Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

20.08.2018
poniedziałek

Modlitwa o dobrą śmierć

20 sierpnia 2018, poniedziałek,

26 Stycznia 2018 Aurelia Brouwers z Deventer w Holandii zakończyła życie przyjmując środek przygotowany przez lekarzy z lokalnej kliniki eutanazji. Miała 29 lat, z czego ostatnich kilka spędziła na batalii o zgodę na „wspomagane samobójstwo”. Holandia, jeden z nielicznych na świecie krajów, w których eutanazja w szerszym pojęciu jest legalna, dopuszcza również i taką możliwość, gdzie zatem kontrowersje?

Są dwa główne aspekty, które nagłośniły przypadek młodej Holenderki. Przede wszystkim – eutanazja (od greckiego εὐθανασία czyli dobra śmierć) według definicji w większości krajów oznacza intencjonalne pozbawienie życia osoby nieuleczalnie chorej celem skrócenia jej cierpień czy niemożliwego do uśmierzenia bólu. W obiegowej opinii kojarzy się to najczęściej z cierpieniem fizycznym w terminalnych stadiach choroby tudzież z przypadkami nierokującymi na jakąkolwiek poprawę stanu pacjenta (np. całkowity paraliż Ramona Sampedro sportretowanego przez Javiera Bardem w filmie „W stronę morza”). Ale Aurelia fizycznie była zdrowa… Źródłem jej cierpienia była bowiem nie choroba „ciała” ale choroba psychiczna – zaburzenia osobowości (borderline personality disorder), chroniczna depresja, stany lękowe, samookaleczenia, nieudane próby samobójcze – przypadłość nękająca ja od kilkunastu lat, nie reagująca na próby terapii. „Mam 29 lat i wybrałam dobrowolna eutanazję. Zdecydowałam się na to, bo mam wiele problemów na tle psychicznym. Moje cierpienie jest beznadziejne i nie do zniesienia. Każdy mój oddech to tortura” powiedziała w programie o ostatnich tygodniach swojego życia zrobionym przez RTL Nieuws. Bo tu zaczyna się druga kontrowersja – Aurelia swoją kampanie o zalegalizowanie decyzji o samobójstwie i prawo do godnej, łagodnej śmierci rozpowszechniła przez media społecznościowe (Twitter, Facebook, Instagram) a także program dokumentalny. Chciała w ten sposób przełamać tabu na temat eutanazji „na życzenie” osób z poważnymi zaburzeniami psychicznymi, ponieważ jej samej uzyskanie zgody na asystowane samobójstwo zajęło wiele lat.

Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach na całym świecie – być może w sposób odwrotny do zamierzonego. Oto młoda kobieta z choroba psychiczna – jak stwierdzić, czy jej życzenie śmierci to nie jeden z objawów choroby, desperacja, utrata nadziei? Czy można w takiej sytuacji wyrazić na to zgodę zamiast próbować udzielić jej wsparcia i nakłaniać do dalszych prób terapii? Z drugiej strony – czy moralne są uporczywe próby (nieudanego jak dotąd) leczenia osoby, która cierpi katusze a pozbawiona legalnej drogi ich zakończenia wcześniej czy później i tak spróbuje zabić się sama?

Zdania psychiatrów (i tych którzy leczyli Aurelie i tych którzy przyglądali się sprawie za pośrednictwem mediów) są podzielone. Część lekarzy twierdzi, że zaburzeń podobnych do tych które ja dręczyły nigdy nie wolno traktować jako terminalne (opinie te popierają pacjenci, którzy przeżyli wielokrotne próby samobójcze, ale w końcu wyszli na prostą). Inni psychiatrzy uważają, że osoby, które mimo wieloletnich prób rozmaitych terapii wciąż cierpią i nie widza dla siebie wyjścia powinny być traktowani jak wszyscy inni chorzy z nieuleczalnymi chorobami i prawem (w krajach, gdzie jest to dozwolone) do dobrowolnej eutanazji. Aurelia: „Musimy pozbyć się tabu, że powinno się na zawsze pozostać leczonym, aż do bolesnego końca. Dla ludzi takich jak ja czasami po prostu nie ma rozwiązania – nie możesz bez końca brać leki, czy modlić się w nieskończoność. W pewnym momencie po prostu musisz to zakończyć”. „Ludzie żyją z zaburzeniami osobowości przez lata”, odpowiadają psychiatrzy, jak Frank Koerselman, jeden z przeciwników eutanazji z powodów psychiatrycznych. „To jak życie z cukrzyca, nie da się tego wyleczyć, ale można z tym żyć i my, jako lekarze, możemy to umożliwić. Pacjent nie jest tutaj w stanie podjąć racjonalnej decyzji” Gdzie jednak leży cienka granica? I prawo pacjenta do tego czy chce być poddawany uporczywej terapii, mimo iż nie przynosi ona efektów a niekończąca się udrękę?

Przypadek Aurelii pogłębił kontrowersje wokół eutanazji, która i bez tego jest tematem wystarczająco trudnym, nie tylko dla psychiatrów czy etyków. „Holandia zaprezentowała nam prawdziwy horror wspomaganych śmierci” napisał Catholic Herald, kontynuując na temat niebezpieczeństw związanych ze zbytnia „dostępnością” eutanazji „na życzenie”. „Łamiąca serce historia o tym jak chora psychicznie dziewczyna została zachęcona do tego, żeby legalnie się zabić” grzmi portal LifeSite winiąc przyjaciół, media społecznościowe, lekarzy i holenderskie prawo. „Aurelia zrobiła okropna rzecz i miała z tego frajdę. Nie tylko zakończyła własne życie, ale w dodatku wykreowała się na bohaterkę Kultury Śmierci, bezczelnie próbując inspirować usankcjonowane prawnie zabójstwa innych nieszczęśliwych ludzi nakręconych na autodestrukcję” Retoryka tego ostatniego zdania brzmi znajomo? Cóż, autorka artykułu, Dorothy Cummings McLean, pisuje do rozmaitych pism katolickich a jej książkę Anielskie single przetłumaczono na polski…

Tymczasem, mimo iż eutanazja i pomoc w samobójstwie są w Polsce nielegalne, jak pisze Wiktoria Bieliaszyn w artykule „Eutanazja, dobra śmierć. Czy prawo do godnego życia obejmuje też umieranie w godności?” w oko.press: „postawy Polek i Polaków nie są aż tak restrykcyjne. Z sondaży CBOS (ostatni jest z 2013 roku) wynikało, że około połowa gotowa jest zaakceptować eutanazję: w badaniu z 2013 roku – 53 proc. respondentów opowiedziało się za jej legalizacją (…) Według CBOS-u, zwolennicy eutanazji przeważają wśród osób w ogóle nieuczestniczących w praktykach religijnych lub rzadko biorących w nich udział, czyli głównie mieszkańców dużych miast o centrowych lub lewicowych poglądach. Czy jest więc szansa, że w Polsce będzie dopuszczone prawo do godnej śmierć na własnych warunkach, gdy godne życie odbiera ból i choroba? Raczej nie. Decydujący jest doktrynalny sprzeciw Kościoła katolickiego”. (całość artykułu na: https://oko.press/eutanazja-dobra-smierc-czy-prawo-do-godnego-zycia-obejmuje-tez-umieranie-w-godnosci/ )

Jeszcze z tego samego artykułu: „W debacie na temat eutanazji prędzej czy później zawsze pada pytanie: „Skoro powszechnie uznanym za podstawowe prawo człowieka jest prawo do godnego życia, to dlaczego wciąż nie wszyscy zgadzają się z tym, że powinniśmy mieć również prawo do godnej śmierci, będącej przecież finalnym punktem naszej egzystencji?”.

Nic dodać, nic ująć. Ale podczas gdy Holendrzy zmagają się już z bardziej skomplikowanymi aspektami eutanazji jak casus Aurelii Brouwers my wciąż musimy sobie odpowiedzieć na to podstawowe pytanie.

Kostka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 492

Dodaj komentarz »
  1. Temat jeszcze gorszy od aborcji. U nas kilka lat temu Terytorium Polnocne wprowadzilo eutanazje ale rzad federalny zlikwidowal taki glupi pomysl.
    Bo religianci na calym prawie swiecie maja wiele do powiedzenia.

  2. To wątpliwe pocieszenie, ale Polska nie jest osamotniona. Niedawno w Australii Senat utrącił ustawę, która pozwoliłaby terytoriom Commonwealth’u (Północnemu i Australian Capital Territory ACT) na swobodę w legalizacji eutanazji w ich jurysdyskcjach. Kilku Senatorów zmieniło zdanie i głosowało na nie, bez wątpienia pod naciskiem grup nacisku obrońców bożego porządku na ziemi. Australijskie psy i koty mają dalej lepiej niż ludzie.

  3. A to nam sie zbieglo jak w praniu 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A czemu to grube takie?

  6. ‚How could this happen again?’ Why this Catholic abuse scandal seems worse than 2002

    edition.cnn.com/2018/08/19/us/catholic-sex-abuse-outrage/index.html

    Zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom KK polecam uważnie poczytać i posłuchać:)

  7. Do gospodarzy bloga – zauważyłem, że wśród linków jest Blog de Bart. Może by dodać Blog exignoranta, https://exignorant.wordpress.com/ ? Są tam interesujące teksty.
    No i może by toggle off to wytłuszczenie pod podpisem Kostki?

  8. Czy prawo człowiecze obejmuje wybór człowieczeńswta.

    Kostka wpisała się w modny trend relacji z procesu kwestionowania człowieczeństwa, w imię prawa wyboru.
    Duży szacunek za ten niemiły wysiłek, z wynikiem wielce trzeźwym i bezstronnym w formie, niemniej jednoznacznym w ponurej treści.
    Można przyjąć, że człowiek demokratycznie może się swego człowieczeństwa wyzbyć, w imię miłości bliźniego, szczytnych imperatywów niesienia ludzkości ulgi w cierpieniach itede.
    Można też przyjąć, że zabijanie w imię miłości to nic innego, jak stara, dobra furtka relatywizmu, uzasadniająca środki (i skutki) szczytnością celów.
    Od zarania ludzkości, co warto podkreślić w obliczu niekłamanych bo zadeklarowanych wolną wolą ateistów, wariant drugi jest niczym innym, niż ludzkim wcieleniem królestwa Szatana na Ziemi.

    Pytanie prawdziie szatańskie brzmi więc, czy z mocy praw człowieka mamy wybór do wyrzeczenia się człowieczeństwa.

    Odpowiedzi już dawno, jak wyżej, jedna ludzkość udzieliła innej ludzkości, dając sobie prawo pluralistycznej zamiany prawa do różnic w różnicę praw.
    Innymi słowy, zabijanie jednych przez drugich zawsze znajdowało mniej lub bardziej szatańsko uzasadnione pluralizmem i demokracją prawo bytu.
    I to pomimo imperatywu nadrzędnego, jakim ludzkość równie dawno usiłowała się zdefiniować, chroniąc prawo do życia (a nie do absurdalnego aksjologicznie i w samej istocie nieludzkiego „prawa” do śmierci) bez żadnego z nim symetryzmu, a wręcz przeciwnie.

    Współczesnym wszechograniającym swą władzą zglobalizowanym sieciowo masm, niepojęcie swego człowieczeństwa staje się jednak signum temporis, a zapewne i zwiastunem schyłku świata, jaki znaliśmy.

    Zachód, zgniły odwiecznymi exorientalnymi staraniami, dziś Putina, przeszedł do fazy wzajemnej samozagłady indywidualnej (jak w tekście Kostki).
    My zawracamy na razie lajcikowo, lecz zupełnie symetrycznie, dokonując zagłady marnej naszej cywilizacji, dając sobie prawo do niekonstytucji, niesądów i niesprawiedliwej niepraworządności, na ogólne życzenie tłuszczy.

    Nie miejmy wszakże złudzeń, o ateiści, że destynacja obu trendów jest tak tożsama, jak samo szatańskie zło, ucieleśnione w austriackim (znowu!) tańcu inicjalnym na naszym przedpogrzebowym weselu.

    Poproszę o niepolemiki i niekomentarze, bowiem w kwestii wpisu Kostki, ratowania życia i tzw. eutanazji, nie będę się (zgodnie z pozazawodową rolą Gekko) dzielił argumentacją fachową, o której tu obecni nie mają zielonego pojęcia.
    To sa sprawy nie do dyskusji na imieninach cioci-działkowczyni.
    Co czyni polemiki wyłącznie bolesnymi zjadliwością Gekko dla niewczesnych śmiałków.

  9. Co się tak wytłuszcza, dowód na rządy tłuszczy?
    To nie ja…

  10. Wszystkie my tluste.

  11. Może to pomoże no i jak ?

  12. Nie pomogło, trudno wciąż tłuste

  13. Test
    wyłaczone pogrubienie

  14. Jeszcze jeden test

  15. Niezaleznie od tego czy zaznaczam, czy nie pogrubienie, co publikuje jest pogrubione niezaleznie od mojej woli. …

    „Tolstyj” blo sie nam zrobil

    pozdrowka
    ~l.

  16. Szef musi zadzialac.

  17. Uważam, że takie tematy powinny dominować na blogu ateistów, a nie na przykład polityka, której jest pełno wszędzie, głucho wszędzie. Nie dlatego mówię, że mam coś przeciw mówiącym o polityce – róbta, co chceta – ale dlatego, że jeśli czyjąś uwagę przyciągnie nazwa blogu „Listy ateistów”, to zaglądnie tu z okołoateistyczną nadzieją, a nie że przeczyta o tym, co Trump powiedział Melanii w sobotę wieczór po kolacji.

    Bardzo, Kosteczko, rzeczowo i po lekarsku przedstawiłaś sprawę. W dodatku jak porządny obserwator, a nie uczestnik czy sympatyk. Wyrazy uznania.

    Mogę powiedzieć, że na podstawowe pytania – a właściwie jedno pytanie – odpowiedziałem sobie dawno temu. Pytanie było: Jak mam umrzeć, kiedy mi się odechce żyć. Kompletnie mnie nie interesowało, cotamktotamnato, jeśli dam radę o własnych siłach wleźć na okręt. To wyłącznie moja sprawa i nikogo więcej. Z tym żyję do dziś. Czy z tym samym dożyję do śmierci – nie wiem, się zobaczy. Człek planuje, a wuj wie, kto kule nosi. Ale popieram z całego serca i z całej swej nieistniejącej duszy myślenie o państwie, które powinno obywatelom pomagać, a nie bez przerwy pouczać, ewangelią przykrywać konstytucję i bele im pod nogi rzucać, jak robi mesjańska Polska. Uważam, że są wystarczające powody, dla których procedura uśmiercania obywateli na ich życzenie powinna być dokonywana w majestacie prawa. Chodzi również o tych obywateli, którzy chcą, ale sami nie potrafią. Bo jeśli potrafią, to mają w dupie i państwo, i Kościół razem z ich niezgodami.

  18. @Kosteczko
    Podjęłas frapujacy mnie temat. Od pewnego czasu obserwuje siebie; swój organizm, zaniki pamięci, pogorszenie się wzroku i słuchu i innych umiejetności np.grania na pianinie…Widze wyraźnie, że zaczynam powoli „wygasać”. Tym sie specjalnie nie przejmuję, nie boje sie śmerci, a czasami nawet węcz odwrotnie, bo kiedy jestem w psychicznym dołku, a bywałem w nim wielokrotnie, to nawet ciesze sie na śmierć, jako ulgę od męki zycia. Ale znów wraca mi optymizm i tak się telepie w tej huśtawce.
    Mam natomiast taki problem. Nie chciałbym być , kiedy już stanę sie kompletnie niedołężny, obciążeniem dla nikogo a więc i dla siebie. Chciałbym przed taka chwilą świadomie odejść z tego padołu płaczu. Tylko jak wiedzieć, kiedy ten moment nadejdzie, bo obawiam sie, że go przegapię i potem już będę takim warzywem i nie będe mógł podjąć żadnej decyzji. Może jednak nie przegapię i w stosownej chwili zaopatrzony w butelke dobrego alkoholu i odpowiednie tabletki ruszę w dominujące nad Lyonem Monts du Lyonais i tam sobie z cudownym widokiem na miasto i na Alpy zasnę. A ekologiczną utylizację mojego ciała przeprowadzą lisy, mrówki i robaki.
    Z eutanazją miałbym jednak taki problem, że współudział w czyjejś smierci obciążał by mnie moralnie(Ateista też ma takie moralne skrupuły). Oczywiście pomagamy komuś, kto swiadomie chce umrzec, ale taka decyzja i jej realizacja powinny być samodzielne. Wiem, że jest to trudne, że czasami trzeba pomóc, tak jak to robia lekarze w Holandii. Ale jednak sam nie chciałbym być na ich miejscu.
    Natomiast potępianie eutanazji to potępiane samobójstwa, a to to juz wymysł zboczonych katolickich klechów, którzy sobie ubzdurali, że tylko Bóg może odebrac życie, że tylko „po bożemu” a nie w wyniku in vitro, pokornie spełniamy wole boską i w pokorze poddajemy się najwiekszym cierpieniom spowodowanym rakiem wątroby, aby tylko zadowolić wolę pana boga o której wiedzą uzurpartotrzy w kieckach i dziwnych czapkach.Bo rzekomo jesteśmy najdoskonalszymi tworami na podobiestwo Boga i jak sie zamachniemy na własne zycie, to odbieramy Bogu przyjemność oglądania tej wspanaiłej kreacji, będacej odbiciem jego samego. Kiedy sie tak przygladam sobie, to nie mogę sie nadziwic, ze ten Bóg tak sie mną zachwyca, bo ja nie.
    Jestem fanem filmów japońskich. Najwieksze wrażenie na mnie zrobiła „Narayama”. Tam jest coś na rzeczy na temat eutanazji; kiedy syn na wlasnych plecach wnosi swoja matke albo ojca, kiedy ci staja sie dla wspolnoty bezuzyteczni, na szczyt góry, aby tam umarli.
    Podoba mi sie odwaga Japończyków, kiedy patrzą w oczy smierci, kiedy o niej mówia, myślą.Nie ma tam nic z tej chrzescijańskiej obłudy o bezwzględnej wartości życia, która to wartość każe matką urodzić dziecko bez kory mózgowej, no bo ono przecie twór boży, zostało powołane do życia przez boga,który w tej zdeformowanej kreacji przegląda sie jak w lustrze.
    Powiem Ci, Kosteczko, na ucho, ja sie tymi ubranymi w sukienki facetami brzydzę.

  19. O Śmierci Baudelaire’a
    O Śmierci, stary wodzu, czas! Zakończ nasz lament —
    Ten świat nas nudzi. Chcemy pić Nieskończoności!
    Śmierć, Otchłań, Podróż,
    Wiedza
    Jeśli niebo i ziemia — czarne jak atrament —
    Nasze serca — ty znasz je — pełne są światłości.
    Pokrzep swoją trucizną naszą duszę biedną —
    My chcemy — tak nam płonie mózg od ognia twego,
    Iść w otchłań — Piekła? Nieba? To nam wszystko jedno,
    Byle tam w Niewiadomej znaleźć coś nowego

  20. 20 sierpnia o godz. 11:57

    Ile się ludzkość musi narobić, by ludzkość powstrzymać od gadania do siebie z grubej litery…

  21. W telewizorze pokazuja tysiąc sposobów na śmierć.A eutanazja dla człowieka tylko z mózgiem ,jest nie tym samym, co dla starca ,któremu nie chce się żyć.Dlatego chorzy ,którzy mogą popełnić samobojstwo ,mają życzenie aby stać się bohaterami ostatnich swoich dni.Walczą o życie ,błagając o zadanie śmierci.Ta pani została bohaterka dla innych cierpiętników.A gdyby tak medycyna pozwoliła jej żyć

  22. Lewy
    20 sierpnia o godz. 12:27

    Jeśli człek ma aż taki problem, żeby nie przegapić właściwego momentu na samouśmiercenie, mógłby to zrobić wtedy, kiedy jest w pełni sił i świadomości. Rok w lewo, w prawo – jakaż różnica podług wieczności. Natomiast okropnie mnie wzruszyło Twoje niechcenie bycia na miejscu wykonujących czy pomagających w eutanazji, bo nie chciałbyś, by ktoś był obciążony takim współudziałem. Bardzo to chrześcijańskie podejście – takie współczucie. Tyle że nawet chrześcijanin nigdy na niczym miejscu nie był i nie będzie – dlatego właśnie tak wzrusza mnie wyobrażanie sobie, co by było, gdyby był, a babcia miała wąsy. A zabijający eutanatycznie żywego też nie jest na czyimś miejscu, lecz na swoim i na pewno nie jest kimś innym niż jest. Ośmielę się przypuszczać, że nawet kat nie jest w cywilizowanym państwie przymuszony do zabijania, lecz wybierany spośród chętnych. A człowiek pomagający w eutanatycznym zabiciu może mieć nawet poczucie pomocniczości, spełniania dobrego uczynku. „Może” mówię nie z powietrza, lecz stąd, że czytałem wypowiedź takiego pomocnika.

  23. @Kostka

    Obserwowałam sprawę Aurelii Brouwers z Deventer, ponieważ sprawa eutanazji interesuje mnie od bardzo dawna. Co pewien czas były w tv specjalne programy na ten temat.Słuchałam więc wielu różnych wypowiedzi – zarówno ze świata medycznego,jak z innych środowisk.
    A w końcu tuż przed śmiercią Aurelia udzieliła ostatni wywiad dla gazety de Volkskrant zatytułowany:
    Aurelia Brouwers’ laatste wens: het taboe rond euthanasie bij psychisch lijden doorbreken.
    w tłumaczeniu: ostatnie życzenie Aurelii Browers – złamać tabu wokół eutanazji cierpiących psychicznie.
    Mam przed oczyma jedno ze zdań z tego wywiadu mówiące o nieznośnym cierpieniu:
    „Het enige wat ik nog kan denken is: laat dit voorbij zijn, laat dit voorbij zijn.”
    tłumaczenie – „Jedyne o czym jeszcze tylko mogę myśleć: niech to już się skończy,niech to już się skończy…”

    Myślę od bardzo dawna,że każdy człowiek powinien mieć prawo do decydowania o własnym życiu – należy ono przecież tylko do niego.Niestety wszystkie religijne poglądy, ale również przeróżne świeckie – stały i stoją na drodze ludzi,którzy chcą sami decydować o końcu swego życia.W Holandii – wbrew dość powszechnemu europejskiemu przekonaniu – nie jest to wcale proste. Dotyczy jedynie pacjentów w terminalnym stadium choroby.Wniosek na zgodę złożony u lekarza muszą chcieć potwierdzić dwaj inni lekarze. Wszystko to trwa długo (podczas kiedy chory cierpi coraz bardziej…)
    A przecież jest duża ilość pacjentów,którzy znając ostateczną diagnozę,wybrałoby dobrowolne odejście, zanim rozpoczną się cierpienia.Na to niestety nie ma zgody.
    Ja sama nie boję się śmierci – ale obawiam się właśnie cierpienia. I chciałabym mieć pełną możliwość dokonania kiedyś własnego wyboru.Ale musi jeszcze wiele czasu upłynąć,zanim społeczeństwo zaakceptuje fakt,że jednostka ma pełne prawo decydować o końcu swego życia,wybierając godną śmierć.

  24. @lewy,nie wiem, czy potepianie samobojstwa jest „wylacznie wymyslem zboczonych katolickich klechow”, ale moze bez katolickich klechow „ciszej nad akurat ta trumna”. Znasz ludzi, ktorych najblizszi popelnili samobojstwo? Znasz dzieci, ojcow, czy matki, ktorzy w momencie zaciemnieniu umyslu popelnili samobojstwo ? Nie dawali rady? Moze, tak jak w tym momencie straszliwego egoizmu nie pomysleli o tym z czym zostawiaja rodzicow, dzieci itd….
    Akurat tak sie sklada, ze znam wiecej niz 10 osob ( policzylam), ktorym pozostalo zyc z ta straszliwa trauma. Ona nigdy sie nie konczy, NIGDY. Ba, znam chlopaka z Polski lat w tej chwili 21, mieszkal u mnie 4 tygodnie. Uroczy, szalenie interesujacy, specjalnie szkol nie skonczyl, ale zna jezyki i jest obrotny. Pracuje na lotnisku, teraz awansuje na stewarda. I juz te dwa lata temu byl po 2 probach samobojczych, „sledze” go na FB. Jakie ma poczucie humoru, inteligencje, ilu ma przyjaciol, jest swietny. A ja wiem o jego mlodych, zwyczajnych rodzicach, ktorzy tez go sledza – w ciaglym przerazeniu. Nawet Beksinskiemu zeszlo 40 lat i juz zona nic nie miala do powiedzenia, zeby przystac na samobojstwo syna.

  25. @zyta2003 20 sierpnia o godz. 15:13
    Warto się zastanowić, czy ten „egoizm” wykazują tu samobójcy,
    czy ich najbliźsi.

  26. Czy nie jest egoizmem zmuszanie bliskich osób do życia w nieustającym cierpieniu? Niezgoda na ich odejście, bo będziemy mieć traumę?

  27. Lewy
    20 sierpnia o godz. 12:27

    Napisałeś: Z eutanazją miałbym jednak taki problem, że współudział w czyjejś śmierci obciążał by mnie moralnie
    A gdyby ktoś ci bliski okropnie cierpiał i prosił o pomoc – co liczyłoby się bardziej???

    Czy nie powinno być też większym problemem dla lekarzy stosowanie drakońskich kuracji,które niewiele przedłużają życie ,a powodują wielkie cierpienia pacjentów ( z minimalną szansę na przeżycie)Tu wymówką jest zawsze przysięga Hipokratesa. Ale to nie jest już często ratowanie – to przedłużanien cierpień. Oczywiście pacjent sam powinien decydować czy chce takiego „leczenia”. A jeśli nie – to pomóc w godnym i bezbolesnym odejściu.

  28. Na marginesie
    20 sierpnia o godz. 15:27
    Tobermory
    20 sierpnia o godz. 15:28

    Właśnie o to chodzi – o ten egoizm rodzin,nie dopuszczający cienia zrozumienia dla nieznośnie cierpiących.

    W przypadku Aurelii Brouwers – na szczęście właśnie jej matka najlepiej rozumiała jej cierpienia i zaakceptowała w pełni jej pragnienie wyzwolenia się z tego.

  29. Tu opisze ten 11- ty znany mi wypadek ludzi, ktorzy pozostali na cale zycie z trauma po samobojstwie bliskiego..Juz w tym roku bylam na pewnej wycieczce, kilkanascie osob. W ramach integracji pan pilot proponuje w pierwszy wieczor, zeby kazdy opowiedzial cos o sobie. Mowi maz 40+, ze pracuje tak i tu i potem zalamuje mu sie glos i dodaje – moje zycie jest tragiczne. W miedzyczasie jego zona wyszla z pomieszczenia. Mieszkalam w pokoju z ich przyjaciolka. Dowiaduje sie, ze kilka lat temu ich 20+ letni wyuczony, pracujacy, normalny syn popelnil samobojstwo w piwnicy ich domu. Rodzice zyja – z rozpedu, podrozuja, zona ma interesujaca prace i swiat jest dla nich skonczony. Wiec powtarzam, moze w tym miejscu zostawic kk i przestac teoretyzowac o prawie do samobojstwa czlowieka. Oczywiscie nie mowie tu o prawie do eutanazji osob cierpiacych, ktora nie jest zaskoczeniem dla najblizszych.

  30. @na marginesie, pozwolisz, ze nie bede z toba dyskutowac nad egoizmem stron w takich przypadkach.

  31. @basia.n
    Źle mnie zrozumiałas. Ja nie jestem przeciwko pomaganiu pragnacym umrzeć.Ja tylko wyrazilem moje uczucie, absolutnie subiektywne, że źle bym sie czuł patrząc na czyjąś smierć i jeszcze pomagając.
    Z pewnością jest to uczucie egoistyczne. Bardzo odczuwam coraz większa pustkę, coraz więcej krewnych, przyjació, i,znajomych odeszło. Jest to dla mnie strata. Więc gdybym jeszcze miał pomagać w odejsciu takiego…? Ale chyba jednak bym się przemógł i pomógł.
    Nie wiem. Nie miałem takiej „okazji” i nie chciałbym jej mieć.
    Nie przejmuję się własna śmiercią, a śmiercią innych, bo to dla mnie strata.
    Ps
    Ale gdyby szlag trafil skunksa z Zoliborza, to bym sie ucieszył.

  32. @zyta2003
    20 sierpnia o godz. 15:43

    To są dwie odrębne kwestie – samobójstwo osób, którym wydaje się, że nie mają wyjścia z problemów osobistych, czy jakiejś sytuacji oraz eutanazja wybrana przez osoby naprawdę chore, za zgodą i wiedzą rodziny. Pierwsze to tragedie, drugia to wolność wyboru. Granica może być zamazana i płynna, jak we wszystkich problemach moralnych, niemniej jednak jest i można ją określić i ustawić.
    Jestem gorącym zwolennikiem tej drugiej, z kilku powodów:
    W sąsiednim budynku od tego, w którym się urodziłem i mieszkałem, mieszkał miły i sympatyczny starszy pan. Niestety nabawił się raka wątroby i umierał przez 2 miesiące, często wyjąc z bólu godzinami zanim ktoś mu podał morfinę, co było dobrze słychać od nas przez otwarte w lecie okno.
    Moja Mama zachowała do końca sprawny umysł, ale straciła zdolność chodzenia, w znacznym stopniu wzrok, nie mogła dbać o siebie, musiała zakładać pampersy. Była w młodości sportowcem, a przez całe życie niezależna i samodzielna, nie mogła się pogodzić z utratą godności i radości życia. Przez ostatnie dwa lata modliła się (niekoniecznie religijnie i bezskutecznie), o śmierć.
    Ja osobiście nie boję się śmierci, ale po pierwsze utraty radości i sensu życia, po drugie umierania, które może być, zwłaszcza w dzisiejszych czasach kiedy medycyna może zapewnić utrzymanie przy życiu, ale już nie jego jakość, bardzo długie i bolesne.
    Często zastanawiam się nad umysłowością i poglądami polityków, którzy blokują pozwolenie ludziom na umieranie z godnością. Większość społeczeństw zachodnich eutanazję przecież popiera, a jednak i w tej dziedzinie demokracja nie działa. Hipkryzja?? Spolegliwość wobec hałaśliwych grup nacisków i wpływów?? Głupota??

  33. @zyta2003 20 sierpnia o godz. 15:50
    Pozwolę. Ale pytanie zadałam nie tylko ja.

  34. Lewy
    20 sierpnia o godz. 15:58
    Wiem,że nie jesteś przeciwny. Chodzi o coś innego.
    Byłam przy śmierci mego ojca – umierał w domu.
    Agonia trwała 3 dni. Dostawał morfinę, ale tylko co 8 godzin – bo inaczej jest to śmiertelne !! Czułam się strasznie,że nie mogłam pomóc przerwać wszystkiego…
    Pragnęłam tylko jednego – aby jego cierpienia się skończyły. A był dla mnie najważniejszym człowiekiem na świecie…
    Chodzi jednak nie o nas, a o tych,których kochamy..

  35. Na dictum @marg. musze jednak „epatowac” przykladami.
    Powrocil z Ameryki uroczy mlody, po AGH chlopak, azeby ozenic sie ze swoja dziewczyna. W dwa tygodnie po slubie popelnil samobojstwo, kiedy wrocili z wycieczki poslubnej. Pozostalo jej jednak cos po nim, byla juz w ciazy. Dziewczynka ma kilkanascie lat, matka jest ciagle w tej egoistycznej traumie, a wziela by sie w garsc.. Jego kolega, po Uniwersytecie Slaskim, jedyny syn dyplomaty, ktory akurat w tym czasie byl na placowce we Wiedniu. Wrocil, wsadzil glowe do piekarnika, domu nie wysadzil, ale juz go nie odratowano. Rodzicow nie znam, moze naleza do tych nieegoistycznych.
    Kolega mojego wnuka, adoptowany syn, poeta, ( juz cos tam gdzies opublikowal) dostal sie na swietna uczelnie. Jakie maniery, jaka uroda – bo go poznalam. Popelnil samobojstwo na kilka dni przed uroczystoscia graduation w szkole sredniej. Cala uroczystosc byla jako tribute, rodzicow nie bylo. Po wielu latach dowiedzialam sie, ze ufundowali stypendium jego imienia, a takze dzialaja w stosownych stowarzyszeniach. Nie wiem jaki jest ich stopien egoizmu. Moi rodzice kupili dom od architekta, ktorego jedyny syn powiesil sie, a zona jak to ladnie ujac, na ta okolicznosc zwariowala, w ramach egoizmu – zapewne. Trojka chlopakow z Krakowa pozostala bez ojca, ktory popelnil samobiojstwo, a matka po tym nie byla w ramach egoizmu w stanie zajac sie nimi. I mieszkali i wychowywali sie u ciotki, stad ich poznalam. Nauczycielka biologii ze szkoly mojego syna. Rownoczesnie opiekunka klasy. Czarna, po Harvardzie, swietna. Popelnila samobojstwo z bialym narzeczonym skaczac z mostu na rzece Hudson. Nie bede klamac, ze znam ich najblizszych, i jak wielki byl ich stopien egoizmu w ramach przyjecia tego faktu. Starczy?
    Ech, a samobojstwa wsrod rodzin celebrytow? OpisZe jeden. Jest taki wielce sympatyczny, pracowity, z dusza reportera dziennikarz na CNN Anderson Cooper. Jego matka to Vanderbilt – bilionerka ( pieniadze z kolei zelaznych) i on jest w bardzo bliskiej wiezi stad matka. Nie bede podawac szczegolow jak to dociera do publiki. Kiedy rozmawialam o tym z dosyc madra psychplog, wyjasnila mi: bo oni zblizyli sie do siebie jako polamani przez zycie. Jego brat 20+ wiele lat temu przyjechal do domu i rano wyszedl ze swego pokoju. Matka zdjeta jakims przeczucie pobiegla za nim korytarzem. Nie zdarzyla, otworzyl drzwi balkonowe i wyskoczyl. Niedawno Anderson na okolicznosc czyjejs smierci samobojczej powiedzial ze lzami w oczach ( on i inni w Ameryce latwo maja lzy, to tylko polskie chlopaki nie placza): nigdy z matka nie zrozumielismy dlaczego i to nas polaczylo. Tak, @margines, masz oto przyklad pozytywnej roli samobojstwa.
    Szlag mnie trafi, na samobojstwach tez sie niektorzy znaja.

  36. @zyta2003 20 sierpnia o godz. 16:32

    Miałaś podobno ze mną nie dyskutować? Zdecyduj się.
    Bo na razie publikujesz rewelacje jak z „Pudelka”.
    Zabawne, owszem. Twoja „logika” jest jest przeważnie zabawna.
    Podpowiadam: teraz się obraź. Wtedy będzie jeszcze zabawniej.

  37. Żeby z tematu eutanazji zrobić farsę… no no. Pogratulować 🙂

  38. Rozumiem złożoność problemu.
    A jak będą reagować służby medyczne, jeśli w moim samochodzie (i portfelu) jest informacja: Nie reanimować?

  39. Na marginesie
    20 sierpnia o godz. 15:27

    Taki temat, że i na paplaninę ciotki zyty2003 zerknę, która ZAWSZE sprawia wrażenie, że nie wie, po co wchodzi. Za to inni świetnie wiedzą, że będzie o jej dzieciach, wnukach, znajomych. Z jakiego powodu? Nie wiadomo. Może i sama nie wie. A jak wie – to na pewno nie na poruszany na blogu temat. To nie grzech, że na inny temat. Kiedy się jednak mówi o dopuszczalności lub niedopuszczalności eutanazji, to paplanie o tym, jak czyjeś samobójstwo odbierają bliscy, jest ze 60 km w bok od tematu. Ciotka-paplotka.

  40. @Herstoryk
    20 sierpnia o godz. 16:10

    Sprawa z legalizacją eutanazji nie jest wcale prosta, otwiera bowiem także drogę do nadużyć. Każdy z nas chce mieć poczucie odejścia we właściwym momencie, nikt nie chce być ciężarem dla swoich bliskich, ale też nie każdy obłożnie chory czy niedołężny pacjent śpieszy się na spotkanie z Panem.
    Kiedy zapanuje prawo do eutanazji na życzenie, to niejeden poczuje się zobowiązany do kopnięcia w kalendarz, bo przecież majątek topnieje pożerany przez dom opieki, rodzina nie może wyjechać na wakacje, bo dziadek może kipnąć lada dzień, ale żyje miesiącami, a nawet latami, albo lekarze uznają, że pacjent przestał rokować nie tylko zdrowotnie, ale i finansowo, ewentualnie jego ubezpieczyciel chętnie zaniechałby ponoszenia kosztów, skoro widoki i tak są marne 🙁
    Może przerysowuję, ale takie obawy formułuję nie tylko ja.
    Tymczasem fachowa opieka paliatywna, wszechstronna pomoc psychologiczna i skuteczne terapie przeciwbólowe sprawiają nierzadko, że osoba cierpiąca (powodowane chorobą) fizyczne i psychiczne tortury, odzyskuje sens dalszej egzystencji i przestaje modlić się o jak najszybszą śmierć. Pomoc w samobójstwie czy aktywna pomoc w umieraniu powinna być możliwa i niekaralna jako ostateczne rozwiązanie, ale naprawdę dobrze prawnie obwarowane.

    A tak prywatnie to najlepiej jest zadbać o długoletnią dobrą znajomość z lekarzem (sprawdzić poglądy na interesującą nas kwestię), który w razie czego wypisze nam receptę na skuteczny barbituran. Dobrze wybierać, aby nie był starszy od nas i nie wybrał się przed nami na łono Abrahama, bo wtedy cała przyjaźń na nic 🙁

  41. @wbocek 20 sierpnia o godz. 16:51
    🙂 🙂 🙂

  42. @Tobermory 20 sierpnia o godz. 16:53

    W Polsce jest dodatkowy problem: żenująco niskie zużycie środków przeciwbólowych w szpitalach. Lekarze nie chcą przepisywać bo… bo co? Oczywiście nie ma to absolutnie nic wspólnego z kaka-kultem cierpiętniczego wzmożenia ani z osławionymi „komisjami etycznymi” z udziałem kleru.

  43. @Na marginesie
    20 sierpnia o godz. 16:59

    „Lekarze nie chcą przepisywać bo… bo co?”
    Wiem, i z tym należy walczyć. Z idiotycznymi wymówkami, że terminalnie chory pacjent się uzależni, albo że morfina przyspieszy zgon.

  44. Nie ma jednej recepty, ani na odchodzenie, ani na to jak to ludzie przyjmuja.
    Od kilku miesiecy uczestnicze w odchodzeniu czlowieka lat 73, zreszta lekarza emigranta. Ostatnio na pytanie lekarza, czego oczekuje po chemii paliatywnej ,ktora bierze odpowiedzial: jak to czego, ze bede zyl. W zeszlym tygodniu dostal zapalenia pluc, zona zadzwonila do lekarza paliatywnego, ktory przyjechal do domu. Byly dwa rozwiazania, zostac w domu lub szpital. Chory wybral szpital.
    Bardzo duzo ludzi w Ameryce w pewnym momencie odmawia dalszego leczenia ( inna rzecz, ze lecza tu na sile w nieskonczonosc) azeby umrzec w spokoju. Wlasnie kilka dni temu uczynila to Arheta Franklin (ikona amerykanskiej piosenki soul), a tez wielce niedawno zona pierwszego Busha.
    PS widac, ze ciekawe sa opowiesci starej cioty z Ameryki, bo najwieksi moi nienawistnicy je czytaja. No to bede musiala sie dalej produkowac. Do czasu, kiedy rada nadzorcza wykona testament anumlika i mnie zbanuje.

  45. No to dzis sie juz spiesze, bo wlasnie czeka rower, co mu lancuch „spaduje”, nad jedyne znane mi jezioro, brodzenie po wodzie, ptaszek, lodka vintage z zaglem czy bez, list od przyjaciolki z bylej republiki, o ktorym musze powiadomic grono wielbicieli, nie mowiac o spotkaniu przypadkowym z przedstawicielami krucjaty przeciw i innym denerwujacym spotkaniu bab co to na kijkach chodza i plotkuja. Och, ile jeszcze takich zajec mam.

  46. Tobermory
    20 sierpnia o godz. 16:53

    „Tymczasem fachowa opieka paliatywna, wszechstronna pomoc psychologiczna i skuteczne terapie przeciwbólowe sprawiają nierzadko, że osoba cierpiąca (powodowane chorobą) fizyczne i psychiczne tortury, odzyskuje sens dalszej egzystencji i przestaje modlić się o jak najszybszą śmierć”.

    Nie wiem, Tobermorku, czy masz doświadczenie w kontaktach z modlącymi się o śmierć, którzy odzyskują sens życia, skoro mówisz: „nierzadko” (dobrze chociaż, że nie mówisz mantrycznego „często”), czy też tylko teoretycznie kalkulujesz, ale to na pewno jest jeden z ważkich – dla mnie niby-ważkich – argumentów przeciw eutanazji. Na ile sensowny? Dla mnie – niewiele. Bo jednak głównym powodem decyzji o eutanazji jest bieżący stan cierpiącego, a nie bezpodstawne w konkretnym przypadku fantazjowanie, co może być. Nie wiadomo, co może być w sytuacji, kiedy lekarze nie dają szans, a środki przeciwbólowe w dzikiej Polsce są bardzo oszczędzane na wzór i podobieństwo pindy Teresy z Kalkuty. Wiadomo, że człowiek cierpi i chce z tym skończyć. Eutanazja to przerwanie cierpienia. Człowiek martwy nie cierpi, a martwi i tak będziemy wszyscy, postęp w nauce nic tu nie zmieni. Fantazjowanie natomiast, że może gdyby na Gobi były ryby, to by chciał żyć, i z tego fantazjowania klecić prawo moralne i administracyjne przeciw eutanazji, zostawmy klechom i PiSdowatym pierdzistołkom, które, mam nadzieję, odejdą szybko w polityczny i społeczny niebyt.

  47. zyta2003
    20 sierpnia o godz. 17:20

    Nie najwięksi nienawistnicy, bo ja stare grzyby nawet podziwiam, ale tego konkretnego omijam drugą stroną kuli ziemskiej, więc nie ma się co cieszyć, że czytają. Wyjątkowo dziś rzucili jednym okiem.

  48. @wbocek 20 sierpnia o godz. 16:51

    Paskudny tekst Ci się udał.
    Krytykujesz na lewo i prawo innych, że piszą nie na temat, że język nie taki,,,
    A sam ciągle a to o rowerach, a to o swoim kajaku..

    Ja akurat nie mam nic przeciwko temu.
    jedni mogą czytać, inni przewijać.
    Dziwi jednak w tym kontekście Twoje malkontenctwo w stosunku do wpisów, które Tobie nie pasują.

    O epitetach, które hojnie użyłeś w swoim poście… nie warto nawet wspominać.
    Wstyd Staruszku.

  49. @wbocek
    20 sierpnia o godz. 17:28

    Wiesz pewnie, jak destrukcyjnie na psychikę działa nieuśmierzony ból i do jakiej desperacji może on doprowadzić cierpiącego człowieka. A teraz wyobraź sobie, że medycyna współczesna dysponuje bardzo skutecznymi metodami walki z bólem, także bólem „duszy” czyli cierpieniem psychicznym, ale do tego potrzebne jest zaangażowanie całego szeregu ludzi zainteresowanych w niesieniu ulgi cierpiącym. Potrzebna jest empatia, może nawet coś w rodzaju miłości bliźniego?
    A o to w katolickiej Polsce nadzwyczaj trudno 🙁
    Łatwiej jest powiedzieć, że musi boleć, że każdy niesie swój krzyż, a cierpienie uszlachetnia, choć to brednia, bo cierpienie dewastuje, upokarza i niszczy.

    „człowiek jest tyle wart, ile wycierpiał. Cierpienie nas uczłowiecza, czyni nas wrażliwymi na cierpienie innych, pomaga nam wyjść z własnego egoizmu, otwiera na miłość”

    Takimi bredniami raczą nas religianci i ja bym je serwował księżom i politykom trafiającym do szpitala.

    Człowiek, którego nie boli, może zająć się innymi myślami, a te niekoniecznie kręcą się cały czas wokół diagnozy, braku dłuższej perspektywy życiowej i umierania.
    Zapadając w sen rzadko myślimy o tym, że rano możemy się nie obudzić…

    A wracając do twojego pytania, to znam parę osób, które skuteczna terapia psychiatryczna odwiodła od popełnienia samobójstwa, ale wiem też o osobie, która swój zamiar doprowadziła do finału. Młoda, cierpiąca na nawracające depresje i psychozy. Sama zgłosiła się do kliniki, po kilku dniach poprosiła o przepustkę w celu uregulowania jakichś spraw prywatnych, wróciła do domu, pogłaskała kota, ulubionej sąsiadce podziękowała za opiekę nad nim, uściskała ją serdecznie i… poszła na tory.
    Bez zastanowienia, jaką traumę wywoła w maszyniście tego pociągu, w rodzinie, sąsiadach etc.
    Żyję dostatecznie długo, aby pożegnać już sporą liczbę osób umierających na nowotwory. Z tego, co mi wiadomo, żadna z nich umierając nie wyła z bólu, odchodziły raczej ze świadomością zamgloną środkami przeciwbólowymi, cicho i bez skargi.
    Komfort umierania potrzebny jest nie tylko samym pacjentom. Psy i koty usypiamy, aby nie dręczyła nas wizja ich cierpienia.

  50. 404
    20 sierpnia o godz. 18:08

    Przeczytaj, dzieciaku, uważniej, później dawaj głos, a nie na odwrót.

  51. Tobermory
    20 sierpnia o godz. 18:16

    Czyli jeśli znasz parę osób, to nie ma o czym gadać – nie masz wystarczającej wiedzy, by uogólniać. Tak samo jak ja. Ale w moim stawianiu sprawy wiedza nie jest potrzebna. Człowiek zabity eutanatycznie przestał cierpieć. O to chodziło, o spełnienie jego woli. Po spełnieniu nikt nie będzie wiedział, czy mógł jeszcze pożyć, czy nie. Więc o czym gadka? Nie o tym samym, co w wypadku aborcji – że najpierw obowiązkowo urodzić, a potem się zobaczy?

  52. @Herstoryk 20 sierpnia o godz. 16:10

    To są dwie odrębne kwestie – samobójstwo osób, którym wydaje się, że nie mają wyjścia z problemów osobistych, czy jakiejś sytuacji oraz eutanazja wybrana przez osoby naprawdę chore, za zgodą i wiedzą rodziny. Pierwsze to tragedie, drugia to wolność wyboru. Granica może być zamazana i płynna, jak we wszystkich problemach moralnych, niemniej jednak jest i można ją określić i ustawić

    Niektórzy mogą powiedzieć, że samobójstwo to eutanazja wykonana przez siebie samego. Z pominięciem sądów i forsy.
    Przykład ze wstępniaka mówi o tym, że młoda kobieta próbowała to zrobić ale nie skutecznie.
    Strach chyba miał tu znaczenie. Bo gdyby nie on, to skuteczność jest możliwa.

    Przeciwnicy eutanazji nie koniecznie kierują się względami religijnymi.
    Możliwość nadużyć jest duża.
    Przykłady takich manipulacji można prześledzić w historii, chociażby kiedy osoby niewygodne wsadzało się do wariatkowa.

    Co do nie „nadużywania” leków przeciwbólowych i potencjalnego „uzależnienia” w przypadkach morfiny… niestety ale w Polsce (i nie tylko) te przekonania dominują.

  53. 404
    20 sierpnia o godz. 18:08

    „Dziwi jednak w tym kontekście Twoje malkontenctwo w stosunku do wpisów, które Tobie nie pasują”.

    A nie dziwi Cię Twoje malkontenctwo w stosunku do mojego wpisu, który Ci nie pasuje?

  54. No to ja tez jestem czlowiek jeziora jak inni i musze se ulzyc. Wlasnie wyjezdzam za dwa dni na 10 dni do Lake George, jest to urocza miejscowosc letniskowa, w europejskim stylu w gorach Adirondack nad jeziorem o takiej nazwie. Troche zbujalam, ja bede z 15 mil od letniska glownego nad jeziorem Harrisburgh w glebokim lesie. Z zajec bede miala chodzenie po wodzie wsrod trzcin, plywanie dziadowskimi lodkami roznego rodzaju ( niestety wlasciciel osrodka nie zamienia je w cuda), jazde na rowerze za „spadywajacym” lancuchem , podpatrywanie niedzwiedzi, bo podchodza pod sam osrodek i innej nieco mniejszej zwierzyny, plywanie, wieczorem ognisko, cos w barze, robienie bardzo nielicznych zdjec, bo ile tych zdjec mozna robic i zmuszac ludzi do ogladania i zachwytow, a takze poznawanie nowych ludzi. No i pilnowanie dwoch mlodych ludzi, ktorzy bede mi towarzyszyc. Jedziemy tam trzeci raz uwielbiaja tam jezdzic, maja tam jeszcze wiele innych rozrywek jak sporty, ryby i nowe znajomosci. I tam nie ma wi- fi.
    Lubie samotnosc, samotne wyprawy, jednak samotnosc omal totalna wplywa zle na psychike, wiec najlepszy jest zloty srodek.
    A jakie tam jedzonko!!! Gotuje „barini” z San Petersburga, co zeby zjadla w najlepszych tamtejszych restauracjach, a teraz zaznaje spokoju emerytalnego gotujac dla niewielu, ale jak!!!!

  55. @wbocek 20 sierpnia o godz. 18:18

    Dzięki za „dzieciaku”.
    Dawno nie słyszałam pod moim adresem.
    A jak zaczęto mnie „panią” tytułować to początkowo się rozglądałam.

    Do ponownego przeczytania również Ciebie nakłaniam.
    Może świeża refleksja przyjdzie

  56. @wbocek 20 sierpnia o godz. 18:32

    W moim przypadku nie nazwałabym mojej uwagi „malkontenctwem”.
    Ty możesz… bo wolność i takie tam..

    Mnie nie podoba się napadanie na osoby, które na to nie zasługują.
    Forma też niewybredna.

  57. Kostka – kapeluszem bacham za wstępniaka na temat ważny, trudny i bolący, oraz należycie – bo ze słuchem – podany. * * * Zanim co powiem, to powiem, że wszyscyśmy zanurzeni w odrażającej , chrześcijańskiej kulturze śmierci, a przed nią jeszcze – nieopisanego cierpienia, która się – jak to standardowo w chrześcijaństwie, każe nazywać przeciwnie: Cywilizacją Miłości. Z wielkich liter. Bo w chrześcijaństwie malusie – lub żadne – są wyłącznie zbrodnie kleru. Zasługi i reszta – Wielkie. Kult krzyża, tortur, cierpienia i Jezuska i jego dzieciątek – nas – ktorzy jak Jezusek – im więcej się za życia wycierpią, wymęczą, wydręczą tym większe mają zasługi w niebie – to fundament chrześcijaństwa,ale przede wszystkim jego jedynej i prawdziwie Prawdziwej pełni – naszego ulubionego, milusińskiego Kościoła kat. Który tak wsiąkł w glebę nadwiślańską, że kwaśny torf w ogóle nie potrzeby do uprawy – taki kwas, albo, z drugiej strony, piachu w ogóle nie trzeba – taki piach i wytrzebienie z żyzności i własnej płodności,niezwisłej od tegoż Kościoła i jego kat. Każde więc gadanie o śmierci, a tu – eutanazji – skażone jest do wód podziemnych i po krzyż (!), znaczy – stos pacierzowy (sic!) – sami widzicie, jaka katolicka glątwa medyczno-ludowa, religijnym szaleństwem uprzedzeń, niezgód, wścieklicy. NEIN ! * * * Pewnie, że NEIN, bo człowiek nie ma prawa do własnego ciała i do własnego życia. jak gadają katolickie teologi, człowiek otrzymał ciało, od boga (po ichniemu bozia ma wielką literę) w użytkowanie. Nie należy ono do niego, a do Niego. . Do bozi, znaczy. Zrobisz sobie eutanazję, albo nieeleganckie samobójsteweczko, albo nawet bardzo eleganckie – zrobiłeś zamach na własność bozi. To największe świństwo i już się kara największa od bozi za to należy. Dla wiadomości kandydatów, rodzin i ludności w ogólności: samobójców chowa się za murem cmentarnym i bez pokropku, a z przekleństwem i splunięciem proboszcza i biskupa jego. * * * Tyle na miły początek.

  58. Tak może nie na temat…
    ale teraz w Jemenie na przykład ….. eutanazji (niechcianej) dokonują mocno wierzący przy akompaniamencie i czynnej współpracy innych mocno wierzących.

    Ciekawostka taka.

  59. 404

    Od początku zajmujesz na tym blogu prawie wyłącznie recenzjami. Może odpocznij przy jakimści meritum. Dobranoc.

  60. Odnośnie mojego popprzedniego wpisu…

    Tyle gadki w telewizjach…. bo jedna chora psychicznie chce umrzeć.
    A dzieci jemeńskie, co na uratowanej trawie na cmentarzu piknik chiały zjeść…
    ale eutanazję im zrobiono…. niewiele

  61. Skoro mowa o samobójstwach…

    Zachęcona ciepłym przyjęciem mojego przekładu Okudżawy wczoraj wieczorem, zamierzam teraz Okudżawą dręczyć forum.

    https://www.youtube.com/watch?v=pMVxumTo88o

    Tym razem nie muszę nic przekładać, bo tekst polski jest tu

    http://www.portal-pisarski.pl/czytaj/39739/bulat-okudzawa-o-wolodii-wysockim

    Zwrócę tylko uwagę na pierwszą zwrotkę, której urok zginie chyba w każdym przekładzie:

    вот еще одному не вернуться домой из похода. – jeszcze jeden nie wrócił – nie tyle „z wyprawy”, co z wyprawy bojowej. Pójście „w pochod” to z reguły pójście na wojnę. A zatem Okudżawa subtelnie daje do zrozumienia, że życie jest bojem.

    I dalej:
    Говорят, что грешил, что не к сроку свечу затушил … Как умел, так и жил, а безгрешных не знает природа.
    Mówią, że grzeszył, że zagasił świecę nie w porę… Cóż, jak umiał tak żył, a natura nie zna (ludzi) bezgrzesznych.

    Śliczne. Chociaż, niestety, w przekładzie jednak blade.

  62. @wbocek 20 sierpnia o godz. 19:03

    I znowu piszesz o sobie.
    A mnie nie czytasz.
    Generalizowanie nie jest najlepszym sposobem obrony.
    Przynajmniej dla osób co się elitą intelektualną czują.

  63. @404 20 sierpnia o godz. 19:05
    My tu o jakiejś samobójczej Holenderce… a w Hameryce biją Murzynów. Ajajaj.

  64. Czytałam wstępniak i parę komentarzy ale ponieważ u mnie akurat temat bardzo aktualny to: moja mama zmarła kwietniu, mój ojcie chciał , i to mu umożliwiliśmy, jeszcze raz jechać do Polski. Oboje mieli Patientenwefügung: w razie śmierci jednego z nich decyduje partner a potem ja. Ojciec poleciał do Polski i po 3 dniach obalił się na schodach: 3 tygodnie podłączony do wszystkich możliwych aparatur, czego nigdy nie chciał i o jest mó największy problem: nie dali mu po prost zejść z tego świata chociaż taka była jego wola

  65. 404
    Żal kazdego zycia „rokujacego ” a okrutnie przerwanego, bo wojna, bo tragiczny wypadek itp. Ale jak się to ma do eutanazji uwalniajacej od cierpienia które jakoby uszlachetnia? Niby w jaki sposob przydaje godności u progu smieroi?

