Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

27.09.2018
czwartek

Zło katolicyzmu. Przykładów świeżych kilka, z bezliku

27 września 2018, czwartek,

Nie będę się teraz zajmował kwestią, którą stawiają wyznawcy: „wiara pomaga żyć”, czy też „wiara to dobro”, albo jak kiedyś usłyszałem od wsiowego filozofa z kosą przytroczoną do ramy roweru: „Kościół do dobrego namawia, nie do złego”. To na inną – choć także pilną – okazję. Teraz o dymiących aktualiach.

Zajmowanie się wiarą katolicką, jej dobrociami i jej moralnymi przewagami nad wszelkimi innymi źródłami postaw moralnych i rozumowych oraz życie wśród jej wyznawców, budzi uczucie obcowania z czymś szczególnym. Szczególnym, bo we wszystkim bodaj zupełnie odwrotnym od faktów, wiedzy, rozumu, przyzwoitości, moralności, empatii i nie mniej – naturalności biegu ewolucji i rozwoju człowieka. Wodospady i wodogrzmoty namaszczonych i ślicznych bo landrynkowych, okrągłych jak bańki mydlane słów, najwyższych uniesień, wywyższeń, przemodleń, zaklęć i wezwań; tysiące kilometrów – z Ziemi na Księżyc i z powrotem zapewne – półek pełnych najświętszych i najsłuszniejszych ksiąg, czasopism i wszelkich publikacji; dziesiątki tysięcy krzyży gdziekolwiek spojrzeć, pomników, poświęceń i świętych patronatów, że już nie ma gdzie stanąć, żeby nie było w cieniu – a wszystko trąci pleśnią, fundamentalnym zakłamaniem, oszustwem zbudowanym w części i na tzw. dobrych intencjach, lecz tak obrzydliwie przekręconych w moralną, poznawczą i operacyjną nędzę, że trudno powstrzymać odruch womitacyjny. Wstając rano, ma się przeczucie pewności, że w ciągu dnia dowie się kolejnych rzeczy o katolikach i ich katolicyzmie: szokujących, podłych, obrzydliwych, skręcających z niezgody kiszki, obsmarowujących mazią deprawacji i kłamstwa wszystko i wszystkich, powodując ślepotę, głuchotę, zagubienie i bierność wobec zła – jak porażona jadem ofiara pająka . Albo też przeciwnie: będzie paniczne, bądź cyniczne wzmożenie zła wylewającego się z wyznawców cuchnącymi siklawami.

Oto powstał w Polsce film „Kler”. Mówiący o czynionym przez Kościół kat. złu, manifestowanym przez jego funkcjonariuszy. W tym zbrodni, zbrodni gwałtu na najniewinniejszych i najwrażliwszych – dzieciach. Czyż jednak dzieci są dobre i niczemu niewinne? Nie, dzieci są winne. Winne są zbrodni Adama i Ewy. „Dobry Bóg” karze wszystkie dzieci za mniemaną zbrodnię „pierwszych ludzi” przeciw swojej realnej pysze. Dzieci, już śmiertelnie winne mocą swojego urodzenia, muszą się oczyścić ze zmazy – zaś zmazy są obsesją seksualną członków kleru – wkupiając chrztem, w łaski tego, co je skazał na wieczność śmierci. Wtedy – może – doznają łaski zbawienia ze strony swojego prześladowcy.
Nie one jednak o tym decydują. Nie one uznają swoją haniebną i śmiertelną winę i nie one się w łaski Wszechmogącego wkupiają. Ich rodzice uznają winę dzieci i tym aktem zdrady założycielskiej, definiują ścieżkę życia dziecka, które ma nieustannie szukać grzechu w sobie, nieustannie nosić w sobie winę wobec tego, co „dał im łaskę życia” i je „Absolutnie (tak jest, wielką literą!) miłuje”.
To ledwie początek tej odrażającej moralnie konstrukcji religii i wiary zarazem, pomieszania pojęć – celowo przez Kościół kat. zaprowadzonego – by wśród powszechnego pogubienia w tym, co jest czym, co dobre a co złe, móc uchodzić za wyrocznię moralną, siewcę dobra, szafarza łask i w skutku – poborcę nienależnych podatków, inkasenta za nierzeczywiste korzyści i konsumenta uroszczonych honorów. Ta pewność codziennego zła budzi niemal rozbawienie: prawie dwie kompanie biskupów, batalion prałatów, brygady teologów moralnych i każdych innych, trzy dywizje członków kleru z kapelanem-generałem i takie codzienne skutki? Raptem nad jedną, skromną jak na Europę rzeką – Wisłą? No właśnie, dlatego ! Nie inaczej jest przecież i nad innymi rzekami, a jak nad jakąś jest inaczej czyli cokolwiek lepiej, to szatani jacyś muszą tam być czynni: zgnilizna praw człowieka Zachodu, pedalstwo jako małżeństwo, kobieta jako człowiek a nie pozycja z inwentarza mężczyzny, nawet dziecko – też człowiek i jego dzieciństwo jako wredny wynalazek współczesności; pedagogika i psychologia jako zamach na świętą pedagogikę opresji katolickiej i czynienia z dzieci przedmiotów własności rodziców którym się za to należy cześć – jak żąda IV „Przykazanie Boże”, aborcja i eutanazja jako podstawy życia, czyli cywilizacja śmierci.

Film ten jest konieczną i naturalną dla ludzi porządnych, a zarazem już spóźnioną i fragmentaryczną przecież reakcją na niewyobrażalną skalę, rozległość, głębię i fundamentalną zasadę istnienia zła Kościoła kat, na akceptację, ukrywanie, czynną zgodę, czerpanie z niego korzyści, sycenie się nim. Na obecność wśród nas tysięcy zgwałconych, poniżonych, zbrukanych, cierpiących ofiar i ich – wreszcie ! – nieliczne jeszcze przecież, świadectwa bólu i udręki, o których i dziś ciągle nie chcemy szczerze wiedzieć, reagując wyparciem, fałszem przeciwnego oskarżenia albo zadowalając się powierzchownym wyjaśnieniem i podłością oszustwa Kościoła kat: my już mamy wzorowe procedury!; pedofilia wśród kleru to ich prywatna sprawa! ; pedofilów wśród księży jest tak mało, że prawie żadnego, to w świeckim świecie pełno jest zboczeńców! A wszystko to od zarania istnienia Kościoła kat. Od dwóch tysięcy lat. Zbrodnia, niewolnictwo, przemoc fizyczna, psychiczna, moralna, odmawianie podstawowych praw ( „przyrodzonych” – jak gadają nieustannie papieże i ich kler: godności, prawdy, sprawiedliwości, integralności i tak dalej), wyklinianie, infamia, poniżanie, dzielenie ludzi, wynoszenie się nad innych – to są cechy konstytutywne, substancjalne dla Kościoła kat. A wszystko to „w imię miłości bliźniego”. Zlikwidujcie te potworności, a zlikwidujecie Kościół kat.

I oto ten film, jego reżyser, aktorzy, cała ekipa i inni współtwórcy, są obiektem pełnych pasji (a więc „pasyjnych” – jak równie często gadają członkowie kleru) przekleństw, pomówień, najgrubszych oskarżeń, żądań, by ten – szatański w oczywistym domyśle – film, wycofać z dystrybucji, pokazów, ukarać wszystkich mających z nim coś wspólnego. I oto słyszymy, że ten film jest ponoć sam w sobie złem, emanacją sił cywilizacji śmierci, atakującej święty Kościół kat. i jego świętych księży.

I oto publiczna, wpływowa, misyjna, meblująca katolikom głowy i kształtująca morale publiczne, ba – „narodowe”, organizacja: Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy . Stowarzyszenie właśnie wystosowało banalnie charakterystyczny dla wyznawców, czyli fantazmatycznego pomieszania faktów i znaczeń rzeczy oraz niezwykłej gęstwy emocjonalnych pomówień apel w sprawie filmu Wojciecha Smarzowskiego. KSD apeluje o „obronę kapłanów przed odzieraniem ich z godności, poniewieraniem wartości ich posługi”. „Nie poszerzajmy ciemności zła” – wzywają katoliccy dziennikarze – „poprzez wspieranie kont producentów i dystrybutorów tego skandalicznego obrazu”. „Na tyle mamy wiedzę, mimo fałszowania historii” – mówią ci, co historii nie znają, znać nie chcą, bo wyznają tylko słuszną historię – „że wiemy doskonale, jak działają wrogie Polakom środowiska”. Wojciech Smarzowski, aktorzy, cała ekipa i ich dzieło – film, są więc wrogim, nie Kościołowi już nawet, ale Polakom i całej Polsce – środowiskiem. Jakże codziennie, dojmująco boleśnie, ohydnie to znamy: pokazać zło to zaatakować Kościół kat, który jest – po prostu – Polską! „Skoro nie udało się wmówić nam, że Pana Boga nie ma” – mówią katolicy z KSD co wszystkim wmawiają, że Bóg jest i ze skutków tego wmawiania żyją – „trzeba nam zohydzić tych, którzy nas do Niego prowadzą”. Tyle z cytatów z tej faktograficznej, poznawczej i moralnej mazi; dać tu więcej byłoby nadmierną ohydą.*

Takie oświadczenie składa tabun katolików. Będących członkami katolickiego, zawodowego stowarzyszenia. Towarzyszy mu milcząca, albo frenetyczna zgoda innych katolików, z najwyższymi włącznie. Powstaje ważne pytanie: kim jest katolicki dziennikarz? Kim innym, niż siewcą pomówień, dawania fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, dezinformatorem, zohydzaczem, producentem zła? Kim innym niż mrocznym drabem zawodu, który – cóż za naiwność sądu i drwina w jednym – miałby służyć jakiemuś dobru publicznemu?

Poczucie pewności, że codziennie dowiemy się o czymś ohydnym w związku z Kościołem kat, ma pewność działania grawitacji, która w Polsce ma kierunek odwrotny niż gdzie indziej. Oto, w czas przeklinania filmu Smarzowskiego, dał głos arcybiskup Gądecki: „Kto jest wolny jako chrześcijanin i nie poddaje się tym dążeniom przyziemnym tego świata ten jest automatycznie najlepszym obywatelem Rzeczpospolitej” **.

Przypomniał nam o swoim bólu zgwałcenia przez katolickiego księdza – tego „wolnego i niepoddanego ziemskim dążeniom” – reżyser Andrzej Saramonowicz. Jedna z wielu, wielu tysięcy ofiar, w samej tylko Polsce, w której członkowie kleru gwałcą od 1050 lat. Jego wyznania wstrząsają, ale nie na jego osobisty ból pragnę tu zwrócić uwagę, a na coś jeszcze koszmarniejszego: wspólnotę zła, wyparcie, zaprzeczenie mu i zwalanie winy nie na głównego zbrodniarza, tylko na pośledniego. Indywidualna zdrada ustępuje bowiem ciężarem winy spiskowi zdrajców. „Saramonowicz podkreśla, że zdawał sobie sprawę, iż nie jest to normalna sytuacja” [molestowanie, przyp T.] . >>Sprawa wyszła na jaw, gdy ksiądz zaczął odwiedzać jednego z chłopców w domu i jego zachowanie zauważyła matka ucznia. „Nasi rodzice mieli wielki problem. Bali się, że kiedy rozpętają aferę, komunistyczne władze wykorzystają ją do walki z Kościołem. Odsunęli nas od Łysego [księdza-pedofila, przyp. T.], ale nie ujawnili tego, co wiedzą. Dziś wiem, że popełnili błąd, ale rozumiem też, co nimi wówczas kierowało” – pisał Saramonowicz.<< ***. Zatem, Andrzej Saramonowicz wie, że rodzice popełnili błąd, ale rozumie ich postępowanie? Otóż, uważam, że nie bardzo wie i nie rozumie. Porusza się bowiem – jak niemal my wszyscy – zaplątany w sieci katolickich manipulacji słowami i pojęciami; wśród kłamstw, wyparć, przeniesień - całej aparatury zła. Problem rodziców, co się bali, że wiedzę o pedofilii kleru „komunistyczne władze wykorzystają do walki z Kościołem”, jest bowiem źle sformułowany. To „komuniści” są tu centralnym problemem i źródłem nieogarnialnej głębi zbrodni? Ci komuniści co – w Polsce - „walczyli z Kościołem” może lat kilkanaście, może do późnego Gomułki (nie dłużej, bo potem to były liche lub zabawne pozory bezpłodnych wojowników) ? Moje stanowisko i jasne twierdzenie jest zupełnie inne: to pozór, unik w szczerym spojrzeniu w głąb zła; to lęk przed jego trafnym rozpoznaniem, co zrozumiałe u zgwałconego, ale sumarycznie – fatalne; biorące się z owego mętu, celowego pomylenia spraw i pojęć przez Kościół katolicki i w rezultacie, wskutek spowiedzi ofiary, podtrzymujące to katolickie oszustwo, przeciągające istnienie zła i utrudniające demontaż. Oraz z innego powodu, dobrze znanego przez psychologię: ofiara usprawiedliwia współwinnych, zwłaszcza, gdy są nimi rodzice ofiary. Są w tym wyjaśnieniu rodziców, przytaczanym, lub też podzielanym przez Saramonowicza elementy drastyczne złe: „walka komunistów z Kościołem” byłaby bowiem większym złem niż tolerancja dla gwałcenia dzieci przez ów Kościół, mocą swoich funkcjonariuszy. Dzieci tych „obawiających się” rodziców. Mniej się bali zbrodni gwałtu na dzieciach, ICH dzieciach, niż „komunistycznej władzy”? Czy tak działa dobry rodzic swojego dziecka? Więcej się obawiali owych „komunistów” (co „walcząc z Kościołem”, walczyli, niejako z automatu choć bez świadomej intencji, z substancjalną w Kościele kat pedofilią kleru), niż samych gwałcicieli, tych „świętych mężów” następców i zastępców apostołów Jezusa? Czyżby przed „komunistami” nie było gwałcenia dzieci przez księży? Czy po nich to ustało? Czyż nie dowiadujemy się dziś, jak często, szokująco często rodzice zdradzają własne dzieci, biorąc stronę księży, Kościoła kat, przeciw tym bezbronnym, im oddanym istotom? Ci rodzice zdradzają własne dzieci, zdradzają najgłębszą istotę siebie samych, swojej prawości, swojej, niezbędnej do życia czułości na zło, na jego rozpoznanie, oraz człowieczości w sobie – w imię moralności, w imię „Wyższego Dobra” ! Zdradzają własne dzieci bojąc się o własne przekonania, że „Kościół dobro czyni”, że Jezus to i Jezus tamto, a Bóg Dobry i Sprawiedliwy nad wszystkim czuwa i że „trafią do nieba”. Bo „dobrze czynią, jak Bóg przykazał” . Zaiste - zdradzają własne dzieci dla pozornej wygody zakłamania, własnego egoizmu, uśmierzenia lęku, dla – właśnie, od tego zacząłem - „wiary, która pomaga żyć” ! Taka „wiara pomaga żyć” - twierdzą i biorą to za obrazę największej świętości, gdy im kto unaocznia ów koszmar wiary. Potworność! Z którejkolwiek strony spojrzeć, jeśli ma się autonomiczne poczucie moralne i jest się człowiekiem wewnętrznie wolnym, wrażliwym, umiejącym stanąć w obliczu faktów („w Prawdzie” – jak obleśnie obłudnie gadają księża i ich wyznawcy) będących manifestacją zjawisk, widać z mocą, że rzecz w złu wiary i jej konkretnej religii. Nie w członku kleru tym czy owym jako takim - co kłamliwe usiłuje (a robi to - jak widać - skutecznie) wmówić nam Kościół kat, zdejmując winę z siebie a zwalając ją na indywidua. Oni są bowiem i ofiarami zła i jego późniejszymi sprawcami - w tej własnie kolejności, co wszak w niczym nie zdejmuje z nich ciężaru winy. Uwierzyli w to, co jest nośnikiem substancjalnej manipulacji, oszustwa, uroszczenia, wiary w nieistniejące, nieprawdziwe, niemożliwe. Z tej nieprawdy zrobili sobie Prawdę. Z naturalności zrobili gmach sztuczności. Ta Prawda jest przeciw prawdzie życia. Musi więc być nośnikiem zła. Musimy codziennie tego zła doświadczać i musimy – będąc wyznawcami – codziennie się przekonywać, że zło to „wcielone dobro”. A że Polska składa się w 95% z katolików, musi być też krajem w którym ludzie działają odwrotnie niż należy, więc i grawitacja działa tu odwrotnie – do Nieba.

Tanaka

* * *

* Całość trafiła do PAP , a można też przeczytać w słusznym źródle: TVP Info, skąd wziąłem cytaty.
** Cytat za „niedziela.pl”
*** Cytat za „Wirtualną Polską”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 630

Dodaj komentarz »
  1. @Tanaka
    Zanim przeczytam uważnie wstępniak jeszcze raz, bo porusza wiele wątków , a w całości jest wnikliwą analizą tego co zawarte w tytule, chcę tylko zapodać świeżutki niusik wpisujący się w twój tekst.
    Mieliśmy już różaniec „opasujący” granice Polski. Jutro czeka nas „koronka do bożego miłosierdzia” na skrzyżowaniach ulic bodaj w dwustu miastach.
    Mogłabym nawet wziąć w niej udział, gdyby może miłosierdzie uwolniło nas od kleru i od PIS.
    A teraz już serio. Nawet w bogoojczyźnianej II RP takich cyrków nie było.
    Czy jest możliwe, żeby obatele III/IV RP ulegli zespołowemu zaczadzeniu?
    Jak ich odczadzić, bo sprawa jest bardzo pilna?
    Jesteśmy w przededniu wyborów samorządowych, za chwilę będą kolejne. PIS idzie jak burza w kampaniach. Idzie po pełnię władzy, a suweren jest znowu kupowany różnymi wariantami czegoś +
    Boję się.
    Dziewczyny blogowe i chłopacy „zagraniczni”,
    Chwalcie Pana (symbolicznego), że już Was tu nie ma. Ale wspierajcie nas myślą, mową i uczynkiem, na ile to możliwe.
    https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualnosci/jutro-na-ulicach-miast-wierni-odmowia-koronke-do-bozego-milosierdzia/nbxz0zh

  2. Czesi podłożyli nam kukułcze gniazdo ,zamordowali swego refomatora ,ocalili stolićę ,a teraz przeszli na drogę pokuty, bez religii. A do nas nie dotarł Luter.A ja ,dlaczego innowierca?W 1945 r.jako 7 latek do szkoły.Ale w klasie były draby o 4 lata starsze .CODZIENNE lanie za grzechy innych..Ojciec wywieziony przez ludobójcę Gruzina na Sybir.Matka związała się z innym mężczyzną.Nie ma aktu zgonu ojca .To proboszcz nie przychodzi na kolendę ,nie spowiada itd.W ciemnogrodzie wiejskim ,całkowite wyklęcie rodziny.I dziś nie wiem ,co było gorsze ,czy straszna bieda ,przez okres wojny ,kiedy matka samotnie mnie ratowała przed śmiercią głodową ,czy niewola katolicka po wojnie?A też mi to wszystko prze tych facetów wraca.Niech to jasny szlag trafi!!!!

  3. @Mag, obatele naszej najjasniejszej jeszcze sie nie odczadzili i zabierze im to jakie pol wieku z okladem. Tak to widze.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Tanaka
    Przeczytałem.
    ‘Wyjmnę’ cóś, co mnie szczególnie dotyka. Jest to ‘Tanako’ obserwacja krajan, biorących codziennie udział w ‘jakimś opętańczym tańcu”. To powoduje u mnie uczucie odrealnienia.
    Qrwa, to jest XXI wiek! Prawie wszyscy mają Internet! Gdzie mnie MOI spłodzili!

    Zajmowanie się wiarą katolicką, jej dobrociami i jej moralnymi przewagami nad wszelkimi innymi źródłami postaw moralnych i rozumowych oraz życie wśród jej wyznawców, budzi uczucie obcowania z czymś szczególnym. Szczególnym, bo we wszystkim bodaj zupełnie odwrotnym od faktów, wiedzy, rozumu, przyzwoitości, moralności, empatii i nie mniej – naturalności biegu ewolucji i rozwoju człowieka.

    Wybacz, ‘Tanako’, że ‘wyjąłem’ fragment początku, jakbym nie doczytał do końca

    Pozdrowienia, blog z Tobą!

  6. @Tanaka

    Powiem wprost, ze mam pomieszane uczucia. Pomieszanie ma kilka zrodel. Jednym jest waga mysli, ktore zawarles w tekscie. Waga ciezka, jesli nie wrecz superciezka. Pod tym wzgledem, to Twoj wstepniak, to nie wstepniak, tylko prokuratorska, koncowa mowa oskarzycielska z „sali sadowej”, na ktorej sie odbywa rozprawa „Obywatele przeciw Kosciolowi Katolickiemu i jego poplecznikom”.

    Tak odebralem i tak ocenilem zawartosc i sposob jej prezentacji, jedyne czego brakuje to odwolywania sie odpowiednich paragrafow, zeby zamiast byc wstepniakiem, wstepniak stal sie w pelni mowa oskarzyciela na procesie.

    Drugim zrodlem mojego pomieszania jest wlasnie wsponiana wyzej „prokuratorskosc” wstepniaka. Prokuratorskosc, ktora jest konieczna na sali sadowej, staje sie zakalcem, w tekscie takim jak blogowy wstepniak. Strasznie ciezko jest czytac tekst, w ktorym zbrodnie, niegodziwosci, nieprawosci i falszywosci mowy i postaw sa opisywane dokladnie i rzetelnie, a dokladnosc przekazu jest rozmywana zalewem emocjonalnosci, jaka opisywane wzbudza w opisywaczu.

    Bo widzisz @Tanaka, napisales merytorycznie sluszny tekst oskarzycielski, ale nie to, ze zmarnowales, ale sam oslabiles sile oddzialywania tego co napisales, ulegajac pokusie „doprawiania” emocjami swoimi na bierzaco, tego co napisales.

    To „doprawienie” emocjonalne utrudnia czytanie, bo czytelnik nieprzyzwyczajony do Tpwjego stylu, zwyczajnie sie gubi i w miare czytania, ulegajac kolejnym stanom emocjonalnym, ktore wzbudzasz, zapomina co przeczytal wczesniej.

    Po pierwszym czytaniu, zostalem moze z jednym, czy z dwoma faktami/dowodami, ale za to z wieloma emocjami, ktore dominuja i dominujac pomniejszaja wage faktow/dowodow.

    Sadze, ze inna konstrukcja dalaby o wiele lepsze rezultaty. Sadze, ze gdybys to wszystko co napisales ujal jak prokurator, czyli zaczal od wymienienia i wyszczegolnienia kolejnych punktow oskarzenia z podparciem i udokumentowaniem faktami/dowodami, czyli przeprowadzil proces, pozwolilbys czytelnikom lepiej sobie przyswoic zarowno oskarzenie, jak i dowody. Majac zrozumiane i utrwalone zbrodnie, niegodziwosci, nieprawosci i falszywosci mowy i postaw, czytelnik nie „zgubi ich z pamieci”, tylko jeszcze lepiej i skuteczniej uswiadomi sobie wage i zlo jakie jest czynione, gdy w „mowie koncowej” te wszystkie zbrodnie, niegodziwosci, nieprawosci i falszywosci mowy i postaw, zostana polaczone i „doprawione” emocjonalna ocena.

    Podsumowujac:
    Wazny merytorycznie wstepniak, niestety oslabiony przedawkowaniem emocjonalnego sosu, ktary w nadmiarze zalewa i oslabia sile przekazu.

    Pozdrowka
    ~l.

  7. Bez urazy,Tanako, ale moim ten cały szum wokół „Kleru”można podsumować powiedzeniem: „psy szczekają, karawana idzie dalej”.
    Nic się nie zmieni dopóki ludzie będą korzystać z usług szeroko pojętego kleru, a będą, bo czy ktoś sobie wyobraża ślub bez lansu w białej kiecce i cyknięcia niliona fotek, wrzucanych potem hurtowo na wszelakie portale społecznościowe? Ktoś sobie wyobraża niewyprawienie komunii dziecku wedle zasady „niech widzą chamy co mamy”? Przykłady można mnożyć, dlatego nic się nie zmieni, bo ludzie psioczą na klechów w internecie, a w realu prawie robią im laskę. Zarówno tzw szarzy obywatele, jak również politycy na najwyższych szczeblach władzy.

  8. Bez urazy, Lewy, ale moim i mysle, ze nie tylko moim zdaniem, nie masz racji, bo idziesz na latwizne w swojej ocenie „Kleru”, ktorego jak mniemam jeszcze nie widziales, chyba ze byles w Gdansku i tam na festiwalu ogladales.

    Jesli widziales, to OK mozesz sie wypowiadac, jesli nie, to dlaczego sie juz teraz wypowiadasz i to na dodatek tak pesymistycznie.

    Wejdz jak ja to zrobilem na strone „Multiplexu” i zobacz, ze premiera bedzie dopiero jutro i zobacza jak rozchodza sie bilety. Nie wiem, czy ogladalnosc przelozy sie „nielubialnosc”, czy przeciwstawnosc wobec kkat. Moze sie przelozy, moze zostanie jak bylo. Ale nawet jesli skutek natychmiastowy nie nastapi, to nastapic moze w dluzszym okresie czasu. Sadze, ze procesy spoleczne, poza rewolucjami, choc i one potrzebuja czasu zeby dojzec do wybuchu, tak i te procesy spoleczne potrzebuja czasu i w tm czasie trzeba procesom dostarczac paliwa.

    Mysle, choc wytknalem Tanace bledy, ze jego tekst jest wlasnie takim „paliwem”, a zeby sie „palilo” i dojzewalo, to trzeba „do pieca zmian” dokladac … I zarowno „Kler” jak i wstepniak Tanaki sa paliwem koniecznym do tego, zeby zmiany dojzaly i zaszly.

    Pozdrowka
    ~l.

  9. Tanaka podsumował! Czy “Kler” odniesie skutek? Na razie mamy tylko bluzgi i stek pier.duł ze strony kaka.

    Oni (hi hi !!!) przygotowują dokument !!! Będący, panietentego, świadectwem „pasterskiej troski”. Fakt, że w procesach kanonicznych „sędziami” są zawsze konfratrzy pedofila, a często również bracia-pedofile (bo tacy często lądują na stanowiskach sędziów) zapewne umknął duszpasterskiej uwadze?

    Po co ta komedia? Przecież wiadomo, że kaka wie. Nie ma takiego kiecuna-pedofila, o którym nie wiedzieliby jego przełożeni. W łonie kaka nic takiego się nie ukryje. Dlatego Józef Pedofil Wesołowski od początku świetlanej kariery był… „na misjach”. A teraz kaka będzie pilnie szukał… czego nie zgubił.

    http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/prymas-wojciech-polak-zapowiada-dokument-o-pedofilii,artykuly,433484,1.html?src=HP_Section_2

  10. @lonefather 27 września, 15:04
    Wyrazy uznania za celną, moim zdaniem, ocenę krytyczną tekstu @Tanaki. Dodam, że patos i natrętne odwoływanie się do emocji zatapiają istotę oskarżenia, nadmiar słów utrudnia śledzenie głównego wątku, a ton rozprawy z wrogiem za bardzo przypomina głos z ambony. To nie jest racjonalne „j’accuse” tylko gwałtowny i bezładny wylew osobistej nienawiści do katolicyzmu.
    Wolę chłodne spojrzenie i uporządkowane zarzuty. Mają większa siłę rażenia.

  11. @Tanaka
    Moja krytyka nie powinna Cię zaskoczyć. Od dawna wiesz co myśle o Twoim stylu, a tym tekstem, wydaje mi sie przeszedłeś samego siebie.

  12. Nie wiem, gdzie kruk znalazła „patos” i „natrętne odwoływanie się do emocji” w tekście Tanaki. Ale tak w ogóle oceny kruka są dla mnie źródłem nieustających… zdziwień. Oględnie mówiąc.

  13. kruk 27 września o godz. 16:46
    Bluzgi z twojej strony pod adresem Tanaki z całą pewnością nikogo nie zaskoczą. Co do „krytyki”… nie pochlebiaj sobie, kruku.

  14. A już zarzut „nienawiści do katolicyzmu” to chyba produkt chorej wyobraźni? Bo inaczej sobie tego nie umiem wytłumaczyć.

  15. Bo najlepiej, żeby „krytyka” kaka odbywała się na klęczkach i z czapką w ręku… 🙂

  16. @Tanaka
    Zgadzam się z opinią @lonefathera, którą podsumowuje krótko tak:
    „Ważny merytorycznie wstępniak, niestety oslabiony przedawkowaniem emocjonalnego sosu, który w nadmiarze zalewa i osłabia sile przekazu”.
    Tanaczku, zwracałam ci nie raz uwagę, że dla twoich tekstów byłoby lepiej, byś się samokurtyzował.
    Zawsze przegadanie, tłumaczenie i obrazowanie swoich myśli po raz kolejny grozi przegięciem i nieuchronnym osłabnięciem siły wyrazu.
    Jak już się rozpędzisz, to gnasz po torach, że hej!
    Piszę to z głębi serca, bo bardzo cie cenię i za nic w świecie nie chciałabym ci sprawić przykrości, ale myślę, że szczerość jest podstawą przyjaźni.

  17. Co wam, do licha, przeszkadza styl Tanaki?
    Przecież tejot bardzo często również wyraża się kwieciście, a jednak nikt mu nie zarzuca „nadmiernej emocjonalności”. I to w dodatku mag „z przyjaźni”? No bez przesady. Chcesz to widzieć inaczej – napisz sama. Tanaka ma swój niepowtarzalny styl – i tyle.

  18. Tanako, chcą cię cenzurować. I to rzekomo z najczystszej przyjaźni… zgroza.

  19. kruk
    27 września o godz. 1:48
    Może „Pierwociny świata” – i w tym byłaby pewna myśl – wg. mnie.

  20. Kruk
    Nie podoba mi się twoja źle skrywana satysfakcja, że ktoś ma krytyczne uwagi do wstępniaka @Tanaki. Właśnie tobą kierują mało merytoryczne emocje, z jakich czynisz zarzut innym.
    Natomiast podobały mi się twoje uwagi na tematy historyczno-literackie (pod poprzednim wstępniakiem).

  21. @Lewy i @lonefather, 27 września, 15:17 i 16:01
    Czytałam tylko recenzję filmu „Kler” w GW ale myślę, że taki film nie pozostanie bez śladu w świadomości ludzi. Nie spowoduje, że ludzie nagle przestaną chodzić do kościoła, chrzcić dzieci, brać śluby kościelne, ale zacznie zmieniać spojrzenie na Kościoł. Bedzie mniej lęku i posłuszeństwa, za to więcej trzeźwego spojrzenia na księży jako zwykłych ludzi. Przywiązanie do obrzedów przetrwa u wielu osób wiarę, co widać w rozwiniętych krajach Zachodu, bo ludziom potrzebna jest kontynuacja tradycji.
    Kaplaństwo nie zaniknie szybko jako zawód, bo zaspokaja szczególne potrzeby ludzi (o tym pisał bardzo rozsądnie chyba @zetus), tylko zmieni się jego status społeczny. I o to głównie chodzi, bo przecież nie o walkę o ludzkie przekonania. Tego już spróbowaliśmy i strach do tego wracać.

  22. @mag

    Ja to nawet będę wspierać czynem bo mogę i będę głosować, będę w PL akuratnie.
    Żegnaj PiSie >:)

  23. „strach do tego wracać” wyjaśnia wiele.
    Krukami kieruje najzwyklejsza w świecie fobia.

  24. Może niech mi Tanaka da do przeróbki, zostaną dwa paragrafy 🙂

    (żeby nie być źle zrozumianą, kpię ze swojego stylu telegraficznego)

  25. @Nefer 27 września o godz. 17:24

    On rzeczywiście jak się rozpędzi to już pruje. Materiał miał na trzy wstępniaki. Ale robienie mu z tego ciężkiego zarzutu to jednak przesada. Jeszcze w dodatku ten czyhający na niego kruk… Niesmaczne.

  26. Na marginesie
    Litości, nie chodzi o żadną cenzurę, bo nikt nie podważa treści i wymowy tanakowego wpisu na nader ważny temat. Nikt nie kwestionuje niepowtarzalnego, kwiecistego (?) stylu.
    Lonkowi i mnie chodziło jedynie o formę przekazu, która – być może, bo może się mylimy – przez swoje „przegadanie” osłabia siłę wyrazu.
    Jestem ostatnią osobą, która pozwoliłaby „skrzywdzić” Tanakę, i w razie co, będę go bronić jak lwica.
    Myślę że on sam się odniesie do tego niepotrzebnego zamieszania.

  27. @mag 27 września o godz. 17:35
    A ja sobie teraz powoli smakuję i wyławiam perełki. „Dymiące aktualia” mi się bardzo podobają. Z kolei twoja „treść i wymowa wpisu na nader ważny temat”? Może przyhamuj? Bo chyba popadasz tu w dziennikarską sztampę.

  28. P.S. mag – ale ja to z najczystszej przyjaźni! Uwierz…

  29. Neferko
    Jakby tak podliczyć jakimś metrem długość twoich i tanakowych wpisów, a potem podzielić na pół, to by wyszła jakaś tam bez sensu średnia.
    To już lepiej piszcie każde „po swojej długości”.
    Pozdro

  30. @mag 27 września, 17:16
    Nie zaprzeczę, że krytyka ze strony @lonefathera dała mi pewną satysfakcję, bo zawsze miło jest spotkać opinię zbieżną z własną. Ale był też inny powód zwrócenia się do niego – do tej pory czesto się z nim nie zgadzałam, więc teraz mam przyjemność z nim się zgodzić.
    Myśle, że ostrożniej by było nie wdawać się w motywy mojej czy czyjejkolwiek krytyki. Dopóki krytyka dotyczy meritum tekstu a nie osoby autora, nie ma co sobie wypominać. Tu wyjaśnię, że przypisanie @Tanace nienawiści do katolicyzmu nie jest z mojej strony domysłem, bo on się z nią wręcz obnosi.
    Nie uważam też żeby @Tanace należal się status świetej krowy, jaki chcą mu tutaj niektórzy
    zagwarantować. Jego obecna pozycja redaktora blogu nie stawia go chyba ponad resztą uczestników.

  31. Tanaka
    Widzisz jak cię lud blogowy kocha i wspiera? Strach się odezwać z najdrobniejszą choćby krytyką.
    Naprawdę się z tego cieszę, bo jak kania dżdżu (chryste jak sie to pisze, już czuję na plecach oddech @tobiego) jesteśmy spragnieni „gurów”.

  32. @kruk 27 września o godz. 17:51
    Gdzie ty widzisz u siebie „krytykę dotyczącą meritum”? Uwiera cię Tanaka jako redaktor blogu. I nadal bluzgasz. Co do statusu „świętej krowy” – spojrzyj w lustro.

  33. Film pt: „KLER” wchodzi na ekrany kin 28 września 2018 roku.
    https://photos.app.goo.gl/kdi9RsvPbEJ8zijBA

    Treść tego filmu potwierdza fakt, że
    wszystkie religie i ich kościoły, meczety, synagogi, cerkwie, sobory i inne tak zwane „świątynie” w których czci się urojonych bogów, głoszący je kler oraz ich wyznawcy są społecznie szkodliwe.

    To cywilizacje zła i śmierci, które spowodowały i nadal powodują miliony ofiar wśród ludzi i innych zwierząt na całym świecie. Religie powodują międzyludzkie konflikty, społeczne niepokoje, wojny, terroryzm, tworzą zło i nienawiść do wszystkich i wszystkiego, co nie mieści się w religijnych dogmatach i głowach religiantów.
    Kler bezkarnie nawołuje z ambon kościelnych i medialnych do łamania prawa, do nienawiści do ateistów, do antysemityzmu, do homofobii, uczy nienawiści do kobiet, dzieci i innych zwierząt, nakazuje bić, znęcać się i zabijać, jest przyczyną ludzkich nieszczęść i życiowych tragedii oraz uczy mnóstwa innych złych rzeczy.
    Kler bezkarnie gwałci dzieci fizycznie i psychicznie.
    Ci handlarze religijnych bajek pasożytują na całych narodach i państwach, bezlitośnie wykorzystując tępotę i naiwność swoich wiernych, którzy zapewniają im stały dobrobyt, próżniacze bogactwo i przywileje.
    To kler wszystkich religii nakazuje rządzącym ustanawianie okrutych praw.

    Kler różnych religii blokuje rozwój nauki, szczególnie medycyny, wiedzy i samodzielnego, racjonalnego myślenia.
    To jest działalność pod każdym względem przestępcza i tylko w krajach wyznaniowych takich jak na przykład Polska uważana jest za jedynie słuszną, pozytywną i dobrą przez tępych, religijnie zindoktrynowanych ludzi i cwaniaków na wszystkich szczeblach władzy.

    Wszystkie religie powinny byc zdelegalizowane i zakazane.
    Dopiero wtedy na Ziemi nastąpi pokój oraz poszanowanie praw ludzi i innych zwierząt.

  34. @mag 27 września o godz. 17:53
    Jaki znowu „lud blogowy”? Dlaczego „kocha”? Tanaka, jako jeden z nielicznych, nie waha się nazywać kaka-ściemy po imieniu. Dlatego właśnie „lud blogowy” go tak koniecznie chce zadziobać.

  35. Kler „Mudmysiem”

    Moja wlasna „atomowa” (no prawie) wyprodukowala od 19wrzesien(start) do dzis 140kWh. Ca 80% mojego wrzesniowego, zeszlorocznego, uzycia. „Mudmysiem”

    pzdr Seleukos

  36. Nefer
    27 września o godz. 17:21

    Rowniez i ja. A co? Jestem obywatel i pojade spelnic obowiazek obywatelski.

    Pozdrowka
    ~l.

  37. Pisze jak oceniam, jak mysle, jak uwazam.

    Nikomu nie kadze, nikomu sie nie podlizuje, nikogo nie atakuje bezrozumnie.

    Jak nie mam nic do powiedzenia, milcze i nie gledze „po proznicy”, byle gledzic.

    Pozdrowka
    ~l.

  38. A jesli ktos mysli, ze skrytykowalem Tanake, to nich sobie przeczyta jeszcze raz co napisalem. Moze za drugim czytaniem zauwazy, ze nie Tanake i nie to co napisal…., ale to jak napisal jest przedmiotem mojej krytycznej analizy.

    A powyzej uzyte slowa : „krytyczna analiza”, odnosza sie do rodzaju analizowania, a nie do krytykowania w wulgarnym tego slowa znaczeniu.

    Pozdrowka

    ~l.

  39. na marginesie
    Lud blogowy chce @Tanakę zadziobać? Niby kto?
    Kojarzę tylko @Kruka. Jej bohu!
    Chyba że mi coś wcześniejszego umknęło. W takim razie zapodaj kto i kiedy. Proszę, bo nie daje mi to spokoju.

  40. @mag 27 września o godz. 18:51
    Musiałabyś najpierw ustalić, kogo zaliczasz do „ludu blogowego” i w jakim celu ukułaś ten neologizm. Moje pierwsze skojarzenie: „lud smoleński”, ze wszystkimi konsekwencjami. Tobie zapewne takie skojarzenie całkiem umknęło i teraz coś innego „nie daje ci spokoju”. Zabawne.

  41. Sir Jarek
    27 września o godz. 18:55
    Ja wtedy napiszę jednym zdaniem dlaczego sir Jarek jest bezklasowym kretynem.
    Seleuk

  42. Lonefather, ty wyraziłeś tylko swoje zdanie. Ale blogowe szambo upatrzyło w twoim komentarzu swoją szansę… i wybija, bo nie ominie takiej okazji.
    Co widać, słychać i czuć.

  43. @seleuk|os|27 września o godz. 19:01
    Doprawdy, z ust mi to wyjąłeś.

  44. Coraz lepiej… kruk ma teraz sojusznika. Na swoją miarę.

  45. A może mag uśmiechnie się przyjaźnie… do sera Jarka?

  46. Na marginesie
    Popacz co się porobiło i jak trzeba uważać na słowa, które potraciły pierwotne znaczenie i obecnie stygmatyzują negatywnie, albo wprost przeciwnie.
    Dla mnie lud blogowy w sensie, w jakim go użyłam, to po prostu blogowicze i blogowiczki. Nie odpowiadam za twoje skojarzenie z ludem smoleńskim.
    Natomiast nie daje mi spokoju, kogo oprócz @kruka, uważasz za osobę
    aż tak jak ona niechętną (to eufemizm) @Tanace.
    Widzę, że przed chwilą odezwałaś się do @lonefathera, który wyraził tylko swoje zdanie, a ja się tylko przyłączyłam.
    Do diabla, nie dajmy się zwariować na tym chyba ostatnim „normalnym” blogu Polityki.

  47. Serze Jarku, nie umykaj tak od razu. Może pograbek ci się ukłoni. Albo co.
    Wyświadczyłeś niechcący sporą przysługę Tanace. Może ci nawet podziękuje, nie trać nadziei.

  48. @mag 27 września o godz. 19:20

    No to nie wariuj, bo co słowo, to wpadka.
    Naprawdę znasz tego sera Jarka? Bo on się chyba przed chwilą do ciebie przyznał. Dziwne indywidua ściągasz skądinąd na ten blog.

  49. Ostrzegam przed Sir Jarkiem.
    Rozwala co się da. Poużywał sobie u Passenta, teraz przerzucił się tutaj, bo mało kto kojarzy sobie tego typka.

  50. na marginesie
    Jaka wpadka? Ogarnij się.
    Ja mam odpowiadać za jakiegoś sera? Posunęłaś się oczko za daleko.

  51. Tanaka

    Tanako, leżę w Słupsku w hotelu, bo jutro będzie obcinana noga od kolana w górę. Nie mogę na razie zabrać głosu w związku z nowym wstępniakiem, bo mam łeb zajęty kombinowaniem obsady dwustronnego ruchomego miecza (lącznie z dziobowym będą trzy), który równocześnie będzie sterem. Ale mam małą propozycję i chętnie bym usłyszał innych. Smark Siuśjarek to klasyczny troll. Od drzwi wiadomo, po co włazi. Więc w jakim celu takie rude małpy wpuszczać? Wpuszczanie takich to nie żadna tolerancja, ale naiwność, żeby nie powiedzieć – głupota. Łapki to można sobie wsadzić w dupkę. Taki powinien być skreślony od progu NA ZAWSZE. To rzekłem ja kiszona kapusta.

  52. @mag 27 września o godz. 19:30

    No przecież chyba za tobą się tutaj przywlókł?
    A potem powołał na starą znajomość. Nie tak?
    Wcześniej przyhołubiłaś pitekantropa w nowym wcieleniu.

  53. No i właśnie macie, moi mili na, przykładzie sera próbkę tego, czym jest stalking. Do tej pory był on na tym blogu nieobecny.
    Żeby nie „drzaźnić” się wyłączam. Rozwój wypadków obejrzę z boku.

  54. Tanaka

    Tanako, ten gówniarz – do odstrzału subito!

  55. @wbocek 27 września o godz. 19:33
    Ale on robi Tanace dobrą robotę. Zamiast czepiania się Tanaki będzie teraz huzia na sera Jarka. Dbaj o kolano!

  56. Na marginesie
    27 września o godz. 19:34

    Namarginesko, nie poznaję Cię. Mag ma winę w tym, że jakiś obcy smród się za nią wlecze???!!! Ona tego gówniarza tu sprowadziła czy co?

  57. @wbocek 27 września o godz. 19:40

    Insynuujesz. Nikt nie powiedział, że mag jest winna
    Może po prostu jest bezwiednym magnesem. Przynęca sery…

  58. Na marginesie
    Nie podejrzewałam cię o taką podatność na harce trolli.
    Ogarnij się, proszę, zanim wystąpisz względem mnie w roli prokuratora.
    Zbyt długo się bujam na tym blogu i aż za dobrze znam jego historię, rozmaite meandry itp., bym mogla się łatwo pogodzić z twoją personalną napaścią.

  59. Niektórych serów nie wolno wnosić do samolotu.
    Zbyt silny smród. Jak zapuszczone skarpetki.

  60. Na marginesie
    27 września o godz. 19:45

    Wczuj się, Namarginesko, po Twoich słowach – „Wcześniej przyhołubiłaś pitekantropa w nowym wcieleniu” – nie w siebie, tylko w nią. Te trolle przecież nie potrzebują żadnego wprowadzania – same włażą. Robale.

  61. @mag 27 września o godz. 19:49
    Jaką znowu personalną napaścią? Z mojej strony?
    Chyba nie czytasz sera Jarka? Czy w ogóle czegoś nie kojarzysz?

  62. Walcie chociaż te łapki, żeby szkarada z oczu zeszła.

  63. @wbocek 27 września o godz. 19:51
    W nią się nie wczuję za żadne skarby! Naprawdę nie czujesz, że zasadniczo się różnimy? Dbaj o kolano.

  64. @wbocek 27 września o godz. 19:53
    Ale gdzież tam, niech szkaradę będzie widać. To wróg Tanaki.

  65. Teraz już chyba mamy dość materiału, żeby na trwałe zbanować sera.
    Czego serdecznie blogowi życzę. Powodzenia

  66. @Tanaka,

    sprawa jest zbyt poważna, żeby odstawiać przedstawienie ze „spalonego teatru”. Pozy, zadęcia, ezopowy język, młodopolski manieryzm skutecznie zaciemniają i ośmieszają to, co powinno być wyrażone jasno, precyzyjnie i jednoznacznie.
    Popełniasz dokładnie ten sam błąd, przy zachowaniu wszelkich proporcji, który w swoim czasie, w wymiarze krajowym, popełnili Palikot i Hartman. Pajacowali. I w tym pajacowaniu przegrali to, do czego ich wybrano, zaproszono. W zachwycie nad sobą zawiedli społeczne zaufanie.
    Mam wrażenie, że popełniasz ten sam błąd.
    Co więcej, odnoszę wrażenie, że masz nas, bywalców bloga, za głupców, którzy bez Twoich namolnych i rozwlekłych tyrad niczego nie kumają.
    Przykro mi @Tanako, staram się być bardzo ostrożny z krytyką, ale naprawdę Twoje akty strzeliste są niestrawne. A co gorsza kompletnie nieskutecznie.

  67. No to już teraz wszystko jasne. Ser jest zazdrosny. Ktoś na blogu apelował, żeby nie robić z Tanaki „świętej krowy”. I mamy odzew. Przywiało nabiał.

  68. @wujaszek wania 27 września o godz. 20:00
    Nie masz racji. Kaka bazuje na tzw. dobrej woli i udawaniu, że ma jakieś szczytne cele. Ośmieszanie kaka-głupoty boli ich bardziej niż chcieliby przyznać. A Tanaka robi to bardzo skutecznie.

  69. @wujaszek wania – jaki Palikot? Jaki Hartman? Tanaka nie jest politykiem. Jest showmanem, który świadomie i ze znawstwem robi sieczkę z tzw. „nauczania” kaka. Nie chodzi o to, żeby zdelegalizować religianctwo. Są skuteczniejsze metody rozprawiania się z kaka-bzdetem.

  70. Szanowne blogopaństwo: zanim co do czego, to prośba śmiałego na sposób nieśmiały – i odwrotnie – menczyzny do śmiałych i pięknych w blogu pań – mag i namargineski: ludzie, trzymajta mnie, bo nie wytrzymam – nie kłóćta się ! Kochajta się, jak u Mickiewicza stoi. A nawet – kochajta poetę. Blogowego oraz tego i owego. No. 😀
    I dziękuję bardzo. Też się w was kocham 🙂

  71. @Tanaka 27 września o godz. 20:18
    Może byś najpierw zbanował tego sera?
    Już spełnił swoje zadanie, nie jest potrzebny.

  72. Na marginesie
    27 września o godz. 19:50

    jest taki jeden tu w UK wyrabiany. Nazwe ma wlasciwa : Stinking Bishop !

    Nie kazdy sklep ma go w ofercie, a te co maja, informuja nabywcow, ze jest oficjalny zakaz przewozu srodkami publicznego transportu. Kara za zlamanie jest solidna, bo wynosi podobno nawet do £150 na glowe urazonego smrodkiem pasazera… Biskupim Smrodkiem urazonego… I tylko zdziwko budzi, ze jakos angielscy biskupi nie wnosza protestow o „obraze uczuc religijnych…”

    hehhehehe sprawdzilem i juz wiem… wzmiankowany ser zostal wynaleziony na farmie rodziny Bishop i nzwany od przezwiska jednego niepopularnego krewnego. Co wyjasnia praktyczna nietykalnosc nazwy.

    Angielskojezyczni, ktorych zainteresuje historia Stinking Bishop, zareczam ze niezwykle ciekawa, wiecej i dokladniej moga sobie poczytac:

    https://www.independent.co.uk/news/uk/this-britain/a-history-of-the-stinking-bishop-312460.html

    Pozdrowka
    ~l.

  73. @Tanako

    Jak juz wywalisz trolla, to i te jego womity tez wywal, jakos nie dodaja, a odejmuja ochote do czytania. Sadze, ze polemike dzielnych obronczyn bloga tez, bo jak womity zostana usuniete, to glupio te polemiki @@mag i namargineski beda wygladaly.

    Pozdrowka
    ~l.

  74. Zanim co do czego, w drugiej sprawie: ten co się serem nazwał, dobrze zrobił. Opisał go należnie Wokulski mówiąc coś takiego: masz pan własności równie szampańskie, jak stary ser.

    Co do rzeczonego: wlazł tu, ani nie pukając, ani rączek nie mając umytych, ani gumofilców nie wytarłszy jak w gościach należy, ani „dzień dobry” nie powiedziawszy. Proszony też nie był, a że zalatuje, to zostanie wywalony na posiadaną mordę. Co także jest praktyczne: mieć mordę. Jest na co wywalić.
    Ale zanim, dla grzeczności, odniosę się – raz – do wykwitu onego:

    27 września o godz. 18:55
    Tanaka powinien załączać kajak i wiosła do przebycia fal pływowych jego intelektu.

    Kajak, wiosła, narty, buty i co tam jeszcze jest, w nadmiarze znajdzie się w adekwatnych muzeach naszego Świętego Ojca Świętego. Kórych to muzeów więcej niż zwykłego mieszkalnictwa nad Wisłą oraz zakładów pracy niespecjalnej troski. Aż nadto starczy na potrzeby starego sera.

    … Ja wtedy napiszę dwoma zdaniami dlaczego uważam Tanakę za debila bez klasy….

    Pewność, że się co dnia trafi na katolickie obrzydliwości rozciąga się i na katolika sera, co całkiem oczywiste. Napisałem, że obrzydliwość będzie i jest – sam się zgłosił w celach poglądowych.
    Równie pewne jak odwrotna grawitacja nadwiślańska jest to, że może i dwa zdania napisze – jest to kres jego możliwości, ale jak się napnie, da radę, ale napisze to, co z góry wiadomo: nic z sensem i treścią, wszystko ze spleśniałym bluzgiem. Przy czym ser grubo przecenia własne możliwości stwierdzając, że napisze co „uważa”. Coś uważać to trudna umiejętność i mało kto do tego doszedł. Rzeczony ser już się zresztą zabezpieczył przed własną porażką oświadczając, że on napisze „co uważa”, pod warunkiem, że ja najpierw napiszę nowelkę pod żądanym przez niego tytułem.
    Tyle co do sera, który poleci do kompostownika.

  75. lonefather
    27 września o godz. 20:38

    Robota gospodarza taka, że zanim co powie w sprawie wstępniaka i dyskusji wokół, musi posprzątać po takim co wlezie, a pomyli pomieszczenia. Więc po kolei.

  76. lonefather 27 września o godz. 20:32
    do
    Na marginesie 27 września o godz. 19:50

    W kazdym kraju sa jakies spec smierdziele. U mnie jest taka rybka (sledz) spec spreparowana . Nazywa Surströmming.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Surströmming
    Jak przeczytalem o tym Dornie (wczoraj) to mnie skojarzylo. U „nadwislanczykow” chyba jest tak. Na drugi dzien, odwracaja kalesony i skarpety na druga strone. Zakladaja. W ten sposob znowu maja „czyste”. Tylko po zapachu poznasz. Kazdy kraj znaczy jakiegos smierdziela typ musi miec. Serek biskupi, sledz fermentowany, kalesony lewostronne. Co kraj to in ny obyczaj. Hmmm…

    Tylko pytanie jest. Po jakiego „kalesonami lewostronni” blogi zakladaja/uczestnicza?

