Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

6.08.2018
poniedziałek

Jak pokazać światu polską niepodległość? Co nas (jeszcze) łączy?

6 sierpnia 2018, poniedziałek,

Oglądam w telewizji : dorośli, dzieci. Dorośli rozmawiają przy stole. Dzieci się nudzą . Jedno z dzieci podchodzi do fortepianu i… intonuje „Mazurka Dąbrowskiego”. Na baczność stają wszyscy, starsi i młodsi, w mundurach z Powstania Warszawskiego, innych mundurach, ale większość w koszulkach z odpowiednio patriotycznym napisem. Króluje oczywiście orzeł biały, hasła patriotyczne prawie jak z PRL, a wszystko okraszone „100 lat niepodległości Polski”.
Całość w stylu opisanego tu kilka tygodni temu powitania naszych dreamlinerów opasanych biało-czerwoną szarfą. Tylko Mazowsza zabrakło. I górali…
Na szczęście to tylko reklama społeczna. Podobno na zlecenie kierownika/dyrektora Onet.pl, p. Bartosza Węglarczyka
Miałam wrażenie, ze to kopia powitania naszych dreamlinerów w barwach narodowych. Podobno nawet sam pomysłodawca odżegnał się od wykonania. Sądziłam, że to wyrób Polskiej Fundacji Narodowej. Autorstwa brak. Nigdzie nie widać. [*] Widzieliście?
Mnie strasznie kłuje tak podawana niepodległość. Musi być z patosem, patriotą, białym orłem, koniecznie z biało-czerwoną, z Mazowszem, ze Śląskiem – i w ogóle podlane gęsto patriotycznym sosem. Jakby nie można było inaczej.
Jakbyście świętowali i jak pokazalibyście światu 100 lecie polskiej niepodległości? Zakładam, że jeszcze świat interesuje się Polską, ale… puśćmy wodze fantazji – wszyscy się interesują. I są nas ciekawi. I jesteśmy krajem jak sprzed jesieni 2015 r.

Konstancja

* * *
Tanaka: dodałem tytuł. [*] autorem filmiku jest Wojciech Smarzowski. Link: https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/100-lat-polsko-i-laczy-nas-hymn-w-wizerunkowej-kampanii-onetu-wideo  .

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 437

Dodaj komentarz »
  1. Jak juz przy kompie jestem Konstancja. Musi byc uniwersalnosc doswiadczen, z dodatkiem orginalnosci. Tak mozna jedynie zainteresowac szerzej. Inaczej to tylko szum.

    pzdr Seleukos

  2. Jak pokazać światu polską niepodległość?

    Bardzo prosto.

    1. Pododdział „Gromu” porywa Melanię i Ivankę Trump oraz Kate Middleton i Meghan Markle.

    2. Zmusza je wszystkie do rozebrania się i nagrywa 20 godzin orgii z nimi w różnych rolach.

    3. Ściany sypialni na planie filmowym (ewentualnie otoczenie basenu z kisielem, w którym owa orgia się odbywa) są wytapetowane tak jak otoczenie boiska na stadionie wielkimi sloganami o treści nawiązującej do 100-lecia niepodległości Polski.

    4. Ivanka powinna nosić na głowie tradycyjną perukę religijnej Żydówki i ciagle powtarzać, że Allah był pedałem.

    5. Role męskie odgrywają rośli Murzyni oraz Rosjanie w czapkach-uszatkach z czerwonymi gwiazdami.

    6. Kobiety pod koniec filmu zostają uratowane przez chińskich komandosów przy dźwiękach śpiewającego ulicznego chóru z Bollywood. Muzykę zapewnia meksykańki zespół mariachi.

    7. Polański ewentualnie może być reżyserem.

    Nie znam lepszego sposobu na pokazanie światu stulecia polskiej niepodległości.

  3. zza kałuży
    6 sierpnia o godz. 10:51
    Ty bardziej co ja jestes „zakorkowany”. Pelna zgoda poza pkt 1

    1. Pododdział „Gromu” porywa Sobecka i Pawlowicz oraz Godek/Terlikowska.


    Reszta bez zmian
    pzdr Seleukos

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @@zzakaluzy i seleuk

    Raczej na odwrot, czyli od konca do poczatku i wymieniony zenski ansambl podstepnie angazuje wymienionych menzczyzn w „porwanie”, ktore w stylu „na bonobo” sie w orgie przeksztalca.

    Wspomniana operacja doskonale zilustruje postawienie na glowie tego co na nogach stac powinno.

    pozdrowka
    ~l.

  6. Jak oglądać świat, by nabyć patriotyzmu.

    Pozwolę sobie zauważyć, że aby pojąć, jakie są źródła krzewionego aktualnie patriotyzmu, warto porzucić błahe reklamy i wrócić do korzeni.
    Korzeniem w tym i wielu innych przypadkach (ze święceniem świeckim imperialistycznego żelaznego ptaka w naszej służbie za amerykańskie dulary) jest niezapomniana scena filmowa, taka kamera obskura n dziś, czyli Miś:
    ‚https://www.youtube.com/watch?v=GICUydllsH0
    Nic więcej myślącym nie trzeba; dopóki paszporty mamy w szufladzie – droga do patriotyzmu chwilowo jeszcze wolna.

  7. A jak świętują Bułgarzy, po 600 latach odzyskania niepodległości, spod jarzma Turków?

  8. @Konstancja

    errrr…

    Kabaretowa reakcja na kabaret normalna. Nienormalnosc kabaretowa zagoscila i sprawia wrazenie, ze sie rozgoscila na dobre. Ale zle ujawnia co jest dobre, wiec bodzmy dobrej mysli, bo nawet najdurniejsze zlo w jakims momencie przekroczy granice, za ktora szczeznie.

    W cierpliwosc sie uzbroic nalezy i powinna w tym pomagac swiadomosc, ze absurdy pranoi Kaczynskiego same sie zniszcza.

    I dopero wtedy, gdy same legna pod ciezawrem wlasnej absurdalnosci, bedzie czas zby powiedziec prawde o tym stuleciu wolnosci do wszelkiej masci absurdow, legend, mitow i prawdy ukrywanej, czy zaklamywanej.

    pozdrowka
    ~l.

  9. Przeczytałem felieton wstępny. Uruchomiłem link do materiału i obejrzałem. Pierwsze skojarzenie – Jarosław K. ze swą Wolską. Bo tylko kilka osób znało coś więcej ponad pierwszą zwrotkę. Ale przyznaję, wyraz zażenowania na twarzach części osób czytelny. Dzieci i emeryci-kombatanci ratują honor Polaka w znajomości polskiego hymnu.
    Ale z niepodległością i jej fetowaniem, to jednak niewielkie zbliżenie.
    I jeszcze ten Śląsk? Rocznicowy? Moja ziemia znalazła się w Polsce w czerwcu 1922 roku.
    Dla moich śląskich przodków, to był czas końca wielkiej wojny, szansy na koniec głodu i zamieszek ludzi mających już dosyć, ale nie żadnej niepodległości. Ślązacy byli niepodlegli w ramach państwa niemieckiego i w zasadzie przegrani, a nie zwycięscy. Tak jak reszta państwa Wilhelma II, prekursora idei wolnej, samodzielnej Polski. Czy Polacy byli wtedy zwycięscy? Niczego nie wygrali, dostali niepodległość jako skutek upadku Rosji, pokonanej przez Niemcy i Austro-Węgry oraz będącej tego efektem rewolucji społecznej

  10. Jak pokazać światu? Od czasu, gdy PiS objął władzę swoją niepodległość, pokazujemy światu „ciągle i bez przerwy”. Chociaż nie jest ona jeszcze całkowita, jak stwierdził Prezes IV RP, podczas jednej z miesięcznic, w kwietniu ubiegłego roku, dodał jednak „ale jest już dobrze, powtarzam: jest już dobrze”. A jest dobrze, ponieważ wstaliśmy już z kolan, o czym po raz pierwszy przekonał się świat, podczas pamiętnego wyboru szefa Rady Europejskiej w marcu 2017 roku – słynne 1:27. Pokazaliśmy środkowy palec zawiadowczyni „kondominium niemieckiego” w Polsce – Angeli Merkel i jej poplecznikom – europejskiemu lewactwu, które robiło z Polską, co chciało w porozumieniu i z czynnym udziałem Władymira Putina zawiadującego „kondominium rosyjskim” w Polsce. Od tego czasu polski środkowy palec, jest jednocześnie palcem wskazującym, wskazującym na polską niezłomność i konsekwencję w wyzwalaniu się z jarzma międzynarodowej, a – w szczególności – unijnej niewoli. Co prawda antypolskie, polskojęzyczne media, chodzące na pasku – wrogich naszej ojczyźnie – odwetowców, rewizjonistów i innych polakożerców, drwiły z władzy, że musiała zaprzestać wycinki Puszczy Białowieskiej, że musiała -pod naciskiem Izraela i USA wycofać nowelizację ustawy o IPN, ale te porażki, łącznie ze wspomnianym już, wygłupem przy wyborze przewodniczącego RE, został zanotowany przez PiS po stronie sukcesów. To zresztą charakterystyczna, dla tej formacji, praktyka – przypomnę, że kilka dni temu Dudzie, który wymyślił referendum konstytucyjne, nie udało się go przeprowadzić przez parlament, projekt przepadł w Senacie głosami jego pisowskich kompanów. Duda ogłosił to, jako…sukces.

    Nie musi być z patosem, Konstancjo, ale…musi, ponieważ całkiem sporo naszych rodaków to uwielbia. Patos, bogoojczyźnianość, tromtadracja, napuszenie, to jest coś, co tkwi w części z nas i to nie tylko w elektoracie pisowskim.

    To działa kojąco na nasz kompleks niższości wobec innych narodów. Któż nie lubi być dumny z siebie? Dzięki patetycznym celebrom czujemy się potężni, czujemy się kimś. Nawet ci, niezaangażowani politycznie, czytaj: niebiorący udziału w wyborach, a nawet niektórzy przeciwnicy PiS, lubią te wzniosłe mowy, egzaltowane przechwałki. Bo to krzepi serca, a – poza tym – w jednych utwierdza, a w innych może budzić przekonanie, że poprzednicy PiS zatajali prawdę o Polsce, o jej dawnej wielkości, o wielkich czynach Polaków, a wszystko to w celu „depolonizacji” i „dechrystianizacji” wielkiego, szlachetnego, dumnego i honorowego narodu, który dał światu Lecha Kaczyńskiego i Jana Pawła II., który, choć zawsze przegrywał, to wygrywał moralnie. No, a poprzednicy PiS – wiadomo działali – i nadal działają – na rzecz światowego spisku antypolskiego.
    Pewnie istnieje jakaś szansa, że to się zmieni, a to dlatego, że natężenie różnego rodzaju patriotycznych obchodów, już dawno przekroczyło granice zdrowego rozsądku, kilka razy w tygodniu Polska – na większą lub większą -skalę, coś patriotycznego świętuje, zawsze z pompą, zawsze z przesadą. Nadmiar strawy- w tym również strawy duchowej- musi skutkować przejedzeniem, niestrawnością, każda dekoracja, choćby najwspanialsza, musi się kiedyś opatrzyć.

    Mnie zawsze takie rozbuchane celebry raziły właśnie z powodu patosu, sztuczności, wreszcie: potwornej nudy, frazesów i absurdów takich, jak całowanie godła, flagi, bicie pokłonów przed pomnikami itp.
    A, co nas łączy? Łączy nas piłka. 🙂

  11. Konstancja
    Zwięźle i w punkt. Brawo!
    Kurcze, że akurat ta setka niepodległościowa przypadła na rządy prawa i sprawiedliwości a rebours. Jakiś fatalizm czy cóś? I pośrednio jeszcze jeden dowód na to, że pan bożyczek za nami chyba nie przepada?
    Nic nie pomogła ani królowa Polski Maryja, ani król Polski Jezus . Nie wiem tylko co z gołębicą, ale pewnie też nad nami nie lata.
    Gdy pomyślę, ile w tej setce radości i rozpaczy, sponiewierania i nadziei, rozwagi i głupoty, zmarnowanych szans i tych wykorzystanych, to mi się serce kraje.
    A najbardziej mi się kraje, gdy pomyślę, że jakośtobędzizm, słomiany zapał, moja chata z kraja, albośmy to jacy tacy itd. przerabiamy wciąż od nowa i wciąż bez bez skutku.
    Upał zelżał, ale z powyższych powodów mi nie ulżyło.
    Mimo wszystko robię czyiiiz i wszystkich, na czele z tobą Konstancjo, uściskowuję. Nienachalnie z uwagi na gorąc, który przytulankom nie służy.

  12. jobrave
    Tego nie idzie wytrzymać. Dwóch w jednym, czyli nawały patriotyzmu oraz idiotyzmu. To idzie przez kraj, jak tsunami, po miastach, miasteczkach oraz siołach gminnych i sołeckich.
    Ostatnio w siole Jurczyce prezydęnt Duduś odsłaniał
    pomnik ku czci „wyklętych” w związku z czym władze wsi apelowaly o „uciszenie zwierząt domowych”.
    Zwierzaki się w końcu zbuntują i jak nic mamy „Folwark zwierzęcy” de novo.

  13. jobrave
    6 sierpnia o godz. 14:00

    Jesli laczy pilka, to jaka?

    Jesli „noga”, to mnie nie laczy. I tak wszystko obecnie wyglada jak na jednym wielkim wykopie. Co innego siata, albo kosz… Bo noga nie tylko dzieli z innymi ale i nas dzieli wewnetrznie.

    Pilka laczaca, drogi @Jobrave, to oksymoron jest.

    pozdrowka
    ~l.

  14. Kilka dni temu udało mi się po raz pierwszy usłyszeć polski hymn w sławnym wykonaniu Edyty Górniak. No i szok. Pozytywny. Przepiękne to, bez agresji i nabzdyczenia. Szkoda tylko, że słowa jeszcze stare i ciągłe wymachiwanie szablami. Ale przecież Niemcy też nie śpiewają od pierwszej zwrotki. No i co ma dzisiejszy hymn niemiecki wspólnego z marszem przez miasto z wyciągniętą do góry prawą ręką. A polski ma.
    I jak ta zmiana hymnu zmieniła Niemcy? Na gorsze? Chyba nie. To brać przykład od bardziej doświadczonego.

    No to może zamiast narzekać zacząć od zmiany hymnu. Dzięki Górniak. To by było coś. Poniewierani w Polsce Cyganie tworzą polski hymn. Sto lat im, Cyganom.
    I dopóki to się nie stanie, PiS górą.

  15. Ależ wkrótce Polacy – patryoci, gorąco miłujący Ojczyznę i wartości, a reprezentujący spory odsetek Suwerena, pokażą światu. Naprawdę niedługo! Za 4 miesiące i 4 dni, podczas kolejnej Parady Niepodległości, która na pewno będzie z jeszcze większym przytupem niż ta poprzednia, w końcu to 100 letnia rocznica. Świat na pewno zobaczy, obecność i uwaga mediów zagwarantowana.
    Witryny internetowe zapewnią odpowiednie wzmożenie patryotyzmu u potencjalnych uczestników. Wedle demaskatorskiego raportu BBC o filtrowaniu treści publikowanych przez FB, https://www.channel4.com/programmes/inside-facebook-secrets-of-a-social-network, drastyczne treści seksualne, przemocowe i rasistowskie cieszą się specjalną ochroną i nie są usuwane, gdyż zapewniają najwięcej „hitów”, co przekłada się bezpośrednio na zyski z reklam. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że polskie witryny w rodzaju WP, itp. stosują podobne zasady w filtrowaniu patryotycznych komentarzy pod doniesieniami nt. wrogów Wartości.

    @jobrave
    6 sierpnia o godz. 14:00

    A, co nas łączy? Łączy nas piłka.

    Mów za siebie. Piłka mnie nie bawi, o ile sam w nią nie gram. Moją ojczyzną jest Polszczyzna (język) i to mnie łączy z resztą podobnych.

  16. @@Herstoryk, lonefather
    Przecież @jobrave sobie żartuje z tą piłką „łączącą „(czyż kibice od lewa do prawa nie są sobie braćmi, gdy „nasi” wygrywają?) , a panowie tacy jacyś wzmożeni i sieriozni.
    „Moją ojczyzną jest polszczyzna” powiada @Herstoryk. Moją też, ale po co zaraz taki patos?
    Przydałby się jakiś chociaż mały dystansik do siebie samego i choć odrobina poczucia humoru.

  17. 12 CUDÓW JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO
    1) Cud pierwszy – zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK wieszano, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, zrywano paznokcie, torturowano, a w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie dostaje od stalinowskiej władzy wypasioną willę na Żoliborzu jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela a nawet szarego członka PZPR.
    2) Cud drugi – żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle.
    3) Cud trzeci – rodzą się bliźniaki i jako dzieci AK-owskiego małżeństwa na początku lat 60, kiedy większość dzieci AK-owców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z łagrów, czy więzień nasze Orły brylują w reżimowej TV i kręcą filmy.
    4) Cud czwarty – Rajmund Kaczyński jako jedyny żołnierz AK w PRL posiada paszport uprawniający do wyjazdów do krajów kapitalistycznych, wyjeżdża na kontrakty i zarabia śmierdzące kapitalistyczne Dolary.
    5) Cud piąty – Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji nie zostaje internowany w grudniu 1981 roku. (Stąd popularne hasło: ”13-go Grudnia spałeś do południa !”)
    6) Cud szósty – Jarosław Kaczyński odmawia (jak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony bez konsekwencji do domu, co więcej, nikt go nie nęka do 1989r.
    7) Cud siódmy – Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji nie ujawnia swojej teczki (ujawnia swoją teczkę dopiero po naciskach prasy i społeczeństwa kilka lat później).
    8) Cud ósmy – Rajmund Kaczyński umiera 17 kwietnia 2005r. Synusiowie cichutko go chowają w tajemnicy, bez mediów, bez sztandarów i hymnów, bez przemówień o zasługach jakie włożył w utrwalanie władzy ludowej. O dacie i miejscu pogrzebu wie tylko kilka najbliższych, zaufanych osób. Rajmund Kaczyński spoczywa w odległym, zapomnianym rejonie cmentarza, bo za bardzo przeszkadzał w karierze synalkom.
    9) Cud dziewiąty – całkowite umorzenie długu Porozumienia Centrum, dawnej partii braci Kaczyńskich wobec Skarbu Państwa w czwartym dniu po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych przez PiS-owskiego ministra Wojciecha Jasnińskiego.
    10) Cud dziesiąty – śledztwo IPN w sprawie rzekomo fałszywej lojalki podpisanej przez Jarosława zostaje umorzone w 2007r. z powodu przedawnienia. Inni obywatele przed Sądem musieli udowadniać swoją niewinność.
    11) Cud jedenasty – były prezydent, zresztą dość kiepski, choć tragicznie zmarły, z praktycznie zerowym bagażem zasług dla Polski leży na Wawelu ! (podobno widziano Piłsudskiego i kilku królów jak przewracali się w grobach)
    12) Cud dwunasty – w IPN brak jakichkolwiek dokumentów z działalności opozycyjnej Jarosława z lat 1982 do 1989 – rzekomo zniszczyła je UB’ecja, to oczywiście bardzo logiczne – najpierw zbiera się na kogoś dokumenty, a potem, jak się uzbiera to się je niszczy

  18. zza kałuży
    6 sierpnia o godz. 10:51
    seleuk|os|
    6 sierpnia o godz. 10:59
    miałam nadzieję na gotowy scenariusz uroczystości niepodległościowych, ale Wasza wersja ścięła mnie z nóg (ze śmiechu)
    Doprawdy, poważni Panowie, a tu….ech!

  19. Polską niepodległość demonstrujemy światu nieustająco, z wielką dumą, co łatwo poznać – po paskach od męskich gaci ledwo utrzymujacych ową solidną niepodległość. Poznaje się ją też po tym, że pułkownik Polko, niegdysiejszy dowódca GROM-u, a następnie generał i doradca Kaczyńskiego smoleńskiego, oświadczył stanowczo i publicznie, w TVP – u takiego z którym nie wato rozmawiać, choć on uważa że warto – że do Smoleńska należało wysłać naszych dzielnych komandosów, którzy natychmiast otoczyliby miejsce upadku samolotu, wak i Pierwszego Upadłego i nie dopuścili do niego złych ludzi, czyli Rosjan. Niezorientowanym przypomnę, że miejsce katastrofy znajduje się w Rosji. W związku z tym, wyslawszy GROM, generał Polko wywołałby wojnę polsko – rosyjską. Ale za to byłaby to demonstracja polskiej niepodległości na terenie Rosji, więć kosztów promocj nie warto liczyć. Która co prawda jest fantazmatem (polski desant wojenny nie zostałby do Rosji wpuszczony – albo metodą na grzecznie : „nie ma warunków do lądowania” – czego jednak nasi nie słuchają, albo metodą na niegrzecznie : rakietą). Byłoby więcej samolotów upadłych, no ale jak już to już – najlepiej wszystko za jednym razem załatwić.
    @ Zza kałuży proponuję porwanie Ivanki Trump, orgie, mariachi i tak dalej, co jednak mi przypomina filmy sensacyjne o „Machecie” ( Danny Trejo). Nad Wisłą brakuje takiego potencjału do promocji zagranicznej. Choć miał nas promować inny aktor Mel Gibson (bo aktorka Krystyna Łaniewska jest przeciążona patriotyczną robotą, podobnie jak aktor Zelnik Jerzy) – bo mu ładnie „Pasja” wyszła, a my pasjonacko lubimy pasje, nieszpory, roraty, rekolekcje, sumy, Fruwajace Maryje i samobójcze powstania czyli wielkie zwycięstwa , ale aktor nie dojechał. Dojechał za to Roger Waters i wypromował Polskę bardzo udatnie i przed całym światem, w dodatku bez wydatków państwa – oświadczajac, że Kaczyński to neofaszysta. Jest sukces! Poprzednio też był sukces – w Brukseli. 1:27, czyli odwrotnie 27:1 więc kwiatki i buziaczek-sliniaczek w rączkę zwycięskiej Szydlo. Która tak bardzo zwyciężyła, że ja zaraz Kaczyński wywalił, żeby wsadzić Morawieckiego. Który, ledwo wsadzony, zaraz zapewnił Polsce kolejny sukces światowy, za pomocą ustawy o IPN. Następna promocja polskiej niepodległości odbyła się poprzez Irlandię a ścislej – poprzez referendum obywateli odrzucające zamordyzm katolicko – państwowego zakazu aborcji, bo Polska chce dokladnie odwrotnie i drze się o tym ile sił w płucach. Drugi raz, dosłownie za chwilę, wypromowala Polskę Irlandia za pomocą sądu, który się spytał Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, czy może wydać Polsce jej obywatela, co siedzi w irlandzkim mamrze. Bo w Polsce może nie mieć uczciwego procesu. Na co Trybunał odrzekł, że jak najbardziej: irlandzki sąd może osądzać polskie sądy, bo tak stanowi traktat akcesyjny. Polska niepodległość jest też ogłaszana światu za pomocą tupania w pudło podłogi przez Zespół Pieśni i Tańca „Mazowsze „, który w ten sposób ozdabiał bardzo ładnie – bo na ludowo – bardzo nieładnie, bo prostackim szlaczkiem ojczyźnianym, pomalowane dwa polskie dreamlinery. Niepodległość poznaje się po szlaczku, wstażeczce i zaplakanej dziewicy.
    Miał też polską niepodległość promować na świecie żeglarz i w dodatku medalowy olimpijczyk Kusznierewicz. Za pomocą szlaczka namalowanego na burcie jachtu. Co jest mało widoczne co prawda, ale przecież dokładnie zgodne z prawdą – polskiej niepodległości na świecie prawie nikt nie zauważa, a na prawdzie, pardon – Prawdzie, najbardziej Polakowi zależy. Bardziej niż na życiu. No więc po prawdzie to Polska Fundacja Narodowa zrobiła w balona żeglarza Kusznierewicza, na pół miliona złotych. Co nie może dziwić : po to jest PFN, żeby pisoidy się finansowo promowały. Kusznierewicz się na olimpiadach wypromował i wystarczy. I dlatego mówimy: „teraz Polska”, czyli TKM, czyli teraz pisoidyzm bo Polska wstała z kolana, co zademonstrował Kaczyński. Solidnej budowy dziewicą polskiej niepodległości jest też Pawłowicz Krystyna. Która ma jak polska dziewica, czyli prawidłowo: też płacze. Że ją hejtują, fejkują, pokazują środkowy paluszek, co się nie zgadza z dziewicą.

    To jest najlepsza promocja polskiej niepodległości na świecie i innej nie będzie. Mógłby co prawda Polak promować swoją niepodległość w ten sposób, że nie będzie zasmiecal gór, lasów, miast że wsiami, morza, ziemi i powietrza oraz swoim psem nie będzie obsrywał sąsiada swego, którego miłuje jako bliźniego. Ale nie po to przecież Polak jest niepodlegly oraz TOTUS TUUS.

  20. Czy wierzysz w „human rights”?
    Na stronie Statista mamy wyniki ostatnich badań tego, czy w ogóle istnieją prawa „ludzkie”. Ciekawe, że Polska na ostatnim miejscu. Turcja i Chiny na pierwszych.
    Adres: https://www.statista.com/chart/14956/where-people-do-and-dont-believe-in-human-rights/
    To właśnie podstawa do bycia dumnym/dumną Polakiem. Ha ha ha.. Na końcu okrągłego świata!

  21. konstancja
    5 sierpnia o godz. 23:35
    Przyjrzałem się niektórym obrazom, przeczytałem życiorys. Moją uwagę zwrócił tzw. kanon farb, który opisuje sama artystka.
    Obrazy są ciekawe,ale nie aż tak ,abym stał przed nimi godzinami. To kwestia upodobań. Cenię sobie inny kierunek i tam czasami rozdziawiam buzię – tam raczej nie trzeba za wiele tłumaczyć.
    W jednym ze słynnych szwajcarskich muzeów jest pełny zbiór tzw. awangardy. M.in. Fotografia masztów linii wysokiego napięcia, innemu dziełu(?) zrobiłem zdjęcie, bo nie wiedziałem czy to żart czy odwaga aby to wystawić. Przy innym obrazie pewna życzliwa pani udzieliła mi pomocy, gdy zauważyła,że wpatruję się weń intensywnie. Po wyjaśnieniu w końcu zaczęła się układać w mojej głowiźnie sylwetka jakiegoś zwierzaka – było to dosyć sprytnie zakamuflowane.

  22. Mój dziadek, przed wojną, kiedy był jeszcze nastolatkiem, kupował namiętnie zeszyty z dowcipami, z serii „A to pan zna?” Pieczę nad nimi sprawował sam Julian Tuwim, który zasłyszane dowcipy opracowywał, po czym zamieszczał je we wspomnianych zeszytach. Wydano ich kilkadziesiąt, ale dziadek miał wszystkie, ale z zawieruchy wojennej, ocalały tylko trzy. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że owych książeczkach natknąłem się na przypisy, w których Tuwim tłumaczył niekumatym, dlaczego ten, czy inny dowcip, jest śmieszny. Przypomniałem sobie, o tych zeszytach, po przeczytaniu komentarza @Herstoryka.
    „Łączy nas piłka”, to był żart, o czym świadczy emotikon „uśmiech”, którym ów slogan opatrzyłem. Swoją drogą dziwi mnie, że akurat to wychwyciłeś z mojego komentarza, tak, jakby właśnie to było najważniejsze. Teraz całkiem poważnie zastanawiam się, czy nie umieszczać pod swoimi komentarzami przypisów? Dla niekumatych.
    Ps. @lonefather raczej też nie zakumał. Chyba że ja nie, w takim razie to ja proszę o przypisy. 🙂

  23. Jedno jest pewne, już nigdy nie będzie Polaków (ani tym bardziej Wolaków) łączyła tęcza ani ten wstrętny, czekoladowy orzeł.

    Dzwoni rozentuzjazmowana słuchaczka:

    -Proszę pani, prosze pani, bo Stoch, znaczy się Kamil Stoch, no, Kamilek, to on jest z Zębu, z tej samej wsi co ja.

    -Ja bardzo dobrze znałam jego rodziców, oni są bardzo pobożni, Kamilek się w szkole kolegował z moja córką, my się bardzo dobrze znamy, on jest dobrym katolikiem, nie wstydzi się żegnać!

  24. Tanaka
    6 sierpnia o godz. 16:32
    Polską niepodległość demonstrujemy światu nieustająco, z wielką dumą
    …która wizualnie przybiera często formy kiczu. Jako przykład: dreamlinery (ładne słówko) pomalowane w jakieś biało-czerwone pasy – ale tego jest więcej.

  25. zamiast „wsi” chyba było „miejscowości”

    W tym środowisku „być ze wsi” jest śmiertelną obelgą; jakeś z tej samej wsi to tobie wolno o sobie powiedzieć, żeś ze wsi, ale jak miastowy to zrobi to po zębach dostanie.

  26. zezem
    6 sierpnia o godz. 16:57 Edit →

    Polską niepodległość demonstrujemy światu nieustająco, z wielką dumą …która wizualnie przybiera często formy kiczu. * Za pisoidów – ZAWSZE. Pokaż mi choć jeden pomnik upadłego Kaczyńskiego, co nie byłby kiczem. Pokaż mi choć jedną przemowę pisoida, co byłaby mową prawdy, powagi, kompetencji i odpowiedzialności. Zdejmij majtki (a najlepiej zaraz jej naciągnij pod szyję) z posłanki co się wachluje i wsuwa żarcie na sali obrad plenarnych Sejmu, co flagę UE nazywa szmatą, a posłankę Annę Grodzką facetem o mordzie boksera – a zobaczysz istotę kitschu w pelnej, że tak powiem – krasie.

  27. jobrave
    6 sierpnia o godz. 17:09

    Mój komentarz
    Świetny fragment mowy PADa. On tak się wcielił w styl Prezesa, który mówi wolno, a dobitnie, prosto i wzruszająco (a kiedy trzeba, to bluzgnie).

    PAD na patriotycznej rocznicy tylko się wzruszył. Nie Piłsudskim broń Boże i nie Pierwszą Kadrową. On się wzruszył sam sobą. Taki jestem pięknie mówiący, szczery, patriotyczny, ze aż mnie w dołku coś ścisło, za co przepraszam.
    Fala współodczuwania przebiegła przez audytorium, a jej przybój obmył z win PADa. Dopiero po tym sakralnym oczyszczeniu PAD z powagą i namysłem kontynuował patetyczną rocznicową mowę, zanurzając się we wspaniałej polskiej, patriotycznej historii, świecąc przykładem dla całej Umęczonej.

    Sielankowy patriotyzm, mazgajstwo i hipokryzja.

    A tak jeśli chodzi o wspomnienia, to w mojej rodzinie niepodległość była odbierana z nadzieją, tak jak u większości, z patriotyzmem w głowach i z namysłem – jak dalej będzie, czy damy radę, musimy. Takie wspomnienia znam w rodzinie z pierwszej ręki. Nie było w nich żadnej ckliwości, ni śpiewów patriotycznych (jedna zwrotka hymnu wystarczyła), ni namaszczenia, bo wokoło było widać, to co widać – że lekko nie będzie.
    Pzdr, TJ

  28. @Tanaka
    Zdejmij majtki (a najlepiej zaraz jej naciągnij pod szyję) z posłanki co się wachluje i…
    FUJ! Mam zepsuty wieczór!

  29. tejot
    6 sierpnia o godz. 18:03
    I ja mam podobne wspomnienia, a byłyby identyczne, gdyby nie przesadnie wzmożona patriotycznie, niepodległościowo i kościelnie, jedna z moich babć 🙂

  30. Vera
    6 sierpnia o godz. 15:03
    Nie wiedzialem nic o Edyta Gorniak. Sluchalem na YouTube teraz. Tez mnie podobal ten Mazurek Dabrowski. I wykonawczyni podobala. Tylko co Cyganie maja do tego? Nie rozumiem. Poza tym pelna zgoda. Dopoki Cyganie, Zydzi, Bialorusini, Tatarzy, Slazacy(opcja niemiecka) etc, etc nie beda uwazani za pelnoprawnych Polakow, z potwierdzeniem w codziennym zyciu i polityce, Polska bedzie zasciankiem cywilizacyjnym i peryferia.

    Do @Wszystkich a szczegolnie Konstancja

    Mnie wydaje, ze Konstancja napisalas wstepny text na powaznie. Mialem okazje, to napisalem od razu na powaznie. Nie wiem Konstancja, to do Ciebie, czy ja Powazny Pan jestem? Moja Niepowage mam za to w duzym szacunku. Ale jak zaczynam czytac wszystkie wpisy, to mam wrazenie duzej niepowagi (nie mojej). Na swiecie jest cos kolo 200 panstw niepodleglych, de facto. Wiekszosc uzyskala niepodleglosc (???) 10, 15, 20, 30, 50… … 70, 100, 120, 140… lat temu. Kogo interesuje czyja niepodleglosc? Co to jest dzis niepodleglosc? Byc moze pytanie jest zle postawione. Lepiej postawione.

    Jak zainteresowac pare krajow, pare korporacji (miedzynarodowych) Polska. Nie wiecej niz 10 krajow/korporacji. Prawdopodobnie, doliczyc nalezaloby rowniez federacje jak EU. Prawdopodobnie, nalezaloby miec przemyslane strategie w Davos, strategie na pare am uniwersytetow, na pare dziennikow swiatowych co decydenci czytaja. Reszta nie liczy. Dlugoterminowe strategie. To wiedza dzieci w szkole sredniej.

    Ten Instytut propagowania Pl robi wszystko na odwrot. Dwa ostatnie pomysly, co znam, to jakby wrogowie wymyslili. Ten pomysl z rejsem dookola swiata, zeglarstwo na francuskim jachcie przestarzalym i Mike Tyson jak warszawski powstaniec 44. Nie ma drogi na przelaj do slawy, znajomosci, wiedzy o kraju, pieniedzy i takich. Zeglarstwo dzis to kosmiczne technologie i materialy. Jak szukalem weglowy maszt do mojej ULDB to otarlem o firme polska, bo chcialem troche taniej (robocizna). Nie ma dzis w Polsce stoczni, co moze wyprodukowac konkurencyjny jacht na Volvo Ocean Race na przyklad. Czy MiniTransat np. Taki projekt jest poza tym duze przedsiebiorstwo, paroletnie. Setki osob, zaloga moze 20. Dwa trzy jachty, rownorzedne, dla trymowania. Prawdopodobnie nastepnym mat konstrukcyjnym beda aerozele(???) http://www.buyaerogel.com/ Rowniez link do nowego myslenia o weglowych wloknach. http://www.textreme.com/ , moj lokalny favorit, prawie sasiedzi. Na YouTube jest pare filmow o zastosowaniach. https://www.youtube.com/user/oxeontextreme Popatrzcie na OracleTeam (strzalka z prawej). https://www.youtube.com/watch?v=CQKr3yG-E8U Olimpijski medalista za malo jest.

    Swiatowy produkt jest potrzebny. IKEA, Volvo, Skype, SAAB czy inne, zeby szw wymienic. Nie ma na przelaj. Tu zaden film nie pomoze. Wiekszosc niepodleglosc uzyskala kiedys. Co kogo to obchodzi dzis? System operacyjny do nowoczesnej komunikacji 5G za darmo. Jak problem mieszkan rozwiazac dla ludzi wszystkich, to nie zadne Mieszkanie+. Jak wode czysta ze sciekow miec bez kosztownych oczyszczalni w budowie i uzyciu, co kazdy ma swoja oczyszczalnie tania w domu pod podloga. Jak na 100m2 uprawiac dla rodziny warzywa. Jak gazy cieplarniane pod ziemie wcisnac. To sa rozwiazania slawy i pieniedzy i podobne inne. Zadne glupawe filmy. Film o JP2 to bedzie porno. Matki w Skand dzieci beda straszyc i innych okolicach. Lepiej nakrecic Mike Tyson leci Pawlowicz po wszystkich „mozliwosciach”, sekwencyjnie. Retrospekcyjnie (chwyt Tarantino, to your consideration, pulp fiction) Pawlowicz lecona po wszystkich „mozliwosciach” jednoczesnie. Czworokat/pieciokat, w czapkach czerwonoarmiejskich Tyson+dwa trzy inne miesniaki. W tle Terlikowski punktuje prezerwatywy dziurkaczem biurowym. Sciezka dzwiekowa, Miesiecznica Kaczynska.

    Produkty sa potrzebne swiatowe inaczej to porno jest wszystko, coby nie robil. Na dokladke nudne porno. Moze to swietowanie 100lat ma na celu wewnetrzne swietowanie. To Mike Tyson z opaska jest OK. Bez Pawlowicz.

    Lewy
    6 sierpnia o godz. 16:19
    Ja tych cudow Kaczynskich nie znam bardzo, ale czytalem lepszy, najlepszy, jak Ty Lewy, nieboszczykow napomykasz. Mama Kaczynska byla warszawski powstaniec 44 czytalem, ale mieszkala w Radomiu. Znaczy byla korespondencyjny powstaniec, sieciowy. Mnie z tego wychodzi, w tym warszawskim powstaniu, paluszki musiala maczac firma Cambridge Analytica Ltd. Ale pierwszy kot za plot, dlatego powstanie nieudane bylo. Malosprawne algorytmy.

    Pzdr Seleukos

  31. Lewy
    6 sierpnia o godz. 16:19

    Świetnie podsumowałeś 12 cudów J.K.
    I dobrze,że jesteś 🙂

  32. jobrave
    6 sierpnia, g.16:55
    „Teraz całkiem poważnie zastanawiam się, czy nie umieszczać pod swoimi komentarzami przypisów? Dla niekumatych”
    Zakumałam ja, zwracając się bezpośrednio do Herstoryka i lonefathera, że pozwoliłeś sobie na żarcik, którego nie kupili chyba z racji swojej „poważności” (sieriożności) w podejściu do tematu.
    Możesz sprawdzić (mój komentarz z g.16:18).
    Nie zauważyłeś, trudno.
    Pozdro

  33. @mag(uś) [niech mi wolno tak będzie :)],
    Jak to: „nie zauważyłeś”?! Jeszcze mi się nie zdarzyło przeoczyć Twojego wpisu. Zacząłem swój wpis o „niekumatych”, kiedy jeszcze Twój się nie pojawił, później poszedłem wyrzucić śmieci, wziąłem lodowaty prysznic (u mnie też upały) i dokończyłem pisanie i dopiero wtedy zauważyłem, że mnie „uprzedziłaś”, za co Ci zresztą bardzo dziękuję, zawszeć to raźniej, gdy się jest zrozumianym. 🙂
    Ja, oczywiście, nie przesądzam o ich niekumatości i myślę, że Ty również, mogli mieć gorszy dzień, albo wypić 12 półlitrowych kaw, no nie 🙂

  34. Po „no nie” miał być znak zapytania.

  35. „Oto wielka tajemnica wiary: złoto i dolary”
    Kolejny, mocny, chyba bezpardonowy – sądząc po zwiastunie – film Wojciecha Smarzowskiego – „Kler”
    tu zwiastun:
    http://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,23759488,jest-zwiastun-nowego-filmu-wojtka-smarzowskiego-kler-oto.html#A_BoxOpImg6

  36. seleuk|os|
    6 sierpnia o godz. 19:20
    Nie wiedzialem nic o Edyta Gorniak. Sluchalem na YouTube teraz. Tez mnie podobal ten Mazurek Dabrowski. I wykonawczyni podobala. Tylko co Cyganie maja do tego? Nie rozumiem.

    Z Cyganami Górniak ma tyle wspólnego, że jej tata był Romem. Stąd ta uwaga.
    Na resztę odpowiem później

  37. Seleukos 6 sierpnia o godz. 19.20
    Napisałeś najpierw poważnie, ale potem było niepoważnie, co zwaliło mnie z pozycji stojącej.
    Chciałam poważnego scenariusza lub opisu, co chcielibyśmy pokazać w spocie rozsławiającym 100 lecie polskiej niepodległości. Są i tacy Polacy ( w tym bardzo ważny Polak) którzy nie uznają kilkunastu lat naszego istnienia, w tym wielu lat PRL, w którym zdobywali wykształcenie, szlify zawodowe, a bywało, że obrywali więzieniem lub pobiciem za inne myślenie, niż ogólnodostępne.
    Bardzo Ważny Polak podważa istnienie tej Polski, było nie było- prawie 45 lat, dla wielu z nas cały okres dorosłości, dorastania i stawania się Kobietą czy mężczyzną w pełni dojrzałym (chyba coś się powtarzam). Swojego wykształcenia, przyklaskujący temu Bardzo Ważnemu Polakowi ( w skrócie BWP) żaden z klakierów się nie wypiera, dyplomu nie oddaje, wykształcenia w nowej niepodległej nie zdobywa.
    Tak się złożyło, że wiele krajów w Europie, w świecie odzyskało niepodległość w 1918r. już po zakończeniu wojny światowej, później określonej jako I wojna światowa. Będziemy mieć w sławieniu swojej niepodległości dużą konkurencję. Każdy kraj będzie chciał zaistnieć swoim okolicznościowym pomysłem, spotem. My możemy Mazowszem, Śląskiem czyli folklorem i biało czerwoną wstążką na dreamlinerze, bo jeszcze polskie samoloty nie powstały.
    Ale już BWP zapowiedział co prawda nie samoloty, ale centralny port lotniczy, gdzieś na zadupiu i kto chce, niech szoruje polną drogą na to lotnisko. Bo ono będzie polskie, narodowe, nawet bardzo Narodowe (koniecznie pisać dużymi literami-szczególnie Narodowy, Naród) i wszyscy zechcą nas podziwiać i wylatywać i wracać z położonego w szczerym polu lotniska. Bo taką wizje ma BWP.
    Nie mamy własnego pomysłu na samochód, importujemy złom z zachodnich krajów, ale wyprodukujemy miliony samochodów elektrycznych (chyba zbudujemy je w Bielsku-Tychach). Weżmiemy akumulatory od Koreańczyków, blachę od Hindusów, lakiery z Niemiec, a myśl techniczną od Szwedów lub Duńczyków . Nasz będzie tylko montaż Made In Poland. Czyli to, co potrafimy najlepiej.
    W sprawie masztów, jachtów i innych drobiazgów związanych z jachtami- to nie jest nasz sport narodowy. Już Gomułka wściekł się na „Nóż w wodzie”Polańskiego, bo jachty to były tylko dla bogaczy, których z Polsce nie było, bo ich tępiono, wymierzano domiary za dom ładniejszy od sąsiednich.I za inne pomysły ponad przeciętną miarę Polaka.
    Ale widać światełko w tunelu- w ubiegłym roku położono już stępkę pod budowę promów (nie, nie kosmicznych!)morskich, w których, jak zapowiedział BWP- będziemy się specjalizować. Jak zapowiedział, tak teraz realizują wizję BWP bardzo poważni specjaliści, chyba zagraniczni, bo w Polsce nadal na nabrzeżu stoi tylko lekko przyrdzewiała stępka (prawdę mówiąc, nie miałam pojęcia, że stępka ma rozmiary kontenera) i nikt nic nie wie na temat realizacji i planów związanych z budową promu, nawet rzecznego.
    Mamy bardzo wiele zapowiedzi; w ogóle jako kraj o stuletniej niepodległości ( z wyłączeniem tych prawie 45 lat) mamy bardzo wiele sukcesów- zapowiedzianych przez BWP.
    Realizacja? Nieważne! Ważne, że się dobrze zapowiadamy. Kto za jakiś czas będzie pamiętał, cośmy naobiecywali. Już przecież byliśmy dziesiąta potęgą w wydobyciu węgla, w produkcji stali, buraków cukrowych i innych. Kapusty białej i czerwonej (Narodowej potrawy- bez niej Polak nie wyobraża sobie niedzielnego obiadu) oraz produkcji głąbów- nie tylko kapuścianych.
    A tymczasem damy 500 +, mieszkanie + emeryturę + dla mamuś, które urodziły co najmniej czwórkę dzieci, które nie pracują, ale produkują następne pokolenie osób, które nigdy nie widziały swoich rodziców idących na godz. 6. lub 7. Lub 8. albo na którąkolwiek godzinę do pracy, aby z niej mieć dochody, satysfakcję zawodową. Naprodukujemy pokoleń uchylających się od pracy, bo BWP zapowiedział już emerytury dla matek czworga dzieci, które niczego w kraju nie wniosą, ale wykorzystają tych, którzy pracują i tworzą cokolwiek.
    (nawiasem mówiąc, małżonka BWP załapie się na tę emeryturę-BWP ma czworo dzieci z jedną żoną)

    Tak wygląda Polska w stulecie niepodległości- znów się dobrze zapowiada

  38. seleukos
    „https://www.youtube.com/watch?v=h9ZQElA1LjQ”

  39. acha. Mama Kaczyńskich, p. Jadwiga wojnę i powstanie spędziła w Starachowicach. Była tam sanitariuszką powstańczą. Na tę okoliczność nazwano jedną z ulic jej imieniem. Ta ulica będzie krzyżowała się z ul Prezydenta Tysiąclecia Lecha Aleksandra Kaczyńskiego, a przy skrzyżowaniu stanie pomnik Braci Kaczyńskich- najsłynniejszych bliźniaków świata.

    O ojcu braci się mówi.
    Jakby nie istniał, jakby był tylko plemnikodawcą (tak moja koleżanka z pracy w sądzie nazwała swojego biologicznego ojca, który w sądzie zażądał od swoich córek alimentów, bo biedak od lat żył w niedostatku i nie miał za co pić).

  40. jobrave
    (6 sierpnia, g.20:24)
    „Wielka tajemnica wiary” odsłonięta przez Smarzowskiego, sądząc po zwiastunie, nieźle pogoni kota katabasom. A jeszcze tacy aktorzy – ho, ho!
    To niby oczywiste, ale nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo lud katolicki jest napalony na takie demaskacje. Mam na myśli komentarze pod zalinkowanym tekstem.
    Nie obiecuję sobie zbyt wiele po tych spontanicznych reakcjach, bo ów lud – na wszelki wypadek i na mocy tradycji – woli mieć te różne sakramenty, od chrztu poczynając, zaliczone, ale rośnie w nim gniew na
    klechów i pogłębia się niechęć, a raczej obojętność wobec „wiary przodków” . Tak im dopomóż bóg… ups…
    Wracając do kumatości, podejrzewam że długotrwale upały robią swoje.
    Spowalniają reakcje, osłabiają intelektualnie. Trochę potrwa, zanim przywykniemy do ewidentnego ocieplenia i wszyscy zaopatrzymy się w klimatyzację indywidualną.
    Chłodne pozdrówka zasyłam
    dla ochłody, a nie z powodu oziębienia mojej względem ciebie serdeczności, jobravku (jeśli wolno).

  41. Konstancjo, świetny temat wybrałaś i doskonały jest twój komentarz z 21:08.
    Świetne komentarze panów, szczególnie podobało mi się pornopatriotyczne wzmożenie Krysi. Cuda niewidy Lewego też dobre.
    I z tego wynika jasny wniosek – patriotyczne demonstracje są potrzebne aby uprawomocnić kłamstwo cudów.
    No owszem, inni też mają jakieś tam rocznice i patriotyzm im się wzmaga razdorocznie, ale co za dużo to niezdrowo. Czasem nawet przemówienia stosownego nie maja tylko od razu lecą na rozrywki.
    I pokazać światu???
    A kogo tak naprawdę obchodzi Polska?
    *
    Konstancjio
    Nie dokładaj roboty Tanace i nie ubarwiaj linków tymi znaczkami 🙂

  42. seleukos
    może cos Ci to wyjaśni. Utwór powstał w roku 1980,byłam na premierze w marcu 1980, pochodzi ze spektaklu Kabaretu Tey pt. „Z tyłu sklepu”
    „https://www.youtube.com/watch?v=h9ZQElA1LjQ

    PS. w poprzednim wpisie dałam dodatkowy cudzysłów na końcu. Może się nie otwierać

    a tu drugi link:

    „https://www.youtube.com/watch?v=x7ds49ImUYc

    tu najistotniejsze jest od 3 minuty (przed nami, w szerokiej perspektywie…)

  43. Telewizja pokazuje migawki z trzęsienia ziemi w Indonezji.
    W tym meczet z modlącymi się wiernymi. Zaczyna się trząść i co? Wierni zamiast gorliwiej pokładać wiarę w Allahu s…tego… uciekają w popłochu.
    Małej wiary ludzie, małej wiary…

  44. Ewa-Joanna
    6 sierpnia o godz. 21:50 Edit →

    Telewizja pokazuje migawki z trzęsienia ziemi w Indonezji.
    W tym meczet z modlącymi się wiernymi. Zaczyna się trząść i co? Wierni zamiast gorliwiej pokładać wiarę w Allahu s…tego… uciekają w popłochu.
    Małej wiary ludzie, małej wiary…
    * CO ZŁEGO, TO NIE JA! – oznajmił Allah. Całkiem jak nasz bozia. Dlatego zwiewają.

