Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

4.10.2018
czwartek

Z muzycznej szkatułki

4 października 2018, czwartek,

Parę dni temu nastawiłam muzyczną stację tv i usłyszałam dźwięki które przeniosły mnie w czasie…

Jesień, zmierzch, duży pokój, pięcioletnia dziewczynka bawiąca się lalkami i radiowa muzyka w tle. W pewnym momencie  moją uwagę zwrócił specyficzny rytm, a na jego kanwie powtarzające się kilkakrotnie brzmienia kwarty i tercji. Pamiętam jak dziś to wrażenie uchylających się przede mną tajemniczych drzwi, za którymi pojawiająca się nostalgiczna melodia zapraszała, aby za nią podążać.
Muzyka przebrzmiała,ale zapadła we mnie gdzieś bardzo głęboko, bo po jakimś czasie kiedy znów pojawiła się w radio , natychmiast ją rozpoznałam.Usłyszałam też zapowiedź spikera,że był to Taniec arabski z suity „Dziadek do orzechów” Czajkowskiego. Zapytałam więc o to mego ojca,który był wielkim miłośnikiem muzyki, a on opowiedział mi baśń E.T.A.Hoffmanna, na której Czajkowski oparł  swój balet.

Boże Narodzenie, w salonie Radcy ogromna choinka, a pod nią stos prezentów, które na początku świątecznego przyjęcia wręczone zostają dorosłym i dzieciom. Tylko Dziadek do orzechów w kształcie nieforemnego żołnierzyka pozostał wzgardzony pod choinką. Niechcianym prezentem zaopiekuje się Klara (córka Radcy), która zabiera go do swego pokoju.Zmęczona wrażeniami wieczoru zasypia, a we śnie wraz z Dziadkiem do Orzechów staczają zwycięską bitwę z myszami, po czym dzielny żołnierz zmienia się w pięknego Księcia, Klara staje się Księżniczką i obydwoje wyruszają na wędrówkę po Krainie Słodyczy.

Tak w ogromnym skrócie wygląda libretto jednego z najsławniejszych baletów w historii tego gatunku – Dziadka do orzechów Piotra Czajkowskiego.
Ale najwspanialszą ilustracją tej baśni była i została dla mnie muzyka Czajkowskiego. Sam kompozytor wybrał osiem utworów z baletu i utworzył suitę koncertową złożoną  z Miniaturowej uwertury od razu wprowadzającej w klimat baśni i siedmiu charakterystycznych tańców – które wykonują mieszkańcy Krainy Słodyczy : Marsz żołnierzyków ,Taniec wieszczki cukrowej ,Taniec rosyjski – Trepak , Taniec arabski , Taniec chiński, Taniec pastuszków .
Suitę zamyka Walc kwiatów.Każdy z krótkich, miniaturowych utworów ma swój niepowtarzalny charakter, tworząc wspaniałe możliwości dla wyobraźni choreografów baletu i słuchaczy. Wystarczy przymknąć oczy,a muzyka maluje obrazy.

To był prawdziwy  początek mojej przygody z Muzyką, chociaż dźwięki towarzyszyły mi w domu od najwcześniejszego dzieciństwa ( oboje rodzice grali amatorsko). Ale właśnie ten jeden moment – to było prawdziwe oczarowanie, za którym podążyły następne. Wtedy pierwszy utwór trafił do mojej muzycznej szkatułki. Rok później powędrowałam muzyczną ścieżką, po której  idę do dziś. Czarno-białe klawisze odkrywaly stopniowo swoje tajemnice. A dźwięki zaczęły przemawiać do wyobraźni  z coraz większą siłą. Muzyka stała się moją przygodą, pasją, zawodem, a szkatułka zapełnia się wciąż, bo tyle jest wciąż do poznawania.

Na temat muzyki napisano bardzo wiele. Niejednokrotnie starano się zdefiniować czym ona jest. Podoba mi się zdanie, które napisał  impresjonista Claude Debussy :
Muzyka zaczyna się tam, gdzie słowo jest bezsilne – nie potrafi oddać wyrazu; muzyka jest stworzona dla niewyrażalnego.

To zdumiewające, że z dwunastu różnych dźwięków utworzył się na przestrzeni wielu wieków ogromny brzmieniowy ocean. Dźwięki wzbudzają najprzeróżniejsze odczucia i emocje – od radości do łez wzruszenia, od wyciszenia do ekstatycznego tańca. Ich magia jest znana ludziom od zarania ich dziejów, „od zawsze”. Wnosi coś szczególnego do codzienności i prozy życia. Myślę,że każdy posiada swoją własną szkatułkę pełną przeróżnych ulubionych utworów.
Z przyjemnością otwieram swoją i dzielę się z innymi  jej zawartością.

***

Aneks

Już po napisaniu powyższego tekstu bylam 30. 09. na inauguracji sezonu koncertowego w De Doelen w Rotterdamie. Wydarzenie szczególne ze względu na fakt, że dostaliśmy nowego szefa – dyrygenta o światowym formacie.
To 29-letni dyrygent i pianista z Izraela – Lahav Shani

Po zdobyciu pierwszej nagrody na konkursie dyrygentów im. G. Mahlera w Bambergu debiutował w 2013 r. w Tel Avivie, wykonując koncert fortepianowy Czajkowskiego, a w drugiej części zaprezentował symfonię no1 Mahlera. Od tamtej pory koncertuje z najlepszymi światowymi orkiestrami .Jest również stałym gościnnym dyrygentem Wiener Symphoniker. To talent, ktory spotyka się bardzo rzadko. Zauważyli go i docenili wielcy dyrygenci – Zubin Mehta i Daniel Barenboim ( ten ostatni był jego mentorem podczas studiów w Berlinie).
I właśnie ten wybitnie utalentowany młody  dyrygent będzie kierował rotterdamską orkiestrą, a w sezonie 2020/2021 przejmie od legendarnego Zubina Mehty jedną z najlepszych orkiestr na świecie –  Israel Philharmonic Orchestra.

Z niecierpliwością czekałam na niedzielny koncert i absolutnie spełnił on moje oczekiwania – między dyrygentem a orkiestrą wytworzyła się szczególna więź. Muzycy grali inaczej niż zwykle – z pełnym zaangażowaniem i pasją. A to z kolei odczuła publiczność, która zareagowała huraganowymi brawami .
Dawno już nie słyszałam tak głębokiej i pełnej dramatycznego napięcia interpretacji Symfonii no5 Szostakowicza.Znakomite wykonanie koncertu no3 Beethovena przez Daniela Barenboima, pełne subtelności i finezji było podkreślone świetnym towarzyszeniem orkiestry, co oczywiście było zasługą prowadzącego dyrygenta.

Już z góry cieszę się na cd i dvd w przyszłości, ponieważ występ był nagrywany na żywo. Z pewnością trafi więc również kiedyś na youtube.
Na razie pozostało wrażenie niezwykłych dwóch godzin muzycznych i oczekiwanie na następne, już w drugiej połowie października.

***

„Czym jest muzyka? Nie wiem .
Może po prostu niebem z nutami zamiast gwiazd .
Może mostem zaklętym , po którym instrumenty przeprowadzają nas.”

/L.J.Kern/

 
A dla mnie powietrzem niezbędnym do oddychania.

 
basia.n

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 755

Dodaj komentarz »
  1. Czarujący tekst 🙂 niestety głosu zabrać zbytnio nie mogę bo się nie znam na muzyce. Czajkowskiego bardzo lubię.

  2. basia.n
    Pięknie piszesz o muzyce i na pewno pięknie grasz.
    Z „Dziadkiem do orzechów” też wiążą się moje wspomnienia z dzieciństwa, a drugie zauroczenie z tego okresu to „Miłość do trzech” Sergiusza Prokofiewa.
    Brzdąkałam trochę na pianinie, do którego chciała mnie „wdrożyć” babcia, ale nic z tego nie wyszło. Ani odrobiny talentu. Tyle chociaż, że słoń mi na ucho NIE nadepnął.
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Oczywiście „Miłość do trzech pomarańczy”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. No właśnie, czarujący. Pozostawia wrażenie… chyba podobne do muzyki Czajkowskiego.
    Synestetycznie?

  6. (szeptem żeby nie wykolejać na starcie)

    Na marginesie
    4 października o godz. 22:25

    Synestezja fajna rzecz, wiem bo mam

  7. Nefer
    4 października o godz. 22:19

    Neferko – zachęcam do kliknięcia w niebieskie nazwy,bo są w nich ukryte linki . To niespodzianka 🙂

  8. @basiu.n
    Dzięki za ten piękny wstępniak. Jutro napisze więcej, bo poźna pora.
    Opowiesci Hoffmana + Czajkowski to cudo, te delikatne balety, koronkowe. Nie uważasz, że w tych baletach Czajkowski bardzo przypomina Medelssona, zwłaszcza w „Sen nocy letniej” ?
    Dobra noc

  9. basia.n
    4 października o godz. 22:28

    Chętnie, tylko że na wyjeździe mam internet z telefonu 🙁

  10. mag
    4 października o godz. 22:22

    Oczywiście „Miłość do trzech pomarańczy”.
    Tak jest, miałem podobnie, a oprócz tego miałem miłość do trzech koleżanek z sąsiedztwa. Chyba jednocześnie .

  11. mag
    4 października o godz. 22:21

    Dziękuję za miłe słowa 🙂

    Na początek otworzyłam swoją szkatułkę Czajkowskim,bo tam się wszystko zaczęło. Ale czekam na szkatułki blogowiczów.
    Każdy ma swoją . I dobrze jest podzielić się z innymi tym,co dla nas ważne i piękne. O to mi właśnie chodziło,kiedy pisałam ten tekst. Aby każdy z blogowiczów przyniósł i pokazał coś bardzo własnego.

  12. basia.n
    4 października o godz. 22:40

    Stabat Mater Szymanowskiego

  13. Lewy
    4 października o godz. 22:30

    Miło,że jesteś.
    Jutro rano porozmawiamy przy kawie 🙂
    Rzeczywiście Sen nocy letniej i Dziadek do orzechów mają muzycznie wiele wspólnego.
    Na razie Dobranoc.

  14. Nefer
    4 października o godz. 22:32

    Neferko,to zostanie na później. Chciałam Cię poprosić o coś z Twoich ulubień,ale czy z telefonu udaje się wklejać linki ?

  15. @Nefer 4 października o godz. 22:27

    Indre Viscontas twierdzi, że dla niej litera „a” ma bezspornie kolor zielony.
    I co jej zrobisz?

  16. Nefer
    4 października o godz. 22:46

    Wow ! rzeczywiście ? I Ty mowisz,że się nie znasz!

    Ale wiesz – ja napisalam o swoim początku,ale w mojej szkatułce jest wszystko i klasyka i jazz i pop i folk i jeszcze więcej. Dlatego pokaż mi proszę, również te inne ulubienia,poza klasyką 🙂
    Bo liczy się przecież każdy dźwięk,ktory daje radość. Wystarczy rano parę dobrych gitarowych dźwięków i nogi same zaczynają tańczyć. 🙂

  17. Na marginesie
    4 października o godz. 22:56

    Bluźnierstwo! Jest czerwona 🙂 daltonistka jakaś :/

  18. Na marginesie
    4 października o godz. 22:56

    Indre Viscontas twierdzi, że dla niej litera „a” ma bezspornie kolor zielony

    Istnieje również kojarzenie kolorów z poszczególnymi dźwiękami 🙂

  19. basia.n
    4 października o godz. 22:57

    A tam, się znam. Linki mogę wklejać tylko otwieranie filmów na yt pożera mi gigabajty z karty.

    Tu znalazłam, najulubieńszy fragment od 13:50

    https://youtu.be/zHfS4FwXTPw

    A poza tym wielbię kocham i wszystko Ellę Fitzgerald

    (chwilowo zajętyk)

  20. @basia.n

    To bylo bardzo dawno temu, nie umiem nawet przyblizyc, pewnie sporo przed ipowszechnieniem sieTV, bo w domu tylko radio gralo. Jeszcze przedwojenny Phillips wlasciwie to odbieral tylko 1 i drugi program Polskiego Radia, a ja jakies dwa tygodnie z grypa okrutna walczylem. Jeszcze niespecjalnie czytalem, wiec rodzice rzed wyjsciem do pracy, nastawiali radio, zebym nie byl sam, calkiem sam. Chcialem, nie chcialem, leciala jedynka, jak lecial program. Wiadomosci, dzienniki, takie czy inne audycje, duzo gadania, ale i duzo muzyki…

    Jesli wtedy jeszcze nie czytalem, to musialo to byc przed 9 rokiem zycia, bo po 9ce to juz z pewnoscia bylem molem ksiazkowym. No dobra, lezalem powalony ciezka grypa, goraczkowalem, a z radia leciala w wiekszosci wlasnie muzyka. Dwa rodzaje muzyki. Ludowa, czyli w wiekszosci „goralska” i klasyka. Pamietam, ze sie ozywialem, gdy leciala ta „goralska”, moze przez jej zywiolowosc, czy lekkosc, czy przez to, ze od 3 roku zycia, corocznie jakis fragment wakacji letnich i zimowych, to byly wyjazdy w gory i z widzenia znalem gorali.

    Tej klasycznej nie lubilem, byla taka „nudna”, „ponura”, smutna…

    Mijaly dni i „goralska” muzyka stawala sie coraz bardziej nudna, przewidywalna, jakas taka uboga, bo ograniczona do kilku instrumentow, czy co tam jescze… A ta klasyczna, dostarczala coraz to cos nowego, bogatego, bogatszego, zlozonego…

    Zdrowialem i juz pod koniec chorowania, gdy grali „goralska”, to z wytesknieniem czekalem na nastepna audycje, ta gdzie grali muzyka klasyczna…

    Nie znam sie na muzyce jak Ty, czy Lewy. Znam i rozpoznaje setki, jesli nie tysiace utworow i ich autorow, ale na muzyce sie nie znam…, moze moze troszke znam muzyke, nie znajac sie na niej. Ale czy musze?

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Mam bogata, eklektyczna dyskografie, bez liczenia zaryzykuje, ze klasyka, to jakies okolo 20%.

  21. lonefather
    4 października o godz. 23:10

    Lonku na muzyce nie trzeba się znać. Jeśli jest potrzebna,bardzo często towarzyszy w najprzeróżniejszych momentach,to właśnie o to chodzi.O te całkiem własne ulubienia. Dlatego na wstępie poprosiłam o linki. A więc co zaproponujesz na początek ?

  22. @basia.n

    Poprosilas @Neferke o ulubienia…

    Zanim mnie poprosisz sam…:

    1) Ze Mark, to chyba wsie na blogu wiedza
    2) Ze Okudzawa, ze Marley, ze Wysocki, ze Osiecka, ze Mlynarski, ze Grachuta, ze … qruca tylu ich…, Basia Trzecielewska…, Wande Warska sobie puszczam, czy Ewe Bem, jak mnie najdzie i dopadnie …
    3) Mniej wie, ze Garbarek, Stanko, inni
    4) Jeszcze mniej ze Tribal Music, mam wyjatkowe nagrania z Australii… Mongolii, Nepalu…

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Eklektyka i pomieszanie, zwlaszcza ze slowem o klasyce … A po babce co byla spiewaczka operowa, odziedziczylem niemal 700 plyt „na szkle” na 75 obrotow i je przenioslem (majatek) na digital .. i mam niemal 1500 klasykow granych przez najlesze swiatowe orkiestry w latach 20ch i 30ych XX wieku… W tym niemal komplet Bacha granego na organach nie istniejacej juz Katedry w Dreznie, tych samych na ktorych zostaly w wiekszosci skomponowane.

  23. basia n:

    zgoda co do „subtelnosci i finezji” Daniela Barenboima, natomiast w sprawach polityki
    Izraela: „wstydzil sie, ze jest Izraelczykiem” w zwiazku z nation-state laws. Ktos
    skomentowal bardzo rozsadnie : „When Barenboim open his mouth I am shamed to like music”.
    Pozdrawiam

  24. Basiu,
    ledwo zacząłem czytać, już się znalazłem w tym, wyjątkowej urody, świecie. Dziecko od tego jest dzieckiem, żeby, jak raz poczuje fascynację, to już jej nie straci. To wchodzi między komórki i zostaje.

    Już jako wyznawca muzyki Czajkowskiego, czytałem jego biografię, właściwie – łykałem jak świeże czereśnie. Wśród wielu innych rzeczy, zapamiętałem to, jakim kosztem było dla niego ukrywanie swojego homoseksualizmu. Ile ten wysiłek odebrał mu ze swobody życia i tworzenia.

    Jestem zupełnym wyznawcą muzyki rosyjskiej tamtych czasów, ale też innych okresów i stylów, chyba od czasów Glinki. Niespecjalnie dbam o teleturniejową wiedzę o niej, bo bardziej wolę w niej fruwać.

    Takie zdarzenie: miałem płytę, winyl, z nagraniem „Szecherezady” polskiej orkiestry, bodaj pod Piotrem Semką. Wielbiłem to wykonanie bez reszty. Dałem się namówić komuś z rodziny na wypożyczenie. Winyl wrócił do mnie uszkodzony, a ja się wściekłem na sprawcę bezczelności.
    Dostałem więc płytę „odkupioną”, ale innego wykonania, które mnie tak rozczarowało, że poleciałem do łobuza do pracy i przy ludziach mu naurągałem bez pardonu.

    Jestem też wyznawcą „Obrazków z wystawy”, w dwóch wersjach: Musorgskiego i Tomity. To niezwykle ciekawe: Tomita miał niezwykłe upodobanie i wyczucie muzyki rosyjskiej i fracuskiej. A ponieważ był wyznawcą kosmiczności w brzmieniach, coś tu się musi bardzo zgadzać: i Rosjanie i Francuzi mają taką kosmiczność w sobie.

    Wsłuchując się w rosyjskości muzyczne, zaszedłem nawet do Szczedrina.

    To co mnie niezwykle frapuje, to przełożenie muzyki na obraz – i odwrotnie. Oraz na ruch. Zespolenie dźwięku z ciałem, które się dzieje w balecie, dowolnego rodzaju: od klasycznego, maryjskiego po Pendletona oraz obrazem – który własnie u Pendletona odgrywa bardzo mocną rolę – to niesamowitość.

    Miałem też mocne fazy wsłuchiwania się w muzykę organową i uczestniczenia w koncertach, specjalnie mi sie podobała barokowa trąbka, oraz stały spór: Handel – Bach.

    Ale bez jazzu i okolic też się nie da. Więc jestem wyznawcą brzmień jazzowych w polskim kinie. A najwięcej było go w latach 60-tych.

    Aznavour i reszta, to temat chyba na innego wstępniaka czy wpis. Bo też.

  25. lonefather
    4 października o godz. 23:10

    Wracając jeszcze do Twoich słów :
    Mijaly dni i „goralska” muzyka stawała sie coraz bardziej nudna, przewidywalna, jakas taka uboga, bo ograniczona do kilku instrumentow, czy co tam jescze… A ta klasyczna, dostarczała coraz to coś nowego, bogatego, bogatszego, złożonego…

    Ja miałam takie problemy z muzyką ogólnie określaną jako rozrywkowa,pop itp. Ponieważ oprocz klasyki szybko zaczęłam poznawać jazz z jego bogactwem i harmonii i improwizacji, „zwykłe piosenki” wydawały mi się zbyt proste, nudne 🙂
    Oczywiście kiedy poznałam znakomite zespoły rockowe,kiedy zagrał blues – i ta strona muzyczna zaczęła mnie przyciągać. Mówiąc o bluesie – wczoraj usłyszałam na youtube rewelacyjnego 13-latka Tobby Lee
    https://www.youtube.com/watch?v=F-Bja0DmoiU

  26. @basia.n

    Wybacz. Nie dzis. Jutro urodziny mlodego i ja kuchnia komp, kuchnia komp, kuchnia … qurde KUCHNIA… !!!!!

    …. bo nigdy nie skoncze …!

    Pozdrowka
    ~l.

  27. ozzy
    4 października o godz. 23:29

    ozzy wiem…

    Kiedy słucham jak gra,a jeszcze bardziej kiedy prowadzi orkiestrę – próbuję oddzielić muzykę od reszty.
    Bo tak wlaśnie powinno być .

    Pozdrawiam również 🙂

  28. basia.n
    4 października o godz. 23:37

    Kusicielko daj mi dzis spokoj…

    OK na „odczepnego” masz. Pamietasz „Akwarium”? Bylem jakies dwadziescia pare lat stalym bywalcem. Niemal mialem wlasny stolik. Ale kiedys sie musialem z kumplami ewakuowac na pelnym gazie. Bylo tak: bylo lato, byla posucha i z posuchy jakis zespol sie na podest co za scene robil zalapal… moze przesadzam, ale w „Akwarium” to ja nigdy wczesnie, ani pozniej, nic gorszego … Siedzielismy, sluchalismy, ale ile mozna miec nadzieje? Gdy ja starcilismy, powiedzialem od kumpli, zeby wyszli na na zewnatrz czekali. Poszli, a gdy uznalem ze sa daleko, wyjalem „Swierczewskego”, podszedlem do kontrabasisty, wetknalem za struny i scenicznie poprosilem: „Panie starszy, Chryzantemy zlociste…” i w nogi…

    Ja w nogi, one wszystkie za mna, dali spokoj dopiero jak im na Swietokrzyskiej zniknalem …

    Jedyny koncert/wystep, jaki w zyciu zerwalem.

    Pozdrowka do jutra
    ~l.

  29. lonefather
    4 października o godz. 23:37

    To jesteś bardzo dzielny z tą kuchnią i przygotowaniami urodzinowymi 🙂

    Mam wobec tego króciutki muzyczny prezent dla solenizanta:

    Kissin – Happy Birthday

  30. Joel Stein: rada dla Barenboima

    „As Israelis we have been ashamed of you for a good number of years. Similar nation-state laws exist in many Eueopean countries, but I haven’t heard you slamming them in any way. I’d suggest you stick to music and stay out of matters which you don’t seem to understand — such as politics where you seem to be parroting all sorts of irrelevant slogans”

  31. @basia

    I OSSJAN…, jak ja moglem zapomniec, gdy w latach 74/76 bylem na ich wszystkich koncertach?

    Pozdrowka
    ~l.

    ps NAtubie nie ma Ossjan Milo Kurtisa… tylko jacys Wegrzy…

  32. basia.n
    4 października o godz. 23:50

    Puzcze mu jutro rano..

    P
    ~l.

  33. @basia

    Osso Buco na 12 gosci … szalenstwo….

    Pozdrowka
    ~l.

  34. Tanaka
    4 października o godz. 23:30

    Na rosyjskie Białe noce przyjdzie z pewnością czas 🙂

    A Czajkowski to rzeczywiście postać tragiczna.Ukrywanie homoseksualizmu, nieudana próba małżeństwa odcisnęły się i na jego życiu i na twórczości. W piątej i szóstej symfonii cierpienie wylewa się strumieniami…

    Jeśli chodzi o pożyczanie płyt,cd’s to jest to rzeczywiście ogromne ryzyko. Ja swoich nie pożyczam .

    A ponieważ ktoś zniszczył Ci Szeherezadę – więc może trochę naprawię to wspaniałym nagraniem Wiener Philharmoniker z Gergievem 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=SQNymNaTr-Y&list=RDDKQCkmeWJAc&index=20

  35. lonefather
    5 października o godz. 0:02

    Koniecznie zagraj mu rano 🙂

  36. ozzy
    4 października o godz. 23:58

    To dobra rada !

    Mam nadzieję,że on Lahavowi nie przewrócił w głowie 🙂

  37. za dobry tekst
    basi n.;

    Mac Miller – My Favorite Part (feat. Ariana Grande) (Live)
    https://www.youtube.com/watch?v=Ndf-eMyEVG8

    Dobranoc

  38. ozzy
    5 października o godz. 0:28
    ozzy dziękuję !

    Świetnie grają.
    Dobranoc

  39. @basia

    Juz w piecu, a ja co 15/20 min bede obracal … A jak obracac to i mysli sie obracja i kolejne „odkrycie” z pamieci zakamarkow.. Rick Wakeman…

    Kto dzis jeszcze pamieta YES?

    YES sie skonczyl, a Rick Wakeman byl jest i bedzie, jak Mark. Marka nie trzeba przypominac, dlatego Ricka przypomne:

    https://www.youtube.com/watch?v=WHRpUIPXy9c&list=PL6bup8R4_r5Udl3rnAyZR56bMlF4tGyJl

    Mam niemal kompletna dyskografie. Brakuje mi moze 2 Longpay’s, czyli z czasow, gdy jeszcze analogowo byla wydawana muzyka. Jak nie zapominam, to w sklepach z analogami bobruje…

    Pozdrowka
    ~l.

  40. Basiu,
    Taaaaki temat, a tu trzeba kończyć dzień, bo jutro następny, i to dobrze wypełniony…
    A Bach? Nikt nic o Bachu i jego misternych cyfrowych dywanach, które płyną tak naturalnie, jak swobodny oddech?
    Beethoven? Którego piękno jest chyba najtrudniejsze do ujęcia? Cztery-pięć nut, które są zupełnie inne, niż niby takie same cztery czy pięć nut, które bym sklecił po nawet najdłuższym namyśle?
    Czajkowski malujący kolory orkiestrą?
    Brahms najprawdziwszy jak mu się wypsnie smakowita polifonia?
    Strauss – właściwie każdy 🙂
    Fortepian – najcudowniejszy z instrumentów… i wiolonczela… a klarnet klezmerski… saksofon aksamitny lub na ostro. No i gary! Dobre gary forever!
    O ludzie…
    Niektórzy jakoś bez tego żyją, ale to dla mnie zagadka.
    A „A” – jest czerwone, oczywiście.

  41. basiu.n
    przyłączam się do chóru pochwał za Twój tekst
    i jednocześnie gratuluję wspaniałego miejsca pracy pod tak znakomitą batutą.

    Nie jestem ani znawcą ani miłośnikiem muzyki tak zwanej poważnej, ale wśród najsłynniejszych „przebojów” światowych tego gatunku mam swoje ulubione pozycje jak na przykład ta, którą Tobie dedykuję

    W.A.Mozart “The Marriage of Figaro” Act IV
    “Ah tutti contenti”
    https://www.youtube.com/watch?v=z1CN70DqDP8

  42. Nefer
    4 października o godz. 23:09

    Stabat Mater Szymanowskiego poznawałam w szczególny sposób – na chórze w konserwatorium.To utwor wyjątkowej urody. W Łodzi na uczelni był zwyczaj przygotowywania utworów chóralnych z orkiestrą,aby wykonać je w Filharmonii pod koniec sezonu koncertowego.

    Dobranoc – najwyższa pora na odpoczynek 🙂

  43. Suplement przed spaniem:
    A czerwone, B bardzo ciemnobrązowe, C cytrynowożółte, D czekoladowobrązowe, E pomarańczowe, F niebieskofioletowe (…) 1 białe, 2 prawie czarne… uff, rosyjski alfabet też mam w kolorach, podobnych do fonetycznych odpowiedników polskich. Tonacje też, od liter nazw, ale nie widzę klawiatury na kolorowo, no, może troszkę tu i ówdzie.
    I takie rzeczy, paniedziejku, na blogu ateistów…
    Dobranoc!

  44. (z łózia)

    Szary Kot
    5 października o godz. 0:53

    No. B granatowe 🙂

  45. Szary Kot
    5 października o godz. 0:53

    Szary Kocie – oczywiście będziemy mieli czas na rozmowy o przeróżnych rodzajach piękna.Wiele dni przed nami 🙂
    Ja po raz pierwszy otworzyłam szkatułkę muzyczną,ale myślę,że nie po raz ostatni.
    A poza tym właśnie zachęcam ,aby każdy z blogowiczów przyniósł swoje ulubione utwory i będziemy wtedy o nich dalej rozmawiać 🙂
    Dziękuję za Mozarta,a ponieważ zapytałeś o Bacha,więc niech zabrzmi przed snem ten bis,ktory Volodos wykonał w Wiener Musicverein.Ale grał ten sam recital w Rotterdamie.
    Byłam,słyszałam i po tym bisie poczułam wilgoć pod powiekami. Czasem to się zdarza…

    https://www.youtube.com/watch?v=WeykXh_vB6o

  46. Szary Kot
    5 października o godz. 1:06

    Pomieszane kolory masz 😛 . A czerwone, B granatowe, C zielone, D brązowe, E szare, F fioletowe

    1 białe, 2 zielone, 3 niebieskie (jak litera T) i tak dalej, szkoda że tego z muzyką nie mam ale by było fajnie

    jak chcę to widzę na kolorowo a jak nie to nie, i też od pierwszych liter albo sobie mogę rozpisać. A dni tygodnia też masz?

  47. Slepa, ale nie glucha sloniczka i pianino…

    Warte nie tyle sluchania, co ogladania uwaznego i ZOBACZENIA reakcji jej na muzyke..

    https://www.youtube.com/watch?v=VOr2O0FfpT8

    Pozdrowka
    ~l.

  48. basia.n = granatowy, czerwony jasnozielony biały czerwony. stalowoszary
    ogólnie granatowe imię od pierwszej litery

    dobranoc (znaczy wracam na pokład)

  49. Albo to z konikami fletem przyciaganymi

    https://www.youtube.com/watch?v=2mGW2F_Digc

    Pzdrowka
    ~l.

    ps Zadziwiajaca jest sila muzyki

  50. @art i inni zainteresowani
    Wcześniej rzuciłam pytanie (chyba do Tanaki)
    Jak zrobić, zeby suma liczb naturalnych była ułamkiem

    Ponieważ jak narazie odpowiedzi nie ma, więc żeby nie przedłużać… podaję odpowiedź.

    Najpierw wkleję początek, który już wcześniej tutaj zapodałam.
    A to po to, zeby oszczędzić szukania wstecz.

    dodaję naturalne, a wychodzą ułamki
    Kiedy dodajemy i odejmujemy liczby całkowite to spodziewamy się wyniku takiego działania otrzymać inne liczby całkowite.

    [Zastosujmy szereg Grandiego (szereg naprzemienny 1-1+1-1+1-….)
    Nazwa szeregu pochodzi od Guido Grandiego, który „upamiętnił” swoje przemyślenia na ten temat w 1703 roku. Jest to szereg rozbieżny, to znaczy, że jego suma nie istnieje według definicji. Z drugiej strony sumowanie metodą Cesàro daje wynik 1/2.]

    S = 1 – 1 + 1 – 1 +1 – 1 + 1 – 1 + 1 – 1 + 1……
    S = (1-1) + (1-1) + (1-1) + (1-1) + ….
    S = 0 + 0 + 0 + 0 + ……
    S = 0
    powstawiajmy nawiasy i w efekcie mamy nieskończoną sumę zer, czyli zero.
    Tutaj szereg jest rozbieżny i suma nie istnieje

    – Ale nawiasy można umieścić również w inny sposób
    S = 1 + (-1+1) + (-1+1) + (-1+1) + (-1+1) + …..
    S = 1 + 0 + 0 + 0 + 0 + ……
    S = 1

    Ale można też zgodnie z matematyką zrobić tak:
    1-S = 1 – (1-1+1-1+1-1+….)
    1-S = 1-1+1-1+1-1+1- ….)
    1-S = S
    1-S = S a więc S = 1/2

  51. Szary Kot
    5 października o godz. 1:06

    To ja też suplement przed spaniem

    Ekspresioniście A.Skriabinowi marzyło się wykonywanie jego poematów w połączeniu z barwnymi światłami.

    Dopiero w wiele lat po jego śmierci, dyrygent Gergiev zrealizował ten pomysł w Rotterdamie. Oczywiście projekt wykonał programista z TU Delft, a całość zrealizowana była na koncercie ,ktory zrobił na mnie ogromne wrażenie.

  52. Nefer
    5 października o godz. 1:23
    Lonek i Wszyscy !

    Do jutra !

  53. 404
    5 października o godz. 1:26

    Pracowałaś ciężko i z rezultatem 🙂

  54. Dalszy ciąg poprzednich rozważań
    Miałam nieco kłopotu z lewymi wcięciami tekstu, ale drogą prób i błędów mam nadzieję, że będzie OK. Jeżeli nie to poprawię.
    Niestety dopiero po wydrukowaniu mogę dostrzec co jest nie tak.

    suma wszystkich liczb naturalnych = X
    Ile ona może wynosić
    ?

    X = 1+2+3+4+5+6+7+8+ ….

    wielu może podejrzewać, że jest ona równa nieskończoności.

    Aby ją obliczyć zacznijmy od wyznaczenia „Y” który jest równy:
    Y = 1-2+3-4+5-6+7-8+ …

    Jesli dodamy Y do Y i zapiszemy to w nastepujący sposób

    Y+Y = 1 – 2 +3 – 4 +5 – 6 + 7 – 8 + ……
                + 1 – 2 + 3 – 4 + 5 – 6 + 7 – 8 + …..
          ———————————————————
              1 – 1 + 1 – 1 + 1 – 1 + 1 – 1 + …….

    Możemy śmiało dodać liczby znajdujące się nad sobą i otrzymamy
    2Y = 1-1+1-1+1-1+1-1+1- ……
    A to jest równe sumie szeregu Grandiego
    czyli
    2Y = 1/2 Czyli Y = 1/4

    – Teraz należy obliczyć ile równa się „X-Y”
    X-Y = 1+2+3+4+5+6+ ….
            -(1- 2+3- 4+5- 6+…)

    Kiedy usuniemy minus przed nawiasem i zmienimy znaki, to otrzymamy:

        = 1+2+3+4+5+6+7+8+ ….
          -1+2- 3+4- 5+6- 7+8+ ….
          —————————————–
          0 +4 +0 +8+0+12+0+16+ ….

    I znów dodajemy liczby, które znajdują sie nad sobą.
    Czyli mamy

    X – Y = 0 +4 +0 +8+0+12+0+16+ ….

    wyciągamy 4 przed nawias
    X – Y = 4 (1+2+3+4+5+6+7+8+ ….)
    Wyrażenie w nawiasie to jest nasz „X

    Znamy „Y”

    X – 1/4 = 4X czyli 3X = -1/4
    X = -1/12
    Czyli suma wszystkich liczb naturalnych równa się -1/12

  55. Nie całkowicie pod spodem kreski znajdują się np. wyniki dodawania kolejnych cyfr, ale to jest tylko mała niedogodność. Znaki „+” i „-” zajmują różną przestrzeń jak się okazuje.
    To jedna z przyczyn dlaczego tak się dzieje.

    Nie będę nudzic więcej zagadkami, ale przpomnę tę, która już pojawiła się na blogu
    ale jak dotąd nie znalazła rozwiązania.
    A ponieważ jest ładna, więc ją jeszcze raz przypominam

    W pewnym momencie dwie planety i gwiazda (dookoła której krążą te planety) ustawiły się w jednej linii. Pierwsza planeta obiega gwiazdę w ciągu 2 lat,
    a druga z nich w ciągu 4 lat.
    Po ilu latach wszystkie trzy ciała niebieskie ustawią się ponownie w jednej linii?

  56. Samoban na dwa dni…?

    hehheee…

    Lepsze dwa dni, niz nic. Co nie? Nawet jak @Tanaka racji nie przyznal?

    Moze „blog” zapomnial, bo to „alzheimery” som, poza mna. Ja pamietam!

    Przypomniec deklaracje?

    ~l.

  57. Jutro, kochanienki, jutro przypomne. Dzis to juz ide spac i szkoda mi czasu na przewijki poprzedniego wstepniaka, ale przypomnienie masz jak w banku… gwarantowane!

    ~l.

  58. Bo wiesz co?

    Ja jestem”pokarany” dobra, az za dobra pamiecia…

    ~l.

    ps I pamietam niemal wszystko, zwlaszcza zwiazane z toba.

  59. @Tobermory
    5 października o godz. 2:22

    Perfekt odpowiedź i błyskawiczna
    Godzina też ładna.

  60. @basia.n
    Przeczytałam wstępniak i kilka komentarzy …

    Nasunęły mi się wspomnienia sprzed iluśtam lat (może 7, może ośmiu….)

    W skrócie to:

    Carnegie Hall, Valery Giergiew, Mariński Orkiestra, Symfonie Czajkowskiego, długotrwała owacja, budzenie braciszków, osobuko

    Troszkę później (z przyczyn obiektywnych) rozwinę co to ma znaczyć

  61. Muzyka towarzyszy mi od oseska, najpierw z radia. Potem nauka gry na skrzypcach, bez wielkiego sukcesu. Potem młodzieńcza fascynacja Czerwonymi Gitarami, The Beatles, Uriah Heep, etc. itp. dyskoteki, koncerty Niemena…… A wreszcie, po latach zaniedbania, dojrzałe słuchanie wszystkiego po trochu (choć głównie muzyki klasycznej) i wybieranie ulubionych dźwięków, od których chodzą po plecach dreszcze, od Afryki do Armenii, przez Europę i Bliski Wschód.
    Muzyka pomaga mi zapomnieć na krótką chwilę o czarnych stronach życia, o zbiorowej głupocie, draństwie i łajdactwie gatunku, i o coraz bardziej możliwej grożącej mu katastrofie.
    Od koncertu skrzypcowego Wieniawskiego https://www.youtube.com/watch?v=T7KNd6W5OXo do „Poematu Atomów” https://www.youtube.com/watch?v=xKAFFqthFzk

    PS. Niechętnie, krótko, dosadnie i, ode mnie, ostatecznie, w odpowiedzi na zasmradzanie tematu muzycznego przez syjonistycznego trolla @ozzy czepiającego się politycznych opinii wybitnego muzyka – Barenboim należy, obok ludzi w rodzaju Norm Finkelstein’a, Amiry Haas, Uri Avnery, Ilan’a Pappe, Szlomo Sand’a, do wąskiego marginesu sprawiedliwych w Gomorze, mających odwagę mówić gorzką prawdę o kryminalnej i tragicznej pomyłce, jaką jest syjonistyczna kolonia w Palestynie!

  62. Czy @ktoś pokusi się o wytłumaczenie dlaczego @Tobermory 5 października o godz. 2:22
    ma rację?

    Oprócz @Tobermory oczywiście, bo on już to wie.

  63. Dwa lata zajmie jednej planecie (4 latce), by zarysowac polowe swojej orbity i dwa lata drugiej, by obleciec cala swoja orbite.
    Z czego wynika, ze te trzy obiekty beda ‚wspolliniowe’ 2 razy w ciagu 2 lat pozostajac na tej samej linii dwukrotnie (ad infinitum powtarzajac ten sam taniec w kolejnych dwuleciach), z ‚2 latka’ pozostajaca w tym samym punkcie przestrzeni za kazdym razem i gwiazda raz miedzy planetami a raz nie.
    Jezeli pobladzilem, to strasznie pobladzilem.

  64. @404 (re: poprzedni wstepniak)
    Dopiero teraz przeczytalem o Nobody, Somebody, Anybody i Everybody.
    Swietne!

  65. @act
    5 października o godz. 5:28

    Piękne wyjaśnienie

  66. basiu.n

    Nie mam synestezji ale po Twoim wstepniaku moj monitor wyswietlajacy go (i wpisy pod nim) jakby, cholera, jasniejszy jakis.
    Ki czort?

    Congrats

  67. do
    ob. herstoryka:
    3:33

    nazwanie mnie „syjonistycznym trollem” poczytuje sobie za zaszczyt
    Tylko tyle

  68. Trudno Basia napisac o muzyce po wszystkich wpisach.

    Niewatpliwie rowno trudno bedzie napisac dobry wstepniak, po Twoim. Podnioslas wysoko poprzeczke. Niewiele z nas mialo chyba szanse polaczyc, pasje, prace i zycie codzienne. Ja nie mialem. Wszystkie dziedziny osobne. U Ciebie razem Basia. Zazdroscic Basia, w dobry sposob. Inspirujacy. Trudno napisac lepszy text.

    Watek israelski. Z pytaniem, bez zaciemniania szczegolami „warunkow lokalnych”. Troche nie zrozumialem. A jaka polityke ma prowadzic panstwo otoczone smiertelnymi wrogami? Prowadzic nieudolnie, bo komu nie podoba sukcess? Prowadzic polityke nieudacznikow? W koncu efektem tej polityki sa muzycy naprzyklad, dyrygenci, a i naprzyklad paru nowych (aktualnych noblistow) bedzie.

    Pozdrawiam Ciebie Basia, piekny text, i reszte towarzystwa
    Seleukos, w drodze na trzydniowe Mojej urodziny

  69. Poniżej więcej Valerego Giergiewa

    https://www.youtube.com/watch?v=av0SFzcfRBE
    Tchaikovsky Symphony No.5, Mov.4 by Gergiev, MTO (2008)

    https://www.youtube.com/watch?v=cQjUL6OANzs
    Gergiev teaches conducting

    A poniżej dłuższa lekcja dyrygowania, ale bardzo ciekawa.
    Polecam zacząć od mniej więcej 20-tej minuty
    Też Giergiew daje master class (Skriabin)
    Zwłaszcza polecam tym, którzy nie wiedzą po co jest dyrygent i co od niego zależy.
    Niestety ale jezyk angielski jest pomocny

    https://www.youtube.com/watch?v=F5XczG-_IsM
    The great Valery Gergyev teaching how to conduct Scriabin (Master Class) Скрябин / Валерий Гергиев

  70. Dzień dobry @ ALL 🙂

    Moja wielka ,poranna prośba w imię najpiękniejszych dźwięków świata :

    1.
    @lonefather
    5 października o godz. 2:29 – w imię wyższych racjii niech nie będzie żadnego obiecanego przypominania. Ani dziś,ani jutro,ani wcale….!!! Przecież wiesz,jakie to dla mnie ważne !
    Wierzę w słowo „proszę” – więc to robię !!!
    Muzyka prosi również…a ona może wszystko!

    2.@Herstoryk
    5 października o godz. 3:33
    Lubię kiedy piszesz o muzyce – na tym polu rozumiemy się lepiej niż dobrze.
    Ale… zdumiały mnie i bardzo zabolały Twoje słowa pod adresem ozzy,którego i bardzo lubię i cenię.
    Więc moje wielkie „proszę” kieruję również do Ciebie. !
    Zasmuciła mnie jeszcze bardziej Twoje całe post scriptum…

    Bo ja myślę zupełnie inaczej – właśnie tak,jak Seleukos !
    Ale nie chcę dalej o tym mówić
    bo gdzie gra muzyka – nie ma miejsca dla wojen!

    Ponieważ z głębi serca postanowilam udowodnić sobie i innym,że dźwięki mogą więcej niż wiele – zapraszam do stołu muzycznego WSZYSTKICH – na wspaniałą biesiadę.
    Niech każdy przyniesie i podzieli się tym wszystkim co „w duszy gra”. Będziemy się tym wspólnie cieszyć !
    Bez wzajemnych uraz,czy niechęci,bez dokuczania…

    Basia

  71. seleuk|os|
    5 października o godz. 7:13

    Ucieszyłam się od rana twoją wypowiedzią !
    Nie wiem czy będziesz jeszcze tu obecny w ciągu weekendu – bo przecież jesteś w drodze na urodziny 🙂
    Ofiarowałam w nocy @Lonkowi link na dzisiejsze urodziny jego syna. Powtórzę link jeszcze raz,abyś i Ty mogł go zaprezentować jako muzyczne życzenie z pozdrowieniami dla solenizantki 🙂
    Kissin – Happy Birthday

    Jeśli będziesz miał czas – sięgnij po jakiś link muzyczny ze swojej szkatułki

  72. @ Tobermory – czekam na Ciebie 🙂

  73. basia.n
    5 października o godz. 0:10

    Dzięki 🙂

  74. @404
    5 października o godz. 3:13

    Valery Gergiev – to ogromny kawał muzycznej historii Rotterdamu. Był tu szefem-dyrygentem od 1988 do 2008.
    Działo się tu w tym czasie bardzo wiele. W 1995r powstał tu Gergiev festiwal,ktory odbywa się zawsze w pierwszej połowie września.Pomimo zakończenia pracy Gergeiva – festiwal pozostał,a w tym roku odbywał się pod znakiem 30 lat wspólpracy tego dyrygenta z Rotterdamem.
    Dodam,że w okresie festiwalowym zawsze przyjeżdża tu orkiestra Marinskij – bo przecież Gergiev jest jest stałym szefem-dyrygentem.
    Więcej napiszę trochę później,bo zaraz muszę wyskoczyć do miasta.

    Pozdrawiam

  75. @basia.n
    5 października o godz. 8:03

    Basiu, ja bym jednak preferował to „przypomnienie”.
    Nie ułatwiaj, proszę, Czarnemu Rycerzowi kolejnego wykręcenia się sianem.
    Twój wstępniak (gratuluję!) zasługuje na więcej uwagi, niż mogę mu (i temu blogowi) aktualnie poświęcić, więc nie gniewaj się, ale jeśli zabiorę głos na ten temat, to później.
    Przedwczoraj wybrałem się jeszcze raz w okolice Einsiedeln i Schwyz, a wczoraj do Genewy i na Jurę, dziś Furka, jutro praca przy karczowaniu górskiej hali, w niedzielę liczenie (z ornitologami, EuroBirdwatch 2018) przelotnych ptaków, a w międzyczasie wizyta wnuczka… Nie ma jak usiąść na dłużej do komputera 🙁
    W E. zapaliłem świeczkę w intencji tego bloga 😎
    I zrobiłem więcej zdjęć, bo nie było pilnującego 😉

    O muzyce wypowiadałem się tu już zresztą wielokrotnie, także w dialogu z tobą, więc pewnie wiesz, co dla mnie znaczy.
    Pięknego dnia życzę, z takim błękitem na niebie, jak w tej chwili w Alpach, kicz nad kicze 🙂

  76. 404
    5 października o godz. 3:48

    Albo tak: dwa punkty są na jednej linii zawsze. Gwiazda i zewnętrzna planeta są na jednej linii zawsze. Linię tę szybsza planeta przecina raz na dwa lata. Założenie że są na płaszczyźnie.
    Hej na pole!

  77. @nacomito
    4 października o godz. 21:57

    To był myśliwy i tych 2 dziur się nie spodziewał.

    @Szary Kot
    5 października o godz. 1:06

    C się zgadza, ale czerwonawe samogłoski? To jakie u ciebie jest M i co na to Freud?

  78. @Basiu.n
    Koncert na fortepian z orkiestrą w wykonaniu wirtuoza kota (i kompozytora)
    https://www.youtube.com/watch?v=4rRpSA4RRmg

  79. Historyjka świetna, lekko zapożyczona od dra Gugla. Jedno mnie zaniepokoiło – wyliczanka części suity -zabrakło mi „tańca fletów rurowych”. Może jest ukryty pod pseudonimem? Ja go mam na DVD jako „Tanz der Rohrfloeten”.
    Pozdrawiam wszystkich miłośników Czajkowskiego.

  80. Ja niestety głucha jestem.

  81. @basia.n
    5 października o godz. 8:03

    @2.@Herstoryk
    5 października o godz. 3:33
    Lubię kiedy piszesz o muzyce – na tym polu rozumiemy się lepiej niż dobrze.
    Ale… zdumiały mnie i bardzo zabolały Twoje słowa pod adresem ozzy,którego i bardzo lubię i cenię.
    Więc moje wielkie „proszę” kieruję również do Ciebie. !
    Zasmuciła mnie jeszcze bardziej Twoje całe post scriptum…

    Bo ja myślę zupełnie inaczej – właśnie tak,jak Seleukos !

    A mnie boli i smuci, że są ludzie, kulturalni, oświeceni i sympatyczni, którym albo nieznajomość faktów historycznych, albo wyznawanie opartego na mitach „izmu” nakłada klapy na obiektywne i moralne postrzeganie teraźniejszości i historii oraz na dostrzeżenie nieuniknionych tragicznych konsekwencji kryminalnego „izmu” i jego zbrodni.
    Ja kiedyś myślałem podobnie jak Ty i @Seleuk|os. Dlaczego dziś myślę inaczej, wyłożyłem ongiś w https://wolnemedia.net/jak-zostalem-zydozerca-antysemita-i-faszysta/ , kto chce wiedzieć niech czyta.

    @Ozzy oceniam na podstawie jego licznych wypowiedzi w licznych dyskusjach nt. Palestyny. Dodatkowo, czepianie się Barenboim’a za poglądy uważam za tak samo obrzydliwe, jak zaglądanie Tuwimowi, Słonimskiemu, czy Leśmianowi, przez wyznawców polskiego przaśnego „izmu” do rozporka zamiast do dorobku artystycznego. Fanatycy paru innych nie tak dawnych „izmów” na tej samej zasadzie skreślali twórczość i często fizycznie twórców.

    Nie mam zamiaru kontynuować tej nie na temat dyskusji, a dla wychłodzenia nastrojów, do muzycznej szkatułki dokładam relaksujący miks armeńskiego fletu duduk z indonezyjskim gamelanem https://www.youtube.com/watch?v=smzpqnQeiM8

    Pozdrawiam i gratuluję wstępniaka.

  82. Peter I. Tschaikowski – Nussknacker-Suite op. 71a
    1. 00:00:30 Ouvertüre 2. 00:03:55 Marsch 3. 00:06:30 Tanz der Zuckerfee 4. 00:08:50 Trepak 5. 00:10:05 Arabischer Tanz 6. 00:14:35 Chinesischer Tanz 7. 00:16:10 Tanz der Rohrflöten 8. 00:18:50 Blumenwalzer

    Sam kompozytor wybrał osiem utworów z baletu i utworzył suitę koncertową złożoną  z Miniaturowej uwertury od razu wprowadzającej w klimat baśni i siedmiu charakterystycznych tańców – które wykonują mieszkańcy Krainy Słodyczy : Marsz żołnierzyków ,Taniec wieszczki cukrowej ,Taniec rosyjski – Trepak , Taniec arabski , Taniec chiński, Taniec pastuszków .

