Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

6.09.2018
czwartek

Orzeł i pięść *

6 września 2018, czwartek,

Czyli dwugłos w sprawie ptactwa narodowego.

Głos Pierwszy – @mag: Bocian a sprawa polska

Jakiś dziwny ten koniec lata.  Pogoda wciąż piękna, a bociany odleciały wcześniej niż zwykle. Nawet nie zdążyłam namierzyć ich przygotowań do podróży.
Podobno, dzięki nieustająco pięknej pogodzie tego lata, szybciej  przyuczyły młode do inicjacji, czyli – do odlotu. Tak powiadają bocianolodzy. Tutejsi.
Podobno co czwarty bocian jest Polakiem, wyczytałam w guglach i już wczesną wiosną wraca na ojczyzny łono. Inne są m.in. „narodowości”  hiszpańskiej czy niemieckiej.
Tak sobie myślę, że może byłoby lepiej, gdybyśmy podmienili w polskim godle, czyli znaku firmowym, orła na bociana.
I jeden, i drugi ptak to drapieżcy, ale jakże różni w sferze symboliki.
Bocian biały   „przynoszący dzieci”, to przecież tchnący optymizmem przekaz w odróżnieniu od nabzdyczonego, dumnego (z czego – pytam?) orła.
Może i on bogu ducha winien (ten orzeł), ale mi obrzydł przez patetyczne odniesienia.
Bociek  w godle byłby jakby w czeskim stylu, sympatycznym przymrużeniem oka.
Problem w tym, czy na takie oka przymrużenie nas  stać, nas urodzonych od pokoleń do sławienia martyrologii i towarzyszącemu jej ponuractwu.

Mag

Głos Drugi – @Tanaka: Podtytuł – jak tytuł

Polacy, nic się nie stało! – słychać zewsząd, najczęściej wtedy gdy się stało. Nie tylko gdy mleko się rozlało, ale zwłaszcza wtedy gdy substancja narodowa z Polaka wycieka: im więcej niekompetencji, zakłamania, fałszowania historii i politycznej nędzy; im więcej samoizolacji i niezdolności do współpracy; im więcej sprokurowanych katastrof dziejowych, a wszystko to w oparach wzmożeń moralnych i przemodleń (o Boże!), czego nieuchronnym skutkiem rzucanie lekką, bo rozgrzeszoną ręką uzurpatora kolejnych kamieni na szaniec – jak zgrabnie literacko, a życiowo marnie nazywa się u nas ludzkie życiorysy, które na szańcu muszą rozpaczliwie sczeznąć w imię kolejnego fantazmatycznego pacierza – tym Polak bardziej dumny, nadęty i zwycięski! I tak do kolejnej klęski.

Flaga Unii Europejskiej to szmata! Tak się dowiadujemy od miarodajnej posła partii rządzącej. Nie, nie ma tu błędu rodzaju – wedle żądań rzeczonej, jest ona i jest poseł w niej. Nie żadna „posłanka”, dziecinada i skakanka. A najbardziej bije w niej serce, czyli – Maryja. I dlatego te ust i głowy produkcje. Jest continuum: twarda ręka sprawiedliwości dziejowej niejakiej Dominiki Arendt-Wittchen, pełnomocniczki pisowskiego wojewody dolnośląskiego, ląduje na buzi kobiety broniącej polskiej konstytucji, z odpowiednim wrzaskiem: zamknij się, głupia babo! Baba od bab wyzywa, niewątpliwie – niegłupio. Trzebaż lepszego dowodu na własnowolne poniżenie kobiety w sobie, ściśle zgodne z katolickim życiem rodzinnym? Jest przecież fundament, a jakże – lat tysiąc pięćdziesiąt mający, znaczy – najlepszy z najlepszych i najprawdziwszy z prawdziwych. Co ja gadam: Jedyny Prawdziwy! Innego zaś nie ma, bo co inne to nihilizm, komunizm, pedalizm i unijna szmata czyli cywilizacja śmierci. W Polsce rządzi Cywilizacja Miłości. Tak rządzi, że śmierdzi. Wy mordy zdradzieckie!; wy Polacy najgorszego sortu! – słyszymy echem brzmiące, niczym Wojskiemu knieje litewskie, wezwanie założycielskie prostego posła z ławy, któremu wtóruje jeszcze prostszy lokator Pałacu Prezydenckiego. I dlatego, jeden z drugim, no i suweren – orzeł!


[źródło: www.natemat.pl]

Oto Orzeł Polski: morda zdradziecka dostaje w mordę od Polskiego Orła. Za obywatelskość, za konstytucję, czyli za zdradzieckość – czyli za radzieckość oraz za wszystko. Już on tam wie, za co go biją. Kto bije, ten kocha – głoszą wieczne, katolickie mantry rodzinnego niewolnictwa. Osobliwie, tym kochającym zawsze jest tzw. mężczyzna: ojciec dzieciom, mąż żonie oraz ojciec dzieciom poczętym w jej łonie; no i jeszcze bardziej kochający (bo aż miłujący) i jeszcze bardziej tzw. mężczyzna: członek kleru katolickiego. Tu przywali a tam zgwałci, dziecko, co ci zrobił proboszcz – ałci? No, ale o tym nie rozmawiajmy, tego byłoby za wiele, dajmy sobie rączki i chodźmy rodzinnie do kościoła – jak co niedzielę. Trzebaż lepszego Znaku orła, ktory jest brudny, sparszywiały i boleśnie brzydki?

Orzeł biały to stanowczo za wielki ciężar na polskie barki i ich głowę. Marzenie, ambicja i jej próżne wzdęcie ponad możność – i dlatego Kościuszko co sie z nieba zwymiotował oraz pozostałe skutki. Biel orła zbytnio biała; lekkość lotu, zasięg horyzontu, wolność szybowań od wschodu do zachodu i z powrotem, z południa na północ i ponad morza – to za wiele na niewolną psyche Prawdziwego Polaka. Nawet Maryja orłu nie dostaje: raz tylko fruwała i bardzo lokalnie. Miast orła mieć bociana? I to będzie ponad polską miarę. A może mieć w herbie Latający cyrk Monty Pythonów? Nie, nie ten genius loci! U nas, jak co leci, to tzw. wiącha. A jak jakaś locja, to zaraz jej Eu-geniusz: Europa – NEIN!, a locja i nawigacja to koniecznie – smoleńska. Mieć fruwającego buraka? Polska cała taka. Nie, nie cała taka? Ma w sobie cnego, porządnego, jasnego, bo najgorszego sortu Polaka? Pokażcie tego cudaka!

Tanaka

[* – tytuł nawiązuje do polskiego filmu „Prawo i pięść”. Są do nawiązania dobre powody]

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 766

Dodaj komentarz »
  1. Ptak ptakowi nie jednaki, człek człekowi nie dorówna, dusa dusy zajrzy w oczy, nie polezie orzeł w gówna

    Stanisław Wyspiański (z Wesela)

    Bocian tez z pewnoscia nie polezie, nawet jesli mialby tam udane lowy. Obie ptice rozni nie tylko wyglad i sposob polowania. Rozni je tez to co jedza. Bociany jedza tylko to co same upolowaly… Orly nie gardza jedzeniem padliny …

    Wychodzac z tej wlasciwosci orla, sadze ze jest jak najbardziej wlasciwym dla Polski i Polakow ptakiem, bo choc sie o tym, ze jest orzel jakby okolicznosciowym scierwojadem, malo co mowi, to ta orla wlasciwosc znakomicie opisuje scierwojada w Polaku.

    Gdzies niedawno czytalem, ze na pierwszej polskiej monecie, denarze Mieszka I, wcale nie jest zobrazowany orzel, a paw. Jesli to prawda, to i paw tez znakomicie ilustruje polska wlasciwosc juz dawno temu zidentyfikowana, ze jest Polak „pawiem narodow”.

    pozdrowka dla obojga autorow i podziekowania za ciekawy wstepniak
    ~l.

  2. Jedynie jako skromny dodatek do komentarza @lonefathera.
    Nie tylko, że nie pogardzi padliną, to jeszcze rabuś, wydzierający zdobycz słabszemu i mniejszemu..

  3. PisZło szło ,szło i doszło ,e tam ,dofruneło.Orły uciekają ,bo wycieli drzewa ,bociany uciekają ,bo niezgoda i brak miłości ,jak to u bocianów ,bywa.A zostały kaczki .mają się dobrze ,bo na cel piszło upatrzyło nieloty bażanty.Kruki czekają na swoje rozdziobanie .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A poza tym to w UK zrobiono badania i wyszlo, ze na dzis za wyjsciem z EU zaglosowaloby 41%, a za pozostaniem 59%.

    Wiecej anglojezyczni przeczytaja tutaj:

    https://uk.yahoo.com/news/brexit-uk-vote-59-41-175043015.html

    Dla tych co im sie by link nie otworzyl kopia kawaleczka:

    „Brexit: UK would vote 59-41 to stay in EU, according to new poll
    The Independent Harriet Agerholm,The Independent 16 hours ago
    Reactions Reblog on Tumblr Share Tweet Email
    Britons would choose to stay in the European Union if given the option now, according to a new opinion poll that showed the highest support for European Union (EU) membership since the 2016 referendum.

    In total, 59 per cent of voters would vote to remain in the bloc, while 41 percent would opt to leave, the survey published as part of an academic led report by research bodies NatCen and the UK in a Changing Europe.

    Just over two years ago when voters went to polls in June 2016, 48 per cent voted to remain and 52 per cent voted to leave.”

    Wydaje sie, ze sie pojawil „excuse” do wyjscia z wychodzenia. Ale czy May z Torysami zlapia okazje i sie wycofaja z wychodzenia, to zobaczymy.

    pozdrowka
    ~l.

  6. A wrony skutecznie rozdziobały sądy i Trybunały.

  7. Nareszcie w domu. Muszę się pozbierac, oprać. osuszyć itp itd.Jutro ruszę z kopyta.
    A na razie ten bocian @mag, co to ma zastapić orła, to sie nie nadaje na symbol dumnego narodu. Dumny naród może być tylko orłem, lwem, może niedźwiedziem, a nie jakiś żabojad na dlugich, czerwonych krzywych nogach.
    My Polacy należymy do elity groźnych jak cholera narodów, którzy sami się przyrównują do tych groźnych, a przy tym jakże szlachetnych drapieżców. Orła mają Austriacy, Rosjanie nawet dwugłowego. A nie zgadniecie, że ten poczciwy naród, czyli Czesi , mają w herbie i lwa i orła. Ale oni to chyba dla jaj. Lwa mają w herbie Brytole. Francuzi sa zadziorni i frywolni dlatego wybrali sobie koguta (bywa niebezpieczny).
    Żałośni są Kanadyjczycy z tym, ni przypiął ni przyłatal, liściem klonowym; przecież taki liść ani groźny ani dumny. Czy oni na prawdę uważają, że takim liściem mogą kogoś postraszyc ?Albo Australijczycy kangurem. A juz szczyt wszystkiego to jest to ziarnko kawy w herbie Brazylii. Te narody po prostu nie maja żadnej godności.
    Dlatego jako wszechpolak i narodowiec oraz prawdziwy slowianin postuluje, aby napaść na tę Brazylie,Australię itp, które sie nie szanują i pewnie są tchórzliwe.
    Natomiast odradzałbym zaczepiać te kraje, które w herbie czy godle maja krzyż, a jest ich mnóstwo zaczynajac od Anglii.
    My narodowcy jesteśmy ostatnio w trakcie poszukiwania jeszcze groźniejszego symbolu, godla czy jak to się zwie; próbujemy polaczyć orła z młotem, żeby uzyskac taki własny , wszechpolski,prasłowiański hackenkreuz.

  8. paradox57
    6 września o godz. 14:05

    Dzieki za tego rabusia, wiedzialem/zapomnialem. Jak napisales to sie mi przypomnial filmik z rabowania. No to nie tylko scierwojad, ale i rabus, czyli dran …

    Fajne mamy godlo. Ciekawe czy to wlasnie sprawia, ze sie Polak nieswiadomie do swego godla upodobnia, bo cechy wspomniane w niejednym rodaku daje sie znalezc.

    A poza tym te dranie potrafia zaatakowac tez ludzi, jak ten orzel w Australii:

    https://www.youtube.com/watch?v=LdNlZwjUfHw

    lub ten co probowal porwac dziecko w USA

    https://www.youtube.com/watch?v=Xb0P5t5NQWM

    Orly to scierwojady, rabusie i po prostu dranie. Pomyslec, ze takiego sobie na godlo nasi przodkowie obrali.

    pozdrowka
    ~l.

  9. @Lewy

    Jak dobrze pójdzie, to da się połączyć. Przybijemy orła do krzyża i będzie akuratnie.

  10. Oczywiście przy użyciu pomocy młotka, albo nawet młota

  11. @Lewy

    Dales sie nabrac na mit o tym zabozerstwie bocianim. Mit bodajze przez Marysie Konopnicka utrwalony, ale wciaz mit. Ponoc sie trafi czasem, gdy nic innego nie ma, ze zabe bociek przelknie, ale badania nie zostawiaja watpliwosci, ze jesli juz cos zimnokrwistego, to wybierze raczej rybke niz zabke, ale woli cieplokrwiste myszki, nornice, ryjowki, czy krety. Taka prawda jest o bocianie.

    pozdrowka
    ~l.

  12. @paradox

    Sobie wyobrazilem i sie ze smiechu musialem polozyc, gdy wyobrazilem sobie ten krzyz z przybitym do niego orzelem i wyszlo mi, ze bedzie z trzy razy szerszy niz wyzszy.

    pozdrowka
    ~l.

  13. „zamknij się, głupia babo!”

    Dlatego kobiety są ńiesolidarne i możne te „głupie baby” na siebie nasyłać.

  14. @loenfather 14:31

    Właściwie to my niewiele wiemy o tym, co tam we Francji jadają bociany.

  15. paradox57
    6 września o godz. 15:18

    No cos Ty?
    Nawet jesli nie mamy badan aktualnych o menu francuskich bocianow, to mozemy wydedukowac, ze z pewnoscia zaby w niej maja niewielkie szanse, bo francuzi je zjadaja. Bylem kilka dni w Paryzu na przelomie lipca i sierpnia i poza McDonaldem, KFC, czy Nandos, to w menu kazdej restauracji, ktora odwiedzilem, byly zabie nozki przyzadzane na rozne sposoby. Nie, stanowcze nie, dla watpliwosci co do zabojadztwa francuskich bockow i zero watpliwosci dla zabojadztwa Francuzow.

    pozdrowka
    ~l.

  16. @lonefather

    To oni jedzą swoje własne żaby? To wszystko wyjaśnia. I co znaczy: zjeść tę żabę.
    Tak, boćki nie mają szans.

  17. Fajny ten wasz dwugłos o ptokach.
    A może by w godle skowronka?
    Taki sielski, swojski i narodowy.

  18. @paradox

    Czy tylko wlasne to nie wiem, moze maja jakis import…
    Zjesc zabe, to jak rozumiem, uporac sie z czyms sliskim i raczej obrzydliwym.
    Jak to nie maja bocki szans? Przeciez one zaby w ostatecznosci jedza…, zeby szans nie mialy, to musieliby Francuzi z zab na myszy sie przerzucic.

    pozdrowka
    ~l.

  19. Najlepiej jest mieć w godle biały krzyż na czerwonym tle i być przepuszczanym na granicach jako wysłannik Czerwonego Krzyża 😎

  20. Bocian jest oportunistą i je wszystko od wielkości 1 cm do rozmiarów kreta. Dżdżownice, owady i ich larwy, małe ssaki (np. myszy), żaby, ropuchy, jaszczurki a nawet węże. Nie gardzi również padliną. W Afryce może się tygodniami odżywiać szarańczą, penetruje też śmietniska w poszukiwaniu odpadków.

  21. Na marginesie
    6 września, g.15:58
    Skowronek nieboraczek, witający polski poranek ponad ojczystymi polami, z racji swej nikczemnej postury (choć głosik ma niczego sobie) nie przebije takich ptaszysk, jak bocian czy orzeł.
    A już skowronek na krzyżu to więcej niż grotecha.

  22. paradox57
    6 września o godz. 14:27
    Zwracam Ci uwagę paradoksie, że na krzyżu miejsce juz jest zajęte, Jak Ty sobie wyobrażasz, przeciez byłoby ciasno.Bałbym sie o Jezusa, orzeł by go zadziobał.
    @Tobermory
    Tez czytałem, że bocian zje wszystko co jest mniejsze od niego.Nie jest to takie niewiniatko.Potrafi nawet zaatakować i zadziobać na smierć koguta, a potem go zjeść

  23. Żabie udka konsumowane we Francji i innych krajach pochodzą z płd. Azji (Tajlandia, Bangladesz, Indonezja). Francja importuje ok 4 000 ton rocznie.
    Żaby są hodowane na specjalnych farmach lub są łapane dziko na polach ryżowych. Nadmierne polowania w Bangladeszu spowodowały wielką plagę komarów, których larwy są zjadane przez żaby. Smakosze w Europie, USA, Hongkongu jedli żaby, a w Bangladeszu masowo rozpylano trucizny przeciw komarom.

  24. Zdaje się, że Mozambik ma w herbie Kałacha. To chyba bardziej niebezpieczne od wszelakich lwow, orłów i misiów

  25. @Tobermory
    6 września o godz. 16:27

    Polska drugą Szwajcarią?

    A z tym bocianem coś jest na rzeczy, bo – jak Polak – żywemu nie przepuści!

  26. Najlepiej pasował by cietrzew, ze względu na zacietrzewianie. Słowo niemające odpowiednika w innych językach.

  27. @Tobermory 16:32

    I glizdę. Nie zapomnij, że i glizdę też. Piszesz, co prawda, o dżdżownicach, ale to tak trudno napisać, jeszcze trudniej wymówić. A glizda jednak bardziej swojsko.

  28. cietrzew: symbol polskich i tylko polskich emocji
    gęś: symbol polskich znaków diakrytycznych (tzw. gęsiego języka)
    kura: symbol nowych mediów – polskich i narodowych
    kaczka krzyżówka: symbol polskiego wiecznego krzyża

  29. @Lewy 16:51

    A gdyby tak od drugiej strony? Znaczy od tyłu?

  30. bubekró
    6 września o godz. 17:22

    Ladny pomysl z Cietrzewiem. Unikalny wrecz i test jezykowy zarazem na to czy ktos jest prawdziwym Polakiem. Tyle tylko, ze jak ze skowronkiem, mozna porozwazac, a podmienic sie nie da.

    Mi sie przypomnial performance sprzed kilkunastu lat z naga dziewczyna z doczepionymi orlimi skrzydlami. Z orla skrzydla, a pomiedzy nimi naga piekna dziewczyna. Wyobrazacie sobie jakie wrazenie bysmy wszedzie robili majac na okladce paszportu taka naga polska orlice? Szybciej by nas odprawiali na granicach, niz misje szwajcarskiego bialego krzyzyka…

    pozdrowka
    ~l.

    pozdrowka
    ~l.

  31. paradox57
    6 września o godz. 17:31

    Znaczy sie awers i rewers, jak na monetach?

    A krzyzyk co to niby ma byc „polskim znakiem” czyniacym z Polaka Polaka, jako element laczacy ???

    No nie powiem, odwazny pomysl, mozna wrecz powiedziec, ze nowatorski i wnoszacy tak wiele do symbolicznej polskiej tozamosci.

    pozdrowka
    ~l.

  32. @lonefather 17:37

    Nooo. Bo miejsce jakieś niewykorzystane, można by nawet powiedzieć – płaskie.

  33. „A pod paletkiem, w częściach dolno-tylnych,
    Nierozwiązany ma problem tekstylny.” (KIG)

  34. E tam, w naszym herbie powinien być dodo, najgłupszy ptak, który wyginął.

    Sorry, ale właśnie czytam http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,23856444,nina-sankari-bez-uwolnienia-polski-od-opresji-religijnej-nie.html i cholery dostaję.

  35. Popieram boćka w herbie. Pod warunkiem, że będzie to bocian w koronie. I w oficerkach. W oficerkach z ostrogami.
    Tak, zdecydowanie bez ostróg się nie da.

    A przez pierś bocianią dwa pasy, jeden od raportówki (jaki to polski bocian bez raportówki?) a drugi od karabinu. Skrzyżowane znaczy się.

    Bocian szczupły, postawny, karabin i raportówka będą leżały jak ulał.

  36. zza kałuży
    6 września o godz. 18:32

    Oficerki z ostrogami do mnie przemawiaja silnie. Tak silnie, ze naga orlice i cietrzewia jestem gotow porzucic w cholere. Ale jak maja byc oficerki z ostrogami i do tego karabin, to absolutnie koniecznym jest dodanie szabli i w tej sytuacji niestety z korony trza bedzie zrezygnowac i zastapic ja rogatywka, na ktorej moze byc orzel w koronie. W ten sposob i bocian i orzel oba beda syte.

    Jesli pomysl z jakis wzgledow komus nie pasuje, mozna odwrocic konfiguracje, czyli w oficerki z ostrogami ubrac orla, dodac mu szable i karabin, a na glowe wlozyc rogatywke z bocianem w koronie.

    pozdrowka
    ~l.

  37. izabella
    6 września o godz. 18:14

    Niezle, ale po co byc tak doslownym? Mi sie widzi, ze symbolika godla juz i tak daleka od rzeczywstoci bilogicznej, taka powinna pozostac. Zostawmy wiec Dodo w spokoju, ktory nie byl taki glupi i swietnie sobie radzil do czasu gdy ludzie na jego wyspe przybyli.

    pozdrowka
    ~l.

  38. paradox57
    6 września o godz. 17:39

    Hmmmm… ze tak powiem, to jest interesujaca koncepcja. Na przyklad wystarczy dostatecznie pogrubic krzyz i uzyskac dodatkowe powierzchnie boczne, na ktorych mozna umiescic dodatkowe symbole i wzbogacic przekaz. Trojwymiarowoscia w czasach coraz powszechniejszej holografii umozliwiajacej wizerunki trojwymiarowe umieszczac na plaskatych powierzchniach mozna sie chyba przestac krepowac.

    pozdrowka
    ~l.

  39. Bocian w kontuszu.

    Bocian w kontuszu i z szablą.

    Bocian w chłopskiej sukmanie.

    Bocian w chłopskiej sukmanie i z kosą na sztorc.

    Bocian pędzi do ataku na bolszewików a nad nim Maryja Zawsze dziewica.

    Smutny ale godny bo zwyciężający moralnie bocian w pasiaku w niemieckim, nazistowskim obozie koncentracyjnym.

    *****************

    Nic z tego nie było możliwe z orłem w roli głównej. Bocian nadaje się do animacji a orzeł to tylko bezużyteczna w sumie kura. Dobra, ale tylko wtedy gdy wyprężona pierś, strrrasznie ostry dziób i szpony orła wystraszą potencjalnego wroga ojczyzny, któremu jak wiadomo śmierć.

    Ale gdy wroga ten prężący się orzeł nie przestraszył? Polski herbowy nijak wzlatuje do lotu, w kazdym razie ja go sobie nie mogę wyobrazić w ruchu. On dla mnie jak ten motyl w gablocie. Rozkrzyżowany, rozpiety, sztuczny, cakiem martwy.

  40. @zza kaluży
    g.18:54
    Bardzo mi się podoba twoje twórcze rozwinięcie wątku bociana jako ptaka narodowego w rozmaitych odsłonach patriotycznych, do czego wydaje się bardziej predysponowany niż orzeł.

  41. @mag
    Twój pomysł z bocianem nie jest zły. Bocian się zasłużył dla istnienia suwerena i spowodował 500+, a orzeł tylko przegrane powstania. Co się tyczy Francuzów, to nie wierzę, aby swe żaby oddawali bocianom, tam bociany żywią się kapustą, wyciągając z nich niemowlaki.
    Ostrzegam bardzo przed łączeniem elementów w jedno godło. To rzadko się udaje, a często jest powodem kpin.
    Słyszałem o pewnym zdarzeniu podczas kampanii wyborczej kandydata na prezydenta stolicy. Pewien Warszawiak zapytał ministra „niejakiego”, czy pamięta pan jeszcze godło Opola? „Oczywiście”, odparł kandydat – „pół orła, pół krzyża”!
    Na to uparty Warszawiak:”pchy, co to za głupota, ani się pomodlić, ani pofrunąć”! Wedy drugi Opolanin z świty ministra zadał pytanie: „A jaki wy macie godło”? Dumny Warszawiak odrzekł: „Pół kobiety, pół ryby”! Na to zjadliwie Opolanin: „A więc ani się najeść, ani pop…ic”!
    PS
    Również cietrzew się nie nadaje, bo nazwa jest zbyt skomplikowana. Sympatyczny komentator Szkła Kontaktowego zrobił z niego ciećwierz.

    Uwaga dla @jobrave
    Odpowiedź na Twój komentarz jest pod poprzednim wstępniakiem.

  42. A bocian biały czy czarny, że się głupio zapytam 🤔

  43. Proszę mi teraz nie przeszkadzać, bo pracuję nad wersją bociana – powstańca warszawskiego. Mój bocian właśnie jednym skrzydłem zamachuje się butelką z benzyną a z trzymanego w drugim skrzydle stena pruje seriami do niemieckiego, nazistowskiego najeźdźcy.

    Wspomaganego w dziele niszczenia Wielkiej Międzymorskiej Polski przez elementy turańskie.

    Właśnie mam problem jak w tym zamachnięciu się butelką uwzglednić walczenie Polskiego Bociana także z elementami turańskimi.

  44. A wieczorem ślub dwóch Prawdziwie Polskich Bocianów. Bocianica i Bocian, bardzo młodzi a już bardzo świadomi swojej roli wobec Boga i Historii. Przystojny bocian-kapłan, w którego inteligentnych oczach możemy wyczytać przeczucie nieubłaganie nadchodzącej śmierci Młodej Bocianiej Pary, wygłasza przemówienie o marności świata doczesnego i o wielkości czekającej Prawdziwie Polskie Bociany Nagrody U Pana.

  45. Zwarzywszy na podległość Wolski Watykanowi to bocian powinien być czarny, na szyi mieć koloratkę, a na głowie „piuskę”, a nad tym wszystkim „świętą” aureolę.

    ps:
    przepraszam bociany za uwłaczające im porównania.

  46. Powiedziałbym, że bocian ma pierwszy sukces na koncie: mianowicie pożarł łososia.

  47. Twarda ręka sprawiedliwości dziejowej (…) ląduje na buzi kobiety broniącej polskiej konstytucji, z odpowiednim wrzaskiem: zamknij się, głupia babo! Baba od bab wyzywa, niewątpliwie – niegłupio. Trzebaż lepszego dowodu na własnowolne poniżenie kobiety w sobie, ściśle zgodne z katolickim życiem rodzinnym?

    Najbardziej złośliwa sprzedawczyni reklam w radyjku polonijnego chicagowskiego getta, gdy chce dopiec jakiemuś swojemu aktualnemu wrogowi płci żeńskiej to mówi o tej osobie per „ta kobieta”.

    W jej codziennym programie obowiązkowym punktem jest dziennik Radia coMaryja, gdzie jak wiadomo panuje austriacka tytułomania jesli chodzi o „naszych” oraz całkowity zakaz podawania jakichkolwiek tytułów czy stanowisk w przypadku politycznych wrogów. Ta sama pani gdy rozmawia z jakimś politykiem PiSu czy ojcem z Radyja bardzo starannie czyta z kartki wszelkie ich tytuły.
    Audycja jest adresowana do samej soli emigracyjnej fali z Podlasia i z Podkarpacia i wiadomo, że jak się idzie do apteki to do pani w okienku należy sie zwracać per „pani magister”.

    Innym sposobem pognebiania żeńskiego wroga jest nazywanie go/jej od nazwiska męża.

    W taki właśnie sposób powstała „Clintonowa, co sobie myśli ta kobieta!”

  48. W Guardianie mądry list-ostrzeżenie polskiego Żyda, dzisiaj Izraelczyka, Stanisława Aaronsona:

    **https://www.theguardian.com/commentisfree/2018/sep/05/survived-warsaw-ghetto-wartime-lessons-extremism-europe

    W skrócie o niebezpieczeństwie upraszczania historii aż do zamieniania jej w zbiór kłamstw mających w zamyśle przepisywaczy prawdziwej historii służyć jako narzędzie do budowania dumy i patriotyzmu a w rzeczywistości, przez swoje kłamliwe uproszczenia, prowadzącej prosto do powtórzenia błędów poprzednich pokoleń.

    Facet ma taką drugowojenną biografię, że jak mało kto może sobie pozwolić na nazywanie wszystkich tych pisowskich debili „kanapowymi patriotami”.
    Jego poglądy na temat roli Polaków w drugiej wojnie, w sumie w swojej relistyczności bardzo pozytywne, w połączeniu z jego wojenną biografią, czynią go całkowicie teflonowym wobec jakichkolwiek ataków pisowskiego szamba.
    Ciekaw jestem czy i jak „dobra zmiana” zauważy tę wypowiedź.

  49. zza kałuży
    6 września o godz. 20:13

    Mam nadzieje, ze nie przeszkadzam, a wspomagam. Opaske z wlasciwa symbolika umiesc na nodze, nie na skrzydle, bo opaska na skrzydle moglaby lotnosc bociana ograniczyc…

    pozdrowka
    ~l.

  50. @lonefather 6 września o godz. 21:19
    Opaske z wlasciwa symbolika umiesc na nodze, nie na skrzydle, bo opaska na skrzydle moglaby lotnosc bociana ograniczyc…

    Jestem daleko w przodzie jeśli chodzi o problem lotnosci Polskiego Bociana – Następcy Orła.

    Pracuję własnie nad Bocianem Dwupłatowym.

    Oprócz własnych, wyposażyłem go także w skrzydła husarskie.

    Pieknie wyglada klucz Dwupłatowywch Bocianów podczas ataku na Turka, w locie koszącym z kopią w skrzydle!
    (Tym swoim, nie husarskim)

  51. Jak bocian, to dziarsko stawiający łapę na żabie szerokoustnej. Może być jeszcze z założoną nogą na nogę – jak wisielec w tarocie. Czyli żabę przygważdżający do sufitu.

  52. Szary kot
    Jestem niezorientowna, przez nieuwage zapewne, o co chodzi z tym lososiem?

  53. zza kaluży
    Bocian dwupłatowy, weź to pod uwagę w swoim projekcie, powinien mieć – moim zdaniem – ładnie podwinięty dziób a la francuski Concorde, a skrzydła oczywiście husarskie, łagodnie przechodzące w wysmukłe nogi uzbrojone w lotki ogólnolotnicze.

  54. i czub na głowie z pawim piórem, i ogólnie ornamentyka w stylu odpustowego rokoko

  55. @mag
    6 września o godz. 21:45

    Łosoś poszedł udał się na spacer z kotem Schrödingera i podobno zaginął. W każdym razie nie wraca z tamtej strony.

  56. …w stylu odpustowego rokoko z czasów Księstwa Warszawskiego…

  57. bubekro
    Zaraz zaraz, jak kot paradoksalny może zjeść łososia?
    Nawet mój całkiem realny ma z tym problem, bo woli „gotowce” w różnych smakach.
    Podobnie wmawia się w bociana, że zjada żaby, a on tak naprawdę lubi małe ssaczki – nornice, myszy itp. Podobno porywa nawet młodziutkie zajączki.

  58. @mag, @bubekró
    On nie jest paradoksalny, on jest jednocześnie żywy i martwy. Zupełnie jak łosoś.

  59. @zzakaluzniku

    O qurde balanssss…

    Dwuplatowiec husarski?
    A szabla i rogatywka? Czy jak husarski, to ma byc czako rokoko, czy uczciwy szyszak husarski, bez orzela z korona?
    Pomieszanie mam coraz wieksze, choc podziwiam fantazje i kreatywnoc.

    pozdrowka
    ~l.

  60. @izabella 22:45

    O nie. Łosoś był jednak zdecydowanie martwy.

  61. izabella
    6 września o godz. 22:45

    Qruca fuks…

    Shroedinger kota przewidzial, ale lososia zjedzonego i nie zjedzonego przez kota nie uwzglednil…

    pozdrowka
    ~l.

  62. @mag 21:45

    Musiałabyś, niestety, wrócić do poprzedniego wątku. Tam, w pewnym momencie, łosoś zdominował dyskusję.

  63. paradox57
    6 września o godz. 22:50

    Losos zjedzony, to martwy losos… tertium non datur

    pozdrowka
    ~l.

  64. @ Ateista 20:25

    Czarny bocian z białą „piuską”. Odważnie. Bo z czarną to jak?

  65. @lonefather 22:53

    Pozostaje jeden problem. Mianowicie jak zjedzony? Na surowo, grilowany, smażony, saute?
    Pozostańmy jednak przy bocianie. Ten przynajmniej zdążył odlecieć i do wiosny ma spokój.

  66. paradox57
    6 września o godz. 22:50

    Łosoś oglądał zdjęcia i są na to dowody. Może na zdjęciach był kot Schrödingera.

  67. @izabella 22:58

    To lepiej, niż naszych polityków. Mógłby próbować spłynąć ze skanera. Albo się zdematerializować. Dopiero byłby problem.

  68. @zza kałuży

    Tak mi wpadło. Wprawdzie jest propozycja bociana dwupłatowego, ale gdyby tak spróbować dołączyć usterzenie typu kaczka? Długa szyja – powinno się zmieścić.

  69. I koniecznie podwójny statecznik ogonowy. Dla wizerunków braci K.

  70. Martwy łosoś rozpoznający obrazki jest i tak dużo realniejszy od milionów elektrycznych autek Krzywoustego.

  71. zza kałuży
    6 września o godz. 23:07

    Ale wyjechałeś z tymi autami. My tu o poważnych rzeczach a Ty bajki opowiadasz.

  72. @zza kałuży

    Pewnie, że jest. W końcu kupili go w prawdziwym sklepie rybnym za prawdziwe pieniądze.

  73. @paradox57 6 września o godz. 23:05
    ale gdyby tak spróbować dołączyć usterzenie typu kaczka? Długa szyja – powinno się zmieścić.
    Technicznie się z toba zgadzam bo Wolska jest małym krajem i nam duża zwrotność płatowca (miedzy Niemcami – zbrodniarzami i Rosjanami – jeszcze gorszymi zbrodniarzami) jest bardzo potrzebna.

    Niestety z powodów wielkiej polityki odpada. Jako amerykański osioł trojański musimy kupować broń wyłącznie w USA. A żaden amerykański samolot nie jest w układzie kaczki. Kaczyński z trudnością, ale jednak przełknie.
    Tym bardziej, że nie ma pojęcia.

    Nb. bardzo mi się podobał wczorajszy przekaz dnia na temat sukcesu sprzedaży samolotu M28 („Bryza” czy Skytruck”, sam się gubię) do Ekwadoru.

    Jak od Francuzów to „stare, przestarzałe caracale”.
    Jak od Niemców to „stare, przestarzałe leopardy”.

    Jak my raz na rok sprzedajemy samolot oparty kiedyś tam na jeszcze radzieckim projekcie biura Antonowa to pisdzielce odtrąbiają wielki sukces.
    Podobnie żaden pisoidalny nie poważy się w taki sam jak w wypadku caracali czy leopardów sposób przypominać zamierzchłe początki projektu amerykańskiego F-16.

    Ta propagandowa wybiórczość u mnie powoduje wymioty.

  74. Myślę, że i Tanaka, i ja mieliśmy nadzieję, że mój symboliczny bocian biały i jego równie symboliczny orzeł trochę jakby sponiewierany, o bieli zbrukanej, staną się zachętą do rozmowy nieco bardziej poważnej niż żarciki na temat naszych ptaków narodowych, w których skądinąd sama biorę udział.
    Pozostając z tą nadzieją, serdecznie Koleżeństwo pozdrawiam na dobranoc.

  75. @mag

    Przyjdzie czas na poważną dyskusję. Odrobinę cierpliwości. Teraz to takie przedbiegi. A i emocje tak rozgorzeją, że będzie dym, ogień, para, grzmoty i błyskawice.

  76. PS
    Zresztą sama zobacz ostatni wpis @zzakałuży. Początek już jest zrobiony.

  77. izabella
    6 września o godz. 19:58

    A bocian biały czy czarny, że się głupio zapytam
    —–
    Śmieję się. I śmieję.
    Świetny temat paradoksie.
    Bocian oczywiście biało-czerwony. Na rewersie .
    Na froncie orzeł przybity trzema hufnalami do drewna (sanktuaria i parafie maja pare ton tych świętych gwoździ) Jezuska oddajmy braciom starszym w wierze.
    Cóś pięknego się kroi na blogu.

  78. izabella
    6 września o godz. 23:10

    Nie zgadzam sie absolutnie, bo dwuplatowy, czyli czteroskrzydly bociek husarski, jest identycznie sluszny, jak dwumiejscowy kociak spozywjacy w przejsciach miedzywymiarowych lososia.

    pozdrowka
    ~l.

  79. mag
    6 września o godz. 23:18

    Podziwiam niejako Wasz optymizm zakladajacy powazniejsza dyskusje, na tak niepowazny temat, czyli o narodowym ptactwie. Bo iwdzisz Szanowna @mag, mamy godlo jakie mamy i w dajacej sie „widziec” przyszlosci innego miec nie bedziemy.

    Tak wiec mamy co mamy i nic innego miec sie nie da rady. Za to da rade wycisnac z tej niezmiennej rzeczywistosci, komizm konfrontacji z rzeczywistosciami alternatywnymi… Wiec, bedac ludzmi kreatywnymi, wyciskamy co sie da…

    pozdrowka
    ~l.

  80. Jedyna obawa, jaką mam, gdy już przejdziemy do poważnej dyskusji jest ta, że jeśli się tu zakotłuje, znowu zjawi się taka jedna, aby łagodzić, tonować i generalnie robić za rozjemca. Ten taki plaster z solą na wszelkie skaleczenia.

  81. 2paradox57
    6 września o godz. 23:56
    Mam nadzieje, ze to nie mnie wywołałeś do tablicy 🙂
    Bo dyskusja pieknista!

  82. @Ewa-Joanna
    No jak tak mogłaś pomyśleć? Przecież wiesz, kogo tu darzę taką „estymą”.

  83. @mag 6 września o godz. 23:18
    Myślę, że i Tanaka, i ja mieliśmy nadzieję, że mój symboliczny bocian biały i jego równie symboliczny orzeł trochę jakby sponiewierany, o bieli zbrukanej, staną się zachętą do rozmowy nieco bardziej poważnej niż żarciki

    Kiedy ostatni raz słyszałaś zebranych na imieninach znajomych ci katolików, spontanicznie podzielonych na zwolenników transsubstancjacji i konsubstancjacji?

    Z ogniem w oczach przekonujących się nawzajem do swoich racji?

    Natomiast ja już kilka razy w życiu, ostatni raz jakiś miesiąc temu, byłem świadkiem pouczania jednego starszego pana przez drugiego co do „decydującego dla niepodległości Polski patriotyzmu Piłsudskiego”, a jednym z przytoczonych dowodów był „fakt” obecności orzełka w koronie na czapkach jego legionistów.

    Ciesz się zatem z żarcików bo niczego innego możesz sie nie doczekać. W Polsce treść ma bardzo małe znaczenie. Liczy się forma, liczy się opakowanie.
    Dlatego tak dobrze asymilujemy się w USA! 😉

  84. paradox57
    6 września o godz. 22:57

    Pozostańmy jednak przy bocianie. Ten przynajmniej zdążył odlecieć i do wiosny ma spokój.

    Myslisz, ze ma spokoj, gdy sie musi szarancza odzywiac, a jak jej brak to smietniki biedakowi pozostaja w afrykanskiej nedzy… I Ty to nazywasz spokojem????

    Nie masz dla bockow najmniejszego szacunku, jesli ta afrykanska nedze i zerowanie na smietnikach osmielasz sie okreslac … : „ze do wiosny ma spokoj…

    Moze ty masz, bo ci z oczu odfrunal, ale ja majac w wyobrazni afrykanskie dole i niedole naszego polskiego bociana, wcale nie doswiadczam spokoju zludnego, powstalego z oczu sie usuneciem jesiennym.

    pozdrwoka
    ~l.

  85. Ten bociek z pewnością zrobił z nieba solidna kupę na Umęczoną i żegluje wolny i swobodny. Bez oglądania tych mord polskich.

  86. NikodemD
    7 września o godz. 1:04

    O!
    I to mi sie zaczyna bardzo podobac… Znaczy sie … podoba mi sie idea obsrania Umeczonej fantazmatami, sie podoba. Bo jak w zacytowanym na wstepie fragmencie, nalezy sie pamietac o „lezieniu w gowno„. Z czego sie bierze zdumanie nad niewatpliym patryjotyzmie polsiego bocka, co corocznie jednek lezie w „gowna” obsranej Umeczonej…

    pozdrowka
    ~l.

  87. Gdyby zrobic liste obecnosci Orlow jako symboli panstw, to byloby ich duuuzo.
    Orlow Dwuglowych jest znacznie mniej: Rosja, Albania, Czarnogora…
    My Polacy, w swojej wielkiej slawie i jeszcze wiekszej chwale powinnismy zrobic krok naprzod i powolac Orla Trzyglowego na nasza ptaszyne.
    Caly Swiat padnie na kolana i tak juz pozostanie, amen…

  88. Przejrzałam kilkanaście wpisów i wyraźniej niż kiedykolwiek nasunął się wniosek.
    PISowcy szafując patrotyzmem… zaniżają go.
    A tutejsi kpią z niego i z jego symboli ku uciesze gawiedzi.
    Ani jedni ani drudzy nie mają pojęcia czym jest patrotyzm, jego symbole, jego wartość i jaką cenę w jego imieniu płacili ci, dzięki którym dzisiaj mogą się „mądrzyć” po polsku.

  89. paradox57
    6 września o godz. 23:56

    Ewa-Joanna
    7 września o godz. 0:00

    No zobaczcie, juz cos przyszlo uczyc ‚prawdziwego’ patriotyzmu.
    Co tam los kraju, co tam stan dusz Polakow.
    Fetyszyzm symboli, oto rzecz najwazniejsza.

    Wrocilem wlasnie ze szpitala ale pojde sie chyba polozyc na jeszcze jeden tydzien.

  90. @@act
    7 września o godz. 5:49
    No proszę ty mnie nie martw! Co to za położne?
    Czym się !

  91. 404
    7 września o godz. 4:32

    PISowcy szafując patrotyzmem… zaniżają go.
    A tutejsi kpią z niego i z jego symboli ku uciesze gawiedzi.
    Ani jedni ani drudzy nie mają pojęcia czym jest patrotyzm, jego symbole, jego wartość i jaką cenę w jego imieniu płacili ci, dzięki którym dzisiaj mogą się „mądrzyć” po polsku.
    * * * * * * Jako mająca pojecie o wartościach, symbolach, cenie i kto kiedy, jaką i za co płacił – piszesz ślicznego wstepniaka, w którym to wszystko wyłożysz jak należy, ja to puszczam na antenę, a tutejsi doznają tego, co należy. I wszyscy są zadowoleni.

  92. Ornitologiem to ja nie jestem.
    Najchętniej pieczętowałbym się jaskółką.

  93. No i proszę, plaster na oparzenia na posterunku. Wzmożony i oburzony.
    Problem po trochu tkwi nie tym, jaką cenę zapłacili, tylko jaką cenę nam przychodzi płacić i i kolejnym pokoleniom. To mnie interesuje i to mnie uwiera.

    Będzie niemała.

  94. @Tanaka

    Raczej nie namawiaj. To się nie uda. Deklaracja padła już dawno: „nie chce mi się”. I bardzo dobrze. Już teraz działa jak środek wymiotny i na biegunkę jednocześnie. Po co ryzykować odwodnienie?

  95. Lubię orła, lubię bociana.
    I jaskółkę też lubię

    Jaskółka czarny sztylet, wydarty z piersi wiatru
    Nagła smutku kotwica, z niewidzialnego jachtu
    Katedra ją złowiła w sklepienia sieć wysoką
    Jak śmierć kamienna bryła
    Jak wyrok na prostokąt.
    Jaskółka błyskawica w kościele obumarłym
    Tnie jak czarne nożyce lęk który ją ogarnia

    Jaskółka siostra burzy, szałowa fruwająca
    Ponad głowami ludzi w których się troska błąka
    Jaskółka znak podniebny jak symbol nieuchwytna
    Zwabiona w chłód katedry przestroga i modlitwa

    Nie przetnie białej ciszy pod chmurą ołowianą
    Lotu swego nie zniży nad łąki złotą plamą
    Przeraża mnie ta chwila która jej wolność skradła
    Jaskółka czarny brylant wrzucony tu przez diabła

    Na wieczne wirowanie na bezszelestną mękę
    Na gniazda nie zaznanie na przeklinanie piękna

    Czesław Niemen

    https://www.youtube.com/watch?v=y4i4_e7T7Ig

    Tanako, wypuść z aresztu mój poprzedni wpis 😉

  96. @ lonefather 0:56

    Bardzo dramatycznie to zabrzmiało. Przecież ten bocian jak niejeden prawdziwy Polak na obczyźnie. Zniesie wszelkie trudy i poniewierki na obczyźnie, by wiosną wrócić do kraju urodzenia, przywożąc dobytek i nową energię do odbudowy gniazda. Rację mają @mag i @Tanaka, że to jedyny prawdziwy symbol Umęczonej. A ten, który nie wróci, osiądzie na stałe, to szkoda gadać.

  97. 404
    7 września o godz. 4:32

    Dzień doberek, Pani Inspektor.

    Powiada Pani w podsumowaniu rutynowej lustracji:
    „Ani jedni ani drudzy nie mają pojęcia czym jest patrotyzm, jego symbole, jego wartość i jaką cenę w jego imieniu płacili ci, dzięki którym dzisiaj mogą się „mądrzyć” po polsku”.

    Jestem całym sercem za Panią, a nie przed Panią, dlatego nie mam wątpliwości, że Pani, zabierając się do jedzenia kurczaczej pierści, za każdym razem najpierw odśpiewuje hymn ku chwale tych, przez których dziś to biedne kurczę może Pani jeść. Natomiast nie bardzo rozumiem, na czym polega patriotyzm patriotów – na przykład Pani – którzy zamiast siedzieć na dupie w ojczyźnie i jej służyć ze wszystkich sił i mocy swojej, wybierają lepszy chleb u obcych, a potem ślą zza mórz nauki o patriotyzmie. To chleb ważniejszy, proszę Pani, czy ojczyzny miłowanie?

  98. @pombocek 8:35

    Oj, pombocku, obyś nie został posądzony i oskarżony o naruszenie dup osobistych. „…siedzieć na dupie i służyć ze wszystkich sił…” No, no. A jak sił nie starczy, to jak: leżeć i służyć?

  99. zza kałuży
    7 września o godz. 0:52 Edit →

    Kiedy ostatni raz słyszałaś zebranych na imieninach znajomych ci katolików, spontanicznie podzielonych na zwolenników transsubstancjacji i konsubstancjacji?
    Z ogniem w oczach przekonujących się nawzajem do swoich racji?
    * * * * * Katolik sie spontanicznie nie dzieli – nawet w pościeli – ale niespontanicznie wyznaje dogmat o transsubstancjacji. I szlus. Oprócz tego, że nie wyznaje, bo w ogóle nie wie, co wyznaje, a czego – nie. Ale, ogólnie, masz racje.

  100. wujaszek wania
    7 września o godz. 8:29 * Tanako, wypuść z aresztu mój poprzedni wpis * * * Zaszło podejrzenie, że Twój poprzedni wpis służył otruciu Skripalów i obaleniu prostego posła z ławy. Trwają odpowiednie czynności.

  101. paradox57
    7 września o godz. 8:45

    Już zapomniałem, paradoxiku, czy miałem na myśli służenie dupie, czy ojczyźnie. Tak czy tak, służba – nie drużba.

  102. @Tanaka, 8:52

    ech, rozmarzyłeś się Tanako co do Jego Osobliwości 😉

  103. @ wujaszek wania 7:46

    Ornitologiem to ja nie jestem.
    Najchętniej pieczętowałbym się jaskółką.

    Ech, wujaszku. Każdy tu jest ornitologiem. Nawet Ci, którzy za symbol mają pieczoną jaskółkę. Z wyjątkiem tych, którzy są weganami.

  104. @wbocek, 8:56

    śmiem twierdzić, że Ojczyzna posiada i d… i głowę inne członki, które Jej som 😉

  105. nieco spóźniona dołączam do propozycji „ptaka Dudi — rozczochranego nielota, kontestującego co tydzień w Szpilkach peerelowską rzeczywistość”. Autorem Dudiego jest Andrzej Dudziński.
    Niestety, podobizny ptaszęcia nigdzie nie znalazłam. Viki też nie pomogła. MOże być problemem dla młodszych, większość blogowiczów z pewnością pamięta.

  106. @paradox57, 9:10

    a wydasz mi stosowny certyfikat?
    Na ścianie se powieszę obok ….

  107. Ćwiczę czytanie fragmentu „Przedwiośnia”.
    Będę jutro czytał o nawracaniu matki Baryki na rewolucyjny zapał.
    Żeby było ciekawiej, czytać będziemy w okolicznościach pałacowych.
    Nie, nie chodzi o Pałac Namiestnikowski!
    Dla towarzystwa cygan dał się powiesić. Zwłaszcza jak „gwałcili, ale nie brutalnie”.

  108. wujaszek wania
    7 września o godz. 8:29
    naprawdę Niemien śpiewał Jaskółkę?
    Stan Borys, czyli Stanisław Guzek ta piosenką przypisał sobie kombatanctwo.

  109. @konstancja, 9:25

    słowa piosenki przypisywane są Niemenowi.
    Ale nie mam żadnej pewności. Nie pamiętam. I nie wiem na ile można polegać w tym względzie na Internecie.

  110. Nie żyję żadnymi symbolami, a nawet dziś po przeczytaniu protokołu lustracji w wykonaniu 404 kapnąłem się, że nie wiem, co to symbol, więc i głosu w tych sprawach nie zabieram. Natomiast przy okazji bociana (jak w sklepach nic nie było poszła fama po Polsce, że na Śląsku, ktoś sprzedawał skubanego bociana jako indyka) orła, skowronka, pieczonej jaskółki i tym podobnych można sobie przypomnieć o najcodzienniejszej naszej ptaszynie. Chyba nie muszę przypominać, kto o niej mówi.

    O WRÓBELKU

    Wróbelek jest mała ptaszyna,
    wróbelek istota niewielka,
    on brzydką stonogę pochłania,
    Lecz nikt nie popiera wróbelka

    Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
    że wróbelek jest druh nasz szczery?!
    kochajcie wróbelka, dziewczęta,
    kochajcie do jasnej cholery!

  111. @konstancja 9:13

    Proszę Cię uprzejmie
    http://andrzejdudzinski.com/rysunek.prasowy.dudi.php

  112. PS Szczególną Twoją uwagę chciałbym zwrócić na trzeci rysunek w galerii.

  113. @wbocek, 9:50

    najcodzienniejszej naszej ptaszynie

    Oj nieładnie, nieładnie! Pticę z Chin przybyłą, przez trunkowego i czerwonego, wyrazów nie unikającego poetę, zmuszającego dziatwę polską do miłości ku niej, na piedestał wynosić!
    Nie uchodzi!

  114. wujaszek wania
    7 września o godz. 10:08

    Gdzie tu widzisz jakiś piedestał – w najcodzienniejszości? Jak jadę do Mielna przez Mścice, koło ścieżki rowerowej jest przycinany żywopłot, a w nim setki najcodzienniejszych, które nie mają pojęcia, co to Chiny, a mnie się za bardzo nie boją, ja ich – też. Przez okrągły rok jest ten żywopłot rozćwierkany. A słyszę, że wróbelki zanikają – też bym tak chciał zanikać – w ich miejsce wchodzą mazurki. Tak wchodzą, że wciąż nie pamiętam, jaką mają czapeczkę, bo ich nie widzę. Jestem za wróbelkami i mazurkami. No i za dziewczętami. Ona za mną już, niestety, nie.

  115. @pombocek 10:44

    Mazurek ma czapeczkę czekoladową, dokładnie tak jak na mazurku. Tylko kruszonki brakuje. A dziewczęta lepiej oglądać nawet za, niż nie widzieć bo one są za.

  116. wujaszek wania
    7 września o godz. 10:08
    Ja też trunkowy, no to co ? Też mi się w takim stanie zdarzało zastanawiać nad tym, dlaczego kalafior nie tańczy, a ogórek nie śpiewa. Przecież to normalne.
    Nasz nieodżałowany anumlik przepadał za tym moczymordą, ja równiez.

