Modlitwa o dobrą śmierć

26 Stycznia 2018 Aurelia Brouwers z Deventer w Holandii zakończyła życie przyjmując środek przygotowany przez lekarzy z lokalnej kliniki eutanazji. Miała 29 lat, z czego ostatnich kilka spędziła na batalii o zgodę na „wspomagane samobójstwo”. Holandia, jeden z nielicznych na świecie krajów, w których eutanazja w szerszym pojęciu jest legalna, dopuszcza również i taką możliwość, gdzie zatem kontrowersje?

Są dwa główne aspekty, które nagłośniły przypadek młodej Holenderki. Przede wszystkim – eutanazja (od greckiego εὐθανασία czyli dobra śmierć) według definicji w większości krajów oznacza intencjonalne pozbawienie życia osoby nieuleczalnie chorej celem skrócenia jej cierpień czy niemożliwego do uśmierzenia bólu. W obiegowej opinii kojarzy się to najczęściej z cierpieniem fizycznym w terminalnych stadiach choroby tudzież z przypadkami nierokującymi na jakąkolwiek poprawę stanu pacjenta (np. całkowity paraliż Ramona Sampedro sportretowanego przez Javiera Bardem w filmie „W stronę morza”). Ale Aurelia fizycznie była zdrowa… Źródłem jej cierpienia była bowiem nie choroba „ciała” ale choroba psychiczna – zaburzenia osobowości (borderline personality disorder), chroniczna depresja, stany lękowe, samookaleczenia, nieudane próby samobójcze – przypadłość nękająca ja od kilkunastu lat, nie reagująca na próby terapii. „Mam 29 lat i wybrałam dobrowolna eutanazję. Zdecydowałam się na to, bo mam wiele problemów na tle psychicznym. Moje cierpienie jest beznadziejne i nie do zniesienia. Każdy mój oddech to tortura” powiedziała w programie o ostatnich tygodniach swojego życia zrobionym przez RTL Nieuws. Bo tu zaczyna się druga kontrowersja – Aurelia swoją kampanie o zalegalizowanie decyzji o samobójstwie i prawo do godnej, łagodnej śmierci rozpowszechniła przez media społecznościowe (Twitter, Facebook, Instagram) a także program dokumentalny. Chciała w ten sposób przełamać tabu na temat eutanazji „na życzenie” osób z poważnymi zaburzeniami psychicznymi, ponieważ jej samej uzyskanie zgody na asystowane samobójstwo zajęło wiele lat.

Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach na całym świecie – być może w sposób odwrotny do zamierzonego. Oto młoda kobieta z choroba psychiczna – jak stwierdzić, czy jej życzenie śmierci to nie jeden z objawów choroby, desperacja, utrata nadziei? Czy można w takiej sytuacji wyrazić na to zgodę zamiast próbować udzielić jej wsparcia i nakłaniać do dalszych prób terapii? Z drugiej strony – czy moralne są uporczywe próby (nieudanego jak dotąd) leczenia osoby, która cierpi katusze a pozbawiona legalnej drogi ich zakończenia wcześniej czy później i tak spróbuje zabić się sama?

Zdania psychiatrów (i tych którzy leczyli Aurelie i tych którzy przyglądali się sprawie za pośrednictwem mediów) są podzielone. Część lekarzy twierdzi, że zaburzeń podobnych do tych które ja dręczyły nigdy nie wolno traktować jako terminalne (opinie te popierają pacjenci, którzy przeżyli wielokrotne próby samobójcze, ale w końcu wyszli na prostą). Inni psychiatrzy uważają, że osoby, które mimo wieloletnich prób rozmaitych terapii wciąż cierpią i nie widza dla siebie wyjścia powinny być traktowani jak wszyscy inni chorzy z nieuleczalnymi chorobami i prawem (w krajach, gdzie jest to dozwolone) do dobrowolnej eutanazji. Aurelia: „Musimy pozbyć się tabu, że powinno się na zawsze pozostać leczonym, aż do bolesnego końca. Dla ludzi takich jak ja czasami po prostu nie ma rozwiązania – nie możesz bez końca brać leki, czy modlić się w nieskończoność. W pewnym momencie po prostu musisz to zakończyć”. „Ludzie żyją z zaburzeniami osobowości przez lata”, odpowiadają psychiatrzy, jak Frank Koerselman, jeden z przeciwników eutanazji z powodów psychiatrycznych. „To jak życie z cukrzyca, nie da się tego wyleczyć, ale można z tym żyć i my, jako lekarze, możemy to umożliwić. Pacjent nie jest tutaj w stanie podjąć racjonalnej decyzji” Gdzie jednak leży cienka granica? I prawo pacjenta do tego czy chce być poddawany uporczywej terapii, mimo iż nie przynosi ona efektów a niekończąca się udrękę?