  45. Lewy
    6 sierpnia o godz. 16:19
    dobrze zebrane w jeden zestaw!
    Od czasu do czasu czytałam pojedyncze, ale zebrane w jednym kawałku, przyznaję- robią wrażenie. I że jest ich aż 12- więcej, niż cudów dokonał sam jezusiczek.

  46. Tak sobie czytam różne takie…
    Fragment z tekstu o pielęgniarkach z Gazety Wyborczej. Może nie o pielęgniarkach mówi ale o mentalności polskiej i jej przyczynach.
    W szkole nauczyciele nas bili patykami bambusowymi po rękach i po tyłku. Ksiądz mi kazał klęczeć na religii na woreczkach z grochem – tyłem do klasy, z rękami na koszu na śmieci. W kącie w klasie stało zawsze pudełko z woreczkami z grochem. To były lata 90. W Warszawie tak nie było? Naprawdę!? Jeszcze się w domu po tyłku dostało, jak rodzice się dowiedzieli, że ksiądz ukarał w szkole. I dlatego my się ciągle boimy, że ktoś nas pogoni, że ktoś na nas nakrzyczy.

  47. Ewa-Joanna
    6 sierpnia o godz. 21:35
    Ja dodaję te znaczki ? Ja?
    no, czasem mi się zdarza,ale żebym nadużywała? i dodawała roboty Tanace?
    Oj, naiwnie sądziłam, że po kliknięciu „opublikuj komentarz” samo się przekształca…
    kurczę, ile dziś Tanaka miał roboty ? naliczyłam z osiem takich znaczków, w tym żaden ode mnie, ale biedny Tanaka w tym upale tak zapracowany chyba padł….

  48. Konstancjo,
    sorry, to był żart z mojej strony, przykro mi że tak to odebrałaś.
    Ale te cudzysłowy przed linkiem to same się zjawiają w twoich wypowiedziach?
    Czary mary?
    PS. w poprzednim wpisie dałam dodatkowy cudzysłów na końcu. Może się nie otwierać
    Za „Kowalczyka” trzeba było poprzedzać link jakimś znaczkiem, bo lądowało się w poczekalni, za „Tanaki” nie trzeba.

  49. Konstancja

    bardzo dziekuje za wyjasnienia. Ogladalem zaraz po Twoim pierwszym wpisie Edyte Gorniak. Pewnie obejrzalem ze dwadziescia piosenek. Pare dwa razy. Napowazna odpowiedz na Twoje pytanie, o reklamowanie niepodleglosci, to chyba nie istnieje Konstancja. Jezeli wszystkie te „niepodlegle” panstwa zaczna siebie reklamowac, lepiej zachowac cisze.

    Pzdr Seleukos

  50. @Konstancja.
    Podobał mi się Twój felieton. Mnie ten nadmiar patosu się nie podoba, ale innym tak, szczególnie młodzieży (akurat nie dotyczy to moich dzieci). Ostatnia wojna zakończyła się kilkadziesiąt lat temu i panteon bohaterów pochodzi z tamtego okresu -Powstańcy, Wyklęci. Chcieliby być też tacy , więc robią rekonstrukcje, śpiewają patriotyczne piosenki, czują się spadkobiercami. Podobny kult otaczał przed wojną powstańców styczniowych. Myślę, że Kaczyński też strasznie żałował, że urodził się za późno i nie miał okazji rzucać butelek z benzyną.
    @Lewy
    Nie wiem nic o Rajmundzie K. Natomiast wiem, że nie wszyscy akowscy siedzieli w więzieniach UB. Po prostu by się tam nie zmieścili. Szereg osób z przeszłością z AK włączyło się do odbudowy kraju, między innymi Warszawy , fachowców brakowało i byli potrzebni.
    @Vera
    Hymnu bym nie zmieniał. Przyjdzie nowy rząd i też zmieni? Ten hymn to swego rodzaju dokument historyczny, trzeba szanować tradycję. Gdzieś czytałem, że po co tam Bonaparte, przecież na końcu przegrał! ale gdy pisano ten tekst jeszcze nie. Poza tym jest skoczny i nie taki namaszczony jak inne hymny.

  51. @mag,
    Dzięki, przy takiej aurze chłodu nigdy za wiele :), razem z lodowatym „smoothie” (marchew i kiwi) oraz wiatrakami włączonymi dwa miesiące temu, czyni upalny wieczór znośniejszym.
    Piszesz: „Nie obiecuję sobie zbyt wiele po tych spontanicznych reakcjach, bo ów lud – na wszelki wypadek i na mocy tradycji – woli mieć te różne sakramenty, od chrztu poczynając, zaliczone, ale rośnie w nim gniew na
    klechów i pogłębia się niechęć, a raczej obojętność wobec „wiary przodków” . Tak im dopomóż bóg… ups…”

    I ja też sobie nie obiecuję, tym bardziej, że lud to wszystko zna z własnych doświadczeń. Lud wie, że klechy go okradają, oszukują, że dzieci mu „pedofilują”, że gosposie służą nie tylko do prania i gotowania itd. itp., ale znosi to. Tak „na wszelki wypadek”, bo wierzy w to, że „może coś tam jest”, ale to raczej dotyczy tych starszych, bardziej ciemnych, nie rozumiejących współczesności, natomiast młodsi mający kontakt z cywilizowanym światem poprzez media, internet, wyjazdy na saksy itp. nawet się nad tym nie zastanawiają, nad owym „czymś”, czy ono jest, czy go nie ma. Może czasem. Do kościółka uczęszczają z obawy przed ostracyzmem, boją się wykluczenia ze swojej społeczności, również z tego powodu chrzczą się, „komunizują”, bierzmują, kościelnie ślubują i namaszczają się. Są i tacy, którzy nie wierząc klechom, wierzą jednocześnie, że „w razie co”, te sakramenty uratują ich przed piekłem. :). Obejrzą, pośmieją się, a po wyjściu z kina, czy odejściu o telewizora, zgodnie stwierdzą, że te wszystko prawda, po czym następnego dnia, jeśli akurat wypadnie niedziela, równie zgodnie ruszą do kościoła. Jeśli będą jakieś protesty, to, co najwyżej, ze strony radiomaryjniętych, może biskupi jakiś zakaz wiernym wydadzą, ale wiernych to tylko zachęci do obejrzenia. 🙂
    Myślę, że w miarę przybywania nowych pokoleń klechy zaczną wreszcie cierpieć głod albo-przynajmniej -nie dojadać. Tak im -zresztą -dopomóż Bóg. 🙂

  52. mag
    6 sierpnia o godz. 21:33
    jobrave
    (6 sierpnia, g.20:24)
    cos mi się wydaje, że będzie to towar spod lady.
    Na tajnych seansach będziemy ten film oglądać, jak niegdyś wpuszczani będą tylko wiadomi znajomi i poleceni. Pan Minister Bardzo Ważny w osobie brata reżysera zupełnie do swego brata niepodobnego orzeknie, że film jest przeciw Wartościom Szanowanym przez Prawdziwych Polaków i że Oni, Ci Polacy sobie nie życzą; że to jest obraza ich uczuć religijnych rozbuchanych do rozmiarów balonów na pokazie balonów w Turcji albo gdzieś w świecie.

  53. Ewa-Joanna
    6 sierpnia o godz. 22:28
    odpowiedziałam Ci też w formie żartów.
    nie wiem, jak teraz jest z tymi cudzysłowami, trzeba dawać, czy nie trzeba przed linkiem. Nie wiem, jak jest, chyba mi ten przepis umknął, na wszelki wypadek daję, tym bardziej, że mi zależy na tym żeby trafił do adresata.

  54. Konstancjo
    Nie trzeba 🙂

  55. Wszystko sie sprowadza jak zawsze do tego, ze PiS jest straszny i wszyscy co sa razem z nim, a Polska w ogolnosci jest glupia, zacofana itd.. Jest przede wszystkim strasznie rasistowska, ksenofobiczna, czego przyklady mamy tu na tak „hop do przodu” blogu, i religijna. Wszystko to moze, a nie musi isc w parze, takze nie rokuje jednoznacznie.
    Zniesmaczyla mnie frywolnosc pierwszych wpisow. Nie mam w takim momencie takiego poczucia humoru, z szacunku dla siebie. O pilce noznej to bylo dla mnie sympatyczne, co szybciutko wyjasniam, azebym nie zostala sponiewierana jako niekumata.
    Dla mnie Polska to jezyk, nasze poczucie humoru, to co wynioslam z domu, ze szkoly, mlodziencze przyjaznie,doswiadczenia z przestrzeni publicznej, czyli caly kod kulturowy. Co do tego ma PiS i ska? Nie wypieram sie miejsca mojego urodzenia, nierzadko jestem dumna z czegos i wpycham ta dume Amerykanom. A oni usmiechaja sie i kiwaja glowa. Znam dwoch Amerykanow, co sie za pomoca wspolmalzonki ‚zakochalo” w Polsce, ale to nie w mojej rodzinie.
    @Konstancjo, sama zauwazylas, ze bardzo duza ilosc krajow odzyskala niepodleglosc w 1918, a jeszcze ze setka od tego czasu. I kogo to obchodzi?
    @Selouk Szwecja zaistniala na swiecie dzieki swej sztandarowej produkcji. Ale pies z kulawa noga nie ma pojecia jak wyglada jej historia. Ile ludzi na swiecie ma pojecie, ze dopiero przeszlo sto lat temu Norwegia stala sie niepodleglym krajem, ale wszyscy wiedza, ze siedzi na ropie, ktora umiejetnie gospodaruje, a ile ludzi wiedzialo o niepodleglosci Finlandii, ale wszyscy wiedzieli o Nokii.
    W USA jest rownie przykry czas, ale nie watpie, ze jesli by teraz wypadala rocznica 200-lecie powstania Stanow to pomysl na ta chwile nie sprowadzalby sie do przypominania o nr45 i kpinie z kraju i obywateli. Polacy boja sie smiesznosci, a to samolot pomalowany nie tak, czy rejs nie taki, a to pielgrzymka do Czestochowy. Kwestia gustu, rodzaju PR. Nikogo to nie obchodzi, to my sie tego wstydzimy. Kompleksy?
    Obejrzalam kilka filmikow o Polsce na YT nakreconych przez cudzoziemcow. Wszystkie bardzo sympatyczne, mozna sie z nich nauczyc jak milo mowic o swoim kraju, znaczy sie Polsce.

  56. A ja protestuję w mym imieniu – nie gdzie indziej ale na tym blogu (nie mylić z Tą Ziemią) był wstępniak starannie rachujący te nasze lata niepodległości i wyszło ich…24! No + kilka miesięcy w 1992r. I ja jako historyk i pasjonat ale także obywatel ufający legalnie wybranym władzom pod tym poglądem obiema rencami siem podpisujem. Czyż Suweren przed 2015 nie wył po kościołach i placach ,,Ooojczyzęęę wolnoooom racz naaam zwróócić Paaanie”? Czyż Pierwszy Obywatel nie nauczał o kondominium niemiecko-rosyjskim uparcie trwającym pomimo 1989r? O ,,czarnej dziurze PRLu” szkoda gadać (no może poza tytułami naukowymi bo te poza tymi z marca 1968 były chyba jednak trudniejsze do uzyskania mimo wszystko* No i aktem własności pewnej willi na Żuliborzu) Czyż nie obiecywał odzyskania suwerenności, co też nastąpiło po 2015r? Ja rozumiem, że p. Adrian (notorycznie podający się za prezydenta) może być niedouczony jako prawnik stąd wszelakie błędne interpretacje Konstytucji i prawa – wszak prawo to materia trudna i skomplikowana ale to…wymaga matematyki do 100, znajomości klasyka własnego obozu politycznegi i historii na pozionie szkoły podstawowej.
    * dowodem na upadek nauki po upadku tzw. komuny niech będą kariery Adriana, Pawłowicz czy Przyłębskiej…Dla nich jedyną szansą na awans w świecie nauki byłby za czasów tzw. komuny Marzec’68

  57. basia.n
    6 sierpnia o godz. 12:57
    Jeszcze re: poprzedniego wpisu.

    „Immortal Beloved” chyba nie widzialem (zwyczajnie nie pamietam) , choc Oldmana raczej nie przegapiam. Juz zapisuje.
    Film, ktory Ci rekomendowalem to ‚Copying Beethoven’ ‚naszej’ Agnieszki Holland. Ed Harris i Diane Kruger moim zdaniem swietni – jestem ciekaw Twojej opinii (jak zawsze).

    No popatrz basiu.n, co ‚rozpetala’ Konstancja…

    Konstancjo (swietny wstepniak, brawo), powiadasz: „Zakładam, że jeszcze świat interesuje się Polską, ale… puśćmy wodze fantazji – wszyscy się interesują.”

    Nie mowie, ze Australia jest miarodajna w tym wzgledzie instancja, bo nie jest ale od kwietnia 2010 Polska byla wspomniana w tutejszych mediach tylko raz, po wyborach prezydenckich (wymieniono imie jego).
    Nikt tu nie daje ‚rat’s ass’ (szczurzej dupy) jezeli o nasz mesjanistyczny kraj chodzi. Taka prawda.

  58. @act
    7 sierpnia o godz. 0:37
    dziękuję za pochwałę (tu się rumienię).
    Jak sam zacytowałeś – założyłam, że świat się nami interesuje.
    Przypomnę: mieliśmy kiedyś festiwal Solidarności. Nie tak dawno. Cały świat nas podziwiał, że tak pięknie się dogadaliśmy , że jedność, braterstwo i solidarity we wszystkich językach świata. Jeszcze kilka lat temu byliśmy na czele dawnych demoludów w Unii europejskiej (a może to były moje omamy?)
    cóż mamy dziś?

  59. konstancja
    7 sierpnia o godz. 0:55

    Tak, i ciagle mamy kaca po tym upojnym festiwalu – Walesa, JPII, Milosz, 3 nagrody Nobla itd.
    (Dwa razy 3. miejsce w mistrzostwach swiata jeszcze w PRL-u a zobacz, co sie dzieje z nasza pilka kopana hehehe).
    Ja nigdy nie mam kaca (a jestem alkoholikiem), bo pije na okraglo.
    Ale tego mojemu krajowi umilowanemu oczywiscie nie zycze.
    Czas wytrzezwiec.
    Nie rumien sie tylko pisz wiecej…jestes glosem rozsadku a to na wage zlota.

  60. @konstancja 

    Świetny wstępniak, oszczedny i dokładnie w punkt! I tak mi się pięknie wstrzelil w przemyślenia weekendowe, że zanim odpowiem na twoje pytanie pozwolę sobie dorzucić w ramach przypisu do tematu memuar pisany wczoraj na telefonie bez zasięgu. Bo na podobny temat akurat poniekąd.

    Więc było tak- zaszylismy się w Północnych Peninnach, w głębokiej dolinie, w zapadłej wiosce, którą na pierwszy rzut oka prawie wcale nie zmieniła się od czasów wiktorianskich a może i jeszcze wcześniejszych. Zresztą wioska to brzmi dumnie, bo nawet w czasach największej świetności, kiedy na okolicznych wzgórzach wciąż działaly sztolnie ołowiu, była to raczej osada a nie wioska. I do tej pory ze względu na wąskie, kręte i strome drogi dojazdowe wciąż jest maleńką dziurą na pustowiach, więc pomimo pocztowkowej urody nie przeżywa zbyt dużej inwazji  turystów. Pomyśleliśmy sobie zatem – nie ma mocnych, tutaj nas nie znajdą… Zwłaszcza, że na kempingu na farmie miejscowego rolnika, co to z dziada pradziada, nie ma takich luksusów jak wifi. Czy nawet zasięg w telefonie. Zresztą po co komu zasięg czy internet skoro w zamian jest górska rzeka, z pluszczami i zimorodkami plus dwa wodospady gratis. Przynajmniej nie kusi człowieka, żeby zaglądac do telefonu o czym ateiści piszą w listach i post scriptum do nich. Bo niestety jak już się zajrzy do Listów to i inne rzeczy lezą w oczy niechcący…Np. zdjęcia patriotycznie wzmożonych, wytatuowanych osiłków , świętujacych rocznicę powstania. Albo komu skarga na pobicie przez patriotycznie wzmożonych została umorzona (a często są to ci sami, którym prokuratura stawia zarzuty stawania na drodze patriotycznie wzmożonych, jak akurat idą legalną i planowaną demonstracją patriotycznych uczuć. I tak są wzmożeni ci patriotyczni, że aż się kurzy. Z rac się kurzy znaczy, tych co to są teoretycznie zabronione ale przeciez to taki piękny widok, nawet sam pan minister raz powiedział, że piękny i cieszy oko). Więc myślę sobie – przynajmniej tutaj na moment można zapomnieć skoro wifi nie stało, tutaj nas nie znajdą. I tak sobie dumam o poranku, stojąc na dziedzińcu farmy w kolejce do prysznica, patrząc jak słonecznko złoci kamienne obory, jaskółki śmigają, wróble kąpią się w piasku, aż nagle dobiega mnie soczyste i wyraźne „Qrwa”. Och, jak swojsko się zrobiło od razu. Wzdrygnęłam się lekko bo dobiegło to od grupki wytatuowanej mocno a malowniczo, którą na pierwszy rzut oka wzięłam za angielską klasę robotniczą na wakacjach. Dwie panie, szczupłe i niebrzydkie w sumie. Pan jeden, bez koszulki, pewnie żeby pochwalić się muskularna klatą i brzuszkiem a także malunkami na grzbiecie. Wpatrzylam się w te malunki wreszcie a tam jak byk stoi , na lewej łopatce coś o bogu i chronieniu umiłowanej ojczyzny, żeby zawsze wolna była. A panny też jakoś tematycznie wydziergane we flagi i orzełki. Ciarki mnie przeszły, fuknelam półgebkiem na młodego, żeby nie komentował po polsku ani po żadnemu i poszliśmy dać nura do rzeki bo jakoś mi się za ciasno na tym szerokim, słonecznym podwórku zrobiło. Choć może przewrazliwiona jakaś jestem. W końcu co z tego, że ktoś sobie na plecach umieści patriotyczno-religijne malowidło, może poza tym jest bardzo sympatyczny i przeprowadza przez ulicę niewidome staruszki. A wieczorami pracuje charytatywnie w osiedlowym ogródku, żeby było ładnie i zielono. W tej wiosce na przykład akurat był właśnie taki sadzik i sama widziałam jak miejscowi pracowali, mimo że nie mieli wytatuowane jak bardzo kochają swoją wioskę i swoją ojczyznę. Więc kto wie. Jak się ma taki tatuaż to pewnie bardzo się ojczyznę kocha i kto wie jakie piękne rzeczy ku jej chwale robi się w wolnym czasie…

    Wieczorem rozmawialismy z holenderskimi sąsiadami z namiotu obok. To chyba ładnie, że ci Polacy tak demonstrują przywiązanie do ojczyzny, rzekli nieco niepewnie, kiedy zeszła na te tatuaże rozmowa. Pewnie tyle się wycierpieliscie wcześniej to teraz ludzie chcą poczuć się dumni… Tłumaczymy więc i prostujemy ale jak to w ogóle wytłumaczyć komuś z kraju niby niezbyt dalekiego ale jednak odległego o lata świetlne od kraju gdzie tragiczną militarną  klęskę upamiętnienia się tatuażami na klatach, łydach i bicepsach. Choć bardziej odpowiednio byłoby zapewne wytatuowac sobie na czole: jestem bezmyślnym baranem, z kiepską znajomościa historii i  jeszcze gorszą wiedzy o społeczeństwie i lubię być dojony przez mojego „pasterza” choć  tak w ogole to jestem taki kozak, że żaden uj mi nie podskoczy. I nie przeszkadza mi to wcale a wcale, a także to, że za tę kasę wydojoną  otumania mi się dzieciaki co to je sobie z patriotycznie tatuowaną  ślubną zrobiłem. Dzieciaki uczę miłości do ojczyzny, a jakże i nawet kupiłem im piękne chełmy a’la mały powstaniec. Niech się uczą historii, a co.

    „A czemu te dzieci takie militarne jakieś? ” zainteresowali się znienacka pokojowo nastawieni holenderscy sąsiedzi kiedy mały powstaniec przegalopowal obok ich namiotu. Jakby to wytłumaczyć….W naszym kraju są rzeczy na ziemi i niebie, o którym nie śniło się waszym filozofom. I nie da się przed nimi uciec ani schować, jak widać.

  61. I Konstancjo dodam, co chyba najistotniejsze – ta nasza wieczna martyrologia, bycie ofiara zawsze szlachetna. Z tego ‚etosu’ chyba nam najtrudniej jest (i bedzie) sie wyzwolic.

  62. Te moje dwa zdania powyzej zanim przeczytalem Twoj wpis.
    Kostko Tys poetess jest.

  63. Kostka
    7 sierpnia o godz. 1:18
    Kostko, miałam nadzieję na piękne, jak zwykle w Twoim wydaniu, opisy przyrody mało mi znanej, ale juz bliższej dzięki Twoim opisom. A tu bęc…i znów nasi najechali; mało im koszulek wyklętych, to sie sami pomalowali i za żołnierzy robią.
    Przyznam, że po usłyszeniu soczystych wyrazów od razu głuchnę i nie rozmawiam w żadnym cywilizowanym języku. Ty musisz młodemu tłumaczyć.
    Współczuję Ci tłumaczenia obcokrajowcom; ja nie daję rady przetłumaczyć własnej córce, od 14 lat poza krajem. Kilka dni spędzonych w czasie urlopu w kraju ojców i matek zupełnie ją odmóżdża i w ogóle nie chce słuchać, czym my tu żyjemy.
    Trzeba wyjechać, może na wystawę Fridy Kahlo, na którą tak zaprasza lonek.

    Tylko czy gdy wrócę, będzie to ten sam kraj, z którego wyjechałam kilka dni wcześniej… Sejm nocą przegłosuje, Senat następnej nocy przytaknie, Wielki Narodowy Długopis z piórem będzie czekał przygotowany. Nawet narty porzuci na jeden dzień. Wyjadę z Polski, a wrócę po kilku dniach do Ka…, albo ….Du…albo…
    Może też okazać się, ze będę bezpaństwowcem i utknę na lotnisku (był taki film, chyba z Tomem Hanksem).
    A w ogóle to czekam na opisy szkockiej, walijskiej czy innej przyrody.Przy okazji dziękując za pochwały 🙂

  64. @@act
    Raz jeszcze mówili z zadziwieniem jak to Polska przytargała do Watykanu choinkę taaaką wielką. 🙂

  65. E-Jko,

    No jak ja muk zapomniec to wiekopomne wydarzenie.

  66. @Kostaeczko!
    Przepiękne to co napisałaś i jakże prawdziwe.
    Patriotyzm na plecach i łydkach – cudo.

  67. @@act
    Oj, najlepszym się zdarza. A teraz będziesz tam pewnie miał Dudę ze świtą, to może coś powiedzą…

  68. konstancja
    6 sierpnia o godz. 23:02,
    E, chyba tak źle nie będzie, kina w znakomitej większości są prywatne, poza tym treść filmu musiałaby naruszać czyjeś dobra osobiste, ranić uczucia religijne, propagować kłamstwo oświęcimskie, albo treści nieobyczajne, zbrodnicze ideologie, coś, co jest zakazane przez prawo. A tam, jak sądzę, nic takiego nie ma, chyba że (hej, niekumaci w „chyba że” nie stawia się przecinka przed „że”, więc proszę się nie czepiać)… jest, z powodów marketingowych na przykład, nie wprost, ale delikatnie, tak, żeby sprowokować zakaz, a wtedy fama idzie w świat, że polski rząd skonfiskował film, bo traktował o pedofilii w Kościele, o księżych przekrętach itd. itp. To by dopiero była reklama! Chyba nie będzie do czego się przyczepić, bo, to o czym opowiada ten film, to sumie nic nowego, to film oparty na faktach, „autentycznych” 🙂 zresztą (hej niekumaci, ja wiem, że „fakt autentyczny”, to pleonazm, ale ja tak dla jaj), o tym pisano i pisze się w gazetach, pokazuje w tv, tylko że dotąd jakoś nikt nie miał odwagi sfabularyzować tego. Głową bym jednak nie ryzykował, że Twoje prognozy na pewno się nie spełnią.
    Ps. Zapomniałem Cię pochwalić za ten zgrabny i poruszający ważną kwestię felieton, i szczególnie mi bliski, bo to, czym pisałaś mocno leży mi na sercu, że tak patetycznie zakończę. 🙂

  69. @jobrave
    6 sierpnia o godz. 16:55

    „Łączy nas piłka”, to był żart, o czym świadczy emotikon „uśmiech”….. Teraz całkiem poważnie zastanawiam się, czy nie umieszczać pod swoimi komentarzami przypisów? Dla niekumatych.

    No i w tym to sposobie za niekumatego się zostałem, z zeszytów Tuwima. A niech, czasami w rzeczy samej nie kumam, z wiekiem jakby coraz częściej. Może jednak lepiej było zamiast uśmiechu dać perskie oko, żeby niekumatym ułatwić kumanie 😉
    Jeśli zaś idzie o Tuwima, to tak podsumował polski patriotyzm w 1928 r:

    PROTEST

    O tę Polskę, o ojczyznę
    Najboleśniej zatroskani
    (Bożeż Ty mój miłościwy,
    Co to będzie moja pani?),
    Niespokojni o jej losy,
    Co ją tajgi wywalczyli,
    Sybiraki i niebiosy;
    I te wieszcze , te proroki,
    Co ją w pieśniach opiewali,
    I te dzieci, co we Wrześni
    Z tą Drzymałą i tak dalej;
    I ten Śląsk, i własny dostęp,
    I że ciągle nas od wschodu
    Miazmaty zatruwają,
    I że gaśnie duch narodu;
    I że bierność, a przeważnie
    Elementy wywrotowe
    I ogólne wyuzdanie,
    Podkasanie dekoltowe;
    Że zginęła praworządność
    I nie słów a czynu trzeba
    (Bożeż Ty mój miłościwy!
    Patrz Kościuszko na nas z nieba!)
    I szkodliwe partyjniactwo,
    I te rządy osobiste,
    I że brak poszanowania,
    W związku też z pasterskim listem;
    Także samo, że bluźnierstwo,
    I że sprawcy niewykryci,
    Że sanacja sobie hula,
    Że ohyda i bandyci
    – Z tych to względów i powodów
    (Bożeż Ty mój! Moja pani!)
    Uroczyście protestują
    Wszyscy niżej podpisani:
    Ładwinowicz z Czerbichowa,
    Kłyś z Podwodzisk, Szurguń z Wierpska,
    Z Białych Mogił Hacelkowa
    I z Czerwiny Kwasisierpska,
    Antałowski z Dobrogajców,
    Cudak z Żółczki, Płaństas z Wierzbian,
    Dymba z Rykwi, Frynd z Murajców
    I Kordulec z Górnych Świerzbian.
    Dułdujewicz z Małgocina,
    Rańtuchowski z Księżych Skałek,
    Ksiądz Kapucha z Węgorzyna
    I Buchajska z Odrzygałek.

    Zmienić/uaktualnić tylko kilka wyrazów, a pasowało by i dziś, plus ca change, jak Francuzi mawiają.

  70. @mag
    6 sierpnia o godz. 16:18

    „Moją ojczyzną jest polszczyzna” powiada @Herstoryk. Moją też, ale po co zaraz taki patos? Przydałby się jakiś chociaż mały dystansik do siebie samego i choć odrobina poczucia humoru.

    Patos, hmmm….. jeśli, to na pewno niezamierzony. Ta moja Polszczyzna to zdecydowanie Tuwim (patrz wyżej), Boy Żeleński, Wańkowicz, Wiechecki, Gałczyński i im podobni, a nie Sienkiewicz, czy z „Dymem Pożarów”. Dystansik mam taki, że muszę czasami przez lornetkę siebie szukać :). Trochę mało poczucia humoru miewa moja Ukochana, ja mam za nas dwoje 🙂

  71. @Kostka
    7 sierpnia o godz. 1:18
    Memuar Superrr!

    Przypomniał mi lotnisko w Bangkoku, dobre już kilka lat temu. Czekaliśmy na nasz lot, gdy obserwując z galerii tłumek w hali poniżej, usłyszeliśmy stamtąd donośny wrzask: „No gdzie k….wo leziesz!!!” skierowany przez osobnika w szortach, skarpetkach i sandałach do żony, która po tych czułych słowach zamarła w miejscu, jak ta od biblijnego Lota. Pod wrażeniem tej manifestacji ducha narodu przez pozostałą godzinę czekania rozmawialiśmy z Ukochaną na wszelki wypadek tylko po angielsku.

  72. Wybaczcie, cytowalem juz to kiedys…ale jak tu sie powstrzymac przy tej okazji:

    „Witold Gombrowicz „Dziennik 1953-1956″, rozdział I. Czwartek (…) „Kiedyś zdarzyło mi się uczestniczyć w jednym z tych zebrań poświęconych wzajemnemu polskiemu krzepieniu się i dodawaniu ducha… gdzie, odśpiewawszy „Rotę” i odtańczywszy krakowiaka, przystąpiono do wysłuchiwania mówcy, który wysławiał naród albowiem „wydaliśmy Szopena”, albowiem „mamy Curie-Skłodowską” i Wawel, oraz Słowackiego i Mickiewicza i poza tym byliśmy przedmurzem chrześcijaństwa a konstytucja Trzeciego Maja była bardzo postępowa…

    Tłumaczył on sobie i zebranym, że jesteśmy wielkim narodem, co może już nie wzbudziło entuzjazmu słuchaczy (którym znany był ten rytuał – brali w tym udział jak w nabożeństwie, od którego nie należy oczekiwać niespodzianek) niemniej jednak było przyjmowane z rodzajem zadowolenia, że stało się zadość patriotycznej powinności. Ale ja odczuwałem ten obrządek jak z piekła rodem, ta msza narodowa stawałam się czymś szatańsko szyderczym i złośliwie groteskowym. Gdyż oni wywyższając Mickiewicza, poniżali siebie – i takim wychwalaniem Szopena wykazywali to właśnie, że nie dorośli do Szopena a lubując się własną kulturą, obnażali swój prymitywizm. Geniusze! Do cholery z tymi geniuszami! Miałem ochotę powiedzieć zebranym: – cóż mnie obchodzi Mickiewicz? Wy jesteście dla mnie ważniejsi od Mickiewicza, wy, żywi. I ani ja, ani nikt inny, nie będzie sądził narodu polskiego według Mickiewicza lub Szopena, ale według tego co tu się dzieje, jacy wy jesteście i co tu się mówi.

    Gdybyście nawet byli narodem tak ubogim w wielkości, że największym artystą byłby Tetmajer lub Konopnicka, lecz gdybyście umieli o nich mówić ze swobodą ludzi duchowo wolnych, z umiarem i trzeźwością ludzi dojrzałych, gdyby słowa wasze obejmowały horyzont nie zaścianka, lecz świata… wówczas nawet Tetmajer stałby się wam tytułem do chwały. Ale tak jak rzeczy się mają, Szopen z Mickiewiczem służą wam tylko do uwypuklenia waszej małostkowości – gdyż wy z naiwnością dzieci potrząsacie przed nosem znudzonej zagranicy tymi polonezami po to jedynie, aby wzmocnić nadwątlone poczucie własnej wartości i dodać sobie znaczenia. Jesteście jak biedak, który chwali się, że jego babka miała folwark i bywała w Paryżu. Jesteście ubogimi krewnymi świata, którzy usiłują imponować sobie i innym.
    Nie to wszakże było najgorsze i najdotkliwsze, najbardziej upokarzające i bolesne. Najstraszniejsze było, iż poświęcano życie, współczesny rozum na rzecz nieboszczyków.
    (…)
    Lecz zgromadzenie było nacechowane skrępowaniem, sztucznością i fałszem także dlatego, iż brała w nim udział Polska, a wobec Polski Polak nie umie się zachować, ona go peszy i manieruje – onieśmiela go w tym stopniu iż nic nie „wychodzi” mu właściwie i wprawia do w stan kurczowy – zanadto chce Jej pomóc, zanadto pragnie Ją wywyższyć. Zauważcie, iż wobec Boga (w kościele) Polacy zachowują się normalnie i poprawnie – wobec Polski tracą się, to coś do czego się jeszcze nie przyzwyczaili. …”

  73. Ewa-Joanna
    7 sierpnia o godz. 2:06

    @@act
    „A teraz będziesz tam pewnie miał Dudę ze świtą, to może coś powiedzą…”

    Dopiero teraz zaskoczylem, cos Ty, Duda w Kanberze?
    Diabla bym sie raczej spodziewal. Co on tu bedzie gadal?
    Wyklad o zachodnich demokracjach da?

  74. @@act
    O masz newsa na ten temat
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23757047,andrzej-duda-leci-do-australii-z-wielka-delegacja-wybrali-emirates.html
    Cały tłum tam będzie. Poprotestuj w moim imieniu też, bo ja prowincja będę.

  75. zyta2003
    6 sierpnia o godz. 23:57
    Przepraszam Zyta. Taki mam nieamerykanski rodzaj humoru. Wybacz. No i te zony, ktorych nie mialem, jak am Twoi znajomi. Pewnie dlatego bo amerykan nie jestem. Co do historii Skand, Szwecji szczegolnie, rozumiem kompletne niezainteresowanie swiata pozostalego. Brak bohaterow, szczegolnie wojennych, tu jest nagminny. W ogole, ogolne braki bohaterstwa, wystepuja calodobowo tu patologicznie. To filmow oczym nie ma robic i textow pisac. No chyba o kryminalistach, bo tu kryminalistow dwadziescia na tuzin. To jak ksiazke walna, to gruba jest. Na kawalki dziela, dla smakowania, rozumiesz Zyta. No i bezpruderyjnosc, w wymiarze praktycznym kwitnie, nawet u religijnych. Sa tacy, sa Zyta, religijno-bezpruderyjni czasem w kryminale siedza nawet. Sam nie wiem czy za pruderyjnosc czy religijnosc siedza.

    Ja wiele lat Zyta marzylem zamieszkac w Grecji, jak tylko bede mogl finansowo. Moglem, zamieszkalem. Dwa lata. Az zdarzylo pare wypadkow, co mnie na wymioty zebralo. A woda ciepla w morzu Zyta, kupy kamieni marmurowych ladnie porozrzucanych nad morzem Zyta, amerykanskie wykopaliska nawet widzialem i kopaczami wykopalisk rozmawialem przy piwie Mythos (mitycznym) Zyta. Wszystkim podobalo nam. Dla mnie 12 miesiecy zeglarstwa, bez przerw. Ale pozniej mniej podobalo, do wymiotow. Miesiac, w kazdym kraju da wytrzymac, jak ciepla woda i tanie wino w krajobrazie marmurowych kamieni ladnie obrabianych. To wrocilem do siebie. Niedlugo znow jade, tylko na tydzien. Bron mnie jezusmaryja wiecej jak tydzien. Mysle, z tym ociepleniem klimatu, moze byc rzecz dobra. Mniej podrozy bedzie do stref gdzie „ch.. du.. i kamieni kupa”.

    Tak Zyta. Amerykanie duzo dobrych rzeczy potrafia. M in ladne filmy robia, nawt na YT puszczaja. Potemu jutuba wymyslili, zeby puszczac ladnie. O proszku do prania tez film umieja krotki ladny zrobic. Musi chyba nadwislanskie zony maja filmowcy/scenarzysci. Taki juz los tych Am.

    Przepraszam Zyta, za moj rodzaj humoru. Ja nie jestem historyk bohaterstwa, znaczy mam humor wypaczony, przez wilgoc i krotkie dni zimowe. Mam kupe innych historyjek do opisywania. Jakby kto nie chcial Zyta przewijac oczywiscie moze, co mnie sam Pombocek zarekomendowal, jakis czas temu. Kiedys do Konstancji historyjke Latarnik 2.0 napisalem z Heraklion, dosc do szkockiej Kostki podobna, tylko widoczki inne. Ale ja @Herstoryka pozycje zajalem wtedy w H., choc zielone pojecie o lotnisku w Bangkok nie mam a o @Herstoryku nie mialem. Moze by z tego, kto jaki scenariusz napisal reklamowy. Ale musi tatuowana zone miec scenarzysta, albo scenarzystka tatuowanego, no i dzieci wyklete wystepuja. To wyczucie humoru beda mieli. To nie ja. Trzy zony mialem a zadna tatuowana. Do jakich to excesow dojsc moze z braku tatuazy Zyta?

    Niepatetycznie, niehistorycznie, pzdr Seleukos

  76. Kostka
    7 sierpnia o godz. 1:18 * Kostka i łomatkoboska! Tak ślicznie napisałaś, przy okazji marnując wstępniaka (że niech Ci , za karę, wyblakną patriotatuaże na klacie,bicepsie, łydzie, łopatce, a nawet częściach niesfornych onego patriotycznego Polaka przyszkockiego), że się z mety w Tobie zakochuję, dostaję licznych wzmożeń i co mi Pan(i) zrobisz, hę? Bo z tym polskim patriotyzmomiłowaniem Ojczyzny, co umęczona, to jakoś tak jest, że musi ten patriotyzm być namalowany, wydziergany, wyryty, z gipsu ulepiony, z epoksydu udającego brąz, a nawet – co szalenie rzadkie – z prawdziwego brązu (i dlatego mówimy za Boyem: ubrązowiony). Kaczyńskiego – co nam wziął i upadł – miłość do ojczyzny upadłej (na kolana, co najmniej) po tym poznajemy, że występuje jak grzyb – wszędze i od razu na jakiej plycie, albo zaraz pomniku żywicznym, znaczy – krwawiącym, co brąz udaje. Jest płyta, jest pomnik, jest rączka uniesiona i skierowana, znaczy – Kim Ir Sen nadwiśla i szczery patriota. Prawdziwy. Jak prawdziwek, dlatego grzyb. I że wszędzie go pełno, a to tylko początek sezonu. Jest napisane: Patriota Tysiąclecia. Jest narysowane, ulepione, więc wiadomo jak jest. Żeby nie było, że nie ma. Qrwa Polak przyszkocki, coś go pod stodoła z prysznicem widziała – też ma narysowane. Synek – w hełmie powstańca, już się szkoli na Prawdziwego Polaka. Inny taki, że ledwo brzuch piwny wciśnie w tiszerta rozmiaru XXXXL z wielką kotwicą powstańczą i odpowiednim napisem, ale krótkim, żeby Polak przeczytał i zrozumiał, bo jak zadługi napis, to nie zrozumie – też ma narysowane. Zdejmie taki tiszerta – weźmy jak pod prysznic włazi – i już nie wiadomo, że patriota, a wiadomo, że dupa goła. Więc tatuaż bardziej dowodzi patriotyzmu, bo że dupa to wiadomo, ale i że patriota na okrągło, jak to mówią – 24 x 7 – też wiadomo. Co nie napisane i nie namalowane i nie ulepione to nie istnieje. Nie ma Jezuska w Świebodzinie – największego na świecie – nie ma Polaka-katolika, też największego na świecie. Taka prawda.

  77. z ostatniej chwili:
    Czy można znieważyć pomnik?
    Z postacią historyczną, wiadomo, że już nieżyjącą?
    Bo bardzo mnie śmieszy i skłania do zadumy opinia, że doszło do znieważenia pomnika.
    Na skutek tego znieważenia pomnik się obraził i postawił się do publiki tyłem.

    Do zadumy skłania myśl, że owszem, sięgnęliśmy dna. Denka. Nie DNA!
    I to wszystko z powodu niewinnej koszulki z konstytucją.
    Jeśli wisi szalik Legii- nie ma znieważenia.Ciekawe, co z szalikiem Lecha lub Pogoni Kutno

  78. @konstancja
    Z jeszcze ostatniejszej chwili
    https://strajk.eu/prezydent-siemianowic-sl-informuje-miastem-zarzadza-matka-boska/

    Może się pomnik postawić tyłkiem, może i Maryja gospodarzyć miastem. W Polsce, oczywiście, niewątpliwie.

  79. @Mili moi
    Odmeldowuje się na czas bliżej nieokreślony, bo wybieram się jutro do wód, czyli nad Narew, gdzie dawno mnie nie było, bo tak się złożyło.
    Oprócz spokoju w cieniu drzew i werandy oraz widoku bocianów i krów, za którymi przepadam, liczę na obserwacje psychologiczno-socjologiczne względem moich znajomych tubylców.
    Wiem że wszyscy głosowali na PIS i Dudę i ciekawa jestem, co se teraz myślą. Bo że myślą, to nie tylko wierze, ale też wiem, bo długo się znamy i rozmawiamy.
    Najbliższy pomnik, Tadeusza Kościuszki jest w Długosiodle, przez którą to wieś gminną będę jutro przejeżdżać. Nie oczekuję, że będzie miał założoną koszulkę z Konstytucją, ale kto wie? Kurpsie są zadziorne i prowolnościowe.
    Być może bez Was długo nie wytrzymam i coś jednak skrobnę na zmartwionie jak powiada @wbocek. Ale jest to trud niemały (razem czy osobno?), a ja niezwyczajna.
    Uściskowuję wszystkich i do zoba
    mag

  80. Dzień dobry, niepodległa zgrajo!
    Czytam właśnie, że w związku ze znieważeniem pomnika policja przeprowadziła dziś o godz. 6:00 rewizję w gołębniku. Pobrano próbki do badań porównawczych DNA. O skandal zakrawa zachowanie policjanta, który do jednego z przesłuchiwanych zwrócił się: Zamknij dziób!

    Uff! Po 4 h przeprawy granicznej w Medyce stanąłem po polskiej stronie i westchnąłem: Od tego miejsca aż do oceanu w Portugalii nic mnie nie zatrzyma 😎

  81. Jak pokazać światu polską niepodległość?
    Ja tam opowiadam ludziom, że pochodzę z kraju, gdzie sprzedano dwa miliony kijów bejsbolowych i ani jednej piłeczki 😎

  82. mag
    7 sierpnia o godz. 12:42
    jestem ciekawa, czy na Twoich Kurpiach zaszły dobre zmiany. Tambylcy zmienili zdanie na temat PIS, czy nadal uważają, że to samo dobro?
    Niezależnie od tego odpoczywaj, oglądaj wieczorne romanse między ptaszętami oraz młode ptaszęta. Nie omijaj zachodów słońca. Chyba, że wolisz wschody.

  83. @Tobermory
    7 sierpnia o godz. 13:45
    …dwa miliony kijów bejsbolowych i ani jednej piłeczki

    Te kije to jako pałeczki do wybijania rytmu podczas śpiewania psalmów sa potrzebne. W Rwandzie to rząd sam w Chinach zakupił 750 tys. maczet po korzystnych cenach.

  84. Tobermory
    7 sierpnia o godz. 13:45
    „Jak pokazać światu polską niepodległość?
    Ja tam opowiadam ludziom, że pochodzę z kraju, gdzie sprzedano dwa miliony kijów bejsbolowych i ani jednej piłeczki”

    Mnie tez czasem pytaja, szczegolnie po przeprowadzkach, jak nowy w okolicy jestem, czy w pracy bylem. Mowie wtedy zagadke:
    Zgadnij. Przodujacy mezczyzni, w moim starym kraju chodza w sukienkach. Reszta chcialaby. (gissa, framstående män i mitt gamla hemlandet, går i klänningar, andra skulle vilja)

    Wyobraz sobie Tobermory, niewiele osob zna rozwiazanie, moze zgadnac. Iran najczesciej zgaduja, ale nie zgadza bo nieiransko wygladam. Mowie nie. Wtedy od razu jest Szkocja. Potem dlugo nic. Czasem kto powie : z Krety?, czy inne miejsce. Przez 40 lat pare osob spotkalem co na zagadke od razu dali trafna odpowiedz.

    Pzdr Seleukos

  85. @seleuk|os|
    7 sierpnia o godz. 18:41

    Tacyśmy zagadkowi 😉
    W podróży usłyszałem komunikat pewnego lokalnego komendanta ochotniczej straży pożarnej. Zabronił on mianowicie swoim podkomendnym spożywania alkoholu później niż na dwie godziny przed pożarem 😎

  86. Tobermory
    7 sierpnia o godz. 19:40
    T. jest powiedzonko podroze ksztalca. Dobrze spotkac wyksztalconych komendantow strazy. Czlowiek malowyksztalcony ma pewnosc pozaru. A mowia rowniez tylko podatki i smierc pewna. Trzeba chyba by dodac „i pozary”. Czujesz siebie doksztalcony?
    pzdr Seleuk

  87. Pokaz foto Tobermory, co zrobiles. Ja tam nigdy nie pojade z powodu… Ale foto chetnie zobacze.
    pzdr S.

  88. @seleuk|os|
    7 sierpnia o godz. 20:11

    Całą drogę się dokształcałem, ale głód wiedzy nadal mi doskwiera.
    Odbyłem podróż sentymentalną na Kresy w poszukiwaniu śladów moich przodków i znalazłem grób mojej prababki zmarłej w 1932 roku! Gdziekolwiek się zatrzymałem i robiłem zdjęcia, zaraz pojawiał się jakiś miejscowy złotozęby z zapytaniem, a szczo wy tak fotografirujecie? Po kilku próbach wyjaśnień ograniczyłem się do krótkiego: fotografuję, bo moje 😎

  89. @seleuk|os|
    7 sierpnia o godz. 20:25

    Pokażę, ale najpierw muszę się ogarnąć i zaaklimatyzować. Wróciłem wczoraj wieczorem, a tu nadal susza, w ogrodzie dżungla, pomidory lecą z krzaków, a upał wszędzie sakramencki 32-35 stopni 🙄

  90. Tobermory
    7 sierpnia o godz. 20:33
    U mnie tez susza. Ogrod ide zaraz podlewac, Duzo pozarow dookola bylo, ale komendanci od pozarow troche lepsi
    pzdr Seleukos

  91. Ashley-Smith & Hughes i wszystko jasne….

    2 x zloto na 100m kobiet i mezczyzn.

    pozdrowka
    ~l.

  92. @Tobermory
    I taką odpowiedzią być może wyjąłeś zawleczkę z granatu model: Ukraiński Wzwód Patriotyczny analogicznie do naszego: Przyjdzie Niemiec I Nas Wykupi (lub Wróci Po Swoje). A pamiętam, że to był pra-inicjator Polskiego Wzwodu Patriotycznego -Rydzyk/Lepper/LPR. Od tego się zaczęło – potem były rachunki za zburzoną Warszawę, dziadek z Wehrmachtu i finalnie wyzwoliciele z powojennych band.
    Edukacja ma to do sebie, że orasz i orasz a co dziesiąty zakuma. A jednak dobremu pedagogowi nie wolno machnąć ręką i skwitować: co mi tam i tak głąby jezteście.

  93. @konstancja
    7 sierpnia o godz. 1:43

    Co do opisów przyrody to zamiast takowych zdjęć (o) kilka (za dużo ) choć nie oddają one dziwnej urody tych okolic (za ciency my w uszach na to, ja i mój smartfon). Na zdjęciach dolina rzeki Swale w parku narodowym Yorkshire Dales w północnej Anglii. Niestety już po sezonie kwitnięcia lak, kiedy jest najpiękniej (kudy im do moich nadnarwiańskich wprawdzie ale i tak są piękne). Siano wciąż jeszcze gdzieniegdzie przechowuje się w kamiennych stodołach (czy „krowich domkach” jak mówią miejscowi). Wedle tradycyjnej recepty w jednej części takiego budynku zima stały krowy a w drugiej siano. Całość jak z powieści Herriota o udrękach wioskowego weterynarza. Uprawa łąk tradycyjna metoda jest dobra dla przyrody, miłośników fotografii i turystów wiec park narodowy i inne organizacje zachęcają do tego farmerów. Kamienne murki i zabudowania próbuje się reperować, żeby się nie rozsypały dzięki czemu nie zanika sztuka układania kamieni bez zaprawy i tworzą się miejsca pracy.

    https://photos.app.goo.gl/zvBmTZMEtKB3TCSb9

    Co do Fridy to tez bym się wybrała, już lonek zachęcał, ale ciężko mi cokolwiek akurat teraz zaplanować z dużym wyprzedzeniem wiec wciąż się bije z myślami.

