczenia nieomal setki ludzi, wykorzystując męczeństwo tych, co byli wymordowani w Katyniu … tylko po to, żeby sobie poprawić słupki poparcie (bo były bardzo kiepskie)
    … wykorkował pod Smoleńskiem.

    Wcześniej ta miernota tylko judziła gdzie mogła, a teraz nie dość, że Dziwisz (ciekawe jakim prawem on tym dysponuje?) zaprosił go na Wawel,
    to teraz obsrywają miasta, miasteczka, wsie i gdzie się da albo jego podobiznami, albo jego imieniem, które tak już zbrzydło, że człowiek na ten dźwięk czuje się jak kot Tobermory’ego

  388. Poza tym, co to za dekomunizacja?
    Kaczorom w PRL było bardzo dobrze.
    Willa zaraz po wojnie, praca na Uniwerku, wyjazdy zagraniczne, występy w filmie np ten o kradzierzy księżyca, doktoraty, itp

    To rzeczy, które nie spotykały po wojnie tych, których postrzegano jako opozycję.
    Nawet swoi tak dobrze nie byli często traktowani.

    Co tens skunk zrobił, że zaczadził pół Polski?

    Wydaje mi się, że otaczając się nieudacznikami ale za to z aspiracjami… stworzył sektę, a potem pranie mózgów ludkowi robili, nie bacząc na pizdryki typu: prawda, czy sprawiedliwośc. A nazwa chwytliwa, dla pokornego luda akurat.

    Swoją drogą to nie bardzo wiem, jak to jest z podziałem władzy na prezydentów, wojewodów, czy sejmiki.
    Napewno wiem jednak, że chcę żeby wszędzie przegrali
    Czy to możliwe, biorąc pod uwagę ich popularność
    Załamać się idzie.

    Zrobił się kult skunksa, który wygląda jak zgrzybiały jamochłon.
    Horror na jawie.

  389. Kompletnie nie rozumiem awansów typu: obajtek sołtys z Pcimia… na prezesa Orlenu z gażą milionową rocznie,
    Albo sprzedawca złotych rybek na szefa do firmy, która zaopatruje NATO w proch i prochopodobne, czy wiele innych podobnych podmianek.
    Taka nowa wersja tej co bucik zgubiła, a książę go znalazł.

    Czy ludziska na tyle zaczadziałe, że nie widzą koszmarnej bzdury w tym?
    Gówinowi brakuje do pierwszego. My God! on powinien ze swoją filozoficzną łepetyną na żebrach zarabiać, a nie plątać się w kuluarach Sejmu, czy rządu.
    A te apanaże? Tłumaczą, że specjaliści muszą tak zarabiać, bo inaczej pójdą gdzie indziej.
    Marzę o chwili, kiedy wielka fima zachodnia porwie obajtka/sołtysa i jemu podobnych.
    Czy to nie jest surrealizm? realny?

    To powinno być do znudzenia podkreślane w mediach i wszędzie gdzie się da..
    Może tym sposobem ta zasłona/zaćma spadnie z oczu wiernych

    Skojarzyło mi się stare porzekadło
    Durny, bierny ale wierny

  390. @Lewy, mag, basia.n, @act & komitet powitalny

    Za powitania dzieki. Za brak tforczego udzialu w gronie entuzjastow ofiaruje przeprosiny.

    Wiara w zycie pozagro.. err pozablogowe we mnie wstapila i czyni cuda. Zgodnie z dobra wola.

    Zycze samych radosci w podnoszeniu blogowej jakosci.

    Pozostaje z sympatia.

    PS. @404. Gratuluje odpornosci w tworzeniu tekstow posrod, nazwijmy tak, bezinteresownego chlodu. Piszesz zawsze celnie. Podziwiam

  391. Basiu
    Podobno jacyś chuligani weszli do filharmoni, zajęli miejsca przed samą orkiestrą i wyjęli cytryny, by je ostentacyjnie zjadać bez cukru. Muzycy od instrumentów smyczkowych jakoś wytrzymali,Najgorzej poszło tym od instrumentów dętych, Wszystkie klarnety, fagoty, oboje, a nawet flety pikolo zostały zaślinione.
    Owych cytrynowych terrorystów aresztowano.
    Kurcze to godzina 00:30. Dlaczego ja się obudzilem ?Wracam do łóżka

  392. @kruk
    29 października o godz. 15:11

    „Cieszę się, że wróciłeś. Zawsze wydawało mi się, że sprawa z @Ewą-Joanną była nieporozumieniem. Oby się takie nie powtórzyły. Pamiętajmy też, że @Ewa-Joanna nie wyganiała Cię z blogu. Czekam z ciekawością na Twoje komentarze.”

    Dzieki za dobre slowo. Czy za dwa.

    Nieporozumien z E-J juz nie pamietam. Nie te lata by wciaz pamietac bzdurne zaszlosci. Szczegolnie te obrazajace. Za zapomniane obrazliwosci mozna tylko przeprosic. Co niniejszym czynie.

  393. @Tanaka
    29 października o godz. 21:11

    Oświecenie może polegać np. na tym, że faktyczny a nie literaturowo mniemany przeor Kordecki, co najmniej trzykrotnie (albo czterokrotnie) poddawał klasztor Szwedom. Byłby „Potop” bardzo pouczającą powieścią, dla odpowiedniego pokrzepienia, gdyby był oparty na realu a nie fantasmagoriach. Możliwe, że wtedy historia państwa i narodu w XX wieku potoczyłaby się była jakoś tak, że wyszłoby nam na Czechy, czyli na zdrowie.

    Nie da rady! Oświecić znaczy się. Bo mity zawsze wygrywają z realem. Czy to Kordecki, czy szarża lekkiej brygady, czy Monte Cassino, czy wreszcie Emilia Plater. Herstorycznie, o tej ostatniej, z przykrością, bo jestem feministą. Nie mniemana E. Plater miała coś koło 32 lat, była starą panną (wedle ówczesnych reguł), dziobatą po ospie, niezmiernie głośną i żarliwą patriotką, ściśle słowną. Dlatego też krewni i znajomi nazywali ją żartobliwie „pułkownikiem”. Zmarła na tyfus, gdzieś tam w mieście czy miasteczku. Poeta dorobił jej „rotę strzelców zieloną” i w tym to sposobie została się „dziewicą – bohaterem”, ku pokrzepieniu serc. Kiedyś, kiedy jeszcze uczyłem, próbowałem to moim licealistom wyprostować. Większość się ucieszyła, młodzież lubi odbrązowiać (szkoda że jej z wiekiem przechodzi), mniejszość zareagowała „eee tam”.

  394. @ basia.n
    29 października o godz. 20:36

    A teraz będę pić gorącą herbatę,bo jestem okropnie przeziębiona.

    Mój sposób na przeziębienie: gorąca herbata lipowa z miodem i 50:50 z wódką, tuż przed spaniem. W łóżku przywalić się 2 kołdrami i 3 kocami. Rano wykręcić piżamę i pościel 🙂 i powiedzieć „żegnaj” przeziębieniu.

  395. @Herstoryk
    30 października o godz. 0:49

    To że pisarz czy poeta wybrał kogoś na bohatera, to licentia poetica jego i jego prawo.
    Kwestia, że takie osoby istniały w realu, może nazywały się inaczej
    Niemniej dla przybliżenia pewnych postaw pisarz decydował się na nadanie tego, a nie innego nazwiska, czy uhonorowania dla przykładu partykularnej osoby.
    Stąd pewnie postwy typu: „eee tam”

  396. @Orteq
    Chodzi o to, żebyś nie tylko w życiu pozablogowym bawił, ale i tu częściej zaglądał.
    Nieporozumienia były i będą.
    Mam nadzieję, ze inni podejdą do tego co było podobnie do Ciebie.
    Zaciekłość, to nie jest najlepsza recepta na współżycie z innymi.

    Pozdrówka

    Ps. biegnę, bo jeść się chce, a lodówka pusta, choćby kota do niej wsadzić.
    To nie żart. Kiedyś miałam koleżankę malarkę.
    Tak bardzo nie dbała o pożywienie, że faktycznie w jej lodówce kot zamieszkał.

  397. seleuk|os|
    29 października o godz. 9:38

    ‚Byla po pl ksiazka „Wyprawa Endurance” Nie pamietam autor, etc.’

    Sluze szczegolami:
    Wydawnictwo ‚Naokolo swiata’, ‚Wyprawa “Endurance”’, Alfred Lansing (amerykanski dziennikarz i pisarz), 1968
    Oryginalne wydanie pt. „Endurance: Shackleton’s Incredible Voyage”,
    1959
    Moja nagroda z podstawowki (mam ja tu tez), sprawdzilem tylko szczegoly w Wiki.
    Shackleton to jeden z moich pierwszych bohaterow…

    „Nansen i Amundsen „konkurowali” o slawe.”

    Chyba nie bardziej niz Amundsen ze Scott’em 🙂
    Film „Scott of the Antarctic”, stary ale jary, z 1948 roku widzialem ze 3 razy.
    Mowil Nansen Scott’owi: ty bierz tylko psy…..

  398. @404
    30 października o godz. 1:02

    „Zaciekłość, to nie jest najlepsza recepta na współżycie z innymi.”

    Twa ‚nienajlepsza recepta’ przypomniala mi cos

    https://www.youtube.com/watch?v=s14s8ky8tU8

    ‚Kaczka to nie jest najlepsze okreslenie’

    Nie zebym skojarzenie jakies sugerowal, bron cie panie (bocku). Co to to nie. Ja po prostu w dalszym ciagu nie mam nic nowego do wniesienia, po dluzszym wyjezdzie. Tym autobusowym z lipca. To byl majstersztyk blogowego managementu. Gratuluje manegamentowi. I wyrazam sorry dla @404

  399. @Selouk Nie trzeba byc wielce filmowym, zeby wiedziec ze w ostatnim okresie „cala” Polska zyla filmem p.t. „Kler”. Nie ma obowiazku o tym wiedziec, ale moglam zalozyc, ze na tym blogu wszyscy o tym wiedza. Widac, ze nie czytujesz zadnych wiadomosci w polskim jezyku. A szkoda, bo wtedy poprawilby ci sie jezyk bylej ojczyzny.

  400. Dla tych co nie wiedza co gra, takie niewinne przypomnienie

    ‚Tanaka, 27 lipca o godz. 20:58
    Komunikat: blogowicz Orteq udał sie pilnie na wczasy rehabilitacyjne w miejscu ustronnym. Pojechał autobusem. Na widok podróżnika nachylił się nad nim współpasażer: czy pan jest w ciąży? – spytał z troską na obliczu. Coś pan, zwariował? Nie jestem w żadnej ciąży! – odpalił ten, co często odpalał. Ale czy pan jest w ciąży? – dopytywał dalej współpasażer, mając najwidoczniej powód do dociekliwości. Spadaj pan, cholerny TW sie znalazł! – odpalił ten, co jeszcze bardziej odpalał. Ten pan ma rację i dobrze się pyta – włączyła się do wymiany zdan wspołpasażerka:czy pan jest w ciąży? TAAAAAA, suko! A proszek do zębów trzymam w skarpetkach ! – wrzasnął ten co ten, z kpiną. Sprawa jasna – zadumała się współpasażerka: pan jest w ciąży. Liczne występki tak panu ciążą i ciążą. To niedobrze być recydywistą. Grzech proszę pana, oj grzech przed ludźmi. Tam dokąd pan jedzie nie ma spłukiwanej toalety, a są komary jak szerszenie. I listy można wysyłać tylko butelkową pocztą. Nieprędko pan wróci, a jak wróci to tylko jak się ciąża skonczy i zdrowe się porodzi’

    Co powyzej, zostalo zacytowane w celu udokumetowania prawdomownosci. Uff ten slowotok.

    Moje najszczersze przeprosiny za bezprzedmiotowy slowotok

  401. @Orteq
    30 października o godz. 4:40

    Link świetny. Nie podejrzewałam skunka o poczucie humoru.
    Okazuje się, że nawet skunkom się to zdarza.

    Ty nie masz najmniejszych powodów, żeby czuć się sorry w stosunku do mnie.
    Co do chwilowego „braku tematu” … wydaje mi się że rozumiem.
    Jeżeli człowiek odbierze coś takiego jak zbanowanie, jako cios w jego godność, to niewątpliwie może się czuć zniechęconym do dalszego partycypowania, a zwłaszcza poczucie humoru na tym traci.

    Jednakże, czasem warto rzeczy rozgraniczać.
    Jak zauważyleś jest tu sporo osób piszących (co to czytaczy podejrzewam że też), którzy rozumieli wcześniej o co chodziło i rozumieją to i teraz.
    Więc, warto się koncentrować właśnie na nich i rozmowie z nimi.
    Nieżyczliwi mają wybór. Chcą ciągnąć animozje, których często sami byli wywołaczami, albo przemyśleć swój własny udział i przejść chociażby do porządku dziennego.

    Muszę przyznać, że przez pewien czas nie pojawiałam się na blogu, ale kiedy powróciłam, niezauważając Twojej obecności… próbowałam pytać, co z Tobą.
    Jednak z różnych przyczyn odpowiedzi nie uzyskałam.
    Zadałam sobie więc trud poszaukania tejże odpowiedzi sama.
    I gwoli jasności napisałam o tym komentarz.
    Poszukując tej odpowiedzi, skopiowałam całą historię, związaną z tym nieprzyjemnym wydarzeniem i jeżeli kogoś będzie nurtowało, to mogę ten materiał w każdej chwili dostarczyć.

    Piszę o tym, ponieważ osoby, które by miały chęć wałkować co było i rżnąć pokrzywdzonych i czystych jak łza (te dwa w jednym), to powinny wiedzieć, że nic jak atrament nie plami. Materiał jest.

    Głowa do góry i w pieriod. Jak mówią przyjaciele

    Ps. Mam nadzieję, że zdrówko dopisuje.
    Nasz premier niedawno coś bąkał o znaczeniu zdrówka.
    Zdrówko też kojarzy mi się z Gajosem. ale to nna bajeczka.

  402. Od teraz proponuję stronom zaprzestać wspominek dotyczących drażliwego tematu, bo to tylko spowoduje następne animozje.

    Jeżeli zarzuci mi się belferskie zachowanie … to trudno
    Belfrem nigdy nie byłam, ale to nie tylko mnie nie uraża, a wręcz pochlebia.

    Ta ostatnio uwaga, to na wszelki wypadek.

    Rozsądek jest po to, żeby z niego korzystać.
    Tam przynajmniej mówią ci dojrzalsi.

  403. zyta2003
    30 października o godz. 5:09

    „@Selouk… A szkoda, bo wtedy poprawilby ci sie jezyk bylej ojczyzny.”

    Co Wy ludziska z tym polskim seleuk|os|’a!
    Czy nie widzita, ze on sadzi te ‚seleuki’ dla jaj, dla zabawy…jezykiem polskim.
    Ja od przeszlo 20 lat nie zamienilem slowa po polsku a zobaczcie, jak pieknie gram.

    Kto tak pieknie gra,
    kto tak pieknie gra-a?
    To ja,
    to jaaaaaaaaaaaaaaaa

  404. @Orteg Bardzo spodobala mi sie Twoja fraza „bezinteresowny chlod”.
    Widac, ze w jednym jestem na tym blogu najwieksza atestka. Nie wierze w zadne domowe i bez recepty leki na przeziebienie. A tu dowiaduje sie, ze jednak wiara czyni cuda.
    @Stachu39 chyba potwierdzi moja wiedze, ze slowo „przeziebienie” jest nazwa historyczna, . Wg tego co czytuje w wiadomosciach medycznych dla ubogich (w wiedze medyczna) bakterie, czy wirus odpowiadajace za nasze kaszle, katary nie przyspieszaja swojego rozmnazania sie na zimnie.

  405. @act. Powiadasz, ze nasz szwedzki kolega robi se z nas jaja na okolicznosc

  406. @act 30 października o godz. 3:13

    Dziekuje. Niewiele mam z moich „pierwszych” ksiazek. Jedna? Pamietalem tytuly bo mialem, czytalem. Shackleton byl moim „bohaterem”. Z nagrod szkolnych, nie mam nic. Karen Blixen „Pozegnanie z Afryka” byla moja ulubiona nagroda z dluga dedykacja. Wszystko zginelo, zostalo gdzies w Pl, jak wyladowalem w Szw. z jedna mala torba, jedna ksiazka. Te co zostaly, nikt nie chcial wziac. Uratowalem tez troche foto, zadnych rysunkow, grafik, czy co, co nie wiem teraz gdzie sa. Dziekuje za dokladne przypomnienie. Wracac? Do czego?

    Zyta2003 30 października o godz. 5:09

    Bije mnie w piersi, az huczy echo. Zmylilo mnie to o szwedzkiej instytucji (???). Myslalem (glupawo), ogladlas jakich szwedzki film. Co to mialo z tymi biskupami? Recenzje „Kler” napisalem. Brutalnie, wulgarnie. Nawet Tanaka mial problem. Poprawilem, dalem na blogu. Moja recenzja, troche inna. Nie skojarzylem, Twoj wpis do mnie z „Kler”. Watpie, zebym film kiedykolwiek obejrzal. Inaczej jak przypadkiem. Do Instytutu Polskiego w Stockholm nie chodze. Nie ma torrent, nie ma dla mnie. Dotyczy innych rzeczy tez. Nprzyklad. Tu czesto wymieniany Kaczmarski. Dla mnie nikt. Zadnych wspomnien nie mam. Niedawno zmarla Kora. Obejrzalem pare piosenek na jutupku. Polowy text nie zrozumialem. Jakosc dzwieku. Tak liste moglbym ulozyc 100 pozycji. Latwo mnie Zyta na manowce wpuscic. Zadne osiagniecie. Obustronne.

    @All
    Moje czasy szkoly podstawowej spedzilem w okolicach „patologicznych”. Dzisiejsza nazwa. Mam do Wszystkich pytanie, co chca odpowiedziec. Moze za skomplikowane, choc po mojemu proste.

    Tanaka napisal wstepniak o energii (no zarowkach napisal). Ja chodzilem do szkoly, zdarzalo, wybierano na „gospodarza klasy” „przerosnietego”. Czesto. Taki co klase robil jedna, dwa lata. Znalem takiego co trzy, szosta. Z czasem znalazlem metode, poza bojki, jak dawac rade. Ci przerosnieci, byli niesprawni intelektualnie. Przyczyny obojetne. Pewnie wiekszosc, robiona po pijaku, jak kto lubi. Teraz by bylo srodowiskowe zalety.

    Na portalu https://kulturaliberalna.pl/ jest wstepniak (temat tygodnia) o energetyce, co Tanaka. Moze wpisow nie chcecie czytac. Ja czytalem. I dlatego pytanie.

    Dlaczego Wy, od trzydziestu, czterdziestu lat wybieracie na „gospodarza klasy” „przerosnietych”? Kto mnie z Was moze odpowiedzi dac? Jaki wpis, co ja nie zrozumiem? Moze taki co zrozumiem? Za trudny?. Dlaczego „przerosnietych” wybieracie? Bojek boicie? Innej metody odkryc nie mozna, jak boicie? Dlaczego taka Konstytucje wybraliscie? Czasu przeczytac nie bylo? Deszcz padal? Czy jeans „rzucili” do Biedronka, czy toapapper?

    Pytanie. Dlaczego na „gospodarza” wybieracie „przerosnietych”, niepelnosprawnych? Z powrotem, z powrotem, z powrotem?

    Pzdr Seleukos

  407. A do zastanawiaczy znow, w wyzszym wpisie. Gdzie ja blad zrobilem (poza ogonkami) jezykowy? Tez za trudno pytanie?
    s.