Przypadek Aurelii pogłębił kontrowersje wokół eutanazji, która i bez tego jest tematem wystarczająco trudnym, nie tylko dla psychiatrów czy etyków. „Holandia zaprezentowała nam prawdziwy horror wspomaganych śmierci” napisał Catholic Herald, kontynuując na temat niebezpieczeństw związanych ze zbytnia „dostępnością” eutanazji „na życzenie”. „Łamiąca serce historia o tym jak chora psychicznie dziewczyna została zachęcona do tego, żeby legalnie się zabić” grzmi portal LifeSite winiąc przyjaciół, media społecznościowe, lekarzy i holenderskie prawo. „Aurelia zrobiła okropna rzecz i miała z tego frajdę. Nie tylko zakończyła własne życie, ale w dodatku wykreowała się na bohaterkę Kultury Śmierci, bezczelnie próbując inspirować usankcjonowane prawnie zabójstwa innych nieszczęśliwych ludzi nakręconych na autodestrukcję” Retoryka tego ostatniego zdania brzmi znajomo? Cóż, autorka artykułu, Dorothy Cummings McLean, pisuje do rozmaitych pism katolickich a jej książkę Anielskie single przetłumaczono na polski…

Tymczasem, mimo iż eutanazja i pomoc w samobójstwie są w Polsce nielegalne, jak pisze Wiktoria Bieliaszyn w artykule „Eutanazja, dobra śmierć. Czy prawo do godnego życia obejmuje też umieranie w godności?” w oko.press: „postawy Polek i Polaków nie są aż tak restrykcyjne. Z sondaży CBOS (ostatni jest z 2013 roku) wynikało, że około połowa gotowa jest zaakceptować eutanazję: w badaniu z 2013 roku – 53 proc. respondentów opowiedziało się za jej legalizacją (…) Według CBOS-u, zwolennicy eutanazji przeważają wśród osób w ogóle nieuczestniczących w praktykach religijnych lub rzadko biorących w nich udział, czyli głównie mieszkańców dużych miast o centrowych lub lewicowych poglądach. Czy jest więc szansa, że w Polsce będzie dopuszczone prawo do godnej śmierć na własnych warunkach, gdy godne życie odbiera ból i choroba? Raczej nie. Decydujący jest doktrynalny sprzeciw Kościoła katolickiego”. (całość artykułu na: https://oko.press/eutanazja-dobra-smierc-czy-prawo-do-godnego-zycia-obejmuje-tez-umieranie-w-godnosci/ )

Jeszcze z tego samego artykułu: „W debacie na temat eutanazji prędzej czy później zawsze pada pytanie: „Skoro powszechnie uznanym za podstawowe prawo człowieka jest prawo do godnego życia, to dlaczego wciąż nie wszyscy zgadzają się z tym, że powinniśmy mieć również prawo do godnej śmierci, będącej przecież finalnym punktem naszej egzystencji?”.

Nic dodać, nic ująć. Ale podczas gdy Holendrzy zmagają się już z bardziej skomplikowanymi aspektami eutanazji jak casus Aurelii Brouwers my wciąż musimy sobie odpowiedzieć na to podstawowe pytanie.

Kostka