Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

9.10.2018
wtorek

Kilka pytań bez odpowiedzi

9 października 2018, wtorek,

Motto:
Powstań Głódź,
Czeka młódź!
Poczuj chuć
I płódź!

  
Skąd się wzięła nasz wiara
W jakieś skrzyżowane dechy,
I że czeka na nas kara
Za zmyślone przodków grzechy?
To nasz tonaż narodowy,
Polski ciężar gatunkowy.
 
Skąd się biorą politycy,
Którzy tworząc panów rasę
Rozpoczęli już w kaplicy
Katolicki skok na kasę?
To nasz tonaż narodowy
Polski kompleks rozbiorowy.
 
O czym myśli katecheta,
Ucząc na religii w szkołach,
Że stworzona jest kobieta,
By dać dzieci dla kościoła?
To nasz tonaż narodowy,
Polski pejzaż kościółkowy.
 
Skąd się bierze tyle biedy?
I co księży tak napędza?
I co będzie wtedy, kiedy
Dziecko wstanie z kolan księdza?
To nasz tonaż narodowy,
Katolicki gwałt zbiorowy.

Skąd się bierze to, że w kraju
Pełne są zakłady karne,
I że nawet mit o raju
Ma podwójne dno moralne?
To nasz tonaż narodowy,
Polski model przyszłościowy.

Qba

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 725

Dodaj komentarz »
  1. Witaj Qba 🙂
    Dawno cię nie było i od razu – bum! Fajne.

  2. Polska (Go)gola!, albo poezja prozą mówiąca bezwiednie…

    W filozoficznym podejściu do rzeczywistości najmniej filozoficzne jest pytanie nie tyle bez odpowiedzi, ale o to, co z tą odpowiedzią zrobić.
    Pytania zastępujące motywacje, by inspirowane odpowiedzi wykorzystać, jawi się jałowym gestem markującym gotowość zmiany.
    Nie ma zmiany pytaniami – ani w odpowiedzi dawno znanej, ani w gotowości by przepracowane wnioski zastosować.
    Na z taką jakby nieśmiałością sugerowane w początkach współczesnej wolności Polski, hasło, jakże trafne: nie stój, nie czekaj, my tradycyjnie wciąż cofamy się, rozglądając wokół z pytaniem: kto nam to zrobił?
    Śmiejąc się w kinie tam, gdzie widzimy samych siebie i swoje dzieło, my społeczeństwo.
    Polska Gogola, zawsze i wszędzie chwastem wschodu wschodząca.

    Wierszyk (autorowi gratuluję!) , tak jak i film „Kler”, którego nie obejrzałem, jest bardzo trafny i udatny.
    Jednak, jedynie przydatne pytanie, jakie w nich czytam, brzmi: co z tego i co dalej, z nami.
    Niestety, odpowiedź już napisana, ale tej akurat znać nie chcemy.

  3. Zapytałam parę dni temu ” Qba gdzie jesteś ” no i pojawiłeś się ze świetną, celną satyrą 🙂

    Zjawiaj się częściej 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A i tak biskup Pierdolonek będzie miał ostatnie słowo. Albo inny, równie wygadany

  6. @basia.n
    Zapomniałam ci podziękować za fajny i dobrze prowadzony wątek 🙂

  7. paradox57
    9 października o godz. 11:22

    Myślę,że to ostatnie słowo oni będą mieli do czasu.
    Bo w przeszłości zawsze tak było,że kiedy zaczynała krążyć satyra,pojawiały się protesty,coraz bardziej śmiała krytyka,aż w końcu coś pękało definitywnie.
    Więc i w tym wypadku również 🙂

  8. Ewa-Joanna
    9 października o godz. 11:25

    To bardzo miłe. Dziękuję 🙂

  9. I co dalej? Pyta Gekko
    Pętla, prozak lub prosecco?

  10. prozac też może być 😉

  11. Pop podczas mszy natchnionym głosem prawi:
    – A jak okręt stracił żagle i ster, wiatr i fale niosą cię na skały – co robić? Co należy zrobić w tej sytuacji? Zgadza się! Paść na kolana i podnieść ręce do nieba, prosić o pomoc od naszego Ojca Wszechmogącego! A nasz ojciec …

    Z tylnych ław dobiega ochrypły, marynarski szept:
    – Kotwica! Kotwicę, twoja mać, trzeba rzucić!

  12. @Lewy, 8:45

    100/100

    Pewnie znasz, ale warto posłuchać raz jeszcze wykładu o słowie ku…, w wykonaniu Tadeusza Kwinty:
    https://www.youtube.com/watch?v=_esbL98o8jg

  13. Szostkiewicz broni „wierzących i duchownych” przed zmasowanym desantem fanatycznych ateistów 😎
    Gdzie on widzi te
    „fanatyczne generalne ataki na religię czy Kościół”?
    Gdzie?!

  14. Tobermory
    9 października o godz. 12:49

    Może on jest taki z „góry przewidujący” ?

    Należałoby sobie jedynie życzyć,żeby takie „zmasowane ” ataki w końcu się zaczęły !

    ps. idę przeczytać,co Sz. napisał

  15. @Wujaszek
    Wykład dla anglojęzycznych, żeby wiedzieli o czym Polacy rozmawiają
    https://www.youtube.com/watch?v=sdWlspF3B2M

  16. @Lewy
    🙂

  17. Tobermory
    9 października o godz. 12:49

    Nihil novi, KRK już dawno ogłosił, że każda krytyka kościoła jest zmasowanym atakiem sił ciemności na Boga, kosciół i wiernych – syndrom oblężonej twierdzy jest dla KRK stanem pożądanym

  18. @Lewy
    POLISH LANGUAGE LESSON, rozbawiła mnie wyjątkowo.
    Moja T., w kuchni, usłyszała jakieś przekleństwa z mojego pokoju i myślała, że ja z kimś się kłócę na WhatsApp’ie.
    Dobre.

  19. @Lewy
    Drugą lekcję przesłuchaliśmy oboje.
    Ten młody człowiek dobrze wymawia trudne polskie słowa.

  20. @zulu24
    Oni się cieszą na ten zmasowany atak. Mają sprytną metodę; każdy „poległy, niezłomny klecha” staje się świętym. W ten sposób wzrasta ich wiarygodność w oczach owieczek i baranków, które gotowe są poświęcic majątek za krople krwi takiego świetego, napletek, kość łonową świętej Klary albo Kunegundy , wydać ostatni grosz.
    Teraz wrzeszczą, że sa prześladowani, ale jakby byli tak naprawdę ? To handel tymi dewocjonaliami ruszyłby z kopyta. Bo ta ampułka z moczem JP2 już sie chyba zużyła, chyba, ze Dziwisz dolewa do niej z własnych zasobów.
    Ps
    Sorry errata to chyba krew, która spuścił po cichu w Gemeli świętem Karolowi

  21. @stasieku
    Ten młody człowiek to chyba Polak, który świetnie mówi po angielsku

  22. To urodzony w Polsce mieszkaniec Kanady

  23. @wujaszek wania, 8,08, pod poprzednim wpisem
    ‘Lewy’ się oblał kawą, a ja rżę, jak za przeproszeniem (…)
    ‘wujaszku’, ja ten styl widziałem w wielu „analizach” tekstów, nie wspominając recenzji.
    Dzięks za poruszenie jelit przed obiadem.

  24. @Tobermory
    OK, to wszystko jasne.

  25. Wiki mówi, że urodził się w Toronto z polskich rodziców, którzy rok wcześniej wyemigrowali do Kanady.
    To kulturysta (bodybuilder), który jako nastolatek cierpiał na anoreksję.
    Znany z bicia rekordów Guinessa w jedzeniu na czas cebuli, bananów, hamburgerów etc.
    Właściwej wymowy pewnie nauczył go tatuś 😉

  26. @Lewy
    Ale ten gościu nie ma twarzy buraka!

  27. Lewy
    9 października o godz. 13:33

    Pytanie tylko o strategię/taktykę przeciwstawiającą się tej metodzie. Red Szostkiewicz proponuje – żadnej krytyki tylko chwalmy tych „uczciwych” a kosciół się sam uzdrowi. Według mnie błędna – to chwalenie zostanie natychmiast przechwycone przez tych „nieuczciwych”, o ile ci „uczciwi” w ogóle istnieją.

  28. zulu24
    9 października o godz. 13:58

    Trochę mi ręce opadły po przeczytaniu red. Szostkiewicza.
    W organizacji kościelnej nie ma się co uzdrawiać – powinna po prostu zniknąć jako taka.

    o ile ci „uczciwi” w ogóle istnieją – nie istnieją,bo gdyby tak było, to taki „uczciwy” musiałby natychmiast opuścić to „zgromadzenie”

  29. basia.n
    9 października o godz. 14:15

    Trochę mi ręce opadły po przeczytaniu red. Szostkiewicza.

    Pierwszy raz Ci opadły?

  30. zulu24
    9 października o godz. 13:16

    Panzerkardinal, a następnie panzerpapa, BenedyktXVI ogłaszał, że katolik tojest takie coś, że nie wiadomo całkiem – co. Lepiej więc, żeb katolików było mniej, ale porządniejszych, takich całkiem prawidłowych. Syndrom „oblężonej twierdzy” bardzo dobrze służy oddzielaniu nieprawidłowych, co by wrogowi bramy otworzyli, a murów nie chcą bronić bo wolą się gapić na pornole i pociągać piwo oraz różne inne pociągnięcia robić, od tych prawidłowych, co własne dziecko zdradzą, stając murem za pedofile-proboszczem i jego Kościołem kat.
    Na tym polega „oczyszczanie się Kościoła kat.”

  31. Jasiu wraca po szkole do domu. Mama pyta:
    – Jasiu i jak tam w szkole?
    – Dobrze, mamo
    – A jak tam religia?
    – No, pani nam opowiadała jak Mojżesz wyprowadzał lud wybrany z ziemi egipskiej.
    – To powiedz, jak to było.
    – Więc tak szli, szli, szli i doszli do Morza Czerwonego, Mojżesz wyciągnął telefon komórkowy, zadzwonił po ekipę budowlaną, ekipa wybudowała most, przeszli na drogą stronę i poszli dalej.
    – Jasiu! Pani wam to powiedziała?!
    – Mamo, jakbym powiedział to tak, jak pani opowiadała to nigdy byś w to nie uwierzyła.

  32. Kto sieje odpowiedzi…

    Jak się przyglądam wolnym jeszcze mediom i dysputom n/t poruszony we wstępniaku (inspirowany filmem i pedofilią), to widać, że nieliczna publika „przeciąga kijem po sztachetach” parafii KK, a stamtąd tylko złowieszcze miauknięcia parapokutne…

    Tymczasem idą wybory, falami…
    Coś mi się zdaje, że nie obędzie się bez druzgocącego kontrataku, który zwiastują te wypuszczone na przedpole kicie-pokutniki.

    Myślę, że jedną z odpowiedzi której znać nie chcemy, będzie, PO oczywiście przerżniętych koncertowo wyborach, ostre przykręcenie śruby, skręt za skrętem:

    a/ spolonizowaniem krzyżowym mediów idących „po linii obrzezań” (copyright na 404) lub na pasku gotyckich diskowerów;
    b/ zakazem aborcji i wykluczeniem obrzezanych brakiem kwitu parafialnego, ze świadczeń społecznych, np. szkół publicznych;
    c/ zniesieniem tajemnic i wybryków bezpaszportowego internetu.

    Chcieliście, no to macie.

    PS
    Dla amatorów horroru znania odpowiedzi, „on line”, polecam ostatni wpis na bogu nieocenionej Ewy Siedleckiej.

  33. Wchodzi staruszek do konfesjonału i nawija:
    – Mam 92 lata. Mam wspaniałą żonę, która ma 70 lat. Mam dzieci, wnuki i prawnuki. Wczoraj podwoziłem samochodem trzy nastolatki, zatrzymaliśmy się w motelu i uprawiałem seks z wszystkimi trzema…
    – Czy żałujesz synu tego grzechu?
    – Jakiego grzechu?
    – Co z Ciebie za katolik?
    – Jestem ateistą…
    – To czemu mi to wszystko opowiadasz?
    – Wszystkim opowiadam.

  34. Kumpel do kumpla:
    – Dostałem dyspensę od biskupa na seks przedmałżeński.
    – Pieprzysz!
    – Nie, to nie było trudne. Zadzwoniłem do niego o trzeciej w nocy i spytałem, co sądzi o wizji końca świata w świetle teorii atomistycznej.
    – I co on na to?
    – Pie*dol się, koleś i mi głowy nie zawracaj!

  35. Dowcipy @404 oraz pozostałe figle ulewają się zanadto z naczynia i blog zawartością zamulają. Jest powiedziane: blogowi wartości dodawaj. Nie odwrotnie.

  36. Tanaka
    9 października o godz. 15:12

    Jezu, ufam Tobie, Jezu, ufam Tobie…Ty chociaż nie opowiadałeś dowcipów…Jezu, ufam Tobie…i nie byłeś blondynką…Jezu, choć Cię nie pojmuję, to jednak za to ufuję.

  37. Qba – wiersz znakomity. Poza tym wpada w ucho i doskonale da się śpiewać na melodię „Kantyczki z lotu ptaka”.

    https://www.youtube.com/watch?v=amZGhUHt3Hc

    P.S. To nagranie pochodzi z koncertu „Wojna postu z karnawałem”, którego studyjną wersję zalinkowałam pod poprzednim wstępniakiem, ale całego koncertu nie mogę znaleźć, buu!!!

  38. @Ewa-Joanna – dziękuję za poparcie w temperowaniu krukini 🙂
    A z kolei „Przedszkole” JK też mi chodziło po głowie. Tak jakoś.
    Ślicznie mieszkasz. A szum oceanu do poduszki?
    Przy white noise lepiej się zasypia.

  39. @basia.n 11:53
    Czemu nie, satyra, nagłaśnianie. Może być. Ale jest tylko jedna rzecz, która może ich zaboleć. I to wyszło w całej okazałości z wczorajszej „rozmowy” z Pierdolonkiem. Kasa. Uderzenie po kieszeni. Odcięcie ich od kasy państwowej. Niech sobie utworzą własny fundusz emerytalny.
    Zwrot bezprawnie zagarniętych majątków.

    I solidne odszkodowania dla ofiar pedofilów. Ale naprawdę solidne. Modły i przeprosiny mogą sobie zachować.
    Zawsze tak się dzieje. TVN zaprosi księdza uchodzącego za przedstawiciela „kościoła otwartego”, żeby szczerze porozmawiać. A jak tylko ten się odwróci, spod sutanny wyziera paskudna, owłosiona dupa.

    NB
    Zdecydowanie uczciwszy od Pierdolonka zaczyna mi się jawić Michalik.

  40. Ta dyskusja pod Szostkiewiczem – Tanaka, Gekko, zakałużnik, Sławczan, że wymienię tylko kilku – wszyscy po kolei wymiatają. A redaktor wydaje tu i ówdzie żałosne piski. Ostatnio pisknął coś o Geremku. Please… że Geremek też był naiwny i dał się nabrać? No był. Naiwny. Ale czy byłby taki dzisiaj?

  41. Nie wierzę w dobra wolę krk. „Przeprosiny”, „ubolewania” i tym podobne to tylko rodzaj strategii w ramach zarządzania kryzysem.
    Albo Polacy sami zrobią z tym porządek, albo ….

  42. paradox57
    9 października o godz. 16:13

    Monisia co i rusz traciła wczoraj głos. Nawet ona zaniemówiła.

  43. Na marginesie
    9 października o godz. 16:05

    Namarginesko muzykalna jesteś 🙂
    Bardzo dobrze znalazłaś podobieństwo rytmiczne wiersza Qby i Kantyczki z lotu ptaka. Właśnie dlatego można oba teksty zaśpiewać na jedną melodię ( z malym przystosowaniem,bo u Qby oprócz każdego czterowiersza pojawia się jeszcze krotki dwuwieszowy refren,jak „powracająca fala”)

    Skopiowałam sobie na wszystkie linki z ubiegłych dni z zaznaczeniem od kogo pochodzą . Mam więc i Walkę karnawału z Postem. 🙂

  44. @paradox57 9 października o godz. 16:13

    Michalik po prostu wykazał się szczerością – powiedział głośno to, co w łonie kaka jest szeptane po kątach i kolportowane pocztą pantoflową.

  45. @Na marginesie
    9 października o godz. 16:05

    Dzięki. Jam od treści. Muzyka to – niestety – nie moja działka.
    Dlatego milczałem po Basi pięknym wpisie i ciekawych komentarzach. Gdybym wyraził zachwyt, to byłoby mniej więcej tak, jak prezydent Wałęsa (elektryk) wręczający nominacje profesorskie i gratulujący nominatom. Nawet absurd powinien mieć granice.

  46. paradox57
    9 października o godz. 16:13

    Ależ oczywiście masz rację ! Skuteczne rozprawienie się to przede wszystkim kasa – to bezdyskusyjne.Jestem „za”
    Tylko aby do tego doszło, aby w końcu rządy podjęły taką decyzję – muszą tego zażądać obywatele,ktorzy kiedyś muszą do takich żądań dorosnąć.
    I tu widzę ogromną rolę wlaśnie nagłośnienia ,przy użyciu wszystkich możliwych środków.
    A wtedy – niech płacą za krzywdy,niech oddają,co nie do nich należy.

  47. wbocek
    9 października o godz. 15:59

    Uśmiawszy mnie należycie, teraz, w siedmiu słowach, sprawozdawaj w sprawie Świętego Kolana. Bo tu jest banda czworga albo nawet szesnaściorga która jest Jego wyznawcą. Albowiem jest powiedziane, że Czwórca świętsza jest od Trójcy, co przypomniała Maria Janion i dlatego w Częstochowie to mały pikuś, oprócz Michalika ze Zdziwiszem oraz niejakim Wątrobą. Też inżynierem biskupem.
    Oto Wielka Tajemnica Wiary. Nie pamiętam w co, ale nic nie szkodzi. Każdy wierzy w co potrafi, albo i nie. I na tym polega demokracja oraz fantazja katolicka.

  48. Na marginesie
    9 października o godz. 16:26

    Michalik po prostu wykazał się szczerością – powiedział głośno to, co w łonie kaka jest szeptane po kątach i kolportowane pocztą pantoflową.

    Otóż to właśnie, otóż to!
    Michalik powiedział prawdę o sobie i swoich współbraciach w skrzywieniu, do dzisiaj nie mając pojęcia, co powiedział.

  49. Qba
    9 października o godz. 16:28

    A ja czekałam na Twoją szkatułkę !!!
    Każda się liczy,każda jest ważna – a więc i Twoja.
    Więc i tak będę dochodzić mozolnie do tego,co ci w duszy gra:)
    Zawsze możesz jeszcze wrzucić przynajmniej jeden maleńki link.Wierzę,że się doczekam 🙂

  50. stasieku
    9 października o godz. 13:54

    przed kolacją też jest dobrze, zdaniem Grabowskiego 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=vVQzYpaqdM0

  51. paradox57
    9 października o godz. 16:13

    Paradoxie, biskup rzeczony jakiś taki gładziusi jest, a Ty go jakoś tak niegładko nazywasz.

  52. @wujaszek wania 16:18

    Nie chciała urazić. Bo co by to było przy okazji najbliższej mszy albo spowiedzi. Pierwszy lepszy katabas mógłby ją przeczołgać i rozgrzeszenia nie dać.

  53. @Qba 9 października o godz. 16:28

    Rozumiem – też nie jestem w żadnym calu muzykalna 🙂
    A rytm w poezji to jednak czujesz doskonale.

  54. @Tanaka 16:36

    Jakże? Dupa może być przecież pokryta mięciutkim, jedwabistym włosem. Co nie zmienia faktu, że jest owłosiona.

    A, już wiem. Chodzi Ci o „do”. Co w tym niegładkiego? Sam zobacz. Obie literki pięknie zaokrąglone i gładziutkie. Nie wiem tylko, jaki kolor mają. Neferko? Pomożesz? Mam nadzieję, że nie biskupi.

  55. @basia.n
    9 października o godz. 16:32

    Bardzo jesteś (bardzo mile) namolna.
    Ja już tak mam, że wszystko odbieram po swojemu. Znam mnóstwo (a nawet więcej) utworów muzycznych, które „mi grają”. Ale i tak ważniejszy jest tekst. Muzyka jest dla mnie tłem. Bardzo ważnym, ale tłem. Z instrumentów jestem czuły na skrzypce i „fletowe” – flety, okaryny, klarnety, fagoty itp.
    Np. https://www.youtube.com/watch?v=2u0XXpVGUwk
    Trąbka oczywiście też, ale to już musi grać ktoś dobry, natomiast saksofon „mi skrzypi”.
    Tak wygląda rozmowa ze mną o muzyce. Szkoda Waszego czasu. A ponieważ muzyka jest dziś dostępna wszędzie i zawsze, więc korzystam cichaczem i jest mi dobrze. Choć nie wiem czego i kogo słucham.

  56. @Na marginesie
    9 października o godz. 16:38

    Bo rytm to trochę konstrukcja, a tu czuję się nieco pewniej.

  57. W 2015 roku koło Ziemi przeleciala rakieta z Kosmitami. Ci przelatując napromieniowali spore obszary ziemskie, i spowodowali że tam materia zamienila sie w antymaterie. A w tej antymaterii hierarchia jest całkowicie odwrocona,. Zaczęło sie od tego że antymaterialny naród z odwróconymi głowami ujrzał w agresywnym, plujacym nienawiścią niedorajdzie-skunksie, szlachetnego męża stanu, wizjonera, mędrca, fjurera itp. I tenże człowieczek otoczył sie podobnymi sobie indywiduami. W tym nowym świecie zbudowanym z antymateri Kurski stał się krynicą prawdy, Ziobro uczciwości, Czarnecki nieprzekupności, Pięta inkarnacją francuskiego esprit, trzy Beaty Szydło, Kempa, Mazurek seksownymi nimfami, Pawłowicz wachlującą się hiszpańską mujerą wykwintnie wydlubującą paluchami z plastiku resztki sałatki śledziowej. Że faszyzujący bandyci stali się patriotami, a pobożni paterze pedofilami !Mozna by tak dalej…..
    Więc co w tym dziwnego że ów Zybertowicz uchodzi za uczonego naukowca ?
    Przecież to wszystko jest koherentne, czyli wielkiej kupy sie trzyma.
    Ja mam nadzieję, że ci Kosmici znowu przelecą kolo naszej planety i z powrotem zamienia antymaterie w materie i nie tylko w Polsce, ale równiez w krainie Trumpa, Orbana i jeszcze paru innych nawiedzonych przez ten statek nieszczęsnych krainach.

  58. @Lewy
    Kiedyś o tym rozmawialiśmy, a właśnie sobie przypomniałem temat, kiedy przed chwilą otworzyłem stronę GW w sieci. To jest niby gazeta opozycyjna, a nagłaśnia pisdzielców.
    Do tego w Dużym Formacie na okładce niejaki Jaki, a w środku 2 strony o nim.

    Headlines
    „poparcie Zdanowskiej zaczęło pikować”
    „gdy wygra Trzaskowski PIS nie da na metro”
    „Jan Grabiec jest twarzą koalicji pogardy dla kobiet”

    A w TVN, egzegezy ‘genseka’, innych kłamców pisowskich, w tym obrzydliwego, bezwstydnego kłamcy ‘krzywoustego’.

    Na TT, w sondażu Superstacji, w rankingu wiarygodności wygrywa z dużą przewagą ‘krzywousty’
    Przypomina mi się sieć (w tym blogi ePolityki) w kampanii 2015.
    Shame

  59. @Lewy
    Najstraszliwsze jest to, że oba plemiona są „otorbione w bańkach”, nie ma między nimi przepływów argumentów. I na tym skunks pasożytuje, bawi się w wojsko, podjudza, niszczy przyjaźnie, a nawet związki rodzinne.
    Przepisy/prawo można zmienić „na gruzach”, ale więzi międzyludzkich ‘nich…a’.
    U mojego syna w pracy, jedni zatykają uszy na słowo Koalicja Obywatelska, a drudzy na słowo PIS.
    Żadnej rozmowy…

  60. @Qba
    Wierszyk zgrabny ale w pierwszej zwrotce zawęziłeś problem całej kultury chrześcijańskiej do naszego podwórka. Nie zgadzam się, że jest w tym „tonaż narodowy, polski ciężar gatunkowy”. W pozostałych zwrotkach odniesienie do cech narodowych w ich stanie aktualnym jest trafne. Zastanawiam się jednak jak trwałe okażą się te cechy. Twój wierszyk jest chyba symptomatyczny dla nastrojów panujących dzisiaj w kraju.

  61. @stasieku
    Gazeta, TVN + Platforma.oni się boją tej szajki Skunksa. Właściwie tylko Eliza Michalik na Superstacji nie krepuje się, no i motyloznawca Niesiołowski.
    Urban od lat wali jak w bęben w czarnych i czarnolubną lewicę i prawicę, ale nic z tego nie wynika. Te TVNy i Gazety chyba obawiają sie podzielić los Urbana , stać się niszowymi wołaniami na puszczy.

  62. Aha i jeszcze na blogach ludzie walą prawde, ale to tak jak pisanie w kiblu na ścianie „kocham Niusie”. Niusie to nie obchodzi

  63. @basia.n
    Jesteś odmienna ‘basiu.n’ i ciekawa/intrygująca jesteś, a jakże.
    Dorzucam spóźnioną, swoją „szkatułkę”
    https://www.youtube.com/watch?v=0f48fpoSEPU
    Ukłony

  64. @Lewy 17:24

    Może to nie ten kibel. Niusia tam nie zagląda.

  65. Lewy
    To jest jakiś, fuck, ‘kompleks obiektywizmu’!
    Takie strzepywanie z siebie rzygowin, z uśmiechem nieśmiałym i zwrotem „o deszczyk”.

    Superstacja to niszowy kanał, bez dostępu naziemnego.

    Ja, w swojej bańce, wiesz, ‘Lewy’ jak się bronię dziecinnie?
    Wybrałem sobie na TT ‘naszych obserwowanych’ i czytam tylko przyjemne dla siebie ćwierki.
    Żebym zajrzał do kurwizji – w życiu never!
    Nawet nie mam ciekawości.

  66. @Ewa-Joanna 9 października, 7:30
    Jestem Ci wdzięczna za odwieszenie wyroku. Powinnaś jednak zauważyć, że nie jestem zawsze stroną atakującą. Mnie też atakują i to ni z gruszki ni z pietruszki. Mogłabyś się postarać o większą bezstronność, jeżeli dana sprawa jest w ogóle warta wzmianki.

  67. Tanaka
    9 października o godz. 16:28

    Kolana to temat zastępczy, Tanako. Chyba że masz na myśli kolanka. Ale to też coś zastępczego. Ja mam na myśli pana Szostkiewicza. Wkleiłem tam głupstewko i czeka na moderację. Niech sobie czeka, nie mam czasu, więc daję tu, bo jeszcze dodatkowo szlag mnie trafił. Rozumiem, że pan Szostkiewicz, jako wierzący, może sobie dowartościowywać Kościół podpórkami, że „Nie wszyscy są w Kościele źli” i namawiać do przyjaznego dialogu z nim. W końcu cały Kościół to jedna wielka bajka. Nawet jeden niekościelny, wręcz antykościelny jest właśnie ateistycznym symbolem takiego przyjaznego dialogu z Kościołem – Miller się nazywa. Tyle że Kościół cznia symbole i dialogi – jak nie przymierzając święty Lolek, który wymyślił ekumenizm, czyli równość pod nadzorem KrK – i robi swoje. To granda banda, a nie wrażliwe na wartości zwierzę. właśnie przyjazne rozmowy doprowadziły, że w Polszcze Kościół państwem rządzi; daj palec, od razu drą się: „Dawaj rękę! I portfel!”. A że jest jakiś Lemański czy Pieronek…Ajaj. Nie wiedziały, panie Lemański, gały, gdzie się pchały, co brały? I nie wiedzą, że z własnej, nieprzymuszonej woli twój pieprzony Kościółeczek dla niewinnych dziateczek jest NIEREFORMOWALNY?

    Adam Szostkiewicz
    9 października o godz. 9:01

    „Żaden fanatyzm nie rozwiąże żadnego problemu społecznego, tylko go zaostrzy. Dotyczy to też fanatyzmu antykościelnego. (…) fanatyczne generalne ataki na religię czy Kościół potęgują w wielu z nich wrażenie, że są oblani morzem wrogości, więc tym chętniej trzymają się sutanny (…)”.

    Nie bardzo rozumiem, czemu słowa o fanatyzmie skierował Pan Redaktor do Sławczana i Tanaki. Czyżby ich krytyczne słowa o oceanie zła, jakie wyrządzał i wyrządza ludzkości fanatyczny w swej religijnej, czyli urojonej, istocie Kościół miały taką samą fanatyczną wagę jak dzikie, barbarzyńskie wyroki samozwańczych wykonawców woli domniemanego Boga („Do mnie należy pomsta, ja oddam” – rzekł Pan), zwących się „Świętym Officium”? Albo były czymś podobnym do słów, postaw i zachowań bolszewickiej dziczy radzieckiej? Jest Pan pewny, że słowa „fanatyzm” użył Pan właściwie i pod właściwym adresem?

  68. stasieku
    9 października o godz. 17:19

    Odwracając sytuację, wyobraźmy sobie naszą wrażliwość na argumenty drugiej strony. Pisiok próbujący mnie przekonać, że białe jest czarne. Dziękuję, postoję. Przy czym nie uważam, że prawda leży pośrodku i że białe jest jednak szare. Chodzi o to zaskorupienie, które jeszcze się utwardza od walenia w nie. Urban ma taką metkę walącego i nikogo to już nie wzrusza i nie będzie.

  69. @404

    Pod poprzednim wstępniakiem @Tobermory podał odpowiedź.

  70. @Lewy

    „W 2015 roku koło Ziemi przeleciala rakieta z Kosmitami. ”

    Chyba jednak ta rakieta musiala nieco wczesniej po raz pierwszy przeleciec? Gdzies tak kolo roku 2006-go? Moze jeszcze ten miotacz antymaterii nie byl dopracowany, jakas wersja beta – ale cos chyba bylo na rzeczy? Rewolucja pozera wlasne dzieci, totez dzis sklad osobowy nieco inny. Ale istota tej (anty)materii chyba taka sama?

  71. wbocek
    9 października o godz. 18:01

    Właśnie wysłałem Szostkiewiczowi odpowiedź.

    Nieco powyżej cytatu który dajesz, redaktor odpowiedział, bodajże @Gekko, że w przeciwieństwie do niego on z ostrożnością używa słow, waży je, czy jakoś tak. No i proszę: walnął ostrożnością słów dobierania: fanatyk to i fanatyk tamto.
    Owszem, mówię to jasno: religię, tu zwłaszcza – katolicyzm, mam za zło. Kościół kat – jest złem, bo religię złą sam wyprodukował i jest jej strażnikiem i krzewicielem. Nazywanie fanatyzmem porządnie skonstruowanego, logicznego i opartego na solidnej wiedzy nie odwracającej się od faktów – co czyni katolik – stanowiska że i Kościół i jego religia jest zła jest , całkiem ściśle – objawem fanatyzmu.

    Jeśli Szostkiewicz puści zamiast znowu zbanować, przeczytasz co mu odpowiedziałem, bardzo grzecznie zresztą. Jak nie – dam tu.

  72. Qba
    9 października o godz. 16:49

    Napiszę Ci odpowiedź na poprzednim wstępniaku,aby tutaj nie rozpraszać rozwijajacej się dyskusji : )

  73. Tanaka

    Z ciekawością poczkaj, poczkaj, powiem mamie, coś ty zrobił u mnie w bramie. Z ciekwością, bo po 10 dniach leżenia jadę jutro spuszczać krew, bo na cholerę mi tyle. Więc i krwi jestem ciekaw (czy znów czarna, czy może tym razem – nebeska) i tego, co u sąsiada będzie. Bo przecież u nas te religianckie mantry co rusz ożywają. U pana Szostkiewicza zabrakło tylko „wojującego ateizmu” z antyateistycznego repertuaru. Dla sprawiedliwości powiem, że o wojującym chrześcijaństwie lub katolicyzmie też u niego nie słyszałem. Krótko mówiąc, największą zarazą współczesnego świata jest półtora ateisty z blogu ateistów. Tak im dopomóż bóg. Jest tam który?!

  74. Nienasycenie, albo kult pytań dla odpowiedzi wyklętych.

    @ Lewy, @ stasieku

    Wasze wątki metaforyczne, o kosmitach i otorbianiu zupełnie konweniują z „moim” pytaniem:
    – kto nam to zrobił.
    Samo pytanie kto, implikuje że nie my.
    I to jest odpowiedź Szostkiewicza i nas, jemu podobnym na dylematy zasady zachowania spójności (tzn. dążenia do samoracjonalizacji własnych, samobójczych nawet błędów).
    To nie my (toniemy).
    Nie ukrywam, że ta wiara w nienas, to mocna odpowiedż na w ogóle wszystkie pytania do lustereczka, kto jest najpiękniejszy na świecie.
    Bez nikczemnych nienasów, nasze pytania napotykałyby wyłacznie odpowiedzi tak oczywiste, że ośmieszające pytania.
    A tak, nasze nienas-ycenie pytaniami, czyni z nas filozofów, utrzymujących na swych czołach płaski ciężar tej planety.

    PS Lewy, niesłusznie zadałem Ci (w poprzednim wątku) koment, który poniewczasie zauważyłem ze mogłeś odebrać uszczypliwie, a był afirmatywny, choć pokrętnie. Twoja wrażliwość i przenikliwość, nawet we wkurwie, nie ma ani przez chwilę smaku soku z buraka.
    Przyjmij wyrazy.

    @ Tanaka
    „…redaktor odpowiedział, bodajże @Gekko”
    Nie, nie do mnie – do Olamstera, zresztą słusznie o jego doborze słów.
    Redaktor skądinąd ma smutno przewidywalny pattern behawioru, moje posty puszcza tylko, gdy zaszyję odpowiednią dawkę personalnego znieczulenia na ego. Część postów wysyłam Mu zresztą z odgórną aprobatą by zachował je dla siebie.
    Niemniej, jest to człowiek o tragicznie pokrzyżowanej, ale szlachetności.

  75. @ Tanaka
    9 października o godz. 20:07

    Tak myślę, że pokąsani kościołem, za fanatyzm, w naturalny sposób, mają szczepienia.
    Są i tacy, co po przejściu pokąsu w stan utajony wierzą, że sami gryząc źródło – szczepią.
    Generalnie zawsze miałem problem z odróżnieniem wampiryzmu od szatańskości, dla mnie to w dwójcy i wszystko jedno.
    Nb najpełniejszym objawem stosunku z wiarą jest relacja z satanizmem, co uważam (ie: Szatana Gumnego) za konieczny temat któregoś ze wstępniaków.
    Ilustracje musowo ma zapewnić ozzy, mający wyczucie do teledysków Behemota, co mnie zainspirowało.

  76. Gekko
    9 października o godz. 20:37

    Nie znam się na tragiczności sąsiada, podobnie jak niemal nikt z nas się nie zna na tragicznościach innych, nwet jesli coś o tym słyszeli. Czytam co pisze i do tego się odnoszę. On robi to samo, też o mnie nic nie wiedzac poza blogiem. Można więc roboczo i w przybliżeniu przyjąć, że szanse są równe.

  77. Gekko
    9 października o godz. 20:46

    Toś mnie przygwoździł Behemotem: tyle o nim, a ja go ledwo co znam.
    Pokąsanie to dobra ilustrcja zła, jakim jest Kościół kat i jego religia: funkcjonariusze kąsaja małe dzieci i dorosłych, dzieci rosną i lgną do Kościoła kat oraz jego księdza, sami się księżmi stają i wtedy zwrotnie kąsają.
    Dlatego jest to krąg zła, a nie tam bzdety gadania, że jakiś tam proboszcz był chwilowo niegrzeczny.

  78. Qba
    Jestem pod wrażeniem. Zarówno formy, jak i treści. Masz Qbo talent!
    Z ciekawości spytam, czy i gdzie z niego korzystasz?
    Wedle mojego wyczucia i oceny, zasiliłbyś całkiem ambitny kabaret.

  79. stasieku
    9 października o godz. 17:19
    @Lewy
    Najstraszliwsze jest to, że oba plemiona są „otorbione w bańkach”, nie ma między nimi przepływów argumentów. I na tym skunks pasożytuje, bawi się w wojsko, podjudza, niszczy przyjaźnie, a nawet związki rodzinne.

    Mój komentarz
    Skunks dał ludowi najcenniejszą wartość – swojskość, tożsamość, wiarę w siebie i w swego przywódcę.
    Niemal dokładnie to co Trump wręcza co dzień Amerykanom, tylko innym nieco sposobem. Swojskość, naszość jest jak wiara religijna – cementuje, umacnia, daje odporność na prawdę, daje poczucie wyższości, daje poczucie znajdowania się na właściwej drodze (nie będzie nas nikt pouczał co mamy robić), itd. Swojskość generalnie utrudnia porozumienie i współpracę, a przy sprzyjających warunkach uniemożliwia je. Swojskość jest spokrewniona blisko ze wsobnością. Swojskość jest odporna na argumenty.

    Za swojskością idą wyższość i wyjątkowość. Obie przybrane są w jaskrawe barwy narodowe i nakazują separować się od innych nieswojskich, od takich jak drugosortowcy, zdradzieckie mordy, ojkofobiczni sędziowie, złodzieje, VATowscy mafiosi, komunistyczne złogi oraz ci tam w dole próbujący zrobić podkop pod IV RP (metafora Morawieckiego na Jasnej Górze wygłoszona) oraz temu podobni niżsi gatunkowo ludzie. Ci niżsi, pośledniejsi, nieudani, to także środowisko PO, w którym Morawiecki przebywając jako agent Prezesa i Beaty Szydło zmuszony był kląć jak szewc, promować model zatrudnienia za miskę ryżu i wychwalać Angelę Merkel.

    Taka hierarchia mentalnościowa (swojskość, wyjątkowość, wyższość) jest założona nie w PiSie, Bazą i wzorem dla niej były przeżytki tej hierarchii istniejące w społeczeństwie Umęczonej od wieków. Ta hierarchia jest przestrzegana przez obywateli instynktownie i konstytuuje część społeczeństwa jako rdzeń narodu, nadaje mu spójność. Jarosław Ka to wykorzystał. Wyczuł w czym rzecz, gdzie jest znaczna część tożsamości krajan i pograł na tym.

    O takiej hierarchii świadczy zachowanie się KK i stan mentalności jego wiernych – wiara zestawiona z naszością daje funkcjonariuszom KK nieomylność, odporność na prawdę, poczucie wyższości, słuszności, racji, prawo do potępiania nieprawomyślnych, itd.

    Za wyższością idzie mądrość. Aby zachować ten szyk Prezes pompuje mądrość ze swojej głowy do ludu (a lud rozdziawia gęby) w postaci rożnych kondominiów, dekonstrukcji, ojkofobii i anihilacji. Słowa, które maja paraliżować zdrowy rozsądek w ludzie, omamić, zasiać ślepą wiarę, że ten, to jest mądry, on dużo wie, trzeba się jego słuchać.
    Przy okazji na doczepkę Jarosław Ka upycha w narodzie nieufność i nienawiść do innych. Innymi są imigranci, uchodźcy, źle urodzeni, przeżytki pokomunistyczne takie jak sędziowie w Sądzie Najwyższym, agenci syjonistyczni, genderowcy, itd.

    Prezes pilnuje także najważniejszej rzeczy – nie daje zasypać rowu w społeczeństwie, umacnia klasyfikację społeczeństwa z podziałem na:
    – pierwszy sort – ludzie właściwi, obywatele właściwi, my republikanie PiSowscy, nauczyciele dobrych manier (jedzenie widelcem), itp.
    – drug sort – ludzie niegodni poważnych rozmów, wichrzyciele, fałszywi patrioci, generalnie ludzie nie warci.

    No tak. A jakby mogła wyglądać pojednawcza rozmowa z Naczelnikiem Polski?

    Cześć Jarosław, jak leci?
    -Co chciałeś drugi sorcie?
    Tak sobie pogadać, może być o sporcie.
    Znam, ja was dobrze czartowskie dzieci
    Rozmowa o sporcie wróci do pieniędzy
    Chcecie wyprzedawać Polskę ukochaną
    Że czarne jest białe, że słoma to siano
    Wynocha z wami do k..y nędzy!
    Pzdr, TJ

  80. Tanaka

    Niech będzie pochwalony dobry wieczór, Tanako. Opowiem ciekawostkę i dam filmik pani Subocz z tuby, w związku z którym dałem plamę większą od Jamna. Ta pani wstawiła filmik o ostatnim sztormie z tytułem „Sztorm w Mielnie”. Patrzę: Jakie Mielno, jak nie Mielno. Na początku jest promenada, więc może być tylko Sarbinowo. I zaraz siadłem i wykpiłem to Mielno. Dziś patrzę: komentarz do mojego komentarza: „To Mielno!”. To ja – do filmiku. Poprzednio rzuciłem jednym okiem, a teraz – już dwoma. Aż twoja mać, ty wole w rosole: faktycznie Mielno! Na śmierć zapomniałem, że w tym roku w Mielnie był oddany do użytku kawał powietrznej promenady na słupach, choć byłem tam ze cztery razy. Ponoć to pierwszy odcinek, a całość ma się kończyć przy przystani w Unieściu.

    Z przyjemnością podziękowałem za utarcie nosa , przeprosiłem i kolejny raz przekonałem się na własnej skórze o słuszności ruskiego powiedzenia „Pospieszysz – liudiej nasmieszysz”.

    https://www.youtube.com/attribution_link?a=BQWtwhng8ljOTkuw&u=/watch%3Fv%3DN9Tt-kqMZMY%26feature%3Dem-comments

  81. Czechow powiedział, że jeśli na scenie teatralnej wisi na ścianie strzelba, to ona musi na końcu spektaklu wypalić.
    Podobnie ma się rzecz z męską biżuterią u księży. Kandydant na kapłana jest sprawdzany i jesli jej nie posiada, nie zostaje zakceptowany. Kandydatów na papieży sprawdzala specjalna komisja. Ów kandydat siadal na specjalnym sedesie, a komisja miala od spodu podgląd. Podobno raz niedopatrzono kontroli i na stolcu ppieskim zasiadła papieżca Joanna
    Po co ? Jak z tą strzelbą. Klecha w końcu musi użyc tego instrumentu, bo tak mu każe natura. A wyrozumiali biskupi, którzy sami doznaja tych samych pokus z powodu posiadania rzeczonego instrumentu, traktują poblazliwie figle swoich podwladnych.
    Oto slowo boże

  82. @ Tanaka

    Ja też o tragiczności szlachetnej Sz. piszę wyłącznie na podstawie jego publicystyki, polegającej na próbie zachowania przyzwoitości w obronie spraw nie do obrony.
    On swe pokąsanie nadal odczuwa jako udzielony mu gest miłości.
    Przy okazji, kwestia bycia pokąsanym opisuje wyłącznie ofiary, a nie kąsaczy, w tym te wtórnie przeistoczone w kąsających sądzących że szczepią. To ostatnie dotyczy właśnie fanatyków nie dostrzegających swej Przemiany.
    Czasem warto się ugryźć samemu, zanim… . 😉

  83. @Tjot
    Jak zwykle dobitnie, syntetycznie i wyczerpująco.
    Przypomniałem sobie jak Skunks niczym Rejtan zjawil się gdzies tam na Podkarpaciu, gdzie ponoć znajdowały sie wówczas gazy łupkowe i oglosi, że bedzie tych łupkow bronił jak źrenicy oka. Amerykanie obwachali teren, łupkow nie znalexli, a obrońca lupka wyszedl na glupka. Ale nie dla innych łupków-głupków, którzy podziwiają tego pogromce oikofobów

  84. wujaszek wania
    „Nie wierzę w dobra wolę krk. „Przeprosiny”, „ubolewania” i tym podobne to tylko rodzaj strategii w ramach zarządzania kryzysem”.
    Jesteś zbyt łaskawy i powściągliwy w ocenie. Zachowanie krk to strategia na mega bezczela.
    Trudno uwierzyć, by klechy (bez względu na ich posadowienie w hierarchii) łudziły się, że obecny lud boży TO kupuje i łyka z całym dobrodziejstwem inwentarza.

  85. @ tejot
    9 października o godz. 21:21

    Lubię niepohamowanie Twe nadzwyczaj wnikliwe i trafne analizy.
    Tym razem, ponadto, mam jednak niejaki zamęt.

    Czy jesteśmy napadnięci przez jakiegoś obcego a cwanego zwyrodniałego skunksa, czy też jego -i wyzwolenia go z klatki- hodowcami, odwykłymi od własnych niuansów zapachowych?

    Trudno obserwować szalejącego po domu skunksa, jeśli nie ma się go na celowniku flinty, którą stanowią konkluzje oparte na analizie.
    Pytanie jak w decyzji o uczestnictwie w „Klerze”: so what?

  86. mag
    9 października o godz. 21:42

    Trudno uwierzyć, by klechy (bez względu na ich posadowienie w hierarchii) łudziły się, że obecny lud boży TO kupuje i łyka z całym dobrodziejstwem inwentarza.

    Alez dokładnie lud właśnie to robi, jak robił zawsze, i jeszcze płaci za bilety 😉
    Nb, jako warszawianinka, czy czujesz już czaczę na czele z jakim?

  87. Dobry wieczór! Nadrabiam zaległości…

    @Qba 

    Miło Cię widziec znowu i w tak dobrej formie! 

    @basia

    Do poprzedniego. Piękny wstępniak! Gratuluje debiutu. Nie przeszłam przez wszystkie linki ale czy ktoś porzucił do przywołanego Czajkowskiego magiczną animacje Disneya z „Fantazji” opartej na Dziadku do orzechów? Bo po przeczytaniu tego wstępniaka od razu wyciągnelam z półki i obejrzelismy po raz kolejny z Mlodym bo to moj ulubiony fragment („Fantazji” stuknelo w tym roku bagatela 78 lat a animacja do Czajkowskiego wciąż powala na kolana).

    @Ewa J

    „Przedszkolem” sprawiłas mi dziką frajdę!  Mój mżonek w czasach studenckich wygrywał mi tym (min) serenady, dzięki czemu przekonałam się  (nieco) do Kaczmara. Po tym jak odkryłam, że na szczęście splodzil więcej niż „Mury”, „Oblawę” i „Naszą klasę”… 😉 kontynuując…

    …@namargineska 

    No i Gintroś, a jakże. „Wojna postu..” No 4. „Poranek”. Jak tu nie kochać Gintrosia. Zawsze cenilam Kaczmara za talent a Gintosia za charyzme i seksapil..Byłam na koncertach obu i ciesze się że byłam. Gintros zawsze robił na mnie wrażenie głosem. Niestety nigdy nie widzialam wszystkich trzech razem.

    Przypomniał mi się Gintros ten:

    („Coś byc musi, coś być musi do cholery, za zakrętem!”). Kto jeszcze pamięta „Zmienników”?

    https://youtu.be/4hqFPNSyMhM

    Albo ten…(liryczny), dla rusofilów

    https://youtu.be/dJvHwpRP5EE

    Epitafium na śmierć Sergiusza Jesienina do tej pory wywołuje we mnie ciarki na grzbiecie. I wybaczam mu za to nawet szajbe na tle PiSu, której dostał pod koniec życia…

    @ Tanaka

    Mocny ostatni wstępniak, Szapka bach! W temacie – zadzwonili.do mnie rodzice prawie dwa tygodnie temu niby z okazji rocznicy ale jacyś zaaferowani. Po pospiesznym odtrabieniu życzen oświadczyli triumfalnie, że byli na filmie „Kler” i bardzo im się podobał…”O, to super” mówie a po chwili reflektuje się „Zaraz, zaraz. Ale gdzie wy ten Kler widzieliście? Przecież w Ostrołęce nie grają? Na to rodzice (wielce z siebie zadowoleni, z nutką triumfu w głosie) „No to co? Pojechaliśmy do Ostrowi!i. Nie będzie PIS pluł nam w twarz”… 😉

    Pozdrawiam wszystkich! Po przepracowaniu 16 dni pod rząd, mogę wracać do świata żywych. Mój dzisiejszy audyt (zaliczony pozytywnie) uczcze „dramem” Scapa Skiren z Orkneys, może nie tak pikna jak poprzednia szesnastoletnia edycja, której nie można już kupić ale i tak wielce zacna single malt, w sam raz na deszczowy szkocki wieczór.

  88. @basia.n
    9 października o godz. 20:22

    Dzięki. Też tam Tobie odpowiedziałem.

  89. Gekko
    9 października o godz. 21:46

    Mój komentarz
    Nie jesteśmy napadnięci przez skunksa. On wykorzystał klimat – polityczne zużycie PO/PSL, pragnienie zmiany w narodzie, oczekiwanie na dary (coś podobnego do kultu cargo) by zdobyć przychylność elektoratu.
    Udało mu się (wraz z pomocnikami) „uwłaszczyć” część narodu (elektoratu) – zwrócić mu godność, tożsamość, podnieść z kolan, itd. PiSowski lud uwierzył, że tak się podzieje, jak zapowiadano w kampanii wyborczej i zechciał poprzez głosowanie dać się podnieść przez Jarosława Ka z kolan. Całą resztę dały mu mechanizmy demokracji, co obecnie Prezes Polski i spółka usiłuje wykorzystać metodą naprawiania zegarka naręcznego śrubokrętem od młockarni.
    Pzdr, TJ

  90. @mag
    9 października o godz. 21:14

    W tzw. wczesnej młodości udzielałem się w kabaretach różnych. Ale potem tylko okazyjnie i do szuflad. Trochę się tego nazbierało.

  91. Qba
    9 października o godz. 22:03

    Jest jeszcze mały dodatek.

  92. @tejot, 21:21
    With love, good night.

  93. @Qba
    9 października, g.22:06
    Co w szufladach, to zaszufladowane przynajmniej. Więc nie rezygnuj.
    My tu sobie też pozbieramy do osobnej szufladki (nic na blogach nie ginie).
    W razie co, będzie jak znalazł. Nasz wynalazek Qby satyryka.

  94. @basia.n
    9 października o godz. 22:18

    Dzięki. Odsłuchałem. Dźwięk mi ciągle pasuje ale treść nie zawsze.
    Potraktuj mnie proszę jako przypadek beznadziejny. Ja sobie w każdym razie z muzyka daję radę. Odróżniam nuty grane od pisanych i wystarczy.

  95. Gekko
    9 października21:48
    Jakżesz ja mogę czuć czaczę z JakimBylejakim?
    Gekkusiu, toż to dla Warszawy wstyd i sromota, że taki gościu mówi o „ambitnej i uczciwej Warszawie”.
    No chyba, że odwrócimy znaczenie słów, co jest codzienną praktyką PIS-mediów i PIS-rzeczników prasowych.

  96. Qba
    9 października o godz. 22:44

    To nie jest beznadziejne – po prostu Twoja bardzo wlasna ścieżka dźwiękowa . I wszystko jest OK. 🙂

  97. @Na marginesie
    9 października o godz. 16:09
    Nie szumi. Wyspa przeszkadza.

    @stasieku
    9 października o godz. 17:09
    Kiedyś tłumaczyłam lonkowi dlaczego nie chcę płacić za GW. Właśnie za takie coś.

  98. mag
    9 października o godz. 22:47

    Mag, chyba nie zdajesz sobie (i nie tylko Ty) sprawy, że juz tańczysz tę czaczę.
    Z jakim …komisarzem?
    Jak donosi Studio Opinii, z oficjalnych danych komisji wyborczej wynika, że w przepisowym terminie NIE skompletowano zgodnie z wymogami prawa niemal wszystkich komisji wyborczych w Warszawie.
    Co czyni de iure wybory już dziś nieważnymi.
    Jaki triki< /a
    Obym był złym prorokiem, ale po zapowiedziach łódzkich, sądzę że tylko ostatni naiwny może spodziewać się że piss te wybory ma "niezabezpieczone".

  99. tejot
    9 października o godz. 22:05

    Ok.
    Nie zostaliśmy napadnięci, tylko wykorzystani.
    Możemy spać spokojnie, skunks nie nasz.
    Trudno.

    Nie wiem, czy naprawdę tak Ci podpowiada zmysł i woń, ale moim zdaniem jest jak jest, bo zwsze nam ktoś inny niż my sami smrodzi.
    Dopóki tak będzie, nasza niewinność dzięki obcości, zawsze będzie nam fijołkami pachnieć, niezmywalnie, do us…nej śmierci i przed i po szkodzie.
    Ukłony.

  100. @Kostka 9 października o godz. 22:02

    Witaj po przerwie 🙂

    Dzięki – nie kojarzyłam tego „Epitafium dla Jesienina”, a „Zmienników” to już zupełnie… Jeśli chodzi o epitafia i rosyjskie motywy – to mnie ciarki po krzyżu chodzą tu:

    https://www.youtube.com/watch?v=FbdvbCePw1w

  101. @Ewa-Joanna 9 października o godz. 23:13

    Psiakość. Choć może to i lepiej.
    Bo w razie czego zawsze można nagrać zza wyspy 🙂
    Ale scenerię masz – palce lizać.