    Ide czytac dalej, inne zrodla, jakby kto… Narazie…

    pzdr Seleukos

  77. I przyszedl Mahhomet do gory. Jak zwykle po pieniadze. Ze ci „wierni”, „wizjonerzy”, z kolan wstajacy, zawsze musza po pieniadze. Moze by raz sami zaczeli robic pieniadze.
    https://timesofindia.indiatimes.com/world/middle-east/turkeys-recep-tayyip-erdogan-calls-on-germany-to-list-gulen-group-as-terrorist/articleshow/65981080.cms

    Ciekawe kiedy katoliccy paralitycy, znad Wisly, przyjada po pieniadze. Ktos ze mna zaklad wezmie? 20USD stawiam. Przyjme wiekszy, bez obawy
    pzdr Seleuk

  78. mag
    27 września o godz. 13:52

    Mieliśmy już różaniec „opasujący” granice Polski. Jutro czeka nas „koronka do bożego miłosierdzia” na skrzyżowaniach ulic bodaj w dwustu miastach.

    Ów różaniec na granicach miał nas uchronić od „złych ludzi”, co to roznoszą pasożyty, choroby, nihilizm, robią zamachy terrorystyczne i kradną polskie kobiety. Uchronił? – zapyta człowiek posiadający głowę. Oczywiście! – odpowie polski katolik bez głowy: nie ma przecież u nas zamachów terrorystyczycznych a i z pasożytami też nie ma strachu!

  79. błąd historii.
    27 września o godz. 14:02

    Napisałeś coś bardzo poruszającego. Byłbym rad, gdybyś częściej gościł na blogu i dawał swój głos. Wybierz tu sobie dobry stolik i towarzystwo 🙂

  80. Dla mnie wstępniak za długi i plącze się w falbankach.
    Coś miałam ale zapomniałam, może ktoś z panów wie czego chciałam i dlaczego wydaje mi się że jest piątek wieczorem :/

  81. jakub01
    27 września o godz. 14:12

    @Mag, obatele naszej najjasniejszej jeszcze sie nie odczadzili i zabierze im to jakie pol wieku z okladem. Tak to widze.

    Widzę to podobnie, choć może jestem nieco mniej optymistyczny. W sprawach zwykłych, potocznych, masowych i powierzchownych, zajmie to może mniej lat. Natomiast w sprawach dogłębnych – więcej. Do tego trzeba dojrzeć. A to zawsze męka pańska.

  82. stasieku
    27 września o godz. 15:03

    Stasieku, dzięki za pozdrowienia, uściskowuję jak się patrzy; co jednak ma internet z tym, że człowiek posiada własną głowę, lub bez niej chodzi? Byłoby miło, żeby internet nakładał rozum do głowy, a głowę przykręcał do czterech liter, ale to nadmiar wiary w cuda. 😀

  83. @jakub01, Tanaka

    A ja myślę że nigdy. Czasu było dość a co pokolenie to te same idiotyzmy. Największa szansa w historii Polski, UE, dobrze szło i co? Porozrywać na kawały własnymi rękami, podeptać, zmarnować przyszłość kraju.

  84. Nefer
    27 września o godz. 21:49
    Ja wiem Nefer, whisky nie lubisz. Ale mozemy dzis zrobic piatek. Napitki dowolne. Kazdy wedlug uznania. Ja wzialem dzis JP.Chenet, Syrah, butelkowane w zeszlym roku (2017).
    pzdr Seleuk

  85. seleuk|os|
    27 września o godz. 22:04

    Nie da rady, jutro do pracy, wolę nie. Ale jak kto może to wedle uznania 🙂

  86. Złe upojenie z happy endem

    Jako ateista nie trawię kazań w żadnej sprawie (a tu sprawca znany), więc nie przeczytałem wstępniaka i nie dlatego piszę.

    Refleksję wzbudził już sam tytuł wpisu: zło katolicyzmu.
    Jeśli tak, to otaczają nas wyznawcy zła, bo katolicyzm, czyli wspólnota.
    Wyzawcą zła czyni nieposkromione i nie przepracowane umysłem upojenie wiarą.

    Upojenie wiarą nie jest cechą charakterystyczną katolicyzmu, lecz fanatyzmu w ogóle (osobliwie w formie komunikacji za pomocą świeckich czy religijnych lub -anty, kazań).

    Tak że, sądząc po komentarzach, ale zupełnie odrębnie (pomijam formę i pasję wpisu), uważam, że tytuł wstępniaka nie koresponduje z treścią.

    Nic to jednak nie szkodzi, a przeciwnie, bo pasyjne kazania przeciw katolicyzmowi (tak znane, lubiane i wynagradzane sowicie na wschód od Buga), w istocie odsłaniają i prowokują do świadomego unikania zagrożenia upojenia wiarą i złu fanatyzmu.

    O ile ucieczka od toksycznej wspólnoty jest na blogu łatwa, na gumnie – jeszcze nietrudna, reformacja upojonej wspólnoty – niemożliwa (jak dowodzą ostatnie lata IIIRzpl.), to zwycięstwo w zmaganiu z osobistym upojeniem i fanatyzmem jest w zasięgu ręki każdego z nas.
    Pomiędzy umysłem a klawiaturą jest sporo mięśni i neuronów, czyniących dobro, jeśli kto chce.
    Czego serdecznie życzę.

  87. Nefer
    27 września o godz. 22:14
    Nefer, bez narzucania. Musisz Ty Nefer zadbac zeby piatek byl siedem dni na tydzien. Piatek po poludniu. O dziewiatej rano. Jak masz ochote. Nie ma zadnych bogow, -izmow na Toba.
    pzdr Seleuk

  88. Tanaka
    Zanim pójdę dziś spać, to muszę wyznać, że cię kocham lirycznie, platonicznie oraz energetycznie, tak mi dopomóż blog.

  89. Ha, ha tego jeszcze nie bylo. Sex platoniczno/blogowiczny
    Skål
    pzdr Seleuk

  90. lonefather
    27 września o godz. 15:04

    Lonek: napisałeś tak ciekawie i frapująco, że aż mam ochotę się z Tobą całkiem zgodzić i zaraz rąbnąć następnego wstępniaka, ściśle wedle Twoich uwag.
    Mam jednak pewne uwagi do Twoich uwag. Postaram się krótko.
    To co nazywasz mową prokuratorską, ma takie cechy – tak, tekst zawiera w sobie oskarżenie, dosyć porządnie jak sądzę, uzsadnione, choć , z konieczności, skrócone do wybranych, ale uzupełniających się argumentów, faktów i konsekwencji z nich wynikających. Nie jest jednak mową projuratorską. To ważna różnica: tekst ma takie cechy, rodzi takie skojarzenia, może być w nieco podobny sposób używany, daje przegląd istoty oskarżenia, ale NIE JEST mową oskarżycielską. Gdybym sobie taki cel postawił, inaczej bym tekst napisał. I inaczej dla sądu w którym nie ma ławy przysięgłych a inaczej – dla ławy.

    W tym przypadku emocje mają znaczenie, emfazy uważam za dobrze uzasadnione. Tu rzecz bardzo ważna dotyczy moralności, dotyczy postawy etycznej, dotyczy prawdy, kłamstwa, oszustw, krycia bandziorów, substancjalnego, organicznego sklejenia zła z instytucją i jej gmachem religjnym, która działa, przytłaczająco, deprawująco, cynicznie, na państwo, na wspólnotę ludzi, na każdego z osobna, wdziera mu się z własnm brudem do dna duszy, po kres psyche. Odcięcie się od wyraźnego udziału emocji w takich sprawach byłoby nietrafne – w tym akurat ujęciu. Tak sądzę.
    Zauważ, zdaje się, że to widzisz wyraźnie: osnowa tekstu jest utkana na faktach, argumentach, porządnej i rzadkiej analizie, oraz na syntezie na tym osadzonej. Wyraziste elementy emocji, emfazy są dodane do badania. Nie zastępują go, nie udają tego, czym nie są.
    Czy emocje i styl narracji zasłaniają porządność argumentacji? To rzecz otwarta, ponieważ są różni odbiorcy. Jedni lepiej zapamiętają, bo poczują, że emocje są dobrze uzasadnione, wzmacniają wymowę i szczerze wybrzmiewają, co się zgodzi z ich odbiorem (takich jest więcej w dużej grupie ludzi, bo jesteśmy istotami przede wszystkim emocjonalnymi) , inni wybiorą osnowę analityczną. I ci i ci sporo dla siebie znajdą.
    Zgodzę się przy tym, co też niżej (wyżej :D) zauważyła @mag, że w paru miejscach zrobiłem coś, co jest pewnym powtórzeniem – choć nie zupełnym ale możliwym do uniknięcia, ale też mając w opracowaniu spory temat, nie jest prosto się z tego wycofać. Klikięcie nie wystarczy. W dodatku ostatni akapit – c widać na blogu – jest bardzo długi, ale to robota maszyny: ja napisałem w tym miejscu chyba cztery, czytelne akapity, ale maszynka mi to skleiła w jedno i nie pozwoliła rozkleić, choć próbowałem. Taka kuchnia produkcyjna.

    Żeby się przekonać jak się pisze o sprawach wielowarstwowych i głęboko stabuizowanych, nie ma to jak samemu napisać tekst we wszystkim zadowalający wszystkich :D. Następny taki będzie. Albo i nie.

  91. Dobranocka.

    Podpowiadam temacik:

    Czy ateista może być wiernym miłosnikiem, albo czy miłość może być wykwitem niewiary?

    Może ktoś/ktosia jakiś wstępniak duetowy n/t?

    PS Byle nie taki, jak duet felietonistek z „P” – obsesyjnie formalnie i merytorycznie niestrawny, drażniący zmysły niefanatyczne.

  92. Tanaka 27 września o godz. 22:27
    do
    lonefather 27 września o godz. 15:04
    To napisz Tanaka. Bede mial jutro co zajrzec. Dzis nikt ze mna nie chce. OK. Tylko isc spac. Na dokladke samotnie. Samotnosc…
    pzdr Seleuk

  93. mag
    27 września o godz. 22:23

    Maguś, to piękne i może zaśnijmy razem? A zanim zaśniemy…to ten, no, nie zapomnimy o tym co cierpi z powodu kolana i wyznaje Jezioro? Bo to bardzo zacny i kochania warty wyznawca chodzenia po Jamnie i jeżdżenia po nim okrętem. I żeby się nie smucił.
    Sama widzisz, że gadam szczerze, bo wbrew własnemu interesowi mężczyźnianemu, ale jako biskup bloga pamiętam, co jest powiedziane: kochajcie się No to się i kochajmy, oraz zatańczmy salsę. To idzie w parze, choć można i w grupie i w wielkim kole, co się nazywa rueda de casino 😀

  94. seleuk|os|
    27 września o godz. 22:34

    Seleukosie, Ty się nie smuć. Będzie gadane, bo tak jest, ale też to działa u różnych gadaczy falowo, a ja to teraz nadrabiam zaległości w gadaniu do tych, co mi wzięli i nagadali. A najpierw to musiałem sprzątać po starym serze, co zamiast blogowi dodać dobrego, wywalił wywrotkę złego.

  95. Gekko
    27 września o godz. 22:30

    No, ale co masz podpowiadać komu, jak możesz sam napisać?

  96. Tanaka 27 września o godz. 22:41
    do
    Gekko 27 września o godz. 22:30

    Byle strawnie
    Dobranoc Seleuk

  97. @ Tanaka

    Podpowiadać można, to nie egzamin.
    Mnie temat ciekawi, bom ani wierzacy ani kochający.
    A tu wiernych sobie miłośników aż do nienawiści – pełno!
    _+_+_+_+_

  98. Tanaka
    A czy ja mogę, zamiast salsy, zatańczyć tango, najlepiej argentyńskie np. z
    pombockiem (mimo kolana) albo z tobą (mimo żeś biskupem).
    Takie tango na dobranoc dobrze robi na sen, jak mawiała moja babcia. Ta sama, co mnie ciągała na majowe, czerwcowe i inne roraty.

  99. Gekko
    27 września o godz. 22:18

    Każda religia, szczególnie monoteistyczna, jest fundamentalistyczna. Skoro mówisz o „fanatyzmie”, to zapewne o tym mówisz. Pojęcie „fanatyzmu” jest całkiem mętne. Komu się inny wyznawca nie podoba, to go nazywa „fanatykiem”, zaś fanatyk siebie nazywa „zaagażowanym”, a niefanatyka nazwie także odpowiednio, co wiemy od biskupów mających dla takich wydłubywaczy tego co im pasuje odpowiednio opluskwiające słowa miłości bliźniego swego.
    I jedni i druszy wiedzą dokładnie „co naprawdę mówi ewangelia” – na sprzeczne ze sobą sposoby, zaś wszyscy dawno zapomnieli, że istnieje jakieś „Pismo”, ktore coś mówi, albo i nie, a „ewangelia” jest jego drobną częścią.
    Siądź i napisz wstępniaka, a będziesz zadowolony. Takich mądrych nam tu trzeba.

  100. Podkurek.
    _
    Żona znajduje w kuchni późną nocą męża, który nie wrócił o czasie z pracy.
    – Co ty tam robisz na boczku ?!
    – Jajecznicę.
    -touche- reklama „…bo znikają boczki”.

  101. Nefer
    27 września o godz. 21:49

    Niestety wciaz czwartek… ouuups…. sorry!

    I pozdrowka
    ~l.

  102. mag
    27 września o godz. 22:49

    Pewnie, że możemy – tango. Ale o ile się znam na tangu, a cosik się znam i praktykujący bywam, to po nim trudno zasnąć. Ale może za babci to się na Wisłą inaczej tango tańczyło?
    Salsa ma zaś taką zaletę, że można ją tańczyć w dowolny sposób, z pełnej gamy możliwości.

  103. Tanaka
    27 września o godz. 22:51

    Staram się, bez trudu zresztą, być niereligijny, więc interpretację fanatyzmu zamieściłem w tekście.
    Pojęcie nic wspólnego z religią mieć nie musi, podobnie jak wiara, która jest przyrodzoną zdolnością gatunku ludzkiego.
    Upojenie wiarą, czyli fanatyzm, konotuję kontekstualnie jako obiektywny stan percepcji, wyrażany zwykle (choć niekoniecznie – p. Premier Mora.) emocjami.
    Przepraszam, ale Twój komentarz w zw. z w/w jest dla mnie zbyt hermetycznie teologiczny, by być zrozumiałym.
    Niemniej, wyrazy uznania za chęć.

  104. seleuk|os|
    27 września o godz. 20:56

    Moja! Moja rybka! Kocham sledzie. Kocham „zgnile”,znaczy sie najczesciej dokupywanym produktem w mojej kuchni jest „Fish souce”…

    Sie rozmazylem, wyobrazajac sobie smak …

    Super dzieki, ze zapodales. Mialem w planach, w te juz byle wakacje, objechac Baltyk dookola. Sie wstrzymalem bo zle wygladaly szwedzkie pozary lasow. Ale zamiar mam i moze w 2019? I dzieki Twojemu namiarowi juz wiem, czego bede wypatrywal na polkach a sklepie…

    Pozdrowka
    ~l.

  105. Tanaka
    27 września o godz. 21:45
    mag
    27 września o godz. 13:52

    Tryumf EKONOMII nad RELIGIANCTWEM…

    Ekonomia transportowa ich „zzarla”, znaczy sie, nie da sie za frico przewiezc tysiecy na granice… Ktos policzyl koszty i uznal, ze „nie mamy kasy” i nie przewieziemy …

    No to „koronkarsto” na miejscu umiejscowione, czyli mochery benda, reszta, co kiedys na granice za frico pojechala, niekoniecznie sie na „koronarstwo” da zlapac.

    Pozdrowka
    ~l.

  106. Tanaka
    Możemy w ogóle nie zatańczyć dziś na dobranoc, a zrobić to kiedy indziej, ale będę się upierała przy tangu. Niestety.
    Salsa to straszliwy banał. Podrygujący, spocony tłum, hałas i mrygające światła. Deczko niżej jest już tylko discopolo.
    Poczekam, Tanaczku, aż się zastanowisz i zdecydujesz.

  107. Tanaka
    z dzisiejszego punktu widzenia, po wielu aferach kościoła nie tylko z pedofilią, zupełnie inaczej niż niegdyś traktując sprawy płci można byłoby potępić rodziców za nic niezrobienie w sprawie molestowania swojego syna.
    Musiałam sięgnąć do viki, bo zupełnie nie miałam pojęcia, ile lat ma p. Andrzej S. Przyznaj, że w latach 70 nie istniało pojęcie molestowania (jakiegokolwiek); znęcanie się męża nad rodziną traktowano jak sprawy rodzinne, do których policja wtrącała się dopiero wówczas, gdy padły pierwsze trupy, a złe traktowanie pracowników to były świńskie zaloty lub coś w podobie. Niedawno chyba na ten temat wspominaliśmy na blogu.
    Wątpię, czy Rodzice p. Andrzeja w latach 70 zdawali sobie sprawę z tego, jak na przyszłości syna zaważy ten incydent lub wielokrotne gwałty na małolacie. Ten temat w ogóle nie istniał, jak nie istniał oficjalnie seks i jego wielobarwność. Nie było podręczników o seksie, bo p. Wisłocka swoja „Sztukę kochania” wydała pod koniec lat 80 (?).
    Dziś mamy o wiele większą wiedze także dot. skutków pewnych działań dotyczących dzieci, np. wiemy, że bicie dziecka świadczy o naszej bezradności, bo używamy siły zamiast argumentów. Dzis fizyczne karanie dziecka podlega srodzej ocenie sądu i kuratorów sądowych. Dzis także więcej wiemy o seksualności człowieka i jesteśmy przeciwni okaleczaniu kobiet w głębokiej Afryce. Leczymy różne oziębłości i nadmierne popędy; kilka dziesiątek lat temu o takich przypadłościach nie mówiło się nigdzie, żaden poradnik o tym nie wspominał-sprawa nie istaniała oficjalnie, choć przecież ludzie z tego pwoodu cierpieli w milczeniu. Seks był brudny, był tabu, szczególnie wśród twardego religijnego luda.
    Opisywanie uczuć z dzisiejszego punktu widzenia wygląda zupełnie inaczej. Uświadomienie sobie, co sie ze mną stało, co to było, co ze mną robił wujek, ksiądz, przyjaciel mamy to kilkanaście lat od momentu, gdy te rzeczy się działy.
    Ten proceder nie powinien się przedawniać – człowiek skrzywdzony w dzieciństwie winien mieć nawet i kilkadziesiąt lat na złożenie sprawy w sądzie- jesli sprawca zyje- może będzie osądzony.
    Twój felieton poświęcasz dzisiejszemu oglądowi sprawy; nie wiem, ile lat miałeś w tamtych czasach, gdy działy się rzeczy opisywane przez p. Andrzeja. Przypuuszczam, ze nawet jesli byłeś bardzo dorosły i nie dotknęło Cie to, co zdarzyło sie p. Andrzejowi, to raczej miałeś nikłe pojęcie o tym, co się dzieje w kościelnych plebaniach (czy istnieja plebanie niekościelne?).

  108. Lewy
    27 września o godz. 15:17

    To, w ogóle, rzecz ciekawa; na ile ludzie są podatni na zmiany i co jest wystarczającym do tego impulsem? Zajmuje się tym tabun badaczy z różnych dziedzin i różne są w tej mierze zdania, a nawet całkiem sprzeczne.
    Obaj się kochamy – zdaje się, a rebours, w ślicznej profesor Jadzi Staniszkis, co zakłada co rano soczyście fluorescencyjnie czerwone ustaczka i ona się fachowo zna: co kiedy i od czego rusza i a od czego – nie. I tak się ruszała, że zrobiła fikołka i teraz już jej się odwrotnie rusza niejaki Kaczyński Jarosław.
    Czy rusza ludzi i wywoła zmiany #MeToo? A „protest czarnych parasolek” w Polsce? Zdaje się, że rusza, mignęła mi dziś przed oczami informacja, ż zdecydowana większość Polaków albo bezwarunkowo i mocno, albo nieco bardziej miękko, ale uważa, że aborcja to sprawa kobiet (kobiet i mężczyzn bezpośrednio zainteresowanych), a nie państwa, nie władzy,, nie biskupow zwlaszcza. Było inaczej i to w miarę niedawno.
    Czy ujawnianie kościelnych zbrodniarzy gwalcących dzieci jest wystarczająco mocne, by ludzi ruszyć? By się nie puszyli, jak dotąd, ślubem przed proboszczem? W wielu krajach świata ruch się zaczął i sporo się zmieniło, choć droga długa na tysiąc mil. Sam napisałeś o tym wstępniaka.
    Czy zdolność ujrzenia zła w głębi tego, co się ludziom wydaje miłe dobre i święte, czy opadnięcie łusek z oczu pod wpływem porządnego ukazania mechanizmów zła, o których dotąd nie mieli pojecia, pomaga, czy może sie przyczynić do powstania dość mocnego do zrzucenia kajdanów impulsu? Sądzę, że wszystkie (prawie) drogi, każda w swoim tempie i po własnym podłożu może do tego prowadzić – i wiele prowadzi.
    Bez pretensji do tego że się jest głowną siłą sprawczą, sądzę że warto – i należy, bo to kwestia etyki, temu sprzyjać i się do tego przyczyniać. To znane, ale przecież całkiem trafne przysłowie: woda drąży kamień nie siłą, a częstym padaniem. Pachnie to nieco buddyjsko, co mi się nawet podoba.

  109. Na marginesie
    27 września o godz. 16:35
    dziś własnie Tomasz Sekielski (przygotowujący film dokumentalny o pedofilii w polskim kościele, na który złozyli się internauci) przypomniał, że od 2016 roku kościól w POlsce przygotowuje Białą księgę tych wydarzeń. Zapowiedzi były już trzy, efektów brak.
    W zapowiedziach kaka bardzo się specjalizuje.

  110. Gekko
    27 września o godz. 22:46

    Sie wyglupiasz i podsmichujki robisz z powaznych dylematow +_+_+…..

    Pozdrowka
    ~l.

  111. mag
    27 września o godz. 23:12

    Łomatkoboskoiświętołucjo! Maguś, Ty chyba salsę z czym innym mylisz! Ja jestem zawodowy fachowiec od salsy i w zupełności mam inne o niej pojęcie, niż mi przedstawiasz. Bo bym Ci nic spoconego ani przydiskopolowego nie proponował,a wyłącznie to, co kobietę unosi w najwyższe rejony uznania dla siebie samej i przyjemności z tańca. Taka prawda, a nawet może być Prawda.

  112. Kawałek sera jeszcze leży w kąciku :/

  113. Nefer
    27 września o godz. 17:24
    Może niech mi Tanaka da do przeróbki, zostaną dwa paragrafy

    (żeby nie być źle zrozumianą, kpię ze swojego stylu telegraficznego)

    I „biedna” 🙂 sama zostajesz ze swoim telegrafem – w Polsce za dwa dni nie będzie się juz przyjmować telegramów. Nie wiem, jak w innych krajach Europy i gdzie można wysłać telegram

  114. konstancja
    27 września o godz. 23:27

    Zapowiedziec musza, zeby cokolwiek powiedziec. Juz…, juz…, juz niemal mja „gotowe”, a tu kolejny „niepewny” zostaje na pewniaka skazany, czy dokladnie ujawniony i musza poprawiac, bo im burzy „zapowiedzi” … wiec jak sadze jeszcze niejedna „zapowiedz” uslyszymy, z samej publikacji, to byc moze nigdy ..

    Choc moze zmienia taktyke i cos tam dla uspokojenia opublikuja.

    Pozdrowka
    ~l.

  115. konstancja
    27 września o godz. 23:33

    Nawet nie wiedziałam że jeszcze można:) ale przemknęło mi przez myśl że używam słowa przestarzałego. stasieku ma rację z tym twitterem, tempora mores.
    U mnie w budynku w windzie na ścianie jest ikona okrągłej tarczy telefonicznej z dziurami jako oznaczenie telefonu. Dla mnie rzecz jasna a moje dziecię nie zrozumiałoby co to jest.
    Morse’a też nie mogę używać bo już dawno nie ma 🙂

  116. Gadu gadu, a tymczasem smażą wijącego się Kavanaugha. Nieźle się wije.

  117. Szary Kot
    27 września o godz. 23:45

    Smażą, smażą. Ja czekam aż obtoczą w piórach po zanurzeniu w smole, wiadomo kogo. I tego drugiego i trzeciego też.

  118. konstancja
    27 września o godz. 23:20

    Konstancjo – zgadzamy się prawie całkiem, zaznaczę tylko zasadniczy drobiazg: właśnie patrzę na rzecz nie z dzisiejszego punktu, ale z punktu mało do czasu przywiązanego. Zwróc uwagę na własne, powtarzane frazy; dzisiaj już wiemy.., dziś już można.., obecnie już jest to… i tak dalej. Owa „obecność” możności, swobody, owa „dzisiejszość”, czy „współczesność” zostały przecież , niezwyke ciężką walką i kosztem, przeciw nieustannie, brutalnie i bez brania jeńców walczącemu o utzymanie swojej opresyjnej, zamordystycznej władzy Kościołowi, przeciw niewolnictwu (dosłownie: Watykan jako ostatni w Europie zniósł niewolnictwo pańszczyzny, wcześniej będąc właścicielem ludzi) – wywalczone, wymuszone, wyrąbane. Gdyby nie to poświęcenie, ten upór, bylibysmy w roku 2018 w rzeczywistości czasu bitwy pod Grunwaldem, a może jeszcze dawniej.
    Czy jakiekolwiek kroki wyzwalające człowieka z okowów opresji, zapewniające m prawa zwane prawami czlowieka, czy ustalenie, że jest podmiotem świata, a nie przedmiotem operacji wykonywanch na nim przez Kościół kat – są autorstwa tegoż Kościoła kat? Możesz takie kroki wymienić?
    Michalina Wisłocka mogła się pojawić publicznie, z książką DOPIERO w latach 1970-tych i do tego w PRL-u, który był strasznie pruderyjny, ale i mógł się zachować przeciw biskupom. Sto lat wcześniej mogłaby napisać, wydać taką księgę; ba, mogłaby mieć tak umebloaną głowę, dzięki BADANIOM NAUKOWYM, finansowanym przez PAŃSTWO?
    Gigantyczne wysiłki i wielki koszt, jaki w tej mierze i innych miarach, ponosił Tadeusz Boy-Żeleński, w latach 1920/30 bardzo wiele o tym mówi – jak bardzo niewiele można było wtedy zrobić, a mimo tego, jak wiele się udało, ale wyłącznie dzięki ofiarności, oddaniu, konsekwencji, wiedzy bardzo silnej postawie moralnej konkretnych ludzi. Przy oporze państwa i zawzięcie wojennym przeciwdziałaniu Kościoła kat. A to był już XX wiek. Parę dekad później działała już Wisłocka.

  119. @Ateista
    27 września o godz. 17:56
    Zawsze lobię cię poczytać, bo podobnie myślimy, a dziś to i radość mi sprawiłeś niespodziewaną i chichocik poranny pisząc:
    uczy nienawiści do kobiet, dzieci i innych zwierząt,
    Pięknie ci wyszło 🙂

  120. Nefer
    27 września o godz. 21:55 Edit →

    A ja myślę że nigdy. Czasu było dość a co pokolenie to te same idiotyzmy. Największa szansa w historii Polski, UE, dobrze szło i co? Porozrywać na kawały własnymi rękami, podeptać, zmarnować przyszłość kraju.

    W zasadzie tak, że nigdy. Ale jak się popatrzy na dłuższe okresy czasu, to nigdy staje się względne, albo się rozpada. Nigdy! – wołał wielkim głosem co piątek i niedzielę nasz milusiński, Lolek, pytany o to, kiedy kobiety będą mogły być kapłanami w Kościele kat. Nie to, że im tego życzę, bo jasne jest czego im życzę, ale stawiam na to i wygrywam, choć może nie jutro, że do tego dojdzie i to może niedługo: rzeczywistość to na Lolku i jego małych lolkach wymusi: był nadwiślański nadmiar w seminariach chłopczyków marzących o tym, że zostaną lolkami? Był, ale się zmył. Na raze – ostatkami sił – nasze małe lolki obsługuja parafie w Niemczech, Austrii, Holandii, Czechach i tak dalej, wywołujac przy tym często ostre protesty ostatnich miejscowych katolików, którym się głowach nie mieści to, co się naszym lolkom mieści badzo swobodnie, bo się na Lolku wychowali, a tamci – na cywilizacji. Tam były lolki, ale się zmyły. Nad Wisłą już się zaczynają zmywać. Będzi pożyczanie lolków z Ukrainy, potem – Gruzji, Kazachstanu, a może i z Korei Pn. Chyba, że się obecne lolki zgodzą na to, że kobieta to czlowiek i na kapłana się nada. A nada się, bo nie będzie wyjścia, nawet jak ciągle lolki nie będą chciały uznać, że kobieta to człowiek. Jak Lolek nie chciał uznać: bo apostołami byli wyłącznie mężczyźni! Oczywiście, bo kozami i stołkami w chałupie były wyłączne kobiety.

  121. Nefer
    27 września o godz. 23:31

    Znalazlem i wyciepłem przez okno. Coś jeszcze zostało?

  122. konstancja
    27 września o godz. 23:33

    Kostka,
    Ja uwielbialem telegramy. Moze dlatego, ze wszystkie, ktore jakos tam mnie dotyczyly, czy sie o mnie „ocieraly”, byly dobre i fajne, a co najmniej niezle, ciekawe, a niektore wrecz facynujace…

    Zapraszam na wycieczke we wspomnienia… Rok 1980, czyli niemal 40 lat temu. Pozna jesien, jakos tak chyba Listopad i kolega, z ktorym bylem na konnym rajdzie na Pojezierzu Lubuskim, zorganizowanym przez AKJ (Akademicki Klub Jezdziecki) we Wroclawiu, rajd w stylu West, zorganizowal spotkanie porajdowe…

    Zbiorka zostala wyznaczona we Walbrzychu, a „rajdowcy” sie z calej Polski zjezdzali. Najdalej miala jedna dziweczyna, bo z Olsztyna, jedna z Poznania, ja i jeszcze jeden koles z Wawy, dwie laski z Krakowa, koles z Rzeszowa… , reszta z Wrocka…

    Byla wyznaczona knajpa w Walbrzychu i tam czekalismy. Kto dobil dostawal karniaka i dalej rowno czekalismy. Przezornie na dworcu zostawilismy dokladne namiary na knajpe, wiec co jakis czas zza baru wolano „szeryfa” do telefonu i niezadlugo dobijali kolejni oczekiwani. Juz bylismy niemal w komplecie, gdy przyszedl listonosz, dosc bezradnie sie po knajpie rozejzal i z wyrazna desperacja na rumianych licach sie na odwage zebral i zapytal:
    – Czy jest tu „SZERYF KUPA”?
    – Jestem – odpowiedzial Szeryf Kupa…
    Ulga na licu listonosza byla tak wielka, ze ja z wielkim wysilkiem musze pomyslec, czy kiedykolwiek wieksza widzialem. Szeryf zamachal reka, listonosz podszedl, mial pewna watpliwosc, gdy w dowodzie osobistym zobaczyl nazwisko nie Kupa, ale inne, niemniej przyjal do wiadomosci, ze nosiciela nazwiska przezywaja Kupa i wydal telegram…
    Szeryf przyjal i odczytal na glos jego tresc:
    – kochani, zalatwiam co musze (stop) jestem spakowany i gotowy (stop) jak skoncze dobije (stop)p
    Szeryf nadal zwrotke:
    – Rozumiemy (stop) czekamy (stop) dobijaj: tu adres docelowy(stop) kupa
    Przestalismy czekac i ratami, bo bylo nas 26 osob i dwa samochody udalismy sie do jakiegos podwalbrzyskiego zamku, gdzie w piwnicach (lochach) byla lecznica wet, ktorej szefem byl nasz rajdowy kolega.
    Imprezka, jak sie domyslacie byla super fajna i tylko tuz przed polnoca, juz znajomy nasz listonosz dobil z kolejnym telegramem:
    – kochani(stop) nie dam rady(stop)ale obiecuje sie tak upic(stop)ze duchem bede z wami(stop)p

    Impreza byla jak nalezy, ale choc „p” nie dal rady i nie dobil, to i tak mam jak nalepsze wspomnienia telegramow.

    A to ze chca zlikwidowac telegramy. Moze to wymiar czasow? Moze nie maja dotarczycieli? Wspominany wyzej, zostal a nami do rana, czyli bladego switu. Szans wymigac sie nei mial, nas bylo 26, on jeden, a my mielismy wsio przygotowane na 27…

    Pozdrowka
    ~l.

  123. Tanaka
    27 września o godz. 23:51
    przyznam, że badania naukowe, finansowane przez Państwo miały wydźwiek i zakres niewielki-prawie nic sie nie wydostawało na światło dzienne, było tematem rozmów między naukowcami w dziedzinie, o której artykuł lub wiekszy wywód mozna było przeczytać w naukowym piśmie. Czyli zasięg prac i jej wyników był mocno ograniczony.

    Natomiast nadal nie zgodzę się z Tobą, a wlaściwie i p. Saramonowiczem; p. Andrzej opisuje czasy, co do któych wiemy, że partia nie dawała wprawdzie zgody na budowe nowych kościołów i generalnie nie lubila mieszkania sie kleru do polityki, co dziś jest codziennością, ale przecież układała się z kościołem w róznych sprawach. Tłumaczeniu, że Rodzice nie nadali sprawie molestowania, wówczas może nazwanego nadużyciem zaufania, biegu nie przemawai do mnie. Właśnie ze względu na podane wcześniej realia.
    Jasne jest, że rzeczywistośc i trudne sytuacje z wcześniejszych lat, opisujemy z dzisiejszej perspektywy – w tamtym czasie moglibysmy mieć trudności z nazwaniem tych czynności, które wobec chłopców przedstawiali księża- niekoniecznie gwałt na chłopcach, co raczej samogwałt księdza na widok rozebranych chłopców; oglądanie pornografii w postaci „świerszczyków”( choc nie wiem, czy były tam nielegalne zdjęcia z małolatami) i próby przełożenia sytuacji z fotosów do realnego spotkania z nieletnimi.
    Nie byłam nigdy chłopcem, żaden ksiądz mnie nie molestował- próbuje wejśc w tamte czasy, gdy straszono czarną wołgą lub wczesnym wieczorem można było sie natknąć na obnażającego się gościa, którego cieszyły dzierlatki wystraszone widokiem pod połami płaszcza.
    Tylko tyle. To jest tylko mój ogląd, tak podeszłam do tematu przez Ciebie zadanego.
    całe szczęście, że się różnimy w opiniach i ocenach.

  124. Nefer
    27 września o godz. 23:42

    Ja sie dalej niz Mors coflem i mlodego nauczylem w te wakacje rozpalac ogien przez tarcie drewna o drewno… Niech wie i niech wie, ze umie. Przeklinal mnie, ze nie masz pojecia. Ale jak sie nauczyl to byl tak zachwycony, ze gdziekolwiek jest, to chce wszystkich sam uczyc jak sie ogien rozpala…

    Pozdrowka
    ~l.

  125. Tanako, mnie sie b. dobrze czytalo Twoj wstepniak, gorzej jego krytyki.

    Natomiast ponizej pisze

    seleuk|os|
    27 września o godz. 19:01

    „Sir Jarek
    27 września o godz. 18:55
    Ja wtedy napiszę jednym zdaniem dlaczego sir Jarek jest bezklasowym kretynem.”

    Sam cytujesz dwa zdania z Sir Jarka z 27 września o godz. 18:55
    Potem inni komentuja jego wpis. A samego wpisu ani widu ani slychu!
    (choc pozostal wpis z 19:48.)

    Pozostawia to czytelnika w dosc glupiej sytuacji.

    PS
    Udalo mi sie nie tak dawno zniechecic tego sera do smierdzenia na tym blogu, dlatego bylem ciekaw czemu wrocil i czy zawanial tym razem.

  126. …i czym zawanial tym razem.

  127. Coś miłego dla ucha do poduszki

    https://youtu.be/R37h7WYpPtk

    i pombockowi zdrowia, dobranoc waćpaństwu

  128. @Nefcia

    Ja konserwatysta jestem muzyczny, wiec poecam

    https://www.youtube.com/watch?v=D4UIUibHYGE&index=2&list=PL46745418644E96CD

    Pozdrowka
    ~l.

  129. Blog Passenta zwariowal, przestroga dla naszego.

  130. @act
    28 września o godz. 3:50

    Blog nie moze zwariowac… Blogowicze moga…

    My?

    My mamy zwariowac?

    Nie dajmy sie zwariowac… !

    Pozdrowka
    ~l.

  131. Lonek blog moze zwariowac, pisalem wczoraj o ‚synedosze’ (calosc zamiast czesci skladowych, pamietasz?) 🙂

    My nie zwariujemy ale jak wyladuje jakis desant…

  132. lonefather
    27 września o godz. 23:01

    Ty @lonefather pozarami szw lasow nie przejmuj siebie. Nidawno czytalem, policja tut wylapala pare podpalaczy. Jeden ma nawet ponad 30 (trzydziesci) podpalen na konto. Tutejsza policja tak juz ma. Powolna. Ale jak wezmie do dziela to nie ma zmiluj. Oni wylapali tych przewaznie co podpalali w Dalarna. I tez kolo Västerås. Moze wszystkich nie wylapali, ale znacznie oslabili.

    Pierwsze slysze, zeby Baltyk objezdzac. Zawsze myslalem mozna oplynac, raz nawet mnie prawie udalo.

    To jak Ty nie przejmiesz pozarami przyszlosci, to moze by udalo nam skrzyzowac pare szklanek/kieliszkow/butelek. Ja nad Baltykiem teraz nie mieszkam (niestety), ale tez mam niedaleko do duzej wody. Jakby po tych krzyzowkach nas suszyc zaczelo.

    Z wypadami do Londka mam problem. Jak pracowalem (ciezko) to zawsze mialem kupe wolnego czasu. A teraz jak emeryt, to mnie 25godzin na dobe za malo. Zupelnie nie wiem jak to wyszlo. W kazdym razie, telegram do mnie nie wysylaj, bo nie dojdzie. Brak listonoszy. Tylko listowozy sa. Tak na wypadek pisze jakbys chcial butelki krzyzowac. Te smierdzace rybki niestety omijam, co bede kontynuowal, bez wzgledu na towarzystwo. Nawet Twoje.

    Z porannym pzdr Seleukos

  133. @Na marginesie, 20:06

    Ośmieszanie kaka-głupoty boli ich bardziej niż chcieliby przyznać. A Tanaka robi to bardzo skutecznie

    Taaa, ePiSkopat czyta LA z wypiekami na tłustych gembusiach, a wszyscy proboszczowie odczytują to łowieczkom z ambon na każdej sumie.
    I cierpią niewymownie 😉

  134. @Na marginesie, 20:14

    Tanaka … Jest showmanem

    A czy musi mieć na imię Narcyz? 😉

  135. @Nefer, 17:24

    kpię ze swojego stylu telegraficznego

    Niepotrzebnie.

    Winston Churchill przeprosił kiedyś za napisanie długiego listu, ponieważ „nie miałem czasu napisać krótkiego”. Zwięzłość to nie tylko dusza rozumu, ale i kolejny kamień milowy komunikacji doskonałej. (A. Leigh, M. Maynard)

    Anegdota często powtarzana na konferencjach naukowych. Poproszono znanego profesora o przygotowanie referatu. I zapytano na kiedy mógłby go przygotować. Ile będę miał czasu na wypowiedź? Jeżeli 90 minut, to będę gotowy za trzy dni. Jeżeli 60 minut, to za tydzień. 30 minut, za dwa tygodnie. 10 minut, za miesiąc.

  136. @tejot
    26 września o godz. 15:50
    Uważam, że UE nie za wcześnie przyjęło do siebie środkowo-wsch. Europę. To był moment historyczny być może takie okienko transferowe, które należało wykorzystać.

    Z punktu widzenia historycznej „okazji”, warunków politycznych, to była chwila sprzyjająca. Ale z punktu widzenia gotowości społeczeństwa to niekoniecznie. Niestety wszystkie rządy dotychczasowe nie zajęły się edukacja obywatelską, nie wprowadzono przedmiotu w szkołach, który nie tylko uczyłby czym jest demokracja, ale również kształtowałby szacunek do tego systemu rządów i wskazywał na słabości systemów autorytarnych czy dyktatorskich. Młodzież nie ma pojęcia na czym polegała „komuna”, faszyzm niemiecki czy włoski, dyktatura Franco czy Salazara. Potrzebna jest wrażliwość na zapędy autorytaryzmu, nacjonalizmu, szowinizmu. Tymczasem kościół jako struktura hierarchiczna, niedemokratyczna uczy na lekcjach religii patrzenia na świat wg swoich zasad. „Submission” to znaczenie słowa „islam” czyli poddanie się, podporządkowanie, a nie podważanie, dyskutowanie, powątpiewanie, rewidowanie.

    Uważam, że demokracja jest trudna do zrozumienia i akceptacji przez wielu ludzi, bo to rządy papierowe (konstytucji i prawa), czegoś niematerialnego. W życiu mamy do czynienia z autokratami w pracy, w biurach nawet w domach więc ten system dobrze znamy. Pewnie z tego powodu niektórzy ludzie nie czują problemu ze złamaniem konstytucji, bo to tak jakby ktoś złamał ograniczenie prędkości na ulicy. Kto jeździł w krajach EU na zachodzie, ten wie, że przestrzeganie przepisów drogowych jest tam inne niż u nas. Nigdy nie widziałem w Niemczech, żeby ktoś przechodził na „czerwonym”, tak jakby na krawężniku wyrósł mur sześciometrowy przed nosem. W Rosji za to mamy jeszcze mniejsze poszanowanie prawa i przepisów ruchu drogowego i dlatego jest tam dyktatura ( czyli: demokracja suwerenna , „putinkracja” , demokracja z małą zawartością demokracji). Dyktatorzy mimo wszystko chcą nazywać swoje rządy demokracją. W NRD produkowano „Süßtaffel” taki wyrób w kształcie tabliczki czekolady czyli erzac czekolady bez czekolady. Teraz też poznamy czym jest erzac demokracji ( opakowany gustownie w 500+, possiblizm i wybory ).

    Demokracja musi być w głowach obywateli, a nie tylko na papierze. Zgodzisz się @tejocie ?

  137. @ Nefer.Nasza sytuacja jest specyficzna. Co pokolenie praktycznie wyrzynano inteligencje, a za komuny dolowano na wszelkie sposoby, rola KK w Polsce byla inna niz w krajach osciennych.Nawet jesli nie w stopniu rzeczywistym, to w przekonaniu Polakow KK zawsze byl „ostoja niepodleglosci”.O ile zachowamy te niepodleglosc, obecnie rzeczywista o tyle naturalne choc spoznione procesy zmiela to sredniowiecze, w ktorym tkwimy i bedzie jak w Hiszpanii. Bo na dobra sprawe oswiecenie do Polski nigdy nie zawitalo. My rzeczywiscie tkwimy w sredniowieczu i fakt,ze mamy 2018 rok niczego tu nie zmienia. Data jak data. Dlatego nie sadze aby to bylo „nigdy”.
    @Tanaka. Nie przeszkadza mi emocjonalny styl i nie rozumiem co byloby bardziej jasne, gdybys pisal mniej emocjonalnie. Literatura jest tez emocjonalna i bynajmniej nie mniej zrozumiala z tego powodu.Nie kazdemu to moze odpowiadac ale rozpisywanie sie przez pol bloga na ten temat to troche strata czasu i atlasu. Nie o Twoim stylu mielismy rozmawiac.Pozdr.

  138. @Zetus1 Czesc! Samo NRD wszak z nazwy”demokratyczne” bylo takim erzacem, bynajmniej nie slodkim oj nie! Fajnie,ze jestes na tym blogu. Pozdr.

  139. @ Trolle czy nie trolle, po prostu zwykle szajbusy, przywleka sie wszedzie i nie mozna o to kogokolwiek obwiniac. Ale czy to tak trudno poprostu nie czytac tych idiotycznych wpisow i je przewijac? To ludzie, ktorzy rozpaczliwie pragna zaistniec i nie potrafia zrozumiec, ze czlowiek rzeczywiscie moze nie czytac ich bredni. Sami poluja na najmniejsza bodaj wzmianke na swoj temat, wiec sadza wg. siebie.Umowmy sie co do przewijania bez komentowania,bo to przeciez szkoda czasu, miejsca i energii.

  140. @Mag, a co powiesz o cumbii? Swego czasu wszyscy w moim miasteczku zbzikowali na punkcie tego tanca, ja zreszta tez dostalam zupelnego fiola. Nawiasem mowiac przetanczylam cale zycie i nadal to robie. Taniec jest dla mnie jak oddychanie, nie moglabym zyc bez tego. A tanczyc mozna na wszelkie sposoby, nawet we snie, sojac czy lezac jesli nie masz sil skakac nie musisz. Cialo tanczy juz w lonie matki.
    https://www.youtube.com/watch?v=dcTxrnkyhK8

  141. @ Mag. I za to kocham Hiszpanie a Barce, to juz w szczegolnosci.
    https://www.youtube.com/watch?v=v4lHBxqkSmw

  142. Na marginesie
    27 września o godz. 16:35

    Oni (hi hi !!!) przygotowują dokument !!! Będący, panietentego, świadectwem „pasterskiej troski”. Fakt, że w procesach kanonicznych „sędziami” są zawsze konfratrzy pedofila, a często również bracia-pedofile (bo tacy często lądują na stanowiskach sędziów) zapewne umknął duszpasterskiej uwadze?
    […] Dlatego Józef Pedofil Wesołowski od początku świetlanej kariery był… „na misjach”. A teraz kaka będzie pilnie szukał… czego nie zgubił.

    Ta „pasterska troska” informuje wszystkich wyraziście o kilku wymiarach zła:
    * „lud boży to bierna i ciemna masa. Masę kontroluje kasta kapłanów, która się nad nią pochyla z pasterską troską”. Kto się pochyla nad drugim, jest ponad nim.
    * „lud boży”, to ten pod spodem. Siedzi cicho i przyjmuje – z nieskończoną wdzięcznością i zachwytem – „troskę” i „pochylenie się” nad nim kapłanów.
    * nie istnieje dwustronna, równa relacja emocjonalno-psychologiczna pomiędzy stronami. To wyklucza zdrowe relacje, gwarantuje zaś chore stosunki, wbudowane w Kościół kat tak, jak się wbudowuje kamień węgielny. „Święty Kościół” jest, z urodzenia – śmiertelnie chory. Na zło. Parafrazując naukę – ma złe geny.
    * Lud boży nie czuje się ani poważny, ani odpowiedzialny. Jest to miłe, wygodne, niewolące i korupcyjne: „my się nie znamy, rozmawiajcie z szefostwem, oni wszystkim rządzą.” Jest to, precyzyjnie odwrócone o 180* wobec frazy z bajki Mickiewicza: „lepszy w wolności kąsek lada jaki, niźli w niewoli przysmaki”. Lud boży dostaje przysmaki, jest syty i zadowolony z obsługi. Zadowolona jest kasta kapłanów: rządzą, „pochylają się z pasterską troską” a lud wykonuje polecenia i nieustannie składa dowody hołdu i uwielbienia.
    * Jest, zamknięty, układ zła: ludu nie interesuje, nie wie, nie chce wiedzieć, co się dzieje wśród kapłanów, chce być tylko syty w miłe słówka o bozi i sobie. Nic go nie obchodzi co złego robią kapłani, bo oni nic zlego nie robią, bo zawsze „chcą dobrze”. Kapłanów nic nie obchodzi „lud boży”, bo obchodzi ich wyłącznie to, żeby ich „pasterskość” błyszczała w chwale, syciła ich pychę, a lud wykonywał „pasterskie zalecenia” i uiszczał.
    * Jedni o drugich nie mają i nie chcą mieć żadnego pojęcia, ani za cokolwiek odpowiadać. Dosłownie: nikt za nic nie odpowiada. Poczynając od bozi. On jest niewinny na sposób Absolutny. Za nim idą papieże, biskupi, na końcu zaś „lud boży”, na który można co prawda zwalić winę, ale przecież ciemniaki i niewolnicy też winy nie ponoszą: to szefowie! A szefowie: to nie my! A wszyscy toną, od zarania są topielcami.
    Na „ziemi, tej ziemi” nie istnieje żadna inna organizacja aż tak bardzo skrzywiona, chora, skorumpowana moralnie.
    * „Świętość Kościoła”, dobro ludu bożego” – czyli ta „pasterska troska” gwarantują, że każde zło i każda zbrodnia zostanie w Świętym Kościele Rzymskim starannie schowana, zatarta i może być w nieskończoność kontynuowana i rozbudowywana. Nikt nie zgłosi pretensji, bo wszyscy są skorumpowani. Jest to – ściśle – układ patologiczny i gangsterski. „Świętość” wyklucza wszelkie zdrowie. Zresztą kategoria zdrowia: psuchicznego, społecznego, moralnego – w ogóle Kościoła kat nie dotyczy. „Świętość” , jak gadają członkowie kleru – „nie z tego świata jest”. A kategoria „zdrowia” jest wyłącznie z „tego świata”. Nie istnieje więc przenikanie.

    „Przygotowywany dokument” siedzi w środku tego zła założycielskiego, nie może więc być ani czysty, ani rzeczowy, ani uczciwie zrobiony, ani precyzyjnie nazywać zło i ustalać jego źródło, ani też formułować skuteczne metody naprawcze i zapobiegawcze, usuwające trwale zło.

  143. @seleuk|os|
    27 września o godz. 22:04
    a wzialem dzis JP.Chenet, Syrah, butelkowane w zeszlym roku (2017)

    ?? Jeśli rocznik 2017, to zdecydowanie za młody, Sziraz (Syrah) lubi poleżeć. Najlepiej 2 – 5 latek. Jeśli tylko butelkowane 2017, może być OK. Parę miesięcy temu, rocznicowo, padła ostatnia flaszka ze zbioru 2006. Niestety.

    Tanecznie, na latynoską nutę https://www.youtube.com/watch?v=t6omUxqhG78

    PS. W kwestii krytyki wstępniaka ograniczyłem się do dawania łapek, bo dyskusja kapkę zbyt niewyważona na mój gust, z jednej strony kulturalnie, z drugiej „cenzura, szambo, święta krowa”, nonsensowne oskarżanie o fobie, czyhanie i bluzgi, a fe!

  144. wujaszek wania
    28 września o godz. 8:04
    Ponoć (ponoć, bo jej nie widziałem)praca doktorska Einsteina mieściła sie na jednej stronie. No tak, ale teoria względności to żydowska nauka, jak głosili przed wojną nasi uczeni oenerowcy.
    Oni takim sylogizmem załatwili Einsteina
    – Panie Einstein, powiadasz pan, że czas jest względny ? A czas to pieniądz. Ergo, twierdzisz więc pan, że pieniądz jest względny ?

  145. @ lonefather

    Żadene podśmiechujki; płotek zaznacza granice horyzontów – czy ateizm pozwala nosicielowi zajrzeć w głąb zamknięty widnokręgiem symboli?
    _+_+_+_ 😉

    Co do ludzkich zdolności, jak wiara czy miłość, są to tzw. potencjały miękkie, ulubione żerowisko opancerzonych drapieżników.
    Tanaka zacytował Owidiusza, jednak ten prawił nie o wodzie (co drąży kamień) lecz o kropli.
    To czyni różnicę.
    Na gumnie, samotne i wyschnięte krople cywilizacji padają nie na jakiś kamień, opokę tradycji czy ciemnoty, lecz na niezgłębione tonie wspólnot plemiennych, nic więc nie drążąc, lecz niknąc w ich otchłaniach, stapiając się w gumną pulpę.

    Boy-Żeleński (ze swymi ‚piekielnymi okupantami’) też się stopił i utopił, nie znajdując w kolejnych pokoleniach fundamentów kamieni rozumu, co by drążenia i kształtowania warte były.

    Tzw. kościół w edycji gumnej i jego grzechy, to nie katolicyzm żaden, lecz krzyżasty czubek gumna, co po rytualnym odwróceniu znaczeń stał się jego wyrazistym fundamentem.
    Tego muru żadne krople nie skruszą, bo on w naszych wspólnych zdolnościach i uczuciach, na plemiennej pustyni rozumu, cywilizacją oblanej, lecz nietkniętej i nienawiezionej.

    Patrzcie przez (odwiecznie, obleśnie transparentne przecież) sutanny na rodziców i społeczność, gdy chcecie ‚pedofilię’ kleru wykorzenić, albo choćby wydobyć na światło skruchy i kary.
    Kto nie wierzy, niech porówna postawy społeczne i ich ewolucje na świecie – i na gumnie, jako przyczynę i źródło skruszenia kamiennych okopów brudu instytucji klerycznych.
    Żadne świetliste czystością moralną krople, lecz czystka siły wodospadu biorąca się z codziennej potrzeby wyznawców mycia swych rąk i nóg (cuzamen).

    Nothing compares, nothing comapres… 2U.