    Mówiąc delikatnie, coś tu tzw. „k” nie gra -”liczebniczo”! Skoro sam kompozytor wybrał osiem utworów, to zgadzałoby się to z niemiecką wersją (uwertura i 7 tańców).
    Według wstępniaka coś brakuje, nie ma w wykazie najsłynniejszego i najbardziej znanego utworu – walca kwiatów. Czy walc nie jest przypadkiem też tańcem? Dawno nie tańczyłem, ale kiedyś i w lewo i prawo.
    W polskim tekście doliczyłem się sześciu tańców – bez kwiatów – może pastuszkowie używali fletów rurowych? W YouTubie byli to mocno dojrzali muzycy – chyba trzech?
    Przyznałem się już kiedyś na blogu do pewnej ułomności, chyba nie pochodzącej z dziedziczenia, bo moja matka kochała balet. Nie cierpię baletu, tylko mnie śmieszy to skakanie po scenie i denerwuje skrzypienie baletek po plastikowej (?) podłodze, przeszkadzając w słuchaniu wspaniałej muzyki. Ten fakt obrzydził mi „Jezioro łabędzie” w Operze Berlińskiej.

  83. @ All

    Zaproponuję coś dla wszystkich – bo w życiu bardzo potrzebne są momenty odejścia od wszelkich sporów.Myślę,że @Tanaka zgodzi się,abym co jakiś czas otwierała szkatułkę muzyczną
    A wtedy niech Muzyka po prostu łączy. Niech każdy przyniesie coś bardzo swego i dzieli się z innymi – nie zależnie od gatunku muzycznego.
    Liczą się własne ukochania ! Niech wtedy będzie po prostu święto najróżniejszych dźwięków – bez jakichkolwiek podziałów.A ja będę wszystko gromadzić w specjalnej szkatułce blogu Ateistów 🙂

  84. Nie jestem w stanie przeczytać wszystkich komentarzy, ale natrafiłem u Herstoryka na zdanie o ataku na Barenboima. Ja śledziłem jego karierę, niechcący, tak się złożyło, przez mój długi pobyt w Paryżu i korzystania tam z dóbr kulturalnych. Słuchałem i widziałem na koncertach Rubinsteina, Aszkenazego i Menuhina oraz cały szereg mniej znanych artystów.. B. jest pewnie dobrym pianistą, ale nie umywa się do innych mistrzów, nie przypominam Rubinsteina, ale Aszkenazego i naszego Zimermana. Miałem wrażenie, że jest przereklamowany i faktycznie korzysta z udziału w pewnym lobby. Nie miałem do niego serca, bo przypominał mi zachowaniem pewnego naukowca, który garnął pod siebie wszelkie przywileje, które należały się innym. Była tez zbieżność rasowo-narodowa, czy jak wyrazić, ze witaliśmy się „szalom”. Odczucia w odbiorze muzyki sa indywidualne, może go krzywdzę moją opinią, ale trudno, nie mogę inaczej.

  85. Jedynie w przelocie. Taka refleksja mi się nasunęła, dot. wykorzystania cepa jako podstawowego instrumentu. Chyba w sekcji rytmicznej. Miejsce wirtuoza-solisty jeszcze nie obsadzone.

  86. @Antonius
    5 października o godz. 11:13

    Antoniusie – wszystko się zgadza 🙂
    Walc kwiatów jest rownież wymieniony,ale zrobił się maly prześwit w tekście,kiedy otwiera się blogową korespondencję. Ale oczywiście kwiaty tańczą 🙂

    Muszę przyznać,że forma baletowa nie jest moją ulubioną (szczególnie jeśli chodzi o klasykę baletową)ale mam kilka współczesnych przedstawień baletowych,ktore zrobiły na mnie ogromne wrażenie – między innymi The Great Mass w genialnejchoreografii Uwe Scholtz z lipskiej opery. Usłyszałam to w stacji tv Mezzo i nagrałam . Czasem wracam,bo to nie jest już balet,to coś wiecej…

    Ale najchętniej słucham suit baletowych,bo wtedy wyobraźnię prowadzą dźwięki ,a nie obrazy

    Pozdrawiam 🙂

  87. Będę odpowiadała od końca,a więc jeszcze raz Antonius 🙂

    O Danielu Barenboimie – pianiście, ponieważ słyszałam go w ostatnią niedzielę w Rotterdamie.

    Może zacznę tak – w przeszłości koncerty Barenboima były różne,ponieważ postanowił być również dyrygentem – a to przecież pochłania czas !Zaczął wtedy mniej koncertować Ale z całą pewnością nie jest przereklamowany.
    Jego wspaniałe dokonanie – 32 sonaty Beethovena na 5-ciu koncertach w Berlinie ( nagrane ! – mam !)
    Oprócz nagrania sonat na dodatkowym dvd są masterclasses z dojrzałymi pianistami ( między innymi Lang-Lang) gdzie Barenboim w nieprawdopodobny sposób wyjaśnia i demonstruje pianistom tajniki tych sonat.
    Dla mnie równie fascynujące ,jak same koncerty.
    Dodam,że w całości – nagranie wszystkich sonat Beethovena przez Barenboima ,nie ma sobie równych.
    Ale słyszałam kilka lat temu jego recital chopinowski w Amsterdamie i to mnie zupełnie nie przekonywało .

    Barenboim jako dyrygent – po prostu fenomenalny !
    Idea połączonej orkiestry – złożonej z młodych muzyków izraelskich i arabskich ( nie tylko palestyńskich) – bardzo piękna. Ale na tym powinno się wszystko kończyć.
    Na muzyce,która łączy !

  88. Tanaka
    4 października o godz. 23:30

    Też lubię Rosjan, https://www.youtube.com/watch?v=EkwqPJZe8ms

  89. Herstoryk

    Za chwilkę odpowiem na Twoj post 🙂

  90. tejot
    4 października o godz. 22:20

    Dziękuję za komentarz pod poprzednim wstępniakiem, przeczytałam.

  91. Herstoryk
    5 października o godz. 12:29

    Ale najpierw szybciutko o Święcie Wiosny Strawińskiego
    To pod względem trudności wykonania „piekielny” utwór dla każdej orkiestry.Do Rotterdamu przyjeżdża raz w roku na gościnny występ RCO z Amsterdamu ( uznana w ostatnich latach przez międzynarodowych krytyków za światowy no1) Kilka lat temu zaprezentowali wspaniale Święto Wiosny( pod dyr. Riccardo Chailly). Na sali byli oczywiście obecni wszyscy członkowie orkiestry rotterdamskiej – bo ten Strawiński jest wielkim egzaminem dla każdej najlepszej orkiestry.
    Po koncercie słyszałam przypadkowo rozmowę dwóch muzyków rotterdamskich – ” jak dobrze,że to nie my musieliśmy grać Święto…. ”

    Ponieważ zaprezentowałeś nagranie z Simona Rattle – male pytanie. Czy wiesz,ze on będąc szefem Berlińczyków przygotował bardzo szczegolny występ tego utworu – tancerzami na scenie byli uczniowie z pewnej średniej szkoły w Berlinie. Widziałam kiedyś cały program na stacji mezzo – o przygotowaniach tego przedsięwzięcia i jego rezultat. Fantastyczny !

  92. paradox57
    5 października o godz. 11:48

    Coś jakby „wdoch głubokij, ruki szyrie, nie spieszytie, tri, czetyrie”? Taki cheerleading?

    Antonius
    5 października o godz. 11:41

    Tak, Barenboim lepiej dyryguje, niż gra. Choć chciałbym grać jak on.

  93. Herstoryk
    5 października o godz. 11:06

    Chciałam z początku napisać do Ciebie jeszcze inaczej,ale pomyślalam,że lepiej będzie, jeśli prześlę w przestrzeń piosenkę Lennona Imagine…To jest dla nas wszystkich !!

    Chciałabym,aby kiedyś było wlaśnie tak…

    https://www.youtube.com/watch?v=VOgFZfRVaww

  94. basia.n
    5 października o godz. 13:00

    Słuchałem ‚Imagine’ jakąś godzinę z kawałkiem temu, leciała w RMF Classic. Taka drobnostka muzyczna i wokalna, śpiewana lekkim, domowym głosem. A taka wielka – przez słowa i tą delikatność.

  95. @basia.n

    Solenizant wysluchal. Solenizantowi sie bardzo podobalo. Akurat sie szykowal do szkoly, wiec nie zrobilem stopa i wskoczyl z kolejki Kissin z Walcem Chopin’a Op 64 no 2, ktory jeszcze bardziej mu sie spodobal, tak sie spodobal, ze poprosil, zeby zatrzymac i zeby mogl odsluchac dokonca jak wroci ze szkoly.

    Swietny prezent. Dziekuje

    Pozdrawiam
    ~l.

  96. Szary Kot
    5 października o godz. 12:51

    Jeśli chodzi o Barenboima pianistę – to nie zawsze dyryguje lepiej niż gra 🙂
    To chyba często kwestia czasu na przygotowywanie
    koncertu 🙂

    Ale napisalam właśnie o cyklu 32 sonat Beethovena,ktore Barenboim wykonał w Berlinie na przestrzeni półtora tygodnia ! Jak dobrze,ze były nagrywane”na żywo”! Są genialnie zagrane. Każda ! Więc chociażby tylko za to należy mu się laurowy wieniec 🙂
    A koncert Beethovena no3, który słyszałam w ubiegłą niedzielę w Rotterdamie…. to poziom z najwyższej półki.
    Ale kiedy ma się tyle obowiązków jak Barenboim – czasem trudno jest być pianistą na pełnych obrotach 🙂

  97. basia.n
    5 października o godz. 11:23

    Basia, Ty bądź taka, z lekką ostrożnością. Ja to chyba pootwieram szkatułki pełne obrazów i grafik, Ździchu wyciągnie spod łóżka kolekcję ołowanych żołnierzyków, Gucio przyniesie z piwnicy stare klocki Lego, Marianek – znaczki, Ziuta – pocztówki ze 166 krajów świata, no a @808 będzie przez 3 lata opowiadać o mowie kwiatów. 😀

  98. lonefather
    5 października o godz. 13:08

    Uściski dla solenizanta ! I bardzo,bardzo się cieszę,że prezent miał swoją kontynuację 🙂

    Mam nadzieję,że Twoje przygotowania na wieczorne przyjęcie są już prawie zakończone 🙂

  99. basia.n
    5 października o godz. 8:03

    Sa dwie prosby przeciwstawne. I jest moje wlasne slowo.

    Rozwazylem intencje i okolicznosci i pomimo ewidentnie prowokacyjnego nalegania, zdecydowalem sie narazic i zlamac wlasna obietnice i wlasne slowo i spelnic Twoja prosbe.

    „przypomnienia” w tej chwili nie bedzie, a co bedzie zobaczymy.

    Pozdrowka
    ~l.

  100. @Szary Kot 12:51
    W takim razie bez niedomówień.
    W dyskusji po wstępniakiem poświęconym muzyce. Reszta bez zmian, czyli i sekcja, i solista.

  101. Tanaka
    5 października o godz. 13:09

    Mamy weekend przed sobą – niech KAŻDY przynosi swoje skarby !

    Namarginesko – czekam również na Twoje 🙂
    Na piosenki „z tekstem ” 🙂

  102. lonefather
    5 października o godz. 13:14

    To taki piękny dzień 🙂
    Więc dziękuję 🙂

  103. Tobermory
    5 października o godz. 8:43

    Proszę – zróbmy Święto Muzyki. Tak po prostu !
    Skoro muzyka może kruszyć mury i poruszać serca – to niech tak będzie !
    Ponieważ jesteś w Alpach – niech dla Ciebie zagra Richard Strauss Symfonię Alpejską.
    A ja już cieszę się na te nowe zdjęcia cudownej Natury,ktora jest przecież niedoścignionym mistrzem malarskim 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=eQa9mW8ygAE

  104. Lewy
    5 października o godz. 10:01

    Muzykalny kot zdobył moje serce 🙂

  105. basia.n
    5 października o godz. 13:17

    W Londynie Indianskie Lato, slonce, zero wiatru, 21 C, jutro sie ma zmienic. Okolo 14 C i niemal caly dzien popadywanie, ale tylko na jeden dzien, od niedzieli powrot Indianskiego Lata i caly nastepny tydzien znow slonce i temperatury od 18 do 22 stopni.

    Pozdrowka
    ~l.

  106. • paradox57
    5 października o godz. 11:48
    Tak, Barenboim lepiej dyryguje, niż gra. Choć chciałbym grać jak on.

    Odpowiem krótko: Ba!!!

    Tak a propos! Miałem kolegę, który był w stanie zarznąć najlepszy dowcip.

    Stary dowcip brydżowy wygląda tak:
    Rodzinny brydż, ciocia licytuje szlema w piki po odzywce siostrzeńca – 1 pik! Kładzie karty i nie ma żadnego atu. Zdenerwowany siostrzeniec krzyczy: Gdyby tak ciocia miała chociaż jedno małe piczę! Na to wujek: Ba!
    Jak to opowiadał kolega? Dobrze do zawołania siostrzeńca. Dalej nie pamiętał i mówił: A co na to odpowiedział wujek? Nie pamiętam.

  107. @basiu.n
    Cieszę się. Zainspirowałaś wielu ukrytych melomanów, bardzo dobre komentarze. Bardzo dobrze, że się odkryli. Nie ma sie co wstydzić, że sie lubi muzykę. Ja już dawno odkryłem się przed Tobą.

  108. Basia.n wierzy w to, że muzyka może łączyć ludzi. Być może, ale nie wyobrażam sobie wspólnego muzykowania z poślicą, która dziarsko maszeruje po długim korytarzu sejmowym i biegającej obok niej dziennikarce na pytania tylko pokazuje tajemny znak, duża litera V. Ja nie znałem jej intencji, ale skojarzyłem tę literę z wyrazem „Vagina”, nie wiem tylko, czy mówi znak o niej, czy stanowi odpowiedź na pytania dziennikarki.

    Pamiętam z literatury radę dla pradawnych studentów wędrujących podczas wakacji:

    Wo man singt, da lass dich ruhig nieder,
    böse Menschen kennen keine Lieder.
    Spoczywaj tam, gdzie śpiewają, źli ludzie nie znają pieśni.

  109. W polskiej tifi tego nie zobaczycie.

    PDT (nei mylic ze starym PeDeTem z czasow slusznie minionych) wchodzi na poklad Air Force One z papierem toaletowym przyczepionym do buta. On wchodzi a ja sie zastanawiam, gdzie u diabla sie to przyczepilo? Moze to sie przyczepilo wskutek „depniecia” w Kavannagha?

    Sami zreszta popaczcie, moze ktos bedzie mial lepszy pomysl?

    https://uk.yahoo.com/news/donald-trump-boards-air-force-one-toilet-paper-stuck-shoe-092332020.html

    Pozdrowka
    ~l.

  110. @Lewy
    5 października o godz. 13:47

    Przy muzycznym biesiadnym stole jest miejsce dla KAŻDEGO!
    Bo przecież wybór „potraw” jest niemal nieograniczony !
    A miejsc jest też bez liku !

    Mam coś dla Ciebie i wszystkich ,ktorzy zechcą posłuchać:
    Lahav Shani jako pianista 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=PDW0uUJPaXk

    i w duecie z Yują Wang na bis 🙂 – miniatura właśnie z Dziadka do Orzechów Czajkowskiego

    https://www.youtube.com/watch?v=PDW0uUJPaXk

  111. @Lewy

    Zaden tam „coming out” ukrywajacych sie lubiejacych muzyke. To tylko @basia.n poprosila zebysmy powiedzieli co lubimy, co sluchamy. Nie wiem jak inni, ja sie nei wtracalem do rozmow, bo zwyczajnie mojpoziom byl, jest i pozostanie na tym, ze cos mi sie podoba, cos sie bardziej podoba, a jeszcze inne najbardziej podoba, z dodatkiem w druga strone.

    Z osluchania rozpoznaje style, ale ilosc rozpoznawalnych utworow i kompozytorow ograniczona, wiec tylko czytam i nie przeszkadzam znajacym sie w dyskusjach.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps zreszta i tam gdzie sie znam, nei zawsze sie wypowiadam… Np. jakis czas temu znajoma dala na FB zdjecie bardzo udanego Shire i zapytala sie co to za kon, w sensie rasy. Ubiegla mnie jakas pani, ktora autorytatywnie oswiadczyla, ze to Fresian, po polsku Fryz. Nie bylo sensu prostowac, nie naucze tamtej pani, a poza tym ta wiedza nie jest jej tak naprawde do niczego potrzebna.

  112. Antonius
    5 października o godz. 14:18

    Marzyć można i trzeba 🙂

    Jonasz Kofta napisał :
    cyt.”…W rytmie wietrznej tęsknoty
    Wraca fala do plaży
    Ty pamiętaj wciąż o tym
    Trzeba marzyć
    Żeby coś się zdarzyło
    Żeby mogło się zdarzyć
    I zjawiła się miłość
    Trzeba marzyć …”

    ps.tej „poślicy” i jej podobnych absolutnie nie zaprosiłabym do muzycznego stołu !! Są egzemplarze ,które są gluche na flet Orfeusza !A przecież nawet Cerber się wzruszył 🙂

  113. Antonius
    5 października o godz. 14:18

    Basia.n wierzy w to, że muzyka może łączyć ludzi. Być może, ale nie wyobrażam sobie wspólnego muzykowania z poślicą, która dziarsko maszeruje po długim korytarzu sejmowym i biegającej obok niej dziennikarce na pytania tylko pokazuje tajemny znak, duża litera V. Ja nie znałem jej intencji, ale skojarzyłem tę literę z wyrazem „Vagina”, nie wiem tylko, czy mówi znak o niej, czy stanowi odpowiedź na pytania dziennikarki.

    Wspólne muzykowanie to wczucie się w siebie, wspólny rytm, zgoda. Z tak zwanym człowiekiem chce się coś takiego robić, ale z poślicą – nie. Gdyby ona była niepoślica, niekatolica czyli niekaplica a człowiek, wtedy inna sprawa.

    Pamiętam z literatury radę dla pradawnych studentów wędrujących podczas wakacji:

    Wo man singt, da lass dich ruhig nieder,
    böse Menschen kennen keine Lieder.
    Spoczywaj tam, gdzie śpiewają, źli ludzie nie znają pieśni.

    Czy ci studenci byli tak bardzo pradawni, że III Rzeszy nie znali ani żadnych innych państw dyktatorskich w których muzyka, śpiew, tężyzna, optymizm, wspólnota, wiara i cel to są standardy codzienne, conocne i dogłowne?

  114. lonefather
    5 października o godz. 14:30

    Ja poprosiłam rzeczywiście wszystkich o ulubienia i cieszę się każdym utworem ,ktory się tu pojawił.
    Czekam oczywiście na następne. To tak dobrze jest dzielić się Pięknem.
    Lonku – nie chodziło o jakikolwiek poziom,tylko o własne ulubienia muzyczne.To co jest bliskie sercu,co daje radość,co wzrusza 🙂
    Przynoś,proszę swoje „skarby”. Przecież to muzyczny weekend 🙂

  115. basia.n
    5 października o godz. 14:32basia.

    Basia, Ty się coraz bardziej rozszerzasz !
    No i dobrze ! 😀

  116. Tanaka
    5 października o godz. 14:38

    Dziś jestem na służbie Muzyki wszelkiej – mimo pięknej pogody ( takiej jak u Lonka w Londynie) zostaję na posterunku 🙂

  117. Tanaka
    5 października o godz. 14:38

    A gdzie Twoje linki ????

    🙂

    Ja zbiorę po weekendzie wszystkie i zrobię Szkatułkę Ateistów 🙂

  118. basia.n
    5 października o godz. 14:46

    Na linki to ja muszę mieć chwilę, a teraz to wpadam i wypadam.
    W tej sprawie mam zresztą pomysł strategiczny, tylko ciągle nie zdanżam go przeprowadzić.

  119. basia.n
    5 października o godz. 14:44

    Dziś jestem na służbie Muzyki wszelkiej…

    Jak się jest na służbie, to się chyba mówi: czołem!
    O ile się znam.
    No dobra, robię znik.

  120. Tanaka
    5 października o godz. 14:36

    Odnośnie słow ,ktore zacytował Antonius:

    „Wo man singt, da lass dich ruhig nieder,
    böse Menschen kennen keine Lieder.
    Spoczywaj tam, gdzie śpiewają, źli ludzie nie znają pieśni.

    Myślę,że ta rada jest ogólnie słuszna – ale przecież od reguł zawsze są paskudne wyjątki.
    Jednym z nich była III Rzesza…

  121. Tanaka
    5 października o godz. 14:51

    Jak mus,to mus.
    Jak znik,to znik 🙂

  122. Antonius
    5 października o godz. 14:18

    A to?

    https://www.youtube.com/watch?v=FN7r0Rr1Qyc

    Dobrzy ludzie, musisz przyznac, maja muzyke, ladna muzyke i jaki ladny chlopak tak ladnie spiewa…

    Przytoczyles tez bardzo ladne powiedzonko, niestety zupelnie falszywe, czego liczne przyklady sam z pewnoscia znasz.

    Jesli juz, to blizszy mi jest:

    https://www.youtube.com/watch?v=ZR5yhKQo3dc

    Bo jest dzialaniem dokladnie odwrotnym niz w pierwszym klipie. A juz najbardziej to jest mi najblizsze takie o to polaczenie

    https://www.youtube.com/watch?v=aLAxbQxyJSQ

    Gdzie pacyfistyczny utwor Pete Siegera spiewa po niemiecku Marlene Dietrich.

    Pozdrowka
    ~l.

  123. Moja instynktowna odpowiedź na zagadkę 404 byłaby „4 lata”. Z tym, że po 4 latach trzy „ciała” ustawią się w jednej linii i dokładnie w tym samym miejscu – a tego ostatniego nie było w warunkach zagadki.

    Daniel Kahnemann w książce „Myślenie szybkie i wolne” cytuje cały szereg podobnych problemów. Najprostsza wersja – z ułamkiem lub przyrostem. Np. Jack kupił kawę i ciastko i zapłacił dolara i czterdzieści centów. Kawa kosztuje o dolara więcej niż ciastko. Ile kosztuje kawa, a ile ciastko?

    Instynktowna odpowiedź w ankietach brzmi: kawa kosztuje dolara, a ciastko – czterdzieści centów. Jest to zdumiewające, tym bardziej, że tego rodzaju ankiety przeprowadza się z reguły wśród studentów. Odsetek źle (bo instynktownie) odpowiadających jest olbrzymi. Homo sapiens nie jest przyzwyczajony do myślenia?

  124. Skoro już mowa o zagadkach – to co z tym niedźwiedziem? Bubekró???

  125. basia.n
    5 października o godz. 14:46

    Moze zamiast „szkatulki” zwyczajnie „Jukebox”?

    Pozdrowka
    ~l.

  126. Z zalem sie zegnam do poniedzialku. Cos mi mowi, ze sie napracuje i naslucham, nim dotre w to miejsce.

    Udanego weekendu… kiedys to urodziny dziecka, to byla prosta sprawa… teraz cale dwa i pol dnia… Ech…

    I Pozdrowka
    ~l.

  127. Tanaka
    5 października o godz. 14:36

    Tak, to średniowieczni, którzy wędrowali np. do Rzymu pieszo kilka tygodni oraz czeladnicy, którzy obowiązkowo musieli zaliczyć staż naukowy, aby zostać mistrzami, jak fizycy do habilitacji. O nich myślał autor tego wierszyka. Nawet nie pamiętam, skąd ja to znam. Zapytam Gugla. Jak pisałeś o III Rzeszy to sobie przypomniałem, jak pięknie oficer niemiecki grał na fortepianie.

  128. Już doczytałam… To był myśliwy i nie oczekiwał dwóch dziur? Aha.

  129. lonefather
    5 października o godz. 15:01

    Oczywiście może być Jukebox

    Pięknego weekendu dla Solenizanta i Ciebie 🙂

  130. @Antonius 5 października o godz. 15:12

    A mnie się kojarzą oficerowie niemieccy, którzy po cichu przyłączyli się do (muzycznej) mszy na Boże Narodzenie. W okupowanej Rosji. A może nawet to było odwrotnie, bo z lasu wychynęli rosyjscy partyzanci, żeby posłuchać niemieckiej muzyki? Pamiętam opis takiej sceny z książki o kampanii wschodniej Hitlera. Charakterystyczne, że nie pamiętam, kto był kim, ale jak zwykle zapamiętałam tylko to, co najważniejsze – czar muzyki i chwilowy pokój między narodami.

  131. Miłego weekendu dla Solenizanta i lonka…
    Tobermory, odezwij się. Już bez obawy

  132. Nie mam (chyba) permanentnych ulubieńców, ale coś mi się skojarzyło po przeczytaniu wątku patriotyczno-polityczno-muzycznego. Anna Netrebko na Placu Czerwonym – śpiewa piosneczkę. Niewątpliwie urokliwą, ale piosneczkę przecież. Patriotycznie czy artystycznie? Czy to się łączy? Czy to się rzeczywiście łączyć powinno?

    https://www.youtube.com/watch?v=t5SlUmCdXf0

  133. Na marginesie
    5 października o godz. 15:23

    Namarginesko – dokladnie pomyślałam o tym filmie !
    Muszę jakoś znaleźć jego tytuł.
    Cały film pozostaje gdzieś głęboko w cieniu i tylko ta pieśń Cicha Noc, śnieg i ludzie,którzy przestają chociaż na krótko być wrogami. 🙂

    Czekam na Twoją poezję śpiewaną 🙂

  134. Na marginesie
    5 października o godz. 15:31

    Posłuchalam 🙂

    Oczywiście wszystko można łączyć.Netrebko może śpiewać Podmoskiewskie Wieczory z towarzyszeniem ogromnej publiczności na Placu Czerwonym. Może być też odwrotnie.
    Publiczność na Last Night of Proms w Londynie śpiewa tradycyjnie refren z Edgara Elgara Pomp and Circumstance
    ( tradycja od początku istnienia Proms)
    https://www.youtube.com/watch?v=R2-43p3GVTQ

  135. @basia.n 5 października o godz. 15:48

    Netrebko, rosyjska piewica światowej sławy, daje patriotyczny wyraz podczas wielkiej (putinowskiej?) pokazówki, jakie uwielbiają prawidlowi Rosjanie. Z kolei Barenboim naraził się rodakom, bo wyraził dosadnie swoje szczególne poglądy… polityczne. Nie mieszajmy muzyki z ideologią, ale… czy rzeczywiście można je rozgraniczyć? Wagner? Ideologia zawłaszcza muzykę – chociaż przecież nie powinna. A muzycy miewają niekiedy skrajne poglądy. Sorki, że mącę 🙂

    Co do poezji śpiewanej to nic mi się nie kojarzy. Na razie.

  136. @Tanaka 5 października, 14:36
    Raz sie z Tobą zgodzę i to całkowicie. Romantyczne gadanie, że muzyka łaczy, zabrzmiało mi fałszywie. Od razu pojawił mi sie w oczach kadr z polskiego filmu pokazujący orkiestrę więźniów obozu zgłady grających wielką muzykę dla zasłuchanych SSmanów. Nie pamiętam tytułu filmu, grał w nim Olbrychski.
    Nie mówię już o tym co niektóre kawałki muzyki moga wyrażać i do czego zagrzewać.

  137. Na marginesie
    5 października o godz. 16:12

    Namarginesko z tymi masowymi pokazówkami to jest wszędzie trochę podobnie 🙂

    Tak się już jakoś dzieje,że ludzie często lubią być razem,aby coś „świętować”. Nie mam w sumie nic przeciwko wielkim,masowo organizowanym koncertom ( chociaż sama w nich nie uczestniczę) Ale jeśli wtedy ludzie się cieszą,dobrze bawią,to jest mi w sumie wszystko jedno,czy to w czasie rosyjskiej „pokazówki”,czy innej tego rodzaju pokazówki w Londynie. Bo Last Night of Proms odbywa się nie tylko wewnątrz Royal Albert Hall.Na zewnątrz wokół stoją tłumy ludzi,obserwując koncert na wielkich zainstalowanych ekranach. I kiedy publiczność zaczyna śpiewać Rule Britannia – to i w sali i poza salą 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=Sgd9nYqVz2s

    Więc i w Rosji i w UK te koncerty nie są już dawno żadną ideologią – spełniają oczekiwania bardzo szerokiej publiczności. Last Night of Proms odbywa się również w Holandii i Belgii. Inni muzycy i inny repertuar – ale publiczność zawsze entuzjastyczna.

    A w Amsterdamie każdego roku w sierpniu odbywa się na wodzie Prinsengrachtenkoncert. Występują przeróżni światowej slawy artyści,podium na wodzie,publiczność na łodziach i obu brzegach tradycyjnie na zakończenie jest śpiewana piosenka Amsterdamse Grachten 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=aFoUEXdaNjo

    Daniel Barenboim,to zupełnie inna sprawa – kiedyś zupełnie oddzielnie opowiem Ci o nim 🙂

    A Wagner… ma u mnie wielką czarną kreskę za swoją postawę. Chociaż oczywiście muzyki słucham 🙂

  138. @basia.n 5 października, 14:46
    Mam problemy ze „szkatułką” – ateistyczną czy jakąkolwiek. Jak zmieścić w szkatułce Bacha, w dodatku z całą resztą wielkich i niewielkich kompozytorów? Mnie muzyka kojarzy sie z przestrzenią, a Bach to już kosmos.

  139. @Szary Kot 5 października, 0:53
    Zgłaszasz bardzo ciekawe uwagi. Nie mogło ich zabraknąć! Rozprawy o muzyce mogą być pasjonujące ale muzyki to najlepiej słuchać. Jesteś przekornym kotem.

  140. basia.n
    4 października o godz. 23:37
    Toby Lee – wyrwał mnie z nirwany.
    Dla mnie tak zdumiewający jak jeden z gatunków ośmiornicy*, która wg. potrzeb i w chwilach niebezpiecznych upodabnia się do jednego z 15 innych znanych stworów morskich.
    * – odkryta przez oceanografów dopiero w latach 90-tych XXw.

  141. kruk
    5 października o godz. 16:55

    Skoro masz problemy ze „szkatułką”,to niestety bierzesz dosłowie określenie,ktore jest przecież jedynie przenośnią.
    Zgodzimy się chyba obie,że szkatułka to miejsce na jakiekolwiek osobiste „skarby” 🙂
    A muzyczna szkatułka ….chyba nie muszę dalej tłumaczyć.
    Oczywiście każdy ma prawo do własnego nazwania zasobu piękna zgromadzonego w sobie przez lata.Ja nazwałam go szkatułką muzyczną – to tyle. Ale Ty możesz na to mieć swoje własne określenie.( przecież to oczywiste,że niczego nie można zmieścić w nieistniejącej „szkatułce”)
    A pomysł,żeby zgromadzić w w jedno miejsce linki podawane przez uczestników blogu – to sprawa oddzielna.
    No i jeszcze coś – o ile wiem,w przeszłości bardzo lubiłaś rozmawiać o muzyce ,wdając się w szczegóły. Ja pisząc wstępniak muzyczny zaprosiłam uczestników do dzielenia się swoimi ulubieniami ( to chyba coś zupełnie innego niż dzielenie włosa na czworo w akademickich „dyskusjach” )
    Jeśli ktoś zechce podzielić się rownież wrażeniami – to dobrze,jeśli tylko muzyką – równie dobrze.
    Ja sama przyniosłam również linki muzyczne ilustrujące początek mojej muzycznej drogi.Czy zostaną one posłuchane,zależy od blogowiczów.

    Myślę też,że dzięki wymianie przeróżnych gatunkow muzycznych – można dokonać wielu odkryć. I to było moim celem. Nie każdy musi jednak zasiąć przy wspólnym muzycznym stole.
    Skoro wolisz słuchać zupełnie sama ,jeśli wolisz nie opowiadać o wrażeniach – to nie namawiam Cię do uczestnictwa. To Twój wybór.

    ps. rozpraw o muzyce tu nie ma. Jest zwykła,przyjemna i dobrowolna wymiana zdań 🙂

  142. zezem
    5 października o godz. 19:34

    Toby Lee to ogromny talent. Mam nadzieję,że zaczynając tak wcześnie grać z zespołami, nie zatrzyma się w muzycznym rozwoju. ( to jedno z niebezpieczeństw wczesnej kariery)

    A co Ty zaproponujesz?

  143. na piatkowy wieczor
    ______________________________________________
    NOAH KAHAN, False Confidence
    https://www.youtube.com/watch?v=dWRWuY3pV2c
    _______________________________________
    Don’t take yourself so seriously
    Look at you all dressed up for someone you never see
    You’re here for a reason but you don’t know why
    You’re split and uneven your hands to the sky
    Surrender yourself

    And I wonder why I tare myself down to be built back up again
    Oh , I hope somehow , I wake up young again
    All that’s left of myself
    Holes in my false confidence
    And I lay myself down
    And hope I wake up young again.
    Hope I wake up young again

    Don’t let those demons in again
    I fill the void up with polished doubt fake sentiment
    Surrender yourself

    And I wonder why I tare myself down to be built back up again
    Oh, I hope somehow, I wake up young again
    All that’s left of myself
    Holes in my false confidence
    And I lay myself down
    And hope I wake up young again.
    Hope I wake up young again
    Hope I wake up young again

    Why won’t you take me seriously
    Looking at me all fucked up over someone I’ll never meet

    And I wonder why I tare myself down to be built back up again
    Oh , I hope somehow, I wake up young again
    All that’s left of myself
    Holes in my false confidence
    And I lay myself down
    And hope I wake up
    I wonder why tare myself down to be built back up again
    Oh , I hope somehow , I wake up young again
    All that’s left of myself
    Holes in my false confidence
    And I lay myself down
    And hope I wake up young again
    Hope I wake up young again
    Hope I wake up young again

    ———-

  144. ozzy
    5 października o godz. 20:58

    Właśnie słucham 🙂

    Bardzo mi się podoba !

  145. ozzy

    Może jeszcze coś ? 🙂

  146. Proponuję coś bardziej tradycyjnego i nie będącego tematycznym samograjem.

    Pieśniarz jakiego usłyszycie ma głos podobny do nieżyjącego już 30 lat bohatera sceny portugalskiej Zeca Afonso. Nie będzie tu dość ogranego fado oraz Barca negro. Nie będzie tu bezbrzeżności oceanu. Będzie natomiast okrutne morze sciągające nad brzeg ciekawskich gdy wieje i odważnych surferów.

    To w tym zakątku świata pobito rekord wysokości fali na której się ślizgano.
    Można jeszcze spotkać tam mieszkanki zakładające siedem spódnic i oglądać piękne azulejo w kościele, ale bohaterem tej muzyki literackiej jest wiatr od morza.

    … zachodni wiatr spienione goni fale ..
    .. pizicatto ( nie tylko ) portugalskiej gitary …

    https://www.youtube.com/watch?v=D3q7YpXqFXU

  147. A to najpiękniejszy balet jaki znam. W kamizelce!

    https://www.youtube.com/watch?v=TjOpEGf5zqI

  148. Może każdy poszuka sobie utworów a w międzyczasie porozmawiamy też o czym innym? O kulinariach na przykład?

    O takiej, nie przymierzając, misce ryżu?

  149. Nefer
    5 października o godz. 1:18

    Zobacz, ale na sześć podanych liter 3 się zgadzają, i cyfra/liczba 1. Nefer na N mi się zgadza z kolorem Twojego nicka. Dni tygodnia mają dość nieokreślone kolory. A jakbym zapytał, GDZIE są liczby albo miesiące w Tony, to co Ty na to?

    Pozdrawiam z krótkiej pauzy w robocie (ja dziś z jednej pracy do drugiej, ku chwale Her Majesty).

  150. basia n,

    jeden z moich faworytow
    *******MORRISSEY
    „I am Throwing My Arms Around Paris”
    https://www.youtube.com/watch?v=AS6B0GdCa9w

    PS ogladam jednoczesnie show w SVT1 „Skavlan” (SE, N)
    w programie m.in. Uma Thurman starajca sie o obywatelstwo szwedzkie
    i wspomniany Noah Kahan

  151. @all
    Linka nie wkleję, ale poszukajcie zaraz na yt: Beethoven, Cello sonata in A played by Glenn Gould and Leonard Rose. A ja jadę dalej.

    @kruk
    Ktoś kiedyś powiedział: mówienie o muzyce jest jak tańczenie o malarstwie. Dodam, że jest na BBC4 program, który metodycznie omijam: program kinowo-filmowy. Ale w miłym towarzystwie pogawędzić można o wszystkim.

  152. Szary Kot
    5 października o godz. 22:15

    Fakt kilka się zgadza ale N nie bo jest stalowoszare. T pasuje bo T jest niebieskie. Dni tygodnia mam bardzo wyraźne. Liczby nie wiem gdzie ale miesiące (lekko kolorowe) widzę z góry (i trochę jak wachlarz) o to Ci chodziło tak? 🙂
    Mam wrażenie że coś ci autocorrect poprawił bo nie rozumiem kawałka.

    Nie drażni Cię jak ci ktoś kolory przekręca? Na przykład taki Gugiel. Robi inicjały przy nadawcy, zawsze nie w tym kolorze :/

    Pracuj, pracuj a garb…

  153. Nefer
    5 października o godz. 22:12

    Przecież nic nie jest obowiązkowe 🙂
    Mamy przed sobą weekend i trochę wolnego czasu do przyjemnego wykorzystania na każdy sposób.

    Wspomniałaś o Elli Fitzgerald – więc mam coś dla Ciebie,co bardzo sama lubię .

    https://www.youtube.com/watch?v=PEM_63_P0CY

  154. basia.n
    5 października o godz. 22:58

    Dzięki 🙂 Ella zawsze i o każdej porze, w dowolnych ilościach

    Akurat będę mieć jutro sporo pracy…

  155. Nefer
    5 października o godz. 23:03

    W przyszłym tydodniu spróbuję uporządkować i pokazać zdjęcia z Łodzi.

    A teraz Amsterdamse grachten w wykonaniu znakomitych artystów z koncertu w 2015 r – przyjedź kiedyś w sierpniu 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=XRWQDsPmvFw

  156. Dziękuję jeszcze raz basiu ale teraz się odmelduję, ciężki dzień jutro, dobranoc wszystkim

  157. Nefer
    5 października o godz. 23:25

    Śpij dobrze 🙂

  158. @Nefer, miesiące oczywiście miały być w roku. (Od mojej autokorekty głupszy jest tylko nasz prezydęt.)

    Drażni mnie jak widzę kolor nazwiska, ale „tak detalycznie” go nie pamiętam. To sie niestety pogłębia…

    Pozdrawiam wszystkich fizycznie z okolic Warwick, a ateistyczną duszą (???) z Mazur:

    https://youtu.be/0BNQfHlAoc8

  159. Szary Kot
    5 października o godz. 23:28

    Urocza ballada 🙂
    Słuchasz lub słuchałeś audycji Gitarą i Piórem ?

  160. ozzy
    5 października o godz. 22:17

    Też lubię 🙂

  161. @lonefather
    5 października o godz. 14:58
    Tomorrow belongs to me
    Swietny przykład na siłę muzyki

    Muzyka łączy, ale nie zawsze w dobrej sprawie
    A swoją drogą świetna kompilacja linków
    @Antonius
    Twoje wspomnienie grającego pięknie Chopina w płonącej Warszawie też mi przyszło na myśl, przy okazji muzyki, łagodzącej obyczaje.

    —Nasuwa się też Boze Narodzenie, IWŚ, okopy i wspólne śpiewanie kolend przez obie strony.

    @Na marginesie
    5 października o godz. 14:59
    Jack kupił kawę i ciastko i zapłacił dolara i czterdzieści centów. Kawa kosztuje o dolara więcej niż ciastko. Ile kosztuje kawa, a ile ciastko?

    odpowiedź: 20 centów

  162. basia.n
    5 października o godz. 23:32

    Tak, zdarzało się, ale u mnie to tak wszystko wymieszane. Śpiewało się takie rzeczy w szkole i na studiach. Ale najczęściej poluję w okolicach fortepianu i Bacha.
    Wskakuję za kółko, na razie!

  163. Znaczy ciastko kosztuje 20 centów

  164. Bo gdyby kawa kosztowała 1 dolar, to ciastko musiałoby kosztować 80 centów, co w sumie daje 1,80,a nie 1,40

  165. Szary Kot
    5 października o godz. 23:43

    Skoro polujesz ba fortepian i Bacha,to może powinieneś trafić pod moje okna ( gram go bardzo często ) 🙂
    Dobrej drogi,a na relaks po powrocie Murray Perahia 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=dVJddiVqtac

  166. Szary kot

    korekta – na

  167. @basia.n
    5 października o godz. 23:52

    Twoje zaproszenie @Szarego Kota przywołało mi pamięć dzieci siędzących na trawniku przed moim oknem, kiedy mój syn grał.

    Kiedyś zapytałam je, czy lubią słuchać jego ćwiczeń.
    Odpowiedziały, że dzięki niemu poznały piękno muzyki klasycznej i co ona wogóle jest.

    Bardzo miłe wspomnienie

    Ps. to się nazywa „bragging” inaczej chwalipięctwo. Nie cierpię tego u innych, a sama czasem nie mogę się przed nim powstrzymać. więc proszę o wybaczenie (na wszelki wypadek)

  168. @lonefather

    A ja jako prezent urodzinowy dla Twojego syna przesyłam

    https://www.youtube.com/watch?v=jhXPTQ1XB3Y
    Tchaikovsky – The Nutcracker – Dance of the Sugar Plum Fairy
    Russian Nutcracker, performed by the Mariinsky Ballet, Tchaikovsky’s glorious score is conducted by Valery Gergiev.

    I życzenia, żeby jej magic zawsze mu towarzyszył

  169. @Szary Kot
    5 października o godz. 9:10

    Twoje wytłumaczenie też ma sens

  170. 404
    6 października o godz. 0:01

    To nie ma nic wspólnego z chwalipięctwem – podzielilaś się miłym wspomnieniem 🙂
    Jak długo Twój syn uczył się grać ?

    Podarowalaś synowi @lonefather Cukrową wieszczkę z Gergievem,a ja pokażę Ci ten sam utwór wykonany inaczej.
    Wprawdzie grałam to dziś dla Lewego,ale Ty byłaś wtedy bardzo zajęta matematyką 🙂
    Dlatego powtórzę – to małe dwie minuty,ale jakie….

    https://www.youtube.com/watch?v=YPTcmvv31jEo

    Powiem Tobie i wszystkim Dobranoc,bo jestem już zmęczona.
    Do jutra 🙂

  171. @ Szary Kot

    Może jednak na początek Volodos,a dopiero potem koncerty z Perahią

    https://www.youtube.com/watch?v=GIQZgSLXNqU

  172. I jeszcze Adagio Marcello – Bach i Volodos….

  173. Tak to jest ze zmęczeniem – jest tytuł,a brak linka
    Uzupełniam :

    https://www.youtube.com/watch?v=A9va_hqsBU8

  174. @404 5 października o godz. 23:50

    Oczywiście! To jest – według Kahnemanna – myślenie wolne.

  175. @basia.n 5 października, 20:10
    Ja tylko miałam zastrzeżenie do szkatułki. Jak sama mówisz, każdy ma swoje metafory, więc podzieliłam się moją.

  176. @Szary Kot, 5 października, 22:22
    Pogawędzić, a jakże, zawsze można. Wstrzasnął mną tylko ton, jaki pogawędce niby chciałeś nadać. Gdzieś Ty tę glębię analityczną znalazł? Jeżeli sam wymyśliłes – gratulacje!
    Chyba jeszcze nie było Cię na blogu, kiedy ja się rozgadałam o muzyce wymieniając wrażenia z @Lewym. Właczył się wtedy chochlik @jobrave i mnie sparodiował. Całkiem zabawnie, więc sie nie obraziłam.

  177. Basiu, skoro poezja śpiewana… to niech będzie cały koncert: „Wojna postu z karnawałem” – Kaczmarski, Gintrowiski i Łapiński.
    Całość tu, ale niestety jest to nagranie studyjne. Ja wolę ten koncert na żywo, ale jakoś nie mogę go teraz znaleźć w necie.

    https://www.youtube.com/watch?v=-FUXHR9UJqU

    Moim zdaniem prawie wszystkie piosenki są świetne, chociaż są oczywiście bardzo różne. Wiele z nich to muzyczne komentarze na temat dzieł malarzy. Synestezja (hi hi)

  178. @Lewy 4 października, 2:28
    Liczyłam, że wrocisz i rozpiszesz się o Czajkowskim. Mam taką naturę, że jak się mówi o „koronkach” (Ty w ten sposób o „Dziadku do Orzechów”), to ja słyszę działa. Mam na myśli uwerturę Rok 1812. Piękny utwór, epopea wielkiej wojny z motywami Marsylianki, porywająca. Ale co powiesz na ten zgiełk rozlegający się na końcu? Dzwony, szał zwycięstwa z „Boże Cara Chrani” grzmiącym w samym środku. Słyszałam to na żywo i nawet przed koncertem widziałam jak znoszono na estradę specjalny sprzęt do tych podniosłych dźwięków.
    Można rozumieć radość Rosjan ze zwycięstwa nad Napoleonem, zwłaszcza jak się czytało „Wojnę i Pokój”. Ale ten muzyczny wylew patriotyzmu jest nieco zabawny, nie uważasz?

  179. Jedna uwertura przywiodła na myśl inną. Czy Szanowni Melomani znają uwerturę Wagnera „Polonia’? Słyszałam ją dawno temu przez radio nie wiedząc czego słucham i uderzył mnie motyw ”witaj maj, trzeci maj…„ Uszom nie wierzyłam, kiedy speaker powiedział, że to był Wagner.
    Z Wikipedii można się dowiedzieć, że polska muzyka ludowa i ta właśnie piosenka były inspiracją dla kompozytora, ale utwór spotkał sie z nieprzychylną krytyką muzykologów. Mnie natomiast irytują ”Walkirie„.

  180. @kruk
    6 października o godz. 2:35

    Mnie natomiast irytują ”Walkirie„.

    Kiedyś (we wczesnej młodości, bo młodość wiecznie trwa) myślałam podobnie jak Ty.
    Wagner wydawał mi się zbyt patetyczny, zbyt Grand.
    A tak naprawdę, to go nie znałam i pozwoliłam sobie te uogulnienia/opinie bazujące na raptem fragmentach zasłyszanych trwać dość długo.

    Aż kiedyś postanowiłam zmierzyć się z Wagnerem poważnie.
    I stał się cud. Zaczęłam go adorować.
    Do tego stopnia, ze wybrałam się specjalnie do Bayreuth na festiwal.
    Nie było to takie proste, bo bilety szalenie trudno zdobyć i trzeba to robić z duuuużym wyprzedzeniem. Miałam szczęście, bo Dyrektor zaprzyjażnionej Opery (ja i mój syn byliśmy tam bardzo pracowitymi woluntariuszami) pomógł mi w tym.

    Dzisiaj mogę z dumą powiedzieć, że widziałam „The Ring of the Nibelung”
    na scenie w Bayreuth i jest to wspomnienie które do końca swych dni zachowam w wielkim uszanowaniu.
    To było WSPANIAŁE!

    Z gustami muzycznymi jest podobnie jak z kawą, koniakiem, czy dobrą whisky.
    Do tego się dorasta i rozsmakowuje.

    Pozdrawiam

    A poniżej dla przypomnienia Uwertura „Polonia” która jest jak opowiadanie o naszej historii.
    https://www.youtube.com/watch?v=ARGpUL3pm6s
    Richard Wagner Poland Ouverture – Hulencourt Soloists

  181. @basia.n
    6 października o godz. 0:24

    Mój syn grał od dziecka do zakończenia szkoły średniej. Potem dostał spóźnionego buntu młodzieńczego i zaczął odrzucać wszystko w czym wyrastał. To również dotyczyło fortepianu. Niestety. A był uznawany za tzw. prodigy. Dzisiaj już jest lepiej, ale….
    Wspomnienia pozostały. Na przykład jak jako 14-latek grał z orkiestrą Koncert Griega, albo Villa-Lobos. Bo wygrywł różne konkursy, a takie między innymi były nagrody.

    https://www.youtube.com/watch?v=0mnHoXkhkzw
    Heitor Villa-Lobos – Bachianas Brasileiras No. 5

  182. @lonefather
    5 października o godz. 0:46

    Moja kolekcja płyt winylowych, cennych Cd’s i bardzo cennych nut została ukradziona przez kompanię zatrudnioną do przeprowadzki.

    Paradoks polegał na tym, ze pakowałam te rzeczy na dnie wielkich pak (bo ciężkie), a na wierzch kładłam pościel, obrusy, sztućce, itp.

    Złodzieje pewnie mysleli, ze więcej sreber tam będzie, więc jak odkryli nuty, czy płyty… to pewnie je wyrzucili.
    A ja je całe życie zbierałam, często dosłownie odejmując sobie od ust.

    A w podziękowaniu za koncert dla koni, przesyłam Ci jako miłosnikowi zwierząt

    FUNNY ANIMAL compilation
    https://www.youtube.com/watch?v=WKHI9dByFHc

    Odnośnie koni, które lubią deep dźwięki fletu, to co prawda trochę z innej bajki, ale można zobaczyć zazdrosnego o panią pieska, wkurzonego pieska, z którego chciano zrobić wariata przebierając go za skorpiona, tańczącego strósia i mądrego konia, otwierającego drzwi z zaszczepki swojemu przyjacielowi/przyjaciółce.

    Jeszcze wrócę do Ricka Wakeman i fragmentu dokumentu, który wkleiłeś.
    Wspomina on w nim niezapomniany dźwięk swojego Bechsteina.