  408. Fanfary, fanfary, fan(fary)…
    sztandary, sztandary, sztan(???)dary(???)…

    Kto na Twoim Tronie siedzi?

    Sztandary, fanfary…

    musze isc, pzdr Seleukos

  409. W Windows 10 zastępujemy ideogram lupy będący miejscem na pytania
    słowem ( nawet nie całym ) kursor
    i pokazuje nam się pionowa lista z poleceniem
    Zmień grubość kursora

    Można kombinować jak osioł z rybami.
    Bo zmuszanie do nauczenia się dwustu pojęć jest bezprawne i niesprawiedliwe.

    https://www.youtube.com/watch?v=_LmAcfO9lyg

    Kursor biega po linii a wskaźnik myszy po polu jak szczenię z radości życia.

  410. Taka sobie obserwacja.
    Matematycznie – wyznaniowa.
    Być może o uchodźcach, chociaż raczej nie. Młodzież o której rzecz będzie, jeżeli juz „uchodzi” to na najlepsze uniwersytety świata.
    Tak więc w Wolsce tych Irańczyków z pewnościa się nie zobaczy.
    Nie trzeba się bać.

    A raczej nie Irańczyków tylko Iranek.

    Który kraj, europejska, katolicka Polska czy azjatycki, muzułmański Iran daje swoim dziewczętom lepsze szanse matematycznej edukacji? Który lepiej wyławia talenty i je szlifuje?

    Za stroną Miedzynarodowej Olimpiady Matematycznej:

    Reprezentantki Iranu na MOM:

    2014 Yeganeh Ali Mohammadi___Bronze medal
    2013 Tina Torkaman___________Silver medal
    2012 Mina Dalirrooyfard________Gold medal
    2012 Mina Dalirrooyfard________Gold medal
    2002 Sepidehsadat Mirrahimi____Silver medal
    1995 Maryam Mirzakhani________Gold medal
    1994 Maryam Mirzakhani________Gold medal
    1994 Roya Beheshti Zavareh_____Silver medal

    Reprezentantki Polski na MOM:

    1997 Paulina Domagalska _______Bronze medal
    1981 Izabella Łaba_____________bez medalu
    1972 Hanna Garyga____________bez medalu
    1972 Ewa Jemielity_____________bez medalu
    1969 Krystyna Parczyk__________bez medalu
    1965 Ewa Ligocka______________bez medalu
    1962 Ewa Hensz_______________Bronze medal
    1959 NN______________________bez medalu

    Polska bierze udział w MOM od samego początku, czyli od 1959 roku a Iran od 1985 roku.

    Tak, jak wiem, że począwszy od 1977 roku populacja Iranu była wieksza od populacji Polski a dzisiaj jest ponad 2 razy taka:

    https://www.google.com/publicdata/explore?ds=d5bncppjof8f9_&met_y=sp_pop_totl&hl=en&dl=en#!ctype=l&strail=false&bcs=d&nselm=h&met_y=sp_pop_totl&scale_y=lin&ind_y=false&rdim=country&idim=country:IRN:POL&ifdim=country&hl=en_US&dl=en&ind=false

    Jeżeli zatem matematyczne diamenty wsród dziewcząt rozkładaja się podobnie w Iranie i w Polsce, liczyłbym współczesnie na pi razy drzwi dwa razy mniej polskich medalistem niż medalistek irańskich.

    Ale nie na prawie kompletne tych medalistek ZERO! Jedna Paulina Domagalska sprzed 21 lat ma bronić honoru polskiej, katolickiej edukacji? Bo sukces Ewa Hensz to juz archeologia.

    Proszę mnie dobrze zrozumieć. Samo dostanie się do reprezentacji kraju na MOM było i jest PRZEOGROMNYM SUKCESEM. Znaczy ono, że jest się na samym szczycie zdolności i pracowitości w swoim pokoleniu.
    Zdobycie medalu na MOM to jest sukces na poziomie światowym.

    No ale jednak, tak jak na sportowych Igrzyskach Olimpijskich oraz na Mistrzostwach Świata, ktoś te medale jednak zdobywa. Tworzy się jakaś, mniej lub bardziej losowa hierachia.

    To dlaczego europejska, katolicka Polska/Wolska tak marnie kształci swoje dziewczęce matematyczne talenty, a ten azjatycki, muzułmański Iran tak dobrze?

  411. Drogi tejocie,
    W7 umarł. Zwlekałem rok, ale w końcu Bill Gates mnie zmusił do przejścia na W10. Przywykłem, ale straciłem dodatkowe elementy audio firmy Creative, bo przestały działać. w sumie straciłem kupę pieniędzy na doposażenie komputera i kable łączące komputer z kinem domowym, a teraz mogę je dać żonie do wieszania bielizny – wszystkie 10 lub 15 metrowe, superekranowane i ze złoconymi wtyczkami. Służy tylko kabel HDMI do obrazu w TV, reszta plącze mi się pod nogam, ale żal wyrzucić. Audio z kabla HDMI nie działa, bo w komputerze brakuje wewnętrznego połączenia, które teoretycznie jest przewidziane w „motherboard”, ale nie ma komu znaleźć odpowiedniego kabla i połączyć. Ponieważ i tak umarło DD5.1 to sobie radzę idiotycznie. Nagrywam utwór na pendrive’a, przenoszę do dekodera satelitarnego i odtwarzam na telewizorze. Trochę jeżdżenia wózkiem po pokoju, a potem spokój..

  412. Nie udało mi się ustalić imienia i nazwiska NN z 59-go roku. Wiem tylko, że była i że nie zdobyła medalu.

  413. Pytanie zasiedziałego w Szwecji o wrażenia z oglądania filmu „Kler” niewiele się różnią od rozważań o malarzu ikon Rublowie.

    Władca Alhambry dostał od żydowskiego króla rzeźbę ze słoniami.
    I wojny to nie wywołało.

    A lekcje religii są piekielnie nudne. Nie ma się czego bać.
    To tylko księżyc złoty idzie swe chusty prać.

  414. @404
    30 października o godz. 0:57

    To że pisarz czy poeta wybrał kogoś na bohatera, to licentia poetica jego i jego prawo.

    Nie można krzywić się wybiórczo na literacką mito-twórczość. Robienie z Kordeckiego świątobliwego i niezłomnego bohatera narodowego ma taki sam sens jak poetycki awans afektowanej starej panny na żołnierkę-bohaterkę. W każdym przypadku nagina prawdę i tworzy bajery-rowery używane do mącenia ludziom w głowach. Gdyby gatunek był kapkę mniej podatny na bajerowanie mitami, uniknąłby wielu potknięć i problemów.

  415. @ 404
    29 października o godz. 13:26

    „Mnie się wydaje, że religioznaswo dobrze by zrobiło młodym ludziom, ale bez zadęcia.”

    Da się uczyć religioznawstwa z zadęciem? Fizyki i matematyki też?
    Zadęcie = napuszoność, pretensjonalność, pompa, chełpliwość, pycha
    Moim zdaniem dobrze pasujące do… Polaka – PiSiaka, polskiej wersji katolicyzmu oraz lekcji katolickiej indoktrynacji w Polsce 😎

    „Skojarzyło mi się stare porzekadło
    Durny, bierny ale wierny”

    Nie było takiego porzekadła.
    Było BMW (bierny, mierny, ale wierny)

  416. zza kałuży
    30 października o godz. 9:41

    Podałeś interesujące dane o laureatkach Międzynarodowej Olimpiady Matematycznej. Ale jak wyglądają dane mężczyzn?
    Jakie narodowości zdobywają medale najczęściej ?

  417. Tobermory
    30 października o godz. 9:55

    Myślę,że w szkole nie religioznawstwo by się przydało,ale logika i etyka 🙂

  418. seleuk|os|
    30 października o godz. 6:46

    Przerośnięty cwaniak potrafi w miarę bezkarnie nakraść i istnieje duże prawdopodobieństwo, że przynajmniej częścią się podzieli z wyznawcami – więc dlaczego takiego nie wybrać myśli wiekszość.

  419. @basia.n 30 października o godz. 10:08
    Ale jak wyglądają dane mężczyzn? Jakie narodowości zdobywają medale najczęściej ?

    Zauważyłem różnice w ubarwieniu skrzydeł motyli z Konga i z Australii.

    A ty mnie pytasz o rozkład długości rogów nosorożców na świecie.

    Takie pytanie od koleżanki w czwartej klasie szkoły podstawowej powodowało, iż przez tydzień głośno gadałem do siebie że ja kobiet nie rozumiem i z pewnościa nigdy nie będę miał żony.

    Acha, nie wiem też o ile większa jest średnica parasoli w Londynie od ilości nóżek pająka za oknem.

  420. Jakby ktoś wpadł do Lyonu, to gorąco zachęcam do odwiedzenia muzeum Confluence (tam gdzie Saona wpada do Rodanu). Samo muzeum to już cud architektury. Nie tylko Guggenheimy pozwalają sobie na ekstrawagancje, bo Francuzi są jeszcze bardziej szaleni.
    A w środku wystawa za wystawą. Kiedyś widziałem o rywalizacji Scotta z Amundsenem, ostatnio o Tuaregach. A najnowsza o Hugo Pratt. Aż mi się wierzyć nie chce, ze ja wcześniej nic o tym geniuszu nie słyszałem. Twórca tysięcy komiksów, wspaniałych akwarel miał niesamowite życie. Urodził się w Wenecji , był żydowskim Włochem albo włoskim Żydem. Jego ojciec był wielkim włoskim patriota, tak wielkim,że stał się faszystą. We Włoszech takie oksymorony jak Żyd-faszysta mogły do czasu istnieć, dopóki Adolf ich nie pouczył. Kiedy Mussolini napadł na Etiopie, ojciec Pratta zabrał syna i razem udali się do nowej włoskiej koloni. Ojciec służył w wojsku a siedemnastoletni Hugo w policji. Kiedy ojciec zmarł Hugo wrócil do Wenecji. Wtedy zaczął rysować malować i współpracować z różnymi wydawnictwami i czasopismami. Dwa lata mieszkał w Argentynie, potem w Hiszpanii, w Paryżu, w Londynie, jakiś czas zatzrzymał się na Polinezji. Wszędzie zostawił ślad w postaci tysięcy rysunków i obrazów. Był jedynym autorem komiksów, który dostał nagrodę Goncourtów. Był kilkukrotnie żonaty i wszędzie na świecie gdzie bywał, oprócz swoich komiksów i akwarel zostawiał dzieci, które miał z tubylkami. Jedno nawet z Indianką. Zmarł w Szwajcarii w 1995 roku.

    Stała wystawa w Confluence, to Powstanie i rozprzestrzenianie się życia. Wspaniałe eksponaty od kredowych amonitów, przez dinozaury, mamuty, naczelne, az do tego najnaczelniejszego.
    Teoria ewolucji Darwina jest tam pokazana na przykładach, jasno tłumaczona, bez żadnych alternatywnych, kreacjonistycznych zboczeń. Podsłuchuję, jak rodzice przyprowadzają tu dzieci, jak im pokazują, tłumaczą i jak ci Francuzi od maleńkości są nasączani prawdziwą wiedzą.
    I smutek mnie ogarnia, kiedy pomyślę, że w tym samym czasie polskie dzieci muszą słuchać na katechezie opowiadanych przez półinteligentów w sukienkach, bredni o jezusiku, który wodę zmieniał w wino i na bosaka chodził po wodzie.
    Ta prlowska szkoła jawi mi się jako szczęsliwa kraina, którą barbarzyńcy zamordowali.

  421. zza kałuży
    30 października o godz. 10:20

    Takie odpowiedzi kolegi z czwartej klasy powodowały , podobną deklarację z mojej strony 🙂

    Na szczęście szkolne deklaracje potem straciły swoje znaczenie 🙂

  422. @basia.n
    30 października o godz. 10:11

    Logika i etyka? Oczywiście.
    Trochę religioznawstwa jednak nie zaszkodzi, bo pozwoli poznać reguły rządzące mitami i umożliwi perspektywę porównawczą. Uświadomi uczniom, że na religie i wierzenia można patrzeć od strony antropologicznej, historycznej, a nawet ekonomicznej.
    Zamiast indoktrynacji i zaczadzenia – trzeźwe spojrzenie na kulty, magie, zabobony, przesądy, tabu, sacrum, profanum…
    W różnych czasach i różnych społeczeństwach.

  423. Antonius
    30 października o godz. 9:41
    Antoniusie, mi chodziło o problem powiększenia kursora tak, by był najbardziej widoczny, dający się szybko odszukać na ekranie. Sądzę, że w W10 zmianę kursora uzyskuje się podobnie, analogicznie jak w W7.
    Pzdr, TJ

  424. Tobermory
    30 października o godz. 10:30

    Taka wiedza oczywiście nie zaszkodzi,ale muszą być odpowiedni nauczyciele,którzy będą jej uczyć 🙂
    Myślę jednak,że takich w Polsce jest niewielu.

  425. U mnie też już ” księżyc złoty idzie swe chusty prać”
    ale jeszcze skrobnę parę linijek póki co.

    @Tobermory dzięki za korektę
    Ja widać trochę jak Morawiecki zaczynam zmyślać, jak pamięć zawodzi.
    On co prawda Inwokację przekręcał i to tak, ze nawet ja ze swoją pamięcią do strofek tego bym nie zrobiła.

    Ktoś wspomniał o parasolu.
    A mnie się nasunął obrazek głupka Trumpka, który wchodząc do samolotu nie miał pojęcia jak zamknąć /złożyć parasol, szarpał go, próbując jakoś go przepchnąć przez drzwi, próbował, próbował, aż w końcu się wkurzył i zostawił go przed drzwiami.
    Sytuacyjka miała miejsce ostatnio.

    Wybierał się na kolejny spęd. Wcześniej miał konferencję prasową (coś w rodzaju) na lotnisku i lekko zmókł.
    Na spędzie tłumaczył się, że brał pod uwagę zkancelowanie sojej obecności, właśnie w związku z mokrą czuprynką. Taki niby żart to mial być.

    Ale żeby sytuację naprawdę zrozumieć, to trzeba zaznaczyć, że konferencja, o której wspomniał dotyczyła koszmaru jaki miał miejsce w Pitsburgu, gdzie szaleniec wpadł do synagogi i wystrzelał tam modlących się ludzi.

    A Trumpisko o swoich kłakach, że zmokły i przez to brał pod uwagę swoją nieobecność.

    Podobała mi się wypowiedź pewnej kobiety (Żydówki), która zapytana, czy chciałaby żeby prezydent tam osobiście przyjechał. Znaczy na miejsce tragedii… odrzekła: ABSOLUTNIE NIE!
    Takiego prezydenta my tu nie chcemy. Podjudza jednych na drugich, a teraz mamy konsekwencje. Amoralny, karierowicz, bez kręgosłupa, itd.

    Ten atak na synagogę zbiegł się z bombami podrzucanymi demokratom.
    Są podstawy sądzić, że Trumpisko i jego szczujnia mają z tym wiele wspólnego.
    Nie można bezkarnie podburzać społeczeniastwo. Szczuć jednych na drugich.
    Ostatnio w czasie spędu chwalił polityka, który fizycznie zaatakował reportera z darma racji, za co zresztą został ukarany przez sąd.
    Dla Trumpa jednak był on przykładem super faceta z opinią tą podzielił się z całym wyjącym z zachwytu zgromadzeniem

    Mam nadzieję że Polska uchroni się jakoś przed aż tak eskalującą nienawiścią.

  426. @basia.n
    30 października o godz. 10:08

    W tej olimpiadzie nie ma konkurencji męskiej i żeńskiej.
    To są zawody dla nastolatków obojga płci.

    W tegorocznej olimpiadzie Polacy zajęli drużynowo 9. miejsce. Najlepszy Polak ze złotym medalem jest 12. na świecie (wedle punktacji). Pozostałych pięciu otrzymało srebrne medale.

    „W tych niezwykle prestiżowych konkursach medale dostaje nie trzech zawodników, jak to bywa w sporcie, lecz grupy najlepszych nastolatków, między którymi różnice są symboliczne. Konkurs matematyczny jest jednym z najstarszych, startowało w nim ponad 600 zawodników z 107 państw.”
    Złoty medalista to uczeń rzeszowskiego liceum sióstr prezentek. Jego kolega z tej samej szkoły zdobył srebrny medal.

    Drużynowy ranking zwycięzców 2018: USA, Rosja, Chiny, Ukraina, Tajlandia, Tajwan, Korea, Singapur, Polska, Indonezja

    Indywidualnie w pierwszej światowej dziesiątce jest ośmiu Azjatów reprezentujących różne kraje, jeden Niemiec i jeden Rosjanin.

  427. @basia.n
    30 października o godz. 10:56

    Nie doceniasz Polaków.
    Patrzysz na tych, którzy są promowani obecnie, ale to tylko grupka, a nie wszyscy.
    W Polsce jest dużo mądrych ludzi, tylko dać im szansę.

  428. Errata
    Siedmiu Azjatów, Niemiec, Rosjanin i Brazylijczyk.

  429. Hmm… Jednak pierwsza informacja była prawidłowa, sorry za zamieszanie 🙄
    A na 12. miejscu wylądowało z tą samą liczbą punktów (35) siedmiu zawodników, w tym ów Brazylijczyk, Polak, Wietnamczyk, Rosjanin, Tajlandczyk, Chińczyk z Australii i Chińczyk z Chin.

  430. Reprezentacja USA pod ukraińskim (?) przewodem 🙂

  431. 404
    30 października o godz. 11:08

    To nie jest kwestia niedoceniania.Myślę jedynie realnie,że gdyby w Polsce chcieć wprowadzić w szkole taki przedmiot,jak religioznawstwo,nie byłoby wystarczającej liczby odpowiednich nauczycieli.Ale to jest wszystko na zasadzie „gdybania”. Na razie największym problemem jest religia w szkołach,która nie powinna tam mieć miejsca.
    Takie lekcje powinny się odbywać jedynie przy kościele.
    A w szkole jest potrzebna większa ilość godzin chociażby na język ojczysty,który jest coraz bardziej zaniedbywany. Na biologię,geografię. Celowo nie wymieniam historii – bo w obecnym pisowskim wydaniu jest to po prostu szkodliwe.

  432. Gdyby się ktoś chciał matematycznie sprawdzić, to jest coś takiego, jak europejska olimpiada matematyczna dla… dziewczynek 😎
    https://www.egmo.org/egmos/egmo6/paper-day1-Polish.pdf

  433. Poniżej adress pod którym można zobaczyć między innymi sytuacje wspomniane we wcześniejszym komentarzu i parę innych
    Dodam tylko, że muslims uzbierali masę forsy aby wspomóc rodziny ofiar zamordowanych w synagodze.

    https://www.youtube.com/watch?v=5CgCAthlVbk
    Hate Is Not What America Stands For

    The Late Show with Stephen Colbert
    Published on Oct 29, 2018

  434. Tobermory
    30 października o godz. 11:29

    W tej amerykańskiej reprezentacji nie widzę ani jednego Amerykanina .
    Ukrainiec przewodniczący,a reszta Azjaci 🙂
    A oni jęczą o przybyszach 🙂

  435. Lewy
    30 października o godz. 10:21

    Poszukałam z ciekawości zdjęcia Confluence w Lyonie i rzeczywiście miałeś rację pisząc o jej architekturze. Bardzo ciekawa i z pewnością warta zobaczenia. Ponieważ wspomniałeś o Guggenheim Bilbao – to dla mnie jest to wyjątkowo piękna forma architektoniczna ze względu na brak „kanciastości”. Opływowe kształty,które preferuje architekt Frank Gehry mają coś szczególnego .
    No i użyty materiał. Który w zależności od oświetlenia ,jest srebrny,lub złotawy. Byłam tam specjalnie,aby to muzeum zobaczyć i w ciągu czterech dni przychodzilam tam o różnych porach,aby nacieszyć wzrok 🙂
    Ale Confluence również zachęca do podróży .