  146. @ Tanaka, badz laskaw zerknac na linki jakie wyslalam do Mag. Mysle, ze co do tanca to swietnie sie rozumiemy, bo i ja salse uwielbiam.W Barce sa szkoly salsy i czasem tam zagladam popatrzec i po podrygiwac, bo po zawale za bardzo juz nie moge skakac. Co jest fajnego w tych szkolach, to to, ze ucza cie wszyscy, a twoj wiek i wyglad jest zupelnie bez znaczenia.Jest mnostwo ludzi starych i jeszcze wiecej grubych, wiec z wszelkich kompleksow na ten temat mozna sie wyleczyc w 5 minut. No i jak oni sie ruszaja!

  147. Lewy
    28 września o godz. 10:09

    Oczywiście, że pieniądz to jeden z najbardziej względnych w swej bezwzględności emblematów cywilizacji.
    Jest przecież na gumnie symbolem wiedzy tajemnej, tłumaczącej durniom wszystko („jak nie wiadomo o co chodzi…”).
    Po za tym wiadomo: ateista to żyd (z małej).
    Ament.

  148. +++
    Nie ruchajcie salsy.
    Najwulgarniejsze jest tango.
    Pogląd jest kwestią głębi wglądu historycznego.
    +++
    Wiernym poglądom, dla manifestacji wyzwolenia z okowów, poleca się taniec św. Wita.
    Zaproszenia można rozpoznać po: „Witam”.
    +++

  149. kruk
    27 września o godz. 16:46 Edit →

    @Tanaka
    Moja krytyka nie powinna Cię zaskoczyć. Od dawna wiesz co myśle o Twoim stylu, a tym tekstem, wydaje mi sie przeszedłeś samego siebie.

    Miło, że mnie uprzedzasz, że nie zaskoczysz. Choć to bez sensu – uprzedzać niezaskoczonego o własnej niezdolności do zaskoczenia. Otóż to właśnie: od dawna wiem, co myślisz, więc wiem, że – w sprawie – nic zaskakująco przytomnego, wziętego z sięgania do istoty zjawisk, wywiedzionego z namysłu, nie napiszesz. To tajemnica tzw. poliszynela: oboje wiemy, blog wie, że cierpisz na taką niemożność.

    Miło jest być miło zaskoczonym i czasem do tego marzenia westchnę – że coś poważnie, z wiedzą i namysłem napiszesz na temat Ale, jak to mówią: rzeczywistość skrzeczy.

  150. jakub01
    28 września o godz. 10:14

    Do linka zajrzę, ale odnosząc się a vista do tego, co mówisz powiem, że na temat salsy, jej demokratyczności, szczerej spontaniczności, dostepności dla wszystkich i wewnętrznej urody – zgadzam się całkowicie.

  151. jakub01
    28 września o godz. 10:14 Edit →

    Co jest fajnego w tych szkolach, to to, ze ucza cie wszyscy, a twoj wiek i wyglad jest zupelnie bez znaczenia.Jest mnostwo ludzi starych i jeszcze wiecej grubych, wiec z wszelkich kompleksow na ten temat mozna sie wyleczyc w 5 minut. No i jak oni sie ruszaja!

    Tak jest, wiem – sam w 5 minut uczyłem tańczyć salsę 🙂


  152. Miłość kwitnie na cnocie, co krytyk, zapowiedzianych czy nie, się nie boi.
    Czyżby blog pod kroplówką kruszał w jubilerskie targowisko szlifów?
    Jaka miła odmiana.

  153. @Lewy, 10:09

    ech ci żydzi 😉

    Bardzo mi się podoba metoda uczenia studentów zwięzłości wypowiedzi pisemnych poprzez limitowanie ilości znaków. I odrzucanie pracy po jego przekroczeniu. Zmusza to do zastanowienia nad tym: co, jak i po co się pisze.

  154. @act
    28 września o godz. 1:14

    Tanako, mnie sie b. dobrze czytalo Twoj wstepniak, gorzej jego krytyki.

    No, się każdemu nie dogodzi. Jeden czyta ze zrozumieniem, a nawet jest zadowolony, a drugi niezadowolony. Po części jak nic dlatego, że nie bardzo umie czytać z tym zrozumieniem.
    Bo jak ktoś czyta ze zrozumieniem i jest niezadowolony, to bardzo mnie ciekawi i zadowala to, że wyjaśni rozumnie, co go tak nie zadowala, że jest niezadowolony. A w tej branży to jakoś nie bardzo niezadowoleni zadowalają.

  155. @Gekko, nie ma tancow wulgarnych. Walc tez uchodzil za szczyt wulgarnosci bowiem pan i pani dotykali sie co nie uchodzilo w czasach kadryla czy menueta. Ja jestem oredowniczka tego co mowila Pina -” nie wazne jest jak tanczysz, wazne jest co tanczy”
    @Tanaka i @Mag i Wszyscy!
    https://www.youtube.com/watch?v=TiNcEduX5YQ

  156. @act
    28 września o godz. 1:14

    seleuk|os|
    27 września o godz. 19:01

    „Sir Jarek
    27 września o godz. 18:55
    Ja wtedy napiszę jednym zdaniem dlaczego sir Jarek jest bezklasowym kretynem.”
    Sam cytujesz dwa zdania z Sir Jarka z 27 września o godz. 18:55
    Potem inni komentuja jego wpis. A samego wpisu ani widu ani slychu!
    (choc pozostal wpis z 19:48.)
    Pozostawia to czytelnika w dosc glupiej sytuacji.

    Rzeczonego wywaliłem z dwóch, oczywistych powodów: na prośbę blogowiczów oraz z powodu oświadczenia delikwenta, że włazi na blog nie po to, żeby mu dodać sobą wartości, ale żeby odebrać, bywalców kawiarenki obrzygać, a sprzęty połamać. Natomiast drobny ślad po incydencie – jak sądzę – może zostać, podobnie jak ślad zęba w ościeżnicy drzwi.

  157. seleuk|os|
    28 września o godz. 7:21

    hyhyhyyy…

    Pierwsze slysze, zeby Baltyk objezdzac. Zawsze myslalem mozna oplynac, raz nawet mnie prawie udalo.

    Wiesz ja pare razy widzialem mapy morskie i stad wiem, ze morze jest piekne i niebieskie, a interior … no sam wiesz, ze interior jest na bialo. Calkiem na bialo, jesli nie liczyc portow i latarni…

    Baltyk mam niemal „objechany”, bo od poludnia to dotarlem samochodem do Helsinek, od zachodu do Malmo. Na nieobjechanym mam troche na lewo i na prawo od Stockholm, ale plan jest zeby calosc jednym ciagiem dookola, z „dziura” na Petersburg, bo jakos nie chce mi sie o wize starac. Jak szybko jechac i malo ogladac, dwa tygodnie. Jesli wiecej to 3 tygodnie. Ale ja chcialem na lenia turystycznego, czyli cztery tygodnie, zeby nie tylko nad morzem jechac, ale i cos z „interioru” wychaczyc. Wiec przerwa na jedna, czy dwie flaszki z Toba bedzie milym urozmaiceniem.

    Zaproszenie do Londka bylo i pozostaje „open”, czyli pilka na Twojej polowie pozostaje.

    Jestem milosnikiem produktow procesu fermentacji, gdy bylem dwa razy w Szwecji, nie mialem przewodnika, ktory by mi zwrocil uwage na rzeczone sledzie, bo losina, zwlaszcza wedzona, bylem zainteresowany. Wiec gdy sobie poczytalem wiki, co ja zalinkowales, to mi slina pociekla, a obrazek ze szklanka mleka do towarzystwa sfermentowanego sledzika, na kolana niemal rzucil… Nie bede Ciebie zmuszal, ale sobie nie daruje.

    Telegram do Ciebie, mi przez sekunde w glowie nie zagoscil, a na brak listonosza dostarczyciela Tanaka zaradzi i zaspokoin wspolna chec i zgode na nawiazanie kontaktu pozablogowego.

    Pozdrowka poranne
    ~l.

  158. @Gekko
    28 września o godz. 10:11

    Yes! Yes! Yes!

  159. jakub01
    28 września o godz. 10:40

    W sprawie linka: tak jest! Przy czym dobrze jest zauważyć, że prezentowana salsa pełna jest rozbudowanych figur nieustannie kręconych, co dla niektórych nieśmiałych i zakompleksionych może wyglądać zniechęcająco. Salsę można – i tak jest tańczona w połowie świata, bo to jej baza i naturalność – w sposób znacznie prostszy, bardziej miękki i niewyczynowy. Dlatego jest tańcem dla wszystkich i można – jak wiem z doświadczenia w uczeniu innych – nauczyć się jej w 5 minut.

  160. jakub01
    28 września o godz. 10:46

    tak jest! na ulicy, każdy z każdym, wspólny rytm, wspólne żony i tak dalej. Żyć sie chce! 😀

  161. jakub01
    28 września o godz. 9:05

    @ Nefer.Nasza sytuacja jest specyficzna. Co pokolenie praktycznie wyrzynano inteligencje, a za komuny dolowano na wszelkie sposoby, rola KK w Polsce byla inna niz w krajach osciennych.Nawet jesli nie w stopniu rzeczywistym, to w przekonaniu Polakow KK zawsze byl „ostoja niepodleglosci”.O ile zachowamy te niepodleglosc, obecnie rzeczywista o tyle naturalne choc spoznione procesy zmiela to sredniowiecze, w ktorym tkwimy i bedzie jak w Hiszpanii. Bo na dobra sprawe oswiecenie do Polski nigdy nie zawitalo. My rzeczywiscie tkwimy w sredniowieczu i fakt,ze mamy 2018 rok niczego tu nie zmienia. Data jak data. Dlatego nie sadze aby to bylo „nigdy”.

    Nie całkiem jest dla mnie jasne co masz na myśli mówiąc, że „za komuny dołowano na wszelkie sposoby” – inteligencję? Bo nie na wszelkie, a takiego przyboru inteligencji jak za „komuny” przez 1050 lat historii Polski nie było i nie będzie.

    @Tanaka. Nie przeszkadza mi emocjonalny styl i nie rozumiem co byloby bardziej jasne, gdybys pisal mniej emocjonalnie. Literatura jest tez emocjonalna i bynajmniej nie mniej zrozumiala z tego powodu.Nie kazdemu to moze odpowiadac ale rozpisywanie sie przez pol bloga na ten temat to troche strata czasu i atlasu. Nie o Twoim stylu mielismy rozmawiac.Pozdr.

    uwaga w sprawie stylu: świetni naukowcy nie stronią od „emocjonalnego stylu”, co – na przykład – widać u Dawkinsa czy Kraussa. Moi najlepsi profesorowie także nie stronili i dlatego – między innymi – byli najlepsi.
    Tak czy inaczej, rzecz w pojęciowej warstwie tekstu. O stylu też można rozmawiać, czemu nie?

  162. @jakub01
    28 września o godz. 9:49
    Że im się te nogi nie zaplątali i galoty nie spadli… 🙂

  163. @Mag, mysle, ze wiem co cie w salsie razi. Pewno ta ludowa „amatorszczyzna”wobec wyrafinowanych, scisle okreslonych krokow i gestow w tangu, choc akurat tango, to przeciez ludowy taniec argentynski.W salsie masz duza, ba!pelna dowolnosc o ile zgrasz sie z partnerem (albo i bez), to w rzeczy samej jak pisze Tanaka- demokratyczny taniec, taniec nie tyle ludowy ile ludzi po prostu i stad moze twoje skojarzenie z disco polo, ktorego chorobliwie nie znosze. Ale to calkiem inna bajka.Rasowy disco-polowiec prawdopodobnie nie potrafilby tanczyc salsy, stalby w kacie nabzdyczony i” ironizowal”na temat tanczacych. Disco-polo to stan umyslu. Salsa zreszta tez, tyle ze na przeciwnym biegunie.

  164. Lewy
    28 września o godz. 10:09

    Panie Einstein, powiadasz pan, że czas jest względny ? A czas to pieniądz. Ergo, twierdzisz więc pan, że pieniądz jest względny

    tak jest, pieniądz jest względny. Z istoty jest względny, ponieważ jest symoblem. Symbolem wartości i przedmiotem umowy: strony, wymieniając pieniądz, zawierają umowę i wymieniają się wartością, którą podzielają.
    Dziś żyjemy w cywilizacji, w ktorej nie istnieje już „pieniądz” w dawniejszym, a i tak względnym znaczeniu. Istnieje, niemal już wyłącznie „pieniądz bankowy”, co jest względnością wewnątrz względności. Zaś tradycyjny napis na banknotach „bilet narodowy” jest już przede wszystkim baśnią.

  165. ach, prosecco…
    może być, nie pogardzę, gdy procentów brak.

  166. @ Tanaka. Za komuny przybywalo ludzi z dyplomami, a to nie to samo co inteligencja. Promowano miernoty, system „rownaj pod zywoplot” juz od podstawowki.Znane bylo okreslenie „wyksztalcency” (w latach 50-tych i pozniej),ktore odnosilo sie do tych „inteligentow”, ktorzy uzyskali wyksztalcenie wlasnie powyzej wlasnej inteligencji, ludzi awansu spolecznego,ktorzy co prawda wyszli z analfabetyzmu ale kulturowo byli opoznieni o cale stulecia.Chlopi panszczyzniani i i ch potomkowie.Ambitne,po chlopsku uparte kujony bez zadnego etosu inteligenckiego, bez zadnej przedwojennej kindersztuby. Komuna nie produkowala inteligencji czego skutki odczuwamy do dzis w postaci naszych zalosnych niby to elit. W Polsce mamy co najwyzej inteligenckie srodowiska zawodowe lub tworcze i wielu ludzi na prawde wybitnych, ale nie mamy czegos takiego jak inteligencja jako warstwa spoleczna.Polska klasa srednia bardzo ale to bardzo sie rozni od tej Zachodniej, tylko wizualnie sie zrownala, kulturowo nie.

  167. @jakub01
    28 września o godz. 11:32
    A w jakim kraju istnieje inteligencja jako warstwa?

  168. @Tanaka , Dawkins,Krauss i Hitchens to akurat moja ulubiona „trojca nieswieta”. Uwielbiam tych facetow ; ogladanie ich dysput to frajda dla ducha i intelektu.Jest jeszcze Micho Kaku, fizyk teoretyczny, autor swietnej „Czasoprzestrzeni” i innych doskonalych ksiazek popularno-naukowych. Facet pisze z taka pasja a jednoczesnie tak klarownie o zawilych teoriach w fizyce, ze nie sposob nie zarazic sie ta pasja.Bez emocji i dowcipu jego ksiazki bylyby nudne i nie porwalyby nikogo. Ja dzieki niemu zainteresowalam sie fizyka teoretyczna i astrofizyka, nauczylam sie rozumiec wiele pojec i toku rozumowan. Ja! Potworny glab z przedmiotow scislych.

  169. konstancja
    28 września o godz. 0:32

    Nie byłam nigdy chłopcem, żaden ksiądz mnie nie molestował- próbuje wejśc w tamte czasy, gdy straszono czarną wołgą lub wczesnym wieczorem można było sie natknąć na obnażającego się gościa, którego cieszyły dzierlatki wystraszone widokiem pod połami płaszcza.

    Wprawdzie byłem chłopcem, ale kler nie miał szans na molestowanie mego ciała. Z duszą próbował, ale też mnie za bardzo nie skrzywdził (nie dałem się!). Mnie dotoczył tylko inny aspekt „zła katolicyzmu”, ta potworna potrzeba gromadzenia dóbr doczesnych przez „świętych mężów”.

    Opisałem już kilkakrotnie na blogach, dlaczego mój ojciec przestał chodzić do kościoła, jednak nie wyrzekł się wiary, tylko gardził przedstawicielami „Boga” na Ziemi. Miał pecha i prosił o pomoc proboszcza, którego główne zajęcie – profesjonalne – nazywało się potocznie lichwą. To był straszny obłudnik, może w tym charakterze doskonalszy od władców IV Rzplitej.
    Pewnie miało to też wpływ na mój stosunek do krk i innych oszustów religijnych.
    Manipulacje połami płaszcza były modne pod oknami żeńskiego Domu Studenta. Nie pomogła milicja więc koleżanki skorzystały ze wrzątku – pomogło!

    Jak ja myślę o tym, gdyby mi ktoś tak wrzątkiem… straszna myśl. Na szczęście radziłem sobie w tych sprawach bardziej tradycjonalnie, a koleżanki użyły wrzątku tylko do poczęstowania mnie herbatą, nie pamiętam jednak już, czy przed, zamiast czy po (mojej wizycie oczywiście).

  170. Antonius
    28 września o godz. 11:46
    pamiętam Twój wpis o Twoim Tacie. Bardzo mnie wzruszyło to wyznanie.
    A rozchylenie połci płaszcza spotkało mnie tej wiosny. (poły plaszcza w liczbie mnogiej? pombocku, pomóż! gdy juz wyjdziesz spod narzedzi chirurga)
    Kto dziś nosi płaszcze? Prochowce, niegdyś niezbędnik każdej kobiety i mężczyzny wiosną.
    Po zimie mamy od razu lato, prochowiec niepotrzebny.

  171. @Ewa-Joanna. Piszac „warstwa” nie mam na mysli czagos jednolitego jak warstwa kremu w torcie, ale ludzi, ktorzy stanowia inteligencje nie koniecznie nawet z powodu wyksztalcenia ale raczej pochodzenia, choc na ogol u takich ludzi wyksztalcenie wyzsze to oczywistosc, podobnie jak znajomosc jezykow.Ludzi z pewnym etosem inteligenckim. U nas nie bylo np.burzuazji, a jesli byla to raczej niepolska. Szlachta uwazala biznes za cos czym nie nalezy brudzic sobie rak, za cos dobrego dla takich Wokulskich. Po wojnie pozostaly z tego i tak niedobitki, z ktorych wiekszosc pozostala na emigracji.Na Zachodzie warstwa inteligencji jest tzw.klasa srednia,ktora u nas dopiero sie tworzy i to z trudem, bo trudno uczynic inteligenta z potomka niewolnika, na to trzeba paru pokolen w wolnym kraju. Nasz rzadko bywal wolny do tego stopnia,ze i dzis naszej „inteligencji” jakos z ta wolnoscia nie po drodze. Za to w konspirze jestesmy niezrownani.

  172. jakub01
    28 września. g.10:40
    Podoba mi się! I taniec, i „podkład” muzyczny.
    Za wczesnego młodu całkiem nieźle wychodziło mi flamenco. Za sprawą fantastycznego kolegi, pół Hiszpana, który polską połówkę zawdzięczał przyjaciółce mojej mamy.
    Daniel (po hiszpańsku też Daniel) uczył mnie drobić kroczki, postukując rytmicznie obcasami, no i dramatyczno-romantycznych figur, trochę jak z tanga, ale bardziej „drapieżnych”.
    Wiadomo, że do „tanga trzeba dwojga”, a do flamenco – niekoniecznie.
    Tak czy owak jest mi najbliżej do tych właśnie tańców.
    Trafiłaś w punkt, tłumacząc niejako za mnie, ale trafnie, nie tyle moją niechęć do salsy, co skojarzenia z disco polo, którego żywiołowo nie znoszę.

  173. @jakub01
    28 września o godz. 12:01
    Kupiec nie, szlachciura nie, to za inteligenta tylko księżulo może robić. Bo mierzwa chłopska, czyli gekkowe gumno się nie liczy.
    Coś znaczy kręcisz.
    Co ma brak burżuazji do inteligencji jako warstwy?
    Na Zachodzie nie ma warstwy inteligencji, klasa średnia to klasa średnia, decydują bardziej zasoby portfela niż intelektu.
    Ale ci podpowiem – inteligencja jako warstwa społeczna jest w Rosji. 🙂
    Na głupim, zgniłym Zachodzie są co najwyżej intelektualiści i nie tworzą żadnej warstwy.

  174. wujaszek wania
    27 września o godz. 20:00

    @Tanaka,

    sprawa jest zbyt poważna, żeby odstawiać przedstawienie ze „spalonego teatru”. Pozy, zadęcia, ezopowy język, młodopolski manieryzm skutecznie zaciemniają i ośmieszają to, co powinno być wyrażone jasno, precyzyjnie i jednoznacznie.
    Popełniasz dokładnie ten sam błąd, przy zachowaniu wszelkich proporcji, który w swoim czasie, w wymiarze krajowym, popełnili Palikot i Hartman. Pajacowali. I w tym pajacowaniu przegrali to, do czego ich wybrano, zaproszono. W zachwycie nad sobą zawiedli społeczne zaufanie.
    Mam wrażenie, że popełniasz ten sam błąd.
    Co więcej, odnoszę wrażenie, że masz nas, bywalców bloga, za głupców, którzy bez Twoich namolnych i rozwlekłych tyrad niczego nie kumają.
    Przykro mi @Tanako, staram się być bardzo ostrożny z krytyką, ale naprawdę Twoje akty strzeliste są niestrawne. A co gorsza kompletnie nieskutecznie.

    Faktycznie, sprawa poważna, więc gadajmy poważnie, czego tu nie znajduję.

    1. Hartman i Palikot wzięli się za politykę i do tego formalnie. Jeśli twierdzisz, że robię tu politykę, w dodatku formalną, to mylisz znacznie więcej niż logotyp tygodnika „Polityka” z polityką.

    2. Pajacowanie: nie Hartman – grubo mylisz fakty, a Palikot „pajacował”. Jego „pajacowanie” było względne, lub marginalne. Wybrał sobie takie narzędzie, jedno z kilku, a paletę miał mocno przez innych ograniczoną, żeby sobie wyrąbać miejsce na scenie politycznej, starannie zabetonowane, głównie przez dwie partie, które na sukcesie Palikota (z Hartmanem, Grodzką, Biedroniem, byłym dzienikarzem „Nie” i innymi) najwięcej by stracili: PO i PiS. I te dwie partie zrobiły wszystko, by Palikota zatłuc. Może więcej zrobił Tusk, dla którego Palikot był „zdrajcą” i bezpośrednim konkurentem. Z powodzeniem, co im Palikot w pewnej mierze ułatwił: niewielkim doświadczeniem politycznym, nadmierną szczerością, niedostatkiem cynizmu, ślepotą wyborców i ograniczoną paletą narzędzi jakimi mógł się posłużyć, więc i posługiwał się „pajacowaniem”. Pewnie był też naiwny, sądząc, że najwięksi wrogowie: Kaczyński i Tusk nie zewrą szeregów w walce z tym, kto im najbardziej zagraża.
    Nie „pajacowanie” zgubiło Palikota, ale gama powyższych uwarunkowań łącznie.

    3. Jak coś ma być wyrażone jasno, precyzyjnie i jednoznacznie, to tak rób. Czepiasz się mojej „młodopolskości” „zadęcia” i całej reszty, sam zaś robisz powtórzenia, w dodatku w króciutkim wpisie. Mój tekst jest publicystyczny, nie naukowy i nie jest mową prokuratorską, jak to widziałby @lonek, natomiast zawiera pewne cechy tego rodzaju wystąpień. Dotykam sprawy o silnym, zasadniczo silnym wydźwięku moralnym i silnym wydźwięku emocjonalnym, ponieważ wiara, religia, Kościół i ich fałsze, uroszczenia, kłamstwa są osadzone niemal wyłącznie na emocjach i tak też reagują wyznawcy, a nawet niewyznawcy: przede wszystkim emocjami, nie chłodnym rozumem. Tam gdzie w grę wchodzą zasady moralne, tam emocje są nie tylko uzasadnione, ale bywają niezbędne. Mocne powiedzenie o kłamstwie, że jest kłamstwem, obrzydliwością, ohydą jest rzeczą na miejscu, swoistym obowiązkiem właśnie moralnym i emocjonalnie trafną, co też widać po reakcjach czytaczy: czytają zasadność i trafność użycia emocji.
    4. Wyżej to wyjaśniałem: mój tekst sięga do istoty rzeczy, do której się nie sięga. To zupełna rzadkość, a powszechnością jest gadanie po wierzchu i powtarzanie komunałów. Co w niczym nie przybliża do pojęcia problemu i znalezienia dobrego sposoby wylezienia z nędzy, jaką religia i jej Kościół fundują każdemu, czy chce, czy nie.

    5. Jak kto woli bez „ozdobników” emocji, to sobie czyta istotną, co do głębi problemu, treść. Podobnie jak sobie czyta na blogu te wpisy które go interesują, a przewija inne.

    6. Zamiast powiedzieć coś przytomnego, poważnego, nowego o istocie rzeczy – mroku i zła religii, bądź przeciwnie – ich wybitnych dobroci, zająłeś się moim rzekomym „pajacowaniem” i podobieństwem do Palikota z Hartmanem. Zaprzeczyłeś więc własnemu żądaniu, by gadać jasno, precyzyjnie i jednoznacznie.

    7. Twierdząc, że napisałem „nieskutecznie” , spodziewasz się więc po mnie, że napiszę skutecznie. Po czym niżej, w kolejnym wpisie orzekasz w tonie prześmiewczym, że i tak żaden biskup czy inny wyznawca nie czyta „LA”. Zatem „skuteczność” nie ma żadnego znaczenia: kler i jego wyznawcy i tak nie czytają, Ty zaś wiesz jak problem wygląda, co oświadczasz w dalszym toku wpisu, wygłaszając tezę, że mam „was” – tu się czynisz ciałem zbiorowym (masz na to glejt, że się nieco złośliwie zapytam? ) „za głupców” którzy bez moich „tyrad” „niczego nie kumają”.

    Nieumiejętność rozróżnienia rzeczy aż mnie w Twoim wpisie dziwi, bo oświadczasz, że masz wysokie wymagania i dajesz wrażenie, że sam im dajesz radę, po czym dowodzisz, że to dla Ciebie zbyt trudne. Dajesz mocny dowód i na to, że faktycznie „niczego nie kumasz” – bo nie jesteś w stanie z powierzchni i banału pozorów, zejść do głębi problemu zła religii i Kościoła i cokolwiek przytomnie się w tej czeluści poruszać. Możliwe więc, że moja „nieskuteczność” dotyczy właśnie Ciebie. Trochę to mnie martwi, i troszkę też „mi przykro” ( jako i Tobie było „przykro”), ale nieprzesadnie. Są i inni, nawet jeśli nie biskupi, co z natury biskupstwa nie myślą i nie czytają.

    Jak widzisz, ”jestem w krytyce bardzo ostrożny”.

  175. jakub01
    28 września o godz. 11:46

    Wymieniłem dwóch pierwszych bo to są naukowcy, wybitni, piszący, mówiący, wykładając z nerwem, pasją, ogniem. Hitchens nie jest (nie był) naukowcem, natomiast był niezrównanym znawca religii, jej badaczem, pisarzem, polemistą, w którego działaniach emocje byly bardzo mocno połączone, bezbłędnie zintegrowane z wiedzą, rozumem i postawą moralną. Ze znakomitym, wybitnym skutkiem.

  176. @ Ewa -Joanna. Na co awansowal chlop po wojnie, na inteligenta? Nie, awansowal na chlopo-robotnika, bo polski robotnik zawsze” stal jedna noga na zagonie”. A robotnik musial umiec czytac i pisac aby dobrze obsluzyc maszyne i umeblowac sobie leb za pomoca propagandy komunistycznej, ktora wmawiala (z miernym zreszta skutkiem) ludziom, ze teraz kraj jest ich wlasnoscia – chlopow i robotnikow, co dla wczorajszego niewolnika od pokolen bylo taka herezja,ze mimo propagandy i tak w to nie uwierzyl.Powiem ci z mojego wlasnego doswiadczenia jak to wygladalo u mnie w domu. Ojciec wywodzacy sie z inteligencji a matka z chlopskiej zagrody. Nigdy nie potrafila zrozumiec dlaczego ojciec mnie i siostre zamierzal poslac do szkoly sredniej. Dla matki szcytem wyksztalcenia jakiego dla nas obu pragnela byla „dobra zawodowka”.Pamietam jej argumentacja – „Po co im matura? Przeciez to dziewczynki, i tak wyjda za maz”. Najgorsze jest to, ze nie klocila sie z ojcem,ale bylo jej to kompletnie obojetne jakie bedziemy mialy wyksztalcenie i czy w ogole.Ojca uwazala za nieszkodliwego wariata.

  177. jakub01
    28 września o godz. 11:32

    Tu się nie zgodzę: „komuna” bowiem produkowała inteligencję. Z tego, co było, a był lud, ledwo wyzwolony z pańszczyzny. Więc i inteligncja była jak zlepieniec: tu lepsza a tam gorsza, bo inna być nie mogła. Albo więc się zgodzimy że inteligencja była – taka kulawa, albo, że jej w ogóle nie było, bo miała być jakaś dostatecznie szlachetna, a nie była. Bo w ogóle była tak mikra, że ledwo istniejąca, to ją jeszcze Hitler wytłukł, a Stalin, tu i tam też zrobił, choć nie tą samą metodą i w tym samym celu ani zakresie co Hitler.

    Do generalnego pojęcia „inteligencji” zalicza się jej składowa, o czym nagminnie zapominają inteligenci humanistyczni”, mianowicie „inteligencja techniczna”. Ta część inteligencja doszła w PRL do takiego poziomu i takiej wagi, jaka nigdy w Polsce lat 1050 się nie zdarzyła. To należy i pojmować i doceniać.

    Dzisiaj nie kształci się „inteligencji”, ta czeźnie naśsmietniku dziejów wariackiej Polski, tylko produkuje „licencjatów”, czyli, co do wykształcenia – pół-głowków. By mieć całą głowę, należy być magistrem, co jest warunkiem prawie koniecznym, choć niewystarczającym. Nieraz i profesura belwederska nie wystarcza. Co widać boleśnie i tragicznie w jednym.

  178. Herstoryk
    28 września o godz. 10:04
    Niestety na rocznik nie zwrocilem uwagi. Butelka (pusta, surowiec wtorny) lezy w kontenerze szkiel kolorowych. Jak jade do City ze wsi, mijam po drodze miejsce zbiorek takich, to staram. Szklo, papiery, kartony, elektronika, metale, takie tam i inne zbieractwo. Stad nie moge podac rocznika surowca podstawowego, z nalepki. Zapewniam jednak, z przyjemnoscia wypilem, wymieniony surowiec. Zaczem udalem na zasluzony odpoczynek.

    lonefather
    28 września o godz. 10:48
    Jak juz zaplaczesz siebie w okolice srodka Szw, to moze jaka piracka wyprawke urzadzimy na Zabim Morzu, na WooHoo2, albo jaka wyprawke vikinska na mojej ulubionej Sigrid Storråda. Te same morze. Z tym Londkiem to nic do Jul nie bedzie. Ja mam kalendarz co na dwoch by starczylo. Co pozniej, diabli tylko wiedza albo moje koty. Ale cicho siedza. A jakbys na jaki spec napitek mial ochote, to zamowie. Ca 2 tygodnie trzeba, jak na polce nie ma z napitkami w City.

    A z innej parafii. Parafianie @Wszyscy w blogu umilowani. Nie sadze zeby bylo mozliwe. W dajacej przewidziec przyszlosci mozliwe. Polska nic do zaoferowania nie ma. Poza tym co oferuje dzis. Lekarzy, sprzataczki, budowlanych etc. Dla tej oferty, polityki nie trzeba miedzynarodowej. Niezaleznie jaki rzad w Polsce bedzie. Najprawdopodobniej dalej postONRowska prawica bedzie tzw „pierwsze skrzypce” rzepolic rypciumpypcium. Jak zwal ja, tak zwal (moze SiS albo ZiZ nastepnym razem). Taki klimat macie lokalsi, dobry na rzepolenie bez partytury.

    http://krytykapolityczna.pl/swiat/ue/zamienmy-budapeszt-na-sztokholm-czyli-bledy-i-wypaczenia-polityki-regionalnej-pis/

    pzdr Seleuk

  179. Tanaka
    27 września o godz. 22:27

    Brawo. O bisa nie prosze. A brawo za sztuke dyskusyjna wielka jaka zademonstrowales. To jest wielka sztuka, zeby zaczac od zgodzenia sie niemal ze wszystkim na co zwrocilem uwage, zeby zaraz po zgodzeniu sie, stwierdzic, ze sie z niczym co napisalem nie zgodzic.

    I tylko wybacz mi, ze mi sie Twoja sztuka skojazyla z maniera zaczynania wypowiedzi od stwierdzenia, ze „mam dla Ciebie wielki szacunek”, zeby zaraz w dalszej czesci gadania, wszystkie wypowiadane slowa dowodzily kompletnego braku szacunku. I zwroc uwage na to, ze ja Tobie nie zarzucam braku szacunku, a tylko pisze o manierze obserwowanej glownie u politykow. Do tego stopnia mnie to zainteresowalo, ze z obserwacji wyrobil mi sie odruch automatycznie identyfikujacy absolutny brak szacunku do „goscia”, ktory w pierwszych slowach deklaruje posiadanie szacunku do kogos, czy dla czegos.

    Najbardziej to sie z Toba zgadzam w tym, ze jestesmy istotami emocjonalnymi, wiec sie przyznam, ze sie wzruszylem i musze wyrazic wyrazy wspolczucia i laczenia sie w bolu po przegranej walce z maszyna. Tym latwiej mi to przychodzi, ze od juz niemal dwuch tygodni tocze nieustannie przegrywana wojne z Iphonem, ktory z jakiegos tajemniczego dla mnie powodu odmowil wysylania fotek i tylko udziela informacji, ze „Not delivered”… I tylko nie pisz mi, ze to ja sam cos w ustawieniach ustawilem przez co sie nei wysylaja, bo to, ze to ja sam zrobilem, to wiem, ale wojne tocze o to, zeby sie odwrocilo i sie wysylalo… I od dwuch tygodni przegrywam i chyba sie poddam, bo kusi opcja mienia wysylania z glowy …

    Acha i sie zgadzam, ze sie taki nie narodzil, coby wszystkim dogodzil. Wiec sie nie staram i pisze co mysle.

    Pozdrowka
    ~l.

  180. @Ewa-Joanna. Burzuazja ma tyle do tego, ze pozostawila dzieciom i wnukom majatki i pieniadze, dzieki ktorym te dzieci i wnuki mogly ksztalcic sie w najlepszych swiatowych uczelniach i pomnazac odziedziczone pieniadze. U nas szlachta i arystokracja miala nikly wplyw na kulture masowa, bo masa byli chlopi wyzwoleni z panszczyzny przez zaborce.Kupcy byli glownie Zydowscy a w kazdym badz razie – nie polscy, kler wywodzil sie z chlopstwa.No wiec skad niby miala sie brac ta inteligencja? Wybacz ale ja sie nie podejmuje tlumaczenia ci tego. W Rosji nie ma zadnej bWarstwy inteligencji tak jak i u nas.

  181. seleuk|os|
    28 września o godz. 12:39

    Grzecznie dziekuje za zaproszenie na poklad WooHoo2 i na podziekowaniu zakonczymy plywanie po Zabim Morzu. I sie umowmy raz na dzis, jutro i pojutrze, ze jak ja nie bede Ciebie na kiszona rybke namawial, tak Ty nie bedziesz mnie na poklad zapraszal. A zebys mial pewnosc, ze to jest grzecznosc, to ja sie dalem pol wieku temu namowic i blad zrobilem, ze na poklad jachtu pelnomorskiego wszedlem, zeby pokonac Zalew Szczecinski na trasie Szczecin Trzebiez. Pogoda byla piekna, ale fala 18 cm mnie na ament zalatwila i Neptunowi czesc oddawalem na calej trasie i dopiero sztywny lad w Trzebiezy zakonczyl moj kontakt trzeciego stopnia ze starozytnym bozia morska.

    Pozdrowka
    ~l.

  182. jakub01
    28 września o godz. 11:46

    Do listy dodaj jeszcze Neil deGrasse Tyson’a.

    https://www.youtube.com/watch?v=JcI8yn7xQWo

    Pozdrowka
    ~l.

  183. @jakub01

    Nie możesz być aż tak bezwzględna i pozbawiać mnie złudzeń. Od dziecka, od kiedy sięgnę pamięcią, zawsze miałem oficjalnie poświadczane we wszelkich dokumentach pochodzenie „inteligenckie”. I z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że moi rodzice też takim się legitymowali. A ja sam też mogę się wykazać magistrem, co, jak wyżej ujęto, stanowi warunek wystarczający. I zostałem nim jeszcze w czasach głębokiej komuny. Znaczy, stwierdzić z całą pewnością mogę, że jestem inteligentem co najmniej w trzecim pokoleniu. A mój młody w czwartym.
    Nie mogę natomiast wykluczyć, że wcześniejsi w mojej rodzice nie byli z gminu. Nie sprawdzałem. Jakoś mnie to nie uwiera.

  184. @Tanaka. I coz takiego rewelacyjnego stworzyla ta komunistyczna inteligencja techniczna? Nasze wyksztalcenie w ogole nie liczylo sie na swiecie.Kultura byla cenzorowana, edukacja przestarzala i nadeta propaganda, nawet dzis nasz UJ zajmuje ktores tam miejsce w pierwszej 500-ce w rankingu uniwersytetow europejskich. Dzis bierze sie z wczoraj. Dla wczorajszego niewolnika byc robotnikiem to byl skok cywilizacyjny na pewno.Nie neguje osiagniec wynikajacych z awansu spolecznego. Ja tylko twierdze, ze u nas sa inteligentne jednostki lub niewielkie kolka towarzyskie, bo trudno to nazwac spolecznosciami.A co do tytulow, to nie przesadzajmy. Pawlowicz i tym podobni profesorowie do zadnej inteligencji nie naleza. Owszem, wyksztalcenie to jeden z warunkow inteligencji ale wcale nie jedyny ani nawet nie najwazniejszy. Mozna byc genialnym samoukiem.

  185. (znad lunchu w pracy)

    Michio Kaku nie lubiejemy. Z powodu wrażenie że książki napisane żeby się pochwalić „patrzcie ile wiem” Odłożyłam dlatego, nie dla hermetyczności tekstu.

  186. @Paradox57. Otoz to! Od pokolen! A zatem pewne wartosci w rodzinie istnialy i byly kultywowane i to wlasnie dlatego wyksztalcenie wyzsze w takich rodzinach jest czyms oczywistym, bo nie chodzi tu wylacznie o „wyuczony zawod” ale o cos wiecej, o poszerzenie zdolnosci intelektualnych wlasnie.Jaka intelektualna ciekawosc moze pobudzic w swoim dziecku czlowiek, ktory sam jest jej pozbawiony? Ja nie twierdze, ze za komuny nie bylo ludzi inteligentnych, twierdze tylko, ze komunie „produkcja” takich ludzi kompletnie sie nie oplacala, to wolnomysliciele wszak!

  187. @Nefer. Nie odnioslam takiego wrazenia. Ja Kaku b.lubie.Zreszta trudno aby znany na swiecie naukowiec „wiedzial malo”.Kazdy popularyzator nauki musi pokazac co wie, inaczej bylby raczej malo wiarygodny.Ale nawet gdyby”popisywal” sie swoja wiedza, to mnie nie przeszkadza w dowiedzeniu sie czegos nowego i interesujacego.

  188. Jakim cudem znowu wślizgnął tutaj się wulgarny, śmierdzący ser?

  189. Jakim cudem znowu wślizgnął się tutaj wulgarny, śmierdzący ser?
    Tak się wkurzyłam, że kliknęłam na „opublikuj komentarz” bez sprawdzenia, czy w moim poście wszystko jest OK.

  190. @Tanaka. Inteligencja powinna byc jak najbardziej -szlachetna i po prostu madra. Przynajmniej .ja tak to rozumiem. Nie uwazam za inteligencje polglowkow sciskajacych kurczowo w garsci dyplom wyzszej uczelni i podsuwajacych ten dyplom pod nos kazdemu, z kim sie nie zgadzaja, a zwlaszcza tym pozbawionym takiego dyplomu.

  191. Szanowny ludu boży…oh, pardon, oczywiście blogowy!
    Krytykujecie z różnych względów styl Tanaki jako zbyt prokuratorski, albo zbyt kwiecisty dla pospólstwa blogowego. Jest prawdą, że czyta się niełatwo, potrzeba cały czas stosować maksimum uwagi. Zauważyłem nowy wstępniak bardzo szybko, było zaledwie kilka komentarzy. Byłem jednak zbyt zmęczony, aby się delektować treścią i formą tekstu. Po odpoczynku nocnym i dobrym – piątkowym – śniadaniu (sery) przeczytałem całość i przebiegłem sto kilkadziesiąt komentarzy. Sam tytuł wstępniaka jak i jego treść nie nadają się do lekkiego potraktowania inną formą niż tak jak to napisał autor. Myślę, że moje satyryczne podejście do wielu tematów aktualnych nie pasuje do piętnowania zbrodni „namiestników Pana”. Nie mam też tzw. wiedzy na temat ohydnej pedofilii, chyba bazującej na wypowiedzi „guru”, co po niemiecku brzmi – „Lasset die Kindlein zu mir kommen”, choć nie wyjaśnił, w jakim celu. Uczniowie może mieli na uwadze inny cel niż Jezus?
    Dlaczego pisałem ten cytat po niemiecku? To właśnie jest ten potężny wpływ indoktrynacji od kołyski – po prostu nie pamiętam polskiej wersji a tę, wpojono mi pewnie przed staniem się „komunistą”. Co to za komunia była? Ani zegarka, ani adaptera nie dostałem, o rowerze nie wspomnę. Pierwszy rower, który sam kupiłem, był odpadkiem użytkowym na łatanych oponach. Z pierwszej komunii pamiętam tylko okropne ubranko, które mnie gryzło potwornie i tylko to była jedyna rzecz, którą rodzice mi kupili..
    Odbiegła moja myśl – i za nią palec na klawiaturze – od sprawy molestowania. Nigdy nie pytałem matki, dlaczego mnie nie namawiała na działalność ministranta, choć księża mnie namawiali, byłem nawet „Vorbeterem” podczas uroczystości kościelnej. Może nie miała pewności co do uczciwości kleryków? Miała dowody zbrodniczej wprost działalności dawnego proboszcza, ale w sprawach kasy, a nie pedofilii. Nigdy nie byłem sam w towarzystwie księdza. Nawet w konfesjonale rozmawiałem z polskim proboszczem tylko o sprawie, którą mam załatwić w kurii, bo proboszcz wykorzystywał mnie – nie seksualnie – tylko jako posłańca do kurii, bo dojeżdżałem codziennie do Opola do liceum.

  192. Właśnie wróciłam z miasta z biletami na „Kler” na seans wieczorny.
    W Arkadii Cinema City (mieszkam o rzut beretem) można ten film oglądać, poczynając od dzisiaj, od rana do późnego wieczora.
    Oczywiście, nie omieszkam podzielić się wrażeniami.

  193. @jakub01
    Trudno dyskutować z osobniczymi wspomnieniami to grząskie terytorium. A na pewno nie argument.
    Ale zakładam, (opierając się na wypowiedziach) że lubisz się umartwiać to niech ci będzie. Ja wolę bardziej pozytywne podejście.
    Ameryka… nie zdobywali jej inteligenci, przeciwnie tworzyli ją gruboskórni i wulgarni kowboje i osadnicy, bezwzględni i niezbyt praworządni. A jednak dziś jest wiodącą w świecie siłą „intelektualną”, jej uniwersytety są w czołówkach rankingów.
    Nie odziedziczyli tego co mają, zbudowali sami swoją potęgę. Podobnie Australia, dawna kolonia karna, dziś ma uniwersytety w pierwszej setce najlepszych na świecie.
    A ty i tobie podobni żyjecie mrzonkami o minionej przeszłości i zagubionych możliwościach.
    Powodzenia.

  194. Nie wiem czemu ale od lat na wielu forach i blogach co sir to dureń i cham. Aspiracje?

  195. @Mag. Prosze, jesli nie bedziesz zbyt zmeczona podziel sie wrazeniami „na swiezo”. Ja szczegolnie o to prosze bo nie mam mozliwosci zadnej aby ten film zobaczyc w najblizszej przyszlosci. Nie mam konta internetowego i nie moge sciagac co ambitniejszych filmow a pirackie kombinacje zupelnie mnie nie interesuja. Gajos jest wspanialym aktorem .Czy widzialas „Jasmin”? Jestem zakochana w tym filmie.Lec do kina he, he!

  196. @Tanaka, 12:16

    mój tekst sięga do istoty rzeczy, do której się nie sięga. To zupełna rzadkość, a powszechnością jest gadanie po wierzchu i powtarzanie komunałów

    Baaaaa!!!
    I to by było na tyle 😉

  197. Na „Kler” idę jutro.
    Przed tygodniem byłem na „Kamerdynerze”. Gorąco polecam.

  198. @Ewa-Joanna. Nie rozumiem skad wysnulas wniosek, ze lubie sie umartwiac,akurat jest raczej odwrotnie. Ale mniejsza z tym. Amerykanie niczego wielkiego nie osiagneli jako uzbrojona biedota gl.z Europy. Mordujac tubylcow wzbogacili sie zagarniajac kontynent na tyle aby moc sobie kupowac naukowcow z calego swiata. Ale nie kazdy na to idzie.Moje osobnicze wspomnienia to nie argument ale przyklad pewnej dosc powszechnej w Polsce postawy. Holandia ma Uniwersytety w pierwszej dziesiatce choc jest troche mniejsza niz Australia. Na najlepszym z nich tj. Uniwerku w Utrechcie doktoryzowal sie moj syn, (oczywiscie sie chwale ).Nie rozumiem zupelnie co masz na mysli mowiac „tobie i tobie podobni”. Nigdy nie spotkalam kogos sobie podobnego, dla mnie kazdy czlowiek jest inny. No a juz te „mrzonki” i zagubione mozliwosci”?! Bojze sie boga dobra kobieto, skad tyle zlosliwosci i zgryzliwosci ? Chyba „nadepnelam” bezwiednie na jakis kompleksik.

  199. @Ewa-Joanna. Acha, – imputowanie komus wlasnych uprzedzen i „zamykanie tematu” stwierdzeniem ” niech ci bedzie”, to dosc prymitywny chwyt.

  200. @@Tanak, wstępniak, Ateista, 17:56 wczoraj
    Przyznaję, „pojechałeś równo” ‘Tanako’, ale taki jesteś i pewnie wiesz, że im więcej napiszesz, tym masz większą szansę krytyki jakichś fragmentów/całości.
    Kiedyś, moja „miłość blogowa”, ‘Nefer’, wytłumaczyła przyczynę swoich twittowych postów. (ukłony).

    Ilekroć Ciebie ‘Tanako” czytam, to zastanawiam się ile czasu zajmuje Ci przygotowanie długiego tekstu. Żeby był ładnie i zrozumiale napisany. Zauważ, nikt nie zarzuca Ci niestaranności pisarskiej, której przykłady na blogu się szerzą.
    Przypnę więc łatkę wstępniakowi, jest emocjonalny.

    Przeciwieństwem wstępniaka, choć też poświęconym KaKa, jest post ‘Ateisty”.
    ‘Ateista’ nie pisze czegoś, o czy żeśmy na blogu nie mówili. Ale ‘Ateista’ wybrał formę technokratyczną, ‘wali pałą bejsbolową’ w czułe miejsca tego czarnego gangu, zbiera jego grzechy/winy do kupy i kończy romantyczny życzeniem, po którym zrobiło mi się dobrze.

    ”Wszystkie religie powinny być zdelegalizowane i zakazane.
    Dopiero wtedy na Ziemi nastąpi pokój oraz poszanowanie praw ludzi i innych zwierząt.”

    Dlaczego tak mało głosów o tym post’cie?

    Pozdrawiam najserdeczniej obu Panów, których życzliwie zaczepiłem.
    PS
    Na sąsiednich blogach szambo, napad trolli, zjawisko, które powinno wywołać reakcję Naczelnego.
    Kampania w toku, więc będzie się działo.

  201. @ seleuk|os|
    28 września o godz. 12:39

    Herstoryk
    28 września o godz. 10:04
    Niestety na rocznik nie zwrocilem uwagi. Butelka (pusta, surowiec wtorny) lezy w kontenerze szkiel kolorowych. …. Zapewniam jednak, z przyjemnoscia wypilem, wymieniony surowiec. Zaczem udalem na zasluzony odpoczynek.

    Hmmmm…..Polecam bardziej wyrafinowane traktowanie surowca. Najlepiej jest kupić: 1 x butelkę przyzwoitego francuskiego Syrah albo australijskiego Sziraza, co najmniej 3 letniego, oraz 1 x butelkę młodego sikola. Ja osobiście wolę australijskie, po pierwsze dlatego, że są bardziej intensywnie owocowe i aromatyczne, po drugie, bo francuskie jadą na (często nieusprawiedliwionej) sławie pochodzenia a więc tanie są często sikolowate, a drogie są … właśnie… drogie. Wypić (puryści mogą posmakować i wypluć) najpierw odpowiednio potraktowany (z karafki, lub po 1/2g oddechu od otwarcia butelki) kielich tego 3+ letniego, następnie podobnie potraktować sikola. Voila, zrobi się oczywiste, po którym spoczynek jest bardziej zasłużony 🙂

  202. @stasieku
    28 września o godz. 14:38

    Ale ‘Ateista’ wybrał formę technokratyczną, ‘wali pałą bejsbolową’ w czułe miejsca tego czarnego gangu, zbiera jego grzechy/winy do kupy i kończy romantyczny życzeniem, po którym zrobiło mi się dobrze.
    ”Wszystkie religie powinny być zdelegalizowane i zakazane.
    Dopiero wtedy na Ziemi nastąpi pokój oraz poszanowanie praw ludzi i innych zwierząt.”

    Niestety, miraże. Nie będzie religii, to będą jakieś inne izmy, ale nie „ate”, nie „racjonal” i nie „human”. I gatunek będzie robił to samo co zawsze, tyle że nie pod krzyżem, czy półksięzycem, czy gwiazdą dawida. Bo przytłaczająca większość gatunku tak ma, że musi mieć jakiś izm. Żeby bać sie, pogardzać, poniżać, tłamsić, grabić, zabijać tych z innym izmem.

  203. @jakub01
    28 września o godz. 14:17
    Holandia ma Uniwersytety w pierwszej dziesiatce choc jest troche mniejsza niz Australia.
    Bezcenne.

  204. @Herstoryk, 14:58

    Nie będzie religii, to będą jakieś inne izmy, …. Bo przytłaczająca większość gatunku tak ma, że musi mieć jakiś izm.

    Dokładnie TAK!
    https://www.youtube.com/watch?v=yL9FnYo7jlc

    A przecie mi żal, że jak dawniej śnią nam się bożyszcza. I jakoś tak jest, że gotowiśmy czołem im bić.

  205. @ Herstoryk. Moze sztuczna inteligencja nas od tych „izmow” wyzwoli? Moze niezupelnie na temat ale tez o pewnej -innosci.
    https://www.youtube.com/watch?v=5pX-gCfdHv0

  206. jakub01
    28 września o godz. 13:14

    @Tanaka. I coz takiego rewelacyjnego stworzyla ta komunistyczna inteligencja techniczna?

    Nie wiem, jak mogę Ci odpowiedzieć, nie pisząc tekstu co najmniej długości wstępniaka. Zdaje się, że nie masz wykształcenia technicznego ani orientacji w tej materii, co trudnia szybkie porozumienie; musiałbym ab ovo. Powiem więc w zupelnym skrócie: inteligencja techniczna stworzyła całą osnowę, podwalinę, bazę, infrastrukurę materialną Polski i jej gospodarki. Niemal dokładnie od ZERA. To, co dostała w spadku Polska w 1989 roku, to jej robota. Zbudowała Polskę. czy to starczy, czy za mało?

    Z polskim niewolnikiem pańszczyźnianym, ledwo wyzwolonym na czlowieka w II RP masz, oczywiście, rację. Poruszam ten temat od lat.

  207. stasieku
    28 września o godz. 14:38

    Ateista jest w mylnym bledzie, bo jak zabrac religie, to sie co innego w jej zastepstwo wcisnie. Najlepszym przykladem „scientolodzy”. Ne mozna po prostu zabrac, bo beda bronic zabieranego. Zeby znikly religie, trzeba dac cos co nie bedzie religia, a ja skutecznie zastapi, czyli zaspokoi potrzebe…

    Mi co jakis czas przychodza jakies nowe pomysly, ale jak je blizej „badam”, to odrzucam. W sumie pozostaje przy wychowaniu bez religii, ale to by oznaczalo, ze by trzeba bylo wychowywac albo wbrew rodzicom wierzacym, co sie wydaje nie realne, albo oddzielic od rodzicow, co jest jeszcze bardziej nierealne.

    Pozdrowka
    ~l.

  208. wujaszek wania
    28 września o godz. 15:12
    @Herstoryk, 14:58

    A po co „bozyszcza”?
    Obecnie wystarczaja juz celebryci i inne idole… Ach idole, to juz niemal jak poganskie posozaki, czyli bozyszcza. Ludzie se zawsze cos wynajda, zeby sie klaniac i czasc oddawac. Wyglada na to, ze czarno widac, czyli nic nie widac, co by dalo ratunek od religijnej zarazy.