  102. @Na marginesie
    9 października o godz. 23:40
    Lepiej, lepiej.
    Cyklony się zdarzają a i tsunami niewykluczone, to się nie przedrą tak łatwo przez tę największą ( podobno!) na świecie kupę piachu jaką jest Fraser Island.

  103. basia.n
    9 października o godz. 21:08

    stasieku
    9 października o godz. 17:28

    basia.n
    9 października o godz. 20:49

    Qba
    9 października o godz. 16:49

    Tanaka,
    Pod poprzednim wstepniakiem nie bylo wpisow, na ktore odpowiada basia. Irytujace.

  104. basia.n

    Z muzyki to ja najbardziej lubie marsze wojskowe.
    Poklaskuje i przytupuje na sama mysl o Marszu Radetzkiego!!!

    No dobra, pogniewalem sie troche na Ciebie, bo jestem zazdrosny, ze uraczylac wszystkich zalaczajacych linki pod Twoim wstepniakiem
    kaskadami odpowiedzi…a moj skromny wpis zignorowalas (bo bez linku?)

    Wchodze na ten blog wylacznie w pracy i zalaczanie linkow jest trudne a ich odsluchiwanie praktycznie niemozliwe (nie ze wzgledow technicznych).

  105. Gekko
    9 października o godz. 8:40

    @act
    9 października o godz. 7:13

    „Nadużycia…
    W normalnym polskim medium, jak to na polo-gumnie, dzieci są do używania (przy obrzadku nierogacizny np., czy agitacji na wójta – w roli tła spotu wyborczego.)
    Nadużycia są więc szkodliwe, bo skracają żywotność i jędrność narzędzia, stąd deprecjonują kapitał wyrównawczy szans gumna.
    No, chyba że za odszkodowaniem, rzecz jasna, w naturze.

    PS po co się gapić na gadzinówki?”

    Sam przynalezac do klasy Reptilia pewnie tez ogladasz ‘gadzinowki’ :-)
    Ja ogladam i nawet czasem siedze w kinie, choc nie swiniam.

    Otoz Polsat News to od 20 z gora lat moj jedyny kontakt z zywa (gad-ana) polszczyzna.
    I moze stad moje (przesadne?) uwrazliwienie na idiotyczne rozkladanie akcentow (pierwsza sylaba), te wszystkie ‘a’ (z ogonkiem) zamiast ‘-om’ i ‘-om’ zamiast ‘a’ (tez z ogonkiem).
    I na inne ‘naduzycia’.
    Przemowiles do mnie prawie ludzka mowa, dziekuje.
    Twoj unikalny kod jezykowy juz mnie tak nie irytuje choc rozszyfrowywanie go jest dla mnie ciagle zbyt ‚work and time intensive’.

  106. Ewa-Joanna
    10 października o godz. 0:55

    Ale dzis sie zmyly…

  107. @act 10 października, 0:23
    Nie chcę się podlizywać, ale jeśli chodzi Ci o post, w którym odnosisz się do pojęcia postępu w sztuce, to zwrócił on moją uwagę i nawet zastanawiałam się czy coś na ten temat dodać. Poczułam jednak nieśmiałość wobec zgadnienia. Teraz się ośmielę. Moim zdaniem nie ma styczności między postępem i sztuką. Masz rację, że sztuka to rzecz naszej percepcji. Póki coś jako sztukę odbieramy trudno mówić o stopniu artystycznego zaawansowania. Jest jednak pewien szkopuł.
    Orhan Pamuk bardzo interesująco porównuje sztukę naszego kręgu kulturowego ze sztuką w obrębie islamu. Boleje nad tym, że artyści islamscy nie odkryli optycznej techniki malowania perspektywy (pomijam fakt, że na wielkim obszarze malowanie czegokolwiek z widocznego świata było zabronione) Jednocześnie zwraca uwagę na perfekcjonizm ich miniatur. Przyznaje też, że wielka muzyka jest wyłącznie dziełem Zachodu. Czyli jest w sztuce przełamywanie barier. Zapis nutowy wymyślony we Wloszech przetarl drogę wielkim kompozytorom.
    Ktoś przepowiadał w ubiegłym wieku koniec sztuki uznając chyba, że pewnych granic wyrazu nie da się przekroczyć. Mam podejrzenie, że tak się własnie dzieje. Ale nie wiem.

  108. kruk
    10 października o godz. 1:35

    Chodzilo mi o moj wpis ‚muzyczny’ do basi ale milo mi, ze odpowiadasz i na ten.
    Temat rzeka, sprobuje cos napisac w czasie lunchu.

  109. kruku, (spozniona moja reakcja),

    po co zaczynac rozmowe od ‚Nie chcę się podlizywać, ale…’
    Gdzie tu jakie podlizywanie sie, rozmawiamy sobie 🙂

  110. Wiara znaczącej części tzw. Narodu w skrzyżowane dechy, geniusz wodzusia, brzozę smoleńską, itp. to OMAMY, które być może należałoby leczyć, https://www.youtube.com/watch?v=huMDvbm44S8

  111. @act
    10 października o godz. 0:11

    „basia.n
    9 października o godz. 21:08

    stasieku
    9 października o godz. 17:28

    basia.n
    9 października o godz. 20:49

    Qba
    9 października o godz. 16:49

    Tanaka,
    Pod poprzednim wstepniakiem nie bylo wpisow, na ktore odpowiada basia. Irytujace.”

    Tanaka, basia.n, E-J,
    przepraszam, dopiero teraz widze, ze basia odpowiedziala Qba’ie i stasieku’owi ‚retrospektywnie’, spod tego wstepniaka na ‚pod poprzedni’.
    Zwyczajnie nie nadazam.

  112. Qba,
    swietny wiersz-wstepniak.

    Wiem, ze poecie nie uchodzi tlumaczyc ‚co mial na mysli’ ale jakos nie moge rozkminic tego: ‚I że nawet mit o raju Ma podwójne dno moralne?’
    Pewnie ja jeden.
    Oczywiscie nie oczekuje egzegezy.

    Tanaka
    9 października o godz. 15:12

    „Dowcipy @404 oraz pozostałe figle…”

    Lepsze dowcipy (i lamiglowki) @404 niz, srednio smieszne i niezbyt inspirujace, swary L. z T. czy NM. z K. (nie bedzie nagrod za rozszyfrowanie tych osob hehe…).

  113. 404
    9 października o godz. 8:18

    @act
    9 października o godz. 6:46

    „Masz rację, że wszyscy są kumaci, ale ten, który wyszedł pierwszy…. najkumatszy!”

    By zakonczyc sprawe ‚kapeluszy’, bo zameczymy niezainteresowanych.
    Nie ‚najkumatszy’ a najszybszy.
    Caly ‚witz’ tej lamiglowki polega na zalozeniu (o czym juz pisalem), ze oni wszyscy rowno kumaci. Inaczej tak sformulowana zagadka nie ma sensu
    (a jestem pewiem, ze mozna ja sformulowac inaczej).
    A wiec w konsekwencji ‚logicznie’ wszyscy trzej powinni ‚na wyprzodki’, jesli nie w tym samym czasie, wykrzyknac ‚moj kapelusz jest czarny’.
    Bywam uparty stad to uscislenie.

  114. 404,

    grasz w szachy? Jesli tak, to otwieram e2 – e4 liczac na obrone sycylijska…:-)

    No dobra, lepiej nie draznic lwa…

  115. @act
    9 października o godz. 6:46
    10 października o godz. 4:05
    Nie zeby Ciebie poprawiać @404…ale najwazniejszym zalozeniem w tej zagadce jest to, ze kazdy z nich wie, co mysla pozostali i ze mysla logicznie poprawnie.
    Caly ‚witz’ tej lamiglowki polega na zalozeniu (o czym juz pisalem), ze oni wszyscy rowno kumaci. Inaczej tak sformulowana zagadka nie ma sensu

    Niekoniecznie. Ja ich ponumerowałam A, B, C w kolejności zaawansowania myślowego. C tylko musi zauważyć, że skoro jego sąsiedzi mają dwa białe kapelusze, to on musi mieć czarny. B musi wiedzieć co pomyśli C (zaplanować jeden ruch do przodu). Natomiast A wie co pomyślą B i C (dwa ruchy do przodu).
    Gdyby wszyscy trzej byli bardzo kumaci, to żaden by nie wygrał, bo nie wiedziałby jak zinterpretować to co robią inni.

  116. izabella
    10 października o godz. 4:19

    „Niekoniecznie’ co?

    Izko, oczywiscie, ze wersje mozna mnozyc – pod 4:05 napisalem przeciez: ‚Inaczej tak sformulowana zagadka nie ma sensu
    (a jestem pewiem, ze mozna ja sformulowac inaczej).’

    Natomiast w wersji @404 zaden nie powinien wygrac, tzn wszyscy trzej wygrywaja, jezeli odjac ‚czas reakcji’. Stad te ‚drzwi’.

    NB. Co by bylo gdyby ‚A’ widzial kapelusze ‚B’ i ‚C’, ‚B’ widzial tylko kapelusz ‚C’ a ‚C’ zadnego? Ale to chyba za proste…

  117. @act
    10 października o godz. 4:59
    „Niekoniecznie’ co?

    Niekoniecznie równo kumaci. A nawet nie mogą być równo kumaci bo wtedy nie będzie zwycięzcy. W wersji nam podanej jest zwycięzca. Więc nie byli równo kumaci.
    Ja tylko tę jedną wersję rozważam, i niczego nie mnożę 😐
    Prosty dowód nie wprost.

  118. Ja tu o kapeluszach zamiast o wierszyku Qby. Wierszyk zgrabniutki, jak wszystkie wiersze Qby, szkoda że nie możemy się pośmiać z kabareciku w tvp. Ze skoczną melodyjką byłby jak ulał.
    Taki pan AS na ten przykład. Nawet ignorując pedofilię (jeśli pan AS uważa to za margines), ale po tym to co zrobiono z państwem, z edukacją, z tolerancją, ze wspólnotą, pan AS martwi się głównie o swój kościół (jak to wnikliwie wyjaśniła kruk), a nie o to państwo, to szkoda strzępić języka.

  119. izabella
    10 października o godz. 5:14

    „Niekoniecznie równo kumaci. A nawet nie mogą być równo kumaci bo wtedy nie będzie zwycięzcy.”

    Koncze z tymi ‚kapeluszami’, bo nas Tanaka ochrzci albo i przebierzmuje – on biskup przecie.

    Oczywiscie, ze wszyscy rowno kumaci, bo inaczej jak kazdy z nich opieral by swoje dedukcje jak nie na zalozeniu, ze pozostali mysla tak samo!
    Wszyscy trzej wiedza, ze kombinacja BBC* nie moze zachodzic, bo nikt nie wychodzi. (powiedzmy, ze daja sobie na te konkluzje 1 minute)
    Po 2 minucie kazdy z nich wie, ze kombinacja CBC tez wsrod nich nie zachodzi, bo zaden nie wychodzi. Dopiero wtedy ‚kto pierwszy ten lepszy’ do wyjscia z komnaty, bo juz wszyscy trzej wiedza, ze tylko CCC pozostalo.
    W ‚czystej postaci’ tej zagadki nie ma tu zadnego zwyciezcy.

    Ale wystarczy juz tego…szapkowania.

    *
    ‚B’ – kapelusz bialy
    ‚C’ – kapelusz czarny

  120. @@act
    10 października o godz. 3:28

    Na odwieczne pytanie „co artysta miał na umyśle tworząc dane dzieło” mam dwie „podpowiedzi”.
    1. Pytanie takie zadała mi pani nauczycielka języka polskiego w szkole średniej (technikum). Odpowiedziałem, iż pewnie zastanawiał się nad honorarium. I wyleciałem za drzwi.
    2. Dawno temu, w czasach czarno-biało-telewizyjnych, oglądałem dyskusję wielu krytyków sztuki poświęconą nowemu filmowi Andrzeja Wajdy. Bardzo intensywnie omawiali scenę, w której występuje biały koń. Szczególnie obficie dywagował Zygmunt Kałużyński, przypisując scenie ogromne znaczenie patriotyczne. Na koniec zapytano reżysera, co miał na umyśle. Odpowiedział, iż akcja przebiegała w nocy i innego konia nie byłoby widać.

    Wniosek: W odbiorze sztuki (jakiejkolwiek) liczy się tylko reakcja odbiorcy, a każdy przecież reaguje inaczej. Im większa różnorodność reakcji, tym „głębsza” sztuka, czyli tym więcej „stopni swobody” w jej interpretacji. Chodzi o tzw. „zmuszanie do myślenia”.
    Zasadę tę znają dobrze politycy, a szczególnie populiści – im prostszy przekaz, tym bardziej jednorodna reakcja.
    Świetnym przykładem prostoty przekazu jest religia katolicka – jedno uniwersalne wyjaśnienie wszystkich problemów, czyli wiara zastępuje myślenie.

  121. Po porannym przeglądzie prasy

    ARCYTEKTURA

    Czy świat się wiele zmieni,
    gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy wkurwieni?

    Pudełka, pudełka,
    W pudełkach ludzkie pchełki
    Grzechoczą jak muszelki
    Nim gdzieś przycupną do snu.
    Kubiki, kubiki, w kubikach są wyniki,
    Wskazują to wskaźniki,
    że nam wyniki rosną.

    Arcytektura,
    Arcytektura, arcytektura
    rosną nam domy, szkoły, biura
    klubokawiarnie, sale narad
    wszystkie stylowe – wczesny barak.

    Arcytektura, arcytektura
    urbanizuje się struktura
    korki do zlewu, płytki PCVu
    dwa kioski RUCH-u,
    jedno drzewo.

    Wszystko jak żywe w tym papier-mâché
    wszystko prawdziwe, wszystko nasze.

    Klocuszki, klocuszki
    a w środku klocuszków dróżki
    od świtu do poduszki tup, tup, tup, tup, tup
    Skrzyneczki, skrzyneczki
    w skrzyneczkach tych łóżeczka
    łóżeczka dla człowieczka,
    co nie wyciąga stóp.

    Arcytektura, arcytektura
    Urbanizuje się kultura
    łączą nas osie, nowe centra
    parki kawowe, piętra, półpiętra

    Arcytektura, arcytektura
    dla jasnych wizji stwarza entourage
    nie zagęszczono jeszcze metrażu
    wszyscy się zmieszczą, więcej kurażu
    Spójrz na latarni perłowa kaszę
    wzrokiem ogarnij, to wszystko nasze.

    Pudełka, pudełka,
    W pudełkach ludzka pchełka
    któregoś dnia rozełka swój utajony ból
    zawyje najgłośniej
    pod niebo skowyt rośnie
    Ty praprzodku, praidioto, prafrajerze
    twego potomka krew nagła zalewa
    mogłeś żyć jak przyzwoite zwierzę
    czemu palancie złaziłeś z drzewa,
    teraz rury po nocach wyją
    twój metraż jest ziemią niczyją
    czemuś złaził – źle ci było?

    Jonasz Kofta

  122. mag
    9 października o godz. 21:42

    masz rację!
    „Przeprosiny” krk to strategia zarządzania kryzysem na mega beszczela w sosie bezbrzeżnej pogardy dla „przepraszanych” & Co

  123. Redaktor ASz jak Malediwy. Tsunami przechodzi po nim prawie bez zauważenia.

  124. @Tanaka
    To co napisaleś u Szostkiewicza dopiero teraz przeczytałem. Mocne.
    Szostkiewicz napisał, ze trudno mu sie odnieść do głupstw , które napisałeś.
    Odpowiedzialem ; Czy Panu jest głupio, bo wobec argumentacji Tanaki jest pan bezradny i dlatego tę argumentację nazywa pan głupstwami ?
    Mój skromny komentarz czeka na moderację.

  125. O czym myśli katecheta,
    Ucząc na religii w szkołach,
    ?

    wsadzę rączkę w majtki Krysi
    taka widać boża wola
    poznam wreszcie co to jest
    łono kościoła

  126. @act
    10 października o godz. 0:23

    Oj Ty za zazdrośniku 🙂

    Tanaka Ci wyjaśnił,że już na ostatnie wiadomości odpowiadalam w szkatułce. Robiłam to celowo,aby nie odwracać uwagi od świeżego ,świetnego tekstu Qby .
    Tobie zaraz też właśnie tam – wkleję link. I z sympatii no i oczywiście,aby było sprawiedliwie 🙂

  127. @Tanaka
    10 października o godz. 9:20

    „Pójdź dziecię na łono kościoła”
    Rzecze Bozia ustami kapłana.
    A jak dziecina będzie goła,
    To łatwiej wniknie ł(l)aska Pana.

  128. Lewy
    10 października o godz. 9:13

    Świetnie odpisałeś redaktorowi Sz. Irytuje mnie okropnie , ,kiedy w w wyniku braku argumentów,ktoś używa określenia „głupstwa”

  129. Tanaka
    10 października o godz. 9:20
    Qba
    10 października o godz. 9:37

    Znakomity pomysł,aby poważną wymianę zdań na temat wstępniaka Qby przeplatać wierszykami satyrycznymi.
    Może włączą się i inni. Wtedy atmosfera będzie się zmieniać – ale z zachowaniem tematu głównego 🙂

  130. Lewy
    10 października o godz. 9:13

    Zajrzałem. Widzę, że oprócz oświadczenia red. Sz. : „wie pan, jest mi głupio na te głupstwa odpowiadać.” jest pewna dyskusyjka. Byłbym mu na do widzenia odpowiedział: ze sporą wzajemnością, ograniczoną w tym że na pana głupstwa trzeba nieraz odopowiedzieć pomimo nimi zażenowania.
    Ale że powiedziałem wcześniej co należy, a z red. Sz. się nie dyskutuje, więc niech sobie zostanie jak jest.
    Z red. Sz. nie dyskutuje się, bo się nie dyskutuje ze Świętym Ojcem Świętym, który jeszcze przed śniadaniem powtarzał, że „nie da się zrozumieć dwóch tysięcy lat historii Europy bez znajomomości chrześcijaństwa”. Red. Sz. mówi Świętym, a to go bardzo uświęca.

    Różni rożnie sobie „rozumieją” te dwa tysiące lat. No ale rozumieć w Prawdzie mogą tylko ci, co „znają historię chrześcijaństwa”. Kto nie jest fachowiec od chrześcijaństwa, to nie rozumie i szlus! Fachowcami od rozumienia chrześcijaństwa są tylko prawidłowi fachowcy od chrześcijaństwa, bo ci fachowcy co mają inne zdanie niż prawidłowi, są nieprawidłowi.
    Red. Sz. żyje w pętli która mu się ciągle potwierdza. Zaoferowałem mu pewne możliwości poznawcze kierując jego uwagę na sprawy tak zasadnicze, że wobec nich cała reszta do dekoralia: istotę zjawisk psychologii głębi, która wytwarza skrzywienie w ludziach Kościoła kat, pielęgnuje je, wzmacnia to zło, tworzy sampowielającą się maszynerię, która się kręci od dwóch tysięcy lat.
    Zrozumienie tej maszynerii jest podstawą do „zrozumienia chrześcijaństwa”.

    Red. Sz. nie zechciał skorzystać z zaoferowanej mu pomocy w – jak to mowią – „zrzuceniu łusek z oczu”, wybierając tkwienie w swojej czasoprzestrzennej pulapce na głowy i ciała: dwutysiącletniej – co do czasu i o horyzoncie do końca kościelnego nosa – co do przestrzeni.

    Nie bez powodu wspmniałem o pułapce i na głowy i na ciała. Pedofilia kleru, jego pedalstwo, pedrylstwo, sodomia – jak sam uwielbia o tym gadać pławiąc się w powykręcanej mowie zdradzającej powykręcaną rozkosz codziennego praktykowania śmiertelnych grzechów; dziwkarstwo, cudzołóstwo, płodzenie bękartów; porzucanie i cudzych żon lub świętych panienek z dzieckiem i samych zbękarconych przez się dzieci, pornolstwo, używki pozawódczane – nałogi wszelkiego rodzaju – to objawy uwięzienia ciała, ktore jest wymuszone przez katolicyzm. A wszystko to osadzone na bezbrzeżnej samotności ludzi, których ich bozia nieustająco tak miłuje, że aż Absolutnie. i żadne miłowanie przez kobietę, ani nawet kolegę-księdza nie ma żadnych możliwości porównania się. Niczym jest bowiem badziewny wykwit najwyższej miłości w wykonaniu człowieka wobec Absolutu Miłości bozi do człowieka.
    Żyjcy w tym otumanieniu Absolutną Miłością Bożą członkowie kleru doświadczają Absolutu pustki owego miłowana, ale MUSZĄ sobie wmawiać, że ta pustka to Absolutna Miłość. Nie mogą więc nie być chorzy, nie mogą „zrozmieć człowieka” – jak się red. Sz. zdaje co do „rozumienia chrześcijaństwa” – czyli Europy. Wszystko w żyiu członka kleru mui być nienaturalne, wysilone, wyduszone z siebie. Nawet dobro, które, owszem – zdarza się. I to dobro jest zamotanne w sztuczność bo nie dzieje się samo i z człowieka, ale wyłącznie „przez Chrystusa i w Chrystusie”. Jakby miało się dziać samo, z człowieka, to by znaczyło że chrześcijaństwo nie jest potrzebne. A na to się red. Sz. i Kościół kat nie zgodzą.

    Te gwałty na sobie samym, odciskane na innych, są podstawą chrześcijaństwa. Bez tego ono nie istnieje.
    Byłby się redaktor czegoś nauczył o chrześcijaństwie, ale nie byłby. I nie będzie. Dlatego z Kościołem kat, co ma takich znawców chrześcijaństwa i „otwartych katolików” jak redaktor – musi być jak jest dziś. Musiałby być jak było wczoraj i musi być jutro jak jutro będzie.
    A co będzie – pokazują kraje i społeczeństwa takie jak jeszcze wybitniej katolicka od Polski Irlandia i wszystkie inne – do niedawna wybitnie katolickie, z „ukochaną córą Kościoła kat” – Francją, jeszcze jakieś sto i nieco mniej może też, lat temu.

    Właściwie, właśnie tego sie spodziewałem po red. Sz. I mnie nie zawiódł. To sie nazywa solidny człowiek.

  131. Qba
    10 października o godz. 9:37

    @Tanaka
    10 października o godz. 9:20

    „Pójdź dziecię na łono kościoła”
    Rzecze Bozia ustami kapłana.
    A jak dziecina będzie goła,
    To łatwiej wniknie ł(l)aska Pana.

    * * *

    Wniknięcie łaski widać po wianku
    trzeba więc wianki
    zrywać bez ustanku

  132. basia.n
    10 października o godz. 9:42

    Lewy
    10 października o godz. 9:13

    Świetnie odpisałeś redaktorowi Sz. Irytuje mnie okropnie , ,kiedy w w wyniku braku argumentów,ktoś używa określenia „głupstwa”

    * * *

    Mnie się zdarza mówić „głupota”, a nawet „durnota”, „idiotyzm” i tak dalej. Przy czym staram się konsekwetnie trzmać tego, by wyjaśnić, co jest podłożem takich twierdzeń. Nie tyle należy unikać osądu, ale należy predstawiać przesłanki jakie są jego powodem. Wtedy jest to „transparentne” i każdy może to kwestionować dając jeszcze lepsze i bardziej tranparentne niż transparentne wyjasnienia. I w tym rzecz.
    Tak mi się zdaje.
    Ja moją rzecz red. Sz. przestawiłem. Jemu się „odechciewa rozmowy.”

  133. @Tanaka
    10 października o godz. 10:20

    Janek zerwał Jance wianek,
    A gdy nadszedł w końcu ranek,
    Wygnał szybko Jankę z łoża.
    Stąd się wzięła „dziołcha hoża”.

  134. Qba
    10 października o godz. 10:36

    @Tanaka
    10 października o godz. 10:20

    Janek zerwał Jance wianek,
    A gdy nadszedł w końcu ranek,
    Wygnał szybko Jankę z łoża.
    Stąd się wzięła „dziołcha hoża”.

    * * *

    Janek to był sluga boży:
    patrzcie jak się trza chędożyć
    mówi tak do parafianek.
    Której teraz zerwać wianek?

  135. @Tanaka
    10 października o godz. 10:41

    Jak żeś taki chędożłowicz
    To nie sprawi Ci kłopotu,
    Byś dogodził też Pawłowicz.
    Może przyda jej polotu.

  136. Tanaka
    10 października o godz. 10:41

    Tanako, poniżej moja reakcja na ostatnie słowo pana Szostkiewicza. Raptus jestem i właśnie kuśtykam w świat, a słowo pana Sz. dotyczy również Ciebie, to przekazuję Ci JUŻ do wiadomości i pruję…tfu!…kuśtykam.

    Adam Szostkiewicz
    10 października o godz. 9:22

    „Tanaka et consortes wolą udawać, że dwa tysiące lat obecności chrześcijaństwa w Europie to tylko masakra”.

    Panie Redaktorze, przedmiotem wymiany zdań nie jest pełna historia chrześcijaństwa, w której należałoby poruszyć wszystkie ważne dla tej historii wątki, lecz – łajdactwa ludzi, którzy się mianowali zarządcami domniemanego bożego słowa, a powinni być nieskazitelnymi wzorcami do naśladowania przez owieczki. „Wy jesteście solą dla ziemi (…). Wy jesteście światłem świata”. Ludowe gadanie ze zrozumieniem, że ksiądz – też człowiek, nie ma nic wspólnego z nauczaniem ewangelijnego Jezusa, które mieli kontynuować WYBRANI, ludzie nieskazitelni. Pan dokonuje standardowej operacji maskującej: patrzcie na całość, nie na szczegóły, patrzcie na zasługi chrześcijaństwa, na dzięki niemu tworzoną kulturę. Niech Pan to samo poradzi zgwałconej przez księdza dziewczynce czy chłopcu i ich rodzicom, którym cały świat się zawala razem z jego religiami i zafajdaną kulturą. Jaki znaczenie ma kultura rodząca takie potwory?! Mówi Pan przeciw swemu Bogu. Oto jego słowo: „Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (…). Biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie”. To są najwyższe wartości w religii, która z założenia jest czystą moralnością, a nie jakieś bohomazy, śpiewy, cudne budowle kościelne, w których Bóg nie mieszka. Ksiądz ma być wzorem do naśladowania, a nie moczymordą, oszustem, naciągaczem, zmieniaczem bryk, pedofilem, cudzołożnikiem.

    Nie dziwię, że odechciewa się Panu rozmowy. Czy kiedyś, jako opozycjonista, wolał Pan rozmawiać o potwornościach wczesnej tzw. komuny, o jej kłamstwach, o prześladowaniu nielicznych opozycjonistów, o wczesnym prześladowaniu ludzi Kościoła, o gospodarczej nieudolności, o bezprawiu, o truciu przez władzę standardowych idiotyzmów, czy również o tym, co dobrego wniósł do Polski narzucony przez silniejszych ustrój?

  137. Matka – klatka,
    sąsiedztwa pułapka…


    Przy okazji przewijającego się wątku polemiki z szafarzem bloga sąsiedniego, zauwazam, że konweniuje ta sprawa z zasadniczą kwestią poruszoną też przez @tejota.
    Nie ma bowiem sąsiedztwa bez podziału.

    Teza, jakoby „zostaliśmy podzieleni” jest z gruntu fałszywa; dowodzi tego casus ASz.
    Podział, który definiuje sasiedztwo i jego konsekwencje, wrogość czy kooperacja, nie został nam narzucony, lecz tkwi w nas samych jak grzech lub cnota pierworodna łyknięcia zatrutego jabłka.
    Wszelkie niewątpliwe społeczne i osobiste cnoty red. Sz zachęcające do sąsiedztwa, pryskają jak bańka w ogniu dysputy o zasadniczej różnicy, pochodzącej z wyboru.

    Otóż, red. Sz. wybrał wyznanie, z którego sprawy sobie zresztą nie zdaje, że matka jest tylko jedna, a jest nią Kościół.
    Z paradygmatem bezwzględnego przywiązania do Matki się nie dyskutuje, i stąd blog Sz. jest taki, jaki jest – wielka szkoda, szkoda uwikłanego w samofałsz człowieka.
    Nasze podziały i model sąsiedztwa, pomimo różnych pozorów narzucenia, zasadza się na tym dobrowolnym w istocie, lecz paradygmatycznym wyborze uwikłania umysłu, który ja nazywam syndromem pokąsania (tu: Matką).
    Gra na tych podziałach, dotąd też chyba podświadomie w polityce moderowana, teraz uczyniła z nas wszystkich psy szczute w klatce, zagryzające się w upiornym pojedynku o władzę i pieniądze dla tresera.
    Lecz upiory czyniące z nas wściekłe psy są w nas samych, z wyboru.
    Nie kościół czy polityka sa temu winne, one są dokładnie takie, jakie sobie tym wyborem wyhodowaliśmy.
    Szostkiewicz przyparty obiektywnymi faktami do kratki, broni Matki-treserki w sposób niszczący go samego i kasujący wszelkie zasługi, bo to odruch warunkowy pokąsanego zażytą dobrowolnie, jak cykuta, miłością kościoła.
    To jest prognoza i przestroga, ten casus sąsiedztwa w blogach jako metafora społeczna, że w klatce z uwolnioną wścieklizną nie ma powrotu do zdrowej koegzystencji, nic nie da zmiana tresera, teraz już spuszczone ze smyczy stado zagryzie wszystko, co nie pieni się na jego modłę.
    Na szczepienia za późno, jak zwykle po polsku ocaleją najtchórzliwiej pochowani po kątach i pokątnie łaszący się do najwścieklejszych.
    I tak ponownie, z odmętów zagłady, Matka-Polska wyłoni swe nowe elity.

    PS Zanim napiszę o tym śmieszny wierszyk, poniżej dołączam post u red. Sz, (bo dot. też tutejszych consortes) który zapewne się tam nie pojawi.

    „…dwa tysiące lat obecności chrześcijaństwa w Europie to tylko masakra…”
    Panie Redaktorze.
    Czy naprawdę chce Pan przez tę argumentację powiedzieć, że instytucja wabiąca, umożliwiająca i chroniąca gwałcicieli dzieci, czyniących to w jej imię i pod jej autorytetem, jest USPRAWIEDLIWIONA w tych praktykach …dziejami i zasługami chrześcijaństwa?
    I że te fakty, jw, dla ZROZUMIENIA (nie mówiąc o przyswojeniu) kultury europejskiej – to „tylko”?
    Zdumiewające, jak w ogniu dyskusji Pana postawa i argumenty w istocie sprowadzają się dokładnie do tego, tej amoralnej aksjologii, którą hierarchia wypiera się swojej odpowiedzialności za nikczemne, sytemowe praktyki (np. słowami Pieronka w Kropce n/I).
    Kościół, hierchiczny przecież jak mało co, mógłby te nikczemności przeciąć jednym cięciem, jednym ukazem, wbrew temu, czym sam się zasłania (te „młyny”), zamiast tego kręci i mataczy, co jest jasne dla każdego nieuwikłanego w kościelną, amoralną w samej swej istocie manipulację.
    Niechże i Panu to zrozumienie i wrażliwość będzie dane, ku chwale Pana i bez małostkowych a bezradnych intelektualnie deprecjacji trzeźwych na umyśle i morale (choć nie zawsze parlamentarnych) „consortes”.

  138. Tanaka
    10 października o godz. 10:25

    Nie tyle należy unikać osądu, ale należy przedstawiać przesłanki jakie są jego powodem.
    Właśnie o to mi chodziło.
    Gdyby powiedział : to są głupoty ,ponieważ.. ( i przedstawił argumenty) byłoby OK.

    Widzę z przyjemnością,że zabawa wierszowana się zaczęła .
    Oby przyłączylo się do niej jak najwięcej koleżeństwa 🙂

  139. Zastanawiające jest to przywiązanie inteligentnego człowieka do krk, jakie pokazuje redaktor Szostkiewicz. Nie jest to prosty katolik, który chodzi do kościoła bo mu się zdaje że w coś wierzy, bo babcia chodziła, tatus, mamusia, to on przeciez inaczej nie możę.
    Jest to katolik, który szuka głebszych uzasadnień, kulturowych, cywilizacyjnych. Bo kościół kiedys pełnił rolę kulturowa, bo Kaplica Sykstyńska,bo klasztory, w których zoztała zachowana antyczna tradycja filozoficzna.
    Fakt, że kościół jako absolutny hegemon wrowadził do sredniowiecznej Europy jakis polityczny porzadek, który legł w gruzach po upadku Cesarstwa Rzymskiego. Że jakoś tam ograniczał samowolę bandziorów nazywajacych się rycerzami, strasząc ich kara boską za gwałty. Że będąc w tamtym czase monopolistą w zakresie słowa pisanego (wiekszość społeczeństw łacznie z królami to byli analfabeci) dopuścił do powstania enklaw myśli, gdzie chowali się kryptoateiści, którzy oficjalnie powtarzali głupstwa biblijne, a po cichu naśmiewali sie z dogmatów (Le Roman de Renard, Rabelais).
    Kiedy kościół powstrzymywał krewkich bandziorów przed gwałtami, to raczej zachęcał ich do gwałtów morderstw wtedy, gdy zagrozony byl jego monopol. To papież wezwał owych rycerzy do mordowania albigensów , katarówy.
    Człowiek nie posiada jak zwierzeta zakodowanych reguł wspolżycia. Przez wieki regulą było prawo silniejszego. Potem powoli powstawaly jakieś pierwociny prawa , magna carty, umowy społeczne, trojpodział władz itp.
    I wraz z tymi „wynalazkami” kościół, jako regulator życia społecznego stał sie anachroniczny, a jego niegdyś uzasadnione niskim intelektualnym i moralnym poziomem człowieka zbrodnie, przestały miec jakiekolwiek usprawedliwienie. Problem pedofilii zawsze istniał w kościele, ale wtedy w epoce prawa pierwszej nocy, nieistnienia praw dziecka, nie był on, w oczach ówczesnych ludzi, dla wielebnego żadnym problemem moralnym. Temu świętemu czlowiekowi należało sie i już. I obecny kler zyjąc taka mentalnością, wspierany przez lud bozy, nie rozumie, o co to halo, czemu jacyś lewacy zaglądaja im do rozporków.
    Przeciez kościol to dwa tysiące lat kultury, to Michał Anioł, to katedry gotyckie, cerkiewki podkarpackie.
    Przez wieki na Polinezji kwitła piekna kultura kanibali, łowców głów. Jakie oni wyrabiali piękne naczynia, pletli maty, a czaszki złowionych wrogów oprawiali wkladając im w oczodoły szlachetne kamienie. Pamietajmy o tym, nie potepiajmy w czambul kanibali, skoro wniesli oni do ludzkiej kultury takie piekne rzeczy.
    Ps
    Obecnie kościol na spółkę z szajką Skunksa niszczy , z takim trudem osiagniety dorobek ludzkosci, jakim jest niezalezne sądownictwo, trojpodział władz, słowem demokracja.

  140. @Tanaka
    10 października o godz. 10:41

    Widzę już z Twego oblicza
    Jak zachwycasz Piotrowicza.
    Potem jedna mała górka,
    Gdy zatańczysz raz Mazurka,
    A ponieważ wciąż się pęta
    To załapie się i Pięta.
    Jak się będziesz dalej starał,
    To skorzysta sejmu wiara.
    Choć to Bozi nie zachwyca,
    Trzeba przecież mieć coś z życia!

  141. @ act

    Ok, jestem dumny że udało mi się wstrzelić w obszar wart czasu i wysiłku dwudziestoletniego stażem wychowanka polsatu (to mój pierwszy raz kontaktu z takim targetem!).
    Tym bardziej, że zupełnie bezwiednie, chyba gadzim swędem..hihi.
    Przepraszam, że oderwałem od. 😉

  142. @Gekko
    10 października o godz. 10:53

    Przeczytałam z ogromną przyjemnością Twoj komentarz i post do ASz. Mogę jedynie powiedzieć – masz absolutną rację.
    I czekać na następne wypowiedzi 🙂

  143. Lewy
    10 października o godz. 10:56

    „Fakt, że kościół jako absolutny hegemon wrowadził do sredniowiecznej Europy jakis polityczny porzadek…”

    Z tym aspektem argumentacji, który i Ty rozbrajasz (zasługi KK etc) mi się u Sz. polemizować nie chciało, ale niesłusznie, bo „chodzi”.
    To są, o tym władzie Kk, rozprawki (nie Twoje mam na myśli) alogiczne i ahistoryczne w kontekście krytyki niegodziwości KK.
    Jak rozwinęłaby się cywilizacja europejska BEZ chrześcijaństwa (nie mówiąc o wersji KK) nie mamy pojecia (może znacznie lepiej?), więc argument o tego rodzaju ‚zasługach’ jest czystą, czyli brudną sofistyką i niczym więcej.
    Tym bardziej zestawianie wkładu kulturowego KK w Europę z wkładaniem przez księdza dziecku.
    (ten skrót małomyślowy w formie zamieszczam ze względu na różnorodność targetu bloga, dla zrozumienia).
    Pzdr.

  144. @Gekko, Lewy & inni

    W literaturze SF jest wielki dział historii alternatywnych. Uwzględnia on fakt, iż jest wyłącznie dziełem przypadku, że historia świata potoczyła się tak, a nie inaczej. Być może bez dominacji religii stąpalibyśmy już po innych planetach, wyrugowalibyśmy większość chorób, mielibyśmy dostęp do dowolnej energii, itd. itp. I co najważniejsze – być może nauczylibyśmy się szerzej wykorzystywać nasze możliwości. Przede wszystkim umysłowe.
    Teraźniejszość jest mocno siermiężna – ten sam model człowieka, który wymyśla teorię względności, wykorzystywany jest do wbijania gwoździ czy kopania rowów. Na argument, iż nie każdy człowiek jest geniuszem, odpowiadam – jeszcze niedawno zakładano szczególne umiejętności konieczne do nauki czytania i pisania. Dziś czyni to prawie każdy. Nasz mózg ma na prawdę ogromne możliwości. Szlag trafia ewolucję, gdy widzi jak mało je wykorzystujemy. Mało tego, dajemy sobie wmówić, że jeden „wybraniec” (papież, prezes) jest w stanie rządzić państwem. Już samo takie stwierdzenie dowodzi przeciwieństwa. Tak, jak istnienie koscioła katolickiego jest wystarczającym dowodem na nieistnienie boga.

  145. @@Qba,Gekko
    Było jak było. Ciemne czasy stworzyły ciemną instytucję. Jaka techonolgia, taki samolot. Nie da się z gliny ulepić latający samolot. Ludzki materiał w Polsce to niestety średniowiecze. Ale kanibale tez mają jakies prawa, n’est-ce pas ?

  146. @Lewy
    Najpierw zamordowali faceta wieszając na krzyżu a teraz go jedzą.
    Kanibale.

  147. wbocek
    10 października o godz. 10:50

    ukłony i kolanowe kciukoczymanie 🙂

  148. Lewy
    10 października o godz. 10:56

    w myślach moich czytasz?! 😉

  149. Qba
    10 października o godz. 10:47 Edit →

    @Tanaka
    10 października o godz. 10:41

    Jak żeś taki chędożłowicz
    To nie sprawi Ci kłopotu,
    Byś dogodził też Pawłowicz.
    Może przyda jej polotu.

    * * *
    Panią Włowicz ? – bardzo proszę
    tylko posuń no się, trochę
    bo jak damy takie mamy
    tylko we dwóch radę damy

  150. Ewa-Joanna
    10 października o godz. 11:46
    Oni nie tylko go jedzą, ale go noszą na szyjach. Wbrew temu co mówią Anglicy, że you can’t eat the cake and have it

  151. Gekko
    10 października o godz. 10:53

    Pegaz Ci się znarowił czy co, że się tak rozpędziłeś?

    Wszelkie niewątpliwe społeczne i osobiste cnoty red. Sz zachęcające do sąsiedztwa, pryskają jak bańka w ogniu dysputy o zasadniczej różnicy, pochodzącej z wyboru.
    A niby dlaczego pękają? Bo Ty tak zadekretowałeś? Masz moc unieważniania cudzych zasług niczym, nie przymierzając, sam Polskęzbaw? Toż to czysty Orwell.
    Ja też nie rozumiem stanowiska redaktora Szostkiewicza, ale od nierozumienia do deprecjonowania tego, co zrobił, kiedy odwaga naprawdę miała wysoką cenę, droga daleka.

    Gra na tych podziałach, dotąd też chyba podświadomie w polityce moderowana, teraz uczyniła z nas wszystkich psy szczute w klatce, zagryzające się w upiornym pojedynku o władzę i pieniądze dla tresera.
    Pisz za siebie! Mnie to nie dotyczy. Dlatego nie rzucam się z kłami i pazurami na „niewątpliwe społeczne i osobiste cnoty” kogokolwiek tylko dlatego, że różnią nas poglądy.

    Lecz upiory czyniące z nas wściekłe psy są w nas samych, z wyboru
    Może poświęcisz trochę więcej czasu i uwagi na okiełzanie tych, które są w Tobie? 😉

  152. no i Duda wstal z kolan i powolal sedziow SN

  153. wbocek
    10 października o godz. 10:50

    Pombocku. Dobrze napisałeś, przy czym widzę za koniecznie do Twojej cellnej mowy dodać coś, co teraz powiem tylko sygnalnie.
    Skoro red. Sz. głosi tezę, że nie da się zrozumieć (kultury) Europy bez zrozumienia chrześcijaństwa , to można zasadnie co do pewności powiedzieć tylko jedno:
    Nie da się zrozumieć Europy bez zrozumienia Europy.

    Teza, że aby coś zrozumieć, trzeba (najpierw) zrozumieć coś innego brzmi owszem, prawdopodobnie, ale nie pewnie. Skoro zaś nie da się zrozumieć jednego bez drugiego, to równie zasadne jest stwierdzenie że nie da się bez jednego, drugiego i trzeciego. A następnie czwartego, piątego i tak dalej.
    Przykład 1: nie da się zrozumieć (kultury) Europy bez zrozumienia kultur narodów i społeczeństw Europy wymordowanych przez chrześcijaństwo.
    Przykład 2: nie da się zrozumieć (kultury) Europy bez zrozumienia, że byłaby inna Europą bez chrześcijaństwa (i są powody sądzić, że byłaby to bardzoej wartościowa kultura Ponieważ miliony ludzi nieustannie spreciwiało się „kulturze chrześcijańskiej” wierząc, że mają prawo do rozwoju takigo jak pragną, a nie pod przymusem kultury chrześcijańskiej).
    Przykład 2A: nie da się zrozumieć Europy, bez zrozumienia ogromu nieszczęść, zbrodni i strat jakie zadała kulturze i ludziom Europy religia chrześcijańska.
    I wreszcie przykład [3], który uważam za najważniejszy z wymienionych: nie da się zrozumieć chrześcijaństwa bez zrozumienia, że jest ono ściśle połączone z przemocą i bez przemocy nie istnieje.

    Infantylność i uroszczeniowość mowy red. Sz. pomimo, że jest mi nieźle znana, jakoś mnie ciągle szokuje. Moralnie zwłaszcza, bo mentalny szok to pikuś.

  154. Lewy
    10 października o godz. 10:56

    Fakt, że kościół jako absolutny hegemon wrowadził do sredniowiecznej Europy jakis polityczny porzadek, który legł w gruzach po upadku Cesarstwa Rzymskiego. Że jakoś tam ograniczał samowolę bandziorów nazywajacych się rycerzami, strasząc ich kara boską za gwałty.

    Fakt 1: fakt – jakiś porządek wprowadził. Ocena, co wart był taki porządek, wedle jakich kryteriów i co by moglo wyniknąć z innyvh porządków – to nieodzowna część konstatacji na temat „porządku”.
    Fakt 2: fakt odwrócony: nie, że „ograniczał samowolę bandziorów”, tylko: wprowadzał nieograniczoną samowolę siebie jako bandziora. Zachodziła więc „nieograniczona samowola bandziorów”, przy czym ci bandziorzy to nie byli ONI, ale MY.

  155. konstancja
    10 października o godz. 12:07

    Te kolana to mu jeszcze porządnie zatrzeszczą,jak będzie musiał klękać z powrotem.

  156. Tanaka
    10 października o godz. 11:56

    Qba
    10 października o godz. 10:47 Edit →

    @Tanaka
    10 października o godz. 10:41

    Jak żeś taki chędożłowicz
    To nie sprawi Ci kłopotu,
    Byś dogodził też Pawłowicz.
    Może przyda jej polotu.

    * * *
    Panią Włowicz ? – bardzo proszę
    tylko posuń no się, trochę
    bo jak damy takie mamy
    tylko we dwóch radę damy

    ***
    Ależ proszę, nie ma sprawy
    Miejsca dosyć – stąd do ławy
    (Tej sejmowej oczywiście,
    A Wy co już myśleliście?).
    Ona jest dwuwymiarowa,
    Czyli płaska, jak jej mowa.
    Szkopuł jednak jest niemały,
    Bo chce pokryć kraj nasz cały.
    Strach pomyśleć jest o wiośnie,
    Bo cóż na niej nam wyrośnie?

  157. @Tanaka
    Ale ja przecież napisałem to samo. No może nie do końca wyeksplikowałem. Krk jak porządna mafia wprowadził jakiś porządek, bo lepiej jak teren okupuje jeden bandzior niz wielu. Statystycznie mniejsze prawdopodobieństwo, że ten jeden zgwałci sto kobiet, niż stu niezawisłych bandytów. Bo wtedy na każdego pzrypada jedna kobieta.
    Najbezpieczniejszą dzielnicą w NY jest Staten Island, bo tam mafia ma swoje rezydencje i żaden niezależny bandyta nie ośmieli sie napaść na zwykłego obywatela. Wiem, bo byłem tam, uprawiałem jogging i nikt mnie nie napadł.

  158. @act
    10 października o godz. 4:05
    404
    9 października o godz. 8:18

    @act
    9 października o godz. 6:46

    „Masz rację, że wszyscy są kumaci, ale ten, który wyszedł pierwszy…. najkumatszy!”

    By zakonczyc sprawe ‚kapeluszy’, bo zameczymy niezainteresowanych.
    Nie ‚najkumatszy’ a najszybszy.
    Caly ‚witz’ tej lamiglowki polega na zalozeniu (o czym juz pisalem), ze oni wszyscy rowno kumaci. Inaczej tak sformulowana zagadka nie ma sensu

    Mój komentarz
    Ta zagadka jest trochę zagadana, by zamotać, zasugerować, powodzić po fałszywych domysłach.
    Swoją drogą act, to ty masz główkę. Nie chcę powiedzieć, że masz łeb jak sklep, bo handlowcem chyba nie jesteś, ale gdybyś był, to ho, ho.
    Pzdr, TJ

  159. @ wujaszek wania
    10 października o godz. 12:06

    Cóz, wujaszku, dźgasz cudze pegazy tępą piką, sadząc na własnym, niczym kąśnięty.
    Czemu nie.
    Możemy i tak:
    a/ A niby czemu nie pękają, ukazem unieważniającym Twojego dekretu, niczym króla Samogona?
    b/ A gdzie ta deprecjacja, w moim pisaniu o „niewątpliwych cnotach” – w tym, że nie mniejszą odwagą dziś uczciwe zdjęcie klapek na kościół – społeczność chroniącą gwałcicieli?
    c/ A gdzie niby ja za Ciebie piszę, mówiąc „nas” – kiedyż to ciupasem ochrzciłem Cię do przymusowej wspólnoty z moimi poglądami?
    d/ A może sam mam prawo decydować czemu „poświęcam” czas i uwagę, nie Twoją przeca, ale swoją?

    No więc, jak widzisz – tak też można, jeśli, jak piszesz „się nie rozumie”.
    I o to w klatce chodzi, i ona jest z Orwellla, bo poćciwe wujaszki w kąsaczy zamienia, a nie dysputantów.

    Mnie ta metoda nie odpowiada.
    Nie rozumiesz, nie czujesz tego o czym i jak ja napisałem – ok, to nie Orwell, a przeciwnie, autentyczna różnica.
    Normalność.
    Która nie czyni prawa do napaści, w których jedynym agumentem „ad mentem” jest Twoje: „nie rozumiem”.

    Kto uważa, że kościół np. za wkład w kulturę i cywilizację ma dziś prawo do wyjęcia się spod prawa za pedofilię w jego imieniu i w szatach czynioną, a cnoty red. Sz. dają mu rację w obronie takiej praktyki (zamulania) kościoła – otóż, ja to rozumiem.
    I dlatego nie podzielam, a nawet się tym brzydzę, bo to zupełnie sprzeczne i z wyznaniem chrześcijaństwa i z normami cywilizacji z jego udziałem.

    I to właśnie jest, wujaszku, esencja Orwellowskiej klatki, w którą zapędzić mnie nie dałeś sobie ani racji ani okazji.
    Miłego dnia.

  160. basia.n, 10 października o godz. 11:01
    -Bóg zapłać za dobre słowo 😉
    – – –
    Lewy, 10 października o godz. 11:33
    To ciekawy temat, czy było inaczej (bo czasy), a jest tak samo (bo ludzie).
    Tak w skrócie, IMHO, to dzisiaj wiemy o człowieku tyle, że mechanizmy manipulacji społecznej i ich podglebie w ludzkiej psychice, pozwalają dobrze zrozumieć, dlaczego i w jaki sposób dawna ‚ciemnota’ ludu i instytucji ma się świetnie do dziś, choć w ogólnie innej formie.
    Cały witz w tym, że kiedyś były to mechanizmy dostępne (mentalnie i kulturowo) do kontroli przez nielicznych, a dziś naprawdę każdy z nas ma wolny wybór swej roli w klatce lub poza nią.
    Tyle, że mieć wybór to dla współczesnych zbyt kosztowne hobby w czasach wspólnoty darmowego bimbru globalno-sieciowego.
    Ukłony, Lewy.
    – – –
    Qba, 10 października o godz. 11:23

    Też miałem na myśli tzw. historie alternatywne. Ich rola w argumentacji polega na tym, że z tego czego nie wiemy nie wynika to, co wiemy. 😉 Podobnie w naukach ekonomicznych działa analiza tzw. rachunku ciągnionego (zysk/strata danego rozwiązania jest rzetelna tylko w bilansie z ew. utraconymi korzyściami/kosztami alternatywy).
    Pzdr.

  161. Gekko
    10 października o godz. 12:36

    zdrowia życzę 😉

  162. Wierszy świński i antyklerykalny

    Gapisz się mały?
    Oczy masz jak gały.
    Spójrz wymownie w pas
    Sutanna nie panna
    Kończmy jeszcze raz
    Wracamy do Pana
    Pzdr, TJ

  163. Tanaka

    Piszę na dworcu. Piękna Twa mac…pardą…mowa jest i słuszna.

    Dodam nieśmiele, że tak jak nie da się zrozumieć Europy bez rozumienia ofiar mnogich wojen i chrześcijaństwa, nie da się też rozumieć wczorajszego i dzisiejszego poziomów kultury bez rozumienia przeżyć ofiat gwałtów, pedofilii, wykocypowanej nienawiści, politycznych i religijnych prześladowań, jakiejkolwiek przemocy.

  164. Nieco przewrotnie o Panu S. Bo wątpię czy odnalazłby się w takiej sytuacji. Ale skoro on o historii domniemanej, to i mnie chyba wolno.

    Wiadomo, że Hermann Goering był wybitnym „znawcą” sztuki i równie znanym kolekcjonerem tejże. Ale o ty jego zamiłowaniu zazwyczaj wspomina się jedynie przy okazji przedstawiania go jako jednego z najgorszych zbrodniarzy 20. wieku. I głównie jako taki zasłynął.

    Tymczasem popatrzmy. Można przecież powiedzieć, że zarówno on, jak i wszyscy pozostali, mniejsi i więksi i więksi „kolekcjonerzy” niewątpliwie przyczynili się do uratowania niezliczonych dzieł sztuki, które w przeciwnym wypadku mogłyby ulec nieodwracalnemu zniszczeniu w wyniku działań wojennych. Bomba nie wybiera i niszczy równo wybitną rzeźbę, obraz budynek, jak i ruderę.

    Tak też ma się u AS przeciwstawianie Michała Anioła i Sykstyny do ogromu zbrodni kościoła katolickiego.

  165. konstancja
    10 października o godz. 12:07
    no i Duda wstal z kolan i powolal sedziow SN

    Mój komentarz
    Prezydent Nie Wszystkich Polaków zlekceważył orzeczenia dwóch sądów najwyższych w Umęczonej – SN i NSA w sprawie powoływania sędziów SN i zaprzysiągł migiem podanych przez KRS kandydatów na sędziów.