  436. basia.n
    30 października o godz. 11:32

    Tzw. religioznawstwo w szkole jest bez istotnego znaczenia. Właściwie – w ogóle bez znaczenia. Równie dobrze, a znacznie ciekawiej i rozwijająco, możnaby dzieciaki nauczać archeologii śródziemnomorskiej lub południowoamerykańskiej, czy wyplatania koszyków z wikliny – co pożytecznie rozwijałoby wyobraźnię przestrzenną i umiejętności manualne, z czym jest w szkole coraz gorzej, a do tego jest to praktyczne i spieniężalne.
    Możnaby uczyć czegoś ważnego, np. historii wybijania się podczlowieka o nazwie kobieta na człowieka, co jest procesem rozgrzebanym i dalekim od końca. Podobnie z samymi dzieciakami, co mogłoby ich niezwyle wciągnąć do zajęć, bo o nich to samych piosenka.

    W szkole nadwiślaskiej nie uczy się w ogóle rzeczy najważniejszych: myślenia i współ-życia. Nie uczy w dużym stopniu dlatego, że uprawia się indoktrynację religijno-obyczajową. Nie tylko na katechezie, ale w ogóle, co zachwania państwa polskiego w związku z niedawnym, skromnym i nieśmiałym wydarzeniem pn. „tęczowy piątek” dobitnie pokazały.

    Problem nad Wisłą ma charakter endemiczny i cywilizacyjny. Mówisz: gdyby chcieć wprowadzić. Otóż to właśnie: gdyby, chcieć, wprowadzić. Trzy, cywilizacyjne, niemożności. Można sobie tylko gdybać, nie ma komu chcieć, a nawet jak jest, to jest ich trzech, z czego jeden siedzi w piwnicy i jest partyzantem, a dwóch już jest za granicą, w lepszym do życia świecie i nie zajmuje ich już sprawa półtrupiej cywilizacyjnie ojczyzny. No i nie ma komu, ani jak „wprowadzić”. Żeby coś sensownego wprowadzić, najpierw trzeba wytłuc z polskiej szkoły i polskich łbów Kościół kat. Nie po to te same łby go w szkole instalowały pośród wiwatów szczęścia i zasługi w niebie – pierwej religią zaczadzone – żeby go teraz wytłukiwać.

  437. Lewy
    30 października o godz. 10:21

    Podróżując palcem po góglu powiem co nieco o Muzeum Confluences, a właściwie o jego architekturze z przyległościami. Tak jak to widzę i kapuję za pomocą obrazków.
    Pierwsza i podstawowa rzecz jest taka, że jestem wyznawcą wody w mieście i miasta w wodzie. I z tego punku widzenia Lyon jawi się bardzo atrakcyjnie, bo wody – tej płynącej zwłaszcza, a to najwazniejsze – jest w nim porządna obfitość.
    Z tego wynika rzecz druga: dosyć nieszczęśliwe sąsiedztwo barzo wysilonej trasy tranzytowej przez miasto i rzekę, biegnąej tuż obok, bez mała ocierającej się o obiekt. To go odcina od swobodnego dostępu, perspektywy i oddechu przestrzennego koniecznego do swobodnego i pełnego oglądu architektury. Ale też mam wrażenie, że projektant dosyć nieźle wyraził swój stosunek do drogi dając od jej strony wyjątkowo ekspresyjne, wręcz brutalistyczne elementy architektury. W sumie, widzę tu różne ciekawe rozgrywki architektoniczne: prosta linia dolnej skrzyni, korespondujaca z wielopasmowym, prostym i betonowym korytem drogi, uniesienie części górnej, na słupach, co przydaje lekkości, niemal lotności i umowności oraz jest jakimś figlem – odcięcia się od ziemi i tej koszmarnej w tym kontekście drogi .
    Ciekawie wygląda miękki i otwary teren na południu cypla. Koresponduje z zielenią i terenami spacerowymi na lewy rzegu Rodanu i ciekawie, miękko wywiniętym bydynkiem (centrum edukacyjnego?), który też jest niezłym kontrapunktem dla Muzeum.
    Z kolei na południe od Muzeum, prawy brzeg Saony/Rodanu jest zabetonowany i zamieniony w kanalizację drogową, co całkiem odcina miasto od rzeki. Klasyczny błąd popełniany w czasach cywilizacj auta i betonu, dziś kosztowny i obniżający rangę miejsca.
    Na trwady i wybetonowany wygląda mi brzeg rzeki wzdłuż budynku muzeum, wysoka betonowa skarpa zniechęca do korzystania innego niż techiczne, ale też zacumowane barki wyglądają mi w części na mieszkalne, albo na jednostki pasażerskie, co byłoby niewątpliwym plusem miejsca.
    Podoba mi się też pokład wypoczynkowy i widokowy na moście łukowym przez rzekę. Z tej perspektywy Musee des Confluences wygląda na tle wysoczyzny krajobrazowej miasta bardzo atrakcyjnie. Nie widzę, ale mogę zgdywac, że w szklanych ścianach odbija sie i woda i niebo.
    W sumie, wygląda mi to na niezwykle urodziwy kawałek miasta. Zwłaszcza, że funkcja muzeum, jego stałe i czasowe wystawy pokazują to co opisujesz.

  438. Upośledzenie ruchowe @Antoniusa znałem i pamiętałem od dawna.

    Zwykle doprowadzam do szału osoby mniej niż on doświadczone przez życie.

    I do wściekłości doprowadzam proszących o pomoc w wyborze nowego komputera pytaniem:
    Do czego on ma ci służyć?

    Nadzwyczaj rzadko słyszę szczere wyznanie:
    Chcę, aby mój dzieciak zaimponował koleżankom a w szczególności kolegom.

    Moje pokolenie i dwa pokolenia przede mną wyrastały w strachu przed szkołą.

    I teraz boją się że uszkodzą swój komputer.

    Gdyby mieli rację, do miękkie tkanki firm IBM i Microsoft już by się zmineralizowały w grobach.

    Człowieku zwykły i jeszcze nie oszalały!
    Jesteś za głupi, aby uszkodzić friendly computer!!!

    Ty idź się leczyć z niecierpliwości i zadufania.
    I wstyd ci przyznać, że wiele miesięcy uczyłeś się klikać.

    I główne siły polityczne w Polsce utwierdzają społeczeństwo w tym psychicznym i mentalnym zacofaniu.

    Pstryk! I Adrian świeci! Jak bóg dopuści, to i z Adriana wypuści!

    Taka gmina.

    ***

    Są istotne przyczynki.
    Wielkość to mają minuskuły i MAJUSKUŁY.
    A czcionki to mają rozmiar w pikselach lub w punktach typograficznych.

    I kursor jest tekstowy a wskaźnik jest drogowskazowy.

  439. basia.n
    30 października o godz. 12:22

    Muzeum Guggenheima w Bilbao załatwiło miastu niezwykłą promocję. Jest to świetny przykład tego, jak dosyć banalne i mało znane miasto może zostać wywindowane o parę stopni w górę w rankingach „znania” i popularności miast.
    Architektura jest tzw. kontrowersyjna, choć niewątpliwie niebanalna. Mnie się zupełnie nie podoba, jak Gehry potraktował styk działki, obiektu i wody. To uważam za zupełnie sknocone. Są też liczne zastrzeżenia do fukcjonalności i logiki wewnętrznej obiektu oraz ergonomii korzystania z niego. Widać, że szaleństwo bryły i zamierzony szok, wzięły górę nad innymi aspektami architektury. Ale efekt promocyjny jest silny i może to właśnie w sumie jest najważniejsze dla miasta, mieszkańców i lokalnej gospodarki.

  440. Tanaka
    30 października o godz. 12:39

    Można sobie tylko gdybać, nie ma komu chcieć, a nawet jak jest, to jest ich trzech, z czego jeden siedzi w piwnicy i jest partyzantem, a dwóch już jest za granicą, w lepszym do życia świecie i nie zajmuje ich już sprawa półtrupiej cywilizacyjnie ojczyzny. No i nie ma komu, ani jak „wprowadzić”.

    No i masz smutną rację !

  441. Fajne muzeum.
    Budowane na niezbyt stabilnym gruncie, co zaowocowało czasem planowania i budowy (14 lat) dłuższym od przewidywanego o dekadę i kosztami 300 mln euro zamiast 60 mln. Ale jest i działa, w przeciwieństwie do nowego lotniska w Berlinie.
    Jazda autostradami wokół i przez Lyon to temat osobny. Najlepiej wybrać się tam TGV 😎

  442. Tanaka
    30 października o godz. 13:11

    Nie wiem zupelnie dlaczego masz zastrzeżenia do położenia Guggenheim. Położenie nad wodą przy bulwarze spacerowym jest dla mnie bardzo udane, szczególnie,że formą przypomina statek.A kiedy patrzy się z drugiej strony rzeki lub mostu,to „ręce składają się od oklasków” 🙂
    Wnętrze jest również bardzo ciekawie zaprojektowane.
    No i w końcu jest to muzeum sztuki współczesnej,więc ta forma ma pełne uzasadnienie. Ja jestem po prostu zauroczona, ale to jest bardzo subiektywne odczucie 🙂

  443. Tobermory
    30 października o godz. 13:23

    Czasem odnoszę wrażenie,że widziałeś niemal wszystkie najpiękniejsze zakątki na świecie 🙂

  444. @basia.n
    30 października o godz. 13:28

    Jeszcze długo długo nie 🙁

    Ale o „Guggenheimie” w Bilbao mam zdanie podobne do twojego. To muzeum wywarło na mnie bardzo trwałe pozytywne wrażenie.
    https://photos.app.goo.gl/8YmGwTPmeiAoQ445A

    Zdjęcia wewnątrz jak zwykle – ukradkiem 😉

    Szczególne wrażenie sprawia szlachetność tytanowej powłoki, a ekspozycja sztuki nowoczesnej jest fantastyczna.
    Wspominałem tu chyba o filmie (fragmencie) oglądanym we wnętrzu, a który bardzo chciałbym obejrzeć w całości, The Clock Christiana Barclaya z 2010 roku. Jest to właściwie instalacja wideo złożona ze scen z filmów fabularnych i telewizyjnych, pokazujących zegary i tematyzujących czas, trwająca 24 godziny i wyświetlana synchronicznie z aktualnym czasem na zegarkach widzów. Coś fantastycznego.
    Moja ulubiona filmowa scena z zegarkiem
    https://www.youtube.com/watch?v=Th0G8rkhBqg

  445. „The Clock” jest aktualnie pokazywany w Tate Modern.

  446. basia.n
    30 października o godz. 13:26

    Położenie nad wodą, owszem jest; rzecz w tym, że architekt nie wykorzystał potencjału nadwodnego położenia.

  447. @Tanaka
    Tak opisujesz otoczenie Confluence i cały Lyon, zupełnie jakbyś tam był.
    Więc albo tam rzeczywiście byłeś, tylko sie nie zdradzasz z tym byciem, albo masz niesamowitą wyobraźnie przestrzenną, której wystarczy kilka zdjęć czy filmów by sobie okolicę w głowie ułożyć. No tak, ale przecież Ty to architekt.
    Z drugiej strony Rodanu na przeciwko muzeum Confluence jest owa międzynarodowa szkoła, o której piszesz (skąd Ty to wszystko wiesz ?), w której juz jako emeryt pracowałem kilka godzin tygodniowo jako nauczyciel , przez trzy lata.
    A ten most łukowy, o którym wspominasz; byłem świadkiem jego narodzin. Jak dojeżdżałem na rowerze do szkoły obserwowałem prace budowlane. Z dwóch stron rzeki robotnicy wylali w betonie przyczółki mostowe i dalej nic. Myślałem sobie, że coś im nie wyszło, może zabrakło kapitału..Ale pewnego popołudnia patrzę, a tu na barkach podpływa cały most z tymi łukami. Znajdujące się na brzegach rzeki dźwigi podniosły cała konstrukcję i osadziły ją na tych betonowych przyczółkach. Cała akcja zbudowania mostu trwała 3 godziny. Byłem zafascynowany, i pełen podziwu dla tych inżynierów no i trochę, jako gadatliwy humanistach, upokorzony. Oczywiście minęło jeszcze parę tygodni zanim most okablowano, położono na nim szyny i zainstalowano tablicę poświęconą Raymondowi Barre.
    Ten mosty służy tylko tramwajom, rowerzystom i oczywiście pieszym.

  448. zza kałuży
    30 października o godz. 9:41
    1995 Maryam Mirzakhani________Gold medal
    1994 Maryam Mirzakhani________Gold medal

    Nie każde z tych nazwisk jest znane, ale Mirzakhani to była geniuszka. Zrobiła PhD na Harvardzie, dostała medal Fields’a jako pierwsza kobieta, została profesorką matematyki na Stanford University. Nie tłumaczę, bo coś poplątam: „as a graduate student, she proved a new formula describing the curves on certain abstract surfaces, an insight that turned out to have profound consequences — offering, for example, a new proof of a famous conjecture in physics about quantum gravity.”

    I niestety zmarła na raka piersi w zeszłym roku w wieku lat 40.
    Co było niesłychaną wprost podłością natury, która przyszła po swoje, bo kto z kobiecością walczy, od kobiecości ginie.

    Bo kobiecość to domowość, jak się okazuje. Tak uważa z 80% polskich kobiet, według najnowszych badań opisywanych w GW. Nie było szczegółów, np. jakiej wielkości próba, więc może to wszystko ściema, bo aż trudno uwierzyć żeby to była prawda. Ponad połowa polskich kobiet nie pracuje, 80% ma konserwatywne poglądy, jest przeciw uchodźcom, małżeństwom homoseksualnym, a do feminizmu mają stosunek dwojaki: 1) biedulki nie wiedzą co dla nich dobre, 2) wredne feministki zatruły nam mir domowy. Jak takie kobiety mają wychować córkę matematyczkę.

    A bardziej serio, w Teheranie Mirzakhani była pod opieką „National Organization for Development of Exceptional Talents”. Czy w Polsce jest odpowiednik? (pytanie retoryczne, w Polsce jest kk, i wystarczy). No cóż, trafiła się Iranowi Mirzakhani, i pociągnęła resztę. Bo jeden geniusz stworzy całą sieć, nauczycieli, procedur, i naśladowców (w każdej dziedzinie, patrz np. Małysz).

    Że już nawet nie wspomnę, że toksyczne powietrze obniża dzieciom IQ.

  449. izabella
    30 października o godz. 16:13

    To ciekawe i ważne. Dziękuję za wyjaśnienie.
    Wolałabym aby te statystyki na temat poglądów polskich kobiet były nieprawdziwe,ale obawiam się ,że odzwierciedlają smutną prawdę…

  450. Lewy
    30 października o godz. 16:16

    Świetne !! 🙂

  451. @Tanaka 30 października o godz. 13:04
    Lewy 30 października o godz. 10:21
    Podróżując palcem po góglu powiem co nieco o Muzeum Confluences, a właściwie o jego architekturze z przyległościami. Tak jak to widzę i kapuję za pomocą obrazków.
    Pierwsza i podstawowa rzecz jest taka, że jestem wyznawcą wody w mieście i miasta w wodzie. I z tego punku widzenia Lyon jawi się bardzo atrakcyjnie, bo wody – tej płynącej zwłaszcza, a to najwazniejsze – jest w nim porządna obfitość.
    Z tego wynika rzecz druga: dosyć nieszczęśliwe sąsiedztwo barzo wysilonej trasy tranzytowej przez miasto i rzekę, biegnąej tuż obok, bez mała ocierającej się o obiekt. To go odcina od swobodnego dostępu, perspektywy i oddechu przestrzennego koniecznego do swobodnego i pełnego oglądu architektury. Ale też mam wrażenie, że projektant dosyć nieźle wyraził swój stosunek do drogi dając od jej strony wyjątkowo ekspresyjne, wręcz brutalistyczne elementy architektury. W sumie, widzę tu różne ciekawe rozgrywki architektoniczne: prosta linia dolnej skrzyni, korespondujaca z wielopasmowym, prostym i betonowym korytem drogi, uniesienie części górnej, na słupach, co przydaje lekkości, niemal lotności i umowności oraz jest jakimś figlem – odcięcia się od ziemi i tej koszmarnej w tym kontekście drogi .
    Ciekawie wygląda miękki i otwary teren na południu cypla. Koresponduje z zielenią i terenami spacerowymi na lewy rzegu Rodanu i ciekawie, miękko wywiniętym bydynkiem (centrum edukacyjnego?), który też jest niezłym kontrapunktem dla Muzeum.
    Z kolei na południe od Muzeum, prawy brzeg Saony/Rodanu jest zabetonowany i zamieniony w kanalizację drogową, co całkiem odcina miasto od rzeki. Klasyczny błąd popełniany w czasach cywilizacj auta i betonu, dziś kosztowny i obniżający rangę miejsca.
    Na trwady i wybetonowany wygląda mi brzeg rzeki wzdłuż budynku muzeum, wysoka betonowa skarpa zniechęca do korzystania innego niż techiczne, ale też zacumowane barki wyglądają mi w części na mieszkalne, albo na jednostki pasażerskie, co byłoby niewątpliwym plusem miejsca.
    Podoba mi się też pokład wypoczynkowy i widokowy na moście łukowym przez rzekę. Z tej perspektywy Musee des Confluences wygląda na tle wysoczyzny krajobrazowej miasta bardzo atrakcyjnie. Nie widzę, ale mogę zgdywac, że w szklanych ścianach odbija sie i woda i niebo.
    W sumie, wygląda mi to na niezwykle urodziwy kawałek miasta. Zwłaszcza, że funkcja muzeum, jego stałe i czasowe wystawy pokazują to co opisujesz.

    +

    @Tanaka 30 października o godz. 13:11
    basia.n 30 października o godz. 12:22
    Muzeum Guggenheima w Bilbao załatwiło miastu niezwykłą promocję. Jest to świetny przykład tego, jak dosyć banalne i mało znane miasto może zostać wywindowane o parę stopni w górę w rankingach „znania” i popularności miast.
    Architektura jest tzw. kontrowersyjna, choć niewątpliwie niebanalna. Mnie się zupełnie nie podoba, jak Gehry potraktował styk działki, obiektu i wody. To uważam za zupełnie sknocone. Są też liczne zastrzeżenia do fukcjonalności i logiki wewnętrznej obiektu oraz ergonomii korzystania z niego. Widać, że szaleństwo bryły i zamierzony szok, wzięły górę nad innymi aspektami architektury. Ale efekt promocyjny jest silny i może to właśnie w sumie jest najważniejsze dla miasta, mieszkańców i lokalnej gospodarki.

    ____________________________________________________

    No i co ja no poradzę, że najbardziej lubię twoje komentarze na tematy architektoniczno – urbanistyczne? 😉

    To znaczy że mam jakoś taki dziwnie ambiwalentny stosunek do twoich kościelnych wstępniaków. Z jednej strony, podobnie jak to jest ze „smoleńskimi” komentarzami @tejota, mam już serdecznie dość tej tematyki.
    Ale jak @tejot wysmaży i podeśle nam (albo u Passenta) kolejną logiczną do bólu odpowiedź jakiemuś bałwanowi, to ją sobie kopiuję i w roli późniejszej myślowej ściągawki zachowuję na kompie.
    Nie mam wszystkich, ale obiecuję sobie, ze kiedyś uczynię skoncentrowany wysiłek i uzupełnię moje @tejotowe zbiory.