    Co do wymalowanych bojowo tatuażami wszechpolaków zdybanych na angielskiej prowincji to po tym jak już otrząsnęłam się z szoku, że naszłam na takie zjawisko oko w oko w miejscu, w którym się ich kompletnie nie spodziewałam pożałowałam potem tego, że dałam drapaka. Gdzie twoja reporterska żyłka, kobito, wyrzucałam sobie. Trzeba było wszak zagadnąć grzecznie, zapytać skąd ich tu przywiało, pochwalić malowidło i zapytać czy zrobienie takowego boli i co ono oznacza… I takie tam. W życiu nie widziałam wytatuowanego narodowca na żywo i taka okazja zmarnowana… 😀

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie a na reszte poodpisuje jutro.

  94. @Tanaka
    7 sierpnia o godz. 7:23
    Co takiego Tshirta – widziałem materializację Twojej wizji – osobnik w wieku ok.lat 30 z bebzonem w który bez trudu by pomieścił całego kega Harnasia albo jakiego innego barachła oeaz obowiązkową brodą był opakowany(?) – nie obciągnięty w Tshirt z kotwicą i biało czerwonym napisem: DUMNY Z BYCIA POLAKIEM. Też poczułem dumę, z braku łączności z ,,ich” światem. Swoją drogą w Czesie Honoru ani jeden z herosów nie prezentował takich parametrów fizycznych. Raczej bliżej im do Brada Pitta z czasów ,,Troi”. Już widzę naszego Dumnego Kega szarżującego z puszką, pardon VISem na Tygrysy. Pastwię się tak nad nieborakiem ale co mi tam – oni tam by się z lewactwem nie patyczkowali. Jak ich rycerz Pinochett na ten przykład…

  95. @Tanaka
    7 sierpnia o godz. 7:23
    Zresztą mamy ostatnio wzmożoną ochronę symboliki narodowej a barwy i symbole narodowe na tak mało reprezentacyjnym osobniku, niezwykle odległym od ideału Aryjczyka są chyba ich profanacją…
    Przypominam: Czas Honoru jasno pokazuje jakie są postulowane standardy. A mamy: wysoki i odważny jak Kaczyński, inteligentny jak Suski i moralny i uczciwy jak Kurski. Nasz Keg świetnie się wpisuje w tą narrację. Pominąłem Rydzyka ale on ,,more human than human” – nie podlega ocenom dla (nie)zwykłych śmiertelników.

  96. @ tejot
    6 sierpnia o godz. 18:03

    Rocznica Legumina.

    Bardzo słusznie zauważasz to „wzruszenie się sobą” postaci, której nazwy nie warto wspominać.
    Wzruszony sobą kabotyn to do niedawna postać z kreskówki (obecnie i kreskówki muszą być poprawne politgramotycznie), kiedyś z operetki komicznej, a dziś na czele polskiej rzeczywistości czasów większości postrozumnych i leminżeń preexitalnych.
    Dla mnie, przy tej okazji, szczególnym smaczkiem różanych usteczek opisała swe uczucia na w/w widok pani Staniszkis, nazywając rzeczonego „aktorem”, z rozczarowaniem dodając, że „marnym”.
    Jaka publika, takie aktorstwo, wypdałoby tej zawiedzionej wyborczyni, z cenzusem intelektualnym na miarę gumna, które awym autorytetem nam nawoziła, przypomnieć.
    I tak oto doszedłem, tejocie, pod wpływem zimnych pryszniców Twego przenikliwego po damasceńsku aparatu poznawczo-publistycznego, że trafiłeś w samo sedno …legumina.
    Legumin to dźwięczy wyraz i piękny wizerunek, osadzony na adekwatnie trzęsącym się we wszystkie strony w bezładnych podrygach kręgosłupie z gutaperki.
    To właśnie, te trzy lata jak dla brata z Leguminem na własnym czele, to jest wymiar naszej dumy narodowej i patriotyzmu, na jaki nas stać.
    I na tym kończę ekscentrycznie merytoryczny udział pod wpisem, korzystając z Twej bezcennej tu a danej mi mimowolnie okazji kontaktu z innym rozumem.
    Następnym razem – po kolejnym obrocie ciał niebieskich na płaskiej jak zakręt Legumina patelni gumna.

  97. @Slawczan
    7 sierpnia o godz. 21:57

    Mówiłem, ale kiedy sztywnieli zaskoczeni i zastanawiali się, gdzie mają widły po dziadku, to dodawałem, że moje, ale mnie fotografie wystarczą. Potem zaczynali narzekać, że u nich emerytury po 40 dolarów, przedszkola nie ma, cywilizacja upada, pół wsi chodzi do „moskiewskiej” cerkwi, a przecież jest druga, własna…
    A cerkwie rosną jak grzyby po deszczu i z daleka błyszczą złotymi kopułami.

  98. @Kostka
    7 sierpnia o godz. 22:04

    Bardzo pociągająca ta Szkocja, klimat na moje aktualne potrzeby. Od stycznia jest mi generalnie za ciepło 🙁

  99. Wystawę „Frida Kahlo/Diego Rivera” widziałem kilka lat temu w Martigny. Piękna, tragiczna, trochę mistyczna. Życie, miłość, cierpienie, śmierć, z historią Meksyku w tle.
    Mnie zafascynował obraz Rivery „Nocny pejzaż” przedstawiający drzewo z grupką wieśniaków na konarach.

    http://www.artsunlight.com/artist-NR/N-R0011-Diego-Rivera/N-R0011-0169-nocturnal-landscape.html

    Obserwują oni kręcenie scen do filmu „Skarb Sierra Madre” Johna Hustona z Bogartem w głównej roli.

  100. z historią Meksyku w tle
    Przeczytałem niedawno fajną książkę o Meksyku (mieście), „I’ll Sell You a Dog”, Juan Pablo Villalobos, https://www.npr.org/2016/08/04/487634381/ill-sell-you-a-dog-is-full-of-affection-for-art-and-artists. Nie tragiczna, nie mistyczna, za to żartobliwa. Śmiałem się do łez, gorąco polecam. Polskiego przekładu chyba nie ma, a szkoda.

  101. @ Selouk, przyjmuje do wiadomosci, ze masz zupelnie inne poczucie humoru niz moje. W roznorodnosci piekno. Co do reszty nie bardzo rozumiem o czym piszesz i dlaczego wlasnie to. I to nas laczy – ty z kolei nie rozumiesz co ja pisze i dlaczego wlasnie to.

  102. konstancja
    7 sierpnia o godz. 1:43

    No to jeszcze raz…

    Wystawa w Victoria & Albert nie jest wystawa Fridy Khalo, tylko jest wystawa o tym jak sie Frida Khalo zrobila sama na Fride Khalo, ktora znamy z jej malarstwa.

    Tytul wystawy: „Making herself up. Frida Khalo

    Zeby nie popsuc radosci odkrywania i zrozumienia, nic wiecej nie powiem.

    pozdrowka i dobrego dnia
    ~l.

    ps Sie zdecydujesz, pojedziesz, wrocisz bogatsza, a na to co sie w Umeczonej stanie w czasie Twojej nieobecnosci i tak na razie nie masz wplywu najmniejszego.

  103. Kostka
    7 sierpnia o godz. 22:04

    Jeszcze moja noga tam nie postala, ale krajobraz i zagospodarowanie znajome. Urzekl mnie drogowskaz do „Farmers Arms”, bo przyznam sie, ze na niemal juz 17 lat mieszkania w UKeju, to pierwszy raz zobaczylem drogowskaz do Pubu.

    Pytanko mam takie. Na jednej foci jest budka telefoniczna. Czy weszlas do niej i podnislas sluchawke?

    Tak sie pytam, bo jakies 5, czy 6 lat temu w Kornwalii w takiej jednej wiosce nad morzem zobaczylem pordzewiala i z oblazaca farba budke telefoniczna, stajaca w pokrzywach siegajacych jej dachu. Ciekawosc mnie wziela, czy w srodku jest jeszcze telefon i jesli jest to z jakiej epoki. Przedarlem sie przez pokrzywy, drzwi na sile otworzylem pomimo oporu zardzewialych zawiasow i zobaczylem … Nie. Nie zaden automat na drobniaki, tylko zwykly czarny, bakelitowy, taki co go z biur, czy wlasnych domow pamietamy, sprzed 40 lat, tyle ze bez tarczy. A obok telefonu zwykle plastikowe pudelko, cos jakby mydelniczka, a w nim drobniakami cos kolo dwuch funtow.

    O cholera! – pomyslalem i podnioslem sluchawke. Nie tylko byl sygnal, ale po paru sekundach zglosila sie operatorka. Nie moglem uwierzyc, ale musialem, a jak sie ze zdumienia otrzasnalem, to podalem numer do rodzicow w Warszawie i po chwili z nimi rozmawialem. Jak skonczylem i polozylem sluchawke na widelki telefon zadzwonil i operatorka powiedziala mi, ze rozmowa kosztowala £2.84 i zebym tyle wrzucil do pudelka obok telefonu…

    (£2.84 przykladowo, bo nie pamietam ile wtedy placilem)

    Wiele budek „na uboczu” od tamtego czasu sprawdzilem i wszedzie byly dzialajace telefony, wiec sie o ta „Twoja” budke zapytalem, czy i w niej tez…

    pozdrowka
    ~l.

    ps Zdobadz sie, bo takie wystawy jak ta, to zadkosc….

  104. zyta2003
    8 sierpnia o godz. 5:37
    @Selouk Szwecja zaistniala na swiecie dzieki swej sztandarowej produkcji. Ale pies z kulawa noga nie ma pojecia jak wyglada jej historia. Ile ludzi na swiecie ma pojecie, ze dopiero przeszlo sto lat temu Norwegia stala sie niepodleglym krajem, ale wszyscy wiedza, ze siedzi na ropie, ktora umiejetnie gospodaruje, a ile ludzi wiedzialo o niepodleglosci Finlandii, ale wszyscy wiedzieli o Nokii.
    W USA jest rownie przykry czas, ale nie watpie, ze jesli by teraz wypadala rocznica 200-lecie powstania Stanow to pomysl na ta chwile nie sprowadzalby sie do przypominania o nr45 i kpinie z kraju i obywateli. Polacy boja sie smiesznosci, a to samolot pomalowany nie tak, czy rejs nie taki, a to pielgrzymka do Czestochowy. Kwestia gustu, rodzaju PR. Nikogo to nie obchodzi, to my sie tego wstydzimy. Kompleksy?
    Obejrzalam kilka filmikow o Polsce na YT nakreconych przez cudzoziemcow. Wszystkie bardzo sympatyczne, mozna sie z nich nauczyc jak milo mowic o swoim kraju, znaczy sie Polsce.

    OK Zyta. Nie pisze najlepiej po pl. Nie musisz mnie tego udowadniac. Wiem sam.

    Humor zalatwilismy. Drugie zagadnienia. Caly Twoj text do mnie zacytowalem wyzej dla latwosci.

    Mieszkam w okolicy swiata, w ktorej swietowanie imaginariow jest bardzo ograniczone. Naprzyklad 100lecia gotowania wody na herbate. Byl zreszta problem, od kiedy w Pl wode na herbate zaczeto gotowac. Pojecie niepodleglosci jest pojeciem w gruncie falszywym. Moglbym zgodzic na uzywanie pojecia samodzielnosc ekonomiczna, polityczna. Podmiotowosc w tych obszarach. Skandynawia realizuje podmiotowosc swoich spoleczenstw, bardzo malych demograficznie. Stad Zyta brak parad wojskowych naprzyklad. Inne przyklady, poziom szerokiej nauki. Dostepnosc powszechna. Poziom opieki zdrowia calego spoleczenstwa. Dostepnosc powszechna, sto procent (100) populacji.

    Kraje skand sa extremalnie kapitalistyczne. Kazdemu wg zdolnosci i umiejetnosci. Wszyscy sa zdolni i maja umiejetnosci. Dla porownania, kraj „kapitalistyczny” USA, jest w oczach Skand krajem feudalnym, co teraz w nowoczesnym jezyku nazywane jest neoliberalizmem. Przyklad. Czesne za studia, moga tylko pozwolic zaplacic rodziny powyzej 800-1000 tys dolarow rocznie. (MIT, Yale, Harvard etc, etc). Obejrzyj wlasne statystyki Zyta. W stosunku do wielu krajow uzywana jest nazwa kleptokracje.

    Bardzo niewielkie zainteresowanie jest „przykrymi czasami” w USA, Polsce, Patagonii i pld Hondurasie. Jezeli zainteresowanie to kuriozami tych „przykrosci”. Jezeli zainteresowanie, to jak przeciwdzialac sankcjom np am. Skandynawia (Szwecja) jest extremalnie, EXTREMALNIE, zalezna od miedzynarodowego handlu (exportu). Opartego na umowach. Respektowanych, dlugoterminowych.

    Ogladanie filmikow na YT nakreconych przez cudzoziemcow nie jest najwlasciwszym sposobem poznania, czegokolwiek. Poznanie jest pierwszym krokiem do podejmowania decyzji. Przyklad. Zaangazowanie w spoleczenstwo obywatelskie jest w Skand na poziomie ok 80%. Te same kryteria do spol am na ok 40%.

    Tyle Zyta na Twoj wpis/pytania do mnie. Czy moj jezyk pl jest kompletnie beznadziejny? Tak/nie. Bezposrednie pytanie do Ciebie skierowane.

    Moze najwazniejsze Zyta. Nie mam zadnych ambicji byc rozumiany, dalej jak na odleglosc ~200km.

    Pzdr Seleukos

  105. zyta2003
    8 sierpnia o godz. 5:37
    Jako komplement Zyta daje link, dlaczego tak wyszlo. Po pl nie ma.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Saltsjöbaden_Agreement

    Nie bede nic dopisywal, bo moj historyczny szkic bylby calkowicie niezrozumialy. Musze zreszta jechac.

    pzdr Seleukos

  106. Niepodległość najlepiej się pokazuje i promuje tym, że kraj jest niepodległy. Nie w gębie, nie w IPN-ie, nie u prezesa co ma bolące kolanko więc gada o wstaniu z kolan, nie tym, że się mniemany prezydent RP wzruszył swoimi słowami o niepodległości i dyskretnie na tyle, żeby wszyscy paparazzi odpowiednio dyskretność złowili; nie gadaniem byłego, a wciąż aktualnego ministra obrony narodowej, czyli ministra chorób wszelkich, że sobie zbudujemy niepodległy, polsko-ukraiński helikopter. Ani tiszertem z kotwicą, ledwo naciągniętmy na wielki, wypuczony brzuch postpowstańca będącego przedpowstańcem i powstańcem w jednym. Niepodległość udowadnia się najszczerzej, samoistnie, bez pocenia się i wzdęć, tanio i miło własną, wewnętrzną niepodległością: jestem z kraju w którym tak mamy. Kraj niepodległy więc i my niepodlegli. Jak my niepodlegli, to i nasz kraj niepodległy. Takiego niepodległego człowieka miło sie ogląda. I jest to ogląd dosyć specjalny bo bardzo rzadki: uśmiech chętny i naturalny, spojrzenie żywe, ciekawe i bystre; mowa swobodna, niezaperzona, lekka, z nutą nieodzownego humoru, głowa pełna. Wygląd schludny, uzębienie pelne i zadbane, higiena adekwatna, paznokcie nie obżarte do kości, maniery wysokie i niedemonstracyjne. Godność własna niewzruszalna i poczucie wartości, miary rzeczy i postawy wewnętrzej – z górnej. Swobodnie dotrzymujący pola każdemu innemu przedstawicielowi ludzkości, a nawet większość przewyższajacy cnotami, acz bez pychy. Żaden frustrat mrocznie swoje niedostatki zamieniający w fałszywe cnoty zawiści, wrogości, lub płaczu i wołania o zapłatę za mniemane krzywdy. Całość wewnętrznie niepodlegla. Z powodu, że to widok skrajnie rzadki, jeden egzemplarz – najlepiej cała, wzorcowa rodzina – powinien zostać upolowany, wypchany i udostępniony w celach poznawczych (dziwo nadwiślańskiej przyrody) i edukacyjnych w Muzeum Niepodległości Polski.

  107. @Tanaka

    Nie zgadzam sie na Muzeum Niepodleglosci Polski !

    Wsadzenie Niepodleglosci Polski do Muzeum, bedzie oznaczac jej koniec. Bedzie znaczyc, ze sie skonczyla i stala sie przeszloscia, ktora sie w muzeum upamietnia. Dlatego jesli juz jakies muzeum, to tylko:

    Muzeum Polskiej Podleglosci.

    Albo jeszcze lepiej Muzeum Polskich Podleglosci, w liczbie mnogiej, bo liczne sa podleglosci Polski i Polakow, w tym podleglosci mitom i bajedom. Tyle ich jest, ze ma sie Polska z czego i od czego uwalniac. A w ramach uwalniania sie, kolejne dzialy w tym muzeum podleglosci beda mogly byc otwierane.

    pozdrowka
    ~l.

  108. Radość z odkrywania intymnej garderoby, protezy z butem i gipsowego gorsetu? Do tego resztki lakierów do paznokci?
    Dreszczyk kontaktu z egzotycznymi relikwiami zapewniony 😎
    Frida Kahlo z Chavelą Vargas albo Leo Trockim w łóżku, opowiadająca nieprzyzwoite dowcipy, uznana artystka i potwornie cierpiąca, silna kobieta idąca swoją drogą.
    Na tyle sposobów można ją pokazać światu…
    https://www.youtube.com/watch?v=OanOkaXRvoM

  109. No i sie odezwala nedza moralna, podla szuja o zwichrowanym umysle zboczenca.

    Ze tez swiat nosi takie cus, a to cus ma czelnosc sie wymadrzac o tym o czym nie ma najmniejszego pojecia…

    Ech…

    pozdrowka
    ~l.

  110. @Tanaka
    @lonefather

    A może inne muzeum – Utraty niepodległości ( z dobrą dokumentacją przyczyn ) Byłoby przypominaniem obywatelom,jak egoizm,tępa głupota,sprzedajność,prywata itd – prowadzą do upadku państwa i utraty niepodległości.

    Oczywiście kiedy gdziekolwiek jest jakaś rocznica państwowa nie da się ominąć oficjalnych wystąpień.
    W krajach zachodnich jest w tv oficjalne przemówienie głowy państwa,a potem okolicznościowe koncerty,festyny itp. Ale w polskim przypadku jest pewnie problem kto ,kiedy i jak powinien przemawiać. Więc zorganizują pochód ze sztandarami i masowym wiecem z przemową naczelnika i wiadomym apelem.

    Przeczytałam wczoraj nowy artykuł prof.Hartmana – Nasz opór potrzebuje fajnego symbolu. Stwórzmy go!„Namawiałbym opozycję, a zwłaszcza artystów, do podjęcia próby wykreowania sympatycznego, mającego satyryczną wymowę i pozbawionego agresji symbolu oporu przeciwko władzy PiS. Może ogłosić konkurs na logo społecznego oporu? Logo absolutnie ponadpartyjnego – tak żeby każdy, kto poczuwa się do obrony naszej demokracji, mógł go sobie gdzieś przypiąć lub przylepić.”.

    Pomyślałam więc,że gdyby coś takiego powstało na czas i wszyscy chętni zaczęliby nosić ,to może upamiętniłoby najlepiej rocznicę niepodległości i wtedy zagranica z pewnością by to zauważyła w komentarzach. Bo to tak już jest,że w każdej prasie ukazują się wydarzenia dla nich szczególne.

  111. Przed chwilą przeczytałam w końcu krzepiącą wiadomość:
    ogromnie zmniejszyła się ilość kandydatów stanu dochownego . Może w końcu nie będzie komu zbierać kasy.

    https://fakty.interia.pl/polska/news-kard-nycz-kandydatow-do-kaplanstwa-jest-duzo-mniej,nId,2616172

  112. @Tanaka

    Czy mógłbyś zadbać o to, aby nie ukazywały się tu obraźliwe komentarze pisane najwyraźniej odruchowo, za to w dziwnym amoku i z potrzeby uwolnienia agresji, jak ten z godz. 9:31?
    Ja z ich autorem nie zamierzam dyskutować, bo to szczególny znawca wszystkiego, co już niejednokrotnie udowodnił, więc oszczędzę sobie i blogowi kolejnej bezowocnej wymiany słów.

  113. @basia.n
    8 sierpnia o godz. 9:34

    Adekwatnych symboli znalazłoby się kilka: czapka z piór, złoty róg, sznur…

  114. Autorowi epitetów pod moim adresem radziłbym, zanim ponownie wybuchnie mu coś pod czaszką, zapoznać się dokładnie z biografią meksykańskiej malarki, filmem dokumentalnym „Frida Kahlo” (1982) albo chociaż z filmem „Frida” (2002) z Salmą Hayek.

  115. Tobermory
    8 sierpnia o godz. 10:07

    Trafne !

    Pisałeś wczoraj o skutkach suszy w twoim ogrodzie.
    Tu u mnie po raz pierwszy o wielu lat – widzę wszędzie wysuszone trawniki. W kraju pelnym wilgoci to rzadki przypadek.Rzeki mają nieprawdopodobnie niski poziom wody.W Deventer żegluga zatrzymana do odwołania.

    Poczekam sobie cierpliwie na zdjęcia,bo wiem,że po powrocie trzeba ogarnąć najpierw cały dom.

    A jeśli chodzi o wystawę Fridy Kahlo – ja sama byłam kiedyś w Brukseli ( wspominalam już o tym)na wystawie jej obrazów i to właśnie interesuje mnie najbardziej.
    Ale są również zainteresowani pamiątkami pozostałymi po artystach,więc dla nich są organizowane innego rodzaju wystawy.Ja wolę oglądać pamiątki w domach wielkich artystów.W Wiedniu w kwietniu byłam domu Mozarta.
    W pokojach zaledwie kilka autentycznych mebli, w tym kołyska jego dzieci i trochę rękopisów za szkłem.
    Ale uliczka,schody, sam apartament na pierwszym piętrze – to przemawia do wyobraźni.Bo tam powstawały arcydzieła 🙂

  116. @basia.n
    8 sierpnia o godz. 11:50

    U mnie susza największa od 100 lat, do tego długotrwałe upały. W Renie zdychają ryby, szczególnie pstrągi i zimnolubne lipienie, które nie lubią temperatury powyżej 23 stopni, a woda w tej rzece osiąga już +27 🙁
    Domy artystów, z pamiątkami po nich, to jednak coś innego niż „a fresh perspective on Kahlo’s compelling life story through her most intimate personal belongings”.
    Byłem kiedyś w domu Schillera w Marbach. Na historycznym krześle spał tam wielki, szary kocur, a ja miałem wrażenie, że jest równie stary i towarzyszył autorowi przy pisaniu historii Tella 😉
    Przeżyciem szczególnego rodzaju było zwiedzenie w Las Vegas domu-muzeum słynnego Wladziu Liberace, z jego kostiumami, zbiorem pamiątek i fortepianów…
    https://www.youtube.com/results?search_query=wladziu+liberace

  117. Co tu prezentować? Naprawdę myślimy, że Polską i polską historią się ktoś interesuje ? Jakiegoś przeciętnego dajmy na to Australijczyka, Nowozelandczyka lub Kanadyjczyka Polska i jej 100 lecie niepodległości po prostu, przepraszam „jebie”. Może to 100 lat niepodległości warto by było z sąsiadami świętować ? Ale z tą ekipą jest to raczej niemożliwe.

  118. basia.n
    8 sierpnia o godz. 9:43

    Basia, to jest tzw „pobozne zyczenie”. W grupach poddanych wladzy „nowoczesnosci” kasa jest zbierana elektronicznie i bezprzewodowo. Dla powstrzymania podobnych zbiorek nalezy zlikwidowac kase fiskalna Suverena (Konferencja Episkopatu Polski). Nie widze najmniejszych szans. Mala ilosc kandydatow do zbierania kasy na tace bedzie tylko przyczyna unowoczesnienia bankowych kantorkow. Bankowe kantorki moga byc virtualne. Narzekanie wyzszego urzednika zarzadu (biskupa), jest gra na publike (dawajcie wiecej pieniazka, bo zamkniemy kantorek)

    Moj najblizszy kantorek bankowy Nordea znajduje ca 17km ode mnie. Jezeli z jakiegos powodu chce spotkac urzedniczke/urzednika fizycznego (cielesnego) nalezy telefonicznie lub mailowo, zapewnic taka obecnosc na okreslony dzien/godzine. Wtedy daja rowniez kawe i ciasteczka, poza posluga duchowa. Wszystkie inne poslugi mozna zalatwic przez domowy laptop. Moj poprzednopoprzedni dom w Szw kupilem z Grecji nie ogladajac domu, posrednika sprzedazy i urzednikow bankowych. Wszystko zrobilem siedzac na tarasie mieszkania w Glyfada (z widokiem na zat Saronska). Do domu sprowadzilem fizycznie trzy miesiace pozniej. Posluga duchowa w banku Nordea moze byc typu np jak zainwestowac srodki, zeby miec wiecej srodkow. Tego nie mozna zrobic virtualnie. Jeszcze Basia, jeszcze nie mozna.

    Nie widze zadnych przeszkod zeby polski Suveren (KEP) wprowadzil podobne zwyczaje. Powolutku, powolutku. Taki zwyczaj zmniejsza koszty personalne Suverena (zwieksza zysk). Taki proboszcz, bo oto chodzi, poza swoja osoba musi jeszcze utrzymac kochanke z przyleglosciami. W duzych ilosciowo (populacja) obszarach zbiorek, taki proboszcz ma rowniez pomocnikow (z przyleglosciami). Procesy zbiorki pieniedzy sa scisle okreslone zasadami kalkulatora Excel. Problemem jest placenie swietopietrza, a nie jak swietopietrze zbierac. Zbiorka swietopietrza jest zawsze aktualna dla stanu technologii stosowanej na danym etapie zycia owieczek.

    Pzdr Seleukos

  119. seleuk|os|
    8 sierpnia o godz. 12:10

    Ja wiem ,że to pobożne życzenie no i rodzaj żartu.
    Ale od życzeń też się coś w życiu zaczyna 🙂
    A serio – ważne jest ,że dla młodych ludzi ta „profesja” przestaje być interesująca. Bo kiedyś te dinosaury wymrą,
    a nowych nie przybędzie .
    Ale oczywiście dopóki się to nie stanie, kk może się unowocześnić i prosić o „tacę” przelewem bankowym – dla pewności najlepiej automatycznie odtrącanym 🙂 🙂

  120. Do znaFcy wszystkiego i eksperta od wszystkiego.

    Prawda zabolala ?

    No to zebys ani ty, ani swiadkowie twojej malosci i zwyczajnej podlosci, nie mieli watpliwosci, napisze co ty sam o sobie i swoim widzeniu Fridy Khalo, ujawniles w poscie z 9:12.

    Insynuuacje, w ktorych sie specjalizujesz, sa szczegolnego rodzaju zboczeniem.

    Pomine siebie, bo mnie nie jestes w stanie swoja nikczemnoscia dosiegnac. Zwyczajnie za malutki jestes na to.

    Za to wezmy i przypatrzmy sie nikczemnym wypowiedziom zwiazanym z Frida Khalo.

    Owszem, to wszystko co napisales jest prawda. Jest na wystawie w Victoria & Albert Museum proteza z eleganckim bucikiem. Jest tez wspomniany gipsowy gorset. Tyle tylko, ze ty @Tobermory nie byles i nie widzieles tego, ze wspomniany gorset jest wlasnorecznie przez Fride ozdobiony … Jak i jakimi obrazkami nie napisze, zeby nie odebrac Tym co sie wybiora do Londynu przyjemnosci z wlasnoocznym zapoznaniem sie jak i w jaki sposob Frida Khalo walczyla z trauma swojego kalectwa.

    Pomimo kalectwa Frida Khalo byla normalna, zwyczajna kobieta, ktora robila wszystko co mogla, zeby byc i zyc jak kazda inna kobieta, pomimo nekajacego ja i zatruwajacego jej zycie kalectwa. I to wlasnie pokazuja te wszystkie osobiste drobiazgi i kosmetyki pokazane na wystawie. One przyblizaja namacalnie, fizycznie Fride zwiedzajacym, pokazujac ja jako czlowieka takiego samego jak wszyscy inni ludzie, a nie artystke, ktora sama siebie glownie malowala.

    Trzeba byc i ty jestes, zwyczajnie podlym i malutkim czlowieczkiem, zeby sie dopuscic takiego podlego przeinaczania. Nie ma wytlumaczenia innego, niz twoja osobista malosc, podlosc i nikczemnosc. I na te wlasnie cechy twojej osobowosci zwrocilem uwage, bo ja sam ujawniles swoim postem z 9:12.

    Wspomniany gipsowy gorset i jeszcze kilka innych, moga co najwyzej epatowac zbokow moralnych, w twoim rodzaju @Tobermory. Normalni ludzie po pokonaniu wstepnego szoku i po zapoznaniu sie z korespondencja Fridy z jej lekarzem rozumieja dlaczego te gorsety i proteza zostaly pokazane na wystawie. Rozumieja lepiej jaki wplyw wywarlo na Fride kalectwo zwiazane z przebytym w dziecinstwie Polio i jej walka z tym kalectwem.

    Podle i nikczemne insynuacje sa na dodatek swiadectwem tego, ze jestes zwyczajnym glupcem, bo nie bedac i nie znajac wystawy w V&A dopuszczasz sie insynuacji, ktore sa zaprzeczeniem istoty tego co jest przekazem tej wystawy.

    Owszem jest prawda romans Fridy z Leonem Trockim. Ale na wspomnianej wystawie nie ma ani slowa o tym romansie. Nie ma rowniez ani jednego slowa o licznych romansach Diego Rivery. Nie ma dlatego, ze te romanse nie maja nic, a nic wspolnego z artyzmem „Making herself up„. Nie maja najmniejszego znaczenia, wiec sa pominiete.

    Nachalne przywolanie romansu Fridy Khalo z Trockim, z podparciem sie filmografia, ujawnia to co sam o sobie pokazales, czyli to co ciebie malutkiego moralnie czlowieczka podnieca i zajmuje, przeslaniajac postac artystki.

    O sobie samym @Tobermory napisales, a nie o Fridzie Khalo, choc niby o niej pisales.

    bez najmniejszego szacunku
    ~l.

    ps Napisalem choc mam watpliwosci, czy jestes w stanie zrozumiec na czym polega twoja malosc, podlosc i nikczemnosc. Niemniej na tyle, zeby to pokazac rowniez i tobie, bylo mnie stac.

  121. basia.n
    8 sierpnia o godz. 12:20
    Dziekuje Basia, troche myslalem ze Ty ucieszylas mala ilosc kandydatow. W Szwecji jest jest minimalna ilosc „dinozaurow” katolickich. Wymarli??? Zbieraja swietopietrze od „wiernych nadwislanczykow” elektronicznie. O ile wiem jeden procent (1,0%) deklarowanego dochodu. Ten zwyczaj wprowadzili chyba ok 10lat temu. Nie bardzo w szczegolach jestem zorientowany, bo nie biore udzialu. Owieczki, o ile wiem dostaja cotygodniowy list pasterski, elektronicznie. Najwyzsza forma zaawansowania sieciowego. Placic za spam.

    pzdr Seleuk

  122. Człowiek, który nie jest w stanie choćby prawidłowo skopiować nazwiska znanej artystki, nie jest godny jakiejkolwiek odpowiedzi na swoje kretyńskie insynuacje.

  123. basia.n
    8 sierpnia o godz. 9:43
    zmniejszyła się ilość przyjęć do stanu duchownego, ale nie upatrywałabym w tej wiadomości niczego krzepiącego. m.in. otrzeźwienia społeczności i zgubienia różowo czarnych okularów.
    Trafiliśmy na roczniki niżu demograficznego- lata 90 to jest własnie ten moment, szczególnie druga połowa tych czasów.

    Podobnie wygląda nabór do szkół i uczelni wyższych. Najwięcej dzieci urodziło się chyba w 1983 roku (coś około 800 000) później ta liczba malała. Zwykła demografia.
    A szkoda.
    Sama wolałabym myśleć, że to zasługa uświadomienia sobie czym jest kk i zakony.

  124. KOściól nazywa przyjęcia powołaniem.
    Widać mało młodych czuje to powołania, świat stoi jeszcze otworem.

  125. Poza tym, publiczne analizowanie i ocenianie cudzej osobowości przez pryzmat mózgu uszkodzonego wieloletnim nadużywaniem alkoholu głupawe jest i podłe, ale taki mózg już tego nie zrozumie 🙁

  126. No i ciskasz sie jak przyslowiowa „wesz na grzebieniu”, lapiac sie w rozpaczy czegokolwiek sie da, byleby zaslonic wlasna malosc i nikczemnosc.

    Smieszny jestes w swojej furii, malutki podly czlowieczku.

  127. Nie dziwcie się, drodzy „Ateiści”, że nie biorę udziału w dyskusji nad wstępniakiem o „podległości” lub jej przeciwnej siostrze. Mam zdanie nieco zbliżone do @zaka53, ale po uwzględnieniu różnic geograficznych – on doznał uroku niepodległości Śląska od 1922, a ja dopiero – i to live! w 1945 roku. Przedtem – wirtualnie – walczyłem o podległość u mamusi – Polski przez 700 lat, aż się udało!!! Razem z Nią (mateczką) mogę teraz się radować i fetować niepodległość, ale od czego i kogo?

    Mogę zmałpować Kobuszewskiego w skeczu – „walczy się, choć trudno powiedzieć z kim…”!
    Na pewno zostałem wyzwolony od wszelkich zlodzeń i zdrowia, częściowo od oszczędności, ale poza tym?

    Zajrzałem do Passenta, który pisze o akcji koszulkowej. Jedni chwalą, inni ganią, pyskówki są ostre i obecni tam „ateiści” też mieszają w kotle. Ktoś wspomniał o biernym oporze w dawnych czasach przez noszenie oporników w klapie – zamiast Matki Boskiej. Ubolewał, że firma Tewa już nie może pomóc KODowi pzry ewentualnym powrocie tego pomysłu. Znałem firmę dzięki kontaktom służbowym, nawet zwiedzałem taką przedwojenną ruinę, gdzie produkowano te oporniki. Ciekawostka – każdy kupiony opornik miał podaną dokładność wartości oporu w procentach. Potrzebowałem dokładności 1% lub lepiej – oczywiście były znacznie droższe od typowych (2.5%). Sądziłem, że są staranniej produkowane, a tu „siurpryza” – nic z tych rzeczy – z tysiąca lub więcej wyprodukowanych wybrano mozolnie te, które spełniały kryteria, to była przyczyna wysokiej ceny. Gdy ministerstwo wyrzuciło z programów fizyki pracownię elektroniczną, tysiące oporników zostało „złomowanych” – tzn. rozdanych chętnym. Dochodzę do informacji końcowej. Mam w garażu pudło z opornikami, kondensatorkami, przygotowane do utylizacji i chętnie odstąpię KODowi. Nie wiem tylko co miałyby symbolizować kondensatory? Nie! Mam pomysł! Mierzy się ich pojemność w faradach, to z kolei kojarzy się z klatką Faradaya, a tak się czuję obecnie w mojej ojczyźnie i nie tylko z powodu niepełnosprawności ruchowej. Dla zobrazowania sytuacji Polaków n-tego sortu (n>1) cytuję wierszyk:

    Czemu płaczesz, do starego mówi czyżyk młody.
    Masz teraz w klatce lepsze niż polu wygody!
    Tys w niej zrodzon, przeto ci wybaczę,
    jam był wolny, teraz w klatce i dlatego płaczę.

    Fachowcy od polskiej literatury (np. mag mogą przypomnieć kto napisał te słowa i kiedy. Może był „podległy”?
    Chciałem tylko przypomnieć, że gorszy sort może postąpić jak stary czyżyk, gdy niejaki Jaki wybuduje obiecane 1000 wiezień na cześć prezesa 1000-lecia i mieszkańca Hadesu krakowskiego (nie mam na mysli Smoka).
    Wtedy się zastanowi nad pojęciami wolność i niepodległość- jak o innych dobrach utraconych.

  128. A do kompletu to juz chyba tylko brak oskarzenia o pedofilie…

  129. Panowie @@lonefather, Tobermory

    Tak nieszczesliwie sklada obu Panow obecnosc blogowa doceniam i lubie. Zdolnosc honorowa polega rowniez na tym, ze osoby po pojedynku klaniaja sobie, nie wymieniajac uwag wzajemnie.

    Moje doswiadczenie na tym blogu, w sprawach damsko/meskich jest bardzo negatywne. Wiekszosc, wystepujaca tu ma poglady dotyczace moralnosci, seksualnosci, relacji erotycznych etc, etc dosc staroswieckie. W jakis sposob daja wyraz nieakceptowaniu innych rodzajow intymnosci. Maja braki jezykowe i pojeciowe. Stad wynikaly wiekszosc konfliktow blogowych moich. Osobiscie staram jak moge pomijac dzis. Czasem nie mozna, ale…

    Panowie, nie rozpatrujcie kto z kim i jak. To jest zdolnosc honorowa, bez wymiany uwag. Mnie ten typ malarstwa rowniez nie interesuje. Chybaokreslany jako pogranicze surrealizm/prymitywizm. Chagall czy polski Nikifor, moze Celnik nprzyklad tez. Temat wystawy, ktorej nie bede ogladal, jest dzis bardzo wspolczesny. Samorealizacja. Dla wielu interesujaca, dla wielu nie. Kazdy moze wybrac swoj rodzaj samorealizacji dzis.

    Tak nieszczesliwie sklada, ze obu Panow obecnosc blogowa doceniam i lubie

    pzdr Seleukos

  130. Taka smutna prawda jest o @Tobermory, prosze Pan i Panow blogowych, ze jak dotarl do kresu swojej znajomosci Fridy Kahlo, to przeszedl do argumentow ad personam, byleby tylko zatrzec fakty wlasnej ignorancji, malosci, podlosci i nikczemnosci.

    pozdrowka
    ~l.

  131. Antoniusie
    zajrzałam do viki- wierszyk napisał biskup Ignacy Krasicki.

    A oporniki przydałyby się dla identyfikacji. Małe to, nie rzucające się w oczy i …mnóstwo niekumatych nt jak wygląda opornik i co oznacza.
    Boć przecież ci dzisiejsi patrioci to roczniki drugiej połowy lat 80 i późniejszych.

  132. gdy niejaki Jaki wybuduje obiecane 1000 wiezień na cześć prezesa 1000-lecia i mieszkańca Hadesu krakowskiego (nie mam na mysli Smoka).
    Wtedy się zastanowi nad pojęciami wolność i niepodległość- jak o innych dobrach utraconych.

    niech buduje, będzie jak znalazł dla łamiących prawo.
    a tak naprawdę czuję., że to są tylko czcze obietnice. Niespełniające się.
    Podobnie jak budowa od razu dwóch linii metra, taksówki dla powstańców, mieszkania dla bezdomnych (ciekawe, kto czynsz będzie im płacił – ta ekipa lubi dawać ryby zamiast wędek) . Im bliżej wyborów tym nasilenie coraz durniejszych obietnic będzie większe, Jaki może obiecać nawet działkę na Księżycu.

  133. seleuk|os|
    8 sierpnia o godz. 12:30

    Nie mialam zielonego pojęcia,że owieczki pozwoliły się opodatkować ! Bo teraz jeśli się ktoś będzie chciał wycofać,to można go imiennie z ambony wyklinać 🙂
    Głupota i naiwność tych ludzi jest bezdenna.
    Kiedyś istniała obowiązkowa kościelna dziesięcina ,którą zdzierano z chłopów. A teraz nie ma obowiązku,a ludzie płacą dziesięcinę dobrowolnie. Absurd !

  134. @seleuk|os|
    8 sierpnia o godz. 13:06

    Przykro mi, że na moje cztery (4) zdania na temat różnych możliwości pokazania życia i (samo)kreacji artystki wylały się takie potoki pomyj pod moim adresem.
    Ja tu widzę niestety napad agresji wynikający z nagromadzonej złości, frustracji, irytacji i innych typowych objawów towarzyszących chorobie alkoholowej. Gość wyraźnie szuka okazji, by na kimś rozładować stres, a kto mu najlepiej pasuje? Jego ulubiony T.
    Przynajmniej nie wepchnie niewinnej staruszki pod autobus 😎

  135. konstancja
    8 sierpnia o godz. 12:56

    Może masz rację i nie ma powodu do wielkiego optymizmu,ale ja ciągle mam nadzieję,że tych kandydatów będzie mniej,bo młodzi ludzie obecnie wiedzą o wiele lepiej czego chcą i czego nie chcą. Ale oczywiście jest to dobra droga dla tych z kompleksami, oraz ambicjami,których nie spełnią nigdzie poza kk ( jeśli będą ślepo posłuszni swoim zwierzchnikom) Groźne jak zawsze – bo właśnie oni szukają kanalizacji swoich słabości w wykorzystywaniu dzieci i kobiet. Więc oczywiście nie czekając kiedy wymrą w naturalny sposób trzeba z nimi walczyć na każdym kroku.

  136. basia.n
    8 sierpnia o godz. 13:20
    Byla Basia niedawno rocznica Charta Magna (nie ma opodatkowania bez reprezentacji). 800lat. Jeden z przelomowych zdobyczy Europy. 700lat circa zajelo, trafic wiekszosc, tak prostego dzis pojecia. Dlatego owieczki sa owieczki. Nie rozumieja tak proste zdanie. Poza innymi prostymi zdaniami, troche wczesniej, troche pozniej.

    Na poczatku lat 80, mialem w Szwecji wizyte rodzinna. Wakacyjna. Kuzyn mojej polskiej zony pierwszej, z cala rodzina. Kiedys pytanie mnie zadal, po dwoch tygodniach chyba. Kiedy tak w Polsce bedzie? zapytal. Moja odpowiedz wtedy byla, za dwa pokolenia. Dzis gdybym mial mu odpowiedziec, powiedzial nigdy. Tyle Basia.

    pzdr Seleukos

  137. seleuk|os|
    8 sierpnia o godz. 13:06

    hmmm…

    Gdybym mial sie ograniczyc wylacznie do samej sztuki, to moja ocena malarstwa Fridy bylaby zapewne, mniej wiecej zblizona do Twojej. Tylko, ze problem jest w tym, ze malarstwo Fridy bez niej samej, to polowa, druga to ona sama bez tego co malowala.

    Kazde z osobna nie istnieje jako „Wielka Sztuka”. Dopiero polaczone razem staja sie Wielka Sztuka. Frida z roznych elementow, dobranych z roznych powodow, stworzyla siebie i bylo to polaczone z malowaniem siebie. Ogladalem wystawe, o ktorej @basia wspomniala, czyli autoportrety w roznych strojach i ich wersje wyposazone w rozne atrybuty alegoryczne, czy wrecz nachalnie bezposrednie. Stroje latwo sobie wytlumaczyc tym, ze ile razy mozna siebie samego malowac w tym samym ubraniu. Z alegoriami i innymi atrybutmi, bez znajmosci kultury i drogi zyciowej sie nie da wytlumaczyc i zrozumiec.

    Znaczenie zachwalanej przeze mnie i polecanej wystawy w Victoria & Albert jest takie, ze pokazuje te wszystkie skladniki i ich zrodla, ktore sie zlozyly na fenomen artystyczny Fridy Kahlo. Na jej zyciowo malarski performance.

    Wspominales, ze odwiedzasz Londyn. Nawet jesli nie uwazasz wysoko sztuki malarskiej Fridy, to i tak jesli bedziesz mogl, to pojdz na ta wystawe. I nawet jesli nie zmienisz zdania co do jej malarstwa, to i tak wyjdziesz bogatszy o zrozumienie jej fenomenu.

    Co do glupca, to ja tez lubie sobie poogladac jego fotki, tyle tylko, ze za kazdym razem mam wrazenie, ze ogladam folderek biura podrozy zachecajacego klientow do odwiedzin i zobaczenia na wlasne oczy. Ale bylbym zaklamancem, gdybym nie zaznaczyl, ze posrod wiekszosci „folderowych” fotek trafiaja sie perelki fotograficzne, ale o ile mi wiadomo, to posrod tysiecy byle jakich i nijakich w wyrazie zdjec, zawsze sie trafi jakies cenne „ziarenko”. Zupelnie jak tej „slepej kurze”, z przyslowia.

    pozdrowka
    ~l.

  138. Raz menda.

    Zawsze menda!

    Chocby sie zwijal i wywijal…

    ~l.

  139. Panowie @@lonefather, Tobermory

    Ja zrobilem wpis, do Was dwoch, nie zeby mnie odpowiedzi dawac. Rozumiem oba stanowiska o FK. Oba moge akceptowac.

    pzdr Seleukos

  140. A gdzie pedofilia?

    Juz raz byl „sledczy” na tropie. I co? Poniechal takiego obiecujacego tropu…?

    Przestraszyl sie reakcji blogowej wiec poniechal, choc byl juz blisko.

    ~l.

  141. No kurde, lonek, przekroczyłeś tę cienką czerwoną linie niejeden raz dzisiaj. Dość już tego.

  142. @seleuk

    Mogles jakos dac znac, ze tylko swoje zdanie prezentujesz, a nie ze sie wlaczasz do problemu. Jestem w adresie Twojego postu i dlatego odpisalem.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Mnie tez zloszcza takie przepychanki. W obecna wszedlem w reakcji na „rewelacje” glucpca o Fridzie i londynskiej wystawie w Victoria & Albert Museum. Moze nikt by nie zareagowal, a moze ktos by sie poddal perfidnym i podlym insynuacjom ignoranta. Wolalem zareagowac, bo z jakichs dziwnych powodow nie tylko Ty cenisz go i nie widzisz, ze to tylko glupiec jest przemadrzaly.

  143. @lonefather
    8 sierpnia o godz. 13:39

    Myślę,że każdy z nas czasem chętnie dzieli się wrażeniami .
    Czasami z podróży,czasem z sal koncertowych,czasem z przeróżnych wystaw.Każdy z nas ma bardzo własne upodobania i fascynacje i ma do tego pelne prawo.
    Ja bardzo dobrze rozumiem,że akurat ciebie ( i z pewnością wielu innych oglądających tę wystawę) te pokazane akcesoria – przybliżają postać malarki. Ale rozumiem również i tych,którym taka koncepcja nie odpowiada ( czy nawet razi) i wolą ogladać jej obrazy.
    Dobrze,że napisałeś o interesującej dla ciebie wystawie, ale szkoda,że po prostu nie zaakceptowałeś innego spojrzenia na nią. To jest przecież wolność odbierania sztuki w każdej postaci. I myślę ,że na teraz jest potrzebny time out.
    Dobrze ??

    ps. zdjęcia,które wykonuje @ Tobermory są po prostu piękne i świetnie wykonane.
    Ja też robię ( ale bardzo amatorsko ) i chociaż wiem,że takich ujęć jest wiele – ale sprawia mi przyjemność,że są moje 🙂 Sam zobacz np. te

    https://photos.app.goo.gl/XPxswvB5Av4pL6CR8

  144. Ewa-Joanna
    8 sierpnia o godz. 13:53

    Bardzo,ale to bardzo lubię twoje interwencje 🙂 🙂
    Krótko,zwięźle i trafione w „dziesiątkę „

  145. Basia, intymne pytanie. Dlaczego masz „Dziewczynke z perla” w Twoim albumie?
    pzdr Seleuk

  146. Ewa-Joanna
    8 sierpnia o godz. 13:53

    Mowisz, ze ja przekroczylem?

    Nie widzisz, ze to nie ja ja przekroczylem. Osleplas i nie widzisz, ze argumenty „ad personam” wyciagnal @Tobermory.

    Nie „widzisz”, ze post jego z 9:12 to opinia powstala z obejzenia kilku zdjec ze strony V&A polaczonych z dwoma fimami opartymi na biografii Fridy Kahlo, co zaowocowala insynuacjami o zyciu seksualnym FK.

    I to wlasnie ocenilem i jak sadze nie odmowisz mi prawa do wlasnej opinii i prawa do podzielnie sie nia na blogu.

    pozdrowka
    ~l.

  147. basia.n
    8 sierpnia o godz. 13:59

    Niestety czasem mylne. Jak tym razem.

    pozdrowka
    ~l.