    Pozdrowka
    ~l.

  209. wujaszek wania
    28 września o godz. 14:13

    I na tym polega dyskusja, która się nią nie staje: zamiast porządnej wypowiedzi, jakiej się po Tobie spodziewam po tak soczystej krytyce, rejterujesz z pola.

  210. mag
    28 września o godz. 13:49

    Ale to brzmi: „wrocilam do domu z biletami na „Kler”„, prawie tak samo dumnie jak za czasow susznie minionych: „Zdobylem wianuszek rolek papieru toaletowego!„… Stare wraca w nowej formie. Ja nie zdobylem, tylko nabylem na 12go w Odeon Stretham…

    https://mobi.odeon.co.uk/films/kler/18176/

    Podrowka
    ~l.

  211. Wbrew optymistom na tym blogu (zresztą nielicznym) obawiam się, że kaka trzyma się mocno w Umęczonej, odkąd „odzyskał” majątki (chyba największy przekręt finansowy po 1989), umościł się w szkołach wszelkiego typu i tylko patrzeć, jak tzw. religia stanie się przedmiotem maturalnym, no i przede wszystkim wpływa na stanowienie prawa w RP oraz w ogóle wszędzie wściubia swój zakłamany nochal, jak jakiś Pinokio do potęgi entej.
    Sojusz kościoła z władzą niby świecką symbolizuje (dla mnie przynajmniej) sławetne zdjęcie ministra Szyszki z jakimś grubaśnym i wystrojonym na bogato epidiaskopem w zabytkowej i odpicowanej również na bogato karecie.

  212. @jakub01 13:24

    Ajuści. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że nie jestem jakimś odosobnionym dziwadłem w tej zalewie. Mnie podobnych daje się zauważyć bez specjalnego wysiłku. Wiesz, nawet tu u nas we wschodniej Polsce nie jesteśmy tak zupełnie oderwani od cywilizacji. Mamy nawet w mieszkaniach łazienki.

  213. @@lonefather, Herstoryk
    Dlatego użyłem określenia „romantyczne życzenie”.
    Ukłony

  214. lonefadher
    28 września, g.15:45
    Wiem, że z twojej strony to taki sentymentalny żarcik. A z biletami było całkiem normalnie (czyli NIE jak za peerelu).
    Ponieważ mam do Arkadii bardzo blisko, w ramach spaceru wybrałam się osobiście, zamiast zrobić rezerwację w internecie.
    Zarezerwować i kupić bilet można także w zainstalowanych od niedawna obok kas automatach.

  215. @jakub01
    28 września o godz. 9:11
    Tu nie widzę trolli, a tam na EP to już tak się zatrolliło, że nie widać normalnych. 🙂

    28 września o godz. 11:46
    Dawkins, Krauss i Hitchens
    Dołożyłbym jeszcze Sama Harrisa, Daniela Dennetta. Najmniej mi pasuje Krauss , ale jest w dolnych stanach najwyższych w Miedonii. No to zaskoczenie @jakub01, Dawkins i Hitchens stoją u mnie na półce. Wiem że nie znasz angielskiego, ale uważam, że Dawkins jak i Hitchens używaja pięknego, bardzo świadomego, precyzyjnego języka. W tej branży polecam jeszcze Richarda Feymann np.:
    Richard Feynman: The Uncertainty Of Knowledge

    Mozna włączyć subtitles z automatycznym tłumaczeniem na znany Ci język…

  216. @mag
    Ludzie piszę, że wychodzą z „Kleru” „poharatani”.

  217. @Tanaka. Akurat srednie mam techniczne (techn.rolnicze). Orientacje pewnie masz wieksza, wiec gotowam wierzyc na slowo. Tylko dlaczego w tej zbudowanej z niczego( w rzeczy samej)Polsce bylo tyle koszmarnego bubla?Co to za kwitnacy kraj pozostawila komuna i jaka tworcza mysl techniczna?

  218. mag
    28 września o godz. 15:46

    Wbrew optymistom na tym blogu (zresztą nielicznym) obawiam się, że kaka trzyma się mocno w Umęczonej, odkąd „odzyskał” majątki (chyba największy przekręt finansowy po 1989)

    Nie wiem, czy są tu tacy optymiści co sądzą, że się kaka mocno nie trzyma w Umęczonej, le wiem, że od lat głoszę po wsiach i miastach tezę, że się kaka na Polsce dawno już uwłaszczył i Polak nie jest mu już do niczego (prawie) potrzebny. Maszyneria działa, całkiem sprawnie, cicho, bez dostępu osób niepowołanych i światła i niech tak zostanie – myśli sobie Kościół kat, ktory w ogóle nie myśli.

  219. @Wszyscy
    Ostatnio dowiedziałem się o „nowym pisdzielcu” w gronie moich starych znajomych.
    Czy zauważyliście Państwo, że oni mają jakąś wspólną cechę/zbiór cech?
    Mam w pamięci jeszcze kilka nazwisk, co do których założyłbym się o flaszkę, że miłują genseka, bo nareszcie gensek przywrócił im godność.
    Nara

  220. jakub01
    28 września o godz. 16:08

    No jak czemu – bubla? A Polak nie ma w sobie bubla, co bubluje, bulgocze i się pieniście ulewa? Z Księżyca miała być ta inteligencja, czy ze szlachcica-szaraka?
    Owszem, to co kwitnącego pozostawiła komuna, zostało sprywatyzowane (czasem za porządne pieniądze, zwykle – za bezcen, czyli zbradziarzone do spóły z ukradzionym) i dzięki temu mamy (mieliśmy, to se ne vrati) na emerytury, tzw. służbę zdrowia, administrację, wojsko, szkoły i takie tam. Było co sprzedawać/rozgrabiać. Było. I do czasu boomu finansowania z UE po komunie się jeździło – szyną i drogą, pływało statkiem, chodziło, w niej mieszkalo, pracowało, uczylo i tak dalej.

  221. @Tanaka . No i czy ta inteligencja techniczna nie wspierala sie przypadkiem na inteligencji i wyksztalceniu przedwojennym? Jakos trudno mi uwierzyc w wielkosc komunistycznej inteligencji technicznej. Nie twierdze,ze nie istniala, twierdze, ze odbudowac kraj mozna bylo duzo lepiej. Ot chocby takie paskudelko jak Warszawa. Z jednej strony budowano ze zgliszczy a druga raczka komuna niszczyla to, co jeszcze z wojny ocalalo.We Wroclawiu, ktorego odbudowe doskonale pamietam bom sie na zaminowanym gruzowisku Festung Breslau wychowala, bylo to szczegolnie widoczne.

  222. Ku pokrzepieniu pesymistów

    W 2017 Kościół katolicki w Niemczech liczył ok. 23,3 mln. członków, co stanowi 28,2 proc. ludności kraju. Rok wcześniej było ich jeszcze 28,5 proc.

    “Ogólnie liczby te wskazują, że żyjemy w świecie przełomu i musimy szukać nowych dróg dotarcia do ludzi tak, abyśmy mogli im towarzyszyć i być blisko nich”,
    skomentował najnowsze statystyki sekretarz generalny Konferencji Biskupów Niemieckich, ks. Hans Langendörfer SI.

    Nie traćmy ducha, na południu i zachodzie zaraza! A na wschodzie odwieczny wróg KaKa – prawosławie!

  223. jakub01
    28 września o godz. 13:43

    @Tanaka. Inteligencja powinna byc jak najbardziej -szlachetna i po prostu madra. Przynajmniej .ja tak to rozumiem.

    Być, to powinna. Ale to przecież marzenia, z nikłą szansą na realizację, z każdym rokiem mniejszą, bo z każdym bardziej się nurzamy w klasach średnich i poślednich, a nie dobrach dostarczanych przez gasnącą inteligencję. Madra to możesz być Ty, ja, kolega Ździchu, a nawet – może – blog jako emanacja myśli, co się zestrzeliły we wspólne ognisko – jak gadał jeden taki inteligencik – pomimo praktykowanych co jakiś czas akcji strzelania do siebie nawzajem. Ale ofiar mamy tu niewiele, bo strzela się głównie ślepakami, a nieraz specjalnie tak, by był huk, ale bez trafiania, lub też owszem, ale kula w płot.

  224. @ Tanaka na mily bog, jaka szyna? Jaka droga, jakim statkiem ? Nie mowiac o tym jak sie mieszkalo? Mieszkania wielkoplytowe z krzywymi scianami, podlogami i sufitem to byl chyba przyklad najwiekszego bubla z mozliwych.Nie, nie wszystko za komuny bylo do paly, ale nawet jak pomysl byl dobry, to wykonanie bylo spieprzone bo albo czegos brak albo niechlujstwo i alkoholizm, albo diabli wiedza co? Dlaczego Czesi mogli sobie wybudowac za komuny porzadne autostrady a do Wrocka po staremu jechalo sie autostrada „hitlerowka”, na ktorej niejeden innostraniec zeby stracil, bo uwierzyl w napis autostrada? A jechalo sie jak po schodach.Przyklady mozna bez liku mnozyc.

  225. stasieku
    28 września o godz. 16:19

    “Ogólnie liczby te wskazują, że żyjemy w świecie przełomu i musimy szukać nowych dróg dotarcia do ludzi tak, abyśmy mogli im towarzyszyć i być blisko nich”,
    skomentował najnowsze statystyki sekretarz generalny Konferencji Biskupów Niemieckich, ks. Hans Langendörfer SI.

    Tak jest, przy czym te „Nowe drogi”, „Nowe horyzonty” oraz audycja dla rolników „Przypominamy, radzimy” mają wyłącznie jeden wymiar: skurcz. Przy okazji – żołądka. Tak też i w Polsce, co jest bardzo miłe: wywrotki górnych słów, gigantyzm pozorów, malowanie trawy na czarno, próżność skutków i jazda wyłącznie w jedną stronę – dół.

    Nie traćmy ducha,…

    Tak jest: żeby nie tracić ducha, trzeba mocno chuchać.

  226. @Paradox57. Ejze, ejze, wasc dobrze wiesz o czym mowie i chyba sie jeno dla pozoru draznisz. Wszak to oczywiste, ze za inteligenta nie uwazam kogos kto ma lazienke a nie lata do wygodki. Slawojki dzisiaj na wystawach swiatowych.

  227. @stasieku 16:19

    Ja, mimo wszystko, pesymistycznie. Bo nie wiem, skąd ten spadek procentowy. Czy z powodu odpływu „wiernych”, czy napływu innego rodzaju „wiernych”. A może z tego i z tego? Tak to bywa z procentami.
    Jak do spirytusu dolejesz wody, to alkoholu nie ubędzie, ino przyjaźniejszy do wypicia się zrobi.
    Nie żeby rozcieńczony katolik od razu stał się bardziej strawny. Chociaż kto wie?

  228. @ Tanaka. No dobra, tu mnie boli! Marzenia. Tylko dlaczego marzenia maja byc nierealne? Wszak prawdziwie wielka mysl techniczna to nic innego jak realizacja marzen. Zeby czlowiek plynal przez ocean albo nad nim przelecial albo widzial tego z kim gada, choc ocean ich dzieli.Swiat do pewnego momentu jednak madrzal, a teraz glupieje na potege, bo uznal,ze marzenia sa nierealne, ze od inteligenta mozna wymagac wszystkiego tylko nie madrosci bo to za wiele?

  229. @jakub01 16:34

    Oj tam, delikatnie się tylko drzaźnię. Pewnie, że wiem. Niemniej jednak, inżynierów kształciliśmy naprawdę niezłych i to nie tylko w generacji tuż powojennej. Zresztą i teraz chyba nie jest najgorzej. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ponoszone na to nakłady.

    Natomiast aplikacja to zupełnie inna sprawa.

  230. jakub01
    28 września o godz. 16:27

    @ Tanaka na mily bog, jaka szyna? Jaka droga, jakim statkiem ? Nie mowiac o tym jak sie mieszkalo? Mieszkania wielkoplytowe z krzywymi scianami, podlogami i sufitem to byl chyba przyklad najwiekszego bubla z mozliwych.Nie, nie wszystko za komuny bylo do paly, ale nawet jak pomysl byl dobry, to wykonanie bylo spieprzone bo albo czegos brak albo niechlujstwo i alkoholizm, albo diabli wiedza co?

    Na pewno się na mnie nie pogniewasz, więc Ci powiem, że pytasz, jak dzieci przedszkolne pytały i udzielały fachowych odpowiedzi w audycji Teresy Kłys, puszczanej w „Powtórce z rozrywki”, w dawnej Trójce, nie obecnej trujce: szczerze, fantastycznie i naiwnie pytasz.

    Szyna? Kolejowa. Droga? Samochodowa. Statek – stoczniowy i portowy. Osiedle – wielka płyta? To pewnie wiesz, że za czasów owej wielkiej płyty robiono bardzo porządną urbanisykę, z której do dziś żyją miasta i ich mieszkańcy, niestety ją jedak rozwalając, co oznacza, że „komuna zdycha”. Dziś już nie mamu urbanistyki, ale urbanistykę mniemaną. Nie wiem, czy wiesz, co to takiego urbanistyka, a musiałbym też – ab ovo. Więc w jednym zdaniu: „dobre mieszkanie – dobre życie”. A nawet „Dobra robota” – jak było w PRL-u, za tej urbanistyki.
    Przy czym „dobre mieszkanie to coś grubo więcej niż „dobre ściany”. To właśnie „dobre życie”. Mieszkanie to życie, a nie betonowa ściana, w dodatku krzywa i z wystającym uzbrojeniem.

    A dlaczego ściany byly krzywe? Bo była wolność: nicnierobienia. Byłemu niewolnikowi pańszczyźnianemu się należało – taka rekonwalescencja – bo był ofiarą Kościoła kat i jego szlachcica: każdemu wedle potrzeb, od każdego wedle możliwości – pamiętasz? Zrób proste obliczenie: każdy ma wielkie potrzeby i każdy ma małe możliwości. Jaki jest wynik?

    Krzywe? Bo poziomicę i pion ukradli. I betoniarkę, beton, pręty, żuraw i dźwigowego ukradli, a jak nie zdążyli to dlatego, że pospołu pili. Jak coś można ukraść, to czemu nie ukraść? – przeprowadza szybkie obliczenie polski katolik – i kradnie. Czech to nie Polak i nie katolik – dlatego.

  231. @ Tanaka, problem w tym, ze take cos jak inteligencja przestaje byc ludziom w ogole potrzebne, zastapil to internet, no i ta sztuczna pewno wszystko zalatwi, czyli nas zalatwi.Innymi slowy sami sie zalatwimy tworzac dzieki wlasnej inteligencji, sztuczna inteligencje, ktora zalatwi na amen nasza inteligencje.

  232. jakub01
    28 września o godz. 16:41

    @ Tanaka. No dobra, tu mnie boli! Marzenia. Tylko dlaczego marzenia maja byc nierealne? Wszak prawdziwie wielka mysl techniczna to nic innego jak realizacja marzen.

    jesteś dziewczyną, a jak mam mówić do dziewczyny: Jakub?, Jakubie? Czy to nie byłoby marzenie. O dżenderze?

    Są marzenia do spełnienia i są marzenia do marzenia. A wybudowanie Polski prawie od zera, to aby nie spełnienie marzeń? Marzenia spełnione są zawsze nieco inne niż marzenia śnione, to chyba wiesz?

    …od inteligenta mozna wymagac wszystkiego tylko nie madrosci bo to za wiele?

    Żeby wymagać, trzeba mieć tego inteligenta, czyż nie? No to mi go wyciągnij z kapelusza, bo dziś się takich nie produkuje, a ostatni inteligenci PRL-u to staruszki.
    Mądrości to się trzeba spodziewać po każdym, dlaczego tylko po inteligencie? Ja się spodzieam mądrości po tym i owym blogowiczu, z który miałem taką i owaką okoliczność, ale ci i owi tacy, że się niczego nie spodziewam. [nie mówię tu o Tobie, rzecz jasna 🙂 ]

  233. Taki na przykład inżynier Karwowski 🙂

  234. jakub01
    28 września o godz. 16:52

    Owszem, wyzbywamy się inteligencji oraz nie wytwarzamy. Ale może ludzkość postanowiła się zrównać z chrabąszczami. mają one bowiem inteligencję międzyosobniczą. Każdy jeden – dureń, a w kupie – inteligenci.
    Ka można mieć auto na minuty, to może pożyczyć na minutę inteligencję – wystarczy?

  235. jakub01
    28 września o godz. 16:52

    Juz jakis czas temu mialem zamiar poprosc o to, zebys zaznaczala nei tylko nick do kogo pisesz, ale zebys rowniez podawala godzine postu, do ktorego sie odnosisz to bardzo ulatwi zycie czytelnikom, bo nie bedzie sie trzeba doszukiwac i domyslac.

    Jak sie nie chce pisac, to zwyczajnie „copy/paste”, jak ja i wiekszosc robi…

    O tak:

    jakub01
    28 września o godz. 16:52
    jakub01
    28 września o godz. 16:52
    jakub01
    28 września o godz. 16:52

    I wogle sie nei mecze pisaniem (lol)

    Pozdrowka
    ~l.

  236. @Tanaka
    Teraz tę „urbanistykę” spotyka się na każdym kroku. Taka mi się refleksja nasuwa czasem: dobrze mieć proste ściany. Ale lepiej jeszcze, jak za oknem w tej prostej ścianie otwiera mi się widok na zadrzewiony wąwóz, stok narciarski zbudowany w środku miasta. Kiedy najbliższy budynek o wysokości 10 pięter, który widzę z tego okna stoi w odległości kilometra, a wszystkie bliższe są dużo niższe i też oddziela je ode mnie spora odległość, w dodatku przesłonięta całkiem sporymi drzewami. I to wszystko w samym środku sporego miasta wojewódzkiego z ambicjami metropolitarnymi.
    Dobrze jest otwierając rano okno nie ryzykować, że wpadnie się do mieszkania w budynku stojącym naprzeciwko. Trochę to bywa krępujące.

    Mamy tu jeszcze takie obszary. Tyle tylko, że zbudowane były w latach 50. – początek 70. Na nowych już nie uświadczysz.

  237. Nefer
    28 września o godz. 17:00 Edit →

    Taki na przykład inżynier Karwowski

    Właśnie taki. Inżyniera Karwowskiego cenię wyżej niż większość inych cenności. Film zabawny, a postać – fundamentalna.

  238. Tanaka 16:59

    Pisz „Kubo”. „Kuba” od biedy może uchodzić za żeńską formę.

  239. PS Kwestia dobrej woli

  240. @Tanaka
    Wujaszek Cię zacytował mój tekst sięga do istoty rzeczy, do której się nie sięga. To zupełna rzadkość, a powszechnością jest gadanie po wierzchu i powtarzanie komunałów
    Ty mu zarzuciłes rejteradę. A nie uważasz, że Twój zachwyt nad własnym tekstem to typowy narcyzm, o którym wujaszek wspomniał wczesniej ?
    Ja nigdy nie wpadłbym na taki samozachwyt nazywając mój tekst rzadkością.
    Wybacz, ale wycieranie butów, mycie rączek przed „włażeniem”na Twoj blog, to dobra szkoła dobrego wychowania, ale to troche monotonne.
    Życze miłego tańczenia z magusią salsy i innych tang.

  241. paradox57
    28 września o godz. 17:02

    O, to – to,: widzę, że bardzo zgrabnie wyjaśniasz koleżance @jakub 😀

  242. Tanaka
    28 września o godz. 16:59

    Sporo sie tu na blogu zebralo inteligencji PRLowskiej… bylo nie bylo.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps jakub01 tez chyba popeerelowska inteligencja… Bo „mlodsza mam na mysli @Zorzika tez sie na PRL chyba lapie?

  243. @Tanaka. Ja nalezalam za komuny do SIiTR-u(Stowarzyszenie Inzynierow i Technikow Rolnictwa), co to urbanizacja terenow gl. wiejskich wiem. Pytanie dlaczego przy tylu madrych inzynierach wszystko sie rozlatywalo? Owszem, powody, ktore przytaczasz tez, ale do paly byl system i nasza „dziesiecina”dla Ruskich.No i chyba ten temat zamkniem,co? A co do „po 89″ to faktycznie niewiele wiem. Wyjechalam w ’86a do ’89” bujalam” sie po obozach azylanckich maly majac kontakt z krajem. O calym okresie transformacji w Polsce niewiele wiedzialam w tym czasie i do dzis dowiaduje sie roznych rewelacji na ten temat

  244. Lewy
    28 września o godz. 17:05

    Nie mówiłem, że mój tekst jest rzadkością. Mówiłem zupełnie co innego: że rzadkością jest sięganie w głąb rzeczy (co w tekście staram się czynić). Dużo znasz takich tekstów?

  245. Tanaka
    28 września, g.16:08
    Maszyneria kaka działa sprawnie, bo jest zawsze dobrze naoliwiona.
    Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, by kościół podzielił się z wiernymi, zwłaszcza tymi najuboższymi, swoim majątkiem.
    Tyle że jaki on „swój”? W ciągu wieków wyłudzany na różne sposoby od wiernych w zamian za obietnicę niebiańskiej szczęśliwości po śmierci.
    Wśród księży zdarzają się, chyba za często, niesłychanie obrotni manipulatorzy, którzy wykorzystując swoją pozycję osoby duchownej czyli godnej zaufania, życzliwej i dbałej o „potrzeby” kościoła ( a to nowy dach, kaplica albo dzwony) pięknie strzygą durne owieczki.
    Znam wśród swoich znajomych dwa drastyczne przypadki wielkiego oszukaństwa, jakiego dopuścili się księża – tzw. przyjaciele rodziny.
    W obu przypadkach podstępem (rodzina była nieświadoma księżej manipulacji) zostały zmienione zapisy spadkowe tak, że gros majątku w jednym i drugim przypadku dostało się IMIENNIE panom proboszczowi i wikaremu.
    Nic tylko siadszy i płacz.

  246. jakub01
    28 września o godz. 17:07

    @Tanaka. Ja nalezalam za komuny do SIiTR-u(Stowarzyszenie Inzynierow i Technikow Rolnictwa), co to urbanizacja terenow gl. wiejskich wiem. Pytanie dlaczego przy tylu madrych inzynierach wszystko sie rozlatywalo? Owszem, powody, ktore przytaczasz tez, ale do paly byl system i nasza „dziesiecina”dla Ruskich.

    A sądzisz, że wśród tylu sprzecznych uwarunkowań i tylu sprzecznych chęci i żądań, oraz z tak wewnęrznie poplątanym i straumatyzowanym Polakiem dałoby sie zbudować coś znacząco lepszego? Na jakich przesłankach oprzesz taką tezę?

  247. Panu Dornu komentarze musi nie w smak bo nie odwiesił z moderacji, ho ho

  248. @Tanaka

    Tobie to dobrze. W każdej chwili możesz w swoim tekście coś skrzywić, albo nawet wyprostować.

  249. mag
    28 września o godz. 17:09

    Pamiętasz może, pisał o tym Urban setkami razy, ale przecież Urban to „kłamca”, o takich, technologicznie standardowych przypadkach: staruszka, wierna parafianka, mąż trafił właśnie do Domu Pana”. dzieci nie ma, wyjechały i tak dalej – zostaje sama. Ale w ładnym mieszkaniu: śródmieście Warszawy, Krakowa, Gdańska i innych dumnych miast Polski ( najmilsze są starsze panie z ogromnym mieszkaniem… U Przybory – czułość, w Kościele – cynizm ). Pani niedomaga na zdrowiu jest zagubiona, „to zawsze mąż załatwiał”. Zgłasza się proboszcz: kochanej naszej parafiance zawsze pomożemy. Przyjdą kochane siostrzyyczki. Prychodza kochane siostrzyczki i mówią: kochana nasza i droga siostro w parafii, my siostrze z serca pomożemy, ale dla wygody i prostoty sprawy trzeba zrobić zapisik na mieszkanko, że na Kościół i boży cel; chyba nasza kochana siosrzyczka nie chce, żeby się w łapy kocmucha, albo złego kapitalisty dostało? A tak będzie zawsze u nas, my razem, w mieszkanku, siostrzyczce naszej pomożemy, pośpiewamy kolędy, odmówiomy godzinki….
    Parafianka – hyc – glejt podpisuje: na dobrą sprawę!
    Jak ona hyc – podpisała, tak i ją proboszcz z siostrzczkami – hyc do przytułku, albo hyc – za okno! I hyc: mieszkanko kościelne jest.

  250. @Tanaka. I tu sie sprawa ma cala. Karwowski to wlasnie taki techniczny inteligent jakich sama paru znalam. Doceniam dobre checi przy braku inteligencji wlasnie i to jest to co u Karwowskich cenie – dobre checi przynajmniej. Nie twierdze,ze pieklo musi byc nimi wybrukowane ale tez na tych checiach na ogol sie ostawalo.

  251. paradox57
    28 września o godz. 17:24

    @Tanaka
    Tobie to dobrze

    W piosence jest na końcu tak, że to generał myśli o szeregowcu: takiemu to dobrze..!
    A jak co trzeba skursywić – mów: będę to wykrzywię.

  252. jakub01
    28 września o godz. 17:27

    Karwowski to jest ten, co porządnie zbudował porządną Polskę. I to – zasadniczo – wystarczy. Jak jest coś porządnego pod spodem, to można iść dalej w górę.

  253. Nefer
    28 września o godz. 17:20

    faktycznościowo! Wstępniak trzy dni wisi i zero komentarzy? Musi pan Dorn ostrożny jest. Ale ładnie mówi: moja, od dziś koleżanka, Ewa Siedlecka z „Polityki”

  254. @Tanaka.Na jakich przeslankach? Na wlasnym doswiadczeniu. Znam ludzi, ktorzy potrafili dopilnowac solidnej realizacji swoich pomyslow, takich, ktorym to zwisalo i takich, dla ktorych bylo to absolutnie niewykonalne. Ja zreszta wcale nie twierdze, ze nie masz racji.

  255. @ .Tanaka.Ja bym sie wadzila co do tej „porzadnie zbudowanej Polski”.Wsi wtedy chyba nie ogladales.

  256. pianę tu widzę ogromną…

    (uprasza się nie zwracać uwagi)

  257. Demokracja, przepływ idei przez głowy obywateli
    zetus1
    28 września o godz. 8:40
    Demokracja musi być w głowach obywateli, a nie tylko na papierze. Zgodzisz się @tejocie ?

    Mój komentarz
    Zetus1, bardzo po drodze mi z tobą w dyskusji o demokracji w Europie (zach., środk-wsch., wschodniej). Cały twój elaboracik o demokracji z 8:40 jest w wielkiej zgodności z logiką, faktami i z moimi poglądami.

    Jakaś gradacja geograficzna modeli rządzenia istnieje w Europie. Z punktu widzenia tej gradacji Umęczona leży mniej więcej po środku. Jeszcze wczoraj Polska była bardziej komplementarna z lewą niż prawą stroną mapy, dziś PiSowska ekipa rządząca rozrywa tę komplementarność i pcha nas w prawo. W demokrację nieliberalną (?), narodową i suwerenną, cokolwiek te terminy mają oznaczać.

    Przepływ idei jest zbyt wolny, jak na nasze oczekiwania, a idei trudnych do zrozumienia i wdrożenia, a do takich należy demokracja, jeszcze wolniejszy, ponieważ strumień idei musi przejść przez głowy nie tylko uczonych w piśmie ale i obywateli, a ci ostatni mają swój rozum, swoją mentalność, swoje poglądy na państwo, prawo i metody rządzenia. Takie poglądy, jakie ukształtowała w nich historia. Lub co gorsza, jakaś część obywateli nie ma żadnego poglądu w tych przedmiotach poza odruchami, instynktami i stereotypami myślenia oddziedziczonymi z epok stadnej i plemiennej.

    Dlatego tak ważną sprawa jest edukacja na wszystkich polach społecznych, nie tylko tycząca się młodzieży.

    Co znaczy edukacja, jak ją rozumiem w zastosowaniu do rozwiązywania problemów społecznych, to objaśnię na przykładzie intensywnym, nie mającym całkowitego, dosłownego odniesienia do demokracji, ale pokazującym istotną rolę przepływu informacji w uczenia się społeczeństwa nowych zasad, itd.

    Chodzi mi o operację przejścia z ruchu lewostronnego na prawostronny dokonaną bardzo dawno temu w Szwecji.
    Rząd, wszelkie władze przygotowywały to przejście latami. Kampania zapowiadająca zmiany i uświadamiająca ludziom, co one w praktyce będą oznaczać, co powodować, trwała długi czas. Była pieczołowicie przygotowana, kontrolowana w trakcie, była wielostronnie upowszechniana – słownie, obrazkowo, radiowo, telewizyjnie, ulicznie, prasowo, itd. Gdy nadszedł dzień X, szwedzcy kierowcy zaczęli być egzaminowani przez nową organizację ruchu, dzień po dniu, tydzień po tygodniu. Obyło się bez większych wpadek. Właśnie dzięki temu dokładnemu przygotowaniu i szerokiemu upowszechnieniu oraz wysokiemu poziomowi obywatelskości w obywatelach.

    Wdrażanie demokracji nie jest tak proste jak przechodzenie na ruch prawostronny, niemniej moim zdaniem również wymaga współpracy rządów z obywatelami, szerokiej informacji wysyłanej do obywateli oraz inicjatyw podjętych w edukacji. Ten ostatni element jest najtrudniejszy do opanowania w Polsce, ponieważ polska szkoła nie jest nastawiona na wdrażanie uczniów do ról obywatelskich, na współpracę, na pomaganie, na koordynację, na rozumienie zasad, ich dyskusję i wdrażanie, a bardziej jest nastawiona na egzekwowanie zadań postawionych uczniom (chociaż gdy oglądam ostatnie podręczniki, to idzie w dobra stronę, niePiSowskie podręczniki!). PiSowcy dodatkowo starają się do szkół wtłoczyć swoją politykę historyczną, czyli wszelkiego rodzaju kulty żołnierzy wyklętych, bohaterszczyznę, zamianie klęsk na moralne zwycięstwa, dumę z tego, że MY to MY, itd.

    Na ogół krajanie bardzo słabo rozumieją funkcjonowanie państwa, co to jest demokracja, trójpodział władzy, mandat wyborczy, kompetencje poszczególnych organów państwa, itd. W tej sprawie większość ludzi ma w głowach mętlik, a rozmowę tyczącą się tych tematów często ci ludzie z większości uważają za prowokację słowną i popadają w obywatelską obrazę. Co, masz mnie za durnia? Że co, że ja nie wiem co to jest sejm i sąd najwyższy? -Odwal się mądralo. Tak wyglądał finał niejednej rozmowy na tematy państwa i demokracji, którą nawiązałem z rodakami.

    U wielu obywateli Umęczonej dochodzi do głosu stała tendencja – niech ktoś weźmie to wszystko za pysk i jakoś uporządkuje, bo w tej demokracji, to gadają sralis mazgalis, kłamią, kradną i nic nie robią, a jak przechodziłem wczoraj krzywo przez jezdnię, to mnie siłą dwóch młodych policjantów zaciągnęło do izby wytrzeźwień. Że niby im napyskowałem. A kto jest dla kogo – obywatel dla policjanta, czy policjant dla obywatela – ja się pytam. To już obywatel nie może tych paru piw strzelić w ogródku i pójść prosto do domu?
    By to szlag trafił takie państwo.
    Pzdr, TJ

  258. @paradox57, 16:35
    Jednej z przyczyn upatruję w narastającej niechęci u Niemców do płacenia podatku kościelnego.

  259. @ Lonefather.
    28 wrzesnia 17.02.
    Na blogu Passenta nikt mi nie zwrocil na to uwagi, nawet @Guzdra, wiec tak jakos przywyklam. Musze zatem i tu wyjasnic, ze nie wiem jak wykonac czynnosc „copy/paste”, bo nie potrafie obslugiwac dobrze compa.Czy mozesz mi to w prosty sposob wyjasnic ?

  260. (mamrocze pod nosem coś o nadmuchanym balonie który zajmuje dużo miejsca a pusty w środku)
    uprasza się, itd.

    ***
    Podziękowania dla wujaszka za uprzejmość

  261. @jakub01 17:52

    Pod nickiem masz zaniebieszczone datę i godzinę.
    Jeśli najedziesz kursorem na początek pierwszej linijki, naciśniesz lewy przycisk myszy i trzymając go w pozycji wciśniętej, podjedziesz nią na koniec – zaznaczysz ten fragment tekstu. Następnie wciskasz klawisze Ctrl i C. Potem zjeżdżasz do miejsca, w którym chcesz wkleić ten fragment i wciskasz klawisze Ctr i V.
    W ten sposób skopiujesz adresata wraz z datą jego postu.
    Podobnie zresztą robisz przy kopiowaniu dowolnego fragmentu tekstu.

  262. jakub01
    28 września o godz. 17:52

    Jak to nie umiesz?
    Kiedy umiesz ! Przecierz wlasnie to zrobilas … (lol)
    Znaczy sie skopiowalas i wkleilas namiar na moj post i wkleilas do swojego postu do mnie.

    Pozdrowka
    ~l.

  263. @Prosze sie do mnie zwracac „po uwazaniu”. Ja zwracam sie do ludzi w takim rodzaju w jakim sami o sobie pisza, na ogol nick nie ma plci. Jak mialabym mowic – paradoxie, paradoxo? Jakub, to imie mojego syna, ktory podarowal mi swoj komputer wraz z paroma rzeczami zainstalowanymi na swoje imie, czego nie zmieniam, bo nie umiem i nie widze powodu aby zmieniac.

  264. @lonefather 18:06

    Ja myślę, że @jakub01 zrobiła to z palca.

  265. Herstoryk
    28 września o godz. 14:45

    Udus, zmaltretuj, wyrwij dwa trzonowe siekacze mnie Herstoryk, ale nie wiem kiedy te wino wyprodukowano. Tylko bylo kiedy do butelki nalali. Az poszedlem na Virtualny Butik. Tez nie znalazlem. Jak bede w Realnym Butiku zapytam. Sprzedawczynie w Butiku sa spec szkolone na takie badania. To moze nawet odpowiedza, jaka ma wage zona i corka winiarza w calosci. Znaczy waga zony plus waga corki plus na jakim zboczu na sloncu opalaly wdzieki.

    Mnie w kazdym wypadku ta ciecz pasuje. Bez wzgledu na, jak ma imie pies ogrodnika. Daje link zebys zgadnal wiek zawartosci, jak mozesz. Ja probowalem, ale nie wyszlo. Jak bede w Butiku, zwroce uwage na tylna naklejke, poza sprzedawczyniami. Info zasiegne.

    https://www.systembolaget.se/dryck/roda-viner/jp-chenet-1280802

    Za to moge Ciebie Herstoryk, z cala odpowiedzialnoscia poinformowac. Wlasnie sprawdzilem. Dzis moja elektrownia dala 26,652kWh. Jakby ta wiadomosc do czego byla przydatna.

    pzdr Seleukos

  266. @Lonefather
    28 wrzesnie godz.18:06.
    Date i godzine wpisuje „recznie” a to bywa uciazliwe, bo musze czasem przewinac tekst, jesli np. zapomne czy byla to godzina minut 06 czy 08 na przyklad. Przy kazdej odpowiedzi musze szukac wpisu na ktory odpowiadam aby ustalic date i godzine, jako ze nie od razu odpowiadam bezposrednio a po drodze sa juz inne wpisy.

  267. ciekawe jak tam nasz pombocek

  268. @Paradox 57.
    28 wrzesnia godz.18:05
    W rzeczy samej robie to „z palca”. Mam stary komputer i nie mam tu klawisza Ctr ani C i V (chyba,ze to te same, ktore oznaczaja zwykle litery, bo osobnych klawiszy C i V nie mam) Mam za to klawisz Alt Gr oraz dwa Ctrl (maly po prawej, duzy po lewej stronie klawiatury) Napisz prosze tez kiedy przytrzymac a kiedy puscic klawisz. Jesli to oczywiscie teraz nie klopot.

  269. @jakub01 18:35

    Właśnie tak. Klawisze z literami „c” i „v”. A Ctrl masz z lewej strony nad „Shift” i w najniższym rzędzie w skrajnie prawej pozycji.

    Zresztą te same funkcje (Copy i Paste lub Kopiuj i Wklej) masz w zakładce „Edit” na górnym pasku. Zakładam, że posługujesz się klawiaturą „amerykańską”

  270. PS Przepraszam. Pod „Shift”

  271. jakub01
    28 września o godz. 18:35
    do
    @Paradox 57.
    28 wrzesnia godz.18:05

    To bylo R O Z B R A J A J A C E

    pzdr S

  272. jakub01
    28 września o godz. 18:35

    Wujek Gogle wszystko wie, wystarczy zapytać.

    http://kursdlaopornych.pl/writer/pisanie/kopiowanie-i-wklejanie/

  273. PS Żaden kłopot. Wciskasz po kolei: Ctrl, potem literkę. I zaraz po tym możesz puścić.

  274. paradox57
    28 września o godz. 18:05
    Juz sie dokumalam. Zabarwiam na niebiesko potem wlaczam copiar, potem przenosze w okienko”tresc komentarza” i wlaczam pegar. Tak czy owak dzieki za wsparcie, bo jak chcialam kogos zacytowac,to przepisywalam recznie cytat a to bylo uciazliwe.

  275. jakub01
    28 września o godz. 18:19

    OK ja tez jak najprosciej…

    Strzalka (kursorem) do 9
    Tu naciskam LEWY klawisz myszy
    Teraz „podswietlam”, czyli wcisniety kursor od 9 do „j” doprowadzam
    Puszczam LEWY klawisz a kursor na podswietlony obszar naprowadzam
    Teraz wciskam PRAWY klawisz i wyswietla sie menu, w ktorym jest „copy”
    Naprowadzam kursor na COPY i wybieram przez klikniecie LEWYM klawiszem
    Teraz to co zostalo wybrane przez zaznaczenie jest juz w pamieci kompa
    Wiec wybieram miejsce, w ktorym chce „paste”, czyli wkleic i klikam PRAWY klawisz
    Wyswietla sie znowu menu, w ktorym wybieram „paste/wklej” i klikam LEWY klawisz
    To co zaznaczylem i skopiowalem, zostaje wklejone gdzie wybralem…

    Powinno sie udac, po paru razach bedziesz robic i jedyne nad czym bedziesz sie musiala skupic, to tylko co chcesz skopiowac i gdzie to wkleic.

    Pozdrowka
    ~l.

  276. @jakub01 18:46

    A jak żonie mówię, że kobitki są pracowite, to się na mnie boczy.

  277. paradox57
    28 września o godz. 18:56

    Sam ja tego nauczyles, bo ilekroc chciales cos na nia zwalic to to jej powtarzales.

    Pozdrowka
    ~l.

  278. Na Superstacji swietny wywiad z prof Tadeuszem Bartosiem u Zakowskiego w „Rozmowie dnia”. Bartos mowi o klerze i „Klerze” i warto posluchac, zeby lepiej rozumiec z czym sie my i Polska mierzy.

    Obejzec mozna pod tym linkiem. Mysle, ze warto:

    http://www.superstacja.tv/program/rozmowa-dnia-prof-tadeusz-bartos,6810780/

    Pozdrowka
    ~l.

  279. paradox57
    28 września o godz. 18:43
    Klawiature mam hiszpanska i komputer sprzed potopu, nie ma w nim tych oznakowan, o ktorych piszesz ale juz sobie poradzilam.Dzieki.

  280. @lonefather 19:00

    Co ty mówisz, co ty mówisz.
    A zresztą jesteś usprawiedliwiony. Nie znasz mojej żony.

  281. @jakub01 19:06

    Jak mówią starożytni Rosjanie, kota można obedrzeć ze skóry na wiele sposobów. I każdy dobry.
    A sama widzisz, ile osób wyciąga do Ciebie pomocną dłoń. I nawet nie przymawiają się o postawienie flaszki.

    A propos flaszki. Co kto pije w ten uroczy jesienny wieczór? Ja dziś kupiłem nowe piwko craftowe. Nazywa się „300 procent normy”. Ale czuję, że będę musiał poprawiać czymś bardziej esencjonalnym.

  282. lonefather
    28 września o godz. 18:55
    Hurrrrrrrrrrrrrrrrrrrraa! Dzieki.

  283. paradox57
    28 września o godz. 19:10
    Nauczylam sie i wszystkim Wam serdeczne dzieki. Ja nie pije alkoholu od jakichs 20 lat (nawet cukierka z likierem) ani nie uzywam w innej postaci(np.kosmetykow z zawartoscia spirytusu). Nie naleze do tych co to zabraniaja ludziom pic, palic i uzywac do woli, bo sama (juz) tego nie robie.Zatem na zdrowie tym co kto lubi, ja aktualnie maslanka.

  284. Szary Kot
    27 września o godz. 23:45
    Gadu gadu, a tymczasem smażą wijącego się Kavanaugha. Nieźle się wije.
    Nefer
    27 września o godz. 23:47
    Smażą, smażą. Ja czekam aż obtoczą w piórach po zanurzeniu w smole, wiadomo kogo. I tego drugiego i trzeciego też.

    Nie widziałam tego aż tak optymistycznie. Pani profesor psychologii była wiarygodna i wzbudziła sympatię. Bez tego byłoby już po sprawie. Po jej zeznaniach na lewicy zapanowała radość. Już się witali z gąską.
    Ale facet (który jest zresztą bardzo trumpo-podobny, jakby młodszy brat) uderzył w nutę skandal, demokraci mnie biją, chcą mnie zniszczyć, to partyjny atak na moje dobre imię. Histeria i łzy nawet, ale facetowi ujdzie.
    Więc w chwili obecnej wygląda na to, że jeśli nic nowego się nie wydarzy to go przegłosują. Przez komisję przejdzie na pewno, a przez cały Senat raczej tak. Dwie republikanki się wahają, ale nie jest jasne jak bardzo. Podłość w biały dzień, bezsilność i rozpacz ogarnia, bo kanalie przejęły państwo. Czy prawicowość to jeszcze coś innego niż łajdactwo?

  285. Nefer
    28 września o godz. 17:57

    Balon, a nawet czterysta balonów.

  286. paradox57
    28 września o godz. 19:10

    Malbec 2017 australijskiej prowiniencji Rodziny Castella spod znaku [jellow tail] aktualnie, malymi lyczkami. Wieczorem mam w planie szklaneczke czegos mocniejszego, ale bez przesady, wiec najwyzej trzy..

    Pozdrowka
    ~l.

  287. ¯\_(ツ)_/¯

    ⓣⓞ ⓑⓨⓛⓐ ⓡⓞⓩⓑⓡⓐⓙⓐⓙⓐ©ⓔ ⓢⓩⓐⓝⓞⓦⓝⓘ, ja pije alkohol od jakich 50lat i mam zamiar kontynuowac. Jak jezusmaryja da 50 nowych. Paradox, pewnie polece dzis ten szkocki napitek co niedawno linki do jutupka dalem. Laphroaig mu na imie. Zacna rzecz. Do palenia mam OrangeAgent, ale tylko rekreacyjnie. Zacna rzecz. Mam zamiar kontynuowac jak jezusmaryja da (i moje koty)

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    soʞuǝןǝs ɹpzp

  288. izabella
    28 września o godz. 19:26

    Przyjdzie jakoś wytrzymać

  289. Lewy
    28 września o godz. 17:05

    dzięki 🙂

  290. Tanaka
    28 września o godz. 17:08

    masło maślane 😉

  291. izabella
    28 września o godz. 19:26

    Dopiero widziałam w belgijskich wiadomościach to o czym piszesz. A we Włoszech dwóch prawicowo nacjonalistycznych kretynów. Europa powinna być silną federacją, im bliżej tym lepiej, urawniłowka na wszystko bo się rozsypie, grrr

    Tę smołę i pierze to ja mam zarezerwowane na rynek polski.

  292. No i nauczyłem się copiować paste 😉

  293. lonefather
    28 września o godz. 19:05

    bardzo cenię Bartosia za to, że nie ulega pokusie wszystkowiedzenia, nie nabzdycza się, jest wyważony, unika nawiedzonej egzaltacji.
    Jest częstym gościem u Elizy Michalik.

  294. Panie Nefer i Izabella. Najblizsze wybory do EU Parlament sa 26maj 2019. Varto zainteresowac komu dac kreske (krzyzyk). Ja tez za Federacja jestem.
    pzdr S.

  295. I ja za Federacją.
    To jedyne wyjście dla Europy, jeżeli chce przetrwać. Zwłaszcza przy pogodzie dla nacjonałów.

  296. seleuk|os|
    28 września o godz. 19:53

    To są jedne z najważniejszych wyborów. Właśnie po to żeby faszystów i pisów do środka nie napuścić bo nam Europę rozwalą zanim się obejrzymy. Cały EP pełen korwinów mikke, obateli i pań szydło, jezusmarianapomoc.

    Ja bym zrobiła taką federację że system bankowy, podatkowy, szkolny, zdrowia, wojska, handlu, ruchu drogowego był jeden i ten sam, z wyłączeniem nauczania regionalnej historii i języka danego kraju w szkole i obowiązkowy angielski. Oraz demokracja i europejskość szuflowana dzieciom do główek od małego. A reszta wyrównać.

  297. wujaszek wania
    28 września o godz. 19:55

    Tylko się twitterozą ode mnie nie zaraź :/

  298. No to za Europe… proponuje lyknac, czym kto tam ma.

    Pozdrowka
    ~l.

  299. @wujaszek wania

    A Eliza wyrasta na coraz lepsza dziennikarke. Mysle, ze ma wywazone okazywanie sympatii. Ciut jej jeszcze brakuje warsztatowo, ale jak ja obserwuje, to jest jak zaczalem, ze sie caly czas rozwija i doskonali fachowo. O prof Bartosiu juz powiedziales co ja tez mysle.

    Pozdrowka
    ~l.

  300. Nefer

    Neferko, czlowiek jest obrzydliwa, destrukcyjna maĺpa, ale jak brałem udział na żywo (na ekranie) w artroskopii kolana, mówię otwarcie: szapka bach przed technikani, którzy wymyślili takie fantastyczne narzędzia, które czyściły kolano jak rafę koralową i szapka bach przed moim
    kolegą chirurgiem. W tej chwili leżę na wznak slrócony od pasa w dół i czekam aż odrośnie. Trzym się, Neferko. Trzymta sie syskie.

  301. Nefer
    28 września o godz. 20:01
    Ale Ty radykalka jestes Nefer. Zdrowie Twoje
    pzdr Seleuk

  302. seleuk|os|
    28 września o godz. 19:35
    Jestem fanatyczna milosniczka kotow (choc bez zglupniecia, ktore zwierzetom szkodzi).Mam 1 kota (kotke)rezydenta wychodzacego i 8 dzikich wchodzacych mi do domu. Zatem pozdrowienia dla Twoich kotow od mojego Szperka (caly czarny).

  303. Czegoś podchodzę do Elizy jak pies do jeża, pewno niesłusznie.

    seleuk|os|
    28 września o godz. 20:24

    No. Tak splątać żeby się nie dało nic oderwać.

  304. pombocek
    28 września o godz. 20:21

    Zdrowiej nam pombocku, byle prędko, uściski 🙂

  305. jakub01
    28 września o godz. 20:29
    Ja mam dwa, Boss i Yatzy. Oba gagatki co pasujemy do siebie. Oba spia wlasnie ale Szperka pozdrawiaja. Ide zrobic kanapki, bo mnie brzuszek przymusza wieczornie. Ale zaraz jestem z powrotem. Z literatury pozablogowej dzis nic ciekawe nie zaobserwowalem, to dalej bedzie ta szkocka leciana

    Yatzy
    https://www.bing.com/images/search?view=detailV2&ccid=pAbk6FxL&id=80A583B8011CBA2DA55FD97E234F46518956E8CA&thid=OIP.pAbk6FxLn2vnF6u_UQmnaAHaG_&mediaurl=http%3a%2f%2fblogg.wikki.se%2fwp-content%2fuploads%2f2014%2f08%2fyatzy6.jpg&exph=768&expw=814&q=Yatzy+%c3%96rebro+Katthem&simid=608048538582581868&selectedIndex=0&ajaxhist=0

    pzdr Seleukos

  306. wujaszek wania
    28 września o godz. 14:56
    przyszło mi na myśl, że cały post to tyle, że nie zjedzą kolacji.
    Co prawda użyto słowa „głodówka”, ale kto pamięta, w jakich okolicznościach padły te słowa i kto je wypowiedział?

  307. lonefather
    28 września o godz. 19:05
    Prof. Bartos nie daje sie sprowokowac do udzielania odpowiedzi „pod teze”.Natomiast Zakowski robi sie coraz czesciej irytujacy, kiedys byl lepszy, czy tylko tak mi sie zdaje? Prof.Bartos podobnie jak prof.Obirek, to ludzie wiarygodni. Skoro zatem twierdzi, ze KK ma sie w Polsce dobrze to znaczy,ze ma sie dobrze i nic mu nie zagraza przez najblizsze lata. Tez tak mysle.

  308. Na kolano @pombocka piwo mało odpowiednie. Zresztą i tak mnie lekko zawiodło. Pora na coś stosowniejszego. Czyli wiśniówka własnoręczna. Pod kolano. Bedzie @pombocek rowerował po 100 kilometrów jak wcześniej.

  309. seleuk|os|
    28 września o godz. 20:41
    To nie Ty je masz,( choc moze sie do tego nie przyznajesz he,he) to one maja Ciebie. Pies ma swojego pana, kot swojego czlowieka.

  310. Chciałabym napisać coś mądrego ale sów brak. Polecam (po angielsku)

    https://youtu.be/svwslRDTyzU

  311. jakub01
    28 września o godz. 20:50
    Cos w tym jest. Wprowadzilem ostatnio dwa lozka, bo mnie wywalaly. To teraz mam te co mnie zostaje, jak juz oba wybiora. Na goscinnych lozkach spac nie chca. Ile razy pytalem, nigdy rozsadnej odpowiedzi nie bylo. Same omyki.
    pzdr Seleuk

  312. Nefer
    28 września o godz. 20:53
    Corbyn na skrzypkach byl najlepszy
    Tu bez skrzypek. Cienki grajek.
    https://www.politico.eu/article/brussels-rolls-out-a-red-carpet-for-jeremy-corbyn/
    pzdr Seleuk

  313. jakub01
    28 września o godz. 18:46
    ja to wszystko kopiuję myszką, Tez się zaniebieszcza, mozna przenieść całośc cytowanego tekstu na dół okienka, w którym się wypowiadasz. Z tym, że lepiej sowje wypowiedzi napisać w notatniku, w Wordzie, a potem całośc skopiować i wrzucic na okienko. Gdy czasem się zdarzy, że tekst poszedł w chmurę zamiast na blog, można wrócić do tekstu w Wordzie i znów skopiować w okienku, kliknąć Opublikuj komentarz i gotowe.
    Każdy z nas ma za sobą doświadczenie skierowania w niebyt, w chmurę, diabłom, co nadali tekst, nad którym pracował kilkanaście minut. Lub dłużej.
    Przećwicz proszę, przyda sie nie tylko na blogowisko.

  314. acha, gdy juz się napisze tekst włąsny jako odpowiedź, nie mozna zapomnieć o skasowaniu cytatu, czyli wzmiankowanego tekstu.

  315. Bo to jest z jednej strony „Keeping apperance”, taki serial byl jak kto pamieta, z drugiej utrzymanie wladzy. Jesliby teraz Torysie kurs zmienili po tym wszystkim co gadali, to by na lawce rozerwowych wyladowali na 30, lub jeszcze wiecej lat…

    Na wyjscie, na ktore licza wszyscy, chyba nawet Torysie tez, to przedterminowe wybory i wygrana kogokolwiek poza Torysiami i UKIPem. Wtedy drugie referendum bedzie mozliwe, i mozliwe, ze byloby z wynikiem „Remain”…

    Bo tylko z ulga oddajac wladze Torysie nie straca twarzy, choc straca wladze, to beda mogli do niej wrocic wczesniej niz za 30 lat.

    Dlaczego 30 lat, bo Anglicy maja dobra pamiec i komus kto sie politycznie zblazni, pamietaja blazenstwo calymi latami.

    Pozdrowka
    ~l.

  316. @seleuk

    Odebrales maila kontaktowego?

    Jesli nie, to odbierz i odpisz… „za pamieci”.

    Pozdrowka
    ~l.

  317. seleuk|os|
    28 września o godz. 20:57
    Wielkosc miejsca jakiego potrzebuje kot do spania jest odwrotnie proporcjonalna do wielkosci kota. Jesli masz dwa, to wlasciwie z lozkiem nalezy sie pozegnac i wstawic nastepne. Jesli chcesz miec kota, to trzeba pogodzic sie z tym, ze to nie on u ciebie zamieszka, tylko ty u niego. Kazdy kociarz wie, ze sluzy swojemu kotu i nic sie z tym zrobic nie da. Mag tez ma piekna, czarna kotke Dzezi. Z kotem sie nie wygra.
    Najlepszego!

