Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka
Wojsko

15.08.2018
środa

Na co Polsce wojsko?

15 sierpnia 2018, środa,

Tak mi się zdaje, że jeśli jest się osobą poważną, dorosłą, rozumną i w miarę rozeznaną, to nie da się nie być przerażonym stanem polskiego wojska. Nie będzie poważnie ryzykowną tezą stwierdzenie, że Polska wojska nie ma. Zostało rozwalone. Choć od dawna nie było wielką siłą. To, co jest, to jest nie wojsko, a fantazmat o wojsku. Przerażenie jednak opiera się na pewnym założeniu, które wcale nie musi być wyartykułowane, bo przerażenie to stan głębokiej psyche, a nie racjonalny umysł. Owym niewypowiedzianym założeniem jest to, że Polsce wojsko jest niezbędne. W dodatku w określonym rozmiarze, sprawne, silne i skuteczne. I druga część założenia: przewiduje się, uważa za możliwe, a nawet bez mała pewne, zagrożenie wojenne wobec Polski, które zamieni się w wojnę. To poważne powody, by czuć uzasadnione przerażenie stanem polskiego wojska.

Możliwa jest jednak, mająca swoje uzasadnienia, inna perspektywa widzenia: Polsce wojsko nie jest potrzebne. Może nie w znaczeniu absolutnym, może jakieś kilka-kilkanaście tysięcy żołnierzy. Dobrze wyszkolonych i uzbrojonych komandosów, na misje specjalne, no i defilady – dla samopoczucia. Głośne trzaskanie butami, równy krok, żonglerka karabinkami z dawnych czasów, salutowanie politykom i szczęśliwemu narodowi.

Politycy uwielbiają się bawić w wojsko. Brzuchaty minister obrony, wduszony w mundur z którego wycieka, szczęśliwy prezydent grzebiący plastikową łyżką w wojskowej grochówce „na misji”; ten sam, albo jakiś inny prezydent przymierzający się do karabinka snajperskiego, z obowiązkowym fachowcem wojskowego BHP co dopilnuje, żeby się politykowi nie pomyliły końce, no i żeby komora nabojowa była pusta. Mógłby sobie strzelić w oko. Proca jednak bezpieczniejsza. Prezydent też przyjmie defiladę, wygłosi ładną mowę, którą się bardzo wzruszy i wydmucha nos w prezydencką chusteczkę. Zaś dawny żołnierz, jeszcze z czasów II wojny, taki z AK i Powstania – bo przecież nie z wojska ludowego, które było, jak głosi oficjalne państwo, formacją zbrodniczą – dziś prawie stulatek, jak coś zacznie mówić, to się go złapie za łokcie, w czym pomoże prezydent, mikrofon zabierze i łobuza wyprowadzi. Bo i żołnierz z AK już jest niedobry i mówi nie to, co należy gadać. Dobrzy i święci są „żołnierze wyklęci”. Którzy co prawda w ogóle nie byli żołnierzami, a z owego „wyklęcia” bardziej adekwatne jest „przeklęcie”, ale nie o realność żadną chodzi. Chodzi o coś zgoła innego: o gry i zabawy niewyrośniętych nigdy z podwórka chłopaczków, udrapowujących się na mężów stanu. Ci mężowie klaszczą „inwazji w Normandii”, która się odbywa na Helu. Popadają w zachwyt oraz ronią łezki na ludobójstwo na Wołyniu, ładnie przedstawione przez innych chłopaczków, też dobrze odżywionych i szczerze patriotycznych: „grupy rekonstrukcyjne”. Dzięki nim możemy znowu wygrać pod Grunwaldem i znowu dać Wiedniowi odsiecz.

Jak widać, bez problemu możemy mieć inwazję w Normandii na plaży w Helu, na którą się będą gapić pospołu oniemiali: tatuś z synusiem przedszkolnym, właśnie na wakacjach i kiełbasą z grilla w buzi. Wypadnie z tejże, bo się buzia z wrażenia szeroko otworzy: takie cudne lądowanie!

I chwatit! Wszyscy są zadowoleni, a zwłaszcza właściciele helskich i okolicznych biznesów. Sprzeda się wszystko, każdy kit wpada do żołądka i głowy. Jako kit jest niestrawny, więc tam zostaje. Dlatego tiszert z kotwicą Powstania na spoconym brzuchu i napis: jestem dumnym powstańcem !

Gdy się powróci do stanu powagi, widać jak na dłoni: wojska nie ma. Nie tyle chodzi tu o sprzęt, jego nędzę i nędzę braków łatwiej się zauważa, choć politycy śmiało kłamią. Nierównie ważniejsze jest coś innego: ludzie, żołnierze i stosunki wewnętrzne. Kilkudziesięciu generałów wywalonych, bądź zmuszonych do odejścia. Większość – doświadczonych, niektórzy wybitni i mający poważanie w NATO. Setki. Jeśli nie więcej, oficerów wyższych. Zwłaszcza pułkowników. Dezorganizacja i dewastacja. Ale nie tylko w liczbach rzecz. Rzecz w deprawacji. Rozbiciu moralnym, zniszczeniu zaufania: dowódców do żołnierzy, żołnierzy do dowódców. Część żołnierzy – przekupiona, inna – omamiona. Nie tyle ze słabości umysłu – po nich się spodziewamy krwi zimnej – ale z żądzy władzy. Po cywilnych trupach kolegów wywalonych z armii – w górę, kolejne gwiazdki, premie i zaszczyty. B.M.W. – taka nowoczesność armii. Admirał (kontradmirał?) zdymisjonowany za to, że, czując obowiązek żołnierza, wyznał głośno, że Marynarka Wojenna jest w zupełnej zapaści, a politycy mamią i kłamią zamiast zaopatrywać wojsko? Tak się traktuje żołnierza?

I tak dziesiątki generałów wywalono. Za to należy się honor, nie dymisja. Za cywilną odwagę żołnierza, poczucie obowiązku, lojalności wobec państwa, nie partii i jej mikrego szefa. Dymisja, wreszcie kajdanki i sąd, należą się politykom. To się jednak w Polsce nie zdarzy, bo się nie zdarzyło. Politycy to dzieci, dzieci mówią co złego to nie ja!, a dzieci się do lochu nie wsadza. Daje się lizaka i kieszonkowe. Politykom daje się prezesury i fotele w radach nadzorczych wojskowych spółek skarbu państwa. I lizaki: im bardziej rozwalisz wojsko ale chwacko odstawisz defiladę huzarów, tym pewniej wygrasz wybory. Historia się nie powtarza? Podobno tak, drugi raz jako farsa: mamy więc 31 sierpnia 1939. Wojsko zwarte i gotowe. Trzeba tylko iskry. Dziś – „Iskandera”. Który z Kaliningradu doleci do Warszawy w dwie minuty. W tym czasie chwacki rekonstruktor nie zdąży nawet zmienić cywilnych ciuchów na gacie ogólnowojskowe. A że nie zauważy nadlatującego „Iskandera”, bo nie ma jak i czym dostrzec, wyjdzie z szatni i od razu się ucieszy: Oj, jak pięknie zburzona Warszawa! Zrobimy, z chłopakami, pyszną rekonstrukcję Powstania!

Średni wiek sprzętu wojskowego oscyluje w okolicy czterdziestu kilku lat. Przez kilkanaście lat cały polski przemysł obronny nie był w stanie zrobić porządnego podwozia do nowej haubicy. Każde pękało. Trzeba było w końcu kupić w Korei. Przez dziesiątki lat cały polski przemysł obronny nie był w stanie zrobić porządnego pocisku czołgowego. Teraz – ponoć – są już w produkcji. Ile warte, to się dopiero okaże. Albo i nie okaże. Wojsko bardziej ćwiczy „na sucho”. Są fundusze na dwa luksusowe samoloty dla VIP-ów – chłopcy udający mężów stanu lubią latać, na partyzantów zza krzaka – Obronę Terytorialną, brak dla wojsk operacyjnych. Przez lata były problemy nie do pokonania z dostosowaniem karabinów czołgów „Leopard II” do polskich warunków. Nie wiem, czy już skutecznie pokonane. Lata temu zlikwidowano zespół żołnierzy zajmujących się profesjonalnymi analizami światowego rynku uzbrojenia i badaniami broni. By jak najdokładniej wiedzieć, co jaka broń może, czym grozi i czy dla polskiej armii jest optymalna. Czy taki zespół i takie kompetencje zostały odbudowane? Po stanie spraw należy w to wątpić. Także dlatego, że aby móc odpowiedzieć na pytanie o celowość, optymalność i czasowy przedział zakupu, najpierw trzeba wiedzieć, jaka jest doktryna obronna, a właściwie – wojenna. Jaka jest, poza tym, że jest bałagan, niemożność, robota na kolanie i pod partię, oraz sprzeczności? Należy się też obawiać o to, że doktryna wojenna nie bierze pod dostateczną uwagę innych niż wojenne uwarunkowań, które mogą być ważniejsze w dzisiejszym świecie.

Cóż mówić o stałej, jasnej i pewnej doktrynie, skoro można sobie kupić raport specjalistów, którzy dowolną tezę udowodnią. Minister zamówił raport i dostał: Polsce nie potrzeba okrętów nawodnych, a podwodnych. Sławetny program „Orka”. Podobno ktoś raz widział orkę na Bałtyku. Nawet jest chyba jakaś fota. No i bywają z wizytą inne wieloryby, co się dla nich źle na ogół kończy. Jak nazwa, to musi być dumna i bardzo żarłoczna. Niech się przeciwnik boi. Jaki przeciwnik? Mówmy jasno – Putin. Putin się orek nie boi, bo to słowiański macho: wskoczy orce na grzbiet i powozi, a orka słucha. Trzeba go bardziej przestraszyć: „potwór z Loch Ness” bardziej będzie pasował. Są foty potwora, ale nawet Putin jeszcze go nie ujeździł. Potwór się nada. Okrętów nawodnych nie trzeba – jak dowodzi raport ministra, bo Marynarce Wojennej potrzeba okrętów podwodnych, najlepiej z hybrydowym napędem i z pociskami samosterującymi wystrzeliwanymi spod wody oraz takim zasięgu i celności, żeby Putina wszędzie dopaść. Których to okrętów nikt na świecie w oczekiwanej konfiguracji nie produkuje. Nic nie szkodzi – ma wyprodukować polska stocznia. We współpracy z tym, co wygra przetarg na okręt. A może nie będzie przetargu, ale „pilna potrzeba operacyjna”? „Pilność” ma uzasadnić omijanie prawa zamówień publicznych. Wskaże się palcem dostawcę i ma się okręt. Palcem się wskaże znowu, bo wskazywanie ma już historię. Na cały Bałtyk śmierdzi to zdechłą rybą lobbingu, niekompetencji, zmarnowanych miliardów i korupcji.

Jest Stocznia Marynarki Wojennej, w Gdyni. Założona jeszcze przed wojną, za Piłsudskiego. Była tam tymczasowa baza wojenna. Były trzy dumne niszczyciele, dwa pachnące farbą. I dwa stare. Stare zostały i zaraz padły ofiarą niemieckich nalotów oraz ostrzału. Trzy pierwsze odeszły, w ostatniej chwili – do Anglii. No i sławny ORP „Orzeł”. Sławny, ale tragiczny. Tradycja – piękna rzecz, co widać na defiladzie i po tym też, że Marynarka Wojenna ma admirałów. Admirał to poważna figura. Od dowodzenia całą flotą: ze trzy lotniskowce, kilkanaście krążowników, parę atomowych okrętów podwodnych, ze dwadzieścia niszczycieli i mnóstwo drobnicy okrętowej. Polska marynarka od dawna nie ma nawet niszczyciela. Dogorywają stare i małe okręty podwodne wzięte od Norwegów, typu „Kobben”. Produkcja z lat 60. ubiegłego wieku. Do niedawna był w sprawności operacyjnej „Orzeł”. Nie tamten, rzecz jasna, ale radziecki, z lat 80-tych. Ciągle neezły i jedyny taki. Ale coś się w nim spaliło, podobno. Do służby chyba już nie wróci. Nawet jeśli – na krótko i pewnie już nie operacyjnie.

Mamy dwie fregaty, od Amerykanów, typu „Oliver Hazard Perry”: „ORP. Kościuszko” i „ORP Pułaski”. Oba zostały pierwotnie wycofane ze służby prawie dwadzieścia lat temu. Remont i przystosowanie tylko jednej z tych fregat do służby kosztowało Marynarkę około 120 milionów złotych. Tyle, za ile można zbudować nowy okręt, choć pewnie niższej klasy, z wyposażeniem. Powiedzmy – korwetę. Do tego stare uzbrojenie i stare śmigłowce „Kaman” w niczym nie kompatybilne z resztą floty śmigłowców wojska polskiego. Co nietypowe, a do tego wyeksploatowane, kosztuje potrójnie a niewiele może.

Stocznia Marynarki Wojennej istnieje, na papierze. Co nieco widać w terenie – skorupy budynków. Od bodaj 17 lat nie udaje się w niej wybudować niewielkiego i prostego okrętu wojennego. Ta bezskuteczna męka kosztowała polskiego podatnika już dobre kilkaset milionów złotych. Miała być korweta, wyjdzie z tego (o ile wyjdzie) coś w rodzaju patrolowca. Za pieniądze na jakieś dwa niszczyciele. Ta sama dumna stocznia miałaby, wedle zapowiedzi rządzących podstarzałych chłopaczków, budować najnowocześniejsze na świecie i nieistniejące jeszcze w realu nigdzie – okręty podwodne. Będzie wspaniały zysk – „transfer najnowszych technologii”. Czym miałaby stocznia budować, jak i kim? Pytanie śmieszne, żałosne i rozpaczliwie. Kim? Polscy spawacze są już w Norwegii. Owszem, są i po sąsiedzku, w cywilnych stoczniach Trójmiasta. Tyle że żadna stocznia, odpowiedzialnie zarządzana, nie podejmie się takiej realizacji. Specjalne warunki, konieczność spełnienia niezliczonych obostrzeń, w tym technicznych i kontrwywiadowczych, uzyskania wyśrubowanych i specjalnych certyfikatów wojskowych, konieczne zamrożenie sporej części potencjału; nieznane warunki i ryzyka budowy zleconej przez politycznych, niekompetentnych szaleńców dłubiących ciągle w budżecie – to prosta droga do bankructwa.

Program „Orka” zdycha, właściwie już zdechł. Prezydent leci do Australii, ma kupić używane – znowu – okręty marynarki wojennej Australii, których ta się chce pozbyć. Rzekomo po to, by przez najbliższe lata polska marynarka miała cokolwiek do pływania. A w międzyczasie odbuduje się zdolności produkcyjne stoczni wojennej w Gdyni. Jak się je odbuduje, skoro „w międzyczasie” nic się nie będzie w tejże stoczni budować, co najwyżej drobnostki? Skompletuje się teraz załogę najwyższej klasy fachowców, zakupi najnowsze maszyny i przebuduje infrastrukturę produkcyjną? Pod nieznane, bo to będzie znane nie wcześniej niż „za kilkanaście lat” warunki, standardy i wolumen produkcji? Czy najpierw się poczeka te kilkanaście lat, a potem będzie szukać i ludzi i techniki? W „międzyczasie” cała stocznia się zawali. Rdza ją co zna zeżre. Co się wtedy i jak będzie „odbudowywać”, jak nic nie będzie? Stocznia ma to do siebie, że nie może stać. Musi produkować. Jak ma czekać na polską produkcję wojenną, to w międzyczasie musi produkować na eksport. Co? Kto zechce kupić to, czego nie mamy i nie umiemy produkować, albo dlaczego takiemu niezdolnemu dawać do produkcji własne projekty? Że siła robocza najtańsza na świecie? Żarty. I nie w przemyśle zbrojeniowym.

Miały być „transfery technologii” wojskowych, bo jak zapowiedziała, tupnęła lakierkiem w posadzkę, ścisnęła wojennie okrągłe piąstki i zrobiła minę „na najeżkę” rozpaczliwie nic nie rozumiejąca i żałośnie pozbawiona wszystkiego była premier Szydło – Polska nie będzie już dłużej krajem magazynów i montowni, a krajem najnowocześniejszych „technologii” w świecie. To właśnie – centrum kompetencji, centrum współprojektowania, wciągnięcie polskiego ośrodka w orbitę działania unijnego giganta cywilnej i wojskowej produkcji – Airbusa, żywotne wzmocnienie Łodzi męczącej się z kulturową i społeczną spuścizną sfeminizowanego przemysłu lekkiego, a wielkim niedomiarem „najnowszych technologii” w gospodarce regionu oferował Airbus, wraz ze zwycięskim w zamówieniu publicznym śmigłowcem „Caracal”. PiS wyrzucił Airbusa z Polski, w – mówiąc wprost – chamski i graniczący z łamaniem prawa sposób, a z pewnością łamiący obietnice i grzebiącym dobre relacje biznesowe na dekady, bez żadnej racji poza ideologiczną. Wiceminister Obrony zaś pogroził Francuzom widelcem – polskim wynalazkiem high-tech. Zaraz potem, minister obrony o bardzo specjalnych właściwościach głowy zapowiedział, że Polska sobie sama zrobi własne śmigłowce, lepsze od europejskich, z Ukrainą. Głowa tego pana nie miała pojęcia, albo może miała, ale specjalnie tak powiedziała – u niego nie jest jasne, co jest – że tak jak polscy spawacze okrętowi są od dawna w Norwegii, tak ukraińscy konstruktorzy śmigłowców i samolotów są od dawna w Rosji. Skutki widzimy: czarna dziura, śmigłowców o uniwersalnym zastosowaniu w polskiej armii nie będzie. Przez długie lata. Potrzeby są co prawda bardziej niż gorące – znakomite, ale już dawno na granicy żywotności, radzieckiej produkcji Mi-8, za chwilę będą musiały zostać zdjęte ze stanu wojska.

W każdej dosłownie dziedzinie wojskowej (może poza lekką bronią strzelecką), poza jaśniejszym drobiazgiem technicznym („Rosomakami”), jest to samo – rozpacz, degrengolaga, deprawacja, szaleństwo niekompetencji. W nadmiarze zaś są mity i kłamstwa, którymi nas się karmi. Im gorzej w wojsku, tym więcej defilad z huzarami i Zbyszkiem z Bogdańca. Zbyszko też lipny, sama kukła, bo żywy Zbyszko musiałby dostać apopleksji na widok tego, co z własnym wojskiem robią sami Polacy, mając przy tym czelność powoływania się na Jagiełłę i jego wielkie – wtedy – państwo Europy.

Wśród tego szaleństwa w jakim tkwimy, którego już bodaj nie widzimy i się nim karmimy jak helską rybką trzeciej świeżości mrożenia udającą świeżość o najwyższym standardzie technologicznym świata, może znacznie lepsza, zdrowsza psychicznie, racjonalniejsza, tańsza i bardziej perspektywiczna jest inna droga: żadnej wojny, bezpośrednio Polski dotyczącej, nie będzie. Ani pewnie pośrednio. Bałtyk jest za małym morzem na współczesną wojnę. Samolot naddźwiękowy przeleci w poprzek w kilkanaście minut. Do zatopienia polskiej floty nie potrzeba prezydentowi Rosji floty, wystarczą rakiety, do tego nieduże i tanie. Takie cele: też małe i nieliczne. Putin, konsumując pierwszej świeżości kawior z jesiotra w złotej sali Kremla może pomylić dżojstika do grania w „czolgista.pl” z dżojstikiem do wypuszczania rosyjskich rakiet frunących bezgłośnie i niewidocznie na polskie okręty, bazy nadbrzeżne, stocznie, porty wojenne i handlowe, mosty i inne instalacje. Bałtyk jest tak mały i ciasny, że statek na statku. Najwięcej połączeń promowych na świecie. To w ogóle nie jest morze do prowadzenia wojny. Każda wojna na Bałtyku równa się zapaści Unii, końcowi cywilizacji Europy, co przewodziła światu i stała się tak bogata, ale to się kończy. Teraz Europa musi gonić świat, by pozycję utrzymać, co wcale nie jest pewne. Europejczyk nie chce żyć gorzej niż dziś. A woli nawet lepiej. Co jest nie do zrobienia przy jakiejkolwiek realnej wojnie w środkowej Europie. Zwłaszcza bałtyckiej. Jakby miał żyć gorzej – będzie populizm do kwadratu, do sześcianu i kolejny Hitler gwarantowany. Mężowie stanu to rozumieją. Populiści, fantaści, mitomani, husaria polska kwalifikująca się do lecznictwa zamkniętego – nigdy.

Wystarczy parę drobnych awarii: rurociągu „Przyjaźń” (polsko-radzieckiej, tak jest!), portu naftowego w Gdańsku wraz z rafinerią, porządnej dziury w jakiejś autostradzie i stacji rozrządowej kolei, przewrócenia się dwóch zbiorników na gaz płynny w Świnoujściu imienia tego, co się kulom ruskim w Gruzji nie kłaniał – i Polska się skończyła: nie ma infrastruktury, nie ma ropy, nie ma gazu. Nie ma gospodarki. Tu, bo w Chinach i gdzie indziej tylko się od tego poprawi. Nie ma gospodarki, to zadam pytanie – a co w takich warunkach jest? Trzeba iść. Po rozum do głowy.

Zadaję też pytanie: jaki ma mieć powód Rosja by napadać na Polskę? Na co taka wojna, na czym polegać mają zyski wobec nieuchronnych kosztów? Na co wojsko, bardziej nieistniejące niż realnie mogące, skoro Rosja likwiduje polskie siły powietrzne w 4 godziny – jak powiedział doświadczony generał wywalony z armii, w książce „Generałowie”, a wojsko rosyjskie, niezależnie od polskich prób, w trzy dni dochodzi do Warszawy? A być może cztery godziny: desant na miasto i jego obezwładnienie jest dla Rosji wykonalne bez wielkiego wysiłku. Całe NATO przyjdzie Polskę ratować? Oceńmy to racjonalnie: Europa weźmie udział w wojnie, na którą będzie reakcja wojenna Rosji wobec całej Europy? USA mają własne interesy. I w realny udział Ameryki w takiej wojnie jest powód racjonalnie wątpić. Byłaby to konfrontacja zupełnie innego rodzaju niż w Wietnamie, a później Iraku, Afganistanie, Jemenie, Somalii, Syrii i jeszcze innych miejscach świata. Tam USA miały miażdżąca przewagę. I z tą przewagą albo przegrywały, albo też zamiast problemy rozwiązać, wzniecały jeszcze gorsze – vide IS i zapaść Afganistanu, w którym rządzą i narkotyki i – już niemal znowu – talibowie. Bezpośrednia konfrontacja z Rosją, kto wie czy nie wspieraną przez Chiny, to zupełnie inna wojna, światowa, o której nikt nie ma żadnego pojęcia, żadnej kompetencji i żadnego przygotowania. Poza tym, że będzie po takiej wojnie zabawa maczugami.

Nie widać, nie słychać żadnej przytomnej odpowiedzi. Ani w „doktrynie wojennej”, ani w ustach rządzącego Polską „obozu patriotycznego” – co samo z siebie brzmi zarówno sarkastycznie, bezczelnie, durnowato jak i strasznie kiczowato. Niewiele rozsądniej gada opozycja. Porażenie bezmyślnością jest – jak widać – powszechne. Żyjemy we wzajemnym szantażu. Jeden drugiego szantażuje fobiami antyrosyjskimi a gra się toczy o to, kto bardziej pryncypialnie antyrosyjski sie okaże. To gra odwrotna od tego, w co się przytomni Europejczycy nauczyli grać: zamienianie przeciwnika w sąsiada i współpracownika. Każdy na tym wygrywa. W Polsce nie chcemy się nauczyć tej ciężko zapracowanej lekcji: dobra droga, w istocie jedyna droga, to droga współpracy. Niemcy i Rosja to rozumieją, dlatego zaczyna się budowa drugiej nitki gazociągu na dnie Bałtyku. Który w trakcie wojny niezwykle łatwo zniszczyć. I nikt rozumny nie ma interesu, by to robić. Ten gaz z Rosji to najtańszy gaz, więc i najlepszy. Polska woli gaz droższy – z USA albo Norwegii. Chce więc wyższych kosztów w całej gospodarce i w gospodarce komunalnej czyli przyspieszenia opróżniania kieszeni podatnika. Czy „suweren” głosując na prostego posła i jego „dobrą zmianę” został poinformowany „za czym” głosuje? Na złość Rosji, którą to wcale nie złości a dziwi, a na szkodę – sobie. Taki ma być patent na zamożną i zdrową Polskę?

Czytelniku: idź na spacer, idź na defiladę husarsko-partyzancką, powzruszaj się razem ze wzruszonym prezydentem i całą resztą patriotycznie wzruszonych, poruszaj nogami, co poprawia krążenie, poruszaj skutkiem tego głową – i daj przytomne, mądre, poważne odpowiedzi. „Polska ci tego nie zapomni” – jak uroczyście gadają gadające głowy.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 310

Dodaj komentarz »
  1. Na poważnie to ja o wojsku, jakem pacyfista, nie umiem.
    Armia musi mieć doktrynę wojenną. Żołnierz powinien mieć jasność, z kim chcemy się bić, z kim kolegować, gdzie wróg, a gdzie przyjaciel. Polska pracuje usilnie, by nikt jej nie szanował i nie brał poważnie, ale głównym sukcesem jest co najwyżej izolacja i nie zapraszanie do jakichś gremiów. Wojny z tego nie będzie.
    Dużo ciekawsza sytuacja jest w Turcji, u naszego NATO-wskiego sojusznika, którego sułtan coraz butniej prowadzi swój kraj na krawędź ruiny…

  2. @Tanaka

    Siejesz defetyzm i zgorszenie. Trudno sie mowi i jeszcze trudniej czytac, choc sie to i owo wie. Niemniej w dniu tak uroczystym jak dzisiejszy po spojzeniu wstecz i zdumieniu sie skala sukcesow i innych osiagniec w zniszczeniu i dewastacji polskiej substancji wojskowej, nalezy sie obrocic i do przodu popatrzec. I to co widzimy powinno napawac nas optymizmem bo nic nie widzimy.

    Jak nic nie widzimy, to oznacza ze w przyszlosci moze byc wszystko, czy chocby cokolwiek. Ale to co bedzie w przyszlosci z penoscia bedzie lepsze od tego co za nami z tylu. Mozna sobie oczywiscie wyobrazic, ze moze byc jeszcze gorzej. ALe te „gorzej” tez bedzie lepiej, bo na ten przyklad jak nie bedzie wogle wojska, to ile kasy zaoszczedzimy? Niema wojska to nic na nieistniejace nie wydajemy….

    A jesli jakies wojsko miec bedziemy, to cokolwiek za wojsko bedzie, to i tak bedzie lepsze od tego co mamy obecnie.

    Tak wiec powtorze, ze jak nic nie ma i jest kompletnie do bani i nie widac w tej chwili zadnych szans na naprawe tego co jest, TO ZNAKOMICIE ! TO SUPER !!!

    Bo szanse na to ze bedzie lepiej sa bardzo duze, a wlasciwie to chyba nawet 100% sa te szanse, bo cokolwiek bedzie bedzie lepsze i bedzie poprawa w stosunku do tego co jest obecnie.

    Tak wiec w gore uszy, w gore serca i sie cieszmy, bo z pewnoscia bedzie lepiej.

    pozdrowka
    ~l.

  3. Taki jest polski folwark. Ostatnio Bareja go w swoich filmach i serialach świetnie pokazał. Ludzie nieufni, zdemoralizowani. Każdy myśli tylko, jak najwięcej wyrwać dla siebie. Ci niezdemoralizowani śpiesznie stąd uciekają albo tutaj od współziomków giną. W tym syfie jedyne, co zostaje, to samooszukiwanie. No więc coraz bardziej buńczuczny, oderwany od rzeczywistości język, „zamki na piasku” i inne brednie. Ludzie patrzą na to jak na pokaz slajdów albo księżą orację na mszy i serce w ich piersiach rośnie: jak wspaniale, jak godnie! A wokół wszyscy pukają się w czoło: „patrzcie, Polakom znowu szajba odbija.”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Według raportu SIPRI (2017) Polska wydaje na to, żeby nic nie było 2,4 proc. budżetu.
    „Budżet polskich sił zbrojnych stanowi 44 procent wydatków w całym regionie Europy Środkowej. To nieco ponad dziewięć miliardów dolarów”

  6. Te tłuki z peło z Tuskiem na czele utopiły Polskę w długach. Osiem lat szarańczy.. Czym teraz płacić mamy za uzbrojenie?

  7. „Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy……………….Mówił ojciec do swej Basi cały zapłakany ponoć nasi biją w tarabany………..”To zaczyna być śmieszne.

  8. Na co Polsce Wojsko ? – pyta „Tanaka”.
    Uważam, że Polsce Wojsko jest potrzebne wyłącznie w celu utrzymania kleru polowego, który wraz z naczelnym wodzem, którym jest prezydent RP dba o bezpieczeństwo kraju i jego wiernych parafian.
    Cały ordynariat polowy posiada „głódziwe” pensje wypłacane z budżetu państwa, posiada pełne etaty i oficerskie stopnie wojskowe od porucznika do generała.

    Ps:
    Uzasadniając swoją opinię dodatkowo cytuję słowa Naczelnego Wodza Dudy wypowiedziane podczas parady podległych mu wojsk i z okazji ich święta
    cyt:
    „…pan bóg stanął w obronie Polski, wsparł polskich żołnierzy, ….matka najświętsza… wsparła… swoich chłopców… swoje dzieci….”

    https://photos.app.goo.gl/UHG2Sc365QVsYmHx7
    https://photos.app.goo.gl/mJaATxZ54LYtVJbE6

  9. No właśnie, na co. Matka boska i przeświadczenie wystarczy.

    Rzęsisty deszcz nie ostudził religijnego zapału prezydenta Dudy, który w mowie na Defiladzie Niepodległości przesądził, że czynnik nadprzyrodzony miał udział w zwycięstwie w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku. A jeszcze w 2017 roku mówił językiem racjonalnym: „Przeświadczenie o opiece Matki Boskiej dodało sił naszym żołnierzom”

    Ten […] minął się z powołaniem.

    https://oko.press/wojna-1920-wedlug-dudy-z-cala-pewnoscia-byl-tam-na-pewno-element-cudu/

    Co to pod zeszłym wstepniakiem pisaliśmy? Że nie ma mojej zgody coś tam coś tam?
    Że be i nieładnie tak krytykować Polaka katolika? Ten Polak katolik świetnie sobie radzi, czy popiskujemy czy nie. I jakoś rozterek moralnych nie ma.

    Mówiło się kiedyś „matka boska i skrzypce”, te skrzypce to grają teraz nad polską armią.

  10. Napisałem na blogach polityka.pl już kilkadziesiąt (no może kilkanaście) razy na ten temat.

    No właśnie, i sam siebie nie przekonałem do żadnej koncepcji/opcji.

    Wiem tyle, że jak płacić na wojsko to z sensem, czyli na takie wojsko, które potrafi wypełnić swoje zadanie, czyli potrafi obronić. Napis na cokole pomnika „Armii Poznań” w Poznaniu dobrze podsumował to, co mam na myśli.

    A zatem idąc za wnioskiem płynącym z owego napisu, należy zapytać, co się powinno zmienić aby polskie wojsko mogło obronić Kraj?

    Samodzielnie? Samodzielnie tylko wtedy, gdy będzie posiadało nuklerne środki odstraszania. Jak Izrael czy Francja.

    4 atomowe okrety podwodne a balitycznymi rakietami wposażonymi w nuklearne głowice. Operujące nie na Bałtyku tylko „gdzieś na morzach i oceanach”.
    2 zawsze na patrolu.
    1 w drodze na lub z patrolu, w czasie szkolenia, itp.
    1 w porcie w remoncie, modernizacji, etc.

    Proste? Proste. Tylko „nieco” kosztowne. Plus klikadziesiąt lat rewolucjonizujących cały Kraj nakładów na modernizację praktycznie „wszystkiego”. I już za kilkadziesiąt lat (20, raczej 30) Polska miałaby wiarygodną zdolność odstraszania.
    Czy byłyby to dobrze wydane pieniądze? Nie umiem odpowiedzieć
    na te pytanie.

    Gorąco chciałbym, aby już nie było tak albo nawet bardziej morderczych wojen jak te, które Polacy tak dobrze znają. Przeczuwam, że zbrojenia nie są najlepszą metodą na wojen tych uniknięcie. Ale to nie do Polski będzie należała decyzja o wybuchu następnej globalnej wojny. To nie Polska wydaje 700+ miliardów dolarów na wojsko, to nie Polska będzie się starała zbrojeniom tym dorównać.

    Aby Polska miała szanse „się obronić” podczas konfliktu zbrojnego musi działać w grupie. W NATO. Oby to zadziałało.

    Wolałbym Stany Zjednoczone Europy. Zamiast Unii niepodległych państw. W UE Polska jest „państwem frontowym”. W SZE tereny Polski byłyby terenami przygranicznymi.

    I tak jak od stanu Północna Karolina czy Floryda nikt nie wymaga samodzielnego obronienia się tak w SZE od terenów byłej Polski (nowego „stanu Polska”?) nikt nie wymagałby samodzielnej zdolności do powstrzymania rosyjskiej armii.

    Reszta europejskich „stanów”, całkiem racjonalnie, składałaby się na zdolności obronne całych SZE i dawałaby konieczne do tego fundusze.

    Czy w NATO USA spełniają podobna rolę? A Niemcy?
    Do pewnego stopnia tak, Niemcy i USA przekazały Polsce-„państwu frontowemu” dużo broni z demobilu. Pomagaja w szkoleniach.
    Ale za nową broń mieszkańcy Polski muszą zapłacić „jak za zboże”.

    W SZE tak by nie było. Koszta zdolności obronnych SZE ponosiliby wszyscy podatnicy, niezależnie od odległości ich miejsca zamieszkania od granicy SZE.
    Wybudowanie lepszej armii było by realniejsze.

    **************************************************

    W alternatywnym świecie przestajemy polegać na straszeniu się maczugami. Wolimy współpracę.
    Forsę wydajemy na strażaków, ratowników medycznych, na helikoptery ratunkowe, ambulanse, wozy strażackie, samoloty gaśnicze, itd.
    Na infrastrukturę, aby mosty się nie waliły, ani we Włoszech ani w USA.
    Na pospinanie sieci energetycznych, na zielone technologie, na walkę z zanieczyszczeniem środowiska,

    Jak jednak przekonać ludzi do „przełączenia się” na życie w takim nowym świecie? Kiedy dla tylu z nich łatwiejsze jest życie w złym, agresywnym, czhajacym na nich, z gruntu złym i niebezpiecznym świecie?
    Świecie przestraszliwym, o ile takie słowo istnieje.

  11. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej

    Art 25 / 2

    Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

  12. Potrzeba twórcza Tanaki jest na tyle duża, że niechcący umieściłam swoj post pod porzednim tematem … a tu już następna epistoła.
    Chwilowo nie mam czasu czytać nowelek, a coby maja praca się nie zmarnowała, to wklejam mój tekst odnośny poprzedniej elaboracji tutaj.

    ***

    Przeczytałam wstępniak „Jak działa katolik co się zna na pszczółce Mai” i przyznaję to się stało z trudem.
    Przyczyna prosta. Brukowce nigdy nie robiły mi dobrze.
    Język pseudo-ezopowy ma niby ukryć co autora tak naprawdę boli.
    Tekst ten pod afiszem ATEIZMU jest toczeniem piany anty-katolickiej i anty-polskiej.
    Wykazuje się też autor swoją obsesją w sprawach seksu. Niestety na współczucie nmnie nie stać w tak skrajnych przypadkach.
    Nie wiem kto go nie chciał kochać i jest mi to ganc pomada.
    Bruzdę (swoją własną) jednak niewątpliwie ma.
    Przykre ze Polityka schodzi tak nisko.

    Na koniec parę słów kogoś, kogo warto czytać, a tu moim zdaniem nieskromnym … pasują

    ***
    Tyle, że za młóckę słów mało płacili, mało płacą i będą malo płacili.

    Szanowny aktywisto! Przypominasz partyzanta szukającego esesmana, któremu trzeba ukraść buty. Bo badania terenowe to pojęcie dla ciebie za trudne.

    Evaryst Galois jest ojcem teorii grup.
    Zasłynął nocnym listem do przyjaciela w którym to liście położył zręby.
    Rano padł od kuli.
    Teoria ta ma swoją analogijkę – nie tak odległą teoryjkę: jesteśmy bytami stadnymi o skomplikowanej organizacji
    .

    Robaki zjadły już ciało Ewarysta Galois gdy nastąpił rok1846.
    Dowolne ciało skończone można opisać jako ciało rozkładu rozumu
    .
    Opinio!
    Mruknij
    !

  13. @404 16 sierpnia o godz. 0:46
    Opinia: Proponuję ci nie czytać, a jeszcze lepiej – nie pisać.
    Mniej się ośmieszysz.

  14. Na marginesie
    16 sierpnia o godz. 0:49
    W ośmiaszaniu nikt ci konkurencji nie ma szans zrobić

  15. @404 16 sierpnia o godz. 2:00
    Ja nie ośmieszam – ośmieszasz się sama.

  16. Po co nad Wisłą armia. Maryja fruwa, a 2x śnięty podaje naboje. Chwalmy Pana! Dla niego milion embrionów spalmy! Ofiara być musi, tak mówi niebieska kniżka. 
    A po wszystkim można śmiało grilować karkówkę i żłobać browary. Dobra nasza i szczęść boże, a bóg zapłać później, nie mam drobnych, tylko karta.‎

  17. Słowo na noc.
    – Nie to nas oddziela, że nie odnajdujemy Boga ani w dziejach, ani w przyrodzie, ani poza przyrodą- lecz że tego, co jako Bóg czczone było, nie odczuwamy jako „boskie”, lecz jako politowania godne, jako niedorzeczne, jako szkodliwe, nie tylko jako błąd, lecz jako zbrodnię względem życia…

  18. Mingus dobry na wszystko!

    https://m.youtube.com/watch?v=Qs0lpgz4REo

  19. Czyżby Szanowny Autor wstępniaka i równie szanowni komentatorzy nie potrudzili się przeczytać artykułu P. Świerczyńskiego w temacie fregat z Australii?? Bo jest w nim kilka zdań, które w zasadzie stanowią tzw. Samo Sedno mogące zwięźle odpowiedzieć na wszystkie pytania dot. polskiego wojska:
    (cyt.)
    Adelajdy wpisały się w ten scenariusz jak ulał. Argumentem nie bez znaczenia było też to, że w roli pływających platform przeciwlotniczych zapewnią ochronę amerykańskiej bazie antyrakietowej w Redzikowie – zanim Polska dostanie Patrioty.