  117. Jak to było ? Że wróbelek ma dwie nóżki ? A jedną bardziej ?
    Tak się ucieszyłem z powrotu, że wypiłem całą butelkę Côtes du Rhône. Chyba przesadziłem.

  118. @Lewy
    Rano???? 🙂 Bo jak wczoraj to ok. Należało się.

  119. Bocian?Może być,tylko w mojej wyobrażni powinien mieć w ogonie pawie pióra (pawiem narodów…),na głowie czub (…i papugą),a w dziobie złoty róg.
    A co do tej piski co to z liścia….Otóż jest to pierwszy przypadek kiedy policzek atakuje rękę.I jeszcze
    powołuje się na Konstytucję!

  120. @Lewy
    Nie, tym się wróbelek różni, że ma jedną nóżkę bardziej. Zwłaszcza lewą. Chyba że prawą. Jak stoi na gałązce. Bo gdyby siedział, to by mu nóżki zwisały.
    Też chyba nie powinienem pić.

  121. @Ewa-Joanna
    Ano rano. A co to wstyd ? Czy rano jest gorsze od wieczora ?

  122. Podoba mi się pomysł q602 – orzeł trójgłowy. Symbolizowałby nieistniejący od pewnego czasu system trójwładzy w Polsce (taka pozostałość po demokracji) i spodobałby się:
    a) Bogu, bo też występuje jako Trójca bez ustalonych zależności hierarchicznych!?,
    b) władzy pisowskiej – Ziobrze, bo też bierze udział w 3 władzach.
    Akceptacja godła przez IPN pewna. Jest jeszcze jeden dodatni plus – gdy się orły pokłócą, to przy dwóch nie ma możliwości przegłosowania opinii, a przy trzech wynik zawsze się wypracuje.
    @mag!
    To była próba poważnego podejścia do tematu godła, o którym marzyłaś.

  123. @Brokoz 10:59

    Ona po prostu nadstawiła policzek. Od razu drugi.

  124. wbocek
    Całuję Cię w oba policzki za poranne powitanie patriotki @404 i za przypomnienie cudnego wiersza K.I.Galczyńskiego o wróbelku.
    A pamiętasz Jego „wrony na śniegu”?

  125. Antonius
    Dzięki za twórczy wkład w budowę zmodyfikowanego godła Najjaśniejszej.
    Szczerze mówiąc, wariacje na temat orła jedno czy wielogłowego jakoś nie trafiają mi do przekonania.
    Przywiązałam się do idei bociana. Może być „ubrany” w różne polskie rekwizyty, ale za bardzo pachniałoby to kiczowiskiem.
    Prosta forma jest najlepsza, np. normalny bocian biały w locie nurkującym nad zielona łąką.

  126. 7 września o godz. 9:25

    Konstacjo, łomatko, to Stan Borys ma jakieś kombatanctwo (oprócz palca w maszynce do mięsa – ponoć)?? „Jaskółka” jego roboty bardzo mi się podobała. Ma nie?

  127. @mag 11:50

    Zielona łąka jak najbardziej. Ale porośnięta obficie czerwonymi makami.

  128. paradox57
    g.12:04
    Te czerwone maki idą już w kicz patriotyczny. Wiadomo – Monte Cassino.
    Ale że one tam rosną od dziesięcioleci, przekonałam się na własne oczy, jadąc autokarem wycieczkowym obłędnymi serpentynami bodaj latem 2003 roku.
    Nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie zrobiły na mnie mogiły naszych żołnierzy poległych w w boju o to wzgórze. To były głownie chłopaki z Kresów wschodnich, co jest uwidocznione na tabliczkach nagrobnych (Stanisławów, Tarnopol, Lwów itp), bo oni głównie zabrali się z Andersem, ratując się z łagrów. Zginęli za JUŻ przegraną sprawę, bo nie mieliby dokąd wrócić, o czym zdecydowali nasi alianci.
    Sorry, nie chciałam popaść w jakiś patos, ale tak mi się skojarzyły czerwone maki.

  129. @Lewy
    A jaki tam wstyd! Każda pora dobra na dobre wino.

  130. Jako przedstawiciel zakamuflowanej opcji nie odważyłbym sie zaproponować własnej wizji godła, nie czuję się upoważniony – samo obywatelstwo i ponad pół wieku pracy dla państwa nie dają mi prawa do działań przesadnie patriotycznych, więc tylko popierałem q602 z tymi trzema orłami. Również Rodło nie jest moim godłem, bo nie mieszkam w RF, .tylko w swojej „małej” ojczyźnie. Nie znam śląskiego godła, tylko „kolory flagi (ukraińskie – sino-żółte). To też wiem tylko z Internetu. Jest jakieś godło Górnego Śląska, związane z kopalniami, ale nie pamiętam szczegółów.
    Z innej beczki. W latach chyba 80-tych byłem na Monte Cassino, nawet nocowaliśmy w tej miejscowości przed jazdą na Sycylię. Szukałem ja tych maków.. i ani jednego kwiatu w promieniu kilku kilometrów. Zwątpiłem zupełnie! Mam wielu świadków (dwa samochody pełne) a okres kwitnięcia był podany przez dra Gugla. Widać posadzili Polacy -IPN? nowe roślinki pod koniec wieku?

  131. mag
    7 września o godz. 11:50

    Bociany nie potrafia wykonac manewru „lot nurkowy”. Mistrzem niedosciglym „lotu nurkowego” jest sokol wedrowny, ktory w locie nurkowym moze osiagnac szybkosc ponad 300 km/h, jak twierdza autorzy ponizszego filmiku.

    Sam atak na golebia w locie nurkowym zaczyna sie w 1:07.

    W pierwszej czesci jest innametoda polowania, czyli poscig w normalnym locie, gdzie sie czasami udaje umknac potencjalnej zdobyczy.

    https://www.youtube.com/watch?v=r7lglchYNew

    Bocki ktorych pozywieniem nie sa (na ogol) inne ptaki, nie wyksztalcily zdolnosci do wykonania „lotu nurkowego”, bo ta umiejetnosc nie byla im do niczego potrzebna. Zreszta per analogiam sokol wedrowny nie jest zdolny do spacerowania po ziemi i odzywiania sie „na spacerze”, w czym sie wyspecjalizowaly akurat bociany.

    pozdrowka
    ~l.

  132. @lonefather 14:00
    Nasz bocian nie potrafi? Nasz nie potrafi? Nie nurkuje, bo mu się nie chce.

  133. Moim zdaniem jakiegokolwiek ptaka wybierzecie na na polskie godło, to każdy będzie miał ważną cechę: nie uklęknie, żeby nie wiem co 😎

  134. lonefather
    Bociek nie nurkuje? To jak porywa malutkiego zajączka, co mu się zdarza? Z przykucu?

  135. @mag 14:28

    Bo młody zajączek nie pobiega, tylko się chowa. Zresztą bieganie nie bardzo mu jeszcze wychodzi. Więc bocian ma dużą szansę na schwytanie.

  136. @mag

    Bociek nie „porywa” mlutkiego zajaczka, bo jak go zlapie to go zjada, a nie oczekuje okupu i uwalnia po otrzymaniu. Bocian poluje spacerujac. Szelst i inne odglosy jego spaceru plosza jego „lupy” do ucieczki, wtedy gdy sa w ruchu je zauwaza ze swojej wysokosci i dopiero wtedy atakuje, a zasieg ataku ma calkiem spory, bo odleglosc sklada sie z polaczonych dlugosci dzioba, szyji i dodatkowo moze byc przedluzona o pochylenie sie na ugietych nogach, a gdy tego za malo, to krok, czy dwa zalatwiaja sprawe sukcesu lowieckiego. Zaden „lot nurkowy” nie jest bockowi potrzebny.

    A co do „malutkiego zajaczka” to juz zaden problem dla bociana, bo tenze zajaczek ma taka ceche, ze jak czuje sie zgrozony to „zamiera” w miejscu, a do ucieczki zrywa sie w ostatnim momencie, co ulatwia bocianowi upolowanie go. Upolowanie powtorze, a nie „porwanie”.

    pozdrowka
    ~l.

  137. paradox57
    7 września o godz. 14:17

    hehheheee… Leniuszek znaczy sie jest… ?

    pozdrowka
    ~l.

  138. @lonefather 15:39

    No, sam właśnie napisałeś, że głównie spaceruje. Nawet biegać specjalnie mu się nie chce. A jak lata, to i skrzydłami się nie namacha.

    Napisałem, że się chowa. Niech będzie nieruchomieje.

  139. @izabella
    6 września o godz. 22:58

    O to to. Łosoś może i nieżywy, ale nie wiemy, co było na zdjęciu. Czy były zachowane zasady kompozycji, złoty środek, te sprawy. Czy była symetria, czy symetria została złamana. Czy w wyniku złamania symetrii coś powstało? Coś z niczego? Coś z czegoś, co kiedyś było?

  140. loniu
    g.15:39
    Bądź tak dobry i zrób mi wykład, jako znawca technik latania ptaków, co bym się na przyszłość nie kompromitowała.
    A swoją drogą szlo mi z tym bocianem o jego zamaszysty lot ku ziemi, gdy zniża się jak jaki bombowiec (upss… znowu niepotrzebne nawiązania do samolotu), by następnie spokojnie usiąść na trawie czy ściernisku.

  141. @bubekró 15:59

    A właśnie że wiemy. Natomiast te pozostałe, o które pytasz, to fakt, nie wiemy.

  142. Można juz odejść od ptactwa i przejść na warzywa ? Bo ja chciałem o tym (tej) ogórku co nie śpiewa., a jednak stała się slynna , promuje ja POLIN.
    Ogórek zaatakowała dziarsko, jak niegdys chłopaki Moczara, Marka Borowskiego „Dlaczego zmienił nazwisko z Bergman na Borowski ”
    Nie zapytała swojego guru, stetryczałego faggota, skunksa, którego bąki wprawiają ją w ekstazę, czemu zmienił nazwisko z KALKSTEIN na Kaczyński?
    Przepraszam, że ja znowu odhumanizowuje Ogórka i Skunksa.
    Zowu mi sie dostanie, że tak nie mooożna ! Po prostu nie moożna !

  143. @Lewy 16:16

    Też się masz czym przejmować. Jakby to był pierwszy raz.

  144. Wariaci 😀

    Wracam cija w piątek po pierwszym tygodniu w nowej pracy, z uszu mi dymi… ale w porządku

  145. Bardzo mnie podniósł na duchu Majcherek artykułem „Ludomania” (w Polityce.) Bo czasami obawiam sie, ze jestem taki niegrzeczny, niewychowany.
    Drwi sobie z zafascynowanych z tych inteligentów, którzy w chamie starają sie nie dostrzegać chama, a nawet doszukują sie w nim jakichs głebszych wartości.
    Majcherek pisze ntyelitaryzm i schlebianie pospolitym gustom to kluczowe skladniki populizmu, a triumfuja obecnie – nie tylko w Polsce – w prawicowej sałatce, podlanej nacjonalistyczno-tradycjonalistycznym sosem i przyprawionej kultem nadpleśniałej „swojszczyzny”. W jednym z sondaży preferencji partyjnych, w którym sklasyfikowano i zanalizowano skład społeczny respondentów, na Partie Razem nie wskazal żaden robotnik z wykształceniem zawodowym.Największe poparcie miała oczywiście partia Kaczyńskiego
    I tak pieknoduchy; Zandberg, Woś i wielu innych symetrystów idą w zaloty do ludu, a PIS będą cywilizować. Szkoda , że nie znają „Tanga” Mrożka. Może dowiedzieliby się wtedy, że to Edek zaprasza do tanga. I w razie czego to on czyli Skunks ich „ucywilizuje” i spożyje w charakterze przystawki.

  146. antyelitaryzm połknęo mi „ant”

  147. Sprawa „zajaczka” przypomniala mi jak mialem „praktyki mechanizacyjne” po drugim roku moich studiow, zeby zostac pastuchem dyplomowanym.

    Dostalem skierowanie do POM (Panstwowy Osrodek Maszynowy) w jednym z miasteczek na Podlasiu. Przyjechalem, zakwaterowalem sie i sie zglosilem na praktyki. Przydzielili mi calkiem fajnego Ursusa C360 ze snopowiazalka, a kierowca mechanik, ktory nim na co dzien jezdzil wprowadzil mnie w tajniki, czyli indywidualne „narowy” swojego sprzetu. Uczucia mial mieszane, bo z jednej strony „swoj” ciagnik przekazywal studentowi, z drugiej strony sie cieszyl, bo dostal wczasy nad morzem… Jakos sie udobruchal, gdy na koniec „przekazywania” wyciagnalem pol litra, co ocieplilo przekazywanie na tyle skutecznie, ze dalej on sam wyciagnal pol litra i do wiedzy o ciagniku podzielil sie wiedza praktyczna ze „swiadczenia uslug dla ludnosci”. A te jego wyciagniete pol litra bylo dowodem na prawdziwosc wiedzy, ze za ciagnik i jego prace ludnosc placi do POM, a traktorzyscie za „usluge”, tradycyjnie jak to we zniwa, rewanzuje sie poczestunkiem, ktorego musi byc jest „opicie zniw”. Bez tego jakies nieszczescie bedzie murowane. Znany paprykarz sie zapytal Tuska premiera: „Jak tu zyc Panie Premierze?” , a „moj” traktorzysta sie zapytal: „I jak tyle pic?„… , jak gliny poluja na pijanych traktorzystow…

    Uzbrojony w wiedze o „swoim” sprzecie i w wiedze o „uslugach dla ludnosci” nastepnego dnia o 5 rano zameldowalem sie w POMie, pobralem kluczyki do sprzetu i zlecenia na sprzet zboza w 4 gospodarstwach, w 3 roznych wsiach juz mialem ruszac do roboty, gdy zawolal mnie kierownik i uswiadomil, ze jak mnie gliny pierwszy raz zlapia „po pijaku”, to mnie wyciagnie, jak drugi raz to zpalace mandat, a jak trzeci raz mnie zlapia, to on mnie wywali z praktyki i g***no bedzie z zaliczenia!

    Pojechalem… Znalazlem… Skosilem, znaczy sie sprzatnalem z pola i choc bylo dopiero
    cos kolo 9:30 od „uslug dla ludnosci” nie wymigiwalem sie, choc staralem sie jak moglem nie przesadzic, bo pamietalem o 3 nastepnych zleceniach. W drodze na nastepne mineli mnie gliniarze, ale nawet nie zwolnili. U drugiego gospodarza skonczyl mi sie sznurek w snopowiazalce, ale na moje szczescie gospodarz wiedzial jak go zalozyc na aparat wiazacy, a ja sie przy okazji nauczylem jak to robic. Od poczestunku sie nie wymigalem, od popitku sie wybronilem tym, ze nie chce prawka stracic, ale jak wsiadlem do ciagnika to i tak popitek znalazlem. Reszta dnia minela podobnie i nabralem pewnosci, ze i z reszta praktyki sobie poradze.

    Od zjedzenia nie bylo rady sie wykrecic, od wypicia roznie bywalo, czasem wystarczylo troszke wypic, czasem zadna miara sie nie dawalo wybronic, nawet udajac juz pijanego. I jakims dziwnym zrzadzeniem losu gliniarze nawet jak ich mijalem, nie zatrzymywali mnie do kontroli.

    Klienci to byli glownie starzy ludzie, ktorzy juz najwyrazniej sil nie mieli i zamawiali usluge w POMie, albo mlodsi dwuzawodowcy. Laczylo ich wszystkich jedno, czyli wielkosc gospodarstwa, zwykle ponizej 3 hektarow, nigdy wiecej niz okolo 7 hektarow.
    A pola, ktore kosilem najczesciej byly wielkosci „przescieradla”, czy raczej „szalika”, waskiego na pare przejazdow i dlugosci kilkuset metrow. I wlasnie na takim „szaliku” spotkalem sie z przycupnietym na jego srodku zajacem. Zauwazylem go juz przy pierwszym przejezdzie, przycupnietego na srodku pola zyt, ktore bylo tak marne, ze klosy rosly tak gesto jak „slupy telegraficzne” w jednej z odpowiedzi Radia Erewan. Minalem go w odleglosci 4, gora 6 metrow i bylem pewien, ze jak przeje, to on sie zerwie i ucieknie.
    Nie uciekl!
    Dokosilem do konca pola, zawrocilem i znow bylem pewien, ze tym razem ucieknie. Nie uciekl!
    Nawrocilem kolejny raz i mysle, ze teraz jak bede od niego, nie tyle ja, co ogluszajaco pracujaca snopowiazalka, ze teraz to on juz nawieje.
    Nie nawial!
    Ale twardziel myslalem sobie podczs kolejnego nawrotu, ale kolejnego przejazdu, to nie ma bata, nie wytrzyma, bo zostalo juz go mniej niz na poltora szerokosci koszenia.
    Wytrzymal!
    Paseczek nieskoszonego zboza wachal sie od cos pol metra, do metra, a on, znaczy sie zajac, siedzial w tym i to siedzial doslownie, bo wyprostowal przednie lapy i siedzial na skokach, a uszy ktore wczesniej byly przytulone do tulowia, teraz byly wyprostowane na cala swoja wysokosc. Zawrocilem. Kosze resztowke i sam ze soba w myslach sie zakladam o to jak blisko bede musial dojechac do niego, nim sie zerwie do ucieczki. Postawilem na to, ze sie zerwie jakies 15, moze 12 metrow przed ciagnikiem. A jak mniej to pije co mi naleja i to pije bez wylgiwania sie i oszukiwania. Jechalem wprost na tego zajaca i przysiegam, ze patrzylem mu w oczy i liczylem w myslach metry jakie nas jeszcze dziela… Zerwal sie, to znaczy wyskoczyl w gore, w lewa od snopowiazalki, gdy dzielilo go od smierci moze dwa, moze poltora metra, zatoczyl kolo, przedarl sie przez resztke zyta i znikl na sasiednim wciaz nieskoszonym polu jakiegos zboza.

    Zaklad przegralem. Choc sam ze soba sie zalozylem, to sie wywiazalem. Jakos na ciagnik wsiadlem i jakos go uruchomilem i tak samo jakos ruszylem na ostatnie tego dnia zlecenie. I jakos szczescie mnie opuscilo, bo tuz za koncem wsi stali gliniarze i juz z daleka machali zebym sie zatrzymal. Zrezygnowany sie zatrzymalem, dokumenty okazalem, chuchnalem niesmialo, ale i tak wachajacy az sie cofnal, gdy powachal. Cofnal sie, ale zapytal madrze o to, co ja tutaj robie. No dylemat mialem, jakie tutaj i jake co ma na mysli. Raczej nie bede z siebie i z niego robil idiotow i mowil, ze „tutaj stoje do kontroli drogowej”, wiec powiedzialem, ze „A! U Pawlakow zyto skosilem. Bardzo mili ludzie, wiec usiadlem z nimi do obiadu i jak mi nalali, to nie chcialem ich obrazic i wypilem…”. Szczerze to powiedzialem i szczescie do mnie powrocilo, bo ten co mnie kontrolowal poprosil o pokazanie zlecenia, a jak je zobaczyl, to powiedzial: „Masz dzis szczescie chlopie, to moi rodzice”. Oddal mi dokumenty i poradzil jechac prosto na baze i juz dzis nic wiecej nie robic. Jak poradzil, tak zrobilem. Pojechalem do POMu, zatankowalem ciagnik i poszedlem do biura oddac zlecenia i kluczyki. Kierownik sie mnie tylko zapytal, dlaczego tego ostatniego nie zrobilem, wiec jak wczesniej gliniarzom, tak teraz jemu opowiedzialem wszystko. Nic nie powiedzial poza tym, ze od niego jutro zaczne, od tego dzis nie skoszonego, znaczy sie.

    Miesiac dobiegl konca. Praktyke zaliczylem. Ciagnik przekazalem powroconemu z urlopowania, a w kasie odebralem wyplate z premia, bo mialem tylko jedno nie zrobione w czasie zlecenie. Reszte premi w postaci 24 butelek popitek zebranych w ramach uslug dla ludnosci ledwo dzwigalem. Przydaly sie na reszte wakacji.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Nie ma to jak wiedza o zachowaniu zwierzat zdobyta wlasna obserwacja, a nie wyczytana w ksiazkach.

  148. mag
    7 września o godz. 11:41

    Mag, pamiętam tylko strzępy z przeszłości. Przez mgłę mi się majaczą wrony na śniegu, ale więcej nic – nawet nie pamiętam, czy to wiersz, czy modlitwa. Od trzech tygodni mam zapalenie kolana. Więc trochę zdycham, trochę jeżdżę, bo jeździć jest rzeczą konieczną, do góry brzuchem leżeć – niekonieczną. Dziś na przykład posunąłem przy bardzo przyjemnym i ciepłym nordoście do początku kanału Jamneńskiego, żeby wyskoczyć na morze, ale tego początku nie znalazłem, choć wjeżdżałem weń 1500 razy z zamkniętymi oczami, a szeroki jest metrów 500…tfu!…50. Katastrofa, mag. Nawet ogromne morze gdzieś zgubiłem. Zaczarowany dzień, zaczarowane jezioro, zaczarowany żem. A Ty nie myślisz ani jednej fotki ze swojej narwiańskiej kryjówki pokazać?

  149. Pare literowek jest, ale takie male, ze sobie latwo dopowiecie, co umknelo, a co sie przekrecilo. Za bledy „ort” jak zawsze nie odpowiadam, nawet nie wiem czy sa i jakie sa, jesli sa.

    pozdrowka
    ~l.

  150. @Lewy

    Ale sie wgralem swoim tekstem w „Ludomanie” Twoja ! hahahaaaaa…

    Swiadczenie „uslug dla ludnosci” to trudna dziedzina i wiele sie trzeba napic, zeby sie jej nauczyc. Bo jedyna szkola, to szkola praktyczna.

    pozdrowka

  151. @wbocku
    Dla Ciebie
    Wierszyk o wronach

    W powietrzu roziskrzonym
    siedzą na drzewie wrony,
    trzyma je gałąź gruba;

    śnieg właśnie zaczął padać,
    wronom się nie chce latać,
    śnieżek wrony zasnuwa.

    Tuż pole z krętą rzeczką,
    w dali widać miasteczko
    uprzemysłowione –

    a wrony, jak to wrony,
    patrzą okiem szalonym,
    wrona na wronę.

    Gdyby je zmienić w nuty,
    dźwięczałyby dopóty,
    dopóki strun choć czworo –

    a tak, na wronią chwałę,
    siedzą czarne, zdrętwiałe
    in saecula saeculorum.

    Nocne niebo już kwitnie,
    Wszystko świeci błękitnie:
    Noc, wiatr, wronie ogony;

    Zaśnij, strumieniu wąski –
    dobrej nocy gałązki,
    dobranoc, wrony.

    Najlepiej mi sie podoba to miasteczko uprzemysłowione
    Humor Gałczyńskiego to wyższa szkoła jazdy

  152. Apropos orłów:
    Proszę zobaczyć, co najgorsze zwierzęta na Ziemi – ludzie, tym razem nawiedzone religijne bestie z Ukrainy zrobiły w 2014 roku z żywymi orłami.
    Trzy Orły z rezydencji obalonego prezydenta Janukowycza zostały przez religijne, tym razem prawosławne bestie żywcem ukrzyżowane tylko za to, że były „własnością” innego prymitywnego religianta, który urządził sobie prywatne ZOO z kochającymi wolność zwierzętami.

    https://photos.app.goo.gl/tcGekh4iECktqMDN6

  153. @Ateista
    I to już nie są żarty.

  154. mag
    7 września o godz. 16:04

    @magus,

    Ja tylko pastuch dyplomowany, a nie ekspert lotniczy, czy raczej ornitologiczny. Niemniej sie postaram jak moge.

    Bociany szybuja. Znaczy sie glownie szybuja i staraja sie latac, czyli machac skrzydlami jak najmniej, bo takie machanie, wielkimi bocianimi skrzydlami, to jest makabryczny wydatek energii. Wiec sie staraja jak najmniej machac skrzydlami, za to kazdy prad powietrzny jaki zauwaza, pozwala im nabrac wysokosci i z nabranej wysokosci szybowac w wybranym kierunku. Z tego co obserwowalem, to gdy laduja w wybranym miejscu, to najczesciej robia tak jakby ladowaly na spadochronie. Tak laduja zawsze na gniazdach, ze „zawisaja” nad nimi i mozliwie powoli na nie sie opuszczaja. Na lakach, czy scierniskach tez tak czesto laduja, ale tylko rankami, czy wieczorami, lub w dni pochmurne, gdy ziemia jest mniej nagrzana i nie powstaja silne prady wznoszacego sie nagrzanego powitrza. W okolicach poludnia, przy silnym naslonecznieniu, nagrzane sloncem powietrze „rwie w gore” i przy tej technice „spadachronowej” by je w gore zabieralo, radza sobie jadujac wlasnie tak jak samoloty to robia, czyli skosnie do dolu, a dolne powierzchnie skrzydel ustawiaja tak zeby wychamowac predkosc, czyli powierzchnia skrzydel mozliwie prostopadle do ziemi.

    Sluszna jest wiec Twoja obserwacja i rownie sluszne porownanie do samolotu.

    pozdrowka
    ~l.

  155. Lewy
    Festiwal chama polskiego z kolan podniesionego trwa.
    Malo kto coś czyta albo do teatru chodzi, to nawet i nie zakuma co to za faciu, ten Edek.
    Nie chcę cię dobijać, ale przeczytaj wywiad ze słynnym fotografem-reporterem, który się zakochał w Polsce w 1980 roku i nie odpuszcza. Znowu „wyszedł na ulicę”, by fotografować.
    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/100-lat-polsko-niedenthal-wrocilem-na-ulice-bo-jestem-wkurzony/xn51n6g

  156. @mag
    Mam cos dla Ciebie. Nad Narwią to jeszcze nie Podlasie, ale chyba duchowo są Nadnarwianie blisko Podlasian. Czy zapoznałas się z językiem podlaskim ?

    http://buzz.gazeta.pl/buzz/7,156947,23870610,jezu-ufam-dla-ciebie-podlasie-to-tez-polska-tylko-troche.html

  157. @lonefather
    Mersi boku! Jesteś dla mnie wyrocznią w sprawie stylów latania bocianów.
    Zastanawiam się tylko, jak to jest, że te „leniwe” ptaki, oszczędnie szybujące, zapier… tysiące kilometrów do Egiptu, by po kilku miesiącach znowu wylądować w Polsce.

  158. Ach, ten bociani wątek doprowadza mnie na skraj mazgajstwa… Nie tak dawno cieszyłem oczy i inne zmysły mazurskim krajobrazem swych włości. A teraz, po urlopie – bociany na obczyźnie, gospodarz takoż… do roboty!!! Nawet się oddać opilstwu dziś nie mogę, bo jadę dorabiać do chudawego stypendium. Czy mój bocian też gdzieś dorabia w tej Afryce? Czy może w piąteczek sączy drineczka?

  159. Lewy
    Kurpsie Biale nad Narwią to nie Podlasie, ale na Podlasiu bywałam często kilka lat temu.
    To całkiem inna kraina, mimo wszelkich zmian w duchu UE, ciągle jakby z „Konopielki”. Ludzie też inni i ten zaśpiew w glosie i trzecia osoba, gdy słyszysz – „widziała ty, a… ” . Jak w filmie „U Pana Boga za piecem” (i w ogródku). Mnie się ten zaśpiew natychmiast udzielał, aż się ze mnie śmiali moi bliscy.

  160. BTW, podbijam seal of approval pod obserwacjami @lonefathera. Również z zakresu usług dla ludności (a słonina była?), choć Pomy to dla mnie zamierzchłość.

  161. Szary kot
    Ciesz się, że masz „swoje” bociany, bo one wiernie wracają.
    Niestety, są tacy, którzy dla sportu je zabijają. Pamiętam, że była cala afera chyba dwa lata temu, gdy nie doliczono się przewidywalnej liczby bocianów mających w Polsce swoje gniazda. Zginęły w drodze, gdy opuszczały Afrykę.
    Proponuję ci „seczego” z okazji piąteczku. Na pohybel wiadomo komu, albo nie, ale nie sądzę byś był fanem PIS, bo nie znam takich kotów.

  162. @mag,
    Mój piąteczek będzie dopiero nad razem… Zaraz wbijam się w „hajwizę” i „40 ton wytaczam znów na szosę…” Mam nadzieję, że bociany mają na emigracji lepsze stypendia!
    A koty pierwszego sortu… bodaj je pchły zeżarły! Bodaj im pudełko się rozlazło! I oby nie znalazły nic do zrzucenia z krawędzi stołu.
    No to już jadę…

  163. paradox57
    7 września o godz. 9:54

    dziękuję! dawno nie widziałam.
    Dwupłatowiec z husarskim uzbrojeniem i innymi utensyliami przemawia bardziej do mojej wyobrazni.

  164. oczywiście! Trzeci rysunek!

  165. Tanaka
    7 września o godz. 11:54
    no jak to nie wiesz? Przeciez przez Jaskólke był przesladowany i musial do Ameryki. Bo w piosence i kosciół, i uwięzienie. Na koniec i cenzura…
    gdzie się podziewałeś w tamtych czasach.

    (jestem na wsi, ale i internet tu dotarł, nawet sieciowy, wiec i postęp jest. Acha…śmierdzi z kominów)

  166. Szary Kot
    7 września o godz. 19:20

    POMy to jest zamierzchlosc. Chyba zniknely wraz ze slusznie minionym ustrojem.

    Nie, sloniny nie bylo. Widzisz, to byly zniwa i nawet najbiedniejsi sie po Polsku starali i jak pamietam to tylko raz, jedna staruszka, co byla juz calkiem sama, podala na posilek smazona kaszanke. Ale byla przepyszna, wlasnej roboty.

    pozdrowka uslugowe dla ludnosci, znaczy na zdrowko
    ~l.

  167. mag
    7 września o godz. 19:07

    Jaka tam ze mnie wyrocznia? Ot nieco obserwacji polaczonych ze znajomoscia podstawowych wiadomosci z fizyki. Kazdy absolwent podstawowki jest w taka wiedze wyposazony, tylko malo komu sie chce polaczyc jedno z drugim.

    pozdrowka
    ~l.

  168. Przysyłaj choć puste koperty, albo ateizm odleciany z dobrych powodów.

    Czytanie listków do ateistów staje się coraz bardziej refleksyjne; idzie jesień i bociany, jak i siano publiczne, odlatują do Torunia, niczym listki figowe.
    Dobrym powodem komentarza od adresata LA, jest równoległy, figowy odlot koreferującego ze swego bocianiego gniazda proboszcza, który nabrał wstrętu do inwektyw (naturalnie, jak to na gumnej parafii – wyłącznie cudzych).
    Ale, nie bądźmy opętani wiarą, że dobra zmiana w tym względzie nie jest możliwa i że z tego bociana dzieci miłości (choćby leksykalno-retorycznej) do niezabliźnionego pochlastania kościółkiem, u proboszcza nie będzie.
    Ateizm nie jest aż tak jest beznadziejny; więc niech będzie: ja wierzę że i klekot inwektyw na obcego, z bloga odleci.

  169. Lewy
    7 września o godz. 17:08

    Podzielam uczucia po tekście Majcherka.
    Tyle, że dziś zamieszczanie manifestów rozumu, stawia je w pozie ekshibicji klaty Rejtana w obliczu wrót Sodomy.
    Kicz matejkowski, co najwyżej dla mas – hejtogenny, ale co ma rozum naprzeciw demokratycznie zadekretowanego gwałtu zbiorowego na cywilizacji i wolności?
    Poza: sp..dalać?

  170. @ Lewy
    7 września o godz. 16:16

    PS Móc – można, tylko jak po tym golić się po omacku?

  171. @ Tanaka
    7 września o godz. 7:39
    …piszesz ślicznego wstepniaka, w którym to wszystko wyłożysz jak należy, ja to puszczam na antenę, a tutejsi doznają tego, co należy. I wszyscy są zadowoleni.

    A słowo (o wierze w odlot we właściwe powody i wzloty) ciałem się stało.
    Wyrazy uznania za ten komentarz, z niemądrego pretekstu.
    Wierzysz – masz. 😉

  172. Gekko
    7 września o godz. 21:21

    errrrr… znaczy sie, ten tego…, Panie Dzieju, ale o co sie rozchodzi doktorku?

    Jak sie zwykl, byl, pytac krolik Bugs…

    Trzy razy czytalem i za kazdym inne mysli mnie nachodzily, wiec sie zapytowywuje o co sie Tobie rozchodzi? Tak zwyczajnie, po ludzkiemu powiedz, bo metaforycznosc Twoja za wiele watpliwosci, bo za wiele mozliwosci, rodzi.

    pozdrowka
    ~l.

  173. Ziobro ujawnił, że księża pedofile są w rejestrze, ale są utajnieni, bo tak chcieli sedziowie, a on nie może ingerować , jesli chodzi o decyzje niezawisłych,/b> sedziów

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23882694,ziobro-o-braku-ksiezy-w-rejestrze-pedo

  174. lonefather
    7 września o godz. 21:41

    Tak, dokładnie jak piszesz: chodzi o choćby okazjonalne (gratuluję!) myślenie, nawet, jeśli nie zawsze i każdego wiedzie do urodzenia sobie wiedzenia.
    Co za tym idzie: do widzenia.

  175. Lewy
    7 września o godz. 18:27

    Dziękuję, Lewusku, za wrony. Zwłaszcza jeśli gawrony. Dziś wieczór z poczty wracajęcy słyszałem z pół tysięcy. Ominął żem szerokim, łukiem, bo one potrafią. Mocniej niż bociany i mewy razem wzięte. Kiedyś w Słupsku po przejściu pod drzewami koło dworca trafiłem od razu do pralki „Frani”.

    Co do tego, że humor onego to wyższa szkoła jazdy – absolutnie tak. Język – nie zawsze. Weź zerknij.

    „a wrony, jak to wrony,
    patrzą okiem szalonym,
    wrona na wronę”.

    „siedzą czarne, zdrętwiałe”

    Zdrętwiałe chyba po tym, jak z okiem szalonym poszły do psychiatry i dał im na zdrętwienie.

  176. @magus

    Egipt i bociany mi umknely, orzez te cholerna „wyrocznie”. Tera zauwazylem i dopowiadam.

    Kiedys, tak dawno temu, ze juz nie pamietam kiedy, myslalem jak Ty podobnie, oszolomiony tymi tysiacami kilometrow. Ale sie uwolnilem, gdy poczytalem ksiazeczke o tytule „Trzy diamenty” o lataniu szybowcami. Juz dokladnie nie bede przytaczal, ale ten „trzeci diament”, autor otrzymal za przelot zimowy znad Tatr az bodajze w okolice Slupska. Na „Halnym” lecial, czyli wzniosl sie na wysokosc cos bodaj 5000m i dalej polecial na „skrzydlach Halnego” i w cos okolo 9 czy 10 godzin dolecial szybowcem w okolice Slupska, pokonujac niemal 800 kilometrow…

    No to jesli szybowiec pilotowany przez czlowieka, ktory sie uczyl latania kilkanascie, czy kilkadziesiat lat jest w stanie pokonac dystans 800 kilometrow w przykladowe 10 godzin, to ile czasu zajeloby to urodzonemu do szybowania bocianowi?

    Takie mniej wiecej mysli przyszly mi do glowy, po preczytaniu przywolanej wyzej ksiazeczki. A potem sobie ten dystans znad Tatr do Slupska przelozylem na dystans z Polski do Egiptu i wyszlo mi, ze sprytny sybownik potrzebowalby jakies 5/6 dni, zeby bez machania skrzydlami doleciec. Ciut pozniej sie dowiedzialem, ze Polskie bociany lataja ten dystans cos kolo tygodnia do dwuch, w zaleznosci od warunkow pogodowych. I jak mi rozum podpowiada to nie tyle lataja, co szybuja, czyli minimalnie uzywaja energii.

    pozdrowka
    ~l.

  177. @paradox57
    7 września o godz. 9:54
    Dudi

    A dziś Leunig, choć antypodalny http://www.leunig.com.au/works/cartoons
    Ptaszki on też lubi, choć najczęściej kaczki. Ale nie te bliźniacze na szczęście. Ja też (lubię), nadziewane jabłkami. Albo te po pekińsku……

  178. Rozniste sa zboczenia, wiem bo sam kilka posiadam, choc tego akurat nie.

    Oswiadczam, ze nie jestemmasochista. Ja @lonefather oswiadczam!

    Bo trzeba byc masochista, zeby odsluchac HITU NO ONE czyli przeboju Nr 1 z listy TV Trwam…

    Oto link jest ciut nizej, ale uprzedzam, ze kazdy slucha na wlasna odpowiedzialnosc i ja nie ponosze zadnej odpowiedzialnosci za zniszczone komputery, laptopy, czy inne urzadzenia poddane czynnosci odsluchania zalinkowanego materialu….

    https://www.facebook.com/sokzburaka/videos/1654967418070613/UzpfSTEwMDAwMjA2NDY4NjQyMjoxODkxODU5MzgwODkyODY2/

    pozdrawiam Tych, co dotarli tu po odsluchaniu. a jeszcze bardziej pozdrawiam tych co dotarli tu bez katowania sie odsluchiwaniem… brawa za odwage. lub wytrzymalosc na tortury…

    pozdrowka
    ~l.

  179. lonefather
    8 września o godz. 2:54

    Na moje „do widzenia” faktycznie, zamieściłeś coś do widzenia i do słyszenia.
    Spoko.
    To pieśń i wizerunek znany każdemu, kto nie zboczony od kultury i sztuki, któren widział i słyszał ze zrozumieniem „Jajo węża w Kabarecie”.
    To z linka to przecież takie tumor(oł) bylongs tu ass po gumnemu.
    Nie wydziwiać, tylko się uczyć, a na pewno:
    Głosem luda bek się uda;
    przeżyć w gumnie aż po pas!
    bez gumiaków i bez cuda –
    wezdmij dudę w każdym z nas.

    Ja tam, Doktorku, whatsapuję już sobie ten hit przez cały łykend, będzie jak znalazł na wzmożenie ducha przed kolejnym tygodniem pracy z gumniakami.

  180. A symbolem stanu Illinois w kategorii „oficjalny ptak” jest?
    Kto zgadnie?

    **https://en.wikipedia.org/wiki/Northern_cardinal

    za Wikipedią, wygląda na to, że <kardynał północny po polsku tłumaczymy jako „kardynał szkarłatny.

    **https://pl.wikipedia.org/wiki/Kardyna%C5%82_szkar%C5%82atny

    A jak ma być kardynał, jak nie szkarłatny?

    Jak mieszkańcy stanu Illionis mogą mieć ateistyczne odchylenia gdy oficjalnym ptakiem ich stanu jest kardynał?

    W każdym razie ten kardynał faktycznie ładnie śpiewa

    **https://www.youtube.com/watch?v=84ARxFe7u3I

    i dosyć często można go zobaczyć, czyli żadną rzadkością nie jest.

  181. Cosik się pokićkało mnie z tymi nawiasikami.

  182. @zzakałuży 7:54

    Wyszedłbyś już z PanaJackaKowalczykowej rzeczywistości i nie umieszczał przed linkami gwiazdek, kropek, apostrofów. Nie ma potrzeby.

  183. 7 września o godz. 20:20
    Konstancja

    Materdeju, że o Kościele kat coś było? Katedra była jakaś, fakt, – jakby mroczna, od Baginskiego późniejszego, choć to nastrój tylko. Ale ci przeładowacze byli wrażliwi, jak biskup. A ja tylko słuchałem i sztuka mnie brała a nie aparat

  184. Gekko
    8 września o godz. 7:26

    Obawiam sie coraz powazniej, ze sie teraz zaplatales strasznie, sugerujac ze ogladanie i sluchanie, w dodatku ze zrozumieniem „Jaja weza”, ktore uroczo wrecz mieszasz z rodzajaowa scenka sielska ze znakomitego „Kabaretu”, daje w rezultacie dzieki nie zboczeniu od kultury i sztuki, gumne : „tumor(oł) bylongs tu ass…

    Wzrusza mnie wrecz do lez to ass…, przez gumnowate brzmienie dudy z p w miejscu drugiego d. Dodatkowo moznaby wskazac na graniczaca z pewnoscia mozliwosc plagiatu, co tez jest w swojej istocie pieronsko gumniste.

    wzruszon do lez pozdrawiam serdecznie
    ~l.

  185. A propos ekspertów KULu, udzielających swej wiedzy na kurwizjii
    Już teraz wszyscy, nawet Michnik obudzili się i pojęli, że Kościół nigdy nie chciał wolności i demokracji. Wszedł w antykomunistyczna koalicje z demokratami tylko po to by z czasem tworzyć wyznaniowe państwo antyliberalne w czym postsolidarnościowe poczciwiny (Mazowiecki,Michnik) i przebiegle postkomuchy (Miller,Kwaśniewski) ochoczo pomagały. A KUL jest pseudointelektualnym rozsadnikiem tych idei.

  186. @zza kałuży 8 września o godz. 7:54

    Kardynały są śliczne, niezbyt płochliwe i patriotyczne – bo nigdy nigdzie nie odlatują. Latem kąpią się w brodziku, zimą okupują karmnik.
    Wypraszam sobie hamerykańską uzurpację. One są nasze!

  187. @lonefather – a może ogłośmy konkurs na kontr-piosenkę?
    Albo parodię piosenki dudolubnej?

  188. 8 września o godz. 15:16
    Lewy

    A jakie są przesłanki do przyjęcia, że Michnik się przekonał, że Kościół kat, to Kościół kat, a nie, że człowiekowi brat? Złożył może jakieś oświadczenie, odwołał stanowczo poprzednie bajedy, walnal się w pierś własną aż zadudni itd? No, niech mu bed, ie, że nie musi dudnic, pierś ma wszak cherlawa, ale ze się solidnie walnal na oczach P. T. Publiczności Światowej, to mus. Inaczej będzie nowy odcinek bajania i mniemania

  189. Na marginesie
    8 września o godz. 15:51

    Nie wyobrazam sobie parodii parodii, bo sama ta pozalowania godna piosnka juz jest parodia.

    pozdrowka
    ~l.

  190. Poprawka: jednak nie wychodzi z tą piosenką.
    W dodatku przeszkadza zdrowy odruch wymiotny.
    Tfu!

  191. @lonefather 8 września o godz. 15:59
    No więc właśnie. Ale skąd pewność, że to parodia, a nie tylko skatolony kicz?

  192. Na marginesie
    8 września o godz. 15:51

    Bo widzisz ja doskonale pamietam „lona blogoslawione” i „blogoslawione cycuszki” i brak tylko bylo „blogoslawionego penisa”, zeby byla trojca blogoslawionych seksualnych atrybutow meskich i zenskich. Rzeczona parodia, jest wlasnie konsekwencja uniesienia ekstatycznego zapoczatkowanego wyzej wymienionymi blogoslawionymi atrybutami. W sumie jako sie rzeklo parodia, ktora na lopatki kladzie Bareje i trenera 3-klasy Jarzabka z przebojem zdawalo sie wszechczasow „Lubu dubu, lubu dubu …”

    pozdrowka
    ~l.

  193. Na marginesie
    8 września o godz. 16:07

    Sama idea „skatlolonego kiczu”, to juz jest parodia kiczu, co sie doskonale sklada z wczesniejszymi spostrzezeniami. Rowniez spostrzezeniem @Gekko, ze mamy do czynienia rowniez z parodia gumnista „tumor(oł) bylongs tu ass…”

    pozdrowka
    ~l.

  194. Ale mam nadzieje, ze sie Bareja i Jarzabek wybronia, a nieszczesna i wazeliniarsko oslizgla piesn kosciolkowa o tym tam, mietkim penisem zrobionym facecie, pochlona mroki zapomnienia. Choc ta ostatnia nadzieja nie jest zbyt duza.

    pozdrowka
    ~l.

  195. lonefather
    8 września o godz. 2:54

    Mój komentarz
    Lonefather, odsłuchałem przebój „Andrzej Duda nam się udał”, czy jakoś tak. Najpierw się uszczypnąłem kilka razy w różne okolice ciała by się upewnić, że nie jestem w Polsce czyli nigdzie.

    Infantylizm jak wiadomo staje się niebezpieczny, jeśli jego noisicielami, propagatorami i użytkownikami stają się dorośli, bo jest instynktowny i nieprzewidywalny, niedoświadczony lecz ukierunkowany, litościwy lecz bezwzględny, wierny i nieufny, głaszczący i wyklinający.

    Szkoda gadać. Że w Umęczonej takie przeboje uchodzą i mają powodzenie, to świadczy o naszej mentalności, dziecięcej bezradności w wierze w to jak tata i mama poprzez Nasze Radio przedstawiają nam naszego ukochanego, uroczegom nieomylnego przywódcę – pana prezydenta wraz z małżonką.
    Pzdr, TJ

  196. @Tanaka
    Chyba sie rozpędziłem z tym przejrzeniem na oczy Michnika.Jesli dodamy do tego proroctwo Michnika odnośnie ciężarnej zakonnicy przejechanej na pasach przez Komorowskiego, to faktycznie coś jest nie w porządku z bystrością redaktora.

  197. @tejot
    A to błogosławione łono, które przez 9 miesięcy nosiło w sobie Dudę.

  198. Tanaka
    8 września o godz. 12:37
    jeśli *katedra ją złowiła* no to moze byc tylko kościół. Widziałeś świeckie katedry?

  199. A to ode mnie na dobranoc
    Kołysanka Krzysztofa Kamila Baczynskiego pełna ptaków i zwierząt.

    Nie bój się nocy – ona zamyka
    drzewa lecące i ptasie tony
    w niedostrzegalnych, mrocznych muzykach,
    w przestrzeni kute – złote demony,
    które fosforem sypiąc wśród blasku
    wznoszą się białe, modre, różowe,
    wznoszą się w lejach żółtego piasku,
    w chmurach rzeźbione unoszą głowy.
    Nie bój się nocy. Jej puchu strzegą
    krople kosmosu, tabuny zwierząt:
    oczy w nią otwórz, wtedy pod dłonią
    uczujesz ptaki i ciche konie,
    zrozumiesz kształty, które nie znane
    przez ciebie idąc tobą się staną.
    Nie bój się nocy. To ja nią wiodę
    ten strumień żywy przeobrażenia,
    duchy świecące, zwierząt pochody,
    które zaklinam kształtów imieniem.
    Ułóż wezbrane oczy w kołysce,
    ciało na skrzydłach jasnych demonów,
    wtedy przepłyniesz we mnie jak listek
    opadły w ciepły tygrysi pomruk.
    21.XII 41 r.

  200. @konstancjap 8 września o godz. 21:14

    Widziałeś świeckie katedry?

    Widziałem. Osama bin Laden też widział. Dlatego je wybrał za swój cel.

  201. Lewy
    8 września o godz. 18:03

    Zapomniales o „blogoslawionych cycuszkach”, co go wykarmily…. O „blogoslawionym penisie”, co go splodzil nie wspominajac….

    pozdrowka
    ~l.

  202. Sympatyczna jest dla mnie pierwsza czesc wstepniaka @mag. Ale dobrze, ze te dowcipne wpisy nie czytaja np. dzieci, ktore dopiero by sie licytowaly jak zadrwic z symboli Polski. Czy juz nic nie moze zjednoczyc Polakow, nawet bogu ducha winny orzel w koronie czy bez? Przeciez to nie jest wylacznie godlo tej tluszczy co bierze 500+, ani tych kobitek co to daja do Torunia, ani…. ani…. To co ma laczyc wszystkich co mowia jednym jezykiem, jedza pdobne potrawy i naogol zamieszkuja obszar w jednych granicach.

  203. @zyta2003 8 września o godz. 23:38
    To co ma laczyc wszystkich co mowia jednym jezykiem, jedza pdobne potrawy i naogol zamieszkuja obszar w jednych granicach.

    Różaniec do granic.

    http://www.rozaniecdogranic.pl/mapa

  204. A co ma łączyć modelarzy kolejowych?

    A wędkarzy?

    Rowerzystów?

    Czy facebookowa grupa miłośników knedli powinna, (może po przekroczeniu liczby miliona członków?) zafundować sobie sztandar?

    Herby, godła, sztandary, kolory, mundury, świeckie czy religijne, to wszystko jest dziedzictwo cywilizacji lubujacej się najpierw w dzieleniu ludzi na „swoich” i na „obcych” a potem na „wrogich”. Próbujacej wzajemnemu mordowaniu nadać walor czegoś honorowego, bohaterskiego, czegoś dobrego. Każda taka podzielona ludzka grupa (od plemion do XIX narodów) na swoje własne potrzeby usiłuje etykietować „swoich” jako „dobrych” a „obcych” jako „gorszych”.

    Własnie skończyła się audycja naczelnego chicagowskiego, polonijnego rasisty, homofoba i mizogina. Wielkiego zwolennika Trumpa. Tym razem, co jest wielka rzadkością na polonijnej antenie, przejechał się po homoseksualistach i pedofilach w Kościele katolickim.

    Podsumowując dzisiejszą audycję: Zjawiska te wystepowały w Kościele „od zawsze”, ale apogeum osiagnęły dopiero za tego lewaka Franciszka, co to troszczy się o uchodźców i o globalne ocieplenie zamiast zająć się spadkiem powołań wśród księży. Nasz polski papież, święty Jan Paweł II dobrze wołał aby się „nie bać” i teraz uczciwi księża powinni posłuchać rady naszego polskiego świętego i oczyścić Kościół.

    Moje spostrzeżenie; według tego samego polonijnego „autorytetu” za problem uchodźców odpowiada durna Merkel.

    A nie amerykańskie (i prowadzone wraz z sojusznikami, w tym z Polakami) wojny.

    To się nazywa hipokryzja. Zakłamanie.
    Dlaczego tak pięknie rośnie na polskiej i na polonijnej glebie?

    Bo polska i polonijna historia to był jeden wielki konflikt z sąsiadami, często-gęsto z silniejszymi sąsiadami. Jak się tyle razy brało po gębie, to zdaje się rodzi się pożądanie wybicia się na niepodlegość, demonstrowaną chocby w swobodzie powiewania własną flagą.

    „Oni” nam zabraniali, nawet nas za tę flagę mordowali, to my wreszcie jak możemy to będziemy machać.

    „Oni” nam po polsku gadać zabraniali, to teraz, gdy możemy, właśnie będziemy gadać.

    „Oni” nas granicami dzielili, to my teraz własne państwo z własnymi granicami sobie zrobimy i żadnej Unii nie chcemy.

    Za ilestam lat, może za 1000, może wcześniej, może później, ile na planecie Ziemia będzie języków? Ile będzi epaństw? Z własnymi flagami i co najważniejsze, z własnymi granicami i własnymi armiami? Z własnymi pomnikami nieznanego żoiłnierza?

    Ludziom przez tysiące lat fizyczne ograniczenia życia codziennego narzucały rozmiar terytorium a parszywy ludzki charakter – konieczność obrony tego terytorium.

    Ciekaw jestem jak długo jeszcze będzie to receptą na szczęście? Jak w Europie będą postępowały lub cofały się procesy zjednoczeniowe?
    Jak w USA będzie się rozwijało poparcie dla trumpowskiego izolacjonizmu i stawiania „America First”.

    Ile jeszcze stuleci będą państwa napadały na siebie i nadawały swoim, a więc dobrym, szlachetnym i bohaterskim wojownikom medale, jak długo będą podniecały się widokiem żołnierzyków na paradach?

    Taaak, Listy Ateistów 3.0, blog obywatelski pod redakcją Tanaki, koniecznie potrzebuje swojego sztandaru.

    Ja się w ogóle dziwię, że blog ten nie ma jeszcze swojego oficjalnego ptaka, ssaka, drzewa, kwiatu, piosenki, języka i flagi.
    I munduru!
    @Tanaka, powiedz jaki mundur wkładasz gdy przystepujesz do redaktorskich obowiązków na blogu?

  205. Oficjalna piosenka często nazywana jest „hymnem”.

    Jaki jest hymn blogu ateistów?

    Bez hymnu nie da rady.
    Głowę daję, że inne blogi polityka.pl żadnych hymnów ani mundurów ani sztandarów nie mają.
    Nie wpadli na ten pomysł, głuptaski.