  318. seleuk|os|
    28 września o godz. 21:04

    Cienki, taki „chciałabym i boję się”. Tu się strasznie z Angoli natrzasają po kątach.

  319. lonefather
    28 września o godz. 21:13

    Ten post sie odnosi do tego co zlinkowala @Neferka

    Pozdrowka
    ~l.

  320. jakub01
    28 września o godz. 21:14
    seleuk|os|
    28 września o godz. 20:57

    Oj tam oj tam… Moje wiedzialy gdzie jest granica i konczy sie tolerancja. Nigdy nei zaobserwowalem nawet najmniejszej proby wywalenia mnie z mojego lozka. Przychodzily i spaly „nie wyzej” niz do kolan…

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Na czym polega ulozenie relacji z kotem nie bede sie rozpisywal, za to polece ksiazke:

    Autor: Julie Tottoman
    Tytul: Superstar Cats
    ISBN 978-1-4091-7490-5

  321. konstancja
    28 września o godz. 21:09
    Dzieki za podpowiedz, tylko ja nie umiem rowniez korzystac z notatnika w Wordzie, nawet nie wiem co to jest. Wybacz, ale z komputerem mam od niedawna do czynienia, wiec choc to wszystko okazuje sie bardzo proste, to przeciez nie dla nowicjusza.Poszukam w google. Raz jeszcze dzieki i pozdr.

  322. Panowie @@lonefather, Tanaka. Nic nie mam przeciw wymianie prywatnych adressow. Mam tez adress info(at)softmould(dot)com co jest adress(jeden z) z mojego pryw domain. Do Tanaka odpisalem.
    pzdr Seleuk

  323. lonefather
    28 września o godz. 21:23
    Ja to z kotami raczej „mjukis” jestem. Inne rzeczy moze niezabardzo, tylko koty.
    pzdr Seleuk

  324. lonefather
    28 września o godz. 21:23
    Koty to zwierzaki, ktore znam lepiej niz siebie, jestem tez na portalu dla milosnikow kotow. Tu jednak nie chodzi o ulozenie relacji z kotem ale o to,ze kociarz rasowy po prostu rozpieszcza swojego futrzaka i na swoj sposob bawi go uslugiwanie kotu. A jak rozprostowywales nogi, kiedy koty spaly „do kolan”? Moj Szperek tez wyzej nie wlazi ale przednie lapy wisza mu z prawej stronie lozka, a tylne z lewej, tak ze ja spie z podkurczonymi nogami aby go nie potracac. Ostatecznie ma swoja budke ale lubie kiedy ze mna spi i on tez. Ma niespelna rok a potrafi sie rozciagnac jak tasiemka. Sama nie wiem jak on to robi.

  325. Godzi się wychylić coś godnego za pombockowe kolano 🙂

    @Nefer, jesień, dziebko hibernuję, ale „ja jeszcze z wiosną się rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańczę”.

    Michalik zaczynała jako dziennikarka prasy konfesyjnej. Chyba „Niedzieli”.

    @konstancja, jaki „film”, taki post 😉

  326. Skål za Pombocka kolano
    pzdr S.

  327. Az mnie zaintrygowalo. Z Michalik Eliza. Nie powiem, nie powiem…
    pzdr S

  328. Zreszta dla wyjasnienia Szanownym Blogowiczom. Moja obecnosc na tym blogu, pierwotny cel miala inny jak towarzyski. Zeby nieporozumien nie bylo.

    Raw Whois Data
    Domain Name: softmould.com
    Registry Domain ID: 105479983_DOMAIN_COM-VRSN
    Registrar WHOIS Server: whois.ascio.com
    Registrar URL: http://www.ascio.com
    Updated Date: 2018-09-23T01:48:47Z
    Creation Date: 2003-10-23T11:21:20Z
    Registrar Registration Expiration Date: 2019-10-23T15:21:20Z
    Registrar: Ascio Technologies, Inc
    Registrar IANA ID: 106
    Registrar Abuse Contact Email: @ascio.com
    Registrar Abuse Contact Phone: +44.2070159370
    Domain Status: clientTransferProhibited https://icann.org/epp#clientTransferProhibited
    Registry Registrant ID:
    Registrant Name: Domain Privacy
    Registrant Organization: Domain Privacy ApS
    Registrant Street: Ny Ostergade 3
    Registrant City: Kobenhavn K
    Registrant State/Province:
    Registrant Postal Code: 1101
    Registrant Country: DK
    Registrant Phone: +45.46907100
    Registrant Phone Ext:
    Registrant Fax:
    Registrant Fax Ext:
    Registrant Email: @softmould.com
    Registry Admin ID:
    Admin Name: Domain Privacy
    Admin Organization: Domain Privacy ApS
    Admin Street: Ny Ostergade 3
    Admin City: Kobenhavn K
    Admin State/Province:
    Admin Postal Code: 1101
    Admin Country: DK
    Admin Phone: +45.46907100
    Admin Phone Ext:
    Admin Fax:
    Admin Fax Ext:
    Admin Email: @softmould.com
    Registry Tech ID:
    Tech Name: Domain Privacy
    Tech Organization: Domain Privacy ApS
    Tech Street: Ny Ostergade 3
    Tech City: Kobenhavn K
    Tech State/Province:
    Tech Postal Code: 1101
    Tech Country: DK
    Tech Phone: +45.46907100
    Tech Phone Ext:
    Tech Fax:
    Tech Fax Ext:
    Tech Email: @softmould.com
    Name Server: ns01.one.com
    Name Server: ns02.one.com
    DNSSEC: unsigned
    URL of the ICANN WHOIS Data Problem Reporting System: http://wdprs.internic.net/
    >>> Last update of WHOIS database: 2018-09-28T20:01:12Z <<<

    For more information on Whois status codes, please visit https://icann.org/epp

    pzdr Seleukos

  329. @ selleuk (os)
    Co robić z kotem przed snem, by nas nie budził?

    Utrzymuj kota w aktywności przez cały dzień. Niech wie, że bawimy się w dzień, a w nocy śpimy.
    Pobaw się z kiciusiem dodatkowo przed porą spania. Dzięki temu powinien spokojnie przespać więcej czasu i cię nie budzić.
    Nakarm kota przed snem. Po kolacji powinien mieć ochotę na drzemkę.
    Jeśli zebrało mu się na nocne harce, zmień pościel – gwarantujemy, że kot będzie chciał ją przetestować!
    Pozostaw wszystkie zabawki poza sypialnią. Szczególnie te wydające dźwięki.
    Jeśli kot poluje na twoje nogi, miauczy, wpatruje się w ciebie, boleśnie ugniata bądź popełnia inne łóżkowe przestępstwa, postaraj się nie zwracać na niego uwagi. To najefektywniej rozwiązuje problemy i pozwala uniknąć niechcianych zachowań.

  330. seleuk|os|
    28 września o godz. 21:30

    OK zrozumialem.

    Objade bez zbaczania z objezdzania. Stan sie Twoja wola.

    Pozdrowka
    ~l.

  331. jakub01
    28 września o godz. 22:11
    Absolutnie zgadzam. Choc czasem Boss budzi mnie w srodku. Pierw mnie „czesze”. Jak nie obudze, to zaczyna gryzc w ucho. Delikatnie. Nic nie chce, tylko ma nudno, to chce zebym obudzil. Wystarczy.
    pzdr Seleuk

  332. @ Jak kazdy kociarz popelniam blad zbyt wiele piszac o kotach. Wbaczcie tu nie miejsce na to. Polecam za to” Portal dla milosnikow kotow.”Przepiekne zdjecia, ciekawe artykuly nie tylko dla milosnikow kotow.

  333. jakub01
    28 września o godz. 21:36

    Ty nie wiesz, wiedziec nie mozesz, ze ja jestem KOT, bo spod LWA jestem. MAle sie moze platac kolo mnie, ale ja jestem JA i wyobraz sobie, ze wszystkie koty, ktore ze mna mieszkaly to bez slow rozumialy i respektowaly… Znaczy sie SZANOWALY i wyznaczonych granic nei przekraczaly.

    Pozdrowka
    ~l.

  334. Też lew. Najlepszy znak zodiaku 🙂

  335. lonefather
    28 września o godz. 22:18
    Mam nadzieje, jak juz w Szw bedziesz, pare dni zarezerwujesz, zebysmy pogadali. Jak nie na pokladzie jakim, rozumiem, to na stalym ladzie. Okolica u mnie ladna, konie sa, ale ja nie podlaze. Tylko z daleka ogladam, jak Ty okrety.
    pzdr seleuk

  336. jakub01
    28 września o godz. 21:36

    One sie do mnie przymilaly, a nie ja do nich. To samo jest z kotka mojej obecne partnerki, bardzo rasowa Moscow Blue… Jak przyjezdzam, to ku zdumieniu partnerki podchodzi do mnie i mialczac obciera sie mi o nogi… Wie cholera, ze ja bardzo lubie i robi co moze zeby pokazac, ze i ona mnie … Ma zreszta ku temu powody, ale je tu na razie przemilczmy.

    Pozdrowka
    ~l.

  337. seleuk|os|
    28 września o godz. 22:25

    Prywatne poza blogiem. Napisz. Ja odpisze.

    Pozdrowka
    ~l.

  338. Czy widzieliście już, o najpiękniejsi na świecie, Kler?

    Przyznaję, że jak dziecko lubię się łudzić nowymi zabawkami.
    Wkoło więc znowu pełno kleru, kraj katolicki, a jeszcze mało kto go widział i nie wie co w związku z klerem czynić, myśleć i mówić.
    Bo że robić z klerem i dla kleru będzie to samo, widz suwerenny, nie ulega wątpliwości.
    Najwyżej nieco bardziej zagłosuje na dziarskich chłopców, co bezbożnikom wybiją takie filmy z głowy.

    Kto uzna, że piszę ponure bzdury, że nie jesteśmy tacy jak piszę a lustereczko nie kłamie, że Smarzol poruszy nowinami z zakrystii ziemię(tę)…
    … niech sobie przypomni najlepszy lustrzany film w/w „Wesele”, nielekką „Drogówkę”, niech przypomni wreszcie panendoskopiczne społecznie „Pokłosie” … które zapamięta chyba tylko Stuhr Maciej.
    Po latach, aspiracje weselne wyznacza Zenek Martyniuk, drogówka już nie łapuje a taseruje, a tłuczenie pałką żydów (z małej, czyli obcych) jest przedmiotem pochodów państwowych.

    Mnie jak widać od „Kleru” bardziej interesują widzowie i ich zachowania.
    Dlatego, jak już wspominałem, piszę te słowa z mojej nowej zabawki – pancernego batyskafu, z opcą autodestrukcji, gdyby kler chciał dla odmiany choćby zobaczyć przez bulaj mnie.
    Napiszcie, co zmienił w waszym życiu i otoczeniu zobaczony „Kler”, ale oglądany w lustrze.
    – – –

    jakub01
    28 września o godz. 10:40

    Tak właśnie o to mi chodziło – refleksję o względności obyczaju.
    Perwersje starzeją się śmiesznie.

    Herstoryk
    28 września o godz. 10:51

    Na blogu obowiązuje zwięzłość mądrości, wypracowywana dekadami.
    Wystarczy jedno yes, w dążeniu do absolutu zwięzłości +sir.
    I koniec dyskusji, wykonać. ( 😉 )

  339. PS
    Ratunku. Bold wypełzł poza nagłówek. Sorry.

  340. @Gekko

    Ale dlaczego krzyczysz?

    Pozdrowka
    ~l.

  341. @Gekko

    juz wiem dlaczego (lol)

    Pozdrowka
    ~l.

  342. …. Bo nie „zamknales” boldowania …

    Pozdrowka
    ~l.

  343. ZAMKNĄŁEM!
    ale się sztucznie inteligentnie usuwerenniło na całość.
    CZY ADMIN JESZCZE MOŻE…?
    wow.

  344. @Tanaka

    Właśnie widziałam film Kler! Film zrealizowany znakomicie. Zrobił na mnie ogromne wrażenie. Kasta sukienkowych pokazana „w całej krasie „. Myślę że wielu oglądających otworzy szerzej oczy i w końcu popatrzy na nich bardziej krytycznie.
    Przed moim kinem nie było żadnych incydentów. Przypuszczam,że celowo rozpuszczalne pewne plotki,żeby straszyć ludzi.

  345. lonefather
    28 września o godz. 21:13
    uwielbiałam ten serial! mam jeszcze ze trzy sezony, czwartego juz nie kupiłam. Uczyłam się języka (podstaw) z niego, bo ma napisy polskie, ale wszystko w oryginale.
    Hiacynta była strasznie irytująca, jej męzowi i Elzbiecie-sąsiadce oraz jej bratu dałabym gazetą po łbie, że tak się dają terroryzować.
    Za drugim razem widziałam już momenty humorystyczne.

  346. _+_+_+_+_+_
    Kler wypada znakomicie, w całej krasie.
    Żeby to ocenić, trzeba było to wiedzieć o nim wcześniej.
    I czekać na bilet do salonu luster.
    _+_+_+_+_+_
    Być prorokiem, to prawie jak Tanaką, na tej drabince, z której zagląda się samotnie w jądra wciórności.

  347. zetus1
    28 września o godz. 8:40

    @tejot
    26 września o godz. 15:50
    Uważam, że UE nie za wcześnie przyjęło do siebie środkowo-wsch. Europę. To był moment historyczny być może takie okienko transferowe, które należało wykorzystać.

    tejot
    28 września o godz. 17:46

    Ciekawie dyskutujecie, dodam swój głos.

    W sprawie przyjecia Polski i 9 innych państw do UE sądzę, że było to zrobione w dobrym momencie z tego powodu, że później przyjęcie byłoby wątpliwe, a może nawet już niemożliwe. A jeśli, to prędzej niewielkich państw, w rodzaju państw bałtyckich, które Unia mogłaby łatwo zasymilować, a gdyby fikały, byłby to ledwie kłopocik, a nie poważny problem, jak w przypadku Polski. Państwa bałtyckie zresztą mają mocno inną kulturę, tradycję i historię. Luteranizm, związki ze Skandynawią, języki, rola Szwecji w ich historii powodują, że są one mocno odległe od realiów Polski, może, częściowo, poza Litwą, która z Polską silnie była związana i ma doświadczenia katolickie, ale też nie tylko.

    W tym jednak było przyjęcie Polski do UE grubo przedwczesne, że Polska była kulturowo, mentalnie i na innych jeszcze płaszczyznach, w sumie – cywilizacyjnie, nieprzygotowana. Bardzo nieprzygotowana i jak widać po doświadczeniach czternastu lat – ciągle są z tym fundamentalne problemy, a nawet może większe niż były.

    Historia kształtowania się Polski jako państwa i jako wewnętrznej struktury oraz zbiorowiska ludzkiego, wyraźnie się zaczęła rozchodzić z kierunkami dążeń cywilizacyjnych Zachodu (dokładniej jego cywilizacyjnego jądra) już w średniowieczu, z czasem osiągając różnice tak wielkie, że powstały zupełnie różne jakości cywilizacyjne, niepozwalające na wzajemne porozumienie i wymianę myśli, dóbr, wartości.

    Unia słabo pojmowała, kogo sobie do siebie bierze. Podłożem do decyzji na „tak” wobec Polski były nadzieje, dobre życzenia (niewątpliwie pomoc – w tym w sporej mierze zupełnie spontaniczna i oddolna – Polakom w czasach „Solidarności” grała tu pozytywną i ważką rolę), rozsądek, ale i silne złudzenia: że Polak się z Europą łatwo porozumie, że się zechce uczyć, będzie twórczy, aktywny, pojmie sens Europy jako wspólnoty, podzieli te same wartości cywilizacyjne.

    Nieporozumienia co do siebie nawzajem, a z polskiej strony niemal hermetyczna niezdolność i organiczna niechęć pojęcia, co to takiego „cywilizacja europejska”, fantazmatyczne przekonanie, że to Polska była, jest i będzie twórczynią, centrum i filarem owej „cywilizacji europejskiej” silnie wpajane przez Kościół kat, co to nieustannie gada, że jest „fundamentem i tożsamością cywilizacji europejskiej, a skoro Polską rządzi Kościół kat, a Europą już nie, to znaczy, że jest to dowód na to, że Polska jest tą „prawdziwą Europą” – składają się a to, że mamy taką sytuację jak obecnie.

    Do tego dochodzą dwa czynniki, na które rzadko się zwraca uwagę, a są one bardzo ważne:
    * nazwisko „Kaczyński” nic w Europie nie znaczy, nic pozytywnego, a wyłącznie negatywnego. Kaczyński nigdy nie znajdzie się wśród liderów Europy, jak znalazł się Kwaśniewski (Miller i różne inne komuchy), a teraz – Tusk. To musi w nim wywoływać organiczną zawiść i wścieklicę.
    * Kościół kat nic nie znaczy poza Polską, cały ten nasz Święty Ojciec Święty i bajki na jego temat, to nadymanie się Lolkiem jako „największym Europejczykiem”, ba „największym człowiekiem świata” – tp pusty balon, uzurpacja która Europejczyka może skłaniać albo do wzruszenia ramionami, albo do wkurzenia: bezczelnych uroszczeń się w Europie nie lubi.

    I jedni i drudzy, nic nie znaczący poza granicami, bardzo wiele, teraz – prawie wszystko, znaczą w samej Polsce. Operując komunałami, pustymi, albo zafałszowanymi i skłamanymi hasłami-wytrychami w rodzaju: „tysiącletnia chrześcijańska Polska”, „wspaniała , potężna, wielka Polska”, „mocarstwo europejskie” , „wielkie zwycięstwa moralne”, „komuna”, „Prawdziwa Polska”, Polak-katolik”, „Papież-Polak” , „wielcy patrioci”, „żołnierze wyklęci” i tak dalej , obie, mające wspólny interes strony, najusilniej trzymają Polaków w ciemnocie . Pozbawianie ludzi rozumów i implantowanie im propagandy, klamstw, bredni oraz wszczepianie silnych, wzmożonych uczuć: obrazy, wściekłości, zazdrości, frustracji, agresji – czynią, realnie, z Polaka, niewolnika Kościoła kat i pisodów, a odcinają od tego, czym jest sens podmiotowości, wolności, otwartości, życzliwości, zgody na wspólna wartość pn. „Europa” .

    Tejot pokazuje, jak długo, starannie, rzetelnie szykowała się Szwecja do operacji zmiany kierunku ruchu drogowego , co jest drobiazgiem wobec zmiany cywilizacyjnej koniecznej Polakom, a przecież nawet taka operacja jak w Szwecji – w sprawie ruchu drogowego – nie została w Polsce – w sprawie ani cywilizacyjnej, ani żadnej innej, choćby np. praw człowieka, edukacji rodzinno-seksualnej czy jakiejkolwiek innej, wykonana. I dopóki będzie rządził Kościół kat oraz typ mentalny pisoidalny, nic takiego nie zajdzie.

    Zło religii, „kultury chrześcijańskiej” i Kościoła kat, w tym też – koszmarnie – się manifestuje.

  348. jakub01
    28 września o godz. 21:26
    poprzedni wpis poszedł w chmurę, bo czymś pacnęłam w klawiaturę.
    Ale ad rem
    Wordsa ma każdy komputer, laptop. Nawet ten przedpotopowy na korbkę. Word to system operacyjny, bez którego w ogóle nie mogłąbys pisać.

    Nie jestem tak obeznana z kompem, ale coś tam, coś tam potrafię. Nie wątpię, że i Ty też sobie poradzisz. W razie czego własne dziecko podpowie, ew. dziecko sąsiada, jesli ma trochę cierpliwości.

  349. @ Tanaka

    Pokusę włączenia się poskromiłem wcześniej, jednak coś dodam.
    Teza, jakoby UE nie wiedziała co robiła jest z gruntu mylna i ignoruje samą zasadę.
    Zasada fundamentalna i świadoma była taka, że jak się wykluczonego cywilizacyjnie na salony wpuści, kupi mydło i nakarmi oraz odbierze glejt, że dalej będzie za darowane mył się sam, to on sie wyrówna.
    Innymi słowy była to akcja afirmacyjna, tyle że uczenia małpy fryzjerstwa za pomocą dotacji na brzytwę.
    Standard gumna małpiego gaju, że dobroczyńcę się oszukuje, okrada, potem opluwa, wreszcie oskarża o molestę (czyli wiesza kapitalistę na darowanym sobie sznurku do snopowiązałek) jest dla cywilizacji tak odległa epokowo, że aż zabójcza w sile wirusa wydobytego z grobu Faraona.
    A ruscy – przeciwnie, tam cywilizacja (i inteligencja techniczna) tradycji nie odpuszcza; jak zakłuć to jak najprymitywniej na chama jawnie, na postrach.
    Byle nie dac się złapać.
    U nas ruskich tyle, że prawie każdy w całości, wyłączając krzyżyk na szyi.
    Jak w kawale o US-szpiegu w US-SR (tylko na odwrót), co uwierzył że sam ruski, dopóki mu nie uświadomili ruscy, że u nich „cziornych niet”.
    Nie, cywilizacja nie jest ani głupia ani pochopna, tylko… za daleko od gumna, i stąd zbyt naiwna, aby pojąć grozę Smierdiakowów.

  350. Już za tydzień film o panach w czarnych sukienkach puszczany będzie zaledwie 650 metrów (w linii prostej) od obrazu najczarniejszej Madonny.

  351. Co byscie @@Tanaka, Zetus, Tejot i @Inni nie napisali to o kant d..y potluc. Cobym ja nie napisal tez. Co nie znaczy bez sensu, dla wlasnej uczciwosci warto pisac, mowic, przyklady pokazywac i takie. Warto. Raz dziennie czlowiek goli w lustrze w koncu.

    Chyba pojde spac. Musze korzystac, mam wolne lozko. Ha, ha…

    Dobranoc Seleuk

  352. @konstancja
    28 września o godz. 23:13

    Moje maszynki takich nie mają. Te na korbkę (rozprowadzane m.in. w Afryce, gdzie trudniej o źródła prądu) też nie miały… OLPC

  353. bubekró
    28 września o godz. 23:28
    naprawdę????
    to jak możesz pisać tutaj nie mając worda?

  354. konstancja
    28 września o godz. 23:13

    Sorry, Konstancjo, ale coś Ci się pomieszało. Word to nie jest system operacyjny, tylko edytor tekstu w Windowsach (które są systemem operacyjnym). Komputery na korbkę nie miały ani Windowsów, ani tym bardziej Worda.

  355. tzn. mozna miec jakiś inny system operacyjny pozwalający na pisanie i inne czynności. Wspomniałam o wordzie, bo najczęściej jest wgrywany, ale jest i linuxy i inne systemy, przy czym samych wordów chyba jest w użyciu około 3-4- od W7 przez kolejne numery aż do 10.
    Tyle mi uświadomiło moje dziecię, które komputerek ma w mniejszym palcu.
    Ale cierpliwości, żeby to wyłożyć matce- ani za grosz.

  356. izabella
    28 września o godz. 23:34
    tak jest, coś mi się pomieszało ;-). masz rację, ale….
    jest piątek,piąteczek, piątunio, a ja siedzę z JP Chenetem przy jednym stoliku…
    a może o inaczej się nazywa…

  357. @konstancja 23:13

    Word nie jest integralną częścią systemu operacyjnego. Musi by ć dokupiony jako pakiet Office.

    A co do Twojego pytania, jak można pisać, nie mając Worda? Można użyć dowolnego bezpłatnego pakietu typu LibreOffice, OpenOffice. Albo skorzystać z googlowej wersji edytora tekstu „Dokumenty Googla”. Dla początkującego zapewniają wystarczającą funkcjonalność.

  358. Natomiast Notatnik tak. Jest aplikacją Windowsa. Ewentualnie w systemie zaszyta jest jeszcze aplikacja WordPad. Też taki sobie prosty edytorek tekstu dostarczany z inwentarzem.

  359. konstancja
    28 września o godz. 23:40
    Ha… Konstancja. Ja wczoraj. Mozesz napisac kiedy produkowany (nie butelkowany)? Mnie Herstoryk dal zagadke co nie umiem odpowiedziec. Zobacz naklejke druga, moze jest.
    pzdr Seleuk

  360. wbocek
    27 września o godz. 7:50, 28 września o godz. 20:21

    Och, pombocek wrócił 😀
    Z tego co piszesz widzi mi się że na zachodzie Polski jest trochę lasów na północy, trochę na południu (w górach), i nic pomiędzy. Pytam, bo planuję palcem po mapie pojechać w Sudety tej zimy. I może objechałabym kawałek zachodniej Polski przy okazji.

    Dzięki za piękne zdjęcia drzew. Skopiuję sobie parę, jeśli pozwolisz. Niedługo to nam tylko zostanie, zdjęcia lasów. Że w lesie człowiek odżywa, zostało naukowo udowodnione. Godzina w lesie codziennie przez tydzień, i człowiek jest fizycznie zdrowszy.
    Moja wiedza o drzewach zwiększyła się znacznie po przeczytaniu „Sekretnego życia drzew” (wiem że już nie tracisz czasu na czytanie, więc nie polecam). Teraz to co zasadzone przez ludzi to dla mnie nie las, o ile nie ma ze stu lat. A pojedynczo zasadzone drzewa w miastach i parkach to osobniki samotne i niezdrowe, które przeżyją może połowę tego co powinno im być dane.

    Powrotu do chodu życzę.

  361. bubekró
    28 września o godz. 23:22

    To może byc bardzo ciekawe: kordon obrońców, manifa i wrzaski, akcja prezydenta miasta (o ile z tych prawidłowych jest) akcja radnych, akcja prokuratora, wniosek do słusznego sądu, wezwanie odpowiedniego biskupa albo wszystkich, modlitwa za slugusy szatana i inne miłe atrakcje.

  362. @Tanaka

    Piszesz:
    W sprawie przyjecia Polski i 9 innych państw do UE sądzę, że było to zrobione w dobrym momencie z tego powodu, że później przyjęcie byłoby wątpliwe, a może nawet już niemożliwe. A jeśli, to prędzej niewielkich państw, w rodzaju państw bałtyckich, które Unia mogłaby łatwo zasymilować, a gdyby fikały, byłby to ledwie kłopocik, a nie poważny problem, jak w przypadku Polski.

    Bym polemizowała. Dlaczego miałoby być niemożliwe? Są na to jakieś argumenty? Co znaczy zasymilować? Poza tym nie wyobrażam sobie żeby UE wyglądała jak USA z Alaską oddzielone Kanadą, państwa bałtyckie w UE a Polska nie. To się kupy nie trzyma.

    Piszesz:
    W tym jednak było przyjęcie Polski do UE grubo przedwczesne, że Polska była kulturowo, mentalnie i na innych jeszcze płaszczyznach, w sumie – cywilizacyjnie, nieprzygotowana.

    Czy przedłużanie nieprzyjmowania cokolwiek by zmieniło? Dalej wszystko by się sypało, sami byliśmy za biedni żeby się odbudować. Podali nam rękę doskonale wiedząc żeśmy jacy tacy. Nie łudźcie się że UE sobie z „czegoś sprawy nie zdaje” bo zdaje i bardzo dobrze.
    Poza tym Polska rozlazła się z zachodem za jezuickich Wazów, przyprawiona wcześniej przez Litwinow na tronie którzy środek interesów przenieśli na wschód.
    Trochu kochanieńki opowiadasz i podciagasz pod tezę 😉
    Bym mogła dalej ale a) się bojam b) na tablecie ciężko się klepie a przy laptopie już mi się nie chce siedzieć.

  363. @bubekró 23:22

    Ale tam dominują faceci biegający w białych sukienkach.

  364. @Gekko
    28 września o godz. 22:45
    Nie zamknąłeś. Sprawdziłam 🙂

    *
    Śniadanie czy nie , zdrowie pombockowego kolana wypiję choćby kawą.

  365. A ja nie wybrzydzam, zwlaszcza jak sie o kangurze wina rozchodzi, bo maja takie piekne szklo w kolorze khaki, co mi bardzo do nalewek pasuje. Pije, co pierwsza korzysc, i nie wyrzucam, co jest drugie dobre, a jak nalewki sa juz „crafted”, to je do tych butelek w szkle w kolorze khaki nalewam… Same korzysci mam z kupowania Australijskich win i za to je cenie. New Zeland, to dobre wina, ale szklo okropne, wrecz ochydne ciemnozielone, zimne i odrazajace… Wino cenie, ale szklo do recyklingu z mety wyrzucam.

    Francuskie, to roznie i potwierdzam, ze trza uwazac, bo na opinii jadac wciskaja podle wina, liftujac je marka, ale jak sie zna pare winnic, to nawet jak nazwa zaskakujaca, to sie dostaje, za co sie placi. Temat za wielki kazdy musi i pocytac i popic i opinie wlasna wyrobic. Mysle, ze warto, bo sie na tym co sobie wyrobilem, zadko kiedy zawodzilem.

    Pozdrowka
    ~l.

  366. Nefer
    28 września o godz. 23:57
    do
    @Tanaka

    Poza tym. Przyjecie Polski do EU oparlo na przjeciu Cypru tez. Greckiej czesci. Inceproblemy. Grecja stawiala veto, to i tak by z tego nie bylo nic. A sama uroczystosc oficjalna (jak pamietam) byla w Stella Atallosa, na Agora. Latwo zapomniec. Taki byl smieszny warunek. Jak zwykle o pieniadze.

    pzdr Seleuk

  367. Jurek,

    Twoje i Twojego kolana… wznosze szlachetnym destylatem z jeczmienia, co wyrosl w szkockich dolinach 16 lat temu i 12 lat spedzil, dojzewajac, w beczkach po importowanym Porto i Maderze, o skromnym Angielskim debie nie zapominajac.

    Twoje i Twojego kolana !

    Pozdrawiam
    lonefather

  368. @konstancja
    Z tymi Officami poszło dalej. Jest 2013, 2016 i najnowsza 365 (ta jako subskrypcja)

  369. No, whisky płynie. Trzeba będzie kiedyś spróbować i tego. Powoli dojrzewam, zwłaszcza w słusznej intencji.

  370. Wznosze Twoje Jurek i kolana tym co dojrzewalo w beczkach po kukurydziance (oak) i sherry (debowych europ).
    i pzdr Seleuk

  371. paradox57
    29 września o godz. 0:14

    Wpadnij do mnie, a choc znawca wielkim niejestem, tylko skromnym milosnikiem, to sie i wiedza i tym co mam juz w kolekcji, podziele…

    Bo dobrej whisky sie nie wypija, tylko sie ja kolekcjonuje… Moja skromna liczy zaledwie 43 rozne, za to jest od Orkney Islands na polnocy, po Surrey na poludniu i Ireland na zachodzie, po Norfolk na wschodzie… Geografia i chemia gleb maj wplyw na efekt smakowy, bo ta sama odiana jeczmienia z jednej doliny, w drugiej co jest oddzielona lancuszkiem gorskim, ale ma inna glebe, o innym skladzie chemicznym, daje zupelnie inny efekt.. Niestety wodka, to tylko procenty, a wisky to smak z % polaczony. I zadne tam durne „wodka na myszach”, tej prawdy nie zdola pokonac.

    Pozdrowka
    ~l.

  372. Panowie @@lonefather, Paradox
    w pierwszych slowach nadmienic musze. Jest COS w Dziewczynach z Wysp, COS w napitkach wysokoenergetycznych z Wysp i COS w rogaciznie z Wysp (po prowansalsku). Nieograniczonosc horyzontu prawdopodobnie uszlachetnia organoleptycznie. W drugich slowach nadmienic musze, nie znaczy zebym Stalym Ladem gardzil i objawy co w pierwszych slowach nadmienilem, cenil jedynie. Kieliszek Zubrowki i pare kropel Calvados zawsze w aptece. Typ meski, w moim wieku, apteke musi posiadac. Istnieje niebezpieczenstwo gwaltownych zmian pogody, a i klimat zmienia. Wg naukowcow. I dobrze to, zmianom byc poddawanym organoleptycznym.

    A poza tym @lonefather. Czy na tej osmioletniej szprychy mamusi, bylo gdzie reke polozyc? Intelektuemelenektualne roz(g)rywki mozna telefonicznie, ale polozenie reki jest probierzem jakosci, nie wspominajac kropli na jezyku. To sa rzeczy nietelefoniczne.

    Takiem ogolnym spostrzezeniem wieczornym
    pzdr Seleuk

  373. Zadnej odpowiedzi dzis nie doczekam. Moze jutro. Chyba naprawde dobranoc S.

  374. @lonefather, dostalem, przeczytalem. Napisze jutro jak tylko wstane. Dzis juz nie mam sily.
    pzdr Seleuk

  375. seleuk|os|
    29 września o godz. 0:36

    Ty nie badz taki wyrywny i sokojnie doczekaj. Ja do Ciebie na privie pisalem…

    A co do ciekawosci, to byla randka mlodego, a nie moja i sie jego randce podporzadkowalem, co znaczy, ze choc mama fajna, to NIC, co by mldemu moglo
    stanac na przeszkodzie, nie uczynilem…. Mlody zaliczyl perwszy pocalunek, co bylo urocze, a dwa razy bardziej urocze, bo dzieweczka sie z chodnika pod domem wrocila po drugi … Ma mlody zadatki, ale to juz @mag ze dwa lata temu wyrokowala.

    Pozdrowka
    ~l.

  376. „jakub01
    POruszylaś temat inteligencji jako środowiska warstwy oraz z jej roli Polsce, chciałem na ten temat coś napisać, al chyba nie miałem nic mądrego do powiedzenia i mi przeszło.
    Obejrzałem dzisiaj kler. Film jest depresyjny. I demaskuje bardziej niż emocjonalny wstępniak Tanaki calą te instytucję. jest bardziej wyważony.

  377. W filmie cały czas czytaja wyborcżą. Polityki tam nie ma.

  378. @Stachu

    Samo czytanie „Wyborczej”, to juz jest polityka, czy chcesz czy ne …

    Pozdrowka
    ~l.

  379. Nefer
    28 września o godz. 23:57

    Łojezusiektóremu”Kler”puszczają, ale czemu i co pod tezę, że ja kochanieńki?

    Bo tak: byłem, głosowałem, jestem rad, że w 2004 Polska trafiła do UE. Wtedy był do tego dobry klimat, ale i pamiętasz pewnie, że trzeba było przekupić Kościół kat: bo móglby psioczyć. Tak jak parę lat wccześniej trzeba go było przekupić w sprawie Konstytucji ostatecznym przyklepaniem konkordatu. Co, w grze politycznej było zrozumiale: zgodzmy się na nędzę konkordatu, a czarni nie będą wyraźnie przeciw kursowi i wejściu do UE.
    Ta konfiguracja możliwości, mogłaby i z pewnością by się zmieniła. Nastroje polityczne, problemy się zmieniają, sympatia dla Polski wtedy była wysoka, ale nic nie trwa wiecznie, a nawet długo. Zmiana mogłaby nastąpić np wskutek wydarzeń na Bliskim Wschodzie (wtedy, dwie wojny, udział w nich Polski, pod wodzą USA i niechęć do nich Niemiec oraz Francji). Mogłyby o tym zdecydować wydarzenia wewnętrzne w Polsce, np, jakieś wariactwa polityczne. Określona konfiguracja zdarzeń mogłaby doprowadzić do kryzysu zaufania i przymknięcia/zamknięcia drzwi.
    Swego czasu Unia widziała już we własnym składzie Turcję. Chyba też Izrael. Dziś – niemożliwe. Wtedy był duży optymizm, oraz nastawienie na inny kurs niż Polska.

    Nie twierdzę że państwa bałtyckie na pewno byłyby przyjęte do UE bez równoczesnego akcesu Polski. Uważam to za łatwiejsze, po prostu, a braj ciągłości kontynentalnej granicy nie ma znaczenia. Estonia jest niemal przedłużeniem Finlandii, Estonia mniej więcej pospołu: pod wpływem Finlandii i Szwecji, a sam Bałtyk jest tak gęsty w połączenia wszelkiego rodzaju, że nie bardzo jest sens widzieć go jako sztywną i dzielącą granicę morską.
    Gdzie więc miałby być problem?

    Owszem, uważam, że Polska była, wtedy, w 2004 roku kulturowo i cywilizacyjnie nieprzygotowana, co nie znaczy, że uważam, że dołączenie do UE nie miało sensu. Napisalem przecież na początku, że akcesja była niezwykle donrym wydarzeniem. Natomiast byłem zdania i jesten zdania, że będą z tym powazne problemy. I są. Wynikające właśnie z nieprzygotowania. A po stronie polskiej, za pisoidów, problemy te – różnice kulturowe, nie tylko nie są zmniejszane, ale wzmacniane.

    Czy przedłużanie nieprzyjmowania cokolwiek by zmieniło? – pytasz. No to odpowiadam: prawdopodobnie, w pewnym stopniu i do pewnego momentu – tak. Natomiast odwlekanie decyzji w nieskończoność dałoby zły efekt. Wskazuje na to własnie przykład Turcji. Długo ją trzymano w przedpokoju Unii, obiecując, sugerując, dając wrażnie i oczekując, że Turcja się odpiednio zmieni, żeby się bardziej upodobnić cywilizacyjnie do Europy. Turcy to robili, spodziewając się, że jak się postarają, to do UE trafią. Natomiast gdy to sie zaczęło nadmiernie długo przeciągać uznali, że UE nie traktuje ich dość serio, zwodzi Turcję, więc doznali wzmożenia godnościowego i przestali chcieć do Unii.
    Unia może i zwodziła Turcję, ale też miała bardzo poważny dylemat: czy nie pęknie od wzięcia Turcji wraz z jej problemami. Obawy przed tym, że Turcja to dla UE zbyt wielki kąsek, ciągle się utrzymywały i opóźniały decyzję na „tak”.
    Polska jest mniejsza od Turcji – i geograficznie i ludnościowo, ale też jest dużym kawałkiem do przetrawienia i uwikłana jest w poważne obciążenia. Np. na linii Ukraina-Rosja. UE nie paliła się do bycia wciąganą w polskie fobie i fantazmatyczne podejście do polityki. Zwłaszcza nie miała i nie ma ochoty na przepychanki z Rosją, a przez sporo lat zbliżenie Europa-Rosja wydawało się prowadzić do tego, że Rosja bardzo poważnie i trwale zwiąże się z Europą. Polska stała temu na przeszkodzie.
    Pamiętasz może polskie krzyki, że ropociąg z Rosji musi iść przez Ukrainę do Polski, a nie przez Białoruś, bo my tego od Rosji żądamy i już! To ciekawe w stosunkach międzynarodowych, że jakieś państwo stawia drugiemu, niby w ramach wspołpracy, tego rodzaju warunki. Rosji się nie podobało, że ponad 30% jej gazu jest kradzione na Ukrainie, ale Polska uważała, że to się mui Rosji podobać, bo Ukraina słusznie kradnie, jako mniemany sojuszni Polski przeciw Rosji.

    To są poważne sprawy, dla całej Unii. Jak wiemy, skutek z tych polskich wariactw jest taki, że i Polska nie ma rurociągu, a za chwilę nie będzie mieć dwóch rurociągów, bo budowa North Stream II już się zaczęła. Europa została zmuszona do porozumienia się z Rosja pomijając miotającą się Polskę.

    Unia wie o wszystkim, co dotyczy Polski, tyle, że rozumie to poprzez filtr i standardy europejskiej cywilizacji. Polska tak nie działa, więc dochodzi do nieustannych nieporozumień, a skutek już mamy: Polsce nie można ufać.
    A propos wiedzy Europy o Polsce. Swego czasu byłem w jednym z duńskich instytutów badających gospodarki państw Europy i ich możliwości, wydolności, zdolności rozwoju itd. Byłem tam jako reprezentan jednej z największych społek skarbu państwa w Polsce. Usłyszałem od Duńczyków coś takiego: my wiemy o was wszystko, a nawet jeszcze więcej, czego wy sami o sobie nie wiecie. A co wy wiecie o nas? Ja wiedziałem, bo od dawna się z tymi Duńczykami znałem i współpracowaliśmy, oraz mogłem to sam zweryfikować: naprawdę wiedzieli o nas wszystko, a my o nich – bardzo mało. Poźniejszy rozwoj wydarzeń w gospodarce dokładnie to potwierdził. Oni wiedzieli, mogli przewidywać na wiele kat do przodu i podejmować racjonalne decyzje, my, Polacy – nie. Oni mogli też nas kiwać, nie czarujmy się: tam, gdzie w grę wchodzą wielkie interesy gospodarcze, ogromne inwestycje, zajęcie pozycji strategicznej, trwa walka. Bezcenna jest wiedza, doświadczenie, zaufanie. Oni to mieli i mają, Polsla nie miała i nie ma. Miała zaufanie – przez jakiś czas. Dziś, ile z tego zostało? A ile wielkich, unijnych, strategicznych inwestycji jest w Polsce? Macierewicz wywwalił Chińczyków z Polski, którzy chcieli budować hub wielkiego projektu – Nowego Jedwabnego Szlaku. Po co hub ma być w Polsce, skoro może być np. w Niemczech, a może i Czechach?

    Czy ja co głupio naplotłem? 😀

  380. @zezem 27 września, 1:48
    Twoje tłumaczenie „origines” jako „pierwociny” zabiło mi sęk w głowę. Aż sięgnęłam po słownik i znalazłam pogrupowane synonimy słowa „pierwotny”. Najbardziej do obrazu Courbeta pasuje mi „naturalny” i „nieobrobiony”. A więc obraz przedstawia świat pierwotny, bo nieobrobiony. A wiemy jak sprawy płci byly cywilizacyjnie obrobione za życia tego malarza. Czy dobrze odczytałam Twoją interpretację?

  381. @Tanaka
    29 września o godz. 2:02
    Napisałeś to dużo lepiej niż ja bym, dzięki 🙂 Ale myślę tak samo. A pamiętając jaki był pych na Polskę tuż po 89 i co z tego Polska zrobiła, to nie mam złudzeń co do dalszych konsekwencji. Bo już nikomu w Unii potrzebni nie jesteśmy.
    Ale czapka z pawim piórem i albośmy to jacy tacy…

  382. @zezem
    Dopiero teraz kapnęłam się dlaczego przywołałeś ten obraz w związku z flamą Cyda. Francuzi nazywają to „l’esprit de l’escalier”. Na wszelki wypadek tlumaczę tę metaforę: opowiadany w towarzystwie kawał dociera do człowieka dopiero kiedy znajdzie się na schodach do wyjścia. Tak własnie do mnie Twoja aluzja długo docierała.

  383. Lubie czasem tu zagladac i poczytac o tym co dzieje sie w kraju nad Wisla. I tym razem wstepniak i dyskusja nie zawiodly. Ale przyznam, nie sposob przebrnac w jeden wieczor przez wszystkie watki tej dyskusji. A tu trzeba sie na jutro sposobic. Dodam, ze podziwiam tez Wasza lekkosc jezykowa, zabawne zwroty i orginalne slowotworstwo :). Przy okazji chce sie z Wami podzielic innym ciekawym zrodlem interesujacych tematow czesto zblizonych do ateizmu, podcastami Sama Harrisa. Ten jest szczegolnie interesujacy, bo zawiera dyskusje z poczatkowo zagorzalym chrzescijaninem (wypadlo mi z pamieci jakiej dokladnie masci), a potem wyspecjalizowanym w religii chrz. historykiem ateista z naukowym spojrzeniem na fakty: https://samharris.org/podcasts/what-is-christianity/

  384. @Tanaka
    28 września o godz. 23:54

    Miasto wieży i miasto mieszkańców są odgrodzone jakimś wielkim mentalnym murem (to pozostałość po dwóch miastach, które dopiero dzięki Prusom połączono w całość na początku XIX wieku).

    Protesty byłyby dopiero, gdyby projektor zaciągnąć do parku i puścić film na murach klasztornych.

  385. @paradox57
    28 września o godz. 23:57

    W wieży Sarumana tak, ale dookoła to kolorowo jest, bo tych domków z krzyżykami jak mrówków.

  386. „Za wcześnie, nie za wcześnie” weszliśmy do UE?

    Po pierwsze trzeba pamiętać, że:
    Money makes the world go around
    …the world go around
    …the world go around.
    Money makes the world go around
    It makes the world go ’round

    https://www.youtube.com/watch?v=I8P80A8vy9I

    UE to wspólnota wartości, a jedną z nich jest pieniądz.
    Słusznie czy nie ludzie ciągle wierzą, że:
    Money, money, money
    Always sunny
    In the rich man’s world

    https://www.youtube.com/watch?v=aaktsSampdY

    I wreszcie:
    trzeba mieć nadzieję, że biznes się opłaci …
    bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa

    https://www.youtube.com/watch?v=qwJPBdBkPng

    Obie strony UE i Polska miały, i słusznie, taką nadzieję. Bez tego biznes pod tytułem UE, rozszerzona czy nie, w ogóle by nie zaistniał.

    Co do „przystawalności cywilizacyjnej” Polski. Żaden kraj nie jest cywilizacyjnym monolitem.
    Wystarczy porównać „pas biblijny” w USA z Nowym Jorkiem. Zapyziałą angielską prowincję z Londynem. Toteż i część Polaków „przystaje”, a część nie. Porównanie przyznania praw wyborczych dla kobiet w Polsce i Szwajcarii, czy zniesienia karalności homoseksualizmu w Polsce a w USA i Wielkiej Brytanii jeszcze bardziej ten obraz niuansuje. Znam na tyle prowincję europejską, żeby zauważyć, że niczym specjalnym nie różni się od polskiej prowincji.

    I wreszcie, można, kiedy ma to uzasadnienie, kpić z zamiłowania do martyrologii, ale nie wolno zapominać o utracie potencjału, jakim są młodzi, zdolni, wykształceni ludzie.
    Zdaniem Pendereckiego sam Katyń i Powstanie Warszawskie cofnęły nas cywilizacyjnie o sto lat.
    https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2611/Pendereccy—Krzysztof-Penderecki

    Zrobiliśmy już bardzo dużo, żeby te zapóźnienia nadrobić.
    Nie da się ukryć, że największym hamulcowym jest ponadnarodowa korporacja o nazwie Krk. I ze wszystkich pytań, jakie powinniśmy stawiać kandydatom do władz wszelakich, najważniejsze jest pytanie o ułożenie relacji państwa z tą korporacją.
    Należy je stawiać twardo, rzeczowo, bez zbędnej egzaltacji, ale konsekwentnie.

    Jeżeli o mnie chodzi, to czuję się dużo bardziej kompatybilny z tym, co nazywamy kanonem cywilizacji Zachodniej, niż z katobolszewią. I sądzę, że wielu ludzi w Polsce tak czuje i myśli.

  387. @ seleuk|os|
    28 września o godz. 18:19
    seleuk|os|
    28 września o godz. 23:47

    Udus, zmaltretuj, wyrwij dwa trzonowe siekacze mnie Herstoryk, ale nie wiem kiedy te wino wyprodukowano…..
    Mnie Herstoryk dal zagadke co nie umiem odpowiedziec. Zobacz naklejke druga, moze jest.
    pzdr Seleuk

    No nie, to dałem ciała rozwodząc się nad rocznikami, zupełnie nieptrzebnie, bo dowiedziałem się po sprawdzeniu stronki sieciowej miejscowego zaopatrzenia, że JP Chenet to masowo produkowane bezpretensjonalne (Cheap and Cheerful) wino codziennego użytku, o którego rocznik nie trza się zbytnio troskać.

    Ja, odkąd dojrzałem, gdzieś koło 50-ki, wolę bardziej dojrzałe napoje.
    Wątek zresztą się przydał, bo skłonił do sprawdzenia zapasów i doprowadził do odkrycia przegapionej flaszki „The Hidden Vine” Shiraz z Clare Valley, rocznik 2006 🙂 🙂 Już naprawdę ostatniej, niestety :(.
    W sam raz będzie pod szykowane na jutro jagnięce pęgi po turecku i do toastu za udany przeszczep nogi @wbocka.

  388. @Gekko
    28 września o godz. 22:34

    Herstoryk
    28 września o godz. 10:51

    Na blogu obowiązuje zwięzłość mądrości, wypracowywana dekadami.
    Wystarczy jedno yes, w dążeniu do absolutu zwięzłości +sir.
    I koniec dyskusji, wykonać. ( )

    Ja tylko poszedłem za świetlanym przykładem byłego polskiego premiera 😉

  389. @Tanaka,

    przeczytałem raz jeszcze, bardzo uważnie, blisko 14 tysięcy znaków Twojego wstępniaka.
    Dla porównania, znakomity felietonista Daniel Passent pomieścił swoje ostatnie trzy felietony w od niecałych 3 do niecałych 4 tysiącach znaków.
    Ale to jest profesjonalista i wie, że należy wyczerpać temat, nie wyczerpując czytelnika. I że jedno słowo ma moc, dziesięć to informacja, a tysiąc słów to po prostu szum.
    W Twoich 14 tysiącach znaków widzę materiał na, co najmniej, cztery felietony. Nie widzę</b< natomiast ani jednej oryginalnej myśli. Nie widzę niczego, czego nie napisałbyś już dziesiątki, a może i setki razy, tu na tym blogu.
    Groch z kapustą odgrzewany po wielekroć.

    Możesz się srożyć, zarzucać brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, wytykać potknięcia, ale nie zmienia to mojego zdania. Przykro mi.

    Niezależnie od tego doceniam fakt, że poświęcasz czas i siły na prowadzenie tej kawiarenki. Dziękuję Ci za to, co nie znaczy, że zawsze musimy się ze sobą zgadzać.
    Pozdrawiam 🙂

  390. A propos „Kler”
    Biznes kościelny…kasa za życia , towar po śmierci !! Spółka z nieograniczoną nieodpowiedzialnością.
    A w „Ojcu Mateuszu” ubogi ksiądz jest skromnym cyklistą, jeździ jak szalony na starym rupieciu i niczym Colombo, rozwiązuje najtrudniejsze zagadki kryminalne.
    I co tu jest prawdą ? – zastanawia sie pan Zdzichu i pani Jadzia, reprezentatywni przedstawiciele suwerena.
    (reprezentatywny przedstawiciel – to świadomy pleonazm)

  391. Errata:

    @Tanaka,

    przeczytałem raz jeszcze, bardzo uważnie, blisko 14 tysięcy znaków Twojego wstępniaka.
    Dla porównania, znakomity felietonista Daniel Passent pomieścił swoje ostatnie trzy felietony w od niecałych 3 do niecałych 4 tysiącach znaków.
    Ale to jest profesjonalista i wie, że należy wyczerpać temat, nie wyczerpując czytelnika. I że jedno słowo ma moc, dziesięć to informacja, a tysiąc słów to po prostu szum.
    W Twoich 14 tysiącach znaków widzę materiał na, co najmniej, cztery felietony. Nie widzę natomiast ani jednej oryginalnej myśli. Nie widzę niczego, czego nie napisałbyś już dziesiątki, a może i setki razy, tu na tym blogu.
    Groch z kapustą odgrzewany po wielekroć.

    Możesz się srożyć, zarzucać brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, wytykać potknięcia, ale nie zmienia to mojego zdania. Przykro mi.

    Niezależnie od tego doceniam fakt, że poświęcasz czas i siły na prowadzenie tej kawiarenki. Dziękuję Ci za to, co nie znaczy, że zawsze musimy się ze sobą zgadzać.
    Pozdrawiam 🙂

  392. Lewy
    29 września o godz. 9:26

    I co tu jest prawdą ? – zastanawia sie pan Zdzichu i pani Jadzia, reprezentatywni przedstawiciele suwerena.

    Jest jeszcze gorzej. W ostatnim tygodniu, w związku z dyskusjami wokół „Kleru”, usłyszałem parę razy, od wysoko kształconych antypisowców i krytyków krk: „ale nasz ksiądz jest na szczęście porządny”.
    Zmilczałem w imię wieloletniej przyjaźni. Nie chciałem awantury, a byłem mocno wkurzony. Ale wrócę do tematu. Nie odpuszczę.

  393. @bubekró
    28 września o godz. 23:22

    Okolice najczarniejszej madonny nie takie numery jak w „Kler” widziały. I tu historycznie przypominam wielebnego Paulina o. Damazego Macocha – https://pl.wikipedia.org/wiki/Damazy_Macoch – z którego życia i dokonań można by nakręcić cudny dreszczowiec.
    Może jakiś kto się pokusi, wpływ „Kler” warto by wzmocnić odwołaniem się do chlubnej tradycji instytucji kościelnych.