    Coś o tym wiem, bo taki Bechstein stał w moim domu rodzinnym.
    Kiedyś przyjechaliśmy na kolejna wizytę do moich Rodziców i syn zaczął grać.
    Był wtedy jeszcze mały. Przerwał po jakimś czasie i powiedział: Mamo, ten fortepian jest CUDOWNY! co za dźwięk!, teraz wiem dlaczego tak wybrzydzałaś jak kupowaliśmy nasz. Bo niedługo przed tym wydarzeniem zamienialiśmy pianino na fortepian.
    W końcu była to nieźle brzmiąca Yamaha, ale niestetymimo starań słyszało się to specyficzne azjatyckie (z braku właściwego określenia) brzmienie.

    Do dzisiaj dźwięk tego mojego fortepianu jest dla mnie najpiękniejszy.
    Nie dziwię się wielkim pianistom (bo tylko ich na to stać) że wożą ze sobą swoje instrumenty.

  183. Pomimo, że cieszę się chwilową dyspęsą (to chyba tak się nazywa?),
    to wolę przedstawić prośbę poniższą własnymi słowami autora i tu ją wklejam

    soczek
    5 października o godz. 22:31
    @404

    Poproś; proszę; ateistycznego reżysera dźwięku i obrazu. aby pozwolił mi włożyć coś do muzycznej szkatułki czekającego od wieczora piątkowego. Na moderację.

    Czy tamten ispicjent nie lubi ludzi z ulicy?
    Oni dwaj są owocem mego rozszczepienia i w peselu mają soczki2.

    Sprawdź zaglądając poniżej czy warto tam zmodernizować:
    ( trochę ci ta triada zajmie… )

    https://www.youtube.com/watch?v=D3q7YpXqFXU

    Ps. wychodzi na to, ze to do @Tanaki te słowa są skierowane, więc co on na to?

  184. Nie ma mojego przyjaciela Orte.qa, więc dzisiaj postanowiłam za dwóch robić w zamulaniu.
    A temat wydał mi się szalenie ciekawy i to w jakiś sposób mnie powinno rozgrzeszać.

    Po pierwsze: wiadomo, że 5-3 nierówna się 3-5

    Czy pamiętacie zawołanie: cholero, nie dziel przez zero?

    Ale właściwie dlaczego nie?
    Przecią nawet motto bloga namawia do przekory.

    —-Przykład 1.
    Jeżeli
    1-0-0-0-0-0-0-0………
    to

    0-0-0-0-0-0-0……… = nieskończoność (?)

    Czyli można założyć, że
    1/0= nieskończoność (?)

    ale można inaczej do tego podejść.

    ponieważ przyjmujemy, że dzielenie to inaczej powtarzające się odejmowanie, to

    ——-Przykład 2.
    1/1 = 1
    1/0.1 = 10
    1/0.01 = 100
    1/0.001 = 1000
    1/0.0001 = 10000
    jeżeli będziemy dalej posuwać się w ten sposób, to dojdziemy do
    1/0 = nieskończoność (?)

    Czyli otrzymaliśmy wynik jak w przykładzie 1.

    Ale można wziąć inną liczbę zamiast 1 np.
    2/1 = 2
    2/01 =20
    2/0.01 =200
    itd
    aż w końcu
    2/0 = nieskończoność (?)

    więc
    1/0 = nieskończoność
    i
    2/0 = nieskończoność
    czyli
    1/0 = nieskończoność = 2/0

    to jak mamy te dwie cyfry dzielonę przez tą samą i wynik taki sam, to one powinny się równać.

    czyli teoretycznie
    1 = 2 (?)

    Ponieważ to wygląda na bzdurę, więc

    1/0
    nazywa się niedefiniowalnym (chyba tak po polsku to się nazywa)

    Ale ten problem można zaatakować z drugiej strony. Zamiast zbliżać się do zera, zrobic odwrotnie i też dojść do zera

    1/-1 = -1
    1/-0.1 = -10
    1/-0.01 = -100
    1/-0.001 = -1000
    itd
    1/0 = NEGATYWNA nieskończoność

    Wychodzi na to, że
    1/0 = nieskończoność = ujemna nieskończoność
    dwa przeciwne kierunki

    a nawet, że
    1=2

    I co wy na to?

  185. @soczek
    Czasem się czeka, Tanaka nie jest na blogu przez cały czas, ale jak wróci to wpuści cię bez problemu i potem już będziesz miał wstęp wolny.

  186. Soczek, a nawet soczki2 już jest/są na blogu.

  187. Zauważyłam pewną prawidłowość.
    Po moim wejściu na blog…… Blog zacina się na dłuższy czas.
    What’s wrong?
    Się pytam.

  188. @basia.n
    5 października o godz. 12:49

    Herstoryk
    5 października o godz. 12:29
    Ale najpierw szybciutko o Święcie Wiosny Strawińskiego
    To pod względem trudności wykonania „piekielny” utwór dla każdej orkiestry.

    5 października o godz. 13:00
    Herstoryk
    5 października o godz. 11:06
    Chciałam z początku napisać do Ciebie jeszcze inaczej,ale pomyślalam,że lepiej będzie, jeśli prześlę w przestrzeń piosenkę Lennona Imagine…

    5 października o godz. 13:30
    Tobermory
    5 października o godz. 8:43
    niech dla Ciebie zagra Richard Strauss Symfonię Alpejską.

    Ja tak kumulacyjnie odpowiem, no więc po kolei…..
    Byliśmy jakiś czas temu z żoną na konceratch ze „Świętem Wiosny” i „Symfonią Alpejską”, z interesującymi rezultatami. Ja zawsze lubiłem Strawińskiego, żona nie, ale po wysłuchaniu na dużej sali odwróciło jej się o 180 stopni i jest zachwycona. Strauss… jak kiedyś pisałem, jakoś nie bardzo mi pasuje większość utworów kompozytorów niemieckich, a ta symfonia tego nie zmieniła. Owszem monumentalna, też trudna do wykonania, ale nie gra mi duszy….Wykonanie obu bardzo przyzwoite, pod batutą Asher Fisch’a, ucznia Barenboim’a.
    A tak przy okazji, choć nie jestem entuzjastą baletu, oto link do „Noc na Łysej Górze” w wykonaniu baletu Igora Mojsiejewa, https://www.youtube.com/watch?v=6RlxZ56eWDg . Ileś tam lat temu mieliśmy przyjemność oglądać to w Moskwie i dosyć nam się spodobało. Zdecydowanie lepsze od „Fantazji” Disney’a.

    Co do „Imagine” Lennon’a to fajna piosenka, ale dla mnie, pesymisty, to czyste chciejstwo, jak zresztą on sam przyznaje. Masz oczywiście rację, że muzyka może budować mosty, ale, jak wszystkie wytwory ludzkie, jest kijem co ma dwa końce jak słusznie zauważa @lonefther. Muzyką jest „Oda do radości” z 9-j symfonii, ale i „Horst Wessel Lied”. Nokturn no. 9. Szopena i „Hymn Młodych” ONRu.

    W ramach budowy mostów, po arabsku, z angielskim tłumaczeniem, Souad Massi „Raoui”
    https://www.youtube.com/watch?v=xLgBP2G478Y

  189. @Na marginesie
    5 października o godz. 15:00

    Tak, w skórze były dodatkowe 2 dwie niespodziewane dziury. Pytanie – skąd się wzięły?

  190. tzn. 2 dodatkowe (dodatkowe = niespodziewane)

  191. witaj @Na marginesie
    ( oczywiscie, nie n a m a r g i n e s i e)

    trojka wymieniona przez Ciebie do dzisiaj jest w moim repertuarze
    z Polski ( mam tez wielu Rosjan—Galicz, Aleszkowskij, Klim… no, i oczywiscie Wysocki z Okudzawa – Wysocki nie byl lubiany na Tagance ale go tolerowalo wielu pierwszych sekretarzy KPSS – zreszta wowczas kazdy wiekszy artysta byl na „utrzymaniu” wiadomego resortu).
    Kaczmarski niegdys goscil u mnie. Oczywiscie, jego alkoholizm byl mi nie do gustu.

  192. mala poprawka:

    wspomniany bard, kompozytor to KIM ( nie Klim) Julij ( od 1989 mieszka w Izraelu)

  193. Kim, Israel 2. Brooklyn concert 2009/ Ким, концерт в Бруклине, США,2009

    https://www.youtube.com/watch?v=73aDkYAEugs

  194. i jeszcze jeden bard z Rosji…jakiez poczucie humoru!
    (mniej znany w Polsce)

    MICHAIL KOCZIETKOW
    https://www.youtube.com/watch?v=rwTkkKZkoQg

  195. @kruk
    Tej uwertury rok 1812 nie kojarzę, więc nie potrafię nic powiedzieć. Co do patriotyzmu, to nie jest zła rzecz, problem pojawia sie wtedy, kiedy patriotyzm sie degeneruje i przeksztaca w nacjonalizm, szowinizm, pogarde dla inności, jak to sie obecnie dzieje w Polsce Skunksa.

  196. Od rana ( a już prawie południe….) powiem wszystkim przepraszam,że jestem późno – ale czasem tak bywa 🙂

    Ponieważ @Tanaka podał do wiadomości że nowy gość na blogu wyszedł już z moderacji,chciałabym przywitać @soczki2 i podać do wiadomości gdzie znajdują się trzy ciekawe i różnorodne linki przez niego wklejone :

    soczki2
    5 październik godz 21:32
    5 październik godz 21:49
    5 październik godz 21:55

  197. Lewy
    6 października o godz. 11:40

    Widzę,że i Ty byłeś od rana zajęty 🙂

    Bardzo słuszna uwaga o patriotyźmie.
    Mam dla Ciebie miniaturę przy porannej kawie – przypomniałam sobie,że w Twoim domu syn kiedyś uczyl się na skrzypcach. Ach te utalentowane dzieci….

    https://www.youtube.com/watch?v=Oljgcr71oXU

  198. @czterystaczworeczka opowiedziała swoje perypetie ze zbuntowanym synem, który porzucił fortepian.Miałem podobne doświadczenie z moim synem. Ma on absilutny słuch, potrafi a vista zagrac na pianinie kazdy utwór. Prosze go, zagraj Wondefull world, gra, i kazdy trudny harmonicznie utwór jazzowy. Ja musze sie zastanowic, poszukać funkcji, a jemu to wychodzi jak, za przeproszeniem jakiemuś Amadeuszowi.
    Więc postanowiłem jak stary Leopold M zrobić z niego muzyka. Wybrałem mu skrzypce, jako ten królewski instrument. Juz w wieku 8 lat grał z orkiestrą koncert g-moll Mozarta. Kiedy przenieśliśmy się do Francji, dostał sie bez problemu do konserwatorium. Ale zaczał sie buntować, coraz mniej podobało mu sie granie, więc kiedy wybrał w liceum klasę matematyczno-fizyczną, powiedziałem mu, ze jesli chce „pójść” w naukę, to może zrezygnuje z konserwatorium. Natychmiast zamknął skrzypce w pudle.
    Ale zadzwonił do mnie były nauczyciel skrzypiec syna, dyrektor szkoly muzycznej w Kielcach, wybierał się autokarem z uczniami do Francji i prosil mnie żebym załatwił możliwość koncertowania. Załatwilem to w kościele św.Pawla. I te dzieciaki tak fantastycznie zagrały, a posród nich byla przesliczna wiolonczelistak Ania że mój syn pozałował swego rozstania ze skrzypcami, bo zakochal się w Anii.
    Wtedy podsunałem Adrzejowi, nauczycielowi syna , żeby zaproponował Mackowi kontynuowanie nauki pod jego pieczą. żeby jeździł do Polski na kazde feriie (we Francji jest ich duż), zeby dostawał potęzną dawkę do pracowania w Lyonie. Maciek wziął sie ostro do roboty.Niexle opanował Symfonie hiszpańską Lalo (Basiu , wiesz, ze to nie latwy utówr). Ale kiedy okazało się , że Ania znalazła sobie innego chłopaka, syn ostatecznie porzucil skrzypce i wpoświecił sie matematyce.
    Teraz jest wykladowca matematyki na niwersytecie. Co mnie bardzo cieszy. Bo moja ignorancja matematyczna, sprawia, że mam kompleksy (lenistwo w liceum), i taki kompleks mam na blogu w obec matematyczek @czterystaczwóreczki i Izabelli.
    To tyle wynurzeń

  199. Herstoryk
    6 października o godz. 10:42

    Do Strawińskiego trzeba zbliżać się stopniowo.
    Piszesz,że lubiłeś go zawsze – ale zakladam,że w momencie poznawania jego muzyki miałeś już ucho przygotowane do tego,słuchaniem całej masy innych kompozytorów ?
    Z jednej strony nie może dziwić fakt,że Święto Wiosny przy jego premierze zostało wygwizdane. Odwiedzający w tamtym czasie sale koncertowe zupełnie nie byli przygotowani na takie novum zarówno pod względem rytmu,jak harmonii. Fakt ,że ta muzyka zrobiła wrażenie na Twojej żonie na sali koncertowej – oczywiście przemawia na korzyść muzyki „na żywo”.

    Symfonię alpejską Straussaa przesłałam Tobermoremu symbolicznie – bo właśnie przebywa w Alpach 🙂
    Ja lubię jego poematy symfoniczne.
    Ale jest utwór,który zachwycił mnie przed laty w wykonaniu Jessye Norman – Vier latste Lieder

    Wkleję jednak link z Renee Fleming – bo to nagranie z festiwalu w Lucernie z Claudio Abbado

    https://www.youtube.com/watch?v=z5xFL-iFh0Q

    Budowanie mostów jest zawsze i celowe i potrzebne.
    Posłuchałam …podoba mi się
    Ciekawa jestem czy mówi Ci coś – Cyminology

    https://www.youtube.com/watch?v=e8rhkF8CFOw

  200. 2/0 = nieskończoność
    czyli
    1/0 = nieskończoność = 2/0

    to jak mamy te dwie cyfry dzielonę przez tą samą i wynik taki sam, to one powinny się równać.

    czyli teoretycznie
    1 = 2 (?)

    Mój komentarz
    To są elementarne błędy logiczne, które popełniają uczniowie w szkole średniej.

    Pierwszy błąd, to potraktowanie nieskończoności jako zwykłej liczby jak każda inna, co jest ciężkim naruszeniem logiki. Nieskończoność nie jest liczbą, to jest pojęcie matematyczne.
    Drugi błąd, to rozwiązywanie układu dwóch równań z jedną niewiadomą.

    Nie należy przepisywać z internetu bezmyślnie wszystkiego, co wydaje się atrakcyjne dla umysłu.
    Pzdr, TJ

  201. Lewy
    6 października o godz. 12:02

    Ach – wiem coś o synach z absolutnym słuchem…

    A jeśli chodzi o Twojego – na świecie są potrzebni i muzycy i matematycy. Wiec skoro dla Maćka świat pojęć matematycznych był bardziej interesujący – to też dobrze.
    Trochę szkoda,”złamanego” chwilowo serca – ale przecież w końcu o Ani zapomniał 🙂

    Nie miej kompleksu matematycznego ! Jeden nie rodzi się Horowitzem,a inny Einsteinem 🙂
    Ale pomiędzy niebem a ziemią nawet bez takich talentów jest tak wielu interesujących ludzi 🙂

  202. tejot
    6 października o godz. 12:33

    Czekałam ,że się pojawisz ze swoim komentarzem

    Wprawdzie nie matematycznym – ale każdy jest welcome 🙂

  203. ozzy
    6 października o godz. 11:29

    Na razie posłuchałam z przyjemnością pierwszego linku.
    I wiesz – w przedziwny sposób wiele z tekstu rozumialam ( a uczyłam się rosyjskiego jedynie dwa lata) KIM podaje tekst w bardzo wyrazisty sposób. Jest wiele naturalności i ciepła w jego wykonaniu.
    Pięknej soboty 🙂

  204. @basia.n
    6 października o godz. 12:23

    Nie pamiętam już jak do Strawińskiego doszedłem, bo to ze 35 lat temu co najmniej. Chyba jednak nie bardzo stopniowo. Ktoś podarował mi LP ze „Świętem Wiosny”, zagrałem parę razy i doznałem olśnienia 🙂 .

    4 pieśni odkładam na jutro, dziś mamy rozkład zapełniony. Cyminology nie znałem, ale podoba się, dobra chill out muzyka, dzięki.

    A, byłbym zapomniał, wiedziałem, że Simon Rattle dyrygował Berlin Philharmonic, ale bez detali.

  205. @@basia.n
    6 października o godz. 12:23
    PS. Dla nas „na żywo” jest bez porównania. Na szczęście mamy lokalnie bardzo przyzwoitą orkierstrę, z dobrym programem i zniżką na abonament, korzystamy ile się da…..

  206. @tejot
    6 października o godz. 12:33

    2/0 = nieskończoność
    czyli
    1/0 = nieskończoność = 2/0

    to jak mamy te dwie cyfry dzielonę przez tą samą i wynik taki sam, to one powinny się równać.

    czyli teoretycznie
    1 = 2 (?)

    Mój komentarz
    To są elementarne błędy logiczne, które popełniają uczniowie w szkole średniej.

    Pierwszy błąd, to potraktowanie nieskończoności jako zwykłej liczby jak każda inna, co jest ciężkim naruszeniem logiki. Nieskończoność nie jest liczbą, to jest pojęcie matematyczne.
    Drugi błąd, to rozwiązywanie układu dwóch równań z jedną niewiadomą
    .

    —————–

    Po pierwsze dziękuję za zainteresowanie.
    A po drugie to czytaj proszę uważnie, a nie jak nerwowy belfer.
    Poniżej przedstawiam ci cytat z MOJEGO komentarza, który się RÓŻNI od tego, który Ty przytaczasz. Chociaż z tego samego źródła pochodzą.
    Po trzecie ja nigdzie nawet nie zasugerowałam, że nieskończoność to jest liczba.
    Po czwarte brałam pod uwagę liczbę 1 i 2, które każda z nich jest dzielona przez 0
    Ostatniego Twojego zdania nie przytaczałam, żeby nie robić Ci dodatkowej przykrości.

    ———
    Poniżej frgment do którego teoretycznie się odnosisz.
    Przeanalizuj to jeszcze raz.

    ****

    1/0 = nieskończoność
    i
    2/0 = nieskończoność
    czyli
    1/0 = nieskończoność = 2/0

    to jak mamy te dwie cyfry dzielonę przez tą samą i wynik taki sam, to one powinny się równać.

    czyli teoretycznie
    1 = 2 (?)

    Ponieważ to wygląda na bzdurę, więc

    1/0
    nazywa się niedefiniowalnym

    ****

    Pozdrawiam

  207. Herstoryk
    6 października o godz. 13:13

    Ze stopniowym „dochodzeniem” miałam na myśli fakt wcześniejszego oswojenia się z muzyką klasyczną .

    Ja nie mam abonamentu,bo wybieram pojedyńcze koncerty – w Amsterdamie i Rotterdamie. Teraz będę starala się być w Rotterdamie na każdym,który będzie dyrygował Lahav Shani. No i czekam na niego, jako solistę.

    Cyminology ma 3 płyty – ostatnia wydana w 2015r.

  208. @404

    how big is infinity? & can a butterfly´s wings really cause a hurricane?
    Moj kolega w USA zajmuje sie na uniwersytecie takimi pytaniami: modele matematyczne,
    symulacje i teorie gier.

  209. @ozzy
    6 października o godz. 13:55

    Good question!
    jak tylko się o czymś nowym w tej materi dowiesz, to daj znać natychmiast.

    Btw. Wysłuchałam obydwu linków, które wkleiłeś.
    Bordzo mi się podobały. Obydwa.

    Zgadzam się również z Twoją opinią, co do wspaniałego poczucia humoru drugiego pana.
    Przy tej okazji chcę Cię zapytać jak to dokładnie było z Niagara wodospadem i zakazem tam palenia papierosów.
    Mój Rosyjski trochę już rusty. Domyślam się, ale wolałabym na mur wiedzieć.
    Zwłaszcza w kawałach niuanse są istotne.

    Pozdrawiam

  210. @wbocek

    Nie ma żadnych wiadomości od Ciebie.
    Mam nadzieję,że proces gojenia posuwa się naprzód.
    Pozdrowienia i jak najszybszego powrotu do zdrowia .
    Pamiętam,że lubisz Dalarasa,więc przesylam cały koncert
    z Aten 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=mL-7L0eWKv4

  211. Zrobię teraz przerwę na rower,bo piękna pogoda i chciałabym dotrzeć nad jesienne morze. Wrócę na blog przed wieczorem .

  212. Mojego blogowego przyjaciela (mam nadzieję, że nie oberwę za odwagę na taką poufałość) tekst zawsł w moderacji już kilka dni temu.
    A ja wychodzę z założenia, że dobra robota nie powinna iść w marne, więc sama sobie pozwalam wkleić ten tekst jeszcze raz.

    ———————————————

    soczki2
    4 października o godz. 18:03

    Cześć dziewczyny!
    Cześć chłopaki!
    Cześć i spoko pozostali!

    Wpadłem tu, aby się z wami trochę powygłupiać, bo o powagę teraz w kraju nad Wisłą, Odrą i Strwiążem o powagę trudno.

    Darujcie sobie odgadywanie mej poprzedniej ksywki oraz umacnianie się w przekonaniu jaką ksywkę odłożyłem do brudów kładąc się spać wczorajszym wieczorem. To jest po prostu nudne.

    Mam dwie uwagi na progu:

    – proszę śmiało przyznawać się kogo dzisiaj już zdążył kapłan prawdy zbliżyć was do niej biorąc was za rączkę lub za coś innego;
    – proszę o mniej rachciachu a więcej dyscypliny: suma 1-1+1-1 … jest nieskończenie niezbieżna; a suma 1+1+1+1 … jest nieskończenie rozbieżna do +∞

    Przeczytałem wszystkie komentarze pod wpisem @Tanaki ( z pominięciem pory deseru ) i stwierdzam, że prawie nic tu nie ma o krzywdzie dzieci.

    Jest co prawda nawiązanie do możliwego pytania ucznia na lekcji religii:
    Czy ksiądz jest pedałem?, ale nie ma ani jednego komentarza pozwalającego dwóm pełnoletnim kapłanom katolicyzmu oddawać się homolubieniu.

    Taka gmina.

    ***

    Jestem dziwkarz już od kopy lat, ale nie rani mnie dopust Irlandii oraz niedopust fanatyków katolickich do homolubienia. Nie! To nie jest moja tutejsza pomyłka, ani też prowokacja. Podzielam zdanie tych, którzy oświadczają, że tak było, tak jest i tak będzie.

    Wywiad z reżyserem Kleru ześrodkowuje się na krzywdzie dzieci. A tu prawie wszystko i prawie wszyscy o swojej domniemanej lub urojonej krzywdzie.

    Reżyser pytany: A jak się nie polepszy? odpowiada przywołując czarną dziurę dość powszechną we wszelkiej faunie.

    Otóż ja jestem przekonany o homeostazie gatunku ludzkiego i wierzę ( czyli jestem gorąco przekonany ) w rewolucję komputerowo sieciową. W moim przekonaniu osoby niepełnoletnie w Polsce wklikały w sieć więcej słów niż tych słów liczyły wszystkie ceremonialne i homilijne wypowiedzi wszelkich kapłanów religijnych w czasie życia naszych krajowych milusińskich.

    Wpierw było słowo, a teraz jest potop słów.

    Więc zacytuję co cytowało moje wcześniejsze wcielenie na blogu, który ponoć oszalał:

    Świeżo skomunikowany rzeczowo z sakramentami chłopczyk na zalecenie przychodzenia do spowiedzi odrzekł: Ja nie mam grzechów.

    ***

    Szanowny Tanako!

    Może jest bezbrzeżnie nudne. I na tym kończy się jego bezbrzeżność.

    Pierwsze, nie umieszczone w tragicznych mitach wzmianki o Latającym Holendrze ( nie koniecznie znającym niderlandzki ) pochodzą z samych początków żeglarstwa.

    Gdy się ma lornetkę, to widać wpierw bocianie gniazdo żaglowca, a później unoszące się w powietrzu białe żagle.

    I to by było dość na przywitanie, gdyby nie ma prośba: komentatorki i komentatorów mające i majcy szkolniczki i szkolników niech opiszą, czy kryzys katolicyzmu polskiego przejawia się poruszaniem kwestii ofiary na lekcjach religii.

    Polski Kościół Katolicki nie dojada. A wy o spuchniętych proboszczach i biskupach.

    Polski lud rzucać będzie po 2 PLN i kapłani spokornieją.

    No ale ja rozumiem: ateiście nie wypada mówić o ofierze składanej online za komentowanie jeszcze za friko. To się skończy. Nawet pedały bardziej podniecają się kasą niż seksem. A Farineli płakał bo go nędznie wynagradzali.

    *****

  213. @404
    juz tlumacze slowa barda: byl z wizyta nad Niagara a tam turysci dostaja
    takie plaszczyki nieprzemakalne i jest wielki napis:” Palenie zabronione”
    natomiast jak byl z koncertem w hali sportowej w Krasnojarsku to tam w
    ubikacji byl napis: „Wchodzenie w lyzwach zabronione!”

  214. 404 napisała:
    „Po trzecie ja nigdzie nawet nie zasugerowałam, że nieskończoność to jest liczba.
    Po czwarte brałam pod uwagę liczbę 1 i 2, które każda z nich jest dzielona przez 0”

    Mój komentarz
    404, potraktowałaś nieskończoność jako liczbę, ponieważ:
    „1/0 = nieskończoność
    i
    2/0 = nieskończoność
    czyli
    1/0 = nieskończoność = 2/0
    to jak mamy te dwie cyfry dzielone przez tą samą i wynik taki sam, to one powinny się równać.
    czyli teoretycznie
    1 = 2 (?)”

    Napisałaś, ze mamy dwie liczby (1 i 2) dzielone przez tę samą liczbę, czyli zero, co daje nieskończoność, a więc dwa dzielenia różnych liczb przez zero dają ten sam wynik, czyli nieskończoność, czyli wychodzi, że 1 = 2.

    W matematyce nie ma takich działań. W matematyce oblicza się granice funkcji oraz sumy szeregów opierając się na symbolu nieskończoności i na umownych oznaczeniach operacji przybliżania się wartości wyrażenia funkcyjnego np. do zera lub nieskończoności.

    Operacja 2/0, czy 5555/0 ma znaczenie pomocnicze i nie oznacza liczby, lecz dążenie wartości ułamka do nieskończoności, gdy mianownik zbliża się do zera. Zero jest liczbą, nieskończoność nie jest liczbą.

    Podobnie jest z operacją np. 2/nieskończoność, co daje zero, co oznacza, ze gdy mianownik dąży do nieskończoności, to ułamek dąży do zera.

    Zasugerowałaś dla rozbudzenia ciekawości, że 1 dzielone przez zero, to jest nieskończoność i 2 dzielone przez zero to też jest nieskończoność, a zatem wychodziłoby, że 1= 2.

    Zaatakowałaś problem z drugiej strony i wyszło ci również, że 1=2:

    „Ale ten problem można zaatakować z drugiej strony. Zamiast zbliżać się do zera, zrobić odwrotnie i też dojść do zera
    1/-1 = -1
    1/-0.1 = -10
    1/-0.01 = -100
    1/-0.001 = -1000
    itd
    1/0 = NEGATYWNA nieskończoność
    Wychodzi na to, że
    1/0 = nieskończoność = ujemna nieskończoność
    dwa przeciwne kierunki
    a nawet, że
    1=2”
    Pzdr, TJ

  215. @tejot
    6 października o godz. 14:58

    Tejot, to w końcu zgadzasz się ze mną, czy nie?
    Bo już nie wiem.
    Jezeli nie?
    To @Tanaka Ci wytłumaczy, bo on myśli abstrakcyjnie bardziej nawet niż ja.
    Ja przynajmniej po kolei, a on bez zważania bierze co pod ręką.

  216. „If you go home with somebody, and they don´t have books,
    don´t fuck´em”
    (John Waters)

  217. @ozzy
    6 października o godz. 14:58

    To jest super. On jeszcze dodał, że im dalej na zachód (albo na wschód) tym bardziej standardy się zmieniają.
    W jego wystąpieniu było jeszcze kilka fantastycznych rzeczy.
    Jakby Ci się zachciało, to przetłumacz je też.
    Bo to są perełki.

    Pozdrawiam

  218. @ozzy
    6 października o godz. 15:10

    W Ameryce Północnej (całej) większość to unfuckable z tego powodu

  219. Boję się wtrącić do dyskusji o nieskończonosci i tego dowodu, że 1=2. Jest jeszcze inny sposób pozornego dowodu, ale nie o to mi chodzi. Tejocie, Twoje rozważania, gdy mianownik ułamka dąży do zera lub nieskończoności są słuszne przy założeniu, ze licznik się nie zmienia (lub zmienia inaczej niż mianownik). W innym przypadku granica może być różna od zera lub nieskończoności. Nie przemyżślałem tego do końca, ale coś trzeba założyć o zachowaniu licznika..

  220. tejot:
    (locuta causa finita)

    W matematyce nie ma takich działań. W matematyce oblicza się granice funkcji oraz sumy szeregów opierając się na symbolu nieskończoności i na umownych oznaczeniach operacji przybliżania się wartości wyrażenia funkcyjnego np. do zera lub nieskończoności.

    ( dla uzupelnienia powyzszego polecam prace: Linearity and the Mathematics of Several Variables, Stephen A. Fulling z uniw.Texas A&M ) albo wizyte w Hilbert´Hotel

  221. i @Antonius

    tu warto jeszcze zapoznac sie z pracami Georga Cantora o porzadkach nieskonczonosci i tzw. „continuum hyphotesis” – nie znam terminologii polskiej
    alef O mniejsze od alef 1…mniejsze od alef n (sekwencje alef-hebrajska litera)

  222. @404 6 października, 3:35
    Irytują mnie „Walkirie” ale nie cała twórczość Wagnera. Zazdroszczę Ci bywania w Bayreuth. Nie miałam tego szczęścia i już raczej mieć nie będę.

  223. ?
    o tych zagadnieniach lubilem sluchac mego kolege Sasze S. (prof. matematyki, z Charkowa, wowczas, poczatki pieriestrojki, wiekszosc matematykow i fizykow pochodzenia zydowskiego wyjechalo z ZSSR)

  224. basia.n
    6 października o godz. 12:36
    tejot
    6 października o godz. 12:33
    Czekałam ,że się pojawisz ze swoim komentarzem
    Wprawdzie nie matematycznym – ale każdy jest welcome \

    Mój komentarz
    Taki epizod.
    Jestem w Gdańsku na ul. Długiej, przy ratuszu. Tłumy, no może nie tłumy, lecz dziesiątki ludzi idą stale w te i wewte. Przy dużym ganku (przedprożu) ratusza stoją dwie dziewczyny i grają w duecie na skrzypcach. Muzyka się niesie po ulicy, echem powraca, pnie się po murach do nieba, Neptun nieopodal zasłuchany, gołębie z dala, przechodnie jedni z aprobatą, inni z obojętnością. Jest melodyjnie, wyraziście i taktownie.

    Ludzie przechodząc zerkają, bardzo nieliczni na chwilkę przystają, jeszcze rzadziej ktoś wrzuca monetę do otwartego futerału od skrzypiec. W tym ja – niech mają mój datek, bo graja wyśmienicie, dają z siebie wszystko. Za dobrą robotę nie żal płacić.

    Wszystko, co prezentują młode skrzypaczki, to opracowania utworów muzyki klasycznej. W pewnym momencie inicjują te dziewczyny Eine kleine Nacht Musik. Włączam video i nagrywam ich muzyczny występ. Grają z zacięciem, energią, błyskotliwie.

    Ciekawi mnie jak zabrzmi w ich wykonaniu muzyka Mozarta jako ilustracja do mojego video. Jadę powoli kamerą po cegłach w górę elewacji ratusza, wracam na dół, zatrzymuje się na skrzypaczkach, szerszym kątem ujmuje jakąś panią wrzucającą monetę do futerału. Wchodzę na schody, filmuję z góry procesje turystów z przewodnikami trzymającymi wysoko w górze tabliczkę z numerem grupy, turystów na chwilkę zatrzymujących się i strzelających fotki, nagrywają się jakieś rozmowy, wołania dzieci, potakiwania – ja, gut.
    Schodzę, obiektyw na perspektywę ulicy, na dole ludzie, na górze ozdobne kolorowe elewacje. Gdy utwór zbliża się ku końcowi, kieruję obiektyw na skrzypaczki, rejestruję finał głośny, dobitny, strzelisty, elegancki, dojmujący. Koniec występu. Koniec filmu.

    W domu z ciekawości oglądam, co z tego wyszło. Amatorskie video, lecz muzyka Mozarta doskonale pasuje do fasad kamieniczek, portali, herbu Gdańska, perspektywy ulicy, wieży ratuszowej z hen-hen Zygmuntem na szczycie, do fizjonomii ludzi przechodzących, ich przypadkowych rozmów w tle i wołań dzieci typu – babcia, babcia, babcia, zobacz.

    Moje własne wideo z pożyczona muzyką.
    Pzdr, TJ

  225. kruk:

    NINA STEMME (gwiazda operowa ze Szwecji)
    avec L´Opéra de Paris
    Wagner – Gotterdammerung – Brunnhildes Schlussgesang (prawie 20 min)!
    https://www.youtube.com/watch?v=Xx_m–KdIW8

  226. @Lewy 6 października, 11:40
    Zapewniam Cię, że w tym dziele Czajkowskiego nie ma szowinizmu ani pogardy. Jest tylko bezmierna radość z ocalenia matuszki Rossiji. Hymn z czasów carskich strasznie huczy na tle cerkiewnych dzwonów ale wcześniej jest ten szczególny polot Czajkowskiego z wtrąconymi motywami Marsylianki.
    Mimo, że w XIXw. rodził się nacjonalizm, to nie wszyscy mu ulegali. W „Wojnie i Pokoju” uderza spokojny stosunek Tołstoja do Francuzów. Trochę sie z nich podśmiewa bez żadnej jednak zgryźliwości. Interesują go prawidła wojny a na przeciwników patrzy bezstronnie. To jeden z powodów dla których ta powieść jest arcydziełem.

  227. ach ten Schnittke (Alfred)!
    _______________

    nie tylko na chor ale i na piano ze smyczkami
    KSENIA KOGAN
    z Koreanska Orkiestra kameralna
    https://www.youtube.com/watch?v=x6Kr_fYUTWs
    PS moge sluchac bez konca
    Ps” Ksenia Kogan rowniez wspniale wykonuje 2 koncert Rachmaninowa

  228. kruk:

    „Marsylianka” jakze czesto byla wplatana w kompozycje muzyczne… az po The Beatles „All You Need Is Love”

    Do walki, ludu, stań!
    Mąż z mężem, z bronią broń,
    Na bój, na bój –
    Nieczysta krew
    Niech wsiąknie w waszą błoń!

  229. @ozzy 6 października o godz. 11:01

    Nie sądziłam, że ten koncert komuś na tym forum się spodoba… dlatego zresztą tak zwlekałam z ujawnieniem niektórych moich preferencji. Zatem sprawiłeś mi niespodziankę. Kaczmarski źle się kojarzy wielu Polakom, ze względu na „dudniące” skojarzenia z okresu pierwszej Solidarności. Ja cenię jego trzeźwe (o dziwo) bezlitosne spojrzenie na historię. Jako człowiek był podobno uroczy, ale nie dziwię się, że odstręczał cię jego alkoholizm. Trudno ocenić, czy trwonił swój talent, czy właśnie podsycał go wysokimi oktanami.

    Ja w ogóle źle trawię sposób, w jaki ludzie zachowują się po spożyciu, dlatego (chyba) nagrane wywiady JK robią na mnie dość przykre wrażenie. Z kolei podczas koncertów (właśnie ta „Wojna postu z karnawałem”) nawet widać, jak Jacek co i rusz sięga pod pulpit i popija, popija, popija… Ktoś stwierdził, że „paliwo” na koncercie było dla niego wyższą koniecznością.

    Kim jest świetny, nie wyławiam jeszcze wszystkich smaczków, ale ogólny ton utworu – oczywiście tak. Ten szczególny rodzaj ironii, który widzę u wielu Rosjan, bardzo mi się u nich podoba. Oni mają zresztą doskonałe wyczucie, co można powiedzieć, a co tylko zasugerować. Podtekst rozkwita w warunkach narzuconej politycznej poprawności, której w dodatku hołduje cały naród?

    Najwcześniejsze utwory Okudżawy są takie dosyć… patetyczne. Ironiczny dystans pojawił się u niego trochę później. Na którymś z koncertów powiedział, że podczas wojny ojczyźnianej, jako siedemnastolatek, zgłosił się do armii na ochotnika. I potem natychmiast został… pacyfistą. Understatement – ale mówi wszystko.

  230. @ozzy 6 października, 15:41 i 16:16
    Dziekuję za Ninę Stemme.
    Słowa Marsylianki sa krwiożercze a melodia wojownicza, ale jakie ona budzi skojarzenia! Buńczuczność występuje chyba w wielu hymnach narodowych, np w hymnie Meksyku, który wielkich wojen nie prowadził.
    „…y retiemble en su centro la tierra al sonoro rugir del canon”, czyli „niech zadrży w posadach ziemia na donośny ryk armaty” (tlumaczenie dosłowne).
    Na tle takich wojennych uniesień nasz Mazurek Dąbrowskiego brzmi poczciwie – w słowach i w muzyce.

  231. Antonius
    6 października o godz. 15:18
    Boję się wtrącić do dyskusji o nieskończonosci i tego dowodu, że 1=2. Jest jeszcze inny sposób pozornego dowodu, ale nie o to mi chodzi. Tejocie, Twoje rozważania, gdy mianownik ułamka dąży do zera lub nieskończoności są słuszne przy założeniu, ze licznik się nie zmienia (lub zmienia inaczej niż mianownik). W innym przypadku granica może być różna od zera lub nieskończoności. Nie przemyżślałem tego do końca, ale coś trzeba założyć o zachowaniu licznika..

    Mój komentarz
    Antoniusie, tak jest, powinienem był zastrzec stałość licznika, bo miałem na myśli przykłady -podane przez @404 – 1/0 i 2/0, gdzie licznik ma wartość stałą, a wyrażałem się ogólnie o liczniku.
    Pzdr, TJ

  232. @na marginesie

    zrecenzowalas wspaniale – krotko i ad rem. Losy bardow (poetow) sa takie pogmatwane a zreszta nie moglo byc inaczej. Na mysl przychodzi niemiecki Wolf Biermann, czeski Kryl czy tez nnajbardzie tragiczny los Aleksandra Galicza (zmarl na skutek porazenia pradem w
    wannie). Biermann to tradycja brechtowska, czyli jak napisalas „co mozna powiedziec, a co tylko zasugerowac”.

    a na PS
    z koncowki lat 50 , beat generation i Jack Kerouac z wizyta u Steve Allena (gra na piano) – gospodarz show goscil dawniej tez Franka Zappe, ktory na poczatku swojej kariery gral m. in. na …rowerze.
    ————
    https://www.youtube.com/watch?v=3LLpNKo09Xk
    Jack Kerouac czyta wspaniale swoja powiesc „On the Road” – proza poetycka
    ( jest winyl z tej wspolpracy)

  233. ?

    czy mozna dowiesc, ze 1+1=2?

  234. basia.n
    6 października o godz. 14:13

    Cześć, basiu, i wieczór doberek. Przez jakiś czas mnie nie ma – stąd mnie nie ma. Nie żyję muzyką, dlatego z zasady nie zabieram głosu, ale jeśli z rzadka pożyję, to też nie mówię, bo właśnie żyję – jak na pierwszym obrazku.

    Wzruszyłaś mnie swoim wstępniakiem. Cudne, proste słowo o wielkiej życiowej pasji. Takie pasje, to coś jak Słowiński Park Narodowy oświetlony słoneczkiem – nic tylko milczeć, podziwiać, tęsknić.

    Dziękuję bardzo za Dalarasa. Będę przesłuchiwał na raty, bo razem z internetem dorobiłem się choroby: internet mam wyłącznie mobilny, więc bez przerwy liczę bajty, czy starczy do pierwszego.

    Na załączonych szkatułkowych obrazkach są Paschalis Terzis, na buzuki – Tsistudis.

    https://youtu.be/3yIVfBHRZQ4

    Na drugim…a co tam będę tłumaczył.
    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6609007183468940578

  235. Nie byøo mnie 4 godziny,a tu tyle ciekawych wypowiedzi 🙂

  236. wbocek
    6 października o godz. 17:39

    Bardzo się cieszę,że chociaż na trochę się pojawiłeś.
    I dziękuję za tak wysoką ocenę i bardzo piękny jesienny koncert chóru żab i solistki sroki 🙂

  237. ozzy

    Zaskakujesz mnie 🙂

    Że muzyka – wiem,że litaratura – również.
    Ale i matematyka !

    Dotąd znałam twoje muzyczne zainteresowania dość jednostronnie – a tu pojawił się Sznittke. I jeszcze możesz go słuchać bez końca 🙂 Wagner też jest na Twojej liście.
    I drugi Rachmaninowa. Więc od razu zapytam o koncert no3 d-moll. Bo to jest mój,najbardziej ukochany ze wszystkich napisanych koncertów 🙂

  238. tejot
    6 października o godz. 15:41

    Pięknie opisałeś ten epizod. Czy jest możliwe,abyś udostępnił filmik,ktory wtedy nakręciłeś?

    Ja również mam wyjątkową słabość do muzykujących na ulicach . W Amsterdamie można ich najczęściej spotkać przy Rijksmuseum i przy Concertgebouw. Kiedy ich spotykam dostają ode mnie więcej niż od innych. Ot,taka zawodowa solidarność 🙂 Dodam,że grają najczęściej Rosjanie i to jak!

    Ale pamiętam też muzyka grającego na bardzo dlugiej trąbie ( podobnych używają mnisi buddyjscy) Kiedy otrzymał ode mnie wyróżniający się datek podziękował w szczególny sposób. W trakcie wydawania tych orientalnych brzmień z tuby poplynęły słowa: „dankje wel,dankje wel ”

    No i jeszcze coś szczególnego – pod katedrą w Antwerpii usłyszałam kiedyś na skrzypcach Chacconę Bacha graną znakomicie. Słuchałam jak zaczarowana,a ludzie przechodzili sobie dalej,zatrzymując się jedynie czasami – to był Bach,
    a nie czardasz 🙂

    Więc i teraz niech zabrzmi Chaccona,a najpiękniejszym wykonaniu

    https://www.youtube.com/watch?v=QqA3qQMKueA

  239. Na marginesie
    6 października o godz. 16:43

    Namarginesko – na mnie możesz zawsze liczyć ,jeśli chodzi o poezję śpiewaną 🙂
    I widzisz,że nie tylko na mnie 🙂
    Poznając Cię zawsze byłam ciekawa co gra ci w duszy,a Ty jakiś czas temu pokazałaś Okudżawę 🙂
    A teraz Kaczmarka. To głęboko przejmująca płyta,którą włożyłaś do wspólnej szkatułki. Dziękuję 🙂

  240. @kruk
    6 października o godz. 1:23

    Takie to tam moje wynurzenia… faktycznie teraz widzę, że uderzyłem w ton duszoszczypatielny. Co mam poradzić, skoro rzeczywiście widzę te dywany przewijające się przed oczami. Mam podstawowe przygotowanie teoretyczne i trochę gram dla siebie, ale w porównaniu z tymi, co naprawdę mają ten dar i muzykują profesjonalnie, to mogę co najwyżej powiedzieć jak Chuck z Fistaszków: że widzę kaczuszkę i konika 🙂

  241. basia n.

    z Wagnerem mam klopoty ( jak mawial Woody Allen) – tak zreszta jak i z romantyka
    germanska. Schnittke to zupelnia inna historia – to duch Szostakowicza i muzyka tez sakralna, moze nie stricte, zwlaszcza po jego konwersji na chrzescijanstwo.
    Schnittke przyjaznil sie z pisarzem Wiktorem Jerofiejewem ( nie mylic z Wieniediktem), ktorego ojciec byl dyplomata w Wiedniu. A wspomnialem mimochodem o Wieniediktie Jeroiejewie, poniewaz ten autor „Moskwa-Pietuszki” byl wielkim admiratorem Dymitra Szostakowicza ( a tu jaki blisko do Sibeliusa i Griega) i szkic powiesci o Szostakowiczu zgubil gdzies w przydroznej lace po wielkim piciu na trasie
    Moskwa-Pietuszki.
    3 d-minor Rachmaninowa to pamietam niegdys wykonanie Witolda Malcuzynskiego.

    ***
    “Contrary to general belief, an artist is never ahead of his time but most people are far behind…” Edgard Varese
    (do tego tworcy francuskiego trafilem poprzez Franka Zappe)

  242. basia.n
    6 października o godz. 18:53
    Czy jest możliwe,abyś udostępnił filmik,ktory wtedy nakręciłeś?

    Mój komentarz
    Niestety filmik z dwiema grajczyniami wykonującymi serenadę „Eine kleine Nacht Musik w Gdańsku ma ponad 0,5 GB i przesłanie z mojego komputera trwało by i trwało (około godziny), a tak długi czas stwarza warunki do zakłóceń, itd.
    Pzdr, TJ

  243. @Basiu,
    Ależ ten Volodos gra Bacha, jakby to były intermezza Brahmsa albo jakiś Liszt! Piękne i emocjonalne… Kładzie kolejne harmonie, a w tle polifonia. Dla mnie to głównie muzyka strukturalna (stąd „cyfrowe dywany”), którą od strony struktury najlepiej pokazuje Gould. Ciekawie, co na to Bach? Obstawiam, że dopiero współczesny fortepian pozwala zrobić z niejtórych części partit i suit romantyczne miniatury.
    Perahia cudowny, wyborna technika i kontrola nad dźwiękiem. Bliżej Goulda, ale nie aż tak rentgenowski (bo Mr. G. czasem za bardzo).

  244. Szary Kot
    6 października o godz. 19:15

    Ja bardzo się ucieszyłam z Twoich wynurzeń.Lubię poznawać muzyczne upodabania innych. Z tych zbieżnych z moimi cieszę się szczególnie. Ale zawsze chętnie słucham innych.
    Wczoraj to był tylko początek,spieszyłeś się zresztą – ale mam nadzieję ,że dziś masz może trochę wiecej czasu ?
    Czy udało Ci się sięgnąć po linki,które Ci wysłalam ?

  245. basia n:

    nie Kaczmarka z Kaczmarskiego…psst!

  246. Ale to nie musi być koniecznie teraz 🙂
    Po prostu kiedyś. Nie wiem jak to jest ze stroną na którą ja wkladałam zdjęcia,lub z Google+.

  247. ozzy
    6 października o godz. 19:32

    psst…… 🙂

  248. Chiacconę polecam jeszcze taką:

    https://youtu.be/JNEnzNHTkd8

    Nie wiedziałem, że gitara klasyczna ma takie możliwości techniczne i że można osiągnąć takie wyrównanie dźwięku.

  249. Szary Kot
    6 października o godz. 19:30

    Pisałam do Ciebie a czasie,kiedy Ty wysyłaleś swoj post.
    Otrzymałam więc od razu odpowiedź na postawione pytanie.

    Volodos jest asolutnie pianistą no1 XXI wieku. Słyszałam go wielokrotnie na koncertach w Amsterdamie i wrażenie jest jedno. Najpierw on,potem przerwa,a potem cała plejada innych znakomitości 🙂

    To posłuchaj jak on gra Mompou – nagrał całe cd z jego muzyką,a wcześniej prezentował na koncertach. Byłam,slyszałam….
    https://www.youtube.com/watch?v=oIjX40X_ank

    A tu intermezzo Brahmsa – (jeśli chcesz,podam Ci link do koncertu no2 B-dur w jego wykonaniu,no i do Rachmaninowa no3…)

    https://www.youtube.com/watch?v=oIjX40X_ank

  250. Lisztomania,
    fenomenem sprzed prawie 200 laty byl Franz LISZT, to taki Presley albo Beatles tamtych czasow. Koncertowal jak nikt wowczas i potem. „Zawsze koncerty! Zawsze do uslug publicznosci! Co za zycie!”- to jego slowa. Muzyka go oczarowala po uslyszeniu Paganiniego w Paryzu. Liszt byl prekursorem Master Class. Gral bez nut i fortepianem
    zwroconym ku publicznosci.

    PS wiele wiecej w 3.tomowym dziele Alana Walkera o tym kompozytorze i wirtuozie
    fortepianu

  251. ozzy
    6 października o godz. 19:52

    Liszt potrafił najtrudniejsze utwory zagrać z nut a’vista .
    Pewnego razu zobaczył w sklepie wydawnictwa nutowego nowo wydany zbióre etiud op.10 i op.24 nieznanego kompozytora.Usiadł do instrumentu,aby je sobie przegrać………… i ani rusz !
    Zabrał nuty do domu i wykonał dopiero po kliku dniach.
    To były etiudy Fryderyka Chopina 🙂
    Liszt odszukał w Paryżu kompozytora i bardzo szybko zaprzyjaźnili się ze sobą. Wystąpili na kilku wspólnych koncertach. Liszt grywał w pierwszej połowie,Chopin w drugiej.Ciekawe są relacje współczesnych z tych koncertów.
    Wydawałoby się,ze witalny,pelen temperamentu Liszt,przytłoczy swoją osobowością Chopina. Było jednak inaczej – Chopin zdumiewał barwą dźwięku i niezwykłą skalą dynamiki.Legendarne pianissimo.

    Kiedy słucham pianissimo Volodosa – tak wyobrażam sobie tę samą dynamikę w wykonaniu Chopina 🙂

  252. a dla zmiany nastroju/ ???
    muzyka, ktora sluchalem w koncowce lat 70
    m.in. JOY DIVISION i „Love Will Tear Us Apart ”
    https://www.youtube.com/watch?v=zuuObGsB0No

  253. Szary Kot
    6 października o godz. 19:38

    Tak – gitara ma takie możliwości 🙂
    Znakomitym przykladem jest Ana Vidovic.