  206. Bożeświęty co ja zrobiłem!
    Kolejny biznesowy pomysł ojcu dyrektorowi podsunąłem…

  207. @zza kałuży
    9 września o godz. 0:58

    Po prostu raczej się tym pomysłem bawimy, ot, tak zwiedzając różne zakątki polskiej rzeczywistości i dorzucając do kupki rozmaite symbole. Chyba na poważnie nikt tu się nie chce oflagować. Ja też żartobliwie odpiwiedziałem @mag o kotach pierwszego sortu; w rzeczywistości martwi mnie ten podział i wolałbym móc być bardziej wyrozumiały, tolerancyjny czy też inkluzywny (czy jak to nazwać) dla „tych drugich”.

  208. @zzakaluzy. Jednak rozaniec nie jest dobrym pomyslem, bo ten blog bylby wykluczony…
    Qrcze, czy w tym Chicago nie ma innego srodowiska tylko takie jakie na okraglo opisujesz? Zapraszam do NY. Wlasnie ulubieniec polskiej sceny opozycyjnej A. Michnik znow przybyl z pielgrzymka do NY. „Wyglosil wystapienie” o antysemityzmie w Instytucie Zydowskim. Nie bylam, ale umyslni mi doniesli, ze przykladow z Polski dla amerykanskiej publicznosci bylo wiele. Za tydzien spotkanie literackie z Olga Tokarczuk na okolicznosc przyznanej jej nagrody itd, itp,. Czy wy w tym Wietrznym Miescie nic takiego nie macie ? My mamy przewage, bo nie posiadamy polskojezycznej stacji radiowej, ani tv.( chyba).
    Wlasnie ogladnelam koncert na kanale publicznym tribut dla Leonarda Cohena. Zgodnie z prawda z polskiej komedii kocham te melodie, ktore znam. Jeeeezu, jaki piekny byl ten koncert zakonczony ostatnia piesnia Cohena: „Im ready – my lord”.
    Polecam na odfrustrowanie takie programy.

  209. zza kałuży
    9 września o godz. 0:58

    „Ludziom przez tysiące lat fizyczne ograniczenia życia codziennego narzucały rozmiar terytorium a parszywy ludzki charakter – konieczność obrony tego terytorium”.

    Nie widzę, zzakałużku, czemu konieczność obrony swego terytorium nazywasz efektem ludzkiej parszywości, skoro samolubny gen, odkąd jest życie, jest jej główną zasadą. Własne terytorium jest najoczywistszym sposobem wypełniania się tej zasady istnienia gatunków, a Ty słuszne na początku zdanie zakończyłeś „parszywością”, czyli oceną, ideizmem. Czemu w takim razie nie dodajesz, że i sam podział na gatunki jest „parszywy”, a, w związku z tym, głównym wrogiem ziemi i największego pasożyta na niej jest natura?

    „Ciekaw jestem jak długo jeszcze będzie to receptą na szczęście? Jak w Europie będą postępowały lub cofały się procesy zjednoczeniowe?”.

    To natura wystawia jakieś recepty?! Widzę, zzakałużku, że jeszcze się nie nauczyłeś odróżniać tego, czym jest natura, od tego, co se człek bzdura. Ale nie tylko Ty.

    „Richard Dawkins zaznacza, że jako istoty świadome, myślące, przewidujące mamy ogromną przewagę nad pozostałymi zwierzętami. Sugeruje, że pomimo tego, że najpewniej kierujemy się tymi samymi naturalnymi popędami, jesteśmy w stanie znając je, skutecznie nad nimi zapanować i wnieść do tego świata prawdziwą bezinteresowność i szczere emocje”.

    Pozwolę sobie zauważyć, że Dawkins, jak każdy niemal badacz, świetnym fachowcem jest wtedy, kiedy bada. Kiedy prognozuje, mówi życzeniami. Tak na przykład profesor Lorenz wyrażał nadzieję, że sport skanalizuje wewnątrzgatunkową agresję i zapanuje miłość między narodami. Pomyślałem sobie wtedy: Czyżby nie zauważał, że sport agresję również WYZWALA?

    Do czego więc doszedł potężny człowiek ze swoim myśleniem i przewagą na pozostałymi zwierzętami? Ano do tego, że całe – może poza mikroskopijnym – życie na ziemi jest PRZEZ NIEGO zagrożone. Że to, co natura tworzyła miliardy lat, on w ciągu paru stuleci roz…doli. I, zdaje się, nie ma przed tym ratunku. To się nazywa MOC! Umysłu, rzecz jasna.

  210. @wbocek
    Ja bym tak nie dramatyzował i nie przeceniał destrukcyjnych możliwości człowieka. Owszem ludzkość jest zdolna popełnić samobójstwo i przy okazji zgładzić 90% gatunków. Ale przyroda da sobie z tym radę i za pomocą tych 10% odbuduje żywy świat i może znów powstanie za 30-40 milionów lat jakiś nowy inteligentny gatunek, któremu po 200 tysiącach lat znudzi się istnieć i popełni kolejne samobójstwo. I tak to może sie powtarzać przez 5 miliardów lat, aż Słońce spuchnie, połknie Ziemię a potem zgaśnie. Dinozaury zgładził meteoryt. Człowiek sam wyprodukował beczkę prochu na której siedzi. Połączenie owej broni z fanatyzmem, religią, to musi zadziałać, jak ta strzelba Czechowa.
    Nasi przodkowie byli małymi gryzoniami, jakby szczury, które przed zdominowanym przez dinozaury światem kryły się w norach. Dzisiaj przed człowiekiem, nowym hegemonem też kryją się szczury. Może to są Adamy i Ewy , którym Pan odda we władanie Ziemię ?

  211. @wbocek 9 września o godz. 5:57
    Nie widzę, zzakałużku, czemu konieczność obrony swego terytorium nazywasz efektem ludzkiej parszywości,

    Ano dlatego:

    https://www.youtube.com/watch?v=Z9n1U6Bw0Ao

    Nie musisz ogladać całego 2 minutowego filmiku. Najważniejsze jest to, że jeden wkurzony gość „A” zobaczył innego gościa „B” kłócącego się na parkingu z żona (czy dziewczyną) gościa „A”, podszedł i mocno popchnął „B” tak, że „B” się przewrócił. W sumie nic mu się nie stało, ale „B” uznał, że zapłatą za przewrócenie na ziemię powinno być zastrzelenie gościa „A”. Jak pomyślał tak i zrobił. „A” dostał kulkę w pierś i za chwilkę 5-letni synek stracił ojca.

    Policja w tym miasteczku stanu Floryda rozkłada ręce, bo tam obowiązuje prawo, które mówi, że nie ma obowiazku ustepowania, inaczej mówiąc każdy ma pełne prawo do upierania się przy swoim.

    Rozumiesz @wbocku? Lekcja dla nas, czyli dla tzw. „widzów” albo gapiów jest taka, że lepiej nie parkować na miejscach dla inwalidów, a jak już się tam zaparkowało to po zwróceniu nam uwagi przez inwalidę z uprawnieniami do parkowania w tym miejscu – nie pyskować, nie kłócić się, tylko przeprosić i odjechać, a już w żadnym razie nie popychać nikogo i nie zaczynać żadnych rękoczynów.
    Bo można zostać zastrzelonym.
    I koniec filmu.

    A mnie – głupkowi ciagle się wydaje, że środki używane w międzyludzkich konfliktach powinny być jakoś proporcjonalne.
    Jak ci ktos zaparkuje na twoim miejscu to zrób mu zdjęcie z tablica rejestracyjna i poślij do policji. Jak ktoś pyskuje to mu odpyskuj.
    Jak ktoś cię przewróci – ale zostawi cię w spokoju i sobie od ciebie odchodzi – nawet jak jesteś słabszy i już mu nie możesz oddać „przewrócenia” – to jednak nie zabijaj go.

    A w wielu stanach w USA nie masz obowiązku używania proporcjonalnej obrony. Nie masz obowiązku niezabijania.
    Możesz wyciagnąc guna i zastrzelić. Bo cię mocno popchnął i zadrapałeś kolano o asfalt. Oraz własną dumę,- dużo głębiej.

    To właśnie nazywam ludzką, nawet usankcjonowaną prawnie parszywością.

  212. Dzięki ci świntyjackuzpirogami!
    Nie będą obcy pluć nam w twarz! Mamy swojego łososia 😉

    http://www.ksiegarnia.difin.pl/psychologia-pedagogika/34/resocjalizacja-przez-sztuke-sakralna-w-kontekscie-psychologii-kwantowej/tomasz-rudowski/2856

    Książka o charakterze wybitnie naukowym jest pionierską pracą w Polsce. z zakresu psychologii rozwojowej, podstaw fizyki kwantowej oraz teorii sztuki. Materiały naukowe w niej zawarte są autorskimi rozwiązaniami prof. Tomasza Rudowskiego, które ściśle korespondują z tematyką książki. Prezentowane w niej myśli, obrazy, wrażenia i wyobrażenia wyrażające się w bytach świadomości kwantowej nawiązują do sztuki sakralnej oraz modlitwy medytacyjno-kontemplacyjnej. Dzięki ich rozpoznaniu sztuka sakralna wraz z modlitwą medytacyjną stały się inspiracją do prowadzenia badań nad resocjalizacją przez sztukę sakralną z udziałem studentów Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, a także słuchaczy studiów podyplomowych Instytutu Edukacji Artystycznej Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie

    Po mojemu, jeżeli projekt aspirujący do miana naukowości Wymaga od czytelnika nie tyle specjalistycznego przygotowania, co zaangażowania w przyswojenie określonych treści i pojęć, to znak, że ma to z naukowością tyle wspólnego co polskęzbaw z baletem chińskim.
    Ale może durny ja.

    @Stachu39, jeżeli to czytasz, co Ty na to?

  213. zza kałuży
    9 września o godz. 1:05

    Oficjalna piosenka często nazywana jest „hymnem”.
    Jaki jest hymn blogu ateistów?
    Bez hymnu nie da rady.
    * * * Jest, co ma nie byc : https://www.youtube.com/watch?v=9Cd36WJ79z4 Ale, dobry pomysł (!) – zrobie z tego oficjalny hymn bloga, choc chyba lepiej brzmi „symfonia”

  214. zza kałuży
    9 września o godz. 0:58

    @Tanaka przemilczal wstydliwie temat umundurowania, ale ja mam „pomysla” na oficjalne umundurowanie LA 3.0…

    Na golasa !

    Zeby byla zgodnosc mundurowa z postulatem nagiej prawdy niezbednej do obnazania zaklamania. Wszelkiego zaklamania.

    pozdrowka
    ~l.

  215. zza kałuży
    9 września o godz. 9:09

    Spróbowałem Ci, zzakałużku, w komentarzu do Lewego wyłożyć, co miałem do wyłożenia, ale mi wyłożenie wcięło i pewnie w związku z niemożliwością przywrócenia takiego wykładania na blogach „Polityki” miejscowa ludzkość z nerwów zejdzie z tego świata znacznie szybciej niż zejdzie z siebie świat.

    Powiem teraz tylko, że wytworzona ewolucyjnie KONIECZNOŚĆ obrony swego terytorium w całym świecie zwierzęcym, nie wyłączając człowieka, jest nieusuwalnym instynktem. Czym innym jest natomiast to, co wyrostek robaczkowy natury – czyli jej pomyłka, cywilizowany człowiek razem z jego krótkim rozumem – sobie z tym instynktem wyprawia i jeszcze nawyprawia.

  216. @Tanaka

    Hymn super. Wszystkimi czteroma sie podpisuje i wszystkimi czteroma klaskam z uciechy.

    pozdrowka
    ~l.

  217. wbocek
    9 września o godz. 10:44

    Obawiam sie, ze nie masz racji piszac:

    Powiem teraz tylko, że wytworzona ewolucyjnie KONIECZNOŚĆ obrony swego terytorium w całym świecie zwierzęcym, nie wyłączając człowieka, jest nieusuwalnym instynktem.

    Bo ewolucyjnie wyksztalcony jest instynkt przetrwania. Na pierwszym miejscu indywidualnego przetrwania, reszta to juz sa tylko strategie przetrwania i czasami jest to obrona terytorium grupy, z ktora wiazemy nasza indywidualna strategie i wlaczamy sie do obrony. I nie tyle bronimy chocby terytorium, co zasobow tego terytorium, zasobow umozliwiajacych przetrwanie… A czasem atakujemy sasiadow, zeby przejac zasoby … Calosc z roznorodnoscia wariantow postepowania, to juz tylko sa strategie, ktore czasem prowadza do sukcesow, czasem sa zrodlem kleski.

    pozdrowka
    ~l.

  218. Tanaczku
    Może powinieneś ogłosić konkurs na hymn blogowy?
    Sprawnych piór ci u nas dostatek, choć zabrakło mistrza @anumlika.

  219. lonefather
    9 września o godz. 11:09

    A ja się obawiam, lonek, że Ty nie masz świadomości, że niemal każdy Twój wpis zaczyna się od „nie” – jakbyś specjalnie tego „nie” szukał.

    Ja racji ani mam, ani nie mam – przyjąłem za swoje to, co mówi o terytorialności twórca etologii Konrad Lorenz – jako że za głupi jestem rowerowiec, by o instynkcie terytorialności z własnych obserwacji wiedzieć. Czy to jest instynkt, czy to jest kochanie…tfu!…strategia, można sobie uporządkować dopiero po naukowej konsultacji definiującej instynkt i strategię, a nie na podstawie własnego mniemania. Więc na tę chwilę mogę chętnie przyznać, że nie pamiętam, czy prof. Lorenz nazywał zachowania terytorialne zwierząt „instynktem”, ale że każde dziko żyjące zwierzę – nie wiem, czy również każde stado stadnych zwierząt – ma swoje rewiry, których żadna konkurencja tego samego gatunku nie ma prawa przekraczać, to, mi się zdaje, elementarz. A to, że pierwszym prawem biologicznym jest przetrwanie osobnika, drugim – przetrwanie gatunku, to jeszcze pierwszy elementarz od pierwszego. Między tymi elementarzami jest jeszcze instynkt agresji, która się wyzwala m.in. przy nadmiernym zagęszczeniu osobników jednego gatunku, czyli przy naruszeniu zasady terytorialności. Co widzimy w zawsze jakoś w dziejach człowiekowatych obecnej, a współcześnie – również zauważalnie się POTĘGUJĄCEJ agresji między rozmnażającymi się bez żadnych naturalnych regulatorów onych zwierząt. Ta agresja niekoniecznie znaczy to samo, co otwarta wojna i zabijanie.

  220. Cosik zamiera dyskusja o ptactwie narodowym, a mi sie uzmyslowilo, zesmy pomineli niezwykle waznego ptaszka, czyli biala golebice, ktora co prawda nie jest centralnym symbolem katolickim, ale jest tak licznie widoczna na niezliczonych przedstawieniach, ze wrecz zdumiewa, jej nieobecnosc w ateistycznej dyskusji ornitologicznej.

    Golebica wraz z bozia i jezusem wyglada tak:

    https://www.pinterest.co.uk/pin/460141286923719311/

    a tu dla udokumentowania jeszcze jedna ilustracja:

    https://www.pinterest.co.uk/pin/460141286923894494/

    Nie jest to co prawda ptak narodowy, tylko ogolnie katolicki, ale wraz z dominujaca pozycja kosciolka katolickiego, powinien zostac potraktowany powaznie i starannie omowiony na blogu ateistycznym.

    Od siebie zaczne i zwroce Szanownym Paniom i Panom uwage na to, ze golab, nawet jesli sam jest sniezno bialy, jest najbrudniejszym ze wszystkich znanych mi ptakow. Brudniejszego chyba nie ma i nie dotyczy to jego samego. Sam golab wyglada czysto, ale jest uznawany za najwiekszego roznosiciela zarazkow. Jest nie tylko roznosicielem chorob, ale brudzi przez obsrywanie wszystko co sie ponizej niego samego znajduje.

    Tyle o samym golebiu, a dokladniej to o jego obrzydliwych cechach i zachowaniu. A teraz zwrocmy jeszcze uwage na to, jak doskonale zostal dobrany i jak znakomicie przedstawia nie tyle „ducha swietego”, co nam wmawia kosciol katolicki, ale sam kosciol katolicki, ktory roznosi zarazki klamstwa, hipokryzji, pazernosci i obsrywa wszystko i wszystkich, ktorzy sa ponizej.

    Uwazam, ze o golebiu jak najpowazniej sie nalezy dyskutowac, zwlaszcza w kontekscie ryzyka jakie niesie nawolywanie niejakiego Depo biskupa, ktory wzywa do tego, zeby niebieska ksiazeczka miala prymat nad Konstytucja.

    pozdrowka
    ~l.

  221. wbocek
    9 września o godz. 12:56

    Jestes pewien, ze niemal kazdy moj post jest na „nie”?

    Czy tylko masz takie przekonanie?

    pozdrawiam
    ~l.

  222. Z wielką satysfakcją chciałbym poinformować nieobecnych, że dałem plamę. W czasie dosyć długiej młodości, która się skończyła wczoraj po południu, sądziłem, że moje ruchowe doświadczenia i wola są dobre na wszystko. Otóż faktycznie były, dokąd trzy tygodnie temu nie przestały być.

    Wczoraj, po kilkuletnich oporach, zgłosiłem się do mojej znajomej chirurgicznej sławy. Wytoczyła mi z opuchniętego kolana wstępnie – żeby ulżyć, bo właściwy zabieg ma być pod koniec miesiąca – jedną pełną strzykawkę i ćwierć wanienki krwi. „O kurwa – powiedziała – myślałem, że będzie woda!”. A ja myślałem, że krew jest czerwona lub niebieska, a tu zobaczyłem – czarną.

    – Przeholowałeś, bracie, z tym liczeniem na samowyleczenie – powiedział. – Ale cię z tego wyciągnę.

    Ktoś z Was przeżył taką radość z racji dowiedzenia się o własnej głupocie, jak ja wczoraj?

  223. wbocek
    9 września o godz. 12:56

    Mój komentarz
    Ostatnio zaobserwowałem jak silny jest instynkt terytorialności na przykładzie łabędzi, które są postrzegane jako piękne, dostojne, nie wadzące nikomu ptaki.
    Otóż miałem okazję zaobserwować nad mniejszym jeziorem, jak jeden łabędź, przeleciał od większego jeziora nade mną i wydawało się, że złowieszczo machał skrzydłami, niecierpliwie i energicznie. Co się okazało. W odległości jakichś 200 m, na wodzie na tym mniejszym jeziorku znajdowała się para łabędzi.
    Ledwie zdążyłem zinterpretować lot łabędzia, okazało się, ze nadleciał on jak szturmowiec na tę parę, a para ta wiedząc co się święci w panice zastartowała z wody do ucieczki. Z bryzgami wody spod łap i trzepotem ciężkim skrzydeł uniosły się w końcu w powietrze i dawaj – uciekać wzdłuż kanału, który wpływa do mniejszego jeziora. Łabędź – obrońca swojego terytorium zwolnił, upewnił się, że para intruzów dała nogę, zatoczył koło, wrócił nad jeziorko i siadłszy na wodę kontemplował zwycięstwo. To był łabędź z większego jeziora leżącego w odległości gdzieś jednego km od tego jeziora mniejszego, które uznał on także za swoje terytorium.

    Nie był to pierwszy przypadek przepędzania jednych łabędzi przez drugich, który widziałem tam. W bardzo bliskiej okolicy były jeszcze dwa jeziora (duże i małe). Na małe jezioro wypędzane były łabędzie, które naraziły się tym na dużym jeziorze.

    Na dużym jeziorze obserwowałem także walki łabędzi o dominację. Nie były to walki kogutów, lecz zwycięzca nie odpuszczał zanim przegrywający się nie poddał – oddalił się na znak tego poddania na głębsza wodę – tam gdzie nie mógł żerować. O jakieś 50 – 100 m i stamtąd mógł przyglądać się zwycięzcy.

    Instynkt terytorialny, instynkt dominacji. Pierwszy promuje najsilniejsze osobniki, najsprawniejsze rodziny, czy stada, drugi również promuje najsilniejsze i najinteligentniejsze osobniki i przyczynia się do utrzymania porządku w stadku poprzez zaprowadzenie hierarchii. Nie ma nie nie siły. Muszą się ujawniać, działać w sytuacjach krytycznych i robić swoje.
    Pzdr, TJ

  224. lonefather
    9 września o godz. 13:18

    Aptekarskiej wagi do ważenia zachowań nie używam, ale rozumiejąc różnice między nazwami rzeczy i rzeczami, odróżniam również fakty od przekonań o nich. Postawę na „nie” obserwuję od paru dziesiątków lat, stąd wiem, że to nie odosobnione zachowanie takiego zawodnika, lecz typ, który tak ma. Miałem nawet dwóch dość dobrych znajomków – którzy każdy swój komentarz do czyjegokolwiek wystąpienia zaczynali od powiedzenia: „Nie”. Taki mieli rozmowny tik. Który jednak po bliższym poznaniu okazywał się nie tylko tikiem, lecz ciut głębszą właściwością. Ale to nie był najważniejszy temat wpisu, do którego się odnosisz.

  225. tejot
    9 września o godz. 13:45

    Ojej, bardzo pouczający i piękny obrazek, tejotku. Dziękuję. Przy okazji zilustrowałeś jeszcze jeden zwierzęcy instynkt (instynkt, bo przecież przekazywany w genach, a nie zdobywany uczeniem się): RYTUAŁ. Rytuał grożenia, rytuał walki – bez przelewu krwi. Choć i krew, i zabijanie się zdarzają, jako że nic nie jest w życiu dokładnie wedle wzorców z Sevres.

  226. Stadni roślinożercy (generalnie wszelkie bydło) wcale nie są terytorialni.
    A człowieki powinny używać rozumu, a nie tłumaczyć, że gdzieś tam w przyrodzie coś robi tak a tak. Gdzieś tam w przyrodzie szczupak bandyta poluje na lina, a świeżo wylezione z mamusi roztoczątka-samce czekają na rodzące się chwilę po nich siostrzyczki w celach lubieżnych. Hu ha!

  227. wbocek
    9 września o godz. 13:46

    Ciekawe czy sa ludzie bez jakiegos „tiku”?

    Ja jak Ty zauwazasz mam identyczny z Toba „tik” odnosnie „nie”, identyczny choc ciut inaczej sie objawiajacy. Ja te „nie” do bledow w/g mnie merytorycznych, Ty „nie” do wszelkiego „nie”, nawet jesli to „nie” jest w sprawie „tak”.

    pozdrowka
    ~l.

  228. pombocku

    Ganialiśmy Cię do dochtora już dawno aleś sieś nie słuchał.

    To ja poroweruję za Ciebie, i wdzięcznam bardzo za bakcyla. Guzik prawda że nie ma gdzie jeździć, jest i to niedaleko, o:

    https://photos.app.goo.gl/gbGKB9fC6KeoGNKq9

    W temacie ptasim to mam kanarkowożółtą koszulę, widoczną z kilometra (albo i znad Jamna) bo żaden ze mnie cyklist.

  229. lonefather
    9 września o godz. 14:58

    Zacząłeś typową dla siebie dziecinną przekomarzankę „A ty”, „A ty” i ją ozdabiasz typowymi dla Ciebie tikowymi „pozdrówkami” 50 razy na dzień nawet do tej samej osoby. Tak automatyczna jest również ludowa religijność.

  230. wbocek
    9 września o godz. 15:09

    „pozdrowka”

    Sa wspomnieniem @Cynamona, z ktorym kiedys dawno temu los nas zetknal na chwile. Spotkalismy sie po latach i niego w Hamburgu. „pozdrowka” nei sa tikiem, jak go nazywasz sa zaloba.

    A pouczenia Twoje jezykowe, ktorych gotowosc masz udzielac o azdej pore dnia i nocy, to nie jest przypadkiem tik?

    pozdrowka
    ~l.

  231. Nefer
    9 września o godz. 15:02

    Uojmójwujuiciocio Neferko, co za podobna do mojej okolica (pałacu nie lica)! Rzeczywiście masz gdzie i czym rowerować. Ale cóż mówisz, że jesteś kanarkowa, jak ja mało oczu nie wypatrzę, a i tak widzę tylko malutenieczką kanarkową torebeczkę. Może to doładowanie?

  232. wbocek
    9 września o godz. 15:09

    Ach i jeszcze jeden drobiazg. Za kazdym razem, gdy ja, czy ktos inny zwraca Tobie jakas merytoryczna uwage, Ty sie odwijasz nie merytorycznie, tylko wlasnie jezykowo i na ogol jest to odwiniecie dokladnie schematyczne i odnosi sie do „tikow” zwracajacego uwage.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Moze to jest smieszne, ale o tym moim wspomnieniowym podpisywaniu postow z „pozdrowkami” musze sie sam pilnowac, bo jak sie nie pilnuje, to mi sie „wymykaja” posty bez „pozdrowek”. Smieszne co nie?

  233. @lonek
    A czy Ty wiesz, co sie stało z Cynamonem? Lubilem go. Podejrzewam, że nie żyje.

  234. @tejot 9 września o godz. 13:45
    Instynkt terytorialny, instynkt dominacji. Pierwszy promuje najsilniejsze osobniki, najsprawniejsze rodziny, czy stada, drugi również promuje najsilniejsze i najinteligentniejsze osobniki i przyczynia się do utrzymania porządku w stadku poprzez zaprowadzenie hierarchii.
    Teraz rozumiem sukces Rydzyka czy Kaczyńskiego.

    Nie ma nie nie siły. Muszą się ujawniać, działać w sytuacjach krytycznych i robić swoje.
    Ciekaw jestem jak w języku łabędzi nazywa się „spólka skarbu państwa”?

  235. Lewy
    9 września o godz. 15:48

    Rak. Rak go zalatwil.

    Gdy sie widzielismy w Hamburgu, w lecie 2016, byl juz tylko ledwo co.

    pozdrawiam
    ~l.

  236. @Lewy

    Napisalem taki wspomnieniowy tekscik o naszym spotkaniu sie przed laty, ale schowalem do szuflady, bo zbyt osobisty o nim i bez jego zgody, nie wypada upubliczniac.

    pozdrowka
    ~l.

  237. pombocku, później napiszę bo siedzę przed sala kinową i czekam na Dywizjon 303. Może i nie wysokich lotów ale tak rzadko tu po polsku grają żem zdecydowała iść. Prawie wszystkie bilety wyprzedane, sami Polacy.

    Ta torebeczka nabyta wczoraj trzyma zmartwion na którym jest wyonaczone ile przejechałam itd. A kolor w porównaniu z koszulą blady i mikry, koszula daje po oczach że o mamuniu :/

    Dobra, idę na film, zaczyna się 16.45, pa 🙂

  238. @wbocek
    9 września o godz. 10:44

    Żadna tam pomyłka. Mylić się może tylko ten, co ma cel. To tylko przetwarzanie energii i materii na bocznym torze entropii.

  239. bubekró
    9 września o godz. 17:04

    Ty mie, sanowne bubekro, jak padom w samo połednie, ze jes godzina pirso, nie wyłonacaj, ze cynasta, bo pomyśle, ze i prowda. To sie robi w pirsy klasie, ale nie, kuna, w drugi. Cowikowata maupa dopiro po świnty komuni świnty wi, ze zimio mo cyl. A pses komuni krynci sie bez cylu. A kto w ogóle komuni nie smakowoł, tyn w ogóle gówno wi i myśli, ze cauen wsychświat jes bez cylu. Ajajaj, co za uki na tembloku!

  240. @bubekro 9 wrzesnia, 17:04
    Celne spostrzezenie. Czytalam kiedys w jakichs rozwazaniach o ludzkiej anatomii, ze wcisniecie przewodu moczowego w prostate jest wielkim bledem konstrukcyjnym natury. Jednym slowem przyroda sie nie popisala. Czy przyroda planuje w jaki sposob organizm umrze?
    Z tym jakos wiaze mi sie wspomnienie mojego ojca zwracajacego sie z czuloscia do naszego kota: „Ty slepy zaulku natury”. Czy mozna mowic o slepych zaulkach poki gatunek prosperuje?

  241. zza kałuży
    9 września o godz. 15:59
    @tejot 9 września o godz. 13:45
    Instynkt terytorialny, instynkt dominacji. Pierwszy promuje najsilniejsze osobniki, najsprawniejsze rodziny, czy stada, drugi również promuje najsilniejsze i najinteligentniejsze osobniki i przyczynia się do utrzymania porządku w stadku poprzez zaprowadzenie hierarchii.
    Teraz rozumiem sukces Rydzyka czy Kaczyńskiego.

    Mój komentarz
    Można to wytłumaczyć (trochę na siłę) w kategoriach biologicznych jakiejś socjobiologii, czy etologii. To wymaga zejścia na najniższe piętra ewolucyjne mózgu (o czym pisał dwukrotnie we wstępniakach Lewy. Przesada, ale niech tam.

    W pewnym sensie obaj oni wzięli swój lud na argumenty „stadne”.
    Kaczyński dał stadu pożywienie w postaci przydziału 500+. Dał poczucie bezpieczeństwa wywodzące się z uznania, ze daje w posiadanie więcej zasobów, którymi można dowolnie dysponować – zarówno wydać na chleb, jak i napitek. Zasoby najsilniej oddziałują na instynkty.

    Prezes udzielił także swojemu ludowi poczucia odrębności, lepszości od innych (pierwszy sort i drugi sort), co z kolei sprawiło, że jego ludzie (ludzie, którym przewodzi) nabrali pewności siebie, siły i charakteru i niektórych stać było na to by prać po mordzie tych innych (tych od konstytucji), co jest równoważnikiem wykluczania, przeganiania ze stada lub ze swojego terytorium osobników gorszych lub obcych.

    Rydzyk dał swoim wiernym poczucie ściślejszej przynależności do stada, poczucia dumy z bycia pod akceptowanym przywódcą stada, identyfikowania się z członkami stada, czyli dał ludziom tożsamość, a tym samym udzielił ludziom pewnej dozy pewności w trwaniu między nami (TV Trwam), z nami w tym, co było i będzie zawsze, czyli poczucia bezpieczeństwa.
    Pzdr, TJ

  242. @Szary Kot 9 wrzesnia, 14:23
    Moglbys jeszcze dodac, ze kot nie bedac zwierzeciem stadnym (czego wlasnie dowiodles swoim komentarzem o 1:52), jest terytorialny. Mialam kiedys niezwyklej urody syjamczyka, ktory w bojce z kotem-przybleda zarazil sie smiertelna choroba i musialam go dac uspic. Moja obecna kotka gniewnie przepedza inne koty z ogrodu. Kiedys prowadzila wojne z pieskiem z osiedla – uroczym i nieposlusznym lobuzem. Walki byly zaciekle i raz probowalam pojsc jej na ratunek. Z obrzydzeniem odtracila moja pomoc. Stwierdzilam potem, ze wojna dostarczala obydwu zwierzeciom niezlej rozrywki. Krzywdy sobie nie wyrzadzaly, chodzilo o to kto kogo przestraszy.
    Co do Twojej konkluzji, zgadzam sie. My, ludzie, nie jestesmy wprawdzie stadem roslinozernym ale
    niekoniecznie musimy sie nawzajem wyzynac. Jakies tam tendencje do pokojowej koegzystencji wykazujemy, staramy sie wyrosnac ponad instynkt. Tylko na ratunek przed zaglada moze byc za pozno, bosmy sie ponad miare rozmnozyli.

  243. @mag

    Wstępniak bardzo piękny i smakowicie napisany – pisz nam cześciej! 

    Druga część też niczego sobie, żeby nie było że pominęłam biskupa redaktora! 😉

    Dlaczego nikt nie zaproponował kaczki? W koronie a nawet z berlem? 😉

    Co do orła zaś to taki o to piękny rysunek wycięty z prenumerowanej „Polityki” wisiał lat kilkanaście temu w naszej kawalerce w Leeds i cieszył oko przy śniadaniu  (gdzieś wciąż spoczywa jako miła pamiątka):

    https://goo.gl/images/BbS8i6

  244. @lonefather

    Lonku drogi, pocztę odebrałam dopiero dziś rano! Najmocniej przepraszam zatem za nieodzywanie, miałam urwanie głowy przez ostatnie 2 tygodnie. Odpiszę wieczorem co i jak bo próbuje się przeorganizowac, jeszcze nie wiem jak mi się uda. Pozdrawiam serdecznie!

  245. Nefer
    9 września o godz. 15:02

    Piękny rower w pięknych od okolicznościach spacerowych! Żeby nie było że małpuje ale od wczoraj, (po raz pierwszy od 20 lat) też jestem właścicielką jednoślada! Wczorajsze popołudnie spędzilam ucząc się hamować i zmieniać przerzutki (sasiedzi mieli niezły ubaw) bo Jubilat 2 hamowal pedałami…. 😀 Za to co miał, to o wiele wygodniejsze siodełko (co wydaje się mieć i Twój pojazd), bo po pol godzince prób na moim rumaku czuję się jakby ktoś mi obił zadek… Ale co tam! Nie po to mam kilometry leśnych dróg w okolicy żeby nie mieć roweru. W związku z czym…. poszliśmy dzisiaj na długi spacer! 😉 Bo nie dałam się namówić na powtórke tak szybko 😉

  246. Szary Kot
    6 września o godz. 18:09

    „A pod paletkiem, w częściach dolno-tylnych,
    Nierozwiązany ma problem tekstylny.” (KIG)

    „Bo żywy  (…) to jest problem dziki
    A my, Polacy, my lubim pomniki!” (KIG takoż)

    😉

    I jak tu nie kochać mistrza Ildefonsa?

    Zresztą za wróbelki i wrony też.

    Pozdrawiam ciepło ciężko pracujący lud Shropshire!  😉

  247. @Wujaszek Wania 9 wrzesnia, 9:23
    Rzeczywiscie mamy swojego lososia, a pewnie to nie pierwszy. Choc ten intelektualnym rozmachem moze przewyzszac inne. Ale nie popadajmy w depresje – swiat intelektu jest pelen takich ryb. Chyba sie, jako nacja, szczegolnie nie wyrozniamy.

  248. @@lonek, Lewy
    Tak mi przykro z powodu Cynamona.
    Fajny był z niego gościu.

  249. @Kostka
    Kosteczko, dzięki za miłe słowa, no i za Mleczkę.
    Z rowerem mam problem. Otóż Mój kupił kilka lat temu, bez konsultacji ze mną, rowery dla siebie i dla mnie, z rozmaitymi bajerami, ale takie więcej masywne. A ja marzyłam o lekkiej damce BEZ stu tysięcy przerzutek.
    Zwaliłam się raz z tego przeznaczonego dla mnie cuda i więcej na rower nie wsiadłam. Odtąd Mój ujeżdża na zmianę dwa rowery.
    A ja łaskawie wożę go samochodem.

  250. Kostka
    9 września o godz. 18:16

    Ja, a mysle, ze i reszta bogowiska tez, wiemy, ze kaczka przejsciowa jest, wiec sil i czasu na kaczke nie warto tracic, a przynajmniej na kaczke w koronie i z berlem.

    Za to warto stracic czas i w czasie wizyty na Warmii i Mazurach dojechac do Restauracji CALMA:

    https://www.google.co.uk/maps/place/Restauracja+Calma/@53.8140847,20.1775784,1507m/data=!3m1!1e3!4m13!1m7!3m6!1s0x46e29ca43eef743f:0xa1b0e10f10d0b35b!2s14-105+Gl%C4%99dy,+Poland!3b1!8m2!3d53.8753332!4d20.1054809!3m4!1s0x46e29dcad8f9bda1:0x2b5eb98ea86f382e!8m2!3d53.8115892!4d20.1844972

    Na uboczu zupelnym polozona, ale Kaczka w genialnym sosie zurawinowym … warta wysilku dotarcia… Z czystym sumieniem polecam, tak jak polecam i rekomenduje Camp Spa w Ględy 45 14-105 Łukta:

    http://campspa.pl/

    Z wyjatkowym i jedynym w swoim rodzaju doswiadczeniu w Spa rozlokowanym w samosiejkowym lasku.

    pozdrowka
    ~l.

  251. mag
    9 września o godz. 19:13

    Mi tez. Mi tez, a dodatkowo przykrosc mi zrobil @pombocek, gdy ze wspomnieniowych, @Cynamonowych „pozdrowek” wytknal mi „tik” glupawy. Jedyne, co go nieco usprawiedliwia, to to, ze nikt sie nie zorientowal, ze ja zaadaptowalem te @Cynamonowe „pozdrowka”, zeby choc tak jeszcze troche pobyl z nami na blogu. A to ~l. pod pozdrowkami dodawac zaczalem, zeby zaznaczyc, ze je „adoptowalem”. Ech… zycie … jest jakie jest.

    pozdrowka
    ~l.

  252. Szanowni oraz drodzy, pozwólcie że się wypłaczę na waszej kolektywnej kamizelce. Niech was Bozia broni iść na ten film, moja inteligencja została obrażona w sposób niesłychany. Co to było za pocięte wideo bez scenariusza ze scenami bez ładu i składu, na poziomie nawet nie dla gimbazy pińcetplus. Straszne.

    !

    (zeźlone pomrukiwania przetykane wyrazami)

    PS spodziewałam się że może być słabe ale to koło słabego nawet nie leżało

    !

  253. Kostka
    9 września o godz. 18:19

    Spoko @Kosteczko, ja cierpliwy, ja wyrozumialy jestem.

    pozdrowka
    ~l.

  254. @Nefcia

    A Ty na jakim 303 byla, a????

    Na polskim, czy angielskim, Ty byla????

    Ja zadnego nie widzialem. W planach mam polski, ale po Twojej rozpaczliwej recenzji, sie zaczalem zastanawiac, czy przypadkiem obu sobie darowac i pozostac przy tym co wiem.

    pozdrowka
    ~l.

  255. @Nefciu
    Chciałem Cię ostrzec, ale sadystycznie stwierdziłem; a niech pocierpi,skoro ja też cierpiałem. Wyszedłem z kina oszolomiony ostatnią scena, kiedy to Zumbach szlachetnie rezygnuje z pięknej Angielki, bo on w swej przenikliwości wie, że ona tego angielskiego buca nie opuści, więc daje jej wolność. Jest to tak bezgłębnie głębokie, jak męska psychologia Hemingwaya. Chłopy to są takie twarde ale jednocześnie wrażliwe uwodziciele.
    Jakbys chciała się odtru od tej nieudolnej szmiry, to polecam Ci film, który przed kilku laty zrobiło BBC.To warto obejrzec
    https://www.youtube.com/watch?v=oA6wyhXbWNc

  256. lonefather
    9 września o godz. 19:43

    Na tym z Adamczykiem i Zakościelnym (Dywizjon 303 historia prawdziwa) tylko to tu grają. lonek nie idź, szkoda czasu i pieniędzy.

    Że też dobrzy aktorzy i w takiej sakramenckiej szmirze, niech to dunder świśnie

    !

    Na przeczyszczenie teraz muszę książkę przeczytać bo mi jeszcze zaszkodzi, brrr

  257. Lewy, ty niedobry ty

  258. Lewy, jeszcze powiedz że tak samo „lubisz” Hemingwaya jak ja, pisarz klasy b dzielone przez c.

  259. @Nefcia

    Ale scene z „Kroliczkiem” i z „trzesieniem ziemi”, to chyba uwielbiasz, jak kazdy?

    pozdrowka
    ~l.

    ps Szmira, czasem ma to do siebie, ze jakas prawde grawitalna potrafi przekazac lepiej niz najlepsza literatura… ech!

  260. rany bosssskie, jeśli ten polski lepszy to ja nie chcę widzieć tego angielskiego.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1763158,2,dwa-dywizjony-303-warto-obejrzec.read

    Pan recenzent chyba się na rozumy z kim pomieniał :/

  261. lonek, nic nie uwielbiam, kijem z dwóch metrów nie ruszam

  262. Nefer
    9 września o godz. 19:53

    Znaczy sie, ze oba sobie daruje, w imie …, kurde ! smialo powiem, ze w imie czystosci mysli i widzenia tego, co napisal Arkady Fidler, a ja „widze” gdy oczy zamkne…

    Dzieki wielkie za ostrzezenie!

    pozdrowka
    ~l.

  263. E tam … jak dla mnie jedna z najlepszych scen erotycznych w literaturze. Ani slowa o ostatecznosci, czyli o tym, ze za chwilke oboje moga umrzec, zginac, zostac zabici, a seks jest wyzwoleniem od wiszacej jak Miecz Damoklesa grozbie smierci…

    Mozna wiele, mozna jeszcze wiecej Hemingwayowi przypisac, czy zarzucic, ale ta scena milosci spelnionej i jednoczesnie wyzwalajacej, jest jak mniemam, majstersztykiem prawdy o zwiazku pomiedzy umieraniem, a tworzeniem nowego zycia. A grozba, czy wrecz pewnosc smierci wyzwala w ludziach instynkt przetrwania, jesli nie wlasnego, to chociaz w potomwstwie. I to sie wlasnie udala jak niemal nikomu przed i po, ujac i opisac Hemngwayowi.

    pozdrowka
    ~l.

  264. @lonek
    Hemingway to prościuch, w porównaniu do Faulknera, Caldwella czy Steinbecka.
    Była w latach 60tych moda na amerykańskich twardzieli, zwlaszcza we Francji, gdzie gej Proust nudził, no bo komu chciałoby sie czytać siedem tomów, które Proust wycisnął z jednej spożytej magdalenki. Zdania Prousta są długie, nieraz na pół strony. Trzeba było się męczyć, żeby się połapac. A Hemingway uzywał krótki zdań, często równoważnikow.
    Typu O, leche (w Komu bije dzwon). O mleko. W dali na wzgórzu. Popatrzył na nią. Widzial jej twarz.itp. Strasznie mnie to śmieszyło. Ale czytałem dawno i już do tego nie wrócę.

  265. @lonek
    Erotyka a śmierć. A nie zauważyłeś, że te głebokie myśli kłebią sie tylko w głowach bohatera, czyli Hemingwaya. Kobiety sa u miego paprotkami, jak w westernach.Mają podzwiać tych wspaniałych mężczyzn, tzn.jednego mężczyznę.
    Najwiekszym dziełem – oczywiście moim zdaniem – oddającym kobiecą psychike, jej potrzeby, marzenia ,jest „Pani Bovary”Flauberta. Tam ci wspaniali mężczyźni są pokazani jako mali egoiści, kretacze, lub słabi lidzie. Emma Bovary jest egoistką, ale to człowiek z krwi i kości. W poszukiwaniu miłości znajduje śmierć.

  266. Mam wrażenie – ale już tylko wrażenie, bo to dawno czytałem – że Hemingway broni się w krótszych formach. „Słońce też wschodzi” był w porządku. Ale w „Komu bije dzwon” utknąłem po kilkudziesięciu stronach, rażony nudą.
    Może odbiór tej powieści był inny, gdy to jeszcze były świeże sprawy. Tak też pewnie odejdzie cała fura literatury zimnowojenno-żelaznokurtynowo-cierpiętnej.

  267. Natomiast warto Updike’a. Ta perspetywa bardzo bliskiej kamery…

  268. Lewy
    9 września o godz. 20:51

    Mi sie chcialo. A w trakcie czytania ” W poszukiwaniu straconego czasu” wsiaklem calkiem i choc nie myslalem, to uznalem i nadal widze w Prouscie goscia, ktory zmierzyl sie z problemem i z zmierzania sie wyszedl jesli nie zwyciesko, to z pewnoscia caly czas „na tarczy”.

    pozdrowka
    ~l.

  269. Ja te twoje „pozdrówka” Cynamonowe od razu przyuważyłam, ale wydawało mi się tak oczywiste twoje do niego nawiązanie, że nie zareagowałam.
    Ech…

  270. Loniu
    Przed chwilą do ciebie wysłałam wpis bez adresu w sprawie Cynamona. To już wiesz.

  271. @lonek
    Ja miałem szczęście w nieszczęściu, że połamałem się na nartach. Leżałem w gipsie przez parę miesięcy i wtedy przeczytałem Prousta,Joce’a, Kafkę, Bułhakowa, Kafkę, kilka powieści Faulknera. Gdybym sie wtedy nie połamał, to być może nie przeczytałbym Prousta i wiele innych książek. Czasami dobrze jest sie połamać

  272. @Lewy z 21:00

    Lewy, juz nie pamietam kiedy zauwazylem, ze dwa tematy w roznych postrzeganiach, ciesza sie najwiekszym komercjalnym wzieciem to zabijanie i j***nie, czyli poczatek i koniec zycia.

    Srodek bywa, ale tylko bywa, przedmiotem powszechnego zainteresowania, co ujawnia tajemnice sukcesu nie tlko literackiego, ale i tajemnice duszy ludzkiej zarazem. Mozemy sie ludzic, czy jak wolisz onanizowac zlozonymi i uczonymi dywagacjami o tajnikach ludzkiej duszy, ale bezwzgledna prawda i tak pozostaje tam gdzie jest, czyl spolkowanie i umieranie. I rob, czy mysl co sobie tylko chcesz, to tak bylo, jest i bedzie po kres ludzkich dziejow.

    pozdrowka]
    ~l.

  273. @mag

    Dzieki… oczy sie mi zaszklily…

    pozdrowka
    ~l.

    ps Pamietajmy @Cynamona, fajny byl ze nie masz pojecia jak, gosciu…

  274. Nefer
    To aż taki straszny gniot z tego 303 Dywizjonu? Pewnie tak, skoro rzeczesz.
    Nawet pozornie pozytywna recenzja pana Cichego w Polityce tak zachwala film, że jakby wprost przeciwnie.

  275. Pytanie do blogowych weteranów: gdzie mogę znaleźć komentarze Cynamona? Na którym blogu i mniej więcej w którym roku? Czy ktoś pamięta?

  276. @kruk, 18:38

    masz rację, świat jest pełen takich ryb 😉

  277. @lonek
    Chyba jednak uproszczasz. A picie wódki ?

  278. Jeszcze się nie wysapałam ale będzie o rowerze, żeby ten absmak czymś zmyć

    (Lewy, obejrzę, dzięki)

    Kostka
    9 września o godz. 18:29

    No zobacz, po jednych rowerach jesteśmy. Ja miałam rower Pelikan, zielony, bez żadnych przerzutek i też tylny hamulec a potem żółtego jubilata? (też bez niczegój) bo już nie pamiętam.

    Jak wsiadłam na to nowe ustrojstwo to też nie wiedziałam co do czego. Cztery lata stał w garażu nieużywany bo się bałam po ulicach jeździć. Wyciągnęłam z tydzień temu, spróbowałam, dalej się trochę boję ale jadę. Zaczęłam odkrywać okolicę, dzisiaj się wybrałam do tego parku i wcale nie było tak daleko a zupełnie zapomniałam że ten park jest (!) Hamować umiem ale przerzutek dalej nie rozumiem, coś tam coś tam. Też miałam kwadratowy zadek, aż wczoraj w sportowym supermarkecie na „D” nabyłam gąbczastą pokrywę na siodełko. Oraz mini torebkę do zmartwiona którą widać na zdjęciu, i z przeceny za grosze w dziale „bieganie” kanarkowozielony tshirt i kanarkowocytrynowożółtą koszulę z długim rękawem.

    Teraz w ramach reważyzmu nauczymy pombocka z kijami chodzić he he

  279. @Nefciu
    Zaczynam podejrzewać, że Ty mimo wszystko byłas na tym lepszym (wg recenzji) polskim dywizjonie. Ja bylem na angielskim, gdzie na swoje nieszczeście zaplątał się Dorociński. Durnota tego co ja tam widziałem, jest porażająca. Sceny batalistyczne, są rzeczywiście, jak napisał w swej recenzji, jakby wzięte z gier komputerowych.

  280. @Lewy

    Pewien nie jestem, czy mialem 13, czy 14 lat, gdy doadla mnie straszna grypa. Wtedy znudzony, znanym z wlasnej biblioteczki ksiazkami, siegnalem po ksiazki z biblioteki „starych”…

    Chyba wtedy dojzalem i inaczej zaczalem „widziec” swiat i problemy. Ty polamany, ja grypa powalony. Jakas zbieznosc jest chyba oczywista.

    pozdrowka
    ~l.

  281. Na marginesie
    9 września o godz. 21:42

    Komentow @Cynamona szukaj wstecznie od jesieni 2016 roku.

    pozdrowka
    ~l.

  282. mag
    9 września o godz. 21:39

    Straszny gniot, chociaż nawet nie gniot, gniot by się czegoś trzymał a to jakaś zbieranina luźnych scen, z czapy wyciągniętych, niesłychanie płytka i żałosna, mam wrażenie że student II roku filmówki i początkujący scenarzysta lepiej by to do kupy poskładał żeby chociaż historia była od a do z :/
    To nawet nie dla dwunastolatków, tfu na psa urok, jeśli TO się publisi podoba to nie ma nadziei.

    Pan Cichy tak mnie znęcił, z uma saszoł ewidentnie.

    @Lewy

    A Buddenbrookowie? To jest dopiero miodzio, ratujciemnieświęcipańscy.

    ***

    pamiętam Cynamona, lubiliśmy się.

  283. Lewy
    9 września o godz. 21:43

    Picie wodki, to powazna sprawa. Mysle, ze zbyt powazna na niepowazne blogowe komentowanie.

    pozdrowka
    ~l.

  284. Lewy
    9 września o godz. 21:47

    No ja byłam na tym drugim bez Dorocińskiego. Nic się nie martw, durnota tego co ja dzisiaj widziałam jest nie do opisania. Chociaż sceny latania i ostrzeliwujące się samoloty były niczego. I muzyka.

    Reszta koszmarna.

  285. A Cynamon to nie pisał „pozdrowionka”?

  286. @Nefciu
    No to nie widziałaś czegos jeszcze głupszego.Przedstawił w skrócie kilka scen, bo myślalem, że to właśnie widzialaś.No nic trzeba zapomnieć.
    A ten 50 minutowy filmo-reportaż zrobiony przez BBC warto zobaczyć.

  287. @Nefciu

    Ale Ty masz farta, ze ja len jestem…

    pozdrowka
    ~l.

  288. @Nefciu
    No to jeszcze przed pójściem do łożka. Wspomniałaś Tomcia Manna.
    W „Doktorze Faustusie” stworzył postać genialnego kompozytora Leverkühna. Otóz ten Leverkühn skomponował genialną symfonie. Jest ona genialniejsza, twierdzi Tomcio, od IX Beethovena, ponieważ u Beethovena przez 80% casu gra sama orkiestra i dopiero na koniec wkracza chór i wykonuje Ode do radości, a u Leverkühna najpierw przez 80% czasu śpiewa chór, a dopiero na końcu gra sama orkiestra.
    Dziecinada tego noblisty jest nieprawdopodobna..
    Budenbroki też żałosne.
    Dobra noc

  289. Lewy

    Chwilunia, mam coś dla ciebie

    https://dzieje.pl/sites/default/files/styles/open_article_750x0_/public/201808/PLAKAT%20303%20BITWA%20O%20ANGLIĘ.jpg?itok=X_LsCrCB

    Najedź powiększ i przeczytaj to co na obrazku jest pod orzełkiem w kółku. Polska trudna język.

  290. Nefer
    9 września o godz. 22:05

    pisal…

    Ja nie lubie plagiatorow…

    pozdrowka
    ~l.

    ps Jak mi kiedys uwage zwrocil, ze go „plagiatuje”… sie „caflem” i przestalem. Jak odszedl z bloga, przywolalem go „pozdrowkami”. @mag jak czytalas sie zorientowala. Ja mam w pamieci wspomnienie, jak sie w wojsku spotkalismy i bylo to kompletnie odlotowe we wszystkich mozliwych zakresach spotkanie. Kumplemi sie nie stalismy, bo okolicznosci nie pozwolily, ale on w mojej, ja w jego pamieci, sie zapisalismy dosc mocno, ze jak we wspominki weszlismy w Lipcu 2016, to bez trudu sie nawzajem rozpoznalismy. Pa. Dla mnie koniec, nie bede kontynuowal … Bo to juz nie ma wiekszego znaczenia, ani dla mnie, ani dla @Cynamona tym bardziej…

  291. lonek po prostu mi się przypomniało że pisał pozdrowionka i tyła, bez podtekstów.

  292. 303, 303, 404, 102

    Smarzowski mógłby zrobić „Pancernych”. Na potrzeby małego odmitologizowania. Coś między Kolską „Wenecją” a Smarzowską „Różą”, z elementami „Parszywej dwunastki” i „Full Metal Jacket”.