  66. @Ewamarysia
    20 sierpnia o godz. 19:21

    A to Patientenverfügung było po polsku?
    Ojciec był sam w Polsce? Żyje jeszcze?
    Trochę za dużo niedopowiedzeń…

  67. Chorzy albo tylko starzy ludzie i medycyna.
    Godność.
    Aby godnie chorować oraz się starzeć trzeba mieć kupę forsy, końskie zdrowie i energię młodego źrebaka.

    Tak jest w przypadku prawie każdej choroby, prawie każdego lekarza i prawie każdego kraju.

    Czekam, niech mnie kto zacznie przekonywać, że są dobrzy lekarze. Tacy co to z powołania. Posługują choremu.

    A ich Izby Lekarskie nie robią nic, tylko dawaj jak te episkopaty ujawniać, piętnować, na światło dzienne wywlekać, chłostać i samodzielnie sie oczyszczać. Lekarz w sądzie to na wyrywki jeden przeciwko drugiemu prawdę najczystszą nic tylko by świadczył i jej dociekał.
    Bo dobre pacjenta jest najważniejsze.
    A nie żadna kasa.

    Recepta na przetrwanie kontaktów z medycyną w postaci kumpla lekarza głupia nie jest. Księdza w rodzinie też warto mieć.
    Prawnik i hydraulik by sie przydali. Kuzyn-mechanik samochodowy to skarb, przecież rodziny nie okradnie, co nie?

    Jak by się nazywał blog przeznaczony dla pajentów, którzy przejrzeli na oczy i nabrali takiego samego stosunku do lekarzy jak ateiści do klechów?

    Blog Hipokrytesa?

  68. @mag

    Kiedyś marzyłaś (na tym blogu) żeby w Polsce KRÓL znowu zaistniał.
    Demokracja i król.
    Szczególna kombinacja.
    Pomijam kto miałby nim się stać i dalsze takie.. jak np. czy ta władza miałaby być dziedziczna.

    Zabijanie na wojnie (czyli skracanie zycia jednym przez drugich)
    chyba jest bardziej podobne do eutanazji.
    Zwłaszcza jak tego dokonują mocno wierzący.

    Niż król i demokracja w Polsce.

  69. @wbocek
    20 sierpnia o godz. 18:27

    Dlaczego mamy cokolwiek uogólniać? Ile trzeba znać przypadków, aby stwierdzić, że człowiek uwolniony od cierpienia nie spieszy się umierać?
    Przypomniał mi się obrazek Mleczki, na którym zdesperowany mężczyzna z kamieniem u szyi stoi na nabrzeżu. Przejęty przechodzień pyta go o powód samobójstwa.
    – Nie jestem nikomu potrzebny 🙁
    – Chwileczkę, niech pan poczeka! – mężczyzna udaje się do pobliskiego automatu telefonicznego i gdzieś dzwoni. Po chwili wraca stropiony:
    – Faktycznie… 🙁

  70. Niedawno czytałem gdzieś w polskiej prasie artykuł o maszyniście pociągu. Rzeczywiście stress powodowany przez (jak sie okazuje częste) rzucanie sie samobójców pod pociagi był tam opisywany jako bardzo ważny minus zawodu. Szczegóły późniejszego oczyszczania podwozia lokomotywy.

  71. A wojna to nie wypadek

  72. Ni z gruszki ni z pietruszki ale jak kto chce to tylko dziś cały Lem po 9,90

    http://www.publio.pl/stanislaw-lem,ea2492,agora-sa,ec249.html

  73. Ojciec poleciał do Polski pod opieką, wszystko był w najlepszym porządku, pani opiekunka poszła po zakupy do samochodu a on spadł ze schodów: 2 lata temu wylew, teraz następny. Patientenverfügung po niemiecki alle to nie gar roli: ostania wola
    nie jest w Polace respektowana. Ojciec nie chciał respiratora ani sztucznego odżywiania ani innych maszyn, przez 3 tygodnie był wbrew jego woli utrzymywany przy „życiu” ale po pierwszym tygodniu na nocnym stoliku stał święty obrazek ze stwierdzeniem, że dostał „ostatnie namaszczenie” chociaż już przed 20 laty wystąpił z kościoła

  74. 404
    20 sierpnia o godz. 18:30

    Przykład ze wstępniaka mówi o tym, że młoda kobieta próbowała to zrobić ale nie skutecznie.
    Strach chyba miał tu znaczenie. Bo gdyby nie on, to skuteczność jest możliwa.

    Skuteczność nie zawsze jest możliwa – bo środki,które są potrzebne,muszą być użyte we właściwej ilości ( a nie jest je łatwo uzyskać). Dlatego ludzie sięgają po okropne rozwiązania – takie jak skok z wieżowca,lub pod pociąg.
    Można tego uniknąć pozwalając każdemu wybrać swoją drogę. Dlatego młoda kobieta o której jest mowa we wstępniaku,walczyła o to,aby uzyskać uznanie jej
    ( i podobnie chorych) prawa do godnego odejścia.I o to chodzi.

  75. Na marginesie
    20 sierpnia o godz. 19:07

    Dobrze,że przy okazji trudnego tematu wracasz do Wysockiego i Okudżawy,który w trzech strofkach potrafił napisać tak ciepło i głęboko o życiu Wysockiego…

    Wczorajszy przekład jest piękny 🙂

  76. Życie, jako łaska Paska ateiście do odmodlenia się z tego padołu, będąca postcywilizacyjnym ‚prawem’ człowieka – człowiekowi.

    Tytuł wpisu Kostki już sam przez się powinien poruszyć ateistów, a nie porusza – chyba że w stronę mu przeciwną. Być może, ateiści nie umią myśleć i modlić się jednocześnie, myląc to wszystko w dodatku z pisaniem.

    Idźmy z kagańcem oświaty tym fałszywym tropem.

    Po pierwsze, dla ateisty (wbrew niektórym blogowym przekonaniom) dostępne są takie cuda jak moralność, prawa, człowieczeństwo, wiara (bez sprowadzenia jej do wyznania), wreszcie życie i śmierć. I to wszystko bez kontaktu z zakrystią.

    Po drugie, nazywanie zabójstwa „eutanazją” ateiście nie przystoi, bo to termin pokrętny, nieprawdziwy, a w przypadku śmierci z obcej ręki – manipulatywny także wyznaniowo (a więc podwójnie).

    Po trzecie, ateistę mierzi tyż inna manipulacja, nazywająca zbrodnię umożliwieniem korzystania z praw (trudno uwierzyć, że w ogóle ktoś taką toksyczną bzdurę może łyknąć).

    Po czwarte wreszcie, uwazajcie, by do zabójstw pod przykrywką „eutanazji” nie mieszać lekarzy. Raz zmieszani, nigdy was już nie wyleczą, przynajmniej nie tak, abyście mogli w to na tym świecie uwierzyć, drodzy ateiści wskutek autorepasacji kościelnego oczka w głowie.

    O innych absurdach i paradoksach tego wpisowego sezonu Mody Na Zabijanie (Boże, ty widzisz i nie grzmisz!) już pisałem.

    Życzę owocnych przemyśleń z udziałem ludzkiego umysłu, choćby na złość ateizmowi i Gekko.

  77. Ps
    Łaska miała być Pańska, a nie Paska i bynajmniej nie Chryzostoma.

  78. Ps Ps
    Właśnie doniesiono w mediach, że program darmowego dostępu do eutanazji plus dla każdego niewyborcy zaoferuje naszym miluśińskim warsiawiakom Kandydat Jaki.
    Listy kolejkowe już ma dla Sądu Najwyższego, w torebce po kanapkach ani Oseł Awłowicz.
    Wystarczy tylko dobrze zagłosować za tą zmianą – i chyc, kostucha na nerwy – w pakiecie

    Uważajcie, jakie tematy czynicie modnymi, w ucieczce od polityki, aby nie zwróciła Wam go w ofercie – nie do odrzucenia.

  79. Motto gospodarkie bloga, na melodię wpisu:

    Gdyby nie kler, wszyscy ze szczęścia umarlibyśmy natychmiast bez łaski, oszczędzając bratnim partnerom na Iskanderach

    A mówią głupcy, że nas nie stać na programy, tylko na wizje – i proszę, gotowiec dwa w jednym na zawołanie.
    Gratulacje.

  80. A ja uważam, że prawo do eutanazji powinno być dostępne dla wszystkich a nie tylko dla cierpiących fizycznie lub psychicznie podobnie jak prawo do aborcji.
    Zastosuję również bardzo mądre hasło:
    „moje życie, moje ciało, mój wybór”, które
    pasuje nie tylko do wolności aborcji, ale także do eutanazji.

    W przeciwieństwie do „Lewego” uważam, że pomoc w eutanazji cieszyłaby mnie, że mogłam komuś pomóc.

    Uważam, że „wbocek” bardzo delikatnie nazwał sadystkę, bestię Teresę z Kalkuty, która cale szczęście że już zdechła bo wreszcie przestała się znęcać nad cierpiącymi chorymi w prowadzonych przez kler placówkach zła.
    … i takie coś za swoje okrucieństwo i sadyzm dostało nagrodę Nobla…
    Niestety takie kalkuckie okrutnice i okrutników można spotkać wszędzie, gdzie pracują ludzie religijni i kler: w szpitalach, w przychodniach, domach dziecka i w tak zwanych hospicjach dla ludzi starszych i niedorozwiniętych dzieci.
    Eutanazja jest potrzebna i powinna być prawnie dostępna dla wszystkich.

  81. @basia.n 20 sierpnia o godz. 19:57

    Kukizowcy niedawno walczyli o ułatwienie w Polsce dostępność broni.

    To ułatwiłoby (przynajmniej w Polsce załatwienie sprawy „godnego” (czytaj szybkiego) odejścia z padołu.
    Nie koniecznie trzebaby było skakać z mostu, czy pod pociąg.
    Bo odejście też szybkie, ale trauma dla wplątanych oszczędzona.

    O sądach, pieniądzach… nie wspominając.

    ps. Oczywiście mowa tu o sprawnych fizycznie.

  82. Powinnam powiedzieć: wystarczająco sprawnych fizycznie

    Przynajmniej jedna ręka OK

  83. Jeden wiewiórki poszukując w swoim brzuchu (może był głodny i mu burczało cosik)….
    Postanowił nożyczkami go otworzyć i we flakach jej szukał.
    Ta eutanazja (niezamierzona) niestety dla niego …. była udana

  84. @Nefer
    Przed laty było „Lato z radiem”,a tam usłyszałem „Niezwyciężonego”. Nie było to o statku kosmicznym i jego niemal – zagłady? Dalszych opowiadań nie czytałem. Dlaczego, nie wiem ,a może intuicja (zła?) mówiła ,że to chyba nie dla mnie. Czytam J. Verne „Bracia Kip”, nie wiem czy jest to w ogóle wydane w RP. Co mnie zaskoczyło, to b. dobra znajomość sztuki żeglarskiej samego autora i okolic Tasmanii i Nowej Gwineji – tym bardziej ciekawe ,że opisy współczesne J.V. I tak się dowiedziałem (kto szuka nie błądzi ;–) ) ,że na wysepce Niolam /Lihir są jedne z największych złóż złota na świecie – 5-te co do wielkości i eksploatowane od 2010r. Mówią, urobek 75kg/dzień.
    Jak tak dalej pójdzie to wyspeka zniknie z powierzchni morza.
    Co na to globalni Zieloni i obrońcy różnych praw?
    https://www.youtube.com/watch?v=tVhX2DilbIc

  85. Chodziło mi o to, że jest wiele sposobów.
    Włącznie z takimi jak powyżej
    Pomysłowość ma tu pole do popisu

  86. @404, milo, ze stanelas w mojej obronie. Atak na mnie w tym wydaniu nie jest mi nowoscia. Po latach przebywania na tym forum tlumacze sobie, ze nie kazdy moze mnie obrazic, ani nawet sprawic przykrosci.
    Szkoda, ze tak bardzo istotny i dotyczacy nas wszystkich temat plugawie tez i ja przepychankami.
    Bardzo madry i wywazony wpis @Kostko.
    @Gekko, tak, eutanazja to nie jest tak na pstrykniecie palca. Nie ma sie co dziwic, ze lekarze boja sie, azeby nie wiklac sie w procesy komisji etycznych, czy sadowe, a takze chca byc w zgodzie z wlasnym sumieniem.
    Tak nieoczywisty przypadek jaki podala @Kostka moze budzic kontrowersje, czy jest jednoznaczna odpowiedz jak powinno byc w tym przypadku? Przeciez postep medycyny jest ogromny, a to nie byla choroba terminalna. Mysle tez , ze dziewczyna miala lepsze chwile, skoro potrafila zainteresowac osobiscie swiat swoim przypadkiem, co nie jest w stanie zrobic ogromna wiekszosc chorych tak czy inaczej.

  87. zyta2003
    20 sierpnia o godz. 21:14

    Niejednoznaczna dziś, Zyto, to jest wyłącznie jednoznacznie zdemoralizowana degeneracja.

    Są na ten „kontrowersyjny” temat „różne opinie”, ponieważ jesteśmy ekologicznie progresywni i otwarci na multikulturne środowiska umysłowe.

    Tak jak wśród lekarzy, też ludzi-przecież-to-brzmi-dumnie: jedni lubią pomagać (ępatia, głupcze!) i zabijać pacjentów, a inni troszku się boją, plebana i prokuratora, chyba że z rodziny… (nb. to świństo odmawiać machnięcia pary świstków z pieczątką na „wspierające funkcje eutanazji” medycznie wyrobione barbitrujany)…

    Tak gumno świat kiedyś widziało w ciemnocie kurnej chaty, a dziś takim go stwarza łączami światłowodowymi wprosta na blog ateistów.

    Przyjemność po mojej stronie, prawie – eutanazja.

  88. @zyta2003 20 sierpnia o godz. 21:14

    Vous êtes les bienvenus.

    Odnośnie lekarzy… rzecz b. skomlikowana.
    Materializm (zamiast komunizmu) się szerzy zadziwiająco dobrze.
    Skóra (własna) też ma większe znaczenie aniżeli etyczne zapędy niektórych

    Pozdrawiam

  89. Po-życzcie sobie (po chrześcijańsku!) śmierci w męczarniach.
    Bo kto to widział, żeby lekarz zabijał? Fe!

  90. zezem
    20 sierpnia o godz. 21:11

    Nie zdążyłam jeszcze nawet przeczytać wstępniaka. Do Lema mam sentyment, Niezwyciężonego lubię ale w pierwszej kolejności Eden, Pirx i Obłok Magellana (trąci socrealistyczną myszą) potem Powrót z gwiazd i Niezwyciężony. Solaris średnio. Szkoda że więce SF nie ma bo wszystko już czytałam dziesięć razy. Ijona Tichego nie jestem w stanie ścierpieć, za bajkami też nie przepadam.

  91. @Nefer 20 sierpnia o godz. 21:43
    A “Tajemnicę chińskiego pokoju”?

  92. @zezem cd.

    Tak, o statku kosmicznym. A Verne się nie zestarzał?

    ***
    Lemoniadowe seczego 0% na anumlika urodziny dzisiaj, wspomnieniowo

  93. Na marginesie
    20 sierpnia o godz. 21:47

    Nie czytałam tego. SF lubię z powodu eskapizm.

  94. Bo taki lekarz (na pewno bezbożnik!) to przecie nigdy nie wiadomo, co on knuje. Zwłaszcza na gumnie. W dodatku jeszcze jemeńskie dzieci na majówce mają istotny wpływ na kwestię eutanazji.

  95. @Nefer 20 sierpnia o godz. 21:51

    SF nie trawię – z tego samego powodu 🙂
    „Bajki robotów” mnie śmieszą – punkt dla Lema.
    Poza tym lubię słowotwórcze zabawy.

    Ale zapiski typu felieton – rzeczywiście futurystą to on był.
    Przewidział po swojemu samozakorkowanie się skomputeryzowanego świata.
    Czy miał rację? To jeszcze do ustalenia.

  96. Bo kto to widział, żeby lekarz zabijał? Fe!

    Oj tam, żadne fe.
    To sa wspomnienia, widoczne do dziś dla niektórych dumnych postępowców.
    Dr Mengele miał przecież liczne rzesze pacjentów, kłebiących się kolejkami w obozach, by doznać jego łaski jednym sztosem uwalniającej od męczarni, np. żydostwa.
    Gdyby dziś w Norymberdze przedstawił a jakże dobrowolne oświadczenia woli pacjentów i ich rodzin, zostałby celebrytą w wankuwerze czy innej adelajdzie.
    Taki np. format kanadyjski: „Pomocnik Roku”, albo „Jak Oni Uśmiercają” – nominacja i zwycięstwo (nad prymitywnym tabu śmierci) gwarantowane.
    I o to chodzi.
    O tę wolną wolę, święte relacje rodzinne i regulacje, przynoszące ludzkości wolność (oczywiście gwarantowaną podpisaniem papierka z piczątką URZĘDU regulującego), którą czyni usilna praca nad specjalizacją lekarską (a dalej pielęgniarską, felczerską, dentystyczną czy w ogóle jutubową): EUTANATOR (w pediatrii: dr Ojnieboli).
    Zapraszamy do kolejek na NFZ, złaknieni współczucia kochającego tatusia, czy oczekującej na spadek siostrzenicy, nie mówiąc o kontrkandydacie do urzędu).

    A żądnych łamania kościelnych mitów, o jakiejś świętości życia, Ateistów, zapraszamy pod zimny prysznic, ale bez czepka kąpielowego z kołtuna.
    Przepraszam, ale wzywają mnie do nagłej eutanazji na noworodkach, czytajcie na FB jak było.

  97. Będzie tak samo jak z aborcją.

    Niezamożne kobiety zamiast dostępu nie tylko do aborcji ale i do normanej antykoncepcji będą mialy prawie darmowe dylematy etyczne.
    Napisałem „prawie” bo przecież trzeba też trochę zapłacić naszym ojcom duchowym za wszczepianie nam od początku świadmego myślenia kompleksów grzechu pierworodnego, czyli konieczności przepraszania i żałowania za swoje „zło”. Za samo „złe” istnienie. Przebłagiwać surową bozię trzeba.

    Forsiate kobiety po pierwsze w niechcianą ciążę nie zajdą bo w ich życiu starczyło pieniążków zarówno na edukację jak i na zabezpieczenia a po drugie jak rzeczywiście będą pewne, że innego wyjścia niż aborcja nie ma to sobie do normalnego kraju pojadą i normalnie zapłacą.

    Niezamożni starsi albo tylko bardzo chorzy ludzie nawet skrócić swoich cierpień nie będą mogli. Chociażby, co jak słyszę często jest możliwe, nie musieć żyć w codziennie obezwładniającym bólu.
    A biedak nich cierpi. I niech zdycha w bólu.
    Na chwałę pana naszego Jezusa Chrystusa. Bo on za nas na krzyżu cierpiał i dal nam przykład.

    Ponad 700 miliardów Amerykanie wydadzą na wojsko. Stać ich.
    Ci z forsą albo/i z dobrym ubezpieczeniem swoich dni, czy to w chorobie czy w zdrowiu, dożyją w luksusowych gabinetach lekarskich luksusowych prywatnych klinik czy równie luksusowych szpitali. Wyposażonych jak laboratoria z filmów science-fiction i upiększonych jak? No właśnie, jak co?

    Czy wspólczesny szpital nie ma wygladać piękniej, nie ma być większy niż kiedyś kościół czy klasztor?

    Ci, których będzie stać będą sobie chorować i starzeć się w bajkowym świecie ludzi niezwykle uprzejmych, zawsze uśmiechniętych, zadowolonych, współczujących, zawsze na wyskok, super-wykształconych i wytrenowanych w trakcie rygorystycznego szkolenia tak, aby im dostarczyć najlepszą na świecie opiekę zdrowotną.

    A jakeś mniej zamożny albo jak forsa w trakcie leczenia ci się skończyła to, ehm, całkiem inna sprawa i całkiem inne traktowanie.

    Na całe szczęście gunów dużo i w razie czego kłopotów nie będzie. Byle tylko tak to zrobić aby polskim cleaning ladies kłopotu nie narobić i jakiegoś pokoju nie zapaćkać.

  98. Pomamroczę do siebie że zaraz mnie coś trafi :/
    Uprasza się nie zwracać uwagi

  99. „Kasandra”
    20 sierpnia o godz. 20:48

    Jestem absolutnie tego samego zdania

  100. No to uczcijmy anumlika Okudżawą.
    O pirackiej wolności i o tym, że (na szczęście!) nie ma powrotu.

    https://www.youtube.com/watch?v=R9NSninktiY

    В ночь перед бурею на мачте
    Горят святого Эльма свечки.
    Отогревают наши души
    За все минувшие года.
    Когда воротимся мы в Портленд
    Мы будем кротки, как овечки.
    Но только в Портленд воротиться
    Нам не придется никогда.

    W nocy przed burzą na maszcie
    Płoną ognie św. Elma
    Ogrzewają nasze dusze
    Za wszystkie minione lata.
    Gdy wrócimy do Portland
    Będziemy łagodni jak baranki
    Tylko że powrót do Portland
    Już nigdy się nam nie zdarzy.

    Что ж, если в Портлэнд нет возврата,
    Пускай купец дрожит от страха.
    Ни Бог ни дьявол не помогут
    Ему спасти свои суда.
    Когда воротимся мы в Портленд
    Клянусь, я сам взбегу на плаху.
    Да только в Портленд воротиться
    Нам не придется никогда.

    Cóż, jeśli nie ma powrotu do Portland
    Niech kupiec trzęsie się ze strachu
    Nie pomoże mu Bóg ani diabeł
    Uratować swoje okręty.
    Gdy wrócimy do Portland
    Przysięgam, że sam wbiegnę na szafot.
    Tylko że powrót do Portland
    Już nigdy się nam nie zdarzy.

    Что ж, если в Портленд нет возврата,
    Поделим золото, как братья.
    Поскольку денежки чужие
    Нe достаются без труда.
    Когда воротимся мы в Портленд
    Mы судьям кинемся в обьятья.
    Да только в Портленд воротиться
    Нам не придется никогда.
    Когда воротимся мы в Портленд
    Нас примет Родина в обьятья.
    Да только в Портленд воротиться
    Не дай нам, Боже, никогда

    Cóż, jeśli nie ma powrotu do Portland
    Podzielimy się złotem jak bracia.
    Bo przecież cudze pieniądze
    Nie wpadną w ręce bez wysiłku.
    Gdy wrócimy do Portland
    Rzucimy się w ramiona sędziom.
    Tylko że powrót do Portland
    Już nigdy się nam nie zdarzy.

    Gdy wrócimy do Portland
    Ojczyzna weźmie nas w ramiona.
    Tylko że od powrotu do Portland
    Uchowaj nas Boże na zawsze.

  101. „Kasandra” z ust mi to wyjęłaś. Ale dlaczego komentarze „Kasandry” nie ukazują się tu od razu? Czy można to naprostować?

  102. Na marginesie
    20 sierpnia o godz. 21:58

    No pacz, to mamy na odwrót, ja lubię sieriozne SF, takie żebym zapomniała gdzie jestem. Samozakorkowanie, powiadasz. Wystarczy że prądu nie będzie i leżymy.

  103. Może przez ten cudzysłów przy nicku, że głupio zapytam?

  104. Pardon, zgubiła mi się druga zwrotka:

    Что ж, если в Портленд нет возврата,
    Пускай несет нас черный парус.
    Пусть будет сладок ром ямайский,
    Все остальное – ерунда.
    Когда воротимся мы в Портленд,
    Ей-богу я во всем покаюсь.
    Да только в Портленд воротиться
    Нам не придется никогда.

    Cóż, jeśli nie ma powrotu do Portland
    Niech nas niesie czarny żagiel
    Niech będzie słodki rum z Jamajki
    A wszystko inne – to głupoty.
    Gdy wrócimy do Portland
    Przysięgam, że się pokajam.
    Tylko że powrót do Portland
    Nigdy się nam nie zdarzy.

  105. @Nefer 20 sierpnia o godz. 22:15
    Brak prądu to jeszcze zupełnie insza inszość. Bo Lem nie byłby Lemem gdyby tego zakorkowania maksymalnie nie skomplikował 🙂

  106. Kasandra, wyrzuć cudzysłów! I dalej się zobaczy.

  107. @Nefer
    Jak lubisz odlecieć, to naprawdę polecam „Expanse Series”. Jest już 8 tomów, powoli zbliża się do końca. Epopeja kosmiczna, i kryminał w kosmosie. Ja zawsze biorę na lot do Stanów i mogę się przez 10 godzin nie ruszać z miejsca. Ale zacznij od pierwszego tomu („Leviatan Wakes”) i zobacz czy Ci pasuje.
    Dla mnie Lem już trąci myszką, a moi tutejsi nie chcą go za bardzo czytać („tam nie ma żadnych kobiet”, opinia kilku panów, „teraz już się tak nie pisze”). Dobrego SF jest sporo, aż zazdroszczę tym co mają to jeszcze przed sobą.

  108. Na temat wstępniaka też coś wyprodukuję, ale nie o śmierci, a o życiu. Dobry temat @Kostko.
    A teraz do pracy, bo muszę zrobić prezentację 🙁

  109. @Na marginesie
    A gdzie Lem pisał o „samozakorkowaniu”?
    Samozakorkowały nam się mózgi, a komputery tylko trochę pomogły.
    Co z tego będzie, nie wiadomo.

  110. Dzięki izabella, zaraz zobaczę. Przed chwilą kupiłam sobie „Maskę”. Ta mysza Lema mi nie stanowi ( no może te perforowane taśmy z komputera, ale macham ręką)
    Od trzech dni czytam o pierwszych minutach lotu Apollo 8 :/ ciekawe, tylko mi na nos spada samo :/

  111. @ izabella 20 sierpnia o godz. 23:14
    No jak to gdzie, przecież w tym tomie „Tajemnica chińskiego pokoju”. Spekulował tam sobie na tematy całkiem różniste. Nie pamiętam dokładnie, ale mogę poszperać. Gdzieś mi to leży chyba jeszcze na półce.

  112. supernatural

    https://www.youtube.com/watch?v=ScP5Nv-EhZI

    Ooh death
    Whooooah death
    Won’t you spare me over ‘til a another year?
    Well what is this that I cant see
    With ice cold hands taking hold of me
    Well I am death none can excel
    I’ll open the door to heaven or hell
    Whoa death someone would pray
    Could you wait to call me another day
    The children prayed the preacher preached
    Time and mercy is out of your reach
    I’ll fix your feet so you can’t walk
    I’ll lock your jaw so you can’t talk
    I’ll close your eyes so you cant see
    This very hour come and go with me
    Death I come to take the soul
    Leave the body and leave it cold
    To drop the flesh up off the frame
    Dirt and worm both have a claim
    Ooh death
    Whooooah death
    Won’t you spare me over ‘til a another year?
    My mother came to my bed
    Placed a cold towel up on my head
    My…

  113. Dopiero teraz w spokoju mogłam przeczytać wstępniaka z należytą uwagą. Po pierwsze, Kostko wspaniałe piszesz. Polszczyzna, argumentacja, uzasadnienie, problematyka do przemyślenia – sama przyjemność czytać choć temat rzecz jasna do przyjemnych nie należy. Prawdziwy talent publicystyczny.

    Mentalnie jesteśmy sto lat za Murzynami a będzie tylko gorzej. Polska przypadek beznadziejny, wracam myślą do wczorajszego linku wywiadu z prof. Bartosiem. Dopóki kk nie zostanie odcięty od wpływu na zasadnicze decyzję państwowe to z tej czarnej dziury nie wyjdziemy. A gdzie tam panie dopiero eutanazja. Ha.

  114. Dobrze że jeszcze nie całkiem wycieli puszcze…
    Bo potomkowie nie wiedzieliby co znaczy Głos tam wołający.
    Chyba że podmiankę by zrobiono
    i wołałby taki na pustkowiu

  115. Ponoć najlepsze rozwiązania… to proste rozwiązania.

    Zawsze jednak możliwość konfuzji jest możliwa.
    Nawet w prostocie
    Bo bliZko to prostactwa

  116. No i promocja uciekła, nie zdążyłam nic kupić, może następnym razem 😐
    „Tajemnica chińskiego pokoju” jest w tomie „Moloch” jakby co.

  117. Moja matka miesiac umierala na raka w Polsce placzac i wyjac, a ja wykorzystwalam wszystkie dostepne mi srodki finansowe na lapowki dla pielegniarek (tfu!) zeby mi te matke troche bardziej po ludzku traktowaly.
    Moj tesc umieral przez tydzien na raka w Australii snujac plany na przyszlosc, napakowany morfina zasnal zeby juz sie nie obudzic.
    W panstwowym szpitalu, zeby nie bylo, ze bogaty.
    Ot, taka drobna roznica w podejsciu do smierci i cierpienia.

  118. Ewa-Joanna
    21 sierpnia o godz. 0:50

    Właśnie o tych różnicach w opiece medycznej tu i na Zachodzie dowiedziałem się dopiero parę lat temu, jak się skolegowałem z internetem. Więc do Twojej strasznej historii z mamą dodam drobną swoją.

    W tamtym tysiącleciu trafiłem połamany do szpitala. Leżałem na zwykłej chirurgii w zwykłym łóżku, bo nie było miejsca na ortopedii. Dopiero po trzech dniach mnie przenieśli i powiesili regulaminowo na wieszaku, żebym się zrastał. Przez dwa dni miałem napady wyjącego bólu w plecach. Przyszło trzech lekarzy, postali nade mną, pokiwali głowami, jeden powiedział:
    – I po co to tak wzywać Boga nadaremno?
    Bo wyjąc z bólu, darłem się: „O Booożeee!”.
    – Nikogo nie wzywam – mówię – normalnie wyję z bólu.
    – A po co?
    – Jak się dowiem, to powiem.
    W końcu kazali podwoić bułkę z masłem…tfu!…środki przeciwbólowe.
    Kto wie, ile jest dwa razy zero, wie też, ile jest choćby i osiemnaście razy zero. Inaczej mówiąc, podwójne środki tyle samo dały, co pojedyncze. Musiałem zacząć w przerwach między atakami myśleć sam. Jak żona przyleciała po pracy trzeciego dnia, miałem już rzec rozpracowaną. Opowiedziałem. Od razu popruła do ordynatora i nagadała, że on – taka chirurgiczna sława, a pacjent mu nie stole, tylko w łóżku fajtnie. Przyszedł do mnie pod jej eskortą.
    – To co panu – mówi – w końcu jest?
    Musiałem za darmo go szkolić.
    – Chyba to – mówię – że jedno z połamanych żeber przy najlżejszym poruszeniu wbija się w najszerszy mięsień grzbietu i wywołuje kurcz.

    Otóż najszerszy grzbietu (latissimus dorsi) to najsilniejszy mięsień w organizmie. Kto sobie dla wiedzy wywoływał na przykład łatwy do wywołania kurcz mięśnia brzuchatego podudzia, może się domyślać, jakim bólem pachnie kurcz najszerszego – rzecz na granicy ludzkiej wytrzymałości.

    – Rozsądnie pan mówi – powiedział ordynator. – Zrobimy blokadę.

    Zapamiętałem, bo pierwszy raz coś takiego usłyszałem. Nie wiem tylko, czy żona usłyszała.

    No więc zrobiliśmy blokadę: on jechał po moich plecach palcem, ja byłem kierownik. I po sprawie. Od wtedy zacząłem się zastanawiać, czy bardziej w nieznachorskiej medycynie są potrzebni lekarze-katecheci, czy lekarze rozmawiający z pacjentem. Czy bardziej potrzebne są pieniądze, czy bardziej – właśnie rozmowa, zainteresowanie. Choć nie mam wątpliwości, że gdybym się kształcił na lekarza, to bym się nie wykształcił, bo gdyby mi drugi pacjent zaczął za uszami jęczeć, już by mnie było w zawodzie.

    W każdym razie mocne środki przeciwbólowe – np. narkotyki – to ma być w Polsce elementarz jak na Zachodzie, a nie wyjątek. Ból to główny wróg. Jak do tego dochodzi drugi wróg – lekarz – to już kaplica. Nie masz gdzie głowy złożyć – jak mówił Jezus o rzut kamieniem od rodzinnego domu.

  119. 404
    21 sierpnia o godz. 0:04

    „Puszcza”, która jest we frazeologizmie „Głos wołającego na puszczy” to właśnie pustkowie, a nie puszcza w dzisiejszym znaczeniu.

  120. Giuliani były mer NJ, a obecnie adwokat Trumpa (bardzo busy w TV)
    tłumaczył ostatnio że Prawda to nie jest Prawda.
    A mówił to w związku z tym, że istnieje obawa, że Muller chce złapać Trumpa na krzywoprzysięstwie, dlatego lepiej żeby on (Trump) nie zeznawał.
    Krzywoprzysięstwo jest w Stanach karane.
    Bo poza tym Trump jest niewinny aniołek.

    Na takie dictum Adam Schiff (jeden z ważniejszych posłów)
    napisał na Tweeterze:

    @RepAdamSchiff
    Giuliani added to Orwell’s liturgy:

    War is Peace.

    Slavery is Freedom.

    Ignorance is Strength.

    Truth isn’t Truth.

    W luźnym tłumaczeniu:

    Giuliani dodał do Orwelowskiej liturgii:
    Wojna to Pokój.
    Niewolnictwo to Wolność.
    Ignorancja to Siła.
    Prawda nie jest Prawdą.

    Ps. Dziekuję @wbocku za wyjaśnienie

  121. Mam wrażenie że w Polsce prędzej przejdzie eutanazja niż aborcja. Zwłaszcza eutanazja starych ludzi, albo kalekich, ale już nie młodych kobiet w depresji. W końcu na wsi człowiek niezdolny do pracy to była po prostu jedna gęba więcej do wykarmienia i żadnego pożytku (patrz Chłopi).
    Dla starych ludzi nie ma cierpliwości, czasu, empatii. Więc jak trzeba wydać na środki przeciwbólowe, to może wydać raz a dobrze. Takie chrześcijańskie miłosierdzie.

  122. Jedna nobliwa ciotka-plotka z okazji tematu eutanazji wyraziła obfite współczucie osobom zbliżonym do samobójców. Ja też wyrażam, bo to przecież nie byle jaka trauma. Ale jeśli o samobójcach zaszła okoliczność, to może miejmy ich za głównych bohaterów okoliczności, a nie za ubocznych. Bo kiedy ciotka współczuje współczującym, to i jej by wypadało współczuć, bo też przeżywa – i tak dojechalibyśmy do dziewiątego pokolenia współczujących współczującym. Przeżywający śmierć samobójcy są w ciężkiej sytuacji, ale, może się mylę, samobójca też jest w ciężkiej sytuacji. Jeśli nie cięższej, bo z niej nie może wyjść, a współczujący jakoś jednak wyjdą. Poza tym jeśli nie oni się do jego sytuacji przyczynili, to w każdym razie byli w jego życiu, kiedy mu się zbierało na samobójstwo. Więc jakoś niepoważnie mi wygląda teraz współczucie im, a nie jemu, kiedy ich może bardzo potrzebował, a ich nie było, choć byli obok. Tak czy owak stawianie obcym ludziom na blogu jako tematu przeżyć ludzi ubocznych, choć bliskich, a nie przeżyć samobójcy, wydaje mi się kolejnym przypadkiem przekornego kołtuństwa, a nie lekcją wrażliwości.

    Wyrażam wyrazy zrozumienia i współodczuwania „Kasandrze”, kiedy mówi, że chętnie pomogłaby w eutanazji. Zdarzyło mi się wyobrażać sobie sytuację, w której nie miałem wątpliwości, że też bym pomógł.

    Sądzę poza tym, że w miarę nie kontrolowanego przez naturę rozmnażania się człowiekowatych, życie ich będzie coraz mniej patetycznie przedstawianą w słowach świętością i zacznie być traktowane jak każde zwierzęce życie – bardziej rzeczowo.

  123. izabella
    21 sierpnia o godz. 6:01

    Też w tym kierunku myślę, izabello. Człowiek wróci do tego, co było na początku: do naturlanej…jakiej, kuwa, naturlanej – naturalnej, pajacu… regulacji populacji. Na przykład żona dawnego Eskimosa po utracie męża – co było łatwe – jeśli dzieci nie mogły jej utrzymać, szła na wysoki brzeg i się rzucała – w imię ojca i syna, i bogini Imap Nuliaki – w morze. A chłop, jak był już ćwierć chłopa, wsiadał do kajaka, odpływał od brzegu i na oczach całego plemienia robił kontrolowaną wywrotkę. Jako i ja robię. Z tym ja ze swoich sportowych wywrotek wychodzę i potem znowu robię, a on – nie: on tylko jedną.

  124. @zyta2003
    Liczba samobójstw ludzi młodych, w pełni sił, itp. ponoć ostro rośnie w społeczeństwach zachodnich. Jedną z prób wytłumaczenia jest właśnie https://exignorant.wordpress.com/2018/08/20/zdemoralizowany-umysl/
    Albo, w oryginale
    https://newint.org/columns/essays/2016/04/01/psycho-spiritual-crisis

    PS. Nie jestem w żaden sposób związany z blogiem Exignoranta, choć podzielam jego zainteresowania i większość poglądów.

  125. @404
    20 sierpnia o godz. 19:05
    A dzieci jemeńskie, co na uratowanej trawie na cmentarzu piknik chiały zjeść…ale eutanazję im zrobiono….

    Wołanie na puszczy, i tu i wszędzie na Zachodzie. To była śmierć w słusznej sprawie przecież. No i w tamtym regionie mieszkają dzieci gorszego boga, a zatem śmierć 1000, 2000, czy ½ mln („było warto”, Madeleine Albright) robi mniej zamieszania i wzbudza minimalne kontrowersje w porównania z np. jedną Aurelią Brouwers, a przypominanie bywa kwitowane „a w Hameryce biją Murzynów. Ajajaj.”. No chyba, że taką pojedynczą nawet śmierć (czy nawet zranienie) można połączyć z ISIS, imigrantami i/lub wyznawcami islamu. Wtedy hałas w mediach i komentarzach ogłusza, 24/7.

  126. @wbocek 21 sierpnia o godz. 6:21

    Staruszku czemu nie śpisz?
    Bezsenność zdecydowanie źle wpływa na Ciebie.

  127. @Tobermory
    20 sierpnia o godz. 16:53
    @Herstoryk
    20 sierpnia o godz. 16:10
    Sprawa z legalizacją eutanazji nie jest wcale prosta, otwiera bowiem także drogę do nadużyć….. Kiedy zapanuje prawo do eutanazji na życzenie, to niejeden poczuje się zobowiązany do kopnięcia w kalendarz, bo przecież majątek topnieje pożerany przez dom opieki, rodzina nie może wyjechać na wakacje, bo dziadek może kipnąć lada dzień, ale żyje miesiącami, a nawet latami…. Pomoc w samobójstwie czy aktywna pomoc w umieraniu powinna być możliwa i niekaralna jako ostateczne rozwiązanie, ale naprawdę dobrze prawnie obwarowane.

    Ludzka (w sensie gatunkowym) natura jest taka, że jeśli da się nadużyć to się nadużywa. Czyli racja, trzeba obwarować, ale już całkiem kilka jusrysdykcji obwarowało, od lat, i jak na razie eutanazja nieźle tam działa, nikt nie wykrył żadnego skandalu, mimo jazgotu i wrzasku podnoszonego regularnie przez obrońców „życia”. Żaden problem skorzystać z tych doświadczeń. Gdziekolwiek.
    Co zaś do roli rodziny, to pamiętam dkument TV, emitowny kilka lat temu, na temat umieralnictwa w szpitalach. Rodzina przywozi jakiegoś starowinę w stanie beznadziejnym do szpitala, bo hospicjów nie jest dużo i często kosztują więcej, zostawia go tam podłączonego do „maszyn robiących ping!” i absolutnie nie godzi się na odłączenie biedaka od ww., mimo że lekarze tłumaczą jak chłop krowie na rowie, że staruszek ani nie odmłodnieje, ani nie wyzdrowieje na tyle, żeby mógł jeszcze pożyć. No i leżą nieboraki tygodniami, często o bożym świecie nie wiedząc, aż wreszcie zemrą, „naturalnie”. Na pytanie reportera o przyczynę takiego uporu, lekarz psycholog powiedział, że to mieszanka chciejstwa i „nie wypada”, często z domieszką religii. Decyzję powinno się jednak pozostawić osobie której ona dotyczy, możliwie wcześnie, kiedy jeszcze jest pewne, że mózg, itp. są w porządku i decyzja jest racjonalna i legalna. Czyli nawet jeśli nie ma legalizacji eutanazji, to powinna być możliwość spisania legalnej i obowiązującej deklaracji, że sygnatariusz odmawia jakiegokolwiek sztucznego podtrzymywania życia. Patientenverfügung, Advanced Health Directive, etc.
    Na szczęście istnieje organizacja, która nawet jeśli nie może aktywnie pomóc, to przynajmniej doradza, https://exitinternational.net/

  128. @Herstoryk 21 sierpnia o godz. 7:20

    Żeby bardziej wyjaśnić okoliczności tych czterdziestu dzieci jemeńskich…
    Okazuje się, że winowajcy CELOWO zbombardowali ich autobus.
    W przekonaniu, ze to czterdziestu małych rozbójników.
    Dzisiaj mówią na takich: terroryści.
    Tłumaczą, że wszystko odbyło się zgodnie ze sztuką wojskową.
    Chociaż pod naciskiem opinii publicznej (międzynarodowej)
    Obiecali że sami dokładniej jeszcze raz zbadają sprawę.
    Pompeo, który następnego dnia rozmawiał z księciem saudyjskim nie bąknął ani jednego słowa o tych dzieciach.

    A pamiętasz jak łkali nad syryjskimi dziećmi…
    że atak chemiczny..
    natychmiast zaczęli bombardowanie. Tak byli oburzeni.
    Nawet komisji międzynarodowej przeszkodzili w sprawdzaniu.
    A przecież to oburzenie było tylko na podstawie facebooka, gdzie para-terroryści filmik propagandowy nakręcili.

    To jest straszne.
    Dużo mowy o demokracji, moralności, miłości, rodzinie, wierze, itp
    A tam jedni produkują rakiety, bomby… zarabiają ciężkie pieniądze
    i liczą je siedząc zadowoleni nad swoimi pięknymi basenami.
    „Lepsi ludzie”
    A drudzy je zrzucają na biedaków
    Bo biedacy… to dla nich nie są nawet ludzie.

    Pozdrawiam i dziękuję za Twój post

  129. @Herstoryk 21 sierpnia o godz. 7:24

    Generalnie nie wygląda to tak różowo jak przedstawiasz.
    Mam na myśli uporczywe podtrzymywanie życia (w beznadziejnych przypadkach)
    zwłaszcza u starszych ludzi.
    Zaryzykuję nawet, że traktuje się ich jak zło konieczne.
    Oczywiście za wyjątkiem nilicznych acz chwalebnych przypadków.
    Rodzina, zwłaszcza przy forsie może czasem wpływać na takie przedłużanie.
    Ale też rzadko.
    Przeważnie czekają żeby to się stało jak najszybciej.
    Paradoksalnie biedniejsi ludzie bardziej cenią życie swoich bliskich.
    Miałam okazję się temu przyglądać z niedużego dystansu.

    Co do resuscytacji.
    W przypadkach chorób nieuleczalnych ludzie mają naklejki np. na lodówce..
    żeby tego nie robić.
    Także jak przyjeżdża pogotowie to przeważnie sprawdzają na lodówce czy podejmować akcję przywracania do życia.

    Słyszałeś zapewne o sytuacjach gdzie nawet rodzina podsuwała różne kwity starym ludziom do podpisania…. a potem okazywało się że ich mały domek/mieszkanie już do nich nie należy i zabierają w nim miejsce dla młoszych.

    Takie papiery o chęci eutanazji też można podsunąć.

    Zaczynamy żyć w świecie, gdzie wszystko się oblicza.
    Włącznie z przydatnością i kosztem utrzymania starego człowieka.
    A życie jest nie tylko dla młodych.

    Piszę o tym, bo prawo do eutanazji zagwarantowane przez państwa…
    może z łatwością być nadużywane.

    Tym bardziej w czasach gdzie zaczynamy obserwować odrodzenie różnych ruchów, które jak zaraza budzą się z uśpienia.

    Zauważ jak zaczynało się z obnażaniem ciała, czy używaniem wulgaryzmów w publicznych mediach.
    Początkowo niewiele. Bohaterem był właściciel Playboya bo wygrał proces w tej sprawie.
    A dzisiaj trudno znaleźć film, w którym niebyłoby stękającej pary kopulującej.
    Różne pozy, pełny frontal, można obserwować proces defekacji, onanizacji, itd.
    Im gorzej tym lepiej.
    Wyscigi na modernę. O wulgaryzmach nawet nie wspominam.

    Raptem niecałe 30 lat upłynęło.
    Porno panuje, narkotyki, gry komputerowe o zabijaniu…
    Książek nikt nie czyta tylko z telefonem nie można się rozstać.
    Społeczeństwo rozplotkowane, skupiające się na miałkości….

    Ach, mam nadzieję że nie wszyscy

  130. „Zdemoralizowany-umysł”

    Bardzo interesujący artykuł
    Dzięki

  131. Część (drobna) osób, wśród powszechności życia w niewoli „moralności chrześcijańskiej” – tu, nad Wisłą, ma możność podjęcia decyzji o eutanazji i jej przeprowadzenia, w sposób własny, odpowiedzialny, krańcowo trudny i bolesny, a przez to wolny i ludzki. Mają dostęp do środków na to pozwalających. Jest to swoisty, poniekąd przypadkowy, przywilej pośród powszechnego stanu pozbawienia człowieka podmiotowości przez Kościół kat i jego moralność, oraz niemiłościwe, panikarskie i przerażone państwo reagujące nie mądrością, a zamordyzmem. Rozmawiałem kiedyś, długo, z taką osobą, która zapewniła człowiekowi sobie niezwykle bliskiemu godne odejście z życia. Rozmowa była wstrząsająca. Bardziej dla mnie. Tym więcej widać potencjał człowieczeństwa w człowieku i równie tym więcej – zło – (w tej partykularnej sprawie, bo o niej jest wstępniak @Kostki; inne sprawy zła katolickiego pozostawiam poza niniejszą dyskusją) tkwiące w fundamencie Kościoła kat.

  132. 404
    21 sierpnia o godz. 7:21

    Zaczepiasz staruszków, dziecko? Może masz za dużo kwasów. Jedz sałatkę z mleczu.jabłka, liście dębu, brzozy, pomidory, babkę wąskolistną albo i wstrętny podbiał, którego jest od metra.

  133. Problem legalności eutanazji jest problemem wtórnym, podstawowym jest problem zawłaszczania odpowiedzialnosci indywidualnej. Czy ktoś może zakwestionować moją suwerenną decyzję nie inicjujacą agresji wobec innych. Tanaka zwraca uwagę że taka instytucja jest kosciół, ja dodaje że również państwo uzurpuje sobie prawo do stawiania mnie w roli niewolnika.

  134. Gazety strasznie krzyczały, że frekwencja na ostanim (pierwszym w nowym sezonie) meczu Realu Madryd była najniższa od 9 lat.

    Dlaczego?

    Ronaldo odszedł do innego klubu i kibice Realu nie kupili tyle biletów co zwykle.

    Nie mogłem spać i dzięki Wikipedii (jaki wariat zrobił te wszyskie fantastyczne strony na temat każdego kolejnego sezonu Realu?!) przygotowałem podsumowanie frekwencji za ostatnich 6 sezonów. Na 9 nie miałem cierpliwości.

    Poniżej rezultat. Jak zwykle, aby powiększyc obrazek trzeba raz czy dwa razy w niego kliknąć.

    **http://tinypic.com/view.php?pic=2ag6x4j&s=9

  135. @wbocek 21 sierpnia o godz. 9:42

    Znowu się nie rozumiemy.

    Ja z troską, a Ty zarzucasz, że staruszków się czepiam i to jeszcze przez jakieś kwasy.

    Dzięki Wszecmogącemu moje pH wszędzie w normie.

    Ale wdzięczna jestem za zestaw ziół.
    In case taka wiedza może być przydatna

  136. 404
    21 sierpnia o godz. 7:37

    Dziwię się, dziecko, że bajdurzysz o czterdziestu zbombardowanych dzieciach, a milczysz o tym, że na świecie umiera dziennie z głodu 20 tysięcy dzieci. I nie protestujesz, że się w ogóle umiera i katastrofalnie więcej rodzi, jakby Ci to wisiało z tyłu i powiewało. Inna rzecz, że czy Ty zagadasz o czymś, czy nie zagadasz, jeden listeczek na osice z tego powodu nie drgnie. Dlatego podejrzewam – tylko podejrzewam, nie mówię na bank – że może nie tyle cierpienia innych współprzeżywasz tak, żeby inni widzieli i słyszeli, ile szukasz dość wybiórczo tragicznych sensacyjek, bo się najlepiej czujesz w roli budziciela sumień. Dość głupawa to rola, bo kiedy mówisz o dzieciach w Jemenie, tym samym nie mówisz o doli kobiet w Afganistanie. A kiedy – o Afganistanie, to nie o państwowych i prywatnych umieralniach w Polsce i tak dali.

  137. Drodzy moi!

    Dziękuję za wszystkie komentarze. Przepraszam za ciszę z mojej strony, poodpowiadam jak trzeba jak wyrwe się z pracy wreszcie, bo mam trochę kociokwik a wczoraj zaraz po pracy wygonilo mnie na grzyby więc przegapilam całą dyskusje. Pozdrawiam serdecznie!

  138. @wbocek 21 sierpnia o godz. 10:23

    Dzięki ze podtrzymujesz pamięć o mnie,
    ale następnym razem postaraj się bardziej uporządkować krytyczne myśli.
    Bo czy oczekujesz, ze ja mam zalać blog i o kobietach z Afganistanu o głodujących, o śmiertelności okołoporodowej, braku leków, szczepionek w różnych stronach świata…..
    i to wszystko naraz mam zrobić?

    Troszkę chyba przesadzasz.
    Odnośnie dzieci z Jemenu być może umknęła Ci ta wiadomość,
    ale to się stało ostatnio i CELOWO te małe dzieci zostały zabite.
    Jeżeli Cię to nie porusza, to faktycznie bardzo się różnimy.
    Mam nadzieję jednak, że z niewyspania toś Waćpan nieco czepialski się zrobił.

    A świat POWINIEN protestować przeciwko tej podłej wojnie.
    Opinia publiczne wiele może.

  139. Co mniej czy więcej biletów na mecze Realu ma wspólnego z eutanazją?

    Nic i bardzo dobrze. Za dobrze pamiętam wujka w szpitalnym łóżku i (wtedy wydawało mi się, że diabelskie w swojej brutalności) pytania personelu o to, czy wyłączamy teraz czy za chwilkę. Powiedziałem „teraz” i szpital raz odetchnął z ulgą.
    Drugi raz odetchnęli z ulgą, gdy okazało się, że rzeczywiście, tak jak obiecałem, firma pogrzebowa odebrała ciało ze szpitalnej kostnicy w naznaczonym dniu. Nie wyobraża sobie pan jak wiele osób porzuca swoich zmarłych i co my potem mamy z nimi robić zwierzyła się pracownica szpitala podczas rozmowy telefonicznej, podczas której podałem nazwę firmy pogrzebowej i planowany dzień i godzinę odbioru.

    Dlatego lepiej po takim temacie zajmować wydumanymi rzeczami jak sprawdzanie, czy LibreOffice Calc potrafi obliczać przedziały ufności dla różnych trendlines… na przykładzie liczby widzów Real Madryd.

  140. @zulu24
    21 sierpnia o godz. 9:52

    „Problem legalności eutanazji jest problemem wtórnym, podstawowym jest problem zawłaszczania odpowiedzialnosci indywidualnej”

    Co rozumiesz przez zawłaszczanie odpowiedzialności indywidualnej? Czy nie jest tak, że ludzie bardzo chętnie cedują odpowiedzialność za wiele spraw, także za własne życie i zdrowie na innych? Z jednej strony irytują ich nakazy i zakazy (przepisy drogowe, obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa, zniechęcanie do używek, obowiązek szczepień, zakaz palenia śmieci etc.) a z drugiej strony oczekują, że lekarze z poświęceniem będą walczyć o ich wyzdrowienie i przedłużenie życia, a w ostatecznej sytuacji podadzą na życzenie bezbolesną truciznę. Po czym rodzina poda szpital do sądu o odszkodowanie, bo jej zdaniem decyzja o przyspieszeniu zgonu była pochopna, diagnoza błędna, a w ogóle to tam było pełno zaniedbań, a pacjent został nakłoniony do podpisania zgody na eutanazję 😎

    Niedawno dyskutowaliśmy o przypadku Eddie Evansa. Został już zapomniany ten harmider i histeria na cały świat?

  141. zulu24
    21 sierpnia o godz. 9:52

    To właśnie problem: omnipotencja państwa. Jedną z ilustracji jest stosunek państwa do popiołu po człowieku.

    Ten popiół nie stanowi żadnego zagrożenia, a jak sypnąć pod kapustę, może nawet być przydatny. Ale państwo jest po to państwem, żeby było państwem, a nie – bezpaństwem i żeby obywatel robił, co chce.

    Zgadało się tu kiedyś właśnie o popiele. Otóż dopiero teraz sobie przypomniałem, że jak mnie grzeczne chłopaki z komunalnego zakładu pogrzebowego przewiozły szmat drogi do komunalnego zakładu pogrzebowego razem z moją byłą mamą, zapytałem panią pogrzebową, czy po spaleniu mamy mógłby ją dostać do rąk własnych. Bo jedyny raz w życiu byłem patetyczny i chciałem się z nią przespacerować brzegiem morza. Tam, gdzie 25 lat sobie spacerowała, wypatrując bursztynu, który potem rozdawała wczasowiczom na ośrodku, gdzie pracowała. Chciałem mamę sypnąć do morza to tu, to tam na całej trasie jej spacerów. Niestety, nie mogłem jej dostać do ręki i dołączyła do ojca i brata w jednym grobie na trzeciego. Jako popiół, rzecz jasna, więc jeszcze sporo miejsca jest. Ale po cholerę mi w takiej sprawie państwo, które ze zwykłymi śmieciami nie umie sobie poradzić, a jeszcze popiół se na głowę bierze.

  142. 404
    21 sierpnia o godz. 10:52

    „Jeżeli Cię to nie porusza, to faktycznie bardzo się różnimy”.

    No widzisz, dzieciaku, jak szybko potwierdzasz, że wchodzisz na blog po to, by kontrolować, co kogo porusza lub nie porusza.

  143. @wbocek
    21 sierpnia o godz. 10:56

    Pombocku, tyle razy cię informowałem, że prochy z krematorium odbiera osoba zlecająca kremację i nie stoi nic na przeszkodzie samemu dokonać takiego zlecenia. Plus zlecenie dla zakładu pogrzebowego na transport ciała do krematorium.
    A pani pogrzebowa zwyczajnie wredna była.
    Widziałeś na pogrzebach różnych prominentów (ostatnio Kora) kto miał w rękach ich urny? Rodzina i przyjaciele 😎

  144. Do tego stopnia zapomniany że nawet imię 😉
    (niezłośliwie)

  145. @Nefer
    21 sierpnia o godz. 11:05

    Oh, czułem, że coś nie tak 😳
    Alfie 🙁

  146. Na usprawiedliwienie dodam, że jestem na nogach od 4:15

  147. Oj tam oj tam. Był jeszcze jakiś Charlie, coś mi dzwoni

  148. W kontaktach z urzędami, siłami porządkowymi, firmami pogrzebowymi itp. należy unikać pytań „czy coś można”.

  149. Znikam do wieczora, pozdrowienia dla wszystkich

  150. To nie na temat, ale w wieku lat 94 zmarł Uri Avnery, aktywista na rzecz pokoju w Palestynie, dziennikarz, polityk, krytyk i przeciwnik rabinackiej ortodoksji.