    A skoro gramy dziś Chaconne – to nie może zabraknąć transkrypcji fortepianowej Bach-Busoni. Niech może zagra Evgeni Kissin
    https://www.youtube.com/watch?v=Fu-9frVpssg

  254. Ok – zmieńmy nastrój 🙂

    Chcę Ci pokazać pewien blues Steve Hacketta – ale nie ma go na you tube pojedyńczo. Jest cały album,którego link wkleję,a blues Let Me Count The Ways – zaczyna się na płycie 18:30.
    https://www.youtube.com/watch?v=i-dmjDuJtbk

  255. basia n:

    wychowalem sie na muzyce pop, rock, blues /rocznik jestem pozny 50/ pozniej pszyszla
    muzyka via Frank Zappa (Varese, Boulez, Xanakis, Schönberg, Stockhausen) – bylem jeszcze na jego koncercie w 1988 roku w Sztokholmie. Poznalem te muzyke (klasyka/awangarda) m.in. za posrednictwem pismiennictwa Nicolasa Slonimsky´ego
    (jego genialne teksty o skalach i harmonii)

  256. @basia.n
    Właśnie wysłuchałem Hilary, dwukrotnie, z nutami. Bardzo klarowne i nie za szybkie wykonanie. Opracowania Busoniego słuchałem niedawno (Kissin, Helene Grimaud) i łaziło mi po głowie wręcz nielitościwie. To jest jak „unpacked file” w porównaniu do wersji oryginalnej.

  257. Dziś w Barcelonie zmarła Montserrat Caballé

    https://www.youtube.com/watch?v=RxZSP1Dc78Q

    Debiutowała w 1956 roku w… Szwajcarii (La Bohème w Bazylei) a w 2007 wystąpiła live w Locarno ze słynną grupą „Gotthard”
    https://www.youtube.com/watch?time_continue=237&v=SoQiFPc5qgo

    Lubiłem jej piano.

    Nikt tu nie lubi opery? 🙁

  258. Dla mnie Hilary na skrzypcach jest takim samym no1,jak Volodos na fortepianie.
    A Bach w jej wykonaniu jest niedościgły
    https://www.youtube.com/watch?v=m_w3NV0Lufg
    Co za dźwięk !

  259. Tobermory

    Oj ,jak dobrze,że jesteś 🙂

    Zaczęłam pisać do Ciebie,ale nacisnęłam Twój link z Montserrat Caballé i moje pisanie poszło w przestrzeń 🙂
    Zaraz odtworzę,ale na razie może Diva i Freddy Mercury
    https://www.youtube.com/watch?v=pPG5DP2RQZk

  260. To ja jeszcze proponuję taki deserek:

    https://youtu.be/B8Tdtbo_6yY

    Jak by tu rzec… chyba pasuje „pozamiatane”.
    Wersja Goulda też wbija w fotel.

  261. Deserków może być parę:)
    Yuja też jest moją faworytką

    Ale pokażę jak Ravela gra Volodos ( na sali brzmiało genialnie)

    https://www.youtube.com/watch?v=lpD7scgDnUo

  262. @nacomito, Na marginesie

    Rozwiązanie zagadki o myśliwym i niedźwiedziu: Gdy myśliwy skierował na niedźwiedzia światło latarki, miś zasłonił oczy łapkami.

    Druga zagadka – przerobiona, aby szybko nie znaleźć odpowiedzi – będzie o gęsiach Lorenza.

  263. Tobermory
    6 października o godz. 20:48

    A nucileś podobnym basem jak Marvin ?

    I gdzie paliłeś ognisko? Czy w górach jest to dozwolone ?

  264. @basia.n
    6 października o godz. 20:59

    Podobnym, tylko bardziej fałszywie 😉
    Ognisko (kilkanaście ognisk) paliłem na górskiej hali, którą odkrzaczałem w towarzystwie górali, grupy przyjaciół i całego stadka dzieciaków w wieku 1,5-9 lat. Taka doroczna tradycja. Jak przewentyluję płuca i odpocznę, to wrzucę parę obrazków.

  265. bukraba
    6 października o godz. 20:41

    Wspaniały chór 🙂
    A ja lubię to :

    https://www.youtube.com/watch?v=KadFlKTY6w0

  266. Tobermory
    6 października o godz. 20:36

    Zapytałeś o operę. Ja mam z nią czasem problemy.
    A właściwie nie z operą a z wykonawcami.
    Nie lubię głosów z dużą wibracją,więc często rezygnuję ze słuchania,jeśli mnie coś drażni. Ale Montserrat Caballé nie miała nadmiernej wibracji. A jej interpratacja i dynamika była znakomita.
    Przy okazji zapytam – wiem,teraz,ze lubisz operę,lubisz muzykę renesansu, a dalej ???

  267. Tobermory
    6 października o godz. 21:04

    Na obrazki poczekam cierpliwie 🙂

    A tradycja wspólnego odkarczania bardzo mi się podoba.

  268. basia n.

    Steve Hackett – wysluchalem tego „podkoloryzowanego” bluesa (?) – to nie jest TO.
    Pachnie muzycznie taka grupa, ktorej nie cierpie Marillion. Ale jak mawial maestro Nicolas Slonimsky: „music is music”.
    A jako przyklad, od ktorego wielu przyszlych muzykow bluesowych powinno sie uczyc jak grac bluesa ( w tradycji T-Bone Walkera, Jimi Rogersa czy tez Son House) podaje Mike Bloomfielda ( tak, jego rodzina to slynni producenci „restaurant supplies”
    marki „Bloomfield”) 1943-1981. Zmarl z przedawkowania narkotykow.
    Mike Bloomfielda sluchalem prawie wszystko, co bylo publikowane.
    ————
    Son House g., Mike Bloomfield .g and Paul Butterfield-harp discuss and play the blues
    https://www.youtube.com/watch?v=HIrx3M5aLL0

  269. ozzy
    6 października o godz. 21:18

    A dla mnie wtedy bylo TO 🙂
    I został dlatego duży sentyment. Marillion to też nie moja grupa. A teraz posłucham twego linku.

  270. @basia.n
    6 października o godz. 21:15

    Oh, z grubsza mogę słuchać wszystkiego poza techno i disco-polo.

    https://www.youtube.com/watch?v=qRG6h6H0_ho

  271. Tobermory
    6 października o godz. 21:37

    W tym jesteśmy zgodni 🙂

  272. A ostatnio coraz częściej słucham… ciszy 😉

  273. Tobermory
    6 października o godz. 21:42

    To też bardzo dobrze rozumiem.
    W górach możesz znaleźć prawdziwą ciszę:)

    Przesłalam dziś przed południem Herstorykowi link festivalu z Lucerny,ale myślałam również o Tobie i o Antoniusie, bo znacie język niemiecki,a teksty Vier Latste Lider są piękne.
    Więc wklejam link jeszcze raz. W tej muzyce Straussa jest przedsionek ciszy 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=z5xFL-iFh0Q

  274. Same tylko Letzte Lieder wystarczają na pomnik dla R. Straussa.

  275. Coś komediowego na dobry humor (nie muzyka tym razem)

    https://youtu.be/oqwzuiSy9y0

  276. Szary Kot
    6 października o godz. 22:03

    Tak – właśnie one. Dla mnie odkryła je przed laty Jessey Norman.
    Ale ponieważ wspomniałeś o tym,że grasz – powiedz,proszę do jakiego repertuaru doszedłeś ?

  277. Nefer
    6 października o godz. 22:10

    Jesteś 🙂

    I w dodatku z dobrym humorem ,pomimo męczącego dnia 🙂

  278. Siódme niebo ateisty.

    Pozbawieni nieba (tego duchowego, a nie gwiaździstego) ateiści, jak najsłuszniej, słysząc tykające coraz głośniej (nie ich, a dla nich) czasy pogardy, usiłują zagłuszyć swój niechybny los opwiadaną sobie na głos kulturą (kulinarną co najwyżej) i sztuką, z których najlepiej, do smażenia zasłony dymnej na publicznym grillu, nadaje się muzyka.

    W tym kontekście przypomina się jedynie piosenka jakże okazjonalna: …bo gdy Titanic tonał, to też orkiestra grała.
    Pewnie, że i ateistom w drodze do nieba, muzyka w chocholim tańcu nie przeszkadza.
    To tylko kwestia gustu, jaką drogę wybrać; w tej kwestii ja wolę tę już przez „P” przetartą chwalebnym trudem p. Doroty Szwarcman.
    Ale na LA ważne, żeby wszystko grało – i gra.

  279. @basia.n! Od dawna chciałem Ci zadać zapytowywania. Dzięki Twoim linkom trafiłem na Liszta, II Rapsodię, chyba Węgierskość miała w nazwie. Na moje słuchawki poszła 1/8 mojej emerytury (4 lata temu). Odsłuchałem to na jutubie. To nie było to co pamiętam z dzieciństwa. Nie ten dzwięk i nie ta głośność. To była płyta 78 obr/min, wydana przed wojną, a nie myślę o wojnie 1981/83. Mieliśmy po niemieckich uchodźcach taki?. Chyba patefon. Gramofon kojarzy mi się z tubą u góry, a to miało na dole małe drzwiczki (dwuskrzydłowe), które się otwierało. Szpilki były stalowe. Moja kolekcja winilowych płyt liczy ok. 500 szt. 3/4 to jest tzw. muzyka poważna. Ostatnią płytę kupiłem w 1991 roku. Po dziesięciu latach mój FONOMASTER padł. Będę się streszczał. Mam gramofon od 3 lat i przesłuchuję moje płyty. Mam jeszcze płytki CD, DVD, kasety mag., Mam już starczy słuch, ale chyba niewiele ubytku. Dlaczego ja, z gramofonu, słyszę więcej dźwięków niż z CD, że już nie wspomnę o empetrójkach. Brakuje mi szczególnie basów. Ja wiem, że dźwięk można z siaśnić. To się chyba nazywa kompresją, ale żeby aż tak?. Ze współczesnej muzyki cenię „Sisters of Mercy” za „Flodland” Takiego Greka (nazwisko wyleciało z pamięci) za „Mister Cairo”. Evangelis chyba. I oczywiście Pink Floyd za „Mur”, albo „Ścianę”. A tak naprawdę to lubię muzykę, którą znam. Powinienem ubrać to w cudzysłów?. Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję, że sie pojawiłaś na blogu w tym roku.

  280. ozzy
    6 października o godz. 21:18\-

    Ale Racja! Hackett, od lat ze 40 to ściema (blues???!!!), a Maryljon – od poczatku fototapeta na klajstrze.
    Pozostałe wskazówki biorę do serca – prez uszy.
    Dzięki i pozdro wielkie.

  281. PS

    Chyba ateizm „a la LA” zmierza tanecznym krokiem
    od zagadek
    do krzyżówek.
    Za nimi już z tylko pochówek,
    zanim przednówek.
    Idę do szatni po
    płaszcz przedostatni.

    Ach i jeszcze sławoj
    składkowski.

  282. n a d o b r a n o c
    najlepszy imitator (impersonator) Elvisa Presleya, czyli Andy Kaufman

    /w filmie Milosa Formana „Man on the moon”, role A.Kaufmana gra Jim Carrey, jest tez dokument o aktorze, ktory tak perfekcyjnie wcielil sie w role tego genialnego Kaufmana)

    https://www.youtube.com/watch?v=ppttxQoc74Q

  283. Gekko
    6 października o godz. 22:25

    Dzięki bogu
    dziś na blogu
    mała pausa
    jest na Straussa.

  284. @Gekko

    szanownemu dziekuje i odwzajemniam
    duetem „moich” siostr Klary i Joanny
    First Aid Kit
    https://www.youtube.com/watch?v=d95Tymqeb_Q
    w goscinie u Stephena Colberta

  285. Test na alzheimera

    1. Powtórz szybko pięć razy „Gekko”. Co pije krowa?

  286. Tobermory
    6 października o godz. 22:48

    🙂 🙂 🙂

  287. A u Passenta jest fajnie. Tylko nicki, prawie żadnych widocznych tekstów czasem się coś pojawi, szybko idzie czytanie. 🙂

  288. Jeśli odpowiedziałeś „wodę”, możesz przejść do następnego etapu:
    Jesteś kierowcą autobusu, który jedzie z Warszawy do Elbląga. W Warszawie do autobusu wsiada 17 osób. W Płońsku 6 wysiada, 9 wsiada. W Mławie dwoje wysiada, wsiada czworo. W Ostródzie wysiada 11, wsiada 16. W Małdytach troje wysiada, wsiada pięcioro. W Pasłęku wysiada 6 osób i wsiada troje. Dojeżdżasz do Elbląga.
    Jak miał na imię kierowca autobusu?

  289. basia.n
    6 października o godz. 22:11

    Tylko I st. szkoły muzycznej. Odkąd opuściłem gniazdko, prowadzę dość nomadyczny tryb życia. W rezultacie codzienny dostęp do klawiatury mam znów dopiero od kilku lat. Grywam inwencje, prostsze fragmenty partit i sonat, I części DWK. Mam program się rozwijać, w miarę czasu.
    Wiesz, ateista musi czymś zasypywać tę wyjącą w nim pustkę duchową. A bractwo w kraju, odkąd sklepy w niedziele pozamykali, to w ogóle pewnie tylko w ścianę patrzy, hę?

  290. Żeby ne było, że ja tu tylko z zagadkami. Jeżeli chodzi o szkatułki, to tu są absolutni wydobywacze dźwięków ze wszystkiego

    youtube.com/watch?v=MTHv3CPhdEE

    Prostymi dźwiękami też się ładnie bawią – od 8:40

    youtube.com/watch?v=tnh39VHX8Yk

  291. Szary Kot
    6 października o godz. 23:18

    To dostałeś podstawy na których zawsze dalej możesz budować,jeśli to będzie sprawiać Ci przyjemność.
    Bo słuchanie to jedno,ale własne muzykowanie to coś bardzo szczególnego.Dobrze jest w pewnym momencie spróbować gry z innymi. W wypadku fortepianu – na cztery ręce,lub akompaniując innym instrumentom. Bardzo rozwija – uczy uważnego słuchania nie tylko siebie,ale również innych.

  292. Czy gra na cztery rece jest znacznie trudniejsza niz „zwykla” gra na fortepianie/pianinie, czy tez stopien trudnosci jest porownywalny? Z mlodosci pamietam dwie siostry, ktore (jak na moje niewprawne ucho) pieknie graly na cztery rece na pianinie. Starsza byla muzykalna i ambitna, pianino to byl tyko przerywnki (zeby mamie zrobic przyjemnosc), bardziej serio grala na wiolonczeli, nawet w jakiejs prowincjonalnej PRL-owskiej orkietstrze.

    Zafrapowal mnie ten temat – gra na cztery rece. To pewnie nie jest temat dla wirtuozow – ale dla zwyklego, szarego smiertelnika, ktory chce grac jako-tako poprawnie – to chyba umiejetnosc trudna ale istotna?

  293. bukraba
    6 października o godz. 22:19

    Przyznam,że na pytanie : Dlaczego ja, z gramofonu, słyszę więcej dźwięków niż z CD, że już nie wspomnę o empetrójkach. Brakuje mi szczególnie basów. Ja wiem, że dźwięk można z siaśnić. To się chyba nazywa kompresją, ale żeby aż tak?. – nie potrafię Ci fachowo odpowiedzieć.
    Tu zwrócę się o odpowiedź do naszych blogowych panów,ktorzy bardzo dużo wiedzą o sprawach technicznych.
    Myślę,że Tobermory potafi odpowiedzieć na Twoje pytanie.

    Ja nie mam Twego problemu,ponieważ nie posiadam plyt gramofonowych,jedynie cd’s. Mam aparaturę do słuchania z bardzo dobrymi głośnikami,więc slyszę dobrze i górne dźwięki i basy. Dodam,że bardzo rzadko używam słuchawek,chociaż je posiadam.
    Dobrze jest słuchać muzykę sobie znaną – ale ważne jest,aby rownież poznawać nową.Zawsze jest przecież coś do odkrycia.

    Pozdrawiam również 🙂

  294. basia.n
    6 października o godz. 23:32

    Przerwa miała prawie 20 lat. Teraz druga zmiana: syn ma dobry słuch i gra na klarnecie.
    Pamiętam parę wstępniaków temu Twoją wzmiankę o unikaniu prac ogrodniczych dla oszczędzenia rąk. Ja pracuję w doświadczalnictwie rolniczym, a ogrodnictwo i sadownictwo jest moją pasją. A czasu tylko ubywa…

  295. bubekró
    6 października o godz. 23:30

    Ciekawe są twoje propozycje dźwiękowe 🙂

    Tylko trzeba je najpierw kopiować,a potem wklejać
    Więc ja w Twoim imieniu podam już gotowe linki,aby wszystkim było łatwiej 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=MTHv3CPhdEE
    https://www.youtube.com/watch?v=tnh39VHX8Yk

    Dla mnie bardzo interesujące były Małe Instrumenty na Wigrach. Od 8:40 bawią się grając fragment Oxygene Jarre’a
    A tu oryginał 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=kSIMVnPA994

    A zagadki też są potrzebne 🙂

  296. Szary Kot
    6 października o godz. 23:54

    Ważne są wszystkie pasje życiowe.
    A ogrodnictwo i sadownictwo … czułbyś się świetnie między Holendrami. Oni to mają w sobie pewnie od urodzenia 🙂

    Mówiąc o oszczędzaniu rąk miałam na myśli nie tylko prace w ogrodzie. Również sporty,które mogą przeciążać ręce trzeba wyłączyć.Noszenie cięzkich zakupow też nie jest wskazane 🙂 Ale to dotyczy tych,którzy mają do czynienia z instrumentem zawodowo. Dla Ciebie ważny jest częsty kontakt z instrumentem – aby nie cofać się do tyłu.

  297. @Szary Kot 6 października, 19:15
    Najmocniej Cię przepraszam. Ponieważ bywasz filuterny, pomyślałam, że sie trochę przedrzeźniasz. Gdybym sama zaczęła opisywać muzykę słowami, wyszłoby mi…strach pomyśleć. O jednym Cię mogę zapewnić – nie określiłabym Twoich słów jako „duszoszczypatielnoje”. Wydawało mi się, że podstępnie chcesz postawić bardzo wysoką poprzeczkę dla kolejnych komentarzy.
    Przeczytawszy Twój pierwszy post ponownie, zauważyłam, że wymieniasz trzech wielkich na B. Zdaje mi się, że właśnie tych trzech na B upodobał sobie Herbert von Karajan. Muszę Ci powiedzieć, że mnie to zestawienie też się podoba. Do @Lewego kiedyś powybrzydzałam na Beethovena, żeby mu dotrzymać kroku. Ale potem zrobiłam rachunek sumienia i poczułam skruchę. Mówisz o tych kilku nutach, których nikt by nie potrafił ułożyć tak jak Beethoven. W związku z tym już przy pierwszej lekturze Twojego postu przemknęły mi przez głowę wariacje na temat Diabellego. Słuchałam ich kiedyś pasjami. Powinnam do nich wrócić, jak zresztą do wielu innych utworów.
    Na koniec zrobię Ci wyznanie. Cwiczę mozolnie te same kawałki co Ty, na moim Rolandzie. Na szczęście jestem wystarczająco odseparowana od sąsiadow, żeby mnie nikt nie słyszał. Przed małżonkiem zamykam drzwi. Za to moje dzieci osiagnely wysoki poziom, corka na fortepianie, syn na skrzypcach.

  298. kruk
    7 października o godz. 0:33

    Nie przepraszaj, tylko kubełek herbatki szykuj i do gam!
    Boszsze… jak to miło się dowiedzieć, że jest więcej takich postrzeleńców na świecie. Zamiast np. posprzątać albo pranie powiesić, to pikają w biało-czarne.

  299. @Szary Kot
    Spotkawszy się z takim zrozumieniem, podaję Ci jeden z utworów, które mój syn i moja obecna synowa grali na prywatnym koncercie dla przyjacioł, na cztery dni przed ślubem. Z tej sonaty tylko pierwszą cześć. Zadne z nich nie gra zawodowo ale się doskonalą.
    https://www.youtube.com/watch?v=iNEICX5H8ck

  300. @soczek
    6 października o godz. 21:43

    Piotr Czajkowski i Nadieżda von Meck, to nie jest rzadkość. W ich przypadku prawdopodobnie pieniądze odgrywały rolę.
    Ale było wiele znanych przykładów.
    A nawet ze swojego życia znałam ludzi, których śmiało mogłam nazwać przyjaciółmi.
    Tylko tyle i aż tyle.

    Odnośnie „karety czyli daszka” ja Cię nie sprawdzałam, bo ja wiedziałam, że Ty wiesz
    z czym się to je. Poruszyłam ten temat, bo łudziłam się, ze może Ty, albo ktoś inny poradzi mi, żeby to wyglądało lepiej, tak jak powinno być innymi słowy.
    Widać wszystko łatwiej. Zwłaszcza dla amatorów takich zabaw.

    To również nie ma nic ale to nic wspólnego z moim brakiem respektu, a właściwie mniejszą ilością szacunku do odbiorcy niż do siebie samej.
    Ja wiem co ja piszę, a odbiorca, również amator w danej dziedzinie nie musi tych komputerowych znaków znać.

    Konkludując. To nie był żaden test, a zwłaszcza dla Ciebie.
    Gdzieżbym śmiała?
    nie przyszłoby mi do głowy nawet.

    Jeszcze jedno, (to też nie jest test).
    Jak się nazywa po polsku exponential decay i exponential growth
    Bo ja niestety zapomniałam

    Pozdrawiam i życzę miłych snów

  301. @Ewa-Joanna
    7 października o godz. 3:47

    Właśnie się zorientowałam.
    Sorry

  302. @Ewa-Joanna
    7 października o godz. 3:49

    Jak napisałaś potęgę?

  303. @Ewa-Joanna
    6 października o godz. 23:10
    A u Passenta jest fajnie. Tylko nicki…

    Tu też się fajniej robi, widać nadepnąłem na tą ekstra-specjalną polityczną poprawność, albo chlapnąłem na ten specyficzny temat wykluczony z wolności słowa.

  304. Wracając poniekąd do tematu muzycznego,
    @Lewy
    5 października o godz. 10:01

    Polecił występ kota wirtuoza. A ja mam linka do prawdziwej kociej muzyki, reakcja słuchaczy 🙂 powinna być informująca, nawet dla nieznających angielskiego

    Co zaś do komedii muzycznej, nikt nie przebije rewelacyjnego Viktora Borge grającego w duecie Rapsodię Węgierską no 2 Liszta – https://www.youtube.com/watch?v=W8R0ZwYvXpg

    Czy, dla bardziej anglo-języcznych, „Hands Off”, https://www.youtube.com/watch?v=sJRYi01Wbhk
    🙂 🙂

  305. @Herstoryk
    7 października o godz. 6:03
    Podzielam pogląd. Nie rozumiem dlaczego ta wydziwaczona „poprawność”. Może dla świętego spokoju.

  306. PS
    Oh, coś mi się zmetahyperlinkowało na maksa.
    Niemniej, link działa.

  307. Szary Kot
    6 października o godz. 22:35

    Rzecze Strauss do plebana:
    walcujże kogoś
    od rana…

  308. @ Tobermory

    Od walcowania „Gekko”
    w umyśle nie jest
    lekko…
    Zażywaj lżejszej muzy,
    intelekt trąc,
    bo się kurzy… 😉

    Pzdr., dr.

  309. @kruku
    Ja bywam strasznie niesprawiedliwy w sądach i potem rakiem się wycofuję. Koncert na skrzypce Beethovena w wykonaniu Hilary Hahn (polecony przez Basię) mnie zachwycił. To może wynikać z pewnego skrzywienia estetycznego, bo ja tak wysoko stawiam Bacha, ze to zakłóca odbiór innych wielkich. Muszę zapomnieć przez chwile o Bachu i dopiero wtedy rozkoszuję się Chopinem, Beethovenem, i cała resztą XIXto wiecznych kompozytorów. Dopiero wspólczesna muzyka czyli Prokofiew, Szymanowski, Bartok, Part, Górecki, jazz itd nie wywołuje tej bachowskiej dystorsji.
    Ale co tam, wrócę do mojej krytyki Beethovena; w symfoniach jest przegadany, czego nie odczuwam słuchając symfonii Mahlera.

  310. (sprzątając w dzień święty pański którąś tam niedzielę, śpiewa)

    W minach kru… wróć, w domu czyszcząc kąty mopem, hej, zamienił stryjek siekierkę na kijek, a to co było to nie było, tylko Janeczce się przyśniło, ech

    (i, pokazując palcem)

    a czy TY schowałeś/aś już do kieszeni kasztan?

    (kontynuacja jazdy na mopie)

  311. Gekko:

    piekny gospel i road movie

    a na odmiane death metal i Behemoth z Adamem Nergalem (byl pare razy u nas, niesamowite przyjecie) – muzyczny eksport bez watpienia i sympatyczny gosc.

    I z nowego albumu, ktory mam przed soba ( pozyczony od kolego z muzycznego szwedzkiego pisma „Gaffa” papier/internet), czyli ” I Loved At Your Darkness” (Nuclear Blast/Sony) i wspaniale art video z utworem „Bartzabel”
    https://www.youtube.com/watch?v=Dhfy9TPga-c

  312. Lewy
    7 października o godz. 11:39

    Myślę,że rzeczywiście Twoje zasłuchanie się w polifonię Bacha
    trochę przeszkadza Ci przejść do narracji klasycystycznej i wczesnych romantyków 🙂
    Ale to nie szkodzi. Każdy ma prawo do swoich muzycznych ulubień ,jakiekolwiek one są.
    Wiem jednak,że pewne szczególne wykonania utworów mają zasadniczy wpływ na kształtowanie się naszych upodobań. Podałeś bardzo trafny przyklad Hilary Hahn.
    Dlatego jestem pewna,że wykonania symfonii Beethovena z najlepszymi orkiestrami i dyrygentami ( Chailly,Abbado, Rattle) na salach koncertowych byłyby w stanie zmienić Twoją opinię . Ale wiesz – mistrz Ludwik ma wystarczającą ilość wielbicieli i wielbicielek ,więc Twoja „niesprawiedliwa” o nim opinia nie zaszkodzi jego słusznej sławie 🙂 ( to oczywiście żart)
    Prześlę Ci troszkę przekornie Koncert no3 z Kissinem jako południową muzykę. Na wieczór wymyślę coś zupełnie innego 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=pYxCPis1IxE
    https://www.youtube.com/watch?v=pYxCPis1IxE

  313. Nefer
    7 października o godz. 12:37

    Dzień dobry w niedzielę pełną sprzątania 🙂

    Czy masz tam jeszcze bardzo dużo prac związanych z remontem ??

    Sięgnę dla Ciebie oczywiście po to ,co bardzo lubisz – niech trochę pomaga 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=fCsNg6XB3dg
    To April in Paris

    https://www.youtube.com/watch?v=kqEybOg_Fbs
    A tu Rhe Best of Ella – prawie dwie godziny 🙂

  314. Jak masy odbierają muzykę

    Bywam na koncertach urządzanych przez samorząd dla ludzi, różne „Dni Zielonki”, „Koniec lata”, itd. Zespoły popowe, diskopolowe, itp.
    Obserwuję reakcje ludu na muzykę, na zespół, na prezentowanie się muzyków na scenie, sympatię muzyczne, jak są wyrażane przez widownię, itd.

    Są to występy różnorodnych grup – np. Eleni, Czerwone Gitary, Enej, coverzyści Beatlesów, coverzyści ABBY, diskopolo (nazw zespołów nie pamiętam) Michał Szpak oraz zespoły lokalne – z pobliskich terenów.

    Co ludzi kręci, porywa na takich koncertach?

    Prosta melodyka i rytmika, która łatwo wlatuje do uszu i zostawia szablon, który skłania do podrygiwania, kołysania się, klaskania rękoma uniesionymi w górę.

    Druga zasada, to tempo. Utwór musi mieć tempo, by chwycił u publiczności, przyciągnął do barierek, uruchomił entuzjazm, skłonił do uczestnictwa.

    Trzecia zasada
    Niezależnie od zespołu, jakości wykonawstwa, najbardziej pożądane i wycenione masowym udziałem widowni w odbiorze – oklaskami, gwizdami, piskami, itd., są piosenki, które publiczność zna (stara zasada sprawdza się na każdym koncercie).

    Na koncertach discopolo niemal wszystkie piosenki są tak odbierane – entuzjastycznie, uczestnicząco, z blaskiem w oczach – jeszcze, jeszcze, mimo że zwykle piosenki discopolowe są wykonywane z playbacku (wykonawca nie ma zespołu towarzyszącego. Niemal każdy utwór discopolowy ma tempo i najprostszy tekst, który ma dotrzeć do wszystkich. Teksty i melodie są podobne tak, że trudno spamiętać co jest co. Rozróżnialne są tylko po charakterystycznych, silnie akcentowanych frazach.

    Nie dość, ze gość śpiewa rytmicznie wciąż o tym, jaka ty jesteś i jak bardzo, bardzo chcę byś była moja i że o tobie myślę od rana do wieczora, to gość rusza się energicznie, niemal tańczy, a w tle z reguły występują szczupłe wynagolone dziewczyny w szortach i wykonują balety, w których mowa bioder i brzucha jest sugestywniejsza niż mowa nóg i rąk.

    Skąd wiem o tym entuzjazmie? Bo kręcę filmiki wideo z tych występów, gdzie ujęcia zespołu grającego na scenie są naprzemienne z ujęciami publiczności (to ostatnie jest dość ryzykowne, bo można być spostponowanym i to nie tylko psychicznie). Odtwarzając filmik na komputerze mogę obserwować więcej szczegółów.

    Widzę jak muzyka przelatuje przez naród – samorodnie, naturalnie, swojsko, a naród rezonuje, klaszcze, tańczy, jest sobą. Muzyka discopolo jest bardzo patriotyczna, pozwala być sobą, pozwala uwierzyć w siebie, w nas. Prezes PISu powinien promować zespoły grające disco polo. Tylko, co z tymi seksolubnymi tekstami piosenek, jak je ulepszyć by brzmiały bardziej patriotycznie.

    Przyznam, że przesadzam, że tak skrajnie źle nie jest z odbiorem muzyki popowej, bowiem np. śpiewy takiego uznanego estradowca, jak Michał Szpak były przyjmowane gorąco, towarzysząco, aprobująco.

    Druga sprawa (dwie sprawy) którą obserwuję od lat, od pierwszych festiwali piosenki w Opolu. Kilkadziesiąt lat temu festiwalowa publiczność opolska, gdy prosiła o bis, to tylko kilka pierwszych klaśnięć było wspólne, dalej entropia robiła swoje – oklaski się rozjeżdżały, wpadały w bezład. To było nieuchronne przy każdej prośbie publiczności o bis.

    Dzisiaj jestem na występie gdzieś w prowincjonalnej głuszy niemal (jeśli chodzi o świat muzyczny) i oklaski są rytmiczne od początku do końca. Poczucie rytmu w narodzie nie jest idealne, lecz ewoluuje w dobrym kierunku.

    Następna sprawa, to wspólne śpiewy publiczności wraz z wykonawcą ze sceny.
    Śpiewanie refrenów piosenek przez publiczność krajową wychodzi coraz lepiej.
    Co więcej. Kilka razy ze zdziwieniem zaobserwowałem, że publiczność potrafi zaśpiewać wspólnie ze znanym wykonawcą piosenkę nie tylko po polsku, lecz i w języku angielskim. Głównie są to młodsze osoby, najwięcej w przedziale lat około 18 – 25 (fanki), ale także biorą udział w tych śpiewach osoby dużo starsze. Śpiewają i melodia im się nie urywa, nie grzęźnie w opóźnieniach, w chaosie, trzymają się linii, dyscypliny, fraz, synkop, fermat, itd.

    Coś takiego jakieś 40 lat temu było nie do pomyślenia w Umęczonej.
    Edukujemy się muzycznie samorzutnie, samorządnie i coraz skuteczniej.
    Pzdr, TJ

  315. ozzy

    To może ja uzupełnię Nergala bardzo szczególnym linkiem ,mający tytuł: NERGAL (Behemoth) – „Spowiedz Heretyka – Sacrum Profanum” (OFFICIAL TRAILER 1)

    https://www.youtube.com/watch?v=h6QYPL4BagE

    Wprawdzie jego muzyka nie jest „moją”,ale art video,ktore zaprezentowałeś jest znakomicie wykonane 🙂

  316. tejot
    7 października o godz. 13:09

    Podzielileś się bardzo trafnymi wnioskami.
    Jakoś tak dziwnie się dzieje na świecie,że bardzo często ludzie lubią bywać w mniejszej lub większej masie. Dotyczy to zarowno obchodzenia najprzeróżniejszych świąt świeckich i religijnych,a przeniosło się to na masowe występy muzyczne.( w ktorych nigdy nie uczestniczę)
    Niejednokrotnie pobudzało mnie do śmiechu obserwowanie w tv stereotypowych zachowań publiczności,zachęcanej do tego przez artystów. Rytmiczne klaskanie ( o ktorym wspomniałeś) i to wspólne śpiewanie refrenów.
    Ale potem mówię sobie zawsze – skoro ludzie tego chcą,dobrze się bawią – to dlaczego nie.
    Myślę,że jest to związane z potrzebą wspólności.Obrazuje jednak również ,jak łatwo jest wezwaniem pociągnąć masy za sobą. Ponieważ ta moda wspólnej zabawy na koncertach przyszła do Polski z opóźnieniem,stąd na początku nie było to takie masowe. Ale tv pokazując wielkie koncerty rockowe pokazała jak można się na nich bawić. reszta przyszła sama.
    Podziwiam,że bywasz na takich koncertach – chociaż rozumiem ich cel 🙂

  317. basia.n
    7 października o godz. 13:18
    Podziwiam,że bywasz na takich koncertach – chociaż rozumiem ich cel 

    Mój komentarz
    Będąc na takim koncercie dla zwykłych ludzi czuję się od stóp do głowy muzykologiem-socjologiem. Amatorem, lecz z dużym doświadczeniem z badań uczestniczących.
    Dowiaduje się więcej o tym, co w Umęczonej ludziom gra w duszach, jakie gusty, smaki preferują, co ich uwspólnia i jak to uwspólnienie się realizuje, jak się ubierają, jak są wystrzyżeni, jakie odzywki krążą wśród nich, czy się przejawia empatia, jak dużo jej jest, co z umiejętnością współpracy w grupie, ile harmonii jest w ludziach, jak łatwo ich otworzyć, zachęcić, jakimi środkami (muzycznymi i perfomerskimi), jakie żarty muzyczne lubią, co wywołuje chłód, a co entuzjazm, itd.
    Pzdr, TJ

  318. basia n.

    „moja” muzyka, jesli tak powiem, to ta, do ktorej wracam czesto. Czuje potrzebe muzyki.
    Moze to byc i gregorian chant, Mozart, Bach albo Schnittke czy tez Poulenc et co-Milhaud, Satie (tu blisko Cocteau i kabarety artystyczne Paryza) az po Johna Cage ( ten znakomicie bronil Erika Satie. Dominacja struktury harmonicznej a na drugim biegunie struktura rytmiczna, ktora tak jest imanentnie zwiazana z muzyka orientalna (spokoj umyslu i samowiedza).
    Behamoth , to „moja ” muzyka + sztuka wizualna.

    PS lubie niesamowicie czytac teksty blogowe pani Doroty Szwarcman i jej Gosci – blog rewelacyjny. Polska krytyka muzyczna to wielki eudycyjny poziom i kultura muzyczna
    Do tego panteonu moge juz dolaczyc dwa nazwiska : Michal Brystiger i Danute Gwizdalanke (ekspert od Lutoslawskiego i roli gender w muzyce)

  319. errata:
    nie „Brystiger” – a prawidlowo ma byc „Bristiger”

  320. @Basiu
    Ponieważ przekroczylaś 300, więc pozwolę sobie na małe odejście o tematu, ale sprawa śmieszna i straszna.
    Sejm ma uchwalić dzień 19 pździernika dniem „niezłomnego duchownego”. Tutaj piecze się kilka dwie pieczenie na raz. Po pierwsze, tym dniem niezłomnego będzie sie kryć niezłomnych pedofilow. Po drugie, to 19 paźiernika podpalił się Piotr Szczęsny.
    I tak kaplan ze Skunksem uknuli przebiegły plan krycia.

  321. ozzy
    7 października o godz. 14:13

    Stopniowo coraz lepiej poznaję „twoją” muzykę.
    Rozpiętość dźwięków do których często wracasz jest ogromna.
    To dobrze,jeśli bardzo wiele różnorodnych gatunków muzycznych może sprawiać przyjemność.
    Czytam red.Szwarcman tylko czasami ,ponieważ nie bardzo przemawiają do mnie recenzje koncertów których sama nie słyszałam. Oczywiście wiem,że posiada ogromną wiedzę muzyczną i używa pięknego języka polskiego – ale mnie potrzeba np. audycji takich,jak niezapomniany Jan Weber.
    Kiedy prowadzący demostruje to,o czym opowiada. Wtedy mogę się z nim( lub nią) zgadzać lub nie.
    I wiesz – nie zawsze ufam krytykom muzycznym – kiedy czytam recenzje z koncertow na których bywam,czasem łapię się za głowę 🙂
    Czy byłabym zgodna w ocenie wykonawców z p.Dorotą Szwarcman – tego nie wiem. Musiałabym być na kilku tych samych koncertach i znać jej opinię 🙂
    Często osoby piszące recenzje – są dość oględne i dyplomatyczne w określeniach. Ja jestem w tym po prostu bezkompromisowa. „Tak”,albo „Nie” 🙂 🙂

  322. Lewy
    7 października o godz. 14:40

    Ależ oczywiście odchodźmy od tematu!
    Dzieje się wokół tak wiele !

    Zaskoczyleś mnie projektem planowanej daty!
    Ale po tych człekokształtnych można się spodziewać wszystkiego najgorszego i najpodlejszego!

    „Niezłomny duchowny”….. śmiech przez łzy…

  323. Lewy
    7 października o godz. 14:40

    ps.
    Mam nadzieję,że na 19 października ktoś z Ateistów napisze wstępniak poświęcony pamięci Piotra Szczęsnego

  324. basia.n
    5 października o godz. 20:15
    Moja propozycja poniewczasie…
    https://www.youtube.com/watch?v=PQhTpgicdx4
    Na marginesie
    5 października o godz. 14:59
    Cc = cena ciastka
    Ck = cena kawy
    Cc+Ck =1,40$
    Ck = Cc +1,00$
    Ck+Ck + 1,00 = 1,40
    2Cc = 0,40 (:2)
    Cc= 0,20
    Ck= 1,40 – 0,20
    Ck=1,20 ;–)

  325. :–(
    powinno: Cc+Cc +1,00 =1,40

  326. basiu n.

    blog poswiecony muzyce a program radiowy/np Jana Webera/ to sa rozne formy
    medialne, ktorymi posluguja sie muzykolodzy/recenzenci/krytycy muzyczni (niewazne jak sie zwa), Blog pani Szwarcman jest bardzo popularny a sama Pani Kierowniczka ( jak ja nazywaja) to osoba wyksztalcona muzycznie, uczestniczka niestrudzona wielu imprez muzycznych, nie tylko muzyki klasycznej ale i jazzu.
    Czytam teksty poswiecone koncertom, nowym nagraniom plytowym a takze inne
    okolomuzyczne (kultura muzyczna w Kraju) a sa napisane piekna polszczyna i to bardzo wazny atut ( tutaj pan Chacinski z Polifonii jest tez dobitnym tego rowniez przykladem)
    Zreszta moje pisanie o blogu „Co w duszy gra” traktuje jako moje skromne zaproszenie do odwiedzin tego bloga a sama Autorka nie potrzebuje rekomendacji – tym bardziej mojej – amatora i pasjonata muzyki.
    ” Bezkompromisowosc” — to chyba to: „tak, tak” albo „nie, nie” pasowalo bardziej dla
    Jehoszuy z Nazaretu a ow nawet nie zajaknal sie na temat swoich preferencji muzycznych.
    Powiadaja, ze: qui (bene) cantat bis orat ( ale, czy to wypada na tym blogu?)

  327. zezem
    7 października o godz. 15:14

    Muzyczne propozycje są zawsze aktualne 🙂

    Django Reinhardt – oczywiście !

    A ja odpowiem muzykami holenderskich Cyganów – Rosenberg Trio ( ktorych wzorem był Django) grajacych na
    Django Reinhardt Jazz festival at Samois-sur-Seine in 1992.
    https://www.youtube.com/watch?v=3pAPqxXwF4o

    I Jazz Modern Quartet z utworem Django 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=kfxfl2Tlmio

  328. ozzy
    7 października o godz. 15:36

    Oj ozzy – wiem,że to są dwie różne formy. Ja preferuję taką w ktorej mogę mieć własne zdanie na dany temat.
    Ale oczywiscie zglądam czasem na blog pani Szwarcman
    No i jednak pozostanę przy mojej bezkompromisowości muzycznej 🙂
    Bo albo kompozytor przyciąga moją całkowitą uwagę,albo nudzi i nuży.( mogłabym wtedy wśród muzyków wyjaśniać dlaczego)
    Albo wykonawca zabiera mnie w podróż muzyczną,albo nie. Tu już nawet wyjaśnienia nie są potrzebne,bo to się po prostu dokonuje.

    Dobrze,że napisaleś o sąsiedzkim muzycznym blogu,bo jestem przekonana,ze wiele osób chętnie przeczyta panią Szwarcman 🙂

  329. @tejot 7 października, 13:09
    Wielkie koncerty pop music znam tylko z telewizji, sama bym na takim nie wytrzymala. Bardzo trafnie wypunktowałeś cechy tej muzyki i reakcje publiczności. Jednak zdarza się, że coś z tego przechodzi próbę czasu i dołącza do klasyki w swoim gatunku. Starsi wśród nas pamiętają histerię, jaka odbywała się na występach Beatles’ów, dzisiaj slucha się ich inaczej i z łezką w oku, bo towarzyszyły naszej młodości.
    Mój stosunek do szlagierów zmienił się z wiekiem, nie jest to muzyka wysokich lotów ale ma swój urok, kiedy jest bezpretensjonalna. Byłam kiedyś na występie zespołu brytyjskiego w łódzkiej Manufakturze. Tlumów ogromnych nie było ale machanie rąk i entuzjazm widzów wielki. Solistką
    zespołu była skrzypaczka, wnuczka czy prawnuczka polskiego kompozytora, autora piosenki „Ta Ostatnia Niedziela”. Sluchałam ją śpiewaną przez radio w latach szczenięcych i wtedy wydawała mi się śmiesznie sentymentalna, ale kiedy ta dziewczyna grała ją na skrzypcach, usłyszałam coś uroczo nostalgicznego.
    Osobnym zjawiskiem jest muzyka kretynizująca, piosenki prymitywne w słowach i prostackie muzycznie. To się teraz pleni dzięki high tech.

  330. @zezem 7 października o godz. 15:14

    Masz słusznego! To jest „myślenie wolne”, które w przeciwieństwie do „szybkiego” zapewnia tutaj prawidłową odpowiedź. Podobnych problemów jest wiele, rozpropagował je Daniel Kahnemann („Myślenie szybkie i wolne”), który to Kahnemann otrzymał Nobla z… ekonomii. A mówiąc ściślej (i przewrotniej) za pracę nad wpływem ułomnej psyche na zjawiska i procesy ekonomiczne.

    Tu jeszcze jeden psycho-myk, który rozpropagował Kahnemann – teraz mówi o nim wielu popularyzatorów kognitywistyki. W pigułce: przykre doświadczenie z perspektywy czasu ocenia się na podstawie ostatnich chwil, a nie całości doświadczenia. Wspólny mianownik – tak samo jak z kawą i ciastkiem, fakty też przeczą intuicji.

    https://www.ted.com/talks/daniel_kahneman_the_riddle_of_experience_vs_memory?language=en

    W kwestii polityki jako słonia, czyli frytki do wszystkich dań: znalazłam w necie wypowiedź Kahnemanna na temat… polityki Izraela. Jak widać polityki w pewnych układach nie da się uniknąć. Na szczęście K. nie idzie śladem Chomsky’ego – który to Noam Chomsky, przeogromna sława lingwistyczna, zgadzał się wygłaszać wykłady tylko pod warunkiem, że publiczność wysłucha przy okazji jego teorii na temat… bardzo brzydkiego amerykańskiego imperializmu.

  331. Szary Kot
    6 października o godz. 23:54
    sadownictwo jest moją pasją
    Moją pasją za dawnych lat była konsumpcja jabłek.
    Puławy 1966 – opuszczone doświadczalne pole z jabłoniami. Dano mi typ aby tam się wybrać , najlepiej z dużym workiem. Jabłka niekiedy nadgryzione już przez robaczki w smaku były WSPANIAŁE.

  332. @Nefer 7 października o godz. 12:37
    Ja na ten przykład znam całą tę piosenkę, więc chyba wiem, co ci chodzi po głowie. A nie? :/

  333. @Lewy
    7.10, godz. 11:39
    Słuszna uwaga. Trzeba każdego kompozytora słuchać bez przepuszczania przez filtr tego, co się nam najbardziej aktualnie podoba.
    godz. 14:24
    Wspomniałam o kretynieniu muzycznym, a tu mamy skretynienie polityczne. Czy Polacy będą tak glupi, że nie zauważą idiotyzmu takich uchwał? Wierzę, że nie.

  334. @zezem 7 października o godz. 16:40
    Pod koniec sezonu, te ostatnie pozostałe na drzewie, nawet trochę robaczywe… to często niebo w gębie. Fakt.

  335. Na marginesie, później bo czekam na rozpoczęcie meczu hokejowego, kocham hokej na żywo 🙂 za 10 minut

  336. basia n.

    tworczosc to jest sprawa bardzo indywidualna – niezaleznie od stanu ducha samego tworcy. Muzyka to takie komponenty jak struktura, forma, metoda ale bez materialu, czyli bez dzwiekow – droga do nikad. A te maja byc roznorodne. Cwierctony a ktos (?) skale 43.tonowa. Dalej rozne intrumenty (preparowane tez), ot, moj ulubiony Varese elektroniczne juz nie mowie o przeroznych dysonansach dzwiekowych. A wszystko sie komponuje i sa odmienne metody komponowania ( Slonimsky podziwial je u Franka Zappy). Forma jakze rozna juz z samej natury – moze byc statyczna badz progresywna. A bywa nie za bardzo autentyczna, czyli takie poprzedzone prefiksem neo- (np. neoklasycyzm jak w muzyce tak i w sztuce) –
    A sama s t r u k t u r a ( powiazania czesci, ktore tworza calosc) a ta by ja „dostrzec”
    moze najlatwiej da sie wyroznic zestawiajac Beethovena z Erikiem Satie — od harmonii po interwaly czasowe (raczej przedzialy). Tonalnosc – atonalnosc (negacja harmonii) i Schönberg z jego dodekafonia. Ale AD 1914 Webern i Satie. Pierwszy na wiolonczele i
    i fortepian a drugi na skrzypce i fortepian – ta sama struktura a jak sie roznie w sferze dzwiekowej. A wszystko takie bardzo krociotkie (minimalistyczne).

  337. zezem
    7 października o godz. 16:40

    Mnie śmieszą do rozpuku sprzedawane w angielskich sklepach jabłka „family size”. U nas by szły jako substandard, przerobówka. A tu właściwie nie można dostać dużych jabłek. Wszystko nosi ów bzdurny napis, plus rzecz jasna „Proudly British”.
    Kiedyś usłyszałem w radiowym programie o jabłkach, że Bramley jest jedyną na świecie odmianą przerobową, która ma własną nazwę (czyli że reszta używanych na dżemy itd. to różne spady no name). Zadufałki jedne wyspiarskie!!! A Landsberska, Reneta Szara i Złota, a przede wszystkim Antonówka?
    Ale i tak Anglików lubię, za swobodę i zdolność do nienadętego obśmiewania wszystkiego.
    No i trzeba przyznać, że choć polskich odmian jest dużo, to podkładki (root stock) są głównie angielskie.

  338. @Nefer

    mam w rodzinie kuzyna, ktory byl profsem m.in. Philadelphia Flyers, Dallas Star i
    Arizona Coyotes —-zadnego meczu w calosci nie ogladalem, co kto lubie, oczywiscie

  339. „Dlaczego ja, z gramofonu, słyszę więcej dźwięków niż z CD…”

    Ten temat wzbudza dyskusje wśród melomanów, a inżynierowie dźwięku czyli fachowcy od nagrań i ich obróbki podają różne wyjaśnienia.
    Najpierw jakość urządzeń do odtwarzania – nawet dwa gramofony tej samej marki, modelu i stanu technicznego mogą się różnić akustycznie, a co dopiero w porównaniu z odtwarzaczem CD.
    Następnie – jakość materiału wyjściowego czyli rejestracji żywej muzyki, która może być analogowa lub od razu cyfrowa. Technika nagrania (analog/digital) nie decyduje jeszcze o jego jakości. Ten materiał poddawany jest obróbce, czasem „naprawie”(usuwanie lub ukrywanie słabej jakości brzmień, błędów wykonania, szumów, słabej akustyki studia nagraniowego) potem mieszanie ścieżek dźwiękowych (miksowanie) dopasowanie głośności, kompresja dynamiki itd. Dobrze zmiksowane nagranie jest podstawą masteringu czyli wydobycia ostatnich niuansów brzmieniowych danej produkcji muzycznej.
    W technice nagraniowej dąży się do minimalizacji kosztów, więc częściej ewentualne słabości nagrania koryguje się w czasie obróbki, a nie u źródła czyli powtarzając sesje nagraniowe.
    Na koniec powstaje perfekcyjne nagranie cyfrowe, sterylne i „lepsze” od oryginału, jak zdjęcie z fotoshopu, które może być bliskie materiałowi wyjściowemu lub „przedobrzone”, co oczywiście zawsze jest subiektywne.
    Tak czy siak, ostateczna różnica między winylem na talerzu tradycyjnego gramofonu i CD w odtwarzaczu jest taka, że winyl za każdym odtworzeniem się nieco zużywa i zmienia, a płyta CD pozostaje taka sama na lata.