  293. lonefather

    Nie ma we mnie rozumienia, więc i przeżywania jakiejkolwiek sentymentalnej bądź patetycznej symboliczności, odkąd po solidnym namyśle przestałem jako prawie dwudziestolatek stawać na baczność, kiedy u sąsiada o dwunastej w nocy radiowa jedynka
    grała hymn. Rozumiem ludzi hołubiących symbole, bo i sam je przeżywałem, ale od dawna nie przeźywam symboli, lecz wyłącznie odejścia i konkretne kontakty w przeszłości ze zmarłymi jakoś bliskimi, którzy byli znaczącą treścią mego życia. A uzbierało się już takich od cholery. I co rusz przybywa. Wczoraj na przykład byłem u nieprzytomnego brata. Pielęgniarz wybudził go przy mnie z nieprzytomnosci i powiedział:
    – Piotruś, brat przyjechał.
    Piotruś otworzył oczy, uśmiechnął się i…znów odjechał. Więc wybacz, ale śmierć człowieka prawie nieznanego i z tym „prawie” dawno już zapomnianego może, owszem, na chwilę wzbudzić myśl o smutku przemijania – ale to wszystko. Więc Twoje słowa o tym, że jakoś mnie usprawiedliwia moja niewiedza o pochodzeniu „pozdrówek”, może były potrzebne Tobie, mnie – nie.

    Może zauważyłeś, że teraz nie kpię – mówię jak jest.

  294. @Nefcia

    Tak pomyslalem, ale tyle nieporozumien, w najprostszych zdawaloby sie sprawach, ze ta chcialem z mozliwych nieporozumien, jesli tylko sie da, wyczyscic.

    Pozdrowka
    ~l.

    ps Pozdrowka/pozdrowionka niemal identyczne, ale tymi „pozdrowkami” swoimi jednak naruszylem w/g Cynamona, prawa autorskie. Zwrocil mi uwage – zaniechalem. Odszedl przywolalem jego „pozdrowionka” swoimi „pozdrowkami”. Zbliza sie rocznica, chyba zbliza sie tez czas, zeby skonczyc.. ale…. Ale jakos trudno i sie rozstac. Wiec instynktowi, nie rozumowi, pozostawiam ostateczna decyzje. Znikna „pozdrowka” spod moich potow, to bedzie znaczyc, ze pozwolilem Cynamonowi odejsc otatecznie z bloga…

  295. A juz na marginesie @Cynamona, to czy ktokolwiek poza @anumlikiem wprowadzil kogokolwiek ze swoich bliskich wswoje blogowe nickowe zycie????

    Ja wspominalem. Swoja, juz niemal zone, probowalem zaznajamiac, mimo ze ona zazdrosna o moje blogowanie.

    Syn @aumlika nas powiadomil. Gdybym sie nie widzial z @Cynamonem w Lipcu 2016 ,bylbym rownie „glupi” jak wszyscy, a sie o raku dowiedzialem i jak „znikl”, wiedzialem dlaczego.

    Takie pytanie postawie: czy przypadkiem nie jestesmy winni ludziom, z ktorymi mamy jakies relacje, chocby takie jak te tu blogowe, informacji o sobie? Wielkie wrazenie wywarl na mnie post i info o smierci @anumlika, ktore zamiescil jego syn. Wiedzial, ze @anumlik byl zaangazowany i nas, nas z ktorymi sie @anumlik angazowal, nie pozostawil w niewiedzy…

    Mysle, ze jestesmy sobie nawzajem winni info o nas, info jakie dal nam znac @anumlik…

    Deklaruje, ze zadbam, zeby blog sie dowiedzial…

    @lonefater

  296. Jurek,

    Nade wszystko cenie madrosc, a na drugim miejscu szczerosc, ktora jak mniemam jest „corka madrosci”.

    Mnie z @Cynamonem polaczyl wspolny dreczyciel. Polaczyl wtedy, gdy jeszcze nie doszlismy do tego, ze sie duuuuuzo wczesniej spotkalismy.

    A jak sie spotkalismy i doszlismy niemal natychmiast, ze sie w „woju” spotkalismy niemal 50 lat wczesniej i mamy wspolna fotke, ze mnie @Cynamon wita w woju, to sie ze smiechu obaj na podloge zwalilismy…

    Spoko. Ja Twoje, Ty moje… zwyczajnie szanujmy…

    pozdrowka
    ~l.

  297. Ale może jest w tym i jakieś „exegi blogumentum”?

  298. pombocek
    9 września o godz. 22:50

    Symboliczna, czy inna patetycznosc olewam wielkim sikiem, Osobistej czyli wlasnej wspomnieniowosci staram sie nei dopuszczac w rejony sentymentalne, wiec pomiesznaie przez Ciebie nakreslone, mam nadzieje, ze mi nie zagraza.

    pozdrowka
    ~l.

  299. lonefather

    Niech tak będzie, lonek.

  300. lonefather
    9 września o godz. 22:52
    lonek
    Pamiętam @Cynamona, przypomniałeś dziś jego „pozdrowionka”.
    Rozumiem, że gdyw czasach, gdy pisywał do LA lub na blogach innych autorów, nikt nie powinien używać zwrotów będących znakiem rozpoznawczym lub cechą charakterystyczną blogowicza, ale chyba trudno mówić w tym wypadku o prawach autorskich do używania pewnych zwrotów.
    To jest jednak język nasz, codziennie się nim posługujemy i wolno nam powiedzieć zarówno pozdrowionka, jak i Niech zstąpi duch twój. I odnowi oblicze ziemi.
    I nikt nie ma prawa zabronić nam używania takich zwrotów, w zupełnie innych kontekstach. Prawa autorskie można zastrzec* do tytułu książki, filmu, dzieła teatralnego. Ale nie w zwyczajnej mowie!
    Ale może się mylę…

    PS
    * nie wiem, czy faktycznie można zastrzec, przypuszczam, że można, ale nie sprawdzałam.

  301. A mnie zawsze raziły owe „pozdrowionka” szczególnie po jakimś wrednym personalnym ataku. Były takie ni pies ni wydra.

  302. @Lewy 9 wrzesnia, 21:00
    Mnie sie zawsze wydawalo, ze Emma Bovary szukala czegos wiecej niz milosci. Powiedzmy, ze szukala urody zycia, niepogodzona z losem zony nieciekawego prowincjonalnego lekarza. Przezyla zawody milosne, ale tez przypomnij sobie jakie dlugi zaciagnela, zeby ze swoim (chyba ostatnim) kochankiem zazywac wielkiego swiata. Te dlugi byly ostatecznoscia, ktora doprowadzila ja do samobojstwa.
    Kilkanascie lat temu wpadla mi w rece ksiazka Vargas Llosy zatytulowana „La Orgia Perpetua” z podtytulem „Flaubert y Madame Bovary”. Vargas Llosa broni tej postaci przed stereotypowym
    mieszczanskim potepieniem. Uwaza ja za pelna odwagi buntownice.

  303. konstancja
    9 września o godz. 23:33

    To bylo jak exlibris…

    W blogosferze to nie istnieje, ale w jego wypadku bylo. Cos jakby znak firmowy potwerdzajacy autentycznisc. To mnie wlasnie ujelo, gdy do mnie dotarlo, ze to tak
    wlasnie jest.

    Sadze, ze nei ma prawa co by wylacznosc gwarantowalo, ale zwykla przyzwoitosc nakazuje uszanowanie. Gdy mnie ofuknal, skonczylem podpisywac „pozdrowka”. Wznowilem, gdy zniknal @Cynamon…

    pozdrowka
    ~l.

  304. Ewa-Joanna
    10 września o godz. 0:15

    Och!

    Nie dziwie sie Tobie, nic a nic.

    Nie ma nic wredniejszego, niz post bez „pozdrowionek” od kogos, kto swije posty konczy „pozdrowionkami”.

    pozdrowka
    ~l.

  305. pombocek
    9 września o godz. 23:22

    Przybijam piatke….

    pozdrowka
    ~l.

  306. @Lewy
    PS. Nie wydaje mi sie, zeby madame Bovary byla jakas esencja kobiecosci. Ot jedna z kobiet postawiona przez zycie w okolicznosciach prowadzacych akurat ja do glebokiej frustracji. Wiele kobiet w podobnej sytuacji wiodlo szczesliwe zycie, nic nie tracac ze swej kobiecosci. Nudnego meza sie znosi i szuka kompensaty w innych rzeczach.
    Flaubert, tworzac te postac, zainspirowal sie prawdziwym przypadkiem kobiety, ktora zatrula sie cyjankiem. A moze to byl arszenik?

  307. @Szary Kot 9 wrzesnia, 23:19
    Tak mnie to „exegi blogumentum” zaintrygowalo, ze zajrzalam do encyklopedii. Slowa nasuwajace mysl o „exegi monumentum”, tzn „blogumentum”, wyszly juz kiedys spod tego samego nicka. Wtedy red.Kowalczyk sie sprzeciwil, twierdzac, ze za bardzo pachnialoby to TWA.
    Coz, ateiscie tez moze byc potrzebna jakas namiastka niesmiertelnosci.

  308. @lonefather 9 września o godz. 21:51
    Dzięki! Słowa „pozdrówka” używam czasem sama i nie mam świadomości, że kogoś tu kopiuję. A Cynamona zupełnie nie pamiętam. On chyba jednak nie miał monopolu ani praw autorskich na ten termin.
    Pozdrówka!

  309. Czyżby desakralizacja lolka? Ojoj. Sic transit gloria sancti.

    http://www.newsweek.pl/polska/polityka/artur-nowak-czeka-nas-desakralizacja-jana-pawla-ii,film,432593.html?src=HP_Section_2

    P.S. Czy tylko mnie denerwuje sposób prowadzenia tego wywiadu? Obaj panowie się jąkają i przerywają sobie wzajemnie, a prowadzący skacze po tematach i zbija gościa z pantałyku. Ale to dobrze, że temat się pojawił.

  310. @Kostka
    9 września o godz. 18:16

    Dlaczego nikt nie zaproponował kaczki? W koronie a nawet z berlem?

    Kaczki wielokrotnie pojawiły się w wielu komentarzach, moim też, o Leunig’u, którego jeszcze raz polecam, http://www.leunig.com.au/works/cartoons
    Ale na ptaka narodowego nikt wcześniej nie zaproponował…..

    lonefather
    9 września o godz. 19:29

    ale Kaczka w genialnym sosie zurawinowym

    To lubię, rzekłem, to lubię!…….

  311. @zza kałuży @wbocek

    parszywy ludzki charakter……..samolubny gen…. „Richard Dawkins zaznacza, że jako istoty świadome, myślące, przewidujące mamy ogromną przewagę nad pozostałymi zwierzętami. Sugeruje, że pomimo tego, że najpewniej kierujemy się tymi samymi naturalnymi popędami, jesteśmy w stanie znając je, skutecznie nad nimi zapanować i wnieść do tego świata prawdziwą bezinteresowność i szczere emocje”.

    Dawkins ma po mojemu rację. Tak trochę. Nad atawizmem drapieżnej terytorialności i innymi niekontrolowanymi popędami gatunek homo może skutecznie zapanować. Na poziomie jednostkowym i nie zawsze, skąd przestępczość. Zbiorowo, w tłumie, ww. gatunek, pretendujący do przydomka „sapiens”, staje się na powrót prymitywną bestią, bez śladu sapientia, co skutecznie wykorzystują Napoleony, duce, fuhrery, słoneczka, wodzusie i politycy w ogólności, nadając atawistycznym agresjom kierunek i dorabiając im ideową gębę.
    Kraje/narody mają bardziej lub mniej skuteczne policje, sądy, więzienia i ew. szubienice, żeby jednostkowe napady atawizmu kontrolować. Przy braku takowych na gruncie polityki międzynarodowej, rządzi się ona prawem dżungli. Jeśli kraj A napadnie na kraj B, A nie ma żadnego 911, żeby zadzwonić o skuteczną pomoc.

    Ewentualne i prawdopodobne wykończenie przez homo „sapiens” obecnej biosfery i ewolucyjne samobójstwo może wyjaśnić „Paradoks Fermiego”, teoria nt. braku innych inteligentnych gatunków w Kosmosie, bo są one z natury samo-destruktywne, http://www.manyworlds.space/index.php/2017/02/01/do-intelligent-civilizations-across-the-galaxies-self-destruct-for-better-and-worse-were-the-test-case/ i https://en.wikipedia.org/wiki/Great_Filter

    Na zakończenie, wracając do wstępniaka, uważam że ptakiem narodowym powinien być jednak indyk, ze względu na nadymanie się i gulgotanie. Można by takiemu symbolowi doprawić ew. husarskie skrzydła, żeby przypominały o dawnej świetności. Z emblematem dywizjonu 303. A na głowę – biała piuska z antenką!

  312. Ewa-Joanna
    10 września o godz. 0:15

    „A mnie zawsze raziły owe „pozdrowionka” szczególnie po jakimś wrednym personalnym ataku. Były takie ni pies ni wydra.”

    Hehehehe… E-Jko, jestes jak powiew zdrowego powietrza.
    Zrobilo sie jakos kiczowato i idiotycznie; sprawa wyzszosci „pozdrowek” nad „pozdrowionkami” czy tez vice versa (nawet pombocek sie poddal, na odczepnego chyba).
    Tylko lonek potrafi cos takiego wymyslec…tym razem za poduszczeniem Nefci. (Nefcia 25 haiku kuchenno-kanapowych za kare).

    PS.
    Dzieki za troske powyzej. Wszystko u mnie juz w porzadku.

  313. @kruk
    Może to lepiej określiłas, że raczej niż miłości szukała urody życia. W tym szarpaniu sie, za urodą, w swym egoizmie, jest bardzo ludzka.
    Ktos zaproponował ciekawą analogie między Emmą Bovary a Don Kichotem. W młodości Emma naczytala się romansów i to ukształtowało jej psychikę. Don Kichot uległ czarowi powieści rycerskich. Te lektury oderwały obie postaci od rzeczywistości, żyły w bańce swoich ułud i rzeczywistość obeszła sie z nimi okrutnie.
    Kiedyś zirytował mnie André Malraux. Napisał wstęp do „Anny Kareniny” Szaloną miłość rosyjskiej arystokratki Anny porownal do szarpaniny normandzkiej mieszczki Emmy. Anną się zachwycil, a miłosne wyczyny Emmy uznał za nieciekawe, trywialne.
    Ja widziałem to odwrotnie; szaleństwo Kareniny do mnie nie przemawia, mnie nie przejmuje, a rozpaczliwe szukanie szczęścia (Urody zycia) tej mieszczki wzbudza, mimo egoizmu Emmy, współczucie.
    Może dlatego, że nie jestem snobem , jak Malraux, ani arystokratą i bliżsi mi są luzie z niższych warstw.

  314. @act

    Ja poduszczam lonka? W życiu, jedyny.

    Ale gdyby mnie ktoś szukał to jadę autobusem do pracy i będzie ciężki dzień i tydzień więc odmeldowując się, pozdrawiam

  315. Herstoryk
    10 września o godz. 3:01

    Tu się rozumiemy, Herstoryku. Badacze, siedząc na suficie albo jeszcze wyżej i z wysoka patrząc, niekoniecznie widzą realia, poza tym chyba są trochę zaczadzeni własnymi pomysłami, więc kiedy przechodzą od faktów do rokowań, wyobraźnia im buzuje jak u młodego byka. Tak więc masz rację: na poziomie jednej (na osiemnaście tysięcy) jednostki i ewentualnie niewielkich grup można nad atawizmami okazjonalnie zapanować (Milcz, atawizmie choć przez dwie sekundy!). Cała historia homo ledwo sapiens widzi mi się mniej więcej jak Dekalog i wszelkie kodeksy. Wiemy z doświadczenia, co jest dobre, co złe, spisujemy i w podskokach wracamy do grzeszenia. Niewiele się zmieniło od czasu, jak Kain zabił, a mama skradła.

  316. wbocek
    10 września o godz. 8:47

    Przepraszam, Herstoryku. Z powodu buszowania tysiąca myśli w młodej kapuście, zakończyłem nie tak jak chciałem. Oczywiście, ani zabicie Abla, ani straszne zabójstwo dwóch kobiet i trojga dzieci w Australii Zachodniej nie są przejawami atawizmu, lecz -zaawansowanej cywilizacji. Gdyby zabijanie wewnątrz jakiegokolwiek gatunku było zachowaniem danym przez naturę, gatunku tego szybko by nie było – tak sobie rozumuję prowizorycznie. Człowiek zabija bez opamiętania, a mimo to pogłowie jego rośnie – ale to wybryk natury. Zazdrość, potrzeba zemsty – to dość zaawansowane uczucia, więc widzę je raczej u człowiekowatych małp niż, dajmy na to, u kur. Choć widziałem u kolegi, kiedy popijaliśmy na podwórku przy jego leśnej chacie, jak kura ganiała za upatrzoną koleżanką i ją waliła dziobem w czub, a nawet się starała – w oko.

  317. @kruk
    10 września o godz. 2:12
    Tak mi się niezależnie wymyśliło, na chwilę przed grzecznym pójściem spać. A istnienie TWA do tej pory nieudowodnione…
    Aha, chciałem cię wesprzeć w boju pod poprzednim wstępniakiem, ale mi zabrakło odwagi cywilnej. W dodatku żądano tam dowodów w formie cytatów, a ja, wkroczywszy w wiek średni, notuję u siebie obniżenie kognitywne, to i na nic moje wsparcie. W każdym razie, w trakcie szybkiego apdejtowania się po przerwie blogowej (posty rozmywały się przed oczami od tempa) też powstało u mnie wrażenie, że Stachu został z…tentegowany za grzechy powstałe w wyobraźni tentegujących.

  318. 9 września o godz. 23:13
    Lonek – skoro cenisz mądrość, a za nią szczerość, to jak nic wielbisz naszego Świętego Ojca Świętego, odpowiedniego imienia którego nie pamiętam, ale nic nie szkodzi. Ważne, że naszego i że podwójnie świętego. Onże taki mądry, aż zadudni, oraz taki szczery, że jak mówił: osobowość ma być przezroczysta! Tak, że ten – jak mówi Neferka, co właśnie jedzie autobusem tak, że już dojechała. Za co jej chwała.

  319. 10 września o godz. 10:02
    Szary Kocie : stentegowany sam się stentegowal. Co wziął i oświadczył. Zauważasz różnicę?

  320. @Tanaka 12:51

    Powiedziałbym, że nawet kilka razy się tentegował. Niektórzy tak lubią.

  321. Cywilizacje w Kosmosie, zabijanie wewnątrzgatunkowe
    Herstoryk
    10 września o godz. 3:01

    wbocek
    10 września o godz. 9:14

    Mój komentarz

    Herstoryk (o cywilizacjach w Kosmosie),

    Przeczytałem zalinkowany artykuł o prawdopodobieństwie istnienia rozwiniętych cywilizacji w Kosmosie i o tym dlaczego nie zostały zaobserwowane w projekcie SETI – bo etap wysokiego rozwoju cywilizacji (współczynnik L w równaniu Fermiego) trwa bardzo krótko (w skali kosmicznej) i kończy się samozagładą.
    Mamy tylko jeden przykład rozwoju cywilizacji technicznej – Ziemię. Rozwój technologii wyposażył nas w narzędzia, dzięki którym możemy dokładnie obserwować co się dzieje z naszą Ziemią, a konkretnie z jej otoczkami – hydro i atmosferą (to w nich funkcjonuje życie). Atmosfera umożliwia życie, chroni życie i jej stabilność jest bardzo ważna. To jest to.

    Pozornie nieznaczące odchylenie w jej składzie i strukturze (np. dziura ozonowa, zawartość CO2) może radykalnie wpłynąć na nasze trwanie. To jest bardzo delikatny system – atmosfera + życie.

    Troszkę z badań Wenus i Marsa możemy powiedzieć, że CO2 najprawdopodobniej pełni jedną z zasadniczych ról. Takie założenia przedstawił autor.

    Wbocku (o agresji wewnątrzgatunkowej, która zabija w gatunku homo sapiens),

    Kura ma pistolet, by strzelić w pierś i zabić? Kura może tylko przegonić lub zranić inną kurę. Gdyby miała pistolet lub chociaż nóż, to – ciach – i rywala nie ma. Tak by to działało.
    Gdyby małpy miały łuki, to by się zabijały częściej. Ale odkąd małpy miały łuki, to stały się w pełni homo. Małpy bez łuków także zabijają swoich pobratymców lecz dużo rzadziej niż człowiek innych ludzi.

    Agresja łączy się z instynktami i szkód wielkich nie robi, bo olbrzymia większość gatunków nie ma czym zabijać.
    Pzdr, TJ

  322. Rozne sa ten tego rzeczy i sprawy, a wsrod nich i takie, ktore sa tak beznadziejne, ze strach, a wsrod nich sa petycje o wyprowadzenie religii ze szkol. Wiadomo, ze nic nie da ta petycja, ale podpisac trzeba…

    Podpisac mozna tutaj:

    https://secure.avaaz.org/pl/petition/Minister_edukacjipremier_Likwidacja_religii_w_szkolach_publicznych/?fwbngfb

    pozdrowka
    ~l.

  323. Tanaka
    10 września o godz. 12:47

    Moj ojciec zasluguje na to, zeby byc swietym. Problem w tym, ze jest ateista, wiec nie zostanie. Jak ja mam go nie wielbic, za jego ateizm,ktorym i mnie obdarowal?

    Oczywiscie, ze wielbie swojego ojca swietego. Innego zreszta nie mam. A ten tam, co go zwiesz „nasz” to ile on ma dzieci, czyli ile dzieci splodzil? O ile mi wiadomo, to zadnego… Jaki wiec z niego ojciec, sie zapytam?

    pozdrowka~l.

  324. Lewy
    Pamiętasz może film z Jankowską-Cieślak, jeszcze młodą i urodziwą, która na tyle się rozczytała w Pani Bowery i znalazła z nią powinowactwo duchowe, że w Warszawie późnych lat 70 niejako naśladowała przemyślenia i postępki swojej idolki?
    Zdegustowana mężem, nudną codziennością wybierała się np. do Mody Polskiej, by nakupić sobie pełno ciuchów z ówczesnej górnej półki, likwidując na poczet tego mieszczańskie oszczędności z PKO.
    Bożesz ty mój, pamiętam tylko moje zażenowanie tym pretensjonalnym, wydumanym gniotem, którego nie ratowała nawet ta świetna aktorka.

  325. Lewy
    Sprawdziłam. Chodzi o film „Pani Bovary to ja” w reżyserii niejakiego Zbigniewa Kamińskiego.

  326. @Lewy, 7:49

    Te lektury oderwały obie postaci od rzeczywistości, żyły w bańce swoich ułud i rzeczywistość obeszła sie z nimi okrutnie

    Ciekawa uwaga. Zwykło się, albo ja zwykłem, pojęcie „bańki” odnosić tylko do naszego cyfrowego, informatycznego świata.
    Uświadomiłeś mi, że tak było zawsze. Że ludzie zawsze żyli w bańkach informacyjnych, nie mylić z informatycznymi. Nawet w większych, bo komunikacja pozioma była dużo bardziej ograniczona. Szedł przekaz wertykalny z ambony. Ale już jego odbiór, rozumienie, przeżywanie ograniczały kulturowe, klasowe bańki.
    Może naiwnie odkrywam, że mówię prozą. Może nie powinienem się do tego przyznawać, żem głupi.
    Ot, radość mi sprawiłeś, zapładniając myślą nową parę moich szarych.
    Spoko, żadnych roszczeń alimentacyjnych nie będzie 😉

  327. @mag

    (zanim Lewy odpowie)

    Ja nie dalem rady Pani Bovary, ale sie mi widzi, ze gdy byla pisana, to nie byla ani gniotem, bo tak wtedy pisano, a poza tym chyba odegrala niemala role w przemianach obyczajowych.

    pozdrawiam
    ~l.

  328. @mag
    Jankowską-Cieślak pamiętam, ale historii z panią Bovary nie.
    Pani Bovary jest dla mnie postacia tragiczną, nieprzygotowana do życia. Ja nie twierdze, że jest to esencja kobiecości. i raczej nie chciałbym spotkac taka kobietę. Ale Flaubert miał odwagę „uczłowieczyć” kobietę, pokazując wszelkiej ludzkie wady, jej pragnienia, jej egoizm. Flaubert zresztą oswiadczył; „pani Bovary to ja”. Tak oświadczając zrównał kobiete z mężczyzna, bo wczesniej na ogól kobieta była przedstawianajako dodatek do mężczyzny (ech te wszystkie Heleny, Anusie, Basie u Sienkiewicza). Podobnie prawdziwa, żywą kobieta jest Molly w „Ulissesie” Joyce’a

  329. @szary kocie
    Ano wszyscy zyjemy w mniej lub bardziej przezroczystych bańkach. Jak byłem młody, to moja bańka była mało przezroczysta, a u małych dzieci w ogóle nic nie przepuszcza. Dziecku się zdaje, że jest pępkiem świata i w miare jak dorasta, ze zdumieniem stwierdza, ze w cale tak nie jest. Że są inni, którzy twierdza, że to oni sa tym pępkiem. Między pępkami może dojść i czesto dochodzi do poważnych konfliktów.
    Hume i Berkeley(biskup) , wychodząc od założenia, że świat spostrzegany przez zmysły jest tylko wrażeniem i że w cale nie da się udowodnić obiektywności źródła tych wrażeń (sen, wizje narkotykowe), wymyślili kierunek filozoficzny zwany solipsyzmem (solus ipse – jestem sam). Stworzyli więc podstawy filozoficzne pod ową bańkę.
    Choć już jestem stary, to tez czasami tak się zastanawiam ; No dobrze, niedługo umre, ale czy to możliwe, żeby ten świat dalej istniał w swych kolorach, bez podpórki moich zmyslów. Wiem, wiem, to dziecinada..ale na stare lata człowiek dziecinnieje i chcialby znowu naożyc na głowę owa bańkę.

  330. @mag
    Pani Bovary to nieszczęsna kobieta, która nikogo nie nasladowała.Jankowska=Cieslak była po prostu kabotynką, naśladując panią Bovary

  331. loniu
    10 września, g.13:45
    Nie książka jest gniotem, tylko film na kanwie.
    Zresztą cala wielka proza XIX-wieczna rozmaitej proweniencji (Balzak, Stendhal, Tołstoj, Hamsun itd), poza Dostojewskim, już do mnie nie trafia. Za młodu przebrnęłam i chwatit. Ten rytm narracji mnie usypia, a psychologizowanie, w odniesieniu do bohaterów (jeszcze daleko od Freuda) wydaje się mało odkrywcze.

  332. @Kostka
    9 września o godz. 18:16

    Ten ptak i inne ptaki-symbole się pojawiły, ale wątek się nie rozwinął w przypadku kaczki, kury i gęsi, więc te symbole słabe są. Znaczy, słabe są te symbole, które nie zacietrzewiają dyskusji.

  333. @tejot
    10 września o godz. 13:15

    O, przepraszam za poprzedni wpis. Wątek kury jednak zaistniał. To dodam dwa grosze – kura nie ma pistoletu i nie działa w pojedynkę, ale grupowo to zadziobie. A w pojedynkę pisklaka też da radę. O zadziobywaniu przez bociany wspominać nie będę z przyczyn wiadomych.

    P.S. kaczka potrafi młode zadeptać.

    P.P.S. O rybkach, terytoriach i dawnych tekstach Lorenza (tego od gęsi „myślącej magicznie” – ha, wszystkie symbole przywołałem) już nic nie napiszę, bo wbocek znów się skameleoni w górala.

  334. paradox57
    10 września o godz. 12:53 Są tacy co lubią, bo lubią. albo tacy co lubią, bo ich coś gna do lubienia tentegowania za pomocą sietentegowania. Zwłaszcza dlatego, że nie są tentegowani. Tacy oni orły i bociani.

  335. Poniewaz moj komentarz „Wyborczy thriller w Szw” czeka na moderacje (nie wiedzialem o czekaniu) umieszczam tu, choc nie na temat. Przepraszam.

    Badanie przy urnach wyborczych (VALU) dalo wynik 70% wyborcow nie chce wplywu SD (Szwedzcy Demokraci) na przyszly rzad. Badanie przed wyborami (TV4) dalo wynik 57% wyborcow nie chce wplywu parti skrajnych, SD i Vänster (postkomunisci), na przyszly rzad.

    Oddano ok 83% glosow. Dokladna cyfra bedzie w srode, po policzeniu glosow zagranicy i zmianach glosow. Jeden procent mniej jak 2014 okolo.

    Po fiasku tzw „umowy grudniowej” najbardziej prawdopodobny rezultat bedzie rzad ponad podzialem na bloki. Tylko taki rzad bedzie mial mandat na rozwiazanie strukturalnych problemow. Najwazniejsze sa budownictwo mieszkaniowe, integracja migrantow (koszty w obu przypadkach) i podniesienie swiadczen emerytalnych. Tzw „glosowanie portfelem” nie mialo znaczenia w tych wyborach. Najwieksze znaczenie miala poprawa sluzby zdrowia (56%). Dostepnosc ograniczona brakiem lekarzy, pielegniarek. Zla wiadomosc dla Polski. Problemy migracji na osmym miejscu waznosci.

    Jezeli chodzi o ptactwo, mam zdanie odrebne. Jedynym ptakiem zaslugujacym na „trzy diamenty” jest albatros wedrowny. Doskonalosc ok 1:27. Rozpietosc ok 3m. Zerowe zuzycie energi przy szybowaniu (dwa rodzaje szybownictwa na zablokowanych skrzydlach). Energie zuzywa praktycznie jedynie przy starcie (bieganie i ruch skrzydel). Samostateczny uklad skrzydel, zwroty wykonuje zmieniajac polozenie srodka ciezkosci. Czy nadaje na herbowy symbol nad Wisla przekonany nie jestem.

    pzdr Seleukos

  336. mag
    10 września o godz. 13:37

    Pamiętasz może film z Jankowską-Cieślak, jeszcze młodą i urodziwą,…. ** * * * Co to sie w narozie porobiło! A ja lubiłem tą młodą J-C. Weźmy taki film: „Trzeba zabić tę miłość”, albo inne takie. A Ona, że męża z oszczędności co i raz opróżniała? I jakoś tak nie tak sie zestarzała. całkiem inaczej niż Beata Tyszkiewicz, albo danuta Szaflarska

  337. @Szary Kot 10 września o godz. 10:02

    Stachu nie został wytentegowany, tylko sam się wytentegował. Zapowiedzi usunięcia się z blogu publikował zresztą wcześniej niejednokrotnie, a jeszcze wcześniej publikował ciurkiem docinki pod adresem ateizmu i ateistów. Wycofał się z blogu po to, żeby nie udzielać odpowiedzi na nasze proste przecież fachowe pytania, które dla psychiatry (Stachu twierdzi, ze nim jest) nie powinny przedstawiać problemu.

    Co do kruka – też po prostu nie doczytałeś. Od jak dawna czytasz forum ateistów?Przypomnę tylko jej najnowszy wyczyn – który chyba nawet ty pamiętasz?

    Na marginesie 6 września o godz. 15:15
    @kruk 6 września o godz. 2:11
    Moje wspomnienia mialy tylko uwiarygodnic to, co teraz mowie.
    Twoje wspomnienia??? Znowu chcesz się wygłupić? Kilka dni temu schlastałaś Tobermory za coś, co napisałam ja, w dodatku kompletnie przeinaczając moje słowa. Gdy wytknięto ci fałsz, raczyłaś nie zareagować. Skoro tak wyglądają twoje „wspomnienia” sprzed kilku dni, to z jakiej racji powołujesz się na dawniejsze? Żeby „uwiarygodnić to co mówisz”? Przecież to są jawne kpiny z blogowiczów.

  338. O przepraszam, nie doczytałam dalej. Teraz widzę, że Szary Kot już został tego, ehem, naprostowany 🙂

  339. tejot
    10 września o godz. 13:15

    Mówisz dużo mądrych rzeczy, tejotku, czasem aż za mądrych. Oto taka właśnie rzecz:

    „Agresja łączy się z instynktami i szkód wielkich nie robi, bo olbrzymia większość gatunków nie ma czym zabijać”.

    Tego nie wymyśliłem ja, lecz mądrzejszy ode mnie niecyklista: Agresja nie ŁĄCZY SIĘ Z INSTYNKTAMI, bo JEST instynktem. Szkód wielkich nie robi, bo natura nie dla robienia szkód ją wytworzyła, lecz dla zachowania gatunku, dla selekcji, nie dla eliminacji. Stąd walki godowe czy walki starych z młodymi o panowanie nad stadem są najczęściej rytualne, a nie na śmierć i życie. I są walki, które są bardziej tańcem niż walkami, np. udawane walki batalionów. Dlatego tak mi się podobał zwyczaj dawnych Eskimosów Ammassalimiutów. Dwaj wrogowie wchodzili w krąg plemienny i naparzali się słowami. Kto najdowcipniej mówił i mocniej nawrzucał przeciwnikowi, ten wygrał. Plemię miało wielką uciechę.

  340. @seleuk|os|10 września o godz. 15:23

    Albatros wędrowny – jak najbardziej. Piękno, majestat, oszczędność energii i w dodatku wytrawny uwodziciel.

    https://www.youtube.com/watch?v=kw0u2kudn78

  341. Tanaka
    Jankowska -Cieślak zestarzała się jakoś bardzo wcześnie i brzydko. Fakt. Już w „300 milach do nieba” (gdzie grała mamę dwóch braci uciekinierów do Szwecji) miała ledwie 40 lat, a zmarchy bardziej babciowe.
    Ale gdy się promiennie uśmiechnie, jej niepowtarzalny urok powraca, bo to on o decydował o jej „amatorskiej”, bynajmniej nie klasycznej urodzie.
    Aktorką była i jest świetną, może nie dość docenianą, bo nigdy nie robiła za celebrytkę, a przecież była laureatką Złotej Palmy w Cannes za rolę w węgierskim filmie „Inne spojrzenie” a także polskich Orłów filmowych za kobiecą rolę pierwszoplanową w filmie „Rysa”.

  342. Na marginesie
    10 września o godz. 15:56
    Dziekuje
    https://www.youtube.com/watch?v=uMX2wCJga8g
    pzdr S

  343. @seleuk

    Albatros sie nad Wisle absolutnie nie nadaje z 3 powodow:

    1 – caly bialy i kazdy brud bedzie widac z daleka
    2 – za doskonaly jak na polskie „jakos to bedzie”
    3 – za dostojny w tym swoim szybownictwie, a w umeczonej to „narobic sie” jest na czele

    pozdrowka
    ~l.

    ps Jak bardzo bym chcial, zeby w Umeczonej byly takie problemy jak w Szwecji…

  344. @seleuk|os| 10 września o godz. 16:01
    wind lift = outboard engine – znakomite!

  345. @lonefather 10 września o godz. 16:02

    No i nie miałby gdzie rozpostrzeć skrzydeł. Ten albatros.

  346. seleukos
    „Jedynym ptakiem zaslugujacym na „trzy diamenty” jest albatros wedrowny. Doskonalosc ok 1:27. Rozpietosc ok 3m. Zerowe zuzycie energi przy szybowaniu (dwa rodzaje szybownictwa na zablokowanych skrzydlach)”.
    Te „trzy diamenty” doskonałości ptaka, tu – albatrosa, to określenie fachowe, czy wymyślone przez ciebie?
    A co powiesz o eleganckich, wysmukłych flemingach różowych?
    Byłam nimi zauroczona, gdy zobaczyłam je po raz pierwszy na żywo taplające się z godnością w jakimś jeziorku w okolicach Alicante (Hiszpania).

  347. @tejot
    10 września o godz. 13:15

    Rozwój technologii wyposażył nas w narzędzia, dzięki którym możemy dokładnie obserwować co się dzieje z naszą Ziemią,

    Prawda! Ale bardziej istotne jest, że rozwój technologii jest lewarem, który N-krotnie zwiększa możliwości wywierania wpływu naszego gatunku na otoczenie i na siebie samych. W teorii wpływ ów powinien kierować się rozsądkiem, przewidywaniem, empatią, szacunkiem dla środowiska, którego jesteśmy przecież częścią. W praktyce, technologia jest gigantycznym wspomożeniem dla drapieżnej samolubnej chciwości „inwestorów” i akcjonariuszy, żądzy władzy psychopatycznych „przywódców”, agresji, krótkowzrocznego zaspakajania płytkich zachcianek i dla grabienia i wykorzystywania słabszych, zarówno ludzi, jak i innych gatunków. Patrząc chłodnym okiem na świat i ludzi, przy zastosowaniu biblijnego „po owocach ich poznacie”, trudno być optymistą.

    @albatros
    Zachwyty nad ptaszkiem są jak najbardziej na miejscu. Choć populacja szybko się kurczy, https://pl.wikipedia.org/wiki/Albatros_w%C4%99drowny i jest bodajże zagrożona.

    Indyk jako ptak narodowy lepszy, nie wyginie, szkoda, że nikomu się nie spodobał 🙁

    Ogólnie Pesymistycznie choć z 🙂 pozostaję, etc.

  348. @tejot 10 września o godz. 13:15
    Kura ma pistolet, by strzelić w pierś i zabić? (…) Gdyby małpy miały łuki,(…) Małpy bez łuków także zabijają swoich pobratymców lecz dużo rzadziej niż człowiek innych ludzi.

    Ehm, ten tego, gdybym wstał dzisiaj lewa nogą to teraz bym zaczął się pieklić, ze „nikt moich komentarzy nie czyta”.

    Jakiś, raczej niedawny czas temu podawałem link do publikacji (omawiających artykuł w „Nature”), która to praca porównywała – liczbowo i konkretnie – wewnątrzgatunkową śmiertelność czy inaczej badającej „jak zabójczy dany gatunek jest dla siebie samego”. W artykule są konkretne liczby i gatunek ludzia także był włączony do porównań. O ile pamiętam podawałem też link do omówienia owego artykułu z „Nature” po polsku.

    Ze wszystkich porównanych zwierzątek ludź WCALE nie był najbardziej dla siebie zabójczy. Pomimo posiadania łuku.

  349. mag
    10 września o godz. 16:16

    Trzy diamenty to nie ja wymyslilem. To przeczytalem o bocianie (chyba @lonefather, odznaka szybownictwa). Bocian tez szybuje, ale musi miec pomoc. Lata w kluczu (grupowo szybuje). Wtedy zuzywa mniej energii na opor tzw „indukowany”. Ten co pierwszy leci ma najwiekszy opor. Dlatego w locie zmieniaja prowadzacego. Samotnie nigdy by nie przelecial tej odleglosci. Albatros okraza ziemie samotnie.

    Niestety @mag o lataniu flamingo (technice) nic nie wiem.

    Pzdr Seleukos

  350. @Herstoryk 10 września o godz. 16:23

    Indyk się spodobał, po prostu nie nadążam z komentowaniem.
    W Hameryce indyk kojarzy się z dziękczynieniem – i konflagracją.
    https://www.youtube.com/watch?v=hXESqkUf2IU

  351. @zza kałuży 10 września o godz. 16:27
    Czyta, czyta. Nie bój nic.

  352. @lonefather 16:02

    Jeśli wziąć pod uwagę powód nr 3, czyli „narobić się” to szlamnik rycyk by się nadał.

  353. @@mag, seleuk

    Trzy diamenty sa dodawane, a moze byly kiedys dodawane za wysokosc osiagnieta w szybowcu, za czas przelotu „po trojkacie” i ostatni za odleglosc przelotu w 24 godziny. Jakies minima sa zapewne, ale tak dawno czytalem, ze czas zatarl pamiec.

    Nie wiem czy albatrosy lataja o trojkatach i jak tam u nich z wysokosciami jest, ale w wypadku albatrosa bym sie nei krepowal drobiazgami i od razu dal wszystkie 3, a moze nawet i 2 dodatkowe, bo tak sa piekne w locie.

    @seleuk
    Czy onefaktycznie lataja dookola swiata, czy to tylko taka literacka fraza?

    pozdrowka
    ~l.

  354. paradox57
    10 września o godz. 16:55

    Na albatrosa mielby sie nadac, czy na co innego?

    pozdrowka
    ~l.

  355. lonefather
    10 września o godz. 17:10
    Niektore lataja, niektore nie. Indywidualisci. Najciekawsze jest, niektore „gubia” siebie. W pulapke. W strefie rownikowej jest bezwietrznie. Najczesciej. Jak wieje, pojedynczy osobnik moze dostac na polnoc. Wtedy jak przestaje wiac, lokalnie, nie moze z powrotem na poludnie. Jest w pulapce.

    Teraz te wszystkie zachowania sa mozliwe do badan (GPS). Mnie najbardziej interesuje technika tego dynamicznego latania. To ma zwiazek z zeglarstwem, ale nie bede zanudzal. Z regatami.

    pzdr Seleuk

  356. @lonefather

    Na albatrosa to nie, za dużo macha skrzydłami. Ale zrobić 10 000 km jednym etapem to nie w kij dmuchał. Namachać się trzeba.

    Albatrosy potrafią szybować tuż nad falami. Wykorzystują przepływy powietrza nad nimi. Ale to już raczej domena fizyków.

  357. @Szary Kot
    Dziekuje za solidarnosc. Powiedziales eufemistycznie, ze @Stachu39 zostal „tentegowany”. Ja uwazam, ze trzy osoby zrobily mu regularny mobbing a czwarta im serdecznie sukcesu pogratulowala. Jak inaczej nazwac odsylanie psychiatry-ateisty do odmawiania rozanca, egzorcyzmow i nawet poddawanie w watpliwosc jego zawodu? Trudno sie dziwic reakcji @Stacha39.
    Myslalam, ze w tej sprawie napastnicy zlozyli juz bron. Ale nie najzacieklejsza ateistka bloga. Zadalam wiec sobie trud i poszukalam cytatow pod poprzednim wstepniakiem.

    @Na Marginesie 5 wrzesnia, 21:16
    Gdzie i kiedy twierdzilam, ze „czlowiek wierzacy musi byc odmozdzony”?
    @Na Marginesie 5 wrzesnia, 21:21
    Nazwanie zwierzeciem przez odmozdzonego kiecuna jest dla mnie zaszczytem.

    „Kiecun”, „odmozdzony” – nie tylko w odniesieniu do „kiecunow” – to stale elementy dyskursu tej
    pani. Bardzo mnie zaskoczylo, ze bedac tak wojownicza i nigdy niezmieszana uwagami innych, nawet red.Kowalczyka, nagle dostaje amnezji.
    Jak sie komus chce, moze poszukac innych rownie kulturalnych komentarzy tej ateistycznej bojowniczki, jest ich w historii bloga obfitosc. Dla mnie sprawa jest zamknieta.

  358. @zza kałuży
    10 września o godz. 16:27

    A ludź w tych badaniach był podawany globalnie, czy w rozbiciu na frakcje? Czy tu ktoś nie podawał też linka do zestawień, w których to pokazywano „najkrwawsze” plemiona ludziów z Ameryki Południowej (Yanomamo i inni), gdzie śmiertelność mężczyzn wynikła z zabójstw dochodzi do parudziesięciu %?

  359. Herstoryk
    10 września o godz. 16:23
    @tejot
    10 września o godz. 13:15

    Rozwój technologii wyposażył nas w narzędzia, dzięki którym możemy dokładnie obserwować co się dzieje z naszą Ziemią,

    Prawda! Ale bardziej istotne jest, że rozwój technologii jest lewarem, który N-krotnie zwiększa możliwości wywierania wpływu naszego gatunku na otoczenie i na siebie samych.

    Mój komentarz
    Jestem tego samego zdania.
    Z powodu tego, że na przykładzie ziemskiej cywilizacji można zaobserwować, ze troska o planetę, na której rozwinęła się cywilizacja, o atmosferę, wodę, lasy, itd. przegrywa z mechanizmami ekonomicznymi, które napędza pazerność, chciwość, obojętność dla przyszłości, kult wzrostu, przyrostu, rozwoju, który jest pasywny i staje się coraz bardziej szkodliwy dla planety, itd.,
    istnieje hipoteza tłumacząca, ze projekt SETI nie wykrył w Kosmosie żadnych sygnałów od cywilizacji, ponieważ cywilizacje trwają bardzo krótko, szybko giną w samozagładzie.
    Hipoteza oparta na jednym jedynym przykładzie – naszej cywilizacji, która jeszcze nie popełniła samobójstwa, ale jak wynika z wszelkich pomiarów, jest na dobrej drodze ku temu.
    Pzdr, TJ

  360. @kruk 17:31

    To wszystko już zostało wcześniej wyjaśnione, nawet z cytatami zainteresowanych. Więc albo nie przeczytałaś ich uważnie, albo ponownie wykręcasz, łącznie ze swoim udziałem w tej „dyskusji”.
    Nader wybiórczo.

  361. @lonefather
    Czuję, że masz jakąś ptakowatość wpisaną w swój profil psychofizyczny, bo piszesz o ptakach z wyraźnym zrozumieniem i pewną fascynacją.
    Znam cię wszak z autopsji, więc wyobrażam sobie ciebie bez trudu z rozpostartymi silnymi ramionami jako skrzydłami, wyciągniętym jak struna kadłubkiem przechodzącym w długie nogi.
    Gdybyś jeszcze miał różowe pióra, to wzięłabym cię za flaminga.

  362. @zza kałuży
    10 września o godz. 16:27

    Ludziow na glowe bija w ludziow zabijaniu komary (moskity), ktore roznoszac malarie zabijaja najwiecej.

    pozdrowka
    ~l.

  363. mag
    10 września o godz. 17:52

    Piekna wizja, ale ja jestem koniarz. Nakoniach sie nieco wyznaje, a na ptakach to najbardziej na talerzu. Wyzej napisalem ciut uwag z obserwcji, polaczonych z wiadomosciami z fizyki na poziomie szkoly podstawowej. A Ty juz mnie eksertem obwolujesz. Mile, ale stanowczo za duzo.

    pozdrowka
    ~l.

  364. @mag 17:52

    Mam nadzieję, że pisząc „autopsja” masz na myśli pierwsze znaczenie, nie drugie, określenia. Jakoś nie widzę Cię, pochyloną, ze skalpelem, nożyczkami, piłami i nożami, nad @lonefatherem rozpiętym na stole sekcyjnym.

  365. Na marginesie
    10 września o godz. 15:56
    cóś za cienkie te skrzydełka rozpostarte. Taki ptak musi swoimi skrzydłami wypełnieć całą przestrzeń tego tła, które jest czerwone. A ty dziób może i długi, ale pióra wąskie. I z czym tu do husarskich piór? 🙂

  366. Paradox57
    Chyba nie pomyliła ci się dwuznaczna trochę autopsja z sekcją.
    Gdzieżbym mogła @lonia rozkładać na czynniki pierwsze.

  367. kruk
    10 września o godz. 17:31
    Tak pomyślałem, że jak już dwie osoby odniosły takie wrażenie, to mogą być podstawy pod zgodny z twoim osąd, inne niż awanturniczość czy zła wola. Nie odpowiadam za niczyje dawne lub niedawne sprawki, jak też dokładne przeanalizowanie tysięcy wpisów przekroczyłoby czas, jaki przeznaczam na udział w tym forum. A uważam ten czas za przyjemny i staram się innym go nie zatruwać.
    Określenie księdza mianem odmóżdżonego kiecuna wywoła u jednych poczucie nadmiernej, niesprawiedliwej generalizacji (bo przecież nie wszyscy to odmóżdżeni kiecuni) a u innych – niedosyt, że tylko jednemu się przywaliło (a oni przecież wszyscy tacy). I tak się toczy światek.

  368. Ufffff…. juz blady strach na mnie padl, a tu sie wyjasnilo, ze nic mi nie grozilo. Czyli strachy na lachy. Zyje i zyc bede.

    pozdrowka
    ~l.

  369. @kruk 10 września o godz. 17:31

    Dla mnie sprawa jest zamknieta.
    Dla mnie nie jest. Publikujesz insynuacje i oczywiste łagarstwa.
    A skoro już mnie prześladujesz, to mam prawo od obrony.
    Oczywista oczywistość, moja miła.

  370. @mag

    Właśnie nie. My generalnie i normalnie mówimy o tych czynnościach sekcja, ale jak chcemy być tacy ą i ę, żeby wydać się bardziej światowi i dla ludzi spoza środowiska zewnątrz, to nazywamy je autopsją.
    Tacy jesteśmy.

    W gruncie rzeczy to dosyć proste, takie rozkładanie. Trochę siły, sporo umiejętności nabywanych z praktyką. I poszłooo.

  371. konstancja
    10 września o godz. 18:22
    Oj, rzeczywiście nie można zostawiać tyle miejsca czerwonym! Przyszło mi na myśl, że albatros po odpowiednim przedłużeniu nóg (cuś a la bocian) pasowałby świetnie do krzyża. W każdym razie lepiej, niż te nieszczęsne orły, które pokazała @mag. Brr…

  372. Szary Kot
    10 września o godz. 18:57e kiecuny, to oczyista oczywistosc, ktora kazdy widzi na wlasne oczy, wiec bezdyskusyjna.

    Co innego kwestia „odmozdzenia”. Tu stanowcze zaprzeczenie, gdyby byli odmozdzeni, to nigdy by nie zajeli takiej dominujacej pozycji. Niespecjlanie wysoki poziom kiecunow ujawnia za to co innego, mianowicie to, ze ludek bozy jest odmozdzony, ze kiecunom pozwala sie skubac i manipulowac. Ale to ostatnie to juz jest dzielo kiecunow, ktorzy niczym innym sie nie zajmuja, jak wlasnie odmozdzaniem i trzymaniem w odmozdzeniu ludu bozego.

    pozdrowka
    ~l.

  373. @lonefather 10 września o godz. 17:55
    Ludziow na glowe bija w ludziow zabijaniu komary
    Ty lepiej dodawał emotikony, jakies uśmieszki czy cóś, żebym wiedział, że żartujesz.
    Bo na poważnie to tój wpis sensu by nie miał. W dyskusji chodzi(ło) o wewnątrzgatunkową agresję.

  374. Nazwanie zwierzeciem przez odmożdźonego kiecuna jest dla mnie zaszczytem…
    Bo tak jest.

    Powtarzam pytanie do sfrustrowanej pani kruk:
    Gdzie i kiedy twierdzilam, ze „czlowiek wierzacy musi byc odmozdzony”?
    Przytocz cytat albo przeproś, bo zaczynam mieć dosyć twojej nagonki.

  375. @lonefather 19:06

    Jedynym zadaniem kleru kościoła katolickiego jest zapewnienie trwania kościoła katolickiego.

  376. @tejocie
    Mam cos dla Ciebie,no i dla innych, którzy szukaja sensu w historii.
    Artykuł kontrowersyjny ale dający do myslenia.
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/politykaekstra/1760906,1,imperium-mimo-woli.read

  377. @lonefather 10 września o godz. 19:06

    Forumowym kneblowiczom nie podoba się samo słowo „odmóżdżenie”.
    Nie wiedzą, czym je ugryźć – więc uciekają się do łgarstw.

    W zakresie łgarstw i pomówień kruk ma już niezłe osiągnięcia – o ile pamiętam, całkiem niedawno pomawiała Tanakę o gloryfikację Stalina, czy coś w tym rodzaju. Ona po prostu nie umie czytać i reaguje emocjonalnie i bezsensownie, zapewniając – bez żadnych podstaw – że czytać umie.

  378. @paradox57 10 września o godz. 19:08

    Tak! Nie tylko trwania, ale rozrostu.

  379. @konstancja 10 września o godz. 18:22

    Z tłem żaden problem. Może być para albatrosów, prawidłowo po katolicku rozpostartych. Można i jeszcze domalować gwoździe i cierniowe korony – będzie prześlicznie 🙂

  380. @bubekró 10 września o godz. 17:32
    A ludź w tych badaniach był podawany globalnie, czy w rozbiciu na frakcje?

    Już nie pamiętam.

    zza kałuży 25 sierpnia o godz. 7:10
    How Human Violence Stacks Up Against Other Killer Animals
    https://news.nationalgeographic.com/2016/09/human-violence-evolution-animals-nature-science/

    zza kałuży 25 sierpnia o godz. 7:17
    Wnioski z tego samego artykułu w Nature o którym była mowa w poprzednim linku, ale przedstawione w postaci króciutkiego filmiku.
    https://www.businessinsider.com/studies-animals-killing-own-species-human-comparison-science-2016-10

    zza kałuży 25 sierpnia o godz. 7:24
    Ktoś po polsku pisze o w/w artykule:
    http://www.listyznaszegosadu.pl/pl/article_print.php?id=673108

  381. @Wujaszek Wania
    Wracajac do lososi. Nie wiem jak zostal przyjety w Polsce, ale na swiecie blyszczal odkrywczoscia w dziedzinie niezwyklych zastosowan mechaniki kwantowej niejaki Deepak Chopra. Praktykowal medycyne „alternatywna” i byl wielka figura New Age. Swoje madrosci glosil w telewizji amerykanskiej, a jego ksiazki mozna bylo znalezc w ksiegarniach na calym chyba swiecie. Mial tabuny wyznawcow, co niektorych amerykanskich uczonych zezlilo i sprawili mu niezle lanie w telewizji. Podobno bronil sie, ze jego wycieczki w kwanty mialy charakter metaforyczny. Fajny sposob obrony, czyz nie?