    Nie trzeba tłumaczyć, że inwestycja w rakiety dla australijskich fregat, które musimy kupić z USA, będzie dla rządu kolejnym argumentem na rzecz wzmocnienia relacji z Waszyngtonem w nadziei na utworzenie w Polsce stałej bazy. Wszystko się składa, tylko co z tymi stoczniami?

    Zadaniem wojska najposłuszniejszego wasala i osiołka trojańskiego jest, w tej właśnie kolejności priorytetów:
    1.) Kupowanie zabawek wojskowych i związanych z nimi usług od Najjaśniejszego Hegemona, bo ten ma duże problemy z deficytem handlowym, a zbrojeniówka to jego największy producent eksportowy.
    2.) Posłuszne i entuzjastyczne wysyłanie „mięsa armatniego” na zagraniczne awanturki kolonialne ww.
    3.) Pełnienie roli wysuniętej placówki przyfrontowej, nie mającej poza tą rolą żadnej wartości strategicznej.
    4.) Przybieranie póz, demonstrujących gotowość stawienia czoła do krwi ostatniej brzydkiemu i agresywnemu (oczywiście niewątpliwie) Putinowi z jego Rosją, stojącemu ww. Hegemonowi kością w gardle, gdyż nie chce mu się podkładać.

    A stocznie i przemysł wojskowy?? Są nie tylko niepotrzebne, ale nawet szkodliwe! Bo przecież gdyby były, nie trzeba by kupować za oceanem!

  20. A zatem mamy przepis na sukces. Władzę w Polsce zapewnia robienie „łaski” Kościołowi katolickiemu oraz Wielkiemu Bratu.

    Za PRL bratem był ZSRR. Dzisiaj – USA.
    Michalkiewicz twierdzi, że za PO/PSL – Niemcy.

    Tylko jeden sojusznik pozostaje stały. 😉

  21. 404
    16 sierpnia o godz. 0:46

    „Brukowce nigdy nie robiły mi dobrze”.

    A jednak ze szlachetnym samozaparciem zatykasz nos i wchodzisz tam, gdzie źle, choć chwilowo nigdy nie masz czasu, i toczysz pianę jakże katolickiej i polskiej miłości bliźniego. Na taką pianę masz zawsze czas, mimo że go nigdy nie
    masz. Twemu Bogu niech będą dzięki za Ciebie.

    Wiesz co, 404? Kiedy mówisz: „Wykazuje się też autor swoją obsesją w sprawach seksu”, to mi się zdaje, że też mam jakąś obsesję, bo nigdy mi do głowy nawet nie przyszło, żeby na ateistycznym blogu o takich sprawach choćby pomyśleć, cóż dopiero otwarcie napomykać. Może za smarkaty jestem, za wstydliwy. Ale przy Tobie, jak znów wpadniesz, nie mając chwilowo czasu, na pewno czegoś się nauczę. Piejo kury, piejo, czas spać. Dobranocka.

  22. Zgadzam sie z Tanaka na temat oceny zdolnosci militarnych WP.

    1. WP zostało zaniedbane i nie przedstawia wartosci operacyjnych.
    a. Korpus operacyjno-dowodzeniowy został zdziesiatkowany i nie jest w stanie podjąć skutecznych działań obronnych.
    b. Armia jedzie na przestarzałym sprzęcie bo na nowy nas nie stać, lub jego zakup został wstrzymany.
    c. Skuteczność Marynarki Wojennej na Bałtyku jest bardzo wątpliwa.
    d. Mianując przygłupa – i ruskiego dywersanta – na Ministra Obrony straciliśmy zaufanie sojuszników.

    2. Koncepcja wojny w Europie uległa zmianie. Kiedyś się pokonywało wroga, rabowało, paliło grody, podbitych sprzedawało w niewolę – ale to się zmieniło. Jaki jest cel burzenia i dewastacji infrastruktury wroga skoro mozna go podbic ekonomicznie i czerpać z tego korzysci?
    Rosja utrzymuje silną armie w obronie swoich złóż przed Chinami raczej niż dla zajęcia Europy której sprzedaje ropę i gaz.

    Utrzymanie zagrożenia jest korzystne bo handel bronia jest intratny, generałowie mają swoje armie a komandorzy lotniskowce, politycy pulę medali do rozdania, a „suweren” defilady i dumę.

  23. zza kałuży
    16 sierpnia o godz. 0:11

    Jak napisales b>przestraszliwy, to zaistnialo i juz istnieje, nawet jesli wczesniej nie istnialo to slowo, ale w/g mnie istnialo, bo nie wzbudzilo we mnie zdziwienia gdy je przeczytalem.

    Co do reszty, to czesci skladowe tej europejskiej armii odstraszajacej sa, okretow z odpowiednia iloscia balistycznej odstraszalnosci jest nawet wiecej niz cztery. Inne czesci tez sa, najmniej jest tylko checi i pomyslow na to poskladanie. Dzis nie za bardzo widac jak, ale zycie chyba wymusi poskladanie wiec zapewne zostanie poskladana. Problem w tym, ze na „dzien dzisiejszy” Polska w skladaniu nie bedzie uczestniczyc, skutkiem czego nie jest pewne, czy Polska zostanie objeta ochrona odstraszajaca.

    pozdrowka
    ~l.

  24. W kwestii: Nieboszczka Ludowa a sekularyzacja.
    TAK, Ludowa oddała krk ogromną przysługę blokując naturalny proces emancypacji spod jego wpływów.
    I nie w odcięciu od Zachodu, choć to się też liczy, widzę główne przyczyny zakonserwowania czarnej władzy.
    Główna przyczyna leży w elementarnych błędach taktycznych.
    Teoretycznie Siła Przewodnia walczyła z krk, a de facto ułatwiła mu ustawienie się w roli dobrego wujka prześladowanego za otwieranie ludowi bram do nieba.
    Należało, na płaszczyźnie administracyjnej, postawić bardzo jasne granice rozdziału państwa od kościoła. A w wymiarze prywatnym zostawić ludziom całkowita dowolność w kultywowaniu kościelnych obrzędów.
    Synowie chłopscy, i córki też, nie byli zdolni do natychmiastowego wyzbycia się starych rytuałów. Dano im pracę, socjalne przywileje, umożliwiono wyjazd z zapyziałych wiosek, uwolniono spod wiejskiej kontroli społecznej, posłano do szkół. I już to samo było znakomitym zaczynem i podłożem sekularyzacji.
    Nie należało się tak śpieszyć i próbować zmieniać na siłę wiejskiej mentalności. Popędzając to, co powinno się rozwijać w naturalnym tempie, wzbudzono opór, który krk sprytnie wykorzystał, podsycał. I w rezultacie, na tym etapie, wygrał.
    Teraz czekają nas lata dyktatury katolickosocjalistycznej na wzór Salazara.
    Wczoraj pan Depo zwany biskupem bardzo jasno powiedział, że furda konstytucja liczy się ewangelia. Pan arcy olał Nazarejczyka, któremu majaczyło się „oddanie cesarzowi co cesarskie, a …”.

  25. @Tanaka: Zadaję też pytanie: jaki ma mieć powód Rosja by napadać na Polskę
    @astra: Jaki jest cel burzenia i dewastacji infrastruktury wroga skoro mozna go podbic ekonomicznie i czerpać z tego korzysci?

    Powód jest bardzo prosty i już o nim tutaj niedawno pisałem, ale skoro nie tępią za rozpisywanie się, to hulaj dusza, hi, hi.

    Z punktu widzenia Rosji istnieją trzy rodzaje wojen;

    1. Wojna Ojczyźniana v.2, współcześnie czytaj: prawie koniec świata.
    2. Konflikty lokalne mogące doprowadzić do wojny z punktu 1., np. Wietnam, Korea, wojny umownie nazwane „izraelskimi”, „prawie że wojna” o rakiety na Kubie czy o Berlin.
    3. Bezpieczne konflikty lokalne typu Gruzja, Czeczenia czy Krym/Donbas. Wcześniej pacyfikacja Węgier i Czechosłowacji. Wojny w Afryce, począwszy od okresu dekolonizacji, podobnie wojny w Ameryce Łacińskiej.

    Wietnam, Korea, Afganistan czy dzisiaj Syria jest typem konfliktu położonego pomiedzy 2. a 3., gdyż w czasie jego trwania istniały okazje do bezpośrednich starć sił zbrojnych a przynajmniej personelu obu mocarstw, walczącego w takim czy innym mundurze i pod taką czy inna flagą. Upór wielkich mocarstw mógł też doprowadzić do eskalacji konfliktu do poziomu wojny nuklearnej, pamietamy atomowe pomysły generała MacArthura.

    Widać wyraźnie, że w tej klasyfikacji stopień „bezpieczeństwa” danej wojny wynika z tego, czy ma ona miejsce w tzw. „starej i uzgodnionej” sferze wpływów wielkich mocarstw czy nie. Czasami mamy szczęście i wielkie mocarstwa same się wycofują przed starciem i konflikt szybko wygasa, tak jak było w przypadku konfliktu w Cieśninie Tajwańskiej.
    A czasami następuje eskalacja i konflikt przeradza się w wielka i straszą wojnę, tak jak to było z wojnami na Półwyspie Indochińskim.

    Taka „starą i uzgodnioną” sferą wpływów była Europa Wschodnia. Teheran i Jałta się kłaniają.

    Upadek ZSRR, rozpad Układu Warszawskiego, zmiana ustroju Polski, wstąpienie Polski do NATO i do Unii Europejskiej a wreszcie rozmieszczenie amerykańskich/natowskich wojsk w Polsce z punktu widzenia Putina („rozpad ZSRR to najwieksza katastrofa XX wieku”) są jaskrawymi naruszeniami pojałtańskich stref wpływów Rosji.

    A zatem „odbicie” Polski, a przynajmniej jej finlandyzacja z punktu widzenai Putina ma sens, gdyż przywraca powojenny i stabilny ład w Europie Środkow-Wschodniej.

    Polska w NATo a wojska amerykańskie w Polsce to kolejne próby duszenia ZSRR/Rosji przez USA, duszenia jasno mającego prowadzić do zaduszenia i rozpadu/pokonania/zniszczenia.

    Tu nie chodzi o jakieś „polskie bogactwa” które ma się nadzieję „zrabować” czy o ochotę na „wysłanie kolejnych tysięcy Polaków na Sybir”.
    Tu chodzi o odsunięcie/wyrzucenie Amerykanów z rosyjskiej strefy wpływów. Aby nie dusili.
    A że po ich wyrzuceniu łatwiej byłoby robić w Polsce interesy różnym Gazpromom to chyba rozumie się samo przez się…

    W ten sposób mam nadzieję, że przedyskutowałem rolę Polski jako takiej. Dla Putina jest ważna tylko jako miejsce stacjonowania Amerykanów. Duzo bardziej z wojskowego niż gospodarczego punktu widzenia.

    Pozostaje jeszcze jeszcze rola Polski w konflikcie numer 1.

    W filmie „The Day After” to NRD rozpoczęło działania wojenne wprowadzając blokadę Berlina Zachodniego. O ile dobrze pamiętam to pierwsze radzieckie uderzenia jądrowe w tym filmie scenarzyści skierowali na główną kwaterę NATO w Europie a nie na USA.

    W filmie „Threads” wojna zaczyna się od konfliktu o Iran. ZSRR i USA efektywnie próbują przejąć kontrolę nad tym państwem, co jak wiemy nie byłoby żadna historyczną nowością. Potem nastepują ataki na liczne amerykańskie okręty w rejonie, blokada Berlina Zachodniego i dopiero potem ogólna wojna pomiędzy Układem warszawskim i NATO. Atomowe bomby spadają na brytyjskie miasta, film koncentruje się na Sheffield.

    W filmie „By Dawn’s Early Light” zaczyna się od zbuntowanego rosyjskiego wojskowego, na który to atak ZSRR odpowiada ograniczonym atakiem na USA. Amerykański prezydent musi zadecydować, czy i jak (w jakim zakresie) odpowiedziec na ten poczatkowy atak. Rzeczy się komplikują, bo wtrącaja się Chiny i wszyscy zaczynaja się gubić podejmując decyzje o skali kolejnych odpowiedzi.

    Wspólnym elementem pojawiającym się za każdym razem jest problem eskalacji działań wojennych, eskalacji uderzeń jądrowych.

    Otóż uważam, że w dzisiejszych czasach, rozważając początki konfliktu globalnego, Polska może odegrać rolę natowskiego pionka, którego zbicie będzie pomyslane przez Rosje jako ostateczne ostrzeżenie dla USA i reszty NATO.

    Nawet nie całej Polski, tylko jednego miasta. W skrócie; nie chcieliscie umierać za Gdańsk, to jaka jest szansa, ze bedziecie chcieli umierać za Bydgoszcz? Albo za Łódź?

    Ostrzeżenie, że Rosja nie żartuje i nie ustapi.

    Jeszcze raz; są dwie role dla Polski w rosyjskim scenariuszu, pierwsza to wymuszenie usunięcia Amerykanów/NATO z jej terytorium czyli finlandyzacja oraz druga, czyli posłużenie jako dowód na to, że Rosja w jakimś przyszłym konflikcie osiągnęła krańcowy stan podenerwowania poza którym rozpocznie się globalna wymiana ciosów, ostateczne ostrzeżenie dla USA/NATO.

  26. Zamiast „Wietnam, Korea, Afganistan czy dzisiaj Syria” miało być „Afganistan czy dzisiaj Syria”

  27. @zza kałuży, 9:00

    100/100

    „…jaki powód…”

    głodne, nienasycalne, rozdęte EGO „imperatorów”

  28. @jobrave
    Jestem tak zajetyk,że brak mi czasu na moje wtręty (rym nieprzypadkowy).
    Ale przeczytalem Twoj wpis i ostrą ripostę samców alfa na Twoje niepokorne wobec nich uzycie słowa „komunizm”. Na szczęście ujęły sie za Toba piranie (namargineska, Izabella, Neferka,Basia i E-Jotka) i ja nieśmiało dołączam do tych niebezpiecznych rybek. Bo Twoje dywagacje zaslugują na polemike a nie traktowanie z buta.
    Nie miej do mnie żalu za mój niegdysiejszy atak na Ciebie, trochę mnie wtedy poniosło w stylu jednego z samców alfa wbocka. Cóz nikt nie jest idealny, nawet ja.
    Jak wróce do domu po 6-tym wrzesnia, to zanurzę się w blogowym potoku i by sobie popluskać razem z piraniami (ostroznie) i i takimi potężnymi sumami jak Tanaka, wbocek,tjot czy innymi leszczami, karasiami i innymi krewnymi i znajmymi królika tzn. plotkami.

  29. wujaszek wania
    16 sierpnia o godz. 8:31

    „Teoretycznie Siła Przewodnia walczyła z krk, a de facto ułatwiła mu ustawienie się w roli dobrego wujka prześladowanego za otwieranie ludowi bram do nieba”.

    „Nie należało się tak śpieszyć i próbować zmieniać na siłę wiejskiej mentalności. Popędzając to, co powinno się rozwijać w naturalnym tempie, wzbudzono opór, który krk sprytnie wykorzystał, podsycał. I w rezultacie, na tym etapie, wygrał”.

    Teoretycznie, wujaszku, to wiem, że nic nie wiem. Bo albo Siła Przewodnia walczyła tylko teoretycznie, czyli faktycznie nie walczyła, albo zmieniała na siłę i popędzała to, co się powinno rozwijać w normalnym tempie. Te dwie postawy są wzajemnie sprzeczne. Czy więc władza walczyła z krk tylko na papierze, czy faktycznie zmieniała na siłę i popędzała.

    Wszystko przez niepotrzebnie dostawiony wyraz „teoretycznie”. Rozumiem po dłuższym namyśle, co chciałeś powiedzieć, ale pierw trzeba uwzględniać, co zrozumieją odbiorcy czytający z lotu ptaka. Wyraz „teoretycznie” ma co najmniej dwa trochę się wykluczające znaczenia: teoretycznie – koncepcyjnie, zgodnie z ustalonym planem; teoretycznie – tylko na papierze, dla oka.

    Walka władzy PRL z Kościołem nie była aż tak na siłę jak w ZSRR – nikt tu nie burzył kościołów (choć gdzieniegdzie katoliccy troglodyci burzyli synagogi czy cerkwie), nie robił z nich magazynów, kin. Nikt też nie utrudniał ludowi pracującemu miast i wsi uczestnictwa w religijnych obrządkach (utrudniano państwowym funkcjonariuszom), do pewnego czasu odbywały się po miastach nieskrępowane procesje Bożego Ciała, księża chodzili po kolędzie, kasowali kasę i bez przeszkód smarowali na drzwiach K+M+B. Religia w szkole przez jakiś czas była, potem nie było, potem znów była, potem znów nie było.

    Nie rozumiem więc Twojego zdania „Popędzając to, co powinno się rozwijać w naturalnym tempie, wzbudzono opór”. Kogo i do czego tak popędzano, czyj opór tym wzbudzono i na czym on polegał?

  30. >>Zadaję też pytanie: jaki ma mieć powód Rosja by napadać na Polskę? <<

    To dość powszechny błąd, Redaktorze. Stalin też ongiś go popełnił w odniesieniu do Hitlera. Zakłada Pan, że dyktatorzy działają racjonalnie, realizując z góry powzięte wyrafinowane plany, lub – od biedy – rozsądnie reagując na zmieniające się okoliczności.

    Wyraźnie nie docenia Pan roli, jaką w historii odgrywają głupota, krótkowzroczność i szaleństwo.

    Zaś co do wojska – jest, jakie jest. Może będzie lepsze. Historia konsekwentnie uczy tu jednego: kto nie będzie utrzymywał własnej armii, będzie utrzymywał cudzą. I od tej zasady jak na razie istotnych wyjątków nie ma.

  31. Tanaka
    Pytasz „Na co wojsko polskie ? To ja Ci odpowiem
    A gdyby znowu wybuchła druga wojna światowa ? Przecież te Niemcy z tymi swoimi stukasami, messerschmitami, heinkelami przegrałyby jak nic z naszymi czterema efszesnaściami.
    A dajmy na to, weź se Tanako, takie powstanie kościuszkowskie. Myslisz, że ruscy by nas pokonali, przecież bysmy ich rozjechali tymi czołgami, rosomakami, zbombardowali efszesnaściami. Potem tem mój przodek Głowacki tylko by pod Racławicami a nawet Maciejowicami ,kosami dożynał oszalalych ze strachu kozaków.
    Że aż by się pan Duda wzruszył.

  32. Powrót Średniowiecza.
    Wczoraj funkcjonariusz krk W. Depo uznał, że Ewangelia, czyli zbiór narracji religijnych, powinna stać ponad Konstytucją.
    To bardzo ważna i niebezpieczna wypowiedź. Wygłoszona publicznie.

    Europa już to przerabiała. W postaci sporów o inwestyturę czyli prawo do mianowania biskupów. A tak naprawdę o prawo swobodnego umieszczania piątej kolumny przez Watykan.
    Wielkim przegranym był cesarz niemiecki Henryk II, który w środku zimy odprawiał trzydniową pokutę (1077), korząc się przed papieżem Grzegorzem VII. W tym czasie kandydat do polskiego tronu, Bolesław Śmiały, mógł zostać koronowany (1076), bo opowiedział się po stronie papieża. Szybko jednak stracił tron, i musiał uciekać z kraju, po zatargu z biskupem Stanisławem ze Szczepanowa (1079).
    W Anglii Henryk II Plantagenet został nago wychłostany (1172) przed katedrą przez biskupów. Opis tego wydarzenia kończy książkę Folleta „Filary ziemi”.
    W całej Europie, aż do Rewolucji Francuskiej, korporacja krk trzymała za twarz władzę świecką.

    Dzisiaj ma nadzieję na powrót do tej sytuacji. Początek w Polsce. Oczywiście, są to tylko śmieszne mrzonki jeżeli chodzi o skalę europejską. Ale my swoje zapłacimy.

  33. Przecież te Niemcy z tymi swoimi stukasami, messerschmitami, heinkelami przegrałyby jak nic z naszymi czterema efszesnaściami.

    **https://www.youtube.com/watch?v=oyjNInIH4Hw

    od 4 minuty

  34. @wbocek, 9:57,

    Te dwie postawy są wzajemnie sprzeczne

    Dokładnie tak. To były zachowania, działania sprzeczne. Władza miotała się od ściany do ściany. Bo ci sami włodarze, którzy w godzinach pracy oficjalnie zwalczali kościół, wieczorami latali do odległych parafii chrzcić dzieci. Dlatego była to teoretyczna walka z kościołem. Oczywiście krk każdy przejaw „męczeństwa” był na rękę. Można było odwoływać się do naturalnego odruchu obrony słabszego. Podsycać niechęć do rządzących, która też jest przecież czymś naturalnym wszędzie i zawsze. Nie było jeszcze, poza Koreą Północną, państwa w którym rządzeni kochaliby namiętnie rządzących. Zawsze znajdzie się jakiś powód do niezadowolenia.

    Kogo i do czego tak popędzano

    Chłopskie, w swojej masie, pogrążone w analfabetyzmie, społeczeństwo popędzano do wyzbywania się rytuałów związanych z „opium dla ludu”. Tymczasem te rytuały pełniły rolę psychicznego opium. Łagodziły lęki, objaśniały świat. Innych wygładzaczy kantów „lud pracujący” nie miał.

    Należało spokojnie poczekać aż edukacja i polepszenie bytu zrobią swoje. I zostawić w spokoju lud. Trzeba było za to bardzo jasno postawić granice instytucji krk. Ale Przewodniej Sile, wywodzącej się z chłopstwa, alianse z przewielebnymi bardzo imponowały. Nobilitowały w oczach własnych i oczach sąsiadów.

    Toteż Ludowa walczyła z krk czysto teoretycznie. Praktycznie hodując raczysko, które nas za chwilę zadławi.
    Biskupi i papież pobłogosławili rozbiory Polski. Teraz pomogą wepchnąć nas w łapy Putina. Wszak Putin tak pięknie modli się w cerkwi.

  35. wujaszek wania
    16 sierpnia o godz. 10:33

    Wujaszku, z całą życzliwością, zapytałem: „Kogo i do czego tak popędzano, czyj opór tym wzbudzono i na czym on polegał?”. Poprawiam: „Kogo i do czego tak popędzano, na czym polegało popędzanie, czyj opór tym wzbudzono i na czym on polegał?”

    Chodzi o to, że w mojej wielkiej rodzinie od strony matki i mniejszej od strony ojca, rozmieszczonych na wsiach Mazur i Pomorza Środkowego (tylko my mieszkaliśmy w mieście), w których bywałem wielokrotnie, więc znałem też wielu sąsiadów, nikt nie zaznał żadnego popędzania do wyzbywania się kościelnych rytuałów. Majowe zawodzenia kobiet przy wsiowym krzyżu pamiętam do dziś, a dołków na mojej codziennej drodze do kościoła, by służyć do porannej mszy nikt nie kopał. Najmniejszego śladu popędzania nie było. Zapytałem Cię, bo może gdzieś w Polsce takie podchody władzy były. W mojej przytomności – na pewno nie. Ani na wioskach, ani w Słupsku. Więc zadam jeszcze inne pytanie: Nie podejrzewam Cię, broń Boże, o to, że zażywasz opium, ale czy czasem, wujaszku, nie odklepujesz rytuału wieszania psów na PRL bez oglądania się na niektóre fakty?

  36. @ zza kaluzy,

    Z calym szacunkiem, jednak miesza Pan w tym przypadku przyslowiwoy „groch z kapusta”.

  37. @wbocek
    16 sierpnia o godz. 11:10

    W moim odczuciu ludowe wzmożenie kościelne nastało w Polsce wraz z z wizytami JP II, powstaniem „Solidarności” i strajkami, zaś apogeum nastąpiło w stanie wojennym. Do kościoła zaczęli biegać moi znajomi, którzy wcześniej byli racjonalnie myślącymi ludźmi bez religijnych uniesień, nigdy nie uczęszczający na msze niedzielne. Nagle do dobrego tonu zaczęło należeć chodzenie po plebaniach na występy „wyklętych” artystów, tajne odczyty dysydentów etc.

  38. Parę uwag:

    @zza kałuży
    16 sierpnia o godz. 9:00

    Wspomniał tu o filmach, używając ich jako przykłady początków ew. konfliktów z ZSRR/Rosją. Żadnego z wymienionych przez niego filmów nie oglądałem, uważam bowiem kino „wojenne” za prawie zawsze ilustrację „jak sobie Jojne wyobraża wojnę”, w połączeniu z wojnografią. Nie mogę się tu oprzeć przed odwołaniem się do artykułu nt. amerykańskich filmów, który ongiś przetłumaczyłem, https://pracownia4.wordpress.com/2017/03/04/fatima-bhutto-filmy-moga-przekonywac-i-inspirowac-ale-nigdy-nie-sa-niewinna-rozrywka/

    Co zaś do Rosji, to wszystkie 3 typu konfliktów, wymienione przez @zza kałuży, są typowymi zachowaniami każdego państwa, a szczególnie mocarstwa. Dyskutując cele i zachowania Rosji, bez względu kto i jak tam rządzi, trzeba pamiętać, że jest ona obecnie stroną bez porównania słabszą od jednobiegunowych Stanów Zjednoczonych i ich wasali. Trzeba też pamiętać, że europejskie kraje NATO wydają na uzbrojenie i wojny 5 razy więcej niż Rosja, a USA dodatkowo 10 razy więcej, łącznie 15 (zgodnie z danymi SIPRI). Oznacza to, że Rosja, o ile nie chce popełnić samobójstwa, nie może sobie pozwolić na żadną otwartą agresję. Może najwyżej ostrożnie i dyskretnie podgryzać imperialną dominację USA i delikatnie odpychać Jankesów od swych granic. Całym ten raban o Rosję, jej rzekomą agresywność, mieszanie w amerykańskich wyborach, itp. to w 95% jazgotliwa i hipokrycka propaganda Hegemona, któremu Rosja bruździ w utrzymaniu jednobiegunowej pełnej globalnej dominacji.
    Rosja jest nie bardziej święta niż jakiekolwiek inne mocarstwo, ale prowadzi obecnie politykę obronną i nie jest, jak na razie, ostrym zagrożeniem dla nikogo i niczego, poza ww. dominacją.

  39. @wbocek, 11:10

    chociażby głupie „aresztowania” obrazów MB Częstochowskiej, których to wędrówkę zwaną „nawiedzaniem” zarządził Wyszyński. Odmawianie zgód na budowę kościołów. To wszystko mobilizowało ludzi do stawania po stronie krk.
    Trzeba było pozwolić obrazom wędrować bez żadnych przeszkód. To i tak by w końcu przegrało z telewizją. Dawać zgody na budowę, ale nie dopłacać. Chce lud za swoje utrzymywać kler, niech utrzymuje. Z czasem będzie miał dość.
    Po co było sekować milicjantów, wojskowych, którzy dla świętej zgody w rodzinie pozwalali teściowej ochrzcić dziecko. To wszystko było niepotrzebne i grało na korzyść krk.

    Co do PRL, to uważam, że pomijając okres stalinowski był on dużą szansą cywilizacyjną dla większości społeczeństwa. Niestety, nie do końca wykorzystaną.
    Nie był ani taki straszny jak go maluje prawica, ani taki niepokalany, jak go malują apologeci. Miał swoje wady i zalety.
    Ideologiczna demolka wszystkiego co z Ludowej przez transformatorów nie była najmądrzejszym posunięciem.

  40. Tobermory, 11:57

    Wojtyła na watykańskim stolcu to początek prawdziwego zaczadzenia i zniewolenia …

  41. Tobermory
    16 sierpnia o godz. 11:57

    Oczywiście, Tobermorku. Tylko że ja miałem na myśli czas PRL, który się wydawał skazaniem na wieczność, czyli lata 50-te do 70-tych włącznie. I mówię o tym, co odczuwałem lub nie – na własnej skórze. Otóż prawie nic nie odczuwałem. Nikt mnie w szkołach ani poza szkołami do Kościoła nie zniechęcał. Nie zapamiętałem nastroju zmian w nauczaniu religii – raz w szkole, raz w kościele – pamiętam tylko, że nam brzdącom było wsio ryba. Zapamiętałem też zakaz urządzania procesji Bożego Ciała po mieście – miały być wyłącznie dookoła kościołów. Może wtedy odczułem nawet złość. Ale to chyba wszystko.

    Zapamiętałem z relacji wujka z wioski koło Słupska próbę założenia w ich wiosce spółdzielni produkcyjnej. Duża większość chłopów się nie zgodziła, spółdzielni nie założono, nikt za to chłopów nie prześladował. Czy więc władza, która odpuściła taki antysocjalistyczny wybryk, byłaby tak głupia, że odważyłaby się zniechęcać chłopów do tysiącletniej religii i Kościoła? Być może, w różnych częściach Polski bywało różnie, ale w ostatnich, już internetowych, latach spotkałem się z tak dzikim zakłamywaniem przeszłości, że do dziś mi się nie chce wierzyć, że się spotkałem. Otóż mój przyjaciel z jednego pokoju w internacie przez pięć lat, naplótł o tym, jak to nas indoktrynowano socjalistycznie i antyreligijnie w technikum. Kurrra, nie pamiętam ani jednej sekundy takiego indoktrynowania. Byliśmy skoszarowaną szkołą mundurową, wyjście do miasta mieliśmy tylko w niedziele. Przez dwa lata chodziłem – i część kolegów – spokojnie do kościoła Garnizonowego niedaleko wrocławskiego Rynku, potem równie spokojnie przestałem chodzić. Natomiast na małym zjeździe absolwentów klas nawigacyjnej i mechanicznej dowiedziałem się, że ten niby-indoktrynowany kolega przez długie lata był w PZPR. Widać odreagowywał swoją gorliwą paplaniną przeszłość. Może miał co odreagowywać, bo samej przynależności nie musiał się przed starymi towarzyszami wstydzić. Dlatego bardzo podejrzliwie słucham takich wywodów.

  42. wujaszek wania
    16 sierpnia o godz. 12:14

    No to się cieszę, wujaszku, że patrzymy równie trzeźwo. Nie będzie pochwalona Maryja Zawsze Dziewica Fruwająca. Nad polskim wojskiem.

  43. @wujaszek wania 16 sierpnia o godz. 8:31

    Dokładnie! Przecież w Polsce totalitaryzm kojarzy się z komunizmem, systemem (jak trąbi Kościół) wrogim Kościołowi. Czy ten system był naprawdę taki wrogi, można dyskutować, bo notable partyjni i kościelni po wypiciu paru głębszych byli braćmi. Ale jednak w świadomości „ludu” totalitaryzm równa się komunizm, a kościół katolicki równa się sprzeciw. Nie ma u nas, jak jest w Hiszpanii, zbiorowej tragicznej pamięci o zbrodniczym totalitaryzmie spod znaku kaka.

  44. @zza kałuży 16 sierpnia o godz. 9:00

    Jest jeszcze czwarty wariant: zielone ludziki.
    Nocne wilki mają już bazę na Słowacji.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,23714053,nocne-wilki-pomagaly-w-aneksji-krymu-teraz-na-slowacji-maja.html

  45. Podobne do wstępniakowego pytanie zadaje artykuł https://strajk.eu/na-co-komu-polskie-wojsko/

  46. @Lewy 16 sierpnia o godz. 9:47

    Z plotkami czy z płotkami?
    I kto tu miałby być rekinem?

  47. Też na temat polskiego wojska – prof. Liulevicius, autor cyklu wykładów o Europie Wschodniej („The Great Courses, Eastern Europe”) mówi o kampanii wrześniowej, że atak polskiej konnicy na czołgi we wrześniu 1939 to fake news hitlerowskiej propagandy. W rzeczywistości w pierwszym rzucie nie było czołgów, a ułani walczyli jak równi z równym. Czołgi przyszły potem. Zatem była bohaterska obrona, ale raczej bez groteski. Tyle Vejas Liulevicius, z Chicago rodem.

  48. Jeszcze o obronie własnego terytorium: Vejas Liulevicius opowiada obszernie o powojennych układach w „republikach bałtyckich”, gdzie ostatni „leśny brat” został ujawniony w 1978 roku. Przeciętnie taki „leśny brat” przeżywał w lesie około 2 lat, zanim zmogła go choroba lub został zabity przez sowieckich funkcjonariuszy. Ale i te dwa lata były lepsze od deportacji. Z tych trzech „republik” deportowano w kilku rzutach setki tysięcy, z niewielkiej przecież liczebnie populacji.

    Ale ja właściwie nie o tym. Bo chodzi o to, że te nadbałtyckie kraje, zagarnięte przez Stalina w zasadzie bez walki, miały potem przed oczami obraz wojny fińskiej – gdzie Finlandia stawiła opór i skutecznie obroniła przed Sowietami większość własnego terytorium. Stąd żale poniewczasie i upór „leśnych braci”, który podsycał sam Stalin, zmuszając własną propagandę do ględzenia bez przerwy o grożącej „amerykańskiej agresji”, na którą w krajach nadbałtyckich czekano jak kania na dżdż.

  49. @Marian.W.O 16 sierpnia o godz. 11:57
    No to może Pan Pana wyprostujesz? Skoro już się odezwałeś, mówiąc A 😉

  50. W sumie naprawdę nie ma się z czego śmiać…

    „Nie ma śmigłowców dla wojska, flota nie istnieje, a obronny holding jest na skraju upadku.”
    „Dwa i pół roku po przejęciu MON przez PiS wśród marynarzy krąży żarcik: nasze uzbrojenie wkrótce trafi na listę światowego dziedzictwa kulturowego.”

    http://www.newsweek.pl/polska/armia-wojsko-polskie-pod-rzadami-pis-jest-w-rozsypce,artykuly,431460,1.html?src=HP_Special_3poc

  51. Na marginesie, 12:56

    śmiem twierdzić, że prototypem totalitaryzmu jak i systemu mafijnego w Europie jest właśnie instytucja krk.
    Niestety, są tak dobrzy praniu mózgów i sprzedawaniu towaru niesprawdzalnego/niereklamowalnego, że ciągle jeszcze wychodzą na swoje.
    Do czasu.

  52. @wbocek, 12:53

    przykro mi, ale nie cierpię ciepłego piwa i przeterminowanych dziewic. Toteż nie będę chwalił ponad dwutysięcznoletniej. Choćby i fruwała 😉

  53. @Marian.W.O 16 sierpnia o godz. 11:57
    Z calym szacunkiem, jednak miesza Pan w tym przypadku przyslowiwoy „groch z kapusta”.
    Całkiem to być może, szkoda tylko, że nie miałeś czasu aby wskazać co w moim komentarzu było kapusta a co grochem. 🙁

  54. @wujaszek wania 16 sierpnia o godz. 15:06

    Ja tam nie wiem, ale myślę, że pombocek tak sobie tylko żartuje.
    Ta „Maryja fruwająca” to standardowy blogowy dowcip.
    W sumie to on do ciebie przyjaźnie zagadał 🙂

  55. @wujaszek wania 16 sierpnia o godz. 15:02

    To prawda, i są tacy, co twierdzą że religia chrześcijańska to pierwowzór wszelkich społecznych utopii (jedną z takich utopii jest komunizm). Na przykład John Gray w „Czarnej mszy” pisze, że wszystkie dwudziestowieczne totalitaryzmy to po prostu popłuczyny po ewangelicznym „królestwie niebieskim”, które jest prototypem takiego idealnego stanu rzeczy.

    A bardziej konkretnie – stalinowska tajna policja i system powszechnej inwigilacji wszystkich przez wszystkich miała swój pierwowzór w Sodalitium Pianum, paskudnym systemie stworzonym przez papieża Piusa X i znanym we Francji jako La Sapinière (Lewy, słyszałeś coś może o tym tworze?)

  56. @zza kałuży 16 sierpnia o godz. 15:20

    No właśnie – ozwał się przedstawiciel milczącej większości, więc należy go zachęcić, może zabłyśnie?

    Znikam, bo jakoś mnie dzisiaj tu za dużo.

  57. Chytrze Tanaczku kochany napisałeś tytuł -na co a powinno być po co nam wojsko?Przypomina to mi jaja jakie robili oficerowie, gdy ja w onucach, słuchałem rozkazu -, w razie wybuchu wojny atomowej ,owijać się w przęścieradło i czołgać na cmentarz.Powiedz Tanaczku ,czy coś się zmieniło od mojej służby dla ojczyzny.?No i przy okazji ,wytłumacz ,dlaczego prezes piał z zachwytu nad dokonaniami A ntoniego ,czyli chwalebnej służby w czasie ministrowania?Czy te dokonania nie potwierdzają tezy, że po cholerę nam wojsko i wydatki na uzbrojenie?Zadziwia historia z generaŁami .Gruzin kazał wymordować w 1937, a nasi żyją.Ludobójca kazał zamordowąć też lekarzy, a nasi żyją.Polska to piękny i szczęśliwy kraj..Boże chroń przewodnią siłę narodu.

  58. @Herstoryk 16 sierpnia o godz. 12:03
    Wspomniał tu o filmach, używając ich jako przykłady początków ew. konfliktów z ZSRR/Rosją. Żadnego z wymienionych przez niego filmów nie oglądałem

    Film „The Day After” jest najsławniejszym w USA filmem traktującym o wybuchu konfliktu nuklearnego. Sławniejszym od „Dr. Strangelove”. Nic dziwnego, gdyż „The Day After” do tej pory dzierży rekord oglądalności dla pojedynczego (nie serialu) filmu telewizyjnego w USA.

    A film „Threads” jest jego dokładnym odpowiednikiemw Wielkiej Brytanii. Tylko jeszcze bardziej przygnębiającym co do wieloletnich konsekwencji wojny nuklearnej.

    uważam bowiem kino „wojenne” za prawie zawsze ilustrację „jak sobie Jojne wyobraża wojnę”
    Przytoczyłem te filmy, zreszta włącznie z „Dr. Strangelove”, aby postawić tezę, że przyszła wojna nuklearna nie będzie polegała na jednej wielkiej i zmasowanej wymianie najpotężniejszych ciosów, tzn. nie zacznie się od jednoczesnego startu po obu stronach setek transkontynentalnych rakiet z tysiącami głowic tylko zacznie się od ograniczonych, taktycznych uderzeń aby następnie, przez fazę tzw. eskalacji, przerodzic się w taki wielki konflikt.

    Czy ty @Herstoryk uważasz inaczej? Czy myślisz, że pierwszym uderzeniem przyszłej wojny nuklearnej będzie jeden z kilku tysięcy praktycznie niezrozróżnialnych od siebie wybuchów z których pierwszy od ostatniego oddzielony będzie dystansem tylko jednej godziny?
    Czy myślisz, że nie bedzie żadnej fazy eskalacji, nie będzie pierwszego, pojedynczego, ostrzegającego uderzenia?