  151. @404
    Odradzam tracenie czasu na łagodne pouczenia. Ich adresat ma silną skłonność do familiarnie-patronizująco-lekceważących epitecików pod adresem prawdziwych, czy też wyimaginowanych adwersarzy. Najlepiej dać ostro po łapach, w moim przypadku pomogło.

  152. Interesujący i pobudzający do myślenia artykuł Kostki. Można by książkę napisać na ten temat albo kilka. Wiele interesujących postów.
    Spróbuje się ustosunkować.
    1. Eutanazja – ja rozumiem to jako przyśpieszanie śmierci w przypadku nieuleczalnej, przynoszącej cierpienia choroby, czyniącej chorego całkowicie zależnego od otoczenia (aparatury), wykonane za zgodą cierpiącego i jego bliskich. W krańcowych przypadkach to odłączenie od aparatury, w innych zaprzestanie uporczywego leczenia, albo podanie odpowiednich środków przyśpieszających zgon. Jak słusznie powiedział @Herstoryk ,dobrze jest mieć zaufanego lekarza rodzinnego. Dawniej robiło się tak wielokrotnie w ciszy domowej. Postęp medycyny obecnie potrafi wydłużać życie o wiele miesięcy bez szansy na godne wyleczenie. Pacjenci są mamieni obietnicami nowych operacji, nowych cudownych leków, rodziny szukają nowych alternatywnych metod leczenia. Oczywiście łatwo o przekroczenie granic. I być może potrzebne są tu jakieś komisje. Są też przypadki kryminalne – jak słynna sprawa lekarza -śmierci, czy mniej znana sprawa jakiejś pielęgniarki w Zurichu czy Lozannie, nie pamiętam, która sama decydowała, czy już czas.Chodziło tam chyba jeszcze o pieniądze.
    2.Samobójstwo w chorobie psychicznej. Jest to objaw choroby, który trzeba leczyć i da się leczyć. Nie znam przypadku tej Holenderki, która ze swoich tendencji samobójczych zrobiła sprawę powszechną i nie będę się wypowiadał. Dodam tylko, że znam takie przypadki z wielokrotnymi nieudanymi próbami samobójczymi, z których wychodzą często okaleczone. Nie polecam rzucania się pod pociąg, znam cztery takie kobiety, które to zrobiły i straciły nogi ale przeżyły. (Chyba odrzucił je podmuch, ale nie daleko)
    3.Samobójstwo jako zjawisko kulturowe, czyli tzw.honorowe, wojenne: seppuku, samobójstwo obrońców Masady, sławione komunę samobójstwo Matrosowa, który zasłonił swym ciałem „ambrazuru grota”, masowe samobójstwa Niemek na Śląsku przed wejściem Armii Czerwonej. Te na ogół są podziwiane.
    4.Samobójstwa młodzieży – często pod wpływem impulsu, mody, naśladownictwa, czy jako forma ukarania bliskich. I tutaj zgadzam się z Zytą, że pozostali też się liczą. Nie wiem, czemu Zgredbocek się do niej tak przyczepił.
    5. Przyszłość – nie żyjemy w wielopokoleniowych patriarchalnych (czy matriarchalnych rodzinach), na starość często zostajemy sami lub w towarzystwie Alzheimera, jeśli jest jakieś dziecko to w Kanadzie, czy Australii. W pewnym momencie państwa nie będzie stać na zapewnienie opieki wszystkim i jakaś forma eutanazji się pojawi, jeśli nie zniszczą nas przedtem jakieś epidemie. Może to będzie się inaczej nazywało, jak w opowiadaniu Vonneguta, gdzie aborcja była dozwolona do 9 r.ż.
    9.Czy depresja jest chorobą naszej cywilizacji? I czy to jest prawdziwa depresja a nie pewien dyskomfort samopoczucia czy „zdemoralizowany umysł”.Pewnie tak, przemawia do mnie ten brak szczęścia w hyperkonsumpcjoniźmie. Coraz chętniej szukamy przyjemności w zakupach, narkotykach, alkoholu, posiadaniu. Ale efekt jest krótkotrwały i następuje potrzeba szukania nowej. Jak twierdził Budda należy wyrzec się poszukiwania przyjemności a nawet pragnienia przyjemności.

  153. W obliczu śmierci najbliższych osób bywamy sparaliżowani bólem i szokiem, często niezdolni do racjonalnego myślenia i działania, i na to liczą wszelkie instytucje żyjące ze śmierci i obrzędów z nią związanych. Po czasie, kiedy nieco ochłoniemy, wiemy, co byłoby właściwe, zgodne z naszym sumieniem czy życzeniem zmarłej osoby. Na takie sytuacje dobrze jest być trochę przygotowanym zawczasu. Rozmawiać dużo wcześniej, nie w ostatnich dniach przed zgonem, samemu zadbać o to, by i nasz pogrzeb nie stał się dla bliskich nagłą katastrofą.
    I dobrze jest mieć przyjaciół, którzy w razie czego zachowają przytomność i będą wsparciem w smutku i załatwianiu formalności.

  154. Herstoryk

    Co i komu, Herbrzdącu, pomogło? Bo rozstałem się z Tobą tak dawno, że nic nie pamiętam. Tyle tylko – że uznałem, że szkoda mojej młodości na kontakty z dziećmii, a bachorów nie cierpię. Więc jeśli opowiadasz, że dałeś po łapach, to chyba sobie pochlebiasz. Wpisów zawodników, których nie toleruję, nie czytam, czasem tylko, jak teraz, zerknę. Ale będę jak stary lew walczył o Twoje święte prawo do pychy.

  155. Tobermory
    21 sierpnia o godz. 10:56

    „Czy nie jest tak, że ludzie bardzo chętnie cedują odpowiedzialność za wiele spraw, także za własne życie i zdrowie na innych?”
    Ależ jak ktoś chce to może cedować. Chodzi mi o możliwość wyboru i branie indywidualnej odpowiedzialnosci za ten wybór. Jasne że dla wielu jest bardzo wygodne jeśli jakiś wybór mu zostanie pozostawiony ale może się pozbyć odpowiedzialności za niego. Np Amber Gold mówi że zarobię więcej więc niosę pieniądze do niego, ale gdy splajtował to natychmiast zwracam się do państwa, żeby mi z pieniędzy tych którzy nic nie chcieli mieć wspólnego z tą instytucją pokryto moje straty.

  156. Parę dni temu w Hiszpanii do komisariatu wdarł sie Arab i wykrzykując Allah Akbar, zaatakowal nożem policjanta. Zostal zastrzelony.
    Tu mamy przyklad samobójstwa z elementami eutanazji. Fanatykowi do popelnienia samobójstwa potrzebna jest „pomoc”. Takiemu człowiekowi jest źle na tym świecie, wierzy, że w tym innym bedzie w koncu szcześliwy, z dostepem do kobiet i z wszystkimi szczęśliwościami. Ale wie też, że łatwiej bedzie się mu tam dostac, jesli „pomoże” mu w tym zamordowany przez niego policjant, a jeszcze lepiej, jeśli pociągnie za sobą całą gromadę niewiernych, wjeżdzając w nich autobusem albo samolotem.
    To taka osobliwa forma islamskiej eutanazji !

  157. zulu24 21 sierpnia o godz. 12:26
    do
    Tobermory 21 sierpnia o godz. 10:56

    Panstwo ma obowiazek gwarantowac wklady w instytucjach finansowych, do okreslonej wysokosci. Bez takiej gwarancji, instytucja finansowa jest tylko piramida. Obowizkiem panstwa jest likwidacja piramid finansowych. To jest jedna z rol Panstwa. Realizowana w tym wypadku przez Inspekcje Finansowe. Nie mozna dostac pozwolenia na dzialalnosc, jezeli nie spelnia warunkow. Dotyczy wszystkich innych rodzajow dzialalnosci. Sluzby zdrowia tez.
    pzdr Seleukos

  158. seleuk|os|
    21 sierpnia o godz. 12:35

    Właśnie gwarancje państwa plus doktryna too big to fall była przyczyną ostatniego kryzysu światowego.

  159. zulu24
    21 sierpnia o godz. 12:43
    Kryzysy przychodza i odchodza. Miedzy 7-12 lat. Powinien za dwa lata byc nowy kryzys. Pora. Dobrze byc przygotowanym. Mniej wiecej jak deszcz albo susza.
    pzdr Seleukos

  160. Stachu39

    Z łaski swojej nie fałszuj, fałszerzu. Tematem byla eutanazja, jej główny bohater i co na to prawo. Ciotka wparowała z samobójstwami. W porządku. Ale nie autorzy samobójstw ją obeszli, lecz ich otoczenie. Ciotka lubi tak wpadać ze swoim protokołem rozbieżności dla oryginalności. Wskazałem więc – subiektywnie, rzecz jasna – hierarchię ważności (dla blogowej rozmowy) przeżyć: głównych bohaterów samobójstw i ich otoczenia. Uznałem przeżycia otoczenia za mniej ważne i nie na temat, a nie, że w ogóle się nie liczą. Nie spodziewam się, byś takie subtelności rozróżniał.

    Spadamy na woda. Kacper, wio!

  161. seleuk|os|
    21 sierpnia o godz. 12:47

    Zgadza się. Tylko może bez poduszki państwowej dla instytucji finansowych były by mniej dotkliwe dla przeciętnego obywatela.

  162. @zulu24
    21 sierpnia o godz. 12:26

    „Chodzi mi o możliwość wyboru i branie indywidualnej odpowiedzialnosci za ten wybór”

    OK. Masz możliwość wyboru: palić lub nie palić. Wybierasz palenie. Po jakimś czasie zapadasz na raka płuc albo żołądka, obie choroby mają silny związek z paleniem. Idziesz do lekarza, a ten mówi: miał pan wybór, wybrał palenie, a społeczeństwo w referendum zadecydowało, że w takim wypadku ponosi pan co najmniej połowę kosztów leczenia.
    Co ty na to?
    Nie szczepię dzieci, nie zapinam pasów, przechodzę na czerwonym świetle, karmię rodzinę grzybami, których nie znam, kąpię się w Darłówku przy czerwonej fladze, skaczę na główkę bez sprawdzenia głębokości wody…
    Mam wybór i biorę odpowiedzialność, i niech mi ktoś zabroni 😎

  163. zulu24
    21 sierpnia o godz. 12:54
    Bez poduszki byloby gorzej. Gwarancje prawne, w kazdej dziedzinie umozliwiaja rozwoj. Bez takich prawnych gwarancji, bylaby dzungla. Silniejszy, w konkretnym wypadku, bylby zawsze przy racji. To nie jest spoleczenstwo. Kryzys finansowy w Szw, panstwo uratowalo banki bez plynnosci finansowej. Ze spolecznych pieniedzy, podatkow. Banki splacily pozyczke z powrotem. Do spoleczenstwa. Dosc proste.
    pzdr Seleuk

  164. Tobermory
    21 sierpnia o godz. 12:56

    „OK. Masz możliwość wyboru: palić lub nie palić. Wybierasz palenie. Po jakimś czasie zapadasz na raka płuc albo żołądka, obie choroby mają silny związek z paleniem. Idziesz do lekarza, a ten mówi: miał pan wybór, wybrał palenie, a społeczeństwo w referendum zadecydowało, że w takim wypadku ponosi pan co najmniej połowę kosztów leczenia.
    Co ty na to?”

    Jestem za. Tak samo w każdym innym wymienionym przez Ciebie przypadku. Może poza szczepieniem dzieci – to decyzja o kimś innym niż ja. Dodatkowo w każdym z tych przypadków powinienem być wykluczony z refundacji kosztów ewentualnego leczenia i ponosić koszty akcji ratowniczych.

  165. seleuk|os|
    21 sierpnia o godz. 13:04
    Dodatek
    Z odsetkami splacily
    pzdr Seleuk

  166. seleuk|os|
    21 sierpnia o godz. 13:04

    Gwarancje prawne nie finansowe – musi istnieć instytucja strzegąca wywiązywania się z umów, jak równiez zapobiegająca monopolizacji i kartelizacji.
    Równie dobrze państwo mogło kupić te banki (jeśli były prywatne) i sprzedać innemu właścicielowi. Efekt byłby ten sam jak z ratowania płynności.

  167. Uciekło. Plus efekt rynkowy, że niebezpieczne transakcje nie będą chronione przez państwo.

  168. zulu24
    21 sierpnia o godz. 13:17
    Kupno i sprzedaz wymaga CHECI do tranzakcji. Wszystkich. Inaczej to zawlaszczenie. Pozyczka bankrutowi, zawlaszczeniem nie jest. Czy efekt bylby ten sam nikt nie wie. Trzeba by CHETNEGO kupca znalezc, coby zaplacil min koszt plus odsetki. Latwiej zapytac, czy masz chcec prowadzic dalej?
    pzdr S

  169. zulu24
    21 sierpnia o godz. 13:17

    Łatwiej co nie znaczy że słusznie. Bo wtedy akceptujemy sytuację: zarząd banku wyraża zgodę na ryzykowne transakcje wiedząc że jeśli wypali to bank zarobi parę pięć worków złota, a jeśli nie wypali to państwo wspomoże długoterminowym niskooprocentowanym kredytem.

  170. Eva Kopacz dostala czas na poczatek restrukturyzcji przem wegla. Pule emisji CO2 plus (chyba) 8mld euro. Ona sama i pozniej nastepcy roztrwonili czas i pieniadze. Taki przyklad.

    Dotyczy rowniez dyskusji o eutanazji. Dosc smieszne slowo, starogreckie. Mozna opisywac przy tym skoki z mostu i sytuacje kobiet w Afganistan. Rowniez co z kotami bezpanskimi. Problem polega starozytni Grecy nie znali, jak swiat bedzie 2000lat pozniej. Slow nalezy uzywac adekwatnych do rzeczywistosci. Aktualnej. Znalezienie konsensus jest duzo prostsze.

    A inaczej to zawsze „mudmy siem”

    pzdr Seleukos

  171. zulu24
    21 sierpnia o godz. 13:41
    Na tym polega gwrancja prawna panstwa. Jezeli ja sprzedaje dom moj, trudno mnie sprawdzic wiarygodnosc kupca. Przewaznie nie znam. Panstwo gwarantuje mnie prawnie, umowa nasza, jest ekonomicznie korekt. Inaczej do zadnej tranzakcji by nie doszlo. To jest kwestia zaufania. Nic komu do tego jak zarobie pare workow zlota. zaplace podatek. jeden worek. Win to win.

    Inaczej „mudmy siem”
    pzdr seleuk

  172. Odniosę się do wpisu Kostki – być może nasze ,,zapóźnienie” w tych kwestiach wynika z dziecinności jaką odznacza sie nasze społeczeństwo? Unikamy trudnych tematów, nie bierzemy się z nimi w sposób rzeczowy za bary. Co najwyżej okładamy się nimi niczym kijami.
    Przypominam, że to chyba J.P. Sartre powiedział, że ,,samobójstwo jest ostatecznym aktem wolnej woli człowieka”. My jednak w swoim zdziecinnieniu wolimy tą całą wolną wolę, wolność wyboru, problemy etyczne scedować na ,,onych”, na los, na konwenans (o tym potem) czy…tak – domyślacie się zapewne – na firmę, której pracownicy noszą czarne sukienki. Tak jest łatwiej. Nie radzą sobie z tym tematem i maluczcy ale i fachowcy(o tym też za chwilę).
    Odnoszenie opinii – kto za – kto przeciw do tego, że ,,ateiści” , ,,z wielkich miast” etc to redukowanie kwestii do sporu na poziomie okładania kijem. Bardziej jest to problem, że WIĘKSZOŚĆ ludzi nie zadaje sobie pytań ,,co by było gdy…” tak samo jak nie rozkminiają niezależności sądownictwa, wrzucania byle czego do pieca i zatruwania powietrza i setek innych kwestii, które na tym blogu mogłyby być tematem na wstępniaka a dla tzw. szarego zjadacza chleba nie są problemami (,,nie mają nic ważniejszego na głowie niż znowu ta aborcja”)stają się problemem dopiero gdy ICH OSOBIŚCIE zaczynają dotykać. Nagle gdy zaczynają cierpieć umierając na raka mówią ,,niech mi kurwa!!!!!!!!!!!!!ktoś pomoże!!!!!!!!!!!” bo do tego momentu twardo stali na gruncie katolickiej” etyki. Normalnie wielu z tych ludzi gdy mowa o narkotykach i narkomanach mówi ,,jebanych ćpunów sam by oddał do gazu” ale dopiero gdy policja złapie, potorturuje i wsadzi do celi ze stadem kryminalistów ich synka bo miał jointa w kieszeni pojawia się refleksja ,,za co za błahostkę w sumie?”…Nie jeden pobożniś gdyby mógł zapobiegłby urodzeniu swojego uszkodzonego genetycznie potomka a tak ,,raduje się” tym szczególnym Darem Bożym.
    Wracając do tematów (z nawiasów). Moja matka – umierała na raka. Umierała niewiarygodnie cierpiąc. Cierpiąc tak, że nawet kilka lat po jej śmierci skóra mi cierpnie. Ona chociaż prosta kobieta – była ,,za” – przynajmniej w dyskusji. Gdy przyszło co do czego żaden lekarz NIE MIAŁ JEJ ale i mi ODWAGI POWIEDZIEĆ TO KONIEC. Nic, tylko żargon medyczny – ,,rozsiana forma nowotworu” etc. Tylko pielęgniarz z hospicjum przychodzący zrobić jej zastrzyk uśmierzający ból – nie wiem opatrzony z tym? zobojętniały? zawodowiec? człowiek odważny? Powiedział mi ,,to jest kwestia 3 tygodni”. Pomylił się o 3 dni. Matka prosiła o śmierć by ta ją uwolniła od bezmiaru ciepienia a ja? Nie miałem nawet odwagi zajrzeć do internetu. Tam przecież jest wszystko – jakie tabletki czym popić by skończyć ze sobą. Gorzej – moja matka była wychowana przez propagandę w takiej narkofobii, że nie chciała przyjmować opioidów bo bała się wpaść w ,,sidła nałogu”. A ja? Znajomi mi mówili ,,Daj matce chociaż jointa” – nie pomoże a może da jej choć chwile ulgi. Zaszkodzić nie bardzo miał jak – i tak to był koniec. A jednak więzienie konwenansu działało bezwzględnie – bałem się by zdruzgotać świat mojej matki, że jej synek ,,ma cokolwiek z tym wspólnego”.
    By zacząć mówić o eutanazji trzeba by najpierw wyzwolić się z konwenansu, katolickiej ,,etyki” i nauczyć empatii i rozwinąć jakąś świadomość. A na to nie ma szans. Przypominam postawę lekarzy – NIKT i NIC nie powiedział. Jak moja matka by była w stanie świadomie zadecydować o sobie na podstawie ,,rozsianej formy nowotworu”? Tylko ten pielęgniarz wydaje mi się przygotowany do dyskusji…Ani owi lekarze ani ja nie stanęliśmy na wysokości zadania…

  173. @Slawczan
    21 sierpnia o godz. 14:00

    Sławczan, 🙁
    Mój starszy szwagier (71 lat) do dziś wspomina jak w wieku 14 lat dawał swojej matce zastrzyki morfiny, kiedy umierała na raka trzustki. To był dla niego horror.
    Po śmierci matki został rozparcelowany (wraz z dwiema siostrami) po rodzinie matki, ojciec znalazł sobie nową partnerkę i miał z nią kolejne dziecko.
    Notabene, kiedy umarł ojciec, a potem nowa żona osierocając 13-letnią córkę, to jej wychowaniem zajęła się jedna z sióstr przyrodnich, tych porzuconych i zaniedbanych przez ojca i macochę.
    Trauma odnowiła mu się 36 lat później, kiedy umierała moja matka, na raka żołądka i wątroby. Robił wszystko, aby nie cierpiała i zgodnie z życzeniem była do końca w domu, i to się udało. Dostatecznie wcześnie zaczęła dostawać spore dawki opiatów i czasami miała jakieś przywidzenia, niektóre nawet zabawne, ale nie skarżyła się na ból, czytała „NIE” i „Politykę” i zdążyłem jeszcze ustalić z nią genealogię naszej rozległej rodziny, bo pamięć miała do końca doskonałą.

  174. seleuk|os|
    21 sierpnia o godz. 13:49

    Ok przy tej sprzedaży decydujesz się wziać jako zapłatę nie gotówkę a obligacje Amber Gold, które dadzą Ci przy wykupie dwa razy więcej. Co w takiej transakcji jest gwarantowane przez państwo? Okazuje się że Amber Gold splajtowało i jego obligacje mają śmieciową wartość. Czy gwarancje państwa obejmują zwrot sumy która odzwierciedlała wartość tych obligacji na dzień transakcji?

  175. Co to jest eutanasia? Jak to prawnie regulowac dzis? Przy dzisiejszych med (tech) mozliwosciach i strukturze spoleczenstw i rodzin.

    Adekwatne pojecia dzis mozna jedynie pojeciami opisac, wspolczesnymi. Przykladowo bez wyczerpania pojec.

    Pasywna pomoc w smierci
    Aktywna pomoc w smierci
    Paliatywna opieka
    Niebezposrednia pomoc w smierci
    Bezposrednia pomoc w smierci
    Asysta lekarska samobojstwa
    Asysta lekarska smierci
    Prawo do zycia wartosciowego. Co to jest wartosciowe zycie?
    Presja pojec typu „wyzszosc zycia nad…”.
    Brak presji.
    Zycie „najwyzsza” wartoscia.
    Kto to jest „najblizsi”. Kto jest rodzina? Dzis.


    Plus dwadziescia innych. Wtedy rozmawiac mozna o rozwiazaniach prawnych. Bez udzialu infantylizmu. Uzywac pojec z dziedziny etyki, empatii, ekonomi, konsekwencji dla pozostalych co dalej zyja etc, etc

    pzdr Seleukos

  176. zulu24
    21 sierpnia o godz. 14:30

    Jakakolwiek transakcja bezgotowkowa, musi def wartosc tej „bezgotowki” na dzien transakcji (dzien przeniesienia wlasnosci). To znaczy np 1000 wartosciowych papierow (akcje, obligacje, deriwaty co tam jeszce, piec kilo zlota etc…) na dzien przeniesienia wlasnosc sa def pieniedzmi (to jest warte w tym momencie 2000…). Inaczej taka umowa, zaden prawnik nie zaakceptuje. Zadna transakcja poza prawem nie jest obowiazujaca. To moze byc tylko tzw „list intencyjny” (moje tlumaczenie, nie wiem pl). List intencyjny nie jest transakcja. Nie ma przeniesienia wlasnosci. Jest rodzjem dobrowolnej, dwustronnej zgody na pierwokup.

    Sprzedawca czegokolwiek nie ma obowiazku sprzedac za najwyzsza cene. Moze odstapic. Sprzedac taniej bo…

    pzdr Seleukos

  177. @Tobermory
    21 sierpnia o godz. 14:27
    Wiesz – po prostu mierzi mnie moja słabość wobec tej kwestii. Ja, który jednak nad tym myśli, ma to przemyślane – finalnie zawiodłem w tak drobnej (ten joint) kwestii.
    Czego więc oczekiwać od ludzi, którzy ,,mają ważniejsze sprawy niż aborcja na głowie”? Ale jednak? Może proste pytanie: Czy jesteś za umożliwieniem odejścia gdy terapia nie rokuje nadziei albo powiększa/przedłuża cierpienie? coś w tych ludziach poruszy?
    Co zabawniejsze TO JEST TEMAT NOŚNY POLITYCZNIE. Wiem – śmierć, cierpienie a ja o polityce. Może od tego lewica powinna zacząć? Aborcja to temat ,,lesb i feministek”, sądy to temat ,,martwiący bandytów po uczciwy człowiek nie się czego bać” ale śmierć dotyka każdego a co raz częściej ma ona formę nowotworu (czyli prawie zawsze bezmiaru cierpienia a przynajmniej jest to długotrwałe umieranie). Może zebrać podpisy i zażądać referendum? PiS tak ładnie mówił o ,,suchaniu głosu Polaków”? Może ten i ów by dał wyraz swojemu strachowi przed zdychaniem w męczarniach i przy okazji prztyczka w nos wszechwiedzącym guślarzom?
    Przypominam, że guślarze wypowiadający się zawsze w imieniu ,,Polaków” nigdy jakoś swoich mniemań pod osąd tychże Polaków nie poddali? Rzecz jasna rozwinęli by propagandę ,,Najpierw nieuleczalnie chorzy – jak u nazistów, potem staruszkowie!!!” ale czuję, że im wścieklej by szczekali tym większego kopa by dostali.

  178. @zulu24 21 sierpnia o godz. 14:30 i wcześniej.
    Podoba mi się twoja argumentacja.
    Dlaczego tak rzadko odzywasz się na forum?

  179. Tobermory

    Wybacz, Tobermorku, ale gdyby Twoje słowa były rozkazem, to bym powiedział w zakładzie zieleni miejskiej w Słupsku: „Tobermorek kazał” i może by posłuchali. Ale na razie muszę się w Polsce słuchać tych, których się muszę słuchać. W celu upewnienia się, czy coś się nie zmieniło, zadzwoniłem, stojąc w ćcinach przy północnym brzegu Jamnika, do zakładu pogrzebowego zieleni miejskiej w Słupsku. Nic się nie zmieniło. W Słupsku są tylko dwie prawne możliwości pochowania popiołu: dostawienie do istniejącego grobu i kolumbarium. Więc nie siej zza granicy wrogiej propagandy wziętej z tego, co Ci SIĘ ZDAJE.

  180. seleuk|os|
    21 sierpnia o godz. 14:45

    Mialem ochote kiedys kupic dom. Zamienic moj w Sztokholmie na wiejski. Sprzedawczyni tego wiejskiego zaakceptowala oczywiscie roznice ceny. Miala ochote mieszkac w Sz. Nauczycielka, wiecej gimnaziow. Spisalismy pierwsza umowe. Kupna sprzedazy. Dalismy czas na druga umowe pol roku, przeniesienie wlasnosci. Mnie bardzo sprzedawczyni podobala. Ja tez podobalem. Ustalilismy, pomieszkamy razem. Co zrobilismy. W czasie wspolnego zamieszkiwania, tu i tam, doszlismy do wniosku, przeniesienia transakcji nie bedzie. To wszystko

    pzdr S

  181. @Slawczan
    21 sierpnia o godz. 15:00

    Masz rację, ale to by trzeba tak sformułować, żeby z prawa do godnej śmierci nie wyszedł zamiar eksterminacji słabych i chorych dla odciążenia kasy i niewydolnego systemu opieki zdrowotnej. Aktualna polityka w tej dziedzinie już teraz uważana jest za rodzaj cichej eutanazji. Z tymi odległymi terminami wizyt u specjalistów, odmawianiem chorym nowoczesnych leków i wieloletnim czekaniem na niektóre zabiegi listy oczekujących skracają się w sposób naturalny 🙁

  182. @pombocek
    21 sierpnia o godz. 15:11

    To jeszcze zadzwoń do krematorium w Słupsku i zapytaj, jak to jest ze zlecaniem kremacji przez osoby prywatne i odbieraniem prochów.

  183. zulu24
    21 sierpnia o godz. 14:30
    do
    seleuk|os|

    Obligacje, akcje firm etc ustawiaja Ciebie na pozycji wlasciciela tej firmy akcyjnej. To znaczy w na liscie prorytetow w momencie plajty firmy. Lista priorytetow jest nastepujaca, w kolejnosci.
    1. Dlugi do Panstwa (podatki, zobowiazania finansowe inne, aktywa)
    2. Dlugi do zatrudnionych w firmie (pensje, fundusze emerytalne, zalegle uropy, czasy wypowiedzenia etc)
    3. Dlugi do dostawcow firmy (towary konsultacje etc)


    10. Aktywa pozostale po splaceniu powyzszych dla akcjonariszy, posiadaczy listow kredytowych etc. To znaczy dla Ciebie, ktory taka transakcje zrobiles. Liczac na dwikrotna zwyzke wartosci obligacji (papier dluzny)

    pzdr Seleukos

  184. Ale skoro przy temacie eutanazji wypływa „problem” jakichś jemeńskich dzieci i przy okazji para zażartych dyskutantów wali po głowie forumowiczów za to, że nie rozpływają się empatycznie nad ich losem, chętnie zastosuję takie samo „rozumowanie”. Zatem zawstydźmy agresywnych adwokatów dręczonych Jemeńczyków: mają zakute łby i twarde serca, bo nie interesuje ich los polskich dzieci! Polskich dzieci systematycznie gwałconych przez sutannowych pedofili

    http://scheuring-wielgus.natemat.pl/246941,grzech-zaniechania-o-pedofilii-w-kosciele

    I tak możemy się licytować do upojenia… zwłaszcza gdy Gekko bluzgnie gumnem i zarzuci dekadenckiej ludzkości niepobożny „relatywizm” i coś tam jeszcze. Dodam, że ten zbrodniczy „relatywizm” to ulubiony temat kuriewnych wtyczek na wielu forach.

  185. Z sąsiedniego blogu, gdzie nigdy nie wiadomo co się przeciśnie.
    __________________________________________________

    zza kałuży 21 sierpnia o godz. 15:29

    @Adam Szostkiewicz 21 sierpnia o godz. 10:17
    list jest ważny a nawet bezprecedensowym komunikatem do wiernych i zasługuje na reakcję bardziej pozytywną niż pańska.
    Albo jest pan bardzo naiwny albo bardzo…

    @Slawczan 21 sierpnia o godz. 12:51
    10/10
    Bardzo podobała mi się inteligentna i dowcipna konwencja @Tanaki.
    Sam zbieram szlam antenowego języka pisowsko-narodowo-katolicko-gazetopolsko-JezusoChrystusoKróloPolski-itd.-itp.

    To są bezczelni hipokryci pierwszej wody rżnący głupa zawsze, gdy im sie na to pozwoli. Im trzeba lustro przystawiać do tych pisowskopieknych buzi i liczyć na to, że jak Bazyliszka zabije ich stężenie własnego jadu.

    Bardzo dziwie się, że tzw. opozycja nie stosuje tej techniki. Politycy opozycji powinni papugować jezyk bonzów pierwszego sortu i nie odzywać się innym niż odbitym w lustrze pisowko-katolickim jezykiem.

    Np. każdy wywiad rozpoczynać i kończyć dewocyjną formułką. Z szerokim uśmiechem na ustach.

    Kpić, kpić, szydzić i kpić i szydzić a najlepszym narzędziem będzie kopiowanie.

    Drobny przykład na braki w taktyce komunikacji.

    Dlaczego media opozycyjne cytując media ojca biznesmana wymieniają ich pełne nazwy? Ojciec biznesman zakazał swoim funkcjonariuszom wymieniania nazw opozycyjnych tytułów, programów i stacji.

    A potem jego kołchoźniki wrzeszczą z satysfakcją jakie to wysokie miejsca zajmuja w ogólnopolskim rankingu najbardziej cytowanych mediów.

    Twój komentarz czeka na moderację.

  186. @pombocek

    Moja koleżanka uniwersytecka przywiozła osobiście do Polski urnę z prochami matki zmarłej u niej w USA. Miała ją w bagażu pokładowym i trzymała w objęciach przez całą podróż. I nikt jej z tego powodu nie robił wstrętów ani nie kontrolował, co z tą urną potem zrobiła.

    Polski portal Mementis podaje:

    „Do transportu urny z prochami nie jest konieczny specjalny środek transportu. Przewozić urnę może rodzina samochodem osobowym. Jedyny obowiązek to przewożenie urny z poszanowaniem prochów zmarłego.

    USTAWA. z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych mówi o obowiązku pochowania prochów na cmentarzu. Za niedopełnienie obowiązku pochowania prochów przewiduje karę aresztu lub grzywny.

    Ustawa dopuszcza zatopienie prochów w morzu.

    Urny można pochować w grobie, w którym znajdują się już inne trumny/urny.”

    Tego „niedopełnienia obowiązku pochowania” nikt nie sprawdza, bo nie jest w stanie, ani go to nie interesuje.

    A w Czechach krematoria mają problem, bo rodziny notorycznie „zapominają” o odebraniu prochów.

  187. @Tobermory 21 sierpnia o godz. 15:18

    Z tym „odmawianiem chorym leków” to ja bym tak za bardzo nie przesadzała. Niedawno ponad 70-letnia znajoma przeszła (nie w Polsce) udaną operację na otwartym sercu. Jeszcze niewiele lat temu nawet by jej nie brano pod uwagę – ze względu na wiek. Medycyna, jak by nie patrzeć, czynni postępy i skutecznie leczy coraz starszych obateli. Co do cichej eutanazji – inny znajomy chorujący na stwardnienie zanikowe boczne (nie ma ratunku, postęp choroby jest doskonale znany i przewidywalny) umarł gdy chciał. Lekarze chyba pomogli. Zresztą w Kanadzie śmierć na życzenie jest (na szczęście) od niedawna całkiem legalna.

  188. @Lewy 21 sierpnia o godz. 12:28
    zaatakowal nożem policjanta. Zostal zastrzelony.
    (…)
    To taka osobliwa forma islamskiej eutanazji!

    Nie tylko islamskiej.
    W USA taki pomysł na koniec życia ma swoja nazwę:
    „suicide by cop”.

    Nawet na Wikipedii jest osobne hasło:

    **https://en.wikipedia.org/wiki/Suicide_by_cop

  189. zza kałuży
    21 sierpnia o godz. 15:33
    „Np. każdy wywiad rozpoczynać i kończyć dewocyjną formułką. Z szerokim uśmiechem na ustach.”
    Proponuje „mudmysiem”. Mnie to bardzo podoba. Bardzo. Co Ty @Zza kaluzy na to?
    pzdr Seleukos

  190. Tobermory

    Jeden – o dupie, drugi – o słupie. To Ty, Tobermorku, potrzebujesz mieć rację, więc sam sobie zadzwoń. Ja korzystałem z usług zakładu pogrzebowego, jestem zadowolony i niczego mi więcej nie potrzeba w razie by mi przyszło jeszcze młodszego o 9 lat brata pochować. Zlecam i nic więcej nie robię. Sprzeciwiam się tylko bezinteresownie wtranżalaniu się państwa w tak intymną sprawę jak chowanie popiołu. Sam praktycznie się z tym pogodziłem, bo wetknięcie urny do grobu jest dla mnie najmniej fatygujące. Prawie wcale nie fatygujące. Mówili mi chłopaki z tego zakładu, że mieli już zlecenie, że sami chowali popiół, bo zlecający członek rodziny był w innym mieście bardzo zajęty.

  191. @pombocek
    21 sierpnia o godz. 15:51

    To ty się, pombocku, zdecyduj, czy jesteś zadowolony z tego zakładu pogrzebowego czy nie. Przed chwilą napomknąłeś, że „pani pogrzebowa” nie zgodziła się na twój spacer z urną po plaży, a teraz się okazuje, że to żaden problem.
    Jak nie problem i się pogodziłeś, to po co znowu sarkasz na „wtranżalanie się państwa”?
    Czyli wolisz jednak nie brać odpowiedzialności w swoje ręce, wystarczy chwilę ponarzekać na państwo i jest OK.
    I w rzeczy samej nie interesują cię twoje prawa w kwestii kremacji i odbioru prochów.

  192. @Tobermory
    21 sierpnia o godz. 15:18
    @Na marginesie
    21 sierpnia o godz. 15:37
    Drogi Tobermory – NA TYM POLEGA KAPITALIZM – zamykamy połączenia kolejowe bo są nieopłacalne, zamykamy biblioteki bo są nieopłacalne, likwidujemy domy kultury bo nie ma zysku, to może i czas staruszków ,,zamknąć”? Logika ekonomizacji wszystkiego jest nieubłagana…Przypominam Ci, że w obecnym kapitalizmie człowiek nie jest człowiekiem ale zasobem ludzkim bądź kosztem…
    Co do tych leków to coś o tym wiem…
    Polska ratyfikowała (a jakże – przeca my już Europa psia mać!) Konwencję Chorych Na Stwardnienie Rozsiane. Głosi ona, że chorzy mają prawo a państwo obowiązek zapewnić im dostęp do najlepszej dostępnej na rynku terapii. Co zrobiło ,,nasze” państwo w ramach ekonomizacji? Najzwyczajniej:
    a) latami opóźniało dopuszczenie najnowszych leków na nasz rynek
    b) zawęziło kryteria przyznawania tych dostępnych. (wiek, stadium choroby)
    O takich bzdurach jak grupy wsparcia czy rehabilitacja nie ma co gadać. Nawet jeżeli są to są one dla osób raczej nie pracujących
    Efekt? Jeżeli chodzi o opiekę byliśmy na końcu – przed Albanią. Teraz jest nieco lepiej…

  193. W Szw dokladnie tak samo nazywa „självmord av polisen”. Samobojstwo przez policje. Niedawno jeden dorosly, z Down, wyszedl na ulice i zaczal strzelac do patrolu. W reku mial atrape dokladna jakiegos pistoletu. Plastikowa. Oddawal strzaly, dzwiek etc. Oczywiscie zostal zastrzelony natychmiastowo, zanim cokolwiek mozna bylo wyjasnic. Prawdopodobnie, moje przypuszcenie z pozniejszych doniesien, mial dosyc. Rodzina, rodzice, na inne rozwiazanie nie pozwalali. Byc ubezwlasnowolnionym „przez kochajacych”, moze byc trudne. Nawet z ograniczona mozliwoscia percepcji. Taka eutanasia.

    Pa na razie Seleukos

  194. @zza kałuży
    21 sierpnia o godz. 15:33
    Tak – Panie Zakałużny – masz Pan rację – wobec impotencji intelektualnej głównych partii opozycyjnych tylko szyderstwo, poczucie humoru może być groźne dla dobrozmieńców! Jarek w swoim naburmuszeniu bardzo źle znosi drwiny a przypominam skutki szyderstw dla reelekcji B. Komorowskiego.
    Należy kalkować wypowiedzi bonzów dobrozmiennych zmieniając tylko obiekt. Gdy mowa o zwolennikach PiSu nalezy mówić o ,,elemencie animalnym – podkreślam obecnym w każdym narodzie”, przypominac i cytować wszelakie brednie Jarosława. I bić TYLKO W NIEGO.

  195. Tobermory
    21 sierpnia o godz. 16:01

    Tobermorku, czemu mówisz: „zdecyduj”, jakbym miał jakiś obowiązek tłumaczenia się? Mogę mówić 50 rzeczy ze sobą sprzecznych. Ale nie mówię. To Ty nie umiesz odczytać tego, co proste oczekujesz zachowań standardowo logicznych. A one mogą być i nielogiczne, i logiczne niestandardowo.

    Mama zmarła 2,5 roku temu i z tego czasu jest wiadomość o niemożności dysponowania popiołem, która mnie zbulwersowała. Ale zbulwersowanie to było jedno, a regulaminowe wetknięcie mamy w urnie do rodzinnego grobu – drugie. Wtykał pracownik, ja stałem, nikogo więcej nie było. Spodobało mi się, bo to prostsze i łatwiejsze niż gdybym musiał gdzieś jeździć, rozsypywać. Zresztą pierwotny patos spłynął po mnie bez śladu. Zmarły jest pamięcią w żywym, niczym więcej – więc co się będę trzepał o jakiś popiół. A z drugiej strony jestem jak najbardziej za tym, żeby się państwo odkrochmaliło w końcu od spraw, w których jego władztwo jest niepotrzebne. Państwo czy lokalna władza mogą najwyżej proponować alternatywę, a nie właścicielski rygor.

  196. @Slawczan 21 sierpnia o godz. 16:02

    W Kanadzie też panuje kapitalizm – szpitalowi opłaca się wykonywać skomplikowane zabiegi, bo otrzymuje za to pieniądze od rządu. Rząd ściąga pieniądze z podatków i kieruje je na cele służby zdrowia. Poza tym w zależności od dochodu, obatel płaci haracz na cele społecznej służby zdrowia, a często jeszcze dodatkowo ubezpiecza się prywatnie – żeby mieć lepsze szanse refundacji.

    Zdolny chirurg przyjedzie do szpitala w niedzielę, w śnieżycy, żeby zoperować pacjenta, bo mu się to (chirurgowi) opłaca. Opłaca mu się również robić karierę i publikować, i rozwijać nowe metody w swojej dziedzinie. No bo chyba nie robi tego dla idei? Przecież mamy kapitalizm.

    Oczywiście system trzeszczy, zasada krótkiej kołdry działa jak wszędzie, szpitale zabiegają o dodatkowe datki, korzystają z pomocy wolontariuszy – uśmiechnięci seniorzy w szpitalnej recepcji to prawie norma – ale jakoś na razie to wszystko działa. Aha, za wezwanie karetki bez uzasadnionego powodu płaci się pełną cenę interwencji sanitariuszy, dość wysoką. Kapitalizm…

  197. Dziękuję wszystkim popierającym moją opinię.

  198. Ojca skremowaliśmy bez problemu w Rudzie Śląskiej i przywieźliśmy urnę samochodem do nas. Ale: żeby wszystko był zgodne z prawem trzeba mieć papier , że urna gdzieś jednak będzie złożona. Zakaz rozsypywania prochów gdzie bądź. Ojciec mimo że przed laty wystąpił z kościoła będzie jednak „dołożony” do matki na katolickim cmentarzu a pogrzeb będIe świecki. Chociaż faroż się stawiał

  199. Z uroczystego zegnania zmarlych w ktorych uczestniczylem trzy osoby zostaly „pogrzebane” bez kremacji. Wiekszosc skremowani, ich prochy, zostali umieszczeni w specialnym fragmencie cmentarza. Rodzaj ogrodu, naturalnego Minneslund. Widokowego parku. Wiekszosc. Czesc, dosc duza zmarlych, ma jakas ostatnia wola. Pomieszczenie, w ktorym uroczystosc, moze byc religijne lub nie. To samo pomieszczenie. Tez od zmarlego zalezy. Proch. Naprzyklad rozsypac, sprida, proch w ulubionym lesie, czy w gorach co wedrowali, czy nad woda co zeglowali. Niektorzy z samolotu, czy balona. Bez pewnosci, nie bede szukal, ca 20%, ma taka droge, zegnac najblizszych. Czy nie dlatego sa najblizsi ze znali zmarlego?

    Daje link, po polsku, do najbardziej znany cmentarz szw. Wyznaniowy/bezwyznaniowy. Wszystkie rodzaje ceremonii. Duzy Minneslund.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Skogskyrkogården

    pzdr seleukos

  200. Na marginesie
    21 sierpnia o godz. 18:08
    Zdolny chirurg przyjedzie do szpitala w niedzielę, w śnieżycy, żeby zoperować pacjenta, bo mu się to (chirurgowi) opłaca. Opłaca mu się również robić karierę i publikować, i rozwijać nowe metody w swojej dziedzinie. No bo chyba nie robi tego dla idei? Przecież mamy kapitalizm.

    Kapitalizm aż tak zmienia ludzi? Czy żartujesz? Z moich obserwacji wynika że większość ludzi, mawszy zapewniony byt, chce jednak zrobić w życiu coś pożytecznego. Czasem wezmą za mniej pracę, która daje poczucie satysfakcji. A czym bezpieczniej się człowiek czuje, tym bardziej rośnie cena głupiej, niepotrzebnej roboty. A w końcu rośnie tak, że się z rynku odchodzi.
    Pewnie, niektórzy nigdy nie będą mieli wystarczająco dużo.
    Oczywiście lekarz to bardzo specyficzna funkcja. Prawnik może coś zrobić pro-bono, lekarz nie bardzo. Bo testy laboratoryjne, bo drogi sprzęt diagnostyczny, itp. No i chyba trudno być przyzwoitym w dysfunkcyjnym systemie. Można się starać, ale wiarygodność i tak jest nadszarpnięta.

  201. Niektorzy lekarze, rok dwa trzy pracuja tu
    https://www.msf.org/
    Niektorzy, bez wyjezdzania z kraju, daja pomoc miejscowym „bezpapierowym”, „bezpanstwowym”
    pzdr S

  202. Frustrujące jest nie mieć za bardzo możliwosci włączenia się do dyskusji pod własnym wstępniakiem bo ciągle coś przeszkadza ale spróbuję odnieść się do kilku rzeczy (jeśli biskup redaktor Tanaka nie zdejmie jutro, to dokoncze jutro).

    A zatem nadrabiam po kawałku

    @Ewa-Joanna
    20 sierpnia o godz. 10:07

    @Herstoryk
    20 sierpnia o godz. 10:10

    A także inni

    Wiele osób za problemy z przyzwoleniem na eutanazje wini główie rozmaite grupy wyznaniowe – owszem, są one najbardziej głośne jeśli chodzi o oprotestowanie z góry całej koncepcji ale nie są jedyną kłoda na drodze do legalizacji.

    Przykład UK, w którym teoretycznie żaden z kościołów nie miesza się aktywnie do polityki: ponad 75% społeczeństwa jest za legalizacją asystowanego samobójstwa, a mimo to prawo nie zostało zmienione od 1961 roku, pomimo licznych kampanii osób prywatnych i organizacji takich jak Dignity in Death. Za dokonanie eutanazji na kimś grozi dożywocie, za pomoc w samobójstwie – do 14 lat więzienia. Jedną z grup blokujących reformy jest zaś…British Medical Association, organizacja zawodowa lekarzy (i to pomimo tego, iż z jej poglądami zgadza się jedynie ok 7% jej członków). Oraz część konserwatywnych posłów. 75% poparcia jest wśród różnych grup społecznych i wyznaniowych – w tym osob uważających się za chrześcijan (wsród których również prawie 80% jest za). 

    Rozumiem lęki przed nadużyciami ale nawet w przypadku Holandii, gdzie jest to legalne uzyskanie zgody na eutanazje wcale nie jest aż tak łatwe a w przypadku chorób psychicznych o wiele bardziej skomplikowane. Skąd więc ten upór rządów  w przymuszaniu obywateli do życia, którego wcale sobie nie życzą? Skazujac ich i ich rodziny często na koszmar. Wielu Brytyjczykow w takiej sytuacji decyduje się na kosztowną podróż do Szwajcarii. Odmawia im się zatem prawa do odejścia na własnych warunkach w domu, wśród bliskich, zamiast w anonimowej klinice za granicą lub stosując jakieś drastyczne i jeszcze bardziej traumatyczne dla rodziny rozwiązania. Cześć odchodzi w hospicjach, nie chcąc narażać pomagajacej rodziny na problemy z prawem (należy tu dodać, że choć od czasu do czasu prokuratura  stawia zarzuty członkom rodziny, którzy zabrali bliskiego na szwajcarska wycieczke w jedną stronę to jak dotąd, nikt jeszcze nie został skazany)

    A jednocześnie w tym samym UK  mamy głośne sprawy Alfiego Evansa czy Charliego Garda, któych rodzice zostali przymuszeni sądownie do zaakceptowania „pasywnej eutanazji” na swoich dzieciach (odłączenia od aparatury podtrzymującej życie) i to włącznie z zakazem przeniesienia ich do prywatnej kliniki czy wywiezienia za granicę.  Brak w tym trochę logiki czy konsekwencji bo w przypadku obu chłopców lekarze motywowali swoją decyzję…dobrem pacjenta. Tym samym dobrem, którego odmawia się w UK dorosłym, w pełni świadomym swojej decyzji.

  203. @izabella 21 sierpnia o godz. 19:46

    Ja to napisałam trochę ironicznie. Oczywiście, że wiele osób robi wiele rzeczy dla idei. Ale dla samej idei w tej zimowej zamieci w niedzielę by chyba lekarz nie przyjechał do szpitala? I nie tylko chirurg, również anestezjolog i cały zespół. Oni po prostu byli „on call”. Zadziałał system. Jak sama zresztą sygnalizujesz.

    Ale ten system – jak by nie patrzeć – jest z gruntu kapitalistyczny. Zresztą cały sztab dobrze opłacanych osób z wykształceniem statystyczno-matematyczno-komputerowym pracuje tylko nad tym, żeby zapewnić efektywność tego systemu. Analizują dane, które wpływają ze szpitali i przychodni. Dlaczego Kanada zapewnia co roku wszystkim bezpłatne szczepienia przeciw grypie? Bo stwierdzono, że szczepienia przekładają się na mniej zwolnień i powikłań. Te bezpłatne szczepienia się opłacają, w żywej gotówce.

  204. Na marginesie
    21 sierpnia o godz. 20:29
    do
    @izabella 21 sierpnia o godz. 19:46

    Dokladnie. To jest przyklad kapitalistycznego myslenia. Byc moze, rozpowszechnianie fakenews o kapitalizmie powinno byc nagradzane eutanasia. W przypadkach recydywy. Byc moze, przy pierwszym wypadku, nalezaloby skierowac zrodlo wiedzy, do szkoly podstawowej na lekcje rachunkow i nieublaganej logiki ekonomizacji. Kurs taki powinien byc polaczony z kursem slownikowym (jezykowym).

    O eutanasi nie mam doswiadczenia poza kotami, trzema. Nigdy nie slyszalem zeby kto slowo uzyl w zyciowej sytuacji, ostatecznej. W kontakcie sluzba zdrowia, opieka nad staruszkami/niepelnosprawnymi, refundacji lekow etc. Byc moze jedynie Grecy, ale nie wiem. Zapytam, jade niedlugo. Kursy kapitalistyczno/jezykowe prowadze, modyfikujac. Zeby kursantom nie mylil kapitalizm z kleptokracja pomalowana religijnymi akwarelkami. Dla wykluczania fakenews z obiegu. Posredni cel. To wtedy zyski/straty na kapitalistyczny sposob liczenia moga liczyc. Porzucic, wiekszosc osiaga cel, umiejetnosc liczenia zyskow/strat kleptokratycznie.

    pzdr Seleukos

  205. @ Kostka

    Kilka uwag do Twoich uwag, z całym szacunkiem.
    1. Może jesteś behawiorystką, ale chyba nie do tego stopnia, że jesteś w stanie na trzeźwo napisać, a może i wierzyć w „pełni świadome decyzje” podejmowane w stanach terminalnych przez istoty ludzkie (coś więcej niż ssaki).
    2. Podobnie, byłbym ostrożny w szerzeniu WIARY nad sprawczością transmisji procedur działających np. w otoczeniu społeczno-kulturowym Holandii czy Danii na inne kraje, a nawet gumna. W Niemczech, jak nakazano mycie kubka po jogurcie przed wyrzuceniem do kubła segregacyjnego, to mują wszyscy. W Polsce np, jak wprowadzono segregację odpadów, to firmy ją czyniące wywożą te segregaty do …lasu (za ciężkie pieniądze).
    3. Szafowanie życiem, zwłaszcza cudzym, tym różni się od czegokolwiek człowieczego, że jest jedyną decyzją o skutkach NIEODWRACALNYCH. Oddawanie tej decyzji na żer dobrych duszek, czułych rodzin czy etycznych lekarzy nie mówiąc o praworządnych urzędnikach, przeczy zasadom rozsądku, logiki i podstawom cywilizacji (zaczynając od prawa rzymskiego).
    4. I oczywiście nawet sugestie o nieistnieniu pozareligijnych źródel człowieczeństwa opartego na aksjologii, na blogu korespondentów ateizmu, wymagają choć tyle szacunku do adresata, by ugryźć się w klawiaturę przed tego typu amentalnym ruchem epistolo-nielogicznym (tak, wiem, że to nie Ty).
    PS
    Załączam pozdrowienia najlepsze z możliwych, byś nigdy, jak my na blogu mamy okoliczność, nie spotkała na swej drodze w jakiejkolwiek godzinie, jakiejś ochotniczej reprezentantki usług świadczenia praw eutanazyjnych dla ludzkości (dowolnej zresztą płci czy żęderu’).
    Bo ochotniczek, źle wieszczących cudzemyu życiu na blogu nie brakuje; dobrze że mam twardą szybę na ekranie, by to nie wylazło na pokoje, co z tych indywiduów wyłazi. Cóż, lekcja poznawcza behawiorów odhamowanych, jedna z wielu tu i wokół.
    Czasem nie warto czynić pretekstu by dowiedzieć się z kim ma się do czynienia. I w ogóle: wiedzieć, skoro ma się prawo do wszystkiego.
    _

  206. Rozmawiałem kiedyś, długo, z taką osobą, która zapewniła człowiekowi sobie niezwykle bliskiemu godne odejście z życia.

    To już było, opublikowano jako „Rozmowy z katem”.
    Taki, prosze proboszcza, tradycyjny termin terminalny, gdy jeszcze nie było cwanego myku „bliskości w sprawieniu komuś godnego odejścia z życia”.
    Prosze sobie wyobrazić, w oderwaniu od zasłaniającej świat sutanny, że ani amoralna „etyka intencji”, ani kato-retoryka ani ANTY-kato-retoryka nie zmazuje faktu zbrodni.
    Nie przed wiernymi …swemu człowieczeństwu ludźmi, dopóki choć jeden się ostał na padole.

    Jak napisał w tweecie Leszek Miller do Morawieckiego, „zaczekaj choć (z kłamstwami wobec naocznego świadka) jak umrę”
    Co niniejszym dedykuję w życiu blogowym, na dobry początek pozablogowego.

  207. Przeczytalem wlasnie. Rapport WHO. W tym roku 41000ludzi zachorowalo na odre w Europie. W zeszlym 24tys. Dwa lata przed 5200. Polowa na Ukrainie, dalej Francja, Wlochy, Grecja. WlkBryt 600 osob. Ponad 30 dotychczas zmarlo. W 43 krajach Europy virus zlikwidowano.

    Pytanie jest. Co za glupstwa rekomenduje ta WHO? M in szczepic jak zagranice wybierasz pojechac, do Grecji, rekomenduje. Zeby empatycznie o otoczeniu pomyslec, jak wrocisz. Oplaca byc ekonomicznym wyraznie, dla wyrazu empatii otoczeniu.

    na dobranoc seleukos

  208. Niestety, muszę napisać, że i w krajach cywilizowanych wszędzie gdzie pracują ludzie religijni obu płci, lekarze, pielęgniarki, obsługa medyczna i administracyjna szpitali to ludzie równie okrutni jak wiedźma z Kalkuty.
    Znam to z autopsji.

    Byłam świadkiem gdy umierający staruszek prosił o wodę do picia i tak prosił przez ostatnie trzy noce jego życia. Podczas dnia kiedy odwiedzała go rodzina wcześniej podawano mu silne środki usypiające i wtedy dziadziuś grzecznie spał.
    Powiedziałam rodzinie tego staruszka o praktykach personelu, ale to byli farmerzy, którzy nie bardzo chcieli w to uwierzyć.
    Zadne z nich nie przyjechało w nocy do szpitala, żeby to sprawdzić.
    Ja niestety nie mogłam w tej sprawie nic zrobić ponieważ spełnianie obowiązków personelu dyżurnego oddziału jest zabronione.
    Te leniwe okrutnice nie chciały sobie robić kłopotów z częstym oddawaniem moczu dziadka po płynach.