    Podobnie jest z twoimi, @Tanako, „kościelnymi” tekstami. Sama tematyka (przykłady głupoty, podłości, zakłamania i bezczelności kościelnego personelu) coraz bardziej mnie nuży. Coraz bliżej mi do postawy seleuk|os|a, mającego pretensje, że „po cholerę czas tracić na tych skur.. no powiedzmy ..kowańców, zamiast robic coś konkretnego?
    No ale jak @Tanako zredagujesz kolejną antypersonnel rakietę i wystrzelisz ją w wiadomym kierunku to robię to samo, co z komentarzami @tejota; kopiuję do „późniejszego użytku”. Gdzie ja tam był bym w stanie tak zgrabnie i kompletnie scharakteryzować kościelną menażerię.

    No ale po kościelnych wstępniakach i komentarzach człowiek czuje potrzebę umycia się. Tak samo jak po smoleńskich. Powtarzam sobie, że hydraulicy są w społeczeństwie niezbędni. Babrzą się wprawdzie bardzo często w kanalizacji, czyli w ludzkich odchodach, no ale bez drożnej czyli przetkanej kanalizacji zginęlibyśmy od choród i smrodu. Jesteście zatem naszymi moralnymi i logicznymi hydraulikami.

    A po architektonicznych komentarzach @Tanaki czuję troszeczkę tak samo jak po otworzeniu pięknego albumu o architekturze. Jakbym świadomie patrząc na otoczenie przeszedł 5 minut po ulicy. To „świadomie patrząc” jest tutaj najważniejsze, bo komentarze @Tanaki przyczyniają się bardzo, uczą, takiego świadomego patrzenia.

    Dzięks ci za nie bardzo!

    ________________________________

    W komentowanym Muzeum w Bilbao nie byłem, ale kiedyś kupiłem kilka albumów o nim i o twórczości Gehry’ego (niektóre wielgaśne jak drzwi od katedry) i po nasyceniu się nimi sprezentowałem je swoim dzieciom w roli Ważnego Prezentu Pod Choinkę. Dzieci wiedzą, że tata ma kilku ulubionych architektów i Gehry zdecydowanie mieści się w pierwszej dziesiątce. I to wcale nie dlatego, wszystkie jego dzieła ojcu się bezkrytycznie podobają! Ale o tym sam najlepiej napisałeś.

  452. basia.n
    30 października o godz. 11:47
    W tej amerykańskiej reprezentacji nie widzę ani jednego Amerykanina .

    Ależ to są właśnie Amerykanie, dzieci i wnuki emigrantów. Reprezentacja jest pod przewodnictwem Po-Shen Loh (syna emigrantów z Singapuru, obecnie profesora na Carnegie Melon). Ukrainiec Rudenko też jest dzieckiem emigrantów. To nie ci sami ludzie jęczą. Jak wszędzie zresztą.

  453. @izabella 30 października o godz. 16:13

    Nie ukrywam, że mój komentarz o sukcesach irańskich dziewcząt na stereotypowo najbardziej męskiej olimpiadzie naukowej dla licealistów podłożyłem jak pułapkę na ciebie. No i się blogowa „kobieta matematyczna” przewidywalnie złapała! 😉

    Po drodze był tylko mały hiccup, bo przed tobą na moją pułapkę napatoczyła się jakaś muzyczna mysz, potrąciła ją, nie wiedziała co z nia zrobić, trochę ser nadgryzła, narobiła rabanu że jeszcze takiej pułapki nie widziała, czym przywołała szwajcarskiego szczura, ten z kolei dawaj trzepać statystyki, czarować tę muzyczną mysz, zagadali się,. zaplotkowali, już myślałem, że w tym tłumie @izabella pułapkę przeoczy. 😉

  454. O Maryam Mirzakhani słyszałem, po medalu Fieldsa (hej, napiszmy dla tych muzycznych myszy, coby wiedziały!), który uważany jest za odpowiednik Nagrody Nobla dla matematyków, trudno było nie usłyszeć. 😉

    Teraz zajmę się przesianiem pakistańskich dziewcząt z sukcesami na matematycznej i na fizycznej olimpiadzie. Zapamiętałem bowiem jedna taką, której rząd muzułmańskiego Pakistanu (oczywiście jakaś kolejna wojskowa dyktatura) sfinasował studia w USA po jej naukowych sukcesach.
    Coś chyba nie-do-pomyślenia w katolickiej, europejskiej Polsce/Wolsce.

  455. W odpowiedzi dla @Tanaki miało być „co ja na to poradzę”

  456. @izabella 30 października o godz. 16:51
    Ależ to są właśnie Amerykanie, dzieci i wnuki emigrantów.

    Bingo!

  457. @Tobermory 30 października, 10:30
    Antropologia, historia, ekonomia zastosowane do wyjaśnienia zjawiska wierzeń religijnych, celem wyrabiania myślenia krytycznego u młodzieży. Nasuwa się heretyczna myśl, że religie jakąś – niekoniecznie we wszystkim złą – rolę w historii pełniły. A przecież wiadomo, że religie są źródlem wszelkiego zła na świecie i gdyby nie one, ludzkość podbijałaby już inne planety. Największym nieszczęściem Polski był chrzest Mieszka ( bez niego bylibyśmy pewnie od początku światłymi ateistami).
    Wszystko to powtarzane było wielokrotnie with a straight face i mało kto protestował. Pamiętam, że @Herstoryk wygłosil na ten temat odrębne zdanie. Blogowy biskup nawet religioznawstwo by eliminował na rzecz np. uplatania wiklinowych koszyków. Po cóż nam wiedza o religiach? Można zapewne uczyć historii nie wspominając o tej aberracji ludzkiego umysłu, co jak nic przyspieszy postęp w krytycznym myśleniu.

  458. @Nefer wczoraj

    Gdybyś miała kota…

    Takie coś dla Ciebie znalazłem. Płeć bohaterowi zmieniłem.
    – Wcale się ze mną nie bawisz! Wcale! – Widmokota Nefer biegła korytarzem za śpieszącym się Asmodeuszem niczym szary obłoczek kurzu. – Wszystkie widmoszczury mi pouciekały, papuaska suszona główka wpadła głęboko pod szafę, a ci wredni służący nie mają najmniejszej ochoty jej wyjąć! Jestem taka samotna. Nikt mnie nie głaszcze i nie mam do kogo mruczeć. Wpadnę przez ciebie w depresję i wylinieję, zobaczysz! Będę wszędzie liniała ektoplazmą i zostawiała kłaki na twoich najlepszych ubraniach!
    Maja Lidia Kossakowska.

  459. Seleuk(os)
    Widać, że jakoś nie bardzo się ze swoimi „Nieboraczkami” dogadujesz (nie ważne w jakim języku), ale cenisz i rozumiesz indywidualności. Domyślam się, że Twoja duża rodzina jest „międzynarodowa”, co jest z pewnością interesujące, ale może być też źródłem konfliktów.
    Piszesz:”Jest roznica Mag, miedzy ortodoksyjnym wtracaniem w osobiste zycie (duchowe???), konformismem, kolaboracja. Dobrze te granice znac, praktycznie. Wszyscy. Umiec zastosowac, nawet rodzinnie, nie tylko towarzysko. To jedno z narzedzi poruszania w swiecie.”
    Otóż to, a poza tym niewzruszona jest banalna prawda, ze z rodziną to najlepiej na zdjęciu.
    Myślę sobie, czy przypadkiem @act nie ma racji, że ty sobie trochę „bekę”(dawniej – „jaja”) z nas robisz i nie tyle „zgubiłeś” język, co bawi cię takie „murzyńskie” gadanie po polsku. Zresztą bardzo fajne.
    Swoją drogą, ile lat miałeś, gdy wyjechałeś z kraju?
    Twój rudy Boss jest niesamowity. Tylko nie bardzo chwytam, co on miał z uszami. Pewnie niezły z niego zabijaka.
    Pozdro

  460. @Lewy 30 października, 16:16
    I jak tu nie kochać kotów?

  461. @act 30 października, 5:44
    Może @seleuk(os) z nas sobie żartuje. Jego żartobliwość nie ogranicza się do pisania ze szwedzka po polsku, widoczna jest też w tonie jego komentarzy, przynajmniej ja tak to widze. Jego styl jest unikalny, nie do naśladowania i za to go cenię, nawet jak mam trudności z wgryzieniem się w sens.

  462. @zza kaluży 30 października, 16:51
    “Szwajcarski szczur” podał cenne uścislenia, takie się przydają i niech mu za to będzie chwała. W moim rodzinnym domu “szczura” nazwano by molem książkowym, tonem pełnym uznania.

  463. @kruk 30 października o godz. 18:05
    Mól książkowy nie przyszedł mi do głowy. W mojej bajce mól nie pasował mi do muzycznej myszy. Zresztą mole kojarzą mi się dużo gorzej od szczurów. Mole zjadły mi niejedną lubianą część garderoby. A szczury wprawdzie są brzydkie ale za to bardzo ineteligentne. No i nigdy niczego mi nie zjadły. 😉
    Mam nadzieje, że ten Szwajcarski sie nie obrazi, bo gdyby sie obraził to podłamałbym się.

  464. izabella
    30 października o godz. 16:51

    Myślę tak,jak Ty napisałaś. Oczywiście chodziło mi o fakt,że na zaprezentowanym zdjęciu widać bardzo utalentowanych młodych obywateli amerykańskich pochodzenia azjatyckiego.
    A jakaś część ich społeczeństwa nie przyjmuje tego do wiadomości. Stąd moje ironiczna uwaga o „jęczeniu” 🙂

  465. (spod kocyka, wylegując się na kanapie)

    paradox57
    30 października o godz. 17:29

    O, fajne 🙂 dziękuję. Niewiada czemu mi się skojarzyło z Mistrzem i Małgorzatą. Krążyły słuchy że jakichś Kossakowskich miałam w rodzinie ale dawno i nieprawda.

    Pogoda tutaj straszna, wieje i leje, zupełnie polski listopad a w Polszcze jak słyszę lato idzie :/ nie gadam bo nie mam o czym, obejrzałam tego Guggenheima i mi się nie podoba bo ciężki a na Framie byłam rok temu.

    Jakby co to hibernuję obok:)

  466. @Antonius

    Zapewne nie usunąłeś ideogramu
    Ustawień
    i nikt ci tego nie usunął

    W Windows 8 mógł być on chwilowo nie widoczny, bo projektanci przesadzili z wycofywaniem elementów za kulisy
    Pulpitu
    Aby w Windows 8 przywołać niektóre elementy widoczne stale w Windows 10 należało wiedzieć gdzie ustawić
    Wskaźnik myszy
    i tam tym wskaźnikiem jakby poskrobać w odpowiednim tempie.

    Sądzę, że podobnie było w Windows 7 – ja tę wersję przeskoczyłem w swym życiu komputerowym.

    Być może użytkownicy Windows 7 nabrali złych doświadczeń – tego nie wiem.

    W Windows 10 rzeczony ideogram jest standardowo obecny na
    b>Pasku zadań
    i ma postać małego koła zębatego.

    Namawiam cię do bliższego zapoznania się z wszelakimi ustawienia doskokami dla oddechu od podjętych innych zadań, na przykład poszukiwań sieciowych.

    ***

    Teraz umieszczę klika uwag w duchu wielkopańskim.

    Być może skutecznie pomocny byłby ci komputer z dwoma ekranami.
    Gdybym się zaparł, to kupiłbym laptopa ( no na podołek byłby za duży ) z ekranem 21 cali, a marzy mi się komputer w klasycznie starej obudowie z dwoma ekranami odrębnymi fizycznie.

    Rozumiem, że jesteś audiofilem mającym wymagania co do sprzętu.
    Wzmocnienie udogodnień dla widzenia i dla słyszenia oczywiście jest związane ze okablowaniem bardzo dobrej jakości. Wejście do sieci i wejście do sieci powinno być kablem światłowodowym. I najlepiej aby jakiekolwiek chłodzenie odbywało się za ścianą.

    Nie wiem czy dyski SSD przeszkadzają w zapisie i w odczycie głębi dźwięku i innych jego parametrów. Ja pracuję od nie dawna na laptopie z dwoma fizycznie odrębnymi dyskami SSD i szum zdecydowanie mi teraz osłabł.

    Każdy powietrzny fragment dowolnego toru komunikacyjnego wprowadza szum dodatkowy szum kodowania i dekodowania, o czym zapewne nie trzeba cię powiadamiać.

    ***

    Zajrzyj:

    Ustawienia -> System -> Ekran -> Skala i układ
    i przejdź do
    Zaawansowane ustawienia wyświetlania

    Możesz w ten sposób powiększyć prawie wszystkie elementy, ale nie przesadzaj.

    Aby zamknąć powitalne okienko reklamowe na portalu Gazety Wyborczej ja muszę powiększenie ( czyli skalowanie wyświetlania ) zmniejszyć do 100.
    Oceniam to jako lekką nieżyczliwość twórców i właścicieli tego portalu.

  467. Nefer
    30 października o godz. 18:27

    Miałaś szczęście,że wróciłaś. Dziś znajomi ,którzy mieli wracać rano z Tunezji na Zaventem, nie mogli wylecieć,bo w Belgii strajkują.Zmieniono więc trasę na lądowanie w Rotterdamie,ale trzeba było czekać na specjalne pozwolenie,aby tam samolot przyleciał, ( bo ta linia nie lata do Rotterdamu)więc zamiast wystartować o 6:00, samolot odleciał o 15:30.
    Więc wypoczywaj pod kocykiem i ciesz się,że na czas dotarłaś do domu. U mnie też wiatr się okropnie rozhulał.

  468. basia.n
    30 października o godz. 18:50

    Miałam bo LOT nie odwołał. Na Zaventem strajkuje obsługa bagażu, konkretnie aviapartners. LOT jest obsługiwany przez swissport, niestrajkujący.

  469. Lewy
    30 października o godz. 14:52

    Muzem i okolice opisałem gapiąc się na mapy gógla. One całkiem sporo pokazują. To całkiem proste: wystarczy widzieć to, co jest pokazane.
    Aha, bo trzeba też widzieć to, czego nie widać. 😀

    Ale że pracowałeś w tym niebanalnym obiekcie centrum edukacyjnego, to i dobrze miałeś. Dookoła zieleń, rzeka i widok na des Confluences. Na tle.
    technologia budowy wiaduktu którą opisałeś, jest dosyyć powszechna zwłaszcza tam, gdzie ustrój nośny (tu owe łuki z cięgnami, do których podczepia sie płytę – nienośną – ulicy) mozna dostarczyć w całości. A duża rzeka temu bardzo sprzyja.
    Swego czasu, nad Wisłą w sensie ścisłym oraz za obywatela Edwarda Gierka, tak budowano most na Wiśle w Kiezmarku, czyli w miejscu jej największego wolumenu przepływu. Zbudowano całe przęsła i na barkach zwieziono je na miejsce wbudowania.
    Mógłbym parę takich konstrukcji, które obfociłem w trakcie wykonania pokazać, ale z tym to sprawa gorsza, bo permanentnie nie zdanżam.

  470. Tobermory
    30 października o godz. 19:32

    🙂 🙂 🙂

  471. zza kałuży
    30 października o godz. 16:40

    Ja bym rzecz ujął tak, że oba tematy (Smoleńsk jako partykularyzm, a religia i jej biskup jako rzecz generalna, w ktorej Smoleńsk się mieści) to są tematy nużące. I jednocześnie frapujące. Wiara i jej religia z chorym biskupem dlatego, że rządzi życiorysami od tysięcy lat i tak głęboko, że niemal nikt nie ma pojęcia – jak. A pojmowanie po wierzchu, na podstawie byle jakich śmiesznostek, albo pryszczy jest najpowszechniejszym błędem osądu. Tak prostym i podstawowym że aż przedszkolnym. Ale że ludzie to przedszkolaki nieustające, nie odczuwam zdziwienia.

    Co do hydrauliki, masz rację: to śmierdzi i gnije, ale, oraz właśnie dlatego, potrzebni są hydraulicy oraz zasady higieniczne, które trzeba sformułować. Żeby sformułować sensowne zasady, trzeba wiedzieć co w istocie śmierdzi i dlaczego.

    Aha, bo w sprawie architektury, urbanistyki oraz różnych wciórności tego rodzaju, to mi dałeś do myślenia. Jak się namyślę, to może trzasnę jakiegoś wstępniaka.

  472. @kruk
    30 października o godz. 17:28

    „Nasuwa się heretyczna myśl, że religie jakąś – niekoniecznie we wszystkim złą – rolę w historii pełniły”

    Owszem, młodzież dowie się, w jaki sposób religie służyły (i służą) do objaśniania świata, utrzymywania władzy plemiennej, a także panowania jednych plemion nad innymi, uzasadniania podbojów, mordu i rabunku, dowie się może o sojuszu tronu i ołtarza, który ciągnie się przez wieki w zmiennych konstelacjach… I jak sobie niektóre kraje z tym poradziły.
    Młody człowiek dowie się jak powstawały, ewoluowały i zanikały różne wierzenia, ilu potężnych bogów odeszło w zapomnienie i może wyciągnie wnioski ze swojej własnej sytuacji, i roli religii w jego życiu, i w polityce jego kraju.
    Lekcje religioznawstwa nie mają na celu ateizacji czy jakiejkolwiek indoktrynacji. To jest po prostu chłodne i niezaczadzone spojrzenie od zewnątrz.

  473. Tanaka
    30 października o godz. 19:47

    Aha, bo w sprawie architektury, urbanistyki oraz różnych wciórności tego rodzaju, to mi dałeś do myślenia. Jak się namyślę, to może trzasnę jakiegoś wstępniaka.

    To dobry pomysł,jak już przeżyjemy te wszystkie nadchodzące obchody rocznicowe.
    Właśnie przeczytalam co Ewa Siedlecka napisała o planowanym Marszu Niepodległości…

  474. … wieczorowonocna pora… Urbi et Orbi

    mag 30 października o godz. 17:30
    kruk 30 października o godz. 17:57

    Z dziecmi dogaduje wysmienicie. Zadnych wzajemnych problemow nie mamy. Komentujemy jedynie indywidualno/osobiste, z szacunkiem, dystansem, czesto. Liczac po polsku mam 3 dzieci (2 generacje). Niedobraczki. W wolnym tut tlum busfrön (rozrabiactwa nasionka, jeden z kilku synonimow). Liczac tutejszo mam 10dzieci i 2 generacje (1 Niedobraczka honoris causa wchodzi). Liczac po polsku jestem kawaler i rozwodnik wielokrotny, seryjno/rownolegly. Liczac tutejszo, po szwedzku, mam 3 zony, roznorako aktualne, erotycznie 2, ekonomicznie zadnej. Po nadwislanskiemu, loza wspolne i stoly czasem architektonicznie, a wszystko zadaszone osobno zawsze urbanistycznie. Probnych nie licze. Zony moje, wzajemnie soba bardzo zainteresowane, spotkan osobistych wzajemnie unikaja jak piekla, choc agnostyczki w piekielne moce wiary zadnej miec nie moga, nie maja. Jaja robie (beka po nowoczesnemu) z jezyka katolickoreligijnego (katrel), sekta ateistyczna. Ktory jezyk blogowy(katrel) jest, okreslany wysoka „nadmurzynskoscia” i duma. Taki creole (nie lingua franca mylic).

    Nadmurzynskosc jezyka lokalsow jest katrel, a wynika z „Mickiewicz/Kordecki Wielkim Poeta byl. Napisz co na mysli mial, kiedy Litwa, ojczyzna twoja i gdzie Natenczas ZolnierzWyklety chwyta na tasmie przypiety..”. Zagadka matematycznokreolska: Jak imie rodowe Natenczasa Wykletego jest?. Podkreslenie krzyzykiem habilitacje daje.