  340. @zezem
    7 października o godz. 16:40

    To robaczywe jabłka nie spadają jako pierwsze?

  341. Tobermory
    7 października o godz. 17:31

    Tam są nazwy ptaków?

  342. Tobe : ) 17:24

    a moze tak zbadac zjawisko i zglosic kandydature do Ig Nobel Prize w przyszlym roku
    – osobiscie jestem tylko konsumentem jablek, ktore przedkladam nad inne owoce

  343. @Szary Kot
    7 października o godz. 17:42

    Tak. Mojego kota zachwycił szczególnie batalion (biegus bojownik) ten zaznaczony na zielono (Kampfläufer).
    To był dysk z głosami ptaków.

  344. Tobe 17 :31

    poczatkowo myslalem, ze ten kot analizuje stock market
    (byl taki Fritz the Cat, strasznie sprosny kot)

  345. @ozzy
    7 października o godz. 17:44

    Może powinienem ubiegać się o jakiś grant?
    Z wieloletniego doświadczenia wiem, że jabłka z robakami (większość tegorocznych boskoopów w moim ogrodzie) spadają jako pierwsze. Gruszki i śliwki zresztą też.

  346. Tobe:
    a wiec do dziela:

    „Dlaczego jablka z robakami spadaja jako pierwsze”. Musze porozumiec sie z naszymi
    szwedzkimi prodecentami jablek w tej sprawie rzeczone ( u nas taki region jablczany
    to Skåne/pdn.

  347. @ozzy
    7 października o godz. 18:00

    Producenci jabłek mogą nie znać tego problemu. Chyba że to jabłka bio 😉

    Mój kot jakoś nie interesuje się giełdą, muszę sobie radzić sam 🙁 On ma raczej zainteresowania socjologiczne:

    https://photos.app.goo.gl/k1KqYgmRY8gB1cwu8

  348. Do poprzedniej zagadki odniosę się nieco póżniej.
    Ktoś zapytał (chyba @ozzy) czy mozna udowodnić 1+1=2
    Oczywiście, ze tak.
    Co prawda ktoś kto się tym zajmował najpierw napisał ponad 300 stron wstępu.
    Problem dotychczas rozgrzewa umysły wielu.

    Jeżeli znasz ciekawe podejście do tego problemu, to zapodaj go.
    Moze być fajna zabawa.

    A teraz poniżej przedstawię dowód na

    0^0 = 1

    Mam nadzieję, ze ucieszy przynajmniej kilka osób

  349. Udowadniamy, że
    0^0 = 1

    Najpierw przypominamy parę ważnych rzeczy:

    A^m = A x A x A x A x A……x A
    Czyli:  A do potęgi m równa się m razy A
    A^m x A^n = A^m+n
    A^m / A^n = A^m-n
    A^0 = 1          (0^m = 0)

    Jeżeli przyjmiemy, że m=0
    To możemy połączyć te dwa wyrażenia i zobaczyć co z tego wyniknie

              0^0 = ?

    W zależności na które wyrażenie popatrzymy, to albo spodziewamy się, że nasz    ? = 1    (jeżeli lewe)
    albo    ? = 0    (jezeli prawe wyrazenie)

    Co się stanie jeżeli zaczniemy zbliżać się do naprawdę małych numerów do potęgi z równie małymi numerami?

    Aby to zobaczyć sprawdzamy limity (kalkulator przydatny), ale ja je już poniżej przedstawiam
    x –> 0
    Czyli sprawdzamy co się dzieje kiedy
    x zbliża się do 0
    i co wtedy dzieje się z
    X^x = 1

    Po lewej stronie kolumn są numery do potęgi (tej samej wartości, co dany numer)
    A po prawej stronie są ich wartości.

               
    1^1           1.000
    0.9^0.9      0.909
    0.8^0.8      0.835
    0.7^0.7      0.779
    0.6^0.6      0.736
    0.5^0.5      0.707
    0.4^0.4      0.693 numery się zmniejszają

    Powyżej widać, że numery się zmniejszają.
    Chociaż można również zauważyć że w miarę posuwania się zmniejszają się coraz mniej
    . Czyli mamy do czynienia z: exponential decay

    Poniżej jest dalszy ciąg tej samej kolumny, ale zaczęło dziać się coś dziwnego

    0.3^0.3                    0.696
    0.2^0.2                    0.724
    0.1^0.1                    0.793
    0.05^0.05                 0.860
    0.02^0.02                 0.924
    0.01^0.01                 0.954
    0.001^0.001              0.993
    0.0001^0.0001          0.999079
    0.00001^0.00001      0.999884
    0.000001^0.000001    0.99998614

    Widać, że tutaj numery zaczęły się zwiększać
    czyli nagle mamy exponential growth .
    tutaj wartości zbliżają się do 1

    exponential decay albo exponential growth
    (nie wiem jak po polsku)

    Poniższy link przedstawia graf jak one wyglądają.

    https://www.google.ca/search?q=exponential+growth+function+graph&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=2ahUKEwjSnry3-fLdAhVBJt8KHcJABAgQsAR6BAgEEAE&biw=1422&bih=678#imgdii=QRjet2GdgDJ_AM:&imgrc=ac4Dr-sIwzdDXM:

    Z tego wszystkiego wynika, że w miarę jak coraz mniejszy numer potęgujemy, czyli zbliżamy się do zera (0), to jednocześnie wartości tego potęgowania coraz bardziej zbliżają się do jeden (1)
    W przyblizeniu więc można przyjąć, że

    Konkluzja jest:

    0^0 = 1

  350. Po wydrukowaniu, wydało mi się, że moze być niezbyt czytelny fragment na początku.
    A jest on ważny, więc go tu wkleję jeszcze raz.

    A^0 = 1 (0^m = 0)

    Jeżeli przyjmiemy, że m=0
    To możemy połączyć te dwa wyrażenia i zobaczyć co z tego wyniknie

    0^0 = ?

    W zależności na które wyrażenie popatrzymy, to albo spodziewamy się, że nasz
    ? = 1 (jeżeli lewe)

    albo

    ? = 0 (jezeli prawe wyrazenie)

  351. @Tobermory

    Wróciłam po trzech godzinach roweru i widzę,że ( zgodnie z moimi oczekiwaniami) wyjaśniłeś problem słyszalności dźwięków gramofonowych i cd 🙂

    Dopiero dziś rano zauważyłam,że wczoraj włożyłeś obiecane zdjęcia. Teraz wiem już jak to jest z tymi ogniskami.
    Twój kot jest wyjątkowo fotogeniczny.Lubię zwierzęta,ale koty nie są u mnie największymi faworytami. Ale Twój ma w sobie coś szczególnego – podoba mi się.
    No i te jego zainteresowania 🙂

  352. Zagadka o gęsiach

    Za Konradem Lorenzem kroczą jego trzy gęsi – gęsiego

    Pierwsza gęś mówi: Przede mną Konrad Lorenz, za mną gęś
    Druga gęś mówi: Przede mną gęś, za mną gęś
    Trzecia gęś mówi: Przede mną gęś, za mną gęś

    Dlaczego trzecia gęś tak powiedziała?

  353. Szary Kot
    7 października o godz. 17:07

    A jadłeś jabłka holenderskie ??
    Wygladają bardzo ładnie,ale wszystkie okropnie twarde i smak absolutnie nieprzekonywujący.
    Piszesz Antonówka,a ja natychmiast poczułam i jej zapach i smak. Bardzo dawno nie jadłam takich jabłek.

  354. @basia.n
    7 października o godz. 18:57

    Wrzuciłem wczoraj kilka tak dla ilustracji. Mam jeszcze sporo innych z poprzednich dni, ale ni ma casu, ni ma casu 🙁
    Ciągle czekam na porządnie brzydką pogodę…

    O tej porze roku najlepsze do jedzenia są grafsztynki (Gravensteiner). Dostałem właśnie pełen koszyk. Takie same rosły w ogrodzie mojego dzieciństwa.

  355. Boskoop jest jabłkiem holenderskim, znakomitym do jedzenia na surowo i w przetworach. Jednym z moich ulubionych.

  356. Tobermory
    7 października o godz. 19:10

    Niech pogoda będzie wciąż piękna – bo to przecież kolorowy październik! Na deszcz przyjdzie i tak pora. Więc na razie poczekam cierpliwie – zdjęcia kiedyś w końcu się ukażą 🙂

  357. @bubekró
    7 października o godz. 18:53

    Czy ta gęś cierpiała na echolalię?
    Albo wszyscy czworo chodzili gęsiego w kółko, a Konrad Lorenz jako ich „matka” był czwartą gęsią? 😉

  358. ozzy
    7 października o godz. 17:02

    Oczywiście masz rację w tym,co napisałeś. Pozostaje tylko zawsze indywidualna możliwość odbioru tej masy różnorodnych dźwięków. Zależy to oczywiście od wytrenowanego ucha w odbiorze i kojarzeniu w większe harmoniczne całości pojedyńczych dźwięków. Przychodzi wtedy również rozumienie formy – budowla muzyczna nabiera określonych kształtów. Wszystko to jest związane z ilością i różnorodnością słuchanej muzyki. No i oczywiście wlasnych preferencji. Najtrudniejszy jest dla ucha przeskok do dodekafonii. No i powiedzmy sobie szczerze – część utworów powstawała na drodze wymyślonych eksperymentów. „Produkt finałowy” nie zawsze sprawiał i sprawia przyjemność w słuchaniu. Dlatego po pewnym okresie czasu kompozytorzy zaczęli odchodzić od dodekafonii,szukając jeszcze innych drog i ścieżek.I dobrze.
    Festiwale muzyki współczesnej Warszawska Jesień – przynosiły zawsze nowości kompozytorskie,ale wiele z nich nie wytrzymało próby czasu,ktory zawsze wszystko weryfikuje.

  359. @Tobermory
    7 października o godz. 19:23

    Oj, kombinujesz. Odpowiedź jest prosta i oczywista.

  360. @404

    nie „numery” a „liczby” (kojarzy sie mi sie nieladnie z „numerem” ); dalej warto( ?) sie zapoznac z Russela i Whiteheada praca „Principia Mathematica” i czy rzeczywiscie
    1+1=2 to „theorem” – szkoda czasu na 600 stronic! jakie sa determinanty „theorem”
    Jak sie definiuje 1, 2, +, = (co to jest „proof”? – a wiec blizj tu do logiki matematycznej
    dalej jako ciekawostka aksjomaty Peano.
    Nie mam zbyt wiele czasu i cierpliwosci na te zagadki

  361. @bubekró
    7 października o godz. 19:34

    Prosta i oczywista? Już jestem zdeprymowany 🙁 😉

  362. Wlaśnie przeczytalam bardzo dobry ( jak zwykle) felieton Daniela Passenta – Gest Preisnera.
    Zacytuję pierwsze zdanie,aby wszystkich zachęcić do przeczytania całości:
    cyt.”Mam na myśli gest Zbigniewa Preisnera, który powiedział obecnej władzy „nie.”

    Nie jest to na blogu EP. Po prostu felieton

  363. 404
    O^0 Jest wyrazeniem nieoznaczonym Po prostu nie istnieje, nie ma wartości.Tak to wynika z definicji tego działanie które tu określiłaś.(jakkolwiek go nazwiemy,rzeczywiście przypomina potęgowanie)Zagadki,logiczne czy inne to fajna rzecz zwłaszcza na obecnej głebi szkatułki.Ale nie możemy zmieniać definicji działań, A^m było przy zał, ze m#o
    Gratuluję wykształcenia muzycznego , a Tobie wbocku, że jakoś dajesz radę się obronić. I Antonius jak mi sie zdaje
    . Więc podziwiam, ale…Tanako, ratunku|

  364. Tobermory
    7 października o godz. 17:24
    Te robaczywe są słodsze/dojrzałe od pozostałych.
    Zmierz poziom cukru. Warte pracy doktorskiej… ;–)

  365. ?
    Takie uczucie jakby jutro to dzisiaj a Ty jeszcze jestes wczoraj

    Mozg to 80% plynu. Malo tego, ze u wielu to plyn hamulcowy a niekiedy to i za malo.

    Prosze sie nie przejmowac, braku rozumu nie odczuwamy

  366. @zezem
    7 października o godz. 20:03

    He, że słodsze, to też stwierdziłem. One chyba szybciej dojrzewają pod wpływem tych robaków.
    Pierwsze śliwki – robaczywki.
    A gruszki z robakami wytwarzają więcej komórek kamiennych.

  367. Tobermory
    7 października o godz. 19:53

    To coś muzycznego dla rozruszania (uwaga – wyłącz, gdybyś zaczął nucić refren)

    https://www.youtube.com/watch?v=bHcrx7kk8b8

  368. 404, bezsensowny są twój dowód na to, że O^0 =0

    Z faktu, że coraz mniejsze liczby podnoszone do potęgi o wykładniku równym tej liczbie zbliżają się do 1 nie wynika, że 0^0=1.

    404, nie słyszałaś o wartościach nieoznaczonych w matematyce?
    To jest elementarz. Niepotrzebnie się gimnastykujesz.

    0^0 należy do wartości (symboli) tzw. nieoznaczonych, tzn. nie mających sensu liczbowego (oprócz kombinatoryki, gdzie przyjmuje się, że 0^0=1).Zapisy nieoznaczoności są używane pomocniczo (symbolicznie, w celu uzmysłowienia czegoś) przy obliczaniu granic funkcji, gdzie bada się jaką wartość przyjmie wyrażenie funkcyjne jeśli np. x dąży np. do nieskończoności lub do zera lub do jakiejś innej wartości.
    Pzdr, TJ

  369. Na marginesie
    7 października o godz. 16:44

    Tym razem chodzi o sprzątanie bo już mam po dziurki w nosie – a jaką interpretację miałaś na myśli?
    Moja drużyna przegrała 🙁

    ozzy
    7 października o godz. 17:13

    A byłeś kiedyś na meczu na żywo? Bo emocje są niezwykłe. Dzisiaj było bardzo dużo rodzin z małymi dziećmi, nawet czterolatkami, akurat ten sport jakoś nie przyciąga nawiedzonych. Sama poszłam.

  370. bubekró
    7 października o godz. 18:53
    Czy tej trzeciej gęsi dziób się wydłuża, jak bohaterowi bajki Collodiego?

  371. Nefer
    7 października o godz. 20:09

    Hokej na trawie ?

  372. zuzanna51
    7 października o godz. 20:01

    Pamiętam sprzed wielu miesięcy Twoje pytanie ,ktore zadalaś Antoniusowi i jego odpowiedź.
    Ale potem nie pokazywalaś się tu na blogu – więc witaj i moze nie uciekaj szybko 🙂

  373. basia.n
    7 października o godz. 20:15

    Na lodzie

  374. @bubekró
    7 października o godz. 20:08

    Jeszcze mi tylko przychodzi do głowy, że dzień był słoneczny…

  375. Tobermory
    7 października o godz. 20:07
    Przynajmniej jedna sprawa wyjaśniona. Słodkie-dojrzałe=> spada.
    Co do wpływu robaków na poziom cukru w owocach – interesujące ;—)

  376. @Nefer
    Oglądany mecz hokeja – czy się bili?
    Nie ma to jak NHL!

  377. Nefer
    7 października o godz. 20:22

    Ja kojarzę z trawą,bo przecież u mnie jeśli hokej,to tylko na trawie. U Ciebie zresztą też. Więc skąd masz to zainteresowanie hokejem na lodzie ?

  378. nefer:

    bylem nieco na zywo u nas w Scandinavium – jak przypominam to AIK Stockholm z weteranem z Toronto Maple Leafs weteranem Börje Salmingiem (koncowka lat 90)
    To tyle.

  379. zezem
    7 października o godz. 20:28

    Na NHL nie mam szans ale nawet lokalne drużyny dają dużo emocji. A jakże, były dwie czy trzy naparzanki i łomot a jednemu się kij połamał (nie w bójce, w czasie gry)
    Oglądanie w tv to zupełna kiszka

  380. @Nefer
    7 października o godz. 20:22

    Ciekawe, jakie na tym lodowisku są napisy w toalecie?

    @ozzy, Kima Julija przywłaszczam na urozmaicenie nauki rosyjskiego, z podziękowaniem. Koczetkow trudniejszy z uwagi na sposób mówienia, poczeka trochę w kolejce.

  381. Dawno temu miałam słabość do Calgary Flames, chyba przez olimpiadę

  382. Szary Kot
    7 października o godz. 20:38

    Hę?

  383. basia n.

    hokej na trawie, sniadanie na trawie —- quodlibetum : )

  384. @Nefer 7 października o godz. 20:09

    No jak to??? Kim był we własnym mniemaniu bohater owej piosenki?
    Ale skoro ci się nie kojarzy, to tyż piknie.

    A to znasz?
    Pożegnała siostra brata, pożegnała tymi słowy
    Gdy odjedziesz na kraj świata mój braciszku bywaj zdrowy
    Gdy za siódmą będziesz rzeką, gdy ci zmilkną nasze dzwony
    Gdy odjedziesz hen daleko obejrzyj się w nasze strony…

    Obie piosenki z tego samego regionu Polski – nie-Polski.
    Obie znam od kołyski. Rodzina…

    Co do hokeja to na żywo hałas przytłacza, mnie przynajmniej.
    Ale to przecież istotny element imprezy 🙂

  385. @tejot

    Po pierwsze, to zapytam Ciebie: Czy Ty się czasem uśmiechasz?
    Co do potrzeby „gimnastykowania” się …. mam odmienne zdanie.
    Trenować co się da!

    A do @wszystkich, którzy mieli ochotę przeczytać jak zero do potęgi zero ….
    może być jedynką
    to zacytuję siebie:

    w miarę jak coraz mniejszy numer potęgujemy, czyli zbliżamy się do zera (0), to jednocześnie wartości tego potęgowania coraz bardziej zbliżają się do jeden (1)
    W przyblizeniu więc można przyjąć, że

    0^0 = 1

    @Tobermory

    Co Wy w tych ogniskach na połocinach palicie?

    A wszystkim pozdrowienia przesyłam

    Ps. przypomniało mi się powiedzonko kierowane do znielubiałych: „Zero do kwadratu”
    To miało znaczyć, ze ktoś nie bardzo z rozumem, a tu zero do potęgi zero.
    Wychodziło by, ze jeszcze głupszy, a tu się okazuje, ze nie.

  386. errata
    Masz rację @ozzy. Powinnam zamiast „numerek” wstawić „liczba”
    I poważniej i lepiej pod innym względem

    Także za nadmierną kursywę przepraszam.
    Wyszło, ze mój cytat @Tobermory obejmował, a to przecież bzdura jakby rzekł @tejot

  387. ozzy
    7 października o godz. 20:46

    Może być i tak 🙂

  388. @bubekró 7 października o godz. 17:21

    A obok w „P” archiwalny artykuł Domosławskiego o praktyce wysyłania „na misje” znanych w kaka pedofili, takich jak Wesołowski (który spędził na misjach całe swoje oddane kaka życie). Przełożeni na czele z kremówkowym, na pewno nie wiedzieli o skłonnościach świętobliwego (he he)

    Obiecałes następną zagadkę, będzie?

  389. Chyba żeby ta gęś głupia była… 🙄

    @404
    7 października o godz. 20:50

    Co my na tych połoninach palimy?
    Wszystko, co nie jest halą wykarczowaną 200 lat temu 🙄
    Samosiejki świerkowe, chaszcze osikowe, olszynki zarastające… Raz do roku każdy lubi sobie zapalić 😎
    Hal jest dużo, więc roboty nie zabraknie.

  390. Na marginesie
    7 października o godz. 20:49

    Przerobiłam kawałek tego oczywiście, oczywiście zamachowiec, chyba mi na granicy nie trzeba tłumaczyć 😉 ale akurat miałam na myśli urobienie się jak w kopalni. „Tą razą” 😉

    W minach, kruszec kując młotem
    Pomyślę, ta mina szara
    To żelazo z niego potem
    Zrobi ktoś topór na cara

    Drugiego nie znam.

    Hałas był fajny ale tym razem przeciwni kibice dużo za głośni :/

    @basia

    Lubię po prostu

  391. @Szaremu Kotu, czyli „w nocy gorzej widac” (jak mawial mistrz Janusz Glowacki)
    – i jeszcze na deser pielmieni czyli Juz Aleszkowskij ( a bylo tak: „Juz jest, no sojuza nietu” – polecam jego proze, tego fantasty i humorysty, autor znanej ballady „Towariszcz Stalin, wy bolszoj uczonyj” (Wysoc ki spiewal)

  392. Ktoś rzępoli na skrzypcach za ścianą, żeby jeszcze umiał, zęby bolą :/

  393. 404
    7 października o godz. 20:50
    W przybliżeniu więc można przyjąć, że
    0^0 = 1
    Mój komentarz
    404, matematyka jest nauką ścisłą. 0^0 w matematyce jest wyrażeniem nieoznaczonym, nie ma sensu liczbowego.
    Przybliżenia przyjmuje się w fizyce, w świecie rzeczywistym i jest to zupełnie normalne postępowanie.
    W matematyce tak nie można postępować, ponieważ w matematyce wynik jakiegoś działania stanowić może punkt wyjścia do innych działań. Jeśli w matematyce w rozważaniu wartości jakiejś funkcji dojdziemy do wyrażenia 0^0, to albo przekształcamy wyrażenie funkcyjne, by dociec rzeczywistej granicy funkcji, albo szukamy błędu.
    Wyrażenia tego typu jak np. 0,0001^0,0001, chyba nie występują w praktycznych zastosowaniach. Jest to pierwiastek 10 000-cznego stopnia z liczby 0,0001.
    Pzdr, TJ

  394. W telewizorze „Le Train” z Trintignantem i Romy Schneider oraz… pociągiem parowym, więc skupię się na nim.
    Dobranoc!

  395. @bubekró – dopiero teraz doczytuję o trzeciej gęsi.

  396. @Nefer 7 października o godz. 20:58

    Zamachowiec to przedtem, a w piosence – lokalny Wallenrod.
    Zresztą postać historyczna – wyguglowałam.

  397. @tejot
    7 października o godz. 21:02

    Wsio racja, ale pośmiać się zawsze można (oby nie z drugiego)
    n’est-ce pas que c’est bon ?

  398. Na marginesie
    7 października o godz. 21:06

    pacz pani, samego Mickiewicza w dodatku

  399. Nefer
    7 października o godz. 21:01

    To jest prawdziwa tortura,takie rzępolenie.
    Pamiętam wakacje w Supraślu,podczas których w jednym domku w pobliżu,ktoś ćwiczył jedną z części koncertu Beethovena. I wlaśnie – żeby to dobrze robił. Ale najgorsze było,że on zabierał skrzypce do lasu! Zamiast wspaniałej ciszy i śpiewu ptaków…..fałszywy Beethoven 🙂 🙂

  400. basia.n
    7 października o godz. 21:19

    Zawsze będę pamiętać jak moja koleżanka uczyła się grać na skrzypcach, raz poszłam na jej próbę (miałyśmy po 8 lat) :/

  401. @Nefer 7 października o godz. 21:14

    Mickiewicz – tylko dotyczy Wallenroda.
    Ta piosenka jest chyba nieznanego autora.

    Znalazłam cztery warianty – ale żaden nie podaje ani początku, ani końca.
    Zatem nie ma też – co najważniejsze – nazwiska bohatera tej piosenki.
    Ale kino… Idę teraz się zdumiewać.

    http://www.bibliotekapiosenki.pl/utwory/Nie_dbam_jaka_spadnie_kara/tekst

  402. Tobermory
    7 października o godz. 21:03

    To w Twojej tv wyświetlają dobre filmy.
    W mojej zdarza się rzadko.

    Dobranoc !

  403. Nefer
    7 października o godz. 21:23

    Początki gry na skrzypcach to zgrzyty i piski 🙂
    Dzieci szybko się zniechęcają. Nie mowiąc o otoczeniu .

  404. Na marginesie
    7 października o godz. 21:26

    A ja znalazłam że Mickiewicz. Te internety :/

    http://xn--jzyk-polski-rrb.pl/lektury-opracowania/272-dziady/2391-piesn-bluzniercza-jankowskiego

  405. basia n

    mam kilka kolegow, ktorzy graja w Gothenburg Philharmonic Orchestra (czesty gosc tu Esa-Pekka Salonen) albo w tutejszej operze
    – te iskrzypce sa bardzo drogie, czesto kupowane na aukcjach (oczywiscie sa ubezpieczone)

  406. @Nefer 7 października o godz. 21:31
    A to dla mnie nowość. Widać księgi zbłądziły pod strzechy :/

  407. Tak sobie tu obrazoburczo wrzucę że są (nieliczne) sporty w które kobiety nie powinny (ale mogą, mogą jak najbardziej, proszę bardzo, tylko ja nie będę oglądać) grać, taka na przykład żałosna piłka nożna albo jeszcze żałośniejsze skoki narciarskie w wykonaniu kobiet, nein nein i nein. Chyba nie ma nic nudniejszego niż damski hokej na trawie :/

  408. Wiesz – przed laty,kiedy wyjeżdzałam z Polski mogłam dostać pracę albo w Holandii,albo w Szwecji w Göteborgu.
    Wybrałam pierwszą opcję.
    Gdyby jednak drugą,to pewnie chodzilibyśmy podobnymi ścieżkami 🙂
    Esa-Pekka Salonen to dobry dyrygent.

  409. Na marginesie
    7 października o godz. 21:46

    Jesteśmy po jednych pieniądzach od wujka Gugla, nie pękaj.

  410. @Nefer
    7 października o godz. 20:42

    „Nie wchodzić w łyżwach na sedes” – to w Krasnojarsku…

    Patrz @ozzy, 6 października o godz. 11:34

  411. Szary Kot
    7 października o godz. 21:56

    A, umknęło mi zupełnie.

  412. Chciałabym zapytać – gdzie jest Qba ??
    Pojaw się,proszę 🙂

  413. Na marginesie
    7 października o godz. 21:03

    To nie czytaj odpowiedzi @nacomito bo łobuz znowu odgadł

    Tobermory
    7 października o godz. 20:57

    Bardzo, bardzo blisko [za pierwszym razem też] – ale j.w.

  414. @ ozzy
    7 października o godz. 12:57

    Nietrudno było przwiedzieć, jak gospel interpretuje komercyjnie szatan nadciągający ze wschodu, via arabija. 🙂
    To istotnie odwrócony gospel tego bloga; zamiast w mętnych hameryckich wodach, krzczony odwróconymi cyckami popa w sutannie proboszcza i czapce błazna; jak na wideo Darskiego!

    Musze przyznać, że moja styczność z trashem zakończyła się na kapeli Sodom, ale ten teledysk sprzedażowy Darskiego to majstersztyk, rozbawił mnie do łez dziękuję!!!) , jak za dziecinnych czasów Baba Jaga piekąca Małgosię (taką mam siostrę).

    Ostatecznie, w świetle wielu pozostałych (niestety) wypowiedzi w dyskusji, szatańskim wynalazkiem jest ukryty przed masami sens pojęcia „muzyka” .

    Pięknie to opisał socjo-wideo-tejot, pogromca disco-RODO)
    Pozdrawiam usłużnie, so: doom! 🙂

    _+_+_+_+_

    Przy okazji, kwestia poruszana tu, a to walki sklepów z winylami vs. streamingu z cedekami, o uszy klienta „który słyszy kable”, nie mówiąc o sring-mingu formatów empe-empe, przypomina że tania publika słyszy to, za co dużo płaci.
    Choć istotnie, są nieliczne osobniki o fizjologii słuchu wykraczającej poza normę, na ich poczuciu bezstratności zarobić mógłby co najwyżej jakiś niszowy komis.
    Nie dajmy się zwariować melomanii projekcyjnej i rejestracji nadperfekcyjnej.
    Nie to gra w muzyce, choć to też (w masowej przewadze) gra ze zmysłami… bo z miłością własną egotyków, głuchych na własną śmieszność.

    Czekam na wzór kwantowy o nieskończoności apercepcji na blogu ateizmu, jako bytu nieoznaczonego choćby białym szumem płynącym między wierszami któregokolwiek ze wpisów…

  415. Basia

    Dwie/trzy recenzje (moje inaczej, krotkie) na blogu napisalem, La Traviata i Cosi fan tutte, chyba Luisa Miller (to do Tobermory bylo na pytanie kto opere lubi). Podalem czemu, dwa powody. Tu link w wiekszym pismie.
    https://www.nytimes.com/2018/09/27/arts/music/anna-netrebko-aida-met-opera-review.html
    Jakby kto mial problem czytac, link do
    https://www.youtube.com/watch?v=a5zpf8A_Sn4

    I dwa razy Dvorak (ten sam)
    https://www.youtube.com/watch?v=Ry-iKGaKpmU
    https://www.youtube.com/watch?v=JHM3zMBQxTQ

    Moja szkatulka, doslownie, byla/jest tu
    http://www.orebrokonserthus.com/svenska-kammarorkestern.html
    tylko po szw. Po ang tu:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Swedish_Chamber_Orchestra

    Najnowszy projekt szkatulki, jest „The Brandenburg Project”. Krotki wstep. Moje favorit wykonanie jest Boston Baroque/Martin Pearlman.
    https://www.youtube.com/watch?v=3e9rkfQ3bsU

    Dalej bez linkow bedzie. Ale… Kazdy moze na wlasna reke.

    W 1717 roku Bach dostal zatrudnienie u Leopolda af Anhalt, ksiecia i Köthen. Doskonala pensja, doskonali tech muzycy. Niestety ksiaze poslubil ksiezniczke, ktorej slon na ucho nadepnal, w zwiazku z czym doskonalosci okazal koniec. Bach ksiezniczki nie cierpial, i z wzajemnoscia. W zwiazku z tym zebral najlepsze kawalki, wsadzil w piekne okladki (czerwono tloczone), zawiazal wstazeczka i wyslal do Markgreve af Brandenburg. Roku 1721. To co wyslal, bylo najwyzszym poziomem „concerto grosso”. Ostatni krok zanim symfonia zaczela. Ten greve nie mial pieniedzy ani zainteresowania, tylko orkiestre mial. Nalezalo miec wtedy. Szesc pierwszych skrzypiec, piec drugich, cztery viola i szesc cello. Tak nalezalo miec i dlatego wstazeczka. Cala wysylka wpadla jednak do szuflady, do roku 1849, zanim kolejny greve nie zainteresowal ta ozdobna wstazka. A biedny Bach do 1723 szarpal z nadepnieta ksiezniczka. Zanim do jednego Tomasza w Lipsku nie zapukal.

    Brandenburg Project jest dac mlodym, wspolczesnym kompozytorom, mozliwosc pisania/prawykonania wlasnej muzyki, inspirowanej Brandenburskimi. Napisali,

    2 Brand, Steven Mackey koncert na trabke,
    5 Brand, Uri Caine koncert fortepianowy
    1 Brand, Mark Anthony Turnage
    3 Brand, Anders Hillborg
    4 Brand, Olga Neuwirth
    6 Brand, Brett Dean

    Bach nigdy swojego cyklu nie traktowal jako jednorodnego. Wybral co uwazal za najlepsze, szukajac nowe zatrudnienie. My dzis traktujemy jak cos wspolne. Bo razem czerwona wstazka bylo opakowane, u jednego ksiacia w szufladzie..

    Zarzuty, co do „poprawnosci politycznej” w moim niedojrzalym wykonaniu, moze kiedy indziej, pozniej. Szkoda ze zarzucane przez historykow typu „blondynka”. Kazda „blondynka” mysli ze i inni „blondynki”. Nie kazdy jest blondynka, ja nie. Podac pare linkow kazdy potrafi, na proste pytanie, trudniej odpowiedziec. Dlatego ewentualna odpowiedz moja bezlinkowa bedzie. Jak najbardziej wspolczesna, malo mlodziencza. Gdyby kto mnie jeszcze raz zapytal o „mlodziencze poglady” niedojrzale.

    Pzdr Seleukos

  416. @Nefer 7 października o godz. 21:49

    Ale to prawda – tak jak sobie wymarzył Mickiewicz – księgi pod strzechy.
    Balladę o „zwierzu Alpuhary” znałam na pamięć jako piosenkę w wieku lat mniej więcej pięciu. Dopiero potem dotarło do mnie, że to jest fragment „Konrada Wallendroda”.

    A ten tekst z „Dziadów” w wersji ludowej zaczyna się tak:
    „Bogdanowicz się nazywał, licząc lat dwadzieścia parę
    W młodym wieku okazywał, jak czcić ojczyznę i wiarę.
    W lubelskiem on był pojmany, do Lublina przywieziony
    Sędzia mu wyrok wyczytał, że był na śmierć osądzony”
    I dopiero dalej leci „Nie dbam, jaka spadnie kara, itd.”

    Teraz zagwozdka: czy lud tak kocha Mickiewicza? Czy Mickiewicz tak znakomicie kopiował ludowe motywy, że ludowi się pokićkało, co jest czym? Zastanawiające! 🙂

  417. Na marginesie
    7 października o godz. 22:59

    Nie wiem ale się wypowiem, pewnie tak jak Chopin co to „cielę ogon ma, matulu, ciele ogon ma” przerobił po swojemu i teraz pianiści z namaszczeniem na twarzy grają powyższe.

  418. seleuk|os|
    7 października o godz. 22:41

    Pamiętam twoją recenzję z Cosi fan tutte 🙂
    Wiem też jak bardzo lubisz Netrebko.
    A jeśli chodzi o Brandenburgskie,to jest pewne nagranie z 2011r,ktore nie ma sobie rownego
    Dam Ci zaraz próbkę,bo nie mogę znaleźć na youtube calości. Ale jeśli Ci się spodoba,to całość jest u mnie tam,gdzie już byłeś.Gra Gewandhausorchester pod dyr. Riccaro Chailly. W tym samym czasie nagrał genialnie z tym zespołem Pasję św.Mateusza

    Mam nadzieję,że może i Ty uznasz to wykonanie za ulubione
    A to wykonuje wielka orkiestra symfoniczna – a jak precyzyjnie. No i sekcja instrumentów dętych bezkonkurencyjna .

    https://www.youtube.com/watch?v=VRUFl4V2N1I
    https://www.youtube.com/watch?v=o1FYJSsUrrE
    https://www.youtube.com/watch?v=JmsH-pvJnF8
    https://www.youtube.com/watch?v=c8hsyUJoUQ0

    Ładnie opowiedzialeś o Bachu i koncertach 🙂

    I dobrze ,że na razie tylko o muzyce.

  419. Seleuk

    Znalazlam jeszcze pierwszą część Koncertu no3 w ich wykonaniu. Koniecznie posłuchaj !

    I każdy,kto lubi Bacha !

    https://www.youtube.com/watch?v=2skUieIRIlU

  420. @Tobermory, 7 października, 17:31
    Twój kot jest bardzo podobny do kotki mojej córki, wykupionej z przytułku w Nowym Jorku osiem lat temu i przewiezionej niedługo potem do Europy. Dopiero w Europie stworzenie doszło do siebie po depresji wywołanej pozostawieniem w przytułku. Mieszkanie na trzydziestym piętrze w N.J. nie sprzyjalo kociemu samopoczuciu. Nie mogła mruczeć, wyobraź sobie co to za syndrom u kota!
    Córka, po konsultacji z encyklopedią doszła do wniosku, że jest to rasa maine coon. Co Ty myślisz o rasie Twojego kota? I dlaczego tyle ludzi ma chyzia na punkcie kotów?
    W związku z operą – lubię nie do wypowiedzenia opery Mozarta, szczególnie „Wesele Figara” i „Czarodziejski Flet”. Rownież Glucka „Orfeusz”, ktorego podziwiałam w Teatrze Wielkim, w
    Warszawie. W tych dziewiętnastowiecznych włoskich podziwiam bel canto, mniej samą muzykę. Najpiękniejszym sopranem, jaki znam, jest dla mnie Kiri Te Kanawa (już nie śpiewa). Z głosu Monserrat Caballe pozostało mi fatalne wspomnienie po tym jak zaśpiewała „Jingle Bells” na najwyższej oktawie. To było tak żałośnie komiczne, że przesłoniło mi pamięć o innych jej dokonaniach. W ogóle trudno jest mi zapamiętać i rozpoznać każdy głos poza takimi wyrazistymi jak np. głos Callas.

  421. @kruk
    Nie wymagają zbyt wiele?

  422. @Nefer, 7 października, 23:07
    Nie kpij sobie! Jeżeli jakieś „cielę ogon ma, matulu” przykuło uwagę Chopina, to musiało być bardzo ciekawe cielę.

  423. @bubekró
    7 października o godz. 18:53

    Zagadka o gęsiach

    Bo Konrad Lorenz był gęsią/gęsiorem?

    A teraz moja gęsiowa propozycja dla Ciebie:

    Były tam dwie gęsi przed gęsią
    i dwie gęsi za gęsią
    i jedna gęś w środku
    Ile w sumie było gęsi?

  424. @Ewa-Joanna
    Oj, wymagają, Zastanawiam się czy wszyscy wymagający sami zdaliby egzamin ze swoich wymagań.

  425. @gekko

    Co jest tak delikatne, że nawet wymówienie tego cosia imienia… je niszczy?

  426. @basia.n

    A poniżej rebus dla Ciebie:

    SYMPHON…

    Co to znaczy?

  427. @na marginesie

    Wspominałaś, ze lubisz bawić się słowami, więc ja mam dla Ciebie parę rebusików
    (znajomość angielskiego konieczna, bo one w tym języku są)

    GR + 8 =
    w+8 =
    L + 8 =
    2 + L =
    4 + T =

  428. @Nefer
    7 października o godz. 21:48
    albo jeszcze żałośniejsze skoki narciarskie w wykonaniu kobiet, nein nein i nein
    Warum?
    Czy jeździłas kiedyś na nartach, albo co trudniejsze… skakałaś na nich?

    I zagadka dla Ciebie:
    Jak najłatwiej podwoić pieniądze?

  429. @Szary Kot
    Poszukałam Glucka w youtube i przypadkiem znalazłam coś, co może Ci się spodobać. Podsunięte przez Ciebie wykonanie Ravela przez tę dziewczynę i to, co tutaj gra, pokazują jakich szczytow może sięgnąć fortepian. Ale może to już znasz?
    https://www.youtube.com/watch?v=QA9GCwstBMM

  430. @tejot

    Król chce zatrudnić służącego.
    Do finalnej selekcji ostało się trzech aplikantów.
    Król nie jest zdecydowany kogo wybrać, więc postanowił zrobić im test.
    Zaprowadzono ich do komnaty, w której był tylko stół, a na nim pudło z pięcioma kapeluszami. Dwa białe i trzy czarne kapelusze.
    Wszyscy trzej aplikanci zostali posadzeni pod ścianą tak, ze każdy, każdego widział. Po czym założono im opaski na oczy (żeby nic nie widzieli)

    Wtedy król włożył każdemu z nich na głowęczarny kapelusz, a dwa białe kapelusze razem z pudłem kazał wynieść z komnaty.

    Wtedy dopiero zdjęto opaski z oczu aplikantów.
    Mieli oni również warunek, żeby pod żadnym pozorem się ze sobą nie porozumiewać. Żadnego mrugania nawet.

    I king powiedział: Ktokolwiek pierwszy wyjdzie z sali i powie mu jaki kolor kapelusza ma na swojej głowie i jak do tego doszedł….. otrzyma pozycję na dworze.

    Po 5-ciu minutach jeden z kandydatów wstał i wyszedł z sali.
    Ja mam czarny kapelusz na głowie.
    A skąd to wiesz? zapytał król
    Wtedy kandydat na dworzanina odrzekł:

    No właśnie. Co on odrzekł?

  431. @kruk
    Powiedziałam to w sensie bardzo szerokim.
    1. Na kota nie potrzebujesz pozwolenia, ba! na ilość kotów również. Przynajmniej tak jest u nas, za psa płacisz podatek, za kota nie. Możesz mieć tylko 2 psy, ilości kotów nikt nie kontroluje.
    2. Pies wymaga twojej ciągłej uwagi, jest stadny i dopomina się o wspólne emocje i działanie. Kot wymaga dużo mniej, to indywidualista, świetnie sobie radzi bez personelu. Cały ten cyrk wokół kotów to w większości robią właściciele.
    3. Kot jest powszechnie uznawany za miłe i nieszkodliwe zwierzątko w przeciwieństwie do psa. A to urodzony morderca o czym właściciele kotów starannie zapominają pozwalając pupilom szwendać się po okolicy.
    W Australii koty zabijają milion ptaków dziennie…
    http://theconversation.com/for-whom-the-bell-tolls-cats-kill-more-than-a-million-australian-birds-every-day-85084

  432. @kruk

    Zagadka dla Ciebie:

    Jeśli mnie szukasz to będziesz zgubiony,
    jeżeli mnie znajdziesz nie będziesz mnie widzieć,
    jeśli będziesz mnie widzieć, to tylko w cieniu,
    jestem wrogiem światła, a wkradam się wszędzie

    co/kto ja jestem?

  433. @Szary Kot

    Co będzie kiedy skrzyżujesz kota z prawdziwym duchem?

  434. @Tobermory

    Jestem czarne dziecko z białego ojca, ptakiem bez skrzydeł, lecę nawet do chmur na niebie. Daję urodziny łez smutku u tych, którzy mnie spotkają, pomimo że powodów do nich nie mają

    Kim ja jestem?

  435. @Ewa-Joanna

    Im bardziej suszy, tym bardzie mokry

    jak myślisz. Co to?

    Mieszkasz w Australii, przypuszczam więc, że znasz angielski
    Poniżej mały rebus po angielsku:

    WORL.

    Co to znaczy?

  436. @ozzy

    Dla Ciebie też mały riddle. Po Twoich wpisach sądzę że znasz angielski.

    1,2,3,4,5,6,,,,38,39,40 LIFE

    Means what?

  437. @Nefer 7 października o godz. 23:07
    Dobre!
    Ale jeszcze zabawniejszy – ofuk kruka 🙂

  438. kruk
    8 października o godz. 0:45

    Wcale nie kpię. Podobno była ludowa piosenka (nie cielę jako takie) z takim właśnie wersem a Chopin przecież garściami czerpał z polskiego folkloru. Zrobił z tego cielęcia arcydzieło które wykonawcy z bardzo poważnymi minami odgrywają na całym świecie.

    404
    8 października o godz. 1:09

    Zagadka dla ciebie, co ma moje jeżdżenie albo nie na nartach do śmiertelnie nudnej konkurencji której nie zamierzam oglądać ale, jak jasno wyżej napisałam, nikomu nie odmawiam wykonywania? Podpowiedź: piernik, wiatrak…

  439. @wbocek

    Tobie, jako logikowi i master-klepce też coś zaproponuję.

    Maszerujesz, maszerujesz. W końcu chcesz odpocząć chwilę.
    Widzisz domostwo. Decydujesz wejść tam i poprosić o szklankę wody

    Wchodzisz do srodka i czujesz, ze to jakiś „creepy” (straszny) dom.
    Jesteś w nim całkowicie sam. Nie ma elektryczności, kanalizacji, ani wentylacji.
    Zauważasz trzy pary drzwi, na których są numery. Z chwilą jak otworzysz którekolwiek z nich umrzesz w szczególny dla tego pomieszczenia, za tymi konkretnymi drzwiami sposób.

    Drzwi #1 Będziesz pożarty przez głodnego lwa
    Drzwi #2 Będziesz zasztyletowany na śmierć
    Drzwi #3 krzesło elektryczne czeka na Ciebie

    Które z drzwi wybierzesz, żeby się wyrwać z tego strasznego domostwa?

    You walk into a creepy house by yourself. There is no electricity, plumbing or ventilation. Inside you notice 3 doors with numbers on them. Once you open the doors you will die a particular way.

  440. @404 8 października o godz. 1:06

    GR + 8 = great
    w+8 = weight
    L + 8 = leight (ale to slang)
    2 + L = tool
    4 + T = fort

    No ale to jest bardzo proste przecież.

  441. @wbocek

    Miałam w swoim notesiku po angielsku tę zagadkę i niechcący kiedy ją tłumaczyłam
    wkleiło mi się angielskie zdanie. To pomyłka. Zignoruj to zdanko.
    Sorry!

  442. @Na marginesie
    8 października o godz. 2:18

    Perfekt.
    łatwe? może. Ale chyba nie dla wszystkich

  443. Dzieci grzecznie w kółeczku na dywanie i pani przedszkolanka, przyjdę kiedy indziej, do widzenia się z państwem.

  444. @Na marginesie

    To masz jeszcze dwa. Też po angielsku

    F + (obrazek ucha) =

    D + (obrazek z żarówką) =

  445. @Nefer
    8 października o godz. 2:31

    To jak najłatwiej podwoić pieniądze?

  446. @Na marginesie
    8 października o godz. 2:18

    Można po słuchu, a pisownia lekko inna

    L + 8 = late

  447. @Nefer, 8 października, 2:09
    Chyba jasne, że interesująca była piosenka o cielęciu, a nie samo cielę. Wydało mi się, że lekceważysz zródła inspiracji Chopina. Z tych źrodeł czerpali nie tylko polscy kompozytorzy.

  448. @Ewa-Joanna 8 października, 1:36
    Masz rację co do kotów, to mordercy. Ale ludzie też. Mnożenie się kotów ma związek z mnożeniem się ludzi. Podatek od kota byłby jakimś sposobem na ukrócenie tej naszej selektywnej miłosci.

  449. Stachu jeszcze pod poprzednim wstepniakiem:

    „Stachu39
    8 października o godz. 2:11

    1. dzikuk a tro20 dyiiękuję za troskę nissteesty sytrucja jest powa n n żn nn, yapardni bd mi będę miua bdnibrazowe
    wdomu odby dsd naradrzinna n razin arism m odsatwionyy samochód mam przerwać pracęwczorj odbyłl zi pożegnani pacjenta by.były łzy
    nieltrych znłm ju 40 4- lt o pierwsxwgo zachopwni w wie iku kilkunastu lt/l, po[ppotemzdawli maturę koń czyli studi,azkładali odiny, zczynli prcowli, nolifimzkdli firmy, żyłem ich zzzzzzzzzzzzzzzzzzzciem, om\\\ni zmleźźć kogp, komu yrź będ mogli ufać
    a”

    Stachu, chlopie trzymaj sie!!!

  450. @404 8 października, 1:38
    Wybacz, ale robi się późno i nie chce mi się głowy suszyć. Może jutro z odświeżonym mózgiem doznam olśnienia.

  451. Jak nie gęś kłamczuszka, to dymem po oczach… 🙄

    https://www.youtube.com/watch?v=H2di83WAOhU

    @404
    Tłumaczysz swoje zagadki z angielskiego?
    To give bird = rodzić

    @basia.n
    7 października o godz. 21:26

    Nie dosyć, że dobre filmy, to jeszcze i „Kawalera srebrnej róży” z Fleming, Garancą i TYM basem 😎
    https://www.youtube.com/watch?v=49LM4opBff8

  452. @kruk
    8 października o godz. 3:17
    Nie zgodzę się że mnożenie kotów na związek z mnożeniem się ludzi. Z głupota ludzi bardziej. Bo kota można trzymać w domu, można wykastrować a niekoniecznie trzeba pozwalać mu na szwendanie się swobodne po okolicy.

  453. kruk
    8 października o godz. 0:33
    I dlaczego tyle ludzi ma chyzia na punkcie kotów?

    Toxoplasmosis

  454. 404
    8 października o godz. 2:34

    „@Na marginesie

    To masz jeszcze dwa. Też po angielsku

    F + (obrazek ucha) =

    D + (obrazek z żarówką) =”

    Rozumiem, ze kazdy moze sprobowac 🙂

    Fear
    Delight

    Byloby zbyt latwe chyba.

  455. @izabella
    8 października o godz. 3:53
    Racja.

  456. Basiu, gratulacje debiutu, dobry pretekst, żeby się odłączyć od wiadomości (strach, strach, rany boskie), a przyłączyć do jutubki. Przeglądam linki po kolei i starczy mi pewnie na dwa miesiące. O Bachu już było więc nie będę zanudzać. Może kiedyś przy okazji. W przyszły weekend msza h-moll.

  457. @kruk
    8 października o godz. 0:33

    Rasa mojego kota nie jest bliżej sprecyzowana. Jego bezpańska matka była całkiem zwyczajna, krótkowłosa, ojciec nieustalony.
    Tak wyglądał 17 lat temu:
    https://photos.app.goo.gl/jMnysgyN8aDciJqZA
    Z długiej podróży z południa Włoch zostało mu zamiłowanie do bagażu
    https://photos.app.goo.gl/fppskAnuJPrYFGF96

  458. 404
    8 października o godz. 2:16

    Wybacz ale ta zagadka jest zbyt latwa…

  459. ozzy
    6 października o godz. 15:28
    tu warto jeszcze zapoznac sie z pracami Georga Cantora o por zadkach nieskonczonosci i tzw. „continuum hyphotesis” – nie znam terminologii polskiej
    alef O mniejsze od alef 1…mniejsze od alef n (sekwencje alef-hebrajska litera)

    Hipoteza continuum twierdzi że nie ma innej nieskończoności pomiędzy alef0 i c, czyli wielkością zbioru liczb naturalnych (ℵ₀) i zbioru liczb rzeczywistych (c). Te pierwsze są policzalne, drugie nie.