    Przykładów można mnożyć, ale podam jeszcze jeden związany bezpośrednio ze mną:
    Przed przyjęciem do szpitala przy wypełnianiu formularzy przez urzędniczkę szpitalnej recepcji zostałam zapytana jakiego jestem wyznania… Na moje pytanie po co im to wiedzieć recepcjonistka odpowiedziała wkurzona: – no jak to? Przecież gdyby coś się z tobą stało to obsługa musi wiedzieć jakiego księdza ma wezwać.
    Odpowiedziałam, że jestem ateistką i żadnego księdza sobie nie życzę, co zamurowało religijną recepcjonistkę.
    Za karę za mój ateizm długo musiałam czekać aż ktoś po mnie przyjdzie żeby zabrać mnie na oddział.
    W tym czasie religijny trzepak wszystkie swoje koleżanki a nawet pacjentki informował, że siedzi tu ateistka i obgadywanie trwało w najlepsze.
    Dzielnie to zniosłam.
    Po tym incydencie spytałam swojego prawnika o jego opinię czy szpital miał prawo mnie o to spytać.
    Prawnik odpowiedział, że niektóre szpitale w krajach multi-religijnych mają takie prawo.

    Podsumowując: wszędzie jest pełno religijnych tępaków i rządzących przygłupów.

  209. Gekko
    21 sierpnia o godz. 21:22

    Zastanawiam się jak długo jeszcze będziesz tak nie wprost przy…gadywał, albo dobra, przysrywał, wszystkim uczestnikom per wy Mengele, naziści, gumno, miernota moralna, tacy owacy. Może powiedz po prostu i z otwartą przyłbicą że niegodniśmy ci butów czyścić bo czytanie tych marnych insynuacyjek zaczyna mnie do szału doprowadzać. Gratuluję, udało ci się mnie zeźlić.
    Bez odbioru.

  210. mówimy tu o kremacji, o procedurze związanej z prochami- zakopywać czy rozsypywać (były na cmentarzach Pola Pamięci-można było rozsypać tam prochy bliskich i niebliskich, mocując tabliczkę z imieniem nazwiskiem i stosownymi datami na poręczy lub barierce odgradzającej od reszty cmentarza). W pewnym momencie nagle okazało się, że takie rozsypywanie jest niezdrowe dla otoczenia, bo bakterie, wirusy i nowotwory nie zgnią w temperaturze ponad 1200 stopni, tylko żyją nadal swoim życiem.
    Nowa procedura nie została opracowana w Polsce do dziś, choć istnieje w całej cywilizowanej Europie.
    Do tego swoje trzy grosze dodał kk uważając, że nie może być kremacji, bo podczas niej coś nieodwracalnego dzieje się z duszą i ona nie może trafić do nieba/piekła/czyśćca, błąka się i straszy maluczkich. Kościół opracował całą procedure związaną z pochówkiem i ceremoniałem katolickim.
    Msza pogrzebowa nie przy urnie, lecz przy trumnie, potem może nastąpić kremacja i pochówek. Gdy odezwały się głosy, że bywają wypadki, gdy człowieka się zeskrobuje z miejsca katastrofy tylko po to, żeby jakiś jego ślad DNA spoczął w urnie, ze to nadmiar troski kościoła o …swoje finanse, że rodzina na pogrzeb sprowadzona z dalekich stron będzie musiała wykupić abonament w hotelu (W Polsce było wówczas jedno krematorium w Poznaniu i tu np. skremowano Czesława N)kościół nieco odpuścił, zaznaczając wszakże, ze kk jest za pochówkiem w trumnie.
    Żadne prace w sprawie rozsypywania prochów w żadnym ministerstwie się nie toczą i nieprędko zostaną przywrócone Pola Pamięci na cmentarzach. Są w końcu ważniejsze sprawy…
    Dopóki ten temat nie dotknie żadnego posła, ministra czy kogokolwiek ważnego- nie będzie żadnej zmiany. W sprawach aborcji i pigułek „dzień po” tacy ważniacy zawsze mówią-panie doktorze, to taka wyjątkowa sprawa.
    Ci ważni zawsze sobie poradzą.
    Mam nadzieję, że do czasu mojego odejścia z tego świata coś drgnie w temacie; jeśli nie, będę straszyła po śmierci ministrów-wszystkich po kolei. Oczywiście, jestem za kremacją i zasileniem jakiegoś drzewka swoim prochem.

    PS. Kosteczko- temat trudny, nie będę oryginalna- też pochwalę Twój debiut. Tak trzymaj!

  211. @konstancja 22 sierpnia o godz. 0:26
    bakterie, wirusy i nowotwory nie zgnią w temperaturze ponad 1200 stopni, tylko żyją nadal swoim życiem.
    Hm, no ja tam specjalista od kremacji nie jestem, ale to mi wyglada na bajkę. A nie jest tak przypadkiem, że aby te wszystkie żyjątka mogły prztrwać potrzebna jest woda? Woda podczas kremacji dokładnie raczej jest „zniknięta”. Wprawdzie gdzieś czytałem o bakteriach żyjących w szalenie wysokich temperaturach przy czymś w rodzaju gejzeru na dnie morza. Ale tam sprawa polegała na tym, że woda pod wielkim ciśnieniem (setek atmosfer na dnie oceanu) paruje dopiero w temparaturze kilkuset stopni Celsjusza i dlatego ciagle pozostaje tam w stanie ciekłym.
    Wnętrze pieca krematoryjnego to nie dno oceanu no i nawet na dnie tego ocenau nie słyszałem o bakteriach przeżywających w temp 1200 stopni C.

  212. Co i komu, Herbrzdącu, pomogło? Bo rozstałem się z Tobą tak dawno, że nic nie pamiętam. ….. Wpisów zawodników, których nie toleruję, nie czytam, czasem tylko, jak teraz, zerknę. Ale będę jak stary lew walczył o Twoje święte prawo do pychy.

    Ależ niechże sobie @wbocek zerka, nie toleruje i walczy jak sparszywiały lew!!! Tylko konkretami i argumentami, bez spoufalania się i bez infantylnego przekręcani nick’ów. Bo, że tak przekręca i że (jw.) nie pamięta, sugeruje wtórne dzieciństwo, czyli Alzheimera. W takim wypadku @wbockowi należy serdecznie współczuć!

  213. Ciekawe co się dzieje z @Orteqiem.
    Już pod dwoma wstępniakami nie widzę.
    Mam nadzieję że jest OK.
    Czy ktoś coś wie?
    Zdecydowanie go brakuje.

  214. Ciekawe co się dzieje z @Orte qiem.
    Już pod dwoma wstępniakami nie widzę\
    Mam nadzieję że jest OK.
    Czy ktoś coś wie?
    Zdecydowanie go brakuje.

  215. @zza kałuży
    22 sierpnia o godz. 2:20
    Konstancja podala pretekst pod ktorym zabroniono rozsypywania, co wcale nie oznacza ze ona tak samo mysli.

  216. @Stachu39
    21 sierpnia o godz. 11:55

    Samobójstwa młodzieży – często pod wpływem impulsu, mody, naśladownictwa, czy jako forma ukarania bliskich. I tutaj zgadzam się z Zytą, że pozostali też się liczą. Nie wiem, czemu Zgredbocek się do niej tak przyczepił.

    Bo ma on silną skłonność do używania infantylnego przekręcania nick’ów innych komentatorów na „berbeci”, „brzdąców”, „dzieciaków”,”ciotek-plotek”, itp. Lubi też upiększać zamieszczane tu perełki przekręconymi wyrazami, dziwnie przypominającymi gaworzenie niemowlaka. W połączeniu z upierdliwością i czepliwością są to niepokojące objawy. Moja luba, która po zakończeniu kariery uniwersyteckiej opiekowała się przez kilka lat staruszkami, opowiadała mi, że cierpiący na sklerozę są często upierdliwi i agresywni bez powodu.

    Co więcej, ten lwi, choć pretendujący do skromności, pogromca PYCHY innych jest tu chyba jedyny w przechwalaniu się swymi wyczynami na wodzie i rowerze, co mi się tak jakoś z pustą beczką kojarzy.

    Wiem, wiem, że powyższe jest nie na temat, ale po pierwsze nie lubię gdy ktoś się innych czepia zamiast kulturalnie dyskutować, po drugie, nie zwykłem puszczać ataków ad personam, nawet przygłupiastych, mimo uszu.

  217. @ Kostka
    21 sierpnia o godz. 20:16

    Wiele osób za problemy z przyzwoleniem na eutanazje wini główie rozmaite grupy wyznaniowe……. Skąd więc ten upór rządów w przymuszaniu obywateli do życia, którego wcale sobie nie życzą? Skazujac ich i ich rodziny często na koszmar.

    Po przemyśleniu tej i innych kwestii, w których „demokracje” rządzą się prawami niezgodnymi, lub nawet sprzecznymi z przekonaniami i poglądami większości „suwerena” dochodzę do wniosku, że przyczyną jest siła tych przekonań. Czy dotyczy to eutanazji, czy wojen na Bliskim Wschodzie.
    Owa większość nie uważa kwestii za na tyle ważną, by zmieniła ich wybór przy urnie. W przypadku prawa do godnej śmierci takie letnie (temperaturowo) nastawienie może wypływać ze strusizmu (nikt nie lubi przypominania o swej śmiertelności) i ignorancji czym jest i jakie paskudne może być umieranie. Wobec tego „wybrańcom” bardziej opłaca się robić dobrze niewielkim liczebnie, ale zdeterminowanym i chałaśliwym grupom nacisku, motywowanym religią właśnie czy jakimś „izmem”. Narażając na koszmar wielu umierających i ich rodziny. Czyli jednak należy moim zdaniem winić grupy wyznaniowe, bo to one wierzą w posiadanie wyłącznej recepty na życie doczesne i wieczne. Nawet jeśli ich kościoły nie angażują się bezpośrednio w politykę, jak w Wlk. Brytanii choć (niestey) nie w Polsce. Każda wiara ma jakąś grupę fundamentalistów/integrystów, którzy nawet z marginesu sieją niewspółmierny zamęt i hałas.

  218. @Ewamarysia, @Tobermory
    Patientenverfügung / Living will / Testament życia jest obowiazujacy chyba takze w Polsce
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Testament_%C5%BCycia

  219. @Kostka

    Piszesz że „Jedną z grup blokujących reformy jest …British Medical Association, organizacja zawodowa lekarzy”

    Nie dziwi mnie to.
    Ci ludzie najczęściej spotykają się z problemami życia i smierci.
    Już na studiach uczy się ich etyki w tym zakresie. Nawet jest (był napewno) taki przedmiot.
    To nie jest prosta dywagacja dla nich.
    Rozumiem też, że obecnie są w mniejszości i dlaczego to się dzieje.
    Jednak niewątpliwie ta decydująca mniejszość ma na tyle duży autorytet, że jest w stanie póki co przeforsować swoje zdanie.

    Jeżeli spojrzymy na człowieka czysto biologicznie i materialistycznie …. (nie chodzi mi o wiarę)
    to w sprzyjających okolicznościach mogą zacząć kwitnąć teorie sir Francis Galtona,
    Ernsta Haeckela, czy innych podobnie myślących.
    A wtedy
    Ubezpieczalnie napewno będą zadowolone.
    Rodziny czekające na majątek,
    osoby chętne na jakieś stanowiska,
    błędy lekarskie będzie łatwiej ukryć
    itd
    Jednym słowem oszczędność, brak kłopotów i swoista selekcja na nadających się jeszcze i zużytych, czyli zbętny balast.

    Ja wydaje mi się rozumiem rozpacz wynikającą z niemocy pomożenia/ulżenia osobie cierpiącej, ale jeżeli mądra opieka paliatywna się tym zajmie, to nie musimy przeżywać koszmarów.
    Może właśnie na to powinniśmy zwrcać większą uwagę.

  220. Jeszcze jedno.
    Bardzo wiele osób twierdzi, że dla nich śmierć to pestka.
    Wcale jej się nie boją. A czasem wręcz mają dość swojej męki i chcą umrzeć.

    Rzecz dziwna, ale kiedy naprawdę śmierć im w oczy zagląda… to błagają o pomoc.
    Oczywiście że są wyjątki. Ale nie jest ich tak wiele.
    Ciekawostką też jest, że ludzie głęboko wierzący umierają znacznie bardziej pogodzeni z tym.
    Akurat mówię o tym bazując na własnym doświadczeniu.

  221. Jeszcze na jedno chcę zwrócić uwagę.
    Wiek emerytalny ustalony w Polsce
    i co się dzieje z sądami.
    Jak coś, co teoretycznie powinno pomagać ludziom….
    działa przeciwko nim

  222. @ Nefer
    „Jak długo będziesz…”

    Miło Cię, Nefer, posopłu poznać taką, jaka jesteś naprawdę (dla mnie nie nowina).
    Twoje czytanie bez odbioru, rzeczywiście rodzi wizje, w których robię rzekomo to, co Ty o mnie piszesz. (bo przecież nic o tekstach, wszystko o personach, jak to w maglu).

    Macie rację, o „wy”, którzy dotknięci wizerunkiem własnym, rzucacie się w paroksyzmach ateizmu na modlitwy o cudzą śmierć.
    Tak, trzeba „wam” tę kwestię: „jak długo” wziąć w swoje ręce, nic piękniejszego niż za pomocą „eutanazji”.

    Czytanie zaś wprost wywieszonego sobie motta Hitchensa, pod którym się „produkujecie”, polecam wraz z myciem zębów, przed kąsaniem.
    Tak długo, jak jego słowa nie wywołują w Tobie, i w podpinanych tu masowo podeń agresywnych bzdetach, odbioru.
    Pisanie takich, jak „wasze” listów do ateisty, bez ich odbioru być nie może.

  223. Gekko
    sraus mazgaus, confidentus, duuuptuus

  224. @Gekko

    Musisz zrozumieć, że będąc nietuzinkową osobowością,
    budzisz demony w ludziskach
    Z różnych przyczyn,
    których nie chcę wymieniać,
    co by i mnie nie napadły (te demony)

    Przesądna jestem troszkę, a właściwie to czasami.

  225. @Ewa-Joanna 22 sierpnia o godz. 5:43
    Konstancja podala pretekst pod ktorym zabroniono rozsypywania, co wcale nie oznacza ze ona tak samo mysli.
    Aha. Zatem nie wyczułem. Co zaś do samej kremacji, to mnie jej produkty zawsze wydawały się relatywnie bardzo czyste i bezpieczne.

    Może poza takimi wyjątkami – o których szczegółach technicznych nie będąc lekarzem nie mam pojęcia – jak potencjalnie możliwa obecność pierwiastków promieniotwórczych. Czy lekarze nie wprowadzają/używają jakichs promienitwórczych substancji do tych swoich hokus-pokus z obrazowaniem ludzkiego wnętrza? Nie mam pojęcia jaki jest czas połowicznego rozpadu tych preparatów, być może mały i liczony na przykład w godzinach (rząd wielkości – tu ukłon w stronę @Izabelli 😉 ). Wtedy i tak i tak nawet jak zostanie w popiele, to po kilkudziesięciu godzinach raczej szkodliwe już nie jest.
    Możliwe są tez wypadki przy pracy polegające na pozostawieniu w ciele (rodzina nie wiedziała?) jakiegoś cudeńka współczesnej techniki w rodzaju rozrusznika serca czy czegoś podobnego. Pewnie istnieje teoretyczna możliwość, że materiały z których zostały one wykonane po wygrzaniu w wysokich temperaturach przepoczwarzą się w coś niemiłego. No ale ile takich implantowanych urządzonek sie prześlizguje przez procedury zakładu pogrzebowego?

    No i na koniec jeśli miałbym się martwić czymkolwiek w przypadku kreamcji to raczej nie stanem „czystości” (=bezpieczeństwem) prochów tylko raczej stopniem oczyszczenia spalin wydobywających się z komory. Bo to w tych gazach (ich składzie w razie gdyby nie było żadnych filtrów) może leżeć największa wada kremacji.

  226. Musisz zrozumieć, że będąc nietuzinkową osobowością,
    budzisz demony w ludziskach
    Z różnych przyczyn,

    Korzystając z zamieszania Patkiewicz szarpnął kolegę za rękaw i szepnął ponuro:
    — Cóż ty, świnio, Maleski, kpisz sobie ze mnie w publicznym miejscu?
    — Bo jesteś przystojny, Patkiewicz. Kobiety wściekają się za tobą.
    — To przecież nie dlatego… — mruknął Patkiewicz znacznie spokojniejszym tonem.

  227. @404
    Mnie też brakuje Orteqa, został wypędzony decyzją Gospodarza i Rady Najwyższej, bo uznano, że w polemice przekroczył pewne granice. (inni ich nie przekraczają??)

  228. Paradne

    Pan myli się co do siebie… W panu jest tyle demona, ile trucizny w zapałce… I wcale pan nie posiada szampańskich własności… Pan ma raczej własności starego sera, co to podnieca chore żołądki, ale prosty smak może pobudzić do wymiotów…

  229. Ha ha zza kałuży, to samo źródło

  230. Testament zzżycia w Polsce nie obowiązuje. Lekarz , który zajmował się ojcem powiedział, że kilka lat temu uczestniczył w pracach komisji sejmowej, która miała opracować odpowiednią ustawę ale, jak się wyraził ” episkopat to ukręcił”. I jeszcze jedno: pewnego dnia przyszliśmy do szpitala i na nocnym stoliku znaleźliśmy obrazek z podpisem księdza o ostatnim namaszczeniu (ojciec był nieprzytomny, więc nie mógł ani o to prosić ani się zgodzić lub niezgodzić) . Na moje pytanie, jak to możliwe, pielęgniarka stwierdziła, że takie są praktyki: ksiądz przychodzi i robi swoje. Dodała, że czasami rodziny skarżą do sądu te praktyki. Odpuściłam, powolna śmierć ojca i tak była dostatecznie tragiczna a on i tak o niczym nie wiedział

  231. @Herstoryk
    Nie reaguj, traktuj zaczepki jako miejscowy folklor, takiego miejscowego mądralę. Nie stosuj tej samej broni – hipotezy o Alzheimerze itp., bo może zostaniesz szczurzym pomiotem jak ja, albo ktoś dostanie apopleksji.

  232. @Nefer 22 sierpnia o godz. 9:07
    Ha ha zza kałuży, to samo źródło
    Wybrałem to o „wściekaniu się kobiet za kimś” zamiast o starym serze, bo to drugie choć bardziej dosłowne to mniej wesołe. 😉

  233. @Kostka
    Jestem lekarzem i uważam, że ułatwienie odchodzenia w stanach terminalnych jest czymś, co powinno być dozwolone. Ale zaraz zaczną się problemy: co to jest stan terminalny, oskarżenia z dwóch stron itd, itd. Lekarze nie chcą się do tego mieszać, bo maja leczyć, chronić życie ludzkie a nie skracać.

  234. zza kałuży
    22 sierpnia o godz. 9:23

    Pewnie że masz rację 🙂 lubię tych studenciaków, i całą resztę też.

  235. @Stachu39
    22 sierpnia o godz. 9:24

    Czy polscy lekarze znają pojęcie podwójnego skutku (double effect)? W sytuacji, kiedy ból uśmierzyć może tylko (w rezultacie) letalna dawka analgetyku?
    Uśmierzenie nękającego pacjenta bólu jest czynem z natury swej dobrym, stanowi wyraz troski o pacjenta. Odmowa znieczulenia oznacza wielkie cierpienie umierającej osoby.
    Silne i skuteczne środki przeciwbólowe mają jednak uboczne działanie przyspieszające zgon. Ten skutek jest znany i tolerowany, nie jest jednak celem. Celem jest ulga w cierpieniu.
    Przykład:
    Pacjent w ostatnim stadium choroby nowotworowej. Choroba zajęła jego kości, wątrobę, mózg. Stan jest nieuleczalny, w perspektywie – kilka tygodni życia. Pacjent cierpi, a jego cierpienie obejmuje szereg symptomów fizycznych oraz strach i lęk. Żegna się z rodziną, lekarzom mówi, że jest gotów umrzeć. Lekarz widzi jego cierpienie, konsultuje się z pacjentem i rodziną i za ich zgodą zaczyna podawać rosnące dawki barbituranu, opiatów albo cocktailu środków o podobnym działaniu. Ból ustaje, pacjent „odpływa”, w końcu spokojnie umiera w otoczeniu bliskich.
    Tak się umiera w krajach, gdzie pacjenci, rodzina i lekarze nie oszukują się nawzajem ani samych siebie.

  236. Herstoryk
    22 sierpnia o godz. 2:40

    Dobrze, Herstoryku, niech będzie poprawnie. Napisałem do Ciebie tylko z tego powodu, że sobie przypisałeś jakiś nokautujący mnie cios, po którym się przymknąłem. Przypisuj sobie przypisy do woli, one są Twoją własnością, ja natomiast nie jestem bokserem i po różnej długości wymianie uprzejmości urywam kontakty, które mi nie pasują, nie reaguję na te nicki. Na przykład z Ortegiem, o którym 404 mówi, że „zdecydowanie go brakuje”, nie dodając uczciwie, że JEJ brakuje, nie zauważaliśmy się bardzo konsekwentnie dwa lata, potem był krótki okres reweransów i kolejne zamknięcie się. Nic w tym niezwykłego, że jedni od pierwszego wejrzenia się zakochują, inni – się nie cierpią, są niekompatybilni. Ty masz wiedzę i miewasz trzeźwe myśli – moje uznanie. Ale dla temperatury stosunków między osobowościami to tyle, co nic – profesor może kochać kucharkę z podstawówką, a ona – jego. Miewasz zachowania dziecięce i te mnie ekspresowo zniechęciły.

    Nie wiesz, że Twoje pochwalenie się nokautującym mnie ciosem to właśnie siedzące w Tobie zadziorne dziecko, a nie dorosły myśliciel.

    Przypisywanie mi CHWALENIA SIĘ rowerowością i okrętowością – to też zachowanie stereotypowe i dziecięce. I więcej mówi o Tobie niż o mnie. Ja się zwyczajnie cieszę resztką życia. A Ty jak odróżniasz opowiadanie o prywatnych zajęciach między ludźmi jakoś sobie bliskimi po paru latach wspólnego bytowania na blogu od smarkatego chwalenia się? I po której, uważasz, stronie jest smarkatość?

    Albo: „Bo ma on silną skłonność do używania infantylnego przekręcania nick’ów”. I tu nie rozumiesz, że nazwanie przekręcenia paru nicków „silną skłonnością” to dziecięce dokopanie adwersarzowi, a nie kompetentna psychologiczna diagnoza.

    Sympatie i antypatie, Herstoryku, chadzają tak pokręconymi drogami, że umom etawo nie pojmiosz, Neferka, która lubi pokręcone drogi, mogłaby to najwyżej namalować. Więc zamiast pleść głupstwa, wdawać się w złośliwości, psuć innym nastrój – boć człek emocjonalny jest i wyjdzie czasem z siebie – lepiej dla stron i dobra blogu się nie zauważać, i nie rozmarzać się o ciosach.

  237. @Tobermory
    22 sierpnia o godz. 10:10
    Tak wlasnie umarl moj tesc. Be bolu i spokojnie.

  238. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 10:10

    Myślę,że polscy lekarze dość „wygodnie i bezpiecznie” kryją się za parawanem powiedzenia,że lekarze maja leczyć, chronić życie ludzkie a nie skracać. Ale skoro są obecni do końca życia pacjenta,wiedząc doskonale,że tu już nie ma żadnej możliwości leczenia – to wtedy właśnie powinno być miejsce na empatię,na humanitaryzm.
    Oczywiście należy zacząć od uczciwej,rzetelnej informacji o chorobie pacjenta i nie chować się za parawan powiedzenia „trudno cokolwiek przewidzieć”.
    Opisałeś paliatywną pomoc – jest ona niezbędna i w Holandii ma ją zapewnioną każdy. Ale ludziom potrzeba jest więcej – prawo zadecydowania o swoim życiu od początku postawienia diagnozy. Jedni chcą próbować wszelkich najbardziej trudnych metod leczenia. Inni chcieliby móc powiedzieć – „nie chcę”. I o to chodzi – o prawo odejścia.

  239. pombocku ostatnio rysowanie całkiem mi nie idzie, coś się zatło 🙁

  240. 404
    22 sierpnia o godz. 8:03

    Wybacz, 404, ale pokażę propagandowość Twego wpisu.

    „Bardzo wiele osób twierdzi, że dla nich śmierć to pestka. Wcale jej się nie boją. A czasem wręcz mają dość swojej męki i chcą umrzeć”.

    Raczej sądzę, znając dość dobrze mechanizmy i formy subiektywnego wzmacniania wypowiedzi, że nie osoby tak twierdzą, lecz że Ty im przypisujesz twierdzenie, że śmierć to dla nich pestka (nigdy nie słyszałem czegoś aż tak gierojskiego i głupiego).

    „Rzecz dziwna, ale kiedy naprawdę śmierć im w oczy zagląda… to błagają o pomoc. Oczywiście że są wyjątki. Ale nie jest ich tak wiele”.

    Tak jest uroda wyjątków, że nie jest ich tak wiele. Ale zapewnianie, że wyjątków nie jest wiele, to już coś całkiem innego niż uroda. Ciekawsze jest jednak co innego. Najpierw powiedziałaś, że dla bardzo wielu osób śmierć to pestka. Powiedzmy, że mogłaś słyszeć tych „bardzo wielu”. Ale czy byłaś też przy tych „bardzo wielu”, którym śmierć zaglądała w oczy błagali o pomoc, że mówisz, jakbyś faktycznie przy tym była? Jesteś może ksiądz, czy tylko bajdurzysz, nie rozumiejąc, że sama sobie tą propagandową gadką odbierasz wiarygodność?

    „Ciekawostką też jest, że ludzie głęboko wierzący umierają znacznie bardziej pogodzeni z tym. Akurat mówię o tym bazując na własnym doświadczeniu”.

    Uomatkoboskołazosko, to ile Ty razy umierałaś, skoro bazujesz na własnym doświadczeniu?!

    To, proszę Pani żart, a teraz na poważnie. Wypytywałaś wcześniej czy dopiero na łożu śmierci tych umierających, czy są głęboko wierzący, średnio, płytko lub wcale? No i musiałaś być przy paru tysiącach zejść, skoro masz tak głęboką wiedzę o psychice schodzących.
    Ale to też żart.

    Dałaś, 404, popis paskudnego, księdzowatego tworzenia propagandowych religianckich bajęd pod założoną tezę. Pleć, pleciugo, byle długo.

  241. Nefer
    22 sierpnia o godz. 10:56

    Ci się zatło (zatkło?), Neferko, czy mi? Bo mi się faktycznie zatkło: od paru dni nie wędruję, bo pół godziny idę o kuli z szóstego piętra do piwnicy, gdzie rower, popatrzę i dwie godziny wraca…ależ kłamię…przecież wracam na górę windą. Ale schodzę zawsze pieszkom, nawet bez nóg.

  242. @basia.n
    22 sierpnia o godz. 10:43

    Jeszcze łatwiej ukryć brak empatii, a nierzadko też niekompetencje za „klauzulą sumienia”.
    „Prawo zadecydowania o swoim życiu od początku postawienia diagnozy” mają w zasadzie wszyscy pacjenci. Jeśli uwierzą w prawidłowość diagnozy (większość nie wierzy) mogą odmówić leczenia. Ogromna większość pacjentów, jeśli nie są w depresji, szoku itp. chwyta się każdej nadziei, nie poddaje do końca, bo tak jest nasz organizm skonstruowany, że nie chce umierać, dopóki jest w stanie wytrzymać ból i psychiczne obciążenie.
    Znajomy psychiatra, już tu chyba wspominałem, po otrzymaniu diagnozy: nowotwór – wybrał się z butelką dobrej whisky na 500-metrowe urwisko, wypił zawartość butelki i skoczył.
    Rozumiem, że przerażona diagnozą osoba pragnie umrzeć zanim zacznie cierpieć i chce, aby ułatwić jej dostęp do skutecznej i łagodnej formy przeniesienia się na tamten świat.
    Jak myślisz, dlaczego pomoc w samobójstwie, a także aktywna eutanazja, jeśli nawet legalna, to obwarowana jest takimi komplikacjami prawnymi?

  243. wbocek
    22 sierpnia o godz. 11:10

    Mi się zatkło. A może nam. Tobie kulasy a mi kredki.

  244. basia.n
    22 sierpnia o godz. 10:43

    Tak jest, basiu! Decyzje względem tego, co najbardziej moje – życie – mam podejmować ja. Jestem najwyższą i ostateczną instancją. Wymądrzanie się o moim dobru nad moją głową bez uwzględniania mojej woli jest obrzydliwą zabawą w wynaturzony humanitaryzm – jak rozwiązywanie rebusów czy klocki Lego. Nad szczegółami można się pochylać i się spierać, ale moja wola – np. wyrażona zawczasu – ma być decydująca. A nie, panie, jak było ze skromnym poetą księdzem Twardowskim, z którego religianccy manipulanci zrobili, wbrew jego woli, atrakcję w Świątyni Próżności.

  245. @wbocek
    22 sierpnia o godz. 10:18

    że sobie przypisałeś jakiś nokautujący mnie cios, po którym się przymknąłem

    Przypisałem nokautujący cios?! Ależ w życiu! Zaledwie napomnienie, które wydało się skuteczne, że nie bawi mnie czepliwa upierdliwość oraz infantylnie-patrionizujące przekręcanie imionisk, kłócące się z moim rozumieniem kindersztuby. Uważam je bowiem za pogardliwe uszczypki „ad personam”, w odróżnieniu od uwag nt. tekstów. I tak np., gdyby podsumowanie komentarza @gekko 22 sierpnia o godz. 8:12, przez @parafianina “sraus mazgaus, confidentus, duuuptuus” dotyczyło mojego tekstu, nie miałbym tego aż tak za złe i nie jeżyło by mi to sierści.

    Ja się zwyczajnie cieszę resztką życia.
    Prawdopodobnie większość osób obecnych tutaj może się pod tym podpisać. Niewielu jednak się tym chwali, bo to nie na temat i nic do dyskusji nie wnosi. W odróżnieniu od pochwalenia się przeczytaną książką, artykułem, czy wysłuchaną muzyką.

  246. @wbocek 22 sierpnia o godz. 11:05
    Nie trzeba wypytywać.
    Sami mówią.
    Nadzieja na lepsze życie, spotkanie z Bogiem, z bliskimi, itd.
    Dla wielu to ogromna pociecha, a czasem wręcz pogodne oczekiwanie.
    Stąd ten spokój się bierze.

    Odnosnie pozostałych punktów, które wyliczyłeś…
    to pozostawiam je do Twoich przemyśleń.
    Nie zbiera mnie na zwierzenia.
    Może tylko wspomnę nawet Twoje rzekłabym chojrackie podejście do własnej śmierci.

    Ale z tym to jest tak jak z bohaterstwem, czy jego odwrotnością.
    Zazwyczaj przekonujemy się w chwili konfrontacji z konkretną sytuacją.
    Chociaż wcześniej każdy wykazuje ducha spiżowego.

    Krzywousty niezłym przykładem.
    W/g niego walczył aktywnie z PRLem, a potem wprowadzał nas do EU.
    Ale tutaj to możesz się przyczepić.
    A niech tam

  247. Jeszcze słówko do @wbocka

    Piszesz:
    Decyzje względem tego, co najbardziej moje – życie – mam podejmować ja. Jestem najwyższą i ostateczną instancją. Wymądrzanie się o moim dobru nad moją głową bez uwzględniania mojej woli jest obrzydliwą zabawą w wynaturzony humanitaryzm

    Zdaję sobie sprawę, że myślisz o sobie i za siebie się wypowiadasz.
    Przypuszczam również, ze w swojej prostolinijności nie dążyłbyś do nadużywania prawa do eutanazji…
    Ale
    ludzie są różni i różne mają „interesy”
    Stąd prawo ustanowione dla wszystkich tylko po to żeby takim prawomyślnym dogodzić.. z łatwością może być wykorzystane niecnie przez tych co krętymi dróżkami biegają.

    Gdybyś się nieco więcej polityką, czy historią interesował,
    to niewątpliwie tysiące przykładów byś znalazł.
    Jak rzesze bezimiennych, często b. uczciwych ludzi w imię idei i prawa z myślą o nich ustanowionego …. jest robiona w dutka.

  248. Herstoryk
    22 sierpnia o godz. 12:34

    Bawmy się teraz w precyzowanie, czy było to napomnienie, czy nokautujący cios, skoro miałem się jakoby przymknąć po dostaniu od Ciebie po łapach. Wyjaśniłem, z jakiego powodu zamikłem. Interpretuj sobie jak chcesz. A skoro dalej ciągniesz o chwaleniu się, to zdrowia-szczęścia, skoro nie zauważyłeś, że blog to kawiarenka, w której o tym, co komu w duszy gra. A komu nie gra, nazwał to TWA.

  249. Neferka

    Wiesz, co, Neferko? Ja też nie wiem, co będzie, kiedy będzie, ale dopóki jest jak jest, to ten, a jak tego, to czort z nim i pies tańcował. Może jak Ci podrzucę parę obrazków z mojej rzacholeckiej…tfu!…górkowej dżungli, to może kredkom się poprawi? Nie że przez te konkretne obrazki, ale może one się pukną, że po co tak sobie leżą, jak przeznaczenie ich – kredkować?

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6592494859574364609/6592494860875849474?authkey=CLSyrevy6P77owE

  250. Herstoryk
    22 sierpnia o godz. 12:34

    Pardą, zapomniałem o drobiazgu. Mnie epitety pod moim adresem nie ruszają – ruszają rzeczy przemyślane, a nie okrzyki – dlatego mniej wrażliwy jestem na epitety w ogóle. Choć coś takiego, dajmy na to, jak „dzieciak”, to u mnie nie emocjonalny okrzyk, lecz wynikająca z obserwacji, świadomie użyta charakterystyka. Ale masz rację – osobiście adresowane wyrazy miłości to brzydkie zakłócenia. Za takie moje zachowania przepraszam.

  251. Ewa-Joanna
    22 sierpnia o godz. 5:43
    oczywiście, bezbłędnie to ogarnęłaś.

  252. wbocek
    22 sierpnia o godz. 13:15

    Dzięki pombocku, piękne te lasy i okolice. Może mi się odkredkuje bo ostatnio poziom siódmej klasy podstawówki :/

  253. karat.
    22 sierpnia o godz. 7:27
    informacja nie zawiera sposobu, w jakiej (formie) trzeba by wyrazić swoją wolę w tej materii. I o ile możesz spisać u notariusza testament i wszyscy, którzy po Twojej śmierci będą chcieli o Tobie decydować, muszą sie poddać woli spisanej u notariusza co do pochówku miejsca, obecności czarnych sukienek lub nie, ceremonii cywilnej i osobnego ustanowienia praw do spadku (można wreszcie dzielić-samochód dla syna, kolekcja znaczków dla wnuka, córce pierwszej mieszkanie, a drugiej figę-bo nie spełniała oczekiwań spadkodawcy) to w sprawie testamentu życia już nie byłabym pewna, czy taki dokument opatrzony stosownymi pieczęciami z orłami przedłożony samemu ordynatorowi, z którego wynika wprost zakaz stosowania uporczywej terapii będzie przestrzegany.
    Bo w Polsce działa coś, co jest obce w każdym cywilizowanym kraju – jest to sumienie lekarza. I jeśli jego sumienie jest zbliżone do Twojego- zaniecha terapii, która tylko przedłuży agonię. Jeśli lekarz ma inną niż Twoja klauzulę sumienia- nie ma zmiłuj- nie pomogą protesty rodziny, nawet twoje własne, wyrywanie rurek, drenów itp. jeśli jesteś do tego zdolny-lekarz ma swoją klauzulę, która ma w nosie przepisy notarialne i prawne oraz zwyczajowe- jesteś w placówce im. świętego Jana Pawła świętego i nie ma mowy o tym, żebys o sobie decydował lub jesteś w szpitalu, w którym wszyscy podpisali klauzulę sumienia, wobec tego, choćbyś nawet miał zagrożone życie, nie zrobią ci żadnych zabiegów, ratujących zdrowie twoje, jeśli jesteś kobietą i jesteś nie daj losie w ciąży, albo klauzula sumienia nakazuje ratować i czuwać nad każdym twoim oddechem. Aż do ostatniego.
    Kilka przypadków kobiet, którym nie wykonano na czas zabiegu ratującego ICH, kobiet zdrowie lub życie zakończyło się ich śmiercią, bo każdy z lekarzy bał się podjąć zabiegów, które mogłyby przyczynić się do poronienia, albo trzebaby usunąć ciążę. O! co to, to nie u nas.
    Kilka kobiet zmarło, żaden z lekarzy nie poniósł konsekwencji, a w takich przypadkach kk podsuwa opowieść o kobietach, które nie podjęły leczenia, będąc w ciąży i zaraz potem osierociły swoje nowonarodzone dziecko oraz inne, starsze w domu.
    Ale sa za to błogosławione, jak ostatnio pewna Włoszka i kilka innych (Gianna Beretta Molla, Corbetta i pewnie kilka innych- te znam albo dlatego, ze zdarzyły się niedawno, albo z powodu budowy kościoła im. tej pierwszej Molla).
    Chyba stawia je innym kobietom za przykład godny (????) naśladowania?

  254. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 11:15

    Jeszcze łatwiej ukryć brak empatii, a nierzadko też niekompetencje za „klauzulą sumienia”.

    Oczywiście masz rację z tą „klauzulą sumienia”.To jest paskudny parawan,który w Polsce rozrósł się do nieprawdopodobnych rozmiarów. Praktycznie rzecz biorąc,każdy może tam grać w ciuciubabkę ,używając jako tarczy – sumienia…
    Tylko jest jakoś tak dziwnie,że sumienia różnych ludzi pozwalają ( lub nie pozwalają) na zupełnie różne rzeczy.
    Bo np.jakie jest sumienie duchownego pedofila? ( to oczywiście pytanie retoryczne)

    Wracając do sprawy zasadniczej .
    Piszesz – „Prawo zadecydowania o swoim życiu od początku postawienia diagnozy” mają w zasadzie wszyscy pacjenci. Jeśli uwierzą w prawidłowość diagnozy (większość nie wierzy) mogą odmówić leczenia.
    Tak – to oczywista prawda. Do leczenia nikt nie może zmusić. Tylko dalej pozostaje pustka,którą człowiek dotknięty chorobą musi zapełnić sam.Podałeś przykład swego znajomego lekarza…
    Ale wielu,wielu innych chciałoby po prostu móc otrzymać niezawodny,bezbolesny środek i spokojnie odejść – właśnie zanim zaczną się cierpienia. Pożegnać życie tak,jak się tego chce. Bez rurek, kateteru,obsłudze pielęniarek i w końcu kroplówek z morfiny…
    I to prawo powinno być dostępne.
    Oczywiście znam te głosy sceptyczne,używające jako argumenty – możliwość ewentualnych nadużyć.
    Nadużyć nie da się wykluczyć w żadnej dziedzinie życia,nie może to być więc argumentem „przeciw”.

  255. @basiu.n
    Z nadużyciami to jest jak z tym sędzią, który ponoć ukradł wiertarkę i dlatego trzeba w Polsce zlikwidować niezaleznych sedziów.
    Albo tak; skoro na autostradach zdarzają się wypadki, to trzeba zamknąć autostrady, no bo zdarzają się na nich wypadki, więc trzeba je zamknąć, bo zdarzają się……itd

  256. wbocek
    22 sierpnia o godz. 11:23

    Moja odpowiedź dla @Tobermory – jest również przeznaczona dla Ciebie.
    Problem uznania prawa człowieka do decydowania o końcu swego życia jest problemem przeciskania się przez ludzką mentalność gdzie temat śmierci jest bardzo często problemem tabu.Oczywiście nie wspominam nawet o zahamowaniach ludzi wyznających jakiekolwiek wiary.
    W Polsce jest to temat ,ktorego w najbliżej dekadzie chyba nie da się poruszyć. Najpierw należałoby przywrócić pełne prawo do aborcji – a na to też się przecież nie zanosi.( wręcz przeciwnie)To okropne,że Polska między innymi dzięki rozpanoszeniu się kk,cofnęła się tak bardzo do tyłu.
    Dlatego czynnie popieram w Holandii organizację NVVE, Nederlandse Vereniging voor een Vrijwillig Levenseinde.

  257. Lewy
    22 sierpnia o godz. 15:08

    Właśnie dokladnie tak !!

    Czekam z napisaniem o muzyce do czasu kiedy wrócisz z wakacji 🙂

  258. Tobermory, basia, konstancja i przepraszam, jeśli kogoś pominęłam – w Polsce zaczyna się chyba właśnie od oszukiwania pacjenta – bo po co ma, biedaczek, wiedzieć, że nie rokuje? Dalej jest „klauzula sumienia” spod znaku kaka i zwyczajne lekarskie tchórzostwo, bo „po groma mam sobie robić kłopoty”? W dodatku można przypuszczać, że nie bez znaczenia jest wszechobecność szpiegujących sutannitów. W polskich szpitalach włażą wszędzie – i co im zrobisz?

  259. A Kasandra zlikwidowała cudzysłów i nadal jej komentarze pojawiają się z opóźnieniem. Co jest grane?

  260. P.S. Jak czytam kolejny stek banałów o religianckim „dobrym” umieraniu przedstawiony jako owoc własnych przedśmiertnych doświadczeń, to już w ogóle nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.

  261. @Nefer, zza kałuży – ten stary ser i chore żołądki…
    Chyba sobie od nowa przeczytam „Lalkę” 🙂

  262. Na marginesie
    22 sierpnia o godz. 15:44

    Pewnie i jedno i drugie 🙂
    A na dodatek coś dosadnego cichutko pod nosem 🙂

  263. @konstancja
    Sumienie lekarza, z klauzula czy bez, ma duzy wplyw na koncowe leczenie nie tylko w Polsce. Zreszta nigdy nie mozna uciec od jakiejs decyzji, np o niereanimowaniu chorych w ostatnim etapie choroby nowotworowej lub glebokiej demencji.

    Mysle ze najwazniejszym pytaniem jest nie co sie robi, lecz kto o tym decyduje. Czlowiek powinien miec mozliwosc decydowania o sobie (ale takze zmiany decyzji), i lekarze powinni to umozliwic.

    Co do sytuacji w ktorej leczenie kobiety zagraza ciazy przewaznie sa wyrazne reguly (rozne w roznych krajach), ale ostatnie zdanie powinna miec ona.

  264. @basia.n
    22 sierpnia o godz. 14:54

    Z tym „wielu, wielu innych” to jestem dość sceptyczny, co do długości tej listy. Sam też uważam dziś, zdrowy i w dobrej formie, że chciałbym mieć w sejfie odpowiednią dawkę dobrej i łagodnie, ale skutecznie działającej substancji, tak na wsiakij słuczaj I żebym mógł w odpowiednim momencie sam zadecydować o jej zażyciu.
    Ale jak dostanę diagnozę, to musi być na 100 proc. trafna i dotyczyć choroby, która w krótkim czasie zrobi ze mnie niezdolną do działania roślinę.
    Ludzie żyją z różnymi chorobami przez wiele lat i nie cierpią tak, jak nam się zdaje, że cierpielibyśmy na ich miejscu. I nie są tak nieszczęśliwi, jak nam się zdaje, że byśmy byli nieszczęśliwi na ich miejscu.
    Nie znaczy to, że chciałbym uniemożliwić innym dostęp do eutanazji, ale jak to ma wyglądać w praktyce?
    Idę do apteki z diagnozą na piśmie, mówię, że mam dość i proszę o cyjanek/barbituran/ketaminę? Aptekarz mi daje, a ja w drodze do domu przypominam sobie o moich wrogach/nielubianej rodzinie/wrednym polityku, więc postanawiam zaprosić ich na pożegnalną kolację… Po dokonaniu zemsty samopoczucie poprawia mi się na tyle, że postanawiam pożyć jeszcze parę lat. Bilet na odległą wyspę mam kupiony zawczasu…
    Niezły scenariusz do kryminału 😎

  265. @Tobermory 😀 😀 😀

    W praktyce jesli ktos moze dojsc do apteki to musi poradzic sobie sam 🙂 Ale powinna byc mozliwa sytuacja w ktorej czlowiek odmowi leczenia, np odmowi hospitalizacji na onkologii, a gdy juz bardzo zaslabnie, bedzie mogl zglosic sie prosto do hospicjum. Takie instytucje istnieja (nie wiem czy w Polsce) dla tz terminalnych chorych, nie leczy sie tam lecz zapewnia paliacje na roznym poziomie (plyny dozylne, srodki przeciwbolowe).

  266. @Tobermory 22 sierpnia o godz. 16:21
    Możesz wynająć płatnego zabójcę – tylko co będzie, gdy zmienisz zdanie? Chyba nawet już gdzieś istnieje taki kryminał 🙂

  267. @karat. 22 sierpnia o godz. 16:35

    W Polsce rynek hospicjów jest chyba mocno zmonopolizowany przez kaka. A konsekwencje tego stanu rzeczy są łatwe do przewidzenia. Histeryczne „świadectwa” konsekrowanych dziewic o „przedśmiertnym nawróceniu” nieboszczyka, serwowane na pogrzebach ateistów, to tylko jeden z produktów ubocznych. Co do łatwego zejścia czy eutanazji – marzenie ściętej głowy.

  268. @karat.
    22 sierpnia o godz. 16:35

    Hospicjum z pominięciem szpitala na pewno jest już teraz możliwe i realne. Kto nie radzi sobie w warunkach domowych z dochodzącą obsługą, dla tego hospicjum może być dobrą alternatywą i odciążeniem dla rodziny, jeśli nie jest samotny. Problemem jest uzyskanie miejsca, bo dobrych hospicjów jest stanowczo za mało.

    @Na marginesie
    22 sierpnia o godz. 16:36

    Historię z wynajęciem płatnego zabójcy i problemem z powiadomieniem go o rezygnacji z usługi widziałem w jakimś filmie.

  269. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 16:21

    Oj Tobermory – rzeczywiście byłbyś świetnym scenarzystą następców Hitchcocka 🙂

    Staram się rozmawiać na ten temat z różnymi ludźmi.
    Słyszę często zdania podobne do mojego – dlatego napisalam „wielu”.
    Dobrze,że w Holandii porusza się od czasu ten temat w tv.
    W jednym z programów występowały osoby w bardzo podeszłym wieku,skarżące się na ogromne zmęczenie życiem. Bardzo chciałyby zakończyć życie – ale nie są terminalnie chore,więc nikt takiej zgody nie chciał wydać…
    To też jest część problemu związanego z prawem decydowania !

  270. @Tobermory 22 sierpnia o godz. 16:52
    Płatny zabójca swój honor ma i gdy już wziął pieniądze, to na bank na nie zapracuje. Etyka zawodowa – jak w „The Good, the Bad and the Ugly”.

  271. @karat
    22 sierpnia o godz. 16:35
    @Tobermory
    22 sierpnia o godz. 16:52

    Hospicja są potrzebne dla tych,którzy chcą tego świadomie. Ale nie powinny być miejscem powolnego umierania dla tych innych,którzy chcą odejść od razu.
    Wiem z programów tv,że jest tam wielki problem opieki.
    Za mało personelu,a więc ….koniec jakiego nie życzę nikomu . I nie ma co mówić ,że to się powinno poprawić.
    Stan rzeczy jest taki,jaki jest – za mało pieniędzy na personel i dobrą opiekę.
    Ale wyzwalająca z koszmaru pigułka – co to,to nie…

  272. @basia.n
    22 sierpnia o godz. 17:11
    „hospicja […] nie powinny być miejscem powolnego umierania dla tych innych,którzy chcą odejść od razu.” Tez tak uwazam. Niedawno opowiadano mi o starszej osobie, z rozprzestrzenionym nowotworem, cierpiacej na bardzo mocne bole, ktora za wszystko co miala oplacila przelot pod opieka lekarska do Szwajcarii by tam w prywatnym szpitalu przejsc eutanazje. Istnieje cala „turystyka” tego rodzaju. Powinna byla moc umrzec blisko domu i rodziny.

    22 sierpnia o godz. 16:55
    „osoby w bardzo podeszłym wieku,skarżące się na ogromne zmęczenie życiem. Bardzo chciałyby zakończyć życie”. To jednak cos innego, bo jest duza roznica miedzy twierdzeniem ze nie chce sie zyc, lub depresja, a rzeczywista proba samobojstwa nawet jesli ma sie ku temu sposobnosc. Mysle ze tu nacisk powinien byc na polepszenie jakosci zycia (lacznie z leczeniem depresji starszego wieku).

  273. karat.
    22 sierpnia o godz. 16:18
    mówisz o stanie idealnym, zgodnym z najnowszą wiedzą medyczną, etyką, zwykłym ludzkim współczuciem lub jeszcze lepiej -empatią. Być może tak jest w kraju, w którym teraz mieszkasz, żyjesz. My w Polsce przeszliśmy od stanu : nie lzia do stanu, w którym kk dyktuje .

    Ale wiem, ze za naszą południową granicą choćby lekarze mają inne klauzule, zupełnie niezwiązane z sumieniem. Za zachodnią granicą jest podobnie.
    ………………………..
    Na marginesie
    22 sierpnia o godz. 15:36
    czytałam kiedyś jakieś poważne opracowanie, lekarze też o tym wspominają, inne źródła tez mówią- lekarzy nie uczy się rozmawiania z pacjentami o ich stanie. W ogóle o śmierci, o rokowaniach w ich chorobie. Nie ma takiego przedmiotu w czasie studiów, a i etyka jest na niskim poziomie.
    Te wszystkie braki przekładają się potem na pacjenta. Jestem ciekawa, jak będą postępowali dzisiejsi rezydenci, przecież kilka miesięcy temu protestujący w imieniu także pacjentów. Mam nadzieję, że cos się ruszyło w temacie traktowania lekarzy jako 24 godzinnego robota medycznego. Młodzi już nie mają takich obaw, są w stanie iść na zwarcie z ministrem (Radziwiłł był wyjątkowo nieudolny, a jeszcze mocno napsuł krwi kobietom)Słowa lekarza. marszałka Senatu Karczewskiego dosadnie określiły, jak dzisiejszy rząd traktuje pacjentów innych niż z MSWiA

  274. @karat.
    22 sierpnia o godz. 18:56

    Wybacz,ale odnośnie drugiej części wypowiedzi – widzę to zupełnie inaczej.
    Bo nikt nie powinien decydować o losie drugiego człowieka.
    Kto powiedział,że osoba bardzo stara „MUSI” żyć tylko dlatego,że jeszcze pracuje jej serce i inne organy – jeśli jej życie jest pod każdym względem jest już tylko ciężarem i czekaniem na śmierć ?Tu nie chodzi o jakąkolwiek depresję – po prostu zmęczenie życiem.Czy wtedy nie ma się prawa powiedzieć – mam tego dość?? Oczywiście powinno się tak samo mieć to prawo. Zgodnie z zasadą,że „należę sama do siebie” i to ja decyduję o sobie,a nie wszyscy inni ( którzy chcą wiedzieć za mnie)

  275. @karat.
    22 sierpnia o godz. 18:56

    W Szwajcarii nie ma prywatnych szpitali, które oferują eutanazję. Eutanazja w rozumieniu aktywnego działania w celu spowodowania śmierci drugiej osoby jest prawnie nielegalna. Są dwie organizacje: Exit i Dignitas, które oferują swoim członkom „Freitodbegleitung” czyli pomoc w asystowanym samobójstwie. Osoba, która chce umrzeć, musi być w stanie osobiście zażyć odpowiednią substancję (pentobarbital sodu) lub własnoręcznie otworzyć kurek w kroplówce. Po każdym takim akcie, który odbywa się w przerobionym na „klinikę” prywatnym mieszkaniu w niepozornej zuryskiej kamienicy, wzywana jest policja i lekarz w celu ustalenia przyczyny zgonu i że było to dobrowolne działanie zmarłej osoby.
    Organizacje mają swoich lekarzy, którzy wystawiają receptę na stosowny środek. Doustne zażycie dużej dawki barbituranów może powodować silny odruch wymiotny, więc pacjent najpierw zażywa lek antyemetyczny.

    Nie da się załatwić sprawy jedną małą tabletką 🙁

  276. Czytalem Wasze wpisy. Nie znam szczegolow, moze poza Skand i Grecja. W Holandii nigdy nie przygladalem, inne zainteresowania. Ale…

    Mysle nigdzie nie mozna rozwiazac problemu dolegliwosci zycia w starosci. Wstepniak @Kostki czytam inaczej. Dotyczyl mlodej kobiety. To jest szerzej. Ona w koncu energiczna byla. W najbogatszych krajach sa ludzie slabi. Ekonomicznie slabi, socjalnie, slabi kulturowym zapleczem. Nie energiczni. Nigdzie chyba problemow starosci, nie da rozwiazac bez calosciowego widoku. Ja nazywam z helikoptera. Bez widoku drzew pojedynczych. Jak spoleczenstwo rozwiazuje problem „slabych”. W kazdym wieku. Jak dzieli, miedzy wszystkich, dostepna ekonomie. Prawodawstwo, w konkretnym wypadku mlodej kobiety, jest nieistotne. Starosc, tez tylko jedna z faz zycia. Silni w otoczeniu zawsze daja rade. Wszedzie uprzywilejowani.

    Jak spoleczenstwo traktuje „slabych”. W kazdym wieku. Bezdomnych. Bezrobotnych. Samotne kobiety z duzo dzieci. Osoby niepelnosprawne fizycznie i psychicznie. Jeszcze dluzsza lista ludzi na marginesie, bezglosnych ludzi. Wtedy moze wyjdzie jak traktowac starosc. Czy mlode samotne matki 16letnie. Czy molestowanych nieletnich. Prawnie. Jakie prawne rozwiazania potrzeba jest. Jak jest w Polsce, mam bardzo slaba znajomosc. Opisywanie szczegolow, zachowan patologicznych pojedynczych, nic nie daje.

    Zapomnieliscie? @Kostka napisala o kobiecie mlodszej od kazdego z nas, prawdopodobnie. Energicznej.

    Pzdr Seleukos

  277. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 19:49

    W tv holenderskiej był długi program o szwajcarskiej organizacji Dignitas.
    Para angielska zgodziła się na nagranie filmu dla tv. Podkreślano fakt,że osoba osoba chcąca umrzeć musi być w stanie zażyć naszykowany środek sama. Ale i tam chodziło o chorobę w terminalnym stadium. Być może coś się zmieniło i rozszerzono te warunki . Wiesz coś na ten temat ?

  278. karat.
    22 sierpnia o godz. 18:56

    „jest duza roznica miedzy twierdzeniem ze nie chce sie zyc, lub depresja, a rzeczywista proba samobojstwa nawet jesli ma sie ku temu sposobnosc. Mysle ze tu nacisk powinien byc na polepszenie jakosci zycia (lacznie z leczeniem depresji starszego wieku)”.

    Przepraszam, ale od dawna irytuje mnie dzielenie włosa na osiemnaście tysięcy przy okazji aborcji, klauzuli sumienia, kotka pieprzenia i eutanazji. I z innych okazji, których jeśli jeszcze nie ma, to na pewno będą. O eutanazji gaworzę teoretycznie, bo nie spodziewam się, bym kogoś o nią prosił.