  382. @ kruk
    10 września o godz. 17:31

    „Jak inaczej nazwac odsylanie psychiatry-ateisty do odmawiania rozanca, egzorcyzmow i nawet poddawanie w watpliwosc jego zawodu?”

    Eh, nie łżyj aż tak bezwstydnie.
    Kto odsyłał „psychiatrę-ateistę” do odmawiania różańca?

    Czy to naprawdę takie trudne, odróżnić pytanie od sugestii?
    I dlaczego niby logicznie myślący człowiek miałby odsyłać do różańca psychiatrę, który mówi, że praktyki religijne pomagają jego pacjentom?
    Po co ci takie prymitywne insynuacje?
    Liczysz na lenistwo umysłowe i krótką pamięć czytelników tego blogu?

  383. paradox57
    Pozostając przy tematyce funeralnej, pragnę zauważyć, ze zamiast swojskiej – jak by nie było – stypy, mamy konsolację.
    No i popacz tylko, od razu rzecz się uwzniośla i nabiera smaczku ę, ą.
    Wypadałoby zapytać samego zainteresowanego, ale jemu już chyba zarówno.

  384. Na marginesie
    Widzę, że dizajn cię kręci i masz coraz to ciekawsze wizje użycia ptaków w patriotycznej sprawie. Albatrosa już wstępnie „ubrałaś”.
    Masz może pomysł na flaminga?

  385. Frasyniuk do Biedronia: Robercie nie przeszkadzaj…
    I do telewidzów: czekać do lutego na Biedronia to tak, jak popełnić samobójstwo, lepiej się od razu położyć do łózka i czekać na śmierć
    A wszystko to w odpowiedzi na krytykę Barbary Nowackiej za jej przyłączenie się do Koalicji Obywatelskiej.

  386. zza kałuży
    10 września o godz. 19:07

    To nie zarty. Tylko cytat. Gdzies widzialem takie zestawienie przed paru laty, gdzie na samym dole byl Zarlacz Bialy z bodajze mniej niz 10 ludzi rocznie, w srodku ludzie zabijajacy rocznie kilkadziesiat tysiecy, wyzej GLOD co zabija kilkaset tysiecy, a na szczycie wlasnie komar roznoszacy malarie z srednio cos ponad dwa i pol miliona ludzi rocznie. Oczywiscie zabija malaria, ale to komar ja roznosi. Co ma sens identyczny z tym, ze ludzi zabijanych przez ludzi zabijaja maczety, kule karabinowe, czy inne srodki zabijania.

    pozdrowka
    ~l.

  387. @lonefather
    10 września o godz. 19:06
    Co do organizacji i jako ogólnie prawidłowy opis – zgoda, po stokroć zgoda! Ale też: (teza) w tej obrzydliwej organizacji zdarzają się porządni ludzie, do których ta obrzydliwość nigdy nie dotrze, jeszcze nie dotarła, zaczyna dopiero docierać, lub się już całkiem pokapowali i mają dosyć. Niektórzy to walną w cholerę, inni będą się męczyć ad mortem. Kontrateza: obowiązkiem intelektualnym człowieka jest się pokapować ASAP, a po pokapowaniu się – coś zrobić (np. walnąć przynależność w cholerę i jeszcze ostrzegać innych przed wdepnięciem). Inaczej jest się cynicznym draniem, których w szeregach sukienkowców pełno. Bo wielu się pokapowało, to pewne.

  388. @kruk, 19:34

    niestety nazwisko tego pana nic mi nie mówi, ale chyba nie musze tego żałować.
    Po wielkiej fali buntu młodzieży w Europie i USA w końcówce lat 80. dotarło również do nas, za żelazną kurtynę, trochę łososi, ale też trochę ożywczych myśli i prądów. Takich które zainspirowały rozwój psychiatrii humanistycznej czy psychoterapii.

  389. @Tobermory
    Niedawno @wbocek cos pisal o roznicach w tekscie nadawanym i tekscie odbieranym. W wypadku tego sporu takie roznice mogly byc miedzy Toba i mna, i to w dwie strony. Twoje ostatnie pytanie moglabym zadac Tobie. Daleko to nas nie zaprowadzi. Faktem pozostaje, ze @Stachu39 poczul sie obrazony i pozegnal sie z blogiem. A Ty orzekles, ze odpoczynek od bloga dobrze mu zrobi.

    Wracajac natomiast do meritum, to pamietam, ze przytoczyles przypadki zaburzen psychicznych wywolanych wychowaniem religijnym. @Stachu39, ze swej strony zaobserwowal, ze niektorym jego pacjentom wiara pomagala w walce z choroba. Czy nie pomyslales, ze jedno drugiego nie wyklucza?
    Przypomniala mi sie wczoraj historia sprzed lat. Jeden moj bliski znajomy opowiadal mi o smierci swojej matki, wiesniaczki z Podlasia. Otoz ta kobieta, zdajac sobie sprawe, ze umiera, zaczela odmawiac znane sobie modlitwy i kiedy je skonczyla, powiedziala: „Teraz moge juz umrzec”. I
    umarla. Najwyrazniej wiara ulatwila jej umieranie.
    Natomiast Twoja teze o religii jako przyczynie problemow psychicznych moge potwierdzic wlasnym
    doswiadczeniem. Jako dwunastolatka przezylam bardzo silna traume, kiedy jednemu spowiednikowi wpadlo do glowy, zeby pokierowac moim zyciem. Najpierw chodzilam zrozpaczona nie wiedzac co robic, potem szczesliwie stawilam opor. Wspomnienie traumy mam jednak ciagle zywe.

  390. @lonefather
    10 września o godz. 20:13

    Tym komarom robiono GMO, aby się malarii nie dały – znaczy jej na gapę nie przewoziły (nie przefruwały, jak już o skrzydlatych istotach piszemy), ale nie wiem, co w końcu z tego wyszło. GMO miało zwalczyć zło.

  391. wujaszek wania
    Moim zdaniem Frasyniuk ma rację i ma rację Barbara Nowacka.
    Nie pora rozwijać pawi ogon (Biedroń), gdy larum grają.
    Najważniejsze teraz, to zatrzymać PIS. Już wystarczy demolki+ pod chytrym chwytem typu 500+ itp.

  392. @lonefather 10 września o godz. 20:13
    To nie zarty.
    A zatem mówimy o dwóch zupełnie różnych rzeczach.

    Chyba że ludzie potrafią swoim działaniem także wkurzyć komary i to do tego stopnia, że na plenarnym posiedzeniu Komitetu Centralnego Samoobrony Komarów Przed Ludźmi już dawno temu jednogłośnie wszyscy członkowie i wszyscy sekretarze KC uchwalili plan przeciwdziałania ludzkiej agresji przeciw komarom. 😉

  393. @mag, 20:06

    Pozostając przy tematyce funeralnej, pragnę zauważyć, ze zamiast swojskiej – jak by nie było – stypy, mamy konsolację.

    Pojęcia stypy i konsolacji nie do końca się pokrywają. Wprawdzie „konsolacja” również oznacza ucztę po pogrzebie, ale nacisk położony jest na pocieszenie żałobników.
    Podczas gdy stypa to nazwa uroczystego poczęstunku pochodząca od łacińskiego słowa stipis, które oznaczało składkową ofiarę i jednocześnie drobny pieniążek wkładany zmarłym w usta. Czyli akcent położony jest na osobę zmarłą.
    Przez lata nie używano słowa konsolacja. Przypuszczam , że przywołano je teraz, bez szczególnego wnikania w znaczenie, dla celów marketingowych, ze snobizmu. Bo brzmi bardziej wyszukanie.

  394. @mag, 20:22

    też tak myślę.

  395. Z blogu sie nie wytentegowałem, tylko sobie odstawiłem, ale nie całkowicie. Tzn nie zaciągałem się (nie pisałem). Z uzależnieniami mam w ogole problem – mimo potępienia przez bliskich nadal kurzę cygarety.
    Jak zwykle nie dotrzymałem przyrzeczeń i włączam się.
    Na początek odpowiem na uporczywe pytania Na marginesie.Nie wiem nic o skutecznej metodzie leczenia homoseksualizmu.Gdyby taka metoda była i byliby chętni, dlaczego nie.Jeśli można zmieniać płeć, to można by było ew. zmieniać kierunek popędu.Teraz sytuacja się zmieniła i heteroniemormatywnośc jest bardziej akceptowana.Nie wiem co sądzą na ten temat geje i lesbijki, szczególnie ci, których nie słychać ani nie widać.Znałem takich, którym to przeszkadzało: problemy rodzinne, bo byli często w związku heterycznym, obawy przed szantażem, wątpliwe przygody i na koniec konflikt z wyznawaną religią, łącznie z relegowaniem z seminarium.Czy ta odpowiedź wystarczy? Wiem, że będzie oceniona jako kołtuńska.No bo tak nas stworzył PB i nie powinniśmy tego zmieniać.

    Bocian jako ptak herbowy – boję sie nie zostanie zaakceptowany. Bo chociaż w Polsce jest bardzo polski (vide Chełmoński), to nie wiadomo, co robi za granicą, może tam przechodzi na islam.

  396. @kruk 10 września o godz. 20:20

    Wizja pierogów z serem też może niektórym „ułatwić umieranie”.

    Twoja „wieśniaczka z Podlasia” niczego nie dowodzi. Jako dwunastolatka byłaś mocno wierząca? Czy po prostu przylgnęłaś do spowiednika? Czy twoje traumatyczne przeżycia wtedy wpływają teraz na odbiór słów „odmóżdżenie” i „kiecun” i uprawniają cię do schlastania Tobermory za pytanie, które Stachowi zadałam ja, w dodatku fałszując i przekręcając moje słowa? Plączą ci się przyczyny i skutki, plączą ci się autorzy wypowiedzi, z których żadnej nie byłaś w stanie dokładnie zrozumieć, a poza tym co to wszystko ma wspólnego ze Stachem? Skoro Stachu twierdzi, że jest psychiatrą i wygłasza dziwaczne tezy na temat swoich metod leczenia, to cóż w tym dziwnego, że forumowicze wypytują go dokładniej o te metody?

  397. Widzę,że temat, czy religia pomaga nie zszedł całkowicie z tapety. Może wyjasnię jeszcze raz. Jeśli pacjentka mówi: poszłam do kościoła pomodliłam się i poczułam się lepiej, to ja mam jej powiedziec , co robisz głupia babo, przecież to jakieś zabobony, nie ma żadnego Boga i tylko są księża krwiopijcy.Po prostu przyjmuję jej tekst do wiadomości i jeśli uważa,ze przez chwile skupienia w kościele poczuła się lepiej , to tego nie kwestionuję.Poza tym ludzie żarliwej wiary czy to komuniści, czy katolicy łatwiej przetrzymywali tortury czy pobyt w łagrach (przynajmniej w literaturze).

  398. @Stachu39 10 września o godz. 20:48

    To przynajmniej jest już jakaś sensowniejsza odpowiedź, chociaż nadal unikasz dotykania sedna problemu. Nie ma znaczenia, czy taki czy inny homoseksualista chciałby się „przekwalifikować” na hetero. Chodziło o to, czy jako psychiatra uznałbyś, że takie „leczenie” jest etyczne i ma szanse powodzenia.

    Odpowiedziałeś, jak rozumiem, dość cynicznie – skoro pacjent sobie życzy (i ktoś mi za to płaci) to czemu nie? Jednak współczesna psychiatria zakłada, że orientacja seksualna jest wrodzona i niezmienna. Inaczej mówiąc, chciałbyś sprzedawać ludziom Inflanty, albo zamki na lodzie. To dobrze świadczy o twojej pazerności, ale o etyce zawodowej – raczej nie bardzo.

    Skoro nie widzisz nic zdrożnego w oferowaniu „leczenia” gejom, to zapewne „leczenie” religiantów skatoleniem odbywa się u ciebie na podobnej zasadzie. Wybacz, ale jednak trudno traktować takie podejście poważnie.

  399. @Stachu39
    Fajnie, że nie straciłeś równowagi i że sie odezwałes. To nic ,że mnie zbeształes za język i za nazwanie Skunksa skunksem. Lubie ludzi z charakterem, a Ty do nich nalezysz. Więc odzywaj się częściej i nie przejmuj się, że niektórzy insynuują, że chwalisz się byciem psychiatrą.
    Uważam, że jestes i że przeprowadzasz na tym blogu psychiatryczne obserwacje. Pewnie przyda Ci się to zawodowo.

  400. @Stachu39 10 września o godz. 21:05

    Dlaczego miałbyś kwestionować religianckie wynurzenia twojej pacjentki? To są jej subiektywne odczucia, do których ma prawo. Ale ty w kółko nam powtarzasz, że religia jest w stanie pomóc w chorobach psychicznych (czyli stosujesz ją jako swoistą „metodę” leczenia) i wywodzisz z tego wniosek, że nie należy na tym blogu wypowiadać się lekceważąco o religii. Naprawdę nie widzisz, że to zupełnie inna kwestia?

  401. @Lewy 10 września o godz. 21:07
    Jednak nadal uważam, że Stachu nie potrafi logicznie myśleć. U psychiatry – czy jakiegokolwiek fachowca – jest to cecha dość niepokojąca.

  402. @Na marginesie
    Jesteś mistrzynią w insynuacji.Co nie napiszę i tak zostanie przekręcone.
    Szkoda mi tego bloga, jest dużo fajnych dyskusji, ale może znowu” nie będę się zaciągał”

  403. @mag 10 września o godz. 20:11

    Flaminga trzeba koniecznie wybielić, bo różowy jest za mało wyrazisty. Żeby był biały, trzeba mu zmienić dietę. Następnie usunąć nogi (flaming może przykucnąć lub przyklęknąć) i zawiązać dziób na kokardkę, żeby nie pysknął. Po takiej wstępnej obróbce może się nada 😉

  404. @Stachu39 10 września o godz. 21:17

    Znowu pomawiasz i przeinaczasz. Nie idź tą drogą. Nie musiałeś nam deklarować, że jesteś psychiatrą, ale skoro to zrobiłeś – otwierasz drogę do dalszych pytań. Czy chcesz, czy nie chcesz produkować się na blogu – to tylko twoja sprawa. Nie próbuj zatem obciążać innych odpowiedzialnością za twoje własne decyzje – i wypowiedzi.

  405. Na marginesie
    10 września o godz. 21:06
    @Stachu39 10 września o godz. 20:48

    (…)Nie ma znaczenia, czy taki czy inny homoseksualista chciałby się „przekwalifikować” na hetero.

    Czemu? A gdyby chciał? Ktoś chce zmienić płeć, zmieniają mu/jej. Walczymy (niektórzy) o prawo do eutanazji, a przecież etyka wyklucza zabijanie. Więc – zakładając, że jest znana taka medyczna możliwość – czemu?

  406. Nie wiem znow, czy nie wpisuje nie na temat. Przezyc religijnych, szczegolnie medytacji (???) religijnej.

    W czasie cwiczen w dojo, jednym z elementow jest mokuso. Na zewnatrz jest to rodzaj cwiczenia oddechowego. Na cztery, rytm oddechu. Odbywa w calkowitym rozluznieniu, mozna w pozycji siedzacej (na krzesle). Zamkniete oczy. Celem jest „zapomniec” o dniu codziennym (praca, szkola, dzieci, klotnia z partnerka etc). Jakby o niczym nie pamietac. Jest szczegolnie uzytkowe kiedy na aktualny pass jest zaplanowana walki z fizycznym przeciwnikiem. Tuz przed. To jest bardzo stara tradycja. Modlitwa bym tego nie nazwal, nie powtarza zaden text, nawet w myslach. Jedynie oddech. Pomaga, nie tylko w dojo. Wiele razy probowalem z dobrym skutkiem w okolicznosciach zupelnie nie zwiazanych z iaido czy kendo.

    Pzdr seleuk

  407. @Stachu39, 20:48

    Bocian jako ptak herbowy – boję sie nie zostanie zaakceptowany. Bo chociaż w Polsce jest bardzo polski (vide Chełmoński), to nie wiadomo, co robi za granicą, może tam przechodzi na islam.

    Dobre 🙂 🙂 🙂

    Już pytałem, ale powtórzę jeszcze raz: co sądzisz na ten temat:

    http://www.ksiegarnia.difin.pl/psychologia-pedagogika/34/resocjalizacja-przez-sztuke-sakralna-w-kontekscie-psychologii-kwantowej/tomasz-rudowski/2856

  408. mag
    10 września o godz. 15:57 Jako aktorka – znakomita. Ileś lat spedziła – zaje sie – tylko w teatrze, bo miała wzmożeni solarnościowe, wiec w kinie miała trudności. W tej „Rysie” chyba grała siebie. A raczej – była sobą.

  409. Na marginesie
    10 września o godz. 21:21 Edit →

    Flaminga trzeba koniecznie wybielić, bo różowy jest za mało wyrazisty. * * * * * Murzynek Bambo też tak miał. Że się chciał wybielic. Ale był za bardzo wyrazisty. Teraz też takich nad Wisłą nie chcemy. Wyraziśie roznoszą pasożyty. Niosą Kaczyńskiemu i jego Prawdziwym Polakom, śpiewając ślicznie w kółeczku: wiano, niesiem, wiano, w gospodarza dom!

  410. @Stachu39, 21:05

    Widzę,że temat, czy religia pomaga nie zszedł całkowicie z tapety

    Mam ciągle wątpliwości co do tego co jest tak naprawdę tym czynnikiem, który pomaga. Religia rozumiana jako sformalizowany sposób kontaktowania się z transcendencją? Czy narracja zaspakajająca potrzebę sensu życia? I czy wszyscy mają tę potrzebę równie mocno rozwiniętą?

  411. Koniec świata i sztuczna noga. Niesiołowski, u Michalik, zjechał Nowacką, pochwalił Biedronia. Lepiej wyrażał się o Czarzastym, on były zetchaenowiec, niż o Schetynie. Na Schetynę zieje ogniem niczym smok wawelski.
    Jednoczy się z arbuzami (z wierzchu zielone, w środku czerwone), jak mawiano za Ludowej o PSL.
    Przyniósł zdjęcia modliszek. Nie powiem, urodziwe 😉
    I bądź tu mądry i pisz wiersze.

  412. @Szary Kot 10 września o godz. 21:34

    No przecież wyjaśniłam to co najmniej trzy razy! Współczesna psychiatria zakłada, że orientacja seksualna jest wrodzona. Próby „wyleczenia” z homoseksualizmu zakładają, że można ją sobie zmienić – tylko dlatego, że pacjent tak chce. Jeśli psychiatra łudzi rezultatem, który z pozycji nauki jest niemożliwy do osiągnięcia – to uczciwość psychiatry stoi pod znakiem zapytania. Gdyby Stachu obiecał jakiejś pani, że (siłą sugestii czy perswazji?) zrobi z niej flaminga, bo pani sobie tego życzy, to czy sądzisz, że to byłoby uczciwe i fachowe stawianie sprawy?

  413. Szary Kot
    10 września o godz. 21:34

    Tu się z Tobą nie zgodzę, ludzie nie zmieniają płci, oni dostosowują atrybuty zewnętrzne do swojej „prawdziwej” płci. Tej prawdziwej zdaje się zmienić się nie da. Tak jak i skłonności seksualnych. I paru innych rzeczy. (np. koloru skóry, był taki jeden co próbował).

    Medycznie możemy się też zmienić na kogoś innego, na przykład poprzez przeszczep mózgu. Tylko po co o tym mówić jako opcji. Zawsze źle się to kojarzy, bo skoro chcesz zmienić, to z gorszego na lepsze.

  414. Scenariusz 1:
    Przychodzi pacjent do psychiatry. Panie doktorze, mam doła jak cholera, chyba skoczę z balkonu. Doktor: niech pan się zapisze do kościoła, regularnie modli, słucha Radyja i dużo daje na tacę.

    Scenariusz 2:
    Przychodzi pacjent do psychiatry. Panie doktorze, mam doła jak cholera, żeby nie religia i ukochane Radyjo, to bym skoczył z balkonu. Co powinien powiedzieć doktor?

    Scenariusz 2 modyfikowany: Jak 2, w miejsce religii wstawić pierogi ze śmietaną.

  415. kruk
    10 września o godz. 20:20

    Niestety, każdym kolejnym swoim wejściem potwierdzasz – to samo robił Stachu39 – że dalej nie widzisz różnicy między najbardziej choćby krytycznym, szyderczym, kpiącym, humorystycznym mówieniem o religii i sprawach okołoreligijnych na ateistycznym blogu między ateistami (nikt tu religiantów nie zaprasza, by się na nich wyżywać), a domniemanym poniewieraniem w ten sposób religiantów (Wasze wrażliwe uszy nawet wyraz „religianci” razi). Żeby ktoś był poniewierany, musi ten ktoś przede wszystkim BYĆ, ISTNIEĆ i mieć za złe, ewentualnie wypróbowanym i bezdennie głupim zwyczajem oskarżyć formalnie o obrazę uczuć. Widzisz kogoś takiego? Więc w czyim imieniu występujesz Ty i w czyim imieniu występował Stachu – pacjentów? Ktoś go upoważnił? Widać nie rozumiesz, że nie ma znaczenia, czy my tu kpimy, czy na poważnie wykazujemy baśniowość Biblii, jej niski poziom intelektualny i moralny i mówimy o wszechświatowym kłamstwie zwanym „bogami” – jako krytycy religii jesteśmy dla części bojowych religiantów raz na zawsze wrogami – nawet kiedy milczymy. A ze zwykłymi, niebojowymi wierzącymi współżyjemy zwyczajnie, bez konfrontacji, a mnie na przykład do głowy by nie przyszło, by w kontaktach z kimkolwiek w bloku, na przystani, wśród znajomych, a kiedyś w pracy choćby półsłówkiem się zająknąć o religii. Blog natomiast jest miejscem do nieskrępowanego mówienia o wszystkim, co jej dotyczy. A Wy oboje właściwie do czego zmierzacie – żeby tutejszym ateistom nałożyć kagańce? Wprowadzić ideistyczną cenzurę? W czyim interesie i w jakim celu? Zdumiewa mnie, że wykształceni ludzie nie rozumieją, że na blogu, poza wygadaniem się na interesujące tematy, odbywa się również POZNAWANIE. Człowiek usiłuje poznawać wszystko, co jest do poznania – nie można przed poznaniem stawiać jakichkolwiek szlabanów. Ty i Stachu demonstrujecie tak gorliwą troskę o abstrakcyjnych, nieistniejących na tym blogu religiantów (a jeśli czasem zaistnieją, to dlatego, że chcą, a nie że ktoś zaprasza) i w ogóle o stan ducha milionów wierzących, że w pewnym sensie stawiacie taki szlaban. Pokazując tym samym, że macie tutejszych ateistów za przedszkolne dzieci, które z nieba spadły i nie rozumieją psychiki człowieka, nie rozumieją jego potrzeb wykształconych drogą wbijania bogów w główki we wczesnym dzieciństwie, jego dorosłej niereformowalności w tym zakresie, a przede wszystkim nie rozumiecie tego, że nikt tu nikomu jego wiary i jego bogów nie tylko nie odbiera, ale i nie odbierze, gdyby nawet chciał. A istnienie tego blogu jest efektem może nigdzie więcej nie spotykanego aż tak bezczelnego szarogęsienia się Kościoła w życiu społecznym, politycznym i gospodarczym państwa. Polski Kościół katolicki w środku laickiej Europy nie zna swego miejsca w szeregu i stracił instynkt samozachowawczy. Gdyby nie to, raczej byśmy się tu nie spotkali, a ja spokojnie odkrywałbym do poduszki wciąż nowe dowody na to, że człowiek stworzył bogów, a nie odwrotnie, bo sprawia mi przyjemność – fakt, że coraz mniejszą – przyglądanie się baśniom, w których byłem wychowany, językowi, teorii propagandy i indoktrynacji itp.

  416. wujaszek wania
    10 września o godz. 21:51

    Ja też słuchałam fragment rozmowy z samym Gdulą (to obecnie prawie wyrocznia), w której zjechano Nowacką za parcie do władzy. I tyle o zjednoczeniu opozycji. Trochę mi się odechciało.

  417. Kochane ateistki i kochani ateiści
    Religia pomaga. Rzym upadl dlatego, że Rzymianie przestali wierzyć w swoich bogów(a mieli ich od metra) i dlatego zjawili się barbarzyńcy , którzy przyszli z Jezuskiem(przeczytajcie Quo vadis pana Sienkiewicza, a zobaczycie ) no i okazało sie, że wiara jednak pomaga.
    Może my wymyślilibyśmy jakąś wiare ? Ale taką skuteczną. Żeby porwała lud. Bo ludu nie weźmie sie na kwarki, hadrony, bozony, teorie względności.To nie wywołuje ekstazy. Bo barbarzyńcy z Jezuskiem wciąż mają lepszy pijar.

  418. @Tanaka 10 września o godz. 21:45

    Różowy być nie może – bo musi być zdecydowany podział na czerwień i biel.
    Poza tym różowy to prawie tęczowy – takimi kolorami się brzydzimy!
    Biel i czerwień – jak w piosence Łydki Grubasa.

    „Nie będzie nierządnica babilońska Unia Europejska wyrywać orłu pióra z tyłka! Nigdy do tego nie dopuścimy!” – tych słów nie ma w tekście, ale są na dobrym nagraniu. Niestety, dobre nagranie zniknęło z netu.

    Biel i czerwień i Bałtyku toń,
    Matka Boska i jej dziecka dłoń,
    Srebrny Husarz, słychać trzepot piór,
    Adam Małysz i Słowików chór.

    Czesław Niemen i „Dziwny jest ten Świat”,
    I Maryla – „Niech żyje bal”!
    „Keine Grenzen” – Niechaj runie mur!
    „Nie płacz Ewka” – Perfect, KSU…

    Lecz każdy Polak ma pod zlewem śmietnik
    I w ubikacji szczotkę ma,
    Tutaj magister poleruje kwietnik,
    A bezrobotny mercedesem gna…

    Siedem powstań, wyzwoleńczy zryw,
    Śmiech Traugutta i Chopina łzy,
    Jezus Chrystus chyli swoją skroń,
    Matka Boska i „Bagnet na broń”

    https://www.youtube.com/watch?v=uaZPECEkbQ8

  419. @Wujaszek Wania
    Książke , a własciwie tytuł, bo nie wiem , co jest w środku, rozpropagowałem wśród psychologów.Mieli ubaw.Psychologia kwantowa! Dobre! Ale nadal nie wiemy dokładnie jak to jest z tą świadomością. Wyładowania neuronów i tworzenie siatki połączeń? Mogą być i kwanty.

  420. @Na marginesie, 21:53

    Współczesna psychiatria zakłada, że orientacja seksualna jest wrodzona

    Zakłada. I to jest uczciwe postawienie sprawy.
    W latach 70. zakładano, że fenyloketonuria jest chorobą nieuleczalną, powoduje niedorozwój intelektualny i wczesny zgon. Dzisiaj wiemy, że wystarczy odpowiednia dieta i można z tą chorobą żyć długo, będąc pełnosprawnym intelektualnie.
    Zakładano, że komórki mózgowe namnażają się do 24. roku życia, a potem jest już tylko jazda w dół. Dziś wiemy, że jest inaczej.
    Współcześni badacze mózgu doszli do wniosku, że możliwe jest dokonywanie dokładnie takich samych zmian w jego funkcjonowaniu przy pomocy skalpela, środków farmaceutycznych, słowa – psychoterapii (J. Vetulani „Piękno neurobiologii”). A przecież to mózg jest centralą sterującą naszym zachowaniem.
    Stwarza to chyba jakąś przestrzeń do dokonywania ewentualnych zmian również w zakresie orientacji seksualnej.
    Nie wiem jaką, a nawet nie wiem czy.
    Niemniej w nauce nie ma takiej pewności, danej raz na zawsze, że coś jest możliwe albo niemożliwe. Dlatego lepiej nie formułować zbyt radykalnych założeń. W żadną stronę.

    Czym innym jest ideologiczna presja, piętnowanie, moralny szantaż. Wymuszanie poddania się szarlatańskim, niesprawdzonym procedurom pseudomedycznym dla zaspokojenia czyichś wymagań. Dostosowania się do narzuconej, jedynej słusznej normy.
    A czym innym pozostawienie otwartych pytań.

  421. Kolor ptaka powinien byc niebieski, bo pasuje blondynom(nkom) i do siwizny. Poza tym to kolor nadziei i maryjny.

  422. @wujaszek wania 10 września o godz. 22:14

    A na jakiej podstawie chcesz twierdzić, że orientacja seksualna jest chorobą? Fenyloketonuria – to zjawisko z całkiem innej beczki. Dlatego cały twój wywód jest nie na temat.

  423. Szary Kot
    10 września o godz. 21:54

    „Przychodzi pacjent do psychiatry. Panie doktorze, mam doła jak cholera, żeby nie pierogi ze smietana, to bym skoczył z balkonu. Co powinien powiedzieć doktor?”

    Doktor (psyk) – Prosze poznac przyjemna Rosjanke, co umie robic bliny z kawiorem. Moga byc inne dodatki (do kawior).

    Dobranoc Seleukos

  424. @Lewy
    Takie porywające wiary już były – komunizm i faszyzm. Lepiej bez porywających wiar.

  425. @izabella, 21:58

    też oglądałem/słuchałem.
    Rzecz w tym, że Gdula występuje teraz w podwójnej roli. Naukowca i polityka zaangażowanego w tworzenie ruchu/partii Biedronia. A to natychmiast rodzi wątpliwości co do bezstronności jego diagnoz politycznych.
    Generalnie z naukowców są kiepscy politycy. Koronnym przykładem pani Staniszkisz i pan Hartman. Co diagnoza, to kulą w płot.
    Dużo bardziej przekonujący był dla mnie profesor Chwedoruk.

  426. P.S. A psychiatra powinien się stosować do ustaleń współczesnej psychiatrii, a nie obiecywać pacjentom gruszki na wierzbie. I o to chodzi.

  427. @Na marginesie, 22:18

    A na jakiej podstawie chcesz twierdzić, że orientacja seksualna jest chorobą?

    A na jakiej podstawie zakładasz, że ja chcę twierdzić, że orientacja seksualna jest chorobą?

  428. Na marginesie
    10 września o godz. 21:06

    Przeholowałaś, Namarginesko.

    Oto słowo Stacha:
    „Nie wiem nic o skutecznej metodzie leczenia homoseksualizmu.Gdyby taka metoda była i byliby chętni, dlaczego nie”.

    Jeśli nie widzisz, że w tych słowach Stacha nie ma żadnej nieetyczności, cynizmu, jest natomiast pisany, owszem, palcem na wodzie, ale zwyczajny, zawodowy i racjonalny stosunek do jasno wyrażonej hipotezy, czyli gdybania, to czyżbyś nagle się stała niewidząca? Bo zwykle sporo widzisz.

  429. Na marginesie
    10 września o godz. 21:53

    WHO i cała ONZ, jakieś 40 lat temu wycofaly homoseksualizm z listy chorób. Nad katolicką Wisłą to nawet nie żaden tam mdły i miekki homoseksualizm, ale sodomia, pedrylstwo i tak dalej. czyli ciężkie nieuporządkowanie moralne. Pedryl musi być walcowany tak długo, aż się uzyska chrystoformizację. Znacznie cieższy od pedryla jest biskup. Wystarczy sprawdzić wagę. Obżarstwo to jeden z siedmiu grzechow głównych, opilstwo – jeszcze bardziej. To nie tylko jednostki poważnych schorzeń medycznych z listy WHO, ale i cieżkich skrzywień moralnych z listy porządnego człowieka. Ale chocby biskupa walcowac, porządnego czlowieka zrobic się nie da.

  430. @Stachu39 10 września o godz. 22:19

    Komunizm i faszyzm – to tylko marne popłuczyny i nikle echa kato-terroru.

  431. @Wujaszek Wania.
    Masz racje co do Gduli, jest w podwójnej roli. Natomiast Biedroniowi dałbym szansę, ma charyzmę, wydaje sie, że jest uczciwy i dostatecznie elastyczny. Ta ostatnia cecha też bardzo ważna, chociaż może wydawać się wadą.

  432. @Stachu39, 22:11

    po co jeszcze wprowadzać do tego całego galimatiasu kwanty? Żeby było bardziej naukawo? 😉
    Jest cała gałąź psychoterapii zwana psychoterapią narracyjną. równie dobrze można prowadzić terapię w oparciu baśnie i mity. Dlaczego przez sztukę sakralną.

  433. @Tanaka 10 września o godz. 22:26

    Kato-ideologia w tej materii jest rzeczywiście bardzo zabawna – bo uznawanie homoseksualizmu za chorobę wyklucza przecież jego piętnowanie jako zjawiska „niemoralnego”. Nikt nie piętnuje gruźlika za to, że jest gruźlikiem, prawda? A jednak. Kaka się wije, kręci i kluczy – ale nie widzi, jak totalnie zabrnął w maliny.

  434. Stachu39
    10 września o godz. 22:19 * * * * Stahu, to Ty jednak żyjesz? Jak to zrobiłeś? W sumie to i dobrze.

  435. @wbocek 10 września o godz. 22:25
    Ale w przypadku homoseksualizmu w ogóle nie może być mowy o „leczeniu”.
    To nie choroba.

  436. @Stachu39, 22:28

    dużo osób go ceni. Łącznie z krytykującym go Frasyniukiem.
    @Nefer linkowała pod poprzednim wstępniakiem tekst Kuklina z Polityki. I chyba on najlepiej oddaje istotę zarzutów stawianych Biedroniowi, niezależnie od doceniania jego mocnych stron.

  437. Jakby ktoś się interesował, recenzja „Psychologii kwantowej” autorstwa profesorów I. Białynickiego-Biruli i Ł. Turskiego tutaj: http://pauza.krakow.pl/435_2018.pdf

  438. @wujaszek wania
    Kwanty – to brzmi naukowo. Na róznych jutubach takich” kwantów” jest sporo. Niedługo dowiemy sie jak egzorcyzmy działają poprzez kwanty lub jakieś cząsteczki jeszcze nie nazwane albo neutrino. Może diabeł jest kwantowy?

  439. Na marginesie
    10 września o godz. 21:26

    zastanawiam się, czy koniecznie w kazdej wymianie zdań Twoje musi być na wierzchu…
    chyba zacznę przewijać…a szkoda. Piszesz często ciekawie.

  440. @wujaszek wania 10 września o godz. 22:25

    A dlaczego wyrywasz moje słowa z kontekstu?
    Napisałam:
    A na jakiej podstawie chcesz twierdzić, że orientacja seksualna jest chorobą?
    Fenyloketonuria – to zjawisko z całkiem innej beczki. Dlatego cały twój wywód jest nie na temat.

    Przeczytaj do końca mój komentarz – i masz odpowiedź.

  441. @konstancja 10 września o godz. 22:37

    Moje wcale nie musi być na wierzchu. Ale że czasem miewam rację – to insza inszość. Nie musisz czytać moich komentarzy. Jeśli, jak piszesz, wolisz je przewijać – to twoja sprawa.

  442. @wujaszek wania 10 września o godz. 22:35
    Kuklina? Czy Kalukina?

  443. Na marginesie
    10 września o godz. 22:31 ci kombinatorzy tak kombinują, żeby to była wina człowieka – że pedał. Bo on ma taką wolną wolę, żeby z siebie zrobić parówę. Noooo, a jak wolna wola i zło – to sprawa jasna: mamy cwaniaczka! Pod tą oszukańczą i uzurpacyjną powierzhnią kryje się istota zła, jakim jest Kościół kat: wmawia zło czowiekowi by ukryć zło icch boga. Jeśli bowiem homoseksualista jeest nim z czasu prenatalnego. to jedynym twórcą tego zła, absolutnie własnowolnym, jest bozia. Zło przeez bozie stworzone jest Absolutne, wiec człowiekowi wmawia Kościół kat, że to jego wina i za tą rzekomośc winy go karze i potepia.

  444. Na marginesie
    10 września o godz. 22:33

    A co innego Stachu powiedział?

  445. @Na marginesie,

    generalnie myślenie w kategoriach: zdrowie – choroba kryje w sobie różne pułapki. Lepiej mówić o sposobach, formach funkcjonowania. O paradygmatach.
    Dobrym przykładem będzie praktyka opisu funkcjonowania intelektualnego.
    Kiedyś mówiono o upośledzonych umysłowo, potem o niepełnosprawnych intelektualnie, teraz o mówi się o osobie z niepełnosprawnością intelektualną. W opozycji do osoby o typowym rozwoju intelektualnym.
    Podobnie z wzorcem funkcjonowania seksualnego. Ten wzorzec może być różny. I różne czynniki mogą o nim decydować. Ciągle tak niewiele wiemy o mózgu.
    Posługiwanie się takimi pojęciami jak „norma”, „patologia”, „choroba”, „grzech” niczego nie wyjaśnia. Stanowi jedynie źródło bezsensownych konfliktów.

  446. @Tanaka 10 września o godz. 22:43

    W dodatku jeszcze owa „wina” wcale nie musi być jednostkowa – resztę załatwia „grzech pierworodny”. Religia żeruje na niemyśleniu i głupocie.

  447. wbocek
    10 września o godz. 22:25 Edit →

    Na marginesie
    10 września o godz. 21:06

    Przeholowałaś, Namarginesko.
    Oto słowo Stacha:
    „Nie wiem nic o skutecznej metodzie leczenia homoseksualizmu.Gdyby taka metoda była i byliby chętni, dlaczego nie”.
    * * * * * Pombocku, nie bardzo sie zgodze. Zauważ: Stachu łączy tu potencjalnośc istnienia skutecznej metody ze swoją zgodą na jej stosowanie. Wobec tych, co nie są chorzy. Co to za „chetni”? chętni, co na wieśc o „skutecznej metodzie lecznia” beda sie leczycz ze zdrowia? Jak nazwiemy ze zdrowia „skutecznie wyleczonych”? To jest fundamentalnie nieetyczne.

  448. @wbocek 22:44

    Sam fakt, że rozważa możliwość leczenia, świadczy o tym, że traktuje homoseksualizm jako chorobę. Nie leczy się czegoś, co chorobą nie jest, bo nie ma takiej potrzeby.

  449. @wbocek 10 września o godz. 22:44
    Stachu napisał, że jest mowa o leczeniu homoseksualizmu, bo gdyby byla metoda, to on by leczyl (no teraz już, pombocku, rozmawiamy jak gęś z prosięciem)

  450. @paradox57 10 września o godz. 22:51
    No właśnie! Nie mogę zrozumieć, że dla kogoś to może nie być oczywiste.

  451. @Tanaka 10 września o godz. 22:50
    Ano!

  452. @Stachu39, 22:36

    Może diabeł jest kwantowy?

    Cholera go wiem, diabła wrednego.
    Kiedyś bogobojny człowiek mógł go poznać po rogach, kopytach, ogonie. I po tym, że szwargotał po niemiecku jak Hubka, Czaja i inne rewizjonisty. Rozpoznać i strzec się przed nim.
    A jak teraz rozpoznać tego kwantowego? Po czym? Jak się go ustrzec?

  453. 10 września o godz. 22:53
    Namargineska

    Na gadanie gęsi z prosięciem pomaga Reksio.

  454. @na marginesie

    Zakładając, że @stachu39 jest jednak psychiatrą, to tak mi się widzi, że albo on mentalnie tkwi dalej w latach przełomu 50/60 ubiegłego wieku, albo od dłuższego czasu przestał się zawodowo rozwijać. Właściwie nie wiem co gorsze i czy nie robi pacjentom większej krzywdy, niż przysparza im korzyści.

  455. 10 września o godz. 22:50
    Namargineska

    Po to jest Kościół kat, by dobremu człowiekowi robiło się niedobrze. Oraz znacznie gorzej.

  456. Tanaka
    10 września o godz. 22:50

    Tanako, nie róbmy nienaruszalnych świętości z banalnych wyrazów. „Choroba”, „nie choroba” – jechał ją sęk. Nie o chorobę chodzi, lecz o życie ze stygmatem w takim otoczeniu, jakie w Polsce jest. Jeśli homo byłoby usuwalne i ktoś by chciał z tego skorzystać, to nie twórzmy rebusów ze słów i nie martwmy się jak co nazwiemy, skoro żywy człowiek z usuniętą skłonnością homo będzie tak samo zadowolony, jak ten któremu chirurg usunie garb na nosie, który nie jest przecież chorobą.

  457. Teraz dobraboc wszystkim.Jak sie zmoblzuję rano. Odpowiem wszystkim.Teraz za dumo chyba już wypiłem.. Dewars scot whisky.

  458. @wujaszek wania 10 września o godz. 22:45

    To oczywiste, ale do oceny homoseksualizmu niewiele wnosi. Z chwilą, gdy przestano uznawać go za chorobę próby leczenia stały się szarlatanerią. A psychiatra nie powinien być szarlatanem. Płynność ocen dyktowana rozwojem danej dziedziny nie oznacza, że aktualne fachowe oceny w ogóle nie obowiązują praktykującego psychiatry.

  459. @pombocek

    Znaczy, to jest jedynie kwestia estetyczna?

  460. @Stachu39 10 września o godz. 23:06
    Piłeś – nie pisz. Na razie dobrej nocy.

  461. PS
    Jednak grzebanie w mózgu, farmakologiczne czy chirurgiczne to nie to samo, co użycie skalpela do wyprostowania nosa czy usunięcia paru zmarszczek

  462. @paradox57 10 września o godz. 23:02
    No właśnie, dlatego drążę. Bo on twierdzi, że jest zawodowo czynny. A zatem?

  463. @Stachu39
    10 września o godz. 20:48

    Pamiętałam, że pisałeś kiedyś o uzależnieniu od bloga i liczyłam, że zadziała. 🙂
    Cieszę się, że wróciłeś.

  464. @Na marginesie
    Ale się nakręciłaś!
    I już zaczynasz tworzyć równoległą rzeczywistość. 🙂

  465. Na marginesie
    10 września o godz. 22:53

    Pytanie, Namarginesko, kto gęś, kto prosię. Ja od gdybania się odżegnuję jak święcona woda od szatana. A w tej sytuacji złożonej wyłącznie ze słów i z niechętnego nastawienia o wiele mniej racji masz Ty niż Stachu. On gdyba, co by robił, gdyby preferencja homo była usuwalna. Ot na luzie sobie mówi. Ty go z powodu bardzo logicznych w jego gdybaniu słów mocno potępiasz. On nikogo gdybaniem nie skrzywdził, Ty – tak: jego. Potępianie za gdybanie to już odjazd na odległą orbitę.

  466. Na marginesie
    10 września o godz. 22:53
    @wbocek 10 września o godz. 22:44
    Stachu napisał, że jest mowa o leczeniu homoseksualizmu, bo gdyby byla metoda, to on by leczyl (no teraz już, pombocku, rozmawiamy jak gęś z prosięciem)

    „Leczyłby” niekoniecznie znaczy „łapałby z ulicy i leczył pod przymusem”.

  467. wujaszek wania
    10 września o godz. 22:45

    No proszę! Właśnie o te durnowate, konfliktogenne kwalifikacje i nazwy chodzi. Kłaniam się, wujaszku, w pas za trzeźwe słowo.

  468. izabella
    10 września o godz. 22:36
    Jakby ktoś się interesował, recenzja „Psychologii kwantowej”

    Mój komentarz
    Przeczytałem „recenzję” pracy naukowej o psychologii kwantowej. Straszne!

    Autorzy nie silili się na recenzję pracy w formie tradycyjnego omówienia i jej oceny, ponieważ tam nie ma co omawiać i oceniać, można tylko wyśmiać i zreflektować się – to już tak nisko upadliśmy?

    Powstaje pytanie – jak coś takiego mogło powstać i zyskać akceptację ważnych ludzi? Czy Gowin, jako osoba odpowiedzialna za takie sprawy na szczycie ministerialnym był powiadomiony o tej szarlatanerii naukowej z leczeniem psychologią kwantową?

    Na pytanie odpowiem pytaniem – jak mogły powstać raporty smoleńskie zespołu Macierewicza, mnóstwo referatów napisanych i wygłaszanych przez ekspertów smoleńskich na rzekomo naukowych konferencjach smoleńskich?
    Jak mógł powstać tzw. raport techniczny o katastrofie smoleńskiej jako zamachu wybuchowym – ostatnie dzieło podkomisji Macierewicza, który jest przepełniony dokładnie takim samym bełkotem, tylko że nie w dziedzinie fizyki kwantowej, a techniki, i zawiera mnóstwo wewnętrznie sprzecznych hipotez przedstawianych bez krępacji jako naukowe wyjaśnienia zamachu smoleńskiego.

    Czy powstała jakaś choćby jedna recenzja tego rodzaju referatów smoleńskich i raportów? Żaden z naukowców nie odważył się pisnąć na ten temat.

    Dobrze, że przynajmniej metody leczenia więźniów skwantowaną w polu nieskończonych połączeń wiarą i nadzieją zostały obśmiane przez poważnych naukowców. Prof. Białynicki-Birula, to nie byle kto, to autorytet w dziedzinie fizyki, facet z bogatym dorobkiem
    Pzdr, TJ

  469. chyba Kosiniak Kamysz ma się czego obawiać. „nie znam się na konstytucji, ale oni są bardzo religijni”

    http://onet.tv/i/news/dlaczego-rolnicy-glosuja-na-pis-ogromnie-religijna-partia/c4193x

  470. @pombocek 23:24

    Jestem trochę zdziwiony. Jeśli już ktoś, to Ty zwracasz uwagę na słowa, ich znaczenie. Często takie podejście prezentujesz, ku zadowoleniu większości (zapewne) i irytacji mniejszości (też zapewne).
    A tu bagatelizujesz. Ja bym zrozumiał, gdyby tak niefrasobliwie o podejściu do leczenia homoseksualizmu wypowiadał się ktokolwiek. Ale @stach39 zaprezentował się nam jako lekarz-psychiatra. A to do czegoś zobowiązuje. Mianowicie do tego, żeby używać medycznych określeń zgodnie z ich przeznaczeniem. Do precyzyjnego opisu. Bo to rodzi określone konsekwencje w postępowaniu z pacjentem. I możliwości ewentualnej konsultacji i weryfikacji.

    Stąd też moje zastrzeżenia.

  471. Szary Kot
    10 września o godz. 23:18

    „Leczyłby” niekoniecznie znaczy „łapałby z ulicy i leczył pod przymusem”.

    Mówisz słusznie, Kocie, ale Stachu powiedział wystarczająco jasno: „Gdyby taka metoda była i BYLIBY CHĘTNI”.

    Zdumiewa mnie, co się na blogu w szewski poniedziałek dzieje (to nie do Ciebie) – popili niektórzy czy co?

  472. @Ewa-Joanna 10 września o godz. 23:15
    To nieprawda.

  473. @konstancja
    przerażające…

  474. @wbocek 10 września o godz. 23:16
    Nie wiesz, czy nikogo nie skrzywdził. Ja nikogo nie potępiam, po prostu staram się dociec, o co mu chodzi.

  475. No to niech przestanie pisać o możliwości leczenia, tylko o możliwości zmiany orientacji. Jak z przysłowiowym prostowaniem nosa. I wszystko będzie jasne.

  476. @Szary Kot 10 września o godz. 23:18
    No w tym miejscu już zupełnie fantazjujesz. Nikt nie twierdzi, że łapałby z ulicy i leczył pod przymusem. Nie przekręcaj.

  477. @Szary Kot 23:18

    Jeszcze tylko tego brakuje. Chociaż wiadomo, że takie próby były czynione. I obecnie są tacy, którym powrót do tych metod się marzy.

  478. @wbocek 10 września o godz. 23:24
    Dlaczego nazwy miałyby być „durnowate”? Nic takiego nie wynika z komentarza wujaszka wani.

  479. @Na marginesie
    10 września o godz. 23:33
    Trochę żartuję. Ale tak wygląda.
    Homoseksualizm nie jest chorobą, zgoda. Ale co w sytuacji nieakceptowania homoseksualizmu przez homoseksualną jednostkę?
    A przecież bywa…
    Może wtedy jest miejsce dla wiedzy Stacha? Leczyć. Nie z homoseksualizmu ale z braku akceptacji siebie?
    Czepiasz się słów i tracisz szerszy kontekst widziany z innego punktu.

  480. @wbocek 10 wrzesnia, 21:55
    Na Twoj wywod odpowiedzialam rownie dlugim wywodem, ale mi zniknal. Moze to i lepiej, bo wydaje mi sie, ze czesto rozmawiamy wlasnie jak ges z prosieciem. Nie zwalam calej winy na Ciebie.

  481. @Ewa-Joanna 23:39

    Z czego niby ten brak samoakceptacji miałby wynikać? Czy aby nie z presji środowiska, w którym żyje? Więc może należałoby „leczyć” otoczenie? To jak z epidemią. Nie zaszczepia się ponownie osoby zaszczepionej. Robi się to tym, którzy temu zabiegowi nie byli poddani.

  482. @Ewa-Joanna 10 września o godz. 23:39

    Psychiatra (rozumiem, że licencjonowany?) nie może leczyć według własnego widzimisię ani dlatego, że pacjent uznał, że chętnie stałby się być kimś innym. Inaczej psychiatra nie różni się od szarlatana. Nie czepiam się słów, po prostu sprawdzam kwalifikacje zawodowe człowieka, który publicznie zadeklarował, że jest psychiatrą.

  483. @paradox57
    10 września o godz. 23:42
    Obojętnie z czego wynika, ale może wynikać i wtedy jest problemem dla tej osoby. Presja środowiska oczywiście jasna, ale jeżeli nie można zmienić środowiska, bo o „leczeniu” otoczenia czy środowiska to masz pięknie w linku Konstancji, to można starać się pomóc tej osobie poprzez nauczenie akceptacji siebie. Zredukuje to konflikt wewnętrzny bez dodatkowej szczepionki. 🙂

  484. @Ewa-Joanna 10 września o godz. 23:51

    Oczywiście – ale to jest zupełnie inna kwestia. Nauczenie akceptacji siebie mieści się w kategoriach normalnej praktyki psychiatrycznej.

  485. @Na marginesie
    10 września o godz. 23:46
    Ale po jaką cholerę sprawdzasz? Wybierasz się czyco? 🙂
    Przecież dla nas tu i teraz to nie jest istotne, to tylko rozmowa i to jak widać kulawa, bo płaszczyzny porozumienia nam się rozmijają.
    W realu możesz zrobić minę, pomachać łapką a co tu (prócz emoticona albo precyzji – obie metody zawodne) w tekście możesz zrobić?

  486. Podłączmy tę dyskusję pod wstępniak:

    Pomyślmy zatem więc: pod jakim ptakiem
    Polak śpi z Polką, a Polka z Polakiem?

    Idę leczyć się z zagrożenia niewyspaniem, więc dobranoc wszystkim!

  487. paradox57
    10 września o godz. 23:31

    Chętnie bym Ci przyznał rację, gdybyś ją miał. Podobnie jak Namargineska odnosisz się jednak krytycznie do gdybania, nie do faktów – ich zresztą nie ma w słowach Stacha:

    „Nie wiem nic o skutecznej metodzie leczenia homoseksualizmu.Gdyby taka metoda była i byliby chętni, dlaczego nie”

    Na luzie sobie podywagował, a tu, panie…ajajaj, ajwaj.

    Wujaszek też na luzie mówił tylko o tym, że czego nie wiemy dziś, możemy wiedzieć jutro. Namargineska zapytała nieprzytomnie: „na jakiej podstawie chcesz twierdzić, że orientacja seksualna jest chorobą?”.

    „Chcesz twierdzić”???!!! Więc nie twierdzi, tylko „chce twierdzić”?! Najgłupsze są rozmowy, kiedy człowiek, zamiast uważnie czytać/słuchać, co taki uważny w słowie wujaszek mówi, woli coś sobie na temat jego słów roić. Nie wiem, co wujaszek „chce twierdzić”, wiem, że nigdzie nie powiedział, że homoseksualizm jest chorobą. I na tym rozmowa powinna się zakończyć, a ciągnie się jak guma z majtek przez zajadłość i nieuważność Namargineski.