    Już od roku chodzą słuchy że nieskończoność jest tylko jedna:
    https://www.scientificamerican.com/article/mathematicians-measure-infinities-and-find-theyre-equal/

  460. Jak już mowa o „zadkach nieskończoności” to idę znowu spać 😉
    Continuum hypothesis = hipoteza continuum 😉

  461. @Tobermory

    to give birth or To give bird
    brzmi podobnie, tylko końcówka inna w piśmie.
    Jedno to dać ptaka, a drugie to urodzić.

  462. @@act
    8 października o godz. 3:59

    Dobrze. Masz więcej, Nieco trudniejsze. Specjalnie dla Ciebie

    1. If you see a bird sitting on a twig, how could you get the twig without disturbing the bird?

    2. What animal uses a nutcracker?

    3. What bird can lift the heaviest weight?

    4. What do you call a bear without an ear?

    5. What do you get if you cross a giraffe and a hedgehog?

    6. What do you get if you cross a kangaroo and a snake?

    7. What do you get if you cross cat with an elephant?

    8. What do you get when you cross a cow with a trampoline?

    9. What do you get when you cross a elephant with a witch?

  463. Uch, napisałem „bird”? Dżiz… 😳
    Dobranoc!!!

  464. Tłumaczenie dla innych niektórych zagadek, które do @acta wysłałam

    1. Jak widzisz ptaszka siędzącego na gałązce, to jak weźmiesz tę gałązkę bez zaczepiania ptaszka?

    2. jakie zwierzę używa dziadka do orzechów?

    5. co otrzymasz jak skrzyżujesz żyrafę i jeża?

    6. Co otrzymasz z krzyżówki kangura i węża?

    7. co otrzymasz jak skrzyżujesz kota ze słoniem?

    8. Co otrzymasz jak skrzyżujesz krowę z trampoliną?

    9. Co otrzymasz ze skrzyżowania słonia z wiedźmą?

    Ps. te zagadki przypominają rozmyślania mojego malutkiego synka.
    On często się zastanawiał: kto silniejszy, albo kto wygra w zestawieniach np.: lew z supermenem, itd

  465. @ izabella
    8 października o godz. 3:59

    Ja już się pojawiłaś, to sprwiedliwości musi się stać zadość, więc dla Ciebie rebus poniżej. Jak wszyscy to wszyscy (mam nadzieję, że nie zapomniałam nikogo)
    W razie czego proszę dać znać.

    T R A V E L
    —————
    C C C C C C

    Co to znaczy?

  466. 404, miej litosc, daj pomyslec – bo nie wiadomo od ktorej zagadki zaczac?

    Nie powiedzialas, czy ‚fear’ i ‚delight’ byly poprawne.

    A’ propos tematu ‚koty a psy’ jak to szlo?

    Zrobilem swietny interes, sprzedalem sasiadowi psa za 1000 zl…
    …a potem on mnie dwa koty po 500 kazdy.
    (to chyba byl kawal z serii ‚o bacy’)

  467. @act
    8 października o godz. 5:29

    ‚fear’ i ‚delight’ byly poprawne.
    Jesteś jak błyskawica.
    Teraz muszę zająć się przez pół godzinki, albo godzinkę czymś innym, a jak wrócę do kompa, to Ci odpowiem na dalszy ciąg

  468. 404
    8 października o godz. 5:32

    Musze sie spieszyc, bo jestem w pracy hehehehe
    Nie dawaj jeszcze rozwiazan.
    Zagadka dla Izabelli srednio trudna ale pomyslowa.

    Znam odpowiedz na ‚co otrzymasz jak skrzyżujesz weza i jeża?
    Czy wychodzi to samo z zyrafa?

  469. izabella
    8 października o godz. 3:59

    izabella
    8 października o godz. 3:59

    „Już od roku chodzą słuchy że nieskończoność jest tylko jedna:..

    Fajnie zabrzmialo, jak plotka z magla, zupelnie w stylu opowiadan Hrabala, gdzie to czesto bardzo prosci ludzie rozprawiaja o ‚glebokich problemach filozoficznych’ zargonem wlasnie filozoficznym 🙂

    Artykul przeczytam w domu. Dzieki.

  470. 404
    8 października o godz. 1:31

    Wyszedl z komnaty i zobaczyl, co w pudle?

  471. @act

    Nigdzie nie zaglądał. Sam wydedukował. Kwestia co?

    O bacy to ja słyszałam coś podobnego

    Turysta spotyka bacę, który sprzedaje psa i pyta:
    – Ile kosztuje ten pies?
    – 50 tysięcy.
    – Ile? Przecież nikt go nie kupi za tyle.
    – To zobaczysz panocku.
    Po pewnym czasie turysta spotyka bacę:
    – I co? Sprzedaliście psa?
    – Nie. Ale zamieniłem na dwa koty po 25tys.

    ****

    To jeszcze jeden, chociaż nie o bacy

    Wiezie taksówkarz kobietę. Na zakończenie kursu okazuje się, że ta nie ma kasy. Więc taksówkarz zawraca, jedzie za miasto na piękną, zieloną łączkę. Zatrzymuje się, otwiera bagażnik, wyciąga koc i kładzie na trawę.
    – Ale proszę pana, ja na pewno oddam panu pieniądze, proszę nic mi nie robić, mam dzieci i męża… – mówi prawie płacząc kobieta.
    – A ja 40 królików, rwij trawę! – odpowiada taksówkarz.

  472. @na marginesie

    @act Cię wyręczył, więc dam Ci parę nowych zagadek

    1. —I am weightless, but you can see me. Put me in a bucket, and I’ll make it lighter. What am I?”

    2. —What falls, but does not break, and what breaks but does not fall?

    3. —You throw away the outside and cook the inside. Then you eat the outside and throw away the inside. What did you eat?

    4. —I have holes in my top and bottom, my left and right, and in the middle.
    But I still hold water. What am I?

    5. —-What can run but never walks, has a mouth but never talks, has a head but never weeps, has a bed but never sleeps?

    6. —-I never was, am always to be,
    No one ever saw me, nor ever will,
    And yet I am the confidence of all
    To live and breathe on this terrestrial ball.
    What am I?

  473. 404
    8 października o godz. 7:14

    „Nigdzie nie zaglądał. Sam wydedukował. Kwestia co?”

    Ano i kwestia…
    Pomysle w drodze do domu.

  474. @Tobermory

    Tamto było za łatwe dla Ciebie, więc masz nieco trudniejsze

    Pronounced as one letter,
    And written with three,
    Two letters there are,
    And two only in me.
    I’m double, I’m single,
    I’m black, blue, and gray,
    I’m read from both ends,
    And the same either way.

    What am I?

  475. @Tobermory
    7 października o godz. 17:21
    „Dlaczego ja, z gramofonu, słyszę więcej dźwięków niż z CD…”
    Ten temat wzbudza dyskusje wśród melomanów ….W technice nagraniowej dąży się do minimalizacji kosztów, więc częściej ewentualne słabości nagrania koryguje się w czasie obróbki, a nie u źródła czyli powtarzając sesje nagraniowe.
    Na koniec powstaje perfekcyjne nagranie cyfrowe, sterylne i „lepsze” od oryginału
    .
    Przypomina mi to japońską bajkę o cesarzu i dwóch słowikach – mechanicznym i żywym…. W odróżnieniu od bajkowego władcy, wolę w pierwszej kolejności „na żywo”, ze wszystkimi niedoskonałościami, a w drugiej analogowy winyl, jw.

  476. @basia.n
    7 października o godz. 13:08
    Ella i Louis

    Wolę Ibrahima i Omarę w bezpretensjonalnym nagraniu studyjnym https://www.youtube.com/watch?v=SEQpp2xvWY0

    @basia.n
    7 października o godz. 13:09
    że bardzo często ludzie lubią bywać w mniejszej lub większej masie. Dotyczy to zarowno obchodzenia najprzeróżniejszych świąt świeckich i religijnych,a przeniosło się to na masowe występy muzyczne.

    Dotykasz tu różnicy pomiędzy wspomnianymi przeze mnie wcześniej „Odą do radości” z 9-j symfonii i „Horst Wessel Lied”. Słuchając pierwszej zbiór słuchaczy przeżywa indywidualne emocje, które budzi w nich muzyka. Tłum słuchający, czy śpiewający „Horst Wessel” jednoczy się w jednolitą masę, złączoną podobnymi lub identycznymi emocjami. Zjawiska tego można użyć do zapewnienia dobrej zabawy, można do „Gleichschaltung”. O ile wiem, nikt jeszcze nie podjudził tłumu do fanatyzmu i przemocy symfonią, czy koncertem skrzypcowym/fortepianowym.

  477. @404
    8 października o godz. 0:47

    Nie, tylko @nacomito podaje właściwe odpowiedzi na moje zagadki 🙂

  478. Ja do zagadek i łamigłowek nie mam talentu, za głupi jestem. Mogę najwyżej zaproponować znalezienie błędów/niedoskonałości (goofs) w zabawnym klipie muzycznym o „Czerwonej kiecce”, https://www.youtube.com/watch?v=6Fmpl7LWPWg . Spostrzegłem 2, może być więcej. Nie trzeba znać języka i tekstu, żeby zrozumieć komiczną historyjkę, jest oczywista.

  479. basia.n

    Niestety nie mam czasu, by podzielic sie w pelni moimi ‚reminiscencjami muzycznymi’ (czy to Jan Weber prowadzil?)
    Caly Miles Davis, Garbarek, Mahler, Satie, Jaco Pastorius i tysiac innych.
    Eklektyzm tak ale, ze tak powiem, ograniczony.

    Ostatnio zas nie moge sie nasluchac Jeff’a Beck’a. Po koncercie na dvd z klubu ‚Ronnie Scott’a’ w kolko slucham 10 cd z nim, ktore zaraz zakupilem.
    Przy Beck’u zapominam na chwile o Hendrix’ie, Clapton’ie, Page’u i Duane Allman’ie (to pieklo odmiany obcych nazwisk, nigdy nie wiem jak) i innych wirtuozach gitary.
    Chyba nie na darmo nazywaja Beck’a „guitarist’s guitarist”.

    To tylko zreszta przyklad z jednego tylko gatunku muzyki.

  480. @Herstoryk
    8 października o godz. 7:38

    Nie lubisz zagadek, to Ci zaproponuję parę opowiastek o Bacy.
    Stare, ale jare.

    1. —–Turysta spotyka bacę i pyta:
    – Baco, mogę przejść przez waszą łąkę? Chce zdążyć na pociąg o 10:40.
    – Idźcie, idźcie, a jak spotkacie mojego psa, to i na ten o 9:15 zdążycie!

    2. —–Stoi baca na jednym brzegu Dunajca, a góral na drugim. Baca drze się:
    – Głęboka?!
    Ale góral nie dosłyszał, bo Dunajec okropnie szumiał, więc mówi:
    – To nie Oka, to Dunajec!
    Na to baca wchodzi do wody, prąd go porywa, ledwo żywy wychodzi na drugim brzegu. Po chwili podchodzi wściekły do górala i mówi:
    – Ja ci k*rwa dam do jajec!

    3. —— Baco, macie takiego małego pieska i wieszacie na furtce napis: „Uwaga pies!”?
    – A bo mi go już 3 razy zdeptali

    4. —-Rozmawiają dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali:
    – A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to się tak jako nazywo: ugryz – nie, nie ugryz!… użarł – nie, nie użarł… A! Już wim! UJOT!

    5. —-Baca rozmawia z turystą:
    – Zabiłem wczoraj 10 ćmów – mówi baca.
    – Ciem – poprawia turysta.
    – A kapciem

    6. —–Baca słyszy krzyki z podwórka:
    – Czego tam?
    – Bacoooo! Potrzebujecie drewna?
    – Nieeee! Przecie mom!
    Rano baca budzi się, wychodzi na podwórko, patrzy:
    – O k*rwa! Gdzie moje drewno?!

    7. —–Zapisują bacę do spółdzielni produkcyjnej.
    – Dacie krowę do spółdzielni?
    – Dom.
    – Dacie konia do spółdzielni?
    – Dom.
    – Dacie owce do spółdzielni?
    – Nie dom.
    – Dlaczego?
    – Bo mom.

  481. @404

    Odpowiedź na twoją zagadkę do mnie jest taka:
    dziób ptaka skierowany w symbol ptaka

  482. I zagadka muzyczna – zadana kiedyś przez Miszcza Pawarotti w lokalnym narzeczu:

    Co jest – jeździ na deskorolce po hołdzie?

  483. @bubekró
    8 października o godz. 8:18

    Niestety nie.
    Pytanie wytłuściłam tym razem.
    Możesz zaprosic innych do rozwiązania tej zagadki

    Były tam dwie gęsi przed gęsią
    i dwie gęsi za gęsią
    i jedna gęś w środku
    Ile w sumie było gęsi?

  484. „Co to jest – jeździ na deskorolce po hołdzie?”
    „Staro baba.”
    „Co to jest – jeździ na deskorolce po hołdzie i jest pikne?”
    „Staro baba w getrach.”

  485. Z rana w trakcie kawy różne myśli mi się kołaczą. Jedne smutne, inne zabawne. Smutne to takie, że coraz więcej ludzi odchodzi (banał, ale co ja na to poradzę, jak ja to przezywam, bo ja się przywiązuje do ludzi). Boję się o Pombocka, Stacha, stasieku, że oni już weszli w smugę cienia i coraz większa pustka. Wprawdziee nie przepadam za Tobermory, ale gdyby mu się coś stało, to byłaby dla mnie kolejna wyrwa. O Panie nie martwie się, bo one dlużej żyją, więc mnie przeżyją.
    A zabawne ? Nefcia wyznała, że nie może ogladac kobiet w niektorych dyscyplinach sportowych, np. hokeju albo skokach narciarskich. Ja bym wymienił jedną straszną dyscyplinę, podnoszenie ciężarów. W dodatku nasza czołowa ciężarówa nazywa się Wróbel, co brzmi jak szyderstwo. Że faceci sobie niszczą kregoslupy, to ani mnie grzeje ani ziębi, ale kobiety mi żal.
    Rzucająca młotem Anita Włodarczyk budzi we mnie lęk; co by było, jakby się we mnie zakochała (taka mało prawdopodobna hipoteza), czy ja bym przeżył jeden jej uścisk ?
    @czterystaczwóreczka imponuje mi logicznym myśleniem podsuwając nam kolejne zagadki matematyczno-logiczne. A ja jej przypominam, że to jest blog ateistow i naszym obowiązkiem jest zajmowanie się nieistniejacym bogiem, wytykanie mu , jaki jest nielogiczny, mściwy, zazdrosny o innych nieistniejacych bogów, że w swej zawziętości rzuca w ludzi kamieniami, jak jakiś wsiowy łobuz, topi, pali, sprawdza na Abrahamie i Hiobie niczym Skunks na Krzywoustym bezgraniczne oddanie. O ty droga czterystaczwóreczko nalzy pisać, a nie o tym, że 1 równa się 0, albo dwa, za przeproszeniem, że sie tak wyrażę.

  486. @Lewy

    Nie będę robić konkurencji znawcom tematy, więc wolę się trzymać czego innego.

    A dla Ciebie na powitanie dwa stare i ciągle jare opowiadanka

    Czekam na wzór kwantowy o nieskończoności apercepcji na blogu ateizmu, jako bytu nieoznaczonego choćby białym szumem płynącym między wierszami któregokolwiek ze wpisów…

    1. —–Wieczorem przychodzi baca do I-szego sekretarza gminnej POP i mówi, że chce koniecznie zapisać się do partii. Sekretarz, że trzeba pół roku próby. Na to baca:
    – Albo mnie tyrozki zopisecie, albo nie chce w ogóle.
    – Ależ baco, powiedzcie, chociaż dlaczego.
    – Jok mnie zopisecie to powim.
    – Ale baco, nie mogę was zapisać, skoro nie znam nawet motywacji.
    Po godzinnej konwersacji w tym stylu sekretarz skapitulował i zapisał bacę do partii.
    – No to powiedzcie baco teraz, dlaczego tak nagle zachciało wam się do partii?
    – No, tera powim. Psychodza jo do chołupy i wchodza do swojego pokoju a tam widza, moja żona w moim łóżku z kochankiem. No to posedł jo do kuchni, golnął se kielicha i posedł do drugiego pokoju, a tam widza córka w łóżku z gachem. No to wrócił jo do kuchni, golnął se drugiego kielicha i se powidzioł: JO WAM K*RWY WSTYDU NAROBIE!!!

    2.——Dwóch juhasów znalazło jeża i kłócą się o nazwę tego zwierzaka:
    – To je iglok!
    – To je spilok!
    Przechodził tamtędy stary baca i usłyszał sprzeczkę. Podszedł i zawyrokował:
    – To nie je ani iglok, ani spilok. To je kolcok!

  487. @Lewy

    No i wyszło szydło z worka (niepolityczne)
    Ja sobie ciekawsze wypowiedzi kopiuję.
    To pierwsze zdanie niestety nie jest moje. To @gekko jest autorem

    Co by wątpliwości nie było, to je jeszcze raz przytaczam:

    Czekam na wzór kwantowy o nieskończoności apercepcji na blogu ateizmu, jako bytu nieoznaczonego choćby białym szumem płynącym między wierszami któregokolwiek ze wpisów

  488. kruk
    8 października o godz. 3:05

    a) napisałaś niejasno „to musiało być bardzo ciekawe cielę.” b) źle ci się wydało c) w porządku, nie będę więcej niczego wyjaśniać.

  489. @404
    8 października o godz. 7:28

    What am I?
    An EYE?

  490. @Tobermory
    8 października o godz. 9:22

    Oczywiście. Gratulacje. Jesteś niezawodny

  491. Jak to jednak niektórzy wyczucia za grosz nie mają.

  492. Czuły ateista, bo szkatułkowy.

    Jak się okazuje, z ateizmem jest jak z powieścią szkatułkową, pełną zagadek, w samych sobie pochowanych.
    Czuły ateista jest tak delikatny, że o ateiźmie rozpowiadać nie lubi, by się nie narazić społęcznym dowodom słuszności; woli (i wali) o muzyce.
    Słyszenie dźwięków, jak rozumienie muzyki, ateista trzyma jednak w szkatułce zbudowanej z wiary.
    Na przykład w muzyczne brzmienie winyla, nie mówiąc o kablu sieciowym.
    Ateista bowiem, jak każdy jeden homo, wierzy, że słyszy muzykę nawet tam, gdzie odbiera szumy i trzaski dopełniające scenę akustyczną.
    W tym kontekście, aktualny przebieg bloga trafnie oddaje tlące się szumnymi tłami uczucia ateisty, czyli podskórną tęsknotę za wiarą utraconą, a odnalezioną w kolejnych szkatułkach tematów zastępczych, dających pole do krzewienia i pieszczenia swej wiary.
    Ateista czuły, hojnie obdarza swą wiarą szerokie światy, nic sobie nie robiąc z braku w nich szkatułki na Boga, w której potęgi wiary ateisty nie sposób widocznie zmieścić.

  493. izabella
    8 października o godz. 3:57

    Witaj !
    Brakowało Twojej obecności 🙂

    Rzeczywiście przynajmniej czasem trzeba odejść od rzeczywistości,która często po prostu przeraża.
    A dźwięki są od niej wspaniałą odskocznią ( oczywiście nie tylko dźwięki)

    Napisałam – ponieważ parę osób wcześniej o to poprosiło i cieszę się ,że każdy pojawiający się w czasie weeekendu otworzył własną szkatułkę. Więc i Ciebie o to poproszę 🙂

  494. @czterystaczwóreczko
    Gekko to mistrz bialego szumu nieoznaczonego bytu. Zabieralem się kiedyś do „Finnagans wake” Joyce’a i poddalem sie, a przecież Ulisses to moja ulubiona książka. Gekko to taki późny Joyce. Jest tylko jeden człowiek, który rozumie Gekko, tym czlowiekiem jest…..zgadnij kto ?…no oczywiście Gekko.
    A teraz o góralach, żeby sie nie wywyższać gekomanią.
    Idzie baca do Zakopanego. W ręku trzyma wiadro, wiadrze coś chlupoce.
    Ciekawska gaździna wychyla sie przez okno i pyta.
    – A co tam baco niesiecie baco w tym nacyniu ?
    – Niose moc do analizy do Zakopanego.
    Wieczorem baca wraca z Zakopanego. Patrzy gaździna, a on z tym samym wiadrem, a w nim coś chlupoce.
    – A co wy tam baco znowu w tym nacyniu niesiecie.
    – Moc z analizy z Zakopanego
    – A cemu to, baco ?
    – Cukier w mocu odkryli, psecie cholerom nie zostawię.

  495. @Tobermory

    Jak masz ochotę, to poniżej coś co może Cię ubawić w wolnych chwilach

    1. —-What do you get when you cross a tiger and a blizzard?

    2. —-What do you get when you cross Godzilla and a parrot?

    3. —-What does a cat have that no other animal has?

    4. —–What happens when it rains cats and dogs?

    5. —–What is an insect’s favorite sport?

    6. —–What you call a rich fish?

    7. —-When is a yellow dog most likely to enter a house?

    8. —-Where did the sheep go on vacation?

    9. —-Which day do chickens hate the most?

    10.—-Why are elephants poor?

  496. Nefer
    8 października o godz. 9:21

    Neferko nie napisałam o tym wczoraj,bo bylam już bardzo senna – ale oczywiście bardzo trafnie napisałaś o tej ludowej piosence „z cielęciem” i jej fragmentarycznym wykorzystaniem przez Chopina. Pojawia się w jednym z mazurów . Troszkę później odszukam go na youtube. Jeśli znajdę,to pokażę w ktorym jest to miejscu 🙂

    Czy dziś dalsze remontowe prace ??

  497. @Lewy

    Swietny kawał!

    A ja w rewanżu zapytam Cię czemu ptaki lecą na południe jesienią?

  498. @404
    8 października o godz. 9:33

    Ja sobie pokombinuję, a ciebie może na chwilę zajmie ta zagadka?

    Płynie pombocek kajakiem po Jamnie. Dopłynął do środka akwenu i czuje, coś go uwiera w siedzenie. Patrzy – kamień, solidny granit rapakiwi. No to go trach – do wody.
    I teraz powiedz, czy w rezultacie tej operacji poziom wody w Jamnie natychmiast się podniósł, opadł czy pozostał ten sam?

  499. basia.n
    8 października o godz. 9:39

    Nie mam czasu niestety, dzięki i znikam tymczasem

  500. Lewy
    8 października o godz. 8:48

    Zaczynam towarzyszyć Ci przy porannej kawie 🙂

    Rozumiem nostalgiczne myśli. Ale z Pombockiem będzie dobrze. On się teraz mało pokazuje ze względu na ograniczony internet,ale wierzę że po jakimś czasie kolano dojdzie do normy,a wtedy będzie śmigał na…….. rowerze elektrycznym 🙂
    Oczywiście twoja troska dotyczyła również innych.
    A przy okazji ( pisalam o tym kiedyś) – marzy mi się ,abyś po prostu polubił Tobermory,a on ciebie.
    Obaj jesteście na swój sposób „perełkami ” blogu – każdy z wlasną bardzo ciekawą osobowością i ogromną inteligencją.
    To takie malutkie poranne „życzenie” na zasadzie – co by było gdyby… 🙂

    A przy kawie może Hilary i Dworzak

    https://www.youtube.com/watch?v=PFcDYTzvR0o

  501. @Ewa-Joanna
    8 października o godz. 1:36

    A to urodzony morderca o czym właściciele kotów starannie zapominają pozwalając pupilom szwendać się po okolicy.
    W Australii koty zabijają milion ptaków dziennie…

    Jako kociarz i adwokat diabła muszę się tu niecałkiem zgodzić. Koty to małe drapieżniki, niezdolne do abstrakcyjnego myślenia, planowania i samo-świadomości. Zabijają głównie żeby zjeść, choć czasami dla zabawy. Polują głównie wieczorem i nocą, gdy większość ptaków śpi.
    Być może jednak zabijają nawet te miliony ptaków dziennie.
    Ale @Kruk ma rację, to człowiek, zdolny do abstrakcyjnego myślenia, planowania i świadom siebie, jest odpowiedzialny za bodajże najszybsze od początku biosfery wielkie wymieranie gatunków. W porównaniu z nami koty to niewiniątka!
    Mniejsza z kotami i muzyką, trzeba obrać ziemniaki na obiad…….znikam….

  502. Przebudzenia kompleksowe…

    Nic tak dobrze o nas nie świadczy, jak to czym się szczycimy, że nie rozumiemy.
    🙂

  503. Tobermory
    8 października o godz. 3:32

    Widzę,że buszowałeś dziś w nocy do późna ,więc był to krótki odpoczynek.Świetny fragment z Kawalera srebrnej róży – bas imponujacy.Kiedy podawałam Szaremu Kotowi link do Vier latste lieder Straussa z Fleming i Abbado,myślałam ,że i Ty posłuchasz chętnie i ze względu na wykonanie i piękny tekst .
    Zdążyłam już przeczytać,ze kot jest mieszańcem – a robi wrażenie bardzo rasowego. Czy zabierasz go często w dlugie podróże ?

  504. @Herstoryk
    8 października o godz. 9:57
    Każdy zwierzak na ogól zabija żeby zjeść. Ale spasione koty w suburbiach zabijają dla zabijania, bo głodne nie są. A właściciele albo nie są odpowiedzialni, albo mają małą wyobraźnię. Psa trzeba trzymać na swojej property a kot łazi gdzie chce. I tak koty sąsiadów łażą po moim ogrodzie i grzebią w grządkach, bo przecież koteczek musi się wypróżnić – wykopać dołek i zakopać. Tylko dlaczego w mojej sałacie?

  505. @Tobermory
    8 października o godz. 9:51

    Wydaje mi się, że poziom wody w Jamnie opadł, bo gęstość kamienia jest większa od gęstości wody. Dopuki był na wbockowym kajaku, to tylko jego ciężar wchodził w rachubę.
    A gęstość to masa/objętość

  506. @basia.n
    8 października o godz. 9:55

    Ależ ja Lewego lubię 🙂 Na swój sposób, ale jednak 😎

    Pieśni wysłuchałem, dziękuję! Najbardziej lubię „Beim Schlafengehen”.
    Szczególnie w tym wykonaniu
    https://www.youtube.com/watch?v=Se0HPsJex04

  507. @Basiu
    Ja też, jak kot Tobermory’ego, jestem mieszańcem. Bo czasami wychodzi ze mnie kawał nadwiślańskiego buraka, a czasami bywam subtelny, błyskotliwy. Wtedy podejrzewam, że miałem jakiegoś przodka Żyda, który uwiódł moją buraczana prababkę.No bo skąd u buraka esprit ?

  508. @404
    8 października o godz. 10:35

    Eh, brawo! Miałem nadzieję, że zajmie cię trochę dłużej 😉

  509. @404, @all English speaking/listening
    John Oliver 10/07/2018
    Smutek po zatwierdzeniu BK as the 9th SCOTUS

  510. @basia.n
    8 października o godz. 10:07

    jako osobie uprzywilejowanej … wstępniaka ładnego napisałaś, to Ci pomogę w rozwiązaniu zagadki, którą Tobie wysłałam. Co by Cię nie dręczyła.

    SYMPHON

    Znaczy: unfinished symphony
    a po naszemu
    niedokończona Symfonia

  511. Ewa-Joanna
    8 października o godz. 10:34
    Ewuniu, ja Cię rozumiem. W końcu to Twoja sałata, Ty ją sadziłaś a nie kot przybłęda. Czy u was nie ma policji, żeby przemówiła do tego kota.Juz nasze kulsony wiedziałyby jak sie z takim gada, chocby przy pomocy tasera (trasera), cholera wie jak sie to urzadzenie do przekazywania prądu na złoczyńce nazywa.
    A ja lubię koty. Wiem, że to mordercy z urodzenia, ale jacy uroczy. Porównaj takiego kota z owcą albo baranem. Z Beata Mazurek albo Piętą czy Sasinem. Wolę morderców.

  512. @404, @all English speaking/listening
    John Oliver 10/07/2018
    Smutek po zatwierdzeniu BK as the 9th SCOTUS
    Próbuje ponownie bo poprzedni link nie zadziałał (?)

  513. @basia.n
    8 października o godz. 10:07

    A co do kotów, to ten nadzwyczaj szlachetnie wyglądający, a właściwie wyglądająca, bo panienka (wysterylizowana)
    https://photos.app.goo.gl/XYQRaEmbWWd1i1ft8
    pochodzi z chłopskiego gospodarstwa w Ementalu od zupełnie zwyczajnej, niepozornej matki.
    W przeciwieństwie do mojego kota jest ona wytrwałym myśliwym i znosi mi do ogrodu upolowane na dookolnych łąkach myszy, które potem na szczęście sama zjada.
    Kocur nigdy niczego nie upolował, bo się nie nauczył, za wcześnie chyba odłączony od matki. Gdybym miał myszy, to by po nim chodziły.
    W podróże nie zabieram, ale przez pierwszą jesień, całkiem młodziutki, towarzyszył mi w górskich wędrówkach. Wchodził dzielnie na górę sam, a w dół podróżował za pazuchą 😉

  514. Zakończenie niedokończonej Schuberta znalazł mój syn w archiwach drezdeńskich. Ja za to odkryłem w wiedeńskiej bibliotece X-tą (słownie dziesiątą) symfonię Beethovena. Ale mój syn i tak okazał sie lepszy bo w weneckich archiwach odnalazł „Piątą porę roku” Vivaldiego. W prawdzie mi się udało wykopać pod Neapolem ręce Wenus z Milo, ale syn w Londynie wpadł na smyczek, którym Sherlock Holmes, kiedy rozwiązywał tajemnicę psa Baskerville, posługiwał się grając na skrzypcach.

  515. @zetus1
    Dzięki za link. Zaraz obejrzę, bo jak wiesz ja uwielbiam Johna Olivera, a nie często udaje mi się go ostatnio widzieć. ja nie mam TV, tylko komputer do tego mi służy.

    Od siebie przesyłam Ci parę zabawnych historyjek, co by uśmiech zagościł na twarzy, pomimo kiejosu który coraz bardziej nas otacza.
    U mnie to takie swoiste odreagowanie.

    Oto one:

    1.—– Hrabia wraca późnym wieczorem do swojej rezydencji, a jego lokaj mówi do niego:
    – I co stary, głuchy zgredzie, znowu siedziałeś cały dzień w gospodzie i piłeś piwo?
    A na to hrabia:
    – Nie tym razem byłem na mieście i kupiłem sobie aparat słuchowy!

    2. ——-Do pokoju wchodzi strasznie pobity hrabia.
    – O rany, sir, co się panu stało? – pyta Jan.
    – Dostałem w twarz od barona Stefana.
    – Od barona Stefana? Przecież to chucherko! Musiał mieć coś w ręku!
    – Miał. Łopatę.
    – A pan, panie hrabio? Nie miał pan nic w ręku?
    – Miałem. Lewą pierś żony barona. Piękna rzecz, nie przeczę, ale do walki zupełnie się nie nadaje.

    3. —–Hrabia na balu w towarzystwie dam opowiada wrażenia z wyjazdu na safari.
    – Idę – mówi – wychodzę z za drzewa, a tu nagle przed oczami staje mi lew. Więc ja szybko zdejmuje z ramienia fuzje, przykładam do oka naciskam spust, fuzja nie nabita…. Zesrałem się…
    Dama pod wrażeniem opowieści mówi:
    – Ależ Hrabio, proszę się nie wstydzić, w takim momencie to chyba każdy by mógł…
    – Nie tam. Teraz się zesrałem.

    4. ——- Janie, kiedy to ostatnio polowaliśmy na jelenia?
    – Wczoraj, Jaśnie Panie.
    – No widzisz! To dlaczego dziś na obiad znowu jest konina?
    – Proszę wybaczyć, ale kucharz serwuje tylko to, co Jaśnie Pan raczy trafić!

    5.——Hrabia został ambasadorem Polski w Londynie.
    Dwa lata później baronowa pyta go:
    – Czy dużo trudności sprawia panu hrabiemu język angielski?
    – Mnie – nie. Anglikom – tak.

  516. Tobermory
    8 października o godz. 10:36

    To małe marzenia się spełniają 🙂

    Nie podalam linku z Jessye Norman – chociaż z początku chcialam ( bo to w jej wykonaniu po raz pierwszy te pieśni mnie zachwyciły) Zrobiłam ze względu na festiwal w Lucernie 🙂
    Ale „Beim Schlafengehen” i Norman to jest po prostu absolutne Piękno

    Jest też nagranie Norman,ktore za każdym razem wywołuje u mnie gęsią skórkę. Jedno z ostatnich dokonanych z Karajanem – Isoldes Liebestod z Wagnera

    https://www.youtube.com/watch?v=T3TAXGoNwYw

  517. @404
    8 października o godz. 9:33

    Frostbite, cricket, goldfish, Fry-day, Baaahamas, kittens, working for peanuts etc.

    Kocięta, notabene, mają także oceloty i rysie

  518. Lewy
    8 października o godz. 10:36

    No i przeczytałeś…
    Więc teraz należałoby tak samo lubić 🙂 🙂 🙂

    Skoro zastanawiasz się żartobliwie nad genealogią,to czy nie przychodzilo Ci na myśl dokonać tego bardzo szczegółowego DNA ? Przyznam ,że ja sama myślałam o tym – kiedy interesująco o tym opowiadała jedna ze znajomych. Być może kiedyś zaspokoję swoją ciekawość.

    Przeslałam Tobermoremu Wagnera – ale bez Preludium
    Więc uzupełniam – Ciebie i oczywiście wszystkich całość z Jessey Norman.

    https://www.youtube.com/watch?v=4n042id3FIM

  519. Ostatni żart, który wysłałam do @zetus1 przypomniał mi zabawną anegdotkę, którą przeczytałam w książce o Jerzym Maksymiuku (nota bene b. go lubię).

    W okresie kiedy miał występy w Carnegie Hall, kiedyś jechał windą z kilkoma innymi muzykami. Winda w porządnym budynku miała swojego chłopca windowego.
    Maksymiuk szalenie towarzyski nawiązał konwersację z windziarzem po angielsku.
    A tak naprawdę, to głównie Maksymiuk mówił, a windziarz się miło uśmiechał od czasu do czasu wydając niezidentyfikowane dźwięki.

    Jak już prawie wszyscy wyszli z windy, jeden z muzyków się zatrzymał i zapytał windziarza o czym Maksymiuk z nim rozmawiał.
    na to windziarz odrzekł: ja nie rozumiem po francusku.

    Ale sądzę, że potem będąc sporo lat w Anglii (Kierował m.in. Orkiestrą BBC)
    podciągnął się w angielskim i nikt go już nie posądzi, że mówi po francusku

  520. @ Ewa-Joanna
    8 października o godz. 10:34

    Ale spasione koty w suburbiach zabijają dla zabijania, bo głodne nie są. …. a kot łazi gdzie chce. I tak koty sąsiadów łażą po moim ogrodzie i grzebią w grządkach, bo przecież koteczek musi się wypróżnić – wykopać dołek i zakopać. Tylko dlaczego w mojej sałacie?

    Spasione dobrymi myśliwymi raczej nie są. Mogę tylko powiedzieć, że odkąd zaadoptował nas Kocurski, który łazi po nocach gdzie chce, skończyły nam się problemy ze szczurami wyżerającymi pomidory i inne uprawy żony. A najprawdopodobniej też jajka i pisklaki tych nieszczęsnych ptaków. Że w sałacie? Nie powinno jej zaszkodzić, wprost przeciwnie!

    PS. Żona przyszła i stwierdziła, że obrałem za mało ziemniaków. Trudno kobietom dogodzić….;)

  521. @Lewy
    8 października o godz. 10:45
    Koty w sałacie to i ja mogę załatwić prądem, problem w tym, że po pierwsze primo lubię zwierzęta a więc i koty, po drugie primo nie będę zadzierać z sąsiadami z powodu sałaty a po trzecie primo położyłam siatkę która kotom przeszkadza a sałacie nie.
    Ale nie przepadam za lekkomyślnym kocim personelem.

  522. @Tobermory
    8 października o godz. 11:10

    Perfekt.
    jesteś niezawodny!

  523. Tobermory
    8 października o godz. 10:53

    Kocia pani – rzeczywiście z aparycją. Ale na mnie zrobiły szczegolne wrażenie niebieskie oczy kota 🙂
    Nie widzę w nich drapieżności. A zgadza się z tym,co o nim napisałeś. Teraz wiem dlaczego od razu tak bardzo mi się spodobał 🙂

  524. @Gekko
    8 października o godz. 9:28

    …Jak się okazuje, z ateizmem jest jak z powieścią szkatułkową, pełną zagadek, w samych sobie pochowanych.

    A ja takie powieści lubię. Klasyczny „Rękopis znaleziony w Saragossie” i niedawną, dwutomową, Catherynne M. Valente, „Opowieści sieroty. W ogrodzie nocy”, http://lubimyczytac.pl/ksiazka/55622/opowiesci-sieroty-w-ogrodzie-nocy . Jeśli ktoś lubi poetycką fantastykę w formie szkatułkowej, to polecam, bardzo dobre!

  525. 404
    8 października o godz. 10:44

    Jest z nocy bardzo dużo wpisów,więc nie mogę wszystkiego szybko ogarnąć. Odpowiadałam więc od końca.
    Widzialam też,że bardzo pracowicie zabawiałaś zagadkami gości bloga 🙂
    Dziękuję za podanie rozwiązania zagadki dla mnie 🙂

  526. @Herstoryk
    8 października o godz. 11:21
    Problemów ze szczurami to jakoś nie mam jak na razie. W poprzednim domu miałam pytona 🙂 tutaj nie wiem, ale pewnie też jakiś jest w okolicy.
    A pomidory były z robakami…

  527. @Herstoryk
    Ale pewnie w bardziej zaludnionych rejonach szczurów więcej.

  528. @basia.n
    8 października o godz. 11:24

    Ja tam wolę, żeby Lewy mnie nie lubił 😎

    Wszystkie moje dotychczasowe koty wybierały sobie mnie (ew. moją rodzinę), o żadnego się nie starałem. Może bym nawet żadnego nie miał, gdyby same nie przylazły i się w jakiś sposób nie zagnieździły 🙄 😉
    A ja, jak Lewy, przyzwyczajam się.

  529. Powiem raz i do ściany a potem zamilknę. Z bloga robi się przedszkole, za dużo rozrywki i dowcipów z imienin u cioci. Pewnie tylko ja mam „ale” bo zaczęło mi to przeszkadzać do tego stopnia że już nie mam ochoty przedzierać się przez gąszcz wątpliwej jakości wpisów.

    Byłoby szkoda gdyby nowi uczestnicy tacy jak np zetus1 zniechęcili się do udziału ze względu na ogólny ostatnio prezentowany poziom. Nawoływałabym do umiaru, tak jak w towarzystwie, nie zajmować wszystkich swoją osobą bo nie wypada. Ale chyba mam bardzo niedzisiejsze poglądy.

    No to tyle.

  530. Ewa -Joanna
    Nie napisalam jeszcze,że niedawno zauważyłam dopiero Twoje nowe zdjęcia oceanu. Wnioskuję,że zrobione już po przeprowadzce.
    Czy jesteś bardzo blisko tych miejsc ?? Jeśli tak,to przeprowadzka była z całą pewnością warta tego piękna 🙂

  531. @Nefer 11:56
    Wyczytałem u Wańkowicza wspomnienia z czasów kiedy udzielał się za kałużą z wykładami, prelekcjami czy czym tam jeszcze. Pisał o konieczności „odśmiania” publiczności co jakiś czas.

    Gorzej, jeśli wykład zamienia się w głównie występ komika.

  532. @ Herstoryk
    8 października o godz. 11:29

    „To lubię”, albo Mickiewicz balladynujący w Rejsie… 😉
    Ateizm nas nie zmienia,
    co do aksjologii lubienia…
    Ja też lubię lubić, jeśli wiem dlaczego.
    Najzabawniejsze: lubić kogoś …po literach.
    Albo i przy pół.

  533. Nefer
    8 października o godz. 11:56

    Lubię Twoje wypowiedzi. Są zawsze rzeczowe i jasne 🙂

    No i mam dla Ciebie odszukany mazurek,o ktorym wcześniej wspomnialam. To mazurek opus 7 no 3. Jego początek zaczynający się lewą ręką w basie – to właśnie „matulu…”
    Zagra niezrównany wykonawca mazurów – Artur Rubinstein

    https://www.youtube.com/watch?v=UwzNsQXE5-w

  534. 404
    8 października o godz. 1:43

    (z pracy)
    Czyżby łaskotki?

  535. @Nefcia sie wkurzyła na infantylny, ostatnio prezentowany poziom bloga. Zrobiła sie straszliwie poważna a nawet sroga.
    Nfciu, taki obyczaj, że po 200-300 wpisach nastepują odloty.
    Ciekawe, które to osoby pragną aby wszyscy zajmowali sie ich osobą. Przedtem chodziło o kolano pombocka, a teraz ‚o so chodzi ?”

  536. paradox57
    8 października o godz. 12:10

    Ja mialam w konserwatorium profesora historii muzyki i form muzycznych,ktory wychodził z podobnego założenia jak Wańkowicz. Na początku każdego wykładu przynosił parę dowcipów,a potem…….. do roboty 🙂

    Wniosek bardzo trafny.
    Przy okazjie chcę zapytać – czy to Ty kiedyś wspominałeś o lekarzu i pisarzu Axelu Munthe? ( przy okazji rozmów o podchodzeniu służby zdrowia do pacjentów )

  537. Lewy
    8 października o godz. 12:17

    Nefcia wcale nie zrobila się sroga. Chodzi po prostu o pewien umiar i równowagę we wszystkim 🙂

  538. @ basia.n
    8 października o godz. 11:18
    @Lewy
    Skoro zastanawiasz się żartobliwie nad genealogią,to czy nie przychodzilo Ci na myśl dokonać tego bardzo szczegółowego DNA ?

    Przepraszam, że się wtrącam, ale syn zrobił dla siebie, to i my skorzystaliśmy. Wyszło że ja jestem najbardziej z Kaukazu, trochę z Imperium Rzymskiego, całkiem sporo z Polski i 2% z Afganistanu (?!). Żona głównie z Polski, sporo z północy Skandynawii i co nieco zza Uralu. Tak czy owak, wiedzie to po pierwsze do obśmiania bzdur o „czystości rasy”, a po drugie do malowniczych obrazków w wyobraźni na temat wybryków przodków i przodkiń 🙂 !
    Ale poza tym nie ma żadnego praktycznego zastosowania.

  539. Ktoś tu (Kruk?) wspomniał Kiri te Kanawę, a mnie się przypomniała kołysanka w jej wykonaniu (choć przy tym chórze dziecina pewnie się znowu obudzi pod koniec 😉 )
    https://www.youtube.com/watch?v=D7bPcfdMTBs
    i inne maoryskie pieśni
    https://www.youtube.com/watch?v=TAfHQ7CNt_w

    Słuchałem w zimie namiętnie

  540. Tobermory
    8 października o godz. 11:51

    A ja tam wolę,żeby Cię lubił 🙂

    Twoje koty wybierały Ciebie. Mnie się kiedyś w czasach studenckich zdarzyło,że wieczorem w czasie spaceru zjawił się przy mnie miauczacy kot. Zatrzymałam się zdziwiona,a on ( okazalo się,ze ona) skierowała się w krzaki.
    Były tam trzy małe kotki… Wyglądało tak,jakby prosiła o zaopiekowanie się. Poszukałam wśród znajomych chętnych i maluchy znalazły opiekę,bo moim rodzinnym domu był wtedy bardzo groźny dla świata owczarek alzacki (tolerujący jedynie trzy osoby – mnie,mamę i ojca)

  541. @Szary Kot
    8 października o godz. 12:17

    Na pytanie:
    – What do you get when you cross a ghost and a cat?
    Odpowiedź:
    – A scaredy cat! (to jest idiom)

    Czyli po skrzyżowaniu ducha z kotem
    mamy przestraszonego kota.

    Inni wolą odpowiedzieć:
    strasznego kota

    Ja lubię obie odpowiedzi.

  542. @basia.n 12:33

    O nim nie. Wspominałem kiedyś o swoim podejściu do właścicieli naszych pacjentów. Nam na ogół więcej problemów stwarzają właśnie ci właściciele. Nie spotkało się to z życzliwym przyjęciem u jednej z uczestniczek.
    Ale to było w czasach jeszcze przedbasinych.

    @Herstoryk 12:39

    Zważywszy na fakt, że przez nasze ziemie co i rusz przetaczały się różne ludy we wszystkich możliwych kierunkach, mówienie o czystości narodowej jest co najmniej śmieszne.
    Z tym że niekoniecznie musi to świadczyć o wybrykach naszych przodkiń.

  543. @basia.n
    8 października o godz. 12:46

    Uczucia negatywne są przeważnie bardziej szczere 😉
    Mnie nie przeszkadza, że ktoś mnie nie lubi, byle swoją obsesją na tym tle nie zamulał bloga i nie usiłował powiększać swojego stronnictwa przy pomocy obmowy, histerii i pieniactwa.

  544. paradox57
    8 października o godz. 12:53

    Trafilam kiedyś w antykwariacie na małą książeczkę Axela Munthe „Księga o ludziach i zwierzętach” ( była chyba w Polsce wydana jeden raz)
    Bylam pod ogromnym wrażeniem . Autor był nie tylko lekarzem ludzi. Kochał i potrafił pomagać zwierzętom. Dyrektor owczesnego paryskiego ZOO – wielokrotnie prosił go o pomoc,ktorej Munthe nigdy nie odmawiał.
    U mnie ma ogromne miejsce w sercu za wykupienie na Capri góry Barbarossa,ktorej wlaścicielem był wtedy miejscowy rzeźnik. Wymieniona góra była miejscem odpoczynku przelatujacych do Afryki skowronków.
    Rzeźnik je łapał ,aby mogły trafiać na „ekskluzywne stoły”.
    Munthe bardzo chciał ocalić ptaki ,wiec ofiarowywał duże sumy za górę,ale bez skutku. I stało się tak,że kiedyś rzeźnik zachorował bardzo poważnie ,a miejscowi lekarze byli bezradni.Więc pomimo wielkiej niechęci rzeźnika do Munthe’go,wysłano do niego prośbę o pomoc.Wtedy lekarz powiedział pacjentowi,że mu pomoże,pod warunkiem zgody na sprzedaż góry za ostatnią ( bardzo wysoką) proponowaną mu sumę. W ten sposób skowronki mogly znów bezpiecznie odpoczywać i śpiewać swoje piosenki:)

  545. Tobermory
    8 października o godz. 12:56

    To było oczywiście bardzo ogólne stwierdzenie 🙂

    O sympatiach i anypatiach już jest małe pssssssssss… 🙂

  546. @404
    8 października o godz. 12:47

    Przerosło mnie. Zastanawiałem się nad angielskim przez chwilę, ale że pytanie było po polsku, obstawiłem polski. A i tak nie znałem tego idiomu – ale już znam!

    Odwdzięczam się hasłem z przymrużonej krzyżówki: Dziewczyna za bezcen.

  547. Z lasu w okolicach Zakopanego wychodzi zdrożony wędrowiec. Drogą jedzie góral na furce zaprzężonej w jednego konika.
    – Dzień dobry, panie gazdo! Daleko jeszcze do Zakopanego?
    – A, będzie z pięć kilometrów, panocku.
    – Czy mogę się przysiąść?
    – A siadajcie se, panocku.
    Góral podcina konika, furka rusza raźniej.
    Po półgodzinie:
    – Gazdo, a teraz to ile będzie do Zakopanego?
    – Aaa, teraz to już z dziesięć 😎

  548. paradox57
    8 października o godz. 12:10 Edit →

    Wyczytałem u Wańkowicza wspomnienia z czasów kiedy udzielał się za kałużą z wykładami, prelekcjami czy czym tam jeszcze. Pisał o konieczności „odśmiania” publiczności co jakiś czas.

    Gorzej, jeśli wykład zamienia się w głównie występ komika.

    Komik potrafi włożyć do głów to, co na seriozno nie wchodzi.
    Albo nie potrafi.
    Przedostatni tacy co wkładali, to byli panowie dwaj, co to już jesień, tomaty i herbatka, wraz z niejakim Dudkiem. Bo ostatnia to była Olga Lipińska.

  549. @basia.n
    8 października o godz. 12:06
    Pod nickiem moja okolica i sąsiedztwo.

  550. @Tanaka 13:42

    I dużo obecnie takich zostało?

  551. @404
    8 października o godz. 11:03
    Dzięki za dowcipne historyjki – już pierwsza mnie rozśmieszyła.

    Popadam w pesymizm :
    We Włoszech – fatalny budżet 5-gwiazd
    W Brazylii – wybory – nieciekawe perspektywy
    W RPA – reverse appartheit (czarni rasiści) – wczoraj w reportażu
    W US – judge Kavanaugh, DJT, the Reps
    W EU – brexit, Polska, Węgry
    W Polsce – PIS, antyszczepionkowcy, Mateuszek-kłamczuszek
    W Rosji – Putin, Sencow, Sallisbury
    Na Ziemi – global warming, plany zwiększenia spalania węgla
    W książce, która czytam – „Czerwony głód” (A. Applebaum) – sceny apokaliptyczne.