    W sprawie aborcji i eutanazji – czyli dwóch stron jednego medalu: początku i końca życia – pierw jest do załatwienia rzecz wagi najwyższej: w pierwszym przypadku uznanie, że decydujący głos ma kobieta, w drugim – sam zainteresowany. Bez tego wszelkie gadki na poziomie państwa są jałowe. Po ustanowieniu takiego porządku można rozmawiać o szczegółach procedur, psychologicznych wymogach, weryfikacji decyzji itp. Głównym przeciwnikiem i manipulatorem wolną wolą jest pasożyt i oszust Krk, który, jak mu pasują okoliczności, wyskakuje jak filip z konopi, że „Bóg dał rozum i wolną wolę”. Wtedy trzeba głośno: „To dał czy nie dał?”. Bo jak dał, to jesteś, oszuście, przeciw wolnej woli swego Boga! No i tak chyba tę skałę trzeba drążyć.

    Natomiast to, co mówisz o nacisku na polepszenie jakości życia…Jezuniuuu…a jeszcze fantazjujesz o leczeniu starszych z depresji… No nie mogę…Bywa, że pampersa starszemu nie ma kto w szpitalu czy w domu opieki zmienić, a Ty – o leczeniu z depresji prawie nieboszczyka. W jakim celu – że może wstanie i na studia pójdzie? Może nie czarujmy się opatulaniem wszystkiego w kołderkę optymizmu. Śmierć jest śmierć. Mówmy o tym, co realne – o bezbolesnej ostatniej drodze, o niczym więcej.

  279. @konstancja 22 sierpnia o godz. 18:59

    lekarzy nie uczy się rozmawiania z pacjentami o ich stanie.

    Mam wrażenie, że nie tylko rozmawiania, ale w ogóle traktowania ich po ludzku. Czytałam w necie wypowiedzi pacjentek – chodziło o pewną lekarkę, która podpisała bzdurną deklarację Wandy Półtawskiej, o której było całkiem głośno kilka lat temu. Ponieważ lista nazwisk lekarzy była jawna i na początku publikowano miejscowości, gdzie praktykują, więc sprawdziłam na chybił trafił opinie pacjentów publikowane w necie. Lekarka była (jest?) pediatrą. Pacjentki pisały, że przy okazji wizyty z chorym dzieckiem pani doktor wypytywała je o antykoncepcję, stosowanie wkładek domacicznych itp. Nieproszona, bez żadnego uzasadnienia, a w dodatku usiłowała wciskać łgarstwa o rzekomej straszliwej szkodliwości i gniewie bożym. Tu chodzi już nie tylko o podstawowe zasady ludzkiego traktowania, chodzi o jawną medyczną dezinformację. I ta lekarka nadal praktykuje!

    Deklaracja Półtawskiej została poparta przez prawnicze „ałtorytety” w rodzaju Zollów.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Deklaracja_wiary

    Deklarację podpisały takie tuzy jak Bogdan Chazan i biskup Hoser (też podobno lekarz, który wsławił się twierdzeniem, że z gwałtu nie może być ciąży ze względu na… stres gwałconej).

    A tu – lista nazwisk. Nazwisko Hosera – teraz numer 507. Wcześniej figurowało na pierwszym miejscu.
    http://pliki.gazetalubuska.pl/pdf/1deklaracjawiary.pdf

  280. Powstanie organizacji walczących o prawo do decyzji o własnej śmierci i oferujących swoim członkom asystowane samobójstwo wpłynęło bardzo pozytywnie na traktowanie terminalnych pacjentów w szpitalach i umożliwienie im skorzystania właśnie z owego „podwójnego skutku”, o którym pisałem wcześniej. Wzbudziło też szeroką dyskusję na temat uporczywych terapii, tabuizowania śmierci i delegowania jej do szpitali

  281. @Tobermory
    Lekarz nie jest od zadawania śmierci. Jak pisałem wcześniej, są sytuacje, że lekarz w stanie terminalnym cierpiącego chorego poda mu większą dawkę barbituranów czy innych środków przyspieszającą odejście, ale to nie jest eutanazja, tylko pomoc cierpiącemu.Wiele osób widząc innych niedołężnych, starych ludzi, mówi: ja nie chciałbym dożyć takiego stanu, wolałbym wcześniej umrzeć, gdy dożywają takiego stanu perspektywa się zmienia.Wprawdzie mogą mówić, że już nie chcą żyć, ale najczęściej to tylko gadanie, nadal biorą leki, przyjmują posiłki itd. Jest też depresja starcza, którą można skutecznie leczyć.
    Ludzie też boją się Alzheimera, ale w którym momencie mogą świadomie powiedzieć, że to już?
    Na koniec przytoczę anegdotę z mojego życia. Kiedy byłem jeszcze studentem medycyny , w tym samym mieście mieszkał przyjaciel mojej rodziny, był samotnym dobrze sytuowanym wdowcem, wszyscy jego bliscy zginęli w czasie wojny. Czasem go odwiedzałem , wyjmował wtedy ćwiartkę spirytusu, uzupełniał wodą z kranu do pół litra i wspólnie to wypijaliśmy. Kiedyś kazał mi przysiąc, że jak będzie śmiertelnie chory, to ja pomogę mu odejść. Po jakimś czasie dowiedziałem się, że ma raka i stan jest poważny. Przysięga rzecz święta. Poszedłem do niego z zamiarem dowiedzenia się, czy podtrzymuje swoją prośbę.Nie zostałem do niego wpuszczony, bo właśnie ożenił się z gosposią i ona nie życzyła sobie żadnych wizyt. Mnie ulżyło, bo poczułem się zwolniony z przysięgi, a nie chciałem zaczynać swojej kariery lekarskiej od jakiejś formy eutanazji.

  282. @Tobermory 22 sierpnia o godz. 19:49
    Nie da się załatwić sprawy jedną małą tabletką
    Ależ oczywiście, że się da.
    Wszystko zależy od prędkości tabletki. 😉

  283. @Na marginesie.
    Niestety! Kiedyś lekarze byli Judymami (może nie wszyscy), ale w jakimś stopniu reprezentowali postęp, świeckość, oświatę.

  284. @Tobermory 22 sierpnia o godz. 19:49

    Sprawę da się też załatwić jedną małą kulką. Taką, powiedzmy, jak kiedyś do kbks (nie wiem, czy są jeszcze takie karabinki), czyli wielkości akurat tabletki. I żeby w aptekach takie jednostrzałowe ratunkowe pistoleciki wielkości długopisu były do kupienia bez recepty.

  285. @Stachu39 22 sierpnia o godz. 20:50

    Ale mnie wcale nie chodzi o to, żeby lekarz był Judymem, chodzi mi o to, żeby zachowywał się zgodnie z podstawowymi wymogami swojego zawodu, i żeby nie był zwyczajnym chamidłem. Żeby nie przekraczał granic prywatności – jak ta paniusia wypytująca ni z gruszki ni z pietruszki matkę małego pacjenta o jej intymne życie seksualne. Prywatnie lekarz może być fanatykiem religijnym, ale w gabinecie powinien być po prostu profesjonalistą.

    Już kiedyś pisałam o tym, jak w Kanadzie opadła mi szczęka, gdy lekarka przyjmując mnie w trakcie jakiegoś przemeblowania – w pokoju było tylko jedno krzesło – posadziła mnie na tym krześle, a sama stała. Wtedy byłam mocno zdziwiona, teraz rozumiem, że to jest po prostu zawodowa kindersztuba – nic więcej. Żaden judymizm, żadne specjalne poświęcenie. Profesjonalizm.

  286. Stachu39 22 sierpnia o godz. 20:43
    do @Tobermory

    To bylo dobre rozwiazanie.

    Jak mieszkalem w Glyfada, nademna mieszkala Rosjanka. Miala dziecko. Polowa zabawek byla codziennie na moim tarasie. Czesc w ogrodku pod. Co jaki czas musiala do mnie udac, brakowalo zabawek. Krotko napisze. Szprycha byla jakich malo. Albo lepiej, kawal pieroga.

    Z plotek sasiedzkich. Sasiedzi Grecy, wszystko wiedza o sasiadach. Dowiedzialem. Stary Grek cos po 60, zawarl umowe. Ozenil z Rosjanka, zapisal mieszkanie, za dobra opieke. Nie znam szczegolow opieki. Po czterch czy 5 latach zmarl. Przyjemnie w domu. Dziecko, zrobila zaraz po pogrzebie. W Grecji nastepny dzien pogrzeb. Z jednym Grekiem dziecko, ktory czasem odwiedzal, coreczke i ja. Nazywa Olga. Jak coreczka nie wiem.

    Rozwiazanie poznej starosci problemow uwazam za kreatywne, w tym wypadku. Osobiscie, zadnej potrzeby eutanazji nie czulbym. Zawsze mozna o znieczulenie poprosic zone.

    Pzdr Seleuk i dobranoc Wacpanstwu

  287. @Tobermory 22 sierpnia o godz. 19:49
    Dzieki, nie wiedzialam jak to sie odbywa w Szwajcarii.
    W Holandii, o ile rozumiem, istnieje eutanazja, nie tylko asystowane samobójstwo.

  288. @karat.
    22 sierpnia o godz. 21:30

    Muszę przyznać,że ja nie wiem dokładnie jak to się odbywa tu w Holandii (ale dowiem się i wtedy napiszę)

  289. @seleuk|os| 22 sierpnia o godz. 21:27

    Rosjanki pierogi
    zaopiekowanym Grekom
    przyprawiaja rogi

    Greków to nie smuci
    ani też nie martwi
    bo oddala chwilę kiedy sami tra la la la

  290. Próba nadrabiania zaległości…
    @Lewy
    20 sierpnia o godz. 12:27

    Po pierwsze to cieszę się niezmiernie, ze udało mi się Ciebie wywabić z ukrycia (mimo ze ponurym raczej tematem) bo trochę Cię tu ostatnio za mało. Podoba mi się Twoja wizja ostatecznej wycieczki w góry bo tez zawsze miałam podobny romantyczny pomysł. Tyle ze… po przemyśleniu jest z tym wiele potencjalnych komplikacji. Po pierwsze – trzeba być na tyle sprawnym, żeby na te górę z butelka wina i odpowiednimi środkami się wgramolić. Z czego wynika drugie – skoro jest się jeszcze w pełni sil, żeby wleźć na górę to po co tak wcześnie odchodzić, kiedy najwyraźniej jest się jeszcze w dobrej formie i jest jeszcze tyle gór do wchodzenia. A z kolei jeśli się w tej formie nie będzie to nie ma szans na taka opcje, więc pierwsza trudność. Kolejny problem – a co jeśli przyjemnie sobie odchodzącego, z pięknym widokiem na koniec, znajdzie jakiś dobry samarytanin (czy lokalny GOPR) i zacznie ratować? Ryzyko, że odratują a potem zamkną do szpitala czy innej instytucji… Kicha. Poza tym nadgryzionego przez mrówki, lisy i inne może znaleźć jakiś bogu ducha winny turysta i mieć potem traumę jeszcze… Nie mówiąc o szoku dla rodziny, która nadgryzionego będzie potem musiała identyfikować… All in all, za dużo niewiadomych i komplikacji dla siebie i otoczenia.
    Nie wiem, jak się zachowam, jeśli stanę kiedyś w takiej sytuacji. Może wcale nie będę się wyrywać do odejścia samemu wcześniej (żeby zaoszczędzić sobie i rodzinie nieprzyjemnego końca) tylko będę kurczowo trzymać się życia, żeby choćby jeden więcej dzień wytargować? Kto wie? Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono – jak pisze poetka. Ale wiem jedno – chciałabym mieć wybór w tej kwestii, żeby nie musieć się martwic akurat tym aspektem końca. Nie martwi mnie, że nic dalej nie ma. Smuci mnie patrzenie na to, w jaki sposób ludzie czasami odchodzą. Po prostu chciałabym mieć wybór, i chyba raczej nikogo to nie krzywdzi wiec o co cały jazgot tych, których nikt nie zmusza do tego, żeby mieli podobne poglądy na własny koniec?
    Jest świetny, choć raczej brutalny film Małgorzaty Szumowskiej „33 sceny z życia”. Najbardziej wryła mi się w pamięć scena z umierająca matka, bredzącą w agonii w szpitalu i jej bliskich, którzy musza na to patrzeć. Nie ma w takim końcu żadnej godności. Jakie wspomnienie po bliskiej osobie zostaje, kiedy musi się na to patrzeć? Jeśli ktoś chce uniknąć takiego końca to czemu mu tego bronić.

  291. @basia.n
    20 sierpnia o godz. 15:12

    Dziekuje, za ten wpis, basiu! Mialam nadzieje, ze zgłosi się ktoś, kto sledzil sprawę lokalnie.

    Gekkona mocno chyba zbulwersował tytuł wstępniaka (bo juz ze dwa razy cos barokowo fuknal na ten temat) – nie wyjaśniłam tego w tekście ale nasunął mi się kiedy zobaczyłam zdjęcie, które opublikowała Aurelia. Krzyżyk w ręku i podpis: Za piec dni będę w niebie z moja matka. Nigdy więcej bólu. Pomyślało mi się wtedy trochę sarkastycznie, a trochę z goryczą, jak to możliwe ze żadna dobra dusza jeszcze jej nie uświadomiła, że za takie wyskoki będzie raczej smażyć sie w piekle, wiec raczej niech przestanie sobie roić nie wiadomo co i ze bluźnierstwem dla większości jej braci w jej wierze są juz same takie wstawki na mediach społecznościowych.

    A jednak jest to modlitwa zdesperowanej osoby, mimo iż w tym przypadku odpowiedziały na nią instytucje, nie sila wyższa. Jak dla mnie wystarczy. Kazdy sie modli, jak potrafi, i jak mu potrzeba.

  292. @Tanaka
    20 sierpnia o godz. 18:52
    Dziekuje za dobre slowo i przesylam stosowny cytacik filmowy:

    https://www.youtube.com/watch?v=chS6sFQEOqQ

    Z pięknego filmu Mare Adentro, na polski przetłumaczonego na „W stronę morza”. Całość z polskimi napisami można obejrzeć na: https://www.cda.pl/video/1021088f

  293. Kostka
    22 sierpnia o godz. 22:13
    mam nadzieję, że niezależnie od sposobu, w jakim odejdę/ odejdziemy z tego świata, we wspomnieniach bliskich pozostaną tylko obrazy z czasów, gdy byliśmy pełnymi życia, energii, miłości, czułości, humoru i oceanem cierpliwości i pomysłów dla naszych bliskich. Tak chciałabym być zapamiętana.

  294. @404
    22 sierpnia o godz. 7:53

    Napisala:
    @Kostka
    Piszesz że „Jedną z grup blokujących reformy jest …British Medical Association, organizacja zawodowa lekarzy” Nie dziwie się

    Nie doczytałaś mojego wpisu albo (nie po raz pierwszy) przeczytałaś wybiorczo. Napisałam wyraźnie, ze ze stanowiskiem British Medical Association na temat asystowanego samobójstwa zgadza się jedynie ok 7% praktykujących lekarzy. Malo tego, rozmaite inne badania opinii wykazały, ze przynajmniej jeden na 200 lekarzy przyznaje się do tego, ze w przeszlosci przepisał/podał pacjentowi określony lek, w celu przyspieszenia końca. Moze trzeba byc ostroznym jesli chodzi o zaufanie do statystyk ale i tak lepsze to niz z sufitu brane dywagacje takie jak:

    „Ubezpieczalnie na pewno będą zadowolone.
    Rodziny czekające na majątek,
    osoby chętne na jakieś stanowiska,
    błędy lekarskie będzie łatwiej ukryć
    itd
    Jednym słowem oszczędność, brak kłopotów i swoista selekcja na nadających się jeszcze i zużytych, czyli zbętny balast.”

    To już, moja droga, magiel. Dziwne uogólnienia. I spekulacje. Takie jak te o tajemniczym laboratorium w okolicach Salisbury, szkoda komentować, bo czasami nie ma jak. Jak bowiem np skomentować fragmenty z twojej wcześniejszej wypowiedzi do Herstoryka (z 21 sierpnia o godz. 8:06):

    „A dzisiaj trudno znaleźć film, w którym niebyłoby stękającej pary kopulującej”

    Nie mam pojęcia jakie filmy oglądasz bo ja raczej nie trafiam w każdym na stekajace pary… Kwestia wyboru czy gustu?

    Albo to:
    „Porno panuje, narkotyki, gry komputerowe o zabijaniu…
    Książek nikt nie czyta tylko z telefonem nie można się rozstać.” Co do książek to czytam ja, czyta Nefer, czyta lonek, Tobermory, zezem i prawie każda osoba na blogu. Ciesze się ze w imieniu ludzkości podratowujemy te statystyki, w których „nikt” nie czyta.

    No i widzisz, nie chce się czepiać ale… Jak te wypowiedzi brac potem na powaznie

  295. konstancja
    22 sierpnia o godz. 23:03

    Dokladnie tak. Ja tez

  296. właśnie przeczytałam na pasku w tv, że złomiarze z całego kraju zjechali do Gdyni i czekają na fregaty z Australii. Liczą na dobry zysk….

  297. Jeszcze troche nadrabiania

    @Na marginesie
    22 sierpnia o godz. 20:04
    Szlag mnie trafia kiedy czytam brednie tej wiedzmy Półtawskiej. W jaki sposób jest możliwe, ze osoby które to popierają mogą wykonywać zawod lekarza?

    PS. (z innej beczki) Bardzo pięknie brzmią te twoje tłumaczenia Okudżawy!

    @Slawczan
    21 sierpnia o godz. 14:00

    Napisales:
    „Unikamy trudnych tematów, nie bierzemy się z nimi w sposób rzeczowy za bary. Co najwyżej okładamy się nimi niczym kijami.”

    Piękna wypowiedz i nie da rady się nie zgodzić. Ktos już napisał, ze tematy te sa mało nośne politycznie wiec jako pierwsze zawsze spychane są ‘na kiedy indziej’. A tymczasem zycie co i rusz przypomina o konieczności uregulowania pewnych rozwiazan.
    Twój wpis i osobiste wspomnienie jest przejmujące, tak jak wspomnienia @Ewymarysi i innych, którzy podzielili się bolesnymi obrazkami z ostatnich chwil swoich bliskich. Wszystkim Wam dziekuje za te glosy w dyskusji.

    @Nefer
    20 sierpnia o godz. 23:55
    Zarumieniwszy się za niezasłużoną pochwale i dziękuję ładnie. Innym tez. Przyczepił się do mnie ten wstępniak jak rzep mimo, ze na ogol nie lubię tematów ciężkich i już się nie dało go uniknąć.

    Pozdrawiam wszystkich!

  298. Kostka
    22 sierpnia o godz. 23:46

    Pochwała jak najbardziej zasłużona i szczera. Przy okazji, z maglami nie argumentuję i nie czytam bo płycizna umysłowa i, jak słusznie zauważa Namargineska, piramidalne steki banałów są nie na moją wytrzymałość.

  299. @wbocek
    22 sierpnia o godz. 13:31

    Nie ma sprawy. Wpieniłem się, bo nie lubię, gdy ktoś mnie, starszego już przecie faceta, sprowadza do szczeniaka. Ja również przepraszam, jeśli cokolwiek com napisał uraziło.

  300. @Kostka

    Wstępniak być może zainspirował redakcję, https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/politykaekstra/1757264,2,wyklete-slowo-eutanazja.read
    Artykuł niezły. Jednak rzuciło mnie po przeczytaniu wypowiedzi ks. Eugeniusza Dutkiewicza – ”Eutanazja jest jedną z patologii naszej cywilizacji. Otoczony miłością, opieką i troską cierpiący umierający człowiek odnajduje transcendentalny sens jego cierpienia.”

    Niechże sobie odnajduje, on i jemu podobni, ten transcendentalny sens, jeśli im to pasuje. Ale niech on i jego organizacja nie wymuszą tego odnajdywania na innych, którzy go nie pragną!!

    Tymczasem społeczeństwa zachodnie się starzeją, ich służba zdrowia coraz bardziej trzeszczy pod naporem dolegliwości geriatrycznych, ciekawe kiedy pragmatyka weźmie górę nad trandescencją.

    Tak przy okazji, polecam australijską dramedię „w temacie”, „The Last Cab to Darwin”, https://www.imdb.com/title/tt3680410/

  301. @ basia.n
    22 sierpnia o godz. 15:35
    Czekam z napisaniem o muzyce do czasu kiedy wrócisz z wakacji

    Ja nie czekam, z podziękowaniem. „Cocierto de Aranjuez” z Paco De Lucia rzeczywiście b. dobre, choć wolałbym ździebko wolniejsze tempo.

    Ana Vidovic wspaniała! Utalentowana i piękna. Przez to drugie nie próbowałem jej poprzednio słuchać na YT, odstręczony przykładami wykonawczyń nadrabiających umiejętności wyglądem.
    Do melancholijnego tematu pasują dobrze „Gnossienne” Erik’a Sati, https://www.youtube.com/watch?v=IUAF3abGY2M

    Pozdrawiam

  302. Kostka
    22 sierpnia o godz. 23:46 @Nefer
    20 sierpnia o godz. 23:55
    Zarumieniwszy się za niezasłużoną pochwale i dziękuję ładnie. Innym tez. Przyczepił się do mnie ten wstępniak jak rzep mimo, ze na ogol nie lubię tematów ciężkich i już się nie dało go uniknąć.
    * * * * * * Zarumieniwszy się, taką pozostawszy. Do twarzszszy. Pardon, do twarzy. Ci w tym. Powiedziałby Stanisław Tym, gdyby nie to, że nie zdążył. Byłem szybszy. 😀

  303. Kostka
    22 sierpnia o godz. 23:46 * * * Nefer
    22 sierpnia o godz. 23:56 Kostka 22 sierpnia o godz. 23:46

    Pochwała jak najbardziej zasłużona i szczera. * * * * * * Ta pani ma rację.

  304. Nefer
    22 sierpnia o godz. 23:56

    … z maglami nie argumentuję i nie czytam bo płycizna umysłowa i, jak słusznie zauważa Namargineska, piramidalne steki banałów są nie na moją wytrzymałość. * * * * * * Jestem zapóźniony w blogorozwoju, więc nie wiem kto to coś, ale jak nic – masz rację. A jak temat nieprosty i sięgajacy głębi, sięganie po banał i jego steki to banalna częstość. Nie skorzystał ten i ów zdobrej, bo trafnej rady Jacquesa Chirac’a: a mogliście siedzieć cicho. No to wracam do zapóźnienia, które ma wiele wad, ale jedną zaletę: lepiej się spóźnić na pociąg, niż wcale nie wbiec na peron. . Zaleta jest względna, ale cóż robić: Einstein już nas względnością przestraszył. Niektórzy ciągle się trzęsą. Weźmy takiego Dudę w Australii i Nowej Zelandii, albo takiego Kaczyńskiego w ceracie płaszczykowo-patriotycznej w deszczu. A bez ceraty w biało czerwone i bez NZ – to samo.

  305. Herstoryk
    23 sierpnia o godz. 7:43

    No to dziękuję, Herstoryku, za rozumienie mojej małpiej felerności, a skoro sam w sobie też jesteś w stanie podejrzewać nie ogólnikowo niedoskonałość – bo powiedzieć o sobie, że „Nikt nie jest doskonały” każdy głupi potrafi – lecz jakieś szczegółowe niedoskonałe swoje zachowania, to dziękuję potrójnie (jeden raz – na zapas), bo przyjemnie spotkać się z kimś z samego rana jak równy z równym.

  306. Tanaka
    23 sierpnia o godz. 8:24

    „lepiej się spóźnić na pociąg, niż wcale nie wbiec na peron”.

    Skoro wspomniałeś, Tanako, Einsteina, to wspomnijmy przy okazji eschatologicznego tematu, że wszystko względne jest. Lepiej jednak byłoby, gdyby jeden nasz aktor nie wbiegł na peron…

  307. Herstoryk
    23 sierpnia o godz. 7:56

    Bardzo cieszę się,że słuchaleś 🙂
    Myślę,że jeśli chodzi o tempo koncertu ( masz na myśli całość czy slynną drugą część ?) może potrzebne jest jego parokrotne wysłuchanie.Paco oddaje dla mnie rzeczywisty charakter tej muzyki.Bo tak latwo jest coś przerysować i nagle np. wychodzi „sentymentalny kawałek”.

    A Ana Vidovic – to rzeczywiście gitarowe zjawisko.Wszystko co gra posiada rodzaj naturalnego oddechu. Każda fraza po prostu płynie i niesie ze sobą słuchacza 🙂
    Więc mam dla Ciebie jej Bacha – bardzo znane Preludium ze suity wiolonczelowej.
    Ale najpierw może oryginał w wyk. Yo-Yo Ma
    https://www.youtube.com/watch?v=PCicM6i59_I
    A teraz wersja gitarowa
    https://www.youtube.com/watch?v=zBdK-ailioA
    Jest też na youtube jej cały recital. Posłuchałam i nie zawodzi w żadnym utworze.
    https://www.youtube.com/watch?v=LxSGKBM5_t8

    Bardzo lubię sama grać Satie w październiku,kiedy wszystko wokół jest kolorowe. Wtedy ta melancholia dźwięków ubrana jest we jesienne barwy.

    Pozdrawiam również

  308. PacoDeLucia owszem, ale jakos wole Oskara Sher’a. Cieplejszy i piekniej brzmi w moich uszach niz perfekcyjy technicznie Paco…

    Zreszta co tam gadac lepiej posluchac:

    https://www.youtube.com/watch?v=5SAsXKdU9OY

    pozdrowka
    ~l.

  309. Kostka

    Kosteczko, do tak poruszających tekstów jak Twój wracam co rusz jak zaczadzony. Myślenie o śmierci – lub jakieś jej przeżywanie w wyobraźni dopadło mnie wcześnie, kiedy nie mając siedmiu lat, zostałem ministrantem i brałem udział w pogrzebach. Własnej śmierci, rzecz jasna, nie przewidywałem, ale odkrycie, że w dwutysięcznym roku będę miał 56 lat, było straszne. Straszniejsze od tego było tylko odkrycie bezdennej głupoty, jaką zaprezentowała cytowana przez Ciebie Dorothy Cummings McLean:

    „Aurelia zrobiła okropną rzecz i miała z tego frajdę. Nie tylko zakończyła własne życie, ale w dodatku wykreowała się na bohaterkę Kultury Śmierci, bezczelnie próbując inspirować usankcjonowane prawnie zabójstwa innych nieszczęśliwych ludzi nakręconych na autodestrukcję”

    Wykreowała się na bohaterkę sposobem umarcia. Logiczne więc, że pierw musiała umarć, żeby się wykreować. Wtedy jasna i prosta jak promień słońca się staje myśl, że miała frajdę z tej okropnej rzeczy dopiero jak przestała istnieć.

    Umierajmy jak najszybciej – czeka nas wieczna frajda.

  310. wbocek 23 sierpnia o godz. 9:59

    do Kostka

    Dokladnie tak. Troche inaczej napisane.

    Osoba majaca energie (media spolecznosciowe, prawnicy, filmy dok, etc), wieloletnia energie na dzialanie. Jakikolwiek powod daje. Nie ma energi popelnic samobojstwo. Piec (5) minut, niezbyt skomplikowane tech. W jakiejkolwiek formie. Zadnej wiarygidnosci, tylko smiesznosc. Poza proba kreacji wlasnej osoby. Przekladam osobiscie David Bowie, Autentyzm bez smiesznosci.

    Smierc, sex, nakazy religijne, zwiazki miedzy ludzmi, inne massa, sa wszystkie tabu obciazone. Kulturowe tabu. Zlam wlasne tabu, poglady wpierw, to moze bedziesz wiedziala/wiedzial jak innych. Zacznij od jednego, pierwszy krok. Zastapic te ktore rzeczywiscie sa zlymi. Bo sa, duzo. Inaczej tylko medialna kreacja. Niewiarygodna. Wymiana pogladow indywidualnych nigdy nie bedzie miala konca. Podajac przyklady wlasnych emocionalnych przezyc. Najpiekniej bohaterki opery umieraja. Koloraturowe szczegolnie, w moim smaku. Nie znaczy prawodawca operowy musi byc. Zastapic, to znaczy prawne rozwiazania znalezc, w ktorych kazdy (zdecydowana wiekszosc) moze zaakceptowac siebie. Kazdy o odmiennych pogladach.

    Zlam wlasne tabu pierwsze. To mozesz wtedy o innych z innymi rozmawiac. Inaczej jestes niewiarygodna/y.

    Pzdr Seleukos

  311. Bardzo ladnie, bardzo madrze i bardzo po ludzku dyskusja wre o dobrej smierci.

    Ale czy faktycznie o „dobra” smierc tu chodzi? Bo mi sie widzi, ze choc o smierci sie mowi, to ona sama jest jakby drugoplanowa, bo pierwszoplanowa jest wolnosc jednostki do decydowania o sobie.

    Wypowiedzi kosciolkowcow nie pozostawiaja zludzen, ze oni odmawiaja tej wolnosci do decydowania o sobie, bredzac o transcendencji poznania tego czy owego, co sie niby poznaje poprzez ciepienie. Ucielesnieniem tego transcedentnego poznawania i robienia kasy na transcendencji byla wampirzyca z Kalkuty. Szlag by ja i jej transcendencje, wraz z kosciolkiem katolickim zerujacym na trancendencjach.

    O wolnosc sie rozchodzi. Wolnosc jednostki i jej prawo do decydowania o sobie, swoim losie i swoim zyciu, w tym o momencie swojej smierci, jesli sie czlowiek na nia z jakichkolwiek powodow zdecyduje.

    O innych aspektach tez mozna i pewnie nalezy rozmawiac, ale ten podstawowy, czyli wolnosc decydowania jest najwazniejszy wedlug mnie.

    pozdrowka
    ~l.

  312. lonefather
    23 sierpnia o godz. 11:40
    Weslug mnie tych indywidualnych wyborow, nie mozna od wiarygodnosci wlasnej oddzielic. Smierc tylko jedna z dziedzin, momentow naszego zycia @lonefather.

    Jaka wiarygodnosc maja? Osoby o absolutnie przeciwnych pogladach.

    Z dalekiego podworka. Donald Trump i Noami Klein.
    Z bliskiego, polskiego. Jakikolwiek koscielny hierarcha, Hartman, filozof, podobno ateista albo agnostyk. Sami o sobie nie wiedza kto sa.

    A Franciszek to co? O wybaczaniu listy pisze i pokucie plus podobne, brudne nogi w tv myje zebrakom. Tylko o pieniadzch zapomnial. Krotki text, podpis na przekazie bankowym. 10-20 liter. Bardziej skomplikowane nie jest. Niepismienny, czy glupa gra w tv i facebuku?

    Zero wiarygodnosci u wszystkich wyzej wymienionych. Wszyscy cierpia, najchetniej za innych pomoca/zainteresowaniem. Pare/u innych @lonefather, tez by dalo wymienic, cierpiacych. Daleko i blisko. Zero wiarygodnosci.

    Pzdr seleuk

  313. Chwilowo jestem przeciw śmierci i będę składał skargę, ale na razie mnie surmuje jedna rzecz: że nie ma dezentera. Bo by coś może wyjaśnił, w każdym razie na pewno by próbował.

    Nie będę przecież czytał Biblii, żeby znaleźć, z czego ta Dorotka, ta malusia ze wstępniaka Kostki wzięła, że „Aurelia zrobiła okropną rzecz”.

    Może ktoś pamięta, że w jednej z wersji Judasz się powiesił. I nikt go za to nie potępił, nawet sam Bóg Syn Jezus. Owszem, Jezus potępił (powiedział o Judaszu, że lepiej gdyby się nie narodził), ale z powodu głupstwa, a nie – ciężkiego grzechu samobójstwa. Głupstwem było śmieszne niby-wydanie Jezusa przez Judasza żołnierzom, domniemana zdrada. Jaka zdrada, skoro za Jezusem chodziły jakoby tysiące i wszyscy go musieli dobrze znać. A nauczał trzy lata tra-ta-ta (mówię „tra-ta-ta”, bo po mojemu niecały miesiąc). Skoro Bóg nie potępił samobójstwa, to jakim takim prawem ty, Dorotko, potępiasz eutanazję, czyli samobójstwo, i cały twój Kościół, a za nim – jego polityczne sługi? Nie twierdzę, że nie masz racji, chciałbym tylko wiedzieć, na jakiej podstawie jesteś bardziej boska od Boga. Ty i całe chrześcijaństwo.

  314. lonefather
    23 sierpnia o godz. 11:40
    Zero wiarygodnosci, to indywidualne wybory tez oszukane poglady.
    pzdr s.

  315. wbocek
    23 sierpnia o godz. 11:52
    Nie wiem jak dezentera moze Tobie brakowac. To sutener. Sprzedaje towar co nie jest wlascicielem.
    pzdr Seleukos

  316. wbocek
    23 sierpnia o godz. 11:52
    A poza tym Pombocku. Czy ten Jezus, z opisow nie zrobil eutanasia? To dokladnie to samo co ta Holenderka. Tylko facebuka nie bylo. Chyba nie bylo.
    pzdr Seleuk

  317. Eutanasia. Bez tlumaczenia bo za dlugo. Jeden juz 24 razy zrobil. Innych szczegolow nie daje. Mozecie domyslec. Niektorzy za bilety biora. Zgodnie z nauka.
    https://youtu.be/16s-0pba5hc

    pzdr Seleuk przepraszajac za jezyk

  318. @wbocek
    23 sierpnia o godz. 9:59

    Dziekuje Ci, pombocku, za dobre slowo. Jeśli chodzi o artykul milusiej Dorotki to było tam więcej naprawdę podłych kwiatków – żółc leje się na wiadra – na poważnie „psychiczna” dziewczynę, która według autorki nie miała prawa o sobie decydować, na „zwyrodnialców” którzy ja do tego „zachęcali” (mimo iż przyjaciele Aurellii i lekarze do ostatniej chwili pytali, czy jest pewna swojej decyzji). Jest w tym artykule i o tym jak pani Dorota chciała Aurelie „ratować” min przez zaproponowanie przeprowadzenie wywiadu z nią – po 29 stycznia (czyli dacie wyznaczonej na asystowane samobójstwo). Wyjątkowo chamskie jest zdanie „Miałam nadzieje, ze jej (Aurelii) chęć parcia na szkło będzie silniejsza niż chęć zabicia się. Ale się pomyliłam”. Po czym oczywiście obłudne stwierdzenie, ze pani Dorota będzie się modlic za te biedna dusze (mimo iż wczesniej stwierdza wyraźnie, ze jako samobójczyni i tak na przechlapane po drugiej stronie). U nas takich nazywa się do-gooders. I bynajmniej nie jest to określenie pozytywne.

    W scence z filmu o Ramonie Sampedro, która przesłałam Tanace sparaliżowany ksiądz udaje się z wizyta do Ramona (sparaliżowanego od szyi w dol marynarza, który walczy o przyznanie mu prawa do legalnego samobójstwa) żeby go przekonać do zmiany zdania. Na koniec scenki, pokonany ojczulek wpatruje się w rodzinę Ramona strzelając im umoralniającą mowę o otaczaniu Ramona miłością, żeby zaczął chcieć żyć. Poirytowana pani domu, prosta zona rolnika odpowiada „Zapamiętałam ci jedno wystąpienie w telewizji, ojcze. To w którym mówiłeś, ze Ramon chce się zabić bo nie ma w domu wystarczająco dużo miłości. Otóż dbaliśmy o niego jak o syna, nie zaznał w tym domu niczego innego niż miłość. A o tobie, ojcze, można powiedzieć tylko jedno – masz niewyparzona gębę” . To samo można powiedzieć o lubej Dorocie i innych do-gooders.

  319. @pombocek

    A tak w ogóle to specjalnie dla Ciebie pocztówki morskie z dalekiej północy, które wreszcie zaczęłam składać do kupy. Plus kojący uszy filmik.

    https://photos.app.goo.gl/Nb2tod6s457zMBKZA

    https://photos.app.goo.gl/9dXqU5QJ2oyhDiwi6

  320. Herstoryk
    23 sierpnia o godz. 7:49

    Czytalam ten artykul wczoraj. Ciekawe jest, ze napisany zostal w 2000r. Przez prawie 20 lat niewiele sie zmienilo. Dla pocieszenia nie tylko w Polsce bo w wiekszosci krajow na swiecie sytuacja jest podobna.

  321. Ten Filipinczyk na jutupku, walczy o naprawe swiata. Juz 24 razy zawalczyl. Ma zamiar kontynuowac. Zdjac bol, proponuje milosc. Taki ma fach, nie wiem czy certfikowany.

    Lepszy ten:
    https://www.youtube.com/watch?v=YkgkThdzX-8
    albo
    https://www.youtube.com/watch?v=pSx3uT9cJ04
    pzdr S

  322. Mnie dezertera nie brakuje,brakuje może tym , którzy wdawali się z nim w dysputy teologiczne, Brakuje mi kogoś innego zza oceanu, którego nazwiska nie wymienię, bo cenzura nie przepuści wpisu.
    @Kostka
    Do tej Aurelii i jej poczynań mam duży dystans .Rozwiązania prawne wielu krajów dopuszczają przymus leczenia u osób chorych psychicznie i poważnie zagrażajacych swojemu życiu.
    Jak pisałem nie znam tej sprawy, tylko z Twojego wpisu, ale wiem , że ludzie dla sławy mogą zrobić bardzo dużo , nawet się zabić.
    Idea pełnej wolności człowieka, czyli pełnej wolności w decydowaniu o sobie jest mrzonką.

  323. @seleuk|os|

    Owszem, sprawa Aurelii jest o wiele bardziej kontrowersyjna niz przykłady innych „bojowników” o wolność wyboru w kwestii własnego odejścia – takich jak przywoływany juz przeze mnie Ramon Sampedro (quadroplegic), sir Terry Pratchet (Alzheimer), Debby Purdy (stwardnienie rozsiane), Noel Conway (motoneuron disease). W przypadku Aurelii nawet psychiatrzy są podzieleni. Z drugiej strony leczenie kogos na sile (Aurelie leczono od kilkunastu lat) wbrew jego wyraźniej woli to skazywanie tej osoby na cierpienie, którego sobie wyraźnie nie zyczy. Czy jest to moralne? Nie jest to łatwy przykład do dyskusji. Specjalisci twierdza, ze schorzenia takie jak miała Aurelia mogą złagodzić objawy po czterdziestce – Aurelia musiałaby się wiec pomęczyć jeszcze tylko dekadę. Najwyraźniej nie była na to przygotowana. Pewnie, ze cos takiego jak „pelna wolnosc” jednostki we wspolczesnym spoleczenstwie nie istnieje – i chyba dobrze (vide antyszczepionkowcy).

  324. basia.n
    23 sierpnia o godz. 9:05
    Herstoryk
    23 sierpnia o godz. 7:56

    Ana Vidovic 😉 Mzonek swego czasu puszczal na okraglo, mialam podejrzenia, ze nie tylko dlatego, iz jest czarodziejka jesli chodzi o gitare ale takze bo jest o wiele przyjemniejsza dla meskiego oka niz stary dobry Paco …

    Tu Ana gra Albeniza, tego co to pieknie mistrz Galczynski wspomnial w „Nocach aninskich”

    Korale swoje przestan nizac
    Wiatrowi bardziej jestem rad
    Bo jak muzyka Albeniza
    Przewraca nas na lóżko wiatr

    https://youtu.be/zF81YRi10HM

    „Ech muzyka, muzyka”, jak pisal Galczynski. I jeszcze „Muzyka to moja ojczyzna”. Jak tu nie kochac Galczynskiego, zwlaszcza jesienia

  325. seleuk|os|
    23 sierpnia o godz. 12:01

    Seleuku, jak na Greka, to słabo się Ciebie żarty trzymają. Chodziło mi oto, że Świadkowie Jehowy mają Biblię w palcu, więc jeśli jest gdzieś w niej wprost zakaz samozabijania się, to ŚJ wskaże natychmiast bez namysłu. Podejrzewam, że Krk ten zakaz sam sobie wykombinował jak i sporo innych spraw. A nie mam już chęci wertować 1600 stron.

    Wyciąganie przez Krk na przykład zakazu aborcji z przykazania „Nie zabijaj” jest bezpodstawne. Najpierw trzeba było równie bezpodstawnie nazwać zapłodnione jajko „człowiekiem”, „dzieckiem” i pominąć milczeniem wielokrotnie występujący w ST NAKAZ zabijania. Najpierw Wszechdobry sam zabija, chodząc od domu, potem pieprzy: „Nie zabijaj”. Ale czemu Wszechwiedzący kazał Izraelitom swoje drzwi posmarować krwią, żeby mógł rozpoznać swoich? Temu, że kto by szukał logiki i konsekwencji w takim tyglu z baśniami, jakim jest Biblia, musiałby się chyba ochrzcić w Jordanie. Albo wypić co najmniej półtorej flaszki cck.

    Ani aborcja, ani samobójstwa, ani eutanazja nie mają dogmatycznych podstaw w źródłach chrześcijaństwa. Są wymysłami Krk jako narzędzia wymuszania posłuszeństwa. Tako rzecze pombocek. A kto wie lepiej, niech powie.

  326. Nie rozumiem jak to jest, ze tak latwo sie ludziom placze i myli rozumienie, ze wolnosc jest kategoria zlozona z ograniczen jakie wyznacza wolnosc innych. Wolnosc jednostki nie konczy sie tam gdzie sie styka z wolnoscia innego czlowieka, ale zaczynasie z nia przenikac, tworzac obszar na ktorym mieszaja sie obie wolnosci. Ten obszar, gdzie sie stykaja i interefuja ze soba obie wolnosci, jest obszarem wolnosci nogocjowanych. W roznych wypadkach moze on roznie wygladac i rozne moga byc wolnosci. Ile relacji, tyle roznych wolnosci. Na wiecej pozwalamy blizszym, na mniej obcym. Tak to mniej wiecej wyglada i to jest naturalne, ze wlasna wolnosc ograniczamy, zeby zrobic miejsce na wolnosc innych ludzi.

    pozdrowka
    ~l.

  327. @Stachu39
    23 sierpnia o godz. 13:11

    Zacznę może od końca – nie jest mrzonką wolność o decydowaniu o sobie,skoro każdy z nas jest jedynie swoją
    „własnością”.Fakt,że społeczeństwa od zarania tworzyły struktury wszelkich zależności nie oznacza,że w XXI w. nie można się w końcu od nich uwolnić.Im więcej ludzi zacznie o te swoje prawa walczyć,tym szybciej dokonają się zmiany.

    Sprawę „tej „Aurelii obeserwowałam od początku i powiem jedno – Aurelia Browers miała „ogromne szczęście”, że nie trafiła na kraj w ktorym używa się przymusu i na lekarzy,którzy bardzo chętnie kierują pacjentów przymusowo do psychiatryków ,robiąc z nich przy pomocy wszelkich leków chodzące zombies. To jest oczywiście etyczne. To „oni” mogą decydować o takim anty-losie człowieka…To co działo się i dzieje się w szpitalach psychiatrycznych jest dobrze znane.
    I panowie psychiatrzy nie chcą przyjąć do wiadomości,że każdy ma prawo powiedzieć „dość,tak żyć nie chcę”.

    Aurelia Brouwers nie szukała sławy! Chciała zostawić życie ,które było jednym pasmem cierpienia za sobą.
    TYLKO tyle i AŻ tyle !

    wklejam tu link artykułu z de Volkskrant,aby wszyscy mogli zobaczyć na jednym ze zdjęć jak wygladała dzienna dawka jej leków,ktore przez 10 lat niczego nie zmieniły

  328. @@Kostka, Pombocek
    Kazdy ma zawsze wybor indywidualny. Mial wybor. Bedzie mial. W zyciu i w smierci.

    Jest natura niewolnika, nie poprawic los swoj. Jest natura niewolnika zrobic innych niewolnikami. Jak sam jest niewolnik. Odwagi nie ma. Nienawidzi tych co maja odwage. Zazdrosci odwagi.

    Brzoza

    Ty, co dalas mnie dziewiec zim
    polknelas zaslone
    powrotow zycia i smierci

    Gleboko z ciala matki
    zielonymi tonami brzmialas
    umierajac i rodzac ponownie

    Jade do zajec czlowieka wolnego. Wam zostawiam melodie do textu wyzej. Kiepski tlumacz ze mnie.
    https://www.youtube.com/watch?v=7fPoRacRhKE

    Do Ciebie Kostka i Ciebie Pombocek napisze wieczorem wiecej, Jak ta odp malo jest. Musze jechac.

    Pzdr seleukos, byly niewolnik

  329. Kostka
    23 sierpnia o godz. 13:37

    Nie ma „pelnej wolnosci” bo ogranicza ja wolnosc innych, vide antyszczeionkowcy, ktorzy odmowa szczepienia sie, ograniczaja prawo innych do bezpieczenstwa.

    A co do „sprawy Aurelii” to nie uwazam jej za kontrowersyjna, tylko za rozszerzajaca nasza mozliwosc zrozumienia problemu. Rozszerzenie zrozumienia jakie oferuje na sprawa Aurelii polega wedlug mnie na tym, ze dzieki niej musimy uwzglednic czynnik indywidualnej sily, czy jak kto woli, woli zycia. Musimy uzglednic, ze nie jest on u wszystkich taki sam. Ktos z bardzo silna wola zycia, oceniajac Aurelie bedzie ocenial z punktu widenia wlasnej, bo tylko ja zna sily i woli zycia. Stad latwo o niesprawiedliwa, bo oparta o niezrzumienie ocene wyboru Aurelii.

    Ja sie sklaniam do uszanowania woli Aurelii, bo jej decyzja jest wypadkowa pomiedzy doswiadczanymi cierpieniami i jej indywidualna, jej tylko znana wola zycia.

    pozdrowka
    ~l.

  330. @Kostka
    23 sierpnia o godz. 13:44

    WieAna jako muzyk- gitarzysta jest po prostu tą no1. Jest bardzo prosta droga,aby się o tym przekonać. Wystarczy wybrać na youtube wykonania tej samej Granady przez innych bardzo slawnych gitarzystów. I wniosek nasuwa się sam.Oprócz nieprawdopodobnie pięknej interpretacji jest ten cudowny dźwięk,który ma miękkość aksamitu. Nie ma jednego momentu w którym jej gitara brzmi ostro ( tak jak często u innych) I to robi z niej mistrzynię wprost niedościgłą. Wlaśnie ten magiczny dźwięk.

    ps.widzialam Twoje zdjęcia – piękne !
    Co za okolica !

  331. @Stachu39
    23 sierpnia o godz. 13:11

    Aneks – miałam wkleić link ale za szybko wyslałam wiadomość

    https://www.volkskrant.nl/wetenschap/aurelia-brouwers-laatste-wens-het-taboe-rond-euthanasie-bij-psychisch-lijden-doorbreken~b4545fde8/

  332. @lonefather
    23 sierpnia o godz. 14:17

    To właśnie jest tak,jak napisałeś.
    Dlatego głęboko krzywdzące są wszelkie stwierdzenia typu
    Dorothy Cummings McLean i innych,jej podobnych.
    A przecież po prostu znalazla się kobieta,ktora stoczyła z sukcesem walkę o swoje prawo decyzji.
    Będzie to miało ogromne znaczenie dla innych

  333. Jakby ktoś znalazł czas i chciał obejrzec, to proponuje genialny japoński film o usuwaniu staruszków w prymitywnej górskiej wiosce, temat eutanazyjny
    Ballada o Narayamie
    https://www.cda.pl/video/6397991b

  334. Kostka
    23 sierpnia o godz. 12:46

    Dziękuję, Kosteczko, za cud widoki bez jednej małpy. Taka właśnie jest moja, trochę przesadzam, codzienność przez pół roku.Tyle że Twoje przymorskie widoki dlatego dla mnie ciekawe, że kompletnie inne. U nas, wiadomo, nie ma szkierów, skał, fiordzików, zatoczek, nie ma się gdzie zagubić, gdyby kto chciał. Oczywiście, przed małpami się schować, nie tracąc kontaktu z morzem, jest gdzie: na zalesionych wydmach. Można posiedzieć, pogapić się na puste morze, powspominać. I w mojej połowie roku tak robię. Nie szukam wyrafinowanych widoków – starczy mi moja przyroda jaka jest – znana, swojska. Choć urzekają mnie wysokie klify. Dlatego z przyjemnością się wgapiałem w piękne Twoje pstryknięcia. Nie wiem, gdzie to jest, ale po wodzie – długa martwa fala – widzi mi się, że Atlantyk. Parę fotek mnie oczarowało ze względu na zielonkawy kolor wody. U na też się trafia, ale moimi zmartwionami trudno przechwycić, specjalne warunki muszą być, a tu nawet przy pochmurności zieleń jest taka jak u mnie w słońcu. Wprost okropnie mi się podobają te wydmowe drogi. Chodzić bym ze względu na kolana nie mógł, ale popatrzeć – z dziką przyjemnością. Będę wracał do tych fotek, Kostko, bo ze względu na wodę to moje widoki. No a za filmik daję Ci potrójnego Oskara. Nie warto nawet gadać, z jakiego powodu, bo to widać. I słychać. Dziękuję, Kosteczko. Wielkieś mi radości uczyniła w domu moim, moja droga Kosteczko, tym pstrykaniem swoim.

  335. @Basia N.
    O wolności jednostki wypowiedział sie powyżej Lonefather, zgadzam się z nim i nie będę tego powtarzał.
    O sprawie p. Aurelii, tez się nie chcę wypowiadać, bo sprawy nie znam, a z linku nie skorzystałem, bo nie znam niderlandzkiego.
    Twój pogląd na psychiatrię ,być może, wyrobiłaś sobie po obejrzeniu lotu nad kukułczym gniazdem (zresztą świetny film).
    Chciałem Cię zapewnić, że choroby psychiczne istnieją, nie są wymysłem psychiatrów i można je skutecznie leczyć. Szpitale psychiatryczne nie są środkami represji wobec niedostosowanych osobników w represyjnym społeczeństwie. O przyjęciu do szpitala bez zgody i zastosowaniu leczenia decyduje sąd, pacjent ma do dyspozycji adwokata i możliwości odwoławcze.
    Sprawa Aurelii mnie bulwersuje dlatego, że powstał precedens – każdy może sobie zażyczyć śmierci i ją otrzymać, bo tak uważa.Objawem czołowym w ciężkiej depresji jest poczucie beznadziei : że nic mi nie może pomóc, że wszystko stracone, żadne leczenie.Tylko śmierć może mnie wybawić z tego stanu, z tego cierpienia, jestem winny grzechów, zachowań, skrzywdziłem wszystkich swoich bliskich itd , itd.

  336. @Lewy
    Film widziałem dość dawno temu i go zapamiętałem.O ile pamiętam Baryka też widział, będąc w gościnie u Hipcia, trzęsące się z zimna staruszki zamknięte w jakiejś szopie i skazane na wymarcie.W czasie oblężenia Leningradu, tez pierwsi odchodzili starcy.

  337. Trumpa nominacje sędziowskie. Dla angielskojęzycznych.

    Jeden cytat:

    What once would have been disqualifying — a nominee’s stated views on contraception or gay rights or consumer protection — is now motivating this president.

    To, co kiedyś byłoby powodem do dyskwalifikacji – kandydata (nominowanego) znane/opublikowane poglądy w sprawach zapobiegania ciąży lub praw gejów albo praw konsumenta – dzisiaj (wręcz) motywuje tego prezydenta.

    **https://www.nytimes.com/2018/08/22/magazine/trump-remaking-courts-judiciary.html

  338. Co cechuje te sędziowskie nominacje ery Trumpa to także bardzo wysokie formalne kwalifikacje nominowanych (do zatwierdzenia przez parlament).

    Trump’s appointees have tended to be unusually well credentialed and conservative. Republicans like to emphasize their academic and professional bona fides — the summa cum laudes, the Phi Beta Kappas, the Supreme Court clerks

    Ciekaw jestem jak to jest z pisowskimi kandydatami do obsadzanych przez PiS sądów.

  339. Stachu39
    Wg artykulu w BBC Aurelia nie byla jedyna, w zeszlym roku w Holandii 83 osoby (sposrod szesciu i pol tysiaca wypadkow eutanazji) byly chore psychicznie (o ile rozumiem byl to powod, nie schorzenie dodatkowe); 10% prosb o eutanazje z powodow psychiatrycznych jest zatwierdzana. Wg artykulu wyjatkowosc sprawy Aurelii polegala na jej mlodym wieku
    https://www.bbc.com/news/stories-45117163

  340. Stachu39
    23 sierpnia o godz. 19:2

    Powiem może krańcowo,ale jeśli ktokolwiek chce sobie zażyczyć śmierci – to jest to prawo każdego człowieka.
    Mówisz o leczeniu – dlatego pokazałam link do ktorego nie zajrzaleś,aby każdy mógł zobaczyć ogromną ilość leków jako dawka dzienna,ktorą ta kobieta brała przez więcej niż 10 lat,bez skutku. Oczywiście można by pewnie zaproponować lobotomię…

    Mój pogląd wyrobiłam sobie poprzez kontakt z synem mojej przyjaciółki w Kolonii. 4 lata temu zdarzył się tragiczny wypadek. Chłopak 19-letni pojechał z grupą sportową do Hamburga,poszli wieczorem do jakiegoś baru na piwo ,a rano policja znalazła go w stanie psychozy gdzieś w innej części miasta.Trafił oczywiście do szpitala,z ktorego został przewieziony do akademickiego szpitala w Kolonii. Jeździłam tam od czasu do czasu,aby potrzymywać na duchu przyjaciółkę i oczywiście odwiedzać chłopca. Widziałam i słyszalam bardzo wiele. Potem,kiedy był już w domu widziałam go po lekach ktore musiał zażywać. To było po prostu straszne. Sam opowiadał,że przez większą część dnia jest w stanie tylko bezwładnie leżeć na łóżku.Lekarze wytłumaczyli działanie leku – podobne do lobotomii.
    Z roku na rok nic się nie zmieniało. Twierdzono,że tak musi być,aby zapobiegać pojawieniu się psychozy. Rozmawiałam z nim i opowiadał,że wśrod pacjentów ciągle zdarzają się samobójstwa,bo nikt nie chce „żyć” w taki sposób.
    Zaczęłam wtedy czytać literaturę psychiatryczną. Poznałam książki psychiatry holenderskiego Jana Foudraine,ktory pisał nie tylko o chorych,ale o lekarzach,szpitalach i podejściu do pacjentów. Więc moja wiedza o problemie to nie jest film „Lot wokół kukułczego gniazda”.
    Stan chłopaka nie poprawia się i rodzina nie wie,co przyniesie przyszłość…On sam mówił mi nie raz,że często nawiedzają go myśli o odejściu.

  341. Ja w temacie leczenia. Wraca zainteresowanie psilocybiną (grzybkiem halucynogennym), i piszę o tym nie żeby propagować ogłupianie młodzieży (co się dziś lekką ręką zarzuca), ale dlatego że wpisuje się to w tematykę opresyjnego społeczeństwa które podejmuje decyzje w imieniu dorosłych ludzi. Wiele zabronionych pod surową karą środków (jak marihuana, psilocybina) są mniej szkodliwe niż alkohol czy tytoń, a zabrania się ich nawet w celach medycznych.
    Dorosłe zachodnie społeczeństwa już sobie przegłosowały legalność marihuany (która nie cała jest dla haju, jest np. przeciwbólowa wersja CBD, którą z powodzeniem stosują ludzie z przewlekłym bólem czy depresją). Można nabyć w kroplach lub cukierkach. („Edibles” to u nas nowe słowo kluczowe). Kiedyś miałam problemy ze spaniem po ciężkim dniu (nakręcony mózg nie chce się wyłączyć) i czekoladka wielkości naparstka sprawia że człowiek śpi jak niemowlę, bez skutków ubocznych. Za taką czekoladkę pewnie by mnie w Polsce surowo ukarano. Tak jak i tych co zdobywali skręty dla umierających krewnych. Inkwizycja a nie państwo dla obywateli.