    Jest to złamanie prawa, podeptanie prawa, anarchizacja państwa, kolejny krok w kierunku autorytarnym, zawłaszczanie państwa przez partię polityczna, która rzekomo wie co robi.
    Jest to pokazanie ludowi, jak trzeba załatwiać drugi sort – lewaków, lemingów i agentów UE w Polsce.
    Prezydent zgodnie z wolą Prezesa Polski, zdekonstruował oraz anihilował SN.

    Taaki wał! Szach był, a teraz mat. I co mi zrobicie – pado PAD.
    Pzdr, TJ

  166. Jerzy Urban obraził uczucia religijne publikując w tygodniku „Nie” wizerunek karykaturalny Jezusa wpisany w drogowy znak zakazu – orzekł w środę Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa. Sąd skazał go za to na 120 tys. zł grzywny.
    Czy wiele się to się rożni od fatwy ? Niewiele…
    A my się dziwimy innym…

  167. @Qba 10 października, 11:23
    „… być może bez dominacji religii stąpalibyśmy już po innych planetach…”
    A może dominacja religii była na jakimś etapie nieunikniona? Patrząc wstecz jest rzeczą niedorzeczną przeciwstawianie religii fantazji o świecie bez religii. Można natomiast porównywać wpływ różnych religii na rozwój społeczeństwa i postęp myśli i technologii. Chrześcijaństwo wypada chyba w takich porównaniach nienajgorzej. Można się tylko spierać w czym i o ile sprzyjało rozwojowi albo dlaczego nie udało mu się postępu myśli powstrzymać.
    Być może tradycje konfucjanizmu (nie będącego wprawdzie religią ale silną ideologią) pozwolą Chinom prześcignąc Zachód. Jednak Chiny zaczęły od doganiania chrześcijańskiego Zachodu.
    Opowiadanie o przeszłości bez religii to takie science fiction wstecz.

  168. @basia.n
    Jeżeli fatwa może być wyrokiem śmierci (patrz Salman Rushdie), to chyba jakaś róznica jest.

  169. Fatwa (tur. fetva, arab. فتوى) − opinia wysokiego uczonego-teologa muzułmańskiego (muftiego w sunnizmie lub mudżtahida w szyizmie), wyjaśniająca kontrowersję teologiczną, teologiczno-prawną lub czysto prawną, jest wydawana wyłącznie na piśmie.

    Ergo, formalnie fatwa nie jest nawet wyrokiem skazującym. A jakie wnioski wyciągną z orzeczenia kato-sądu kato-fanatycy – cóż, poczekajmy. Wszystko przed nami.

    P.S. Ciekawe, co to znaczy „prześcignąć Zachód”?

  170. Redaktor Szostkiewicz bluzgnął i zmienił temat, zapodając:

    „Gdyby pan przeczytał choć kilka moich felietonów czy artykułów na temat Kościoła czy religii, nie pozwoliłby sobie na takie uwagi.”

    Komentarz: łoł! No to rzeczywiście 🙂

  171. Na marginesie
    10 października o godz. 17:03

    Zjadłem groch z kapustą i grzecznie napisałem redaktorowi Sz. jak bardzo jest niegrzeczny.

  172. @Na marginesie
    10 października o godz. 16:54

    Zacytuję @kruk:
    Patrząc wstecz jest rzeczą niedorzeczną przeciwstawianie religii fantazji o świecie bez religii.
    Czy to nie jest cudowne? Toż to kwintesencja sekty. Nasze fantazje są w dobre, a wasze są niedorzeczne. Dokładnie tak działa PiS i Duda. Pojawia się w moim rozumku pytanie, czy istnieje fanatyzm nie niszczycielski? Podejrzewam, że wątpię.

  173. A dobrotliwe PiS-kupy z Umęczonej jeszcze nie nawołują do eksterminacji Urbana?
    Ludzkie paniska!

  174. @Qba 10 października o godz. 17:07
    No więc właśnie! Religia podnosi fantazję do rangi jedynej Prawdy.

  175. @Tanaka 10 października o godz. 17:06
    Ten redaktor Szostkiewicz miota się jak zraniony jeleń!

  176. @act
    10 października o godz. 6:49
    Jak nie gadamy, to nie gadamy, ale uważam że się mylisz. Werbalnie może bym przekonała, ale pisać mi się nie chce bo i tak nie przeczytasz. Notopa.

  177. @Wujaszek Wania 10 października, 12:06
    Nareszcie głos rozwagi. Czy przywiązanie red.Szostkiewicza do Kościoła odbiera mu cnoty obywatelskie? Wytaczamy KK w Polsce proces – ok. Ale czy ma sens potępianie tego człowieka i innych za sam wybór światopoglądu? Ze niby firmują nim podłość Kościoła? Przy takim podejściu do ludzi musielibyśmy okrzyknąć się jedynymi sprawiedliwymi w Polsce. Bardzo by to było do twarzy wolnomyślicielom. Jak pogrążyłoby już i tak beznadziejny poziom dyskursu politycznego nietrudno sobie wyobrazić.
    Pojawiają sie tu ciągle gorące deklaracje o tolerancji ateistów dla nieateistów w realu. Może by i w wirtualu popatrzeć na tych innych z próbą zrozumienia, a przynajmniej jak na ludzi niekoniecznie
    załganych?

  178. kruk
    10 października o godz. 16:44

    Fatwa może posłużyć do najprzeróżniejszych działań ,ale nie bedę dalej ciągnąć tego tematu. Historia uczy z każdej strony do czeho prowadziła i prowadzi nietolerancja i fanatyzm.

  179. kruk
    10 października o godz. 16:40

    U mnie jest prośba o rozwinięcie tych myśli:

    1. „Można natomiast porównywać wpływ różnych religii na rozwój społeczeństwa i postęp myśli i technologii. Chrześcijaństwo wypada chyba w takich porównaniach nienajgorzej”

    2. „Jednak Chiny zaczęły od doganiania chrześcijańskiego Zachodu”

  180. Na marginesie
    10 października o godz. 17:13
    Bo jest zraniony jeleń, to jak się ma miotać.

  181. Na marginesie
    10 października o godz. 17:07

    Oj ludzkie 🙂 🙂

  182. Na marginesie
    10 października o godz. 17:13

    @Tanaka 10 października o godz. 17:06
    Ten redaktor Szostkiewicz miota się jak zraniony jeleń!

    * * *

    Dalej się miota? Ale, że co, tak ogólnie, czy że mu grzecznie powiedziałem, że jest niegrzeczny i używa smoczka?

  183. @kruk
    10 października o godz. 17:15

    To może w wirtualu nieateiści przestaliby szukać kontaktu z ateistami ? Byłoby to niezle wyjscie 🙂

  184. @

    A jakby tak – wzorem posła Mularczyka – wystąpić do Watykanu o odszkodowanie za 1000 lat zniewalania, cimiężenia, oszukiwania, okradania, hamowania postępu, itd. itp.? Aż nie mogę sobie tej sumy wyobrazić, której można zażądać.

  185. @Qba 10 października, 17:07
    Fantazje o Bogu i jego przymiotach czy zamiarach to jedno. Fantazjowanie o historii alternatywnej to drugie. O historii rzeczywistej coś wiemy w przeciwieństwie do niewiedzy o Bogu.

  186. Tanaka
    10 października o godz. 17:18

    Uciekł od tematu w nowy wstępniak o rosyjskim szpiegu .

    Spryciarz 🙂

  187. @kruk 10 października o godz. 17:25
    Co to znaczy „niewiedza o Bogu”? Czyżby miałoby z tego wynikać, że istnieje o Bogu jakaś „wiedza”?
    Brniesz bez sensu.

  188. Qba
    10 października o godz. 17:23

    Pomysł na odznaczenie złotym medalem 🙂

  189. Na marginesie
    10 października o godz. 17:29

    Oj bo pewnie jest „niewiedza” i „nawiedzona wiedza” 🙂 🙂

  190. @basia.n, 17:22
    Ledwie wkroczyłaś na ten blog i już zaczęłaś go oczyszczać z elementów nieprawomyślnych. Takie to jest wolnomyślicielstwo.

  191. Kaka-lubne „odrodzenie” na Półwyspie Iberyjskim po rekonkwiście polegało na wypędzeniu wszystkich „moriscos” czyli muzułmanów i wszystkich Żydów, którzy nie przeszli na katolicyzm (tych, którzy się przechrzcili dopadła później Inkwizycja). W ten sposób „reyes catolicos” rozłożyli za jednym zamachem całe rzemiosło i handel. Na chwałę Pana!

  192. @kruk
    10 października o godz. 17:35

    Znam określenia wolno-, jedno-, prawo-myślności. Natomiast Ty uprawiasz krzywomyślenie. Ignorujesz wyraźne znaki na drodze rozważań i skręcasz w chaszcze. Ma to oczywiście swój urok ale pod warunkiem, że czyni się z tego dowcip albo nową, dowolnie abstrakcyjną, teorię. Natomiast upieranie się, że te chaszcze to Puszcza Białowieszczańska nie jest śmieszne.

  193. @Tanaka 17:15

    Czy nie tak aby było, że wcześniej Europa musiała doganiać Chiny?

  194. @kruk 17:35

    Mania prześladowcza znowu Cię dopadła?
    Co prawda, starożytni Rosjanie powiadają, że nawet paranoik może mieć rację. Że za plecami czai mu się jakiś wredny krasnal z pałą w garści.

  195. PS

    @Basia.n
    Mam nadzieję, że wybaczysz mi to mimowolne porównanie do wrednego krasnala. Nie Ciebie miałem na myśli.

  196. paradox57
    10 października o godz. 18:52

    Spodziewajmy się, że @kruk to fachowo objaśni.

  197. Jako że Qbuś wrzucił blog na artystyczne tory, naszły mnie luźne myśli. Przede wszystkim zastanawiam sie nad autentycznością artystycznego przekazu i czym właściwie jest ten ten przekaz.
    Te refleksje naszly mnie, kiedy oglądalłem Supermana w wydaniu Lois i Clarka.
    Na pierwszy rzut oka to kicz do kwadratu. Facet który jako dzidziuś zjawia sie na Ziemi z jakiegos Kryptonu, lata szybciej niz odrzucowiec, a jak załozy okulary, to bystra Lois juz nie widzi Supermana, tylko poczciwine Clarka, który nawet muchy by nie skrzywdził. Czy ci twórcy tej baśni dla ludu amerykanskiego tworza jakis artystyczny przekaz ? Przeciez tam jest masa klisz, rodzice farmerzy kochajacy spadnietego z nieba synka, takie dobroduszne istoty, ambitna dziennikarka, złowrogie wrogi, które chca nie wiadomo dlaczego zniszczyc Metropolis, ale im zawsze przeszkadza Clark, ktory jak tylko zrzuci marynarke i obnazy koszule z wielki S niweczy wszystkie machinacje owych złych.
    Jest w tym przekazie osobliwa, cyniczna mieszanka ludowej naiwności, ironii, kpiny jajoglowych. I mi sie to podoba.
    Ta twórczość nie ma pretensji do wielkiej sztuki, nie pozuje na jakieś bolesne przesłania, moralny niepokój, ktory to zapaszek wydzielaja dzieła Zanussiego czy Kieslowskiego. W przeciwieństwie do tych myślicieli jest tu produkowany pokarm dla ludu. I to mnie zdumiewa, że ja człowiek XXI wieku nagle jak dziecko, które czyta braci Grimmów, odbieram ten koktail jak XVI-wieczny Anglik Szekspira. Przeciez konwencja okularów u Szekspira czesto wystepuje, kiedy to brat nie poznaje siostry, kiedy ta przebiera się za mężczyznę. Ten autentyzm , naiwność tworzona przez człowieka wykształconego , jakim był Szekspir, jest przedziwną miksturą.
    Przepadam za murzyńskim spiritual, a smieszy mnie w wydaniu bialych. A tu mamy zadziwiający autentyzm kreowany przez wcale nie naiwnych ludzi. Podobne wrażenia miałem czytając „Sto lat samotności” Marqueza.
    Ciekawe, czy za 300 lat twórcy Supermana będą się cieszyć taką samą estymą jak dzisiaj Szekspir.

  198. Gdzie jest odpowiedź…

    Kontynuując jakby historię pytań z zaginionymi odpowiedziami, trawestując wpis inicjalny, pozwolę sobie zamieścić przypadek …odwrotny.
    Otóż, można otrzymać odpowiedzi na niezamieszczone pytania, w tym wypadku posty na blogu.
    Posty znane na LA (bo je tu zamieściłem przewidując niepublikację), a nieopublikowane przez red. Sz. zostały p/Sz. skomentowane!
    Ja już naprawdę nie wiem, jakie trzeba mieć morale vs ego, aby z taką postawą reprezentować jakiekolwiek wartości.
    Dla ciekawych, zamieszczam konsekwentnie to, czym tę manipulację podsumowałem.
    Chociaż na temat, nie chcę więcej wracać do dysput z pokąsanymi kościołem modo red.Sz, a mających władzę choćby nad ustawianiem polemiki za pomocą szermierki z gościem bloga zamkniętym w worku. 😉
    Gekko, 10 października o godz. 19:57
    Panie Redaktorze.
    Pan wprowadził (i kontynuuje) praktykę polemizowania z niezamieszczonymi wypowiedziami?
    Przesłałem Panu (po tym, który jest widoczny obecnie) dwa posty, których Pan nie zamieścił (Pana prawo).
    Następnie, (15:29) swoje uwagi do mnie, wyraźnie korespondujące również z tym, co trafiło do Pana, a nie na stronę bloga.
    Taka praktyka zwalnia mnie z reakcji na Pana uwagi, tak jak Pan w tym przypadku wybiera manipulację (i tak mówiącą wszystko o wartości), a nie argumentację.
    To jakże smutne coup de grace, kóre zadaje Pan reprezentowanej przez siebie postawie, ze szkodą dla sprawy.
    Twój komentarz czeka na moderację.

  199. @Tanaka
    Przeczytałem przed chwilą Twoje teksty u p. Szostkiewicza.
    Są znakomite, aż szkoda ich w tamtym miejscu.
    Przeczytałem kilka innych postów. Wyczuwam poruszenie, ale jednocześnie mam świadomość, że taka opinia katolickiego intelektualisty, red. Szostkiewicza, kiepsko rokuje.

    Adam Szostkiewicz
    9 października o godz. 9:01
    @slawczan, @tanaka
    Żaden fanatyzm nie rozwiąże żadnego problemu społecznego, tylko go zaostrzy. Dotyczy to też fanatyzmu antykościelnego. Jeśli ktoś w Kościele robi krok w dobrym kierunku nie ma co wpadać w zachwyt, ale warto to dostrzec, bo Kościół jako instytucja ma wciąż większy wpływ na ludzi niż panowie czy piszący te słowa, a fanatyczne generalne ataki na religię czy Kościół potęgują w wielu z nich wrażenie, że są oblani morzem wrogości, więc tym chętniej trzymają się sutanny o. Rydzyka czy abp. Mordowicza, udających obrońców i rzeczników ,,dobra” Kościoła, czyli swoich politycznych i materialnych interesów.

    Pomyślałem sobie, że gdybyśmy częściej przypominali czytelnikom, że prawie każda wojna w historii ludzkości była spowodowana konfliktem religijnym. Hitleryzm/Stalinizm zaliczam do jednej z religii.
    Chrześcijaństwo całe wieki mordowało się „w ramach”.
    Wikipedia specyfikuje 20 religii, niektóre nazwy niewiele mówią, ale jedno jest pewne. Za tymi nazwami kryje się morze przelanej krwi, tomy napisanych bajek / kłamstw i cała masa darmozjadów, udających oddanie swojemu bóstwu dla władzy/kasy. Tym łobuzom nie wystarcza władza duchowa. Sięgali, sięgają i będą sięgać po władzę materialną/formalną.

    Idę na kolację, krew mnie zalewa, ‘Tanako’ nie odpuszczaj, musimy drążyć tę skamielinę obłudy/cynizmu.

  200. @ kruk
    10 października o godz. 17:15
    „…Nareszcie głos rozwagi. Czy przywiązanie red.Szostkiewicza do Kościoła odbiera mu cnoty obywatelskie?…”

    Alez Pani pojechała na mocnym kąśnięciu, niczym kler odwracając kota ogonem.
    Po pierwsze, to nie tylko nikt Sz. żadnych zasług nie odbiera, ale przeciwnie: to one obligują go do przywiązania.
    Tyle, że nie do Kościoła, a do wartości zasłużonych a gwałconych przez krzywdę i jej wyparcie, czynioną przez ten kościół i jego instytucjonalny kler dzieciom.
    Przy takim a ewidentnym i zasadniczym konflikcie, zasłużeni w prawdzie nie mają ani oporów ani wątpliwości, kto jest ofiarą, a kto niezależnie od zasług powinien za czynione krzywdy ponieść odpowiedzialność i karę.
    Zasłużeni zaś w amoralności są w stanie, czymkolwiek i o zgrozo!: zasługami, relatywizować zło najzbrodniejszej nawet ze zbrodni.
    I naprawdę, jak ma się tak zamącone w głowie, jak o tym świadczy Pani post, to cynizm takich krętactw wypada śmiesznie i bezradnie, a nie dostojnie i wartościowo na trupie prawdy o kościele.

  201. Lewy
    10 października o godz. 19:38

    Bardzo popieram taką wrazliwość, że to autentyzm czyni moc sztuką.

  202. stasieku
    10 października o godz. 20:16

    Mówisz, że szkoda moich wpisów u red. Sz. to ja się pukam w łeb i widzę – no, szkoda. Ale niech ma. Ale że tam się mało co dzieje poza tym co zwykle, to niech będzie i tu.
    Red. Sz. zdążył mi nawet na koniec odpowiedzieć. Cały on. Jego wpis poniżej mojego.
    W związku z takim stanem rzeczy, moja opinia o red. Sz. ulega dalszemu pogorszeniu.

    * * *

    Tanaka
    10 października o godz. 17:01

    Adam Szostkiewicz
    10 października o godz. 9:22

    @popan
    O nie, moim argumentem jest historia kultury europejskiej, której nie można zrozumieć bez znajomości chrześcijaństwa. ale Tanaka et consortes wolą udawać, że dwa tysiące lat obecności chrześcijaństwa w Europie to tylko masakra. Ja takie podejście uważam za idiotyczne i odniechciewa mi się rozmowy.

    Przedstawiłem mechanizm zła, jakim jest skrzywianie niedojrzałych dzieciątek bożych, które są następnie formatowane do kształtu członka kleru. Wyjaśniłem, że ci skrzywieni ludzie są ofiarami mechanizmu nazywanego Kościołem kat, który tworzą, a gdy już się w nim rozgoszczą, sami dręczą swoimi skrzywieniami innych i zadają cierpienia sobie samym i sobie nawzajem. „Kler” pokazuje drobny fragment tego mechanizmu udręki i pozwala pojąć jego zasadę. To zło manifestuje się nieustannie, bo inaczej nie może, takie są prawidła głębokiej ludzkiej psychologii życia w udręce i jej wyparciu oraz w tożsamości nie własnej, a urzędowej.

    Dlatego też jest taka potworna nadreprezentacja pedofilów wśród kleru wobec przeciętności społecznej, nadreprezentacja homoseksualistów, których kler z lubością nazywa sodomitami, pedrylami i na podobnie poniżające sposoby, które zaczynają się od tego, że Bóg żąda ich zatłuczenia. Podobnie jest z pozostałymi zboczeniami; grzechami śmiertelnymi i wszystkimi siedmioma grzechami głównymi, które od zarania miłujący ludzi Kościół kat. ma w sobie w nieusuwalnej, konstytutywnej nadreprezentacji.
    Wszystko to spaja samotność członków kleru we wspólnocie fałszu.
    Film to też pokazał.

    Ponieważ „rozumiem historię chrześcijaństwa”, twierdzę to, co powiedziałem. Ponieważ pan nie rozumie historii chrześcijaństwa, wygłasza niekończące się głupstwa idące o lepsze, lub też gorsze z infantylizmami i powierzchownościami.

    Wśród kompanii biskupów w Polsce znalazł pan takiego, co napisał „uczciwy list”, a nawet jakiegoś drugiego, co gada to lub tamto. Jest to poważna rewelacja.

    „Tanaka et consortes wolą udawać, że dwa tysiące lat obecności chrześcijaństwa w Europie to tylko masakra. ”
    Marne ma pan pojęcie, co ja „wolę udawać”, bądź nie wolę. To z pańskiej strony uzurpacja i próba zaganiania polemisty do kąta, którą pan stosuje od lat, zaś Kościół kat. zna tą metodę od własnego zarania. W języku bardziej potocznym nazywa się to bezczelnością.

    „Masakra” jest tak wielką składową dziejów Kościoła kat, obecność przemocy w Kościele tak w nim fundamentalna i nieusuwalna, a uroszczenia tegoż do świętości i bycia ponad wszystko i wszystkich tak przestępczo zawzięte, że cała pula cnót, wśród których mnóstwo jest mniemanych, a jeśli jakieś są to bodaj żadna nie jest czysta, to jest wielka nędza.

    Panu się rozmowy odechciewa – co jest figurą retoryczną, bo żadnej rozmowy nie prowadziliśmy, żeby się miało „odechcieć” – mnie się nie zebrało na zachcenie. Być może trochę szkoda, ale słabe mam do tego przekonanie.

    * * *

    Adam Szostkiewicz
    10 października o godz. 18:32

    @tanak
    ja też.

  203. @Tanaka, @Kruk

    „Chrześcijaństwo wypada chyba w takich porównaniach nienajgorzej”

    To chyba oczywistosc?

    Niemal wszystkie wynalazki i odkrycia naukowe mialy miejsce w swiecie chrzescijanskim, podobnie jak wiekszosc skarbow sztuki czy muzycznych arcydziel. Sztuka nawigacji, epoka wielkich odkryc geograficznych, precyzyjna nawigacja (zegarek cieski Harrisona), koncerty brandenburskie i „Eine Kleine Nachtmusik”, maszyna parowa, parostatek, kolej zelazna, silnik spalinowy, fortepian i zarowka, dynamit i tranzystor, Szekspir, Moliere i Tolstoj – to wszystko powstalo w chrzescijanskiej czesci swiata.

    Prawidlowosc nie jest zupelna – podboj Kosmosu, laserowe operacje oczu, duza czesc rachunku prawdopodobienstwa, skuteczna na polu walki bron rakietowa – to powstalo w sferze kulturowej, w ktorej swiatynie dawno poprzeraboano na Muzea Ateizmu. Ale ten eksperyment chyba nie do konca sie powiodl?

    ” „Jednak Chiny zaczęły od doganiania chrześcijańskiego Zachodu””

    To juz chyba bardziej dyskusyjne. Na poczatku usilowano chyba dogonic kogos calkiem innego? J-5, J-6, J-7 – to licencyjne radzieckie MiG-i, poczatki to licencje, sporo potrwalo zanim ukazaly sie wlasne konstrukcje. Y-7, Y-8 – to chinskie kopie samolotow AN (biuru Antonowa). Flota czolgowa na poczatku byla poradziecka, pozniej na radzieckiej licencji. W Polsce mawialo sie, ze nie od razu Krakow zbudowany. Chiny nie staly sie mocarstwem technologicznym w ciagu jednego dnia, troche to potrwalo. Ale sierp i mlot jako symbol partii rzadzacej to chyba dosc daleko od „chrześcijańskiego Zachodu”?

  204. Gekko
    10 października o godz. 20:07

    Przecieram oczy ze zdumienia na to, czego się dopuścił red. Sz.

  205. bohuwamohu
    10 października o godz. 20:34

    Spodziewam się odpowiedzi po @kruk. Skąd zanim się odniosę do Twojego wpisu, poczekam jeszcze.
    Zauważę tylko, że @kruk napisała „chrześcijaństwo”. Co jest tym bardziej ciekawe.

  206. @stasieku

    ” prawie każda wojna w historii ludzkości była spowodowana konfliktem religijnym. ”

    Czy dotyczy to na przyklad licznych wojen pmiedzy krajami katolickimi (chocby miedzy Francja a Hiszpania)? Czy amerykanska wojna o niepodleglosc byla spowodowana konfliktem religijnym? A wojna secesyjna? Co do 2WS – trudno traktowac „hitleryzm” jako „religie”, nie brak zdjec i dokumentow (np Reichskonkordat) swiadczacych o tym, ze kosciol katolicki (ale i protestancki) udzielal w tamtych czasach Adolfowi pelnego poparcia. Nie uchronilo to wszystko przed inwazja ani katolickiej Francji ani protestanckiej Danii czy Norwegii. Z innego kregu kulturowego – wojna Iraku z Iranem nie zaczela sie chyba jako wojna religijna, bo przeciez Saddam przesadnie pobozny nie byl (krwawa dyktatura nie musi miec religijnego podloza).

  207. W klerykalnej Polsce kolejny popis „niezależnego”, „prawego” i „sprawiedliwego” sądownictwa:

    fragment wiadomości:
    cyt: „Jerzy Urban został dziś skazany za obrazę uczuć religijnych na 120 tys. zł grzywny i pokrycie kosztów sądowych w wysokości 28 tys. zł.
    Za wydrukowany w „NIE” niewinny obrazek zdziwionego Jezusa dostał karę 3 razy wyższą niż chciała prokurator – i najwyższą w historii Polski za tego typu „przestępstwo”.
    Po raz kolejny przekonujemy się, że żyjemy w państwie wyznaniowym!”

    PS:
    „Moje ateistyczne, estetyczne i etyczne uczucia obrażają krzyże, którymi upstrzone są ściany i mury państwowych budynków i instytucji.
    Krzyż to narzędzie zbrodni, narzędzie służące do karania ludzi śmiercią, ale
    dla katolickiego kleru i jego wiernych krzyż jest symbolem „piękna i miłości”…
    Cóż za zwyrodnienie uczuć, fałszerstwo prostej symboliki dobra i zła, potwierdzenie barbarzyństwa i szkodliwości religii, która w swoich dogmatach i głównych kanonach sprzyja każdemu złu, usprawiedliwia to zło i go „rozgrzesza” nazywając to zło „pięknem i najwyższą wartością”.

    Ludzie w strasznych cierpieniach umierali z rąk szerzących (w imię swojego mitycznego boga) religijne bajki i gusła.
    Krzyż jest symbolem śmierci i okrucieństwa i dla ludzi wrażliwych i sprawiedliwych jest obrazą ich uczuć estetycznych.

    Niech sobie jego wyznawcy czczą go w swoich miejscach kultu lub prywatnie, ale nie w miejscach publicznych, bo to obraza logicznego myślenia i hamulec cywilizacyjnego postępu.
    Kler i jego lobbyści „ukrzyżowali” Polskę i należy Ją jaknajszybciej odkrzyżować.

    Popieram ateistyczną i antyreligijną działalność Red.Jerzego Urbana.
    Jako ateista i zwolennik świeckości państwa uważam, że
    w zindoktrynowanej religijnie Polsce cała władza należy do kleru i jego niewolników, lobbystów kk.
    Prezydenci, premierzy, ministrowie, senatorowie, posłowie i inne urzędasy płci obojga to wszystko ludzie wierzący, katolicy rządzący pod dyktando kleru.

    Kler wspólnie z każdą władzą od 1989 roku do dziś włącznie dba o intelektualne i ekonomiczne zacofanie społeczeństwa czerpiąc z tego procederu olbrzymie korzyści.
    Precz z taką władzą, precz z konkordatem, precz z religią, precz z klerem!”

  208. @ bohuwamohu
    10 października o godz. 20:34

    Niemal wszystkie wynalazki i odkrycia naukowe mialy miejsce w swiecie chrzescijanskim, podobnie jak wiekszosc skarbow sztuki czy muzycznych arcydziel. Sztuka nawigacji, epoka wielkich odkryc geograficznych, precyzyjna nawigacja (zegarek cieski Harrisona), koncerty brandenburskie i „Eine Kleine Nachtmusik”, maszyna parowa, parostatek, kolej zelazna, silnik spalinowy, fortepian i zarowka, dynamit i tranzystor, Szekspir, Moliere i Tolstoj – to wszystko powstalo w chrzescijanskiej czesci swiata.
    Prawda. A co sądzisz o stwierdzeniu, że to wszystko powstało pomimo chrześcijaństwa. Że gdyby nie ogromny wpływ kościołów hamujących wszelaki postęp, bylibyśmy znacznie dalej. Przynajmniej pod wzgledem nauki i sztuki.

  209. @Qba
    Moze chrzescijaństwo nie pomogło w postępowi, ale owa katolicka mafia (bo poczatkowo to była głównie rzymsko-katolcka) mafia, zajeta utwierdzanie władzy, nie wtrącała sie zbytnio do tego co sobie kombinowali jacyś Leonardowie z protohelikopterami. Ci cyniczni papieże nawet przychylni byli różnym wynalazkom, które by im ubogaciły życie. No chyba , ze chodziło o podważenie jakichs kanonów wiary, wtedy nie było przeproś i palili na stosie Giordanów i innych mędrków na stosie.
    Ale islam jeszcze bardziej zahamował rozwój mysli u Arabów, którzy byli wcześniej tacy twórczy. A to dlatego, że Koran nie wolno było analizować, interpretować, a biblię i slowo boże u chrześcijan mimo wszystko mozna było jakos poddawać wygimnatykowanemu rozumowi scholastycznemu, z którego wyrosła filozofia Kartezjusza, a potem totalny sprzeciw wobec dogmatów. To byla ta pięta achillesowa, albo inaczej splot sloneczny chrzescijaństwa, szczelina, w którą wdarl się rozum, mimo oporu Watykanu. A to zawdzięczamy Henrykowi VIII, ktory zerwał z mafią i pozwolił tym samym rozwinąć filozofie, naukę i technikę w Anglii.
    Więc jakies zaslugi chrzescijaństwo ma, gdyż nie zauważyło w stsownym czasie owej pięty.
    Ktos niedawno pisał (chyba Wujaszek) o zaprzepaszczonej przez Chińczyków szansie opanowania swiata.W XVI wieku mieli najpotężniejsza flote, statki wielokrotnie wieksze od tych Kolumba, którymi docierali do Afryki być może do Ameryki. Ale „rozsądna”polityka wynikająca z racjonalnego konfuncjanizmu kazała ówczesnemu cesarzowi zniszczyć tę flotę i zamknąć Chiny wobec zewnetrznego świata barbarzyńskiego. Okazało sie , że irracjonalnay chrześcijanizm, nakazujacy nawracanie na prawdziwą wiarę, był lepszym paliwem do podboju nowego świata , niż konfucjanski racjonalizm.
    Qubusiu, Chesterton powiedział; Szaleńcem nie jest ten, co stracił rozum, ale ten co sie tylko rozumem posługuje.
    Dlatego wyobrażanie sobie, że gdyby byl jakiś rozumny , niechrześcijański system, to dopiero bysmy polecieli do gwiazd, jest watpliwą hipotezą. Taką alternatywną historią.

  210. @Ateisto
    wołający na puszczy. Oczywiście masz rację, ale puszcza wie swoje, czyli jest ślepa i głucha. Jakoś nie potrafi się wychylić (dlaczego np. rodzice wciąż posyłają dzieci na religię i od poczęcia po śmierć prawie wszyscy zapewniają swoim bliskim wszelkie możliwe sakramenty?).
    Naszą Umęczoną potrząsnęłaby chyba dopiero rewolucja na miarę francuskiej.

  211. Qba

    „Że gdyby nie ogromny wpływ kościołów hamujących wszelaki postęp, bylibyśmy znacznie dalej. Przynajmniej pod wzgledem nauki i sztuki.”

    Ryzykowne twierdzenie. W innych kulturach (np w Japonii) postep byl sztucznie ograniczany z powodow politycznych. Istnialy na przyklad ograniczenia i zakazy dotyczace pojazdow kolowych. Statyczna kultura i statyczny system, oparty na przymosowej czy niewolniczej pracy nie potrzebuje postepu.

    A tak w ogole – przeciez nie trzeba gdybac. Ogromna polac swiata, od Laby do Wladywostoku. znajdowala sie przez dziesieciolecia pod panowaniem sily stojacej z definicji w opozycji do chrzescijanstwa i do kazdej religii czy wiary. Dodac do tego mozna wrecz kult nauki, kultury i postepu.

    I rzeczywiscie w tej czesci swiata rozpoczeto podboj Kosmosu, pierwsza rakieta kosmiczna, pierwszy czlowiek w Kosmosie, pierwsza kobieta. Zwycieska wojna z hitlerowskimi Niemcami – az do zdobycia Berlina. Najwieksze na swiecie samoloty (do dzisiaj) i najwieksze, o najwiekszym udzwigu helikoptery. Cale galezie matematyki (topologia ogolna, rachunek prawdopodobienstwa).

    Niemniej jednak – system sie zalamal w otwartym starciu z chrzescijanskim Zachodem, kraj poboznych farmerow z Bilble Belt jednak ten wyscig wygral. Glownie dlatego, ze poziom zycia jednak sie roznil. W jednej czesci swiata trzeba bylo calych armii, zeby nikt nie uciekl – w tej drugiej trzeba mury budowac, zeby zbyt wielu nieproszonych gosci nie przybylo.

    Amerykanie maja piekne powiedzenie – glosowac nogami.

    P.S. Zachwycam sie plotnami wloskich mistrzow pedzla, choc dominuja motywy religijne.

    Uczciwie musze przyznac, ze pomnikami Lenina i Felusia az tak sie nie zachwycam.

  212. @Lewy 10 października o godz. 21:37

    Dlatego wyobrażanie sobie, że gdyby byl jakiś rozumny , niechrześcijański system, to dopiero bysmy polecieli do gwiazd, jest watpliwą hipotezą. Taką alternatywną historią.

    Kierujesz te słowa do Qby? Zupełnie nie rozumiem, z jakiego tytułu. Qba nic podobnego nie twierdził. Qba napisał, że „gdyby nie ogromny wpływ kościołów hamujących wszelaki postęp, bylibyśmy znacznie dalej. Przynajmniej pod wzgledem nauki i sztuki” Naprawdę nie dostrzegasz tu różnicy?

    Poza tym fakt, że mafia „nie wtrącała się zbytnio”, przynajmniej do czasu, chciałbyś uznać za zasługę owej mafii? Może jednak zastanów się, co piszesz?

    Faktem jest, że odkrycia naukowe były nieustannym wyzwaniem dla kaka, który protestował z pianą na pysku przeciwko takim wynalazkom, jak kolej żelazna, szczepionki lub znieczulenie okołoporodowe. Badania anatomiczne na trupach przeprowadzano nielegalnie. Zniesienie niewolnictwa, prawa kobiet… O to wszystko walczono, z kaka właśnie.

  213. @Ateista

    „Popieram ateistyczną i antyreligijną działalność Red.Jerzego Urbana.”

    Nie wiem jak to wyglada z punktu widzenia sedziego.

    Pzowolmy sobie na maly eksperyment myslowy: Co by bylo z sedzia, ktory by Urbana uniewinnil? Ten sedzia to w koncu tez czlowiek. Chce zyc. I to na wolnosci. Chc pensje dostawac pierwszego. Jak by sie potoczyly losy sedziego, ktory by wydal wyrok niezgodny z oczekiwaniami szerokich rzesz spoleczenstwa? Od jakiegos czasu chyba i na sedziow sa sposoby?

    „Złodzieje w togach. Sędziowie kradli co popadnie: pendrive, wiertarka, a teraz nawet… spodnie” (niezalezna.p).

  214. @Na marginesie

    „przeciwko takim wynalazkom, jak kolej żelazna”

    Nawet nie wiedzialem. Sadzilem, ze okazji nie bylo, bo ta kolej przeciez powstala na wyspach brytyjskich. Chetnie sie dowiem czegos nowego. Jak sie ta wrogosc przejawiala?

  215. @Lewy
    10 października o godz. 21:37

    Dzięki za wywód, z którym się prawie całkowicie zgadzam. Wynika z niego, iż dobre w chrześcijaństwie było (i chyba jest) to, że jest ono niezwykle niechlujne, czyli że jego podstawy są – delikatnie mówiąc – nierozumne.
    Natomiast stwierdzenie pana Chestertona jest (w podanej formie) mało ciekawe. Przecież technika i technologia są wynikiem posługiwania się tylko rozumem. Może po prostu ci, którzy nie mogą ich zrozumieć, zostają tzw. humanistami i wymyślają takie mądrości.

  216. @bohuwamohu 10 października o godz. 21:46

    Zapominasz, że stalinizm to po prostu jeszcze jedna forma religii. Naprawdę przypisujesz płótna włoskich mistrzów, którymi się tak zachwycasz, wpływom kaka, a nie mecenasom, którzy chcieli mieć u siebie ładne obrazki? Naprawdę uważasz, że płótna osnute na motywach kaka-religii są jakoś lepsze od płócien przedstawiających motywy antyczne? Przecież nawet Renesans, czyli odrodzenie zainteresowania antykiem, pojawił się dzięki „odkryciu” (czyli zawłaszczeniu) arabskich rękopisów w Toledo podczas rekonkwisty. To Arabom zawdzięczamy prawie wszystko, co wiemy na temat antyku. Kaka jako taki nie przechował nic wartościowego, a dziedzictwo poprzednich pokoleń po prostu zniszczył.

  217. @bohuwamohu 10 października o godz. 21:57

    Chemin de fer – chemin d’enfer (bon mot któregoś z papieży). Nie ma znaczenia, gdzie powstała kolej – chyba nie sądzisz, że powstała w Państwie Kościelnym? Zresztą podobnie, jak szczepionki – też nie może się nimi poszczycić Watykan, co nie przeszkadza, że papieże ciskali gromy. Kult embriona, skutkujący wymuszonym przez kaka zakazem aborcji, badań prenatalnych, leczenia płodów itp. też jest wymysłem któregoś z papieży, chyba Leona XIII. Naprawdę te informacje są dla ciebie nowe? Czy udajesz?

  218. @bohuwamohu
    10 października o godz. 21:46

    Podałeś, być może nieświadomie, przykład na pewną, pozytywną cechę „komunizmu” (w cudzysłowiu, bo znamy praktycznie jedynie jego namiastki). Otóż brak możliwości zrobienia kariery finansowej w sensie zdobycia znacznych dóbr materialnych powodował, że ludzkość nie traciła czasu na głupoty i zajmowała się nauką i sztuką. Po przejściu na system (mniej więcej) gospodarki rynkowej, bodźce materialne zlikwidowały dość skutecznie naturalną twórczość. I jest jak jest.
    To, że mamy już teraz problemy klimatyczne spowodowane zostało przejściem większej części świata na kapitalizm, który ze wzrostu gospodarczego uczynił swego boga.

  219. W dyskusji czy chrześcijaństwo sprzyjało czy hamowało postęp w Europie gada się o religii jakby był dana od boga, a nie stworzona przez ludzi w tej Europie żyjących. Jest zależność między sztuką i nauką a religią, ale religia, jako wtórna, nie jest źródłem sztuki czy nauki, ale tak jak one, jednym z efektów procesów, które miały miejsce w danym miejscu i czasie. Nawet islam europejski był stosunkowo łagodny i tolerancyjny.
    Gdyby ten islam się rozprzestrzenił, albo ktoś by przywlókł Buddyzm, to nie sądzę by to wpłynęło diametralnie na europejską naukę. Jakaś religia musiała być, ale bez znaczenia jaka. I nie daje jej to żadnych specjalnych praw.

  220. @bohuwamohu 10 października o godz. 21:46

    Kraj? Pobożnych? Farmerów? Z Bible? Belt?

    Naprawdę sądzisz, że to „pobożni farmerzy” zbudowali intelektualną potęgę USA?

  221. Na marginesie 22:09

    Nie wydaje Ci się, że w pojawianiu się tu nowych piszących tkwi niezwykły urok? Pozwalają nam po raz kolejny powrócić do wielokrotnie już przedyskutowanych spraw. Np. ta o wpływie kościoła na sztukę. I jego zasługach. Jak to ma miejsce u @bohuwamohu?

    Aż się ciśnie pod palce tak modne ostatnio określenie o kotletach. Ale to chyba byłoby zbyt płytkie. Jak patelnia, na której się te kotlety odgrzewa.

  222. bohuwamohu
    10 października o godz. 20:44

    Wojna secesyjna prawdopodobnie nie była motywowana ściśle religijnie, zawierała jednak rożne jej pierwiastki: katolickie Południe vs protstancka Północ, a kwestia niewolnictwa (katolicy – tak! ,protestanci – nie!) także miała znaczenie. Nie będę się w sprawę wgłębiał, są znacznie lepsi spece niż ja od tej wojny.
    Inne wojny: wojna Musoliniego w Afryce, ściślej – Abisynii – tak. NIe tyle wojna, trudno ją tak ściśle nazwać, ponieważ nie było dwóch w miarę równych stron. Była to RZEŹ. Zwierząt, zwanych czasem czarnuchami, przez Włochów, wybitnie do tej rzezi zachęcanych, podżeganych, judzonych wprost przez dziesiątki biskupów i kadynałów. Realnie – Kościół kat jako taki.
    Wojny konkwistadorskie, łupieżcze, zagarniające kontynenty, miały niezwykle silny komponent religijny. nawracanie” czerwonych zwierząt, „krucjata dobra” przeciw bezbożności miejscowych stad człekopodobnych. A przy tym grabienie, zagarnianie i mord jako zasady wspólne.
    Hitler i jego II Wojna Światowa – nie wprost. Dla Hilera była to mistyczna krucjata, ,ale dla Watykanu – dokładnie tak samo: ostateczna rozprawa z Cerkwią i zagarnięcie przymusem prawosławnym pod rządy papieża. Pius XII był wybitnym zwolennikiem tej wojny i gdy Hitler napadł na Związek Radziecki, szalał z rozkoszy i szczęścia, czego są liczne świadectwa. Całą wojnę, prawie do ostatnich chwil, Kościół kat z zupełną jasnością i wielką gorliwością popierał Hitlera. W ostatnivh dosłownie chwilach, gdy upadek Hitlera był już nieodwołalny i nie do zaprzeczenia nawet dla największych fanatyków, zaczął Kościół kat robić maskirowkę. natyhmiast po wojnie, jak Dziewica Orleańska, zaczął się przedsiawiać jako największa siła pokojowa świata.
    Praktycznie żadnych konsekwencji Kościół kat za udział II WŚ nie poniósł.
    O faszyście Franco niewiele jest do dodania w tym miejscu: rządy katolików i Kościoła kat na trupach Republiki.
    Rewolucja francuska – komponent religijny, a raczej antyreligijny, przeciw jej przemocy – ewidentny. Konsekwencją tego był cały wiek XIX, w którym rozgrywwał się barddzo intensywny konflikt religijny, a ściślej walka (części, rosnącej) Francuzów o to, by móc być wolnymi od jarzma religii i mieć wolne, własne, a nie religijne państwo. Nie była to wojna z armatami, ale wojna cywilna z Kościołem kat. O wolność.
    Należy zaważyć coś takiego: nawet jeśli jakaś wojna nie była ewidentnie religijna, to religia w każdą była zamieszana. Choćby milczącą zgodą. Katolik zgadzał się na zło, katolik mordował, katolik się na tym bogacił. Nie kłóciło się to z jego katolickością, a nawet często ewidentnie zgadzało.
    Dzisiejszym sladem obecności religii (chrześcijaństwa/katolicyzmu) na wojnie po jednej ze stron, a innej religii po drugiej stronie jest to, że kapelani Kościoła kat (sami oficerowie – ranga religii na wojnie byłaby obrażona przez byle kaprala czy sierżanta) byli z „naszymi chłopcami” w Iraku, Afganistanie, Sudanie, byłej Jugosławii i jeszcze gdzieś: pomódl się, ja cię rozgrzeszam i strzelaj dalej.

    Chrześcijanie zaczęli się sposobić do wojny natychmiast po tym, jak dobyli w Rzymie władzę. Rok później już chodzili z mieczami u boków i robili z nich użytek. Tacy „pierwsi chrześcijanie”. O następnych wojnach wwywoływanych,, prowadzonych, zlecanych przez chrześcijan, papieży tyle było, że w tym miejscu sobie odpuszczę przypominanie.

    Fundamentalne w chrześcijaństwie jest to, że jest nierozerwalnie połączone z przemocą. Im bardziej walczy o pokój, tym więcej przemocy stosuje. Przy czym chodzi tu o przemoc zewnętrzną jak i o wewnętrzną, trudniej dostrzegalną. Na którą red. Sz. jest ślepy.
    Ten konflikt wewnętrznej sprzeczności jest istotą chrześcijaństwa.
    Dlatego też, chrześcijańska historia Europy” jest tak krwawa i tak pełna brutalnej, morderczej ekspansji.
    Częścią tej historii wewnętrznej wojny w głowie każdego chrześcijanina jest boska zasada: czyń sobie Ziemię poddaną. No i chrześcijanin czyni, co mu bozia nakazuje, zleca i dozwala: pali, niszczy, używa, zużywa, morduje co żyje i nie żyje. A dzisiaj skutek: witaj katastrofo!

  223. izabella
    10 października o godz. 22:21

    W dyskusji czy chrześcijaństwo sprzyjało czy hamowało postęp w Europie gada się o religii jakby był dana od boga…

    Izabello, nie „gada się”, tylko chrześcijanie tak gadają! Duch Święty przecież! A nie że jacyś byle jacy ludzie. To cham-ateista tak gada, że ludzie.

  224. Podwaliny nawigacji stworzyli starożytni Grecy, którzy żeglowali także w nocy i na podstawie położenia Słońca oraz gwiazd potrafili określać kierunki świata.

    Kompas czyli wynalezienie sposobu na skuteczne wskazywanie północy zawdzięczamy starożytnym Chińczykom.

    Powstanie map uważane bywa za starsze od sztuki pisania. Już ludy pierwotne posługiwały się rysunkami przedstawiającymi najbliższą okolicę.
    Współczesne plemiona zamieszkujące Syberię, czy Eskimosi także wykazują zdolności konstruowania prymitywnych map.

    W Babilonii sporządzano plany miast, Fenicjanie i Kartagińczycy skonstruowali liczne, niestety nie zachowane do dziś, mapy żeglarskie. Kartografowie Egiptu już w drugim tysiącleciu przed naszą erą sporządzali szkice topograficzne.
    Herodot i Eratostenes, geografowie greccy korzystali z map egipskich, temu drugiemu pomogły w pomiarze obwodu Ziemi.
    Starożytny grecki kartograf Klaudiusz Ptolomeusz nadał mapom podstawę matematyczną (układ południków i równoleżników) i orientację na północ. Starsze mapy kierowały się przeważnie ku wschodowi.

    Podstawy medycyny wywodzą się ze starożytnej Grecji i Egiptu. Kto chce, może sobie poczytać o dorobku medycyny helleńskiej w dziedzinie anatomii człowieka, fizjologii, chirurgii etc. w słynnej szkole aleksandryjskiej. Dorobek ten został zaprzepaszczony po spaleniu jej przez chrześcijan.
    Kiedy za sprawą Kościoła zapanowało w Europie przekonanie, że choroby to kary boskie lub ataki złych duchów, o istocie chorób zaczęła mówić Biblia, a Jezus pokazywał jak należy je leczyć.
    W średniowieczu medycyna rozwijała się w świecie islamu, podczas gdy w Europie był to mroczny okres. Większość wiedzy o anatomii i chirurgii została utracona. Rozkwitała wiara w modlitwę i cudowne uzdrowienia. Zanikła działalność laickich lekarzy. Powszechnie stosowano modły, cudowne mikstury, horoskopy i amulety. Ograniczono lub całkowicie zakazano sekcji zwłok, co pozbawiło osoby trudniące się medycyną najważniejszego źródła wiedzy o ludzkim ciele. Badania medyczne zamarły. Starożytną farmakologię zastąpiła relikwiologia.
    Zakaz sekcji zwłok opóźnił rozwój medycyny w Europie o co najmniej 200 lat.

  225. @paradox57 10 października o godz. 22:23

    Rzeczywiście, urok to niezwykły 🙂
    Co do kotletów – fakt, ale co mamy robić?
    Warto przypominać oczywiste oczywistości.
    Bohuwamohu cytuje „Niezależną” co już od razu go jakoś ustawia.
    Będzie drugi Wiesio? Czas pokaże.

  226. @namarginesko
    Jestem ateistą i nie musisz mnie pouczać nad czym mam sie zastanawiać. Jestes ciekawym okazem homo sapiensa, bo potrafisz być inteligentna i przenikliwa i jednocześnie strasznie tępa i agresywna w swej tępocie. Wstrzymywałem sie długo z wyrażaniem takiej opinii, ale skoro zaczynasz mnie traktować z buta, to poczułem sie zmuszony do takiej riposty.
    I proszę Cie, nie stosuj starej sztuczki, że ja ciebie personalnie atakuję, jak ty grzecznie merytorycznie, bo na ogol jest odwrotnie.
    Nie zycze sobie takich merytorycznych uwag typu „Może jednak zastanów się, co piszesz?
    Bo ja sie zastanawiam, co piszę.

  227. @Tobermory 22:29
    O nawigacji słów kilka

    Należałoby też wspomnieć o umiejętnościach żeglarzy z Pacyfiku. Tych, którzy zasiedlili wszystkie te liczne wyspy plus Australię i Tasmanię. Przecież nie zdawali się na los szczęścia, wypływając całymi licznymi grupami. Nie wszystkie wyspy były w zasięgu wzroku jedna od drugiej. To by było zbyt duże ryzyko.
    Na ile lat wstecz oblicza się zasiedlenie Australii? 40, 50 tysięcy?

  228. konstancja
    10 października o godz. 12:07

    no i Duda wstal z kolan i powolal sedziow SN

    Eeee, od kiedy to wpełznięcie w otwórpanaprezesowy wymaga wstania z kolan?

  229. Do „bohuwamohu” z 10 października o godz. 21:55
    „Fajne” masz zasady i poglądy na sprawiedliwość: tchórzostwo, lizusostwo itd.
    „Gratuluję.”

    Na ławach oskarżonych sądów przyszłego świeckiego państwa powinni obok polityków i kleru zasiąść wszyscy właśnie tacy religijni, stronniczy, dyspozycyjni prokuratorzy, sędziowie i prawnicy płci obojga z odznaczonym przez Franka („papież”) za zasługi dla Watykanu A.Rzeplińskim na czele, których wyroki i działalność służbowa to zdrada państwa i społeczeństwa oraz pogwałcenie wszystkich zasad społecznej sprawiedliwości i demokracji.

  230. @wujaszek wania 22:38

    A jak prezes wespnie się na drabinkę?

  231. @Na marginesie

    ” Nie ma znaczenia, gdzie powstała kolej – chyba nie sądzisz, że powstała w Państwie Kościelnym?”

    Pytalem o konkretne przyklady wrogosci kosciola latolickiego wobec kolei zelaznej, bo akurat o tym nie slyszalem (vide „przeciwko takim wynalazkom, jak kolej żelazna”). Sadzilem, ze ma znaczenie gdzie powstala, bo wydawalo mi sie, ze tam wladza kosciola po prostu nie siegala.

    „zakazem aborcji, badań prenatalnych,”

    Aborcja jest chyba dozwolona i niekontrowersyjna w Hiszpanii, Portugalii, we Francji, we Wloszech. Zakaz istnieje w Polsce, w innych krajach katolickich albo go nie ma, albo to sie wlasnie zmienia (Irlandia). Tyle, ze moje pytanie dotyczylo w ogole czegos innego – kolei zelaznych. Tak w ogole – koscielny zakaz aborcji to stosunkowo nowy wynalazek, wymyslony w polowie XIX-go stulecia.

  232. @Ateista

    „Na ławach oskarżonych sądów przyszłego świeckiego państwa powinni obok polityków i kleru zasiąść wszyscy właśnie tacy religijni, stronniczy, dyspozycyjni prokuratorzy, sędziowie i prawnicy płci obojga”

    To znaczy – ustanowi sie prawa dzialajace wstecz, ktore beda kryminalizowac czyny legalne w swietle dzisiejszych przepisow? Dobry pomysl na praworzadnosc. Szczegolnie dobry pomysl to wprowadzenie kategorii „zdrada panstwa i spoleczenstwa” . Czy wolno spytac, jaka skale kar przewiduje sie za te artykuly KK, ktore sie w przyszlosci do KK dopisze?

    „pogwałcenie wszystkich zasad społecznej sprawiedliwości”

    Czy zasady spolecznej sprawiedliwosci sa w jakis sposob skodyfikowane? Nie jestem obeznany z pojeciem „spolecznej sprawiedliwosci”. Czy nalezy je zglebic podobnie jak KK (nieznajomosc przepisow nie uwalnia od odpowiedzialnosci)?

  233. paradox57
    10 października o godz. 22:41

    A jak prezes wespnie się na drabinkę?

    No tak. Durny ja!

  234. @Na marginesie

    „Bohuwamohu cytuje „Niezależną” co już od razu go jakoś ustawia.”

    Nic podobnego. Cytuje sposob, w jaki „niezalezna” atakuje srodowisko sedziowskie. Jesli ktos koniecznie chce z tego wyciagnac wniosek, ze ja sie w jakis sposob utozsamiam ze zrodlem cytatu – to chyba nie czyta uwaznie albo nie wie, co to takiego ironia.