    Urbi et Orbi, pzdr Seleukos

  475. Nadzwyczaj rzadko nieporadność językowa wygląda tak, jak @seleuk|os| przedstawił w swoich żartach językowych.

    Ci którzy o Szwecji wiedzą tyle, że jest i nie udało jej się potopić Jasnej Góry wiedzą niewiele.

    Więc zwracam uwagę, że jednym z doświadczeń Polaka tam osiadającego jest poznanie obowiązku rozmowy popłukiwanego kawą podczas fiki.

    Domniemywanie nieporadności językowej u tegoż delikwenta jest być może świadectwem lokalności ( w przeciwstawieniu do globalności ) kontaktów biznesowych.

    Globalny ( terytorialnie , niekoniecznie w skali przepływów finansowych ) biznesmen mówi pidżinem. Europejczyk próbujący załatwiać interesy z Chińczykiem i starający się mówić w języku mandaryńskim jest podejrzewany prze Chińczyka o nie wyrażone w mowie interesy oboczne, a nawet o agenturalność.

    Są języki których Europejczyk nie jest w stanie opanowć. I nie jest to tylko anatomiczna i fizjologiczna kwestia aparatu mowy. Czy Ambitny przyzwoity i zdolny Polak łatwo się zdecyduje szczekać na Chińczyka, który od szczekania się nie może powstrzymać?

    To wychwycenie żartów kolegi osiadłego w Szwecji może świadczyć o agesywności formy, która wciąż nam przypomina o swym dawnym ewolucyjnym zwycięstwie nad formą.

    Na mikro skalę ( obniżyłem lot nad blogiem ) pragnę zauważyć, że szwedki potaniały na tyle, że w Warszawie trudno spotkać człowieka z laską. A Szwedka mogłaby potwierdzić:
    Rzeczywiście. Wiele Polek i Wielu Polaków wspomaga się francuzkami. I nikt nie chce mi wyjaścić gdzie w Warszawie można kupić laskę nebeską i wciąż widzę szyderczo rozbawione miny.

    ***

    Na Podkarpacie przyjechał chłopczyk z mamą, która za chlebem wybyła do Holandii i bywa w awojej małej polskiej macierzy. I sprawozdaje, że z holenderskiej klasy synka, to tylko on poszedł do pierwszej komunii.

    @Tanako! Niecierpliwiec z ciebie. A odchodzenie od wiary w Polsce robi się samo, tka jak słońce wspomagania we wstawaniu i zachodzeniu nie wymaga.

    Nasza rodzinna siostra zakonna ( twierdząca, że jestem wzorowym chrześcijaninem ) poniższy filmik o górskim relaksie zakonnic kwituje:
    Staruszku! To było dawno i nie jest już prawdą. No i nawet na Ścieżkę POd Reglami swych habitowych młodszych siostrzyczek nie udaje się jej namówić.

    Ruch Oazowy to teraz jest lokowany przez studentów w okolicach Frontu Jedności Narodowej i trzeba im wyjaśniać, że nie chodzi o Pustynie Błędowską.

    Pozostawmy sprawę naturalnemu biegowi.
    Bo młodzi w sieci szukają hasła
    Prawa naturalne i reagują:
    Ciotka Wiki często ściemnia!

    https://www.youtube.com/watch?v=6x2NQO59duA

  476. Zagapiłem się.
    Już przedwieczny wiedział, że forma zwyciężyła nad treścią.
    Przepraszam.

  477. Odbyło się wielkie badanie opinii publicznej:

    „Tylko co trzeci Polak zaakceptowałby muzułmanina w rodzinie. Większość nie chce małżeństw homoseksualistów ani aborcji na żądanie. A co łączy nas z Zachodem?”

    Okazuje się, że chyba najbardziej to mosty na Odrze 🙄

  478. zyta2003
    30 października o godz. 6:44

    „@act. Powiadasz, ze nasz szwedzki kolega robi se z nas jaja na okolicznosc”

    No pewnie zytko, czlowiek o jego inteligencji, wiedzy, doswiadczeniu zapomnial jezyka (polskiego) w gebie?
    C’mon.
    Ale udawajmy, szusz, ze nie odkrylismy tej (niekonwencjonalnej) konwencji literackiej seleuka, bo zabawa doprawdy przednia.

  479. @act
    30 października o godz. 22:11

    Tez tak mysle, bo mam zabawe czytajac…

    Pozdrowka
    ~l.

  480. Tobermory
    30 października o godz. 21:34

    Mosty, powiadasz

  481. Antonius
    30 października o godz. 9:41
    Drogi tejocie,
    W7 umarł

    W kwestii formalnej. W7 jeszcze żyje i ma się dobrze. Zgon jest przewidziany na kwiecień 2020r.
    W10 doczekał się już kilku o ile nie klikunastu wersji i w sumie jest „ulepszonym” W7.

  482. Nefer
    30 października o godz. 22:26

    Dobre!
    Czy to nie jest tak, że orzeł w koronie nic dla Polaka nie znaczy, orzel w koronie i z krzyżem i żółtymi nogami też nic nie znaczy, znak Powstania też nic nie znaczy, więc i mosty na banknotach Euro też nic innego nie znaczą jak to, że to forsa?
    Ale płot znaczy: wara mi i won stąd!

  483. @Nefer
    O jeden most za daleko. N.b. w tamtych okolicach wspominają dobrze żołnierzy gen. Sosabowskiego.

  484. Czesc lonek,
    gdzie Ty sie podziewasz?

    Orteg wrocil na blogu lono, ale bedzie…zeby tylko wytrzymal.

  485. @act
    30 października o godz. 22:11
    Ja też potrafię.
    M’Bwana kubwa ja cie zjeść.

  486. @Tanaka, zezem

    Kiwam głową bo co tu rzec mądrego.

    W niedzielę w Warszawie widziałam ten wypaćkany niepodlegle samolot :/

  487. Jaja jak berety…

    Rosyjski humor –
    „Rosjanie pamiętają o tym i czasem przy wódce, udając lektorów państwowego radia, grobowym głosem ogłaszają: „Dziś sekretarz generalny KPZR Leonid Iljicz Breżniew po długiej i ciężkiej chorobie, nie odzyskując przytomności, wrócił do pracy.”

    vs

    Angielski humor –

    Dorothy Parker pytana, czemu sie spoznia z recenzja odpowiedziala:
    – I was too fuc*ing busy or vice versa

    PS.
    Za chwile ide do sadu – sam se bede obronca a co nie stac mnie.

  488. @act
    30 października o godz. 22:54

    To pierwsze 😀

  489. @Nefer
    30 października o godz. 22:26

    Gdybym nie była Polką to bym się zdrowo uśmiała, a tak to jest mi przykro.
    Niemniej przedni humor

    @act
    Powodzenia!

  490. Nefer
    30 października o godz. 22:43

    Widziałem go na fotach, chyba na żywo lepiej nie wygląda, a podejrzewam, że gorzej.
    Wielka mnie ścieklica bierze, gdy widzę, jak w poważnej sprawie, tak strasznie, bezczelnie, dziadowsko sie pieprzy stronę estetyczną, grafikę użytku.
    LOT miał kiedyś świetnych grafików że wspomnę choćby Janusza Grabiańskiego i autora odnowionej szaty korporacyjnej, chyba jeszcze za Gierka. To było nowoczesne, świeże, śmiało sie mierzące z dorobkiem twórczym najlepszych firm Zachodu, na nawet wiele z nich przeganiającym. I to był powód do realnej dumy. Dużo lepszej niż cała ta żałosna heca pisoidów z „niepodległością”.
    To, jak graficznie upaćkali niepodległością samolot, to jest i hańba i pospolite chamstwo. Sama istota pisoidyzmu.

  491. 404
    30 października o godz. 23:01

    Dzieki, troche mi sie nogawki trzesa ale ‚dam rade’.

    A powiedz, co ma polskosc do humoru Parker, bo nie chwycilem.

    Nefer
    30 października o godz. 22:57

    Do twarzy Ci jak sie smiejesz serdecznie.

    Dobra ide, trzymajcie panie kciuki, zebym tylko ze strachu angielskiego nie zapomnial.

  492. @act
    30 października o godz. 22:32

    Pierwsze primo byly wybory w Umeczonej, a ja jestem obywatel, wiec glosowac pojechalem.

    Drugie primo, w UKeju byl „halftherm” wiec tydzien urlopu, ktory radosnie wykorzystalem, zeby „off the grid” odpoczac. W kominku palilem i nad zarem kielbaski pieklem i syna nauczylem, ze nie w plomieniu, a nad zarem sie piecze. A poza tym to po lasach lazilismy, zbieralismy grzyby i przez tydzien na tych grzybach zbieranych jedlismy, to barszcze na grzybach, a to grzyby w sosach, lub dodawane do jajecznicy, ludzi zero, grzybow duzo, az sie przejadlo. Fotek narobilem i albumiki ze dwa, czy trzy szykuje i jak skoncze, na blog linki wrzuce. Moze sie komu spodoba jesien na Mazurach, czy inne jesienne foto impresje.

    Trzecie primo, jeszcze prostsze jest, dopinam wazny, byc moze nawet niezwykle wazny projekt, wiec musialem sie z biezaczki blogowej uwolnic, zeby w skupieniu dopracowac, co dopracowane musi zostac. Calkiem mozliwe jest, ze efekt, za jakis czas znajdzie sie na blogu, jesli @Tanace powiedzie sie w dogadaniu pewnych zmian, na jakie sam wpadl, niezaleznie od wspomnianego wyzej projektu, a wspomniany projekt tylko przyspieszyl jego decyzje.

    Pozdrowka
    ~l.

  493. @act
    30 października o godz. 23:18

    W myslach trzymam kciuki, ale jesli nie mialbym doswiadczenia, to wzialbym „papuge”…, bo sam mialem sprawe i gdybym sam mial ja prowadzic, to wiem, ze bym przegral… Wygralem, bo zrozumialem, ze w anglosaskim systemie, takim samym jak Ty masz w krainie kangurow, bez Baristera dobrego, a raczej bardzo dobrego, sie przegrywa, nawet jesli prawda jest po Twojej stronie. Prawda moze dosc latwo przegrac z dobrym Baristerem. Taka smutna prawda jest.

    Pozdrowka
    ~l.

  494. @act

    Mnie w takich przypadkach pomaga zwalnianie oddechu.
    Dla mnie to działa. Uspokajam się. Spróbuj

    Co do żartów.
    Twoje mnie zdecydowanie ubawiły, a do @nefer odniosłam się w związku
    z jej linkiem „mostowym” o godz. 22:26

  495. @Nefer
    Specjalnie dla Ciebie z tego samego źródła, optymistyczniej:

    W takim razie sama sobie spróbuję wyciągnąć tę papuaską główkę. Jestem mądra, dzielna, na pewno mi się uda. Żaden głupi, leniwy służący nie będzie mi do tego potrzebny.

  496. @lonefather
    30 października o godz. 23:43

    Ja dwukrotnie przegrałam w oczywistych sprawach… dzięki „papudze”

    W jednym przypadku mój adwokat wysłał zastępczynię, która nie miała pojęcia o sprawie. A w drugim, mój adwokat poszedł na układ ze stroną przeciwną.
    Wątpliwości nie było, chociaż z udowodnieniem było gorzej.
    Tym bardziej, że przeciwnicy mieli nieograniczone fundusze.

    Z kolei dwa razy sama siebie reprezentowałam… i wygrałam.
    Bonus dodatkowy… to było za darmo.

  497. Sorry Nefer za małe „n”
    To pomyłka

  498. Tanaka
    30 października o godz. 23:06

    Widziałam przez okno mojego samolotu i wrażenia nie zrobił, wcale jakoś na duży nie wyglądał. „Projekt” mi się bardzo nie podoba, ta mapa ze wstęgą, naćkana niepodległa tu, proud tam, wieś śpiewa i tańczy.

    Optymistycznie za to powiem że taksówkarz wiozący mnie na lotnisko był bardzo antypisowski i antyklerykalny:)

    @act
    30 października o godz. 23:18

    Zawsze będę pamiętać poziomki i pionki, to było fantastyczne 🙂
    Trzymaj się.

    ***

    Pisy wydały 200 mln zł na obchody święta niepodległości, czyli na co dokładnie, bo z marszu z naziolami się gremialnie wycofali. Zresztą na ten marsz to ja bym wojsko z czołgami wysłała, sorry. Otoczyć i nie puszczać, żadnego ale.

    Prezydent Poznania zaprosił byłych prezydentów na obchody niezależne od dobrej zmiany, Komorowski zaproszenie przyjął. I będą się objadać rogalami marcińskimi. Jeszcze nigdy nie próbowałam :/ Konstancja, gdzie się podziałaś.

    Co za żałość że święto stu lat niepodległości naszej ojczyzny dostało się w łapy pisów z marionetką, szemranych kłamców, niszczycieli, szmondaków (i dalsze sto epitetów)

  499. paradox57
    30 października o godz. 23:47

    Ciekawam tego źródła 🙂

    404
    30 października o godz. 23:55

    Ja się o bele co nie obrażam…

  500. @Nefer 23:59

    Te 200 baniek to ponoć do roku 2022. Tak przynajmniej Selin gadał. Czyli ktoś będzie chapał nie przez rok, a przez 4 lata.

    godz. 23:47

    Nie wiem, czy na LA3 się godzi. Ale co tam, niech będzie. W końcu to tylko wymysł autorki, za to lepszy w czytaniu niż niebieska książeczka.

    Maja Lidia Kossakowska Bramy Światłości.
    Od razu śpieszę wyjaśnić, że dwa tomy po mniej więcej 500 stron, bo wiem, że to informacja ważna dla Ciebie.

  501. 404
    30 października o godz. 23:52

    Wiem o czym piszesz. Tez bylem „strona przegrana” wskutek pozaformalnego ukladu „mojej papugi” z baristerem oponenta.

    Wniosek jaki wyciagnalem: WEZ LEPSZA „PAPUGE”… i wzialem …

    Pozdrowka
    ~l.

  502. paradox57
    31 października o godz. 0:12

    Żeby się nie przeliczyli w przyszłym roku, co jednak daj Boh, ament.

    Zajrzałam do recenzji i widzę że to jakoweś fantasy. Fragmenty ciekawe ale ja całości fantasy nie dam rady, nie mam cierpliwości do wymyślonych światów. Dalej tkwię w „Failure is not an option”, za dużo się w tym miesiącu działo żebym miała głowę czytać cokolwiek. Na szczęście już koniec i powoli dochodzę do siebie, jeszcze wczoraj ze zmęczenia wszystko mi się myliło i połowy rzeczy zapominałam, dobrze że do pracy dopiero w poniedziałek.

    (psst, tak między nami, malinowa Soplica nadaje się do czegoś? Bo tej porzeczkowej to wiem że mi nie wybaczysz 😉 )

  503. @Tobermory 30 października, 19:32.
    Szczury zawsze widziałam jako miłe zwierzątka, rownież te w nowojorskim metrze. Na początku bieżacego stulecia była moda na szczury w roli zwierząt towarzyskich. Znam jedną młodą osobę w Polsce, która swego czasu wspólżyła z kilkoma szczurami w swoim pokoju. Kiedy nie było jej w domu, szczurami opiekował się lojalnie brat. Rodzice tolerowali szczury z miłości do dziecka.
    19:53
    Pełna zgoda, taka właśnie wiedza jest potrzebna – obiektywne spojrzenie na rolę religii w historii, do czego służyła, jak wpływała na kulturę itd. Nie chodziło mi o jakieś szczególne dobro religii, tylko o
    jej niezaprzeczalną historyczną rolę – okresami jako elementu budowy społeczeństwa, kiedy indziej powodu zastoju i nawet zwyrodnienia. Nie mieć wiedzy o religiach znaczy niewiele wiedzieć o człowieku.

  504. Maryam Mirzakhani
    Kobieta – muzułmanka – naukowiec! Jak to!?!? Przecież jak twierdzi „guru” niektórych, Hirsi Ali, muzułmanie potrafią tylko kobietom łechtaczki obcinać, mordować honorowo (jak im ponoć „szariat” nakazuje), więzić pod burką albo w domu przy garach, no i wogóle uciskać i poniżać!! Jak im oczywiście islam i ww. „szariat” nakazuje.

    A tak na poważnie, tu jest artykulik w „Quartz” nt. kobiet i nauki w krajach islamskich – https://qz.com/1223067/iran-and-saudi-arabia-lead-when-it-comes-to-women-in-science/
    W wielkim skrócie, Iran, Arabia Saudyjska i Emiraty zaginają Zachód jeśli idzie o odsetek kobiet studiujących nauki ścisłe i przyrodnicze (60 – 70% absolwentów).
    Z innego artykułu, http://science.sciencemag.org/content/290/5489/55 , wynika, że dostęp do studiów wyższych i szanse na karierę są być może bardziej związane z zamożnością kraju niż kulturą/religią.

  505. @seleuk(os) 30 października, 20:14
    Może się wygłupię, ale nazwisko (nie imię) Natenczasa było Wojski.

  506. @Herstoryk
    31 października o godz. 1:17

    Często zgadzam się z Tobą.
    Obecna nagonka na Iran bardzo mi się nie podoba i wielce niepokoi.

    Jednak pomimo że kobiety mogą studiować (niektóre kobiety) w krajach muzułmańskich, to jeśli chodzi o ich prawa człowieka w tych regionach… to nie widzę tego w różowym kolorze.

    Paradaksalnie w Iranie, pomimo wszelkich narzuconych przez Mułłów nakazów i zakazów, to tamtejsze kobiety cieszą się większą swobodą w porównaniu do innych krajów islamskich.
    Daleko jednak im do uzyskania prawdziwego statusu wolnych ludzi, samodecydujących, o rzeczach wydawaloby się oczywistych. Takich chociażby prozaicznych jak np. w co się ubrać, czy pójść samemu o jakiekolwiek porze gdzie się chce, itd.

  507. Mark Knopfler…

    Nowa plyta, nowa trasa koncertowa: ‘Down The Road Wherever’

    Pare biletow wciaz dostepne dla zdecydowanych, niezdecydowani nie maja czego szukac;

    https://www.viagogo.co.uk/Concert-Tickets/Rock-and-Pop/Mark-Knopfler-Tickets?AffiliateID=49&adposition=1t1&PCID=PSGBGOOCONMARKECFB1B8ABBF-SL1&AdID=306896681443&MetroRegionID=&psc=&psc=&ps=&ps=&ps_p=0&ps_c=1601294781&ps_ag=62282229522&ps_tg=kwd-546303035642&ps_ad=306896681443&ps_adp=1t1&ps_fi=52245272764&ps_li=&ps_li=&ps_lp=1006668&ps_n=s&ps_d=c&gclid=EAIaIQobChMI7IeMt66v3gIV6b3tCh1MmQTREAAYASABEgIFk_D_BwE

    Nawet Szczur Szwajcarski ma szanse sie „zalapac” 9go Maja w Zurichu…

    A „polscy” Polacy 10go Lipca w Krakowie, lub 11go Lipca w Sopocie, jesli sie pospiesza z kupieniem „ostatnich” biletow:

    Krakow 21 biletow do nabycia

    https://www.viagogo.co.uk/Concert-Tickets/Rock-and-Pop/Mark-Knopfler-Tickets/E-3219112?PCID=PSGBGOOCONMARKECFB1B8ABBF-SL1

    Sopot 23 bilety wciaz dostepne

    https://www.viagogo.co.uk/Concert-Tickets/Rock-and-Pop/Mark-Knopfler-Tickets/E-3219104?PCID=PSGBGOOCONMARKECFB1B8ABBF-SL1

    Ale jak nie zaraz, to jutro ich juz nie bedzie…

    Pozdrowka
    ~l.

    ps W Szwecji wciaz sporo, tak samo w Danii, Wegry Budapest, Czechy Praga, czy Amsterdam, lub inne … sporo mozliwosci w Hiszpanii…

    Ja kupilem w Glasgow, rodzinnym miescie Marka… Wiec Mark, Glasgow, Scotland and the whiskey … of course… Bo to juz chyba ostatnia plyta i ostatnia trasa Marka Knopfler’a

  508. Hegemonia amerykańskiego dolara chyba zmierza ku schyłkowi.
    Oczywiście dzięki Trumpowi i jego pace.
    Napięcia, sankcje, trade war, itd skutkują konsekwencjami.
    Do tej pory wszelkie transakcje petrolem mogły się odbywać TYLKO za pośrednictwem US dolara. Tego wszystkie amerykańskie rządy bardzo pilnowały, bo to jedna z poważnych przyczyn ich bogactwa i władzy nad resztą świata.
    A dzisiaj zauważa się na świecie zdecydowany trend ucieczki od dolara.