    Otóż według mnie do takiego uderzenia nadaje się Polska. Byc może jedno z państw Pribałtiki jeszcze bardziej, ale Polska może być w tym szalonym stopniowaniu napiecia, „bliskim drugim” celem.

    Według mnie pierwsze uderzenie nuklearne nie będzie jednym z 5 tys. wybuchów nad terytorium USA.
    Nie od takiego zmasowanego ataku sie zacznie.
    Ani od pojedynczego wybuchu nad USA.
    Ani od ataku na Wielką Brytanię, Niemcy czy Francję.
    Ani na Włochy.

    Tylko na Tallin.
    Albo na jakieś miasto w Polsce.

    Jako ostrzeżenie i szansa na zatrzymanie spadającej lawiny.
    Takie „shock and awe” tym razem przeznaczone dla zachodniej, głównie amerykańskiej widowni. Jako dekoracji teatralnych używające polskiego miasta. A nie amerykańskiego, bo tak bezpieczniej i „rozsądniej”.

    Dyskutując cele i zachowania Rosji, bez względu kto i jak tam rządzi, trzeba pamiętać, że jest ona obecnie stroną bez porównania słabszą od jednobiegunowych Stanów Zjednoczonych i europejskich krajów NATO
    @Herstoryk robi tutaj zasadniczy błąd.
    Rosja jest wiele razy słabsza ale tylko jeśli chodzi o broń konwencjonalną.

    I dlatego – niestety – o tyle niebezpieczniejszy byłby wszelki otwarty z nią konflikt od konfliktu z dawnym ZSRR. Tamten stary ZSRR miał bowiem o wiele większą pewność, że w razie wojny „ma czas”. Że nie upadnie w konwencjonalnym konflikcie.

    Rosja nie ma takiej pewności w razie starcia z NATO,- wręcz odwrotnie. Dlatego istnieje dużo wieksze niebezpieczeństwo, że do ostrzegającego, pierwszego uderzenai nuklearnego ucieknie się dużo wcześniej.
    Także i z tego powodu, że Putin oficjalnie powiedział, iż nowa doktryna wojenna Rosji zasadzać się ma na zaprzestaniu polegania na „ogromnie rosyjskiego terytorium w celu wycofywania się”. Putin mówił o nowej doktrynie polegającej na prowadzeniu działań wojennych na terytorium przeciwnika, a nie na swoim.

    Rosja, o ile nie chce popełnić samobójstwa, nie może sobie pozwolić na żadną otwartą agresję. Może najwyżej ostrożnie i dyskretnie podgryzać imperialną dominację USA i delikatnie odpychać Jankesów od swych granic.
    A zatem nie rozpocznie się, tak jak w w/w filmach, od ataku Rosji. Co wcale nie znaczy, że po jakimś ataku silniejszego USA/NATO Rosja nie poczuje się zagrożona. I niezdolna do obrony środkami konwencjonalnymi. Prosze zauważyć, że nie chodzi o jakieś obiektywne pomiary tylko o bardzo subiektywną ocenę. Być może spanikowanego generała. Który dzisiaj, w odróżnieniu od czasów ZSRR, nie może liczyć na „czekające w koszrach i magazynach” kolejne dziesiątki tysiecy czołgów i samolotów oraz na miliony żołnierzy.

    Rosja jest nie bardziej święta niż jakiekolwiek inne mocarstwo, ale prowadzi obecnie politykę obronną i nie jest, jak na razie, ostrym zagrożeniem dla nikogo i niczego, poza ww. dominacją.
    Ja odpowiadałem na komentarze dotyczące jakoby nieistniejącyh powodów rosyjskiego ataku na Polskę.

    Otóż ja podałem taki powód. Rosyjski strach przed przegraną w konwencjonalnym konflikcie. Skutkujący uderzeniem ostrzegającym, z jednej strony mającym przerazić i zatrzymać a z drugiej strony nie bedącym prowokacją taką jak zabicie pół miliona Amerykanów, czego już nie można pozostawić bez identycznej albo bez jeszcze większej odpowiedzi.

    Ja nie zajmowałem się drugorzędnym z punktu widzenia Polaków (=zredukowanych do trupów ludzkich na ekranach amerykańskich telewizorów) problemem kto wywoła ten następny konflikt. Całkiem być może, że USA/NATO.

  59. @ zza kaluzy,

    Ani jedno nie jest grochem ani drugie kapusta. Dwa wymienione konflikty maja ze soba niewiele wspolnego. Zaangazowanie Zwiazku Radzieckiego czy obecnie Rosji wynikaolo z roznych przyczyn i mialo rozne cele. Rowniez stopien zaangazowania Rosji/Zwiazku Radzieckiego jest/byl zupelnie rozny. Pomijajac prosty fakt,ze w Syrii Rosja pojawila sie pozno i jako jeden z wielu aktorow. Co wobec tego z prownania dwoch zasadniczo roznych konfliktow mozna powiedziec o polityce rosyjskiej? Niewiele czy nawet nic.

    P.S. Z zaciekawieniem czytam Pana wypowiedzi. W tym przypadku nie za bardzo sie zgadzam, moze z wieksza czescia Pana wywodu, stad ow „groch z kapusta”. Malo przemyslane z mojej strony, jednak nie bylo proba obrazenia Pana.

  60. 15 sierpnia o godz. 18:43
    Lonek

    No, taka robota : siac defetyzm, zgorszenie, dlubac patykiem w oku i nic, tylko kwestionować

  61. 15 sierpnia o godz. 18:51
    Tobermory

    Ten SIPRI to się chyba nie zna. Bo u nas się znają lepiej., że JUŻ 2%, ten minister co ma głowę o spec. właściwościach się pochwalił. Wydał na samoloty dla VIPow. Następny minister też ma spec. Tylko inaczej, czyli tak samo

  62. Na co Polsce wojsko? No właśnie, wystarczą leśne ludki.

  63. @azur
    16 sierpnia o godz. 16:56

    Tak, ale pod warunkiem zaprzestania wycinki lasów 😎

  64. wujaszek wania
    16 sierpnia o godz. 15:06

    Wujaszku, dałem się przez chwilę nabrać z tym „wujaszkiem” i sądziłem, że mówisz o odległej przeszłości z autopsji. A Ty mówisz z zasłyszanych opowieści. Śmiertelnie poważne potraktowanie Fruwającej zdradza, że bardziej jesteś młodzieniaszkiem niż wujaszkiem, a takie na przykład rozumowanie, kiedy wyliczasz przeszkody stawiane kościelnym: „To wszystko mobilizowało ludzi do stawania po stronie krk”, świadczy o tym, że znasz przeszłość z cudzych wspomnień i widzisz ją teoretycznie, w dodatku – w kategoriach spiskowych, a naród – jak pionierską drużynę: „Gotow k trudu i oboronie”. Naród od tysiąca lat stoi po stronie Krk z tych samych powodów – z lęku przed śmiercią i z nierozumienia świata – a nie dlatego, że władza jakieś dołki pod Kościołem kopie. Dołki to w skali dziejów nic nie znaczące epizody.

    Rzecz jasna, nie ma niczego złego w młodości, ale sądziłem krótko, że rozmawiamy o tym, czego doświadczyliśmy, a nie o tym, co się komu zdaje.

  65. Tanaka
    16 sierpnia o godz. 16:39
    15 sierpnia o godz. 18:43
    Lonek

    No, taka robota : siac defetyzm, zgorszenie, dlubac patykiem w oku i nic, tylko kwestionować

    No to ziarno ode plew wypada oddzielic i powiedziec jasno, ze wojska PiS , ktore jest wylacznie wyimaginowane, a nastepnie partacjo zrealizowane, przez nierealizowanie, to Polska nie potrzebuje. Z prostego powodu takiego, ze plewy, to plewy.

    Ziarno to sa te Sily Zbrojne Unii Europejskiej, do ktorych w PiSich powodow plewowych Polska sie w chwili obecnej nie nadaje, bo plewowoPiSowska bedac odpada…

    Pozstaje poczekac, na „ziarno z nowego zasiewu”, od ktorego sie oddzieli PiSowska plewe, zeby sie nadawalo. Jak sie nie uda, bedziemy mieli „przerabane”.

    Na dluzej przerabane i za o wiele wieksze pieniadze, niz sie komukolwiek zdaje.

    pozdrowka
    ~l.

  66. @Tanaka,
    Minęła mi złość na Ciebie, co pozwala mi nie tylko twój wstępniak docenić, ale nawet w zupełności się z nim zgodzić.
    Ja to nawet jestem za tym -nie wiem, czy słusznie -żeby nasza Niezwyciężona Ojczyzna nie miała w ogóle wojska i stała się państwem neutralnym. I piszę to z całą powagą.
    Stan naszych sił zbrojnych jest taki, jaki jest, czyli beznadziejny. Choć zdaniem pisiarni, to przeszłość. Macierewicz już po kilku miesiącach od objęcia funkcji minstra wojny gorliwie zapewniał, że – owszem było bardziej niż bardzo źle, ale on szybko ten paskudny stan rzeczy zmienił na bardzo dobry i zadeklarował, że to jeszcze nic, bo lada chwila będzie lepszy od najlepszego. Dzieło „doskonałego ministra obrony” (tak o nim wyraził się Kaczyński tuż po dymisji) godnie kontynuuje następca Błaszczak. W „Rzeczpospolitej” przeczytałem, że nasza nowoczesna armia, w ramach dalszego unowocześnienia nie będzie złomować hełmów produkowanych jeszcze w PRL , zaprojektowanych w 1967 roku, ale praktycznie niczym się nieróżniących od swojego radzieckiego pierwowzoru z 1941 roku.Tu cytat z „Rzepy”
    „Zdaniem wojskowych ekspertów hełmy te nie spełniają swoich zadań, nie są w stanie skutecznie ochronić głowy żołnierza przed kawałkami pocisków, granatów czy bomb. Właśnie z tego powodu już w 2015 roku ówczesny Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Mirosław Różański zdecydował, że żołnierze podległych mu jednostek (czyli niemal wszystkich) nie będą używali na ćwiczeniach tego typu osłon głowy, ale lepszej jakości hełmy kompozytowe. Miał to być finał rozpoczętego jeszcze na początku lat 90. stopniowego procesu wycofywania z użycia metalowych i wprowadzania bardziej skutecznych hełmów zbudowanych ze sztucznych włókien.”

    Gdyby doszło do wymarzonej przez Macierewicza wojny polsko-rosyskiej, to część żołnierzy naszej niezwyciężonej armii musiałaby walczyć nie tylko w poradzieckich hełmach, nie tylko w starych i zniszczonych mundurach. lecz również na bosaka albo w cywilnym obuwiu. Tu kolejny cytat:
    „O tym (…) stało się głośno po ujawnieniu w poprzednim roku, jak marny sprzęt otrzymali powołani na ćwiczenia Dragon-17 żołnierze rezerwy. W internecie zostały opublikowane zdjęcia, z których wynikało, że mieli zniszczone mundury, zabrakło dla nich wojskowych butów, dopasowanych kamizelek, odzieży ochronnej.” Na krótko przed dymisją Macierewicz obiecał 60 tys. nowoczesnych hełmów kompozytowych, ale od razu dodał, że trafią one głównie do terytorialsów. I to jest niezrozumiałe, bo kiedy Macierewicz zapowiadał utworzenie WTO, twierdził, że to będzie formacja na wzór oddziałów partyzanckich, a widział kto partyzanta w hełmie? Owszem, jakiś się trafił, ale zawsze w zdobycznym. Trzeba zatem szkolić partyzantów w zdobywaniu hełmów, broni itp., a nie dawać im wszystkiego na tacy. :).

    Napisałem tak dużo o tych hełmach i tekstyliach, ponieważ to również obrazuje stan polskiej armii.
    Jednak nawet gdyby było inaczej tzn. nie brakowałoby hełmów i kompletnej garderoby, starczyłoby broni lekkiej i ciężkiej i byłaby ona sprawna, a nawet nowoczesna, gdybyśmy mieli 100 czy nawet 200 myśliwców i 100 albo i 200 wielozadaniowych śmigłowców, to przecież i tak nie poradzilibyśmy sobie w hipotetycznej wojnie z Rosją, może bronilibyśmy się o dwa, trzy dni dłużej, oczywiście przy założeniu, że ta wojna byłaby prowadzona tak, jak działo się to w czasach II wojny światowej.

    Podzielam zgłaszane tu wątpliwości w sprawie ewentualnej inwazji rosyjskiej na Polskę, ale są też tacy, którzy są niemal pewni, że taka inwazja jest pewna, że to wyłącznie kwestia czasu. A z jakiego powodu miałoby się to stać? Z wielu. Bo np. Rosja nas nie lubi, a nie lubi nas za 1612 rok i za rok 1920, bo Ruskie mają taką naturę, bo chcą wywozić Polaków na Sybir, bo lubią mordować polskich oficerów, lubią rabować Polaków z zegarków, gwałcić Polki, torturować i mordować wyklętych. Mało? To są -rzecz jasna – przypadki psychiatryczne, ale-niestety – bardzo liczne, wystarczy wejść na pro-pisowskie fora, media, poczytać komentarze, czy którąkolwiek fanpage na Facebooku, by się przekonać, jak powszechna jest pewność, że Ruscy szykują nam inwazję, właśnie z ww. powodów. Gdy pojawi się tam ktoś głoszący tezy przeciwne, w tym również te kwestionujące „zamach smoleński, natychmiast dowiaduje się, że jest „ruskim trollem”, „putinowskim lizodupem”, „kacapskim sprzedawczykiem”, „sowieckim ścierwem” itp. Zresztą nie trzeba daleko szukać, wystarczy wejść na blog Daniela Passenta i napisać, że Rosja nie zamierza napaść na Polską. I można być pewnym, że pojawią się komentarze z podobnymi epitetami, głównie ze strony zwolenników „myśli jackowsko-grinpojnckiej”.

    Chyba nie ma powodu rozwodzić się nad tym, że wojna polsko-rosyjska, jest nieprawdopodobna niż prawdopodobna i uważam, że polscy politycy – bez względu na proweniencję ideową – zdają sobie z tego doskonale sprawę. Lud jest straszony Rosją, po to żeby było czym uzasadnić wydatki na wojsko. Mało kto zdaje sobie, na co dzień, sprawę z tego, że „klasyczna” wojna, z frontami, żołnierzami, to przeszłość – z ostatnią taką mieliśmy do czynienia w Jugosławii, dziś wystarczą rakiety, „niewidzialne” myśliwce i niewiekie, bardzo mobilne oddziały specjalne. Na Polskę to w zupełności wystarczy, tym bardziej że z wikipedii można się dowiedzieć, jak rozmieszczone są związki taktyczne, gdzie znajdują się tajne lotniska i jaką bronią dysponujemy 🙂

    Zatem: wojsko jest nam tak potrzebne, jak przysłowiowa drzazga w dupie, rzecz całkowicie nieprzydatna, pochłaniająca gigantyczne pieniądze, które nawet iluzji bezpieczeństwa nie dają. Rozbroić się, ogłosić neutralność i na pewno lepiej byśmy na tym wyszli. Gdyby jednak Ruskie wzięły nas sobie na cel, to nie ma się czego bać – wczoraj na defiladzie widziałem husarię, co prawda poruszała się pieszo, ale wrazie czego konie się znajdą, bo stadnina w Janowie Podlaskim ma problemy z ich sprzedażą. Zresztą, co tam konie, mamy przecież Maryję Królową Polski i Chrystusa Króla Polski. Tylko że Maryja chimeryczna jest, raz pomoże, inny razem nie, a i zaszkodzić też potrafi, Polsce przeważnie nie pomaga, ale z husarią, jak zobaczy tych dziarskich chłopaków, ze skrzydłami, jak anioły, to kto wie. 🙂

  67. Jednym z istotnych czynników wzmożenia religijnego i lgnięcia ludu do proboszcza był w stanie wojennym fakt rozdzielania przez parafie darów przysyłanych z zagranicy.
    Wypadało się więc pokazać w kościele albo nawet wyróżnić pobożnością 😎
    Podobnie aktywnie brano udział w głosowaniach w czasach PRL, bo nigdy nie wiadomo, czy brak haczyka na liście wyborców nie utrudni starań o pralkę, asygnatę na drewno opałowe czy też o kartę wędkarską 🙄
    Moja matka była w komisji wyborczej i się nasłuchała najróżniejszych wyobrażeń ludu o wszechmocy ONYCH.
    Ta zawsze niewiarygodnie wysoka frekwencja nie była zmyślona.

    Pombocku,
    ja też nie przypominam sobie wstrętów robionych komukolwiek ze zwykłych parafian, a partyjni notable, oficerowie LWP i podobne „szyszki” brali śluby kościelne i chrzcili dzieci jak wszyscy, co najwyżej szeptało się, że w obcej parafii.
    Zdumiewające są niekiedy legendy o czasach, w których żyliśmy.

  68. Pieszy husarz 😯 Dobrze, że tego nie oglądałem 🙄 😉

    Kiedy wiele lat temu, jeszcze na zajęciach z PO (przysposobienie obronne) postulowałem neutralność Polski i stworzenie takiego pasa państw neutralnych od Finlandii do Szwajcarii oraz utrzymywanie przyjaznych stosunków z obydwoma blokami, uważano mnie w najlepszym razie za osobę pozbawioną uczuć patriotycznych, defetystę, tchórza i mięczaka.

  69. Lewy
    16 sierpnia o godz. 9:47.,
    Przede wszystkim bardzo się cieszę, że znów się pojawiłeś, a w związku z tym będziesz częściej gościł na blogu. Równie bardzo dziękuję Ci, że odezwałeś do mnie. A co się tyczy Twojej, ongisiejszej odpowiedzi na mój „pastisz”, to nie odebrałem jej jako atak, lecz raczej rewanż, odpłaciłeś mi po prostu pięknym za nadobne. :). Równie miłe jest to, że dołączyłeś do grupy wsparcia. 🙂

  70. Tobermory
    16 sierpnia o godz. 18:06
    No, to witam w klubie 🙂

  71. @Na marginesie, @wbocek,

    no przecież „puściłem oko” przy tej fruwającej. To jak śmiertelnie, jak z przymrużeniem oka 😉

    Pod wujaszka faktycznie się podszywam, bo bardziej by mi pasował „straszny dziadunio”. Ale co się odmłodzę, to moje. Niestety Ludową razem z „aresztowaniami” wędrującej, nocnym budowaniem kościołów, z wykorzystaniem pozwolenia na budowę stodoły, znam z autopsji.
    Z perspektywy czasu widzę w tym więcej komizmu niż grozy. Ale wtedy kosy na sztorc i takie tam.

  72. Kilka dni temu zacząłem kolekcjonowanie prezentacji budżetu MON, które ministerstwo zamieszczało na internecie.
    Chciałem dowiedzieć się ile (jaką część całości) wydajemy na kupno nowych broni, nowego wyposażenia. Ile na pensje a ile na emerytury. Ile na bieżące szkolenie i utrzymanie.
    To jest do ustalenia, z tym, ze na razie zdechła mi płyta główna komputera, na którym mam te dane i nie chce mi się wyciągać dysku przed naprawą płyty głównej. (Spęczniałe kondensatory elektrolityczne, czyli klasyka.)
    O ile dobre zapamiętałem to na „nowe” idzie około 1/4 całości. A zatem gadanie o 2% PKB na wojsko w kontekście „unowocześniania” tego wojska faktycznie znaczy tylko 0.5% PKB.
    Połowa, czyli 1% PKB to pensje i emerytury a pozostałe 0.5% to bieżące utrzymanie i szkolenia.

    Nie zdziwiło mnie to, że pisowcy wyczyścili stronę MONu z łatwo dostępnych budżetów z czasów poprzedników. Dużo z nich można znaleźć gdzieś w sieci. Co mnie natomiast bardzo zdziwiło, to straszliwy brak profesjonalizmu w wyglądzie owych budżetowych prezentacji. Niezależnie od ekipy, wygląda mi na to, że opracowanie graficzne za każdym razem jest „dziełem” jakiegoś nudzącego się dziecka, zaledwie wczoraj oderwanego od kredek i malowania szlaczków.

    Jakiekolwiek tabelki z wydatkami „bardziej szczegółowymi” nigdy nie są ustawione tak, aby czytelnik miał szansę zobaczyć jakie są wydatki MONu w kolejności ich wysokości.

    Czyli oczekiwałbym czegoś takiego:

    W tym roku wydałem 8.5X złotych, z czego:

    za 5X zł kupiłem mieszkanie,
    za 2X zł kupiłem działkę z domkiem
    za 1X zł kupiłem samochód
    za 0.5X zł kupiłem naszyjnik żonie

    natomiast artykuły prasowe specjalistów od spraw wojskowych, podobnie jak ich źródło, czyli owe przezentacje MONu, pokazuja wydatki pogrupowane zgodnie z jakimiś wewnętrznymi urzędniczymi kodami i podzielone na mniej lub bardziej logiczne kategorie, w każdym razie rezultatem jest zagmatwanie sytuacji i trudność odpowiedzenia, jakie są tez największe pozycje budżetowe MON i w jakiej kolejności.

  73. wujaszek wania
    16 sierpnia o godz. 18:40

    No jak puściłeś oko, to i ja puściłem, choć nie mogłem puścić, bo nie umiem, się nie nauczyłem. Ale świetnie pamiętam jak chodziłem do szkoły w pończochach i oczka same się puszczały, a ja się wstydziłem. Potem mama mi uszyła długie spodnie z jakichś szmat i chodziłem z podniesioną głową jak dorosły.

    Problemów z budowaniem kościołów faktycznie nie znam. Dopiero w latach 80-tych, kiedy w mojej okolicy był budowany kościół, usłyszałem od kolegów ze wsi, którzy pracowali swoim sprzętem przy budowie, o BRAKU problemów: wybałuszyli własne gały, jak zobaczyli ogromne kościelne piwnice zawalone rozmaitym dobrem przysłanym z życzliwego Zachodu i rozdzielanym przez księdza proboszcza po uważaniu. Zapamiętałem sobie opowieść o pani w futrze, która przyjechała pod kościół mercem, a moi koledzy pomogli go nabić darowanym dobrem tak, że mało nie pękł.

  74. O wojnie mam tylko tyle do powiedzenia, że w zeszłym roku zmarł Stanislaw Pietrow, rosyjski podpułkownik który w 1983 sam jeden własnoręcznie uratował świat przed wojną nuklearną. Niektórzy dowiedzieli się o nim przy okazji jego śmierci, a większość wcale. Pokojowej nagrody Nobla nie dostał. Ktoś tu już o nim pisał:
    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2015/11/21/amozeizm-tomiwisizm-porodzicyzm-i-inne-religie-swiata/#comment-441733

    O defiladzie jak należy napisała obok Agata P. A Pan Świerczyński bardzo się patriotycznie zachwycił.

  75. zdjęcie z namiotu za milion: nigdzie nie widać godła polskiego,choć uroczystość powięcona 100 leciu naszej niepodległości, ale na poczesnym miejscu widać krzyż…
    Czy ja jestem w kraju, w którym już rządzi ewangelia lub niebieska książeczka?

    **https://wiadomosci.wp.pl/kancelaria-sejmu-odpowiada-krzysztofowi-brejzie-oto-skladowe-najdrozszej-imprezy-w-historii-parlamentaryzmu-6284956314388097a

  76. @wbocek, 19:15,

    moją zmorą był zimowy płaszcz uszyty „na wyrost”. Czyli nie dość, że od razu za długi, to potem przedłużane były rękawy i długość. Oczywiście wszystko przedłużenia się odznaczały, mimo prania chemicznego. Nie powiem jak cholernie było to płaszczysko niewygodne. I w zasadzie wiecznie brudne, bo materiał był jasny, innego nie rzucili. Chodziło się w tym do szkoły, na podwórko. Zgroza. Przez parę lat się z tym płaszczyskiem męczyłem. Nie było wyboru.

  77. Poszukałem w Internecie i znalazłem trochę na temat przepychanek w sprawie budowy kościołów.

    Wtedy po raz pierwszy zrobiło się głośno o Wojtyle:
    Jak Karol Wojtyła obalił komunizm w Nowej Hucie
    https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/THW/wojtyla_nhuta.html
    https://www.historiaposzukaj.pl/wiedza,wydarzenia,191,obrona_krzyza_w_nowej_hucie.html

    Tokarczuk robił za swoiste skrzyżowanie Janosika z Zorro:
    https://wpolityce.pl/kosciol/379419-to-biskup-niezlomny-1-lutego-przypada-100-rocznica-urodzin-abp-ignacego-tokarczuka
    Bp Ignacy Tokarczuk poprzez swój bezkompromisowy stosunek do PRL i odważne wystąpienia przeciwko zakłamaniu i ateizacji społeczeństwa, szybko uzyskał miano jednego z najpoważniejszych i najtrudniejszych wrogów ustroju. Inicjował powstawanie nowych parafii i budowanie kościołów. W czasie jego posługi w diecezji przemyskiej zostało utworzonych 220 nowych parafii i 430 kościołów. Wszystkie bez zgody władz. O wszelkich przejawach szykan bp Tokarczuk mówił wprost i otwarcie. Zyskał tym przydomek „biskupa niezłomnego”.

    Moim zdaniem te przepychanki jedynie wzmacniały krk. Dzisiaj zachwycają się nimi głównie portale prawicowe i konfesyjne, wtedy mieli szerokie poparcie.

  78. wujaszek wania
    16 sierpnia o godz. 21:00

    Ty – płaszcz (pewnie palto), a ja – welwetową kurtkę, którą mama przerobiła dla mnie ze znoszonej dorosłej. Paskudnie widoczne były ciemniejsze plamy po kieszeniach. Jak mi koleżanka na religii – wtedy była w kościele – przys.ała po katolicku: „O, w przerobionej kurtce chodzi”, przestałem patrzeć na dziewczyny i się gapiłem tylko w ziemię.

  79. Tobermory
    16 sierpnia o godz. 18:09

    Dopiero teraz przeczytałam wiadomość,że Aretha Franklin również odeszła do Największej orkiestry świata.
    Odchodzi pokolenie wspaniałych muzyków. Dobrze,że zostają nam ich nagrania.

  80. Herrstorykowi się wydaje, że USA (demokracja może i nieidealna, ale z silnym etosem wolności słowa) działa jak jakaś instytucja kościelna. Ten islam mu chyba trochę w głowie namieszał.

  81. wujaszek wania
    16 sierpnia o godz. 21:20

    Wiesz co, wujaszek? Chyba jednak były spore różnice w stosunkach państwo-Kościół między różnymi regionami. Jestem Wilniukiem mieszkającym od drugiego roku życia wyłącznie na tzw. Ziemiach Odzyskanych (Mazury, Słupsk, Wrocław) i nie bardzo sobie przypominam jakieś boje-moje o budowę kościołów. Fakt, że wtedy się tym nie interesowałem, ale coś by człowiek słyszał, gdyby były. Znam tylko jeden bój o plac w Koszalinie, na którym ksiądz proboszcz chciał zbudować katolickie osiedle mieszkaniowe – takie getto. Ale to było już w latach 90-tych. Dostał od radnych miejskich takiego kopa, że do pomysłu już nie wrócił, bo do dziś wypatruje lądowiska.

  82. @wbocek,

    W pełni się zgadzam, co do tego, że polski lud boży nie miał prawa narzekać na na „ancient regime”. Narzekać mógł jedynie kler, ponieważ nie miał wplywu na politykę państwa, bezpośredniego przynajmniej, czyli takiego, jak obecnie.

    Za PRL wierni mogli, bez przeszkód, uprawiać swój kult. Zastanawiam się natomiast, jak to było w przypadku wojskowych, ponieważ panuje powszechne przekonanie, że wojskowi, milicjanci itp. mieli zakaz brania udziału w praktykach religijnych. A zastanawiam się, ponieważ: w mojej klasie było kilkoro dzieci, których ojcowie byli oficerami i one na religię nie chodziły, do kościoła rownież, ale był wyjątek -jedna dziewczynka, chodziła i tu, i tam, dodam jeszcze, że jej ojciec był kapitanem ówczesnej żandarmerii wojskowej, czyli WSW, był również członkiem partii, sam też wraz z małżonką bywał w kościele. To był koniec lat 60. Awansował mnie więcej co pięć lat i w 1985 roku, już w randze pułkownika odszedł na emeryturę. Z tego, co pamiętam, nie był to jakiś jednostkowy przypadek, nawet mój kuzyn, który skończył jakąś szkołę oficerską, chyba łączności, normalnie awansował, pomimo tego, że uczęszczał, dzieci uczęszczały. I on też nie był szykanowany.

    Pamiętam też, że moim katechetą był, przez ostatnie dwa lata podstawówki (1968-70) moim katechtą był kapelan wojskowy w stopniu majora, a rok później- podpułkownika. Ów ksiądz był również proboszczem kościoła garnizonowego, jednego z 30 podówczas. Nb. lubiliśmy go bardzo, bo zamiast przynudzać w salce katechetycznej, to zabierał nas do parków, do muezów, na place zabaw, a raz nawet do teatru.

    No i właśnie: kto wie, kto pamięta, że tzw. duszpasterstwo wojskowe egzystowało przez cały okres PRL? Ten mój ksiądz miał elegancką, obszerną garsonierę, chyba z 50 m kw., w centrum miasta, nowego wartburga i pensję wypłacaną przez wojsko zgodną ze stopniem. Żył sobie więc jak bąk na kobylim zadzie.

    Pozwolę sobie natomiast nie zgodzić się z Tobą w innej kwestii, tej mianowicie, że władze PRL nie zwalczały Kościoła. Ja postawiłem tezę, że PRL przez to zwalczanie nie tylko umacniała Kościół, ale wręcz przepełniała mu świątynie. To, co napisałem w pierwszej części mojego komentarza, wydaje się stać w sprzeczności z tym, co piszę teraz, ale zaraz udowodnię, że nie. Zacznijmy od tego, iż lud boży nie doceniał tego, że władze nie przeszkadza mu w praktykowaniu wiary, nie stawiają mu żadnych ograniczeń, natomiast burzył się, kiedy aresztowano Wyszyńskiego, kiedy toczyły się procesy księży, kiedy papieżowi, chyba Pawłowi VI, nie udzielono zgody na wzięcie udziału w obchodach 1000. lecia Chrztu Polski, kiedy milicja siłą odbierała przemyskim salezjanom szkołę organistów, kiedy nie wydano zgody na budowę jakiegoś kościoła itp., kiedy zamordowano jakiegoś księdza (każdy taki przypadek, bez względu na to jaki był prawdziwy powód zbrodni, lud odbierał jako mord polityczny dokonany przez SB, przez władzę) i z takich to przyczyn lud solidaryzował się Kościołem i nawet ci co z praktykowaniem byli na bakier, ramach tej solidarności, protestu przeciwko „prześladowaniu Kościoła”, z powodu złej sytuacji materialnej, z przekory, zademonstrowania niechęci do reżimu itp. Każde spektakularne wydarzenie powodowało przypływ publiki. Był okres – druga połowa lat 70. i lata 80. -kiedy nawet ateiści bywali regularnie w kościołach, dymali na pielgrzymki, żeby pokazać swoją opozycyjność wobec ówczesnego ustroju. Mogę mówić, że znam to z autopsji, ponieważ za sprawą pobożnej i dominującej w rodzinie babci od dzieciństwa byłem ministrantem, później jako młodzież i młodzież dorosła, studencka, udzielałem się w opozycji, NZS, „Solidarności”, a wszędzie tam był Kościół – ja w tym czasie byłem już ateistą- poza tym w stanie wojenny musiałem dorabiać jako organista w kościołach, pracowałem też w pewnym klasztorze, żeńskim zresztą 🙂 miałem więc okazję do obserwacji, z czego skawpliwie korzystałem.

    Państwo zwalczało Kościół na tyle, na ile mogło sobie pozwolić, jakieś poważniejsze, bardziej zdecydowane działania spotkałyby się z niepokojami społecznymi, skutkującymi nawet rozlewem krwi, a tego władza ludowa ryzykować nie chciała.

  83. Logika to pokrętna : wojsko złe, biedne, słabe, źle wyposażone, skorumpowane i nieskuteczne, więc po co nam ono w ogóle ? Przecież nasi wrogowie i tak są silniejsi, nasi przyjaciele i tak nam nie pomogą, a w ogóle to i tak jesteśmy zbyt beznadziejni i nic nie warci żeby nas ktoś zaatakował. Ot i cały ten tragicznie głupi tekst w paru zdaniach…
    Zorganizowanie skutecznego wojska jest trudne, więc najlepiej w ogóle nie próbować.
    Sytuacja jest fatalna i łatwiej będzie w ogóle zrezygnować i kompletnie zdewastować resztki istniejących struktur, niż ją naprawić. A w ogóle to to całe wojsko to pewnie jakaś archaiczna idea patriarchatu, czy coś w ten deseń…
    Każdy taki stek wypocin to woda na młyn kolejnych narodowo-radykalnych populistów, którzy potrafią przynajmniej udawać, że zależy im na silnym kraju i silnej armii.

  84. jobrave
    16 sierpnia o godz. 21:48

    Na pewno, jobravku, mówisz z doświadczenia, nie z sufitu. Tylko jedna rzecz jest z sufitu: „Pozwolę sobie natomiast nie zgodzić się z Tobą w innej kwestii, tej mianowicie, że władze PRL nie zwalczały Kościoła”.

    Nie pamiętam już sformułowań, ale, mimo zaawansowanego alzheimera, aż tak kategorycznego sądu wygłosić nie mogłem, bo nigdy nie miałem wystarczającej wiedzy o stosunkach państwo – Kościół, by tak straszne rzeczy wygłaszać. Nie bardzo się też tym interesowałem. Mogłem co najwyżej mówić, że ja takiego zwalczania nie doświadczałem ani nie byłem świadkiem. Mówiłem nie jako kraj, lecz jako zwykły chłopak, który nigdy nie mógł sobie kupić łyżew, a jak już mógł, to było za późno. Pewnie masz rację, że w skali kraju uzbierałby różnych zwalczań, ale one były bardzo daleko ode mnie, więc wiem, że nic nie wiem.

  85. mickor
    16 sierpnia o godz. 22:47

    Zaiste, super logika, nie pisac prawdy zeby sie narodowi populisci nie zorientowali.

    Grrrratulacje logiki !

    pozdrowka
    ~l.

  86. Ale fajna i pouczajaca dyskusja.
    Popieram idee neutralnosci, nie taka kosztowna jak zabawy w wojenke nawet partyzancka.
    Ja tez mialam odswietny mundurek szkolny „na wyrost”, z bielskiej welny jak pamietam, dobra byla bo w spodnicy uszytej w klasie pierwszej zdalam mature, bo mini sie do ubiorow przedzieralo wiec takie „przed kolano” uchodzily. A codzienne koszmarne fartuchy przykrywaly to byleco pod spodem 🙂

    Nie zwracalam uwagi na te kosciolowe wydarzenia wyzbywszy sie wierzen w dosc mlodym wieku, za to pamietam wybory do Sejmu, ostatnie za PRL, kiedy to nawolywano do nieuczestniczenia a ludzie chylkiem szli, bo sb patrzy i zapisuje.
    I moze taka postawa tlumaczy rowniez chodzenie do kosciola, tak na wszelki wypadek, bo ktoz to wie…
    Wiekszosc ludzi to nie sa bohaterzy i mocarze, zwykli oportunisci i tyle. Teraz nawet bardziej jakby, bo chyba wiecej odwagi wymaga teraz potepienie istniejacego niz te 40 lat temu z hakiem, bo wtedy to funkcjonariusze sekowali a teraz te role przejeli obywatele.

  87. @mickor 16 sierpnia o godz. 22:47
    1. Jak napis widnieje na cokole pomnika żołnierzy Armii”Poznań”?
    2. Jak i czym obronisz się przed rosyjskimi rakietami, balistycznymi i typu cruise? Czy znany jest jakikolwiek eksperyment dowodzący skuteczności rakiet patriot przeciwko rakietom Iskander, które łączą charkterystyki obu typów?
    3. Jakie są twoje kryteria kominikowania podatnikom stopnia przygotowania wojska polskiego do zadania obrony tegoż podatnika? Kiedy wojsko będzie „dobrze/wystarczająco przygotowane”?
    Czy bedziesz mierzył to planowanymi dniami oporu? Ilością trupów na godzinę wojny? Ilością zestrzelonych iskanderów?
    4. Oczywiście wiesz, że w 39-tym wojsko polskie przyjęło bitwę graniczną i sromotnie ją przegrało? Czy dzisiaj to twoje wojsko jest gotowe do dokonywania planowego wycofania się? Jak daleko? No bo przecież między Warszawą a granicą jest niewiele kilometrów no i nie ma tam żadnych wojsk. Jak rozumiem, dlatego trzeba tam wsadzić nowa dywizje i dużo czołgów. Żeby było tak samo jak we wrześniu 39-go, czyli aby toczyć bitwę graniczną. Która wygramy, bo Amerykanie nam pomogą.

  88. komunikowania

  89. @ konstancja
    16 sierpnia o godz. 20:51

    „nigdzie nie widać godła polskiego,choć uroczystość powięcona 100 leciu naszej niepodległości, ale na poczesnym miejscu widać krzyż…
    Czy ja jestem w kraju, w którym już rządzi ewangelia lub niebieska książeczka?”

    Jesteś otóż w kraju, który się powoli sekularyzuje 😎

  90. @Tobermory
    Bardzo mi sie podoba twoje racjonalne podejscie do wspomnien 🙂

  91. Nie będzie rdzewiaków? To jak my się teraz uzbroimy?
    I w dodatku zwierzchnik sił zbrojnych nie będzie mógł sobie podpisać? Cuda wianki panie :/

    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/tvn24-mateusz-morawiecki-zablokowal-zakup-fregat-adelaide/0z8gf8r

  92. wbocek
    16 sierpnia o godz. 22:49.
    A i ja się też nie upieram 🙂

  93. @Nefer
    No to będzie obciach. Przyszli do restauracji bez portfela.
    Ale może to tylko plotka 🙁

  94. izabella
    17 sierpnia o godz. 0:31

    Z serca szczerze pragnę żeby to nie była plotka 🙂

  95. anumlik miałby używanie, hej

    polecam cały artykuł

    https://oko.press/nasz-narod-jak-trawa-oglosil-polski-prezydent-dziady-dudy-wedlug-oko-press/

    trawa, trawa, w głowach siano…

  96. @Nefer 17 sierpnia o godz. 0:54

    Brak anumlika owszem doskwiera, ale cóż, wszystkie ręce do klawiatur!