  235. Na marginesie
    10 października o godz. 17:13

    Ten redaktor Szostkiewicz miota się jak zraniony jeleń!

    Ten? A znasz jeszcze innego redaktora Szostkiewicza?
    Tak, redaktor Szostkiewicz jest zraniony. Głęboko zraniony. I miota się pomiędzy poczuciem przyzwoitości, a lojalnością wobec instytucji, która jest dla niego ważna.
    Nie podzielam jego poglądów, ale mu współczuję. Jeżeli nie wiesz co to jest współczucie, to sprawdź w wiki.
    Kim Ty jesteś, że dajesz sobie prawo do kamienowania każdego, kto nie podziela Twoich poglądów?
    Zgadzam się z @Lewym, że jesteś strasznie tępa i agresywna w swej tępocie. A równocześnie obsceniczna w zamiłowaniu do „lizania stóp” swojemu biskupowi. Typowe sekciarstwo.

  236. @wujaszek wania 22:56

    No wiesz?

  237. paradox57
    10 października o godz. 23:01

    Ty mi to uświadomiłeś 😉

  238. @bohuwamohu
    10 października o godz. 22:48

    „Papież Grzegorz XVI nie tylko potępiał europejskie ruchy rewolucyjne, wolnościowe i niepodległościowe (np. powstanie listopadowe), ale nawet zabronił budowania torów kolejowych w państwie kościelnym, bo francuskie określenie kolei żelaznych „chemins de fer” (dosł. „drogi żelazne”) skojarzył z blisko brzmiącym wyrażeniem „chemins d’enfer”(czyli „drogi piekła”)”

    Jego następca Pius IX nie miał takich obiekcji i zezwolił na budowę linii kolejowej do swojej siedziby, a w Rzymie założył oświetlenie gazowe.
    Jego liberalizm nie potrwał jednak długo.
    Po Wiośnie Ludów w 1848 r. przestraszył się nowoczesnych demokratycznych tendencji i utwierdził w przekonaniu, że najlepszą bronią katolików w walce z nimi będą papieskie zakazy i potępienia.
    To ten papież na soborze watykańskim pierwszym zatwierdził dogmat o własnej nieomylności, a 5 lat wcześniej w swoim „Syllabusie błędów” uznał za fałszywe twierdzenie, że
    „Papież rzymski może i powinien pogodzić się i pojednać z postępem, liberalizmem i cywilizacją współczesną.”

    JPII beatyfikował go w roku 2000.

  239. Znowu nam się tu wślizguje ten znany 🙂

  240. @Ewa-Joanna
    10 października o godz. 23:22

    Pewnie to ten, co się u ASz skażył, że ten blog nie wpuszcza go pod znanym już nickiem 🙄

  241. @wujaszek wania 10 października o godz. 23:00

    Twoje teorie na temat ran redaktora Szostkiewicza są, muszę przyznać, dość dziwaczne. Nie wiem, na jakiej zasadzie mu współczujesz – czyżbyś sam był podobnie rozdarty? A jeśli jesteś wrogiem „kamienowania”, to z jakiej racji chcesz kamienować mnie?

    Tylko dlatego, że nie podzielam twoich poglądów?

  242. Garną się jak muchy do miodu 🙄

  243. wujaszek wania
    10 października o godz. 23:00

    Po raz drugi zwracasz się do Namargineski w sposób ordynarny. Nic,ale to nic nie upoważnia cię do tego !

    Na twoją wypowiedź po prostu brak słów !

  244. @Lewy 10 października o godz. 22:36

    Ja „zaczynam cię traktować z buta”? A to dopiero!
    Najpierw złośliwie przeinaczasz słowa Qby, a gdy ci to wytykam, zaczynasz cierpieć na wzdęcie godnościowe? Sam się ośmieszasz, przyjacielu.

  245. @Tobermory

    „zabronił budowania torów kolejowych w państwie kościelnym, ”

    Ok teraz rozumiem. Wyjasnienie dostalem juz wczesniej (@Na marginesie, 22:16, „Chemin de fer – chemin d’enfer „) – ale nie zrozumialem.

  246. @bohuwamohu 10 października o godz. 22:55

    Przeczytaj książkę Geoffreya Robertsona „Czy papież jest winny”
    To jest próba oceny kaka przez specjalistę od prawa międzynarodowego.
    Kaka w zasadzie ze wszech miar zasłużył na uznanie go za organizację przestępczą.

  247. @basia.n
    Mnie się wydaje, że wujaszek wania tylko zacytował Lewego, ale może źle doczytałam.

  248. Ewa-Joanna
    10 października o godz. 23:37

    Masz rację,że zacytował. Ale również dodał od siebie ciąg dalszy.

  249. @wujaszek wania
    10 października o godz. 23:00

    „ASz miota się pomiędzy poczuciem przyzwoitości, a lojalnością wobec instytucji, która jest dla niego ważna”

    Szkoda, że przy tym puszczają mu nerwy i diagnozuje „atak totalny, frontalny, fanatyczny”, wobec którego jest bezsilny.
    Eh, wszystko w tym kraju staje się totalne 🙄

    Ten bohater walki z komuną, przypominający co rusz „Byłem więźniem Jaruzelskiego!” (pół roku internowania), powinien mieć teraz niezły dylemat. Uczciwy człowiek by miał 🙁

  250. @Tobermory – ja pamiętam mgliście, że w państwie kościelnym zakazano oświetlania ulic, ale nie mam pojęcia dlaczego. Na pewno istnieje jakieś pobożne wytłumaczenie. Bo znieczulenie okołoporodowe zostało potępione dlatego, że kobieta „powinna” cierpieć – od tego jest. Zresztą jeszcze całkiem niedawno biskup Michalik objaśniał „wiernym”, że próby rozszyfrowania tajemnic wszechświata są (uwaga!) wkraczaniem w kompetencje pana Bozi. Ten sam religiancki sposób myślenia, który jest nie do pogodzenia z normalnością.

  251. @Tobermory 10 października o godz. 23:25

    Też to zauważyłeś? Mamy desant.

    A ja jestem (hi hi!) „strasznie tępa”.
    I bezsercowa! Klękajcie wujaszki!

  252. A najgorsze, że rozdarcie redaktora Szostkiewicza jakoś nie wzbudza we mnie żadnego szacunku… Zgroza!

  253. @Tanaka
    Dziękuję za wsparcie.

    @bohuwamohu, 20:44
    Twoja argumentacja przypomina rozmowę pisdzielca z platformersem.
    Platformers: u was ciągle kłamią bezwstydnie.
    Pisdzielec: a nasz premier przeprosił.

    I przypominam swoje: „prawie każda wojna (…)”

    Piszesz coś o nieprzesadnie pobożnym Saddamie. Co ma pobożność, czy jej brak u dyktatora z wykorzystywaniem religii dla morderczych celów. Na koniec parę cytatów ze źródeł.

    Spójności państwa i poczuciu jedności jego obywateli kres położyła irańska rewolucja islamska. Pod jej wpływem wielu szyitów stanęło w opozycji przeciwko zdominowanemu przez sunnitów rządowi na południu kraju doszło do fali buntów szyickich.

    Irańczycy wysyłali do Iraku szyicką propagandę religijną oraz finansowali szyitów. W kilku szyickich miastach doszło do rebelii zwolenników secesji i zjednoczenia z Iranem

    Jeśli Twój post miał sprowokować zainteresowanie, to moje na tym co wyżej kończę.

    A teraz lulu…
    Czas na Najmilszych z innych stref czasowych.
    To jest unikalne/kapitalne w Listach. I mean it.

  254. @Na marginesie
    10 października o godz. 23:52

    Zwyczajnie jesteś bez serca 🙁 Tam człowiek cierpi, miota się i miota kalumnie na „consortes”, a ty tak z zimną krwią na to patrzysz? Zgroza.
    Mnie też jakoś nie wzrusza 🙁

  255. Basiu, dziękuję za obronę, ale tu przy okazji wychodzi na wierzch, co w ludziach siedzi. To jest ciekawe 🙂

  256. @Ewa-Joanna
    Kupuję GW dla dodatków i weekendowego Magazynu. Czyli piątek, sobota i poniedziałek.
    Nic nie tracisz Ewo-Joanno, a nerwy oszczędzasz.

    A jak cokolwiek piszesz w Listach, to z przyjemnością czytam.
    Czuję, między Twoimi wierszami, że masz czasami ochotę zakląć.
    A może źle czuję…
    Ukłony

  257. @stasieku
    Dobrze czujesz 🙂

  258. @Tobermory 11 października o godz. 0:02

    Nie wiem, dlaczego rozdarty katolik miałby zasługiwać na jakieś specjalne względy.

    Ale pamiętam sfilmowaną paniusię, która po słynnym „spier.dalaj” Głodzia zasłaniała go przed kamerą własnym ciałem i tłumaczyła obrażonemu dziennikarzowi, że biskup przecież „ma prawo” się rozsierdzić.

    Podobnie „uczucia” w Umęczonej są kojarzone jednym tchem z religianctwem. No bo przecież ateiści uczuć nie mają i nie wolno im się brzydzić nagim truchłem rozpiętym na każdej ścianie. Z kolei „uczucia” rozwrzeszczanej różańcowej tłuszczy trzeba szanować, bo jak nie to… Przecie oni przeżywają, ho ho!!! Oczywiście pod dyktando kaka.

  259. @Tanaka
    Pamiętam teksty o politycznych „symetrystach”.
    Już „położony”, doszedłem do wniosku, że symetrystą katolickim jest/stał się red. Szostkiewicz.

    Głosy „nie groźcie pisdzielcom kryminałem, bo to ich konsoliduje i sfałszują wybory”.
    No JPRDL!
    Chyba Xanax0,5mg…

  260. Na marginesie
    11 października o godz. 0:06

    Wiesz – kiedy wychodzi na wierzch,co w ludziach siedzi,to często obraz jest po prostu bardzo smutny…

  261. „By się blogu poziom piął,
    Wziął jak zwykle ktoś w łeb wziął.”

    Do jutra Państwu.

  262. Ciekawe, czy ktoś to sfilmuje
    https://wolnemedia.net/jezus-zdziwiony-kontra-pluszowy/

    Obraza uczuć religijnych tym obrazkiem warta jest 120 tys. złotych plus koszta sądowe.
    Bo Jezus ma być przedstawiany w sposób „powszechnie przyjęty” czyli jako frasobliwy blondyn o niebieskich oczach i wyrazie twarzy sugerującym IQ > 100, a ten mandat jest za „niezbyt inteligentne” oblicze Zdziwionego 😎

  263. Qba
    10 października o godz. 7:38

    Rzekles Kubusiu…

    PS.
    Zygmunta Kaluzynskiego gorace debaty z Aleksandrem Jackowskim to tez czesc mojej (intelektualnej hehehe) mlodosci. Pamietasz ‚Kolko i Krzyzyk’ z Passentem i KKT i innymi? A „Pegaz”?
    Czytywale Kulture warszawska zanim odkrylem te paryska.
    Ale ja bylem i jestem (mentalnie) powiatowy chlopak. Tam mi wyszlo w tem zyciu.

    Masz autentyczny talent. Zazdraszczam.

  264. Jerzy zaraz powie, ‚autentyczny talent?’ ‚albo jest talent albo nie.’
    On tylko udaje, ze nie wie, ze sa takie rzeczy jak pleonazmy, tautologie jezykowe, partykuly, wzmocnienia i inne tp. akcentuacje…wyposcil sie na tym Jamnie i w jego okolicach nasz poeta i przyjaciel drogi.

  265. Qba
    10 października o godz. 7:38

    Swietne z tym ‚honorarium’ poety 🙂

  266. Fajnie, ze Kostka wrocila. Myslalem, ze przepadla gdzies w highlandach.

    Oby na dluzej ta raza.

  267. Winno bylo byc KTT a nie KKT – to do Kuby.

  268. Postanowiłem pójść na krótki urlop.
    Uzmysłowiłem sobie jednak, że przecież wszystko już wykorzystałem.
    Ba! Chyba nawet zalegam szefowi dzień (lub dwa?).
    Pomyślałem, że najszybciej zmiękczę bosowe serce, gdy zrobię coś tak głupiego, że ten zacznie się nade mną litować! No, bo przecież przemęczony jestem, przepracowany i… zaczyna mi odbijać.
    Samo życie…

    Następnego dnia przyszedłem trochę wcześniej do pracy.
    Rozejrzałem się dookoła i… Mam! Odbiłem się od podłogi i poszybowałem w kierunku żyrandola, złapałem go mocno i wiszę! Wchodzi kolega zza biurka obok i rozdziawia gębę patrząc na mnie (drewniany wzrok ma koleś, czy co?).

    – Ciiiii – szepczę konspiracyjnie. – Rżnę psychola, bo chcę kilka dni wolnego. Gram żarówę, rozumiesz?

    Kilka sekund później wchodzi szef. Już od progu huczy basem, co ja tam robię u góry.
    – Ja jestem żarówka! – wypiszczałem.
    – No co ty? Pogrzało cię! Weź lepiej kilka dni wolnego, niech Ci główka odpocznie!

    Wdzięcznie sfrunąłem na podłogę i zaczynam się pakować. Kątem oka widzę, że kolega też zaczyna się pakować!
    Szef zainteresowany pyta go:
    – A pan dokąd?
    Kolega odpowiada:
    – No do domu… Przecież po ciemku nie będę pracował.

    Ps. Na blogu En passant niedługo wkleję odpowiedzi na zagadki wcześniej zgłoszone, a nie rozwiązane. Zainteresowanych zapraszam

  269. Pytanie do @wszystkich

    Jaki jest najbardziej ateistyczny znak zakazu?

  270. izabella
    10 października o godz. 17:14

    @act
    10 października o godz. 6:49
    Jak nie gadamy, to nie gadamy, ale uważam że się mylisz. Werbalnie może bym przekonała, ale pisać mi się nie chce bo i tak nie przeczytasz. Notopa.

    Izko moge sie mylic ale nie zawsze….(John Mayall)
    Prowokujesz mnie kapeluszowo, odpowiem jutro (mam pol dnia w pracy) , tymczasem, czapka do ziemi bach.

    Za przeproszeniem, co ty mi imputujesz, ze niby ja ‚bo i tak nie przeczytasz’. Chyba nie zasluzylem na to.

    Lubie Cie czytac, Pisz.

  271. @@act
    11 października o godz. 1:54

    Dzięki ale przesadzasz. To lata ćwiczeń.
    Jest takie powiedzenie: ćwiczenie czyni mistrza. A jak dobrze poćwiczysz, to z czasem brzmi ono: mistrz czyni ćwiczenie.
    Kurt Vonnegut opisał w jednej ze swych książek taką sytuację:
    Po wernisażu grupy malarskiej oprowadza jej ostatni żyjący członek. Młoda (bardzo) miłośniczka sztuki pyta, skąd wie, który obraz jest dobry. A on na to: wystarczy obejrzeć milion obrazów i już się wie.

    Co do tv – byliśmy młodzi i chłonęliśmy wszystko jak leci. Ale jednak jakość przekazu była znacznie wyższa, bo był rzadki bardzo. Dziś zalewa nas 100 kanałów więc nie jest możliwe utrzymanie nawet części dawnej jakości. Czyli „stare, dobre czasy”. Aby było śmieszniej, to samo mówili nasi rodzice.

  272. Już odpowiedziałam na kilka pytań bez odpowiedzi

    Osoby zainteresowane (Iza, Joanna, Nefer, Kruk, Na marginesie, wbocek, gekko, ozzy, Lewy, act) i nie zainteresowane bezpośrednio, ale mające ochotę na przerywnik …
    Zapraszam na En passant.

    Odpowiedź na pytanie:
    Jaki jest najbardziej ateistyczny znak zakazu?
    też tam znajdziecie.

    Ps. @Tobermory
    6 października o godz. 23:11

    jeżeli jeszcze nikt nie odpowiedział?
    (nie czytałam dokładnie wszystkiego)

    To moja odpowiedź jest: 404

  273. kruk
    10 października o godz. 17:15

    brak zdolności do empatii to klasyczny objaw psychopatii.
    Niestety, jakaś część populacji dotknięta jest tą przypadłością. Z reguły psychopaci są bardzo inteligentni. Potrafią doskonale manipulować otoczeniem. Szczególnie psychopaci kontrolujący. Z kolei psychopata uwodzący chętnie gra rolę milusiej/milusińskiego. Zachłystuje się z oburzenia na „niegrzeczności”, przejawiając kompletną ślepotę na ewidentne okrucieństwo i chamstwo.
    Nic się na to nie poradzi.
    Ukłony 🙂

  274. Tobermory
    10 października o godz. 23:44

    zgadzam się z Tobą w kwestii nie panowania nad nerwami i językiem przez redaktora Szostkiewicza.

    Kompletnie nie rozumiem desantu LA na blog Szostkiewicza. Po co? Jest to szczególnie śmieszne i nieracjonalne w powiązaniu z pytaniami, po co inaczej myślący, nazywani tu czule religiantami, wchodzą na LA.

    Twoja kpina z długości internowania A.SZ. pokazuje, że kompletnie nie rozumiesz czym jest utrata wolności. Życzę Ci żebyś nigdy tego nie doświadczył.

  275. Tobermory
    11 października o godz. 0:25

    czy to za zlinkowanego zdziwionego ukarano Urbana?

  276. basia.n
    11 października o godz. 0:22

    kiedy wychodzi na wierzch,co w ludziach siedzi,to często obraz jest po prostu bardzo smutny…

    a jeszcze częściej groteskowy w wersji kicz 😉

  277. @namargineska
    Droga ateistko.
    Oto co Qba napisał Że gdyby nie ogromny wpływ kościołów hamujących wszelaki postęp, bylibyśmy znacznie dalej. Przynajmniej pod wzgledem nauki i sztuki.
    A ja Dlatego wyobrażanie sobie, że gdyby byl jakiś rozumny , niechrześcijański system, to dopiero bysmy polecieli do gwiazd, jest watpliwą hipotezą. Taką alternatywną historią.

    No dobrze. Qba tę podróż do gwiazd określił eufemistycznie „byciem znacznie dalej”.Ja to „bycie dalej” rozwinałem, wyobrażając sobie jako „lot do gwiazd”. Co Cię straszliwie oburzyło, i ni z gruchy ni pietruchy napisalaś tak złośliwie przeinaczasz słowa Qby, a gdy ci to wytykam, zaczynasz cierpieć na wzdęcie godnościowe? Sam się ośmieszasz, przyjacielu.
    Droga markietanko, latasz po blogu, kontrolujesz każde odejście od ortodoksji, jak zauważysz takiego niepokornego ateistcznego rewizjonistę, to go walisz maczugą , „xiuncem”, „sukienkowym”.
    Jeszcze mnie takimi epitetami nie obdarzyłaś, ale „wzdęcie godnościowe” zapowiada niezły łomot.
    Kurcze, czy ateista musi schodzi na tak niski poziom argumentacji ?
    Towarzysze radziecy odali wielkiemu Leninowi niedźwiedzia przysługę. Pieczołowicie wydali pod tytułem „Zeszyty filozoficzne” wypowiedzi wodza rewolucji.Wyglądało to tak ; Na zawężonym tekście „Nauki logiki” Hegla pozostał szeroki margines, na którym znajdowały się wszelakie uwagi Wodza. Na ogół były to uwagi krytyczne typu; „a to idealistyczna szuja”, ‚a to fideista” i wiele podobnych. Na seminarium śmialiśmy się razem z profesorem Przełęckim z tej logiki. Ale nie obrzucał tego nieszczęsnego Hegla epitetami „xiunc”, „kościółkowiec”, „wzdęty godnościowo”, te zostały wymyślone dużo później, chyba w XXI wieku.

  278. Wczoraj profesor Mikołejko nazwał Polskę, bardzo trafnie, ostatnią skarbonką Watykanu w Europie.
    Tej skarbonki krk będzie bronił wszelkimi środkami. W tej wojnie nie będzie zmiłuj, żadnego brania jeńców.
    Tymczasem naród śpi.
    Nasładza się „Klerem”, który traktuje jak aktywność zastępczą.
    Czarno to widzę.

  279. errata: którego oglądanie traktuje jak aktywność zastępczą

  280. Ogłoszenia drobne:
    1. Jestem wq… decyzją prezydenta Żuka zakazującą Marszu Równości w Lublinie
    2. Uprzejmie proszę o wpisanie mnie do Klubu Zniesmaczonych GW

  281. @act
    11 października o godz. 2:01

    Actku, ja Cię rozumiem. Skoro u nas się chodzi nogami do dołu, a i tak się wszystko pieprzy, to co dopiero tam, gdzie się chodzi do góry nogami. Otóż skoro u was się mawia: „Jerzy zaraz powie”, znaczy, że się wie, co Jerze zaraz powiedzą. Tam natomiast, gdzie nogi są na dole, jest inaczej: się wie, że w cudzej kapuście siedzą tylko filipy. Znasz przecież powiedzenie „Wyskoczył jak filip z kapusty”.

    Więc u nas Jerze nie udają, że NIE WIEDZĄ – u nas się udaje, że SIĘ WIE. I właśnie w imię boże poudaję. Ale nie względem tego, co actcik ZARAZ powie, lecz co POWIEDZIAŁ.

    Otóż powiedział, że są plepleonazmy. No są. Chabry w życie też są. Ale czyś kiedy słyszał, by chłop się chwalił: „Pięknie mi latoś obrodziły chabry”? Plepleonazmy i wszystko, co żeś wymieniłeś, to nie poetyckie tropy, lecz właśnie chabry i kąkole. Owszem, ponad 7 miliardów bez kąkoli nie potrafi żyć – i na zdrowie. Ja, w odróżnieniu od tego, co mówisz, że zaraz powiem, nic nie powiem. Ja tylko powiem: komu żyto, komu kąkole. Sam od kąkoli chabry wolę.

  282. A ja jak zwykle odpowiadam z refleksem szachisty bo wczoraj coś mi się forum zawiesiło i nie mogłam wkleić odpowiedzi 

    Na marginesie
    9 października o godz. 23:37

    Ba! „Cenzor z dziewiątego rzędu – nie, w tej formie to nie może dalej pójść „… ;-). Kaczmarski miał niesamowity głosowy talent aktorski. Też lubię.

    Jest jeszcze inne „rosyjskie” epitafium napisane przez Kaczmara i o wiele  mniej znane (dla Brunona Jasienskiego): 

    https://youtu.be/Pd69GqxEsdY

    A z rosyjskich klimatów Kaczmarskiego z ciarkami po plecach (może dlatego że słyszałam na żywo) to spore wrażenie zrobil na mnie „Rublow”:

    https://youtu.be/ZVCo28AAHkU

    A jeszcze wieksze „Encore, jeszcze raz”. Ta gitara hiszpańska, która wygrywa bezkresne śniegowe pola, które ciągna się za oknem, brzęk ostrog czy rezonans gitary kiedy szczeka pies. Majstersztyk. Słucham czasem tylko po to żeby wyłowic takie smaczki.

    https://youtu.be/nKoqGkB9l3A

    Pozdrawiam! 

    @act
    10 października o godz. 0:23

    Zachichotalam w kulak na rozżalenie naszego acta zazdrosnego. 😉

    Oj @basia.n, ale narobiłas.  

    A Ty, accie drogi, mógłbys też skrobnac wstępniaka czasem. Np „szkatułka z filmami”… ;-). Bo chętnie bym widziała takowego

    Lewy
    10 października o godz. 19:38

    Podoba mi się  (Twój wpis, nie „Superman” jako taki).Toż to temat na wstępniak. Zresztą ten następny długi o postępie też
    ….

    Drake u Szostkiewicza zaczęłam śledzic po tym jak AS fuknal na Slawczana i Tanake że są fundamentalisci czy jakoś tak. Oplulam się kawą ze śmiechu na takie dictum.

  283. @act
    11 października o godz. 2:15

    A dziękuję pięknie! 🙂

    W Highlands wybieram się za tydzień jak pogoda pozwoli. Przez prawie trzy tygodnie nie łaziłam nigdzie, nawet lokalnie, przez monstrualne przywalenie robotą i od wczoraj dopiero cieszę się życiem jak trzeba.

  284. @wujaszek wania
    11 października o godz. 8:05

    „Twoja kpina z długości internowania A.SZ. pokazuje, że kompletnie nie rozumiesz czym jest utrata wolności. Życzę Ci żebyś nigdy tego nie doświadczył.”

    A ty doświadczyłeś?

    Nie kpię z długości internowania. Irytuje mnie ponawiane co jakiś czas przypominanie tego przeżycia dla wzmocnienia argumentów w dyskusjach lub zamknięcia ust przeciwnikom.
    Jajakobyły więzień systemu 🙄
    Ludzie, którzy za swoją działalność opozycyjną spędzili całe lata w więzieniach, takiego oręża nie używają w ogóle albo bardzo rzadko.

  285. ….I tym bardziej wspólczuje @pombockowi uwięzionemu przez kolano! Po raz pierwszy od dawna byłam wczoraj w lesie i wróciłam ze sporą torbą „zimowych” kurek czyli pieprznikow trąbkowych. Jak tam noga, pombocku?

  286. Tobermory
    11 października o godz. 9:26

    A ty doświadczyłeś?

    TAK!

  287. @Kostka
    11 października o godz. 9:12

    Witaj porannie. Cieszę się,że udało Ci się wyjść z natłoku pracy. I dorzucilaś jeszcze parę piosenek Kaczmarskiego 🙂
    Przy okazji – czy syn zaczął naukę na nowym instrumencie ?

  288. Na temat „flaszki” Głodzia i filmu „Kler” nie „posiadam” tzw. wiedzy, ale na temat mentalności redaktora Szostkiewicza mam w/w, może nawet w nadmiarze?! W okresie rozkwitu mojej działalności blogowej czytałem i pisałem na blogach PP. Paradowskiej, Passenta, Szostkiewicza i Dziadula, dorywczo Hartmana. Po chamskim ataku pana Sz. na bardzo spokojny i wyważony mój komentarza skreśliłem go z listy uczęszczanych blogów i tak mam do dziś.

  289. @wujaszek wania
    11 października o godz. 9:48

    I jak było?

  290. @@wujaszek wania
    11 października o godz. 9:48

    Na moje pytanie oczwiście nie musisz odpowiadać. Nie interesuje mnie ani za co, ani jak długo, dopóki nie użyjesz tego argumentu w charakterze maczugi.

  291. wujaszek wania
    11 października o godz. 8:05

    Dziękuję, wujaszku, za pamięć o człowieku z kolanem. Wczoraj po przyjeździe z kontroli ostatkiem sił przeczytałem i padłem, nie zdążyłem podziękować.

    Twoje słowa do Tobermorka, że nie rozumiesz wizyt tutejszych ateistów u Sz., skoro sami pytają, po kiego grzyba na ich blog wchodzą religianci, biorą się z innego, dość powszechnego, nierozumienia, że człowiek w codziennych zachowaniach niekoniecznie jest logiczny i racjonalny. A już zupełnie nieistotne jest, z której strony dostaje impulsy do myślenia. Impuls ma wagę, a nie to, kto go wywołał. Natomiast ciut przekłamałeś stosunek tutejszych do gości-religiantów. To nie jest uniwersalna pretensja, po co tu odmieńcy wchodzą, lecz skutek rozmów z nimi, kiedy mają pretensje, że się ich traktuje bez należytego szacunku. Dopiero po jałowych monologach pada: skoro wam źle, to czego tu szukacie? Nikt ich od progu nie wyrzuca.

    Mogłoby się wydawać, że podobnie się zachowuje u Sz. paru tutejszych domokrążców, ale to tylko wydawanie się z lotu ptaka. Tutejsi idą do innych z argumentami, nie – z gorzkimi żalami. Na tym polega przewaga Wielkanocy na świętami Bożego Narodzenia.

  292. Znam w Polsce już parę osób z syndromem „nie bycia internowanym”. Najbardziej manifestuje się ten uraz u capo di tutti capi 🙄

  293. wbocek
    11 października o godz. 10:02

    człowiek w codziennych zachowaniach niekoniecznie jest logiczny i racjonalny

    Z czym się zgodziwszy w całej rozciągłości, długości, szerokości i głębokości, idę korzystać z ostatnich pięknych dni tej latojesieni.
    Wiesz: „w górze ptaszek zapierdala” i tym podobne klimaty.
    Czego i Tobie życzę 🙂

  294. @Tobermory

    Wczoraj rozmawialeś z E-J o „desancie”. Kto to był w przeszłości ? Pytam,bo nie znam tamtego czasu .

  295. Kostka
    11 października o godz. 9:27

    Dziękuję, Kosteczko. Wychodzenie z własnego kolana będzie chyba trwało do uchachanej śmierci, więc leżę i łzy me czyste, rzęsiste ronię na Twoje trąbki. U nas tylko pojedyncze się trafiają i chyba tylko ja je znam. Jeszcze sporo potrwa, nim do lasu dotrę. A i tak grzybów u nas nie ma. Gorące lato zapowiadało duży wysyp jesienią – pod warunkiem, że poleje i temperatury za nisko nie spadną. Niestety, i nie polało, i temperatury spadły. Wprawdzie stoi trochę handlarzy grzybami przy szosach, ale to nie wysyp, tylko efekt szperania.

  296. @wujaszek wania

    Wprawdzie @pombocek już wyjaśnił, ale dorzucę swoje trzy groszu. Nie jest to co prawda, żadna prawidłowość niepodważalna, ale jakiś trynd się rysuje. Część nowo przybywających na blog po pewnym czasie zaczyna artykułować (pod adresem tych wzmożonych religijnie lub tych, którzy za swoją misję uważają branie w obronę rzekomo tu krzywdzonych wyznawców) pytania i sens ich przebywania w tym miejscu. Też przez to przechodziłem, że pytałem. A potem przestałem pytać. Aktualnie do tego grona dołączyła @basia.n. I nigdy nie miało to miejsca w pierwszym tygodniu naszego tu pobytu.

    Zastanawiające jest natomiast co innego. Otóż od nikogo innego, niż od tych „prześladowanych”nie uświadczyłem tak częstego deklarowania bycia prześladowanymi i deklarowania, ze kończą z nami. Tak było z O…, podwójną siódemką po R, ŚW. Nie umniejszając roli @kruk i @4O4.

    I to, być może, jest głównym powodem, dla którego pytamy.

  297. @basia.n 10:16

    Wprawdzie jestem zadeklarowanym miłośnikiem archeologii, ale rozumiem, że nie każdy musi moje zainteresowania w tym zakresie podzielać.
    Ale, gdyby Ci się chciało oderwać od kopania w internecie w poszukiwaniu fascynujących linków do muzyki, musiałabyś się zagłębić w archiwum bloga. Tam znalazłabyś takich. Stale tu przebywało dwóch, trzech desantowców. O kilku wspominam powyżej.

    PS. Ten ŚW to ŚJ. Taka literówka.

  298. Antonius
    11 października o godz. 9:52

    Chętnie zapoznałbym się z ową ozdobną sceną we wnętrzu blogowym red. Sz., o której wspominasz.
    Wczoraj Gekko przedstawił scenę, w której sam był uczestnikiem: red. Sz. odpowiada na jego wpisy, ktorych na blog nie wpuścił. Ja zaś, co najmniej dwukrotnie, wyłożyłem mu co należy, a wyłożenie dotyczące głębokich uwięzień osobowoścowych kleru przedstawia rzecz będącą filarem wszystkiego co na powierzchni. Jego reakcja – cud-boski znamienna: fanatyzm i „odechciewa mi się rozmowy”. Która się w ogóle nie zaczęła, bo zacząć nie mogła.

  299. @paradox57
    11 października o godz. 10:24

    R77 znalazł wreszcie swoje miejsce na Ziemi i poczuł się na tyle pewnie, że już wyprasza gości z cudzego blogu 😎
    Red. ASz uzbiera sobie asystentów, da im grzędę i będzie miał spokój od niewygodnych pytań.

  300. basia.n
    11 października o godz. 10:16

    Ooo, na przykład mieliśmy tu takiego przyjemniaczka, co miał bardzo ozdobne nicki, w rodzaju: bucik damski zdobny w kokardkę z jubilerską agrafką. Właził, rozrabiał, jak był wypychany, zmieniał nicka na następny (chyba z 5 ich tu miał), znowu właził i rozrabiał. Dla niepoznaki potrafił sobie damskiego nicka przylepić do gęby. Na koniec którejś serii psychiatrycznej pogroził: redaktorku (Jacek Kowalczyk) ja tu jeszcze wrócę!

  301. paradox57
    11 października o godz. 10:29

    Dziękuję za wskazówkę 🙂
    Od dawna obiecuję sobie zagłębić się w archiwum bloga(przede wszystkich chciałam szukać Anumlika ),ale przeszkadza mi zawsze brak czasu.Jednak z pewnością chociaż z doskoku zabiorę się za to.
    Linki szukam tylko na użytek bloga,bo to co proponuję znajduje się w ogromnej większości na moich półkach 🙂 🙂

  302. Tanaka
    11 października o godz. 10:42

    To dopiero przyjemności !

    Ja widzialam tu „tylko” dwóch i odpukać,jakoś znikli.
    Tylko piosenka mówi,że szczęście trwa krótko 🙂

  303. @basia,n
    Anumlika szukać nie musisz, jest pod osobnym linkiem na czarnym pasku tuż pod logi Listy ateistów.
    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/kacik-anumlika/

  304. izabella
    10 października o godz. 22:21
    W dyskusji czy chrześcijaństwo sprzyjało czy hamowało postęp w Europie gada się o religii jakby był dana od boga, a nie stworzona przez ludzi w tej Europie żyjących. Jest zależność między sztuką i nauką a religią, ale religia, jako wtórna, nie jest źródłem sztuki czy nauki, ale tak jak one, jednym z efektów procesów, które miały miejsce w danym miejscu i czasie. Nawet islam europejski był stosunkowo łagodny i tolerancyjny.

    Mój komentarz
    Izabella, głosuję za takim (mniej więcej) ujęciem dziejów jak wyżej.
    Pzdr, TJ

  305. Ewa-Joanna
    11 października o godz. 10:51

    Dziękuję 🙂
    Wiem,ze jest archiwum anumlika,ale ja chciałam poznać go w wielu innych rozmowach,poza tymi zebranymi anumlikami. Bo przyuszczam,że jest ich o wiele wiecej.

  306. @wujaszek wania
    11 października o godz. 8:08

    „czy to za zlinkowanego zdziwionego ukarano Urbana?”

    Owszem. Bo ten wizerunek nie odpowiada „powszechnie przyjętemu” sposobowi przedstawiania Jezusa 😎
    Zdziwiony ma „niezbyt inteligentny wyraz twarzy” i to obraziło uczucia religijne 6 (sześciu!) osób.

    Czy nie czas ustalić wzorzec Jezusa i umieścić go w Sevres?

    https://dvqlxo2m2q99q.cloudfront.net/000_clients/263216/page/263216izADS6QP.jpg

  307. @basia.n

    O tak, Anumlik to był Gość.

  308. @kruk
    10 października o godz. 17:15

    Brawo!

  309. @paradox57
    11 października o godz. 10:24

    Pokazałeś się kolejny raz, jako osoba, która nic pozytywnego nie jest w stanie wnieść do bloga, a jedynie judzenie, szczucie, obrabianie ludzi. Zresztą, co mozna zauważyć na przestrzeni czasu, tylko czychasz, zeby komuś „dołożyć”, nieczęsto prowokując, chociaż przeważnie dołączasz jak taki nieudaczny Piętaszek do osób, które zaczynają jakiś napad.
    Kiedyś się przyznałeś do swoich komleksów, ze jesteś tylko weterynarzem, a nie lekarzem. Przypuszczam, że tych kompleksów masz znacznie więcej.
    A tu sobie odreagowujesz.

    A ode mnie się odstosunkuj!
    (słówko, króre okazuje się przydatne, a nauczyłam się go tu na blodu)

    Jeszcze jedno.
    Typowe dla ciebie zachowanie tym razem też pokazałeś.
    Ty nie mówisz do kogoś wprost, tylko sposobikiem , zza krzaka, jak typowy tchórz, rozrabiacz/podpuszczacz. Tak zwany „życzliwy” donosi drugiemu.

    Jakby cię wywalili z roboty, to dzisiaj jest zapotrzebowanie na takie inklinacje.
    PIS szuka „sygnalistów”
    Dla ciebie robota wymarzona.

    Bez odbioru!

  310. 404
    11 października o godz. 11:35
    @paradox57
    11 października o godz. 10:24

    Pokazałeś się kolejny raz, jako osoba, która nic pozytywnego nie jest w stanie wnieść do bloga, a jedynie judzenie, szczucie, obrabianie ludzi.

    Nie nadymaj się wzmożeniem obłudy.

  311. basia.n
    11 października o godz. 10:49
    Tanaka
    11 października o godz. 10:42

    To dopiero przyjemności !

    Tak jest, a nawet wciórności.

  312. @Tanaka
    11 października o godz. 11:49

    A Ty przestań klepać swoje paciorki

  313. @404

    Poza tą całością, która Ci się ulała, jedna rzecz wymaga sprostowania. Wymyśliłaś sobie w swoim rozumku, jakobym miał kompleksy na tle bycia weterynarzem. Jedynym faktem jest to, że sama przykleiłaś mi ten kompleks i uporczywie go powtarzasz. Co po raz kolejny jest dla mnie powodem, by nazwać Cię kłamczuszką.

    Przy okazji. Wprawdzie pewnie już to wyjaśniałem, ale dla Ciebie zrobię wyjątek i powtórzę ponownie. My wszyscy tytułujemy się lekarzem weterynarii. Taki równoważnik magistra. Nierzadko ludzie, z którymi mamy do czynienia mówią do nas per panie doktorze. Nie ma to związku z posiadanym stopniem naukowym, ale właśnie z wykonywanym zawodem. Więc żadnych kompleksów leczyć nie muszę.

    Natomiast skoro już odnosisz się do porównywania medycyny ludzkiej i weterynaryjnej, to owszem, są wyjątkowe sytuacje, kiedy wyobrażam sobie, że jestem lekarzem od ludzi. Ze specjalnością anatomopatolog.

  314. Tobermory
    11 października o godz. 10:02
    Czemu nazywasz go po włosku capem, przeciez on skunks

  315. @Tanaka

    Mówiliśmy kiedyś o kompulsji. No i masz!

  316. @404

    Zanim rozstawisz wszystkich po kątach, zastanów się, dlaczego poza drobnymi sugestiami (przedszkole, imieniny u cioci) nikt ci nie wygarnął prosto z mostu, że zalewanie blogu wysilonymi w większości zagadkami po angielsku oraz dowcipami z taaaką brodą, jest mało zabawne. Dziwiłaś się tylko, że po każdej takiej erupcji blog dziwnie zamiera.
    On uprzejmie milczał.

  317. 404
    11 października o godz. 11:35

    Nie rozumiem skąd wpadłaś na pomysl,że paradox57 ma jak nazwałaś „kompleks weterynarza”. Chyba nie zauważyłaś,że często wyraża sie żartobliwie. No i nie myślę,aby ktokolwiek wykonywujący ten zawód,miał z tego powodu kompleks – przecież to piękny zawód !Potrafić pomagać chorym zwierzętom,to wielka umiejętnośc. Ci pacjenci nie mogą opowiedzieć o swoich dolegliwościach tak ,jak ludzie – co ułatwia diagnozę.Lekarze weterynarii wykazują często o wiele więcej empatii niż wielu lekarzy medycyny ludzkiej.

    ps. to wszystko było zupełnie niepotrzebne….

  318. Zerkałem jako „lurker” ale nie mogę się oprzeć, żeby się nie dołożyć.

    Jako advocatus diaboli i herstorycznie muszę stwierdzić, że:

    Religie bardzo często w historii rodziły się z fermentu społecznego i niepokoju moralnego. Chyba wszystkie ponadplemienne pomysły na boskość głosiły z początku wolność, równość i braterstwo, w ramach społeczeństwa wiernych oczywiście, i występowały w obronie słabych, biednych i pokrzywdzonych. Zarówno buddyzm, zaroastrianizm, chrześcijaństwo i islam (pomijam tu judaizm, bo to religia plemienna). Wszystkie wystartowały jako grupa często wykluczonych z tradycyjnego społeczeństwa biedaków i poszukiwaczy prawdy, pod wodzą „guru” rewolucjonisty, próbującego naprawiać świat.

    Z reguły, przez krótki początkowy okres, trzymały się tych założeń i celów, co napędzało im konwertytów. Aż ktoś u „wadzy” połapał się, że mogą się przydać do jej umocnienia i użył. Albo użyli jacyś towarzysze/następcy „guru”, natchnieni zapałem religijnym (i ambicją). Podobnie jak inne ludzkie idee, po tym przejęciu religie były czynnikiem głównie pozytywnym, rusztowaniem politycznym, klejem społecznym, stróżem moralności, patronem sztuki i nauki. Problem był z tym, że prędzej czy później zastygały w dogmaty i kostniały, w kształcie najlepiej pasującym do dobrobytu i wygody kasty kapłańskiej i sprzężonej z nią „wadzy”. Wynika z tego, że w pewnym stadium postępu społecznego i gospodarczego wymyka się on spod kontroli upolitycznionej struktury religijnej, co powoduje silną reakcję zamordystyczną przez związaną z tą strukturą ”wadzy”, broniącej ustalonego porządku. I dopiero wtedy zinstytucjonalizowana religia staje się paskudnym anachronizmem i hamulcem postępu.

    Po tym przydługim wywodzie kilka przykładów, z perspektywy herstorycznej:
    Chrześcijaństwo i Kościół były podstawą struktur państwowych Imperium Rzymskiego, a potem Bizantyńskiego, niezbędną do ich przetrwania.

    W średniowieczu, po upadku Rzymu, Kościół był repozytorium uratowanej z jego ruin wiedzy, a przez setki lat jedynymi wykształconymi ludźmi i uczonymi byli księża. Wprowadzając sakrament małżeństwa Kościół, choć uważając kobiety za istoty niższego rzędu, zapewnił im jakąś ochronę prawną, poprawę statusu i bezpieczeństwa, w czasach gdy były, wraz dziećmi, całkowicie zależne ekonomicznie i prawnie od męskiego partnera. Kościół był głównym mecenasem sztuki. Owszem, były inkwizycja, stosy, krucjaty, mordowanie innowierców czy heretyków w rodzaju Katarów, ale religia mieszała się w tym prawie zawsze z ekspansją gospodarczą i polityczną i była niekoniecznie jedynym motywem tych paskudztw.

    Islam przyniósł pokój nękanemu nieustannymi wojnami i rzeziami plemiennymi Półwyspowi Arabskiemu. Dał kobietom rewolucyjne na tamte czasy prawa i ochronę. Dalsze islamskie podboje były stosunkowo bezkrwawe i stworzyły imperium, którego dorobek naukowy i cywilizacyjny był fundamentem europejskiego Renesansu i zachodniej nauki.

    To, że po okresie pozytywnego wkładu w rozwój i życie społeczne religie stawały się gorsetem i często bagnem moralnym jest wynikiem ich natury i natury gatunku. Potępianie w czambuł religii jest zatem ahistoryczne. Każde z wielkich światowych wyznań było motorem postępu, zanim nie zgniło. Wielu komentatorów słusznie o tym wspomina, co nie oznacza obrony czy gloryfikacji skostniałego i szkodliwego anachronizmu.

    A Polska?? No cóż, Kościól katolicki w Polsce ma wciąż jeszcze charakter średniowieczny i feudalny, tradycyjnie gromadząc dobra ziemskie i próbując rządzić rzeszami zaprogramowanych obrzędowo-narodowo ignorantów, w kolaboracji z oportunistycznymi czy zaślepionymi politykami. Jest to w znacznym stopniu odbiciem natury spoełczeństwa. I tu końcowe pytanie – w jakim stopniu należy za pasożytowanie potępiać puchnącego w sadło pasożyta, a w jakim organizm, który go nie odrzuca? 50/50? 40/60? 60/40?

  319. Co zaś do obrazy uczuć przez urbanowego Jezusa – Byłoby bardzo interesujące opublikowanie w Polsce wizerunku Jeszu ibn Pantera (Jezusa) tak jak prawie na pewno wyglądał – https://www.popularmechanics.com/science/health/a234/1282186/

    Wizerunek stworzyli angielscy i izraelscy kryminolodzy i naukowcy, na podstawie DNA ówczesnych mieszkańców Palestyny oraz tekstów biblijnych, świadczących że Jeszu nie odróżniał się wyglądem od apostołów i uczniów.

    Polacy tak bardzo boją się „opalonych” czy „beżowych” i tak ich nienawidzą! Ale byłoby „obrażonych”!!!

  320. 404
    11 października o godz. 11:56

    Osoba z głową i przyzwoitością wstydzi się takich marnych gadek jakie w obu przypadkach wypróżniłaś.

  321. Herstoryk
    11 października o godz. 12:35

    Na ten temat napisałem swego czasu wstępniaka.

  322. @Tanaka
    11 października o godz. 12:41
    To było zanim tu nastałem. Podasz linka? Albo przynajmniej datę?

  323. @Herstoryk
    11 października o godz. 12:35

    Ten wizerunek był TUTAJ wielokrotnie pokazywany, a także publikowany w polskiej prasie. Choćby tu:
    http://wyborcza.pl/7,75400,23208754,jak-naprawde-wygladal-jezus.html
    Jakoś bez sądowych reakcji. Dotąd.
    Urbana osądzono po 6 latach.
    Może więcej katolickich delikacików czyta NIE niż GW?

  324. @Herstoryk
    Dobra analiza pochodzenia i kostnienia religii.
    Ale zobaczysz, jak sie zjawi namargineska, to ci wywali od kościólkowych xiunców,że sie nie pozbierasz.

  325. @basia.n 12:19

    Jasne, że nie zauważyła. Ona generalnie jest mało uważna. Zauważa jedynie to, co sama wymyśliła, a potem w to uwierzyła. Takie zapętlenie.

  326. @Herstoryk
    11 października o godz. 12:24

    Ciekawy, mądry komentarz.
    W pełni się z Tobą zgadzam.

    @do tych z pretensjami

    Jak mówicie o kotach, czy o jakichś innych sprawach równie ważnych, często dużo i długo… ja nigdy nikomu nie przeszkadzam.

    Czy przychodzi czasem Wam do głowy, ze są też osoby, które mogą być zaciekawione czymś innym? Przecież jeżeli to nieciekawe dla kogoś… to można przewijać!
    Tworzenie problemu, to nic innego jak stwarzanie konfliktów i nieprzyjemnej atmosfery. A zwłaszcza komentarze b. nieprzyjemne na temat jakiejś konkretnej osoby nie wpywają pozytywnie.ł

    @Basia.n
    Nie będę opisywać co było, kto co powiedział. Ale zauważyłam, ze masz ochotę poczytać teksty z archiwum. Zrób to, a wtedy moze sama sobie odpowiesz, czy warto występować w roli rozjemcy, który nie znając tematu ustawia się po jednej konkretnej stronie.

    To tyle mam do powiedzenia dla mnie już zamkniętego tematu.

  327. paradox57
    11 października o godz. 12:51

    Cóż,niektórzy tak już mają…

  328. @Lewy
    11 października o godz. 12:51

    Lewy – baaardzo,bardzo proszę….

  329. @ redaktor Tanaka, główny dbający o poziom bloga
    11 października o godz. 12:40

    404
    11 października o godz. 11:56

    Osoba z głową i przyzwoitością wstydzi się takich marnych gadek jakie w obu przypadkach wypróżniłaś.

    Nie wolno zapomnieć, ze gentelmen (czytać jak pisze) i obrońca uciśnionych

  330. Herstoryk
    11 października o godz. 12:24

    W średniowieczu, po upadku Rzymu, Kościół był repozytorium uratowanej z jego ruin wiedzy, a przez setki lat jedynymi wykształconymi ludźmi i uczonymi byli księża.

    To jest tylko część prawdy, bądź prawda mocno względna.
    Kościół kat systemowo zajmował się odcinaniem innych od wiedzy i usuwaniu konkurentów do jej posiadania. Więc „jedyni wykształceni” księża nie z cnoty się brali, a z czegoś innego.
    Poza tym owo „wykształcenie” jest pojęciem które brzmi nadmiernie optymistycznie, jeśli nie jest zaopatrzone w porządne objaśnienie tego „wykształcenia”.
    Wreszcie: Kościół kat nie był żadnym „repozytorium uratowanej wiedzy”, tyko Arabowie w Hiszpanii. Oni uratowane dokumenty, księgi, zwoje, czyli wiedzę gromadzili i nawet udostępniali w bibliotekach publicznych. W tym czasie Kościół kat z wielką zawziętością niszczył dorobek antyku. To co ocalało, co dziś znamy, jest tylko drobnym ułamkiem tego, co po antyku zostało, ale Kościół kat zniszczył. Stąd nasza wiedza o starożytności jest bardzo dziurawa i mocno domyślna. To zaś co ocalało pozwala sądzić, że suma tego co powstała, była tak wielka i tak cenna, że strata wyrządzona ludzkości przez chory Kościół kat jest niezmierzona.

    Wprowadzając sakrament małżeństwa Kościół, choć uważając kobiety za istoty niższego rzędu, zapewnił im jakąś ochronę prawną, poprawę statusu i bezpieczeństwa, w czasach gdy były, wraz dziećmi, całkowicie zależne ekonomicznie i prawnie od męskiego partnera.

    Wprowadzenie „sakramentu małżeństwa” nie dokonało się przez wzgląd na kobietę i jej prawa (to samo dotyczyło dziecka). Było skutkiem czytania niebieskiej książeczki i interesu Kościoła kat oraz jego mężczyzn. Opisywał ów sakrament sposób realizacji zależności kobiety od mężczyzny i jej miejsce w systemie własności i władzy.
    Podobnie, tzw. święty Franciszek nie zajmował się ptaszkami dla ptaszków czy świnkami dla świnek czyli ich autonomicznej wartości. Zwierzęta miały wartość wyłącznie dlatego, że były stworzone przez bozię, oraz, że nadawały się do użycia.
    Nie inaczej było z kobietami i dziećmi i do dzisiaj silne echa tych dawnych, a tak mocnych przeświadczeń, są w Kościele kat obecne a i poza nim ślady tego też się znajdą.

  331. @Tobermory
    11 października o godz. 12:45

    @Herstoryk
    11 października o godz. 12:35

    Ten wizerunek był TUTAJ wielokrotnie pokazywany, a także publikowany w polskiej prasie. …..
    Jakoś bez sądowych reakcji. Dotąd.
    Urbana osądzono po 6 latach.
    Może więcej katolickich delikacików czyta NIE niż GW?

    Chyba nie, ale NIE to miększy cel i chcieli dokopać Urbanowi.

  332. 404
    11 października o godz. 13:01

    Masz w dorobku blogowym obfitość kłamstw, fałszywych obietnic, czepialstwa, pomówień, insynuacji, demonstrowania hipokryzji – co właśnie dziś kontynuujesz; śmiecenia i zamulania bloga. Lichą zaś masz sumę dorobku pozytywnego.
    Odwróć proporcje. Dla Ciebie to bolesna męka, ale szczere próby coś pozytywnego o Tobie poświadczą. Może sie nawet uda. Ale nie bez spowiedzi świętej. Rozumiesz: trzeba zacząć w czystości serca i rozumu.

  333. @Herstoryk
    11 października o godz. 13:11

    Żartowałem przecież.
    Wiadomo od lat, że Urban to PiS-u wróg nawiększy, bo inteligentny i od władzy (dotąd) niezależny, stąd jego usilna marginalizacja i szukanie haków, żeby choć finansowo mu dokuczyć.

  334. @Tanaka
    11 października o godz. 13:14

    Nie sądzisz, że domaganie się „spowiedzi świętej” i „ładnych przeprosin” nie przystoi komuś, kto sam ma z tym problemy?
    Ponadto zapędy inkwizycyjne źle licują z charakterem tego blogu.
    „Confess, woman, confess” nie brzmi groteskowo tylko w wykonaniu Monty Pythona.

  335. @Tanaka
    11 października o godz. 13:06

    Moim zdaniem bardzo upraszczasz i trochę się mylisz. Cesarstwo Zachodnie dosyć chaotycznie się waliło i niszczenie wiedzy dokonywało się bardziej przez zaniedbanie (ludzie mieli pilniejsze problemy niż księgi) i wandalizm Wandalów. Resztki zachowały się właśnie w klasztorach. Co więcej, średniowieczny Kościół opierał wiedzę o świecie na pismach Arystotelesa, co było na owe czasy na bieżąco, i gromadził oraz chronił jego pisma.