  148. seleuk|os|
    8 sierpnia o godz. 14:10

    Chętnie ci wyjaśnię – jest to bardzo bliski mi obraz 🙂
    Jest rownież moim avatarem na stronie basia 0906/chomikuj.pl
    Jeśli wejdziesz tam do folderu Fotografia ,03. Haga – spotkanie z Nią, przeczytasz wytłumaczenie „dlaczego ” .
    Gdybyś chciał zajrzeć do zahasłowanych folderów,to hasło jest PRS

  149. basia.n
    8 sierpnia o godz. 13:57

    Nnno dobrze … opowiem…

    Wyzej wspomnialem o sali „etnograficznej”, czyli skad Frida czerpala inspiracje ubraniowa. Z niej przechodzi sie do sali z ekspozycja osobistych rzeczy Fridy. Mna tak wstrzasnal widok gorsetow Fridy, ze w pierwszym odruchu je ominalem. Wczytalem sie w opisy z innych gablot i innych przedmiotow i zaczalem patrzec na nie, nie jako ciekawostki osobiste, ktore podgladam okiem podgladacza, tylko jako na elementy skladowe osobowosci i kreacji artystycznej Fridy Kahlo. Jak juz w glowie pogodzilem, ze nie podgladam intymnosci Fridy, tylko poznaje skladniki, ktore sie zlozyly na jej artystyczna kreacje, lub wplywaly na jej powstawanie, cofnalem sie i wpierw przeczytalem jej korespondencje z lekarzem i dopiero wtedy bylem gotowy zeby obejzec wspomniane gorsety. To ciezka sprawa i wymaga wysilku, zeby sobie uswiadomic, ze przebyte w dziecinstwie Polio bylo zrodlem jej poglebiajacego sie z czasem kalectwa. Te gorsety nie epatuja, one pomagaja zrozumiec. Moze nie wsztstkim, ale mi pomogly sobie uzmyslowic jak to poglebiajace sie kalectwo na Fride wplywalo…

    O tym zrozumieniu, ktore daje obejzenie wystawy w V&A napisalem, zachecajac do jej obejzenia. Wydawalo sie, ze moja zacheta znajduje pewne zrozumienie. I na to przyszedl medrek, ze swoimi opiniami ignoranta, do ktorych oczywiscie ma jak najbardziej prawo.

    Walka z bezczelnoscia ignoranckich opinii glupca, to ciezka sprawa. Niemniej walczyc z ignorancja trzeba.

    pozdrowka
    ~l.

  150. @lonefather
    8 sierpnia o godz. 14:35

    Ależ ja rozumiem,że są coś zrobiło na tobie ogromne wrażenie.No i że postać Fridy jest ci w jakiś sposób bliska.Wtedy nie tylko twórczość,ale szczegóły są też bardzo ważne.Dobrze,że się tym podzieliłeś,zachęcając do obejrzenia. Ale kiedy ktoś ma zupelnie inne zdanie, przecież nie atakuje tym ciebie !. A ty zareagowałeś bardzo gwałtownie z użyciem obraźliwych określeń i to o to chodzi.
    @Tobermory nie krytykował ciebie. Ma prawo do swego spojrzenia i na wystawę i na artystkę. Ale nie ma to przecież nic wspólnego z tobą !!! Najlepiej jest teraz pozwolić na to,aby opadły emocje.

  151. basia.n
    8 sierpnia o godz. 14:30
    Dziekuje Basia. Skorzystalem z Twojego linku/wyjasnienia. Czytajac tez o innym zafascynowanym. Niestety nie mialem okazji zobaczyc zestawienia obok. Moze sam zrobie, wlasne sobie. SDali jest jednym z „moich” ulubionych.

    A poza tym Basia. Ta Dziewczynka w plecaku/torbie jest b dobre foto. Jak Dali.

    pzdr Seleukos

  152. @basia.n

    Juz dosc powiedzialem, ale wypada podsumowac. Podsumowanie wyglada tak:

    Wystawa w V&A jest o Fridzie Kahlo performerce, ktora sama siebie uczynila wlasna kreacja artystyczna i ta swoja kreacje malowala na licznych autoportretach. Wagi dodaje, a dokladniej przenosi sama wystawe do kategorii „superciezkiej” najleszych wystaw, to jest pokazanie wszystkich czynnikow i skladnikow, kotre sie zlozyly na to co stworzyla …

    Sa rozne wystawy. Wystawy dziel na temat. Wystawy przegladowe. Wystawy retrospektywne. Ale niewiele jest wystaw takich jak ta, ktora jest wystawa dokladnie na temat Making herself up. Frida Kahlo. Od dziecinstwa i od jej rodzicow. Od domu mieszczanskiego do centrum intelektualno artystycznego Rewolucji Meksykanskiej. Od prostej etnografii do manifestu kulturalnej tozsamosci Meksyku w starciu z amerykanska dominacja ekonomiczna, ktorej Meksyk przeciwstawil wlasnie swoja tozsamosc kulturowa, ktorej Frida byla zywa manifestacja. Sama Frida, bo jej sztuka nie byla za jej zycia szerzej znana.

    I zrozumienie tego zlozenia umozliwia i ulatwia wspomniana wystawa.

    Teraz doloz do tego plaskie, prymitywne, czy wrecz prostackie opinie @Tobermory, to zrozumiesz, dlaczego napisalem o tym czego sie dopuscil i jak to oceniam i dlaczego, bo kazda opinie podparlem argumentacja.

    A swoja droga, to bardzo bylbym ciekaw Twojej opinii, gdybys jednak obejzala ta wystawe.

    pozdrowka
    ~l.

  153. seleuk|os|
    8 sierpnia o godz. 15:03

    W torbie jest notatnik ze szczególnymi wierszami ,które ktoś napisal dla Dziewczyny z perłą 🙂

  154. @basia.n
    8 sierpnia o godz. 14:55

    Nie krytykowałem nikogo. Nie wyraziłem zdania na temat wystawy, poza stwierdzeniem, co pokazuje. Nie wyraziłem też opinii na temat życia intymnego artystki. Poinformowałem natomiast, że widziałem wystawę Frida Kahlo/Diego Rivera, znam biografię Fridy i widziałem filmy, o których pisałem. Wiem też, że ciężki stan zdrowia i konieczność noszenia gorsetów, a w końcu poruszanie się na wózku inwalidzkim to konsekwencje fatalnego wypadku komunikacyjnego, w którym jako 18-latka doznała licznych złamań (kręgosłup, żebra, noga w 11 miejscach) i przebicia miednicy przez stalowy uchwyt poręczy autobusu. Polio we wczesnym dzieciństwie spowodowało utykanie i osłabienie prawej nogi, która później została zgruchotana w wypadku. Liczne (35) późniejsze operacje nie usunęły bólu, który próbowała uśmierzyć alkoholem i narkotykami. Cierpiała też z powodu niespełnionego macierzyństwa, co wyraziła w swoim malarstwie. Jej afery miłosne z przedstawiciel(k)ami obu płci znane były dość powszechnie, ale widać nie każdemu pasują do własnej koncepcji wyidealizowanej wizji artystki.

  155. basia.n
    8 sierpnia o godz. 14:55

    Kazdy ma prawo do wlasnej opinii.

    Niemniej widze, ze nie zwrocilas uwagi na to, ze wspomniana opinia odnosi sie nie do samej Fridy Kahlo, ale i do wystawy wspomnianej tez.

    Zreszta nawet jesliby wspomniana opinia byla wylacznie o Fridzie, to jej tez sie nalezy sprzeciwic, wlasnie z uwagi na wspomniany wyzej prymitywizm opinii. Frida niczym nie zasluzyla sobie na to. I dlatego wlasnie autora prymitywnej i falszywej opinii nazwalem malym podlym i nedznym czlowieczkiem. Calkowicie i zasluzenie go tak nazwalem i to jest na dodatek moja o nim opinia, do ktorej jak kazdy mam prawo.

    Nie, chyba nie powiedzialbym, ze Frida Kahlo jest mi jakos szczegolnie bliska. Widzisz ja jestem mezczyzna i nie za bardzo umiem sie z Frida Kahlo utozsamic, jak to czynia z latwoscia kobiety. Za to zrozumialem co i w jaki sposob sie zlozylo na kreacje performersko malarska, ktora znamy jako Frida Kahlo. I o tym pisalem i na tym gruncie sprzeciwilem sie ignoranckim, powierzchownym, malostkowym i w swojej istocie podlym opiniom.

    pozdrowka

    ps W/g MetOffice, podobnie ciepla pogoda utrzyma sie w UK do konca Pzdziernika. Czy bedzie padac, czy nie, w tej prognozie nie bylo ani slowa.

  156. @basia.n

    Mam nadzieję, że nie odebrałaś mojego komentarza, jako skierowanego <i<explicite i w całej rozciągłości do ciebie.

  157. basia.n
    8 sierpnia o godz. 15:13
    U mnie teraz „leci” jeden z Twoich plikow. Emerson String Quartet Haydn. Dziekuje Seleukos

  158. Konstancjo!
    Młodzież nie zrozumie sensu oporników, bo może sobie tylko wieszać na szyi układy scalone i tego my nie zrozumiemy.

  159. seleuk|os|
    8 sierpnia o godz. 15:03

    Wracając jeszcze do Vermeera i Dali.
    Ten szczególny obraz Dali Couple aux tetes pleines de nuages -A Couple with Heads Full of Clouds był wypożyczony do Hagi na parę miesięcy w końcu 2011r.Fakt,że obok Dziewczyny umieszczono Dali,dla ktorego ona była inspiracją – był czymś wartym obejrzenia. Niestety nie wolno było zrobić zdjęcia. Dziewczyna jest pod szczególną ochroną. Przedziwne,że w Rijksmuseum wolno jest robić ( bez błysku) Rembranta Nachtwacht,
    a Dziewczyny w Hadze – nie.

  160. Bardzo się cieszę. Cała obecna tam muzyka jest z moich własnych zbiorów,które stoją na półkach.

  161. Ten blog zaiste ma chwilami wysokie walory rozrywkowe, a to za sprawą zadowolonego wielce z siebie bufona bez elementarnej wiedzy, ale z zapałem zwalczającego… ignorancję 😀

  162. Tobermory
    8 sierpnia o godz. 15:16
    Tobermory
    8 sierpnia o godz. 15:22

    Ależ ja to wiem ! Bardzo dobrze wyjaśnileś i swoje intencje i punkt widzenia!

  163. basia.n
    8 sierpnia o godz. 15:28
    a Dziewczyny w Hadze – nie.
    Nie jestem tego zupełnie pewien. Musiałbym poszperać w moich zbiorach.

  164. zezem
    8 sierpnia o godz. 15:34

    Oficjalnie – nie wolno.Czasem jednak komuś może się udać,kiedy akurat pilnujący jest w innej sali 🙂

  165. No to przypomnijmy …

    Tobermory
    8 sierpnia o godz. 9:12

    Radość z odkrywania intymnej garderoby, protezy z butem i gipsowego gorsetu? Do tego resztki lakierów do paznokci?

    Dreszczyk kontaktu z egzotycznymi relikwiami zapewniony

    Frida Kahlo z Chavelą Vargas albo Leo Trockim w łóżku, opowiadająca nieprzyzwoite dowcipy, uznana artystka i potwornie cierpiąca, silna kobieta idąca swoją drogą.

    Na tyle sposobów można ją pokazać światu…
    https://www.youtube.com/watch?v=OanOkaXRvoM

    *************

    Zaiste cenne i sluszne uwagi, do tematu wystawy „Making herself up. Frida Kahlo”

    Jesli ktos ma problem ze zrozumieniem, to „cenne i sluszne uwagi”, sa ironia.

    pozdrowka
    ~l.

  166. basia.n
    8 sierpnia o godz. 15:28
    Ja mam duzo Taschen w moich „exlibrisowych”. Sam sobie zrobie zestawienie. Ha, ha…
    Co mnie zakazy Basia
    pzdr S.

  167. seleuk|os|
    8 sierpnia o godz. 15:43
    A poza tym Basia. Kiedys napisalem, wyjasnie, dlaczego Ty i Nefer macie szczegolna sympatia u mnie. Bez pisania. Tylko moje lenistwo… i zapominalstwo… inne zajecia co chwilowo wazne… Ale zrobie, bez pisania. Moze kiepskie bedzie, technicznie. Nie mam tyle czasu zeby to dobrze opowiadanie zrobic. Bez slow. Ale zrobie. Czesc elementow nie mam niestety u siebie teraz. W tych przeprowadzkowych zawieruchach…
    pzdr Seleukos

  168. seleuk|os|
    8 sierpnia o godz. 15:43

    W ten sposób oczywiście jest możliwe 🙂

  169. basia.n
    8 sierpnia o godz. 15:40
    Nie wiem , kiedy nastąpiło „oficjalnie”, mam „obfotografowany” niezły zbiorek łącznie z Vermeer’em. I nie byłem tam wyjątkiem. Byłem tam x2.
    Zachwycałem się Rubensem i jego : Oude vrouw en jongen met kaarsen – mistrzowska
    gra światła, oddanie atmosfery.
    Moja uwaga ( musztarda po obiedzie). W sumie lepiej zostawić owo fotografowanie i ewentualnie kupić album.

  170. @basia.n

    Zasmucasz mnie swoim zrozumieniem opinii ignoranckich.

    Pokaze Tobie jeden przyklad. W poscie z 9:12 pisze ignorant:

    Radość z odkrywania intymnej garderoby…

    Samo to wystarcza za dowod ostateczny ignoranctwa, bo jedyna „intymna” czescia garderoby Fridy, pokazana na wystawie w V&A sa jej rekawiczki… Bo gorsety, czy proteza to nie jest „intymna garderoba”.

    Doprawdy zadziwiajaca jest radosc okazywana przez ignoranta. Zadziwiajaca….

    Ale dobrze. Przyjmuje do wiadomosci, ze nie ma znaczenia co sie i w jaki sposob zlozylo na to, jak Frida Kahlo stworzyla siebie i jednoczesnie uczynila z tego sztuke. Mozliwe, ze wazniejsza jest powierzchownosc sensata insynuatora, ktory metoda „copy/paste” z Wikipedii, rzutem na tasme postaral sie zagadac wlasna nikczemnosc, niz poglebione zrozumienie jaka daje wazna i madra wystawa. Smutne, ale widac powierzchownosc sensacyjna z lozkiem w roli glownej, jest wazniejsza od wiedzy i rozumu.

    pozdrowka
    ~l.

  171. Dlaczego alkoholik bywa agresywny?
    — pod wpływem subiektywnego poczucia, że został sprowokowany
    — źle odebrane sygnały, niewłaściwa ocena sytuacji, niezrozumienie czytanego tekstu
    Ponadto – im wyższy poziom testosteronu, tym przejawy wrogości i agresji mocniejsze.
    Im mniej serotoniny, tym bardziej pobudzona drażliwość…

  172. Alkoholik nie musi być na bani, aby każdemu na tym blogu móc zarzucić, że się myli, nie ma racji, niewłaściwie rozumie, błądzi itd.

  173. hahhaaa…

    No to w tym samym stylu.

    Ciekawe skad @Tobermory tyle wie o alkoholizmie? Mozliwe, calkiem mozliwe, ze osobistych doswiadczen, bo przez nie sie tak doglebnej wiedzy nabywa….

    ~l.

  174. Jak to skąd? Przecież T. wszelką wiedzę czerpie z Wikipedii 😎

  175. … i z obserwacji (od kilku lat) niektórych nocnych zachowań głównego specjalisty od krokusów, produkcji etanolu i zmian klimatu na Ziemi 😎

  176. Do krainy kangurow wybiera sie 40 osobowa wycieczka usprawiedliwiajaca sie zakupami muzealnymi w obszarze marynarki wojennej. Przewodniczacym komisji zakupow muzealnych jest niejaki Andrzej D. robiacy za Prezydenta RP.

    http://www.newsweek.pl/polska/polityka/prezydent-i-delegacja-mon-w-australii-negocjacje-ws-kupna-okretow,artykuly,431186,1.html?src=HP_Section_2#utm_source=insider&utm_medium=web_push&utm_campaign=australia&webPushId=NDM5Ng==

    Przy okazji wspomniany Andrzej D. sie wypozycjonowal kolejny raz, znow udowadniajac, ze jego „wartosc polityczna” jest mniej wiecej na poziomie wojewody, bo tylko Gubernator, czyli odpowiednik polskiego Wojewody, sie zdecydowal z nim umowic na spotkanie.

    pozdrowka
    ~l.

  177. Uff! Spadło nieco deszczu i jest nadzieja na więcej.

  178. Tak, tak … jakby nikt nie wiedzial, ze jak brak argumentow merytorycznych, to sie w argumenty „ad personam” ucieka…

    Taka prawda.

    ~l.

  179. Tak, tak, taka prawda, że jak się nie kapuje, o co chodzi, ale jasna krew zalewa, a oczy bielmem zachodzą, to zaczyna się od wyzwisk i epitetów oraz zadziwienia, „Ze tez swiat nosi takie cus” 🙄

  180. To ze @Tobermory jasna krew zalewa, to jasne i oczywiste, bo widac co wypisuje. Ze nie skapowal o czym pisalem , tez oczywiste, ze zareagowal wyzwiskami i epietami, no to juz oczywiste dla kazdego, kto poczytl co @Tobermory pisal. Razem jest calkowicie pewne, ze oczy bielmem zaszly …

    Smutny i zenujacy obraz jak nisko sie upada, gdy wscieklosc nad rozumem bierze gore.

    ~l.

  181. Zrobiło się kijowo na blogu, a ja złapałam jakiegoś wirusa, mimo (z powodu) upału. Nic mi się nie chce, ale chociaż mam pretekst żeby nic nie robić. Moje trzy centy, a co mi tam.
    Gdybym to ja zachęcała do wystawy, a Toby napisał to co napisał o 9:12, to chyba byłoby mi trochę przykro, nieprzyjemnie nawet. Więc nie ma co udawać, że to była niewinna uwaga. Z drugiej strony lonefather reaguje za ostro. Nie raz dostawałam białej gorączki jak komuś wrzucał że kompletnie nic nie zrozumiał z jego genialnego wpisu. Ale, ale …
    Kiedyś lonek wspominał że ma aspergera. Więc, jeśli to prawda, ja dzielę to co on mówi przez 10. Dla własnego spokoju. Mam w bliskiej rodzinie chłopca (nastolatka już zresztą) z aspergerem, i on nie czuje jak ludzie reagują na jego słowa. Potrafi powiedzieć matce przy gościach że śmierdzi, a gości pytać się po trzy razy po co przyszli. Trzeba mu z dużą dozą cierpliwości tłumaczyć, że tak nie można, bo sprawia ludziom przykrość. A on, miły chłopiec, nie chce sprawiać przykrości, więc sobie zapamiętuje czego ma nie mówić. Ale dalej nie czuje czemu. Taka przypadłość.

    A teraz proponuję moratorium, bo nudno.

  182. Mam nadzieję że ci zachwycający się Fridą Salmy Hayek wiedzą ile kosztowało ją zrobienie tego filmu. Ile musiała poświęcić dla tego dzieła swojego życia (które gotowa była zrobić za darmo i bez rozgłosu), i wycierpieć od zboczeńca i psychopaty Weinsteina, który wymusił na niej lesbijską scenę łóżkową (albo scena albo nie będzie filmu), nie mówiąc już o napastowaniu i telefonach w środku nocy.

    Przypomniały mi się teksty słyszane w Polsce (od kobiet zwłaszcza) pod tytułem, „nie ma obowiązku być aktorką”, „widziały co robią, dorosłe były”, ‚właziły do łóżka dla kariery, a teraz żałują”.

  183. @izabella
    8 sierpnia o godz. 18:45

    No, całkiem niewinna nie była, bo zareagowałem na:

    „Zeby nie popsuc radosci odkrywania i zrozumienia…”

    Po prostu dobrze znając biografię Fridy nie pojmuję, jak można patrząc na protezę z czerwonym butem czy gorsety ortopedyczne odczuwać „radość odkrywania” czegokolwiek 🙄
    Nie bez powodu te osobiste artefekty znajdowały się w zamknięciu przez 50 lat od śmierci artystki i nie były pokazywane gawiedzi pod żadnym pretekstem. Teraz pretekst się znalazł i już można, bo chodzi o „Making Her Self Up” 🙄
    Jakby to nie było wiadomo od lat i dopiero buteleczka po lakierze do paznokci czy resztki szminki przybliżą nam sposoby, jakimi Frida Kahlo przedstawiała się światu.

  184. Lesbijskie sceny łóżkowe są tak traumatyzujące, że aż trzeba je wymuszać na aktorkach? Nie wiedziałem 🙁

  185. Dobrze, że chociaż tequila w butelce nie była prawdziwa, a końcowy pocałunek – kompletnie udawany
    https://www.youtube.com/watch?v=M2QP15C6xyM

  186. To był jej autorski film, tej sceny nie miała w planie.

  187. izabella
    8 sierpnia o godz. 18:45

    Z tymi wirusami tak to już bywa. Latem w czasie upałów organizm też nie jest odporny. W sumie (odpukać) bardzo rzadko wirus mnie atakuje. Ale 3 lata temu dopadł mnie w czasie ,kiedy organizowałam remont i przeprowadzkę do nowego mieszkania.Kiedy byłam już po raz ostatni w sklepie meblowym,aby ostatecznie zapłacić wybrane meble….po prostu zaniemówiłam. Nie byłam w stanie wyszeptać jednego słowa. I trwało to dobre kilka dni.
    A więc różnie to bywa. Trzymam kciuki za lepsze samopoczucie 🙂

    Zabrałaś slusznie głos w sprawie dzisiejszej wymianie ostrych słów przez naszych kolegów. Jak wiesz,jestem tu na tyle krótko,że nie znam wielu faktów,które pewne rzeczy tłumaczą. Bo ważne jest przecież w świetnej grupie ludzi,którzy znają się od dawna – aby przy największej różnicy zdań, nie sprawiać sobie wielkich przykrości.
    Aby akceptować naszą różność,bez obrażania innych 🙂

  188. izabella
    8 sierpnia o godz. 18:45

    Dziekuje.
    Niemniej czuje potrzebe dopowiedzenia, tego ze inaczej niz wskazujesz, odebralem to co w poscie z 9:12 zostalo na blog wrzucone.

    Juz wyzej do @basi.n napisalem, ze nie bedac kobieta, mam niewielkie szanse na pelne utozsamienie sie z kobiecym odczuwaniem, wiec nie za bardzo rozumiem, dlaczego mialbym odczuwac przykrosc? Przykrosc, ze piszacy ten post nie zadal sobie trudu przeczytania wczesniejszych postow i zrozumienia, ze tematem dyskusji o Fridzie Kahlo, nie bylo nic poza tematem wystawy, czyli zrodel jej kreacji artystycznej?

    Zamiast wlaczenia sie nawet pobocznego, ale na temat Making herself up, a lepiej nie wlaczania sie, ten co post z 9:12 popelnil, sie wlaczyl z bejedami na temat wystawy, ktorej nie widzial. Zreszta natychmiast sobie braki w wiedzy uswiadomil i juz z ulga zboczenca, wszedl na to co najwyrazniej go niezdrowo podnieca, czyli sprosnych zartow lozkowych, z artystycznej wizji filmowej Julie Taymor z genialna Salma Hayek w roli Fridy. Czym juz calkowicie odbiegl od kreacji performerskiej Fridy.

    Moze to jest drugorzedna sprawa, niemniej mi wydaje sie istotna, to jest ocenianie artysty przez jego zycie intymne, jakiekolwiek by ono nie bylo. I gladkie przejscie z nieznanego obszaru tematu wystawy w V&A, na plotkarsko sensacyjne przedstawienie filmowe, zeby wlasna niewiedze i ignorancje w temacie ukryc.

    W pewnym sensie dziwie sie Paniom, ktore „niedostrzegaja” tego, ze zamiast o artystce i jej sztuce, tak latwo sie daja wpuscic w lozkowe maliny, nawet jesli tak sugestywnie byly przez genialna Salme zagrane.

    Owszem mam aspergera, ktory u mnie powoduje, ze pamietam i nie zapominam z jednej strony, z drugiej utrudnia mi zycie, gdy sprawa dotyczy prawdy. Nie cierpie zaklamywania i przeinaczania, a tego sie dopuscil autor postu z 9:12. W dodatku tak bardzo pragnal zaistniec w dyskusji, ze nie mial najmniejszych oporow w wypowiadaniu sie o wystawie o ktorej nie ma bladego pojecia, a braki pojecia uzupelnil podlym, plotkarskim sosem z swietnego skad innad filmu.

    To co tu napisalem i wszystko co napisalem w innych swoich postach z dnia dzisiejszego, bezposrednio i posrednio dowodzi slusznosci opini, jaka wyrazilem o autorze postu z 9:12. Moze oburzac moja bezposredniosc i ostrosc, ale odbieraja one slusznosci mojej oceny.

    pozdrowka
    ~l.

  189. nie odbieraja slusznosci….

    NIE mi w ostatnim zdaniu sie zagubilo

    ~l.

  190. Poczucie dumy i tożsamości narodowej, patriotyczne uniesienia, kult bohaterów i inne popierdółki to emocje, które są mi obce. 

    Składam głębokie wyrazy współczucia wszystkim uwikłanym w ten narażony na rany model uczuć. 

    Łamcie stare tablice! I nie lękajcie się! ‎

  191. lonefather
    8 sierpnia o godz. 16:06

    Byłam na rowerze,więc piszę dopiero teraz.

    Spróbuję ci coś wytłumaczyć. Ponieważ zawsze staram się zrozumieć innych ludzi – rozumiem dlaczego wystawa i eksponaty zrobiły na tobie duże wrażenie.Masz bardzo wrażliwą naturę i tragiczne życie chorej całe życie Fridy wywołuje u ciebie wielkie współczucie.
    Ale widzisz – inni ludzie dostrzegają pewne rzeczy inaczej. (co nie oznacza,że nie odczuwają dla niej współczucia)
    Ja pomyślałam – czy gdybym była Fridą,chciałabym aby moja proteza lub intymne części garderoby były wystawione na pokaz publiczny – z pewnością nie chciałabym.
    Bo każdy,a szczególnie ten,kto jest chory – potrzebuje zachować prywatność. Więc jeśli zostają pamiątki po wielkich ludziach trzeba chyba dobrze się zastanowić co i w jaki sposób powinno być pokazane ( to jest moje osobiste zdanie) Ale różni ludzie patrzą na to w różny sposób.
    No i moja wielka prośba – aby ten temat po prostu odłożyć na bok.Niech wróci spokój.

  192. „Sprośne żarty łóżkowe”?
    Chluśnij sobie zimnej wody na łeb, łgarzu.
    Frida była znana w towarzystwie także z opowiadania nieprzyzwoitych dowcipów, i o tym wspomniałem.
    Ile można wyczytać z czterech, zdawałoby się prostych zdań? 🙄

  193. Na dziś, a może i cały tydzień mi wystarczy. Odwykłem od blogów 🙄

  194. @Tobermory

    Do ciebie również ogromna prośba o pewien dystans do wypowiedzi @lonefather ,ponieważ znasz sytuację lepiej niż ja.Wiem,że to potrafisz,a to bardzo potrzebne 🙂

  195. ej tam na dole,
    albo’
    ej tam na górze’ posłuchajta tych…
    https://www.youtube.com/watch?v=fpS8K_4x-Rw
    a może tak jak ja nie będziecie wiedzieć o co chodzi, ale na chwilę zapanuje coś tam…

  196. Kreacja wlasnego zycia i wlasnej smierci jak Sztuki
    https://www.youtube.com/watch?v=y-JqH1M4Ya8
    pzdr S.

  197. Tobermory
    8 sierpnia o godz. 12:06
    do
    „basi.n” napisał:
    cyt: „W Renie zdychają ryby…”

    Według „Tobermory” tylko człowiekowate zwierzęta umierają, a wszystkie inne zdychają.

    Na marginesie tego „zdychania” taka refleksja:
    Pies, kot, krowa, ryba i inne zwierzęta nie zdychają ale umierają identycznie jak człowiek, który przecież też jest zwierzęciem i to ponoć wyższego rzędu.
    Tylko w religijnym grajdole zwanym Polska i dla wielu Polaków rozplenionych po świecie ludzie „umierają”, a ich kuzyni – inne zwierzęta „zdychają”.
    W katolickiej Polsce zwierzę ma „pysk”, a człowiek „twarz”,
    zwierzę ma „łeb”, a człowiek „głowę”,
    zwierzę ma „farbę”, a człowiek „krew” itd…

    Uważam, że to typowy objaw katolickiego spojrzenia na naszych „braci mniejszych”.
    Katolicy bowiem swoje „mądrości” i pogardę dla zwierząt czerpią prościutko z kościelnych ambon i biblijnych bajek mimo, że zwierzęta już wiele razy udowodniły, że są mądrzejsze i lepsze od wielu ludzi.
    Polacy są religijnie zindoktrynowanym społeczeństwem, a religia i religijni rodzice wpoili im wszystkie najgorsze cechy, co widać i słychać na każdym kroku i o czym świadczy także ilość bezdomnych, głodnych i chorych zwierząt wyrzuconych z katolickich domów oraz okropnie traktowanych przez swoich „panów” i „władców” szczególnie we wsiach i małych miasteczkach.
    Identyczną nienawiść do zwierząt demonstrują wyznawcy islamu, gdzie uważane są one za „istoty nieczyste”, których nie należy nawet dotykać, ale mięcho z rytualnego uboju wpieprzają bez żadnych oporów.

  198. @basia.n
    8 sierpnia o godz. 20:18

    Nie wiem, czy potrafię. Prościej wziąć dystans od całego blogu. Byłem trzy tygodnie z dala od polsko-polskich dyskusji i bardzo mi to służyło 😎
    Może za parę dni opowiem, jak szukałem śladów dzieciństwa mego ojca w wołyńskiej wsi nad Horyniem. Zastanowię się…

  199. No i widzisz, jeszcze ubrano mnie w buty nienawidzącego zwierząt.
    Idę podmyć mojego kota, bo ma biegunkę 🙁

  200. zezem
    8 sierpnia o godz. 16:05

    Wracając jeszcze do kolekcji Mauritshuis.Tam można robić wszystkie zdjęcia i Rubensa i Rembrandta i pozostałe,za wyjątkiem Vermeera. Ja w zasadzie nie robię zdjęć obrazów,ale żałuję,że nie mam a obiektywie tego szczególnego spotkania Vermeera i Dali.
    Mały obraz Rubensa o którym wspomniałeś jest rzeczywiście
    niezwykły.

  201. Tobermory
    8 sierpnia o godz. 20:29

    Potrafisz,potrafisz,ja wiem,że potrafisz. I poczekaj,bo zaraz dla ciebie zrobię szybko album z domu Mozarta 🙂
    No i koniecznie,ale to koniecznie opowiedz,proszę…

  202. basia.n
    8 sierpnia o godz. 20:06

    Akurat tu sie nie zgodze. Uwazam, ze lepiej zalatwic teraz , niz przeciagac w nieskonczonosc.

    Przeczytalas, co @izabella napisala o aspergerze moim i ma racje, ze mylnie mi przypisujesz odczuwanie, ktorego nie doswiadczam. Wrazliwosc tak, ale nie czulostkowosc. Ale na pierwszym miejscu rozum i zrozumienie. Rozumem nie uczuciami oceniam.

    I najwazniejsze, nie rzucam inwektywami jak chocby autor postu z 20:16.

    Hmmm… ulegasz sugestywnym bredniom @Tobermory, i chyba dlatego ucieklo Tobie co pisalem w pierwszym poscie o wystawie w V&A, ze te wszystkie osobiste rzeczy Fridy przez ponad 50 lat byly ukryte, schowane w jednej z lazienek jej domu Casa Azul. Zostaly przypadkowo odkryte w 2012 roku w trakcie remontu.

    Nie wiem, bo nie bylem zobaczyc jak byly, czy sa eksponowane, przez Meksykanow w samym Casa Azul, ale widzialem Meksykanskie Fiesta del Muerte, czy sztuke popularna ze smiercia zwiazana, zeby dopuscic mysl, ze oni te rzeczy Fridy po prostu wystawili na widok i tyle… Ale jak napisalem, to jest tylko moje domniemanie.

    Co innego zrobili brytyjczycy, ktorzy tak jak to opisalem tymi osobistymi rzeczami zilustrowali proces tworzenia Fridy Kahlo, przez Fride Kahlo.

    I na ta wlasciwosc wystawy Making herself up, zwracam uwage. To nei ja wprowadzilem inne watki zwiazane z Frida i rozpetalem ta burze blogowa. Win za nia mieszcza, a nie mnie.

    pozdrowka
    ~l.

  203. parafianin
    8 sierpnia o godz. 20:20

    Wysluchalem Twojego linku pare minut. Pare minut. Osobiscie ja nie mam zadnej potrzeby „zastepowania” religii. Czymkolwiek. Religie uwazam za kosmogonie z domieszka opowiesci braci Grim. Najlepiej prezentuja na zakurzonych polkach z ksiazkami.

    Problemem jest do rozwiazania, zlikwidowac uzurpacje urzednikow zorganizowanych w zwiazki religijne na codzienna praktyke polityczna. W moim pojeciu, odebrac im srodki finansowe. Dotyczy to w Polsce KK. W moim pojeciu, powinno to odbyc w sposob dosyc brutalny. Wtedy, dotychczasowy Suveren polski (Kosciol Katolicki) zapamieta nauke. Pamietajac nauke, stanie jedna z grup lobbystow, nic wiecej. Nie widze zadnych przeszkod rowniez zeby byly grupy lobbystow politycznych typu Krasnoludki sa na swiecie, typu Marsjanie siedza pod tunelbana w NY, tego typu.

    Wiare w krasnoludki i blogoslawione dzialania bocianow na rozrodczosc nie da zastapic niczym. No chyba ze wiara w zaby co w Ksiecia zamieniaja, po grze wstepnej, erotycznej.

    pzdr Seleukos

  204. lonefather
    8 sierpnia o godz. 20:35

    No więc właśnie chodzi,żeby teraz postawić kropkę.Nie chciałam pisać o tobie – ale ponieważ sam wyjaśniasz,więc lepiej rozumiem twoje różne reakcje,ich natychmiastową bezpośredniość.Nie sugeruję się niczyją wypowiedzią, ale po prostu chcę ,abyś pozwolił mi spokojnie sobie powiedzieć,kiedy trzeba pewne rzeczy przerwać. Bo przecież nie ma sensu powracać do tego,kto,co powiedział.
    Niech wczesnym wieczorem zapanuje tylko piękna muzyka.
    Posłuchaj,proszę .
    https://www.youtube.com/watch?v=TDTi1Ky2F8s

  205. @basia.n
    Dzięki za dobre słowo. Z Ciebie to prawdziwa czarodziejka 🙂

  206. Panowie znów wyjęli łopatki i sypią sobie piaskiem w oczy.

  207. @ Tobermory ana All

    Dom W.A.Mozarta

    https://photos.app.goo.gl/VcM3LhPQiErxxpYD8

  208. izabella
    8 sierpnia o godz. 21:27

    🙂 🙂

    Zajrzyj ,proszę do Mozarta .

  209. @@ tobermory, lonefather. Panowie: kilka dobrych lat wzajemności tego rodzaju to nadto. Poza blogiem można wedle gustu i ochoty. Blog za to płaci, bez powodu. @Seleuk(os) nieźle podpowiada: zdolność honorowa, strzelanie się o świcie, a następnie ukłony i podanie sobie rączek. Albo cokolwiek. Blog, jak sama nazwa i historia wyjaśnia, jest od dodawania mu wartości.

  210. http://wyborcza.pl/7,87648,23761145,laczniczka-pocahontas-przyznala-ze-niezamieszkany-blok-w.html

    Jak ktoś ma dostęp to polecam, o ekoterrorystach i państwie teoretycznym. Wysadzono budynek w stanie surowym w malowniczym zakątku Bielska-Białej. „Brygada Wschód” domaga się wstrzymania prac:
    („A za kilka lat znów wyrośnie tam las, tak jak było kiedyś” – przekonuje „Pocahontas”, grożąc, że jeśli te warunki nie zostaną spełnione, runą koleje bloki. Autorka listu zapewnia jednocześnie, że nikt nie da rady wykryć sprawców – „ani policja, ani detektyw Rutkowski, ani nawet sam papież”.)

    I jeszcze inne kawałki:
    „… co stało się dziesięć lat temu w Cygańskim Lesie, gdzie deweloper w barbarzyński sposób zburzył zabytkową willę Hauptiga, wyciął drzewa i postawił apartamentowce. Stało się tak mimo sprzeciwu władz miasta.”

    „W Skawinie deweloper miał wybudować domy jednorodzinne, tymczasem mieszkańcy alarmują tamtejszych urzędników, że buduje bloki.”

    „Teraz deweloperzy będą mieli łatwiej, bo mimo sprzeciwów ustawa, która da więcej swobody inwestorom, została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Teraz wystarczy np. zgoda rady gminy, by zapisy planu zagospodarowania przestrzennego przestały mieć znaczenie.”

    No i jak tu być patriotą. Wytatuowane łyse pały, pielgrzymki, modły, śpiewy, a od spodu wszystko gnije.
    Że też może istnieć państwo ludzi dla ludzi, jak Szwecja, czy UK (@jobrave ciekawie napisał w EP, jak sobie Polacy radzą w Londynie, kształcą się, awansują, widzą że warto). A w Polsce jak na Tytaniku. W końcu to wszystko rypnie i będzie spokój.

  211. Tanka

    Wymyśliłam coś,ale na po wakacjach. Od czasu do czasu – refleksje muzyczne przy porannej kawie ( z załączonym linkiem) Co o tym myślisz?

  212. No to ja tez cichutko o Fridzie. Trzy lata temu w Nowojorskim Ogrodzie Botanicznym na Bronksie przez kilka miesiecy trwala wystawa p.t. Frida Kahlo: Sztuka, ogrod, zycie.
    Odtworzono czesc niebieskich murow z La Casa Azul, fragnent piramidy ustawionej w oryginalnym ogrodzie a wsrod tego roslinnosc: kwiaty, krzewy, kaktusy, sukulenty. Wszystko to hodowala w swoim ogrodzie i co reprezentuje jej umilowana meksykanska przyrode. W pomieszczeniach wystawienniczych kilkanasie jej obrazow, w tym najslynniejszy autoportret, a takze zreszta inne. Na stosownej prelekcji na sali siedzialo kilka pan zrobionych na Fride, sympatyczne to bylo.
    Kilka lat wczesniej w miescie Mexico City zwiedzalam jej drugi dom – w dzielnicy San Angel. Wybudowali go wspolnie z Diego Rivera. Imieniem obojga nazywa sie ten dom -muzeum. Sklada sie z dwoch blokow polaczonych mostem – jej niebieski, jego ze scianami czerwonymi. Lozko w jej sypialni bylo malutkie, a na scianie nad nim byl znany nam obraz Marksa, Engelsa, Lenina itd…
    Byla niezwykla osobowoscia. Kobieta musi taka byc, zeby zaistniec. Tym bardziej wzbudza to podziw, bo jak wiem los jej nie poskapil przez calutenkie zycie ogromnych cierpien fizycznych.

  213. izabella
    8 sierpnia o godz. 22:58
    A tu budowa ogromnego zamku w środku Puszczy Noteckiej
    W tym wypadku zgoda na wszystko uzyskana była w latach 2010,2011. A więc ta inna ekipa…
    Wszystko razem po prostu beznadzieja.Więc chyba rzeczywiście stanie się tak,jak napisałaś.

    https://www.youtube.com/watch?v=IWIgqmonCrI

  214. Lonek, 20:35
    jak ty nie rzucasz inwektywami to ja jestem Dziewica Orleańska!
    Wiesz, dla mnie jest obojętne czy jesteś asperger czy nie, na tym blogu obowiązują pewne zasady i MUSISZ się dostosować!
    Rozumiem, że ruszyła cię ta wystawa, ale nie możesz narzucać innym swojego na nią spojrzenia. Zresztą spotkałeś się z przychylnym nastawieniem innych a postać Fridy wydaje się dla wszystkich postacią pozytywną.
    Ale zarówno artysta jak i odbiorca mają prawo do osobistego podejścia. A czasem najlepsze nawet intencje nie wypalają. Gdyby te rzeczy prezentowane na wystawie były wybrane przez artystkę – ok. Ale są wybrane przez innych i tu zgodzę się z określeniem Tobermory’ego że są to rzeczy intymne. Ja oglądając takie coś czuję się jakbym wdzierała się w czyjeś najtajniejsze i najbardziej osobiste doświadczenia i czuję się zażenowana niepotrzebnym wścibstwem.

  215. @izabella
    8 sierpnia o godz. 18:45
    Przegrzanie się jest gorsze od przestudzenia niestety.

  216. @Ateista
    Zdychanie czy umieranie, twarz czy pysk itd nie ma nic wspólnego z religia katolicką. (Zresztą określenie”bracia mniejsi” pochodzi od chrześcijańskiego świętego).Cytowane wyżej słowa odróżniające zwierzęta od ludzi powstały dużo wcześniej niż powstała religia katolicka czy inna chrześcijańska. Pierwotni łowcy- zbieracze byli animistami, czcili duchy zwierząt, składali ofiary i przepraszali ,że je zabijają, co zresztą nie przeszkadzało im je zabijać i gdzie się pojawili znikały duże zwierzęta, tak duże , że nie miały lokalnych wrogich drapieżców. Stosunek do zwierząt zmienił się zapewne po powstaniu kultury rolniczej i z tego okresu pochodzą takie sentencje jak: czyńcie ziemię sobie poddaną. Jeśli się kogoś zabija np wroga, którego nie uważa się za równego sobie , to on też „zdycha”.
    Poza tym „człowiekowate” różnią się od innych ssaków, gadów, płazów, ryb, owadów, robaków, stopniem świadomości w tym również mimiką i dlatego trudno powiedzieć, że krokodyl ma „twarz’.
    Teraz oderwani od ziemi i natury hodowcy kotów czy psów przypisują im ludzkie uczucia i oczywiście te zwierzęta kończą żywot na sposób ludzki, pod kroplówkami, karmione tabletkami itd, więc „umierają”. Nawet weterynarze stosują ten termin , pewnie ,żeby nie urazić właścicieli kotów czy psów.
    Natomiast obarczanie akurat katolików za niewłaściwy stosunek do zwierząt jest prymitywnym antyreligianctwem, które przynosi więcej szkód niz korzyści z powodu swego prymitywizmu.
    Pytanie do p. Ateisty – czy jada mięso?

  217. seleuk|os|
    8 sierpnia o godz. 20:47
    z tymi pieniędzmi zgadzam się i nawet powoływałem się „tu” na Ciebie w tym temacie,
    w jednym ze swoich filmików Jakub Wątły mówi ile w minucie, godzinie, dniu itd. dajemy na kk, a to robi wrażenie,
    filmik z linku wysłuchałem i obejrzałem chętnie ze względu na osobę w środku,

  218. @Stachu39
    9 sierpnia o godz. 7:56
    Może z religia nie ma to wiele wspólnego ale ze słowiańskością, to i owszem. Znaczy moim zdaniem. Bo jednak w innych znanych mi językach wszyscy umierają a nie zdychają.
    Ja nie używam tego zwrotu, dla mnie jest on ubliżający.

  219. „Słowo ‚zdychać’ jest nie tyle obraźliwe, co bardzo obrazowe (obraz zwierzęcia rozpaczliwie próbującego złapać oddech). Ogólnie brzydkie słowo, ale precyzyjne. Umrzeć można na wiele sposobów np. dekapitacja. Przy nagłych zgonach słowo ‚zdechnąć’ nie pasuje. Czy zdekapitowany kurczak zdechł? No raczej nie… Nie miał czasu. Coś co ‚zdychało’ mogło w końcu ‚zdechnąć’. ”
    Kurczak został zabity, ryba w Renie się udusiła. Zginęła powolną śmiercią. I jest martwa. I są tych martwych ryb tysiące 🙁
    Wobec zwierząt określenie „zdychać” jest określeniem poprawnym, nie zawierającym żadnej pogardy, etymologicznie jest to określenie znaczące „stracił dech” i powinno być uważane za lepsze aniżeli synonimiczne określenie „paść – padlina”.
    Chociaż… W odniesieniu do koni ciągnących przeładowane wozy z turystami do Morskiego Oka informacja, że koń padł, wydaje mi się bardziej trafna i poruszająca, niż że umarł.
    Padł rażony śmiercią jak człowiek. Był na nogach i już nie jest.

    Oczywiście można zwierzęce (a także ludzkie) umieranie nazywać bardziej eufemistycznie, zgodnie z wewnętrzną potrzebą czy obyczajem, ale bez narzucania takiej samej idei językowej innym.

    Wspominałem tu już, że zadziwia mnie w polskich mediach unikanie słowa „matka”, chyba że chodzi o napiętnowanie wyrodnej, natomiast polska kobieta zostaje „mamą”, a ojciec coraz częściej „tatą”.
    Język się eufemizuje, a nawet infantylizuje, ale rzeczywistość nie staje mniej brutalna i bezwzględna 🙄

    A co do obcych języków, to i w nich nie brakuje możliwości na określenie zakończenia życia przez, powiedzmy, papugę:

    „E’s passed on! This parrot is no more! He has ceased to be! ‚E’s expired and gone to meet ‚is maker! ‚E’s a stiff! Bereft of life, ‚e rests in peace! If you hadn’t nailed ‚im to the perch ‚e’d be pushing up the daisies! ‚Is metabolic processes are now ‚istory! ‚E’s off the twig! ‚E’s kicked the bucket, ‚e’s shuffled off ‚is mortal coil, run down the curtain and joined the bleedin’ choir invisible!! THIS IS AN EX-PARROT!!”

  220. @Ewa-Joanna
    Nie znam wszystkich języków, pewnie masz rację. Natomiast źródłosłów tego słowa pochodzi od oddychania – dech. Znaczy oddać ostatni dech, i nie ma w tym nic ubliżającego. Nie znam staropolszczyzny i nie wiem jak się różnicowało znaczenie tych słów :umierać i zdychać. Intuicja mi mówi, że umieranie zostało wprowadzone później, osobno dla rodzaju ludzkiego, a teraz rozszerza się na zwierzęta domowe, o których odejściu zawiadamia się na fb, zamieszcza ich zdjęcia i krótkie epitafia.To są zmiany kulturowe nie mające nic wspólnego z religią. Rolnicy traktowali swoje zwierzęta bardziej przedmiotowo. Sam mam 4 koty i leczę je, jak potrzeba. Jeden niedawno o mało co nie „odszedł”, ale został wyleczony.(1000 zł) Rozmawiam też z nimi, ale to raczej monolog, chociaż coś tam odmrukują.

  221. Ewa-Joanna
    9 sierpnia o godz. 6:07

    Primo jest takie, ze „Orleanska” byla dziewica, reszta to sa po prostu dziewice, lub sa „dziewice konsystorskie”. Orleanska byla jedna jedyna, z czego wynika, ze Ty byc nia nie mozesz !

    W zwiazku z powyzszym pozostaja Tobie do wyboru bycie dziewica zwykla, lub konsystorska. Co wybierasz ? – sie retorycznie zapytowywuje.

    Ale jak wiadomo, pierwsze koty za ploty, to to primo jak pierwszego kota „za plot” i zajmijmy sie drugim, czyli secundo.

    Secundo jest takie, ze w pelni podzielam zdanie, ze ogladanie ciekawskie, zaspakajace niezdrowe zainteresowanie cudza intymnoscia, jest godne potepienia. Sam skutkow tego doswiadczylem, co zreszta dosc dokladnie opisalem w jednym z swoich postow do @basi.n. Tak uwazam i tego doswiadczylem, co opisalem.

    Ale przyjzyjmy sie na przykladzie zycia Fridy Kahlo temu „zagladaniu” w jej intymnosc…

    Jakos tak jest, ze nie widzialem, ani slyszalem, glosow oburzenia na przedstawienie intymnego zycia erotycznego Fridy Kahlo w filmie Frida, gdzie na wlasne oczy ogladamy Fride grana przez Salme Hayek w licznych i odwaznych scenach lozkowych.