    Nasz naród jak trawa
    Histerycznie międlona butem polskęzbawa
    Zarośnięta skorupą sterylnie ka-czystą
    Podskórnie kiełkująca wsobnością cienistą

  97. Poprawka: ciernistą

  98. @wbocek, 21:37

    ja dlatego tak dobrze pamiętam te boje, że linia frontu przebiegała dokładnie przez nasz dom.
    Ojciec był starym PPSowcem, zagorzałym antyklerykałem omijającym kościół dużym łukiem. Mama odwrotnie. Jak mawiał ojciec miała „jaśniepańskie narowy”. Rodzice bardzo się kochali i tylko te kwestie były w stanie ich poróżnić.
    Kiedy teraz o tym myślę, to zastanawiam się jakim cudem, w czasach bez Internetu i komórek, ona tak dokładnie wiedziała co się dzieje w odległych zakątkach kraju. A że wiedziała to fakt, bo ojciec nie dowierzał jej w tych sprawach i sprawdzał.
    Myślę, że gdyby nie te domowe wojny „czerwono – czarne”, to niewiele bym o tym wiedział. Ważniejsze przecież były rozgrywki palanta, gra w noża. Lista przebojów radia Luksemburg.

  99. @zza kałuży
    16 sierpnia o godz. 16:15

    przyszła wojna nuklearna nie będzie polegała na jednej wielkiej i zmasowanej wymianie najpotężniejszych ciosów, tzn. nie zacznie się od jednoczesnego startu po obu stronach setek transkontynentalnych rakiet z tysiącami głowic tylko zacznie się od ograniczonych, taktycznych uderzeń aby następnie, przez fazę tzw. eskalacji, przerodzic się w taki wielki konflikt. ……. Otóż według mnie do takiego uderzenia nadaje się Polska. Byc może jedno z państw Pribałtiki jeszcze bardziej

    Wybacz, ale moim zdaniem powyższe to wierutny nonsens. Agresywne/pierwotne użycie jakiejkolwiek broni jądrowej, nawet na szczeblu taktycznym, byłoby przekroczeniem linii, poza którą jest już tylko zniszczenie ludzkości. Przetestowanie broni atomowej przez USA w Hiroszimie i Nagasaki dobitnie uświadomiło to politykom, naukowcom i społeczeństwom. Lekcja nie została zapomniana i strach przed MAD (Mutual Assured Destruction) jest wciąż fundamentem polityki militarnej agentów państwowych. Uważam zatem, że do użycia broni atomowej mogłoby dojść jedynie w sytuacji skrajnie desperackiej dla jej posiadaczy. Jak np. wobec groźby upadku Izraela. Albo klęski konwencjonalnej Rosji, lub Chin, Pakistanu czy Indii. Żaden kraj, bez różnicy czy „demokracja” czy dyktatura NIE ZACZNIE OD ATOMU. Jeszcze najbardziej prawdopodobne zagrożenie obecnie, to wpadnięcie takiej broni w łapy ISIS, czy innej podobnie fanatycznej grupy, niekoniecznie islamskiej – wystarczy tu przypomnieć japońską sektę Aum.

    Tak więc, jak długo naprawdę żywotne interesy Rosji czy jej ścisłe granice nie są bezpośrednio zagrożone, wystarczą jej zielone ludziki, a postulowanie rosyjskiego ataku atomowego na Polskę, czy kraje bałtyckie jest pozbawionym podstaw nonsensownym straszeniem.
    Rosja jest podupadłym imperium, które rozsypało się względnie pokojowo, i które nie ma jak na razie nic do zaoferowania światu ideowo czy gospodarczo, poza ostrożnym kontrowaniem coraz bardziej kulawej amerykańskiej hegemonii. Jak na razie trudno przewidzieć jak przebiegnie proces rozsypki imperium USA, których model polityczny, gospodarczy i społeczny szybko jedzie po równi pochyłej, a które już utraciły „Soft Power”, tak że w arsenale pozostały im tylko sankcje, bomby i Marines, ich dominacja może załamać się albo z hukiem, albo z jękiem. A właśnie znacząca większość mieszkańców świata w coraz większym stopniu uważa USA za zagrożenie (PEW Research, http://www.pewresearch.org/fact-tank/2017/08/01/u-s-power-and-influence-increasingly-seen-as-threat-in-other-countries/).

    Co zaś do Polski i jej wojska, to, @Tobermory i @E-J mają jak najbardziej rację, neutralność, zwłaszcza w obrębie wielo-krajowego pasa środkowoeuropejskiego byłaby idealnym rozwiązaniem. Tyle że, kiedy było to realne, po 1991 r., USA były zbyt upojone jednobiegunowością i agresywne, a Rosja zbyt słaba.

    Polskie ambicyjki wojskowe, to werbalne nadymanie się żaby do rozmiarów wołu, a z drugiej strony podrygi żabiej nogi, kopanej prądem przez Najjaśniejszego Hegemona.

  100. Jak widać, na nic innego poza przygłupawymi insynuacyjkami @izabella
    16 sierpnia o godz. 21:3 nie stać. No cóż, klapy na oczach i otumanienie ślepym uwielbieniem swego śmietnika na nic więcej nie pozwalają.

  101. wujaszek wania
    17 sierpnia o godz. 7:50

    No widzisz, wujaszku – teraz sprawa jasna, że miałeś i musiałeś mieć ode mnie większą wiedzę.

    Ale też niewykluczone, że stosunek władzy do repatriantów zza Buga był ciut inny niż do innych. Boć oni od przybycia do Polski bardziej byli zajęci oswajaniem swojej nowej codzienności niż zastanawianiem się, czy Polska jest wolna, czy niewolna. Władza Kościoła, jak w ZSRR, nie prześladowała, pod tym względem był pełen luz, jakaś praca – była, z głodu się nie umierało, ojciec przy flaszce się rozkręcał i opowiadał coraz bardzie te same kawałki z łagrów, a do biedy duża część repatriantów była przyzwyczajona i przed wojną, i, jeszcze bardziej, w czasie wojny, więc się żyło zwyczajnie – nie przeciw, władza się nie bardzo się miała czego od nas bać. To i koło pióra nam za bardzo nie robiła.

    To, oczywiście, moje subiektywne rozumienie pewnej bezkonfliktowości między władzą a obywatelami w miejscach, gdzie żyłem.

  102. @wbocek
    17 sierpnia o godz. 8:53

    No właśnie, te Ziemie Odzyskane…
    Pamiętam peregrynację obrazu MBCz, nikt go nie aresztował. Moja rodzicielka odmówiła przyjęcia go do domu, nie poszła też do sąsiadów go „adorować” i to nie z żadnych politycznych względów. Zwyczajnie nie miała motywacji, niedługo po śmierci mojego ojca… Miałem 12 lat, więc pamiętam. Żaden ostracyzm ze strony społeczności też jej nie spotkał.
    Ja te czasy pamiętam jako normalne.
    Lud szedł gremialnie na akademię 1-majową, szedł tak samo na procesję Bożego Ciała, a w lecie na festyn z okazji 22 lipca. Myślę, że nie należy zapominać o walorach rozrywkowych takich imprez na prowincji, obyczaju i tradycji oraz braku alternatyw. Wszyscy oglądali też to samo w telewizji – Stawkę większą niż życie, Czterech pancernych, Bonanzę, Zorro, Kabaret Starszych Panów, Kobrę, doktora Kildare, Świętego, Belfegora…
    A prowincja w Polsce to prawie cały kraj poza kilkoma wielkimi miastami.

  103. @wbocek,

    faktycznie bardzo różne były nasze dziecięce doświadczenia.

    Jestem pewien, że nigdy nie interesowało Cię to czy w danym roku szkolnym szkoły klasztorne dostaną prawa państwowe i czy abiturienci będą mogli zdawać maturę tylko z tych przedmiotów co w szkołach państwowych, czy ze wszystkich.
    W moim domu matka roztrząsała te kwestie w sposób tak dramatyczny, że nie dało się przed tym uciec.
    Co najmniej raz na kwartał przeżywała od nowa „wypędzenie przez bolszewików z dóbr …”, choć opuściła je nie jako właścicielka czy pociotka, ale z marnie opłacaną rodziną z obsługi administracyjnej.
    Argumenty ojca, że „w dobrach…” nie byłaby w stanie posłać dzieci na studia, nie miała żadnych praw socjalnych zupełnie do niej nie trafiały.

    Ciekawa ta nasza dyskusja. Niby żyliśmy w tym samym kraju, a jednak w zupełnie innej prywatnej rzeczywistości.

  104. Moj ojciec czasem chodzil na pierwszomajowy pochod, czasem nie chodzil. W koncu spytalam czemu idzie. Zaplacili to ide – odparl. Potem powiazalam to z nagrodami dawanymi na 1 Maja. 🙂
    No wlasnie Tobermory, taka byla i moja Polska tamtych lat.

  105. Ewa-Joanna
    16 sierpnia o godz. 23:38

    Obecnie jest o wiele, o wiele gorzej. Wtedy poza zyciem niewiele wiecej sie ryzykowalo. Obecnie ryzykuje sie o wiele wiele wiecej, mieszkanie, czy dom, ktory bank zabierze jak kredyt przestaniesz splacac…

    Jest jak powiedzialem o wiele wiele gorzej, bo powodow i zachet do oportunizmu jest obecnie o wiele wiele wiecej…

    pozdrowka
    ~l.

  106. @wbocek 17 sierpnia o godz. 8:53
    Ale też niewykluczone, że stosunek władzy do repatriantów zza Buga był ciut inny niż do innych. Boć oni od przybycia do Polski bardziej byli zajęci oswajaniem swojej nowej codzienności niż zastanawianiem się, czy Polska jest wolna, czy niewolna.

    I dlatego we Wrocławiu, Gdańsku i Szczecinie nikt nigdy nie słyszał o żadnej opozycji.
    @wbocku – piłeś, nie jedź, nie piłeś – wypij.

  107. @Na marginesie
    17 sierpnia o godz. 3:08
    No prosze, jaki talent! 🙂
    Piszy, piszy…

  108. @ mickor, 16 sierpnia o godz. 22:47
    „Logika to pokrętna : wojsko złe, biedne, słabe, źle wyposażone, skorumpowane i nieskuteczne, więc po co nam ono w ogóle ? Przecież nasi wrogowie i tak są silniejsi, nasi przyjaciele i tak nam nie pomogą, a w ogóle to i tak jesteśmy zbyt beznadziejni i nic nie warci żeby nas ktoś zaatakował. Ot i cały ten tragicznie głupi tekst w paru zdaniach…”

    Jak najbardziej.
    Pokrzywdzeni wiarą i kościołem niedoszli proboszcze, w gruncie rzeczy marzą o apokalipsie zemsty na oprawcach w sutannach i ich wyznawcach, oczywiście w imię ateistycznej solidarności.
    Najlepiej silną ręką, bo prawda jest w sile.
    Musi jakaś siła, bat na krzywdzieli proboszcza być; jak nie „nadprzyrodzona” (czyli powyżej pasa), to chociaż ziemska.
    A gdzież większa siła niż „ex oriente”?
    Biedne Gekko, plącząc się we własne baroki, chwosty i kutasy, po przeczytaniu wstępniaka, musikowo ruszyło szukać, zgodnie z zawartym w nim przesłaniu, puktu poboru ochotniczego do Armii Putina.
    Niestety, najbliższa placówka w Toruniu, akurat ładowała akumulatory nadajników na Kaukazie i chwilowo przeniosła emisję na blog ateistów (sprytnie zmieniając temat).
    Gekko czeka więc na kartę powołania, jaka zapewne wyleje się na blogu, chwilowo smakując zwięzły, modernistyczny i europejski styl i humanistyczne w swym wyważonym patriotyźmie przesłanie wstępniaka, pełne podziwu dla uniwersalizmu wartości ateistycznych w tym odcinku emisji.
    Furda zresztą temat i styl, ale ta tożsamość Hitchensowska, ta niezgoda na zło – nie do podrobienia…hi,hi.

  109. @Herstoryk 17 sierpnia o godz. 8:17
    Na podstawie dotychczasowej lektury komentarzy @Herstoryka konkluduję, że teraz leci on sobie w kulki i próbuje robić ze mnie durnia.
    W przeszłości z podobnym zachowaniem spotykałem się już, zwłaszcza ze strony okopanych na swoich liniach Maginota i zabetonowanych w poglądach uparciuchach.
    Znamy się już dobrze i wiemy kto ma swoich ulubionych wrogów, kim sa ci wrogowie, kto lubi taki a nie inny okres w historii Polski, dla kogo jedni nie byli wcale tacy źli a inni wręcz przeciwnie.

    Nie chce mi się odpowiadać na ostatni komentarz @Herstoryka, gdyż musiałbym przepisać kilka moich poprzednich wpisów udowadniając gdzie powiedziałem dokładnie to samo co @Herstoryk, gdzie @Herstoryk stosuje metodę straw man, gdzie sam sobie zaprzecza a gdzie pisze czystej wody banialuki.

    Poddaję się, przewrót na grzbiet, cztery łapy w górę i opuszczam tę ślepą uliczkę.

  110. zza kałuży
    17 sierpnia o godz. 9:32

    Jestem nie tylko niepijący, ale i źle nastawiony do pijących. Wcześniej, zzakałużku, mówiłem o tym, że wypowiadam się o latach 50-tych, 60-tych, 70-tych. To było ogólnikowe stwierdzenie. Żeby czuć i rozumieć atmosferę tamtego czasu, nie wystarczy dziecinnie się zaperzyć. Może pamiętasz, że rok 1956 nie zdarzył ani we Wrocławiu, ani w Szczecinie, ani w Gdańsku. W miarę istnienia niewydolnego PRL bunt, oczywiście, narastał. Ale ja mówię o pewnej atmosferze, w której żyłem, a nie wypowiadam się kategorycznie o epoce i nie tworzę kroniki tamtych dziejów. Robisz ze mnie przedszkolaka, choć brałem udział w strajku studentów w 1968, to se rób. Wspominam, co pamiętam i ani mi w głowie tworzenie jednoznacznego obrazu przeszłości. Smarkate przekomarzanki mnie nie interesują.

  111. @ Nefer, 17 sierpnia o godz. 0:54

    Tekst o trawie istotnie, kapitalny;
    szkoda, że obłędna skuteczność
    karmienia toksyczną sieczką
    to wynik trzeźwej oceny stada.
    Tak w skali makro, między Wisłą a Odrą,
    jak i mikro, na blogowych pokojach gościnnych „Polityki”.

  112. Herstoryk
    17 sierpnia o godz. 8:17

    I do innych marzycieli o neutralnosci…

    Neutralnosc dziala wylacznie wtedy, gdy inni dookola uznaja i szanuja ta neutralnosc.

    We wszystkich innych okolicznosciach jednostronne przyjmowanie neutralnosci, to gorzej niz zbrodnia, to glupota. Okolicznosci geograficzno polityczne Polski sa takie, ze szans na skuteczna czyli przez wszystkich akceptowana i sznowana neutralnosc, nie mamy najmniejszych. Z czego wynika, ze musimy miec wojsko i musimy miec doktryne wojenna, ktora jesli nawet nie zapewni nam pelnego bezpieczenstwa, to mozliwie wysoko je zwiekszy.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Pomazyc dobra rzecz, ale jest zwyczajna naiwnoscia, jesli nie wrecz glupota, tam gdzie sie o bezpieczenstwo rozchodzi.

  113. Nasz naród jak trawa
    Na kurhanie, gdzie nasza niegdysiejsza sława.
    Korzeniami wysysa murszejące kości
    I co pokos, to siano, barłóg się wymości 😎

  114. @lonefather
    17 sierpnia o godz. 10:34

    Neutralnosc dziala wylacznie wtedy, gdy inni dookola uznaja i szanuja ta neutralnosc.

    Ach nie!!! Muszę cynicznie sprostować: neutralność małych i słabych jest uznawana i szanowana tylko i wyłącznie gdy Wielkim Tego Świata:
    a.) opłaca się finansowo i politycznie ją tolerować i szanować.
    lub/i
    b.) niewarto im się z nią bić ze względu na opór wewnętrzny (bilans zysków i strat).
    lub/i
    c.) neutralna kość leży pomiędzy dwoma psami o podobnej randze i zębach i nie warto im się o nią gryźć.
    Czy do Polski można by to dopasować, nie wiem. Historia traktowana naukowo nie dopuszcza gdybania.

    TPO, własnie dalej mieszam sobie w głowie islamem, czytając „Throne of the Crescent Moon”, opartą na islamskim folklorze fantastykę Saladin Ahmed’a, https://www.amazon.com.au/Throne-Crescent-Moon-Kingdoms-ebook/dp/B009SS966O/ref=sr_1_1?s=digital-text&ie=UTF8&qid=1534495857&sr=1-1, pod akompaniament „Capricho Arabe”, https://www.youtube.com/watch?v=y_goHl-GuNk
    co wywiera oczywiście ogromny wpływ na mój pogląd na Dobre Imperium za oceanem i jego politykę (dla niekumatych 😉 ).

  115. Herstoryk
    17 sierpnia o godz. 8:17
    Z grubsza rzecz biorąc tak to wygląda.Rzecz w tym.że amerykańskie „legiony” odejdą szybciej niż myślimy a my w zasadzie już budzimy się z ręką w nocniku.Nie potrafimy zmobilizować się jak Izrael za to wybieramy rząd,który w zastraszającym tempie odcina się od UE i w efekcie doprowadzi kraj do ruiny z której już nie będzie innej możliwości(z powodu braku surowców) jak tylko dogadywanie się z Rosją(jak ponad 300 lat temu) zwłaszcza,że system polityczny mamy coraz bardziej podobny.Nie trzeba było żadnego obcego najazdu ani obcej interwencji żeby zdemontować system polityczny w ramach którego wreszcie wydostaliśmy się z zacofania gospodarczego i wejść z powrotem w system,który zapewnia stagnację i w efekcie cofanie się w rozwoju.Można i tak .

  116. Herstoryk
    17 sierpnia o godz. 10:52

    Pojde w cynizmie dalej.

    Neutralnosc ci wieksi i silniejsi „szanuja”, czyli toleruja, wtedy tylko, gdy straty z powodu jej naruszenia znaczaco wieksze beda niz zyski z tolerowania plynace.

    Pojecia zyski/straty dotycza caloksztaltu, czyli wszystkiego razem wzietego, od militariow, przez ekonomie, po polityke i cala reszte widziana i rozpatrywana w perspektywach dlugo terminowych.

    Jak napisalem wyzej, Polska sie na takie „cus” nie zalapuje. Szkoda czsu na miedlenie nieistniejacego, chyba ze ktos zbiera material na powiesc z dziedziny pilitical fiction.

    pozdrowka
    ~l.

  117. lonefather
    17 sierpnia o godz. 10:34

    Mój komentarz
    Lonefather, tak jest. Rozważania o neutralności Umęczonej zaraz po rozważaniach jak to Zachód sprzedał nas w Jałcie oraz jeszcze grubszego kalibru przewidywaniach jak to Iskandery w 5 minut dolecą do wybranego punktu (będzie to Warszawa, a Iskandery właśnie po to tam są w tym Kaliningradzie), można przyjąć jako paplaninę mocno wierzących nie wiem w co.
    Pzdr, TJ

  118. Tobermory
    17 sierpnia o godz. 10:46

    Doskonałe 🙂

  119. tejot
    17 sierpnia o godz. 11:24

    Mi sie widzi, ze ta paplanina, to obraz zamieszania w umyslach sparalizowanych przerazeniem. Skutkiem paralizu jest szukanie nadzieji w zludach, uludach i mrzonkach zwyczajnych. Slabowici umyslowo ta wlasnie maja, ze jak padna ofiarami paralizu umyslowego, w cudach ucieczki i ratunku szukaja.

    pozdrowka
    ~l.

  120. Wszystkie rozwazania o nie/ja neutralnosci maja sens jezeli potencial tech kraju jest zdolny do samodzielnej produkcji. Pomijam doktryne obronna zwiazana z tym potencialem, To wymagaloby szerokiego opisu. Poza temat czy potrzebne wojsko czy nie. Z braku czasu tylko krotkie linki, bez wyjasnien. Wybor w kontext polski (wstepniak Tanaka), inne zaawansowane tech (it, drony, kosmos etc.) rowniez pomijam. Zwroccie uwage na export.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Visby-class_corvette
    https://en.wikipedia.org/wiki/Gotland-class_submarine
    https://en.wikipedia.org/wiki/Saab_JAS_39_Gripen
    https://en.wikipedia.org/wiki/BAE_Systems_AB

    centrale dowodzenia
    https://saab.com/

    wykrywanie
    https://en.wikipedia.org/wiki/Giraffe_radar

    pzdr Seleukos

  121. @seleuk

    Zabawne. Sie wpisujesz i potwierdzasz co o neutralnosci powiedzialem. Zabawne i mile zrazem. O pouczalnosci jako oczywistosci oczywistej, nie ma co sie rozpisywac.

    pozdrowka
    ~l.

  122. Donosze znad Narwi Dolnej ze smutkiem, że wies ma wszystko w tyle.
    Byle była spokojna a jest.
    Usciski dla kolezenstwa

    .

  123. Jan Woleński o pojmowaniu obywatelstwa.
    I tu jest (moim zdaniem) pies w Umęczonej pogrzebany.

    Nic dziwnego, że problem obywatelstwa i jego stosunku do narodowości wrócił w Polsce po 1989 r., ponieważ do końca nie został rozwiązany w II RP. Znakiem zamieszania w tym zakresie jest właśnie wyżej przytoczona ocena czarnoskórych reprezentantów Francji. Otóż np. Paul Pogba czy Samuel Umtiti są Francuzami, a nie najemnikami lub tzw. naturalizowanym reprezentantami. Niemcy traktują tak samo (tj. jako Niemców) Jerome Boatenga, Angelikę Kerber, Lukasa Podolskiego czy Mateusza Przybyłkę. Caroline Woźniacki jest Dunką, a Chemtai Salpeter Izraelką (ten wypadek jest ciekawy z uwagi na restryktywne rozumienie żydowskości, zwłaszcza w świetle ostatnich ustaw o narodzie izarelskim). Oczywiście zdarzają się problemy, np. Daisy Osakue, dyskobolka pochodzenia nigeryjskiego reprezentująca Włochy, została zaatakowana przez grupę włoskich chuliganów.

    My mamy na razie jeden wypadek, mianowicie Emanuela Olisadebe, uwielbianego przez kibiców, gdy strzelał bramki dla Polski, ale uważanego za Nigeryjczyka z polskim paszportem. Vilfredo León, znakomity siatkarz, będzie grał dla Polski od lipca 2019 r. Zobaczymy, jak zostanie określony.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1760290,3,co-to-jest-narod-kto-moze-czuc-sie-polakiem-nieodrobiona-lekcja.read

  124. @mag 17 sierpnia o godz. 16:07

    Wsie niedługo się wyludnią. I co wtedy?
    Uściskowuję również.

  125. @Na marginesie
    Talent się objawił, pięknie to ujęłaś 🙂

    Ja napisałam prościutki, taki z piątej klasy:

    Nasz naród jak trawa
    Skubana i koszona, rośnie cóś cherlawa
    Spasione ponad miarę mnożą się króliki
    Już tylko (r)ewolucja powstrzyma szkodniki.

  126. Herrstoryk
    17 sierpnia o godz. 8:18
    klapy na oczach i otumanienie ślepym uwielbieniem swego śmietnika na nic więcej nie pozwalają

    He he, dobre, powiedział ten co wyciąga fakty psu z gardła, bo mu pasują do tezy. I jeszcze chciałby innych pouczać, tupetu mu nie brakuje.
    Sorry, świat jest bardziej złożony. Zejdź z kanapy, otwórz oczy, rozejrzyj się, to będzie o czym rozmawiać. Bo dyskutować z wytworami Twojej głowy nie bardzo się da.

  127. @izabella 17 sierpnia o godz. 16:35

    Znakomity! I wcale nie z piątej klasy, po prostu w innym stylu.

  128. Na co Polsce wojsko?
    Oczywista oczywistosc: po to, aby zaistnialo MON. Potem jakos bedzie…

  129. @ tejot
    „…grubszego kalibru przewidywania, jak to Iskandery w 5 minut dolecą do wybranego punktu (będzie to Warszawa, a Iskandery właśnie po to tam są w tym Kaliningradzie), można przyjąć jako paplaninę mocno wierzących nie wiem w co…”

    Tak, to grubszego kalibru, lecz nie paplanina; to dobrze zorganizowana światopoglądowo propaganda.
    Gdzież nam tam neutralność, u chodzi o OBOJĘTNOŚĆ i paraliż. Jak się nie sparaliżować, gdy Putin i Iskandery już właściwie są u bram, a wojska ni ma.
    Ni ma tyż NATO, sojuszy Polsce, no ni ma i już, same kretyny w skrzydłach husarskich i rekonstrukcjach durnot.
    Nie, to nie paplanina, to kaliber grubszy, racja.
    Taki, co kocha krasną armię (wyzwoleńczą!) i jej wodza, a katolicyzm pleniący się w Polsce ( bo rzekomy, koślawy, nieprawosławny, ekspansywny – co i fakt) ośmiesza.
    Jak dobrze pomyśleć i uwierzyć w co i on -jawnie przecież- wierzy, to iskandery w te trwaiaste bagnisko niekonieczne.
    Pokłosie kładzie się każdym ździebkiem samo.
    A lato jakie piękne tego roku.

  130. @ mag
    17 sierpnia o godz. 16:07

    A i tu jak Na Probostwie w Wyszkowie…
    Wsio rawno.

  131. Błogosławieństwem blogu jest to, że -oprócz przeciętnych i całkiem maluczkich pojawiają się tu orły intelektu, ludzie renesansu, czyli ludzie wszystkowiedzący i znający się na wszystkim (tzw. złote rączki). Mnie się to bardzo podoba, bo ich komentarze wzbogacają naszą wiedzę, a nierzadko ubogacają nas duchowo. Jednak jest coś, nad czym boleję, nad tym mianowicie, że dopuszczają się marnotrawstwa. Marnują swój czas bowiem, na tłumaczenie rzeczy oczywistych, wyważanie otwartych drzwi. Ja np. wiem, że nie można młotka zastąpić piłą i vice versa, wiem, czym się różni pies od kota, wiem też, że normalny człowiek zawsze kalkuje, czy coś mu się opłaca i jeśli dojdzie do wniosku, że w bilansie strat i zysków przeważa to drugie, to podejmuje stosowną decyzję. Lonefather, jakby nie wierząc w to, że na blogu udzielają się ludzie normalni i z przyzwoitym ilorazem inteligencji, napisał coś takiego:

    „Neutralnosc dziala wylacznie wtedy, gdy inni dookola uznaja i szanuja ta neutralnosc.” No to ja równie mądrze odpowiadam: „Natomiast nie działa wówczas, kiedy inni dookoła nie uznają jej i nie szanują.”

    Wtóruje mu Herstoryk, który mniej więcej pisze to samo. Może ja prochu nie wymyślę, ale jestem przekonany, że każde z blogowiczek i blogowiczów o tym wie, więc można pominąć „oczywiste oczywistości” i przejść do rzeczy, tymczasem szanowne orły ani myślą o tym i nadal -powyższe – powtarzają. Poprzez przejście do rzeczy rozumiem merytoryczną dyskusję na temat ewnetualnej neutralności Polski, czyli „dlaczego tak” (tu argumenty), „dlaczego nie” (kontrargumenty), zamiast tego, „orla” strona robi sobie ze zwolenników neutralności podśmiechujki, że mają umysły sparaliżowane strachem, szukają ucieczki, że „political fiction”. Ja nie zauważyłem żadnych oznak strachu ani paraliżu spowodowango tymże, czy czymkolwiek innym. Raczej oskarżający wydaje się być przerażony taką wizją, wizją Polski bez wojska, Polski neutralnej. A przecież można podać jakieś kontrargumenty, wznieść się ponad nieuzasadnione drwiny, tym bardziej, że jest to interesujący temat do rozważań, w świetle tego, co napisał Tanaka, bo przecież jaki jest stan naszej armii każdy widzi i jasne jest, co nie tylko z Tanakowego tekstu wynika, że to, czy mamy armię, czy nie, to tak, jakbyśmy nie mieli. Zatem nie mieć armii i nadal łożyć na nią, czy lepiej nie mieć, więc nie łożyć?

    Chyba wszyscy się zgodzimy, że ta druga ewentualność ma większy sens. Napisałem w innym komentarzu, nieco asekuracyjnie, że -nie wiem, czy słusznie -ale uważam, że Polska powinna dać sobie spokój ze zbrojeniem i ogłosić neutralność, przy czym nie twierdziłem, że jest to możliwe z dnia na dzień. Mam świadomość, że to musiałby być proces rozłożony na wiele lat, że w jego trakcie należałoby budować potencjał technologiczny zapewniający zdolnośc do samodzielnej produkcji – co słusznie zauważy Seleuk(os), wymagałoby to również jak najściślejszej integracji z UE – tu szacun dla Prospectora, piętnującego obecne zapedy deizntegracyjne – ponieważ im ten związek ściślejszy, tym większe gwarancje bezpieczeństwa dla Polski, rzecz bowiem w tym, że potencjalny atak na Polskę, byłby atakiem na UE. Owszem, jest to -w jakiejś mierze – politicał fiction, ale czy mało mamy dowodów, że wiele z tego, co pozostawało w sferze fikcji, stawało się -jak najbardziej rzeczywistością.

    Ktoś zapyta, skąd pieniądze na rozwój technologii w Polsce? Proste – przestajemy topić w wojsko i mamy mnóstwo kasy na to, by się rozwijać tamtym właśnie kierunku. Jednak jest pewna poważna, jeśli nie najpoważniejsza, przeszkoda w urzeczywistnieniu się takiej koncepcji ona znajduje się w Polsce – to politycy, którzy nie myśla w perspektywie dalszej, niż kadencja i tu jest pies bergraben.

    Chciałbym też dowiedzieć się wreszcie, dlaczego Rosja miałaby, prędzej, czy później napaść na Polskę, tylko błagam, proszę mi tu bez ekwilibrystyki, bez podwójnych, czy większej liczby, den, bez fantastyki, bez głupot w rodzaju „bo zawsze nas nienawidzli”, „Bo byliśmy na Kremlu”, bo „Obroniliśmy Europę przed bolszewikami”, „obroniliśmy Gruzję”, tylko jasno: Rosja chce nas napaść, bo…. Czekam, więc na coś, co ma wreszcie ręce i nogi, bo kolejne pisowskie pier*olenie, teorie skieruję do muszli klozetowej.

  132. Izabella
    Nasz narod jak trawa…
    A lato piękne tego roku.
    Po co nam armia?

  133. Pisanie o zbrojnej neutralności jest takim samym idiotyzmem jak udawanie, że zbrojna neutralność ma sens. W polskim kącie Europy.

    Dobrze pamiętam w latach 80-tych wizytę w Muzeum Morskim w Sztokholmie, gdzie mi.in. podziwiałem wystawy poświęcone – TRAKTOWANYM Z WYRAŹNĄ STARANNOŚCIĄ JAKO IDENTYCZNE ZAGROŻENIE – bohaterskim zmaganiom szwedzkich lotników z naruszającymi szwedzką przestrzeń powietrzną samolotami NATO (pełno zdjęć amerykańskich, brytyjskich i norweskich samolotów bohatersko przechwyconych przez stojące na straży szwedzkiego nieba wyprodukowane w szwedzkich firmach szwedzkie samoloty) ORAZ zdjęcia dokumentujące zmagania bohaterskich szwedzkich marynarzy na szwedzkich okrętach wyprodukowanych w szwedzkich stoczniach równie bohatersko tropiących radzieckie okręty podwodne po zatokach i zatoczkach wzdłuż wybrzeży bohatersko neutralnej Szwecji.

    Dobra recepta dla Polski, myślałem sobie. (to był sarkazm)
    Wygodnie położona na uboczu, najwyżej przeleci nad nią ileśtam rakietek w drodze z jednego bloku wojskowego do drugiego, ale przecież tych rakietek można nie zauważyć.

    Jak już pisać się na neutralność to po to, aby zaoszczędzić forsę! Po diabła zbroić się po zęby, czyli wydawać masę forsy i POZBAWIAĆ SIĘ KORZYŚCI Z GRUPOWEGO BEZPIECZEŃSTWA?
    No to ja już wolę przynalezność do NATO.

    Jak wybieramy zbrojenia to robić to porządnie, wydawać dużo więcej forsy niż 0.5% PKB na modernizację wojska i używać maksymalnie jak tylko się da (przykładem Izrael, ale i inne państwa) zbrojeń do podnoszenia poziomu całego przemysłu, całego kraju.

    A jak neutralność to dajmy sobie siana z wojskiem i pieniądze wydajmy na inne rzeczy niz zabawki do zabijania. I nie udawajmy, że z równą zaciekłością będziemy odpowiadać na prowokacyjne loty amerykańskich oraz rosyjskich samolotów wzdłuż polskich granic tylko miejmy nadzieję, że tych lotów nie będzie, bo niczego ciekawego w Polsce nie będzie do wyszpiegowania.

  134. jobrave
    17 sierpnia o godz. 19:52
    Chciałbym też dowiedzieć się wreszcie, dlaczego Rosja miałaby, prędzej, czy później napaść na Polskę, tylko błagam, proszę mi tu bez ekwilibrystyki, bez podwójnych, czy większej liczby, den, bez fantastyki, bez głupot w rodzaju „bo zawsze nas nienawidzli”, „Bo byliśmy na Kremlu”, bo „Obroniliśmy Europę przed bolszewikami”, „obroniliśmy Gruzję”, tylko jasno: Rosja chce nas napaść, bo…. Czekam, więc na coś, co ma wreszcie ręce i nogi, bo kolejne pisowskie pier*olenie, teorie skieruję do muszli klozetowej.

    Mój komentarz
    Czy takie pytanie nie jest poduchą naprowadzającą odpowiadającego na śmieszność – phi po cóż Rosja miałaby nas napadać, po co jej Polska, na jaką cholerę Rosja miałaby brać sobie problemy na głowę, itd.?

    Po drugie, wpierw trzeba rozpatrzyć zagadnienie podstawowe – Polska i Rosja nie są stronami, dlatego, ze Rosja jest samodzielna stroną, a Polska nie jest takową.

    Pytanie o neutralność Polski jest pytaniem troszkę podobne do takiego – dlaczego Ukraina nie ogłosi neutralności?

    Po drugie – neutralność w stosunku do czego? W stosunku do mapy?
    Pzdr, TJ

  135. jobrave
    17 sierpnia o godz. 19:52

    Jobravku, mimo drobnych niezgód, okropność jak uważam Twoje mówienie. Mówisz klarownie, bez ozdupek i wiesz, do czego zmierzasz – chyba że Ci się w drodze popi…oli, ale to się zdarza mnogim, co cokolwiek mają do powiedzenia i mówią, a jeszcze bardziej tym, co nie mają nic do powiedzenia, a też mówią.

    Otóż nie mam o polityce do powiedzenia nic, ale powiem. Uśmichłem się – chyba podobnie jak Ty – kiedy usłyszałem oczywistości o polskiej neutralności in spe. Te oczywistości nawet ja, wołowa zupa, rozumiem. Ale, podobnie jak Tobie, spodobało się pomyśleć sto lat temu, na jaki wuj się Polsce przydała wojowniczość, jak jej niezaprzeczalnym i największym historycznym dorobkiem jest przegrana i martyrologia. Tylko tak sobie, jako dziecko, po dziesiątkach filmów o II wojnie pomyślałem. I teraz też na tym poziomie myślę. Dlatego bardzo mi się podoba, że zachęcasz krytyków Twej idei, by coś sensownego mową wiązaną powiedzieli, a nie odmawiali odmówionego milion razy różańca z tych samych, co zawsze paciorków. Bo otóż myśl o neutralności jest odejściem od śmiertelnego myślenia kategoriami wojny. Jest rezygnacją z przestawiania z kąta w kąt sczerniałych od starości ołowianych żołnierzyków, wymądrzania się, co zrobi Fiutin, jak mu na odcisk depnie Tiutin. Jest zadaniem pytania: Czemu Polska to jakaś geopolityka – bo co? Czy inne neutralne państwa są tylko na bezludnych wyspach na końcu świata? Myślenie o neutralności może jest otwarciem nowej – na razie tylko myślowej – perspektywy. Ja wkrótce tak czy tak będę stuprocentowo neutralny, ale co szkodzi pomarzyć, że już teraz jestem.

  136. @jobrave
    17 sierpnia o godz. 19:52

    Wszystko pięknie napisałeś i pytanie zadałeś jak prawdziwie ufny i dobry człowiek
    Ja Ci chętnie odpowiem na nie, jeżeli Ty wcześniej odpowiesz mi na moje.
    Dlaczego taki Trump i jemu podobni ciągle chcą więcej?
    Wiecznie im mało. Wstydem jest dla niego pokazać rozliczenie podatkowe, bo nie ma aż tyle forsy co twierdzi. A tymczasem zabiega o powiększenie tego majątku.
    Cichcem, sposobami…
    Dlaczego to robi? on i jemu podobni.
    Przecież stać ich na wszystko.
    To o co chodzi?

    Pomarzyć to dobra rzecz.
    Czasem.

  137. @jobrave 17 sierpnia o godz. 19:52
    Chciałbym też dowiedzieć się wreszcie, dlaczego Rosja miałaby, prędzej, czy później napaść na Polskę

    Powody wrogich wobec Polski diałań Rosji:

    1. Polskie terytorium jest miejscem stacjonowania wojsk NATO, w szczególnosci amerykańskich. Razem ze wszystkimi ich instalacjami, w tym wywiadowczymi, rozpoznania i kierowania (radarowymi, satelitarnymi), wyrzutniami niby antyirańskich antyrakiet, które moga także strzelać całkiem ofensywne i wcale nie antyirańskie rakiety. Co gorsze, Polacy chcą stałych baz amerykańskich. W rozumieniu Rosji jest to naruszeniem uzgodnień Konferencji 2+4 i kontynuacja zaduszania ZSRR/Rosji setkami okrążających ją baz.

    „Polskość” czy bycie „Polską” nie ma tu znaczenia. Po prostu jest to bliski granicom Rosji teren stacjonowania wrogich wojsk.

    2. Na wypadek przyszłej wojny NATO-Rosja, wojny zaczynającej się od katastroficznego pogorszenia się każdego rodzaju stosunków, koncentracji wojsk i mobilizacji, przez pierwsze starcia konwencjonalnych wojsk, w razie grożącej Rosji klęski w konwencjonalnej wojnie, Rosja może zdecydować się na przestraszenie NATO/Zachodu za pomocą zniszczenia jakiegoś stosunkowo mało znanego miasta w jakimś stosunkowo mało ważnym, ale natowskim kraju. Uważam, że „jakieś miasto w Polsce” doskonale nadaje się do tego celu.