    Arabowie do Hiszpanii trafili 300 lat później i niewiele było tam do ratowania, a spadek Rzymu przejęli z Bizancjum i głównie przez zakup, płacąc pod rządami pierwszych wybitnych Abbasydów niesamowite pieniądze za księgi/zwoje. Choć to prawda, że zasoby Biblioteki Aleksandryjskie palili na wyścigi z fanatykami chrześcijańskimi, we wczesnym okresie żarliwości. Do Europy dotarł owszem, przez Hiszpanię, wraz z dorobkiem Arabów, ale z Bagdadu. Pisałem częściowo na ten temat w https://wolnemedia.net/to-nie-bajka/

    A wreszcie kwestia kobiet i zwierząt – to co dziś wydaje się obskuranckie i wsteczne bywało w swoim czasie rewolucyjne i postępowe. Nie należy oceniać kresu w historii przy użyciu dzisiejszych norm moralnych i obyczajowych. Przy wszystkich swych grzechach, Kościół był przez długi czas potrzebną i często postępową instytucją. Dawno, dawno temu…..

  336. Moży trochu kurturarniej z Panym Jezusym bu rynka ci usnie jedyn z drugim jak bendzisz tak pluł ży nie wisz jak Pan Jezus wyglonda. A jidź du sepialni i sy na ściane popacz na zdjencia co ubrazy tam so i szysku widać jak uzdatnia wiczerza co kulacje jedzom szyskie razem i kryw pijom i ciału jedzom. A kto ma brode i we środku siedzi? I ty si religi uczoł? jedyn z drugim hę? Cheba u kumunistów cheba une ci uczyli staliny jedne. To si popacz na Krzysz Świnty i chto tam wisi nu chto. I niewisz jak wynglonda a na figurky na tyliwizorzu co stoi co babka nu utpuści kupyła co na Kalwaryji Brzydowskij była. A jak si budzisz w sepialni ranu to co widzisz to niewidzisz ży Un ciemny blądyn i brode długe ma i włosy i ciemniowe kurone. Cheba ży ślepy jezdyś. I nie jist żyd żadny tylku judasz co gu dzradził. A chto garki pusklejał jak si rozbili jak dziecku szło i garki mu renki wypadli i si potłukli i dziecku si rozpłAKAŁu bu si bału ży ojciec gu zbijom za to ży garki potłuk a Pan Jezus szed tom samom drogom a ty mały był wtedy jak tyn mały co garki potłuk i zubaczył ży tyn mały tak straszni płaczy i si gu pyta co si stału a tyn mały taki jak un był wtedy muwi ja płaczem bo ja garki potłuk i tatulo mie zbijom a Pan Jezus muwi nie zbijom bo ja zara tak zrobiem ży uni znów bendum cały i tak ło zamotał renkum, czary mary i garki cały si zrobili. A jak taki jedyn umarl i matka płakała i już rubaki po nim łazili a Pan Jezus muwi Stań i un stał z łóżka i odżył i co? Jak był młody nie miał brody ali jak był duży to ni golił brody ino jom mial cały czas jak na zdjenciu w sepialni żeby si dobrzy spału. Pam Bóg czyta co wy tu piszeta jak plujeta na niegu na Papirza Pulskiego nawyt du czyjsca nie pójdzieta tylku ud razy du Pjekła. Tera to mundre jesteśta ali zubaczymy pu śmjerci kto si z kogu bendzi śmiał. judasz tyż si śmiał a tera w pjekli si smarzy a lucypery gu widłami szturkajom a tyż był antyista i ancyhryst jedyn. W nidzieli jak wrócy ze Mszy z Kuścioła to przyniese Wode Świncone i pukropie tyn blok antyistów i kuniec z tem bendzi. Ament

  337. Herstoryk
    11 października o godz. 12:35

    „Co zaś do obrazy uczuć przez urbanowego Jezusa – Byłoby bardzo interesujące opublikowanie w Polsce wizerunku Jeszu ibn Pantera (Jezusa) tak jak prawie na pewno wyglądał”

    Możliwe, że byłoby interesujące, ale kompletnie bez znaczenia dla sądowego orzecznictwa, które się podpiera najidiotyczniejszym polskim paragrafem:

    „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

    Uważam, że nie do sprecyzowania są na poziomie sądowego orzecznictwa ani „obrażanie uczuć religijnych” ani „publiczne znieważanie przedmiotu czci religijnej”, zwłaszcza w sądownictwie wyznaniowego państwa, jakim jest Polska. Tu każde głupstwo, każdą krytykę i każdą kpinę z religii można uznać za obrażanie i znieważanie i dowodzić tych zbrodni bełkotliwym językiem papug i nadętą sądową paplaniną – identyczną jak w jednym z państw, do którego poniosło niejakiego Gulliwera.

    Przede wszystkim zaś uczucia religijne obrażają w Polsce nie wierni, lecz ich Kościoły, łamiąc biblijny zakaz czynienia jakichkolwiek wizerunków. Czego ma się trzymać sąd i kto tu kogo lub co obraża, skoro Kościół wedle swego widzimisię czyni to, co zabronione, a wierny się obraża, że jakiś konkretny wizerunek jest niepodobny, choć nikt na kuli ziemskiej nie wie, co znaczy w konkretnej sytuacji „być podobnym” lub „niepodobnym”.

  338. Ta ali tu turerlancja na tem bloku je taka ży muj kumędarz czeka na murderacji a tak si chwalita ży wy taki utwarte a u Pasęta ja pisał i mie ni murderował. Si dla was katulicki głos ni liczy!

  339. Herstoryk
    11 października o godz. 12:24

    mądrego to i poczytać warto. Pisz więcej.

  340. @@Herstoryk, Tobermory
    No jak to! Przecież WIADOMO, ze Jezus był długowłosym blondynem o błękitnych oczach i gorejącym czerwonym sercu (na wierzchu), a urodził się zimą (wszak w grudniu) w zasypanej śniegiem stajence pośród jodełek. Trzej królowie zapieprzali śnieżnym szlakiem, nie wiedzieć czemu, nie saniami.

  341. wbocek
    11 października o godz. 13:57

    Przepraszam za całkiem niedurne sformułowanie „Przede wszystkim zaś uczucia religijne obrażają w Polsce nie wierni, lecz ich Kościoły”, ale miałem na myśli nie wiernych, lecz niewiernych. Czyli zdanie powinno wyglądać: Przede wszystkim zaś uczucia religijne obrażają w Polsce nie niewierni, lecz Kościoły”

  342. Byłem wczoraj w Glarus – niewielkim mieście stołecznym kantonu o tej samej nazwie, gdzie w 1782 roku dokonano ostatniego w Szwajcarii legalnego zgładzenia (przez ścięcie mieczem) czarownicy.
    Działo się to w czasach, kiedy ludzkość została już obdarzona płodami geniuszu takich osobistości, jak Locke, Hume, Rousseau,Wolter i Monteskiusz, żyli jeszcze Diderot, Lessing i Kant, tworzyli Schiller i Goethe, a sławy Szwajcarii przysparzali wybitni uczeni de Saussure, Bernoulli i Euler.
    Był to mord sądowy na kobiecie, która pod wpływem tortur przyznała się do winy.
    Dziennikarza z Norymbergi, który podał sprawę do ogólnej wiadomości, oskarżono zaocznie, a nie mogąc go dopaść fizycznie, spalono na stosie egzemplarz czasopisma, w którym publikował 😎

    Ostatnią czarownicę w Polsce zatłuczono wiosłami w Chałupach (Ceynowo) w 1836 roku, po tym jak nie utonęła w próbie wody.
    Kiedy po tym mordzie i aresztowaniu przez władze jego głównych sprawców jakaś kura we wsi zaczęła piać kogucim głosem, uznano, że diabeł opętał teraz to zwierzę i jeśli nic się nie zrobi, to śmierć wkrótce przyjdzie po właścicieli pechowego kurnika. Bez zbędnych ceregieli kurę powieszono do góry szponami na drzewie. Obecni przy egzekucji przysięgali, że widzieli jak z feralnego ptaka wyskoczył czart i uciekł do lasu.

  343. mag
    11 października o godz. 14:06

    No i nie wiedzieć czemu bydlęta w całej okolicy klękały, cuda, cuda ogłaszały. Beczały?

  344. Zanim ktoś zwróci mi uwagę, że kura to nie ptak drapieżny i nie ma szponów, poprawiam: do góry pazurami 😎
    Chociaż, skoro drapie… OK, OK 😉

  345. wbocek
    Beczały i muczały (krowy), ale jakoś tych ostatnich nie kojarzę sobie na stajenkowych wizualizacjach.
    Jak twoje słynne, ozdrowione kolano? Koleżeństwo tyle troski ci okazało, że chyba tym bardziej wszystko jest w porzo.
    Całuski zasyłam

  346. Tobermory
    11 października o godz. 13:23 Edit →

    @Tanaka
    11 października o godz. 13:14

    Nie sądzisz, że domaganie się „spowiedzi świętej” i „ładnych przeprosin” nie przystoi komuś, kto sam ma z tym problemy?

    mam wrażenie, że nie przeczytałeś z uważnością serii wpisów, do których się odnosisz do mnie pisząc.
    Sądzę, że, poza wyjątkami jednej dłoni, problemy ma każdy. Jak się już zgłaszasz, to wiesz. @404 ma specjalną pulę, a dzisiejszy jej atak na @paradoxa57 tą pulę dodatkowo obciąża.
    Gdzie o tych „ładnych przeprosinach” napisałem w tej sprawie? napisałem coś takiego, co pominąłeś: odwróć proporcje.
    Co do spowiedzi świętej – tak jest: oczyszczenie, stanięcie w prawdzie i takie tam – bez tego @404 dalej będzie jechać na szkapie obłudy. Nie napisałem, że ma się spowiadać na blogu.

  347. Herstoryk
    11 października o godz. 12:44 Edit →

    @Tanaka
    11 października o godz. 12:41
    To było zanim tu nastałem. Podasz linka? Albo przynajmniej datę?

    * * *

    oto link: https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2016/12/17/bog-sie-rodzi-czyli-jezusa-portret-wlasny/

  348. Zadzwonił do mnie niejaki Mieczysław Pisieluk, który przedstawił się, jako Polak-katolik i poskarżył się, że jego krótki esej na temat Chrystusa, będący jednocześnie tekstem polemicznym wobec, któregoś z zamieszczonych na blogu wpisów, został zatrzymany do moderacji. Pan Pisieluk zarzekał się, że jego komentarz nie zawiera żadnych obraźliwych, czy wulgarnych słów, lecz krótki rys historyczny, w którym koncentruje się na postaci Chrystusa. Z rozmowy z ww. wywnioskowałem też, że ów wpis ma charakter delikatnie moralizatorski. Prosił mnie również, żebym wstawił się za nim u Tanaki w sprawie zwolnienia tekstu do publikacji, co niniejszym czynię, żywiąc nadzieję, iż głos pan Mieczysława zainspiruje blogowiczów do interesującej dyskusji. Jest jednak pewien problem – otóż mój rozmówca posługuje się językiem trudnym, by nie rzec – hermetycznym, myślę jednak, że blogowi intelektualiści potraktują to jako „challenge” i wierzę, że mu sprostają. 🙂

  349. Zadzwonił do mnie niejaki Mieczysław Pisieluk, który przedstawił się, jako Polak-katolik i poskarżył się, że jego krótki esej na temat Chrystusa, będący jednocześnie tekstem polemicznym wobec, któregoś z zamieszczonych na blogu wpisów, został zatrzymany do moderacji. Pan Pisieluk zarzekał się, że jego komentarz nie zawiera żadnych obraźliwych, czy wulgarnych słów, lecz krótki rys historyczny, w którym koncentruje się na postaci Chrystusa. Z rozmowy z ww. wywnioskowałem też, że ów wpis ma charakter delikatnie moralizatorski. Prosił mnie również, żebym wstawił się za nim u Tanaki w sprawie zwolnienia tekstu do publikacji, co niniejszym czynię, żywiąc nadzieję, iż głos pan Mieczysława zainspiruje blogowiczów do interesującej dyskusji. Jest jednak pewien problem – otóż mój rozmówca posługuje się językiem trudnym, by nie rzec – hermetycznym, myślę jednak, że blogowi intelektualiści potraktują to jako „challenge” i wierzę, że mu sprostają.

  350. @Tanaka
    11 października o godz. 14:50

    Nie odnosiłem się explicite tylko do „tej sprawy”.
    To była ogólna uwaga a propos używania sformułowań typu „spowiedź święta” i „ładne przeprosiny” na tym blogu przez jego moderatora i zarządcę. Mnie to po prostu nie licuje z rolą, którą przyjął na siebie.

  351. @jobrave
    11 października o godz. 15:01

    A un, ten Mietyk, nie wi, że najsamprzód do rejstracji musi?

  352. No cóż, widzę, że pan Mietek został potraktowany bezwzględnie, znacznie ostrzej niż uczyniłby to red. Szostkiewicz 🙂

  353. Tobermory
    11 października o godz. 15:03

    @jobrave
    11 października o godz. 15:01

    A un, ten Mietyk, nie wi, że najsamprzód do rejstracji musi?
    __________________________________________________
    Zarejestrował się. Na blogu EP działa bez przeszkód i wspiera Mauro Rossiego 🙂

  354. mag
    11 października o godz. 14:06

    @@Herstoryk, Tobermory
    No jak to! Przecież WIADOMO, ze Jezus był długowłosym blondynem o błękitnych oczach i gorejącym czerwonym sercu (na wierzchu), a urodził się zimą (wszak w grudniu) w zasypanej śniegiem stajence pośród jodełek. Trzej królowie zapieprzali śnieżnym szlakiem, nie wiedzieć czemu, nie saniami.
    ___________________________________________________
    No i właśnie m.in. o tym napisał – w skonfiskowanym eseju – pan Mieczysław Pisieluk 🙂

  355. @wujaszek wania 11 października o godz. 7:26

    brak zdolności do empatii to klasyczny objaw psychopatii.

    Natomiast szantaż emocjonalny, zarzucający otoczeniu „brak empatii” to klasyczne zagranie kaka i jego agentów. W dodatku jeszcze niepohamowane chamstwo internetowe należy tępić. Nie pozdrawiam.

  356. Herstoryk
    11 października o godz. 13:33

    Upraszczamy obaj, inaczej musielibyśmy tu pisać sążniste traktaty. Upraszczając, próbuję nazwać istotę rzeczy.

    Kościół lubił Arystotelesa, a innych nie lubił. Czyli niemal wszystkiego nie lubił, zwłaszcza tego, co humanistyczne, naukowe, ludzkie, inne, pogańskie lub konkurencyjne dla jego władzy i „Prawdy”. Nie zbierał i nie ocalal spuścizny antyku przez jej wartość samą w sobie – poznawczą, archiwalną, zaświadczającą o dziejach, dorobku, osiągnięciach myśli. W tym jest istota rzeczy.

    Taka sama jest istotą rzeczy dotycząca kobiet, dzieci i zwierząt – co dodałem dla poszerzenia pola wiedzy i ilustracji samej zasady. To, że kobieta pewne rzeczy mogła zyskać (lub zyskiwała), w ramach „sakramentu małżeństwa”, bardziej było efektem ubocznym, przy okazji. Nie zaś głównym celem. Efekt uboczny można cenić, o ile był dla kobiety (nie dla Kościoła) pozytywny, ale też dobrze mieć jasność co do tego, że i „zasługa Kościoła” była ubocznością, względnością, a nie zasługą wprost.
    Pozostaje mi jeszcze raz powtórzyć: zasadą Kościoła było (i jest, z pewną korektą ustąpienia wobec niekoscielnej cywilizacji) gromadzić, zbierać, cenić to, co mu służy, a nie to, co jest dorobkiem ludzkości. Przeciwnie, wiesz z pewnością, że i dziś żąda niszczenia, niedopuszczania, zakazywania, wyrzucania, karania. I gdzie może, to właśnie robi.

    Chyba przyjąłeś, że Arabowe ratowali to, co w Hiszpanii pozostało. Nie o Hiszpanii jako geograficznym miejscu skąd zbierali resztki starożytności pisałem, a pisałem o generalnym ich działaniu dotyczącym dzieł antyku, które w Hiszpanii – bo wtedy ta byli i nią rządzili – przechowywali i udostępniali. Czy Kościół udostępniał dzieła antyku do publicznego wykorzystania?

  357. @ basia.n 12:19

    My, wbrew pozorom, miewamy czasem łatwiej. Mimo, że ze zwierzem nie pogadamy. Bo ludzie, proszę Pani, kłamią.

  358. @wujaszek wania 10 października o godz. 23:00

    Zgadzam się z @Lewym, że jesteś strasznie tępa i agresywna w swej tępocie.A równocześnie obsceniczna w zamiłowaniu do „lizania stóp” swojemu biskupowi.

    wujaszek wania 11 października o godz. 7:26
    Z kolei psychopata uwodzący chętnie gra rolę milusiej/milusińskiego. Zachłystuje się z oburzenia na „niegrzeczności”, przejawiając kompletną ślepotę na ewidentne okrucieństwo i chamstwo.

    Komentarz:
    „Ewidentne okrucieństwo i chamstwo” w połączeniu ze ślepotą… Brzmi znajomo? A w dodatku jeszcze „na co dzień odgrywa rolę milusińskiego”.
    I podziela rozdarcie Szostkiewiczów. Miodzio!

  359. @jobrave
    11 października o godz. 15:09

    Ali że rejstracja na każdym blogu usobno, to nie wi?

  360. Tobermory
    11 października o godz. 15:01

    Odniosłeś się do dzisiejszej sprawy, proszę nie mieszaj sytuacji. A jeśli miałeś zamiar mówić „ogólnie” to mów ogólnie.
    Nie pomnę dokładnie w jakiej sytuacji mówiłem o „ładnych przeprosinach”, ale z łatwością się przyznam, że mogłem tak powiedzieć, w dodatku razy kilka. Każde użycie dotyczyło konkretnej sytuacji. Jeśli więc stawiasz sprawę „ładnych przeprosin” jako rzecz generalną to po pierwsze jet to nieco nadmierne, a po drugie to rzecz pewnej estetyki. Mnie taka – w aktualnym stanie rzeczy – odpowiada. Jako dziecko komunijne mówiłem inaczej.
    Sformułowanie, w kontekście bloga zwlaszcza, pełni określoną rolę, w dodatku o niemałym znaczeniu.
    Z „zapędami inkwizycyjnymi” porządnie przedobrzyłeś i pomyliłeś rzeczy. Nie powiem nic o „ładnych przeprosinach”, tylko powiem, że blog to kawałek życia.

  361. @Lewy 11 października o godz. 8:25

    Napisałeś o mnie: „jesteś strasznie tępa i agresywna w swej tępocie”

    Ja odpisałam, że przeinaczyłeś tekst Qby a gdy zarzucam ci przeinaczenie prezentujesz wzdęcie godnościowe. To co napisalam jest prawdą. O co chodzi? Wszystkim wiadomo, że jesteś histerykiem i urządzasz awantury na forum, łącznie z trzaskaniem drzwiami. Nic nowego. Jeśli już wytrzeźwiałeś możesz odszczekać. Ale ja wcale nie mam ochoty na dalsze końskie umizgi z twojej strony.

  362. Oj, to już teraz wszyscy ze wszystkimi? Tanaka, Tobermory, zakopcie topór!

  363. @Tanaka
    11 października o godz. 15:34

    Tak myślałem, że wolisz nie pamiętać.
    Nadajemy jednak na różnych frekwencjach, więc na tym zakończę.

  364. @wujaszek wania 11 października o godz. 8:50

    Ogłoszenia drobne:
    1. Jestem wq… decyzją prezydenta Żuka zakazującą Marszu Równości w Lublinie
    2. Uprzejmie proszę o wpisanie mnie do Klubu Zniesmaczonych GW

    Ciekawe! Czyżby „psychopata kontrolujący” wchodził chwilowo w rolę „milusińskiego”? Medice, cura te ipsum.

  365. Tanaka
    11 października o godz. 15:00

    oto link

    Dzięki. Sedno i warte przypomnienia ze wzgl. na casus Urbana.

  366. Na marginesie
    11 października o godz. 15:17

    @wujaszek wania 11 października o godz. 7:26

    brak zdolności do empatii to klasyczny objaw psychopatii.

    Natomiast szantaż emocjonalny, zarzucający otoczeniu „brak empatii” to klasyczne zagranie kaka i jego agentów.

    * * *

    na uboczu tej dyskusji dodam, że podobnej zasady szantaż wykonał red. Sz. oświadczając – za Wojtyłą rzecz jasna – że nie można zrozumieć Europy bez zrozumienia chrześcijaństwa.
    Szntaż polega na tym, że on „rozumie chrześcijństwo”, a jego rozmówca, z automatu – nie. A on wie to, co powiedział Wojtyła i reszta Kościoła kat. Inni nie wiedzą, więc nie rozumieją ani chrześcijaństwa, ani Europy. Kto nie rozumie ani jednego ani drugiego, najwidoczniej nic nie rozumie.
    Kolejna niecnota red. Sz. jest w tym, że używa terminu „chrześcijaństwo”, by zagarnąć całą pulę „rozumienia”. Tymczasem siedzi w środku katolicyzmu, któremu bardzo daleko do całego chrześcijaństwa. I to katolicyzm nie rozumie chrześcijaństwa. Przeciwko temu „chrześcijaństwu” buntowali się ludzie, właściwie nieustająco, co „chrześcijanie” krwawo tłumili. Wreszcie sprokurwali to co nazwamy Reformacją, co wyróżniło się długotrwałymi, nizwykłej krwawości i brutalności wojnami chrześcijan.
    Red. Sz. to wszystko -z mocy oświadczenia o rozumieniu – doskonale rozumie. Rozumie i luteran i zielonoświątkowców i potrójnie reformowanych protestantów i prawosławnych i mormonow i jehowitów wraz z całą resztą 41 tysięcy wyznań, które razem tworzą „chrześcijaństwo”.
    Tak bardzo to wszystko rozumie, że nawet katolicyzmu nie rozumie, co po nim najwyraźniej widać. I żeby tak wziął i siebie nareszcie zrozumiał.

    To jest w ogóle fundamentalne u katolików: parcie na „racjonalność”, na „rozumienie”. Im bardziej prą, tym większe zaparcia mają. Tworzą coraz bardziej wyspekulowaną, zaplątaną, pełną sprzeczności, sztuczności i rozjazdu z głęboką ludzką psyche konstrukcję, która się na głowy wali, więc dalej ją lepią, podsztukowują, z mozołem usiłują naprawiać bez skutku, by była jeszcze bardziej niestabilna, pogięta i nieczysta.
    Red. Sz. tego to już modelowo nie rozumie.

  367. @404
    Temperamencik to ty masz niekiepski, ale dlaczego używasz go do skłócania się ze wszystkimi nieomal?
    Zupełnie nie rozumiem np. twojej napaści na @paradoxa57
    Tanaka napisał obrazowo, że „jedziesz na szkapie obłudy”. Nie wiem, aż tak pilnie nie śledzę twoich wpisów, bo zaczęłam przewijać, gdy zadawałaś zagadki matematyczne (jestem noga „w tym temacie”) i serwować dowcipy. W ogóle nie lubię opowiadactwa kawałów – mało kto robi to z wdziękiem i a propos czegoś, więc cenię raczej dowcip sytuacyjny.
    Widzę jak się starasz i starasz, by zaistnieć na blogu, zyskując aprobatę, lecz może właśnie aż tak się nie napinaj… a samo przyjdzie.

  368. Matko moja, znowu się wszyscy obrażają lub sobie dokuczają: Tanaka złości się na Tobermory’ego i vice versa, Namargineska na Lewego i wujaszka wanię, a 404 w ogóle ma złe notowania.
    Pax vobiscum, do jasnej cholery!

  369. @namargineska
    Gdzie ty idiotko zauwazyłas u mnie końskie zaloty.Jestes ostatnią osobą, z którą chciałbym flirtować , mimo tego, że cie nigdy nie widziałem. Żyj sobie swoimi urojeniami, ale byłbym wdzięczny, gdybyś nie komentowała moich wpisów.
    Z poważaniem

  370. Tobermory
    11 października o godz. 15:40

    @Tanaka
    11 października o godz. 15:34

    Tak myślałem, że wolisz nie pamiętać.

    * * *

    Może skończyłbyś z insynuacjami, hę?
    Nie „wolę nie pamiętać” – tu robisz niecnotliwą insynuacyjkę. Nie wiem o jakiej sytuacji mówisz. Omijasz przywołanie konkretnej sytuacji, zamącając scenę by sobie poużywać wedle przyznanych sobie przewag.
    Powiedziałem jasno, że takiego sformułowania mogłem w jakiejś sytuacji użyć.
    „Tak myślałem” – powiadasz, zatem ze złą intencja myślałeś.
    Użyłeś tu podobnego chwytu jak red. Sz.

  371. mag
    11 października o godz. 16:05

    Maguś – nie złoszczę się na Tobermorego. I nie ta kolejność rzeczy.
    Poza tym uważam to za rzecz wyczerpaną. Dosłownie i w przenośni.

  372. @Tanaka 11 października o godz. 15:52

    Szantaż polega na tym, że on „rozumie chrześcijaństwo”, a jego rozmówca, z automatu – nie. A on wie to, co powiedział Wojtyła i reszta Kościoła kat. Inni nie wiedzą, więc nie rozumieją ani chrześcijaństwa, ani Europy. Kto nie rozumie ani jednego ani drugiego, najwidoczniej nic nie rozumie.

    Tak! I to jest po prostu jeszcze jeden mechanizm kontroli nagminnie stosowany przez kaka-ludki. Zaczyna się od emocjonalnego „urobienia” trzody, po to, żeby reagowała stadnie. Jeśli ktoś reaguje inaczej – jest posądzany o „niezrozumienie” jakichś rzekomo współdzielonych treści.

    „Emocje” w kaka muszą być standardowe. Obrazek blond-Jezuska „musi” wzruszać do łez, bo jeśli nie wzrusza, to niewzruszony jest „psychopatą”, który (podobno) nie przejawia „prawidłowych” emocji. Niewspółczucie „rozdarciu” Szostkiewiczów to straszna rzecz, bo Szostkiewicze strasznie kochają kaka. Kaka to przecież „nasza matka” a matki się nie wybiera, prawda? Takie „prawdy” wbijają ludziom do głów kiecuny. Pie.rzenie kotka za pomocą młotka, fakt.

    Przypomnę po raz setny: katolicki „postępowy” publicysta Szymon Hołownia stwierdził w felietonie, że „formatowanie” jego sumienia przez kiecuny jest rzeczą dobrą, słuszną i pożądaną. Podobnie jest z formatowaniem emocji i sposobu pojmowania. Od kolyski.

  373. mag
    11 października o godz. 14:37

    Mag najstokrotniejsza, całowania pielęgniarskie najbardziej są uzdrawiające i lepsze niż łyse kolano, co do którego mam podejrzenie, że potrwa jeszcze siedem, osiem lat i fertig. A ze śmiesznych rzeczy trochę mnie śmieszyło to, że nawet bydlęta beczały z radości, że dany osobnik się narodził, potem, gdy dorósł, cała najbliższa – ale i dalsza oraz znajomi – rodzina, łącznie z mamą, zachowywała się wobec niego tak, jakby nie miała zielonego pojęcia o najsławniejszych w dziejach świata narodzinach ani o tym, kto on taki jest, co się narodził. Potwierdził to sam narodzony: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”.

    Wyobrażasz sobie, mag, że urodziłaś tak uroczyście zbawiciela, z beczeniem owiec, z kometą, z aniołów graniem, królów witaniem, pasterzy śpiewaniem i nic potem nie wiesz o tem? Czyżbyś była ziołem napruta?

  374. @Lewy 11 października o godz. 16:06

    @namargineska
    Gdzie ty idiotko zauwazyłas u mnie końskie zaloty.Jestes ostatnią osobą, z którą chciałbym flirtować , mimo tego, że cie nigdy nie widziałem. Żyj sobie swoimi urojeniami, ale byłbym wdzięczny, gdybyś nie komentowała moich wpisów.
    Z poważaniem

    Twoje końskie zaloty polegają na czepialstwie, wyzwiskach bazujących na domniemanej poufałości („idiotko”), natrętnym opowiadaniu, „jakie kobiety lubisz” i podobnych zabiegach erystycznych. Sprowadzasz każdą wymianę zdań z kobietą do wiadomych relacji męsko-damskich, wyobrażając sobie przy okazji, że rozmówczyni musi być tym zachwycona, bo przecież jesteś tak szalenie przeuroczy, że chamskie wybryki zostaną przełknięte, że tak powiem, z dobrodziejstwem inwentarza. Do „flirtu” to, rzecz jasna, ma się nijak, zresztą to ty nie wiedziec czemu użyłeś słowa „flirt”. Ja napisałam „końskie zaloty” z naciskiem na „końskie”. Przepraszam przy okazji wszystkie czworonogi.

  375. @namarginesko
    Tak idiotko, rzeczywiście zamiast „umizgi”, napisalem „zaloty”

  376. @mag 11 października o godz. 16:05

    Lewy jest fantastą i cholerykiem, o czym zresztą doskonale wiesz. Nie tak dawno sam wyautował się z tego forum, wyzywając na odchodnym Tanakę od narcyzów. Wrócił. Lewy jest po prostu jest sobą stale zachwycony, lubi być adorowany i bardzo lubi intensywne emocje. Ja z kolei cenię ludzi zrównoważonych.

    Wujaszka wani jeszcze do końca nie rozszyfrowałam, ale elementy histerii już łatwo dostrzec. Swego czasu broniłam go przed „Kasandrą”, ale już widzę, że być może trochę na wyrost. 404 bywa miła, ale rozrabia. Konflikt Tanaki z Tobermorym by mnie martwił, więc tu gromko wołam o rozejm. Reszta – to blogowa codzienność. Moim zdaniem.

  377. mag
    11 października o godz. 15:52

    Mag Ty moja-niemoja, podzielę się z Tobą stosunkiem. Do opowiadactwa kawałów. Kiedy pod wiosnę drugiego roku zdarzało mi się nieźle zarabiać w studenckim „Robocie”, same z siebie zaczęły się urządzać jabolowo-grzańcowe spotkania (byłem już od paru miesięcy używający). W pewnym momencie spotkań startował kolega Jasiu z kawałami. I to był koniec tematycznej różnorodności spotkań, bo Jasiu znał kawałów ze 6 tysięcy. Już w technikum miałem w wysokim uważaniu dowcip żywy, który się rodził na naszych oczach, ale jeden, dwa, a nie 6 tysięcy. Dlatego się rozumiemy i z Tobą, i z Tobermorkiem, który zasugerował przyczynę nabierania przez blog wody w usta, kiedy się zaczynało tsunami kawałów, szarad i jebusów…pardą…rebusów.

  378. @Lewy 11 października o godz. 16:28

    Umizgi wcale nie muszą być zalotami. Wyzywanie od „idiotek” jest takim samym umizgiem, jak ciągnięcie za warkocze w przedszkolu. Niestety, nigdy nie dorosłeś. Nie czujesz bluesa. I lubisz awantury.

  379. @Wujaszek Wania, 11 października, 7:26
    Też tak to widzę. Dziwne tylko, że tak niewielu to dotrzega.
    Odwzajemniam ukłony.

  380. @namargineka
    Tak idiotko, ja ci ciągnę za warkocz, glupio mi

  381. @Tobermory 11 października, 10:02
    Capo di tutti i capi. Zabrakło Ci łącznika, którego to brak zarzuciłeś niedawno red.Szostkiewiczowi. Biorąc pod uwagę brzmienie „tutti i” nietrudno zapomnieć o „i”. Potraktuj to jako żart, cenię Twoją lingwistyczną skrupulatność.

  382. @Lewy 11 października o godz. 16:54
    Zaraz nam opowiesz, „jakie kobiety lubisz”. Nuuuda…

  383. @kruk 11 października o godz. 16:55

    Nie powiem, komu zabrakło piątej klepki.
    Ukłony! Potraktuj to jako żart, chociaż nie cenię twoich rewelacji.

  384. Na marginesie
    Lewy bywa furiatem, jęzor ma niewyparzony, ale potrafi uderzyć się w piersi i w ogóle jestem ZA.
    Wujaszek w zasadzie już zyskał moją sympatię, a na ogół ufam swojej intuicji. Skoro już plotkujemy, to jednak wezmę w obronę @404. Jest trochę narwana, trochę pokręcona (te zagadki, jebusy, pardą rebusy), ale wyrazista.
    Toby z Tanaką sobie poradzą, a ja ci wyznam, że cię lubię od dawna, choć nie od początku. Howgh!

  385. @Herstoryk 11 października, 12:24
    Mam podobny pogląd na rolę religii w historii, nie umiałabym jednak tak pięknie i zwięźle go wyłożyć, bo brak mi wiedzy i perspektywy wykształconego historyka.
    Ahistoryczność podejścia do religii bardzo mnie drażni. Przyłączam się do prośby @Wujaszka Wani – pisz cześciej. Może zdecydujesz się na wstępniak o Iranie?

  386. wbocek
    Co do „kawałów” się zgadzamy, ale nie napisałeś, czy twoje odnowione kolano już pracuje prawidłowo.
    Jeśli tak, to może zabrałbyś mnie na pomarańczową łódeczkę, póki piękna i ciepła jesień trwa.

  387. @mag 11 października o godz. 17:01

    Dzięks! Wiem, że cenisz intuicję i tolerujesz narwańców z tzw. złotym sercem, więc jeśli mnie jednak lubisz, to nie przychodzi ci łatwo 🙂

  388. Dzięki panu Jackowi Kowalczykowi blog ateistów jest kawiarnią, a nie karczmą, zatem każda tutejsza awantura, karczemna nawet, nigdy nie będzie awanturą karczemną, lecz – jedynie – awanturą kawiarnianą. 🙂

  389. mag
    11 października o godz. 16:05

    Pax vobiscum, do jasnej cholery!

    Bo jak nie, to się wezwie znajomego gajowego z flintą 😉

  390. @namarginska
    Tak, zaraz, idiotko, powiem , jakie kobiety lubię

  391. mag
    11 października o godz. 17:06

    Mag, puk-puk, kurierska poczta. Niestety, zmiany niewielkie. Wczoraj po upuszczeniu dwóch wanienek krwi ciut się poprawiło, ale na krótko. Dlatego napisałem, że jeszcze parę lat i spokój. Na razie, niestety, na chodzenie po wodzie się nie zanosi. Okrętem, rzecz jasna, bym pochodził, bo polano…ten…kolano do tego niepotrzebne, ale wprzód trza rowerem na przystań 10 km dokuśtykać, a to na razie ino marzenie. W każdym razie patrzę do przodu, czyli na drewnianą koszulkę, z optymizmem.

  392. @Szary Kot 11 października, 11:34
    Miło mi, że nie tylko w sprawach muzyki się zgadzamy.

  393. Hola, anonimowi niewyparzeńcy! Czy wy w realu też tak? „Kawiarnia”…, dobre sobie…

  394. mag
    11 października o godz. 17:06

    Ten optymizm mi blaknie, jak se uzmysłowię, że może mi/nam przelecieć koło nosa ostatnie tchnienie lata. U mnie ma być ok. 9. ciepłych dni.

  395. kruk
    2 października o godz. 16:54
    Jest mi go serdecznie żal, bo często wyczuwam w jego tekstach załamanie pod wpływem tego, co obserwuje w KRK – obłudę, chciwość, przestępstwa seksualne, nachalne wpychanie się do polityki u nas. On wszystkie grzechy Kościoła piętnuje na swoim blogu, nie gorzej niż zrobiłby to ateista.

    wujaszek wania
    10 października o godz. 23:00
    Tak, redaktor Szostkiewicz jest zraniony. Głęboko zraniony. I miota się pomiędzy poczuciem przyzwoitości, a lojalnością wobec instytucji, która jest dla niego ważna.Nie podzielam jego poglądów, ale mu współczuję.

    Mam niejasne wrażenie że w tym współczuciu i chodzeniu na palcach naokoło redaktora Sz. więcej jest pogardy dla człowieka niż w sporach, przekonywaniu a nawet obrażaniu. Dopóki kłócę się z prawicowcami w mojej rodzinie, czasem gorąco i boleśnie, to jednak traktuję ich jak ludzi. Którzy może błądzą, ale jednak są w stanie odróżnić dobro od zła i mają jakąś kontrolę nad własnymi preferencjami. Wasze podejście robi z redaktora Sz. człowieka chorego, bezradnego, uwarunkowanego biologicznie, bez nadziei na zmianę.
    Być może to Wy macie rację, poglądy są uwarunkowane biologicznie i nie do zmiany, więc należy współczuć i się zamknąć. Nie uważam jednak takiego podejścia za przejaw szacunku, a wręcz przeciwnie. W momencie kiedy przyznam Wam rację i przestanę z ludźmi dyskutowaać, bo po co, będzie to moja klęska.

  396. Szary Kot
    11 października o godz. 17:25

    No, też miałam poczytać do porannej kawy, ale chyba jednak wezmę się do pracy 🙁

  397. @izabella
    11 października o godz. 17:27

    Bardzo nieśmiało pytam.
    Co to znaczy … poglądy są uwarunkowane biologicznie … ?

  398. @ Szary Kot 17:25

    W realu to ja mam pod ręką ostre narzędzia, znieczulacze, rozwieracze, poskromy. Więc który kot mi podskoczy? Albo i koń.

  399. Redaktor Szostkiewicz wini Tanakę i Sławczana a nie kościół, że musi bronić ciemnogrodu. Pewnie, jakby nikt tak „fanatycznie” nie atakował kościoła, to redaktor mógłby się poczuć jak bojownik o wolność i tolerancję. A tu taki niefart. Prawda w oczy kole, ale jak zwykle, lepiej zastrzelić posłańca.

  400. Qba
    11 października o godz. 17:34
    To znaczy co sam temu przypiszesz. Wszystko w nas jest uwarunkowane biologicznie, więc poglądy też. Jesteśmy chodzącą biologią. Natomiast „uwarunkowane biologicznie i nie do zmiany” znaczy tyle te wszystkie dyskusje są psu na budę więc lepiej idźmy na piwo.
    A teraz już naprawdę do pracy, ciężki dzień przede mną 🙁

  401. @Lewy

    Nie wydaje Ci się, że powtórzone ileś razy, nie wzmacnia przekazu? I nie czyni go pełniejszym? Ale jak sobie chcesz.

  402. @paradox57
    Ja jestem grzecznym chłopakiem i ile razy idiotka mnie zaczepi, to ja zawsze jej grzecznie odpowiem. Tu nie chodzi o żaden przekaz.

  403. @Lewy
    Wszyscyśmy tu grzeczni niewątpliwie. Albo i grzeszni. Patrz, jedna literka, a jaka różnica.

  404. Qba
    11 października o godz. 17:34
    O mózgu można by dużo, były o tym wstępniaki, dyskusje i polecane książki. Mózg jest hierarchiczny i modułowy. Moduły odpowiadają za różne aspekty naszej egzystencji i skłaniają „nas” do różnych zachowań przy pomocy emocji. Jest na przykład moduł odpowiedzialny za prestiż. Działanie tego modułu, emocje które wywołuje, można zaobserwować w akcji na blogu. Bardzo mocny moduł, czasem człowieka na manowce wyprowadzi.

    Pewnie te rozterki i rozdarcia redaktorów i niektórych blogowiczów wynikają z emocji produkowanych przez inne moduły w mózgu. Pytanie, czy zawsze ten sam moduł musi wygrywać. Ja uważam że nie. Moduły mamy pewnie generalnie takie same, ale ich emocje działają z inną siłą. Potrzeba przynależności do grupy jest taka sama, ale do jakiej grupy i dlaczego to już inna historia.
    Co mogłoby sprawić że redaktor Sz. odwróci się od kościoła? Ja przynajmniej uważam że to nie jest niemożliwe. Sami siebie wpędzamy w pułapki tych samych myśli, natręctw, obsesji, nałogów. Ale mózg tak jak jest za to odpowiedzialny, tak i potrafi się z tego wyleczyć. Nie żadne zen, biologia.

  405. @izabella

    Aż tak prosto chyba nie jest. Z tą modułowością. Ten układ jest jednak bardziej rozproszony i, jak to nazwałaś, moduły bardziej się przenikają i nakładają. Pewne aktywności są wzbudzane w określonych obszarach, ale nie w sposób odizolowany i niezależny. A nad wszystkim jeszcze czuwa nadzorca.

    Chyba że rozmyślnie przedstawiasz to w sposób uproszczony, dla jasności.

  406. @Tobermory
    O mojej uwadze do Ciebie o 16:55
    Pisząc po polsku o włoskim sama się poplątałam – „i” nie jest łącznikiem tylko rodzajnikiem męskim liczby mnogiej. Bądźmy dla siebie wyrozumiali.

  407. paradox57
    11 października o godz. 19:00

    No pewnie że tak prosto nie jest. 😀
    I masz rację że moduły się przenikają i nakładają. Ale ten nadzorca bywa bardzo kiepski. Bez odpowiedniego treningu łatwo ulega emocjom.

  408. izabella
    11 października o godz. 17:48

    wraz ze Sławczanem, zapewniliśmy red. Sz. nadzwyczajny komfort intelektualny, emocjonalny i moralny: my Kościół fanatyzmem, a on go własną piersią. Broni.
    I już by na tym nasza usługa komfortująca polegała gdyby nie to, że komfort redaktora Sz. polega na czymś jeszcze innym: gdyby nie tacy fanatycy jak my dwaj, to by się Kościół kat ani na jotę nie zmienił. Ma tak zresztą powiedziane – ani na jotę nie zmieniajcie ! – przez samego Olmajtiego.
    Jakby się Kościół kat nie zmienił, to by musiał się za to wziąć na poważnie osobiście redaktor Sz. jako człowiek dużego rozumu, poważnej moralności, poczucia wagi rzeczy i tak dalej. Wtedy sam by usłyszał, że „fanatycznie atakuje Kościół”. Miałby przykrość, oraz byłby jak nic krótszy o głowę, gdyby urodził sie nieco wcześniej.
    A tak, rzesza „fanatyków” , z naszym niewielkim udziałem, zapewniła mu komfort siedzenia w redakcji odpowiedniego pisma dla „katolików otwartych”, w pałacach biskupich i na miłym blogu zamiast w kazamacie Kościoła kat po licznych i widowiskowych torturach w oczekiwaniu na skrócenie dlugości ciała i zdjęcia z głowy dylematu myslenia. Lub co najmniej zamiany krakowskich plantów i kawiarni na miejsce odosobnienia na wygnaniu w jakimś brzydkim kącie świata, z pewnością takim w jakim przebywa brzydki Putin, na którego widok redaktor czuje się bardzo niekomfortowo.
    Ma red. Sz. komfort napisania wierszyka:
    dam kościołowi krytyczki dwa prztyczki
    a poza tym, jest on bardzo śliczny.

  409. @kruk
    11 października o godz. 16:55

    Masz rację, niechluj gramatyczny ze mnie 🙁

  410. @Tanaka
    11 października o godz. 16:07

    Kiedy wykazałem, że po podaniu proporcji komentarzy pod LA i resztą (38) blogów bez sensu jest statystyczne wyliczanie procentu „słupka w słupku” i twierdzenie, że to nasz procentowy udział we WSZYSTKICH blogach, wolałeś się nadal upierać, że liczyłeś słusznie, a moje wyliczenia to co innego, choć parę osób próbowało cię przekonać, że mam rację.
    Zamiast na chłodno przeczytać, co napisałem, wolałeś unieść się honorem i zarzucić mi manipulację:

    „Dlategoś pokićkał. I nic już łopatką nie psuj. Tylko się przyznaj, bo zrobiłeś taką nieładność

    Szczegóły tutaj:
    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2018/09/30/kler-film-marynistyczny/#comment-545189

    Kiedy włączyli się inni, wystękałeś:

    „A zatem nie 48%, ale 48:100. @Tobermoremu przyznaję rację, że procent to część całości, zaś sprawa zasadnicza: porównanie LA z 38 blogami daje taki wynik jak przedstawiłem, zaś @Tobermory ni z gruchy zajmował się czymś innym.”

    Dlaczego z 550:1105 wyszło ci 48:100 a nie 106:221 albo choćby 12:25 przestało mnie interesować.

    „Gdy się zorientowalem, że popełniłem błąd w użyciu procentu zamiast proporcji, z mety uznałem rację @Tobermorego. W tym, to znaczy, że nie powinienem był użyć znaku procentowego.”

    „z mety uznałem rację @T”

    Bardzo mnie tym ubawiłeś.

    Widzę teraz, że sprawa dyskusji z ASz, a przede wszystkim jego lekceważąca odmowa odpowiedzi na twoje argumenty nurtuje cię dość głęboko.
    Mnie by też nurtowała.
    Może jednak ASz w duchu z mety przyznał ci rację, tyle że na jego blogu o tym nie przeczytamy 😎

  411. Na marginesie
    11 października o godz. 16:14

    Mam na to ochotę, ale mogę nie znaleźć czasu: wykonać mapę powiązań systemowego wiązania ludzi przez Kościół kat. To, o czym tu rozmawiamy to są różne linie takich powiązań. Powiązania te są tak głęboko zakotwiczone, a ściślej – wryte, wypalone w mózgach wyznawców, że reagują automatycznie: to fanatyczny atak! to wróg Kościoła! W przypadku nadwiślańskim krytyk Kościoła kat. jest atomatycznie i jego wrogiem i „wrogiem Polski”.

    Redaktorowi Sz. obszernie napisałem o tym, co jest podstawą mojej bardzo stanowczej kryki i Kościoła kat i jego religii. Natychmiast uznał mnie za fantyka, w ogóle nie polemizując z moimi uzasadnieniami. dałem ich wiele, więc mógłby chociaż niektóre potraktować kontrdowodami, kontr-zjawiskami, przedsiawieniem fakty i argumentów wyższej mocy, obajalących mje liche fakciki i argmenciki. Ale przede wszystkim – mógł się wykazać rozmachem, głębią i sprawnością rozumu, mtóry myśli mądrze, wrażliwie, błyskotliwie i odważnie, umiejąc dostrzec własne przywiązanie do wygody, kalek w myśleniu i popsucia katolickim formatowaniem. Nic z tych rzeczy – w ogóle nie podjął się „rozmowy”, skwitował jej nieistnienie tym, że mu się „odechciewa rozmowy”. Oraz tym, że ja i Sławczan oraz inni „naszego pokroju” – „nie chcemy wiedzieć”. Ja to nazwałem grzecznie – że on nie ma pojęcia o tym co ja chcę, a czgo nie chcę wiedzieć. Dodając, że takie pomówienia nazywane są w języku bardziej bezpośrednim bezczelnością. Co także nie jest dostatecznie bezpośrednie, bo to więcej niż bezczelność.

    Słowem, objawił swoją marność i katolicką i osobową. Po raz nie wiem już który, więc w niczym mnie nie zaskoczył. Jasne jest dla mnie i to, że inaczej nie potrafi. Jak się jest zamotanym w takie sprzeczności, to się inaczej nie da.

  412. I to jest wyższość tego blogu nad „Grą w klasy” 😎

  413. Tobermory
    11 października o godz. 19:48

    Albo znowu się pożremy, albo z tym skończymy. Podrzucasz znowu coś, co łatwo będzie pożywką dla konfliktu. Pomyśl ze trzy razy, po co to robisz.
    Moja pretesja do Ciebie była taka, żeś się wział za rzecz oboczną wobec tego, co było moją myślą głowną w oryginalnym wpisie z procentami i postanowiłeś nie odpuszczać.
    Tak właśnie było: nie od razu się zorientowałem, że racja jest po Twojej stronie w sprawie procentów, jak się zorientowałem, dwukrotnie to przyznałem.
    Jak Cię to bawi, to miło.

    Dziś sobie pozwoliłeś na takie manipulacyjki pomiędzy ogólnością i partykularnością, czym nie chcę się dalej zajmować, niech sobie będzie jak zostało i pójdzie do archiwum.
    Odpuść sobie te figielki we wpisie które mają być złośliwostkami. To słabe i konfliktogenne. Jak się ubawiłeś, baw się jasno i szczerze. Będzie wspólna zabawa.

  414. @Tobermory
    Muszę Cię przeprosić. Myślałem, że nie masz coujon (to po hiszpańsku, ale moja znajomość tego języka ma granice).
    Myliłem się i cieszę sie, że sie myliłem.

  415. Na Arte program o Pawlikowskim, jego „Idzie” i „Cold War”, a o Skunksie ani słowa !!!!

  416. @Tanaka 11 października o godz. 19:51

    Warto pamiętać, że już samo wysłuchiwanie twoich argumentów przez redaktora Szostkiewicza jest w jego wykonaniu grzechem, z którego będzie musiał się spowiadać jakiemuś kiecunowi! I przy okazji bić się w piersi. Dlatego wcale mnie nie dziwi jego nerwowość. A że tym samym pogrąża się w niebycie jako dyskutant… no cóż, bycie wyznawcą kaka ma swoją cenę.

    Katechizm kaka, zatwierdzony przez Benia 16 i dostępny w necie, jest ciekawostką wartą oglądu, to właśnie z niego można wyczytać, że wszelkie działania, które mogą potencjalnie osłabić „wiarę” wyznawcy są grzechem przeciw pierwszemu przykazaniu. W tym sensie prawidłowemu katolikowi w ogóle niczego nie wolno. Doktryna kaka jest jak żelazny pas cnoty założony wyznawcy (he he!!!) na mózg.

    I dlatego (jak przypuszczam) redaktor Szostkiewicz tak się miota, bojąc się panicznie oczywistych oczywistości. Rozumiem jego męki. Ale postulat obdarzania go empatią uważam za przeraźliwie śmieszny. W dodatku jeszcze negatywna ocena ludzi na podstawie braku owej empatii (wujaszek wania) jest piętrzeniem absurdu na absurdzie.

    Zgadzam się z izabellą, że wasze próby podjęcia rozmowy milcząco zakładają, że redaktor Szostkiewicz jest w stanie myśleć samodzielnie, a zatem w pewnym sensie nobilitują redaktora Szostkiewicza. Chociaż nawet jeśli on nic nie przyswoi, to jednak warto tym sposobem przemawiać do rozumu innym czytaczom.

  417. @Lewy 11 października o godz. 20:09

    Po hiszpańsku to cojones – idioto.

  418. @namarginesko
    Dzięki idiotko. Ale mi sie wydaje, że cojones to jaja. Ale idiotka ma szczególne prawa do znajomości hiszpańskiego
    Z poważaniem

  419. Czytam te różne dywagacje jaki to rozdarty ma być redaktor Szostkiewicz, jak mu ten czy ów pojechał, aż w końcu pokonany przyznał milcząco rację Tanace et consortes. I mam taki ubaw, że aż skomentuję. Redaktor Szostkiewicz niczego nikomu nie musi udowadniać, zwłaszcza jakimś internetowym awatarom. Jest to pomnikowa postać opozycji solidarnościowej, nikomu rozgarniętemu nie są tajne jego związki z liberalnymi środowiskami katolickimi, pisywał przecież w Tygodniku Powszechnym i należał do Klubu Inteligencji Katolickiej. Jeśli persona tego formatu zniża się do odpowiadania na zaczepki internetowych kozaków, to jest to tylko jego fanaberia, albo zwykła rzetelność – skoro są głosy czytelników, to czuje się zobowiązany chociaż w kilku słowach odpowiedzieć. To tyle jeśli chodzi o rozmaite wybujałe fantazje o polemice z redaktorem Sz.

  420. Wszystkich zainteresowanych informuję, że artykuł 196 kodeksu karnego o „obrazie uczuć religijnych” wprowadził w życie premier rządu RP Włodzimierz Cimoszewicz (SLD) 02 sierpnia 1997 roku wraz z ministrem sprawiedliwości L.Kubickim (SLD) i z koalicjantami z PSL, których na stanowiska premiera i ministrów mianował ówczesny prezydent RP A.Kwaśniewski (SLD), który w tym samym roku ratyfikował wiernopoddańczy Watykanowi konkordat.

    https://prawo.money.pl/kodeks/karny/czesc-szczegolna/rozdzial-xxiv-przestepstwa-przeciwko-wolnosci-sumienia-i-wyznania/art-196

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Rz%C4%85d_W%C5%82odzimierza_Cimoszewicza

    Obecnie tak W.Cimoszewicz jak A.Kwaśniewski oraz katolickki SLD popierają prokościelną religijną sektę Tuska i Schetyny PO i pomagają jej w ponownym objęciu władzy żeby znów mogli dzielić się z pedofilskim klerem wspólnym korytem władzy i dobrobytu.
    Do tego towarzystwa lobbystów kościoła dołączyła ostatnio Barbara Nowacka i Katarzyna Lubnauer.
    Wszyscy oni kumają się z PiSem zwierając szeregi zwolenników totalitarnego państwa kościelnego.