    Nie ogladamy lozek, czy poscieli, tylko dokladnie zycie erotyczne i towarzyszace mu rozmowy lozkowe. I ani cienia zazenowania z faktu podgladania tego zycia. Zeby temu jeszcze towarzyszyl choc cien pozoru w postaci powiazania wspomnianego zycia erotycznego z ksztaltowaniem sie kreacji artystycznej Fridy. Niestety nie towarzyszy. Nie towarzyszy, bo nie moze, bo nie ma zwiazku, ani wplywu na ksztaltowanie sie Fridy jako artystki i czlowieka. Co najwyzej jest jej zycie erotyczne efektem tego jakim czlowiekiem byla. Ale i tu zonk, bo nie ma najmniejszego sladu, czy chocby usilowania wskazania na to, co w osobowosci Fridy artystki wplywalo i dlaczego na jej wybory erotyczne. I dla przypomnienia juz tylko, ani ani oburzenia, czy moralnego uniesienia.

    Wrocmy do wystawy.
    Gdyby jeszcze, te osobiste rzeczy Fridy byly eksponowane same, bez kontekstu, to bez najmniejszego trudu, czy oporu, zgodzilbym sie z ocena, ze to jest nic innego, jak podgladactwo, ktore juz wyzej wyraznie ocenilem negatywnie.

    Problem w tym, ze sa te rzeczy Fridy, eksponowane w jednoznacznym kontekscie jej tworzenia siebie samej. Silne doznania wywolywane zetknieciem sie i ogladaniem nie sa celem samym w sobie, ale sluza zrozumieniu i uzmyslowieniu sobie, przez ogladajacego wystawe w V&A co, jak i w jaki sposob skladalo sie na proces tworzenia „Fridy Kahlo”, kreacji artystycznej, przez Fride Kahlo, czlowieka.

    Teraz porownajmy oba podejscia i zadajamy pytanie o to, czy ta roznica w podejsciu to przypadkiem nie jest obluda i hipokryzja?

    Otoz wedlug mnie jest. Jedna i ta sama osoba Fridy Kahlo. I z jedenj strony akceptacja co najmniej, zagladania jej do lozka, bez cienia zazenowania, czy skrepowania. A z drugiej strony „swiete oburzenie” na eksponowanie jej rzeczy osobistych i to eksponowanie w kontekscie jej artystycznej kreacji.

    Takie rozdwojenie ocen, ja i sadze, ze nie jestem w tym odosobniony, nazywam wlasnie obluda i hipokryzja. I zadne prawo do wlasnych ocen, z ta ocena rozdwojenia standardow oceniania, nie ma nic wspolnego. Obluda i hipokryzja jest i zawsze pozostanie obluda i hipokryzja, chocby nie wiem jak sie zwijac i wywijac, zeby prawem do wlasnych ocen, zagadac i ukryc fakt bycia obludnikiem i hipokryta.

    Tertio. Przymiotniki rzucone bez pokrycia, bez dowodu, sa inwektywami. Te same przymiotniki podparte dowodem i umocowane faktami, sa zwyczajna ocena, do ktorej, jak sama piszesz, ja jak kazdy mam prawo. Opisalem wystarczajaco dokladnie, i wystarczajaco precyzyjnie wykazalem, dlaczego tak oceniam autora postu z 8 Sierpnia 2018r z godziny 9:12. Oceniam go nie na podstawie innej, niz na podstawie tego co sam napisal.

    On mial oczywiscie prawo, do wlasnych ocen, ja mam prawo do swoich. Gdyby jeszcze zaznaczyl, ze nie widzial londynskiej wystawy w V&A i sie tylko dzieli tym co mysli, to bym olal i nie reagowal. Zamiast tego nie znajac wystawy w Victoria & Albert, ocenil ja …

    Dobre samo w sobie! Oceniac cos, czego sie nie zna!

    Ja za to mialem co oceniac i ocenilem. Masz prawo sie nie zgadzac z moja ocena, ale nie masz prawa odbierac mi mojego prawa do ocenienia tego co ocenia nie znane sobie.

    Dziekuje za uwage i staranne zapoznanie sie.

    pozdrowka
    ~l.

  222. Miedź brzęcząca i dalej

  223. Nefer
    9 sierpnia o godz. 10:21

    Odpoczywasz ? U mnie spadła temperatura i po południu przyjdzie deszcz,awieczorem sztorm. Od skrajności,do skrajności.

  224. @Lonek
    Nagadałeś się i co w końcu powiedziałeś?
    Nic poza tym co już od dawna wiemy – że nie możesz darować Tobermory, że ci udowodnił kiedyś tam, że nie masz racji.
    Bo przecież kto jak kto, ale TY zawsze masz rację.

  225. Cymbal grzmiacy na uboczu

  226. @Tobermory
    9 sierpnia o godz. 9:45
    A co z ładunkiem emocjonalnym?

  227. @Ewa- Joanna
    Zajrzałem trochę do słownika etymologicznego (papierowego) Rdzeń słowa mrzeć jest indoeuropejski. Występuje też w takich słowach jak mór, pomór (jakie w tym ukryte znaczenie ” morowy”, jak w znanej piosence powstańczej?). Występuje też w formie obumierać, wymierać, zamierać itp i te czasowniki nie dotyczą tylko ludzi.
    W języku niemieckim słowa sterben i verenden różnią się chyba nie tyle znaczeniem, co kontekstem użycia. Zresztą tu mógłby się wypowiedzieć Antonius.

  228. @Ewa-Joanna
    9 sierpnia o godz. 11:04

    Widziałem w Rumunii średniej wielkości psa zdychającego pod płotem. Został pogryziony przez innego, dużego, coś w rodzaju rottweilera. Właściciele tego pogryzionego zastanawiali się, co z nim zrobić, bo nie dawał się dotknąć, a i przedtem był agresywny i pogryzienie przez inne psy (a w okolicy było ich pełno) zdarzyło się podobno nie po raz pierwszy.
    Powiem ci, że umieranie w tym wypadku byłoby eufemizmem.

    @Stachu39
    9 sierpnia o godz. 11:06

    Verenden – w odniesieniu do większych (także domowych) i dzikich zwierząt oznacza powolną śmierć w cierpieniu np. w wyniku zarazy (np. łabędzie na ptasią grypę) albo postrzału.

    Sterben – ma najmniej ładunku emocjonalnego.

    verrecken, krepieren = zdychać w potwornych warunkach, chętnie stosowane w przekleństwach, ale także do zobrazowania śmierci na wojnie, w błocie, na mrozie, z głodu i ciężkich ran

  229. @Tobermory
    9 sierpnia o godz. 11:32
    No chyba nie oceniasz moralności tego psa? Zły był to nie zasługuje na umieranie i niech zdycha?
    *
    @Stachu39
    Słowa zmieniają znaczenia, to co kiedyś było brzydkie dziś jest akceptowane, to co było powszechne staje się nieakceptowane.
    Według mojej opinii „zdychać” zamiast „umierać” uiżywane w odniesieniu do zwierząt jest nieładne.

  230. parafianin
    9 sierpnia o godz. 8:03
    Odpowiadam teraz, rano bylem w rejonach bezlaptopicznych. Nie jestem osoba, co pomylki nie moze przyznac. Link Twoj obejrzalem raz jeszcze. Wczoraj wieczorem zmylilo mnie, wstep o zastepstwie religii przydlugi. Zgadzam z Toba bylo ciekawe. Ja mam zawsze slabosc do ludzi co potrafia formulowac po pl. Mam jedno zastrzezenie. Nazwal faktograficzne. Nic statystycznego, dotyczy tylko mnie, ale wnosze, nie moge byc wyjatkiem. Wychowalem, bylem wychowywany, rodzinnie socialnie, w srodowisku katolikow. Innego nie znalem. Nigdy nie bylem katolikiem. Do rytualow bylem „przymuszany”. Kiedy przymus, nacisk skonczyl, przestalem w rytach katolickich uczestniczyc. Z czasem, moja mama, wypracowala metode proszenia mnie o uczestnictwo. Moja mama chyba byla wierzaca. Bardzo rzadko bylo. Prawdopodobnie koncentrowala siebie, na waznych dla niej momentach wiary. Robila to na sposob dla mnie akceptowalny. Jak chciala zebym moje dzieci ochrzcil naprzyklad. Co zrobilem. Choc z duzym problemem zdolalem zgromadzic „ojca/matke chrzestnych”

    Dziekuje @parafianin za Twoj link, przepraszam za pomylke.

    Ewa-Joanna 9 sierpnia o godz. 8:43
    do
    @Stachu39 9 sierpnia o godz. 7:56
    i
    Ateista 8 sierpnia o godz. 20:28

    Dziekuje E-J i Ateista za wsparcie. Caly czas, na tym blogu, jest uzywany „religijny” jezyk. Wiele razy probowalem napisac, protestowac, bez powodzenia. Ogranicza taki jezyk poznanie. Mozliwosci syntezy, analizy. Nie tylko dotyczy smierci, rozszerzenie moje teraz, na inne obszary zycia. W jezykach skand, smierc czlowieka i smierc zwierzecia, mowi tym samym slowem. W zadnym nic pogardliwego, kazde mozna uzyc z pogarda. Kontext jest wazny. To byl przyklad. Ja nie jestem jezykoznawca. Nie wiem, czy po polsku, wynika to ze „slowianskosci” czy „religijnosci katolickiej”. W mojej ocenie to drugie (jak Ateista, tak rozumiem). Do przykladow psow lancuchowych, dodalbym przygody z prawodawstwem na temat zwierzat futerkowych. Dodal sposoby transportu zwierzat „wysluzonych”. Mase innych z „wykladni praktycznego katolicyzmu”.

    Bardzo trudno byloby przetlumaczyc mnie na szwedzki wyrazenie „zakuty leb katolickiego palanta” i podobne. Po tylu latach uzywania jezyka. Musialbym uzywac zupelnie innych pojec.

    Dodam o sobie, dla podkreslenia co wyzej i jasnosci. Mam dwa koty, opiekuje finansowo (ostatnie operacje jednego 90000Skr + ubezpieczenie zaplacilo 30000Skr). Zawsze mialem koty, ubezpieczone w Agria. Chodowalem owce rasy gotlandzkiej 4lata. Zawsze byly ubezpieczone w Agria. Wet przyjezdzal do mnie. Bralem udzial w zabiciu stada, przed wyjazdem na stale do Grecji. Bez transportu. Specialista przyjechal do mnie. Zadne zwierze nie jest przedmiotem. Moje zwierzeta maja marzenia senne, nastroje, oczekiwania, sympatie i antypatie, strach i odwage, milosc, niechec, etc, etc, etc. Jeden z moich kotow ma jezyk, stajac przy mnie, umie wyrazic aktualnosc w sposob dla mnie zrozumialy. Rozumie moje trzy rodzaje odpowiedzi. Tyle jasnosci.

    pzdr Seleuk

  231. @Ewa-Joanna
    9 sierpnia o godz. 11:45

    Dżizas! Za kogo ty mnie uważasz?
    Kiedy tak leżał ubłocony, nie pił wody i nie lizał ran, a ja się bezsilnie zastanawiałem, co robić, to właśnie zdychał, a nie umierał. Umieranie ma (dla mnie) znacznie mniejszy ładunek emocjonalny.

  232. Ewa-Joanna
    9 sierpnia o godz. 11:01

    Ja racje zawsze?

    Kpisz ze mnie, kpisz z bloga, kpisz z tego co na blogu zapisane czarno na bialym, czyli ile razy przyznawalem, ze nie mam racji, ze sie pomylilem. Bo widzisz @E-Jotko, aspergera syndrom tak dziala, ze prawda jest wazniejsza od wszystkiego.

    Mam nieodparte wrazenie, ze jesli przeczytasz

    https://www.amazon.com/Rosie-Project-Novel-Graeme-Simsion/dp/1476729093

    to nie tylko bedziesz miec radosc ze znakomitej lektury, ale przy okazji nauczysz sie co nieco o tym jak dzialaja ludzie z syndromem aspergera.

    Dla uzytkownikow kindli wersja

    https://www.amazon.com/Rosie-Project-Don-Tillman-ebook/dp/B00B2FLDRQ/ref=tmm_kin_swatch_0?_encoding=UTF8&qid=&sr=

    Wystarczy udowodnic, ze jest inaczej niz myslalem/sadzilem, udowodnic podkreslam, a nie gadac w zaparte, a przyznam racje. Tam gdzie brak dowodu, pozostaje przy wlasnym zdaniu. Pozostaje niezaleznie od tego ilu bedzie twierdzic, ze nie mam racji. Ani slowa, ani slowa w zaparte powtarzane, ani ilosc twierdzacych, nie sa w stanie mnie zmusic, zebym powiedzial B, jesli wiem, ze jest A… Ale wsytarczy, ze ktos jeden przedstawi dowod, ze jednak B, to przyznam racje, przyznam sie do pomylki i nie mienia racji, gdy twierdzilem, ze A

    TAk to dziala i praktycznie nie mam na to wplywu.

    pozdrowka
    ~l.

    ps W zamian mam pamiec niemal eideiczna i zdolnosci analityczne. Niespecjalnie narzekam, moze poza pamiecia, bo jak kazdy nosze za duzo tego, o czym wolalbym zapomniec …

  233. @lonefather
    9 sierpnia o godz. 12:51
    TWOJA PRAWDA.
    I z tym się zgodzę.

  234. @Tobermory
    No byłam trochę zaskoczona, dobrze że wyjaśniłeś, bo ja emocjonalnie odbieram to inaczej.

  235. Od dzieciaka bardzo mi się podobało pokazywanie światu polskiej niepodległości (która była niejaką podległością, przy czym w znacznie lepszym gatunku, bo i bezpieczniejszą, bardziej odpowiedzialną oraz jaśniejszą, w miejsce mrocznej i niebezpiecznej jaką mamy dziś) za pomocą „Daru Pomorza”. Oraz różnych podobnych jednostek, w tym i floty handlowej. Zobaczyć „Kasprowy Wierch” i umrzeć byłoby lekko przesadnym stwierdzeniem, ale w głowie początkującego nastolatka, niespecjalnie przedobrzonym. Zaś „Dar Pomorza” był,jest i może też będzie poza wszelką konkurencją tak promocyjną jak i widowiskową. „Dar Młodzieży” się dzielnie stara i niewiele ustępuje, ale to już nieco inna bajeczność. Taka świeżej daty. Oba „Dary” są komunistyczne, czyli akuratne do głoszenia 45 lat ze 100, co znaczy, że inne lata są znacznie słabiej reprezentowane, a właściwie – licho. I to by wyglądało na odpowiednią miarę rzeczy.

  236. Ewa-Joanna
    9 sierpnia o godz. 13:20

    Prosze nie mow mi, ze prawda jest inna, tylko daj dowod, ze jest inaczej, a bez oporu najmniejszego przyznam Tobie racje. A na dodatek dodam, ze sie mylilem.

    Nie ma prawdy mojej, Twojej, jest tylko prawda, a wszystko inne, to jak wiadomo, gowno prawda.

    pozdrowka
    ~l.

  237. @Tanaka

    Dar Mlodzierzy, byl darem mlodzierzy. Une, choc sie z mlodoscia dawno rozstaly, wciaz pamietaly, jak spiewaly:

    „Naprzod mlodzierzy swiata …”

    Wiec jak spiewaly, tak nazwaly : Dar Mlodzierzy

    Moze na pamiatke tak nazwaly?

    Co do reszty, to moze byc jak Ty piszesz, ze sie pod pelnmi zaglami, bajecznie oba prezentuja. Ale co to ma za zwiazek z 100 latami niepodleglosci, to tak jak i Ty, moge tylko domniemywac.

    pozdrowka
    ~l.

  238. A co do laczenia, to laczy coraz mniej i niezadlugo jedynym elementem laczacym zostanie dowod osobisty. Choc i to latwo poddac w wapliwosc, czy faktycznie laczy.

    Wielkie i niezmierzone sa zaslugi Jaroslawa Kaczynskiego w dziele laczenia, czyli dzielenia Polakow.

    I moze sie tak stac na koncu, ze bedzie nas wszystkich laczyc juz wylacznie to, ze nic nas ze soba nie laczy i staniemy sie najwiekszym dziwowiskiem wszechswiata, ze laczy nas to, ze jestesmy podzieleni we wszystkim co tylko sie da podzielic.

    I w ten wlasnie sposob pokazemy Swiatu calemu, zesmy sa jacy tacy, czyli Polacy.

    Pozdrowka wszystkim, ktorych cokolwiek jeszcze laczy, z kimkolwiek innym od nich samych…

    ~l.

  239. @basia

    Jestem w Polsce na wakacjach, dzisiaj jest +34C a jutro burze

  240. @Nefer
    9 sierpnia o godz. 14:32

    Biedna ! Trafiłaś z deszczu pod rynnę !.
    A u mnie kapuśniaczek kap,kap 🙂
    Ale duży parasol i można spacerować ile się chce. Więc pomyślałam sobie,że dla mnie dobrym klimatem byłaby Irlandia 🙂

  241. @ Tanaka nie przeczytał wiadomości wczoraj wieczorem do niego wysłanej 🙂

  242. @Tanaka

    Dar Pomorza jest z początku xx w, zbudowany przez Niemców, potem u Francuzów od których go kupiliśmy, i to nie za komuny. Niemcy chcieli go odkupić, jest solidny i mógł jeszcze pływać gdyby nie jakaś szyszka z marynarki nie umysliła upamiętniać. Dar Młodzieży ma (jak dla mnie) paskudną rufę i inne reje.

    A teraz niech poprawia kto chce 🙂

  243. Przeciez nie mozna tak dokladnie przykladac kalki miedzy jezykami. Wyjechalam z Polski ze slowem „zdechl” nawet w stosunku do bliskich zwierzat. W Ameryce momentalnie zauwazylam, ze takiego slowa wlasciwie nie ma i zwierzeta ( naogol udomowione) umieraja. Przestawilam sie na ta forme rowniez po polsku. W Polsce czesto sie teraz mowi „odszedl od nas nasz przyjaciel Nemo.” A uzycie slowa zdechl niekoniecznie jest wyrazem znieczulicy : „zdechla, meczac sie dlugo, nasza jamniczka Kicia” – pisze mi znajoma.
    Jak @Tobermory zauwazam ograniczenie zastosowania slowa „matka” w prywatnych relacjach w jezyku polskim. Uzywa sie go jedynie wyrazajac najwyzszy szacunek Matka Ziemia, Krolowa- Matka, w oficjalnych pismach i w znaczeniu pejoratywnym. Po angielsku jest jedna mother, a wszystkie inne mom, mum, mammy, ma, sa nieformalne i pieszczotliwe. Zreszta podobnie jest z father, ktory tylko w rodzinnych relacjach jest dad, czy daddy. Nikt nie opowiada my daddy, czy my mammy ( no, moze corka powie do kolezanki my mom)

  244. Zeby @Wszystkich pocieszyc, jak to jaka pociecha.

    Wlasnie przeczytalem ostatni „barometr wyborczy” (???). Jak pare razy napomknalem w Szw ida wybory, wszystkie poziomy. Na jednym malutkim mam swoj skromny udzial. Zeby Was nie zanudzac podam tylko jedna wiadomosc „na pocieche”, o podziale spoleczenstwa. Badanie jest z konca lipca. Opracowanie statystyczne teraz.

    Grupa wyborcow uwazajacych, rzad robi zla polityke a opozycja robilaby jeszcze gorsza zwiekszyla ilosc. Z ok24% do okolo 26%. Jest to tzw „index wyalienowania” (???). To znaczy 26% wyborcow uwaza tradycyjna polityke blokow za nieodpowiednia na dzisiejsze wyzwania. Tzw „index balansu zaufania” (???) jest na poziomie -11 (minus 11). Wyznacza przewage tych co uwazaja rzad pracuje zle, nad tymi co rzad pracuje dobrze. Jest to dokladnie ten sam poziom indexow, jak 2006 kiedy partie mieszczanskie przejely wladze. Z jedna roznica. Tym razem jest faktor Szwedzcy Demokraci, ktorzy do zadnego bloku nie naleza.

    W tym barometrze Szwedzcy Demokraci maja 20,7%, Socialdem 25,9% Moderaci 19,2%. Dwie partie Partia Srodowiska i Chrzescijanska demokracja, z kazdego bloku, sa poza progiem wyborczym. To tylko znaczy wszystko, SD wygra wybory bez dzis mozliwej koalicji wyborczej z kimkolwiek. Jednoczesnie nie bedzie mogla sformowac rzadu (dostac zaufania parlamentu).

    Wszystko razem, dla pociechy tym, co martwia ze polska spolecznosc jest podzielona.

    Pzdr Seleukos

  245. W zyciu nie wiedzialam, ze ktos tu ma Aspergera, czy moze cos kolo tego. „Czytywujac”
    ten blog, czy tez inne mozna kazdemu przypisac jakies odchylki od „wzorca” psychicznego. O ile taki istnieje. Naogol mamy dobre zdanie o swojej kondycji psychicznej, co rzadko pokrywa sie z tym jak nas odbieraja inni. Po wpisach mozna okreslic osobowosc delikwenta, czy delikwentki. Do tego niekoniecznie trzeba pracowac w tajnych sluzbach. Samo sie podsuwa. Dlatego jednym ufam, innym mniej, a jeszcze innych sie boje. Zwlaszcza tych swietnie ulozonych.

  246. Skoro mowa (obszernie!) o wystawie na temat Fridy Kahlo – gdy już blogowicz pofatyguje się do Londynu – być może warto obejrzeć również wystawę dzieł Picassa w Tate Modern. PICASSO 1932 – MIŁOŚĆ, SŁAWA, TRAGEDIA.

    O wątku biograficznym, z recenzji Grażyny Bastek:

    „Kuratorzy wystawy przypomnieli słowa Picassa, że malarstwo jest „tylko inną formą prowadzenia pamiętnika”. Za pomocą obrazów, wspomaganych fotografiami z prywatnego życia artysty, opowiedzieli o perypetiach chylącego się już wówczas ku schyłkowi małżeństwa Picassa z Olgą Chochłową i o kwitnącym romansie artysty z Marie-Therese Walter.”

    „W przeszłości – pisał Picasso – przez całe lata odmawiałem wystaw. Nie chciałem nawet, by fotografowano moje obrazy. Ale w końcu zrozumiałem, że muszę się wystwiać – pokazywać się nagim. To wymaga odwagi. Każdy mój obraz jest butelką mojej krwi”.

    Może tubylcy zajrzą i podzielą się wrażeniami?
    Bo ja mam jednak trochę za daleko 🙁
    Wystawa otwarta do 9 września.

  247. basia.n
    9 sierpnia o godz. 14:48 * Basiu, niejaki tanaka wziął i przeczytał. Z powodu, że on jest Oko Saurona, Oko Opaczności, albo – odwrotnie. Był nie odpisał, też z powodu: że +33, a on kamienie tłucze na drodze, jak babcia mówiła. I w słońcu. Znaczy: nieżywy. Ale że odpisuje, to znaczy, że półżywy. Oraz, że pomysł masz świetny, zacny i godny – mówię serio, a nie, że nie. 🙂 W związku z tym, szybciutko-szybciutko pisz, bo mialo być na szóstą, a już dziewiąta..! 😀

  248. @zyta2003 9 sierpnia o godz. 15:50

    Osobowość delikwenta? To dość ciekawe sformułowanie.
    Zwłaszcza w przypadku tych „świetnie ułożonych”!

  249. Na marginesie
    9 sierpnia o godz. 16:11

    Ledwo zdaze. Szkole mlody zaczyna 4go. Sie nie wybieralem, nie przepadam cusik za Picassem. Pewnie z powodu zalania swiata plodami pracowitosci… Zagladnac moge, no problem, tym bardziej, ze membership wciaz aktualne.

    pozdrowka
    ~l.

  250. @Lonefather
    Hymn światowej federacji młodzieży , chyba jakiegoś organu komunistów „Naprzód młodzieży świata” śpiewaliśmy codziennie na apelu porannym w latach pięćdziesiątych,, z tym ,że zamiast „pieśni zew,” śpiewaliśmy „pies mi zdechł”.

  251. seleuk|os|
    9 sierpnia o godz. 15:45

    Zeby polskie spoleczenstwo dzielilo sie jak szwedzkie, to nie byloby najmniejszych problemow. Szwedzi sie dziela pogladami, ktore wszyscy mniej wiecej podzielaja. Polacy nie dziela sie jak Szwedzi, dziela sie jak Polacy i nawet nie chca sluchac jakie inni Polacy maja poglady.

    Roznica w podzielaniu sie jest na dzis nie do pokonania. Bo to czym sie Polacy dziela, nie sa poglady, ale emocje negatywne do majacych emocje odwrotne.

    pozdrowka
    ~l.

  252. Nefer
    9 sierpnia o godz. 15:15 * Neferko, weź i zastrzel. Ze wszystkim masz racje, nieżywy jestem, co powyżej wyjasnione, ale żeby było jasne i zgoda-zgoda, a wtedy ten co ma coś podać to poda: zrobmy zgodę metodą na targ krakowski: gdzie pierwszego zbudowano to jasne. Wtedy kogo innego chwalił, ale nie tak zacnie całkiem, bo z niskich pobudek, znaczy – komercyjnie (ja, proszę wysokiego sądu, całe życie nic tylko działam z niskich pobudek – co musi być okolicznością wybitnie obciążającą, bo z powodów zarobkowych – mawiał mój {wybitny} profesor prawa) oraz – dwa – że wtedy jeszcze epoka żagla trwała, choć już mocno zębem śruby na kocioł napedzanej, nadgryziona. Ale fakt – przed II WŚ zaczął Polskę chwalić, a w samą wojnę to mało chwalił, niestety. Dopiero za tzw. komuny „Dar Pomorza” tak się rozbrykał, że – jak nic – był na liście TW, agentów tajnych, nietajnych, ośrodkiem wpływu oraz wrednym lobbystą. Przyjmując w saloniku kapitańskim kapitalne głowy, w tym mnóstwo koronowanych. A ilu uwiódł zwyklackich oglądaczy oraz podziwiaczy – to nie da się zliczyć inaczej, jak w milionach wielu, na kopy. Rację masz całkiem w tym, że rufa Daru Młodzieży nie taka, dlatego rzekłem że się bardzo stara, ale i ustepuje, choć nie bardzo . Brak tego charmu rufy co u poprzednika. Bo i miała być wygodniejsza w środku i większa. No i architekt nie dorobił roboty. Ale przy okazji to Ci rzekne, że generalny projektant – Zygmunt Choreń, to teraz guru światowego projektowania żaglowców. I ma klawe życie oraz skrzynie złota.

  253. Stachu39
    9 sierpnia o godz. 16:30

    W latach piecdziesiatych, a precyzyjniej w polowie, nie spiewalem, tylko sie darlem i w pieluchy robilem. Skad mi sie te „Naprzody mlodzierzowe” wzialy, to nie mam pojecia. No sam powiedz skad, jak nie spiewalem? Ale nawet jak bylbym w wieku spiewaczym, to tez bym nie spiewal, bo ja bylem permanentnie ze spiewu zwolniony, jako podejzany o kontakt pierwszego stopnia z jakims sloniem.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Ale musisz przyznac, ze cos w tym musi byc, ze jednak „mlodzierzy”, a nie kogos innego dar…

  254. zyta2003
    9 sierpnia o godz. 15:50

    Ja tam mam dobre mniemanie o sobie, co potwierdza ogol blogowy majac mniemanie odwrotne. Dzieki czemu na co dzien sie czuje lepiej otoczony atmosfera odwrotnego mniemania. Zawsze wiedzialem, ze sie roznie, ale dopiero w tarkcie czytania „The Rosie Project”, zorientowale sie co to jest. Bardzo mi dopomoglo to, ze nie ma dwuch identycznych aspergerow. Kazdy choc podobny do wielu innych, ma swoja osobna specyfike, co czyni go unikalnym zestawem cech i wlasciwosci.

    pozdrowka
    ~l.

    ps I co zwiedzalas, Oxford, czy Winchester?

  255. lonefather
    9 sierpnia o godz. 16:30
    Tylko moge napisac. Emocje sa bardzo zly doradca przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji.

    a @All o rufach zaglowcow (pelnorejowych)
    Rufa Dar Pomorza jest rufa tzw kliprow. Tu link do najszybszego (prawie) klipra „herbacianego”, Cutty Sark (Zakrotka Koszulka)
    https://www.bing.com/images/search?q=cutty+sark&qpvt=cutty+sark&FORM=IGRE
    Rufa DarMlodziezy jest rufa okretu liniowego (wojennego). Zostala tylko (jak zwykle) niedokonczona, spartolona, pewnie z braku pieniedzy. Tu link do okretu pelnorejowego, moze najbardziej znanego.
    https://www.bing.com/images/search?q=Victory+Nelson&qpvt=Victory+Nelson&FORM=IGRE

    pzdr Seleukos

  256. @Lonefather
    Był obowiązek śpiewania, bez względu jakie kto ma ucho, a przekręcanie tekstu, to był nasz wkład w walkę z komunizmem.

  257. zyta2003
    9 sierpnia o godz. 15:50

    A ktoś tu jest świetnie ułożony? Jak pomyślę, to świetnie ułożony był aggent i ten co z armii uciekł.

  258. Tanaka
    9 sierpnia o godz. 16:14

    Oj jak cię żałuję z tymi 33 C ! Ochłodzenie,które jest już u mnie,przyjdzie do ciebie w sobotę . Wtedy troszkę odżyjesz 🙂
    A teraz chłodź się pod letnim prysznicem…..

  259. Tobermory
    9 sierpnia o godz. 9:45
    Wspominałem tu już, że zadziwia mnie w polskich mediach unikanie słowa „matka”, chyba że chodzi o napiętnowanie wyrodnej, natomiast polska kobieta zostaje „mamą”, a ojciec coraz częściej „tatą”. Język się eufemizuje, a nawet infantylizuje, ale rzeczywistość nie staje mniej brutalna i bezwzględna

    Masz dobre ucho. Ja już wielokroć słyszałam od pań w kwiecie wieku „mamusia” i „tatuś”. A moja mamusia to i tamto. A czy byłaś tam ze swoją mamusią?
    Po którymś razie pozostało mi tylko westchnąć i wywrócić oczami. Wariatkowo jakieś.
    Pombocek by się przydał ze swoją lingwistyczną analizą. Albo psycholog.

  260. Stachu39
    9 sierpnia o godz. 17:02

    Ja wiem swoje. Ja bylem uwolniony od spiewania. Wlasciwie, to mnie wrecz proszono, zebym nawet ust nie otwieral, coby sie jakis dzwiek przypadkiem nie wyrwal na wolnosc. Los mnie obdarzyl wyjatkowym talentem. Tak wielkim, ze wlasna moja progenitura gdy osiagala wiek cos okolo 4/5 lat blagala: „Tato nie spiewaj!”

    Nawet wtedy, gdy sie przy goleniu skupic usilowalem.

    pozdrowka
    ~l.

  261. @Tanaka
    Nie narzekaj na upały. Jeszcze będziesz tęsknił do ciepłych nocy na tarasie z zimnym piwem (i komarami).

  262. @izabella
    9 sierpnia o godz. 17:15

    Prywatne „mamusiowanie” jestem w stanie zrozumieć, ale czytam w gazetach „Pomoc,wsparcie i porady dla młodych mam”, „Kukulska (Siwiec, Marta Kaczyńska, Janet Jackson etc.) została mamą”… Żadna z nich nie została matką. Dopiero może jak nieszczęśliwie upuści swojego dzidziusia albo dziecko wpadnie w narkomanię…

  263. @Lonefather
    Mnie też w domu nie pozwalają śpiewać. Mam to po dziadku, który orientował się, że chyba grają hymn (carski), bo ludzie zdejmowali czapki.

  264. @Tobermory, @ Izabella.
    Mamma mia!

  265. seleuk|os|
    9 sierpnia o godz. 11:56
    ale „osoba” siedząca w środku pomogła

  266. Tobermory
    9 sierpnia o godz. 17:28
    Ale może to ten sam trend. Skoro „mamę” upubliczniono, trzeba innego słowa dla wyrażenia prywatności.
    Jednak nie mogę się pozbyć wrażenia jakiegoś „upupiania” w Polsce. Co stoi w koszmarnym dość kontraście do faszyzacji przestrzeni publicznej. Ale Gombrowicz wszystko to już opisał. Nawet staczamy się ciągle tak samo.

  267. @lonefather 9 sierpnia o godz. 16:25
    Za Fridą Kahlo też, zdaje się nie przepadałeś, ale do czasu.
    Co do „za dużo” – to jest chyba pojęcie względne 🙂

  268. @Tobermory
    Co mi się kojarzy ze słowem „matka”. Piosenka wyśpiewywana obowiązkowo na każdej akademii przez tenorka przed pokwitaniem z refrenem: kwiatki od matki pozostały świeże , bo tylko matka kochała mnie szczerze.

  269. @Tobermory, izabella

    Mnie tak w ogóle rażą zdrobnienia („a szanowna mamusia jak się miewa?”, „poproszę dokumencik”, „czy będzie pani dziś wieczorem w domku”?), ale unikanie słowa „matka” wiąże się w mojej świadomości z kampanią antyaborcyjną i kaka-lubnym parciem na cukierkowanie macierzyństwa i wszelkich wydarzeń okołomacicznych.

    „Będę mamą!” to termin z gatunku „życie poczęte”, „noszenie dziecka (nie płodu, skądże znowu) pod sercem” lub „w łonie” i inne podobne idiotyzmy, które nie tylko się rozpanoszyły w popularnych pismach (pies z nimi), ale również w tekstach popularnonaukowych i podobnych.

    Moda na sformulowania jest chyba często forsowana odgórnie; jeszcze kilka lat temu nie istniał termin „genderyzm”, który pojawił się nagle i masowo – w wypowiedziach funkcjonariuszy kaka.

  270. A Hartman obok konstatuje rzecz oczywistą.

    Dodam, że wrzaski hierarchów, że są „wykorzystywani” przez PiS (oni niedawno dali głos, a polskie środki masowego posłusznie upubliczniły) to moim zdaniem totalna farsa i śmiech na sali. Nie oszukają i nie odkręcą.

    Ale jest faktem, że wiązanie się kaka z jakąkolwiek partią polityczną zwykle kończy się fatalnie dla kaka gdy ta partia upada. Niemcy (poparcie dla Hitlera) i powojenne Włochy – to tylko dwa przykłady niemiłych dla kaka skutków.

  271. Przypomniała mi się moja babcia, która miała zwyczaj, gdy się posprzeczała z moją rodzicielką, mówić do mnie o niej: „twoja mamunia”, szczególnie gdy miała przekazać jakieś polecenie 😉

  272. parafianin 9 sierpnia o godz. 17:37

    Probowalem odpowiedziec w poprzednim wpisie. Piszac o mojej rodzinnej sytuacji. Moge tylko dodac. Zyje w spoleczenstwie kompletnie wyzbytym „wladzy religii”. Moj ostracyzm z srodowiska emigrantow polskich, wiele dziesiecioleci przedtem, mial zrodlo w religii. Nie uwazam zeby spolecznosc w ktorej zyje, byla gorsza od jakiejkolwiek religijnej. Cel egzystencji, pytania egzystencjalne inne, ma to spoleczenstwo bez potrzeby trzymania siebie we wladzy religii. Calkiem dobry poziom przy tym. Rozmowa ktora mnie zalinkowales, jak wszystkie polskie, zrecznie omija problem. Akurat ta rozmowa jest na poziomie akademickim. Nie liczylem, ale chyba wymienili 10 autorow (filozofow, psychologow nawet neurologa Harris).

    Ja w tych textach roznych, wymienialem kiedys opracowania w ktorych bral udzial jeden z redaktorow Polityki. Pierwszy raz jak czytalem, bylem zachwycony glebokoscia analizy, przyczyn etc stanu w spoleczenstwie polskim. Pozniej nastepny, ten sam temat. Zreczne omijanie problemu, czekam na trzeci. To dowcip. Ta rozmowa ateistow, humanistow trzech tez zrecznie omija problem. Dajac jednoczesnie mase przykladow ateistow (autorow) nierelewntnych problemowi. Zaden zachodni autor, jakielkolwiek profesji, tego problemu nie poruszy.

    Problem stosunku wladzy swieckiej, prawa, etyki etc na Zachodzie rozwiazany zostal dawno temu.

    Problem nie jest religia @parafianin, tylko uzurpacja nad wladza swiecka. To ze w Canossa udalo jednemu papiezowi, nie znaczy ze dzis tak musi byc. I nie jest. Przyklad Skandynawia. Dzielenie wlosa na 16, jak ten film YT (pewnie masa innych tez) jest bez sensu. Ja slucham tego z przyjemnoscia, ale… Dzieci z tego nie bedzie (efektow). Za wysoko w oblokach.

    Pzdr Seleukos

  273. Dodajac @parafianin. Kosciol w Polsce jest jak wlasciciel kasyna. Wlasciciel kasyna jest jedyny co moze wygrac. Ostatnie doniesienia na temat Kosciol-PiS to nic innego jak znow ustawic na pozycje arbitra, rozjemcy. Co mozna wiecej dostac od PiS? Prawdobodobnie znajdzie nowych, na ktorych postawi. A gracze w kasynie beda cieszyc, bo sciany odmalowano.

    pzdr Seleuk

  274. izabella
    9 sierpnia o godz. 17:15

    Zdycham, izabello od temperatury, ale jeszcze dycham.

    Nie wypowiem się o mamowaniu/matkowaniu, bo mam za małą wiedzę o tym, że mamowanie to infantylna moda, a właściwie wcale jej nie mam. Mód w dobie nieprzytomnego rozwoju środków masowego trucia jest tyle, że się uszami wylewają. Poza tym ludzie zauważalnie idiocieją, a wraz z nimi – język. Nikt już nad tym nie zapanuje. Jakaś komunikacja, oczywiście, będzie, bo zawsze była i jest, odkąd się człowiek nauczył gaworzyć „mama”, „baba”, „da”, „bep”.

    O „mamie” pierwsze słyszę, że to współczesna moda. Być może tak jest, ale poinformuję, że w moim środowisku wilniuckim ze strony mamy nie mówiło się inaczej niż „tatuś”, „mamusia”. I to nie tylko przy bezpośrednim zwracaniu się, ale i przy wspominaniu ojca i matki. Moja mama nigdy, nawet w demencji, ani razu nie powiedziała inaczej. Jestem ostatnie pokolenie, które do późnej mlodości zwracalo się do rodziców i krewnych w trzeciej osobie: „Tatuś mi naprawi buty?”, „Mamusia może mi dać 50 groszy?”, „Babcia, przynieść babci chleba?”, „Wujek pojedzie dziś na jezioro?”. Moi bracia (9 i 10 lat młodsi już mówili w drugiej osobie: „Tata, daj; mama, daj; wujek, pożycz”.

    Formy zwracania się do bliskich to świat intymny i guzik komu do tego. Formy mówienia o bliskich to świat mniej intymny, więc zdrobnienia mogą wprowadzać nastrój zbytniej prywatności. Ale z moją nazewniczą przeszłością nie podniósł by mi się język, by takie publicznie ujawniane intymności potępiać. Zwłaszcza że nie wiadomo kiedy mówiący używa zdrobnień dlatego, że to modne, a kiedy dlatego, że taki jest zwyczaj w jego rodzinie.

    Na ojca mówię we wspomnieniach wyłącznie „ojciec”, na mamę – wyłącznie „mama”. Perdona – przy żonie i wśród najbliższych znajomych prawie równie często mówię na mamę „matula”.

  275. Jeszce jeden dodatek @parafianin. Nawet o dekonstrukcji bylo. Ho, ho, ho… Bez wymieninia nazwiska
    pzdr S.

  276. pombocek
    9 sierpnia o godz. 19:07

    W trzeciej osobie do rodziców mówili jeszcze moi rodzice. A teraz mawia się do starszych cioć i wujków. „Czy wujek napiłby się herbaty?” „Tykanie” wydaje się mocno niestosowne. Zdrabnianie obserwuję u osób które nigdy tak nie mówiły. Coś musiało im się poprzestawiać i idzie to w parze ze wzmożeniem patriotycznym i państwowym stawianiem matek na piedestale.

    To nawet woda już nie chłodzi? 🙁

  277. To jak juz o tych formach zwracania. Jak juz przy laptopie jestem. Pytanie. Jak wg Was powinni do mnie zwracac wnuczkowie Mojej? Zapytac czy chce herbate naprzyklad. Wnuk mojej jest 20, wnuczka 17 i 12. Jej wnuczki nie sa moje biologiczne wnuczki. Jak do mnie ma zwracac Eleny corka? Lat ca 30. Zapytac czy herbate chce. Ciekawy lingwistyczny problem.
    pzdr Seleuk

  278. @pombocek
    9 sierpnia o godz. 19:07

    Pombocku, prywatne formy zwracania się do bliskich czy mówienia o nich są sprawą prywatną i nic mi do nich. Zwróciłem uwagę na język mediów. @Na marginesie powiązała zanik słowa „matka” z polityką antyaborcyjną i ulandrynkowieniem macierzyństwa, według mnie – trafnie.
    Ja do swoich rodziców (mamy i taty) oraz wujków, ciotek, stryjków etc. zwracałem się w trzeciej osobie, a dziadków całowałem w rękę, bo taki był obyczaj w rodzinie.

  279. @seleuk|os|
    9 sierpnia o godz. 19:42

    Zapewne jesteś z nimi po imieniu, więc w czym problem?
    Moje dziecko szokowało przyjaciół w Polsce zwracając się do nich po imieniu, jak ja, ale się przyzwyczaili 😉

  280. Tobermory
    9 sierpnia o godz. 19:56
    Ja problemu nie mam. Zapytalem ciekawy jak jezyk pl rozwiazuje sprawe. Moje wlasne dzieci (biologiczne) mowia po imieniu. Ale czasem jak siedzimy dluzszy czas przy napitkach, a ja cos powiem, co mnie zdarza, wtedy mowia. „… men pappa…” co dokladnie znaczy … ale papciu…

    Niebiologiczni podobnie.
    pzdr Seleukos

  281. Tobermory
    Tobermory
    9 sierpnia o godz. 19:56
    Raz moja corka (40 dzis) byla u mnie na wakacjach ze swoim aktualnym. On jest am/ang (matka / ojciec). Mieszka w Ang. On przez caly pobyt zwracal do mnie SIR. Przyznam, poczatkowo bylem zaszokowany. Pozniej uznalem to za moje nowe imie. Inaczej dosc lekko bylo rozmawiac.
    pzdr Seleuk

  282. @seleuk|os|
    9 sierpnia o godz. 20:17

    Oni potrafią nawet do własnego ojca – SIR 😎

  283. Tobermory
    9 sierpnia o godz. 19:52

    Tobermorku, kolejny raz mi program zeżarł tekst. Nie będę narzekał na smarków-programistów, bo nic to nie da, i pieprzę temat, na jaki pisalem. Zapowiem tylko, że szykuje się ogromny wysyp grzybów. To reguła po gorącym lecie. Oczywiście, musi być spełniona w swoim czasie formalność: deszcz.

    Wczoraj ku własnemu zdumieniu – taka susza! – znalazłem trochę surojadek, zajączka i parę borowików przyczepkowych. Na fotach są te właśnie borowiki.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6587780462592359137/6587780468854043026?authkey=CKfdht7r5Y-EogE

  284. Jeszcze raz. Po odp Tobermory ostatniej. Jak jest po pl w takich rodzinnych konfiguracjach. Jestem ciekawy.
    pzdr S.

  285. @lonefather 9 sierpnia o godz. 17:24
    Rozumiem doskonale! Ja nigdy nie śpiewam. Chyba że nucę sobie coś cichutko pod prysznicem. Najlepiej wychodzi wtedy, gdy nawet sama siebie nie słyszę 🙂

  286. Do „Stachu39”:
    Jeżeli chodziłeś do szkoły to powinieneś wiedzieć, że ludzie to też zwierzęta tyle, że człekokształtne, a niektórych z nich można śmiało określić mianem brakujących ogniw w ewolucji.
    Uważasz, że „zdechł” to słowo wcale nie obraźliwe, a zatem zacznij mówić na przkład:
    – „jezus zdechł na krzyżu”,
    – „zdechł JP2”,
    – „zdechł klecha”,
    – „zdechł” Tatuś lub Mamusia itd, itp.
    Nie jest również prawdą, że to nie ludzie religijni wymyślili „zdychanie” zwierząt innych niż ludzie.
    Zapamiętaj sobie, że ludzie to najgorsze, najokrutniejsze, najbardziej sadystyczne bestie wśród zwierząt najbardziej zagrażające innym zwierzętom.
    Kocham zwierzęta oprócz ludzi, bronię ję, walczę o ich prawa.
    Jestem wegetarianką.

  287. @wbocek
    9 sierpnia o godz. 20:36

    U mnie właśnie spadł deszcz i pochłodniało, jestem ciekaw, jak będzie z grzybami. Tego borowika (nie jest w Polsce pod ochroną?) widuję czasem, ale nie w tym roku. W tym roku to tylko kilka tych mikrych kurek znalazłem, co o nich wspominałem w lipcu…

  288. Tobermory
    9 sierpnia o godz. 20:45

    O ile wiem, z boletusowatych żaden nie jest u nas pod ochroną. Ten przyczepkowy masowo u mnie nie występuje, choć wczoraj znalazłem w jednym miejscu sześć, ale trzy – maluteńkie. Lubi las bukowy. Przy takich temperaturach fantastyczne byłoby suszenie na słońcu – grzyby, poza siniejącymi, nie tracą kolorów. Ale podzwrotnikowa patelnia ma się ku końcowi.

  289. Tobermory
    9 sierpnia o godz. 20:45

    Tobermorku, gorące lato to tylko duże prawdopodobieństwo obfitości grzybów, a nie pewnik, bo wtedy mocno się rozwija grzybnia, czyli powiększa się obszar grzybodajny. Sprawdziłem to już własnoręcznie osiem razy, ten rok byłby dziewiąty. Nie sam, rzecz jasna, na to wpadłem, lecz czytałem kiedyś i uczyłem się grzybów z czeskiego atlasu, a w nim profesor grzybolog informował o takiej właśnie prawidłowości. Oczywiście, w okresie grzybowym muszą być spełnione dwa warunki: względne ciepło – zwłaszcza nocą, czyli najmniej w okolicy 9, 10 stopni, oraz wilgoć. Trochę opadów niby się szykuje.

  290. Na blogu red Szostkiewicza, co chce „uzdrowic” Kosciol, jest wpis @zza kaluzy. „Szczesc boze redaktorom Szostkiewiczom, mowi Jacek Bromski”. Wpis @zza kaluzy jest

    https://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2018/08/09/niemoralne-propozycje-kardynala/#comment-339027

    pzdr S.

  291. Stachu39
    9 sierpnia o godz. 17:31

    Dlatego moja wiecznie ulubiona jest:

    https://www.youtube.com/watch?v=ENvAmLuj5ko

    Bo sie sklada tak, ze uwielbiam pasjami spiewac i spiewam. Nie ma takiej rury na swiecie, ktorej nie mozna odetkac… I moga se klaskac panienki, a ja spiewam, zwlaszcza wtedy, gdy mnie w duszy gra. Co nie oznacza, ze nie wiem kiedy lepiej dla wszystkich jest, gdy nie spiewam. Wiem kiedy lepiej jest…

    pozdrowka
    ~l.

  292. @seleuk|os|9 sierpnia o godz. 21:26

    Globalizm kaka-korporacji rzeczywiście warto wytykać. „Nasz” zakałużnik poruszył istotną sprawę. Jednak nie jest prawdą, że nie podejmowano „globalnych” wysiłków zdyskredytowania kaka, a nawet nadania mu statusu organizacji przestępczej. Np. Geoffrey Robertson („Czy papież jest winny”) obszernie ocenił odpowiedzialność B16 z punktu widzenia prawa międzynarodowego.

    Z ciekawostek: Kevin Annett i jego ITCCS – instytucja (podobno) zabawna. Chcą aresztować papieża, no no! Z motyką na słońce, wrzeszczą internetowe portale. Annett to, być może, prankster wykorzystujący kruczki prawne, ale sama nagonka na niego w necie daje do myślenia. No a poza tym w sumie dlaczego papież-przestępca miałby być nietykalny?

    https://itccs.org/category/kevin-annett/

  293. Na marginesie
    9 sierpnia o godz. 22:30

    Zadalaś dobre pytanie. Ale jest też i następne – dlaczego inny podobny papież ma być świętym !!