  138. @mag
    17 sierpnia o godz. 19:56

    … By
    słoneczny czas wyzyskać,
    będziemy grzać się w ciepłe dni
    na rajskich wrzosowiskach.

    Pisz więcej o tej wsi, czy ludzie są przyjaźni, czy wrodzy, wścibscy czy dyskretni. Pomocni czy samolubni?
    Kiedyś myślałam że jak już będę na emeryturze to z moim pomieszkamy sobie gdzieś na polskiej wsi, może blisko gór.
    A teraz to się boję że by mi go gdzieś pobili.
    A w pamięci mam „Śniła się sowa”. Ale może to już nie ta wieś.

  139. Czy takie pytanie nie jest poduchą naprowadzającą odpowiadającego na śmieszność – phi po cóż Rosja miałaby nas napadać, po co jej Polska, na jaką cholerę Rosja miałaby brać sobie problemy na głowę, itd.?

    Po drugie, wpierw trzeba rozpatrzyć zagadnienie podstawowe – Polska i Rosja nie są stronami, dlatego, ze Rosja jest samodzielna stroną, a Polska nie jest takową.

    Pytanie o neutralność Polski jest pytaniem troszkę podobne do takiego – dlaczego Ukraina nie ogłosi neutralności?

    Po drugie – neutralność w stosunku do czego? W stosunku do mapy?
    __________________________________________________
    Z początku zastanawiałem się, o co chodzi z tą „poduchą” i wreszcie doszedłem do wniosku, że to -być może chodzi o jakiś amortyzator, który przenośnie nazwałeś „poduchą”, ale nijak nie mogłem tego powiązać. „Za głupi jestem, za trudne to dla mnie.” – skwitowałem, już miałem odpuścić, ale przeczytałem jeszcze raz i załapałem- zgubiłeś drugie „p”, po prostu, chodziło o „podpuchę” :).
    Nie, to nie jest podpucha, a wręcz przeciwnie, w ten sposób pozbawiam się szans na jej zastosowanie. Po prostu chciałbym wreszcie poznać konkretną, sensowną odpowiedź lub, choćby próbę takowej.
    Polską nie musi być stroną, żeby ogłosić neutralność, oczywiście nie jutro, ale kiedyś. Ukraina też może, a nawet powinna, ale pozostańmy przy Polsce. Otóż Polska może być „państwem wieczyście neutralnym”. Pozwoliłem sobie wkleić definicję takiego państwa. Z wikipedii.

    „Państwo wieczyście neutralne, to państwo, którego neutralność jest stanem trwałym. Do uzyskania statusu państwa wieczyście neutralnego nie wystarcza jednostronna deklaracja państwa. Musi ona zostać uznana przez inne państwa (innych członków społeczności międzynarodowej). Trwała neutralność wynika z umowy międzynarodowej lub decyzji samego państwa, ale akceptowanej przez społeczność międzynarodową.

    Państwo wieczyście neutralne deklaruje nieuczestniczenie w konfliktach zbrojnych prowadzonych przez inne państwa. nie wchodzi w sojusze o charakterze wojskowym, wojskowo-politycznym ani polityczno-wojskowym, oraz faktycznie nie używa siły zbrojnej wobec innych państw, nie przystępuje do toczących się działań zbrojnych prowadzonych przez inne państwa, a także nie udostępniania swojego terytorium państwowego i swoich zasobów państwom pozostającym w konflikcie zbrojnym.

    Niepodległość oraz integralność terytorialna państwa wieczyście neutralnego podlega gwarancjom i ochronie ze strony innych państw. Posiadanie statusu państwa wieczyście neutralnego nie stanowi jednak przeszkody dla zorganizowania i utrzymywania infrastruktury wojskowej oraz sił zbrojnych przez nie. Państwo neutralne ma prawo do bronienia swojej niepodległości i terytorium (prawo do samoobrony). Jednak państwo to nie powinno przystępować do sojuszy wojskowych. Państwa trwale neutralne mogą jednak uczestniczyć w innych organizacjach międzynarodowych, np. ONZ, Unia Europejska, Rada Europy itd. Status neutralny państwa, musi zostać uznany przez inne państwa – nie jest możliwe jednostronne ogłoszenie neutralności.

    Współcześnie państwami neutralnymi są Szwajcaria od 1815 roku oraz Austria od 1955 roku.”

    Moi zdaniem nie ma żadnych przeszkód, poza nami samymi, bo trudno znaleźć Polaka, który pogodziłby się z rezygnacją z armii, który nie uważałby braku wojska za dyshonor, żeby Polska stała się trzecim neutralnym państwem w Europie. Ja wiem, że Polska to nie Szwajcaria, czy Austria, ale wiem również, że Polska to nie Kazachstan, USA, Australia, Mołdawia, Rosja, Ekwador, czy cokolwiek. Jest to i sensowne i możliwe, zdając sobie, jednocześnie z tego sprawę, że arcytrudne z powodu oporu wewnętrznego.
    Pozostaje sprawa gwarancji bezpieczeństwa. No cóż są one równie iluzoryczne, co gwarancje NATO, za które sporo płacimy nie mając żadnej pewności, że zostaną wypełnione, więc po co płacić?

  140. @tejot,
    Post wyżej, to odpowiedź dla Ciebie oczywiście.

  141. jobrave
    17 sierpnia o godz. 19:52

    … Lonefather, jakby nie wierząc w to, że na blogu udzielają się ludzie normalni i z przyzwoitym ilorazem inteligencji, napisał coś takiego:

    „Neutralnosc dziala wylacznie wtedy, gdy inni dookola uznaja i szanuja ta neutralnosc.” No to ja równie mądrze odpowiadam: „Natomiast nie działa wówczas, kiedy inni dookoła nie uznają jej i nie szanują.”

    Nie uwazasz Pan, Panie kolego, ze wyrywanie z konkretnej i konkretnie adresowanej wypowiedzi, pasujacego Tobie kawalka, jeszcze bardziej kpi z czytelnikow inteligentnych i wolnych od demencji ?

    To co napisalem, konkretnie sie odnosilo do neutralnosciowych mrzonek deklarowanych w paru wczesniejszych postach. Wyrwanie z kontekstu dyskusji, zdania odnoszacego sie marzycieli, faktycznie jest znakomitym dowodem na Twoja teze o „marnowaniu czasu przez ludzi intelientnych…

    Aaaaa… O malo co zapomnialem pogratulowac inteligencji, rozumu i przyzwoitosci … Serdecznie gratuluje. Przeprosin nie oczekuje, przeciez czas swoj, Twoj i blogowiczow zmarnowalem wypisujac takie oczywistosci.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Juz powazniej. Faktycznie, jesli inteligencji wystarcza tylko na wyrwanie „dowodow” pod teze, bez zwracania uwagi na kontekst i adres postu, to faktycznie czas swoj zmarnowalem.

  142. @tejot, 20:58

    Chciałbym też dowiedzieć się wreszcie, dlaczego Rosja miałaby, prędzej, czy później napaść na Polskę

    Bo może!
    Reszta jest ekwilibrystyką.

  143. jobrave
    17 sierpnia o godz. 19:52

    Fakt, jobravku, że nie żyję polityką, a nawet mnie kiedyś zdumiewało, że można żyć. Lub stwarzać wrażenie, że się żyje. Bo czyż człowiek w swojej codzienności faktycznie nic mądrzejszego nie ma do roboty prócz szacowania cudzych wyborczych szans, podglądania gabinetów przez dziurkę od klucza, grzebania w politycznych życiorysach, liczenia wojskowych czapek i okrętów i wróżenia, co zrobi Gąska Balbinka jak wykopie Koziołka Matołka? Teraz mnie to nie zdumiewa, bo wiem, że są ludzie, którzy dzięki polityce mają jakieś życiowe motywacje – bez niej może by nie mieli. Bo świat polityczny jest perpetuum mobile: każdego dnia podsuwa nowe tematy. Nie trzeba wymyślać własnych motywacji do życia, bo są gotowe na talerzu – wystarczy brać i jeść…ten…pleść. Nic z tego plecenia nie wynika. Ale czy z życia w ogóle coś wynika?

    Ja żyję tym, joravku, z czego się właśnie chciałem zwierzyć.

    Żyję na przykład tym, że koło mnie spółdzielnia dobudowała drugi parking. Tyle że płatny. Za godzinę – 2 zł, za siedem dni – 20 zł, za 30 dni – 50 zł. Parking jest na jakie 180 blaszaków, a korzysta w porywach może 10. Szkoda pieniędzy. Za to ta blaszakowa hołota tak obsrała blaszkami uliczki przy blokach, że czasem nie idzie przejść, a co dopiero, żeby straż pożarna przejechała albo pogotowie. Zerknij na blaszane kówna na chodnikach.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6590360164628522881/6590360170193891538?authkey=CMLAsba71-69Fg

    A jeszcze żyję tym, że niemal każdego dnia, jak jadę na przystań, widzę na chodnikach i na ścieżce rowerowej wciąż nowe rozbite butelki. Widzę kupy wyrzuconych w krzaki z prywatnych domków śmieci – nawet telewizory, nadwozia blaszków, pralki, opony, inne paskudztwa. W lasach – butelki, puszki po piwie; nie ciężko było wnosić pełne, ciężko wynosić puste. Łachudry nad głową co ileś dni urządzają nocne pijaństwa do czwartej rano, łupią butami, rżą, pokrzykują, dum-dum muzykują. Rozkraczą się cztery kumochy na wąskim chodniku i rajcują, a ty grzecznie przepraszaj krowy, jak chcesz wyminąć. Myślisz, że to nic? Nie, jobravku, to jest bardzo coś – to jest dzicz widząca w tysiącu codziennych drobiazgów nie dalej końca własnego nosa. To jest dzicz pozwalająca swoim bachorom na nieskrępowane zachowywanie się w sklepach: na darcie mordy, na branie w łapy wszystkiego, co przyciągnie oko, na kapryszenie, na wymuszanie ustępstw głupiej matki płaczem, rykiem na cały sklep. To jest dzicz chodząca ścieżkami rowerowymi i grożąca odwetem lub bijąca za zwróconą uwagę. To rowerowa dzicz pędząca chodnikami 40 na godzinę. To blaszakowa dzicz zabijająca pieszych na pasach. To chamidła, które chcą mieć w mieszkaniu czyste powietrze, więc palą na klatce schodowej, smrodząc pod nosem innym, lub palą w oknach, strząsając popiół na cudze parapety i wyrzucając niedopałki na chodnik. To psie pastuchy chodzące z dużymi psami bez smyczy, bez kagańca. To psie gówna na chodnikach. To dzieci biorące udział w sprzątaniu świata, po którym worki z zebranymi śmieciami, wyrzucanymi przez dorosłych, leżą miesiącami lub latami, rozdrapują je zwierzaki i ptaki i świat jak był zaświniony, tak jest świński jeszcze bardziej.

    To pici kłak tego, jobravku, czym żyję niepolitycznie każdego dnia. Więc gdzie mi tam do polityki. Zwłaszcza kiedy sobie pomyślę, że taki pan polityk to może w prywatnym życiu też niekoniecznie dalej sięga niż jego nos.

  144. Bardzo dziękuję za liczne komentarze dotyczące mojego, jestem właśnie w trakcie odpisywania na wszystkie, zgodnie kolejnością pojawiania się. 🙂

  145. Chcialbym pogodzic Panie/Panow o neutralnosc. Tylko o Szw.

    (A). Szwecja jest siodmy-osmy exporter systemow w swiecie. Export do 66krajow. Najwieksi importerzy (10) kolejno: Brasilia, India, USA, Norwegia, Niemcy, Holandia, Kanada, Francja, WlkBryt, PldAfryka. Przemysl obronny zatrudnia ca 20tys ludzi.

    (B). Wszystkie systemy sa zintegrowane z NATO. Inne nie sa projektowane. Modulowa budowa, dla wymiany (unowoczesniania + zadania klienta). Przy braku czlonkostwa (neutralnosc). Wspolne cwiczenia sa na wszystkich poziomach walki (sztaby, taktyka, jednostki). Wszystkie rodzaje sluzb systemow. Niedawno dawalem link do manewrow na M. Barentsa (NATO) + link do umowy o wspolpracy z Europa (dwustronne poza EU). Tu link przyklad jak Gotland zatopial RonaldReagan, umowa chyba dwuletnia (co kiedys do Tobermory pisalem).
    https://www.youtube.com/watch?v=QB0q2-g8o9c

    (c) Wszystkie systemy musza byc „tanie” plus minimalne zalogi. Wzgledy demograficzne plus samoloty maja latac, okrety plywac, rakiety trafiac, czolgi jezdzic strzelac etc. Zadnych defilad. Efektywnosc kosztow nie polega zabic. Efektywnie jest obciac prawa noge i lewa reka (na odwrot tez). Zwieksza astronomicznie koszty ataku (szpitale, akcje ratunkowe, wew koszty spoleczne ataku etc). Do systemow wczesnego ostrzegania linkow nie daje, mozecie sami. Celem jest zintegrowanie wszystkich systemow satelitarnych i nasluch elektroniczny. Funkcjonuje.

    (d) Budget obronny Szwecji jest mala czescia wydatkow zbrojeniowych. Zadaniem wojska (malego) jest testowac prototypy uzbrojenia i wspoldzialanie.

    Systemy innych krajow nie znam. Tech militarne sa tylko czescia innych polityk co mnie bardziej interesuja. Ja tez ma troche zawodowe zboczenie (choc emerytalne). Wszystko jest system.

    pzdr Seleuk

  146. jobrave
    17 sierpnia o godz. 19:52

    Przestaniesz być może boleć nad oczywistymi oczywistościami i tłumaczeniem takowych jeśli zasugeruję filtr na nos pt. „pawi ogon”. Tylko nie wiem, zdjąć czy założyć…

    pozdrawiam niezmiennie serdecznie

  147. wbocek
    17 sierpnia o godz. 21:06

    jobrave
    17 sierpnia o godz. 19:52
    […]
    Pombocku,
    Dziękując za miłe mym oczom słowa, chcę również podziękować za kompendium, które dółożyłeś w swoim komentarzu, pozwolę sobie zacytować jego fragmenty. bo warto, by wbiły się w niektóre głowy: „Ale, podobnie jak Tobie, spodobało się pomyśleć sto lat temu, na jaki wuj się Polsce przydała wojowniczość, jak jej niezaprzeczalnym i największym historycznym dorobkiem jest przegrana i martyrologia. Tylko tak sobie, jako dziecko, po dziesiątkach filmów o II wojnie pomyślałem. I teraz też na tym poziomie myślę. (…) Bo otóż myśl o neutralności jest odejściem od śmiertelnego myślenia kategoriami wojny. Jest rezygnacją z przestawiania z kąta w kąt sczerniałych od starości ołowianych żołnierzyków, wymądrzania się, co zrobi Fiutin, jak mu na odcisk depnie Tiutin. Jest zadaniem pytania: Czemu Polska to jakaś geopolityka – bo co? Czy inne neutralne państwa są tylko na bezludnych wyspach na końcu świata? Myślenie o neutralności może jest otwarciem nowej – na razie tylko myślowej – perspektywy.”

    I jeszcze jeden: „Ja wkrótce tak czy tak będę stuprocentowo neutralny, ale co szkodzi pomarzyć, że już teraz jestem.”

    Pomobcku, oby się Twoje słowa w gówno obróciły – żadne „wkrótce”, co najwyżej „w dalekiej przyszłości” albo „nigdy” 🙂
    Ps. Właśnie zobaczyłem Twój drugi wpis i po kilku zdaniach już widzę, że będzie o czym pogadać. 🙂 Na razie odpisuję innym blogowiczom.

  148. A teraz coś z zupełnie innej armaty

    oko.press/naukowcy-apeluja-wylaczmy-teologie-z-klasyfikacji-dziedzin-naukowych/

  149. @bubekró 17 sierpnia o godz. 22:48
    Ja myślałam, że to oczywiste. Teologia jest ideologią, a z nauką ma niewiele wspólnego.

  150. Teologia to coś w rodzaju mniemanologii stosowanej.

  151. @wujaszek wania, 22:06
    @tejot, 20:58

    Nie tylko moze, ale wiele wskazuje, ze napada…. Hybrydowo napada na rozne sposoby w necie, gospodarczo napada i napada propagandowo, a jeszcze innych napasci mozemy sie tylko domyslac.

    pozdrowka
    ~l.

  152. I czai sie po krakach z nowiczokiem….

  153. Obawiam sie, ze teologia jest nauka, tyle ze o czym innym niz sie uwaza. Teologia jest nauka o mieszaniu ludziom w glowach i manipulowaniu nimi.

    Maluczcy widza parawan i mowia: „teologia nie jest nauka…”

    Klerycy w seminariach ucza sie teologii i wchodza z seminarium spece od mieszania w glowach i manipulowania.

    Teologia jest nauka, skladajaca sie z tego co my okreslamy jako nienaukowe i z tego jakie zastosowanie to „nienaukowe” ma w praktycznym mieszaniu w glowach i w manipulowaniu. Skutecznosc mieszania i manipulowania, jest najlepszym dowodem na to, ze Teologia jednak jest nauka.

    pozdrowka
    ~l.

  154. Dziekuje, ale to juz tylko drobiazg, ktory dotyczy samej Rosji i jej relacji z jej agentura i nie ma nic wspolnego z napadaniem na inne kraje.

    ~l.

  155. Obrona w sieci nie ma nic wspólnego z militarną neutralnością. Tylko głupi się nie broni.

  156. @lonefather 17 sierpnia o godz. 23:18
    Skuteczność działania nie jest synonimem naukowości.

  157. Z wiki: Nauka jest jednym z rodzajów wiedzy ludzkiej. Pod względem poznawczym wydaje się być wiedzą najlepszą, najbardziej adekwatnie opisującą rzeczywistość. Ten wysoki status poznawczy zawdzięcza nauka metodom, jakie stosuje oraz językowi, jakim się posługuje. „Ważnymi elementami «naukowości» są język i metoda. Zdaniem wielu, zarówno naukowców jak i filozofów, to właśnie te dwa elementy decydują o tym, czy coś jest naukowe, czy nie”. Prawa i teorie naukowe stanowiące najważniejsze wyniki badań naukowych wymagają uzasadnienia polegającego na konfrontacji przewidywań na nich opartych z rezultatami doświadczenia, czyli z wynikami obserwacji, pomiarów i eksperymentów. „Nauka rodzi się z dążenia do uzyskania wyjaśnień systematycznych, a równocześnie podlegających kontroli w oparciu o dane (…)” . Nauka jako rzeczywistość społeczna jest tworem złożonym i wieloaspektowym.

    W pigułce:
    Nauka opisuje rzeczywistość.
    Konfrontuje teorie z rezultatami doświadczenia
    Podlega kontroli w oparciu o dane.
    Stosuje określoną metodologię.

    Teologia nie spełnia żadnego z tych warunków.

  158. „wbocku” podpisuję się pod Twoją opinią o człowiekowatej dziczy.
    Dlaczego nie wezwiesz policji kiedy dzicz zakłóca Ci spokój?
    Dlaczego nie zwrócisz się do administracji osiedla w sprawie palenia papierosów na klatkach schodowych?
    o 22:10 napisałeś:
    „świat jak był zaświniony, tak jest świński jeszcze bardziej.”
    Myślę, że nie powinieneś porównywać ludzkiej dziczy do innych zwierząt na przykład do świnek.
    Jak wiesz świnki to bardzo mądre i czyste zwierzęta w przeciwieństwie do ludzi, a to że są brudne to wyłączna wina tych człekokształtnych, którzy je hodują.
    Nie bądź też zły na psy bo to również obowiązkiem właściciela jest sprzątnąć po własnych czworonogach.
    Niestety „polak-katolik” nie będzie się przecież poniżał sprzątaniem psich gówien, a i dobrze jest też zrobić przy okazji innym na złość.
    Tępe, głupie istoty człowiekowate nawet nie zdają sobie sprawy i nie wiedzą o tym, że niszcząc przyrodę i inne zwierzęta – niszczą siebie i swoje potomstwo.
    Dlatego wciąż twierdzę, że 90% społeczeństwa polskiego to tępy, rozpity, okrutny, katolicki motłoch.

  159. Strasznie ta roznica czasu wplywa na moja zdolnosc do dyskusji 🙂
    Moge tylko napisac, ze bardzo podobaly mi sie wypowiedzi @jobrave i @pombocka. Podzielam wiekszosc przemyslen.

  160. Na marginesie
    17 sierpnia o godz. 23:38

    Wszystkie te kryteria teologia rozumiana tak jak ja okreslilem – spelnia….

    pozdrowka
    ~l.

    ps jednoczesnie tak jak sama sie reklamuje – ne spelnia. Ty piszesz i inni tez o parawanie, ja pisze o zywym praktycznym aspekcie teologii stosowanej jako narzedzia tumanienia i manipulowania.

  161. lonefather
    17 sierpnia o godz. 22:03,
    Nic nie wyrwałem z kontekstu, a gdybym nawet chciał, to bym nie wyrwał, bo nie dałeś szans, nie było czego wyrywać. Po drugie: nie mam takiego zwyczaju – sam niejednokrotnie prosiłem niektórych blogowiczów, żeby odnosili się do istoty, do całej treści komentarza, bez pobierania wygodnych im preparatów. Napisałeś to, co napisałeś i każdy może to przeczytać, i odnieść się do tego, i wówczas przyznać mi rację, albo nie.
    Nie czuj urazy i daruj te -drobne przecież – uszczypliwości, ale szlag mnie już zaczyna trafiać, kiedy kto coś zaczyna i nie kończy. Chyba też tak masz? Oczekiwałem, że po tych ogólnikach pójdzie jakieś rozwinięcia, ale nie poszły, dałeś tylko do zrozumienia, że wiesz lepiej, że wiesz na pewno i jeszcze pojechałeś tym paraliżem umysłowym powstałym wskutek strachu.
    Nic do Ciebie nie mam, doceniam Cię i dziękuję za to, co zrobiłeś dla ratowania listów, lubię zgadzam się na ogół z Twoimi opiniami, z wyjątkiem tych, w których zbyt ostro jedziesz po blogowiczach, z błahych powodów, mam podobne poglądy, więc się nie burz. 🙂 Pozdrawiam

  162. @lonefather 17 sierpnia o godz. 23:59
    Ja nie neguję twoich przemyśleń o praktycznych zastosowaniach teologii.
    Ale tak rozumiane praktyczne zastosowanie też nie oznacza, że teologia jest nauką.
    Być może w twoim rozumieniu jest sztuką 🙂

  163. @Ewa-Joanna 17 sierpnia o godz. 23:55
    To teraz jesteś jeszcze na starym czy już na nowym?
    Czy nadal siedzisz na walizkach?

  164. @Na marginesie
    Na nowym ale z walizkami. Cholercia ile ja tego mam 🙁
    Ale wieczorami podziwiam przepiekna Droge Mleczna, rano budzi mnie wschodzace slonce i ptaszki sprzatajace patio po nocnych ekscesach owadow.
    To mi rekompensuje chwilowy brak kompa i dziubanie na tablecie.

  165. Jak raz oglądam jakiś film na TVN. Straszna chała. Ale za to długa 🙂

  166. @zza kałuży,

    Podajesz -prawdopodobne- przyczyny, z których Rosja miałaby zaatakować Polskę (wreszcie ktoś). Pierwszą z nich i – w zasadzie -ostatnią, jest fakt stacjonowania w Polsce wojsk NATO i związanej z tym infrastuktury oraz mglistej tarczy antyrakietowej. Piszesz: ” Co gorsze, Polacy chcą stałych baz amerykańskich.” No i właśnie w tym rzecz, bo Polska na własne życzenie staje się państwem frontowym, a jak już się stanie, to znajdą się tam cele, które – w sytuacji zagrożenia wypadałoby zniszczyć i wcale nie musi się stać, gdy konflikt się rozpoczął, wystarczy mocno podparte podejrzenie, że niebawem nastąpi i wtedy łubudu. Owszem, można machnąć ręką i pośmiać się – jak to czynią niektórzy notoryczni głupole na blogu redaktora Passenta, że Ruskie karabiny na sznurkach noszą, że walonki, że onuce, że Rosja to kolos na glinianych nogach. Jeśli tak jest, to nie ma powodu do strachu, zatem po co się zbroić, po co te bazy, przecież wystarczy, że Błaszczak tupnie nogą i Ruskie się porobią na rzadko, ale co wtedy, jeśli głupole się mylą? Tu – przy okazji – chciałbym zwrócić uwagę, że to są szczególne przypadki głupoli, ponieważ oni mówią, że Rosji nie ma się, co bać i jednocześnie należy się bać, twierdzą, że ruskie uzbrojenie to atrapy dykty, po czym w następnym poście piszą, że nie jest z dykty, jednak co najgorsze, zawartość takich głupoli w naszym narodzie, jest prawie taka, jak zawartość cukru w cukrze.

    Skoro decydujemy się na bycie państwem frontowym, to musimy się liczyć ze wszelkimi tego konsekwencjami. Nie możemy, więc mieć pretensji, że Rosja instaluje rakiety w naszym najbliższym sąsiedztwie, a tym bardziej nie możemy, jako że to my zapowiedzielismy pierwsi, że chcemy być wschodnią rubieżą i flanką NATO, więc Rosja się zabezpieczyło. Dziwi? Bo nie powinno.

    Sam niechcący lub chcący, pośrednio, przyznajesz, że Rosja ma powody, żeby nas nie lubić, i będzie też miała powody do tego, by nam – w razie czego -posłać to i owo. I nie Rosja jest temu winna, lecz my, bo zauważ -wcześniej w Kaliningradzie i pobliskich portach nic się nie działo, było trochę złomu i to wszystko, ale kiedy o tarczy i bazach zaczęło być głośno, nastąpiła zmiana. To, że my się nie tylko godzimy, ale zabiegamy o to, żeby być państwem frontowym, świadczy o nieodpowiedzialności naszych polityków, o głupocie. Rozsądni politycy zawsze i przede wszystkim dbają o to, żeby możliwość wybuchu konflitu na terytorium swojego państwa odsunąć, jak najdalej od jego granic, natomiast głupole czynią na odwrót. Jest na to prosty sposób – Polska ogłasza się strefą zdemilitaryzowaną, wypisujemy się z NATO, czy srato, zostawiamy sobie parę amfibi, żeby pomóc w razie potrzeby powodzianom, kompanię honorową i spoko. Ustają wszelkie przyczyny, które mogłyby skłonić Rosję do ataku na Polskę. Same korzyści. Owszem znajdą się głupole, którzy będą twierdzić, że Rosja i tak nas napadnie, bo chcą naszego węgla, naszych jabłek i gruszek, naszych kobiet, gazu łupkowego, świń, glazury i palet. No, ale, co im zrobisz?

  167. Jutro skończę odpisywanie, teraz muszę przenieść się na FB i powkur…..ć pisowców. 🙂

  168. Powodzenia jo!

  169. @jobrave 18 sierpnia o godz. 2:04
    Skoro decydujemy się na bycie państwem frontowym, to musimy się liczyć ze wszelkimi tego konsekwencjami. Nie możemy, więc mieć pretensji, że Rosja instaluje rakiety w naszym najbliższym sąsiedztwie, a tym bardziej nie możemy, jako że to my zapowiedzielismy pierwsi, że chcemy być wschodnią rubieżą i flanką NATO, więc Rosja się zabezpieczyło. Dziwi? Bo nie powinno.
    Pełna zgoda.

    I nie Rosja jest temu winna, lecz my,
    Niby tak, bez Amerykanów i bez ich broni Rosja byłaby mniej nerwowa w tym rejonie świata. I pewnie jest, bo w końcu liczba wojsk amerykańskich i ich sprzetu w Europie spada, na Daleki Wschód się przesuwają. I to nie przeciw Rosji tylko przeciw Chinom.
    W Polsce jest ich niewielu, ot, taki gest wobec polskiego podatnika, za który ten podatnik bardzo słono zapłaci w cenie amerykańskiej broni.

    bo zauważ -wcześniej w Kaliningradzie i pobliskich portach nic się nie działo, było trochę złomu i to wszystko, ale kiedy o tarczy i bazach zaczęło być głośno, nastąpiła zmiana.
    Według mnie mylisz koincydencję z przyczynowością. Od czasów ZSRR w Kaliningradzie było zatrzęsienie wojska. To była i jest wielka, wojskowa baza. Zresztą była to zamknięta strefa wojskowa, zero turystyki. Mówienie, że wcześniej w Kaliningradzie i pobliskich portach nic się nie działo, było trochę złomu i to wszystko nie może odnosić się do czasów ZSRR tylko do degrengolady z okresu rozpadu ZSRR i z powiedzmy następującej po nim dekady. Gdzieś od poczatku XXI wieku Rosja zmniejszyła tam liczbę wojsk i ilość zamieniła na jakość. Wydaje mi się, że nastapiło to bardziej jako skutek rozszerzenia UE o nowe państwa ze Wschodu i dużo wcześniej, niż pojawił sie temat tarczy. Na a przede wszystkim Flotę Bałtycką i wojska II Armii zaczęto modernizować dlatego, że wreszcie mieli na to środki. Po upadku ZSRR była bida z nędzą, także w wojsku.
    Podsumowując nie uważam, że za unowocześnianie sił zbrojnych Rosji odpowiadamy sprowadzaniem Amerykanów do Polski, z pewnością trochę też, ale Rosja modernizuje się nie tylko z powodu małej Polski i paru batalionów Amis, tylko głównie dlatego, że wreszcie finansowo może. Dyslokacja takich a nie innych nowych rakiet, z takimi lub innymi głowicami w takich miejscach jak Kaliningrad to już decyzje tak samo polityczne jak i wojskowe.

    To, że my się nie tylko godzimy, ale zabiegamy o to, żeby być państwem frontowym, świadczy o nieodpowiedzialności naszych polityków, o głupocie.
    A zielone ludziki w Donbasie? Zajecie Krymu odbyło się zupełnie bezproblemowo, w białych rękawiczkach. Wzorowo.
    Ale na wschodzie Ukrainy od kilku już lat odchodzi regularna, krwawa wojna. Przecież bez forsy i rosyjskiego wojska to by było niemożliwe. A zatem odpowiada za to Putin.
    To jest bardzo bliska terytorium Polski wojna. Której mówiąc szczerze ja się troche boję. Pisowcy to nie moja bajka, ja bym nie plótł o zamachu smoleńskim i Ruskich chociaż tym nie denerwował, ale walki na Ukrainie to jest realność. Z takiego krwawego ropnia nic dobrego sie nie urodzi.

    Jest na to prosty sposób – Polska ogłasza się strefą zdemilitaryzowaną, wypisujemy się z NATO,
    Musiałabyś od razu mieć umowy handlowe z Rosją na te jabłka i na tę glazurę, jakby suweren zobaczył pinionżki to może byś go przekonał… 😉

  170. Musiałbyś 😉

  171. Moze moja logika jest inna, ale moim zdaniem zaatakowanie Polski to zaatakowanie Nato i po prostu nie przejdzie bo to oznacza wojne swiatowa. I nawet zielone ludziki tu nie pomoga.
    Ale ja jestem pacyfistka…

  172. @lonefather, 23:12

    100/100

    @Ewa-Joanna, 7:19

    a czym było mieszanie przy Brexicie, amerykańskich wyborach jak nie atakiem na suwerenność państw NATO?
    Dzisiejsza wojna ma po prostu inny kształt.

  173. @Ewa-Joanna, 23:16

    Dokładnie TAK!

  174. Teologia to po prostu jedna z mitologii.
    Niestety dużo groźniejsza ze względu na możliwości stosowania sankcji wobec opornych.

  175. Trudno mnie sobie wyobrazic, jak neutralnosc mialaby wygladac bez nowoczesnosci nieimportowanej gadgetami. Nie moge tego czytac z Waszych wpisow. Praktyczna neutralnosc w zacofaniu Polska realizowala juz od wyborow elekcyjnych. W czasach saskich uzyskala kompletna neutralnosc. Nikogo nie zaczepiala, bo nie byla w stanie. I co? Projekt kolonialny polski zakonczyl kompletna klapa (Ukraina). Do dzis sprawia problem. Sny Pilsudskiego o Wsch Europie pod przywoddztwem Polski kompletnie oderwane od rzeczywistosci. Dania Finlandia jako panstwa Miedzymorza? Przeciez to dowcip marny z Pamietnikow Chryzostoma Paska. Nierozwiazany do dzis konflikt miedzy modernizacja/kosciol. Albo Polska mysl polityczna porzuci kosciol(Watykan) albo nigdy nie wypracuje sposobu na samodzielnosc. Podzialy w spol oslabiaja i tak slabeusza (wewnetrzne konflikty). Co bedzie naprzyklad jak cena pl energi elektrycznej osiagnie wysokosc z powodu restrykcji klimatycznych? Jak zatrzymac ucieszke lekarzy np? Zabrac pass administracyjnie? To sa konkretne pytania. Moglbym dopisac 15.

    Jade powojowac troche z WooHoo! Poczytam wieczorem

    Pzdr Seleukos

  176. Czy „Pamiatek Soplicy” Rzewuski
    pzdr S

  177. @ wujaszek wania
    17 sierpnia o godz. 22:06

    @tejot, 20:58

    Chciałbym też dowiedzieć się wreszcie, dlaczego Rosja miałaby, prędzej, czy później napaść na Polskę

    Bo może!
    Reszta jest ekwilibrystyką.

    No to ja zastanowię się nad podpaleniem mieszkania sąsiadowi i połamaniem mu nóg 😉 . Ot tak, bez ekwilibrystyki, przyczyny, korzyści, czy prowokacji. Bo mogę, jestem większy i silniejszy od niego. Cóż za wspaniałe uproszczenie życia (i myślenia)!

  178. Przed kawą więc nie bardzo przytomnie

    Zza kałuży, kilkanaście lat temu płynęłam statkiem wycieczkowym do Kaliningradu i z powrotem, wpłynęliśmy do portu (bez schodzenia na ląd) i wszędzie jak okiem sięgnąć było widać ichnie okręty i co tam jeszcze było. Robi wrażenie.

    @wujaszek wania

    Teologia jest groźna? Sankcje mają sens jeśli ktoś przywiązuje do nich wagę, całe szczęście że na stosach już nie mogą palić (piszę bez złośliwości)

  179. A tera o wojsku, itp. Otóż popularne jest przekonanie, że generałowie zawsze szykują się do poprzedniej wojny. I tak np. herstorycznie, Francuzi szykowali się usilnie po 1918 r. do kontynuacji tego co się właśnie skończyło. Po 1945 zarówno ZSRR jak i USA też przygotowywały się strategicznie i materiałowo do kontynuacji II wojny. Dziś dalej trąbi się o czołgach, liczebności żołnierzy, okrętach, transporterach opancerzonych, armatach i innych zabawkach, szykując się do wojny III generacji, podczas gdy już od dawna wiadomo, że nastaje/nastał czas na IV generację – rakiet roztomaitego zasięgu, dronów i partyzantki. Jak dowodzą Wietnam, Irak, Afganistan (zarówno dla ZSRR i USA), itp. gdzie armia III generacji największej potęgi wojskowej świata dostała i dalej dostaje baty od gołoupców z Kałachami, RPG i IED. A zatem w jakimkolwiek konflikcie mniej niż totalnie totalnym, terytorialsi i partyzanci mogą być bardziej skuteczni niż tradycyjna armia. Nawet rosyjska.

  180. @Herstoryk, 8:46

    jeżeli masz takie możliwości, jesteś równie bezkarny i masz taką potrzebę, to kto Ci zabroni?

    @Nefer, 8:48

    Teologia jest groźna?

    Pożeniona z państwowym aparatem przemocy jak najbardziej.
    Wczoraj (niedo)rzecznik ePiSkopatu bredził jak potłuczony o karze śmierci dla winnych i dla niewinnych. Ci drudzy to „dzieci nienarodzone”. Aborcja jako kara śmierci.
    Za takimi słowami idą czyny. Dla mnie jest to bardzo groźne.

  181. Izabella
    O wsi napisze jak wrócę do miasta.
    Na smartwonie ciężko się pisze.
    Pozdrowka z usciskami

  182. @Herstoryk 18 sierpnia o godz. 8:49
    popularne jest przekonanie, że generałowie zawsze szykują się do poprzedniej wojny. I tak np. herstorycznie, Francuzi szykowali się usilnie po 1918 r. do kontynuacji tego co się właśnie skończyło. Po 1945 zarówno ZSRR jak i USA też przygotowywały się strategicznie i materiałowo do kontynuacji II wojny. Dziś dalej trąbi się o czołgach, liczebności żołnierzy, okrętach, transporterach opancerzonych, armatach i innych zabawkach, szykując się do wojny III generacji, podczas gdy już od dawna wiadomo, że nastaje/nastał czas na IV generację – rakiet roztomaitego zasięgu, dronów i partyzantki.

    No i mamy doskonały przykład jak ten Jojne wyobraza sobie wojnę. Napisał same oczywistości z punktu widzenia kawusi na kuchennym stole, czas więc przybliżyć nieco rzeczywistość.

    Kto niby się trabi o czołgach?

    Jak dowodzą Wietnam, Irak, Afganistan (zarówno dla ZSRR i USA), itp. gdzie armia III generacji największej potęgi wojskowej świata dostała i dalej dostaje baty od gołoupców z Kałachami, RPG i IED. A zatem w jakimkolwiek konflikcie mniej niż totalnie totalnym, terytorialsi i partyzanci mogą być bardziej skuteczni niż tradycyjna armia. Nawet rosyjska.

    I dlatego, czyli zgodnie z tym rozumowaniem o kałachach, rpg oraz IEDach Wietnam kupił sobie od Rosji świeżutko spod igły (a nie z morskiego dna, jak Polska od Australii) 6 fregat projektu 1166.1, z których 4 już mu dostarczono. Ciekawostką jest fakt, że te okręciki mogą strzelać takimi samymi rakietkami jak te, którymi z Morza Kaspijskiego Rosjanie ostrzelali cele w Syrii. Gdyby tylko Rosja sprzedała Wietnamowi wersję o zasięgu paru tysiecy kilometrów, co zapewne nie miało miejsca. Dostali wersje o dużo krótszym zasięgu ale i tak i tak niczego nawet zbliżonego w marynarce Umęczonej niet.

    A przecież Wietnam, z takim doswiadczeniem w partyzntce, nie potrzebował nowoczesnych okretów rakietowych… po co kupił?!