  421. @izabella
    11 października o godz. 17:49

    Bardzo ostrożnie podchodzę do sprawy, by nie eskalowała jak konflikt Double T powyżej.
    Człowiek różni się od innych gatunków tym, że ma od początku do dyspozycji „komputer” z bardzo podstawowym OS, załatwiającym fizyczny kontakt z peryferiami i oczujnikowaniem. Programu obróbki danych nie ma. Powstaje on w trakcie nauki zwanej potocznie życiem. Ten program stanowi człowieka z jego wadami, zaletami, psychiką, poglądami itd.
    Dlatego nie rozumiem rzeczonego sformułowania … poglądy są uwarunkowane biologicznie … , bo nie widzę tu bezpośredniego związku z biologią. Jest ona jedynie nośnikiem, a jej wpływ na charakter człowieka jest też w znacznym stopniu efektem myślenia, czyli wolnego wyboru, np. ja bedę macho, a Ty blondynką albo na odwrót.
    Podsumowując: przyjmuję Twoje wyjaśnienie To znaczy co sam temu przypiszesz. i nic temu nie przypiszę.

  422. Herstoryk 11 października, 12:24 przedstawił zwięzły wykład, twierdząc głównie, że religie rodziły się z fermentu społecznego, po czym kostniały. Kruk (11 października o godz. 17:05) odniosła się do tego entuzjastycznie, twierdząc że ma podobny pogląd, ale brak jej wiedzy (zdumiewające zestawienie!) i dodając: „Ahistoryczność podejścia do religii bardzo mnie drażni.”

    Doskonale – ale Herstoryk nie wypowiada się w zasadzie o religii w kategoriach wartościujących. Jest przy tym oczywiste, że fakt skostnienia czy jego braku nie stanowi o „wartości” religii – teraz czy drzewiej. Nieskostniałe chrześcijaństwo było motorem religianckiego fanatyzmu – weźmy chociażby rozerwanie na strzępy Hypatii, która była kobietą (o zgrozo) wykształconą i jako taka nie nadawała się na owieczkę.

    Z kolei kruk, o ile dobrze rozumiem, uznaje „historyczność” religii za element wartościujący, powtarzając bez końca (razem z Szostkiewiczem?) że kaka-ściema to nieodłączny element naszej „kultury”, czyli powołując się na historię właśnie jako na rzekome źródło szacunku rzekomo należącego się religii TERAZ.

    Tylko gdzie tu jest miejsce na „historyczność”? Nawet zakładając przez chwilę, że religia odegrała pozytywną rolę w rozwoju społeczeństw (co jest co najmniej wątpliwe), szermowanie argumentem „historycznym” w ocenie OBECNEGO stanu religii jest zabiegiem całkowicie ahistorycznym. Jednak owa ahistoryczność nie drażni kruka? Dziwne to.

  423. @Tanaka
    11 października o godz. 20:07

    Nie mam ochoty żreć się z tobą, bo po tak długiej już wymianie zdań zorientowałem się, że po pierwsze: nie umiesz liczyć procentów, po drugie: odmawiasz logicznego spojrzenia na to, co zakwestionowałem, (a nie kwestionowałem twoich danych o stosunku ilości komentarzy na LA i reszcie blogów) i po trzecie: nie potrafisz się przyznać do choćby drobnego błędu, wolisz potraktować przeciwnika w dyskusji jak gówniarza, który miesza łopatką w twojej piaskownicy.
    Ja mogę z tym żyć, choć uczciwość cenię nad wyraz wysoko.

    Podobnie z góry potraktował cię red. ASz. co zostało potępione przez wielu, ale też cię nie satysfakcjonuje, prawda?
    Ja swoje powiedziałem. Możesz mnie z tego bloga wyprosić albo będzie kohabitacja. Mnie to wystarczy.

  424. Cześć Roger77
    Jutro ci odpowiem, bo wypiłem trochę whisky i może mi się język plątać. Cieszę się , że redaktor znalazł takiego fachowca od religii
    Trzym sie Rogger, do jutra, jeśli wytrwasz

  425. @Lewy 11 października o godz. 20:28

    Jaja, czyli cojones, są równoznaczne z odwagą lub tupetem, czyli „męskimi” cechami w kulturze „macho” (to też po hiszpańsku, idioto).

    Z kolei couhon to w ogóle nic nie znaczy, chyba że ci się kojarzy ze słowem cochon (les bourgeois c’est comme le cochons, Plus ça devient vieux plus ça devient… dośpiewaj sobie).

    Tak się składa, że znam hiszpański – i co mi zrobisz?

  426. Lewy
    11 października o godz. 21:06

    Cześć Lewy,
    Ależ wytrwam, wytrwam, przeczytam Twoją odpowiedź niezawodnie. Redaktor nikogo nie znalazł, bo ani ja go nie znam ani on mnie, takim samym tutaj anonimowym awatarem jestem jak i wszyscy.

  427. Qba
    11 października o godz. 20:59

    Bardzo sobie cenię Twoje zawsze wyważone wypowiedzi. Jeśli nie zgadzasz się z kimś w poglądach lub jeśli masz jakieś wątpliwości – robisz to w sposób kulturalny,spokojny,rzeczowy.

    Pozdrowienia 🙂

  428. @Rogger77 11 października o godz. 20:54

    Nie było żadnej polemiki z red. Sz. – były raczej z jego strony niewybredne bluzgi ad personam. Co do „ikon Solidarności” – jedną z nich był Antoni Macierewicz.

  429. @Na marginesie
    11 października o godz. 21:10

    Jeśli to miał być (el) colchón, to mam. Na 100 procent.
    Nawet taki para litera 😉

  430. Na marginesie
    11 października o godz. 21:12

    Jesteś okrutna, używając Macierewicza (fuj) do paskudzenia kogoś zupełnie innego.

  431. Na marginesie
    11 października o godz. 21:12

    Nie było żadnej polemiki, bo tenże raczej w specjalną polemikę nie wchodzi, najczęściej ogranicza się do krótkiej odpowiedzi. Nie mógł tez bluzgać ad personam, bo osób nie może znać, tylko internetowe nicki.

  432. @Tobermory 11 października o godz. 21:16
    🙂 🙂 🙂

  433. @Szary Kot 11 października o godz. 21:20

    Ale aggent Rogger chlastnął argumentem, że przynależność do Solidarności nobilituje. Który to argument jest zupełnie absurdalny. Do Solidarności należało wielu debili, oportunistów i cwaniaczków.

  434. Ojoj, do Solidarności należeli też oportuniści i idioci, ale odkrycie Ameryki. Pochwal się kobito swoimi osiągnięciami, jak na razie tylko błyszczysz w wirtualnych pyskówkach.

  435. @Szary kot – z kolei aggent Rogger jest nam od dawna znany jako troll.
    To jest, rozumiesz, taki kaka-desant.

  436. Qba
    11 października o godz. 20:59

    Mnie „poglądy uwarunkowane biologicznie” i mózgowe „moduły” skojarzyły się od razu z medialnym przypisywaniem tego, czym się staje człowiek jako całość genom. Idąc tym tropem, można by przypisać wytworzenie umiejętności mówienia i zarządzanie nim -aparatowi mowy.

  437. No ty z pewnością żadnego desantu byś nie zrobiła, już na starcie poplątałabyś wszystkie linki od spadochronu.

  438. Qba, pombocek – ale zauważcie, że izabella użyła tego sformułowania przypisując je innym. ONA nie twierdzi wcale, że poglądy są uwarunkowane biologicznie, ona tylko zakłada, że tak sądzą osoby, z którymi sama się nie zgadza.

    Wasze podejście robi z redaktora Sz. człowieka chorego, bezradnego, uwarunkowanego biologicznie, bez nadziei na zmianę. Być może to Wy macie rację, poglądy są uwarunkowane biologicznie i nie do zmiany, więc należy współczuć i się zamknąć. Nie uważam jednak takiego podejścia za przejaw szacunku, a wręcz przeciwnie

  439. @Szary kot – teraz już widzisz, na czym polega to trollowanie?

  440. @basia.n
    11 października o godz. 21:12

    W czasach mego uczęszczania do szkoły bardzo podstawowej mieliśmy przedmiot zwany (chyba) śpiew. Prowadził lekcje pan chudy i długi więc zwaliśmy go „klarnet”. Chyba o tym nie wiedział, bo grał na skrzypcach. Kilkakrotnie cytował nam strofy: „Gdzie słyszysz śpiew, tam idź. Tam dobre serca mają. Źli ludzie, wierzaj mi, ci nigdy nie śpiewają.” Działo się to niedługo po IIWŚ więc pieśni nazistowskie jeszcze brzmiały w wielu uszach. Ale przekonał mnie do muzyki słuchania. Dlatego poszedłwszy na swoje (już za granicą) sprawiłem sobie szybko dobry (wtedy) sprzęt odtwarzajacy (i nagrywający) z dobrymi kolumnami i słuchawkami na bardzo długim kablu (bezprzewodowych jeszcze nie wynaleziono). I lubiłem wyłożyć się w wygodnym fotelu i odciąć słuchawkami od rzeczywistości i słuchać. Bardzo mnie to uspakajało. Tyle się tego nasłuchałęm, że praktycznie zawsze „coś mi gra”, choć niestety czasem fałszuje. Musi co okropnie, skoro jestem w stanie rozpoznać.
    Więc jeśli coś na zewnątrz nie gra albo fałszuje, przestawiam się na odbiór wewnętrzny i jest spokój. Dlatego pewnie nie znam pojęcia stres.
    Bardzo mnie razi publiczne używanie epitetów, a typu „idiota/ka” szczególnie. Wydaje mi się to wyjatkowo bezmyślne i bezsensowne.

  441. Rogger77
    11 października o godz. 21:20

    „Nie mógł tez bluzgać ad personam, bo osób nie może znać, tylko internetowe nicki”.

    Mógł, Roggerze. „Persona” to przecież nie nazwisko. Pod nickiem, pseudonimem, ksywą, przydomkiem, przezwiskiem itd – zawsze kryje się persona.

  442. @wbocek
    11 października o godz. 21:33
    @Na marginesie
    11 października o godz. 21:37

    Znaczy – mam problem z rozumieniem.

  443. @Qba 11 października o godz. 21:43

    Wcześniej były „piranie” – lewy uważał, że przemawia do nas z czułością.
    I że z tego tytułu jest uroczy.

  444. @Qba 11 października o godz. 21:50

    Nie masz problemu, po prostu (chyba) nie doczytałeś. O hipotezie, że poglądy są mogą być uwarunkowane biologicznie można rozmawiać i można się o nią spierać. Rzecz jest ciekawa. Mnie chodzi tylko o to, że izabella nie użyła tego sformułowania jako takiego.

  445. Na marginesie
    11 października o godz. 20:21

    Zmierzajmy już do zakończenia sprawy bezpośrednio z red. Sz.
    Przywołanie katechizmu panzerpapy B16, przywołuje uwikłanie, w jakim – na własne życzenie, choć sie z tym nieraz męczą – żyją wyznawcy. Bardzo się starają być w porządku i bardzo się temu ciągle sprzeciwiają.
    Tu przywołam wrażenia z lektury bardzo obszernego wywiadu GW (sprzed kilku lat) z Terlikowską, sakramentalną małżonką Terlikowskiego. Czytając męczyłem się czując mękę Terlikowskiej i obojga Terlikowskich, gdy mieli problem z produkcją kolejnego dzieciątka bożego. Musieli go rozwiązać po katolicku jako prawidlowi katolicy. Czyli musieli to zrobić obłudnie, fałszywie, śmiesznie na sposób żałosny i taki, który ma w sobie coś obrzydliwego. Nie wolno katolikowi używać gumki, ale katolik musi użyć gumki, bo inaczej nie może sprawdzić, czy jego sperma czuje się dobrze i plemniki żwawo fikają, czy może są zdechłe. Nie wolno bowiem pozyskać plemników do badania na zimnym i odrażającym moralnie szkle laboratoryjnym metodą onanistyczną, bo onania to straszny grzech. I nie wolno pozyskiwać metodami wbrew naturze. Żeby jakoś z tej sprzeczności wybrnąć, udali się na wyczerpujące rozważania ze spowiednikiem, podobno bardzo poważnym mózgowcem katolickim. Po długich deliberacjach i starannym badaniu moralnym sprawy spowiednik doszedł do wniosku, że gumki wolno będzie użyć, ale konieczne będzie zrobienie w niej dużych dziur. Przez duże dziury półświęte plemniki udadzą się do półświętej komórki jajowej i będzie święte dziecko boże (albo nie będzie, ale o tym to już bozia zdecyduje), a te, które się na resztkach gumy ostaną, zostaną zbadane i będzie wiadomo, czy Terlikowski jest pod względem półświętych plemników prawidłowy. Czyli z gumą, ale tak jakby jej nie było, bez gumy, ale i z gumą.
    Trzeba być dobrze skrzywionym, żeby od tego nie zwariować.

  446. wbocek
    11 października o godz. 21:44

    No właśnie, kryje się, bo w internecie jej nie widać, dopiero znajomość „twarzą w twarz” jest personalna. Zresztą ja tam żadnego bluzgania nie widziałem, kulturalne, aczkolwiek cięte riposty.

  447. Qba
    11 października o godz. 21:50

    Ale ja, Qbo, mam identyczny problem. Skoro obaj mamy kłopot ze zrozumieniem, to albo jesteśmy tumanami, albo izabella nie postarała się ubrać sprawy w jasne słowa.

  448. Qba
    11 października o godz. 21:43

    Przestawić się na odbiór wewnętrzny….jak ja to dobrze znam. Idę wtedy najczęściej do instrumentu 🙂
    Albo sięgam po jedno z bardzo wielu posiadanych cd’s i wszystko wraca do właściwych proporcji .

  449. @Tanaka 11 października o godz. 21:55

    Bo skrzywienie psychiczne jest koniecznym warunkiem „wiary”.
    Taki wniosek wynika bezpośrednio z katechizmu, to fakt.

  450. Rogger77
    11 października o godz. 21:56

    Ciągniesz, Roggerze, zupełnie inny temat niż to, na co zareagowałem. A zareagowałem wyłącznie na Twoje niewłaściwe rozumienie „ad personam”. Więc się poprawię:
    Pod nazwiskiem, imieniem, nickiem, pseudonimem, ksywą, przydomkiem, przezwiskiem itd – zawsze jest jakaś persona. Niepotrzebnie wykorzystujesz dla swego interesu dosłowne znaczenie wyrazu „kryć się”. Użyłem go wyłącznie w znaczeniu „jest”.

  451. @wbocek

    Przeczytalam dziś wcześniej ,że na razie rekonwalescencja idzie opornie – ale to niestety tak musi być. Długo czekałeś ze wszystkim,ale w końcu przyjdzie moment ,że będzie lepiej.
    Postanowilam zrobić zaraz mały album i coś Ci pokazać – to w zwiazku z naszą rozmową o rowerze el. Dam znać,jak będzie gotowe. 🙂

  452. Konflikty między ludźmi w jakiejś grupie są nieuniknione i akceptowalne. Ale ja mam dziwne wrażenie, że są na blogu osoby czyhające na zarzewie konfliktu i podsycające ogień.
    Czy potem zacierają ręce?
    Nie wiem.
    Ale nie podoba mi się to.

  453. @izabella
    Mam bardzo podobne odczucie. Nie lubię Sz, nie z mojej bajki, ale takie ubieranie go w zasługi odbiera mu wartość intelektualną.
    Chociaż on sam lubi to ubranko, to w sumie kto jego wie…

  454. wbocek
    11 października o godz. 22:04

    Wbocku, jak to się mówi – nomen omen. Dobrze zrozumiałem Twoją intencję, mi po prostu chodzi o to, że bluzgać można do danej osoby tylko wtedy, gdy zna się ją chociaż w najmniejszym stopniu. Jeśli widzisz kogoś twarzą w twarz, możesz go urazić słownie czy w jakikolwiek inny sposób, bo zwracasz się do jego osoby jako fizycznej postaci. Jeśli znasz czyjeś dane personalne, imię, nazwisko i adres, już możesz go urazić nawet nie widząc, ale pisząc list z obelgami, wtedy odbierze on te obelgi jako skierowane do siebie. Ale nie wiedząc o danej osobie kompletnie nic, tylko znając jej pseudonim w internecie, nie można jej obrazić, bo wszelkie obraźliwe epitety kierują się w pustkę, w wirtualną rzeczywistość, która tak naprawdę nie jest rzeczywistością. To tylko nasze atawistyczne, emocjonalne odruchy, nabyte w świecie realnym, powodują, że siedząc przed ekranem komputera mamy wrażenie rozmowy z osobami, jest to jednak tylko emocjonalna iluzja. W rzeczywistości nie wiesz kim jest twój rozmówca i do kogo kierujesz swoje oceny i wyobrażenia. Łatwo może on stworzyć nieistniejącą osobowość i prezentować się jako Anna, atrakcyjna studentka z Warszawy, podczas gdy tak naprawdę rozmawiasz z Marcinem, mechanikiem z Lęborka w średnim wieku. Nie możesz mieć więc nawet pewności, że pod nickiem kryje się właśnie ta persona, jaką sobie wyobrażasz.

  455. Na marginesie
    11 października o godz. 21:38

    Spoko… ja po prostu na M-cza reaguję otrząsem ogólnym.
    A z Roggerem jużeśmy mieli do czynienia, więc rozpoznaję.

  456. Rogger77
    11 października o godz. 22:24

    Głupoty gadasz o niemożności obrażania dyskutantów ukrytych anonimowo pod nickami.
    Ja w każdym razie jestem rzecznikiem grzecznego wypowiadania się na blogu.

  457. @Szary Kot 11 października o godz. 22:24

    No to odruchy masz Waćpan prawidłowe 🙂

  458. Rogger77
    11 października o godz. 22:24

    …i Ciebie też w myśl tego broniłem.

  459. Na marginesie
    11 października o godz. 22:27

    Raźno skacze mi kolanko
    I podchodzi wzwyż śniadanko…

  460. @wbocek
    11 października o godz. 21:56

    Użyłeś słowo, które mi się podoba – tuman. Dawno temu, jadąc niemiecką autostradą widziałem wiele plakatów antyalkoholowych. Na jednym z nich stało : „Alkohol benebelt” czyli mniej więcej „po alkoholu jesteś zamglony”. I byłoby na tyle, ale ktoś dopisał sprayem ” Anna auch” czyli „Anna też”. Bardzo mi się to podobało i skojarzyłem z rozyjskim określeniem mgły i jakoś te wszystkie języki mi się przybliżyły. Od tego czasu lubię słowo tuman i nie widzę w nim niczego negatywnego. Nawet w użytym osobowo.
    Bo jak twierdził kabaret Elita – jak tuman odjedzie, to jest hetman.

  461. izabella
    11 października o godz. 17:27

    Mam niejasne wrażenie że w tym współczuciu i chodzeniu na palcach naokoło redaktora Sz. więcej jest pogardy dla człowieka niż w sporach, przekonywaniu a nawet obrażaniu. Dopóki kłócę się z prawicowcami w mojej rodzinie, czasem gorąco i boleśnie, to jednak traktuję ich jak ludzi. Którzy może błądzą, ale jednak są w stanie odróżnić dobro od zła i mają jakąś kontrolę nad własnymi preferencjami. Wasze podejście robi z redaktora Sz. człowieka chorego, bezradnego, uwarunkowanego biologicznie, bez nadziei na zmianę.
    Być może to Wy macie rację, poglądy są uwarunkowane biologicznie i nie do zmiany, więc należy współczuć i się zamknąć. Nie uważam jednak takiego podejścia za przejaw szacunku, a wręcz przeciwnie. W momencie kiedy przyznam Wam rację i przestanę z ludźmi dyskutowaać, bo po co, będzie to moja klęska.

    Poruszasz bardzo ważne i ciekawe zagadnienie.
    Na początek: nie jestem „Wy” i wypowiadam się wyłącznie we własnym imieniu.

    Zgadzam się z Tobą, że dopóki jesteśmy z innymi w kontakcie, nawet takim w postaci sporu, dopóty mówimy im, że są dla nas ważni, godni uwagi, że zależy nam na kontakcie z nimi. I faktycznie może być tak, że zaprzestanie rozmowy jest równoznaczne z sygnałem, że nie traktuję drugiego jako wartego, godnego, zdolnego do wymiany poglądów. Okazuję mu w ten sposób lekceważenie, a w skrajnym przypadku nawet pogardę.

    Ale może być też tak, że znamy drugiego człowieka w miarę dobrze. Znamy jego zalety i ograniczenia. Wiemy, że nie przeskoczy samego siebie. Nie pokona pewnych swoich ograniczeń. Co nie przekreśla jego zalet i zasług. I nie dajemy sobie prawa do zapędzania go do narożnika, nie wymuszamy na nim tego, żeby się zmieniali pod nasze dyktando, zgodnie z naszymi oczekiwaniami. W ten sposób okazujemy mu szacunek. Szacunek takiemu jakim on jest. Rezygnując z roszczenia ukształtowania go zgodnie z naszymi wyobrażeniami i oczekiwaniami.

    Ja redaktora Szostkiewicza, przy całej różnicy zdań między nami, szanuję takim, jakim on jest. Podziwiam jego kunszt dziennikarski, wiedzę i to, co zrobił dla polskiej wolności i demokracji. Znam go od ponad trzydziestu lat i wiem jakim jest człowiekiem. Szanuję jego prawo do bycia sobą.
    Do głowy by mi nie przyszło wymuszanie na nim, żeby myślał tak, jak ja. Szanuję jego i swoją wolność. Nasze prawo do różnienia się.

  462. Qba
    11 października o godz. 20:59
    Człowiek różni się od innych gatunków tym, że ma od początku do dyspozycji „komputer” z bardzo podstawowym OS, załatwiającym fizyczny kontakt z peryferiami i oczujnikowaniem.

    Człowiek się tu nie różni, wszystkie gatunki tak mają.

    Dlatego nie rozumiem rzeczonego sformułowania … poglądy są uwarunkowane biologicznie … , bo nie widzę tu bezpośredniego związku z biologią. Jest ona jedynie nośnikiem, a jej wpływ na charakter człowieka jest też w znacznym stopniu efektem myślenia, czyli wolnego wyboru, np. ja bedę macho, a Ty blondynką albo na odwrót.

    Prawicowość i lewicowość (traktowane jako skrót myślowy), są najprawdopodobniej uwarunkowane biologicznie, nie ma tu żadnego wolnego wyboru.
    Poglądów się nie wybiera, się je ma. Wydaje Ci się że robisz co chcesz, ale czy możesz przestać chcieć?
    Nauka to po prostu trenowanie mózgu, a to co raz nauczone staje się biologią. Biologia to więcej niż nośnik, to cały program. Jako dziecko możesz jeszcze być uformowany, jako dorosły, masz coraz mniejszą swobodę manewru. Wytrącenie mózgu z jego kolein wymaga wysiłku, nieustannego mierzenia się z innymi poglądami, z nowymi miejscami, językami, itp. To wymaga energii, a mózg „lubi” być efektywny, używać to co już wie a nie to co mu podpowiadają sensory.

    Dzięki @namarginesko za obronę, Ty zawsze czytasz uważnie. Różnica którą chciałam podkreślić to możliwość zmiany, a nie biologiczna podstawa wielu naszych zachowań, ta chyba nie ulega wątpliwości.

  463. @wujaszek wania 11 października o godz. 22:35

    Szkoda tylko, że za tak śliczną teorią nie stoi żadna blogowa praktyka – bo notorycznie zachowujesz się po chamsku.

  464. izabella
    11 października o godz. 22:42

    Teraz Ci wyszło jaśniej. Trzeba było tak od razu, bez majstrowania przy znaczeniu wyrazu „biologiczny”, który ma od wieków ustaloną konotację.

  465. izabella
    11 października o godz. 22:42

    to co raz nauczone staje się biologią
    tak, w sensie schematów poznawczych opartych na budowaniu obwodów połączeń synaptycznych

    Wytrącenie mózgu z jego kolein wymaga wysiłku,
    Ale jest możliwe. Gotowość i zdolność do wysiłku różnicuje tych, którzy się przez całe życie rozwijają od tych, którzy się uwsteczniają

  466. @izabella 11 października o godz. 22:42

    To co raz nauczone staje się biologią – to fakt.
    Wykonywanie danych czynności zmienia anatomię mózgu.

  467. basia.n
    11 października o godz. 22:33

    Dziękowania, basiu, i uściskowania. Cóż ja mogę powiedzieć, patrząc na holenderskie ścieżki – nic, tylko: holender! A niskopodwoziowa lukstorpeda to ten elektryk? Bo to mój styl, więc bardz mi się podoba.

  468. Na marginesie
    11 października o godz. 22:54

    i tu się pięknie spotkaliśmy i zgodziliśmy. Proponuję przy tym pozostać.
    Dobrej nocy.

  469. wujaszek wania
    11 października o godz. 22:35

    Zgadzam się z Tobą, że dopóki jesteśmy z innymi w kontakcie, nawet takim w postaci sporu, dopóty mówimy im, że są dla nas ważni, godni uwagi, że zależy nam na kontakcie z nimi.

    Mówisz o pewnym modelu, bycie niemal idealnym, czyli rzadkim zjawisku. Umiejętność rozmawiania, nawet spierania się, to duża sztuka. Okoliczności życia, jak i wejściowe ograniczenia („biologia”) czynią rozmowę zdarzeniem dużej rzadkości.
    Nierównie częściej są to nieskładne i przegrywane szamotaniny z niedorobionymi myślami, do tego często intensywnie zabarwionymi emocjami, monologi, gadanie do siebie za pomocą używania do tej czynności innych, nazywanych mylnie „rozmówcami”. Mylnie, lub fałszywie.
    Jeśli oglądałeś „Kler” to masz tam ilustracyjną scenę, gdy proboszcz gada do drugiego: „kościół to taka wspólnota, że jak przychodzi co do czego, to nie ma do kogo gęby otworzyć”.
    Nie inaczej jest w rodzinach.
    Tak wszyscy są we wzajemnym kontakcie, tak ze sobą gadają i sie od tego szanują, że pustka i lepiej już gęby nie otwierać, bo kończy się to zawodem: gadałem do obrazu.

    I faktycznie może być tak, że zaprzestanie rozmowy jest równoznaczne z sygnałem, że nie traktuję drugiego jako wartego, godnego, zdolnego do wymiany poglądów. Okazuję mu w ten sposób lekceważenie, a w skrajnym przypadku nawet pogardę.

    Uwaga jak wyżej. Rozmowa nie polega ani tylko, ani głównie nawet na słowach. Wiesz chyba, że język ciała mówi o wiele więcej niż słowa, choć słowa mają wartość werbalną. Do poczucia godności i bycia szanowanym – dziwne? – ludzie bardziej niż słów potrzebują dobrych sygnałów ciała. Z pogłaskaniem, przytuleniem, ciepłym spojrzeniem, naturalnym uśmiechem, zasygnalizowaniem, że traktują drugiego z uważnością.

    Lekceważenie jest standardem stosunków międzyludzkich i nie znaczy to, że z zasady jest złe. Bywa dobre, bywa konieczne. A w „skrajnych sytuacjach” pogarda także.

  470. @wujaszek wania 11 października o godz. 22:58

    To nie było do ciebie. Nic „pięknego”.

  471. @izabella
    11 października o godz. 22:42

    Przepraszam, wydawało mi się, że wyraziłem się jasno.
    Gdyby wszystkie gatunki tak miały, to by wszystkie pisały, miały świadomość i pyskowały. Ponieważ jest to domeną ludzi, więc jest to coś, co nas od innych gatunków odróżnia. To po pierwsze.

    Po drugie twierdzę, że człowieka można wychować (oczywiście od dziecka) nie tylko na istotę wyznającą określone poglądy (lewicowe, prawicowe, nacjonalistyczne, itd.) ale na zdolną do ich zmiany. W uproszczeniu – przedkładającą każdorazowo myślenie nad tradycję.

    To właśnie całkowita dowolność w kształtowaniu początkowym człowieka stanowi o jego możliwościach przystosowawczych do ekstremalnych i zmiennych warunków. Każdy inny wysokozorganizowany gatunek w takiej sytuacji po prostu wymiera.

    Dlatego ciągle mam problem z „… poglądy są uwarunkowane biologicznie …”. Ale to mój problem, więc się nie turbuj.

  472. Tanaka
    11 października o godz. 22:59

    przepraszam, że nie odpowiem teraz, choć traktuję Twój wpis jako ciekawe zaproszenie do naprawdę ważnej rozmowy.
    Padam na twarz po bardzo intensywnym dniu. Jutrzejszy dzień też pod znakiem zajętyków.
    Ale postaram się znaleźć czas na rzetelne przemyślenie i odpowiedź.
    Dobranoc 🙂

  473. wbocek
    11 października o godz. 22:57

    Tak – to ten el 🙂

    Dziś jadąc lekko przy silnym ,przeciwnym wietrze – wlaśnie myślałam o Tobie. Bo taki rower zmniejszy maksymalnie wysiłek. Ponieważ jeździsz na niskopodwoziowej lukstorpedzie,może mój pojazd pasowałby Tobie wysokością. Rama ma wys.48cm. Myślisz ,że byłby dobry i dla Ciebie?

  474. @ Na marginesie
    11 października o godz. 22:54
    @izabella
    11 października o godz. 22:42

    Widzę, że mało wierzycie w swoje możliwości. Ale to Wasza sprawa.

    Natomiast stwierdzenie To co raz nauczone staje się biologią… jest dla mnie szokujące. Przecież biologia to tylko nośnik.
    Czy fakt nagrania piosenki na taśmę magnetofonową czyni ją magnetyczną? A na CD – optyczną?

  475. Rogger77
    11 października o godz. 22:24

    Tylko że nie chodzi, Roggerze, o to, co Ty myślisz o obrażaniu kogoś niby-anonimowego, lecz o to, co ten obrażany myśli. A on dla siebie nie jest anonimowy. Nie ma znaczenia, jak się obrażany zwie. Jest konkretną osobowością choćby miał tysiąc imion i pięć tysięcy nicków. Jeśli jesteś jaki czas na blogu, to przecież każdy nick kojarzy Ci się z więcej lub mniej wyraźnymi cechami nosiciela. Nawet jednorazowe spotkanie z anonimowym tekstem jest spotkaniem z człowiekiem, nie z literą. A dla doświadczonego obserwatora jest to spotkanie z człowiekiem, o którym na podstawie tego jednego tekstu mógłby sporo powiedzieć. Pod pojęciem „blogowa anonimowość” kryje się bardzo powierzchowne rozumienie i traktowanie człowieka. Nie ma znaczenia jak taki niby-anonim realnie się nazywa, czy jest kobietą, czy mężczyzną, ile ma lat, jaki zawód, wykształcenie itd. Te dane mogą być ważne, ale niekoniecznie – dla odczytania osobowości, której się ukryć nie da. Anonim to realny człowiek ze wszystkimi jego cechami, również z wrażliwością, z przeżywaniem niesprawiedliwych ocen, podejrzeń, bluzgów, kpin itd.

  476. izabella
    11 października o godz. 22:42

    Dodam do waszej dyskusji parę uwag.

    Używanie do porównania komputerów i systemu operacyjnego, w zakresie jakim zrobił to Qba jest ok, ale trzeba z tym bardzo uważać. Komp i softare nie działają jak człowiek. Poza stwierdzenie, że IO załatwia kontakt z peryferiami, lepiej z takimi porównaniami nie wychodzić.

    „Obyśmy wszyscy zdrowi byli” – gadamy i do nas tak gadają. Niezdrowi, czyli ograniczeni biologicznie, w sposób inny (większy) niż ograniczenia biologiczne wynikające z naturalnej konstytucji człowieka, jesteśmy więźniami biologii. Nie absolutnymi więźniami, ale wystarczająco mocno uwikłanymi by z wielką tylko trudnością móc sie ponad nie wznosić i to w sposób niepewny.
    Prosty przykład: sam wzrost w poważnym stopniu wpływa na to, jak widzimy świat. I inaczej go wartościujemy. Osoba wyższa – w naszej kulturze – uchodzi za ważniejszą. Dlatego, by dodać sobie wagi, używamy wysokich obcasów, co szczególnie wyraziste u mężczyzn. Prezydent Sarkozy chodził w butach z wysokimi wewętrznymi obcasami, by wypadać wystarczająco poważne wśród wyższych polityków i przez żoną. To samo było z Dianą i Karolem. To takie standardowe przykłady.
    Osoba fizycznie ładniejsza uchodzi za mądrzejszą, inteligentniejszą.

    Samo dzielenie na to co „ładne” i „nieładne” już tworzy silne ograniczenia, a podstawą „ładości jest biologia, choć nie wylącznie. Ładoność/nieładność wydaje sie być kategorią wyłącznie kulturową, a nawet komercyjną, ale to także jest oparte na biologii i wynikających z biologii relacji międzyosobniczych. Nie tylko u ludzi, ale ogromnej części świata przyrody. Ładny znaczy także „płodny”.

  477. @Qba 11 października o godz. 23:14

    Czy fakt nagrania piosenki na taśmę magnetofonową czyni ją magnetyczną? A na CD – optyczną?

    Nie tędy droga. Fakt nagrania piosenki na taśmę zmienia strukturę taśmy. Podobnie nagranie czegoś na CD powoduje fizyczne zmiany CD. Nauka np. pływania czy gry na fortepianie albo studiowanie matematyki powoduje fizyczne zmiany w mózgu. To jest biologia, czy anatomia, jeśli wolisz.

    Z kolei czy biologia/anatomia to „tylko” nośnik? – kwestia otwarta. Według neurobiologów, takich jak Antonio Damasio, nawet świadomość jest uwarunkowana anatomicznie – to znaczy w ogóle nie istnieje poza ciałem. Natomiast własne indywidualne „ja” wydaje się być iluzją – co już od dawna sygnalizują buddyści.

  478. basia.n
    11 października o godz. 23:07

    Basiu, rower podziwiam, ale dla siebie na razie o takim nie myślę – dopiero jak mi nogi odejmą. Bo teraz do wiatrów to ustawiam się tak, że dość dokładnie śledzę i porównuję różne prognozy i dopiero wedle nich planuję trasę. Lub planuję kilka tras i czekam na odpowiednie prognozy. Nawiasem mówiąc, na moim przymorskim terenie mam też z dawnego rybaczenia nawyk czytania prognoz rybackich i układów wyżów/niżów. Więc zwykle na dwa dni przed podróżą wiem na bank, jakie będą wiatry. Zdarza się też, że kiedy wiatry są uparte, to i ja się uprę i jadę pod wiatr pociągiem, a z powrotem – rowerem z wiatrem, gwiżdżąc cudną melodię „Enas komos i haramu”. Dobranocka.

  479. wujaszek wania
    11 października o godz. 23:07

    To mnie zaciekawia – co odpowiesz.

  480. @wbocek
    11 października o godz. 23:32

    Oj Pombocku ! To nie tylko o wiatr chodzi!( chociaż wtedy się jest niezależnym od prognozy) Po prostu o komfort jazdy i dlugość jej trwania,bez niepotrzebnego obciążania kolan ! Więc lepiej jest myśleć „przyszłościowo ”
    Dobranoc 🙂

  481. basia.n
    11 października o godz. 23:37

    Basiu, muszę Cię na chwilę obudzić. Rowerowanie nie jest dużym obciążaniem kolan – o wiele większym jest chodzenie, nie mówiąc o największym – o bieganiu. Na rowerze stawy kolanowe nie dźwigają prawie całego ciężaru ciała, przy chodzeniu/bieganiu – tak. Teraz dopiero dobranocka bez podskocków, bo są jeszcze gorsze od chodzenia i biegania.

  482. wbocek
    11 października o godz. 23:32

    Pombocku, czytając co mówisz basi, mam wrażenie, że mówisz o czymś innym niż ona do Ciebie. Pytała, zdaje się, o to, czy – rozważając rzecz modelowo zapewne – elektryk jest potencjalną alternatywą wobec stnu rzeczy z rowerem o napędzie biologicznym. A Ty analizujesz problematykę pogody. Dobra, rozumiem, bierzesz ją pod uwagę, ale i z jednym rodzajem roweru i z drugim sprawa jest chyba taka sama względem pogody – warto ją znać przed wyjazdem.
    Nie jeździłem jeszcze elektrykami, więc się nie będę wymądtrzał, natomiast parę razy jechałem ze znajomymi którzy byli na elektrykach, w terenie znacznie zróżnicowanym – szutr/asfalt/bruk/miękkie podłoże trawiaste/ wydeptane ścieżki/luźny piach. Oraz długie zjazd i podjazdy. Mówili, że wspomaganie elektryczne jest zauważalne, zwłaszcza przydaje się przy podjeździe. Nie pamiętam, czy komentowali jazdę pod wiatr, ale skoro przy podjeździe jest wyraźna ulga w pracy nóg, to wiatr będzie bardzo podobnego rodzaju oddziaływaniem na nogi, czyli wpływ elektryki także.

  483. @Na marginesie
    11 października o godz. 23:32

    Nie tędy droga. Fakt nagrania piosenki na taśmę zmienia strukturę taśmy. Podobnie nagranie czegoś na CD powoduje fizyczne zmiany CD. Nauka np. pływania czy gry na fortepianie albo studiowanie matematyki powoduje fizyczne zmiany w mózgu.

    We wszystkich wymienionych przez Ciebie przypadkach występują zmiany struktury/właściwości nośnika spowodowane zapisem informacji. Ale ta informacja jest całkowicie niezależna od nośnika. Wydaje mi się, że inaczej widzę tu przyczynę i skutek.
    Nie mogę stwierdzić, że ten utwór muzyczny jest uwarunkowany magnetycznie. Mogę co najwyżej powiedzieć, że to nagranie utworu jest uwarunkowane magnetycznie w sensie zapisu na taśmie magnetycznej. Ale to jest zupełnie inna dyskoteka.

  484. Tanaka
    11 października o godz. 23:47

    Może zapomniałeś, Tanako. Basia chwaliła elektryka za jazdę pod wiatr, no więc powiedziałem, jak jest u mnie. Bo w sumie za żadnymi silnikami, prócz tego we mnie, nie tęsknię – zagadałem tylko jakiś czas temu o tym, mając na uwadze ewentualną nogową niesprawność.

  485. Qba
    11 października o godz. 23:14

    Przecież biologia to tylko nośnik.

    Qba, biologia to my.
    Spróbuj pobyć trochę bez własnej biologii, to będziesz miał jasność 🙂
    Coś tam jeszcze mamy oprócz, ale nie umniejsza to wagi biologii. To nie tylko nośnik.

  486. Tanaka
    11 października o godz. 23:47

    Masz absolutnie rację z tym wspomaganiem.I przy podjeździe ogromna różnica i w różnym „mniej wygodnym terenie.
    Dla mnie bardzo ważne jest,aby jeżdzić cały rok,niezależnie od siły wiatru – w Holandii ,jak wiesz,jest to bardzo ważne.
    Oczywiście w Polsce sezon rowerowy trwa krócej. Ale i tak można dzięki rowerowi el. znacznie ten sezon wydłużyć,bez zaglądania do pogodynki 🙂

  487. wbocek
    11 października o godz. 23:52

    Może coś przeoczyłem z waszej wcześniejszej rozmowy.
    Czy przy takiej „ewentualnej nogowej niesprawności”, ,albo niepełnej sprawności elektryk byłby sensownym rozwiązaniem?

  488. wbocek
    11 października o godz. 23:52

    Tak,tak 🙂
    Ale mnie mijają pod wiatr tylko na kolarzówkach 🙂
    Inni zostają daleko w tyle. A ja bez zmęczenia i specjalnego wysiłku 🙂

  489. Tanaka
    11 października o godz. 23:56

    Zapewniam,że taki rower byłby dla Pombocka znakomitym rozwiązaniem .

  490. basia.n
    11 października o godz. 23:56

    Nie jeździłem po Holandii na elektryku, ale jeździłem z dziesięcioma litrami wody pod ubraniem. Bardzo funkcjonalne rozwiązanie: jadę i się kąpię równocześnie. Chyba mógłbym nawet łowić rybki i wypoczywać nad tą wodą. Był mały minus, z tym wypoczynkiem, bo sie nie bardzo wyopoczywa z tą wodą i jeszcze nieraz osobnym plecakiem na sobie. Trzeba ostro pedałować.
    Przydałby mi się do tego elektryk. Jadę sobie tak, że zakładam nogi na kierownicę i samo mi się jedzie. da się tak?

  491. basia.n
    11 października o godz. 23:56

    Chyba w rejonach nadmorskich w Polsce, oraz tych pod wpływem klimatu atlantyckiego, sezon rowerowy niespecjalnie jest krótszy, a jeśli się doda udogodnienie w postaci dróg rowerowych (pprzybywa, choć nierówno) to może da się robic porównania z Holandią.

  492. @Tanaka
    11 października o godz. 23:47

    Jako praktykujący od lat problem wbockowy (wymienione kolana i rower zamiast biegania, wspinania, itd.) pozwolę sobie wtrącić trzy grosze. Rower ze wspomaganiem elektrycznym nie zmienia wiele w kolanach. Jak zauważył wbocek, sam fakt posadowienia corpusu delicti na siodełku odciąża tak bardzo kolana, że wysiłek pedałowania jest tylko przyjemnością. Zwłaszcza, że współczesne rowery posiadają wielostopniowe przekładnie, umożliwiające utrzymanie w miarę stałego obciążenia kolan niezależnie od terenu i wiatru. Choć zdarzają mi się dni, kiedy mam pod wiatr w każdą stronę, nie wyobrażam sobie wspomagania. Jak już, to się przesiądę znowu na motocykl.
    Jest jeszcze aspekt ceny. Za rower ze wspomaganiem elektrycznym trzeba zapłacić minimum 1500 euro. A za 1000 euro masz rower zrobiony na zamówienie, czyli z wybraną ramą, przekładniami, amortyzacją, oświetleniem, itd. Wszystko to wysokiej jakości wytrzymujące spokojnie objechanie kuli ziemskiej po równiku.

  493. Qba
    11 października o godz. 23:51
    Nie mogę stwierdzić, że ten utwór muzyczny jest uwarunkowany magnetycznie. Mogę co najwyżej powiedzieć, że to nagranie utworu jest uwarunkowane magnetycznie w sensie zapisu na taśmie magnetycznej. Ale to jest zupełnie inna dyskoteka.

    Dokładnie tak, nagranie. Wszystko czym dysponujesz w mózgu to nagranie rzeczywistości, która pewnie obiektywnie istnieje. Ale każdy odbiera ją przez swoje własne subiektywne nagrania. Zależne od tego co w tym mózgu już jest.
    Może gdzieś dojedziemy z tym koksem 😀

  494. Tanaka
    12 października o godz. 0:01

    Oj nie ! Tak się nie da. To nie jest motorynka. Trzeba pracować. Ale ma się wybór ile ktoś chce i moze wlożyć wysiłku. Ja bardzo często staram się jechać podobnie,jak na zwykłym rowerze. Ale wlaśnie kiedy mi wieje,albo teren się zmienia – czasowo ułatwiam sobie sytuację. Ale można na takim rowerze świetnie zaczynać rewalidację – wlaśnie z porządnym wspomaganiem. Bo trzeba przecież zaczynać od minimum wysiłku.

  495. co raz nauczone staje się biologią

    Przyjmuję „biologia” w tym przypadku to taka figura, ale temat skojarzył mi się
    z filmikiem w „Czarno na Białym”, który porusza niesamowitą sprawę.

    Okazuje się, że za czasów panowania Franko w Hiszpanii
    kilkaset tysięcy dzieci było kradzionych matkom tuż po porodzie.
    Mówiło się im, że dziecko urodziło się martwe. Na okoliczność kiedy matka upierała się zobaczyć na własne oczy ciało dziecka…… trzymano w zamrażarce dyżurne zwłoki jakiegoś maleństwa. A noworodek do noworodka przecież podobny.

    Dzieci te potem były oddawane do adopcji. A potem nawet sprzedawane.

    Komu dzieci zabierano?
    Nieprawomyślnym!

    Stąd łatwo się domyśleć, że na adopcję zasługiwali wierni frankowicze.

    Wychowanie „właściwe” odgrywa i odgrywało wielką rolę w kształtowaniu społeczeństw.

    Podobne praktyki uprawiał Sojuz, chociaż tam bardziej bezkompromisowo to robiono.
    Zabierano i już. Żadne tam ceremonie z kłamstwem.

  496. Widzę że niektórym słowo „biologia” kojarzy się z eutanazją, eugeniką i odbieraniem dzieci przez Franco.
    Rany julek, spadam.

  497. Qba
    12 października o godz. 0:07

    Mialam doskonałe rowery Gazelle z przerzutkami,ale nie da się to porownać z Gazelle elektryczną.
    Zmieniłam na elektryczną,po kolejnej kradzieży. Pomyślalam,że będzie dla mnie możliwy jeszcze większy zasięg kilometrów. I tak jest rzeczywiście. Przedtem byłam zdumiona,kiedy inni mnie wyprzedzali z latwością,a teraz ja to robię ,jadąc przeciętnie około22/godz. 🙂

  498. izabella
    12 października o godz. 0:13

    A było tak przyjemnie 🙂

  499. @Tanaka
    11 października o godz. 23:53

    Rozumiem. …biologia to my… a „L’état c’est moi”.
    Na biologię, w sensie ciała, masz wpływ ale niewielki. Natomiast Twój mózg może wymyśleć wszystko. Jedyne ograniczenie, to Ty. A Twoje poglądy są tak samo biologicznie uwarunkowane, jak piosenka magnetycznie. Czy garb przeszkadzał Leśmianowi pisać o miłości?

  500. Qba
    12 października o godz. 0:07

    Pozwól ,że jeszcze o rowerze – jakiej marki jest Twój ?

  501. @basia.n
    12 października o godz. 0:14

    Ja mam taką narwaną biologię, że muszę ją zmęczyć. Dlatego staram się przejechać codziennie przynajmniej 40 km. A jak mi się chce, to i 120 km. Bez wspomagania i powyżej 25 km/h. Mój rower ma ramę stalową, więc jest co ciągnąć. Aluminiowe długo ze mną nie wytrzymują.
    Przyznaję, że niedawno zamieniłem plecak na torbę wieszaną na bagażniku. I czuję się jak ze wspomaganiem.

  502. Qba
    12 października o godz. 0:28

    Jak jadę z domu nad morze i z powrotem – to też jest około 40 km .Ale 120 to mi się nigdy nie chce 🙂 🙂
    Powyżej 25/godz – ho,ho,ho !
    Ale dlaczego aluminiowe ramy nie wytrzymują ?

  503. @basia.n
    12 października o godz. 0:28

    Mój jest składany na zamówienie. Rama stalowa. Przekładnia 8-biegowa w tylnej piaście. Amortyzatory z przodu. Bez hamulca nożnego. Reszta standardowa.
    Łańcuch wytrzymuje około 16.000 km. Opony połowę tego.
    Poprzedni (stoi w piwnicy i czasem go używam) był peugeot, aluminiowy z przekładnią standardową (27 biegów). Też jeździłem nim ponad 120 km jednorazowo. Ale jakoś nie przepadam za nim.

  504. @basia.n
    12 października o godz. 0:32

    Ramy aluminiowe mają mniejszą sztywność. Przy zwykłej jeździe nie czujesz różnicy ale przy długiej i szybkiej jest troszkę, jak jechanie po piasku – bardziej męczy. Ale to są mało istotne niuanse.

  505. wbocek
    11 października o godz. 8:55

    No wlasnie po to pociagnalem Cie za kola.., za nogawke (angielski idiom ‚to pull someone’s leg), by otrzymac tego typu odpowiedz.
    Przyznaj jednak, ze mamy (moze nie Ty, bos unikatowy czlek) naturalna sklonnosc do uscislania, co manifestuje sie czesto wlasnie logicznym nadmiarem w jezykowych ekspresjach.
    ‚Dobry przyjaciel’ a czy sa zli przyjaciele? Moze sa…

    Qba.
    Mial byc A. Jackiewicz nie Jackowski.

    Pozdrawiam panow bardzo dzis zajety.

  506. Qba
    12 października o godz. 0:35

    Rozumiem. Ale wobec tego ile mniej więcej waży Twoj rower?
    Czy jeśli pada też jeździsz? Ja wtedy spaceruję pod dużym parasolem 🙂 Ale holenderskie dzieci jadą do szkoły w deszcz w ubraniach nieprzemakalnych.Zimny wychów 🙂

  507. @basia.n
    12 października o godz. 0:48

    Nie mam pojęcia ile waży. Na razie daję mu radę czyli wynoszę z piwnicy na parter. I z powrotem. W czasie deszczu staram się nie jeździć. Ale zdarzyło mi się kilka razy bardzo zmoknąć, że nie było na mnie nic suchego. Natomiast nie mam problemów z jazdą zimą, choć czynię to rzadziej. Ponieważ często wyjeżdżam, nie zawsze mam rower do dyspozycji. Może dlatego tak dużo jeżdżę „na zapas”.

    A teraz dokonam ablucji wieczornych i poczytam przed snem. Czego i Tobie życzę.

  508. Qba
    12 października o godz. 1:00

    Dobranoc 🙂

  509. Pora na nocną zmianę. 🙂
    U mnie wczoraj wreszcie popadało i wieczorem mieliśmy koncert chóru małych i większych żabek.
    https://www.youtube.com/watch?v=U05if4AkBPs

  510. Ewa-Joanna,

    ‚Pora na nocną zmianę.”…

    5 minut ciszy…

    https://www.youtube.com/watch?v=r40Tmvdsg-4

  511. Gekko
    10 października o godz. 10:59

    „@ act

    Ok, jestem dumny że udało mi się wstrzelić w obszar wart czasu i wysiłku dwudziestoletniego stażem wychowanka polsatu…”

    Wychowanek polsatu brzmi lepiej niz wychowanek polmosu, ktorego PRL omalze nie uczynil mnie ‚dozgonnym’ absolwentem.
    Ale nie zoladkujmy sie gorzko, czytam czasem polskie ksiazki no i samego Gekko
    na tym blogu. Nie wiem, jak on to czyni ale czasami udaje mu sie forme zamienic w tresc a tresc w forme. Ambitne to wyzwanie ale on alchemik slowa
    swietnie daje rade.

  512. Tanaka, wbocek, Gekko, Lewy.

    Swietny ‚desant’ u Szostkiewicza – zaczalem sie wlasnie delektowac owocami jego.

  513. @Orca
    Czy to Twoje Miejsce na Ziemi? Jeżeli tak to bardzo piękne.
    Taką Drogę Mleczną widzę siedząc w ogrodzie jak mnie komary nie wypłoszą 🙂

  514. @act
    12 października o godz. 0:46

    Jo, actku, i zgoda z tą skłonnością do uściślania. Wystarczy rzucić latem okiem na nadmorską plażę. Albo na poniższe.

    „Czasami tak naprawdę trzeba zgadnąć, ile lat ma tancerka”.
    „Kiedy możemy się spodziewać prawdziwej zmiany pogody?”.
    „Pani minister powiedziała autentyczną prawdę.
    „Tym bardziej, że prawdziwa zima tak naprawdę dopiero się zaczyna”.
    „I tak naprawdę po tygodniu możemy wykonywać samodzielne loty”.
    „My uważamy tak naprawdę, że Polsce jest potrzebny naprawdę dobry rząd”.
    „Ja naprawdę nie wiem, co ten rząd tak naprawdę chciałby realizować”.
    „W Polsce jeszcze nie rozpoczęła się tak naprawdę dyskusja nad konstytucją”.
    „Jesteśmy pokoleniem, które urodziło się tak naprawdę w Szczecinie”.
    „Jesteśmy dumni z prawdziwego tak naprawdę papieża-pielgrzyma. To naprawdę autorytet prawdziwy„.

  515. bohuwamohu
    10 października o godz. 21:46

    „I rzeczywiscie w tej czesci swiata rozpoczeto podboj Kosmosu, pierwsza rakieta kosmiczna, pierwszy czlowiek w Kosmosie, pierwsza kobieta.”

    Wiadomo, co chciales powiedziec. Ale w dobie wzmozonej PC nawet takie zdanie moze byc potraktowane podejrzliwie hehehehe….

  516. wbocek
    12 października o godz. 5:57

    Dziekuje, tak naprawde.
    Dobiles mnie zupelnie tymi naprawde prawdziwymi przykladami.

    Juz nic nie bede o uscislaniu. Obiecuje naprawde a wcale nie na niby.

    Pzdr

  517. paradox57
    10 października o godz. 22:37

    „Na ile lat wstecz oblicza się zasiedlenie Australii? 40, 50 tysięcy?”

    Jeszcze stosunkowo niedawno mowilo sie, ze okolo 40 tys.
    Od kilku lat najczesciej mowi sie o 60 tys.

    Poczekajmy, za 10 lat moze bedzie 50 albo 80…

  518. Ewa-Joanna
    12 października o godz. 2:13

    „Pora na nocną zmianę. ”

    Strasznie mnie rozsmieszyla ta ‚nocna zmiana’ – a no bo rzeczywiscie, straszna harowka u tego Tanaki odchodzi.
    Chyba przeniose sie do hotelu robotniczego, zeby bylo blizej do roboty u niego. Jak budowac panie piate Polskie, to budowac.

  519. @act 7:07

    Niezłe tempo: 10 000 lat na każde dziesięciolecie. Co nie zmienia mojego podziwu dla kultury Aborygenów trwającej tak długo i tak stabilnie.