    Dla wielbicieli muzyki poważniejszej, niedokończona, ale dobra https://www.youtube.com/watch?v=0mnrHf7p0jM

  394. Panu Lechowi Wałęsie , temu co miał nieprzyjemność wyrzucić dwóch skunksów ze swojej kancelarii, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin

  395. Z innej beczki.

    Ta umowa, co wczoraj link dalem, miedzy am DepObr a Boening/Saab na 351 szt TX, kompletuje dzis. Dla Saab jest order wart ~25USD miliardow (25tysiacmilionow). Boening wiecej. Poza tym chyba panstwo szw tez zakupi te samoloty, ale to bedzie kolo 2025roku. Ja to dlatego do Was napisalem, bo czytalem gdzies (jakis pl text), ze prez Duda chce zaplacic 2USD miliardy za obecnosc brygad USA w Polsce. Ja tego nie bardzo rozumiem. Czy nie lepiej zeby USA placily?

    tak przy kawce porannej pzdr Seleukos

  396. wujaszek wania
    29 września o godz. 9:27
    Wujaszku, Tanaka jest popędliwy, czasem gadatliwy, ale to gość z klasą, co mogłem stwierdzić z autopsji u Delfina.

  397. Parametry naszego fjiurera skuksa
    Ma 160 cm wzrostu i waży 90 kg

  398. Herstoryk
    29 września o godz. 8:45
    Nic nie martw siebie Herstoryk. Ja tez lubie roczniki, ale wino mieszam zawsze z woda, 50/50 circa. Taki mam grecki zwyczaj. Bez mieszania szkocka.
    pzdr Seleuk

  399. Lewy
    29 września o godz. 9:45

    Tanaka … to gość z klasą

    Nie wątpię. Już sam fakt prowadzenia tej kawiarenki zasługuje na szacunek.

  400. Herstoryk
    29 września o godz. 9:33

    warto zainteresować Macochem scenarzystów i reżyserów

  401. wujaszek wania
    29 września o godz. 9:27

    O poziomie sztuki dziennikarskiej, przekładającym się na poziom toku myśli wstępniaków Daniela Passenta nie musimy się przekonywać, są bowiem ponad poziomy. To jedno.
    Drugie jest takie, że sam Daniel Passent, umiejąc sięgać poza to, co powszechnie uznane i będące przedmiotem bezrefleksyjnego mniemania, wielokrotnie sam, milcząco lub głośno, potwierdza to, co krąży jako bezmyślność mniemania o czymś, ale jest swoistą zgodą i nie poddaje się tego pod dyskusję, nie kwestionuje, przyjmując jako obiektywość i słuszność.
    Samo dziennikarstwo jest też sztuką pytania, drążenia, kwestionowania tego co pozornie pewne, oczywiste, zgodne, a w istocie niepewne, fałszywe, szkodliwe. Chyba, że pojęcie dziennikartwa juz się zmieniło i za standard tego fachu nalezy przyjąć standard aktualny na Wisłą: mniej więcej taki, jak tego sera, co przez ostatnie dwie-trzy doby na blog właził i pewne ślady tego włażenia wciąż są zauważalne.
    Poza dziennikarstwem, ta sama kwestia dotyczy każdego, kto publicznie zabiera głos: można o dupie Maryni, można się poklepywać w utwierdzaniu, że to co jest komunałem, lub nieprawdą, albo nawet jawnym bezczelności kłamstwem, jest jedak nasze i swojskie, na tym się chowaliśmy i miło nam się na tym siedzi. Można też patrzeć, widzieć i mówić, że pozór jest pozorem, łgarstwo – łgarstwem, a istota problemu nie tam, gdzie się go bezrozumnie, lub cynicznie lokuje.
    Dyskusja o dupie Maryni jest bardzo fajna, sam ją nieraz uprawiam oraz rozglądam się za ową Marynią. Odpowiednia dupa ma jednak taką właściwość, że potrafi zaslonić świat. Albo też tego to właściwość nie samej dupy, ona niewinna, a tego, co się tylko nią zajmuje.

    Powszechność dryfu w powtarzaniu komunałów jest tak powszechna, że trzyma w swoich objęciach także autorów filmu „Kler”. Obejrzałem klip zarówno z Wojciechem Smarzowskim jak i Januszem Gajosem, którzy o filmie się wypowiadali i obaj – pomimo, że zrobili świetny, ważny,odważny, przełamujący niemożność i tysiącletnie tabu film, nie uniknęli powtarzania komunałow. Pytanie, które tego dotyczy jest takie, czy powtarzali komunały dlatego, by nie podnosić jeszcze bardziej temperatury wokół filmu i działać w pewien sposób łagodząco na „obrażone uczucia chrześcijańskie”, czy sami wyznają te komunały, w rodzaju – na przykład takim – takim, że wiara nie ma nic wspólnego ze złem które pokazują, bo to może wyłącznie, pojedyńczy, nawet nie tyle „źli ludzie”, ale tacy, którzy są biednymi ofiarami: grzechu pierworodnego i posiadania wolnej woli – jak to niedawno przypomniał abepe Gądecki.

    Jak już jesteś taki znawca, który bardzo starannie czyta i porównuje dokładni setki i tysiące znaków pisarskich, to jesteś znawca tego, że poza komunał, milcząco podzielaną zgodę na lipę lub „święte kłamstwo” mało kto wychodzi. Miewają, lub wprost mają z tym problemy także bardzo dobrzy dziennikarze. Mówię tu o dziennikarzach in gremio, nie wracając już do Daniela Passenta.
    Biegłość zawodowa nie jest tożsama z innymi biegłościami, cechami i umiejętnościami, które powinny siedzieć w dobrym dziennikarzu. I w każdym, kto ponad szary poziom chce się wznieść.

    Jak nic sobie z siebie żarty stroisz mówiąc, że powtarzam we wstępniaku to, co już wiele razy mówiłem: owszem, powtarzam i nawiązuję. Znasz zasadę ważnych spraw: nigdy dość mówienia o tym. Kropli nigdy dość padania na skałę, dopoki jej nie zamieni w żyzną ziemię.
    Jak nic też moje powtórzenia padają na Twoją głowę, bo też widzę, że nie widzisz, co widzieć i pojmować należy. Otwieranie parasola chroni przed kroplą i chroni przez zyznością w głowie.

    Czy już coś żyznego w sprawie powiedziałeś, nawet bez powtorzeń? Bo się znowu pytam i znowu – nic.

  402. Dobra nowina. PSL poszedł za Nowacką i chce dołączyć do Frontu Jedności Narodowej ze Schetyna, Lubnauer. Gdyby jeszcze Czarzasty zrozumiał, że teraz pora na wspólną walkę z gangiem Skunksa, że jest to absolutny priorytet. A kiedy ta koślawa demokracja znów wróci na tory, to wtedy będzie można znowu pięknie się różnić .

  403. @ seleuk|os|
    29 września o godz. 9:59

    Herstoryk
    29 września o godz. 8:45
    Nic nie martw siebie Herstoryk. Ja tez lubie roczniki, ale wino mieszam zawsze z woda, 50/50 circa.

    Chrzczenie jakiegokolwiek napoju gronowego poza bezpretensjonalnym uważam za grzech śmiertelny. Przeciw mojemu ateizmowi oraz podniebieniu 🙂 . Whisky ponoć można, ale nie przepadam.

    @lonefather
    28 września o godz. 19:05

    Bartoś świetny, ale co z tego, skoro jak sam twierdzi, „Kler” i to co mówi to groch o ścianę, albo po gęsi woda…..

  404. Lewy
    29 września o godz. 9:45

    Pewna bardzo fachowa pani, gdy ją fachowo zapytałem na kozetce, co we mnie widzi, wśród dziesięciominutowego wykładu orzekła, że widzi też prożność. Całkiem się do tego przyznaję, za co zostałem nawet pochwalony przez bardzo fachową panią. Bardzo fachowo o pewnych zaletach zdrowej próżności mówił też próżny prof. Vetulani oraz jego znajomi, pacjenci, koledzy, studenci – że profesor próżny. Jeszcze nie doszedłem do tego, że jestem profesor medycyny, ale nasze fachowe próżności z profesorem się zbliżyły, moja chyba od dołu.
    Oboje się, z bardzo fachową panią, z mojej próżności śmiejemy i jest to poniekąd nasze hasło wywolawcze: dzień dobry, cześć i czołem, jestem sobie próżny Romek, mam na przedmieściu domek. Dlatego jest powiedziane: śmiej się pajacu. Pajac był poważny, a kto się nie przyznaje do prożności w sobie jako pierwiastka życia, rączki w górę.

  405. Herstoryk
    29 września o godz. 10:09
    Jak napisal Lewy, troche wyzej. … pięknie się różnić. Wino mozna mieszac. Do whisky wrzucam dwa kawalki (kostki) stalowe z zamrazalnika, na szklaneczke/kieliszek. Taka forma szkla, tylko jezyk miesci i czubek nosa. Spec szkla dostalem ostanio od mojej synowej, na prezent. Uwazna na forme.

    Ta piekna roznica pzdr Seleukos

  406. Lewy
    29 września o godz. 9:48

    ale mówią też, że ma we wzroście ze 163. Bo że wagi tyle, to co najmniej, chociaż na tą to ma jakiś wpływ.

  407. Dzień dobry!
    Dla czytelników etykietek na butelkach:

    Rocznik wina oznacza, że co najmniej 85 proc. winogron użytych do produkcji zostało zebranych w podanym roku.

    A więc jest to rok zbioru – informacja bardzo istotna, bo wiąże się z warunkami decydującymi w dużej mierze o jakości winogron czyli z pogodą w danym sezonie.
    Wina z 2017 trzeba oglądać dość dokładnie, skąd pochodzą, bo po suszy w zimie, przymrozkach w czasie kwitnienia i gradobiciach oraz mokrym lecie w różnych regionach jakość jest bardzo nierówna.

  408. seleuk|os|
    29 września o godz. 9:44

    toś mnie wziął i rozbawił: żeby sobie USA same płaciły za własną brygadę w Polsce. Dobre! A od kiedy to właściciel niewolnika ma sam za siebie płacić, zamiast drzeć z niewolnika?
    2 billion USD to suma, jak na brygadę, dosyć pocieszna. A pisoidy chcą nawet amerykańskiej dywizji. Kto co nieco wie o inwestycjach, w tym w infrastrukturę to wie też, że realna suma będzie kilka razy większa. Kto ma niejakie pojęcie o tym, jak dzialają źli politycy to wie też, że część sumy skręcą, a większą część, ten mnożnik, ukryją. W „pozostalych wydatkach”, w innych pozycjach, a nawet w innych resortach. Drogi, nasypy, estakady, mosty, kanalizację, oczyszczalnie, linie kolejowe, bocznice, magazyny, oświetlenie i całą resztę zbuduje się pod hasłem „autostrada dla suwerena 500+, postawi szlaban i z tablicą, że „awaria techniczna”, „destabilizacja podłoża” i pomór świń – i będzie dobrze. i tak z całą resztą. Lud to kupi i zapłaci. Od tego on jest lud.

    Oprócz tego, że nic z tego nie będzie.

  409. Herstoryk
    29 września o godz. 10:09

    Bartos nei tylk „swietny”, ale przede wszystkim swietne jest to co mowi.

    „Blended” ktora jest sama w sobie mieszanka, czasem mieszam w koktailach. Mieszac „single”, to jest sin…

    Pozdrowka
    ~l.

  410. Rozumiem Panowie. Tego wina, z woda mieszanego, rocznik 2017 do pyska nie wezme. W najblizszej przyszlosci. Mam zastepstwa, jakby mnie przycislo wieczorowa pora…
    pzdr Seleuk

  411. 29 września o godz. 4:29
    Contrarian

    Dzień dobry, cześć i czołem – co już było, ale teraz to specjalnie, żebyś, wszedłszy, nie wybywał, tylko się udzielał. Rozgość się i czuj. 🙂

  412. Zadzwoniła wczoraj moja siostra: była na „Klerze”. Pierwszy seans, o 15:00. Bilety nabyła w internecie dzień przedtem. Była rozczarowana, że przed wejściem do kina nie było żadnych protestujących, miała chyba nadzieję zostać pobita różańcem przez stare baby. Baby siedziały na widowni, były też puste miejsca, pewnie przez porę wyświetlania. Na kolejny seans czekał już tłum, nadal bez protestujących.
    Film oglądała z przejęciem. Według jej wrażeń pokazywał wewnętrzne mechanizmy organizacji i trzech facetów w matni. Zwycięża, jak to w Polsce, obłuda, wyrachowanie, hipokryzja…

  413. Tanaka
    29 września o godz. 10:27
    Czy Ciebie Tanaka rozbawilem, nie wiem. Rozumiem ironie. Ale czy to nie tak samo jak za te samoloty? Jak kto chce miec samoloty to placi. Jak kto chce zeby gagatkow pozbyc z wlasnego terenu, tez powinien placic. No moze dziewuchy do tych brygad okoliczne beda zadowolone. Ale to cena dosc wygorowana, zeby dziewuchy cieszyc. Nie?
    pzdr Seleuk

  414. Tyle tu o tym filmie „Kler”. Nie macie jaki link do torrent na Azureus, zebym i ja obejrzal? Do Polski na film nie wybiore siebie, bilety kupowac. To moze do mojego compa jakis torrent?
    pzdr Seleuk

  415. @all english speaking
    @404

    Look at me

    Polecam bardzo – to prawie jak film kryminalny czy thriller. To może być coś przełomowego
    W skrócie: Obserwujemy w czasie rzeczywistym przemianę w myśleniu u senatora z partii republikańskiej Jeffa Flake’a, co powoduje, że prezydent DJT (Donald J. Trump) musi się zgodzic na śledztwo FBI w sprawie Christine Blasey Fords, oskarżającej kandydata na sedziego SN Bretta Kavanough o próbę gwałtu.

    Są takie wyjątkowe sytuacje kiedy decyzja jednego człowieka zmienia bieg wydarzeń. Do ostatniej chwili Republikanie byli przekonani, że wszystko jest „pozamiatane” a tu taki klops. Było nawet przygotowane oświadczenie prasowe w tej sprawie Jeffa Flake’a.

    W polityce nigdy nic nie wiadomo, i to jest taki rzadki moment gdzie to możemy obserwować. W latach 70-tych a natewt 80-tych trudno było myślec o tym, że tamten ustrój przewróci sie niemal z dnia na dzień. A jednak się tak stało. I nie wiadomo, który motyl i gdzie zatrzepotał skrzydełkami, żeby wywołać huragan w innym miejscu globu, choćby tysiące kilometrów odległym …

  416. lonefather
    29 września o godz. 10:31

    „Mieszac „single”, to jest sin…”

    I dla takich grzeszników zarezerwowany jest najgłębszy krąg piekła…. 😉

    W związku z czym byłam wczoraj w kościele…

  417. (przed kawą)
    Zastanawiam się kiedy Bułgaria i Rumunia będą gotowe na przyjęcie do UE bo moim zdaniem za jakie 25 lat :/

  418. PS. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i jesiennie. Zabieganam mocno to nie mam czasu pobyć w ateistycznej kawiarence ale popatruje czasem tęsknie przez szybę… 😉

  419. @Tanaka

    Tanaka
    29 września o godz. 2:02

    Z tym „wiedzeniem wszystkiego” sie osobiscie zetknalem w Maju 1989 r. W GUSie pracowalem, w Departamencie Rolnictwa. Dyrektor departamentu poprosil mnie o przetlumaczenie paru fragmentow Amerykanskiego Raportu „Przewidywana produkcja rolna Polski w 1989r”…

    Byl Maj 1989 r, a Amerykanie juz wiedziali ile Polska zbierze zboz, ziemniakow, burakow. Mieli satelity, ale mieli tez metody szacowania wielkosci przyszlych zbiorow na podstawie stanu upraw na przelomie kwietnia/maja. Robili badania i ich wyniki przesylali do wiadomosci zainteresowanych. Co roku przesylali. Ich szacunki na podstawie stanu upraw byly znakomite, a roznice w stosunku do faktycznych zbiorow miescily sie w granicach bledu.

    Wiec takie rzeczy wiedzieli, ale Polske postrzegali przez pryzmat takich ludzi jak Bronislaw Geremek. Co mi kaze domniemywac, ze przyjmujac Polske do UE to kierowali sie bardziej chceniem przyjecia. Chceniem i nadzieja, ze Polska jest bardziej jak Geremek… Bo gdyby wtedy Kaczynski gral pierwsze skrzypce, to kto wie co by sie stalo.

    Pozdrowka
    ~l.

  420. @seleuk|os|
    28 września o godz. 23:25
    Nie zgadzam się z tym pesymizmem i bezcelowością pisania. Rozmawiałem ze znajomym, który leżał w szpitalu i rozmawiał z towarzyszami z sali. Udało mu sie ich zmienic w ciągu dwóch dni. Czyli można wpłynąć na człowieka dysponująć argumentami.

    Poza tym, to co tu napisaliśmy (Tanaka, Tejot , Gekko, ja ) pozwala lepiej zrozumieć sytuację i to co do niej doprowadziło. Taka wspólna analiza nie jest bez znaczenia …

  421. Kostka
    29 września o godz. 10:47

    Ty, Ty niedobra….

    Ale masz farta, ze tu nie zagladaja twoi sasiedzi, czy kumple z roboty, wiec chyba ujdzie to tobie na sucho… (lol)

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Jak sie juz pojawilas, to moze dam „FotoGlasgow” zebys mogla zobaczyc Glasgow jak ja je zobaczylem? Chcesz?

  422. Tanaka
    29 września o godz. 10:02

    widzę, że nie widzisz, co widzieć i pojmować należy

    Dobrodziej proboszcz toczka w toczkę klarował mi to samo, kiedy mnie gdzieś przypadkiem przydybał.

    Ale nie ma sprawy.
    Okey, Panie Biskupie.
    Przyklękam na kolano, w pierścień cmokam i milczę pokornie 😉

  423. @Kostka
    29 września o godz. 10:47

    lonefather
    29 września o godz. 10:31

    „Mieszac „single”, to jest sin…”
    I dla takich grzeszników zarezerwowany jest najgłębszy krąg piekła….

    No to ja bezgrzeszny jestem. Nie mieszam, bo nie pijam ani blended ani single, będą wielbicielem grona, a nie ziarna. A najbardziej to już wielbię http://www.a1liquor.com/ararat-nairi-20-years-old-750ml/

    I na tym wyznaniu wiary kończę, trzeba nakarmić Kocurskiego, utrzeć rozmaryn z bazylią i czosnkiem na marynatę do jagnięcych nóżek, a potem wirtualna podróż do „The Cursed Kingdoms”, gdzie, w odróżnieniu od realu, czarne charaktery przegrywają i kończą marnie!

  424. Nie wiedziałem, że to Amerykanie przyjmowali Polskę do UE. Na szczęście przez pryzmat Geremka, a nie marnych zbiorów buraków z hektara 😉

  425. zetus1
    29 września o godz. 11:00
    Co do pesymizmu i beznadziejnosci to Twoje odczucie. Ja pesymista nie jestem (tez odczucie). Co do analizy. Najsluszniejsze analizy sa nic, jak nie sluza celowi. W tym wypadku, rozbroic KK z mozliwosci kierowania polityka Panstwa. To jest moje zdanie. Bez odczuc.

    Nigdy na blogu, nie zauwazylem, na innych tez miejscach, nigdy proby sformulowac strategie, szkic, jak taki rozbior dokonac. W tych analizach pogubic mozna. Ja rozumiem, tylko blog ale… W moim codziennym zyciu, w realu, analiza to poczatek. Oczywiscie, sakramentalne, „wychowywac spoleczenstwo”, to tylko przejaw bezsilnosci. To nie metoda. To na koniec, analiza bezsilnosci. Ja moglbym trzy przyklady podac, z tego blogu tylko, co spotkalem. Cos co nie rozumiem. Jak tylko probowalem, to bylo „nie znam lokalnych warunkow”. Po co mam znac Zetus? Jak samochod jade na pldEuropy, to leje benzyne, bez znajomosci stacji benz. Rura jest z przyciskiem. Wystarczy, zeby w podroz wybrac.

    pzdr Seleukos

  426. „Kler” to przejmujący i bardzo smutny film (choć bywa miejscami tragikomiczny lub farsowy i widownia się śmieje) o niesłychanie sprawnej i skutecznej w obronie własnych interesów mafii watykańskiej, która ma się w Polsce świetnie.
    Niby spodziewałam się tego, co zobaczę, ale jednak wyszłam z kina zdołowana. I myślę, że to jest efekt, na jaki liczył Smarzowski.
    Otóż w jakimś sensie, czysto ludzkim, jest mi żal trzech głównych bohaterów uwikłanych w swoje uzależnienia, słabostki, poczucie winy, traumy wyniesione z czasów, gdy np. byli molestowanymi ministrantami itd.
    Machina mafijna ich gniecie i trudno przed nią uciec, przed mega hipokryzją, pazernością, bezwzględnością wobec tych, którzy ośmielają się „wychylić”.
    Myślę że wielką wartością filmu jest ,nawet jeśli przerysowany, to wyrazisty „portret kleru we wnętrzu”, ale i pokazujacy, jak mafia niszczy psychicznie swoich ludzi.
    Mam nadzieję, że „Kler”, dzięki mimowolnej, fantastycznej reklamie, jaką zgotowali mu przeciwnicy z kręgów kościelnych i środowisk prawicowych, obejrzy znacznie więcej ludzi niż można było się spodziewać. Wiadomo, że „suweren”, nawet jeśli udaje, że nie wie, to wie i lubi jak ktoś kk dokopie.
    Moim zdaniem, jest to lekcja do odrobienia. Może nie wszystkich „przebudzi”, ale potrząśnie.

  427. Lewy
    29 września o godz. 9:08

    Bardzo dobry tekst prof. Matczaka, jako materiał źródłowy oraz inspiracja do wstepniaka. Matczak to – oczywiście – ‚komunista” – dla pisoidów i ich hejterów. Pierwszy komentarz pod tekstem profesora: jesteś zerem marcinku.
    Identico z wywalonym właśnie serem, który tu, dwie doby, hejtował.

  428. wujaszek wania
    29 września o godz. 11:10

    Dobrodziej proboszcz toczka w toczkę klarował mi to samo, kiedy mnie gdzieś przypadkiem przydybał.
    Ale nie ma sprawy.
    Okey, Panie Biskupie.
    Przyklękam na kolano, w pierścień cmokam i milczę pokornie

    Nie,nie okey. Jesteś lud boży, ale nie ten durny, ciemny, skorumpowany i zastraszony, tylko ten światły – Kościół, jak gadają. Głos zabierasz, a nie siedzisz cicho, zwłaszcza jak się źle dzieje i w ważnej sprawie. Sięgasz do głębi, ale nie majtek biskupa, tylko problemu. Dajesz dowód, żeś jest Kościół, a nie ciemny lud: masz cywilną odwagę dać poważny głos i narazić się na śmieszność lichością swojego głosu którego powaga okazała się mniemana. Albo dać głos i zebrać uznanie za jego faktyczną powagę, głębię i celność.

  429. Niektórzy, jak zauważyłam, nie chcą już słyszeć o „Klerze”, ale @jakub1 prosiła, bym się podzieliła swoimi wrażeniami.

  430. Swoją drogą, mój ukochany Janusz Gajos tak zagrał purpurata mega mafioza w „Klerze”, że trzymajta mnie ludzie.

  431. seleuk|os|
    29 września o godz. 11:33 Edit →

    Nigdy na blogu, nie zauwazylem, na innych tez miejscach, nigdy proby sformulowac strategie, szkic, jak taki rozbior dokonac. W tych analizach pogubic mozna. Ja rozumiem, tylko blog ale…

    Pomysł dobry, nieraz nad nim myślałem: sporządzić strategię rozwoju zwoju pozycji Kościoła kat nad Wisłą.
    Jako fachman od strategii rozwoju oraz badacz zwojów, to mnie kusi. Pierwszy problem na jaki trafiam jest taki, że trzeba przyjąć wiele fantazyjnych założeń, by na nich oprzeć strategię. Założenia są pobożnymi życzeniami, a więc czymś, co z założenia będzie mącić w strategii rozwoju zwoju, by ją przeflancować na strategię rozwoju tego, co ma być zwinięte, czyli rozwoju Kościoła kat kosztem tego, co Kościołem kat nie jest.
    Sam dałeś przykład takiej fantazji, czyli pobożnego życzenia: „trzeba wychowywać społeczeństwo”. No jak, trzeba? A co, nie jest wychowywane? Jest i to tak, że aż furczy i matura z religii katolickiej na progu. Co jest więc „wychowywaniem” o którym mówimy? A, że trzeba, to kto to jest ten „trzeba”? Bo nie widzę podmiotu: znowu Stasiek?
    Bo może metodą patchworkową zrobimy na blogu strategię rozwoju zwoju Kościoła kat? Każdy da co ma, a jak nie ma, to będzie zagrzewał do boju. Z tym, że jak wszyscy będą mieli nic i tylko będą zagrzewali do boju, to znowu zostanie na tym placu boju sam Stasiek.
    Bo w tym to jesteśmy dobrzy, a nawet mistrzowie świata: ja rzucam myś, a wy go łapcie – jak mawiał ten co mawiał, co jest „agent Bolek”.

  432. mag
    29 września o godz. 11:55

    Bywa tak, że się widzowi aktor z rolą w jedno sklei. Albo i sam aktor się sklei, nawet bez widza. Ja tak mam z Andrzejem Grabowskim: serialu „Kiepscy” nie znam, ledwie parę kilkuminutowych ścinek, a nie mogę aktora od roli odkleić i Grabowski jest dla mnie kiepski. Odrażająco kiepski. Coś mi się zdaje, że mam do tej niemożności i pozarolowe powody.

    A Gajos to i tak Janek z Szarikiem w środku. A Kopernik to kobieta. I szlus!

  433. zetus1
    29 września o godz. 11:00

    Lewy, powyżej, dał linka do bogu prof. Matczaka, który twierdzi, że z nienawistnikami i ludźmi zaciekle złej woli trzeba rozmawiać. W sporym stopniu się z nim zgadzam, w pewnym zaś nie. Co można w ogóle nazwać „rozmową” w takiej sytuacji, to problem sam w sobie. W tym zakresie, w kórym się z nim zgadzam, widzę wyraźnie sens gadania, o ktorym wspominasz.

  434. Tanaka
    29 września o godz. 12:05
    Ja Tobie Tanaka odpisze. Wieczorem. Musze tez zebrac chwile. Nie chce zeby bylo tak jak o whisky czy winie mieszanym, czy samolotach. Jeszcze raz napisze. Napisze do edytora. Moze bedzie lepsze. Bardziej zrozumiale. Mam nadzieje.
    pzdr Seleuk

  435. lonefather
    29 września o godz. 10:59

    Widzę to podobnie: kierowali się, w dużej mierze chceniem przyjęcia, czyli wiarą (Europejczycy, Polaków do Europy), pomimo zimnej wiedzy o faktach.

    W sprawie „wiedzenia wszystkiego”, trafił mi kiedyś w ręce radziecki podręcznik wojskowy, w którym było wszystko, o wszystkim. Nawet niewyszkolony człowiek mógł, na jego podstawie – zbudować port, lotnisko, bazę podziemną, drapacz chmur, most, stadion, rafinerię, po czym to wszystko zburzyć. Mógł zostać fachurą od nawigacji, meteorologii, logistyki i wszystkiego innego.
    Jak książkę dorwałem w łapy, tak siedziałem z oczami na szypułkach i się gapiłem. Ale mi, za niedługo, z łap zabrali. I tyle widziałem.

  436. Nefer
    29 września o godz. 10:48

    (przed kawą)
    Zastanawiam się kiedy Bułgaria i Rumunia będą gotowe na przyjęcie do UE bo moim zdaniem za jakie 25 lat :/

    Rumunia jest obecnie faworytką UE. Ma znacznie lepszą pozycję niż Polska, pomimo znacznie gorszego punktu startowego.

  437. lonefather
    29 września o godz. 11:04

    Hahaha, ale czy ja mówiłam że w tym kościele byłam odpokutowac grzech mieszania? 😉

    Wręcz przeciwnie…

    Pracuję w ten weekend więc pomyślałam, że przyda się chwila refleksji i wyciszenia na wieczornych roratach….

    https://goo.gl/images/xsa9wp

    ….a w środku Whisky Bar (między innymi bo w piwnicy jest też night club). I tak trzymać, budynek użyteczności publicznej i o wiele więcej frajdy niż przy oryginalnym zastosowaniu 😉

    PS. Dawaj fotki i relację. Będę dziś zaglądac znad papierów. Na priva skrobne też.

    Pozdrawiam serdecznie!

  438. Tanaka
    No popacz, a mnie kompletnie wywietrzał z głowy Gajos czyli Janek od Szarika , natomiast pamiętam mnóstwo jego fantastycznych ról filmowych i teatralnych. Nie chce mi się wymieniać, bo za dużo tego.
    Grabowski? W ogóle nie oglądam Kiepskich, więc i nie mam skojarzeń.
    Tanaczku, wybierajmy (spośród) i pamiętajmy to, co najlepsze.

  439. Drobne wspominki

    Nudząc się dzisiaj postanowiłem zajrzeć do Internetu, co na temat mojej osoby piszą w sieci. Zadałem Guglowi imię i nazwisko i pojawił się jako pierwszy mój felieton z 2012 roku, gdy jeszcze często pisywałem do Silesii. Potem miałem przerwę grafomańską z powodu poważnych kłopotów ze zdrowiem.

    Trudne Powroty z wojennej Ucieczki

    Felieton o takim tytule był publikowany w marcu 2012. Jest dostępny w archiwum Silesii. Ponad rok później pojawił się komentarz Waldemara, który zauważyłem dopiero dzisiaj. Szkoda, bo nie mogę mu już bezpośrednio pod wpisem odpowiedzieć .

    Waldemar 2013-07-06 05:20
    Widzę że fantazja i wymysły autora, biorą górę nad rzeczywistością .
    Najbardziej zastanawiająca i intrygująca jest pamięć i wiedza 12 latka , ta szczególnie ze słyszał jak cała noc gwalcili 13 latkę aż sie wykrwawiła.
    Pokażcie mi 12 letniego chłopaka który wie co to jest gwałt.

    Powiedziałbym mu: „Naiwny człowieku! Dwunastoletni chłopak podczas takiej wojny był lepiej zorientowany w jej okropnościach niż niejeden dorosły i o zachowaniu zwycięzców wiedział wszystko”!
    Tak mi się wtedy wydawało, ale nie wiedziałem o marszu śmierci z Brna, ani o Łambinowicach.
    Doskonale wiedzieliśmy, dlaczego przez całą noc wzywano imiennie moje siostry do „kontroli osobistej”. Było już rano, gdy wezwano ponownie najstarszą siostrę i matka złamała się na tyle, że pozwoliła jej pójść. „Będę się za ciebie modlić”! Dziś wiem, ze nawet gorąca prośba o ratunek do Matki Boskiej nie pomogłaby mojej siostrze, ale na szczęście ruszył pociąg w kierunku domu i siostra umknęła gruntownej kontroli osobistej. Widać urobek nocny nie wystarczył sumiennym kontrolerom i chcieli się nacieszyć świeżym „mięsem”, Czesi przed pójściem do swoich żon i dzieci…
    W sprawie mojej przyjaciółki mogłem faktycznie tylko obserwować zachowanie i krzyki matki po wrzuceniu prawie zwłok do wagonu i w uszach brzęczały mi cały czas jej krzyki w nocy. Noc była ciemna, więc nie widziałem, dlaczego tak krzyczała. Może kontrola była typu medycznego i zastrzyki były tak bolesne i spowodowały krwotok? Może jej matka powinna być wdzięczna, że oprawcy tak sumiennie próbowali dbać o jej zdrowie podczas kontroli, tylko mieli trochę pecha i zabiegi nie były udane?.

    Niech Waldemar uruchomi swoją fantazje i sobie dośpiewa co się działo przez całą noc. Jeden, nawet bardzo sumienny „kontroler” nie dałby rady tak „pracować” przez 12 godzin!
    Stąd logika (plus fantazja) prowadzą do wniosku, że kontrolerów było wielu i bardzo się starali!!!

  440. Znowu pakowanie i znowu do PL, który to już raz w tym roku, za to na max. miesiąc :/
    od jutra adiu fruziu i z doskoku jak się da

  441. seleuk|os|
    29 września o godz. 10:37

    Czy Ciebie Tanaka rozbawilem, nie wiem. Rozumiem ironie. Ale czy to nie tak samo jak za te samoloty? Jak kto chce miec samoloty to placi.

    Nie wiem, czy pamiętasz, jak to z samolotami było: przetarg stulecia! Na myśliwce szturmowe/wielozadaniowe. Były trzy samoloty, trzech rożnych producentów i krajów pochodzenia: szwedzko-brytyjki Gripen, francuski Mirage 2000 (o ile dobrze w tej chwili pamiętam model) i – oczywiście – F16. Oczywiście – wygrał F16. Bo żeby hamerykański nie wygrał, to by było niemożliwe, taki ładny ten F16 był.

    Przetargi stulecia są po to, żeby były co parę lat. W ciągu ostatnich dwóch-trzech lat, mamy już co najmniej dwa przetargi stulecia: jeden wygrali Francuzi (a ściślej – Francja/Niemcy/Włochy/Bytania/Hiszpania, czyli udziałowcy Airbusa) z caracalem – po to, żeby przegrać z Amerykanami, od których się weźmie black hawki, najlepiej już bez przetargu. Drugi przetarg stulecia był taki, że co prawda są porządne przeciwrakiety francuskie, izraelskie, chyba norweskie (rosyskich nie liczę, bo my przeciw Rosji te rakiety), ale jak coś jest porządne, a nieamerykańskie, to przetarg wygrywa amerykańskie. No i – mamy, pardon – mamy mieć – patryjoty, czyli ichnich zołnierzy wyklętych, takich prawie minutemanów. To, że przestarzałe i Rosjanie sobie kpią nic nie szkodzi, ważne, że hamerykańskie i się ładnie nazywają. Żeby były nieprzestarzałe, trzeba będzie znowu dopłacić, wiecej niż się zapłaciło teraz, choć i teraz to taka suma, że aż przydusi. Oczywiście – zapłacić bez przetargu. Identico jak z tymi 2 miliardami USD na „amerykańską bazę z brygadą”. rzeczywisty koszt: 5 x więcej niż deklarowany . A może 8 x więcej.

    Polska to jest taki kraj, co bardzo lubi płacić. I nie mniej – cierpieć.

  442. Nefer
    29 września o godz. 12:43

    No to lataj bardzo ładnie 🙂

  443. mag
    29 września o godz. 12:37

    Tanaka
    No popacz, a mnie kompletnie wywietrzał z głowy Gajos czyli Janek od Szarika , natomiast pamiętam mnóstwo jego fantastycznych ról filmowych i teatralnych. Nie chce mi się wymieniać, bo za dużo tego

    Przypomniałem Janka z Szarikiem bardziej dla sentymentu i wzruszenia, bo mi się także od dawna, Gajos z pancernym nie skleja. całkiem się z Tobą zgadzam i także pamiętam wiele jego świetnych ról w teatrze i filmie. Kapitalne były jego role w teatrach telewizji; właśnie mi się błąka po głowie obraz z którejś ze sztuk radzieckiego autora, z komediowo-gorzką rolą Gajosa, który w rewolucyjnej rzeczywistości usiłował się do niej jakoś dostosować, ucząc się nowych fachów: a to bycia szewcem, a to grania na trąbie i tak dalej I ze wszystkim się spóźniał: jak się wyuczył, to fach okazywał się już nieużyteczny.

  444. Janusz Gajos jest tak świetnym aktorem, że już dawno przestał dla mnie być Jankiem Kosem, choć „Czterech pancernych” oglądałem namiętnie i pamiętam ze szczegółami. To nie jest aktor jednego serialu.
    Ktoś tu już wspomniał Jasminum

  445. Tobermory
    A „Żółty szalik” pamiętasz? Niesamowita rola Gajosa
    https://www.youtube.com/watch?v=-kMELI_tGFE

  446. @Tanaka, 10:02
    Trochę mnie wqrwia zarzut stawiany jakiemuś autorowi, że pisze banały.
    Przecież wszystko już gdzieś napisano/powiedziano, ja nawet „banalnie” powtarzam się na różnych blogach, gdzie jestem od chyba 10 lat.

    Kiedyś napadłem na ‘Lewego’, że próbuje wygłaszać na blogu jakieś nauczycielskie pogaduszki w rodzaju – a, mniejsza o rodzaj! Teraz przyznaję, że byłem w mylnym błędzie. Lewy z pewnością nie adresuje np. wykładów historycznych do wyrafinowanej części autorów Listów. Lewy pewnie myśli o ‘klikającym’ 0,5 milionie rocznie, który nie ma odwagi wejść do TWA.

    ‘Tanako’, wychodzisz na czoło z autorskim blogiem, w najważniejszym tygodniku opinii!

    Daniel Passent w ‘en passant’ nijak się ma do naszego ble,ble bo on tam robi przegląd wydarzeń, który na tym samym poziomie zrobiłoby wielu/e naszych blogowiczów/ek. Felietony ‘dawnego Passenta’, tego z papierowej, komuszej Polityki, to było ‘cóś pięknego i stosunkowo niedrogo’.

    Piszesz ‘Tanako’
    Drugie jest takie, że sam Daniel Passent, umiejąc sięgać poza to, co powszechnie uznane i będące przedmiotem bezrefleksyjnego mniemania, wielokrotnie sam, milcząco lub głośno, potwierdza to, co krąży jako bezmyślność mniemania o czymś, ale jest swoistą zgodą i nie poddaje się tego pod dyskusję, nie kwestionuje, przyjmując jako obiektywość i słuszność.

    No powiedz mi, no powiedz, ‘Tanako’, ale tak szczerze: czy to jest zdanie na poranny, sobotni post?
    Ja Ci ilości znaków chyba nie wypominałem, ale mam silne przekonanie, że musimy się ograniczać na blogu. Czytamy dużo, jesteśmy zmęczeni, zaglądamy do Listów – a tam ‘kobyła’!

    I na koniec. Skończmy z tą drażliwością, jakimiś narcystycznymi uprzedzeniami, sporami na temat jakiegoś spontanicznego ‘palnięcia’, chorobliwym zgoła oczekiwaniem na liczne nawiązania do własnych tekstów.
    Kiedyś napisałem: blogowiczu, jak nikt ci nie odpowiada, to znaczy, że:
    a/ napisałeś coś banalnego
    b/ napisałeś coś słusznego.

    Zdumiewa mnie, że smrodzi blog jakiś ch.j i wywołuje polemikę, zamiast banu.

    Ale ‘Tanako’, u nas czysto, u nas ciekawie i z różnej mańki, mimo ateistycznego profilu. Jest good.

    Z wyrazami uznania się kłaniam i pozdrawiam

  447. Równie dosadnie chociaż lapidarniej ujął to Jerzy Urban w „Polska to mała d…”. No ale to geniusz i najlepsze dziennikarskie pióro jakie jeszcze żyje w tym kraju. I daj…Boże.

  448. Czy po dwudniowej nieobecności powinienem jeszcze coś dokładać do dyskusji (przeczytałem prawie wszystko)?
    Może tylko dodam, że też jestem zwolennikiem krótkich zdań bez nadmiaru falbanek.
    Usłyszałem dzwonki i zdążyłem wybiec na ulicę.
    Jak co roku wracały z pastwiska wzbudzając nieodmiennie jakąś czułość i wzruszenie. Tym razem miały już za sobą ponad 20 km i 1000 m deniwelacji, a przed sobą jeszcze ca 8 km i lekko pod górkę. Most, o którym pisałem, nadal zamknięty.

  449. W Wyborczej interesujący wywiad z aktorem z filmu „Kler”. Dla prenumeratorów.

    „Ale „Kler” nie mówi tylko o pedofilii. Pokazuje również kościelne państwo w państwie – z odrębnym obrotem niefiskalizowaną gotówką, którą biskup przynosi w plastikowej torbie.

    – Bo właśnie nieprzejrzysty system finansów Kościoła pozwala na nadużycia. A przecież Kościół jest dotowany przez państwo, podatników, ciebie i mnie. Wystarczy przypomnieć wszystko, co się działo przy okazji Komisji Majątkowej – handlowanie nieruchomościami, majątkami, ziemiami. I to nie jest kwestia tylko ostatnich lat.”

  450. @mag
    W weekendowej GW recenzja „Kleru” pomija aktorstwo Gajosa, którym zachwyca się K. Varga w poniedziałkowym DF.
    Może recenzent nie lubi Gajosa? Bo Varga ‘pieje’ z zachwytu, nawet uważa te rolę za niepowtarzalną.

    Mam kłopot Madziu ze swoim niedusłuchem. (dla młodych: niedosłuch, to trudność w rozumieniu ludzkiej mowy). Słyszę pik naładowanej komórki, zgrzyt klucza, baraszkowanie sąsiadów piętro wyżej.
    Za cholerę nie mogę w kinie zrozumieć polskich dialogów. Kiedyś myślałem, że to zapóźnienie technologiczne, czułe mikrofony kierunkowe dla ‘setek’ – ale dzisiaj?

    Anglosaskie filmy/seriale mają dialogi nagrane tak czysto (może więcej postsynchronów?), że rozmowy aktorek, a właściwie ich świergot, (takie to rozkoszne niby, dziecinne, szczególnie w angielskim-amerykańskim) rozumiem.
    Czekam na jakieś źródło w sieci, wtedy słuchawki hop na uszy i jedziemy.

    Myślisz, Madziu, że będzie jakiś przełom w Umęczonej pod butem Rydzyka?
    Cholera, miliony pójdą, zobaczą, pomyślą…
    Buziaki

  451. Errata, te recenzja, która przeczytałem była w piątek.
    Weekendowa GW czeka.

  452. @stasieku
    29 września o godz. 13:49

    Ja też nie rozumiem połowy dialogów w nowszych (ostatnich 25 lat?) polskich filmach, a wszystko inne słyszę 🙁 Jak nie zagłuszą muzyką, to mamroczą, tylko kurwy artykułują wyraźnie 🙄

  453. Czytając o zamknięciu seminarium duchownego w Krakowie natrafiłem na ciekawe sformułowanie: więzy partykularne („niektórych kleryków łączyły silne więzi partykularne”)
    Według red. Terlikowskiego i red. Gmyza zamknięcie seminarium może być „elementem walki z homolobby, które niestety niekiedy wdziera się także do seminariów”

    Więzi partykularne… Dbanie o „własne interesy” nabiera nowej wymowy 😉

  454. Wspomniano tu nostalgicznie telegramy i styl telegraficzny. Ten ostatni ma się znakomicie. Wszyscy młodzi opanowali go w stopniu nadzwyczajnym. Nazywa się teraz trochę inaczej: SMS-owy lub WhatsApp-owy 😉

  455. @ kruk
    29 września o godz. 3:35

    A propos „l’esprit de l’escalier”, to niektórzy mają taki, że w piątek wieczorem nie należy im opowiadać żadnych dowcipów.
    Aby się nagle nie roześmiali w niedzielę na nabożeństwie 😎

  456. A jakbyście obejrzeli „19 południk”, to nie psioczylibyście na Grabowskiego. Nikt tak dobrze nie zagrał polskiego chama.
    https://www.youtube.com/watch?v=7zWY-xT7yLk

  457. stasieku & all
    Też mam nieraz kłopoty ze zrozumieniem dialogów i monologów w polskim filmie, a na pewno nie mam kłopotów ze słuchem.
    Chciałabym, by mi wreszcie ktoś z branży producenckiej wyjaśnił.

  458. @Tobermory, 14:01
    Toś mnie pocieszył. Zawsze raźniej, kiedy kłopot ma się w grupie.
    Ale wiesz co, ‘Tobermory’? Piszesz o 25 ostatnich latach i dajesz pewnie do zrozumienia to, co napiszę wyraźniej.
    Ostatnie pokolenie aktorów/aktorek opuszczało lekcje dykcji, jeśli takowe przetrwały w szzkołąch artystycznych.
    Stara gwardia mówi zrozumiale, taki Marian Dziędziel nawet jak gra pijanego, to nic nie tracę.
    Królowa dykcji telewizyjnej, Dorota Gawryluk, to wzór dykcji lektora, choć skłonności polityczne ma paskudne.

    Trochę teraz ‘przydywaguję’, ‘Tob’, skoro jestem przy głosie.
    Od poniedziałku, w Polsacie, otwiera Wiadomości p. Rymanowski.
    U mnie się „zasłużył” kiedyś w Kawie na Ławie, (TVN) oświadczając na zagajenie/zakończenie (nie pamiętam) słynnych dyskusji smoleńskich, że „w sprawie katastrofy smoleńskiej nic jeszcze nie wyjaśniono/wiadomo”.
    A były to czasy po publikacji raportu rosyjskiego, raportu Millera i oświadczeniu polskiej prokuratury wojskowej (tej rozgonionej przez Antka).
    Tak więc Polsat skręca na skunksa…
    Ukłony

  459. Tobermory
    29 września o godz. 14:01 Oddałeś głos na ten komentarz

    @stasieku
    29 września o godz. 13:49

    Ja też nie rozumiem połowy dialogów w nowszych (ostatnich 25 lat?) polskich filmach, a wszystko inne słyszę Jak nie zagłuszą muzyką, to mamroczą, tylko kurwy artykułują wyraźnie „” Toby. Dotyczy to nie tylko filmów ( to zagłuszanie dialogów) także prawie wszystkie kanały telewizyjne zatrudniają zbytnio muzykalnych dźwiękowców nie słuchających treści, a tylko własnej kociej muzyki lub dzwonków z telefonów komórkowych.

  460. @stasieku
    29 września o godz. 15:42

    Przypuszczam, że to właśnie ten brak dobrej dykcji, ale także kiepska technika nagrywania dźwięku „na żywo”. O ile się orientuję, to materiał zarówno wizualny, jak i akustyczny poddawany jest późniejszej obróbce albo nie.
    Kiedy oglądam fantastyczne filmy przyrodnicze, dokumenty o nadzwyczajnej ostrości obrazu i klarowności barw krajobrazu i zwierząt oraz odgłosów przez nie wydawanych, choć nie podsuwa im się mikrofonów prosto pod dziób czy paszczę, to wiem, ile roboty włożono w późniejsze opracowanie.
    To samo jest chyba z dawniejszymi polskimi filmami fabularnymi, choć nie dysponowano wówczas techniką komputerowej obróbki obrazu ani dźwięku.
    Oglądam czasem w tv bardzo stare czarno-białe filmy, które poddano cyfrowej restauracji i są one jak nowe. Nie mówię tu o barwieniu, któremu jestem przeciwny, ale o uzupełnianiu ubytków i usuwaniu zadrapań i uszkodzeń na starych kliszach. To jest ratowanie dóbr kultury.

    Co do Polsatu, to skończyłem oglądanie w latach 90. po tym, jak zniknął z zasięgu mojej anteny satelitarnej tj. chyba został zakodowany. A oglądałem na nim bodajże tylko „Kiepskich”, których moje nieletnie dziecko było fanem i zaczęło przejmować słownictwo.
    Zauważyłem to, gdy raz wróciło ze szkolnych zawodów i po moim pytaniu o konkurencję odpowiedziało: Konkurencja to mi może na pędzel naskoczyć 😎
    TV Kultury też nie mogę jakoś odnaleźć, może za mało się staram 🙄
    Właściwie to w ramach dbania o ciśnienie unikam oglądania polskiej telewizji w ogóle, także (może nawet szczególnie) podczas wizyt w kraju.

  461. zetus1
    29 września o godz. 10:43

    W skrócie: Obserwujemy w czasie rzeczywistym przemianę w myśleniu u senatora z partii republikańskiej Jeffa Flake’a

    To nie jest dokładnie tak jak mówisz. Senator z Arizony Flake odchodzi na emeryturę (mimo młodego wieku), bo chyba ma dość tego co się dzieje. W związku z tym ma odwagę mówić co myśli (skąd my to znamy). O tym że on i dwie repsenatorki się wahają jest wiadomo, żadna zmiana, ale tylko on jest w komisji więc jego głos się liczył. Komisja musi zaaprobować jednogłośnie, więc oddał głos za dochodzenie. Dochodzenie ma być „ograniczone”. Cokolwiek miałoby to znaczyć. Zobaczymy co będzie dalej. Repsy chcą obsadzić stanowisko przed wyborami, więc pójdą na całość. Wolę nie mieć nadziei i być pozytywnie zaskoczoną. Bo zawiedzionych nadziei już mi starczy.

  462. @lecher
    29 września o godz. 15:56

    Dziękuję 🙂
    Zauważyłem jeżdżąc po Polsce, że nawet niektóre komunikaty radiowe „podbite” są jakąś irytującą muzyczką, jakby cisza w tle była czymś nienormalnym.

  463. wujaszek wania
    29 września o godz. 10:01

    Najlepiej grupę „Krzyk”, która 15 lat temu nakręciła „Kapitana tacę”.

  464. Do linkujących

    Bardzo fajne są takie krótkie linki, ale ja lubię wiedzieć w co klikam. A jak nie wiem, to nie klikam.
    Klikanie w niewiadomo co może się źle skończyć dla komputera, a nick łatwo podrobić.

  465. mag
    29 września o godz. 11:52
    Ja chcę czytać o „Klerze” i mam nadzieję że dotrwa w kinach do grudnia. Czy jest na to szansa? A jak nie to trzeba będzie znaleźć streaming.

  466. @Tanaka
    29 września o godz. 12:12

    Grabowski z bratem i jego żoną bardzo elegancko interpretują na deskach tekst pewnego wielebnego z przełomu XVIII i XIX wieku. Oczywiście miodem jest raczej brat, ale razem są również innymi trunkami, jadłami itd.

    No i też mogliby odegrać życie klasztornika od madonny najczarniejszej. Z Peszkiem, Fryczem i Gajosem na dokładkę.

  467. @izabella
    29 września o godz. 16:31

    Można podjechać kursorem na link i przed kliknięciem zerknąć na dół monitora, co tam się znajduje pod rzeczonym linkiem.

  468. bubekró
    29 września o godz. 16:43

    No więc właśnie nie wszędzie się wyświetla. Na safari nie.
    Może przyjdzie mi używać innej przeglądarki, acz niechętnie.

  469. @izabella
    29 września o godz. 16:31

    Jeśli nie ufasz moim krótkim linkom, a ufasz niebieskiemu nickowi, to na końcu albumu są dzisiejsze, wracające z letniego wypasu na halach, krówki z dzwonkami.

  470. Nefer
    29 września o godz. 12:43
    Znowu pakowanie i znowu do PL, który to już raz w tym roku, za to na max. miesiąc :/
    od jutra adiu fruziu i z doskoku jak się da

    Czy to jest część Twojej pracy czy masz tyle wakacji? Jesień w Polsce jest ładna i jeszcze powietrze nie jest zasyfione palonymi śmieciami. Też bym tam raczej jeździła jesienią niż zimą ale jakoś nie wychodzi.

  471. Tobermory
    29 września o godz. 16:49

    Wyjdę na osobę paranoidalną, ale zazwyczaj sobie linki kopiuję na boczku i patrzę gdzie prowadzą. Ale to extra praca. Wiesz, jak człowiek za dużo wie na jakiś temat to na zimne dmucha.

    Jak komuś się nie chce to niech (mnie) ignoruje. Nie ma się co łudzić że na naszym blogu nie ma podżegaczy albo innych trolli. Są wszędzie.

    Krówki obejrzałam, pięknie udekorowane. Lepiej krówki niż święte obrazy 😀

  472. stasieku
    29 września godz. 15:42
    Ostatnie pokolenie aktorów/aktorek opuszczało lekcje dykcji, jeśli takowe przetrwały w szzkołąch artystycznych
    Dykcja to jedno. Mój „ulubiony temat” to stękanie rozmówców w Polskim Radio. Dwóch zdań nie potrafią wypowiedzieć bez „eee” te doktory, profesory i adiunkty. O zwykłych magistrach nie wspominając.
    No i reklama w TV, program obojętny. 20 min reklamy, sponsory, dawcy i „program o nas”. Film o nominalnym czasie 90 min. łącznie z powyższym nierzadko 130 min lub cóś kole tego.
    No i że Klos (w randze kapitana) jeszcze nie został wyklęty…

  473. @zezem
    29 września o godz. 17:10

    Kiedy 20 lat temu podróżowałem po USA i w kolejnych motelach próbowałem oglądać ciągle ten sam film na HBO, to docierałem gdzieś tak do 3-4 przerwy na reklamę i wyłączałem. Bloki reklamowe były dłuższe niż kawałki filmu pomiędzy 🙄 Nie sądziłem, że po latach zrobi się to samo z polską TV. Dotąd za najgorszą uważałem telewizję włoską, te wszystkie prywatne kanały dla debili i półgłówków, ale polskie depczą jej po piętach 🙄
    W niemieckojęzycznej ograniczam się tylko do tych kanałów, które nie przerywają filmów reklamami, a bloki reklamowe między pozycjami programu nie przekraczają 2-3 minut. Poza tym telewizje państwowe utrzymują przyzwoity poziom publicystyki i serwują rozrywkę nie obrażającą na ogół inteligencji widzów.