    – Rosja pozbyła się 85% papierów wartościowych amrykańskich, a powiększyła znacznie inwestycje w złoto.

    – Chiny zrobiły podobnie jak Rosja. Dropnęły US zadłużenia, powiekszyły rezerwy złota i wymyśliły petro-huan (zamiast petro-dolar)

    – Indie, korzystając z okazji, że Chiny przestały kupować soję z US… teraz eksportują swoją do Chin, a żeby multiilateralne układy były lepsze z Chinami i Rosją… też zaczynają płacić złotem, zamiast US dolarami

    – Japonia, obserwując sytuację zauważa, że chińskie pieniądze warto kumulować, jako przyszłego hegemona, więc postąpiła podobnie. Sprzedali spore US zadłużenia i powiększają zapasy złota. Po ostatnim spotkaniu swoich premierów, wymienili się 200 tysięcami bilionów huanów, licząc na zwiększoną przyszłą kooperację

    – Turcja zachowuje się analogicznie. Dumping US zadłużenia i powiększa rezerwy złota.

    – Wenezuela wyeliminowała dolar w październiku i stworzyła krypto-forsę o nazwie „petro”, która ma pokrycie w złocie. „petro” nie będzie przeliczane na dolara, a za to w euro i w huanach. Czyli nie można już tam kupić nafty za pomocą dolara.

    – Iran też pozbył się dolara w tranzakcjach olejowych. Tym sposobem powiększają rezerwy złota, bo za złoto można wszystko kupić. Zwłaszcza w sytuacji sankcji.

    Gwoli wyjaśnienia. Kraje, które pozbyły się amerykańskich zadłużeń…
    to je po prostu zamieniły na amerykańskie złoto. Z amerykańskich rezerw.

    Dolar jak na razie jeszcze się trzyma, ale ziarno zostało zasiane.
    Zobaczymy co z tego wyrośnie.

  509. Wrocilem wykonczon emocjonalnie, ani z ani na tarczy.
    Nie pytajcie, dlaczego ale ‚the case is adjourned sine die’.
    ‚Sine die’ dodane ode mnie, bo tu prawnikow nie ucza laciny (nie mowie, ze ja znam hehehe…)

    Dzieki wszystkim za slowa wsparcia.
    Jak to mowia: „time wounds all heels”.

    Neferki ‚mosty’ swietne, przegapilem uprzednio.

  510. tylko Rosji, Chinom, Japonii i Turcji około 5 tysięcy ton złota musiały ostatnio wydać ze swoich rezerw Amerykanie w zamian za swoje zadłużenia

    A to tylko część ich zadłużeń

  511. @act
    31 października o godz. 3:29

    Masz czas sie lepiej przygotować.
    Potraktuj to jako próbę generalna.
    Nie taki diabeł straszny, jak go piszą

  512. @Nefer 0:29

    Malinowa Soplica. Mam taki uraz, że nie ruszam żadnych kolorowych Soplic. Kolega mnie poczęstował Soplicą o smaku orzechów laskowych. Cóż to było za ohydztwo. Więc z zasady jeśli Soplica, to tylko biała.

    Trzeba było raczej kupić Żurawinówkę z Polmosu w Lublinie. Trochę słabowita i lekko przesłodzona, ale daje się wypić.

  513. Zastanawia mnie hipoteza roboczoporanna. Otoz…

    Wymiana dobr trwale nieurojonych, dokladnie opisana jest podrecznikami zainteresowanych i tabloid FinancialTimes/TheEconomist maskopia. Wymiana dobr nietrwale urojonych jedynie na kawce mozliwa porannej z FredyśGauss. Otoz…

    Imaginujmy taki numerek, co wpadl do mnie na kawke Gauss poranna.
    https://ec.europa.eu/eurostat/documents/2995521/9333446/3-25102018-AP-EN.pdf/3fa5fa53-e076-4a5f-8bb5-a8075f639167
    Nie z nami tekie numerki Bruner prosiaczku, nie z nami. Imaginujmy, wymiane dobr nietrwale urojonych, nowa dziedzina ekonomii. Ja przynajmniej. Udajac na benefis Syryjek wyzwolonych. Z Syrii. Hipoteza robo… Aaaa.

    @Kruk. Odpowiedz kazda (dowolna) na pytanie dowolne (kazde) prawidlowa, Twoja tez. Warunek:
    podkreslic krzyzykami, nprzyklad
    ┼┼┼┼┼┼┼┼┼┼┼┼
    Format taki umozliwia wyciac z ekranu nozyczkiem, zawiesic sciennie, DocentPlus zostac (doc+), nprzyklad:
    ╔══════════╗
    ╚══════════╝

    Panom @@lonefather i Act, za komplement dziekuje. Nietrwale rumieniac po dzieweczkowemu. Niestety w innych rejonach rzeczywistosci przebywalem. Czasowo. A kotami molestowan bylem #metoo. Cieszy mnie, sprawy byly niekryminalne, znaczy niegardlowe byly. Jak nasz Kolega Szanowny Tobermory zauwazyl (w innych rejonach wiary konkordackiej) Pacta sunt servanda. Kolega mniej szanowny natychmiastowo dodal Pacta non sunt semper servanda. Nprzyklad, a tylko jeden, niekonkordacki, niegardlowy. Otoz…

    A i B umowe maja. A kupi obraz dla B na aukcji. Koszt max 500tys. A nie jest obecny na aukcji, bo auto w drodze stanelo. A z umowy nie wywiazal. Obraz uzyskal 480tys na aukcji. Niedlugo wartosc okreslono na 750tys. Bo nastepna sprzedaz (do C). Pytanie jest Panowie, ile A jest winien B? Pytanie jest Panowie, czy wymiar anglosaski PiS, zbliza niebezpiecznie do wymiar PiS zoliborskotorunski (konkordacki)? Otoz…

    Smiem i mam watpliwosc Panowie.

    Pzdr Seleukos

  514. Ciekaw jestem oceny sytuacji politycznej w dzisiejszej Polsce wydanej przez osobę nigdy nie molestowanej przez księdza i przez siostrę wielokrotnie przełożoną.

    Gdy się zimno przyjrzeć i wsłuchać , { temu | w to } co wypisuje większość bywalców forów Polityka.pl to odnosi się wrażenie wiary w cudowną moc i skuteczność słowa.

    Koło pszczelarskie postanowiło zafundować sobie sztandar z postacią świętego patrona pszczelarstwa. Projekty odrzucano, az wreszcie przyjęto.
    Pierwsza hafciarka cierpiała na chorobę Parkinsona i wargi świętego sprawiały jakby święty próbował rycyny. Długo szukano drugiej hafciarki. Ale ta mieszkała za daleko i chciała za dużo …

    … ciągnąć opowieść?

    ***

    Oczekiwałem na to, że #seleuk|os| przysunie prostokąt do prawej krawędzi InputBox.

    Jest to proste, jeśli rozumie się, że tu ma być strumień słów przysunięty do lewej i nie znoszący ciszy, to znaczy: każde dwie spacje zastępuje się jedną. Na myślenie mało jest miejsca. Gdy @Orteq zamilkł, to publisia sądziła, że jest chory. A on przyznał, że nie miał nic do powiedzenia.

    W niedziele będzie w Warszawie tupot, a w poniedziałek krzyknie się kotu by nie tupał.

    Gadu, gadu nocą. Gadu, gadu w dzień. A ja klikam bo lubię.
    Prawie zawsze wychodzi na staruszkowe. A że się guzdrze, to wystarczy poczekać.

  515. A u mnie chyba zmienią czas na zimowy 4 listopada. Jak dobrze pójdzie.
    U @acta teraz już zdrowo po osiemnastej, więc chyba już w domu bez kompa.
    Różnica czasu między Polską, a moim byciem tu… skróciła się chwilowo
    VERY confusing to wszystko.
    Zgłodniałam i robię gołąbki. Dawno ich nie robiłam, a teraz muszę tak długo na nie czekać. Okazuje się, że sporo czasu zabieraja do bycia gotowymi.

    Piszę to w przerwie dla kręgosłupa, więc tak o czymś i o niczym?

  516. A tak napradę, to chciałam sprawdzić wasz zegar.

  517. @Lewy
    29 października o godz. 20:53

    … ale my je przyjmujemy nie dla siebie, ale ku chwale najświętszej panienki.

    W dzieciństwie czytałem Sienkiewicza zapamiętale, ale ten cytat dopiero teraz nabrał dla mnie treści. 🙂

  518. „Gdy @Orteq zamilkł, to publisia sądziła, że jest chory.”

    Może jakaś inna publisia (staruszek, guzdra & Co) nie znała przyczyny tego milczenia, ale przecież nie tutejsza 🙄

  519. Głównym rozgrywającym w najbliższym czasie będzie cena prądu:
    https://www.fakt.pl/pieniadze/biznes/gigantyczne-podwyzki-ceny-w-gore-nawet-o-70-proc/nkb4rjl

  520. Tobermory
    31 października o godz. 9:06

    Skoro jesteś od rana – mała prośba. Czy mógłbyś jeszcze raz podać link do zdjęć,na których jest kot z niebieskimi oczami ?

  521. Tobermory
    30 października o godz. 21:34

    Tylko co trzeci Polak zaakceptowałby muzułmanina w rodzinie.

    Co w tym dziwnego albo niezrozumiałego?

    A co łączy nas z Zachodem?

    Nie ma czegoś takiego jak „nas”.
    Są różne grupy społeczne zróżnicowane pod względem kompetencji kulturowych, społecznych, intelektualnych. Dokładnie tak samo jak w każdym innym kraju na świecie.
    Pisoidalnych, podobnie jak brexitowców, trumpowców, lepenowców, aefdeowców i innych wców łączy z Zachodem niewiele.

    Grupy o wyższych kompetencjach łączy z Zachodem wspólna historia, kultura czy system wyznawanych wartości. Tak zawsze było, jest i będzie. Okresowo zmieniają się proporcje.

  522. @seleuk|os|
    31 października o godz. 7:42

    Poważnie oczekujesz odpowiedzi w sprawie odszkodowania za niekupienie obrazu?
    Według tutejszego prawa (Obligationenrecht) o sprawie powinien rozstrzygnąć sąd. B musi udowodnić zaistniałą szkodę, A – niezależną od niego przyczynę niedotrzymania umowy.
    Szkoda B jest hipotetyczna, bo gdyby A wziął udział w licytacji, musiałby licytować wyżej niż 480 tys. a ponieważ nie wiadomo, jak zdeterminowany był co najmniej jeden uczestnik aukcji, cena obrazu mogła przekroczyć limit 500 tys.
    Kto kupił obraz za 480 tys, jeśli został on następnie sprzedany osobie C za 750 tys?
    W filmie sensacyjnym kupcem byłby A (przez telefon ze stojącego samochodu) 😉

  523. Nefer
    30 października o godz. 22:26

    równie znakomite, jak gorzkie

  524. @wujaszek wania
    31 października o godz. 9:24

    Czy ja pisałem, że to dziwne albo niezrozumiałe? W Polsce?!

  525. Nie, nie pisałeś.
    Ale tak zwany ciąg dalszy, komentarz do wyników badań i mówi sam za siebie.

  526. „Grupy o wyższych kompetencjach łączy z Zachodem wspólna historia, kultura czy system wyznawanych wartości”

    Szkoda, że te grupy w Polsce są takie mikre 🙁

  527. Tobermory
    31 października o godz. 9:28

    Dziękuję 🙂

    Mogę skopiować ?

  528. @basia.n
    31 października o godz. 9:35

    Mój kot będzie zaszczycony. Kapelusz też 😎

  529. Tobermory
    31 października o godz. 9:37

    No to już mam go u siebie 🙂

    Czy jest z nim już trochę lepiej ?

  530. @wujaszek wania
    31 października o godz. 9:24

    Nie ma czegoś takiego jak „nas”?
    Znaczy sorty różne są, ale to nie „my”? Nie ma więc sensu robienie jakichś badań, sondaży, porównań, bo efektem będzie, że jakichś kilkuset Polaków (i Polek) jest na przykład przeciwnych małżeństwom jednopłciowym, ale to nie „my”. To nie mówi nic o polskim (nie „naszym”) społeczeństwie, bo nie zapytano „nas” czyli @wujaszka wani?

  531. @Tobermory,
    naprawę świata trzeba zawsze zaczynać od siebie.
    I to by było na tyle.

  532. @wujaszek wania
    31 października o godz. 9:24

    Ja nie należę do żadnych wymienionych -owców, ale o ile mogę sąsiadować, nawet przyjaźnić się, o tyle jeżeli to ode mnie by zależało wolałabym, żeby moje dzieci nie wiązały się z żadnymi mocno religijnymi, a zwłaszcza z odmiennej religii niż ta do której nieco przywykłam. Jednakże nie chciałabym absolutnie fanatyka chrześcijanina również.
    Z religiami czasem odbija ludziom poniewczasie.
    Znam ludzi, którzy jak się wiązali, to żadne nie przesadzało w religii, a po upływie paru lat, a zwłaszcza jak dzieci przyszły na świat, to którejś stronie odbijało i powracała do ortodoksyjnych religii swoich przodków.
    To obserwowałam i z muzułmaństwem i z żydostwem i z chrześcijaństwem.
    U chrześcijan jedynie wyglądu nie muszą zmieniać.
    Podczas gdy poprzednie dwie religie jak opanują, to golenie głowy u kobiet, chusty, pończochy w lecie, itd.

    Skóra cierpnie na myśl, że moja wnuczka mogłaby w hidżabie biegać, albo że nie wspomnę o innych sprawach jak np.wnuk żeby był obrzezywany religijnie.
    Zaznaczam tę religijność, bo czasem mogą być wskazania medyczne
    (np. stulejka)..wtedy to co innego.

    Z gejami podobnie. Jakby dziecko się trafiło gej, to trudno, ale marzyć o tym bym nie marzyła napewno.

    Co do małżeństw gejowskich też nie jestem przekonana.
    Moim zdaniem mogliby oni mieć coś w rodzaju związku prawnego, zapewniającego przywileje typu: decyzje w sprawach pośmiertnych, leczenia, podatki, itp, ale niech to nie nazywa się małżeństwo.

    Możecie na mnie krzyczeć… trudno. Ja takie mam przekonania.

  533. Szanowny @zezem!
    Byłem nieprecyzyjny. U mnie umarł W7, nie w ogóle. Podobno była jakaś możliwość powrotu do W7, ale nie mam pojęcia jaka.

  534. @basia.n
    31 października o godz. 9:40

    Kotu znowu dobrze, dziękuje za zainteresowanie.
    Pochłonął podwójną porcję surowej mielonej wołowiny i poszedł się zdrzemnąć przed obiadem 😉 Obiad u nas o 12:30.

    https://jokideo.com/wp-content/uploads/2013/08/Funny-cat-cartoon.jpg

  535. @wujaszek wania
    31 października o godz. 9:50

    Masz więcej takich komunałów na składzie?

  536. 404
    31 października o godz. 9:55

    przecież to jest tak proste i oczywiste jak konstrukcja cepa, że małżeństwo, współżycie rodzinne trudną rzeczą jest.
    Decyduje o tym wiele czynników. W tym różnice, bądź podobieństwa zaplecza kulturowego.
    Dlatego jest oczywistą oczywistością, że ludzie, w sposób naturalny, dążą do eliminowania różnic, które będą utrudniały zgodne współżycie.
    Więc co to za wielkie halo, że nie kwapią się do pokonywania kolejnych progów trudności w postaci odmienności kulturowo – religijnych?
    Całkowicie się z Tobą zgadzam.
    Wolałbym, żeby moje wnuki ominęło „szczęście” w postaci koligacji z radiomaryjnymi. I bez tego będzie co robić.
    Śmieszą mnie te nieustanne „odkrycia” Klubu Odkrywców Mówienia Prozą 😉

  537. Czy małżeństwa jednopłciowe obniżają w jakiś sposób rangę instytucji małżeństwa? Szkodzą heterykom? Psują im poczucie wyjątkowości i przywileju?

  538. Każdy rodzic chciałby dla swojej progenitury jak najlepiej. Żeby była zdrowa, nie trafiła na partnerkę/partnera łajdaka, oczajduszę, przestępcę, brutala, fanatyka religijnego lub politycznego, narkomana, alkoholika, łajzę, brudasa, utracjusza etc. A jeszcze powinna dostarczyć wnuków i podporządkować swoje życie wyobrażeniom i wymaganiom rodziców.
    Żeby nie było wstydu przed sąsiadami, ale żeby im wszystkim oko zbielało 😎
    A nie świecić oczami za jakiegoś syna z zięciem.
    To już lepiej niech na księdza idzie albo na misjonarza 🙄

  539. @Tobermory

    Co trzeci Polak. I muzułmanina. Zastanawia mnie trochę metodyka sondażu i dobór respondentów.

    Ciekawe czy pytali o akceptację muzułmanki.

  540. paradox57
    31 października o godz. 7:38

    A to rzeczywiście paskudnie trafiłeś. Wiem bo próbowałam orzechowej. Jagodowa jeszcze gorsza. Za to śliwkowa i morelowa, zwłaszcza śliwkowa całkiem w porządku. Malinowej nie próbowałam. Ja tu sobie śmichu chichu ale w rzeczywistości nie mogę nawet malutkiego kieliszeczka czegokolwiek na noc bo nie śpię do trzeciej rano. Mam podejrzenie że powinnam do kardiologa :/

  541. @paradox57
    31 października o godz. 10:39

    Wiem, że sobie żartujesz, ale to są wyniki badań renomowanego Pew Research Center nad postrzeganiem świata przez poszczególne narody europejskie.
    Zapytano 56 tys. dorosłych z 34 europejskich krajów, w tym z Polski, o poglądy w kluczowych kwestiach społecznych, takich jak: aborcja, małżeństwa homoseksualne, stosunek do mniejszości czy status religii.

    „W Polsce aż 92 proc. osób określa siebie mianem chrześcijan. 61 proc. co najmniej raz w miesiącu bierze udział we mszy – to najwyższy wynik w całej Europie. Na drugim końcu skali są Skandynawowie i Holendrzy, a także Czesi.”

