Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

28.07.2018
sobota

Do Europy marsz na rękach. Casus prezes Gersdorf w Karlsruhe

28 lipca 2018, sobota,

Rok 2018: Państwo polskie, wraz z milionami mieszkańców zapada się w głębokie mroki głów dymiących trującymi wyziewami wstecznej mentalności pełnej złych i autokratycznych emocji, zanurzonej w fantazmatycznych mitach o Polsce, Polakach i Europie. Mentalności niezdolnej widzieć rzeczywistość, bo opartej o wzmożenia autokratycznej religii i histerię przewrażliwienia na własnym punkcie; usiłującej kryć zwykłość i małość pod maską heroiczną. Niezdolnej widzieć realne problemy, stawiać trafne diagnozy i znajdować trwałe rozwiązania budujące tak Polskę, jak i Europę. To mentalność narzucania własnej a chorej „Prawdy” wszystkim, rozdętej gangreną uzurpacji i moralnej deprawacji do wielkiego „P”. To mentalność zawziętej walki z kanonami demokracji i panstwa prawa; ludzkiej wolności kształtowania się wedle własnego sumienia i odpowiedzialności za wybory w złożonym świecie. To mentalność niezdolności do swobodnej, twórczej współpracy i współżycia w oparciu o demokrację wartości, kompromis, szacunek dla cudzych wyborów, a nie odgórne i jedyne wartości, wmuszane wszyskim. To mentalność złodzieja, co nas okrada z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Ten złodziej okrada nas z życia.

Wielowiekowa choroba umysłu: mity i kłamstwa, uświęcona deprawacja moralna, pogarda zlepiona w jedno z nienawiścią. To choroba która jest ustawicznie wypierana ze świadomości, co tworzy fundament jej wiecznotrwałości i bujnych odrodzeń. Słabo i niekonsekwentnie przytłumiana w krótkich chwilach przejaśnien w polskiej historii. Szczepionką byłoby spojrzenie prawdzie w oczy – zmierzenie się z bólem własnej realności wobec mitu wielkości. I przyznania do tego, że tacy jesteśmy: w niczym herosi, w wielu sprawach byle jacy, a zakłamani – do imentu. A jeśli zdarzy się chwila nadzwyczajna, to jest ona raczej wynikiem histerii: panicznej reakcji na chwilowy przebłysk kontaktu z bolesnym stanem rzeczy, nie zaś trwałej i konsekwentnie działającej twórczej dyspozycji wspólnoty.

Pojedyncze i niewykorzystane wiktorie, w międzyczasie zaś nieustające gnicie państwa urządzanego przez nielicznych przeciw licznym: stała opozycja pomiędzy śladowo występującym w państwie, ale pełnym pychy Polakiem – czyli wyłącznie dobrze urodzonym i dobrze ustosunkowanym – a niewolniczą masą ludzką niemającą praw, perspektyw, i godności życia; ludzie którzy nie mieli prawa zwać się Polakami; upadek rozdętego państwa które samo siebie zjadało – przez samych Polaków głównie sprokurowany a zwany w języku kłamliwego wyparcia „krzywdą od wrogów”. Liczne i nieudane powstania, emigracja nielicznej i światłej elity i w miliony idącej nędzy. Opresyjna, deprawująca państwo i ludzi rola Kościoła i katolicyzmu, zwana w tym samym kłamliwym języku wyparcia świętą opieką, jedyną tożsamością Polaka i wyłącznym źródłem moralności. Zawzięta walka tegoż Kościoła przeciw ludzkim prawom świeżo wyzwolonego – przez obcych mocarzy – niewolnika pańszczyźnianego oraz wolnościom ogółu. Wszystko to zaś zwane odwiecznie „miłością bliżniego swego”.

Szczęśliwie odrodzone państwo – dzięki zbiegowi okoliczności Wielkiej Wojny skutecznie wykorzystanych, co chwalebne, acz krótko bo szklany dom stanie się kratą autorytaryzmu – kulawe jednak i słabe, bo zaplątane w historyczych sprzecznościach, nie przyznanych i nie zadość uczynionych niesprawiedliwościach. Żyjące ćwierćdostatnio w drobnych punktach mapy, a w biedzie, często wykluczeniu a nawet czynnym prześladowaniu – na jej wielkich połaciach.

Ta Wojna. Ludzie porażeni szokiem przegranej obnażającej próżność mitu, zdrady elit i kolejnego upadku państwa; nieustannego zagrożenia, śmiercią na co dzień i widokiem obracanych w pył, płomień i popiół miast, wsi i całych krajobrazów. Próbujący się desperacko bronić aż po samobójcze Powstanie; bez szans na zwycięstwo i zdani w tym na innych; dający upust pielęgnowanej długo nienawiści bądź deprawacji sprowadzenia sąsiada do towaru zamiennego na 3 kilo cukru, ludzie – Polacy zamrożeni wśród niezałatwionych spraw poza jedną, jak się wielu złych cieszy: jaki Hitler był taki był, ale dobrze że się Żydów pozbył; niewyleczeni z dawnych konfliktów, a już przygnieceni chorobą wojny; pozbawieni dachu, drobin majątku, podstaw życia i bliskich; edukacji, zdrowia i złudzeń; wyzwoleni i zbawieni od młyna śmierci nie tyle własną zasługą a cudzą, jedni cieszą się ze zwycięstwa co daje życie i perspektywę, inni – przeciwnie: chcą kolejnej wojny, a zwycięstwo mają za wielką klęskę i drugą okupację. Prawdziwy Polak poniósł klęskę, zaś nieprawdziwy i jego centrala w Moskwie – zwycięstwo. Wygrana i ratunek to nowa okupacja, nie lepsza od hitlerowskiej, właściwie gorsza i bardziej deprawująca, trwającą dekadami. Nie te granice, nieprawdziwa Polska. Najbardziej rujnujące doświadczenie – jak brzmią głosy nowych autorytetów i jak za chwilę zabrzmi głos jednego z nich. Nieuleczalna choroba.
* * *
O Polsce Ludowej nie będę tu mówił, przecież Polski przez te lata nie było, co jest formalnym oświadczeniem państwa. Do trzech nie umiejąca zliczyć elita już po Drugiej Rzeczpospolitej zacina się w liczeniu i wywala Polskę Ludową do śmietnika. Odrzuca artytmetykę szkoły i rzeczywistość – jak zwykła to robić przez stulecia. Rzeczpospolita nr 3 zaczęła się w 1989 roku. To samo państwo jednak uroczyście oświadcza, że oto mamy 100-lecie niepodległości, liczone od roku 1918. Zamiast mnie, w sprawie Polski Ludowej i Polski w ogóle głos zabierze pani profesor Małgorzata Gersdorf, pierwszy prezes Sądu Najwyższego. Pani prezes, parę dni temu, wygłosiła mowę w Karlsruhe, do przyjaciół Niemców, do Europejczyków, mowę prawdy w obronie prawdy o Polsce przed uzurpatorem i despotą który niszczy Polskę tejże prawdy i tegoż prawa na rzecz jakiejś innej prawdy i innego prawa. Prawda jest jedna, co każdy Polak i każdy dziennikarz co rano ujawnia: prawda jest taka, że… Pani prezes ujawnia prawdę.

Całe wystąpienie zamieściła „Polityka” [1], nie będę więc go powtarzał, a przedstawię cytaty z głosu pani prezes Sądu Najwyższego. Cytaty są o szerszym stanie rzeczy, jednak pod ich powierzchnią siedzi te 45 lat ze stu, co to ich niby nie ma. Mówi pani prezes:

* Zgodnie z art. 2 Konstytucji RP z 1997 r. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej [,,,] Niezliczone orzeczenia polskiego Trybunału Konstytucyjnego oraz sądów napełniły je konkretną treścią przez dwadzieścia pięć lat stopniowego wychodzenia ze stanu komunistycznej dyktatury. Jak zatem doszło do tego, że obecnie możemy mówić o kryzysie państwa prawnego w Polsce?

* Podważany jest powojenny konsens demokratyczny. Przywództwo stało się miałkie, wartości uległy zapomnieniu, a przynajmniej są bagatelizowane. Ważniejsze od nich stają się wyniki ekonomiczne. Społeczeństwa europejskie zostały uprzedmiotowione, sprowadzone do roli maszynek do głosowania. Czują się oszukane, a w najlepszym wypadku zagrożone. W takiej chwili do głosu dochodzą siły skrajne, wrogie zasadom godności człowieka, wolności jednostki i rządów prawa.

* Mogłabym mówić długo o polskich doświadczeniach historycznych ostatnich dwustu lat, które kładą się długim cieniem na współczesnych sporach narodowych, choć chyba nie ma to sensu, bo takie mroczne zakamarki kryją się w duszy każdego narodu. Nie mam natomiast wątpliwości, że najbardziej rujnujące doświadczenie – okres czterdziestu pięciu lat rządów realnego socjalizmu – nadal ciąży nam jak kamień u szyi. [podkr. T.]

* Doświadczenie ruchu „Solidarności” lat 80. poprzedniego stulecia bardzo wiele zmieniło na lepsze. Przeorało świadomość społeczną. […] Procesowi demokratyzacji kraju nie towarzyszyła wystarczająca debata ani akcja edukacyjna na masową skalę. Obywatelom nie pokazano, co to jest prawo, jak ono działa i dlaczego trzeba go przestrzegać. […] Wprowadzenie Polski do zachodnich struktur politycznych „odhaczono” jako wielki i trwały sukces, patrząc bardzo powierzchownie na różne liczbowe wskaźniki, a nie na głębokie struktury, które zawsze ulegają zmianie w długim cyklu. [podkr. T.]

* W każdym narodzie i ustroju, pod każdą długością i szerokością geograficzną, zrodzić się może cyniczny gracz, „rentier rewolucji”1 , perfekcyjnie analizujący słabości społeczeństwa i państwa po to, aby wyzyskać je do zbudowania autokracji. Ofiarą bezwzględnej walki politycznej zawsze są sądy – jako najsłabsza z władz, która stoi na straży praw jednostek. [podkr. T.]

* […] prawnikom nie wolno milczeć w obliczu zła, które zostało wyrządzone polskiemu wymiarowi sprawiedliwości przez ustawy uchwalone w ciągu ostatnich dwóch i pół roku. Te szkody są niestety bardzo poważne i nic nie zapowiada ich naprawienia w najbliższej przyszłości.

* Kanclerz federalny Konrad Adenauer, powiedział kiedyś zdanie, które szczególnie wryło mi się w pamięć: „Dzieje świata są również sumą tego, czego można było uniknąć” [podkr. T.]

* * *

Pani prezes Gersdorf dała się poznać na szerokim forum publicznym bodaj wtedy, gdy głośno powiedziała o niezgodzie na łamanie prawa przez władzę i potrzebie stanowczego sprzeciwu wobec tego zamachu. Wielu ufnych ludzi, będących po stronie opozycji i głośnego bądź milczącego protestu, szanujących konstytucję, rozumiejących fatalność i głębię zamachu na państwo jaki realizuje Kaczyński z pomocą swoich janczarów, szybko zapałało sympatią do pani I prezes Sądu Najwyższego, pani profesor, pani Małgorzaty Gersdorf. Ja również. Żywotnie – dosłownie – potrzebne i konieczne są bowiem głosy z takiego miejsca i poziomu i potrzebne są działania. Elita ma szersze uprawnienia od ogółu i ma głębsze obowiązki, a sędziowie są w jej szpicy, nieliczni – jakieś 10 tysięcy – a ponad proporcję ważni. Albo to idzie w parze, albo nie ma elity. Niedługo jednak po tym mocnym i dramatycznym głosie pani Gersdof, usłyszeliśmy jej kolejne słowa: za 10 tysięcy może da się wyżyć na prowincji, ale nie w Warszawie. Zdziwienie i cień powątpiewania, czy aby pani prezes dobrze wie, co mówi i do kogo, mówiąc publicznie.

Po tych uwagach wprowadzających, czas na odniesienie się do mowy prezes Gersdorf w Karlsruhe. Cel przemówienia – szczytny i godny pochwały: apel, nie wprost wyrażona sugestia pod adresem gospodarzy by wesprzeć Polskę chcącą być Europą bo inaczej zostanie zagrabiona przez cynicznego despotę, oraz wyjaśnienie powodów dla których zło się dzieje w Polsce, ale i jest coś z niego w Europie i świecie. Cel szczytny, wykonanie – no właśnie, jakie? Myśl w jednym cytacie kłóci się z myślą w następnym, jedna chce w prawo, druga w lewo, wnioski budzą wątpliwość, lub sporo więcej, a rzeczy fundamentalne są jak uderzenie głową w słup. Autorka wystąpienia zadaje główne pytanie – o powody kryzysu państwa prawnego, ale odpowiada nie w kategoriach rozważań prawnych, a społecznych, politycznych, wręcz cywilizacyjnych. Szeroko i ryzykownie, lecz wypowiedzi są śmiałe i pewne. Dziwię się nieporównanie silniej niż za pierwszym razem. Ale oprócz mocnego zdziwienia, pojawia się coś dalece większego.

Oto kluczowy cytat: Mogłabym mówić długo o polskich doświadczeniach historycznych ostatnich dwustu lat, które kładą się długim cieniem na współczesnych sporach narodowych, choć chyba nie ma to sensu, bo takie mroczne zakamarki kryją się w duszy każdego narodu. Nie mam natomiast wątpliwości, że najbardziej rujnujące doświadczenie – okres czterdziestu pięciu lat rządów realnego socjalizmu – nadal ciąży nam jak kamień u szyi.

To wyjaśnienie, mające być fundamentem wyjaśnienia zła przez prezes Gersdorf, zszokowało mnie. Najgłębiej się z nim nie zgadzam i – by sprzeciw oddać możliwie łagodnie – nazwę słowami zagubienia i nierozumności. By sprawa była jasna: zszokowało mnie to, że słowa zostały wypowiedziane przez Małgorzatę Gersdorf jako osobę o takiej roli i pozycji oraz w takim miejscu i wobec Europejczyków. Znacznie mniej mnie zaskoczyło to, że w ogóle takie słowa wybrzmiały, ponieważ słychać je, od dawna, jako obowiązkowy i niedyskutowalny slogan. To taki kanon fałszywej mowy współczesnej Polski, po którym swój i słuszny rozpozna drugiego w tym samym gatunku. Oto pani Gersdorf, osoba co najmniej pięciu cnót w jednym – I prezes SN, sędzia, profesor, przedstawiciel wąskiej i światłej elity i przypisanej mądrości z powagą w jednym, o czasach najgłębszej demoralizacji i okrucieństwa, zaprzeczenia wszelkim zasadom europejskiego rozwoju, czyli czasach ostatecznego upadku Rzeczpospolitej i zaborach mówi z nadzwyczajną miękkością: długi cień, oraz oraz daje mocne, a fałszywe usprawiedliwienie: każdy naród ma takie mroczne zakamarki. Nieprawda – takie ma tylko Polska. Zaś gdy jej myśl ogarnia Polskę Ludową, z której wszyscy przeszliśmy do Polski wolności, rządów prawa i demokracji, przez nas, tych przychodniów zbudowanej, nie zaś anioły, to ma dla niej wyłącznie najniemiłościwsze słowa potępienia i żadnej wątpliwości: najbardziej rujnujące doświadczenie. Jak należy rozumieć – w całej historii Polski, owych sławetnych tysiącu i pięćdziesięciu lat! Co to za postać: profesor niemający żadnej wątpliwości? Bez żadnej wątpliwości zatem pani Gersdorf najbardziej rujnującym doświadczeniem nazywa i swoje urodzenie, życie, rozwój osobowy i karierę naukową. Jak i wielu milionów innych Polaków. Najbardziej rujnującym doświadczeniem było też dla niej odbudowanie z ruin Warszawy, do czego i polska, niepeerelowska ręka się przyłożyła, oraz zbudowanie całej powojennej materii, kultury i życia. Tego wielkiego zasobu firm i przedsiębiorstw, który był prywatyzowany i stał się podwaliną dzisiejszej Polski, tych wielkich państwowych spółek infrastrukturalnych – od portów morskich i lotniczych poczynając, przez rafinerie ropy, gazownie, elektrownie, elektrociepłownie, kopalnie węgla czy miedzi i ich systemy rurociągowej, wodnej, kolejowej czy samochodowej dystrybucji i zaopatrzenia całego kraju – bez czego nic nie działa a Polak żyje z piastowskiego szczęścia w kurnej chacie (Polak byle jaki, dodam, bo współczesna elita – cokolwiek słowo znaczy – żyje bogato: obsadziła te przedsiębiorstwa swojakami i z nich żyje bez racji innej niż nepotyzm i prywata. Nie od Kaczyńskiego bynajmniej się to zaczęło, choć tenże ma tu już najwybitniej złe zasługi, glosząc przy tym obłudnie, że nie dla pieniędzy idzie się w politykę). Aż po żłobki, szkoły, uniwersytety; kursy dokształcające, bursy, stołówki, ochronę zdrowia; wypoczynek, sport, kolonie i obozy – a wszystko bezpłatne, lub na symbolicznym poziomie. I emerytury dla każdego. Jaki rodzaj myślenia, rozumu, namysłu i poczucia etycznego trzeba mieć w sobie, by to wszystko nazywać – bez żadnej wątpliwości – najbardziej rujnującym doświadczeniem w całej historii Polski?

Jest też jeszcze inny aspekt przemówienia pani prezes Gersdorf w Karlsruhe, nie mniej ważny. Nazywając najbardziej rujnującym doświadczeniem Polskę Ludową, mówiła te słowa do Niemców. Do Niemców Willego Brandta, który w 1970 roku klęknął w Warszawie przed pomnikiem, przepraszając za krzywdy, za ludobójstwo Polaków, za zrujnowanie Warszawy i innych miast, zaś pani Gersdorf to co odbudowano nazywa największą ruiną. Mówiła też do Niemców kanclerza Helmuta Schmidta , równie jak Brandt Polsce Ludowej (sic!) życzliwego i kontynuującego dzieło budowania wzajemnie pozytywnych relacji i współpracy, upewniania Polski Ludowej w granicach na Odrze i Nysie przeciw tym Niemcom, którzy nieustannie zamierzali odebrać te granice Polsce. Z czym by Polska wtedy została? I wreszcie, po Helmuta Kohla, z którym już Tadeusz Mazowiecki serdecznie się ściskał, co jednak nie miałoby miejsca, gdyby nie – przeciwnie do tezy pani Gersdorf o ruinie – wcześniejszy wspólny dorobek obu państw i narodów. Z mocnej tezy pani prezes wynika więc i to, że Niemcy bratali się i kolaborowali z tą zbrodniczą Polską Ludową, współczyniąc z niej ruinę. Kolejny raz spalili Warszawę? Jakich odczuć u Niemców spodziewa się pani prezes po takim dictum? Jakiego zrozumienia, podzielania poglądów, pomocy i wciągania Polski do Europy, a przeciwstawiania się dzisiejszej rujnacji Polski?

Pani prezes Gersdorf zdaje się, że z takimi wyobrażeniami i czynami pomoże Polsce jasnej przeciw Polsce ciemnej. Nic z tego nie będzie: skutki jej słów i czynów są przeciwne fantazyjnym, choć dobrym intencjom. Swoimi słowami pełnymi skrajnego niepojmowania, choć pojąć może i ma obowiązek – jej członkostwo w elicie do tego zobowiązuje – umacnia poczucie „suwerena”, tego co się z Polski Ludowej wywodzi i niesie jej wyposażenie w sobie, że „elita” to pojęcie słusznie deprecjonujące, bo jej elitarni członkowie są zarozumiali i zwyczajnie głupi. Są szkodnikami, egotykami, zamkniętymi w swojej luksusowej kaście, nierozumiejący życia i pełni nierozumnej pogardy – trzeba więc z nimi walczyć i taką elitę rozpędzić. Zaś sędziowie i sądy to gniazdo żmij, nieuczciwości, przekupstwa, niesprawiedliwości wobec „zwykłych Polaków” . Tych co z PRL-u wyszli, tych których ojcowie oraz oni sami, budowali fabryki, drogi, porty, uniwersytety, odbudowali Warszawę i jej Zamek. Tych którzy się kształcili, odpoczywali w górskich czy nadmorskich zakładowych domach wczasowych, naprawiali zdrowie w komunistycznych szpitalach czy uzdrowiskach i małym fiatem odkrywali z radością Polskę – czyli jedną wielką ruinę, niegodną imienia Rzeczpospolitej, a w pełni godną pogardy. Kaczyński – którego tak zasadnie pani prezes potępia, tak samo zasadnie wygrał i tak zasadnie zamienia Polskę w ruinę. Ta zasadność opiera się na tym, co ma głowie pani Gersdorf i inni nosiciele jedynie słusznych, a tak nietrafnych ocen i wyobrażen. Pani prezes żyje fantazmatycznością wyobrażeń, podobną do tych, przez którą I Rzeczpospolita się rozpadła. Skoro mówi o długim cieniu, to owszem, takie rozumowanie pozostaje w długim cieniu polskiej choroby mentalnej – dawnej nienawistnej sprzeczności między panem – Polakiem, a pańszczyźnianym chamem, który Polakiem nie był. Skoro mówi o głębokich strukturach, które zawsze ulegają zmianie w długim cyklu, to owszem, mówi o głębokich strukturach psychicznych wśród Polaków, do dziś nie uwolnionych w pełni z konfliktu pana i plebana z chamem , który to pleban jest panem i dziś. Do dziś też zakleszczonym w sprzecznościach tożsamości: czy dawny niewolnik panszczyźniany, a poźniejszy czlonek dumnej klasy robotniczej to ciagle cham i zatruty zamordyzmem oraz bezpłatnością wszystkiego pomiot „komuny”, czy godny twórca Trzeciej – czyli czwartej – Rzeczpospolitej? Tępa tłuszcza to i żądna grabieży czern – jak mówił Sienkiewicz, czy dumny suweren panstwa polskiego? Nie PRL był źródłem konfliktu głębokich struktur , ale jego ofiarą i kontynuatorem na przetworzony sposób, bo to jest niezmienny mechanizm głębokiej psychologii. A jeśli miałby się zmienić, to musi się zacząć od spojrzenia w istotę konfliktu, pojęcia go i przyznania się do własnej roli w tym niegasnącym konflikcie. Jak werbalnie chce pani Gersdorf, choć temu następnie wewnętrznie zaprzecza – takie konflikty zawsze ulegają zmianie w długim cyklu. Niekoniecznie zawsze, celem zaś powinno być ich zdrowe wygaszenie, uwolnienie się wreszcie od tego polskiego przeklenstwa – tak osób jak i społeczeństwa. Nie zaś „zmiana”. Im więcej takich nieprzemyślanych, a potępiających fantazji jakie wygłasza autorka przemówienia, tym lepiej ma się Kaczyński i jego suweren. Tym żywiej dręczy polską wspólnotę ta zabójcza choroba. On bowiem, Kaczynski, jest tym cynicznym graczem, który perfekcyjnie analizujen słabości społeczenstwa i panstwa. Świetnie widzi te słabości i sprzeczności w mowie i myśli pani prezes, to fatalnie ulokowane potępienie, to podawanie w nieintencjonalną wątpliwość pewność wartości i obowiązki elity. Widzi, odbiera emocje, używa i rozgrywa. Pani prezes pyta o przyczyny kryzysu i sama sobie, odpowiedzi nie słysząc, odpowiada.
Pani prezes Gersdorf zdaje się już stawiać kropkę nad „i” nierozumienia istoty rzeczy także takimi słowami, w innym miejscu wypowiedzianymi: mam się przykuć do biurka? Odpowiada jej sędzia Tuleya: tego się po pani prezes spodziewaliśmy. Elita, jeśli nie jest konsumentem miłych rojeń o sobie a jest elitą, ponosi koszty nią bycia. Też i takie, gdy czas taki. Gdy elita nie pojmuje, wzgardza i się odwraca, zostają obywatele. Sami i bez złudzeń co do mniemanej elity.

Piszę te słowa ze smutkiem, z poczuciem, że kolejna osoba spośród tych, co do których należy mieć poważne spodziewania, co powinna być latarnią, wyłącznie pomocą, wsparciem i wzorem dla dobrych ludzi sprzeciwiających się złu, gubi się, w zły sposób myli miarę rzeczy, mimowolnie napędza współpracowników zła, zawodzi i rozczarowuje. Tym bardziej to martwi, że tak dobrze zaczęła – za co, wśród krytyki mam dla niej wielkie uznanie – gdy stojąc w drzwiach Sądu Najwyższego przypominała swoje przyrzeczenie na wierność konstytucji, jej wartości i procedur demokratycznych – którą jej zdrajcy i krzywoprzysięzcy nazywają konstytucją komunisty Kwaśniewskiego.

Nie byłbym jednak sobą, więc musiałbym zjeść snickersa i łyknąć pepsi, gdybym nie był przewrotny i nie był wyznawcą panów Przybory i Wasowskiego: przełom w Wilku Morskim może się zdarzyć. Pani prezes ma i potencjał i możność i wsparcie dobrych ludzi, by wrócić do dobrego początku i tak kontynuować. Czego jej życzę słowami z Klossa: a ja ciągle, ciągle nie tracę nadziei…

[1] [https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1757274,1,wystapienie-prezes-gersdorf-w-karlsruhe-polskie-panstwo-prawne-stracone-szanse.read ]

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 478

Dodaj komentarz »
  1. TANAKA!. Jestem pełen podziwu!. Uważnie przeczytam jutro. Dziś jestem „wstrąśnięty”, a nie „zabełtany” takim, czymś. https://www.pudelek.pl/artykul/133410/tak_wygladal_slub_cywilny_marty_kaczynskiej_panna_mloda_w_bieli_garstka_znajomych_i_stryj_o_kulach_zdjecia_s/foto_1#s1

  2. Powinno być „wstrząśnięty”. Klawiatura się zacina. Ze starości. Czy ślub nie powien być w synagodze?. Tak tylko pytam. Jak już nie ma „ortega” to pozdrawiam Wszystkich piszących, a szczególnie mojego równolatka Pana p.b.

  3. Tanako, a niech Cię chudy bocian, żeby tak fachowo przemyśliwać i pisać! Najpierw pomyślałem, że za dużo, po przeczytaniu – że za mało. Podobnie jak bukraba, jestem wtryśnięty. Z tego powodu, że jeśli pani Gersdorf coś ciąży, to niech ona nie mówi ortegskim zwyczajem o sobie w liczbie mnogiej „ciąży nam”, lecz bez podpierania się „nami” – „ciąży mnie”. Bo mnie, jako rówieśnikowi PRL, nic nie ciąży, nie tylko dlatego, że nie byłem w ciąży. Ale o tem potem, bo rzecz jest nie do spontanicznego wyrzucenia z siebie, lecz pierw – do odpoczęcia po rowerowaniu i przeżyciu cudnego – nareszcie! – deszczu z grzanej wody, potem – do podumania, co ona, biedna, była łaskawa pieprznąć.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dojechałem do „Nieuleczalna choroba.” i niestety nie wiem, o czym jest aktaulny wstępniak. Za jakiś czas podejmę lekturę od tego punktu.

  6. Tanako,

    Korzystam z przywileju rozmawiania z Gospodarzem w cztery ocz.. err, litery. Moderacja to jest to!

    bukraba ci nie podpowie. Wiec ja musze

    Slowa pani Malgorzaty Gerdorf do Niemcow:

    „Najbardziej rujnujące doświadczenie – okres czterdziestu pięciu lat rządów realnego socjalizmu – nadal ciąży nam jak kamień u szyi. Doświadczenie ruchu „Solidarności” lat 80. poprzedniego stulecia bardzo wiele zmieniło na lepsze. Przeorało świadomość społeczną”

    sa przypomnieniem, ze to kaczyzm, ten ostatni, po dojsciu do wladzy w 2015 roku, ma ten 45-letni kamien u szyji.

    Albowiem kaczyzm nie doznal przywileju przeorania swiadomosci spolecznej. Bo w Sierpniu 80 kaczyzm nic jeszcze nie znaczyl. Ani nawet nie istnial. Tak sugeruje, jak mi sie wydaje, pani I prezes SN.

    Nieustajace sle. Bez podlizow

  7. Panie ktore martwi korupcja w EU

    OLAF jest instytucja majaca zapobiegac.
    https://ec.europa.eu/anti-fraud/home_en

    Lista krajow ktore maja „najwieksze osiagniecia” w korupcji.
    Francja, Wegry, Wlochy, Litwa, Holandia, Polska, Rumunia, Hiszpania, Grecja.
    Studie wskazuja ok 3-4% budget jest wysokosc korupcji. Najczesciej przez zawyzanie wartosci kontraktow (ktore EU wspolfinansuje). W wypadku Polski jest tez niescislosc w faktycznych doplatach do rolnictwa. Wlasnosc ziemi (kto uprawia, kosciol ???) i polskie zadanie wyrownania doplat. Komisja uwaza, rolnictwo polskie jest panstwowo subwencionowane (KRUS). Rolnicy polscy nie placa skladki zdrowotnej jak pozostali rolnicy EU. Rolnictwo jest jednym z najwiekszych beneficjantow EU. Celem EU bylo wyrownanie rolnictwo/przemysl (francusko/niemiecki). Doplaty do rolnictwa zakonserwowaly niewydolne rolnictwo i strukture wlasnosci ziemi. Sytuacja jest analogiczna do WlkBrytanii, ale w zwiazku z Brexit nie ma poszukiwania rozwazan. Kraje skand plus Holandia uwazaja zeby zmniejszyc doplaty. W krajach skand w rolnictwie pracuje ca 1.5% populacji, w przemysle spozywczym dalsze 1,5%. Jak bedzie??? nikt nie wie. Nowy budget prawdopoobnie nie bedzie ustalony przed wyborami w maju (do parlamentu EU). Wlk Bryt nikt nie przejmuje (niech placa) jak lubia. Rolnictwo polskie moze byc pod lupa.
    Poza tym
    „– Dagens Polen under [ledaren för det nationalkonservativa regeringspartiet Lag och rättvisa] Jarosław Kaczyński hade inte kunnat bli EU-medlem. Polen respekterar inte längre Köpenhamnkriterierna, sade Luxemburgs utrikesminister Jean Asselborn”
    moje tlumaczenie:
    Dzisiejsza Polska pod [przywodca narodowokonserwatywnej partii rzadzacej PiS] Jaroslawem Kaczynskim nie moglaby byc czlonkiem EU. Polska nie respektuje „kryteriow kopenhaskich” powiedzial Jean Asselborn, minister spraw zagranicznych Luksemburga.

    Tu link do kryt kopenhaskich po polsku
    https://eur-lex.europa.eu/summary/glossary/accession_criteria_copenhague.html?locale=pl

    Tyle b krotko i przepraszam bo to powinno byc w poprzednim temacie. Nie jestem rowniez przekonany, ze tematy „europejskie” interesúja blog

    pzdr Seleuk

  8. Początek wstępniaka jak kazanie Savonaroli czy Skargi -„wielowiekowa choroba umysłu” itp. Potem dramatyczna obrona PRL – państwa zdecydowanie niedemokratycznego.
    Być może Kaczyński i Morawiecki doprowadzą kraj do rozkwitu gospodarczego, pobudują lotniska, kanały i przekopy i wyprodukują milion samochodów elektrycznych, ale przecież nie o to tu chodzi , chodzi o budowę państwa autorytarnego, demoralizującego ludzi – takiego jak PRL Do tego się dąży i przeciwko temu się sprzeciwiamy. (Może słowo my razić Tanakę, więc powiem ja i jeszcze parę osób)

  9. Wprawdzie bardzo długi, ale bardzo dobry i mocno refleksyjny wstępniak, szczególnie dla pokolenia, które większość życia przeżyło w państwie, którego ponoć nie było.
    Tanako historii nie da się oszukać, ani zakłamywać, nasze pokolenie doskonale to wie.
    W tej historycznej i może histerycznej nostalgii – tęsknocie za II RP za mało się mówi i pisze o stanie gospodarki, o demokracji, o oświacie, o służbie zdrowia czyli o tym jak się żyło większości obywatelom w XX leciu międzywojennym.

  10. karol_cia
    28 lipca o godz. 22:17
    Polska miedzywojenna byla „chorym czlowiekiem”. Konflikty etniczne, graniczne, wyznaniowe etc. Co spowodowalo zmeczenie materialu. W Polsce powojennej (po 45) przedstawiono to jako „Europa, Zachod nas zdradzila w Teheran i Jalta”. Do dzis obowiazujaca wykladnia. Prawidlowa ocena jest Europa „olala” Polske. Wtedy. Byc moze, zdarzyc podobna sytuacja. Znow bedzie (w Polsce) „Europa nas zdradzila”. Kiedy w rzeczywistosci wszyscy sa zmeczeni Polska. Poza „prawdziwymi” Polakami oczywiscie.

    Trudno to napisac na blogu w ktorym wszyscy „kochaja Ojczyzne”, maja sentymenty rodzinne, mlodosci etc. Ja nie mam.

    Dobranoc Seleukos

  11. KAROL_CIA. Podoba mi się Twoja ocena II RP. Polecam do przeczytania „Pamiętniki chłopów” wydane w 1935 roku. Miałem je i czytałem. Wstrząsające. Czytałem je 55 lat temu, ale niektóre fragmenty pamietam, do tej pory.

  12. Problem w tym, ze ten Swiat jest jak kazdy jeden czlowiek, czyli troche zly, troche dobry.

    Jaki?

    To wlasne cechy osobowosciowe, bo one warunkuja wybory indywidualne i zbiorowe plus okolicznosci, ktore na wybory wplywaja.

    Swiat PRL byl pomieszny jak czlowiek, z jednej strony wyksztalcil miliony i podniosl je z dna zupelnego. Niewatpliwie zasluga, tyle ze ta zasluga miala cene w postaci odebrania wolnosci, w tym wolnosci do sprawiedliwosci. Damy wam ziemie, damy wam awans, damy wyksztalcenie, damy wam prace, damy wam domy do mieszkania i zapewnimy, ze nei bedziecie glodowac, a jak zachorujecie, to znajdzie sie lekarz i miejsce w szpitalu…

    Roznie bywalo, ciezko bywalo, ale jak na skale dawania i podnoszenia to mi sie widzi, ze nazywanie tego upadkiem, ruina, czy cieniem co sie kladzie, to grubo grubsza przesada.

    No i byla cena za to wszystko, czyli wolnosc we wszystkich jej wymiarach. Od zebrania o paszport, przez podporzadkowanie sie, do zgody milczacej na uprzywilejowanie klasy „dobroczyncow”.

    Skwitowanie PRLu jak Pani Gersdorf zle o niej swiadczy. Nie chce wnikac w rozwazania co jest zlego, bo jest wiecej zlego niz tylko to

    Jedyna dobra rzecza w Pani Gersdorf jest jej wiedza prawna. I neisttey mam wrazenie, ze na tym sie konczy to co dobrego o Pani Gersdorf bez ryzykowania pomylka, mozna z cala pewnoscia powiedziec…

    Ma wyksztalcenie bardzo dobre, pewnie wrecz znakomite,ale udowodnila, ze sedzia nie powinien siebie samego osadzac. Od paru prawnikow ja slyszalem i spora ilosc Polakow, ze sie powinna przykuc do biurka, ze powinna trwac na posterunku … (Wlodzimierz Cimoszewicz) i wypelniac zapis Konstytucji prof Matczak, zeby tylko tych wymienic.

    Niestety PAni profesor Malgorzata Gersdorf niedojzala do tego, zeby byc Pierwszym Prezesem Sadu Najwyzszego RP.

    Smutna i tragiczna prawda. Reszta prawdy jest w slowach w Karlsruhe wygloszonych

    Slowach o tym, ze bedzie Prezesem Sadu Najwyzszego na uchodzctwie…

    Na UCHODZCTWIE ?

    Na uchodzctwo trafiaja ci co sie poddali i uszli

    Z tego wynika najgorsza wiadomosc z mozliwych, bo Pani Gersdorf w Karlsruhe publicznie oswiadczyla, ze nie bedzie walczyc i ucieknie, dzieki czemu znajdzie sie na uchodzctwie…

    I to jest najwazniejsza z wszystkich informacji, ktore Pani Gersdorf w Karlsruhe nam i reszcie swiata przekazala.

    Fajnie, zes opisal @Tanako problem i ciut mi glupio zwraca Tobie uwage na ta z najwazniejszych informacji z calego przemowionka P. M. Gersdorf w Karlsruhe.

    pozdrowka
    ~l.

  13. Stachu39, 28 lipca o godz. 22:09

    „Początek wstępniaka jak kazanie Savonaroli czy Skargi -„wielowiekowa choroba umysłu” itp. Potem dramatyczna obrona PRL – państwa zdecydowanie niedemokratycznego.”

    Masz sporo na rzeczy, Stachu39. Tanaka jednakze, tez ma sporo

    Czy mozna wyrzucic na smietnik historii 45-letnia historie Narodu? Panstwa, to tego? Wciaz uznawanego jako legalnie istniejacy przez prawie pol wieku, 40-milionowy kraj polityczno-geograficzny?

    PRL zaistniala w historii swiata w latach 1944/45 – 1989. Dopiero potem nadeszly swietlane czasy RP, RP III, RP IV, RP XVIII. I dalej

  14. Tanaczku, dlaczego w tak cholerne upały zadajesz takie poważne tematy do rozważań?
    Pójdę na łatwiznę wyjątkowo na beszczela i mam nadzieję, że @wbocek mi wybaczy, jeśli poniekąd z lenistwa, duchoty i z powodu własnej niedoskonałości podeprę się adekwatnym tekstem @pombocka , który brzmi tak:
    Bo mnie, jako rówieśnikowi PRL, nic nie ciąży, nie tylko dlatego, że nie byłem w ciąży. Ale o tem potem, bo rzecz jest nie do spontanicznego wyrzucenia z siebie, lecz pierw – do odpoczęcia po rowerowaniu i przeżyciu cudnego – nareszcie! – deszczu z grzanej wody, potem – do podumania, co ona, biedna, była łaskawa pieprznąć.”
    Nie zgadza się tylko to, że ja byłam w ciaży i urodziłam się kilka lat później co najmniej niż wbocek

  15. SALVE REGINA

    Trudno na takie dictum przejść do porządku dzielnego, a co dopiero do Karlruehania nad tak umęczonym zaćmą umysłem.
    A jednak, ta zniewaga rozumu… czegoś wymaga.

    Sytuacja to więc taka, w której słowa jaskrawo sprzeczne z czynami budzą podziw nie mniejszy, niż rzekoma obrona praworządności, bo drogą urlopowania się, ze skutkiem identycznym (bo istotnie sprawionym) jak wynik bierności, oportunizmu i zniechania pod przykrywką dętych deklaracji i fałszywych umizgów do narodu.

    Gdy jedyny skuteczny sposób, w mocy rzeczonej, a mianowicie skarga / zapytanie do Trybunału UE została całkowicie poniechana…

    Gdy w Karlsruche rzeczona przedstawia się, będąc jednym z najwyższych dostojników Rzeczypospolitej, jak …pierwsza prezes NA WYCHODŹCTWIE… (cytat!), dowodząc obcym, że własne państwo i urząd rzekomo broniony ma za nic…
    Hańba, a sławiącym ją podwójna.

    I cóż z tego, ona zwycięża cnoty.

    Bulba, Polsko.

  16. lonefather
    28 lipca o godz. 22:49

    Byłem pewny, że i Ty to wypunktujesz, a zanim przeczytałem, że już, to napisałem.
    Oj, trzeźwości obywatelskiej stóżu Lonefatherze, inni szataniu już tu rządzą.
    A stado lewituje w takt zręcznie pompowanych cieków podwodnych i miazmatów.
    Towiańszczyzna, towiańszczyzna, za nią każdy ateista….

  17. Gekko
    28 lipca o godz. 23:11

    Jak widac po Tobie i po mnie … Nie kazdy …

    pozdrowka
    ~l.

  18. Pani Gersdorf zachowała się jak umiała. Nie zgodziła się na łamanie prawa, ale nie przykuwała się do biurka. Trudno było o dobre wyjście z tej sytuacji.

  19. ***BREAKING NEWS***

    A jako przerywnik przedniedzielny, wiadomosci parafialne z Wyhowa, gdzie przy odpuscie, niejaki abepe Dziwisz zapodal wstrzasajaca jesli nie calym chrzescijanskim swiatem, to przynajmniej swiatem polski parafialnej wiadomosc:

    O możliwości rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego rodziców św. Jana Pawła II: Emilii i Karola Wojtyłów…

    Wstrzasniety ateistycznie tymi wiesciami, zainteresowanych detalami odsylam:

    https://fakty.interia.pl/polska/news-rodzice-jana-pawla-ii-zostana-swietymi,nId,2611609#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

    Jak sie uda to bedzie trzy w jednym i swiete lona z penisami blogoslawionymi i cycuszkami karmiacymi … slowem bedzie nasza Polska Swieta Rodzina, czyli sluszna odpowiedz naszego dumnego narodu na zydowskie przywlaszczanie swietosci rodzinnych.

    pozdrowka
    ~l.

  20. Stachu39
    28 lipca o godz. 23:20

    Badz mezczyzna i spojz prawdzie w oczy. Prawda boli, ale wyzwala ze zludzen. Nie tkwij w zludzeniach Stachu39.

    pozdrowka
    ~l.

  21. @lonefather
    28 lipca o godz. 23:24

    Od takiej wiadomości można dostać tylko mdłości !

  22. lonefather
    28 lipca o godz. 23:24

    Też zauważyłem.
    To tylko wstęp do beatyfikacji rodziny Kaczyńskich.
    Nb. kraj w którym haniebne zachowania najwierchowieńskiej z wierchuszek elit, kładące Polskę do grobu, lud prost tłumaczy że onaż „inaczej nie umie” to nie tylko dowód trzeźwości oceny naszych służb edukacyjnych, ale i słuszna dla edukacji i wykształcenia pogarda.
    To nie jest żadna nowinka, alias dobra zmiana, ale uświęcona tradycja mas.
    Kacza zupa.

  23. Ja też z powodu upał siedzę pod wentylatorem i mam nadzieję że nie dostanę po głowie za chwilowy brak darcia szat.

  24. Tanaka
    dopiero teraz, przy Twoim wstępniaku dotarłam do przemówienia p. profesor w Karslruhe. Oczywiście, znam urywki jej wystapienia, ale dopiero z Polityki mam szansę poznać całość.
    Sama mogłabym powiedzieć, że kilka zachowań z ostatnich dni Pani I Prezes nie pojmuję.

    Stachu39
    28 lipca o godz. 22:09
    Być może Kaczyński i Morawiecki doprowadzą kraj do rozkwitu gospodarczego, pobudują lotniska, kanały i przekopy i wyprodukują milion samochodów elektrycznych, ale przecież nie o to tu chodzi , chodzi o budowę państwa autorytarnego, demoralizującego ludzi – takiego jak PRL Do tego się dąży i przeciwko temu się sprzeciwiamy. (Może słowo my razić Tanakę, więc powiem ja i jeszcze parę osób)

    Wątpię, czy Kaczyński, Morawiecki czy ktokolwiek inny doprowadzą nasz kraj do rozkwitu. Jestem pewna, że nie oni dwaj ani nikt z tej ekipy rządowej. Ta ekipa zarażona jest gigantomanią. Nie tak dawno, juz za mojego świadomego życia przeżywaliśmy taką dekadę – w wielu dziedzinach osiągnęliśmy najlepsze wyniki plasujące nas w I dziesiątce państw uprawiających ziemniaki, buraki, kapustę, (ale juz nie potrafiącej tych plonów zagospodarować!) produkcji stali, węgla i …biurokracji oraz wielkiej korupcji żrącej nas przez do końca lat 80.
    Chyba tylko w produkcji Syren 105 byliśmy na pierwszym miejscu w Europie, ba!, na świecie!!
    Potem okazało się, że , ze to wszystko było propagandą, czego od początku lat 70 byliśmy świadomi, bo rozdźwięk między słowami elit a tym, co zastawaliśmy w publicznej przestrzeni był jak stąd do księżyca.
    Stworzyliśmy wiele gigantycznych budowli, fabryk, wielkie stocznie, huty, pobudowaliśmy wiele bezsensownych inwestycji nie licząc się z kosztami społecznymi, wysiedleniami, zniszczeniem środowiska, oraz w ogóle potrzebą ich posiadania w takiej skali. Ale chcieliśmy poczuć się ważni, liczący się w świecie. Pierwsza dziesiątka państw w produkcji….czegokolwiek- to dla naszego I sekretarza był cel. Naszym, społeczeństwa celem było zupełnie coś innego.
    I tak zapowiada się i dziś. Oby nie zostało po tym rządzie powiedzenie- że tak dobrze zapowiadał…
    Zresztą, ten rząd i tak buduje na ruchomych piaskach. Nie zbudujemy, nie odkryjemy niczego, ani samochodów elektrycznych- tych może z 500 sztuk, ale nie milion, ani baterii do nich, bo rozpirzyliśmy w świat wszystkich fachowców, zatrudniając w ich miejsce wielu BMW. Ale z tych BMW – samochód o tej nazwie nie powstanie. Wyrzucamy pieniądze w błoto, bo zamiast dać wędkę, dajemy rybę. I następne pokolenie będzie miało okazję zaobserwować, że rodzice (i dziadkowie też! ) zamiast do pracy idzie do MOPS po zasiłek i dofinansowanie; że od wielu lat nikt w tej rodzinie nie pracował, ale czasem żył na wyższym poziomie, niż ten człowiek co rano zasuwający do fabryki czy do innej firmy. I że po tych rządach zostaną nam długi większe niż po Gierku i jego fantazjach.

  25. Jak pod wentylatorem nie poderwać szat i nie zostać Marylin Monroe, czyli jak Gersdorfić i nic nie stać (bo nic się nie stało)

    Wystarczy, co polecam zwłaszcza tęgim od ateizmu umysłom bloga, nieco uzupełnić swoje wykształcenie, by dołączyć do Naczelnych.

    „Realność szatana”, „Rozpoznawanie ataków Złego i sposoby jego zwalczania” i egzorcyzmy – to jedne z zagadnień przedmiotu demonologia na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jest też możliwość zrobienia doktoratu z mariologii na tej samej uczelni. [Za: NaTemat]

    I proszę. Jak się chce to i poza blogiem wyżyć się moża, że samo życie.
    Wentylacja lokalu daremna.

  26. @Nastus

    Dlugi to pryszcz. To co w czerepach durnota nawozonych zostanie, to jest dopiero nieszczescie nie do wycenienia.

    pozdrowka
    ~l.

  27. lonefather
    28 lipca o godz. 22:49
    wiesz, jeszcze wiedzę prawną Pani Gersdorf będziemy z rozczuleniem wspominać. Jedno jest pewne- następca nie będzie miał prawie żadnej wyższej wiedzy prawnej (oprócz tej, którą wyniósł ze studiów, jeśli nie stosował trzech Z), za to będzie bardziej bezczelny, bezwzględny i bezideowy; kiedyś takimi trzema „Be” określila p. Senyszyn polski kler.

  28. @ Lonefather

    Ciekaw jestem, czy i Ty ze wzruszeniem wspominasz Stanisława Gucwę (jakiż om miał charm wymowny) i Albina Siwaka (i jego oko proroka).

    Ech, żadne ateisty najoczywiściej nie głosowały za piss, one go wymodliły ze wspomnień bierzmowania!

    Sejm był niemal jednomyślny; za utworzeniem katolickiego wydziału medycznego (w/w UKSW w Warszawie, od czerwca br.) byli m.in. posłowie Platformy Obywatelskiej. [ibidem].

  29. Wiedziałam że jednak dostanę, za duża przynęta. Cóż ty zrobisz, „ah jo” głosem krtka.

  30. Gekko
    29 lipca o godz. 0:15
    Ze PO głosowało za ta katolicka uczelnią medyczną, to nawet trudno się dziwić -podeślą na uczelnię swoich potomków (nazwiska! nazwiska!).
    Jakoś nie słyszę teraz protestów PO, gdy PIS łamie ordynację wyborczą do UE, bo akurat taka ordynacja daje im fory i więcej stanowisk- także PO. Wrzask podniosą, gdy PIS uchwali inną ordynację, zabierającą głosy platformie.

    Będzie wówczas wielki wrzask!! oj wielki!
    A ja juz drugi raz nie zagłosuję na PO- chyba, że zmienią się tam przywódcy. Odejdzie Schetyna i paru starców.

  31. konstancja
    29 lipca o godz. 0:07

    Problem nie jest w wiedzy prawniczej Pani Gersdorf, tylko z praktycznym jej zastosowaniem. Pani Gersdorf tego co wie zamiast zastosowac, czyli stosownie sie zachowac, oglosila publicznie, ze zwieje…

    Ukryla ta rewelacje pod gladkimi slowami, ale jak pokazalem, nie zdolala jej ukryc przed tymi, co rozumieja, co zapowiedziala.

    Ale masz i bedziesz miala prawo z rozczuleniem…, tylko na rozum, to nad nia, czy nad soba sie bedziesz rozczulac?

    Pozdrowka
    ~l.

  32. Gekko
    29 lipca o godz. 0:15

    Owszem pamietam takiego, ale w moich wspomnieniach jest tylko jeden Stanislaw Gucwa. Byl on, Nadlesniczym w Nadlesnictwie Zatwarnica w Bieszczadach od bodaj 1962, do 1989 roku. Kawal chlopa jak sie mowi i solidny kawal czlowieka porzadnego. I jego mam w pamieci.

    Siwak… nnno owszem pamietam te mende paskudna. A wolalbym nie pamietac.

    ***

    Nie wiem o jakich „modlacych sie” ateistach piszesz i wiedziec nie chce. Oksymoronami sie nei bede zajmowal. Czy przypadkiem jakis ateista nie zaglosowal na PiS nie moge wykluczyc, z prostego faktu istnienia „polskiego wqurwu” pospolitego, ktoremu ateisci slabszego ducha tez moga ulec.

    Co do tego wydzialu medycznego, to bym zastosowal nowelizacje polegajaca na tym, ze czlonkowie Episkopatu i reszta kleru moga korzystac wylacznie z uslug medycznych absolwentow tegoz wydzialu i zadnego innego

    Zobaczymy wtedy, czy szybciej zakonczy zywot wspomniany wydzial medyczny, czy Episkopat?

    pozdrowka
    ~l.

  33. Doczytałem do a przeciwstawiania się dzisiejszej rujnacji Polski?

    No właśnie, do mnie ta postać nigdy jakoś nie przemawiała. Jakoś obie panie, tzn. ona i ta pani sędzia z NSA (o ile czegoś nie pokręciłem), czyli jedna od 10 kafli a druga od specjalnej kasty, nie zdołały u mnie wywołać „dobrej chemii”.

    Obie popisały się przedszkolnymi błędami wizerunkowymi, a pisowcy takich prezentów nie przegapiają. Pewnie w obu przypadkach szczypali się, czy nie śnią i czy rzeczywiście opozycja im aż tak propagandowo użyteczne cudeńka podarowała?

    Co do przemówienia, to być może pani profesor i prezes SN jest zwyczajnie głupsza od @Tanaki? @Tanaka taki znowu durnowaty nie jest, wprawdzie trochę gadatliwy jest i zbytnio lubi słuchać siebie samego chłoszczącego ten zbrodniczy Kościół, no ale głupi to on nie jest.

    Nie kpię, zwyczajnie, nasz @Tanaka może być większego intelektualnego kalibru niż pani prezes i tyle.

    Gersdorf ma ujemną charyzmę i zdaje się żadne zdolności przemówcze, o ile takie słowo istnieje w języku polskim. Na podstawie zacytowanych fragmentów @Tanaka przekonał mnie, że pani prof. źle rozłożyła akcenty. Moja wprawdzie opinia o PRLu jest nieco mniej różowa niż @Tanaki (chociaż moje prywatne w nim życie, powiedzieć uczciwie, było życiem pączka w maśle), a głównie zasadza się na argumencie, że cieszenie się osiagnięciami PRLu trochę u mnie blednie jak porównam sobie to, co osiągnieto w Europie Zachodniej w tym samym czasie.

    A zatem z jednej strony przyznam rację @Tanace, ze „w danych okolicznościach” wyszło całkiem nieźle, z pewnością mogło być dużo gorzej, ale jednocześnie zachowuję prawo do stwierdzenia, że „nie ma co się tak bardzo puszyć”, bo przykładów socjalistycznych debilizmów na drodze do komunizmu moje 30 lat w PRLu dało mi dużo.
    Trudno jest mi odseparować „czysty” wpływ polskiej wersji socjalizmu od „czystego” dziedzictwa katolicko-niewolniczej (w sensie bycia antyobywatelską) Rzeczpospolitej. Niestety wydaje mi się, że oba czynniki posłużyły jako katalizatory w wielu reakcjach dających na końcu peerelowskie nonsensy, brakoróbstwo, marnotrawstwo, złodziejstwo i leceważenie przepisów, ogólnie całego prawa.

    Leonia Pawlak mówiąc „sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” nie była produktem PRLu tylko wcześniejszej, polskiej historii. No ale peerelowskie „załatwianie”, „dawanie przentów”, „w łapę”, „zostawianie kopert na parapecie”, „kombinowanie” znalazło przecież także drogę i do peerelowskich sądów.

  34. Dobry rosołek, ale strasznie rozwodniony – niedojadłem.

  35. Kontynuując lekturę wstępniaka.

    Naszło mnie do głowy… @Gekko, którego generalnie nie trawię za jego dziwaczny styl i z którym miałem wielokrotna nieprzyjemność ścinania się na kilku blogach, o ile dobrze pamiętam, w tzw. temacie poruszonym tu przez @Tanakę zwykł mieć zdanie-tłumaczenie-wyjaśnienie, polegające na tym, że nie ma co oczekiwać nadzwyczajnych rzeczy od Polaków. Że nie ma co się dziwić różnycm wpadkom-niedostatkom (umysłowym, behawioralnym, itd.) naszych rodaków, gdyż taki to już gumniany naród jezd.

    Nie zapamiętałem, jak sam @Gekko sytuował siebie na tym polskim uniweralnie marnym gumnie ( 😉 ) ale muszę przyznać, że często łapałem się na podobnym do @Gekkonowego myśleniu. Ot, po prostu tacy jesteśmy.

    @Tanaka celnie punktuje (w tym akapicie co już doczytałem pisał nawet o głupocie elit. No właśnie, mój stały punkt, mój stały argument w dyskusjach o szkodliwości Kościoła w Polsce/Wolsce.

    Kardynałowie, arcy i biskupi są miałcy i głupi. O.K. W porządku, zgoda. W większości tacy są. Ale prosze pokazać mi alternatywę?

    Gersdorf w oku politycznego huraganu plecie o 10 tys. za które nie może wyżyć, sędzina z NSA o kaście, KOD wybiera sobie na szefa niepłacącego alimenciarza-narcyza (i fakturowe bóg wi co jeszcze się okaże), pożal się boże „lider” opozycji w środku strajku jedzie się bzykać z kochanką na urlop, Palikot z wielkim talentem trwoni 10% poparcia, SLD wybiera sobie (??? kto tam ją wybrał? ) jakąś karierowiczkę i oportunistkę stawiając wszystko na jej urodę lalki Barbie (i to jeszcze po kuracji odchudzającej). Tylko po to, aby ta laleczka zrobiła z SLD kompletnych durni idąc sobie do pisowców.
    Barbie robi karierę, cieszmy się (być może) że nie przez łóżko, ale co robi najpopularniejszy prezydent wolnej Polski? Jakie deale z umiłowanymi przywódcami jakich satrapii? Niby taki statesman, a tu pekunia nie omlet.

    Nie wiem kim jest @Tanaka, być może znany profesor i wybitny intelektualista bawi się tu na blogu. Oby. Ale jeżeli jest to tylko łebski, oczytany i generalnie inteligentny „zwykły szary człowiek”, to fakt, iż tak celnie potrafił wypunktować panią profesor, prezes SN w końcu niemałego państwa, powinien wprawić nas w smutny nastrój.

    „Zwykły, szary obywatel” okazał się bowiem o klasę inteligentniejszy i mądrzejszy od jednej z najważniejszych osób w państwie.
    Piszę to, bo mnie argumenty @Tanaki przekonuja. Oczywiście tu i tam jakieś szczególiki maciupeńkie bym pozmieniał, Np. Kohla do uścisków z Mazowieckim Mazowiecki (oraz amerykańska polonia) musieli brutalnie przymuszać za pomocą prezydenta Busha starszego, bez którego wykręcania rąk „przyjacielski” Kohl do tych uścisków wcale się nie palił.

    Nie podzielam optymizmu @Tanaki z końca jego wstępniaka.
    Skłaniam się raczej do pesymizmu @Gekko.
    Bez zmiany narodu niczego się nie zmieni. Nie wytryśnie nagle cudowne źródełko lepszych jakościowo opozycjonistów.
    Na tyle lepszych, aby jasno i wyraźnie była widoczna (in plus!) różnica między nimi a biskupami.

    Tzw. „naród” wybrał do parlamentu Rzplitej dwie panie, których jedynymi kwalifikacjami było uprawianie seksu z jednym z Męczenników poległych nad Smoleńskiem.

    Katolicki naród uważał obcowanie z Męczennikiem za wystarczające kwalifikacje, zapominając (z wielką pomoca swoich katolickich pasterzy) o tym, która pani była katolicką żoną a która była katolicką kochanka Męczennika.
    Do tego stopnia, że musieli interweniować Teściowie Męczennika i przypomnieć narodowi, że ich sympatia była po stronie katolickiej kochanki a nie katolickiej żony.

    Czy ktoś wtedy słyszał komentarz biskupów? Czy dzisiaj ktoś słyszy komentarz jakiegoś biskupa na temat trzeciego małżeństwa Pierwszej Dziwki Rzeczypospolitej?
    Biskupa pytającego z ambony Pierwszą Dziwkę, kiedy poinformuje trzeciego męża kto był ojcem jej następnego dziecka?

  36. Ani biskupi nie pala się do takich pytań ani wierni religii smoleńskiej ich nie zadadzą.

    W tej chwili tylko tarcia i walka o władzę i pieniądze wewnątrz PiS skutkować może jakimiś zmianami. Oczywiście PiS będzie też rozrywany przez siły typu Rydzyk, różne gazety i ich kluby, dewotów w rodzaju Godek czy Brauna, pewnie też lobbystów różnych krajów i przedsiębiorstw, co w połączeniu ze zbliżającą się wizytą Kostuchy u prezesa będzie prowadziło do nie zawsze przewidywalnych wydarzeń. Dodajmy wydarzenia typu jacyś kelnerzy z nowymi nagraniami, jakieś nagrania smoleńskie, jakieś nowe wikileaks, jakieś nowe pociągnięcia naszego Wielkiego Brata (dokonywane w swoim czy tez w czimś innym interesie) i z pewnością będzie ciekawie.
    Osobiście licze też na ewidentne wpadki „genialnego stratega” PiSu w guście przyspieszonych wyborów lub czegoś podobnego. Np. wystawienie kontrkandydata dla Dudy i przerżnięcie wyborów prezydenckich. 😉

  37. I kto tu jest gaduła… 😉

  38. Nie przeczytałem Twojego wstępniaka @Tanako. Nie trawię manieryzmu młodopolskiego. Nie ufam rozwlekłym tekstom.
    Ale z komentarzy zorientowałem się, że postanowiłeś wychłostać batogiem panią profesor Małgorzatę Gersdorf.
    Zechciej, proszę, oświecić mnie starego: PO CO?

  39. @Konstancja
    O tych samochodach elektrycznych i innych możliwych sukcesach rządu, to miało być ironicznie.
    @Gekko.
    Beatyfikacji Lecha i może Marii oczywiście należy się spodziewać. Wtedy faraon będzie bratem świętego, czyli pomniejszego ale lokalnego bóstwa w naszej politeistycznej-monoteistycznej religii. A jeśli nie on, bo nie dożyje; to trochę trwa, Watykan to nie polski parlament ,zostanie jak Święty Jerzy na sztandarach krzyżowców. A po wiekach historycy doszukają się, że to była postać fikcyjna. Taki kamuflaż,- jeden udawał, że istnieje w dwóch osobach. Bo historia lubi być dopasowywana do aktualnych idei obozu rządzącego.

  40. @wujaszek wania
    29 lipca o godz. 8:13

    To przeczytaj wstępniak. Będziesz oświecony.

  41. Ewa – Joanna, 8:57

    nie dam rady.
    Żadnego wyrozumienia dla mniej bystrych?

  42. @wujaszek wania 29 lipca o godz. 8:13
    Zechciej, proszę, oświecić mnie starego: PO CO?
    Jesteś zwolennikiem teorii „ciemny lud to kupi”?
    Ciemny lud nie zauważy?
    Polityczna opozycja przegapi?

    Specjalnej kasty nie przegapiła.
    10 tysięcy za które ciężko przeżyć w Warszawie nie przegapiła.
    Wcześniej 6 tysięcy dla złodzieja nie przegapiła.

    Udawanie, że sito jest ładną miseczką i nie cieknie jest głupie.
    Kiedy wyraźnie cieknie jak sito.

  43. 29 lipca o godz. 8:13
    wujaszek wania

    Nic nie szkodzi. Mam tu taka, specjalnie dla Ciebie, wersję skrócona, dla Zarządu :
    1. Coś się za Polakiem ciągnie
    2. Cyniczny gracz perfekcyjnie analizuje – co.
    3. Pani Gersdorf mówi dosyć dziwnie
    4. Polak zburzyl Warszawe i zrobił ogólna ruinę
    5. Dobrze nie jest, ale za to śmiesznie. Nadzieja w Wilku Morskim.

  44. Tanaka
    gratuluję

    u mnie Gersdorf przepadła jak zobaczyłem ją uśmiechniętą na galerii sejmu obok Wolfgangowej /te 10 tysięcy też pomogło/
    co do elit, to chcą by naród ryzykował broniąc ich demokracji, same elity nie chcą podejmować ryzyka,

  45. @Tanaka, 9:17

    szacun za brak agresji, zacietrzewienia i filozoficzny dystans!

    Wersję skróconą pojmuję i co więcej podzielam Twoje poglądy.
    Ale nadal, i proszę potraktuj to serio, nie rozumiem PO CO ? to biczowanie pani Gersdorf w aktualnej lokalnej i geopolitycznej sytuacji Polski.
    PO CO?

  46. @zza kałuży, 9:14

    starym, ale co nieco jeszcze kminię.
    We wszystkim co piszesz mogę się jedynie zgodzić z Tobą.

    I co z tego?