  294. Był jeszcze jeden ciekawy polski zwyczaj, mówienie do teściów per „mamo”, „tato”. Moje koleżanki w Polsce są z teściami po imieniu, ale nie wiem, czy to jest teraz ogólnie przyjęte. W Stanach nigdy się z takim zwyczajem nie zetknęłam, ale tu wszyscy ze wszystkim są po imieniu. A jak ktoś mówi „sir” to raczej nawyk z armii.

    Ten zzakałużnik. I moderacja mu to przepuściła?

  295. @basia.n 9 sierpnia o godz. 22:35

    Żeby próbować zamknąć jadaczki takim niegodziwcom, jak ten Annett, niech go piekło pochłonie? Stepinaca uświęcono z podobnych przyczyn? Watykańskie wróble ćwierkają, że B16 był tak po ludzku przyzwoitszy od swojego poprzednika. Tak przynajmniej twierdzą klerycy.

    JPII dał dowody niepohamowanej beztroski, np. w sprawie prania pieniędzy mafii przez bank watykański pod kierownictwem Marcinkusa. „Ciekawe, jak oni z tego wybrną (hi hi)” – miał podobno się wyrazić w zaufanym gronie ten wielki święty. Z kolei Marcinkus działał, delikatnie mówiąc, na granicy prawa (gdy włoskie czynniki próbowały go przesłuchać został więźniem Watykanu), ale zasłużył się szefowi – m. in przemycając pieniądze dla Solidarności.

    JPII był przekonany o własnej nieustającej bezkarności, w przypadku B16 ITCCS go zaskarżył – nie śledziłam tego dokładnie, więc nie wiem, jakim trybem. Z racji samego zaskarżenia dokumenty w gestii zaskarżonego muszą być ujawnione – a wtedy skutki dla watykańskiej wierchuszki mogłyby być katastrofalne. Wieść gminna głosi, że Benedykt abdykował – żeby uniknąć takiej ewentualności. Z pogłosek trudno jest wyłowić coś pewnego, ale ten Annett chyba jednak trochę namieszał 🙂

  296. @TANAKA. Długo mi zeszło, ale znalazłem. Sam chętnie przeczytam. Po raz drugi i ostatni. W porównaniu z blogiem Pana Passenta: pełna kultura. Co prawda w dyskusji Pana L. i Pana T. leją sią inwektywy, ale Boziewicz już nie obąwiązuje, a szkoda. Pozdrawiam wszystkich „wyjechanych”. Moja Ojczyzna, nie jest Wam obojętna. Dziękuję Wam wszystkim za „linki”, które czasami są fantastyczne i odkrywcze (może tylko dla mnie). Pozdrawiam.http://www.bibliotekacyfrowa.pl/Content/78719/III_POL_289_27217.pdf

  297. P.S. A dlaczego Robertson o B16? Chyba dlatego, ze to on był papieżem w momencie wydania książki.

  298. Nadrabiam zaleglosci… bo poprzednim razem nie zdazylam

    @act
    7 sierpnia o godz. 1:36
    Poetess, my ess! Uśmiałam się a potem skojarzyła mi się (bez, bron potwor spaghetti, negatywnych uczuć scenka z filmu „Falling down”, tego w którym Michael Douglas wloczy się po Los Angeles a wrednawy właściciel army surplus store pyta policjantki czemu mówi się police officer a nie oficer-ess… Jesteś pies na filmy, jak sam mówiłeś, to ciekawie się czy znasz? PS. Fajny program krytyka Marka Kermode wczoraj oglądałam na iplayer, o receptach na udany genre filmu (odcinek pierwszy był o rom-com ale bardzo z jajem i dużo z historii kina). Jak masz dostęp do BBC to polecam

    @Tanaka
    7 sierpnia o godz. 7:23

    Pokajałam się za ten „zmarnowany” wstępniak i wysłałam Ci nowy (i co mi Pan zrobisz) choć zarzekałam się, ze jako „zagraniczny polak” żadnych wstępniaków już pisać nie będę bo i po co. Ale i tak dlugo tego zarzekania sie nie stalo.

    Jeszcze co do tego malowanego w patriotyczne inwokacje kawalera (także @Slawczan 7 sierpnia o godz. 22:11) – z sylwetki to on bardziej był wczesny Brad Pitt niż keg po Harnasiu, w biodrach wąski a w barach szeroki ale cóż z tego – jak tylko zobaczyłam minę marsowa i malowidło to od razu poziom seksapilu mu opadł poniżej zera w moich oczętach. No bo przecież jak facet z takim malowidlem i mina ponura a kwasna może mieć jakiekolwiek poczucie humoru… A bez poczucia humoru (i w dodatku z nacjonalistycznym malowidlem) to jak on moze byc sexy? No nie da rady po prostu.

    „Tobermory
    8 sierpnia o godz. 0:18

    Północna Anglia tym razem. I nie za ciepła. Szkocja też nie bo dziś rano wychodząc do pracy (zwiedziona słoneczkiem zza okna i tym ze nie zauważyłam ze włączyło się ogrzewanie) wyszłam w pantoflach i cienkiej koszuli prosto w temperaturę 10 C… Co polecam do rozważenia tym, którzy piszcza na upal. Ja się zamienię! Choc nie narzekam bo lato i tak mieliśmy ładne.

    @lonefather
    8 sierpnia o godz. 6:54

    Telefon działał jak najbardziej. Musiał bo tam nie ma zasięgu wiec widziałam jak ktoś z kempingu go uzywal. Znak do pubu jest dla wedrowcow idących szlakiem Coast to Coast bo ze sciezki nie widać ze w tej wiosce w ogóle cos jest

    @Herstoryk

    Zamowilam te ksiazke o Meksyku bo ciekawie sie zapowiada! Dzieki.

  299. „Twoja mamusia” to ja czasem mówię do mojego mężusia. 🙂
    Zgoda, że te medialne mamy brzmią infantylnie, i racje na namargineska, że urosło to z powodu obłaskawiania antyaborcji, ale nic mnie tak nie denerwowało po prawie dziesięcioletniej przerwie w dostępie do „Polski” jak słowo „pieniążki” używane nagminnie i z zapałem.
    Chociaż chyba „dzieciątka” denerwowały mnie bardziej. Pamiętam z jakim atakiem spotkałam sie jak powiedziałam o moich dzieciakach „bachory”.

  300. bukraba
    9 sierpnia o godz. 22:57 * Dzięki ! jako blogowy biskup, niniejszym Cię za linka do księgi pamietników chłopów BLOGOsławię. 😀

  301. Ewa-Joanna
    9 sierpnia o godz. 23:26
    „Twoja mamusia” to ja czasem mówię do mojego mężusia. * Łomatkobosko i tak dalej; i Twój mężuś to jakoś przeżywa?

  302. @Na marginesie
    9 sierpnia o godz. 18:26
    @Tobermory, @izabella

    Nie wiem czy winilbym tylko koscielnych i nakrecone nimi media za te “mamy” – tutaj to tez istna plaga a raczej nie da sie zwalic na te sama retoryke. Zwlaszcza brukowce w tym celuja ale i BBC tez, np. Mum of three jumped out of window, opened business, appeared in court, etc, etc, niepotrzebne skreslic. Poza tym za kazdym razem kiedy bylam z synem w szpitalu (czy po porodzie, czy potem kiedy byl chory) nagle moj status redukowal sie do “mum”. Pielegniarki mowily po prostu – a teraz mama potrzyma to, rozbierze, ubierze, posadzi, odwroci, zlapie tu czy tam. Jeśli był drugi trzymacz do pomocy w postaci mzonka to było to samo: „mum” zlapie tu a „dad” niech stanie z przodu i odwraca uwagę. Czasami mnie to irytowalo ale ogolnie stwierdziłam niska szkodliwość wiec splywalo jak po kaczce.

  303. Kostka
    9 sierpnia o godz. 23:23

    Pokajałam się za ten „zmarnowany” wstępniak i wysłałam Ci nowy (i co mi Pan zrobisz) choć zarzekałam się, ze jako „zagraniczny polak” żadnych wstępniaków już pisać nie będę bo i po co. Ale i tak dlugo tego zarzekania sie nie stalo. * No dajta spokój! – jak mówił pewien zacny a stary Kaszub. A jakby tak zagraniczne Polaki bo-i-po-co nie pisały wstępniaków, to co by to było i co mi pan, proszę pani, zrobisz? Sam tylko miałbym zasuwać? Tak, że ten. A że ja, co do Ciebie, jak ten zajączek, to proszę co trzeba. Za aprobatą (tutejszego) nieba. Dziękuję, zajrzę jutro. Bo dziś, po tłuczeniu kamieni na słońcu jestem potłuczony. 😀 🙁

  304. Ewa-Joanna
    9 sierpnia o godz. 23:26

    O, a dzieciatko to i owszem koli mnie w zeby mocno! 😉

  305. niebieska książeczka, ale bardziej księga.
    https://allegro.pl/ofiara-mszy-sw-tajemnicach-i-cudach-reiners-1904-i7491446101.html

    PS. myślałam, że tę dedykację dla księdza napisał mój Dziadek. Identyczne pismo, choć Dziadek pisał i gotykiem.
    Za pomocą drewnianej obsadki odpowiednio przyciętej brzytwą na końcu, maczanej w atramencie.
    Jeszcze pamiętam dźwięk wydawany przez obsadkę prowadzoną po papierze (w czasie pisania).

  306. I jeszcze, naprędce, odpowiadając @konstancji na wstepniakowe pytanie. Zakladajac ze, jednak świętujemy i ze wszyscy zgodzili się co do tego ze jest to 100 lat (i kończymy bzdety – raz na zawsze – na temat tego kiedy w tych stu latach wcale nie byliśmy niepodlegli) to najchętniej widziałabym cykl festiwali – nauki i innowacji (tylko czy uzbierałoby się wystarczająco materiału, żeby byłoby się czym chwalić?), filmowy, książkowy, jazzowy, outdoorowy, kulinarny i tak dalej. Piękny cykl imprez oficjalnych, i nieoficjalnych na obrzeżu (jak słynny Fringe w Edynburgu) ale nie promujących poezje smoleńskie, film „Smolensk” i inne gnioty lansowane przez ministerstwo kultury, tylko autentyczny przegląd i promocja polskich osiągnieć z okresu tych stu lat. Polskiej literatury (nie tylko Olgi Tokarczuk) i poezji. Polskiej przyrody. Imprezy i warsztaty promujące obywatelskość a nie umieranie za ojczyznę. I takie tam. I komu by to przeszkadzało. A nie tylko smuty jakies i grzebanie się po grobach i lejach po bombie zamiast z ‘zywymi naprzód isc’. I pokazywać, ze Polska to nie jest taki kompletny zaścianek. You may think I’m a dreamer, spiewal John Lennon. Bo do tego potrzebna bylaby jakas alternatywna rzeczywistość mimo, ze wydaje mi się to calkie logiczne a nawet nie trudne do wykonania. I na pewno z bardziej pozytywnym przekazem niż widowisko, które nieubłagalnie nastapi 11 listopada zapewne znowu ‘zdobiac’ nagłówki zachodnich gazet na długo potem, tak jak w zeszłym roku

    I jeszcze oczywiście filmiki okolicznościowe dla turystow moglyby byc, promujące za granica pobyt w naszym pięknym kraju. Jak na przykład te dwa przyklady z moich tutejszych małych ojczyzn

    https://www.youtube.com/watch?v=k-nH3DN-ubE

    https://www.youtube.com/watch?v=SXK-pRivCbI

    Ech, pomarzyć sobie…

  307. @Kostka 10 sierpnia o godz. 0:48
    A nie tylko smuty jakies i grzebanie się po grobach i lejach po bombie zamiast z ‘zywymi naprzód isc’.

    Cały witz w tym, że ze wszystkiego można uczynić dobry pretekst do celebracji.

    Groby? Wojna? Okupacja?
    Proszę bardzo.

    Zaprosić do Polski na wakacje wnuki/prawnuki, generalnie członków rodzin lotników i mechaników alianckich dywizjonów lotniczych wykonujących loty do okupowanej Polski. Dwa tygodnie wakacji w Polsce na koszt polskiego podatnika. Jak chcą – moga rozpoczynać od wizyty na grobie/miejscu gdzie jest tablica pamiątkowa, etc./miejscu zestrzelenia/miejscu, gdzie dolecieli i wrócili żywi.
    A reszta pobytu całkowicie dowolna.

    Polska jest wystarczająco fajna i dziesięć razy lepiej sie obroni i zareklamuje od jakichkolwiek planów pisuarów od propagandy.

    A tacy wracający do Południowej Afryki, Australii, Kanady, do USA i Wlk. Brytanii ludzie będą gadali jak nakręceni o pięknie Polski i o zafundowanych im wakacjach.

    Jak pomyślę o tym opływającym świat francuskim jachcie Kusznierewicza to, przy całej mięcie jaka czuję do czegokolwiek z żaglem, szlag mnie trafia.

  308. Można połączyć biznes z narodową celebrą.

    Nie wszyscy weterani wojenni albo członkowie ich rodzin są zamożnymi ludźmi. Być może potrzebowaliby jakichs dentystycznych ratunków czy jakichś innych medycznych procedur.
    Byc może właściciele gabinetów dentystycznych/klinik medycznych zasponsorowaliby w jakimś procencie cosik medycznego dla ludzi, którym Polska chce okazać wdzięczność? W nadziei na rozwój medycznej turystyki?

    Ja wiem, to bardzo grząski teren, w sytuacji kolejek do polskiej służby zdrowia i niezamożności tak dużej liczby Polaków, no ale może ten pomysł nie jest do końca głupi?

  309. No i przypomniec wypada kierunek wschodni.
    To jest ten drugi stan mojej bistabilnej logiki.

    Jeden stan to w nadziei na poprawę bezpieczeństwa Polski uzbroić się po zeby w broń atomową na atomowych okrętach podwodnych i w na_izraelską_modłę_silną konwencjonalną armię.

    A ten drugi stan to zamiast topić forsę w narzędzia do zabijania przeznaczyć te kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie na zaznajomienie się Rosjan z Polakami. Zaprosić – w ramach najlepszej promocji świata – nie setki czy tysiące ale dziesiątki i setki tysięcy Rosjan do Polski. Jednych na wakacje, innych do szkoły, z np. rocznym pobytem=życiem przy polskiej rodzinie.
    Budżet MONu wydać w naiwnej nadziei, że jak się poznają, to nie kupia wzajemnego szczucia na siebie. Gdyby jacyś politycy mieli ochote szczuć.

  310. Ciekaw jestem czy wynik tego głosowania to znowu skutek mobilizacji polskich internautów czy nie…

    Marie Curie tops BBC History poll of women who changed the world

    Polish-born chemist pioneered radiation research and was first person to win two Nobel prizes

    **https://www.theguardian.com/lifeandstyle/2018/aug/09/marie-curie-tops-bbc-history-poll-of-women-who-changed-the-world

  311. Nie zapomnijcie państwo zadać swoim pobożnym na narodowo krewnym/znajomym niewinnego pytanka:

    Czy Maria Curie-Skłodowska ochrzciła swoje dwie córki? 😉

    **http://www.ifpan.edu.pl/ON-1/Historia/art/8mar.pdf

  312. @zza kałuży 10 sierpnia o godz. 2:02

    @Kostka 10 sierpnia o godz. 0:48
    A nie tylko smuty jakies i grzebanie się po grobach i lejach po bombie zamiast z ‘zywymi naprzód isc’.

    Innym pomysłem na promocje Polski cały czas zakorzenioną w lejach po bombach, tym razem jednakowoż ograniczoną do londyńczyków byłaby wystawa o profesorze Januszu Groszkowskim.

    **https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Groszkowski

    Chodzi mi o ten fragment z Wikipedii:
    oraz podjął uwieńczone sukcesem prace nad rozszyfrowaniem systemu sterowania latających bomb V1 i rakiet V2 przechwyconych przez AK, co umożliwiło prowadzenie skutecznej obrony przed atakami V1 na Londyn.

    Wprawdzie Brytyjczycy i tak i tak nie uwierzyli w ani jedno słowo raportu AKowców i wszystkie analizy sami powtórzyli, ale to tylko potwierdziło klasę Groszkowskiego. Zresztą wątpię, czy Brytyjczycy do tej pory zdają sobie sprawę z jego warunków pracy pod niemiecką okupacją.

    Technika i technologie wysokiej próżni są całkiem istotnym działem nauki i przemysłu i całkiem wielu studentów mogło na zachodnich politechnikach usłyszeć o próżniomierzach Groszkowskiego. A nawet jeżeli nie, to naukowcy z tej dziedziny czytać mogli artykuły Groszkowskiego w Nature. Nie tak dużo Polaków może się takimi publikacjami pochwalić. Zresztą jakakolwiek poważna pozycja na temat otrzymywania wysokiej i ultrawysokiej próżni nie może się obyć bez cytowania jego prac.

    Nie tylko zresztą próżni, według mnie w swoim czasie ten gość był w dziedzinie elektroniki człowiekiem renesansu.

    No ale ja tzw. szerokiej publiczności bym go sprzedawał jako

    „polskiego naukowca, który pracując w niewiarygodnie prymitywnych warunkach niemieckiej okupacji Polski, sojusznika Wielkiej Brytanii, zrobił wszystko co w jego mocy, ryzykując swoje życie aby pomóc Wielkiej Brytanii i ostrzec ją przed technicznymi mozliwościami niemieckich rakiet V2, przed którymi niestety nie było wtedy (a i dzisiaj sa z tym wielkie kłopoty) żadnej obrony.

  313. No i zapomniałem o pracach Groszkowskiego nad nad V1. Ot, osioł.
    A przecież te rakiety były całkiem skutecznie zarówno zestrzeliwane jak i mechanicznie strącane/wytrącane z równowagi przez potrącenie ich skrzydeł skrzydłem samolotu myśliwskiego. Bez wiedzy o ich żyroskopach nie było by to takie oczywiste.

  314. Więcej juz nie bedę pisał, bo jak wejdę na „swój” teren i zacznę o Czochralskim i jego pracach nad monokryształami to się nie zamknę.

    Ale jakże nęcące byłoby (jak propaganda to propaganda, a co!) wykreowanie go na „polskiego ojca współczesnej mikroelektroniki”.

    Juz się zamykam i bardzo prosze nie pisać, że Groszkowski pisowcom nie podchodzi ze względu na PRL a Czochralski ze wzgledu na powojenne wojny wytaczane przeciwko jemu jako „bardziej Niemcowi niz Polakowi”.

  315. A kto słyszał o dr Januszu Bryzku?

    Mówiąc tylko z niewielką przesadą, efekty jego pracy każdy, kto ma smartfona nosi przy sobie. Każdy, kto jeździ samochodem. Jak na inżyniera – biznesmana – wizjonera to mało?

    A facet nawet nie ma swojej strony w Wikipedii…

    Słowa kluczowe jeżeli chodzi o dorobek dr Bryzka to „czujniki”, „sensors” oraz „MEMS”.

    Jest on chodzącą historią MEMSów i w USA oraz na tzw. świecie dobrze rozpoznawalnym.
    Dla mnie najlepszym współczesnym przykładem sukcesu polskiego naukowca – imigranta do USA.

  316. Zaglądaja tu czasami mechanicy. Dla nich kolekcja filmików:

    **https://www.sandia.gov/mstc/mems_info/movie_gallery.html

  317. Tak mi wleźli w głowę „mama” z „tatą”, że przestałem spać. Nie dlatego. że odbieram, zwłaszcza „mamę”, jako nadużywaną, bo moje kontakty z żywymi są śladowe, z tele-morele – zerowe od najmniej 15. lat, a czytam tylko 3, 4 artykuły w 5. tygodnikach, radio mi nie brzęczy, ino mewy się drą za oknem. Pomyślałem, czy „mama”, jako moda i manieryczność, jest zjawiskiem rzeczywiście polskim, czy może urojonym jako polskie przez dominujących przecież na blogu Polaków nietutejszych. Sam tej „mamy”, „mamusi”, „matuli” nigdy nie zaznałem jako manierycznej – ani cudzej, ani własnej. Wiem natomiast, jak powstają mody – na które jestem raczej odporny – ale wiem też, jak powstają subiektywne krytyki domniemanych mód. Czy ta „mama” jest tak natrętna w użyciu jak na przykład nic nie znaczące, choć etykietujące „lewactwo”? Czy jest to tylko indywidualne urojenie wynikłe z pomieszania dwóch lub więcej sfer językowych? Nie stawiam diagnozy, lecz pytania. Bo jeśli nie z subiektywnego pomieszania językowych materii orzekać o manieryzmach, lecz z obiektywnie natrętnego występowania jakiejś formy w jednym języku, to niech przykładem oczywistych mód i manieryzmów będą „tatko”, „ojczulek” i „księżulo” jako lekko kpiące warianty nazwy „ojciec”, używane w stosunku do zakonników, oraz „ksiądz” w stosunku do niezakonnych księży. Formy „ojciec”, „ojciec święty” są używane od wieków, natomiast zdrobnienia „tatko” i „ojczulek” być może zaistniały tuż po tym jak zaistniał pan Rydzyk – biznesmen i oszust robiący biznes na nieistniejących Bogu, Jezusie i Maryi Zawsze Dziewicy. I właściwie z nim automatycznie się kojarzą, choć mogą się odnosić i do innych zakonników. Podobnie „księżulo” może się odnosić do każdego księdza. Skąd takie czułe zdrobnienia nawet u ateistycznych komentatorów na różnych forach? Z niewolnictwa. Z mentalnego zniewolenia Polaków przez Kościół. Konkretny mówiący może być już na tyle krytyczny wobec Kościoła, że nie użyje żywcem poważnych nazw, jakich używają parafianie – „ojciec”, „ksiądz” – ale na tyle jeszcze nieświadomie uzależniony, że odrzucić ich całkowicie nie potrafi. Więc mówi niby z kpiącym dystansem: „tatko”, „ojczulek”, „księżulo”. Zwykłe, uniwersalne „pan”, a niechby i „pan ksiądz” byłoby dla niego za odważne.

    Pokazałem manieryzmy oczywiste. „Mama” nie jest i nigdy dla mnie nie była manieryzmem, lecz zwykłą, często używaną nazwą – jak „chleb” czy „dzień”. Modny może się stać każdy wyraz – jak „Się” u Stachury na przykład – więc nie wykluczam, że to ja jestem nie tego. Lub nie ten. A nawet na pewno.

  318. izabella

    Mówienie do teściów „mamo”, „tato” było, jest i długo będzie. Mnie irytowało, choć tak mówiłem. Aż przestało irytować, kiedy zdałem sobie sprawę, że najśmieszniejsze ze wszystkich językowych śmieszności jest szukanie, a nawet domaganie się w nim logiki. Język się rodził i rodzi spontanicznie, z żywego życia, a nie z papierowej logiki, więc jej w nim mniej więcej tyle, co w życiu, czyli – co kot napłakał.

  319. W Brazylii – zwracamy się do teściowej po imieniu, a więc „Dorota”.
    W Egipcie – „ciociu Doroto”.
    W społeczności Afro-Amerykanów mówienie do teściowej po imieniu bedzie odebrane jako lekceważące, tak więc forma „pani Doroto” jest dobra.

    za:

    What Do You Call Your Mother in Law?
    **https://www.huffingtonpost.com/denise-oliveira/what-do-you-call-your-mot_b_5295908.html

  320. @zza kałuży
    To ja cie bardzo proszę nie zamykaj się 🙂
    Bardzo ciekawie piszesz i bardzo pozytywnie.
    patriotyzm to nie tatuowanie orzełków koniecznie w koronie na brzuchu ( orzełków na brzuchu!) ale właśnie wiedza o osiągnięciach własnego kraju i jego przedstawicieli. Wątpię, czy ci wszyscy wielcy i wrzaskliwi patryjoci wiedza na ten temat cokolwiek poza Wojtyłą.
    Proszę napisz wstępniaka na ten temat!

  321. Wszędzie czytam, że ludzie mieli z tym zwracaniem się do teściów mniejszy problem „dawniej”, bo siła tradycji i konwencji była wtedy większa. Tacy Diakowie (Dajakowie?) zamieszkujący Nowa Gwineę uważaja do tej pory zwracanie się do teściów po imieniu za coś zabronionego.

    I love you google! 😉

    **http://www.foxnews.com/story/2007/06/06/mr-and-mrs-mom-and-dad-what-to-call-in-laws.html

  322. Na marginesie
    9 sierpnia o godz. 22:30

    Znow moge tylko napisac o sobie. To jest moja odp na Twoje pytanie. To jest za wysoko w oblokach.

    W demokracji, co ja znam, proces tego typu musi wyjsc potrzeba od dolu. Zeby Panstwo reagowalo. Uzylo srodkow przymusu, jak w wypadku Radko Mladic, Miloschevic. U mnie KK (Korporacja Katolicka) nikt tym nie zajmuje, bo to org niszowa, Szwecji nie dotyczy. Skandynawii nie dotyczy. W czasie wizyty Franciszka z okazji urodzin Lutra, zebralo na stadionie pilkarskim w Malmö pol stadionu pielgrzymow. Skieruj to pytanie do red Szostkiewicz, Bendyk, Makowski zeby wymienic pismo Polityka (liberalno lewicujace). Zadaj to pytanie do Racjonalistow, Humanistow polskich, ktorych link podeslal mnie ostatnio @parafianin. O czym ci ludzie rozmawiaja? O religii? O manualu, drukowanym na potrzeby uzytkownikow? Przeciez to jest (Biblia, katechizmy, periodyki etc) jak manual printera Brother. A oni albo rozmawiaja o tym, albo przemilczaja. Nazywaja siebie intelektualistami. Przeciez nauke manualu w Polsce, do szkol, wprowadzil profesor historii Samsonowicz. Historyk, po szw napisalbym akademik. Nie czul siebie zobowiazany do bycia akademikiem. A w innych krajach, pldAm, Afryka? To sa biedne kraje, elity kompradorskie, jak polskie.

    Musi byc, w mojej ocenie, Na marginesie zejscie z oblokow. Prostym ludziom, nie prymitywnym, prostym, zaleznosci swiata musza byc wykladane, wyjasniane, formulowane jezykiem zrozumialym. To jest zadanie intelektualnych elit. Nie prztykanie na cytaty z ksiazek ktore malo kto czyta. Ty czytasz, ja czytam (czasem). To nic nie zmieni. Musi byc zejscie z oblokow. Jedyny argument co wszyscy rozumieja, prosto jasno wykladany. Ile kazdy biedak traci pieniedzy wspierajac KK. Bo to tylko o biedakach mowa. Mnie i Ciebie nie dotyczy finansowo. Kto ma to zrobic? Pieniadze sa jedynym argumentem ktory wszyscy ludzie rozumieja. Ja nie mam innej odpowiedzi jak do @parafianin, odpowiadalem wyzej. Na dokladke, innych krajow nie znam co Grecja, Polska, musi ten proces uwlaszczenia od Korporacji Koscielnych byc årzeprowadzony zdecydowanie i brutalnie. Brutalnie. Kto to zrobi? Jak, jest latwo napisac. Tylko kto? Kto jak nie ci prosci, okradani ludzie. Przeciez to w koncu demokracje. Kulejace, ale dem. Proces musi byc oddolny. Kto o tym zacznie opowiadac? Red Bendyk i paru innych profesorow razem pisza cyklicznie raporty o stanie spoleczenstwa polskiego. Powalajace. Intelektualisci.
    Ja przychodzac na ten blog mialem oczekiwanie znalezc grupe ludzi w Polsce, znajacych bardzo dokladnie, lokalnie, parafialnie finanse kosciola, pielgrzymek, zbiorek etc. Polaczyc tych ludzi z innymi co umieja manipulowac konta bankowe, przekazy pieniezne, zamowienia budowlane, kontrakty etc. W sposob dzis obowiazujacy, w Sieci. Ja takich ludzi znalem. I co? W Polsce nie ma nikogo coby uwazal ze wszyscy moga zarobic zdejmujac kolejno koscielne ubranko. Az do majtek. Nie znalazlem, nikt mnie nawet nie rozumial. Tyle @na marginesie mojej odpowiedzi. Ja jestem zainteresowany tym co dookola mnie. Mafia sycylijska malo mnie interesuje. To dla mnie kurioza.

    Aha Basia. Ja nic przeciw nie mam zeby capo di capi nastepny zostal swietym syc mafii. Byc moze kazdy z urzedu powinien byc, a bankier Marcinkus blogoslawionym. Z urzedu.

    Pytanie Konstancji. Jak pokazac swiatu polska niepodleglosc? Proste. Wywalic KK z polityki polskiej. Wszystkie inne pomysly to commedia del arte, dla smakoszy gatunku. Harlekin i Colombina.

    Pzdr Seleukos, do wieczora

  323. @wbocek
    10 sierpnia o godz. 4:08
    Mnie się wydaje, że o ile ta mama, matula czy mamusia pozostaje w sferze prywatnej, to jest jak najbardziej akceptowalna i sympatyczna.
    Chodzi o sferę publiczną w tym media różnego rodzaju słodzące i przesłodzone takim pińcidryli językiem.
    Mama Madzi…
    Nie tylko polskie, raczej powiedziałabym nabyte z ‚postępowego’ zachodu.
    Kiedy mowa jest o kobiecie – naukowcu, polityku itp, a określa się ją mianem – mama dwojga dzieci, to mnie że tak powiem cholera bierze nagła, bo to mówi: furt twoje osiągnięcia naukowe, ważne jest że się rozmnożyłaś skutecznie, bo to jest twoja rola.

  324. årzeprowadzony -> przeprowadzony
    S.

  325. zza kałuży
    10 sierpnia o godz. 2:17
    Zza Kaluzy, ja Ciebie zawsze z zainteresowaniem czytam. Czasem nie zgadzam, jak teraz. Z zainteresowaniem, bo Ty masz taki oglad co jest mnie bliski. Nie tylko lokalny. Ale w tym wypadku. Zawodowo, musisz wiedziec, podniesc poziom polskiej armii do poziomu israelskiej jest niemozliwe. Do tego potrzebne wlasne umiejetnosci techniczne, nauki. Wyrzucajac w 68 roku Polakow za pochodzenie, Panstwo Polskie praktycznie pozbawilo siebie, na wlasne zadanie, mozliwosci Nauki, Krotko napisane. Mozliwosci finansowania Nauki. Krotko napisane.

    Czesc druga Twojego wpisu, jak najbardziej do przeprowadzenia. Od zaraz. Poznac, wzajemnie polaczyc, ludzi na poziomie prywatnym podstawowym. Tylko przyklasnac. Strategicznym wrogiem (militarnym) Polski, nigdy w dajacym przewidziec czasie, nie bedzie inny jak imperialna Rosja, jakby nie nazywal. Po szw jest takie wyrazenie, dokladnie opisujace. Na poziomie „korzonkow trawy”.

    pzdr Seleukos

  326. Na poziomie „korzonkow trawy” ->på gräsrotsnivå
    S.
    musze jechac juz

  327. @Seleukos
    Roją Ci się jakieś antyreligijne uświadamianie Polaków. Oczywiście kraj powinien być świecki. Natomiast nie jest. Jeśli nawet ludzie nie są za bardzo wierzący i nie bardzo przejmują się w życiu dziesięcioma przykazaniami, to chodzą do kościoła, chrzczą dzieci, biorą śluby kościelne i dają na tacę, bo religia jest częścią obyczaju i kultury, szczególnie w małych społecznościach. Np. trudno mi sobie wyobrazić, że królowa angielska oświadczy nagle, że jest ateistką i nie jest już głową kościoła.
    Świat się zmienia i być może nowe pokolenie będzie miało inny stosunek do kościoła. Ja tu widzę jednak nawrót do religijności wręcz manifestacyjnej u części młodego pokolenia.

  328. seleuk|os|
    jeśli chodzi o pieniądze to tutaj J. Wątły
    https://www.youtube.com/watch?v=MWIcYDL3T48
    i on próbuje rozkręcić akcję #trzymilionypodpisów

  329. zza kałuży
    10 sierpnia o godz. 2:02

    „Jak pomyślę o tym opływającym świat francuskim jachcie Kusznierewicza to, przy całej mięcie jaka czuję do czegokolwiek z żaglem, szlag mnie trafia.”

    Dalej nie do końca widzę jak to ma promować Polskę, za to Kusznierewicz będzie miał fajne długie wakacje. 😉 A że za kasę na to wydaną można byłoby w ramach tego swietowania zorganizować zupełnie coś innego i na miejscu, żeby więcej ludzi z tego skorzystalo to insza inszosc. My mamy gest!

  330. Ewa-Joanna
    10 sierpnia o godz. 5:47

    Popieram.

  331. zapomniałem ostrzec o wulgaryzmach

  332. zza kałuży
    10 sierpnia o godz. 2:27

    „Ciekaw jestem czy wynik tego głosowania to znowu skutek mobilizacji polskich internautów czy nie…”

    Nie sądzę. Maryska jest tutaj autentycznie ikoną feminizmu (choć część wciąż jeszcze pewnie myśli że była Francuzką). BBC co jakiś czas wypuszcza o niej dokument.
    Jest też w książce dla dzieciaków o inspirujących kobietach. I to w mniej toporny sposób niż robiło to moje liceum aby uczcić patronke. Otworzyłam niedawno album ze zdjęciami a tam nieformalne zdjęcie klasowe dookoła gipsowej figury w holu a nad nim napis wołami „Maria Curie -Skłodowska naszym wzorem”. Przynajmniej patrona nie trzeba było zmieniać co i rusz 😉

  333. seleuk|os|
    10 sierpnia o godz. 5:51

    „Jak pokazac swiatu polska niepodleglosc? Proste. Wywalic KK z polityki polskiej.”

    No pewnie, to by była prawdziwa niepodległośc ale taka inicjatywa musi być oddolna aby była skuteczna. I myślę sobie naiwnie może, że im bardziej kościół i PiS przegina na tym polu tym większa na to szansa.

    @Stachu

    UK nie jest 100% świeckim krajem i kościół anglikanski jest bardzo widoczny w życiu publicznym. Ale (może dlatego, że nie jest to kosciol tak zakuty jak nasz rodzimy) nie ma to takiego wpływu jak nasz. Poza tym nie ma wpływu bezpośredniego przymusu ani na owieczki ani na (p)osłów, jak u nas.

  334. seleukos, zza kałuży

    Wzruszyły mnie Wasze zapał i łatwość w wyprowadzaniu 38-milionowego narodu i państwa z tysiącletnich zaszłości. To podejście techników do budowy nowej maszyny. Wiemy, do czego zmierzamy, znamy STAŁE właściwości materiału, umiemy obliczać, wiemy jak zrobić, chęć – jest. Do roboty!

    Młodzi fachowcy zaczynają dziesiątki komputerowych i internetowych instrukcji od wstępu „To bardzo proste”. Na tym moje czytanie takich instrukcji się kończy, bo od początku jest dla mnie jasne, że te dzieci mają pojęcie o nauczanej materii, ale nie mają pojęcia o nauczaniu. Gdyby dla mnie to było tak samo proste jak dla nich, nie potrzebowałbym ich ani ich instrukcji.

    Wy też, Panowie oświeceniowi fantaści, zaczynacie od „To bardzo proste” i do pomysłu przekształcania 38-milionowego narodu, który nie jest amerykański, niemiecki, szwajcarski, szwedzki, żydowski, chiński ani nawet rosyjski, lecz swój własny i niepowtarzalny, przykładacie teorię budowy maszyn. Dla mnie bomba. Jakbym wrócil do technikum na zajęcia z budowy i teorii statku.

  335. bukraba
    9 sierpnia o godz. 22:57

    Inwektywy.

    Zadziwiajaca jest ta wlasciwosc Polska?, czlowiekowata?, ze pojawienie sie przymiotnika o wydzwieku pejoratywnym, tak oslepia, ze zaslepia na merytorycznosc, lub brak merytorycznsci argumentacji.

    pozdrowka
    ~l.

  336. @Kostka

    Wlasciwie to bylem pewien, ze musi dzialac, gdyby nie dzialal, budka by zostala zabrana, bo i po co pusta budka, z niedzialajacym telefonem mialaby stac. Anglicy to ludzie praktyczni.

    pozdrowka
    ~l.

  337. @Zza kaluzy

    Szapka bachhhhh!

    Wyrastasz na blogowego Stefana Bratkowskiego z wiedza i z pasja promowania osiagniec technicznych i naukowych rodakow przesiedlonych poza umeczona. Szacun wielki i podziekowania jeszcze wieksze za podzielenie sie swoja wiedza .

    pozdrowka
    ~l.

  338. pombocek
    10 sierpnia o godz. 8:29

    „To bardzo proste”

    Mam inna reakcje. Jak czytam, ze cos ma byc proste, to wiem, ze proste nie jest, a twierdzacy, ze jest proste nie rozumie zlozonosci problemu. Niemniej jest mozliwe, ze ta wstepna deklaracja o prostocie jest wynikiem podobnego uproszczenia, jak ze swiatlem w mieszkaniu. To bardzo proste, jesli jest ciemno, wystarczy przekrecic kontakt i juz jest jasno…

    Samo stwierdzenie, ze wystarczy wywalic kk i bedzie dobrze, jest dla mnie wlasnie tym „przkreceniem kontaktu”. Tak wlasnie jest, ze to proste. Ale na tym „przkrecaniu/wywalaniu” konczy sie prostota recepty, bo nie zawiera ona odpowiedzi na problem, co w zamian.

    pozdrowka
    ~l.

  339. @lonefather
    10 sierpnia o godz. 9:07

    To bardzo proste, jesli jest ciemno, wystarczy przekrecic kontakt i juz jest jasno…
    Samo stwierdzenie, ze wystarczy wywalic kk i bedzie dobrze, jest dla mnie wlasnie tym „przkreceniem kontaktu”.

    Dokładnie tak myśleliśmy, ja i większość znajomych i krewnych w 1980/81, że wystarczy wywalić komunę i będzie Utopia (o naiwności młodzieńcza !!!).
    Zarówno idioctwa komuny, jak i dzisiejszy kakaizm (pun intended) są być może bardziej symptomami niż źródłem choroby. Na glebie rośnie najbujniej to co się na niej najlepiej wyżywi.

  340. seleuk|os|
    10 sierpnia o godz. 5:51

    „Jedyny argument co wszyscy rozumieja, prosto jasno wykladany. Ile kazdy biedak traci pieniedzy wspierajac KK. Bo to tylko o biedakach mowa.”
    To nie jest proste. Dla przeciętnego rzucającego na tacę jedyne pieniądze które przeznacza na KRK to te niedzielne i od wielkiego dzwonu na jakas uroczystość, ślub, chrzciny itd. I one nie ważą na budżecie rodzinnym (pomijam juz często przywoływany argument – stać mnie). Pieniądze publiczne są traktowane przez tych ludzi jako środki „nie moje”. Wykazują zainteresowanie tymi pieniędzmi tylko jak jest szansa, że trafią bezpośrednio do ich kieszeni (np program 500+), a to czy zostaną wydane na drogi , szkoły czy kościół ich nie interesuje.

  341. zulu24

    Dlatego to, czym zajmują się zamorscy reformatorzy na tym blogu, to prościutkie – z braku znajomości szczegółów i niuansów – może i miłe dla ucha bajkopisarstwo. Tak im dopomóż Sienkiewicz.

  342. pombocek
    10 sierpnia o godz. 10:24

    Dla mnie to przykład szerszego zjawiska – większość „zamorskich reformatorów” deklaruje się jako lewicowi liberałowie (oksymoron dla mnie), a w ostatnich 30 latach liberałowie przeszli na pozycje mentorów oderwanych od rzeczywistości .

  343. @@pombocek i zulu24

    Prossze Panow nie dzielic na krajowych i zamorskich. Najwazniejsze jest zanteresowanie roformowaniem. „Zamorscy” moga sie mylic, lub miec dobre pomysly, identycznie jak krajowi. Odmawianie „zamorskim” prawa do mienia racji, czy choc dobrych pomyslow, to blad i to blad dwojakiego rodzaju.

    Pierwszym bledem jest samo dzielenie. Podzieleni nigdy nie wygramy, ne doprowadzimy do zmiany sytuacji.

    Drugim bledem jest utrata wielosci pomyslow i graniczenie ich tylko do krajowych.

    Trzecia blednosc jeszcze mi na mysl przyszla. Mianowicie samo dzielenie, to nic innego niz zapisywanie sie po stronie PiSu i Jaroslawa Kaczysnkiego, ktory wygrywa wlasnie tym, ze dzieli i dzieli i z podzielonymi bez trudu wygrywa.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Jeszcze drobiazg. Jesli uwazacie cos za bledne, to nie kwitujcie swojego uwazania, zwyklym „sie mylicie„, tylko wskazcie co i dlaczego za blad uwazacie. Bo tak piszac dacie szanse na obrone pomyslu, a moze jego modyfikacje i poprawienie.

  344. Drogi pomboceku!
    Święte słowa!!! Dotyczą nie tylko nieco obcych mi pojęć „narodowego „Zocjalizmusu”(wymowa jak w opowiastce o Havranku, który się „jego” nie boi, bo ma raka) – pardon – oczywiście nowego patriotyzmu kiboli i PiSu, a problemu różnic kulturowo-technicznych między umowną młodzieżą a staruszkami.

    Od dwóch dni próbowałem się zarejestrować w firmie energetycznej, gdzie prezesi są co kilka dni wymieniani na mniej zużytych – piękne odszkodowania – zaczął wójt Pcimia. Postępuję mozolnie według instrukcji, przebrnąłem przez gąszcz idiotycznych pytań i otrzymuję informację – błąd! Błędny login! Przecież to ja sobie wymyślam login! Okazało się, że login był za krótki (<8 znaków), o czym nie wiedziałem. Wracam do poprzedniej strony i zniknął nie tylko login, ale złożone hasła i pozostałe informacje. Gdy się uspokoiłem i trud zacząłem od nowa otrzymuję wyrok: „Kontrahent nieznany”, choć podałem PESEL, a klientka jeszcze żyje. Cudem natrafiłem na czat z konsultantem i po długiej walce z klawiaturą jest nowa informacja – „w pańskiej miejscowości serwis nie działa”.
    W międzyczasie otrzymałem mail typu „noreply”, że faktury można zobaczyć na Energa24. Próbuję się rejestrować i dochodzę do kratki „Nie jestem robotem”. Klikam i wyświetlają się małe obrazki, na których mam wybrać te z motocyklem. Są bardzo małe, niewyraźne i ciemne, a ja słabo widzę, nie mam szans na wybór, choć widziałem w swoim życiu wiele motocykli. Kliknięcie, aby obraz powiększyć program uznaje za wybór i klops. Próbuję zmienić na nowy zestaw obrazków i każe mi wyszukać góry i pagórki. Alpy widziałbym, ale kupki piasku nie umiem ocenić. Tak wygląda ten genialny pomysł młodzieży informatycznej – nie dla staruszków. Fiasko ponownie. Pytam konsultanta czatowego o ten serwis i dzięki Bogu też u mnie nie działa. Energa jest w Gdańsku i olewa Śląsk, tylko forsy chcą i przy tym oszukują. Walczę z nimi od stycznia! Wymiana maili w obie strony – około 100 sztuk i jeszcze nie załatwiona prosta sprawa do końca, bo brakuje mi do oceny 3 faktur, których nie wysłali.

  345. PS

    Przez niedopatrzenie zniknął cytat pomboceka, który wykorzystałem
    .
    Młodzi fachowcy zaczynają dziesiątki komputerowych i internetowych instrukcji od wstępu „To bardzo proste”. Na tym moje czytanie takich instrukcji się kończy, bo od początku jest dla mnie jasne, że te dzieci mają pojęcie o nauczanej materii, ale nie mają pojęcia o nauczaniu. Gdyby dla mnie to było tak samo proste jak dla nich, nie potrzebowałbym ich ani ich instrukcji.

  346. NikiFriding donikąd, albo wystawna sztuka sztuki.

    Trudno połączyć przeglądanie bloga z upałami, bo nie wiadomo, gdzie bardziej grzeje.

    Wątek o sztuce (i jego pretekst) jawi się zupełnie mylny.
    Czy omawiana wystawa dotyczy sztuki, a jeśli, to czy sztuką jest żerowanie na autopromocji nieszczęścia?
    Niektórym (bynajmniej nie wyjątkom) wszystko co pomalowane i jeszcze płócienne, kojarzy się ze sztuką.
    O ile dobrze dostrzegłem, także @seleuk skojarzył (jak i ja na pierwszy rzut oka, lata temu) zjawisko malarskiej sztuki nieartystycznej Nikifora ze sztuką farbowanego życia w tysiącu obrazach marketingowych, loco: wystawa Fridingu.
    Aby ten pretekst zakończyć, moja opinia o zjawisku jest tożsama z @Tobermorrową, lecz nie o to chodzi.
    Dyskusja jest arcyciekawa (choć formy zachodzą na nisko fizjologiczne, z mocnym akcentem patologii), ponieważ odkrywa, jak sadzę, istotną lokalną ekstensję…

    Czy także sztuką można nazywać (nawet, jeśli postrzegać) motywy, formy i kolorystyki SAMOREALIZACJI NA BLOGACH?

    Malownicze zdejmowanie i zakładanie, tudzież rozłupywanie gorsetów (cudzych), wykazywanie wyższości przypinaniem sztucznych kończyn, interakcje ostentacyjnie wielopłciowe i syp(i)anie z ideologią jako naciągiem blejtramu?
    Barwne i czasem płóciennie płaskie – czyli sztuka, w dodatku nieszczęściem w tym opakowaniu pachnąca.
    Temat sztuki wystawianej na blogi z imperatywu samorealizacji na podkładzie olejnym (gdzie zakres olewania podkładu kulturowego relacji z innymi wyznacza profit i ideologia Autora/ki), pozostawiam do bez komentarza, jeśli zamiast przemyślenia.
    Dla Zachęty podpowiem, że może lepsza złudna, choć barwna sztuka tej sztuki, niż rzeczywiście tworząca ją niemoc intelektualna, choroba, nieszczęście, kalectwo, pokąsanie czy depersonalizacja.
    Wystawa trwa, pokrywając grunt wielobarwną sztukaterią.

  347. lonefather
    10 sierpnia o godz. 12:29

    Przy okazji, chociaż nie do mnie.
    Powracasz słusznie, choć poniekąd, do wielce ciekawego wątku: co nas łączy.
    Nie znajduje on na blogu odpowiedzi.
    Próba red. Kowalczyka nadania pojęciu „ateizm” znaczenia źródłowego i nośności społecznej na gumnie, wykazała, co nas nie łączy.
    Może to początek dobrej drogi do odpowiedzi, a jest to droga długa i żmudna, bo eliminacji.
    Na końcu pędzi na nas, piszących tak i siak po polsku, jaskrawo narastające światełko, rozpraszające tunel w nicość.

  348. lonefather
    10 sierpnia o godz. 12:29

    Ten podział jest dla mnie dosyć naturalny i nie oznacza podziału na lepszych czy gorszych. Za „zamorskich” uważam tych którzy mają incydentalny kontakt z Polską (że tak powiem – fizyczny, gdyz opieranie się na mediach jednak wypacza obraz). Nie odmawiam im posiadania racji, uważam tylko, że często ich pomysły nie uwzględniają obecnej polskiej specyfiki, której po prostu nie znają. Np tak jak napisałem wyżej do selukosa – edukacja to fajny pomysł, ale przekonanie przeciętnego mieszkańca polskiej „prowincji” że traci pieniądze wspierając KRK to orka na ugorze, która mimo wielu starań najprawdopodobniej nie przyniesie żadnych efektów (więc nie jest to proste jak selukos napisał)

  349. zulu24
    10 sierpnia o godz. 13:11

    Jedyny „naturalny” podzial w temacie jaki mozna zaakceptowac, to podzial na tych co sie interesuja i majac lepsze, czy gorsze pomysly, glos zabieraja. I tych co nawet jesli cos mysla i jakas opinie maja, lub nawet pomysly maja, to z sobie znanych powodow glosu nie zabieraja.

    Czyli jedyny naturalny i nie wymuszony podzial, to podzial na zaangazowanych i nie angazujacych sie zabieraniem glosu.

    Nie ma znaczenia, czy uwazasz, ze ktos „zzamorza”, jako zamorski wie mniej, czy gorzej rozumie, wazne ze sie angazuje i glos zabiera. Moze to za wiele i nic nie da. Ale jak do tej pory na zasadzie „nie rozumiesz, bos zamorski”, tylko krajowcy glos zabierali i nic z tego jak widzimy nie wychodzilo, czyli sie sytuacja zaleznosci od kk poglebiala.