    I ta kulturotwórcza rola Europejczyków z ich chrześcijaństwem. Szczególnie dobrze wyrażona na Tasmanii.

  520. może ta akcja była już polecona na blogu, ja znalazłam dziś informację w artykule „Polityki” o tresowaniu B.Nowackiej – popieram, działam i liczę na ateistów :
    http://federa.org.pl/deklaracja-brukselska-podpisz-miedzynarodowy-dokument-pro-choice/

  521. Właśnie wyszedłem z oparów łyski, czytam ja sobie, co sie w nocy działo. No i się działo. Qubuś, rowerzysta który na stalowym rumaku codzienie pokonuje 40 km, a nawet 120, przyznał się, że nie lubi używania słowa „idiotka”. Więc ja, skruszony, złozyłem ślubowanie, że już nigdy tej osoby nie będę tak brzydko nazywać. Ale przecież jakoś muszę ją nazywać, skoro kilka razy tej burzliwej nocy,kiedy ja niewinny jak dziecię, bo w oparach łyski,spałem sobie, zaczepiła mnie. Myslałem myślalem i wymyślilem, będę ją nazywał kulturalnie Niezwykle Inteligentną Magnifiscencyjną Fotogeniczną Aspirantką. Ponieważ używanie tak długiego tytuły może być uciążliwe, więc ze względów praktycznych będę używał logo NIMFA. Czy to,Qubusia,zadowala Twoją delikatną wrażliwość ? I odszczekuję , jak to idiotka, pardon NIMFA (ech te przyzwyczajenia) kiedyś mi proponowała (no to odszczekanie), nazywanie Nimfy idiotką. Chyba, że znowu sie pomylę (ech te przyzwyczajenia). A na słowie Lewego można polegac jak na słowie Artura Zawiszy.

  522. Tanaka
    11 października o godz. 22:59

    Okoliczności życia, … czynią rozmowę zdarzeniem dużej rzadkości
    Zgadzam się całkowicie.

    Ludzie mówią z różnych powodów. Żeby wyrazić swoje zdanie, popisać się własną wiedzą, zaznaczyć swoją obecność i znaczenie. Wielu jest mówiących, ale mało słuchających. Słuchających z uwagą i otwartością na zrozumienie cudzego punktu widzenia. Najczęściej rozmowy przypominają grę w ping ponga, gdzie liczy się szybkie odbicie piłki i uzyskanie przewagi nad partnerem. I dobrze jeżeli partner nie jest traktowany jak wróg. Albo naklejanie afiszy na słupie ogłoszeniowym. Kto naklei ostatni i przykryje cudzy afisz, tego racja.
    Tymczasem w rozmowie, niczym w muzyce, „grają” nie tylko słowa (nuty), ale i to, co pomiędzy nimi.
    Rozmowy przypominają często przekrzykiwanie się dwóch monologistów przemawiających do samych siebie i nasadzających się własnym głosem, erudycją, wiedzą.
    Żeby była możliwa rozmowa, a tym bardziej dialog musi być spełnione szereg warunków. Ale o tym wiesz doskonale i Ty i Blogowe SzanPaństwo.
    Rozmowa jest sztuką i należy jej uczyć od szczenięcia. Tymczasem odzwyczajamy się od rozmawiania na rzecz dziobania palcem w komórki, tablety, etc.. Za jakiś czas umiejętność prowadzenia rozmowy, podobnie jak ręcznego pisania, będzie rarytasem na miarę starych, poczciwych, pachnących pomidorów gruntowych. Taka jest kolej rzeczy i cena jaką płacimy za postęp technologiczny. Nic za darmo. Dodatkowym czynnikiem dewastującym rozmowę jest nagminne mylenie asertywności z brakiem elementarnej kindersztuby.

    Rozmowa nie polega ani tylko, ani głównie nawet na słowach

    I znowu pełna zgoda. Dlatego tak łatwo wpadać w różne turbulencje na blogu. Jesteśmy tu skazani jedynie na słowo, pod które często każdy z nas podkłada inne znaczenie. I odcięci od ponad 90. procent zawartości przekazywanego komunikatu, mieszczącego się z reguły w warstwie pozawerbalnej. Co nieco pomagają emetikony, ale nie załatwiają tego, co najważniejsze.

    Lekceważenie jest standardem stosunków międzyludzkich i nie znaczy to, że z zasady jest złe. Bywa dobre, bywa konieczne. A w „skrajnych sytuacjach” pogarda także.

    Kolejny raz zgoda.
    Właśnie, jako społeczeństwu, zafundowano nam taką sytuację, w której wręcz trzeba sięgnąć do tych skrajnych środków i metod. Przy czym dobrze by było nie ograniczać się do nich i robić też coś konstruktywnego, pozytywnego.

    I to by było na teraz na tyle. Lecę do zajętyków 😉

  523. @izabella,@QBA

    Dyskusja sprowadza się do pytania – czy jesteśmy w stanie przenieść jaźń na inny nośnik – np. niebiologiczny

  524. wujaszek wania
    12 października o godz. 9:33

    „Dodatkowym czynnikiem dewastującym rozmowę jest nagminne mylenie asertywności z brakiem elementarnej kindersztuby.”

    Howgh i ament.

  525. Żeby na chwilę oderwać się od biologicznych podstaw myślenia.
    Sąd w Lublinie uchylił decyzję prezydenta o odwołaniu marszu równości.

  526. @zulu24
    12 października o godz. 9:44

    Pytanie jest nieco inne: czy mamy dziś podstawy, by przypuszczać, że przeniesienie jaźni/osobowości na inny nośnik jest fizycznie niemożliwe? Jeżeli nie, to jest to jedynie problem techniczny.
    Pomijam tu oczywiście wszelkie aspekty moralne, społeczne, psychiczne, (religijne celowo pomijam) itd. Oponentom przypominam dawny opór przed automobilami.

  527. Sceptycyzm wobec przeniesienia jaźni na inny nośnik nie można porównywa z niegdysiejszym oporem przed automobilami. Są takie idee, które nawiedzają ludzi i które tylko jakoś realizują w baśniach, religiach..np. perpetuum mobile, czapka niewidka, nieśmiertelność, podróż w czasie…
    Gdyby udało się przenosić jaźń na inne nośniki, to uzyskałoby się praktycznie nieśmiertelność, bo po zużyciu jednego nośnika jaźń przerzuciłaby sie na inny..i tak in perpetuum.
    Owszem wiele marzeń człowieka, mimo sceptycyzmu, dało się zrealizować; komunikujemy sie na odległość, latamy, za jednym zamachem burzymy Hiroszimę..ale są takie , Qubusiu, które pozostaną marzeniami, bo takie są prawa przyrody.
    Lem bawił się tymi marzeniami, kpił sobie z nich. W Bajkach robotów opowiada, jak to podrózowano z szybkością światła; wchodził podróżnik razem z walizką do analizatora-dezintegratora, maszyna analizowała podróznika i walizkę z jej zawartością do ostatniego atomu i jego miejsca wobec innych atomów. Następnie tak uzyskany „plan budowy” wysyłała zgodnie z wolą podróżnika na Syriusza albo do Andromedy. Tam podobna maszyna integrowała go z atomów, którymi dysponowała na miejscu. Problem się pojawił, kiedy przez pomylkę maszyna zreplikowała dwukrotnie podróżnika i jego walizkę.Pal licho walizkę, ale obaj panowie czuli się posiadaczami jedynej jaźni i wzajemnie oskarżali się o uzurpację.

  528. paradox57
    12 października, g.10:42
    Dobra wiadomość. Jednak sądy nie dają ciała.
    A tak przy okazji, czy mogą być inne, niż biologiczne, podstawy myślenia?

  529. Lewy
    12 października o godz. 11:39

    „które pozostaną marzeniami, bo takie są prawa przyrody.”

    Należałoby dodać – obecnie znane prawa przyrody. Na począku XX w Einstein wywrócił fizykę i panujące ówczesnie prawa przyrody, więc nie ośmieliłbym sie twierdzić, że obecne są ostateczne.

  530. wujaszek wania
    „Rozmowa jest sztuką i należy jej uczyć od szczenięcia. Tymczasem odzwyczajamy się od rozmawiania na rzecz dziobania palcem w komórki, tablety, etc.. Za jakiś czas umiejętność prowadzenia rozmowy, podobnie jak ręcznego pisania, będzie rarytasem na miarę starych, poczciwych, pachnących pomidorów gruntowych.”
    O to, to!
    Czuję podskórnie , że miłe ci są, podobnie jak mnie, tradycyjne formy komunikacji, choć korzystam także z jak najbardziej aktualnych.
    Usiłuję sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz wysłałam do kogoś regularny list w kopercie. Czarna dziura! Ale zdarzało mi się słać do bliskich widokówki z podróży zagranicznych.
    Oczywiście „prasówki” robię sobie w necie, ale kupuję czasem „żywą” Politykę, Magazyn weekendowy GW i Newsweek.
    Książki czytam wyłącznie papierowe, bo dla mnie to jest cały rytuał. Muszę czuć pod palcami strony, słyszeć szelest kartek. Odczuwam wprost fizyczną przyjemność, gdy patrzę na rzędy książek w domowej bibliotece i przesuwam palcem po ich grzbietach.
    Oczywiście doceniam książki elektroniczne, wygodne w podróży lub łatwe do „ściągnięcia”.
    To trochę tak jak z filmami. Mogło się wydawać, że te nagrane na wideo czy CVD zastąpią bywanie w kinie. Nic takiego się nie stało.

  531. @Lewy
    12 października o godz. 11:39

    Twoja zachowawczość jest imponująca.
    Moje dywagacje na temat możliwości przeniesienia osobowości na inny nośnik nie oznaczają, że uważam je za wskazane. I nie uważam takiej możliwości za rodzaj nieśmiertelności. Jak to Lem zauważył, przeniesienie oznacza powstanie nowej osobowości – nawet, jeżeli jest ona identyczna z poprzednią.
    Oczywiście nie mam dziś wyobrażenia o możliwych realizacjach, tak przeniesienia osobowości, jak i samego nośnika. Ale pod uwagę je biorę, bo mogą być konsekwencją dokładniejszego poznania budowy wszechświata, a tym samym nas samych. I to jest dla mnie fascynujące.

  532. @Zulu24
    To prawda. Ale prawa logiki są chyba jakoś ostateczne. Nie może byc tak , że A jest nie A, chociaż z tymi wszędobylskimi elektronami , albo kotem Schrödingera, to i tu nie ma pewności. Ale to że zbiór wszystkich zbiorów nie należy do żadnego zbioru, bo wtedy musiałby istnieć wyższy nadzbiór, który też….tego chyba nie zakwestionuje żaden „rozwój” logiki. Zresztą na to wpadł już Gödel.
    Ja od młodości usiłuje rozgryźć moją jaźn, moją podmiotowość, ona mi się wymyka jak ten zbiór wszystkich zbiorów. Jest to największa tajemnica, i watpię, żeby dało się ją, jak dżina do butelki, wsadzić „technicznie” na inny nośnik.

  533. zulu24
    12 października o godz. 9:44

    Jeśli przyjąć te synonimy wyrazu „jaźń”: „umysł”, „świadomość”, „samoświadomość”, „psychika” to przeniesienie jaźni na niebiologiczny nośnik byłaby równoznaczna ze skonstruowaniem niebiologicznego człowieka, który by nie musiał jeść, pić i w ogóle nic na „p”. Tylko na co takiemu niebiologicznemu kijowi rozum?

  534. Qba
    12 października o godz. 12:23
    Qubusiu, dlaczego zachowawczość ? Temat jest rzeczywiście fascynujący , dobrze że go podjąłeś, bo zmusiło mnie to do zaktywizowania mózgu, który mi dziś szwankuje.
    Ale ja jestem sceptykiem. Nie myśl, że ja tak sam z siebie stałem się sceptykiem, bo septycyzmu nauczyłem się od innych mądrzejszych ode mnie sceptyków. Tak jak nie wierzę we wszystkie religijne bujdy, w to, że CIA obalił wieże w NY, że szczepionki wywołują autyzm,że Jezus chodził na bosaka po wodzie, tak nie ufam możliwości realizacji niektórych ludzkich marzeń, np. nieśmiertelności.
    Ale co tam, może ja się mylę i może kiedyś nauka posługując się wymyślonym wehikułem czasu udowodni to, że Jezus chodził po wodzie, bo go w trakcie tego chodzenia sfilmuje. Wtedy, jak radzi mi pewna Nimfa, odszczekam.

  535. Izabella
    Bardzo dobrze Cię rozumiem. Ja tak miałam, mam-z moją Mamą.Wykłócałam się z Nią, przekonywałam przedstawiałam argumenty, przypominałam sprzeczności w jej słowach, wspomnieniach czy ocenach nawet z przeszłości. Szanowałam jej umysł i traktowałam po partnersku. Kilka tygodni temu zauważyłam, że BIOLOGIA zrobiła swoją robótkę i pewnie dalej robi.Mama stwierdziła z przerażeniem że nie daje sobie rady z zapamiętaniem pewnych rzeczy.Prawdziwe przerażenie ogarnęło mnie. Mama zawsze była dla mnie opoką, obojętnie czy się z nią zgadzałam , czy nie. Teraz już nie mogę na niaj polegać. .Próbuję nie wchodzić więcej w dyskusje które nic nie dają. Jej umysł niszczy biologia. Nic już od Niej nie zależy chociaż buntuje się i broni.
    Wyrazem szacunku dla AS jest nie uleganie jego opiniom ale właśnie prezentowanie własnych. A jeżeli są poparte dowodami, tym lepiej.Brak ostrej reakcji byłby wyrazem lekceważenia.* To mówiłam ja*I to tylko moje zdanie.

  536. wbocek
    12 października o godz. 12:29
    Słuszna uwaga, Jureczku. Wprawdzie jesteśmy już starymi dziadami, i co innego nam w głowie, ale zapytam, czy ten nośnik będzie uprawiać seks. Jak go będzie przeżywać ? Oczywiście można stworzyć w jego mózgowych obwodach takie miejsce, które poddane elektrowstrząsowi np. 220 volt spowoduje uczucie rozkoszy , ale czy to będzie taka sama rozkosz ? This is a question !

  537. wbocek
    12 października o godz. 12:29

    Żeby egzystować, musiałby jakos pobierać energię z otoczenia – chyba, żeby w międzyczasie wymyślono perpetum mobile. A kto to wie co takiemu by sprawiało przyjemność – obdzieranie powłok elektronowych z atomów, chodzenie po wodzie, muzyka, a może po prostu myślenie.

  538. @Lewy 12:45

    I tak nie będziesz miał pewności, czy to nie jest jakaś filmowa sztuczka, a chodzącego po wodzie nie udaje jakiś aktor

    Może też się zdarzyć, że zbłądzą nad Jamno.

  539. paradox57
    12 października o godz. 12:54
    Oj paradoksiarzu, Ty lepiej uważaj. W Watykanie zbierze się komisja składająca się z samych doktorów i ona potwierdzi autentyczność Jezusa, a definitywnie wykluczy Wbocka. Za mniejsze niedowiarstwo palono na stosie takich paradoxów

  540. @act
    12 października o godz. 4:29

    Tanaka, wbocek, Gekko, Lewy.
    Swietny ‚desant’ u Szostkiewicza – zaczalem sie wlasnie delektowac owocami jego.

    O desancie to jestem niepoinformowany, bo desant to nic innego jak zmowa, spisek, żeby grupowo dokonać ataku.
    Zareagowałem po prostu, ze 3 razy bodaj, na to co wypisuje red. Sz. Podobną potrzebę reakcji wdać miało jeszcze paru tutejszych blogowiczów. Ale owszem, pod koniec całej historii z redaktorem Sz. wymieniliśmy się tu uwagami.

  541. żabka konająca
    12 października o godz. 9:14

    Nie pamiętam czy akurat o tej akcji była tu mowa, ale też ją popieram.

  542. Przecież nasz wielki Polak JP2 po obejrzeniu „Pasji” Mela Gibsona, kategorycznie się wypowiedział ; TAK BYŁO

  543. wbocek
    12 października o godz. 5:57

    A toś, Pombocku, czyrakami tej drętwej mowy blog umaił. Może – ujesienił, choć ciepło bardzej niż w maju.
    Taka gęba Polaka. W dodatku – w tych przypadkach – prawie bardzo wykształconego. Dziennikarze masowo tak gadają. Bo o biskupach to już na wczoraj dość powiedziałem. Ale będzie dalej.

  544. Tanaka
    12 października o godz. 13:05

    Akcja jest słuszna i pożyteczna. Z pewnym „ale”,odnośnie samego składania podpisu.
    Weszłam na podany link i oto co trzeba wykonać,aby się pod deklaracją podpisać :
    Wystarczy pobrać plik, wydrukować, podpisać i zrobić sobie zdjęcie z wydrukiem oraz przesłać na federacja@federa.org.pl.
    Myślę,że po pierwsze – może nie każdy ma w domu aparat do kopiowania. Moj np. jest zepsuty. Potem trzeba robić zdjęcie z wydrukiem i dopiero wtedy można wysylać do organizacji.Myślę,że ta procedura może sporo osób zniechęcić – a szkoda. Wiem,że bywały akcje,w których można było skladać na coś podpis bezpośrednio w necie.

  545. basia.n
    12 października o godz. 13:23

    Jak tylko przeczytałem, co mam zrobić, od razu powiedziałem: „Może jeszcze numer butów, wzrost, wagę i wyznanie. Całujta wójta”. Pierwszy raz widzę, że ktoś tak głupio bierze się do rzeczy, że od progu zniechęca.

  546. Tanaka
    12 października o godz. 13:05

    Właśnie zadzwonilam do tej federacji z moim spostrzeżeniem
    i powiedziano mi,że przekażą to od razu do organizatorów.
    Moze coś zrobią dodatkowo,aby ułatwić wzięcie udziału .

  547. Lewy
    12 października o godz. 12:51

    Ja tylko mówię, że biologiczne i cywilizacyjne potrzeby są żródłem rozumu. A na kij niebiologicznemu – granitowemu na przykład kijowi bez potrzeb – rozum?

  548. Lewy
    12 października o godz. 12:29

    „Ale prawa logiki są chyba jakoś ostateczne.”

    Nie wiem jak Ty, ale mnie się zdarzyło kilkukrotnie usłyszeć, że wszelkie niespójności teologiczne, są spowodowane tym, że boska logika jest różna od ludzkiej 🙂

  549. Qba
    11 października o godz. 23:14
    @ Na marginesie
    11 października o godz. 22:54
    @izabella
    11 października o godz. 22:42
    Widzę, że mało wierzycie w swoje możliwości. Ale to Wasza sprawa.
    Natomiast stwierdzenie To co raz nauczone staje się biologią… jest dla mnie szokujące. Przecież biologia to tylko nośnik.

    Mój komentarz
    Qba, masz rację i nie masz racji twierdząc, ze biologia to tylko nośnik.

    Otóż np. nośnikiem jest płyta DVD, materiał płyty (podłoże). Wypalanie w niej informacji nie ma nic wspólnego z wypalaną treścią. To jest tylko nośnik treści, jak papier w książce.
    Nośnik ma wpływ na treść tylko wtedy, gdy wystąpi jego degradacja (starzenie się płyty DVD, zarysowanie, żółknięcie papieru i jego rozpad, itp.).
    Dopóki to nie nastąpi, nośnik nie ma wpływu na informację znajdującą się na nim.

    Z ludzkim układem nerwowym nie jest tak prosto, ponieważ zapisy w nim są „biologiczne”, a pamięć, która przechowuje te zapisy jest, że się tak wyrażę, biologiczno-elektryczno-cząsteczkowa, czyli skala nano, bardzo wrażliwa na najmniejsze odchylenia środowiskowe takie jak dostawa tlenu przez krew, dostawa neurotransmitterow, utrzymanie odpowiedniej temperatury, przebieg cykli metabolicznych w komórkach, utrzymanie w neuronach sprawności mechanizmów przewodzących impulsy elektryczne, utrzymanie odpowiednich stężeń substancji w komórkach i w układzie krążenia, odprowadzanie zużytych substancji, itd.

    Układ ten jest w ciągłym funkcjonowaniu biologicznym. Nie jest martwym podłożem, on żyje, mechanizmy podtrzymania życia przeplatają się w nim z mechanizmami przekazywania impulsów elektrycznych, z myśleniem, co z grubsza można określić, jako krążenie tych impulsów pomiędzy ośrodkami w mózgu z wykonywaniem po drodze operacji logicznych i obliczeniowych.

    Np. takiej:

    cześć koro wzrokowa, poproszę o identyfikacje obiektu, który mam przez patrzałkami. Kora wzrokowa analizuje i odpowiada – obiekt nr 1. Aha, to twarz człowieka. Ośrodku towarzyszący, to jest twarz człowieka, podsyłam ci listę znajomych twarzy. Sprawdź proszę w pamięci, czy to jest twarz pani Grażynki. – Tak, to jest twarz pani Grażynki.

    Są to operacje bardzo różne od komputerowych, bowiem mózg nie ma procesora głównego, który jest wyspecjalizowanym układem liczącym, a czy ma system operacyjny, też nie wiadomo. Czy w ogóle taki system byłby potrzebny dla mózgu?

    W mózgu „liczenie” i operacje logiczne odbywają się chyba wszędzie, w każdym jego rejonie, a koordynacja tego liczenia, przepływ wyników i ich analiza, z tego co dotychczas wiemy, odbywa się „sama przez się”, czyli nic nie wiemy.

    Myślenie, to skoordynowane przepływy impulsów w sieci neuronowej z sięganiem co rusz do zasobów pamięci. Aby myślenie było sprawne, przepływy impulsów muszą być idealne – szybkie, małostratne, celne. Ośrodki, które wymieniają między sobą w mózgu informacje i obrabiają ją, muszą idealnie funkcjonować.

    To funkcjonowanie zależne jest od „podłoża”, czyli od:

    a) bardzo wielu czynników uwarunkowanych biologicznie, o czym wyżej było

    b) od ilości i uporządkowania dotychczas wchłoniętych informacji w pamięci i to nie tylko typowych „liniowych” informacji, lecz i schematów, szablonów analizy problemu, sposobów „rozwiązywania” logicznego tych problemów, szablonów zachowań, schematów reakcji na wydarzenia nagłe oraz na zdarzenia przewidywane, a nie nagłe, co się wiąże z istnieniem w głowie zdolności do przewidywania, do układania planu i działania zgodnie z planem, z poczuciem upływu czasu i dziesiątkami innych poczuć i ustalonych w mózgu związków między nimi, które są uwarunkowane zarówno biologicznie – poprzez geny jak i poprzez nabytą (wyuczoną, wytrenowaną) sprawność maszynerii biologicznej, która umożliwia myślenie.

    Taka drobna rzecz. Komputer nie posiada takiej cechy, jak chęć liczenia lub nie liczenia. Człowiek taką cechę posiada. Komputer jest tylko „nośnikiem” aparaturą, mechanizmem do przetwarzania (poprzez operacje logiczne i liczenie) danych. Komputer może się tylko zawiesić, lecz nie ma to nic wspólnego z chęcią lub niechęcią.

    Człowiek posiada cechę „chęć” i może również się zawiesić, zacietrzewić, lecz wyłączyć i zresetować się nie da. Cecha „chęć do czegoś” (chuć też?) może być uwarunkowana zarówno biologicznie, jak i wychowawczo, środowiskowo.

    Chyba z większością cech psychicznych tak jest.
    Jedne są wrodzone, instynktowne, czysto biologiczne, niezmienne. Zwykle są to cechy „pierwotne”, umiejscowione, jak pisał kiedyś Lewy, na najniższych piętrach ewolucyjnych mózgu.
    Inne są cechami nabytymi podczas rozwoju mózgu w okresie dorastania, są one zapisane również metodą biologiczną w mózgu, lecz każdy osobnik ma inne warianty tych cech.
    Pzdr, TJ

  550. @tejot 12 października o godz. 14:23

    Bardzo udane podsumowanie. Dorzucę drobiażdżek: pamięć skojarzeniowa i pamięć przeszłych wydarzeń nie są raz na zawsze zapisane na „dysku”. Za każdym razem, gdy „plik” jest odtwarzany, ulega drobnym zmianom zanim zostanie ponownie odłożony ad acta (trochę podobnie do pliku jpeg, który traci piksele za każdym razem, gdy zostanie otwarty – inaczej mówiąc nie jest to „lossless format”). Dlatego można np. wmówić ludziom, że pamiętają z dzieciństwa coś, co się nigdy nie zdarzyło. Pamięć to w ogóle ciekawe zjawisko. I niesłychanie zawodne.

  551. @paradox57 12 października o godz. 10:42

    No to będzie się działo!
    Czytam teraz od góry, chociaż zaczęłam od końca 🙂

    Gdzie jest Nefer? Nefer, ahoj!

  552. Jan Wątroba, z zawodu biskup, ujął się za zbokiem w sukience stwierdzając, że jego wina jest wątpliwa. Znowu jakieś lgnące dziecko nakłamało.
    http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,24032659,biskup-jan-watroba-wina-ksiedza-jest-watpliwa.htm

  553. @na marginesie

    Zobaczymy jutro. Nie bardzo mam nadzieję, że policja zachowa się jak przystało. Powinni utworzyć ścisły kordon, żeby kontrmanifestantów z ONR i tym podobnych naziolskich tworów obronić przed skażeniem tęczowymi barwami. I pobiciem. Tyle że pewnie będą mocno zajęci. Spisywaniem danych uczestników manifestacji i sporządzaniem wniosków do sądów.

  554. wujaszek wania
    12 października o godz. 9:33

    W zasadzie to do tego co mi odpowiadasz, to nie miałbym nic do dogania i tyle b było z naszego gadania, czyli rozmowy na cztery ręce: Zgoda, zgoda, wtedy pan buk rączkę poda.
    Ale – jak Ci pewnie wiadomo, jestem człowiek specjalnej troski, oraz pod patronatem tu obecnego profesora Kotarbińskiego oraz paru innych głów, to zaraz coś dodam. Żeby miał coś do powiedzenia. No i żeby się dalej rozmowa toczyła. Bo na co komu taka rozmowa, co się nie toczy?

    Mówisz: Rozmowa jest sztuką i należy jej uczyć od szczenięcia. Tymczasem odzwyczajamy się od rozmawiania na rzecz dziobania palcem w komórki, tablety, etc..
    W zasadzie – tak. Ale nie bardzo. Że się trzeba uczyć od szczenięcia – to i owszem. Ale skoro mówisz, że się odzwyczajamy, to ja Cię – pod patronatem i w razie czego to jestem niewinny, tylko patron – pytam: a kiedy to się przyzwyczajaliśmy się do rozmawiania, że się teraz odzwyczajamy?
    Zwracam tu uwagę na to – nie robię Ci przytyku – że tak łatwo – w rozmowie przecież! – posługujemy się bezwiednie szblonami mowy, lub też protomyślą.
    A przecież – z czym się łatwo zgodziliśmy – kwestia tego czy się uczymy, czy może oduczamy rozmawiania, (oraz jaki jest pożądany, lub konieczny punkt docelowy i gdzie sie wobec niego znajdujemy), jest kwestią wielkiej wagi dla rozmawiania, dla kontaktów wzajemnych, dla relacji, rodzin, społeczeństw, dla pokoju-wojny i naszej sumarycznej przyszlosci.

  555. Na blog zapukał zatroskany obywatel, zapewne góralskiego pochodzenia, ale może też i podlaskiego – MietykPisieluk_Poljak.Katolik! Przebywał czas jakiś w moderacji, co go troszkę kisiło.
    Został zwolniony i jest na blogu, co blogowi daj na zdrowie a onemu na obowiązek dodania blogowi dobrego.

  556. Ewa-Joanna
    12 października o godz. 5:28

    🙂

  557. Na marginesie
    12 października o godz. 15:25
    pamięć skojarzeniowa i pamięć przeszłych wydarzeń nie są raz na zawsze zapisane na „dysku”. Za każdym razem, gdy „plik” jest odtwarzany, ulega drobnym zmianom zanim zostanie ponownie odłożony ad acta

    Pamiętam program w tv gdzie neuronaukowcy „usuwali” ludziom różne lęki, na przykład przed pająkami, używając tej właśnie cechy mózgu. U pacjenta najpierw przywoływano ten lęk (przy pomocy prawdziwego pająka), potem dawano mu odpowiednie tableteczki które sprawiały że zdarzenia z pamięci krótkotrwałej nie zapisywały się do długotrwałej, i voila, lęku nie ma. Pacjent poczynał sobie z pająkiem jak z kotkiem.
    To prawie jak chodzenie po wodzie.

  558. I z innej beczki. Seleuk kiedyś podrzucił link do tego gościa (artykuł był o kwantyfikacji racjonalności i polskiej nieracjonalności), a tu o zamachu stanu pana Dudy:
    https://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2018/10/prezydent-duda-dokona-zamachu-stanu-czy.html

    Nie wiem czy to paranoja, ale ostatnio trudno odróżnić paranoję od rozsądku.

  559. @tejot
    12 października o godz. 14:23

    Generalnie – nie wiemy jak działa nasz mózg i skąd u niego taka ogromna wydajność. Próby z sieciami neuronalnymi dają co prawda interesujące wyniki ale są – na razie – całkowicie dedykowane, czyli określona sieć do określonego zadania. Stąd ma się nijak do naszego „liczydła”. Poza tym, wbrew Twoim opisom, nie wiemy jak działa pamięć. Nie wiemy jak i gdzie zapisywana jest informacja. Owszem, znamy mnóstwo szczegółów ale nie wynika z nich nic ogólnego.
    Istnienie „modułów” opisane wcześniej przez @izabellę stwierdzone zostało na podstawie pomiaru potencjałów na powierzchni mózgu. Ale dalej nie wiemy czy taki potencjał to sygnał użytkowy czy też efekt uboczny pracy mózgu.

    Tyle wstępu. Z powyższego, jak też z Twego cytowanego wpisu nie wynika żadna różnica pomiędzy naszym zapamiętywaniem, a zapisem magnetycznym na tasmie. I tu i tu możemy informacją manipulować niezależnie od nośnika. Jeżeli możemy mówić o biologicznym uwarunkowaniu naszych czynów, to jedynie w tym sensie, że my jesteśmy twórcami tej informacji będącej ich podstawą (przetwarzamy otrzymywane bodźce) i sami ją „zapisujemy”. Ale możemy ją równie dobrze zapisać na kartce i trzymać w kieszeni.

    „Chęć” jest spowodowana bodźcem, np. zapachem, widokiem. A w przypadku komputera to klawisz klawiatury lub myszy. Różnica tylko w skomplikowaniu/zagmatwaniu procesu decyzyjnego czyli ilościowa, a nie jakościowa.

    Itd., itp. Chodzi mi głównie o niefetyszyzowanie człowieka, bo raczej nie ma się (jeszcze) czym chwalić.

  560. Podziwiam tych, ktorzy maja czas na odsluchanie takiej ilosci muzyki, na mnostwo hobby, zapewne tez czytanie, ogladanie, wystawy, aktywnosc fizyczna i co tylko… i jeszcze tak duzo czasu znalezc dla tego forum, a jeszcze zagladac na inne.
    W zwiazku z nawalnica zagadek matematycznych przyszlo mi do glowy pytanie socjologiczne do pan ( i nie tylko) zajmujacych sie matematyka: Co sadza o uzdolnieniach kobiet w tej dziedzinie i jak znaczacy jest ich udzial w tych dziedzinach?
    Przed kilku laty bylam na graduation w liceum o profilu skierowanym na nauki scisle. Wreczano najrozniejsze nagrody, dyplomy z roznych instytucji, konkursow. Z matematyki dostawaly wylacznie drobniutkie Azjatki , chyba o orientacji chinsko- wietnamsko- koreanskiej oraz jedna smukla dziewczyna w dzinsach i chuscie. Jak sie potoczyly losy tych dziewczat?
    Byl tez dwa lata temu taki film o czarnych matematyczkach pracujacych w NASA sprzed epoki komputera – „Hidden Figures”. Zreszta to byl film nie tylko o matematyczkach, ale i o rasizmie. W latach 60- tych w takiej instytucji jak NASA byly np. osobne toalety dla bialych i czarnych, a nawet osobny czajnik do grzania wody!
    PS UTalentowana dziewczyna w chuscie, o ktorej wspomnialam dostala tez jakies pierwsze nagrody w ogolnokrajowym konkursie architektonicznym, stypendium z duzej firmy architektonicznej a z innej zaproszenie na intership. Skomentowalam to: o beda miec panowie kolejnego wola roboczego a sami beda brylowac co to nie zaprojektowali.

  561. @Qba
    Pewnie, że nie ma się czym chwalić. Ale czy te bystre komputery będą wyposazone w ciekawość ? Będą chciały wiedzieć co jest za horyzontem ? Odkrywać Amerykę i latać w nieznany Kosmos ?
    Może będą jak ten polski rolnik u Mrożka, który na propozycje „Mozę my by co zaorali ? – odpowie „Iii, a po co ?

  562. @zyta2003
    12 października o godz. 17:23

    Pisałem już kiedyś o pozytywnych doświadczeniach z wychowaniem córek na super szachistki.
    Statystycznie kobiety mają lepszą pamięć niż mężczyźni, co pewnie jest uwarunkowane biologicznie (pamięć jest konieczna do obrony potomstwa). Natomiast nikły udział kobiet w dziedzinach związanych z matematyką czy – ogólniej – techniką, jest (według mnie) tylko i wyłącznie uwarunkowany kulturowo, a więc przede wszystkim wychowaniem od wczesnego dzieciństwa.
    Świetne wyniki w olimpiadach wiedzy nie świadczą – niestety – o inteligencji. Chodzi – jak wskazuje nazwa – o wiedzę, nie o jej przetwarzanie.

  563. @Zyta
    We Francji nie ma osobnych toalet dla czarnych i białych. Za to są osobne dla kobiet i mężczyzn. Co kraj, to obyczaj. Voilà.

  564. @Lewy
    12 października o godz. 17:29

    Jest takie powiedzenie: nie ma złych programów, są za to kiepscy programiści. Istnieje już szereg doświadczeń z „nauczeniem” komputera ciekawości (oraz innych chcic). Niestety, dostępne obecnie moce obliczeniowe nie pozwalają na jakiekolwiek rozsądne uogólnienia.

  565. @Tanaka 12 października o godz. 16:41

    Nie wiem, jak to delikatnie ująć, ale osobnik M. albo błaznuje, albo jest najzwyczajniej w świecie durny. Poza tym nie ma do powiedzenia nic ciekawego.
    To co, mam być tolerancyjna dla debilstwa?
    Czy mam traktować tego Mietka jak pogiętego?

  566. Qba 17:21

    Chyba jednak poszliśmy dużo bardziej do przodu w badaniu funkcji mózgu niż tylko proste badania potencjałów (elektrycznych) powstających na powierzchni mózgu. O jednej z metod była mowa przy okazji łososia. Zresztą i przed erą fMRI nie ograniczano się stricte do badania EEG. Wszystkie przypadki uszkodzeń określonych partii mózgu były dogłębnie analizowane od dawna. I wpływ tych uszkodzeń na funkcjonowanie organizmu na różnych poziomach – od czysto fizjologicznego i funkcjonalnego rzekłbym biologicznie, po społeczne. Plus wpływ hormonów i neuromediatorów.
    Może i stosunkowo mało jeszcze wiemy, niemniej posuwamy się do przodu.

  567. Na marginesie
    12 października o godz. 17:45

    Namarginesko osobnik M. to żart @ jobrave 🙂

  568. @Qba 12 października o godz. 17:35

    Z doświadczeń w necie, gdzie „ludzkich cech” mieli nauczyć sztuczną inteligencję internauci, wynikło, że ta sztuczna inteligencja szybko przesiąka kliszami, wulgaryzmami i brutalnością. Inaczej mówiąc, chłonie jak gąbka akurat to, co jest kwantytatywną esencją internetowych treści.

  569. @jobrave – robisz sobie yaya z nas? Czy z Mauro Rossi?

  570. Obserwowałem dziś lyonskich sportowców. Chodzi o typowy dla tego miasta sport ; bule. Jest to sport bardzo relaksujący, sprzyjający więziom towarzyskim. Trzeba ważącą około kilo kule żelazną rzucić jak najbliżej kulki, która nazywa się świnką (cochon). Tym sportowcom nie szkodzi alkohol, dlatego uprawiając tę trudną dyscyplinę , zawsze mają pod ręką karton z piwami, a ci ambitniejsi nawet wzmacniają się pastisem(anyżkowka – dla nieznających języka Moliera). Z pozoru ci panowie (bo panie są nieliczne) nie mają klasycznych sportowych sylwetek, gdzie im do takiego kulturysty Scwarzenegera. Mają brzuszki i aby utrzymać kondycje miedzy jednym i drugim pastisem, wymyślili sobie przemyślne urządzenie. Otóż, aby się niepotrzebnie nie schylać po kule po odegranej partii, mają na linkach magnesy którymi bez trudu, bez schylania zbierają owe kule. Lyon to miasto wielkich ludzi; cesarza Klaudiusza, Ampera, Saint Exupery, i nieznanego wynalazcy magnesu na lince.
    Nabijam się troche z Lyonczyków, ale dlatego, że ich lubię, to świetni ludzie i wspaniałe miasto.

  571. Bo tu to tylko jako ciekawostka – prawdziwy ubaw będzie chyba u Passenta 🙂

  572. Qba et al
    12 października o godz. 17:21
    Poza tym, wbrew Twoim opisom, nie wiemy jak działa pamięć.

    To nie jest tak że nic nie wiemy a pamięci. Wiemy, tylko nie jest to łatwo przyswajalne dla ogółu.

    „Information in the brain is coded in terms of spatio-temporal patterns of spike activity, and the functionality of any given brain system can be understood and quantified in terms of the nonlinear transformation that brain system performs on input spatio-temporal patterns.”

    (Informacja w mózgu jest kodowana w postaci czasoprzestrzennych wzorów wyładowań neuronalnych, a funkcja dowolnego podsystemu mózgu może być rozumiana i kwantyfikowana jako nieliniowa transformacja czasoprzestrzennych wzorów).

  573. Na marginesie
    12 października o godz. 17:51

    Chyba w ubiegłym tygodniu @jobrave bardzo fajnie wytłumaczył na EP pojawienie się tego nicka

  574. @Lewy 12 października o godz. 17:54
    Bill Bryson zapytał sąsiadkę, która jeździła autem na siłownię odległą od domu o pięć minut drogi piechotą: po ci auto? Sąsiadka bardzo zdziwiła się pytaniem…

  575. @basia.n 12 października o godz. 17:58

    Dzięks – nie czytam EP.

  576. @Qba

    Nauki ewolucyjne wypracowały bowiem rzetelny paradygmat badawczy, umożliwiający naukowe podejście do kwestii różnic między płciami. Zgodnie z założeniami ewolucjonizmu, kobiety i mężczyźni mają różne interesy reprodukcyjne, co musi prowadzić i faktycznie prowadzi do ukształtowania się u nich odmiennych wzorców psychoseksualnych. Wiele dobrze znanych psychicznych i behawioralnych różnic miedzy płciami, uważanych przez feministki za wytwory kultury i społeczeństwa, można wyjaśnić w oparciu o znajomość mechanizmów doboru płciowego. Dopiero z tej perspektywy dostrzegamy głębokie przyczyny zachowań, postaw i skłonności rozpowszechnionych wśród przedstawicieli jednej i drugiej płci, tego na przykład, że mężczyzn bardziej pociągają młodość i uroda, jako ważne oznaki płodności, że przeciętnie bardziej oddziałują na nich bodźce wizualne; że częściej niż kobiety interpretują zachowania innych ludzi jako motywowane seksualnie, że mają większą potrzebę różnorodności seksualnej, są bardziej skłonni do ryzyka i bardziej agresywni fizycznie niż kobiety.
    Griet Vandermessen „Kto się boi Karola Darwina”

  577. Qba
    12 października o godz. 17:21 et al.

    Chodzi m.in. o niesamowitą komplikację budowy mózgu. Neuronów jest, mówiąc oględnie, dużo, każdy ma setki synaps, a zależności między wejściami i wyjściami sygnału są bardziej skomplikowane, niż w modelach sieci budowanych przez naukowców. W dodatku to wszystko miało, znów oględnie mówiąc, dużo czasu na doskonalenie.

  578. @Szary Kot 18:12

    Nie zapominając o tym, że nie jest to układ sztywny, zbudowany raz na jutro, ale podlegający stałym zmianom, elastyczny, w którym funkcje jednych obszarów mogą być przejmowane przez inne obszary. I który cały czas podlega zmianom pod wpływem rozwoju i oddziaływania otoczenia. Plus neurogeneza, której jeszcze stosunkowo niedawno nie uwzględniano jako nieistniejącej.

  579. Czy was to nie wkurza ? Zyjemy na malutkiej planecie, która krąży wokół przeciętnej gwiazdy, ani to czerwony olbrzym ani oryginalny biały(biały! podkreślam) karzeł.. A ta przeciętna gwiazda krąży na peryferiach przeciętnej galaktyki, bo nawet ta najbliższa Andromeda jest dużo większa od naszej. Jesteśmy narodem, którego nikt nie docenia, mimo że mieliśmy Kopernika i trenera Górskiego.
    Eh, chyba znowu zanurzę sie w oparach łyski. Żebym chociaż był Warszawiakiem, a ja z Kielc.
    Ale, ale ! Basiu (rozchmurz się) był przeciez jakiś Wincenty z Kielc, kompozytor.

  580. @Lewy

    Ale też jest to jedyna, przynajmniej na razie, planeta, na której wymyślono bozię. I czyż nie jest to niemały powód do chwały?
    Co prawda, nie jest to też powód do tego, aby nie zanurzyć się w łyski. Albo nalewce.

  581. @paradox57
    12 października o godz. 17:46
    @izabella
    12 października o godz. 17:56
    @Szary Kot
    12 października o godz. 18:12

    Owszem, mierzymy i mamy wyniki. Ale to nie ten poziom wymiarowy. Wiemy już, że neuron nie jest podstawowym elementem lecz złożonym układem. Czyli to, co mierzymy jest już jakoś przetworzoną informacją. Ale gdzie i jak jest ona ostatecznie zapamiętywana? Jeszcze trochę potrwa zanim dowiemy się dostatecznie dużo, by efektywnie leczyć i zapobiegać. Chyba, że katolicy wygrają i wrócimy na paręset lat do średniowiecza.

  582. @paradoksiu
    Doprawdy uważasz, że w całym Kosmosie, wsród milardow galaktyk i miliardów milairdow planet , jestesmy tacy jedyni, oryginalni, którzy wymyślili bozie. Statystyka, paradoksiu, jest przeciwko Tobie. Jestem prawie pewien, że gdzies tam w Galatyce G21/37 są jakieś inteligentne istoty, które mordują się w imie tego czy ich bóg ma trzy żołądki czy cztery. Oczywiście pod warunkiem, że oni mają żołądki.

  583. @Qba 18:28

    Chyba, że katolicy wygrają i wrócimy na paręset lat do średniowiecza.
    Ech, mam nadzieję, że to tylko chwilowy paroksyzm. A potem się potoczy.
    Albo samo zdechnie. Co też nie jest wykluczone.

  584. @Lewy 18:32

    Toteż pierwszą część możesz pominąć. To tak dla zagajenia, żeby nie wyjść na oliwę i chlora.
    Dopiero moje zdanie o łyski potraktuj poważnie. Zdrówko.

  585. Lewy
    12 października o godz. 18:19

    Nie odważ zanurzyć się w te opary !
    Nie wystarczy ostatniej katastrofy ?????

  586. @basia.n 18:38

    Ależ @basiu, nikt tu przecież bomby termobarycznej ani helu nie proponuje. Na parówki raczej też nie reflektujemy.

    Może @Kostka z czymś single wpadnie?

  587. Jednak zajrzałam – i znalazłam kwiatek:
    MietykPisieluk_Poljak.Katolik!
    11 października o godz. 15:28
    mag
    11 października o godz. 14:55
    @MietykPisieluk itd.
    Witam cię @jobrave i mam prośbę. Napisz jednak coś po jobravemu.
    Przynajmniej od czasu do czasu, bo ta twoja „zakrywka” nie jest aż tak zabawna.
    ____________________________________________________
    Wiem, przyznałem to, samokrytycznie zresztą, już w dniu debiutu. Pisowskie buractwo było zabawne do czasu, teraz jest zatrważające – jak „kumędarze” Mietka

    Komentarz: I o to chodzi!

  588. @Lewy 18:32

    Mnie cofło. Popatrz no. Krowa za bozię, albo lama.

  589. @paradox57
    12 października o godz. 18:43

    Ależ cały problem polega na tym,że ani Ty,ani Kostka,ani inni uczestnicy mie rozrabiają po procentażu w taki sposób jak Lewy. Więc cały blog może się traktować nalewkami,a Lewy będzie tylko zaliczał punkty karne 🙂 🙂

  590. basia.n
    12 października o godz. 18:38
    Jesteś jak cudowne dziecko, którego katastrofy się nie imają. Twoja dobroć i przychylność dla wszystkich paraliżuje takiego jak ja, smoka gwałtu. Piękna i bestia,po prostu. Skoro mi mówisz , zebym sie nie odważył zanurzyc w te opary, to muszę Cię uświadomić,że dzisiaj piątek i niestety niejeden z nas, może nawet Nefcia, która nas obserwuje i udaje , że jej nie ma, zanurzy się w te opary. Taki zwyczaj u Tanaki, a ze zwyczajami nie nalezy walczyć, bo to z góry przegrana.
    Ps
    Uwielbiam Cię, a tylko mogę mieć pretensje do Bozi, że mnie takim brzydkim smokiem skonstruowała

  591. @basia.n 18:50

    Co do Kostki, to masz słusznego. Za siebie bym nie ręczył. Po procentach czy przed procentami. Albo i bez procentów. Powiem Ci w tajemnicy, że teraz na blogu panuje błogi spokój i miła, przyjazna atmosfera. A to, co Ci się wydaje, że niby jakieś awantury, to tylko pozór i uprzejma wymiana opinii.
    Mnie, podobnie jak @namargineskę, bardziej zmartwiła ostatnia wymiana między @Tanaką i @Tobermorrym.

  592. @Lewy 18:57

    @Nefcia to pewnie nie chce się wychylić, bo w szafie została jej tylko rozpoczęta butelka tego czegoś paskudnego lubelskiego, czego nazwy nawet nie godzi się wymienić.

  593. Basiu, a to nieładnie. Więc pozwalasz pić wszystkim, a mnie uważasz za alkoholika ? Przecież dziś piątek.
    A może czwartek ? Muszę zajrzeć do kalendarza. No jak byk, piątek !

  594. @Lewy 19:02
    Oj tam, od razu alkoholik. Przecież wiadomo, że Polacy piją, Francuzi piją, więc masz podwójny powód o wypicia. A nawet potrójny. Piątek , piąteczek, piątunio. A ja razem z Tobą. Zdrówko @basi. Może też się skusi na coś słodszego. Mam jeszcze 10-letnią wiśnióweczkę. Specjalnie dla kobiet. Ta bez mięty, bo ktoś wybrzydzał.

  595. Lewy
    12 października o godz. 19:02

    Wydaje mi się,że jak się rozrabia we czwartek – to w piatek jest dzień pokuty 🙂 🙂

  596. @basia.n

    Więc pokutujmy, pokutujmy. Przy kielichu. Jutro nie pracuję, czyli mam wolne i nie będę śmierdział krową ani koniem.

  597. paradox57
    12 października o godz. 19:08

    Muszę powiedzieć od razu,że absolutnie nie jestem amatorką alkoholu.Przy posiłku w restauracji lampka dobrego czerwonego wina i to wszystko.
    Ale………

    Będąc ostatnio przez tydzień w przeuroczym dworku modrzewiowym na Mazowszu, zostałam poczęstowana po kolacji nalewką z aronii. No i stało się to tradycją przez cały tydzień 🙂 Ale tylko dwa maleńkie kieliszeczki. Przyznam ,że to było pyszne – bo słodkie. Potem jednak wszystko wrócilo do normy.
    Więc jeśli ta Twoja wiśniówka jest podobna do nalewki z aronii,to może się poczęstuję 🙂

  598. @404 – widziałam też na EP rozwiązania zagadek. Zabawne 🙂

  599. paradox57
    12 października o godz. 19:14

    Przecież ta pokuta to tylko dla Lewego 🙂

  600. Basiu, więc Ty myślisz, za ja w czwartek zacząłem i teraz musze pokutować. A jak się to pokutowanie odbywa ? Nie można przy kielichu ? Obiecuje ci Basiu, ze nie będę używał brzydkich słów

  601. Lewy
    12 października o godz. 19:27

    Ja myślę,że najpierw Neferce należy się bardzo na serio słowo”przepraszam” .

    A potem – możesz wobec tego spróbować dotrzymać „piątkowo” słowa i nie robić nikomu przykrości !
    A kobiety są pod szczególną ochroną 🙂

  602. Sorry. Wyłączam się. Warszawska debata. Zobaczymy czym opolanin Jaki olśni Warszawiaków,ile wśród Warszawiaków jest pisowców

  603. @basia.n 19:20

    Nic z tych rzeczy. Jak można porównywać wiśniówkę z aronią? Ja tego nie dotykam nawet przez rękawice. Ze względu na mdły i mączysty smak.
    A wiśnióweczkę można doprawiać, dosładzać albo nie dosładzać. I za każdym razem uzyskuje się to, czego oczekujemy. Niepowtarzalności. Plus okres dojrzewania. Dla Ciebie kieliszeczek specjalnie przesłodzona.

    Nie mogę dopuścić, żeby @Lewy pokutował w samotności. Jeszcze by się zalał z frasunku. Zobaczysz, jak dobrze pójdzie, jeszcze parę osób dołączy.

  604. Lewy
    12 października o godz. 19:41

    To opowiedz potem,proszę – jak wygladała ta debata

  605. paradox57
    12 października o godz. 19:44

    Nie mialam porównania z wiśniówką. Myślę też,że wiesz lepiej,bo potrafisz robić różne nalewki.
    Ale mnei ta aronia bardzo smakowała . Dla mnie nie była ani mdła ,ani mączysta.

    Będziesz również oglądal teraz debatę ?

  606. Luźne refleksje o mózgu
    To co wiemy o myśleniu w mózgu, to są w większości informacje o wzbudzeniach w określonych obszarach mózgu zaobserwowanych jako reakcje mózgu na określone bodźce. Takie obszary nazywane są ogólnikowo – ośrodek czegoś tam – widzenia, mowy, uczuć wyższych, itd., co nie mówi za wiele o tym, jak pracuje cały mózg, który nie jest zlepkiem oddzielnych ośrodków, lecz całością, w której zachodzi rejestracja danych, ich identyfikacja, selekcja, szacowanie, analizy porównawcze i co jeszcze można wyobrazić. I to w tempie niespotykanym w komputerach, chociaż bez matematycznej dokładności.
    Komputer pracuje bardzo szybko lecz sekwencyjnie – najpierw pierwsze zadanie, potem drugie, następnie trzecie, itd.
    Mózg chyba pracuje wieloma ośrodkami równocześnie, a tzw. doskonała podzielność uwagi występująca u wielu ludzi wskazuje na to, że niecały mózg jest wykorzystywany, są w nim są rezerwy, które można uruchamiać jednocześnie z innymi obszarami mózgu, rejestrować sygnały jednocześnie z kilku kierunków.

    Wyniki badań biologicznych mikroskopowych mówią bardzo wiele i szczegółowo o budowie neuronów i ich podstawowych funkcjach w przekazywaniu sygnałów, lecz nie mówią jaką rolę pełni grupa neuronów w mózgu (chyba są to dziesiątki i setki milionów oraz niesamowita ilość wypustek – łączy na neuronach, co tworzy przerażający najzdolniejszych matematyków ogrom kombinacji w wędrówkach sygnałów po mózgu), jak wędrują po niej sygnały w te i wewte, w jakim przypadku w tę stronę, w jakim przypadku tam i gdzie konkretnie jest to „tam”. Jak się odbywa gromadzenie wstępne danych, ich selekcja (analiza) oraz przetwarzanie? Gdzie są przesyłane wyniki służące do tak skomplikowanych operacji jak kojarzenie wyników analiz i wyciąganie wniosków? Jakie struktury mózgu dokonują kojarzenia, syntezy? To by były siedliska inteligencji w mózgu. Być może, że takich siedlisk nie ma. Inteligencja byłaby bez siedliska – cecha przynależna do całości mózgu.