  474. Wróciliśmy z „Kleru”.
    Wielki, wstrząsający obraz. Wnikliwy, krytyczny, a zarazem pełen humanizmu.
    I to nieprawdopodobne zakończenie. Zderzenie odmiennych postaw, spiętych echem czegoś na kształt chocholego tańca.
    Koniecznie trzeba zobaczyć. Przerosło moje najśmielsze oczekiwania.
    Choć niemal do odchorowania.

  475. @Tobermory, 29 września, 14:59
    Dobre!
    16:16 – „To jest ratowanie dóbr kultury”
    Widziałam takie ratowanie z dziesięć lat temu w Polsce, w małej księgarni-kawiarni-sali projekcyjnej. Jakiś pasjonat wyświetlał niemy film niemiecki, ktory cyfrowo odświezył. Niestety nie pamiętam tytułu. Pamiętam za to niesamowite wrażenie, jakie na mnie zrobił. Te nieliczne fragmenty filmów niemych, jakie zdarzyło mi się wcześniej widzieć, pozostawiały wrażenie komicznej niezdarności. A tu nagle niespodzianka – spektakl był fascynujący.

  476. Chciałbym dołożyć 5 groszy w temacie dialogów polskich filmach i serialach. Ja już prawie niczego nie rozumiem, choć mnie mam problemów ze zrozumieniem, kiedy zona na mnie krzyczy. Próbuję zwiększyć natężenie głosu w telewizorze – nie pomaga! Przypisałem to mojemu starzeniu się, ale czemu młodsi blogowicze mają kłopoty?

  477. @Antonius & all

    Na którymś z głównych festiwali kinematograficznych w Polsce powinno się wręczać specjalną nagrodę za dykcję dla aktorów mających mniej niż 60 lat.

  478. @kruk
    29 września o godz. 17:52

    Tu jest taki odrestaurowany film z 1931 roku. Fritz Murnau nakręcił go na Bora Bora.
    W polskiej telewizji przed wielu laty był program „W starym kinie” prowadzony przez Stanisława Janickiego. Do dziś pamiętam, jak wymawiał nazwisko „Murnau”. Bardzo cenił tego reżysera.

    https://www.youtube.com/watch?v=yPP7fWVMptg

  479. Mogłaby to być nagroda im. Krzysztofa Gosztyły

    Ewentualnie można pójść w kino nieme. Operatorzy kamer dają radę.

  480. A dla alfabetów – podpisy 😎

  481. izabella
    29 września o godz. 16:51

    Nie, nie część pracy. Przysługuje mi natomiast urlop rodzinny, co prawda śmiesznie mało płatny i minimum mogę wziąć miesiąc a pracodawca nie może odmówić podpisania. Tym razem muszę załatwić sprawy rodzinno-spadkowe, nic wakacyjnego tylko latanie po urzędach. A potrzebuję na to więcej czasu niż tydzień. Prawo do tego urlopu skończy mi się w przyszłym roku więc muszę wykorzystać ile się da żeby nie przepadło (chyba mam jeszcze 4 miesiące).
    Kupiłam bilet w jedną stronę bo nie wiem kiedy wrócę :/

    Będę mieć okazję obejrzeć Kler i zagłosować.

  482. Tobermory
    29 września o godz. 17:26
    Kiedy 20 lat temu podróżowałem po USA i w kolejnych motelach próbowałem oglądać ciągle ten sam film …
    Jest chyba bez zmian. Przynajmniej w Kanadzie. Na szczęście znalazłem kanał o pogodzie i tenże oglądałem o określonej porze ;–).
    Co do programów publicystycznych to najciekawsze i na pewnym poziomie (bez przekrzykiwania się) najlepiej oglądać b.późną wieczorową porą – ale do tego trzeba być przedtem wyspanym ;–).
    Jest też parę kanałów z bardziej ambitnymi programami i prawie bez reklam.

  483. Nefer
    „Kupiłam bilet w jedną stronę bo nie wiem kiedy wróce”
    Tfu, tfu, odpukaj.

  484. mag
    29 września o godz. 18:56

    tfu tfu odpukuję

  485. Nefer
    29 września o godz. 18:36
    bo nie wiem kiedy wrócę :/
    Ale jeszcze przed polexitem!!!

  486. Antoniusie,
    nie jesteś sam. Nasi dźwiękowcy od wielu lat prezentują poziom wyjątkowo dziadowski. Podkręcanie telewizora nic niej da. Ja czasami chodzę do kina i jest to samo. Też myślałem, że przyczyną jest moja ułomność. Nie, bo nie mam trudności w rozumieniu dialogów w filmach z lat sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych. Ostatnio oglądałem kilka odcinków „Stawki …” i przekonałem się, że dzisiejsi dźwiękowcy to „palanty bez szkoły”. Kiedyś dawno temu, w „poprzednim życiu” brałem przymusowy udział, z racji współautorstwa, w pewnej seryjnej produkcji telewizyjnej. Cholernie wkurzał mnie dźwiękowiec, bo zawzięty był na jakość jak cholera. Trzeba było powtarzać wiele razy pewne rzeczy a ja już miałem dość i chciałem do domu na kolację i piwo a nie siedzieć w przeklętym, gorącym studiu. Przez tego upierdliwego gościa zawsze były opóźnienia.
    Ja mu dziś wybaczam, kłaniam się i mam duży szacunek za to, że nie pozwalał na dziadostwo.
    Wiesz, że jutro od rana finały w Chinach?
    Pozdrawiam

  487. zezem
    29 września o godz. 18:59

    5.11 muszę się stawić w pracy 🙂

  488. Waldemar Kuchanny – dziennikarz tygodnika NIE napisał recenzję filmu KLER z którą się zgadzam i cytuję:

    „Kino w Złotych Tarasach w Warszawie, piatek, godz. 11.40. Pełna sala. To efekt reklamy, którą filmowi „Kler” Wojciecha Smarzowskiego zrobiły katolickie i prawicowe media. Na seansach po południu zapewne nie było ani jednego wolnego miejsca. Z filmem „Kler” mam kłopot. Jako człowiek niewierzący, wieloletni dziennikarz tygodnika „NIE”, który wielokrotnie sam obnażał różne grzechy Kościoła i jego pasterzy, jako człowiek, który nieustannie z Kościoła ciągnie łacha – z tego filmu nie dowiedziałem się niczego nowego, nie wstrząsnął mną, nie obraził żadnych moich uczuć. Na odwrót.
    W obrazie Smarzowskiego dostrzegłem ludzką twarz Kościoła. Nie jest prawdą, że wszystkie postacie duchownych są w filmie Smarzowskiego negatywne. Owszem postać metropolity Mordasiewicza grana przez Janusza Gajosa (domyślam się, że za pierwowzór posłużył obecnie gdański arcybisku Głódź) czy postać księdza Lisowskiego (znakomity Jacek Barciak, który zagrał w opozycji do swojego aktorskiego emploi) są jednoznacznie negatywne. Ale dwaj kolejni główni bohaterowie księża grani przez Jakubika i Więckiewicza mogą wzbudzać u widza sympatię i można się z nimi utożsamiać. Upadają, ale podnoszą się, Jak Chrystus na drodze krzyżowej. Ksiądz Kukuła (Jakubik), to w ogóle postać niezywkle pozytywna. Postać, której traumatyczne przeżycia z młodości nie złamały, ale dodały sił. Kapłan, który jest w stanie stanąć w prawdzie, jak to się mówi.
    Film „Kler” Smarzowskiego nie jest jego najlepszym filmem. Za mało tu niuansów, za wiele ładowania łopatą do głowy. Wiele rzeczy przegadanych, wiele zbyt oczywistych. Symboliczne zakończenie, jak z hollywoodzkich produkcji – psuje smak, jak nadmiar soli w zupie.
    Co wywołało taką furię prawicy związaną z tym filmem pojąć w stanie nie jestem. Napędziła mu publiki. Ten film na to nie zasłużył. Ale dobrze.
    Precz z opresyjnym KK.”
    /Waldemar Kuchanny/

  489. Z opinii zamieszczonych pod tą recenzją cytuję dwie.
    Z nimi zgadzam się także.

    „Podobno film „Kler” został nakręcony z wielką dbałością o szczegóły, w stałej konsultacji i pod stałą pieczą osób bardzo kompetentnych w kwestiach rytuałów katolickich oraz wewnętrznego życia kościoła katolickiego.
    Na współpracę realizatorów filmu z cenzurującym go klerem wskazuje także fakt, że sam reżyser zaprezentował swoje „dzieło” w wersji roboczej duchownym.
    https://natemat.pl/245887,kler-film-o-kosciele-smarzowski-nie-uderza-w-kosciol-a-ksiezy-wywiad
    Twórca filmu konsultuje się z przestępczym, oszukańczym, pedofilskim klerem -toż to typowe poddaństwo klerowi i uznanie cenzury watykańskiego okupanta.

    Moim zdaniem film którego treść uzgadnia się podczas produkcji z klerem potwierdza fakt, że sutannowi rządzą Wolską we wszystkich dziedzinach życia jej społeczeństwa.
    To potwierdzenie faktu, że w Polsce nie ma niezależnych, obiektywnych i wolnych twórców.
    To jest rzeczywiście dobry film dla tępych katoli, którzy po obejrzeniu go powiedzą: „…łoj jaki ładny film o tych nasych xsiuncach, chyba pójdę do kina jesce roz.”
    ———————

    „Wszystkim tym, którzy uparcie poszukują wśród pasożytującego i pedofilującego bezkarnie w Polsce i na świecie kleru postaci pozytywnych trzeba uświadomić, że niezależnie, czy mowa o Franciszku, B16, JP2, Sowie, Rydzyku, Bonieckim, Dziwiszu, Oko, Lemańskim, Twardowskim, Tischnerze, Hoserze, Grzesiaku, Pieronku etc. – każdy klecha już przez samo to, że zostaje klechą, a więc zaprzysiężonym pracownikiem pedofilskiej, seksistowskiej, antysemickiej, homofobicznej, rasistowskiej, pasożytniczej, próżniaczej, oszukańczej, złodziejskiej i szkodliwej społecznie organizacji (kościoły różnych religii) sam się dyskwalifikuje w kategoriach wartości takich, jak uczciwość, wrażliwość, dobroć, prawdomówność i jeszcze wiele innych, a więc nie może i nie powinien być określany żadnym pozytywnym mianem.

    Nie ma uczciwych zakonnic, zakonników i księży, a także działających w ich imieniu katechetów i katechetek, gdyż sam fakt, że wszyscy oni z premedytacją oszustów wpajają dzieciom, młodzieży i tępym dorosłym swoje religijne bajki, bogacąc się kosztem biednych i naiwnych jest dowodem na ich nieuczciwość.
    Kler obłudnie, jedynie dla zysku, pasożytniczego nieróbstwa, wygodnictwa, egoizmu i manii wielkości pałęta się w sutannach i habitach po kraju i świecie z premedytacją uprawiając swój oszukańczy proceder.
    Czynem nagannym jest bowiem tworzenie przez tych oszustów atmosfery ciągłego strachu, poczucia winy i kary, co szczególnie szkodzi dziecięcej, wrażliwej i chłonnej psychice, pozostawiając w niej dozgonne ułomności, co udowadniają wierni kościołowi i religii.
    Taki proceder winien być kwalifikowany w świeckich społecznościach jako czyn oszukańczy i przestępczy, a więc identycznie jak pedofilia czyli psychiczny i fizyczny gwałt – zabroniony i karany.

    Moim zdaniem każdy klecha będzie zasługiwał na miano dobrego człowieka dopiero wtedy gdy zrzuci z siebie wraz sutanną całą swoją obłudę, przyzna i przeprosi że świadomie i z premedytacją uprawiał religijne oszustwo szerząc biblijne bajki i wiarę w nieistniejącego boga oraz weźmie się za porządną, uczciwą pracę.
    Wtedy dopiero osobiście i własnoręcznie wypracuje pozytywną o sobie opinię.
    Ps.
    Szkoda, że film „KLER” tę prawdę fałszuje.”
    ————————-

  490. @Ateista

    Ja ciągle mam ten kłopot z odbiorem ludzi przedstawiających kościół i jego funkcjonariuszy. Niby generalnie, jeśli już się te łajdactwa eksponuje, to zawsze gdzieś w tle musi wyleźć „ludzka twarz”. Jak się wali w Hoserów Głódziów i Michalików, to przecież na zapleczu czuwa Lemański, Boniecki czy Stryczek. I jakoś nikt nie bierze pod uwagę, że to są dwie strony tej samej monety. Fałszywej monety. Czy fakt, że awers wstrętny, a rewers jakby mniej, podnosi wartość tej monety? Umniejsza jej fałszywość?

  491. A może ktoś wstępniak nt. Kleru? Tylko bez spojlerów 😉

  492. @Ateista

    A czy Smarzowski poszedł tą samą drogą co Scorsese? Jeśli tak, to go będę omijać.

  493. Cesarzowa Imperator May jest naga…, czyli Jeden Torys obnaza szefowa … z zaklamania w sprawie Brexitu:

    https://uk.news.yahoo.com/emperor-may-no-clothes-time-114445535.html

    Pozdrowka
    ~l.

  494. paradox57
    29 września o godz. 19:37

    Listki figowe i tylko „listki”. Wiatr historii je zdmuchnie. Jak mysle…

    Pozdrowka
    ~l.

  495. Ateista
    29 września o godz. 19:33

    Opinia „konsultacyjna” jest bledna. Wystarczy zagladnac do wywiadu z Arkadiuszem Jakubikiem:

    http://wyborcza.pl/7,101707,23980567,kler-arkadiusz-jakubik-zaden-polski-rzad-nie-mial-odwagi.html#nowyMTmagazyn

    Zeby sie dowiedziec, ze konsultantem byl byly ksiadz :

    Mieliście na planie wsparcie księży?
    – Naszym konsultantem – obecnym prawie przy każdej scenie – był Piotrek Szeląg. Były ksiądz, który zna Kościół od podszewki. Zwłaszcza jeśli chodzi o detale związane z codziennym funkcjonowaniem księży – gesty, przyzwyczajenia, czynności, o których się nie myśli, a które są wdrukowane w psychofizyczną pamięć. Cokolwiek by się działo, trzeba przed odłożeniem pocałować stułę. Klęknąć, gdy wchodzi się do kościoła albo z niego wychodzi. Samo zakładanie i zdejmowanie ornatów to skomplikowany rytuał, w którym ważna jest kolejność, sposób składania ubrań. A u Smarzowskiego to szczególnie ważne, bo on każdy swój film buduje na tym samym filarze – totalnym realizmie.

    Pozdrowka
    ~l.

  496. izabella
    29 września o godz. 16:31

    Odwołuję swój wpis, bo właśnie wyczaiłam jak ustawić, żeby się adres wyświetlał na dole. Ale co tam, nigdy za dużo ostrzeżeń żeby nie klikać w byle co.

    Parę lat temu chciałam kupić bilet w jedną stronę do usa i kosztowało to 150% ceny biletu w dwie strony. Może w cenie były bilety dla kilku agentów. Teraz już zawsze kupuję w dwie i najwyżej przekładam za drobną opłatą.

  497. paradox57
    29 września o godz. 19:37

    Ja wiem, że to oszustwo, ale nie wszystko na raz. Niech będzie że ludzie są ułomni więc przejrzystość finansowa kościołowi pomoże (dla jego dobra znaczy). Jak powiesz że to zło wcielone to daleko nie zajedziesz.

  498. Ateista
    29 września o godz. 19:27
    Waldemar Kuchanny – dziennikarz tygodnika NIE napisał recenzję filmu KLER z którą się zgadzam i cytuję

    A gdzie Ci się udało zobaczyć film?

  499. izabella
    29 września o godz. 20:46

    Za lot w jedną stronę wszędzie zdzierają :/

  500. paradox57
    28 września o godz. 23:41
    dziekuję za sprostowanie. Na to liczyłam, bo w głowie juz nie Word, Office ani żaden generał, tylko szum…morza?
    nie, to piątek…jak co piątek, choć nie każdy.
    Ale ktoś polecał J.P.Chenet, więc znalazłam coś podobnego w kredensie

  501. konstancja
    29 września o godz. 21:00
    wczoraj napisane, ale dopiero się wysłało….

  502. bubekró
    29 września o godz. 19:55

    Ale u Scorsese chociaż muzyka jest przednia. Bo co u Smarzowskiego, to nie wiem.

  503. Nefer
    29 września o godz. 19:45

    Żey skonfrontować z Kuchannym?

  504. konstancja
    29 września o godz. 21:00
    To ja polecialem JP.Chenet i…

    i…

    … i krytyki doznalem za niewyrafinowany smak (w czwartek)

    pzdr Seleuk

  505. Ateista
    29 września o godz. 19:33

    Obie wypowiedzi ciekawe i celne, natomiast druga szczególnie precyzyjna.

  506. bubekró
    29 września o godz. 16:42 Peszek, Frycz, Gajos – to mi dobrze brzmi. Dodłbym Trelę. A w jakimś innym temacie to bym wziął samego Pieczkę.

  507. @lonefather 29 września, 20:27
    Obsesyjna ceremonialność Koscioła, o której mówi cytowany przez Ciebie człowiek, była dla mnie jedną z udręk w dzieciństwie. Zawsze zapominałam o pocałowaniu stuły spowiednika, bo spowiedź byla dla mnie traumą i odchodziłam od konfesjonału w stanie otępienia. Potem bolało mnie, że zachowałam sie niewłasciwie.
    Dlaczego Kosciół tak kurczowo trzyma się tego teatru? Może ktoś ma na to wytłumaczenie?

  508. seleuk|os|
    28 września o godz. 23:47
    przepraszam, że dopiero dziś, ale prawie ze smietnika wyjęłam butelkę po Chenecie
    Nie jestem pewna, czy mówimy o tym samym (podróbka?), bo na moim nie ma daty butelkowania, ale po roczniku akcyzy (taka naklejka na korku lub zakrętkach akcyzowanych wyrobów alkoholowych)wnioskuję, że butelkowana w roku 2015. Jest oryginalnym wyrobem z Langwedocji.
    Poza tym jest informacja że wyłączny dystrybutorem wina jest Bartex – firma z Nowego Tomyśla, która zajmuje sie m.in.sprowadzaniem win w dużych pojemnikach -wręcz cysternach i butelkowaniem ich na kraj. Dotyczy to tanich win musijących i win stołowych. Mogą być „chrzczone”- tak bywa przy konfekcjom=nowaniu różnych wyrobów, szczególnie płynnych.

  509. kruk
    29 września o godz. 21:21 Dlaczego Kosciół tak kurczowo trzyma się tego teatru? Może ktoś ma na to wytłumaczenie?

    Ceremonialnosc, w japonskich sztukach walki i nie tylko, jest wyrazem szacunku. Do miejsca i oponentow. Obustronna. W innych sytuacjach, poza japonskich tez.

    W kosciele, wymuszona i jednostronna, ryty ktorych nikt znaczenia nie zna. Nieudolna proba jednostronnego wymuszenia szacunku. Takie moje tlumaczenie.

    pzdr Seleukos

  510. konstancja
    29 września o godz. 21:28
    Z pewnoscia ten sam produkt. U mnie tez jest importer, ale nie chce mnie zagladac, szukac i pytac jak nazywa i jak dlugo lezakowane. Dziekuje
    pzdr Seleuk

  511. @stasieku
    29 września o godz. 13:49
    @mag
    29 września o godz. 15:34
    @ inni zainteresowani

    Pogorszenie (znaczne) jakości dźwięku w kinie związane jest z polepszeniem (znacznym) techniki nagrywania tegoż.
    Dawniej (w czasach analogowych), zawsze robione były tzw. „postsynchrony”, czyli nagrywanie dialogów w studio. Do nich dodawano (w mikserach fonicznych) specjane efekty dźwiękowe (np. kroki) oraz „atmo”, czyli tło, np. szum morza, warkot silnika samochodowego, itp. Gotową ścieżkę dźwiękową naświetlano na taśmę filmową. Później doszły taśmy magnetyczne z dwoma (i więcej) ścieżkami. Mieliśmy stereo. I dźwięk przestrzenny.
    Powyższe spowodowane było kiepską jakością nagrań oryginalnych na planie filmowym. M. in. chodziło o trudność wyeliminowania dźwięków pasożytniczych, czyli kręcimy średniowiecze, a słychać traktor – mikrofony były mało kierunkowe.
    Potem przyszła rewolucja technologiczna. Mikrofony były bardzo kierunkowe, a technika cyfrowa pozwalała na strasznie dużo. W efekcie rzemiosło dźwiękowca zanikło, nagrania robi Józek, a na postsynchrony nie ma pieniędzy. Klei się to, co nagrano na planie. Wróciliśmy zatem do początków fimu „mego” (przeciwieństwo „niemego”), kiedy dźwięk był ale jego treść mało zrozumiała.
    Świetny przykład słyszałem na dworcu Centralnym w Warszawie. Zapowiedzi pociągów składane są automatycznie przez komputer z gotowych nagrań elementarnych. W rezultacie każde słowo zapowiedzi wypowiadane jest innym głosem, z innym natężeniem dźwięku, a nawet przez osobę innej płci (sądząc po głosie).
    No cóż, żyjemy w czasach, gdy liczy się ilość, a nie jakość.

  512. @Izabella, 29 września, 20:47
    Gdyby film „Kler” przedstawiał kler jako „zło wcielone”, zapisałby sie do gatunku horrorów lub fantazji. Takie mogą być dla publiczności rozrywką ale żadnej glębszej refleksji nie wywołają. Ukazanie człowieka uwikłanego w kapłaństwo wiecej powie o Kosciele niż stereotypowe tworzenie schwartzcharakterów, tyle że w sutannach.
    Rozmawiałyśmy niedawno o „El Crimen del Padre Amaro”. Siła oskarzenia Koscioła w tym filmie wynika właśnie z tego, ze mlody ojciec Amaro nie jest człowiekiem złym (w pierwszej scenie filmu oddaje swoje pieniadze biedakowi), tylko chłopakiem o nieco słabym charakterze, wciągnietym w instytucję, która go wynaturza.
    Nb W tym filmie pokazana jest najpiękniejsza scena erotyczna, jaką oglądałam na ekranie.

  513. @Ateista 29 września o godz. 19:27

    O “Klerze” – po przeczytaniu kilku recenzji – myślę podobnie. Nie wiem nawet, czy mam ochotę ten film oglądać. No bo niby ważny i potrzebny, ale i tak nic nowego mi nie powie. A z kolei oglądanie „duchowych” zmagań sutannitów – żeby im współczuć? – jakoś nie wydaje mi się atrakcyjne. Cierpiącym i skarżącym się kiecunom (były żałosne skargi w necie na znęcanie się ze strony Głodzia) odpowiadam z punktu – wiedziały gały co brały.

    @Ateista 29 września o godz. 19:33

    Co do tych konsultacji – to jest chyba trochę nie tak. Realistyczne przedstawienie dowolnego zamkniętego środowiska wymaga konsultacji. Podobnie byłoby np. z filmem o bokserach, aktorach, lekarzach czy kimkolwiek innym. W tym sensie nie mam za złe twórcom filmu, że zatrudnili byłego xiunca w roli konsultanta od para-liturgicznych detali. Z kolei co do reszty komentarza – zgadzam się całkowicie. Media w Umęczonej nie są niezależne i zawsze liczą się ogromnie z opinią kaka i sutannowych konsultantow. A każdy xiunc jest przede wszystkim funkcjonariuszem kaka, czyli członkiem instytucjonalnej mafii, która ma na względzie wyłącznie własny interes i w tym interesie chroni malwersanta, pedofila, mordercę… i ludobójcę. Dlaczego? Bo jest swój. W dodatku prawo kanoniczne wymaga unikania zgorszenia. W kwestii ukarania – lub tylko unieszkodliwienia – sprawców zbrodni – prawo kanoniczne jest bezradne. Celowo i z wyrachowania. Taki klimat.

  514. Witaj, Qba! Dobrze, że jesteś.

  515. @seleuk|os|29 września o godz. 21:30

    Hierarchia wartości w kaka: przekręcenie drobiazgu w liturgii jest ciężkim przestępstwem, za które grozi automatyczna ekskomunika. Zgwałcenie dziecka – to taki sobie drobny grzeszek. Taka jest waga i znaczenie rytuału.

  516. Ale se radosnie dywagujecie o rytualach i inszych bzdetach. Podpowiadam staranne odsluchanie dwuch wywiadow prof Tadeusza Bartosia jakich udzielil na Suerstacji Elizie Michalik i Jackowi Zakowskiemu i po odsluchaniu, powrocenie do dywagacji…

    http://www.superstacja.tv/program/rozmowa-dnia-prof-tadeusz-bartos,6810780/

    i

    http://www.superstacja.tv/program/nie-ma-zartow-prof-tadeusz-bartos,6810059/

    Pozdrowka
    ~l.

  517. Qba
    29 września o godz. 21:36 do @stasieku i @mag oraz @ innych zainteresowanych

    Pogorszenie (znaczne) jakości dźwięku w kinie związane jest z polepszeniem (znacznym) techniki nagrywania tegoż.

    No tak, to jasne. Im lepsza technika tym gorsza jakość. To logiczne. Po co płacić fachowcom jak można taniej załatwić partacząc robotę i np. psując dzieło. Za zaoszczędzoną kasę można się np. nachlać i poimprezować itd.

    Człowieku, co Ty pitolisz? Czy wiesz dlaczego polskich filmów nie da się oglądać? Bo budzą niechęć m.in. przez takie partactwo.

    I dalej: –No cóż, żyjemy w czasach, gdy liczy się ilość, a nie jakość.

    Zależy jak dla kogo. Doświadczenie uczy tych, których IQ jest wyższe niż szympansa, że np. całe AGD gdy następuje konieczność wymiany, to wymienia się z niemieckiego na japoński lub koreański. Już nawet niektóre firmy chińskie się nauczyły, że jakość popłaca.
    Wypisujesz kolego brednie.

  518. @pombocek
    28 września o godz. 20:21

    Wnioskuję, że skrobali Tobie łękotkę. Jeśli było jeszcze co skrobać. Powierzchnia kości jest bardzo unerwiona i wściekle boli. Jeśli łękotka jest poszarpana (nieuniknione z wiekiem, przy intensywnym użytkowaniu nóg), to stosuje się gładzenie, które ma pomóc. I rzeczywiście pomaga. Pod warunkiem, że zrezygnujesz z obciążania kolana. Czyli rower – owszem, ale też bez przesady. No i nosić mało, czyli schudnąć w miarę możliwości.
    Piszę z własnego doświadczenia – cztery razy miałem skrobanie łękotek, bo nikt mi nie powiedział, że muszę oszczędzać.

  519. @legat
    29 września o godz. 22:17

    Rozumiem, że nie rozumiesz.
    Aparat fotograficzny w Twoim smartfonie potrafi zrobić (technicznie) dobre zdjęcie. Czy to znaczy, że Ty potrafisz robić dobre zdjęcie?

  520. @Na marginesie
    29 września o godz. 21:53

    Cieszę się, że się cieszysz. Ot, tak.

  521. kruk
    29 września o godz. 21:21

    Obsesyjna ceremonialność Koscioła, o której mówi cytowany przez Ciebie człowiek, była dla mnie jedną z udręk w dzieciństwie. […] Dlaczego Kosciół tak kurczowo trzyma się tego teatru? Może ktoś ma na to wytłumaczenie?

    Religia nie posiada treści, a wyłącznie formę. Tak zwaną treścią jest pustka. Rytuały udają treść.
    To, czy dany członek kleru jest prawidłowy poznaje się po tym, że bardzo starannie wypełnia rytuały. Każdy z nich ma dla siebie także wyłącznie tą miarę: robię wszystko jak należy, więc jestem dobry, bozia mnie kocha i biskup też, zostanę zbawiony. Kto źle spełnia rytuały, jest leniwy, niechlujny – obraża bozię i daje dowód marności przełożonym.
    Małe dziecko, zanim zostanie przez religię dostatecznie zgwałcone, wyczuwa ten fałsz, którego już nie czują starannie zgwałceni, zglajszachtowani, skorumpowani religią dorośli. Przez chwilę się z tym męczy, gdy przestaje, staje się dorosłe.

  522. Gdybym miał napisać, że miałem dylemat: iść czy nie iść na „Kler”, to bym skłamał. Nie miałem takiego dylematu. Nie wybierałem się. Z zasadniczego powodu. Mało mi odpowiada atmosfera, panująca obecnie w kinach. Jeszcze mniej odpowiadają mi obyczaje widzów i ten wszechobecny smród prażonej kukurydzy.

    Ale po przeczytaniu Waszych wpisów jeszcze bardziej nie mam dylematu. Czyli nie iść.

    Ale żeby tak zupełnie nie odbiegać od temat ów kulturalnych, pochwalę się. W ubiegłym tygodniu żona zawlokła mnie do filharmonii. Ma ten dar przekonywania. Powiem, że podobało mi się, mimo moich ograniczeń słuchowych w percepcji muzyki. Grali Bibera.

    Ale jedno nasuwało się nieuchronnie. Skrzypek kantował.

  523. @Kostka i Wszyscy

    Slowo sie rzeklo, „kobylka u plota”, czyli foty z ekskursji do Glasgow.

    Dwa dni, to za malo, zeby poznac nowe miasto, ale choc nie znam Glasgow, to dwa dni nie wzbraniaja odniesieniu wrazenia pierwszego i z pewnoscia nie ostatniego.

    Pierwsze co czytajacym podpowiadam, to ze najlepszym medium do poruszania sie po Glasgow, gdy masz malo czasu, jest kupno biletu na Big Bus, czyli autobus turystyczny co kursuje po petli i ma dwadziescia pare przystankow, kazdy w poblizu turystycznej atrakcji. Wskakujesz „hop in”, wyskakujesz „hop out”, zwiedzasz i lapiesz sie na nastepny, na ktory bedziesz czekal najwyzej 10 minut. Za dwa dni swobody komunikacyjnej i komentarza przewodnickiego na trasie, placi sie £16,00 za jeden, a £18.00 za dwa pelne dni jezdzenia po miescie, co jest bardzo atrakcyjne w porownaniu z kosztami komunikacji miejskiej. Jednym slowem wiecej niz dwa w jednym, bo w „lewo, czy w prawo” od petli, z przystankow na trasie, w kilka, czy kilkanascie minut mozna piechota dotrzec nie tylko do atrakcji, ale i do innych waznych i ciekawych miejsc. Bilety mozna nabyc w autobusie na dowolnym przystanku, albo zaraz po wysiasciu z samolotu, przy kontuarze turystycznym, gdzie mozna tez nabyc bilety na autobus linii 500 do centrum Glasgow.

    Glasgow ma ponad tysiac lat i przez wiekszosc swoich „mlodych” lat prosperowalo glownie jako miejsce kultu sw. Miki, pardon sw Mungo. Jego resztki znajduja sie w Dolnym Kosciele, Katedry, a obrazek w postaci muralu, na jednej z kamienic. Mural czytelnicy moga zobaczyc w folderze „Ptaki Glasgow” posrod innych ptakow, ktore przez przypadek znalazly sie w obiektywie. Mural przedtawia Mungo z Robinem na palcu, ktorego ponoc ozywil, co bylo jednym z cudow majacych dowodzic tego, ze byl faktycznie swiety. Co do cudu to powatpiewam, co do murala, to calkiem udany.

    Ptaki: https://photos.app.goo.gl/PnvE886atJP34Yxi7

    Przez stulecia Mungo sciagal pielgrzymow, a pielgrzymi zapewniali dobrobyt miastu. W XVIII i XIX wieku kult juz oslabl, a jego gospodarcze miejsce zajmowac zaczely wytwornie whisky, ale jeszcze bardziej przemysl stoczniowy i port z uslugami przeladunkowymi. W szczycie, na brzegach Rzeki Clyde dzialalo ponoc 168 stoczni, a Glasgow uroslo ze swoimi 1,6 miliona mieszkancow, do wielkosci drugiego po Londynie miasta Zjednoczonego Krolewstwa. Boom ekonomiczny nastapil w drugiej polowie XIX wieku i nie trzeba zagladac do historycznych opracowan, wystarczy sie przejsc po centrum Glasgow, zeby samemu to zobaczyc na wlasne oczy, w architekturze w stylu Art Nouveau i to jest moje najwieksze zaskoczenie w Glasgow. Kilka przykladow w Folderze „Rzezby i pomniki Glasgow”:

    https://photos.app.goo.gl/wjGjEuhoXzHZxkf97

    Miasto wyraznie doznalo bogactwa i rozkwitlo. A pozniej sie boom gospodarczy zalamal i zaczelo podupadac. Z 1,6 miliona, liczba mieszkancow zmniejszyla sie obecnie do raptem 650 tysiecy i liczne bogate kamienice w centrum zaczely pustoszec, co uruchomilo proces ich degradacji, co pokazuje w kolejnym folderze „Zielone Glasgow”, w ktorym sa zdjecia (kilka) z zieleni miejskiej kontrolowanej i kultywowanej i zieleni, ktora sama sie w miescie i na budynkach licznie, bardzo licznie zagniezdza:

    https://photos.app.goo.gl/pqsDoFRVYW5tH2zDA

    Slady zapasci ekonomicznejsa liczne i wyraznie widoczne, to jednoczesnie widac, ze miasto odzylo ekonomicznie, bo liczne nowoczesne plomby w miejscach wyburzunych budynkow i starannosc w zachowaniu zabytkowych i cennych fasad, za ktorymi buduje sie nowoczesne budynki mieszkalne, swiadcza o nowoczesnym dobrobycie Glasgow. Obrazki tego mozna obejzec w folderze „Stare i Nowe Glasgow”:

    https://photos.app.goo.gl/VSFjtSpWDEUoc5q9A

    Jakie jest Glasgow, a dokladniej to jakie jest jego centrum? Jest dwukolorowe w dwuch kolorach piaskowca, rozowym i „piaskowym”. Jest tez trzeci i czwarty kolor, czyli kolory nieba. Wszystkie kolory mozna zobaczyc i poznac w folderze „Kolory Glasgow”:

    https://photos.app.goo.gl/EBjwkqgebbhkQr9HA

  524. Oups … chaliera, kliknalem w „publikuj” nie konczac postu o Glasgow…

    Nie wstawiajcie nic … dajcie dokonczyc… Prosze

    ~l.

  525. @seleuk(os) 29 września, 21:30
    Jednostronne wymuszanie szacunku. Zgodziłabym się. W jednej z mniej znanych powieści Thackeraya (nie pamietam tytułu) główny bohater – łobuz i szalbierz – ma przyjąć z samego rana jakiegoś petenta, leżąc jeszcze w łóżku. Mimo, że jest w negliżu, sięga po perukę, żeby petenta wystarczająco onieśmielić. To tłumaczy rolę stroju w pełnieniu różnych godności w sferze zarówno świeckiej jak i religijnej. Kler katolicki jest nader malowniczo strojny, a strój musi iść w parze z ceremonią.
    Postawiłam pytanie o obsesyjną ceremonialność, bo w kościolach protestanckich dawno ją porzucono, a wiernych ciagle mają. Archaizm KRK pod tym i innymi względami jest dla mnie zagadką.

  526. Paradox57,
    ja nie wiem czy pójdę do kina na „Kler” czy nie ale z pewnością go obejrzę i to jak najszybciej. Powód? – akurat wstrzelił się w moment, gdy na całym świecie kwestia pedofilii i innych zboczeń wśród tej mafijnej korporacji jaką jest kler nareszcie ujrzała światło dzienne, co będzie miało ogromne znaczenie społeczne. Autorytet tej mafii właśnie jest rujnowany nawet wśród ciemnego ludu i film „Kler” jest na czasie. Chcę wiedzieć co w nim pokazano i mieć własne przemyślenia odnośnie jego siły oddziaływania poza partią „moherowych beretów”. Już tylko ona, ulegająca redukcji naturalnej będzie miała znaczenie gdy wrzucać trzeba będzie kartki do urn. Nareszcie znaczenie polityczne pieprzenia farmazonów z ambon mających stanowić wytyczne jak zachować się po wyjściu z kościołów w dniu wyborów będzie zanikać. Uważam, że rola filmu „Kler” w kwestii autorytetu kleru w społeczeństwie może być nie do przecenienia więc dobrze byłoby zobaczyć ten obrazek.

  527. @kruk
    29 września o godz. 21:21
    Wszyscy szamani tak robią. Pozwala omotać rytuałem, ubezwłasnowolnić myślenie i przerobić człowieka na posłuszną kukłę.
    Może pies Pawłowa…

  528. @legat 0:05

    To jest mój brak takiego dylematu. Z całą pewnością jednak będę usilnie zachęcał każdego obojętnego, wątpiącego czy wierzącego do obejrzenia tego filmu. Niech patrzy i się zastanawia. A nawet jeśli się nie zastanawia, to niech przynajmniej popatrzy.

  529. @Qba
    29 września o godz. 21:36
    Ja myślę, że problem paskudnego dźwięku w filmach tkwi w bezmyślności i lenistwie.
    Ja się nie znam, ale czasem bywam w kinie- tam nie ma problemu z zagłuszaniem, bo efekty dźwiękowe ryczą bokami, W telewizorze, o ile nie ma się stereo i bardziej, te efekty ryczą razem z dialogiem i zwyczajnie zagłuszają. Powinna być możliwość regulowania obu ścieżek dźwiękowych.

  530. Ja do kina na Kler nie pójdę, ale może uda się jakoś kupić. Choć nie wiem gdzie…

  531. Z detali archiektonicznych, to szczagolna atencja, choc nie wiem dlaczego, darze sklepienia. Oto kilka, ktore zauwazylem i mozna je obejzec w folderze „Sklepienia”:

    https://photos.app.goo.gl/gAiVxFxfbLmi2q4v8

    Blog jest ateistyczny, wiec nei moze na nim zabraknac „krzyzykow”. Widzialem sporo, ale uwiecznilem 4 i zeby je zobaczyc zapraszam do folderu „Krzyzyki”. Podpowiadam, ze warto zwrocic uwage na czwarty, ktory jest podwojnie znaczny, raz ze w miejscu centralnym jest „mokra plama”, dwa ze jak sie wpatrzec uwazniej, to wzmiankowana „mokra plama” jest w ksztalcie krowiej czaszki rogatej…. Ale to ostatnie zobaczylem dopiero na „duzym ekranie”, gdy zdjecia na komp przerzucilem.

    https://photos.app.goo.gl/m4DztBmE9q9GWBXu7

    Szkocja, Glasgo, whisky … Turystyczny autobus ma przystanek przy Clydeside Distillery, ktora jest umiejscowiona w nowoczesnym budynku, doczepionym do dziewietnastowiecznejstacji pomp, ktore obracaly nieistneijacy obecnie most na Rzece Clyde. W odrestaurowanym budynku pomp miesci sie Muzeum Whisky w Glasgow i sklep. Foty z destylarni i z muzeum znajduja sie w ostatnim folderze mojego mini przewodnika fotograficznego”Whisky”:

    https://photos.app.goo.gl/rvyqX8Qqf1X5bQkXA

    Dwa dni, za malo zeby poznac, dosc zeby poznac, ze do Glasgow chce wrocic i wroce.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Sliczne, piekne i znane zdjecia Glasgow kazdy moze znalezc chocby w turystycznych folderach. Ja robie zdjecia, nazwijmy je „pozafolderowe”, takie ze sie tzreba nachodzic i napatrzec, zeby wypatzrec gdzie i z jakiego ujecia je robilem. RObie zdjecia osobiste, czyli ilustrujace ot na co zwrocilem uwage i swoja uwaga sie z Wami dziele.

  532. @Tanaka, 29 września, 21:21
    Gdyby religia była wyłacznie formą, to zrównałaby się z cyrkiem czy rewią. Do cyrku i na rewie się chodzi ale większych śladów to w psychice nie pozostawia. Nie byłoby po co religii się czepiać, a Ty nie miałbyś powodu do pisania wstępniaków na temat zła katolicyzmu.

  533. kruk
    30 września o godz. 0:20

    Pytasz o to jak jest, ale nie chcesz wiedzieć jak jest, wybierasz pozór.
    Porównianie religii do rewii i cyrku jest bardzo trafne. Tak właśnie jest. Natomiast Ty dajesz to porównianie jako antytezę, co jest ucieczką przed wiedzą. Bezwiedne użycie tych dwóch porównań informuje, że usiłujesz sobie wewnętrznej zaprzeczyć. Już mówiłem: małe dziecko przestaje odczuwać dyskomfort gwałtu, stając się w ten sposób dorosłym, który już się zgodził być niewolnikiem i stałą ofiarą poniżenia i gwałtu, wmawiając sobie, że są to wyższe cnoty i na tym polega zasługa w niebie.
    Przyznaj się, sama przed sobą, do czego masz się przyznać, możesz to zrobić po cichutku, poza blogiem i wróć tu, by mówić wreszcie dorzeczniej i w zgodzie ze sobą z czasów dziecka. Lepiej się poczujesz.

  534. @lonek
    Przeczytałam tę May. Ale ciekawsze są komentarze.

  535. @E-J

    errr … Znaczy sie sa, ale te „keep apperance” to mnie juz niewasko …

    Pozdrowka
    ~l.

  536. @Tanaka, 30 września, 0:28
    Tak, przewielebny biskupie, pomyślę sobie poza blogiem i liczę na to, że i Ty poza blogiem przemyślisz sobie tezy i antytezy i odkryjesz jakie zło może tkwić w pustym przedstawieniu, poza tym, że zabiera ono cenny czas.

  537. A ja tu o polskim „Klerze” i egzotycznym poprzedniku. Film obejrzę, gdy mi syn spiratuje. Na razie czytam recenzje i opinie. Własną wyrobię sobie po.

    Teraz egzotyka:
    W 2004 roku w teokratycznej Islamskiej Republice – Iranie nakręcono film „Jaszczurka” (Marmulak w Farsi), wyśmiewający kler (mułłów), religię i teokrację Artykuł w Wiki, po ang..
    Reżyserowi udało się uzyskać zgodę na rozpowszechnianie (!!), mimo ostrych sprzeciwów części kleru i świeckich religiotów. Film trafił do kin i cieszył się niesamowitym powodzeniem, ale zdjęto go po 3 tygodniach pod naciskiem islamskich kleryków. To bardzo zabawna komedia, jest za darmo na sieci, z angielskimi napisami, na Imvbox, warto obejrzeć Jaszczurka – Marmulak

    Teraz „Kler” jest blokowany w katolickiej Polsce w coraz to nowych miastach/kinach.

    Umacnia to mój pogląd, oparty na lekturze i obserwacjach własnych, że pod wieloma względami Polska ze swoją semi-teokracją katolicką bardzo przypomina Iran z jego szyicką teokracją, zarówno w formie jak i treści. Ironicznie zabawne, biorąc pod uwagę polską islamofobię i nienawiść do muzułmanów.

  538. @zetus1
    29 września o godz. 10:43

    Oglądałam w całości „przesłuchanie” Ms Ford i Bretta Kavanough

    O ile całkowicie pani dr Ford dla mnie była przykonywująca, o tyle kandydat do SN nie był WCALE!
    To co wyprawiał, było wręcz żenujące. Płacze, siorbanie nosem, częste popijanie,
    które wyglądało na kupowanie sobie moment na zastanowienie jak zareagować, bezczelne odzywki do Senatorów, w stylu: co pan lubi pić, lubi pan piwo, no co? i to powtarzane wielokrotnie, albo do kobiety Senator zamiast odpowiadać na pytanie: czy miała w przeszłości black out (przerwa w pamięci po alkoholu) i tym podobne zachowania.

    Jego święte oburzenie, że spodziewał się być zatwierdzony zaraz na drugi dzień, a tu już 10 dni mija i jeszcze go oskarżają i niszczą mu życie i jego rodzinie.
    Przecież mu się to należało! jak slepej kurze źiarno

    Zapiera się, że żadnej z tych kobiet nie zna. Na pytania czy chce żeby FBI sprawdziło…
    odpowiada : ja się bardzo dobrze uczyłem, chodziłem do kościoła, uprawiałem sporty, pomagałem w ośrodku dla kalek, itd. ale na PYTANIE nie odpowiada!

    Bo wiadomo, że on nie chce dochodzenia FBI, podczas gdy kobiety oskarżające go wręcz się tego domagają.

    Senator Flake zyskałby w moich oczach, gdyby już wcześniej domagał się prawidłowego dochodzenia, a teraz chiał tylko do tygodnia dochodzenie i sprawdzenie tylko dotychczasowych WAŻNYCH (cokolwiek by to miało znaczyć) oskarżeń.

    A do tego w dalszym ciągu bez przeszkód popiera Bretta Kavanough.
    Odbyło się głosowanie już na sali senatorskiej i wszyscy republikanie jak jeden mąż głosowali za zatwierdzeniem Kavanough. Zanim FBI raport będzie.

    Warto pamiętać kto to jest Bretta Kavanough.
    – To on, pracując w administracji Busha jest odpowiedzialny za dopisek o zakazie tortur, że w „pewnych okolicznościach” są one dopuszczalne.
    – jest za całkowitym zakazem aborcji
    – głośno mówił, że Prezydenta w czasie urzędowania nie wolno zaczepiać
    Tzn. Komisja Muellera powinna zniknąć i nie dręczyć Trumpa.

    – Jako sędzia w Sądzie Najwyższy powinien przynajmnie wyglądać na bezstronnego.
    A w swojej histerycznej wypowiedzi wykrzykiwał, że to przesłuchanie to zemsta lewaków, albo Clintonów.
    BTW uczestniczył w komisji Stara (impiczment Clintona).
    Oskarża się go o nielegalne wynoszenie dokumentów z tej komisji i udostępnianie
    itd, itd.

    Senator Flake pięknie mówi, ale robi co robi.
    Ktoś mi bliski kiedyś na takich mówił „słodko-pierdzący”

    Także fakt tego dochodzenia tyko do tygodnia i z limitami nie zrobił na mnie wrażenia.
    Oni go chcą. Zwłaszcza Trump, bo tyłek mu się pali, a taki bufon Kavanough
    będzie jak znalazł w przypadku groźby impiczmentu.

    Nie mam najmniejszych wątpliwości, że był seksualnym łobuzem.
    A to co widziałam, to wyraźnie wskazuje, że charakter mu się nie zmienił, tylko lepiej manipulować się nauczył.

    Jeszcze jedno zapamiętałam z tego „przesłuchania”
    Senator Lindsey Graham, który pozował na wyważonego mędrca, tym razem dał pokaz obrzydliwej hipokryzji, stronniczości, kiepskiego aktorstwa i tym podobnych wstrętnych rzeczy. Od tej pory już nigdy nie będę w stanie patrzeć na niego bez czucia niesmaku.

    Parszywe jest też, jak zwolennicy republikanów i Kavanough tłumaczą sprawę.
    Twierdzą, że jest obrzydliwością wyciągać na światło dzienne zachowań takich jakie miała np. nieprzyjemność przeżywać dr. Ford.
    Jakim prawem? – krzyczą.
    To normalne u młodych mężczyzn!
    Teraz trzeba chronić synów, mężów i kochanków przed tymi wściekłymi babami, które nie chcą zapomnieć, że przeleciał ją ten, czy kilku wbrew jej woli.
    Powinna w końcu zapomnieć i nie niszczyć życia i kariery przyzwoitym teraz ludziom.

    Pozdrawiam

    poniżej jak to wygląda z żeńskiego punktu widzenia (niecałe 5 min)

    https://www.youtube.com/watch?v=FKgivLj_bdE

    His So-Called Ruined Life: Brett Kavanaugh | September 26, 2018 Act 2 | Full Frontal on TBS

  539. kruk
    30 września o godz. 0:03

    Mnie ta wymuszona, sztuczna ceremonialnosc, stroje, rytualy kojarza z japonskimi sztukami walki. Iaido, kendo, wlasciwie wszystkie. W budo ma to konkretne uzasadninie i potrzebe. Sam mam takie ceremonialne stroje, inny ekwipunek. Indywidualnie dopasowany do mnie. Wielkosc, waga, zasieg ramion etc. Suknie (hakamy). Plaszcze (kimona, krotkie, dlugie). Miecze, w parze i bez. Wszystko oczywiscie w ramach standartu. W katolicyzmie, w moim pojeciu, jest tylko falszywa proba wymuszenia szacunku. Katolicki ksiadz w zle skrojonym garniturze bylby kontraproduktywny. Bardzo kontraproduktywny. Bredzil formulki, ktorych nikt z widzow nie rozumie. Pijak? O tym napisalem do Ciebie.

    Teraz poruszasz drugi aspect. Roznica miedzy katolickim ksiedzem a protestanckim jest zasadnicza. Katolicki jest posrednikiem. Cos jak posrednik nieruchomosci. Protestancki jak trenerem. Bycmoze bardziej doslownym byc moge. Katolicki jest znachorem woodoo, protestancki psychiatra woodoo. Tylko im koguta i tasaka brakuje dla pelnego wyposazenia. Obaj probuja, w rozumieniu moim, nieswojego zawodu, roli. Obaj nazywaja powolaniem to zajecie, role. To jest ludzka cecha, oszukiwac siebie, probowac innych oszukac. Wez pisarzy, jak duzo jest wartych czytania. Wez celebrytow, czy tzw trenderow(???). Wez sprzedawcow ubezpieczen.

    Obrzedowosc i ceremonialnosc? W moim zyciu Kruk, religia nie ma najmniejszego znaczenia. Mam satysfakcje z zycia, jestem spelniony bez najmniejszego udzialu religii. Niedawno bylem trzy dni w podrozy. Do Grecji na chrzciny. Potomka moich gr/kanad znajomych. Byla moja am przyjaciolka. Widzielismy moze ostatni raz w zyciu. Czasem do siebie piszemy, ale czasem dobrze jest objac, przytulic. Wiecej bylem w podrozy do/z lotnisk i w powietrzu jak w kosciele i przy stole. Z przyczyn towarzysko/rodzinnych bywam na takich przedstawieniach. Zawartosc robie ja, inni. Nigdy ksiadz.

    Wyobraz sobie Kruk, drewniany kosciolek, stary, na wyspie w archipelagu sztokholmskim (szkierach). Srodek lata, wschod slonca. Czwarta rano. Mloda para co wychodzi, po slubie. Reszta uczestnikow? Najblizsi. Ksiedza trudno zauwazyc. To tylko urzednik. Przy pomoscie kosciolka czeka duzy jacht, wynajety na wczesne sniadanie i motory grzeje. W moim zyciu Kruk i w zyciu uczestnikow tego spotkania, religia nie ma najmniejszego znaczenia. Ale czy Kruk, nie mozesz namalowac wlasnego obrazu z waznego dla Ciebie dnia? W jakich chcesz dekoracjach? Oczywiscie Kruk, sa tez tacy co im slub daje kapitan wycieczkowca na MorzuSrodziemnym. Jak jest w LasVegas nie wiem, nie bylem. Obrzedowosc i ceremonialnosc? Jezeli wszyscy gramy glowne role, we wlasnym zyciu, nie warto dobrze grac probowac? Trzeba kupic tani, wybrakowany scenariusz Kruk? Z woodoo kogutem i tasakiem?Ja nie potrzebuje. Moge pisac sam. Obrocic dookola, zobaczyc ktore dekoracje mnie na chwile pasuja. Obrzedowosc i ceremonialnosc.

    Pzdr Seleukos

  540. @Stasieku
    ocd dawn chodzę n filmy tylko z napisami , w wypdku aklru tę zasadę złamałem itrochę się [pogubiłem wzrozumieniuniuansów akcji.
    Antonius TWOJjej ki ążki ni udało mi ię kupić

  541. @Ewa-Joanna
    30 września o godz. 0:12

    Teoretycznie możliwe jest wykorzystanie dźwięku nagranego bezpośrednio na planie. Wymaga to jednak bardzo dobrego dźwiękowca oraz jego wpływu na reżysera, czyli odpowiedniej organizacji planu. Jak słychać, nie jest to powszechne.
    Do tego dochodzi jeszcze jedno niechlujstwo wynikajace z postępu technicznego. Istnieją różne formaty rejestracji dźwięku. Dla współczesnych kin (również domowych) obowiązuje format 5.1, czyli 5 głównych kanałów i jeden niskotonowy, umożliwiających „przestrzenne” przypisanie dźwięku do obrazu. Bezpośrednie odtwarzanie takiego formatu w „zwykłym” (czyli stereofonicznym) systemie powoduje, iż np. część dialogów jest prawie niesłyszalna, bo znajduje się na nieodtwarzanym kanale.
    Stąd rada – sprawdzajmy format audio przed kupnem DVD.
    W przypadku emisji tv możemy co najwyżej kląć.