    Nie przyszlo Tobie nigdy do glowy, ze to moze rzez to, ze krajowcy „znajacy ograniczenia”, tym ograniczeniom ulegaja?

    Z wszystkimi skutkami ulegania ograniczeniom, czyli poglebiajaca sie dominacja kk…

    pozdrowka
    ~l.

  350. Panie i Panowie, na lunchyku wpadlem koty nakarmic. Koty (moje) tez swiezy lunchyk lubia. Bo tu wichry wieja, nic swiezego ptactwa upolowac nie moga ni myszki, taki klimat.

    Stachu39
    10 sierpnia o godz. 7:28

    i pozniej co posrednio, bezposrednio do mnie.

    Mnie nic nie roji Stachu. Pora wydoroslec. Pare setek lat napisal o tym I.Kant, jak doroslec z letargu. Troche pozniej inni udoskonalili, rozwineli. Tobermory, podeslal mnie tlumaczenie dawno, bo ja probowalem nieudolnie, ze szw. O ile pamietam Ty znasz niem. Tu org https://de.wikisource.org/wiki/Beantwortung_der_Frage:_Was_ist_Aufklärung%3F

    Sapere aude Stachu

    Mnie religie(kosmogonie) nie interesuje zadna. Moze z wyjatkiem Edda, Sture Sturlasson. Lubie. Doskonale rozumiem mozna lubic Jezus jak Tor czy Odyn ale najlepiej Freya. To taka Maryja, ale nie dziewica, wprost przeciwnie. Mnie sluby i pogrzeby malo interesuja. Ale finanse katolickich slubow i pogrzebow bardzo mnie interesowaly. To byl przyklad tylko taki.

    Co do krolowej ang nie wiem nic. Prymaska kosciola szw (luteransko/augsburski) jest ateistka. Tu link po pl
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Antje_Jackelén
    https://www.bing.com/images/search?q=antje+jackel%c3%a9n&qpvt=antje+jackel%c3%a9n&FORM=IGRE

    A @Wszyscy inni co odpowiedzieli na moj wpis (bez nickow). Proste. Partia polityczna, na wszystkich poziomach wladzy, powiatowy, wojewodzki, krajowy. Jedno pytanie/program. Likwidacja finansow KK. Jedyny punkt programu. Koalicje z kazdym, na kazdym poziomie, innych partii politycznych co akceptja ten punkt programu, dla wlasnych doraznych celow (stanowiska), wszyscy inni kleptokraci. Proste. Wszystko inne do kompromisowania. Tak realizuje siebie polityke, praktycznie. Zadnych wizji rozwoju kraju, wielkosci, celow 20letnich, wierzbowych gruszek etc. Inni od tego, byle zaakceptowali ograniczenia kolejne finansow KK. Do zera (0), kolejno, caly czas. Reszta do przehandlowania (kompromisowania). Jeden punkt bezkompromisowy, pieniadze. Bezposrednio dawane ludziom. Wszystkim. “Co laska +” bezposrednio na obnizke VAT na zywnosc np. Dla wszystkich, bez administracji, bezwarunkowo. Prawo EU dopuszcza dyferencje podatku posredniego/konsumpcyjnego. To byl przyklad. “Co laska +” bezposrednio na podwyzke najnizszych emerytur (chyba 800Plz ???). Cale pieniadze Caritas. Bez administracji. To byl przyklad. Proste. Taki program i koalicje z kimkolwiek. Program jednopunktowy . Kazdy milion odebrany KK bezposrednio ludziom najbiedniejszym oddany(tez wyborcy, 60% co na wybory nie chodza). Chetnie podkreslany medialnie. Za Wasze zycie, rozbiora koscioly na materialy budowlane. Plebanie na zlobki/przedszkola zamienia. Katolicy. Tak katolicki rytual slubny z ksiedzem bedzie, dla wierzacych. Tak realizuje polityka. Bez dzielenia wlosa na 16 (pl specialnosc). Pierwszy krok zrobic, bez dzielenia na 16, z kazdym politycznym kleptokrata(slawa telev, stanowiska, rowery etc) innej barwy, na kazdym poziomie.

    https://www.youtube.com/watch?v=tHBm5hZAVGY

    Jak zlikwidowac Korporacje, nie ma rozmow z zarzadem tej korporacji. Gdzies po drodze Palikota na Prymasa wybierzecie, to chyba katolik jest. Albo Nowacka, Prymaska bedzie. Bron Ciebie, katolicki ateisto, jezusmaryja, zebys Pawlowicz na Prymaske wybral. To gruboskorna dziewica(???) z nadwaga

    Sapere aude , pzdr Seleukos

  351. Herstoryk
    10 sierpnia o godz. 9:45

    Zgadza sie!
    Niecale 30 lat zajelo i w wydmuszkach demokratycznych instytucjach Panstwa Polskiego zostala zainstalowana kontrrewolucyjnie dyktaturka mafijnego panstwa pisowskiego stworzonego przez Jaroslawa Kaczysnkiego.

    Zycie nie znosi prozni i likwidacja czegos wymaga zainstalowania czegos co pustke wypelni. Oznacza to, ze wprowadzilismy odgornie demokracje, ale sie ona nie zainstalowala na tyle silnie, zeby zabezpieczyc nas przed reinstalacja autorytaryzmu.

    Identycznie sie potoczy jesli nie bedzie gotowe cos, co zastapi kk po jego wyeliminowaniu, ale bez zajecia jego miejsca i przejecia roli przez kk pelnionej.

    Jakas proteza, rodzaj wypelniacza niezjadliwego, musi byc w miejsce i role kk zainstalowana, zeby sie hydra nie odrodzila, jak teraz autorytaryzm.

    Obawiam sie na przyklad tego, ze w miare wysiudywania kk jego miejsce moze na przyklad zajmowac islam, lub dowolna inna sekta gotowa dostarczyc „pokarm duchowy”. Bo ludzie slabi na umyslach potrzebuja najwyrazniej wspomagacza co im powyjasnia, czego umyslem slabym nie ogarniaja.

    pozdrowka
    ~l.

  352. seleuk|os|
    10 sierpnia o godz. 14:09

    Czyli co?

    Pojsc droga Henryka VIII i narodowy kosciol z Prymasem JAnuszem Palikotem>

    Zasdaniczo nie mialbym nic naprzeciwko i bym poparl. Wiecej watpliwosci mam co do rozdawnictwa odebranego. Zasdniczo jestem przeciwny rozdawnictu.

    pozdrowka
    ~l.

  353. lonefather
    10 sierpnia o godz. 14:29
    Czy Ty bys poparl i ja nie ma znaczenia. Rozdawnictwo dobr KK musi nastapic. Dla wierzacych. Bez warunkow. Inaczej bedzie kolejne zawlaszczenie. Moze kiedys, nie wiem, moze ci uwlaszczeni zaczna budowac spoleczenstwo. Mnie i Ciebie juz nie bedzie. Ale jest obowiazkiem naszym, wszystkich myslacych, dac im szanse jak mozemy. To moze dzieci tych uwlaszczonych beda.
    pzdr Seleuk

    musze isc @lonefather

  354. seleuk|os|
    10 sierpnia o godz. 14:54

    Rozdawnictwo nie daje nic dobrego. Jestem przeciwny. Nawet jesli cel najszlachetniejszy rozdawnictwa. Zeby rozdac, trzeba w jakis sposob wpierw zrabowac. Rozdawnictwo jest w pewnym sensie usprawiedliwieniem grabiezy. Jestem przeciwny.

    Jesli juz to przejety majatek uzyc do stworzenie SUPER UDUKACJI i „rozdac” wiedze i umiejetnosci, a nie majatek.

    pozdrowka
    ~l.

  355. Jesli o wystawach arystycznych to musze was zasmucic, ze w NY do pazdziernika w MET trwa (rozbita na trzy lokalizacje) wystawa pt. Heavenly Bodies – Fashion and the Catholic Imagination). Wystawa jest bardzo atrakcyjna i hot, hot…
    Zamiast gornolotnych opisow: najwybitniejsi projektanci jak Versace, czy brytyjczyk Mc Queen zainspirowani tymi strojami stworzyli, tworzyli przez lata swoje dziela. ( O Alexandrze McQueenie wlasnie wszedl film na ekrany)
    Widzialam dwie czesci – w MET i przynaleznym do niego Cloisters.( Powstal dzieki pieniadzom, ktoregos Rockelefellera prawie sto lat temu jako sredniowieczny zamek. To nie jest taki calkowity fake, ale jak powstal to juz inne opowiadanie. Kazdy ma takie sredniowieczne zamki jakie mial sredniowiecze he, he.)
    W czesci wystawy w Cloisters, ktora bardziej mi odpowiadala nastrojowo, muzyka w dwoch salach z filmu „Podwojne zycie Weroniki” Zbigniewa Preisnera. Nie denerwujcecie sie napisano, ze on „polish”.
    Takich wystaw ( juz nie z inspiracji strojow kk) jest od kilku lat sporo dzieki znanej projektantce i kreatorce Annie Wintour, ktora stworzyla taka galaz muzealna wkladajac w to oczywiscie ogromne pieniadze, energie i wplywy. Zrozumialam, ze projektanci mody to artysci, ktorzy tworza swoje dziela niewiele majace wspolnego z moda.

  356. Stachu39
    9 sierpnia o godz. 11:06
    Występuje teWystępuje też w formie obumierać, wymierać, zamierać itp i te czasowniki nie dotyczą tylko ludzi.
    W języku niemieckim słowa sterben i verenden różnią się chyba nie tyle znaczeniem, co kontekstem użycia. Zresztą tu mógłby się wypowiedzieć Antonius.

    Wypowiedział się wspomniany Antonius, długo i mądrze, ale nie stosował własnej procedury i pisał wprost na blogu.
    Gdy skończyłem i popatrzyłem na wynik, to nie było nawet uruchomionego programu Seamonkey (przeglądarki) – czyli wszystko „zdechło” i to be zostawienia śladu. Jak ja to zrobiłem, nie wiem, ale odeszła mi ochota – obumarła.
    Po niemiecku mógłbym powiedzieć , „sie (ta ochota) ist verreckt”, czyli zdechła. Może wróci?

  357. @Antonius
    Była tu dyskusja o formach zwracania się do rodziców i o nich. Miałem kolegę z Zagłębia, z Bobrownik, to prawie Śląsk. On o swoim ojcu mówił: oni powiedzieli, oni są chorzy/zdrowi.Takie germanizmy, ale spotkałem się z ta formą również w centralnej Polsce, w gwarach u starszych ludzi.

  358. @Seleukos
    Kant nadal współczesny, chociaż nie ma książąt, pozostali książęta kościoła. Ruszamy na krucjatę?

  359. Co rusz wraca że zamorscy nic nie wiedzą o Polsce, jakby nie mieli w Polsce rodzin, nie jeździli, i nie spędzili tam połowy swojego życia. Ta polska potrzeba dzielenia jednak jest nieprzezwyciężalna. Trza się podzielić i już. Tylko jak będziemy najczystsi z czystych to będzie wreszcie dobrze.

  360. Kopiuję historię polskiej laicyzacji zamieszczoną przez zzakałużnika:
    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2018/08/01/warszawa-moja-milosc/#comment-538846

    Tak dobrze żarło i zdechło. Może bez wyboru JP2 by się udało. A może pod przymusem się nie da.
    Zabrano majątki ale nic z tego ludzie nie mieli. Więc seleuk ma rację, co się zabierze trza dać ludziom. Można pozakładać świetlice, biblioteki, boiska, kółka naukowe. Przywrócić transport do większych miast. 40 miliardów rocznie to sporo kasy, a jak podzielić na głowę to zaledwie tysiąc rocznie. Za mało żeby kogoś tym skusić.
    W tym momencie nie ma nic do stracenia. Więc niech zza kałuży i seleuk wracają i zakładają partię. Cały blog na was zagłosuje.

  361. ZINDOKTRYNOWANE RELIGIJNIE POLSKIE SPOŁECZEŃSTWO…
    …POTRAFI PODEPTAĆ WŁASNY ROZUM.
    https://photos.app.goo.gl/MV9EGj1EhLBe8Jtu9

  362. @lonefather 10 sierpnia o godz. 13:55

    I tu jest coś na rzeczy. Bo ta tak zwana „polska specyfika”, której rzekomo „nie rozumieją” obcokrajowcy (nie tylko emigranci) to zarówno element łączący (jak ktoś rozumie uwarunkowania, to jest „nasz”) jak i pewnego rodzaju fetysz, zamykający „kumatych” Rodaków w takim sobie przyjaznym grajdołku, który jednak ma szanse być też dla nich zaściankiem lub gettem.

    Konstancja pyta o promocję Polski za granicą; moim zdaniem należałoby szukać nie tyle promocji, ile wyjaśnienia owej „polskiej specyfiki” osobom z zewnątrz – przede wszystkim tym „nic nie rozumiejącym”. Dla łatwości przedsięwzięcia (od czegoś przecież trzeba zacząć), może by zacząć od polskojęzycznych emigrantów i im wyjaśnić, na czym miałyby polegać te rzekomo straszne trudności?

    Bo jeśli Polak się nie nauczy skutecznie porozumiewać ze światem zewnętrznym, to będzie po prostu ignorowany lub obśmiewany. I będzie miał o to pretensję do świata. Bez sensu raczej.

  363. @Ateista 10 sierpnia o godz. 18:43

    Przecież religia gloryfikuje brak rozumu. Dla religianta zidiocenie jest tytułem do chwały. Religia stawia na „zawierzenie”, które jest nachalnie reklamowane jako coś szlachetniejszego niż rozsądek i miłego hipotetycznemu bóstwu, a bardziej konkretnie – po prostu coś, co promują kiecuny.

  364. Ja nie chce dyskutowac slow, przepychanek, nieporozumien personalnych. Przewodzenie czegokolwiek w Polsce, prowadzi do zawlaszczenia przez autorytety/kompradorow in spe takich postSamsonowiczow, postZaleskich, postFalandyszow, postZiobrow, postKaminskich, postSzetynow, postSuchockich, postMillerow, postKaczynskich etc etc. Przy pelnej aprobacie Arbitra i jedynego Suverena Polski, Korporacji Katolickiej (Konferencja Episkopatu Polski), spektakl (kocia muzyczka) od nowa bedzie grany.

    Przyklady dawania “za darmo”, ulubione uczestnika bloga LA3,0:
    https://online-learning.harvard.edu/
    https://www.flickr.com/
    http://www.gnu.org/
    https://www.spotify.com/pl/
    http://delftship.net/DELFTship/index.php/delftship/delftship-free
    https://creativecommons.pl/
    https://sourceforge.net/projects/azureus/
    http://catalog.perseus.org/
    https://www.torproject.org/projects/torbrowser.html.en

    Inne wg wlasnej fantazji, na wlasna reke. Daj Ty, co wyborca w Pl jestes, daj warunki (pieniadze KK) innym do myslenia, do ich fantazji “za darmo”. Tym najbiedniejszym katolikom daj „za darmo”. Bez obawy co Rydzyki wezma. Niech wezma, wiecej do dawania bedzie. Nie uwazaj siebie za najmadrzejszego, bo “znasz warunki”. Oni tez sa inteligentni, wg Gauss powiedzonka, tylko na obiad/kolacje w knajpie nie maja, co Ty i ja mam. Czasu na blogach/portalach dyskutowac nie maja.

    Sapere aude, pzdr Seleukos

  365. @Na marginesie, @Ateista

    Y.N. Harari ma nową książkę: 21 Lessons for the 21st Century, inspirowaną czasami postprawdy i fake news.

    Ten kawałek Wam się spodoba:
    „Jestem świadomy, że wielu osobom może się nie podobać zrównywanie religii i „fake news”, ale o to właśnie chodzi. Kiedy tysiąc osób uwierzy w jakąś wymyśloną historię przez jeden miesiąc, to fake news. Kiedy miliard ludzi wierzy w to od tysiąca lat, jest to religia i upomina się nas, abyśmy nie nazywali tego fałszywymi wiadomościami, aby nie zranić uczuć wiernych (ani nie ponosić konsekwencji ich gniewu).”

    I jeszcze jeden:
    „Prawda i władza mogą podróżować razem tylko do czasu. Wcześniej czy później pójdą swoimi drogami. Jeśli chcesz władzy, w pewnym momencie będziesz musiał rozpowszechniać fikcje. Jeśli chcesz poznać prawdę o świecie, w pewnym momencie będziesz musiał zrzec się władzy.

    Jako gatunek ludzie wolą władzę od prawdy.”

  366. Z pospiechu, bo musialam wyjsc, nie napisalam, ze czesc ekspozycji „Heavenly bodies” to autentyczne watykanskie stroje, czy jak to nazwac. Kilka lat trwaly negocjacje z Watykanem o ich wypozyczenie, zdjec robic nie mozna. Szkoda, ze nie mozecie tego ogladnac. Niezaleznie od brzydkiego kk sa to dziela sztuki i pracowitosci rzemieslnikow.

  367. @izabella 10 sierpnia o godz. 19:25
    Dzięks! Książka będzie dostępna dopiero 4 września, ale zamówiłam

  368. @seleuk|os|10 sierpnia o godz. 20:10
    Pięęęękne! 🙂

  369. @izabella 10 sierpnia o godz. 19:25
    Kiedy miliard ludzi wierzy w to od tysiąca lat

    Hm, dlaczego tylko od tysiąca lat? Różne religie trwają na Ziemi dużo dłużej.

    W każdym razie ten „miliard ludzi od tysiąca lat” zdaje się że jakoś tam pije do katolicyzmu. A jeżeli tak, to mnie się prosta arytmetyka nie zgadza. Za przybliżonymi szacunkami na stronie:

    **https://www.prb.org/howmanypeoplehaveeverlivedonearth/

    Między 2017 a 1200 (800 lat) na ziemi żyło ( 108 mld – 74 mld ) 34 mld ludzi. Przyjmując, ze dzisiaj żyje 7.5 mld to 1 mld stanowi z tego 0.13. Proporcjonalnie dostajemy, ( 0.13 x 34 ) 4.4 mld wierzących (katolików?) na przestrzeni 800 lat.

    Gdyby policzyć od początku naszej ery, czyli od roku zerowego i gdyby przeliczyć na dzisiejsze oceny liczby chrześcijan, czyli 2.4 mld to dostalibyśmy:

    ( 108 – 47 ) x 2.4 / 7.5 = 20

    A zatem przez ostatnie 2000 lat na Ziemi żyło około 20 mld chrześcijan.

    Zaś na każde 1 mld dzisiejszych ludzi od roku zerowego żyło ( 108 – 47 ) x 1 / 7.5 = 8 mld ludzi.

  370. zza kałuży
    10 sierpnia o godz. 20:44

    Czepiasz się 😀
    „Miliard” w języku humanistów znaczy „dużo”. Albo, rozumiesz, rząd wielkości, duże O, te rzeczy.

    Czytaj to tak:
    Kiedy O(miliard) ludzi wierzy w to od O(tysiąca) lat.

    Przypuszczam też że chodzi mu o żyjących wszelkich religii: e.g., islam, judaizm, chrześcijaństwo. On jest „equal-opportunity” krytyk.

  371. zza kałuży
    10 sierpnia o godz. 20:44

    Ja nie jestem ten coby czyjekolwiek rachunki zaprzeczal. Dopiero na “HomoDeus” jestem drugi raz. Fragmentarycznie teraz. Opozniony w rozwoju jestem znaczy. Ale czy Ty wziales poprawke na “glebokie przesladowanie chrzescijan na przestrzeni”?. Znaczy bylo wiecej niz 20mld. Jezeli tak bylo, a nauki wszystkie wskazuja KK, tak bylo, to…

    Ilosc srodkow finansowych zgromadzona, jest wieksza niz moglo by poddawac szacunkom. Znaczy wiekszym szacunkiem podejsc te srodki zgromadzone nalezy. To jest moja arytmetyka. Ona nie poddaje rachunkom z szacunkiem.

    Z szacunkiem pzdr Seleukos i ide spac

  372. Według PewResearch, w 2012 było (na podstawie 6.8 mld populacji, a teraz jest nas 7.6 mld)

    2.2 mld chrześcijan (32% populacji)
    1.6 mld muzułmanów (23%)
    1.0 mld hindu (15%)
    0.5 mld buddystów (7%)
    0.014 mld żydów (0.2%)
    0.4 mld inne (6%)
    0.058 mld jeszcze inne (1%)

    W sumie
    5.8 mld 84.2% populacji

    Mamy przerąbane.

  373. Znacie takie sytuacje, no to posluchajcie: kilka tygodni temu moja corka przyslala mi na messengera zdjecie auta zrobione przez nia na parkingu w sprzedawalni ( salonie?), ktore chca kupic. Z boku, bez jakiegokolwiek logo czy slowa. No i teraz dostaje rozne oferty na kupno tego modelu, a to jakas aukcja, znizka, a to szczegoly tego modelu. Powiadacie, ze to normalne, a ja jednak dodam ze ta baza danych jest glupia. Moja corka nie dostaje nic takiego, a baza powinna wiedziec, ze mnie samotna wdowe na takie cos nie stac.
    Nie, to ja jestem glupia!! Baza juz wie, ze corka kupila.
    A teraz wybieram sie na kilkugodzinny maraton koncertowy do Bryant Park, gdzie beda wystepowac artysci z Carnegii Hall. Zdaje sobie sprawe, ze zadawalam sie byle czym w porownaniu z salami, akustyka, czy co tam jest wazne dla koneserow. Ale mnie starczy – piekny letni wieczor, takiez otoczenie parku przystosowane na takie imprezy, mile male towarzystwo, lampka wina, no przez kilka godzin, to moze dwie.

  374. @All

    Proszę o poradę.Chciałam skorzystać z Archiwum Polityki,aby przeczytać kilka interesujących mnie artykułów z przeszłości. Po znalezieniu ich widać tylko pewną ich część i notatkę,ze całość jest tylko dla abonentów Polityki cyfrowej. ( a ja przecież taki abonament posiadam) Przechodząc dalej jest widać jest tabelkę – zaloguj się w serwisie. Najpierw zalogowalam się tak,jak u ateistów – bez skutku.Pomyślalam więc,że może chodzi o zalogowanie się tak,jak na samym początku ( podanym haslem „wstępu” do Polityki) Również fiasko. Kto wie jak należy skorzystać z Archiwum ?

  375. Dawno temu jedną z prac najstarszego syna była praca przy analizowaniu/zbieraniu takich właśnie baz danych dla Tesco.
    Już wtedy opowiadał mi ciekawostki do czego to takie bazy będzie wykorzystywał nie tylko Tesco ale i ci, którym je sprzeda.

    Ja tam z utęsknieniem czekam na nadchodząca epokę różnicowania cen wszystkiego dla każdego.

    Każdy z nas będzie widział na swoim urządzeniu, na którym będzie dokonywał jakichkolwiek internetowych transakcji (a jak wiadomo wiekszośc zakupów przeniesie sie do sieci już za 5 minut) – otóż każdy z nas będzie widział inną cenę tego samego. Noclegów na wakacjach, biletów lotniczych, biletów do kina, ceny za jeden film z Netflixa, puszki piwa, koszuli, butów, benzyny, opłaty za telefon, za światło, za gaz, za wodę, itd.
    Łącznie z cenami lekarstw oraz ubezpieczenia lekarskiego. Nawet kupowanego za pośrednictwem zakładu pracy.

    Wygóglowanie sobie 3 razy informacji o pikaniu w okolicach serca 5 lat temu bedzie kosztować nas konkretne pieniądze w momencie, gdy przyjdzie do zapłaty lekarzowi za poradę, opłacenia ubezpieczenia i kupna w aptece jakichs witaminek.

  376. @basia

    Poszukaj „przypomnij hasło”, poza tym nie wiem

    ***

    Zbankrutuję jak nic i jeszcze wnuki będą płacić 🙁

    https://scontent.fwaw5-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/38819583_10216657368727864_7359333930920574976_o.jpg?_nc_cat=0&oh=40d08b2846d736740beb825158a7e0e1&oe=5BC5E2CE

    Dobranoc i do następnego widzenia się z państwem

  377. izabella, lonefather, Na marginesie

    Skomentowałem reformatorskie chciejstwo i bajkopisarstwo dwóch zamorskich reformatorów Polski, wymieniając ich nicki: seleukos, zza kałuży. We wpisie do zulu podsumowałem to w jednym zdaniu:

    „Dlatego to, czym zajmują się zamorscy reformatorzy na tym blogu, to prościutkie – z braku znajomości szczegółów i niuansów – może i miłe dla ucha bajkopisarstwo. Tak im dopomóż Sienkiewicz”.

    Staram się mówić precyzyjnie, mówiłem więc wyłącznie o tych dwóch REFORMATORACH, a nie o rozwiedzionych z Polską Polakach w ogóle. Dlatego Wasze insynuacje są wyrazem Waszych myśli, nie moich. W niedawnym wstępniaku mówiłem o myśleniu. Długo nie trzeba było czekać na ilustrację myślenia maglowego, uogólniania z sufitu, nie na temat. Prawomocnie można przypisywać rozmówcy wyłącznie to, co on wyraźnie powiedział, a nie to, co się zrodziło w Waszych kapustach. Insynuowanie i imputowanie – czyli myślenie egocentryczne, obsesyjne – to na polskich internetowych stronach (więc pewnie i w całym mocarstwie) plaga. Sygnalizowałem to wielokrotnie. A Wy to kolejny raz zilustrowaliście, strzelając z Grubej Berty do wróbelka, którego rozbawiło reformatorskie bajkopisarstwo dwóch zamorskich techników. Od uczenia elementarza myślenia trzeba zacząć reformy, a nie od jakiegoś zasranego Kościoła i innych głupstw. To robota na pokolenia, a nie na pstryknięcie palcami.

    Trochę się od Was różnię zawartością kapusty (emocje), co pokazuje wczorajszy filmik. Na sztormowym jeziorze złamał mi się po paru latach bezawaryjnej służby maszt zrobiony z teleskopowego kija malarskiego z rurek. To był mniejszy maszt tylny – bezanmaszt – z którym wychodzę przy większych wiatrach, żeby nie fajtnąć. Udało się odłamać to, co się nadłamało – po moim bardzo wywrotnym okręcie mogę dojść do dziobu wyłącznie na tyłku – pozostałość osadzić w gnieździe i spokojnie dojechać do brzegu. Pięknie było, a woda – ciepła, aż nie wiem, czemu nie zostaję na noc, przykrywając się jeziorem. Dlatego dziś znów lecę.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6588182136726944818

  378. wbocek
    11 sierpnia o godz. 5:56

    Nie Ty jeden się wypowiedziałeś, ale nie kłóćmy się bo nie ma o co.
    Twoje kajakowanie aż zapiera dech. A były burze? Bo straszono jakimiś niebezpiecznymi burzami.

  379. zyta2003
    10 sierpnia o godz. 23:30

    Takich opowieści słyszałam sporo, ale co to jest messenger? Rozumiem że nie był to sms (po naszemu „text message”), ale jakaś aplikacja.
    Są tacy którzy tylko rozmawiali w domu (o kupnie nowych zasłon na przykład) i zaczęły im się pojawiać reklamy, ale to są rzadkie przypadki. I bardziej interesujące (podsłuchujący telefon?). Zazwyczaj koneksja jest dość oczywista.

  380. Przy wczesnieporannej kafffce ~10sek video na srodku strony pod foto.

    http://www.livetombord.se/batnytt/artiklar/artiklar/20180810/tv-se-monstervagen-sanka-baten/

    pzdr Seleuk

  381. Aha… W drugim video skomentowalem „chodzenie po wodzie”

    pa Seleukos

  382. @izabella 10 sierpnia o godz. 21:27
    Czepiasz się
    Tylko po to aby się pochwalić, że znalazłem tę stronę o liczbie do tej pory urodzonych ludzi na Ziemi. 😉

  383. @wbocek 11 sierpnia o godz. 5:56
    Skomentowałem reformatorskie chciejstwo i bajkopisarstwo
    Od tego sa blogi.
    Od bajkopisarstwa.

    W sierpniu 1980 dawałem goździki milicjantom na ulicy. Nie to, żebym chodził po mieście z goździkiem tak na wszelki wypadek, ale jakaś dziewczyna miała całe naręcze i w pobliżu przejścia podziemnego na Świdnickiej i rozdawała i namawiała, żeby dawać milicjantom.
    No i te milicjanty się śmiały i zęby szczerzyły jak głupi do sera.

    Porównaj pierwsze dni stanu wojennego i przerażonych żołnierzyków grzejących się przy koszach-piecykach na rogach ulic.
    A przy nich SKOTy z całą noc pracującymi silnikami.
    Porównaj regularne walki z zomowcami na całym odcinku od pl. PKWN do Legnickiej.

    Strajk tramwajarzy. Żaden tramwaj nie jedzie. A ludzie jak idioci, każdy się cieszy! Każda gęba uśmiechnięta, no jakby ciastko z kremem właśnie dostał. Zaiwania jeden z drugim na piechotę z miasta do domu, nie narzeka, jeszcze się śmieje i cieszy, że „ale im pokazaliśmy”.
    A prywatne samochody co i rusz sie zatrzymują i kierowcy proponują podwiezienie. Za friko, no, żeby „im” pokazać. Jak solidarność to solidarność, co nie proszę pani?

    Porównaj podobne strajki pod koniec lat 80-tych. Wtedy było już dużo łamistrajków. Tramwajów w czasie strajku jeździło dużo mniej, ale jednak jeździły. Ludzi w nich dużo mniej, ale jednak wsiadali.
    Stałem na Powstańców Śl., ukryty między blokami i rzucałem brykówkami w szyby. Kilka wytłukłem.

    Strajk okupacyjny na polibudzie. Milicja i ZOMO wszędzie wokół budynków, nie ma komunikacji – po ulicy, po chodnikach, między budynkami. Kto zrobił łączność między budynkami elki a potem elki i gmachem głównym jak nie studenci?
    Jeden z doktorów ze smutkiem zauważył; gdyby panowie tak jak teraz pracowali w czasie całego roku, to byłby z was pożytek…

    Polacy umieją robić rzeczy dobre, uczciwie, porządnie, szybko i z pomyślunkiem, inteligentnie.
    Szkoda, że najczęściej gdy nóż na gardle.

    Fundamentaknie nie zgadzam się z @seleuk|os|em gdy pisze, że podniesc poziom polskiej armii do poziomu israelskiej jest niemozliwe.

    To znaczy na tzw. rozum zgadzam się z jego argumentacją, z jego logiką, ale zauważmy, że samo powstanie i obronienie Izraela to też nie był pomysł całkiem chłodnego myślenia. Trzeba było mieć zdrowego hysia aby na takie coś się poważyć. Żydzi się zdecydowali, gdy im Hitler czas do namysłu zabrał.

    Polacy i Żydzi żyli ze sobą, może nie doskonale wymieszani ale jednak razem, przez masę czasu. 800 lat? Czy coś takiego…
    Wzajemna dyfuzja kultur nastepowała i nastapiła.
    Polacy nie-Żydzi też mają całkiem dobre kiepełe tylko trzeba im pod d*pą ognisko zapalić.

    Izraelczykom tyłki stale przypieka takie a nie inne położenie kraju.
    Masa ludzi idzie do woja, tam ma styczność z techniką wojskową, ze specyficzną wspólnotą, kołchozowym trochę życiem, ale to wszystko ma swoje pozytywne konsekwencje w pracy zawodowej. Umiejętność (biorąca się z konieczności) pracy zespołowej, egalitaryzm wobec kobiet, (ja wiem, sa ortodoksi, ale haredim nie służą w wojsku), powszechność technicznej edukacji, nawet na poziomie wojska, ale zawsze lepszy rydz niz nic.

    Wniosek: Izraelczycy mają większą od Polaków motywację do zbrojenia się po zęby. Po pierwsze Hitler z pomagierami wymordował dużo większy procent Żydów niż Polaków nie-Żydów a po drugie teraz mają (O.K. , sami się znacznie do tego przyczynili) wrogie otoczenie.

    Według mnie zatem to wcale nie z powodu jakichś nieprzezwyciężalnych obiektywnych trudności Polakom (czy nawet Wolakom) nie uda się zbudować czegoś fajnego/znaczącego/budzącego szacunek innych narodów (to w nawiązaniu do wstępniaka).

    To z braku MOTYWACJI.

  384. Gdzieś przeczytałem, że „Żydzi sa tacy sami jak inni, tylko bardziej”.

    Zdanie to oznacza, iż żydowskie nożyce mają być jakoby bardziej rozwarte. A zatem wprawdzie więcej geniuszy, ale i więcej zbrodniarzy. Krzywa Gaussa bardziej spłaszczona.

    Jak usłyszałem tamto powiedzenie o Żydach to natychmiast przyszło mi do głowy, że „Polacy sa tacy sami jak inni, tylko mniej”.
    Więcej średniaków. Krzywa wyższa, bardziej skupiona wokół średniej, wokół centrum. Mniej geniuszy ale i mniej zbrodniarzy.

    Wszystko to oczywiście w przypadku, gdy średnia, mediana i dominanta są takie same. Być może jednak różnią sie one znacząco, rozkłady talentów (in plus oraz in minus) nie są wcale normalne ani symetryczne i moje filozofowanie, razem z centralnym twierdzeniem granicznym, bierze w łeb. 😉
    Żydów w całosci przesunęło w prawo i co Żyd to ajnsztajn. 😉
    Blogowe bajkopisarstwo!

  385. Nefer
    11 sierpnia o godz. 0:33

    Oparskalam się kawą ze śmiechu. I co? Płacą grzecznie? Patrzcie państwo, taki dumny i hardy naród a tak się daje za nos wodzić…

    PS. Gdyby kościelne finanse były przejrzyste to fajnie byłoby sprawdzić czy i jak się zmieniły od czasu wprowadzenia 500+

  386. @Kostka
    Kiedy pracowałem w Szwajcarii w latach 60-tych, obowiązywał tam podatek kościelny, trzeba było tylko zadeklarować, na który kościół się płaci, być może, nie pamiętam , można było płacić ten podatek na jakieś cele humanitarne. I nie wiem ile kościołów było na tej liście= na pewno katolicki, ewangelicki reformowany, ewangelicki augsburski .

  387. @Stachu39 11 sierpnia o godz. 11:13
    A czy w Szwajcarii zbierano na tacę? Czy płacono xiuncom za pokropki? Czy chrzciny, pogrzeb lub ślub we „własnej” parafii koniecznie wymagały opłacenia się kiecunom? Czy państwo łożyło na „dzieła” z ryjem z funduszu przeznaczonego dla ofiar przestępstw – które to ofiary w życiu nie ujrzały żadnej zapomogi?

  388. Krótki scenariusz w zarysie:

    – Mieszko dostaje plastelinę.

    – Ręka plasteliną przykleja tereny na zachód, wschód itd. od siedziby Mieszka.

    – Odjazd kamery – to już nie Mieszko, a jego potomkowie kleją mniej lub bardziej udanie (Krzywoustemu plastelina klei się do palców – wielu następnym też coś się klei do rąk).

    – Plastelina zaczyna twardnieć i kruszeć.

    – Posklejane kawałki odrywają się.

    – Batory, Sobieski, Kościuszko, Piłsudski, Wałęsa, Duda używają krzesiwa, zapałek, zapalniczek, aby podgrzewać plastelinę.

    – Pojawia się pęknięcie wzdłuż wododziału Wisły i Odry – powiększa się coraz bardziej rów tektoniczny, a masowa produkcja plasteliny nie pomaga.

    – Następuje zmierzch wieloletniej wojny Polski A i Polski B / Małej i Wielkiej / Czerwonej i Białoczerwonej / Czarno-białoczerwonej i Kolorowej / i Czarnej i Różowoznikającej.

    – W końcu wszyscy mogą odetchnąć z ulgą, bo już nie muszą o tym myśleć.

    (Inspirowane teledyskiem youtube.com/watch?v=OSHaVH9HhfI)

  389. Dla zainteresowanych koscielnymi podatkami i takie.

    Czlonkowie Kosciola Szwecji (luteransko/augsburski) placa 1% rocznych dochodow. Inne koscioly tez (chyba, nie jestem pewien, trzeba zglosic ze nie nalezy do kosciola wtedy nie). W podatek koscielny wchodzi 0,246% rocznego dochodu jak tzw podatek pogrzebowy. Nieczlonkowie czegokolwiek (jak ja) placa tylko ten pogrzebowy, 0,246. Obowiazkowo. To jest fundusz (placony nieboszczykowi z powrotem, masa spadkowa) z ktorego jest standartowy pogrzeb (dolek, zakopanie w piasku/kremacja etc). Jak ktos chce miec zlote zamki i zawiaski na skrzynce doplacic musi. Zgoda nieboszczyka nie wymagana. W Szw wszystkie podatki zbiera urzad podatkowy. Brak “co laski”, ale mozna zlozyc oczywiscie tzw donacje. Nie jestem pewien czy mozna odpisac od podatku. Jezeli nieboszczyk (testamentowo) to jest odpisane od masy spadkowej. Mozna tez kupic swiczke (albo pare) po cenie wygorowanej przy wejsciu do przybytku swintego. Albo co wrzucic do malej skrzyneczki ze szpara. “Na tace” tez jest zbierane, ale nie ma tacy tylko woreczek na kijku. Wszyscy siedza, to nie mozna z taca latac. Dochody Kosciola Szwecji sa niewystarczajace do utrzymania budynkow, stad sprzedaz co maja mala obecnosc. Wiekszosc pensji persnelu jest najwiekszym wydatkiem. Wszyscy od pensji placa podatek. Nie jestem pewien czy obowiazuja umowy zbiorowe czy jest indywidualnie ustalane. Pensja mojej sambo, ktora chciala byc proboszczem, byla bardzo niska (w odniesieniu do innych rynkowych).

    zza kałuży
    11 sierpnia o godz. 8:51

    Napisales nie do mnie ale o mnie(fragment byl). Akurat w Twoim przypadku, mam ochote odpowiedziec/zapytac. Od konca bedzie. Brak motywacji. Pelna zgoda. Ale blog jest czytany nie tylko przez “znajacych warunki lokalne” co na wszystko znajda nie odpowiedz.

    Pytanie do Ciebie (retoryczne) nr 1. Przyjalbys do wspolpracy, zespolu, czlowieka ktory mowi ze Twoj pomysl jest idiotyczny? Nie umiejac wypunktowac idiotyzmow (slabosci). Komentarz moj: text, filmy, dyskusje to poza info sa rowniez memy (nosniki kulturowe, Dawkins).

    Dalej o idiotycznych ideach. O tworzeniu armii, panstwowosci, takie. Najbardziej “hysiowate” pomysly musza miec moment, przejsc do fazy urzeczywistniania, patrz panstwowosc/armia israelska, jezeli oczywiscie motywacja jest. Dla mnie to jest zespol spojnych projektow, jednostkowych. Moze w Twoim jezyku @Zza kaluzy nazywa moduly. Te projekty/moduly czesciowe musza byc wspolne. Posiadac “umiejetnosc” komunikowania z soba. Kazdy przez innych ludzi robiony. Dawno temu, 3-4lata, zapytalem jaka metodyke projektu przyjeliby uczestnicy. Do likwidacji finansow KK, uzywanych jako bron polityczna. Na lokalnym obszarze Pl. Podalem ok 10 roznych technik prowadzenia projektow, zasugerowalem dlaczego jedna uwazam w wypadku za najwlasciwsza. Nigdy nie dostalem odpowiedzi. Na temat wojska, moglbym sformulowac moze 20 takich modulow, nieodzownych, ale mnie to malo interesuje. A jak toczy lufy karabinow na tokarkach to w ogole (warunki lokalne) nie, czy produkuje motorowke Slazak 20lat. Pytanie byloby, gdybym napisal, ile czasu wedlug Ciebie, kazdy projekt/modul potrzebowalby. Ciebie pewnie tez nie interesuje jak wyglada kopalnia cezu albo inne rare earth elements wiec nie pytam ale…

    Pytanie do Ciebie (retoryczne lub nie) nr 2. Podaj angielska nazwe metody prowadzenia projektow/modulow na moj idiotyczny pomysl odebrania KK pieniedzy? Znalazl bys taka? Nazwa mnie wystarczy. Wg Ciebie najlepszej metody, chetnie alternatywy, jakbys mial/znalazl. Bez opisywania. Zostan na 5minut moim konsultantem nazw. Ja za glupi jestem, musze na zewnatrz zwrocic (bezplatnie).

    Dalsza czesc idei hysiowatych. Kazdy projekt ma ramy czasowe. Mozna podzielic na czesci. Kazda czesc musi po jakims czasie znalezc odpowiedz. Warto kontynuowac, nie warto. Zastapic czy calkowicie porzucic. Ja nie widze roznicy w projektowaniu jak wodke z kartofli zrobic i zbudowac LEM. Oczywiscie wodke kazdy umie robic, zna lokalne warunki (nie kazdy pic umie). Z LEM gorzej. To jest dobry przyklad jak zrobic czego nie bylo, LEM. Nie ma podobnych wzorow starych. Kiedys napisalem, w jakim srodowisku ja pracowalem, nie wymieniajac nazwy. Ogolnie w punktach. Pamietam doskonale Qba odpowiedzial mnie, tak mozna motory aut produkowac (chyba Syrenka myslal), nic tworczego. Ja u Syrenki nic nie robilem. To bylo jak MicroMiekki projekty prowadzi, ale nie klocilem. Poco?

    Pytanie do Ciebie (retoryczne lub nie) nr 3. Jak Ty bys kontrolowal wartosc projektu po drodze, (projekt zajmuje czas)? Warto, nie warto dalej? Z wodka latwiej, pijany, nie pijany. Gorzej z hysiowate, korkade pomysly. W koncu brales udzial w urzeczywistnianiu np prod procesorow. Nie wszystkie pomysly do konca sa doprowadzane (na rynek, jaki jeszcze rynek to jest, co to znaczy). Tak jak nie wszystkie app czy nie wszystkie idee sa korp. Wg szw “standartow” trzeba przetestowac 100 zeby wyszedl jeden “notowany” korp.

    A poza tym pytanie, wracajac do motywacji. Oczywiscie poza budowa panstwa i armii z sukcesem. Co jest najwieksza motywacja brac udzial w projektach co inni wymyslili? Wg mnie, zawsze pieniadze. Oczywiscie nikt nie przyzna, bo brzydko, wymieni 74 inne motywy, od rozwoju wew osobowosci do ksztalcenia przyszlych pokolen na Jowiszu, ale… Co wedlug Ciebie? Oczywiscie nie pytam o Twoje motywacje, ale o Twoich kolegow w zespolach, motywacje. Musiales zauwazyc.

    Chetnie przeczytam, co masz do napisania @Zza kaluzy

    A

    Kostka 11 sierpnia o godz. 10:54
    do
    Nefer 11 sierpnia o godz. 0:33
    Gdyby kościelne finanse były przejrzyste to fajnie byłoby sprawdzić…

    Sorry wtracenie ale… Blad logiczny. Jezeli przejrzystosc bylaby np 100 miliardow, 100kg kartofelkow, 100 drzewek owocowych etc, etc, wynik. To byloby, tylko mozna zabrac 99miliardow, 99 kg kartofli, 99jablonek etc, etc. Coma 5. Przy nieprzejrzystosci mozna zawsze miec za malo. Znaczy zabrac 120 pozniej 58,8 jeszcze jednostek dowolnych, zastanawiac ile jednostek dalej. Jak krowa ma 20litrow mleka/dzien, to ciezko wiecej. Ale jak ilosc krow nieprzejrzysta, to dawaj mnie 40litrow/dzien. Idz do sklepu, dokup. Pozycz od sasiada. Albo 60,4. Ty Kostka wet jestes, musisz takie rzeczy wiedziec ile krowa nieprzejrzysta moze dac mleka. Przejrzystosc zawsze zaleta nie jest. Zalezy co ogladac. Bielizna damska przejrzysta zgadzam calkowicie. To byl przyklad, bielizna. Zeby nie bylo, ze ja tylko na rolnictwie/ogrodnictwie znam siebie.

    pzdr Seleukos

  390. Probowalem znalezc jakie sa formy zatrudnienia w Kosciele Szwecji. Nie bardzo sam mam obraz aktualny. Personal techniczny jest w kazdym razie zatrudniany na warunkach rynkowych (IT, admin etc). Jako stali konsulci. Personel „duchowy” nie wiem, podejrzewam indywidualnie, nie znalazlem odnosnikow uzywanych tu standartowo. Aktualnie jest 34 wolne miejsca do zatrudnienia. Rozne zawody. Pare proboszczow i proboszczek. Jakby ktos z Was chcial musi byc czlonkiem Kosciola Szwedzkiego, znaczy byc wierzacy (teoretycznie).

    pzdr Seleuk

  391. Seleukos, lecisz za szybko ze swoimi przykładami.
    Ale ja nie o tym. Ja o wizji.
    Ty często piszesz, że wizji nie trzeba mieć, że w Szwecji takie coś było i jest nieznane.
    Przyczepię się do historii Szwecji. Jako wizję rozumiem dalekosiężny cel i dalekosiężny plan realizacji celu.

    Czy Karol X Gustaw miał jakąś wizję wkraczając do Polski, miał jakąś wizję prowadząc wojnę o posiadłości Bałtyckie? Moim zdaniem miał. To nie była turystyczna wycieczka powzięta z okazji dobrego przelicznika walut.

    Czy kolejni władcy szwedzcy działając w rejonie Bałtyku (Inflanty, Finlandia) mieli jakieś dalekosiężne plany, czy to były tylko kaprysy urzędników dworskich?

    Czy różne sojusze zawierane przez Szwecję (krótkotrwałe i dłużej trwające), nie wynikały z patrzenia daleko w przyszłość, dalej niż na jedną kadencję?

    Czy Nobel miał jakąś wizje zakładając fundację do nagradzania naukowców?

    Czy twórcy IKEA mieli jakiś cel, pomysł na działanie, czy tę korporację udało im się zbudować przypadkiem?

    Czy neutralność Szwecji, którą udało się utrzymać w II WW dzięki marginalnemu położeniu kraju, to nie była wizja konsekwentnie realizowana?

    Czy intensywna współpraca Szwecji i innych krajów skandynawskich z Estonią, Łotwą i Litwą, to nie jest wynik patrzenia w przyszłość (wizja) szwedzkich polityków, a co wnerwia maksymalnie mocarstwowców rosyjskich?
    Pzdr. TJ

  392. tejot
    11 sierpnia o godz. 13:48
    Oj Tejot. Nie chce napisac cos na predko do Ciebie w okienku. Co zazwyczaj robie. Odpowiem za godzine dwie. Na wszystkie pytania postaram.
    pzdr Seleuk

  393. @tejot

    Tak ogolnie to wizja byla „Wewnetrzne Szwedzkie jezioro”, Baltyk znaczy sie mial byc wewnetrznym szwedzkim morzem. Wizja budowana od ponad tysiaca lat, wizja kontrolowania handlu, czyli czerpania zyskow. Uzasadnienia rozne bywaly, ale generlnie kazdy rozumial, ze jesli port szwedzki, to podatek tez szwedzki. Jesli wszystko szwedzkie, to nie ma konkurencji i zwykly zysk powieksza sie o dodatkowy zysk monopolistyczny. I pare razy juz byli bliscy osiagniecia celu.

    pozdrowka
    ~l.

  394. Tejot, nie bede cytatow wolal bo to by byla monografia (blogowa???).

    Generalnie, celem strategicznym Szwecji bylo zawsze, a jest czy bedzie nie wiem, dominacja na Baltyku. Po szw Baltyk jest Östersjön (Wschodnie Jezioro). Ciesniny Maly Belt, Duzy Belt nazywaja Sund. To znaczy ciesnina, na druga strone do pastwiska. Np przewiezc owce na pastwisko przez sund. Ta czesc Finlandii co lezy wzdluz brzegu nazywa Österbotten. Västerbotten to jest Szw po drugiej stronie aZtoki Botnickiej. Kraje baltyckie, bez wyraznego mowienia, uwazane tez sa za czesc Skand. Patrz Östersjön. Kraje nad jeziorem. Te wszystkie zaszlosci, pare innych, poczatki maja za krolowej Margarety (dunskiej) ktora militarnie probowala zjednoczyc Skand. Nieudana proba. Pierwsze szw krzyzowe wyprawy byly na Kraje baltyckie. Oczywiscie poza Ragnar Lodbrook co do paryza jezdzil, ale on byl tylko turysta niechrzescijanski. Etc, Etc Tejot.