  183. leo_meo
    15 sierpnia o godz. 18:43 * Bareja był większym znawcą i większym psychologiem polskości podskórnej niż znawcy filmowi spod szyldu „kina moralnego niepokoju”. Miał przy tym więcej sympatii ale i bardziej pedagogicznej krytki dla Malinowskiego, Kowalskiego, albo takiego Dudy, niż reżyser Zanudzi, który jak nas swoim moralnym niepokojem niepokoil to.., no właśnie! Ale może ja się mylę co do barejowej pedagogiki, albo mylił się i sam Bareja. Bo u Polaka słabo widać postęp w uczłowieczaniu. Przez co jednak filmy Barei są wiecznie żywe, po naszemu – semper vivus. W przeciwieństwie do wiecznie nieżywych u tego, no, zapomniałem. Dlatego ergo bibamus!

  184. @Nefer 18 sierpnia o godz. 8:48
    Robi wrażenie.

    Rosjanie w każdej chwili mogą przebazować do Obwodu Kaliningradzkiego małe pływadełka projektu 21630 czyli korwety Buyan-M. Nowe okręciki. Dwa razy mniejszej wyporności od tego kompromitującego „Gawrona”, który też przecież miał być korwetą. Tylko TAKOM WIENKSZOM.

    Otóż zbudowali już sobie ich 9, budują jeszcze 6.

    Trzy z tych korwet były między okrętami z których ostrzelano Syrię rakietami typu Kalibr. Głupie tysiąc mil w powietrzu.
    Z portu w Bałtijsku / Pilawie całe terytorium Polski z palcem w nosie i lecąc po skosie. No ale to sa strachy na Lachy, bo my mamy WOT jakich mocnych partyzantów. 😉

  185. Ateista
    15 sierpnia o godz. 22:38 * To też – wojsko polskie potrzebne jest na nico, czyli na utrzymanie kapelanów katolickich, który milują bliźniego swego, czyli taliba i całej reszty. Polski kapelan ma minimum stopień oficera młodszego, zdaje się ranga zaczyna się od kapitana, a u marines kapelan to sierżant.

  186. prospector
    15 sierpnia o godz. 19:47 Edit →

    „Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy……………….Mówił ojciec do swej Basi cały zapłakany ponoć nasi biją w tarabany………..”To zaczyna być śmieszne. * * * Tak jest! Jeszcze śmieszniejsze jest zapytać Polaka ulicznego, co to takiego „taraban”.

  187. @ wujaszek wania
    18 sierpnia o godz. 9:15

    @Herstoryk, 8:46

    jeżeli masz takie możliwości, jesteś równie bezkarny i masz taką potrzebę, to kto Ci zabroni?

    No i tu jest pies pogrzebany! Każdy podmiot indywidualny i zbiorowy w zasadzie ma takie możliwości. Racjonalny agent podejmuje jednak działania na podstawie bilansu ew. zysków i strat. Elity, bez względu na to czy w „demokracji” czy dyktaturze, są zmuszone trzymać się jakiegoś minimum racjonalizmu. Nawet Hitler, Stalin, Khomeini czy Kim Dżon Un, bo to jest kwestia instynktu samozachowawczego. W przypadku Rosji i Putina nie widzę żadnej korzyści politycznej czy gospodarczej zbrojnego ataku na Polskę. Tak długo jak ta albo jej NATOwsko/jankeska centrala nie palnie jakiegoś kardynalnego głupstwa wojskowo-politycznego. W finlandyzacji (o którą przez 45 lat modliła się polska opozycja) owszem, ale do tego nie potrzeba zbrojnego najazdu.

  188. zza kałuży
    18 sierpnia o godz. 10:04
    @Nefer 18 sierpnia o godz. 8:48
    Robi wrażenie.

    Rosjanie w każdej chwili mogą przebazować do Obwodu Kaliningradzkiego małe pływadełka projektu 21630 czyli korwety Buyan-M. Nowe okręciki.

    Mój komentarz
    Toż właśnie salwa rakiet rosyjskich na Syrię wykonana z Morza Kaspijskiego, zupełnie bezsensowna z punktu widzenia konfliktu syryjskiego, bo na …j strzelać rakiety z ładunkiem konwencjonalnym z tysiąca kilometrów by trafiły w jakiś dom, była demonstracją siły Rosji, demonstracja skuteczności techniki wojennej.
    Pzdrl TJ

  189. Nefer
    16 sierpnia o godz. 0:07

    No właśnie, na co. Matka boska i przeświadczenie wystarczy.

    Że be i nieładnie tak krytykować Polaka katolika? Ten Polak katolik świetnie sobie radzi, czy popiskujemy czy nie. I jakoś rozterek moralnych nie ma.

    Mówiło się kiedyś „matka boska i skrzypce”, te skrzypce to grają teraz nad polską armią. * * * O Dudzie to ja teraz nic nie dodam, ale w sprawie Polaka-katolika, to ma dwie rzeczy do dodania: [1] oj dana, dana, nie ma szatana….ale w kominie czasem coś załka [2] mamy Boya. By, co prawda, pisał 80 i 90 lat temu doładnie o tym, co jest i dziś, ale czymże byłbym bez Boya? Ja, trener Jarząbek? A jak koś taki Jarząbek jak ja – a Jarząbek to postać zbiorowa – jest, to i nieźle jest. Choć i źle jest. Skoro są Jarząbki to i dzięki Boyowi. A Boy robił to co konieczne, pożyteczne, godne i sprawiedliwe. Oraz chętne. Więcej mu zawdzięczamy, niż nam się zdaje.

  190. @zza kałuży
    18 sierpnia o godz. 9:40

    A przecież Wietnam, z takim doswiadczeniem w partyzntce, nie potrzebował nowoczesnych okretów rakietowych… po co kupił?!

    Wedle stawu grobla. Wietnam nie należy do żadnego sojuszu, manewruje (sprytnie) pomiędzy Chinami, USA i Rosją, ma po jednej stronie granicy morze, po drugiej różne Kambodże i Laosy, spory o granice morskie z Kambodżą, Filipinami, Chinami, Indonezją. Okręty mu się przydadzą. Polskiej natowskiej czujce na wysuniętej placówce, nad bałtyckim jeziorem, niekoniecznie.

  191. @Herstoryk
    18 sierpnia o godz. 8:49

    Generałowie zawsze przygotowują się do wojny, którą już znają. Najlepsze przygotowanie do II wojny światowej Szwajcaria osiągnęła w latach 70-ych. Miała wspaniale rozbudowane bunkry, podziemne szpitale, schrony, zapasy amunicji i żywności oraz 625 tys. ludzi pod bronią.
    A gdyby została napadnięta w latach 1939-40, to samych materiałów opatrunkowych wystarczyłoby najwyżej na 3 dni walki.
    Powojenna doktryna obronna sytuowała wroga na wschodzie – ZSRR i Układ Warszawski mobilizował do przygotowań i nieszczędzenia wydatków na zbrojenia. Kto sarkał na wyrzucanie pieniędzy na niepotrzebne zabawki militarne, był defetystą, zdrajcą, komunistą i lądował w tajnej kartotece. Na manewrach „swoi” nosili niebieskie opaski, „wróg” – czerwone.
    Koniec zimnej wojny, pokojowy rozpad bloku wschodniego i samego ZSRR spowodował niezłą konsternację. „Lewacy” domagali się wręcz referendum w sprawie likwidacji armii, a gdy w 1989 roku do referendum faktycznie doszło, to ponad jedna trzecia (35,6 proc.) ludności opowiedziała się ZA, choć wojskowi straszyli, że już 10 proc. oznaczać będzie katastrofę!
    To referendum przeorało świadomość narodu i zmieniło ją trwale, a potem rozpoczął się proces stopniowej redukcji armii i wydatków na nią. Zlikwidowano oddziały rowerowe, w łączności zdemobilizowano tysiące gołębi pocztowych, część bunkrów stała się atrakcją turystyczną, w części przechowuje się archiwa, w niektórych dojrzewają sery… Bycie oficerem w armii nie jest już faktorem sprzyjającym cywilnej karierze zawodowej. Gdzie dawniej w strukturze firmy ceniono umiejętność komenderowania podwładnymi, bardziej ceni się inne cechy osobowe i stałą dyspozycyjność, a nie coroczne wybywanie na jakieś manewry. Trzeba pamiętać, że armia nadal bazuje na systemie milicyjnym, opartym na powszechnym poborze mężczyzn i ochotniczej służbie kobiet. W razie poważnej mobilizacji zbierze się dziś ca 148 000 uzbrojonych i zdolnych do walki obronnej ludzi. Z 860 czołgów zostało 134, ale i tych nie da się użyć wobec rzeczywistego zagrożenia, jakim jest np. terroryzm.
    Problem doktryny wojennej istnieje nadal, ale do łbów polityków i generałów dociera powoli, że zagrożenia mają dziś zupełnie inny charakter, a słabe punkty to nie brak wystarczającej liczby bunkrów i samolotów odrzutowych, lecz wrażliwa nowoczesna infrastruktura. Co może oznaczać w tak małym kraju zniszczenie choćby jednej z pięciu elektrowni atomowych? Albo wysadzenie w powietrze kilku zapór czy słupów wysokiego napięcia?
    Notabene, kiedy w początku lat 90. okazało się, że ogromne zapasy puszek z wysokoproteinowym proszkiem odżywczym zgromadzonym na wypadek wojny, osiągają powoli kres 20-letniej przydatności do spożycia, zaczęto się rozglądać za chętnymi do spożytkowania. Biedująca w kryzysie Rosja zgodziła się przyjąć i wszyscy odetchnęli, że się nie zmarnowało.

  192. @Herstoryk, 10:13

    Każdy podmiot indywidualny i zbiorowy w zasadzie ma takie możliwości.

    Ciekawe co tym sądzą rdzenni mieszkańcy Afryki, Syberii, Aborygeni, Indianie, Innuici? Ofiary Holocaustu.
    Wymieniać dalej?

  193. PS. „W zasadzie” tak jak „prawie” czyni wielką różnicę.

  194. @wujaszek wania
    18 sierpnia o godz. 10:39

    A jak było w Rwandzie? Wystarczyła stosowna propaganda i zapas maczet. Nikt nie pytał ofiar, co o tym sądzą, a społeczność światowa przyglądała się z dystansu.

  195. wujaszku, po kawie przyznaję rację 🙂

    Będę zaglądywać ale zajętyk

  196. @tejot 18 sierpnia o godz. 10:17
    salwa rakiet rosyjskich na Syrię wykonana z Morza Kaspijskiego, zupełnie bezsensowna z punktu widzenia konfliktu syryjskiego, bo na …j strzelać rakiety z ładunkiem konwencjonalnym z tysiąca kilometrów by trafiły w jakiś dom, była demonstracją siły Rosji, demonstracja skuteczności techniki wojennej.

    @tejot, ja tu nie mam nic do roboty, sam zadałeś pytanie i sam sobie odpowiedziałeś!

    Np pewnie, że te 26 (chyba?) rakiet miało prawie żadne uzasadnienie, tam dla nich właściwych celów nie było, wojnie w Syrii dałbym może z 10% sensowności ich wystrzelenia.

    Zaś pozostałe 90%, jak sam sobie odpowiedziałeś, była demonstracją siły Rosji, demonstracją skuteczności techniki wojennej.

    Tak samo jak bomby zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki, w 10% były przeznaczone dla Japończyków a w 90% dla reszty świata, a przede wszystkim dla ZSRR.
    Tak samo jak bomby zrzucone na Drezno w 10% były dla Niemców a w 90% dla zbliżającej się Armii Czerwonej. Z nastepującą wiadomością; wprawdzie w siłach lądowych nad nami górujecie, ale my się was nie boimy bo nasze lotnictwo potrafi ze wszystkiego zrobić to co właśnie zrobiliśmy z Drezna. Dobrze się temu przyjrzyjcie.

    Demonstracja siły i skuteczności jest bardzo celowa, gdyż może wystraszyć potencjalnych przeciwników do punktu, w którym nie zdecydują się na otwarty konflikt z nami. Oraz służą celom reklamowym przemysłu zbrojeniowego.
    Jestem przekonany, że jednym z najlepszych sprzedawców wyrobów niemieckiej techniki (German engineering!) jest Lis Pustyni Rommel. 😉

    Rosyjski atak rakietami typu cruise pokazał także, ze Rosja potrafiła bardzo znacznie zredukować koszty wyprodukowania morskiej platformy dla rakiet o zasiegu (bóg wi jak dużym) – zademonstrowanym 2500 km. Amerykanie wyśmiewali, że oni takie zabawki to mieli 25 lat temu, po pierwsze zapominając, ze prace nad nimi po drugiej stronie rozpoczął jeszcze ZSRR, oraz że sami dla przenoszenia Tomahawków musieli uźyć kilka razy większe (=droższe) niż Rosjanie okręty.

  197. @wbocek

    Natrafiłem na twoją dyskusję z red. Szostkiewiczem, który napisał:

    „arcybiskup Wacław Depo ogłosił, że Konstytucja ma iść przed Ewangelią (…) jeśli w Polsce konstytucja ma iść przed Ewangelią to jest zaproszenie do jakiejś teodemokracji”

    i za diabła nie jest w stanie przyznać się do błędu. Albo tego błędu nie jest w stanie zauważyć (zrozumieć)?
    Na koniec wykręca kota ogonem, że to „kościelna nowomowa” 🙄 a biskup jest za „ewangelią przed konstytucją”, zaś Redaktor wprost przeciwnie.

    Jak się czujesz po takiej wymianie argumentów?

  198. @Tobermory 18 sierpnia o godz. 14:07
    Redaktor Szostkiewicz rzeczywiście nie doczytał samego siebie.
    A teraz idzie w zaparte. Zabawne to.

  199. Tobermory
    18 sierpnia o godz. 14:07

    Zaciekawiona tym,co napisałeś ,zajrzałam na blog red.Szostkiewicza i rzeczywiście redaktor potknął się okropnie.
    Myślę,że przytoczony cytat biskupa jest bardzo niekompletny i oczywiście chodzilo mu o fakt,że teraz konstytucja idzie przed ewangelią ,a według arcybiskupa powinno być odwrotnie.
    Ale redaktor podał tekst w sposób,który jednoznacznie mówi coś zupełnie innego.
    Można pisząc strzelić czasem błąd. Ale kiedy @wbocek bardzo trafnie to wykazał,niestety redaktor nie stanął na wysokości zadania…
    Nie deprecjonuje przyznanie komuś słusznej racji,ośmiesza natomiast kurczowe trzymanie się własnego błędu.

    ps.cierpliwie sobie czekam na obiecaną relację z podróży 🙂

  200. Na marginesie

    Dopiero dziś przeczytałam twój wczorajszy wierszyk „okolicznościowy”. Masz niezaprzeczalny talent 🙂

  201. @”Kasandra” 17 sierpnia o godz. 23:44

    „Człowiekowata dzicz” swoją drogą, ale pombockowe perypetie parkingowe nie powinny być problemem. Jeśli lokatorzy omijają parking, chociaż opłata za parkowanie jest symboliczna, to wystarczy oznaczyć na osiedlowych uliczkach „zakaz parkowania” i ten zakaz egzekwować mandatami. Właściciel posesji (czyli spółdzielnia mieszkaniowa?) na własnym terenie może praktycznie robić, co chce. Istotne jest tylko to, żeby chciał.

    Co do wszechobecnych psich kup, można różnie. Można stosować społeczne potępienie (w Rzymie plakietki: „stronzo como padrone di questo cane”, czyli „g… jak właściciel tego psa”, bo „stronzo” jest standardową obelgą – mocne!). Można umieścić tabliczkę taką jak tu:
    „Okresowo rozpylany monotlenek diwodoru, proszę nie wyprowadzać psów”
    https://wiadomosci.wp.pl/strasza-wlascicieli-psow-rozpyleniem-monotlenku-diwodoru-to-i-tak-nic-nie-daje-6027757475972225a

    Nie każdy wie, że monotlenek diwodoru to po prostu H2O.
    Albo zorganizować akcję „dbaj o swoje osiedle”. Albo coś jeszcze innego.

    Większość ludzi ulega społecznym naciskom – jeśli tylko poczują taki nacisk.
    Akcja nie musi być skuteczna, ale samo narzekanie – jeszcze mniej.

    Przy okazji: właśnie przeczytałam ze zdumieniem, że NFZ chce utworzyć „czarną listę” pacjentów, którzy umawiają się na wizytę u lekarza, nie odwołują i nie przychodzą. Dlaczego NFZ i czarna lista – nie jestem w stanie zrozumieć. Po co??? Przecież wystarczy, żeby przychodnia obciążyła niesolidnego pacjenta kosztem wizyty, za którą przecież nie zapłaci NFZ. Bolesne, ale skuteczne. I nie potrzeba żadnych czarnych list ani udziału NFZ, który powinien zajmować się czym innym.

  202. Tobermory
    18 sierpnia o godz. 14:07

    Bardzo gówniano, Tobermorku. Ale nie z powodu monolityczności pana Szostkiewicza. Wczoraj złapały mnie najmocniejsze z dotychczasowych bóle w kolanie i w lędźwiach (jestem zdrów jak pryskana kapusta, a to tylko skutki starej głupoty i równie starych kontuzji). Więc dziś, zamiast rowerować przy fantastycznej temperaturze 22 stopnie i słabym wietrze, kuśtykam po chałupie o dwóch kulach, wieszam się na drążku, trzęsę się, wisząc, bo może co wyskoczyło z gniazda i w ten sposób wróci – żeby jak najszybciej wrócić do formy.

    W sumie najbardziej jestem zbulwersowany śmiercią trójki dzieci przy falochronie w Darłówku. A właściwie identycznymi jak 65 lat temu medialnymi gadkami z takiej okazji, czyli niekończącym się straszeniem, zamiast krzyczeniem na całą Polskę, żeby obowiązkowo uczyć dzieci pływać, a nie jałowo straszyć. Żeby nikt bez dobrej umiejętności pływania nie mógł skończyć podstawówki. Można było zrobić „orliki”, więc można przy każdej wiejskiej szkole wybudować prowizoryczny otwarty basen – skoro dzieci i tak w bajorkach i gliniankach różnych się kąpią – i latem uczyć, uczyć, uczyć. A w każdym mieście i miasteczku – nie żadne zafajdane i drogie aquaparki, lecz najprostsze otwarte baseny, żeby wszystkie miejskie dzieci mogły się stać, jeśli nie Tarzanami w wydaniu pływaka Weissmullera, to przynajmniej żeby potrafiły przepłynąć kilkaset metrów, umieć pływać pod wodą, nie panikować przy metrowej fali, umieć odpoczywać na wodzie, umieć sobie poradzić z kurczem czy jakim innym bólem prócz zawałowego itp. Z uczenia dzieci i dorosłych obywateli strachu zamiast pływania skutek jest taki, że jak w 50-tych latach tonęło w sezonie ponad tysiąc ludzi, tak tyle samo tonie do dziś.

  203. @basia.n 18 sierpnia o godz. 15:03
    Dzięki, rumienię się po same uszy.
    Ale inne parodie (Tobermory, izabella) są świetne.
    Może duch anumlika sprzyja ateistom 😉

  204. Na marginesie
    18 sierpnia o godz. 15:20

    Taka właśnie, Namarginesko, jest różnica między Polakami zagranicznymi a tubylczymi, że ci pierwsi ze wzruszającą łatwością rozwiązują nierozwiązywalne polskie problemy, a ci drudzy znają swoje realia.

    Długie lata na uliczce, na której stoi sznur blaszaków (na moich fotkach) obowiązywał zakaz postoju, a blaszaki sobie stały. Nie było ich tyle, co teraz, ale tych 8 – 10 stało mimo zakazu. A 10 metrów obok był (i jest) duży parking na 90 blaszaków zapełniony nawet nie w połowie. Przez lata nic się nie działo, nikt tych łamiących przepis nie ścigał. Pewien szykujący się do kolejnej kadencji prezydent miasta zarządził kontrole parkowania. Straż miejska i policja zaczęły nieprawidłowo parkujące blaszaki spisywać i, z rzadka, usuwać. Po dwóch, trzech dniach one wracały przed blok. Znów były spisywane, znów wracały, znów spisywane, znów wracały. Aż władza machnęła ręką, blaszaki zwyciężyły i stoją przed blokiem do dziś. Tyle że usunięto zakaz postoju, a blaszactwa jest dwa razy więcej, a nawet trzy razy. Bo kiedy powiększony parking zrobił się płatny, blaszakowcy pozajmowali przy blokach wszystkie możliwe zakamarki, a nawet zaczęli się wtranżalać na plac manewrowy „Biedronki” i jej parking. Ja byłbym za tym, żeby trzymali swoje pieszczoszki przy łóżku. Lub nawet z nimi spali.

  205. @wbocek 18 sierpnia o godz. 16:05
    Ja nie rozumiem, dlaczego Biedronka nie kontroluje swojego parkingu i nie zamawia odholowania gapowiczów-parkingowiczów na koszt właściciela pojazdu. Nie rozumiem, dlaczego egzekwowaniem kar parkingowych zajmuje się urząd miasta – a nie zarząd osiedla czy dzielnicy. Nie rozumiem, dlaczego nie ściągają skutecznie pieniędzy – przecież pieniądze zasiliłyby wspólną kasę. Ale ja wielu rzeczy w Polsce nie rozumem 🙂

  206. 404
    17 sierpnia o godz. 21:23
    […] Dzięki za mile słowa 🙂
    Pytasz, dlaczego Trump tak postępuje? Pewnie dlatego, że może sobie na to pozwolić, ale głównym powodem jest chyba to, że pod względem moralnym sytuuje się raczej nisko. W biznesie Trump tkwił niemal od zawsze, a tam na moralność nie ma miejsca podobnie, jak w polityce. Swoją prezydenturę traktuje, jak biznes, dla niego jest ona zwieńczeniem jego kariery biznesowej, bo raczej nie misji. Wydaje mi się również, że on po prostu gardzi ludźmi, uważa, że moralność, prawo itp. są dla głupoli.

  207. Na marginesie
    18 sierpnia o godz. 16:19

    Namarginesko, ja przecież nic innego nie mówię niż to, że zagraniczni Polacy wielu drobnych rzeczy na polską codzienność się składających nie znają lub nie rozumieją. A wcześniej było rzucone się na mnie z powodu takiego postawienia sprawy niemal stadnie.

    W krótkim tekście mówiłem o okresie 35 lat. Najpierw – o czasie, kiedy parkingi były bezpłatne, a mimo to łamany był zakaz parkowania przed blokami i nagle ni z gruszki, ni z pietruszki straż i policja po latach niereagowania zaczęły spisywać łamiących zakaz parkowania. Psu na budę się to zdało.

    Teraz jest inna atrakcja z Barei rodem: cztery płatne parkingi na terenie sp-ni mieszkaniowej „Przylesie” (koło mnie – oddany do użytku ponad półtora roku temu), które z powodu tej płatności stoją prawie puste. Nie wiem, czy główną przyczyną pustki jest płatność 50 zł za 30 dni, czy to, że płatność nie zapewnia stałego miejsce na parkingu, czy obie te przyczyny, czy w ogóle niechęć do płacenia. To nie miasto zarządza tymi parkingami, lecz spółdzielnia.

    A blaszaki jak tarasowały i zaświniały przestrzeń przy blokach, tak tarasują i zaświniają. Tak jest w całym Koszalinie i w Słupsku. Nie wiem, czy w całej Polsce.

  208. wbocek
    18 sierpnia o godz. 15:22 * * * No, jak u sąsiada byłeś, a nawet coś mu rzekłeś, na co on to i owo to ten – nie powiem co, ale powiem, jak się ładnie wypowiedział w sprawie kolejnego raportu, tym razem kolejnego w USA, na temat pedofilii endemicznej kleru katolickiego Trzeba zajrzeć i się ucieszyć. Na odpowiedni sposób, rzecz jasna – katolicki. * * * Pombocku, szczerze wątpię w to, by się dzieciaki udało powszechnie uczyć pływać. Jest to – oczywiście – do zrobienia, ale w rzeczywistości nienadwiślańskiej, chociaż Wisła – rzeka i może dałoby się i w niej czego nauczyć. „Orlik” to taniocha przy odpowiednim basenie, a umiejętności piłkarskie wyżej ceni katolik niż własne życie. Dlatego te skutki: w 2012 nasi futboliści, u siebie, zajęli ostatnie miejsce w grupie eliminacyjnej i zaraz furt – wylecieli z turnieju . Z tym, że jak wylecieli to nie wylecieli bo grali u siebie. Przeszli na drugą stronę ulicy i to im się udało, bez ofiar śmiertelych. A na drodze – jak wiesz, nadzwyczaj nad Wislą łatwo zginąć. Był to więc większy sukces, niż futbolowanie. Żeby nie było nudno, wzięli i zrobili to samo – w Rosji. Grupa elimiacyjna – i do domciu. Jak postanowili, to i zrobili. W Rosji też łatwo zginąć, zanim się dotrze o przeciwległego krawężnika, więc się wzięli na sposób: ewakuowali się samolotem. Polak, ogólnie, bardzo lubi ginąć: w wodzie, na szosie, pod stołem, na Giewoncie bedąc w laczkach. Taka natura szczera. Geny, historia, powstania. A teraz, znowu, Westerplatte. I czwórkami szli, dokąd szli, bo potem to już frunęli. Będzie rekonstrucja.

  209. @wbocek 18 sierpnia o godz. 17:01
    W takim razie być może rzeczywiście Polacy są niezdolni do samo-rządzenia. Problem w tym, że bratnia pomoc ze Wschodu raczej niczego by tu nie rozwiązała – bo chyba w Rosji bałagan jest jeszcze większy? Jedyne remedium, jakie tu widzę to w wielu wypadkach po prostu powielenie zachodnich wzorców. A na to raczej nie pozwoli ani Pislam, ani polskie „albośmy to jacy tacy”. Czarno to widzę.

  210. Na marginesie
    18 sierpnia o godz. 18:49

    Dlatego, Namarginesko, tylko się uśmichłem, kiedy Kasandra doradzała – a to policja, a to spółdzielnia, a to pamparampa. Takie drogi to w kraju cywilizowanym, zdyscyplinowanym, a nie jak u mnie, gdzie gnój wyrzuca za siebie puszkę po wypitym piwie, inny zdziera rozkład jazdy na autobusowym przystanku, a ostatnio jakiś smark w moim bloku sika na piwniczne schody, bo nie chce mu się lecieć do mieszkania.

  211. Tanaka
    18 sierpnia o godz. 17:07

    Tanako, co bydymy dugo gadać, jag ni mo uo cym. Daje najwysiejsze pynsje ucycielom. Pierw ucycielom myślenio. Po tym zaś ucycielom uobycajów. Późni – ucycielom sprawności fizycny. A zaś najpóźni, ale tys bardz wysoko – matematyki, fizyki, polonistyki, języki i inse.

  212. @wbocek 18 sierpnia o godz. 19:48

    Takie „gnoje” zdarzają się chyba wszędzie? Malcolm Gladwell pisał coś gdzieś o metrze w Nowym Jorku. Ludzie przeskakiwali barierki, żeby przejechać się bez biletu, smarowali farbami wagony, itp. Potem burmistrz Giuliani wprowadził politykę zero tolerancji. Ponieważ te drobne przestępstwa były masowe, więc z początku były masowe aresztowania – w każdym przypadku za drobne wykroczenie. Wszystkie „nielegalne” malunki natychmiast usuwano. I w stosunkowo krótkim czasie plaga drobnych przestępstw jakby zniknęła. W tym przypadku karanie za drobiazgi poskutkowało. Gladwell objaśnia to jakoś naukowo, już nie pamiętam jak.

    Ja nie wiem, bo w Kanadzie większość obateli jest uprzejma i niekonfrontacyjna, pracownicy i policja chyba odpowiednio przeszkoleni, ale nawet dzieci mażące kredą na chodniku robią to w zorganizowany, spokojny sposób. Jak czytam, co się dzieje w Polsce (wzywają karetkę do pijaka, który tłucze lekarza albo pacjent wrzeszczy na lekarza w szpitalu) to mi oczy wychodzą na wierzch. Dlaczego lekarz jeździ karetką, przecież szkoda jego umiejętności i wykształcenia do pracy, gdzie wystarczy przeszkolony sanitariusz z odpowiednią aparaturą. Dlaczego szpital nie wezwie straży do agresywnego pacjenta? Przecież chyba wszyscy zatrudniają strażników?

  213. Na marginesie
    18 sierpnia o godz. 20:15
    Malcolm Gladwell pisał coś gdzieś o metrze w Nowym Jorku
    Przed wielu laty (koniec 60-tych) pokazywano w kinach studyjnych film
    „Incident”. Treść: dwóch podpitych rzezimieszków terroryzuje pasażerów nocnego metra. Dobra gra ( Beau Bridges, Tony Musante i Martin Sheen w rolach głównych), dobrze wyreżyserowany, trzymający niemal od początku w dobrze dawkowanym napięciu film (czarno-biały co jeszcze bardziej podkreślało atmosferę). I treść warta zastanowienia (się).

  214. @jobrave 18 sierpnia o godz. 16:36

    W przypadku jednostek pokroju Trumpa trudno mwić o moralności.
    Myślenie i co za nimi podąża czyny sprowadza się do prostej wyliczanki: co MNIE się opłaca, a koszt jest nieważny (oczywiście cudzy)
    Zawsze jednak ich dążenia są za Władzą.
    Im większa tym lepiej. Tu też teren i liczba ludzi ma znaczenie, nie pomijam też surowców (czyli potencjał ekonomiczny).

    W przypadku Szwajcarii… jej neutralność jest możliwa (przynajmniej jak narazie)…
    bo opłaca się wielu mieć takie miejsce gdzie można spokojnie deponować swoją kasę, prowadzić nieformalne rozmowy (w razie konieczności).
    Nie posiada znaczenia strategicznego, małe miejsce, potęga finansowa, itd.

    Polska leży na szlaku między Rosją a Niemcami.
    Dzisiaj obie strony są w miarę spokojne, więc możemy dywagować jak w 1938, że wojna nie grozi, bo po co komu Polska.
    Okoliczności się zmieniają na naszych oczach.
    Na przykład przestraszyło mnie upierdliwe żądanie Trumpa do zwiększania wydatków na zbrojenia. Oczywiście w łepku tego dupka chodzi o zwiększanie możliwości rynku dla jego przemysłu zbrojeniowego.
    Ale sprawa jest w sumie b. niebezpieczna.
    Dzisiaj Niemcy to taki para-pacyfistyczny kraj, ale zmobilizowany do wydawania minimum 2% swojego PKB może stać się zagrożeniem.
    Niemcy są zdolni i pracowici. Te 2% napewno potrafią wykorzystać znacznie lepiej niż polskie debile obecnie i nie tylko obecnie panujące nad środkami przeznaczonymi na wojsko.

    Mój zmarły przyjaciel Żyd kiedyś opowiadał, że zrobił barmitzwę swojemu synowi w Izraelu, a po wizycie tam powiedział, że więcej tam nie pojedzie.
    Zapytałam z ciekawością Dlaczego?
    Odpowiedział, że militaryzacja kraju zrobiła ludzi tam mieszkających butnymi, itd…
    Z pokojowych Żydów udało się zrobić naród militarystyczny z charakterystycznymi sposobami myślenia i zachowania.

    Te rzeczy zmieniają.
    Republika Wajmarska też była przyjemnym krajem.
    Z chwilą kiedy doszła militaryzacja kraju i odpowiednio dopasawana ideologia, marsze itd … zacząły mieć sens idee typu: poszerzanie przestrzeni życiowej, zdobycie pól naftowych, wyeliminowanie potencjalnie zagrażających, czy zbędnych jako kosztownego balastu.

    O kilku sprawach już wcześniej pisano, więc nie poruszę ich.
    Niestety Polska nie ma sytuacji luksusowej leżącej na uboczu Szwecji, czy małej górzystej Szwajcarii.

    Pozatym jeżeli my nie będziemy mieli armii to nikt nas bronić nie będzie.
    Umowy międzynarodowe to m.in wtedy kiedy ktoś liczy na naszą pomoc w razie zagrożenia i tylko wtedy ma motywację podpisać się pod nią.
    jak z tym bywa to przekonaliśmy się choćby w 39-tym.

    Na dzisiaj wiemy, że naszą armię rozbrojono, pozbawiono myślącego dowódctwa, itd.
    Wniosek stąd jasny, trzeba zrobić wszystko, żeby wybrać mądry rząd i jemu ciągle patrzeć na ręce.
    To jedyne wyjście.

    Narzekanie i nie uczestniczenie w wyborach niczego nie rozwiąże. Trzeba czy samemu głosując, czy tylko partycypując UCZESTNICZYĆ.
    Uczestniczyć też w środowiskowych organizacjach
    Gadać, ale tam, gdzie coś można na lepsze zmienić.
    Ta uwaga nie do Ciebie, ale do wszystkich malkontentów.

    Pozdrawiam

  215. Na marginesie
    18 sierpnia o godz. 20:15

    Namarginesko, nie rozdrabniaj się pytając, dlaczego szpital nie to czy tamto, bom nie szpital. Powiedziałem, że „dlaczego nie wezwie, dlaczego nie poskarży, dlaczego nie zgłosi” to naturalna reakcja obywateli krajów cywilizowanych, niekoniecznie naturalna w Polsce, gdzie główna obawa to pewnie szariat…pardą…zemsta. Może słyszałaś, że Polacy to dosyć chamski i bitny naród. Takim go stworzyli Bóg wszechmogący do spółki z nic nie mogącą, ale podskórnie pieruńsko kreatywną, historią.

  216. @zezem 18 sierpnia o godz. 20:49

    Jeśli film i terroryzowanie w Nowym Jorku – to mnie się kojarzy pierwsza seria „NYPD Blue”. W pewnym apartamentowcu regularnie dochodzi do napadów w pomieszczeniu, gdzie znajduje się komunalna pralnia. Uzbrojony bandzior terroryzuje lokatorów, którzy tam siedzą, żeby coś sobie uprać. W sprawę wdaje się spokojniutki początkujący prawnik w okularkach, który został wystraszony przez bandziora i nie może mu wybaczyć tego strachu. W końcu nabywa sobie pistolecik i zaczyna czatować na bandziora.

    Jego sympatia, była żona tego blondynkowatego policjanta, jest zaniepokojona. Policjant nawet odwiedza prawnika w pralni i zaskakuje go w sporej odległości od broni. „Jak już masz broń, to naucz się jej używać”– poucza. W końcu prawnik dopada bandziora i terroryzuje go bronią. Od tej pory wstępuje w niego duch Robin Hooda i zaczyna chcieć wprowadzać sprawiedliwość. Kończy się tym, że grozi bronia w metrze bandziorowi, który terroryzuje tam staruszkę – a bandzior sam wyciąga spluwę i strzela pierwszy. Exit prawnik. W jednej z powieści Terry Pratchetta „gonna” przemawia do każdego, kto jej dotyka. I mąci mu w głowie, bo daje poczucie… no właśnie, upojenia spluwą.

    Z drugiej strony zabobonny strach przed posiadaniem i używaniem broni palnej też jest absurdem. W Toronto po zamachu terrorystycznym (jakiś Muhammad Hassan zastrzelił kilka osób) kandydat na burmistrza zapowiada zakaz posiadanie broni. I twierdzi, że legalni posiadacze powinni po prostu wyprowadzić się z miasta.

    Jest to typowa nagonka typu „kowal zawinił, Cygana powiesili”. Muhammad Hassan miał problemy psychiczne i jako taki nie mógł legalnie posiadać broni. Ergo, musiał posiadać broń nielegalnie, chociaż policja w mediach mataczy, mówiąc, że „mógł nie posiadać zezwolenia”, co jest bzdurą. Nie mógł posiadać zezwolenia. A gdyby je miał, to policja wiedziałaby o tym na pewno w pół sekundy. Przecież rejestry są skomputeryzowane, a przy strzelaczu znaleziono dokumenty. Więc dlaczego ten kandydat na burmistrza nie zapowie wylania z miasta… kryminalistów? Strach ma wielkie oczy, a szukanie kozłów ofiarnych wszędzie wygląda tak, jak stemplowanie wszystkich „mądrych” w piosence Okudżawy.

  217. Dla tych, co nie znają „Ballady o głupcach” Okudżawy

    Jest jakiś porządek na świecie tym, jest
    Na każdy wiersz dobry jest zły wiersz
    Na każdych trzech mądrych i głupich jest trzech
    I dobrze to i sprawiedliwie

    Lecz taka zasada jest – głupim nie w smak
    Ci inni wyszydzać ich lubią
    I mówią głupiemu – durak ty, durak
    A głupim jest przykro i głupio

    Więc by się czerwienić nie musiał kto kiep
    By mógł rozpoznawać swój swego
    Każdemu mądremu stempelek na łeb
    Przybiło się razu pewnego

    Od lat te stempelki w użyciu są i
    Ten system i później się przyda
    Bo mądrym dziś mówią – ech, durni żesz wy
    A głupich, jak zwykle, nie widać

    https://www.youtube.com/watch?v=XJqbSaZrBSI

  218. Ano, ballada o glupcach to moja ulubiona. 🙂

    Co do psich gowienek to u nas w miescie* jak nie masz ze soba worka to dostajesz mandat. Dla ulatwienia w wielu parkach i skwerkach sa pojemniki z workami na psie skarby.
    *Miasto, to albo tereny scisle zaabudowane albo parki gdzie psy musza byc pod kontrola wlascicieli, znaczy obowiazkowo na smyczy.

    A blaszaki na uliczkach tez parkuja, bo ludzie poprzerabiali garaze na pokoje. A czesto w jednej rodzinie sa 2-3 samochody i nie ma na nie miejsca. Ale obowiazuja scisle zasady. Kiedys postawilam samochod na wjezdzie do mojego wlasnego domu bo zamierzalam zaraz jechac dalej, to zaraz mi sie troche przeciagnelo i zapukal do mnie mily pan policjant z uwaga, ze nie mozna parkowac samochodu na wjezdzie na posesje, nawet jak to jest wlasna posesja. Nie wiem co on tam robil , ten policjant znaczy, ale uwage mi zwrocil.

  219. @Tobermory
    18 sierpnia o godz. 10:32

    Mnie bardziej niepokoi coś innego. W obecnej dyskusji nt. wojska w Polsce dostrzegam nie tylko przestarzałą doktrynę, ale zadziwiające deja vu z okresem międzywojennym.
    Nie specjalizowałem się w studiowaniu tamtych czasów, ani nie byłem tym specjalnie zainteresowany, zatem nie mogę ocenić, czy ówczesna doktryna wojenna i plany strategiczne były wynikiem myślenia wstecz, czy manii wielkości, czy wreszcie zwykłej głupoty, czy, co jest najbardziej prawdopodobne, jakąś kombinacją powyższych.