    Wracając do psilocybiny, ma ona fascynujący wpływ na nasze mózgi. Nie próbowałam, ale zainspirowała mnie nowa książka M. Pollana. Efekt dla ludzi z depresją, nałogami i innymi chorobami mózgu (jak PTSD) jest zdumiewający. Jeśli ktoś pamięta rolę grzybów w tworzeniu sieci komunikacyjnej drzew w lesie („Hidden lives of Trees”) to musi się zachwycić podobieństwem. Ludzie doświadczają poczucia tak głebokiej więzi ze światem (z kosmosem, z sacrum, każdy ma swoją nazwę) że akceptują swoje choroby, śmiertelność, rzucają papierosy, picie (bo „przestało być istotne”), wyzwalają się z lęków. Sam autor doznał i opisał rozpad swojego ja (czego doświadczają też buddyści, ale z psilocybiną szybciej). Efekt oczywiście przechodzi, ale pamięć o doświadczeniu zostaje i pomaga żyć.

    Jak się zaczęło polowanie na czarownice? Nie da się ukryć że bunty młodzieży w latach 60 były zasilane LSD (podobna substancja, ale sztucznie produkowana). Bywali naukowcy którzy w tamtych czasach badali wpływ LSD na mózg, i nie mogąc się pogodzić z prawnymi ograniczeniami, odrzucali naukową bezstronność i przechodzili „na ciemną stronę mocy”. Bo jak odmówić ludziom, skoro w tak oczywisty sposób można im pomóc (a ciężko tu przeprowadzić podwójnie ślepą próbę i dostać oficjalne pozwolenie). Takim naukowcem był Timothy Leary (były psycholog z Harwardu), który powiedział kiedyś Nixonowi, że „ludzie na LSD nie będą toczyć jego wojen”. Nixon uznał go za „najniebezpieczniejszego człowieka w państwie”, a za LSD narzucił surowe kary. I tak jest do dziś, ale coś drga w tej dziedzinie. Dorosłe społeczeństwa potrafią uznać dorosłość obywateli i ich odpowiedzialność za siebie. Kościelno-prawicowa mafia chce nas na powrót wepchnąć do przedszkoli gdzie sukienkowy z linijką zadecyduje co nam wolno. Polska oczywiście nigdy z przedszkola nie wyszła. Dobrowolnie.

  342. A kiedy juz do perfekcji, kazdy z nas zblizy. Nie zapomnij zrobic prysznic. Panie wydepilowane. Panowie ogoleni. 2X. Skretow nie robcie, za duzo papieru, ciagle zapalniczke szukac. Lepsza fajka.
    http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-6087503/Massive-asteroid-bigger-Great-Pyramid-Giza-make-close-approach-Earth-WEEK.html?ito=social-facebook

    Dobranoc S.

  343. Sporo tu rozmyślań , niekiedy i dywagacji n.t. ostateczności.
    Poniżej głos tych , którzy wiedzą ,że na pewno za kilka minut opuszczą
    świat żywych.
    https://www.polityka.pl/galerie/1755582,1,ostatnie-zdania-skazanych-na-smierc.read

  344. izabella
    23 sierpnia o godz. 20:33

    Bardzo ladnie napisalas, ale LSD jak noz kuchenny, ktory ma nie tylko zastosowanie do krojenia chleba i mozna go uzyc do mordowania, tak i LSD na masowa skale stosowal Wermacht w czasie drugiej wojny swiatowej… O czym jest znakomita, wyczerpujaca temat ksiazka „III Rzesza na haju”.

    Widzenie tylko jednej strony zagdanienia pozostawia luke, przez ktora mozna zniszczyc i zdezawuowac najlepsze idee i najszlachetniejsze pobudki.

    pozdrowka
    ~l.

  345. @lonefather
    Podobno w gospodarce polskiej dzieje się coraz lepiej (wg. GazWyb) co ma znaczyć ,że są duże szanse na kolejne cztery lata trwania PiS.

  346. @Basia N. @ Izabella
    Nie znam przypadku tego chłopca, ale z opisu nie mogę wykluczyć, dostał jakiś narkotyk, który spowodował wybuch psychozy. Wywołał reakcję „spustową”.Narkotyki są niebezpieczne, mogą ujawnić psychozę. Teraz nie wiem, czy ten chłopiec jest chory, bo otrzymuje leki, czy leki spowodowały u niego chorobę. Z opisu Basi wynika, że całe zło to leki.
    Leary to historia. Byli jeszcze inni antypsychiatrzy – Laing, Szasz, w Polsce też był taki jeden, zapomniałem w tej chwili nazwiska. Pod ich wpływem pewne zmiany w lecznictwie psychiatrycznym powstały ale choroby psychiczne nadal istnieją.
    W Polsce też były próby leczenia psylocybiną, szkód o ile wiem nie poczyniły, ale wyników też nie było.
    Narkotyki zmieniają świadomość, ale potem działanie ich ustaje, a może pozostać psychoza urojeniowa, depresja lub lęki. Tak jak po alkoholu tylko bardziej. Pod wpływem narkotyków możliwe są próby samobójcze lub agresja. Jestem lekki jak piórko, to skoczę sobie z dachu a co?
    Wracają wieki ciemne? Ateiści podobno są mniej podatni na pseudonaukę.

  347. lonefather
    23 sierpnia o godz. 21:16
    tak i LSD na masowa skale stosowal Wermacht w czasie drugiej wojny swiatowej… O czym jest znakomita, wyczerpujaca temat ksiazka „III Rzesza na haju”.
    Wehrmacht stosował i na skalę,ale nie LCD.
    W pierwszym rzędzie chodziło o „Pervitin”, dalej morfinę itp.

  348. Niezgoda na aborcję i eutanazję jest religijnego chowu, jest w Polsce wywołana i sterowana przez Kościół. Nie znam historii tych niezgód i nie bardzo chcę znać – wystarczy to, co widzę i słyszę TERAZ. Śmierć to najmocniejsze narzędzie manipulowania wiernymi i niewiernymi. Kościół jest panem życia i śmierci – u nas nawet panem państwa – bo bycie tym panem jest warunkiem koniecznym jego własnego istnienia – musi mieć czym ludzi straszyć i tym trzymać w posłuszeństwie, dlatego za Boga nie odpuści.

    Oto sens życia na ziemi.

    KS. TOMASZ STROYNOWSKI:

    „Chrystus wyzwolił chrześcijan z lęku przed cierpieniem i śmiercią, ponieważ sam przyjął jedno i drugie”.

    Tak jest. Mów to, chłopie, madamie 404, która za takimi jak ty zmyśla, że religijni umierają bez lęku. Czyli szlochają na pogrzebach ze szczęścia. Właśnie madam 404 i jeszcze paru na blogu są ilustracją jak manipulacje Kościoła idą w lud i szybko lud przyjmuje je za własne, przez siebie wymyślone poglądy. Nawet niektóry ateista niekoniecznie wie, że swoją niezgodę na eutanazję nie on wymyślił, lecz sama się w nim zrobiła ze słyszenia. Tak się rodzą humanizm i humanista. Z IDEOLOGII. Wyuczy się gość starożytnego aforyzmu na pamięć i tłucze go bez względu na pogodę przez całe życie, choćby się paliło waliło i biskup przyjechał, a człowiek z bólu zdechł.

    Kiedy słyszę dwa argumenty – że nigdy nie ma stuprocentowej gwarancji, czy się nie zdarzy cud oraz że ewentualne prawo do eutanazji mogłoby być nadużywane – od razu bym chciał w przytomności argumenciarza strzelić sobie w łeb, żeby pokazać, że nie ma miejsca na nadużycia. A gdyby dalej plótł, że są, zapytałbym: „Teoretyczny sukinsynu, człowiek cierpi W TEJ CHWILI i chce z tym skończyć, a ty masz za argument, to, co w nieznanej przyszłości MOŻE BYĆ?! Czy tragiczne nadużycia w wypadku 18 lat niewinnego człowieka za kratami i mnóstwo innych nadużyć to wystarczające powody, że usunąć z naszego życia policję, prokuratury, sędziów? Patrz, pajacu, na realne cierpienia, a nie na to, co będzie, kiedy babcia będzie miała wąsy. I szukaj sposobów zabezpieczenia się przed nadużyciami jak nie masz nic mądrzejszego do powiedzenia prócz negacji. Lub chociaż zamknij dziób.

  349. Stachu39
    23 sierpnia o godz. 21:31

    Tak – musiał dostać coś,o czym nie wiedział i co spowodowalo psychozę i pewne uszkodzenie mózgu.A więczawsze będzie istniała groźba psychozy ( bo wystąpiła również powtornie).
    Problem polega na fakcie,że otrzymywane leki nie leczą – utrzymują w stanie niemocy,zwalają z nóg.
    Obawiam się,że przyjdzie moment,kiedy on definitywnie powie takiemu życiu „stop”.
    Bo w sumie to jest tylko okropna egsystencja. Czy ma prawo powiedzieć,że nie chce takiej namiastki ?
    Z pewnością tak.

  350. Stachu39
    23 sierpnia o godz. 21:31
    U nas przynajmniej, psylocybiny nie bierze się samemu w domu, ale pod opieką, jak to oni sami siebie nazywają „szamana w białym fartuchu”. Człowiek musi się czuć bezpiecznie i nie zrobić sobie krzywdy. A o swoich przeżyciach rozmawia z prowadzącym następnego dnia.

    Przypadku chłopca nie znam, więc może @basia się wypowie. Ale nie mieszałabym tu narkotyków, narkotyki jak (opium, heroina), to zupełnie inna para kaloszy. Nie namawiam ani Ciebie ani nikogo innego, ale nie mam wątpliwości że człowiek który rozważa samobójstwo powinien najpierw rozważyć wszystkie inne opcje.

    Pseudonauka? Nowe leki muszą przejść podwójnie ślepą próbę żeby zostać dopuszczone do obiegu. Czy jest to metoda bezbłędna? Oczywiście nie jest, ale może dla Ciebie naukowa, bo nie rozumiesz jej pułapek. Większość leków psychotropowych przechodzi na efekcie placebo (efekt jest tak silny, że faktu brania leku nie da się ukryć przed pacjentem). W Stanach jest eksplozja ADHD i nawet małe dzieci się faszeruje lekami niszcząc ich mózgi na całe życie. Naukowo? A jakże.

    Niedawno czytałam o lekarzu który leczył syndrom jelita drażliwego (IBS) poprzez hipnozę. Miał ponad 90% wyleczeń, ale nie dostał finansowania, a metoda nie została dopuszczona (znowu brak podwójnie ślepej próby).

    Wieki ciemne mówisz. Czyżbyś był jak ten młody lekarz co dowiedział się o bakteriach i chciał sobie wszystkie wytruć?

  351. izabella
    23 sierpnia o godz. 21:52

    W przypadku syna mojej przyjaciółki nie mogłoby być mowy o skorzystaniu z takiej pomocy o jakiej piszesz . Wchodzi w grę pewne uszkodzenie mózgu . Wtedy każdy taki środek może spowodować właśnie psychozę. W sumie dla chłopca życie jest tunelem bez światełka na końcu.
    Ale oczywiście środki o których napisałaś dla wielu mogą być pomocne – pod kontrolą lekarza.
    Są również bardzo potrzebni lekarze tacy jak Laing, Szasz i wielu innych – bardzo wyraźnie ostrzegających przed wieloma środkami psychotropowymi,przed ich efektami.
    Nie byli to pseudonaukowcy – po prostu lekarze myślący i obserwujący.

  352. @Lonefather, @ Zezem.
    Anglicy też podawali pilotom amfetaminę. Potem była dostępna, gdy okazało się, że czyni szkody wycofano ją. Teraz metamfetaminę sprzedają dilerzy.Koka i opium też były dostępne nawet bez recepty. W Stanach domokrążni sprzedawcy sprzedawali leki „na wszystko” na bazie opium, od których uzależniały się gospodynie domowe. W Polsce dostępna była tinctura opii simplex jako środek na biegunkę. Coca Cola zawierała początkowo kokę, teraz pozostała tylko w nazwie.
    Czy penalizacja narkotyków ma sens? Czy rodzi więcej patologii niż narkotyki? Są próby depenalizacji wybiórczych „prochów” jak haszysz czy jak czytałem powyżej psylocybiny. W Polsce przez jakiś czas były prawie legalne „dopalacze” niestety z fatalnym skutkiem.

  353. Nic, ino sie na suchy gałęzi powiesić 🙁

  354. Ewa-Joanna
    23 sierpnia o godz. 23:11

    Bezczelność kk nie zna granic. Działają zgodnie z zasadą – kłamcie byle śmiało a zawsze coś z tego zostanie.

  355. A ja mysle, ze dobrze zrobila Maryla, ze zaprotestowala. Bo to w sumie nasza zgoda na klamstwa pozwala im funkcjonowac, a my nie protestujemy bo albo nam sie nie chce, albo mamy w nosie, albo cos jeszcze innego – na przyklad nie chcemy urazic osoby wierzacej swoja krytyka. A oni, ta czarna mafia, oni nie maja takich skrupulow.

  356. Patrz tu:
    http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,23816902,satanisci-alkoholicy-i-narkomanii-ksiadz-skrytykowal-rodzinny.html#Z_BoxLokKrajLink
    ksiadz skrytykowal impreze a oni sie tlumacza! Zamiast go wysmiac i olac.
    Pora na obrone granic rozumu.

  357. Ewa-Joanna
    23 sierpnia o godz. 23:45

    Oczywiście bardzo dobrze się stało,że Maryla zaprotestowała. Tym bardziej,że jest osobą tak bardzo znaną.
    Więc jej protest zwrócił uwagę wielu ludzi. I o to chodzi.
    Jest też przykładem,że każdy powinien reagować.

  358. Po wielkim obieraniu grzybów…

    @seleuk|os|
    23 sierpnia o godz. 14:04

    Ależ klimatyczny odjechany muzyczny kawałek!  Ale o co chodzi z tymi komentarzami na temat white supremacy? 

    @lonefather
    23 sierpnia o godz. 14:17

    Zgadzam się z każdym słowem Twoim w tym przypadku. Nikt nie siedzi w głowie takiej osoby i nie wie co ona przeżywa, tylko ona. Może należy to uszanować. Przypomniała mi się sytuacja z okresu rekonwalescencji koleżanki z zespołu po ciężkim wypadku samochodowym. Kilka miesięcy po wciąż narzekała, że pomimo iż jest wdzięczna że przeżyła to nic nie jest tak jak dawniej i bardzo ją to frustruje. Ja i mój przyjaciel  (w którego domu w czasie rekonwalescencji mieszkała z mamą, twardą Hiszpanka, toczka w toczke jak ta mama z Mar Adentro) najpierw wzruszalismy ramionani a potem zaczęliśmy się irytować. Jak można być tak niewdziecznym w stosunku do losu? Przecież widzieliśmy ją tuż po wypadku, w śpiączce, kiedy nie dawano jej 48 godzin. Wypełnialismy policyjny formularz, że zidentyfikowalsmy potencjalne zwłoki. Wysluchalismy (już potem) diagnozy „ciężki uraz mózgu”(severe brain damage). Nikt nie był w stanie powiedzieć czy będzie warzywem, czy kiedykolwiek będzie mogła chodzic, mówić, zajmować się sobą. Odbieralismy jej rzeczy z samochodu przechowywanego przez policję więc widzielismy jak bardzo był zmiazdzony. A ta narzeka, mimo iż trzy miesiące po wypadku chodzi, mówi i wszystko jest na dobrej drodze. I to w sytuacji kiedy mniej niż 10% ludzi wychodzi z takich obrazen…. 

    A jednak. Żadne z nas nie było w jej głowie i nie było w stanie zrozumieć ani frustracji ani cierpienia że coś się utraciło. Bohaterka zdarzenia przespala to co nam najbardziej utkwiło w pamięci a kiedy się obudziła zaczęła odczuwac własne ograniczenia i zmiany w psychice. W końcu musieliśmy to uszanować. Innaczej bylibyśmy właśnie takimi do-gooders co to wiedzą lepiej co komu w głowie siedzi… Koniec końców, krok po kroku nasza ofiara wróciła do dawnego życia i do pracy, co jest pewnie jednym z tych cudownych ozdrowien

  359. @wbocek
    23 sierpnia o godz. 16:43

    Cieszę się, że Ci się podobało. Filmik (słowo skauta) zrobiłam z myślą o Tobie, bo tak myślałam że też Ci się spodoba. Siedzieliśmy z młodym godzinami wpatrujac się jak urzeczeni. Okolice to daleka północ Szkocji (północny zachód tak konkretnie) w lipcu. Kolor wody (nawet w dni pochmurne ) jest niezwykly. Pełnego słońca i kolorów nie uświadczylismy za bardzo ale i tak było pięknie. Czego zdjęcia nie oddają – to przedziwna kombinacja znajomego z egzotycznym. Wędrując wybrzeżem z jednej strony ciężki zapach łąk i nagrzanej ziemi i śpiewające skowronki a z drugiej zapach wodorostow, soli, ptasiego guana i piski nurów czy nurnikow. Wydmy to była kompletna niespodzianka, mimo że na mapie było jak wół, że wydmy. Ale że wielkości trzypietrowych domów to kompletnie się nie spodziewalismy. A co najlepsze, prawie żywego ducha wokoło, i to w samym środku wakacji szkolnych! Zauroczylam się daleką północą, nie ja pierwsza zresztą, więc bedziemy wracać.

    Padam na dziób po dzisiejszym przedzieraniu się przez chaszcze (zaatakowały nas borowiki ceglastopore i tak nam zeszło prawie 2 godziny, nie wiem jakim cudem młody nie protestuje ale chyba też polubił chodzenie na grzyby). Dobranoc!

  360. @basia.n
    23 sierpnia o godz. 9:05

    Herstoryk
    23 sierpnia o godz. 7:56
    Myślę,że jeśli chodzi o tempo koncertu ( masz na myśli całość czy slynną drugą część ?)

    Całość, ale może rzeczywiście po paru wysłuchaniach polubię.

    Ana to wirtuoz, czystość tonu fantastyczna! Jestem fanem!

    @Kostka
    23 sierpnia o godz. 13:44
    basia.n
    23 sierpnia o godz. 9:05
    Herstoryk
    23 sierpnia o godz. 7:56
    Ana Vidovic 🙂 Mzonek swego czasu puszczal na okraglo, mialam podejrzenia, ze nie tylko dlatego, iz jest czarodziejka jesli chodzi o gitare ale takze bo jest o wiele przyjemniejsza dla meskiego oka niz stary dobry Paco …

    Mam nadzieję, że nie miałaś mu za złe, my faceci już tak mamy, że połączenie wrażeń słuchowych z wzrokowymi zdecydowanie zwiększa frajdę 🙂
    BTW, gdzie te zdjęcia/filmik, którymi zachwyca się @wbocek?

    Tak przy okazji, miłośnikom muzyki na instrumentach szarpanych polecam bliskowschodni oud, np. https://www.youtube.com/watch?v=YPL0Ixqd7Xs. Omar Bashir to węgierski Arabo-Węgier , syn irackiego wirtuoza i kompozytora Munir Bashir’a.

    Wspomniałem tu wcześniej australijski film „Last Cab to Darwin”. Scenariusz oparto na autentycznej historii taksówkarza z Broken Hill. W Darwin, gdzie przez krótki czas w latach 1990-tych eutanazja (pomoc w samobójstwie) była legalna, nie dostał podpisów lekarzy zastraszanych przez ich własny związek/stowarzyszenie i musiał wrócić do domu, żeby konać powoli w szpitalu. Film z jednej strony bardzo upiększył koniec bohatera, z drugiej zrobił z lekarki promującej eutanazję dosyć dwuznaczną figurę, a wreszcie samą kwestię eutanazji potraktował drugorzędnie, koncentrując się na międzyrasowej love story, autralijskim prowincjonalnym folklorze i dostarczeniu widzom ciepełkowatego dobrego samopoczucia (feel-good). Ale warto obejrzeć, bo dobrzy aktorzy i okienko na Australię.
    Bardzo szybko, po roku, Parlament Federalny, pod naciskiem Australian Medical Association, darwińskiego biskupa (a jakże!) i obrońców życia zmienił odgórnie prawo samorządowe Terytorium Północnego, żeby eutanazję uniemożliwić. Mimo że większość opinii publicznej była za.
    „Demokracja”!

  361. @Herstoryk 24 sierpnia o godz. 3:20
    Ana Vidovic (…) iz jest czarodziejka jesli chodzi o gitare (…) my faceci już tak mamy, że połączenie wrażeń słuchowych z wzrokowymi zdecydowanie zwiększa frajdę

    To ona gra na gitarze?
    Ogladałem kilka(dziesiąt) razy jej filmiki na youtube i jakoś nie zapamiętałem.
    Wyglada na to, że muszę wiecej jej filmów obejrzeć.

  362. No i tak dotarłem do tego samego, co dużo ode mnie inteligentniejszy i często nam tu świntuszący seleuk|os| już dawno zrozumiał.

    Najlepszym lekarstwem na samobójcze depresje jest pomaganie świeżym imigrantkom… programować komputery. 😉

    W jakiej to książce autor-żeglarz przyjął na swoją łódkę trzy załogantki aby po krótkiej chwili zobaczyć wszystkie trzy gracje opalające się na pokładzie w stroju Ewy?

    Czy trzeba dodawać, że w nocy jedna z tych gracji dołączyła do niego w koi?

    Mam nadzieję, że to nie moja (sick!) wyobraźnia tylko że ja tą żeglarską książkę kiedyś naprawdę czytałem…

  363. Właśnie przed chwilą zauważyłem, że ostatni wpis pana Wojciecha Zalewskiego na jego blogu o GMO miał miejsce na koniec kwietnia 2018. Wygląda na to, że blog zniknął z listy blogów polityka.pl chociaż nadal jest łatwo dostępny za pomocą web.archive.org:

    **https://web.archive.org/web/20180502034000/https://gmo.blog.polityka.pl/2018/04/30/gmo-box-office-kwiecien-7/

  364. Ktoś musi po nocy wypełniać (nieudolnie) lukę po @Ortequ… 😉

    Jak się ktos tu pojawi to ja go bardzo chętnie obrażę i to zupełnie za friko!

    My jesteśmy tanie dranie,
    Dranie tanie niesłychanie.
    Nie potrzeba mnożyć zdań,
    By powiedzieć , czym dla pań
    I dla panów tani drań.

    Za świństewka drobne, proszę pani,
    Pani płaci grosze,
    I za świństwo większej skali
    Budżet panu nie nawali.
    Stosujemy zniżek system
    Za abonamencik świństew.
    Kto rąk nie chce kalać, zań
    Je pokala tanio drań.

    My jesteśmy tanie dranie…

    Zakopanie trupa w porcie,
    Zakładanie myszy w torcie,
    Uwiedzenie córki w poście,
    Uczynienie dziurki w moście,
    Zanurzenie wuja w stawie,
    Osaczenie pary w trawie,
    Usuwanie zbędnych pań
    Wykonuje tani drań.

    My jesteśmy tanie dranie…

    Dokuczanie radiem z góry,
    Wymuszanie przez tortury,
    Usypianie extra proszkiem,
    Uduszenie przez pończoszkę,
    Obrzydzanie cynaderką,
    Usuwanie śladów ścierką.
    Całą listę takich dań
    Oferuje tani drań.

  365. Ktoś musi po nocy wypełniać (nieudolnie) lukę po @Ort**u…

    Jak się ktoś tu pojawi to ja go bardzo chętnie obrażę i to zupełnie za friko!

    My jesteśmy tanie dranie,
    Dranie tanie niesłychanie.
    Nie potrzeba mnożyć zdań,
    By powiedzieć , czym dla pań
    I dla panów tani drań.

    Za świństewka drobne, proszę pani,
    Pani płaci grosze,
    I za świństwo większej skali
    Budżet panu nie nawali.
    Stosujemy zniżek system
    Za abonamencik świństew.
    Kto rąk nie chce kalać, zań
    Je pokala tanio drań.

    My jesteśmy tanie dranie…

    Zakopanie trupa w porcie,
    Zakładanie myszy w torcie,
    Uwiedzenie córki w poście,
    Uczynienie dziurki w moście,
    Zanurzenie wuja w stawie,
    Osaczenie pary w trawie,
    Usuwanie zbędnych pań
    Wykonuje tani drań.

    My jesteśmy tanie dranie…

    Dokuczanie radiem z góry,
    Wymuszanie przez tortury,
    Usypianie extra proszkiem,
    Uduszenie przez pończoszkę,
    Obrzydzanie cynaderką,
    Usuwanie śladów ścierką.
    Całą listę takich dań
    Oferuje tani drań.

  366. @zza kałuży
    24 sierpnia o godz. 4:54

    https://www.youtube.com/watch?v=t6qDEidleqg

  367. izabella 23 sierpnia o godz. 21:52
    „W Stanach jest eksplozja ADHD i nawet małe dzieci się faszeruje lekami niszcząc ich mózgi na całe życie. ”

    Skad informacja o „zniszczeniach mozgu” powodowanych przez leki na (czeste, nie tylko w Stanach) ADHD? Bez niej to bardzo niebezpieczne twierdzenie.

  368. Kostka
    24 sierpnia o godz. 0:57

    Ty mnie, Kostko, dobijesz swoimi urokami. Nie dość, że nie mogę się napatrzeć na tę północ i nawąchać…tfu!…nasłuchać morskich słowików i dostojnego morza szumu, to jeszcze serwujesz na deser morskie borowiki. To mój od lat najulubieńszy grzyb – najsilniej aromatyczny ze wszystkich jako suszony. Nieszczęście, że już będzie z 7 – 8 lat, jak przestały napadać. Nawycinali w górkowym lesie buków, pod którymi rosły, grzybnia umarła i fifka. Był kiedyś czas, że nie byłem ich pewny, choć wiedziałem, że niektórzy zbierają i bardzo sobie chwalą – po prostu u moich Wilniuków nie było tradycji ich zbierania. Pewnie im się kolor z diabelstwem kojarzył. Ale jak przyszła transformacja i wraz z nią atlasy grzybów z cyfrową techniką zdjęć, tak się zafascynowałem poznawaniem, że nawet dziś jako alzheimer znam trzy razy więcej gatunków niż wielka ze strony mamy grzybiarska rodzina. Te ceglastopore do tego stopnia nie napadają, że jak w każdym ze swoich miejsc znajdowałem po 20, tak teraz przez cały sezon tyle nie znajdę. Nic, tylko uciąć sobie nogę od kolana w górę, siąść i płakać przez człowiekowatą małpę.

    Miałem jedno miejsce z gąsówkami nagimi, których zdarzyło mi się kiedyś znaleźć sporo nawet w grudniu i zawiozłem mamie na wigilię. Wycięli w tym miejscu buki – i po gąsówkach. To przykłady, że mitologizowanie minionego czasu niekoniecznie bywa tworem sentymentalnej wyobraźni („Za moich czasów było lepiej, więcej, ładniej”).
    Nie pstryknęłaś, Kosteczko, tych borowików?

  369. @Herstoryk 24 sierpnia o godz. 6:29
    Video unavailable. This video contains content from Crowley Media, who has blocked it in your country on copyright grounds.

    🙁

  370. wbocek
    24 sierpnia o godz. 7:09 * * * Pombocku: czemu zaraz Krzyż i młyn? Znaczy: i zbawienie wieczne – grzybni? Czy grzybnia umarta jest – jak mówi pewna Ola z młodszaków z przedszkola ? Na grzybach to ja się nie znam wybitnie, ani – chyba – średnio, raczej – byle jak, więc się Cię jako fachmana znacznie ponadprzeciętnego spytam: czy grzybnia, jako korona stworzenia (i dlatego ten co wiemy oraz młyn) – jako największy organizm na Ziemi, a nawet Tej Ziemi co jest nadwiślańska – weźmy tak z Zakopca do samego Poronina a tam do samego Lenina, a od Lenina do samiuśkiego Nowego Targu – tak ze 23 kilometry; no to czy taka grzybnia może być całkiem umarta?

  371. Zdjęcia z inwazji 68 roku na Czechosłowację:

    **https://www.nytimes.com/2018/08/20/world/europe/prague-spring-communism.html

  372. Tanaka

    Niech będzie pochwalone dobroje utro, Tanako, dobry dzień i dobranoc…ten…dobra noc. Ja nie mówię – a broń Boże – że całkiem. Mówię o mej skromnej działeczce o promieniu 25 . I to nie tylko z racji strasznej mordy Szyszki, bo szkodnictwo czlowiekowatych zaczęło się, kiedy nadrzewna, ogoniasta małpa stanęła na dwóch. Dzięki temu szkodnictwu jesteśmy my i blog. Ale czy to pociecha, skoro szkodnictwo – trwa?

    Nie przewidzieliśmy, że się w naszej przytomności ustrój zmieni. Ale jeszcze bardziej nie przewidzieliśmy, że również – matka ziemia. Ledwie się człek do czegoś przyzwyczai, a już, patrzeć, tego nie ma. Albo jest inaczej. To jak żyć, panie premierze?

  373. Nawet @wbocek może pooglądać zdjęcia po amerykańsku… 😉

  374. Kostka
    24 sierpnia o godz. 0:31

    Napialem do Ciebie dlugi komentarz do wstepniaka. Czytajac uznalem tylko bym zagmatwal. W zwiazku z tym napisalem co napisalem o kondycji ludzkiej niewolnika. Pod link co dalem komentarzy nie czytalem. Wydawal mnie najbardziej odpowiedni. Teraz przeczytalem te komentarze.

    Wiekszosc ludzi, uzywa symbole, pojecia nie majac zadnego pojecia wlasnie o nich, symbolach. Leniwi intelektualnie ci komentatorzy, wiekszosc. Gdyby ci white power, mlodziez wszechpolska, inni z celtyckimi krzyzami czy rodlo, znalezli w srodowisku mitycznym, historycznym co powoluja na korzenie, skonczyliby zawieszeni na reke na drzewie. Jedna reke. To jest taki sam rodzaj smierci jak ukrzyzowanie, tylko dwa razy dluzej trwa. Powolne, bolesne uduszenie. Tydzien. Smierc dla niewolnikow. Kiedys krotkie opowiadanie napisalem. Jeden jarl uciekal przed drugim. We snie zostal zabity przez swojego niewolnika. Ten zwycieski nagrodzil go, niewatpliwa przysluga, zaraz potem kazal obciac glowe. Przysluga niewlasciwie zrobiona. Wrog jarla, powinien zabic stajac naprzeciw. Wtedy poza pierscieniami, dostal moze okret i zlote obrecze, a nie stracil glowe.

    Daje link jak kondycja ludzka dzieli, wszystkie jezyki zrozumiale na blogu, poza pl, nawet ros jest. Kondycja czlowieka nie ma nic wspolnego z etnicznoscia, czy „rasa”. Wszyscy jestesmy tej samej rasy i pochodzenia.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Rígsþula

    Za komentarz do Twojego textu Kostka, eutanasi nastepujace. Maryla Rodowicz, na facebuku zaprotestowala przciw klamstwu ogloszonemu w katolickiej gazecie. Bezsensownie. Czytelnicy tej gazety nie czytaja prawdopodobnie facebuka. Czytelnicy facebuka prawdopodobnie gazety. Gdyby MR czujac niewlasciwie potraktowana podala gazete do sadu o np znieslawienie, to nie wyklucza rowniez facebuka. Zadajac w sadzie ekonomicznego zadoscuczynienia plus na pierwszej stronie papierowej i elektronicznej duzymi literami sprostowania. Tyle o Aureli Kostka. Kazdy czlowiek jest, byl i bedzie w swoich wyborach wolny.

    zza kałuży
    24 sierpnia o godz. 4:30

    Cos wtym jest @Zza kaluzy. Kiedys spotykalem panie w korporacjach, grach integracyjnych i balonach na cieple powietrze i takie. Gdzie dzis mam? Uczywiscie uzasadnilem, dlaczego kompkursy dla pan z patriarchalnych okolic, beda z wiekszym powodzeniem koncowym dla ludzkosci, jak meskie uczestnictwo kursantow. Jezeli o zeglarstwo chodzi, moi znajomi z Srodziemnomorskiego Klubu, opowiadali. Na CapVerde czy Canaries czekaja panie na przelot. Przez kaluze przelot. Tylko moje koty mnie zabronily buccaneer zostac. Cos w tym jest o tych kursach @Zza kaluzy.

    Pzdr Seleukos

  375. Kostka
    gratuluję wstępniaka, ładnie napisany,
    nie rozumiem osób, które mają kilka nieskutecznych prób samobójczych /to jako marny komentarz/
    z innej beczki,
    w tą niedzielę ma być akcja wieszania dziecięcych butów z czarną wstążką na płotach posesji kk, a o tym i nie tylko opowiada Kubuś „Słabowity”
    https://www.facebook.com/KubaWatlyTV/videos/vb.442541712863884/524482018022680/?type=2&theater

  376. Kostka

    Wiesz co , Kostko? Po obcięciu wszystkiego, co powyżej kolana, poćwiczyłem z tym kolanem pół godziny i nic się, kurde, nie naprawia. Puściłem sobie ku pocieszeniu filmik z dziewczynką tańczącą zeibekiko. Muzyk i tańców, poza szuwarowymi, morskimi i greckimi, nie cierpię, bo te moje są intymne, wyłącznie dla mnie. Patrzę więc sobie na tę bardzo sprawną, z ogromnym wyczuciem rytmu dziewczynkę i tęsknie wzdycham, że gdzie te niegdysiejsze nogi, ręce i fikołki.

    Niewykluczone, że kiedy pilnie będę potrzebował strzelić sobie w łeb, to nie w towarzystwie flaszki, ale właśnie takiego filmiku – ze złudzeniem, że odchodzę nie jako wrak, lecz z pieśnią, tańcem i zewem życia, a nie śmierci, z własnej woli w pełnym wymiarze, a nie tam, panie, w stanie, w którym i wola, i niewola to jeden pies.

    https://youtu.be/zEr016eOH6Q

  377. pombocek
    24 sierpnia o godz. 8:37 * * * My tu sobie, Pombocku, żartujemy, pokpiwamy, wyśmiewamy, doznajemy ścieklicy należnej; robimy – jak to mówią – szyderę z bozi i jego niebieskiej książeczki oraz jego lichego biskupa – co nad wyraz należne, a wszystko to – mówię za siebie, ale pismo – niebieskiej książeczki – nosem czując, też w imieniu wielu, a imię ich Legion. Tak mówią, że Legion. Człowiek – wyrób bozi – w takich okolicznościach przyrody żyje, że właściwie ani wolnej woli nie ma, ani wpłynąć na nic niemal wcale, lub dosłownie – nie może, ani nawet – gdy próbuje: szczerze, poważnie, najhumanistyczniej i nahumanitarniej – jaką katastrofę przewidzieć czegoś się o jej właściwościach pierwej dowiadując, jakoś jej zapobiec, lub choć w części uchylić skutki, to go bozia za to karze. Że się chciał uczyć, dociekać, sprawdzać, badać, ustalać, wiedzę przekazywać i rozpowszechniać wśród wielu i wszystkich. Nic człowiek nie wiedział, że robiąc „rewolucję rolną ” gdzieś, powiedzmy, w Indiach, zaraz po II wojnie światowej, z wielkiej i podstawowo ludzkiej oraz po prostu szlachetnej chęci ulżenia i poprawy doli z głodu umierających, których nadmiar zwiększał się ponad wszelkną możność doścignięcia dostępnością (zdrowego!) pokarmu – wskutek rozkazu bozi: mnóż się bez żadnego limitu, boś moją własnością (sic!) – sprokuruje skutki uboczne: herbicydy, pestycydy i tak dalej; może i rzeczona grzybnia od tego wzięła i pomarła. A niewiedzącego, choć szlachetnie dążącego – bozia karze, za wszystko, czyli za siebie: za własną monstrualność zła. To mi się zdaje – doslownie – tematem wobec wszystkiego fundamentanym. Jego istotną częścią jest niniejszy wstępniak Kostki. Niech jej chwała na wysokościach, szkockiej Lake District. I Twemu Jezioru z jego wodną kapustą, oraz Twemu po nim chodzeniu i adekwatnemu foceniu. No to Amen w grzybni i pędzę gdzie teraz muszę, jako wolny człowiek.

  378. Kostka

    Przed chwilą zgadałem się sam ze sobą – a cały czas żyję Twoim tematem śmierci – że Grecy śpiewają i tańczą razem z bogami od niemowlaka do stulatka. No i się napatoczył poniższy filmik. Oczywiście, że we wszystkim, co człek mówi i robi jest przesada – dwójka utalentowanych dzieciaków to jeszcze nie Grecja – ale czy wielka, czy niewielka, to niech se już jak kto uważa. Opowiadał mi kolega muzyk, który grywał na pasażerskich promach, że jego koledzy Grecy, którzy też grywali, po fajrancie jak się rozśpiewali, to musieli iść do pracy, bo się fajrant kończył. Mówił kolega, że to ich śpiewanie już mu bokami wychodziło. Pewnie, że takie tsunami dźwięków może irytować, ale też warta jest podziwu kultura, która jest tak na co dzień obecna w życiu narodu.

    https://youtu.be/CG2-uPitrhM

  379. Tanaka
    24 sierpnia o godz. 9:57

    To jak tak mówisz, Tanako, to idę uchylać boże – grom by go własny spalił za jego dobroć – skutki. Wprawdzie zostało ze mnie niewiele – od kolana w dół – a i to do dudy, bo bolące – ale do chodzenia po wodzie starczy. Poza tym postoję ze dwie godziny głębiej w sinicowym Jamnie, może jak sam nie potrafię, to ono złe boże skutki wyciągnie. Wio, Kacper!

  380. @Kostka

    Sprawa Aurelii jest, jak napisalas, szczegolnie skomplikowana, i mam wrazenie ze przez to troche zaciemnia podstawowe zagadnienie eutanazji.
    Z jednej strony obowiazkiem panstwa i systemu zdrowia jest ochrona zycia (samego zycia, a takze jego jakosci), i oczekuje sie ze beda lozyly coraz wieksze wysilki i sumy na udostepnianie coraz nowoczesniejszych i drozszych instumentow i lekarstw, i bardzo slusznie.
    Z drugiej strony, w sytuacji w ktorej wiadomo po bardzo doglebnym sprawdzeniu, ze pomoc sie nie da (by nie zaniechac z gory opieki np. nad osobami z diagnoza severe brain damage, jak przyjaciolka o ktorej pisalas, lub nad osobami starymi i chorymi, ktore mimo to pragna zyc, mimo ze ich jakosc zycia wydaje sie obserwatorom bardzo mierna – a to jest rzeczywisty problem), biorac pod uwage dlugosc oraz jakosc zycia (tz chorzy terminalni i bardzo cierpiacy), ktorzy sami o to prosza (sa inni ktorzy gotowi sa cierpiec np aby pobyc jeszcze troche ze swoimi bliskimi, i walcza o kazda minute), powstaje pytanie czy tym systemom wolno narzucac pacjentowi leczenie. Poniewaz w normalnej sytuacji (“na chodzie”) pacjent ma prawo odmowic leczenia, nie jest jasne dlaczego akurat w sytuacji terminalnej tego prawa sie pacjentowi odmawia (np jesli chce by odlaczono go od respiratora). To wydaje mi sie najlatwiejszym i prostym krokiem.
    Nastepne dwa rozszerzenia to
    a. Czy panstwo i system zdrowia moga/powinny aktywnie (!) pomoc chorym terminalnym, cierpiacym i proszacym o to. zakonczyc zycie, szczegolnie jesli fizycznie nie sa w stanie zrobic tego sami.
    b. Czy moga/powinny to robic w sytuacji chorego cierpiacego, nieuleczalnie chorego, proszacego o to, jesli nie (!) jest terminalny, tz sama choroba przypuszczalnie nie spowoduje niedlugo jego smierci (z jednej strony dluzszy czas na nowe proby interwencji, z drugiej perspektywa dluzszego cierpienia).

    W tych wszystkich wypadkach prosba pacjenta o smierc jest przyjmowana nie jako wyraz zaburzenia psychicznego, lecz jako zrozumiala reakcja na jego sytuacje. (Wydaje mi sie ze czesc sprzeciwiajacych sie eutanazji kwestjonuje m.i. to zalozenie).

    Nastepnym etapem sa sytuacje w ktorych pacjent nie zdazyl wyrazic wlasnej woli zanim stracil (bardziej lub mniej obiektywnie) mozliwosc decydowania o sobie (stad Testamenty Zycia, choc mozna twierdzic ze gdyby byl przytomny, moglby zmienic zdanie, ale poniewaz nie mozna go o to zapytac a Testament jest, mozna argumentowac ze to przewaza).

    Sprawa Aurelii nie bardzo sie do tej calej dyskusji nie nadaje, poniewaz wpisuje sie glownie w wazny, lecz calkiem odrebny problem – praw osob chorych psychicznie oraz ocena ich mozliwosci decydowania o sobie (wiec takze przymusowych hospitalizacji itp.). Poniewaz czescia zdrowia psychicznego jest instynkt samozachowawczy, z punku widzenia medycznego proba samobojstwa jest zaburzeniem zdrowia, tz, o ile rozumiem, medycyna nie uznaje samobojstwa filozoficznego.
    Problem jest czesty, bo procent osob na codzien zdrowych psychicznie, ktore na jakims etapie zycia doswiadcza klinicznej depresji (major depressive event) jest pokazny. Dlatego m.i. wiekszosc z nas, widzac osobe za barierka kontemplujaca skok z mostu, sprobuje ja powstrzymac, wychodzac z zalozenia ze chodzi o kryzys ktoremu da sie zaradzic (co w wiekszosci wypadkow jest prawda).

    Przepraszam za wtargniecie do tego blogu z tak dlugim komentarzem 🙂

  381. @ zza kałuży
    24 sierpnia o godz. 7:59

    @Herstoryk 24 sierpnia o godz. 6:29
    Video unavailable. This video contains content from Crowley Media, who has blocked it in your country on copyright grounds.

    Spróbuj „search” Tanie Dranie na YT, jest kilka wersji, może któraś zagra.

  382. karat.
    24 sierpnia o godz. 10:50

    „Poniewaz w normalnej sytuacji (“na chodzie”) pacjent ma prawo odmowic leczenia, nie jest jasne dlaczego akurat w sytuacji terminalnej tego prawa sie pacjentowi odmawia.”

    Nie będą się wymądrzał bezosobowo, więc powiem, że dla mnie jest od zawsze jasne, że praktycznie tym zarządza Krk. Bez względu na to, czy Kościół jest autorem zakazu eutanazji, czy tylko mocno wspiera zakaz jako bardzo przydatne dla niego narzędzie władania parafianami i państwem, sam zakaz ma ideistyczne żródło, najprawdopodobniej religijne przykazanie „Nie zabijaj”. I dokąd się państwo będzie do tej ogólnikowej i przez cały świat olewanej durnoty odwoływać, nic się nie zmieni. Nazywam przykazanie „durnotą”, nie dlatego, że lubię zabijać, lecz dlatego, że tak sformułowany w starożytności zakaz kompletnie nie przystaje do praktyki – również w samej Biblii – i do obecnego stanu wiedzy medycznej, psychologicznej, filozoficznej. Dlatego taka Godek może za Kościołem bzdecić o zygocie jako o „dziecku”, „człowieku” i o jego „zabijaniu”. Roztrząsanie tysiąca szczegółów zakazów – bez głośnego mówienia o ich źródle uważam za tyle samo warte, co mieszanie w szklance herbaty bez cukru.

  383. wbocek

    Sama zasada wartosci/swietosci zycia ludzkiego jest wartoscia podstawowa nie tylko w krajach katolickich, i tak byc powinno. Z eutanazja moga miec problem takze ludzie swieccy i niewierzacy. Ale przedstawianie problemu jako kwestii religijnej, a nie moralnej, w ogole uniemozliwia racjonalna debate.
    Wg (nielicznych) wypowiedzi ksiezy w Polsce ktore czytalam na ten temat wydaje mi sie ze oprocz przykazania „nie zabijaj” jest tu dodatkowy szkopul – wartosc cierpienia jako takiego (umartwianie sie oczyszcza itd), np w szokujacej wypowiedzi ks. Dutkowskiego (gdzies tu na blogu byla linka).
    Wczoraj zajrzalam do wypowiedzi Franciszka na ten temat – nawoluje do ostrego sprzeciwiania sie eutanazji, ale zachowuje waska sciezke dla zaniechania leczenia jako sytuacji w ktorej nie jest to zabijanie lecz pogodzenie sie z nieuchronnoscia smierci.

  384. karat.
    24 sierpnia o godz. 11:53

    Nie pojechałem na razie na wodę, bo deszcz.

    „Ale przedstawianie problemu jako kwestii religijnej, a nie moralnej, w ogole uniemozliwia racjonalna debate”.

    I tu masz rację. Dlatego takiej debaty nie ma.

    Zakaz eutanazji jest ideistyczny niezależnie od tego, kto go wymyślił. „Ideistyczny” znaczy, że jest tylko POMYSŁEM. Omijanym w praktyce na dziesiątki sposobów, ale obowiązującym jako kategoryczny, wzmocniony karną odpowiedzialnością zakaz. Wobec destrukcyjnego dla globu rozmnażania się człowiekowatych szkodników wypadałoby po trochu się przymierzać, jak odsunąć od rządzenia ideistów i sprowadzić na realną ziemię racjonalne traktowania spraw życia i śmierci. Teoretyczne działanie wbrew woli człowieka, który chce zakończyć życie jest obrzydliwym dla mnie, obłudnym pięknoduchostwem w sytuacji, kiedy rzeczywiste, choć ukryte eutanazje w szpitalach, domach opieki, domach rodzinnych są niepoliczalne. Tylko ktoś, kto nic nie widział, nie rozumie, skąd się bierze mniemanie – z którym się spotkałem wielokrotnie, ale nie tylko z mniemaniem, bo sam znam parę faktów – że stary człowiek w domach opieki żyje mniej więcej rok.

  385. „Sama zasada wartosci/swietosci zycia ludzkiego jest wartoscia podstawowa nie tylko w krajach katolickich, i tak byc powinno. Z eutanazja moga miec problem takze ludzie swieccy i niewierzacy. Ale przedstawianie problemu jako kwestii religijnej, a nie moralnej, w ogole uniemozliwia racjonalna debate.”

    ?????? ???? ???? ???????? ??????, ????? ??.
    ???? ????? ???? ???????.
    Pelna zgoda. … przedstawianie problemu wyswiechtanymi frazesami religijno/moralnymi, w ogole uniemozliwia racjonalna debate.

    To ze ja mam poglad, bo mam, nie znaczy zebym mial „wolnosc do przymuszenia” innych do mojego pogladu. Moge probowac przekonac. Bez powodzenia, a poglad i tak zachowac. Moja wolnosc innych wolnosci zabraniac nie moze. Za 1000lat beda ludzie myslacy, samobojstwo (asystowane, nieasystowane) jest niemoralne bo… Prawo beda mieli do pogladu tego. Wszystkich wariantow. Ale na tych nie wchodzili co odwrotnie mysla. Za 1000lat beda prawnicy i lekarze i maszyny i zawody ktorych dzis nie znamy nazw nawet. Wszyscy rozne beda miec zdania. Zasady(prawo) nowe beda formulowac. To jest zadaniem prawodawcy formulowac.

    Moralnosc, etyke, empatie nie mozna zakodyfikowac. Uzurpacja jest „nie kradnij”, „nie cudzoloz”, „nie zabijaj”, „nie miej bozkow nade mna” i reszta tego etc, etc Wszystko w cudzyslowie. Zabic zastrzykiem wbrew woli jest morderstwem. Mam nadzieje, za 1000lat tez. Zabic zastrzykiem zgodnie z wola zainteresowanej/go jest przysluga na poziomie dentystycznej. Nikt w swoich zebach sam nie grzebie. Nawet dentystka. Tak bedzie wszedzie, moze za 1000lat. Zadaniem prawa, prawodawcy jest okreslic konkretnie jak wyraz woli osoby zainteresowanej definiowac zasadami, kto moze zrobic zastrzyk (przyklad), kiedy, okolicznosci, mozliwosci. Co w przypadku niezdolnosci do wyzej. Slowa, nie wydumane, wyswiechtane synonimy uzywac, jednoznaczne.

    Wtedy moze, … przedstawianie problemu niewyswiechtanymi frazesami religijno/moralnymi, w ogole umozliwi racjonalna debate.

    pzdr Seleukos

  386. wbocek 24 sierpnia 12:20

    „Zakaz eutanazji jest ideistyczny niezależnie od tego, kto go wymyślił. „Ideistyczny” znaczy, że jest tylko POMYSŁEM. Omijanym w praktyce na dziesiątki sposobów, ale obowiązującym jako kategoryczny, wzmocniony karną odpowiedzialnością zakaz.”

    Zakaz zabijania tez jest tylko pomyslem… Samym w sobie dobrym.

    “Wobec destrukcyjnego dla globu rozmnażania się człowiekowatych szkodników wypadałoby po trochu się przymierzać, jak […] sprowadzić na realną ziemię racjonalne traktowania spraw życia i śmierci. […] Tylko ktoś, kto nic nie widział, nie rozumie, skąd się bierze mniemanie – z którym się spotkałem wielokrotnie, ale nie tylko z mniemaniem, bo sam znam parę faktów – że stary człowiek w domach opieki żyje mniej więcej rok. “

    Ulepszenie medycyny i dostepnosc pozywienia spowodowaly ze ludzie zyja dluzej, co oznacza ze etap starosci jest dluzszy, oraz sposob umierania troche sie zmienil (stad chyba m.i. zagadnienie eutanazji). Jeden problem nie moze przeslaniac drugiego. Ludzie starzy i chorzy moga miec troche przyjemnosci z zycia i przewaznie chca zyc. To sprawa nie mniej bolesna niz brak eutanazji, za to o wiele kosztowniejsza, i o jedno i drugie trzeba sie upominac.

    Seleukos 24 sierpnia 13:03

    „Zabic zastrzykiem zgodnie z wola zainteresowanej/go jest przysluga na poziomie dentystycznej. Nikt w swoich zebach sam nie grzebie. Nawet dentystka. Tak bedzie wszedzie, moze za 1000lat. Zadaniem prawa, prawodawcy jest okreslic konkretnie jak wyraz woli osoby zainteresowanej definiowac zasadami, kto moze zrobic zastrzyk (przyklad), kiedy, okolicznosci, mozliwosci. Co w przypadku niezdolnosci do wyzej. “

    Napewno sie z tym zgadzam w wypadku choroby i cierpienia. Z tym ze bardzo trudno generalizowac i nawet w krajach zezwalajacych eutanazje kazdy przypadek przechodzi chyba przez powazna komisje.
    W nawiasie, nie wierze ze bedziemy (ludzie) tu jeszcze za 1000 lat… 🙂

  387. No to może podrzucę konkretne ustalenia prawne, obowiązujące od niedawna w Kanadzie.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Euthanasia_in_Canada

    Dla wygody blogowiczów załączam polski przekład z Googla, trochę podrasowany – to znaczy wyprostowałam tylko te najbardziej rażące potknięcia automatycznego tłumacza.

    „Eutanazja w Kanadzie w jej legalnej, dobrowolnej formie jest nazywana medycznie wspomaganą śmiercią i stała się dopuszczalna wraz ze wspomaganym samobójstwem od czerwca 2016 r., aby położyć kres cierpieniom śmiertelnie chorych dorosłych.

    Ustawa C-14, uchwalona przez parlament Kanady w czerwcu 2016 r., zmieniła kanadyjski kodeks karny, aby zalegalizować zarówno eutanazję prowadzoną przez lekarza (PAE), jak i samobójstwo wspomagane przez lekarza (PAS), a także regulować dostęp do obu procedur w Kanadzie. Ani eutanazja, ani samobójstwo nie są dostępne dla nieletnich, ani też z powodu choroby psychicznej, długotrwałej niepełnosprawności lub jakiegokolwiek uleczalnego stanu. Aby zapobiec turystyce samobójczej, jest ona dostępna tylko dla mieszkańców kwalifikujących się do kanadyjskiego ubezpieczenia zdrowotnego. Opcja z wyprzedzeniem nie jest dopuszczalna w Kanadzie w zakresie dobrowolnej eutanazji, a pacjenci nie mogą uzgodnić „z góry”, że umrą później z rąk opiekuna (np. w przypadku demencji lub choroby Alzheimera, w której pacjenci mogą chcieć umrzeć po osiągnięciu zaawansowanego stanu upośledzenia umysłowego).

    Kanadyjska ustawa o wspomaganej śmierci obejmuje zabezpieczenia prawne mające na celu zapobieganie nadużyciom i zapewnienie świadomej zgody. Ani oficjalni świadkowie, ani zaangażowani lekarze nie mogą mieć żadnego interesu prawnego ani finansowego w kwestii rokowań pacjenta. Zgoda musi być wielokrotnie wyrażana, a nie dorozumiana, w tym w chwili tuż przed śmiercią. Zgoda może zostać odwołana w dowolnym momencie i w dowolny sposób. Wycofanie się nie spowoduje żadnych konsekwencji i nie ma ograniczeń co do częstości wnioskowania (o eutanazję).

    Aby otrzymać medycznie wspomaganą śmierć, pacjenci doświadczający nieznośnego cierpienia muszą podpisać pisemną prośbę wyrażającą chęć zakończenia życia przed dwoma niezależnymi świadkami, którzy mogą potwierdzić, że zostało to zrobione dobrowolnie i bez przymusu, 10 dni przed datą śmierci. Następnie dwaj lekarze i / lub pielęgniarki muszą niezależnie potwierdzić na piśmie, że pacjent ma nieuleczalną, ciężką i nieodwracalną chorobę, która jest w zaawansowanym stanie nieodwracalnego pogorszenia zdrowia, że naturalną śmierć pacjenta jest do przewidzenia, oraz że pacjent jest zdolny i chętny do otrzymania medycznie wspomaganej śmierci. Jeśli pacjent kwalifikuje się, musi zostać poinformowany o swoich możliwościach opieki paliatywnej, która mogłaby ulżyć przedśmiertnym cierpieniom, zanim będzie mógł umrzeć z wyboru.”

  388. karat.
    24 sierpnia o godz. 15:43

    Zlało mnie parę razy na wodzie tak (wreszcie po prawie czterech miesiącach pierwszy słuszny deszcz), że nie wiem, czy byłem zlany czy zalany.

    „Zakaz zabijania tez jest tylko pomyslem…”.

    Owszem, w tym sensie pomysłem, że stał się myślą, został ubrany w słowa. Bo w świecie poważniejszych od człowieka zwierząt coś na kształt zakazu zabijania między zwierzętami jednego gatunku funkcjonuje chyba miliony lat. Ten zakaz powoduje, że walki w czasie rui, walki o przywództwo to najczęściej nie walki na śmierć i życie, lecz markowanie walki, walki rytualne, teatr. Na wczesnym etapie rozwoju taki rytuał pewnie funkcjonował i wśród człowiekowatych, ale małpi mózg na swoje i otaczającego świata nieszczęście nie stał w miejscu, lecz się rozwijał.