    Pouczajmy się na blogu ateistów, że homoseksualizm to nie choroba. Ale Polacy to pieruńsko nietolerancyjny naród – pamiętasz jak reagowali miejscowi na próbę osiedlenia się w ich miejscowości monarowców? – więc gdyby się pojawiła możliwość usunięcia skłonności homo, może niektórzy zechcieliby z tego skorzystać. A wówczas Stachu by im pomógł. Tylko tyle on powiedział. Jestem pod wrażeniem tego, co tu nawyprawiała Namargineska, a jeszcze Tanaka się dolożył.

  488. @Ewa-Joanna 23:51

    Otóż to. Jeśli mu brakuje samoakceptacji, to nauczmy go tejże. Problem w tym, że mowa jest cały czas o „wyleczeniu go z tej przypadłości”. To zasadnicza różnica.

  489. @Ewa-Joanna 10 września o godz. 23:56
    Tu mogę tylko czytać tekst. Deklaracje Stacha są czasem dość dziwaczne, a w świetle faktu, że (podobno) jest psychiatrą – niepokojące. Jeśli ktoś twierdzi i powtarza, że np. religianctwo pomaga w leczeniu chorób psychiatrycznych – to ja chciałabym wiedzieć, co ma na myśli. Ciebie to nie interesuje?

  490. @wbocek 11 września o godz. 0:01
    Niepotrzebnie się ekscytujesz. Nie chodzi tylko o to jedno zdanie Stacha, ta dyskusja ciągnie się już od kilku dni.

  491. Na marginesie
    10 września o godz. 23:46

    Wręcz pokazowo czepiasz się słów jak zaczadzona religiantka i o tym, oczywiście, nie wiesz. Ale ja już nie mam zdrowia do wariatów wieczorową porą – od tego jest Stachu. Dobranoc, trzy pchły na noc.

  492. @Na marginesie – 0:03
    W takim ujęciu – nie. Bo to jest bardzo naciągane ujęcie (religianctwo pomaga w leczeniu chorób psychiatrycznych ). Stachu tego w taki sposób nie napisał, napisał, że niektórym wiara i modlitwa pomaga.
    I nawet ja, zawzięta ateistka i antkościółkowiec muszę się z tym zgodzić. Wiara pomaga wielu ludziom bez względu na to w co wierzą. To jak te seleukowe „jojo” 🙂

  493. @wbocek 11 września o godz. 0:08

    „czepiasz się słów jak zaczadzona religiantka” – to jednak dosyć obraźliwe.
    Nie pozdrawiam.

  494. @Ewa-Joanna 11 września o godz. 0:11

    Stachu powtarza tę mantrę od dłuższego czasu, w różnych ujęciach. Na tej podstawie usiłuje twierdzić, że naśmiewanie się z religii jest niedopuszczalne. Poza tym zadeklarował, że jest praktykującym psychiatrą. Wszystko to razem jest dość zastanawiające, bo skoro praktykujący psychiatra chciałby traktować religię jak lekarstwo, to warto sprawdzić, co dokładnie przez to rozumie. Fakt, że ty sobie wyobrażasz, że religianctwo w czymś pomaga, raczej nikomu nie zaszkodzi, bo nie jesteś autorytetem. Z kolei poglądy psychiatry to insza inszość.

  495. @Szary Kot 10 września o godz. 23:58
    pod jakim ptakiem Polak śpi z Polką, a Polka z Polakiem?

    Ano pod takim:

    https://wiadomosci.wp.pl/pomniki-niegodne-papieza-6038703118865025g/6

  496. Miało być:

    „Ano pod takiem” 😉

  497. @zza kałuży 11 września o godz. 0:19

    Strategiczna lokalizacja tego ptoka 🙂

  498. @Na marginesie – 0:17
    Po raz ostatni – Nie Stachu powtarza, ale ty powtarzasz. Wyraźnie powiedział, że jest na emeryturze, ale utrzymuje część praktyki ze względu na paru „starych” pacjentów. I nie stosuje religii jako lekarstwa ale nie użera się z pacjentami o modły do ichniego bóstwa tylko akceptuje ich konieczność tych modłów. Prościej mówiąc: włącza religijność pacjenta do terapii nie powodując dodatkowego dyskomfortu krytykanctwem religijności pacjenta.
    Uparłaś się jak ten ratlerek.

  499. „Nie czepiam sie slow, po prostu s p r a w d z a m kwalifikacje czlowieka, ktory publicznie zadeklarowal, ze jest psychiatra”.

    Oto mamy autorytet w sprawdzaniu kwalifikacji zawodowych psychiatry. Kto sprawdzi w jakim stanie psychicznym znajduje sie @Na Marginesie i kim wlasciwie jest? Moze zglosi sie jakies konsylium ekspertow do spraw sprawdzania?

  500. Moze ktos obejrzy ten filmik z serii „Przy kawie o sprawie’. Filmiki sa pod auspicjami Krytyki Politycznej ( musze zaraz sprawdzic co dokladnie znacza „auspicje”) i redaguja go kobitki zwiazane z tym pismem internetowym. Ten odcinek jest o tradycji czytania ksiazek w Polsce.
    http://krytykapolityczna.pl/multimedia/przy-kawie-o-sprawie-niebezpieczenstwa-czytania/

  501. Jak komuś wiara i religia pomaga, to po co idzie do psychiatry? Aby mu o tym opowiedzieć?

    @kruk
    10 września o godz. 20:20

    @Tobermory
    Niedawno @wbocek cos pisal o roznicach w tekscie nadawanym i tekscie odbieranym. (…) Faktem pozostaje, ze @Stachu39 poczul sie obrazony i pozegnal sie z blogiem. A Ty orzekles, ze odpoczynek od bloga dobrze mu zrobi.”

    Ty nie odbierasz moich tekstów, ty je interpretujesz i naginasz.
    Stachu39 postanowił odpocząć, a ja potwierdziłem, że odpoczynek od bloga każdemu dobrze robi. I że @Stachu39 wcześniej czy później tutaj wróci.

    Jeśli coś „sprawdzasz” i twierdzisz, że na twoje wychodzi, to proszę jednak z cytatem.

    „Wracajac natomiast do meritum, to pamietam, ze przytoczyles przypadki zaburzen psychicznych wywolanych wychowaniem religijnym. @Stachu39, ze swej strony zaobserwowal, ze niektorym jego pacjentom wiara pomagala w walce z choroba. Czy nie pomyslales, ze jedno drugiego nie wyklucza?”

    To by już była psychiatryczna homeopatia.
    Leczenie modlitwą ataków paniki i myśli samobójczych dręczących pacjenta wskutek nienawiści do samego siebie z powodu popełniania wciąż tych samych grzechów?
    Obsesji na punkcie seksualnej czystości, wywołanej religijną indoktrynacją, nie uleczyły chyba dotąd żadne litanie 🙄

    Czy dzięki temu „pomocnemu” wpływowi praktyk religijnych Polska ma jeden z najwyższych wskaźników samobójstw na tle chorób psychicznych?

  502. Sie rozruszalo….

    Sie poczytalo ale jedynym na ktory mialem, podkresle mialem przez chwile pokuse odpowiedziec, byl post @szarego kota, post o ptaku pod ktorym… Polka z Polakiem baraszkuja…

    Poczytalem wiecej i sie odechcialo, bo po co?

    pozdrowka
    ~l.

  503. Zamiast czas marnowac wole isc do lozka z Trockim i jego Rewolucja Bolszewicka, przynajmniej czegos sensownego sie dowiem…

    dobranocka
    ~l.

    ps A w Piatek Glasgow… Moze znajde jakas dziure i ja zilustruje fotka stosowna na blog wrzucona…

  504. @Szary Kot

    Najbardziej erotycznym ptakiem, sa niestety kaczki. W detale kaczej rozwiazlosci i wyrafinowania sie mie nie chce wdawac, ale wiez mi na slowo, ze to kaczki sa najbardziej doslownm symbolem rozerotyzowania jaki sobie jestem w stanie w myslach zwizualizowac.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Niestety sa … Co jest niewmownie zasmucajace.

  505. @wbocek
    11 września o godz. 0:01

    „Pouczajmy się na blogu ateistów, że homoseksualizm to nie choroba”

    No właśnie.
    Tego zdania oczekiwałbym od psychiatry jako pierwszego w poprzedniej dyskusji, kiedy padło pytanie na temat leczenia tej „przypadłości” u osób z niepełnosprawnościami. Dopiero co Polska musiała się z takich praktyk tłumaczyć (pokrętnie) na forum międzynarodowym.
    To zdanie ze strony @Stachu39 nie padło. Natomiast chętnie przystałby na leczenie z homoseksualizmu, gdyby poznał skuteczną metodę i znaleźliby się chętni pacjenci.
    To jest wypowiedź fachowca starej daty, który utkwił mentalnie w czasach stygmatyzowania i „leczenia” wszystkiego odbiegającego od „normy”.

    Czy w Polsce nadal leczy się leworęczność?

  506. Potępianie lekarza za wypowiedź, że gdyby w przyszłości medycyna mogła zmieniać seksualne preferencje (przypuszczam, że wyraz “leczyć” był użyty dla artykulacyjnej wygody, a nie dlatego, że lekarz nie wie, że homoseksualizm nie jest chorobą), on by u chętnych takiej zmiany dokonywał, jest kuriozalnym ocenianiem wedle dzisiejszych kryteriów hipotetycznych zachowań w nieokreślonej przyszłości. Coś jakby Jezus powiedział Magdalenie, że jak wyjdzie za mąż i mąż kupi samochód i do niego wsiądzie, ona ma tradycyjnie iść za nim, jak dziś idzie z tobołami za osiołkiem, na którym jedzie pan mąż, i niech nawet nie marzy, żeby wsiąść, bo sama myśl już teraz jest bardzo nieetyczna. Poza tym jeśli medycyna będzie miała sposoby wpływania na seksualne preferencje, to bez względu na to, czy ktoś teraz uznaje homoseksualizm za chorobę, zboczenie czy mniej powszechny wariant zwykłego bytowania, zmieni się też stosunek społeczeństw do tych preferencji, a dzisiejsze kwalifikacje przestaną istnieć. Nie wiem, jakie będą, a kto wie – jest wieszczem. Albo bogiem.

    Nie zwierzałem się, z jakiego powodu wysmażyłem wstępniak o umiejętności myślenia, i teraz się nie zwierzę, jakem zwierzę.

  507. Tobermory
    11 września o godz. 1:28

    Uwzględniaj, Tobermorku, społeczne realia, a nie wyizolowane z konkretnych uwarunkowań koncepcje. Byłem i jestem trochę leworęczny i trochę praworęczny, czyli właściwie oburęczny (na przykład znacznie lepiej rzucam lewą ręką niż prawą; na wojsku lewą rzucałem grantem ponad 60 metrów, prawą – ponad 40). W dzieciństwie przeżywałem, kiedy z rzadka ktoś nazwał mnie „mańkutem” Mnie – z rzadka, bo oburęczny, ale paru całkowicie leworęcznych kolegów miało gorzej.

    Homoseksualni pewnie w dzieciństwie stresów z powodu orientacji nie mają, za to w dorosłym życiu mogą ten brak nadrobić z nawiązką. Więc nie ma co za nich decydować, jak będzie, kiedy będzie.

    Odbyło się na blogu puste, zaczepne, kompletnie nie pouczające przekonywanie przekonanych. I równie jałowe domniemywanie.

  508. Artykulacyjna wygoda?
    Fajny argument.
    Będę ci go przypominać, pombocku i pewnie nie tylko ja 😎

  509. Na marginesie
    11 września o godz. 0:11

    „Obraźliwe” powiadasz. Popatrz, co za zbieżność! Bo ja się właśnie przypatrywałem Twojemu obrażaniu Stacha i wujaszka.

  510. Według katechizmu kościoła katolickiego akt homoseksualny to ciężki grzech, niezgodny z prawem naturalnym.
    Jak czuje się młody człowiek, wierzący i religijny, kiedy odkrywa w sobie skłonność do tej samej płci?
    Udaje się do lekarza?
    Czyta informacje w internecie?
    Spowiada się księdzu? A ten mu radzi: módl się więcej?
    A może: odwiedź mnie wieczorem na plebanii?

  511. Tobermory
    11 września o godz. 2:37

    Nie interpretuj, tylko się pierw zorientuj, jak wiele takich artykulacji dla wygody JEST w potocznej mowie. Bo ja nie biorę tego z powietrza. I nie fałszuj w złej intencji, używając wyrazu „argument”, bo to nie żaden argument, lecz przypuszczenie, dlaczego Stachu użył wyrazu „leczyć”.

  512. @wbocek
    11 września o godz. 2:37

    „Homoseksualni pewnie w dzieciństwie stresów z powodu orientacji nie mają, za to w dorosłym życiu mogą ten brak nadrobić z nawiązką. Więc nie ma co za nich decydować, jak będzie, kiedy będzie.”

    Biedroń opowiada w niemieckiej telewizji o swojej ciernistej drodze w pokonywaniu cierpień młodego homoseksualisty w Polsce

    https://www.ardmediathek.de/tv/Morgenmagazin/MOMA-Reporter-Polens-Politik-Star-Rober/Das-Erste/Video?bcastId=435054&documentId=52045988

    Biedroń ma wielu sympatyków, ale i wrogów mu nie brakuje.
    W każdy poniedziałek pod jego ratuszem odbywają się modły obywateli zatroskanych o jego zbawienie – Różaniec Wynagradzający Bogu za Sodomię 😎

  513. @Ewa-Joanna 11 września o godz. 0:35

    Po raz ostatni – sama zachowujesz się obsesyjnie, a w dodatku fantazjujesz twierdząc, że Stachu „włącza religijność pacjenta do terapii nie powodując dodatkowego dyskomfortu krytykanctwem religijności pacjenta.” Na czym miałoby polegać „włączanie religijności do terapii”? Do terapii? Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, co wygadujesz?

  514. @kruk 11 września o godz. 0:45
    Oczywiście – sprawdzam kwalifikacje. Nikt nie ma obowiązku spowiadać się na forum, kim jest z zawodu. Ale skoro „ałtorytet” deklaruje, że jest psychiatrą, twierdząc równocześnie, że religianctwo jego zdaniem jest lecznicze, to warto się dokładnie zainteresować, co ma na myśli, tym bardziej w kraju, gdzie sejm odprawia modły o deszcz. A moim „stanem psychicznym” się nie przejmuj. Prędzej skoncentruj się na leczeniu swojej „traumy”, z której podobno wyciągał cię… spowiednik. Jeżeli forum ma dawać wiarę tym wynurzeniom.

  515. wbocek sam do siebie

    Namargineska nie odróżnia tego, co powiedział Stachu, od tego, co ona zapamiętała lub chcąco/niechcąco sfałszowała. Ot choćby, że „praktykujący psychiatra chciałby traktować religię jak lekarstwo”. Stachu stwierdza, że wie od pacjentów, że religia im pomaga, i nic nie mówi, co chciałby, a już zwłaszcza że chciałby religię traktować jak lekarstwo. Niestety, Namargineska uparta jest jak pięć capów i fałszuje, imputuje. Właśnie o imputowanie starłem się z nią na początku, ale ona widzi tylko cudze, nie własne. Poznać cudze chcenia można wtedy, kiedy chcący sam o nich powie – a Stachu nic takiego nie powiedział. Ktoś tu jest tęgim obsesjonatem i narozrabiał bez powodu jak pijany zając w kapuście.

  516. @Tobermory 11 września o godz. 3:05

    No więc właśnie – zbiorowa psychopatologia w Umęczonej. Szkoda, że wbocki i kruki tego nie widzą – bo dla nich psychiatra „leczący” z homoseksualizmu i aplikujący praktyki religijne w ramach „terapii” – to normalność.

  517. @wbocek 11 września o godz. 3:26
    Zachowujesz się jak dziecko – imputujesz, wyzywasz i bluzgasz. Trudno byłoby traktować cię poważnie. Bez pozdrowień.

  518. Tobermory
    11 września o godz. 3:05

    Nie wiem, z jakiego powodu do mnie adresujesz o Biedroniu. Ja powiedziałem tylko, że miałem w dzieciństwie trochę przeżyć z powodu częściowej leworęczności i wyraziłem przypuszczenie, że w tym dziecinnym czasie homoseksualni stresów z racji orientacji nie mają – nic więcej. Znów coś Ci się ponamargineskowało?

  519. Na marginesie
    11 września o godz. 3:28

    I znów imputujesz, i znów, i znów…Przecież jesteś jednym wielkim bluzgiem, kiedy kompletnie bez kontroli rozumu wmawiasz ludziom rzeczy, za które w sądzie mogłabyś normalnie beknąć: „dla nich psychiatra „leczący” z homoseksualizmu i aplikujący praktyki religijne w ramach „terapii”. Trzy kłamstwa-imputowania w jednym zdaniu. Uomamuniu, w co ja wdepłem!

  520. @wbocek
    11 września o godz. 3:34

    Z żadnego powodu. Tak przy okazji. Bo nie śpisz.
    Ale może też z powodu tego enigmatycznego zdania:
    „Więc nie ma co za nich decydować, jak będzie, kiedy będzie.”

    Nie reaguj tak alergicznie 🙄

  521. A co naprawdę napisał Stachu?

    Przypominam: zaczęło się od tego, że Stachu po raz kolejny zaczął dogryzać blogowym ateistom.

    Stachu39 1 września o godz. 17:47
    @Wujaszek Wania
    Czym się różnią ateiści postkatoliccy od innych. Widać to wyraźnie na tym blogu.Znają Pismo Święte (niech będzie” niebieska książeczka”) lepiej od przeciętnego katolika, walczą ciągle z diabłem pod postacią KK. Innych ateistów nie znam, ale sądzę, że mają więcej dystansu do swych byłych kościołów.

    Tobermory 1 września o godz. 18:54
    @Stachu39 1 września o godz. 17:47
    Widać, że ta kwestia cię jakoś dręczy.
    „Innych ateistów nie znam, ale sądzę…”
    Poznałeś (?) ateistów postkatolickich, do których sam się nie zaliczasz, co widać po dystansie. Nie walczysz z diabłem pod postacią KK, a biblię znasz jak przeciętny katolik czyli kiepsko, a może tylko katechizm?
    Przychodzisz recenzować ten blog, to może podasz swoje kwalifikacje?
    Co sądzisz o klauzuli sumienia?

    Stachu39 1 września o godz. 20:04
    @Tobermory
    Nie wiem, o co Ci chodzi z tą klauzulą sumienia. Jestem lekarzem psychiatrą, nie wiem, czy to daje prawo do recenzowania. Nie lubię skrajności. W swojej praktyce spotykam głównie ludzi wierzących i nie wiem, czy wiara, ale wiem,że praktykowanie religijne pomaga. Szczególnie rażą mnie szyderstwa z religii, która dla wielu ludzi jest sprawą ważną.

    Tobermory 1 września o godz. 20:23
    @Stachu39 1 września o godz. 20:07
    Na pytanie, którego nie zamierzałem ci zadawać, odpowiedziałeś sam, więc już nie czekaj.
    Twój światopogląd jest sprawą prywatną, ale recenzowanie blogu i jego uczestników z pozycji „oni – ateiści” sugeruje, że ferujesz oceny z pozycji wyniosłej i osobnej.
    Myślałem, że jako lekarz słyszałeś coś o „klauzuli sumienia” i zainteresował mnie twój stosunek do tego zjawiska w polskiej medycynie. Wolisz udawać, że nie rozumiesz?
    „praktykowanie religijne pomaga”

    I kto tu kogo prowokuje? Stachu włazi na blog ateistów głównie po to, żeby ubliżać… ateistom. A dlaczego akurat tym tutaj? Bo innych nie zna.

  522. @wbocek 11 września o godz. 3:34

    Ty naprawdę nie rozumiesz, o co chodziło?
    Czy tylko tak udajesz brak pomyślunku?

  523. @Tobermory 11 września o godz. 3:44
    Dyskusje z pombockiem w ogóle są jałowe, bo on nie dyskutuje z tobą – tylko z jakąś własną chimerą.

  524. I jeszcze jedno – pombocek nie pamieta?

    Wbocek 2 września o godz. 0:04
    Stachu39 1 września o godz. 20:04
    „W swojej praktyce spotykam głównie ludzi wierzących i nie wiem, czy wiara, ale wiem,że praktykowanie religijne pomaga”.
    To pomyliłeś rolę psychiatry z rolą uczestnika blogu ateistów. Tu nie przychodnia psychiatryczna, by się dzielić wiedzą i doświadczeniami, na co pomaga religia. Ale z drugiej strony można pleść o czymkolwiek, więc pleciesz, że
    „Szczególnie rażą mnie szyderstwa z religii, która dla wielu ludzi jest sprawą ważną.”
    To, że Cię rażą, to Twoje przeżywanie i ge komu do tego, ale że z powodu własnych preferencji wytykasz innym ich własne preferencje, to jesteś nie psychiatrą, lecz, przepraszam. kaznodzieją.
    Przede wszystkim mylisz, zwyczajem występujących tu gościnnie religiantów, krytykę religii i religijnych zachowań z szyderczym stosunkiem do konkretnych ludzi. No i wciąż nie dociera do Ciebie, że to knajpeczka ateistów i nikt z tutejszych nie zaprasza religiantów, żeby z nich poszydzić. Jeśli wchodzą nieproszeni – ich ryzyko. Tutejsi ateiści po kościołach z takimi jak Twoje uwagami pod adresem parafian się nie szwendają. Chyba że chcesz powiedzieć jak Kościół święty, matka nasza, że krytykowanie religii jest zabronione i zagrożone spaleniem na stosie. W takim razie należałoby palić wszystkich krytykujących cokolwiek – żeby była jakaś konsekwencja. Na początek należałoby palić szydzących z rządów PiS i z całej tej zgrai chuliganów, zwłaszcza że chyba niemal wszyscy tam – wierzący.
    No i można sobie dośpiewać, kogo by jeszcze należało palić, jako że jest mnóstwo teatrów, kabaretów, satyrycznych pism, które nic innego nie robią, tylko kpią i szydzą. A jeśli dodać do tego pojedynczych, niezrzeszonych strzelców, to wszystkie człowiekowate na okrągło kpią i szydzą: ateista – z katolika, katolik – z kociej wiary, kocia wiara – z Makaronu, Makaron – z maszkarona, maszkaron – z amisza – nigdy w kpieniu nie nastanie cisza.
    A mnie ateistę interesuje religia jako ideologia, mniej interesuje mnie zgodność lub niezgodność religijnych praktyk z tą ideologią, a konkretni ludzie jakiejkolwiek wiary, dopóki nie stanowią dla mnie, społeczeństwa, państwa jakiegoś zagrożenia, interesują mnie najmniej – chyba że mówią głośno i tak głupio, że aż śmiesznie. A śmiech nie jest ani religiancki, ani antyreligiancki. Śmiech jest śmiech.

  525. Problem ze Stachem zaczął się od tego, że Stachu dość namolnie i często dawał wyraz swojemu niezadowoleniu, że ateiści kpią z religii. Ateiści znosili jego drwiny dość pokornie, ale do czasu. W końcu zaczęli go wypytywać o poglądy, na co psychiatryczny Stachu zareagował „merytorycznie” tekstami w rodzaju „ależ jesteś upierdliwa”.

  526. Czyli jak Stachu rozrabiać – świetnie, jak ateiści się bronić – baaardzo źle!
    Gdy Kali ukraść krowę – dobrze, bo dogryzanie ateistom – to w Polsce norma?

  527. Dzień dobry, idę spać. Ale najpierw opowiem swój życiorys.

    Na fotce z marynarzami jest defilada mojej szkoły ulicą Brucknera we Wrocławiu po przysiędze w roku 1962. Kompania najstarszych klas – czwartych – to mój rocznik, a ten dupek ze sztandarem to ja. Najciekawsze jest, że to szkoła średnia, a my maszerujemy z maszynową bronią. Kierownikiem internatu był frontowy major bodaj Pierwszej Armii WP ze znajomościami w jednej z jednostek wrocławskich i my we własnych osobach uprosiliśmy go, żeby na przysięgę (za nas powstał ten zwyczaj przysięgania) załatwił nam ćwiczebną broń, bo jak to tak – przysięga w mundurach a bez broni. No i załatwił. Wymusztrował nas z tą bronią tak, że kompania reprezentacyjna WP może by nam nie zazdrościła, ale jedna blogowa capka i obsesjonatka – może nie, może tak. Kurde, jak popatrzę na tę prowadzącą kompanię, to widzę, że połowa już nie żyje. Takie młodziutkie chłopaki!

    A filmik jest logiczną konsekwencją maszerowania na fotce. To przelot od mierzei na pólnocnym brzegu Jamna do przystani na południowym. Ale już bez munduru. Bobra nocka.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6599783218869614609/6599783217203803362?authkey=CO7axPPGiMXpEw

  528. Lewy
    9 września o godz. 21:00

    Byly tez inne ciekawe postacie kobiece w literaturze ‚klasycznej’ i ‚modernistycznej’, wspomniane przez Ciebie Karenina i Molly ale i min. tez Thérèse Raquin Zoli, Hedda Gabler Ibsena, panna Julia Strindberga i plejada pan Czechowa.

    Do Twojego zas: „Najwiekszym dziełem – oczywiście moim zdaniem – oddającym kobiecą psychike, jej potrzeby, marzenia ,jest „Pani Bovary” Flauberta.”

    dodalbym, bagatela: ‚Pani Bovary’ to jedna z najwiekszych, jezeli nie najwieksza powiesc XIX wieku (np. wedlug Juliana Barnesa najlepsza powiesc napisana kiedykolwiek!!!).
    O co chodzi z ta ‚najlepszoscia’? Przede wszystkim to praktycznie pierwsza powiesc realistyczna (pamietajmy wydana w roku 1856) w sensie jaki znamy dzis, wspolczesnej realistycznej narracji. Dzielo doskonale zintegrowane w stylu i wewnetrznej ‚gramatyce’. Dzielo ‚doskonale’.

    mag
    10 września o godz. 14:18

    mag oczywiscie masz prawo do swojego ‚blasé’ jezeli chodzi literature XIX wieku.
    Zakladam, ze poznalas ja cala.

    mag i paradox57
    No dobra, sekcja i autopsja ale czy dokonuje sie jeszcze w dzisiejszej praktyce wiwisekcji?

  529. wbocek
    11 września o godz. 4:34

    No a gdzie ta fotka, zanim zasniesz?

  530. tejot
    10 września o godz. 13:15

    Kto to powiedzial: ‚Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja, jest to, że się z nami nie kontaktują.’ ?

  531. @ wbocek, 23:24

    Благодарю вас Господин @wbocek 🙂

    Szczęśliwie przespałem nocne manewry z serii: gra w policjantów i złodziei 😉

    A przy okazji dziękuję, że podzieliłeś się tu z nami opisem swoich zmagań zdrowotnych. Pod ich wpływem odpuściłem sobie samodzielną walkę z nieposłuszeństwem barku. Zacząłem rehabilitację. Dzięki.

  532. @act
    11 września o godz. 5:32

    Actku, w imięojcaimatki, teraz ja żyję, a Ty pewnie śpisz. Fotka jest w jednym albumiku z filmikiem. Z prawej strony jest mała strzałka. Trza w nią kliknąć i się przysunie fotka.

  533. wujaszek wania
    11 września o godz. 6:53

    Wujaszku, dalej wierzę w samoleczenie ruchem, ale długi czas nie rozumiałem, że trza jednak wyczuć, kiedy jednak potrzebna interwencja siły wyższej czyli fachowca. Kolega chirurg mi powiedział, że niepotrzebnie tyle przeciągałem. Gdybym się zgłosił rok, dwa lata wcześniej, sprawa byłaby łatwiejsza. Zresztą i tak ma być dość łatwa, mimo że już chodzić o kuli prawie nie mogłem, bo ma być zabieg mało inwazyjny, bez otwierania kolana.

  534. Do jakich spustoszen prowadzi zespol zasad zaimplementowanych przez bliskowschodnich pasterzy? Pod przykrywka greckorzymskiej kultury, jakoby??? (jakoby, 3 znaki zapytania). W obszarze sexualnosci wlasnej. Proponuje zastanowic wszystkim uczestnikom dyskussji ateistow. Wlasnej sexualnosci. Bez wymiany blogowej, o spustoszeniach.

    Czekajac na elektryka, nie Godota

    pzdr Seleukos

  535. Nie tylko u ateistów wzmożenie:

    http://wyborcza.pl/7,75968,23903906,co-sie-wylewa-z-telewizorow-w-spedalonym-miescie-poznaniu.html

    Widać głupota nie ma granic:
    homoseksualizm wywodzi się z bolszewickiej Rosji
    taką to mądrość wydalił z siebie pseudożirnalista.

  536. @wbocek, 7:09

    Nie pamiętam kto jest autorem tego powiedzenia:
    Nie ma takiej choroby, której nie wyleczyłby ruch, nie ma takiego leku, którego nie zastąpiłby ruch
    Jest to również moje życiowe motto.
    Okazuje się, że nie należy tego traktować dogmatycznie.

  537. seleuk|os|
    11 września o godz. 7:16 Czekajac na elektryka, nie Godota Pije pierwsza kawe – jak w piosence (chyba Prońko), a tu masz: radość i skowronek o poranku! Myśl lapidarna a jaka dowcipna! I o tego jaka ateistyczna! Na zawołanie ateistów sie nadaje. Harcerz ma swoje „czuwaj” to i ateista, coś może: czekam na elektryka, umówiłem sie z nim na dziewiątą W dodatku: na dziewiątą, tak jak dziś. co by równocześnie rozwiązywało pozytywnie problem pogaństwa w Narodzie, czyli pedalstwa w narodzie: elektryk, pedał i ateista – też ludzie.

  538. @paradox57,

    moja teściowa, przedwojenna dama w pełnym tego słowa znaczeniu, szczyciła się swoi „rzymskim nosem”. Była z niego bardzo dumna.
    Tę jej „ozdobę” odziedziczyła nasza córka. Był to dla niej powód do typowej dla nastolatek rozpaczy.
    Rodzina, znajomi, przyjaciele ani nie podzielali zachwytów teściowej, ani nie wydzieli nic szpetnego w nosie naszej córki. A mimo to jedna była dumna, a druga nieszczęśliwa.
    Do prawdziwego rodzinnego trzęsienia ziemi doszło, kiedy córka zapytana przez babcię co sobie życzy na prezent na osiemnastkę, odpowiedziała: pieniędzy na operację plastyczną nosa. Babcia była zamożna, ale pieniędzy nie dała. Obraziła się.
    Córka i tak dopięła swego. Szczęśliwie udało jej się wyperswadować maleńki zadarty nosek, zupełnie nie pasujący do jej typu urody. Trafiła na mądrego i odpowiedzialnego lekarza.

    Jak człowiek czuje się z jakiegoś powodu nieszczęśliwy i są możliwości ulżenia mu w tym cierpieniu, to dlaczego tego nie zrobić?
    Medycyna i nauki o mózgu ciągle nie powiedziały ostatniego słowa na temat swoich możliwości.

    Myślałem, że tu na tym blogu nie ma potrzeby składania „wyznania wiary” w kwestiach stosunku do orientacji seksualnej. Że nikt tu nie traktuje orientacji homoseksualnej jako choroby.
    Dla mnie jest to cecha osobnicza, bardziej złożona, ale w wymiarze: zdrowie vs choroba, dokładnie taka sama, jak kształt nosa.

  539. wbocek
    11 września o godz. 7:09 * * * Pombocku, jestem wyznawcą Twojego kolana. Że nieinwazyjnie . Niech bedzie chwała bogu kolana. Oprócz tego, że Jeziora. co sie rozumie. czy ten od kolana to Perun?

  540. @pombocek 0:01

    Jedno da się zauważyć. Dość autorytatywnie stwierdzasz, kto ma, a kto nie ma racji. Przedstawiłem swoje rozumienie problemu, z jakim zaprezentował się @stachu39. Nie przekonałem Cię. W porządku. Szat rozdzierać nie zamierzam.

    Poza jednym. Nic tu nie ma do rzeczy, co napisała @namargineska i do czego dołożył @Tanaka. Co @namargineski to @namargineski, a co moje to moje. Zdaję sobie sprawę, że nasze poglądy bywają zbieżne. Taka ich uroda. Zapewniam jednak, że w żadnym wypadku nie uzgadniamy ich jakimiś prywatnymi kanałami.
    Tyle by było o tym z mojej strony.

    @act 2:16

    Wiwisekcje. Nic mi o tym nie wiadomo. Chyba że chodzi Ci o to, co się czasem dzieje tu na blogu.

  541. Tobermory
    11 września o godz. 3:44

    Odbyło się coś może najgłupszego w moim życiu w dziedzinie gadalnictwa. Został realnie zaatakowany człowiek, który na zaczepkę-hipotezę odpowiedział również hipotezą: „Nie wiem nic o skutecznej metodzie leczenia homoseksualizmu.Gdyby taka metoda była i byliby chętni, dlaczego nie”. Przede wszystkim stawianie człowieka w sytuacji, co by zrobił, gdyby babcia miała wąsy, jest kosmiczną dziecinadą (właściwie każde gdybanie mam za dziecinadę). Wieszanie zaś na nim psów za wyobrażone przez niego działanie w wyobrażonym, diametralnie różnym od dzisiejszego stanie wiedzy medycznej to już wręcz paranoja. Po prostu damskie dziecko zaplątało się w swoich insynuacjach. Stąd moje okropność jak grzeczne słowa „Więc nie ma co za nich decydować, jak będzie, kiedy będzie.” Odbyła się nie poznawcza rozmowa, lecz atakowanie człowieka, z powodów ubzduranych przez atakującą. Uchowaj mnie, Panie Boże, od tych rozmowności… Co ja pieprzę – sam się mam uchować.

  542. wujaszek wania
    11 września o godz. 7:32

    No, kuna, dość boleśnie się o tym przekonałem. Szkoda tylko, że pod koniec życia, a nie na początku. Nie będzie kiedy użyć tej mądrości.

  543. @wbocek, 8:08

    Mam cytata:

    Ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek,
    ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu
    Wojciech Oczko, lekarz (1545-1608)

    Widzisz Pan, prawie czyni wielką różnicę. Że o możliwościach medycyny i farmacji z czasów doktora Oczko nie wspomnę.

  544. Z cala odpowiedzialnoscia podpisuje siebie do zdania @paradox do @pombocek. Rozszerzajac nawet def.

    Jakakolwiek zgodnosc pogladow moich z pogladami pozostalych Szanownych Uczestnikow, jest calkowicie przypadkowa. Ale… Jakakolwiek niezgodnosc pogladow moich z pogladami innych uczestnikow, jest calkowicie zamierzona. I tak prezentowana jest. I tak pozostanie. Bedzie

    Pzdr Seleuk

  545. wujaszek wania
    11 września o godz. 8:33 * * * Przy czym jest jeszcze niezawodny dr Kwaśniewski i jego surowa kapusta do żarcia. Kto lansował Kwaśniewskiego – tego od żarcia kapusty? – Namarginesko, pomóż !

  546. paradox57
    11 września o godz. 8:00

    „Dość autorytatywnie stwierdzasz, kto ma, a kto nie ma racji”.

    Ty też, paradoxiku, powiedziałeś to dość autorytatywnie. Tymczasem tu się odbył sąd nad człowiekiem nie na podstawie konkretnych jego zachowań bądź słów o tych realnych zachowaniach, lecz na podstawie insynuacji na temat jego gdybania o podsuniętej mu gdybaniowej sytuacji. Mniej lub wcale mnie nie interesuje meritum sporu, lecz żenujący poziom jej prowadzenia.

    Bardzo dawno temu zapytała mnie ówczesna sympatia, czy bym ją ratował, gdybym ją znalazł ranną w lesie. Zbaraniałem po czymś tak absurdalnym jak ten blogowy spór i zakiełkowała między nami obcość, która dość szybko doprowadziła do rozwodu.

  547. @Tanaka 8:36

    Dietetyk-Optymatyk. Że Kwaśniewski, to jeszcze pryszcz. On tu jeszcze i Ziębę usiłował lansować.

  548. Cholera, trajkoczę jak najęty, bo do czasu zabiegu za niecałe trzy tygodnie chirurg zalecił mi, żeby raczej nie pogarszać sprawy rowerowaniem. Chodzić po wodzie – mogę. Ale weź chodź, jak pierw do przystani trza 10 km rowerem dojechać. A coś trza robić. To trajkoczę o dramatycznie nierzeczowym prowadzeniu rozmów, kiedy ktoś, zamiast wypytać, co Stachu rozumie przez to czy tamto, woli rozumieć za niego.

  549. A teraz bedzie p korekturach psykiatryczno/chirurgicznych „leworecznosci”.

    Jest pl idiom „ma dwie lewe rece”. Znaczy, jak pamietam, nie umie poslugiwac prostymi narzedziami, mlotkiem, garnkami, nie umie wody na herbate gotowac, takie. Po szw odpowiednik jest „ma kciuk na srodku dloni” (tumme mitt i handen). Znaczy ma niechwytna dlon. Kciuk musi laczyc z kazdym palcem, dla chwytnosci. Pytanie jest. Ktory ze fizycznych stanow, mozna skorygowac zabiegami psyk/chirurgicznymi? Leworecznosc czy na srodku dloni kciuk?

    Pzdr Seleukos

  550. @Tanaka 7:51
    Tak zupełnie nieinwazyjnie to nie. Pewnie wprowadzą artroskop i w ten sposób usuną wszystko to, co jest do usunięcia. Odłamki, jeśli tam są, płyny, które się zebrały. Wypłuczą co jest do wypłukania.
    Najważniejsze, że odbędzie się to bez konieczności otwierania stawu. Niewielkie nacięcie.

  551. PS
    A i rehabilitacja będzie łatwiejsza i zdecydowanie krótsza.

  552. Tanaka
    11 września o godz. 7:51

    Dzię i kuję, Tanako. Ten od kolana to pieruńsko dowcipny fachura – z całej Polski do niego przyjeżdżają, ale nie po dowcip. Po prawie 40 – stu latach niekontaktowania się nie wiedziałem, czy do niego mówić „pan” czy „Wasza Wysokość”, a ten zwyczajnie rzucił mi się w ramiona i się uściskaliśmy. Perun swoim zwyczajem by się wściekł, gdyby go miał nieszczęście spotkać, i miotałby piorunami. I znów bóg wyszedłby na głupka.

  553. paradox57
    11 września o godz. 8:55

    Nie pamiętam, paradoxiku, czy mówiłem. Dla szybkiego ulżenia wytoczył mi z kolana – powiem z przesadą – pół wanny krwi, a na początku powiedział: „O kurwa, myślałem, że woda”.

  554. paradox57
    11 września o godz. 8:57

    Oj, paradoxie, powiedział, że po zabiegu najpewniej następnego dnia będę mógł spadać do chaty. A rehabilitacja niech trwa do śmierci. Lubię się rehabilitować.

  555. @pombocek 9:04 i następny

    Owszem, było.
    Ja z kolei nie pamiętam, czy napisałem, że to często jednodniówka. Jednego dnia Cię kładą, drugiego wykopują do domu. Po co zajmować łóżko bez potrzeby. Może jeszcze karmić.

  556. @pombocek 8:57

    Zainteresowało mnie. Ratowałbyś, czy zostawił jednak w tym lesie, licząc, że trafi się jakiś amator?

  557. wujaszek wania
    11 września o godz. 7:51

    Otóż to, wujaszku. Zamiast otwartości, upewniania się, czy dobrze rozumiem, odbywa się ostre strzelanie z zamkniętymi oczami do drugiego człowieka. Wiem, co mówię, bo sam nie jestem bez grzechu.

  558. paradox57
    11 września o godz. 9:17

    Paradoxiku, pytanie było tak infantylne, że dopiero wtedy otworzyły mi się oczy, bo przedtem była w nich jej uroda. Do dziś jestem zbaraniały, że można o coś takiego pytać i na hipotetycznej bzdurze wyrabiać sobie opinię o żywym człowieku. Tak właśnie zrobiono ze Stachem.

  559. @Paradox
    @Tobermory
    Nie wiem dlaczego uważacie, że rwę się do leczenia homoseksualizmu. Ja tego tematu nie ruszałem i starałem się nie odpowiadać, bo wiedziałem, że jeśli nie odpowiem dogmatycznie, to znowu będą na mnie wieszane psy.
    Inny zarzut – jeśli nie zgadzam sie z panującym tutaj dogmatyzmem, to po tu wchodzę .Myślałem naiwnie, że to jest miejsce wymiany poglądów i można mieć inne zdanie. Poza tym nie spodziewałem się, że ujawnienie mego zawodu spotka się z taką reakcją. Myślałem w swojej naiwności, że to taki zawód jak inny.
    Wracam jeszcze raz do tematu religii w procesie leczenia, czy wywoływania zaburzeń psychicznych. Jeśli pacjent w ciężkiej depresji ma urojenia na tle religijnym, np poczucia winy, to nie wynika z tego, że został wychowany w duchu chrześcijańskim, tylko dlatego, że należy to (poczucie winy) do obrazu depresji.Ateista też może mieć poczucie winy ale inaczej sformułowane.
    Religia (ie) odpowiada na pytania o sens istnienia, role człowieka na świecie itd. (tak , wiem, że te odpowiedzi są nieprawdziwe i że boga nie ma) Przypuszczam, że inni na blogu tez w cos wierzą np. w postęp, w naukę, w humanizm, równość wszystkich ludzi, że zabijanie jest złe itd. Dobrze jest mieć jakiś światopogląd, ale niekoniecznie dobrze jest uważć, że mój jest jedynie prawdziwy, bo wtedy to dogmatyzm.
    Pozdrowienia. Przesyłam Wam znak pokoju.

  560. @pombocek 9:30

    Właściwie chciałem skończyć o @stachu39. Ale niech Ci będzie, skoro nawiązujesz. Mam wrażenie, że były próby dopytania go. Miał niejedną możliwość wyjaśnienia. Wolał jednak przyjąć postawę godnościową i się wytentegować. Ty go tłumaczysz, przedstawiając wszystko jako rzecz czysto hipotetyczną. Pewnie, można i tak.
    Więc czysto hipotetycznie, na przykładzie Twojego kolana. Trafiłeś na znakomitego fachowca, który rozwiąże problem w sposób mało inwazyjny i nie przysparzający Ci dodatkowych problemów. I to jest dobre rozwiązanie. Ale hipotetycznie istnieją jeszcze dwa inne.
    1. Odbywa się pełna procedura chirurgiczna. Otwiera Ci kolano, robi co do niego należy. Potem pakuje Ci nogę w gips. Niewykluczone, że przed założenie szwów instaluje Ci dreny, żeby ewakuować płyny, które mogą się w stawie zbierać. I jesteś załatwiony na jakieś 6-8 tygodni.
    2. Trafiasz na wyznawcę starej albo bardzo starej szkoły chirurgicznej, według którego jedynym wyjściem jest amputacja nogi. Masakra.

    I o takich właśnie hipotetycznych rozwiązaniach, według mnie, rzecz się rozbijała w przypadku @stacha39. Tyle że to naprawdę mało istotne dla istnienia Wszechświata. Zębów też szczerzyć nie mam zamiaru.

  561. @wbocek
    11 września o godz. 8:00

    Widzę, że podniecenie czekającym cię zabiegiem i zalecone przez lekarza oszczędzanie kolana wyraża się zamianą pedałowania we wzmożone trajkotanie 😉

    „stawianie człowieka w sytuacji, co by zrobił, gdyby babcia miała wąsy, jest kosmiczną dziecinadą”

    … albo małą pułapką. Doświadczony psychiatra nie powinien w nią brnąć. Zwłaszcza że uprzednio temat stosunku @Stachu39 do leczenia homoseksualizmu został poruszony kilka razy

    „skoro twierdzisz, że jesteś psychiatrą, dlaczego unikasz oczywistej fachowej odpowiedzi na pytanie o „leczenie” homoseksualistów?”

    i był czas na sformułowanie zdania: to nie jest choroba.

    odpowiedź psychiatry (!):

    „Ludzie nie bądźcie tacy dociekliwi. Ja nie pytam nikogo o poglądy na wszystkie tematy. Chcesz usłyszeć.,źe jestem gejem albo coś podobnego.?”

    A na koniec tryumfująco:

    „Na marginesie. Nie dowiesz się ,co sądzę o homoseksualizmie i nie dowiesz się czy podaję się za lekarza czy to ściema”

    Zdarzają się na tym blogu osoby zabierające ze swadą i ochoczo głos na tematy zupełnie niezwiązane z ich zawodem lub wykształceniem, a tu trafia się niby prawdziwy fachowiec i co? I kicha 🙁
    Ja pytałem, czy jest przyjęte w terapii psychiatrycznej unikanie kontaktu z najbliższą rodziną pacjenta i też się nie doczekałem odpowiedzi. Temat „klauzuli sumienia”, o której słyszał każdy chyba potencjalny polski, okazuje się obcy naszemu psychiatrze 😯

    A ty, wbocku, mówisz:

    „Odbyła się nie poznawcza rozmowa, lecz atakowanie człowieka”
    Zaiste.

  562. @stachu39 9:40

    Rwiesz się czy nie rwiesz. Dla mnie istotne jest to, że rozważasz możliwość „leczenia homoseksualizmu”. Nie wiem, ile razy jeszcze trzeba będzie tu napisać, że homoseksualizm chorobą nie jest. I rozpatrywanie go w kategoriach: leczyć nie leczyć jest pozbawione jakichkolwiek podstaw. A Ty z uporem dalej o leczeniu. Niechby nawet i hipotetycznie, jak chce @pombocek.

  563. Stachu39
    11 września o godz. 9:40

    Religia (ie) odpowiada na pytania o sens istnienia, role człowieka na świecie itd. (tak , wiem, że te odpowiedzi są nieprawdziwe i że boga nie ma)

    Szczypta okrucienstwa, czyli logiki…

    Sam piszesz, ze „wiem, ze te odpowiedzi sa nieprawdziwe„.

    No to sie zapytam, czy jestes pewien, ze wiesz? Bo ja mysle, ze gdybys faktycznie byl pewien swojej wiedzy, to nie napisalbys, ze „Religia daje odpowiedzi…„, tylko napisalbys jak wiesz, czyli ze religia wciska, wdusza, wmawia te swoje „odpowiedzi, a nie ze je „daje„.

    pozdrowka
    ~l.

  564. wujaszek wania
    11 września o godz. 7:18
    poznańska telewizja publiczna już od dawna nie nadaje się do oglądania, podobnie jak i ogólnopolska. Inne regionalne tv publiczne też mają zapewne taki problem. Ale jesli chce się zachować jako taki ogląd sytuacji, można skorzystać z niemieckiej, amerykańskiej, francuskiej i każdej innej prywatnej tv w Polsce 🙂

  565. @Tobermory
    Nie dopowiedziałem na twoje pytanie dotyczące braku kontaktu z rodziną pacjenta, bo nie chciałem oceniać innego lekarza czy terapeuty na podstawie małej znajomości faktów. W ogóle staram sie nie oceniać innych lekarzy, chyba, ze w gronie fachowców. Co do kontaktów z rodziną staram sie dostosować do życzeń pacjenta, chyba, że chodzi o ostrą psychozę, wtedy kontakt z rodzina jest konieczny.
    Pozdro.

  566. @Paradox
    Nie rozważam, to mi się wciska. Homoseksualizm nie jest chorobą, jest wariantem rozwoju.
    Obecnie medycyna nie tylko leczy ale i „ulepsza”, np poprawia nosy, czy biusty. Teoretycznie jest możliwe, że ktoś może nie byś zadowolony ze swojej orientacji i będzie chciał „ulepszenia”

  567. paradox57
    11 września o godz. 9:58

    A jeżeli hipotetycznie homoseksualizm zostanie wpisany w Polsce do rejestru chorób (przecież jako mocarstwo nie musimy się ogladac na jakieś WHO), to lekarze mają go leczyć czy nie?

  568. @Lonefather
    Masz recht.

  569. * mieliby go leczyć – ach ten mój polski 🙂

  570. @zulu24 10:10

    To będzie pięknie i po bożemu. Wreszcie. A leczeniem nikt już sobie głowy zawracał nie będzie. Zorganizuje się jakieś obozy resocjalizacyjne, albo i plutony egzekucyjne.

  571. Stachu39
    11 września o godz. 10:10

    Szacunek.

    pozdrowka
    ~l.

  572. @stachu39 10:09

    No, biedny jesteś. Wciska Ci się. Twoje własne słowa. A teraz jeszcze na dobitkę wskoczyłeś z „ulepszaniem”. Jak ten nos albo i biust.
    Wiesz co, mam dosyć Twojego teoretyzowania. Odpuszczam.

  573. @Stachu39
    11 września o godz. 10:02

    Dziwna solidarność zawodowa.

    „nie chciałem oceniać innego lekarza czy terapeuty na podstawie małej znajomości faktów”

    Nie prosiłem o ocenę. Pytanie było przecież zupełnie niepodchwytliwe.
    Zauważyłem za to, że w twoich reakcjach na zwyczajne, proste pytania wykazujesz dziwne alergie i doszukiwanie się drugiego dna, dopatrujesz tendencyjności, robisz uniki jak bokser, a przecież znajomość psychologii, której oczekiwałoby się także u psychiatry, powinna ci ułatwić kontakt i porozumienie z bywalcami tego blogu.
    Po co ci takie komiczne zagrania w rodzaju: „Chcesz usłyszeć.,źe jestem gejem?”

    Od lat wchodzisz na ten blog z apelem o szacunek dla wierzących, a ja apeluję o szacunek dla inteligencji tutejszych ateistów. Nie obrażaj jej tak arogancko.

  574. @zulu

    Dla uzupełnienia. Z powyższego wynika, że chętnych do nie zabraknie.

  575. @Lewy
    10 września o godz. 19:09

    Mam cos dla Ciebie,no i dla innych, którzy szukaja sensu w historii.

    Ja wywiad z Fergusonem czytałem, podobnie jak kilka jego książek. Dla mnie to on jest prawicowym piewcą amerykańskiego imperializmu (choć pisze nieźle). Znając co nieco realia, zasięg i intensywność zaangażowania USA poza swoimi granicami, uważam że jest to nie tyle „mimo woli” imperium” ile „hipokryckie” imperium, tj. takie które propagandowo wmawia swoim obywatelom po pierwsze „boskie przeznaczenie” (Manifest Destiny) wraz z „Niezastąpionym Narodem” (Indispensable Nation), a po drugie demokratyczne, humanitarne i bezinteresowne cele ich zagranicznych interwencji, które pod tymi sztandarami służą jednak wyłącznie rozszerzaniu i podtrzymywaniu politycznej, militarnej i gospodarczej dominacji nad możliwie największymi obszarami globu. I to jest zresztą właśnie sens historii. USA nie różni się w tym oczywiście niczym od innych, byłych i zapewne przyszłych imperiów, taka jest po prostu natura hegemonicznych bestii.

  576. @Na marginesie
    10 września o godz. 16:51

    W Hameryce indyk kojarzy się z dziękczynieniem – i konflagracją.

    Co do dziękczynienia, to mgliście pamiętam jakąś demaskację mitu, będącego ponoć w znacznej części picem na wodę, podobnie jak wiele innych zresztą.

    Indykowi kucharze w filmiku wydają się konkurować o „Darwin Award” (Nagrodę Darwina, https://pl.wikipedia.org/wiki/Nagrody_Darwina), żartobliwie przyznawaną za dobrowolne i dobroczynne usunięcie nagrodzonego z puli genetycznej ludzkości 🙂
    Co potwierdzają statystyki – w USA średnio rocznie traci życie od tego głębokiego smażenia 6 osób, 60 doznaje poparzeń, z dymem idzie 900 (!) domów http://www.foxnews.com/food-drink/2013/11/27/top-5-states-with-most-deep-fried-turkey-accidents.html

    Lepiej z tymi ptasimi symbolami uważać!!! 🙂

  577. paradox57
    11 września o godz. 9:43

    Paradoxie, czy jest coś niejasnego, niegodziwego, podejrzanego w słowach Stacha – „Nie wiem nic o skutecznej metodzie leczenia homoseksualizmu.Gdyby taka metoda była i byliby chętni, dlaczego nie”M – dookoła których odbywa się chocholi taniec?