  542. kruk
    30 września o godz. 0:49

    @Tanaka, 30 września, 0:28
    Tak, przewielebny biskupie, pomyślę sobie poza blogiem …

    Nie myśl. Myślenie szkodzi w kontakcie z sobą samą. Wróć do małej dziewczynki, przypomnij ją sobie w sobie, bo to co tu mówisz w sprawie, to jest ta dorosła i strasznie poplątana osoba.

  543. lonefather
    30 września o godz. 0:15

    No, Lonek, jak Ty dajesz sklepienie z krzaka pod tytułem „sklepienia” to Ty masz u mnie dodatniego plusa jak stąd do Wyspy Wielkanocnej.
    Ping ! 😀

  544. lonefather
    30 września o godz. 0:15

    „Krzyżyki”, znaczy Jezusek też był w Glasgow? To ja tylko mogę Ci wyrazić uznanie, że masz w głowie dymiącego fotografa, a nawet chyba grafika.
    O to cię nie podejrzewałem! – powiedział Brunner do Klossa.
    Ping ! 😀

  545. 404
    30 września o godz. 4:25

    Fajnie, z zacieciem napisane i bez zbednosci sciemniajacych. Z przyjemnoscia przeczytalem.

    Pozdrowka
    ~l.

  546. seleuk|os|
    30 września o godz. 8:13

    Sie podpisuje wszystkimi czteroma, a jakbym mial wiecej konczyn to i nimi tez sie podpisuje pod tym co napisales o obrzedowosci.

    A co do reszty, to tak mi sie pomyslalo, ze ludzie w swojej wiekszosci, to nie maja wyobrazni, a fantazji to juz za grosz nie maja, wiec „leca” schematami, a jedyne czym sie epatuja, to „bogactwem” obrzadku. I obrzadek ma sie w najlepsze, bo zwalnia z pomyslenia, z wymyslenia …

    Podrowka
    ~l.

  547. lonefather
    30 września o godz. 9:18

    Dziekuje @lonefather.

    A z mysleniem to jest tak (chyba). Potrzeba duzo energii (w fiz rozumieniu, kalorii). Mozna pomylic, wtedy wszystkie kalorie strata. To duzo „przyoszczedza”, wtedy „strat” nie maja. Tak im zdaje. Ja to intelektualnym lenistwem nazywam.

    pzdr Seleuk

  548. 404
    30 września o godz. 4:25
    Bardzo dobre. Dzięki @404. Duzo się dowiedziałem, mądrze przedstawione. Ale to , że łobuzy sa nie tylko w Polsce, to zawsze pocieszjace dla nas nadwislaków.
    Pozdrawiam

  549. kruk
    30 września o godz. 0:20

    „Gdyby religia była wyłacznie formą, to zrównałaby się z cyrkiem czy rewią. Do cyrku i na rewie się chodzi ale większych śladów to w psychice nie pozostawia. Nie byłoby po co religii się czepiać”.

    Religia była, jest i będzie wyłącznie formą. Cyrk i rewia to trafne porównanie w odniesieniu do zbiorowych rytuałów. Ale przecież życie się nie składa z mszy, procesji i smoleńskich rocznic. Śmiem przypuszczać, że na co dzień religia z niczego się nie składa, bo żaden niepustelnik nie ma na te głupstwa czasu. A kto w stosownym wieku ma czas, zajmuje się odczytywaniem z poszarganej staruteńkiej książeczki do nabożeństwa tych samych co 50 lat temu słów, przebierania paciorków lub powtarzania 150 razy za każdym przysiadem: „Jezu, ufam tobie. Jezu, ufam tobie. Jezu, ufam tobie”.

    Religia miałaby treść, gdyby była relacją osobnika z żywym, widzialnym, słyszalnym, odczuwalnym bogiem, podobnie jak ma treść miłość kobiety i mężczyzny lub miłość matki i dziecka. Słowa „Choć cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję” są bijącą w uszy gipsową atrapą miłości i jej karykaturą, jako że nie da się miłować nieznanego, a w tym wypadku – również nieistniejącego. Ukochaną kobietę nie tylko mogę sobie wyobrażać, lecz nią żyję, jest nią wypełnione całe moje życie, niemal każdy gest, słyszę ją, dotykam, fizycznie czuję, jak mi przez nią rosną skrzydła. To jest treść miłości, kruku. Z czegoś podobnego miałaby się składać religijna treść?! Nie wykluczam, ale – u psychopatów. Tylko że wtedy nie jest to treść powszechnie znanej religii, lecz prywatny twór psychopaty – przypadek dla psychologów i psychiatrów.

    Religia, kruku, jest WYŁĄCZNIE formą. Składa się wyłącznie z jednostronnego odklepywania wyuczonych słów, umownych gestów i zachowań, a nie z WZAJEMNEGO obdarzania się słowami i innymi znakami miłości przez parę zakochanych.

    Religia jest wyłącznie formą. Treść religii nigdy nie istniała i nie istnieje – to wypełniona słowami pustka. Gdyby istniała, katabasy nie zajmowałyby się polityką, nie święciłyby nowych poideł w oborach ni nowych blaszaków dla strażaków, lecz uczestniczyłyby w wiecznych odprawach z Bogiem, a wraz z nimi – cały boży lud. Po takich odprawach, wypełnieni duchem świętym, wracaliby do rzeczywistych, nie wydumanych treści życia, jakie Ty w swej maryjnej życzliwości do każdego robaczka wydumywasz.

  550. Idąc na „Kler” oczekiwałem, że zobaczę film, który przyczyni się do powszechnego, zdecydowanego potępienia kleru i odwrócenie się od niego.
    Tymczasem w pewnym momencie zaczęliśmy się z rodziną zastanawiać, czy film nie zwiększy sympatii do szeregowych księży.

    Bo jest tak, jak pisze @mag Otóż w jakimś sensie, czysto ludzkim, jest mi żal trzech głównych bohaterów uwikłanych w swoje uzależnienia, słabostki, poczucie winy, traumy wyniesione z czasów, gdy np. byli molestowanymi ministrantami itd. Machina mafijna ich gniecie i trudno przed nią uciec, przed mega hipokryzją, pazernością, bezwzględnością wobec tych, którzy ośmielają się „wychylić”. I co potwierdza, cytowany przez @Ateistę, Waldemar Kuchenny: W obrazie Smarzowskiego dostrzegłem ludzką twarz Kościoła
    Równocześnie pisze Kuchenny: z tego filmu nie dowiedziałem się niczego nowego, czyli znał wcześniej „ludzką twarz kościoła”.
    Jedyne postacie całkowite wyzute z człowieczeństwa to zakonnice. Dla nich zabrakło jakiegokolwiek miłosierdzia. Narysowane są grubą, czarną, odrażającą kreską.

    Pierwsze minuty filmu znudziły mnie i rozczarowały. Myślałem sobie po cichu: przecież to wszystko już dawno opisało „NIE”. Nie wiem, w którym momencie skończyła się dla mnie publicystyka, a zaczęła sztuka, która wciągnęła mnie bez reszty.
    Zgadzam się całkowicie z recenzją @mag (29 września o godz. 11:37). Nie potrafię się odnieść do słów Kuchennego: Za mało tu niuansów, za wiele ładowania łopatą do głowy. Wiele rzeczy przegadanych, wiele zbyt oczywistych. Być może dla kogoś, kto przez lata „darł łacha” z Krk tak to właśnie jest. Nie dla mnie. Zamierzam obejrzeć film kilkukrotnie, żeby zrozumieć wielowymiarowość jego przesłania.

    Nie zgadzam się natomiast z jego słowami: Symboliczne zakończenie, jak z hollywoodzkich produkcji – psuje smak, jak nadmiar soli w zupie. Zakończenie jest adresowane do nas. Społeczeństwa, obywateli, wierzących i niewierzących. I o nas. Pokazuje kim jesteśmy, w wymiarze relacji z Krk, i jak się zachowujemy. Mnie uderzyło niczym zakończenie „Wesela” Wyspiańskiego.
    Na Kuchennym, zajmującym się problematyką Krk zawodowo, przez wiele lat, mogło to nie zrobić żadnego wrażenia. Na widzu, na mnie, zrobiło ogromne.

    Zatem, w moim mniemaniu, ci którzy spodziewają się, że „Kler” okaże się dynamitem podłożonym pod Krk, powinni porzucić nadzieję. Na krótką metę może być wręcz odwrotnie. Natomiast ci, którzy zainteresowani są szeroką dyskusją, poznawaniem mechanizmów, nieformalną edukacją, nie zawiodą się. Bo „Kler” to bardzo ważny głos w dyskusji. Dyskusji, w której trzeba się liczyć z tym, że dla wielu ludzi zabieg oddzielenia współczucia dla losów poszczególnych ludzi od realnej oceny patologicznej instytucji może być bardzo trudny. I trwać dłużej niż byśmy tu tego chcieli. Ale tej fali nie da śię już zawrócić.

    PS. Oburzenie „obrońców kościoła” wywołał plakat z różową świnką skarbonką z otworem na pieniądze w kształcie krzyża. Pągowski tłumaczył, że sens plakatu można zrozumieć dopiero po wyjściu z kina. Faktycznie.

  551. seleuk|os|
    30 września o godz. 9:36

    Nie przesadzaj z tym „lenistwem intelektualnym”, wystarczy samo „umyslowym”… Za wiele nei wymagajmy od 97% masy ludzkiej.

    Pozdrowka
    ~l.

  552. wbocek
    30 września o godz. 10:20

    witaj wśród żywych!
    Konowały, konowałami, ale to ten blog i nasze toasty na Twoje zdrowie przywróciły Cię na blogowy memłon. W to wierzę i tej wiary nikt mi nie odbierze 😉

    Co do kwestii: czy religia ma treść. Oczywiści, że MA! Można tę treść wyśmiać, potępić, wykazać jej fałsz, ale ona istnieje i dobrze się sprzedaje. To dzięki temu ten interes: kasa teraz, towar po śmierci, kwitnie przez tyle lat. Oczywiście opakowanie, czytaj: rytuał, pomaga. Ale bez towaru, czytaj: treści szybko by splajtowała. I fakt, że towar istnieje jedynie w umysłach uwiedzionych i oszukanych niczego nie zmienia. Na tej samej zasadzie działają przekręty piramid finansowych, baniek spekulacyjnych.

    3msie 🙂

  553. paradox57
    29 września o godz. 19:37

    Ja ciągle mam ten kłopot z odbiorem ludzi przedstawiających kościół i jego funkcjonariuszy. Niby generalnie, jeśli już się te łajdactwa eksponuje, to zawsze gdzieś w tle musi wyleźć „ludzka twarz”. Jak się wali w Hoserów Głódziów i Michalików, to przecież na zapleczu czuwa Lemański, Boniecki czy Stryczek. I jakoś nikt nie bierze pod uwagę, że to są dwie strony tej samej monety. Fałszywej monety. Czy fakt, że awers wstrętny, a rewers jakby mniej, podnosi wartość tej monety? Umniejsza jej fałszywość?

    Ja urodzony tuż po wojnie i wychowany nad „prapolską” Odrą, z łaski batiuszki Stalina odzyskaną. Wśród ludzi okaleczonych, osieroconych, wygnanych, żyjących w ciągłym strachu i poczuciu zagrożenia. Tęskniących za utraconym śmietnikiem na kresach. Reagowałem, przez całe lata, dokładnie tak samo na najmniejszą wzmiankę na temat „ludzkiej twarzy” jakiegokolwiek Niemca. Uczulenie, womity, nóż w kieszeni.
    Do czasu.

  554. Nie jestem fizycznie i psychicznie zdolny do przeczytania wszystkich komentarzy. Stosuję więc metodę „skrótową”, korzystając z CTRL F szukam komentarzy, w których występuje mój nick, przynajmniej tych nie przegapię. Dziś zaskoczyły mnie dwie krótkie informacje, których fragmenty zacytuję:

    Stachu39
    30 września o godz. 8:14

    Antonius TWOJjej ki ążki ni udało mi ię kupić
    legat
    29 września o godz. 19:09
    Wiesz, że jutro od rana finały w Chinach?

    Pierwsza mnie zaskoczyła, bo ja bez problemów dokupiłem co nieco do egzemplarzy autorskich. Napisałem chyba mail do „Narodowej Oficyny Śląskiej” w Zabrzu, na adres redaktora , tak przynajmniej mi się wydaje, bo zapłaciłem pewnie przelewem, ale może nawet skorzystałem ze sklepu internetowego, już nie pamiętam, było to dawno. Sprawdzę w sieci i zawiadomię. Nie wierzę, aby nakład był wyczerpany, ale mam jeszcze kilka sztuk i w razie czego chętnie prześlę.

    Druga informacja mnie zdziwiła, bo dawniej miałem kolegę blogowego, z którym się zgadzaliśmy głównie w temacie „snooker” i mnie ostrzegał przed każdym turniejem. Nie pamiętam nicku, ale na pewno nie był to „legat”.Tak się składa, że te dwa chińskie turnieje oglądałem częściowo, ale półfinały nie – brak prądu oraz odwiedziny prawnuków, okupujących natychmiast TV. Stąd nie wiem, czy finał jest angielsko-szkocki czy chińsko-chiński lub krzyżówka. Nie oglądam rano , ale dekoder powinien był nagrać. Zaraz obejrzę! Dziękuję za informacje. Ja po prostu nie umiem już czytać programowych gazet i często przegapiam połowę turnieju.

  555. wujaszek wania
    30 września o godz. 10:32

    Dziękuję, wujaszku za dobre słowo.

    Zapomniałem w poprzednim tekście napisać, że jedyną przyczyną utrzymywania się religii jest lęk przed śmiercią, a jedyną treścią religii jest dawanie nadziei na życie wieczne.

  556. @Tanaka
    29 września o godz. 11:50

    masz cywilną odwagę dać poważny głos i narazić się na śmieszność lichością swojego głosu którego powaga okazała się mniemana

    Hmm! Ty tak na serio, czy w kulki sobie lecisz??? 😉

  557. Pewien madry Bohdan z Krakowa napisal:
    Minął tydzień.Od kilku dni potężne zamieszanie z filmem KLER.Robią darmową reklamę.O meritum nie wypowiadam się – bo nie widziałem.
    Do kina nie chodzę.
    Nieśmiało tylko przypominam,że o roli kościoła [ kleru] w państwie już dawno jednoznacznie wypowiadali się m.in. ks.H.Kołłątaj czy nasz Andrzej [ Tadeusz] Kościuszko.Aż dziw,że po takich wypowiedziach pozwolono Kościuszce stać przed Katedrą Wawelską.
    Nastąpił “ wysyp” memów.Niektóre załączam.Brakuje mi tylko konstatacji,że z przestępcami [ tu : pedofilami w czarnych sukienkach ] ma walczyć świeckie państwo i jego prawo a nie… hierarchia kościelna.
    Jakoś nie słyszałem aby po któregoś z nich przyszli o 6-tej rano i zapuszkowali drania. Nieśmiało przypominam,że to są …obywatele polscy !.
    I niepotrzebne byłyby oczekiwania jakżesz okrutnych rewolucyjnych – [ których nie jestem zwolennikiem ! ] wezwań bodajże Dantona aby kler miał do wyboru : albo natychmiast ślub z wybranką albo … kastracja.
    Ależ znajoma Kryśka miałaby wtedy powodzenie.
    Zmieńmy temat,choćby na przerysowaną MONĘ LISĘ.
    ps
    wczoraj nasi siatkarze sprali d.pę Wielkiemu Bratu.
    Dzisiaj wielki finał.Moze,może….

  558. wbocek
    30 września o godz. 10:43

    Zapomniałem w poprzednim tekście napisać, że jedyną przyczyną utrzymywania się religii jest lęk przed śmiercią, a jedyną treścią religii jest dawanie nadziei na życie wieczne.

    Otóż to wbocku, otóż to!
    Psycholodzy uknuli taką Teorię Opanowania Trwogi, wedle której wszystko co robimy motywowane jest lękiem przed śmiercią.
    Ale czy można im wierzyć?
    Niektórzy twierdzą, że psycholodzy to tacy świeccy szamani, w odróżnieniu od tych „konsekrowanych”.
    Jest też taka definicja psychiatry, powstała dawno temu w USA, wedle której psychiatra to żydowski lekarz, który boi się widoku krwi.

    Jak zwał tak zwał, ja się będę trzymał swoich rytuałów wznoszenia toastów za Twoje zdrowie!

  559. Dziękuję wszystkim towarzyszkom i towarzyszom za życzliwe myślenie o durniu, który sam z gówniarskiej pychy sobie kłopotów nawyrabiał. Lewe kolano wzięło się stąd, że mając lat 35 tańczyłem z damą lat dwadzieścia może sześć na spotkaniu klubu stażystów w Słupsku. I jako starzec chciałem się popisać. Zrobiłem w tańcu szybki regularny mostek i jeszcze szybciej z niego wstałem. Dama biła brawo, ja byłem dumny jak paw i tańczyliśmy spokojnie dalej. Po skończonym spotkaniu kolega jeszcze mnie odprowadził na dworzec i wszystko grało. Dopiero rano, jak wstawałem z łóżka lewą nogą, walnąłem z bólu na podłogę. Może dlatego, że wstawałem lewą. Wychodzi, że alkohol jest świetnym środkiem przeciwbólowym. Niestety działa dokładnie tyle, ile działa.

  560. Lewy
    30 września o godz. 10:49

    a kto jest aktualnie naszym Wielkim Bratem? Bo kompletnie nie interesuję się sportem.
    Nadal Rosja? USA? Watykan chyba nie ma reprezentacji sportowej?

  561. wujaszek wania
    30 września o godz. 10:22

    Wujaszku, dopiero czytam ten Twój tekst, ale jak teraz nie powiem, to zapomnę, a chłop może się obrazić: cytowany przez mag autor „Nie” to Waldemar KuchAnny, nie Kuchenny.

  562. (z lotniska)

    @Tanaka

    Dajta spokój wujaszkowi, pacz pan ja go akuratnie serdecznie lubię. Jeśli ma to jaką wagę.

  563. wujaszek wania
    30 września o godz. 10:56
    do
    Lewy
    30 września o godz. 10:49

    Ja sportem nie interesuje. Poza zeglarstwem. Ale Vatykan ma duza reprezentacje sportowa. Dziedzina nazywa bambuko, paraolimpijska. Musze jechac na wystawe aut elektrycznych. Podam reguly wieczorem, jakby kto oczekiwal. Rekordzistow wymienie, rekordy.

    pa na razie Seleuk

  564. Stachu39

    Jeśli podasz Guglowi hasło – narodowa oficyna śląska to pojawi się kilka możliwości. W mojej przeglądarce pierwsza możliwość daje po otwarciu taki tekst w rogu:
    Jeśli masz problem z zamówieniem
    Jeśli masz problem z obsługą sklepu, bądź nie chce Ci się wypełniać wszystkich formularzy, to napisz zamówienie na maila:
    narodowaoficynaslaska@gazeta.pl
    Zamówienie również zostanie zrealizowane.
    Sądzę, że wystarczy podać numer książki – moja druga ma numer 86, i jest w zbiorze „polecanych”, a pierwsza numer 73.J
    Jeśli się kliknie na obrazek lub podpis pojawia się koszyk – dalej nie sprawdzałem.
    Myślę, że jest gdzieś spis wszystkich książek oficyny – jest też w wydrukowanych egzemplarzach (ten numer 73) jest w książce o numerze 86. Nie chcę pisać tytułów, bo to byłoby już mocne lokowanie produktu.

  565. wujaszek wania
    30 września o godz. 10:22

    „Bo „Kler” to bardzo ważny głos w dyskusji. Dyskusji, w której trzeba się liczyć z tym, że dla wielu ludzi zabieg oddzielenia współczucia dla losów poszczególnych ludzi od realnej oceny patologicznej instytucji może być bardzo trudny”.

    I to jest właśnie trudność, która się ujawniła na blogu. Parę osób nie rozumiało lub dalej nie rozumie, że choćby najostrzej krytyczny stosunek do instytucji i jej ideologii nie jest równoznaczny ze stosunkiem do jej wyznawców oddzielnie wziętych (może natomiast być stosunkiem do wyznawców en bloc jako do pewnego typu ludzi z określonymi predyspozycjami), których wyznanie jest przecież tylko niewielką składową ich osobowości.

    Przed poznaniem nie można stawiać żadnych barier – ani politycznych, ani obyczajowych. No i „Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć” – co jest mottem blogu. Inaczej nie ma poznania lub jest karykatura poznania – jak teologia.

  566. Antonius
    30 września o godz. 10:43
    nie chciałam sygnalizować wcześniej, ale kilkanaście dni temu w żadnej księgarni internetowej nie ma Twoich książek. A miałabym ochotę na obie plus trzecią zapowiadaną.
    Gdybym mogłą zapisać się w kolejkę po Twoją książkę….z autografem autorskim i …zapłatą przelewem, byłabym prwie wniebowzięta.
    PS.mam nadzieję, że nie będzie problemu z zapłatą przelewem. Nie wysyłam pieniędzy w kopercie 😉

  567. @Antonius

    Ja tez! Ja tez chce. Tez przelewem … Jak masz to podpisuj i „na boczku” reszte Tanaka pomoze zalatwic.

    konstancja
    30 września o godz. 12:11
    Antonius
    30 września o godz. 10:43
    nie chciałam sygnalizować wcześniej, ale kilkanaście dni temu w żadnej księgarni internetowej nie ma Twoich książek. A miałabym ochotę na obie plus trzecią zapowiadaną.
    Gdybym mogłą zapisać się w kolejkę po Twoją książkę….z autografem autorskim i …zapłatą przelewem, byłabym prwie wniebowzięta.
    PS.mam nadzieję, że nie będzie problemu z zapłatą przelewem. Nie wysyłam pieniędzy w kopercie

    Pozdrowka
    ~l.

  568. @wujaszek wania 10:40

    Nie wiem. Może z Niemcami było o tyle łatwiej, że mieli za sobą góra 10 lat tradycji. W przeciwieństwie do kościoła. Prawie 2000 lat doskonalenia się w rzemiośle to nie w kij dmuchał.

  569. A w internecie HIT … Gostek co sie nazywa Andrzej Malkowski podzielil sie rewelacja:

    Pan Jezus Nigdy Nie Byl zydem, Tepaku z KODu : )

    https://www.facebook.com/DojnaZmiana1/photos/a.624400557925160/736772360021312/?type=3&theater

    Slodkie, co nie ?

    Pozdrowka
    ~l.

  570. Parę interesujących wywiadów nt. „Kler” https://magazyn.wp.pl/artykul/smarzowski-moj-film-opowiada-o-ciemnych-stronach-kosciola

    APO, no takers dla filmu „Jaszczurka”?? Szkoda, dowiedzieliby się (być może), że każda religia sprzężona z polityką i władzą to zło. Nie tylko katolicyzm.

  571. kruk
    29 września o godz. 21:21
    „W czasach przedhistorycznych magami byli ludzie o wyjatkowo w y s o k i m p o z i o m i e e t y c z n y m i rownie wysokiej inteligencji; stad magowie laczyli w sobie stanowiska kaplanow, lekarzy, nauczycieli, sedziow i prawodawcow, jako jedynie uzdolnieni do kierowania losem swego ludu, wowczas jeszcze ciemnego.Ich rozum ,ich uzdolnienia magiczne i lecznicze przypisywal lud pomocy bogow, a kaplani nie prostowali tej opinii,gdyz ulatwiala im rzadzenie tlumem. Gdy jednak z ofiar skladanych przez wiernych, wzrastaly bogactwa swiatyn, pokusa uzywania ich na wlasna wygode zwyciezala wsrod kaplanow i budzila w nich dazenia egoistyczne. Czci, jaka odbierali od wiernych, zaczeli naduzywac do umocnienia swej wladzy; a rozwijajac coraz wiekszy przepych w ceremoniach koscielnych i w zyciu prywatnym, ulegali stopniowo zniewiescieniu.
    Rownolegle z tym obnizaniem wlasnego poziomu moralnego tracili coraz bardziej swe uzdolnienia; aby zatem utrzymac w l a d z e n a d l u d e m, poczeli stsowac terror, grozac gniewem bogow za kazde nieposluszenstwo. „Zapytywanie bogow” o ich wole, zastepowalo dawne rozstrzygniecia bezposrednie przez kaplanow, odbywalo sie z coraz bardziej skomplikowanymi obrzedami, dajac poczatek „wyroczniom” egipskim i greckim, a potem stworzylo z czasem caly formalny rytual. Wiara ludu w bezposrednia potege kaplanow przeradzala sie stopniowo w wiare w posiadanie przez nich jakichs t a j e m n y c h z a k l e c, dajacych wladze nad bogamini nad ludzmi, wszak kaplani w obrzedach „wzywali” bogow i szeptali formuly tajemne.”
    /” Okultyzm i magia w swietle parapsychologii” Prof.Jozef Switkowski
    Oficyna wydawnicza Polczek
    Reprint ksiazki pod tym samym tytulem nakladem miesiecznika LOTOS
    Lwow 1939 r/

  572. @seleuk|os|
    30 września o godz. 11:17

    Dziś wyprodukowaliśmy 10,9 kWh z elektrowni termojądrowej, ale dzionek był słoneczny.

    PS. Nie ma bardziej melancholijnego widoku niż pusta flaszka po ostatnim 12-letnim wińsku z dobrego rocznika 🙁

  573. @wujaszek wania
    „ci którzy spodziewają się, że „Kler” okaże się dynamitem podłożonym pod Krk, powinni porzucić nadzieję. Na krótką metę może być wręcz odwrotnie. Natomiast ci, którzy zainteresowani są szeroką dyskusją, poznawaniem mechanizmów, nieformalną edukacją, nie zawiodą się. Bo „Kler” to bardzo ważny głos w dyskusji. Dyskusji, w której trzeba się liczyć z tym, że dla wielu ludzi zabieg oddzielenia współczucia dla losów poszczególnych ludzi od realnej oceny patologicznej instytucji może być bardzo trudny”.
    @wujaszku, ja bym się tak łatwo nadziei nie wyzbywała. Co innego wiedzieć i na co dzień spychać w podświadomość, a co innego zobaczyć w pigule trudnej jednak do przełknięcia. Przekaz filmowy ma swoją moc, zwłaszcza że aktorstwo jest najwyższej próby.
    Społeczeństwo, może za wolno, ale się zmienia. Myślę że zmiany nabiorą tempa dzięki samobójczej pod tym względem polityce PIS+kaka. Nic lepiej nie napędza ludzi do kin, jak zakazy tu i ówdzie, albo chore pomysły całkowitego zakazu aborcji, które skutkują, jak poniżej.

    https://oko.press/az-69-proc-polek-i-polakow-za-prawem-kobiety-do-przerwania-ciazy-do-12-tygodnia-najnowszy-sondaz/

  574. @seleuk|os|
    29 września o godz. 11:33

    Najsluszniejsze analizy sa nic, jak nie sluza celowi. W tym wypadku, rozbroic KK z mozliwosci kierowania polityka Panstwa. To jest moje zdanie. Bez odczuc.

    Ja nie widzę obecnie możliwości wytycznia jednoznacznego celu dla którego byłaby możliwa do zastosowania taktyka. Poza tym nie wiem jaka organizacja miałaby realizować tę taktykę. Nie zmniejsza to wartości zdefiniwania i wypunktowania, dlaczego wpływ kościoła na wychowanie jest szkodliwy i nie miesci sie w konstytucyjnej bezstronności państwa w sprawach wyznaniowych. Sposób w jaki formułujesz swoje oczekiwania celu, jest niepokojący – ja nie zamierzam detonować bomb, tylko chciałbym zmiany postrzegania roli kk przez społeczeństwo. A to sie osiąga stopniowo i powoli m.in. przez takie filmy jak „Kler”, przez dyskusje i rozmowy. Jeżli nastąpi zmiana w świadomości, to zmiana nastąpi samoistnie (vide: Irlandia, Hiszpania)

    Jeżeli chodzi o „wychowywanie społeczeństwa” do demokracji to chodziło o retrospektywne stwierdzenie bezczynności w tej dziedzinie wszystkich rządów od 1989r. Teraz nie istnieje możliwość naprawienia tego, a wręcz można sie spodziewać intensywniejszej indoktrynacji w kierunku nie koniecznie zgodnym z „naszymi” oczekiwaniami.

  575. @@@404, Lewy, lonefather
    Nie mam zdrowia do przesłuchań „w temacie” molestowania. Widziałem fragmenty w telewizji.
    Raport ‘404’ skłonił mnie do uzupełnienia komentarza w mojej bazie danych blogowiczów/czek.
    Dopisałem: „znakomite, concise&consistent pióro, wrz18”.
    Po tej rzadkiej ostatnio czynności, czytałem posty następne i ku radości zobaczyłem Wasze, podobne w nastroju spostrzeżenia.
    Szanowna ‘404’, wyrazy uznania i sympatii przesyłam.

    A tak w oderwaniu od „wyrazów”, ciągnąc temat „molestowania” w studenckich czasach, to nie obce mi było namawianie do grzechu licznych panienek. Z tym, że jak byłem ‘nawalony’, to w przeciwieństwie do standardu narodowego, nabierałem uczuciowości, delikatności. Stąd pewnie nie mogę się pochwalić wieloma sukcesami w tej dziedzinie.

    Dzieciom przekazuję, chyba już od liceum, że to kobieta wybiera mężczyznę do bzykania. Te przechwałki kolegów, „dzielnych pogromców cnót niewieścich”, przy piwku, czy szatni ‘potreningowej’, „ja to Grażynkę wtedy(…), a Zdzisię to też”, przerywałem i tłumaczyłem: „Januszku, jesteś ciacho, a one chciały spróbować.” ‘Woman rules’ w te klocki.

    Ale to były stare czasy…
    Ukłony

  576. wbocek
    Nie zuważywszy twojego wpisu do @wujaszka wani, również zacytowałam ten sam passus z jego wypowiedzi.
    I znów nadajemy na podobnych falach.
    Skoro piszesz, to żyjesz, a skoro żyjesz to hip hip, hurrra!
    Uściskowuję, nie za mocno, co by nie urazić „wrażliwych” miejsc .

  577. @ Nie mam mozliwosci obejrzenia „Kleru” ale wiele tut.opinii utwierdza mnie w przekonaniu, ze lepszy papierek od cukierka. Polecam za to fenomenalny film JJ.Kolskiego „Jasmin”, z rownie wspaniala rola Gajosa, jako brata zakonnego „Zdrowko”.Chcialabym uslyszec pare opinii panstwa na temat „Jasmin” niejako „w opozycji” do „Kleru”.

  578. @izabella
    29 września o godz. 16:17

    Nie wiem, czy obejrzałaś to do czego dałem link. Pamietam co zrobił Jeff Flake i nawet dawałem link do jego wystąpienia gdzie ogłaszał rezygnację z dalszego kandydowania w wyborach. Niemniej, to jego decyzja zablokowała (przynajmniej na tydzień) mianowanie na sędziego Bretta Kavanough. Te dwie repSenatorki zmieniły zdanie dopiero po decyzji J.Flake’a. Ten program (Lawrence O’Donnell 9/28/18: Look at me) demonstruje coś co powinno być pokazywane jako przykład demokratycznego procesu: obywatelski protest dwóch kobiet (w windzie) wywołał skutek i jeden człowiek zmienił bieg rzeczy. Zatrzymał cos co było niby przesądzone. Dla mnie to jest coś optymistycznego i mam nadzieje, że doprowadzi to do odrzucenia kandydatury B. Kavanough. Widać, że cynicy nie zawsze wygrywają 🙂 🙁

  579. mag
    30 września o godz. 13:11

    Cieszę się, mag, że wróciłem do tego samego mikroświata ludzi, do których człowiek się przywiązał. Bo ten makro – coraz gówniańszy. Nie mówię, oczywiście, o okolicznościach przyrody, które, jak człekokleszcz się w nie nie wpieprza, są takie same, a jeśli się zmieniają, to zawsze na lepsze. Jak na przykład dwuletnie sosenki, brzózki, buczki, świerczki, modrzewie, które sadziłem, powiedzmy, 30 lat temu, a teraz są już nie byle jakimi laskami. W których nawet grzyby rosną.

  580. Antoniusie,
    ten Twój kolega snooker’owy na jednym z blogów Polityki utracił częściowo „debit komunikacyjny” w ten sposób, że był „moderowany” do chwili ukazania się kolejnego wpisu autora bloga. W ten sposób, to moje do Ciebie ostrzeżenia snooker’owe stawały się jakby żartem nieco złośliwym. Ponieważ zmieniłem kiedyś operatora z druta na światłowód przy okazji skopywania ogródka, to zmieniłem też adres i nick przy okazji. W ten sposób moje pisanie na Berdyczów, nawet w kwestii snookera się skończyło.
    Na tamtym blogu, użycie mego starego nick’a powoduje nadal wywalanie wpisu w kosmos więc dobrze, że go zapomniałeś przyjacielu 🙂
    A w ogóle to od 20.10 jutro masz European Masters w Belgii.
    Pozdrawiam

  581. @seleuk|os|
    29 września o godz. 11:33
    Po co mam znac Zetus? Jak samochod jade na pldEuropy, to leje benzyne, bez znajomosci stacji benz. Rura jest z przyciskiem. Wystarczy, zeby w podroz wybrac.

    Ja w 90-tych jechałem do Moskwy i też tak myślałem, że jest rura i przycisk. Okazało się, że przycisk nie działa. Pompę, ktoś musiał włączyć w budynku stacji, a po napełnieniu baku ON zaczął się wylewać na zewnatrz i trzeba było włożyć „dziub” do kratki ściekowej. Pompę, trzeba było wylączyc w budynku. Wskaźnik ilości był analogowy ( wskazówka na osi z min jednostką 5l ) Nie mogę więc zgodzic sie z Twoimi obserwacjami. I obstaje przy tym, że duży wpływ na to jak funkcjonują instytucje i urzędy ma sposób myślenia zlokalizowany w ludzkich głowach, na co ma wpływ „wychowanie społeczeństwa” ( co obejmuje też kszalcenie w zakresie etyki ) i nie da sie tego zmienić jednorazowym „ukazem”

  582. @mag
    Przekaz filmowy ma wpływ, wiedział to Stalin, Goebbels i (za przeproszeniem młodych) Łukaszewicz/Kliszko. To kiedyś.
    Teraz film, wraziecóś, może trafić do sieci, a cenzurowanie Internetu wydaje się samobójcze dla reżimów.

    Ze dwa lata przed 2015 myślałem i pisałem: „słuchajta ludziska! Pisdzielce, to przeważnie staruchy na wymarciu, idzie nowe pokolenie, młodzi nie słuchają kazań, są za leniwi, żeby w kacu iść na mszę (…)” i tym podobne optymistyczne, naiwne prognozy stawiałem.
    I co? JAJCO!
    40% pytanych ciągle wierzy w przesłanie skunksa, tłumy młodych w pochodach niepodległościowych i różnych prawicowych, ‘młodociane’ chamstwo w sieci.

    Muszę kończyć i pewnie to dobrze,
    nara

  583. @mag
    30 września o godz. 13:03
    Ale w tym sondażu interesujący jest fragment:
    Najrzadziej prawo do wolnego wyboru wybór popierają osoby od 18 do 39 roku życia. Czyli najmłodsi.
    To bowiem oznacza wpływ lekcji religii na światopogląd.

  584. Wysokich lotów, Nefer 🙂

  585. Ewa-Joanna
    30 września o godz. 13:36

    To bowiem oznacza wpływ lekcji religii na światopogląd.

    No nie wiem czy na światopogląd. Bo żeby mieć światopogląd, jakikolwiek, to trzeba myśleć. A na religii oduczają od myślenia, Liczy się wiara/zawierzenie i posłuszeństwo. Czyli budowanie osobowości autorytarnej, z zewnątrz sterowalnej. A wolny wybór to dla takiej osobowości czysta fanaberia.

  586. wbocek
    30 września o godz. 11:57

    bo strasznie się przywiązujemy do swoich poglądów i okropnie nie lubimy się z nimi rozstawać. Choćby były za ciasne, przestarzałe, dziurawe i kompletnie zmechacone.
    Całe my, homo sapiące 😉

    Dziękuję za zwrócenie uwagi. Nie należy przekręcać cudzych nazwisk.

  587. Ale wujaszku ci powyzej 40tki byli w wiekszosci za. Ono nie mieli religii W szkole.

  588. mag
    30 września o godz. 13:03

    może masz rację, może należy mieć więcej nadziei.
    Jak ja bym chciał dożyć tego czasu, kiedy ta „nierządnica babilońska”, jak o Watykanie mówiły Lutry, zbańczyła na ament.
    Ech, rozmarzyłem się 😉

  589. @Tanaka
    29 września o godz. 12:16
    Przeczytalem M.Matczaka i sie zgadzam – zamykanie sie w swojej bańce ( informational bubble) nie jest dobre, mimo wszystko trzeba próbować. Znięchecają tylko te lawiny kłamstw, PMM, DJT na które nie mozna nadążyć z prostowaniem. Dzisiaj słyszałem red. Pacewicza , który pracuje w jakiejś grupie „fact checking” co jest chwalebne, ale czy skuteczne ? Chodzi o to, że ci współcześni kłamcy nawet nie wiedzą, że kłamią, bo żeby kłamać świadomie trzeba wiedzieć jaka jest prawda. Oni rzucają liczbami z sufitu, a druga strona chcąc oponować musiałaby sprawdzać ten potok kłamstw z faktami. Już w tym momencie jesteśmy na przegranej, obronnej pozycji, gdy tymczasem kłamca kontynuuje swoją lawine półprawd, kłamstw i kłamstw ordynarnych. Żyjemy w okresie deprecjacji prawdy (przez prawdę rozumiem zgodność z faktami). Znaczna ilość ludzi nie analizuje tego potoku informacji, który przekracza możliwości analizy niemal każdego „zjadacza chleba”
    Kiedyś naiwnie myślałem, że coś takiego jak internet, wpłynie pozytywnie na świadomość ogółu. Tak sie nie stało.

    Przecież szef CNN powiedział po wygranej Trumpa, że prawdopodonie było błędem danie bezpłatnie tyle czasu antenowego Trumpowi, bo to podnosiło oglądalność ( te kłamsta i agresywna bezczelność ).

  590. Ewa-Joanna
    30 września o godz. 13:57

    i nie „formowano” ich na posłusznych, odmóżdżonych wykonawców cudzej woli.
    Czujesz jak okropne jest słowo „formowanie” w odniesieniu do ludzi?
    A ci pie ….ni demiurdzy ciągle mówią o „formowaniu”.
    Związek z religią jest bezsprzeczny,
    Chodzi mi o nie nobilitowanie bezmózgowców przypisywaniem im możliwości posiadania czegoś tak złożonego, jak światopogląd. Oni mają wdrukowane w autopilota zlepki frazesów i stereotypów. I na tym jadą. Samodzielne myślenie jest im obce.

  591. wujaszek wania
    Zbańczyć? Coś mi to brzmi z poznańska.
    Zbankrutować, znaczy się?

  592. @404
    30 września o godz. 4:25
    Oni go chcą. Zwłaszcza Trump, bo tyłek mu się pali, a taki bufon Kavanough
    będzie jak znalazł w przypadku groźby impiczmentu.

    Oczywiście, że chce go DJT. Tylko teraz jest jeszcze tydzień czasu, a to może wiele zmienić. Nie tylko co do wyniku głosowania na BK ale równiez w zbliżających się midterm. Będzie trudno, ale szansa jest ( mysle o senacie). Wiec każdy fakt na niekorzyść repsów może przechylić szalę. Kandydat BK z pewnością punktów im nie przysporzył.

    Samantha Bee miałą używanie 🙂

  593. Ewa-Joanna
    30 września, g.13:46
    Kurcze, dopiero teraz doczytałam.
    Niestety, mają przechlapane kobiety, które myślą inaczej.
    Może trzeba najpierw doświadczyć tego, co się deklaruje, gdy przyjdzie do konfrontacji teorii z praktyką.

  594. Sorry za dziwnotki – ten jelop tablet mnie poprawia!
    Cos ostatnio jestes pesymista wujaszku. Ide space na tej tablets nic sie nie da pisac.

  595. paradox57
    30 września o godz. 12:17

    Może z Niemcami było o tyle łatwiej, …

    Z Niemcami było dużo łatwiej z wielu powodów. Poza tymi, które wspominasz, najistotniejszy jest ten, że po rewolucji młodych w ’68 dostatecznie wielu z nich zabrało się za rzeczywisty rozrachunek. Poza nielicznymi ekstremistami, nie wmawiali nam, że to oni są naszymi ofiarami i że sami jesteśmy sobie winni. Nie odgrywali roli nadludzi. I wreszcie dostali solidnie w tyłek, a sowiecki but na części ich terytorium nie pozwalał tak łatwo zapomnieć o tym co zrobili.

    Z watykańskim nowotworem jest dużo, dużo trudniej. Ale może trzeba dać szanse „ludzkiej twarzy” Watykańczyków? Ja po prostu pamiętam swój okropny opór, wpędzający mnie niemal w chorobę, przed uznaniem, że może nie jest tak, że „dobry Niemiec, to martwy Niemiec”.
    Gdybyś, mimo wszystko, zdecydował się film zobaczyć, to chętnie podyskutowałbym z Tobą o jednym z facetów, na którego, moim zdaniem, warto postawić.

  596. seleuk|os|
    30 września o godz. 11:17

    kiedy najbliższa paraolimpiada?

  597. Ewa-Joanna
    30 września o godz. 14:13

    To na dzis, a za powiedzmy 20 lat to bedzie tak, ze tylko pomyslisz „tablet” a na LA juz sie pojawi napisany „przez” Ciebie post…

    Pozdrowka
    ~l.

  598. Ewa-Joanna
    30 września o godz. 14:13

    wolę się nazwać optymistą nienachlanym 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=W3xKqAlMt2E

  599. wujaszek wania
    30 września o godz. 14:22

    Gupie pytanie kiedy paraolimpiada… JAk sie paczy co sie dzieje, to widac, ze leci caly czas na okraglo, na calym swiecie.

    Pozdrowka
    ~l.

  600. W 3 wypadkach jestem w stanie zaryzykowac i wymyslic jak, w ostatnim nie musze, wiem jak…

    https://photos.app.goo.gl/1iiQM5QkLSY6SnsW8

    Pozdrowka
    ~l.

  601. @mag,

    zbankrutować czy zbańczyć to tylko baaaardzo łagodne eufemizmy na określenie tego, czego im życzę. Nie mogę napisać literalnie bo mi się komputer przepali i zostanę zbanowany za brak manier 😉

  602. lonefather
    30 września o godz. 14:28

    gupie, nie da się ukryć!

  603. mag
    30 września o godz. 14:12
    Skad to sie bierze Mag? Kobieta, ktora ma 9 dzieci ,bo maz alkoholik regularnie ja gwalci, jest przeciwna aborcji choc do kosciola nie chodzi.Jej corki (4), kazda po „zabiegu”, niektore wiecej niz dwukrotnie, sa przeciwne aborcji (do kosciola nie chodza), w wieku 19 -20 lat maja juz co najmnie 2 dzieci. To przyklad moich sasiadek z Polski. I nie jest to jakis odosobniony przypadek. Mam wrazenie ze o tym czy uznac prawo do aborcji czy nie nie decyduje ani wyksztalcenie ani wplyw kosciola, ani wlasne doswiadczenie nawet. Te wszystkie parametry mnie zupelnie nie przekonuja; to nie tu jest” der Hund begraben”.No wiec gdzie ?

  604. lonefather
    30 września o godz. 14:26
    A niech nas wszyscy diabli bronia przed taka perspektywa! Wyobraz sobie, ze nie masz mozliwosci skorygowania tego co w pierwszej chwili „pomyslal” Twoj mozg, bo natychmiast Twoja mysl trafia do adresata! I co wtedy? Koniec z rodzina, dziewczyna, przyjaciolmi, jesli Twoj najblizszy np zawraca ci glowe nie w pore i zaczynasz w myslach od :”k..wa mac, jeszcze i ten teraz”? I to natychmiast do „tego” trafia. Sa juz na swiecie takie wynalazki nawiasem mowiac i to mnie przeraza. Nasze mysli to ostatnia ostoja naszej prywatnosci i nasza tajemnica, ktora posiaga nas w innych i sprawia, ze dla nich tez jestesmy interesujacy.

  605. wujaszek wania
    30 września o godz. 13:53
    Przywiazanie do swoich pogladow to taki „psychologizm”, ktorego trzeba byc swiadomym aby moc poglady zmieniac. Mnie sie barzdzo spodobalo okreslenie -” miec umysl otwarty ale nie tak aby sie mozg wylal.” A to przywiazanie jest mocne o tyle, ze chyba ksztaltowalo sie w czasach kiedysmy latali po jaskini. Jak dostaniesz maczuga bez leb, to wiesz najlepiej, ze czegos za co dostales robic nie wolno i nikt cie nie przekona, ze jest inaczej chocby nie wiem jakich argumentow uzyl. To chyba rodzaj atawizmu ta sila przywiazania do przekonan, ktore wywodzily sie pierwotnie z osobistych wylacznie doswiadczen.

  606. @wbocek 30 września o godz. 11:09

    cytowany przez mag autor „Nie” to Waldemar KuchAnny, nie Kuchenny.

    Kuchannego cytował Ateista. Nie przesadzaj z tą promocją mag 🙂

  607. @lonefather 30 września o godz. 12:19

    Pan Jezus Nigdy Nie Byl zydem, Tepaku z KODu

    To nic nowego – mnie wyłożył tę teorię pewien religiant i PiS-dzielec – bo to zwykle idzie w parze – już dość dawno. A netowa kloaka powiela ją w najprzeróżniejszych konfiguracjach. W skrócie: biblijni Żydzi całkowicie wyginęli, więc nie istnieją. Dzisiejsi Żydzi to Chazarzy, którzy z jakichś powodów przeszli na żydowską wiarę. Nie znam szczegółów, ale na wspieranie owej teorii przeznacza się obecnie całkiem sporo sił i środków. A kto za tym stoi? Oto jest pytanie.

  608. @Problem z naszymi przekonaniami, nieraz sprzecznymi z wewnetrznym odczuciem, to problem naszej europejskiej (i nie tylko) mentalnosci spieprzonej przez religie. Mozna byc ateista a jednak nadal uprawiac kult „kaczej lapy” czyli przekonanie o nadrzednosci dziewictwa i cnoty w zwiazku , wymagajac aby on/ona sypiali wylacznie z nami do konca zycia bo inaczej to „zdrada”.! Zdrada czego niby, skoro biologicznie rzecz biorac istota ludzka wcale nie jest predysponowana do tego rodzaju „wiernosci”.Przedmiotowosc traktowania partnera/ki, przekonanie, ze ma sie do drugiego czlowieka jakies „prawo”, to pochodna wypaczenia rzeczywistosci przez religie.

  609. Dla milosnikow brytyjskiego poczucia humoru, ktorzy znaja jezyk Angielski i maja wyrobiona oinie o Brexicie i tych co go robia… Choc nie, wystarczy znac Angielski, reszta ma mniejsze jesli jakies znaczenia..

    https://photos.app.goo.gl/fPBp1UtyxfjUMgV97

    Pozdrowka
    ~l.

  610. Szanowni!
    Dzisiaj jest Dwudziesta Szósta Niedziela zwykła. Obowiązuje kolor szat zielony. Czytanie: „nie zazdrościć Darów Bożych”. Psalm: „nakazy Pana są radością serca”. No i czytanie ewangelii: „unikać okazji do grzechu”. Na koniec – aklamacja: alleluja, alleluja, alleluja! I do przodu!

    Ktoś tu prosił o recenzję z filmu „Kler”. Prośba damy jest rozkazem, albo chcieliśta, to mata! – jak zawołał Antek z „Chłopów”.
    No to mata. Zapraszam do czytania i dyskutowania.

  611. @Herstoryk 30 września o godz. 12:27

    każda religia sprzężona z polityką i władzą to zło. Nie tylko katolicyzm.

    Oczywiście! Z całym szacunkiem dla filmu „Jaszczurka”. W największym skrócie: kaka-ludki w Umęczonej na potęgę straszą „inwazją” Islamu, ale Watykan zgodnym frontem ustawia się obok mułłów przeciw domniemanym dysydentom. Christopher Hitchens cytował reakcję xiuncuff na fatwę rzuconą na pisarza Salmana Rushdiego – watykańskie purpuraty wyrażały współczucie „obrażonym” islamskim konfratrom. Plany zamordowania pisarza ich nie gorszyły, skadze zowu! Nie tylko zresztą przy tej jednej okazji. Po masakrze w „Charlie Hebdo” rodzime skatolone trolle wykrzykiwały w necie, że przecież „Hebdo” nie powinien… prowokować. Fanatycy wszystkich wyznań łączcie się! Tak to wygląda.

  612. jakub01
    30 września o godz. 14:54

    Sie „uzbroilem po zeby” na taka okolicznosc, kupujac kubek w kolorze czarnym, z optymistyczna deklaracja, ze : „FRIENDSHIP (kolor bialy) IS WHEN PEOPLE KNOW (jasno niebieski) ALL ABOUT YOU (jasniutenko zielony) BUT LIKE YOU (jasno zielony) ANYWAY (zielony)”…

    Nic wiecej nie da sie zrobic. No moze poza zastanowieniem sie jak ja sam bede reagowal na to co inni … o mnie … Ech!

    Pozdrowka
    ~l.

  613. @stasieku 30 września o godz. 13:09

    Raport ‘404’ skłonił mnie do uzupełnienia komentarza w mojej bazie danych blogowiczów/czek.
    Dopisałem: „znakomite, concise&consistent pióro, wrz18”

    Stasieku, gratulacje! Czy masz już indeks nicków zakazanych? Twoja opinia na temat 404 na podstawie jednego komentarza tej internautki doprawdy zbija z nóg.

  614. Na marginesie
    30 września o godz. 15:12

    Precyzyjna jesteś, Namarginesko, ale ciut za mało: „Kuchenny” był i w cytacie z mag i we własnych słowach Ateisty. Nie promowałem mojej ukochanej mag, lecz skwitowałem ją jako autora, który pierwszy napisał błędnie nazwisko znanego przez stałych czytelników gdańszczanina. Jeśli podejrzewasz, że nieuważnie czytam, to cóż ja, biedny, na to mogę. Najwyżej – zająć się nogą.

  615. @jakub01

    Re: HERMOSA CHICA Bailando Cumbia Sabrosona
    Una mujer con pelo largo y suelto es lo más hermoso del universo.

  616. @wbocek 30 września o godz. 15:53

    Nie ma żadnego tekstu mag z tak przekręconym nazwiskiem. Błąd „Kuchenny” zamiast „Kuchanny” zaliczył tylko wujaszek wania, któremu zresztą sam wytknąłeś ten błąd. Natomiast mag – również w tej materii – jest całkowicie ni pri cziom. Lecz kolano!

  617. Na marginesie

    Jeszcze ten drobiazg, Namarginesko, że masz do czynienia z mieszanką alzheimera z parkinsonem w demencji, więc nie pamiętam, kto cytował mag – Ateista czy wujaszek.

  618. @Herstoryk 30 września o godz. 12:27
    Ktos kiedys powiedzial -” jesli sadzisz, ze religia nie ma zwiazku z polityka, to nie masz pojecia o polityce.”

  619. Na marginesie

    No kurde, jak tak, to lecę szukać prawdy. Nie myśl, że po to, żeby się odkuć. Ani mi to w durnej głowie. Że durna, to właśnie pokazała operacją, którą oglądałem na ekranie jako najbardziej sensacyjny w moim życiu film. Przyczyną operacji było 40 lat mojego liczenia na to, że sam sobie dam radę z głupim kolanem. Szapką bacham i przed tymi, co wymyślili i wykonali takie narzędzia, i przed tymi, którzy nimi z wielkim mistrzostwem operują i jeszcze żartują przy tym. Tak żeśmy właśnie z kolegą całą operację przeżartowali.

  620. Na marginesie
    30 września o godz. 16:00

    Masz rację, Namarginesko. Nie będę się wyrażał, więc powiem skromnie: zupa wołowa ze mnie. Cytat był pisany kursywą, a ja, ślepota, początek komentarza wujaszka czytałem dalej jak kursywę – stąd zupa. Dziękuję, przepraszam. Pierwszy mój rejs przepraszalny będzie ku czci Namargineski.

  621. @Zetus 1
    30 wrzesnia o godz.15:56
    Mejor el cholos bailando cumbia. Ale nie tylko grupy ulicznych tancerzy, ktorych uwielbiam, ale po prostu wszyscy moga poskakac. Tajemnica cumbii lezy w dobrych trampkach!
    https://www.youtube.com/watch?v=AGuHeAxkgOA

  622. @Zetus 1. Wiedzialam, ze ci sie spodoba, bo to dla luzakow.

  623. @wbocek 30 września o godz. 16:19
    Przepraszać nie ma za co. Nie jesteś żadna zupa. Lecz kolano!