    Dane z analiz anatomicznych i analiz biochemicznych mówią wiele o strukturze mózgu, o rozmieszczeniu poszczególnych ośrodków zawiadujących zbieraniem danych, reakcjami na bodźce i o stężeniu w nich charakterystycznych substancji, lecz nie udzielają odpowiedzi na podstawowe pytanie:

    – W jaki sposób funkcje obszarów uszkodzonych mogą zostać przejęte przez obszary „zdrowe”, jakie czynniki tym sterują (plastyczność mózgu),
    – Czy istnieje w mózgu ścisła specjalizacja, a jak istnieje, to dlaczego „zastępstwo” może być realizowane bardzo sprawnie. Wygląda na to, że specjalizacja jest „mobilna” – może być przenoszona z obszaru na obszar bez większych komplikacji.
    – Co w przypadku zastępstwa się dzieje? W nowym obszarze są kodowane wzorce z poprzedniego? Czy nowy obszar jest podwójnie obciążony, bo przejął dodatkową funkcję, czy też każdy obszar mózgu posiada rezerwy, która pozwalają przejąć dodatkowe funkcje?
    – Czy „przenoszenie” to odbywa się na zasadzie transferu „żywcem” schematów, wzorców i obrazów z dotychczasowego obszaru do innego?
    – Jak ten nowy obszar uzyskuje pełną zdolność do współpracy, jeśli przedtem się nią nie zajmował, nie ma doświadczeń w tym?
    – Na jakiej zasadzie to przekazywanie się odbywa? Ścieśnienia obowiązków w nowym obszarze, wykorzystania w nim rezerw mocy obliczeniowej, zrekonstruowania informatycznego tego nowego obszaru na kształt uszkodzonego obszaru?

    Dlaczego mózg posiada plastyczność? Co było powodem wykształcenia tej plastyczności? Czy to jest naturalna cecha układow neuronalnych? Czy mózg posiada nadmiarowość mocy, którą w szczególnych przypadkach można wykorzystać?
    Jeśli tak, to nadmiarowe moce mózgu leżą odłogiem przez całe życie jako rezerwa, która może się przydać? Jeśli nie leżą stale odłogiem, to jak są wykorzystywana? -W nagłej potrzebie, sporadycznie?
    Pzdr, TJ

  607. @basia.n 19:52

    Zastanawiam się. Wybór prezydenta W-wy dotyczy mnie jedynie pośrednio. Mnie w tym rozdaniu interesują chrząszcze.

  608. paradox57
    12 października o godz. 20:2

    Rozumiem. Ale w sumie jest to bardzo ważne,aby Warszawa nie wpadła w łapy pis.
    Czy to prawda,że władze Lublina są pisowskie,a w samym mieście jest wielu sympatyków tej organizacji ?
    Pytam,ponieważ mieszkałam krótko również w tym mieście .

  609. Nie chcę słuchać i oglądać „warszawskiej debaty”. To nie na moje nerwy.
    Moje miasto (pamiętacie wstępniak z okazji rocznicy powstania „Warszawa moja miłość?) może być w opałach. Jeśli, nie daj bóg, zagarnąłby je PIS, to, jak mówił pan Popiołek w kultowym serialu „Dom”, koniec świata!
    Błagam, trzymajcie kciuki za Rafała Trzaskowskiego!

  610. @tejot
    12 października o godz. 20:17

    Zapytałem neurochirurga, jak to jest ze zszywaniem nerwów (po urazach, operacjach, itd.). Przecież one cieniutkie bardzo i strasznie ich dużo i łatwo sie pomylić. Odpowiedział, że sprawa jest łatwiejsza niż z np. naczyniami krwionośnymi. Mianowicie zszywa się tylko zewnętrzny płaszcz wiązki nerwów. Resztę natura załatwia sama. I natura wie, który nerw połączyć z którym, bo po takich operacjach pacjenci nie ruszają uchem kiedy chcą podnieść nogę. Wniosek: musi istnieć jakiś system adresowania i to taki, który definiuje również łącze, a nie tylko cel.

    Odnośnie komputerów pracujących sekwencyjnie. Po pierwsze, wzrost częstotliwości taktowania pozwolił na pseudorównoległe przetwarzanie danych (time sharing), a po drugie, stosuje sie wielordzeniowość procesorów, czyli jakby wiele komputerów w jednym. I tu dochodzimy do mózgu. Jak już pisałem, pojedynczy neuron jest już złożonym „komputerem”, połączonym nie tylko z bardzo wieloma innymi ale również ze światem zewnętrznym. Ile takich poziomów przetwarzania informacji jest w naszym mózgu – nie mam pojęcia. Ale może ich być wiele. Czyli to, co dziś możemy obserwować jest wynikiem wielopoziomowego przetwarzania danych. Na każdym poziomie mogą występować wyspecjalizowane ośrodki. Struktura taka łatwo wyjaśnia wydajność mózgu oraz jego możliwości samonaprawy i znaczne rezerwy.
    I jak tu wierzyć w jakiegoś boga, który takie cudo stworzył?

  611. mag
    12 października o godz. 20:51

    Kciuki nie pomogą.Trzeba agitować ,gdzie się da 🙂

  612. @basia.n 20:26

    Ważne, ważne, ale nie ja będę o tym decydował, tylko wyborcy z Warszawy i wyjechani.

    Rozmawiamy o samym Lublinie, czy o lubelskim w całości?
    W samy Lublinie prezydentem jest Krzysztof Żuk (tak, ten, który ostatnio zasłynął). Ale on jest z Platformy. W radzie miasta PiS stanowi mniejszość. I to jest istotne. Wojewodą jest pizdeczka – pracownik KUL-u. Natomiast urzędem marszałkowskim rządzi PSL. I tak ten przekładaniec wygląda.
    Żuk zrobił dużo dobrego dla miasta, ludzie to widzą, więc mam nadzieję, że ten ostatni wybryk nie wpłynie na wyniki prezydenckie. Zwłaszcza że kontrkandydat z Pisu to nader mętny facet i ostatnio niezbyt zaangażowany w sprawy miasta (posłem został). Teraz dopiero się uaktywnił.

    Sympatyczność. Zobaczymy jak się teraz rozłoży. W samym Lublinie nie wygląda to najgorzej. Natomiast cały region to już inna para kaloszy.

    Nie ma co rozdzierać szat, tylko iść wybierać.

  613. Qba
    12 października o godz. 20:53

    Wszystko co czyta się o pracy mózgu jest po prostu fascynujące.

    A przy okazji – kupiłam w Polsce ostatnią wydaną książkę Olgi Tokarczuk – Opowiadania bizarne. Wlaśnie czytam.
    Parę miesięcy temu polecałeś mi jej książki.Nie miałam czasu po nie sięgnąć,a teraz po zakupieniu najnowszej, wchodzę w świat pisarki. To wspaniała przygoda 🙂

  614. paradox57
    12 października o godz. 20:55
    Sytuacja Lublina wyjaśniła mi się. A lubelskie w całości ?

  615. @basia.n 21:06

    Szkoda gadać. Niby trochę lepiej niż w podkarpackim czy świętokrzyskim, ale i tak do dupy.

  616. basia.n
    Trudno wymagać agitacji „gdzie się da” od nie warszawiaków. Z drugiej strony chodzi jednak – było, nie było – o stolicę. Co by nie oddać jej PIS-dzielcom.

  617. Qba
    12 października o godz. 20:53
    Jak już pisałem, pojedynczy neuron jest już złożonym „komputerem”, połączonym nie tylko z bardzo wieloma innymi ale również ze światem zewnętrznym.

    To zależy jak zdefiniujesz komputer. Akcje pojedynczego neuronu da się opisać paroma równaniami różniczkowym (np. Hodgkin-Huxley). Aczkolwiek takie równania nie przenoszą się na grupy neuronów (za duża złożoność).

    Uważa się ze sieć neuronowa tworzy strukturę typu „small world” (mały świat), mało bezpośrednich połączeń, ale do każdego innego neuronu można „dojść” w parę kroków. Dlatego mózg łatwo „naprawia” zepsute połączenia, ale nie jest w stanie naprawić wszystkiego (po wylewie na przykład). Jeśli psuje się część hipokampu, to traci się pamięć i nie ma zmiłuj.

  618. paradox57
    12 października o godz. 21:17

    Co za mentalność ! Ciemnota i głupota ludzi jest przerażająca.

  619. mag
    12 października o godz. 21:27

    Wiesz ,jak teraz byłam w Polsce i jechałam najpierw taksówką z Okęcia do dworku, a potem z dworku do Łodzi,to wykorzystałam czas na agitowanie. I myślę,że zasiałam pewne ziarenka 🙂

    Więc każda przeprowadzona rozmowa może być ważna i ewentualnie przynieść jeden głos więcej 🙂

  620. basia.n
    No i właśnie o to chodzi!
    Wielkie dzięki, a na dobranoc stary, wspaniały, wolnościowy Armstrong
    https://www.youtube.com/watch?v=BlDgQOd3p-0

  621. Moja wizyta w kraju niestety dopiero po wyborach. Ale na moim za…piu wydarzenie ma koloryt lokalny, nie licząc sejmiku oczywiście.

  622. basia.n
    12 października o godz. 21:34

    A mój taksówkarz z miejsca zaczął nawijać że żadna Europa nam tu nie będzie mówić co mamy robić, zwłaszcza Niemcy, a inni też nie, bo nas zdradzili o świcie. Więc siedziałam cicho, żeby mnie z taksówki nie wysadził, bo spieszyłam się na pociąg. Może Ty masz większy dar przekonywania. A innym razem trafiłam na radiomaryjnego taksówkarza.

    Czarno to wszystko widzę. Piszcie o debacie.

  623. @tejot 12 października o godz. 20:17

    Kilka refleksji o refleksjach:
    – nie wiem, co miałaby oznaczać „doskonała podzielność uwagi”, ale podejrzewam, że ma bliski związek z „multitasking”, to znaczy wykonywaniem kilku czynności równocześnie. „Multitasking” to mit. Nie ma wykonywania kilku czynności równocześnie, jest nieustanne przeskakiwanie od jednej do drugiej. Przy każdym przeskoku przejście do nowej czynności kosztuje chwilę czasu. Wykazano, że ta chwila trwa dłużej u osób, które twierdzą, że są mistrzami „multitasking”. Najbardziej niebezpieczne jest usiłowanie równoczesnego wykonywania czynności, które wymagają użycia tych samych lub podobnych „zasobów” mózgu, np. prowadzenie samochodu i korespondencji online.

    – specjalizacja poszczególnych obszarów mózgu jest w dużym stopniu problematyczna, bo są osoby, którym usunięto jedną półkulę mózgu, a jednak funkcjonują normalnie. Istnieje pewien konsensus co do tego, że w zasadzie każda funkcja mózgu wymaga współdziałania różnych obszarów.

    – „nadmiarowe moce mózgu” to jeszcze jeden mit. Mózg zawsze funkcjonuje, tyle tylko, że chodzi o różne rodzaje czynności. „Jałowy bieg” jest w rzeczywistości intensywnym działaniem, polegającym np. na konsolidacji wspomnień. Nie jest to, rzecz jasna, koniecznie działanie świadome.

    To są strzępy zapamiętane ze sfilmowanej serii wykładów Indre Viscontas z cyklu „Great Courses”, którą – przyznaję – oglądałam jednym okiem.

  624. izabella
    12 października o godz. 22:20

    A ja nawijałam ile się dało 🙂 Nie siedziałam cicho 🙂
    Ale nie trafiłam na „radiomaryjnego”. Miałaś pecha.

    Też czekam na relacje z debaty.

  625. basia.n 21:29

    To nie jest takie proste.
    W lipcu byłem z żoną w Zwierzyńcu na urlopie. Wcześniej 4 lata temu. A jeszcze wcześniej w czasie studiów regularnie. Mam możliwość porównania zmian, jakie tam zaszły. Tak jak w całym kraju. I dawało się z ludźmi rozmawiać bez żadnego problemu. Sami nawiązywali, nawet bez specjalnego pretekstu. Ot, wystarczyło o coś zapytać. Poglądy różne. W samym Zwierzyńcu sporo zwolenników Pisu. Piszę o mieszkańcach, nie o przyjezdnych. A po okolicznych wioskach żadną niespodzianką nie było natrafienie na zwolenników PO czy PSL. Co ważne, praktycznie żadnej agresji.

    Nie wiem, może dlatego, że to były bezpośrednie kontakty, nie z samochodu, w przelocie. Był czas siąść, posłuchać. Spotkaliśmy człowieka, który hoduje gołębie pocztowe. Opowiadał chyba z godzinę. Deszcz musieliśmy przeczekać. Ale i bez tego pewnie byśmy słuchali. W Kawęczynku też się zasiedzieliśmy. Młody człowiek zorganizował sobie w gospodarstwie w XVIII-wiecznej komorze prywatną regionalną izbę pamięci. Ściągał do niej co się dało z okolicy. Rzeczy, których inni się pozbywali. Reprezentował czwarte pokolenie mieszkające w tym samym gospodarstwie. Jest miejscowym radnym. W tym przypadku nikt mu podniebienia nie będzie oglądał i nie będzie pytał jakiego jest koloru.
    W takich miejscach polityka ma znikome znaczenie.

  626. Miałem na myśli takie funkcjonowanie człowieka, jak jednoczesne np. pisanie i słuchanie czyjejś mowy.
    Pzdr, TJ

  627. paradox57
    12 października o godz. 22:51

    Bardzo ciekawe spostrzeżenia.
    Rozumiem,że w wioskach nie bylo zwolennikow PO.
    Ale wieś na ogół to był PSL. A jednak orientacja się zmieniła?

  628. @izabella

    Właśnie red.Passent napisał na EP tekst : Parodia debaty

    Dowiesz się tam najlepiej ,jak to wszystko wyglądało

  629. @paradox57
    12 października o godz. 18:43

    A także @Lewy, @basia.n i kto tam jeszcze został

    Ależ służę! Dzis do wyboru 10 letni lokalny Glengoyne spod pobliskiego wulkanicznego pagórka albo 12 letni Tomatin ze Speyside w Highlandach. A dla basi nalewka z jeżyn (też na łysce ale już bez rocznika ani konkretnego pedigree…) 😉 Dopiero nadrabiam zaległości blogowe. Kto kogo znowu bije i o co?

  630. @Kostka 0:07

    Cisza i spokój, nikt nikomu gardła nie przegryza. Takie tam leniwe gadki.

    @basia.n @izabella

    U nas na taryfach często jeżdżą KRUS-owcy. Ludzie, którzy albo mają resztki gospodarstw rolnych ze starymi rodzicami, albo tacy, którzy kupili sobie wcześniej minimum kwalifikowane jako gospodarstwo rolne, żeby nie płacić składek na ZUS, a zarabiają jako taksówkarze. Stąd też radiomaryjnych i zwolenników dobrej zmiany można spotkać dosyć często. A jeszcze dodatkowo napędza ich obietnica zmniejszenia stawek ubezpieczenia emerytalnego dla tego typu działalności, którą PiS kilka miesięcy temu wrzucił. Najgorsze jest to, że żaden z nich nie popatrzył, jakie warunki trzeba spełnić, żeby się na zmniejszenie załapać.

  631. Ja jednak zostanę przy kawie 🙂

  632. @Ewa-Joanna

    Kawie z rumem?

  633. paradox57
    13 października o godz. 0:21

    O, właśnie w mojej podróży w górę blogu dojechałam do fragmentu w którym @error posadził Cię o kompleks weterynarza i poturlalam się ze śmiechu. Chyba muszę czegoś dolać, żeby przeanalizować własne kompleksy w takiej sytuacji buahaha

  634. mag
    12 października o godz. 12:13

    Też tak mam z książkami!

  635. Ewa-Joanna
    13 października o godz. 0:23

    „Poranna witaj zmiano”
    Jak śpiewalo Lady Pank 😉

    Chyba jednak powinnam zwinąc sie już do łóżka bo po ostatnim pracowym maratonie ciągle dochodzę do siebie. Tymczasem w blogo-kawiarni tyle się działo, że trudno nadążyć

  636. @Kostka 0:31

    Prawda? Można nabawić się trwałych i głębokich zmarszczek ze śmiechu.

  637. No, no, no … @Kostka sie zjawila…

    Wymiekam na sam widok i juz nalewam …. Co nalac? Co nalac?

    Ok, juz mam! Aultmore of the Foggie Moss Single Malt (Aged 21 Batch No 00107)

    Pozdrowka i zdrowko
    ~l.

  638. paradox57
    13 października o godz. 0:44

    Wyszło mi że ja w takim razie mam kompleks podwójny. A nawet potrójny. I co ja taka zakompleksiona teraz ze sobą poczne?? 😀

  639. lonefather
    13 października o godz. 0:54

    Ouch! Wygląda bardzo zacnie! Oczko nie w kij dmuchal. Nie znam takowej jeszcze!

  640. @Kostka 0:55

    Samemu trochę ciężko. Ale ja jeszcze trochę czuwam i @lonefather zgłasza gotowość.

  641. Kostka
    13 października o godz. 0:55

    Gupie pytanie. Jak to co? Lyski lykniesz …

    Pozdrowka
    ~l.

  642. Kostka
    13 października o godz. 0:57

    Wedzona na torfie … juz mozesz sobie zapisac w kajecie, czego szukac.

    Pozdrowka
    ~l.

  643. @lonefather

    A przy okazji, lonku drogi – nie napisałam wtedy kiedy opublikowałes bo goniłam w pietke przez ostatnie tygodnie ale – świetny album z Glasgow, dwa-trzy wstępniaki temu! Narobiłes mi wstydu bo.tyle lat tu mieszkam a takiego nie stworzyłam. Świetnie uchwyciles klimaty miasta!

  644. Hahaha, właśnie miałam się oddalić do spania a tu jeszcze nasiadowa dogorywa. To skoro jesteście obaj to pochwale się pokrótce, że mój debiut z kwiatów czarnego bzu jest pijalny i nie za słodki choć na drugi raz zdecydowanie obiore cytryny ze skóry. Mam teraz nowe remedium na przeziębienie – herbata z bzu z dodatkiem nalewki i doslodzona syropem z bzu. Smakuje lepiej niż brzmi ale jak Was znam i.tak.mi nie uwierzycie… 😉

  645. @Kostka

    Pachnie dymem i sola, slonym dymem… zaraz w wooojka wrzuce Mgliste Mchy, bo to moze nazwa miejsca, a nie sama poetyka handlowa….

    pare kropel i „przelewam” pod jezyk, z powrotem na jezyk i znow pod … az szkoda przelykac… Lepiej juz nie umiem opisac jaka jest… jest fantastyczna.

    Pozdrowka i zdaje sie dobranocka, bo najwyrazniej znikasz.
    ~l.

  646. Nowe smaki, nowe wrażenia. I każdemu wedle smaku.

    Przepis na nalewkę to nie przepis na syntezę jądrową. Tu nie trzeba ściśle trzymać się tego, co ktoś napisał, ale próbować po swojemu.

    Też znikam.

  647. @Kostka

    Dzieki, ze wreszcie ktos docenil, bo jak wrzucilem, to tylko @Tanaka dal znac, ze zauwazyl. Ale tak juz jest, jesli sie robi ciekawe zdjecia, a nie kopie z folderow reklamowych.

    Pozdrowka
    ~l.

  648. lonefather
    13 października o godz. 1:06

    Brzmi przepięknie. Myśmy ostatnio testowali „oczko” z Glengoyne, też bardzo piękne, kilka kropelek i od razu zaczyna się szukać świątecznych ciast do kompletu bo rodzynki, suszone śliwki i cynamon same się kojarzą. Choć na koniec ma „drewniany” pazur przez co łatwiej pije się dwie poprzednie, które wymieniłam a „oczko” tylko po.kropelce, na koniec.

    PS. U nas sztormowo więc czuję się usprawiedliwiona 😉

  649. Dobrej nocy @Paradox

    Nie wiem wlasciwie co i dlaczego mnie od czarnego bzu odstrecza, ale odstrecza tak, ze nie bede z tym walczyl. Walcze za to z 3 roznymi nalewkami na tarninie. Roznymi, bo maja inne zestawy dodatkow, do tarninowej podstawy.

    Pozdrowka
    ~l.

  650. Kostka

    U nas letnio 21 Celsjuszy, dlatego pewnie podswiadomosc … i.t.d.

    Tez sie czuje usprawiedliwiony, bo idzie zmiana.

    Pozdrowka
    ~l.

  651. znalazłam na youtube

    https://www.youtube.com/watch?v=ygTsAh-Rgwk
    Debata kandydatów na prezydenta Warszawy 2018 TVP 12.10.2018

    @na marginesie
    Cieszę się, że troszkę uśmiechu wniosłam

  652. lonefather
    13 października o godz. 1:12

    Glasgow nie da się przedstawić jak z folderów (choć są takie zdjęcia i owszem) bo od razu wydaje mi się sztuczne. Dlatego podobały mi się Twoje zdjęcia podobnie jak te z Paryża. Pewnym miejscom upiększanie nie wychodzi na dobre…

    Jedliśmy dziś z Młodym lunch w jednym z naszych ulubionych pubów, The Stables, czyli stajnie bo oryginalnie jest to stary zajazd dla wozaków, którzy prowadzili konie Clydesdale ciagnace barki z weglem po kanale. Pub ten ostatnio został przejęty przez sieć Vintage Inns czy jakoś tak, która zainwestowała sporo pieniedzy….I im bardziej go wypieknia tym mniej mi się to podoba (nie mówiąc o tym że wycięcie dwustuletnich cisow, żeby poprawić widok na kanał po prostu mnie rozjuszylo). Owszem, w folderach wyglada pięknie ale…

  653. Kostka
    13 października o godz. 1:26

    Samo czytanie mnie rozjuszylo… Nie wspominajac o tym, ze sie nieustannie wydluza lista Pubow, w ktorych moja noga wiecej nie postanie… Zebym mial uschnac, wyschnac i w proch sie obrocic …, nie postanie!

    Pozdrowka
    ~l.

  654. lonefather
    13 października o godz. 1:18

    No i gdzie tu sprawiedliwoś takie upaly! A mogłam być w Londynie… 🙁 Niestety do ostatniej chwili nie wiedziałam czy nie będę w ten weekend pracować więc teraz będę się cieszyć „whiskową” pogodą w Szkocji… 😉
    PS. 21 C na zewnatrz to za ciepło na whisky hahaha

    Zmykam póki co

    Dobranoc!

  655. Kostka
    13 października o godz. 1:32

    Jakie „za cieplo”? ??? JAkie? 21 C to znakomita temperatura do picia znakomitej whisky.

    Kazda temperatura jest znakomita do picia znakomitej..

    Pozdrowka
    ~l.

  656. Temperatura nie przeszkadza… co innego pic samemu …

  657. Ale co tam pelnoletnia, szkoda ze tylko biernie mi dotrzymuje towarzystwa..

    ….

  658. O tej szpatanskiej porze i przy 666 poscie … Lyczek na zdrowie ateistycznego bloga!

    Pozdrowka
    ~l.

    ps na mnie tez czas.

  659. Witam „nocną zmianę” 🙂
    bohuwamohu
    10 października o godz. 21:46
    „I rzeczywiscie w tej czesci swiata rozpoczeto podboj Kosmosu, pierwsza rakieta kosmiczna, pierwszy czlowiek w Kosmosie, pierwsza kobieta. Zwycieska wojna z hitlerowskimi Niemcami – az do zdobycia Berlina. Najwieksze na swiecie samoloty (do dzisiaj) i najwieksze, o najwiekszym udzwigu helikoptery. Cale galezie matematyki (topologia ogolna, rachunek prawdopodobienstwa).

    Niemniej jednak – system sie zalamal w otwartym starciu z chrzescijanskim Zachodem, kraj poboznych farmerow z Bilble Belt jednak ten wyscig wygral.”
    —————-
    Piękna apoteoza CCCP.
    Tylko śpiewać „Walentyna twist”. Tierieszkowa była w kosmosie myszą doświadczalną. Szybko spłodziła dziecko z innym kosmonautą. Dodać należało fizylierki, kobiety na traktory, do hut i do wylewania asfaltu na świetlaną drogę. Do przepaści.
    W ostatnim zacytowanym zdaniu sugerujesz, że „neopogństwo” przegrało z chrześcijaństwem.
    Takie bzdury może już chyba tylko Rydzyk prawić swoim kołtunom. Lub zatwardziały komunista.

    Qba
    10 października o godz. 22:21

    „To, że mamy już teraz problemy klimatyczne spowodowane zostało przejściem większej części świata na kapitalizm, który ze wzrostu gospodarczego uczynił swego boga.”
    ———–
    Jeżeli kapitalizm nazwiemy naturalizm.
    Jeżeli dostrzeżemy, że jest ewolucyjny. Idzie z homo sapiens od zbieracza, myśliwego, rolnika, pasterza do teraz. Do mającego w telefonie większy, szybszy komputer niż NASA posyłając Apollo 11 na księżyc. Gnamy coraz szybciej.
    Żyjemy w świecie, w którym jesteśmy niewolnikami pędu, rozwoju nieustannego, pogoni za… Właśnie. Tego nie wiemy. Quo vadis?
    Wzrost gospodarczy nie jest przez nasz stworzony. Bogowie jak najbardziej.

  660. izabella
    11 października o godz. 22:42

    W polemice z @Qba piszesz m.inn:

    „Prawicowość i lewicowość (traktowane jako skrót myślowy), są najprawdopodobniej uwarunkowane biologicznie, nie ma tu żadnego wolnego wyboru.
    Poglądów się nie wybiera, się je ma.
    Wydaje Ci się że robisz co chcesz, ale czy możesz przestać chcieć?…”

    Zupełnie też do mnie nie przemawia teoria o poglądach z którymi się rodzimy.
    Poglądy są raczej tworzone w nas przez starszyznę rodzinną, szkoły, kręgu kulturowe w których żyjemy. Urodziłem się liberałem-aferałem? Co z tymi, którzy zmieniają poglądy? Mają nowe uwarunkowanie biologiczne? Takie nowonarodzenie?
    Mam chyba za małą wyobraźnię, żeby to zaakceptować.

    Natomiast trzecie zdanie bardzo mi się podoba. I zupełnie nie objaśnia zdania pierwszego, tym bardziej drugiego.
    Ono bardzo dobrze wyjaśnia obsesyjne akcentowanie wolnej woli przez sukiennych.
    Ciągle mnie to dręczyło. Rodziło bunt.
    To namolne wciskanie:-to od waszej woli zależy wiara. Przypowiastki o niewiernym Tomaszu.To: „Jezu, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję”. Jakoś tak to leci.
    I trafiłem na książkę Y. Harari-Homo deux.Krótka historia jutra.
    Zapisałem sobie do sztambucha takie słowa:
    „Nie da się pogodzić ewolucji z nieśmiertelną duszą, ani z wolną wolą. Jak kształtować dobór naturalny z wolną wolą?
    Ludzie i zwierzęta wybierają partnerów zgodnie z kodem genetycznym. Ludzie działają zgodnie z tym czego pragną.
    Tylko, czy potrafią wybierać pragnienia?
    Nie. Nie wybieram pragnień własnych. Ja je tylko odczuwam i stosownie postępuję….”

  661. Z debaty
    Janusz(nomen omen) Korwin Mike wyciągnął z rękawa asa i zarzucił Gronkiewicz, że tępi w Warszawie kierowców, bo zabrania im skręcac na rondach w lewo.

  662. Lewy
    13 października o godz. 8:23

    Zawsze uwazalem go za dowcipnego czlowieka. … Ale na tym konczy sie „uwazanie”…

    Pozdrowka
    ~l.

  663. A jesli o sama „debate”, tez dowcipna nazwa na te popisy, to szkoda na nia czasu, jest w/g mnie bez wiekszego znaczenia, bo poglady i uwazania juz sa dawno podzielone i ustalone.

    Pozdrowka
    ~l.

  664. mag
    12 października o godz. 12:13

    Ja też nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz napisałem tradycyjny papierowy list. Że o perfumowanej kopercie nie wspomnę 😉
    Trzymam się jeszcze twardo wysyłania kart świątecznych. Najchętniej takich zaprojektowanych przez Sawkę, albo innego uzdolnionego satyryka. Na przykład biało czarne, na których zając, sposobiący się do konsumpcji, goni wściekłe, uciekające mu jajo.
    https://www.google.pl/search?q=sawka+rysunki+kartki+%C5%9Bwi%C4%85teczne&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=2ahUKEwih6POC6oLeAhUKsKQKHeNlDuAQsAR6BAgGEAE&biw=1000&bih=475#imgrc=w9VaxysNJoaVmM:&spf=1539413467619

    Ale już od dwóch lat nie wysyłam kartem z wakacji. Nie wiem dlaczego. Tak mi się jakoś samo zrobiło.
    Nie cierpię rozmów o przysłowiowej d…. i słupie. Ale kocham inteligentne, błyskotliwe dysputy „na temat”. Najchętniej na żywo. Tutaj też się takie zdarzają i przyznam, że to jest właśnie to, co mnie w tym miejscu trzyma.

    Zapowiada się na dzisiaj piękna pogoda. Wybieramy się z rodziną na:
    http://wyborcza.pl/7,162657,24022928,solidarnosc-europejska-stop-nacjonalizmowi-w-sobote-w-calej.html
    Mam nadzieję, że będzie nas dużo.

  665. Jedna tura pytań; Czego w Warszawie jest za mało ?
    Patryk Jaki : Za mało jest wzajemnego szacunku.
    Druga tura; Czego w Warszawie jest za dużo ?
    Patryk Jaki : Za dużo jest braku wzajemnego szacunku

  666. No przeciez pisalem, ze szkoda czasu… Szkoda, ze nie uwierzyles.

    Pozdrowka
    ~l.

  667. Tanaka
    12 października o godz. 16:30

    a kiedy to się przyzwyczajaliśmy się do rozmawiania, że się teraz odzwyczajamy?

    Podoba mi się to pytanie.
    Jeden z polskich filozofów ma na tę okoliczność taką gadkę.
    Leciał sobie praprapra….przodek, spocony i złachany, za albo przed mamutem. Jak już mu się udało tego mamuta upolować, to ostatkiem sił wciągał go do jaskini. A tam kobieta, siedząca bezpiecznie przy ogniu, wita go słowami: jak się czujesz? Na co on odpowiada: aaaaaaa???? 🙄 🙄 🙄 I tak mu już zostało.
    Tymczasem kobiety przy pilnowaniu ognia, gotowaniu, darciu pierza uczyły się rozmowy. Czyli przyzwyczajaliśmy się do rozmawiania w czasie wspólnych prac czy innych zajęć grupowych. A czy pamiętasz te rozmowy toczone w przedziałach kolejowych?
    Jak kto miał matkę, która uparła się żeby rozmawiać z dziećmi, opowiadać mu bajki, opowiadać na pytania: a kto?, a po co?, a dlaczego?, a skąd?, ten nauczył się rozmawiać. Matka, babcia opowiadające bajki były atrakcją.
    Dzieci wychowane przed telewizorami, a teraz przyspawane do Internetu mają z tym problem. A i dorośli odzwyczają się od rozmów face to face, znaczy gęba w gębe. Wystarczy przywołać obrazki z hali odlotów. Każdy siebie wgapiony w smartwiona i dziubie w niego palcem. A obok siedzi mąż, żona, dziecko, z którym na co dzień „nie ma czasu” pogadać.

    w rozmowie przecież! – posługujemy się bezwiednie szblonami mowy, lub też protomyślą.

    Przecież to oczywista oczywistość, że generalnie w circa 80. procentach naszej aktywności lecimy na autopilocie. Warto byłoby bardziej przytomnie wykorzystywać pozostałe procenta.

    konieczny punkt docelowy i gdzie sie wobec niego znajdujemy

    Czyżby Ci się marzył „sztuczny raj” zamiast prajaskini? (Wolfgang Welsch) Historia już nie raz zakpiła sobie z różnych wróżów i futurystów. Nie będę się jej podstawiał do bicia.
    A znajdujemy się chyba na zakręcie, w punkcie przełomowym. Opowiedzą sobie o tym nasze późne wnuki. Nam brak należytego dystansu, żeby to opisać i ocenić.

    https://www.youtube.com/watch?v=vQoV7gwn4Ro

    Znowu wyższość kobiet 😉

  668. lonefather
    13 października o godz. 1:12

    Lonek, Ty się bierz i więcej takich fot strzelaj i dawaj . Bo tych śliczności folderowo-reklamowych to się nie daje oglądać.

  669. Kostka
    13 października o godz. 1:26

    Kostka, czli matkoboska: po drugie to pisz wstępniaka. :
    A po pierwsze, to masz całkiem rację: konsolidacja, globalizacja, unifikacja, koncentracja i miejsca jedyne takie bardzo na tym tracą.
    Możliwe, że tylko chwilowo tak się dzieje, ale nad Wisłą obserwuję sympatyczne zjawisko powstawania różnych knajpek w miarę zgrabnych a czasem nawet jedynych takich. ich świeżość nie daje szans na poniuchanie patyny, biegu dziejów i tej korzonkowatości lokalnej, która jest taka fajna i cenna, ale miłe miłego początki są i to cieszy.

    Wspomniałaś o zbrodni wycięcia starego cisa, byle był widoczek na kanał. To Ci powiem, że mam wielki podziw, popadam nieraz od niego w fascynację i czuję, że trzeba się modlić, takie to śliczne zjawisko. Otóż ludzie nadwiślańscy, choć nie wątpię, że nad inną rzeczułką tak tez bywa, mają fenomenalny zwyczaj roślinny: kupują masowo roślinki, małe i niemałe, a nawet całkiem duże i tak je sadzą, że po niedługiej chwili stwierdzają, że im roślinka psuje życie. Posadzi sobie taki ktoś krzaczek, taki na pół metra, tuż przed oknem od poludniowej strony i jest zadowolony: słoneczko, roślinka, widoczek no i ptaszki będą śpiewać, a świerszcz – w kominie. Ten krzaczek to jest drzewo, taie co na 30 metrów wyrośnie, osobliwie jest to świerk, który cały rok zielony, a gałęzie tak zbite, że nic nie widać. Wyrośnie sobie takie drzewo i gałęzami w okna włazi, tłucze w szyby, ani słońca, ani widoku nie ma, ale owszem: srająct na parapet, na balkon i ściany gołąb się zagnieździ, a i wilgoć się zbiera, a tynk zielenieje eleggancko od alg które są wyznawczyniami miejsc zacienionych i zawilgoconych. Korzenie włażą w rury kanalizacyjne i całe sąsiedztwo ma bezlik atrakcji. W związku z tym, szczęśliwi plantatorzy ślicznych krzaczków wzywają człowieka z piłą (zwykle nieleganie, bo na to trzeba było mieć zgodę, teraz, zdaje się – nie), i chlastają takiego pięknego, a krzywego świerka – bo żeby sobie jakieś miejsce do rośnięcia znależć, gdy jest posadzony półtora metra od ściany domu, to się musi porządnie odgiąć, więc wygląda jak chory – bo i jest chory. Świerk uchlastany w połowie wygląda rozpaczliwie: piękne z natury, smułe, stożkowatego pokroju drzewo zamieniane jest w kształt mopa. I tak sterczy przed budynkiem, ,a ludność jeszcze bardzej zadowolona: że wśrod mopów żyje.
    I jak tu nie wierzyć w człowieka? Jak nie zrobi, na to wyjdzie.

  670. @wujaszek wania
    13 października o godz. 9:30

    Z przyjemnością przeczytałam kolejny Twój tekst.
    A z linku przez Ciebie zaproponowanym takie zdanko zapamiętałam między innymi:
    „Chcę żyć, a nie istnieć”

    A poniżej adres, w którym mozemy wysłuchać jak
    Gliński wypowiada się o:
    – dekoncentracji mediów
    – Klerze
    – budowie następnego muzeum
    – sądach
    – odszkodowaniach wojennych
    – charataniu w gałę
    – nawet udało mu się przemycić negatyywną opinię o Tusku

    Fakty RMF FM
    Published on Oct 11, 2018
    https://www.youtube.com/watch?v=9MRPlkRPGGA
    Gliński o „Klerze”: Ten pan z tematu poważnego zrobił karykaturę

  671. Tak się wczoraj sz. towarzystwu miło sączyło, a ja nie mogłem dołączyć, bo znów tyram od bladego świtu – a właściwie od całkiem czarnego. W ramach prac weekendowych wlokę kurczak chłodzony do Szkocji Za godzinę w Glasgow.
    @Kostka! Świeży kuciak w sklepie będzie!

  672. @Lewy
    13 października o godz. 10:23

    Dziewczyna Super!

  673. Tanaka
    13 października o godz. 9:48

    Juz bym zapodal, ze „prosisz i masz”, ale sie do porzadku przywolalem i napisze rzetelnie, ze pierwsze bedzie pierwsze, czyli wpierw dokoncze niemal skonczony projekt, nim w archiwum foto utone, zeby dac, bo obiecalem. Niemniej obiecuje spelnic, ale dopiero po tym, gdy skoncze .

    Pozdrowka
    ~l.

  674. Szary kocie
    Kurde, czyż byś był weekendowym dostawcą „kurczaka świeżego” do sieci sklepów?
    Rozbudziłeś moją wyobraźnię. Czy dostarczasz gdzieś jeszcze inne wiktuały?
    Mam nadzieję, że na lanczyk posilisz się drobiową wątróbką. Koty przeważnie uwielbiają. Moja Dżezi – nie. Je tylko kocie żarcie- mokre i suche.
    Ściskam spracowaną łapę.

  675. Tanaka
    13 października o godz. 10:15

    (z pauzy)
    Przykład świerka można uogólnić na wiele innych zagadnień: przy wszystkim trzeba, do cholery, myśleć, a do niektórych rzeczy przydają się fachowcy, albo przynajmniej wysłuchanie rad.

    Lewy
    13 października o godz. 10:23

    Na razie to szczekanie na puszczy, ale jeszcze się doszczekamy!

  676. mag
    13 października o godz. 11:40

    To wszystko przez chude stypendium na uniwerku…

  677. Szary Kot
    13 października o godz. 10:48

    O! TO, to, to … , znaczy sie saczylo sie …

    A Ty jesli masz w Glasgow chwile dla siebie, to wskocz w turystyczny „hop in, hop out” i wysiadz na przystanku „Clydeside Distillery”…

    Pozdrowka
    ~l.

    ps A jesli nie bedzie „chwili dla siebie”, bo ci kaza co innego, gdzie indziej ciagnac… To wspolczucie masz moje,

  678. Pojawil sie tutaj watek biologiczno-AI(sieci neuronowe), ktory jest ciekawym uzupelnieniem dyskusji u Naukowcow tych Szalonych.

    Pani Izabella, pan Tejot oraz Qba-jt, zadaja pytania, na ktore wciaz nie ma pelnych odpowiedzi… gospodarzem blogu naukowcow nie jestem, ale milo bylo by poczytac Waszego interdyscyplinarnego wkladu do dysksji.

    Jakby sie jeszcze jakis kwantowiec elektronik sie znalazl, bylo by wspaniale.

    Nie zrazal bym sie tez, ewentualnymi krytykami, waskich specjalistow, twierdzacych ze nauka wie juz wszystko i dyskutant jest nie douczony 🙂

  679. mag
    13 października o godz. 11:40

    On powiedzial co robi. I tylko nie wiem dlaczego sie wstydzi tego, ze ciezko tyra jadac ciagnikiem tysiace kilometrow. Wiec jest tak. Mam nadzieje, ze zrozumie, ze Tobie tlumacze. No wiec jest tak. @Szary Kot, prowadzi ciagnik, ciagnik ciagnie naczepe, na naczepie 18, czy 20, czy jeszcze wiecej ton „swierzych”, juz co najmniej 4 dniowych „kurczakow”… Calosc sie nazywa „ciezki zestaw drogowy”, popularnie TIR.

    Pozdrowka
    ~l.

  680. R.S.
    13 października o godz. 12:18

    Pomysl ladny, ale nierealny. Bo tu nie „neuronowcy/kwantowcy”, tylko ateisty…, co wybawienia od religii z jej opresjami wypatruja, nawet w AI ejj szukajac.

    Pozdrowka
    ~l.

  681. @lonefather
    Mam znajomego tirowca, z wykształcenia informatyka, któremu dokuczyło korpo i przesiadł się na Potwora (oczywiście musiał zrobić specjalny kurs nauki jazdy), którym jeździ po całej Europie. I mu sie podoba.
    Nazywam TIR-y potworami, bo jako kierowca traktuję je na trasie z należytym szacunkiem dla ich gabarytów, ale czasami się ich boję, gdy niebezpiecznie się rozpędzają i zaczynają się nawzajem wyprzedzać.

  682. wujaszek wania
    13 października g.8:55
    A propos twojego dzisiejszego spaceru rodzinnego pod hasłem- stop nacjonalistom! Niestety mnie nie będzie, bo jadę na wesele pod Warszawę.
    https://www.projektowaniegraficzne.pl/wp-content/uploads/2011/11/raczkowski-3.jpg

  683. @R.S. 12:18

    Tacy, co to wszystko wiedzą i twierdzą, że wszystko zostało wyjaśnione w dniu stworzenia, czasem nas tu nawiedzają. Ale żeby nazywać ich naukowcami?

    @lonefather

    Twoja nieufność do czarnego bzu mnie nie razi. Sam tę nalewkę na kwiatach rozbiłem dwa razy. Pierwszy raz z ciekawości, drugi raz, bo mnie poproszono. Zresztą uprzedzałem, że to ciężka perfuma.
    Czasem wpadnie mi w oczy coś, co mnie zaciekawi i wtedy zaczynam mieszać. A o ostatecznym efekcie decyduje to, czy mi podejdzie. Bywało, że kończyły w kanalizacji.

  684. mag
    13 października o godz. 12:33

    W punkt trafilas. Jak i Ty, tak i ja, „wyscigi ciezarowek” oceniam jako czynnik wysokiego niebezpieczenstwa na polskich drogach, a na autostradach, to nie jest zwykla zmora, tylko zakala. Zwlaszcza na odcinkach z dopuszczalna szybkoscia 140.

    Pozdrowka
    ~l.

  685. paradox57
    13 października o godz. 12:45

    Kwiecie kiedys zebralem i do domu przynioslem. Torbe zwana reklamowka otworzylem i takiej ilosci maciupenkich muszek, ktore sie mi po chalupie rozlecialy, to w zyciu nie widzialem. A na kwiatach to ich widac nie bylo wcale, a i w trakcie zbierania, tez sie nie ujawnily, dopiero w domu…

    Owoce tez kiedys zebralem i do domu dowloklem. Siatke plastykowa, ktora niczego nie reklamowala otworzylem i co zobaczylem, to bez zmruzenia oka i bez zalu najmniejszego, od razu do recyklingu organicznego wrzucilem, a recykling zawiazalem i do zbiorczego pojemnika, pod dom wynioslem. A w drodze powrotnej do mieszkania, uswiadomilem sobie, ze juz nigdy wiecej …

    ****************

    W kompozycjach nigdy „do kanalizy”. Jesli cos sie „skrzywilo”, to „naprostowywuje”. W detale sie w tej chwili nie wdam. Moze pozniej opisze zasade, ktora sie kieruje z dobrymi skutkami.

    Pozdrowka
    ~l.

  686. @lonefather 13:13

    Co się daje naprawić, to naprawiam. Możesz wierzyć lub nie, ale ja jestem rzetelny w tym co robię. Więc jeśli coś sp… to też rzetelnie.

  687. @lonefather

    Jak daleko jest z Londynu do Winchester ?

  688. @lonefather
    Jest jeszcze jedna rzecz, której nienawidzę na drodze szybkiego ruchu, czy na autostradzie. Lecę sobie – powiedzmy – 140 km/h na lewym pasie, bo za mną pusto, a na prawym auta się wloką.
    Nagle pojawia się jak spod ziemi potwór, który ma na liczniku pewnie 180 albo i 200 i dosłownie siedzi mi na ogonie. A nie zawsze jest tak, że mogę akurat natychmiast odbić na prawo.
    Polacy jeżdżą fatalnie, niebezpiecznie, nerwowo, często na bezczela. Nie dziwota, że w statystykach wypadków śmiertelnych mamy pierwsze zaszczytne miejsce w Europie.
    Szczególnie porąbani są faceci, którzy maja za ambit, by koniecznie wyprzedzić babę za kierownicą i na ogół nie przyznają się do błędów.

  689. basia.n
    13 października o godz. 14:07

    Niecale 100km …, znaczy sie 60 mil.

    Pozdrowka
    ~l.

  690. mag
    13 października o godz. 14:17

    Zgadzam sie. Jak taki „mondry” za blisko podjezdza, to daje lekko po hamulcu, tyle, zeby swiatla z tylu blysnely, a natychmiast nabiera moresu i robi dystans… Jesli sie upiera i dalej podjezdza i blyska dlugimi, to bez naciskania hamulca zaczynam zwalniac przez zdjecie nogi z gazu… Nie jest to bezpieczna zabawa,bo sie idiota czesto na „pol metra” od zderzaka orientuje … Tyle ze jak sie juz zorientuje, to zaczyna trzymac dystans jak nalezy…

    Problemem jak sadze jest nieznajomosc fizyki. Nikt kto ma choc podstawowa wiedze z fizyki nie bedzie podjezdzal na 2/3 metry przy szybkosci powyzej 60km/h… Po prostu droga hamowania, szybkosc reakcji… ech co tam tlumaczyc… idiocie nie wytlumaczysz, ze 287 razy sie uda, a za 288 sie zagapi …

    Pozdrowka
    ~l.

  691. paradox57
    13 października o godz. 13:25

    Czesto?

    Pozdrowka
    ~l.

  692. @mag, lonek
    Kuciaki dojechali, właśnie się zrzucają, chwila dla szofera.
    Zgadza się, @l. dobrze wytłumaczył. Kiedyś zrobiłem uprawnienia i przydały się. Jeżdżę jako freelancer, czyli agencyjny, co ma tę zaletę, że sam sobie dawkuję ilość pracy za kółkiem. A jazda dużym i nowoczesnym gruzowikiem, zażywana w rozsądnych ilościach, to przyjemne zajęcie. Glasgow niestety dziś nie zwiedzę.
    @lonek, nie wiem, gdzie Ty mieszkasz w tym Londynie, ale jeśli robisz zakupy w supermarketach, to zapewne bodaj raz jadłeś/piłeś coś, co leżało na mojej naczepie. Ale od roku, po przeprowadzce, Londyn zdarza mi się rzadko.
    Chociaż sam jeżdżę tzw. dużym, mam podobne do Waszego zdanie o bezsensownym wyprzedzaniu, które blokuje drogę innym, a jego rezultatem jest tylko zamiana tirów miejscami. To z niedostatków matematycznych się bierze.
    A najlepiej jeździ się w UK. Kontakt z ruchem drogowym w Polsce i nadwiślańskimi miszczami fajerki odchorowuję.

    @basia.n
    Pół zmiany 😉

  693. lonefather, paradox57

    Wbrew pozorom istnieje zwiazek miedzy misja tego blogu a neuro- itd
    Temat ciekawy sam w sobie a wstepem, moze byc ten eksperyment dla kazdego. tu patrz link ponizej

    https://www.popularmechanics.com/science/a23726484/rabbit-illusion-optical-illusion/

    „This Optical Illusion Will Have Your Brain Rushing To Fill In The Blanks”

    Eksperyment, ktory mozna przeprowadzic na sobie!
    Chodzi w nim aby patrzac na krzyzyk (ha ha) i policzyc impulsy dzwiekowe.

    Dalej mozna uogolniac w kazda strone, co wierzacy slyszy albo widzi patrzac na inny krzyzyk 🙂 , wielka to tajemnica dla mnie i jej zglebiac nie bede.

    Polecam tez odsluchanie audycji NPR link podalem u naukowcow tych szalonych, pod moim wpisem. Audycja ok 20 min jest o tym jak rozne czesci mozgu do siebie gadaja, a potem nic (podczas anastezji ) a potem bach i znowu gadaja (po ocuceniu).

    Milej zabawy.

  694. @lonefather,
    Dobrze mnie wyczułeś… Ale muszę przyznać, że jak się przyjeżdża jako kocmołuch na jakiś zrzut czy załadunek, to bywa niełatwo, zwłaszcza jak pracujące tam kocmołuchy chcą sobie poprawić autoimage. Szczególnie na kontynencie, jak się przyjeżdża polskim zestawem. To daje w kość. W UK lepiej, bo raz że tu pół świata siedzi, a dwa – kocmołuch odzywa się może nie świetnym, ale przyzwoitym językiem. Ale żebyście mnie widzieli, jak próbowałem kiedyś wytłumaczyć coś Francuzom, po francusku (ja nie parlam, a oni nie spikali). Dobrze, że nikt tego nie nagrał i nie wrzucił do sieci.
    Cieszę się, że od roku mam zasadniczo inne zajęcie.

  695. @lonefather 13 października o godz. 14:48

    Można nakleić na tylną szybę tekst w rodzaju:
    SORRY FOR DRIVING SO CLOSE IN FRONT OF YOU

    https://www.amazon.com/SORRY-DRIVING-CLOSE-FRONT-window/dp/B004RC8TU0

  696. @R.S. 15:12

    Wprawdzie nie moje kompetencje, ale każdy nowy aktywny uczestnik z nowymi pomysłami jest tu mile widziany. O ile nie zaczyna nam wciskać trójcy i tym podobnych. Więc do roboty, za pióro łap i pisz. O neuro-, ewolucji, kotach i małpach. O czym zresztą chcesz. Tylko o papugach nie pisz po papugowemu, coby @pombocka nie drzaźnić.

    @lonefather 14:51

    Rzadko, ale jak już, to klękajcie narody. Ostatni raz przydarzyło mi się trzy lata temu. Najgorsze, że robiąc żmudzką nie da się spieprzyć, a mnie się udało. Do tej pory nie mogę dojść, dlaczego, chociaż mam swoje podejrzenia.
    Nawet do dziada z babą już nie można było wlać.

  697. @paradox57
    13 października o godz. 13:25

    Już nie strasz tym możeniem uwierzenia.

  698. @Szary Kot 13 października o godz. 15:14

    A jak wygląda solidarność kierowców TIRów?

    Nie tak dawno widziałam taką scenkę: jakaś dziewoja utknęła na skrzyżowaniu skręcając w lewo, bo światło „skręt w lewo” okazało się za krótkie. Było już światło zielone dla ruchu prosto, gdy dziewczę nagle zdecydowało się jednak skręcić – bo pojazdy jadące prosto jeszcze do skrzyżowania nie dojechały. Pierwszym pojazdem w rozpędzonej kolumnie był właśnie TIR… I kierowca zrobił wszystko, żeby jednak spróbować zahamować. W efekcie walnął tylko w tył skręcaczki, którą rzuciło, ale dała radę, dokończyła skręt w lewo i zatrzymała się kilka metrów dalej, rwąc sobie włosy z głowy i załamując ręce. Kierowca TIRa przejechał skrzyżowanie i zatrzymał się kapeczkę dalej.

    Ale to wszystko głupstwo. Zatrzymał się również inny kierowca TIRa, który obserwował całe zdarzenie czekając na bocznym pasie na możliwość skręcenia w prawo – w to samo miejsce, w które zmierzał TIR jadący prosto. Ten drugi kierowca wcale nie musiał tracić czasu na wyjaśnienia, że kolega (eee tam kolega, TIRy były z różnych firm) był niewinny, bo miał zielone światło, a dziewczyna chyba spanikowała i nie miała pojęcia, jak wygląda droga hamowania ciężkiego TIRa.

    Nie musiał – a jednak zachował się bardzo przyzwoicie. Solidarność?

  699. @bubekró 15:56

    Strachliwy, myślałby kto.

  700. R.S.
    13 października o godz. 15:12

    errr…

    Kiedy ten blog nie ma zadnej misji… Literalnie zadnej misji. Tu jest jak ja uwazam AGORA, takie miejsce z pochodzenia greckie,gdzie sie przychodzi keidy chce i kiedy ma sie czas, zaby posluchac, samemu powiedziec, czasem podyskutowac…. A kiedy ma sie dosc, to sie wychodzi. Jedni sie witaja wchodzac i zegnaja wychodzac, inni wchodza bez witania sie i wychodza bezzegnania… I tez jest OK. Inni nazywaj to CAFE, ale mi sie widzi, ze „cafe” to za male… Wiec meijsca do spotkania, pogadania o widle i powidle trudno nazwac ze ma misje, spotykanie sie i pogadanie to nie misja.

    Zgadza sie, ze czasemi na tematy pokrewne sie tu zbacza, ale jako powiedzialem, tu sa rozmowki na „Agorze”, a nie w naukowym „cafe” … temat niby ten sam, poziom inny.

    Pozdrowka
    ~l.

  701. Jak jadę, to myślę. Jak nie jadę, to bywa z tym różnie, a zdarza mi się pisać.
    Więc jechałem i wymyśliłem, że pisząc takie rzeczy:
    „Cieszę się, że od roku mam zasadniczo inne zajęcie.”
    mogłem kogoś bardzo obrazić. Dołączając tym samym siebie do grona kocmołuchów i buraków. Tak, jestem BURAK, zadarłem buraczy nos i dopuściłem się BURACTWA.
    Proszę o wyznaczenie kary. Okoliczności łagodzącej, polegającej na wstaniu nieprzytomnie rano (g… tam rano, noc głucha), proszę nie uwzględniać.
    Kreślę się i jadę dalej.