    Odpowiedział jak lekarz, co by zrobił, GDYBY MÓGŁ leczyć. „Gdyby mógł” znaczy praktycznie „gdyby istniała uznana oficjalnie metoda przeorientowania seksualnej preferencji”. Chyba że ktoś się czepi wyrazu „leczyć” – użytego hipotetycznie w hipotetycznej sprawie – wtedy w ogóle szkoda gadać. Sytuacja homoseksualistów jest taka, że są przez dużą część społeczeństwa potępiani za samą inność. Jaką ta inność ma nazwę DZIŚ – czy „choroba”, czy „zboczenie”, czy „mniej powszechna preferencja”, czy czort wie jak jeszcze – jest bez znaczenia dla hipotetycznej sytuacji w nieznanej przyszłości (kiedy ewentualnie zaistniałaby możliwość zmiany orientacji), która jest przedmiotem tego wariackiego łomotu.

  578. @Na marginesie
    11 września o godz. 3:17
    Doskonale.

  579. paradox57
    11 września o godz. 10:20

    I szybko powstałaby postępowa mniejszość, która wskazywałaby że należy leczyć a nie rozstrzeliwać, bo to takie niehumanitarne.
    „Gdyby” tworzy wirtualne światy i na to wskazuje @pombocek

  580. @pombocek 10:32

    Tak, dla lekarza, którym się mieni. Ty możesz sobie hipotetycznie rozważać znaczenie słów. On nie powinien w stosunku do tych, które w jego dziedzinie mają określoną funkcję.

  581. @zulu24

    To już było przerabiane. Nie tak dawno. Więc po co wracać do tych praktyk?

  582. Herstoryk
    11 września o godz. 10:26

    Ferguson wskazuje również, że USA robi to źle. Nie dlatego że rozpętuje konflikty, ale dlatego że nie angażuje dostatecznych sił i środków żeby rozpętany konflikt wygrać ostatecznie.

  583. paradox57
    11 września o godz. 10:41

    Dla niektórych – bo można. Np wydawałoby się że bolszewizm się skompromitował i nalezy do przeszłości, a jednak obecnie w Polsce jest reaktywowany.

  584. @zulu24

    Tylko czy to jest dostateczny powód do tego, żeby w tym miejscu takie poglądy propagować? Nawet czysto hipotetycznie? Mało jest innych obszarów?

  585. @Paradox
    odpuszczasz?, dzieki.

  586. @Tobermory
    Może tez odpuścisz jak paradox?
    z pełnym szacunkiem.

  587. @Stachu39
    11 września o godz. 10:02

    „na podstawie małej znajomości faktów” pozwoliłeś sobie onegdaj (żartobliwie, jak sądzę) postawić mi diagnozę „psychiatrofobii”. Kilka prostych pytań z mojej strony i bęc! Stachu już wie, z kim ma do czynienia.
    Czy na podstawie wielu twoich wypowiedzi mógłbym się zrewanżować „ateistofobią”?
    Wchodzisz na ten blog jak do jaskini lwów i mężnie stajesz w obronie katolików, których tu nikt personalnie nie atakuje.
    Odczuwasz jakieś powołanie do tej obrony? Wchodzisz na barykadę, której nie ma i machasz feretronem w stronę okopów, których nie ma.
    Może jakaś superwizja by ci pomogła?

  588. Pierniczę, pooglądałem sobie trochę fotek i filmików i trafiłem na to.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6599874179696764002?authkey=CJ2wsoOz_tzaOA

    Tak mnie wzięło, że znów pierniczę. Wiem od dawna, jak świetnym narzędziem nieporozumień jest język. Tyle że sam język bez mówiącego znaczy tyle, co młot i kowadło bez kowala. A że blog jest raczej dla sporów – jak w tym wypadku: żałosnych – niż porozumień, spadamy do mamy. Znaczy – pierniczę zalecenie chirurga, bo po upuszczeniu krwi mniej mnie boli, więc roweruję na wodę. Zdrowia wszystkim i sukcesów w preferencjach seksualnych i innych.

    Aha, jadę na tym filmiku ze złamaną fajką masztu. Złamałem przy północnym brzegu, jak zaczepiłem o bardzo rosochatą wierzbę. Mimo to ślepy widzi, że rozumiemy się z okrętem jak kaleka z kaleką. W ogóle bez słów. Może na blogu bez słów też by było lepiej.

  589. @Stachu39
    11 września o godz. 11:00

    Pewnie, że odpuszczę. Do następnego razu 😀
    Moja powyższa porada całkowicie gratis 😎

  590. paradox57
    11 września o godz. 10:54

    Nie wiem. Na LA3 sa wyrażane setki pogladów włącznie z kompletnie głupimi. (np. pogląd na wiedzę komentatorów wyrażony przez usiłującego rozrobić 2 l spirytusu)

  591. @zulu24
    11 września o godz. 11:09

    No właśnie. Prawda, że interesujące panoptikum? 😀

  592. @zulu24

    Więc tym bardziej nie można pozostawiać ich bez komentarza, zawieszonych. Żeby nie stwarzać pozorów ich „słuszności” i racjonalności.

  593. Herstoryk
    11 września o godz. 10:26
    Mam taki pesymistyczny ogląd ludzkości. Zawsze ze sobą walczyla, mordowała się. Nie bylo arbitra, sądu czy jak to nazwać, który by to towarzystwo zmusił do pokojowej koegzystencji.
    I dlatego dobrze jest, jak jeden silny bandyta podporządkuje sobie pomniejszych bandytów, niech to będzie jakis Karol, Napoleon czy Chrobry. Zwykli, ciężko pracujący ludzie mogą odetchnąć
    Rzymianie byli bezlitośni wobec podbitych ludów, Kartaginę zrównali z ziemią. W Galii wymordowali tysiace ludzi.Ale zauważ, że przedtem Galowie toczyli między sobą permanentne wojny.Nie były to aniołki.Rzymianie ustanowili obszar pax romana.Mongołowie zbudowali swoje olbrzymie imperium na krwi. Ale kiedy już ich wladztwo sie ustabilizowało, ponoć można było z workiem złota przemierzyc bezkresne obszary Azjii.
    Anglicy i Francuzi to też nie sa niewiniatka, ale też tworzyli obszary wzglednego bezpieczeństwa.No i co się stało w Afryce, kiedy zabrakło hegemona; Hutu morduja, w Kongo tli sie nieustanna wojna.
    Do niedawna podzielona Europa, systematycznie wykrwawiajaca się. Przez 70 lat panował spokój, lęk przed uzyciem boni nuklearnej zamroził status quo.Dwaj hegemoni stali naprzeciwko siebie i nie popuściły im nerwy.Trzeba przyznać, że Rosjanie zachowywali sie rozsądnie. Troche sie kopali po kostkach w Korei, Wietnamie, Afganistanie, ale Europa zażywała spokoju. W końcu jeden hegemon podupadl i mędrzec Fukuyama ogłosil koniec historii.
    Troche pisze chaotycznie, ale chodzi mi o to, że przez całe dzieje ludzkości jaki taki porządek, bezpieczeństwo istniało tam, gdzie panował hegemon.
    Powstanie ONZ , Unii Europejskiej, to są proby uzyskania tego samego bez przemocy. Bardzo bym popierał takie bezkrwawe pacyfikacje, ale obawiam się, że są nieskuteczne. ONZ jest bezwartościową wydmuszką, nie mająca nic dopowiedzenia. Unia Europejska, obawiam się, jest w trakcie rozpadania sie.Egoizmy narodowe (brexit,populizmy) rozsadzają ją od wewnatrz.
    Marzenie o powstaniu rządu światowego mogłoby się tylko zrealizować , gdyby to zrobił globalny hegemon, bo dobrowolne łaczenie sie, dogadywanie, nie mogą sie udać. Takich Kaczyńskich, Trumpow, Kimów jest wszędzie wielu u wladzy i onie nigdy takiej zgody nie podpisza.
    A to że USA, to demokracja hipokrycka” tez prawda. Mają Amerykanie mnóstwo wad ale i zalet też. Nie ma na tym swiecie ideału, a innego świata nie ma.

  594. Tak ogolnie.

    Uwazam, ze dyskusja niespecjalistow o czyms, jest po pierwsze smieszna, a po drugie jest pomylka, bo czy niespecjalisci moga cokolwiek sensownego wniesc do problemu?

    Czlowiek, ktory sie na czyms zna, na ogol operuje terminologia swojej specjalnosci i tu pojawia sie to co sie stalo na blogu z wypowiedzia @Stacha, czyli niespecjalisci po swojemu rozumiejac co napisal, rzucili sie go rozszarpywac.

    Sam nie jestem specjalista z psychiatrii, ale przyznaje sie, ze mnie @Stach przekonal, ze jak sie trafia klient, ktory ma jakies problemy psychiczne i jednoczesnie jest osoba religijna, to jesli inne metody nie daja poprawy, sprobowalbym oprzec leczenie wlasnie na religii. Ale podkresle to jeszcze raz, zrobilbym to w sytuacji, gdy nic innego nie dziala i stan klienta sie nie poprawia.

    Jestem, jak pisalem pastuchem dyplomowanym i wielokrotnie obserwowalem u roznych gatunkow zachowania homoseksualne. Zainteresowani bez trudu znajda z pomoca Wojka Googla, ze homoseksualizm jest obserwowany u licznych gatunkow i to nie wylacznie wsrod ssakow. I w wiekszosci wypadkow powinien byc kwalifikowany jako biseksualizm. Z wlasnych obserwacji najlepiej mi znanych koni, wiem ze u nich, jak u ludzi wystepuja wszystkie trzy typy zachowan seksualnych, czyli hetero, bi i homoseksualizm i to zarowno wsrod klaczy jak i ogierow. Nie jestesmy tacy wyjatkowi jak to sobie roja ludzie z mala wiedza, lub zadna.

    Wszystkie trzy typy zachowan uwazam za absolutnie naturalne i jedyne co pozostaje to sprobowac poznac, zbadac i zrozumiec po co naturze ta roznorodnosc w dziedzinie seksualnosci. Gdyby byla zbedna, to zwyczajnie by jej nie bylo, a wiec jest do czegos potrzebna i daje jakies korzysci, skoro jest.

    Sobie na swoj wlasny uzytek odpowiedzialem na ten problem nastepujaco:

    Ekosystem jest zmienny i sa okresy, gdy dostarcza „nadmiarowe” zasoby w okresach lepszych, co skutkuje czasami bardzo gwaltownym wzrostem ilosci zwierzat na jakims obszarze. Gdy zmniejszy sie zasobnosc srodowiska i zwierzeta je zamieszkujace nie znajduja dosc pozywienia moga „wyemigrowac” w poszukiwaniu pozywienia, ale zwykle nie jest to mozliwe, bo terytorialnosc i obrona terytorium to uniemozliwia. Slabsze osobniki padna z glodu, a te silniejsze musza jakos zareagowac i jedna z mozliwych reakcji jest zmiejszenie sie przyrostu naturalnego. Mozna sie powstrzymac, mozna zastosowac antykoncepcje i wlasnie bi i homoseksualizm sa w/g mnie forma naturalnej antykoncepcji. Daja rozladowanie popedu seksualnego, bez nastepstwa w postaci potomstwa, ktore zwiekszyloby obciazenie srodowiska i zwiekszylo zagrozenie smiercia glodowa pozostalych osobnikow.

    Powyzsze jest moja wlasna logiczna odpowiedzia na pytanie po co naturze homo i biseksualizm. Innej nie znam, ani nie slyszalem, czy czytalem.

    pozdrowka
    ~l.

  595. @lonek
    A ja, jakbym był końskim psychiatrą, to bym takiego biseksualnego konia leczył religią (jakby ten koń był wierzący, no i jakby wszystkie inne środki leczenia zawiodły)

  596. „Przypuszczam, że inni na blogu tez w cos wierzą np. w postęp, w naukę, w humanizm, równość wszystkich ludzi, że zabijanie jest złe itd”

    Wszystkie te pojecia, plus massa innych, daja siebie mierzyc. Jakosciowo i ilosciowo. Indexowac. Po takich pomiarach mozna formulowac teze, contrteze. To jest ciagly process. Pojecie „bozia ciebie nie pojmuje, ale bardzo miluje” nie zalicza do takiej kategorii. Taki process (gdybactwo) bylby na poziomie „leworecznosc” contra „kciuk w srodku dloni”. To jest wystarczajacy powod niezajmowania tematem.

    Tematem interesujacym jest wplyw pojecia „bozia ciebie nie pojmuje, ale bardzo miluje” na praktyke polityki, codziennosc zbiorowa. Dla mnie interesujacym i jedynym.

    Kiedys napisalem, uwazam jedyna wiarygodna partia polityczna w PL bylaby jednopunktowa partia „Zabrac finanse/majatek KK”. Wszystkie inne niewiarygodne. W ostatnich wyborach w Szw, w okregu Göteborg, ok (chyba)20% zdobyla partia „Demokracia”. Nowopowstala, chyba w ciagu ostatniego roku. Jednopunktowy program. Powstrzymac budowe tunelu (tuneli) kolejowego pod G. Projekt tuneli zaklada przeniesienie calej kolejowej(torowej) komunikacji „pod Göteborg”, pod ziemie. G jest aglomeracja wielkosci Wwa z przyleglosciami plus port duzy. Ja sam nie mam zdania. Nie mieszkam, niezbyt bylem zainteresowany poza pobieznoscia. Argumenty obu stron, ogolne, rozumiem. Zgadzam z dwoma stronami. Ale detali nie znam. To setki stron, tabel, opracowan. Ludzie ktorzy wystartowali partie „Demokracia” beda teraz miec wplyw, na kazdy „handel” polityczny w jakiejkolwiek sprawie pozakolejowej. Majac jednopunktowy program „Zadne koleje/tory pod Göteborg”. To jest praktyczna realizacja parlamentaryzmu. „Bozia ciebie nie pojmuje, ale bardzo miluje”. Mierzyc jakosciowo i mierzyc ilosciowo. To co mozna mierzyc.

    Elektryk (nieGodot) polaczyl wszystkie kable. Brakuje tylko spec licznika (w dwie strony). Inny nieGodot musi zamienic. Moja idea zostac kompletnie niezalezny od energii zewnetrznej nabrala pierwszy krok. Jezeli moje mierzenie bylo dokladne, za rok (mniejwiecej) podwyzsze jakosc zycia (zuzytej energii w domu, warsztacie jachtowym, auto, komunikacja etc, etc) przy zerowym koszcie kapitalowym.

    Pzdr Seleukos

  597. @ zulu24
    11 września o godz. 10:45

    Herstoryk
    11 września o godz. 10:26

    Ferguson wskazuje również, że USA robi to źle. Nie dlatego że rozpętuje konflikty, ale dlatego że nie angażuje dostatecznych sił i środków żeby rozpętany konflikt wygrać ostatecznie.

    Przypuszczam, że USA są dlatego nieskuteczne, bo środki i metody niezbędne do utrzymania imperialnej dominacji są już na tyle sprzeczne z dominującym, post-kolonialnym paradygmatem, że nawet indoktrynowane przez „Manifest Destiny” społeczeństwo (że nie wspomnieć o reszcie świata) ich nie przełknie. Problem leży w tym, że imperialne elity, wydają się nie zdawać sobie z tej sprzeczności sprawy. Lekcja Wietnamu została zapomniana.

  598. @Lewy

    Konie nie maja z seksem najmniejszych problemow. Wlasciwie ot niemal nie maja, dodaje bo sobie przypomnialem, ze znalem jednego ogiera ze Stada Ogierow w Boguslawicach, ktory nie lubial „bondynek”, czyli siwych klaczy i jak chlop przyprowadzil do krycia siwa, to zeby mo sie chcialo, trzeba bylo wpierw klacz okryc brazawa plandeka. Ale to jak widziesz zadne zboczenie, tylko zwykla estetyka. Jedyne problemy psychiczne jakie wystepuja u koni maja zrodlo w panicznym strachu przed czyms. Jesli czytales „Zaklinacza koni”, to mogles sie dowiedziec, ze mozna je wyprowadzic, jesli sie uda zbydowac „przeciwwage” w postaci czegos, czemu zaufaja i beda sie mogly na tym zaufaniu oprzec. Trudne bardzo, ale nie niemozliwe.

    pozdrowka
    ~l.

  599. @Lewy

    Acha, musze dodac, zeby nie bylo watpliwosci. Glowny problem jest nie w samym koniu, ale w jego wlascicielu. Co tez jest ladnie opisane w „Zaklinaczu koni”.

    pozdrowka
    ~l.

  600. @Lonefather
    Zachowania homoseksualne obserwuje sie też w sytuacjach skupienia osobników jednej płci np w więzieniach, internatach.Mija to po zmianie otoczenia. Opisuje sie też podobne zachowania na pewnym etapie rozwoju w wieku kilkunastu lat.
    Sa dywagacje na temat, dlaczego ta odmienna orientacja przetrwała w czasie ewolucji,skoroi nie daje potomstwa. Tłumaczenia są takie, że powinien być w grupie zbieraczo – łowieckiej ktoś , kto nie jest obarczony wychowywaniem dzieci i może więcej czasu poświęcić na polowanie np, albo, że przyjaźń homoseksualna wzmacnia solidarność i więzi u wojowników. Są to spekulacje..

  601. Stachu39
    11 września o godz. 11:59

    Jednoplciowe zgromadzenia pominalem, bo nie sa naturalne.

    Tlumaczenia, ze nieobarczony potomstwem bedzie lepszym szefem, to bajkopisarstwo, na ktore szkoda czasu. U koni, kotre jak ludzie w warunkach naturalnych zyja w grupch/stadach, szefuje stadu doswiadczona klacz „Alfa”, ktora na ogol ma przy sobie zrebaka. W tych najdawniejszych grupach lowiecko/zbierackich musialo byc bardzo podobnie, jesli nie identycznie. Dopiero „odkrycie”, ze mezczyzna ma wspoludzial w powstawaniu dziecka, co mialo miejsce jakies 12/14 tysiecy lat temu, zmienilo sytuacje, czyli zdjelo kobiete z piedestalu na jakim byla przez ponad 80 tysiecy lat, jako ta ktora ma zdolnosc dawania zycia.

    pozdrowka
    ~l.

  602. Herstoryk
    11 września o godz. 11:48

    Bardziej obstawiałbym, że lobby militarne chce się pobawić swoimi zabawkami i powojować sobie, a utrzymanie „cywilne” obchodzi ich znacznie mniej

  603. Stachu39
    11 września o godz. 11:59

    Uooops… Nie na temat przez Ciebie podany poszedlem. Sorki. Odpowiadam…

    Z tymi „lepszymi wojownikami” to skutek manipulacji militarystycznej soldateski rzadzacej Sparta przez cos ponad 300 lat. Mieli szajbe wychodowac, najlepszych wojownikow, wiec oddzielili ich od rodzin. Skutkiem separacji byl faktycznie podniesiony odsetek relacji homoseksualnych. Podobne zjawisko jest obecnie obserwowane w Izraelu, w ktorego armii odsetek homoseksualistow jest znaczaco wyzszy niz w innych grupach zawodowych. Ale zwiazku pomiedzy byciem homoseksulasta i jednoczesnie lepszym wojownikiem, czy zolnierzem, nie ma.

    pozdrowka
    ~l.

  604. No i super wkladka. Thx @seleuk…

    Heteroseksualni macedonczycy Filipa, zanichilowali elitarnych homoseksulanych Tebanczykow. Najwyrazniej za malo bylo homoseksualnych Tebanczykow. Czyli jeszcze raz „nec Hercules contra plures„.

    pozdrowka
    ~l.

  605. @zulu24
    11 września o godz. 12:12
    Lobby militarne

    To też, ale to tylko jeden ze składników w diabelskim kotle Waszyngtonu. Jest ich dużo więcej, a wypadkowa jak widać….

  606. @Lonefather
    A ogiery chodzą luzem jak osły i bronią swojej terytorialności.? Czytałem, że każdy osioł w warunkach naturalnych ma swoje terytorium, którego broni przed innymi osłami, a jak na jego terytorium wejdzie stado oślic w rui, to ma szczęście.
    Byki tez siedzą w zagrodach, a krowy pasą się spokojnie na pastwisku.Kiedyś jeździłem regularnie raz w tyg do miejscowości Piątek. Było tam w tym czasie wspólne pastwisko i gdy wracałem do domu krowy również wracały z pastwiska, zajmowały całą jezdnię i każda krowa bez naganiania szła do swojej obory.

  607. @Lewy
    11 września o godz. 11:17

    przez całe dzieje ludzkości jaki taki porządek, bezpieczeństwo istniało tam, gdzie panował hegemon.

    Wedle niektórych teorii (patrz „Ofensywny Realizm” J. Mearsheimer) najbardziej stabilny jest system dwubiegunowy, najmniej jedno i wielo-biegunowe.
    BTW, ten Europejski pokój był okupiony milionami ofiar gdzie indziej.

    Ale mniejsza z tym, daleko odeszliśmy od wstępniaka, może by wrócić do tematu i zagłosować na ptaszka narodowego 😉 Ja dalej popieram indyka….

  608. Lewy
    11 września o godz. 11:17

    Mój komentarz na bardzo obszerny temat, który zasygnalizował Lewy
    10 września o godz. 19:09 – zarządzanie Ziemią

    Teoria Fergusona o pokoju na ziemi (jakim takim ładzie) poprzez hegemonizację Ziemi przez jedno mocarstwo (USA) jest oparta na historycznych przesłankach, głównie wynikających z analizy funkcjonowania imperium brytyjskiego. Jest to teoria podobna, a właściwie identyczna co do swoich założeń z wieloma innymi teoriami mocarstwowości, która zapewnia ład i porządek na swoim terenie. Fergusonowi chodzi o mocarstwowość globalną.

    Najgorsze jest to, że nic nam nie zostało, jeśli chodzi o pokój na Ziemi, jak czepianie się systemu o jednym decyzyjnym operatorze Ziemi zapewniającym porządek na planecie. Marzenia ludzkości o jakimś wspólnym poglądzie na Ziemię, zasoby, środowisko, wspólnym interesie ludzkości, jakimś sprawiedliwym systemie koordynacji, współpracy dla dobra wszystkich w rozwiązywaniu konfliktów, gaszeniu ich w zarodku, inicjowaniu przedsięwzięć pokojowych, naprawczych, rozwojowych, itd. pozostały niespełnione.

    Ani Liga Narodów ani ONZ nie stały się tym, czego od nich oczekiwano. Być może nie jest możliwe skuteczne funkcjonowanie takiej instytucji zarządzającej sprawami Ziemi.

    Teraz fuinkcjonuje mnóswo grupowe związki mniej lub bardziej spójne, globalnych i lokalnych – G7, G20, BRICS, ASEAN, itd. Funkcjonują pakty wojskowe.

    Jedyna instytucją, związkiem quasifederacyjnym państw, który jest dużym, wpływowym zrzeszeniem ziemskim próbującym realizować zasadę uzgodnieniowej współpracy poprzez utworzenie organów wspólnotowych (parlament, komisja quasi rządowa, organy sądownicze, poprzez wymianę handlową, uzgodnienia prawa, normalizację przepisów, itd., jest Unia Europejska. Zauważasz, że zawsze znajdzie się taki Orban, czy Kaczyński, który będzie pokazywał, pokrzykiwał, wymądrzał się, chachmęcił, że nie jest to wspólnota, a dyktat, pokarolińskie imperium narodu niemieckiego, Europa na kształt nowej Rzeszy, zbiór kondominiów, itp.

    Siła porządkowania ziemskich spraw jest rozproszona dziś na kilka biegunów (USA, rosnące Chiny i pomniejsze państwa aspirujące do biegunowości), jest podzielona miedzy wiele instytucji międzynarodowych, zrzeszeń, paktów i konferencji. Świat nie stał się przez to lepszy niż pod dwubiegunowym „panowaniem” USA-Rosja (poprzez broń jądrową i środki jej przenoszenia).

    Wychodzi na to, ze Ziemianie sobie nie radzą ze wspólnym globalnym decydowaniem i dlatego posłuch zaczynają mieć teorie hegemonistyczne, które ukazują wizję pokoju nie poprzez konsensus, równowagę, ugodę, tylko poprzez dyktat, (nic innego Ziemianie nie potrafią wdrożyć), który powinien być mądry, przewidywalny, porządkujący. Taką rolę widzi Ferguson dla USA.
    Pzdr, TJ

  609. Indyk mógłby być godłem tego blogu 😎

    A na godło Polski?
    Jest pewien ptak bardzo ruchliwy i hałaśliwy, chociaż zarazem ostrożny i zachowujący czujność. Posiada wrodzony spryt, podobno jako jedyny poza niektórymi ssakami rozpoznaje się w lustrze. Wszystkożerny, wyjątkowo odważnie broni swego lęgu, pasuje na Polaka. I jeszcze przystojny i elegancki jest.

    http://view.stern.de/de/picture/3655513/flug-abflug-nuss-walnuss-vogel-offenen-fluegel-940.jpg

  610. Stachu39
    11 września o godz. 12:40

    Z ogierami w naturze to jest tak. Do mniej wiecej 3 roku zycia, czyli do momentu gdy dojzewaja seksulanie chodza ze swom stadem, ktore jak pisalem prowadzi i szefuje doswiadczona Alfa. Przy stadzie kreci sie ogier stadny, ale nie kieruje nim, tylko za nim podaza tam gdzie prowadzi szefowa.

    Ten stadny ogier staje w obronie stada w dwuch przypadkach. Pierwszy, gdy pojwia sie potencjalny konkurent, czyli inny dojzaly ogier. Podejmuje z nim walke. Wygrywa, konkurent sie wynosi szukac sczescia gdzie indziej, jesli sam mial sczescie i przezyl, bo obserwacje walk ogierow u mustangow nie zostawiaja watpliwosci, cos ponad 40% walk konczy sie smiercia jednego z walczacych.

    Drugi przypadek to zagrozenie przez drapiezniki w sytuacji, gdy klacz szefowa nie zdecyduje sie na ucieczke stada. Wtedy stado formuje kolo, w jego srodku sa zrebieta otoczone klaczami matkami, na zewnatrz sa mlode ogierki w wieku 2/3 lat i ogier satadny. Na ogol malo ktore drapiezniki ryzykuja zycie atakujac taka „fortece” … i ustepuja. Co innego jesli atak bedzie z zaskoczenia, wtedy Alfa moze podjac decyzje o ucieczce, a w ucieczce to sam wiesz, ze roznie bywa, ale najczesciej ofiara pada najslabszy, a reszta stada zycie ratuje kosztem jednej ofiary.

    Wrocmy do mlodych ogierkow ze stada wygonionych, gdy dojzewaja seksualnie. Zaobserwowano dwa rodzaje zachowan, zyja i staraja sie przezyc samotnie, lub lacza sie w tymczasowe stada, co zapewnia im wieksze szanse na przezycie. W odroznieniu od terytorialnych stad prowadzonych przez Alfy, te ogierowe stada nie maja stalych terytoriow, tylko sie przemieszczaja pomiedzy stadami samiczymi. Gdy osiagaja pelnie rozwoju w wieku okolo 5 do 7 lat zaczynaja probowac przejac stada od innych ogierow, co jak wyzej opisalem roznie sie moze zakonczyc. Najczesciej smiercia mlodego, niedoswiadczonego konia. Same ogiery nie maja swoich terytoriow, maja stada samic, ktore maja swoje terytoria. Wiec na sile moznaby przyjac, ze wraz ze zdobyciem haremu, zdobywaja terytorium. Ale to juz jest bardzo naciagniete, bo nie zaobserwowano ogierow walczacych o terytorium.

    pozdrowka
    ~l.

  611. Herstoryk
    11 września o godz. 12:40

    Jesliby mialo dojsc do zmiany ptasiego godla, to bym proponowal Cietrzewia. Nasz wlasny Polski, nie amerykanski Cietrzew znakomicie symbolizuje powszechnie obserwowane zacietrzewienie polskie.

    pozdrowka
    ~l.

  612. Hymn też by się znalazł

    https://www.youtube.com/watch?v=3MRvDGd02mA

    Cietrzew, indyk, sroka złodziejka, paw i papuga… Wszystko pasuje 😉

  613. Tobermory??? Sroka zlodziejka libretto??? Bez text??? Hymn musi miec text. Moj prop jest
    https://www.youtube.com/watch?v=W_YnQUqo5_0
    pzdr Seleuk

  614. @seleuk|os|
    11 września o godz. 13:56

    Uwertura na początek 😉
    A wiesz, że ostatnio też mi się przypomniało to „rypcium pypcium” i nuciłem je mojemu wnukowi, który robi pierwsze samodzielne kroki. Swego czasu śpiewałem „maszerują zuchy przez zielony las”, reszta jak w linku.
    Mój wnuczek ma na szczęście muzykalnych rodziców z nieco szerszym repertuarem 😉

  615. @Tobermory
    11 września,g.13:15
    Bardzo elegancki i przystojny ptak. A jak się nazywa? Przypomina mi sójkę, co to wciąż się wybiera za morze, ale nie odlatuje. Może z patriotyzmu?
    Generalnie byłabym za. Nawet kolory mi pasują. Lubię takie zestawienia.

  616. @Tobermory
    Matko, co to za straszna morda!
    Na miejscu flagi samospaliłabym się ze wstydu.

  617. @mag
    11 września o godz. 16:59

    To jest ta ptaszyna, co

    … kaszkę warzyła
    I ogonek sparzyła.
    Temu dała – bo malutki,
    Temu dała – bo znał nutki,
    Temu – by nie umarł z głodu,
    Temu – całkiem bez powodu,
    A temu nic nie dała
    I frrr – odleciała
    I tu się schowała.

    Prawda, że pasuje? Tak po uważaniu daje 😉

  618. @mag
    11 września o godz. 17:02

    Ten piękny członek został właśnie zwolniony z funkcji w okręgowych strukturach PiS w Kielcach, gdzie stał się znaczącym człowiekiem, bo skarbnikiem.
    Koledzy znielubili go, ponieważ „zbyt często chodzi na patriotyczne uroczystości, gdzie w imieniu partii składa wiązanki kwiatów.”
    Kiedy rozżalony zdymisjonowany działacz zaczął się publicznie skarżyć i zamieszczać w sieci filmiki krytykujące i ośmieszające jego partię, został wykluczony.

  619. Skoro obracamy się w kręgu ptactwa narodowego lub mogącego za takowe uchodzić oraz symboliki z tym związanej, to ja bez żadnego trybu o imponderabiliach:
    https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/37564136_1860478060657087_6901585572167417856_n.jpg?_nc_cat=0&oh=900110cd517db10e7c93236e234bed3f&oe=5C2BE3D1

  620. @act
    11 września o godz. 5:32 Oddałeś głos na ten komentarz

    wbocek
    11 września o godz. 4:34

    No a gdzie ta fotka, zanim zaśniesz ” kliknij w prawą strzałkę, jest za łodzią.

  621. Wraca człowiek, znaczy się kot, z pracy, a tu wolność wypowiedzi aż trzeszczy. I prawidłowo!
    Dorzucę taką uwagę, że nie każda cecha, jaką da się zaobserwować/wyróżnić u jakiegoś gatunku, jest cechą w sensie ewolucyjnym, tzn. doprowadzoną do tego stanu przez dobór działający na tę właśnie cechę, inaczej mówiąc – korzystną przystosowawczo. Jakaś cecha może wynikać z układu innych cech i może być obojętna przystosowawczo (w danych warunkach i być może tylko przez pewien czas). Np. w porównaniu do wróbla (po przeskalowaniu, oczywiście) bocian ma mały tułów, ale to przez to, że ma długie nogi. I te długie nogi są cechą wyewoluowaną (do brodzenia), a nie ten mały tułów.
    Może tak jest z homoseksualizmem? Byłby ów produktem ubocznym skomplikowania ludzkiego mózgu i zachowania?

  622. Bocian ma długie nogi, żeby mu żaby w d… nie nakopały 🙄

  623. W ewolucji wszystko ma sens. Uszy, żeby czapka na oczy nie spadała, głowa – żeby do szyi nie napadało itd. itd.

  624. … a może to jednak dowody na creative design? 🙄

  625. @lonefather, @Szary Kot, @Tobermory
    Kiedyś to już napisałam więc powtórzę:

    Jak dotąd, znaleziono dwie przyczyny homoseksualizmu, zupełnie od siebie niezależne. Pierwsza dotyczy wyłącznie mężczyzn, jest to teoria kolejnego syna. Przy trzecim, i kolejnym, organizm matki wytwarza substancje blokujące testosteron (czy coś w tym rodzaju, nie jestem biologiem). Dlatego wśród kolejnych synów występowanie homoseksualizmu jest częstsze niż w reszcie populacji. Aczkolwiek nie jest jasna ewolucyjna korzyść. Być może tacy nieżonaci wujkowie przyczyniają się do sukcesu reszty potomstwa.
    Druga przyczyna, to tzw. gen „kochania-mężczyzn” (lub odpowiednio kobiet). W rodzinach z taką mutacją kobiety mają średnio więcej dzieci, więc naturze „opłaca się” ją trzymać. A jego konsekwencją jest właśnie homoseksualizm u mężczyzn.

    Very creative design.

  626. @izabella
    11 września o godz. 18:51

    Pamiętam, że o tym pisałaś.

    https://www.totylkoteoria.pl/2017/12/homoseksualizm-przyczyny-starsi-bracia.html

    Czytam właśnie o osobach non binary

  627. izabella
    11 września o godz. 18:51

    Very! Very creative …

    pozdrowka
    ~l.

  628. Tobermory
    z g.17:07 i 17:25
    To że sroczka jest specyficzna, zaczepialska (goniła mi psa i koty po ogrodzie) to wiedziałam, ale jakoś nigdy jej nie kojarzyłam w locie, gdy się okazuje, że jest przystojnym ptakiem/ptaszką.
    Charakterek to ona ma, że ho, ho!
    A ten piękny a rebours człowiek, wyrzucony z PIS, spełnia przecież wszelkie standardy i urody, i partyjności, z dewocyjnością pokazową łącznie, wiec w czym rzecz?
    Podejrzewam, Tobermorku, że on na te kwiaty i wieńce przesadnie, jako skarbnik, wydawał.

  629. Tobermory
    Miało być członek, a nie człowiek.

  630. @izabella
    11 września o godz. 18:51

    A bonobo to i bez jakiejkolwiek teorii, i bez klasyfikowania na orientacje.

  631. @bubekró
    11 września o godz. 19:17

    Bo to najbardziej posłuszne bozi stworzenie: kochaj bliźniego swego! Love thy neighbor! Liebe deinen Nächsten!
    Łap, co masz pod ręką 😉

  632. @mag

    Członek też człowiek 😎
    A sroczka to w istocie piękna ptaszyna, tylko głosik mało melodyjny jakiś 🙁

  633. U ludzi też się zdarza łapać co pod ręką. Znałam dwie dziewczyny, najpierw tradycyjne mężatki, a teraz są z kobietami. Mówiły że są bi, ale życie z kobietą łatwiejsze 😉

  634. @izabella
    11 września o godz. 18:51
    No właśnie, wyjaśnienie mechanizmu nie jest tożsame z wyjaśnieniem korzyści przystosowawczej.
    Ale jak ktoś lubi, to niech sobie du… kogo tam lubi, choć wskazane jest uzyskać tzw. consent, choćby z tego powodu, że można pójść do pudła. A tam już mogą nie pytać o consent.

  635. @Tobermory
    121 września o godz. 19:31
    @mag

    Członek też człowiek
    A sroczka to w istocie piękna ptaszyna, tylko głosik mało melodyjny jakiś

    Mieszkałem kiedyś przez cały sezon lęgowy z gniazdem srok w tui za oknem (proszę mnie dobrze zrozumieć, nie ja mieszkałem w tui!). Masakra od bardzo bladego świtu, zwłaszcza że koty się tam kręciły i każdy był okrzyczany.

  636. http://www.windy.com/pl/-Porywy-wiatru-gust?gust,2018-09-14-03,33.919,-78.021,17,m:eBHadY7

    4 kościoły i wiatr (w temacie tego, co lata w powietrzu)

    Amerykanie chyba zamiast paciorka wybierają pragmatyczne podejście do swojego życia. Mają paręset tysięcy osób ewakuować. Ale to nie oznacza, że pas tornad i pas biblijny przestaną się na siebie nakładać.

  637. lecher
    11 września o godz. 18:20

    Lecherku, żeś przetłumaczył actkowi, że strzałka jest za łodzią. Przepraszam, ale to nie łódź, ino uokrynt. Specjalny do sztormów. Sam zobacz.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6600022634581082834

  638. Szary Kot
    11 września o godz. 19:33
    Nie jest oczywiste że jest jakaś korzyść przystosowawcza w tym wypadku, bo jeśli kobieta ma już dwoje lub więcej (wliczając córki) heteroseksualnych dzieci, to te parę homoseksualnych może nie robić ewolucyjnej różnicy. Zwłaszcza w obecnych czasach.
    Tak jak z chorobami wieku zaawansowanego, nie ma żadnej presji ewolucyjnej żeby je wyeliminować 🙁

  639. @izabella
    11 września o godz. 19:32

    A Rosjankom na Syberii wystarczy Chińczyk (tzn. byle nie Rosjanin – pijący, się awanturujący i na dom niełożący). Też wtedy łatwiej.

  640. Moj koment.

    Bonobo to sa hipisi wsrod naczelnych. U nich panuje matriarchat i to wlasnie panie bonobo organizuja i inicjuja zycie seksulane i na dodatek uzywaja seksu jako narzedzia zarowno do panowania nad panami bonobo, jak i do rozwiazywania powstajacych konfliktow. W zycie praktyczne wcielony postulat Make Love Not War.

    Sroki, sa najlepszymi „whistleblowers” wsrod ptakow, a koty, czy inne drapiezniki, u mnie lisy, przez nie zauwazone i „okrzyczane”, wiedza ze szans na udane polowanko juz nie maja i sie wynosza.

    pozdrowka
    ~l.

  641. bubekró
    11 września o godz. 19:47
    Rosja i Chiny dobrze się tutaj dobrały: w Chinach brakuje kobiet, a w Rosji brakuje mężczyzn. Z tego będą Rusochiny, albo Chinorosja. Ktoś narzekał na brak hegemona. No to niedługo będzie.

  642. @izabella
    11 września o godz. 19:55

    To może dlatego akurat w tamtym miejscu teraz będą czyścić czołgi z rdzy. Wespół zespół na straszaka dla USA, Japonii i pewnie też Korei jednej i drugiej. A ilu Chińczyków zaproszą, tylu zostanie – aby tajemnicy technologicznej i taktycznej nie przekazali po drugiej stronie resztek Wielkiego Muru.

  643. Tobermory

    Ja z moim najmlodszym, kompletna porazka. Nie mam szans konkurowac z Amy W i Bob M. Nauczyl z mamusi tel wlaczac Spotify i glosnik. Ja proponowalem jedna dumke „Soldatiszki wiesolyje riebiatiszki, ktoze wasz raditiel…” i „Paka ziemlia jeszczio wiertitsia…”. Nie ma na Spotify, Ta pierwsza to zawsze spiewam jak jestem na WooHoo2. Ale uwazal ze Marley jest lepszy, jak sterowal (trzymal za rumpel). O szewcach, rypcium pypcium nie probowalem. Na przyszly sezon zmienie na „Zeglowali szewcy, kursem prawy hals…” a pozniej na lewy hals. W tym sezonie juz za zimno na mojego najmlodszego w kokpicie, jakby nawet przyjechali.

    Izabella
    A najwiekszy dowod na creative design jest dwie rece u przedstawicieli, bo przedstawicielki maja tez niektore czesci podwojnie wystajace. Choc to moze byc rowniez, ewolucja preferuje takie zachowania, dla oplacalnosci „trzymania w naturze”. Ale tez nie jestem genetykiem. Tylko przypuszczam.

    Bobekro
    Cos w tym jest, Rosjankom genetycznie latwiej z nieRosjanami. Nie tylko sybiryjskimi.

    Pzdr Seleuk

  644. @lonefather
    11 września o godz. 19:51

    U ludzi też jakoś, jak już się gdzieś pojawił matriarchat to razem z poliandrią. Ale to zazwyczaj tam, gdzie było mało zasobów i nie było się o co bić.

  645. Szary Kot
    11 września o godz. 19:38

    To teraz sobie wyobraź 15-20 srok na czereśni, jak się zwołują, bo akurat dojrzała 🙄 A jak próbujesz przepędzić, to cię jeszcze bezczelnie wyśmieją 🙁

  646. Trwa religijna wojna islamu z chrześcijaństwem, w której żniwo zbiera religijna indoktrynacja uprawiana przez kler szerzący te religie.
    Wszystkie wojny są motywowane religijnie i niezależnie od tego jak je nazywają historycy
    więcej ludzi zostało zabitych w imię nieistniejących bogów niż z jakiegokolwiek innego powodu.
    Tak islam jak i chrześcijaństwo to nie są tylko religie, ale także systemy geopolityczne – ekspansywne, odwołujące się do niskich instynktów. To ich chęć dominacji, pasożytniczy charakter i demograficzna ekspansja są realnym zagrożeniem dla spolegliwych społeczeństw wielu krajów świata.

    W tym miejscu warto przypomnieć, że pod hasłem „Chrześcijanie i muzułmanie razem…”, od 2001 roku (czyżby dla poparcia ataków terrorystycznych na WTC w USA ?) obchodzi się Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/dzien-islamu-w-kosciele-katolickim-w-polsce,1,4119610,region-wiadomosc.html

    Motto Bractwa Muzułmańskiego brzmi:
    „Allah jest naszym celem.
    Prorok naszym przywódcą.
    Koran naszym prawem.
    Dżihad naszą ścieżką.
    Śmierć na ścieżce do boga jest naszą jedyną nadzieją”.

    Oto religijna wspólnota celów i środków…
    Oto jednoznaczny dowód na to, że wszystkie religie i ich kościoły to cywilizacja zła, śmierci i wielkie niebezpieczeństwo dla świata.
    To oczywista religijna hipokryzja ponieważ tak islam jak i chrześcijaństwo nienawidzą się nawzajem.
    Atak na nowojorskie WTC 11 września 2001 roku jest tego dobitnym przykładem.

  647. @Lonefather
    Dziekuję za informacje o koniach . Jako dziecko i później oglądałem westerny z Indianami galopującymi na koniach na oklep. Potem dowiedziałem się, że konie do Ameryki sprowadzili Hiszpanie albo Anglicy. Niedawno dowiedziałem sie, że w okresie przed zasiedleniem Ameryki ludzkością żyły tam konie, które wytępili nowoprzybyli przodkowie Indian.

  648. @Tejot
    Przyszłościowym hegemonem ziemi będzie sztuczna inteligencja, która być może nie będzie już, nas ludzi potrzebować. Tako rzecze Harari. Ciekawe, czy będą roboty „Amerykanie”, „Rosjanie”, czarni, biali, czy żółci.

  649. Ja jestem za boćkiem.

  650. Widziałem orła pięść…

    Będąc przelotem, otrzymałem listownie serię blogowych kartek z Plastusiowego Pamiętnika, w kwestii ateizmu.
    Będzie z tego dym na tradycyjne jesienne wykopki kartoflane i pyszne pieczonki (są tacy, co wiedzą).
    Czy ateizm dysputywny zna przepis na pieczonki i pyszne, pyszne babeczki z juty?
    Ech, a neoliberaliści-ateiści chcieli zamordować działki, jak pegieery.
    Co czytałby, celem upiecznia się w wierze ateista na działkach, bez LA?
    Chyba żiżka w sławojce.

  651. Stachu39
    11 września o godz. 20:52

    Moze nie bedzie tak zle?

    W New Scientist z 1 Wrzesnia 2018 jest artykul p.t. „Could stupidity save us from an AI apocalypse?”, czyli czy glupota moze uratowac nas od apokalipsy Sztucznej Inteligencji?

    Konkluzja propozycji prof Stuarta Armstronga z Instytutu Przyszlosci Ludzkosci na Oxfordzie jest taka, zeby do tworzonych AI wstawiac dwa paradygmaty, ktore upodobnia ja do nas ludzi.

    Pierwszy to wyposazanie AI w jakis zestaw przekonan i pogladow, ktore sa najczestsza przyczyna popelniania bledow, co w moim odbiorze przeklada sie chocby na religie, polityke, spoleczne o towarzyskie tabu. Drugim jest odebranie AI zdolnosci do udoskonalania samej siebie.

    Czy to wystarczy, to nie wiem, ale jakis pomysl jest, a najwazniejsze jest to, ze sa na Oxfordzie i najpewniej gdzie indziej tez ludzie, ktorzy mysla dzis o zagrozeniach, ktore dopiero nadejsa.

    pozdrowka
    ~l.

  652. Połączenie terytoriów, bogactw naturalnych, gospodarek, sił zbrojnych i ludności Rosji, Mongolii oraz Chin mogłoby prowadzić do… blah, blah blah, ka mać, ja jeszcze nie jestem taki stary, jeszcze nie umarłem aby prowadzić takie dyskusje na klopie. Co można przewidzieć na temat przyszłości?

    Już większy sens maja dla mnie takie audycje jak ta wczorajsza z BBC, retransmitowana przez NPR, o Japonii, a właściwie o ichniej epoce restauracji z drugiej połowy XIX wieku. Która tak właściwie była epoką rewolucji.

    Historia podobno nauczycielką życia.
    Kurczę, ileż Polska mogłaby się nauczyć z historii innych krajów!
    Ale zamiast tego dzieci w Wolsce bedą jak te małpy wpatrywały się w podsuwane im coraz natarczywiej i coraz bliżej pod nosy lustra. Wolskie małpy będą gapiły się w odbicia swoich własnych wolskich małpich gęb i tylko w nie. Cała reszta świata ma być przesłonięta lustrzanym odbiciem małpiego odbicia w lustrze.

    I to jeszcze w krzywym lustrze, lustrze napisanej na nowo historii, nieprawdziwej, zakłamanej.

    Gorąco polecam angielskojęzycznym wysłuchanie audycji o Japonii z końca XIX w. (i z troszeczke później, ale niewiele).

    https://www.bbc.co.uk/programmes/w3cswpsh

  653. mam pytanie do @stacha39

    czy osoba, która jest mężczyzną w kobiecym ciele i sytuacja odwrotna ma jakieś szanse u lekarza psychiatry? Czy da się wytłumaczyć, ze nie powinna starać się zmienić się operacyjnie?w procedurach medycznych istnieje wymóg odbycia kilku nawet rozmów z psychologiem, psychiatrą i jeszcze innymi lekarzami, żeby można było orzec, czy naprawdę konieczna jest zmiana płci, bo ów człowiek w swojej skórze źle się czuje, jest bliski samobójstwa lub popadł w depresję.
    Pytam całkiem serio, bez żadnego związku kimkolwiek. Raczej z próbą pojęcia horroru, jakim dla takiej osoby jest płeć niezgodna z identyfikacją oraz droga, jaką trzeba przejść, by stać się tym, kim się czuje.
    Mielismy przecież nawet wśród naszych posłów taki przypadek; zastanawiałam się, jak bardzo niełatwo było temu mężczyżnie być facetem, gdy czuł się kobietą. I że za nim kilkadziesiąt lat zmagań z takim problemem.
    Te rzeczy, homoseksualizm, transpłciowość, i inne problemy związane z płcią, seksem,życiem seksualnym lata całe były tabu- dzis chyba tylko dzięki internetowi i dostepowi do wiedzy choćby w innych językach nie da się sprawy nie widzieć, nie dostrzegać, zamieść pod dywan i udawać, że seks nie istnieje (w sensie płci).
    Bardzom ciekawa, co medycyna i inne nauki w tej sprawie.

  654. Z wielkim nakładem pracy i czasu nauczyciele szkół polonijnych uczą polonijne dzieci gadać po polsku. Oczywiście „po drodze” także polskiej kultury, czyli literatury, malarstwa, muzyki, (bohaterskiej, wspaniałej i tragicznej) historii, zwyczajów świątecznych, tradycyjnych potraw, itd.

    Rodzice wożą te dzieciaki w weekendy, dzieciaki klną bo życia towarzyskiego przez te poslkie sobotnie szkoły nie mają i wyspać się raz w tygodniu nie mogą.

    Co lepsze; pomóc wnukom dogadać się z polską babacią (bo do niczego innego – czuję to na milę – język polski 99% z nich się nie przyda, czy uczyć ich O POLSCE?

    W językach kraju aktualnego zamieszkania. Podsuwać gotowce. Gotowce, bo w języku ich szkoły i jezyku ich rozmów z kumplami.

    Po diabła uczyć o królach czy pisarzach – po polsku – czyli zmuszać do tłumaczenia na swój język?

    Młody człowiek najpierw jest torturowany encyklopedycznymi informacjami w obcym, szeleszczącym, skrzekliwym i maksymalnie dziwolągowatym języku o jakichś obcych dziadygach a potem miałby jeszcze z jakiegoś magazynu w głowie wydobywać te szczątki wiadomosci które mu tam zostały i tłumaczyć je na inny język??!

    Jakie jest prawdopodobieństwo, ze on to zrobi? Że będzie mu się chciało? Wałęsa, polski papież czy Lewandowski nie zdażają się co roku, a i z nich tylko Wałęsa miał uniwersalną sławę.
    A teraz – na zlecenie z Wolski – polonijne szkoły albo wręcz pluja i zabijaja mit Wałęsy albo przemilczają („Anna Solidarność”, Gwiazda i Kaczyńscy).

    Nie lepiej było by uczyć o Polsce i o Polakach i o polskiej kulturze i nauce W MIEJSCOWYCH JEZYKACH krajów zamieszkania?
    Dając dzieciakom gotowce?
    Gotowce do ichniej, miejscowej szkoły. Gotowce do rozmów ze znajomymi.

    Monte Cassino?
    A kto tu słyszał o jakimś Monte Cassino.

    Dać gotowca o walkach pod Monte Cassion 36 teksańskiej dywizji piechoty, formacji Gwardii Narodowej, ciągle istniejacej jednostki.
    O tym jakie straszne baty wzięli próbując sforsować wtedy, tzn. na poczatku bitwy, w styczniu 44′ nie tę rzekę co trzeba. Nacisk położyć na wspólny wysiłek różnych alinackich jednostek, na braterstwo broni. Na podobieństwo krwawej ofiary, na podobieństwo często bardzo kontrowersyjnych rozkazów dowództwa, które z dzisiejszej perspektywy możemy nazwać ewidentnymi błędami.

    Podobnie wielkie straty ponieśli tez Marokańczycy.

    Całośc tego przełamywania kosztowała coś ponad 50 tys. alianckich żołnierzy. A w tradycyjnie polskim opisie mówi się o (chyba) tylko 1500 czy coś takiego. „Tylko” bo wyłącznie o polskich stratach.

    Przecież to uczyło by bardziej realistycznie o okropieństwie wojny, o uniwersalności morderczej natury wojennej maszynki do mięsa, niezależnie od narodowosci czy języka.

  655. zza kałuży
    11 września o godz. 23:27

    Odpowiem krótko, bo zajętam. Dwujęzyczność to skarb, kit z tym, że ten polski mało przydatny, ale mechanizmy w mózgu do nauki innych obcych języków: priceless. A historia polski? Myślisz że dzieci w Polsce ją znają? Jak je zaciekawi, to poznają na własną rękę. W ogólnym zarysie i starczy.

  656. @Izabella
    Pelna zgoda – dwujezycznosc to skarb. Poza tym jest z tego frajda dla dziecka, bo kazdy jezyk ma swoj specyficzny czar. Bawia sie tymi jezykami, smiesznie je mieszaja z cala swiadomoscia, ze robia zapozyczenia leksykalne czy gramatyczne. Swietnie tlumacza jeden jezyk na drugi w obydwie strony. W dodatku uczenie sie kolejnych przychodzi im latwiej. Same korzysci.

  657. zza kałuży
    11 września o godz. 23:27

    Mam w domu taki egzemplarz. Skończył 3 klasy przy ambasadzie w soboty. Mówi czysto i bez akcentu (Tanaka i Konstancja mogą przyświarczyć) czyta, pisze (pisze teraz już słabiej) z polskiej historii zna nazwiska (nazwiska nie życiorysy) Kościuszko Piłsudski i Wałęsa. Polskiej rodziny już nie mamy, pożytek z polskiego na razie taki że można go puścić na podwórko w Polsce i nikt nie pozna że za granicą chowany. I do kina też można zabrać. Już nie wspomnę że jego własna matka sobie nie wyobrażała że z własnym dzieckiem po polsku sobie nie pogada. Ta sama matka nauczyła że konstytucja i że unia itede. Acha, zna jeszcze i wie dobrze kto to Andrzej Dupa.