    W każdym razie:
    – wydawano ogromne sumy na pełnomorską flotę wojenną i superciężką artylerię do kruszenia umocnień niemieckich w Prusach Wschodnich, zamiast budować broń pancerną i mechanizację piechoty. W lotnictwie skoncentrowano się na, co prawda super nowoczesnych i doskonałych Łosiach, ale bardzo kosztownych, zamiast na nowoczesnych myśliwcach, o wiele bardziej przydatnych w wojnie obronnej.
    – Równocześnie opierano bezpieczeństwo kraju na egzotycznych i z natury rzeczy wątpliwej wartości sojuszach, zamiast szukać zbliżenia z bezpośrednimi sąsiadami, jak np. Czechosłowacją.

    W dzisiejszych układach znów pieniądze idą we flotę i inne kosztowne zabawki oraz kapelanów w każdej jednostce, a uwielbienie dla egzotycznych sojuszników kwitnie, choć i wówczas i dziś, Polska jest dla zachodnich mocarstw krajem peryferyjnym, o który nie warto zbytnio nadstawiać głowy. Kilkudziesięciu jankeskich żołnierzy, jakaś pojedyncza bateria rakiet, czy przelot paru F-22, witanych z upojnym entuzjazmem w mediach, to puste gesty i nic więcej.
    Znowu kwitnie jakieś pseudo-mocarstwowe zadęcie, granie na rusofobii, rozkręcanej przez sprzężenie zwrotne politkierstwa i medialnej propagandy z umacnianymi re-sentymentami w społeczeństwie, wyskakiwanie przed orkiestrę we wbijaniu Rosji szpilek, granie smoleńskim trupolewem, Gruzją, Ukrainą.
    Nie sugeruję tu „podłożenia” się Rosji, ale Putin to nie Stalin, oligarchizm to nie stalinizm, a Polska powinna moim skromnym zdaniem przyjąć mniej wyzywającą posturę i inwestycje wojskowe obrócić na bardziej przyziemne cele. Choćby te nowoczesne hełmy.

  220. @wujaszek wania
    18 sierpnia o godz. 10:39

    @Herstoryk, 10:13
    Każdy podmiot indywidualny i zbiorowy w zasadzie ma takie możliwości.
    Ciekawe co tym sądzą rdzenni mieszkańcy Afryki, Syberii, Aborygeni, Indianie, Innuici? Ofiary Holocaustu.
    Wymieniać dalej?

    A wymieniaj sobie, wymieniaj! Tylko jaki związek ma to z wyimaginowaną groźbą ataku Rosji??

  221. @Ewa-Joanna 19 sierpnia o godz. 1:09
    W takim razie dla ciebie – jeszcze jeden Okudżawa 😉

    To jest chyba ostatni utwór, piosenka, którą żegnał się z życiem.
    Smutna i przejmująco śliczna.

    No i ten młodziutki Mozart, co dopiero zaczyna życie, a żyje tylko muzyką… Moim zdaniem poetyckie cacko.

    https://www.youtube.com/watch?v=dihZi30I5o8

    С Моцартом мы уезжаем из Зальцбурга.
    Бричка вместительна, лошади в масть.
    Жизнь моя, как перезревшее яблоко,
    Тянется к теплой землице припасть.

    Но а попутчик мой, этот молоденький,
    Радостных слез не стирая с лица,
    Что ему думать про век свой коротенький,
    Он все про музыку, чтоб до конца.

    Времени не остается на проводы,
    Да неужели уже не нужны
    Слезы, что были недаром ведь пролиты,
    Крылья, что были не зря ведь даны.

    Ну, а попутчик мой ручкою нервною
    Машет и машет фортуне своей,
    Нотку одну лишь нащупает верную
    И заливается, как соловей.

    Руки мои на коленях покоятся,
    Вздох безнадежный густеет в груди.
    Там за спиной — „до свиданья околица!”
    И ничего, ничего впереди.

    Но а попутчик мой божеской выпечки
    Не покладая стараний своих
    То он на флейточке, то он на скрипочке,
    То на волторне поет за двоих.

  222. @Herstoryk 19 sierpnia o godz. 3:04

    Zgadzam się z Tobą.
    Sąsiadów czy rodziny się nie wybiera, więc trzeba starać się żyć z takimi jakich się ma.
    Nasza dyplomacja to jak ktoś mądry nazwał: dyplomatołki.
    Można było za rurę i tranzyt gazu zarabiać miliony, samemu mieć tańszy gaz, rolnicy swoje jabłka i inne rzeczy mogli sprzedawać…
    Wielki rynek za ścianą… a my o wraku i zdjęciu na molo bredzimy.

    Tak to jest.
    Niestety.

  223. Okudżawę owszem, bardzo lubię, ale na dziś wolę Concierto de Aranjuez, https://www.youtube.com/watch?v=ye-FvKCZp3s
    Niedziela, dzionek ciepły i słoneczny, Kocurski już wygrzewa się na werandzie, jakoś mi hiszpański nastrój pasuje…..

  224. Bylo o niepodleglosci (niezaleznosci) wojskowej. Na co Polsce wojsko?.
    Moze by tak o niepodleglosci ekonomicznej. Typ Na co Polsce pieniadze?.
    http://www.dlugpubliczny.org.pl/
    http://www.imf.org/en/countries

    Mam randke z Elena i WooHoo! Poczytam wieczorem

    Pzdr Seleukos

  225. @Herstoryk
    19 sierpnia o godz. 3:04

    No to mamy podobne asocjacje. Jak się patrzy z zewnątrz na polską politykę wobec Rosji, to ma się wrażenie irracjonalności, śmiesznej buty i komicznego wręcz zadufania oraz wiary w wyższość własnej kultury i cywilizacji.
    Mieszanina pogardy i lęku, fobii i megalomanii wyrażana w chamskich i obraźliwych słowach i zachowaniach. Demonstracyjne niszczenie pomników, zaniedbanie wojennych grobów i cmentarzy, bezmyślne ranienie uczuć Rosjan nie świadczy o przypływie poczucia suwerenności i pewności siebie, lecz o trwałych kompleksach i próbie zamaskowania ich w ten sposób.
    A wojsko? Może się zająć polerowaniem orzełków na rogatywkach i guzików, z których nie oddamy ani jednego 😎
    Pourquoi mourir pour Dan(t)zig?

  226. Duda i jego fregata*

    https://photos.app.goo.gl/L2SKxsmw49xVpGi56

    * aufgetakelte Fregatte (niem.) = odpicowana, odsztachnięta dama

  227. Na marginesie
    18 sierpnia o godz. 22:16
    że grozi bronia w metrze bandziorowi, który terroryzuje tam staruszkę – a bandzior sam wyciąga spluwę i strzela pierwszy. Exit prawnik.
    Przed laty rozmawiałem z osobą , która przebywała dłuższy czas w RPA.
    Powiedziano mi ,że jak sią wyciągnie samemu broć to tylko w jednym celu. Bo jeżeli tylko do poststraszenia tego vis a vis to wącha się kwiaty od dołu.
    Inny przykład. Argentyna przed laty (jak teraz – nie wiem). Policjant grzecznie puka do drzwi domu i nie przekracza progu, chyba ,że gospodarz go wyraźnie zaprosi. Powód (był) prosty – my home my castle i w przypadku naruszenia spokoju właściciel mógł użyć broni.

  228. PS. małe literówki, ale chyba da się odczytać ;–)

  229. No to pogadalim.
    Najwyższy czas na referendum.

    Zgłaszam mój projekt pytań i proszę o uzupełnienia. A potem głosowanie i już jesteśmy lepsi od Dudy!

    a. Czy uważasz, że Polska powinna mieć wojsko?
    T___
    N___

    b. Czy Polska powinna wystąpić z NATO i ogłosić neutralność?
    T___
    N___

    c. Czy bez występowania z NATO Polska powinna się skupić na budowaniu europejskiej, unijnej armii?
    T___
    N___

    d. Czy Rosja jest najbardziej prawdopodobnym przeciwnikiem Polski?
    T___
    N___

    (Dla tych, którzy chcą wojska)

    1. W obecnej sytuacji ile procent PKB wydawać na wojsko?
    1___
    2___
    3___
    4___
    5___
    6 i więcej___

    2. Jaka część wydatków na wojsko powinna iść na nowy sprzęt?
    1/4___
    1/3___
    1/2___

    3. W obliczu oczywistego konfliktu między „kupować szybko za granicą” a „rozwijać własne kompetencje w dłuższym okresie czasu” jak dzielić budżet na wojsko między „Kraj” a „Zagranicę”?
    20%K/80%Z___
    40%K/60%Z___
    50%K/50%Z___
    60%K/40%Z___
    80%K/20%Z___

    4. Czy armia powinna być z poboru czy zawodowa? Częściowo?
    100%P___
    100%Z___
    %P > %Z___
    %P < %Z___

    5. Czy Polska powinna posiadać broń jądrową?
    T___
    N___

    6. Czy Polska powinna posiadać:
    1. Zarówno MarynarkęWojenną jak i Straż Wybrzeża___
    2. MW jest nam niepotrzebna, wystarczy porządna Straż Wybrzeża___

    7. Zdefiniuj sukces polskiego wojska w przyszłej wojnie:

    7.1 Nie dopuściło nieprzyjacielskich wojsk do zajęcia ilu procent powierzchni Kraju?
    100%___
    80%___
    60%___
    40%___
    20%___

    7.2 Nie pozwoliło na zabicie lub zranienie jakiego procentu ludności Polski?
    100___
    97___
    95___
    93___
    90___
    85___
    80___

    7.3 Nie pozwoliło na zniszczenie jakiego procentu substancji mieszkaniowej, drogowej, infrastruktury energetycznej, zakładów pracy, etc?
    100___
    95___
    90___
    85___
    80___
    75___
    70___
    Mniej___

    7.4 Ile tygodni od początku wojny było w stanie wykonać zadania z punktów 7.1, 7.2 oraz 7.3?
    1___
    2___
    4___
    8___
    12___
    36___
    52___
    Dłużej___

  230. @404
    Też wątpię w to, że ktokolwiek nam pomoże w chwili zagrożenia. Za kilkanaście dni będziemy obchodzić kolejną bolesną rocznicę przekonania się na własnej d…ie ile znaczą sojusze. W takiej sytuacji, skoro nikt za nas tego nie zrobi, dobrze jest mieć własną armię i mieliśmy ją w1939 roku i to armię, która zwyciężyła Hitlera i Stalina, niestety było to zwycięstwo jedynie moralne -kategoria poza Polską nieznana, natomiast u nas uznana, czczona, mająca znacznie większe znaczenie niż militarnie wygrana wojna. Wszystkie nasze klęski zamieniliśmy na zwycięstwa moralne i teraz się nimi chlubimy.

    W 1939 roku mieliśmy armię i to, podobno jedną z silniejszych w Europie, oficjalnie, bo nieoficjalnie Hitler miał silniejszą. Ówcześni polscy sztabowcy wyliczyli, że bez pomocy sojuszników możemy sie bronić, z górą dwa tygodnie. Broniliśmy nieco dłużej, co niczego nie zmienia, bo i tak nie obroniliśmy się.

    Dziś przed inwazją rosyjską jesteśmy w stanie się bronić -jak wynika z obliczeń ekspertów-około trzech dni, taka jest bowiem zdolność bojowa naszej armii. Gdybyśmy podwoili stan uzbrojenia i liczbę, żołnierzy trwałoby to sześć dni, a gdybyśmy potroili to dziewięć dni. Przy czym cały czas dotyczy to założenia, że działania wojenne będą miały charakter konwencjonalny i toczyć się będą jedynie w tzw. przesmyku suwalskim. A, co w styuacji, gdy Białoruś pozwoli na przemarsz wojsk rosyjskich? Dlaczego to nie jest brane pod uwagę?

    Bez względu na to, jak miałaby wyglądać domniemana wojna polsko-rosyjska, czy miałaby chrakter konwencjonalny (w co wątpię), czy nie, na pewno skutkowałaby naszą przegraną i dalszymi związanymi z nią konsekwencjami.

    Kiedyś Polska, a ściślej jej usytuowanie miało strategiczne znaczenie, gdy dochodziło do konfrontancji mocarstw. Dziś takiego znaczenia nie ma, ale może mieć w sytuacji, gdy np. Amerykanie założą tam bazy, rozmieszczą niemiłe Rosji wyrzutnie itp. Wówczas ryzyko, że Polska znów stanie się polem bitwy dramatycznie wzrośnie.

    W obecnej sytuacji, a już od dawna, tak komfortowej nie mieliśmy, Rosja nie ma żadnych racjonalnych powodów, żeby rozważać atak na Polskę. Dziś Rosja ma inne priorytety i raczej nie myśli o zbrojnym szerzeniu komunizmu, czy szerzeniu komunizmu w ogóle, swoje wpływy próbuje rozszerzać, stosując metody o wiele tańsze, np. poprzez korumpowanie polityków innych państw, wspieranie ugrupowań nacjonalistycznych w tych krajach itp., rozbijanie jedności Zachodu, UE itd. Prowokowanie wojny światowej nie leży w interesie Rosji, miałaby bowiem przeciwko sobie cały świat i ostatecznie skończyłoby się to dla niej katastrofą.

    Ogloszenie się Polski, strefą zdemilitaryzowaną, państwem neutralnym, zostałoby-jak sądzę – powitana z aprobatą przez nie tylko przez naszych sąsiadów, ale przez całą społeczność zachodnią. Oczywiście są to marzenia nieziszczalne, słyniemy bowiem z tego, że mieliśmy, mamy i mieć będziemy polityków niedojrzałych, głupich i butnych, mamy też naród, którego przynajmniej połowa żyje mrzonkami o polskim mocarstwie, choćby na skalę regionalną – Międzymorze, Trójmorze, które wierzy w to, że Ameryka nas uzbroi i będziemy trzęśli i Wschodem, i Zachodem. Napisałem już wcześniej, że właściwym krokiem do tego, żeby minimalizować zagrożenie, jest -jak najścislejsze związanie się z Niemcami, z UE, tak ścisłe, żeby potencjalny agresor miał świadomość, że atakując Polskę, atakuje UE, która dysponuje potężnym arsenałem zdolnym nie tylko odeprzeć atak, ale i – w razie potrzeby zaatakować agresora. Ale spokojnie, spokojnie, śniący o potędze, o Wielkiej Polsce nie muszą się frustrować, to nigdy nie nastąpi.

  231. @Herstoryk,
    No widzisz, jak chcesz, to potrafisz i już nawet nie chodzi o to, że to, co wyżej napisałeś jest zgodne z moimi przemyśleniami, lecz o to, że merytorycznie i wyczerpująco. Oby tak dalej. 🙂

  232. Tobermory
    19 sierpnia o godz. 10:22
    do
    @Herstoryka
    19 sierpnia o godz. 3:04
    […]
    Podpisuję się pod całością, bo nie tylko tak uważam, ale – po prostu – tak jest.
    Pomyślałem też -jak niejaki Stasiek Słowianin -„sobie”, że gdybyś to napisał na blogu „EP”, dostałbyś straszne, wirtualne bęcki od „jaszczombów” (jastrzębi) z „kręgów jackowsko-grinpojnckich” i innych patriotycznie usposobionych. Zarzuciliby Ci „antypolonizm”, „prosowieckość”, „pożyteczny/użyteczny idiotyzm”, bycie putinowskim „poputczikiem”, „sowieckim/ruski trollem”, „polskojęzycznym”, „komuchem”, „ubekiem”, „płatnym pachołkiem Putina” itp. 🙂
    A gdybyś jeszcze wyraził się niepochlebnie o Trumpie, bęcki byłyby jeszcze bardziej bardziej dotkliwe.

  233. @jobrave
    19 sierpnia o godz. 16:25

    No widzisz, ile sobie zaoszczędzam nie pisując u Passenta?
    Podziwiam misjonarskie zapędy @basi.n w próbach cywilizowania tamtejszych troglodytów muzyką, która podobno łagodzi obyczaje 🙄

  234. Tobermory
    19 sierpnia o godz. 17:44,
    🙂
    A ja to chyba mam jakieś masochistyczne skłonności, bo -po przerwie – znów mnie korci, żeby tam się pojawić i napisać o demilitaryzacji naszej Niezwyciężonej :).

  235. Jobrave, twoje rozważania o wojnie polsko – rosyjskiej są z założenia oparte o syndrom klęski i wytłumaczalne w każdą stronę na bazie założenia głównego – taką wojnę możemy tylko przegrać i to w ciągu nie więcej jak 3 – 9 dni. Jasne.
    Ale.
    Wpierw należałoby rozpatrzyć problem następujący – czy istnieje i jest praktykowana (być może w sposób tajny) jakaś doktryna samodzielnej, klęskowej wojny polsko – rosyjskiej? Czy istnieją w Polsce liczące się siły, które głoszą zamiar wojny (wojny jak rozumiem wywołanej przez Polskę). W jaki sposób i kto miałby wywołać samodzielną wojnę Polski z Rosją?

    Jak dotychczas, to takiej doktryny każą się domyślać dwa argumenty wysuwane na LA – zaniedbywanie cmentarzy żołnierzy Armii Czerwonej w Polsce oraz szalejąca rusofobia w Polsce.
    Argument ważkie propagandowo, lecz militarnie nikłe.

    Jobrave, podzielam twoje zdanie jeśli chodzi o przynależność do Unii Europejskiej. Im lepsze są więzy z UE, tym lepsza pozycja Polski.

    Z drugiej strony weźmy taką Ukrainę. Kilka lat temu Rosja wywołała awanturę by przeciwstawić się wszelkim związkom Ukrainy z Zachodem, takim jak stowarzyszenie z Unią Europejską. Argumenty rosyjskie były wielorakie, obszernie uzasadnione, wydano nawet księgę liczącą wieleset stron, w której zawarto różne przepisy, umowy, normy, opisano stosunki handlowe Ukrainy z Rosją, i inne zobowiązania, które w przypadku dojścia do skutku stowarzyszenia Ukrainy z UE spowodowałyby olbrzymie straty Rosji i Ukrainy, perturbacje w handlu międzynarodowym, podważenie suwerenności Ukrainy, itd.
    Ukraina dopięła swego, choć jest w kondycji nienajlepszej– stowarzyszyła się z UE.

    Jak zareagowali politycy rosyjscy? Cisza. Księga jakby nie istniała, przeszkody jakby wyimaginowane, zapomnieli w ogóle, ze z czymś takim występowali. Ale pytanie pozostało – dlaczego Rosja tak gwałtownie i suwerennie zareagowała na próby Ukrainy rozszerzenia multilateralności jej stosunków z zagranicą?

    Problem jak na razie przyschł. W praktyce została zastosowana stała metoda – poczekamy, zobaczymy, problem jest zamrożony, mamy czas. Mińsk poczeka, Donbas poczeka, Ukraina poczeka.
    Pzdr, TJ

  236. „Pourquoi mourir pour Dan(t)zig?”
    wspolczesny ang:
    „Why Die for Licheń?”
    i szw:
    „Varför dö för Licheń?”

    pzdr S

  237. Tobermory
    19 sierpnia o godz. 17:44

    Czasem bywa tak,że robi się coś wbrew zdrowemu rozsądkowi i wychodzi na to,że jest to rzucanie grochem o ścianę 🙂
    Jeśli chodzi o temat główny to jestem absolutnie podobnego zdania. No i po raz kolejny zapytam o relacje z podróży…
    Przecież teraz chyba już nie nosisz konewkami wody do ogródka,więc ???

  238. jobrave
    19 sierpnia o godz. 17:50

    Oj,to nie bądź masochistą 🙂 🙂

  239. @basia.n
    Bardzo bym chciał, ale instynkt, to instynkt 🙂

  240. „czy istnieje i jest praktykowana (być może w sposób tajny) jakaś doktryna samodzielnej, klęskowej wojny polsko – rosyjskiej? Czy istnieją w Polsce liczące się siły, które głoszą zamiar wojny (wojny jak rozumiem wywołanej przez Polskę)”

    @tejot

    Dlaczego przez Polskę?
    Przecież cały czas słychać, że to Putin bez powodu nas napadnie, a my będziemy się bronić. 3 dni, czy ile tam. Dlaczego nas napadnie? Bo może
    Dlatego niezbędne nam są fregaty, patrioty i amerykańskie dywizje. A zanim to będziemy mieć, nie ustawajmy w drażnieniu niedźwiedzia, bo jeszcze zapomni, że może Bo Putin to szatan wcielony i tylko na tym Kremlu knuje ze swoimi generałami, jak tu na nas napaść.
    Jeśli w Biłgoraju nie będzie akurat dzień targowy, to do Warszawy dojdzie w półtora dnia 😎

    @basia.n
    19 sierpnia o godz. 18:10

    Groch? To perły rzucane przed wieprze 🙁

  241. Na en passant napisałam coś pod innym nickiem, mam dosyć łomotu i płaczów że wszystko moja wina *eyeroll*

  242. @jobrave 19 sierpnia o godz. 15:54
    Kpiąco:
    dobrze jest mieć własną armię i mieliśmy ją w1939 roku i to armię, która zwyciężyła Hitlera i Stalina

    No i właśnie dlatego ja nie pisze takich tekstów, bo uważam, że pisanie stylem @Tanaki lepiej zostawić @Tanace.
    Pisałbym o polskiej przedwojennej doktrynie wojennej gdybym coś konkretnego na ten temat pamiętał albo chociaż coś konkretnego wyguglował. Ale niestety w głowie mam czarna dziurę jesli chodzi o pytanie: „Jakie przed II w.św. były polskie plany obronne na wypadek jednoczesnej agresji Niemiec i ZSRR”? Nie zdałbym matury po wylosowaniu tego pytania i już.
    Samo zaś siekanie się takim ironizowaniem, poza oczywiście pisaniem wstępniaków, sensu nie ma.

    niestety było to zwycięstwo jedynie moralne -kategoria poza Polską nieznana
    Tak się kończy upajanie się swoim własnym ironizowaniem.
    Zapraszam do Australii. Oczyma Brytyjczyków z BBC.

    **http://www.bbc.co.uk/guides/zyj4kqt

    Na internecie jest cała masa materiałów poświęconych ANZAC Day.
    Napisanych przez Australiczyków, bo ta aliancka klęska poniesiona na małym półwyspie Gallipoli to ich święto narodowe. A więc nie tylko Polacy.

    **http://www.abc.net.au/news/2008-04-25/why-does-gallipoli-mean-so-much/2416166

    **https://www.army.gov.au/our-history/traditions/anzac-day

    Ogloszenie się Polski, strefą zdemilitaryzowaną, państwem neutralnym
    Tak to my sobie możemy na tym blogu gadać do u*ranej śmierci.
    jak ktoś pisze strefą zdemilitaryzowaną, państwem neutralnym, z przecinkiem pomiędzy zamiast pisać państwem neutralnym rozumianym jako strefa zdemilitaryzowana to daje dowód, że nie przeczytał na tym blogu wczesniej publikowanych komentarzy blogowiczów, którzy podkreślali, że neutralność WCALE NIE ZNACZY ROZBROJENIA SIĘ a wręcz przeciwnie, tylko BĘDĄC UZBROJONYM PO ZĘBY można ogłaszac się neutralnym, bo inaczej nikt tej neutralności nie uszanuje.

    Napisałem już wcześniej, że właściwym krokiem do tego, żeby minimalizować zagrożenie, jest -jak najścislejsze związanie się z Niemcami, z UE, tak ścisłe, żeby potencjalny agresor miał świadomość, że atakując Polskę, atakuje UE
    Całkowita zgoda. Wiele razy pisałem, że jedyny ratunek dla mojej zamieszkałej w Polsce rodziny to granica miedzy Stanami Zjednoczonymi Europy a Wolską położona na Wiśle.

  243. jobrave
    19 sierpnia o godz. 18:27

    Jak na instynkt nic nie może pomóc, to musi być,jak musi 🙂
    Pozostanie „łupu-cupu” 🙂 🙂
    Tylko tu nie znikaj !

  244. Skoro nikt nie chce zacząć, rozpocznę ja, jedną z moich bipolarnych osobowości, czyli jak sie zbroic to na serio

    a. Czy uważasz, że Polska powinna mieć wojsko?
    T___1
    N___

    b. Czy Polska powinna wystąpić z NATO i ogłosić neutralność?
    T___
    N___1

    c. Czy bez występowania z NATO Polska powinna się skupić na budowaniu europejskiej, unijnej armii?
    T___1
    N___

    d. Czy Rosja jest najbardziej prawdopodobnym przeciwnikiem Polski?
    T___1
    N___

    (Dla tych, którzy chcą wojska)

    1. W obecnej sytuacji ile procent PKB wydawać na wojsko?
    1___
    2___
    3___
    4___1
    5___
    6 i więcej___

    2. Jaka część wydatków na wojsko powinna iść na nowy sprzęt?
    1/4___
    1/3___1
    1/2___

    3. W obliczu oczywistego konfliktu między „kupować szybko za granicą” a „rozwijać własne kompetencje w dłuższym okresie czasu” jak dzielić budżet na wojsko między „Kraj” a „Zagranicę”?
    20%K/80%Z___
    40%K/60%Z___
    50%K/50%Z___1
    60%K/40%Z___
    80%K/20%Z___

    4. Czy armia powinna być z poboru czy zawodowa? Częściowo?
    100%P___
    100%Z___1
    %P > %Z___
    %P < %Z___

    5. Czy Polska powinna posiadać broń jądrową?
    T___1
    N___

    6. Czy Polska powinna posiadać:
    1. Zarówno MarynarkęWojenną jak i Straż Wybrzeża___1
    2. MW jest nam niepotrzebna, wystarczy porządna Straż Wybrzeża___

    7. Zdefiniuj sukces polskiego wojska w przyszłej wojnie:

    7.1 Nie dopuściło nieprzyjacielskich wojsk do zajęcia ilu procent powierzchni Kraju?
    100%___
    80%___1
    60%___
    40%___
    20%___

    7.2 Nie pozwoliło na zabicie lub zranienie jakiego procentu ludności Polski?
    100___
    97___1
    95___
    93___
    90___
    85___
    80___

    7.3 Nie pozwoliło na zniszczenie jakiego procentu substancji mieszkaniowej, drogowej, infrastruktury energetycznej, zakładów pracy, etc?
    100___
    95___1
    90___
    85___
    80___
    75___
    70___
    Mniej___

    7.4 Ile tygodni od początku wojny było w stanie wykonać zadania z punktów 7.1, 7.2 oraz 7.3?
    1___
    2___
    4___
    8___
    12___
    36___
    52___
    Dłużej___1

    Każdy następny komentator proszony jest o dopisanie swojej jedynki lub podwyższenie stanu licznika przy danej odpowiedzi o 1.

  245. Nawiązuję do tematu – zdjęciem

    oko.press/duda-zawetowal-ordynacje-do-pe-blaszczak-o-paradzie-sodomitow-kronika-skorzynskiego-11-17-sierpnia-2018

    Patrząc na ten grymas twarzy mogę powiedzieć tylko, że to nie jest żaden Maliniak. A więc kto? Grymas przypomina tytuł (pokrojonego przez cenzurę) filmu „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” i filmowe hasło z końcowej sceny też pasuje – bije jak echo „Zmiany, zmiany, zmiany”

    Tak jakoś mi się skojarzyło…

  246. @ zza kałuży
    19 sierpnia o godz. 19:10

    Poczekam, aż podasz kalkulację kosztów twojej wizji obrony RP.
    Broń jądrową powinny mieć wszystkie kraje, a w Polsce najlepiej każda parafia 😎

  247. Na marginesie
    19 sierpnia o godz. 3:33

    I ja również chętnie słucham piosenek Okudżawy. Ponieważ nie znam rosyjskiego,więc szukam wtedy tłumaczenia tekstu w necie.Jednak nie wszystkie piosenki mają tłumaczenie.Tak jest z tą ostatnią podaną przez ciebie. Oczywiście sama muzyka i jej wykonanie mówi bardzo wiele. Ale pomyślałam,że zaraz napiszę prośbę do naszego @wbocka o jej przetłumaczenie.Bo wtedy on może umieścić je również w necie w tekstowo i skorzysta na tym wielu miłośników Okudżawy.

  248. @Herstoryk
    19 sierpnia o godz. 6:16

    Skoro Concerto de Aranjuez – to nie powinno zabraknąć tego niemal bezkonkurencyjnego wykonania 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=RhO5OSLZjl8

    a na bis – Tarrega ( już w innym, jakże pięknym wykonaniu)
    https://www.youtube.com/watch?v=fwjX-m4LkYk

  249. zza kałuży
    19 sierpnia o godz. 18:56

    Na Twoja ankiete nie mam zamiaru odpowiadac co zadales bo nigdy bym tak nie zastanawial. Ale moge inna odpowiedz, w punktach, do pytan ankietowych:

    „Wiele razy pisałem, że jedyny ratunek dla mojej zamieszkałej w Polsce rodziny to granica miedzy Stanami Zjednoczonymi Europy a Wolską położona na Wiśle.”. To jest prosba @Zza kaluzy o „cud nad Wisla”, ale niemaryjny cud. „Cud nad Wisla” release 2.0 musialby zapoczatkowac zmartwychwstanie Karola Wielkiego, potem pare innych. Jezeli pytanie „Why Die for Licheń?” jest zbyt trudne (L lezy na zachod od Wisly) to moze :

    https://en.wikipedia.org/wiki/Bleiburg_repatriations
    https://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Keelhaul
    https://en.wikipedia.org/wiki/Repatriation_of_Cossacks_after_World_War_II
    i z NEUTRALNEJ Szw
    https://en.wikipedia.org/wiki/Swedish_extradition_of_Baltic_soldiers

    Inne na wlasna reke, jak kto chce. A gdyby odpowiedz na Twoje pytania ankietowe byla dalej niejasna, ogolnie dalej.

    Wiekszosc wpisow na blogach Kultura Liberalna, Krytyka Polityczna, Polityka, a dotyczaca uchodzcow z terenow konfliktow jest w duchu « wyrzucic ciapatych skad przyszli ». To jest bardzo sluszna idea. Trzeba tylko wzic pod uwage, czy sam nie jest « ciapaty ». Co zrobic jak jest ? Oczywiscie UZBROJENIE PO ZEBY (bycmoze) pomaga w byciu « nieciapatym ». Osobiscie uwazam jednak, bron jadrowa w rekach ciapatych. bylaby dziecko + zapalki = pozar. Troche za duzo.

    Czy jest to odpowiedz na Twoja ankiete, o cud nad Wisla rel 2.0 ? Moze granice przesun na Lichen @Zza kaluzy?

    Pzdr Seleukos

  250. @wbocek

    Wielka prośba .
    Namargineska podała 19 sierpnia o godz. 3:33 tekst rosyjski i link do pięknej piosenki Okudżawy. Nie znam rosyjskiego,a w necie w tekstach brakuje jej tłumaczenia. Może więc zechciałbyś jako najbardziej do tego powołany – przetłumaczyć tekst i ucieszyć wielu innych, również nie znających rosyjskiego ???
    Wszyscy z pewnością byliby Ci bardzo wdzięczni.:)

  251. @Tobermory 19 sierpnia o godz. 19:20
    Poczekam

    kopiuj – wklej nie jest takie znowu trudne

    @seleuk|os| 19 sierpnia o godz. 19:54
    Na Twoja ankiete nie mam zamiaru odpowiadac co zadales bo nigdy bym tak nie zastanawial.

    19 sierpnia o godz. 12:52 napisałem:
    „Zgłaszam mój projekt pytań i proszę o uzupełnienia.”
    W końcu komentujemy pod wstępniakiem „Na co Polsce wojsko?”

    Ale skoro moje pytania nie odpowiadają tobie, to czy możesz zaproponować własne? W idealnych warunkach ani ja ani ty nie decydujemy o tym, czy i jakie ma być polskie wojsko tylko jest to jakiś rezultat demokratycznego w założeniu mechanizmu rządzenia.
    Stąd moja ankieta.
    Zaproponuj chociaż jedno swoje pytanie mając na wzgledzie, ze było by to pytanie w przyszłym referendum. A zatem powinno być jasno aformułowane i proste do odpowiedzenia.

    Przymusu brania w zabawie oczywiście nie ma… 😉

  252. @basia.n 19 sierpnia o godz. 19:26

    Ależ to sama przyjemność:

    Odjeżdżamy z Mozartem z Salzburga
    Obszerna bryczka, konie dobrane maścią.
    Moje życie, jak dojrzałe jabłko,
    Chciałoby przypaść do ciepłej ziemi.

    A mój towarzysz podróży, ten młodziak,
    Nawet nie ściera z twarzy łez radości,
    Po cóż miałby myśleć o swoim króciutkim życiu
    On tylko o muzyce, żeby tak do końca.

    Nie ma czasu na pożegnania
    Czyżby nie były już potrzebne
    Łzy, które przecież nie próżno przelano
    Skrzydła, które przecież dano nie bez powodu.

    A mój towarzysz podróży, nerwową rączką
    Macha i macha swojej fortunie (szczęśliwemu losowi)
    Naciska ciągle tylko jedną nutkę
    I zanosi się muzyką jak słowik.

    Moje ręce spoczywają na kolanach,
    Wzrok bez nadziei gęstnieje w piersi.
    Za mną „żegnaj, okolico”
    A przede już mną tylko nic i nic.

    A mój towarzysz podróży prosto spod bożej ręki
    Nie ustaje w swoich wysiłkach
    To na fleciku, to na skrzypeczkach
    To na waltorni wyśpiewuje za dwóch.

    Może pombocek poprawi – albo w ogóle zaproponuje staranny, poetycki przekład.

    Na przykład „Руки мои на коленях покоятся” oznacza, że te ręce spokojnie spoczywają, ale kojarzą się ze swowem „pokojnik”, które oznacza nieboszczyka. A zatem te ręce na kolanach leżąc powoli umierają. Albo „божеской выпечки” to jest nie tyle spod bożej ręki, ile z bożego wypieku. Okudżawa jest specjalistą od takich lingwistycznych perełek.

  253. zza kałuży
    19 sierpnia o godz. 20:09
    Pierwsze podstawowe pytanie musi byc:
    Czy glownodowodzacy wojsk pl moze byc Jezus Nazarenski (krol glowny dowodca szef sztabu)? Czy szefowa studiow strategicznych moze byc Maryja Dziewica?

    To nie sa standarty dowodzenia NATO @Zza kaluzy!!! Czy funkcja komisarza politycznego (kapelana) jest z wojsk NATO? Tu nawet uzbrojenie po zeby nie pomoze. Czy wyobrazasz Szef Sztabu (Jezus) sobie jak gra symulacje komputerowe (modele) konfliktow?

    pzdr Seleuk

  254. tejot
    19 sierpnia o godz. 17:57

    […]
    „Wpierw należałoby rozpatrzyć problem następujący – czy istnieje i jest praktykowana (być może w sposób tajny) jakaś doktryna samodzielnej, klęskowej wojny polsko – rosyjskiej? Czy istnieją w Polsce liczące się siły, które głoszą zamiar wojny (wojny jak rozumiem wywołanej przez Polskę). W jaki sposób i kto miałby wywołać samodzielną wojnę Polski z Rosją?”

    Moim zdaniem nie, jesli nie liczyć niektórych pacjentów placówek psychiatrycznych i nieleczonych, ale obficie udzielających się w internecie w omawianej kwestii.

    Doktryny takowej, czyli samodzielnej wojny z Rosją, nawet utajnionej, na pewno nie ma, bo nawet PiS, choć pobrzękuje, coraz ciszej szabelką, nie wyobraża sobie czegoś takiego. Chodzi mi raczej o pewne, ogólne, powszechne wrażenie, jakie odczuwa lud nasz – takie oto, że Ruskie rwą się do wojny z Polską, ulegają temu nawet ludzie -wydawałoby się -rozsądni, powtrzając różne mity, głupoty, grzęzną w stereotypach, głosząc slogany o doświadczeniu, o tym, że „historia jest nauczycielką życia”, że „my znamy Ruskich aż za dobrze” itp. Ciągle się nam wydaje, że Rosja żywi do nas jakąś zapiekłą nienawiść, za to, że w 1610 zajęliśmy Moskwę, za cud nadwiślański w 1920 roku i w ogóle za nasz opór, za niechęć do demokracji ludowej itp. Poza tym lubimy być oblężoną twierdzą, albowiem czujemy się wtedy ważni, z tych samych powodów istnieje jeszcze całkiem liczna rzesza zwolenników teorii zamachu smoleńskiego, a gdyby dodać jeszcze tych niepewnych, to bardzo liczna. To również ma związek tą ważnością – Kaczyński był kimś ważnym, psuł Rosji szyki, mieszał w geopolityce, rozstawiał mocarstwa po kątach, upokorzył Putina na Westerplatte, podczas rocznicowej uroczystości, dał mu popalić w Gruzji, domagał się nitki jamalskiej przez Ukrainę, dlatego go Ruskie zabiły. Skoro go zabiły, tzn., że Polska jest ważna, zdolna zmieniać losy świata. Że tak nie jest, to ja chyba nie muszę tu nikogo przekonywać, a już najmniej Ciebie :), ale niestety w większości naszych rodaków takie przekonanie panuje. Pamiętam jakąś dyskusję toczoną w klubie Ronina, z okazji którejś rocznicy Smoleńska, albo urodzin LK, kiedy to jeden z dyskutantów, „pisarz” Wojciech Smuliński, podnosząc zasługi Zamordowanego Prezydenta, dodał, że gdyby Lech Kaczyński żył, to… nie doszłoby do aneksji Krymu, więc i wojny w Donbasie by też nie było. Taką to moc sprawczą, taki to autorytet w świecie, wsród największych mocarzy miał Lech Kaczyński.

    Ta powszechna nienawiść do Rosji pomimo pewnych, pojednawczych gestów z jej strony (udostepnienie dokumentacji katyńskiej, trzykrotnych przeprosin, uczestnictwo Putina w uroczystościach w Katyniu, na Westerplatte) idzie w parze z bezwarunkową miłością do USA. Wedle powszechnego przekonania panującego wsród Polaków – Bóg stworzył Amerykę po to, by robiła światu dobrze, a Polakom w szczególności, na co dowodem są słowa Trumpa wypowiedziane ostatnio w Warszawie: „America loves Poland”, tylko Polskę, bo jak skrzętnie odnotowały pisowskie media, w innych krajach nie mówił, że Ameryka je kocha! Cokolwiek Ameryka uczyni złego, co nawet tam jest potępiane przez obywateli, przez Polaków odbierane jest słuszne, jako przejaw miłości, którą Ameryka otacza cały świat. I mnie się to bardzo nie podoba, ta głupota, ale to osobny temat.

    Gdyby, jakimś cudem, udało się sprowadzić Polaków na ziemię, wybić im ze łbów te wszystkie szkodliwe mity, gdybyśmy poznali swoje miejsce w szyku i zgodnie z tym postępowali, uniknęlibyśmy różnych, bolesnych zderzeń z rzeczywistością. Uświadomilibysmy sobie, co jest naszą rzeczywistą racją stanu, gdzie szukać sojuszników, w jakim kierunku się rozwijać , itp.