  389. @Na marginesie
    24 sierpnia o godz. 17:54

    To są podobne regulacje jak w organizacji Exit, z tą różnicą, że pacjent musi sam wykonać ostateczną czynność zażycia letalnego środka. Poza tym członkostwo w tej organizacji (roczna składka: 45 CHF lub jednorazowo, na całe życie 1100) umożliwia też pomoc w samobójstwie po zapadnięciu na Alzheimera, jeśli członkiem zostało się przedtem.
    Członkostwo w Exit uprawnia do usługi gratis, jeśli trwało co najmniej 3 lata. Jeśli krócej – koszt wynosi od 1100 do 3700 CHF.
    Świadomość realnej możliwości skorzystania ze wspomaganego samobójstwa działa w wielu wypadkach prewencyjnie. Nie ma się co spieszyć, skoro w razie czego pomoc jest pewna…
    Przyjmowane są osoby dorosłe (powyżej 18 lat) z obywatelstwem szwajcarskim lub udowodnionym stałym adresem w Szwajcarii.
    Nie można zapisać żony lub innego członka rodziny, każdy musi sam wypełnić stosowną deklarację.

    Samobójstwo i próba samobójstwa są w Szwajcarii legalne od końca XIX wieku. Od roku 1918 także pomoc w samobójstwie jest legalna, jeśli ta pomoc nie wynika z motywów egoistycznych np. z chęci wzbogacenia się.

  390. @Na marginesie.
    Dzięki za tekst ustawy kanadyjskiej. Jest tam wszystko, co powinno być, żeby chronić przed nadużyciami.Temat jest śliski, poglądy niejednoznaczne, możliwość nadużyć i błędów ogromna.
    Jak już pisałem wcześniej, tendencje samobójcze i niekiedy żądanie zadania śmierci są często objawem depresji, która można leczyć z powodzeniem. W niektórych kulturach, w naszej też trochę, jest akceptowane samobójstwo honorowe, też czasem przy pomocy, np samuraj prosi przeciwnika, żeby ściął mu łeb, bo zachował się niehonorowo, albo „stracił twarz”. W wielu odcinkach por. Colombo, porucznik wykrywszy morderstwo pozwala mordercy na samobójstwo. Kościół nasz i inne kościoły mają poglądy takie jak społeczeństwo, są wytworem społeczeństwa, czasem te poglądy są anachroniczne, bo powstały dawno, ale też powoli, z oporem się zmieniają. Wbocek i Tanaka sprawiają wrażenie jakby walczyli z Lucyferem, czy w ogóle jakimś nadnaturalnym złem wcielonym. Problem z eutanazją – winny Krk, problem z grzybnią też, bo powiedziane jest czyńcie ziemię sobie poddaną.

  391. karat.

    Podsumowując krótko, o karacie: „Nie zabijaj”
    to nie ludzki – ni tym bardziej boski – pomysł, lecz efekt ewolucji (wśród zwierząt jednego gatunku). Taka jest reguła, a wypadki chodzą nie tylko po ludziach.

  392. -@Kostka
    No i widzisz, nie chce się czepiać ale… Jak te wypowiedzi brac potem na powaznie

    Widzę, że chcesz się czepiać i nie chcesz brać wypowiedzi, które nie są całkowicie zgodne z Twoimi przekonaniami poważnie.
    1. Zacytowałaś: „Jedną z grup blokujących reformy jest …British Medical Association, organizacja zawodowa lekarzy” Nie dziwie się

    po czym dodałaś: Nie doczytałaś mojego wpisu albo (nie po raz pierwszy) przeczytałaś wybiorczo. Napisałam wyraźnie, ze ze stanowiskiem British Medical Association na temat asystowanego samobójstwa zgadza się jedynie ok 7% praktykujących lekarzy.
    To Ty nieuważnie czytałaś mój post.
    Ja tam wyraźnie napisałam, że ci niezgadzający się są w mniejszości.

    2. Dalej cytujesz mnie:
    „Ubezpieczalnie na pewno będą zadowolone.
    […] Jednym słowem oszczędność, brak kłopotów i swoista selekcja na nadających się jeszcze i zużytych, czyli zbętny balast
    .”
    I Twój komentarz powyższych słów:
    To już, moja droga, magiel. Dziwne uogólnienia. I spekulacje. Takie jak te o tajemniczym laboratorium w okolicach Salisbury, szkoda komentować
    Magiel?
    Dziwne uogólnienia?
    spekulacje?

    Ubezpieczalnie płacą za utrzymywanie starych ludzi.
    renty, emerytury, leczenia, itd. Jeżeli powstanie prawo do eutanazji… ubezpieczalnie zdecydowanie skorzystają. nie muszą już płacić tym co odeszli, ani za nich.
    inne pozycje dotyczyły potencjalnych i całkiem realnych nadużyć.
    Dziwne jest to, że osoby uważające się za myslące… często myślą że myślą.
    O konsekwencjach radykalnych zmian w prawie warto „spekulować” i nie powinno to dziwić.

    3. magiel. Dziwne uogólnienia. I spekulacje. Takie jak te o tajemniczym laboratorium w okolicach Salisbury, szkoda komentować, bo czasami nie ma jak
    Ja sobie tego Lab nie wymyśliłam. To że o nim nie wiesz…. nie znaczy ze upoważnia Cię do stwierdzenia, że go tam nie ma.
    Btw „Tajemnicze” ono nie jest.
    4. Piszesz: Nie mam pojęcia jakie filmy oglądasz bo ja raczej nie trafiam w każdym na stekajace pary… Kwestia wyboru czy gustu?

    Nie będę tego komentować.
    tylko życzę miłego oglądania filmów Disneya.

    5. „Porno, narkotyki, gry komputerowe, telefon zawsze w pogotowiu …. zaczynają dominować w tzw kulturze publicznej
    Twój argument na powyższe obserwacje:
    Co do książek to czytam ja, czyta Nefer, czyta lonek, Tobermory, zezem i prawie każda osoba na blogu. Ciesze się ze w imieniu ludzkości podratowujemy te statystyki, w których „nikt” nie czyta.
    Ja też się cieszę, że blog tutejszy ratuje cywilizację.

    Zakończę Twoimi słowami:
    No i widzisz, nie chce się czepiać ale… Jak te wypowiedzi brać potem na poważnie

  393. Lekarz opiekujący się terminalnie chorym pacjentem ma do wyboru różne terapie paliatywne, nie musi to być od razu środek odbierający świadomość. Odpowiednie dawki aksjolityków (środków przeciwlękowych) powodują sedację i zanik lęku na przykład przed uduszeniem u pacjenta w późnym stadium raka płuc, z wylewem płynu do jamy opłucnej, jeśli pacjent rezygnuje z kolejnego bolesnego zabiegu odciągania tego płynu.
    Taki lekarz przynosi pacjentowi ulgę, a nie musi się obawiać oskarżenia o przyspieszenie jego śmierci.

  394. @Stachu39

    Z przyjemnością czytam Twoje wyważone komentarze.
    W kwestii eutanazji… gdyby chodziło o moją skromną osobę… to chciałabym (teraz tak mi się wydaje, bo jestem OK), że w przypadku beznadziejnej sytuacji zdrowotnej , czyli całkowity paraliż, itp… mieć możliwość skrócić swoją i otoczenia mękę.
    Jednak wiem, że taka moja decyzja mogłaby być możliwa, gdyby było prawo pozwalające wszystkim na to.
    Ja wiem, że ja bym takiego prawa nie nadużywała, ale doświadczenie i wiedza historyczna podpowiadają mi, że znajdzie się wielu, którzy moich skrupułów mieć nie będą.

    Dlatego obawiam się, że byłby to mój egoizm (tak to odbieram w tej konkretnej sprawie), dbając o swój komfort, walcząc o takie prawo …. narażam innych na niebezpieczeństwo.

    Pozdrawiam

  395. Srutututu klebek drutu…

  396. Errata

    Chodzi oczywiście o „anksjolityki”, nie „aksjo…” 😳

  397. @Ewa-Joanna 24 sierpnia o godz. 19:11
    🙂 🙂 🙂

  398. karat.
    24 sierpnia o godz. 15:43

    Zasady „nie kradnij”, „nie cudzoloz”, „nie zabijaj”, „nie miej bozkow” i drugie takie sa zasadami formatowanymi na Bliskim Wschodzie. Wsrod pasterzy nomadow. Monopolizacja tych zasad jest oszustwem. W innych kulturach, zasady podobne inaczej definiowane. Zdrowy czlowiek, tez ma prawo zakonczyc zycie. Kiedy chce. Daje przyklad
    https://sv.wikipedia.org/wiki/Midvinterblot_(målning)#/media/File:Carl_Larsson_-_Midwinter%27s_Sacrifice_-_Google_Art_Project.jpg
    Tu opis na czym polega (po ang, po pl nie ma), jeden variant. Jest wiele.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Blót
    To byl/jest, ma zwiazek z kultura inoeuropejczykow. W innych kulturach podobne.

    Narzucona, z BliskiegoWschodu, poludniowej Europie wierzenia (zasady), nie sa europejskim wynalazkiem. Jest oszustwem proba monopolizacji, jedyne. Oczywiscie dzis, jest to mieszanka zrodel. Nie jedno zrodlo, pastersko/nomadzkie. Tak stalo, w plnEuropie, chrzescijanstwo nigdy nie wyeliminowalo innych zrodel. Nigdy nie byl ten import, narzucony sila gdzie indziej, tu jedyny obowiazujacy. Dla przykladu. Kosmogonia Slowian zostala calkowicie wyeliminowana, kompletnie zniszczona. Nie ma zadnych zrodel, poza wykopaliskami moze, ciezko tlumaczonymi. W plnEuropie, cala kosmogonia, systemy prawne, opowiadania sa zachowane. Byly spisane. Byly tylko rownolegle z kultura (wierzenia, prawo etc) nomadzko/pasterska. To jest tez przyczyna dzisiejszych problemow. Nie mam na mysli tylko muzulmanow BliskoWschodnich czy afrykanskich. Jest kompletne niezrozumienie wspolczesnym Polakom na czym polega. Slowianom Zachodnim, zdolano wmowic, jedyna w Europie jest chrzescijanska kultura (katolicka). To jest oszustwo, ktore za rezultat daje niezrozumienie. Z kolei tutejsi, inni plnEuropejczycy, zadnych powodow nie maja przekonywac innych o tym.

    Bardzo trudna komunikacja @Karat. Ja na blogu tu, uzywam wspolny jezyk, wspolczesny. Dziesiatki razy, zauwazylem zdziwienie, oczym ten Seleuk pisze, glupoty. Ja to katolickim ateizmem nazywam dla mnie.

    Napisalem do Ciebie @Karat o plnEropie, plneuropejskich indoeuropejczykach. A to jedyny obszar? A DalekiWschod, zen? A pldWschod? Wischnu jest indyjskim wierzeniem, kosmogonia i sys prawnym. U Slowian @Karat Wischnu byl tez bogiem, kosmogonia, prawem. Co wiesz o tym?

    Bardzo trudno pozbyc tego oszustwa zakodowanego pokoleniami. „Nie kradnij”, „nie cudzoloz”, „nie zabijaj”. Brutalnie inne zrodla wyeliminowano. Te same pytania, inne odpowiedzi, wyeliminowano. Ja nie wiem czy gorsze byly czy lepsze. Moge tylko dzis obserwowac.

    A poza tym.

    W zwiazku z b dobry text/wyjasnienie (tlumaczenie) @Na marginesie i text @Tobermory, troche wyzej. W Skandynawii calej slowo eutanasia (b nieprecyzyjne) jest uzywane tylko jak mowa o programie T4, nazistowskim niemieckim. Uzywane sa: pasywna pomoc w smierci, aktywna pomoc w smierci, paliatywna opieka, niebezposrednia pomoc w smierci, bezposrednia pomoc w smierci, asysta lekarska samobojstwa, asysta lekarska smierci, prawo do zycia wartosciowego. Eutanasia (???) jest zabroniona.

    Pzdr Seleuk

  399. @Nefer
    Nic, ino sie na suchy gałęzi powiesić
    Po każdej burzy przychodzi słoneczko…
    Proszę wziąść pod uwagę średnią wieku blogowiczów….
    Taki czas nastał….
    PS. J.Verne nieco nudziarz,ale dobry obserwator.

  400. @Stachu39 24 sierpnia o godz. 18:40

    Moim zdaniem kanadyjska ustawa jest dość klarowna, na swój sposób restrykcyjna i nie stwarza zbyt wielu możliwości nadużyć. Zresztą szwajcarskie zasady, które opisał Tobermory, mimo że są swobodniejsze, też nie są wcale zaproszeniem do pozbywania się staruszków. Pombocek i Tanaka to dwie różne osobowości, chociaż zwykle odruchowo wspierają się wzajemnie. Każdy z nich ma swoją blogową manierę i jej się trzyma. Mnie Tanaka z reguły nie przeszkadza, bo wyśmiewa absurdy, które rzeczywiście funkcjonują w społeczeństwie, gdzie religia wciska się w każdą dziedzinę życia. Pombocek to oryginał, który raczej ma złote serce, chociaż ciągle wyrzeka na „człowiekomałpy” i czasami upiera się w obronie bardzo subiektywnych lub niesprawdzalnych tez. Z kolei dywagacje 404 to dla mnie czysta fantasmagoria – skąd jej się biorą te przemyślenia nie mam pojęcia!

  401. Co do mojej osoby w sprawie czytania.
    Kiedyś czytałem b. dużo. Teraz… No właśnie… Oddałem gruby zbiór opowiadań Allan’a Poe’go. Nie przebrnąłem nawet przez jedno. Guy de Maupassant – kiedyś owszem , dzisiaj nie jestem pewien.
    Aha ,czytałem jakiś czas temu o Putinie. Parę innych z cyklu „kto sieje wiatr… „

  402. @seleuk|os|24 sierpnia o godz. 19:35

    W punkt – kultura i mentalność bliskowschodnich pastuchów są w Europie promowane jako (hi hi) europejskość. I nikt nie widzi w tym nic dziwnego.

  403. @zezem 24 sierpnia o godz. 19:52

    To chyba ty polecałeś na blogu „Fateful Choices” Kershawa jako prawdziwie ciężkie dzieło? Właśnie brnę, chociaż II wojna to nie mój konik. Ale nie wiedziałam, że Wlk. Brytania miała w 1939 armię w kompletnej rozsypce. Ani że Churchill miał sporo za uszami, opinię niesolidnego awanturnika i tak niskie poparcie, że musiał się podpierać defetystami nawet juz po wybraniu go na premiera.

  404. Na marginesie
    24 sierpnia o godz. 19:55
    I nikt nie widzi w tym nic dziwnego.
    Jest spora grupa osób , które się dziwią. Poza tym obecne europejskie górne 10.000 dziwi się ,że są jakieś ruchy oddolne, ulubiona terminologia – populistyczne.

  405. Stachu39
    24 sierpnia o godz. 18:40

    „Kościół nasz i inne kościoły mają poglądy takie jak społeczeństwo, są wytworem społeczeństwa”.

    Z tym poziomem nierozróżniania wbitej w społeczność ideologii, która jest ZAWSZE własnością jakiejś sekty i jako taka jest innym bytem niż byt społeczności, w której funkcjonuje, idź i nauczaj maluchy w przedszkolu, że ideologie komunistyczna i faszystowska też nie były inne od społeczności, w które je przeflancowano.

  406. Na marginesie
    24 sierpnia o godz. 20:03
    Tak to ja. Przyznaję niełatwa lektura. Tam przy okazji zwracałem uwagę na ważkie decyzje w sprawie dalszego prowadzenia wojny (II) przez W.B.

  407. Na marginesie

    Za życzliwe słowo, Namarginesko, ślę Ci to, co się pojawiło najlepszego pierwszy porządny raz od czterech miesięcy w niespodziewanie podzwrotnikowej, suchej jak pieprz – aż zęby skrzypią – mej krainie. Trzy razy dziś zmokłem na jeziorze, a to jest czwarty raz. Czyli żywa ilustracja powiedzenia: „z deszczu pod rynnę”.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6593336725648939746?authkey=COKx-N_wv8WQbA

  408. Aksjolityki (rozpuszczalniki aksjomatow?) tez moga sie przydac 🙂

    @na marginesie, @tobermory
    Wymogi podpisu oraz samodzielnego spozycia trucizny sa zapewne jakos uchylane w wypadku paralizu?

    Anekdota (zaslyszana od znajomego prawnika, nie wiem czy prawdziwa) na temat zrodla zakazu samobojstwa w kodeksie brytyjskim, gdzie obowiazywal do poczatku lat szescdziesiatych, a w innych krajach ktore go przejely od Anglii nawet dluzej, choc juz wczesniej nie byl egzekwowany. W Anglii w wypadku skazania na smierc mienie skazanego przechodzilo do Korony. Aby uchronic swoje rodziny przed utrata mienia skazani usilowali popelnic samobojstwo przed wykonaniem wyroku. Wobec tego dodano prawo ze samobojstwo tez jest przewinieniem za ktore mienie przechodzi do Korony…

    @wbocek
    Bardzo malo wiem o ewolucji zachowan, pamietam prace o altruizmie lub zachowaniu altruistycznopodobnym u zwierzat. Co do zabijania wewnatrz gatunku, na pewno robia to lwy.
    Ale ogolnie nie poczuwam sie do wyzszosci ludzkiego gatunku nad zwierzetami i napewno nie odmawiam im (w roznym stopniu w zaleznosci od gatunku) duszy ani uczuc.

    @Seleukos, @na marginesie
    Znane nam kodeksy bliskowschodnie byly sformulowane nie przez pastuchow (te nie zostaly zapisane) lecz przez bardzo zaawansowane panstwa. Te pomysly przechodzily transformacje i doszly do chrzescijanstwa chyba glownie poprzez judaizm. Oprocz tego duzy wplyw na pojecia dobrego i zlego, takze na judaizm i poprzez niego na chrzescijanstwo, mial chyba zoroastryzm. Jesli chodzi o kodeks prawny glowna podstawa praw europejskich jest chyba prawo rzymskie. Ale to wszystko nie jest bardzo istotne, poniewaz dzis kultura europejska czy zachodnia nalezy calkowicie do niej. Obecna dyskusja o wspomaganej smierci (fakt ze slowo eutanazja ma skojarzenia z eugenika) tez. Ale mozna sie moze przyjrzec roznicom miedzy strefa katolicka i protestancka.

  409. (a Rzym od Grecji)

  410. karat.
    24 sierpnia o godz. 20:22

    Pięknie, karacie, tylko że powiedziałem, że zakaz eutanazji to ideologia, pomysł. Dodam: głównie kościółkowy, wykoncypowany z niby boskiego przykazania „Nie zabijaj”. Ty na to, że zakaz zabijania to też pomysł. Odpowiedziałem, że nie pomysł, lecz efekt ewolucji (patrz: teoria zachowania zwierząt). Tylko w związku z tym się spotkaliśmy. Przepraszam, ale tym razem zareagowałaś nie na temat. Spory na blogu bywają m.in z powodu nie trzymania się tematu.

  411. karat.
    24 sierpnia o godz. 20:22

    „Jesli chodzi o kodeks prawny glowna podstawa praw europejskich jest chyba prawo rzymskie. Ale to wszystko nie jest bardzo istotne, poniewaz dzis kultura europejska czy zachodnia nalezy calkowicie do niej.

    Krotko piszac NIE

    Prawo w plnEuropie jest zmieszaniem dwoch.
    Pierwsze rzymskie. Prawo miejskie (obywatelskie). Wszyscy Rzymianie (z czasem Sprzymierzency, pozniej wszyscy wolni Imperium) mieli Prawo. Wszyscy inni mieszkancy byli „drugi sort”. Wg Rzymian prawa nie mieli.
    Drugie germanskie. Prawo terytorialne (ziemskie). Wszyscy na terenie mieszkajacy podlegaja Prawo. Brak „drugi sort”.

    Ta niespojnosc zauwazyl jeden analfabeta, ponad tysiac lat temu. Nazywal Chlodvig. Byl krolem Frankow (plnGalia), zdobyl Galie Pld (rzymska). Jak polaczyc w jeden organizm panstwa, dwie rozne czesci? Rozwiazanie znalazl. To ze w Pl, rozwiazanie Chlodviga jest nieznane, nie znaczy ze inni nie stosowali/stosuja z powodzeniem.

    Demokracja w plnEuropie ma zrodlo w [ting]. Poza greckim slowem (patrz eutanasia) nic wspolne z demokracja klanowa Solona i Peryklesa.

    Ja to 22 razy na tym blogu pisalem. Zrobie, zachowam teraz. Moze 29 raz nie bede pisal. Dlaczego tak jest nie wiem. Przypuszczam. Kierownikom katolicyzmu w Pl, bardzo zalezy/zalezalo, zeby tak bylo. Taka wiedza, rzymsko/katolicka grecka demokracja.

    Pzdr Seleukos

  412. @wbocek 24 sierpnia o godz. 20:20

    Dzięki, pombocku! Rolnicy się ucieszą, a ty uważaj na zapalenie płuc. Zaraz mi powiesz, że nie jesteś z cukru, a ja ci powiem, że strzeżonego Pan Bóg strzeże 🙂

    Te tańczące greckie dzieci też mi się podobały. Kiedyś pracowałam w wakacje w greckiej restauracji w Londynie. Po fajrancie, bardzo późnym, Grecy śpiewali i tańczyli. Spontanicznie. Atmosferę zapamiętałam. Niepowtarzalna.

    Co do zabijania zwierząt własnego gatunku, to walki o samice bywają naprawdę brutalne, jeśli żaden z rywali nie zrejteruje, czyli ich siły są wyrównane. Poza tym w przypadku obrony terytorium i haremu chodzi o przetrwanie własnego potomstwa – bo w razie czego nowy pan i władca od razu bez pardonu zagryza cudze młode.

    Jednak agresja wśród ssaków nie jest regułą – szympansy (nasi najbliżsi krewni) mają skłonności do agresji, ale bonobo – też szympansy – łagodzą konflikty poprzez seks. Zatem wśród krewniaków mamy mieszane wzorce. To tak tylko gwoli uściślenia.

  413. A poza tym jeszcze jeden blad jest. Rzym nigdy Grecji nie spotkal. Rzymianie spotkali Hellenow (krolestwa hellenistyczne). O nomadach Bliskiego Wschodu, nie chce mnie pisac, mam zamiar isc spac

    Dobranoc seleukos

  414. Wbocek ma rację – jesteśmy zwierzętami, tylko trochę innymi od reszty zwierząt, ponieważ wytworzyliśmy kulturę. (raczej nasi prapraprzodkowie).Mało wiemy o kulturze z epoki zbieracko-łowieckiej, która też ewaluowała przez ok. 70 tys. lat.Mieli mowę, umieli wytwarzać narzędzia, mieli wierzenia, wytwarzali symboliczne przedmioty, przekazywali tradycję, mieli też swoje prawa moralne, zapewne inne niż nasze dzisiejsze. Ok.10- 12 tys lat temu powstały pierwsze kultury rolnicze, pierwsze na bliskim wschodzie i pasterskie. I my z nich. Prawa moralne się tworzyły i zmieniały.Np taki wynalazek, że wszyscy ludzie są równi, jest stosunkowo nowy. Obecnie obowiązuje zakaz zabijania w naszej kulturze (chyba,że na wojnie) i to jest dobre. I tu się wypowiem: aborcja nie jest rzeczą dobrą, żeby było jasne – nie jestem za całkowitym jej zakazem, ale za tym , żeby była najrzadsza , podobnie myślę o eutanazji. (chociaż kiedy pomyślę, że dotknie mnie Alzheimer i ktoś będzie mi zmieniał pampersy, to w trosce o tę właśnie osobę wolałbym, żeby mi podano jakąś truciznę, bo mnie świadomego już wtedy nie będzie)

  415. Na marginesie

    Mówię o regule, Namarginesko, z tym niezabijaniem. Właśnie po to są rytuały, groźne grożenia, które niczym groźnym nie grożą, straszenia, stroszenia piór, obnażanie kłów, śpiew w miejsce walki, taniec i dziesiątki najróżniejszych zachowań, które są tym, czym konkursy kulturystów. Są, oczywiście, i walki na ostro, i zabijanie. Ale kiedy się mówi o zachowaniach dominujących, to nie ma co mówić – jak się i na tym blogu spotyka – maślanym masłem o „nielicznych wyjątkach”. Gdyby nie była powszechną zasada niezabijania we własnym gatunku, nie byłoby gatunków. Dobranocka, Namarginesko, i dobry wieczór.

  416. karat.
    24 sierpnia o godz. 11:53 * * * * * Chrześcijański „zakaz zabijania” to żarcik na smutno: mało w nim niezabijania, a nawet całe mnóstwo zabijania , oraz morze ukrytej przemocy. Przemoc to też V Przykazanie. Ale nic nie szkodzi: od teg jest nad Wisłą tzw. chrześcinin, czyli katolik oraz jego biskup, by sobie z tego przykazania figielki robić. Na cudzy koszt, rzecz jasna. Koszt cudzy z czasem staje się własnym, bo wraca. Taka natura przykazania.

  417. wbocek
    24 sierpnia o godz. 18:19
    „Zakaz zabijania tez jest tylko pomyslem…”.
    Owszem, w tym sensie pomysłem, że stał się myślą, został ubrany w słowa. Bo w świecie poważniejszych od człowieka zwierząt coś na kształt zakazu zabijania między zwierzętami jednego gatunku funkcjonuje chyba miliony lat.

    Mój komentarz
    W świecie zwierzęcym nie ma „zakazu” zabijania osobników tego samego gatunku. Zabijanie w świecie zwierzęcym dotyczy drapieżników. Trudno sobie wyobrazić, by antylopy z małymi różkami i kopytkami były zdolne do efektywnego zabijania swoich sióstr i braci.

    Drapiezniki
    Lwy żyją w stadach rodzinnych. Bywa tak, że jakiś samiec oceni, że inny samiec mający już rodzinę jest słabszy od niego. Wtedy ten silniejszy przegania słabszego, a jego potomstwa zagryza i kopuluje z lwicą by swoim genom dać szanse. To samo występuje u zwykłych kotów (w pewnych okolicznościach)
    Krokodyle nie patrzą czy brat, czy swat, pożerają, swoje dzieci, jeśli nadarzy się okazja. Rekiny. jak maja okazję, to i swoje potomstwo zabiją i przełkną.
    Kraby zabijają się wzajemnie bez pardonu.

    Człowiek jest gatunkiem drapieżnym w sensie nie takim, że jest wyposażony w duże kły i pazury, lecz ma chwytne dłonie nie zajęte chodzeniem i ma narzędzia, którym może zabijać. Stąd zabijanie ludzi przez ludzi było praktykowane od dawien dawna, o czym świadczą wykopaliska.
    Przykazanie „nie zabijaj” wymyślono po to by jakoś dać sobie radę z ciągotami u ludzi do zabijania o byle co. Wojna, to co innego.
    Pzdr, TJ

  418. seleuk|os|
    24 sierpnia o godz. 19:35 Edit →
    Zdrowy czlowiek, tez ma prawo zakonczyc zycie. Kiedy chce. * * * * * * Udając, że jest przeciw zabijaniu, Kościół kat nieustannie zabija. Jak to mówią: słowem, czynem, zaniechaniem. I jest zadowolony. Potępia, w najbrutalniejszych słowach i dostępnych mu czynach – samobójswo i samobójców, a samobójców nieskutecznych bodaj jeszcze bardziej. „Zabójców z litości”, czy też asystentów w godnym (w miarę choćby) zakończenia życia (eutanazja) potępia równie mocno. Za pomocą V przykazania sieje przemoc instytucjonalną, endemiczną (wszędzie tam, gdzie występuje w przyrodzie katolik). Odmawia człowiekowi prawa dodysponowana swim ciałem. Dusza jest nieśmiertelna – jej ani samobójca, ani dr Kevorkian, ani ktokolwiek pomagający w zakończeniu życia zabić nie może. Może zabić ciało, cóż za banał ! Zwykły zezwłok ma taką wagę i cenę ponad wszelkie ceny, że Kościół kat odmawia człowiekowi prawa do dysponowania płaszczem na własną duszę. Płaszcz jest w dodatku lichy, stary ortalion ze Spółdzielni Przemysłu Lekkiego „Przeszłość”. Człowiek nie ma jednak prawa do ciała, bo ciało nie należy do niego. Do bozi należy, dlatego takie ponad wszystko cenne, choćby byle jakie. Koncept zasadzony na przemocy. Dlatego – kat.

  419. tejot
    24 sierpnia o godz. 22:32 Przykazanie „nie zabijaj” wymyślono po to by jakoś dać sobie radę z ciągotami u ludzi do zabijania o byle co. Wojna, to co innego. * * * * * * Toś mnie zdumiał taką tezą. Rozwiniesz?

  420. @Tanaka 24 sierpnia o godz. 22:30

    To mi przypomina… książkę Daniela Goldhagena „A Moral Reckoning: The Role of the Catholic Church in the Holocaust and Its Unfulfilled Duty of Repair”. To drugi z kolei bestseller Goldhagena. Autor, amerykański Żyd, najpierw naraził się niektórym Niemcom publikując „Hitler’s Willing Executioners”, w którym dowodził, że Hitler wcale nie sterroryzował swojego narodu, bo antysemityzm w społeczeństwie niemieckim – i nie tylko niemieckim – miał się doskonale i ukształtowani wieloletnim praniem mózgu obatele sami chętnie brali udział w pogromach. Efektem był, oczywiście, wrzask oburzenia.

    Z kolei w tej drugiej z kolei książce Goldhagen znów analizuje historię antysemityzmu w Europie, tym razem ze wskazaniem na rolę kaka w demonizacji Żydów od początków chrześcijaństwa. Rozprawia się np. punkt po punkcie z obrońcami Piusa XII, którzy twierdzą, że ten papież wręcz bronił mordowanych Żydów. W pigułce: encyklika Piusa XI „Humani generis unitas”, której zarys odziedziczył Pius XII, nigdy nie ujrzała światła dziennego. W tej nieujawnionej encyklice Pius XI rzeczywiście potępił nazistowski antysemityzm.

    Z kolei encyklika Piusa XI „Mit brennender Sorge”, którą pomagał przygotować późniejszy Pius XII, wcale nie potępia ludobójstwa, tylko rzekome naruszanie konkordatu i głoszenie wyższości rasy nad religią (kaka rzeczywiście występował w obronie Żydów, ale tylko tych, którzy przeszli na katolicyzm). Rzekomy strach Piusa XII przed skutkami potępienia ludobójstwa popełnianego na Żydach też jest bzdurą, choćby dlatego, że Pius nie miał skrupułów w piętnowaniu np. naruszeń konkordatu, poza tym już po „wyzwoleniu” Watykanu przez aliantów Niemcy wymordowali Żydów w Trieście – a Pius XII też nie protestował.

    Tyle w telegraficznym skrócie. Duża część książki (to już kolejne wydanie) opisuje niewybredne ataki kościelnych środowisk na autora – który odwzajemnia się cytowaniem katechizmu. Chodzi mu o to, że kaka zgodnie z własną nauką powinien jakoś zadośćuczynić za swoją rolę w spowodowaniu Holocaustu – bo w sumie cała historia prześladowań w dużej mierze sprowadza się do dwutysiącletniego szczucia przez kaka.

    Goldhagen obszernie cytuje fragmenty ewangelii, łącznie z tyradami włożonymi w usta Jezusa, oskarżającymi (zawczasu!) cały naród o jego śmierć. Ewangeliczna wersja ukrzyżowania też jest całkowicie niezgodna z faktami historycznymi, a zatem w oczywisty sposób nieprawdziwa. Nie ulega kwestii, że Nowy Testament szczuje i podburza do nienawiści, a zatem czyni to również katolicka liturgia.

    Goldhagen bardzo sensownie postuluje, żeby kaka, który przecież opatruje każde wydanie obszernymi przypisami i uzurpuje sobie wyłączne prawo interpretacji, umieścił przynajmniej w odpowiednich miejscach przypisy dementujące te ewangeliczne oskarżenia.

    To tyle w kwestii „nie zabijaj” w wersji kaka.

  421. @Tanaka 24 sierpnia o godz. 22:57

    Bo chyba tejotowi chodzi o to, że opanowanie agresji w obrębie własnego narodu było korzystne dla przetrwania narodu. Z kolei wojna to co innego – bo wtedy zabijano obcoplemieńców, zresztą z nakazu Jahwe. Tego samego Jahwe, który zabraniał zabijania rodaków. Z małymi wszakże wyjątkami – np. Aaron kładzie trupem współplemieńca, który miał czelność oddać cześć obcym bogom. Które to wydarzenie cytuje Anna Świderkówna jako przykład prawdziwie chrześcijańskiej postawy. Z błogosławieństwem Kudasiewicza, kaka-biblisty, który pobłogosławił tę zbożną publikację.

    Ale co ja ci będę… przecież wiadomo!

  422. wbocek
    24 sierpnia o godz. 7:09

    Dobry wieczór! Trochę późno bo z grzybów wrócilismy o 9tej bo się ciemno zaczęło robić i sowy pohukiwac… Dziś zaatakowały nas prawdziwki, prosto zza krzaka to trzeba było się zaopiekować. Leżą sobie teraz pokrojone w cienkie plasterki i cieszą oko i nos…

    U nas jesień, 10C i jakoś tak innaczej powietrze pachnie. Trochę szkoda lata ale jesień też jest piękna. Odkryłam, że jestem uzależniona od włóczenia się po lasach! Jak wleze to nie mogę przestać 😉

    W kwestii ceglastoporych (nazywamy je pieszczotliwie Scarletina, od ich angielskiej nazwy). Odkryłam je dopiero w UK i też na początku nie wyrywałam się do zbierania („ja zbieram tylko grzyby, które znam bo zbierałam z dziadkiem”…). Mżonek odważniejszy był i w końcu mnie namówil. No i dobrze bo omijałyby mnie lakówki ametystówki, „jeżowe” grzyby, kurki zimowe, Scarletiny właśnie u co tam jeszcze  innego , a co nie rosło w sosnowych borach nad Narwia gdzie zdobywalam grzybiarskie szlify pod okiem dziadka i rodziców. Tak sobie myślałam wczoraj i dziś (może dlatego, że wstępniakowe dyskusje do takich tematów mnie powiodły…) Patrząc na mojego syna, który skacze po lesie obok mnie i buzia mu się nie zamyka w tym komentowaniu rzeczywistosci dookoła  (tak jaki mi kiedy miałam 8 lat i dreptalam za dziadkiem) albo zamyśla się w swoim własnym świecie  (jako i ja się zamyslalam). Więc kiedy tak łazimy po lesie, w innym miejscu i innym czasie jest jakoś tak jakby czas jednak zatoczyl koło. Nie ma mojego dziadka a jednak jest. I zawsze będzie. Transcendencja leśna. I po co komu jakieś zaświaty. „Mama” zapewnia mnie znienacka potomek” a jak ja będę miał mój własny syn to też mu będę pokazywał, które grzyby są najlepsze!”.

    „Bo gdy człowiek w las wejdzie 

    To nie wie

    Czy lat ma pięćdziesiąt czy dziewięć”

  423. @wbocek

    A, byłabym zapomniała

    https://photos.app.goo.gl/Z66d5TG2z3CHUcnFA

    Zdjęć tylko kilka z ostatnich dni bo wczoraj lało a dziś jakoś nawet nie wyciągnelam aparatu.

    Czemu u Ciebie buki wycinaja? Zapłakalabym się chyba gdyby moje wycieli. Są grube, że i we trójkę nie obejmiemy pnia. Po wichurach lecą z nich konary same grubości całkiem słusznego drzewa. Nie mogę się na nie napatrzeć, jest coś naprawdę mistycznego w starych drzewach.
    PS. Mam nadzieję, że kolano Cię przestanie męczyć w końcu bo naprawdę mi przykro, że Ci wolność ogranicza

  424. @Tanaka
    Odpowiem za Tejota, może zresztą będzie chciał odpowiedzieć sam. W kulturach przedrolniczych zabijanie było rzeczą powszechną . Te plemiona toczyły ze sobą stałe wojny, jak Indianie prerii przed przybyciem Europejczyków, czy jeszcze obecnie w Amazonii, mężczyźni ciągle ginęli, trzeba było to zahamować i zabronić zabijania przynajmniej na użytek wewnętrzny.Tworzono różne kodeksy obowiązujące w miejscu panowania jakiegoś króla czy wodza, często z powołaniem się na miejscową religię. A jak myślisz – dopiero Mojżesz przyniósł ten zakaz zabijania na tablicach, które otrzymał od Boga?

  425. @karat.
    24 sierpnia o godz. 10:50

    Ty nie przepraszaj, ty pisz komentarze bo ładnie się ta dyskusja rozwinęła! Nie odpowiadam na wszystko bo czasowo nie wyrabiam ale czytam z przyjemnością

    @parafianin
    24 sierpnia o godz. 9:28

    Dziękuję bardzo. Także za link. Z zainteresowaniem śledze rozwój sytuacji w Irlandii bo biją w kk jak bęben z okazji wizyty Franciszka. I dobrze. Tymczasem u nas zaaresztowano leciwe dzis juz zakonnice zamieszane w podejrzanie dużą ilość zgonów w lokalnym sierocincu. Sprawa stara ale i tak cieszy mnie, że ktoś zostanie jednak pociągniety do odpowiedzialności.

    @seleuk 

    Czytam jak zwykle z zainteresowaniem Twoje wpisy. Chyba poczytam sobie mitologie północy

  426. Odezwa do grzybiarzy czyli Kostki i ponbocka!
    Ja bardzo poprosze ( przy okazji) o zdjecia owych grzybow z podpisem co zacz, bo wicie rozumicie, mnie sie zdarza czasem jakiegos grzyba znalezc, ale jakies inne i boje sie zbierac. Zostawiam zatem. Jedyne jakie odroznilam to maslaki i rydze, bo nie wiem jak sie maja grzyby w eukaliptusach. Ogolnie to one raczej nietutejsze. Tutejszych podbno kiedys uzywali hippisi do odjazdow, ale nie sprawdzalam.

  427. @Na marginesie
    24 sierpnia o godz. 23:29
    No to mi z tego wynika, ze jak sie dwaj pobili niekoniecznie ciupagami 2000 lat temu, to tluka sie do dzis. Ciekawe.

  428. zezem
    24 sierpnia o godz. 19:43

    No niby że tak. Ale to młodociana wstępniaka wrzuciła.

    ***
    Co do książek to do powieści nie mam ostatnio cierpliwości w ogóle.
    Siedzę na tablecie bo nie chcę żeby było jutro ale powoli zaczynam ryć nosem w tablet :/

  429. tejot
    24 sierpnia o godz. 22:32

    Tejotku, kiedy mówisz, że w świecie zwierzęcym nie ma „zakazu” zabijania i jako przykład dajesz antylopki, które nie mają czym zabić, to wybacz, ale to nie ten trop – nie jesteś na pewnym poziomie poznawczej ogólności i chyba nie na poziomie etologii, która mówi o roli wewnątrzgatunkowej agresji dla zachowania gatunku. Ta agresja spełnia się przede wszystkim w rytuale, a nie w rzeczywistym zabijaniu, choć zdarza się i zabijanie – różne rzeczy się zdarzają w milionach gatunków. Ty nie mów o zabijaniu innych zwierząt przez drapieżniki, bo to nie ten temat – tematem lekcji jest niezabijanie w obrębie jednego gatunku. Pierw sobie uzmysłów, ile jest gatunków, potem mów o lwie zabijającym dzieci poprzedniego partnera lwicy, o krokodylach czy o rekinach. Niecałkiem trafnie mówisz o zjadaniu dzieci przez te drapieżniki. Są wśród zwierząt i kanibale, ale zabijanie dla zjadania to też nie temat lekcji. Poza tym u człowiekowatych zabijających najgłupiej i najokrutniej jak można swoich pobratymców też znajdziesz wyjątki, które komara nie zabiją, cóż dopiero drugiego człowieka. Przykazanie „Nie zabijaj swoich braci” jest w przyrodzie i nie wymyślił go człowiek, lecz samo wyewoluowało. Człowiek, jako rozumny wyjątek, wymyślił właśnie „Zabijaj” – ośmielam się przypuścić, że z przyczyn cywilizacyjnych, a nie biologicznych. Dlaczego i po co? Oto są pytania. Może ciut pomoże w zrozumieniu przykład Kaina.

  430. How Human Violence Stacks Up Against Other Killer Animals

    **https://news.nationalgeographic.com/2016/09/human-violence-evolution-animals-nature-science/

  431. Wnioski z tego samego artykułu w Nature o którym była mowa w poprzednim linku, ale przedstawione w postaci króciutkiego filmiku.

    **https://www.businessinsider.com/studies-animals-killing-own-species-human-comparison-science-2016-10

  432. Ktoś po polsku pisze o w/w artykule:

    **http://www.listyznaszegosadu.pl/pl/article_print.php?id=673108

  433. A ja tu tak trochę dłużej, na temat eutanazji, przepisów, zasad, cabbages and kings, itp, etc.

    Po przeczytaniu komentarzy, artykułu o „Wyklętej eutanazji” i podobnych, wyszło mi, że argumentem najczęściej używanym przez racjonalnych (znaczy się nie tych od trandescencji cierpienia) oponentów/krytyków eutanazji, czy raczej wspomaganego samobójstwa – prawodawców, opiniotwórców, komentatorów (tutaj też) – jest obawa przed nadużyciami. Czyli wyprawianiem na tamten świat niewygodnych, uciążliwych, w chwilowej depresji, itp.

    Wedle mego rozeznania, nadużycie jest niezgodnym z celem użyciem/zastosowaniem przepisów prawa albo zasad moralnych.
    Nadużyciem jest więc prowadzenie samochodu w stanie wskazującym na spożycie i, w konsekwencji, częste zabijanie w ten sposób ludzi. Nadużyciem, na wielką skalę, jest oparta na kłamstwie napaść na suwerenny kraj i spowodowanie śmierci setek tysięcy. Nadużyciami są zaniedbania praktyki lekarskiej, czy policyjnej, mogące przynieść tragiczne skutki. Ludzie mają jednak taką naturę, że zawsze i wciąż nadużywają, rozmyślnie, czy z głupoty, w każdej dziedzinie życia, w skali często przekraczającej największą możliwość nadużyć eutanazji.
    W dobrze zorganizowanych i działających społeczeństwach nadużycia to jednak margines, a dobrze sformułowane prawo może je ograniczyć.
    Co więcej, nadużycia związane z kończeniem życia chorych i cierpiących już są prawdopodobnie dosyć nagminnie popełniane. W szpitalach, hospicjach, prywatnych domach, gdy ktoś po cichu pomaga umrzeć i, przy zakazie, bez żadnej kontroli/procedury i całkowicie arbitralnie. Pozostaje więc zapytać, co jest ważniejsze – czy dobre samopoczucie „obrońców życia” i przeciwników eutanazji, przymykających oczy na wyżej opisany stan faktyczny i zasłaniających się ew. ”nadużyciami”, czy stworzenie możliwości ulżenia cierpieniom ludzi, dla których życie stało się bezzasadną i/lub okrutną męką, a skazanych na powolne umieranie. Nawet za cenę marginalnych nadużyć.

    Identyczna sytuacja istnieje w dziedzinie narkotyków. Zamiast zalegalizować używanie w kontrolowany sposób, z zagwarantowaną jakością, pod nadzorem, kryminalizacja nabija kabzę mafii i dilerom oraz zatrudnienie w policji, a przy okazji generuje korupcję. Bez gwarancji gigantycznych zysków organizacjom kryminalnym nie opłacało by się kuszenie eksperymentujących młodziaków w szkołach tanimi z początku „działkami”.
    Tymczasem wedle niektórych badań, odsetek nałogowych ćpunów obecnie jest mniej więcej taki sam, jak 200 lat temu, kiedy zakazów i ścigania nie było, a laudanum kupowało się w aptece.

    Tu dygresja historyczna – w Imperium Azteków w Meksyku pijaństwo było karane śmiercią. Wykluczeni spod paragrafu byli jednak dojrzali mężczyźni (nie pamiętam czy kobiety też), którzy odchowali dzieci i stali na progu starości. Tym państwo zapewniało darmowy wyszynk pulque, na życzenie, w dowolnej ilości. Czyli narkotyki w połączeniu z eutanazją, dobrowolne – kto nie chciał ten nie pił.

    W temacie zabijania własnego gatunku, czyli w zasadzie wojen – bo inne morderstwa to w porównaniu pikuś – czytam właśnie John J. Mearsheimer „The Tragedy of Great Power Politics”. Gdy skończę i nie będę miał nic lepszego do roboty, podzielę się może wnioskami.

  434. Kostka
    24 sierpnia o godz. 23:43

    Dziękuję, Kosteczko, gorąco, mimo ostatniego ochłodzenia, za grzybki i piękną opowieść o lesie.
    Grzybki, widzę te same, co u nas. Ale wspomniałaś wcześniej o ceglastoporych, a widzę co najmniej dwa duże ponure i chyba trzeci mniejszy. Jak ktoś zbiera lakówki ametystowe to już nie w kij dmuchał fachura. Nie wiem czy tam w tej Szkocji takie giganty, czy to złudzenie: okropnie one duże są i trzony – grube. U nas z nimi jest ten kłopot, że jak się kiedyś dokładnie przypatrzyłem, to zobaczyłem, że prawie każda ma robaka. Jak jest większa gromada, to się po nie schylę, a jak zejrzę z 15 robaków, przestaję się schylać.

    Co do cięcia buków, to mi ręce opadają. Obrazowo powiem tak, że jak w 1979 roku poszedłem do roboty w lesie, czytałem, że Polska ma 28% zalesienia i zmierza w podskokach do 30%. Ludzie się dzielą na Szyszki i antyszyszki. Szyszki są za urządzaniem globu wedle potrzeb człowiekowatych, antyszyszki – za dopasowywaniem tych potrzeb do naturalnych warunków i praw tej ziemi. Niechby sobie było parę lasów hodowanych dla przemysłu, ale od ogromnej reszty ludzkie łapy – precz! Wtedy to dzikie bydlę człowiek nie mordowałby drzew dla zysku, niehigienicznego podcierania tyłka i produkowania papieru, z którego robione są reklamy, które ileś milionów ludzi wyrzuca do kosza bez czytania.

    Fakt, że jeszcze mamy parę ładnych miejsc. Jednym z nich jest zabytek przyrody Aleja Bukowa koło Nacławia (szosa Koszalin – Bytów). Na razie zabytek, ale Aleję Lipową w Mielenku ledwie uratowali przed zapędami gminy do poszerzania szosy ekolodzy. Argument szyszkowców: staromodne szosy są niebezpieczne. Tak? To drzewa zabijają ludzi czy głupota? Widać – drzewa, bo jak rządził Szyszko odbyła się ich masowa rzeź. Był czas, że chodząc po jeziorze, słyszałem tylko wycie pił na mieleńskiej mierzei.

    Oficjalne statystyki, które mówią o przodowaniu Polski w zalesianiu mam gdzieś z tyłu.
    Najbardziej mi pasuje moja własna, widoczna gołym okiem, jak jeżdżę po lasach. A ona wygląda po prawie czterdziestu latach od roku 1979. tak: Polska ma 28% zalesienia (oj, czy już nie mniej?) i w podskokach zmierza do 30%. Ciekawe, co na to Hiszpania, które swoje zalesienie potrafiła zwiększyć o 10% (!!!)

    Pokazuję Ci, Kosteczko, parę obrazków z Alei Bukowej koło Nacławia. Bywam tam, raz, dwa razy w roku (24 km od Koszalina). Jednego razu miałem widzenie. Już je pokazywałem na blogu, bo to, panie, widzenie przez duże fioletowe „G”. Ale Ciebie chyba wtedy nie było, dlatego – jeszcze raz. Może nie każdy zauważył, ale to widzenie na drzewie maszeruje. Jak na generała – nieprawidłowo, bo prawą ręką salutuje, a lewą – macha, a powinna być po szwam.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6593528394586009905/6593528396127927458?authkey=CPvVur_M6IWd2wE

  435. Herstoryk
    25 sierpnia o godz. 7:55

    Brawo, Herstoryku, moje uznanie i gratulacje. Prawie mi z ust wyjąłeś, tyle że ja bym to zdawkowo, a Ty za jedno unaoczniłeś i złożoność tematu i wołające o pomstę do nieba niekonsekwencje człowiekowatych, które od czasu kiedy zlazły z drzew na ziemię, co pół kroku robią dobrą minę do złej gry.

  436. @wbocek
    25 sierpnia o godz. 8:23

    Oficjalne statystyki, które mówią o przodowaniu Polski w zalesianiu mam gdzieś z tyłu.
    Najbardziej mi pasuje moja własna, widoczna gołym okiem, jak jeżdżę po lasach. A ona wygląda po prawie czterdziestu latach od roku 1979. tak: Polska ma 28% zalesienia (oj, czy już nie mniej?) i w podskokach zmierza do 30%. Ciekawe, co na to Hiszpania, które swoje zalesienie potrafiła zwiększyć o 10% (!!!)

    To jeszcze nie tak źle! W Queenslandzie @E-J wycięto ostatnio 400 tys. ha lasów. Tną 2 razy szybciej niż w Brazylii (Amazonii), na równi z Borneo (Indonezja/Malezja/Brunai) i basenem Kongo. A tymczasem sąsiednia Wielka Rafa zdycha, od ocieplenia, od mułu wypłukiwanego z karczowisk i od nawozów z plantacji.
    Odkąd prawica przejęła rządy w większości stanów i w Canberra, złagodzono zaostrzane uprzednio przepisy o karczowaniu i bogata Australia zapędza w kozi róg inne szyszki.
    https://www.economist.com/asia/2018/02/24/queensland-is-one-of-the-worlds-worst-places-for-deforestation

    Globalna małpa energicznie podpiłowuje gałąź, na której siedzi, przy akompaniamencie wesołych reklam i rzeźkich sloganów politycznych.
    A my tu gadu-gadu o Aurelii Brouwers…..

  437. Herstoryk
    25 sierpnia o godz. 9:01

    No to mi jeszcze dołożyłeś wiedzy o szkodnikach, dzięki. Przez cały PRL nigdy nie miałem takiego poczucia, że z dziedzinie drzewowości coś się dzieje niedobrego. Nawet wtedy, kiedy za Gierka w lasach się robiło kilkuhektarowe wycinki, żeby na przykład drewnem spłacać Szwedom ogromny tartak w Sławnie (potem od nich kupowaliśmy meble z naszego drewna – od Szwedów, którzy mają lasów od metra! Tyle że mają więcej oleju w baśce od nas). Dopiero ostatnio za szkodnika Szyszki zaczęło się dziać. Wcześniej właściciel nie mógł na swojej ziemi ściąć drzewa, które sam zasadził, musiał uzyskać pozwolenie w nadleśnictwie od specjalnego leśniczego od lasów prywatnych. Teraz no normalnie nie mogę patrzeć, jak jadę. Na przykład w takich Łazach wyciął facet na swojej działce wszystkie drzewa, wywalił tablicę „Na sprzedaż” i drugi rok czeka na reflektanta. Kiedyś za to poszedłby z torbami. Dlatego z drugiej strony się cieszę, że jeszcze trochę i nie ma mnie. No, może z tym cieszeniem się przesadzam.

  438. „Listy z naszego sadu”… Dawno tam nie zaglądałem

  439. hahaah !

  440. Stachu, to wyjaśnienie tak potoczne i mniemane, że – pardon – niewiele wyjaśnia. Zwierzęta nie maja tablic od bozi, że nie zabijaj oraz – co ważniejsze niemożebnie: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną! Bo jak będziesz – to zatłukę! Co bozia robi codziennie i z absolutną przyjemnością. człowiek głupi jest, ale bardziej niż stułbia: nie zabija się tak na okrągo, żeby miało kogo zabraknąć i Mojżesza mu do tego nie trza. Tak że ten, poproszę o precyzyjniejsze wyjaśnienie.

  441. Łojezusieświebodziński, Kostka, toż to grzybny szał!

  442. wbocek
    25 sierpnia o godz. 8:23

    Pombocku, ty mnie nie strasz, że ponure bo zawsze sprawdzam czy siateczka czy delikatnie nakrapisny trzon, jakby ktos farbke w sprayu rozpylil! Może światło takie? Tam też podgrzybki czerwonawe leżą… Choć jakby co to akurat ta partia i tak została obgotowana na sos ;-). Ponure też mamy, czasem w tych samych miejscach ale łatwo odróżnić bo mają dużo jaśniejsze kapelusze a spód bardziej żółty. No i siateczka na trzonie.

    W kwestii lasów – w Szkocji tnie się owszem dużo – ale głównie świerkowych, sadzonych 40 lat temu – czasem wycina się taką plantacje (i potem straszy łysy placek z nowymi świerkami już nasadzonymi); zawsze zostawiaja jednak te miejsca, gdzie rosną dużo starsze niż hodowla drzewa (zwlaszcza jeśli rodzimy gatunek). Moje buczyny ze spacerów, które robie w tygodniu to właśnie takie wyspy. Dorzucam kilka zdjęć z moich regularnych spacerów, o różnych porach roku:

    https://photos.app.goo.gl/ar31sSYpZDQG5hN96

    Bardzo piękna ta aleja bukowa z twoich zdjęć!  Tylko jakaś gęba w fioletowym straszy! 😉

    W Szkocji też  mamy zakusy deweloperów na lokalne lasy i zadrzewienia, a jakże. Gminy lubią dorobić wyprzedajac bezmyślnie, czasem lokalnej społeczności uda się uratować, czasem nie. Kontrola chyba wieksza. Prowadzi się też dalekosiezne projekty zalesienia rodzimymi gatunkami w miejsce świerkowych farm ale to osobna historia, kiedyś napiszę o Great Trossachs Forest, który sadzi się teraz ale w całej okazałości zobaczą go dopiero prawnuki, tych którzy sadza…

  443. wbocek 24 sierpnia 21:04
    „powiedziałem, że zakaz eutanazji to ideologia, pomysł. Dodam: głównie kościółkowy, wykoncypowany z niby boskiego przykazania „Nie zabijaj”. Ty na to, że zakaz zabijania to też pomysł. Odpowiedziałem, że nie pomysł, lecz efekt ewolucji (patrz: teoria zachowania zwierząt). “

    Teraz rozumiem. W takim razie moja odpowiedz powinna byc inna: to nie zakaz eutanazji, lecz sama eutanazja jest “pomyslem”, podczas gdy opor w przyjmowaniem tego pomyslu jest wynikiem naturalnego (a nie koscielnego) obwarowania o wiele bardziej podstawowej, bo moze nawet ewolucyjnej, zasady nie zabijania.

    Umozliwienie chorym umrzec na ich wlasne zyczenie nie jest zabijaniem.

    Seleukos 24 sierpnia 19:35, 21:14, 21:25
    Masz zupelna racje, a moje bledy nie sa nawet wina szkolnictwa tylko moimi – uczylam sie o tym tak dawno i tak wczesnie, ze nie rozumialam kontekstu, przez co ogromna wiekszosc zupelnie wyleciala z pamieci.
    Ale powod dla ktorego podjales ten temat jest chyba nieporozumieniem. Sprzeciwiles sie mojej wypowiedzi ze “dzis kultura europejska czy zachodnia nalezy calkowicie do niej “. Chce przez to powiedziec ze bez wzgledu na to jak przebiegal przeplyw idei poprzez wieki, grupy spoleczne i kultury i co uksztaltowalo dzisiejsze kulture/kultury europejska/europejskie (bo sa znaczne roznice miedzy krajami), obecna dyskusja (w krajach tz zachodnich i na tym blogu) dotyczaca eutanazji jest prowadzona w ramach kulturowych ludzi ktorzy ja prowadza. Tak sprzeciwianie sie eutanazji jak i jej popieranie sa wynikiem tej kultury.
    Nie ma w tym twierdzeniu ani entropocentryzmu, ani negowania osiagniec innych kultur, obecnych czy minionych.
    O nomadach (czy chodzi o sklad Babilonu?) z przyjemnoscia przeczytam.