    „86 proc. Polaków wierzy w Boga. Pod tym względem blisko nam do Ukraińców czy Białorusinów. 56 proc. naszych rodaków wierzy w przeznaczenie, 25 proc. w spojrzenia rzucające urok, a 17 proc. w reinkarnację”

    Wygląda na to, że nawet 6 proc. polskich chrześcijan nie wierzy w Boga 😯

    „Generalnie im dalej na wschód, tym więcej osób uważa, że ich kultura jest lepsza od innych (choć jest kilka wyjątków). Sądzi tak 36 proc. Francuzów, 45 proc. Niemców, 55 proc. Polaków oraz aż 69 proc. Bułgarów i Rosjan. Najdumniejszymi narodami w Europie są Grecy (89 proc.), Gruzini (85 proc.) i Ormianie (84 proc.). Najskromniejsi są Hiszpanie (20 proc.), Estończycy (23 proc.) i Szwedzi.”

    (GW wczoraj)

  542. Nie ma chętnych do umotywowania własnej niechęci i niezgody na małżeństwa jednopłciowe? Jakieś rzeczowo, a nie emocjonalnie uzasadnione obiekcje, aby nie dawać im ślubu?

  543. @soczki2
    30 października o godz. 18:31

    Dla mnie ewolucja OS Microsoftu jest w kierunku ku gorszemu (pewnie dlatego używasz X). Dzieje się tak pewnie dlatego, że coraz więcej ludzi traktuje komputer jako coś do realizacji zachcianek z jak najmniejszym wysiłkiem i znajomością czegokolwiek. Dlatego różne ustawienia są głęboko ukryte i wielu nawet nie wie, że jest coś takiego jak ustawienia. Ja nadal stosuję stary system poprzez wywołanie „control” z consoli powershella lub cmd administratora. Coraz mniej może użytkownik. np.: w zakresie aktualizacji. Wiele rzeczy ustawia się na „default” nie wiadomo nawet kiedy. Podczas aktualizacji konta użytkowników tracą często hasła i ustawienia z poprzednie wersjii. Nieraz po aktualizacji trzeba ponawiać instalacje sterowników drukarek czy kart sieciowych. Użytkownicy zwykle oczekują, że kupują kompa w sklepie włączają zasilanie i reszta się robi sama. I wielki brat stara się zaspokoić te oczekiwania wg własnych koncepcji. Niechęć do wysiłku i zrozumienia jest powszechna.

    Wynika to z proliferacji (celowo użyłem tego słowa bo kojarzy się z WMD/BMR) tego urządzenia: kiedyś posiadaczami kompów byli zamożniejsi i bardziej wykształceni, teraz już prawie nie ma nieskomputeryzowanych. Więc OSy przystosowują się do odbiorcy (przeciętnego)
    Przyznaję, że też byłem w błędzie i myślałem, że dostęp do tych urządzeń wpłynie pozytywnie na użytkowników. Kiedy patrzę na rzesze ludzi zapatrzone w ekrany i odseparowane od innych niewidoczną ścianą to już tak nie myślę.

  544. @Tobermory
    31 października o godz. 10:36

    A jeszcze powinna dostarczyć wnuków i podporządkować swoje życie wyobrażeniom i wymaganiom rodziców.
    Żeby nie było wstydu przed sąsiadami, ale żeby im wszystkim oko zbielało

    ***
    To nie ma nic wspólnego z bieleniem oka u sąsiadów.
    Większość ludzi (ja do nich należę) chce mieć wnuki. Chce widzieć swoje dzieci otoczone rodziną.
    Wiem po sobie jak bardzo zmieniło mi się postrzeganie świata z chwilą kiedy stałam się matką. Z pewnych rzeczy trzeba było zrezygnować, bo priorytety się zmieniły, ale to przyszło bez trudności. Dzieci dają tak wiele, że to wszystko rekompensuje.
    Życie nabiera głębszego sensu. Tego właśnie życzy się swoim dzieciom.
    Bezpotomne osoby też mogą być szczęśliwe, ale mija je coś, czego nawet nie mogą sobie wyobrazić, bo to trzeba przeżyć samemu. Opowiadania nie zastąpią doświadczenia.

    A z gejami? po co zaraz na księdza, czy misjonarza.
    Życie mają trudniejsze i pozbawieni są tych doznań, o których wcześniej wspomniałam.
    To, że akurat ich małżeństwa to nie jest moja bajka, to nie znaczy, że stałabym obojętnie gdyby byli narażeni na prześladowania z racji swoich preferencji.

    Razi mnie też w jakimś stopniu to, że od pewnego czasu gejostwo stało się nieomal modą. Lewacy stawiają to zagadnienie na pierwszym miejscu.
    Oczywiście, że powinno się walczyć o prawa człowieka dla nich też, ale widzę że na tzw. zachodzie proporcje poszły się szlajać.

    Marsze równości… kilka razy miałam okazję obserwować. Potężne marsze.
    To co mnie uderzało w nich, to rozpasanie seksualne, niewybredne stroje, zachowania, itd. Nie będę protestować przeciwko nim, ale ich nie popieram.
    Obnoszenie się ze swoją seksualnością w tak nachalny sposób, to akurat nie Coca Cola dla mnie.

  545. 404,
    pisowski prezes NBPu też skupuje złoto.

  546. Tobermory 10:59

    Żart żartem, ale pytanie o rekomendacje jest zawsze zasadne. Bo gdyby takie badania przeprowadził, powiedzmy, CEBOS, to wiesz…

  547. @soczki2
    30 października o godz. 13:06 @

    • Szanowne (i pewnie smaczne) soczki2!

    • Nie byłeś uprzejmy wyjawić mi, pod jakim nickiem mnie rzekomo obrażałeś. Pamiętam jak przez mgłę, że był dawno temu blogowicz, który pouczał zwykłych śmiertelników z pozycji jedynego prawdziwego fachowca z informatyki, ale nicku sobie nie przypominam.. Takie ciągoty widać z Twojego tekstu, np. to fachowe(?) określenie „rozmiaru” czcionki zamiast potocznej „wielkości”. Nigdy nie studiowałem informatyki tylko uczyłem się programowania dla mnie użytecznego od Mostu 1 (pierwsze Odry) do Fortranu na najnowszych IBMach pod koniec XX wieku, reszta mnie nie interesowała. Dla mojego prostego umysłu coś jest duże i wtedy je widzę, albo małe i wtedy je olewam lub próbuję powiększyć.
    • Jako niewolnik pewnych natręctw natychmiast przypomniałem sobie stary dowcip:
    • Żona pewnego lekarza ogląda w pewnej pracowni mikroskop i tłumaczono jej, że mikroskop „powiększa”. Wtedy, lekko zarumieniona, powiedziała: „To teraz rozumiem, że mąż mówi mi, że mam mikroskopijne rączki”.
    Ja cenię takie proste rozumowania, ale rozumiem odrazę fachowca, gdy laik używa niefachowych określeń. Też tak mam, gdy ktoś wkracza na moje podwórko zawodowe (ex!).
    Twoje rozważania na temat zakupu nowego komputera nie mają związku ze mną. Mam komputer-składak mojej córki, gdzie tylko obudowa z zasilaczem są „oryginalne”, a resztę wymieniałem lub dodałem i doskonale wiem, do czego mi jest potrzebny. Mam tylko żal, taki trochę nieuzasadniony, że „umarło DD 5.1”. Przestano praktycznie nadawać w internecie w tym systemie, więc i tak nie mógłbym korzystać. To co mogłem nagrać, gdy „Radio Classique” nadawało w tym systemie przenoszę pendrivem do kina domowego, a nowych nagrań i tak nie ma, mój żal jest więc nieco niepotrzebny, ale ja lubię, gdy wszystko działa.
    Anegdota: Pewien chłop zajada suchy chleb i spogląda na komin, gdzie wiszą kiełbaski i myśli: „Gdybym tylko chciał”!
    Ja go rozumiem! Dażę do maksymalnych osiągnięć nawet wtedy, gdy z nich nie korzystam – np. mam telewizor z 3D i nie korzystam, bo nawet narodowa TV przestała nadawać program pod takim tytułem w TVPHD.. Chyba zmienię go na 4k. Dekoder to ma, ale programów nie ma oprócz reklamy i w nc+ mecze piłkarskie, które mnie nie interesują. Kulki snookera widzę w moim TV, nawet odróżniam brązową od czerwonych i niebieską od zielonej, choć z tym miałem zawze problem w moim zawodzie, gdy linia widmowa leżała w obszarze bliskim obu kolorów. Dla znających trochę fizyki z liceum – jest taka linia wodoru, o której nie wiem czy jest zielona czy niebieska (Hbeta).

    Dalszy ciąg Twoich rozważań nie dotyczy mojego stosunku do osiągnięć informatyki, bo dzieci też już są zbyt dojrzałe, a prawnuk co najwyżej pokazuję mi, który znaczek ma dać pożądany efekt.
    A przypuszczenie, że chciałbym komuś imponować moim starym komputerem to bardzo pocieszne, choć troszkę głupie. Zastanawiałem się nad Twoja radą:

    Człowieku zwykły i jeszcze nie oszalały!
    Jesteś za głupi, aby uszkodzić friendly computer!!!
    Ty idź się leczyć z niecierpliwości i zadufania.
    I wstyd ci przyznać, że wiele miesięcy uczyłeś się klikać.”

    Zgadzam się z pierwszym zdaniem, o tym wiem od kilkudziesięciu lat, ale ne będę nadużywał cierpliwości psychoterapeuty i nie wstydzę się mojej niewiedzy. Na to pozwala mi mój wiek.

  548. @paradox57
    31 października o godz. 11:26

    No, wiem…
    A w komentarzach przewijała się nawet troska, czy aby suweren prawidłowo zrozumiał pytania i kto je tłumaczył, skoro badała firma amerykańska 🙄

  549. @Tanaka
    30 października o godz. 23:06
    To, jak graficznie upaćkali niepodległością samolot, to jest i hańba i pospolite chamstwo. Sama istota pisoidyzmu.

    Jaki elektorat tak estetyka ( jarmarczno/odpustowa) Nowa odsłona socrealizmu …

  550. @404
    31 października o godz. 11:13

    Rodzice mogą swoim dzieciom życzyć, ale nie mają prawa domagać się czy oczekiwać od nich spełnienia ich własnych wyobrażeń o szczęśliwym życiu.
    Jeśli dzieci odebrały związek swoich rodziców za udany lub nie, a dzieciństwo i posiadanie rodzeństwa za warte stosownych wyrzeczeń, to może pójdą w ich ślady albo uczynią wszystko, aby zatrzeć koszmary i uniknąć powtórki.
    Sądząc po kolejnych generacjach (i statystykach rozwodów) nie wychodzi to najlepiej, a „tradycja” nieudanych związków czy wręcz patologia często bywa kontynuowana 🙁
    Dzieci nie są własnością rodziców.

  551. @legat
    31 października o godz. 11:22

    Złoto bez względu na sytuację zawsze trzyma wartość.
    Przeważnie skupowanie go jest jakąś jaskółką zbliżającego się kryzysu.

    Chociaż te przypadki, które przedstawiłam dotyczyły głównie sytuacji, gdzie kraje mające amerykańskie obligacje państwowe dumpnęły je, czyli oddając je spowrotem rządowi amerykańskiemu… zarządały w zamian złoto.

  552. „A z gejami? po co zaraz na księdza, czy misjonarza.
    Życie mają trudniejsze i pozbawieni są tych doznań, o których wcześniej wspomniałam.”

    Ale oni mają takie same pragnienia, a orientacji sobie nie wybrali. W życzliwszych społeczeństwach mogą realizować także te doznania życia w szczęśliwej rodzinie z dziećmi.
    A homoseksualizm nie jest dziedziczny ani zaraźliwy.

    Osobiście wolę paradę „rozpasanych seksualnie” gejów niż marsz niepodległości w wykonaniu wygolonych faszystów ryczących „Sieg Heil” 🙄

  553. @Tobermory
    31 października o godz. 11:47

    Zgadzam się z tym co tutaj napisałeś.
    Ja odpowiedziałam na pytanie: co bym wolała, albo czego dzieciom bym życzyła, gdybym miała możliwość jakiegoś wpływu… to doradzałabym raczej unikać sytuacji potencjalnie komplikujących życie.
    O tym właśnie napisał @wujaszek wania

    A napewno nie zmuszłabym nikogo.
    Sugerowanie, a zmuszanie, to dwie różne rzeczy.

    Zresztą pytanie było skierowane do kogokolwiek: co sądzisz? jak twoim zdaniem byłoby lepiej?
    Oczywiście parafrazuję, ale mniej więcej o to chyba chodziło.
    Czyli moje zdanie i co ja na to

  554. @404
    31 października o godz. 3:26
    Słyszałem o tym trendzie odwrotu od dolara. Czy Repsi obudzą się i zaczną dostrzegać co się dzieję czy tez ciągle są „tired of winning”

    Obstawiam przejęcie the House za tydzień przez „blue wave”, bo z Senatem będzie trudniej. What are your bets ?

    @nefer: I love the bridges 🙂 i martwie się ich wiernością w oddaniu stosunku rządzących do UE 🙁

  555. @Tobermory

    A ja nie lubię ani „rozpasanych seksualnie”, ani wygolonych faszystów ryczących
    „Sieg Heil”

    Zresztą jedno drugiego nie musi wykluczać.
    Można być i tym i tym w jednym

  556. Polecono mi:
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/28608/ksztalt-ciemnosci
    W krwawym satanistycznym obrzędzie, wśród tajemniczych symboli, zostaje brutalnie zamordowany młody biskup diecezji lubelskiej, wykładowca KUL-u. Podinspektor Hagen z Komendy Głównej Policji, właśnie odwołany z misji łącznikowej Europolu w Brukseli w atmosferze międzynarodowego skandalu, ma pomóc ująć sprawców. Na miejsce przybywa również jezuita, ojciec Scarpi, specjalny wysłannik papieża. Wśród narastającej histerii mediów Hagen podąża śladem mordercy przez salony Pałacu Biskupiego, cmentarze, kościoły i mroczne zaułki lubelskiej starówki. Tropy wikłają się, krąg podejrzanych rośnie, a groźba kolejnych zbrodni zapowiedzianych przez nieuchwytnego zabójcę staje się coraz bardziej realna.
    Książka sprzed dziesięciu lat. Zobaczymy.

  557. @zetus1
    31 października o godz. 12:00

    Mam duży lęk.
    Bo w US powstała i ma się dobrze sekta Trumpa.
    To dokładnie wygląda tak jak sekta pisowska Kaczyńskiego.
    Jest dużo evangelików, którzy stoją murem za Trumpem, a ponieważ już na samym początku swojej „kariery” politycznej… zniósł zakaz agitki w religijnych ośrodkach, zniósł także zakaz finansowego i aktywnego uczestnictwa zborów/kosciołów w wyborach, więc teraz oni prowadzą indokrynację na pełną parę, włącznie z solidnymi datkami. A to karny narodek w tej religii.

    Tak to się porobiło z rozdziałem państwa i kościoła.

  558. Tobermory
    31 października o godz. 11:54

    Ja też wolę . Ale może przy okazji – przecież np. parada karnawału w Rio też jest „rozpasana”,a gorszy chyba tylko wszelkich religiantów 🙂 Więc chodzi tylko o przykładanie tej samej miarki dla wszystkich. I tyle .

  559. @404

    w Brazylii szykuje się do objęcia władzy ichniny Trump.
    Już zapowiedział wycinanie lasów tropikalnych na potrzeby biznesu. Będą mogli Helweci do spółki z Saudami nadal produkować bezkarnie brudne złoto:
    https://www.youtube.com/watch?v=qEIPzKpJdKs
    Nie rozumieją, że i oni nie uciekną przed klimatyczną apokalipsą.

  560. basia.n
    31 października o godz. 12:19

    parada w Rio jest wspaniała apoteozą życia

  561. Można być jednocześnie „rozpasanym” gejem i homofobicznym polskim faszystą?
    W zasadzie wszystko jest możliwe, ale się trzeba bardzo dobrze maskować 😎 I uważać, aby nie zostać rozpoznanym przez kumpli-kiboli na paradzie pod znakiem tęczy.
    Pytałem jednak o konkretne, rzeczowe a nie emocjonalne argumenty na rzecz zakazu małżeństw jednopłciowych.

    Rozpasane seksualnie lesbijki zdają się mniej emocjonować?

  562. @zetus1
    31 października o godz. 12:00

    Słyszałem o tym trendzie odwrotu od dolara. Czy Repsi obudzą się i zaczną dostrzegać co się dzieję czy tez ciągle są „tired of winning

    ***

    Republikanami obecnie rządzi całkowicieTrump i lobby oligarchów
    A ich interes to zniszczyć wszystkich, sobie zapewnić wszystko, bez podatków oczywiście, wtrącać się do polityki światowej według własnego widzimisie, nie bacząc na konsekwencje, itd.

    Nieprawdopodobne ulgi podatkowe, dużo przekraczające oczekiwania beneficjentów (kilku osobiście słyszałam potwierdzających tę myśl)
    Zwiększenie ogromne wydatków na armię i zbrojenie, również przekraczające oczekiwania wojskowych….
    prowadzenie wojny w Afganistanie, Syrii i jeszcze gdzie się da…

    To są rzeczy, które sprawiły, że dług w rekordowym tempie się zwiększył.
    Teraz szukając forsy, której nie ma, Trump zaczyna coraz więcej odbierać potrzebującym. Są poważne zakusy na social security (renty i tym podobne sprawy).

    Sprawa pogarsza się w tempie błyskawicznym, a ludziska jeżdżą na spędy z nim i ryczą „MAGA!” Otumanienie kompletne.

    Trump cały czas zbiera forsę na swoje wybory. Jak dątąd uciułał rekordową ilość w historii. BTW nikt poprzednio czegoś takiego nie robił od początku swojej kadencji.

    To wszystko przypomina oszalały cyrk.
    Niewątpliwie sytuacja tego kolosa ma i będzie miała przełożenie na resztę świata.
    A nasi zaślepieni idą do niego jak do miodu, w między czsie zrażając do siebie sąsiadów i innych koalicjantów unijnych.
    Jak uparte szczury uczepione do tonącego okrętu.

  563. Te ulgi podatkowe.. to były TYLKO dla najbogatszych!

  564. @404
    31 października o godz. 12:13
    .. zniósł także zakaz finansowego i aktywnego uczestnictwa zborów/kosciołów w wyborach,

    O tym nie wiedziałem. Czy to zgodne z amerykańska konstytucją ? Lub raczej jak to uzasadniono w Kongresie ? Spowoduje niewątpliwie upolitycznienie kościołów. Jeżeli piszesz o sekcie Trumpa to znaczy, że łatwo nie będzie.

    Jak to się dzieje, że ludzie typu AH, Erdogan, Trump, Putin dobrze współgrają z kościołami ( że o innych nie wspomnę ).

  565. wujaszek wania
    31 października o godz. 12:27

    Przecież właśnie o to chodzi. Dlatego umieściłam cudzysłów .
    Każda karnawałowa parada jest wspaniałą apoteozą życia.
    Bez różnicy – czy ta z Rio,czy Różowa Parada z Kolonii.
    Ta sama radość,śpiew,taniec 🙂

  566. @wujaszek wania
    31 października o godz. 12:27

    parada w Rio jest wspaniała apoteozą życia
    Pełna zgoda. Kiedyś miałam okazję uczestniczyć w niej.
    ta parada, aa gejowska parada… to dwie różne rzeczy.

    W jednej chodzi o radość dla wszystkich, a w drugiej podkreślenie swojej preferencji seksualnej.

    @Tobermory
    31 października o godz. 12:31

    Rozumiem, że chcesz podjąć rozmowę o małżeństwach homoseksualnych, ale ja powiedziałam wystarczająco co myślę w tym względzie.
    Nie odbierz tego źle, ale nie mam ochoty ciągnąć tego tematu.
    Może ktoś inny się podejmie.