    Dopóty, dopóki na terenie Polski nie ma niczego, co mogłoby niepokoić Rosję, możemy się nie kłopotać o swoje bezpieczeństwo, niestety nasi politycy nie mają na to odwagi, bo ci, którzy by się na to zdobyli, zostaliby zakrzyczani, opluci, że są pachołkami Putina, poza tym i może to najważniejsza sprawa: zakup uzbrojenia. To przecież niewyczerpana spiżarnia konfitur, można się tak fantastycznie obłowić. I chyba przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie o to chodzi.

    Co do Ukrainy, to rzeczywiście Putin się przestraszył tego wejścia Ukrainy do UE i oraz „szybkiej ścieżki do NATO”, co również obiecywano. Zupełnie niepotrzebnie, bo po trzech, czy czterech miesiącach od aneksji Krymu, minister spraw zagranicznych Niemiec, po oświadczeniu Poroszenki, że w ciągu sześciu lat Ukraina będzie członkiem UE, brutalnie i wprost, oficjalnie do tego, powiedział, że w ciągu najbliższych 20 lat na pewno do tego nie dojdzie i późniejsze stowarzyszenie się z UE, co jest aktem bardziej symbolicznym, niż konkretnie profitującym, niczego nie zmieniło.

  255. @na marginesie,
    Piękne dzięki za Okudżawę. 🙂

  256. zza kałuży
    19 sierpnia o godz. 20:09
    Albo jakas Maryja (dziewica) na manewrach? Obserwatorka czy uczestniczka? Jak uczestniczka, co z ew dziewictwem. Ja znam oczywiscie metody odzysku ale…
    pzdr S

  257. zza kałuży
    19 sierpnia o godz. 19:10,
    Dobre. 🙂

  258. zza kałuży
    19 sierpnia o godz. 18:56

    @jobrave 19 sierpnia o godz. 15:54,

    Pisać można różnie – w tonie drwiącym albo śmiertelnie poważnym, wszystko zależy od osobowości autora. Są -oczywiście – sprawy, z których dobrze wychowana osoba nie drwi, ale tutaj takie rzeczy się nie zdarzają. Weź również pod uwagę, że blog nie jest miejscem, gdzie każdy wstępniak musi być śmiertelnie poważny.
    Po drugie – to, że ktoś uznał klęskę za zwycięstwo moralne nie oznacza, że ktoś inny musi wszystkie swoje porażki uznawać za zwycięstwa moralne. Klęska, jest zawsze klęską.
    Po trzecie: blog, to nie forum naukowe ani miejsce do pisania książek zamiast komentarzy, więc siłą rzeczy nie sposób ustrzec się od skrótów myślowych i innych uogólnień. Ważne jest przesłanie.

  259. Na marginesie
    19 sierpnia o godz. 20:17

    Namarginesko – tłumaczenie tekstu z rosyjskiego to jeszcze jeden z twoich talentów. 🙂 Brzmi dla mnie pięknie i przekonywująco.
    Dziękuję !
    No to może na dziś coś z Wysockiego ? Może Konie ?
    Inny rodzaj artysty niż Okudżawa, ale równie chwytający za serce
    https://www.youtube.com/watch?v=iuwmqFN2Lk4

  260. @jobrave 19 sierpnia o godz. 15:54

    Przed Rewolucją Rosja też nie miała zamiaru szerzyć komunizmu, a jednak poszerzała swoje granice.
    Rozbiory Polski nastąpiły też dlatego, że Polska nie miała się czym bronić.
    A ludziska gadali jak najęci, chociaż to nie pomogło.
    Dzisiejsze układy są dla nas korzystne (przynajmniej ze względu bezpieczeństwa granic)…
    tylko jak długo one takie będą (te układy).
    Pogoda się zmienia i nie tylko o temperaturę tu chodzi.
    W 39-tym też mogło być inaczej gdyby sojusznicy zamiast stać na swojej granicy zaatakowali.
    W tamtym czasie Polska istniejąca 20 lat po zaborach i tak samodzielnie broniła się dość długo przed DWOMA nieprzyjaciółmi. W międzyczasie już wiedząc, że jest sama.

    Dzisiaj jest parę baterii amerykańskich… a jutro? kto wie gdzie one będą.
    Czy EU utrzyma się w takim kształcie jak dzisiaj? to też pytanie.
    Oby. Ale pewności nie ma.
    Siły odśrodkowe działają tu i ówdzie.
    Najlepiej liczy ten co liczy przede wszystkim na siebie.
    Chciaż sojuszników ZAWSZE warto mieć.

    Pozdrawiam

  261. @zza kałuży,
    Jeszcze jedno, bo zapomniałem: chodzi o ten przecinek ( który Cię tak uwiera) pomiędzy „strefą zdemilitaryzowaną”.
    Napisałeś: „[…]jak ktoś pisze strefą zdemilitaryzowaną, państwem neutralnym, z przecinkiem pomiędzy zamiast pisać państwem neutralnym rozumianym jako strefa zdemilitaryzowana to daje dowód, że nie przeczytał na tym blogu wczesniej publikowanych komentarzy blogowiczów, którzy podkreślali, że neutralność WCALE NIE ZNACZY ROZBROJENIA SIĘ a wręcz przeciwnie, tylko BĘDĄC UZBROJONYM PO ZĘBY można ogłaszac się neutralnym, bo inaczej nikt tej neutralności nie uszanuje.”

    Wyłgam się tak: w strefie zdemilitaryzowanej nie może być państwa uzbrojnego nie tylko po zęby ale nawet po zepsuty pniaczek. A komentarze czyta, wszyściutkie, choć czasem zdarza mi się nie załapać, o co chodzi, ale raczej rzadko. 🙂

  262. 404
    19 sierpnia o godz. 21:12

    @jobrave 19 sierpnia o godz. 15:54

    „[…]Najlepiej liczy ten co liczy przede wszystkim na siebie.
    Chciaż sojuszników ZAWSZE warto mieć.”

    Znasz takie powiedzenie: „Not Hercules contra plures”?
    W wersji zaproponowanej przez Stanisława Grzesiuka brzmi to tak: „I Herkules dupa, kiedy ludzi kupa” 🙂

  263. 404
    19 sierpnia o godz. 21:12
    Rozbiory Polski nastąpiły też dlatego, że Polska nie miała się czym bronić.
    Nie miała się czym bronić , bo zaczęła się rozbierać sama i to wiele,wiele lat przed 1792r.

  264. 404
    19 sierpnia o godz. 21:12
    Przed Rewolucją Rosja też nie miała zamiaru szerzyć komunizmu, a jednak poszerzała swoje granice
    Po kolei. Szerzenie komunizmu to jedno, poszerzanie powierzchni to drugie i co innego. W tym ostatnim wypadku nie tylko Rosja to czyniła, byli też inni – taki trynd onegdaj.

  265. jobrave
    19 sierpnia o godz. 20:32
    Ciągle się nam wydaje, że Rosja żywi do nas jakąś zapiekłą nienawiść, za to, że w 1610 zajęliśmy Moskwę,

    Za Wikipedią:

    Dzień Jedności Narodowej

    Dzień Jedności Narodowej, ros. День народного единства – rosyjskie święto państwowe obchodzone 4 listopada w rocznicę upamiętniającą zdobycie w 1612 roku Kremla moskiewskiego, opanowanego przez Polaków, w wyniku działań wojny polsko-rosyjskiej 1609-1618, przez powstańców ludowych pod przywództwem: Dymitra Pożarskiego i Kuźmy Minina[2][3]. Wtedy też Rosja odzyskała niepodległość.

    Święto to miało w zamyśle władz zastąpić przypadającą na 7 listopada rocznicę wybuchu rewolucji październikowej. Zmiany nazwy i okazji świętowanego wydarzenia dokonano 12 grudnia 2004.

  266. jobrave
    19 sierpnia o godz. 20:32

    Ta powszechna nienawiść do Rosji pomimo pewnych, pojednawczych gestów z jej strony (udostepnienie dokumentacji katyńskiej, trzykrotnych przeprosin, uczestnictwo Putina w uroczystościach w Katyniu, na Westerplatte) idzie w parze z bezwarunkową miłością do USA. Wedle powszechnego przekonania panującego wśród Polaków – Bóg stworzył Amerykę po to, by robiła światu dobrze,

    Mój komentarz
    Jobrave, powszechna nienawiść do Rosji, zwana uporczywie powszechną rusofobią, to zaklęcie sugerujące, że miażdżąca większość krajan, to „nienaprawialni” rusofobi.
    Inna sprawa, to intensywne podsycanie tej nienawiści przez mało rozgarniętych PiSowców – ignorantów w dziedzinie polityki międzynarodowej, łącznie i przede wszystkim z Prezesem Polski na czele.

    Można podać dziesiątki, setki przykładów na różne rodzaje nienawiści, w tym do Rosji, co nie oznacza, że ta nienawiść jest powszechna (jak powszechna – to jest pytanie).

    Powszechną nienawiścią do Rosji są nazywane krytyczne glosy wobec teoretycznych wariantów polityki rosyjskiej, które są w sposób zawoalowany głoszone przez prominentnych przedstawicieli rosyjskiej, nazwijmy to politologii (np. Dugin), krytyczne głosy wobec przemówień Putina sprzed kilku lat wygłoszonych na zjazdach na Zachodzie. Krytyczne głosy są także słyszalne w Umęczonej wobec takich czynów nie dających się inaczej interpretować jak „natrętnie” mocarstwowe, jak np. list wiceszefa Dumy rosyjskiej do kilku państw Europy środkowej, w której ten oficjalnie podpisany w liście wiceszef Dumy proponuje zastanowienie się nad Ukrainą – co z nią zrobić, jak by na nowo uporządkować sprawy np. przynależności Lwowa, itd. Czytanie tego rodzaju listów i wyrażanie opinii o nich nie jest rusofobią, tylko twardym trzymanie się ziemi.

    Jobrave, kładziesz nacisk (słusznie) na głupawą manierę polityczną PiSowskiej ekipy, która nie mogąc dość do ładu z samą sobą tym bardziej nie jest w stanie dojść do ładu w stosunkach polsko- rosyjskich, które ta ekipa obciążyła ciężarem jak do utonięcia – oskarżeniem niby udowodnionym naukowo i to przez oficjalna państwową komisję powołaną przez PiSowskiego plenipotenta (min. M.) o zamach wybuchowy samolotowy na prezydenta RP przeprowadzony w 2010 roku w Smoleńsku przez umówionych na ten zamach polityków polskich i rosyjskich.

    Są to bzdury niemożebne i niechwalebne, ale wciąż są nie usunięte, a wręcz podtrzymywane, jak np. ostatnio przez wyniosła odmowę pojechania do Smoleńska i oględzin wraku samolotu TU-154M wygłoszoną w niesamowicie oskarżycielskim tonie i z wariackim uzasadnieniem przez byłego ministra obrony M.

    To wszystko razem zebrane tworzy paskudną atmosferę, przeszkodę nie do przebycia, blokuje wszelkie inne inicjatywy, sprzyja durnowatej interpretacji stosunków polsko-rosyjskich przez ich kreatora – Naczelnego Dyrektora Polski, podbija bębenek narodowy krajan, zachęca hejterów do nieprzyzwoicie głupiego i szkodliwego dla polskiej racji stanu wyrażania się o Rosji. A to, że hejterzy są głośni, nie oznacza, że rusofobia w Umęczonej jest powszechna.
    Pzdr, TJ

  267. seleuk|os|
    19 sierpnia o godz. 21:13

    Jeszcze inna wersja – dla mnie bardzo szczególna

    https://www.youtube.com/watch?v=S6dDGsHKeJM

  268. @jobrave 19 sierpnia o godz. 20:32
    Wedle powszechnego przekonania panującego wsród Polaków – Bóg stworzył Amerykę po to, by robiła światu dobrze, a Polakom w szczególności,
    Nauczony przez @seleuk|os|a jak pisać tylko i wyłącznie propagandowe panegiryki na temat kraju swojego zamieszkania (po angielsku to się nazywa „nakładaj grubo”, lay it on thick) prowokacyjnie zapytam: A kiedy to działania USA zaszkodziły Polsce i Polakom?
    Ja znam tylko jeden taki przypadek, a mianowicie wtedy, gdy Reagan zbrojeniami chciał zadusić ZSRR co się mogło bardzo niedobrze dla Polski skończyć. Na całe szczęscie skończyło się dobrze.
    Mogę natomiast wypisać całą listę konkretnej pomocy, jakiej USA i Amerykanie udzielili Polsce od samego początku po odzyskaniu niepodległości w 1918 do teraz.

  269. @zezem 19 sierpnia o godz. 21:30

    Z tym komunizmu szerzeniem … to było nawiązanie do @jobrawe stwierdzenia, że nie ma się co obawiać, jakoże Rosja to nie ZSRR i komunizmu już szerzyć nie chce.

    A odnośnie rozbierania się.. tyż racja
    i coś w podobie dzieje się dzisiaj

  270. Jeszcze poprawka do przekładu Okudżawy: „wzdoch” to nie „wzrok” tylko „westchnienie”. Czyli „beznadziejne westchnienie gęstnieje w piersi”. To z prędkości, proszę koleżeństwa! Poza tym chyba zasugerowałam się samym Okudżawą, bo na nagraniu (na początku drugiej minuty) zalicza wpadkę, śpiewając „wzgliad” (czyli wzrok lub spojrzenie), potem robi przerwę i zaczyna od nowa: „wzdoch beznadzieżnyj”… itd. Wypadki chodzą po ludziach 🙂

  271. Dla sprowadzenia z wyzyn artystyczno/ironicznych. Neutralnosc Szwecji budowano ok 200lat. To @Zza kaluzy mniej wiecej tyle co panegiryki na temat powstania (historii) USA. Rozwazania na temat polozenia obszaru sa dzis, byly przedtem tez, nieadekwatne. Dzis kazda odleglosc jest jeden, z kazdego punktu. Zdolnosc strategiczna globalna maja moze trzy panstwa. Cztery, piec, bez klotni.Moze trzy pretenduja w krotkiej przyszlosci. Zadaniem tej neutralnosci dzisiejszej, nie moze byc inaczej, jak mozliwosc obrony przed zdolnoscia globalna przeciwnika. Tak bylo dawniej tez. Przyklad. Mocarstwowosc Rosji, zostala « sprawdzona » przez Japonie w ciesninie Cuszima. Mocarstwowosc Europy byla « sprawdzana » okolo czterysta lat przez Normanow. Innych przykladow nie podaje, swiatowych, historycznych. Zawsze polegala obrona na umiejetnosci odpowiedzi na szybki, koncentryczny atak, na rozproszonego przeciwnika. Dzisiejsza umiejetnosc odpowiedzi/reakcji musi byc w sekundach, moze minuta. Dosc proste, tylko kosztowne. Neutralnosc jest b kosztowna. Moze Tobermory napisze o szwajcarskiej.

    A sojusznicy (przyjaciele) to nie tylko militarni. Musi byc tez wspolna baza pogladow. Dosc proste tez. Wspolnota pogladow spol zachodnioeuropejskich i polskiego, byla zawsze i jest zerowa (0). Wspolnot politycznych. Jedna jaskolka (blog LA3) nie robi wiosny.

    Dla sprowadzenia z wyzyn artystyczno ironicznych.

    Pzdr Seleukos

  272. @jobrave 19 sierpnia o godz. 21:22
    Zrewanżuję się innym cytacikiem:

    Oczywiste jest, że gdy Naczelnik ogłasza ostry marsz to chodzi o wyprawę do punktu ostrzenia obieraków do ziemniaków. No ale ziemniak to bardzo stara historia.

    Mnie uczono, że historia to jest dziś, tylko wczoraj zabrakło chwilowo papieru na druk.

  273. tejot
    19 sierpnia o godz. 21:34,
    Czasem zdarza mi się coś przerysować, albo wydawać jakie kategoryczne, acz nie do końca słuszne sądy, ale tym razem chyba nie przesadziłem: https://wiadomosci.wp.pl/dlaczego-to-polacy-najbardziej-nienawidza-rosjan-6027719516718209a
    Nie wzięło się to znikąd – jeszcze nie dawno, co drugi Polak nienawidził Rosjan, podkreślam: „nienawidził”, nie, że „nie lubił”. Skądś się to wzięło, ktoś za to odpowiada. Lubimy nienawidzić i to nie tylko Rosjan zresztą.

  274. @jobrave 19 sierpnia o godz. 22:19

    Mnie na przykład jedna blogierka czmuś nienawidzi

  275. @zza kałuży
    Pytasz: „A kiedy to działania USA zaszkodziły Polsce i Polakom?
    Ja znam tylko jeden taki przypadek, a mianowicie wtedy, gdy Reagan zbrojeniami chciał zadusić ZSRR co się mogło bardzo niedobrze dla Polski skończyć. Na całe szczęscie skończyło się dobrze.”
    To chyba Ty nie czytasz komentarzy blogowiczów albo cztasz po łebkach, bo ja nigdzie nie napisałem, że Ameryka szkodziła Polakom, chociaż pewnie coś by się znalazło „niebezpośredniego”. Niemcy w stanie wojennym i długo po, też wysyłali Polakom paczki.

  276. @ tejot
    19 sierpnia o godz. 21:34

    Tejot, przeglądając tę edycję polskości komentatorskich pod wezwaniem proboskim (od: probostwa, niedoszłego, w Wyszkowie) na wygnanie z tego raju rzekomego , a nienawiści do jedynie prawdziwego bo orientalnego (władcy Iskanderów), jawi mi się zupełnie inne niż w wezwaniu i nieodpowiedziane (na szczescie, bo bezdennie głupie) pytanie o potrzebę wojska.
    Bardziej trafne po tym byłoby: na co Polakom Polacy.
    Otóż, doszedłem ępirycznie do konkluzji, że Polacy są po to, aby na blogu zobaczyć tekst choć jednego rozumnego.
    Tym samym dziękuję Ci za ten i inne komentarze, na tej bezludnej wsypie Polskości modlącej się od swych krzywd po świecku kościelnych, do ateizmu.
    Pozdrowienia.

  277. PS
    Szwedzi a sprawa polska.
    Szwedzi kultywują swoją bezwyznaniową neutralność, usilnie wypatrując ruskich łodzi podwodnych na swym terytorium.
    Zapewne, aby okazać im uchodźczą gościnę, miłosnym chlebem i solą, pardon: śledziem.
    To tak po weekendowej rozmowie ze znajomymi Szwedami, dziwnie innymi niż nasze, blogowe.
    Jacyś nieneutralizowani?

  278. Zaczyna niepokoić mnie moja nadaktywność na blogu, obawiam się, że niebezpiecznie ociera się o granice patologii. Chyba czas się zdezaktywować 🙂

  279. A poza tym jeden aspect, nierozwazany tu. Pojecie „finlandyzacja” jest jak rozumiem pojeciem pejoratywnym po pl. Troche ublizajacym. Czy nie mozna by zastanawiac nad pojeciem „polandyzacja”, nie mylic z polonizacja. W koncu to finskie spol nie zyje najgorzej, w dzisiejszym swiecie. Czy nie o to chodzi? Finowie osiagneli „finlandyzacje” w ciagu pokolenia. Ile czasu potrzebowalaby „polandyzacja”?

    Dobranoc Seleukos

  280. Gekko
    19 sierpnia o godz. 22:35
    Ja tez nieneutralizowany Gekko. Dla mnie to pojecie, jak wiele innych, ma zupelnie rozne polskie i szw znaczenie.
    Dobranoc Seleuk

  281. @jobrave
    A bron blog – nie dezaktywowuj sia!
    Z pogladami z godz. 20:32 bardzo sie zgadzam, tez tak to widze.
    *
    No a sankcje gospodarcze nalozone na Polske to mialy nam zrobic dobrze?

  282. seleuk|os|
    19 sierpnia o godz. 22:44

    Jestem pod wrażeniem, że pojęcie wymyślone przeze mnie na użytek bloga już jest w Szwecji, a nawet zyskuje na znaczeniu w swej odmienności.
    Ot, globalizacja i terabitowe łącza podwodne, które Putin niesie nam w prezencie przedślubnym w pakiecie z Nordyckim Strumykiem (a do Szwecji pewnie łodziami podwodnymi w beczkach po śledziach).
    Ha! 😉

  283. jobrave
    19 sierpnia o godz. 22:19
    Nie wzięło się to znikąd – jeszcze nie dawno, co drugi Polak nienawidził Rosjan, podkreślam: „nienawidził”, nie, że „nie lubił”

    Ciekawy ten artykuł. Tytuł ma niewiele wspólnego z treścią. Poza tytułem nienawiści nie widać. W ankiecie „niechęć, negatywna opinia”. A w wersji angielskiej „unfavorable”, critical opinion”.

    W ankiecie z 2017 roku:
    89% Polaków nie ma zaufania do Putina. 88% Hiszpanów.

    Stosunek do Rosjan (favorable/unfavorable):
    Polska 69/21
    Germany 67/27
    Netherlands 82/15
    Sweden 78/18

    Reszta pod linkiem.
    http://www.pewglobal.org/2017/08/16/publics-worldwide-unfavorable-toward-putin-russia/

    Taa, rzeczywiście Polacy najbardziej nienawidzą Rosjan. Komu i o co tu chodzi.

  284. @Ewa-Joanna
    19 sierpnia o godz. 22:46

    Coś mi się kołacze o polskich kurczakach pozbawionych amerykańskiej kukurydzy…

  285. I nie zapomnijcie o stonce.

  286. Czy to tanaka Neferko?
    Takie Twoje poczucie humoru 😀

  287. @seleuk|os|
    19 sierpnia o godz. 22:14

    „Neutralnosc jest b kosztowna.”

    Szwajcaria wydaje na cele militarne ok. 4,5 mld USD rocznie (0,7 proc. BIP), Szwecja ca 5 mld (1 proc.), Austria 2,6 mld (0,7 proc.), Polska 9,5 mld (2 proc.)

  288. izabella
    20 sierpnia o godz. 0:21

    Zaraz bo całkiem nie kumam osochozi? Zaglądam na blog z doskoku ze dwa razy dziennie i całkiem nie wiem o czym tu wszyscy?
    W dodatku przed chwilą obudziłam się pod lampą przed tv :/

  289. Czy Polacy w ogóle kogoś lubią?
    Sondaż CBOS (luty 2018) podaje:

    Największą sympatię do Czechów, Włochów, Amerykanów, Anglików, Słowaków oraz Węgrów deklaruje ponad dwie piąte ankietowanych (od 42 proc. do 44 proc.).

    Niewiele mniej respondentów – ponad jedna trzecia – z sympatią odnosi się do Hiszpanów, Norwegów, Greków i Szwedów (od 34 proc. do 40 proc.). Natomiast co trzeci badany ma pozytywne nastawienie do Japończyków i Francuzów (po 33 proc.)

    Jedynie około jedna piąta ankietowanych darzy sympatią Wietnamczyków (21 proc.), Białorusinów (21 proc.), Serbów (19 proc.) oraz Rosjan (18 proc.), przy czym niechęć do Rosjan deklaruje 49 proc. osób.

    Ponad połowa respondentów z dystansem podchodzi do Romów (59 proc.) oraz Arabów (62 proc.), a sympatię do nich deklaruje relatywnie niewielu (12 proc. dla Romów i 10 proc. dla Arabów).

    Sondaż wykazał wyraźną korelację poziomu niechęci do obcych z wykształceniem, miejscem zamieszkania (duże miasta, prowincja) stopniem zamożności, religijnością, poglądami politycznymi. Jaką? Zgadnijcie 😉

  290. Nie wiem czy to tu kiedyś było ale jeśli nie to polecam

    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22800121,prof-tadeusz-bartos-polski-katolicyzm-atakuje-kazdego-kto.html

    Ja zaczynam nie lubić Polaków. Trzy czwarte ciemna masa niestety.

  291. @basia.n
    19 sierpnia o godz. 19:47
    Dzięki, odsłucham! Tak przy okazji, zaintrygowała mnie pisownia Koncertu. Wrzucenie w gugla daje zarówno „concerto”, jak i „concierto”, częściej ta druga pisownia. Hiszpańskiego nie znam, ale od czego jest Net, sprawdziłem, jednak „concierto”, https://en.bab.la/dictionary/english-spanish/concert.
    Pozdrawiam

  292. Kwestię wojska można by jeszcze rozpatrywać z innego punktu widzenia, nie herstorycznie, ale przyszłościowo:
    Czy byłoby użyteczne gdyby nastał „Dzień Tryfidów”, co jest jakby coraz bardziej prawdopodobne niż wojna z Rosją, i jakie by się w takiej sytuacji najlepiej sprawdziło.

  293. Nefer
    19 sierpnia o godz. 18:30, 20 sierpnia o godz. 0:45
    Na en passant napisałam coś pod innym nickiem

    Ano ignoruj mnie. Przerowerowałam dzisiaj 35km (pombocek to tyle robi przed śniadaniem), więc teraz sobie siedzę leniwie i łamigłówkuję. Ale spudłowałam, to nie ta-na-ka.

  294. Ewa-Joanna
    20 sierpnia o godz. 2:11
    Ja wiem że były sankcje, że były reakcją na stan wojenny, ale niestety bardziej dotknęły ludzi niż władzę. No co zrobić, nie były najmądrzejsze, RR w ogóle nie był najmądrzejszy, ale Polacy kochają go mimo wszystko. Według mnie zrobił dużo gorsze rzeczy, mnóstwo dużo gorszych rzeczy, ale te sankcje też by się znalazły w top-tłenty-fajf.

  295. izabella
    19 sierpnia o godz. 23:58
    Pokręciłam strasznie (ale nie aż tak jak autor artykułu).
    Stosunek do Rosjan jest oczywiście w odwrotnej kolejności: unfavorable/favorable
    Polska 69/21
    Germany 67/27
    Netherlands 82/15
    Sweden 78/18

    Aż tak dobrze to nie jest.

  296. @izabella
    20 sierpnia o godz. 5:14
    No to przeciez o to chodzi we wszystkich sankcjach – zeby ludzie wywalili wladze, tzn. zmienic niewygodna dla „nas” wladze rekami wkurzonych tambylcow. Tym systemem „my” osiagamy swoje i mamy czyste rece.

  297. Ewa-Joanna
    20 sierpnia o godz. 6:07

    Niekoniecznie we wszystkich. Sankcje przeciw Rosji w ostatnich paru latach uderzały (i uderzają) w oligarchów, a nie w zwykłych ludzi.

    Co do oczekiwania, że ludzie się pozbędą złej władzy jak się ich gospodarczo podręczy, to ja raczej nie podejrzewam sankcjonujących o taką naiwność. O niewiedzę, nieprzewidzenie wszystkich konsekwencji, pochopne działanie, i owszem. Ale to jednak trochę co innego.

  298. Nefer 20 sierpnia o godz. 1:16
    Czy wypowiedz ktora Ty dalas link (T. Bartos) nie mozna skrocic do… Jedynym Suverenem Polski jest Konferencja Episkopatu Polski. (?) Ja osobiscie probowalem to pisac wiele razy, w roznych czastkowych ujeciach. Moja niezgoda na: ten jezyk religijny, klotnie miedzypartyjne, nazwiska przodujacych politykow i ich kolegow (partii), prezesow i przewodniczacych spolek, cisza wyborczo/niedzielna (3dni ???) etc, etc. Tak dziala suveren (kazdy). Daje wybierac. Stad moja idea (polityczna, odbierac finanse KK) jednopytaniowej partii parlamentarnej i osobno (niepolitycznie) odbierac finanse KK metodami korporacyjnymi. KK jest jak kazdy monopolista na rynku. Ma duzo modeli (produktow). Dla kazdego.

    Tobermory 20 sierpnia o godz. 0:35
    do
    @seleuk|os| 19 sierpnia o godz. 22:14
    „Neutralnosc jest b kosztowna.”
    Szwajcaria wydaje na cele militarne ok. 4,5 mld USD rocznie (0,7 proc. BIP), Szwecja ca 5 mld (1 proc.), Austria 2,6 mld (0,7 proc.), Polska 9,5 mld (2 proc.)

    1… W latach -00 szw obronnosc zostala „przestawiona” z inwazyjnej na zadaniowa (wkladowa??? po szw insatsförsvaret). Podzial budgetu ca 1,1% (2017) ktory Ty podales jest (bardzo dluga tabelka, 100stron, tylko po szw):
    https://www.riksdagen.se/sv/dokument-lagar/dokument/proposition/budgetproposition-2017-utgiftsomrade-6-forsvar_H4031d7/html
    W zasadzie mozna rozbic na dwa koszty: material i koszty personelu.

    2… Szwedzcy producenci sa „prywatni”. Nic wspolnego z budgetem nie maja. Poza sprzedaza do pkt1 (material). Sprzedaz jest ca 4mldUSD calkowita (2017). Krzyzowe stos wlasnosci, miedzynarodowe w paru obszarach. Jeden z najbardziej wysokotech dzialow szw. 18% badania naukowe. 30% zatrudnionych ma wyzsze wyksztalcenie tech. Przy zalozeniu (przecietna oplacalnosc przemyslu ???) 7%zysk, naklad jest 3,88mldUSD. Mea culpa.

    3… SÄPO (Säkerhetspolisen) jest dzialem policji. Budget mnie nieznany. Nie wchodzi w pkt1. Terrorysci, kontrwywiad etc. Jedna (jedyna) organizacja w Szw.

    4… SSC och Esrange https://en.wikipedia.org/wiki/Swedish_Space_Corporation budget nie wchodzi w pkt1. Prywatny, czysto komercyjny. Podzial miedzy obszary cywilny/wojskowy jest mnie nieznany (50/50 ???).

    5… Panstwowe obiekty https://www.sfv.se/en/about-us/ Podzial na cywilne/wojskowe mnie nieznany. Czesc wojskowych jest sprzedawana, „zabytkowe”. Budget Min Finansow.

    6… FOA https://en.wikipedia.org/wiki/Swedish_National_Defence_Research_Institute. Podlega bezposrednio Min. Obrony. Budget mnie nieznany, nie wchodzi w pkt1.

    Pare innych (kosztow) ktorych nie wymienilem. Nie ma znaczenia. Nie moglbym rowniez policzyc wszystkiego (dodac) do pkt1. Dlatego napisalem „Neutralnosc jest b kosztowna.”

    Dla wyjasnienia wlasnego pogladu. Szwedzka pomoc zagraniczna, administrowana przez SIDA (niedawno pisalem), jest tez 1% budgetu. Uwazam osobiscie, niestety naleze do mniejszosci, polowa moglaby zostac przesunieta do budgetu w pkt1. Znaczy budget pkt1 bylby 1,6%. Jestem zwolennikiem zwiekszania budget w pkt1, co zreszta bostatnio stalo. Troche inaczej. Po ostatnim raporcie FOI https://en.wikipedia.org/wiki/Swedish_Defence_Research_Agency budget pk1 zostanie zwiekszony ca 0,5mld USD rocznie. Najblizsze 4lata.

    Jak wyglada budget krajow ktore Tobermory wymieniles nie wiem. Poza tym istnieje konkretma wieloletnia wspolpraca (wymiana, umowy) z pozostalymi krajami nordyckimi Dania, Norwegia (NATO) i Finlandia (nieNATO).

    Jezeli chodzi o ubooty i samoloty bez responderow (identyfikatorow) na granicach. Co robic? Zatopic/zestrzelic? Tylko klopot. Pokazac odpowiedz? Najtaniej wyslac note protestacyjna (dyplomatyczna), ktora zainteresowany wyrzuca do kosza.

    Pzdr Seleukos

  299. @izabella
    20 sierpnia o godz. 6:20
    Posrednio uderzaja, bo przeciez oligarchowie (ktorych nota bene zachod z pijanym Jelcynem stworzyl) zatrudniaja ludzi w swoich przedsiebiorstwach i nie wierze, ze nie przesuna tego na pracownikow.
    Polityka to bardzo brudna i cyniczna rzecz.

  300. @seleuk|os|
    20 sierpnia o godz. 6:41

    Nie pisałem nic o budżetach wymienionych krajów. Podałem udział wydatków militarnych w produkcie krajowym brutto (PKB).
    https://www.indexmundi.com/g/r.aspx?v=132&l=de

    Pilnym śledzeniem U-bootów, samolotów etc. muszą się zajmować odpowiednie służby, głównie po to, aby uzasadnić swoje istnienie. Nie wykazujesz się stosowną aktywnością, to na przyszły rok będziesz miał mniejszy budżet. Na tej zasadzie jesienią każdego roku artyleria CH wystrzeliwuje w piargi (dawniej w lodowiec!) zapasy starej amunicji, bo nie dostanie pieniędzy na nową 🙄 Jako neutralny kraj nie może sobie pojechać/polecieć do Afganistanu/Syrii/Angoli etc. i tam poćwiczyć w realniejszych warunkach.
    Lotnictwo wojskowe CH „czynne” jest w dni robocze tylko w godzinach biurowych. Uprasza się nie napadać/naruszać przestrzeni po godz. 17:00 ani też w weekendy 😎

  301. W oparach neutralności.

    Kiedyś, człowiek rozumny (archeologiczny już homo sapiens) głupstwom piramidalnym nie był neutralny.
    Dziś, aby neutralności stało się symetrycznie i wyrównująco szanse, zadość, ludzkość powszechna produkuje np. takie wiadomości:

    „…Szwecja, przez ostatnie 30 lat, wydała ca 1,3 mld kr na inwestycje w produkcję u-botów w Pietropawłowsku. Jak odkryły media niezależne, celem tych wydatków było uzasadnienie kosztów utrzymania latarników, wypatrujących nadpływające z Pietropawłowska u-boty. Skandalem zajęła się szwedzka Rada d/s transparentności wód przybrzeżnych…( budżet 0,8 mld kr)…”

    Po co Polsce Szwedzi, skoro mamy już nasz Pietropawłowsk, w głowie?
    Nie do ogarnięcia, bez ateizmu.

  302. Szanowni! Teraz uwaga – gospodarz bloga, niejaki @Tanaka, będzie się teraz mikro tłumaczył, że się słabo w dyskusji udzielał, oraz temu i owemu nie dał odpowiedniej satysfakcji: nie zdanżam! No, ale trzeba wierzyć w człowieka, koleś – jak wiemy z „Pingwina”, więc w celu dokonania odpowiedniej maskirowki – „na co Polsce wojsko?” – uwagę Szanownych kieruje się teraz na nowy wstępniak i na zacną, a nieczestą (och! – z góry prosimy o nieustające bisy!) autorkę: Kostkę. Temat dla czytelników od lat iluś. W imieniu Kostki – zapraszam do czytania i dyskutowania.

  303. Tobermory
    20 sierpnia o godz. 8:30
    Dziekuje. Moje wpisy na wstepniak Tanaka sa raczej odpowiedz czy potrzebne jest wojsko. Odpowiedz krotka jest, raczej malo wojska, bo tylko koszty i parady. Neutralnosc to jest sposob myslenia, co np napisalem o „polandyzacji”, pochodna nazwie „finlandyzacja”. Cos mnie wydaje, nie ma nic wspolnego ze szwajacarska.

    Szwecja testuje/testowala praktyczna neutralnosc w Afganistan, Iraq, Libia. Najchetniej jak „Peacekeeping” pod auspicja ONZ, ale niekoniecznie. Moze byc EU. W Arabii Saudyjskiej Bofors i SAAB chcieli zbudowac fabryke, ale nie wyszlo. Za duzo bylo protestow, rzad powiedzial swoje. Tu jest link do aktualnych (ang):
    https://www.forsvarsmakten.se/en/activities/current-international-missions2/

    Z „historycznych”, w Libii bylo lotnictwo i flota (Hercules, JasGripen, korvety, nie jestem pewien dlugosc i wielkosc zadan).

    Szwecja bierze udzial w NordicBattlegroup. Ca 2500ludzi, szw strona 1900. Daje link do dokladny opis (pdf), strategiczny, operacyjny.
    https://www.forsvarsmakten.se/siteassets/english/nbg15—eng/14mar_-fcdr_master-f.pdf

    Aktualnie jest tez testy CarlGustaf, bez Szwedow, w Jemen, Syria i Afganistan(chyba). Wszystkie strony. Bofors nie nadaza dostarczyc amunicji. Daje link pogladowy
    https://www.bing.com/images/search?view=detailV2&ccid=IA8N%2bfu%2f&id=A07D48F841D2474E3FC90FECEE4AE14FE83DDAD0&thid=OIP.IA8N-fu_cMsL0QLzZe37TgHaFJ&mediaurl=http%3a%2f%2fwww.military-today.com%2ffirearms%2fcarl_gustaf_m4_l6.jpg&exph=711&expw=1024&q=carl+gustaf+&simid=608035511821535628&selectedIndex=65

    O manewrach na M.Barentsa, Baltyk, PlnSkand (Trident Juncture) pisalem. Ze szw strony wszystkie rodzaje broni. Ile ludzi zapomnialem, nie chce mnie szukac. Pare tysiecy.
    https://www.nato.int/cps/en/natohq/news_155866.htm

    A dla Ciebie Tobermory specialnie o jednym sposobie myslenia. Poczatek. Reszte mozesz znalezc sam.
    Szwedzi postanowili nie rozbudowywac energii jadrowej. Dawno temu. Srodowisko i latwosc eliminacji (terrorysci etc). Projektantem/wykonawca byla firma ASEA. Wkrotce po decyzji rzadowej, zakazie nowych prac projektowych i rozwoju, firma ASEA polaczyla z Brown Boveri (szwajcarska) i nazywa teraz ABB. Nie wiem czy firma BrownBoveri miala/ma zakaz zajmowania energetyka jadrowa. Znajdz sam.
    https://new.abb.com/

    Inne ciekawostki dam tylko zainteresowanym na wyrazne zadanie. O Amazon, Google i Alibaba i Facebuku. Wszystko prywatne firmy.

    To jest myslenie o neutralnosci, bezwojskowej. Ludzie mundurowi sa okropnie kosztowni. Im mniej mundurowych tym lepiej. A lotnictwo Szw Tobermory jest czynne calodobowo/calorocznie.

    Pzdr Seleukos

  304. @izabella 20 sierpnia o godz. 5:09

    Ja chyba wiem – ale nie powiem, bo nie wypada.
    Podpowiem tylko: to byłaby „nowa” osoba (czyli raczej nieznany pod Passentem nick) i wypowiadałaby się raczej chyba w stylu Nefer. Mam wrażenie, że tejot już ją tam rozpoznał. Ale co ja tam wiem…
    Łamigłówka 🙂

  305. Na marginesie
    20 sierpnia o godz. 15:05

    Też już znalazłam, było chyba w moderatorni. Pomyliłam się o jedną literkę. A nawet kreseczkę.