    Jedynie muzyki słuchać i zapomnieć o problemach. Ostatecznie to orkiestra grała do końca na „Tytaniku”, co nie jest wcale głupie: jak ginąć to z przytupem.
    Ostatnio, po siatkówce, w szachach jest lepiej, bo „nasi” na czwartym miejscu w WC i to dzięki Dudzie ( zbieżność nazwisk – ten szachista broni nazwisko ). Kiedyś dawno temu grałem w tę grę.
    Wczoraj w Drugim śniadaniu … Andrzej Mleczko przytoczył Sokratesa:
    „Demokracja byłaby dobra, gdyby nie było tylu idiotów wśród nas.”
    Dla muzyków: gościem jest m.in. Zbigniew Preissner – zachęcam do obejrzenia

  552. @Ewa-Joanna
    8 października o godz. 13:43

    O, jak dużo horyzontu… Tego mi najbardziej brak w Alpach 🙁
    I piasku.
    Ładneptaszki – srokacz i ibis. Tym chyba koty nie zagrażają?

  553. Ewa-Joanna
    8 października o godz. 13:43

    To Twoje miejsce na ziemi jest po prostu bezcenne…

    Tak piękne,jak góry Tobermory’ego 🙂

  554. @404
    8 października o godz. 8:38

    Rewelacja!

    Układ dwóch gęsi przed gęsią , dwóch gęsi za gęsią i jednej gęsi w środku

    _ -_ G _ – _
    _- _ G _ – _
    G G G G G
    _- _ G _ – _
    _ -_ G _ – _

    W 3D już nie namaluję, ale w sumie >2 Zależy od tego, jak wielki był sum.

  555. Zawsze jest coś,czego brakuje 🙂

    Albo niebotycznej wysokości,albo bezbrzeżnej przestrzeni .

  556. Tobermory
    8 października o godz. 13:54
    Są i inne. Nie wiem kto zabija ptaki, za ogon nie złapałam, ale już 3 martwe znalazłam w ogrodzie. Te tutejsze ptaki to takie pierdołowate, długo nie miały wrogów poza wężami, to i nie boją się za bardzo.

    A ja myślałam, że w Alpach masz tego horyzontu do wypęku. 🙂
    Mnie męczyły ograniczenia miejskie. Lubię przestrzeń.

  557. @Ewa-Joanna
    8 października o godz. 14:04

    No pewnie, że mam horyzont. Jak się wespnę odpowiednio wysoko, to mam i przestrzeń 😉
    Lubię jak słońce znika za horyzontem, najlepiej „w morzu” i zapada wieczór. A nie jak tutaj, za górą, i jestem w cieniu, a gdzieś indziej ludzie jeszcze długo cieszą się słoneczkiem 🙄

  558. @bubekró 13:559

    I zrobiłeś tłum. Żeby one jeszcze chciały chodzić na krzyż, to już w całości nadawałyby się na blog ateistyczny.

  559. @Tobermory
    8 października o godz. 14:09
    U mnie słońce z morza wyłazi. I włazi mi do sypialni 🙂
    Ale najbardziej dla mnie fascynujący jest wychodzący z morza księżyc w pełni i ta droga srebrna do…
    Już pisałam, że brakuje mi tu ciebie do zrobienia pięknego zdjęcia. Ja jakoś nie umiem.

  560. O tym sumie też sobie pomyślałem, że spory powinien być 😉
    Mój ojciec latami polował na jednego, ale zawsze mu się urywał z wędki. Aż któregoś roku, po wiosennych roztopach, natknęliśmy się na ogromną rybę leżącą na brzegu jeziora, już nadpsutą 🙁
    – To on – powiedział mój ojciec, bardzo rozczarowany.
    Szacował go na co najmniej 70 kg.

  561. @bubekró października o godz. 13:59

    Odpowiedź jest znacznie prostsza

    TRZY

  562. To pewnie była ta wielka ryba, którą na brzeg wyciągał Peszek, albo ta, którą Macuga chciał na kartofla złapać. Choć nie, Macuga rozważał niełapalność karpia.

  563. @404
    8 października o godz. 14:19

    Ale gdyby po bokach ustawić po 100 z każdej strony, to nieco więcej.

  564. @basia.n
    8 października o godz. 13:59
    Wiele jest pięknych miejsc, ważne jest żeby znaleźć własne.

  565. @zetus1
    8 października o godz. 13:50
    Się nie martw. Na tym czerwonym guziku postawili mu paprotkę.

  566. @Szary Kot
    8 października o godz. 13:26

    Myślę i myślę i wymyśleć nie potrafię (chwilowo)
    Czas mi spać, może po spaniu coś się uda?
    ktos mnie podejrzewał ostatnio o wolne myślenie, a ono teraz jeszcze zwolniło.

    @zetus1

    Podzielam Twoją troskę, stąd moja ucieczka w żart i riddles
    Trzeba się ratować. A John jak zwykle nie zawodzi.
    Zaraz sprawdzę link, który ostatnio podałeś.

    A tymczasem parę odreagowaczy:

    1. —–Do pokoju hrabiego wchodzi lokaj i mówi:
    – Panie hrabio znowu przyszedł ten żebrak który twierdzi, że jest pana bliskim krewnym i że może tego dowieść.
    – To chyba jakiś idiota?
    – Ja też tak pomyślałem, ale to jeszcze nie dowód!

    2. ——– Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie.
    – Ale przecież pada deszcz.
    – To weź parasol!

    3. ——Hrabia i Hrabina płyną łódką po jeziorze. Hrabina spostrzega kochającą się parę łabędzi i z rozmarzeniem zwraca się do Hrabiego:
    – Też bym tak chciała…
    Na to hrabia, nie przestając wiosłować:
    – Eee, nie chce mi się dupy moczyć.

    4. —–Londyn, XVIII wiek, jeden z pierwszych biegów ulicznych. Temu niecodziennemu zjawisku przypatruje się hrabia ze służącym.
    – Janie, co to za zbiegowisko?
    – To wyścig, panie hrabio. Ludzie się ścigają.
    Ten, który dobiegnie pierwszy, zostaje zwycięzcą i dostaje nagrodę pieniężną.
    – Rozumiem. To w takim razie po co biegną pozostali?

  567. @Nefer
    8 października o godz. 11:56
    Dzięki za pamięć, jestem neofitą na tym blogu (ex-DP), więc się przyglądam i zapoznaje z naturą tego „zbiegowiska”

  568. @Nefer
    8 października o godz. 11:56

    Zgadza się. Głupie dowcipy powinny zostać aresztowane! A jak nie, to przyjdzie tu np. „śledziona pneumatyczna” i wtedy już w ogóle przestanie być poważnie.

  569. bubekró
    8 października o godz. 15:10

    Przypomniało mi się rosyjskie powiedzenie,które można by tu zastosować :
    „wsio wozmożno,tolko ostorożno” 🙂

  570. Ewa-Joanna
    8 października o godz. 14:24

    Masz rację – ale trochę łatwiej jest szukać swojego miejsca w kraju posiadającym wielką przestrzeń. No i trzeba wiedzieć,czego się chce – cywilizacji,czy Natury 🙂

  571. @basia.n 8 października o godz. 11:24

    Niebieskie oczy bialej kocurki? Ja widzę kolor żółtozielony.
    Więc jak to jest? Tobermory?

  572. @bubekró 8 października o godz. 13:59
    Ale chyba wystarczą trzy?

  573. @Ewa-Joanna 8 października o godz. 14:26
    🙂 🙂 🙂

  574. @404 8 października o godz. 14:28
    „Wolne myślenie” według Kahnemanna – daje w wyniku prawidłową odpowiedź. To nie było podejrzenie, tylko stwierdzenie.

  575. @Szary Kot 8 października o godz. 13:26

    Dziewczyna za bezcen? Podpowiedz.
    Bardzo lubię przymrużone krzyżówki.

  576. Niegdys był w tv taki kabaret Andrzeja Strzeleckiego. Ech to było cos; siostry Winiarskie, Zborowski, Majchrzak.
    I oni jako grecki chór kazali poszukać w recytowanym przez nich tekście brzydkie słowo. Było to tak mniej więcej „i Skrzynecki i Chłopicki, była Plater i Pisłsudski”.
    Trzeba było miec głowę, żeby to brzydkie słowo wyłowić. Kiedy jednak nikt nie potrafił, wtedy chór je akcentował. Ja to tak zaakcentuję „i Skrzynecki i ChłoPICKI, była Plater i Piłsudski”.
    Niektórzy i niektóre wykwintnisie się żachną, że to strasznie głupie. Tez tak uważam, ale jest to równocześnie genialne.

  577. Kiedy i jak ewoluujący homo zaczęli używać muzyki?
    Jak nie było instrumentów, to z muzyką były trudności. Ale mógł się wykształcić śpiew, a ten ma melodię i rytm.
    Kto pierwszy śpiewał – myśliwi nawołujący się podczas wypraw, czy kobiety kołyszące dzieci na rękach? Mnie się zdaje że, to drugie chyba było wcześniejsze bowiem jest naturalne. A może i równocześnie.

    Równolegle powstawały rytmy. Wpierw przez klaskanie.
    Jak był rytm, to i taniec. Nieraz widzimy na filmach o tubylcach, że początek zabawy u nich, to rytmiczne klaskanie, śpiew oraz taniec, z początku w miejscu, potem kroki, figury.
    Wpierw by uzyskać rytm mogło być pukanie, bębnienie po byle czym. Potem człowiek nauczył się dobierać przedmioty, które głośniej rezonują. Pewnie bardzo wcześnie zaczął zdawać sobie sprawę z miary rytmu, instynktownie dzielił to bębnienie na takty. Także po to, by otrzymać zgodność rytmiki z tańczącymi.

    Co wyrażała taka muzyka i taniec? Emocje, radość, dziękczynność, szacunek, związek z duchami przodków, odganianie złych duchów, symboliczne przedstawienie polowania, itd.

    Pierwsze instrumenty, to były pewnie perkusyjne. Pewnie skorupa dużego orzecha była odpowiednia do pierwszych zastosowań perkusyjnych. Naciągniecie przepony (skóry) na jakaś ramę oraz później dodanie pod nią pudła stworzyło bęben.

    Pierwsze instrumenty do wygrywania melodii ciągłej, to były pewnie wszelkiego rodzaju piszczałki, a także muszle, rogi.

    Mamy wszystko, co potrzebna do uprawiania muzyki. Rytm wybijany klaskaniem, pukaniem kamienia o kamień, stukaniem w skorupę orzecha, uderzaniem w bęben, wygrywana na instrumentach i nucona lub śpiewana melodia (gdy człowiek nauczył się artykułować dźwięki), towarzyszący jej zbiorowy taniec, w miarę rozgrzewania się tancerzy – indywidualne popisy.

    Pierwsze „poważniejsze” instrumenty były chyba strunowe, bo idea takiego instrumentu narzucała się naszym przodkom sama – napięta mocno cięciwa porządnego łuku szarpnięta odpowiada tonem basowym, dość długim, jeśli jest dobrze napięta.
    Pzdr, TJ

  578. @tejot 8 października o godz. 16:24
    Ładne podsumowanie. Ale pierwsze to chyba były ptaki?

  579. @Na marginesie
    8 października o godz. 15:50

    Wystarczy, ale wolę założyć więcej, żeby przypadkiem nie wyszło manko.

  580. A po ptakach wokalizujące naczelne przypisujące do każdego głosu odpowiednie znaczenie. Do wspólnego śpiewania chyba konieczny był wspólny ruch – pewnie przy ceremoniach pogrzebowych. Ciekawe co nucono/mruczano/mormorandowano, gdy robiono pierwsze ozdoby na czaszkach zmarłych.

  581. @Na marginesie
    8 października o godz. 15:58

    Może Tania?

    A niebieskie oczy to pewnie @basia.n zauważyła u mojego kocurka, jak był mały. Teraz ma zielone w różnych odcieniach, zależnie od oświetlenia, a może i nastroju?

  582. Dziś jestem z doskoku, bo przesadzam.
    Truskawki w ogrodzie.

  583. @Nefer 8 października, 9:21
    Nefciu, na miłość boską, ja Cię nie rugałam. Chciałam tylko powiedzieć, że wielki kompozytor dostrzega w muzyce ludowej rzeczy godne uwagi, wykrywa w niej pewne desenie, które potem przetwarza na swój unikalny sposób. W recenzji uwertury „Polonia” Wagnera, o której wcześniej wspomniałam, krytycy zarzucali mu „pseudopolskość” a to znaczy, że jest coś zupełnie szczególnego w naszej muzyce, co nie każdy umie uchwycić. Muzyka różnych regionów świata ma tę swoją szczególność.
    Poza tym rozumiałam Twoją niecierpliwość, począwszy od „miski ryżu”.

  584. Potrzeba ekspresji poprzez rytm i przyśpiew
    bubekró
    8 października o godz. 16:47
    A po ptakach wokalizujące naczelne przypisujące do każdego głosu odpowiednie znaczenie. Do wspólnego śpiewania chyba konieczny był wspólny ruch – pewnie przy ceremoniach pogrzebowych. Ciekawe co nucono/mruczano/mormorandowano, gdy robiono pierwsze ozdoby na czaszkach zmarłych.

    Mój komentarz
    Moim zdaniem mruczano, nucono na pewno, na 100 %. Ta potrzeba wydawania dźwięków składających się samorzutnie w jakąś równoległość towarzyszącą, samopotwierdzenie, puentę jest głęboko zakorzeniona w naturze ludzkiej. Nie znam nikogo, kto np. po udanym wykonaniu czegoś nie zanucił dajmy na to takiego – „daj mi nogę, daj mi nogę, bo bez nogi żyć nie mogę” i ponownie wrócił do roboty równolegle mrucząc, nucąc coś, klepiąc palcami po stole, itd.

    To jest chyba jedno z najpierwotniejszych naszych dziedzictw – potrzeba ekspresji poprzez rytm i melodię. To nas nastraja, usposabia, potwierdza, optymizuje.
    Pzdr, TJ

  585. Na marginesie
    8 października o godz. 15:38

    Rzeczywiście chodziło mi o kota,a nie białą kocicę.
    Ale Tobermory już to wyjaśnił 🙂

  586. @basia.n 8 października o godz. 17:07
    A już myślałam, że jedna z nas jest daltonistką 🙂

  587. Hasło z przymrużonej krzyżówki:

    „Obstawiciel rzędu naczelnych”
    Łatwe!

  588. @Tobermory 8 października, 12:56
    Mnie też nie przeszkadza jak ktoś mnie nie lubi. Oczekiwanie powszechnego lubienia budzi, moim zdaniem, podejrzenie o nieszczerość. Natomiast próby budowania stronnictw na zasadzie osobistych sympatii czy animozji uważam za obrzydliwe.

  589. @tejot
    8 października o godz. 17:02

    https://www.youtube.com/watch?v=yS0Lv2Pv99g

    Test na silną wolę – spróbuj nic nie zanucić

  590. tejot
    8 października o godz. 16:24

    Bardzo się cieszę,że o tym napisałeś 🙂
    Bo rzeczywiście istnieją dwie teoria pochodzenia i powstania muzyki.
    Jedni twierdzą,że najpierw powstala melodia,inni,że rytm.
    Podałeś właściwe przykłady mówiące,że wszystko odbywało się jednocześnie. Być może przy jednym ognisku najpierw klaskano w ręce,a przy innym wydawano pierwsze imitacyjne dźwięki – zarówno ptaków ,jak zwierząt ( słynne wycie wilka do księżyca)
    Potrzeba ekspresji poprzez rytm i melodię jest absolutnie niezaprzeczalna 🙂
    Wyrażała się i wyraża w najprzeróżniejszy sposób w różnych zakątkach świata – ale jest „od zawsze”.

    Jak bardzo różny sposób – niech za przykład posłuży meksykański zwyczaj święta śmierci – odpowiednik naszych zaduszek. Tam przynosi się na groby symboliczne jedzenie i picie ( przypomina to pogański zwyczaj słowiański)
    A potem…Meksykanie wędrują wspólnie po ulicach , tańczą i bawią się ubrani w maski,symbolizujące śmierć. A więc nie ma łzawych wspomnień swoich bliskich – jest wspominanie radosne .

  591. Na marginesie
    8 października o godz. 17:13

    Dobrze,że obie nimi nie jesteśmy 🙂

    Na blogu jesteś jedną z tych pań ,które potrafią myśleć bardzo logicznie. Czy to jest zwiazane z twoim zawodem ( jak u isabelli) czy to po prostu „taka jest twoja uroda” ? 🙂

  592. @kruk 8 października o godz. 17:14

    Natomiast próby budowania stronnictw na zasadzie osobistych sympatii czy animozji uważam za obrzydliwe.
    Najczystsza hipokryzja – bo kto z entuzjazmem sekundował „blondynce”, nawołując do „rewolucji” przeciw Tanace i innym domniemanym obrazoburcom? Po raz kolejny muszę stwierdzić, że masz szalenie krótką pamięć. Delikatnie mówiąc.

  593. @basia.n 8 października o godz. 17:34

    Każdy potrafi myśleć logicznie.
    Pod warunkiem, że ma akurat na to ochotę 🙂

  594. tejot
    8 października o godz. 16:24

    „Neandertalski flet” zrobiony z kosci udowej mlodego niedzwiedzia jaskiniowego, znaleziony w jaskini Hohle Fels w 2008 roku. Ten flet zostal zrekonstruowany i mozna posluchac muzyki na nim granej. Nie znamy co neandertalczycy granli, ale znamy najstarszy utwor muzyczny “Hurrian Hymn No. 6” ktory zostal zrekonstruowany na podstawie znalezisk w Syryjskim Ugarit i wlasnie on, ten liczacy okolo 3400 lat hymn jest grany na zrekonstruowanym „flecie neandertalskim”.

    O samym znalezisku, rekonstrukcji i jak brzmi mozna nie tylko przeczytac (angielski) ale i posluchac gry na tym zrekonstruowanym flecie, tutaj:

    http://www.openculture.com/2015/02/hear-the-worlds-oldest-instrument-the-neanderthal-flute.html

    Mozna powatpiewac, czy faktycznie tak brzmial, jeszcze bardziej mozna powatpiewac, czy te 40 000 lat temu grano takie zlozone utwory jak „Hymn No 6”, ale nie mozna miec watpliwosci, ze jesli stworzono tak zaawansowany instrument, to nie po to zeby sobie byl, tylko po to, zeby na nim grac…

    Pozdrowka
    ~l.

  595. Z góry przepraszam, że nie na temat, ale jak zauważył @Lewy, w pewnym momencie pod każdym wpisem pojawiają się dywagacje nierzadko od czapy, co tylko świadczy o naszej potrzebie rozmowy w o g ó l e w tym, a nie innym gronie.
    Właśnie wróciłam z podróży sentymentalnej do miasta, gdzie spędziłam pierwsze 17 lat i znalazłam przyjaciółkę na cale życie. Mimo odległości, rozmaitych, nierzadko powikłanych kolei losu każdej z nas, udało się nam zachować wzajemność uczuć i bliskość, jakiej nie gwarantują więzy krwi.
    Myśmy się kiedyś WYBRAŁY, jak się okazało, na dobre i na złe.
    TO było pierwszego dnia w I klasie. Dzieciaki usiadły już w ławkach. Ja z jakąś całkiem przypadkową dziewczynką i nagle podeszła do mnie blondwłosa błękitnooka, wzięła mnie za rękę i powiedziała – ty będziesz siedziała ze mną. Tak się też stało , po energicznym usunięciu przez nią swojej dotychczasowej towarzyszki.
    I odtąd ja ciemnowłosa, ona jasna tworzyłyśmy tandem podczas kolejnych szczebli edukacji oraz towarzyskich podbojów i klęsk (choć te ostatnie były bardzo nieliczne). Rozdzieliły nas studia w różnych miastach, co okazało się tylko przejściową trudnością. Ja poniekąd wróciłam do mojej rodzinnej od pokoleń Warszawy, ona wylądowała w Lublinie.
    Znamy wszystkie swoje sekrety od dzieciństwa po dziś, wspieramy się w trudnych chwilach, cieszymy z wnuków, choć „po drodze” nasi faceci nie tylko nas kochali, ale i dawali „popalić”.
    Ostatnio rozmawiałyśmy o tym, że mogłaby nas po tylu latach rozdzielić chyba tylko ideolo-polityka, czyli gdyby któraś z nas znalazła się po drugiej stronie względem strony pierwszej, co oznaczałoby opowiedzenie się którejś z nas, po stronie ciemnej mocy, za jaką , na szczęście obydwie się nie opowiadamy.

  596. Na marginesie
    8 października o godz. 17:35

    Czasem bardzo mi szkoda ,że nie znam tych „innych” czasów,( wiem,że do wszystkiego można wrócić w archiwum,tylko czasu brak) ale innym razem ( kiedy powracają takie momenty o jakich napisalaś) wolę ich nie szukać. Ale wiem,że kiedyś zbiorę się w sobie i pójdę śladem @anumlika .

  597. @Na marginesie
    8 października o godz. 15:58

    Zepsułbym zabawę czterystaczwórce… Niech się wyśpi i dumie dalej.

  598. Na marginesie
    8 października o godz. 17:14

    Mam! Goryl!

  599. mag
    8 października o godz. 17:51

    Od razu powiem – ależ nie przepraszaj.Dobrze,ze istnieje takie szczególne miejsce,gdzie można dzielić się myślami i odczuciami z innymi 🙂

    Ja również miałam taką dziecinną,szkolną przyjaźń – nauczycielka postawiła nas razem na pierwszym spacerze, a ponim poszłyśmy razem do wspólnej ławki. Tyle tylko,że moja przyjaźń mie wytrzymała proby czasu – rozdzieliła nas przestrzeń 🙂 Ale jak dziś pamiętam nasze wspólne powroty ze szkoły,trwające o wiele dłużej niż droga poranna.
    Ja odbyłam sentymentalną podróż w czasie dwa tygodnie temu w Łodzi….

  600. przepraszam za dwie literówki 🙂

  601. @basia.n 8 października o godz. 17:52

    Ale nie chodzi koniecznie o inne czasy. Moralizatorstwo + hipokryzja to zjawisko ponadczasowe raczej. Anumlik zwykle bywał bardzo zgodliwy. Chyba że ktoś go mocno rozeźlił – jak wtedy O.r.t.e.q. z ujawnieniem tożsamości.

  602. @Szary Kot 8 października o godz. 17:57
    Bingo! Mnie też tak wyszło 🙂

  603. Na marginesie
    8 października o godz. 18:12

    Pisząc „inne czasy” miałam na myśli te blogowe,w których nie uczestniczyłam. Ale zawsze mogę zapytać o wszystko Ciebie – bo jesteś tu od bardzo dawna.:)
    Kiedy czytałam sobie archiwum anumlika bardzo mi było żal,że zjawilam się za późno. Gdybym zapukała do ateistów od razu od momentu rozpoczęcia prenumeraty Polityki – byłabym tu pół roku wcześniej.A ja weszłam tu dokladnie w dniu,kiedy syn anumlika podał wszystkim tę smutną wiadomość. Szkoda…

  604. mag
    8 października o godz. 17:51

    Ciekawie piszesz. To jest fenomen, o trudnym do rozszyfrowania kodzie. Że osoby w ogóle nie zwiazane inaczej, jak czymś przypadkowym, przynajmniej na początku, spotykają się i przyjaźń zapada na całe życie.
    A z rodziną to się potafi wyjść dobrze tylko na obrazku.

  605. Na marginesie
    8 października o godz. 17:35

    Toś mnie ubawiła!

  606. @lonefather

    Czy nalezy zatem przypuscic, ze wlasnie flet to najstarszy w historii naszego gatunku instrument muzyczny? Jesli dobrze rozumiem zalinkowany artykul – z prehistorycznego fletu mozna wydobyc tony i poltony skali diatonicznej, mozna na nim nawet dzis zagrac fragmenty znanych, klasycznych utworow. Czy to moze oznaczac, ze kultura oraz wiedza o swiecie to zjawiska znacznie starsze niz sie ogolnie mniema? Chyba trzeba wiedziec calkiem sporo, zeby na przyklad wlasciwie wykonac otwory we flecie (odleglosc miedzy otworami wyznacza chyba tony na skali)? Biorac pod uwage material, oporny i trudny w pozyskaniu – nie odbywalo sie to chyba metoda prob i bledow?

    Chyba, ze powstawaly w tej samej epoce drewniane fujarki, znacznie latwiejsze w obrobce, z ogolnie dostepnego materialu – tyle, ze nie przetrwaly do naszych czasow. A wlasciwe rozmieszczenie otworow uzyskano na drodze eksperymentu. Ciekaw jestem jak to sie moglo wiazac z obyczajami godowymi. Moze troglodyta-flecista, zdolny do zagrania melodyjki przed jaskinia swojej wybranki, mial wieksze szanse w upowszechnieniu swoich genow?

  607. @basia.n

    Pozwole sobie powtorzyc pytanie.

    Czy gra na cztery rece jest znacznie trudniejsza niz „zwykla” gra na fortepianie/pianinie, czy tez stopien trudnosci jest porownywalny?

    Zafrapowal mnie ten temat – gra na cztery rece. To pewnie nie jest temat dla wirtuozow – ale dla zwyklego, szarego smiertelnika, ktory chce grac jako-tako poprawnie – to chyba umiejetnosc trudna ale istotna?

  608. basia.n
    8 października o godz. 17:26

    Bo rzeczywiście istnieją dwie teoria pochodzenia i powstania muzyki.
    Jedni twierdzą,że najpierw powstala melodia,inni,że rytm.
    Podałeś właściwe przykłady mówiące,że wszystko odbywało się jednocześnie. Być może przy jednym ognisku najpierw klaskano w ręce,a przy innym wydawano pierwsze imitacyjne dźwięki – zarówno ptaków ,jak zwierząt ( słynne wycie wilka do księżyca)
    Potrzeba ekspresji poprzez rytm i melodię jest absolutnie niezaprzeczalna
    Wyrażała się i wyraża w najprzeróżniejszy sposób w różnych zakątkach świata – ale jest „od zawsze”.

    Mnie bardzo frapuje ta pierwotność w nas, która przekłada się na dźwięk, rytm, muzykę. Ale nie mniej – na ruch, na rysunek, obraz, na potrzebę zrobienia totemu, posągu, artefaktu.
    Podłoże tego musi być biologiczne i siedzieć w najgłębszych warstwach psyche. Puls serca, rytm krwi, oddechu, metabolizm komórek, motoryka mięśni i każdego kawałeczka ciała.
    Std też oceniam muzykę sprawdzając, jak głęboko we mnie wchodzi i czy się zgadza z tymi pulsami. Intelektualne branie muzyki, zresztą i innych rodzajów sztuki jest dosyć płytkie, bo jej sens łatwo ulata, wietrzeje, ulega modzie.
    Właściwie zawsze, gdy słyszę bębny, mam głębokie dreszcze, czuję jak się mi – dosłownie – włos na ciele jeży. Z tego – też – powodu, jestem wyznawcą Afryki i mojego dzikiego przodka we mnie.
    Jakiś czas temu, zrobiłem sobie wulkan. Własny wulkan. Żeby móc sięgnąć do głębi Ziemi. Nie tej Ziemi, do której sięgał Wojtyła, bo on sam nie wiedział, do czego sięgał. Sięgam do jedynej jaka istnieje.

    Inny fenomen związany i z dźwiękiem, z ruchem, obrazem, strojem, wspólnotą: taniec derwiszów. Kiedyś rozmawiałem z kimś, kto ma takie doświadczenie. Podobno – najdosłowniej – odlotowe.

  609. @lonefather
    8 października o godz. 17:49

    Przepraszam – jakoś przeoczyłam Twój wpis ! To bardzo ciekawe znalezisko. Nie wiedziałam o tym.Zaraz zajrzę do linku.
    Czy już trochę „odparowałeś” po dwudniowym święcie domowym? Wyobrażam sobie tylko troszkę jak to mogło wyglądać. 🙂

  610. @kruk

    . W „Wojnie i Pokoju” uderza spokojny stosunek Tołstoja do Francuzów. ”

    Czy dobrze pamietam, ze na kartach tej wlasnie powiesci spotyka sie Niemcow – generalow armii carskiej, ktorzy po rosyjsku mowia z bledami, ale gotowi sa polec w boju „za swoj cesarz” (to chyba cytat doslowny)? Chyba w ogole sporo bylo Niemcow (i nie tylko) w carskiej armii? Chociazby Barclay?

  611. bohuwamohu
    8 października o godz. 20:07

    Witaj na blogu 🙂

    Gra na cztery ręce – to wspólne muzykowanie. Wymaga więc oprocz pianistycznych ( mniejszych lub większych) umiejętności – wzajemnego słuchania siebie. Bo najważniejszy jest przecież rezultat – stworzenie jakiegoś muzycznego obrazu. Nie ma miejsca na ego – trzeba stworzyć jedność .
    Zademonstruję na przywitanie Ciebie dla mnie najpiękniej grające duo na cztery ręce 🙂 Mam ich dwie płyty. Ale oczywiście grają również wspaniale na dwa fortepiany.
    Więc pierwszy link – na cztery ręce,a drugi na dwa fortepiany

    https://www.youtube.com/watch?v=qfMU1jORNyA

  612. bohuwamohu
    8 października o godz. 19:59

    Nie sadze. Mysle, ze najstarszymi byly instrumenty perkusyjne, tylko ze w tym jest problem, ze nawet jesli jakies ich szczatki sa znajdowane, to identyfikacja fragmentow kosci jako szczatkow „instrumentu perkusyjnego” sa zwyczajnie niemozliwe, chocby z uwagi na ich niemal identycznosc z resztkami kuchennymi.

    Najstarsze nie budzace watpliwosci identyfikacyjnych instrumenty perkusyjne, to sa znajdowane na terenie Ukrainy, w obozowiskach lowcow mamutow bebny z czaszek mamutow. Sa po pierwsze specjalnie wycinane, a dodatkowo na ich powierzchni sa zaznaczone „skale dzwiekowe” i wlasnie analiza dzwiekow wydobywanych przy uderzeniu w kolejne miejsca, pozwolila zidentyfikowac te czaszki jako instrumenty, a nie przypadkowe, przypadkowo roznie ponacinane czaszki.

    Te „ukrainskie” znaleziska maja okolo 14 000 lat i z tego co pamietam, to zwykle na jednej czaszce sa zwykle 3, czasami 4 linie naciec, rozmiezczone w roznych miejscach, zaleznie od grubosci kosci w danym miejscu.

    Probowalem znalezc w necie cos popularnego, ale wychodza mi same specjalistyczne, czyli bardzo naukowe. Poniewaz sie nie znam na muzyce, to nie zrozumialem, o co chodzi, ale naszego powszedniego „do, re, mi …” nie daje sie wydobyc, bo jest jakies „przesuniecie”. Bij zabij o co chodzi z tym „przesunieciem” to nie wiem. Jednego tylko jestem pewien, ze podejzenie „przypadkowosci” zostalo wyeliminowane w komputerowych analizach dlugosci i wysokosci dzwiekow.

    Pozdrowka
    ~l.

  613. basia.n
    8 października o godz. 20:10

    Odparowales?

    Nie musialem. W sobote rodzinne diner party, w niedziele skok do Disneylandu. Troche zmeczenia, ale pogoda dopisala, wiec sie wszystko udalo. Dzieki za zainteresowanie. Mam nadzieje, ze cos ciekawego do Jukeboxa dodalem… (lol)

    Pozdrowka
    ~l.

  614. bohuwamohu
    8 października o godz. 20:07

    Przepraszam nie wkleiłam Schuberta na cztery ręce 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=qfMU1jORNyA

  615. lonefather
    8 października o godz. 20:41

    Nawet Disneyland ! To się bardzo postarałeś 🙂
    Ale wiesz – zastanawialam się dlaczego chciałeś przygotowywać właśnie ossobuco. Ja wybieram na takie okazje zawsze trochę prostsze potrawy,które są mniej pracochłonne czasowo.

    Dodałeś rzeczywiście ciekawy link .

  616. Łamiąca wiadomość. Zidentyfikowali drugiego sprawcę trucicielstwa w Salisbury. Dr. M. pracował zgadnijcie gdzie? Na kasie w supermarmarkecie? Przy zbiorze ogórków?…

  617. bohuwamohu
    8 października o godz. 19:59

    Myślę,że ten znaleziony flet jest już wynikiem wcześniejszego wydobywania dźwięku,nawet pojedyńczego,uzyskanego przypadkowo. ( wycięta dziurka w jakimś zamknietym glinianym naczyniu, lub trzcinie – prototyp późniejszej fujarki) Jak zwykle idzie potem odkrywanie innych możliwości w postaci większej ilości otworów.
    Ale demonstracja wykonania na flecie neandertalskim Adagio Albinoniego wymaga dobrej znajomości na flecie prostym,aby wiedzieć jak sobie poradzić z wydobywaniem tak wuelu dźwięków .Z pewnością w czasach kiedy odnaleziony flet był wykonany – wydobywane dźwięki były bardzo ograniczone. To my w tych czasach potrafimy na nim zagrać więcej 🙂

  618. Szary Kot
    8 października o godz. 21:14

    Ja nie wiedzialam,że był zidentyfikowany pierwszy.
    Powiedz wiec,proszę i o pierwszym i o drugim.

  619. @Everybody discussing rokendrol
    Przez moje szkiełko biologiczno-ewolucyjno-behawioralne skłonność do ekspresji muzycznej wygląda na pochodną mowy, lub na coś, co wykształciło się równolegle z mową. Aparat do analizy skomplikowanych układów dźwięków nudzi się czasem i lubi sobie poświrować. Co w dodatku miewa korzyści przystosowawcze (o czym wie każdy młodzian z gitarą).

  620. basia.n
    8 października o godz. 21:18

    W skrócie, dwaj niewinni rosyjscy biznesmeni, usłyszawszy o zabytkach Salisbury, ze wskazaniem na katedrę z wysoką szpicą, zrobili sobie przerwę na zwiedzanie tegoż miasta, bawiąc kilka dni na biznesach w Londynie. Akurat jak tam byli, to kogoś otruto. Anglicy się na nich uwzięli, aż panowie musieli się bronić przed kamerami rosyjskiej telewizji. Ale Angole w swoim zakłamaniu i niebotycznej rusofobii wmawiają obu panom, że mają inne nazwiska i pracują w G R U. Podczas gdy wiadomo, że w całej Rosji takiej instytucji wcale nie ma! A jeśli jest, to wcale się nie zajmuje truciem.

  621. Flet czy bęben, melodia ta sama…

    Wśród encyklopedycznie (z tych wielkich, powszechnych) roztrząsanych wątków muzycznych i kocich lubienia (siebie, na różne sposoby), splecionych na blogu w kontinuum, co chwila warczy werblem próba porozumienia, co jest co i kto jest kim.
    Na przykład: czy jajko sadziło kurę, zanim zostało sadzone, albo o ile dęcie w zrzeszotniałą kość czyni flecenie, czy tylko plecenie.
    Na tym tle blogowego kąsęsu (bo kąsająca tu, nawet zaświaty zmora nie śpi) co do niedefinowalności, pięknym unisono bębnienia harmonicznego wybrzmiał ateizmowi dzisiejszy występ biskupa Pieronka w KropceNadI.

    Gdyby blogosfera kiedy zabrnęła w różnicowanie czym jest kompletna demoralizacja a czym rdzenna amoralność, biskup Pieronek zabrzmiał swym amorale jak z Sevres.
    Amorale bezstratnym, bo do demoralizacji jakieś normy odniesienia w kwestii czemu się sprzeniewierzać być muszą – tu nie ma i nigdy nie było żadnych.

    Po pierwsze, w kontekście pedofilii i filmu, Pieronek zgdzał się na wszystko i ze wszystkim co do grzechów kościoła, z wyłączeniem …oddawania przezeń pieniędzy (w formie zasądzonych odszkodowań).
    Po drugie, film Kler uznał za jednostronnie ukazujący wyłącznie niegodziwości jednostek kościelnych (z którymi jako biskup się nie utożsamia), bez ujawnienia dobroci świadczonej przez jednostki kościelne (z którymi się uz jak najbardziej utożsamia).

    Tak oto w tym amoralnym kadrylu na instrumenty dawne, ujawnił dwa niezbywalne, a więc swą koniecznością wykluczające pomyłkę, wystarczające fundamenty czyniące KK kościołem wyznawców:
    a/ złotego cielca i niczego więcej (wszystko, byle nie odszkodowania)
    b/ zasady pars sine toto (uspołecznienie korzyści i prywatyzację grzechu).

    Muszę bo chcę przyznać, że w świetle tego porażającego w przygnębiający sposób swą formą i treścią credo, samego filmu obrazującego jego nieuchronne skutki nie mam już ani siły ani ochoty oglądać.
    Robaki z owoców Kleru nie przebiją Pieronkowego flecika, z samego korzenia .

    PS Jakby Pieronka w tym jego wywiadowczym nagim instynkcie opisał Tanaka, strach mi też myśleć, piekło to przy tym byłoby divertimento.

  622. basia.n
    8 października o godz. 20:56

    Z Disneylandem, to poszedlem na latwizne, bo bylem w Lipcu w Paryzu i z Eurostar dostalem znizkowy bilet (50%) z darmowka do Disneylandu.

    Ossobuco, bo dawno nie jadlem, a lubie i od dawna chcialem sie zmierzyc z wlasnorecznym ugotowaniem. Ale o wyborze w glownej mierze zadecydowala zwykla potrzeba wyboru potrawy, ktora bedzie smaczna i atrakcyjna zarowno dla doroslych jak i dla 5 dzieci. Dodatkowym wyzwaniem byla taka modyfikacja „ilosciowa”, bo wszystkie przepisy sa na 3, czasem na 4 porcje, a ja musialem przygotowac i podac dla 12 … Wymyslilem, zrobilem, talerze zostaly niemal doslownie wylizane. Jeslibys byla zainteresowana, to przez @Tanake, na privie zdradze jak rozwiazac problem ilosciowy, bo zmodyfikowalem 3 rozne przepisy i stworzylem wlasny, z rezultatami „na pewniaka”, choc gdy zaczynalem, to pewien koncowego rezultatu nie bylem.

    Mam nadzieje, ze pamietasz, ze jestem z podstawowego wyksztalcenia „pastuchem dyplomowanym” i samo ogladanie rekonstrukcji, uzmyslowilo mi, ze sam ksztalt piszczeli, z ktorej zostal zrobiony ten „flet neandertalski” nie daje mozliwosci innych, niz zaprezentowane. Nic innego nie da sie zrobic. Wiec jesli tyko to da sie zrobic, to rekonstrukcja jest akuratna, wiec i dzwiek wydobywany tez byc musi, bo instrument jest tak prosty, ze nawet drobne odchylki, mozna pominac. Jesli mialbym cokolwiek zaryzykowac, to zaryzykowalbym, ze slyszymy dzwieki, jakie slyszeli sluchacze te ponad 40 000 lat temu.

    Zupelnie inna sprawa jest muzyka, ktora byla grana, ale cos mi mowi, ze jesli sa mozliwosci, to „ludz” grajacy na tym flecie, nie bylby „ludziem” jesliby z tych mozliwosci nie kozystal. Jak kozystal, to inna sprawa, ale ze kozystal, to dla mnie, jak znam ludzi, to pewnik.

    Pozdrowka
    ~l.

  623. @Szary Kot
    8 października o godz. 21:34

    Nie zapominajmy o 123 metrach

  624. basia.n
    8 października o godz. 21:15

    Polemizuje…

    Nie sadze, ze „my potrafimy wiecej wydobyc…

    Piec lat temu, w British Museum byla wystawa „40 000 years of Modern Mind”. Mloody mial wtedy 3 lata i zeby samemu zobaczyc, mlodego zabralem. Wyobraz sobie, ze nie bylem zaskoczony, gdy przy rzezbie z kla mamuta przedstawiajacej „czlowieka lwa” powiedzial „kotek”, ale jak doszlismy do gablotki, w ktorej byly przedstawione 3 blaszki z kla mamuta, gdzie w skladance 5 trojkatow, byly przedstawione wysoko wyrafinowane symboliczne sylwetki kobiece, mlody ktory mial 3 lata, nie mial problemow z identyfikacja i z niezmacona pewnoscia powiedzial : „To sa PANIE„…

    Jesli wspolczesny 3 latek nie ma problemow identyfikacyjnych z abstrakcyjnym i symbolicznym wyobrazeniem, to ja nie mam problemu z przeniesieniem wstecz tago doswiadczenia i tym samym z twierdzeniam, ze owczesni nie mieli problemow i tworzeniem i graniem zlozonych i rozbudowanych kompozycji… – tym bardziej ze juz dysponowali instrumentem dajacym im takie mozliwosci…

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Oni, te 40 000 lat temu, umyslowo i psychicznie byli tacy sami jak my.

  625. Szary Kot
    8 października o godz. 21:34

    To rzeczywiście ciekawe…
    A ja chcialam rownież zobaczyć tę katedrę. Teraz pewnie lepiej tam się nie udawać ,bo każdy przyjezdny może stać się osobą podejrzaną 🙂

  626. lonefather
    8 października o godz. 21:41

    To dobrze się złożyło i ze zniżką i z darmowym wejściem.

    A teraz połączę to co napisałeś w dwóch wiadomościach o neandertalskim flecie. Ten instrument posiadał duże możliwości,ale nie istniała tak skomplikowania muzyka 🙂
    Na to aby powstało np. to demonstrowane Adagio Albinonego trzeba było czekać baaaaaaaaaardzo długo .
    Teoretycznie byłoby to możliwe,ale nie było utworów do wykonywania 🙂

  627. basia.n
    8 października o godz. 21:56

    …i potem trzeba będzie występować w telewizji. @bubekró ma rację, lepiej zawczasu nauczyć się uwiarygadniających szczegółów. Z którego tam wieku ta katedra?

  628. Gekko
    8 października o godz. 21:39

    Jakby Pieronka w tym jego wywiadowczym nagim instynkcie opisał Tanaka, strach mi też myśleć, piekło to przy tym byłoby divertimento.

    Divertimento było. O biskupie inż. Pieronku pisałem w v. 2.0.
    Poczciwie naiwny Wojciech Lemański, któremu się ciągle zdaje, że jest księdzem, zdaje się o Pieronku wyraził sie pochlebnie, gdy wrzasnął do jakiegoś wściekłego członka: zamilcz klecho!
    Komu się coś dobrze zdaje na temat biskupa ten jest spory fantasta.

    Czuję, jak działa diabeł: mam pokuszenie, żeby o biskupie inż. Pieronku znowu co wspomnieć.

  629. Szary Kot
    8 października o godz. 21:14

    Łamiąca wiadomość. Zidentyfikowali drugiego sprawcę trucicielstwa w Salisbury. Dr. M. pracował zgadnijcie gdzie? Na kasie w supermarmarkecie? Przy zbiorze ogórków?…

    Co jest łamiącego? Że łami-główki?

  630. Gekko
    8 października o godz. 21:39

    Nie odpowiadałam dotąd na Twoje posty,ponieważ powoli oswajam się z Twoim sposobem pisania 🙂

    Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam o amorale bezstratnym bp Pieronka.
    Jego i jemu podobnych argumentacja jest dobijająca -ale to im nie na wiele pomoże.
    Tak się złożyło,że będąc niedawno w Polsce udało mi się Kler zobaczyć w dniu jego premiery .
    Zachęcam do obejrzenia,bez względu na to ,co mówi ten bezczelny Pieronek. Jego flecik piszczy cienko i łatwo go złamać.Ważne są też cyfry mówiące ile osób ten film obejrzało i ile jeszcze obejrzy.Oni tego się boją jak ognia. „Duchowni” mogą sobie mówić co chcą,twierdzić,że nie wszystko jest w kk złe,bronić swoich pieniędzy – ale nie zatrzymają niczego. Bo mleko już się wylało.

  631. Tanaka
    8 października o godz. 22:16

    Czuję, jak działa diabeł…

    Ja też nie od dziś głęboko wierzę w to Twe samopoczucie… 🙂 🙂 🙂

    BTW, kwestia Pieronka jest emblematyczna, i niemniej dynamiczna: jak znikające pod wpływem świstaka sreberko opakowania „postępowego”.
    O wiele ciekawsze zacieki niż sam beton.

  632. Szary Kot
    8 października o godz. 22:05

    Katedra budowana między 1220 – 1280 🙂

    Reszty muszę się nauczyć 🙂

  633. basia.n
    8 października o godz. 22:05

    Co do tego, czy istniala, czy nie istniala, tak skomplikowana muzyka, to mozemy wylacznie spekulowac.

    Ze wspomnianej wystawy, ja wynioslem ugruntowanie tego co instynktownie czulem, czyli ze owczesni sie od nas wspolczesnych niczym umyslowo nie odrozniali, czyli ze byli jak my jestesmy.

    Umyslowo, byli jak my…

    No to wykonaj myslowy eksperyment i ze swoich „higheels”, przenies sie w „lapcie” jaskniowego muzyka, ktory dostaje w swoje rece instrument dajacy zaawansowane mozliwosci …

    Czy bedziesz z uporem lupac/gwizadac co zawsze gwizdalas (jest taka mozliwosc), czy zaczniesz eksperymentowac i badac mozliwosci?

    Jesli CI starsi o 40 000 lat byli tacy jak my jestesmy, to byc moze ilus bedzie gwizdac tradycyjnie i prosto, ale znajda sie i tacy, ktorzy zaczna badac, eksperymentowac, poszukiwac i znajdywac… Ludzie sa ludzie i jak im dac mozliwosci, to z tych mozliwosci jesli tylko beda mogli, skozystaja…

    Ludzie, ktorzy umieli przeniesc wyobrazenie kobiecej sylwetki w zlozenie pieciu trijkatow, mieli juz tak wyrobione umyslowosci, zeby tworzyc zlozona i skomplikowana muzycznie muzyke.

    Ciezko to sobie wyobrazic, jescze ciezej przyjac do wiadomosci, ale mysle, ze warto.

    Pozdrowka
    ~l.

  634. Tanaka
    8 października o godz. 22:16

    Nie daj sie wodzic na pokuszenie i na Pierona ci tracic czas na Pieronka?

    Szkoda czasu. Wysluchalem go ostatnio, nie pomne u kogo, ale gadal co prawidlowy biskup gadac bedzie, czy gadac musi.

    Powtorze, szkoda czasu.

    Pozdrowka
    ~l.

  635. basia.n
    8 października o godz. 22:22

    Bardzo uprzejmie dziękuję za uwagę i zachętę, jakkolwiek nie kierowałem żadnych personalnych postów, stąd nie ma problemu z brakiem reakcji.
    Będąc na blogu dość dawno, miałem okazję dostać już wszystkie odpowiedzi jakich nie oczekiwałem, choć były nieuchronne.
    Staram się pisać tak, aby reagowali tylko zainteresowani tym, co im to czytanie dało (lub odebrało). Kim sa i co umią i bez czytania, już wiem.

    Co do filmu, to pytam wszelkich otaczających, co byli o to samo, jw:

    Co dało Ci lub/a co straciłeś przez obejrzenie filmu „Kler”.

    Pozwolę sobie Twą zachętę do obejrzenia potraktować jako pretekst do puszczenia tego pytania w obieg blogu.
    Nie wiem czy ten film zobaczę, to zależy co to daje.

    Jeszcze raz, z solennym staraniem o zrozumiałość, dziękuję za Twój post k’mnie (oraz za oryginalny i zdrowotny wpis muzyczny.)

  636. @basia.n

    Nasi przodkowie, ktorzy byli ludzmi jak my jestesmy, musieli by przestac w jakis cudowny sposob byc ludzmi, zeby nie wykozystac mozliwosci instrumentu jaki meili do dyspozycji…

    Stad prosty wniosek, ze kompozycje musialy byc coraz bardziej skomlikowane, bo taka jest logika rozwoju …

    Mozna co prawda wykozystywac ikrosko do rozbijania orzechow, ale jak sie popatrzy pomiedzy rozbijaniami w okular, to sie zacznie czesciej zagladac, az do zaprzestania rozbijania i skuoieniu sie na zagladaniu … tylko.

    Pozdrowka
    ~l.

  637. lonefather
    8 października o godz. 22:27

    BTW Pieronek mi się zawsze kojarzył z postacia z filmu „Egzorcysta”.
    Czyli ten, co wierzył że trzyma diabła za ogon, aż zobaczył w lustrze że maca się sam po… .
    Nie zniechęcaj do obserwacji zacieków na betonie, to podstawowy probierz dla ateisty, co do wytrzymałości tamy.
    A szatańskie wyczyny Tanaki przycichły… cisza źle wróży, lepiej samemu dziurkę zrobić.
    😉
    Pzdr. WAR

  638. hej

    zaciekawila mnie autor@ bohumawohu, poniewaz przypomina mi hebrajskie; תהו ובהו
    (תֹ֙הוּ֙ וָבֹ֔הוּ) z I Ksiegi Mojzesza (Bereszit,1:2) czyli „tohu va-bohu” idiom, ktory roznie
    przekladano: „ziemia byla p u s t a i p r o z n a ” ( bez formy, w stanie chaosu), chociaz podejrzewam, ze jest to takze jakis indianski jezyk.

  639. Gekko
    8 października o godz. 22:22 E

    BTW, kwestia Pieronka jest emblematyczna, i niemniej dynamiczna: jak znikające pod wpływem świstaka sreberko opakowania „postępowego”.
    O wiele ciekawsze zacieki niż sam beton.

    W zasadzie tak: zacieki są nadzwyczajnej bogatości w ubogości i jestem wyznawcą ich focenia oraz badania. Aliści, do zacieków potrzebny i beton.

  640. ozzy
    8 października o godz. 22:41

    Fakt, rzecz ciekawa.

  641. lonefather
    8 października o godz. 22:34

    Nie daj sie wodzic na pokuszenie i na Pierona ci tracic czas na Pieronka?

    W zasadze masz rację, ale odwrotnie.
    Właśnie na temat Wojtka Smarzowskiego wyraził się niejaki redaktor naczelny niejakich „Więzi” – bodaj. Że Smarzowski sam nie wie co gada i że film już się klerowi przysłużył.
    Ja się z nim zgadzam: Wojtek sam nie wie co gada, bo jest wielki nadoptymista – że jego film atakuje kler i jego pocieszne figliki, a nie żadną wiarę.
    Wiarę, wiarę!
    I tak się zgadzam z tym redaktorem, że od razu widzę, że on nie wie, co mówi.
    Ale do tego trzeba studiować strukturę zła. dlatego inż. biskupa Pieronka też trzeba rozebrać. Na tak zwane czynniki.