    Czy Karol X Gustaw miał jakąś wizję wkraczając do Polski, miał jakąś wizję prowadząc wojnę o posiadłości Bałtyckie?
    Jak wyzej plus. KXG jest w histori szw, przez wspolczesnych opisany jako pijak,hulaka, czlowiek o mentalnosci “pulkownika dragonow”. Siedzial na Öland, pil wodke, jadl i ciupcial sluzace. Prawdopodobnie zapilby na smierc, gdyby nie… Krolem zostal przez przypadek, ktos musial byc. Po abdykacji Krystyny, niespodziewanej abdykacji, kaprysu zostal wybrany. Duzego wyboru nie bylo. Krystyna wywiozla b duzo pieniedzy. W spadku dostal olbrzymia armie, po poprzednim krolu. Co mial robic? Armie najlepiej trzymac na obcym terenie. Gdansk czy inne miejsca, wg jak wyzej, to port na Wschodnim Jeziorze. Polska popelniala dyplomatyczne pomylki. Wybor miedzy Rosja, Niemcy byl prosty. Na kogo napasc. Powod maloistotny. Dla pieniedzy. Zdobycz wojenna, w tym czasie, byla akceptowalna jako powod.

    Czy kolejni władcy szwedzcy działając w rejonie Bałtyku (Inflanty, Finlandia) mieli jakieś dalekosiężne plany…
    Prawdopodobnie masz na mysli Karol XII. Jak wyzej. Tylko Poltawa to zatrzymala. Finlandia zawsze byla Szwecja Tejot. Do dzis jednym z urzedowych jezykow Fin jest szwedzki. Patrz wyzej. Duza czes Finow mowi po szw. Zyja Finowie ktorzy maja domowy jezyk szwedzki. Od urodzenia. Kazdy Fin (polityk, dyrektor, urzednik banku mowi po szw). Szwedzki jest pierwszym „obcym” jezykiem w szkole, od pierwszej klasy przedszkola.

    Czy różne sojusze zawierane przez Szwecję (krótkotrwałe i dłużej trwające), nie wynikały
    Nie znam krotkoterminowo zawartej umowy (panstwowej???) zawartej z kimkolwiek. Tylko dlugoterminowe. Krotkoterminowe bylyby raczej tylko rodzajem rozejmu.

    Czy Nobel miał jakąś wizje zakładając fundację do nagradzania naukowców?
    To jest opisane w testamencie. Moimi slowami najkrocej. Uwazal, musi zrekompensowac wynalazek dynamitu. Cos lepsze dac ludzkosci.

    Czy twórcy IKEA mieli jakiś cel, pomysł na działanie, czy tę korporację udało im się zbudować przypadkiem?
    IKEA nie jest scisle korporacja. Jest firma „rodzinna” calkowicie. Fundacja(???) IKEA, z siedziba w kr Benelux, nie ma zadnej innej wlasnosci. Jest calkowicie finansowana, rozwoj byl rowniez, z wlasnych funduszy. Sam pomysl, nie wiem czyj jest. Prawdopodobnie zalozyciela. I Kamprad byl czlowiekiem extremalnie skapym. Dwoch Szkotow naraz i jeszcze ich zmarly dziadek szkocki, w jednej osobie. IK wpadl na pomysl, montujac polke na ksiazki, jak mial 17lat, najtaniej bedzie jak klient zmontuje (maly transport + brak stolarza). To dzis nazywane jest Billy w katalogu. IKEA zatrudniala, zatrudnia wysokiej klasy z calego swiata przedsiebiorcow, projektantow, prawnikow etc, etc, Produkcje, jak najwyzsza klasa, za darmo. Taki cel. Fizyczna produkcje, pakowanie, transport etc, etc za darmo najchetniej. To jest bardzo dobra wizja, czyja nie wiem. Nikt nie wie. Prawdopodobnie, taka idea wywodzi z epoki kamiennej. Aha, najwyzszymi szefami sa dzieci, rodzina. Jak Rausing, TetraPak.

    Czy neutralność Szwecji, którą udało się utrzymać w II WW dzięki marginalnemu położeniu kraju, to nie była wizja konsekwentnie realizowana?
    Chyba tak. Neutralnosc Szw jest od wojen napoleonskich, z malym zgrzytem. Pierwszy Bernadotte zostal wybrany na krola za talenty wojskowe. Stary zostal zdetronizowany. Oczywiscie nie byl glupcem ten nowy. Cel jaki zostal przed nim postawiony, byl militarnie niemozliwy. Odzyskac Finlandie od Rosji. Byl w koncu marszalkiem Francji. Nie za nic. Jak zostal wybrany, chcial zrekompensowac takie rozczarowanie Szwedom. Zalozyl unie personalna z Norwegia. Zawsze lepiej byc dwukrotnym krolem, jak latac po polu z szabla. Szwedzi zreszta tez tak uwazali, uwazaja. Ja tez tak uwazam, choc niektorzy mowia, ze ja poludniowiec. Ten Bernadotte tez wlasciwie byl poludniowiec, to nie wiadomo, jak to z tymi wizjami. Neutralnosc Szw w czasie II wojny swiatowej, tez oczywiscie mozna dzielic jak wlos na 16. W jednej rzeczy Szwedzi nie byli neutralni. Wojny (2) finsko rosyjskie. Finlandia patrz wstepny acapit. Rosja jest caly czas strategicznym przeciwnikiem. To nie zmienilo od Poltawy. Ten obszar ktory dzis politycznie jest Szwecja, nigdy nie byl okupowany przez obcych. Od Margarety dunskiej. To jest dosc unikalne. Niewiele kr europejskich tak ma w historii. To musi zostawic slad. Druga unikalna rzecz jest. Nigdy nie bylo panszczyzny, przypisania do ziemii. To jest calkiem unikalne dla Europy, nawet zachodniej. Tez musi slad zostawic. Bardzo proste to bylo. Jak komu co nie podobalo, to bral lodz i plynal za horyzont. Osadnictwo szwedzkie bylo wlasciwie tylko skupione tylko nad brzegami. Woda byla komunikacja, latem i zima. To tez zostawia slad.

    Tu powinienem napisac co to jest za roznica, nie byc przypisanym do okreslonego obszaru. W kontext polski. Pojecia narod, spolecznosc etc, co w dyskussjach o polityce maja zasadnicze znaczenie.

    Czy intensywna współpraca Szwecji i innych krajów skandynawskich z Estonią, Łotwą i Litwą, to nie jest wynik patrzenia w przyszłość (wizja) szwedzkich polityków, a co wnerwia maksymalnie mocarstwowców rosyjskich?
    Na temat krajow nordyckich (Miedzymorza) chcialem kiedys napisac dluzszy text. Ale troche nie mam czasu (szukac, dawac odnosnikow, cytatow, zrodel etc), troche mnie nie chce. Nie wiem czy by kogo zainteresowalo. W kazdym razie nie ma Miedzymorze nic wspolne z „wizja” Gedroycia i popluczyna Kaczynski w formie Grupa Wyszechgradzka. Co do panstw nadbaltyckich patrz Tejot wstep. Aha… Po szwedzku kraje nadbaltyckie byly nazywane Livland. Teraz nie. W czasie drugiej wojny swiatowej, ostatni autochtoni szw ucielki z wyspy Ozylia na lodziach do Szwecji.

    Nie wiem Tejot, czy moja odpowiedz jest wystarczajaca co do wizjii. Ja rozumiem slowo, ale najlepiej w kontexcie telewizja. Nie ogladam, nie mam tv. To co napisalem sa raczej moje wrazenia.

    Pzdr Seleukos

  395. Ho, ho ho???? Co to za niebieski text??? tego jeszcze na blogu nie bylo? Hmmm. Az spojrzalem w moj edytor. To nie jest zaden link.
    S

  396. Jakby co – to Gombrowicz „Wspomnienia polskie”. Bezlitosny ale chyba prawdziwy opis przedwojennej Polski. Zadziwiające, jak bardzo aktualny. Pewne zjawiska odbijają się czkawką?

    https://upolujebooka.pl/oferta,33347,wspomnienia_polskie_wedrowki_po_argentynie.html

  397. seleuk|os|
    11 sierpnia o godz. 16:04

    Mój komentarz
    Rozumiem seleukos, że o wizji ani słowa. Przedstawiłeś fakty, czyli było, to co było, bo tak się złożyło, Szwedzi chcieli to tu to tam, nie wszędzie się udawało, ale Morze Bałtyckie, to ich bajka do dzisiaj.

    Seleukos, nie mam na myśli omamów, przywidzeń, czy pijackich rojeń. Przez wizję rozumiem spojrzenie w przyszłość, zobaczenie celów w tej przyszłości i wymyślenie, opracowanie w głowie założeń do realizacji tej wizji. Mam na myśli wizję pokojową.

    Na przykład w krajach, które przykładają dużą wagę do edukacji, jak kraje skandynawskie – Szwecja, Finlandia, są, funkcjonują ludzie, którzy patrzą w przyszłość, mierzą ją pokoleniami, a nie kadencją polityka w parlamencie. To jest właśnie wizja i termin ten nie ma negatywnych, ekstremalnych konotacji, jest nazwą zbioru założeń, myślenia o przyszłości, dalekosiężnego projektowania (tam gdzie to się da), itd.

    W Polsce termin ten jest często obśmiewany z powodów historycznych i współczesnych, jest kojarzony z chorobliwym widzeniem świata, z wrogami Polski, z Hitlerem, mniej ze Stalinem, a więcej z Rosją.

    Istotą polskiej wizji Europy na dzisiaj jest postrzeganie Europy jako ONYCH. Stąd bierze się głupota w postępowaniu polityków (z partii pierwszego sortu) względem Europy i konfrontacyjne nastawienie do Unii Europejskiej u „prawdziwych Polaków”. To nie są nasi współpracownicy, wspólnicy. To są ONI. A jak ONI, to tym ONYM nie można ufać. Po polsku należy powiedzieć – nie można ufać „do końca”.
    Pzdr, TJ

  398. Tejot oczywiscie takie dalekowzroczne pojmowanie procesow mozna nazwac wizja. W tym sensie wizja nie ogranicza do polityki. Tylko polityki. Rodzice ktorzy maja wystarczajace zaplecze kulturowe, zeby „wyslac” dzieci na studia sa wizjonerami. To dotyczy wszystkiego. Jak zasadzisz las, to jest wizja. Drzewa mozna zebrac za 80lat. Prawdopodobnie praktycznie wnuki. Znaczy lesnik wizjoner. OK Tejot, Ja slowo wizja troche mam w wezszym pojeciu. Dla mnie wizja to wymyslec cos czego nie bylo.

    Ale czy to ma znaczenie Tejot?

    pzdr Seleuk

  399. A jeszcze zeby dodac. Konfrontacja nigdy wizja nie moze byc Tejot. Chyba slon z mrowka (jedna) konfrontuje. Konfrontacja to jest duzo przypadku. Efekt malo przewidywalny. Co to za wizja skonfrontowac siebie z silniejszym. To co piszesz o politykach terz. Albo co bylo pare razy o powstaniu warszawskim. W tym zadnej wizji u kogokolwiek nie bylo. Ani przywodcow, ani szregowych. Ja nie chce o tym pisac bo to jest w Pl emocjonalne, rodzinne. Co to za wizje? Albo zle jezyk rozumiem. Po szw jest slowo wizja. Vision. Uzywana w bardzo konkretnych przypadkach. Nikt by nigdy nie napisal ze ktorys krol mial wizje. Jeden byl, Eryk XIV, jedyny renesansowy szw, ale on byl chory. Chyba mial schizofrenie. Chcial sie z ang Elzbieta ozenic, to ten.

    Wszystko inne to kalkulacje, na oczywiscie poziomie dostepnosci epoki.

    pzdr seleukos

  400. @ tejot

    Przez wizjer karykatury.

    Poniekąd i przy okazji, w sprawie kwestii „wizji”.
    Masz zupełną słuszność, nazywając właściwy na naszym gruncie sens pojęcia, wziętego kalką z angielskiej gwary korporacyjnej, gdzie jest i „wizja” i „misja”.
    Oczywiście znaczy zupełnie co innego w tej gwarze, niż karykaturalne kalkowanie do polskich reliów i języka.
    Tak więc, jak piszesz, po polsku ta oryginalna koropo/polit „wizja” to świadomość i zamiar dalekosiężny, opisany obrazowo („zwizualizowany”) wynikiem, wraz ze strategią osiągnięcia go. A nie majaki i objawienia, którym polskie słowo wizja jest znacznie bliższe.
    Brak obrazowych zamiarów i celów strategicznych w polityce, to właśnie ślepe wizjonerstwo (‚jakoś, gdzieś, coś to będzie, byle – aby’), w sensie dobrze ugruntowanego na gumnie polskiego, wańkowiczowego „chciejstwa”.
    A więc tak skalkowana wizja jawi się zupełnie na odwrót, niż w cywilizacji, co dobrze opisuje wizję jej karykatury, jaką jest gumno.
    P.zdr.

  401. Panowie, ja naprawde z nikim nie chce konfrontowac. Taka mam WIZJE. To ze lepiej potraficie napisac, a Tejot mowisz ze ja skacze za szybko, to tylko jezykowa pomylka moze. Tyle wyjasnien o wizjach.
    pzdr Seleuk

  402. Ja to wyjasnie, na przykladach Waszych, z tego blogu, ale bede znow musial w edytorze
    S.

  403. @Na marginesie
    11 sierpnia o godz. 12:32

    Podatek kościelny obowiązuje nadal, zgodnie z wyznaniem podanym na deklaracji podatkowej. We wszystkich kantonach płacą go osoby fizyczne, a w 18/26 także prawne.
    Wysokość podatku jest różna w różnych kantonach i na różne konfesje i może być dość znaczna, a wyraża się w procentach podatku dochodowego, niekiedy także/lub majątkowego. W moim kantonie jest niska – po ca 0.2 proc.
    W Bazylei po 8 proc. w Zurychu 10-14 proc. Sankt Gallen 24-26 proc.
    Podatek pobiera kanton wraz z podatkiem dochodowym. Płaci się w trzech ratach w ciągu roku.
    Ma się za to wszystkie kościelne świadczenia od chrztu przez komunię/bierzmowanie/konfirmację do ślubu i pogrzebu. Nie ma „co łaska”, nie ma kupowania mszy, ksiądz odwiedza swoich parafian w szpitalu, w razie zgonu fatyguje się do domu rodziny i ustala z nią formę pogrzebu, mowę o zmarłym, rodzaj muzyki etc.
    W czasie mszy zbierana bywa kolekta – „taca” czyli koszyczek krążący po kościele lub wierni wrzucają datki do puszek przy wyjściu. Przedtem ksiądz/pastor deklaruje na jaki cel zbierane są pieniądze. Na mszach pogrzebowych cel zazwyczaj określa rodzina zmarłej osoby. Pieniądze liczy rada parafialna, ksiądz nie dostaje z tego ani grosza.
    Nie ma „kolędy”. W stosunkach duchowny/parafianie nie ma krępującej kwestii spraw finansowych. Duchowni otrzymują stosowne wynagrodzenie od „państwa”.

  404. Pytanie jest takie. Kto jest wizjoner (ma wizje) a kto z kim konfrontuje siebie?

    Przyklad 1. Nefer prosila o grube ksiazki. Dostala pare tytulow, propozycji. Wymiencie domy wydawnicze ktore upadly (duze domy), bo pare wizjonerow wymyslilo konfrontacje z tymi duzymi wydawnictwami. Miliony Nefer nie lataja po ksiegarniach. Dom wydawniczy moze byc 10 osob. Kto jest wizjoner? Z kim skonfrontowal kogo? Na pewno nie siebie z tymi duzymi domami wydawniczymi. Sprowokowal konfrontacje milionow Nefer z wydawnictwem, domem edytorskim. To jest moja odpowiedz. Skonfrontowal z uzytkownikiem. Dal im tablet/czytnik. Czasem nawet „za darmo”.

    Przyklad2. Wszyscy tu prawie (nie ja) produkuja foto. Pytam ja. Kogo skonfrontowal Flickr z firma Kodak? Kto byl wizjoner, kto przegral kto wygral, kto to zrobil? Kto konfrontowal, jak nie Wy fotografowie z Kodakiem? A wizjoner, moze mial 1000USD na poczatku wizji?

    Przyklad 3 muzyka. Musze pisac?

    Kto jest w tej czesci, scenariuszach, wizjoner? Komu daje konfrontowac? Siebie, na pewno nie. Za slaby jest. Musi konfrontowac, dotychczasowych klientow z monopolista. Aktualnym.

    Krol szwedzki Gustaw Karol, skonfrontowal ustroj Rzeczypospolititej z uzytkownikami ustroju, szlachta polska. Chwilowo na chwile dal im obiecanki. Wszystko byloby dobrze jakby nie znarowili. Uznali za malo dostali. To on tez zrezygnowal. Czy Wy zawsze Sienkiewicza musicie czytac? To byl cwany gagatek, choc pijak.

    Pzdr Seleukos

    koty mnie mecza musze zajac kotami

  405. Nie Sienkiewicz tylko Gustav
    S.

  406. seleuk|os|
    11 sierpnia o godz. 17:45

    Mój komentarz
    Zgadzam się z tobą co do myślenia o przyszłości, a szczególnie:

    a) konfrontacja, to nie wynik wizji, to samo przychodzi (prędzej czy później), a jeszcze gorzej się dzieje, jak się wywołuje wilka z lasu, bo ten wilk jak jest wywoływany, to przychodzi.

    b) słowo „wizja” jest inaczej rozumiane w Szwecji niż ja to interpretuje.
    Pzdr, TJ

  407. Ciesze siebie Tejot, ze mnie zrozumiales. To jest jedna z podstawowych systemowych zasad. Tez zasady od dawna byly stosowane. Teraz w nowoczesnych czasach, jakby „znormalizowane” zostaly. Trzy elementy sa potrzebna, zlamac kazdy system. Uzytkownik, monopolista, nowy system. Konfrontacja zawsze i jedynie miedzy dotychczasowymi uzytkownikami monopolu.

    pzdr Seleuk

  408. Przeciez najlepszy przyklad jest miedzy Ogryzkiem a MikroMiekkim.
    Ogryzek byl upadly. Bankrut. Kto dal pieniadze i dlaczego, zeby Ogryzek nie upadl? Kto z kim konfrontowal? Pytanie za 5pkt. Teraz Ogryzek jest najwieksza firma swiata. Co ma za produkty flagowe? Jak mniejszy jest MikroMiekki? Kto przegral? 5pkt.
    pzdr Seleukos

  409. @Tobermory 11 sierpnia o godz. 18:39
    I to wygląda mi na rozsądny system.

  410. seleuk|os|
    11 sierpnia o godz. 18:39

    Przyklad2. Wszyscy tu prawie (nie ja) produkuja foto. Pytam ja. Kogo skonfrontowal Flickr z firma Kodak? Kto byl wizjoner, kto przegral kto wygral, kto to zrobil? Kto konfrontowal, jak nie Wy fotografowie z Kodakiem? A wizjoner, moze mial 1000USD na poczatku wizji?

    Mój komentarz
    Rozumiem, że w Twoim przykładzie Flickr (internetowy serwis, platforma do umieszczania zdjęć i ich udostępniania, każdy może założyć konto, przesyłać na flickr swoje zdjęcia, które mogą być oglądane przez miliony użytkowników serwisu) skonfrontował się z Kodakiem.
    Czy Flickr kiedykolwiek wszedł w konfrontację z Kodakiem? Kodak zaczął upadać niezależnie od flickra. Kodak, to był producent materiałów foto (filmy, papiery, chemia) i aparatów foto. Flickr, to usługa internetowa – mnóstwo serwerów najpierw w Kanadzie, potem w USA, mnóstwo miejsca dla setek tysięcy pstrykaczy na zamieszczanie na nich swoich zdjęć.
    Pzdr, TJ

  411. @seleuk|os|
    11 sierpnia o godz. 19:31

    Pytanie za 10 pkt
    Wczoraj u mnie nie padało, dzisiaj pada. Kto dał na tacę, aby dziś padało?

    A propos padania. Podobno Tarczyński pobrudził krawat śliną, gdy odpisywał na temat olewania żołnierzy wyświęcanych.

  412. @bubekró 11 sierpnia o godz. 20:38
    A przy okazji opluł matkę Mellera. Tfu!

  413. szwedzka wziela…

    A nikt, nawet @seleuk, nie zareagowal. Totalne olanie…

    pozdrowka
    ~l.

    ps Bawcie sami w okolicznosciach olewania.

  414. @Na marginesie
    11 sierpnia o godz. 21:06

    Chciał, ale jad sparaliżował język i wszytko wyciekło na krawat.

  415. Co mnie podkusiło oglądać newsy późnym wieczorem…

    Białostocka rada parafialna (pod wezwaniem na piśmie św. Wojciecha) domaga się zaległych opłat za kolędę. Półtora roku temu ktoś zrobił ładnego zgrywa z wywieszaniem ogłoszeń na blokach, że będzie powtórzona kolęda, bo za mało zebrano. Ale to było (chyba) w Bydgoszczy. W Białymstoku nie zrozumieli, że ktoś sobie zrobił jaja. Podobno mają teraz ściągać po 400 PLN od każdego parafialnego barana.

  416. tejot
    11 sierpnia o godz. 20:36

    Wlasnie. Powinienem napisac. Kodak(i) proponowaly papranie z papierami tasmami w lazienkach. Zrace ciecze w butelkach. Powiekszalniki na polkach. Wsrod brudnych majtek i skarpet obok pralki. Masowy produkt. Zeby pokazac babci na urodzinach. Taki produkt. Czesc koncernow zrozumiala, trzeba byc Premium, albo zniknac. Dalej robia to samo, ale w klasie Premium. Nazywaja Hasselblad(ziaki), to byl przyklad. Lotnicze szpiegowskie, medyczne, kosmiczne, podwodne zastosowania etc, profs ludzie, profs lab dla efektu koncowego. Foto, efekt koncowy. Laboratoria bez skarpet, bez majtek. Nic na pralce. Klasa Premium.

    Te same procesy w kazdej dziedzinie. Auta, statki, okrety podwodne, rolnictwo, energia etc etc. Albo bedziesz Premium albo znikniesz. Oczywiscie ten process jest trudniej uchwytny na duzych wew rynkach. Renault mozna sprzedawac we Francjii. Panstwo chroni (dotychczas) maly export wystarczy. Volvo nie. Panstwo nie chroni (patrz SAAB), rynek maly. Uzytkownik swiatowy. Zniknij jak nie umiesz, sprzedac wszystkim. EU chroni chlopow. Francuskich. Wszyscy inni musza nauczyc byc Premium, albo zniknac. Zywnosci nie zabraknie. Cena bedzie wysoka. Jest juz. Nie pamietam liczby, ile dziennie bankrutuje chlopow szwedzkich. Ilosc ziemi nie zmienia szwedzkiej, produkty lepsze. Rosliny, zwierzeta. Konsument produktu wymusza. Taka wizja Tejot.

    Energia el to samo. Jak juz wszyscy beda mikroproducenci, zastapia duze jednostki, to nie trzeba linii (prawie). Jakies wyrownawcze jednostki wieksze. Ja to robie osobiscie, zaczalem. Jak bedzie funkcionowac to nawet kropli benzyny nie kupie za dwa, trzy lata. Jezdzil tak samo. To daje policzyc. I nawet sprzedam troche. Po niekorzystnej cenie Tejot, po niekorzystnej.

    Co mam napisac Tejot. Wlasnie. Konfrontacja dotychczasowego uzytkownika kochanej funkcjonalnosci z monopolistycznym producentem tejze funkcionalnosci. W kazdej dziedzinie. Wlasnie rozmawialem przez tel. Jimmy Åkesson, Szwedzcy Demokraci, skonfrontowal dzis dwa bloki, mieszczanski z lewicowym. Poczytam w poniedzialek, co beda za efekty sondazowe. Dwadziescia pare dni do wyborow. Inny konsument (polityki) tez w pon poczyta. Dwa dni poprzednio cos tam o tym napisalem. Dzisiaj dalej. Kto przejmuje wczoraj. Ty piszesz Tejot o pl politykach. Ja duzo nie wiem. Na rynek wew moze to trafia. Na zewnatrz nie. Konsument polityki zew jest inny. Nie Merkel Macron. Niemcy Francuzi. Na konfrontacje z Merkel mozna pojsc. Ale to musza zrobic Niemcy, nie Polacy. Polacy nie sa konsumentami niemieckiej polityki. Polski polityk musi zaproponowac niemieckim konsumentom. To wcale nie proste. Na odwrot tez dziala. Nie umiem tego wszystkiego lepiej opisac. Tempo zmian jest inne niz 20 lat dawniej.

    bubekró
    11 sierpnia o godz. 20:38
    Za dziesiec pkt. Na tace dali wierni dawania tacy, z wlasnych oszcednosci (swoich) i politycy pl wierni dawania tacy z osczednosci wierzacych (nie swoich). Bozia dar przyjela, prowizje zbieraczom (nosicielom tacy) dala reszte do Banku Niebieskiego schowala. Po zaksiegowaniu, poszla Panibozia kapac. Otworzyla Prysznic Niebieski. U Panabozia wszystko na niebiesko. Armatura tez. Dostalem @bubekro 10pkt?

    Reszty wpisow nie zalapalem bo to nazwiska i mnie nie chce szukac bo ide spac.

    Dobranos Seleukos

  417. seleuk|os|
    11 sierpnia o godz. 22:56
    tejot
    11 sierpnia o godz. 20:36
    Wlasnie. Powinienem napisac. Kodak(i) proponowaly papranie z papierami tasmami w lazienkach. Zrace ciecze w butelkach. Powiekszalniki na polkach. Wsrod brudnych majtek i skarpet obok pralki. Masowy produkt. Zeby pokazac babci na urodzinach. Taki produkt. Czesc koncernow zrozumiala, trzeba byc Premium, albo zniknac. Dalej robia to samo, ale w klasie Premium. Nazywaja Hasselblad(ziaki), to byl przyklad. Lotnicze szpiegowskie, medyczne, kosmiczne, podwodne zastosowania etc, profs ludzie, profs lab dla efektu koncowego. Foto, efekt koncowy. Laboratoria bez skarpet, bez majtek. Nic na pralce. Klasa Premium.
    Te same procesy w kazdej dziedzinie. Auta, statki, okrety podwodne, rolnictwo, energia etc etc. 

    Mój komentarz
    Kodak wystartował bardzo dobrze od samego początku ery cyfrowej w fotografii, produkował całą gamę modeli aparatów foto cyfrowych – od prostych kompaktów poprzez kompakty tzw. zaawansowane do lustrzanek cyfrowych zawodowych.

    Niestety Kodak został wypchnięty krok po kroku z rynku światowego przez producentów japońskich – Canon, Nikon, Olympus, Fujifilm, Pentax, Sony, Panasonic oraz pzrejściowo przez koreańskiego Samsunga.

    W nowoczesnych technologiach stosowanych do sprzętu foto, RTV, AGD, i innych Japończycy, Koreańczycy, Taiwan, a teraz próbują dołączyć Chińczycy, pokonali Europę.

    Niemcy, którzy kiedyś (przez 19 wiek i do lat 70-tych 20 wieku byli przodownikami światowymi w dziedzinie sprzętu fotooptycznego (Leica, Carl Zeiss. Contax, Meyer Optik, Rodenstock, Schneider Kreutznach i mnóstwo drobniejszych) dzisiaj są usługodawcami dla Japończyków.

    Słynna firma szwedzka Hasselblad, która produkowała najwyższej jakości aparaty dla zawodowców, produkuje je dalej, ale dziś zmuszona jest dla podreperowania swoich finansów do współpracy z Sony sprzedając wyroby Sony pod swoją marką, w swoich obudowach i ze swoimi napisami reklamując je jako wyroby luksusowe.
    Hasselblad był i jest zbyt małą firmą (zatrudnienie – około 200 osób) by wygrać z takimi konkurentami, jak Pentax (własność firmy Ricoh), czy Fujifilm, które wzięły się za produkcję średnioformatowych aparatów cyfrowych i zagrażają bardzo poważnie Hasselbladowi.

    Globalizacja umożliwiła Japończykom, Koreańczykom i Chińczykom wykoszenie w Europie i Ameryce poważnych firm nie tylko fotograficznch, ale stoczniowych, elektrotechnicznych, i innych.
    Kodak nie przegrał, Kodak nie był w stanie wygrać z Japończykami i Koreańczykami w dziedzinie wytwórstwa cyfrowych aparatów foto.
    Pzdr, TJ

  418. Jak nie był w stanie wygrać no to przegrał, że tak nie wiem ale się wypowiem wieczorową porą:)

  419. Bardzo dobry tekst patrycji Wieczorkiewicz w Magazynie Świątecznym Wyborczej.
    http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,23774998,polska-dzicz-na-all-inclusive-w-hurghadzie-z-takim-jezykiem.html#sortBy:Time-Desc
    Wiem, że się nie da czytać bez opłaty, ale podam parę fragmentów moim zdaniem ciekawych.
    Według raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), opublikowanego w 2018 roku, istnieje 40-procentowe prawdopodobieństwo, że dzieci osób pracujących fizycznie powtórzą los rodziców i 25-procentowe, że dojdą do stanowisk kierowniczych. Dzieci kierowników rzadko zostają pracownikami fizycznymi (20 proc. szans), łatwiej przychodzi im kierowanie pracą innych (50 proc.). To średnia, do której Polsce daleko.

    OECD oceniło mobilność międzygeneracyjną pod względem zdrowia, edukacji i zawodu, w skali od wysokiej, przez średnią i niską, po bardzo niską. W Europie, oprócz Polski, tylko Portugalia we wszystkich trzech kategoriach wypada fatalnie. Ktoś może zapytać: mobilność pod względem zdrowia? To oczywiste, że zdrowie w dużym stopniu jest kwestią dziedziczną, z przyczyn biologicznych, a nie ekonomicznych. Częściowo tak – jednak nie bez powodu wysokim wynikiem mogą pochwalić się Szwedzi, Szwajcarzy, Duńczycy i Holendrzy.
    *
    Polska jest krainą ogromnych nierówności społecznych – dotychczas niedoszacowanych. Według badań Pawła Bukowskiego z Centre for Economic Performance i London School of Economics oraz Filipa Novokmeta z Paris School of Economics, którzy porównali zeznania podatkówe Polaków, pod względem nierówności dochodowych dorównujemy Chinom. Podsumowując wyniki, naukowcy zastosowali współczynnik Giniego, opisujący skalę nierówności w przedziale od 0 do 1 (im wyższa liczba, tym większe nierówności). Dotychczasowe dane sondażowe, oparte o ankiety tworzone na próbie losowej, nie były alarmujące – z wynikiem 0,33 Polska na tle państw Unii wypadała średnio. Według raportu Bukowskiego i Novokmeta od 1995 roku poziom nierówności w Polsce wynosił 0,40, a w 2014 roku wzrósł do 0,45. Plasuje nas to w unijnej czołówce.
    *
    Szczególnie dziwi mnie, że zwolennicy zrównywania szans kobiet i mężczyzn (poprzez parytety na listach wyborczych, równe płace za tę samą pracę itd.), posługują się parafrazami argumentów wysuwanych przez przeciwników tych rozwiązań, kiedy mowa o zrównywaniu szans osób wywodzących się z niższych i wyższych warstw społecznych. Kiedy mówimy, że kobiety są dyskryminowane na rynku pracy, słyszymy, że chcemy specjalnych przywilejów i ułatwień (a przecież chodzi nie o ułatwianie, tylko walkę z utrudnianiem), że jest mnóstwo kobiet, które osiągnęły sukces, co jest dowodem na to, że szanse są równe – jak się chce, to można. Ale dlaczego kobiety miałyby starać się bardziej, by osiągnąć to samo, co mężczyźni przy wielokrotnie mniejszym wkładzie pracy? Podobne pytanie nasuwa mi się w kontekście równości szans ze względu na pochodzenie społeczne.
    *
    Kilka miesięcy temu byłam na premierze ,,Twarzy” Małgorzaty Szumowskiej. Z sali kinowej wyszłam zniesmaczona bazującym na stereotypach przedstawieniem wsi polskiej. – Brutalna rzeczywistość, jakie znowu stereotypy? Ten lud taki jest. Spocony i śmierdzący konserwą z puszki, rechoczący z żartów o Żydach i Murzynach. Ten lud nam kaczystów do władzy wybrał, bo kto? – przekonywał mnie starszy mężczyzna w drogim garniturze, kiedy wyraziłam swoje wątpliwości. On się rasizmu brzydzi, antysemityzmem gardzi, homofobię uważa za wstecznictwo. Ale wieś polska, biedota z peryferii, wielodzietne rodziny na zasiłkach, wyborcy socjalnej prawicy? Z nich się pośmiać można. W końcu utożsamiają wszystko, czym światły człowiek pogardza.
    ,,Polacy en block to kartofle. Przeciętny Polak to kundel. Najbardziej to widać na lotniskach, przez które przewijają się wszystkie rasy świata. Polski lud ma do dziś mordy z obrazów Dudy-Gracza’’ – powiedział 2016 roku w wywiadzie dla Wirtualnej Polski pisarz Janusz Rudnicki, w tym samym wywiadzie pomstując na rasizm i antysemityzm.
    *
    Jeszcze dalej poszedł Jan Hartman, który w jednym z artykułów w „Polityce” dowodził, że niższe warstwy społeczne są mniej inteligentne niż potomkowie elit, z przyczyn dziedzicznych (i nie miał na myśli dziedziczenia ograniczonego dostępu do solidnej edukacji). To parafraza argumentu stricte rasistowskiego – jeszcze na początku XX wieku dość powszechnie wierzono, że osoby czarnoskóre mają mniejsze mózgi, co tłumaczy ich miejsce w społecznej hierarchii.
    *
    Warszawska inteligencja, ale i aspirująca klasa średnia z mniejszych miast i miasteczek, wstydzi się za ten polski rasizm, antysemityzm, za „lud smoleński” i Radio Maryja. Wstydzi się przed sobą, ale przede wszystkim przed szeroko rozumianym Zachodem. Dlaczego PiS rządzi? Bo lud go nam wybrał. A dlaczego wybrał? Bo jest ciemny, zacofany, głupi. A do tego niewdzięczny, roszczeniowy i niezdolny docenić faktu, że z ostatniego światowego kryzysu Polska wyszła jako „zielona wyspa”.

    Tkwimy w tym myśleniu na przekór faktom – a są one takie, że PiS wygrał również wśród osób z wyższym wykształceniem i wśród mieszkańców dużych miast.
    *
    Co możemy zrobić, by ten mityczny polski lud, stanowiący zdecydowaną większość wyborców, wyrwać z łap niedemokratycznej prawicy? Według wielu polskich publicystów i polityków, ale też osób namiętnie piszących komentarze w internecie: obrazić, uraczyć słowem pogardy, powiedzieć, że słucha disco polo, podczas kiedy my – światli – bronimy wolnych sądów (to słowa Andrzeja Celińskiego). I zwycięstwo gotowe! Nie? Co poszło nie tak?

  420. @E-J
    12 sierpnia o godz. 0:45

    Co możemy zrobić, by ten mityczny polski lud, stanowiący zdecydowaną większość wyborców, wyrwać z łap niedemokratycznej prawicy?

    Po pierwsze:
    opinie elit o „polskim ludzie” nie są tak całkiem pozbawione racji, bo lud ów bardzo często taki (niestety) bywa. Wtykanie ich (opinii) do jednego worka z rasizmem, itp. moim zdaniem nie ma jednak sensu. Tego typu wypowiedzi są bardzo często motywowane frustracją czy desperacją, czy jak w „po drugie”.

    Po drugie:
    Opinie te mogą być motywowane psychiką. Wygłaszacze mogą z tego właśnie ludu pochodzić i głosząc je podkreślają fakt własnego awansu społecznego i kulturowego oraz separują się od tych „gorszych”. Najbardziej zajadli są zawsze neofici, najbardziej demonstracyjni nowo-bogaccy.

    Po trzecie:
    Pogarda dla „hołoty” ma w Polsce silną, kilkusetletnią tradycję.

    Po trzecie:
    Trzeba wziąć pod uwagę uwarunkowania historyczne. Polski lud w przytłaczającej większości zaledwie stokilkadziesiąt lat temu był pańszczyźnianym chłopstwem, półniewolnikami żyjącymi w skrajnej nędzy i ignorancji, znieczulającymi się co niedziela kazaniami „jegomościa” w kościele i zaraz potem wódką w karczmie. Wystarczy przeczytać np. „Gorzałkę” Dygasińskiego i uświadomić sobie, że opisuje pradziadków lub prapradziadków znacznego odsetka współczesnego „ludu”. Nawet w sprzyjających warunkach (mobilność i małe nierówności społeczne) do pozbycia się takiego bagażu kulturowego społeczeństwo może potrzebować wieku. Odsetek ludzi zdolnych przełamać zaprogramowanie z dzieciństwa to podobno zaledwie 12%. Nawet wśród osób z wyższym wykształceniem i mieszkających w dużym mieście.

  421. @Herstoryk
    12 sierpnia o godz. 3:16
    Tak skrótowo: Z moich doświadczeń wynika, że jak powiedz durniowi, że dureń, to nie tylko go do swoich racji nie przekonasz ale i wroga sobie zrobisz.
    Mnie nie chodzi o zaszłości historyczne ale o praktyczne podejście do tematu: wygrać wybory 🙂
    A teraz znikam na czas nieokreślony ( może podłubie na tablecie) bo się przeprowadzam.

  422. @Ewa-Joanna
    12 sierpnia o godz. 4:20
    Powinienem był dodać
    Po czwarte:
    Nie wolno poniżać i obrażać, bo jak słusznie piszesz ma to skutek przeciwstawny do zamierzonego, jak być może widać na załączonym polskim obrazku. Tyle że mało kto ma cierpliwość, żeby edukować pokolenia. Co zaś do wyborów, to jak historia uczy, prędzej czy później wodzuś i jego paczka przegną i staną suwerenowi kością w gardle. A na razie daremne żale, próżny trud, bezsilne złożeczenia…..

    Przeprowadzki współczuję, ból głowy.

  423. tejot
    11 sierpnia o godz. 23:46

    Napisales Tejot bardzo staranny text do mnie. Z ktorym zgadzam. Moze przegrali wszyscy z Japsami i Chinczykami. Szwedzi i Niemcy. Inni. Moze wszyscy, sa uslugodawcami firm jap. To dlaczego ten Kodak nie mogl? Byc uslugodawca.

    Wiekszosc aut na swiecie jest produkowana na tzw Mitsubishi platformie. Sa trzy GS, PS i Zeta. Dlaczego Sarenka nie mogla byc produkowana na Zeta, naprzyklad na Zeta?

    Telefony Ogryzka sa chinskie a bylejakie MikroMiekkiego wietnamskie. Ogryzek jest najwieksza firma na swiecie. MikroMiekki mniejsza ale nie mala. MikroMiekki nie ma tel flagowy produkt. OK. Oba aparaty od innych rozna cena. Tak naprawde cena i chwalipiectwem. Inaczej mozna porozmawiac, numerow do kajecika nie wpisywac, foto telefoniczne na Instagram zalozyc, muzyczki w autobusie posluchac, w obu konceptach. Chwalipieckim i niechwalipieckim, cenowo. Znaczy sa poddostawcami Chinczykow, Vietnamczykow. Dla mnie OK.

    Co chce napisac Tejot. Las mozna obejrzec z roznej perspektywy. Widziec. Mozna pojsc do lasu, posluchac ptactw i szumu drzewa. Znalezc grzyba i jagode. Jadalne. W lesie mozna spotkac przyjemna spacerowiczke, z ktora w cieniu przyjemnie zapoznac.

    Druga perspektywa jest. Mozna wsiasc w helikopter. Zobaczyc las. Sluchasz w helikopterze kojacego szumu ptactwa i drzew. Wysiadasz z helikoptera po wyladowaniu Tejot, to nieodzowne, po ladowaniu. Idziesz do sieci ICA i tam znajdujesz dorodne prawdziwki, juz ususzone. To moj favorit. Po tut nazywaja Carl Johan (Bernadotte). To ten co wczoraj pisalem, po polu ze szabla nie chcial paletac, ale podwojnym krolem zostal. On tez amator suszonych prawdziwkow byl, ztad nazwa zostala. Nie byl on amatorem latania z szabla po polu choc byl marszalek od takiego zajecia chwalebnego i chwalipieckiego. Wolal zostac marszalkiem prawdziwkow.

    Jest trzecia lesna perspektywa Tejot. Las w jumbojet ogladac/spacerowac. Czy Ty zdajesz sobie sprawe ile lasu przez godzine mozna zapoznac? A obok mozesz spotkac wspolspacerowiczke. Poczem zaprosic na suszone grzybki tego Bernadotte, znaczy prawdziwki. Wszystkie trzy perspektywy doskonale, po mojemu.

    Ja mieszkam pod lasem, mieszkalem zawsze. Okna otwarte, ptactwo spiewa, szumia drzewa. Naprawde, to rezerwaty przyrody. Ale ja po lesie nie szwendam bobym wydeptal te suszone grzybki. Ja mam inne perspektywy. Jak spacerowiczke spotykam to ona na fotelu siedzi, bo ja wtedy zegluje. Jak wrocimy do domu to, to mozemy te suszone grzybki cosmy wspolnie w lesie zbierali stosowac. Calorocznie, jak snieg pada tez.

    Tak jest z Kodakiem Tejot, sprowadzone do Realu. Kazdy ma wybor co chce. Chinski czy wietnamski telefon uzywac, czy jeszcze jaki inny Samsung. Wtedy ma szanse zostac najwieksza firma na swiecie. O spawanie stalowych statkow niech Koreanczycy mysla. Konkretnie w Szw to tylko te okrety podwodne spawaja, co kiedys pisalem. Zeby potem je trzymac w jednej olbrzymiej gorze, w srodku wydrazonej. A Francuzy Tejot to slyszalem dwa okrety wyspawali, co Putin nie mogl kupic bo oleju nie mial. Napedowego. Putin oleju nie mial? Takie rzeczy. Z Gasprom to co robi? To te Zabojedzctwo okrety sprzedali, tym co olej maja, wcale nie pompujac. Tylko w glowie olej, napedowy.

    Takie sa rozne perspektywy helikopterowe na ogladanie lasu. W tym jezyku bardziej zaawansowanym nazywaja macroperspektywy. A jak ten Kodak robil codziennie, to juz micro(perspektywy). Znaczy Kodak dobrej perspektywy macroekonomicznej nie mial zeby microekonomicznie mikrowac. Chodzi o to zeby CarlJohan suszone grzybki po lesie szukac. Jedni szukania szukaja, drudzy jedzenia grzybkow szukaja.

    Koty moje wlasnie po lesie helikopteruja. Za grzybkami szukaja. Ja poranna kawke pije poranna, ktora w Columbia znalazlem, i Brazylia. Ususzyli w miasteczku oddalonym ca17. Jedna przyjemna pani ma tam takie miejsce. Nawet ma stoliki jak suszy, ja siedze, popijam probnie. A i herbata bywa u niej. Czarna jak diabel. Zmielilem niedawno te znalezione ziarenka, godzine temu, na grubosc odpowiednia. I pije Tejot mieszajac perspektywe macrohelikopterowa z micro.

    A wtracajac siebie do rozmowy @@E-J/Herstoryk, nieuprawniony. Pogarda jest zly doradca. Zadnej wielowiekowego, pokoleniowego szkolenia nie trzeba. To jest pogarda. My, my my bedziemy szkolic. Teraz my. Aco, Ty nauczyciel? Elity dotychczsowe, ci pogardzani wymienic musza samodzielnie, korporacyjne stare. Tak jak wymienili Kodakow. Nieswiadomie nawet. Kto zastanawial nad Kodakami, jak wymienial? Nauczyciele pokoleniowi co “znaja uwarunkowania”?

    Pzdr Seleukos i lece spotkac jedna spacerowiczke na fotelu, jak bede plywal.

  424. @tejot
    @Seleukos
    Wtrącając się w temat kto kogo przeskoczył, herstorycznie:

    Wszyscy tu prawie (nie ja) produkuja foto. Pytam ja. Kogo skonfrontowal Flickr z firma Kodak? Kto byl wizjoner, kto przegral kto wygral, kto to zrobil? Kto konfrontowal, jak nie Wy fotografowie z Kodakiem? A wizjoner, moze mial 1000USD na poczatku wizji?

    W 19 w. produkty angielskie były długo wzorem wizjonerstwa, jakości i solidności. Niemcy tymczasem, przed i jakiś czas po zjednoczeniu produkowały tanie badziewie, aż ok. I wojny dogonili. Po I wojnie w dziedzinie wizjonerstwa, jakości i solidności zaczęli przodować Amerykanie, ex aequo z Niemcami, podczas gdy Japonia produkowała tani szajs (z wyj. uzbrojenia), aż do lat 1960, gdy zaczęła dorównywać jakością i zaawansowaniem USA. Równocześnie, Korea Płd. i Singapur, a nieco później Tajwan przejęły pałeczkę produkcji taniego badziewia. Dalej, ww. „tygrysy” zebrały się na jakość, a robienie szajsu odziedziczyły Chiny i Wietnam. Dziś te pierwsze wspinają się po drabinie wizjonerstwa i jakości. Stałymi współzawodnikami są przez cały ten czas Niemcy i pomniejsi zawodnicy w rodzaju Skandynawów i np. Szwajcarii. I tak to się kołem toczy, wygrani najpierw wygrywają, a potem przegrywają z nowymi, tańszymi, głodniejszymi konkurentami. Takie swoiste krążenie elit.

  425. Ewa-Joanna
    12 sierpnia o godz. 0:45 * Wyimki, faktycznie, znamionują ciekawy tekst. Z tych samych wyimków widać też, że i autorka miora się we własnych ograniczeniach w myśli, co nie bardzo dziwi – to trudność powszechna. Spadek po czasach niewolnictwa ciągle działa, poszczególne obserwacje pt. „polski katofel” są więc trafne. Rzecz nie w samych obserwacjach, a bardzej w tym, czy zgadzamy się na to, co tworzy karofla, kto ma tworzeniu udziały, czy kartofla można zmienić w rajskie jabłko, kto miałby to zrobić i po co? Może katofel jest zadowolony? Brzmi to może dziwacznie, ale niekoniecznie dziwacznym jest.

  426. @ Ewa-Joanna Ty nam tu nie znikaj! Nie dość, że bozia, Jezusek, Matka Boska wzięli i zniknęli i nikt nie widział od tamtej pory, to jeszcze Ty byś miała zniknąć? Łomatkobosko! Ze na czas jaki, to tak się mówi; to trzeba powiedzieć inaczej: masz ten tablet to miej. Bardziej niż kluczyki od auta, ID oraz numer ubezpieczenia. Krąż duchem i materią na blogu. Bo to miłe bogu. Blogu bogu. Tak słyszałem. 🙂

  427. Szanowni! Skoro pora letnia, to i pora na nowego wstępniaka. W sezonie ogórkowym człowiek myśli o pytonie nad Wisłą, a katolik myśli o pszczółce Mai, co go bardzo umaja. Zresztą, on ciągle o tym myśli. Dlaczego o pszczółce i co z tego wynika – we wstępniaku. Zapraszam.

  428. Informacyjna powódź. Sam się zatopiłem w powodzi informacji. Chicałem odpowiedzieć na kilka komentarzy, które mnie najbardziej zainteresowały a tu klops. Za mało wiary we własną pamięć a za dużo ochoty do sprawdzenia, co też internety maja na dany temat do powiedzenia. Dodajmy do tego własną historię zawodową z jej zakrętami jakże dobrze i boleśnie pasujacymi zarówno do pobudzających wyobraźnię i kreatywność pytań seleuk|os|a jak i do zdawało by się zaledwie matter-of-factly wyjaśniających odpowiedzi @tejota. 😉
    Na razie mogę tylko cofnąc się pół wieku w czasie i krzyknąć jak w czasach podwórkowej gry w chowanego:
    -Jeszcze nie!
    -Jeszcze nie!
    -Jeszcze nie!

  429. @Herstoryk 12 sierpnia o godz. 8:04
    podczas gdy Japonia produkowała tani szajs (z wyj. uzbrojenia), aż do lat 1960, gdy zaczęła dorównywać jakością i zaawansowaniem USA.
    Raczej do lat 70-tych. Ale to szczegół.