  658. zza kałuży
    11 września o godz. 23:27
    uważam, że dzieci mieszkające zagranicą, a mające rodziców z różnych krajów lub też oboje z jednego kraju, w którym nie mieszkają powinny uczyc sie języka swoich rodziców. Strona praktyczna- porozmawiają z rodzicem, któy najczęściej juz niemowlętom czyta polskie bajki, ale równie często niemieckie, francuskie, angielskie(w sensie języka), wnuki dogadają sie z dziadkami, z innymi rówieśnikami. Poznają jeszcze jeden język, kulturę, kuchnię i inne tradycje.
    Druga strona poznawania języka- co druga sobota spędzona w szkole językowej, do której trzeba dojechać (rodzice na razie dowożą), pół soboty z głowy, a i w tygodniu wypada cos przeczytać, czegos się nauczyć. Słowem – dla dzieci strata
    MOje wnuki mieszkają w innym kraju dość przypadkowo- akurat tam jest praca spełniająca zawodowo i nie tylko oboje rodziców, a na początku tylko jednego. Rodzice są Polakami, mówia w domu po polsku, ale szkoła jest juz obcojęzyczna. Naukę zaczęły juz w przedszkolu- grupy integracyjne miały dodatkowe zajęcia (nie lekcje- tp było przedszkole) językowe, bawiły sie z rówieśnikami tambylcami i do szkoły poszły juz językowo zaawansowane, stosownie do swojego wieku. Najlepiej po polsku mówi , pisze i czyta najstarszy, młodsza troche mniej, najbardziej zgermanizowany jest najmłodszy, bo miał niemieckie opiekunki, gdy córka potrzebowała wolnych godzin dla siebie.
    Myslę, że dziadkowie mający wnuków za granicą zaobserwowali u wnuków częstą zamianę słów i zwrotów w rozmowie po polsku zwrotem obcojęzycznym. One sobie nawet nie zdają sprawy z tego, że mówią w dwóch językach.Jesli nie znają słowa w języku polskim, zastępują je bezwiednie zwrotem, słowem w języku, który znają. Przypuszczam, że może być odwrotnie na lekcjach w szkole.
    Nie wiem, czy naprawdę w szkole języka polskiego wtłaczają im do głowy inne wartości: patriotyzmu tak nam ostratnio wciskanego wszędzie i w każdej postaci nie widziałam, nawet nie ma mowy o jakimś stuleciu; w końcu wiele krajów w Europie i nie tylko zyskało niepodległośc po I wojnie światowej.
    Same plusy.
    O historiii i innych rzeczach wypowiedziała się @izabela, nie będę powtarzać.

  659. I na wycieczce w Polsce audioprzewodnik po polsku można dać

  660. kruk
    12 września o godz. 0:08
    właśnie! to mieszanie języka, zabawy z nim, tłumaczenie kolegom słow i znaczeń, przyswajanie innych języków (akurat córka ma różnych językowo i krajowo znajomych) to jest niepodważalna wartość zagranicą. A uczyć sie warto.
    Wnuki już wiedzą, że „czego Jaś sie nie nauczy, Jan nie będzie umiał”.

  661. @zza kałuży
    11 września o godz. 23:27
    Lubię jak wynajdujesz problemy 🙂 Sporo jest racji w tym co piszesz o bzdetności uczenia polskich dzieci za granicą jakiejś tam historii i tradycji. Moje nie chodziły, ale czasem dostaje pomyłkowe maile z polskiego ministerstwa edukacji na temat programów, założeń i takich różnych dla polskich szkół sobotnich w innych krajach. rany Julek jakie tam dęte i idiotyczne założenia! Czasem nie wytrzymuję i odsyłając maila dołączam komentarz typu – jakie normalne dziecko wytrzyma tyle bzdur?
    Ale zgadzam się z Izabella i Krukiem, że dwujęzyczność pomaga w rozwoju intelektualnym, dwujęzycznym dzieciom jest dużo łatwiej rozszerzyć horyzont postrzegania 🙂

  662. Lepiej jak dziadkowie by się obcego jezyka pouczyli. Alzheimera by trochę odgonili…

  663. Czytam jak teraz wygląda polska szkoła po deformie i oddycham z ulgą że mój nie uczęszcza :/
    Angielski podłapał z powietrza, a ma jeszcze obowiązkowy francuski w szkole

  664. Może dlatego wynajduje, bo z polonijnych mediów obrywam ciągłym, aczkolwiek odłamkowym ogniem będącym skutkiem zmasowanego desantu ipenowskich, pisowskich i rydzykowych spadochroniarzy na chicagowskie szkoły polonijne. Miejscowe środowisko osiąga też takie natężenie patriotycznego promieniowania, że jeden po drugim, wprost proporcjonalnie do skracania się ich dystansu od grobu, miejscowi sprzedawcy reklam sami zaczynają promieniować i o niczym innym jak tylko o Fruwającej Maryi na Błękitną Armią nie gadają.

    Jezu, jak ja chcę zostać obywatelem jakiegoś miejsca bez Historii Z Konsekwencjami.

  665. @Nefer 12 wrzesnia, 0:09
    Tez nie wyobrazalam sobie rozmowy z wlasnymi dziecmi inaczej niz po polsku. Wiedzialam, ze wkroczywszy w wiek buntu i oporu, odrzuca polszczyzne, bo taka jest prawidlowosc z dziecmi emigrantow i tak sie z moimi stalo. Nie robilam im awantur, tylko odpowiadalam im po polsku, kiedy one mowily do mnie po hiszpansku.
    Kiedy w koncu moglam je zawiezc do Polski, okazalo sie, ze potrafia po polsku mowic. Po powrocie do domu zaczely sie poslugiwac jezykiem rodzicow i do tej pory to robia, mimo ze osiadly w innych krajach, z dala od nas.

  666. O, jeszcze mi się przypomniał pożytek z polskiego. Lekcje jazdy na nartach po polsku są dużo tańsze niż gdzie indziej.

    @kruk

    Mam nadzieję że się nie zbiesi, od urodzenia mówię do niego po polsku. Woli co prawda tv po niderlandzku, chyba że nic innego nie ma :/ co środy robię mu lekcje polskiego dopóki mi rogów nie pokaże za rok dwa (ma dopiero 10 lat)

  667. @zza kaluzy
    Tobie jezyk polski zwarl sie z PiS i Radyjem, a przeciez to odrebne byty. Moje dzieci kojarza jezyk polski z domem, milymi podrozami do kraju, wierszami Brzechwy i ogolnie masa literatury dzieciecej, ktora nadsylala nam rodzina z Polski. Pisania i czytania po polsku uczylam je sama, dalo sie. W swoich podrozach po swiecie spotykaja sie z rodakami z Polski i czerpia przyjemnosc z rozmowy we wspolnym jezyku. Zadnych kompleksow zwiazanych ze swoja narodowoscia nie pielegnuja.

  668. @zzakaluzy

    Nie da sie. Nic Polska nie wyciagnie, a tym brdziej zastosuje, bo Polska to „jakos to bedzie”, a Japonia to nieustanne dazenie do perfekcji.

    Audycja jak to zwykle w BBC znakomita, dzieki za podpowiedz.

    pozdrowka
    ~l.

  669. Z tymi językam chodziło mi bardziej o skrzynkę z narzędziami.

    W ciągu dziejów ważność języka danego kraju pozostawała w ścisłym związku z czasem potęgi tego kraju. Lingua franca itd.

    Kraje, które kiedyś zbudowały wielkie imperia, były kolonizatorami czy wyłamywaczami zatrzaśniętych drzwi (Hiszpania, Portugalia, Francja, Wielka Brytania, USA) czy położyły wielkie zasługi w rozwoju cywilizacji (Chiny, Rzym, Niemcy), których ludność była w pewnym okresie bardzo mobilna i „ważna” (Arabowie), wreszcie zwykli najeźdźcy jak Mongołowie a później Rosja.

    Czasami ważność danego języka nie była typu „lingua franca” tylko polegała na specjalizacji. Np. przez kilkadziesiat lat jak ktoś chciał podszkolić się w grze w szachy to uczył się rosyjskiego.

    Podobno do dzisiaj kucharze maja uczyć się po francusku (nie wiem, powtarzam, może to bzdury, nie znam się).

    Angielski stał się dzisiaj zarówno lingua franca jak i językiem specjalistycznym w każdej dziedzinie. Nie potrafię podać przykładu zastosowania w którym jakiś inny jezyk miałby silniejszą od angielskiego pozycję. Jak ktoś chce zostać urzednikiem Kurii Rzymskiej to niech się uczy po włosku?

    W każdym razie ja – gdybym miał zachęcać do nauki polskiego szukałbym takiej niszy. Piękna i ważna kulturowo literatura? Chyba rosyjska jednak bogatsza i ważniejsza… Podobnie z poezją, z muzyką. Ciężko przebić polskiemu znaczenie i kulturowy ładunek języka rosyjskiego…

    A na „drugi po angielskim obcy język” to pewnie bardziej nadawałby się hiszpański czy mandaryński. Arabski? W Europie niemiecki lub francuski?

    Polski do gadania z dziadkami. No i do utrzymania kulturowej więzi z rodzicami, rodzinnej pamięci.

    Język, którym piszemy tylko w pamiętniku.

    A tak chciało by się aby jakaś młoda zdolna Kowalska czy Wiśniewska z Łodzi wynalazła lekarstwo na pięć raków po kolei a potem jeszce na alzheimera i parkinsona i aby z dnia na dzień jakieś polskie czasopismo medyczne zaczęło mieć najwyższy na świecie „impact factor” a chińscy i hinduscy studenci walić zaczęliby dziesiątkami tysięcy uczyć się od dr. Wiśniewskiej na jej wykładach. Po polsku… 😉

    Wtedy bym zrozumiał takie uzasadnienie; jakeś młody – zdolny i chcesz w przyszłości zostać onkologiem to ucz się polskiego i wal na studia do Polski!

    Czy Japończycy albo Koreańczycy zakochani w Szopenie uczą się polskiego?

    Nie znaju.

  670. Mlodego od samego poczatku wdrozylem, ze miedzy soba mowimy tylko po Polsku. Dorasta i lapie w szkole, czy w necie wyrazenia Angielskie i gdy chce o czyms ze mna mowic i niezna polskiego odpowiednika, moze powiedziec po angielsku, tlumacze i wtedy to powtarza, ale tym razem calkowicie po Polsku. Czasem jak sytuacja wymaga robie odstestwa, ale tylko czasem. Czy „bryknie” kiedys? Nie wiem, przyzwyczajenie do mowienia ze mna wylacznie po Polsku jest chyba tak silnie wdrozone, ze sie chyba zdziwie…

    pozdrowka
    ~l.

    ps Mowienie calkiem calkiem, czytanie dukanie, a pisanie to rozniscie, czasem niezle, czasem tragedia.

  671. @lonefather 12 września o godz. 1:54
    Audycja jak to zwykle w BBC znakomita, dzieki za podpowiedz.

    No to teraz test sprawdzający. 😉

    Wymień proszę cztery stany, na które dzieliło się społeczeństwo japońskie w czasach szogunatów. Generalnie – przed reformami meiji.

    Jak ja to usłyszałem to mi szczeka opadła, taki był ziejący brak pewnego stanu…

  672. zza kałuży
    12 września o godz. 2:00

    Umieja czytac nuty, a do Zelazowej woli, to pielgrzymuja jak katolicy do Betlejem.

    pozdrowka
    ~l.

  673. zza kałuży
    12 września o godz. 2:04

    Masz na mysli ksiedza katolickiego, bo latwiej wymienic czego nie spotkasz.

    Ale mieli i maja swoich z Shinto i Buddyjskich. Katolicyzm sie nie przyjal glownie z powodu tego, ze nauczyciele zwyczajnie smierdzieli, co kulturalnym i czystym Japonczykow od razu ostrzegalo, ze nie moze byc to „dobra nauka” i „dobra bozia”, ktora reklamuja smierdziele.

    pozdrowka
    ~l.

  674. @zza kaluzy 12 wrzesnia, 2:00
    Kazdy dodatkowy jezyk powieksza „skrzynke z narzedziami”, ktora jest mozg. Studiowanie np muzyki, tez szczegolnego jezyka, ulatwia opanowanie computer science, co stwierdzono juz w ubieglym wieku. A wydawaloby sie – co wspolnego ma muzyka z technologia? Mam przekonanie, ze latynosi w Stanach na dluzsza mete, a moze i wkrotce, przewyzsza poziomem intelektualnym anglosasow. Dlatego, ze sa dwujezyczni podczas gdy anglosasom uczyc sie obcych jezykow nie chce, bo po co? I nic im nie pomoze, ze angielski jest jezykiem nauki i swiatowym lingua franca, skoro jako jednostki pozbawiaja sie waznego narzedzia rozwoju intelektu i zaskorupieja we wlasnym sosie.

  675. A ja jeszcze o propozycji hymnu – wciąż by nieźle pasowało Bohdana Smolenia (niech mu ziemia lekką będzie) „Ani be, ani me, ani kukuryku” 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=el3tXzn_hqs , zwłaszcza gdyby się dało Lecha wymienić na Jarka.

  676. @ zza kałuży
    12 września o godz. 0:33

    Lepiej jak dziadkowie by się obcego jezyka pouczyli. Alzheimera by trochę odgonili…

    Przydałoby się, przydało! Powinienem odkurzyć sobie francuski albo rosyjski……Jak ta sójka za morze, zbieram się i zbieram i wciąż odkładam 🙁

  677. Podsumujmy zalety z nauki polskiego:

    @izabella
    1. rozwija mechanizmy w mózgu do nauki innych obcych języków

    @Nefer
    1. Przyda się w Polsce
    2. z własnym dzieckiem po polsku można pogadać
    3. Po polsku pewne usługi są tańsze niż gdzie indziej

    @konstancja
    1. porozmawiają z rodzicem
    2. Poznają jeszcze jeden język, kulturę, kuchnię i inne tradycje
    3. wyrabia się „giętkość” językową
    4. mówienie w dwóch językach jest rodzajem zabawy
    5. Pomaga w przyswajaniu następnych języków
    6. Uczy szacunku do solidnej nauki

    @Ewa-Joanna
    1. dwujęzyczność pomaga w rozwoju intelektualnym, poszerza horyzonty

    @kruk
    1. frajda dla dziecka
    2. uczenie sie kolejnych przychodzi im latwiej
    3. rozmowy z wlasnymi dziecmi po polsku
    4. Polski pełnić może rolę esperanto.
    5. Każdy dodatkowy jezyk powieksza „skrzynke z narzedziami”, ktora jest mozg.
    (Moje tłumaczenie)
    A zatem wartość nauki języka nie zawiera sie tylko w umiejętnosci posługiwania się tym jezykiem (dołożenia kolejnego młotka do skrzynki z narzędziami) ale przynosi korzyści typu interakcja z innymi obszarami aktywności, niekoniecznie językowej. A zatem dołożenie młotka do skrzynki do leżących tam śrubokrętów i różnych kluczy zwiększa przydatność zarówno młotka jak i będących juz tam kluczy.

  678. Aha, omal zapomniałem.
    Wczoraj w fastfudzie wydano mi resztę.

    Miedzy innymi kilka cencików. Poniżej w chronologicznym porządku:

    1939
    1961
    1978
    1983
    2017

    To jest moja ulubiona odpowiedź (gdyż takie „rozdanie” nie po raz pierwszy mi się zdarza) na kpiny z tego, że USA „nie ma historii”.

    Taaak, Polacy, nb. dzięki radzieckim żołnierzom, maja Wawel. Który zwykły Polak odwiedza ze dwa, no może trzy razy w życiu. Pierwszy raz jako brzdąc, drugi jako ojciec brzdąca a trzeci jako kolejnego brzdąca dziadek.

    Ale na codzień ilość historii, jaką ma szansę dotknąć jest minimalna. Bo większość się spaliła albo specjalnie została spalona. Bo ustroje się zmieniały kilka razy, bo to i tamto. W tym ileśtam wymian pieniędzy, a wiec bardzo dramatycznych znaków wielkich polityczno-gospodarczych kryzysów.

    A w smażalni frytek w bezhistorycznej Hameryce zdolność płatniczą nadal ma moneta z 1939-go.
    Według mnie jest to 80% odpowiedzi na pytanie, dlaczego tylu imigrantów wali do USA?
    Bo tęsknią do przewidywalności, do stabilności.

  679. mag
    11 września o godz. 17:02
    @Tobermory
    „Matko, co to za straszna morda!
    Na miejscu flagi samospaliłabym się ze wstydu.”

    Eee tam magus, twarz piekna, kwintesencjonalnie polska.
    Prosto z portretow chlopskich Piotra Michalowskiego.
    Nie nalezy sie wstydzic charakteru polskiej meskiej urody.
    Nalane czerwone geby – moze by dac na godlo taka, byloby oryginalnie.

  680. Tobermory
    11 września o godz. 18:38

    W ewolucji wszystko ma sens. Uszy, żeby czapka na oczy nie spadała, głowa – żeby do szyi nie napadało itd. itd.

    Tobermory
    11 września o godz. 18:43
    … a może to jednak dowody na creative design?

    Ty sobie Tobek nie pokpiwaj, jak mialbym nosic okulary bez uszu i nosa? Oczywiscie, ze ‚design’ tylko nie ‚creative’ (to meble i inne takie) a ‚intelligent’.

  681. W którymś z wcześniejszych komentarzy napisałem o możliwości kontrolowania przez jednostki naszego gatunku instynktów i atawizmów oraz całkowitego braku takiej kontroli u zbiorowości. No i myśląc o tym dzisiaj, przypomniało mi się coś, co dobrze to ilustruje.

    Czekaliśmy z żoną na dworcu w Ahwaz na nocny pociąg do Teheranu, kiedy zagadnął mnie ogromniasty brodacz w czerni, pytając czy jesteśmy muzułmanami. Przyznaliśmy się do chrześcijaństwa, z lekka naginając prawdę, bo ateizm jest dla wierzących muzułmanów niezrozumiały i nie do przełknięcia. Tak apropos, to jest też spory odsetek nie-wierzących muzułmanów, jednak skrupulatnie ukrywających swe poglądy. Facet powiedział, że jedzie na pielgrzymkę do grobu Imama Rezy w Maszhadzie, z żoną i matką, obie zakutane w czerń od stóp do głów, łącznie ze skarpetkami i rękawiczkami. Namawiał nas żebyśmy też się tam wybrali, bo pod wpływem Imama doznamy oświecenia i przejdziemy na właściwą wiarę. Kiedy grzecznie odmówiłem (rozmawiał tylko ze mną, ignorując żonę) zapytał czy chcemy po śmierci trafić do piekła z całą resztą chrześcijan = niewiernych. Odparłem, że trafią tam źli chrześcijanie w towarzystwie złych muzułmanów, a reszta powędruje do nieba. Uśmiechnął się, uścisnął mi rękę, żona poczęstowała jego panie pistacjami i na tym się rozstaliśmy. Otóż w pojedynkę fanatyk rozmawiał z nami uprzejmie i racjonalnie. Gdyby był w odpowiednio wzmożonym tłumie podobnych, rzucałby kamieniami, albo jeszcze gorzej.
    Quod erat demonstrandum.

  682. Herstoryk
    12 września o godz. 6:17

    Poniewaz ‚The whole is greater than the sum of its parts.’ 🙂

  683. Hmmm…
    Co jest celem wychowywania dzieci? Jakie narzedzia rodzice powinni dac dzieciom?

    Hmmm…
    Moje dzieci sa wielojezyczne, wiecej niz dwujezyczne. Wielojezycznosc(wielokulturowosc) jest jeden z podstawowych kluczy do swiata dzis. Syn (33), jezyka pl nie zna zupelnie. Corka (40), nauczyla na studiach w NY od kelnerki-kolezanki jak dorabiala finansowo. Trzy lata. Teraz rowniez umie czytac po polsku. W szkole szw sa prowadzone zajecia w jezykach tzw domowych. Nauczyciele (native) dojezdzaja do szkoly. Niestety zajecia prowadzone sa/byly w godzinach zajec innych jezykow (szwedzki, angielski + dodatkowe). Osobno. Nauka jezyka byla prowadzona (dzis nie wiem) we wszystkich jezykach/przedmiotach jednoczesnie (interdyscyplinarnie). W formie zespolowych projektow, krotszych (tygodniowych), dluzszych (wielomiesiecznych). My zrezygnowalismy, z tej mozliwosci (nauki jezyka pl). Byloby to kosztem szw, ang, matematyki, historii etc. W szkole szwedzkiej to jest wybor rodzicow. Oczywiscie przyjemnie rodzicom, gdyby dziecko umialo mowic w jezyku rodzicow. W duzej ilosci rodzin emigrantow (w Szw) taka chec przyjemnosci rodzicow prowadzi do absolutnej wielojezycznosci dzieci. Posluguja (reszte zycia) jezykiem arabskoangielskoszwedzkonorweskourdupolskotureckim i mieszkaja w Rinkeby albo Tensta albo Rosengård. Slownik tego jezyka zawiera ca 2000slow, niektorzy uwazaja ze 4000slow. Z Rosengård jest tylko Zlatan Ibrahimovic. Jego dzieci (2) sa rowniez wielojezyczne. Z babciami/dziadkami rozmawiaja po szwedzku. ZI podalem przyklad bo chyba wszyscy slyszeliscie.

    Hmmm…
    Dalej o (prywatnej) wielokulturowosci. Co jest celem wychowywania dzieci? Jakie narzedzia rodzice powinni dac dzieciom? Moja corka jest bardzo kosmopolityczna. Po studiach zamieszkala w London. Pracuje w/dla BBC Creativ. Zajmuje prod prog historycznych (@zza kaluzy). Inne projekty tez, prywatne, nagradzane. Syn jest „typowym Szwedem”. Sam siebie zastanawiam kto jest typowy Szwed??? Nie wiem. W ciagu calego ich zycia spotkali rodzinnie po polsku ca 500godzin (piecset). Tak oceniam, bez spec liczenia. „Nasze” rodzinne spotkania, swiateczne, wakacyjne sa zawsze w jezyku szwedzkim i/lub angielskim. Zaleznie od ilosci uczestnikow. 2-3-20?

    Hmm…
    Dalej o przyjemnosci rodzicow, rozmowiac w jezyku… Ok, urodzenia rodzicow jezyku? Oczywiscie, jezyk pl jest jezykiem… Ale co by bylo gdyby przypadkiem urodziliscie w jezyku suahili? Czy rowniez przyjemnosc byla by ta sama? Czy rodzicow przyjemnosci musza byc dzieci przyjemnosciami? Ja mam najwieksza przyjemnosc, siedziec w kokpicie, jak wiatr wciska poklad pod wode. Ale moje dzieci takiej przyjemnosci nie maja. Co ja z tymi przyjemnosciami mam zrobic wlasnymi? Ja, znalezlismy inne, poza przypadkowojezykowe. Czy mielismy dac dzieciom, ja i moja pl partnerka/zona/mama suahili za narzedzie do poruszania w swiecie?

    Hmmm…
    Oczywiscie kultura polska, chyba nam wszystkim znana jakotako, jest najbardziej naj, naj naj na swiecie. Cenna jest rzecza, w zwiazku z tym, dzieciom przekazac. Ma jadnak jedna wade ta kultura. Moze nie zauwazyliscie, bo jest oczywiscie najnajnaj. Nie ma potrzeby zauwazac. Jest wsobna. Wsobna, to znaczy nic innego nie akceptuje. Kulturowe kody, zupelnie inne niz innych kultur. Gdyby moze 200mln Polakow bylo, to ok. Jak tych am, czy chinczykow. Samowystarczalni (choc nie calkiem). Ale czy 38mln moze byc samowystarczalni dzis? Oczywiscie moze. Malo tego. Jest. To ze jest, jest wlasnie problem.

    Hmmm…
    Co jest celem wychowania dzieci? Jakie narzedzia rodzice dac dzieciom poruszac musza? Ja uprawialem zajecia nieznane mojemu ojcu. Moje dzieci, uprawiaja zajecia (nie tylko zawod) nieznany w czasach mojej mlodosci. Moj wnuk, jestem przekonany, uprawial bedzie zajecia nieznane mnie dzis. Jakie? Czy jego tata, mama wiedza? Jestem przekonany, moj wnuk bedzie wielojezyczny. Dobrze by bylo gdyby wielokulturowy. To znaczy niewsobny.

    Pzdr Seleukos

  684. @@act
    12 września o godz. 4:13

    Kurczepatyki, wiedziałem, że coś nie tak 😳 Jak nos i uszy do okularów, to oczywiście, że intelligent
    Cieszę się, że znowu jesteś 😎

  685. @act
    12 września o godz. 6:37
    Tak @act. To mozna zapisac rownaniem scislym. 1+1+1=3,6
    pzdr Seleuk

  686. Tobermory
    12 września o godz. 7:49

    Dzieki za mile przywitanie.

    Latwo ‚zespolkowac’ ‚creationism’ z ‚intelligent design’ w ‚creative design’ (cholera za duzo tych apostrofow).

    Ciekawe, ze ‚intelligent design’ nie musi byc ‚religijny’ tak jak ‚creationism’ ale to temat rzeka.

    seleuk|os|
    12 września o godz. 7:49

    Po polsku pisze sie 3.6, pamietam z podstawowki.
    Ale za bardzo zaokragliles do dolu, raczej 3.66666666666666666….

  687. OK @act. Wyraze poprawnie. 1+1+1>3
    pzdr S.

  688. Nauka (różnych) języków i wyrastanie wielokulturowe od urodzenia jest skarbem nie do przecenienia. Dziecko, z którym każdy rozmawia w swoim (czystym) języku, uczy się przez osmozę, w sposób absolutnie naturalny. Na początku są to języki mamy, taty, babci, niańki, dopiero później dziecko się dowie, że mówi po polsku, francusku, angielsku, szwedzku, suaheli itp. Obserwowałem moje, wzrastające w trzech językach, dziecko i widziałem, że jak nie zna właściwego słowa w danym języku, to stara się je opisać przy pomocy innych słów, ale z tego języka. Myślę, że to rezultat metody „nie rozumiem, co mówisz” i konsekwentne (w pierwszych latach) mówienie do dziecka w tylko jednym języku na osobę.
    Widzę też dziecko mojej siostrzenicy, która skończyła bohemistykę, mieszka w Pradze i ma dziecko z Czechem. Mówi do niego raz po polsku, raz po czesku, ojciec tylko po czesku, więc dziecko rozumie polski, ale mówi tylko po czesku. Z polskimi dziadkami też po czesku, oni mu odpowiadają po polsku. Z dwuletnim się porozumiewają, bo na razie padają takie komunikaty: Mam hlad! Kolacz, dobre…
    Rodzice poszukują polskiej niańki do dziecka, aby się nauczyło prawidłowej polszczyzny…

  689. Polskim dziadkom posłałem „Lokomotywę” po czesku w wykonaniu Honzy Hartmana 😉

  690. seleuk|os|
    12 września o godz. 8:23

    „OK @act. Wyraze poprawnie. 1+1+1>3”

    Teraz poprawnie i pieknie uogolnione.

  691. lonefather
    12 września o godz. 1:54
    @zzakaluzy

    Nie da sie. Nic Polska nie wyciagnie, a tym brdziej zastosuje, bo Polska to „jakos to bedzie”, a Japonia to nieustanne dazenie do perfekcji.

    Mój komentarz
    Polska nie jest Japonią, Polacy, nie są Japończykami, ani Koreańczykami, ani Chińczykami. Odrębność w mowie, piśmie, obyczajach, stosunku do siebie, do drugiego człowieka, do danego słowa, do przyszłości, do przeszłości, do zwierzchności, do ładu społecznego i mnóstwo innych odrębności zakorzenionych w kulturze przez wieki wieków.
    Pzdr, TJ

  692. Umiłowani w egzotyczności i w swojskości (przepraszam, że zwracam się do zbiorowości), jakże zrozumiały dla mnie jest wasz egzaltowany stosunek do znajomości języków obcych. Wasza codzienność dzieje się w różnych od polskiego językach, a że jest przez Was nie tylko akceptowana, ale i jakoś lubiana, może bogatsza w przeżycia, w codzienną inność niż w Polsce, więc i myślenie o narzędziach, które to bogatsze z różnych powodów życie umożliwiają, jest inne niż u jednojęzykowca. Dla mnie – kiedyś nauczyciela języka – materia dwu- lub kilkujęzykowości była w swoim czasie ciekawa, teraz już mnie nie zajmuje – z braku potrzeby posługiwania się innym językiem niż polski – więc powiem dwa słowa o tym, co wiem z przeszłości.

    Podobnie wyliczałem sobie kiedyś korzyści ze znajomości kilku języków obcych. O korzyściach praktycznych nie ma co mówić, bo to oczywistość, pytanie natomiast, czy korzyści dla sprawności intelektualnej, dla bogactwa osobowości są tak duże, jak się o nich słyszy. Dla Waszych dzieci i wnuków pewnie są spore. Stawanie się człowiekiem w dwóch lub trzech codziennie używanych językach nie może nie mieć wpływu na jakość tego stawania się. Jednak uczenie się obcego języka lub języków przez człowieka już ukształtowanego ma wartość bardziej praktyczną niż intelektualną. On się uczy tylko innych kodów, trochę innej rzeczywistości, nie bardzo jednak uczy się myślenia, bo tego już się nauczył lub słabo się nauczył – w języku ojczystym. Mawiał kiedyś entuzjastycznie mój przełożony, Polak, który urodził się we Francji, a u nas uczył francuskiego, że człowiek jest tyle razy człowiekiem, ile zna języków. Łatwo w onym czasie przyjmowałem egzaltowane głupstwa, więc powtarzałem po nim tę mantrę. Dokąd nie zobaczyłem, że od języków wcale się mnie nie robi dwóch ni trzech, lecz jak byłem jeden, tak jestem.

    Rzecz jasna, czegokolwiek nowego się człowiek uczy, staje się o to nowe bogatszy, lepiej widzi, lepiej słyszy. Ucząc się języków obcych miałem za cel tak je opanowywać, by native speakerzy nie zauważali, że jestem dla nich obcokrajowcem. Po zebraniu paru pochwał dość szybko zrozumiałem, że stawiając sobie taki cel, zachowuję się jak ambitne dziecko. Dorosły uczący się języka obcego NIGDY go nie opanuje tak, by żył tym językiem jak odpowiedni native, myślał, przeżywał i wyrażał SPONTANICZNIE, z samego środka trzewi, emocje i rozpoznawał szczególiki i szczególiczeczki otaczającego świata w tym języku. Szybko się też kapnąłem, że nie ma potrzeby stawiania sobie takiego celu – wystarczy, że znam język obcy w stopniu umożliwiającym mi taką komunikację, jaka mi jest potrzebna w mojej codzienności. A myślę i widzę świat i tak w języku ojczystym. Jeśli jest to codzienność naukowa, to jakiż kłopot opanować terminologię naukową, by mieć kontakt z innymi naukowcami. A w stosunku do siebie samego pełnym obcokrajowcem i tak nie będę, bo po co. Uczył mnie starocerkiewnosłowiańskiego i starogreckiego Macedończyk. Jego kontakt w języku polskim ze słuchaczami był wyłącznie na poziomie prostego mechanicznego uczenia elementarza języków i zdawkowego kontaktowania się w sprawach studenckiej codzienności.

    Powiem na koniec, że dla rozwoju osobowości, polegającego głównie na przyswojeniu podstawowych nie tyle zasad, ile nawyków poprawnego i sprawnego myślenia, odpowiedniego dawania rzeczy słowa, na niezabijaniu w dziecku przyrodzonej ciekawości świata, lecz świadomym wzbogacaniu jej przez dorosłych o nowe doznania i umacnianiu w dziecku trwałej i silnej, na całe życie, WŁASNEJ postawy poznawczej, znajomość języków obcych nie jest potrzebna. O wiele bardziej są potrzebne wiedza rodziców o mechanizmach i szczegółach kształtowania się nowego człowieka w jego jednojęzkowej codzienności oraz wola i konsekwencja w takim kształtowaniu.

    O codzienności dziecka kształtującego się od urodzenia w dwujęzykowym otoczeniu nie mam pojęcia.

  693. @act
    12 września o godz. 8:16
    chyba do innej szkoły chodziłeś…
    po polsku liczby dziesiętne zapisuje się tak, jak zapodał Seleukos, czyli 3,666 . Nawet istnieje powiedzenie – ile po przecinku. Przynajmniej wśród księgowych 🙂
    Ale przyszły zagraniczne banki i zapisują wartości w formie 3,666.67( jesli chodzi o pieniądze) W POlsce stawiano przecinek przy groszach. Przypuszczam, że ta zaraza rozprzestrzeni sie na wszelkie formy zapisu wartości , niezależnie od tego, czy dotyczyć będzie pieniędzy czy pomiarów.

  694. @Konstancja,

    dopiero przed chwilą miałem czas na odsłuchanie tego, co podesłałaś przedwczoraj: „ogromnie religijna partia”.
    To takim tuzom intelektu schlebia katobolszewia. To oni urządzają nam życie.
    Interesuje mnie tylko jeden program wyborczy: odsunięcie katobolszewi od władzy. PiS w opozycji, a krk odcięty od publicznej kasy i wpływów na edukację, stanowienie prawa, etc..

  695. Calkowicie pewny to nie jestem, bo dawno nie zapisywalem recznie, ale prawidlowy zapis powinien wygladac taK:

    3,6667(6)

    Liczba w nawiasie i jej miejsce pokazuja po ktorym miejscu po przecinku nastapilo zaokraglenie, w tym przykladzie zaokraglona zastala czwarta liczba, do „zaokraglania” byla uzyta (6) czyli piata liczba po przecinku, a wynikiem zaokraglenia jest liczba 7.

    podrowka
    ~l.

  696. Sie mi zapomnialo dodac, ze ten sposob zapisywania z nawiasem 3,6667(6) zastal zaniechany przez masowe wejscie komputerow, dla ktorych ta liczba w nawiasie (6) znaczyla zupelnie co innego i wskutek innego znaczenia wychodzilo z obliczen co innego, niz w zaokraglaniu…

    stad zeby bledy powstajace usunac, wprowadzono zapis:

    3,666.67

    To komputery, a nie banki jak napisala @Konstancja, wymusily zmiane zapisu.

    pozdrowka
    ~l.

  697. Nie na temat, rocznicowo….
    Obok P. Hartman rozczula się nad rocznicą 9/11 i jej ofiarami. A 11 września to w tym roku także 45-ta rocznica zamachu stanu w Czile i ustanowienia dyktatury Pinochet’a, ponoć bardzo popularnego wśród prawicowych Polaków, jako „pogromcy komuny”, https://strajk.eu/pamieci-salvadora-allende/

  698. konstancja
    12 września o godz. 9:39

    Co do pisowni liczb ogólnie rozumianych, jasne, że masz rację: przecinek. Inne jest tylko zapisywanie godzin i minut: 10.45.

  699. @@zzakaluzy, tejot

    Troche rozne zagadnienia,ale ze temat wspolny to jednym postem…

    Swoja droga to mozna powiedziec, ze Japonczycy doslownie nosem „pismo”, czyli niebieska ksiazeczke poczuli i to powonienie ich ostrzeglo przed popelnieniem bledu.

    I to moznaby zadac uzasadnione pytanie o zwiazek higieny i utrzymywanie czystosci ciala, z higiena umyslowa i wszsytkim co sie wiaze bezposrednio i posrednio.

    Oczywiste roznice kulturowe, znaczy samo roznienie sie, nie sa przeszkoda dla wyciagania wnioskow i ich adaptacji do innych uwarunkowan. Natomiast roznice mentalne stanowia juz niepokonywalna bariere wdrozeniowa, jak mi sie wydaje. Przynajmniej gdyby mialy byc wprowadzane nasladownictwa w sferze organizacyjnej. Jedyne, wprowadzenie czego, moznaby rozwazyc, to sam wysilek „projekcji” tego co chcemy osiagnac i jakie zmiany nalezy wdrozyc, by w ich wyniku dojsc mozliwie dokladnie do tego co zaprojektowalismy.

    Na tubie jest sporo filmow o Japonskich „artisans”, ktorzy do dzis prowadza firmy zalozone w epoce rewolucji Meiji i wciaz z sukcesami funkcjonujacych. Poszukiwania tych filmow sie zaczyna od szukania : Japan artisans, lub Meiji manufacturers, a dalej juz sie pojawiaja kolejne… Niestety tylko dla anglojezycznych…

    pozdrowka
    ~l.

  700. wbocek
    12 września o godz. 11:33

    W polskim zapisie owszem, anglosasi oddzielaja „grosze” kropka, a nie przecinkiem, a sekundy od minut dwukropkiem 11:33 jak wyzej.

    pozdrowka
    ~l.

  701. 10 września o godz. 22:02
    Lewy

    Czy się jakaś ładna wiarę ad hoc wymyśli, to nie wiem. Ale można poprobowac i poinspirowac

  702. Oświadczenie : ogłaszam protest glodowy! Przeciw zamieszczeniu przez redakcję „Polityki” na okładce papierowego wydania nr 37 buzi niejakiego Dudy Andrzeja, w kształcie hotdoga i Maliniaka w jednym stali domu. Podpis na zdjęciu onego zaczyna się od słowa „kapitan. Swój protest uzasadniam brutalną obraza moich uczuć estetycznych, ateistycznych, obywatelskich oraz obraza poczucia spójności faktów z rzeczywistością. Rzeczony w ogóle nie jest żadnym kapitanem.
    Przez te obrażone uczucia z obrzydzeniem patrzę na wymienioną okładkę, a gdy spróbowałem tygodnik wziąć do ręki w celu zapoznawczym, doznałem poważnego odruchu womitacyjnego. Pani kasjerka z salonu Inmedio świadkiem i pokrzywdzona w jednym.
    Przez takie okładki z rzeczonym, „Polityka” może mi się, podprogowo, zafiksowac negatywnie, co będzie wielka krzywda moralną.
    W związku z zaistniałą sytuacją, będę prowadził protest glodowy, sprawdzony przez „Solidarność” : im się dłużej gloduje, tym się lepiej wygląda. W ramach protestu i moralnej niezgody na pokazywanie onego, zamierzam się o onym wyrażać złośliwie, negatywnie, przesmiewczo, szyderczo, kpiarsko i w ogóle tak, żeby mu ciągle było niedobrze. Działalność swą będę prowadził konsekwentnie i bez pardonu. Aż ów Duda zniknie w należnych mu odmetach. Czego dobrym skutkiem będzie to, że „Polityka” nie będzie miała podstaw do zamieszczania takich obrazajacych adekwatne uczucia obrazków.

  703. @Tanaka 12:47

    Żebyś tylko głodując nie zapomniał o popijaniu.

  704. Mnie zdanie co @act napisal „The whole is greater than the sum of its parts” zawsze wydawalo wazne. Nie chcialem nierownoscia matemat wywolac przecinkowych kontrowersji. Tylko podkreslic. Mam podobne zdanie na temat odleglosci czasowych i geograficznych. Zawsze 1 (jeden). W myslach odbiorcy czy sek/minuta czy tysiaclecie. U odbiorcy czy cm, kilometr czy parsek. Jeden.

    A drugie. Po eliminacji zalet wielojezykowosc (wielokulturowosci) u dzieci. Tylko dorosli, ok dojrzali, niech bedzie z „uksztaltowanym” sposobem myslenia. Apostrof uksztaltowany.

    Oczywiscie jest, wiele razy nie mozna zyc. Czas ma jeden wymiar i wektor. Co daje wielojezycznosc? O wielokulturowosc nie bede klocil teraz i uzasadnial. Wielojezycznosc rozszerza obszar myslenia, jakkolwiek „uksztaltowanego”. Zasieg, promien zwieksza. Na to samo pytanie jest wiecej, jak jedna prawidlowa odpowiedz. Taki zbior odpowiedzi, prawidlowych, rozwiazan, wiecej daje praktycznie. To jest zaleta, rozszerzac obszar, promien myslenia. Wiele pojec, ktore poznalem, nie ma dla mnie polskich odpowiednikow. Na tym blogu, wiele razy zauwazylem. Oczywiscie nie wiem, czy nie ma. Byc moze tylko ja nie znam, bo nie mialem okazji wtedy nauczyc. Na biezaco. To jak w szachy grac, na czterech ruchach, albo dziesieciu wyobraznia. Na dziesieciu skuteczniej, na 12 jeszcze bardziej.

    A poza tym mam jedna uwage, bardzo osobista. Tylko moge z meskiej strony zauwazyc. Mojej. Nie wiem jak u kobiet, byc moze podobnie. Prawdopodobne. Mialem tylko jedna dlugoletnia partnerke polska. Pierwsza zone. Wszystkie inne, byly niepolskojezyczne. Z praktycznej przyczyny nie moglismy uzywac jezyka polskiego. Zrozumiale. Wszystkie moje partnerki, wprowadzily mnie w swiat zupelnie nieznany przedtem. Wszystkie. „Uksztaltowany” sposobem myslenia i swoim otoczeniem. Niezaleznie od siebie. Jakkolwiek nasze wspolne zakonczylo. To nazywam rozszerzyc obszar, promien myslenia, powiekszyc zbior prawidlowych odpowiedzi. W jednym zyciu.

    A tak w ogole to ciesz siebie Tanaka. W czasach mojej wczesnej mlodosci pamietam. W oblicza przywodcow panstwowych, zawijano sledzia z beczki i inne produkty nieodzowne dla intelektualnego rozwoju. Jest postep Tanaka. Jak rozumiem kielbaski nie zawinieto Tobie. Mozesz zawsze opakowanie wyrzucic, a zawartosc pozostanie. Jest postep Tanaka. Cywilizacyjny.

    Pzdr Seleukos przy pichceniu lunchyku

  705. Tanaka
    12 września o godz. 12:47

    A nie prosciej i doslowniej nie byloby przypadkiem zaprzestanie jedzenia hotdogow obrzydzonych okladkowo Duda, w roli hotdoga?

    Znikniecie ” w otmetach” moze nastapic niezadlugo, jesli Pan Marcin Wojciechowski z „Liberte” ma racje w tym co powiedzial u Elizy Michalik w „Nie ma zartow”, to rzeczony „hotdog” moze zostac niezadlugo wydudniony. Na spore prawdopodobienstwo wydudnienia moze dodatkowo wskazywac samoznikniecie dokonane przez rzecznika Krzysztofa Lapinskiego.

    http://www.superstacja.tv/program/nie-ma-zartow-marcin-wojciechowski,6806180/

    Niestety jeszcze bardziej prawdopodobne jest, ze do wydudnienia nie dojdzie, a skandalik obyczajowy, o ktorym ponoc plotkuje warszawka, zostanie rozmyty i schowany pod dywan, zeby nie obnizac wyniku wyborczego jaki sie marzy Kaczynskiemu.

    pozdrowka
    ~l.

  706. Tanaka
    12 września o godz. 12:47

    Ja ten głód popieram z całej dudy swojej, jako że nie jem ponad trzydzieści lat, choć przeciw niczemu nie protestuję, bo byłbym niepodobny do Szwejka i byłoby mi wstyd. Ale „kapitana” na pewno był zamienił na „majtka” albo „smarownika” (była taka funkcja w maszynowni na parowcach). Majtek bez kursu, bez steru, bez okrętu, bez załogi i bez głowy (własnej).

  707. @Tanaka, 12:47

    ja z Tobą!

    Na razie widziałem okładkę na stronie internetowej. I natychmiast przewinąłem z odrazą. Obawiam się, że nie wyjmę tego egzemplarza ze skrzynki pocztowej. Nawet urękawiczniony.

  708. seleuk|os|
    12 września o godz. 13:08

    Gdzies przeczytalem, ze „kobiety sa jak mosty”, bo potrafia laczyc nawet oddalone brzegi, kulturowe, czy cywilizacyjne, jak ktos woli.

    Moje partnerki wlasnie to mi dawaly.

    pozdrowka
    ~l.

  709. Ja nic w tablet nie zawinę 🙁

    Właśnie sobie z młodym przy obiedzie pogadaliśmy jak to Kaczyński zniszczył Polskę w trzy lata.

  710. Wrzucę teraz coś inszego, orędzie o stanie unii

    https://fakty.interia.pl/raporty/raport-ue-przed-wyborami-europejskimi/artykuly/news-pe-juncker-przedstawil-oredzie-o-stanie-ue,nId,2629906

    Jean-Claude Juncker odniósł się także do unijnych konsultacji na temat zmiany czasu. Zaznaczył, że KE nie będzie regulować sprawy na poziomie unijnym. Decyzja, czy pozostać przy zmianie czasu, zostanie w gestii krajów członkowskich.

    Dodał również, że wyborcy UE nie będą zadowoleni, jeśli dwa razy w roku trzeba będzie zmieniać czas z zimowego na letni i odwrotnie. Jego zdaniem należy zlikwidować „zmianę czasu”. „Kraje członkowskie, które same decydują na zasadzie subsydiarności, czy będzie czas zimowy czy letni, będą musiały znaleźć stosowane rozwiązania” – powiedział Juncker.

    Robili te konsultacje i robili, wyszło że ludzie mają dosyć przestawiania zegarków. No ale niech mnie ktoś objaśni, każdy kraj osobno będzie decydował? Czy mają się razem dogadać czy zimowy czy letni? Wszystko utknie na święty nigdy, widzi mi się.
    KE oczywiście niczego nie narzuci bo z definicji nie może.

  711. @Neferko

    Ostatnie 3 lata to tylko przyspieszenie egzekucji. Kaczynski jak sie przyjzec temu co mowil i co robil od 1989 roku, to poza kilkoma wypadkami, cala reszte mozna bez ryzyka pomylki zakwalifikowac wlasnie jako niszczenie Polski. zajelo mu dwadziescia pare lat, zeby sie dorobic bandy ludzi bez sumienia, ktorzy pomogli mu zdobyc wladze i od trzech lat realizuja to co zaplanowal kaczynski, a co obserwujemy i mowimy, ze „w 3 lata zniszczyl Polske”.

    pozdrowka
    ~l.

  712. Nefer
    12 września o godz. 13:35

    25, a dlaczego nie rowno 100 na stulecie? Mozna i nalezy sie zapytac.

    W tej liczbie az 3 kiecunow, w tym 2 biskupow.

    Na liscie Banach, a dlaczego nie ma Sieripnskiego, tez matematyk i roznie zasluzony, choc moze ciut mniej osiagniec przelomowych.

    Na liscie Makuszynski, a gdzie do diaska Tuwim, Lechon, Lesmian????

    Pytania mozna mnozyc i zapewne nalezy, moze tedy droga do osmieszenia i zablokowania.

    pozdrowka
    ~l.

  713. Nefer
    12 września o godz. 13:42

    Wiem, ze pisanie wszystkiego to czas zajmuje, ale w przyszlym roku bedzie juz latwiej, bo bedzie mozna mowic, ze juz od 30 lat niszczy Polske.

    pozdrowka
    ~l.

  714. Ale czy uhonorowani odbiorą osobiście?

  715. lonefather
    12 września o godz. 13:48

    A może nie będzie można, hej, rozmarzyłam się 🙂

  716. @Tanaka
    A może jednak byś się przemógł i jak swieta Tereska a może Izydorka posilał się opłatkami , a może napletkami. Albo jak ten eremita, jak mu tam, no cholera, mam luki , może świety Kunegund, żywił się świerszczami. Zostalbyś kolejnym świetym i byłby to początek nowej, prawdziwej religii. No i jakbyś sie przemógł, to moglibysmy zrobić z Maliniaka potwora latające spaghetti. Bo ja ci powiem;jak się zaklada jakąś religie, to trzeba znaleźć sobie jakiegoś boga. Wybrać kaplanów, nie zapomnij o mnie,jakby co, to ja się nadaję.Tylko trzeba by jakiegoś dobrego fashion designera, co by zaprojektował odpowiednie stroje, jakis melanż egipsko-huculsko-luksemburski, no i oczywiście wysokie czapki. Ty , Tanako, chodziłbys na bialo i na głowie nosił piuskę.
    Ech rozmarzyłem się.Ale dlaczego by nie . Raz w kraju nadwiślańskim udało sie wszczepić w głowy sprytnie skonstruowaną religię o jezusku co na bosaka chodził po wodzie, maryji co porodziła bez zaznania męża ani razu. Fakt ,że najpierw trzeba było tych nadwiślańczykow mocno poturbowac, żeby przestali wierzyć w Swarożyca i jakiegos Pieruna, a uwierzyli w bozię ze wschodu. Teraz znowu trzeba bedzie zastosować środki perswazyjne; przypalanie , topienie,gwałcenie, smażenie na oleju i w końcu nasza religia wygra. Bo skoro tamta wygrała to dlaczego nam miełoby sie nie udac ?
    No i niech sobie jeszcze pomarzę ! Też moglibyśmy sobie wtedy popedofilić, znaczy sie , my kapłanie.
    Gdyby się maliniak przyjął, to może nową religię nazwalibyśmy dudzizmem.?

  717. @Nefciu
    Pod Twoim linkiem znalazłem taką opinie a propos
    Plastuś nieboszczyków odznacza, bo żywi w większości nie chcą odznaczeń z jego rąk

  718. @Neferko

    Ale pacz jak sie sklada fantastycznie. My tu o pticy narodowej, a tu ordery z ptica jedna narodowa na stulecie… nadaje najmniej godny nadawania osobnik, jednoczesnie swoim w to zamieszaniem obnizajac prestiz orderu, czym daje nam dowod koronny, ze nasze rozwazania nad zmiana sa jak najbardziej uzasadnione, wskutek profanacji i dezawuacji prestizu.

    pozdrowka
    ~l.

  719. @Lewy

    @Nefciu

    Zawsze mowilem, ze to tchorz mietkim penisem uczyniony, co zywym nie ma odwagi sie postawic, wiec spokoj zmtoarlych zakluca i jeszcze na dodatek wojne miedzy nimi moze wywolac, no bo jak to, w jednej puli nagrod biskupy i rabin? Jedni sa, innych nie ma? No, lepszej pozywki do wojny umarlakow to trudno sobie wyobrazic.

    pozdrowka
    ~.

  720. Ja musze isc, ale jakbyscie ta religie nowa rozpracowali, mam propozycje. Zeby klasztory zenskie byly. Nowicjuszki tylko kolo menopausy. To ja wtedy na nuncjusza moglbym zapisac. Mam nadzieje, zostal przyjety. Przyjezdzal bym czesto na konsultacje, szkolenia czy jak to zwal. Etc, etc

    Ale musze isc…
    pzdr Seleuk

  721. Pilne

    Franciszek zwołuje nadzwyczajne spotkanie w sprawie molestowania seksualnego w Kościele

    http://wyborcza.pl/7,75399,23911247,franciszek-zwoluje-nadzwyczajne-spotkanie-w-sprawie-molestowania.html

    A ja sie pytam, czy tylko molestowania dzieci? Czy calego zakresu molestowania, ktorego dopuszcza sie kosciol?

    pozdrowka
    ~l.

  722. @loniu
    Może miętkim, ale zważ, że błogosławione łono go nosiło, przy dobrym pijarze można by go za jezuska podmienić

  723. @Lewy

    Oczywiście że nie chcą, kto przyzwoity. Chyba że jest się Wildsteinem.

    lonek, ubolewam że stulecie RP jest w takich łapach.

    Będę doskakiwać do tabletu bo przygotowuję tortury z polskiej gramatyki i ortografii na 15.00 a tu jeszcze sprzątanie, ot, wolny dzień…

  724. @seleuk

    To jak czesto bys dojezdzal, jak Ty nic i nic innego jak tylko wicaz musisz gdzies isc?

    pozdrowka
    ~l.

  725. Lewy
    12 września o godz. 14:22

    Za pozno. Na Jezuska chcom podmienic Swietego Ojca Swietego i jak juz tu kiedys wspomnialem rusza proces beatyfikacyjny rodzicow Lolka Kremowkowego. Jak przeprowadza to bedziemy mieli wlasna polska Swieta Rodzine i wtedy Zydzi nam nie podskocza juz nigdy.

    Bendom wiec Emilia zamiast Marjki, Karol (ojciec) w roli Jozefa i Karolek (juz swinty) jako Jezusek. Bendom wiec juz nasi polscy nie zydowscy, rodzinnie swieci. Bedzie sie dzialo…

    Teraz czasu brak, ale wieczorkiem wrzuce stosowne dowody fotograficzne.

    pozdrowka
    ~l.

  726. seleuk|os|
    12 września o godz. 14:16
    No patrzcie no go, ‚chce sie zapisać”. A w kolejce do Tanaki , to nie łaska ?
    Każdy by chciał na nuncjusza.