  567. @Ewa-Joanna
    31 października o godz. 12:38

    A co to są lewacy?

    —-

    Ci, co się za takich uważają.
    Chociaż jeden drugiemu nierówny.
    na przykład ja też się uważam za lewaka, a Ty pewnie uważasz mnie za nielewaka
    Well…

  568. @404
    31 października o godz. 12:50
    Ale kręcisz.
    Napisałaś: Razi mnie też w jakimś stopniu to, że od pewnego czasu gejostwo stało się nieomal modą. Lewacy stawiają to zagadnienie na pierwszym miejscu.
    To ma znaczyć, że jako lewak (nadal nie wiem co to takiego) stawiasz na pierwszym miejscu modę na gejostwo?
    Kupy się nie trzyma.

  569. @404

    „Rozumiem, że chcesz podjąć rozmowę o małżeństwach homoseksualnych”

    A gdzież tam! Niczego nie chcę podejmować.
    Myślałem po prostu, że jak ktoś jest przeciwko czemuś, to wie, dlaczego 🙄

    A do polskich porzekadeł nie masz jakoś dobrej ręki 🙁

    „Jak uparte szczury uczepione do tonącego okrętu.”

    Z tonącego okrętu szczury uciekają jako pierwsze.
    To inteligentne stworzenia.
    Nie wiem, kto się uczepia tonącego okrętu, może g…., które nie zauważyło, że okręt płynący w czasie, kiedy się do niego przyczepiło mówiąc dumnie: płyniemy 😎 zaczyna się pogrążać w odmętach.

  570. @Ewa-Joanna
    31 października o godz. 13:00

    Kupa płynie z tonącym okrętem 😎

  571. @Tobermory
    31 października o godz. 13:06
    A to całkiem możliwe. 🙂

  572. @zetus1
    31 października o godz. 12:37

    Póki co, Republikanie kompletnie podporządkowani Trumpowi (tak jak PIS Kaczorowi) mają większość w Kongresie, większość w Senacie, teraz większość w Sądzie Naiwyższym i robią co chcą.

    Dlaczego religiańci slepi i głusi na przekręty, nieuczciwości, brak moralności Trumpa?

    Bo religiantom idzie na rękę.
    Na przykład Trump teraz (bo wcześniej miał inne zdanie) dąży do całkowitego zakazu aborcji. A na tym im bardzo zależy.

    Druga sprawa szalenie ważna dla ewangelików, to Jerozolima.
    Oni czekają na koniec świata, a to jest tylko wtedy możliwe, kiedy Izrael całkowicie zapanuje na Bliskim Wschodzie. Trump robi co może, żeby w tym pomóc.
    Paradoks jest taki, że ci otumanieni nie myślą o Żydach, bo Żydzi jako niewierni nie mają szans na zbawienie wieczne, itd. A oni, jako wierzący prawdziwie przecisnął się jakoś przez to ucho igielne.

    To sa te i tym podobne sprawy. Dla nich szalenie ważne!
    więc Trump i Trupo-podobni dmuchają w tą trąpkę, realizując przy okazji swoje interesy.
    Duże i silne lobby żydowskie też w tym uczestniczy, chociaż nieco z innej przyczyny.
    Dla wielu Mesjasz też stanowi zasadnicze znaczenie.
    Bóg im osobiście powiedział i dał konkretny kawałek ziemi, więc przybłędy na nim mieszkające mają się wynosić i już.
    A z Bogiem się nie dyskutuje przecież.

    Poza tym jak wcześniej wspomniałam zdjął z nich różniste zakazy, nakazy, daje apanaże, modli się z nimi w TV. Jednym słowem pomaga w ewangelizacji narodku, itd

    I tak się toczy światek.

  573. @Ewa-Joanna
    31 października o godz. 13:00

    Ale kręcisz.
    Napisałaś: Razi mnie też w jakimś stopniu to, że od pewnego czasu gejostwo stało się nieomal modą. Lewacy stawiają to zagadnienie na pierwszym miejscu.
    To ma znaczyć, że jako lewak (nadal nie wiem co to takiego) stawiasz na pierwszym miejscu modę na gejostwo
    ?

    Wyjasniłam to wcześniej.
    Lewica przegrywa wszędzie, bo GŁÓWNYM jej prorytetem dzisiaj są prawa gejów.
    Ja uważam, że o ich prawa też należy walczyć, ale nie skupiać się GŁÓWNIE na nich.

    A co do bycia lewakiem też wyjaśniłam co się dało o 12:50
    Zresztą lakoniczne pytanie, więc lakoniczna odpowiedź.

    Myślałam, że Ty lubisz takie tweetowe konwersacje?

  574. Tobermory
    31 października o godz. 9:24
    Oczywiscie Tobermory. Zgadzam, b uproszczony przyklad dalem. Na mysli nie mam, buchbucha wulkan w Szwajcarii czy Bernarda Tunel psa zasypie. Takie przypadki wschodza pod forse majora. Tu mowa jest o wlasna forse, zadne gangstersko/konkordackie chwyty, co wyraznie napisalem. Typ auto uliczno/telefoniczne. Przypadek opisywalem jak dom sprzedalem, trzy domy nazad, a potem mnie kupczaca… Myslala trafila. Powaznie Tobermory, transakcje ubezpiecza w ubezpieczycielstwie. Powaznie. Wtedy nawet forsa majora nie pomoze. Ty zawsze general, czy marszal. Koszt ubezpieczycielstwa, jest w transferze powaznym, niepowaznoznikomy. A ubezpiecza przed takimi co mysla ze… Tak mialem na mysli Tobermory, kawke rano z Gaussem na chybcika popijajac. Ze ja Tobie takie rzeczy tlumaczyc. To jak to z tym szwajcGeszeftem (Obligationenrecht) jest? Mogl do 500 i kupic. 510 juz za umowa, trudno, wyzej. Ale za 480 poszlo.

    No i oczywiscie soczek2seleuk…

    Ja w mlodosci xundzow molestowalem, ale siostry nie mialem, choc na jednokrotne przelozenie, by nadawala. Ciezkie dziecinstwo. Jak tu pojawilem, chcialem dalej molestowac. Zaczem probe mialem z jehovitami, lokalsy dla mnie byly, przypadkowo. Na retreat(rekolekcje) pojechalem w piktoreskim landszafcie. Sekta dla mnie kazda takasama. Zdziwienie mnie zatrzeslo. „Czy tak mozna?” Mozna Soczek, mozna. Trzeba z tabu wlasnych wyjsc. Jak mnie mamusia w mlodosci na niedzielne spotkania xundzow wysylala, to ja „na ofiare” bralem od mamusi, pieniazek a czasem i banknot trafilem. Jak ofiara przemienilem siebie, to pieniazek (czasem banknot) zostawal u ofiary. Nie? Nazewnictwo, jezyk niereligijny, jest rzecza centralna. Linki do am gagatkow dawalem, co z ofiara nadwislanska polaczyc chcialem zeby KK molestowac, calosciowo a niepostrzezenie. A znajomosci mialem, na polzawodowe. Cebulowa siec rekomendowalem… A tu co? Czy tak mozna? Rece pod podloge opadaja. A jest co molestowac i bedzie przybywac. W kazdym wypadku, za klawiatura. Lat wstecz kupa, a zapomniec nie moge. Hmmm…

    Przesuwanie kwadrata w prawo moze contraefektywna efektywnosc dawac. Ramka otworzy i zawartosc wysypie. Niektorzy moga miec ekran ustawiony na 250% zuma albo, dla lepsiejszego rozumienia. Nie kazdy ma dwa ekrany, na jednym kompie, ramke rozpilowac, czy szkatulka. Ja Soczek, mam tez kompa wielowarstwowego, co bez ekrana chodzi calodobowo i rocznie. Ale rozumiem co zuma maja, musza miec dla zrozumienia problematyki.

    To co mam Soczek pisac? O dudach kaczynskich? Przeciez to nudne po trzecim komentarzu. Uklony do wspolnota mieszkaniowa Twoja i Tobie. Na innych portalach „Polityki” nie ogladam to nie wiem. Ten mnie pasuje.

    Pzdr Seleukos

  575. @seleuk|os|
    31 października o godz. 13:22

    O ubezpieczeniu nie pisałem, bo to przecież oczywiste 😎
    Tutaj każdy jest przeciw wszystkiemu i wszystkim ubezpieczony. Niech się adwokaci między sobą szarpią.

  576. @Tobermory
    31 października o godz. 13:04

    „Jak UPARTE szczury uczepione do tonącego okrętu.”

    ***
    To nie przypadkowe użycie tego porównania, bo jak słusznie zauważyłeś, że INTELIGENTNE stworzenia uciekają w takiej sytuacji,
    a UPARTE się trzymają czego się da i trwają co by z kapitanem i honorowo, itd

  577. @404
    31 października o godz. 13:22
    Ależ motasz aż się niedobrze robi.
    To lewak to lewica?
    Określenia „lewak” używają na ogół środowiska Gazety Polskiej i okolic. Ty stamtąd? Czy zwyczajnie nie rozumiesz o czym mówisz?
    A odbierając prawa gejom wpisujesz się w homofobię.

  578. Ja żadnym gejom praw nie odbieram, więc nie imputuj

  579. @seleuk|os|
    31 października o godz. 13:22

    Rozbawiłeś mnie tą forsą majora czyli vis maior, która, okazuje się, po szwedzku jest francuska (force majeure) 😉

  580. Upór jako przeciwieństwo inteligencji?
    Myślałem, że antonimem inteligencji jest głupota, tępota, ociężałość umysłowa, a przeciwieństwem uporu – chwiejność, niezdecydowanie, wahanie, rezygnacja…

  581. @wujaszek wania
    31 października o godz. 12:26

    Mnie też przygnębiła wiadomość o wygranej brazylijskiego Trumpa.

    Jest równie ograniczony i pewny siebie
    Też snuje plany na wycofanie się z paryskiego porozumienia klimatycznego.
    Brazylia to wielki kraj i kolejny cios dla myslącej części populacji.
    Zagrożenie wzrasta gdzie nie spojrzysz.
    Kasandrycznie to brzmi, ale…

  582. bezsensowny upór.. to przyznasz nie świadczy o wysokiej inteligencji?

  583. @Tobermory

    Mój żart dotyczący @Orteq’a ma dwie rzucające się na klawiaturę cechy:
    – jest kaleki
    – jest za trudny dla kolegi @Tobermory.

    Wiąże się to z upowszechnieniem się kalekiej niezdolności do zrozumienia wypowiedzi złożonej z więcej niż jednego zdania i zdania wszelkie nie powinny mieć więcej niż pięć słów.
    Mój zamiar był jasny i wyraźny: nie wszystko zależało od wirusów, bakterii i publisi oraz od Orteqa.

    A główna część mogła zależeć od zmęczenia redaktora bloga, lub moderatora niegrzecznością i upierdliwością. Goście blogowi, gdy technika przekazu zawiedzie,mają dwa wyjaśnienia: cenzura oraz bełkot a la staruszek.

    Nudni jesteście moi oponenci z tym przekonaniem, że staruszek nie kuma.
    Owszem. Nie kuma i nie klangorzy. Od czasu spopularyzowania Tak zwanego zła staruszek ewoluował do trochę sapiens i jest nie gęsi i swój język maskonurowy ma.
    Za trudny.

    Wszystkie blogi Polityka.pl są przesiąknięte zapachami gekko i orteqa.
    I trzeba nieustannego siennego i płynące kataru, aby kupując nawet wersję gazetową nie czuć tych zapachów silniejszych niż smog.

  584. Sam „upór” nie świadczy o inteligencji lub jej braku.
    Może być konsekwentny, tępy, głupi, ośli, bezsensowny, rozpaczliwy, zawzięty, niestrudzony, zagorzały, do utraty tchu, wytrwały, żarliwy, zacięty…
    Upór może oznaczać solidność, staranność, sumienność, szczegółowość, ścisłość, uczciwość, wysiłek czyli skrupulatne wykonywanie swoich obowiązków albo wytrwałość w dążeniu do czegoś, albo cechę osoby niezłomnej itp.
    Dlatego dobrze jest czasem sprecyzować to i owo.
    Szczur może uparcie kombinować, jak się dobrać do jakiegoś smakołyku, ale uparcie trzymający się tonącego okrętu został już dawno wyeliminowany przez ewolucję 😉

  585. Uh, staruszek jak pies gończy po blogach węszy i dedukuje, bravo, bravissimo! 😀
    A nie pomyślałeś, że okazanie szczerego entuzjazmu na widok tego nicka na tym blogu miało na celu sprawienie przyjemności jego nosicielowi?

  586. A żart był faktycznie kiepski.

  587. A skąd wiesz, że wszystkie szczury to tylko mądrale?

  588. @seleuk|os|

    Twój żart typograficzny z artystycznym przetworzeniem wysyłania przynajmniej pustych kopert można tak uszczelnić, aby podwójne obramowanie pustki nie miało szparek a la Grześ niosący przez wieś.

    Większość słów w swoich komentarzach była ześrodkowana wokół pisania palcem @Antonius’owym.

    Swego czasu jawnie nasz senior opisał swą sytuację. Umysł sprawny, ale sposób przenoszenia z talerza do @Antonius’owych ust był na tyle nieestetyczny, że trzeba było jeść w samotności ( mam nadzieję, że moja skleroza nie zakłamała tego wspomnienia ).

    Ten jeden palec radzący sobie z Ś stał się moją odskocznią do ogólniejszego problemu starzejącej się Europy. Mitomania Mateusza Morawieckiego sprawi, że będziemy mieli budowane przez dwa pokolenia lotnisko dla baranów, cmentarne alejki młodych kobiet po pokątnej aborcji oraz rzesze wykluczonych cyfrowo staruszek i staruszków.

    Prowincjonalne zgredy i zgredki upierają się przy przywożeniu emerytury w gotówce, bo przynajmniej będzie okazja do kogo usta otworzyć. PKSu nie ma, dzieci nie ma, sąsiadka nie ma siły przyjść, a aby sprzedać tuzin jaj od kury i dwa litry mleka od krowy trzeba zachrzaniać przez godzinę i nie zostać przegonionym z okolic wejścia do Biedronki.

    Dziecię kupi starego kompa babci i wpadnie omieść grób babci i dziadka, bo Wielkanoc jest ładniejsza i ciekawsza, a pług śnieżny w pobliże mamuli przyjedzie dopiero po pasterce.

    Blogi Polityka.pl są areną warm up i nadzwyczaj rzadkiego instalowania polskiego pakietu językowego na swoim kompie.

    Staruszek i jego potomne wcielenia wciąż proponował odskocznie od bimrzenia i od stwierdzania, że dziewiąta chóralna jest Wielka. Ale blog służy do tego co Kowalczyk wyśmiewał i proponował urlop od zachwytu nad swoimi komentarzami.

    Z wysiłkiem wyjaśniło się, że @Antonius pracuje pod nadzorem Windows 10.
    I tak jest wciąż. To że pracuje się na starej wersji Linuksa na jeszcze starszym kompie, to się dowiesz po upominaniu się wielokrotnym, bo to jest sprawa bardziej intymna niż długość(!) biustu żony.

    Natomiast nie ma dnia bez narzekania, że moderator jest świnia i mnie szczególnie nie lubi.

    Proszę nie regulować odbiorników.

    https://www.youtube.com/watch?v=J59n8FsoRLE

  589. Prawie wszystkiego nie rozumiem poza bombami nad Guernica, ale słuchać ładnie.

    Prawie zawsze bez blogowego echa. Bo nie jest o paranoicznej polskości.

    https://www.youtube.com/watch?v=RXAwOWBSLS4

  590. Nad klifem stoi świątynia wdzięczności, za to że okrutne morze nie zabiło fundatora na tej plaży.

    Ono nie jest dla tych, co chcą być na fali i chcą by się fala nie wygłupiała.
    A ta cholera nic nie kuma po portugalsku.

    https://www.youtube.com/watch?v=D3q7YpXqFXU

  591. A gdzie ty tu słyszysz bomby nad Guerniką?
    bask. Gernika-Lumo

    Egun batez,
    autatua izatearen
    zirrara ezin gordea nialarik,

    ene belarrietan
    oihartzun bat hintzena
    aurrez aurre
    ezagutzeko aukera nian.

    Hantxe hintzen
    luze ibili denaren
    jakindurizko keinuez
    gabardinaren doai estetikoak
    deusezten, deusezten.

    Nik, oihal xurizko ator batekin
    idurikatu hintudan
    eta, arpa baten beharra ere
    sumatu nian hire eskuetan.

    Hire iturri hitz jarioa
    sakoneraino busti ninduen
    apirileko euria huen,
    apirileko euria huen.

    Aidean idatzi nahirik bezala
    araudi sendoz, lerro lerro
    hitzak antzez dantza batean
    lotu zirenean,
    gure arrazaren ohizko errepika
    biluztua ikusi nian
    gure arrazaren ohizko errepika
    biluztua ikusi nian ballet batean.

    Gero zaldia hartuz
    kondairan barna
    zalapartaka abiatu hintzen.
    Luze luze ibiliz gero,
    altzairuzko bidea egitean,
    zaldia eromenean begiak
    galdutako suminduran
    zaldia begiak galdutako
    suminduran bilakatu zitzain.

    Zaldi kateztatuaren nekea
    gaurkotasunez margotzen ari hintzen
    eta ni hire coctail gazi gez aberatsez
    mozkortzen eta mozkortzen,
    lanbro fin batek bere baitan
    hartu banindu bezala
    irtetzen, irtetzen, irtetzen;
    hire itzalarekin
    ator bat egin nian.

  592. @Seleuk(os)
    Natenczas żołnierz wyklęty chwycił na taśmie swój róg długi cętkowany kręty jak wąż boa do ust go przycisnął. Nam strzelać nie kazano wstąpiłem na działo. Polacy nic się nie stało.
    Ot i masz arkę przymierza między dawnymi a młodszymi laty.
    Ahoj, bracie miły, oby się twe marzenia spełniły.
    P.S Pozdrówka dla Twoich oraz Bossa

  593. @soczki2

    Echa są, tylko cichutkie.
    A zabawa ze słówkami przednia.
    Wysłałam ten link do moich przyjaciół. Co by też uciechę mieli.
    Muzyka jak zwykle znakomita

    Pozdrawiam serdecznie.

    Ps. Cieszę się że tu zawitałeś. Na enpassancie zrobiło się lekko zbyt duszno

  594. @mag
    31 października o godz. 15:19

    Chodzi o tekst tej baskijskiej ballady powyżej.
    Podobno słychać tam bomby nad Guerniką.
    Ja tam słyszę, że któregoś dnia autor zbierze na odwagę i stanie się sobą, aby na końcu się upić kaktusowymi drinkami i dać dyskretną wskazówkę cieniem ukochanej, albo ten cień da mu wskazówkę. A po drodze jest mowa o białym lnianym garniturze i że w kwietniu padał deszcz, potem coś o gabardynie, męczeniu konia o szalonych oczach itd.

  595. Ch.wo zaczyna być.

  596. @Tobermory

    Ty nie jesteś taki głupi jak kokietujesz.
    Napisałem o rozumieniu bomb, a nie ich słyszeniu.
    Czy mógłbyś przestać mnie kochać i przestać mnie popularyzować?

    Twoje kalectwo jest inne od mojego, więc idź do swoich.

  597. @soczki2
    31 października o godz. 15:36

    Pomóż i sprecyzuj w których słowach, mesedez, jauna!

  598. Tobermory
    Ballada jest na pewno piękna, ale czy znasz jej literackie tlumaczenie? Przecież nie będę o nie prosić gugla.

  599. @paradox57
    31 października o godz. 15:34

    ? Chyba nie przez konia? 😯