    @Stachu 24 sierpnia 21:49
    „chociaż kiedy pomyślę, że dotknie mnie Alzheimer i ktoś będzie mi zmieniał pampersy, to w trosce o tę właśnie osobę wolałbym, żeby mi podano jakąś truciznę, bo mnie świadomego już wtedy nie będzie “

    Na tyle swiadomie by czuc bol, strach i zlosc – dosc dlugo tak 🙁

    @Kostka 24 sierpnia 23:56
    Dzieki 🙂

  444. Herstoryk
    25 sierpnia o godz. 7.55

    Celnie napisane!

    W kwestii australijskiej zaś oglądaliśmy całą rodziną ciekawy program dokumentalny „Australia with Simon Reeves” gdzie dużo było o kopalniach i o tym jak coraz większe tereny poświęca się pod wydobycie surowców bo z tego najszybciej leci kasa – nieważne czy lasy czy pola uprawne, byle dorwać się do tego co w ziemi. Prawda to?

  445. karat.
    25 sierpnia o godz. 10:36

    Wysokokaratowa karatko, znów trochę nie tak, ale zostawmy akademizmy, bo najważniejsze jest: TAK. Pełna zgoda – pomocy w uśmierceniu chorego, którzy chce umrzeć, nie uważam za coś nagannego, tym bardziej więc – za przestępstwo zabicia czy zamordowania. W związku z negatywnymi w społeczeństwie konotacjami wyrazów „zabicie”, „zamordowanie”, uważam ich użycie w odniesieniu do eutanazji i aborcji za propagandowe nadużycie i szkodliwą społecznie manipulację. Jeśli w Szwecji stosowne nazewnictwo wygląda tak, jak to przedstawił seleukos, to Szwedzi są w stosunku do nas daleko za horyzontem po tej stronie, po której wschodzi słonko, a my, jak zwykle – sam środek polarnej nocy.

  446. Na marginesie
    24 sierpnia o godz. 23:35
    @Tanaka 24 sierpnia o godz. 22:57

    Bo chyba tejotowi chodzi o to, że opanowanie agresji w obrębie własnego narodu było korzystne dla przetrwania narodu

    Mój komentarz
    W obrębie własnej grupy rodzinnej (klanu), plemenia, szczepu.
    Przykazanie to przez wielu i przez wiele wieków było przestrzegane w formie „nie zabijaj bez powodu”, bez usprawiedliwienia, przede wszystkim nie zabijaj swoich.

    W ogóle tego typu kodeks etyczny jak 10 przykazań, to zbiór pewnych ogólnych bardzo pojemnych formuł. Nie da się precyzyjnie zdefiniować nakazów i zakazów w dziedzinie moralności podobnie jak np. zakaz skrętu w lewo na drodze

    Ludzkość wymyślała przez wieki interpretacje zarówno zawężające jaki rozszerzające. Taki nakaz moralny jak „nie zabijaj” mimo że na wstępie, w zamyśle, z założenia jest bezwzględny, był traktowany z pewnym przyjmowanym na wyczucie prawdopodobieństwem przestrzegania – w czasie pokoju to prawdopodobieństwo było większe, w czasie kłótni mniejsze, a w czasie wojny jeszcze gorzej.
    Pzdr, TJ

  447. Tanaka
    25 sierpnia o godz. 9:38

    Ale wszystkie największe zostawiliśmy w lesie coby się rozsiewaly 😉

    PS. Ojcze biskupie redaktorze kochany, zlituj się i zapodaj nowy temat coby już Aurelii nie męczyć!

  448. karat.
    25 sierpnia o godz. 10:36

    Zwariować, Kostko, można od Twoich cudnych widoków. No i od sposobu Twojego na nie patrzenia. Dziękuję.

    Wyglądają na ponure, ale może to moje złudzenie. Tylko czemu zaraz „nie strasz” – toż tak samo jadalne i bezpieczne jak ceglastopore. Z niemieckiego atlasu: nawet z alkoholem – niegroźne.

    Mnie się serce kraje, kiedy widzę WIELKIE cięte sosny, świerki, modrzewie, rzadziej – daglezje. Odwołałbym w przedsiębiorstwie „Lasy Państwowe” raz na zawsze zasadę samofinansowania się, która bez względu na rygory kusi do zwiększania zysku. Ale to mówią ja neptek – być może lasami rządzą mądrzejsi od neptków.

  449. wbocek
    25 sierpnia o godz. 11:17

    Ojej, przepraszam, karatku, źle zaadresowałem – to było do Kostki.

  450. @Tanaka
    Zakaz zabijania współplemieńców wprowadzono dla ochrony państwa, prerogatywy zostawiając królowi, popierając się oczywiście religią, jako ochronę przed anarchią. Co ma z tym wspólnego „bozia”? Wypowiadasz się o niej jakby rzeczywiście istniała, rzucała pioruny, występowała w postaci słupa ognistego, przekazywała objawienia, żeby wymusić przestrzeganie przykazań. Funkcjonariusze religii głoszą swoje prawa ogłaszając je jako boskie i wymuszają mniej lub bardziej skutecznie ich przestrzeganie (zresztą wybiórcze) z mniejszym lub większym poparciem państwa.Poza tym inne idee, niekoniecznie religijne, przejęły je jako swoje jak np. humanizm. Czy mamy je potępiać, bo mają źródła religijne?. Z tymi bogami cudzymi, to chodziło o większą spójność państwa. Zwyciężca wprowadzał swoich bogów i tępił bogów pokonanego plemienia czy państwa. Cuius regio eius religio. Z tą „bozią’ – czy zeszliśmy do pokoju dziecinnego?

  451. wbocek
    25 sierpnia o godz. 6:10
    tejot
    24 sierpnia o godz. 22:32

    Tejotku, kiedy mówisz, że w świecie zwierzęcym nie ma „zakazu” zabijania i jako przykład dajesz antylopki, które nie mają czym zabić, to wybacz, ale to nie ten trop – nie jesteś na pewnym poziomie poznawczej ogólności i chyba nie na poziomie etologii, która mówi o roli wewnątrzgatunkowej agresji dla zachowania gatunku. Ta agresja spełnia się przede wszystkim w rytuale, a nie w rzeczywistym zabijaniu, choć zdarza się i zabijanie – różne rzeczy się zdarzają w milionach gatunków.

    Mój komentarz
    Miliony gatunków istnieją i się nie zabijają. To nie jest argument na tezę, ze wsród zwierząt jest zakaz zabijania.
    Wśród bardzo wielu gatunków zwierząt jest agresja, a że nie prowadzi do zbijania, to jest inna sprawa.
    Dlaczego nie zawsze? Bowiem tylko zwierzęta drapieżne są w stanie zabić szybko i skutecznie. Najogólniej mówiąc agresja wyzwala się po pierwsze w czasie godów – walki o samice i jest to agresja służąca doborowi naturalnemu – silniejszy zwycięża i przekazuje swoje geny samicy (następnemu pokoleniu)

    Drugi przypadek, to konflikty terytorialne. Bardzo wiele zwierząt, to zwierzęta terytorialne, czyli „uzurpujące” sobie, że są wyłącznymi użytkownikami wybranego przez siebie terytorium. Są nimi np. wilki, lwy, słowiki, niektóre gatunki ryb, itd. Konflikty terytorialne wyzwalają agresję i walki. W tych konfliktach żadnego zakazu zabijania nie ma, bo jeśli dajmy na to przeciwnik się podda, to po prostu jest porzucany jako nieszkodliwy lub ucieka z terytorium, może tylko z wydłubanym okiem lub odgryzioną nogą, lub dziura w brzuchu. O żadnym zakazie zabijania nie może być tu mowy, bo to byłoby bezsensowne. Przeciwnik pokonany i sprawa załatwiona. Po co go zabijać?
    Konflikty o przewodnictwo w stadzie np. u wilków kończą się nierzadko śmiercią pretendenta do przewodnictwa zagryzionego przez jego przeciwnika. Lecz nie jest to wynik żadnego zakazu lub nakazu, tylko skutek maksymalnej agresji, która została zintensyfikowana podczas pojedynku o przewodnictwo.
    Pzdr, TJ

  452. Stachu39
    25 sierpnia o godz. 11:21

    „Z tą „bozią’ – czy zeszliśmy do pokoju dziecinnego?”.

    Ty – na pewno, skoro na poważnie bierzesz „bozię” Tanaki.

    Ale o wiele niepoważniejsze od pokoju dziecinnego jest rozumowanie: „Zakaz zabijania współplemieńców wprowadzono dla ochrony państwa…”.

    Zakazu zabijania osobników tego samego gatunku nikt nie wprowadzał – sam się wprowadził. A istniał wśród człowiekowatych na długo, długo przed tym, nim powstały zalążki państwa. Słowne nazwanie tego zakazu jest w historii gatunków tak świeże jak placek mojej żony prosto z piekarnika.

  453. tejot
    25 sierpnia o godz. 11:32

    Wybacz, tejotku, pierwszy raz doświadczam od Ciebie czegoś takiego jak akademicki spór. Szkoda młodego życia. Kuśtykam na woda.

  454. @Wbocek
    Nie biorę na poważnie. Mnie śmieszy używanie terminów z przedszkola na blogu ateistów.

  455. @Wbocek.
    „Zakazu zabijania osobników tego samego nikt nie wprowadzał”

    A kodeks Hammurabiego? Dekalog? Same powstały albo zesłał je „bozia”

  456. Kostka
    25 sierpnia o godz. 11:14 Ale wszystkie największe zostawiliśmy w lesie coby się rozsiewaly Tak jest, ale – właściwie – wszystkie można było wziąć. Byle grzybni nie uszkodzić. Wtedy ona, jak stąd do Białegostoku, albo i Stoczka gdzie armaty zdobywała wiara – daje radę i nie pęka. Przypomniawszy sobie właśnie @Orteqa, co mówił tak samo: byle tylko blogowi nie zaszkodzić! No i wziął i co nie trzeba, robił; że dajta spokój. Tacy nasi grzybiarze: podepczą. I konia do Morskiego Oka zajeżdżą, aż na oczach dzieciaków i ceprów piwnych, z góralem dutkowym – padnie. Jest śmierć konia, jest impreza. * * * * * Ojcze biskupie redaktorze kochany, zlituj się i zapodaj nowy temat coby już Aurelii nie męczyć! A ta Aurelia to że rozum? Czy kto ona, poza tym, że morskiego wilka żona? Bo ja z doskoku jestem, zajętyk, to poproszę o objaśnienie i kod kreskowy. Ale żeby było powiedziane, Kostko przenajświęciej nadwiślańsko-szkocka: już Ci – znowu – miałem przecież rzec: kocham pana, panie Sułku, no bo jak kto tak pisze taki wstępniak , to tak; a Ty mi , że biskupie i redaktorze kochany – ratuj! Dobry autor dobrego wstępniaka niech się ciut pomęczy, męka znaczy – zasluga w panu, blogu znaczy, oraz ogólnie. Należy się. Sama widzisz, jaki ruch w interesie. Za co , jak to mówi pani w sklepie spożywczym pod kościołem: ślicznie dziękuję. I podaje gwinta półlitrowego, bywalcowi rzecz jasna, na stulecie trzeźwości katolickiej właśnie uroczyście proklamowanej po katedrach i bazylikach większych (basilica major), bo trzeźwość miesięczna ani roczna – nie odchodzą. Więc zaraz – stuletnia: 1918 – 2018. * * * Ale, tak ogólnie, to o czym ja właściwie gadam? Bom mało przytomny, jako łupiący kamienie na drodze, czyli w ogrodzie. Wyszłam za mąż, zaraz wracam – śpiewała ta, co często śpiewała. Mam tak samo: zaraz wracam łupać. Tylko kawę dopiję. A ponieważ nie wiem co mówię, to powiem, że niedługo wpuszczę nowego wstępniaka. A ty,Kostko, jeszcze ciut pobryluj i należne hołdy pruskie za świetnego i mądrego wstępniaka pozbieraj. Kobiecie też się należy. Polak kobiety nie bije – powiedział ten, no, z katolickich pisoidów, co w sumie jedno (a byli jako jedno… – tak jest napisane) – gdy wybuchło #MeToo. Cześć! – zawołał As – i zniknął spiesząc do następnego zadania. Mam tak samo. 😀

  457. @tejot, pombocek

    Antylopki nie mają czym zabić??? Pombocku, obejrzyj pierwszy z brzegu film przyrodniczy. Albo przeczytaj w necie wyznania gościa, któremu przyszło do głowy złapać sarenkę. Sarenka wtedy przeistacza się w furię, tłucze agresora czym popadnie, a w szczególności ma bardzo ostre kopytka.

    W kwestii unikania agresji w obrębie własnego gatunku – każda agresja ma swoją cenę w postaci ryzyka. Nawet podczas polowania na słabsze gatunki można oberwać, a w wielu wypadkach odniesiona rana jest wyrokiem śmierci. Ryzyko musi się opłacać, to znaczy musi być nieznaczne w ocenie ryzykanta. No chyba że doskwiera głód albo buzują hormony – wtedy zwierzę wykazuje coś w rodzaju pogardy dla niebezpieczeństwa.

    Czasem agresja wśród zwierząt wynika po prostu z nielubienia kogoś – zaobserwowano takie przypadki np. wśród szympansów. Kilka osobników napadło z zasadzki i śmiertelnie pobiło jednego osobnika.

    Co do tzw. „prymitywnych” społeczeństw, pisze o nich obszernie Jared Diamond. Np. na Nowej Gwinei lokalne plemiona regularnie staczały ze sobą potyczki. Zatargi były banalne – chodziło np. o wkroczenie na cudzy teren (każde z tych plemion żyło w swoistym getcie, bo ich przestrzeń życiowa była mocno ograniczona roszczeniami sąsiadów). W tych potyczkach brali udział wszyscy mężczyźni, ginęło w nich niewiele osób, ale biorąc pod uwagę niewielką liczbę ludności były bardziej wyniszczające niż wojny światowe w Europie. Dlatego Gwinejczycy z ulgą przyjęli nadejście „białych” ze strzelbami i narzucone przez nich drakońskie prawa zabraniające zabijania.

    Jeszcze jedna migawka z wysp Pacyfiku. Jared Diamond pisze o wyspiarskiej cywilizacji, która w ogóle wyzbyła się agresji i rozwiązywała konflikty polubownie, przez negocjacje. Niestety, wyspa miała dość atrakcyjne zasoby naturalne. Efekt łatwy do przewidzenia – wyspa szybko przeszła w ręce o wiele mniej cywilizowanych sąsiadów, a pokojowych mieszkańców wymordowano do ostatniego… pacyfisty.

    Ekstrapolując – pokojowo nastawione grupy homo sapiens może po prostu globalnie nie przetrwały. Ewolucja…

  458. Zanim temat zniknie… dorzucę drobiażdżek. Neurolog Richard Restak (rocznik 1942), autor szeregu książek i wykładów na temat starzenia się i zachowania sprawności umysłowej („The Playful Brain”) zapodaje, że przejście 1 mili (czyli 1,6 km) dziennie zmniejsza ryzyko Alzheimera o 50 procent. Nie wiem, jak z rowerowaniem, ale podejrzewam, że podobnie.

  459. @ Kostka
    25 sierpnia o godz. 10:52

    Herstoryk
    25 sierpnia o godz. 7.55
    oraz większe tereny poświęca się pod wydobycie surowców bo z tego najszybciej leci kasa – nieważne czy lasy czy pola uprawne, byle dorwać się do tego co w ziemi. Prawda to?

    Niestety tak. Grupa trzymająca władzę i jej krewni i znajomi w kopalnictwie, zwlaszcza węgla, zwłaszcza w (a jakże) Queensland, zapewniają, że Australia jest wielka i pusta, kopalnie (wyłącznie odkrywkowe) to mikro-skrawek obszaru, itp, itd. Tymczasem pod odkrywki idą często tereny z dobrymi glebami i zasobami wody, których na wielkim, pustynnym i zmęczonym kontynencie jest na lekarstwo. Miejscowi mieszkańcy, farmerzy i ekolodzy protestują wierzgając i wrzeszcząc, ale jak w tej bajce o walce garnka glinianego z żelaznym, wynik jest z reguły przesądzony.

    @ Stachu39
    25 sierpnia o godz. 12:07

    @Wbocek.
    „Zakazu zabijania osobników tego samego nikt nie wprowadzał”

    A kodeks Hammurabiego? Dekalog? Same powstały albo zesłał je „bozia”

    Ha! pierwsze zaliczenia na studiach robiłem z ww. kodeksu. Zabijanie było było karą za morderstwo, zabójstwo i parę innych poważnych przestępstw, a sam kodeks z religią niewiele miał wspólnego.

  460. Stachu39

    Mówisz, że nie bierzesz na poważnie. Otóż od urodzenia nie spotkałem poważniejszego gościa niż Ty. Tanaka niemal zawsze mówi z dystansem, kpi, szydzi i ma piekielne poczucie humoru. Infantylizowanie nazwy wszechmocnego stworzyciela nieba i ziemi to tylko drobniutenieczki przykład sprowadzania przez Tanakę tej potężnej, choć nieistniejącej istoty do właściwych wymiarów i rozmiarów. „Bozia”. Coś jak „bąbelek” od kropli deszczu na kałuży.

    Tematem lekcji jest eutanazja, a zwłaszcza jej zakaz u nas. Powiedziałem z dużą pewnością siebie, że u nas zakaz eutanazji jest z inspiracji Kościoła, a Kościół wziął go nie z jasno wyrażonego zakazu W Biblii, bo takiego nie ma, lecz z niczym biblijnym nie podpartego rozumowania, jakoby zakaz wynikał z przykazania „Nie zabijaj”. Nie wynika – ze Starego Testamentu równie mocno albo i mocniej wynika „Zabijaj” niż „Nie zabijaj”. Poza tym, żeby lud boży się nie śmiał z zakazu aborcji, trzeba było wcześniej uchwalić, że zygota to „człowiek”. Wtedy dopiero się zrodziło święte oburzenie na zwyczajne od wieków przerywanie ciąży. W konsekwencji zakaz zabijania kijanki został wykorzystany dla zakazania eutanazji.

    Ja powiedziałem tylko, że zakaz zabijania nie jest religianckiego pochodzenia. W stosunku do zwierząt pojęcia „zakaz” użyłem, oczywiście w przenośni, a Ty je potraktowałeś dosłownie, wyjeżdżając z Hammurabim. Ten zakaz to zakaz natury czyli instynkt. Wyewoluował miliony lat przed dinozaurami. Gdyby nie wyewoluował, już pantofelki by się pozabijały i nie byłoby blogu ateistów ani głupiego pomysłu o
    nazwie „Bóg”. Zwłaszcza WSZECHWIEDZĄCY, który NIE WIEDZIAŁ, czy Abraham go posłucha i zabije syna, więc musiał sprawdzić. W świecie zwierzęcym w obrębie jednego gatunku obowiązuje generalnie zasada „Nie zabijaj”, ale że życie jest bogatsze niż wszelkie zasady, więc i tu są odstępstwa. Ale kiedy mówimy o generaliach, dla jasności mówienia i porządku nie zawracajmy sobie gitary odstępstwami.

  461. Na marginesie
    25 sierpnia o godz. 15:31

    Mój komentarz nawiązujący do zakazu zabijania
    Wojny i zabijanie stały się u naczelnych częstsze, jeśli walki były prowadzone grupowo (patrz konflikty grupowe szympansów) – horda przeciwko hordzie. Szympanse także zabijają osobniki tego samego gatunku nie tylko wtedy, gdy te wtargnęły na ich terytorium, ale dla zemsty, dla pokazania władzy.

    Naczelne odkryli pożytki płynące ze zdobywania zasobów, zarówno tych już zgromadzonych przez druga grupę, jak i tych, które urosną na terytorium drugiej grupy. Zabijanie w sposób nieodłączny wiązało się ze zdobywaniem posłuszeństwa, podporządkowaniem innych.

    Dlatego u naczelnych wyewoluowało zabijanie dla korzyści, władzy zemsty i pokazania, kto tu rządzi, co wiązało się z ewolucją kultury, ewolucją organizacji stada, jego hierarchizacji, bowiem, by prowadzić takie konflikty należało przedtem je zaplanować, przewidywać co i jak, choćby instynktownie, czyli zwierzę w postaci małpy musiało przewidywać, a więc musiało u niego zostać ewolucyjnie wzmocnione poczucie czasu (kluczowy aspekt).

    Po drugie musiała zostać wzmocniona koordynacja działań w grupie (choćby kilku osobników atakujących kogoś), przyjęty sposób porozumiewania się, ochrona dzieci, kobiet, taktyka walki, dobór odmiany broni w zależności od terenu, itd. I to o obu stron konfliktu, bowiem była w nim strona atakująca i strona broniąca się. Strona broniąca się musiała podjąć stróżowanie, rozpatrzyć oznaki niebezpieczeństwa, środki walki, strona napadająca przeciwnie – ukryć swoje zamiary, podejść jak najbliżej lub po prostu przeważyć ilością osobników.

    Zdawałoby się, że po co wojny. Czy kultura ludzkości nie mogła ewoluować w kierunku społeczeństw rolniczych, pokojowych? Mogła, ale nie ewoluowała.
    Społeczeństwa rolnicze nie przygotowane na wojny rozwijały się w wielu rejonach Ziemi, tworzyły kultury osadnicze pokojowe, szczególnie od neolitu, lecz zdarzało się prędzej czy później, że przychodzili wojownicy na czele swoich hord (najczęściej koczownicy, których kultura materialna predestynowała do wędrówek, do rozmaitości warunków i zdobywania), którzy podbijali bezbronną ludność lub ją wyżynali, konsumowali, to co znaleźli i szli dalej.
    Pzdr, TJ

  462. Kiedyś poproszono mnie abym wygłosił wykład na temat „Czy potrzebny jest kodeks etyczny pracownika naukowego ?
    Zbulwersowałem zleceniodawcę wykladu, gdyż od razu na wstępie powiedziałem, ze taki kodeks jest niepotrzebny. Uzasadniałem to tak; Załóżmy, że jednym z punktów owego kodeksu byłby taki zakaz „Nie będziesz brał łapówek od studentow!”
    Uczciwy pracownik naukowy wie „skądś”,że łapówek nie należy brać. A nieuczciwy nie będzie sobie zawracał głowy, by zaglądać do takiego kodeksu.
    Wtedy zabrał głos ktoryś z kolegów i oburzony na taką niemoc kodeksu etycznego, zaproponował, żeby taki kodeks zawierał sankcje. Zwrócilem mu uwagę, że takie kodeksy już istnieją, ale to już nie są kodeksy etyczne tylko karne i rzeczywiście za branie łapówek grozi więzienie.
    Religie wprowadzają sankcje. W Starym Testamencie za robienie kupy w nie wyznaczonym miejscu ,czyli latrynie ,Mojżesz groził takiemu niechlujnemu sraczowi, że Jehowa porazi go piorunem. Tego typu „sankcje”musiały działać, bo ów lud wierzył w ich groźną skuteczność.
    Według Kanta tylko moralność bezwarunkowa, a więc nie podparta sankcjami jest prawdziwa, a jest to moralność ateisty. On postępuje moralnie nie ze strachu czy tez dla jakiejś nagrody, tylko dlatego, że „skądś”wie , że należy być przyzwoitym. Bartoszewski twierdząc, że warto być przyzwoitym,od razu zastrzegał, że nie oznacza to, że się opłaca, bo bardzo często wręcz się nie opłaca.
    Religijne sankcje działają na owieczki, ale chyba raczej nie na straszących sankcjami pasterzy. Bo trudno uwierzyć, że owe tysiące kryminalistow w sukienkach, pedofili, o których pisze dzisiejsza „Wyborcza” boi się kary boskiej, porażającego pioruna.
    Nasza przewodnia siła czyli PIS, przejął ten pogląd na skuteczność pana Boga od KrK, a teraz robi wszystko aby doczesne sankcje, czyli sądownictwo pozbawić sankcyjnej skuteczności.
    Pytanie o to „skądś”., z którego ateista czerpie ową moralna pewność. No bo skąd on wie co to jest przyzwoitość. Chyba tu do pewnego stopnia pewną rolę odgrywają geny, ale w dużo większym stopniu wczesne wychowanie.Takie nakazy-zakazy moralne mogą ksztaltować postawe moralną, kiedy są wdrażane od wczesnego dzieciństwa;wdrażanie empatii, szanowania drugiego, potępianie egoizmu…Jest to proces długotrwały, potrzebujący nawet kilku pokoleń, jak te angielskie trawniki,odbywający się w w rodzinie, szkole, w sferze publicznej i łatwo jest o jego zaburzenie. I tak też się stało w wyniku wspólnej ramię w ramię polityki Kościoła z PISem. Nastapił odwrót od przyzwoitości , chamstwo Głodzia, Depy, Michalika znajduje swoje odbicie w chamstwie Czarneckiego, Pawłowicz, .no i mistrza nad mistrze w chamstwie małego skunksa z Żoliborza.
    Oprócz odbudowania sądownictwa, oświaty, wojska, przywrócenia szacunku do policji, stadniny w Janowie, zabliźnienia sie Puszczy Białowieskiej, trzeba będzie również odbudowac przyzowoitość, a to będzie bardzo trudne zadanie, wymagające lat, bo raz wybite szambo i rozlany wydzielający smród gnojnik chamstwa trzeba będzie mozolnie usuwać.

  463. Na marginesie
    25 sierpnia o godz. 15:31

    Zanim doczytam do końca, Namarginesko: brak narzędzi zabijania u sarenki to naukowa teza tejotka, który mówi nie na temat, nie moja. Mnie drobiazgi, kiedy mówię o generalnej zasadzie nie interesują.

  464. @Lewy
    Moralność wewnętrzna jest kształtowana, jak napisałeś. Wiedzieć, co jest dobre i co złe. Do tego wewnętrzna siła oceniająca: co by powiedzieli inni, których szanuję i w ogóle inni.

  465. @Stachu39
    Co by powiedzieli inni, których szanuję i w ogóle inni
    No własnie. Ale rzecz polega na tym, ze skunks z Żoliborza nikogo nie szanuje. To że nazywa opozycję „zdradzieckimi mordami” to nic przy tym jak traktuje swoich; Dude, któremu sprzątnął z przed nosa fregaty, kiedy ten już leciał do Australii, Szydło potraktował jak ścierkę..Jego tylko cieszy jak ci jego podwładni opluwaja sie nawzajem, jak się nienawidzą, raduje go cynizm Kurskiego,chamstwo Pawłowicz..ma takie poczucie humoru.
    Mamusia Jadwiga musiała tym chłopcom od kołyski wpajać taką moralność wewnetrzną; że innego trzeba traktować po chamsku, z buta, jak ten niby bardziej ogładzony Lech, który kazał spieprzać dziadowi.
    Pomyślec , że wszystko to co dzieje się obecnie w Polsce zawdzięczamy mamuśce Jadwidze. A wszystko przez to, że zamiast w Warszawie, brała zaocznie udział w Powstaniu w Starachowicach.

  466. @@karat i zezem (ktory o gornych 10000 napisal, moze zle zrozumialem, to sorry Z.)

    O Bliskowschodnich praktykach pisal bede, dlaczego dalej. Albo inaczej.

    @Herstoryk napisal, nie ma doskonalosci. Do listy Herstoryk dodalbym (w Skand). Zakaz prostytucji (karany jest klient, nie callgirl). Tzw „zerowa wizja” wypadkow samochodowych, nowa def gwaltu (wg tej def, polowa Polakow bylaby gwalciciel, scigany z urzedu). Zastapienie kopalnych paliw, odnawialnymi + jeszcze z piec. Wymienilem te bo najbardziej kontrowersyjne z pkt patrzenia w Polsce. O lesie moglbym i zalesianiu i wycinaniu drzew. Ale…

    Nie ma doskonalosci. W kazdym z wyzej wymienionych i innych jest %bledu (Herstoryk). Zadaniem prawodawcy jest nie „nakazac” tylko bledy eliminowac. To znaczy zasady (prawo) musi byc spojne i wyznaczac w ktora strone rozwoj ma biec. Dosc proste. A 200 smiertelnych wypadkow autem i tak bedzie (dzis jest). A sukcesem bedzie 150. A nastepny rok 121. Nikt nie spodziewa, po wprowadzeniu ZeroWizji ilosc wypadkow aut bedzie = 0.

    Kupic (klient) usluge erotyczna i tak mozna. To co wyeliminowano jest trafficing, handel ludzmi. Nowa def gwaltu (od 1 maj), nie wyeliminuje gwaltow. Jezeli dzis jest tzw „ukryta liczba” ok 50%, to ta def da bedzie moze tylko 10%. Ja nie wiem jaka jest proporcja w Pl. Skazanych do rzeczywistej liczby. Wg tutejszej, jak zona mowi do meza z duza erekcja, idz napij zimnej wody. To maz ma isc zaspokoic pragnienie. A proba poklepania po pupie nagiej przchodzacej po ulicy jest gwaltem, a gwizdanie ciezkim molestowaniem.

    Zakaz bicia dzieci, dawno wprowadzony, plus pare innych nie wyeliminowal przypadkow. Osiagnal, sa jednostkowe w skali roku. Dwa trzy, nie wiem, latwo wykrywalne. Czy to nie jest zysk?

    Dalej o bliskowschodnich praktykach nakladania kultur. Osadlych z nomadycznymi. Od zarania Sumerow do Mongolow z bitwy pod Ayn Jalut z mamelukami.

    Prawodawstwo i gospodarcza praktyka w Szwecji, jest/byla dopasowana do skandynawskiego sposobu/trybu zycia. Truizm. Po II wojnie swiatowej, zaczely zmiany. Wymuszone nowa gospodarka, checia rozwoju, mozliwosciami ekspansji. Jednym ze strukturalnych problemow, moze najwiekszym (panuje zgoda), jest budownictwo mieszkaniowe. Dotychczasowa zasada byla/jest, koszt wyznacza tzw „podstawowa wartosc uzytkowa” (po szw bruksvärde principen). Krotko. Koszt zamieszkania (na pl tlumaczac) w centralnej Warszawie ma byc rowny kosztowi Pcimia Dolnego i wynosic ok 25-30% dochodu rodziny. Funkcjonowalo doskonale. Tylko swiat wymusil, ruchliwosc pracownikow. Nie ma dzis, miejsc pracy na cale zycie. Zapotrzebowanie na pracownikow, nie jest rownomierne we wszystkich powiatach (komunach). Rezultat jest, tam gdzie jest praca (dochod) nie ma mieszkan, ekonomicznie dostepnych. Oczywiscie mozna kupic, za astronomiczna cene. Efekt calej historyjki jest gettoizacja. Slabi ekonomicznie gniezdza w klitkach, silni wyprowadzaja.

    Okolo miesiac temu, dwoch ludzi, wydalo wspolnie ksiazke/oswiadczenie. Oboje przez ostatnie trzydziesci lat, byli tymi ktorzy formowali szwedzka polityke. Premierzy, min finansow. Dzis mowia, dalej aktywni w szw zyciu gospodarczym, zadni emeryci, jest rozwiazanie strukturalnych problemow. Tylko we wspolpracy, jak zwykle w Szw, miedzy mieszczanskimi a socialnymi pogladami. W duchu czystego kapitalizmu, bez ideologicznych opasek na oczach. Ja mysle dojdzie do takiego zespolenia, po raz nastepny w Szw. Mam nadzieje. To byla skala krajowa.

    W skali micromicro. W moim zwiazku terytorialnym (ziemskim) od paru lat byl/jest konflikt. Personalny. Efektem konfliktu jest zwyzka kosztow mieszkania(domu, oplata do zw) prawie dwukrotnie. Na przestrzeni paru lat. Zasady dzialania takiego zwiazku, sa regulowane przepisami, obowiazujacymi dla wszystkich ekonomicznych stowarzyszen w Szw. Gruba ksiazka. Decyzje finansowe, rozdzielone byly/sa na wiele osob. Ja sam nie mam ochoty nalezec do ktorejs „partii”. To czego brakuje w przepisach konstruowanych moze 50-60 lat temu, jest brak funkcji wykonawczej dyrektora. Po szw verkställande dir po ang Chief executive . Nie bylo potrzeby takiej 50lat wstecz. Zycie szlo wolniutko, decyzje slimacze. Niedlugo odbedzie extra zebranie wszystkich czlonkow. Moje codzienne zajecia w wiekszosci dzis, polegaja na zakotwiczeniu (förankra) pomyslu ktory mam. Pomysl prosty. Bez zmiany przepisow krajowych (???) stworzyc funkcje wykonawcza, laczac wszystkie pozostale, do jednej fizycznej osoby. W wypadku mojego zwiazku bylby to kasjer (jednoczesnie przewodniczacy, ksiegowy etc). Reszta nas zachowuje pozycje (tytularnie) stajac w rzeczywistosci to co nazywa rada dyrektorow, bez wykonawczych kompetencji. Mamy zaufanie wszystkich czlonkow (wyborcow). Nic nie zmienia, zgodnie z przepisami.

    Nigdy nie dalbym na glosowanie (walne zebranie) pomyslu co nie zakotwiczylem. Stad mam duze zuzycie whisky i musze chwalic zakalcowate ciasto(morotskaka) jak odwiedzam wyborczynie (co na zebraniu beda glosowac). Takie sa praktyki nakladania nomadycznych kultur na zasiedziale. Nikt dla zmian nie zaakceptuje pomyslow co prowadza do stagnacji i zwyzki kosztow. Ani w Szw ani na mojej wsi. Personalne konflikty sa ze zlobka. Przedszkole uczy rozwiazywac (poczatki nauki). To jest jak kultury nakladaja, na zasiedzialych nomadow. Tyle o bitwie z mamelukami.

    Pzdr Seleukos

  467. Lewy
    25 sierpnia o godz. 18:01

    Mój komentarz
    Lewy, chyba tak.
    Prezesa Polski nie rajcuje sama władza, lecz podporządkowanie indywiduów, całych grup, dominacja metodą z cicha pęk, z tylnego fotela, co on sam przypisuje swoim wrodzonym umiejętnościom, darom od losu, swojemu przeznaczeniu oraz swojej inteligencji, a nie swoim manipulacjom oraz dobrowolnemu, interesownemu w celu uzyskania profitów (władza, kasa, sława, komfort funkcjonowania, profity dla rodziny i znajomych, itd.) podporządkowaniu się manipulowanych osób jego manewrom i zachciankom.

    On poprzez satysfakcjonującą dla siebie obserwację tym niby dobrowolnym podporządkowaniom się podtrzymuje, utwierdza swoją samoocenę, umacnia swoje ja. On swoimi działaniami także demonstruje, że lepiej z nim nie zdzierać, przytomniej chwalić niż wchodzić w drogę mu.

    To osobnik, którego nakręcają, dają napęd życiowy udane manipulacje i który wszystko zawdzięcza manipulacjom, czyli bezwzględnemu wykorzystywaniu ludzkich słabości, społecznych powikłań, powszechności i bezmyślności wiary i innych niedostatków, wad, nieprawidłowości, niedouczeń, niedoosiagnięć, frustracji, zawodów i zapatrzeń.

    Dla niego są to bonusy w rządzeniu Umęczoną. A jego wysoka inteligencja polega (w jego mniemaniu) na tym, że on jedyny w tej całej hałastrze wie jak to wykorzystać.
    Pzdr, TJ

  468. Na marginesie

    Cześ, Namarginesko, i ciń dobre. Cóś chciałem Ciebie powiedzieć, ale skąd mam wiedzieć, co ja chciałem, jak ja nie wiem, co ja chciałem. Ty masz rację. Pamiętam tylko, że Ty masz rację. Chiba względem alzheimer. Ja wiem, co to alzheimer, bo mam. Przez to, że kolano do dudy i ja już nie mogę wdrapać się na rower. A jak się wdrapię, to jadę już nie sto kilometrów, ino…no kurde, nie pamiętam. Dziś pojechałem na przystań. Dopiero tam sobie przypomniałem, że po co ja pojechałem, jak i tak muszę wracać. Wróciłem do domu i dopiero sobie przypomniałem, że miałem pochodzić po wodzie i dopiero potem wracać. Ty widzisz, co za cholera się mię czepiła? Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale wiem na pewno, że słyszałem, że na pamięć dobrze robi słonina. Jutro kupię ze z pińć kilo, zjem i zobaczysz, że sobie przypomnę, co Ci chciałem powiedzieć. A jak sobie przypomnę, zrobimy w ścinach bal. Na okręcie…Ty, a dzie un? Jezusmario, gwiźli mi uokrynt! Mamuniu, dzie jo sie tyro podzine?!

  469. @Lewy @Tejot
    To co opisujecie, to nie postawa moralna, tylko raczej charakter, czy osobowość. Moralność przysłowiowego Kalego, może być inna, bo wychował się w innej cywilizacji. Kaczyński jest z naszego kręgu cywilizacyjnego, powiedzmy żoliborskiego,( sam się tam urodziłem). Nie chcę tu za bardzo psychologizować, ale mniemam, że na jego charakter, ambicje bardzo wpłynął fakt, że był jednym z bliźniaków jednojajowych. Tacy bliźniacy mają częściowo świadomość symbiotyczną, sami się jakoś organizują przeciwko wrogiemu światu. Śmierć brata w głupiej katastrofie wywołała poczucie krzywdy tudzież chęć zemsty. Dlatego myślę, że w jego działaniach dużą rolę odgrywają emocje.

  470. @ pambocek. Szanowny Panie PAMBOCKU. Prawdziwą słoninę to musisz poszukać na targu (jeśli takowe w Twojej okolicy mają miejsce). W moim cerfurze, albo innym oszołomomie, słonina ma grubość 0,7 cm..Dziś przyszła mi ochota na SMALEC. Udałem się do cerfura. Patrzę jest! u.jędręsia , albo tak podobnie. Smalec wieprzowy napisano. Jestem uczolony na soję, więc czytam skład. A w składzie jest OLEJ PALMOWY. W smalcu olej roślinny?. Czas umierać!. Dziękuję Ci @Kostko za wstępniak. Czekam na zimę z mrozem. W tym roku nie było. Pól litra trunku i spokojny wieczny sen. Pozdrawiam WSZYSTKICH piszących na blogu TANAKI. Niech trwa wiecznie.

  471. Stachu39
    25 sierpnia o godz. 20:51
    @Lewy @Tejot
    Śmierć brata w głupiej katastrofie wywołała poczucie krzywdy tudzież chęć zemsty. Dlatego myślę, że w jego działaniach dużą rolę odgrywają emocje.

    Mój komentarz
    Tak jest, emocje go napędzają, emocje różnego rodzaju.
    Przede wszystkim chęć odwetu i niechęć do ludzi innych kategorii (nie równych jemu) przeradzająca się często w nienawiść.
    Pzdr, TJ

  472. Stachu39
    25 sierpnia o godz. 11:21

    Z tą „bozią’ – czy zeszliśmy do pokoju dziecinnego? * * * * * Stachu: widzę ze słabo jesteś zorientowany w historii dyskusji o bozi na blogu. Sam rozumiesz: blog ateistów, to i dyskusja o bozi jest bardzo obfita oraz wesoła. Dla ułatwienia: bozia w niczym nie jest zejściem do pokoju dziecinnego – jak Ci się zdaje, ale odwrotnie: poważny stosunek do osoby. Dorośli, mówiąc adekwatnie, robia sobie jaja z bozi. Trudno sie temu poważnie dziwić, skoro bozia ma do ludzi stosunek znacznie bardziej niż jajcarski. Natomiast z powagą, szczerością i oczekiwaniem po bozi powagi i spelniania swoich nielicznonych oświadczeń,odnoszą się do niego dzieci. dzieci są poważniejsze i mądrzejsz niż dorośli. Widzą, i kapują, że Jezusek jest ofiarą zdrady dokonanej na nim przez ojca. Ojciec nie ma ojca, więc praźródłem, źrodłem, prawodawcą, egzekutorem zdrady, bardzo z siebie zadowolonym, jest bozia. Tatuś Jezuska. „Jezuek” ocala coś z dobra w Jezusie no a bozia – bo tatuś Jezuska. Tylko powaga i czułość dziecka ocala poagę sstosunku do osoby. Jakby tak powaznie i po dorosłemu się o Jezusku, oraz o tatusiu jego (zwłaszcza!) wrażać, to nie dałoby się wyrazic bez bardzo brzydkich wyrazów. * * * * * Bozia, oczywiście, istnieje, bo przecież sam napisał książeczkę własnych przygód. Czytasz i wiesz jak jest. Jak mówi nasz Lolek. A on już tam wie, co mowi. Bo on ciągle gada.

  473. @pombocek 25 sierpnia o godz. 19:59
    🙂 🙂 🙂
    Ja też sobie przypomniałam poniewczasie – ten spacerek nie musi być codziennie, tylko wystarczy trzy razy w tygodniu. Jak sam widzisz, już mi chyba nic nie pomoże!

  474. bukraba
    25 sierpnia o godz. 21:02 * * * * * ja tam się na słoninie nie znam, bo jakbym miał się znać, to paw i skaranie narodów. Ale znam się na tym, że nie ma PAMBOCKA, a Pombocek. Co czyni rożnicę: ten drugi umie chodzić po wodzie jeziora. Jamna. Ten pierwszy nie wie, o co mu chodzi.

  475. Ja kiedys niedawno opublikowalem dane, z procentami dane, jak to z tym „wierzeniem” jest w Szw. Dla ciekawostki opublikowalem, co powazni profesorowie badali podchwytliwymi pytaniami i jeszcze gorsze rzeczy robili. Teraz sami rozumiecie, z wpisu @Tanaka (25 sierpnia o godz. 23:47 ) do @Stachu39. Gdyby ten pan/pani Bozia pojawila z wizyta w Szw od razu odebrano by wladze rodzicielska, a Jezuska skierowano do rodziny zastepczej, niezdeprawowanej. Tu nad dzieciatkami znecac nie mozna, nawet psychicznie. Psychiczne maltretowanie jest karalne, dlugoletnim wiezieniem. A taki wiezien potem ma nielekko. Kultura jest taka w wiezieniach, pedofile, gwalciciele, ci co dzieci maltretuja, podobni, musza byc izolowani. Inaczej wspolwiezniowie maltretuja ich, w sposob niecenzuralny. Siedziec wiele lat w izolacji jest niezwylke ciezko. Stad brak obecnosci Bozi, co wykryli powazni profesorowie.

    Ja sam udaje czule pozegnac Elena. Elena wybiera zamieszkac w Stockholmie u kolezanki. W tym miescie pobierac nauki ekonomiczno/rozwojowe dla przyszlosci.

    Pa na razie Seleukos

  476. seleuk|os|
    26 sierpnia o godz. 6:56 * * * * * Seleuku, czy ja coś przegapiłem tłukąc kamienie na drodze? Bo tak porządnie już gadasz po polsku, że lepiej to nawet moja pani nauczycielka od prac ręcznych nie umiała. No i to pa , na pa, że już się w Tobie czuje nie tylko należytego blogowicza, co łyknął blogowej pepsi i jest sobą, ale i adekwatnego luzaka-słodziaka. Nawet swojaka i kto wie, czy nie TWA 🙂 Chyba, że może tak trzeba przed niedzielną mszą świętą – że człowiek tak bardziej do ludzi, że trzeba wierzyć w człowieka, koleś, no i że przekażcie sobie znak pokoju. Bo do spowiedzi się idzie i – jak to mówią – eucharystia będzie, czyli ciało Chrystysa. Chociaż najczęściej mówią, że do komunii przystąpią ( żeby nie było kanibalizmu co i tak jest i co mi pan zrobisz?), a my mówimy, że do herbatnika. Tylko dlaczego jednego, a nie całej paczki? To niegrzeczne skąpstwo, że jeden, a nie, że ładnie na talerzyk wyłożona cała paczka i widać, że nie napoczęta. I serwetka na stole, a nawet na telewizorze i kwiatek – też. I gość w dom, bóg w dom – jak to mówią, a herbata już czeka. Jest miłe towarzystwo, gdzie ja miałem ze sobą aparat Zorkę Pięć i zrobiłem kilka zdjęć. I wtedy własnie mówimy, jak skończymy – pa! Do następnego !

  477. Mówiąc o śmierci.

    Właśnie zmarł senator McCain.

    Trump (wtedy kandydat na prezydenta) był tak uprzejmy i w 2015 roku powiedział o swoim rywalu, senatorze McCain:

    He is a war hero ’cause he was captured.

    Jest bohaterem wojennym ponieważ został jeńcem.

    I like people that weren’t captured.

    Mnie podobają się ludzie, którzy nie dali się złapać/pojmać.

    **https://www.youtube.com/watch?v=UNugcPeCZZE

    (od 50 sekundy)

    McCain był pilotem bombowca i w czasie swojego 23-go lotu bombowego został zestrzelony nad Hanoi. Podczas katapultowania połamał obie ręce i nogę a ponieważ wylądował w jeziorze to mało się nie utopił. Po wyciagnięciu na brzeg miejscowi kolbą karabinu zmiażdzyli mu ramię i dźgnęli go bagnetem. W niewoli początkowo nikt go nie opatrywał ani nie leczył i podczas przesłuchań był bity.

    Dopiero jak Wietnamczycy dowiedzieli się, że mają syna amerykańskiego admirała zaczęli go jakoś tam leczyć.
    Dwa lata spędził w izolacji, w pojedynczej celi. Gdy jego ojciec został głównodowodzącym siłami amerykańskimi na Pacyfiku McCainowi zaproponowano wcześniejsze zwolnienie. Odmówił.
    Był bity. W końcu wymuszono na nim oświadczenie, że jest powietrznym piratem i czarnym kryminalistą.
    Zwolniono go po 5 i pół roku w niewoli.

    Można, tak jak ja, zasadniczo sympatyzować z punktem widzenia, że amerykańska wojna w Wietnamie była wojną zbrodniczą. Dostrzegając płynące z niej, w jakimś prawdziwie diabelskim splocie okoliczności, pożytki dla Polski. Koszta pomocy wojskowo-gospodarczej ZSRR dla Wietnamu w oczywisty sposób przecież osłabiały potęgę ZSRR i zmniejszały jego możliwości, w jakimś tam niewielkim stopniu polepszając sytuację w „braterskim obozie socjalistycznym”. Tak, wiem, w bardzo małym stopniu, skoro mieli siły na zdławienie praskiej wiosny…

    Ale z punktu widzenia kogoś, kto stara się o urząd głównodowodzącego amerykańskiego wojska, kwestionować walczność i bohaterstwo takiego żołnierza jak McCain było chamstwem typowego dla Trumpa kalibru.

    Przecież sam Trump w czasie amerykańskiej wojny w Wietnamie starał się i dostał 5 odroczeń od służby wojskowej.
    Pierwsze 4 z powodu studiów a 5-te z powodu „kostnych narośli (ostróg?) na piętach”.

    **https://www.nytimes.com/2016/08/02/us/politics/donald-trump-draft-record.html

    *********************************************

    Tuż przed wyborami czyjaś ręka białą farbą wymalowała słowa kandydata Trumpa na Pomniku Katyńskim stojącym na cmentarzu w Niles, przedmieściu Chicago.

    „Oni nie są bohaterami. Lubię ludzi, którzy nie dali się pojmać.”

    **http://dziennikzwiazkowy.com/polonia/pomnik-katynski-zbezczeszczony/

  478. W kwestii politycznych pogladów samego McCaina poniższa kreskówka:

    **https://www.youtube.com/watch?v=_MEIjz75I38

  479. Mc.Cain chorował na raka mózgu od ok. roku. W wczoraj złożył rezygnację z fotela senatora i chyba rezygnacje z dalszego leczenia, a w nocy umarł. Widzę tu pewne asocjacje z naszą niedawną dyskusją o łagodnej śmierci.

  480. @Tanaka
    Bozia, Jezusek, tak się mówi do dzieci.
    Mnie uczono w domu, że nie należy się wyśmiewać z żadnych religii. To kwestia smaku.
    Jezus jest postacią historyczną, wygłaszał nauki rewolucyjne w ówczesnym świecie. Zginął śmiercią męczeńską. Być może miał schizofrenię i byłby to przyczynek do kulturotwórczej roli schizofrenii w historii ludzkości.Może nie miał i jego zachowania były adekwatne do kultury tamtych czasów, było wtedy wielu proroków. Jego nauki i życie zostały przekazane przez apostołów a potem zapisane. Nie ma w tym nic śmiesznego.
    Można być ateistą i odrzucać istnienie Boga, ale mieć szacunek dla inaczej myślących czy inaczej czujących.Potrzeba mistycyzmu jest dana części istot ludzkich.
    To co napisałem nie jest obroną KK, czy innych kościołów chrześcijańskich lub innych. Przede wszystkim chodzi o narzucanie innym siłą lub w inny sposób prawdy objawionej, tworzenie państwa teokratycznego.
    Można wyśmiewać wypowiedzi biskupów takich jak Depo czy innych, kpić tudzież protestować, gdy premier czy prezydent uważa, że Bitwę Warszawską wygrała Matka Boska Latająca, ale nie infantylizować, bo to odstrasza.
    Pozdrowienia. Ostatnio strasznie się rozgadałem na tym, chyba sie uzależniłem, muszę przejść na abstynencję

  481. Stachu39
    26 sierpnia o godz. 13:49

    Bozia, Jezusek, tak się mówi do dzieci.
    Mnie uczono w domu, że nie należy się wyśmiewać z żadnych religii. To kwestia smaku.
    * * * * * * Halo, Jolu – powiedział do Joli największy podrywacz PRL-u, a Jola do koleżeństwa z biura: baaaj! Na koniec, niespełniony podrywacz, sam do siebie: po raz pierwszy nic nie rozumiem! Stachu, dla rozumienia: Jezusek ocala w sobie t, co może ma dobrego. Od dorosłego Jezusa wymaga się tego, czego Jezusek nie spełnia, choć solennie obiecuje. Tu nie ma ani żartów, ani tatyfy ulgowej. Dlatego do jezuska, o Jezusku i jego tatusiu można mówić wyłącznie językiem dziecka,bo to język prawdy i kochania za nic. Dziecko nie pyta, czy Jezusek nie kłamie i nie pyta, czy tatuś synka nie zdradził, a dziecka ni zabił. Religia kwestią smaku, powiadasz? W sprawie panny Joli: postaraj się zrozumieć.

  482. zza kałuży
    26 sierpnia o godz. 10:34 Podobnie oceniam wojnę w Wietnamie. Jest kontunuacja, zresztą. Co można rozumieć szeroko, jak i ściśle: kolejne wojny podobnego typu. Nie znam McCaina na tyle, by móc stwierdzić, że był bohaterem, wiem o jego strąceniu i niewoli, ale czy to daje patent na bohatera – nie wiem. Natomiast wysokie uznanie i szacunek za wiele zachowań – tak. Co do Trumpa sporo wiadomo – że słabo podobny do McCaine’a. Woli takich, co się nie dali złapać, więc nie powinien był rączek ściskać nad Wisłą pod pozorem Powstania Warszawskiego.

  483. @Stachu, Tanaka
    Ale religianckie mity przeraźliwym idiotyzmem. Dlaczego mielibyśmy udawać, że mają sens? Oszukiwanie siebie i innych – w jakim celu? Czy mam również szanować pogląd, że ziemia jest płaska – bo taki pogląd reprezentuje wiele osób?

  484. Szanowni ! Kostka już pewnie kiwa mi z przyganą paluszkiem, że nie zrobiłem wcześniej zmiany wstępniaka, ale jak zrobić zmianę wstępniaka jak taki: ważny i dobrze napisany? A dyskusja taka, że trudno nadążyć. Tej pani już dziękujemy – pozostając pod urokiem autorki i jej tekstu oraz marząc o kolejnym jej występie, a teraz na scenę poproszę kolejnego zacnego autora – Lewego.

  485. Na marginesie
    26 sierpnia o godz. 14:30 Oczywiście, że przeraźliwie i tak dalej. To jednak myślimy i mówimy jako poważni i krytyczni dorośli. Jezusek nie musi nic spełniać z tego co gadał, wystarczy, że jest, że był. Jezusa mamy za obiekt fundamentalnych wątpliwości i stanowczej krytyki. O „Bogu” już nie chcę wspominać – słowo „stanowcza krytyka” to nic nie znaczący drobiażdżek wobec ogromu jego przywar, oszustw i zbrodni.

  486. @Tanaka 26 sierpnia o godz. 14:09
    wiem o jego strąceniu i niewoli, ale czy to daje patent na bohatera – nie wiem
    Samo strącenie oczywiście nie daje, ale świadectw o godnym zachowaniu się McCaina jako jeńca jest dużo.

    Wietnamczycy zrobili wszystko aby wykorzystać go do celów propagandowych i bardzo słabo im się udało. Świadkowie – współjeńcy mówią zgodnie, że wtedy, gdy cośtam podpisał był jedną i to połamaną, nogą w grobie. Bito go regularnie. Opieka lekarska to był żart.
    Przede wszystkim nie zgodził sie na wcześniejsze zwolnienie z niewoli. Zdawał sobie sprawę, tak jak inni oficerowie, że takie poszukiwanie „łamistrajków” potrzebne było stronie wietnamskiej do łamania morale jeńców i do celów propagandowych. Amerykanie bardzo pilnowali jenieckiej „kolejki” i gdy któremuś proponowano zwolnienie (oczywiście w zamian za coś, zwykle za filmowane „przyznanie się do winy” i samokrytykę) to zaraz przypominali strażnikom nazwiska tych, którzy dostali się do niewoli wcześniej od nich.

    Za taką postawę, bez względu na wątpliwą chwalebność sprawy, dla której walczyli, należy się moim zdaniem szacunek.

    Co innego Fonda, ona była cywilem i mogła sobie siedzieć na przeciwlotniczej armacie.
    A co innego żołnierz w więzieniu, bo przecież oni tam byli traktowani bardziej jak więźniowie a nie jak jeńcy. Przynajmniej przez pierwsze kilka lat.

  487. John McCain
    Też napiszę choć słowo, ale tu żeby Lewemu nie śmiecić. Największy żal był jak przegrał pra-wybory z Bushem w 2000 roku. Byłby to przyzwoitszy kandydat. Oczywiście moi ludzie głosowali na Gore’a. Ale ani z Gorem ani z McCainem nie byłoby wojny w Iraku.
    McCain wygrał kilka wczesnych stanów w prawyborach. A potem ludzie Busha rozpuścili plotkę, że McCain ma nieślubne czarne dziecko. Na południu było to zabójstwo polityczne. (Dziecko czarne było, ale adoptowane)

    Ale bohater nie jest bohaterem na zawsze. O umarłych tylko dobrze, ale nie można mu wybaczyć że na polityczne salony wprowadził Sarę Palin, żeńską wersję Trumpa. Głupota w polityce zawsze była, ale chwalenie się głupotą, i duma z własnej ignorancji, to było nowe. A jak raz wlazło, to już nie chce wyjść. Nie ma gwarancji że bez Palin nie byłoby Trumpa, ale chyba trudniej byłoby go sobie wyobrazić.

    Na koniec jeszcze jeden powód do chwały. Uratowanie reformy zdrowia Obamy. Bez niego byłoby już po, a przyszedł do senatu oddać głos będąc już ciężko chorym.

    Takich republikanów jak McCain już nie ma. I biada nam wszystkim z tego powodu.