    Może Ty za tą kałużą masz taki komfort psychiczny, że możesz sobie przelewać z pustego w próżne i nasładzać się przeterminowanymi plotkami na temat cudzej niedoskonałości.
    Ale mnie tu się, za przeproszeniem, ogień pod d… pali.
    Więc pytam: po co te fornalskie zabawy z batożeniem pani Gersdorf?

  47. @wujaszek wania
    29 lipca o godz. 8:59
    Z mojej strony żadnego, ale Tanaka cierpliwszy 🙂

  48. Ewa Joanna, 9:59

    to jak chcesz przekonać do swoich racji Suwerena? 😉

  49. Pani Gersdorf nie została wybrana ze względu na zdolności przywódczo-obronne demokracji bo kiedy ją (Kaczyński L, tak?) nominował to brano pod uwagę kwalifikacje do pełnienia urzędu prezesa SN. A te to co innego niż charyzmatyczny bojownik na barykadach. I nie ten charakter bo nie taki miał być z założenia.

  50. @Wujaszek Wania
    Ja mam więcej wyrozumiałości dla p. G. Może nie była przygotowana, że będzie musiała dokonywać takich wyborów. Nie osądzajcie , bo będziecie osądzeni. W końcu to jest blog, gdzie można wyrazić swoje opinie i się posprzeczać. A pytanie” po co” trąci już dialektyzmem materialistycznym.

  51. @wujaszek wania
    29 lipca o godz. 10:01

    A to ty jesteś suweren? Nareszcie wiem kto to jest! Hurrra! 🙂

  52. @Nefer, Stachu39,

    z moich informacji wynika, że pani Gersdorf została powołana na to stanowisko właśnie dlatego, że była przeciętna i potencjalnie dla nikogo „niegroźna”. Czyli zastosowano typowe kryteria obowiązujące w „polskim piekiełku”: ścinać wszystko co wyrasta ponad przeciętną.
    I taką też ją mamy. To widać gołym okiem. Nie przeskoczy samej siebie.
    Nie mam potrzeby wytrząsania się nad jej, ewidentnymi, błędami. Nie była przygotowana do takiej roli.

    Nie wyznaję się specjalnie na materializmie dialektycznym. Więc nie wiem czy trąci i czy to dobrze czy źle.
    Ale bliski jest mi „traktat o dobrej robocie” i wiem, że człowiek, jeżeli działa w sposób świadomy, powinien wiedzieć: co, po co i jak robić.

    Jeżeli batożenie pani Gersdorf ma służyć komuś do „wyrażenia opinii i posprzeczania się”, to ja to przyjmuję do wiadomości.
    Nie zapominając równocześnie, że „jak myślimy, tak żyjemy”, bo „energia idzie za myśleniem”.

  53. @wujaszek wania

    A już tak na poważnie.
    Od osób „na świecznikach” automatycznie oczekujemy większych cnót, większej odwagi i większego wszystkiego niż ma przeciętny Kowalski. No bo to są wybrańcy.
    I czasem oni, ci na świeczniku , staja przed wyzwaniem historii i … no cóż , nie dają rady. Taki Wałęsa dał a pani G. nie dała. I tak stoi okrakiem jak nie przymierzając ni pies ni wydra. Bo niby protestuje, ale i nie protestuje, niby się nie zgadza ale się zgadza.
    A z tego wynika prosty wniosek dla „suwerena” – broni własnego koryta.
    A dla opozycji następna krecha, bo kogo wy bronicie, no kogo?
    Zzakałużny ma rację.

  54. Ewa – Joanna, 10:21

    ja jestem „lewackie bydło”, „drugi sort”, „kanalia i zdradziecka morda” i dlatego tu próbuję od czasu do czasu zagadać.
    Mnie nie trzeba do pewnych rzeczy przekonywać, ale Suwerena i owszem. Chyba, że Ty się nie zniżasz do rozmowy z ludźmi o odmiennych poglądach. Ja muszę z nimi rozmawiać, bo żyję wśród nich.

  55. Ewa – Joanna, 10:29

    ja pani G. ani bronię ani nie bronię. Koń jaki jest każdy widzi. Po prostu nudzi mnie odsmażanie oczywistych oczywistości i ciekawi mnie po co to komu. Zwyczajnie i po prostu.
    Wałkowanie niedoskonałości i przewin tej pani niczego nie zmieni. Jest zajęciem jałowym. A co gorsza odciąga uwagę od tego co naprawdę ważne i niebezpieczne.

  56. zza kałuży
    29 lipca o godz. 2:26
    Jakoś obie panie, tzn. ona i ta pani sędzia z NSA (o ile czegoś nie pokręciłem), czyli jedna od 10 kafli a druga od specjalnej kasty, nie zdołały u mnie wywołać „dobrej chemii”
    pamiętam, gdy pani Elżbieta Bieńkowska użyła slów” za 6 tysięcy tylko złodziej będzie pracował”.Stało się to zanim trafiła do struktur UE. Jakiż to sąd się nad nią odbył, odsądzenie od czci i wiary.
    Jakoś inaczej odebrałam jej słowa, bo w całości przeczytałam jej wywód. Ale wyrwane z kontekstu wściekło wszystkich, pewnie też co niektórych jej kolegów(ale z innej przyczyny).
    Po pewnym czasie nawet PIS doszedł do wniosku, że dobrych fachowców trzeba dobrze wynagradzać. Inna rzecz, że oni robią na opak, bo dobrzy fachowcy już odeszli.

    Słyszałeś o tym, że panu Obajtkowi, byłemu wójtowi Pcimia, a obecnie prezesowi PKN ORLEN trzeba podwyższyć wynagrodzenie, bo w europejskich i światowych koncernach naftowych płaci się o wiele wyżej?
    I pewnie ze strachu, żeby im Obajtek nie uciekł za granicę, żeby inne koncerny naftowe go nie podkupiły (hehehe) podwyższono mu pobory chyba o 90 %.
    To jest dopiero kpina.
    Pani Gersdorf powiedziała o tych zarobkach pewnie w podobnym duchu, co onegdaj p. Bieńkowska.
    gdy juz za jakiś czas wymienią p. I Prezes SN na swojaka, zobaczymy, że dadzą temu sędzi dwukrotnie wyższą pensję. Z uzasadnieniem, że pracuje w bardzo trudnych warunkach (jako dubler- czyli prawie jak kaskader).
    Pewnie, że nie było ze strony p. Prezes słuszne tak się wypowiadać, bo można spreparować każdą wypowiedź jak się chce, a przy dzisiejszych narzędziach to w ogóle nie problem (p Julke w sporze przeciw Prezydentowi p. Karnowskiemu tez wytoczył taśmy, jak sie okazało spreparowane). Ale p. Gersdorf nie jest politykiem i właściwie nikt dotychczas nie sledził jej opinii, zdań, wypowiedzi. PIS szuka haków na p. IPrezes tak bardzo, że nawet p. Morawiecki, zwany czasowo Premierem rozpytywał w Brukseli swoich kolegów, czy czasem na fotografii obok Kwaśniewskiego i Gierka nie ma czasem młodej prawniczki Gersdorf.
    Tym się zajmuje nasz po. premier; budzi to takie zdziwienie w strukturach unijnych, a dla nas wstyd, ze mamy takiego „lustratora” w rządzie

  57. @Ewa – Joanna

    rozumiem, że Ty swoje koryto wystawiasz na rozstajne drogi i głośno nawołujesz do korzystania z niego. Wszak każdy z jakiegoś musi się pożywić.
    Wygląda na to, że Cię „wyniosą na ołtarze” jeszcze przed Wojtyłami 😉

  58. @wujaszek wania

    No to nam z tym lewactwem po drodze. To proszę gadaj częściej ale nie tak pesymistycznie.
    Jak przekonać Suwerena?
    Otóż z moich doświadczeń wynika, że nie da się przekonać. Brzmi ponuro, ale to prawda, nie da się przekonać przekonanych, a tym bardziej nie da się przekonać przekonanych Polaków.
    Ale jest pewien myk. Otóż między przekonanymi z jednej i drugiej strony jest cała rzesza tych, których to niewiele obchodzi, mają to w nosie, nie lubią, nie interesują się itp. To do tych trzeba apelować i z tymi rozmawiać.
    Dla mnie ważni są ludzie młodzi, to z nimi chciałabym porozmawiać i ich przekonać, że to będzie kiedyś ich kraj i to oni poniosą konsekwencje durnych poczynać zawziętych staruchów.
    Rozmawiam z każdym, kto nie usiłuje mnie walić po łbie kłonicą 🙂 Rozmowy się nie boję, kłonicy owszem.

  59. @wujaszek wania
    29 lipca o godz. 10:42
    To trochę nie fair, nie uważasz?

  60.  ”Nie mam natomiast wątpliwości, że najbardziej rujnujące doświadczenie – okres czterdziestu pięciu lat rządów realnego socjalizmu – nadal ciąży nam jak kamień u szyi”. – powiedziała pani Gersdorf.

    Z góry mówię, że mam uznanie dla pani Gersdorf, że broni państwa prawa, którego za bardzo ani przed transformacją, ani po transformacji nie było, ale ona go broni jako zasady. Podobnie pani Łętowska, obejmując funkcję RPO, mówiła o konieczności TWORZENIA państwa prawa jako zasady. Guzik na razie z tego wyszło, bo jak świat światem, nie prawi i sprawiedliwi nim rządzą, lecz grabie, prywatne idee (czyli obsesje), uzurpatorzy, którzy mają ludzi za swoją własność, za narzędzia i posyłają na przykład na wojny, niech “wierit sołdat ubityj, szto on priebywajet w raju”. Państwo obsesjonata Kaczyńskiego od początku jest moim wrogiem i policjantem, nie spolegliwym pomocnikiem. Kolejny krdup i wieczny smark ubzdurał utopię – wiadomo na bank, że policyjną, a poza tym czort wie jaką, bo odwet za swoje rzeczywiste i urojone krzywdy już chyba wziął, więc może już sam nie wie, co robić. Państwo tradycyjnie jest pomocnikiem przede wszystkim dla rządzących. Co potwierdza wypadek śpiącej królewny i kłamczuchy Szydło. I ogromne nagrody specjalne za zwykłe pierdzistołkowanie.

    Zapytałbym panią Gersdorf: co cię tak zrujnowało w PRL, dziewczyno, I co ci tak ciąży, jeśli po studiach i aplikacjach w tamtym czasie tak wysoko wylądowałaś w tym? I to z kamieniem u szyi. Ty rzeczywiście chodzisz z kamieniem, czy tylko nauczyłaś się tak mówić jak peowate, pisowate, srate-tate?

    Nie powiem, trochę rzeczy mi w tamtym czasie też ciążyło, np. plamy po starych kieszeniach na welwetowej kurtce, którą mama przerobiła dla mnie z dużej kurtki podarowanej przez sąsiada, a jedna koleżanka powiedziała z pogardą:
    – O, przerobiona kurtka.
    To mi bardzo ciążyło. Ale żeby do dziś? Jak kamień u szyi? Ma mi ciążyć to, że żyłem w biednej rodzinie?. No żyłem, a w klasie był trochę zauważalny podział na lepszych i gorszych, ale miałem kolegów, z którymi byliśmy równi bez względu na status. Żyłem tak samo zwyczajnie jak teraz żyję. A nie podsumowuję teraz, czy jestem biedniejszy, czy bogatszy, czy homo sovieticus, czy homo dupetikus, czy mułowaty, czy garbaty. Wspominam, oczywiście przeszłość, ale nie jako ruinę, lecz odwrotnie – jako życie. Nie przeprowadzam żadnych kalkulacji jak było i jak jest, bo mi taka papierowa teoria do niczego nie jest potrzebna. Spełniam się w działaniu, nie w kalkulacjach. Zrealizowałem wszystko, co chciałem – a chciałem niewiele – oszczędzając koszty rodzinie: szkoła średnia – kompletnie za darmo, bo mundurowa, z butami włącznie, ze studiów nawet wysyłałem mamie pieniądze, bo zasuwałem prywatnie lub w spółdzielni studenckiej przez całe studia do ostatniego dnia pobytu we Wrocławiu. Byłem i trochę jestem sprawny na wodzie i pod wodą, i nawet nad wodą – jak jadę rowerem po morzu. Może nawet o własnych siłach wskoczę w drewnianą koszulkę. Więcosochozi? Jak cóś się czepi, to powiem. Aha, właśnie kaczka się czepiła. To właśnie mówię.

    Oczywiście, że człek jest ukształtowany z tego, co było i z tego, co się kiedyś chciało, żeby było. Ale też się składa z tego, co się dzieje na bieżąco. A na bieżąco to się dzieje tyle, że nie wiadomo, ile w człowieku jest prostoty i dosłowności, ile pajaca, ile chomika, ile wtórności, ile wciurności, ile papugomałpy, ile kombinatora. Więc czy pani Gersdorf rzeczywiście nosi kamień u szyi i w pisowatym stylu widzi w obsmarowanej na papierze przeszłości samą ruinę, czy tylko z jakichś powodów tak mówi, by się przypodobać znanym tak mówiącym? I czy ona sama też żyła w ruinie, czy może inaczej, a teraz chciałaby to przykryć? Może też chce przykryć swoje wiekopomne słowa o niemożności życia w Warszawie za 10 tysięcy?

    Nie mówię przeciw pani Gersdorf, bo nie interesują mnie ruiny (choć w Słupsku ich trochę było, więc z wielkim zaciekawieniem się łaziło) polityka ani kalkulacje – interesuje mnie człowiek, jego motywacje.

  61. Cholera, przeczytałem swoje wypociny i widzę, że – wypociny. A chciałem zwyczajnie powiedzieć, że specjalistką od ruin jest Broszka i cały PiS i niech tak zostanie. Grzebanie w ruinach gorszego nie jest żadnym warunkiem tworzenia lepszego, zwłaszcza w sytuacji, kiedy wzorców lepszego w świecie nie brakuje. Polska nie musi odkrywać Ameryki. To tylko głupi gnom, wzorem niektórych utopistów, ubzdurał sobie, że nowe można tylko od zera. Nie starczyło wyobraźni, że w takim razie stare – czyli również PiS – trzeba zniszczyć do ostatniej kosteczki – łącznie z sobą.

  62. Dojść po szczeblach drabiny awansu ,do totalnej niekompetencji.Bo dobra prawniczka musiał stać się nagle politykiem.A tu nie ma zmiłuj .Kolejne gafy.PomogĘ Jej.Po stwierdzeniu ,że to co dziś ,to wina PRL ,powinna ogłosić ,że oni chcą do tej PRL wrócić i już mają 90% duktu leśnego za sobą.A przyczyna.Jednemu panu zachciało się mieć swojej partii.A ta partia musi mieć zwolenników i program.Program musi być nowy ,sprzeczny z dotychczasowym.Nowego nie wymyśli ,i musi eklektycznie wziąć niektóre z historii.No i mamy połączenie populizmu z liberalizmem ,demokracji z antydemokracją ,nie wspominając o tych wizjach, wymyślonych przez zbrodniarzy ubiegłego wieku.A jak kupuje się tzw elektorat ,to znamy od zarania.

  63. Moim zdaniem I Prezes Sadu Najwyższego w Niemczech nie mówiła o PRLu jako o ruinie.

    Ona wygłaszała swoją mowę do prawników. Ona mówiła o rujnującym doświadczeniu PRL, czyli o tym, że PRL nie był państwem prawnym ani takim nie zamierzał być w przyszłości.

    To było doświadczenie historyczne, które rujnowało świadomość prawną społeczeństwa. Co prawda tej świadomości było w społeczeństwie jak na lekarstwo i raczej lepszy wydźwięk, dokładniejszy miałoby stwierdzenie, że PRL nie budował świadomości prawnej społeczeństwa, ona leżał odłogiem. Ta świadomość była jaka była – marna i w dodatku porastała PRLowską obojętnością dla prawa i obywatelskości oraz poddaństwem dla rządów autorytarnych.
    Chyba o takim doświadczeniu historycznym Gersdorf mówiła.

    Co do miejsca wygłoszenia tej mowy, to pretensje można mieć rozmaite. Najczęściej wpychają się na afisz pretensje wynikłe z resentymentów, podszyte karykaturą polityki historycznej typu – Angela Merkel i jej przodkowie SSmani, Tusk i jego dziadek w Wermachcie. Prędzej, czy później przyjdą, Odrę i Nysę zabiorą, itd.
    Pzdr, TJ

  64. Z prof. Gersdorf mamy pecha, ale nie można mieć o to do niej pretensji. Ona jest zawodowym prawnikiem, zapewne świetnym fachowcem w tej – na szczęście słabo mi znanej – dziedzinie. I jako zawodowy prawnik doszła do szczytu możliwej kariery.
    I teraz zdarzyło się to, czego nie spodziewała się. Stała się jedną z czołowych postaci oporu przeciwko antydemokratycznej dyktaturze. No i ma z z tym problem, to nie jej dyscyplina. W PRL czołowymi postaciami walki z dyktaturą mogły być tylko osoby, które poświęciły osobiste szczęście i tzw. powodzenie (czyli posiadanie rzeczy) dla idei – wolności, demokracji, praw człowieka. Michnik, Kuroń, Mazowiecki, Wałęsa, Frasyniuk, Lis – to tylko kilka nazwisk, które przypadkowo przyszły mi do głowy. Każda z nich mogła żyć wygodnie i spokojnie, robiąc karierę niczym, nie przymierzając, Piotrowicz. Wybrali inna drogę.
    A dzisiaj? Mamy wysyp osób takich jak prof. Gersdorf – przyzwoitych, uczciwych, myślących. Starają się być wierne demokratycznym ideom i gdy to nie wymaga wielkich ofiar przeciwstawiają się demokraturze PiS. Ale… Ale gdy pojawia się zagrożenie emerytury albo wynagrodzenia w stanie spoczynku – zapalają diabłu ogarek, no bo przecież trzeba jakoś żyć. A potem wahają się. Próbują sobie znaleźć złoty środek, nie narazić się nadmiernie pisiewiczom ale zachować twarz wśród znajomych i elit. Zwłaszcza, gdy zachowanie materialnych przywilejów staje się mało prawdopodobne. Można mówić, że PRL decyzja była łatwiejsza, bo gułag czy rozstrzelanie nie wchodziły w grę, najwyżej „tylko” parę lat więzienia i wilczy bilet w zatrudnieniu, ale wszyscy poza nomenklaturą żyli na podobnym materialnie marnym poziomie, wszyscy mieliśmy „po równie”. Dzisiaj jest inaczej, różnice w materialnym poziomie życia są duże i powszechne. I dlatego, jak mówiła Gersdorf „Przywództwo stało się miałkie, wartości uległy zapomnieniu, a przynajmniej są bagatelizowane. Ważniejsze od nich stają się wyniki ekonomiczne.” – także osobiste wyniki ekonomiczne i dotyczy to w dużym stopniu także pani profesor.
    Pamiętam hasło z 1968r. „cała Polska czeka na swego Dubczeka”.
    Dzisiaj – cała Polska czeka na nowego Michnika albo Wałęsę.

  65. Gdy natrafiłem na nowy wstępniak był późny wieczór. Zacząłem czytać, ale niewiele zrozumiałem. Chciałem zobaczyć , kto go spłodził i przewijałem do końca. Rano postępowałem jak za bardzo dawnych czasów, olewałem wstępniak i (od tyłu) przeglądałem komentarze, natrafiając na taki:

    wujaszek wania
    29 lipca o godz. 8:13
    Nie przeczytałem Twojego wstępniaka @Tanako. (…)
    Ale z komentarzy zorientowałem się, że postanowiłeś wychłostać batogiem panią profesor Małgorzatę Gersdorf.

    Próbowałem więc doczytać we wstępniaku o co chodzi z tą Panią G.. Nie wiem prawie nic o tej pani, jej karierze, osiągnięciach i wpadkach. Sorry! Przesadziłem! Pokazała w sprawie łaski prezydenta, że umie (jak ja) przeczytać ze zrozumieniem fragment KPK (Dział XII, rozdzial 59). Nie interesował mnie też jej występ w Karlsruhe, taki niby łabędzi śpiew. Gdy się zorientowałem z niektórych komentarzy, że angaż zawdzięcza prezydentowi tysiąclecia (m. in.) to potwierdzam to, co ktoś napisał, że oceniono jej „bojowość” poprawnie – nie zagrażała ani nie zagrozi żadnej władzy. Chyba taki jest też powód ustalenia trybu wyboru kogokolwiek przez zdecydowaną większość np. parlamentarzystów, a może i innych gremiów? Nie wiem, kto wybierał I prezesa SN ani TK. Miałem zawsze mało czasu na interesowanie się polityką, musiałem zarabiać na utrzymanie rodziny za dużo mniej niż 10 000 PLN, bo jestem z dalekiej prowincji (nie mylić z Provence!). Ostatnio mam za dużo czasu i podniecam się brakiem praworządności, choć wiem, że i tak nie mam na nic wpływu. Pani G. straciła w moich oczach, gdy zareagowała pozytywnie na zaproszenie głównego i ostatecznego łamacza konstytucji i stała uśmiechnięta w gronie wiernego, kaczego ludu (pardon! Jego elity) i to pod kandelabrami. Miałem szacunek do wywalonego generała, który swemu następcy radził przestudiowanie konstytucji, ale ta pani straciła u mnie wszystko. Jej inne działania nie były dla mnie istotne. Nie płakałbym nawet, gdyby ja wynieśli z gabinetu wraz z fotelem, do którego się może przywiąże.
    Jeśli faszyzację Polski przez prezesa – też tysiąclecia – przypisuje cieniowi PRL, to faktycznie ma nasr… w mózgu (a może ma rację?). Przecież najlepsze s…syny, wychowane w PRL „ratują” teraz Polskę z ruin, dzięki zdobytemu w PRL doświadczeniu – Piotrowicz, Kaczyńscy i cała zgraja pozostałych pseudowykształciuchów starszego pokolenia, która szlify akademickie zdobyła w Ujotach i innych uniwersytetach (np. Terlecki, Karczewski).

    Jak widać, jestem za… a nawet przeciw, a tak naprawdę nie interesuje mnie los tej pani, bo bitwa o resztki praworządności w Polsce jest i tak już przegrana i jej trwanie na stanowisku niczego nie sprawi. Geniusz „żolyborski” załatwił sobie już fasadę prawną do wiecznych rządów, a ten gorszy suweren nie ma armat do walki o wolność. Nie widzę chętnego sponsora do dostarczenia środków do walki ze złem, a każda walka wymaga fortuny. Rosja nie sfinansuje ruchu oporu, bo obecne władze są jej na rękę, USA ma nas (gdzieś tam), byle byśmy ratowali jej przemysł zbrojeniowy, a do UE prezes wypina swój szlachetny zadek, więc zostawi nas na boku. Wesoło będzie!

  66. Przed kilkoma tygodniami znalazłem w „Polityce” , w felietonie cenionego przez mnie autora zdanie, w którym nasi współobywatele ubierający skarpetki do sandałów zaliczeni zostali do gorszego (intelektualnie – sic!) sortu. Z perspektywy mojego długoletniego życia w kraju, w którym tego rodzaju finezje elegancji odgrywają mniejszą rolę w ocenie zjawisk socjologicznych, zrozumiałem (na mój użytek i poziom) mentalność polskich elit. Pomogły mi tu również własne wspomnienia z czasów przynależności do tychże.
    Polskie elity żyły zawsze, jak to elity, w diasporze, bez bliższego kontaktu z rzeczywistością (poza rzeczywistością katolicką). 100 lat niepodległości, niezmiernie bogatej w doświadczenia, spełzły na starannym wypieraniu tych doświadczeń. Ten mechanizm trafnie określił już Kochanowski, sam przecież członek elit.
    Od jego czasów nic się nie zmieniło a nieszczęsny okres socjalizmu umocnił jeszcze pozycję celebrytów udających elity, poprzez snobizm tzw. warstw, od góry (częściej) do dołu. Ten bezideowy materiał ludzki nie mający pojęcia o zwykłym życiu, zasilany przez cwaniaczków i nawiedzonych, uznał się za pomazańca i pomazuje Polskę od 30 lat bez mała.
    Wydaje mi się, że Kaczyński zrozumiał istotę rzeczy i steruje we właściwym kierunku; niestety, popierany przez cwaniaczków, nawiedzonych i „ciemny lud” małe ma szanse na dokonanie zmian – poza tym jego system już się kruszy. Aż strach pomyśleć co będzie dalej, bo dzisiejsza struktura władzy wyposażyła małpy w brzytwy.
    A jak już krew zaschnie, polecam ściągnięcie z internetu INSTRUKCJI OBSŁUGI I FUNKCJONOWANIA CZŁOWIEKA i stosowanie jej przy budowie Nowej Polski.

  67. Ale minorowo się zrobiło….

  68. tejot
    29 lipca o godz. 11:42

    Pani Gersdorf wykazała się świadomością i intuicją prawną znacznie większą niż by się komuś mogło wydawać, a zwłaszcza opozycji, która na siłę chciała zmusić Panią Profesor żeby wsiadła na koń i powiodła tłum na barykady przeciw kaczyzmowi. A potem pretensje: jak to, dlaczego Pani Gersdorf na koń nie chce wsiąść, zabarykadować się w swoim prezesowskim gabinecie, protestować przeciw bezprawiu i bronić sądów? Oportunistka i koniunkturalistka. Tymczasem Pani Profesor zdaje się mieć świadomość, że jej dalszy prezesowski mandat wcale nie jest tak oczywisty i bezdyskusyjny, jak tego by chcieli konstytucyjni fetyszyści, którym się wydaje że oni oto biorą tekst Konstytucji i wyczytują jakieś prawdy absolutne niepodlegające dyskusji (ciekawe ilu z tych fetyszystów jest tak naprawdę prawnikami), a kto się nie zgadza, albo choćby w najmniejszym stopniu kwestionuje ich jedynie słuszną i oczywistą „interpretację”, jest naioczywiściej kaczystą, faszystą, jeśli nie nazistą.

    Pani Gersodrf z pewnością jest przekonana, że rządy PiS szkodzą praworządności i że skrócenie jej kadencji jako Prezesa SN jest tejże Konstytucji nagięciem i niewłaściwą interpretacją. Ale od naginania i złej interpretacji, nawet w imię doraźnych interesów politycznych, do jej łamania – droga jeszcze bardzo daleka i Pani Prezes dobrze o tym wie, jako osoba pragmatyczna i nieulegająca łatwo gorącym emocjom politycznym. Ani jej więc w głowie, w imię raczej dyskusyjnych racji prawnych, nadstawiać głowy dla fetyszystów i kopać się z pisowskim koniem. Stąd jej „dziwne” zachowania i wypowiedzi. Z drugiej strony jednak nie chce się ona narażać własnemu środowisku, w którym zwłaszcza młody prawniczy idealista Marcin Matczak grzmi o łamaniu Konstytucji i wzywa do obrony sądów przed pisowskim bezprawiem. Stąd już po oddaniu prezesury Pani Profesor zapewnia, że tak, owszem, również jest oburzona i że będzie „Prezesem SN na uchodźctwie”. No i stąd konferencja na gościnnej niemieckiej ziemi, w której biada nad upadkiem praworządności w państwie PiS i brakiem świadomości prawnej w społeczeństwie. Konferencja, która skądinąd stanowi znakomity prawniczy wykład o praworządności, przestrzeganiu prawa i rozmaitych współczesnych zagrożeniach dla tejże praworządności, w kontekście doświadczeń historycznych.

    Oczywiście zgadzam się, że mówiąc o „rujnującym doświadczeniu PRL”, Pani Profesor mówiła to ściśle w kontekście negatywnego wpływu tej epoki na świadomość prawną polskiego społeczeństwa i stan praworządności.

  69. Ale dyskusja,w południe! mimo upału.!
    @Wujaszek Wania
    Pytanie, czemu to służy, było częste w okresie komunizmu,( którego podobno nie było), w domyśle było – imperialistom.
    @Popan.
    Elity zawsze są i nadają ton. Mogą być snobistyczne, celebryckie, ale ich się słucha i naśladuje albo walczy z nimi i są punktem odniesienia.

  70. no nie! jeszcze jeden od nas odszedł.
    Tomasz Stańko wybitny jazzman zmarł w wieku 76 lta

  71. Ewa – Joanna, 10:49

    raczej przerysowanie i to odnoszące się do wszystkich.

    Przecież wszyscy chcemy siemiećdobrze. Znaczy się pełne korytko, mientka ściółka i takie tam. Jak nie mamy to, częściej niż rzadziej, mamy pretensje do polityków niż do siebie. Wiem, wiem zdarzają się chlubne wyjątki.
    Politycy też ludzie i chcą tego samego, tyle, że więcej, bo „władza demoralizuje…”. Mieć pretensje do polityków, że dbają o własne koryto, to jak mieć pretensje do świni, że się w błocie tapla. Taka jej natura i szlus.
    Jakim prawem domagamy się żeby dbali o nasze koryto, a o swoje już nie? Zwłaszcza, że mamy zwyczaj traktować ich mocno z góry.

  72. Stachu39, 12:56

    nawet by mi do głowy nie przyszło, żeby wchodzić na taki poziom ogólności, kości za stare, i zadawać pytanie „czemu to służy”?
    Zapytałem PO CO konkretne osoby na blogu z taką lubością batożą panią Gerdorf. Jestem tego naprawdę ciekaw. Tak, jak jestem ciekaw dlaczego jedno z moich wnucząt brzydzi widok guzików. Nie znalazłem wyjaśnienia w sprawie guzików. Sprawa batożenia pani G. też nie wyjaśniona.

    A gdyby ktoś znał wyjaśnienie fobii guzikowej będę wdzięczny za info.

  73. nie zgadzam sie z opinią Tanaki co do motywów i samej interpretacji słów I Prezes SN wygłoszonych w Karlsruhe.
    Napisałam spory tekst, ukaże się wieczorem.
    Sprawdzam jeszcze pewne dane, żeby nie było obciachu.

  74. Musze coś dodać!

    Produkcja moich komentarzy jest bardzo czasochłonna. Piszę jednym palcem prawej ręki, nieco wspartym palcem lewej przy „ę, ą, bułkę z kawą”. Pojawia się morze literówek, które mozolnie poprawiam przed wklepaniem tekstu do blogu. W tym czasie pojawia się wiele komentarzy, które czytam dopiero po wciśnięciu „Enter”. Tak też się stało przed chwilą . Komentarze @Sceptycznego, a szczególnie @Wboceka są dla mnie jak miód dla niedźwiedzia. To co wbocek napisał o swoim życiu w PRL, to toczka w toczkę moje dzieje. W liceum miałem przerwy w nauce, gdy buty były u szewca, a na sznurówki ne było mnie stać, więc zwykłym sznurkiem je wiązałem. Na mojej pierwszej posadzie nauczyciela wiejskiego chodziłem ubrany w odpadki ubrań służbowych moich starszych braci kolejarzy, w kurtkę mogłem się owinąć dwa razy, buty to były saperki, a synowie chłopów szpanowali w oficerkach. Jakoś sobie dałem radę. Na studiach miałem stypendium i dorabiałem tłumaczeniami niemieckich tekstów naukowych – głównie kolegom do prac magisterskich. Niektórzy płacili, inni nie!
    Ze stypendium ojcu kupowałem Mentolowe, aby nie musiał suszyć mięty i palić przy jego rencie inwalidzkiej 400 zł. Ubranie do ślubu kupiłem za pieniądze zarobione za tłumaczenie dzieła o cemencie dla Instytutu Materiałów Wiążących.. Od ołówka miałem zniekształcony palec. Mimo wielu problemów zdobyłem wykształcenie.
    Zawsze miałem ciągoty do prawa, chyba w genach i studiowałbym chętnie prawo. Po Karolu May’u czytałem kodeksy prawne mojego ojca, który sam wygrał trudny proces z gwiazdą palestry lokalnej, mając solidne wykształcenie „prawnicze” – 8 klas szkoły powszechnej.. Teraz leży kilka metrów od mecenasa i gdybym wierzył w życie po życiu to widziałbym ich dalsze potyczki w niebie (lub innym miejscu?!) i tak postawiłbym na ojca. Nie miałem szans na studiowanie prawa z wielu przyczyn. To nawet dobrze, choć uważam, że byłbym dobrym „Piotrowiczem”, albo „Giertychem”, pewnie umiejętnie przekręcałbym paragrafy i naginał do celu – ataku lub obrony.. Miałbym jednak tylko dwie możliwości jak Kacztyńscy i Gersdorf – wyć z wilkami i zrobić karierę, albo móc spoglądać do lustra przy goleniu i zostać wydalonym lub zmarginalizowanym, jak obecnie sędzia Tuleya. Wybierając fizykę, uniknąłem rozterek.

    Przypomniałem sobie, co ja koniecznie chciałem dodać. Wstępniak Tanaki jest widać genialny i taki jak trzeba, skoro pobudził tyle ludzi do tak pięknych komentarzy. Potwierdza to słuszność mojej dawnej metody korzystania z blogów Polityki – czytałem najpierw komentarze. Przecież uważni i inteligentni blogowicze zawsze wyłuskali najistotniejsze fragmenty ze wstępniaka i zaopatrzyli w swoje przemyślenia. Tak postępowałem na blogach PP. Paradowskiej i Passenta, bo Szostkiewicza olewałem po nieładnym atakiem na mnie. Z „bogami” nie koleguję się. !

  75. @wujaszek wania
    29 lipca o godz. 13:29
    Dopóki gadasz ogólnie, to można czytać można nie czytać, można dyskutować albo nie, ale w wypowiedzi z 10:42 dołożyłeś mi personalnie. I taki poziom dyskusji nie jest fair. Cios poniżej pasa, choć jeszcze nie kłonica.

  76. wujaszek wania
    29 lipca, godz. 8:13
    ja przeczytałem wstępniak(taki mam zwyczaj wchodząc na blog), ale
    domyślam się „po co” , chociaż jestem tylko absolwentem Politechniki
    Śląskiej.

  77. „Gersdorf nie była do tego przygotowana”
    To co robiła na tym stanowisku, pełniąc tak wysoką funkcję?
    I teraz dlatego, że jest po stronie „dobra” nie można jej krytykować bo „po co”.

    zza kałuży g. 6.55
    dobre

  78. @tejot 29 lipca, 11:42
    Nareszcie! Czytam wstepniak, potem komentarze i nie moge sie nadziwic jaka interpretacje nadaje sie wypowiedzi pani Gersdorf o tym, jak ciazy na nas doswiadczenie PRL. Dopiero Ty zwracasz uwage na rzecz oczywista, a mianowicie, ze pani Gersdorf nie wypowiadala sie na temat stanu gospodarki przed ’89r., tylko jako prawniczka oceniala wplyw panstwa nakazowo-zakazowego na ludzka mentalnosc i zachowania.

  79. @Konstancja 29 lipca, 14:02
    Jestem bardzo ciekawa Twojej odpowiedzi na wstepniak @Tanaki. Sama niewiele o pani Gersdorf wiem, poza sprawa wypchniecia jej z urzedu. Dawaj swoj tekst co predzej.

  80. Mogłabym mówić długo o polskich doświadczeniach historycznych ostatnich dwustu lat, które kładą się długim cieniem na współczesnych sporach narodowych, choć chyba nie ma to sensu, bo takie mroczne zakamarki kryją się w duszy każdego narodu. Nie mam natomiast wątpliwości, że najbardziej rujnujące doświadczenie – okres czterdziestu pięciu lat rządów realnego socjalizmu – nadal ciąży nam jak kamień u szyi.

    Tak odebrałeś odpowiedź I wypowiedź p. Gersdorf w Karlsruhe. Ja odbieram ją nieco inaczej.
    Skupiłeś się na przemianach gospodarzcych, ekonomicznych, nawet częściowo edukacyjnych zaistniałych w czasach PRL>
    A sądzę, albo przynajmniej tak to odbieram, że p. profesor mogła mieć na myśli inne braki.
    Odniosę się do tego, co wiekszości z naszych rodaków zrobiło życie w PRL.
    Pomimo edukacji, w wiekszości ówczesnego społeczeństwa zakończonego na szkole zawodowej, bez matury (spójrz w statystyki) i bez ambicji do podnoszenia kwalifikacji skutkuje tym, że tylko absolwenci uczelni stanowią elitę narodu. W dobrym znaczeniu tego słowa, bo wyłaczam z niej uczelnie katolickie (z drobnymi wyjątkami).
    Otóż ogół społeczeństwa, ten mniej wykształcony przywykł latami do tego, że “państwo” DAJE pracę, mieszkanie, dba o zdrowie swoich obywateli, buduje szpitale, przychodnie I leczy w nich chorych, że buduje fabryki, drogi, koleje I to wszystko z państwowych pieniędzy. Nikt tych ludzi latami nie uświadamiał, że Państwo nie ma swoich pieniędzy, że staje sie dyspozytorem pieniędzy swoich obywateli. Ale z błędu nikt tych obywateli nie wyprowadzał.
    Rodacy mniej lub bardziej tłumnie raz na 4 lata udawali, że wybierają swoich przedstawicieli w imprezie zwanej szumnie Wyborami, w których nie było wyborów. Oddawali głos na tych, co byli na niej zapisani, a odwiedzanie miejsc za kotarą było niemile widziane przez władze. Chodziła też fama, że nieobecność na wyborach może poskutkować brakiem awansów (ogólnie pojmowanych), wyrzuceniem z kolejki po mieszkanie, nieprzyjęciem do dobrej szkoły średniej lub na uczelnię potomka(były egzaminy- można było “dostac” mniej punktów I niezakwalifikować się w poczet studentów, uczniów).
    Więc wielu na wszelki wypadek szło i oddawało ten głos, dla świętego spokoju, bo mogą zaszkodzić w przyszłości
    Potem nasze państwo, wobec niemozliwości spełnienia wszystkich obietnic danych przez I sekretarza na licznych Plenach I Kongresach partyjnych udawało, że coś robi, a społeczność widziała często bezsens tej pracy i ogromne jej koszty (budowa drogi I kilka tygodni później prucie jej I zakładanie np. kanalizacji deszczowej lub innych mediów). Państwo zaczęło udawać, że płaci swoim obywatelom, a obywatele udawali że pracują.Pamiętamy te obrazki z naszych ulic, domów I wiele fuszerek w każdej inwestycji, ale I w drobnych, dokuczliwych sprawach.
    I tak wielu z nas przeżyło cale życie w PRL, w schyłkowym okresie martwiąc się tylko o omastę do chleba, kawał padlinki na obiad, samochodzik na talony I benzynkę też (uprzedzam: świadomie upraszczam!).
    I nie w głowie była temu społeczeństwu jakakolwiek edukacja poza tą, w której uczestniczyc musieli, dla kariery, dla pracy, dla innych dóbr. Prelegent czy szkolący odfajkował obecność, powiedział coś, z czym szkoleni się nie zgadzali, ale przytaknęli.
    I dopiero szokiem okazał się rok 1989, gdy okazało się, że państwo PRL chyli się ku upadkowi, że nie ma juz mieszkań, samochodów, budowy tego i owego, darmowego wypoczynku I wielu darmowych przywilejów klasy pracującej I robotniczej.
    I że to wszystko kosztuje I trzeba zapłacić, bo mieszkanie to taki sam towar jak chleb nasz powszedni.
    Przecież świetnie to pamiętamy. Pamiętamy Balcerowicza tłumaczącemu społeczeństwu, że teraz za to wszystko trzeba zapłacić, że mieszkanie, samochód i bilet do tramwaju, autobusu czy na pociąg trzeba zapłacić w wartości realnej, że rząd nie ma swoich pieniędzy, tylko ściągnięte od obywateli (PITy zaczęliśmy rozliczać dopier od 1992 roku). Ale przeprowadzona w pośpiechu edukacja tej części społeczeństwa, ktore swoją edukację zakończyło na zsz i nie miało ambicji, żeby sie edukować dla samej chęci posiadania wiedzy poskutkowała tylko tym, ze częśc tej społeczności posądziła innych o złodziejstwo, wyprzedaż majątku zwanego narodowym( fabryki) I nowe zasady wynagradzania. Wynagradzano za wykonaną pracę a nie samo przyjście do niej.
    Urzędy pracy miały mnóstwo swoich klientów, obywateli niewyedukowanych, których starano sie dokształcić, przekształcić, przekwalifikować, co wykonane rękami firm zewnętrznych, tworzonych tylko dla szkolenia nowych kadr, bez oglądania sie na jakość czy efekty tych nauk zupełnie nie wypełniło swoich zadań.
    A przede wszystkim nie przekonało wielu, że tak trzeba, że już nie będzie tak, że przez 40-45 lat będzie sie pracować aż do emerytury w jednej firmie, I emerytury, która będzie naliczana, tak jak dotąd- czyli szału nie ma , ale da się przeżyć.
    Myślę, ze nadal mamy wielu ludzi, którzy nie przyjmują do wiadomości przemian nie tylko gospodarczych, ekonomicznych i społecznych, ale nie mają świadomości Państwa, jako organizacji.
    I to ci ludzie głównie optują za PIS, bo przypominają im czasy, gdy niespecjalnie trzeba sie było starać, a rząd obiecał I 500 plus, i mieszkanie plus, i wyprawkę szkolną plus.
    Innym, nawet nie głosującym na PIS wydaje się, że jesli państwo (rząd ) trzyma opozycje za mordę to tak trzeba. Bo lubi czuć nad sobą przewagę; wilu chętnie zaakceptowałoby Putina zamiats Morawieckiego, bo im nawet Morawiecki wydaje się zbyt miękki. W zamian za to rozdaje prezenty, które nasze społeczeństwo bardzo lubi.
    …………………………………………..
    Dzisiejsza edukacja ma sporo braków- bardzo niski poziom (zobaczymy, jaki poziom będą mieli absolwenci zdeformowanej szkoły zalewskiej) widoczny juz w czasie matur, a potem przy naborach na uczelnie wyższe, których poziom też jest niski, szczególnie na prywatnych uczelniach, że wychodzą z nich magistrowie, których za naszych czasów nikt by nawet do matury nie dopuścił!. A oni są magistrami. Magistrami czy magazynierami?
    Okres PRL wydrążył w głowach naszego społeczeństwa ogromną dziurę- brak identyfikacji z krajem, w którym żyjemy, dla którego pracujemy ( nic nie wspomnę o dobrobycie!), który budujemy. Identyfikujemy się hasłowo: dla niektórych jest to “Polska dla Polaków”, dla innych “żołnierze wyklęci”, jeszcze inni hołdują zasadzie ”raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” a wszyscy gremialnie do Jasnogórskiej Panienki pielgrzymują, bo oto kościól znalazł dla siebie niszę i każdemu pielgrzymowi udzieli rozgrzeszenia.Niezależnie od tego, czy wali cepem, czy młotem czy żołnierzem wyklętym.
    Te kilkaset tysięcy osób protestujących przeciw łamaniu konstytucji to ta część świadoma swoich praw i obowiązków wobec kraju. To za mało, ale większość społeczeństwa ma swoje korzenie I młodość w PRL. Ale większość obywateli nie uczestniczy w życiu publicznym- nie chodzi na wybory, nie angażuje się w zycie społeczne swojej okolicy. Jest obojętna wobec otoczenia, ale gdy jej nadepnąć na odcisk- pójdzie I zbuduje barykady.
    Ale tylko dlatego, że nie dostaje co rocznie podwyżek, (13 czy 14 pensji oraz piórnikowego), niezależnie od wyników firmy, w której pracuje (górnicy I im podobni), że zabiera im sie kawałek wolnośći (protest przeciw ACTA).
    To jest za malo, żeby sprzeciwić się łamaniu konstytucji, praw człowieka, reformie sądów w wykonaniu PIS. Bo społeczeństwo nie wie, jak to sie przekłada na ich codzienne życie, na życie I decyzje ich bliskich, kolegów, znajomych, sąsiadów. Bo ani za czasów PRL, ani dzis tym bardziej nie uczulamy naszego społeczeństwa na obywatelskość, na działanie na rzecz lokalnej społeczności, pro bono, poswięcając swój wolny czas I nie licząc, że ktos nas zapamięta. Dla wielu będziemy jednymi z tzw. ONYCH.
    Myślę, ze takie spustoszenie miała na mysli Pani Gersdorf.
    Taki brak świadomości i obywatelskości.

  81. Ewa – Joanna, 14:20

    aż tak boli? 😉

  82. Niepięknie ci to wyszło wujaszku i tyle, szkoda, bo Ewa bardzo w porządku.

  83. amonit63, 14:38

    PO CO?

    Kiedy, z bólem serca, patrzę na syna palącego papierosy, to wiem „komu to służy”. Producentom tego szajsu.
    Na pytanie: po co on to robi odpowiadam różnie, w różnych momentach. Kiedy zaczynał: po to żeby sobie dodać, na szczeniacką modłę, pewności siebie. Kiedy przerywał abstynencję nikotynową: po to, żeby złagodzić dotkliwość efektu odstawienia. W innych momentach: żeby obniżyć poziom stresu.
    Zawsze jest jakieś „po co?”
    Skoro wiesz po co batożona jest tu pani Gersdorf, to może podzielisz się tą wiedzą?
    Co ma do rzeczy Politechnika Śląska?

  84. konstancja, 16:38

    generalnie zgadzam się.
    Z jednym zastrzeżeniem. Nie tylko ci ludzie, którzy cenią sobie państwo nadopiekuńcze optują za PiS. Jest duża grupa ludzi ekonomicznie zaradnych, odnoszących sukcesy, ale opowiadających się po stronie tak zwanego „społeczeństwa zamkniętego”. Tradycyjnego, zhierarchizowanego, z przewagą kontroli nad wolnością. Wśród moich znajomych dotkniętych pischozą są praktycznie tylko tacy.

  85. Nefer, 17:05

    spokojnie, E -J to twarda zawodniczka, bez zrozumienia dla mniej rozgarniętych, poradzi sobie z twardymi regułami gry spod znaku: nie ma zmiłuj 😉

    Tego, że jest „bardzo w porządku” nie kwestionuję.
    Ale reguły są takie same dla wszystkich. Ostry wist, ostra licytacja, ostra riposta. Sorry Winetou!

  86. parafianin, 15:30

    profesor Gersdorf nie była przygotowana do pełnienia roli polityka rozgrywającego w czasie odpierania najazdu barbarzyńców na wymiar sprawiedliwości. Nie taka była jej rola. Nie jest też profesjonalistką z zakresu PR.
    Trudno jest przetrwać niekończące się nękanie, perfidne ataki.
    Nie radzi sobie z tym zbyt dobrze.
    Ale czy zrobiła coś uwłaczającego jej stanowisku?
    Czy jest coś złego w tym, że zależy jej również na własnych zarobkach? Co w tym niestosownego?

    Dlatego pytam: PO CO?, tu na tym blogu takie jej batożenie?

  87. bukraba
    28 lipca o godz. 20:28

    TANAKA!. Jestem pełen podziwu!. Uważnie przeczytam jutro. Dziś jestem „wstrąśnięty”, […] wstrząśnięty

    Wstrąśnięty czy wstrząśnięty, tak czy inaczej – dzięki 🙂

  88. wbocek
    28 lipca o godz. 21:11

    Tanako, a niech Cię chudy bocian, żeby tak fachowo przemyśliwać i pisać! […] jestem wtryśnięty. […] rzecz jest nie do spontanicznego wyrzucenia z siebie, lecz pierw – do odpoczęcia po rowerowaniu…

    Czy jako odpoczęty dalej jesteś wtryśnięty?

  89. Stachu39
    28 lipca o godz. 22:09

    Początek wstępniaka jak kazanie Savonaroli czy Skargi -„wielowiekowa choroba umysłu” itp. Potem dramatyczna obrona PRL – państwa zdecydowanie niedemokratycznego.

    Stachu. nie tak blado – nie, że jakiś tam Savonarola, ale ja to porządnie napisałem – całkiem jak Eunicio Diego Rovere Dias de la Espada. Jak już porównujesz, to też porządnie. Bo tak to nie bardzo jest o czym gadać.

  90. karol_cia
    28 lipca o godz. 22:17

    Wprawdzie bardzo długi, ale bardzo dobry i mocno refleksyjny wstępniak, szczególnie dla pokolenia, które większość życia przeżyło w państwie, którego ponoć nie było.
    Tanako historii nie da się oszukać, ani zakłamywać, nasze pokolenie doskonale to wie.
    W tej historycznej i może histerycznej nostalgii – tęsknocie za II RP za mało się mówi i pisze o stanie gospodarki, o demokracji, o oświacie, o służbie zdrowia czyli o tym jak się żyło większości obywatelom w XX leciu międzywojennym.

    No toż właśnie historię da się zakłamać, co sama w dalszej części objaśniasz: cud II RP i cud nostalgia. Czyja? Fundatorów Fundacji Czartoryskich – jak nic. Czyja jeszcze? Jak to, czyja? Synka bezrolnego i bezrobotnego wyrobnika przedwojennego , który dziś wzdycha do dworu pańskiego i jak tylko się odkuje, zaraz sobie taki dwór zaordynuje. Żeby Polak wiedział – kto pan, a kto cham. Polski krajobraz dworkowy tego świadkiem. No i katalogi dworków. A najbardziej – wsiowy cham, nad którego wsią góruje takiż dwór, albo i nawet sztuczny zamek.

  91. Wyjęte z tekstu Tanaki:
    „Szczepionką byłoby spojrzenie prawdzie w oczy – zmierzenie się z bólem własnej realności wobec mitu wielkości.”

    No właśnie, zgadzam się całkowicie. Poza tym ciekawy tekst i ciekawa dyskusja – aż chce się czytać, czytać i nic nie pisać.

    Zatem jeśli w ogóle coś, to krótko: zgadzam się z opiniami, że sytuacja przerosła panią prezes. Zgadzam się, że oczekiwania wiązane z jej osobą (Ordon-ka na reducie?) są niezbyt realistyczne. Przypomnę, że pani profesor pracowała (po prostu) na uczelni i wygrała konkurs na prezesa SN. Chociaż ma przygotowanie merytoryczne, to jednak nie ma za sobą – jak ma wielu innych sędziów – doświadczenia w „terminowaniu” na niższych szczeblach wymiaru sprawiedliwości. Z wypowiedzi sędziów wynika, że umie być niezrównoważona np. wobec nagonki w mediach – np. albo zamyka się w gabinecie, albo wybiega i domaga się od podwładnych jakichś natychmiastowych działań.

    Że miota się pomiędzy obroną trójpodziału władzy i względem na osobiste korzyści (emerytura) i nie jest pewna, czy Konstytucja ją obroni? To moim zdaniem źle świadczy nie tyle o niej, co o systemie. System w Umęczonej okazał się chwiejny i podatny na demolkę w wykonaniu zawziętego psuja, co kuśtyka po trupach – i co mu zrobisz.

    Z kolei co do przemówienia – to mam wrażenie, że pani prezes nie potępia w czambuł wszystkich (niewątpliwych) osiągnięć PRL-u. Zgadzam się, że chyba chodzi jej przede wszystkim o działanie sądów – i ma wiele racji sugerując, że to co robi teraz PiS-dzielnia jest w zasadzie powrotem do tamtej słusznie minionej rzeczywistości, gdzie wszystkie urzędy obsadzano z rozdzielnika, a sędzia nie miał odwagi sprzeciwić się dyktatowi partii.

    Dorzucę, że w niektórych sprawach (np. dostępność aborcji) prawo w PRL-u było o wiele bardziej liberalne i mniej spętane kaka-ideologią niż obecnie, ale chodzi mi tu bardziej o same przepisy prawa niż o swobodę orzekania i niezależność władzy sądowniczej – bo takiej niezależności raczej nie było.

    Podsumowując – wymagania urzędu sprowadzają się do orzekania. Trochę rozumiem, dlaczego rodacy wymagają od pani prezes nie tylko profesjonalizmu, ale heroizmu – bo ktoś przecież musi się przeciwstawić zalewowi PiS-iego badziewia. A powinien to być ktoś ważny i szanowany, a zatem… A do tego gdzie zwyczajna mądrość zaprawiona zmysłem politycznym, która zawsze dyktuje, co można powiedzieć i jak to zostanie przyjęte? Czy nie za wiele od niej wymagamy?

    Spojrzenie prawdzie w oczy – jak to ujął Tanaka – polega również na uświadomieniu sobie, że nikt nie jest tytanem w każdej dziedzinie. Pani prezes niewątpliwie przesadza pretendując do miana „prezesa na obczyźnie”. Powinna być –zwyczajnie– prezesem SN we własnym kraju. Jednak zwyczajność (ciepła woda w kranie) najwyraźniej Rodakom nie odpowiadała. Chcieli zadymy – więc ją mają. Miejmy nadzieję, że nauka nie pójdzie w las.

  92. wujaszek wania g. 17.33
    od Gersdorf wymagam więcej z racji byłego stanowiska,
    „Czy jest coś złego w tym, że zależy jej również na własnych zarobkach? Co w tym niestosownego?”
    to, czy jest coś złego, niestosownego w tym, że „suwerenowi” zależy np. na 500+?
    i od kogo wymagać więcej

  93. @seleuk|os|28 lipca o godz. 21:44
    Pytasz, czy takie komentarze kogoś interesują? TAK!
    Ja w każdym razie bardzo proszę o więcej.

  94. lonefather
    28 lipca o godz. 22:49

    ten Swiat jest jak kazdy jeden czlowiek, czyli troche zly, troche dobry. […] Swiat PRL byl pomieszny jak czlowiek,…

    Lonek, ja tam jeszcze nie widziałem takiego świata, co nie byłby jak człowiek – że trochę taki, a trochę owaki. Chyba, że mówisz o świecie jurajskim. Ale takiego to ja jeszcze bardziej nie widziałem, oprócz tego, że w kinie widziałem. Nawet parę razy. Ale co z tego wynika? Bo jak co najmniej – dla mnie i dla pani prezes, to wynika to, że czymś się różni taki Niemiec od takiego Polaka, że do Niemca pani Gersdorf pojechała się pożalić, powyjaśniać, zdiagnozować i tak jakoś pozasłownie zapłakać: Ratunku, Polacy mnie biją ! No bo biją – ten cyniczny gracz i rentier. Oraz reszta jego bijców. Taka prawda.
    A nie, że odwrotnie: Niemiec jaki na poważnym stanowisku do Polski jedzie żalić się, że go Niemcy biją. Chciaż był taki jeden co się zalił w samolocie i o mało premierem nie został – już się bardzo godnie nosił, ale o ile wiadomo, to Polak. No bo jakby miał być niepolak, skoro facet ma Maria na imię? Bo niepolak to owszem, może mieć Hesus-Jesus na imię, ale żeby Maria, to nie.

    Swiat PRL byl pomieszny jak czlowiek, z jednej strony wyksztalcil miliony i podniosl je z dna zupełnego. Niewatpliwie zasluga, tyle ze ta zasluga miala cene w postaci odebrania wolnosci, w tym wolnosci do sprawiedliwości . Damy wam ziemie, damy wam awans, damy wyksztalcenie, damy wam prace, damy wam domy do mieszkania i zapewnimy, ze nei bedziecie glodowac, a jak zachorujecie, to znajdzie sie lekarz i miejsce w szpitalu…

    Tu się całkiem zgadzamy, oprócz tego, że nie całkiem – w sprawach drukiem pogrubionym. Jednakowoż zdaje mi się że za szybko pisałeś i to przejęzyczenie: podniesiony z dna zupełnego , to taki, co nie zaznawał wolności, w tym wolności do sprawiedliwości – z czym się obaj powinniśmy chwacko zgodzić. Wtedy jednak nie da się odebrać wolności, które ów nie miał. Tu się też powinniśmy z mety zgodzić, a nawet i w tym, że nie bardzo widać jakiś wtórny moment odebrania wolności po jej uprzednim wręczeniu. Od początku PRL-u owa wolność była niepełna, co by dla totalistów znaczyło, że jej w ogóle nie było. Bo niby jak czegoś pół, to tego nie ma. Dla realistów zaś wolność może być solidna: od głodu, braku domu, braku edukacji, niesprawiedliwości stosunków, braku należnych i demokratycznych praw (sic!, W II RP dla byle jakiego Polaka i szczególnie Najgorszego Sortu: Żyda, Ukraińca, Białorusina, Litwina, tutejszego i tak dalej) , braku perspektyw życiowych i biedy oraz braku wojny – co zostało mu zafundowane bez prośby, jako wolność główna: masz wolność bycia zabitym, zakatowanym powoli itd. itp. i bądź zadowolony. Natomiast PRL odebrał Polakowi prawo do wolności bycia zabitym na wojnie – co by było prawdą. No i ten PRKL miał tak, że im dłużej żył, tym mniej Polaka przed wolnością bronił.

    A czy pani prezes jako „uchodźca” jest najważniejszym elementem jej wystąpienia, to ja przypuszczam, że wątpię.

  95. bukraba
    28 lipca o godz. 22:38

    Polecam do przeczytania „Pamiętniki chłopów” wydane w 1935 roku. Miałem je i czytałem. Wstrząsające. Czytałem je 55 lat temu, ale niektóre fragmenty pamietam, do tej pory.

    Pewnie, że wstrząsające, tylko gdzie to można teraz przeczytać?

  96. P.S. Z kolei co do argumentu, że „biskupi to tylko ludzie” (tzn. tak samo miałcy, jak stado innych) – moim zdaniem jest bezsensowny. Biskupi to przede wszystkim funkcjonariusze państwa w państwie – którzy służą interesom feudalnej instytucji, której pretensje do bezkarności i przywilejów opierają się na kłamliwych założeniach.

    Kaka żeruje na głupocie, strachu i słabości – dlatego nigdy nie będzie sojusznikiem silnego państwa i światłych obywateli. Kaka jest niereformowalny – jak zresztą stwierdził całkiem otwarcie jego były funkcjonariusz. Idiosynkrazje poszczególnych biskupów (bardziej czy mniej „ewangeliczni” czy popularni?) nie mają tutaj nic do rzeczy.

  97. mag
    28 lipca o godz. 23:03

    Ja w ciąży nie byłem, choć się przez chwilę nad tym zastanawiałem, natomiast ciążyło mi to i owo. Weźmy, że chłop łazi po brzegu Morskiego Oka i niego do niego wywala. Albo inny chłop, czyli taki sam, żywemu nie przepuści I dalej nie przepuszcza: parę dni temu czytałem, że katolik polski zatłukł młotkiem psa. I jest zadowolony. Katolik, znaczy, bo co do psa nie jest to pewne. Poza tym, że pies był ateistą. W dodatku z urodzenia, co w Polsce nie przejdzie. Poza @lonkiem. Ale on na wyjezdnym jest, a tam uchodzi. Dziwne.

  98. basia.n
    28 lipca o godz. 23:30

    28 lipca o godz. 23:24
    Od takiej wiadomości można dostać tylko mdłości !

    W zasadzie tak. Ale jak popatrzysz na fotę tego – tu się wyrażę fachowo, jako biskup – szafarza miłości, nie masz aby większych jeszcze mdłości od obcowania z obrazem tej nabrzmiałej nicości?

  99. @wujaszek wania 29 lipca o godz. 9:40
    Ale mnie tu się, za przeproszeniem, ogień pod d… pali.
    Czy ja wiem, czy w wypadku pożaru, szczególnie pod siedzeniem, wolałbym strażaka, który będzie pożar ów próbował gasić beznzyną…

    Być może wtedy lepszy żaden strażak od takiego polewającego benzyną?

    Znasz przysłowie „Panie Boże, strzeż mnie od (takich jak prof. Gersdorf) przyjaciół – z wrogami poradzę sobie sam”?

    Przesadzam, w przypadku wypowiedzi w Niemczech wątpię, aby pisowski pies z kulawa nogą się nią zainteresował, chociaż nie sprawdziłem na antenie Radyja ani nigdzie indziej, więc może się mylę.

    Być może ustrzegała się tam kwiatków-prezentów dla pisowców w rodzaju „aby było tak jak było”.

    Więc pytam: po co te fornalskie zabawy z batożeniem pani Gersdorf?

    Opiniodawczy redaktor Szostkiewicz opiniodawczego tygodnika też miał pretensje o krytykowanie opozycji:

    **https://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2018/07/24/innej-opozycji-nie-ma/

    Ale innej opozycji parlamentarnej dziś nie ma. Taka stanie do nadchodzącej serii wyborów. Innej się nie stworzy w ciągu kilku, kilkunastu miesięcy. PiS robi wszystko, by pogłębić kryzys w opozycji. Nie powinni mu w tym pomagać jego przeciwnicy.

    Obaj, ty i red. Szostkiewicz wołacie; stop z tymi treningami przed walką w ringu! Nasz bokser tylko się od tych treningów zmęczy! Stop z tymi sparringami! Jeszcze nasz bokse ulegnie kontuzji!

    A w ogóle to czy nie zauważyliscie (krytykanci opozycji), że prawdziwy mecz już trwa i te wasze głupie niby-treningi odbywaja się między rzeczywistymi rundami tego prawdziwego meczu?!

    Przerwać mi to zaraz! Nasi bokserzy i tak i tak mają za mało sił!

    Wniosek końcowy (mój wniosek): jak się jest w opozycji to nigdy nie ma się luksusu na wewnętrzną krytykę współopozycjonistów. Wtedy trzeba zwierać szereg i walić we władzę!

    Wstyd mi, że nie nauczyłem się nigdy porządnie historii partii komunistycznych czy bolszewickich ruchów. Teraz miałbym używanie cytując zapewne bardzo bogatą literaturę listów i przemówień jednego bolszewika do drugiego mieńszewika czy wcześniej listów otwartych i przemówień jakichś Marksów czy Róż do ich kolegów i koleżanek.
    Na identyczny do @wujaszkowego temat i z identycznych „pozycji”.

    Ciekaw jestem jak jest „fornalski” po niemiecku, angielsku i rosyjsku?

  100. zza kałuży
    29 lipca o godz. 6:55

    Kardynałowie, arcy i biskupi są miałcy i głupi. O.K. W porządku, zgoda. W większości tacy są. Ale prosze pokazać mi alternatywę?

    Ale po co ma być alternatywa? No nie ma, to co mam pokazywać? Ale jak już tak mówimy to powiem, że może będzie. A jakie jest morze. to pamiętam z podstawówki. A teraz optymizm i podajcie szampanskoje : blog to alternatywa. Skoro jest życie w blogu, a ochłoda w Bugu. No i Pombocek w Jeziorze. Bo reszta to sinice.

  101. parafianin
    29 lipca o godz. 9:25

    co do elit, to chcą by naród ryzykował broniąc ich demokracji, same elity nie chcą podejmować ryzyka

    Otóż to właśnie: ostatnie elity uciekły do Paryża. Albo Szwajcarii. Tacy Mickiewicz ze Słowackim. Elity mniemane zwiały do Londynu. I tak już jest – elity mniemane, bez zasług, a z państwową pensją.

  102. wujaszek wania
    29 lipca o godz. 9:34

    Wujaszku waniu: co mogłem – zrobiłem. Masz wszystko w wersji jak dla Zarządu. A PO CO – jest porządnie przedstawione we wstępniaku. Jak radzi @Ewa-Joanna, można nawet przeczytać. Sprawa zresztą prosta.

  103. @konstancja 29 lipca o godz. 10:41
    Zgoda ze wszystkim co napisałaś, trwa ostra walka propagandowa, a o tym to nawet nie wiedziałem:
    Tym się zajmuje nasz po. premier; budzi to takie zdziwienie w strukturach unijnych, a dla nas wstyd, ze mamy takiego „lustratora” w rządzie.

    Nie wiem czy wstępniak @Tanaki ktokolwiek „we władzach opozycji” przeczyta. Więc raczej jego siła rażenia jest ograniczona.

  104. Nefer
    29 lipca o godz. 0:16

    Wiedziałam że jednak dostanę, za duża przynęta. Cóż ty zrobisz, „ah jo” głosem krtka.

    Tanaka (głosem krtka): tadi, tadi! hihiiiiiiiiiiii….. ! Lepiej, trochu?

  105. @Tanaka 29 lipca o godz. 18:37
    Pewnie, że wstrząsające, tylko gdzie to można teraz przeczytać?

    **http://www.bibliotekacyfrowa.pl/Content/78719/III_POL_289_27217.pdf

  106. @Konstancja 29 lipca, 16:38
    Brawo za celny opis naszej rzeczywistosci. Takze za jasnosc i dobitnosc jezyka.

  107. @Na marginesie 29 lipca o godz. 18:44
    P.S. Z kolei co do argumentu, że „biskupi to tylko ludzie” (tzn. tak samo miałcy, jak stado innych) – moim zdaniem jest bezsensowny.

    Jeżeli pijesz do mnie, to niestety, ale nie udało mi się przekazać ci sensu mojej myśli.

    Chciałem napisać nie to, że „biskupi to tylko ludzie” ale że „aby złych biskupów zastąpić trzeba najpierw mieć kim”.

    Argumentowałem, że ciężko mi dostrzec te lepsze od biskupów kadry opozycji.

  108. Tanaka g.18:48
    Z drugiej strony budujące jest, że osoba w „wysokiej” ciąży (córka „zginiętego” prezydęta) odbywa trzeci ślub (jeden z wcześniejszych, katolicki będzie unieważniony) by ten katolickim być mógł).
    Jakiż ten nasz kaka jest tolerancyjny, „postępowy” itd.
    Psy czy koty chowane przez katolików, to temat odrębny. Nie prowadzę statystyk, ale generalnie mam większe zaufanie do ateistów. A wiesz dlaczego? Otóż najliczniej zwierzaki chowane są na wsi, gdzie prawie każdy do kościoła lata i tam najczęściej dochodzi do przejawów barbarzynstwa.

  109. 29 lipca o godz. 19:39
    Mag

    Nasze druhy serdeczne, biskupi znaczy, to fajne chłopaki są. O ile chłopaki, bo sama rozumiesz – co. Rozwodów kościelnych nie ma, a są. O czym Boy już pisał swoim wrażliwym geniuszem mądrości.

    Rzczeczona w ogóle się mnozy i ciąży jakoś mało katolicko i niezbyt grzecznie. Zdaje się, że jej pierwszy mąż, sakramentalny właśnie, na rozwodzie dowiedział się, że jego dziecko to nie jego. Rozwody katolików w ogóle są ciekawe. Ale inni też się starają. Z tym, że między sakramentalnymi zawsze jest bozia. „Boże prowadź!” – I dlatego te skutki.

  110. Z mojej polskiej edukacji zapamiętałem (dużo rzeczy) ale wspomnę teraz tylko jeden szczególik.

    Brak szkolnej, tzn. licealnej nauki prezentacji, czyli przemawiania, przeprowadzania spotkań, zebrań, apeli, nasiadówek, itp. publicznych zgromadzeń „w celu”.
    Mnie akurat brak tych zajęć wcale nie zaszkodził bo ja mam specjalne geny arogancji, buty, bezczelności, wygadania, pyskowania, niczym nie uzasadnionej ale bardzo często jakże pomocnej w życiu pewności siebie. Nie znam zjawiska zapominania języka w gebie na widok wpatrzonej we mnie publiczności, im wiecej tym lepiej! Wielu znajomych tłumaczyło mi, ze nawet nie wiem, jaki to prezent od losu.
    Dopiero niektóre moje dzieci i ich kłopoty w tej dziedzinie uświadomiły mi, że moga być ludzie martwiejący na samą myśl o publicznym zabraniu głosu.

    Ppo co to wypisuję. Otóż w amerykańskiej szkole średniej, przynajmniej w tych, z których wyszli moi tutejsi znajomi, takie zajęcia to standard. A zatem – teraz to już rzut na taśmę tematu bieżącego wstępniaka – być może propagandowa słabość (naiwność? brak gardy?) polskich elit politycznych bierze się także z najzwyklejszego braku wykształcenia w tej dziedzinie?
    Skoro wszystko zasadza się na posiadaniu albo nie posiadaniu tzw. „wrodzonego talentu” to jak można mieć pretensje to takich czy innych kwiatków publicznych wypowiedzi polskich polityków?
    To dalej jest amatorszczyzna… oni dopiero ucza się na swoich błędach.
    Jedni szybciej drudzy wolniej.

  111. @Wujaszek Wania, 29 lipca, 17:16
    To drzemiace w ludziach glebokie wstecznictwo, niezalezne od poziomu wyksztalcenia, bylo chyba dla wielu zaskoczeniem. Dla mnie bylo. Kiedy ludzie walczyli o wolna Polske, wydawalo sie, ze wszystkim chodzi z grubsza o to samo – panstwo prawa, wolna przedsiebiorczosc, niezalezna polityke zagraniczna. Tymczasem wraz z wolnoscia powylazily z zakamarkow koltunstwo i obskurantyzm.
    Nie chce powiedziec, ze kazdy konserwatysta to koltun i obskurant, tylko ze taka odmiana
    ludzi istnieje i w dodatku niektorzy z nich chca swoj swiatopoglad reszcie narzucic. Co gorsza, mysle, ze zawsze tacy beda. Tylko nowoczesna edukacja moze sprawic, ze nie zostana dopuszczeni do wladzy.

  112. @zza kałuży 29 lipca o godz. 19:37
    Ale nie ma czegoś takiego jak „zły biskup”. Z punktu widzenia interesu społecznego – im biskup gorszy, tym lepszy. Najlepiej, jeśli będzie właśnie w sposób widoczny głupi, zachlany, chamski i pazerny. Jeśli tych cech nie widać – to biskup może budzić podprogową sympatię do kaka. Uwielbiany Lolek miał łeb na karku: mianował ciurkiem Głódziów, Wesołowskich i Hoserów. A że działał tym sposobem na szkodę kaka – to tyż prowda. Tylko nieoczywista 🙂

  113. Antonius
    29 lipca o godz. 14:17
    Wybierając fizykę, uniknąłem rozterek.
    Fizyka to nauka o konkretach. Prawo czy np. Historia to nauki , gdzie można się nieźle ślizgać. I nie wystarczy tylko dobrze mówić ,ale i dobrze interpretowć. W zależności od potrzeb chiwli.
    Kto tego nie potrafi to : adios amigos.

  114. Staram się czytać w miarę na bieżąco reportaże wydawnictwa Czarne, ale ta książka trafiła do mnie z kilkuletnim opóźnieniem. Wstrząsająca.

    W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa” to historyczny reportaż o dwóch twarzach Szwecji w czasie II wojny światowej. To również książka, która historię Holokaustu opowiada z osobistej perspektywy jego ofiar. By pisać w ten sposób, trzeba mieć jednak dobry słuch. Słuch Elisabeth Åsbrink jest nieomylny. (Henryk Grynberg)
    https://kulturaliberalna.pl/2014/08/05/recenzja-asbrink-w-lesie-wiedenskim/

    Chciałbym wierzyć, że Polska również może się jeszcze kiedyś odmienić. Choć pewnie nie szybko.

  115. kruk, 20:00

    może to zabrzmi brutalnie, ale z mojej perspektywy wygląda to tak, że za pro pisowską orientacją moich znakomicie wykształconych, świetnie urządzonych znajomych stoi ich frustracja, że jednak nie poszło im w życiu dokładnie tak jak chcieli. A komu poszło? W niektórych przypadkach są to nawet zaburzenia nadające się do leczenia psychiatrycznego. Zamiast tego wolą sektę Rydzyka.
    Czasem aż mnie język swędzi, żeby im powiedzieć, że zamiast się leczyć, zmieniają kraj w wariatkowo. Na razie ciągle jeszcze się hamuję.

    A zaskoczenie bywa wielkie. W niektórych przypadkach robię oczy kwadratowe ze zdziwienia, że profesory nauk ścisłych tak mogą bredzić. Ale mogą.

  116. 29 lipca o godz. 19:59
    Zza kałuży. I pies i z kulawą. Niejaki Piotrowicz już oświadczył, że Gersdorf w Karlsruhe to jak jak jeżdżenie po stolicach obcych dworów

  117. O autorytetach
    nigdy nie lubiłem Jana Marii Rokity
    autorytetem była mi np. Janina Paradowska, i ona o ww. napisała – propaństwowiec, i kilka innych pochwał, starałem się do niego przekonać,
    a potem było to „Niemcy mnie biją”….

  118. Tanaka
    29 lipca o godz. 18:02

    Tanako podobnie jak Konstancja pomyślałam o tym akapicie w Twoim wstępniaku dotyczącym wypowiedzi profesor Gersdorf.
    Konstancja 16:38 wyłuszczyła to na tyle dokładnie i obrazowo, że niewiele można dodać.
    Po przeczytaniu Twojego wstępniaka moje refleksje były dość emocjonalne i myśli skakały w czasoprzestrzeni i pisząc o tym, że historii nie da się oszukać i zakłamywać – nie dopowiedziałam słowa „długofalowo”, można nią w czasie krótkim pod potrzeby polityki manipulować i zakłamywać, ale czas dłuższy pokazuje, że jednak nie wszystko da się zakłamać czy zmanipulować – miałam na myśli Katyń 1940 rok

    Do wypowiedzi Konstancji mogę dołożyć, że PRL był okresem zniewalającym myślenie, ludzie wykształceni, myślący samodzielnie jeśli nie chcieli się splamić nie mieli szans na awanse, nie mieli szans na godne życie.
    W zakładach produkcyjnych robotnik przy maszynie był lepiej wynagradzany, honorowany niż inżynier czy magister pracujący w tym zakładzie w komórce „projektowo-doświadczalnej”. Górnik czy hutnik miał lepsze wynagrodzenie i większe przywileje niż lekarz, nauczyciel.
    Wieś początkowo dostała ziemię, później obciążono rolników obowiązkowymi dostawami, a za Gierka wzmocniono rolnictwo na tyle, że mogli oni swoim dzieciom kupić mieszkania spółdzielcze-własnościowe , stąd eksodus wsi do miast – z punktu widzenia ekonomii słuszny, ale ich wykształcenie było już dla rodziców mniej ważne – aby miały jakiś fach.
    Generalnie tamten system ciągłych niedoborów, kolejek, poszukiwania znajomości, by coś „załatwić” a nie kupić był przyczynkiem, że tak trudno nam być społeczeństwem obywatelskim.

    Dziś problem „przetwarzania historii” minionych 100 lat jest elementem wzmacniającym dalsze rozbijanie społeczeństwa. Zasada stara jak świat – dziel i rządź.
    Każdy z nas ma jakieś swoje prywatne odczucia co do minionego – czy to z własnych doświadczeń, czy też doświadczeń dziadków, rodziców, bądź z przeczytanych książek.

    Czy da się jednoznacznie określić, które okrucieństwo było gorsze ? – II Wojna Światowa czy Stalinowskie opresje, czy komunizm? naszego PRL – wszystko jest historycznie powiązane, ale czy byliśmy jedynym krajem – narodem , które zaliczyło tą historię ?

    Czy II RP to idealny wzorzec rozwoju kraju i czy pewne jest przypuszczenie, że gdyby nie PRL to jako kraj rozwijalibyśmy się dużo szybciej ? Myślę, że odpowiedź zarówno twierdząca i przecząca to tylko gdybanie, choć gdy weźmie się pewne wskaźniki poziomu życia w XX leciu międzywojennym i np. przeczyta „Ziemię obiecaną” Reymonta i skonfrontuje to z opowieściami dziadków to raczej szanse na tak są małe.

    Czasami mam wrażenie, że prezes chciałby zadowolić i tych, którym w PRL żyło się w miarę dobrze i tych, którym marzy się państwo narodowe o wysokich aspiracjach jesteśmy przecież wielkim krajem , znaczącym – takie połączenie naczelnika z I sekretarzem.
    Naczelnik miał za sobą głównie wojsko , a I sekretarz podporządkowany sejm i rząd i oczywiście wymiar sprawiedliwości.

    A jaką rolę odgrywa w tym wszystkim kk – cóż jeszcze za czasów stalinowskich nasi komuniści zgłaszali, że w naszym katolicko-narodowym kraju beż kościoła wielu rzeczy nie da się zrobić z planów rozbudowy gospodarki socjalistycznej – ten wątek wypłynął przy okazji uspółdzielczania rolnictwa.

    I tak jeszcze za PRL rozpoczął się sojusz polityki z kościołem.
    „Fundusz Kościelny – fundusz powołany na mocy art. 8 ustawy z 20 marca 1950 roku o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego (Dz.U. z 1950 r. Nr 9, poz. 87). Miał się znajdować pod nadzorem ministra administracji publicznej. Miesiąc później Sejm zreorganizował administrację centralną i m.in. powołał do życia Urząd do Spraw Wyznań. Odtąd Fundusz Kościelny do 1989 znajdował się w strukturze UdSW jako samodzielny referat.

    Fundusz Kościelny początkowo miał być finansowany przede wszystkim z dochodów z nieruchomości przejętych przez państwo na mocy ustawy (dóbr martwej ręki) oraz uzupełniająco poprzez dotacje państwowe uchwalane przez Radę Ministrów. Okazało się to niemożliwe – nie wiadomo, jakie są to dochody, ponieważ nigdy nie zinwentaryzowano zabranych Kościołom dóbr. Aktualnie – na mocy konkordatu – Fundusz Kościelny jest finansowany z budżetu państwa.”

    Cóż , komisja majątkowa zwróciła, ale ponoć nie wszystko i fundusz, który pierwotnie miał być zlikwidowany, trwa.

  119. @Tanaka
    Ten obraz Polski, tak ponury skojarzył mi się z kazaniami Savonaroli straszącego apokalipsą.Ja mam lepsze mniemanie o rodakach , czy o „duszy polskiej”. Słowo dusza jest oczywiście przenośnią i proszę mnie nie atakować za religianctwo.

  120. @Tanaka 29 lipca o godz. 20:47
    Niejaki Piotrowicz już oświadczył, że Gersdorf w Karlsruhe to jak jak jeżdżenie po stolicach obcych dworów

    Ale to jest ich standardowy atak. „Targowica i zagranica.” Niczego nowego się nie dogrzebał i oby zginęło w szumie.

    Gdybym był teraz w Wolsce i był partyjny w opozycji to bym zgłosił zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa zdrady narodu przez Rydzyka kontaktującego się z FSB.

    Uzasadniałbym, że nikt na terytorium Rosji nie może sobie „ot tak sobie” zacząć nadawać przez tamtejsze nadajniki radiowe tylko najpierw musi byc sprawdzony i zaaprobowany przez organy FSB.
    A skoro Rydzyk i jego radio podobało się FSB to znaczy, że moga to być agenci działający na szkodę państwa polskiego.

    Celem mojego ataku (który musiałby być powielony, tak jak to zawsze robia pisowcy, przez wszystkich członków opozycji we wszystkich ich rozmowach we wszystkich mediach przez co najmniej miesiąc) nie byłoby oczywiście żadne skazanie czy coś równie dzisiaj nieprawdopodobnego.

    Chodziło by mi o zalanie mediów tym, w czym Macierewicz jest tak dobry, a mianowicie w stwarzaniu pozorów, w produkcji brzmiącej super-inteligencko, idealnie wypolerowanie, bardzo naukowo, napisanej świetną polszczyzną, dławiącej swoją objętością lawie słów, lawie, która swoją masą, swoja pozorną spójnością, medialną jakościa w sensie bycia gotowym produktem, bez poprawek, tylko porcjować i w sreberka zawijać, potrafi w głowach ludziom mieszać i przynajmniej zasiewać wątpliwości.

    A zatem politycy opozycji powini rozwodzić się w mediach o „nieznanych dokumentach”, o „nieoczywistych procesach zdobywania pozwoleń i bycia prześwietalnym do 7 pokolenia wstecz przez najlepsze na świecie rosyjskie służby specjalne” itd., itp. Mnożyć groźnie brzmiące słowa, zawieszać głos, milczeć znacząco, insynuować, rzucać „prawdopodobne” scenariusze i zwykłe prawie-oszczerstwa, walczyć o „ujawnienie utajnionych przed polskim narodem, który tyle wycierpiał od Rosjan za carów, podczas powstań, a potem podczas najazdu bolszewickiego na Polskę a potem Katyń, i tylu oficerów sowieci zamordowali, a Rydzyk jak gdyby nic, tylko ich wzbogacqał, nie zważając na ich morderczą podłość i zanosił im pieniądze za nadawanie, i nie wiadomo, kto komu płacił, i naród polski ma święte, bo uświęcone krwią tylu pokoleń prawo aby odsłonięto przed nim trzymane dotąd w tajemnicy przez polityków PiSu i przez hierarchów Kościoła katolickiego prawdziwe, i potwierdzone przez międzynarodowych ekspertów rozliczenia finansowe Rydzyka i wysoko postawionych agentów FSB.

    I w ten deseń, 24 godz na dobę, 100% polityków opozycji, przez miesiąc.

  121. @zza kałuży

    Świetny pomysł o 22:26 z tym Rydzykiem na służbie. I w tym stylu trzeba. A czemu się tego w Polsce nie robi zasługuje na odrębną analizę. Pisz wstępniak! 🙂
    I rację masz z tym uczeniem w szkołach publicznych wystąpień. W Australii jest podobnie. Początkowo się dziwiłam, potem doceniłam. Jakże żenujące jest bowiem oglądanie w tv jąkającego się i eee… yyy… dziennikarza czy polityka , który nie potrafi wyartykułować prostego zdania i któremu myślenie i mówienie rozjeżdża się w to eee… yyy…
    A amerykańskie czy australijskie dzieciaki nie mają z tym problemu.
    No a poza tym, to rzeczywiście plus dla ciebie za ten dar 🙂

  122. @karol_cia
    29 lipca o godz. 22:13
    Przyczepię się trochę. Nie złośliwie, broń blog, ale z ciekawości i dociekliwości uściślania pojęć.
    Napisałaś : PRL był okresem zniewalającym myślenie, ludzie wykształceni, myślący samodzielnie jeśli nie chcieli się splamić nie mieli szans na awanse, nie mieli szans na godne życie.
    I chciałabym żebyś wyjaśniła co masz na myśli pisząc „godne życie”, bo ni czorta nie mogę tego zrozumieć. Już odpuściłam sobie „wolność” bo jednak jakoś sprowadzała się do turystyki, ale te „godne życie” pojawia się dość często również i mnie dręczy i męczy. O co tu chodzi?
    Bo ja uważam, że miałam godne życie, pracując i robiąc to co uważałam za słuszne. I nie pchałam się na wyjazd za granicę, bo według mnie był to wyjazd „niegodny” bo trzeba było prosić o zaproszenie i finansowanie.
    To co to jest to godne życie, na które ludzie w PRL nie mieli szans?

  123. @ Na marginesie 18.32 Oj,naiwna,naiwna jak… Wlaśnie wróciliśmy po 35 latach z” kraju pachnącego żywicą” i widzimy,że nauka poszła w las. Bardzo głęboki las.

  124. Ewa-Joanna
    29 lipca o godz. 23:38

    Był w czasie transformacji okres, kiedy „godne życie” latało w powietrzu jak płatki śniegu w śnieżycę. Najlepiej sobie zapamiętałem Romaszewskiego, który nie miał na „godne życie”, bo razem z żoną miał coś 6 tys. zł emerytury. Dostał więc bodaj 250 tysięcy i zmarł. Nie wiem, czy zdążył pożyć godnie, ale może chociaż życie jego żony zdążyło.

    To było dość dawno temu, kiedy złotówka miała wyższą wartość. Może więc dla uzmysłowienia Ci, jaką miała wartość, powiem, że oboje z żoną mamy 2,5 tys, zł. emerytury i nie wiemy, co to „godne” życie, co – „niegodne” i nigdy taki temat dla nas nie istniał. Żona ma działkę i dwa rowery, ja ja – okręt za 300 zł, żagle z worków po nawozach i trzy rowery. Żona ma o wiele godniejsze życie od mnie, bo sporo ponad 40 lat jest kuratorem społecznym w wydziale rodzinnym i nieletnich. Nie chcą jej puścić mimo jej 73 lat. Śmiem przypuścić, że jej życie nie jest mniej życiem od życia państwa Romaszewskich.

    Coś mi się porobiło takiego, Ewo, że jak słyszę „godne życie”, morda mi się tak wykrzywia, że jak przy ludziach, to aż wstyd.

  125. @ponbocek
    No właśnie. Mnie się też wykrzywia ta moja morda na to godne życie i na tę wolność odzyskaną też. Myślę, że Karolcia po prostu posłużyła się kalką językową, ale ciekawe będzie poczytać co kryje pod tym pojęciem.

  126. Ej Amerykańce, wy to macie wesoło…
    http://www.abc.net.au/news/2018-07-30/trump-threatens-us-government-shutdown-over-immigration/10050136
    …z tym wariatem. Czy ta groźba jest realna i co oznacza?

  127. wbocek
    30 lipca o godz. 0:30

    Ponieważ właśnie się pojawiłeś,więc wklejam link z holenderskimi ogrodami.

    https://photos.app.goo.gl/jy2x3syRyr7ubVcR8

  128. Tanako – 22:47

    Jeszcze raz ja z toba w w cztery de. Zamiast w cztery oczy. Z racji twojej ‚moderacji’ wszystko sie dzieje. To gadanie w 4 de zamiast w cztery oczy. Docen moja szczodrobliwosc, please. Oraz moj tracony czas

    Zgadzasz sie z tym piotrowiczowym jezdzeniem pani Gelsdorf po stolicach europejskich stolicach dworow? Niby w celach ‚targowickich’? Bo to o tym mowa

    Przepraszam za wchodzenie w parade

  129. A tak w ogole to odpuskam. Twoj to blog. Nie moj

  130. basia.n
    30 lipca o godz. 0:38

    Dziękuję, basiu. Piękności. Trochę bardziej widać organizującą myśl niż u mojej żony, ale też i podobieństwa. Na przykład czwartą fotkę mógłbym na pierwszy rzut oka pomylić z naszą działką. Ale nie ma co porównywać, piękność sama w sobie i tyle. Ja się na kwiatach nie znam, choć przez jakiś czas interesowałem się zielarstwem, ale, cholera, czy na kobietach trzeba się znać, żeby je podziwiać?

  131. wbocek
    30 lipca o godz. 0:55

    Właśnie, chodzi o piękno i o chęć jego tworzenia 🙂

  132. Ewa-Joanna
    30 lipca o godz. 0:37

    Ojej, dopiero Ty mi uzmysłowiłaś, że karol_cia mogła się, tego, jakoś poczuć przez to „godne życie”. Ani w mi w głowie było jej przygryzać. Ja stereotyp „godne życie”, jako nadużywany w publicznej komunikacji, odrzucam, ale nie potępiam tych, co go nie odrzucają. Romaszewski podpadł z tym „godnym życiem” nie tylko mnie, bo niepięknie wyglądało i wygląda odcinanie kuponów od wcześniejszej ideowości. Nawet niektórzy znani kombatanci pierwszej „Solidarności” się od takich postaw odcinali.

  133. Godne życie? To NiEstanie w kilometrowych kolejkach po jedzenie. Po pralkę. Po talon na samochód. To NIEpolowanie na papier toaletowy i paradowanie z nim po mieście. To NIEwystawanie w kolejkach po zeszyty do szkoły i chińskie piórniki. Po buty. To NIEkorzystanie z kartek. Na buty. To NIErobienie machniom w sklepie ze sprzedawczynią żeby za fanty dała coś lepszego spod lady. To NIEoddawanie paszportu na komendę na święty nigdy. To NIEchodzenie do podstawówki imienia Włodzimierza Ilicza i indoktrynacja tymże.

    No, a teraz będą kije 🙂

  134. Ewa-Joanna
    29 lipca o godz. 23:28
    Jakże żenujące jest bowiem oglądanie w tv jąkającego się i eee… yyy… dziennikarza czy polityka , który nie potrafi wyartykułować prostego zdania i któremu myślenie i mówienie rozjeżdża się w to eee… yyy…
    A amerykańskie czy australijskie dzieciaki nie mają z tym problemu.

    Walke z tremą trzeba ćwiczyć, to jasne. Można od maluszka, od posłania go/jej na kurs tańca albo do zespołu tanecznego podobnych przedszkolaków, niech się od dzieciaczka przyzwyczaja do wystepowania przed dużą grupą ludzi, najpierw tylko samych znajomych, bo w 99% rodziców swoich kolegów, a potem także przed nieznajomymi.

    Potem trzeba przechodzić do bardziej zaawansowanych rzeczy, takich jak agresywna i nieżyczliwa widownia. Niestety jak próbowałem w domu na najbardziej nieśmiłaym synu, wtedy już bardzo podrośniętym nastolatku, to odniosło to wręcz przeciwny skutek. Nie każdy ma w sobie naturalną zadziorność, kóra wystarczy tylko ujawnić.

    Poza tym praktyka, praktyka, praktyka, czyli jak dojść do Carnegie Hall.

    Najlepsze prezentacje wyglądają na całkowicie improwizowane.
    A najbardziej na improwizację wygladają takie, które wcześniej powtórzylismy do lustra/kamery 11 razy.

    Kiedyś czytałem o treningu, podczas którego amerykański mentor najpierw przeczołgał klienta przez te 11 próbnych prezentacji aby na koniec poprosić o wersję numer 12 i wyłączył w sali prąd.

    No bo przecież awaria zasilania czy oświetlenia MOŻE się zdarzyć i poważny prezenter czy wykładowca POWINIEN być także na to zdarzenie przygotowany.

    Już gdzieś na blogach się chwaliłem jak to w dawnych czasach jeden z moich szefów poprosił mnie o podszkolenie jednego z chińskich inżynierów, który regularnie był gnojony na zebraniach, rozbijany pytaniami, doprowadzany wręcz do płaczu, co wśród chłopów nie jest takie częste.
    A przy tym dla każdego było jasne, że ów Chińczyk pracuje jak wół i na zebrania przychodzi z tonami wartościowych i kosztujących masę wysiłku danych.

    Poprosiłem go o przygotowanie prezentacji składającej sie z końcowego slajdu, z jego jedno-dwu zdaniową odpowiedzią na bieżący temat zebrania i poradziłem, aby ten slajd pokazał jako pierwszy. I na tym zakończył. Jak nie ma dalszych pytań – wyświetl 1 slajd i zakończ swoja prezentację.
    -No ale przecież oni będą mieli pytania! Ja musze zacząć od setek tabel i wykresów aby uzasadnić moją konkluzję!
    -Nie, nie musisz. Spróbuj zgadnąć 20 pytań twoich najwiekszych wrogów na naszym wydziale i przygotuj 20 slajdów – odpowiedzi na te pytania. Bez tabel, najwyżej z jednym, w miarę prostym wykresem. Żadnych tabel, żadnych kolumn liczb.
    Pamietaj, im wyżej postawiony szef tym mniej szczegółów na slajdzie.
    Żadnych wzorów!

    Na następnym spotkaniu zrobił jak radziłem.
    Rozpoczął od podsumowania i zamilkł.
    Szok.
    Ludzie się obudzili i dawaj się dopytywać „dlaczego”.
    Padło najwyżej 10 pytań a Chińczyk trafił ze slajdami-odpowiedziami na chyba 9 z nich.
    Szef był wniebowzięty i zamiast jak zwykle Chińczyka gnoić – gratulował mu krotkiego i produktywnego zebrania. Chińczyk mi potem dziękował i zdobyłem przyjaciela do grobowej deski. 😉

  135. Nefer
    30 lipca o godz. 1:16
    godne życie zupełnie nie kojarzy mi się z ilością posiadanych pieniędzy, czy innych dóbr materialnych, ale właśnie z tym, o czym wyżej napisałaś.
    Czułam się gorsza od rówieśników z krajów na zachód od Odry, którzy mieli swobody, jakich nam się nie śniło. paszport w szufladzie i dostęp do wolnych mediów.
    Mieli WYBÓR, a my – wiadomo.

  136. konstancja
    30 lipca o godz. 1:26

    Myślę że Karolcia też miała albo mogła mieć to na myśli. Pamiętam jak nagle, chyba w 1989 wszystko było w sklepach, a ile mięsa i już nie trzeba było stać godzinami, jak były trzy osoby w sklepie przed Tobą to od razu wielkie halo. Już nie trzeba było obracać w ręku kartek na cukier czy wymienić na to czy tamto. Pamiętam jak marzyłam o pięknych okładkach na zeszyty i książki, żeby mieć ładny komplet, zamiast tego brulionu makulaturowego. Albo mazaki, całe baterie mazaków (marzenie) jakie teraz można kupić prawie za grosze. Tylko nie było nawet na czym rysować bo blok do szkoły był reglamentowany.

  137. Podziwiana lalka Barbie u koleżanki bogaczki z rodziną w Niemczech, no, wspominam sobie godne życie w PRL-u.

  138. @Nefer
    30 lipca o godz. 1:16
    E tam kije, trochę podszczypanek może 🙂
    Nie dość, że dorosła byłam to jeszcze te dzieci miałam…
    I powiem ci, to nie była konieczność to był wybór. Moim było nie dać się w te kolejki wepchnąć. Ale widziałam, że większość ludzi to lubiła, te życie towarzyskie, ta możliwość oplotkowania kowalskiej…
    Fakt mniejsze miasta miały ten swój rynek we wtorki i piątki, tam można było na ten przykład kupić jajka jak się „baba” zdecydowała sprzedać. Bo czasem trzymała je kurczowo niepewna czy starczy na ten samochód czy jeszcze nie 🙂
    Ale widziałam co mój ojciec przynosił ze śmietnika, a przynosił bo dokarmiał psy w zakładzie – dobrze zwierzaki jadły – szynki, polędwice, całe kawały mięs, co prawda lekko nadpsutych ale psom to nie przeszkadzało. To jest ta druga strona prawdy o tamtych czasach – ludzie kupowali bo trzeba było kartki wykupić nie patrząc na to czy potrzebują czy nie.
    Owszem korupcja i załatwianie kwitło całą gębą, ale i teraz jak myślę kwitnie tylko może w innych obszarach.
    Dla mnie problem był z kawą, ale i tu ratował mnie towarzysz Lenin i skup makulatury – 3 tomy = 1 kg= paczka kawy.
    To dla mnie to godne życie nie polega na posiadaniu, mianiu czy świeceniu w oczy sąsiadom statusem, ale na uczciwości wobec siebie samej i otoczenia. Ale może ja durna jestem.
    Zawsze wolałam skupiać się na weselszej stronie życia, bo każdy problem obśmiany staje się mniej dręczący.
    A najśmieszniej kupiłam pralkę automatyczną – przechodząc koło sklepu AGD zobaczyłam kłebiący się tłum spoconych agresywnych ludzi. Ciekawe co rzucili, pomyślałam i poszłam dalej. Za jakiś czas wracając zobaczyłam, że tłum się rozłazi, rozgorączkowany i rozgrzany, weszłam spytać „co dawali” i pani powiedziała „pralki automatyczne”. I w tym momencie oczy jej padły na stojące sobie niewinnie z boku pudło z pralką. Moje też. I tym sposobem kupiłam pralkę, sprzedawczynie się śmiały, no prawda, trochę fałszywie, ale ja pralkę miałam i już nie musiałam prać pieluch w ręku..
    To byli wesołe czasy…

  139. W różnych czasach dorastałyśmy Neferku. Ja swoje lalki rysowałam na kartonie, wycinałam a potem robiłam im papierowe ubranka. Takie były powojenne realia 🙂

  140. Już prawie druga rano, nie dam rady dzisiaj więcej dyskutować
    Uściski Ewa i Konstancja

    PS Moja mama skądś przez znajomych wydrapała w końcu taką Barbie. Wyobrażam sobie jak stawała na głowie żeby to załatwić.

  141. (znad poduszki)

    Też miałam papierowe lalki ale drukowane, pełno. W kiosku ruchu można było kupić wycinanki.

    Zzzzz….

  142. Godne życie w peerelu było tak samo rodzielone jak prawie wszystko inne, czyli po równo.

    Godne życie w USA jest rozdzielone tak samo jak prawie wszystko w kapitaliźmie, czyli zgodnie z kodem pocztowym.

    A kod pocztowy zgodnie z zarobkami.
    A zarobki zgodnie z wykształceniem.
    A wykształcenie zgodnie z:
    1. wykształceniem rodziców,
    2. kolorem skóry,
    3. własną pracowitością,
    4. szczęściem,
    itd.

    Amerykańska opieka zdrowotna jest najlepsza na świecie. Bez dwóch zdań. Dla tych, którzy moga sobie na nią pozwolić.
    Podobnie jak poczta, policja, straż pożarna, lokalne szkoły, biblioteki publiczne, drogi, parki, itd., itp. wszystko to co jest finansowane z podatków od nieruchomości (katastralny) działa dużo lepiej tam, gdzie podatki te są wyższe, dają wiekszą sumę.

    Czyli w kapitaliźmie zamożniejsi jakby żyją „godniej”. Nawet zapominając na chwilę o rasiźmie.

    W peerelu nie brakowało nam godności, bo każdy miał prawie to samo. A ludzkie poczucie szczęścia i satysfakcji niestety w dużej mierze pochodzi z porównań z sąsiadami, znajomymi, krewnymi, itp.

    I dzisiaj też nasze peerelowskie wspomnienia zachowały te wspomnienia o równej biedzie, która nawet biedą nie była, no bo skoro na tle innych nie byliśmy inni, to znaczy że syćkie były pany!

    Narodowym sportem było kombinowanie, załatwianie, organizowanie, i reszta tych peerelowskich określeń, które jak przysłowiowe eskimoskie 20 nazw na kolor śniegu nigdzie indziej nie miały szans sie pojawić.
    W peerelu to była norma, wiec godność nie cierpiała.

    Kiedyś kolega z pracy mi opowiadał, jak nastolatkiem bedąc miał w bejzmencie ogromne akwarium a nim jakieś wielkie ryby. Nie pamiętam teraz objetości, ale były to rozmiary liczone już w metrach sześciennych i ryby półmetrowe i wiecej a nie jakieś maleństwa.
    -Ile to cię musiało kosztować?!
    -No, pracowałem, rzeczywiście dużo na to wydałem, no ale szklarz, który je kleił tak dużo nie wziął, a znajomy mi podstawę pospawał i tak dalej.
    Jakżeś pracował to jako nastolatek mogłeś sobie wielkie akwarium kupić/zamówić czy używany samochód kupić.

    Znajomy teściów (ich sasiad z działki) zbudował w peerelu samolot. W mieszkaniu, samodzielnie, a co! Nawet książke o tym napisał i wydał. Ksiązkę czytałem.

    W książce opisuje, jak po nocy kradł aluminiową blachę na poszycie samolotu.

    Najpierw kupił to co mógł dostać w sklepie, czyli blachę stalową. Rulony tej blachy zapakował na wózek i po nocy zaciagnął ten wózek na piechotę pod ogrodzenie budowy, które to ogrodzenie było zrobione z aluminiowej blachy.

    Potem odrywał te aluminium od pionowych słupów i zastepował blachą z wózka. Cały czas umierając ze strachu przed patrolem milicji albo stróżem z budowy. Blachy udalo mu się podmienić i bez zwracania niczyjej uwagi zawieść tą aluminiową do domu.

    Zdobyta blacha okazała się bardzo dobra do jego zastosowań i rzeczywiście stała się pokryciem jego samolotu.

    Ciekaw jestem z jakiej budowy mój amerykański znajomy musiał po nocy kraść kawałki grubego i wystarczająco wytrzymałego szkła na swoje akwarium? I czym te akwaryjne szkło zastąpił? Przezroczystą sklejką z radzieckiej bieriozy?

  143. Żarówki kradziono z klatki schodowej.
    No ginęły i tyle.
    Kupowałem z własnej kieszeni, zastępowałem, wkręcałem
    Raz.
    Dwa, Trzy razy.
    Za którymś razem szlag mnie trafił.
    Poszedłem do administracji.
    Po nowe żarówki, bo ciemno jak u Murzyna w…
    A biurwa, że nie ma.
    A jak nie ma to nie da.
    Może w magazynie coś mają, ale najpierw magazynier, kierownik magazynu, uzasadnienie, druk numer 345/278KZ/wsprt, podpisac musi referent, kierownik, biurwa co na urlopie, biurwa co na L4, …
    Przysunąłem sobie krzesło do jej biurka.
    Wlazłem buciorami na jej biurko, buciorami po jej papierach.
    Podszedłem po jej biurku do jej żyrandola i wykręciłem jej biurwowe żarówki.
    Ona w krzyk, wrzeszczy ze dzwoni po milicję i rzeczywiście dzwoni.
    Nie czekałem na MO, zabrałem administracyjne żarówki i dałem nogę.
    Milicja jakos mnie nie zatrzymała, żarówki doniosłem.

    W oczach żony zobaczyłem pomieszanie przerażenia („zawsze przeczuwałam że poślubiłam wariata”) oraz niekłamanego podziwu („a jednak za męża mam prawdziwego zdobywcę, nie zginę ani ja ani nasze dzieci z głodu”)

  144. PRLu nie powinno się moim zdaniem oceniać wyłącznie na podstawie epoki schyłkowej, kiedy były kartki, kolejki, załatwianie, itp. Nawet wtedy wszyscy „jakoś” żyli. Wybór też się miało, dokładnie tak jak pisze @E-J. Pomiędzy np. uczciwością wobec przekonań i schabowym ze sklepu z żółtymi firankami. Pomiędzy dżinsami z komisu czy Pewexu a Super Szarikami.
    Dziś wybory zmieniły się. Trochę. Ten dot. uczciwości jest podobny. Inne to wybieranie niekoniecznie potrzebnego badziewia A lub badziewia B, wciskanych nachalnie przez natrętne reklamy. W wielu dziedzinach scenariusz pozostał ten sam, tylko dekoracje (i opakowania) się zmieniły.
    A tak wogóle, to te wszystkie prze-prze-prze-prze dyskusje o PRLu, biskupach, etc. to moim skromnym zdaniem blablaniowe przekomarzanie się o najlepsze leżaki na pokładzie RMS Titanic. Biorąc pod uwagę problemy biosfery. Sądząc po tym co się dzieje, pogodowo, sinicowo, śmieciowo i populacyjnie, wkrótce przyjdzie walec i wyrówna. Jeśli będę miał pecha, to dożyję.

  145. @Herstoryk 30 lipca o godz. 2:53
    wkrótce przyjdzie walec i wyrówna.
    Rozwiązania jak zwykle sa dwojakiego rodzaju. Leczenie albo zapobieganie.
    Trumpy, Orbany, Erdogany, Kaczyńskie, Rydzyki wprawdzie dużo mówią o mitycznych „tradycyjnych wartościach, na których należy budować”, czyli o zapobieganiu, ale ich najbardziej widoczne działania to leczenie objawowe, czyli budowanie murów.

    Walec biednych, głodnych, spragnionych, zatrutych czy uciekających przed wojną może zostać zatrzymany na bogatych granicach czy to USA, czy to Europy czy Australii. Bogate państwa Zatoki Perskiej też sobie poradzą, podobnie Singapury, Tajwany, Koree, Japonie czy Chiny. Zatrzymany brutalną, woskowo-policyjną siłą.

    Biedny i zrozpaczony walec będzie się więc przetaczał tylko pomiędzy biednymi rejonami świata, szukąjąc schronienia w tych względnie najmniej biednych.

  146. Przeczytałem wpis Szostkiewicza o Pierwszej Dziewicy Konsystorskiej Rzeczpospolitej wraz z wszystkimi komentarzami.

    Luuudzie, ja rzeczywiście muszę brać się za politykę, tam zebrały się wyłącznie polityczne eunuchy! Żadnej kreatywności!

    Wolska trzęsie się od rozwalania sądów, do czego przygotowaniem artyleryjskim była kampania zohydzania w oczach suwerena „postkomunistycznej, specjalnej kasty sędziowskiej”. Kasty na telefon, składającej się ze złodziei.

    Kuźwa, gdzie są opozycyjni dziennikarze W TEJ CHWILI RZUCAJĄCY SIĘ na poszukiwania nazwisk sędziów sądu kościelnego, który unieważnił katolickie małżeństwo Pierwszej Dziewicy? (dziwicy brzmi lepiej)

    Nazwisk kościelnych adwokatów, prokuratorów, ławników, ktokolwiek tam w tym kościelnym systemie prawa kanonicznego był zamieszany w „unieważnienie”.

    Przecież trzeba NATYCHMIAST powywlekać na światło dzienne te wszystkie osoby i rozpocząć prześwietlanie ich edukacji, promotorów, miejsc pracy, krewnych, przodków do 7 pokolenia, ich moralności, karalności, przynależności partyjnej, zachowania w stanie wojennym, awansów, etc.

    Każdy znaleziony fakcik kwitować wielkim „AHA!!!! na pierwszej stronie, czerwonymi wołami. „Obnażyliśmy wstydliwie ukrywane przed polskim społeczeństwem, społeczeństwem które tak wycierpiało pod okupacją hitlerowską i sowiecką, a potem utraciło tylu bohaterskich żołnierzy wyklętych, szokujące fakty nt. kościelnego rozwodu w rodzinie Kaczyńskich! Fakty nie licujące z moralnościa katolicką! Święty Jan Paweł II Święty w grobie się przewraca!!!! Świętej pamięci poległy nad Smoleńskiem ojciec musi się w grobowcu na Wawelu przewracać!

    Wywlec i pokazać dostepne statystyki „unieważnień”, wysokości opłat, porównać sposób przeprowadzenia pierwszodziwicznego „unieważnienia” z innymi przypadkami, tłuc i młócić ten temat miesiącami.

    Czy opozycyjni dziennikarze nie widzą, jakie metody sa uzywane przeciwko nim? Czy oni się niczego nie uczą?

    Taka pierwszoklaśna okazja do przetrzepania kościelnego wymiaru „sprawiedliwości”!
    Przecież NIE MA INNEJ ORGANIZACJI poza kościelnymi sądami, W KTÓRĄ MOŻNA UDERZYĆ W ODWECIE za napaści na świeckie sądy.

    A nic nie skłoni czarnych do podwójnego zastanowienia – następnym razem – gdy będą wiedzieli, że nie tylko oni mogą bezkarnie rozdawać razy ale że i im może się rykoszetem oberwać.

  147. konstancja
    29 lipca o godz. 13:16

    „no nie! jeszcze jeden od nas odszedł.
    Tomasz Stańko wybitny jazzman zmarł w wieku 76 lat”

    Odebralem te smutna wiadomosc dzis rano z POLSAT NEWS.
    Piekne slowa Namyslowskiego, Urbaniaka etc.
    Coz, cala epoka odchodzi, co robic…

  148. konstancja

    Dopiero doczytalem komentarze pod poprzednim wpisem.

    A wiec i Kora takze…
    Bylem na koncercie Maanamu w Adelaide, jakies wszesne lata 90.

    Moi australijscy przyjaciele zachwycali sie Kora i gra Jackowskiego na gitarze rytmicznej. Jackowski takze nie zyje od kilku lat.

  149. Nefer
    30 lipca o godz. 1:16

    „To NIEpolowanie na papier toaletowy i paradowanie z nim po mieście.”

    W moich stronach to sie nazywalo ‚naszyjnik’, ta bizuteria papieru toaletowego na szyi. No jaki kraj, taka bizuteria.
    Ale uwaga, bo zaraz Tanaka ochrzani, ze patrzymy na PRL przez pryzmat (hehehehe) papieru toaletowego.

  150. konstancja
    29 lipca o godz. 16:38

    Konstancjo. Ja tam w ogóle nie myślę, żeby prezes Gersdorf miała na myśli to, co sądzisz że miała, ponieważ wyraziła się zupełnie jednoznacznie. I co do „realnego socjalizmu” i co do dwustu poprzednich lat, oraz pozostałych rzeczy. Po przeczytaniu Twojej polemiki, wyraźnie mam wrażenie, że się ze mną właściwie zgadzasz, chociaż polemizujesz.

    Gdyby pani prezes Gersdorf co innego miała na myśli niż powiedziała (czy raczej pewnie czytała z kartki/ekranu, co sobie wcześniej napisała, bo jej mowa nie miała cech spontaniczności), to by znaczyło, że nie umie przekazać tego, co myśli. Jest to całkowicie dyskwalifikujące tak dla profesora, jak i sędziego zwykłego oraz (i szczególnie) dla Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Mało tego: byłoby to dyskwalifikujące dla jej osobistego poczucia kompetencji i publicznej wartości zawodowej (co, w przypadku sędziego znaczy też, że i prywatnej) – a mam zbyt dobre zdanie o tym jej stosunku do siebie samej, by wątpić, że na takie coś by sobie nie pozwoliła.
    Mało tego, że mało tego: byłoby to dyskwalifikujące dla tego, kto ją nominował do SN (Kaczynski Lech), oraz grona sędziów SN. Nie koniec nawet na tym: mowiła do Niemców i do Europejczyków. Konieczność mówienia zgodnie z myślą, była tu kluczowa. Mówiła po to, by ją jasno zrozumiano. Mieli ją zrozumieć ludzie reprezentujący inne parametry cywilizacji, inną historię, kulturę, warunki religii, stosunek do panstwa, prawa – i tak dalej. Słowem – zupełnie inni ludzie, niepojmujący – jak my – różnych skrótów myślowych tej samej kultury, nawiązań, skojarzen, kodów i tak dalej. Gdyby postąpiła inaczej, w istocie zakpiłaby ze słuchaczy i siebie samej, oraz tych Polaków – jak my – stojących na gruncie praw, Konstytucji, konsensusu i demokracji. Byłaby to wina niewybaczalna. Ona winy nie ponosi: wyraziła się jasno. A że głęboko się nie zgadzam na różne jej stwierdzenia i uważam za konieczną jednoznaczną krytykę – co obszernie uzasadniam – to nie z powodu tego, żeby mówiła jedno, a myślała drugie.

    Zechciej zwrócić uwagę, na standardowo popełniany błąd w założeniu, jaki popełniają ci, co używają określen w rodzaju, że coś „odebrano” w PRL-u Polakom. Przyjmujesz podobne założenie. Odpowiadając na wpisy, zwracałem na to uwagę blogowiczom: niczego nie można było odebrać, gdy tego czegoś nie było. To kluczowa sprawa i prosty, aż dziwnie prosty błąd rozumowania. Dnia 31 sierpnia 1939 roku Polska nie była panstwem prawa (oraz i zwłaszcza to ważne: poczucia „kultury prawnej” i pewności prawa i takiejż powszechnej edukacji; demokracji, wolności, równości, praw dla mniejszości, bezpieczenstwa i jeszcze niejednej rzeczy. Wojna nic na lepsze nie zmieniła, na gorsze raczej – wojna zawsze deprawuje – Polska była w Londynie, nad Wisłą – Hitler. Oczywiście – coś jednak PRL odebrał: „dziedzicom” – majątki ziemskie, dwory i tak dalej (powiedzmy, że wielu z nich też „godność” – cokolwiek to znaczy), „fabrykantom” – fabryki, fabryczki, sklepikarzom – sklepy. Nie wszystkim w takim samym stopniu.
    Bierut zabrał posesjonatom kawał środka Warszawy, tnąc ich własności gruntowe na kawałki, a następnie scalając w inne kształty i jakość . Zabrał, by móc Warszawę w ogóle odbudować, oraz odbudować i zbudować wedle modernistycznych założen („Karta Atenska”), racji funkcjonalnych i wymogów powojennej cywilizacji oraz pryncypialnych wartości „realnego socjalizmu” – który tak panią prezes SN brzydzi na oczach Niemców i Europejczyków . Inaczej żadnej „odbudowy Warszawy” by nie było – co prezes Gersdorf ma za „ruinę”. Niektórym też dodał, a większości, wielkiej masie – dał. Między innymi to, co innym wział. Ale daleko nie tylko, bo do obdarowania było tak wielu, że PRL sam musiał wyrabiać, by dać. PRL zabrał też Londynowi Polskę nad Wisłą. To był – i jest – główny ból „Prawdziwych Polaków” – i stąd ich mściwość także dzisiejsza. Nie mógł nie zabrać, bo Polska przedwojenna nie dała tego, co dać należało. Dlatego PRL zadziałał. PRL odebrał też różne mity, banialuki i kłamstwa – co dziś nie mniejszą wywopłuje wścieklicę, bo robota Kaczyńskieg to robota w „wartościach” – cokolwiek i to znaczy, a źle znaczy, co prezes Gersdorf czuje boleśnie. W tym odebrał mit Powstania Warszawskiego które było zaordynowanym przez Polaków z Londynu i samej Warszawy zbiorowym samobójstwem – na rzecz ratującego od śmierci i dającego życie udziału polskich żołnierzy ludowych w rzeczywistym wyzwalaniu Polski. Jednak tak zabierał ten mit Powstania, że niewiele zabrał, abo i nic: wyznawców cudowności Powstania jest dziś może więcej niż kiedykolwiek: powrót do przedwojennych skrzywien w głowie i rozbrat z rozumem jest dziś oficjalnym fundamentem panstwa, a powody histerycznego trzymania się mitu są zrozumiałe: za nic nie wolno się przyznać do współodpowiedzialności za śmierć miasta, samobójstwo wymuszone na 200 tysiącach klęskę polityczną. Musi to być „wielkie zwycięstwo moralne” i Virtuti Militari ! Co jest wielkim załganiem zasady przyznawania tego najważmiejszego orderu: za najwybitniejsze zasługi w wielkim zwycięstwie!
    PRL zabrał też folksdojczom, kolaborantom oraz Niemcom bedącym w zwykłym prawie dobra ruchome i nieruchome a także coś z ich pamięci, tożsamości i sentymentu, oraz – często przymusem – wyekspediował ich na Zachód. Dzięki temu miał co dawać. PRL usankcjonował także to co zabrali, zagrabili, ukradli „porządni Polacy” – sami katolicy zresztą – polskim Żydom, wydając ich na śmierć,bądź osobiście mordując. Czy to PRL „dał”, czy może był wspólnikiem „zabrania”?

    Podajesz argument niechlujstwa, nieporządków, słabej roboty,marnotrawstwa. Zgoda – łatwo można to było zobaczyć i mnóstwo dóbr i pracy przez to się zmarnowało. [cudna ilustracja filmowa: „Nie ma róży bez ognia”]. Czyżby to jednak PRL „zabrał”, uczył kombinatorstwa, łapówkarstwa, pozorów? Gdybyśmy mieli się rozejrzeć wśród rodzin i pokazać palcem tych, co się obijali, brali pieniądze za nic, olewali pracę, czy „kradli państwowe” – ilu z nas raczej miałoby dobre powody wskazać tych, co byli w porządku, pracowali uczciwie, ponad standard nieraz i nie kradli, nie robili karier przez partię, łapówki i łóżka różnych ważniaków ? Czyżby Polska wcześniejsza była krajem/miejscem „dobrej roboty”? Notabene – lansowanej chyba i przez „Politykę” Mieczysława Rakowskiego. Skoro tak nie było, to nie było czego odbierać. Slowem: ten argument jest i prawdziwy i nieprawdziwy zarazem. Względny.

    Jeszcze w sprawie „dziur” w jezdniach, krzywych chodników, ścian w domach, cieknących kranów i „hydraulików”. Oprócz tego co było i każdy mógł zobaczyć, było i to, co mało kto widział i rozumiał: zupełnie inne, nieporónywalne z żadnym historycznym panstwem mającym Polskę czy Rzeczpospolitą w nazwie, był ogrom nowoczesnej gospodarki, bardzo poważnych, strukturalnych inwestycji klasy bardzo dobrych fachowców, a niektórych nawet zupełnie wybitnych i zostawiających w polu bardzo dobrych speców z Zachodu. Bardzo dobrze wiem, co mówię. Kto to bierze do bilansu? Nie prezes Gersdorf, która o mnóstwie z tych rzeczy nie ma pojęcia, a w każdym razie z wyjątkową śmiałością i „bez wątpliwości” wygłasza szokująco nierozumne stwierdzenia. Umówiłem się sam ze sobą, że nie będę używał mocniejszych słow. Więc nie używam.

    PRL startował z rozpaczliwie niskiego poziomu – materialnego i kulturowego. Nie dość, że do wojny Polska była państwem szokującej biedy milionów, to jeszcze walec wojny sprowadził te miliony na krawędź biologicznego życia. Cóż można wtedy mówić o wysokich żądaniach etycznych, wysokiej jakości pracy, i szlachetnego dokładania do wartości wspólnych bez kombinowania jak w ogóle przeżyć? Cóż mówić o uczeniu „kultury prawnej”, której prezes Gersdorf zdaje się po PRL-u spodziewać? A z tej krawędzi biologicznej egzystencji trzeba było Polskę odbudować i zbudować na nowo. Czym, jakimi zasobami? Fantazjami pani prezes o ich istnieniu? Bycie sędzią. Bycie członkiem elity, pomimo solidnego i długiego kształcenia, potrzebnego do bycia sędzią nie zapewnia rozumienia spraw działania państwa – poza tego przepisami prawa.

    Balcerowicz powiedział że za wszystko teraz będzie trzeba płacić? Powiedział. I załatwił. Mam pytanie: co zawierały postulaty Solidarności w 1980? Że Polacy żądają, żeby za wszystko mogli płacić ceny rynkowe? Odwrotnie: „socjalizm tak – wypaczenia – nie” Czy może była powszechna umowa społeczna zawarta co do tego, że za wszystko będziemy płacić, że miliony ludzi zostaną uznani za nieproduktywnych i wywalonych z roboty, a tysiące ich zakładów – nieraz też przez nich budowanych – zamienione w ruinę ? Żadnej takiej umowy nie pamiętam. Była? Polacy też zdają się nie pamiętać, bo jak zaczęli być masowo wywalani z pracy, to przez lata trwał w Polsce szok i pomstowanie oraz poczucie bycia okłamanym . Na tym nie tylko Lepper wyrósł.
    Pamiętam za to świetnie to, że jeszcze za PRL-u premier Rakowski postawił w stan upadłości „kolebkę Solidarności” – Stocznię Gdańską imienia Lenina. Dobrze zrobił, były do tego powody, gospodarcze, dał ludziom do myślenia: tego właśnie chcecie – płacić za wszystko? Bo za was nie będą chcieli płacić jak nie będziecie kapitalistycznie wydajni a wasze statki nie będą mieć zbytu na rynkach świata, a nie Związku Radzieckiego – rozważcie to. Ale kto by tam w Polsce rozważał. Pani Gersdorf też ma – dziś – z tym trudności i nadzwyczajną śmiałość w nierozważaniu. Sędzia. Wzięła w dłonie obie szalki wagi? Po jej mowie czuje się coś przeciwnego. Rzuca więc lekko – profesor! – slogan: „Solidarność przeorała świadomość”! Choć w innym miejscu się z tym sprzecza – że tylko „w długich okresach” coś takiego mogłoby się zdarzyć. Komu przeorało, temu przeorało. I zależy w jakim kierunku. Dużo dziś widać – komu i w jakim w jakim. Czy to jest to „przeoranie”?

    Wielkim problemem „realnego socjalizmu” było to, że bardzo wiele obiecał. Dawał ile mógł, a mógł tyle ile zostanie po odjęciu tego co nie wykorzystano czy zmarnowano od tego, co było zasobem do wykorzystania. Obiecał tyle, że z czasem coraz bardziej się uginał pod ciężarem obietnic. Nie miał wyjścia, sam się zapędził: nie mógł już powiedzieć: nie damy, bo nie ma, bo – wszyscy! – zbyt wiele marnujemy. Wszyscy! Nie tylko „partyjni kacykowie” – choć ich odpowiedzialność jest nierównie większa. Kto się przyzwyczai do tego, że „się należy” nie chce słuchać, że brakuje. Ma być! To słabość, błąd systemu. Jego wina, ale względna wina oraz względna zasługa. Przedtem ten co krzyczał – ma być! Nie miał nic, lub prawie nic i nigdy.

    To „nie ma” – doprecyzuję: gospodarka czasów Gierka – to możliwe, a nawet wyraźnie prawdopodobne – dałaby radę spłacić kredyty zaciągane na Zachodzie i sensownie – w miarę – wykorzystać zasoby dzięki nim stworzone. Wtedy historia potoczyłaby się jeszcze innym torem. Jest to hipoteza, nadużyciem byłoby twarde przy niej obstawanie, bo ilość czynników ciążących była bardzo poważna i państwo musiałoby i z nimi dać sobie radę, by tak się stało, jednak czynniki wskazujące na taki scenariusz także istniały. Elementem dobijającym względny dobrobyt i rozwój za Gierka była katastrofa gospodarcza i polityczna na świecie: nagły skok cen ropy naftowej. Bliski Wschód, ten zapalny Bliski Wschód, co i dziś. A pani prezes rzuca swobodnie uwagę o jakichś „konfliktach na obrzeżach Europy”. Ręce w tych konfliktach maczały wtedy te same państwa co dziś. A dziś i Polska, która różne rzeczy robiła w Iraku i Afganistanie.

    Chyba tyle mojej odpowiedzi. powinno wystarczyć. Nie na każde zdanie i każda osobną myśl nie dam rady odpowiedzieć wyczerpująco,bo musiałbym napisać jeszcze dłuższego wstępniaka, a już prawie napisałem. Nie widzę też takiej potrzeby, bo mój wstępniak i to uzupełnienie, a raczej uwypuklenie – jak uważam – dość mówi i wyjaśnia.
    Ważny jest w nim wstęp: rys syntetyczny głębokiej, a nie klasówkowej historii Polaków, który nas doprowadził to marnego punktu w którym dziś jesteśmy. Nie z powodu PRLu,choć także z jego pewnym udziałem. Ale mam podstawę powiedzieć, że wcale nie poważnym. Sama rola Kościoła kat jest nieskonczenie bardziej poważna.

    Na koniec, Konstancjo, przywołam początek mojej odpowiedzi: co innego mi się zdaje niż Tobie w sprawie tego,co się zdaje pani Gerdsdorf , ale też mi się zdaje, że jesteśmy bardziej zgodni, niż Tobie się zdaje. 🙂

  151. parafianin, 15:30

    „Gersdorf nie była do tego przygotowana”
    To co robiła na tym stanowisku, pełniąc tak wysoką funkcję?

    Nie była przygotowana do pełnienia roli generała wojsk odpierających najazd Hunów na sądownictwo. Nie była przygotowana do roli naczelnego pijarowca. I nie musiała być do tego przygotowana. Nie na tym polega jej rola.
    Jest profesorem prawa i I Prezesem SN, który jest sądem prawa.
    Życie postawiło ją w wyjątkowo trudnej sytuacji. Radzi sobie jak może, faktycznie różnie jej to wychodzi.

    I teraz dlatego, że jest po stronie „dobra” nie można jej krytykować bo „po co”.

    Nie kopie się leżącego.
    Tego nauczyłem się już wtedy, kiedy latając w krótkich majtkach, naparzałem się po podwórkach. Gnojków, którzy pastwili się nad pokonanymi, wykluczało się ze swojej „bandy”. Taki łachmyta musiał długo pokutować i odpracowywać swoje szmaciarstwo. Czekać pokornie na wybaczenie „bandy”
    Na uznanie zasługiwał ten, kto potrafił postawić się silniejszemu. Nawet pokonany i mocno poturbowany był kimś.
    To się nazywało honor.

    Profesor Gersdorf była i jest systematycznie rozjeżdżana walcem katobolszewickiego bezprawia państwa pisowskiego.
    Więc zapytałem: PO CO? na tym blogu urządza się fornalskie zabawy? PO CO się ją tutaj tak batoży?

    Mam serce po lewej stronie. Wierzę w Havelowską siłę bezsilnych. I staję po ich stronie, z szeroko otwartymi oczami i świadomością ich niedoskonałości, nigdy po stronie bezwzględnej i miażdżącej większości.

  152. zza kałuży
    30 lipca o godz. 3:58

    „Wolska trzęsie się od rozwalania sądów, do czego przygotowaniem artyleryjskim była kampania zohydzania w oczach suwerena „postkomunistycznej, specjalnej kasty sędziowskiej”. Kasty na telefon, składającej się ze złodziei”.

    Może nie wiesz, zzakałużku, ale tej kasty nie trzeba było zohydzać. Arogancja i pospolita głupota sędziów to było i jest nieszczęście Polski bez specjalnego zohydzania. Znana w internecie sprawa rolnika, któremu komornik bezprawnie zajął traktor, sprawa emerytki, której bezprawnie zajęto oszczędności, zaczęły się od zadartonosych dam sędziów, którym nie chciało się sprawdzić danych osobowych ofiar. Inna sędzia wielokrotnie ganiała przez całą Polskę na rozprawy człowieka, który ze sprawą nie miał nic wspólnego. Bezpodstawne nieuwzględnianie wniosków dowodowych stron przez sędziów – na przykład niedopuszczanie świadków – to była i może jest w polskich sądach zwyczajność. Na rozprawę z mojego powództwa sędzia przyszła kompletnie nieprzygotowana, jako pierwszemu udzieliła głosu pozwanemu (kuriosum w skali dziejów światowego sądownictwa), a w ustnym uzasadnieniu wyroku zmieniła treść mojego pozwu. Można ciągnąć w nieskończoność, jak kto ma dobrą pamięć.

    Pismem chyba najbardziej zasłużonym w pokazywaniu pospolitej głupoty sędziów, niechlujstwa i arogancji było „Nie” Urbana z panią Skibniewską. Potem doszlusowały „Fakty i Mity”, również „Polityka” pokazywała mizerię polskiego sądownictwa (mówię tylko o pismach, które regularnie czytywałem). W roku bodaj 2002 wypowiedział się w „Polityce” o tej mizerii i o nadużywaniu sędziowskiego immunitetu nie kto inny, lecz sędzia Zoll. Polskie sądownictwo to dramatycznie palący problem. Jeśli ten obszar staje się przedmiotem politycznej walki, tym gorsze rokowania dla samego sądownictwa. Tu powinien być głęboki, merytoryczny namysł, co robić, żeby sądownictwo odbiło się od dna, na którym, uważam, się znajduje, a nie walka, czy smarkata rywalizacja, kto komu lepiej dokopie.

    Niestety, z PiS-em nie ma i nie będzie rozmów. Jarek umiał rozmawiać tylko z bratem.

  153. Ewa-Joanna
    30 lipca o godz. 1:45
    Też takie lale sobie robiłam. Mniej dla zabawy, bardziej z marzeń, bo chciałam być Coco Chanel.
    Ale nie tak pięknie rysowałam, jak sobie wyobrażałam i do szkoły plastycznej nie miałam szans. Właściwie sama sobie szansy nie dałam, gdy zobaczyłam prace, które dwie moje koleżanki z ogniska plastycznego wysłały do szkoły. Dałam sobie spokój. One rysowały jak Marcin Szancer, ja byłam bliżej Bohdana Butenki.

  154. Rysunki Butenki uwielbiam do dziś. Niedawno wyszła jego książka o ilustracjach.

  155. wbocek, 9:46

    według Jadwigi Kaczyńskiej, która mówiła to w którymś z wywiadów, Jarek kompletnie zdominował brata już we wczesnym dzieciństwie. Toteż trudno mi uwierzyć, że potrafił z nim „rozmawiać”. Myślę, że, na swój pokrętny sposób, „uznawał” go, jako część swojego Ja. I dyrygował nim jak swoją ręką czy nogą. Jedyne użyteczne narzędzie, którym nie pogardzał.
    Przypuszczam, że Lech nigdy nie wyzwoliłby się spod jego absolutnej dominacji, gdyby nie wyjechał do Gdańska i w konsekwencji tego ożenił się.
    Zresztą sam J., w innym wywiadzie, powiedział, że „całe zło zaczęło się, kiedy Leszek wyjechał z Warszawy”

  156. @Tanaka
    Znowu mnie oderwało od internetu, a więc i bloga na ponad tydzień. Teraz nadrabiam, ale pewnie „sporządnieję” po szóstym września, kiedy wrócę do domu.
    Twój wstępniak bardzo dobry, sam w sobie i przede wszystkim dlatego , że wywołał ciekawą dyskusję. Jak zwykle rzeczowy @tejot, uparty z tym swoim po co ?, ale dający do myślenia @wujaszek wania, @antonius,@wbocek,@zakałużnik,@sceptyk…można by tak wymienić jeszcze kilka ciekawych wypowiedzi. Ale najlepsza, najwnikliwsza jest @Konstancji.
    Po tej nawale wypowiedzianych w upale mądrych komentarzy mam ograniczone pole do wyrażenia własnych „oryginalnych” myśli, bo niektóre zostały mi „skradzione” przez szybszych blogerów.
    Ale wrzucę coś od siebie. Jesteś Tanako wiernym obrońcą PRLu i to mi się u Ciebie podoba, choć widzę w Twojej wierności jednostronność i skłonność do przesady. PRL miał swoje bezprzeczne zalety (odbudowa Warszawy, masowa, bezpłatna oświata, służba zdrowia, nawet spory margines swobody w kulturze, co owocowała powstawaniem świetnych filmów, znakomitą satyrą, buzującym życiem intelektualnym). Ale było mnóstwo ciemnych stron (wzrastająca nieudolność gospodarcza, która doprowadziła do takich groteskowych sytuacji, jak brak papieru toaletowego..i ostatecznej zapaści).
    To że istniała demokracja fasadowa, że wybory były farsą, to w kontekście tego co się obecnie w demokratycznej Polsce dzieje,to przestało mieć dla mnie większe znaczenie. Skoro demokratycznie zakładamy sobie na szyję pisowskie chomąto, to po co jakieś wybory, skoro młody wyborca głosuje na Szymborską.
    PRLu nie można oceniać bez uwzględniania jego poszczególnych faz; najpierw był stalinowski zamordyzm, potem lekki luz po 56 roku, znów lżejszy zamordyzm Gomułki, potem powiew z Zachodu w epoce Gierka i wreszcie bankructwo.
    Ale patrząc obiektywnie, trochę po heglowsku, to PRL był koniecznością dziejową. Po drugiej wojnie nie mogła powstać Polska całkowicie niezależna. Byliśmy zdani na łaskę Moskwy , ale z tą łaską można było żyć, skromnie bo skromnie, ale jednak zachowując tożsamość narodową, język, szkoły, uczelnie.
    Wyżej już ktoś wspomniał o dobrodziejstwach II Rzeczpospolitej, które polegały na dominacji pasożytującego kościoła, arystokracji i tzw. elity wojskowej, a dalszą nędzą chłopstwa i antyżydowskimi ekscesami. To idealizowanie międzywojnia i oczerniania PRLu, to jeden z wielu, obok smoleńskiego, oszukańczych mitów, którymi się żywią ogłupiali „patrioci”.
    Co by nie mówić o „komuchach”, to w przeciwieństwie do pisowców, mieli oni jakieś poczucie przyzwoitości, chocby wtedy, kiedy reagowali na satyrę,zasypujący weglem Piwnice Pod Baranami. Pisowcy ne mają takich „wątpliwości”. Oni uważaja, że ich poczucie humoru, czyli rechot w wydaniu Pietrzaka, Wolskiego, a nawet Pięty czy Cymańskiego to szczyt wyrafinowania i dlatego nie odczuwają , tak jak przewrażliwione komuchy ukłuć satyry.
    To by było na tyle…

  157. Oczywiście można ułożyć zgrabny horror, dobierając umiejętnie „fakty autentyczne”, z którego niektórzy łatwo wysnują wniosek, że polskie sądownictwo trzeba zaorać.
    Zwolennikiem i misjonarzem takiej narracji jest pan osadzony na stanowisku premiera RP.

    Ale taką, równie mrożącą krew w żyłach, opowieść można skompilować, z równie prawdziwych „faktów autentycznych”, na temat polskiego lecznictwa. Czy też je trzeba zaorać? A może powierzyć decyzje na temat sposobu leczenia suwerenowi. Powołać jakąś izbę lekarzy ludowych?

    Polskie sądownictwo mieściło się w „średnich stanach” europejskich. Z lecznictwem jest podobnie. W jednych dziedzinach bywa fatalnie, w innych znakomicie.
    Nie diagnozuje się całości metodą przytaczania szczegółowych patologii. Taka diagnoza jest z gruntu wypaczona.
    A reforma bez wcześniejszej rzetelnej diagnozy jest zwykłym psujstwem.

    Ale przecież nie o reformę tu chodzi, tylko o podbój.

  158. Bierut zabrał posesjonatom kawał środka Warszawy, tnąc ich własności gruntowe na kawałki, a następnie scalając w inne kształty i jakość . Zabrał, by móc Warszawę w ogóle odbudować, oraz odbudować i zbudować wedle modernistycznych założen („Karta Atenska”), racji funkcjonalnych i wymogów powojennej cywilizacji oraz pryncypialnych wartości „realnego socjalizmu” – który tak panią prezes SN brzydzi na oczach Niemców i Europejczyków . Inaczej żadnej „odbudowy Warszawy” by nie było – co prezes Gersdorf ma za „ruinę”.

    Mój komentarz
    W nawiązaniu do słów Gersdorf o rujnującym doświadczeniu PRL została wysnuta teoria o odbudowie Warszawy z ruin wg modernistycznych złożeń.
    Pzdr, TJ

  159. wujaszek wania
    30 lipca o godz. 10:19

    Daj spokój. Nie znam się szczegółowo na tych kurduplach i ich nie podsłuchiwałem. Wiem tylko, że tacy są obsesyjni i przynoszą kłopoty i nieszczęścia. Byli nierozłączni, więc głównie ze sobą się komunikowali – tylko to chciałem powiedzieć.

  160. wujaszek wania
    30 lipca o godz. 10:31

    Jeśli nie miałeś wielu własnych, z opowieści znajomych oraz czytelniczych doświadczeń z polskim sądownictwem i lecznictwem po 89. roku, to lepiej się wstrzymać od takich diagnoz, że „Polskie sądownictwo mieściło się w „średnich stanach” europejskich. Z lecznictwem jest podobnie”. Bo aż się prosi pytanie: Na podstawie czego tak orzekasz – umiejętnego dobrania *faktów autentycznych* czy czego innego? Ogólnikowe pouczenia przedszkolaków, na podstawie czego się nie diagnozuje, mógłbyś sobie darować, bo popełniasz jeszcze bardziej podstawowy błąd, mówiąc pod wyraźnie założoną tezę, że ktoś tak właśnie diagnozuje.

  161. @zza kałuży
    30 lipca o godz. 3:17

    Walec biednych, głodnych, spragnionych, zatrutych czy uciekających przed wojną może zostać zatrzymany na bogatych granicach

    Głodni, spragnieni, zatruci, itp. to raczej objaw a nie przyczyna.

    Moim skromnym zdaniem, zasadniczym problemem ludzkości jest obecnie rabunkowa eksploatacja biosfery i jej (znaczy się tej eksploatacji) wysoce prawdopodobne skutki. Ludzkość, a w zasadzie cywilizacja przemysłowa, czyli zachodnia, przypomina obecnie pasażerów rozbieganego, pędzącego coraz prędzej pociągu, który wymknął się spod kontroli załogi, a który prędzej czy później musi się z czymś zderzyć. Albo, używając innej przenośni, przejedzie się po nas walec zgwałconej Przyrody. Cywilizacja jest, wbrew pozorom, niesamowicie krucha, przez swą rosnącą i być może już nadmierną kompleksowość – jest ciekawy wykład Dr. Joseph’a Tainter’a na ten temat – https://www.youtube.com/watch?v=-70ST4hVdYg , po angielsku. W razie załamania cywilizacyjnego przody mieliby niepiśmienni rolnicy z Górnej Wolty, produkujący na własne potrzeby bez prądu i paliw, a nie spece od marketingu czy eksperci od komputeryzacji. I to właśnie byłoby owo walcowe wyrównywanie.

    Biorąc pod uwagę wielce wysokie prawdopobieństwo katastrofy ekologicznej i cywilizacyjnej, rozważania na temat sędziny SN, fanaberii wodzusia, czy imperium redemptorysty są moim zdaniem tematami zastępczymi. A tymczasem moja leciwa świekra na polskiej prowincji omdlewa w fali upałów, lasy płoną od Kaliforni do Grecji, w Bałtyku kwitną sinice. Itp. itd.

  162. Ale dlaczego postawiono ludzi przed idiotycznymi wyborami typu przyzwoitość albo schab spod lady dla dziecka. Całe pokolenia lawirowały jak umiały zamiast „żyć godnie” idąc to sklepu i kupując ten cholerny schab albo lalkę albo dobrej jakości buty, po prostu i zwyczajnie, bez rozterek moralnych jeśli je kto miał. Po co to wszystko. Tak wiem, system trzymał za mordę żeby ludzie o garnkach myśleli a nie o wolności.
    Nie pamiętam wcześniej niż połowa za Gierka.

  163. Abstrahując od faktu, że reforma sądownictwa forsowana przez PiS sprowadza się głównie do wymiany kadr, co po przegranych (no bo do tego kiedyś dojdzie) wyborach skończy się masakrą nominatów Ziobry, ktoś, kto utrzymuje, że wymiar sprawiedliwości w Polsce utrzymywał się w jakoweś „średniej europejskiej”, jest chyba mieszkańcem Marsa.
    Polski wymiar sprawiedliwości wymaga gruntownej przebudowy: systemowej, strukturalnej, należy nadto koniecznie zmienić (uprościć) procedury (zarówno cywilną, jak i karną). Nade wszystko zaś zmienić filozofię pracy sędziów.
    Ktokolwiek miał kontakt z wymiarem sprawiedliwości – wie, o czym mowa.
    Panu wbockowi, którego żona jest kuratorem sądowym (ze względu na podany przez Pana wbocka wiek – przypuszczam, że społecznym) nie trzeba tego mówić. Jego interlokutorzy – jako się rzekło – chyba urwali się z kosmosu, albo wiedzę na ten temat czerpią z gazety wyborczej.
    Co na jedno wychodzi.

  164. @Herstoryk
    „Biorąc pod uwagę wielce wysokie prawdopobieństwo katastrofy ekologicznej i cywilizacyjnej, rozważania na temat sędziny SN, fanaberii wodzusia, czy imperium redemptorysty są moim zdaniem tematami zastępczymi. A tymczasem moja leciwa świekra na polskiej prowincji omdlewa w fali upałów, lasy płoną od Kaliforni do Grecji, w Bałtyku kwitną sinice. Itp. itd.”
    Żyję na tyle długo, ze pamiętam CO NAJMNIEJ kilka momentów, gdy prawdopodobieństwo totalnej katastrofy było podobno bliskie.
    Pamiętam długotrwale upały albo mrozy, pożary, fatalne powodzie itp. nierzadko właśnie w skali globalnej. Ba, pamiętam nawet jako dziecko konflikt z 1961: Kuba-Ameryka -ZSRR (w „zatoce świn”?),który groził wojna nuklearną.
    Na razie końca świata nie było i tego się trzymajmy.
    A co do wodzusia, imperium redemptorysty, sądów takich czy owakich, oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa. Prędzej czy później.
    Myślę nawet, że prędzej, bo generalnie życie szybciej się toczy.

  165. Nefer
    Nie było rozterek przy „organizowaniu”, załatwianiu” rzeczy codziennego użytku, potrzebnych w każdym domu lub po prostu ważnych dla danej osoby, bo przecież nie chodziło o jakieś synekury, majątki tak jak dziś.
    Podam banalne przykład „załatwiania”, a przy okazji roztropności ówczesnych dzieci.
    Mój syn, naonczas bodaj jedenastoletni (chyba twój rówieśnik plus minus), „załatwił” mi taki oto prezent na imieniny w latach 80. Poszedł do sklepu z meblami kuchennymi, niedaleko od nas, na Bielanach i wygłosił taki oto tekst do kierowniczki (ona mi później opowiedziała, bardzo tym poruszona).
    Bardzo panią proszę o „zatrzymanie” dla mojej mamy, gdy tylko się pojawi, wiszącej szafki kuchennej „osiemdziesiątki”, bo są mamy imieniny. Oczywiście szafka na mnie czekała.
    Ja z kolei, co jakiś czas przynosiłam do zaprzyjaźnionego kiosku paczuszkę kawy (z tzw. zrzutów od rodziny zagranicznej), by dostawać bez problemuTygodnik Powszechny i Tygodnik Solidarność (ten pierwszy), a do mojej redakcji raz w tygogniu przychodziła baba z cielęciną.

  166. Nefer
    30 lipca o godz. 11:29

    „Tak wiem, system trzymał za mordę żeby ludzie o garnkach myśleli a nie o wolności”.

    Guzik wiesz, Neferko, jeśli sądzisz, że wolność jest przed garnkiem. Ona może wysuwa się przed garnek wtedy, kiedy jest dobrem drastycznie deficytowym. PRL daleko było do niewolnictwa. Tylko ludzie zaczadzeni ideami lub mający jakiś interes mogą w odniesieniu do tego czasu używać nazw z epoki niewolnictwa. Tak samo zakłamując rzeczywistość, jak ją zakłamuje Kościół, używając dla nazywania swoich działań języka nauki.

    „Całe pokolenia lawirowały jak umiały zamiast „żyć godnie” idąc to sklepu i kupując ten cholerny schab albo lalkę albo dobrej jakości buty, po prostu i zwyczajnie”.

    Z jakich źródeł, Neferko, wiesz o „całych pokoleniach”? Bo ja, pochodząc z biednej rodziny nie lawirowałem i moi rodzice nie lawirowali, i znajomi nie lawirowali, i cała moja ulica nie lawirowała, bo jezdnia i chodniki były proste jak teraz, zwyczajnie szło się do sklepu – u nas akurat nie po schab, bo nas nie było stać, ale po żeberka, płuca, po kaszankę, po tanią kiełbasę zwyczajną (fantazja smak i zapach!), salceson, słoninę. Bywały okresy gorsze, ale okresy, nie całe życie. Chciałbym, nawiasem mówiąc, kupować teraz takie buty jak za Gomułki w latach 60. – zamszowe, po 130 zł, które nosiłem na co dzień najmniej przez półtora roku, kiedy ojciec zarabiał koło dwóch tysięcy, a i mnie z rzadka w spółdzielni studenckiej zdarzało się tyle wyciągnąć.

    Zdumiewa mnie fantazja ludzi – nie Twoja, lecz tych, co Ci opowiadali – którzy opowiadają nie faktami, nie realiami, lecz własną wyobraźnią, oczekiwaniami, niedosytem, niepowodzeniami albo i zwykłym, stosownym do okazji. kłamstwem. Jak na przykład przez cały PRL snuła się w okresach niedoborów opowieść o tym, jak to partia chowa przed obywatelami w tajnych magazynach materialne dobra. Partia się sypnęła, ustrój się sypnął, a magazynów z nieprzeliczonymi dobrami jak nie było, tak nie ma. I chyba już nie będzie.

  167. Narzekającym na braki w schyłkowym PeeReLu przypomnę nieśmiało o sankcjach nałożonych na Polskę w ramach popierania opozycji demokratycznej. 🙂
    Że burdel był centralnie zarządzany to nie da się ukryć, ale były i inne przyczyny takiego stanu rzeczy.

  168. wbocek
    30 lipca o godz. 9:46

    Mój komentarz
    Pombocku, masz rację pisząc o przypadkach niechlujstwa, wzgardy dla stron, tumiwisizmu, słabego przykładania się do pracy sędziów w polskim sądownictwie.

    PiSowskie głośniki propagandowe głoszą proste uzasadnienie – sędziowie są dlatego tak niechlujni, wyniośli, nie szanujący stron, niesprawiedliwi, bo to jest mafia, kasta sędziowska, ręka rękę myje, złodzieje, itd. My to zmienimy, uzdrowimy sądownictwo – obiecują PiSowscy znachorzy.

    Lud wierzy cięgiem w kolejne zapewnienia PiSu, że jest prosta metoda na „uzdrowienie” sądownictwa – należy zlikwidować kastowość, mafijność, zarozumiałość, niechlujstwo sędziów poprzez wybranie nowych sędziów, którzy będą niemafijni, niekastowi, chlujni, uważni, powstanie nowa kasta uczciwych, pracowitych sędziów (kasta jakby nadzorcza) która zmusi do uczciwości i pracowitości resztki starej kasy.

    To jest przedstawianie świata, państwa i prawa w wersji bardzo hard propagandowo i bardzo light jeśli chodzi o naprawę sądownictwa.
    PiSowcy chwalą się, że wiedzą co zrobić – należy najpierw zlikwidować blokady prawne postawione przez poprzednie postkomunistyczne władze w samej idei trójpodziału władzy, w konstytucji i ustawach – uchwalić nowe ustawy, olać konstytucję, coś tam potłumaczyć ludowi o nadzwyczajnej sytuacji w państwie i o systemowej interpretacji konstytucji, następnie wystarczy rozpoznać, którzy sędziowie są do wymiany, gdzie co i jak, należy po prostu wziąć i pozamiatać. Tak mniej więcej wygląda idea naprawy państwa, dobrej zmiany, powstawania Polski z kolan, realizowana według myśli przewodniej Prezesa – ręce precz od władzy wykonawczej, suweren rządzi.

    Ideą nadrzędną PiSowskich procedur wykonawczych dobrej zmiany jest podporządkowanie konstytucji napisanym przez PiSowskich teoretyków państwa i prawa ustawom (odpowiedzialny – prok. Piotrowicz), podporządkowanie ustaw PiSowskiej metodzie. Przyjść, wydać poleczenia, pociągnąć za sznurki, wydać miotły komu trzeba i pozamiatać. Przyjść z wyższą kasą do odpowiednich ludzi i złożyć im propozycje, np. sędziowie zatrudnieni w kontrolującej sędziów Izbie Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym utworzonej ustawą PiSowską mają mieć uposażenie o 40 % wyższe niż sędziowie „zwykli” w SN.

    To jest istota rządzenia autorytarnego – przymus i kasa dla swoich.Czy taka metoda doprowadzi do poprawy sprawiedliwości, słuszności i pracowitości sędziów”? -Tego się nie da zmienić bezpośrednim nakazem, ręcznym sterowaniem i kasą lecz gdy się nagłośni i odpowiednio wygnie dobrane przypadki, to i na poklask ludu można liczyć.

    Czy sędziowie są, mogą być zasadniczo inni niż radni powiatowi, wojewódzcy, posłowie, członkowie rad nadzorczych, policjanci, urzędnicy, profesorowie (są smoleńscy i niesmoleńscy), doradcy, konsultanci, komornicy, strażnicy?

    Wszyscy pochodzą z tego samego społeczeństwa, kształtowani byli w tej samej kulturze, edukowani także, oglądali te same TV, chodzili do tych samych barów i teatrów, mieli takich samych nauczycieli od klas najmłodszych do ostatnich lat edukacji, załatwiali w trakcie dorastania, w trakcie kariery zawodowej w podobny sposób sprawy swoje i cudze, stykali się i gadali o tym i owym, kłócili się i godzili z podobnymi im ludźmi. Życie, to nie jest bajka. Jakżeż oni (my) mogą być inni. Tak z dnia na dzień?

    Sędziowie, lekarze, nauczyciele, i mnóstwo innych, to specjalne zawody. Chciałoby się człowieczkowi w Umęczonej by nabór do nich oraz kariery w nich robili ludzie przyzwoici, sprawdzeni, lepsi, uczciwsi, rzetelniejsi, znacznie rzetelniejsi niż cała reszta, choć dla reszty więcej rzetelności też by się przydało.
    Na tych marzeniach bazuje PiSowska propaganda, pielęgnuje je, podlewa, nawozi fałszem wyjaśnień, uroczystymi obietnicami, zwalaniem winy na onych, obiecywaniem, że my jesteśmy inni, lepsi, my się weźmiemy za tych hultajów i złodziei, naprawimy RP.

    PiS okłamuje ludność twierdząc, ze rządząca partia wymusi od razu, na żądanie uczciwość, zlikwiduje pazerność, bezczelność, krzywoprzysięstwo, pogardę, a ludzie naiwnie w to wierzą.

    PiS jest produktem tego samego społeczeństwa, podobnie jak nauczyciele, sędziowie, posłowie, radni, urzędnicy, itd.. PiS, to trochę my, ma te samo dziedzictwo kulturowe w sobie, co my. PiS zawiera w sobie wszystko to, z czym rzekomo walczy.

    Tego się nie da zrobić kilkoma ustawami pisanymi na kolanie, tym bardziej ustawami łamiącymi konstytucję. Tego nie da się zrobić poprzez likwidację trójpodziału władzy i błyskawiczną budowę „demokracji nieliberalnej”, jak swoją działalność nazywa Jarosław Ka i kilku teoretyków za nim stojących.

    Sądy się nie zmienią ani obywatele stający przed nimi się nie zmienią poprzez przyklejenie na drzwiach każdego sądu sentencji w rodzaju „teraz sądzimy sprawiedliwie, cieszymy się, przyrzekamy być uczciwi i sprawiedliwi”.
    Pzdr, TJ

  169. tejot
    30 lipca o godz. 12:44

    Tak jest, tejotku, na tym polega bajkoklectwo PIS: własne, oryginalne zasady rodem z paździerzowej…tfu!…Październikowej rewolucji oraz nasz Koziołek Matołek na miejsce waszej Gąski Balbinki. Proste jak uniesienie Jezusa do nieba.

  170. mag
    30 lipca o godz. 11:46
    A co do wodzusia, imperium redemptorysty, sądów takich czy owakich, oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa. Prędzej czy później.
    Myślę nawet, że prędzej, bo generalnie życie szybciej się toczy.

    tymi słowy wlałaś w moje serce wiele nadziei.
    Kurczę, postaram się to zobaczyć na własne oczy…bo jak zaznaczyłaś, życie szybciej się toczy.
    Ale się zaprę i dożyję….

  171. Tanaka
    30 lipca o godz. 8:33
    cieszy mnie, że mimo pewnych różnic nadal się zgadzamy…;-)
    trochę jak pies z kotem, ale i one czasem potrafią zgodnie egzystować.:-) 🙂
    historia odnotowała wiele takich przypadków, do sprawdzenia na yutubce

    A poza tym- przypomniałeś mi wiele momentów z naszej historii. Nawet czasem byłam jej świadkiem…

  172. @mag
    30 lipca o godz. 11:46

    Pamiętam długotrwale upały albo mrozy, pożary, fatalne powodzie itp. nierzadko właśnie w skali globalnej.

    Ośmielę się z tym niezgodzić. Prawdziwie globalnej katastrofy nie było od co najmniej 75 tysięcy lat, czyli erupcji superwulkanu Toba na Sumatrze. Nigdy bym się nie poważył tak ocenić wiek kobiety :). Natomiast w ostatnich dziesięcioleciach, jak dowodzą zarówno dane klimatyczne jak i raporty koncernów ubezbieczeniowych, liczba klęsk żywiołowych po pierwsze szybko rośnie, po drugie, mają one coraz szerszy zasięg. Z historii wiem, że uprzednie takie klęski nękające ludzkość w ciągu rozwoju cywilizacji, czyli podczas naszego interglacjału, były zawsze regionalne. Obecnie wraz z globalizacją, są coraz bardziej globalne. Co więcej, zakres i różnorodność zagrożeń ekologicznych są takie, że bardzo prawdopodobna zbieżność w czasie paru lub więcej kryzysów może mieć ogromny kumulatywny skutek, który załamie, albo nawet położy cywilizację i znaczną część ludzkości.
    Uważam wobce tego problem klerykalizacji Polski, czy nacjonalistycznego populizmu tam i gdzie indziej, za mniej ważną kwestię.

  173. Ewa-Joanna
    30 lipca o godz. 12:35

    Obecny burdel jest tak sterowany centralnie, że bardziej nie można – dlatego mówimy o komunizmie, bolszewizmie PiS-u. No i gospodarowanie – planowe, coraz bliżej planu 6-letniego: rów przez Mierzeję Wiślaną, centralne lotnisko dla wszechświata, milion elektrycznych blaszaków, prawo i sprawiedliwość po ichniej stronie. Ichniej – bo wróciło nowe: my i oni.

  174. Wracając do realiów peerelowskich, wspominanych , postrzeganych trochę w stylu Barei, mogę Wam opisać z autopsji, jak wyglądal mój ślub i wesele w stanie wojennym, skromnych ludzi tuż po trzydziestce z niebogatych rodzin w Warszawie. Byłam rozwódką, ale nie ma to znaczenia.
    Otóż, przysługiwała nam pieczątka w dowodzie osobistym, że jesteśmy uprawnieni do skorzystania z propozycji ślubnych ubiorów jedynego takiego sklepu w Warszawie „Młoda para” oraz z talonu na ileś tam litrów wódki (już nie pamiętam, ile tego było).
    W „Młodej parze” wybór był gówniany- więc ja kupiłam sobie całkiem fajną biała bawelnianą sukienkę z bawełniana koronką przy dekolcie i na dole – niedrogo, a mój miły pożyczył garnitur od kumpla.
    Nie wykupiliśmy talonowej czyściochy, bo siostra ze Szwecji przysłała mi kaskę na kupno rozmaitego alkoholu w peweksie.
    Bawiliśmy się w domu i ogrodzie przy świetnej muzyce lat 80, m.in. Korze i Maanam. Acha, wcześniej pojechaliśmy złożyć kwiaty przy kościele św. Anny, był tam taki kwietny kobierzec na pamiątkę wizyty tamże JP2 pilnowany grzecznie przez MO. Taki był wtedy obyczajowy standard. A że robili nowożeńcom zdjęcia ukradkiem, to niech ich…
    Do dziś przechowuje ozdobne telegramy z życzeniami z nadrukiem „OCENZUROWANO”.

  175. Herstoryk
    Mój wzrok i wiedza tak daleko nie sięgają.
    Na razie dosięga mnie i gnębi to właśnie, co Tobie wydaje ci się błahe – nacjonalistyczny populizm, klerykalizacja Polski.
    Koniec świata może bliski, ale nie tak oczywisty. Mam nadzieje, że to będzie BUM, BUM. Oby. Szybko i bezboleśnie.
    Ale i tak pewnie nie dożyje, skoro już tyle końca światów przeszło mi kola nosa. I nic.

  176. pombocku przecież nigdzie nie powiedziałam że wolność jest przed garnkiem.

    Pamiętam późnego Gierka i dalej, braki wszystkiego, stanie w kolejkach po np. przydziałową ilość zeszytów, kombinowanie czy stanąć jeszcze raz i dokupić żeby starczyło mi do szkoły bo może ekspedientka zauważy i nie sprzeda. Tego akurat nikt mi nie opowiadał.

    Teraz dzieci mają takie piękne kolorowe zeszyty o których ja wtedy tylko marzyłam.

    mag, mama wymieniała kawę na Przekroj:)

  177. Każdy może znaleźć i przeczytać wyniki badań porównawczych nad funkcjonowaniem sądownictwa na świecie, opracowane przez niezależne międzynarodowe instytucje i organizacje.

    Diagnoza sądownictwa w oparciu o przypadki patologii dokonywana jest, i sprzedawana z dobrym skutkiem, przez aktualnie rządzących.

    Na sali sądowej czuję się jak we własnym domu. Lecznictwo też znam od podszewki.

  178. mag
    30 lipca o godz. 13:25

    W „Młodej parze” […] kupiłam sobie całkiem fajną biała bawelnianą sukienkę z bawełniana koronką przy dekolcie i na dole… Maguś, łorety! I nic mi wtedy nie powiedziałaś? Że taka fajna i że te koronki, przy dekolcie i na dole? Toż ja bym się z Tobą z mety wziął i ożenił ! A miałem garnitur ślubny jak się patrzy: sztruksowy, w głębokim, ciemnym błękicie i przez tą sztruksowość tak delikatnie, z lekka opalizujacy, że panie to ten, no, nie powiem bo się rumienię. A jaki byłem śliczny ! Pani kierownik USC to głosik drżał i rączki też, ciągle się na mnie zerkała i sobie ozdobności napierśne poprawiała. Tak było.

  179. Ewa-Joanna
    30 lipca o godz. 12:35

    Narzekającym na braki w schyłkowym PeeReLu przypomnę nieśmiało o sankcjach nałożonych na Polskę w ramach popierania opozycji demokratycznej.
    Że burdel był centralnie zarządzany to nie da się ukryć, ale były i inne przyczyny takiego stanu rzeczy.
    * Tak jest. To wtedy Jerzy Urban przypomniał prostą prawdę,co tak ludność rozwścieczyła: rząd sie wyżywi. Jeszcze tak nie było, żeby tak było, żeby się rząd nie wyżywił. Bo z obywatelami to różnie było. Żeby się Generał z Urbanem nie mogli wyżywić, aktor zwyklacki pod tytułem Reagan zabronił eksportu do Polski paszy dla kur. I różnych innych rzeczy. Tak się dzieją dzieje.

  180. @Tanaka
    Jezu, czytaj uważnie. Nie w „Młodej parze” kupiłam tę sukienkę, tylko w Komisie.Ten twój sztruks musiał być cieniutki, bo w innym byłoby ci za gorąco.
    Tak czy owak, byliśmy z pewnością piękni i młodzi. Ale, jak widać, minęliśmy się w przelocie, choć wyszło na dobre. Przynajmniej Tobie, bo tamten Mój za szybko umarł. Niestety.

  181. @Ewa-Joanna – wybacz wścibstwo, ale dręczy mnie ciekawość. Weszłaś do sklepu w PRL-u i z marszu kupiłaś pralkę automatyczną. Ale jak za nią zapłaciłaś? Przecież w PRL-u chyba nie było kart kredytowych? Miałaś przy sobie moc gotówki? Czy ta pralka była bajecznie tania?

  182. No… to już wiadomo, kogo rolnik obarcza winą za swoją (jakże szalenie, szalenie ciężką!) sytuację. Winna jest (oczywiście!) Unia Europejska. A dlaczego? Bo dopłaty są o połowę za niskie. Unio, dawaj nam więcej! A my nadal głosujemy na PiS. Bo przecież nie ma alternatywy…

    Przesadzam? Może trochę. Ale wywiad z „drugim Lepperem” jest ciekawy.

    http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/rolnicy-protestuja-co-boli-polskiego-chlopa-,artykuly,430717,1.html

  183. O co modli się kaka? Może o deszcz? Akurat nie. Kaka lobbuje za DEformą sądownictwa.

    Wybrany komentarz:
    Czy może być lepszy dowód na to, że protesty jednak bolą tamtą stronę i że trzeba je kontynuować ?

    http://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/7,88025,23734305,parafia-wzywa-do-modlitw-bo-reforma-sadownictwa-jest-upragniona.html

  184. Na marginesie
    30 lipca o godz. 15:32
    i choć kuria tłumaczy się, że ogłoszenia parafialne nie są z nią uzgadniane, i nie służa wyrażaniu poglądów diecezji ani duszpasterzy jest rozbrajająca odpowiedź:

    Proboszcz Ryszka wkrótce odejdzie na emeryturę. Zastąpi go proboszcz z parafii pw. św. Pawła Apostoła w Bielsku-Białej.
    W zeszłym roku w tamtejszej gazetce parafialnej można było przeczytać o tym, jak poseł Pięta zapraszał na spotkanie młodych miłośników strzelania i obsługi broni palnej.

    Kuria: Ogłoszenia parafialne nie są z nami uzgadniane
    Co na to kuria diecezji bielsko-żywieckiej?
    38Ogłoszenia parafialne mają charakter informacyjny, nie służą wyrażaniu poglądów czy opinii duszpasterzy ani wiernych, nie są uzgadniane z kurią diecezjalną – mówi ksiądz Jacek Pędziwiatr, rzecznik kurii diecezji bielsko-żywieckiej.

  185. no i zapomnialam skasować co pod skursywieniem

  186. @ zza kałuży, 22:26
    ci dzirnnikarze sin cojones to temat (powt za E-J) wart wstępniaka.
    @Tanaka
    Wstępniak, obrona – najwyższe uznanie.
    @ALL
    Teksty językowo i merytorycznie – górna półka

    Na hamaku przeczytałem wszystko starannie.
    nara

  187. @konstancja 30 lipca o godz. 16:16

    I jeszcze to: Proboszczem parafii jest prałat Krzysztof Ryszka, brat Piotra Ryszki, który jest radnym PiS w bielskiej radzie miasta.

    Wszystko zostaje w rodzinie…

    A co do tego „nieuzgadniania” – czytałam artykuł o gehennie ofiary xiunca-pedofila, któremu biskup zakomunikował w liście, że „księża parafialni nie podlegają biskupowi”. G. prawda!

  188. @mag
    30 lipca o godz. 13:45

    Na razie dosięga mnie i gnębi to właśnie, co Tobie wydaje ci się błahe

    Na pewno nie jest to dla mnie błahe! Życzyłbym sobie, z całej duszy, żeby Polska była laicka, otwarta na świat, wogóle lepsza. Ale, po pierwsze, jak mówi angielskie (czy może chińskie) przysłowie, gdyby życzenia były końmi, nikt nie chodziłby piechotą; po drugie, bolączki, które Cię gnębią, należałoby moim zdaniem rozpatrywać w perspektywie stanu i zdrowia świata i cywilizacji. Nie jest istotne, czy osobnik ginący w katastrofie jest zdrów jak ryba, czy też cierpi na gruźlicę w połączeniu z kiłą.

    @Tanaka
    Braki w PRLu na pewno drażniły. Trzeba jednak pamiętać, jaką radochę sprawiało zdobycie, powiedzmy, garlandy papieru toaletowego 🙂 . Albo, w moim przypadku, ekstazy po kupieniu, niespodziewanie, jak z tą pralką @E-J, wózka dla naszego dzieciaka. Przekornie zapytuję, czy obecni obywatele Rzplitej są szczęśliwsi zawaleni zwałami powszechnie dostępnych przedmiotów, które niekoniecznie są im potrzebne?? Czy łatwością wyjazdów do turystycznych Disneyland’ów, które większości nie poszerzają horyzontów?

  189. Tak na marginesie:

    Nie wiem jak E-J kupiła pralkę automatyczną i ile kosztowała. My nie mieliśmy żadnych problemów z zakupem pralek, najpierw prostych, SHL i Riga, a później automatu, który nam służył ponad 20 lat i może jeszcze działa dziś – podarowaliśmy znajomemu. Z artykułami AGD i RTV było bardzo różnie. Za zamrażarką dla nas znajomi stali trzy dni przed sklepem i udało się „dostać” za dużą (200 l?), mieściło się całe cielę, kupione na wsi!
    Gdy chciałem kupić pierwszy telewizor czarno-biały to pojechałem z kolegą (miał auto) do sklepu i kupiliśmy znakomity telewizor z NRD – Record – bez problemów i bardzo drogo. Zmiana na kolorowy odbyła się, prawie jak w Mediamarkcie. W sklepie było mnóstwo telewizorów Rubin. Ludzie nie kupowali. Kupiłem jeden, który natychmiast miał wadę – za duża jasność, bez możliwości regulacji. Było to na pierwszy mecz piłkarski z MŚ. Odwiozłem go do sklepu i wymieniłem. To było faktycznie niespodzianką, bo dla szwagra kupiliśmy po znajomości. Przed sklepem czekał tłum kolejkowy jak „spacerowicze” pod sejmem i pilnowali kolejki. Wtedy jeden z dostawy telewizorów okazał się „zepsuty” i sklepikarz zawiózł go do zakładu naprawczego (na przeciw naszego domu) i „po błyskawicznej naprawie” przeniosłem go przez ulicę na parking i zawiozłem szwagrowi.
    Żona pracowała w szkole dla dorosłych i wielu VIPów uzupełniało wykształcenie. Taka ciekawostka – w jednej klasie prezes i sprzątaczka z GS’u. Udało nam się czasem „dostać” coś, czego w sklepach nie było.

    Pytasz o formę płatności. Zwróć uwagę na to, że my wszystko „dostawaliśmy”, nikt nie mówił „kupiłem”. Pieniądze często nie były ważne.
    Opiszę Ci fragment wspaniałego filmu. Niezbyt zamożny „inteligent” miał szwagra, właściciela fermy kurzej. Poprosił go o pożyczkę. Ile, pyta szwagier (Gajos)? 5000! Dolarów? Nieee, złotych!
    Wtedy Gajos wyciągnął plik banknotów z tzw. kondonierki, takiej małej kieszonki w spodniach. Każdy elegant miał kondonierki i czasem chodził po świecie z większą gotówką, tak na wszelki wypadek. A nuż coś rzucą?

    PS
    Te Rubiny były radzieckie i/lub polskie. Polskie miały znaczek „P”. Nie pamiętam już, jakiej „narodowości” był mój telewizor. Działał świetnie przez wiele lat, aż go wymieniłem na Sanyo z Pewexu za 900 $. Te ruskie Rubiny miały pewną wadę materiałową i po długiej eksploatacji same się zapaliły w układzie wysokiego napięcia. Był to ostatni model RTV, który jeszcze umiałem sam naprawiać, mając schemat, miernik i lutownice. Jeszcze trochę grzebałem w tym Sanyo, bo następne to już pełne układów scalonych i naprawy zostawiałem fachowcom. Od 20 lat nie popsuł mi się żaden telewizor. Gdy mi się aktualny znudzi, kupuję nowszy (o wyższym standardzie) i mój przekazuję młodzieży. Przymierzam się jeszcze do 4k i to będzie ostatni. Dekoder już to ma, tylko programów niekodowanych, satelitarnych, praktycznie nie ma poza testowymi. Podobnie z 3D, był program, nie ma programu po „dobrej zmianie” w TVP. Kurski zeżarł! Okulary leżą w szafce.

  190. Nefer
    30 lipca o godz. 13:51

    Neferko, bardzo niewiele jest wyważonych wspomnień o słusznie minionym. Oczywiście, opowiadający mogą mieć własne wspomnienia, które tylko dziad z workiem chciałby im odbierać. Obiektywnie kompetentne są takie, gdzie się rozróżnia lata 50-te, 60-te, 70-te, 80-te. Ale pytanie: kompetentne w czym – w ocenie praw człowieka, w ocenie gospodarki, w ocenie zaopatrzenia rynku, w ocenie cen, w ocenie zarobków? Niestety, ton opowieści zwykle bywa subiektywny, więc gdyby zielony ludzik chciał się dowiedzieć, jak było, nie za wiele się dowie. Albo za wiele i nie potrafi tego zebrać do kupy. Zebrane do kupy to jest w każdym jednym wtedy żyjącym. Ale teraz on nie jest wtedy żyjącym, więc zielony ludzik może tylko usłyszeć lepiej lub gorzej zapamiętane przez opowiadaczy i dalej nie wiedzieć nic. Gdybyś wtedy akurat mnie spytała jako przyszły człowiek, jak się żyje, usłyszałabyś: Zwyczajnie. Albo odpowiedziałbym swoim żartem: Gówniano, ale nie narzekam. Identycznie jak teraz, raz narzekam, raz nie narzekam. Narzekaliśmy zwykle przy kielichu, że ten ustrój padnie, choć nie za naszego życia, ale nie co dzień się piło.

    Jako zwierzę niepolityczne, niespecjalnie oddaję się wspomnieniom rozliczeniowym. Czasem oddaję się wspomnieniom sentymentalnym, ale te są nie opowiadania, lecz do przeżywania czegoś niesamowitego: z jednej strony – niezgody na przemijanie, z drugiej – cudu wielokrotnego, niekończącego się powracania do tego, czego już nie ma i nigdy nie będzie.

  191. Herstoryku!
    Pamiętam, że z żoną i wnuczkiem udało nam się kupić cały worek papieru!
    Kilka lat później, podczas schyłku PRL była nadwyżka papieru i fabryka w Krapkowicach rozsyłała ludzi z ciężarówkami towaru po Opolszczyźnie.

  192. Jarosław Ka dał popis swoich prawniczych kompetencji. Zabrał głos w sprawie przepisu konstytucji, który mówi, że kadencja I Prezesa Sądu Najwyższego trwa 6 lat (nie około 6 lat, nie do sześciu lat, tylko 6 lat):

    Art. 183.3. konstytucji:
    „Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego.”

    Jarosław Ka wypowiedział się w tej sprawie w ostatnim wywiadzie dla TVP:

    Pierwszy prezes Sądu Najwyższego może się rozchorować. Nie daj Panie Boże, niczego złego nie życzę, ale może też umrzeć. I wtedy według tych twierdzeń, które na poważnie prezentowane są w mediach niechętnych rządowi, w dalszym ciągu pełniłby tę funkcję co dotychczas.”

    Ten baranek boży robi sobie jaja z państwa. Kpi z prawa, szydzi z konstytucji, pali głupa, naśmiewa się z przepisu konstytucji, które określa kadencję I Prezes SN na 6 lat pytając z głupia frant – a co by było, gdyby w czasie tej rzekomej niepodważalnej 6 letniej kadencji I prezes SN, źle jej nie życzę (urocze, elegancja Francja), nie daj Boże, umarła? W dalszym ciągu pełniłaby tę funkcję co dotychczas?

    Facet jest wulgarny i bezczelny w naśmiewaniu się z obywateli, że nie rozumieją konstytucji.
    Wg Prezesa PiS konstytucja sformułowana w przedmiocie kadencji I Prezesa SN jest prawidłowo sformułowana, bo wg konstytucji można uchwalić w każdej chwili ustawę, która określa wiek emerytalny sędziów SN na xx lat i odesłać każdego sędziego, który ukończył xx lat na emeryturę, łącznie z I Prezes SN.

    A głupi prawnicy nie PiSowscy, admiratorzy trybunałów unijnych i skarżypyty POwskie donoszące na państwo polskie do urzędów unijnych podają ludowi fałszywą interpretację konstytucji RP, absurdalną i szkodliwą, bowiem, dajmy na to gdy człowiek na stanowisku o konstytucyjnie określonej długości kadencji umrze przed czasem, to konstytucyjnie nie przestaje istnieć, kadencja jego trwa, nic nie można zmienić, trup na urzędzie, itd. – tak sobie pokpiwa z konstytucji najwyższy decydent w państwie, prezes wszystkich trzech władz, prezes Polski.

    Toż to absurd – mówi najwyższy decydent,
    co staje się automatycznie obowiązujące wiernych i co posłuszny PiSowski polityk i PiSowski obywatel od razu przełożą na ludzki język – to jedna wielka bolszewia, lewactwo i gender, które trzeba wypalić gorącym żelazem z naszej Umęczonej, by ludziom żyło się godnie, prawnie i sprawiedliwie, w prawdzie i na pięćset plus.

    Jarosław idzie na całość.
    Pzdr, TJ

  193. Przypomina mi się rozmówka sprzed lat. Polska delegacja w Kanadzie zapytuje tubylców o to, jak w praktyce dokonuje się eksmisji. No bo załóżmy ktoś nabywa dom, bierze pożyczkę, nie jest w stanie jej spłacać, po czym bank przejmuje nieruchomość. Normalna kolej rzeczy – tylko jak się pozbyć tej osoby z tego domu, w którym mieszka? Kanadole najpierw osłupieli, po czym wybąkali: „no jak to… ta osoba się po prostu wyprowadza.” Na to z kolei osłupieli Polacy.

    W Kanadzie raczej nie słyszy się skarg w rodzaju „bo sąsiad ma, a ja nie.” Oczywiście, tanie kredyty uderzyły wielu ludziom do głowy, ale nie słyszy się utyskiwania, że jeśli mnie jest ciężko, to winne jest państwo, galaktyka i wszyscy święci.

    Z kolei snobizm na punkcie pieniędzy… znajomy milioner ubiera się i wygląda dość niechlujnie. A gdy ktoś na przyjęciu usiłował mu imponować, że „wynajmujemy apartament w Loco Building (nazwa zmieniona) bo nas stać” to on uprzejmie odpowiedział: „o, to państwo jesteście zadowoleni z mieszkania w Loco Building? Bardzo się cieszę! Loco Building jest własnością mojej rodziny”. Snobizmu oni raczej nie lubieja…

  194. tejot
    30 lipca o godz. 17:02
    Jarek mówił to już kilka tygodni temu. Nie pamiętam, czy on, ale pamiętam min. Warchoła i Ziobrę, którzy dowodzili, że nieżyjący nie może być sędzią. Natomiast ani słowa o tym, że przebywający w areszcie prezydent miasta nadal jest prezydentem i dokumenty do podpisu przynosi mu specjalny urzędnik.
    Nie ma zastrzeżeń do ważności w ten sposób podpisanych dokumentów.
    Polska to dziwny kraj.
    Przecież oni to świetnie wiedzą, że falandyzacja prawa to pikuś przy tym, co sami wymyślili i tzw.przekazem dnia codziennie wbijają do główek swoim wyznawcom.
    Grzebanie w 2015 r.przy Konstytucji objawiło nagłe zainteresowanie rodaków tym dokumentem. Pamiętam, że Jacek Kuroń i inni opozycjoniści czytali konstytucję, żeby podczas zatrzymań, aresztowań i działań względem opozycji na policji czy gdzieś tam cytowali zatrzymującym ich odpowiednie paragrafy z konstytucji mówiące o wolności zgromadzeń, zrzeszania się i innych praw, co wzbudzało wściekłość i czasem eskalowało opresję wobec nich. O tym napisał i wspominał czasem Kuroń – widziałam to w telewizji już po 89 roku. Publicznej telewizji! bo prywatna dopiero raczkowała.

  195. @Herstoryk 30 lipca o godz. 16:54

    Ta satysfakcja z udanych zakupów… masz słusznego. Bo skoro w sklepach wszystko jest – to instynkt polowania w nas zamiera. Ja mam trwale wdrukowane przekonanie, że zakupy są walką, w której wygrywa sprytniejszy i lepiej poinformowany. Ceny w sklepach są różne – i tu mam pole do popisu.

    Polski instynkt przetrwania przejawia się również w innych sytuacjach. Koleżanka dojeżdżająca autobusem do pracy pochwaliła się kiedyś: „ja zawsze w autobusie mam miejsce siedzące! Szkoła przetrwania, bo jestem z…” tu wymieniła duże polskie miasto. Uprzejmi Kanadole na ogół się nie pchają… bo mają przekonanie, że miejsc dla wszystkich starczy, a jeżeli nie starczy, to nie tragedia? Musi co, bo nie wiem.

  196. @Antonius 30 lipca o godz. 16:56

    To rzeczywiście wiele wyjaśnia. Ale trudno nie zauważyć w twojej opowieści, że często kupowało się przez znajomości, poza kolejką, dzięki układom… Podejrzewam, że kwitł również handel wymienny – ja tobie telewizor, ty mnie talon na samochód.

    Jest taka scena w „Moscow on the Hudson” – w Moskwie na widok kolejki dwaj panowie – jeden z nich w mundurze oficera – odruchowo przyspieszają i stają w kolejce. Rzucili buty – dobre, bo czeskie. Rozmiar obojętny, dają po dwie pary, każdy kupuje te dwie pary… samo życie. Potem, rzecz jasna, dochodziło do wymiany. A pieniądze, jak widać, nie były problemem. Gotówka jakoś zawsze była pod ręką.

  197. Na marginesie
    30 lipca o godz. 15:28

    Odzywam się, bo trochę znam sytuację z autopsji.

    „No… to już wiadomo, kogo rolnik obarcza winą za swoją (jakże szalenie, szalenie ciężką!) sytuację”.

    Kpienie z sytuacji rolnika jest powszechne. Głównie może z powodu KRUS i z powodu, że rolnik leży i mu rośnie. A kto to taki – rolnik? Dwustuhektarowy jest rolnikiem i dziesięciohektarowy jest rolnikiem. Dziesięciohektarowy brat żony w centralnej Polsce dopiero rok temu odżył, bo przepisał gospodarstwo synowi i ma 800 zł emerytury. Dalej gospodarzy połamany, zreumatyzowany, syn pracuje w Niemczech. Po transformacji przez długie lata moja żona kupowała mu w peweksie ubrania, buty, nawet paczki z konserwami lub wędliną wysyłała, bo go na takie zakupy nie było stać (dalej to samo robi). W swoim czasie jeden z najlepszych gospodarzy we wsi. Sobie wyobraź, jak było, i może jeszcze jest, z gorszymi. Nie mogli kupić sprzętu, to pożyczali właśnie od niego, bo on wszystko, co zarobił, wkładał w gospodarkę. O sytuacji innych wiem od niego. Na swoim terenie też nie jestem całkiem ciemny, zwłaszcza kiedy chodzi o pegeerowców.

    Namarginesko, są – jeszcze są – dwie grupy rolników: ci, którzy dali radę się odnaleźć w transformacji – tacy jak na przykład ten przez Ciebie zalinkowany lub mój znajomy rolnik w jednej z podkoszalińskich wsi, który i w PRL był świetnym rolnikiem, potem wykupił wszystką ziemię od swoich sąsiadów – i tacy, których transformacja wykończyła lub właśnie wykańcza: właściciele gospodarstw pięcio-, dziesięciohektarowych. To też ludzie. Co niby leżą, a im rośnie.

  198. Na marginesie
    30 lipca o godz. 17:40
    teraz dantejskie sceny w sklepach, marketach raczej dzieją się, gdy sę promocje np. torebek Wittchena, albo specjalnych garnków (termogarnek), pościeli i innych różności w okazyjnej cenie- jest kilka takich filmików na yutubce.
    Duch w narodzie nie zginął. Nie wiem, czy satysfakcja taka sama jak w czasach tu wspominanych.

  199. tejot
    30 lipca o godz. 17:02

    Jarosław słusznie obśmiał rozmaite „autorytety” które zrobiły sobie osobistego bożka z pojedynczego zapisu konstytucji i chcą zlinczować każdego kto się temu bożkowi nie kłania. Nie wyśmiewał konstytucji tylko pokazywał oczywisty absurd rozumowania, że jak przepis mówi o 6-letniej kadencji, to persona musi siedzieć 6 lat na stołku i basta, choćby się jej w międzyczasie zeszło. To samo wykazywałem w niedawnej burzliwej dyskusji, kiedy ten zdawałoby się oczywisty, racjonalny i nieodparty argument jakoś nie uzyskał uznania. A przecież każdy w miarę choćby kumaty absolwent czy nawet jeszcze student prawa wie, że okres kadencji to nie to samo co okres rzeczywistego sprawowania stanowiska i że przewidziany przez przepisy okres kadencji może być przerwany lub skrócony przez przeróżne czynniki.

  200. – BREAKING NEWS –

    Na zakaz uboju rytualnego nie zgadza się przede wszystkim kościół Katolicki bo boi się precedensu, że państwo może ingerować w praktykowanie zabobonów.

    „Prezydium KEP podziela troskę żydowskich gmin wyznaniowych oraz wyznawców islamu o zachowanie i realizację podstawowych praw wolności wyznania i kultu. Do nich należy również prawo do zachowania swoich obyczajów, w tym rytualnego uboju zwierząt”

    Dodam, ze do tych obyczajów , których broni kościół Katolicki należą również: Kamienowanie kobiet, zabijane homoseksualistów, nakaz noszenia burku i wiele innych równie okrutnych.
    /Marek Łukaszewicz/

    http://episkopat.pl/oswiadczenie-prezydium-kep/
    ………………….
    https://photos.app.goo.gl/PweaoKFQ5NjL1Jfy8

    Oto religijna miłość człowiekowatych do innych zwierząt.

  201. Odnośnie uboju rytualnego…
    opinia znaleziona w Internecie, pod którą się podpisuję:
    cyt :
    „Ci, którzy popierają ubój rytualny to najgorsze religijne zwierzęta na Ziemi i to oni powinni „rytualnie” umierać.
    ps:
    Należy jeszcze dodać, że do tradycyjnych religijnych rytuałów należy także zabijanie w okropny sadystyczny sposób innowierców i niewierzących w urojonych bogów.”

  202. A to nie ma mechanizmów powołania nowego prezesa SN w razie przedwczesnej śmierci lub ciężkiej choroby aktualnie urzędującego? Na pewno są. I nie trzeba do tego łamać konstytucji szemranymi ustawami.

    Robienie (przez Kaczyńskiego i wyznawców) głupków z ludzi komentarzami że „trup na fotelu bo 6 lat, na ha” uważam za obraźliwe dla inteligencji obywateli. Mentalność przedszkolaka, ciemny lud może kupi, szkoda że jeszcze ciemniejszy lud rozpowszechnia i nawet argumentuje.

  203. wujaszek wania
    30 lipca o godz. 13:59

    Kiedy człowiek zna, powiedzmy 30 przypadków kretyńskich zachowań sędziów, to sądzisz, że jakieś statystyki go oświecą i wyprowadzą z błędu? Z jakiego błędu – że to, co on zna z autopsji lub to, co pokazuje jako udokumentowane pewniki dziennikarz, jest nieprawdą? Ja w sądzie zdałem sobie sprawę z tego, że nie tylko aroganckie lub głupie zachowania sędziów, ale i ogromna liczba głupich wyroków, od których cisi ludzie się nie odwołują, nigdy nie dotrą do powszechnej świadomości. To są tajemnice sądów, które nigdy na jaw nie wyjdą, bo przecież do protokołu dyktuje wybiórczo sędzia! Podyktuje przeciwko sobie? A nie filmuje obowiązkowo procesów i nie przechowuje tych materiałów niezależna od sądów instytucja. Tupet, niechlujstwo procesowe, lekceważenie człowieka i pospolitą głupotę ludzi z zadartymi nosami w polskim sądownictwie dostrzegłem w latach 70-tych, a zalążki tego – w latach 60-tych w zachowaniach kolegów-prawników na wojsku. To sam zawód – w tym sposób doboru do tego zawodu, immunitet i niby-kontrola prawników przez korporacyjne ciała – wytwarza i utrwala takie postawy.

    A PiS jest tak samo patologiczny jak kondycja polskiego sądownictwa i w ogóle prawa, więc mi tych bolszewików pod nos nie podtykaj. Jeśli sam jesteś prawnikiem, to maluteńkie masz możliwości obiektywnego i krytycznego widzenia siebie i swoich kolegów.

    Byłeś świadkiem lub sam może doświadczyłeś takiego zachowania adwokata: wynająłeś go, jesteście przed salą sądową, on przegląda gazetę z obrazkami. Masz pewną myśl, podchodzisz do niego, żeby się podzielić, a on:
    – Niech mnie pan nie męczy.

    Albo sędzia pyta powoda, czy świadkowie mają być zaprzysiężeni.
    – Nie wiem, co to znaczy – on na to.
    – A co ma znaczyć – zaprzysiężeni lub niezaprzysiężeni.
    – Ale nie wiem, jakie są skutki zaprzysiężenia albo niezaprzysiężenia.
    – Takie, że będą zaprzysiężeni lub niezaprzysiężeni.

    Tacy sędziowie mają decydować nie tylko o duperelach, ale i o ludzkim losie.

  204. @wbocek 30 lipca o godz. 18:02

    Nigdy nie twierdziłam, że „rolnik leży i mu rośnie”. Rozumiem, że niektórym jest trudno, bo nie są w stanie „obrobić” tych swoich hektarów. Co do „rolników” z PGR-ów – to chyba nie są rolnicy, tylko robotnicy rolni, których nagle przestano zatrudniać? I nikt się nimi nie interesował – więc teraz mają żal do świata.

    Ale rolnik udzielający wywiadu wcale do tych skrzywdzonych nie należy. Poza tym on sam twierdzi, że nie ma czasu na rolniczenie, bo musi działać na rzecz rolników, walcząc o swoiście rozumianą sprawiedliwość. A sprawiedliwości według niego jest za mało, bo dopłaty z Unii są w Polsce mniejsze niż w Niemczech! A te dopłaty to się należą jak psu micha?

    On nie porównuje kosztów życia w Polsce i w Niemczech i nie bierze pod uwagę faktu, o którym pisał Seleukos – że te unijne dopłaty to nie jest zasiłek, tylko inwestycja w unowocześnienie rolnictwa. On tylko widzi, że Niemiec dostaje więcej niż on, więc się domaga sprawiedliwości – tak jak on ją rozumie. Dajcie nam, dajcie nam, dajcie nam!

  205. Juz sie pogubilam. To kiedy ta Polska istniala, a kiedy nie? Ostatnio wyczytalam tu, ze omal jej nie bylo na przestrzeni dziejow, teraz znow okazuje sie, ze byla. Tez w minionym stuleciu. Zdania sa podzielone, ktory okres moze byc powodem do dumy, a ktory wrecz przeciwnie. Ja tam widze plusy dodatnie i tez ujemne w kazdym okresie, w ktorym zylam, ale bez apoteozy zadnego.
    Jesli chodzi o II Rzeczpospolita uwazam ze jej najgorszym i podstawowym bledem byl stosunek do mniejszosci etnicznych. Za to sie trzeba wstydzic, z tym ze nie byla to specjalnosc wylacznie polska. Ktos tu wspomnial w tym kontekscie tylko Zydow, zapominajac o milionach innych zyjacych na terenach Rzeczypospolitej, o ktorych bardzo rzadko pamietamy. A jak pamietamy, to glownie jacy oni byli zacofani, a potem zli.
    Nieprawda natomiast jest, ze gospodarczo nic sie w tym XX-leciu nie robilo. Nikt w ramach opluwania tego okresu nie wspomnial o utalentowanym organizatorze budowy gospodarki polskiej wicepremierze Eugeniuszu Kwiatkowskim. Jego pierwsze sztandarowe dzielo na malusienkim skrawku dostepu do morza – Gdynia. A potem dosyc pozno COP (Centralny Osrodek Przemyslowy), bliski memu sercu. To nie tylko rozliczne zaklady przemyslu ciezkiego, zbrojeniowego i towarzyszace im pomniejsze. Do tego wielki plan energetyczny, budowa zapor, weglowych elektrowni.
    Mozna napisac dlugi panegiryk na ten temat, a ja wspomne chociaz kilka zakladow: Huta Stalowa Wola- przemysl hutniczy i zbrojeniowy, Debica – opony, Mielec – zaklady lotnicze, Rzeszow – fabryka silnikow, tokarek, Nowa Deba – czesci zlaczne, Krasnik- lozyska, Sarzyna – zaklady chemiczne, Lublin, Starachowice – zalazki budowy zakladow samochodowych. Tez stworzono przemysl lekki jak zaklady przetworstwa w Dwikozach, czy fabryke firanek w Skopaniu. Mozna dalej wyliczac, wojna przerwala wszystko, a produkujace juz zaklady produkowaly na potrzeby Armii Niemieckiej ( tfu, tfu Nazistowskiej).
    Chyba nie trzeba pisac jakie oprocz bezpieczenstwa kraju mialo to znaczenie dla wyciagniecia z nedzy, zacofania cywilizacyjnego wielu milionow ludzi zamieszkujacych te tereny. Czesto ze splachetkiem ziemi , a czasem i bez niego. Budowom przemyslowym towarzyszyla zawsze rownolegle budowa infrastuktury. To byly ogromne przedsiewziecia ekonomiczne. Pozwole sobie „zagdybac”, ze gdyby nie okolicznosci, ktore wkrotce nastapily Polska bylaby rozwinietym krajem.
    Jesli chodzi o sile kk w tym okresie, niewiele roznila sie od tej w innych krajach Europy, ale mnie to jakos mniej interesuje. W ksiazce, ktora chyba kazdy czytal ” Znaczy kapitan” bohater wspomina, ze zbieranina chlopakow, ktorych szkolil na marynarzy mowila w najrozniejszych jezykach, miala zupelnie rozne doswiadczenia kulturowe. I to wszystko w ciagu dwudziestu lat jakos scalono. Kilkadziesiat lat temu mowilismy jednym jezykiem, mielismy jeden kod kulturowy i … kazdy moze sobie dopisac co chce….
    PS, Za najwieksze osiagniecie przemiany ustrojowej uwazam posiadanie paszportu w szufladzie. W porowaniu z tym puste, czy pelne polki i rolki to zawsze byly dla mnie sprawy drugorzedne. A tak przy okazji, nigdy nie jedlismy tyle miesa co w okresie kartkowym, a w momencie wyjazdu do Ameryki rozdalismy „tone” cukru. Moze wszelakie braki nalezy oszacowac na 15%, a apokaliptyczny obraz brakow sami ludzie tworza. Zreszta zawsze w kazdym kraju i ustroju.
    PS No i na koniec fundamentalne pytanie. Wynalazek papieru toaletowego, ktory zostal tu wspomniany wielokrotnie, a w ramach historii PRL ziliony razy, chyba ma mniej niz 100 lat, a jak radzono sobie wczesniej?

  206. Aggent R. tym razem przeszedł sam siebie. Bo skoro sędzia nie pasuje PiS-dzielni, to prawie tak, jakby umarł? Przecież batko Stalin mógł zabić – a tylko wysłał na emeryturę. Ludzkie panisko!

  207. @Ateista 30 lipca o godz. 18:33

    Typowe! Gdy imamowie wydali fatwę (czyli rozkaz zamordowania) pisarza Salmana Rushdiego za „Szatańskie wersety” ich katoliccy bracia wyrażali solidarność… z imamami. Fanatycy wszystkich wyznań, łączcie się!

    A katolicki publicysta Szymon Hołownia zachwycał się religijnością muzułmańskich braci – jak to oni te dywaniki rozkładają gdziekolwiek bądź, a katolicy to nie zawsze afiszują się z modłami.

  208. konstancja
    30 lipca o godz. 17:32

    Mój komentarz
    Jarosława Ka czuje, że naród PiSowski przełknie każde jego tłumaczenie o konstytucji, która ustala kadencję Prezesa SN na 6 lat, ponieważ naród ten, jak mówił Jacek Ka, wszystko kupi, bo naród ten nie rozumie, czym jest państwo prawa, państwo prawne a takie fundamentalne założenie ustrojowe, jak trójpodział władzy, to dla większej części narodu jest sprawą drugo-, jak nie trzeciorzędną, teorią jakąś, prawnym chwytem, itp.

    Prezes Polski doskonale czuje otoczenie, on ma w sobie aparaturę odbiorczą jak jakaś radarowa stacja. Jednego nie ma – urządzenia wykrywającego miny, które mogą być wszędzie. A minami dla niego mogą być najprostsze artykuły konstytucji, PiSowskie ustawy pisane na kolanie i uchwalane w pośpiechu, jego własne wypowiedzi sprzed jakiegoś czasu, jego „tajne” misje wykonywane przez rękodajnych, jak rozmowy z przedstawicielami Izraela o cofnięciu nowelizacji ustaw o IPN, jak rozmowy z politykami unijnymi których on nie jest w stanie zrozumieć, bo on świata zewnętrznego nie zna, nie bardzo poujmuje, nie uznaje. Minami mogą być jego własne decyzje realizowane przez wysłanników na forum UE, jak ta prowadząca do 1:27.

    Jego widzenie świata jest w całości widzeniem ludowym, popularnym, zwyczajnym, takim obłudnie szczerym na tak lub nie, obłudnie szczerym wobec Kościoła ludu i partii, itd.

    On w swoim mniemaniu podjął się misji. Cały się poświecił i podłożył swoją osobowość pod te wymagania. On na tę chwilę historii Polski stał się kim innym, został w jednej osobie wodzem, przewodnikiem duchowym, prorokiem, mędrcem przepowiadającym klęski wrogom i zwycięstwa nam.

    On zapoznał się, wniknął całym sobą w oczekiwania ludu, wypróbował różne wersje wnikania, przeistaczania się i potwierdził bez wątpliwości, że dla jego elektoratu (dużej części ludu) ważniejsza jest kiełbacha niż trójpodział władzy, a wyobrażenie, jakie lud ma o dobrej władzy, to nie żadne rządy prawa, to nie tytułowe prawo i sprawiedliwość.

    On się przekonał, że ludem rządzą emocje (łapać złodzieja) i roszczenia (dawać kiełbachę i coś do kiełbachy) rządzą światopoglądem ludu, stąd rządzenie będzie skuteczne gdy jest podpierane szukaniem i znajdywaniem winnych, oskarżaniem, potępianie złodziei, agentów, postkomunistów, ulicy i zagranicy, zdradzieckich mord i kanalii, itd.

    Ideałem rządzenia dla PiSowskiego narodu, to jeden naród, jeden na czele – mąż odważny, mądry i roztropny Dlatego Jarek musi się wcielać w te trzy role, choć nie bardzo mu to wychodzi – wojownika, mędrca i kapłana. Stąd się biorą jego pogróżki i klątwy rzucane na wrogów w sejmie, poważne rozmowy o konstytucji w TVP, modlitewne miesięcznice smoleńskie, pielgrzymki do grobu wawelskiego, zatapianie się w modlitwie, a może i w rozmyślaniach o państwie na licznych mszach ku czci.

    Jarosław Mądry już dawno skonstatował, że skuteczne przywództwo w oczach ludu Umęczonej, to napuszczanie jednych na drugich, że to bardzo skuteczna metoda eliminacji przeciwników politycznych, że rytuały, modlitwy, przysięgi, wawelskie pochówki i temu podobne celebracje, to czyny najlepiej potwierdzające w oczach ludu wiarygodność Prezesa, jego mądrość, zamiary i słuszność działań. Stąd ten ścisły sojusz Prezesa z KK (chociaż bardzo kwaśny ze strony jednego z mocarzy KK w Umęczonej – Ojca Dyrektora), boć tam w KK są same celebracje, wystarczy się włączyć, by popularność i wiarygodność rosła i rosła.

    On – Jarosław Ka dla zrealizowania swojej koncepcji wyzwalania narodu od komunizmu i postkomunizmu oraz lewactwa (jest tego w Umęczonej!), takiej nowej ewangelizacji (grzeszący inteligencją PMM ma na to inny termin – rechrystianizacja), całego siebie zreformował, przeprojektował, wcielił się w wyjątkową postać mądrego przywódcy, reformatora, silnego człowieka, wojownika, pomazańca. Odszedł od siebie, wynicował swoją osobowość, dostosował siebie do aktualnych odczuć ludu.
    On nieustannie gra i celebruje. To mu w Umęczonej wychodzi. Jak na razie.
    Pzdr, TJ

  209. @wbocek 30 lipca o godz. 18:02

    Tak z ciekawości: a co brat żony robił przed transformacją? Rozumiem, że było mu wtedy o wiele lepiej – skoro miał te maszyny, które sąsiedzi pożyczali. Czy złamała go w końcu transformacja, czy reumatyzm? Skoro przepisał gospodarstwo na syna, a syn siedzi w Niemczech – czyli wcale nie zajmuje się gospodarstwem? – to chyba cała operacja jest fikcją, kamuflażem, żeby mieć tę emeryturę? A syn – właściciel gospodarstwa – nie tylko na nim nie gospodarzy, ale pracuje w Niemczech i nie pomaga?

  210. Na marginesie
    30 lipca o godz. 19:08

    Namarginesko, nie wmawiam, że Ty tak mówisz, przekazuję bardzo stare mniemanie. Poza tym chłopom polskim, którzy potrafili się w transformacji znaleźć – szczęść Boże. Bardziej się przyglądam jej ofiarom, które nigdy nie zaprotestują, nie podniosą głowy, nie spalą opon, nie wrzasną: „Co z tymi, kuwa, co żywią i bronią?!”. Oni niczego nie oczekują.

    Zareagowałem wyłącznie na Twoje słowa – odebrałem je jako ironiczne – o szalenie ciężkiej sytuacji rolnika.

  211. żeby nie wypominać, ale jeśli prezydenta powołuje się na 5 letnią kadencję, to gdy zdarzy się prezydentowi umrzeć przed końcem kadencji, rozpisuje się nowe wybory, a do czasu wyborów funkcję po sprawuje pierwszy po prezydencie, czyli Marszałek Sejmu. Tak było przecież w pamiętnym 2010 roku.
    Myślę, że gdyby odejście z tego świata dotyczyło I Prezesa Czy Prezes SN sytuacja byłaby podobna- do czasu nowego wyboru I Prezesa funkcję pełni wiceprezes albo zastępca czyli I przeze Innej Izby Sądu Najwyższego

  212. Na marginesie
    30 lipca o godz. 19:41

    Aż tak głęboko w prywatne sprawy nie będę wchodził. Widzę, że nie wiesz o tym, że praktyka z przepisaniem własności gospodarstwa od dawna taka bywa. To nie jest specjalna kombinacja. Upoważnia do niej wiek. Tyle że warunkiem otrzymania emerytury jest rezygnacja z prawa własności. Kto będzie na gospodarce zapierniczał urzędu nie obchodzi.

    Ciężka sytuacja takich gospodarstw po transformacji wzięła się stąd, że zapanował wolny rynek, a wcześniej chłop miał zapewniony odbiór swojej produkcji przez państwo. No i ceny. Wyhoduj sztukilowego wieprza przerz pół roku, szprzedaj go za 300 zł i żyj jak basza i popuszczaj pasza.

  213. zyta2003
    30 lipca o godz. 19:10
    Za najwieksze osiagniecie przemiany ustrojowej uwazam posiadanie paszportu w szufladzie. W porowaniu z tym puste, czy pelne polki i rolki to zawsze byly dla mnie sprawy drugorzedne. A tak przy okazji, nigdy nie jedlismy tyle miesa co w okresie kartkowym, a w momencie wyjazdu do Ameryki rozdalismy „tone” cukru. Moze wszelakie braki nalezy oszacowac na 15%…
    Z tym paszportem zgoda.
    15% – gdybym nie przeżył wszystkich „radosnych” wydarzeń przed i w trakcie stanu wojennego to …i tak bym wątpił.
    Pytanie: skoro było tak dobrze (te wyimaginowane 15%) to dlaczego było tak źle. I po co ten wyjazd za Wielką Wodę bo przecież 15% braków to niemal raj na zeimi w ówczesnym PRL-u.
    Wiem ,że po kawałek ścierwa , bo jak inaczej to nazwać, stało się na mrozie KLIKANASCIE godzin. A może żyliśmy w innych światach p. @Zyta2003?

  214. @konstancja 30 lipca o godz. 19:56
    Z mundrowania aggenta wynika w razie czego odwołanie Adriana jest realne. Nie mówiąc już o odwołaniu „szeregowego posła”. Bo przecież jeden i drugi może umrzeć. A nawet musi!

  215. @wbocek 30 lipca o godz. 20:03

    Czyli przed transformacją państwo w zasadzie gwarantowało rolnikowi zakup płodów rolnych? Ale rolnicy chyba wtedy narzekali na „pańszczyznę”, bo musieli dostarczyć tyle a tyle po narzuconej bardzo niskiej cenie skupu? Przy wolnym rynku mogą sprzedawać gdzie chcą?

    Ale z cytowanego wywiadu w „Newsweeku” wynika, że chyba nadal kontraktują, bo ten rolnik-nierolnik narzeka na b. niskie ceny skupu. Czyli na transformacji przegrali ci, którzy nie umieli sami znaleźć rynku zbytu, bo umieli funkcjonować tylko w PRL-owskiem systemie, który był nielubiany – ale znany?

  216. wbocek
    30 lipca o godz. 18:52
    oprócz wielu zdolnych i sprawiedliwych sędziów przestrzegających litery prawa, dokonujących oceny w oparciu o dostarczone dowody, przesłuchania świadków i powoda oraz wzięciu pod uwagę innych okoliczności są i tacy, którzy ledwo przecisnęli sie przez sito komisji i egzaminu na zawody prawnicze. Tak było z Ziobrą, który dwa razy przystępował do egzaminu i dopiero za trzecim przecisnął się przez oko sita odsiewającego kiepsko przygotowanych prawników. Oni, z tymi trójczynami (żaden nie ma na czole napisane, jak mu poszły konkursy i egzaminy) teraz zasiadają na sędziowskim fotelu i ferują wyroki. Wg wiedzy, jaką mają, jaką zdali czyli kiepsko.
    Podobnie z lekarzami- są tacy, którzy są pasjonatami swojego powołania i są wybitnymi specjalistami w swojej dziedzinie medycyny, a są i tacy, którzy za protekcją (nazwisko rodzica zawsze działa, szczególnie, jesli to profesor albo któś) rodziciela zostali lekarzami z mizernymi ocenami i staja sie kiepskimi lekarzami.
    Słaba to pociecha, ale nie spodziewaj się, że po Ziobrowej reformie na fotelu sędziego zasiądzie wybitny specjalista w danej dziedzinie prawa. Zasiądzie sędzia z ziobrowego zaciągu, co może tylko oznaczać jedno – będzie gorzej z terminowością, dokładnością i tymi wszystkimi cechami, dla których np p. Przyłębska (p.o) nie dostała pozytywnej oceny komisji sądu rejonowego w Poznaniu. Komisja ta kiepsko oceniła jej dorobek sędziego, liczbę odwołań (wygranych!), absencję w pracy. I dała negat. Nie pozwoliła jej wrócić do orzekania w sądzie. Przywrócił ją do pracy w sądzie Lech Kaczyński, któremu jak widać się pożaliła na swój los.
    Podobnie miał problemy p. Ziobro- gdy tylko dostał kawałek władzy, od razu przeniósł dwie p. Sedzie- jedną, która go „oblewała” na egzaminach prawniczych, a drugą, z ktorą miał jakis publiczny spór. Jedna z nich niedawno odwołała się do sądu ze skargą na tryb jej odwołania, druga przeniesiona została do jakiegoś rejonowego sądu, mimo, ze była sędzią sądu okręgowego

    **http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,23283029,prokurator-wilkosz-sliwa-walczyla-z-ziobra-w-sadzie-o.html
    **https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/zbigniew-ziobro-przegral-proces-z-sedzia-justyna-koska-janusz,826121.html

  217. Na marginesie
    30 lipca o godz. 19:41

    Namarginesko, powiem Ci obrazowo, jaką różnicę między małorolnymi (mówię „małorolnymi”, bo teraz 10 ha tradycyjnej, czyli pełnoasortymentowej gospodarki to małorolność) w PRL i po transformacji poznałem: Teść za PRL zaczął budować dom. Budował, budował latami (bez kredytów!), aż pod koniec PRL zbudował. I się do niego wprowadzili. Syna, niestety, nie było stać na otynkowanie i już do końca swoich dni nie otynkuje. Dobrze, że chata jest z porządnej cegły.

  218. konstancja
    30 lipca o godz. 20:15

    Konstancjo, mówisz najsłuszniej jak można i wszystkimi klepkami Cię popieram i się zgadzam. Tylko wyjaśnij, czemu mówisz do mnie:

    „ale nie spodziewaj się, że po Ziobrowej reformie na fotelu sędziego zasiądzie wybitny specjalista w danej dziedzinie prawa”

    jakbym był spodziewającysiędobregopoziobrzeipisieiinnymkretyństwie.

  219. Na marginesie
    30 lipca o godz. 20:05
    no tak, każdy musi umrzeć, ale rzadko zdarza sie to w czasie pełnionej kadencji (Kennedy- zamordowany i…aż się boję zestawić to nazwisko obok Kennedy`ego-
    Kaczyński- zginął w katastrofie, która jednak rzadko zdarza sie przywódcom).

  220. Są emigranci, którzy mimo wielu lat na obczyźnie, kochają swój naród, żyją jego sprawami, problemami i w sercu nadal są Polakami, czerpią z tej swojej narodowej tożsamości wewnętrzną siłę i sens życia. A są też tacy, którzy nienawidzą narodu, plują na niego przy każdej okazji, zwłaszcza na prostych ludzi, którym najciężej w życiu, przypisując im nikczemność, podłość i najgorsze cechy. W mniemaniu takich różnych zadufanych emigranckich mędrków, polski rolnik to cwaniak, oszust i kombinator, który opływa w luksusach na tych swoich dziesięciu hektarach, dojąc Unię na dopłaty i jeszcze domagając się bezczelnie tyle samo ile dostają Niemcy, skoro jest w tej samej Unii. Mędrku emigrancki! Możesz szydzić i kpić z ludzi, możesz upajać się swoją mniemaną mądrością i wywyższać ponad ciemnych polskich chłopów. Tylko że plując na tę polskość z której wyrosłeś i którą gardzisz, sam siebie skazujesz na to, że gdziekolwiek byś na świecie nie mieszkał, tak naprawdę zawsze będziesz tylko obcym przybłędą, bez własnej tożsamości, nigdy swoim.

  221. Na marginesie
    30 lipca o godz. 20:13

    Namarginesko, szczegółowo kumaty w administracyjnych sprawach tradycyjnej gospodarki nie jestem, ale co wiem, to powiem.

    Z całą pewnością w latach 40-tych i 50-tych były obowiązkowe dostawy, który wielkość wyznaczało państwo. Czy tak było do końca PRL – nie wiem. Majaczy mi się, że później chłopi sami deklarowali wielkość dostaw, czego się potem mieli obowiązek trzymać. Przy wolnym rynku nie ma, oczywiście, obowiązku, za to jest ryzyko. Że możesz nie sprzedać. No i szukanie kupca, to dla rolnika byłaby udręka. Więc wiem na pewno, że we wsi brata żony np. mleko jest odbierane od rolników, ale w moich podkoszalińskich wioskach widzę, że zlewnie mleka polikwidowano. Może małych rolników zabrakło, a może jeżdżą cysterny. Jak ze zbytem innych rolnych produktów u małorolnych, przyznam Cie się, nie wiem – po prostu nie gadałem o tym z bratem żony ani z nikim. Wiem tylko ogólnie z tego, co żona czasem powie – bo jest w stałym kontakcie z bratem – że ze zbytem ciągle są kłopoty. Ale wezmę sobie na ząb i się dowiem szczegółów.

  222. wbocek
    30 lipca o godz. 20:26
    cóż, nie udało mi sie Ciebie pocieszyć 🙁

  223. Na marginesie
    30 lipca o godz. 20:13 * Coś wiem o czasach gospodarczego przełomu w rolnictwie, bo prowadziłem szkolenia z podstaw gospodarki dla onych, na nowe czasy, doradzałem w inwestycjach i takie różne podobne. Poza tym, że każdy na gospodarce znal się „po swojemu”, to prawie każdy taką dumą tryskał, że jest pan na hektarach i mu nikt nie podskoczy, bo chłopcoś tam jest i basta, więc niech mu kto naskoczy. Niektórzy, owszem, coś już czuli, że idzie nowe i stare się skonczy, ale bardzo duża część rozumowała kategoriami PRL-u. Gdy im mowiłem, że pora się zrzeszać w grupy producenckie, wchodzić w kolejne elementy łańcucha obsługi rynku i konsumenta, to niejeden machał lekceważąco ręką, że banialuki zagranicznych filmów opowiadam. Tłumaczyłem, że jeśni nie tylko będą produkować na polu, ale zajmą się też różnymi zakresami przetwórstwa, przechowalnictwa, dystrybucji, sprzedaży, to ich pozycja się będzie wzmacniać. jak zostaną ze swoimi polami, to będą mieli coraz trudniej. Ci co zostali z polami, już w bardzo wielu przypadkach nie są ani chłopami, ani rolnikami, ani farmerami ani biznesmenami. Są rencistami, bankrutami, zgorzkniałymi czy ledwo wiążącymi koniec z koncem ludźmi z marginesu gospodarki. Niejeden popełnił samobójstwo, gdy mu przyszło sprzedać za bezcen ojcowiznę. Pełno jest takich w Polsce powiatowej, co niby jeszcze się ziemią zajmują, ale są równocześnie jakimiś pomagierami tu i tam: a to na posterunku policji rurę odetkają albo kraty odmalują, w urzędzie rozwożą dokumentację, półlegalne warsztaty samochodowe prowadzą, handel używanymi częściami do wszystkiego, złomowce, majtki na wagę, za domem stoi tunel foliowy w którym a to papryka, a to pomidor a to co innego, dla siebie i na targ. Na targ jadą o 2-3 w nocy, żeby dobrze się ustawić i coś sprzedać. A żony to często jeżdżą do Włoch, Grecji, Austrii, Niemiec i gdzie się da „do opieki” nad starymi. Byli pany, teraz znowu tacy chłoporobotnicy. Albo nie wiadomo co. Ci co jakoś jeszcze ciągną, to różne kombinacje robią: odrolnienia i zalesienia (Unia płaci i każe przez 5 lat „lasu doglądać”), albo dzielą hektary „na działki”. Pod domki dla „miastowych” i każdego co chce „domek”. Tylko ze sprzedażą marnie, poza miejscami naprawdę turystycznie i krajobrazowo atrakcyjnymi, transakcji jest niewiele, a podzielenie na działki nie gwarantuje prawa do zabudowy jaką się chce. Porzebne jest zreztą uzbrojenie, a z tym kłopoty bez konca. Choć gminy budują (Unia płaci), to robią wybiórczo,niekonsekwentnie,wiec marzenia chłopa, że się na działkiach dorobi to często fantazje. A juz festwale cen jakich chcą , bywają odjazdowe.

  224. Hartman obok o panoszeniu się kaka:

    prostym ludziom długotrwały ucisk wydaje się tym samym co długotrwała opieka i zasługa.

    Bo można wiele złego o Kościele katolickim powiedzieć, ale nie to, że nie umie liczyć albo godzi się na ujemne bilanse. A może byśmy się czegoś wreszcie z tej praktycznej katechezy nauczyli?

  225. Ewa-Joanna
    29 lipca o godz. 23:38

    Ja z natury nie upatruję się u innych złośliwości, traktuję jako inne spojrzenie na to, co było i co jest.
    Nie neguję też w przysłowiowy czambuł PRL. Najbardziej cenię powszechność oświaty, likwidację analfabetyzmu, opiekę zdrowotną nawet jaka była – byliśmy odcięci od „światowych osiągnięć”. Nawet przed atakami zaciekłego tropienia PRL jako samego zła bronię tamtych czasów, bo przecież to były czasy mego dzieciństwa , młodości.
    Ale po studiach pracowałam w pewnym instytucie i po 2 latach szef dostrzegł, że jestem „myśląca i przebojowa” – przyszedł z ofertą, że szykuje się zmiana na stanowisku kierowniczym, bo Pani Kasia nie daje sobie rady, za często na zwolnieniu i widziałby mnie na tym stanowisku, ale pod koniec rozmowy wyciąga deklarację, bo wiecie u nas większość należy do partii i nie wypada … itd. Wypaliłam dyplomatycznie, że przecież nazwa partii ma w sobie, że jest partią robotniczą, a ja siebie zaliczam do inteligencji i jakoś widzę dużą sprzeczność i raczej nie wyobrażam sobie przynależności … wytrzymałam 3 lata „umilanego” życia w pracy i zmieniłam firmę.
    Największą bolączką tamtych czasów (dziś niewiele lepiej) był „własny kąt” i nawet jeśli rodzice założyli nam książeczki mieszkaniowe, a my już jako dorośli pracujący uzupełniliśmy wkład, to coś takiego jak kolejką oczekiwania było pozorem kolejki.
    My mieliśmy jedno dziecko i pod wieloma względami byliśmy na pozycji straconej, nawet gdy już wydawało się, że tym razem ilość oddawanych mieszkań jest wystarczająca i w końcu może będzie już nasze mieszkanie, to kolejny raz padało …wiecie, rozumiecie, macie jedno dziecko a tu wyskoczyły takie problemy, że tam jest troje dzieci, chorują itd.
    Bodajże po trzecim takim wiecie, rozumiecie, już byłam w innej firmie i miałam ludzkiego szefa, który namówił nas, na budowę domku – podał nam cynk, że miasto szykuje teren pod domki jednorodzinne na wieczystą dzierżawę i on sam chce się budować i wesprze nas, byśmy dostali działkę … ogrom wyrzeczeń, brak czasu , przez parę lat najbardziej polityczne tematy to: gdzie w okolicy będzie dostawa cementu, a kiedy żelastwa, blachy, gdzie najlepiej kupić cegły. Wszędzie na wszystko przydziały z gminy, ale szybko zorientowaliśmy się, że należy mieć na wyjeździe po przydział gotówkę i można zdobyć ponad przydział, bo … pracownicy mieli w swoich zakładach „przydziały” albo miesięczne, albo kwartalne na cegłę, rury, blachę, cement – cena oczywiście rynkowa.
    Pamiętam jak na początku to mnie oburzało, ale skoro takie zasady ktoś ustalił to trudno, tym bardziej, że to była już końcówka lat 80 i szybko przeliczaliśmy, że komplet przydziałowej np. cegły to dwa lata a za te dwa lata cena może być podwójna, a ci pracownicy odsprzedawali najczęściej za plus 30-40%, czyli w miarę przyzwoicie.

    Poza ciągłym borykaniem się z zakupami – szczególnie dotkliwa żywność i ten nieszczęsny papier toaletowy, życie biegło zwyczajnym torem, raz z górki, raz pod górkę.
    Wnukom jeśli coś opowiadamy to raczej dowcipy jak to czasami bywało – np. stan wojenny wracamy późno mruga lampka paliwowa na kartce ostatnie 8 l do końca miesiąca, jest ok. 22 Pan przy dystrybutorze lekko chwiejny – mówię mu, że mam kartkę na te 8, a Pan leje to paliwo i budzi się przy pełnym baku, bierze kartkę i mówi kwotę , ale szybko zerkam na dystrybutor, kwota mocno zawyżona, podaję tylko to co wskazane, Pan jest zdenerwowany i domaga się dopłaty, mówię, że może spuścić nadwyżkę, bo ja nie zapłacę. W końcu przyjmuje to co podaję i oczywiście „puszcza” małą wiązankę, jakie to baby są …

    Dziś niestety dzień mocno zajęty, nie mogłam wcześniej odpowiedzieć.

  226. @konstancja, 19:56
    Gensek robi sobie wbrew, bo jak zejdzie, to nie będzie mógł być ,wiecznie żywy’ jak Lenin. Jakieś ziobro czy jojo narobią mu na grób.
    dobranoc

  227. konstancja
    30 lipca o godz. 21:02

    Konstancjo, naprawa zawodu zdegenerowanego bezkarnością, immunitetami, korporacyjnym udawaniem kontroli – zajmie co najmniej jedno pokolenie, jeśli ktokolwiek taki trud podejmie. Zmiana sposobem „hop-siup, zmiana dup”, co robi PiS, może tylko rozśmieszyć, ale rzecz jest nie do śmiechu. Wymyśliłem obowiązkowe nagrywanie i przechowywanie materiałów z rozpraw przez niezależną od sądów instytucję, jako jeden ze sposobów usprawnienia rozpraw (koniec z durnowatym dyktowaniem przez sędziego do protokołu, co stało się główną czynnością sędziów) i samokontroli i kontroli sędziów, a chętnie bym usłyszał, co kto ma przeciw.

  228. @Herstoryk 30 lipca o godz. 13:18
    Natomiast w ostatnich dziesięcioleciach, jak dowodzą zarówno dane klimatyczne jak i raporty koncernów ubezbieczeniowych, liczba klęsk żywiołowych po pierwsze szybko rośnie, po drugie, mają one coraz szerszy zasięg. Z historii wiem, że uprzednie takie klęski nękające ludzkość w ciągu rozwoju cywilizacji, czyli podczas naszego interglacjału, były zawsze regionalne. Obecnie wraz z globalizacją, są coraz bardziej globalne.

    Ale ty @Herstoryk nie jesteś ewangelikiem jakimś, bez kozery zapytm baptystą?
    Bo jak takie teskty czytam to mi tylko logicznej konkluzji brakuje o ataku Rosji na Izrael, o trzęsieniu ziemi jakiego jeszcze nie było a jakie się na pewniaka zbliża i o obietnicy nadchodzącego Armagedonu, po którym już tylko czekać przyjścia Zbawiciela amen!

    Co więcej, zakres i różnorodność zagrożeń ekologicznych są takie, że bardzo prawdopodobna zbieżność w czasie paru lub więcej kryzysów może mieć ogromny kumulatywny skutek, który załamie, albo nawet położy cywilizację i znaczną część ludzkości.
    Z całym szacunkiem, ale czy tak całkiem oczywista jest odpowiedź na pytanie, kto do tej pory był bardziej dla ludzkości zabójczy, czyli czy było to tzw. środowsko, czyli powodzie, wulkany, zarazy, mrozy, upały, susze czy sama ludzkość, a więc wojny, gułagi i piece?

    W sytuacji, gdy od pół wieku od jednego naciśnięcia guzika zależy fizyczne i natychmiastowe (około 30 minut) być albo nie być setek milionów ludzi, jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić takie zjawisko jakoby umierającej przyrody, które zabije ludzi z podobna wydajnością.

    Podobnie jak długoterminowe skutki wojny atomowej mające według czarnych scenariuszy zabić o rząd wielkości więcej ludzi, czyli już miliardy. W ciagu kilku-kilkunastu lat, nie dłużej.

    Jakie zjawiska rozpadającej się podobno „przyrody” będą miały podobne w czasie i przestrzeni skutki?

    No chyba, że wulkan w Yellowstone wybuchnie i wszystkie płyty tektoniczne na siebie w tym samym momencie wpadną. 😉

    Na wypadek gdybyś był baptystą ostrzegam P.T. blogowiczów, że Rydzyk przy baptyście to właściwie fajny gość jest, brat łata no i idźmy razem na wódkę.

  229. @wbocek 30 lipca o godz. 20:19

    Ja tego nie neguję – ale dlaczego tak się stało? Opisujesz jednostkowy przypadek, ale zupełnie nie wnikamy tu w przyczyny. W czym rolnikom tak zawiniła ta transformacja? Dociekam, bo chciałaby wiedzieć. Było im lepiej w PRL-u, gdy musieli co roku dostarczyć za bezcen tyle a tyle np. pszenicy czy żyta, nawet jeśli woleliby uprawiać buraki cukrowe? Rolnik musiał tę pszenicę dostarczyć!

    Ja w kraju widzę, że wsie wyglądają dostatniej, w dodatku rolnicy dostają dotacje z Unii. Ci, którzy nie są w stanie wyżyć ze swoich hektarów – dlaczego nie są w stanie? – się nie skarżą, więc kto się skarży? Ten nowy Lepper w cytowanym wywiadzie nic, tylko płacze, że jest mu bardzo źle. Rolnikiem nie będzie – bo lepiej żyje z polityki. Ale, jak większość rolników, popiera PiS. Od Unii chce pieniędzy. Gdzie tu sens?

  230. @konstancja 30 lipca o godz. 20:36

    Mnie chodzi też to, że aggent Rogger wdepnął, bo taki „argument” na skrócenie kadencji jest obosieczny. Szeregowy poseł nie musi umierać żeby wylecieć z urzędu, prawda? A nie musi, bo może umrzeć. Dlatego Rogger teraz szaleje, usiłując opluwać emigrantów. Dla odwrócenie uwagi, ani chybi.
    Rozpacz frustrata 🙂

  231. @Tanaka 30 lipca o godz. 21:08

    Czyli po prostu rzeczywistość ich przerosła. Ale z tego co mówisz wynika, że jednak coś robiono, żeby nauczyć rolników radzenia sobie w zmienionych warunkach. Przywiązanie do roli – nie rozumiem, ale widziałam. Znajomy ma doskonale prosperującą farmę, jego jedyna córka nie interesuje się rolnictwem. Zatem zatrudnił pomocnika z demoludów – któremu przy okazji załatwił obywatelstwo – i gdy pomocnik stał się niezbędny właściciele zapisali mu farmę w spadku! Mogliby sprzedać gospodarstwo – sporo warte – i spokojnie dokonać życia na Florydzie – ale dla nich najważniejsze jest to, że farma musi nadal prosperować! Więc nadal harują z pomocą tego przyszywanego potomka. Nie ma mocnych…

  232. Tanaka
    30 lipca o godz. 21:08

    Smutna Twoja opowieść, Tanako, a ja ją znam już od początku lat 90-tych.
    Oczywiście, takimi jak Twoje opowieściami adresowanymi do chłopów nie zmieni się osobowości człowieka kształtowanej w zupełnie innych warunkach. Dlatego PiS niespecjalnie musiał szukać, żeby znaleźć poparcie wśród rozgoryczonych i pokrzywdzonych przez transformację. Balcerowicz zna się na ekonomii, ale zabrakło kogoś, kto zna się na człowieku i mógłby powiedzieć, że nie wystarczy powiedzieć: „Bierzcie sprawy w swoje ręce” człowiekowi, który miał w rękach tylko trzonek od łopaty.

  233. Co tu się wyrabia, czytać nie zdanżam

  234. @wbocek 30 lipca o godz. 21:25
    Co to za „dyktowanie do protokołu”? W Kanadzie (chyba) każda rozprawa jest nagrywana w całości. A potem z nagrania sporządza się protokół, niczego nie usuwając.

  235. Na marginesie
    30 lipca o godz. 21:31

    Namarginesko, transformacja była tym, co pokazało, że możni, przemożni i uczeni tego świata interesują się procesami, mechanizmami, prawidłowościami, wielkimi sprawami, a żywego człowieka mają w dupie, zwłaszcza tego stojącego najniżej. Mogą co najwyżej wygłosić wykład, którego on i tak nie zrozumie. Można w pewnym stopniu powiedzieć, że elity, nic nie robiąc dla ludzi, a wiele – dla samego procesu własnościowych zmian, same przyszykowały grunt dla PiS-u. Transformacja to była w pewnym sensie odwrotność tego, co się zaczęło po wojnie. Tamto – dla ludzi, transformacja – dla samego procesu.

  236. Na marginesie
    30 lipca o godz. 21:49

    Normalnie połowa czasu rozprawy to dyktowanie sędziego dla protokolantki. Sędzia dyktuje, ptaszki śpiewają, czas leci. To ile taki sędzia spraw obskoczy?

  237. Na marginesie
    30 lipca o godz. 21:35

    Religijnie nie wyszło, konstytucja czegoś nie chwyciła, to no na odlew. Ciężka orka na ugorze.

    A tu mały cymesik

    https://crowdmedia.pl/zbigniew-ziobro-ma-kolejny-problem-sedziowie-sadu-najwyzszego-wlasnie-osmieszyli-marionetkowa-krs/

  238. Zaraz kochanieńcy. Czy ja właśnie byłam przeczytałam że Mike Tyson jest warszawsko powstańczym patriotą? Czarny? Wyznawca islamu? A to się wyklęci żołnierzonarodowcy święto..bliwi katolicy rasiści ucieszą, aaaaaa hahahahahahahaha

  239. Rogger77
    30 lipca o godz. 20:49
    …że gdziekolwiek byś na świecie nie mieszkał, tak naprawdę zawsze będziesz tylko obcym przybłędą, bez własnej tożsamości, nigdy swoim.
    Jest w tym i prawda. Na pocieszenie – są miejsca, że swoi są już b. nieliczni i mają niewiele do powiedzenia.
    Na krajowej łączce daje się zaobserwować zjawisko ,że są lepsi i lepsiejsi lub dobry i gorszy sort co się przekłada na swój i nieswój.

  240. @Rogger77 30 lipca o godz. 20:49
    …że gdziekolwiek byś na świecie nie mieszkał, tak naprawdę zawsze będziesz tylko obcym przybłędą, bez własnej tożsamości, nigdy swoim.
    Od tej pory zawsze będę to zdanie @Roggera77 cytował naszym polskim, kochanym, katolickim księżom – misjonarzom.

  241. wbocek
    30 lipca o godz. 21:44 * To Ci opowiem weselsze historie. W ramach mojej tamtej, 2-3 letniej działalności z początku lat 90-tych, bywały i przypadki ciekawe, inspirujące i śmieszne. Np. w regionie kieleckim szybko rozeszła się wieść (bo ją rozpuszczał dostawca włoskiej maszynerii) że super interes można zrobić na produkcji tortiglioni, farfalli i różnych innych włoskich konfekcji makaronowo-pierożkowo-kluskowych. Kombinowali jak takie linie produkcyjne zainstalować i trzepać kasę, ale zwykle nie mieli budynków do tego zdatnych, a kupować i technikę za dewizy i bydować nowe hale oraz grunty, żeby to postawić – było zwykle powyżej możliwości rolników. Byli jednak zawzięci kombinatorzy, optymiści albo szaleni twórcy. Jeden z nich, kupił, na kredyt, sporą linię która wymagała i dużo przestrzeni i dużej wysokości Jakieś 6-7 metrów. Wykombinował, że linię zainstaluje… we własnym domu mieszkalnym. Miał sporą chatę, 3 kondygnacje mieszkalne. Glówny element maszynerii stanął w garażu na parterze, a dla wyższych bloków wybił dziury w stropach, aż po poddasze. Sam z żoną przeprowadził się do przybudówki… przy garażu, którą w międzyczasie wybudował, oczywiście nielegalnie. W bocznych pomieszczeniach, jakichś salonach z krysztalami, pokojach dla gości, dzieci, sypialniach, łazienkach, wnękach na szafy i korytarzach stały skrzynie z surowcami, wory z mąką, przyprawami, palety z olejami, mieszaki, łopaty, wiadra, węże z wodą itd itp. Na ścianach wisiały jeszcze zdjęcia ślubne, ozdóbki w rodzaju wielkiego, plastikowego zegarka na rękę niby złotego o wielkości około metra, na parapetach kwiatki, a ściany miały różne śmieszne tapety, np. fototapetę ze 4,5 x 3 metry z rafy koralowej, chyba na 2 piętrze którą przez te dziury w stropach widziałem od dołu, a z kolei patrząc od dołu na pomieszczenie na poddaszu widziałem dyndające plakaty z dyndającymi częściami niesformymi króliczków Playboya – pewnie w byłym pokoju syna właściciela. Dzieciom rodzice kazali się przeprowadzić do krewnych, w innej miejscowści, bo nie było już miejsca do mieszkania. Wyglądało to jak sen wariata, albo scenografia do filmu sci-fi, ale maszyneria działała. Robiłem wtedy zdjęcia. Mialem to w dokumentacji, ale podejrzewam,że już gdzieś się rozproszyło i nie znajdę. Pokazywałem nieraz znajomym i śmiech był zwykle do łez. Polak potrafi !

  242. Nefer
    30 lipca o godz. 22:17 * A owszem, był czarnoskóry powstaniec warszawski. Ale nie Tyson.

  243. PRL był dobry bo w peerelu rok w rok rodziło się bardzo dużo dzieci, a najlepszy był stan wojenny, ze względu na dzieci, oczywiście.

    Niektóre z tych dzieci były nasze, i podwórka były pełne i nie było smartfonów i komu to przeszkadzało?! A my byliśmy młodzi, silni, przystojni, zdrowi, bardzo inteligentni i mieliśmy przyszłość przed nami.

    Plaża nad jeziorkiem. Na skrawku piasku i trawnika ja student i rozbawione koleżanki harcerki. Jakieś śmichy chichy, jakieś pląsy, nie pamiętam już co i jak, ale w pewnym momencie chwyciłem dwie najbliższe rozchichotane w pasie, jedną lewą a drugą prawą ręką, przytuliłem, podniosłem do góry i zakręciłem takiego młynka, że obie fruwały jak szmaciane lalki, warkocze i kiecki, no panie dziejku, niech się zespół „Śląsk” schowa.
    Niby nic, a wspomnienie cieszy. A szczególnie dziewoi podziwienie; widziałaś, jak nas chwycił, jak jakieś worki, a przecież my ważymy swoje, ale siłacz!

    No panie dziejku, siłacz jak sie patrzy; dwa wózki na trzeci stopień schodków peerelowegop tramwaju zaprojektowanego dla peerelowskich triatlonowców wrzucał w try miga i jeszcze miał czas na połapanie i powsadzanie reszty dzieciaków.

    A w domu czekała młoda żonka i obiecująca taśma produkcyjna następnych peerelków.

    Eeech, to se ne vrati!

  244. @wbocek, @Na marginesie.
    W Polsce każda rozprawa sądowa jest nagrywana, chyba od kilku lat, a potem przepisywana do akt. Doświadczenia wbockowe z sądem są złe, może dlatego, że przegrywał.
    @Tanaka
    Podoba mi sie ta obrona PRL-u, szczególnie w liście do Konstancji , widać zaangażowanie i emocje..Tyle tu napisano o kartkach, niedoborach, paszportach, że nie będę tego powtarzał. PRL zbankrutował gospodarczo i moralnie – myślę tu o Marcu 1968.
    Chwała Jaruzelskiemu, że oddał władzę dobrowolnie i zgodził się na półwolne wybory. Ukraina, która była w podobnej sytuacji gospodarczej w 1989 r co Polska,i która usiłowała utrzymać postsowiecki system władzy po uzyskaniu niepodległości , przypłaciła za to Majdanem i biedą.
    Wracając do wstępniaka- ta pierwsza część jest taka ponura i bezlitosna, istna jeremiada.

  245. Gwoli sprawiedliwości, czyli przechwałki miastowego chłopczyka w perspektywie.
    Pod koniec liceum usłyszałem, że „na wagonach można dobrze zarobić”.
    Trzeba było pójść albo na ul. Robotniczą i „zatrudnić się” przy ręcznym rozładunku węgla z wagonów. Można dobrze zarobić? No to idę w to!

    Mało to razy zrzucałem węgiel i koks do naszej piwnicy, nosząc te (od 1.5 do kiedyś nawet 3 ton) wiaderkami po schodkach i wysypując do zasieku w piwnicy? Przecież do tej pory pamiętam jak bardzo upierałem się w domu, że to będzie wyłącznie mój obowiązek.

    „Na wagonach” wytrzymałem 3 dni.
    Ale i tak chyba teraz kłamię i w rzeczywistości było to coś bliżej półtora dnia.

    Wagon miał pojemność 40 ton węgla, które to tony, a przynajmniej te na końcu, na samej podłodze wagonu, należało wielką łopatą przerzucić ponad 2 metrową burtą wagonu do czekającej po drugiej stronie burty ciężarówki. Było nas dwóch na wagon, czyli dziennie na jednego przypadało 20 ton do przerzucenia. Były węglarki z otwieranymi drzwiami w burcie, tamtędy czasami łatwiej było wrzucać na ciężarówki. Ale mój pierwszy (i chyba ostatni w życiu wagon nie miał drzwi).
    Tak to po raz pierwszy poznałem blaski pracy fizycznej.

  246. Tanaka
    30 lipca o godz. 8:33

    Tanaka, jak Cie lubie, szanuje i podziwiam – nie mozna krocej?
    Czasami miniatura raczej niz fresk przemawia bardziej.
    Teraz rozumiem dlaczego na anglosakich uniwersytetach jest limit slow, kiedy piszesz zaliczeniowy esej.
    ‚Logorrhoea’ jest raczej niemile widziana.
    Moj najkrotszy esej na temat logiki i filozofii Bertranda Russella – 2 skromne stroniczki – 5. z wyroznieniem.
    A facet zyl 97 lat. Ksiazki mozna o im pisac i oczywiscie napisano ich wiele…ale to jest blog.

  247. Ja sie po prostu nie nadaje na ten blog.
    Czlowiekiem kilku slow zawsze bylem.
    A tu sami eksperci…od gadania.

  248. Wybaczcie, wchodze a ten blog tylko w pracy – i stad wynikajace frustracje z dlugoscia komentarzy. Nie Wasza to wina. Culpa jest moja.

  249. Stachu39
    30 lipca o godz. 23:08

    „Doświadczenia wbockowe z sądem są złe, może dlatego, że przegrywał”.

    I tak masz zamiar nie skończyć, pleciugo, z maglowym insynuowaniem tego, czego o człowieku nie wiesz i wiedzieć nie możesz? Nikt Ci nigdy nie powiedział, że takie publiczne snucie domysłów na temat cudzej prywatności – POZA MERITUM TEMATU – to magiel? Zachowujesz się jak smark z tym przysrywaniem. A o nagrywaniu rozpraw (tylko cywilnych i o wykroczenia) pierw sam się dobrze wywiedz, potem pouczaj.

  250. Arcybiskup Adelajdy Wilson zrezygnowal wreszcie – a Franek przyjal laskawie rezygnacje hehehehe…
    Najwyzszy, tfu, ‚dostojnik’ K.K na swiecie oskarzony o przestepstwo zwiazane z pedofilia. Postep? Chyba tak i dumny jestem, ze rzecz sie ma w Australii moim przybranym kraju. I po raz pierwszy jestem dumny z ‚mojego’ premiera Turnbulla (nie moja partia), ze mial jaja apelowac do Pontifa o przyspieszenie tej ‚rezygnacji’. Te tluste kaplony powinni siedziec ale na poczatek i tak niezle.
    A w Polsce sie gada o gadaniu.

  251. ‚kaplony powinny siedziec’ mialo byc

  252. @zza kałuży
    30 lipca o godz. 21:28

    Ale ty @Herstoryk nie jesteś ewangelikiem jakimś, bez kozery zapytm baptystą?

    Ewangelikiem?!?! Baptystą (czy Voltair’owskim Anabaptystą) ?!?! W życiu! Materialistą, racjonalistą, cynikiem, mizantropem, to owszem!

    W sytuacji, gdy od pół wieku od jednego naciśnięcia guzika zależy fizyczne i natychmiastowe (około 30 minut) być albo nie być setek milionów ludzi, jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić takie zjawisko jakoby umierającej przyrody, które zabije ludzi z podobna wydajnością. …….Jakie zjawiska rozpadającej się podobno „przyrody” będą miały podobne w czasie i przestrzeni skutki? No chyba, że wulkan w Yellowstone wybuchnie i wszystkie płyty tektoniczne na siebie w tym samym momencie wpadną.

    Naciśnięcie guzika, to ew. wynik głupoty czy też szaleństwa jednostek, lub niewielkich grup. Gwałcenie ekosfery to wynik głupoty (w znaczeniu ewolucyjnego nieprzystosowania do życia w wielkich zbiorowiskach cywilizacji przemysłowej) GATUNKU.

    Pomijając „pełzające” zagrożenia w rodzaju zatrucia środowiska chemią i śmieciami i wielkiego wymierania gatunków, życie 7 miliardów jest w 90% (być może, wzięte z sufitu) zależne od stabilnego klimatu na której to stabilności opiera się produkcja żywności, itp. dla tych 7 mld. Tymczasem rosnącą i przyśpieszającą destabilizację klimatu widać za oknem. Jej skutki mogą nagle i gwałtownie przekroczyć zdolność bezbolesnego zaabsorbowania ich kosztów przez systemy gospodarcze i społeczne. I wszystko padnie, bez naciskania guzika. Najbogatsza metropolia w najpotężniejszym mocarstwie umrze w tydzień bez dostaw żywności i paliw, czy po odłączeniu prądu. Albo ktoś może nacisnąć ten guzik, chcąc właśnie ochłodzić klimat, czy zmniejszyć liczbę głodnych gąb. Żeby pozostałe 10% procent (wiadomo które) mogło przeżyć.

  253. O Korze, która odeszła i nas zostawiła
    Jak utrwalić myśli, które pojawiły się, jedna za drugą, i emocje w nich. Po chwili, która minęła. Jak to zapisać na papier, jak wnieść to w zapis cyfrowy. Jak się cofnąć w czasie o tę chwilę.
    Próbuję.
    Przeczytałem Kena Folleta „Świat bez końca”(właśnie skończyłem). To moja inicjacja z nim. Nasi przyjaciele, gdy zaczną go czytać to nie mogą przestać (ale oni są zaawansowani). Mi długi czas szło ciężko, po kilka stron dziennie, w miejscu gdzie poza jedną czynnością można też czytać (na siedząco). Końcówkę przeczytałem w fotelu, już wciągnięty w losy postaci. Nie jest to na miarę „Imienia róży”, ale nie o to tu chodzi.
    Myślę, że każdy ATEISTA z tego blogu mógłby ją przeczytać. Po co? By zobaczyć inny świat, z przeszłości, w którym religia ma pozytywne znaczenie w części spraw (czy można by ją czymś w nich zastąpić, jak, w jaki sposób, w tamtych czasach), a w części bardzo złe, i jak się temu mogą przeciwstawić jedynie nieliczni.
    Chyba teraz mamy tak samo, ale inaczej.
    W tej powieści jedna z postaci, kobieta, przeorysza zakonu (potem go opuściła) postrzegana jest przez społeczność (może tylko część albo większość) za anioła. Za to co czyniła. Za to jaka była itd.
    Anioł. Czy coś takiego istnieje w naszym, ATEISTÓW, świecie?
    Odeszła Kora. Anioł. Tyle nam dała. Czy odeszła, może nas zostawiła, samych, bez niej?
    Wiemy, że w jej chorobie było wielkie cierpienie, i uwolniła się od niego umierając.
    Anioł.
    Jestem 100% ateistą, ale w moim świecie są anioły, jedne są ciągle z nami, inne nas zostawiają samych. Nic na to nie poradzimy. Dopóki nie odejdziemy (w nicość i unieważnienie wszystkiego).
    Jest też miłość, bliskość i troska. A Kora była o miłości.
    Dowiedziałem się o mszy za Korę: http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,23734910,msza-za-kore-w-lesie-bielanskim-profanacja-swiatyni-my-wszystkich.html, niestety nie mógłbym tam być.
    Jan

  254. @Tanaka, 8:28

    Chyba polubie te rozmowy w cztery de z Gospodarzem..

    Wyrzekles Gospodarzu:

    ‚Pani Gersdorf też ma – dziś – z tym trudności i nadzwyczajną śmiałość w nierozważaniu. Sędzia. Wzięła w dłonie obie szalki wagi? Po jej mowie czuje się coś przeciwnego. Rzuca więc lekko – profesor! – slogan: „Solidarność przeorała świadomość”! Choć w innym miejscu się z tym sprzecza – że tylko „w długich okresach” coś takiego mogłoby się zdarzyć. Komu przeorało, temu przeorało. I zależy w jakim kierunku. Dużo dziś widać – komu i w jakim w jakim. Czy to jest to „przeoranie”?’

    Jeszcze raz powtarzam:

    Pani profesor mowila DO Niemcow o jednym co ja bolalo: o niepraworzadnosci PiS-u. Skad ona te niepraworzadnosc kaczyzmu wyprowadzila? Z prostego faktu: z nieprzeorania swiadomosci tej pisianej frakcji politycznej po transformacji 89.

    Wedlug pani Gersdorf, Solidarnosc 80 przeorala swiadomosc wszystkich Polakow z wyjatkiem pisoidow. A ci wlasnie dorwali sie do wladzy trzy lata temu. Z ogromnym 45-letnim kamieniem komuszego skrzywienia wiszacym u szyi.

    – Zrobcie cos z tym! – wrecz blagala Niemcow pani I prezes SN.
    – Obecna wladza w Polsce to spadkobiercy komuchow – dodawala, w domysle

    Co jej z tej swiadomie obranej narracji wyszlo, za wczesnie sadzic. Nie wydaje sie jednakze, zeby zajadla obrona zdobyczy PRL-u w tym miejscu mogla przyniesc jakies efekty

  255. To nie kaczory sterowaly Solidarnoscia 80. Wiec to nie PiS zostal obdarzony ‚dobrodziejstwem przeorania swiadomosci’ przez Sierpniowy Zryw

    Z drugiej strony, PiS moze byc obwiniany za wszystkie niepowodzenia Zrywu. No bo torpedowal wszystko z czym nie bylo mu po drodze!

    Najgorsze jest to, ze ja osobiscie nie znajduje nic, co by mnie moglo przekonac do popierania pana prezesa JK. Pania I prezes SN popieram jedynie PRYNCYPIALNIE. Detalicznie, nie popieram. Wiec chyba sie zgadzam z toba, Gospodarzu.

    Chociaz.. bo ja wiem

  256. @act
    30 lipca o godz. 23:52
    Tez zauwazylem, nie nadaje na ten blog. Choc powyzej 500 slow umiem opisac temat. Jak potrzeba.
    pzdr Seleukos

  257. @act
    30 lipca o godz. 23:52
    Aha. Seminarium z dekonstrukcji (Derrida, 10pkt, zadna ocena do dyplomu, nie ma tylko summa pkt) zakonczylem na 650 slow

    pzdr Seleukos

  258. @act
    30 lipca o godz. 23:49

    Tanaka, jak Cie lubie, szanuje i podziwiam – nie mozna krocej? * Ale czemu – zaraz – krócej, skoro można znacznie dłużej? Albo krócej niż krócej? Bo też można, zależy kto i o czym pisze. Zajrzyj do czarnej dziury, albo kapusty ozdobnej czyl głowy nadwiślanskiej i dlaczego pani prezes mówi to, a nie tamto i inny prezes, czyli prosty poseł z ławy jest z tego zadowolony? A im bardziej pani prezes zwycięża, tym bardziej zwycięża onprezes. Zrób serio, bo i pani prezes mówiła serio i onprezes też robi , że jest serio. * No dobrze, na żądanie raz można – jak powiedział Bronek do koleżanki w serialu „Daleko od szosy”. Następny wstępniak będzie krótki. Bo widzisz, sprawa taka, że im więcej szos nad Wisłą, tym od szosy dalej. Taka grawitacja. I co mu pan zrobisz?

  259. seleuk|os|
    31 lipca o godz. 5:33

    Tez zauwazylem, nie nadaje na ten blog. Choc powyzej 500 slow umiem opisac temat. Jak potrzeba. * Seleukosie, jak potrzeba, to i więcej niż 500, a nawet 651 słów umiesz użyć. 🙂

  260. mjan
    31 lipca o godz. 2:20 * „Religia pomaga żyć” – tak mówią. W czym pomaga, w tym pomaga. Ale co pomaga, religia? No, pomaga – tak mówią. Ale jak może religia pomagać,skoro nie pomaga, bo tylko sam bozia pomaga : Boże, pomagaj – tak też mówią. Co więc, kiedy, komu i na co pomaga i dlaczego na wątrobę Głódziowi pomaga, a biskup Wątroba nic nie mówi, że mu na wątrobę pomaga? Głódź, żeby mu się wątroba nie popsuła, też mówił: Boże pomagaj! Znaczy na głowę zwłaszcza. Bo jak to mówią: ryba psuje się od głowy. Ale na głowę bozia nie pomógł, za to pomógł chirurg z żelaznym narzędziem dobrze naostrzonym. A chirurgowi bozia nie pomagał, tylko go przeklinał, co wiadomo z licznych orzeczen w mowie i piśmie papieży, biskupów nadzwyzajnych, zwyczajnych i całej reszty członków kleru. No tak było! Że chirurg i w ogóle cała medycyna – to zbrodnia na ludzkości i produkcie boskim, czyli doskonałym. No, można się pogubić, kto tu komu i na co oraz kiedy i dlaczego pomaga, albo i przeciwnie. Ale że jest rano i głowa nie ta na takie rozważania, to w sprawie aniołów można stwierdzić, że [A] Kora to anioł, ale nie boski, bynajmniej. [B] – anioly mamy na blogu. Wiem co mówię. Się przyłącz, a sam się zorientujesz, że taka prawda.

  261. Tanaka, nie ma sprawy 🙂

    seleuk|os|
    31 lipca o godz. 5:50

    No, jezeli potrafiles ‚zdekonstruowac’ Derride w 650 slow to szapka…
    Ciagle zastanawia mnie dlaczego tzw. Filozofia Kontynentalna (w tym ‚Dekonstrukcja’) z takim trudem przebija sie na uniwersytetach anglojezycznych, gdzie ucza glownie tzw. Filozofii Analitycznej.
    To chyba scheda po Wittgensteinie, ktory, uwaga, pisal bardzo zwiezle.
    Jego glowne dzielo ‚Tractatus Logico-Philosophicus’ to tylko 75 stron!
    Porownac go chociaz z ‚Byciem i czasem’ Heideggera napisanym na prawie szesciuset stronach w niemozliwie hermetycznym jezyku.
    Dla mnie obie te szkoly filozoficzne dopelniaja sie swietnie i ‚ubogacaja’ wzajemnie.

  262. Sklamalem o Wilsonie mowiac „Najwyzszy ‚dostojnik’ K.K na swiecie oskarzony o przestepstwo zwiazane z pedofilia. Najwyzszy ranga w K.K. ale nie ‚oskarzony’ a skazany (narazie tylko na ‚areszt krajowy’ ie. ‚detention’, bo sprawa sie jeszcze ciagnie.) Wina wiec udowodniona.
    ‚Najwyzszy’ oskarzony, o to samo i gorzej, to kardynal Pell. Tu proces bedzie sie pewnie ciagnal latami.

  263. @wbocek
    Rozprawy w sądach nie tylko w sprawach cywilnych są w większości nagrywane. Ja niczego nie insynuuję, po prostu osoby, które z wyroku są niezadowolone, obarczają za to winą sędziów i wymiar sprawiedliwości, co wykorzystuje Kaczyński rozpętując kampanię p-ko sądownictwu i znajduje licznych zwolenników, w tym wbocka.
    PS. Czy tego języka tez używasz w sądzie:smark, pleciuga, przysrywanie?

  264. @act.
    Popieram, czasem to wielosłowie, logorrhea jest męczące.

  265. @mjan
    Czy religia pomaga ? Pomaga wierzącym, nie pomaga ateistom. W czym pomaga? na pewno nie tak , jak w odpowiedzi napisał Tanaka.
    Daje poczucie, że jesteśmy nie tylko wybrykiem ewolucji, ale częścią jakiegoś planu, poczucie jakiegoś porządku światopoglądowego, modlitwa może przynosić ukojenie, różaniec może być formą medytacji itd. Ale to już wielokrotnie było pisane. Nie wszystkim jest potrzebne- inni wolą Darwina czy Dawkinsa albo Marksa. Ktoś polecił na tym blogu książkę Yuwala Noaha Harari: Sapiens. Od zwierząt do bogów. Książkę kupiłem, przeczytałem i polecam

  266. wbocek
    31 lipca o godz. 0:07

    Wbocku, tak to już jest, że najwięcej do powiedzenia w danej dziedzinie mają ci, którzy tę dziedzinę znają tylko z teorii. O rolnictwie i o sądach wiedzą wszystko, chociaż wieś widzieli głównie na obrazkach albo z okna samochodu, a na sali rozpraw ich noga nigdy nie postała. Ale się naczytali w internetach różnych mądrych rzeczy i teraz wydaje im się, że są najmądrzejsi. Tak się składa że znam obie rzeczywistości, tę rolniczą i tę sądową, z autopsji. I mogę potwierdzić że masz 100% racji w obydwu przypadkach. Jeśli ktoś np. gada że sprawy sądowe są nagrywane i to ma być zabezpieczeniem praworządności, to gada jak potłuczony, chociaż zapewne w dobrej wierze (jeśli można takiego słowa używać na blogu ateistów).

    Jeśli chodzi o sądy to w ogóle zdumiewa mnie postawa idealistycznej młodzieży, która skanduje „wolne sądy”, pali świece, robi łańcuchy świateł itd. A tak naprawdę nie mają pojęcia czego bronią, jaki ten system wymiaru sprawiedliwości jest wewnętrznie zdemoralizowany i zasklepiony w swoim instytucjonalnym betonie. Żyją iluzją, mirażem jakichś praworządnych i niezawisłych sądów i bronią tego mirażu przed kaczystowską dyktaturą. Nawet nie wiedzą że bronią hermetycznego systemu instytucjonalnych interesów, w którym sprawiedliwość i praworządność ma zapewnioną ten, którego na nią stać. I że jak po okresie studenckiego idealizmu i uniesień wejdą w tryby codzienności, to owo codzienne życie może te ich miraże brutalnie zweryfikować. Ale może potrzebują takiej iluzji, ideału, czarno-bialego obrazu walki szlachetnych sędziów z mroczną dyktaturą, która chce tym nieskazitelnym sędziom zabrać wolność i niezawisłość. A starsi dołączają do tej walki zachwyceni, że mogą przypomnieć sobie i jeszcze raz przeżyć własne uniesienia młodości z czasów solidarnościowej walki z komuną.

  267. @All
    Tu jest najpiekniejsze zacmienie. Na przyladku Sunion (Attyka). Niech mnie kto napisze nie. Uwaga FOTO NIE MOJE (gr dziennik Ta Nea)
    http://www.tanea.gr/photos/klik/news/5597347/h-omorfia-kai-h-aplothta/

    Act
    Derrida nie dekonstruowalem. Zajmowalem dekonstrukcja systemow. Derrida pasowal. Sprowadzic wszystko do tzw trzeciej normalnej formy. Znalezc jadra, nie dajace przeksztalcic „jezykowo”. Wittegsteina bym nie lekcewazyl. Jego idea „odwrotnej inzynierii ???” ma tez calkiem niezle zastosowanie. Isc od tylu. Uwazac na wieloznacznosc jezyka. Chyba Ty tez Act wiesz co to jest „dekompilacja”? Programu, systemu. Rozebrac na czesci, zbudowac nowe dokladajac wspolczesne elementy. Tu jest i analiza (potrzeba, cel) i rozbior (dekonstrukcja, szukanie trwalego budulca).
    I dalej…
    Dosc smieszne mnie wydawaly te rozwazania o mysleniu (poprzedni wstepniak) i aktualne (pani Gersdorf). Temat Kaczynskiej (Szostkiewicz) i ten drugi katolik Makowski. Nic nie rozumieja. Pewnie Kaczynska tez. Lubi ciupciac Kaczynska, jak ja, albo lepiej. Katolicyzm nie pozwala lubic. Konflikt. A Szostkiewicz wypisuje elaborat na temat. Tu trzeba albo z ciupciania zrezygnowac, albo katolicyzmu (dekompilacja). Nic bardziej skomplikowane. Prawdopodobnie (nie wiem) dochodzi element lesbijski. Sam jestem lesbijski to wiem. Malo pan na dluzszy czas lubi miec lesbijka za Partnera. A panowie katolicy szczerzy? Co oni wiedza nauczani na religii w szkole i w domu jak ciupciac?

    Pani Gersdorf, moja rowiesniczka wiekiem. Znaczy te same elementy swiata ogladala. I co? Co z nich zauwazyla? W swiecie ktory zmienia rewolucyjnie co miesiac. G..no zauwazyla, to pewne. Teraz skarzy. Na co? Oskarza wlasna niewydolnosc. Mozna grac cale zycie i przegrac. Nic strasznego, nic dyskwalifikujacego. Bywa. Ale grac cale zycie bezmyslnie? Robic kariere, a na koncu dostac dowod wlasnej niewydolnosci. Kiepsko grane p. Gersdorf. Julia Przybledska (przybleda) bedzie rownie dobra przybleda. Zadne protesty rzeczywistosci nie odmienia.

    Niedawno @lonefather mial uwage o Tusk. Zdradzil ide. Jaka ide? Polski?. Zauwazyl Tusk, projekt ktory zainiciowal, nie ma szans powodzenia (brak ludzi w projekcie). Zmienil projekt, nic wiecej. Mnie osobiscie udalo zmienic 42 projekty w czasie mojego zycia zawodowego. Niezalezne projekty. Nie pasowal, szukalem nowego. Ten sam korp, inny korp. Malo kiedy pasowal. Czy Tusk inny jak ja? Nie znam, ale dlaczego mialbym zakladac cos? Czesto powtarzajace zdanie. Politycy nie maja wizji (idei). Polityk musi miec wizje (i byc charyzmatyczny musi). Bron mnie agnostyka, Pani Boziu i jezusmaryja, przed politykami wizjonerami. Dobrze, mieszkam w kraju z brakami wizjonerstwa.

    Najwazniejsze, foto z Sunion.
    Pzdr Seleuk

  268. @Rogger77
    31 lipca o godz. 10:02
    Ależ kręcisz się jak nie przymierzając te… a … wszystko jedno co.
    Ale żeby na twoje wyszło. Mam nadzieję, że dobrze ci płacą.
    To ja użyję twojego argumentu – sędziowie to również ludzie, tak jak księża, a więc mają te wady wspólne – arogancję, chciwość i wiele innych.
    Ale najlepszy, najuczciwszy sędzia niewiele może jeżeli prawo jest dziurawe. A jest. Sędzia jest wykonawcą prawa, nie jego twórcą. No a prawo często niewiele ma wspólnego ze sprawiedliwością.
    Ale podkreślam – PRAWO.
    Wtedy można wymagać i od sądów i od ludzi aby go przestrzegali.
    Nie bronię skorumpowanych osobników, ale to co się dzieje to wylewanie dziecka z kąpielą.

  269. @Na marginesie
    Odpowiadam – za cholerę nie pamiętam ile kosztowała, ale można było dawszy zadatek zapłacić przy odbiorze po okazaniu paragonu. A pieniędzy wtedy było więcej niż towarów, a mnie pralka była potrzebna a nie na ten przykład telewizor. A ludzie stali za wszystkim, byli nawet zawodowi stacze. To było jak amok, ale i teraz jak widzę te wyprzedaże i te tłumy stojące całą noc, to myślę, że jednak ludzie to lubią 🙂

  270. @wbocek,
    na Twoje wczorajsze pytania do mnie odpowiedziała @konstancja, zanim zdążyłem je przeczytać.
    W pełni się z nią zgadzam.

  271. Przecież nie chodzi tej młodzieży o sędziego X czy Y czy nawet o całą grupę, chodzi o zachowanie trójpodziału władzy i niemajstrowanie przy nim żeby partia mogła obsadzać swoich nominatów i wpływać na wyroki. Całe prawo w ręce zeroZiobry.

    Ale można też pisowsko napuścić dymu, może kto uwierzy.

    @seleukos

    All in all Tusk miał prawo i możliwość wybrać swoją międzynarodową karierę jak chciał. Jeśli my jako kraj i społeczeństwo musimy wisieć (a widać że musimy) na jednym polityku który ma nas obronić przed złym PiSem to kiepscy jesteśmy, kiepscy.

  272. Stachu39
    31 lipca o godz. 9:24

    Nie łażę po żadnych sądach. Raz byłem tłumaczem, chyba cztery razy świadkiem, raz powodem – wszystko w odległej przeszłości. A Ty skąd bierzesz wiedzę o Australii, Antarktydzie, Grenlandii, Japonii, Marsie, Księżycu – stąd, że tam często bywasz? Wiedzę o konkretnych sędziach mam z dziesiątków lub już może setek opisów konkretnych spraw w „Nie”, w przedrukach w „Angorze”, z „Polityki”, z „Faktów i Mitów” i innych, i z gazet, których już nie ma. Jestem wrogiem PiS i kurdupla, ale jeśli nie rozumiesz, że sądownictwo to w Polsce od dawna katastrofa, a ja, w odróżnieniu od Kaczki, widzę pospolitą głupotę sędziów, arogancję, nawet chamstwo i poczucie bezkarności, a nie ich przeszłość, to lepiej nic nie mów. Albo dalej czepiaj się języka, bo widać już nie zrozumiesz, że przypisywanie człowiekowi czegoś, czego w nim nie ma, a co się uroiło tylko w Twojej głowie, to coś znacznie gorszego niż pojedynczy epitet, który brzęknął i przepadł, i ślad po nim zaginął. Twój wypowiedziany sąd o drugim człowieku lub choćby głośne, bezprawne przypuszczenie może w czyjeś pamięci zostać i robić wokół człowieka smród. Zamiast się trzymasz meritum, robisz prywatne śledztwo.

    Nie powiedziałbym tego, gdyby nie Twoje plotkarskie domysły o przyczynach moich opinii (wziętych głównie z lektur o licznych konkretnych procesach) o sędziach. Mam tę opinię przerobić prędko na laurkę, bo Kaczka niszczy niezawisłe sądy? Nie jestem za niszczeniem systemu, lecz za jego naprawianiem, ale nie naprawianiem laurkami. Głuchy słyszy, że tacy sędziowie jak pani Piwnik czy pan Tuleya i paru innych, o których zwłaszcza teraz słychać, to wyjątki, a nie norma w polskim zapyziałym sądownictwie.

  273. No i wbocek znalazł sojusznika – pisowskiego trolla.

  274. @seleuk|os|
    31 lipca o godz. 10:05

    Tu jest najpiekniejsze zacmienie.
    Hmmm….. mnie to wygląda na normalny wschód księżyca, ale po grecku nie umiem.

    Najpiękniejsze zaćmienie oglądałem w 2006, 14 lutego, w Ella na Sri Lance (Ceylonie). Mieliśmy balkon wychodzący na Ella Gap, przełęcz między górami, z widokiem na ocean 1000m niżej. Mniej więcej jak tu, https://www.gettyimages.com.au/detail/photo/ellas-rock-sri-lanka-high-res-stock-photography/519840905 , minus chmury i mgła. Księżyc w pełni był ogromny, krwiście czerwony, w połączeniu z ww. widokiem MAGIA! Gdybym to miał specjalną kamerę, do zdjęć panoramicznych w nocy, dopiero byłby obrazek. Dodatkowo było to w Vesak Poya, urodziny Buddy i wszystkie okoliczne wioski były pełne lampionów, a w pobliskiej świątyni chór mnichów wyśpiewywał basem mantry…..

    Ech….. https://www.gettyimages.com.au/photos/ella—sri-lanka?sort=mostpopular&mediatype=photography&phrase=ella%20-%20sri%20lanka

  275. Ewa-Joanna
    31 lipca o godz. 10:20

    Ale co żeby wyszło na moje? W którym niby miejscu się kręcę? Jakie są Twoje konkretne argumenty poza wyśmiewaniem i standardowym emocjonalnym wykrzyknikiem, że mnie nie lubisz, bo to już wiem? Ja przytaczam konkrety, mógłbym też szczegółowo opisać kuriozalne sprawy sądowe w których sam uczestniczyłem i różne inne, o których miałem relacje z pierwszej ręki. Nie zdarzyło się nigdy, żebym usłyszał jakieś dobre zdanie o wymiarze sprawiedliwości od tych, co mieli z nim bezpośrednią styczność. Pochwal się teraz, jakie są Twoje praktyczne doświadczenia z sądami?

    Twój argument przypomina klasyczną już chyba tezę, że system generalnie jest dobry, tylko ma wypaczenia, które trzeba poprawić. Otóż nie, czasami system jest już tak niewydolny i przegniły, że nic się już nie da w nim poprawić, trzeba zbudować nowy od podstaw. Jeśli wcześniej przez 30 lat nikt z tym nic nie zrobił, z tchórzostwa decyzyjnego, to w końcu przyszedł PiS i robi to po swojemu. A że nie po myśli elit poprzednio rządzących, to już mogą do siebie mieć pretensje, mogły działać kiedy same jeszcze rządziły.

  276. Stachu39
    31 lipca o godz. 9:24

    Fantastyczna fotka, seleuku! I w dodatku robiona w greckim języku. Efcharisto.

  277. @wbocek
    Dobrze mieć ugruntowaną opinię na podstawie sensacyjnych doniesień gazetowych..Zgadzam się, że w niektórych sprawach popełniono błędy, ale jak są działania, tak możliwe są błędy. Powszechna jest opinia, że sądownictwo wymaga naprawy.Ale nie można tego zaczynać od potępiania wszystkich sędziów (z wyjątkiem Tuleyi i Piwnik). Sędzia jest to zawód wymagający autorytetu i państwo powinno wzmacniać a nie dyfamować. Na czym miałaby polegać naprawa – nie wiem, bo nie jestem prawnikiem.

  278. Stachu39
    31 lipca o godz. 10:56

    To już jest z Twojej strony zwyczajna szczurowatość i podłość. Ja szukam wspólników, że w końcu „znalazłem”?! Ucz się polskiego, stary smarku.

  279. @Rogger77
    31 lipca o godz. 11:03
    Ani się wyśmiewam, ani cie lobię czy nie lobię. Raczej podziwiam za zdolności.
    No to jakie konkrety? Bo nie zauważyłam ani jednego poza pustosłowiem i paroma hasełkami.
    No to najpierw ty się pochwal tym „mógłbym też szczegółowo opisać kuriozalne sprawy sądowe w których sam uczestniczyłem ” i opisz, poczytam.
    I gdzież ty znalazłeś w mojej wypowiedzi „klasyczną już chyba tezę, że system generalnie jest dobry, tylko ma wypaczenia, które trzeba poprawić.” hę? Może tak cytacik, please!
    Na temat PiSu wypowiadać się nie będę, ale chciałabym przykłady na to naprawianie systemu. Bo wojna o stołek w SN to nie naprawianie.

  280. Ewa-Joanna
    31 lipca o godz. 10:20 * Ja ta myślę, że oprócz sędziego i księdza t jest jeszcze @Rogger. Ma jak trzeba, ale odwrotnie. Co napisze, to zaraz – donos. Dzisiaj na sędziego. I że nie ma ani żadnego dobrego doświadczenia z sądami, ani nawet jego sąsiedzi. To ja mu mogę powiedzieć – żeby nie był taki kwaśny – że mam same dobre doświadczenia z sądami i jestem bardzo zadowolony.

  281. Nefer
    31 lipca o godz. 10:46 * Otóż to właśnie. A ten to ciągle dymi i dymi.

  282. zyta2003
    30 lipca o godz. 19:10

    Juz sie pogubilam. To kiedy ta Polska istniala, a kiedy nie?

    Na to pytanie nie odpowiem, bo nie mam pojęcia. Mogę dać przykład, będący próbą odpowiedzi na ostatnie pytanie:

    Wynalazek papieru toaletowego, ktory zostal tu wspomniany wielokrotnie, a w ramach historii PRL ziliony razy, chyba ma mniej niz 100 lat, a  jak radzono sobie wczesniej?

    Nasza rodzina radziła sobie w 1945 roku jakiś czas kartkami z dzieł biblioteki prawniczej ojca. Tenże w latach 20/30 był naczelnikiem śląskiej gminy i otrzymywał z urzędu bardzo ciekawe księgi, grube na kilka cm i o formacie A3 lub trochę większym, gdzie były teksty ustaw i rozporządzeń pruskiego rządu i ..ciekawostka… w dwóch językach. Obok siebie w dwu szpaltach były teksty po niemiecku i po polsku. Był to mój pierwszy kontakt wizualny z nowym językiem ojczystym. Również miejsce, w którym się zapoznałem ze specyficzną polszczyzną, ta ostoja spokoju, zadumy i refleksji – tzn. domek z serduszkiem, wyciętym w drzwiach – mogło mieć wpływ na moje ciągoty do studiowania tekstów prawniczych. Tych około 10 roczników wystarczyło naszej rodzinie do czasu, kiedy już można było znaleźć papier toaletowy o własnościach papieru ściernego (o gradacji między 50 i 100).
    W głębokiej PRL było lepiej. Już pisałem,, że na 3 osoby z kolejki można było nabyć cały worek.
    Parafrazując Załuckiego można o takiej kolejce mówić;
    „Najpierw córeczka, potem córeczka, syn, pies i ja”!
    Chyba „dostaliby” dwa worki – twierdząc, że mamusia zaraz przyjdzie, to ona zajęła kolejkę za tą panią w zielonym berecie!?
    Mnie kolejki w PRL były w zasadzie obce, wszystko kupowała żona. Gdy urodziła drugą córkę, to w Sylwestra wysłała mnie do sklepu po wędliny. Stałem w kolejce, która pęczniała ciągle przede mną dzięki ludziom twierdzącym, że stali tam (może gdzie ZOMO?), a wędliny znikały. Gdy po długim czasie przyszła moja kolej, była tylko słonina i trochę serdelowej. Gdy żona zobaczyła mój „urobek” rozpłakała się. Dziecko dwumiesięczne, mróz siarczysty i brak auta, więc Sylwester miły zagwarantowany. Wkurzyłem się, wsiadłem do pociągu i mama uratowała nas swoimi zapasami.

  283. @Zyta2003
    Przed papierem toaletowym był mech i liście. A najważniejsze jest podmywanie. To powie każdy proktolog.

  284. wbocek
    31 lipca o godz. 11:15

    No przykleił się wbocku do Ciebie pisowski troll i co poradzisz? I jeszcze się przypochlebia, pisze że popiera, nieprędko się uwolnisz od takiego stygmatu. Już teraz razem będziemy dwa pisowskie trolle, jako zadżumione. Jak Ci się podoba takie towarzystwo druhu? Hę? Hę?

    Ewa-Joanna
    31 lipca o godz. 11:16

    Napisałem że mógłbym, ale nie obiecałem że opiszę, nie bardzo mam czas i nie ma też takiej potrzeby. A tezę swobodnie wydedukowałem z Twojej wypowiedzi że są pewne skorumpowane osobniki, ale generalnie rozwalanie całego systemu to wylewanie dziecka z kąpielą. Nie zgadzam się też, że prawo jest złe i sędziowie muszą je źle stosować. Wbrew potocznym opiniom, polskie prawo jest nienajgorsze, natomiast system sądowniczy to katastrofa.

    Nie napisałem też że PiS naprawia, tylko że robi to po swojemu, a jak to oceniać to już inna sprawa, opinie w tej kwestii są mocno podzielone.

  285. @Rogger77
    31 lipca o godz. 12:17
    Znaczy stchórzyłeś. Łatwo rzucać ogólnikami z hasełkami propagandowymi, trudniej podeprzeć się rzeczowym przykładem.

  286. pombocku, tylko nie nerwujsia 😉

  287. Rogger77
    31 lipca o godz. 10:02

    Moje myślenie o sędziach zaczęło się dawno temu – miałem chyba 28 lat – po tym, jak zostałem poproszony o tłumaczenie na rozprawie w sądzie wojskowym przeciwko naszym wojakom, którzy pobili w knajpie wojaków radzieckich (w tym jednego ciężko: stracił oko). Prokurator i adwokat to były żałosne prawnicze liżydupki. Ale sędzia – pułkownik – to było dla mnie objawienie. Normalnie sędzia z obrazka. Tak rzeczowo, sprawnie i energicznie prowadził rozprawę, że prokuratora i papugi nie potrzebował, a i moje tłumaczenie rzadko było mu potrzebne. Od tego czasu patrzyłem na sędziów, mając w pamięci ten wzór. A i mając w pamięci kolegów-dupków z prawa (wszystkie wydziały humanistyczne uniwerka plus szkoła muzyczna i plastyczna miały razem wojsko). Nie interesuje mnie w sądach nic innego prócz tego, czy sędzia jest mądry czy głupi. Nie interesuje mnie więc przypisywana sędziom korupcyjność, nie interesują ich poglądy na cokolwiek, nie interesuje przeszłość. Z czasem to patrzenie się wyspecjalizowało i interesowało mnie, czy sędzia jest mądrzejszy, czy głupszy od prokuratora, adwokata i stron procesu. Wychodziło mi, że najczęściej niespecjalnie się różni – zwykły człowiek z zadartym nosem, ze słabą pamięcią, niekonsekwentny, uraźliwy. To byłoby półbiedy – gorsza sprawa była, kiedy na sprawie z mojego powództwa i potem odwołania się od decyzji kolegium d/s wykroczeń sędzia zaczęła rozprawę – jak wcześniej wspomniałem w komentarzu – od udzielenia głosu jako pierwszemu – obwinionemu. Przyszła kompletnie nieprzygotowana i nie wiedziała, kto jest kto. Prowadzenie rozprawy to był jeden do niczego nie prowadzący chaos. Rutynowo np. pouczyła świadka o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, ale przy zeznaniach aż krzycząco sprzecznych – czyli któreś musiało być fałszywe – nawet nie mrugnęła. Na koniec sfałszowała treść mojego pozwu. Nie byłem już taki bojowy, więc machnąłem ręką na sądy i sędziów, a sprawiedliwość wymierzyłem sam, jak byłem po paru piwach: trzepnąłem gówniarzem o ścianę i do dziś mam spokój. Wezwał policję. Opowiedziałem im w czym rzecz, pośmiali się, pogratulowali dziadkowi, że młodszego o dwadzieścia parę lat i wyższego o głowę rzeczowo załatwił i koniec sprawy.

    Dałem przykład sędzi (nawiasem mówiąc, nazywanie kobiety-sędzi „sędziną” nie bardzo jest poprawne – to tradycyjnie nazwa żony sędziego) wyjątkowo głupiej, niechlujnej w prowadzeniu sprawy, ale już grubo przed tym odkryłem, że sędziów głupszych i bardziej niemoralnych od pozwanych i powodów nie brakuje. Nie wiem, czy to choroba polskiego sądownictwa wynikła z jego wyjątkowości i przywilejów, z, że tak powiem wsobności i braku niedekoracyjnych ciał kontrolnych. Ale zauważenie pewnej liczby takich sędziowskich przypadków powinno być sygnałem alarmowym, że coś bardzo złego się dzieje w całym systemie: w kwalifikacji kandydatów na studia prawnicze, w samym szkoleniu studentów, w systemie i praktyce aplikacji, w praktyce sądowniczej, w funkcjonowaniu zawodowych korporacji „Ręka rękę myje” itd. I było tym sygnałem. Tyle że sygnał pobrzęczy i zgaśnie. O potrzebie reformy sądownictwa słyszę ze 30 lat. Kiedy sędzia jest wyraźnie głupszy od sądzonego, znaczy, że jest bardzo źle. I co z tego? Nic. Gorzej jest tylko wtedy, kiedy nikt do naprawy tego stanu się nie kwapi. Właśnie nikt przez 30 lat się nie kwapił. Niedawno komornik zabrał niewinnemu człowiekowi traktor, interweniował minister, komornik ponoć poleciał. A co z niechlujną sędzią, która wydała komornikowi nakaz bez sprawdzenia jego poprawności? Cisza. A już całkiem jest tragicznie, kiedy bierze się do naprawy kurdupel, który sam wymaga naprawy. Tyle że na to grubo za późno. Od dawna wiadomo, że czego się gnom dotknie, to spieprzy. Chwalmy Pana.

  288. Rogger77
    31 lipca o godz. 12:17

    Całkiem przyjemne towarzystwo. A prztykać się dla higieny zawsze można. Tyle że ze znajomymi idzie to łagodniej. A do starca miałem tylko pretensję, że wmawia mi jakieś szukanie popleczników. On w ogóle stał się dyżurnym specjalistą od imputowania.

  289. Stachu39
    31 lipca o godz. 12:08

    A mnie zawsze zastanawia brązowa plama w okolicy ogonka białego niedźwiedzia. Chyba robi co może (w morzu) a ma bidet ogromny!!!

  290. Jeszcze nie zdarzyło mi się odezwać do Roggera77 i trochę się dziwię, że koleżeństwo narzeka na rzeczonego, ale daje się wciągać w rozmówki, które wywołują irytacje, bo chyba nawet nie bawią.
    A może bawią? Skłaniają do dydaktycznych rozważań i pouczeń? Jeśli tak to pardą i już mnie nie ma.

  291. Dzień dobry,
    Zlazłem z hamaka, bo 30 st w cieniu grozi przegrzaniem.
    Uruchomiłem system smartfon-router-laptop, mogę pisać, a jest o czym.

    Zacznę od postu ‘tejota’ i powtórzę po swojemu zawartą tam tezę.
    Sędziowie, lekarze, itd., my wszyscy, jesteśmy zwykle z Umęczonej, a więc z wadami i zaletami jej mieszkańców.
    Aby oceniać grupy zawodowe, polecam analizy przewinień na zasadzie procentowej.
    Np. jest więcej procentowo zboków wśród klechów, niż w całej populacji.

  292. @Ewa-Joanna, o 10:20 zwraca uwagę, że sędziowie mają kodeks i swobodę poruszania wg tam zawartych zasad.
    Narzekanie „prawodawców” na sędziów, wygląda żałośnie tam, gdzie nie mamy do czynienia z korupcją, a z ograniczeniami błędów legislacyjnych.
    Pisdzielstwo pobiło wszelkie rekordy w pisaniu prawa na kolanie.
    Pozdr

  293. @Nefer, o 10:46 zauważyła, że jeśli sytuacja w demokratycznym kraju zależy od jednego człowieka (Tusk, gensek), to jest kiepsko.
    Wiesz ‘Nefer’, zarzucałem Tuskowi, że uciekł, ale jestem z Tobą. No q.. masz rację!
    Ewuniu-J, jak ślicznie i mądrze piszesz!
    Pozdr

  294. @Tanaka
    Obiło mi się o lewe ucho, że Lech K. nominował prof. Gersdorf, bo uchodziła za (szukam słowa), za niewyróżniającą się wśród grona kandydatów.
    Jak wiemy jest to cecha polityki kadrowej genseka, który stał/stoi za prawie wszystkimi decyzjami kadrowymi.
    Zna ten szkodnik pogaj komunistów „kadry, kadry (i cóś tam, co zapomniałem)”.

    Przypomnę decyzję Wałęsy, który wybrał niegroźną, „zawierzoną bozi” HGW na prezesa NBP.
    Prof. Falandysz miał wyobraźnię, a Wałęsa go słuchał.

    Nie znoszę długich tekstów ‘Tanako’, ale ten wstępniak jest wyjątkowy, a posty pod nim znakomite.
    Wniosek: nie każdy długi jest dobry. Musi być sprytny.

    Pozdr

  295. @ALL
    Napisałem kilka postów w sypialni, „na górze”. Na dole szaleje wnuk i rozprasza.
    Różnica temperatur między sypialniami a parterem dochodzi do 2 stC. Czuję więc wilgoć na plecach, ale nie zabrać głosu pod tym znakomitym wpisem, to HAŃBA, HAŃBA…
    Śmieję się trochę, ale musimy ćwiczyć różne okrzyki.
    Trzymajcie się, aby do czwartku.
    PS
    W rejonach Hiszpanii, gdzie mieszkałem przez 700 dni w ciągu 5 lat (różne pory roku), ma być powyżej 40stC! Tego nie pamiętam. Powiem więcej, wychodziłem na spacer w sjestę, cała Hiszpania bzykała (zwyczaj w corpo.) lub drzemała, a ja, obatel Umęczonej, spacerowałem jak ten głupi.
    Ale piwko po spacerze…

  296. Tanaka
    31 lipca o godz. 11:51

    E tam zaraz donos, to się nazywa dzisiaj reklamacja, donos to pojęcie minionej epoki, ujemnie nacechowane moralnie, reklamacja jest neutralna. Ja bym nawet reklamacji nigdy nie składał gdybym nie był radykalnie wyprowadzony z równowagi (a ci którzy mnie znają wiedzą że o to nie łatwo). Mogę tylko pogratulować pozytywnych doświadczeń z sądami, nie każdy ma w dzisiejszych czasach takie szczęście.

    wbocek
    31 lipca o godz. 12:34

    Jak to mówią, kto się czubi ten się lubi. Myślę jednak że Stachu69 wie swoje, jakbyś nie szukał to byś nie znalazł, a jak to znowu mówią: szukajcie a znajdziecie, a że znalazłeś to i musi że szukałeś, no bo jak inaczej wyjaśnić że znalazłeś? Przypadek? Nie sądzę i Stachu też nie sądzi (nomen omen).

    A co do sądów, to moje doświadczenia są takie, że w sądach każdy przepis można zmanipulować tak że znaczy dokładnie co innego niż znaczy, każdy dowód zignorować, jeśli nie potwierdza z góry przyjętej tezy. Żeby nie być gołosłownym (i żeby E-J nie skarżyła się żem tchórzem), widziałem taką sprawę że człowiek został skazany na podstawie medialnych doniesień, chociaż z dowodów ewidentnie wynikało że w momencie popełnienia czynu nawet go w tym miejscu nie było, był w innym województwie. Sąd miał to gdzieś, była nagonka medialną, kozioł ofiarny musiał się znaleźć, a to tylko jeden przykład.

  297. @Antonius.
    Moja biała kotka ma też w okolicy odbytu brązowe futerko i sprawia wrażenie , jakby jej coś tam zostało po akcie defekacji. Nie używa papieru toaletowego.

  298. @Rogger77
    31 lipca o godz. 13:26
    A ja wczoraj widziałam jednorożca.

    No i kurde, nie karmić nie karmić nie karmić!

  299. Ewa-Joanna
    31 lipca o godz. 13:38

    Nie karm. Ale też nie udawaj że jesteś poważną osobą, zdolną do jakiejś rzeczowej dyskusji, o mały włos dałem się nabrać.

  300. @stasieku
    Witaj w upale, póki my żyjemy.
    Jutro ma być w warszawce +35 w cieniu. Ja pierd…
    A jeszcze na dodatek Hańba! Na pohybel pisom pci obojga!
    Odnotowuję maleńką satysfakcję dotyczącą blogu Passenta.
    Zdecydowanie zaniknął @Saldo mortale. Oby na zawsze.
    Uściski symboliczne, bo za gorąco.

  301. @Rogger77
    31 lipca o godz. 13:45
    Przecież to co ty prowadzisz, to nie jest rzeczowa dyskusja. Ty żartujesz, ja żartuję.
    Rzucasz ogólnikami, zmyślonymi przykładami, przekręcasz cudze wypowiedzi – to ma być ta rzeczowość?
    Kotuś, każda sprawa ma sygnaturę, prócz tego miejsce, osoby, okoliczności. To proszę rzeczowo podaj mi takie coś, żebym mogła sprawdzić a nie opowiadaj tu bajek z mchu i paproci.

  302. @Ewa-Joanna 31 lipca o godz. 10:27
    Rozumiem. Ale jeśli została w sklepie tylko ta jedna pralka, to znaczy, że wszyscy stacze zabrali swoje. A skoro zabrali, to każdy z nich zapłacił od razu całą sumę gotówką. To się nadal wydaje niesamowite w czasach, gdy nikt nie nosi przy sobie pieniędzy. Inne realia.

  303. Aggent Rogger jest jak katarynka – po prostu powiela gnioty z kato-PiSdzielczych mediów. Rozmawiać nie ma z czym – to wynajęty cyborg.

  304. @zza kałuży, przedwczoraj 22:26, uderzył mnie w jedno sedno.
    Będę te w końcu oczywiste podpowiedzi dla polityków / dziennikarzy opozycyjnych, powielał w innych miejscach. (if you don’t mind).

    A zatem politycy opozycji powinni rozwodzić się w mediach o „nieznanych dokumentach”, o „nieoczywistych procesach zdobywania pozwoleń i bycia prześwietlanym do 7 pokolenia wstecz przez najlepsze na świecie rosyjskie służby specjalne” itd., itp. Mnożyć groźnie brzmiące słowa, zawieszać głos, milczeć znacząco, insynuować, rzucać „prawdopodobne” scenariusze i zwykłe prawie-oszczerstwa, walczyć o „ujawnienie utajnionych przed polskim narodem, który tyle wycierpiał od Rosjan za carów, podczas powstań, a potem podczas najazdu bolszewickiego na Polskę a potem Katyń, i tylu oficerów sowieci zamordowali, a Rydzyk jak gdyby nic, tylko ich wzbogacał, nie zważając na ich morderczą podłość i zanosił im pieniądze za nadawanie, i nie wiadomo, kto komu płacił, i naród polski ma święte, bo uświęcone krwią tylu pokoleń prawo aby odsłonięto przed nim trzymane dotąd w tajemnicy przez polityków PiSu i przez hierarchów Kościoła katolickiego prawdziwe, i potwierdzone przez międzynarodowych ekspertów rozliczenia finansowe Rydzyka i wysoko postawionych agentów FSB.
    I w ten deseń, 24 godz na dobę, 100% polityków opozycji, przez miesiąc.

    Wcześniej ‘zza kałuży’ piszesz o brakach „nauki prezentacji” w Umęczonej. Wczoraj zapytałem swoich młodych milenialsów – odpowiedzieli, że coś takiego mieli w liceum, ale olewali.

    Wracają do polityków – to dukanie w telewizorze, te eeee, brak wyczucie ‘stop’ (tu król Bronek) – kto ich szkoli i w czym?

    W te klocki Tusk był dobry, po każdym zniesmaczeniu jakimś ruchem PO, uwodził mnie swoimi wystąpieniami i wybaczałem. (przynajmniej w 1 kadencji)
    Szkoda, że ten Szrek jest taki kiepski i actually – ‘pisdzielski’.
    Czekam na realizację wizji Michnika: PO+N+SLD+liberalne kanapy – nowa formacja centrolewicowa, proeuropejska, liberalna obyczajowo, itp

    Panie Schetyna, czytaj pan Listy 3.0, tu są w przewadze ludzie rozumni i ich niechęć do KaKa nie powinna pana odstraszać.
    KaKa jest zajęte, nie masz Pan tam szans.

  305. Rogger77
    31 lipca o godz. 13:26

    Otóż właśnie, Roggerze. Moja nieufność wobec arbitrów zaczęła się, jak mówiłem, na wojsku, kiedy słyszałem, jak mówią koledzy prawnicy. Otóż stale odnosiłem wówczas wrażenie, że mówią tak, jakby się szkolili do bezideowej, zimnej ekwilibrystyki, a nie do pilnowania praworządności. Oczywiście, było w ich gadkach zero panującej ideologii. W ogóle w moim czasie nie byliśmy poddani żadnej politycznej indoktrynacji, jeśli, oczywiście, nie liczyć ekonomii politycznej socjalizmu i podawanych na zimno przez profesora Andrzeja Nowickiego, szpenia od włoskiego Odrodzenia, elementów marksizmu na filozofii. Dopiero po 68. roku wszedł jakiś przedmiot obywatelski, ale nas już nie zahaczył.

    Poziom obyczajowości tych przyszłych prawników niech pokaże epizod, który znam od kolegów, bo wtedy chorowałem.

    Nasza kompania poszła na wały nad Odrą coś ćwiczyć. Dowódcą był znany, obżartowywany, ale i lubiany malutki, stary major Klimiato – frontowy oficer którejś z naszych dwóch armii. Kompania stała w luźnym szyku na spocznij, a major coś wykładał. W pewnej chwili zakradło się od niego od tyłu dwóch dryblasów-prawników. Jeden z nich podszedł cichcem z tyłu do majora i wcisnął mu na uszy jego czapkę. Coś jak w znanym na całą Polskę zdarzeniu, kiedy gówniarze w gimnazjum czy w liceum wsadzili na głowę nauczycielowi angielskiego kosz na śmieci. Biedny major nic nie powiedział, miał tylko łzy w oczach – jak mi powiedział kolega z roku, który stał blisko. W tym wypadku popisali się nie nastolatkowie, lecz dwudziestoczterolatkowie, studenci czwartego roku, przyszli stróże prawa, więc i moralności.

  306. Ewa-Joanna
    31 lipca o godz. 13:51

    Mam Tobie podawać sygnaturę i namiary na sprawę?? No to dopiero jest niezły żart 🙂 Może jeszcze dokładne personalia stron? Chciałaś konkretów, to podałem konkret, jeśli uważasz że kłamię i sprawa jest wymyślona – masz jak najbardziej prawo tak uważać.

  307. @Na marginesie
    31 lipca o godz. 13:56
    Czepiasz się. Została jedna niesprzedana pralka. Nie wyobrażasz sobie chyba, że te kupione ładowali sobie na plecy i wynosili ze sklepu. A jak płacili, to już nie moja sprawa.

  308. @Rogger77
    31 lipca o godz. 14:03
    A dlaczego nie? Jak sprawa była taka medialna, to pełno było o niej w mediach, co za problem podać linka?

    A na temat reform trochę jest tu:
    https://www.tvn24.pl/sady-w-polsce-dzialaja-wolniej-dluzsze-sa-postepowania-prokuratorskie,857557,s.html
    Bardzo symptomatyczne jest to :
    Cały czas słyszymy o reformie. Rozumiemy pod tym pojęciem usprawnianie pracy sądów. A tymczasem w sądach jest coraz gorzej. Jest coraz mniej sędziów, kilkaset etatów nieobsadzonych, kompletnych chaos, zmiana prezesów. To, co ja obserwuję i z pewnością obserwują ludzie, którzy są klientami sądów, to spadek efektywności pracy – mówiła niedawno w TVN24 sędzia Monika Frąckowiak z Sądu Rejonowego Poznań Nowe Miasto i Wilda.

  309. Och ponbocku,
    major Klimiato, moja ogromna sympatia! Jakie on piękne teksty tworzył!

  310. Powiela gniot z katopisdzielczych mediów.

  311. @Ewa-Joanna 31 lipca o godz. 14:10

    Nie czepiam się. Po prostu cała rzecz jest egzotyczna.
    Oczywiście, najzabawniejsze jest to, że tłum się rozszedł, przekonany, że wykupił cały towar. A ta jedna pralka i tak na ciebie czekała. Zrządzenie losu 🙂

  312. @mag
    To cieszy, nie widać tego dziwaka. Wiem, że tam czasami piszesz ‘mag’, ale to, co poniżej będzie przeznaczone dla autorów unikających innych blogów ePolityki.

    W en passant pojawił się nowy wpis, w którym Gospodarz cytuje Kornela Morawieckiego z wywiadu w Sieciach.
    Tezy tam zawarte cholernie mnie pasują, zachodzę w głowę „co jest grane” w tej zgrai, przecież niedawno KM bredził, że wola ludu jest ponad prawem, czy coś w tym bolszewickim kształcie.

    Nie rozumiem rusofobów i w wydatkach na zbrojenie kiwałbym NATO w sprawie 2% PKB.

    Historycznie Rosja rzucała się na trupy. Taka z niej hiena. Nie mamy mniejszości rosyjskiej, rzymski-katolicyzm szaleje, Putin odłożył w kryzysie $500mld rezerw, Chiny mu dyszą na wschodzie, po kiego dicka miałby się pchać do Polski?

    Pijmy wodę, do flaszki z czegoś tam nie zaglądajmy.
    Buziaki (nie traktuj tego, proszę, jak molestowanie)

  313. 31 lipca o godz. 13:21
    Stasieku

    Pewnie, że sprytnie. Ja już taki sprytny jestem, że jak gadam publicznie, to do każdego mogę gadać i do dowolnej ilości może być w konfesjonale, może być pełna Hala Ludowa, znaczy Stulecia – i odwrotnie, bo raptem siedmiolecia tej stuletniej Niepodległości, akurat nadwislanskiej. I to wsszystko z tego sprytu. Bo ten spryt polega na tym, że raz się gada mało, a raz – dużo. Mało gada nieraz ten, co ma mniej w głowie niż na języku, jak, nie przymierzajac, pewien redaktor.
    Jak trzeba, to trzeba. Taka potrzeba.ze długo. Bo trzeba, od początku, głowę nastawić jak trzeba. Jak u kregarza. Jak chrupnie – dobrze nastawiona. I wtedy może się toczyć tok. A w sprawie i osobie poważnej, której się nie robi krytyki krótko i po wierzchu, należy mówić precyzyjnie i w sposób odpowiednio głęboki. Żeby Pani prezes prawnik, że swoją głęboka wiedzą nie mogła już nic zrobić, tylko się zgodzić.

    Trzeba więc zrobić sprytny rys historii głowy Polaka w ciągu 200 lat, żeby Pani prezes miała tzw. podłoże. I żeby nie było powtarzania, że coś ktoś komuś „odebrał” , czego ten rzekomo okradziony nic takiego nigdy nie miał.

    Jak widzisz, jest to prosty błąd. A Pani prof. Prezes ma lat 65 i ciągle prostych błędów w swojej głowie i mowie nie pojmuje. A potem są skutki.

  314. @Na marginesie
    31 lipca o godz. 14:20
    A ty co? Za mała byłaś żeby pamiętać te egzotyczne czasy? A byli takie, oj byli 🙂

  315. Standardowy pisdzielczy „argument”: system sądowniczy nie działał sprawnie. Jak temu zaradzić? Rozwalić cały system. Logiczne, prawda? To może warto zastosować ten sam myk w stosunku do służby zdrowia? Cały system jest do d…, lekarze pracują po 50 godzin na dobę, padają z wycieńczenia, a na dokształcanie to już w ogóle nie mają czasu. Co zrobi PiS? Rozwali cały system. Będziemy mieli znachorów, mianowanych odgórnie i przydzielonych z rozdzielnika. A lekarzy – na emeryturę! A na atak wyrostka – modły.

  316. stasieku
    31 lipca o godz. 14:01

    Bardzo mi się wydały przekonywające propozycje zzakałużka. Byłyby mocną odpowiedzią na pisowatą propagandę, która mnóstwo naobiecywała, naplotła, nagroziła i po 2,5. roku wieszczenia nie ma nic, jeśli nie liczyć Gawłowskiego, z którym też nie wiadomo, co będzie. Pytanie tylko, czy stara opozycja jest przeciw PiS na poważnie, czy dla pisu…ten…picu. Prosty, komunikatywny zalew udokumentowanych informacji o kłamstwach, krętactwach, z mocnym wyeksponowaniem niektórych paskudztw: nagród, wrabiania Bogu ducha winnego chłopaka w winę za wypadek śpiącej królewny, lotów wojskowym samolotem na upichcenie obiadu, pokazanie czarno na białym finasowania bogatego Kościoła z porównaniem, ile by kosztowała pomoc niesprawnym i ich opiekunom na przykład. Od takich informacji powinno się roić w mediach, jak się roiło od pisowskich obietnic.

  317. P.S. Tyle tylko, że zdrowie publiczne nie ma dla pisdzielstwa strategicznego znaczenia. A sądy tak. Dlatego miota sie ten aggent.

  318. Ewa-Joanna
    31 lipca o godz. 14:17

    Swoim chrapliwym głosem, którym mnie wzruszał, bo na własną rękę dorabiałem do tego głosu bogatą i ciężką przeszłość. Zresztą miał taką frontową przeszłość, że niczego nie trzeba było dorabiać. Ale to wiedziałem tylko ze zdawkowych jego bąknięć.

  319. Na marginesie
    31 lipca o godz. 14:28

    Znachorów ale wykształconych po krześcijańsku 🙂

  320. @Nefer 31 lipca o godz. 14:42

    Wystarczy przeszkolić w użyciu kropidła! 🙂
    A ciemnemu ludowi wmówią Roggery, że tak trza – bo system był do bani.

  321. @Ewa-Joanna 31 lipca o godz. 14:27
    Czemu za mała? Może za stara – i Alzheimer już dokucza? 🙂

  322. Na marginesie, Nefer i wszyscy .

    Przeczytałam wczoraj na sąsiednim blogu wpis o spowiedź online prowadzonej przez redemptorystę. Cena – 25 zł.Ta strona już nie istnieje,ale jest link ,gdzie można zobaczyć stosowane formularze. Czy to prawda ,czy jakiś żart ??
    Kto z was wie ??
    http://www.wiocha.pl/64837,Spowiedz-online-u-Ojca-Dyrektora

  323. basia.n
    Podobno nie jest to żart. A gdyby nawet był, stopień prawdopodobieństwa jest bardzo wysoki.
    Redemptorysta nie jest w stanie niczym mnie zadziwić.

  324. stasieku, 14:22

    Putin odłożył w kryzysie $500mld rezerw, Chiny mu dyszą na wschodzie, po kiego dicka miałby się pchać do Polski?
    Tego nie da się brać na logikę.

    W swoim czasie bardzo ciekawy tekst na ten temat napisał jeden z tutejszych blogowiczów:
    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2016/12/12/jubileusz-w-stepach-eurazji/
    Pisał:
    Niestety, niebranie na poważnie Duginowskich pomysłów powoduje, że któregoś dnia możemy się obudzić w… baraku sąsiadującym z innymi barakami otoczonymi drutem kolczastym, podłączonym do prądu elektrycznego o wysokim napięciu. Noszącym dumne imię Heartland.

    Mnie to przekonuje. A od czasu, kiedy wiemy w ilu krajach car Wołodia mieszał i miesza. Nie mam złudzeń co do tego gdzie skończymy. Pytanie: kiedy?

  325. mag
    31 lipca o godz. 15:39

    Ciekawa jestem co powiedziałby na to papież .
    Może w skrytości ducha przyznalby,że to dobry pomysł na extra kasę 🙂
    A swoją drogą to redemptorysta jest jednym z najwybitniejszych specjalistów od nabijania w butelkę głupców .( a więc ordynarny oszust)

  326. Na marginesie
    31 lipca o godz. 14:28 No ale jak rozwalić słuzbę zdrowia, jak już ją Buzek rozwalił i zlepił tak, że jest zlepiona? Prawa noga z lewą ręką, a ucho z palcem w uchu, bo pozostałe palce to tak, gdzie nie powiem, chociaż wiem. Edukację Buzek też rozwalił i zlepił na nowo. Po czym wziął i zniknął. W Brukseli. no jak się znowu rozwali to zlepione, to widać, jak jest: że te zlikwidowane gimnazja znowu trzeba będzie lepić, a przecież byly nierozwalone. A Buzek z AWS był oraz jakis profesor. To już kto tam ma znowu rozwalać, żeby było wreszcie rozwalone porządnie, żeby i porządnie zlepić? Nie profesor, nie prawdziwek? No, rozwala prawiczek, ale żeby prawiczki znały się na rozwalaniu i lepieniu na porządnie to ja nie widziałem jeszcze.

  327. basia.n
    31 lipca o godz. 15:43

    Ciekawa jestem co powiedziałby na to papież . No nie wiadomo. Bo jak ma być wiadomo, skoro nie wiadomo, co na to szary katolik, w sprawie trzeciego ślubu, drugiego kościelnego i drugiej bardziej ciąży przed ołtarzem oraz niedziecka pierwszego męża, bo drugiego męża córeczki poległego, którego o zdanie pyta po sąsiedzku ten sam redaktor, co ten?

  328. Na marginesie
    31 lipca o godz. 14:52

    Nawiązałam do tego medycznego uniwersytetu krześcijańskiego co to PiS się ostatnio odgrażał że otworzy czy cuś.

  329. @Nefer
    Nie żartuj kobieto! Gdzieś ty wyczytała o krześcijańskim uniwersytecie medycznym?!

  330. mag
    31 lipca o godz. 17:12

    Coś mi dzwoniło w kościele ale znalazłam, tu

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23671482,uksw-bedzie-ksztalcic-lekarzy-andrzej-duda-beda-kierowali.html

    To ważne, że UKSW będzie kształcił ludzi, którzy będą dbali o ludzkie życie, kierując się zasadami etyki chrześcijańskiej – powiedział Andrzej Duda, składając dziś podpis pod nowelizacją ustawy regulującej działalność uczelni.

    Wspominamy z łezką etykę takich np. jezuitów

  331. Laptop mi się psuji, blue screen of death trzy razy w ciągu godziny 🙁
    pewno mnie te jezuity pokarały :/

  332. basia.n
    31 lipca o godz. 15:15
    jakiś nieuk tworzył tę stronę
    Pobież formularz wpłaty

    ciekawe, dlaczego nie wypaliło?
    ale to łączenie z bogiem (i krzyżyki) oraz odpuszczanie grzechów (pioruny)…cymesik!
    informatyk odpuszcza grzechy , czy spowiednicę obsługuje kleryk?

  333. Nefer
    g.17:27
    Kurde, zeżarło mi wielgachną odpowiedź. Może dlatego, ze pisałam na laptopie Mojego, który jest bardzo czuły (jeden i drugi).
    Odezwę się jutro. Wymiękam od upału. Nawet moja kotka Dżezi leży jak nieżywa.

  334. Nefer
    Zamiast ględzić podsyłam ci interesujący link. Tak pożegnano Korę w parafii, gdzie o rzut beretem jest inkryminowany Uniwersytet Wyszynskiego. Nie wszystkie klechy sa wredne. A pieprzony katol Duda jeszcze stanie przed Trybunałem Stanu
    http://natemat.pl/245083,parafia-las-bielanski-w-warszawie-na-mszy-uczczono-pam

  335. Niech żyje, śpiewa i tańczy kultura jamneńska spod samiuśkik Aten!

    https://youtu.be/srStFSTv6xw

  336. Tanaka
    31 lipca o godz. 15:47
    znów nie zgodzę się z Tobą. Nie uważam, że Buzek rozwalił edukację w Polsce. Wiadomo, pierwsze koty za płoty (szkoda, że testowane na żywym młodym umyśle), ale gimnazja, nowe matury i inna organizacja szkół miała kilka lat na zorganizowanie. Gimnazja nie powstały od zaraz. Mogę tylko winić za likwidację szkół zawodowych i techników oraz obiecywanie matury lub średniego wykształcenia każdemu młodemu, niezależnie od uwarunkowań i zdolności tudzież talentów. W tym widzę, że nie wszystko w tej reformie przemyślano. Chwalę za reformę administracyjną i powrót (szkoda ze tylko do 16) do starego podziału województw oraz reformę ZUS. Było mnóstwo niedoróbek i źle przemyślana sprawa OFE (choć idea słuszna), ale przynajmniej każdy z nas wie, skąd się bierze jego emerytura.
    Wiem, że z wirtualnych zapisów i tak naprawdę wypłaty w deklarowanej kwocie zależą od ogólnego stanu finansów państwa w momencie przejścia na emeryturę, ale w sytuacji zapaści finansów państwa nie było wyjścia.

    Natomiast nie wiem, gdzie był pies pochowany w reformie zdrowia. Już po trzech latach całość zaczęła się prostować, przyszedł Łapiński i wywrócił wszystko do góry nogami, a teraz koszty administracyjne przekroczyły magiczną wartość iluś procent budżetu ( dokłądnych kwot nie znam, ale istnieje założenie, że koszty własne instytucji podobnej do Kas Chorych a potem NFZ winny zamknąć się w …%. U nas rosną w tempie nieusprawiedliwionym ani inflacją, ani wzrostem PKB, ani czynnikami, które mogłyby usprawiedliwiać wzrost kosztów (przypominam- własne NFZ, czyli i ośrodków regionalnych i podział budżetu na koszty osobowe i koszty medyczne-leczenia.
    Bardzo Cię proszę o przybliżenie, co Ci sie nie podoba w reformach Buzka( sama wiem, że tego jest więcej, ale najbardziej szkodzi wieczne grzebanie w systemie i reformowanie wraz z nową ekipą. Wiadomo, że nadejście PIS obróciło wszystko w perzynę. Mimo, ze po 20 latach przynajmniej edukacja zaczęła odnosić sukcesy (no, powiedzmy, że to sukces był) W poprzedniej edukacji źle rozłożone były akcenty w systemie nauczania, ale to pikuś w porównaniu z deformą zalewską.

  337. Nefer
    31 lipca o godz. 17:27

    nie liczyłabym na jezuitów, raczej wznosiłabym modły, gdybym trafiła w łapy lekarza absolwenta UKSW. Trzeba by sie modlić do …no tak, do kogo ma się modlić ateista?
    A same ziółka i modlitwy do leczenia nie wystarczą, nie wspominając o postawieniu diagnozy.
    Ciekawe, czy w programie studiów będą sekcje zwłok?
    no bo skoro świętość ciała po wyzionięciu ducha jest nierozerwalnie związana z chrześcijaństwem i klauzulą sumienia, to jak medycy in spe poznają tajemnice naszego wnętrza cielesnego?

  338. konstancja
    31 lipca o godz. 18:09

    Czy mi znowu gdzie dzwoni czy to jezuici zasłynęli brakiem miłosierdzia. Jeśli taka ma być etyka chrześcijańska lekarzy to lepiej jednak do tego znachora :/

  339. mag
    31 lipca o godz. 17:57

    Co ja bym Dudzie zrobiła to się nie nadaje do druku. Do klasztoru o ścisłej regule milczenia i zabrać długopisy. Ewidentnie minął się z powołaniem.

  340. Nefer
    31 lipca o godz. 18:15

    jesli chodzi o etykę i miłosierdzie -jestem za.
    Realia wydziału medycznego (wydziału- nie całej akademii medycznej!) we współczesnym wydaniu uczelni katolickiej nie wróżą nam zmian na dobre.
    Będzie klauzula sumienia, zanim przekroczysz progi tej uczelni

  341. konstancja
    31 lipca o godz. 18:00 * Konstancjo – nie ze mną się nie zgadzasz, ale z pisoidami. Buzek rozwalil to, co było wcześniej. Znaczy, źle było, bo jakby nieźle, to by nie rozwalał, tak? No i teraz Buzka rozwalił Kaczyński, co znaczy, że źle było, bo jakby itd… Kaczynskiego będzie trzeba rozwalić, bo… itd. Chyba tak? Sama widzisz, no i uprzedzałem: łyknąłem Pepsi, więc jestem sobą, a jak jestem sobą – to przewrotny. Czyli na serio. Tak mam. * Zdaje się, że reforma administracyjna najlepiej wyszła, choć z zastrzeżeniami. Początkowo miało być 12 województw. Ale pamiętasz tamte wrzaski, targi i szarpaninę oraz interesy lokalne. Nie twierdzę, że te wrzaski były złe od A do Z. Założenie było takie, że 12 województw może skuteczniej wydawać środki unijne. Łatwiej o ich efektwność, koordynację i zaplanowane efekty, bo nawet duże i bardzo duże proekty mogą się dziać pod zarzaem jednego samorządu. Jest w tym nieco picu, ale pewien sens sie broni. Ryzyka są zaś takie, że stolica silnego regionu będzie jeszcze silniejsza, a prowincja – jeszcze słabsza: grawitacja wielkiej gwiazdy. Teraz mamy 16 województw kilka z nich zupełnie słabych i żyjących ze zbierania jagód. A i tak, z okazji wyborów – krzyki żeby jeszcze ze 2 – 3 dołożyć. I to, że więcej województw, nie zapobiegło temu, że gwiazda i asteroidy. Nie wszędzie tak samo, rzecz jasna. * Buzek w edukacji zrobił taką dużą dziurę, że gimnazja tną na pół fazę rozwoju dzieci. Co zaburza rozwój. Gimnazja mają swoje zalety nie widać jednak, by zostały wyposażone w oprzyrządowanie łagodzące zaburzenie rozwoju. O rąbnięciu się z prograami i zrobieniu z katechezy katolickiej najważniejszego przedmiotu do matury i jej proboszcza rządzącego tzw. radą pedagogiczno-rodzicielską z dyrekcją pod stołem – coż tu mówić, skoro co raz mówimy i należy robić jak Owsiak: kurwa! O wytrzebieniu z kiszkami koniecznej edukacji rodzinno-seksualnej to samo. O kształtowaniiu w wolności – identico. O nietresowaniu, a asystowaniu w rozwoju – takoż. A o pozostałych reformach z gumką już nie powiem, bo raz za Owsiakiem powtórzyłem. W każdym razie – wszystko to do zsypu poszło, nawet bez segregacji śmieci.

  342. Nefer
    31 lipca o godz. 18:17

    Co ja bym Dudzie zrobiła to się nie nadaje do druku. * Neferko, nie bądź taka i powiedz co byś zrobiła, bo ja jestem wyznawca tego, co byś wzięła i zrobiła. Powiedz do druku, czyli jak hydraulik Kobuszewski u Dudka: Jasiu, tylko jak mówisz tam, gdzie pan może pana majstra w dupę pocałować, to trzeba zrobić takie niedomówienie, Jasiu,rozumiesz – więcej inteliegencji. Ale tak ogólnie to bardzo dobrze!

  343. konstancja
    31 lipca o godz. 18:44
    Będzie klauzula sumienia, zanim przekroczysz progi tej uczelni
    1. Nie kumam, co to jest ta klauzula sumienia? na czym ona ma polegać?
    2. Na jakiej uczelni?
    3. Czy tyczy to wszystkich uczelni?
    4. Co w wypadku studiów na wydziałach nauk ścisłych?
    5. Czy TA klauzula SUMIENIA będzie obowiązywać kandydatów na historyków lub prawa?

  344. Tanaka
    31 lipca o godz. 19:28

    Majom Politykę zamknąć? Niedoczekanie.

    zezem
    31 lipca o godz. 20:11

    6. To (konstancji) się nazywa „sarkazm” 😉

  345. zezem
    31 lipca o godz. 20:11 * Maaaaatkooooo moooooojaaaa miiiiłaaaaaa… cóóóóóżeszszszszsz miiiiiii zroobiłaaaaaaa….! – co to za pytania? Klauzulę sumienia dla historyka stanowi IPN, a klauzulę sumienia dla prawnika stanowi prosty poseł z ławy i jego Piotrowicz nadziewany Pawłowicz. No i klauzulę sumienia dla rolnika stanowią dotacje z UE.

  346. @wbocek 30 lipca o godz. 21:44
    Balcerowicz zna się na ekonomii, ale zabrakło kogoś, kto zna się na człowieku i mógłby powiedzieć, że nie wystarczy powiedzieć: „Bierzcie sprawy w swoje ręce” człowiekowi, który miał w rękach tylko trzonek od łopaty.

    Ja istotę polskiej transformacji rozumiem tak; mnie na studiach uczono robienia układów scalonych. Obiecywano wybodowanie pierwszej polskiej, wielkiej fabryki takich układów. Pod Oleśnicą miała stanąć, jeszcze dzisiaj pamiętam jednego z politechnicznych wykładowców, jak to mówił.

    A potem nastąpiła transformacja i calkowite otwarcie polskich granic dla importu elektroniki uzytkowej.

    Ja już nie mówię o jakichś popiwkach i nieprzytowmnym oprocentowaniu kredytów dla przedsiębiorstw. Nie mówię, bo nigdy tego nie zrozumiałem i nie umiem tego opisać.

    To co rozumiem, to mały fragment z polskich przemian. To samo (podobno) robi teraz Trump w USA.

    Wtedy, na początku lat 90-tych w Polsce, ja, i moi koledzy elektronicy powinniśmy powiedzieć tzw. „polskiemu narodowi” mniej więcej coś takiego:

    -Kochany Narodzie! Nałóż proszę wysokie, najlepiej zaporowe cła na całą importowaną elektronikę! Telewizory, magnetofony, magnetowidy, radia, kamery, pralki, lodówki, golarki, komputery, monitory, drukarki, no wszystko, co hula na prąd. Jak w aucie jest coś na prąd – to na to auto też cło należy nałożyć!

    Dlaczego?

    Bo my, polscy elektronicy pracujący w polskim, raczkującym przemyśle elektronicznym, nie wytrzymujemy konkurencji zagranicznego importu!
    Produkujemy rzeczy gorsze i droższe i nikt z was, członków Polskiego Narodu, nie chce ich kupować, a już szczególnie teraz, gdy może sobie kupić zagraniczne.

    No więc, jak tego nie zrobicie, nie zadusicie tego niedobrego importu, to polski przemysł elektroniczny zniknie z powierzchni ziemi. A wraz z nim znikną miejsca pracy dla Polaków. Od inżynierskich do zwykłych robotniczych, tych co składają na linii produkcyjnej, do montażystów.

    No i za 20-30 lat kochamy Polski Narodzie, bedziecie narzekali na kompradoskie przemiany i kolonialne stosunki w Polsce.

    Ze swojej strony, my, Wspaniali Polscy Elektronicy uroczyście przyrzekamy, że prędzej czy później, (proszę nas nie chwytać za słówka, bo nie mamy bladego pojęcia czy i wogóle) poziom jakościowy, funkcjonalność, niezawodność, cena i zdolności produkcyjne polskiego przemysłu elektronicznego wzrosną na tyle, że ty, wspaniały Polski Narodzie, z czystym sumieniem będziesz mógł znieść (najpierw stopniowo obniżyć, spokojnie z tym znoszeniem!) zaporowe cła na zagraniczną elektronikę.

    Że co?
    Czy my, elektronicy, dajemy jakąs gwarancję na termin doścignięcia tzw. „zachodu”?
    Ależ skąd! Skąd my to mnamy wiedzieć!
    Że co?
    Że my chcemy, aby reszta Polskiego Narodu płaciła 3 albo i 5 razy więcej za polskie wyroby w tak zwanym „między czasie”?
    Trzy razy tyle za magnetowid, byle polski a nie koreański czy tajwański?
    Trzy razy tyle za polski telewizor, i to gorszej jakości?
    No tak, dokładnie takie jest sedno naszego, elektronicznego apelu!

    Ty, kochany Polski Narodzie masz sfinansować nam, elektronikom bezpieczne, bo asekurowane przez lata przejście suchą noga z socjalizmu do kapitalizmu.

    Bo inaczej Narodzie kochany, utracimy polskie miejsca pracy w tym przemysle.

    Że co?
    Że farmaceuci też chca celnej ochrony?
    I producenci farb?
    I nawozów?
    I samochodów?
    I węgla?
    I pluszowych misiów?
    I wagonów?
    I statków?
    I płaszczy, i papieru toaletowego i czekolady itp.

    To co z tego, że oni wszyscy chcą.
    Nas to nie obchodzi. My, polscy elktronicy, nie dając żadnych gwarancji sukcesu, napisaliśmy nasz apel o celna ochrone naszego przemysłu pierwsi i dlatego uprzejmnie prosimy cię, kochany Polski Narodzie, o pozytywne rozpatrzenie naszego podania.

  347. zza kałuży znowu zmarnował wstępniaka :/

  348. Trump nałożył cło na x chińskiego importu.

    W odwecie Chiny nałożyły cło na amerykańskie produkty rolne.

    Ich import do Chin spadł DO ZERA.

    Protesty farmerów błyskawicznie dotarły do uszu miejscowych kongresmanów i senatorów a za ich pośrednictwem do uszu Trumpa.

    Trump ogłosił, że (korzystając z jakiegoś prawa czy funduszu, ostatni raz użytego w latach 30-tych zeszłego wieku), da farmerom wspomożenie w wysokosci (o ile się nie mylę) 12 miliardów dolców.

    1. Sami farmerzy mediom mówią, że oni bardzo panu prezydentowi Trumpowi dziękują, te 12 miliardów sie przyda, ale że to tylko bardzo krótkoterminowy plaster, bo przecież każdy głupi farmer wie, że tylko w zeszłym roku Chinom sprzedali żarcia za ilestam dziesiątek czy nawet setek miliaródw i w żadnym prezydenckim funduszu nie ma nawet w przybliżeniu tyle forsy, aby skompensowac te straty z chińskich ceł.

    2. Media przytomnie zauważają, że pan prezydent Trump był uprzejmy wesprzeć farmerów pieniędzmi podatników, tym samym uprzywilejowując farmerów. Media się pytają, czy pan prezydent Trump będzi eteraz dopłacał do każdej zakupionej w USA aluminiowej puszki piwa? (Trump nałóżył cło na importowane aluminium) Na każdego Forda, którego najnowsze modele mają jakąs niebotyczna zawartość aluminium właśnie?

  349. @Tanaka.
    Były i takie projekty,żeby zostawić te małe przedbuzkowe województwa, zlikwidować powiaty, wzmocnić gminy i stworzyć kilka megawojewództw. Miasta, które były przed reformą stolicami małych województw,takie jak Skierniewice czy Radom, bardzo się rozwinęły, a po reformie straciły rozpęd.
    Nie wiem dlaczego gimnazja miałyby zaburzać rozwój. Idea była taka, żeby młodzież w okresie pokwitania, dojrzewania była oddzielona od maluchów. Jeszcze przed wojną była wprowadzona reforma ,która zamiast ośmioletniej szkoły średniej wprowadzała sześcioletnią szkole podstawową, ew. siedmioklasową dla tych, co kończyli na tym szczeblu naukę, czteroklasowe gimnazjum (po nim tzw. mała matura) i dwuletnie liceum już profilowane, obok tego sześcioletnie technika. (po wojnie absolwentów tych techników masowo awansowano na inżynierów) . Po małej maturze można było kształcić się dalej np w takiej szkole jak Wawelberg. (Wawelberczyków też awansowano). Po wojnie kształcenie tym trybem jeszcze trwało, ale komus to przeszkadzało i stworzono na wzór radziecki jedenastolatkę .Skopiowano niedokładnie, bo tam było 10 klas .Nie wiem dlaczego nie wrócono do tego systemu za Buzka. Podział szkolnictwa średniego na 4 – 2, wydaje mi się racjonalniejszy. może kierowano się magią liczb 3 – 3 – 3 – 3, to tak ładnie wygląda. Boh trojcu liubit.O reformie zalewskiej nie chcę pisać, bo mi się podnosi ciśnienie. Gimnazja zaraz po reformie Buzka zyskały złą sławę, ale później sytuację opanowano. Ale to było na sztandarach PISu i musiano tę reformę wprowadzić ze szkodą dla dzieci i stworzeniem bałaganu. Teraz tylko prośba do opozycji, jeśli już dojdziecie do władzy powstrzymajcie od reformowania reformy, niech się uleży.

  350. zezem
    31 lipca o godz. 20:11
    naprawdę nie wiesz, czym jest klauzula sumienia? całe szpitale objęte są klauzulą, rozważa sie wprowadzenie takiej klauzuli dla farmaceutów (zgodnie z chrześcijańską religią nie sprzedadzą Ci środków antykoncepcyjnych, prezerwatyw, choć zapewne beż żadnego problemu i klauzuli sumienia farmaceuty kupisz środki na potencję), rehabilitantów (nie będzie rehabilitował kobiet , które noszą wkładkę domaciczną), stomatologów( podobnie jak rehabilitanci).
    Klauzula sumienia to taki wytrych pozwalający pod płaszczykiem wyznawania religii katolskiej nie wykonywać żadnych zabiegów związanych ze szkodzeniem dziecku napoczętemu, nawet jeśli jeszcze nie jest poczęte, zakazać wykonywania zabiegów usunięcia ciąży nawet w jednym z tych trzech przypadków na które zezwala prawo.
    Na Podkarpaciu nie ma szpitala, który dokona zabiegu przerwania ciąży ze wskazań lekarskich. Wszyscy lekarze „podpisują” klauzulę, co nie przeszkadza im po godzinach pracy w szpitalu w swoim gabinecie zrzucić to jarzmo i robić zabiegi po 5 tysięcy za jeden. I to z policją za oknem( ktoś może donieść!).

  351. zezem
    31 lipca o godz. 20:11
    jeśli masz za mało klauzuli sumienia, to poczytaj sobie w necie, ile kobiet oddało życie, lub najmarniej zdrowie za tę ideę (nie przez siebie wyznawaną). Nie leczono ich, bo były w ciąży, mimo, ze brak leczenia skazywał je na śmierć. KAżdy lekarz bał się interweniować, leczyć środkami szkodliwymi dla rozwijającego się płodu, bo płód był ważniejszy niż dorosła kobieta,wykształcona, pracująca, w każdym razie już żyjąca, czasem posiadająca już starsze dzieci. Najczęściej kończyło się tak, że zmarła i kobieta i jej płód.
    Nikt nie czuje się winny.
    Kobiety zostały sprowadzone do roli inkubatora. Pan Rzecznik Praw Dziecka ma jeszcze pomysł, żeby te niesforne zamykać za kratkami. I tylko karmić, żeby równo tyły.
    Na womitację mi się zbiera… do czego doprowadziliśmy nasz kraj za pomocą czarnej zarazy.

  352. zza kałuży
    31 lipca o godz. 21:18

    Świetnie, zzakałużku – fachowo, skondensowanie i z biglem powiedziane, tylko nic a nic nie rozumiem. Powiedziałeś na początku: „Ja istotę polskiej transformacji rozumiem tak”. I gdzie ta istota? Chodzi o to, że otwarto granice dla zachodniej nowoczesności sprzed 30 lat? Że pojawiło się u nas zatrzęsienie blaszaków (mieliśmy w swoim czasie mistrzostwo Europy w kradzeniu i kupowaniu blaszanego ge), a z nimi ósmy cud świata: szyby, co same się opuszczają i podnoszą? Coś chciałeś powiedzieć, ale jeśli chcesz wyjaśnić temu, co miał przez całe życie w ręku tylko trzonek łopaty, to zagadkami nie wyjaśnisz. Wiem, że nigdy takiej ustrojowej transformacji nie było, więc i fachowców od niej nie było, choć Balcerowicz i ten, co jego nazwiska nie pamiętam (Sachs?), robili za fachowców. Twój świetny wykład, którego ni w ząb nie rozumiem (To skąd wiem, że świetny? Z grzeczności), mogę skwitować tylko tak, że znajomi z Niemiec od dawna mi mówią, że polscy elektronicy i komputerowcy mają u nich dobrą markę. Mnie transformacja z racji wieku wpędziła w spore kłopoty, mimo trzech zawodów, ale już wszystko w niebycie. Gorzej z młodszymi przed emeryturą.

  353. @zza kałuży.
    Odbyło się tak , jak się odbyło. Gdyby nie reformy Balcerowicza bylibyśmy może w tym samym miejscu, co obecnie Ukraina. Istnieją opinie, że nie wszystkie te zakłady musiały upaść. Mieszkałem wtedy w Łodzi, padł cały przemysł włókienniczy, wielu z tych ludzi nie wróciło już nigdy do pracy.(ale na miejscu byłych zakładów wcześniej Poznańskiego, później Marchlewskiego mamy Manufakturę symbol rozpasanej konsumpcji). Dotyczy to również PGR-ów. Opisywano 3 pokolenia zasiłkowców. wydaje,że masowa emigracja zarobkowa na zachód rozwiązała trochę ten problem. Dzięki ci Anglio, ze otworzyłaś od razu swoje granice dla emigracji zarobkowej.

  354. zza kałuży
    31 lipca o godz. 21:31
    USA vs. Chiny
    Czyli III zasada dynamiki Newtona.

  355. @Konstancja.
    Nie ma obowiązku, na razie , podpisywania klauzuli sumienia. Może jest jakiś przymus nieformalny , np. w małej miejscowości nie dopuszczą cię do komunii, albo ksiądz wykrzyczy z ambony. Lekarze w większości, przynajmniej ja tak pamiętam tę tradycję ,byli raczej wolnomyślicielami, lekarzem był BOY- Żeleński, teraz chodzą z procesją. Może to wynikać z tego, że przy przyjęciu na medycynę punkty z przedmiotów humanistycznych mało się liczą. Kiedy byłem młodym lekarzem dużo sie rozmawiało na tematy polityczne i światopoglądowe, wymienialiśmy lektury. Teraz nie wiem, czy ktoś coś czyta.może jestem stary i ze mną nie rozmawiają.

  356. konstancja
    31 lipca o godz. 21:50

    Najbardziej mnie wzrusza to, że ta pieprzona klauzula pieprzonego sumienia (jakby ono istniało jak wątroba) nie ma żadnego związku z religią. Nieistniejący Bóg nawet się w swoim Słowie nie zająknął o zakazie przerywania ciąży. Ale jak czarny oszust szuka, to znajdzie. Znalazł „Nie zabijaj”. Nieistniejący Jahwe nie powiedział, co/kogo nie zabijaj, bo w ogóle to zabijać można, nawet trzeba (sam zabijał i kazał zabijać), ale czarnym nie jest potrzebna logika, lecz narzędzie do wymuszania posłuszeństwa, wygodnego życia i tłuczenia kasy. A wierni tak zakaz zabijania kijanek rozwinęli, że kijanki stały się ludzkim „dzieckiem”, „człowiekiem”. W dziewięćdziesiątych latach słyszałem na własne uszy w Radiu Maryja, jak jedna wzruszona dama opowiadała zebranym w studiu o cudownym badaniu prenatalnym, po zakończeniu którego płód uścisnął lekarzowi ręce w podzięce.

  357. @konstancja,
    uważam ,że poruszany temat powinno się zostawić własnemu sumieniu. Ingerencja nakazowo-odgórna przynosi opłakane skutki.
    Niektóre postanowienia w tej sprawie w moim odczuciu są absurdalne o ile dobrze je rozumiem.

  358. @wbocek 31 lipca o godz. 22:10
    tylko nic a nic nie rozumiem.
    Bierzesz mnie pod włos i nabijasz się ze mnie, ale jako absolwentowi TŻŚ zostanie ci to wybaczone. 😉

    Jak rozumiem najczęstszym zarzutem pod adresm Balcerowicza było i jest to, co ty określiłeś jako „nieznanie sie na trudnościach, na jakie nazrazi się zwykłego, szarego czlowieka, a jeszcze bardziej tych na samym dole drabiny kompetencji”. Moje tłumaczenie twoich słów! 😉

    Takie zarzuty wypowiadaja ci, (nie wiem, czy ty do nich należysz), którzy chcieliby większej roli państwa jako niańki, mamusi, babci, cioci itd., współczującej rodziny, która dopomoże i ochroni.

    Moj kometarz przypominał, że:

    1. na początku polskiej transformacji ustrojowej nie było żadnych instrukcji obsługi, żadnych manuali, żadnych gwarancji sukcesu,

    2. nawet gdyby wtedy zdecydowano się na „opiekuńcze” państwo (= zaporowe cła na wszystkie importowane produkty, których produkcję chcielibyśmy zachowac w Kraju) to taka protekcjonistyczna polityka gospodarcza MIAŁABY OGROMNE KOSZTY DLA POLSKIEGO PODATNIKA.

    Kupiłbyś @wbocku jakikolwiek wyrób polskiej produkcji wiedząc, że za bardzo podobny, tylko generalnie lepszy wyrób w Niemczech trzeba zapłacić TANIEJ NIŻ W POLSCE? Czasami DUŻO TANIEJ.

    Na granicy musiałbyś powołać armie celników by zwalczyć ogromnie opłacalny przemyt WSZYSTKIEGO.
    A potem armie policjantów od ścigania korupcji wśród celników.

    I dopłacać, dopłacać, dopłacać.

    Cały czas mając nadzieję, że KIEDYŚ W KOŃCU polskie wyroby dogonia te zachodnie pod każdym względem i że wtedy będziesz mógł znieść zaporowe cła i otworzyć się na wymianę z zachodem.

    Ile lat @wbocku chciałbyś kupować droższe bo polskie wyroby?
    O ile więcej godziłbyś się dopłacać do ich ceny, procentowo, w porównaniu z zachodnimi?

    Za cały argument mając nadzieję, że „skoro Tajwanowi, Koreii, Chinom czy Japonii się taka polityka opłacała i doprowadziła ich do sukcesów to i nam się musi powieść i basta!”

    że znajomi z Niemiec od dawna mi mówią, że polscy elektronicy i komputerowcy mają u nich dobrą markę.
    Dlatego napisałem poprzednio:

    „poziom jakościowy, funkcjonalność, niezawodność, cena i zdolności produkcyjne polskiego przemysłu”

    Czyli zwracałem uwage nie tylko na talent i wiedzę elektroniczna czy informatyczną ale też na cały świat kompetencji pozwalających z pomysłu zrobić na przemysłową skalę.

    A marka polskich elektroników i komputerowców w Niemczech niestety nie polega jeszcze na byciu założycielem Wielkiej i Znanej Firmy tylko na byciu świetnym trybikiem w już istniejącej niemieckiej firmie.

  359. Oczywiście, nikt przegranych i ofiar – w tym śmiertelnych, również samobójczych, również alkoholowych z racji utraty motywacji do życia (pamiętacie głośne w mediach sprzedawanie nerek?) – stanu Balcerowicza nie liczy. Bo skoro ja żyję, to co mnie obchodzą ofiary. Obok technicznej nowoczesności mamy w sobie świetnie przechowaną dzikość, czyli stan obojętności wobec tego, co nie moje i nie moich bliskich. Dwa najważniejsze prawa biologiczne: utrzymania przy życiu siebie i utrzymania gatunku mają się dobrze i mieć się będą do skończenia świata.

  360. @Stachu39 31 lipca o godz. 22:16
    Gdyby nie reformy Balcerowicza bylibyśmy może w tym samym miejscu, co obecnie Ukraina.
    To jest i moje zdanie.

    Istnieją opinie, że nie wszystkie te zakłady musiały upaść.
    Pełna zgoda, istnieje taka opinia.
    Tylko jest ona wygłaszana PO FAKCIE. A zatem warta – dla Polaków – tyle, co funt kłaków.

    Być może przez Kubańczyków powinna być (TERAZ) wnikliwie studiowana. Ale dla Polaków jest już za późno.

    Monday-morning quarterback.

    Quarterback to kapitan części ofensywnej drużyny futbolu amerykańskiego. Odpowiada za atak. Zwykle największe bożyszcze taki Lewandowski, chociaż ma mniej funkcji od kapitana drużyny piłki nożnej.

    Mecz odbył się i zakończył w niedzielę.
    Wszyscy oglądali, wszyscy znają wynik.

    W poniedziałek (np. w pracy) spotykają sie kumple w pracy i podczas przerwy dyskutują „co by było gdyby” w niedzielnym meczu.

    O takim z grupy, który wszystkie rozumy pozjadał i który wszystko wie i na wszystko ma gotową odpowiedź mówi się, że jest „kapitanem ataku w poniedziałkowy poranek”.

    WIekszość krytyków reformy Balcerowicza jest właśnie takimi ludźmi. Monay-morning quarterback.

    Było dać głos, było radzić, było pomagać w 1989 roku.
    Dzisiaj jest już po ptokach. Znamy wynik.

  361. zza kałuży
    31 lipca o godz. 22:52

    Nie, Kolego, państwo nie jako niańka. Po co ono właściwie jest, jeśli korzysta również z pracy prostaków (przecież nie intelektualna elita będzie gówna sprzątać, dupy w szpitalach podcierać i ulice zamiatać), ale wtedy, kiedy trzeba tych prostaków oświecić, jakoś przygotować do epokowych zmian, nie ma nagle komu tego zrobić, elitę wymiotło. Jeden Kuroń rozumiał obowiązek ludzi oświeconych wobec nieoświeconych. Ale on był człowiek dobry, wrażliwy i nieskuteczny.

    Przepraszam, ale mnie się takie gadanie przejadło już 25 lat temu – właśnie po słowach Wałęsy, żeby brać sprawy w swoje ręce. Kończę, bo od temperatury już jestem w połowie galareta.

  362. Stachu39
    31 lipca o godz. 21:46 * Pomysłów,jak kształtować ustrój samorządowy, było wiele. Hipotetycznie optymalna konfiguracja cech i potencjałów powinna decydować. Nie ma jednak wzoru na to, jak policzyć „optymalność”, a do tego są ludzie ze swoim wyposażeniem głowy, głosem wyborczym, no i politycy jako osobna kategoria zawartości puszki mózgowej. Na północ od linii Warszawa-Łódź-Poznań jest spory kłopot, bo jest jedno megacentrum – metropolia gdańska, a poza nią, ośrodki o potencjale średnim lub małym. był więc i taki pomysł, żeby województwo, którego stolicą będzie Gdańsk, miało granicę z województwem, którego stoicą będzie Warszawa. Bydgoszcz i Torun byyby po dwóch stronach granicy, albo oba pod Gdańskiem – dokładnie nie pamiętam. Byłoby jedno województwo Pomorskie. tyczasem są trzy, co jest sporym dziwactwem. Choć tylko jedno „prawdziwe” , a dwa mają w nazwie przymiotniki. Klopot był ze Szczecinem, bo do niczego nie wydaje sie pasować. Za bardzo na uboczu, a jednocześnie dosyć duży. Związany z Odrą, ,ale województwo będące pasem nadodrzańskim to kiepski pomysł. Coś jak Naddniestrze. jeszcze gorszy stan rzeczy był po wschodniej stronie. Cały rejon warmińsko-mazurski jest rozległy, ale bardzo słaby. Wiec żeby słaby Olsztyn jakoś podsadzić, dodano mu Elbląg. Oba miasta nic ze sobą nie miały wspólnego. Elbląg od paruset lat ciążył do Gdańska. W dodatku przecięto Żuławy, co jest dużym nonsensem. Ale żeby Elbląg przykleić jakoś do Olsztyna, zdecydowano wyrżnąć kawałek Żuław wokół Elbląga. I teraz ten wariacki pomysł: zrobić z Elbląga port morski, którym ostatnio był w średniowieczu. Że niby to wzmocni województwo i będzie sukces światoowy nr 1. Tak wzmocni, że będzie odwotnie: gigantyczne pieniądze potrzebne do włożenia w to wariactwo albo „port morski Elląg” będzie musiał skompensować zyskiem z działalności – czego nigdy nie pokryje, albo będzie to wór bez na dla budżetu państwa. Unia nie da, bo to wbrew jej wymogom. Jak będzie bulił skarb państwa to pod hasłem „na województwo”. Jak na wojewódxtwo, to zostana obcięte inne wydatki na województwo. Bo tyle kasy dostają. A budżet państwa ma to do siebie, że nie lubi wydawać. Pisoidy tak rozwalają budźet, że się nie pozbieramy bez cięcia takich wariactw jak to. i wiele innych, nawet sensownych rzeczy trzeba będzie uciąć.

  363. Stachu39
    31 lipca o godz. 21:46 * W wieku 12-13 lat dzieciaki przechodzą dezintegrację wewnętrznego rozwoju. Wzmacniać głęboki kryzys łamaniem ustalonego środowiska na rzecz nowego i z natury stresującego , to bardzo marny pomysl. Do pomysłów przedwojennych nie ma sensu sięgać. Nie ten świat.

  364. Stachu39
    31 lipca o godz. 22:34
    mam wrażenie, że nie masz aktualnych danych.
    Może lekarz osobiście nie podpisuje w szpitalu klauzuli (jakoś mało się tym chwalą) ale szpitale wprost mówią lub odmawiają kobietom pomocy. W naszym szpitalu TAKICH zabiegów się nie wykonuje. Natomiast to, ze w woj. podkarpackim nie ma takiego szpitala, w którym ze wskazań lekarskich możesz dokonać aborcji.
    Zresztą, co może zdarzyć się w kraju, w którym głównym ginekologiem i położnikiem (jest taka instancja ) jest Bogdan Chazan; a szefem sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka jest były prokurator z PRL Piotrowicz.
    przecież to jawna kpina

    zezem
    31 lipca o godz. 22:41
    przepraszam, ale widać, że dawno w Polsce nie byłeś.
    Amerykanie, gdy im Polacy opowiadali, ze w czasie wojny Niemcy wyrzucali ich z domu pytali: a dlaczego nie wezwałeś swojego adwokata?
    Twoja odpowiedź jest w podobnym tonie.
    Cały ten blog, Polityka jako tygodnik i tu spotykający się oraz wiele środowisk mówi o absurdach codzienności w Polsce. a Ty myślałeś,że my tu dowcipy opowiadamy?

  365. zza kałuży

    Tyle Ci jeszcze powiem, zzakałużku, że reformę Balcerowicza popierałem wszystkimi czterema łapami i bylem zdania, że taka gigantyczna operacja musi być szokowa, nie da się jej przejść bezboleśnie. Widziałem ofiary, sam byłem ofiarą, a mimo to popierałem. Dopiero w ostatnich latach zaczęło do mnie docierać nie tylko dobro, ale i zło transformacji. Nawiedzeni pamiętają i będą pamiętać ofiary z „Wujka” i w ogóle ofiary stanu wojennego. Nikt nawet się nie zająknie o wielokrotnie liczniejszych ofiarach stanu Balcerowicza. Nie ma też znaczącej refleksji nad kondycją człowieka w ogóle w epoce dla mnie aż dramatycznie rozszalałej postawy „mieć.

  366. @stasieku (bo mi uciekło)

    Tusk trochę uciekł, nie czarujmy się. Ale po pierwsze primo pozycja była niezwykle prestiżowa, po drugie ma prawo dbać o swoją karierę, po trzecie chyba jednak nikomu w najczarniejszych snach nie śniło się że Kaczyński zrobi z Polską to co zrobił (wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy przecież że wygra) i że ludzie w wyborach będą tak głupi żeby całą władzę oddać mu w łapy, z tą dodatkową malowaną lalą jako wisienką na torcie.

    W każdym razie na tym wysokim stanowisku Tusk się świetnie sprawdził.

  367. Ale kino…
    „Daliśmy regularnemu psychopacie dostęp do wszystkich materiałów ze śledztw, które można wykorzystać przeciwko naszym działaczom i radnym”
    „Ziobro nie zdołał swoich ogromnych uprawnień wykorzystać do zniszczenia opozycji. Wykorzystał je za to do zgromadzenia informacji pozwalających szantażować PiS.”

    http://www.newsweek.pl/polska/polityka/zbigniew-ziobro-zostanie-usuniety-nie-wykonal-zadania,artykuly,430833,1.html?src=HP_Section_1

  368. zza kałuży
    31 lipca o godz. 22:52
    żaden kraj na świecie nie dokonywał takiej transformacji ustrojowej, jak kraje dawnego demoludu. Nagle, z dnia na dzień niemal trzeba było pracować nad ustawami, przepisami, opanować mnóstwo rzeczy, o których w Polsce niewielu miało pojęcie. Sami też nie chcieliśmy własnych krajowych wyrobów, siermiężnych we wzornictwie, awaryjnych i zwyczajnie brzydkich oraz drogich. Zachodnie marki miały w Polsce poważanie jeszcze w latach 60 i 70; zwykły magnetofon Grundig był szczytem marzeń niejednego młodego człowieka. Ja wydałam na niego chyba cała pierwsza pensję, może jeszcze na radio mi wystarczyło. Nic dziwnego, że gdy tylko nadarzyła się okazja i całymi wagonami sprowadzano z zachodu sprzęt RTV i AGD o brzmiących mile i znanych z legend i opowieści nazwach rzucaliśmy się do sklepów i wymienialiśmy nasze Rubiny na inne marki niemieckie, japońskie, chińskie i inne.
    Pewnie, że w tym czasie zdarzyło się mnóstwo błędów, m.in. pominięto sprawę PGR i ich pracowników. Mnóstwo było takich sytuacji. Ale brak było wzorów postepowania w takich przekształceniach w świecie i dlatego sięgało sie po Saachsów oraz innych specjalistów lub doradców.
    Czasem byli to tacy doradcy, jak ci od pękających parówek czy puszek, ale mieli zagraniczne nazwisko i czasem pochodzenie z dobrej angielskiej/amerykańskiej uczelni.

  369. Nefer
    31 lipca o godz. 23:25
    @stasieku (bo mi uciekło)

    Tusk trochę uciekł, nie czarujmy się. Ale po pierwsze primo pozycja była niezwykle prestiżowa, po drugie ma prawo dbać o swoją karierę, po trzecie chyba jednak nikomu w najczarniejszych snach nie śniło się że Kaczyński zrobi z Polską to co zrobił

    Troche uciekl?
    Mial prawo zadbac o wlasna kariere?
    Nikomu sie nei snilo ze Kaczynski zrobi co zrobil?

    Raczysz we wszystkich trzech sprawach zarty sobie stroic.

    Po pierwsze lata 2005/7 pokazaly co Kaczynski zamierza zrobic, nie zrobil, bo Lechu go troszke ograniczal…
    Po drugie Tusk zgrzytal zebami,bo go Kaczynski ordynarnie wyrolowal. Wiec Tusk perfekcyjnie wiedzial
    Po tzrecie wiedzac … dal Kopacz na PO i na RZAD, a sam dyla do Brukseli…

    Taka prawda jest.

    To ze sie po roku poogarnial i odnalazl na stanowisku, ma usprawiedliwiac wystawienie Polski na to co nam i Polsce robi Kaczynski?

    U mnie NIE. A Ty jak chcesz…

    pozdrowka
    ~l.

  370. Nefer
    31 lipca o godz. 23:25
    wiesz, Tusk miał prawo zadbać o swoja karierę, o pozycje prestiżową. Ale w Polsce był premierem, a nie posłem. Osobą odpowiedzialną za kraj, bo sam do pewnego czasu w tej roli swietnie się widział i z pogardą określał pozycję prezydenta jako pilnującego żyrandola.
    Gdyby wygrał w stosownym czasie wybory do europarlamentu i tam dał się poznać jako wspaniały, wręcz fantastyczny organizator życia publicznego, znawca wielu tematów rozważanych codziennie w UE – nie byłoby problemu. Wielu BYŁYCH premierów pracuje w UE, ale poszli tam, gdy już skończyli swoje kariery prime ministra w swoim kraju. Nasz premier dał dyla. Dosłownie uciekł przed problemami, jakie zaczęły gromadzić się nad głową rządu, a przedtem wyciął w pień wszystkich, którzy mogliby byc jego konkurencją w kraju, jedynie p. Graś, jego cień doczekał się wdzięczności swojego pryncypała, bo ten „zabrał” go z sobą do Brukseli. Nie załatwil wielu spraw, o które jako szef rządu powinien był zadbać, wnieść pod obrady sejmu.
    A na dodatek cały czas zapewniał swoich wyborców i społeczność, że żadna Europa mu nie w głowie.

  371. konstancja
    31 lipca o godz. 17:39

    basia.n
    31 lipca o godz. 15:15
    ” jakiś nieuk tworzył tę stronę.
    Pobież formularz wpłaty”

    konstancjo, jestem pies na jezyk polski, bo nie gadam w nim juz od 25 lat to im glodny jak pies i jestem dosc uczulony…ale nie za bardzo dogmatycznie.

    Powiadasz wyzej: „pobiegnij formularz wplaty” – pobiezeli do stajenki po formularz wplaty to nawet niezle brzmi.
    Nie po to pisze, by osmieszyc, Bog bron, myslalem nawet kiedys o ksiazeczce skladajacej sie calkowicie z lapsusow jezykowych, ktore wszyscy popelniamy, bo polski to chyba z piekla rodem, taki trudny.

  372. Nefer
    31 lipca o godz. 23:25

    Znam, Neferko, opinię paru Niemców, że mają już dość ciągłego zajmowania się kłopotami niedorosłej Polski, a Tuska uważają za bardzo jałowego lawiranta i lesera. Twierdzą, że mało który przewodniczący tak nic nie zrobił jak on.

    Mówię tylko jako dyktafon-kutafon, bo nie mam zdania, choć kiedy Tusk tu udawał, że rządzi, podobnie myślałem o nim jak ci bogobojni Niemcy. Dobranocka.

  373. Na marginesie
    31 lipca o godz. 23:26

    Bylo wiadomo, że łaska pańska (Jarka) na pstrym koniu bieży. Ziobro, Morawiecki są bardzo pilni w wykonywaniu próśb czy nakazów szefa, wręcz spijają z ust jarka jego prośby,często wychodza przed orkiestrę z własną inicjatywą, byle tylko przypodobać się Preziowi. Oboje chcą objąć schedę po Jarku, każdy z nich czuje na plecach oddech drugiego w tym wyścigu. A wystarczy jeden grymas nioezadowolonego czegoś Jarusia, żeby spadł z piedestału ZeroZiobro i Krzywousty. Znajdzie sie hak na każdego z nich. Przecież ich pozycje wynikają z kaprysu Kaczyńskiego!

  374. @act
    31 lipca o godz. 23:47
    ostatni wpis dziś

    Rozumiem Twoje rozterki, bo nie mówisz zbyt często po polsku. Ale wątpię, żeby stronę internetową dla Ojdyra tworzył jakiś emigrant. Raczej robił to za bóg zapłać jakiś absolwent jego Wielce Wysoko Notowanej Uczelni (podobno nawet wyzej w rankingu niż UJ i UW 🙂 ) i zrobiła, jak umiał. Troche krzywo, troche z błedem, troche nieściśle, trochę śmiesznie i strasznie. Ważne, ze kaska strumieniem.
    CÓz to 5 zł miessięcznie za rozgrzeszenie.
    ……………..
    Bardzo przyklaskuję Twojemu pomysłowi stworzenia „ksiazeczki skladajacej sie calkowicie z lapsusow jezykowych, ktore wszyscy popelniamy, bo polski to chyba z piekla rodem, taki trudny” Ustawiam się w kolejce po egzemplarz z autografem autora.

  375. lonefather
    31 lipca o godz. 23:44
    jednocześnie o tym samym

  376. nie ‚to im glodny’ ale’ tom glodny’ mialo byc.

    A w ogole konstancjo to wyglupiam sie, 7 rano u mnie i nie chce sie pracowac.

  377. @act
    1 sierpnia o godz. 0:01
    no tak, pomysł fajny, już mam apetyt, a Ty komunikujesz, że Ci się od rana nie chce…
    i co ja robie w tej kolejce?

  378. konstancja
    31 lipca o godz. 23:44

    No dobrze, dał dyla. Chociaż to stanowisko to nie były wybory do europarlamentu i kadencja miała się zacząć w krótkim terminie. Na ile zakulisowo wcześniej wiedział oczywiście nie wiem. Nie będę się jałowo spierać bo jest co jest i nawet biały koń nie pomoże (uściski dla Ciebie jak zawsze)

    wbocek
    31 lipca o godz. 23:50

    pombocku miły, ja jestem na miejscu i nawet w upały mam ciepłą zimną wodę w kranie, Tusk jest tu dość ceniony (A powiedzmy że peryferyjnie ocieram się o kręgi zbliżone do)

  379. Gdyby mnie ktoś szukał to jestem obok na kanapie z nosem w książce i właśnie biorę udział w locie Apollo 8.

  380. konstancja
    31 lipca o godz. 23:58

    Jak mi nie wybaczysz konstancjo, to ja ide sie zaraz zabic – ja, durny i leniwy ranno poro, przypisalem Ci ten lapsus, bo nie doczytalem, o co chodzilo z tym ‚pobiez’.
    A Ty w swojej nieskonczonej delikatnosci i takcie…ech…
    Obiecuje, ze nie bede pil…tego wchodzil na ten blog przed 12pm.

    Neferko,

    jak ja lubie Twoje kuchenno-kanapiane haiku.

  381. @konstancja 31 lipca o godz. 23:32
    Sami też nie chcieliśmy własnych krajowych wyrobów
    1. Dziedzictwo doświadczeń peerelu,
    2. Potęga zachodniego marketingu jako elementu gorącej wojny propagandowej, wtedy elementu zimnej wojny a dzisiaj normalnego elementu walki rynkowej

    siermiężnych we wzornictwie, awaryjnych i zwyczajnie brzydkich oraz drogich.
    I tak i nie.
    Ja wtedy chorowałem na sprzęt Hi-Fi, z konieczności (brak dostępu do waluty), polskiej produkcji i muszę powiedzieć, że niektóre rzeczy, z produkowanych wtedy w Polsce były calkiem przyzwoitej klasy europejskiej. Tylko, ze ich prawie-że-nie-było w sprzedaży, bo w lwiej części szły na eksport.

    Aby wyprodukować coś sensownego, przy braku polskiej, rodzimej produkcji nowoczesnych elementów elektronicznych ale też całej tej galanterii typu szybeczki, plasticzki, lampeczki, guziczki, pokrętełka, naklejeczki, aluminiowe płytki na radiowe mordki, gumeczki, uszczeleczki, itd. trzeba było „to wszystko” importować. Dobrze było, jak polski był projekt, ale cała reszta (oczywiście oprócz poskładania i testowania) była z zachodu. Przynajniej początkowo tak było.

    No a jaki był dostęp przedsiębiorstw do tzw. waluty?
    Skad i od kogo trzeba było brać tzw. dewizowe kredyty?
    Jak na to wszystko wpływały zamiany kursu złotówki do dolara? Szczególnie przy kilkudziesięcioprocentowej (albo i wyższej) inflacji?

    To było, szczególnie z finansowo-kredytowego punktu widzenia, toksyczne środowsko gospodarcze. Nic dziwnego, że zakłady padały.

    Moim zdaniem niekoniecznie z powodu siermiężnych we wzornictwie, awaryjnych i zwyczajnie brzydkich oraz drogich wyrobów.

    Poszukaj sobie @konstancjo na internecie zdjęć polskiego sprzętu, szczególnie radiowego (oraz magnetofonowego, gramofonowego, itp.) z tamtych czasów a gwarantuję, że bardzo się zdziwisz.
    Ja niektóre nich usiłowałem wtedy składać z (mało, ciężko i bardzo rzadko) dostępnych poszczególnych części/podzespołów, pojawiających się od przypadku do przypadku w specjalistycznych sklepikach z częściami elektronicznymi. Pomagając sobie bardzo żywą wtedy giełdą międzystudenckiej sprzedaży i wymiany funkcjonującą w akademikach politechniki. Która to giełda wyschła ze szczętem z nastaniem normalności.

  382. konstancja
    31 lipca o godz. 23:59

    O tym samym, pod innym katem, znaczy sie zesmy stereo o Tusku zrobili….

    CZy @Neferka w stereo zobaczy dokladniej?

    DOdam jedno. Uwazam ze Tusk sie nie nadaje w Polsce na nic. I sie nie bedzie nadawal, do czasu az przeprosi Polske I Polakow, za wydanie ich na pastwe Kaczynskiemu. Jesli bedzie mial odwage sie przyznac do egoizmu, nawet jesli sie bedzie usprawiedliwial ot rozwaze czy dac mu szanse. Jesli slowem nie pisnie o swoich winach i nie przeprosi z poproszeniem o wybaczenie, to nie ma szans, zebym naniego oddal glos. Najmniejszychszans…. nie ma. Dwa razy na niego i PO glos oddalem i wystarczy. Latwo mi sie pisze, bo nie widze najmniejszych szans, na to, zeby sie przyznal i przeprosil. Nie mowiac o tym, ze zwyczajnie nie widze Tuska w roli naprawiacza Polski po kaczej dewastacji… Jest juz za wielkim cynikiem na to, zeby sie za taka gigantyczna robote wziac i cos zrobic sensownego.

    pozdrowka
    ~l.

  383. @lonefather
    1 sierpnia o godz. 1:10

    Masz absolutną rację. Może dodam tylko – gdyby przeprosił to i tak się nie nadaje !

    I od razu – Dobranoc ,bo póżno 🙂

  384. Tanaka 30.7.18 r. g. 8.33
    lepsze od wstępniaka,
    tak jakby pisało tu was dwóch/dwoje,

    wujaszek wania 30.7.18 r. g. 9.29
    krytyka nie jest kopaniem, Platformy też nie można było krytykować bo PIS,
    Gersdorf jest „generałem” i powinna być przygotowana na różne zdarzenia,
    szeregowy sędzia powinien umieć powiedzieć dokładnie to co myśli i być odpornym na naciski, a sędzia „generał” tym bardziej,

  385. parafianin
    1 sierpnia o godz. 3:48

    „Tanaka 30.7.18 r. g. 8.33
    lepsze od wstępniaka,
    tak jakby pisało tu was dwóch/dwoje.”

    Bo to jest tak parafianinie – Konwicki pisal, ze tak mu zawsze pisanie ciezko szlo, ze musial codziennie zdrapywac atrament z podlogi, by choc jeszcze to jedno zdanie wiecej…
    A Tanaka wiadra rozstawia po katach mieszkania, bo mu inkaust cieknie z sufitu. Po cichu podejrzewam, ze zatrudnia kilku czeladnikow na wzor dawnych mistrzow malarstwa, ktorym dyktuje swoje pomysly a na koniec tylko dodaje kilka korekt i swoja niepowtarzalna sygnature.

    „Ten chlop ma ‚pisane'” jak niedawno dowcipnie stwierdzila @mag a nam pozostaje tylko ‚czytane’.

  386. @lonek
    A za co Tusk ma Polaków przepraszać?
    Toż w Polsce od początku transformacji gada się, że każdy decyduje o sobie, bo sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. To za co winić Tuska, że wybrał rozwój kariery politycznej i łatwiejsze życie od użerania się z polską zawiścią, kołtuństwem i malkontenctwem. Jego prawo.
    Pani Kopacz w normalnym kraju poradziła by sobie doskonale, ale kiedy zaczęto wylewać na nią kubły pomyj, to trudno. A wylewali wszyscy i opozycja ( jej zbójeckie prawo) i koledzy.
    A potem Polacy nie poszli na wybory.
    To kto tu do diabła jest winny temu, że PiS doszedł do władzy?
    I z tego co widzę to PiS porządzi sobie długo, bo starzy wyjadacze polityczni nie zamierzają ustąpić, a młodych nie ma bo i czym ich zachęcić? Złudną nadzieją na lepsze jutro jak my starzy znów dorwiemy się do władzy?

  387. Nefer
    1 sierpnia o godz. 0:06
    …właśnie biorę udział w locie Apollo 8.
    O Apollo 13 polecam film ze słynnym „Houston we have a problem”. Jest także sporo filmów dokumentalnych o tym locie i rozwiązywaniu problemów , których wcześniej nie przewidywano.

  388. @Nefer
    Tusk. Krótko. Niestety ale pozostanie symbolem letniej wody.
    Pamiętam także jak się zarzekał, że nic mu tak nie leży na sercu jak dobro kraju, że nie myśli o Brukseli itp.
    Jego ponowne ecie-pecie na niwie krajowej to odgrzewane kluchy.

  389. @@ lonefather, Konstancja, inni

    Funkcja premiera jest funkcja konsyliacyjna. Konstytucja polska deklaruje zjesc ciastko i miec ciastko. Przynajmniej trzy osrodki wladzy. Nie mam na mysli trojpodzialu wladzy. Kancelarie (osrodki wladzy) premiera, prezydenta, kosciola wlaza na siebie kompetencjami. Celem bylo, jak rozumiem, stworzyc silna wladze wykonawcza. Zdecydowane wiekszosci parlamentarne. Bez dania narzedzi. Wyszlo jak wyszlo, jak zwykle. Wydaje mnie, za bardzo wzorowano na francuskim modelu. Dosc unikalny w Europie. Prezydencki. Nikt nie pomyslal o tym, zeby rzady „musialy” szukac parlamentarnych kompromisow. Koalicjantow. Kompromisy, na dluga mete sa efektywne. Inaczej ciagle zawracanie kijem rzeki. Kiedy w zasadzie polaryzacja pogladow jest niewielka. Ekonomiczne mozliwosci manewrowania niewielkie. „Wielkosc” probowano chyba rowniez skopiowac z sys amerykanskiego. Tylko niestety prezydenta w walizeczke nie wyposazono. Nie ma takiej walizeczki. Czy Air Force One.

    Pytania do rozpatrzenia. Kto w Pl prowadzi zagraniczna polityke, jest odpowiedzialny? Rzad (min spraw zagranicznych), prezydent czy kosciol? Kto w Pl prowadzi polityke obronna, kto jest dowodca wojska, kto odpowiada za ciaglosc? Prezydent, min obrony(rzad) czy szef sztabu polaczonych sil zbrojnych. Ile jest w Pl tajnych sluzb? Kto nimi kieruje? Moj rachunek daje 10 sluzb. Ile kompetencji, czyje, kto odpowiada. Takich pytan moglbym jeszcze pare napisac. Odpowiedz jest jedna. Tak chcial niekompetentny prawodawca. Tak wybralo (konstytucje) niekompetentne spoleczenstwo obywatelskie.

    Przewodnictwo EU jest rowniez funkcja konsyliacyjna. Szukanie mozliwych kompromisow. Z punktu plnEuropejskiego Tusk nie jest lepszy, gorszy. Tak jest opisana jego funkcja. To nie jest funkcja decyzyjna. Mozliwosci i narzedzia jakimi dysponuje dzis Tusk sa scisle okreslone. Latwo znalezc.

    Na temat „przeprosin” i ewentualnego powrotu Tuska do krajowej polityki. Chyba bylby idiota. Wlasciwa droga kariery, jezeli nie jest zmeczony jeszcze, bedzie przykladowo. Przewodnictwo polityczne NATO, po Jens Stoltenberg. Wysoki komiszrz EU do rozwiazania konfliktu patagonsko-eskimoskiego, czy grecko-tureckiego. Albo, dosc dobrz platne, wyklady goscinne w Davos czy Harvard. Moze grupa Bilderberga? Nie wiem. Powrot do pl pl bylby dziecinny, jeszcze z „przeprosinami”. Za co? Przeprosiny, ze Polacy rzadu nie moga wybrac? Ze posel, z niewielka iloscia intelektu i duzymi fobiami jest Naczelnikiem panstwa? Gdzie w Konstytucji jest opisana kompetencja Naczelnika panstwa?

    Pzdr Seleukos

  390. @Tanaka
    Nic nie wiem o tym, że by w wieku 11-12 lat zmiana szkoły i otoczenia była jakoś szczególnie szkodliwa.To jest wiek, w którym stopniowo wrasta się w dorosłość. symbolem tego są postrzyżyny, bar micwa , bierzmowanie. Ja poszedłem do liceum w wieku 13 lat i bardzo byłem zadowolony, że idę do prawdziwej szkoły, w tym czasie męskiej.

  391. @konstancja
    Lekarz składa przysięgę Hipokratesa , nie ma tam o antykoncepcji.Ale z ogólnych deklaracji można wysnuć szczegółowe wnioski, zależnie od ideologii. Szpitale sa finansowane przez NFZ ,ale również przez miejscowa władzę , a ta jest zależna od miejscowego biskupa.

  392. SŁOŃ a SPRAWA POLSKA

    Skończyłem czytać:

    https://czytamrecenzuje.pl/recenzja/220/w-lesie-wiedenskim-wciaz-szumia-drzewa

    “W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa” to książka o holocauście, w której autorka pokazuje postawę Szwedów i szwedzkiego rządu wobec tej zbrodni. Pokazuje przyjaźń zauroczonego faszyzmem twórcy Ikei i austriackiego żyda, który ocalał z holocaustu.

    Ingvar Kamprad dołączył do profaszystowskiego ruchu Nysvenska Rörelsen w 1942 roku, w wieku 16 lat, gdzie zajmował się zbieraniem funduszy oraz rekrutacją do grupy nowych członków nie później aż do września 1945 roku. Kiedy Kamprad opuścił grupę nie wiadomo, jednakże przyjaźnił się z Engdhalem aż do wczesnych lat 50. Do końca życia podziwiał Pera Engdhala. Najszczęśliwszym dniem w życiu uwielbianej przez niego babki Fanny, był dzień zagarnięcia przez Hitlera, o którym mówiono w domu „wujek H.”, czeskich Sudetów.

    Równocześnie jego pierwszym prawdziwym i w tedy najserdeczniejszym przyjacielem był Żyd uchodźca Otto Ullman.
    Antysemiccy, przed i w czasie wojny, Szwedzi rzucili się po wojnie gremialnie do pomagania ocalałym z holocaustu.
    Zarówno Ingvar Kamprad jak i społeczeństwo szwedzkie potrafiło się pogodzić ze swoją niedoskonałością. Nie czuli potrzeby samobiczowania.

    Dlaczego wobec tego Polacy tak zawzięcie tropią i chłoszczą każdy przejaw niedoskonałości u samych siebie i swoich rodaków?

    Moja teza:

    Ci, którzy nie potrafią odpuścić ułomnościom rodaków cierpią na nieuświadomiony katolicki kompleks wiecznego dziewictwa. Jest to przejaw tęsknoty za „niepokalanością”.

    Call me stupid, ale nie widzę innego wyjaśnienia do nieustannego batożenia, wytykania każdego potknięcia „bliźniego swego”.

  393. Korekta do @wujaszek wania
    „Antysemiccy, przed i w czasie wojny, Szwedzi rzucili się po wojnie gremialnie do pomagania ocalałym z holocaustu.”

    Do dzis sa wszystkie mozliwe odcienie, stosunku do judaizmu, Zydow etc. Byly rowniez, przed, w czasie, po wojnie. Dwa przyklady, niestety tylko ang. Moglbym pare innych.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Bonnier_family
    Rodzina jest bardzo zasluzona dla szw zycia politycznego, kulturalnego. Byla rowniez, dlugo przed wojna.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Harry_Schein
    Postac ktorej nie da ominac rozpatrujac powojenna historie Szwecji.

    Pzdr Seleuk

  394. @seleuk|os| 1 sierpnia o godz. 7:17
    W odpowiedzi na twoją (trafną) analizę – moja synteza, czyli wnioski końcowe.

    1. Ustanowić granicę na linii Wisły.

    2. To co na lewo podzielić na 3 landy i błagać Niemców aby chcieli brać.

    3. To co na prawo nazwać „Wolska” i niech sobie zamieszkujący ją Wolacy zajmuja się chrystianizowaniem Europy, odzyskiwaniem Najświętszego Wraku, Lwowa, Wilna i Niezbywalnej Godności Prawdziwego Wolaka.

  395. seuluk|os|, 8:40

    masz rację, że sprawa jest bardziej złożona. Należałoby też dodać, że jeszcze w czasie wojny nastąpiło częściowe przebudzenie, kiedy u sąsiadów, w Norwegii zaczęły się czystki. Znamienne jest uratowanie 7 tys. Żydów duńskich.

    Tyle, że moim celem nie było zajmowanie się historią Szwecji, ale zwrócenie uwagi na dojrzałość społeczeństwa szwedzkiego, które potrafi zaakceptować fakt własnej niedoskonałości. I nie tapla się sadomasochistycznie w starych grzechach i przewinach.
    Ja to wiążę z protestanckim, racjonalnym backgroundem Szwedów, przeciwstawiając, często nieuświadamianemu, katolickiemu kompleksowi wiecznodziewictwa i niepokalania.

  396. Stachu39
    1 sierpnia o godz. 7:46

    Nic nie wiem o tym, że by w wieku 11-12 lat zmiana szkoły i otoczenia była jakoś szczególnie szkodliwa. Ty nie wiesz, ale kto inny wie: psychologia, specjalnie -psychologia rozwoju, pedagogika i niejeden inny.

  397. Tusk jako premier w pewnym okresie nerwowo szukał pieniędzy. M.in. odebrał świadczenie opiekuńcze członkom rodzin opiekującym się niesprawnymi rodzicami, dziećmi, innymi członkami rodziny. Było to świadczenie w wysokości 520 zł miesięcznie. Warunkiem jego otrzymania była rezygnacja z pracy zawodowej lub z ubiegania się o pracę, czyli wykreślenie z listy bezrobotnych w Urzędzie Pracy. Kiedy była konieczność stałej opieki, świadczenie było przyznawane bezterminowo, a czas jego pobierania liczył się do stażu pracy jako czas składkowy. Tusk to świadczenie nagle uciął bodaj dla 200 tysięcy pobierających. Niespecjalnie nagłaśniana motywacja była taka, że jest wielu, którzy świadczenie pobierają, a mimo to pracują. „Wielu” czyli nie wiadomo, ilu – może dwudziestu. Nie bardzo sobie wyobrażam, jak może dodatkowo pracować poza domem czy nawet w domu matka opiekująca się 24 godziny na dobę dzieckiem-rośliną, mąż opiekujący się sparaliżowaną żoną, syn opiekujący się matką w stanie demencji, której nie może spuścić z oka na pięć minut – jak było z moją mamą – i tym podobne wypadki. Wszyscy opiekunowie musieli od nowa ubiegać się o opiekuństwo, składać wnioski i konieczne dokumenty. Same te pierdzistołkowe korowody to dla wielu na okrągło zajętych opiekunów była trudna do pokonania przeszkoda. A nie mieli jak Tusk samolotów do dyspozycji. To ponowne ubieganie się trwało różnie: w wypadku mojego najmłodszego brata – sporo ponad rok (bez jednego grosza własnych pieniędzy, a opiekowanie się nie było zawieszone). Kiedy przyszła decyzja o ponownym przyznaniu świadczenia na czas nieograniczony (w żyjącej olewaniem prawa Polsce nawet przez premierów i prezydenta umowy z państwem – na przykład niedziałanie prawa wstecz – znaczą, że nie znasz dnia ni godziny, kiedy umową będziesz mógł się podetrzeć) i o zwrocie bezprawnie zatrzymanych przez państwo pieniędzy, brat już nie żył.

    Nie słyszałem, żeby się Tuskowe bezpaństwo chwaliło efektem finansowym tej partyzanckiej operacji Tuska polegającej na zbiorowej odpowiedzialności nie wiadomo za co i na odebraniu przyznanego prawa BEZ INDYWIDUALNEGO UZASADNIENIA, operacji dokonanej na najbardziej nieszczęśliwych, nieporadnych i wymagających stałej opieki, jeszcze żywych obywatelach. Pluja na ciebie, Tusk, pluja na ciebie, Kaczka, i jada na woda.

  398. @wujaszek wania 1 sierpnia o godz. 8:10
    Dlaczego wobec tego Polacy tak zawzięcie tropią i chłoszczą każdy przejaw niedoskonałości u samych siebie i swoich rodaków?
    Pytanie niby ogólne i uniwersalne ale z jakiegoś powodu zadałeś je po wpisie o antysemityźmie-filosemityźmie Szwedów.

    A zatem ja w odpowiedzi ograniczę się do tej tematyki i twoje pytanie przepiszę nastepująco:

    Dlaczego wobec tego Polacy tak zawzięcie tropią i chłoszczą każdy przejaw antysemityzmu u samych siebie i swoich rodaków?

    Od razu widać, że w Polsce nie ma elementu „u siebie samych”. Dostajemy zatem:

    Dlaczego wobec tego Polacy tak zawzięcie tropią i chłoszczą każdy przejaw antysemityzmu u swoich rodaków?

    I znowu potrzebna jest korekta. Nie wszyscy „Polacy” zawzięcie tropią tylko środowiska umownie mówiąc lewicowe, filosemickie, składające się z osób pochodzenia żydowskiego. Np. Michnik i „GW”. „Polityka”. studioopinii.pl. Marzyński, Koraszewski, Szostkiewicz, Passent, Hartman.
    Prawica określiła to (zgrabnym propagandowo) hasłem „propagandy wstydu”.

    Dla mnie powody tego „tak zawziętego tropienia i chłostania każdego przejawu antysemityzmu u swoich rodaków” są oczywiste.
    Historia katolickiej Polski.
    Historia udziału Polaków – katolików w zagładzie Żydów podczas niemieckiej okupacji.
    Stosunek do Żydów w czasie zaraz po zakończeniu wojny.
    Wydarzenia roku 68-go.
    Czkawka antysemityzmu odbijająca się praktycznie każdemu na polskiej scenie politycznej. Robotnikowi Wałęsie i inteligentowi Lisowi.

    Michnik jest najczęściej wymieniany jako najbardziej „winny” propagandy wstydu i myślę, że on szczególnie ciężko przeżył marzec 68-go roku oraz, biorąc pod uwagą zarówno opinię o Polakach i o sensowności mieszkania Żydów w Polsce jaką mają Żydzi w USA i w Izraelu (których to opinii Michnik musi być świadomy) oraz wewnętrzny strach Michnika przed powtórką z marca 68, dostajemy u niego bardzo stresującą i bardzo silną motywację Michnika do „zmiany mentalności i stosunku Polaków do Żydów”.

    Moim zdaniem zabrał się on do beznadziejnego zadania i to ze zręcznością słonia w składzie porcelany, no ale takie są według mnie motywy Michnika i w skrócie odpowiedź na, zmodyfikowane, twoje pytanie.

    Polacy pochodzenia żydowskiego, zwykle o przekonaniach lewicowych, dlatego tak zawzięcie tropią i chłoszczą każdy przejaw antysemityzmu u swoich rodaków gdyż boja się powtórki z tragicznej historii.

  399. parafianin
    1 sierpnia o godz. 3:48

    Tanaka 30.7.18 r. g. 8.33
    lepsze od wstępniaka,
    tak jakby pisało tu was dwóch/dwoje,
    jak lepsze to lepsze. albo inaczej: to uszczegółowienie tego co musiało być i bardzo syntetyczne i szczegółowe – miejscami. Musiało trochę miejsca zająć, by rodaka poinformować oraz panią Gersdorf też – skoro się ją krytykuje. Osoba poważna, w wieku, zacna, więc jak się do niej mówi co niezbyt chwalebngo, to trzeba grzecznie wyjaśnić, czemu tak się mówi i dlaczego pani Gersdorf jest po wierzchu przeciw cynicznemu graczowi i rentierowi, a pod spodem – za. Nie wie, że ma pod spodem, zdaje jej się, że nic więcej nie ma niż powierzchnia rzeczy: o, mamusiu, kacuska plynie po wodzie! Tak jest Jacusiu, a rybka na patelni pływa w wodzie.

  400. @All
    Ja nie specialnie mam ochote dyskutowac Szwecje, tu na blogu. Czsem cos napisze, tylko jakis przyczynek moze. Chcialbym jedna rzecz napisac.

    Jezeli jestem w moim zyciu prywatnym i publicznym, dumny jestem to…

    Przyjechalem tu z mala torba, para skerpet i majtek, 100USD i ksiazka „Budowa i projektowanie jachtow zaglowych” St Milewski. Nic wiecej. Skonczylem studia na uniwersytrcie z pierwszej setki. Osiagnalem tyle ile mnie zdolnosci moje pozwolily. Zadnych dlugow (finansowych). Moje dzieci tez, bez dlugow.

    Skandynawia (Szwecja)jest najbardziej kapitalistycznymi spoleczenstwami co znam. Pracowalem w czterech krajach Europy. Tylko zdolnosci licza. Umiejetnosci. Wiedza. NIC INNE NIE POTRZEBA MIEC. Nie znam innego kraju. W USA nie moglbym studiowac MIT.

    Z tego jestem dumny, prywatnie i na zewnatrz.

    Sa oczywiscie w jezyku pojecia narod, ojczyzna. Tego nikt nie uzywa. To co mowi jest pojecia nieznane w pl „folkhemmet” (moje tlumaczenie ojcowizna) dom wszystkich ludzi, spoleczenstwo nie narod. Spoleczenstwo jest inkluzywne. Wszyscy co chca moga byc. Bez wzgledu na… (wymien co chcesz). Wielokrotnie spotykam zdania, ze to spoleczenstwa opieki spolecznej. To jest pojecie Roosvelt z czasow Big Deal. Bledne. Skandynawia jest 120% kapitalism. Zadna opieka spoleczna, tego nikt nie rozumie. Meritokracja, najbardziej jak mozna w dzisiejszym swiecie. Efektywnosc dzieki temu, tej inkluzywnosci.

    Z tego jestem dumny, prywatnie i na zewnatrz.

    Pzdr Seleuk

  401. Tusk uciekł?

    Przecieram oczy ze zdumienia!
    A niby dokąd on „uciekł”? Do San Escobar i tam ukrywa się przebrany za białego niedźwiedzia? To już wypisaliśmy się ze Unii Europejskiej i w Brukseli nie jesteśmy u siebie? Praca na rzecz Unii Europejskiej nie jest już pracą na rzecz Polski? Tylko pracą, jak chce PiS, na rzecz Angeli?

    A niby jaki obowiązek pozostania na stanowisku Premiera RP miał Tusk? „I że cię nie opuszczę aż do śmierci”? Reduta Ordona, „polec na barykadach”?
    Jak długo trzeba zmieniać pieluchy Polakom, bo bez „męża opatrznościowego” się sfajdają i wybiorą katobolszwię?
    Wybrali i niech się teraz z tego szajsu wygrzebują. Nie potrafią, znaczy nie dorośli do samodzielności. Niech nimi rządzi „kościół święty matka nasza” do spółki z pisowskim „dobrym panem”. Dorosłość i samodzielność kosztuje i zobowiązuje.

    Długo nie lubiłem Tuska. Dzisiaj cieszę się, że jest w naszej stolicy UE.
    Po pierwsze. Może rozmawiać z „możnymi tego świata” i pokazywać, że jeszcze nie wszyscy Polacy zidiocieli. Po drugie. Zszedł z krajowej linii ognia, czytaj gó ..a. I, jeżeli zechce, jeżeli potrafi, może jeszcze odegrać jakąś rolę w wewnętrznej polityce. Nie rozjechany na miazgę i nie wytytłany w g… do imentu .

    Mnie Tusk nie jest nic winien i za nic mnie nie musi przepraszać.
    Jestem świadomy jego ograniczeń. Ale przede wszystkim niezmiernie wdzięczny za osiem lat względnego spokoju. W moim wieku dużo bardziej cenię sobie „ciepłą wodę” od naprzemiennego wrzątku i lodowatej wody lanej mi codziennie na znękany, stary łeb.

    Tusk jest moim reprezentantem w UE. Tym bardziej, im bardziej kneblowani są moi reprezentanci w Polskim Parlamencie.

  402. @act
    1 sierpnia o godz. 0:21
    ależ nie chcemy tu stracić żadnego komentatora 🙂
    (czasem z takiej pory dnia i lapsusów powstają żywiołowe dyskusje 😉 … komentuj zatem o każdej porze dnia.

    Będę wdzięczna, a zawsze możesz liczyć na moją delikatność; zapewniam Cię o jej granicach.

  403. za kałuży, 9:11

    nie „z jakiegoś powodu”, ale dlatego, że przeczytałem tą a nie inną książkę.

    Udzielasz mi odpowiedzi na pytanie, którego nie zadałem. Czyli rozmawiasz sam z sobą. Tyz piknie.
    Ja zadałem zupełnie inne pytanie i dookreśliłem je w odpowiedzi do @seleuk|osI.

  404. zza kałuży
    1 sierpnia o godz. 1:07
    nie muszę szukać zdjęć, żyłam w latach 70 już całkiem świadomie.
    I pamiętam wieżę, którą DIORA wyprodukowała, a projekt powstał z życzeń słuchaczy- chyba Amator się nazywała, ale miała wszystkie cechy pożądane przez radiosłuchaczy wrażliwych na dźwięki. Czyli że można było, bo naprawdę na ówczesne czasy nie ustępowała zachodnim produkcjom.
    Ale nie chcieliśmy naszych Syren, Polonezów, Fiatów – chcieliśmy mercedesów! Dziewczynki chciały Barbie, chłopcy matrixów (takie samochodziki).
    i nic nie poradzisz, że ludzie miewają takie marzenia- jedni chcą roweru, inni mercedesa.

  405. lonefather
    1 sierpnia o godz. 1:10
    nie chcę, żeby przepraszał. Niewiele nam z tego przyjdzie. Zniszczył w Polsce bardzo wiele osób i zdewastował cos nieuchwytnego (na co nie mogę sobie nazwy przypomnieć)
    i wszystko to dla własnej kariery. Można powiedzieć, że na jego miarę, ale teraz apetyt będzie większy i tak jak pisze @seleuk|os|; 1 sierpnia o godz. 7:17- przed nim wyższe polityczne stanowiska, albo wykłady dobrze płatne.
    Gdyby wrócił do Polski, wystartował w wyborach, pewnie wielu ludzi na niego zagłosuje. Mój głos już stracił. Ale gdyby odbudował te relacje międzyludzkie, doradził innym startującym i pomógł wygrać innym- miałby grzechów odpuszczenie.
    …………………………………………………………………..
    Bardzo mi było przykro słuchać odpowiedzi Trzaskowskiego ( którego bardzo lubię) na publiczne deklaracje Jakiego o budowie dwóch linii metra ( a nawet ich wybudowaniu, czyli zakończeniu budowy do końca swojej kadencji), bezpłatnej komunikacji dla powstańców i wielu innych obietnicach. Nikt nie zapytał, skąd Jaki weźmie pieniądze na dwie linie metra, na boiska i na wszystkie swoje obietnice. p. Trzaskowski mógłby publicznie zapytać, czy Pan Jaki ma pojęcie o kosztach jednej linii metra, że o dwóch nie wspomnę, że dlaczego tylko dwie, a nie pięć. Zamiast tego pan Trzaskowski usiłuje przelicytować Jakiego w fundowaniu darmowych taksówek, bezpłatnych badań dla powstańców i społecznych pomocnikach.
    Ja sądziłam, ze skoro od wielu lat Warszawa tak hołubi swoich powstańców, ze te sprawy już są dawno załatwione, I nie przez HGW, ale już wcześniej przez Lecha Kaczyńskiego, prezydenta Warszawy. Dopiero teraz słyszę, że mogiły powstańcze, jesli nie są na cmentarzach oplacone, ulegają likwidacji. Niesłychane!

    Ciekawa jestem, jakie będą obietnice i na kogo będą powoływać się lub komu zechcą „zrobić dobrze” kandydaci na prezydentów miasta, gdy już odejdzie z tego świata ostatni powstaniec warszawski.
    Co może nastąpić juz przy następnej kadencji niestety, bo biologia, demografia robi swoje

  406. wbocek
    1 sierpnia o godz. 9:08
    wystarczy, że od 12 lat zasiłek opiekuńczy wynosi wciąż 152 zł!
    I że progi dochodowe upoważniające do otrzymania pewnych zasiłków dla ON są na takim poziomie, że nawet zarabiający najniższą krajową (netto ok. 1608 zł) sięnjie załapują, bo próg wynosi 800 zł!
    To jest skandal! Podobnie z 500+-próg dochodowy na tym samym poziomie, który Rafalska nazywa sukcesem rządu (samo jego ustanowienie na tym poziomie!), a który samotnym matkom odbiera szanse na tę słynną pięćsetkę dla każdego dziecka w Polsce.
    Od stycznia 2018 najniższa krajowa wynosi 2100 zł

  407. wujaszek wania
    1 sierpnia o godz. 9:26

    Wujaszku kochany!
    Wybacz, że zwracam się tak poufale, jak pewien poseł do marszałka. Może faktycznie jesteś rodziną i nas podsłuchałeś, bo napisałeś to co było treścią rozmowy z żoną, gdy jakiś kretyn mówił, że Tusk zdradził Polskę, akceptując stanowisko w Brukseli. Jest jednak pewna różnica – prawnie istotna. Ty tego nie zrobiłeś, może w obawie o anonimowego internautę (przyjaciela Owsiaka) , a ja wplątałem do naszej rodzinnej dyskusji wiele wyrazów na „k” i inne ciekawe litery, za co mnie natychmiast żona opier…iła, bo sama takich wyrazów nie używa i nie cierpi, gdy mnie pomagają w znoszeniu treści informacji medialnych. Nic ująć, ale dodać można. Jeśli nawet Tusk pomyślał o sobie i ustawił się finansowo na dłuższy czas, to przynajmniej uczciwie te eura zarabia, a nie jak k.tasy typu Ziobro, który miał za ciężkie pieniądze uczyć się angielskiego. Czy zrobił to? Wątpię! Tusk nie obiecał i się nauczył. Nie kompromituje nas swymi wypowiedziami, jak „obatel”, którego Bruksela powinna wypieprzyć z fuchy za absencję i brylowanie w polskich mediach zamiast przynajmniej pierdzenia w fotele brukselskie i udawanie inteligenta. Teraz czołówka twórców „dobrej zmiany” wybiera się do Europarlamentu po euro, to będzie kompromitacja!.

  408. konstancja, 9:58

    Ciekawa jestem, jakie będą obietnice i na kogo będą powoływać się lub komu zechcą „zrobić dobrze” kandydaci na prezydentów miasta, gdy już odejdzie z tego świata ostatni powstaniec warszawski.

    Żołnierzom wyklętym

    Zniszczył w Polsce bardzo wiele osób i zdewastował cos nieuchwytnego …

    Nigdy mu nie zapomnę zniszczenia etosu Unii Wolności i esbeckie metody przy wyeliminowaniu Cimoszewica z wyborów prezydenckich w 2005.
    A mimo to, gdyby chciał kandydować w 2020, i nadal kandydaci byliby tacy jak w tej chwili, to miałby mój głos.
    Wolę szwedzką pragmatykę od polskiego „honoru niepokalanego”.

  409. Antonius, 10:07

    są rodziny biologiczne, rekonstruowane, patchworkowe, pełne, niepełne, rozbite, krześcijańskie, lewackie, etc. i mentalne.
    My Kochany Antonusie z tej ostatniej 🙂
    Kląć też potrafię i robię to często dla zdrowotności. Wolę trochę żółci ulać, zamiast sobie wątrobę niszczyć z powodu różnych takich. Do sponiewierania wątroby używam stosownych trunków.
    Ukłony dla Szanownej Małżonki 🙂

  410. konstancja, 9:58

    można spać spokojnie, bo jak pisał Stanisław Barańczak:

    …rosną nowe kadry kombatantów…

    „Sztuczne oddychanie” (1978 Londyn, 1980 Kraków)

  411. wujaszek wania
    1 sierpnia o godz. 9:26

    A niby jaki obowiązek pozostania na stanowisku Premiera RP miał Tusk? „I że cię nie opuszczę aż do śmierci”? Reduta Ordona, „polec na barykadach”?
    Jak długo trzeba zmieniać pieluchy Polakom, bo bez „męża opatrznościowego” się sfajdają i wybiorą katobolszwię?
    Wybrali i niech się teraz z tego szajsu wygrzebują. Nie potrafią, znaczy nie dorośli do samodzielności. Niech nimi rządzi „kościół święty matka nasza” do spółki z pisowskim „dobrym panem”. Dorosłość i samodzielność kosztuje i zobowiązuje.

    Otóż to wujaszku, podpisuję się obiema rękami pod twoim wpisem a zwłaszcza tym fragmentem. Dlaczego nie mamy dziesięciu polityków wysokiej klasy tylko my musimy wisieć na jednym a PiS na drugim. A gdyby Tusk został zapobiegł by czemuś? Nie. Pewnie byłby szeregowym posłem nękanym jak i inni. Dziwi mnie to zwalanie całej odpowiedzialności na jedną osobę, Tusk nie zapobiegł, Tusk nie zgłosił, nie przedłożył, nie rozwiązał – sam rządził jak car samowładny, zły ojciec narodu? Musi czegoś nie zauważyłam. Ideałów nie ma a polityka to nie głaskanie po główkach, że sobie banałem pojadę.
    Dlaczego Palikot Cimoszewicz i Sikorski nie ruszą dpy teraz kiedy to potrzebne tylko sobie wygodnie z boku komentują i „nie będą się babrać”? Wina Tuska, jednak ten slogan dobrze dotarł jak widać.

  412. Uprzedzam z góry wszystkich zainteresowanych i niezainteresowanych że nie mam zamiaru godzinami się kłócić i tasiemcowo argumentować.

    Przyjmuję do wiadomości że wiele osób Tuska nie znosi, nie szanuje i ma mu za złe. Ja nie patrzę bałwochwalczo przez różowe okulary ale psów wieszać też nie będę.

    Gdyby mnie kto szukał to prasuję ubrania, piętro niżej (@act 😉 )

  413. @zezem, nigdy nie stalam kilkanascie godzin po kawalek scierwa ( jak okresliles) Strategia byla nastepujaca: moja 10(-,+) corka miala obowiazek po szkole o 2-giej stanac w kolejce. Za kazdym razem wypadalo to samo miejsce – na parapecie naprzeciwko lady, jesli stala dalej to nakrywalam ja, ze przyszla pozniej. Ja pedzilam po pracy na rowerze, o 3.30 zwalnialam ja. Moja akcja nigdy nie trwala dluzej niz godzine, na tyle starczalo towaru. Z obrzydliwego wolowego robilam rosol, na reszcie po nim jak wszyscy pomidorowke, mieso mielilam i robilam pysznosci krokiety, z dostepnej zawsze mortadeli robilismy z zoltym serem tzw. zapieczki…. itd.. czasami udalo sie dostac zafoliowana szynke konserwowa….Czasem kupilam jakis drob na rynku, ktory maz umial oprawic, a jeszcze rzadziej uczestniczylam w zakupie jakiejs cieleciny. Wiejskiej kielbasy dostarczanej przez chlopo-robotnikow nigdy nie kupowalam, nie bylam jej fanka i tak przekazalam rodzinie. Po przyjezdzie do Ameryki nie tyle oszolomil mnie nadmiar towarow w sklepach ( w tym te oslawione wedliny w polskich sklepach, bo Amerykanie naprawde nie jedza duzo „cold cut”), ale w owym czasie jeszcze latwosc i prostota zycia. To bylo to i to se juz ne wrati.
    Widocznie bylismy prekursorami ruchu redukcjonizmu, ktory jest tak modny w swiecie od co najmniej 10 lat. Nie wegetarianizm, nie weganizm, ale po prostu ograniczanie bialka pochodzenia zwierzecego. Glownie ze wzgledu na ochrone srodowiska, ale i zdrowie. Ale to temat na inne opowiadanie. Dzieci nie mialy deficytu w zdrowiu po polskiej diecie z ochlapow. Ja w moim wieku jestem okazem zdrowia i sil. Do czasu oczywiscie, ale ciagle mam szanse zdrowo umrzec.
    Nie dlatego wyjechalam do Ameryki bo byly braki w sklepie, ani dlatego, ze zazdrosilam innym budowy domu. Materialnie stalismy dla mnie wystarczajaco, jezdzilismy nie tylko nad Balaton czy do cieplych kapieli na Wegry, ale bylismy juz na „Zachodzie”X2 … Zakonczylismy polski etap posiadaniem lady, co nalezala wtedy do lepszych samochodow, a nawet mielismy przesliczna pralke Bosh, ktora do dzisiaj jest dla mnie niedosciglym wzorem… dalej wymieniac co posiadalismy? Lade kupilismy za bony, a jak pralke nie pamietam.
    Mnie w Polsce dusila atmosfera, a zaczelo sie to w kilka miesiecy po zauroczeniu Solidarnoscia. Ja juz wtedy widzialam w jakim kierunku to idzie. I chodzilo nie tylko o kk, ktory rozpanoszyl sie blyskawicznie, ale o naogol glupia klase robotnicza, ktora potem tak strasnie dostala w.., i o intelektualistow, ekonomistow, opozycjonistow- ktorzy na niej sie uwiesili chcac upiec swoje sluszne, a czasem niesluszne interesy …widocznie tak musialo byc. Przezylam wszystkie lata, uczestniczylam w pierwszych wolnych wyborach, wiedzac, ze 100 zdjec z Walesa to konieczny falsz polityczny, a potem nadarzyla sie okazja spokojnego, legalnego wyjazdu calej rodziny. A ja lubie nowe swiaty.

  414. Na marginesie
    31 lipca o godz. 23:26

    Mój komentarz
    Ziobro nieopacznie wystawiony na ministra (zarazem prokuratora generalnego) przez Prezesa Polski w misji zniszczenia opozycji drugiego sortu, wyposażony w odpowiednie ustawy ciężko przepychane kolanem przez Sejm, wyrósł znienacka na poważnego gracza, stał się polityczną miną dla Prezesa. Podobnie jak to było z Macierewiczem na stanowisku ministra obrony.

    Naczelnik Polski ma dobry słuch na aspiracje ludu, narzekania, oczekiwania, wyczuwa doskonale co rajcuje PiSowski naród, jaka dawka emocji, nienawiści i kasy pobudza lud do poparcia PiSu jako partii przewodniej. Prezes ma w sobie radary wykrywające i identyfikujące sprawnie w narodzie wszelkie zachcianki, życzenia, opory, niechęci i sympatie, lecz nie ma urządzenia najważniejszego – wykrywającego zawczasu polityczne miny.

    Wobec tych podstępnie wyrastających w jego otoczeniu niebezpieczeństw Prezes, gdy już je wykryje, jest bezradny jak pies wobec jeża. Nie ma jak przystąpić. Ani przemówić, ani namówić, ni kopnąć, ni tknąć nie da się Jedyna rada, to zastosować jakaś bombkę termobaryczną. Tylko skąd ją wziąć. Ta jedna, co nią minister Antoni się opiekował, została zużyta w eksperymencie smoleńskiej komisji wysadzenia szopki blaszanej w powietrze by ładnie wyglądało to na filmie jako dowód na zamach samolotowy termobaryczny na Prezydenta Tysiąclecia.
    Można by pokopać i na metr w głąb wokół ministra Z., na pewno coś by się znalazło. Lecz czy pani kłamczucha z PO dałaby się wynająć jeszcze raz do przekopania terenu?

    Prezes nie chce pamiętać o regule, że nie da się rządzić państwem z tylnego fotela, pociągać efektywnie za sznurki, bo prędzej czy później sznurki się poplączą, a co się stanie, gdy pacynki zaczną wierzgać, to strach pomyśleć. Prezes jeszcze tego strachu nie doznał, lecz jest już blisko.
    A dwie już wyprzęgnięte pacynki nie zapomną mu tego, jak je upokorzył – Beata i Antoni.
    Pzdr, TJ

  415. Nefer, 10:51

    kiedyś wreszcie obudzą się młodzi ludzie o innej mentalności.
    Nie wiem czy za mojego życia, ale nie narzekam. 70 lat życia w pokoju, 26 lat w państwie względnie demokratycznym to wielki luksus jak na tę część Europy. I tak czuję się wybrańcem. Pamiętam paniczny lęk powojenny, że zaraz wybuchnie kolejna wojna.
    Ojczyźnie i demokracji oddałem co im się należało. Teraz wystarczy, że się nie będę świnił.
    Reszta należy do kolejnych pokoleń.
    Na razie młodzi nie rozumieją naszych odwołań do „komuny”, PZPR. Widzę jak wnuki uprzejmie słuchają, grzecznie potakują, nawet podwiozą dziadka na jedną czy drugą manifestację, popalą światełka. Ale to nie ich bajka.
    Moje wnuki nie były w kościelnej pralni mózgu, a mimo to nie czują tego, co czują pokolenia, które żyły w PRL. Nie ich doświadczenie.
    Muszą dopiero na własnej skórze poczuć co to jest ta neobolszewia w katolicko- narodowym sosie.
    Nikt im tego doświadczenia nie jest w stanie zaoszczędzić.
    A jak już poczują na własnej skórze, to jest nadzieja na to, że zrozumieją po co dziadek latał wieczorami ze świeczką. I może zaczną szukać sił w sobie samych. Taką mam przynajmniej nadzieję jeżeli chodzi o moje wnuki.
    Przestrzegam ich przed szukaniem „zbawiciela”.

    Tusk w roli zbawcy i zapory przed głupotą rodaków? Bo to ona doprowadziła do tego co mamy. No właśnie, szkoda komentować.

    Jeżeli Tusk może się okazać przydatny przy sprzątaniu naszej rodzimej wersji stajni Augiasza, to należy go do tego wynająć. Tak, jak wynajmuje się fachowców do różnych innych prac.

  416. @do wszystkich co sie o Tusku wypowiedzieli

    Jak widze, co i tak wiadomo, ze co czlowiek to jego ocenianie.

    Moje podawalem i uzasadnialem, na przestrzeni ostatnich paru lat wiele razy.

    Glupio przywolywac nieustannie, nie musicie pamiatac, jak ja nie pamietam co inni pisali.

    Niemniej dodam cos takiego.

    Jako Premier dostawal Tusk na biurko informacje o tym co sie dzieje w kraju i zwyczajnie mial wiedze o tym co idzie OK, co szwankuje i wymaga podjecia dzialan.

    Podjecie dzialan, to sie nazywa reformowanie. Co zreformowal Tusk?

    No wlasnie. Znacjonalizowal 1/2 OFE… i podniesienie wieku emerytalnego. Oba bo sie walily finanse ZUS i wymusily dzialania, zeby sie budzet bilansowal. Cos wiecej poza jakimis trzeciorzednymi detalami?

    No wlasnie.

    A dlaczego? Bo chcial miec w kraju spokoj, zadnych awantur, bo to byl podstawowy warunek na psadke w Brukseli. Ciapla woda w kranach…

    Ktos tam deklaruje zadowolenie z 8 lat spokoju. Gratuluje slepoty, co nie widzi, ze te 8 lat spokoju otworzylo droge do wladzy Kaczynskiemu, ktory przez te 8 lat nieustannie wytykal „indolencje wladzy” niezdolnej do dokonywania zmian.

    8 lat zadowolenia i mamy wladze co pokazuje jak badzo potrafi zmieniac i zmienia prawo 5 razy w ciagu 6 miesiecy, zeby swoje osiagnac.

    Mozna wiecej wyciagnac, ale juz to wystarcza, zeby pokazac lenistwo polityczne i brak pomyslu na Polske, na kierunek zmian zeby unowoczesnic i poprawic funkcjonowanie panstwa, a zycie mieszkancow uczynic lepszym.

    .

    I zeby tylko to, ale do tego jeszcze doszlo slynne, „ze jak ktos ma wizje, to niech pojdzie do lekarza”…

    .

    Politycznie mozna podsumowac, ze przyklepywal nierownosci, gasil „pozary”, nie zrobil nic zeby rozwiazac jais problem, a ten ktory rozwiazal, rozwiazal tak, ze przy pierwszej okazji spoleczenstwo pokazalo srodkowy palec, bo zadnej spolecznej dyskusji o wieku emerytalnym i przekonania spoleczenstwa nie bylo.

    **********

    **********

    **********

    Zeby ocenic uczciwie, to w dwuch slowach —->>>> zreczny lawirant.

    .

    Swoje osiagnal = sukces.

    Gdyby go osiagnal innym kosztem, niz tym ktory plac caly kraj, pewnie bym przyklasnal.

    @basia.n,
    Masz racje. Ja sie migalem od napisania tego wprost i sie chowalem z powiedzeniem, ze i po przeprosinach tez sie nie bedzie do czegokolwiek nadawal.

    pozdrowka
    ~l.

  417. Wszyscy dowódcy Powstania przeżyli! Okulickiego po wojnie zamęczyli „wyzwoliciele”. Koło Rybickiego siedziałem na panelu (Foksal).

    Kaczor w razie cóś ucikłby do Orbana.
    Pozdr. z hamaka.

  418. Tanaczku
    A gdzie mój tekst o Warszawie? Zaspałeś?

  419. @zza kałuży, @mag

    No i proszę! Pan Hartman wydaje się zgadzać z tym co napisałem wcześniej, o tym co ważniejsze – https://hartman.blog.polityka.pl/2018/08/01/nadciaga-katastrofa/

  420. Mój głos w temacie wieku dzieci w szkołach (dyskusja Tanaki i Stachu39).

    Tak się składa, że moje własne doświadczenia w roli ucznia nie mogą służyć jako przykład w dyskusji. Gdy miałem 11 lat, to już miałem za sobą dwa etapy szkolenia – 5 lat szkoły podstawowej, po których nastąpiła selekcja: Najzdolniejsi do liceum, zwanego gimnazjum, średnio zdolni do szkoły średniej, która się kończyła małą maturą, a reszta „hołoty” została i skończyła edukację na 8 klasach. Jakie były – i czy były – możliwości awansowania w dziedzinie edukacji, tego nie wiem, bo mnie nie interesowało. Ja zamierzałem studiować matematykę w Heidelbergu i zostać tam profesorem. Tak by się stało, gdyby nie wojna. Moje rodzeństwo nie miało wielkich szans na wykształcenie z powodu biedy, a nie braku zdolności. Część załapała się już w czasie wojny do szkoły średniej, ale do małej matury nie doszli, bo nie zdążyli przed rokiem 1945. Po wojnie przymus szkolny objął tylko mnie i jednego brata i skończyliśmy szkołę podstawową. Brat jeszcze zaliczył rok liceum, a ja się męczyłem do habilitacji włącznie.

    Mam jednak doświadczenie jako nauczyciel, bo 4 lata kiblowałem na wsi, szkoląc dzieci w ramach szkoły podstawowej, chyba 7-letniej. Do trzeciej klasy włącznie dzieci są wspaniałe i spokojne, ferment zaczyna się w klasie czwartej a osiąga maksimum w 5-tej. Bardo trudno nad nimi panować. Potem następowało „uspokojenie”, a w ostatniej klasie prawie dojrzałe podejście dzieci do otoczenia, własnych kolegów i koleżanek oraz do nauczycieli.
    Takie obserwacje, przeprowadzone przez naukowców mogą posłużyć w organizacji szkolnictwa, a nie fantazja ministrów. Pracowałem w dwóch szkołach i było ta samo. Nie było potrzeby oddzielenia maluchów od pozostałych, była pełna harmonia. Jedyne kłopoty, związane z różnicą wieku były w pierwszych trzech klasach z debilami, których nie wolno było ani awansować dalej, ani wyrzucić. Kończyli edukację w trzeciej klasie, gdy osiągnęli wiek 14 lat. To była zakała, ale nie normalne dzieci ze starszych klas. Byłem przeciwnikiem wprowadzenia gimnazjów i nie wiem, czy osiągnięto zamierzone cele, ale błyskawiczna ich likwidacja też mnie nie zachwyca. Manipulowanie edukacją to bardzo niebezpieczne działanie. Do tego jeszcze dochodzi „ewangelizacja” na chama – to najgorsza wada obecnego systemu. Na szczęście (moje) jestem na emeryturze i zawsze będę chwalił Gomułkę, a nawet jego poprzedników za wyrzucenie kleru ze szkól. To było według mnie największe osiągnięcie tzw. późniejszej -„komuny”.

    Jako uczeń poznałem system wartości księży – katechetów. Takiego Skurw..syna jak księżulo w szkole podstawowej nie życzę moim prawnukom, bo reszta zstępnych już nie będzie maltretowana psychicznie i fizycznie, jak my w latach 40-tych – nogą od krzesła po plecach i w mordę za niezbyt gorliwą modlitwę poranną..

  421. mag
    1 sierpnia o godz. 11:44 * Maguś; jakże ja mógłbym być zaspany, jak dookoła trwa powstanie,w dodatku coraz bardziej ? Zajrzyj do maila, bo widocznie ten, no, od wczoraj… 😀 , a sprawa pilna. Tam wszystko wyjaśnione 🙂

  422. wujaszek wania
    1 sierpnia o godz. 9:26

    Mój komentarz
    Na ogół jestem na tak dla twojego komentarza o Tusku, który rzekomo „uciekł” do Unii Europejskiej.
    Dodam jeszcze, ze nie byłem i nie jestem czcicielem Tuska, ani wyznawcą turboliberalnych idei, które Tusk wyznawał bardzo dawno temu.

    W polityce nie da się wybierać jak w ulęgałkach, bo tych ulęgałek nie jest wiele. Tusk jest pierwszym politykiem z Polski, który pełni ważne stanowisko unijne i daje radę.

    PiSowska propaganda usiłuje opluwać Donalda sugerując, ze nic nie zrobił dla Polski, że nie dba o Polskie interesy, itd.
    Tusk objął stanowisko unijne i ma dbać o interesy Unii, w tym dbaniu mieszczą się także interesy Polski. Po drugie interesy polityczne PiSu nie są tożsame z interesami Polski, są tylko interesami PiSu.

    PiSowcy patrzą na świat przez swoje narodowo-katolickie okulary i tak jak go widzą, przedstawiają swojemu ludowi. W PiSowskim widzeniu Europy każdy ma dbać tylko o swoje, bez względu na ustalone wspólne zasady, przeszłość i przyszłość. A reszta się sama ułoży. Jest to widzenie bardzo odmienne od idei, która legła u podstaw UE.
    Pzdr, TJ

  423. @seleuk,os, 9:24
    @zyta2003, 11:19
    Nawet „trochę o sobie” przybliża Autora.
    Zawsze czytam te urywki ze wzruszeniem, którego sam nie rozumiem.
    Najserdeczniejsze!

  424. Antonius
    1 sierpnia o godz. 11:58 * Antonusie, wybacz za brak odpowiedzi na Twój poprzedni wpis; czytalem, a nie nadążałem. Sam widzisz, co tu się wyrabia, oraz tam. Nie zrobię już kolejnego długaśnego wpisu w sprawie problemów rozwoju splecionych z problemami edukacji, bo zwariowalibylibyście , ze mną włącznie. Krótko więc stwierdzę, że masz bardzo dużo racji w uwagach z własnyh doświadczeń szkolnych. Bandziory będące członkami kleru katolickiego, bez żadnych przeszkód, a pełnym przekonianiem o zasługach i słuszności drogi jaką opisujesz – to zbrodnia przeciw ludzkości, w ścisłym tego pojęcia sensie: prześladowania, tortury i gwałty za to, że jest się zwykłym człowiekiem, z urodzenia ateistą. Nigdy dość mówienia o tym. Aktualna Polska miałab DOKŁADNIE to samo, gdyby nie drobiazg: prawo nie całkiem zgadza się już na walenie nogą od taboreta w plecy lub czaszkę. tym,że to prawo jest teoretyczne wobec Kościoła kat – dlatego on jest kat. i latego rację miał niejaki Duda, mówiąc, że „Polska istniała tylko teoretycznie” – od 1989 do 2015, z tym, że istnieje dalej, jeszcze bardziej teoretycznie właśnie teraz, za pisoidów i kleru dostającego wszystko i więcej, z małym minusem: jak już jaki członek kleru będący bandytą jest tak bezczelnie nieostrożny i tak durnowato się podłoży i tak już durnowato bezczynną złość ludzi pobudzi – to właśnie prawo się – może – obudzić i takiego zbodniarza pokiwaniem paluszka ukarze. W przypływie skrajnej despracji wsadzi nawet luksusowo za kratkę. Na co biskup onego rzeknie: NEIN, NEIN,o niczym nie wiedziałem! Kościół kat niczemu niewinny, tylko ten gil w nosie winny, jeśli w ogóle winny, bo i tak niewinny ! Albo i papież-łupież o swoim biskupie : nic nie wiem, a wiem, że są trzy rodzaje prawdy. No.

  425. Pisze profesor Andrzej Szczeklik w książce „Kore”:

    Większość komórek u ludzi dorosłych zachowuje … precyzyjny mechanizm samobójczej zagłady. … wbudowany w ich strukturę i nosi nazwę apoptozy. Kiedy dociera sygnał, komórka wchodzi w trajektorię śmierci. I jak rakietą transkontynentalną, kieruje nią już zapisany w najdrobniejszych szczegółach program, który ma jeden cel: zniweczenie i samozagładę. Uruchomiona zostaje sieć wyspecjalizowanych enzymów (kapsazy), które rozczłonkowują komórkę na „czyste” określone fragmenty, unikając wzbudzenia odczynu zapalnego, jaki zawsze towarzyszy jej nieprzewidzianemu uszkodzeniu i rozpadowi.

    Zastanawiam się, patrząc na ciągłe powtarzanie tych samych błędów, czy „organizmy” społeczne też nie mają zakodowanego „mechanizmu samobójczej zagłady”?
    Nie mam pojęcia co by to mogło być, ale ta myśl nurtuje mnie ostatnio coraz mocniej.

    Co do samej książki:

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/52749/kore-o-chorych-chorobach-i-poszukiwaniu-duszy-medycyny

    Kore to po grecku dziewczyna. A także – źrenica. Grecy mówili, iż duszę, w postaci maleńkiej dziewczynki, zobaczyć można przez oka źrenicę. Skąd mogli wiedzieć, że źrenica to jedyne okienko z widokiem na mózg, na jego nerwy wzrokowe? A gdzie dziś podziała się dusza? Co mówi nam o niej medycyna? Czy w sobie też duszy wygląda? I szuka jej w swoich odwiecznych światach – gdzieś między życiem a śmiercią, zdrowiem a chorobą, nauką a sztuką, a także – w miłości. Chodźmy więc na poszukiwanie razem z nią. Niech nas prowadzi. Przed nami wyprawa po duszę. Duszę medycyny.

    Książka nominowana do Nagrody Literackiej Nike 2008.
    Bardzo ładnie wydana. Ciekawa, choć miejscami nie równa. Nie polecana dla cierpiących na alergię na JP II. A. Szczeklik jest jego wyraźnym admiratorem.

  426. @Lewy, upraszam się o łaskawość, bo z tego samego powodu co Antoniusowi na czas nie rzekłem co miałem, to i Tobie nie rzekłem. ie tyle jestem obrońcą PRL-u, co poszukiwaczem trafności spodniej. Jest w tym też coś z „poszukiwania sprzeczności”, jak dawniejsi opozycjoniści, ale to dla mnie stanowczzo za mało: zauważyć sprzeczność. Mój punkt obserwacji i zawartość puszki mózgowej są takie, że mam pewne, bezczelnie powiem: spore, pojęcie o sprawach strukturalnych w gospodarce i strukturze o charakterze cywilizacyjnym tamtej Polski. Z najlepszego źródła kompetencyjnego i dowodnego i własnych, podobnego rodzaju doświadzeń . Bardzo mi się podoba książka dwóch autorów: Andrzeja Werblana – reprezentatna władzy ludowej i zarazem naukowca, Karola Modzelewskiego – głównego opozycjonisty i też naukowca, oraz spisywacza ich mowy oraz podpytywacza: Roberta Walenciaka. Księga wielka, obszena w narrację, a jednak w czymś prawie całkiem pusta: o systemie, gospodarce, fundamentach cywilizacyjnych i ich postępie niewiele, o gospodarce, jej mocach, słabościach, oiągnięciach, roli w przeksztalacaniu Polski i godnienu świata z nibagatelnymi,a nawet wybitnymisukcesami – nic prawie, poza pojedyńczymi i drobnymi uwagami, w odatku ieraz, niestety, niecelnymi. Zdradzającymi niewiedzę autorów. O co nie mam do nich pretensji generalnie, ale trochę zgrzytam zębami na partykularia gdy, nie rozumiejąc, sadzą tezy nazbyt śmiało. Coś jak prezes Gersdorf. Przydalby się tej księdze jeszcze trzeci, równie dobry autor. Ale nie ma. jak nie ma, to i cztelnik zostaje kulawy. Szkoda, ale cóż – tyle się ostaje, co na szczęście jakieś w nieszczęściu generalnym.

  427. Nefer
    1 sierpnia o godz. 10:51 Wina Tuska, jednak ten slogan dobrze dotarł jak widać.

    „Wina Tuska, jednak ten slogan dobrze dotarł jak widać”.

    Nieładnie, Neferko, tak bezosobowo przypisywać wpływ sloganów, bo każdy, w tym Bogu ducha winny, może przyjąć do siebie. Na długo przed tym, nim ten slogan się pojawił, nazywałem (również na tym blogu) państwo pod rządami Tuska „bezpaństwem” i również teraz mam go bardziej za gadułę równą Jarkowi niż za nadającego się do rządzenia praktyka. Może Ci przypomnę, że Tusk to ten, co obiecał publicznie nie klękać przed księżmi i zaraz poleciał kościelny ślub brać. Zawsze jestem gotów wyrazić mu uznanie, jeśli coś dobrze zrobi, ale na razie widzę, że tylko dobrze wypada.

    Nawiasem mówiąc, slogan „wina Tuska” wymyśliła, jako szyderstwo, opozycja w reakcji na niekończące się przypisywanie państwa w ruinie i wszystkich szczegółowych win Tuskowi, w czym największe zasługi ma śpiąca jak zabita w czasie głośnego wypadku królewna Broszka. Ten slogan to szyderstwo, Neferko, a nie przypisywanie win Tuskowi.

  428. tejot, 12:00

    gdybym miał dostęp do takiej drukarki detrzy, która pozwala drukować idealnych polityków, to z pewnością nie byłby to Tusk. Nie mam co do niego złudzeń.
    Ale ja nie mam drukarki detrzy do drukowania polityków.
    Poruszam się po rozjazgotanym targowisku, na którym wdzięczą się do mnie różne typy i typki z ofertą: „kup pan cegłę”. Na różne sposoby chcą zrobić „z tata wariata”.
    Jedyny wybór jaki mam to wyjść, znaczy nie głosować, albo wybrać coś z jedynej dostępnej oferty.
    Toteż biorąc pod uwagę drogę jaką przeszedł, a on zdecydowanie się rozwinął, tak zwany kontekst i jego skuteczność, będzie miał mój głos.
    Chyba, że aniołowie z nieba ześlą mi wzmiankowaną drukarkę. Albo sam Dziwisz uruchomi wszystkie posiadane relikwie i sprawi cud który politycznych „zjadaczy chleba w anioły przerobi”.
    Ale myślę, że wątpię w anioły, relikwie i cuda.
    Pozostaje czysta proza i merkantylizm.

  429. Tanaka
    Spieprzył mi się komputer i pisze z laptopa Mojego.
    Próbowałam dodać, co miałam do dodania i ci odesłać, ale widzę to czarno. Jak pech, to pech.

  430. mag
    1 sierpnia o godz. 12:45. A możesz spróbować ze smartfoniego? Co się z odesłaniem nie udało?

  431. WOJCIECH MŁYNARSKI

    WINA TUSKA

    Pociąg spóźnił się do Buska – wina Tuska.
    Podupada kurort Ustka – wina Tuska.
    Groch się jakoś marnie łuska – wina Tuska.
    W Totku Ci nie wyszła szóstka – wina Tuska.
    Zaszkodziła Ci kapustka – wina Tuska.
    Cioci Zosi siadła trzustka – wina Tuska.
    W szczerym polu uschła brzózka – wina Tuska.
    W gardle Ci uwięzła kluska – wina Tuska.
    Dyszel złamał sie u wózka – wina Tuska.
    Waza stłukła się etruska – wina Tuska.
    Zimny deszczyk w oczy pluska – wina Tuska.
    Gorzkie łzy ociera chustka – wina Tuska.
    Połamała nóżki kózka – wina Tuska.
    Księdzu z głowy spadła piuska – wina Tuska.
    Polska to kolonia ruska – wina Tuska.
    Na stadionach rąbanina – Tuska wina.
    Spytasz mnie publiko moja, a cóż to za paranoja?
    To katechizm jest prześliczny sporej partii politycznej.
    A dlaczego Panie święty ten mój wierszyk nie ma puenty?
    W miejsce puenty mgła i pustka – wina Tuska.

    Recytuje sam Mistrz:

    https://www.youtube.com/watch?v=CLDHkzZG4x8

  432. A teraz, drodzy obywatele, będzie przemówienie.

    Droga Polko, drogi Polaku. Pamiętasz jeszcze nazwisko posła, na którego oddałaś/eś głos, imię nazwisko? Wiesz, że w każdym mieście są biura poselskie partii, Twojego posła też. Można tam iść. Można, zebrawszy listę znajomych podobnie myślących, iść i powiedzieć, albo pan/pani poseł uwzględni nasz lokalny postulat albo nici z głosów w następnych wyborach i do tego rozpętamy antykampanię w mediach. Że szantaż? A z czego posłowie są opłacani i co mają robić? Dbać o państwo obywatelskie. Można dać ogłoszenie do prasy, zrobić zrzutkę, podpisać listę, nawiązać kontakt z organizacją np. ON i działać wspólnie. To posłowie mają służyć nam a nie my im. To MY obywatele możemy wywrzeć presję – żeby się tylko chciało chcieć, prawda? Ale jeśli nawet jakaś posłanka podczas głosowania w Sejmie mówi „nie wiedziałam, że mój głos będzie się liczył” to rezultat jaki jest każdy widzi.

    Dlaczego ci ogólnie zwani lewakami do dziś nie mają swojego, równie silnego Radyja?

    Nikt za NAS tego nie zrobi. Trzeba iść na wybory, wybrać z rozmysłem i wrzucić ten jeden jedyny głos jaki się ma. Zamiast grilla i obrzydzenia polityką. A potem patrzeć na ręce i alarmować jak nie skręca tam, gdzie obiecywał.

    Szkoda tylko że teraz ordynacja wyborcza już nie ta sama (albo wkrótce) i SN wzięty. Miałeś chamie…

  433. lonefather, 11:33

    polecam książkę:
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/214769/angela-merkel-cesarzowa-europy

    Przy Angeli Donek może latać za chłopca w białych, krótkich komunijnych porteczkach.
    Mnie się marzą politycy skuteczni. Choćby i na wzór, znienawidzonego w Polsce, Bismarcka. Cynicznego pijusa Churchilla.
    Dość mam w polityce nawiedzonych „rozdartych sosen”.

  434. Antonius
    1 sierpnia o godz. 11:58

    „zawsze będę chwalił Gomułkę, a nawet jego poprzedników za wyrzucenie kleru ze szkól”.

    Nie rozum, Antoniusie, że wpadam z satysfakcją, żeby Cię poprawić, raczej – zapytać. Kończyłem podstawówkę w 1957. I ta uczelnia furt mi się kojarzy z religią od pierwszej klasy do…nie pamiętam, której, bo raczej nie do końca. Albo i do końca. W każdym razie z ostatniego roku wbijania religii do głowy (dla mnie było to w ogóle ostatnie wbijanie) zapamiętałem wyposażanie nas przez księdza-katechetę w naukową amunicję.

    – Będą wam wmawiać, że człowiek pochodzi od małpy. Wtedy pytajcie, czemu w takim razie dziś z małp nie powstaje.

  435. wujaszek wania
    1 sierpnia o godz. 11:22

    Obudzą się jak paszporty im pozabierają. Nie kształci się w szkołach myślenia o państwie i demokracji to z tej mąki chleba nie będzie, chyba że na opłatek, przy tej ilości religii i indoktrynacji kościelnej.

    Mnie jest wszystko jedno kto to pisowskie guano posprząta. Może być i wynajęty Tusk.

    Dość mam w polityce nawiedzonych „rozdartych sosen”.

    Widzę że jesteśmy po jednych pieniądzach…

    wbocek
    1 sierpnia o godz. 12:41

    pombocku, „wina Tuska” została ukuta prześmiewczo, owszem, po nieustających, wręcz absurdalnych atakach i przypisywaniu mu odpowiedzialności za absolutnie wszystko. Nie bardzo rozumiem czemu akurat to mi tłumaczysz. I nie mogę brać odpowiedzialności za to co kto bierze do siebie bo to indywidualna sprawa. Jeden weźmie, drugi nie.

    Tusk obiecał to tamto. A który polityk nie obiecuje? PiS obiecał państwo w ruinie i dobrze mu idzie. Kaczyński obiecał że zemsty nie będzie, no i?

    (tylko na mnie nie krzykaj, wiesz że cię zawsze serdecznie lubię)

  436. wujaszek wania
    1 sierpnia o godz. 10:15

    Szanowny wujaszku! (tym razem mniej poufale!)

    Dziękuję za ciepłe słowa i próbę pokazania, jak żyć w tym zasr… okresie. Niestety mogę tylko kląć dla ratowana wątroby i trzustki. Nie mogę się ratować trunkami, których w piwnicy mam jeszcze rozsądny zapas, nawet niektóre flaszki, nabyte za bony. W okolicy środkowego Gierka był chyba szczyt mojej sytuacji finansowej. Miałem oszczędności dewizowe ze stażów w Paryżu i były niezłe procenty na koncie A. Co rok przeznaczyłem bony(+10%) na zakupy alkoholu, win, brandy, Captain Morgan itp. Jeszcze jest jedna butelka runu z tego czasu i niezły zapas innych trunków. W „wolnej Polsce” dokupywałem w bliskich Czechach . Czekam z ostatnią flaszką prawdziwego koniaku na diamentowe gody w październiku. Resztę niech wyżłopią zasmuceni żałobnicy podczas stypy.
    Moją największą tragedią po 2 udarach krwiotocznych mózgu nie jest zakaz nadużywania alkoholu, orzekany przez lekarzy (bez klauzuli sumienia) tylko okoliczność, że mi już nie smakuje!!! Nawet zapas mozelskich win stoi … i czeka, a ja nie mam ochoty!

  437. Nefer, 12:54

    Dlaczego ci ogólnie zwani lewakami do dziś nie mają swojego, równie silnego Radyja?

    Dlatego, że mniej się boją myśleć, co nie pozwala im kupować jedynej, uproszczonej wizji świata. Są bardziej samodzielni, otwarci i niezależni. Ale też mają skłonność do dzielenia włosa na czworo, „z jednej strony, z drugiej strony”, dlatego nie da się im przygotować radia szytego na jedną miarę. Wszystko ma swoje „plusy dodatnie i plusy ujemne”.

    Ale polecam radio TOK FM. Można go słuchać przez Internet.

  438. @zezem

    Żeby odbiec od tematu, Apollo 13 obejrzałam już z 5 razy. Chciałam się dowiedzieć czegoś więcej, podobała mi się książka „Najlepsi” Toma Wolfa (The Right Stuff) o pilotach testujących samoloty w USA w latach 50-tych, z których później był nabór do załóg astronautów.

    Poczytam sobie jeszcze książkę Gene Kranza (wiesz który to, prawda?) „Failure is not an option”, opisy i wspomnienia z pierwszej ręki.
    http://www.simonandschuster.com/books/Failure-Is-Not-an-Option/Gene-Kranz/9781439148815
    Teraz czytam to: „Rocket Men: The Daring Odyssey of Apollo 8 and the Astronauts Who Made Man’s First Journey to the Moon“ (Robert Kurson)

  439. Antonius, 13:08

    no to mosz chopie przerumbane. „Jak żyć” bez gorzoły, jak żyć?

    Posyłam na pocieszenie Nohavice 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=HYgLNpC4BJI

    i lece do lodówki po ziiiiiimneeee piwo!

  440. @wbocek, 12:41
    Tusk obiecał „nie klękać przed księdzem”.
    W domyśle – Rydzykiem.
    Inne wersje rozpowszechniał pis i M. Olejnik.
    Ukłony.

  441. Nefer
    1 sierpnia o godz. 13:15 * Kurcze, Neferko, masz kapitalne zainteresowania ! Wstępuję Cię na ołtarze. Nie wiem czego, ale dobrego, a nawet najlepszego. Niech będzie alleluja w Jeziorze, a nawet w Zatoce. 🙂

  442. stasieku
    1 sierpnia o godz. 13:38 Tusk obiecał „nie klękać przed księdzem”. * Tak jest i dlatego Tusk też miał kłopot z kolanem. Albo odwrotnie. Co nie jest głosem w dyskusji pod tytułem „wina Tuska”.

  443. @wbocek
    A ślubem zasłynął wcześniej.
    Zdziwię się niepomiernie, jak wróci na koniu dowolnej maści.
    Ma obsrane u wielu zwolenników.

  444. Antonius, 13:08

    nie byłem dewizowy, „tyle mi zostało, co mi nakapało”

    https://www.youtube.com/watch?v=q_mBGeEU6qI

  445. @ALL
    „Smuta” to chaos, bardak, itp.
    A smutek temu stanowi może towarzyszyć.
    Za Iwana ludzie się raczej bali.

    Piszę, bo na samej górze GW, ktoś pisze (…)

  446. wujaszek wania
    1 sierpnia o godz. 12:44
    tejot, 12:00

    gdybym miał dostęp do takiej drukarki detrzy…

    Mój komentarz
    Pięknie.
    Pzdr, TJ

  447. Nefer
    1 sierpnia o godz. 13:06

    Neferko, oceniam go na podstawie konkretów, które zaważyły na losach mojej i paru znajomych rodzin, a nie na podstawie jego przystawalności do światowego świata czy jakichkolwiek logiczno-politycznych rozumowań. Ostatecznie pies tańcował z jego klękaniem-nieklękaniem i z jego ślubami, ale na jego kumpla na pewno bym się nie nadawał. Jedna śmierć w mojej rodzinie miała ścisły związek z molestowaniem członka rodziny przez SB, druga śmierć – cztery lata temu – miała spory związek z rządzeniem państwem przez byłego solidarnościowca, premiera Tuska.

  448. @wbocek
    31 lipca o godz. 23:50
    „… Znam /…/ opinię paru Niemców, /którzy/ twierdzą, że mało który przewodniczący tak nic nie zrobił jak on.”
    Informuję z kręgów jeszcze bardziej „zbliżonych do”: przed Tuskiem był tylko jeden przewodniczący RE, wcześniej ta funkcja nie istniała.

  449. wujaszek wania
    1 sierpnia o godz. 12:59

    Pijus sie publicznie przyznald do „bledu” jaki popelnil pod Bakalawa, co umozliwilo pijusowi powrot do polityki i obronienie Anglii przed inwazja.

    Angela calym okresem swoich rzadow, czyli sukcesami gospodarczymi i politycznymi udowodnila, ze slusznie zrobila wycinajac podstepnie Kohla.

    Zelazny Kanclerz, tylko w Polsce znienawidzony, za skutecznosc wycinania Polakow. Niemniej on sam nigdy nie zlamal zadnego prawa, nawet wtedy, gdy sie jego plan HaKaTa realizowany zalamal.

    Cala trojka, ktora wymieniles swoja dzialalnoscia przynosila sukcesy krajom swoim.

    A teraz pokaz mi jakies inne „sukcesy” poza wlasna kariera Tuska. Sukcesy Polski mam na mysli. Jedyny wymierny sukces Tuska, jest jego osobistym sukcesem, a nie sukcesem kraju, ktorym rzadzil.

    Czy teraz lepiej rozumiesz roznice pomiedzy sukcesem osobistym osiagnietym kosztem rzadzonego kraju, a sukcesem osobistym, poprzez sukces kraju osiagnietym?

    Bledem jest myslic jedno z drugim. A jak mowil Talleyrand blad to gorzej niz glupota.

    pozdrowka
    ~l.

  450. Rozgorzała dyskusja nad Tuskiem – w całym zakresie od zdrajcy Polski do jedynej nadziei zgnębionego przez prezesa gorszego sortu. Zasłynął u kolegów jako wynalazca i/lub dostarczyciel „ciepłej wody”. Ja cenię posiadanie ciepłej wody – do prywatnych celów, ale bojaźliwe zachowanie wobec dziczy pisowskiej podczas miesiączek smoleńskich tak mnie zniesmaczyła, ze napisałem felieton pod takim tytułem:
    Polskie państwo – silne, słabe czy całkiem do d…?,
    który drzemie gdzieś w archiwach internetowej Silesii. Nie ukrywam, że raczej skłaniałem się do trzeciej możliwości.
    Miałem poważne pretensje do Tuska za niewykorzystanie dostępnych środków prawnych do pohamowania hucpy smoleńskiej. Zaczął od ataku na projekt protokołu MAK, gdzie arbitralnie zwalał dużą część winy na kontrolerów rosyjskich. Mógł poczekać na wynik polskiej komisji i nie dawać jeszcze skrzydeł prezesowi. Drugą, bardzo poważną wpadką Tuska było uleganie Balcerowiczowi przy powstaniu OFE. Balcerowicza przestałem szanować, gdy się zorientowałem, jak naprawdę wygląda OFE.
    Każdy obywatel naszej ojczyzny miał prawo nie wierzyć w możliwość i zamiar uczciwego traktowania emerytów. Ustawa o szkolnictwie wyższym zapewniała mi emeryturę równą mojej ostatniej pensji plus 20 % za „porcelanę”. Co się stało? Nastąpiły zawirowania historyczne i order wylądował w piwnicy, a emerytura z łaski Kuronia (którego szanowałem) jest niższa niż średnia krajowa, a nawet od płacy minimalnej. Każdy obywatel z mojego pokolenia i następnego mógł nie mieć zaufania do państwa i próbować ratować swoją starość funduszem, powierzonym innej instytucji niż bankrutujący systematycznie ZUS. Do tego momentu OFE wydawałoby mi się dobrym rozwiązaniem (szczególnie dla samopoczucia), ale zbrodnią było zmuszanie ludzi do wzbogacenia zachodnich banksterów ich kosztem.
    Jak bowiem wyglądała praktyka OFE.

    Pracownicy odprowadzali realne sumy do banku, ten od razu zabrał miliardy za obsługę, nie gwarantując żadnego zwiększania sumy umiejętnymi operacjami finansowymi. Było tak jak z funduszami, gdzie ja zostałem nabrany na 30% moich oszczędności. Byłem idiotą „wierzącym”, ale na własny rachunek i straciłem. Nawet nie żałuję innych idiotów, który szukali szczęścia w „złocie” oszusta z Ambergoldu.
    Co robiły banki OFE po zabraniu z góry haraczu? Zakupywały obligacje państwowe, na których państwo traciło miliardy na procentach. To właśnie do tego państwa obywatel nie miał zaufania i powierzono jego pieniądze temu państwu – paranoja! Jeśli to państwo zbankrutuje (a to nas teraz czeka) to szefowie OFE powiedzą – trudno, ryzykowaliśmy i straciliśmy, emerytury nie będzie, choć bank nigdy nie ryzykował nawet jednej złotówki, bo już się suto obsłużył. Czy takiego rozwoju wydarzeń nie mógł przewidzieć Balcerowicz? Zabranie tym paskudnym bankom choć części marnowanych pieniędzy było jedynym wyjściem i dodatnim plusem rządu Tuska.

  451. Tanaka
    1 sierpnia o godz. 13:40

    Dzięki. No lubię takie faktograficzne, i do tego niezwykłe. A to też historia.

    pombocku,

    Rozumiem. Ponieważ coś życiowego akurat wytrąciło mnie z równowagi w minionej godzinie (nic złego, jej bohu, raczej dobrego) to chwilowo nie mogę gadać.

    midaro
    1 sierpnia o godz. 14:38

    W dodatku był zupełnie bezbarwny i nikt nie pamięta nazwiska.

    ***

    Znikam tymczasem

  452. Nefer
    1 sierpnia o godz. 14:57 * coś życiowego akurat wytrąciło mnie z równowagi w minionej godzinie (nic złego, jej bohu, raczej dobrego)…. * No mówiłem – ołtarze. Alboco.

  453. lonefather
    1 sierpnia o godz. 14:52

    Dopowiedzenie.

    Sukces Tuska jest wylacznie osobisty, ale na dodatek zostal osiagniety kosztem Polski.

    Polska poniosla kleske

    ~l.

  454. midaro
    1 sierpnia o godz. 14:38

    Dziękuję. Nie wiedziałem, bo się nie interesuję. Sformułowanie „mało który przewodniczący” jest moje, nie – moich znajomych. Jak widać, głupszy jestem niż ustawa przewiduje.

  455. Wujaszku!
    Ja raczej preferowałem „Welkopopvickie tmave”, ale podoba mi się optymistyczna myśl pod koniec utworu, że ludzie mi wybaczą, gdy odwalę kitę. Wspomniałem że dzięki dużym zapasom stypa może trwać długo i nastroje wobec zmarłego mogą się korzystnie zmieniać – będę bądź co bądź sponsorem.

  456. stasieku, 13:42

    po mojemu nie tylko Paryż wart jest mszy.
    A ze względów estetycznych i praktycznych wolę Tuska z żoną klęczących przed ołtarzem niż kaczkę z grzybem zakładających mi pętlę na szyję.
    Trzeciej możliwości, póki co, nie mamy.
    Ale o gustach i tak dalej …

  457. lonefather,

    każde z nas ma swoje zdanie i się z nim zgadza.
    I niech tak zostanie 😉

  458. Antonius, 15:12

    nie zrozum mnie źle, ale żal mi d… ściska, że mnie tam nie będzie, to by się wątroba ucieszyła 😉

  459. zza kałuży
    1 sierpnia o godz. 8:46
    mogłabym Ci i temu pomysłowi przyklasnąć, tym bardziej, że ja na lewo i często zastanawiam się, po co nam było wygrywać powstanie Wielkopolskie. Jedyne wygrane, ale z pewnością nie tak celebrowane. Może dlatego, że nie aż tak tragiczne.

    Gdyby wielkopolskie powstanie przegrało, żylibysmy może w Niemczech…. z ordnungiem, do którego przez stulecia przywyklyśmy i z którym teraz nawet sie rodzimy.
    Co byłoby po 1945?
    może nie byłoby 1939…

  460. @tejot 1 sierpnia o godz. 11:20
    No to będzie coraz ciekawiej 🙂

  461. zyta2003
    1 sierpnia o godz. 11:19
    przestałam na jakiś czas pijać kawę (w sprzedaży była kawa Super- lata 70.), bo mój dziadek z babcią pijali sobie cienkie bardzo kawy codziennie o 12. Ja byłam dostarczycielem, zrezygnowałam z kawy. Dla moich dziadków picie kawy było jedną z niewielu przyjemności, jakie im w latach permanentnego niedostatku zostały. Starałam się, żeby paczkę kawy zawsze mieli.
    Gdy nastały kartki na mięso, mając w domu bardzo mięsożernego męża i małe dzieci zrezygnowałam z mięsa. Tak mi zostało do dziś, tzn. sama nie kupuję mięsa, nie pichcę, nie duszę i nie smażę, chyba że dziecko mięsożerne zjedzie do mnie, ale w gościach nie wybrzydzam, i nie zarzekam się, jak żaba błota.
    Kawę mamy do wyboru i koloru, mnóstwo urządzeń do jej parzenia- kawę piję, urządzeń nie posiadam.

  462. Antonius
    1 sierpnia o godz. 14:52

    Ludzie popelniaja bledy na rozne sposoby. Najczesciej z niewiedzy, lub brakow wiedzy, czasem „wiedzy blednej”.

    Bledem najgorszym, jest trwac w bledzie, ze strachu, ze to wplynie na opinie. A to juz jest blad swiadomie popelniany, bo popelniany z premedytacja.

    O Balcerowiczu.

    Zeby go ocenic, to jedyna wlasciwa ocena jest ocena ogolna, czy transformacja ustroju gospodarczego z socjalistycznego do kpitalizmu odniosla sukces, czy skonczyla sie porazka?

    Balcerowicz odniosl sukces, bo Polska gospodarka zostala przetransformowana.

    Owszem, nie wszystko wszedzie sie udalo i latwo wskazac chocby PGRy. Ale nadal kraj jako calosc odniosl sukces transformacji.

    O OFE. Tu jest trudniejsza sprawa. Generalnie na calym swiecie fundusze emerytalne sa napedem gospodarki. U nas napedzaly glownie Panstwo, bo mialy sila narzucony obowiazek lokowania bodajze 70, czy nawet 75% srodkow w obligacjach Skarbu Panstwa. Co z jednej strony gwarantowac mialo bezpieczenstwo „lokat”, z drugiej nrzucalo ograniczenia inwestycyjne. Pozostale srodki, czyli 25 do 30% i tak sie okazywaly za duze jak na wielkosc warszawszkiej gieldy. Lokaty zagraniczne przez pierwsze bodaj 17 lat wogle nie byly brane pod uwage. Upanstwowienie 50% srodkow, skonczylo dyskusje o OFE.

    Jedynie moge powtorzyc, ze gdy Tusk z Rostowskim dokonali skoku na OFE, uratowali budzet, zniszczyli OFE, zalatali dziure w ZUS…. Mogli przekuc ten skok na prywatne srodki obywateli zmienic w sukces, gdyby wprowadzili Polske do strefy Euro, bo mieli przez trzy lata z rzedu spelnione warunki na wprowadzenie Euro. Mysle, ze wlasnie to, z enie wprowadzili Euro, jest najwiekszym bledem …

    Ale jak wyzej pisalem Tusk byl i najewniej jest nadal kunktatorem, ktory wybiera tylko to co jemu przyniesie sukces przy jak najmniejszym oporze. W efekcie, choc Polska trzy, czy nawet cztery lata z rzedu spelniala warunki, to ze starchu przed pisowska nagonka i awanturami, stchurzyl Tusk …

    pozdrowka
    ~l.

  463. @lonefather, 15:43
    Zgoda.
    Pozdr.

  464. wbocek
    1 sierpnia o godz. 13:05
    cos jak przez mgłę przypominam sobie lekkie ubolewanie mojej babci, że nie będzie religii w szkołach, że książa i zakony nie będą prowadzić szkół, przedszkoli i innych oświatowych placówek. Musi to był rok około 60-61-62, bo wówczas miałam iść do przedszkola. Moi starsi bracia już tam byli.
    Załapałam się przynajmniej na jeden rok w przedszkolu z zakonnicami, bo są na zdjęciach, gdy mam może ze 3 lata.
    Pamiętam tylko wielkie bąble na obu dłoniach i wielki wrzask, gdy siostra Betranda walnęła na moje ręce zasłaniające talerz wielką chochlę gorącej kaszy. Mannej na mleku…brrrr.
    Zdjęcia nie są datowane, ale musiał być to rok coś 62?

  465. chodzi o to, że wówczas, w 1962 roku Gomułka wprowadził w życie wyrzucenie religii ze szkół i wszelkich religii w placówek oświatowych.

  466. midaro
    1 sierpnia o godz. 14:38
    chyba nazywał się Van Rompuy czy jakoś tak

  467. @Nefer
    1 sierpnia o godz. 14:57
    Ja akurat pamiętam, bo to mój krajan.

    @ Nefer i Wujaszek
    Podzielam całkowicie Waszą opinię na temat winy Tuska.
    Dodam, że PiS rządzi dzięki swemu elektoratowi, to jasne, oraz dzięki tym, którzy nie poszli na wybory z powodu straszna wina Tuska.
    Dziś ci drudzy, klnąc na PiS, po staropolsku uważają: jam bez grzechu, inni są winni.

  468. Antonius
    1 sierpnia o godz. 14:52
    co do OFE
    zachodnie konsorcja finansowe wyczuły w POlskim OFE kawał dobrego interesu. Tak się spieszono z wdrożeniem reformy do życia, że nie zadbano o wiele szczegółów. Było w tym wiele luk prawnych i te luki wykorzystały właśnie koncerny finansowe. Sama byłam tzw. ubezpieczycielem na życie. Rynek finansowy dopiero u nas raczkował i idea wsparcia krajowych firm pieniędzmi z OFE była ideą słuszną
    Przede wszystkim dano zarządzającym pieniędzmi zbyt dużą prowizję za zarządzanie, chyba ok. 7,5 %. Żaden bank na zachodzie nie dawał takich profitów. Można by tą sytuację porównać do dzisiejszego inwestowania w nieruchomości, zamiast lokowania w lokaty bankowe. Ryzyko straty na nieruchomościach jest niewielkiea zyski ze dwa razy większe niż na lokacie( bez uwzhględniania podatku Belki).
    Zalożeniem OFE i refomy ZUS była jej POWSZECHNOŚĆ!!!
    Na początku wszystkie pieniądze były inwestowane w giełdę i wskazane narzedzia finansowe, zgodnie z zapisanym w ustawie paragrafami.
    Jednoczesnie z prywatyzowanych firm każdy rząd miał odprowadzać pewną składkę, chyba ok. 30 % uzyskanej sumy w Fundusz Demograficzny (pełna nazwa jest nieco dłuższa), który po latach miał uzupełniać braki w wypłacanych emeryturach tj różnicy między uzyskanymi składkami a wypłacanymi świadczeniami. O te 7 % wartości składek (tylko emerytalnych!!!) było mniej pieniędzy w ZUS.
    W szczytowym momencie w Funduszu Demograficznym było 85 mld złotych. Niewiele, ale:
    pierwsi z powszechnego ubezpieczenia wypisano górników, Ustawa zakładała, że pracodawcy zatrudniający pracowników w warunkach szczególnych mają płącić za nich około 50 % wyższe składki, bo i ich praca jest bardziej niebezpieczna itd. Wszystkie kopalnie w Polsce miały problem w ogóle z płaceniem składek, nie tylko wyższych , ale nawet podstawowych. Dlatego tez protesty górników pod ministerstwami, mutry, śruby i protesty. I kilkukrotne oddłużanie Kopalń z długów wobec ZUS! chyba to pamiętasz.
    W każdym razie Kopalnie zostały wyłączone z płacenia wyższych składek ZUS, a i tak nie płaciły nigdy! pełnych składek w terminie, licząc na oddłużenie przez każdy rząd, bo górnictwo to w Polsce tradycyjnie etos, górniczy stan niech nam żyje!!! i tak zostało. Kilka razy rządy oddłużały długi wobec ZUS na wielkie, kilkusetmiliardowe razem kwoty od 1999 roku. Wyłączono spod powszechnego ubezpieczenia słuzby mundurowe (mają swoje wydziały emerytalne w MSWiA oraz w M.Sprawiedliwości- dostaja z budżetu państwa czyli naszych podatków pieniądze na wypłatę emerytur- tworzy sie budzet ministerstwa obejmujący właśnie i te koszty.
    Takich grup wyłączonych spod powszechnego ZUS jest mnóstwo- rolnicy mieli tez płacić ZUS,a tymczasem KRUS się wzmacnia i wystarczy ileś tam cząstek z ha, żeby podlegać KRUSowi, płacić kwartalnie składkę ostatnio ok. 290 zł, a emerytura w kwocie kilkuset złotych jest . Szału nie ma, ale płacą inni podatnicy.
    Na koniec oprócz wielu reform ZUS- każdy rząd od 20015 roku starał się uszczknąć z Funduszu Demograficznego jakies sodki, nic do niego nie wpąłcająć, bo Jasiński, jako minister przekształceń własnościowych za pierwszego rządu PIS nie sprywatyzował w dwa lata niczego, a i cofnął prywatyzację już przygotowanych firm.
    A pieniądze, po kilkanaście mld brali wszyscy- i koalicja PIS-LPR-Samoobrona, i PO +PSL i tym sposobem w tej chwili, zamiast planowanych ponad 120 mld zł jest około 30!
    Rząd Buzka tak bardzo nie skończył reformy ZUS, że do czasów Tuska nie było wiadomo, kto bedzie wypłacał pieniądze z OFE, bo zakładano, że nie ZUS. O wielu lukach prawnych nie wspomnę; dość powiedzieć, że o obniżeniu oplaty za zarządzanie OFE pomyślano chyba po 7 latach od uruchomienia OFE!

    Nie potępiam Buzka, że zdecydował się na reformę- nie dałoby się dalej dofinansowywac ZUS. Nie wiem, czy ktoś pamięta tzw. dziurę Bauca z 2013 roku? Ponad 90 mld brakującej kwoty czyli różnicy między wpływami a wydatkami.
    Dodam tylko, ze w Polsce nadal jest ponad miarę, w porównaniu z innymi krajami naszej strefy, tzw. wydatków sztywnych- czyli emerytury, renty, zasiłki , a teraz 500+ i 300+ i mieszkanie plus, i same plusy w obietnicach PISu, a minus wciąż w finansach. Będzie katastrofa!!!!
    jeszcze kilka obietnic, jeszcze jedna obietnica dla emeryta +…i tu można użyć słów Sikorskiego o dorżnięciu watahy. W roli dorżniętej watahy wystąpią podatnicy, emeryci i inni beneficjenci tych sztywnych wydatków.

  469. errata:
    dziura Bauca była w 2003 roku

  470. @Wujaszek Wania
    Porównywanie Polski i Szwecji w okresie wojny nie ma sensu. Szwecja była krajem neutralnym i robiła interesy z Niemcami. O zbrodniach hitlerowskich wobec Żydów nie było w czasie wojny powszechnie wiadomo.Teorie eugeniczne o wyższości „rasy aryjskiej’ zbankrutowały dopiero po wojnie, gdy okazało się jak mogą być wykorzystane. W Polsce podczas wojny panował terror i ukrywanie Żydów było bohaterstwem a zarazem ułatwiało to zadanie rozmaitym mętom, w kraju zasadniczo antysemickim. Po wojnie mówiono wprawdzie o szmalcownikach, było parę procesów i skazań, ale o skali procesów niewiele osób miało pojęcie, albo nie chcieli mieć. Mówiło się tylko o tych , którzy zachowali się godnie, jakby oni reprezentowali cały naród.. Poza tym rząd miał zupełnie inne sprawy na głowie. Antysemicki potwór ujawnił się ponownie w 1968 r. Był to szok, bo wydawało się,że antysemityzm, to sprawa zamknięta, było tak i tak, ale teraz zaczynamy od nowa. I ta sprawa nie została rozliczona, żaden komunistyczny rząd później nie napiętnował i nie ukarał marcowych hunwejbinów. Więc po latach trzeba się zmierzyć z historią, inna niż szwedzka.

  471. Szanowni ! Dochodzi, za minutę, godzina. Upragniona niespodzianka, choć całkiem – i szczęśliwie – inna niż w ową godzinę: nowy autor wstępniaka. Z tekstem na temat poważny i oficjalny, a podanym z bardzo osobistej perspektywy. Powitajmy nowego autora – ściślej – autorkę. @mag !

  472. Lonefather napisał o TUsku, który nie wprwadził euro do Umęczonej:
    „Ale jak wyzej pisalem Tusk byl i najewniej jest nadal kunktatorem, ktory wybiera tylko to co jemu przyniesie sukces przy jak najmniejszym oporze. W efekcie, choc Polska trzy, czy nawet cztery lata z rzedu spelniala warunki, to ze starchu przed pisowska nagonka i awanturami, stchurzyl Tusk …”
    Mój komentarz
    Dla pełnego obrazu kunktatorstwa Tuska w sprawie euro należałoby napisać, że przedsięwzięcie to wymaga zmiany konstytucji – zmiana art.227 konstytucji:

    „Art. 227. 1. Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza.”
    Pzdr, TJ

  473. midaro
    1 sierpnia o godz. 16:14

    Nie wiem, ile małp nie głosowało z powodu „straszna wina Tuska”, wiem, że ja po transformacji głosowałem tylko raz – na Kwaśniewskiego – a w ogóle w życiu – dwa razy. Nie – trzy, jeśli liczyć głosowanie na radnych dzielnicy Karłowice we Wrocławiu. Za jeden z największych idiotyzmów w byłym Układzie Warszawskim mam wyszydzanie niegłosujących po zwycięstwie PiS i wmawianie im, że nie mają prawa narzekać na rządy PiS, bo sami się do tego zwycięstwa przyczynili. Mam prawo głosować i mam prawo narzekać – żadne obywatelskie prawa nie zostały mi odebrane. Kto chce odbierać, sam ubiera się w biało-czerwony kostium PiS. Już tu mówiłem, że w takim stawianiu sprawy jest założenie z fabryki snów, że gdyby niegłosujący głosowali, to PiS by nie wygrał. Bajdurzenie, co by było, gdyby babcia miała wąsy i gdyby na Gobi były ryby, zostawmy dzieciom w sytuacji, kiedy domniemanie, że PiS by wygrał np. uzyskując 55% głosów, a nie 37, jest równie prawdopodobne, jak to, że by nie wygrał. Wytykanie niegłosowania to najprostsze, co przychodzi do głowy głowaczom, nawet analfabetom, i nie wymaga żadnego wysiłku. Ale jest nie tylko najprostsze, lecz i destrukcyjne wobec samej istoty głosowania, która polega na oddawaniu głosu „tak”, „nie” oraz na wstrzymaniu się od głosu. Wstrzymanie się od głosu też jest głosowaniem. Ale interpretacja tego wymaga trochę więcej wysiłku niż proste policzenie głosów. Tylko komu w niepowstrzymanym pędzie do koryta chciałoby się liczyć z wysiłkiem, w sytuacji kiedy PARTIA wygrywa czy przegrywa, koryto i tak jest.

  474. @ tejot, 1 sierpnia o godz. 17:06

    tejot, widzę że i Ty w ten upał przejrzałeś na oczy.

    Wina Tuska, bo Konstytucja – korkiem?

    Na szczeście piss tak szmpańsko likwiduje korki impossybilizmu, aż rurę zatyka.
    Dobrej zmiany, tejot 😉

  475. tejot
    1 sierpnia o godz. 17:06

    Tlumaczysz, czy ki diabel?

    JAkbym nie wiedzial, to bym oczy przetarl ze zdumienia.

    Ruszyl choc palcem w bucie w kierunku wprowadzenia?

    Jak chcesz mnie komentowac to bierz pod uwage calosc wypowiedzi, a nie wyrywaj na zywca z kontekstu. A kontekst jest prosty. Mial na plecach PiS dyszacy zadza wladzy i mial na oku posadke w Brukseli…

    Nie podjal nawet proby, tylko wybral „ciepla wode” i brak awantury, bo to mu gwarantowalo posadke. Taki byl, jest i pozostal kontekst.

    Wiec nei wyrywaj z kontekstu. Bo raz, ze glupio, dwa ze bez sensu.

    Jedyne co z tego wyrwaia wychodzi, to Twoje popisanie sie wiedza o zapisie w konstytucji. Ale zero w odniesieniu do oceny Tuska.

    Moja ocena Twojego postu:

    Masz 5 z wiedzy
    Masz 1 z zgodnosci z kontekstem mojego postu.

    pozdrowka
    ~l.