  642. ozzy
    8 października o godz. 22:41

    Może twoje spostrzeżenie jest słuszne,a może to zbieg okoliczności. Każdy nowy uczestnik jest mile widziany 🙂

  643. @Tanaka

    ogladalem konferencje prasowa (z festiwalu filmowego) z autorami/aktorami filmu „Kler” (nie widzialem filmu, nie interesuje mnie) ale pan rezyser to niezbyt ciekawy facet i mowi nie za wiele do rzeczy.
    Et ne nos inducaas in tentationem…a sam dialbel, prosze panstwa, ex defionitione,
    piekielnie inteligentny. Polski diabel z kolei to taki wieczny opozycjonista.
    A rozmowa z nim to rozmowa z samym soba — jak sobie przypominam slowa niezapomnianego pana profesora Jana Kotta
    Dobranoc..I am going to the hell

  644. lonefather
    8 października o godz. 22:27
    8 października o godz. 22:40

    Lonku to jednak jest inaczej. Każda znana najwcześniej muzyka zaprzecza temu,co próbujesz twierdzić.
    Jeśli coś osiąga wysoki rozwój,nie cofa się do punktu niemal zerowego 🙂
    Fakt,że ten flet posiada pewne możliwości nie świadczy absolutnie istnienia wtedy skomplikowanej muzyki. Jej rozwój świadczy o tym jednoznacznie.
    Uwierz mi 🙂

  645. Tanaka
    8 października o godz. 22:22

    Właśnie, łaminagłówki. Rzuciłem się na słowo pisane. Bo było na czerwonym tle.

  646. basia.n
    8 października o godz. 23:15

    Sam flet nie swiadczy o niczym. Z tym sie zgadzam bezdyskusyjnie, ale pozostaje to o czym napisalem, czyli jesli sa mozliwosci… , to czlowiek, nie bylby czlowiekiem, gdyby ich nie wyprobowal…

    Bo to, @basia.n, jest wpisane w ludzka nature, zeby badac, probowac, wykozystywac…

    Ja zbyt wielu artystow poznalem, zeby nie wiedziec, nie widziec, jak oni dzialaja, jak funkcjnuja. Jak cos dziala, jak znajduje odbiorcow, to eksploatuja, az do granicy odbioru. I sadze, ze identycznie bylo wtedy. Artysta, jest artysta i bada i eksperymentuje i to plastycznie i muzycznie zajedno.

    Klopot w tym, ze nie zapisywali, nic nie przetrwalo, poza instrumentami, jak ten juz znaleziony „neandertelski flet”, czy innymi jeszcze nie odkrytymi. Ale sadze, ze mam uzasadnione domniemanie, ze jesli byl instrument dajacy mozliwosci, to nie ma bata, ale musiala sie tez pojawiac muzyka te mosliwosci wykozystujaca.

    Ale jest jeszcze jeden aspekt ludzkiej natury, mianowicie znudzenie, zwykle najzwyklejsze znudznie tym, ze ile razy jestes w stanie sluchac tego samego?

    I wlasnie to polaczenie mozliwosci, ze znudzaniem sie juz znanego, nakierowuje mnie na myslenie o tym, ze artysci, czyli CI co byli ARTYSTAMI, wtedy, te 40 000 lat temu, musieli eksperymentowac i wzbogacac, bo innej mozliwosci po prostu i zwyczejnie nie mieli.

    Pozdrowka
    ~l.

  647. @Tanaka

    Ze poziom Tobie nie odpowiada, to latwo rozumiem, bo i mi nie odpowiada, ale…

    Ale nawet jesli powie sie prawde, ze to co najwyzej „tech. bud” jest, to i co z tego?

    A film Smarzowskiego pokzuje wlasnie „technikow budowlancow” w praktycznym dzialaniu, czyli na poziomie percepcji „ciemnego luda”.

    I chocby nie wiem co, to na poziomie narodowej dyskusji wice i teksty z „Kleru” juz sie, na naszych oczach staja jezykiem narodowe dyskusji o problemie…

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Nie calkiem na…, ale w calosci to jak najbardziej na

  648. @lonefather
    8 października o godz. 23:42

    Oj Lonku,Lonku – jeszcze raz powtórzę – rozwój muzyki zaprzecza temu w co chciałbyś wierzyć 🙂

    Nie zapominaj,że wszystko rozwijało się w zupełnie innym tempie. Ile czasu upłynęło od rysunków jaskiniowych do Leonardo da Vinci. Od odkrycia ognia do lotu w kosmos. 🙂

  649. bohuwamohu
    8 października o godz. 20:07

    Jeszcze przed północą na Dobranoc link z przepięknym wykonaniem Mozarta na cztery ręce.

    https://www.youtube.com/watch?v=URj9NoUDD08

  650. Znacie, to posłuchajcie (Bach na dobranoc, albo na pobudkę, jak dla kogo)
    https://www.youtube.com/watch?v=XcsfDxojdV8&frags=pl%2Cwn

  651. izabella
    9 października o godz. 0:15

    To niespodzianka 🙂

    To ja jeszcze nie pójdę spać,posłucham i dodam innego Bacha – nie w wersji klawesynowej,a fortepianowej. 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=FRyLYtBLIOE

  652. basia.n
    8 października o godz. 23:56

    Oj @basiu,n, @basiu.n…

    Sadze, ze naiwnoscia jest imperatyw „ciaglosci” w rozwoju…

    Ja napisalem, ze gdybym to ja byl na przyklad muzykiem 40 000 lat temu, to bym i zbadal i po zbadaniu, bym wykozystal wyniki zbadania …

    Bo wiesz ja jestem „koniarz” we wszytkich znaczeniach i jak tylko mam mozliwosc wsiascia i pojezdzenia na nowym dla mnie koniu, to wsiadam i badam co on umie i na co go stac. Cos jakby Ty, ktora jak mniemam, jak siadziesz do nowego instrumentu, to badasz co on „umie”, co sie da, a co sie nie da na nim zagrac i jak zagrac.

    Nieco sie znam na ludziach i wiedzac co wiem, wyciagam wniosek jaki napisalem.

    Pare lat temu czytalem o badaniach jakiegos stanowiska archeologicznego na zachodnim wybrzezu Afryki. W jednym miejscu przez okolo 25 tysiecy lat, nieustannie zamieszkiwali ludzie. I w czasie tych 25 000 lat ci co tam zamieszkiwali 3 razy (trzy razy) rozwijali kulture i cywilizacje i ja wskutek roznych okolicznosci tracili i ponownie rozwijali .

    Inny przyklad.
    Te dwa tysiace lat temu, w starozytnym Rzymie, juz dysponowali technologiami, ktore umozliwialy przestawienie sie na pojscie w technologiczny rozwuj. Nie poszli, bo niewolnik byl tanszy w zastosowaniu, wskutek czego poszlo jak poszlo, ale techniczne mozliwosci byly… Moglo pojsc inaczej…

    Sadze, ze flet z rozlicznymi mozliwosciami nie powstal przez przypadek, ale wskutek postepu. A jak pojawil sie postep, to jak sie pojawil, ot zostal wykozystany. To wlasnie sadze… a potem regres i cofka i „od nowa”…

    I na podsumowanie powtorze: jesli pojawila sie mozliwosc, to pojawili sie i tacy, ktorzy mozliwosc wykozystali…

    Pozdrowka
    ~l.

  653. Oj, żeby nie było jakiejś dużej cofki.

  654. izabella
    9 października o godz. 0:57

    Ja się cofam po prostu do sypialni 🙂

    Szkoda,że u mnie jest noc,a u Ciebie dzień 🙂

  655. basia.n, lonek

    Kiedy mysle o malarstwie jaskiniowym, szczegolnie z Altamiry, Lascaux czy Jaskini Chauvet uderza mnie ‚wspolczesnosc’ tych przedstawien (a powstawaly one gdzies miedzy 35000 – 15000 lat temu).
    Niektore bizony z Altamiry, czy lwy z Chauvet ‚moglby’ namalowac Picasso albo inny nowator malarstwa. A ‚Wenus z Willendorfu” nie powstydzil by sie sam Brancussi. Rzemioslo i sztuka neolitu mialy zas w sobie wiele ze sztuki abstrakcyjnej. Ale to wiemy z naszej perspektywy. O muzyce przedhistorycznej nic nie wiem ale
    uwazam, ze pojecie postepu w sztuce to dosc skomplikowana sprawa. Owszem postep technniczny da sie jakos zmierzyc ale emocjonalny?
    Moze to malarstwo naskalne mialo sile oddzialywania na owczesnego odbiorce potezniejsza niz wszystkie symfonie swiata. Ktoz to wie? Inny byl tych ludzi stan umyslu i emocji o tyle, ze zyli pewnie w ciaglym zagrozeniu i strachu o przetrwanie. Mieli pewnie dojmujace poczucie ulotnosci zycia a o kosmosie i blizszym srodowisku nie wiedzieli prawie nic albo inaczej, zbyt malo, by skutecznie przewidywac przyszlosc.

  656. ..potezniejsza niz wszystkie symfonie swiata na nas.

  657. @Na Marginesie 8 października, 17:35
    Mam dobrą pamięć i zapamiętałam, że do @blondynki odezwałam sie tylko raz i miało to związek z francuską piosenką „Plaisirs d’Amour”. Ona bardzo szybko zniknęła z tego blogu. Jak to powiązać z @Tanaką, możesz wiedzieć tylko Ty.

  658. Byles duren, jestes duren, durniem umrzesz…

    I jakos mie ciebie nie jest zal. Po prostu durnio mi nie jest zal.

    ~l.

  659. Durniow mi nie zal…

    ~l.

    ps Papa pa…

  660. @act
    9 października o godz. 1:25

    Pominawszy ewidentnych i bezdyskusyjnych durni, jak jeden wyzej, to jesli wyeliminujemy postep techniczny i technologiczny i pozostaniemy wylacznie na gruncie dajacych sie bezspornie okreslic poziomow wrazliwosci estetycznej i abstrakcji przedtawien, to nasi przodkowie sprzed 40 000 lat, mieli umyslowosci wspolczesne.

    Byli ludzmi takimi samymi jak my jestesmy.

    Jesli w obszarze plastycznym tworzyli dziela, ktore po tysiacleciach od ich stworzezenia na nas oddzialywuja z taka sila, i jesli ich odbior nie nastrecza najmniejszych pwoblemow wspolczesnemu trzylatkowi, to ja wiecej dowodow nie potrzebuje. Dowodow na to, ze ich wrazliwosc i ich zdolnosc do przedstawien nie roznila sie od wspolczesnej, choc odbiory moga miec inne zrodla i inne inklinacje.

    I podobnie sadze, ze dotyczy to samo muzyki. Nie jestem w stanie wyobrazic sobie muzyka, ktory dostawszy do rak zaawansowany instrument, oprze sie pokusie wyprobowania go…

    Mysli sie totallnie i absolutnie @basia.n wypierajac sie tego, ze jej poprzednicy muzycy nie skozystali z tego co im oferowal ten zaawansowany flet.

    Musieli i probowali i co odkryli muslieli stosowac, bo taka jest po prostu ludzka natura.

    Nie bylo zapisow, nie bylo nagran, przepadlo … zaszedl regres jak wiele razy w historii bywalo. A pozniej wydobywanie sie z regresu, ktore wielokrotnie mialo znamiona odkrywania na nowo juz odkrytego.

    Niepotrzebnie sie @basia.n wypiera, zamias zwyczajnie byc dumna, wszak sama jest muzykiem.

    Pozdrowka
    ~l.

  661. @bohuwamahu 8 października, 20:16
    Dobrze pamiętasz – car zatrudniał Niemców w wojsku na stanowiskach dowódcow. Zatrudniał również cudzoziemców w dyplomacji, co było kiedyś praktyką powszechną. Tak było zanim krajami Europy zawładnął nacjonalizm.
    Z tych wielkich powieści można dowiedzieć się wiecej o przeszłości niż z najlepszych podręczników historii. Niezwykle ciekawe są też różne dzienniki i pamiętniki. Zupełnym przypadkiem wpadł mi w ręce pamiętnik pani Vigee Lebrun, autorki dziesiątek, jeżeli nie setek portretów europejskich monarchów i arystokracji. Marie Antoninę sportretowała bodaj trzydzieści razy. Spędziła osiem lat na dworze Katarzyny Wielkiej. Niesamowite było odkrycie życia i poglądów osoby, która znajdując sie w szczególnej pozycji społecznej przeżyła Ancien Regime, Rewolucję i Restaurację. Bardzo lubię zdobywać wiedzę historyczną tą drogą.

  662. @kruk
    9 października o godz. 1:46
    Dzień bez dop… Tanace jest dniem straconym?

  663. @Lonek

    Musiałam jeszcze coś odszukać,więc jeszcze raz zajrzalam na blog i <co ja widzę ?????????

    A obiecałeś….
    Więc teraz poproszę o coś – zalicz moje symboliczne „punkty karne” i nie napisz do tych punktow komentarza . Dobrze???

    O flecie i grających na nim w zamierzchłej przeszłości nie będziemy już też rozprawiać 🙂
    Jutro jest nowy dzień !

    Teraz już prawdziwe Dobranoc

  664. Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
    – No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności Janie?
    – Nic nowego Jaśnie Panie… no może tylko to że Azorek zdechł.
    – Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
    – Ano nażarł się końskiej padliny to i zdechł.
    – A skąd we dworze końska padlina?
    – Konie się poparzyły to zdechły.
    – Jak to konie się poparzyły ??… Od czego?
    – Od ognia Panie jak się stajnia paliła.
    – A kto podpalił stajnie?
    – Nikt od płonącego dworu się zajęła.
    – Na miłość boską to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
    – Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.
    – Och! A czemu mój teść umarł?
    – Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem co się z nim od trzech lat spotykała.
    – Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
    – Właśnie mówiłem Jaśnie Panie że nie zdarzyło się nic nowego.

  665. Ewa-Joanna
    9 października o godz. 2:25

    Dobrze,że istnieje nocna zmiana 🙂

    Czy możesz zrobić jeszcze trochę więcej zdjęć twego miejsca na ziemi ?

  666. @Ewa-Joanna
    Co Ty znowu zrozumiałaś? Jeżeli mnie masz na myśli, to dop…iekam @NM, która z kolei nie przepuszcza okazji, żeby dop… mnie. W omawianym temacie nic mi do @Tanaki, moja niechęć jeszcze nie przerodziła się w obsesję.

  667. @Ewa-Joanna
    Przypomniałam sobie, że do @blondynki odezwałam się ktorejś nocy przed odezwaniem się w sprawie „Plaisirs d’Amour”. Wtedy chodziło o zrozumienie postu @Orteqa. Czy uznasz to za zakładanie stronnictwa przeciw… nie wypowiem nicka, sama wiesz.

  668. @kruk
    9 października o godz. 2:35
    To jednak chyba obsesja.
    Jak to powiązać z @Tanaką, możesz wiedzieć tylko Ty.
    Niby nic, ale sugerujesz coś nieładnego. Nieładnie sugerujesz.
    Przeczytałam to co napisała Namargineska i podtrzymuję moje zdanie. Mogłaś napisać to na wiele sposobów, wybrałaś taki sugerujący, że odejście @blondynki to robota Tanaki. Otóż nie.

    Nie wiem dlaczego, będąc taką naprawdę ciekawą osobą sama sobie podkładasz świnię na blogu.

  669. @basia.n

    Obiecalem i dotrzymalem.

    I racz zauwazyc, ze nie ja otworzylem nowe rozdanie.

    Zostalo otwarte, wiec czuje sie zwolniony, choc nie przez Ciebie, z danego slowa.

    Zabawne jest w tym wszystkim, ze w sytuacji ewidentnej i oczywistej dla kazdego, ja glosno, czyli na pismie, wypowiedzialem oczywista diagnoze, ze duren, jest DUREN.

    Wiem i mam swiadomosc tego, ze to co robie, jest wbrew i przeciw temu co chcialas osiagnac. Przykro mi bardzo z tego powodu, ze sie naocznie masz okazje przekonac, ze sa ludzi, dla ktorych nic i nikt sie nie licza. Jednym z takich ludzi, jest wlasnie @Tobermory, ktory ma w „zadku” Ciebie i Twoje intencje i robi to co zawsze na blogu robil.

    Byc moze, przy innym zestawie blogowiczow, mogloby sie mu udac. Ze mna sie mu nie uda, bo glebiej i mocniej mam zakorznione prawde i poprawnosc, niz spolegliwosc i ustepliwosc.

    Dla mnie prawda i poprawnosc sa wazniejsze i o nie dbam w pierwszym rzedzie.

    Pozdrawiam z nadzieja, ze zrozumiesz
    ~l.

  670. @lonefather

    Mam podobne spostrzeżenia do Ciebie. dotyczące ludzkiej pomysłowości z ciekawością połączonej. A talent do czegość ….. i dzisiaj i kiedyś potrzebował się rozwijać.
    Zapisów nie ma, ale od czego mamy naukę o prawdopodobieństwie?

    Ciekawostką dla mnie kiedyś było, że największa pustynia świata Sachara(nam znanego)….
    była kiedyś moczarami i więlką oazą. Dowody na to mamy w badaniach archeologów.
    Okazuje się, że cykl przemian klimatycznych odbywa się co x^n lat.
    A związane jest to ze zmieniającą się (tylko w niewielkim stopniu) osią Ziemi.
    (Proszę uperdliwców nie czepiać się szczegółów).
    Jaka cywilizacja tam istniała? Dlaczego nic nie przetrwało? Czy Atlantyda istotnie była i to tak kwitnąca postępęm? Szkoda dywagowaać nam tutaj (chodzi o czas i czystość bloga)

    Wiem jednakże, że było wielu zdonych matematyków, którzy dochodzili do wspaniałych odkryć i celowo ich nie upowszechniali.
    Co oczywiście nie przyczyniało się do postępu wiedzy.
    Zabierali ze sobą nierzadko tajemnice swoich odkryć do grobu.

    Dlaczego tak robili? zapewne zapyta rozsądny dzisiejszy człowiek.
    Otóż znajomość takich ciekawych odkryć pozwalała im używać ich do pojedynków matematycznych. A to wiązało się z możliwością uzyskania lepszej pozycji/pracy.
    Starając się o poważną pozycję… wymieniano się problemami matematycznymi, a kto potrafił rozwiązać problem przeciwnika…. wygrywał z drugim, który nie był w stanie rozprawić się z zagadnieniem jemu postawionym.

    Dlatego tak trudno dzisiaj ustalić kto tak naprawdę jest ojcem tego lub innego rozwiązania problemu matematycznego. Częstokroć bowiem był on odkrywany jeszcze i jeszcze raz. Nierzadko po setkach lat.

    Podsumowując. Inwencja, ciekawość, talent, chęć własnej ekspresji, a wreszcie nuda…
    niewątpliwie nie zostały w dzisiejszych czasach odkryte, czy ujawnione, albo ujawniające się.
    Zarozumialstwem, albo jeszcze gorzej (nie powiem co, by nie urazić urażalskich)
    Jest myślenie, ze my i tylko my……

    Był czas kiedy w ramach odkrywania kultur, sporo podrózowałam z moim dzieckiem.
    Zastanowiło mnie kiedyś jego zdanie: Mamo, to oni byli aż tak rozwinięci wtedy?
    Miał może 10, może 11 lat. Byliśmy w Paryżu.
    Ja w swojej głowie wręcz za aksjomat przyjęłam, że takie rzeczy każdy (włącznie z dziećmi) wie. A tu taka niespodzianka.
    Od tamtej pory większą uwagę zwracałam na podkreślanie, a własciwie unaocznianie zasłóg naszych przodków.

    Tu mówimy o czasach nowożytnych, gdzie mamy dostęp do dokumentów, budowli, sztuki zapisanej, namalowanej, itd

    Co było wcześniej?
    Z pokorą przyznaję, ze wiemy niewiele, ale to nie upoważnia nas do stwierdzenia, ze od nas się wszystko zaczęło.

  671. @Szary Kot
    8 października o godz. 17:56

    Pomyłuj! Daj odpowiedź. Spanie nie pomogło.
    Kto to ta bez ceny jest?

    @na marginesie

    Z tym wolnym i coraz powolniejszym mysleniem…
    to taki częściowy żart.
    Chiba niezbyt udany jak widać

    @ do wszystkich recipiętów zagadek

    Kto chce mojej pomocy?
    Służę any time

    Btw Dzięki wszystkim za przerywniki w postaci rebusów, kawałów i zagadek.
    Świerze powietrze szkodzi ponoć najbardziej tym, którym po szyji wieje (po uchyleniu okna)

  672. 404
    8 października o godz. 1:31

    Cholera z tymi kapeluszami…zajelo mi troche nerwow i czasu.
    Otoz po pewnej chwili wszyscy trzej sa swiadomi, ze zaden z nich nie widzi 2 bialych kapeluszy, bo ten, ktory by widzial od razu by wyszedl zwycieski!
    Po nastepnej chwili wszyscy trzej zdaja sobie, panie, sprawe, ze zaden z nich nie widzi jednego bialego i jednego czarnego kapelusza, bo ten, ktory by widzial wiedzialby, ze ma czarny kapelusz. Pozostaja trzy czarne w i na ich glowach.
    Po trzeciej chwili ten, najmocniejszy z logiki i najszybszy wola ‘wiem, krolu milosciwy, ja mam czarny kapelusz na głowie!’

  673. @lonefather

    Ossobuco [..] Wymyslilem, zrobilem, talerze zostaly niemal doslownie wylizane.

    Narobiłeś mi smaku na ossobuco. Ja też to lubię i też jestem zapalonym kucharzem amatorem. Lubię tez eksperymentować.
    A jeszcze te „wylizane talerze”?

    Zechciej proszę napisać jak je robiłeś. Mam ochotę skorzystać z receptury, jak sam twierdzisz bardzo udanej.

    Co do Twojego oburzenia na „Flintstones Wacky Inventions”
    To mam wrażenie, ze obraziłeś się na żart.
    A to tylko był żart. Tak ja z boku to widzę.

    Pozdrawiam

  674. @bohuwamohu 8 października o godz. 20:16

    Chyba w ogole sporo bylo Niemcow (i nie tylko) w carskiej armii?

    Oczywiście! Carowie prowadzili akcję osiedleńczą, nadając Niemcom posiadłości ziemskie. Wielu Niemców służyło jako oficerowie w carskiej armii i w ogóle zajmowało wysokie stanowiska na dworze. Ich oddanie carowi można zrozumieć – jako grupa etniczna w Rosji sporo mu zawdzięczali. Z netu: „W 1914 r. mieszkalo w Rosji 2 416 290 Niemcow. W 1924 r. utworzono nawet Niemiecka Nadwolzanska Autonomiczna Republike Radziecka.” Potem zabrał się za nich Stalin – ale to już całkiem inna historia.
    Historia właśnie, nie fikcja literacka.

  675. @act
    9 października o godz. 3:35

    Zle powiedzialem: ‚Po trzeciej chwili ten, najmocniejszy z logiki i najszybszy..’
    Zalozenie musi byc takie, ze wszyscy trzej znaja sie jak lyse konie i wiedza, ze sa rownie mocni w logice…tylko ze jeden z okazuje sie szybszy od pozostalych.

  676. @lonefather – mnie całkowicie przekonuje twoja argumentacja w kwestii sztuki i w ogóle umysłowości neandertalczyków. „Prymitywne” ludy z Nowej Gwinei nie znają pisma, ale biegłość w 5-6 językach jest tam rzeczą oczywistą dla każdego, tak samo jak znajomość niezliczonych gatunków roślin. Jak ich porównać z przeciętnym człowiekiem Zachodu? Czy są bardziej, czy mniej „inteligentni” lub „rozwinięci umysłowo”? Zależy, jaką miarą ich mierzymy.

    Moim zdaniem nie mamy pojęcia, do jakich przeżyć estetycznych i osiągnięć artystycznych byli zdolni np. neandertalczycy. A skoro mieli techniczne możliwości generowania muzyki – to dlaczego mieliby z nich nie skorzystać? Historia potwierdza rozwój i upadek kultur, a zatem brak ciągłości w tej dziedzinie. Fakt, że coś zaczynano gdzieś od zera nie oznacza, że nie osiągnęło już wcześniej wysokiego poziomu gdzie indziej.

    A Tobermory zażartował, nie bierz tego tak bardzo do siebie.

  677. @act
    9 października o godz. 3:35

    I oto dałeś piękny przykład na logiczne myślenie.
    Gratuluję

    A skoro nie widzę chętnych w rozwiązywaniu, czasem przyznaję abstrakcyjnych zagadek, to zapraszam Ciebie. Jeśli oczywiście czas i chęć….

    W nagrodę dwa krótki żarty
    Bo nie podejrzewam Ciebie o zbyt wrazliwą szyję.

    1. —-Policjant zatrzymuje bacę jadącego furmanką.
    – Baco, co wieziecie?
    Baca nachyla się i szepcze:
    – Siano.
    – Czemu tak cicho mówicie?
    – Żeby koń nie usłyszał!

    2—– Turysta pyta się górala:
    – Baco czemu ciągniecie ten łańcuch?
    – A co, mam go pchać?

  678. @Ewa-Joanna
    Niczego takiego nie sugeruję, to Ty podkładasz fantazyjną interpretację. Ale w końcu domyślam się skąd wziąl się atak @NM na mnie. Otóż po rozmowie o „Plaisir d’Amour” jeszcze raz odezwałam się do @blondynki cytując jej fragment wierszyka Brzechwy „O rzepie, jaki się psiego ogona uczepił”. Używając porównania z rzepem miałam na myśli – zgadnij kogo? Powiem Ci tylko, że absolutnie nie @Tanakę. Zaraz potem, podziękowawszy mi, @blondynka znikła z blogu, dalszych kontaktów miedzy nami nie było.
    Wiem, że jesteś bardzo bojowa, ale zastanów się, czy było teraz o co się bić?

  679. @act

    Nie zeby Ciebie poprawiać, ale bardziej zblizyć Twoje rozumowanie osobom, dla których to w dalszym ciągu może być problem z rozumieniem Twojego myslenia…
    dlatego postanowiłam to w punktach jeszcze raz przedstawić.

    1. Jeżeli którykolwiek by widział dwa białe kapelusze, to oczywiście by wyszedł pierwszy, wiedząc, ze on ma czarny. A żaden nie wyszedł.

    2. Jezeli ktorykolwiek widziałby biały i czarny na głowach kolegów, to by wiedział, ze jego kapelusz napewno nie jest biały, ponieważ trzeci kandydat by już wyszedł z sali.

    Stąd konkluzja:

    3. Ten, który wyszedł był pewien, że jego kapelusz jest czarny ponieważ nikt z jego kolegów nie opuścił sali pierwszy.

    @kruk
    9 października o godz. 4:04

    Wydało mi się, ze pośrednio (patrz godzina) do mnie napisałaś, albo o mnie myslałaś.
    Kruczku, nie przejmuj się. Czasem ludzie cierpiący na niskie ciśnienie, próbują niekonwencjonalnych sposobów na przyspieszenie krążenia krwi

    Pozdrawiam

  680. Halo, czy to pizzeria Giuseppe?
    – Dzień dobry, nie, to pizzeria Google.
    – Źle się dodzwoniłem?
    – Nie, proszę pana, Google kupiło tę pizzerię.
    – Ok. To chciałbym złożyć zamówienie.
    – Dobrze, czy zamawia pan to co zwykle?
    – To co zwykle? A pan mnie zna?
    – Zgodnie z pańskim ID dzwoniącego, ostatnie 12 razy zamawiał pan pizzę serową z dodatkową porcją pepperoni i szynki.
    – Ok! Taką zamawiam!
    – Czy mogę panu zasugerować tym razem, zamiast sera, ricottę z rukolą i suszonymi pomidorami?
    – Co? Nie, ja nie lubię warzyw!
    – Ale ma pan podwyższony cholesterol.
    – Skąd o tym wiecie?!
    – Z pańskiej karty pacjenta w klinice. Mamy wyniki pańskich badań z ostatnich 7 lat.
    – No dobrze… Ale ja nie chcę pizzy z warzywami. Już biorę leki na cholesterol.
    – Cóż, nie brał pan ostatnio ich regularnie. 4 miesiące temu zamówił pan opakowanie 30 tabletek w aptece internetowej.
    – Kupiłem więcej w innej aptece!
    – Nie ma tej płatności na pańskiej karcie kredytowej.
    – Zapłaciłem gotówką!
    – Ale nie wypłacił pan wystarczającej sumy z bankomatu według wyciągu z pańskiego konta.
    – Nie trzymam wszystkich zarobionych pieniędzy w banku.
    – Nie widać tego na pańskim ostatnim zeznaniu podatkowym, chyba, że jest to przychód, który zataił pan przed urzędem skarbowym.
    – WTF?! Dosyć! Mam powyżej uszu Google, Facebooka, Twittera i innych WhatsAppów! Wynoszę się na jakieś zadupie, w Bieszczady, albo nie, wyjadę na wyspę bez internetu, gdzie nie ma sieci komórkowych i gdzie nie będziecie mogli mnie szpiegować!
    – Rozumiem. Będzie pan musiał odnowić paszport, bo skończył swoją ważność miesiąc temu.

  681. 404
    9 października o godz. 4:32

    @act

    „Nie zeby Ciebie poprawiać…”

    Nie zeby Ciebie poprawiać @404…ale najwazniejszym zalozeniem w tej zagadce jest to, ze kazdy z nich wie, co mysla pozostali i ze mysla logicznie poprawnie.

    Bez tego nie da rady 🙂

    404
    9 października o godz. 4:50

    Swietne.

    W rewanzu takie cos:

    A German coast guard receives a distress call from a ship at sea: „Help help we are sinking…”

    He replies: „Dass ist very interesting… Vot exactly are you sinking about?”

  682. Lece do domu, na koniec pytanie:

    dlaczego w polskim medium Polsat News dziennikarze i reporterzy
    nagminnie uzywaja slowa ‚naduzycie’ w stosunku do udowodnionych
    przypadkow pedofilii spowodowanych przez ksiezy.
    Rozumiem, ze mowiac o ‚naduzyciach’ kler chroni swojej kolektywnej dupy tym eufemizmem ale dziennikarze…
    Czy ciezkie przestepstwo w Polsce to tylko ‚naduzycie’?

  683. @kruk
    9 października o godz. 4:04
    Oki, może jestem przewrażliwiona. Poczekam, zobaczę.
    Dla mnie jakieś wywlekanie przedwiecznych utarczek na blogu jest idiotyczne a ciągniecie tego do „czasów współczesnych” żałosne.
    Tym bardziej, że są niezrozumiale dla nowszych czytelników a wtedy przekaz taki jak twój budzi inne skojarzenia niż być może zamierzałaś wywołać.

  684. @404
    Czy twój poprzedni nick na blogu to była @blondynka? Bo tak wynika z twojej wypowiedzi do @kruk z 4:32.

  685. Moja wypowiedź odnosiła się do:

    @kruk
    9 października o godz. 4:04

  686. @404
    Ale twoja wypowiedź była z 4:32

  687. Purystom, skrupulantom i …. dedykuję 😉

    Wierszyk na pogodę

    Ptaszek sobie frunie z dala,
    w górze słońce zapierdala,
    żaba dupę w wodzie moczy.
    Kurwa! Co za dzień uroczy!
    Analiza

    Utwór jednozwrotkowy o czterech wersach z rymem parzystym, z równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny w wierszu, wykorzystując umiejętnie środki stylistyczne, wyraża swoje głębokie zadowolenie z życia w otaczającym go świecie, przepełnia go kwitnący stoicyzm, epikureizm i szczęście, które człowiekowi, żyjącemu we współczesnym zamęcie, może dać tylko otaczająca przyroda.

    Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody tylna, dolna, część pleców żaby jest pretekstem do euforii. Lecące nad ja lirycznym ptactwo sugeruje wczesną wiosnę, kiedy flora i fauna otrząsają się z okowów zimy. Silne nagromadzenie tropów stylistycznych, rytmika i tempo wiersza decydują o tym, że czytając utwór na głos czujemy niemal namacalnie budzącą się wiosenną przyrodę.

    Puenta liryki jest jednoznaczna i łatwa do odczytania – wyraża apoteozę otaczającego nas świata. Otaczające nas piękno przedstawione jest wieloaspektowo i metaforycznie. Szyk przestawny w strofie opisującej ruch słońca akcentuje urodę wiosennego nieba. Ja liryczne personifikuje słońce. W słowie „zapierdala” oddaje szybkość, piękno i złożoność ruchu słońca, które przecież nie jest istotą ludzką i nie może zapierdalać sensu stricte.

    Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o elokwencji poety i głębokiej więzi ze wszystkimi warstwami społeczeństwa. Autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł, za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Jaka szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji jest wierszy o tak pogodnym nastroju.

  688. wujaszek wania
    9 października o godz. 8:08
    Pogodny wierszyk pomógł mi przełknąć miseczkę owsianki, ale analiza sprawiła iż oblałem się kawą.

  689. @act
    9 października o godz. 6:46

    Masz rację, że wszyscy są kumaci, ale ten, który wyszedł pierwszy…. najkumatszy!
    Twój żart kapitalny. Czarny humor.

    To ode mnie masz:

    Kieszonkowiec Jankiel wstąpił do synagogi pomodlić się. Z przyzwyczajenia jednak ukradł rabinowi zegarek.
    – Powiedz mi, Jankielu – zagadnął go rabin – Coś tam ostatnio nagrzeszył?
    – Ukradłem zegarek dobremu człowiekowi. Chcesz, rabbi, to ci go oddam.
    – Nie. Trzeba go zwrócić temu, do kogo należy.
    – A jeśli on go nie chce?
    – W takim wypadku zachowaj go i już się tym nie przejmuj.

  690. Parafia, jak się patrzy…

    Parafianie niekoniecznie wyrażają chęć zrzutki na ew. odszkodowania kościoła za pedofilię księży.
    Wygląda na to, że blog chcąc uwolnić się od posług terapeutycznych, powinien wzorem dobrych parafian wykonać zrzutkę na profesjonalne terapie hormonalno-psychologiczne licznych członków (a niemniej członkiń).
    Byłaby większa przestrzeń, a i mniej parafialny podmiot do dyskusji.
    No i ta łamigłówka tak rozwiązana, jak to się dzieje w cywilizacji którą na terapie stać, byłaby jeszcze radośniejsza, scalająca wspólnotę, nie tylko okazjonalnym maglarstwem komeżek chowanych pod tupecikiem.
    Niestety, dzieło szatana wabi raczej czarownice i sukkuby, miast samarytan i wytrawnych Petroniuszy…
    😉 😉 😉

    Nb, u Szostkiewicza zazionął żagwią płomieni sam SzaTanaka. Ale o tym – sza. 😉

  691. wujaszek wania
    9 października o godz. 8:08

    Skrupulatnie, to byłoby walnąć: sensu stricto….
    A tak, to ptaszek opada…
    😉
    Pzdr.

  692. @Ewa-Joanna
    9 października o godz. 7:57

    Przeczytaj uważnie

    @kruk
    9 października o godz. 4:04

    Wydało mi się, ze pośrednio (patrz godzina) do mnie napisałaś

  693. @wujaszek wania
    9 października o godz. 8:08

    Rewelacja. Podpisuję się pod wypowiedzią @Lewego

  694. @act
    9 października o godz. 7:13

    Nadużycia…
    W normalnym polskim medium, jak to na polo-gumnie, dzieci są do używania (przy obrzadku nierogacizny np., czy agitacji na wójta – w roli tła spotu wyborczego.)
    Nadużycia są więc szkodliwe, bo skracają żywotność i jędrność narzędzia, stąd deprecjonują kapitał wyrównawczy szans gumna.
    No, chyba że za odszkodowaniem, rzecz jasna, w naturze.

    PS po co się gapić na gadzinówki?

  695. @Wujaszku
    Jeszcze słowo. Wielki poeta ma prawo do używania wulgaryzmów. W jego ustach brzmią one jakos dostojnie.
    Po wojnie wiekszość polskich pisarzy znalazła przytułek w Krakowie, karmiona przez władzę ludową w Domu Literata. Każdy pisarz miał swój pokoik, a na posiłki schodził do znajdującej się na parterze kantyny.
    Pewnego razu Sławomir Mrożek tak się rozpisał, że o mało co, a spóźniłby sie na obiad. Popędził w dół po schodach gdzie natknął sie na Konstantego Ildefonsa Gałczynskiego. Wielki poeta był w złym stanie psychicznym, mówiąc kolokwialnie, był na kacu.
    Mrożek go w biegu zapytał – Panie Ildefonsie, jaka dzisiaj zupa ?
    Poeta mu odrzekł ponurym głosem – Ch.jowa !.
    Pozornie jest to wulgaryzm. Ale biorąc pod uwagę stan wielkiego poety, dramat egzystencjalny przezywany przez niego,to ja w tym jednym słowie dostrzegam patos, ból istnienia.
    Sam będąc wielokrotnie na kacu doświadczyłem tego bólu duszy, kiedy mi podano do spożycia mdły krupnik albo przesoloną kartoflankę.

  696. Co znaczy wielka chęć?

    Wiejska dyskoteka. Stoi samotnie dziewczyna – nikt z nią nie tańczy.
    Nagle podbiega do niej jakiś chłopak i zaczynają tańczyć.
    Ona:
    – Powiedz mi, czy jesteś stąd?
    – Tak.
    – Dlaczego cię wcześniej nie widziałam?
    – Siedziałem… 15 lat.
    – Tak? Za co?
    – Zabiłem swoją żonę siekierą!
    Ona poprawia włosy, obciąga sukienkę i mówi z figlarnym uśmiechem:
    – Więc mówisz mi, nie jesteś żonaty…?

  697. A to co poniżej to zdaje się po linii i po ścieżce tego bloga, więc nie ma co krzyczeć.

    Wśród męskiej części gminy żydowskiej Saratowa zapanowała panika. Okazało się, że 150 obrzezań przeprowadzonych przez rabina Zylbermana jest nieważnych! Wyszło mianowicie na jaw, że w roku 1991 uczestniczył on w Żytomierzu w święcie „Sała (boczku) w czekoladzie”, ukraińskiego przysmaku narodowego, i zjadł tam nie mniej niż 150 g sała. Nie odbył on wymaganej przez prawo talmudyczne w takich przypadkach pokuty, nie odbył wymaganego oczyszczenia ani siedmioletniego postu, w związku z czym wszystkie obrzezania przeprowadzone przezeń od owej chwili uważa się za niebyłe, a osoby nim poddane nie mogą być uważane za żydów. Konieczne jest w związku z tym ponowne obrzezanie. Główny rabin Saratowa Wajnsztajn uspokoił jednak zainteresowanych, że będzie ono bezpłatne.

  698. Przed chwilą do moich drzwi dobijało się jakichś dwóch religijnych fanatyków.
    Gdy otworzyłem, zaczęli coś mamrotać, że spłonę, jeżeli mnie nie uratują.
    Oczywiście ich olałem.
    Nie kumam tylko, dlaczego byli przebrani za strażaków.

  699. „To mam wrażenie, ze obraziłeś się na żart”

    Jedni mają wrażenie, a inni walą z grubej rury, bo rozumienie żartów to jednak kwestia IQ 🙁
    Wysoki poziom agresji również nie sprzyja przytomnemu spojrzeniu na rzeczywistość.

    „I racz zauwazyc, ze nie ja otworzylem nowe rozdanie.

    Zostalo otwarte, wiec czuje sie zwolniony, choc nie przez Ciebie, z danego slowa.”

    No to nuże do dzieła!

    Przypomnę:

    „Sa dwie prosby przeciwstawne. I jest moje wlasne slowo.”

    Nie. Jest co najwyżej jedna prośba. Najpierw było żądanie: przypomnij.

    Od początku wiedziałem, że stchórzysz. Wykorzystasz słomkę od basi.n i zrejterujesz.
    Histeryk, pieniacz i bufon od lat szwadronuje, aż ktoś powie „sprawdzam”. Wtedy przycicha i czeka, aż blog zapomni.
    A lot ado about nothing, podskoki piskliwego ratlerka w zbroi Czarnego Rycerza.
    I tak przemożna chęć zemsty, że lecisz ślepo z pomocniczym oskarżeniem w sprawie, której nie rozumiesz.

    A znalezienie moich „deklaracji”? Kwestia maksymalnie jednej minuty, szczególnie dla kogoś chełpiącego się w ten sposób:

    „szkoda mi czasu na przewijki poprzedniego wstepniaka, ale przypomnienie masz jak w banku… gwarantowane!
    Bo wiesz co?

    Ja jestem”pokarany” dobra, az za dobra pamiecia…

    ~l.

    ps I pamietam niemal wszystko, zwlaszcza zwiazane z toba.”

    Czy mam się czuć zaszczycony cudzą, infantylną obsesją?

    Przy tak znakomitej pamięci znalezienie dnia i nicka nie wymaga przewinięcia ponad tysiąca komentarzy.

  700. Linia sała.

    Nareszcie, wśród konfetti żartów i łamigłówek, bez stucznych osłonek, wnikliwy Wallenrod ateizmu zauważyła, co jest „linią bloga”.
    Okzauje się: obrzezanie.
    Przy tej okazji, specjalistka od wywąchiwanych żydowskich specjałów pośliznęła się, niczym rabin, na ukraińskim „sale”, uważając że to boczek.
    Otóż, trzymając skrupulatnie linii bloga, sało to słonina, co stwierdzam jako ekspert koszerny.
    Od antysemickich i innych zboczeń ukrytych w czekoladkach.

  701. A to już jest zupełna fiksacja i absurd, w ten sposób tłumaczyć @basi.n swoje rozjuszenie:

    „Wiem i mam swiadomosc tego, ze to co robie, jest wbrew i przeciw temu co chcialas osiagnac. Przykro mi bardzo z tego powodu, ze sie naocznie masz okazje przekonac, ze sa ludzi, dla ktorych nic i nikt sie nie licza. Jednym z takich ludzi, jest wlasnie @Tobermory, ktory ma w „zadku” Ciebie i Twoje intencje i robi to co zawsze na blogu robil.”

    I co ja takiego zrobiłem?
    Może mi ktoś logicznie wyjaśnić?

  702. Dzień dobry 🙂

    Miałam wielką nadzieję,że można pewnych rzeczy uniknąć,ale się nie udało…

    Pomimo wszystko wykonam jeszcze jedną próbę i bez jakiegokolwiek tlumaczenia narysuję symboliczną kreskę z gorącą prośba,aby jej nie przekraczać !

    Z gory dziękuję

  703. Tobermory
    9 października o godz. 9:34

    I co ja takiego zrobiłem?
    Może mi ktoś logicznie wyjaśnić?


    Trzymasz się faktów ignorując emocje, z wyjątkiem własnych; niesprawiedliwość wprawia Cię we wściekłość, nie umiesz wyjść poza IQ w dystansie do własnego wizerunku, jak sądzisz w jedynie słuszny sposób opartego na racjach.
    Masz w tym więc rację oraz nie masz – zależy od modelu percepcji.
    W relacjach indywidualnych i społecznych, albo się ma inteligencję pracującą w 3D, albo dostaje się w de.
    Mnie akurat Twoje podejście pasuje, pod warunkiem że cenę płacisz Ty sam.
    Mam nadzieję, że odpowiedź ma punkty styczne z horyzontem Twej logiki i okaże się pomocna i zaowocuje odprężeniem sukcesami.
    Skądinąd pozdrawiam.

  704. Szanowni!

    Pora na nowego wstępniaka, choć o sztuce można bez końca. Jak bez końca, to sztuka powie co mysli o tym, o czym ciągle jest co mysleć.
    Zapraszam do czytania i komentowania w imieniu sztuk-mistrza, który co prawda nie jest z Lublina, ale ma za to inny honor w dorobku, oraz mały figielek, zrobiony mistrzowi Jackowi Kowalczykowi: 3207 wpisów na zakończenie bloga 2.0 i wierszyk, ktory miał być wierszykiem ostatnim, a tu proszę, wierszyk znowu. No bo Feniks z popiołów, czyli po naszemu Filip z konopii, a blog – redivivus i całkiem rumiany.
    Zapraszam w mieniu Qby.

  705. Kiedy dałam się namówić na muzyczny wstępniak wymarzyłam sobie,że temat wyzwoli jedynie pozytywne emocjie. Można więc powiedzieć – „naiwna marzycielka”…

    A jednak jeszcze raz poproszę o pozostawienie w ciemnym kącie animozji. Niech znów zagra Muzyka !!!

  706. basia.n
    9 października o godz. 9:37

    Ależ uda się, za przyłożeniem norm cywilizacyjnych.
    Ich elementem jest kreska skreślająca, a nie tolerująca.
    Tak jak nutki sypią się w bezład plam – bez pięciolinii.
    Serdecznie wspieram i trzymam kciuki. 😉

  707. Tanaka
    9 października o godz. 9:46

    Właśnie o to chciałam Cię poprosić 🙂

  708. Gekko
    9 października o godz. 9:51

    Zanim przeskoczymy do następnego tekstu,chcę Ci podziękować za wsparcie i kciuki 🙂

  709. basia.n
    9 października o godz. 9:52

    Tanaka
    9 października o godz. 9:46

    Właśnie o to chciałam Cię poprosić

    To się nazywa „mieć nosa”. Przy czym nos musi być – taka linia bloga, jak ktoś napisał – żydowski.

  710. *Obrazki z wystawy* Musorgskiego.
    od czasu, gdy sluchalam tego utworu pierwszy raz, na koncertach Pro Sinfoniki w Poznaniu slyszalam tyle wykonan, interpretacji, aranzacji, ze wszystkich paluszkow nie wystarczy. Wrazenie zrobila na mnie interpretacja Emerson,Lake &Palmer, gdzies okolo 1971.

    Jest mnostwo takich odniesien muzycznych, odkrywanych wciaz, gdy zagra mi cos w radio, wpadnie w ucho….
    Z wykonawcow: najwieksze wrazenie, ktore dotad trzyma to Mahalia Jackson.
    Slyszalam jej spiew w regionalnej stacji w latach 70, okolo polnocy. Wrazenie piorunujace, choc Mahalia ma w swoim repertuarze tylko kilka piesni cywilnych; wiekszosc to piesni religijne, ale jak zaspiewane! slucham do dzis jej glosu, jej interpretacji od Festiwalu w Newport w 56´ az do konca jej zycia.
    Basiu,
    Twoje wspomnienia muzyczne uruchomily moja skarbonke, ale tak pieknie, jak Ty to zrobilas nie potrafie opisac.
    W radiu mojego wczesnego dziecinstwa krolowala w niedziele rano kapela czy orkiestra Feliksa Dzierzanowskiego. I jej podobne.Te radosne w zamysle rytmy bardzo mnie irytowaly; rano potrzebuje innych dzwiekow. I do dzis nie trawie takich kapel o zadnej porze dnia, tygodnia, roku.
    Podobnie orkiestry dete maja swoj urok, ale jestem na nie glucha. Robia wrazenie halasem i chmara dzieci biegajacých za nimi, ale cieplejszych uczuc nie wywoluja, raczej zmykam w sasiednie cichsze uliczki.
    Pro sinfonika polozyla w moim miescie wielkie zaslugi, wielu jej uczestnikow daje sie regularnie zauwazac na koncertach filharmonii i bardzo zalujemy, ze w miescie nie ma juz nikogo, kto kontynuowal by dzielo Alojzego Aleksandra Luczaka

  711. @Gekko
    9 października o godz. 9:43

    Dziękuję, ale jako niespotykanie spokojny człowiek we wściekłość wpadam rzadko. Tutaj raczej mówiłbym o rozczarowaniu i zdumieniu, i to nie wobec mojego głównego hm… adwersarza?

  712. @Tobermory

    Co prawda @gekko już wyjaśniał jak to z Twoim IQ, percepcją, itd

    A ja ze swojej strony i żeby utrzymać się na linii i ścieżce przez w/w wyznaczoną
    dalej się utrzymać … dorzucę jeszcze 5 groszy.
    Posłuzę się jednak swoista przenośnią, przytaczając konwersację dwóch przyjaciół

    ***

    – Och, twój malutki synek jest cudny! Gdy dorośnie, będzie łamał serca!
    – Łał, dziękuję!
    – Będzie je kruszył seriami…
    – To miłe.
    – Będzie niszczył, miażdżył i deptał.
    – Wystarczy…
    – Będzie wypruwał flaki, piłą obcinał kończyny, wydłubywał oczy i zjadał wątrobę.
    – Skończ!
    – Żartuję. To anioł.
    – Dzięki.
    – Będzie im zwiastował śmierć.

  713. Ciekaw jestem, co by było, gdyby linka do „Flinstonów” zamieścił ktoś inny?

  714. O rany, w brzuszkach masz pusto 🙂

  715. konstancja
    9 października o godz. 10:03

    Konstancjo brakowało mi Ciebie w ostatnich dniach 🙂
    Cieszę się,że i Ty otworzyłaś swoją szkatułkę.

    Mnie Obrazki oczarowaly bardzo wcześnie,kiedy poraz pierwszy usłyszałam je u Jana Webera wykonane przez mojego idola – Vladimira Horowitza.Nie ma na youtube tego wykonania,więc na zakończenie chciałabym przesłać Ci piękne fortepianowe wykonanie Evgeni Kissina.
    Ale rownież znakomitą elektroniczną wersję dokonaną przez Isao Tomitę. Będzie ona rownież specjalnym podziękowaniem dla Tanaki – on napisał i o Obrazkach i o tej wersji 🙂

    https: