Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

13.07.2018
piątek

550… +. A bo co… ?

13 lipca 2018, piątek,

Czyli KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO-KOŚCIÓŁKOWEJ dzień 984 (13/07/2018)

„Wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie są równiejsze…”
George Orwell.  Folwark Zwierzęcy

Potrójnie smutny jest ten dzień, ten 13 lipca 2018 roku.

Po pierwsze, rządzący Polską Jarosław Kaczyński zarządził świętowanie 550 rocznicy parlamentaryzmu polskiego. Zarządził świętowanie 550 rocznicy raptem 25 lat po tym, gdy w 1993 roku świętowaliśmy 500 rocznice… Stachanowiec Kaczyński w 25 lat wyrobił 200% normy i nadrobił zaległości, dzięki czemu możemy radośnie świętować 550 zamiast nędznych 525 lat parlamentaryzmu polskiego.
Co to za problem wskazać wiecowanie na sejmiku w Kole 13 lipca 1468 r., zamiast Sejmu w Piotrkowie Trybunalskim 28 stycznia 1493 roku? Żaden! Wierzcie mi, żaden. No, może poza jednym drobiazgiem. Styczeń i Piotrków Trybunalski wybrał kto inny i całkiem możliwe jest, że Jarosław Kaczyński, który zasiadał w Sejmie I kadencji zgłaszał wtedy sejmik w Kole, tyle że został przegłosowany. Jarosław znany jest z doskonałej pamięci i z tego, że jest równie pamiętliwy i swojego nie odpuści, choćby miał czekać 25 lat. Nie, ja tego nie pamiętam, ale znam Jarosława Kaczyńskiego na tyle dobrze, że uważam to za na tyle prawdopodobne, że się ośmielam o tym napisać. A jeśli zachowały się protokoły z obrad odpowiedniej komisji i samego Sejmu, to powyższe może da się zrewidować. Jeśli się mylę, to jest wcale nie lepiej, bo wtedy jedynym powodem dodania 25 lat do historii polskiego parlamentaryzmu pozostanie równie małoduszny powód, że „za mnie i PiS-u mojego, wszystko ma być inaczej i wszystko ma być po mojemu”. Co i tak w końcu prowadzi do tego samego, że ma być tak, jak chce Jarosław.

Po drugie, smutny to jest dzień, bo jest obchodzony pod egidą żałosnego, niedorobionego technika ogrodnika, marionetki Kuchcińskiego, co się wysługuje Kaczyńskiemu na stanowisku Marszałka Sejmu. Wysługuje się gwałcąc wszelkie reguły i tradycje parlamentu polskiego. Na życzenie, albo z woli Jarosława Kaczyńskiego, uczynił Kuchciński pośmiewisko z Sejmu, z praworządności, z demokracji i z powagi stanowiska Marszałka Sejmu. Niemniej, choć to całe zło uczynił Kuchciński, to nie wolno zapominać, że w pierwszym rzędzie upodlił polski parlamentaryzm właśnie Jarosław Kaczyński obsadzając w roli Marszałka swoją posłuszna marionetkę, Kuchcińskiego.

Po trzecie, smutny to dzień, ten 13 lipca 2018 roku, bo pokazuje jak na dłoni cała nędzę moralną i bezbrzeżny egoizm rządzącego Polską, za pomocą swojego posłusznego i bezgranicznie mu podporządkowanego PiS, Jarosława Kaczyńskiego.
550 rocznica parlamentaryzmu polskiego to kpina zarówno z parlamentaryzmu, jak i zdrowego rozsądku, o rozumie i wiedzy historycznej z litości nie wspominając. Parlamentaryzm od francuskiego parler, czyli gadania, to metoda wypracowywania wspólnie akceptowanych rozwiązań w procesie dyskusji poglądów.
Jak to się ma do 1 minuty na głos w dyskusji?
Jak to się ma do wyłączania mikrofonu?
Jak to się ma do nagminnego karania posłów opozycji?
Jak to się ma do przepychania 5 nowelizacji do nowelizacji w 24 godziny od wniesienia pod obrady, do podpisu niejakiego Andrzeja D.? Czysta kpina, parodia parlamentarnej dyskusji, a nie parlament. I to „świętuje” Jarosław Kaczyński, w 550 rocznicę sejmiku w Kole. To z kolei odsłania smutną prawdę, że Sejm, jakim go uczynił Kaczyński za pomocą Kuchcińskiego i PiS-u swego, to jest wydmuszka pozbawiona tego, co stanowi o istocie parlamentu. Atrapa udająca parlament, jednym słowem.

Oczywiście można i zapewne trzeba znaleźć jeszcze inne powody, żeby uznać ten dzień za wyjątkowo smutny. Można na przykład wskazać to, za jaka łatwością w niecałe trzy lata udaje się zniszczyć dorobek ciężkich 30 lat mozolnego odrabiania strat, dystansu i różnic dzielących Polskę od rozwiniętych krajów Europy. Można. Można, ale zdecydowałem się nie mieszać innych powodów poza tymi, co się bezpośrednio wiążą z polskim Sejmem i parlamentaryzmem. Świadomie się do tego ograniczyłem.

Dlaczego użyłem słów „smutny dzień”, a nie innych cisnących się na klawiaturę określeń? Otóż, choć rodzaj traumy czy wściekłości lub paraliżu mentalnego ogarnia, gdy się temu wszystkiemu przyglądamy, to jest to, tak naprawdę tylko smutne… Jest smutne, bo jest festiwalem ewidentnej szajby, jednego nadętego ważnością faceta. Festiwalu głupoty, obłudy, hipokryzji i lizusostwa wykonawców, ale tylko festiwalu, który jak wszystkie festiwale świata, przeminie. I tak jak zawsze i wszędzie, po takim wybryku, w którym licznie i chętnie uczestniczą tłumy, tak i po tym festiwalu Kaczyńskiego, zostanie niesmak i rachunki do zapłacenia.

I tu jest najważniejsze ze wszystkiego: chodzi o to, żebyśmy to nie my, Polskie Państwo, nie my, polskie społeczeństwo płacili te rachunki, tylko ci, co wiedzeni przez Kaczyńskiego, zaszaleli.

lonefather

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 273

Dodaj komentarz »
  1. Niestety smutno. A reżymy populistyczne szybko nie upadają, nawet jak się wszystko zaczyna walić. Przykład – Wenezuela, wcześniej Argentyna.

  2. Odpowiedz dla @stasieku spod poprzedniego wstepniaka:

    stasieku
    13 lipca o godz. 20:48

    Mysle, ze sie mylisz.
    Nie „punkt dla mnie”, bo to ze to jest Kontrrewolucja, to ja nazwalem juz w Grudniu 2015.

    To jest wreszcie „punkt dla Tuska”, ze sie po niemal 3 latach ogarnal i zrozumial, ze to jest Kontrrewolucja.

    Ma Tusk szanse na jeszcze dwa punkty, gdy dotrze do niego na tyle wyraznie, ze zdola to z siebie wydusic, ze to jest Kontrrewolucja Kaczystowsko Kosciolkowa.

    Tak wiec zalapal Tusk pierwszy punkt za pierwsze K i ma wciaz jeszcze szanse na dwa dalsze punkty, za pozostale dwa K

    pozdrowka
    ~l.

  3. Jest jak jest. Ktoś zauważył ,że nie politycy są winni tylko wyborcy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Stachu39
    13 lipca o godz. 21:00

    Ten akurat upadnie bardzo szybko.

    Bo wiesz zapewne sam, ze „co nagle, to po diable”.

    Niestety choc szybko upadnie, to szkody i straty i tak juz sa gigantyczne i mozemy byc pewni, ze beda jeszcze wieksze.

    Ale akurat ten rezim upadnie bardzo szybko. DLaczego? Czytaj w nastepnym odcinku Kontrrewolucji.

    pozdrowka
    ~l.

  6. @zezem
    13 lipca o godz. 21:12

    Odpowiedziałem ci pod poprzednim.

  7. zezem
    13 lipca o godz. 21:12

    Nie musialem zauwazac. To przeciez oczywista oczywistosc, ze to wyborcy wybieraja. Z czego wynika, ze to wyborcy sa winni swoich wyborow.

    Musi sie wyborca nauczyc… Tyle, ze nei tego, ze polityk go oklamuje, bo oklamuje kazdy, ale tego, ze nawet jesli polityk klamie, to jedynym co go moze powstrzymywac, to pewnosc konsekwencji.

    Niemniej poniewaz to jest temat rzeka bezmierna i niezmierzona, to zostawmy go na inna okazje.

    pozdrowka
    ~l.

  8. Ja też pod poprzednim i masuję sobie łapkę bo oberwałam.

  9. Trzyyynastego w piątek, rokuuuu paaamiętnego napisał lonefather wstępniaka pierwszego

  10. @Nefer

    Za przeproszeniem sie myslisz.

    Juz moj tekst wspomnieniowy byl na 50 lecie Polityki. Latwo zapominasz, ale nie mam pretensji.

    pozdrowka
    ~l.

  11. Dobra, baty wszędzie, co to będzie co to będzie. Nie nadaję się to teges, narazie

  12. @Nefer

    Jakie baty?

    Nie smialbym. Zreszta po co? Jest faalnie i jeszcze jakis czas bedzie coraz bardziej gorzej. Wiec nerwy siadaja. Sie jakos trzymam, bo widze coraz wiecej oznak, ze sie Kaczynskiemu wali co planowal.

    podrowka
    ~l.

    ps Milo byloby, gdybys jednak adresowala do kogo… Coby sie nie bylo trzeba domyslac.

  13. Nefer, Nefer, jakie baty? Przecież wszyscy cię kochamy. Kasandra, jak czytam, też raczej nic do ciebie nie ma, ona po prostu nie kocha kaka i chce dać temu słuszny wyraz.

    „Słoneczko nasze, rozchmurz buzię” – jak się śpiewało w szczenięcych latach.
    Bo co poczniemy bez twoich dzwoneczków? Poważnie!

  14. Na marginesie tekstu lonka i postaci Kasandry w ujęciu Kaczmarskiego

    „Są ludy co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia”
    I to:
    „Ślepota dzieci twych otwiera bramy”
    I jeszcze to:
    „Ja wam nie bronię radości bo losu nie zmienią wam wróżby
    Ale pomyślcie od własnej słabości zamiast o triumfie nad ludźmi”

    https://www.youtube.com/watch?v=eUDOQANiBAQ
    Tak mi się jakoś skojarzyło – refleksyjnie i kasandrycznie.

    Bo przecież PiS-lam to najzwyklejsi Wandale.

  15. https://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/12/25/katolickie-panstwo-narodu-polskiego-co-szykowali-dla-nas-przedwojenni-narodowcy/#2

    „Państwo polskie jest państwem katolickim. Nie jest nim dlatego, że ogromna większość jego ludności jest katolicką, (…) lecz państwo nasze jest państwem narodowym, a naród nasz jest narodem katolickim.”

    „Terror rodzi się z nienawiści i nienawiść rodzi. Ideologia zaś temu towarzysząca zbudowana na nienawiści samookreślała się, moim zdaniem bezprawnie, jako katolicka przy słabym i rzadkim sprzeciwie Kościoła.”

    Aktualne do dzisiaj. Kościół stoi na czele państwa ,parafrazująć kalsyka ,to instytucja religijna posiadająca własne państwo. Pająk krzyżak rozpostarł misterną zabójczą sieć ponad 10 000 parafii i wysysa pasożytniczo wszystkie witalne siły społeczeństwa. Sami sobie jesteśmy temu winni hołubimy „naszych okupantów” ,co ciekawe ,wywodzących się z tego narodu, co za ogrom cierpiętnictwa, manipulacji i powszechnego ogłupienia.

    ………………………………………………..

    „Po 2000-leciu panowania Twej miłości z krzyża nad światem, świat na lepsze nic się nie zmienił. Nie wygasła nienawiść, nie umarło zwierzę w człowieku. Czyż nie widać próżni wokół Twego krzyża? Widzę tylu szczęśliwych bez Ciebie i tylu przybitych z Tobą.”

    I drugi cytat , który bardziej pasuje do naszego narodu:

    „Pospolicie i trywialnie mówiąc, chrześcijanin to niedołęga z dewocyjnym kramikiem w duszy. Człowiek z kompleksami, topiący swą niepełnowartościowość w kadzidlanym dymie. Dewocyjny kramik duszy to patologia chrześcijaństwa.”

    Skąd to wyjąłem?, a z książki ks.prof.W.Sedlaka pt.”Quo vadis, homo?” Rekolekcje dla inteligencji. I to z odpowiednim imprimatur kościelnym, pewnie wiedzieli ,że do niewielu to trafi i tak jest w rzeczywistości. Tam jest więcej takich „kwiatków” świadczących o „niepłenosprawności” umysłowej imprimaturodawców.

    „Im więcej ludzi, tym trudniej o człowieka”

  16. OTO RZĄDZĄCY POLSKĄ ZWOLENNICY RELIGIJNEGO TOTALITARYZMU I TEOKRACJI.
    Przywódcy „świeckiego państwa” celebrują 550 lat polskiego parlamentaryzmu.
    https://photos.app.goo.gl/2gwZmudfRbmN2GpSA

  17. Wszystkim zwolennikom powrotu D.Tuska do władzy przypomnę niektóre tylko wypowiedzi świadczące o jego prokościelnej polityce:

    – cyt: „… za mojej kadencji nie będzie żadnych parlamentarnych dyskusji na tematy religii i kościołów w Polsce…” – słowa deklaracji, które wypowiedział Donald Tusk już jako premier RP z sejmowej „ambony”.

    – cyt: „…Nie było i nie będzie intencją mojego rządu oraz PO taka zmiana finansowania Kościoła, której efektem miałoby być jego osłabienie, czy też atak na Kościół”.
    Słowa te wypowiedział premier Donald Tusk w Sejmie przed głosowaniami ws. projektów likwidacji
    Funduszu Kościelnego.
    (fundusz kościelny nadal istnieje, a po takiej wiernopoddańczej deklaracji pasożytujący w Polsce kler mógł spać spokojnie…)

    – cyt: „…Europa to naprawdę najlepsze miejsce na Ziemi. I przecież nie dlatego, że Pan Bóg się uparł, żeby tutaj ludziom żyło się lepiej niż w innych miejscach świata. Tutaj jest lepiej, ponieważ utrzymaliśmy się w zasadniczej wierności wobec tych fundamentalnych wartości chrześcijańskich, na których zjednoczona Europa jest oparta…”
    słowa z przemówienia Donalda Tuska w Parlamencie Europejskim.

    – cyt: „…Pragnę jednocześnie zapewnić Ojca Świętego o woli i gotowości Polski do dalszego umacniania więzi i współpracy ze Stolicą Apostolską w obronie kultury chrześcijańskiej w Polsce, w Europie i na świecie”
    / Donald Tusk – Premier Rządu RP- list gratulacyjny po wyborze nowego pasożyta w Watykanie – Marzec 2013 /

    … i jeszcze jeden rodzynek z tuskowej prokościelnej działalności:
    http://kielce.gazeta.pl/…/1,47262,16505400,Premier…
    fragment wiadomości:
    „Premier Tusk nagrodził księdza z Jędrzejowa.
    Ks. dr Miłosz Hołda otrzymał nagrodę prezesa rady ministrów D.Tuska za rozprawę doktorską z zakresu filozofii pt. „Epistemologiczne argumenty za istnieniem Boga. Próba teistycznego uprawomocnienia poznawczych roszczeń nauki”.”
    ————-
    Takich tuskopodobnych kołtunów religijnych jest w PiSie jego przyssawkach, w PO, w PSL, w KODzie i w innych pseudoopozycyjnych grupach mnóstwo.
    Tym z krótką pamięcią przypomnę, że tuskowe PO podczas dziesięcioletniego „pontyfikatu” pod dyktando kościoła nie podpisało żadnych europejskich dokumentów dotyczących podstawowych praw kobiet, LGBT i ogólnie praw człowieka.
    To bezpośrednio dzięki tuskowemu PO i PSL dziś w Polsce rządzi kościół i religijna sekta PiS, a dzieci i młodzież są coraz bardziej ogłupiane i gwałcone psychicznie i fizycznie przez kler.

    Jak można popierać takich szubrawców!?

  18. Kiedyś moje małe używały wyrażenia – wydudać. Ciągle słyszałam – ale sie wydudałam, albo to weź i wydudaj itp. Same wymyśliły i nie mogłam dojść co znaczy takie było wieloznaczeniowe.
    A teraz chyba wiem 🙂
    Polska i Polacy są wydudani!

  19. Z opoznieniem chcialabym dodac informacje o dwoch serialach filmowanym w stance WA.

    Pierwszy to Twin Peaks. Napisalam to chyba dwa lata temu

    Zwolennicy Twin Peaks czekaja na kontynuacje tego serialu, ktory powroci na ekrany w roku 2017.
    Akcja serialu Twin Peaks dzieje sie w fikcyjnym miasteczku o nazwie Twin Peaks w stanie Washington. Serial byl krecony w okolicach Snoqualmie, North Bend i Everett. Kazdy odcinek zaczyna sie od widoku tartaku w North Bend i pozniej od widoku wodospadu o nazwie Snoqualmie Falls na rzece Snoqualmie. Wodospad byl filmowany zima. Wiosna z wysokosci 82 metrow wodospadem splywa o wiele wiecej wody ze sniegu stopionego w gorach Cascade Mountains.
    Wodospad Snoqualmie Falls nie jest najwyzszym wodospadem w kraju, ale jest wyzszy od wodospadu Niagara. Najwyzsze wodospady w kraju sa na Hawajach, a po nich wodospad Colonial Creek Falls w stanie WA gdzie woda spada z wysokosci 788 metrow.
    Tak wyglada wodospad Snoqualmie Falls w maju, kiedy poziom wody w rzece Snoqualmie jest o wiele wyzszy niz zima.

    ‚https://www.youtube.com/watch?v=vWBMBTbqTDE

    Tak wygladaja tartak i wodospad na oficjalnym poczatku filmu Twin Peaks.

    ‚https://www.youtube.com/watch?v=X2lkvrMa27c

    W miejscu, gdzie zaczyna sie wodospad jest hotel o nazwie Salish Lodge. Salish to nazwa jednego z miejscowych plemion. Wlascicielem hotelu jest Muckleshoot Indian Tribe. W filmie hotel nazywa sie The Great Northern Hotel. Dla potrzeb filmu w Los Angeles zbudowano replike wnetrza hotelu. Podobno bardzo szczegolowo skopiowano wyglad i dekoracje wnetrz. Cala replika byla zbudowana z tego samego drewna, z ktorego jest zbudowany Salish Lodge, co wzbudzilo duze zainteresowanie termitow z poludniowej Kalifornii i w konsekwencji interwencje sluzb kontroli tych owadow.
    Sceny na zewnatrz byly filmowane w Snoqualmie.

    Dom, w ktorym mieszkala Laura Palmer jest polozony w Everett, WA, okolo 50 mil na polnocny zachod od Snoqualmie. Wlasciciele sprzedali dom w 2014 roku za pol miliona dolarow. Jest to prywatna rezydencja niedostepna dla turystow. Pomysl zamiany tej rezydencji na muzeum filmu Twin Peaks na razie nie jest w planach. Miasto Everett, WA jest najbardziej znane z najwiekszej firmy w tym miescie – Boeing.
    Zdjecie domu, w ktorym “mieszkala” Laura Palmer.

    ‚http://welcometotwinpeaks.com/wp-content/uploads/real-palmer-house-fwwm-exterior.jpg

    Nazwiska bohaterow filmu nie sa przypadkowe. Agent Dale B. Cooper, inicjaly D.B. Cooper, to inicjaly osoby D.B. Cooper, ktory w 1971 roku zostal “bohaterem” pop kultury, kiedy wyskoczyl z samolotu na trasie Portland, OR – Seattle. Przy pomocy spadochronu bezpiecznie spadl na ziemie razem z ukradzionymi pieniedzmi. Szczegoly tego skoku, ani identyfikacja D.B. Cooper nie zostaly do dzisiaj potwierdzone.

    Imie i nazwisko szeryfa Harry S. Truman to rowniez imie i nazwisko 33 prezydenta US.

    Agent Cooper zachwycal sie zapachem drzew Douglas fir, smakiem kawy, ciastem z wisni (cherry pie) i powiedzial Diane, aby poszukala dla niego ziemie na sprzedaz w okolicach Twin Peaks (a piece of land).

    W serialu Twin Peaks David Lynch zagral role agenta FBI. Rola Josie Packard zagrana przez Joan Chen byla oryginalnie napisana dla Isabella Rossellini.

    Po sukcesie serialu Twin Peaks, David Lynch zrobil pelnometrazowy film “Fire Walk With Me”. Film przedstawia wydarzenia, ktore mialy miejsce przed zamordowaniem Laura Palmer. W tym filmie, jako agenci FBI wystepuja Chris Isaak, Kiefer Sutherland i David Bowie.

    Dzieki serialowi Twin Peaks miasteczka Snoqualmie i North Bend staly sie dodatkowa atrakcja dla turystow z calego swiata, co wiaze sie z dochodami dla mieszkancow tych malych miejsc, ktore dotychczas slynely i nadal slyna z pieknych widokow i doskonalych miejsc dla narciarzy.

    Popularnosc serialu Twin Peaks mozna mierzyc na podstawie ogladalnosci, ale rowniez inna metoda. Jesli jakies wydarzenie lub film jest sparodiowane w programie Saturday Night Live (SNL) lub w programie dla dzieci Sesame Street jest to solidny wymiernik sukcesu.

    Parodia Twin Peaks w programie Saturday Night Live:
    W tym skeczu wystepuja znani aktorzy SNL. Niezapomniani Phil Hartman i Chris Farley. Phil jako Leland Palmer szuka partnera do tanca natomiast Chris wystepuje jako Leo Johnson. Chris (Leo), glowny podejrzany, pokazuje agentowi FBI (Kyle MacLachlan) zdjecia kiedy mordowal i zawijal w plastic Laura Palmer. Agent Cooper, mimo dowodow przedstawionych przez Leo (Chris), decyduje aby kontynuwac sledztwo zgodnie z przepisami FBI.
    Victoria Jackson jako Audrey Horne zalotnie sparodiowala scene zawiazania kokardy.
    Na zakonczenie skeczu SNL genialny Mike Meyers parodiuje scene w “red room”.
    W skeczu Kyle MacLachlan gra swoja role, czyli agenta FBI.

    ‚http://www.dailymotion.com/video/x7o2ca_twin-peaks-parody-by-saturday-night_fun

    Parodia w programie Sesame Street to drugi wymiernik popularnosci. W tym skeczu ptaki maja podwojne, identyczne dzioby (beaks). Jest to gra slow, twin = blizniak, dodatkowy, podwojny. Beaks – Peaks.

    Parodia pod tytulem Twin Beaks w programie Sesame Street
    Monsterpiece Theater: Twin Beaks

    ‚https://www.youtube.com/watch?v=Vftf8TTve4s

    Twin Beaks jest zaprezentowany przez Cookie Monster, ktory wystepuje jako Alistair Cookie w serii “Monsterpiece Theater”. Jest to zainspirowane programem “Masterpiece Theater” prowadzonym przez Alistair Cook.
    W tym skeczu Cookie Monster wystepuje jako Agent Cookie.

    W 2015 roku David Lynch i jego grupa powrocili w okolice Snoqualmie, aby filmowac dalszy ciag serialu Twin Peaks. Kyle MacLachlan, urodzony w Yakima, WA ponownie wystepuje w filmie jako Dale Cooper, agent FBI.

  20. Inny serial to Northern Exposure (Przystanek Alaska).
    Tomas’s Ankudowicz przyjechaj do Roslyn przygotowal bardzo sympatyczny film o miejscu gdzie filmie ani ten popularny serial

    ‚https://youtu.be/uhfNtSjieno

  21. „gdzie filmowano ten popularny serial”

  22. @lonefather
    Twoje wywody historyczne zachecily mnie do poczytania w necie o historii polskiego parlamentaryzmu. Mam pytanie: skad wziales informacje o sejmiku w Kole jako jedynym waznym wydarzeniu w 1468r? Tego roku odbyl sie Sejm Walny w Piotrkowie. Na jego zebraniu sie zalezalo Kazimierzowi Jagiellonczykowi, bo skarb krolewski zostal mocno nadwyrezony wojna trzynastoletnia z Zakonem Krzyzackim. Historycy spieraja sie o date, od ktorej mozna liczyc lata parlamentaryzmu polskiego uciekajac sie do zawilych argumentow. Ustalenie dokladnej daty jest trudne i raczej umowne. Sejm Walny z 1468r. tez nie wzial sie z powietrza, poprzedzony byl wczesniejsza ewolucja ustroju I RP.
    Idiotyczne dzisiaj nie jest samo przesuniecie daty o 25 lat wstecz, lecz sposob w jaki to zrobiono. Kuchcinski oglosil 550-lecie powolujac sie na opinie jednego historyka, wydaje sie po to tylko, zeby urzadzic wielka hece na Placu Zamkowym. Pisze o tym obok Rafal Kalukin.

  23. @Orca
    Już nie trzeba tych znaczków przed linkiem, działa normalnie. Natomiast nie wiem czy nie ma ograniczeń w ilości linków.
    Wodospad fascynujący.

  24. E-J

    Dzieki. Nie wiedzialam jak jest z linkami.
    Tak, Snoqualmie Falls to pikne miejsce. I bardzo głośne 🙂

  25. Znaczące jest wyznaczenie obchodów dętej rocznicy, dętego polskiego parlamentaryzmu na 13-go w piątek.
    U mnie, na Śląsku czegoś takiego jak polski parlamentaryzm, w tamtych czasach nie było. Z prostej przyczyny – Polska zaczynała się trochę dalej – na wschód od siedzib moich przodków.
    Z polskim „parlamentaryzmem” moja rodzina ma pewien związek. Bo przyczyniła się do odzyskana polskiej państwowości przed stu laty. Dziadek Paul Johann był jednym z wielu niemieckich żołnierzy, którzy wypchnęli rosyjskie wojska ukochanego władcy – cara Mikołaja II w terenów Królestwa Polskiego. Cara, któremu herbowi przodkowie obecnego „wielkiego przywódcy” Jarosława-polskęzbawa, wiernie służyli do samego końca.

  26. Thanaka, thanaka!
    To się dzisiaj nazywa tworzenie historii metodą „fake newsów”.
    I w komentarzu mamy: „nie politycy są winni tylko wyborcy”. Problem tylko, że wyborcy nie mają wyboru bo wybrać muszą. To druga strona miałaby być inna. Z wiary w tę inność mój komentarz.
    Ostatnio na blogu obok miało miejsce odbieranie pokojowej nagrody Nobla pani Aung, aktualnej premier Myanmar, ze względu na prześladowania islamskich uchodźców Rohingya. Mój komentarz na ten temat znikł bez śladu. Tu jego kopia:

    W sierpniu 2017 w prowincji Rakhine islamistyczna armia ARSA (Arakan Rohingya Salvation Army) zaatakowała 30 posterunków policji i wojska. Nastąpiła krwawa jatka, która zmusiła etnicznych Birmańczyków do ucieczki do centrum kraju a muzułmanów Rohingya mówiących po bengalsku do Bangladeszu, skąd pochodzą.
    Najgorsza jatka we wsi „Ah Nauk Kha Maung Seik” to zamordowanie nożami, łopatami i łomami co najmniej 53 osób, w tym 10 kobiet i 23 dzieci. Groby odkryto w końcu września 2017. Zdjęcia są okropne. W reportażu niemieckiej telewizji, kobiety hinduskie mówiły, że miały do wyboru: przejść na islam albo zginąć. Osiem kobiet w ten sposób przeżyło. Uciekły w drodze na północ. Muzułmańscy mężczyźni mówiący nie tylko po bengalsku wykazywali się wyjątkowym okrucieństwem. Twierdzili, że Birmańczycy nie mają prawa do życia. Podobno brakuje jeszcze 46 osób z innej wsi.
    ARSA zaprzecza a Amnesty International krytykuje rząd za reakcję. No i najłatwiej odebrać Nobla Pani premier.

    PS. Czy ktoś wie, dlaczego zachodnie media uparły się, żeby za wszelką cenę bronić islamistycznych buntowników i oskarżać premier rządu? Czy dlatego, że tam wpływy Chin i Rosji? Czy ma być tak jak w Syrii?
    PS2. Tanaka – to farba, którą kobiety Rohingya malują sobie twarze dla ochrony przed słońcem. Bardzo piękne.

  27. Rosyjski know-how dla PIS
    Często widziałem na blogach czasami jawne, czasami skrywany uznanie, dla aktywności w sieci pisdzielców wszelkiej maści.
    Otóż czytam już któryś raz, że to nikt z tej grupy ciemniaków (Kisiel się kłania) nie wymyślił algorytmów dla skutecznego umoczenia Komorowskiego, wypromowania Maliniaka i potem tego, co najgorsze – „pełna władza w ręce suwerena!”.

    Śledztwo amerykańskie pokazuje zmyślność rosyjskich akcji.
    Przykład z ranka.
    Znajduję na TT (tam obserwuję tylko „naszych”) ankietę pt „czy wygra prezydenckie wybory Tusk, czy gensek”.
    Klikam Tuska, otwieram wyniki so far, a tam: gnom 57%, Tusk 43%.
    Już zadziałali, są wszędzie.
    U nas, w Listach, jakoś nic nie czuć pisdzielcem, a nawet „symetrystą”.
    Zgodnie pogardzamy ta hołotą.

    Miłego dnia, pełnego niecodziennych wydarzeń sportowych.

  28. @lonek
    Podobnie jak Ty odbieram te hecę. Dobrze, że wysunąłeś na pierwszy plan smutek , chociaz w tle kryje się wściekłość.
    A przede wszystkim to wszystko wydaje się niewiarygodne.Bo jak to mozliwe, że ten przebiegły prymityw, gnom z Żoliborza, potrafił zamienić normalych ludzi w zombii. Gdyby Kuchciński pozostał przy swoim zawodzie ogrodnika, to pewnie mógłby sie okazać sympatycznym człowiekiem.
    Jak to się dzieje,że wykształceni ludzie ;Karczewski, Terlecki, Gliński, Gowin ulegli „czarowi” tego pokracznego wodza.
    Dlaczego ambitny Gowin, który obraził się na Platformę za to, że przegrał przywództwo z Tuskiem, daje się temu człowieczkowi gnoić.
    Ten teatr ukuiełek w namiocie za milion złotych, wymyślony przez gnoma, i te elegancko odziane w garnitury i garsonki męskie i żeńskie kukiełki biorące udział w sterowanym przez gnoma spektaklu zza kulis. Gnoma tam nie było, ale jego „duch” był wszechobecny.
    Maliniak ględzący o demokracjii…
    Lonek, przeczytaj artykuł Janickiego i Władyki w ostatnim numerze polityki (już to propagowałem). Dużo wyjaśnia.
    Ale co z tego ? Skoro taka rzecz przytrafiła się naszemu narodowi, brat na Wawelu , śmiech i kompromitacja na cały świat.
    Ps
    Dobrze, że w końcu napisałeś pierwszego wstępniaka.Mam nadzieję, że nie poprzestaniesz na tym.

  29. Gadu ,gadu a tu Tanaczku problem i poruta.Co robią służby.Czy to Angole podrzucili nam blisko Nowogrodzkiej gada zjadającego ludzi o ksywie Monthy.?A może ruskie aby sprawdzić zdolność bojową oddziałów szturmowych A ntoniego? A może nowy mnister rolnictwa ,co to po cichu chce załatwiać zwierza ,nasłał pytona aby pożarł bobry.?Pytań do cholery a wróg nr jeden Czwartej RP na wolności.!!!!No i na dodatek wczoraj produkował się drugi wróg pierwszego sortu ,niejaki rudzielec Tusk.A to że ogrodnik zapomniał przywitać tzw pierwszego obywatela na spiczu ,-cholera wie czego -, może świadczyć o wysyłaniu promieni przez 6 metrowego stwora?Podobno skora z pytona usztywnia nogi i łatwiej chodzić w butach z jego skóry.Czyżby poddani nie dbali o zdrowie swego szefa?

  30. lonefather
    Znakomity wstępniak bólem pisany, ale nie bólem, który przesłania chłodne, racjonalne myślenie.
    Irracjonalnie napomknę, że 13 lipca wypadał w piątek.
    Ech, ten fatalizm zbiegów okoliczności . W ogóle – smuta.
    Loniu, ale juz poważnie – nawet III Rzesza, która miała być tysiącletnia, przetrwała „ledwie” 12 (licząc od 1933).
    Oczywiście toutes proportions gardees, bo Gnom nie zamierza podbijać świata, tylko trzymać Swoją Zdobytą Polskę za pysk, jak długo się da.
    Jest to zresztą osobnik złowieszczy lecz karykaturalny, taki kieszonkowego formaciku Napoleon, Piłsudski, Hitlerek czy inny Mussolini.
    Jestem pewna, że przejedzie się na swoim wodzostwie szybciej niż mu się zdaje, bo za bardzo się spieszy z kolejnymi etapami podłej zmiany.
    Nie działa rozważnie, bo nakręca go żądza zemsty i nienawiść, nawet do siebie samego. Stąd taktyka – po mnie choćby potop.

  31. kruk
    14 lipca o godz. 3:12

    @lonefather
    Twoje wywody historyczne

    Idiotyczne dzisiaj nie jest samo przesuniecie daty o 25 lat wstecz, lecz sposob w jaki to zrobiono. Kuchcinski oglosil 550-lecie powolujac sie na opinie jednego historyka, wydaje sie po to tylko, zeby urzadzic wielka hece na Placu Zamkowym.

    Raczej nie popelnilem „wywodow historycznych”, a jedynie na nie wskazalem, jako na jeden z trzech „smutkow” z 13 Lipca 2018.

    Heca na Placu Zamkowym to drobiazdzek za jakis milion do poltora, zlociszow, zeby nie pokazac zaproszonym obwarowanego kordonem policyjnym Sejmu i uniknac rozreklamowania przez dziennikarzy „list Kuchcinskiego” na biurze przepustek do Sejmu.

    Heca musi miec oprawe medialna. Po to zaproszono gosci z 21 krajow. Przyjechalo bodaj 8, w tym jeden nieparlamentarzysta, turecki ambasador. Za to sporo dziennikarzy, ale jak ich sprawdzic kim oni sa i co z tego Sejmu na swiat rozglosza?

    No to mamy Plac Zamkowy, bo tu nie ma problemu.

    Mysle, za sama heca byla potrzebna do tego, zeby pokazac jaka u nas stara demokracja i parlamentaryzm i schowac za heca prawde o obecnej nedzy.

    pozdrowka
    ~l.

  32. 14 lipca o godz. 10:54
    Vera

    Jak możesz @Tanaka, to czemu @Thanaka? Z wyborcami i ich politykami to jest jakoś tak, jak w garnku : zupa jest wieczna, znaczy Naród i te sprawy (oprócz tego że diamenty wieczne), a polityk to część z zupy :jakiś zgnily kartofelek, a może czasem mniej zgnily. Z ludu ci politycy, z jego zupy a nie z abstrakcji. I lud jest, z grubsza, zadowolony. A ci co niezadowoleni, to nie lud, tylko Najgorszy Sort Polaka. Niech z siebie wycisnie niezgnile kartofelki.

    Za mało wiem o szczegółach odbioru Nobla Pani premier Myanmar, ale sądząc po generalnej niewiedzy zawodowych dziennikarzy na tematy międzynarodowe oraz apriorycznosc przyjmowania punktu zachodniego, możesz mieć sporo racji

  33. @ lonek

    Masz mocna rację, przy czym warto dodać, że ani pisoidalnego 550 lecia ani niepisoidalnego 525 lecia nie ma. Jest tylko fantazmat o, „parlamentaryzmie”. Samo pojęcie oznacza zresztą trwałość rządów parlamentu i demokracji, a nie tylko upływ czasu od dowolnej daty. Żadnego „parlamentaryzmu” nie było, skoro nie dotyczył on 85 – 87% mieszkańców tzw. państwa, które zresztą nie miało wielu koniecznych cech państwa. Cały ten „parlamentaryzm”, podobnie jak „stulecie niepodległości” to nadete kłamstwo i oszustwo. Taka substancja Polski.

  34. Lewy
    14 lipca o godz. 11:35

    Smutne jest wlasnie to, ze to wywoluje w nas wscieklosc. Powieksza ta wscieklosc swiadomosc, ze eskalacja jest nieuchronna, a jej skutki wydaja sie oczywiste.

    Ze tez po fatalnych doswiadczeniach z totalitaryzmami XX wiecznymi, to jest wogle mozliwe. Wielkie sa zaniedbania edukacyjne jakich sie dopuscily wszystkie rzady po 1989 roku.

    No coz, jak wiadomo nic nie jest wieczne, a objawy zwiastujace upadek sa coraz wyrazniejsze i liczniejsze. I tu sie pojawia pytanie o to, do czego sie Kaczynski i jego ferajna posuna, zeby sie przy wladzy utrzymac. Ja sie obawiam, ze sie posuna do wszystkiego byleby wladzy nie oddac…

    ***

    Co do pisania nastepnych, to to jest tak, ze mam ze trzy rozpoczete, ale na rafach natchnienia utkniete… Calkiem mozliwe jest, ze swiadomosc, ze pisze wazny tekst jakos tam podnosi w glowie poprzeczke tak wysoko, ze nie daje rady jej przeskoczyc. Ten wstepniak pisalem na luzie bo to jest kolejny odcinek Kontrrewolucji tak naprawde. Jak napisalem i dalem jako post, to sie zorientowalem, ze jest tak dobrze napisany, ze sie nadaje na wstepniak. Jak sie zorientowalem to sie podpowiedzialem @Tanace ta mozliwosc wstepniakowa, a on sie przychylil. Troche tzreba bylo uladzic, nieco wygladzic i jest wstepniak z odcinka Kontrrewolucji. Two birds, one stone, you know…

    pozdrowka
    ~l.

  35. 14 lipca o godz. 10:54
    Ejotka

    Czyli Twoje małe maja cechy profetyckie, prorockie. Chyba jak ten jasnowidz z Czluchowa, co mial ostatnio widzenie w sprawie pytona, którego ktoś nad Wisłą w krzaki puścił, a jasnowidz wie gdzie pyton siedzi. Istny Monty Python. No i jesteśmy wydudani, wydudleni, a nawet Andrzej.., ten, no, co to go po toaletach szkolnych szukali

  36. Huczny obchód rocznicy parlamentaryzmu polskiego w namiocie na Placu Zamkowym w W-wie ma mieć w zamyśle PiSowców podobny wydźwięk, jak oznajmienie jednego z nich, że my Francuzów uczyliśmy jeść widelcem.
    To ma być wytknięcie, wyzwanie rzucone politykom i urzędnikom unijnym, którzy są niedoinformowani, nic nie wiedzą o Polsce, nie są w stanie zrozumieć Polski, a przecież myśmy mieli parlament już 550 lat temu. Za nami jest reszta Europy. To Europa powinna się uczyć od nas demokracji, nas naśladować, nam zawierzać, a nie my dumni, parlamentarni Polacy zawierzać Europie.

    Tak z grubsza wygląda taktyka propagndowa Naczelnego Polaka z Żoliborza, którego pomysły są tak polskie, że niebo przychyla się do nich, narodowie klękają, a wrogowie drżą z oburzenia, bezsilni przez swą głupotę wobec parlamentarnej, trójmorskiej, mądrej nowelizacjami ustaw i polityką międzynarodową Polski, rozważnej reformami, mieniącej się wspaniałością zrównoważonego rozwoju, skutecznością demokracji suwerennej, plusami dodatnimi reform, krucjatami przydającymi chwały Umęczonej, jak krucjata antyprawacka, krucjata smoleńska, krucjata antyaborcyjna, krucjata antytrynitarna (precz z trójpodziałem władzy).
    Niech żyje demokracja, a w niej suweren zawsze ten sam, zawsze taki sam!
    Pzdr, TJ

  37. Tanaka
    14 lipca o godz. 12:35

    Masz slusznego, ze wiem o tym. Tyle tylko, ze ja mniejsza wage przykladam do skladu, czyli reprezentacji spoleczenstwa w parlamencie, a wieksza do ciaglosci i ewolucji jaka w tej ciaglosci nastepowala.

    I sek w tym, ze u nas nnie bylo nie tylko reprezentacji, a ciaglosc, to sam wiesz, ze jest iluzoryczna, czy tez fantasmagoryczna, jak ja nazywasz.

    Mysle, ze najwlasciwszym podejsciem byloby stwierdzenie, ze od ilus tam lat, tu ta najstarsza bylaby wlasciwa, czynimy co mozemy, zeby sie dorobic parlamentu wlasciwego. Wychodzi raz lepiej, raz gorzej, bo to od skladnika ludzkiego zalezy. Trafia sie lepsi, idzie lepiej, a jak gorsi maja przewage, jak obecnie, to sie cofamy.

    pozdrowka
    ~l.

  38. mag
    14 lipca o godz. 12:08

    Mag,
    To ze system, ktory tworzy sie nie ostanie dlugo, to pewnosc calkowita. Niemniej i to jest najsmutniejsze, Kaczysnki osiagnal co chcial. Chcial i na pewno nadal chce sie zapisac w dziejach Polski, jako „Zbawca Ojczyzny”…

    Osiagnal na 100% to, ze sie zapisal. I nic tego juz nie zmieni.

    I dla jednych bedzie niszczycielem, dla innych „zbafcom ojczyzny”, cokolwiek sie bedzie dzialo i cokolwiek ci pierwsi beda mowili i ujawniali.

    Tak to sie dzieje w ludzkich glowach o destrukcji panstwa, prawa, podzieleniu spoleczenstwa i cenie jaka wszyscy za to zaplacilismy.

    pozdrowka
    ~l.

  39. tejot
    14 lipca o godz. 13:00

    Slusznie dodajesz i zwracasz uwage na propagandowy aspekt namiotowej hucpy.

    pozdrowka
    ~l.

  40. Pamietacie Trumpa w Warszawie?

    No to dla rownowagi Trump w Londynie…

    https://www.facebook.com/WokeFolks/videos/1198503520289995/?hc_ref=ARQrroTZXDvEkpFWF8YGgdWlPWExuZlQ3qYVhnxEv54MAEmMW6Fn7dbhhcuEoTAjqj0

    Musialme sie pomylic. Jaka rownowaga?

    250 000 przeciwnikow wizyty, a nie kilkanascie tysiecy kalkierow zwiezionych przez PiSy.

    pozdrowka
    ~l.

  41. Uzupełienie-korekta do
    tejot
    14 lipca o godz. 13:00

    „Krucjatę antyprawacką” należy wyrzucić z mojej listy krucjat. Zastąpić ją należy krucjatą antylewacką, pośrednio nazywaną przez PiSowskich nagłaśniaczy antykomunisytyczną (wymiana elit postkomunistycznych na elity narodowe).

    Jest to najdonioślejsze przedsięwzięcie wierchuszki PISowskiej inspirowanej przez Jarosława z Żoliborza, przybierające różne formy, jak np. kampania chwały żołnierzy wyklętych, wypowiedzi głównych polityków o Polsce, że wyszła z niewoli dopiero w 2015 roku i temu podobne wygibasy propagandowe, od których wygłaszania nie wzdragają się dwie najważniejsze, najuleglejsze i najelastyczniejsze osoby w państwie oprócz chmary marszałków, wice, itp.) – PAD i PMM.
    Pzdr, TJ

  42. Do dyskusji o parlamentaryzmie:
    Moim zdaniem to nie tylko chodzi o sam parlament i reprezentację, jaką on stanowi. Chodzi o kulturę podejmowania decyzji w drodze namysłu i uzgodnień. Chodzi o identyfikację istotnych problemów do rozwiązania. I świadomość, dla kogo, na jakim poziomie, są one istotne – i odwagę identyfikacji problemów istotnych dla wszystkich, a nie tylko mojego biznesu. Proponowanie rozwiązań z taką właśnie intencją. Poszanowanie tego, co się postanowiło, ale i gotowość na poprawki. Itede.
    Może bardzo to ogólne, ale to takie „pomarzanie sobie” pod wpływem owego „dnia parlamentaryzmu”… Tak mnię natchli dostojeństwem uroczystości owej!!!

  43. „parlamentaryzm [fr.],
    system rządów, w którym organ przedstawicielski (parlament), zgodnie z teorią podziału władz, uchwala ustawy i ma uprawnienia w zakresie kontroli rządu;
    (…)
    Kształtowanie się parlamentaryzmu przypada na XIX w.; znaczne ograniczenie roli parlamentu i sprowadzenie jego funkcji do biernej aprobaty decyzji szefa partii nazistowskiej charakteryzuje Niemcy po 1933; bezpośrednio po II wojnie świat. nastąpiło odrodzenie parlamentaryzmu w świecie zachodnim, a po 1989 do tych wzorów nawiązują państwa dawnego bloku komunistycznego.”

    A po 2015 apiać od nowa Polska ludowa 🙄

  44. Tobermory
    14 lipca o godz. 16:04

    Jest dokładnie tak,jak napisałeś.
    Przed chwilą skończyłam czytać świetny felieton prof. Woleńskiego – właśnie dotyczący parlamentaryzmu polskiego o znamiennym tytule Polska zmierza w stronę państwa autorytarnego.
    Polecając caly felieton – przytoczę jego maly końcowy fragment:
    cyt.
    Bóg Ojciec rozkłada ręce i mówi: „W Polsce nie będzie Sądu Ostatecznego. Jestem za stary na sędziego”.
    Pewnie dlatego p. Morawiecki zawierzył Polskę Czarnej Madonnie – gdyż jest młodsza. Notabene takie polityczno-religijne rytuały są typowe dla autorytaryzmu, podobnie jak niewybredna propaganda sukcesu.

  45. @Tanaka 14 lipca, godz.12:35
    „…nadete klamstwo i oszustwo. Taka jest substancja Polski”.
    Dziw bierze, ze panstwo polskie w ogole zaistnialo. Nie bylo w Polsce parlamentaryzmu, bo kontrola wladzy wykonawczej przypadala tylko szlachcie, czyli ok.10% ludnosci – tak idzie Twoja argumentacja.
    Gdzie w Europie nowozytnej glos w zarzadzaniu panstwem miala z miejsca cala ludnosc? Tacy Anglicy do swojego parlamentaryzmu dochodzili powolutku, zaczynajac od Magna Carta (1215), ktora prawu podporzadkowala krola. Na idee Wolnosci, Rownosci i Braterstwa trzeba bylo czekac do Rewolucji Francuskiej. Tzw.Suffrage Universel tez nie od razu byl uniwersalny – poczatkowo dotyczyl tylko tych, ktorzy mogli zaplacic „cens” (suffrage censitaire), dlugo wykluczal glos kobiet. Napisano tysiace tomow o historii parlamentaryzmu w Europie, ale o polskim parlamentayzmie nie ma co wspominac, bo „substancja” Polski jest „klamstwo i oszustwo”. To sie nazywa prawdziwie krytyczne spojrzenie na wlasny kraj!

  46. @kruk 14 lipca o godz. 17:12

    Zapominasz, że ów polski parlamentaryzm po „Wiośnie Ludów” był tylko echem przemian społeczno-politycznych przeprowadzonych na Zachodzie. Zastopowali go skutecznie właściciele ziemscy do spółki z kaka i pod patronatem carycy Katarzyny, czyli mniej więcej ci sami ludzie, których ty uznajesz za motory postępu – bo gardłowali na lokalnych sejmikach?

    Poza tym co właściwie chciałabyś uznać za „państwo polskie” i teren Polski? Pojęcie „narodu” w dzisiejszym sensie ukształtowało się dopiero w XIX wieku i to nie wszędzie. Gdy po pierwszej wojnie światowej przeprowadzono ankietę dotyczącą przynależności etnicznej (chodziło, rzecz jasna, o sensowne wytyczenie granic) większość ludności nie umiała określić, kim jest pod względem narodowościowym. Wiedzieli, jakiego są wyznania, jakim językiem się posługują, gdzie mieszkają i czym się zajmują – to wszystko. A potem polonizowano Ukraińców, Białorusinów i Litwinów takimi metodami, że do dzisiaj się tam Polski nienawidzi.

    „Substancja Polski” w narracji PiS-u to właśnie kłamstwo i oszustwo, służące nachalnej kato-PiSlandzkiej propagandzie. Właściwie nawet patriotyzm udało im się tak zeszmacić, że odbiera się go dzisiaj jako obciach – tak jak wszystko, co się kojarzy z PiS-dzielstwem. Tak samo, jak „tradycyjny” szacunek dla krzyża poległ na Krakowskim Przedmieściu – utopiony w grotesce. PiS usiłuje się podpinać pod jakieś wydumane „narodowe wartości”, których nie tylko nie uwzniośla, ale skutecznie je zasmradza własnym szambem.

  47. Kevin de Bruyne – znakomty piłkarz ,chyba najlepszy w tych MS.
    Brawo Belgia!

  48. Nawet wasalstwo wobec „matuszki Rosji” znajduje w PiSie przyjazny klimat.
    Mamy powtórkę z Targowicy? Czy z zamordowania zbyt „pro-zachodniego” prezydenta Narutowicza?

    http://natemat.pl/243741,kornel-morawiecki-w-rmf-fm-zwrocmy-sie-do-rosjan-o-poprawe-stosunkow

  49. Na marginesie
    Właśnie usłyszałam w telewizorze na żywo tatkę Krzywoustego, Kornela M., który powiada, że bardzo jest nam potrzebny sojusz z Putinem (mówiąc w skrócie).
    A nie mówiłam, że te wszystkie Macierewicze, Kaczory, Morawieckie to agenty? Bynajmniej nie CIA.

  50. Nefer

    Wprawdzie nie złoto,ale brązowy medal liczy się również – wielkie potęgi takie jak Argentyna czy Brazylia nie mają nic.
    Szczególnie,że Belgowie pokazali bardzo dobry football .
    Więc się już nie smuć, tylko troszkę ciesz 🙂

  51. Tobermory
    14 lipca o godz. 16:04
    „A po 2015 apiać od nowa Polska ludowa ”
    Rządy Kaczyńskiego nie mają nic wspólnego z Polską Ludową. To raczej mieszanka sowieckiego bolszewizmu z wczesnym salazaryzmem. Generalnie gwałt na klasycznym parlamentaryzmie. Pzdr.

  52. zak1953
    14 lipca o godz. 19:05

    Nie napisałem „Polska Ludowa”, a „ludowa”, bo się rymowało, ale też pamiętam czasy, gdy rządził Pierwszy Sekretarz i Komitet Centralny, a sejm się wybierało, żeby był.

  53. Przepraszam za wczorajsze marudzenie, wszem i wobec, czasami też mam gorszy dzień i wtedy mnie nie ma, jak raz mi się zapomniało że ma mnie nie być. Dzięki za dobre słowo Na marginesie.

    basia, pewnie że się cieszę. Swoim zwyczajem trochę oglądałam a trochę głowa w piasek w drugim pokoju 😉

  54. Nefer
    14 lipca o godz. 19:14

    Zawsze taka dzielna,a tu raptem głowa w piasek 🙂 🙂
    Ale teraz już jest dobrze. Tylko jutro i pojutrze ma być upał
    i u ciebie i u mnie. Ja sobie poradzę,a ty wchodź często pod prysznic dla ochłody 🙂

  55. basia.n
    14 lipca o godz. 19:23

    Jaka dzielna, ja jestem cykor pierwsza klasa 🙂 Wszystko pozamykane do wieczora bo te upały… :/

  56. Nefer
    14 lipca o godz. 19:25

    Nie jesteś cykor,tylko tak o sobie mówisz:)
    U mnie jeszcze i dziś było zupełnie znośnie (z powodu lekkiego wiatru) Ale myślę,że nadchodzące dni dadzą popalić.
    To będę więcej w domu i będzie dużo grania.

  57. W „ochrzczonej” w 966 roku Polsce nie było i nie ma do dziś demokracji a więc i nie ma mowy o parlamentaryzmie, który jest przecież jednym z atrybutów demokratycznych systemów kierowania państwem.

    Pałętający się po Polsce od ponad 1050 lat kler ka-ka i doktryna religijna, którą głosi niweczy swoim religijnym totalitaryzmem wszelkie wolnościowe i niepodległościowe próby dążących do suwerenności i świeckości państwa, którego społeczeństwo do dziś jest okradane i religijnie indoktrynowane.

    https://photos.app.goo.gl/RcPDjF5r6v4FUmd27

  58. mag
    14 lipca o godz. 18:31

    To jest jasne jak drut. Ojczulek TR też. Tylko kto i jak ich złapie za rękę?

  59. Tobermory
    14 lipca o godz. 19:09
    Prezes Jarosław jest absolutnie nieludowy. Obserwując go, mam wrażenie, że kontakt z prawdziwym chłopem czy pracownikiem fizycznym, to dla niego absolutnie wstrząsające i odrzucające zdarzenie. Świadomość herbowa mu nie pozwala traktować ludzi jednako.

  60. Ateista
    14 lipca o godz. 19:51

    Dobrze,że pokazujesz te zdjęcia. Wprawdzie wie się o tym,ale przypominania w taki sposób nigdy nie jest za wiele.
    Obraz przemawia sam za siebie.
    Dobrze,że pojawiłeś się tu na blogu.

  61. @ Neferko – jako scykorzonej, schowanej za kotarą, w piwnicy, pod podłogą, w wannie, w krzakach ogródka, pod doniczką – z powodu, że Czerwone diabły grają, teraz dla Ciebie potrójne hip-hip-hura! Z tego samego powodu, że Czerwone diabły dokopali Angolom 2:0 i niech lonek w chustkę smarka, i że zajęli 3 miejsce w mistrzostwach !

  62. zak1953
    14 lipca o godz. 20:00 * Że on z obrzydzeniem do chłopa, to się zgadza nad wyraz. Ale żeby z powodu, że świadomość herbowa to nie powiem. U niego nie świadomość a męka wyparć i zaparć glową rządzi, a do chłopa to on ma za bladą i za słabą rączkę. Co widać przy każdej okazji, a z okazji ujęcia w bladą rączkę kuli do kicania w sprawie kolana – szczególnie.

  63. kruk
    14 lipca o godz. 17:12 * Anglia, Francja i pare innych krajów, a dokładniej krolestw lub cesarstw było realnymi panstwami z wszyskimi koniecznymi do istnienia atrybutami, a król był królem, cesarz zaś cesarzem, a nie bytem słownym – jak w Polsce nr 1. zupełnie inne siły były obecne na scenie politycznej, gospodarczej i społecznej, a wreszcie i kulturowej. Zupełnie inne sruktury klasowe wypełniały tkankę społeczną i polityczną krajów centrum cywilizacyjnego Europy niż w Polsce nr 1, która była głębokim peryferium tak Zachodu jak i Wschodu. Nie mając nic istotnego do zaoferowania. Wsobność, autarkia i konsumpcjonizm z jednej, a z drugiej niewolnictwo panszczyźniane w Europie Zachodu znoszone, gdy w Polsce mialo się świetnie, a jeszcze świetniej w jakże nam przyjaznym panstwie – kościelnym; życie mniemane i fantazmatyczne – razem dawwały taką konfigurację warunków, że nic po próbach porównywania do Zachodu i nic z Polski istnieć realnie nie mogło, w tym rzecz jasna, parlament, demokracja, znośność relacji międzyklasowych, prawa, podatki, gospodarka, cła, banki, obrót finansowy, edukacja, uniwersytety, myśl wolna i krytyczna, wynalazki i cała reszta konieczna do realnego i sprawnego istnienia panstwa. Polska nie była panstwem.

  64. Z opóźnieniem gratuluję Belgom i cieszę się, że kolejny unionista dokopał brexitowcom. Meczu nie oglądałem, bo tempus fugit a ja się pakuję, zbieram papierówki i maliny, podlewam dynie i kombinuję, kogo obarczyć zebraniem fasolki, która będzie w sam raz pod moją nieobecność.
    Do tego doszła wichura, burza i deszcz, znowu za słaby, ale ma być lepiej. Musiałem ratować to i owo przed połamaniem. Jak skończyłem, to akurat schodzili z murawy…
    Obejrzałem sobie mapę Ukrainy i moją zieloną kartę, na której UA jest przekreślone 🙁 Podobno na granicy można wykupić ubezpieczenie graniczne. Mój ubezpieczyciel skonfrontowany z problemem długo sprawę wyjaśniał „intern” (kto normalny jeździ do takiego kraju?!), aż mnie poinformował, że muszę podpisać wniosek o rozszerzenie zakresu ubezpieczenia, a oni wystawią nową kartę.
    – Ale ja wyjeżdżam w poniedziałek!
    – O, to muszę to wyjaśnić intern…
    – A ile kosztuje ta nowa karta (dotychczasowa była za darmo)?
    – O, to jest gratis! Tylko polisę się dopasuje, o jakieś 40 CHF 🙄
    – A, to bóg zapłać, poradzę sobie sam.

  65. @lonefather
    Jestem wręcz pewien, że za obecne szaleństwa prezesa i spółki będziemy płacić wszyscy. Bezmyślność obecnie rządzących, zwłaszcza w perspektywie dłuższej czasowo, jest porażająca. „Po nas choćby i potop”.
    Obym był fałszywym prorokiem.

  66. Tobermory
    14 lipca o godz. 20:47

    Rzeczywiście kto rozsądny tam się pcha…
    Tam Lachów nie kochają 🙂
    Ale tobie się zamarzyło i jedziesz .

    A co ty robisz z tymi papierówkami ?

  67. rano słuchałam seniora KM w Śniadaniu w Trójce. Chyba wiek mu już szkodzi i emerytura, także polityczna, winna dotyczyć też posłów. Szczególnie posłów.

    Głupoty, które wygadywał na antenie równają się z jego powiedzeniem, „że ponad prawem stoi naród”. Gorzej, że te niby bzdury są wcielane w nasze życie.

  68. @Tanaka

    A to niby czemu mam smarkac w chustke?

    Ze Anglia przegrala z Belgia i zajela 4 miejsce?

    Zarty sobie robisz ze mnie i z Anglii jednoczesnie. Anglicy swietuja zajecie 4 miejsca i swietuja, bo jest o wiele wiecej niz sie spodziewali. Anglia osiagnela sukces wiekszy niz sama sie spodziewala.

    Anglia swietuje, bo Anglicy w odroznieniu od mieszkancow naszej Umeczonej, sa realistami i realistycznie umieja siebie samych oceniac.

    Ja nie jestem fanem zapartym pilki kopanej, z gier z pilka w roli glownej najwyzej cenie ta do kosza. A juz zupelnie najwyzej cenie lekka atletyke. Wiec tak jak mnie niemal wcale obchodzil Mundial, tak bardzo bardzo bardzo obchodzi mnie :

    https://www.athleticsworldcup.org/?utm_source=emailmarketing&utm_medium=email&utm_campaign=event_build_up__13jul2018&utm_content=2018-07-14

    Dzis bylismy na urodzinach kolegi mlodego, wiec odpuscilismy Stadion Olimpijski, za to na jutro mamy bilety i idziemy na zywo ogladac zmagania 8 najlepszych druzyn globu. Nasi tez sa i walcza:
    Anita Wlodarczyk – rzut mlotem -zwycieza z wynikiem 78,74
    Justyna Smietanka – skok o tyczce – 6 miejsce 4,40
    Karol Hoffmannn – trojskok – zwycieza 16,74
    Michal Haratyk – rzut kula – zwycieza 21,95
    Joanna Linkiewicz – 400m plotki – 6 miejsce 56,83
    Justyna Swiety-Ersetic – 400m – 3 miejsce 51,89

    Jak na razie Polska prowadzi z 36 punktami …

    podrowka
    ~l.

    ps Najciekawsza konkurencja tych dwudniowych zawodow, czyli 4×400 mezczyzn jutro na zakonczenie zawodow. Nasi w Marcu w Birmingham „zrobili” rekord swiata w hali. Krzeina wyrwal go amerykanom na 30 m przed meta… Wszyscy oczekuja zazartej walki pomiedzy Polska, a Amerykanska ekipa… Ja sie tez przyznam, ze oczekuje, ale zludzen wiekszych nie mam, ze chyba jednak amerykanie… Ale to jest sport, wiec jutro zobaczymy.

    pss Nieproszony podalem juz znane rezultaty, jesli sa zainteresowani, to moge podac reszte, ale na wyrazne zapotrzebowanie choc jednej osoby.

  69. Tanaka
    14 lipca o godz. 20:12
    Prezes Jarosław został wychowany w pańskiej tradycji (to chyba zasługa mamusi, opowiadającej bliźniakom na dobranoc rodzinną sagę) i gmin mu absolutnie śmierdzi, jakkolwiek wykształcony i ustawiony życiowo by nie był. PRL z awansem społecznym ludzi z dołów społecznych, to coś niewyobrażalnego, czego jednak nie jest już w stanie wygumkować z polskiej rzeczywistości. Z drugiej strony część „chamstwa” stała się przydatna w realizacji dalekosiężnych planów prezesa, a takie – o dziwo – ten osobnik posiada. Niestety, drugim Piłsudskim Jarosław nie będzie, co najwyżej jego pokraczną karykaturą.

  70. lonefather
    14 lipca o godz. 21:35 * Jeśli Anglicy świętuja 4 miejsce, to i dobrze. Jednakowoż od Belgów dostali konkretnie. Nie wiem, czy to dziś już dla Anglików honor, kiedyś byliby pewnie wściekli i zrozpaczeni. Oni, taka potęga, a tu mikrus im daje wciry? Belgijska piłka dobra jest, ale gdzie tam jej do dumy Albionu. Faktem jednak jest, ze ten dumny Albion, od zwycięstwa w 1966 niewiele razy grał na samych szczytach, a raczej dużo poniżej oczekiwan i legendy, aczkolwiek legenda może mniemana, bo piłka klubowa u nich lepsza od lat była. Sprawozdawca podał, że Anglicy dopiero budują nowy zespół, grają młodzi, więc może to powód do świętowania. Z drugiej strony, czemu dopiero teraz budują, jak ciągle powinni mieć zbudowany i na czas remontowany? Dopuścić do rozsypki to marny pomysł. Koszykówkę też bardzo lubię, dużo grałem i miałem wyniki. Tylko jeszcze mi do dwóch metrów zabrakło, albo do trzech. Chociaż skocznosią dużo nadrabiałem. Ale też łapy już się nie dały wyciagnąć i skocznością łap nie ma jak nadrobić. 😀 Lekkoatletyka – też piękna i też w moim typie. Tylko jakoś tak na Irenie Szewinskiej, no, może Arturze Partyce się zatrzymałem, z małymi wyjątkami dla Tomasza Majewskiego i Anity Włodarczyk. Stadion-legenda, potem jarmark i syf, już trup. Teraz stoi tam Narodowy Że Ty masz dla lekkoatletyki stosunek wyznawczy to calkiem rozumiem. Też bym tak miał. Moze będe, bo się zrobiłem jakiś taki trochę bezdyscyplinowy. Byłem też wielki fan narciarstwa alpejskiego i hokeja. Siatka i ręczna też dobre, ale kosz lepszy.

  71. zak1953
    14 lipca o godz. 21:50 * Oczywiście – Kaczynski gardzi gminem co w znamiennych przykladach zapisane: „ta małpa w czerwonym” czy „spieprzaj dziadu!” – to z Lecha, ale oni jedno. Zresztą widać mowę ciała Ka. Jarosława – jaki ma stosunek do innych. Zwłaszcza gminu własnie. Dla niego to użyteczne obiekty manipulacji. Cokolwiek jednak mamusia Jarosłemu do główki kładła na temat „panskiej tradycji” , niewiele, lub nic zgoła z tej panskości i tradycji nie ma. Co ma w domowym ołtarzyku, nie ma znaczenia. Jak wyjdzie na schody już widać, że to cwany kartofel i niewiele więcej.

  72. @lonek

    Gratuluję wstępniakowego debiutu! Więcej dziś na temat nie napisze bo jestem wymóżdzona długą podróżą z północy. Jechaliśmy przez pustkowia tak piękne, że dech zapiera wołając ‚Aaaaach” i „Ooooch” i „Mama, ty patrz gdzie jedziesz, a nie na widoki!” Aż zjechalismy wreszcie do domu( który naszym gościom z Anglii wydaje się daleką północa) – o wiele za dużo cywilizacji jak na mój gust.. . Ciężko się przestawić.

  73. Jutro kibicuję biało-czerwonym 🙂

    ***

    Kaczyńskiemu nawet „podwórko” przeszkadzało. Ja tu sobie wesolusio piszę o niczym żeby nie pisać że jesteśmy w czarnej dziurze i tak dalej. I właściwie to prof. Hartman miał rację, beznadzieja, rozpacz i dziadostwo, powinnam pójść do jego ogródka i odszczekać.

  74. Tanaka
    14 lipca o godz. 22:07

    Ja nie jestem ani fan, ani tym bardziej jakis znawca. Ale jak sie rodzice schodza zeby dzieci ze szkoly odebrac, to gadaja czekajac na dzieci az wyjda. Stoje w kolku tatusiow co nic tylko football i nic tylko football… No wiec stoje i slucham co gadaja, z tego co oni gadaja, ja wiem co oni mysla. No to co wiem, to powtorze.

    Gdy dopuszczono w lidze angielskiej najemnikow zagranicznych, a jednoczesnie rozwinely sie lokalne telewizje z reklamami, to zaczal upadac angielski futbol amatorski, co dostarczal do ligi zawodowej swoich najlepszych zawodnikow. To wtedy i w ten sposob rozwinela sie jedna z najlepszych lig zawodowych, a jednoczesnie upadla druzyna narodowa.

    Przypomnij sobie w jakim stanie byla angielska lekkaatletyka gdzies do mniej wiecej lat 90tych. Dostali Anglicy letnia olimpiade na 2012 rok i w 1992 roku uchwalili budzet „olimpijski” £240 milionow rocznie… wyniki mowia same za siebie.

    I teraz to samo zdecydowali sie zrobic w footballu. Za pare lat zobaczymy rezultaty.

    pozdrowka
    ~l.

  75. Kostka
    14 lipca o godz. 22:37

    Do trzech razy …

    @Kostka,
    Nie pamietam, czy juz sie na blogu pojawilas, ale „debiut” to ja mialem w zbiorowce na 50lecie Polityki. Wiec to co wyzej jest to jest drugi raz nawstepniaku,a nie debiut.

    Widoki? Wez mnie nie draznij, gdy ja tu w upale sie roztapiam i potem splywam.

    pozdrowka
    ~l.

  76. lonefather
    14 lipca o godz. 22:45

    To ja cię, Lonku drogi, przepraszam, jeśli nie pamiętałam! Odmozdzenie z upału na A9 w pojezdzie bez klimy za to bez wspomagania kierownicy. 😉

    Mżonek gości sprosil w sam raz na powrót to ciężko myśli zebrać 😉 A na jutro wycieczka na osławione puffiny, tym razem bliżej domu.

    PS. Upałów nie mieliśmy na północy ale od Inverness i owszem. Widoki z Durness do Ullapool nieziemskie! Kto by pomyślał że w Szkocji na pustowiach rosną nenufary na jeziorkach?! I takie tam. Blown away, jak to mówią tutaj. I „I’ll be back ‚ jak mówił Arnie

  77. I masz racje Tanaka, że to cwany kartofel.
    Te wszystkie szlachectwa i powstania, to kłamstwa przerabiane na mity.
    Prawda jest goła – obśmiewany i nielubiany na podwórku i w szkole chłopak, mający jedyne oparcie w bracie hodował w sobie roślinkę zwaną „a ja wam wszystkim jeszcze pokażę”. Toksyczna matka starannie to podlewała. Trochę się poprawiło po filmie, ale zwyczajna zazdrość innych dzieci znowu go zamknęła w kręgu własnej „krzywdy”. I tak sobie rósł i przemykał przez życie. Nawet brat go zdradził i poleciał za jakąś babą… Gorycz rosła.
    Jakiś stan wojenny… dobrze durniom…
    Ale jest szansa na zaistnienie, na wejście w te zmiany z nazwiskiem popartym „no, wiecie to ci co grali w filmie Jacka i Placka”, to był jakiś paszport na wejście. I zadziałał na roboli. Kartofel wszedł na scenę.

  78. Kostka to gdzie te widoki????? 🙂
    A na upały to proszę nie narzekać, bo co wy tam wiecie o upałach. 🙂
    U mnie za to zima straszliwa jest, na zewnątrz 5 stopni, w domu 12, brrr…
    Całe szczęście to już ostatnie podrygi, bo za 2 tygodnie już będzie inaczej.

  79. Tanaka
    13 lipca o godz. 11:29

    Do poprzedniego (bo wczoraj mi zasięg zwialo)

    Oczywiście, że Mark! 😉 Choć nie widziałam ‚Cal’ (choć czytałam książke, w tym okresie miałam szmergla na punkcie wszystkiego co irlandzkie). Boczylam się na niego za okres „country” i kolaboracje z Amy Lou Harris ale juz mi przeszło. O Stingu i jego powrocie do korzeni kiedyś już ci wspominałam ale podrzucę w temacie piękną ballade „August winds” o patrzeniu na statki. Bo akurat wczoraj siedzielismy w pięknym rybackim porcie Ullapool gapiac się na rybackie łodzie powracające do portu…

    https://youtu.be/m-rilnsUqcg

  80. Ewa-Joanna
    14 lipca o godz. 23:04

    Ugh! Nie wiedziałam, że u Was tak zimno zimą! My cieszymy się latem stulecia w tym roku a ja na emeryturę przeprowadzam się w Cairngorms, a nie do Polski 😉 Widoki rozładowywuje (choć nie wszystkie z drogi udało mi się uchwycić) , podrzucę jutro -pojutrze. Odbiło nam na tle Highlands regularnie… 😉

  81. Kostka
    14 lipca o godz. 23:10 * A, tak, Stinga mi podrzuciłaś, dla mnie to była rzecz nieznana i pyszna, podrzuć zatem jeszcze. Co do płyt Marka z muzyka filmową do ‚Cala’ i biznesmena z gwiazdą, to jestem wyznawca całkowity. W ogóle jestem jego wyznawca, nawet tej country, bo ona mi się taka jakaś własna, Markowa zdaje, a nie cudza. No właśnie, jak piszczy Ejotka – gdzie foty spod namiotu, zza śpiwora, spod krzaka, znad puffina i jego mina, hę? I że ten, koncz wstępniaki, masz już prónd. 😀

  82. Ewa-Joanna
    14 lipca o godz. 23:00 * Kaczynski mi się poniekąd podoba, jak gada do mikrofonu. Gada bowiem kartoflansko, uwielbiam obserwować jego rączki – słabowite, nienawykłe do trzymania, łapania, podawania, skóra jakaś półprzezroczysta, powłóczysta, oddzielona od włókien i mięśni. Wychuchane, wypastowane, kremowklepane. Rączki nierzeczywiste, redukcyjne , jak więdnący pęd kartofla po zimie w piwnicy. Obserwacja daje obszerną wiedzę o obiekcie. Rączkomachanie – ho-ho, ileż się człowiek dowie o zawartości Kacz. Jarosława obserwując ruchrączkę.

  83. No to wyniki po pierwszym dniu Worlds Cup London 2018.

    1. USA 109
    2. Francja 85
    3. Jamajka 78
    4. Polska 77
    5. GBR 74
    6. RPA 72
    7. Niemcy 58 (cos mi sie widzi, ze przyslali „drugi garnitur” bo za 2 tyg Berlin)
    8. Chiny 46 (nie startowali w 6 dyscyplinach z 17)

    pozdrowka
    ~l.

  84. Kostka
    I w środku takiej puszczy będziesz siedzieć na starość? 🙂
    Mnie też pcha a właściwie odpycha od cywilizacji ale raczej w stronę wody a nie gór.

  85. Kostka
    Połaziłam sobie po mapie i widzę jak wielu Szkotów przyjechało do Australii przywożąc ze sobą tęsknotę za miejscem.

  86. Ewa-Joanna
    14 lipca o godz. 23:00
    Ale jednak ostatecznie wychodzi na jedno – prezes wziął udział w skoku… nawet jeśli to był tylko Księżyc.
    Dobranoc

  87. @Tanaka 14 lipca, godz.20:29
    „Polska nie byla panstwem”.
    Jakze to? Nie tak dawno temu wysmarowales wstepniak o tym, jak dumni powinnismy byc z osiagniec PRL. Stad prosty wniosek, ze dzieki czolgom radzieckim powstalo nieistniejace wczesniej panstwo polskie. Cud trwajacy zaledwie 44 lata.

  88. ” Żadnego „parlamentaryzmu” nie było, skoro nie dotyczył on 85 – 87% mieszkańców tzw. państwa, które zresztą nie miało wielu koniecznych cech państwa. Cały ten „parlamentaryzm”, podobnie jak „stulecie niepodległości” to nadete kłamstwo i oszustwo. Taka substancja Polski.” Tanaka

    „I to by bylo na tyle” ,jak nawial klasyk

  89. „Jak można popierać takich szubrawców!?” „Kasandra”
    Podobnie ,”I to by bylo na tyle”.
    Trzeba zniesc okupacje „naszych okupantów”

  90. @Na Marginesie 14 lipca, godz.17:12
    O co Ci wlasciwie chodzi? Zamieszalas panstwem, narodem, KK, sejmikami, Wiosna Ludow. Mowa byla tylko o historii parlamentaryzmu polskiego, ktorej – zdaniem @Tanaki – nie bylo. No bo nie bylo panstwa polskiego. Historia Polski to „fantazmat”, zeby uzyc ulubionego slowa tej osoby.

  91. Wątpię, czy parlamentaryzm ma przyszłość, od kiedy głupim być to nie wstyd. Tzw. „debaty” parlamentarne w Stanach, odkąd prawica jest u władzy, to totalna żenada i obraza zdrowego rozsądku. Oraz przyzwoitości. To samo jest w Polsce. Infekujemy debilizmem parlament europejski. Mam nadzieję że są odporni.
    W paru krajach parlament się trzyma, w UK na przykład. Aż miło słuchać (czasem) jak reprezentanci narodu grillują rząd. A rząd musi się bronić przy pomocy argumentów. A nie powtarzając podłe kłamstwa w żywe oczy.

    Prawica nigdzie się nie wybiera. A raz głupi się policzyli, to już nie wrócą do klozetów. Czarno to widzę w Polsce. Jaka k. debata jak czarne jest białe a białe jest czarne.

    Dobry wstępniak, lonek.

  92. Kostka
    14 lipca o godz. 23:16

    Nie wiem, czy takie napoje uznajesz, ale tam jest po drodze takie miejsce, które nazywa się Dalwhinnie. I Blair Atholl (to w Pitlochry). I jeszcze parę innych.
    Shropshire pozdrawia:)

  93. @kruk 15 lipca o godz. 0:56
    O co mnie chodzi? Wybacz, ale należałoby raczej zapytać, o co chodzi tobie. Wygląda na to, że po prostu masz jakiś uraz na punkcie Tanaki i starasz się mu dopiec na ile umiesz – chociaż nie umiesz.

  94. @Lonefather
    Napisales, ze „marionetka Kuchcinski… wysluguje sie Kaczynskiemu…gwalcac wszelkie reguly i tradycje parlamentu polskiego”. Oraz: „…uczynil Kuchcinski posmiewisko z Sejmu, z praworzadnosci, z demokracji i z powagi stanowiska Marszalka Sejmu”.
    Chwala Ci za powolanie sie na tradycje parlamentu polskiego. Jakiekolwiek byly koleje naszego parlamentaryzmu – czasem szczytne, czasem haniebne – to jednak byly. I dzisiaj mamy czego bronic.

  95. @Na Marginesie
    To nie jest zaden uraz. @Tanaki zwyczajnie nie cierpie za rzeczy, ktore czesto pisze i za to jak pisze.
    Nie komentuje wszystkiego, co od niego plynie. Czy mu dopiekam, czy nie, wie tylko on sam. W dzisiejszej dyskusji nie bylo mi w glowie dopiekanie. To, co on pisze o Polsce i jej historii, jest
    haniebne i nie moze zostac bez odpowiedzi.
    Stawiasz sie w roli w wielbicielki i wiernej apologetki @Tanaki – Twoja sprawa. Zaciesnianie szeregow wokol lidera ma miejsce w roznych srodowiskach, ludzka rzecz.

  96. Oj kruk, przesadzasz. Możesz nie lubić i nie cierpieć ale pozwól innym mieć inne zdanie bez oceniania ich postawy.

  97. „Haniebnie” o historii Polski? Kruk po prostu ociera się o śmieszność.
    Nie pierwszy raz.

  98. @Tanaka
    14 lipca o godz. 20:29

    Jako herstoryk, muszę skrytykować!

    król był królem, cesarz zaś cesarzem, a nie bytem słownym – jak w Polsce nr 1. zupełnie inne siły były obecne na scenie politycznej, gospodarczej i społecznej, a wreszcie i kulturowej.
    ……..
    w Polsce nr 1, która była głębokim peryferium tak Zachodu jak i Wschodu.
    …….
    Polska nie była panstwem.

    Otóż komentarz, z którego pochodzą powyższe cytaty, wydawa mi się typowym objawem polskiego cierpiętnictwa i kompleksu niższości. Nie można bowiem w taki sposób podsumowywać 400 lat historii I Rzplitej. Przez ok. 200 lat funkcjonowała wyśmienicie, będąc nie tylko państwem (wedle ówczesnych kryteriów), ale tworząc środkowo-europejskie imperium. Na pewno peryferium nie była. System polityczny i administracja funkcjonowały nieźle. Język polski był językiem dyplomacji w większości Europy Płd. Wschodniej, zagraniczni gangsterzy podrabiali złote monety Rzplitej, a w Dubrowniku niejaki Gundulić pisał epopeję sławiącą lanie spuszczone Turkom przez jej wojska pod Chocimiem. Nawet chłopom, pańszczyźnianym co prawda ale wtedy umiarkowanie, powodziło się nienajgorzej. Ruina gospodarcza, zgnilizna polityczna i katolicki obskurantyzm zaczęły się od wojen kozackich, Potopu i końca rolniczej hossy. To, że Polska (choć niechętnie używam tego terminu dla kraju przed 1918-m) nigdy się z tego nie tak naprawdę nie wygrzebała, to już inna bajka.

    @ lonefather
    Twe ”my, polskie społeczeństwo” może się odnosić do zaledwie mniejszościowego odsetka świeckiej inteligencji.

    Co zaś się tyczy 550-lecia, to przecie oczywiste, że Suweren potrzebuje circenses. A skoro konus-zbawca jest popularny, a jego partia i jej polityka wciąż cieszą się poparciem znaczej jego części, oznacza że Suwerenowi to co najmniej nie przeszkadza, a może nawet i pasuje. Nowakowi w Pasikurowicach Dolnych (bez ujmy dla Nowaka, który może być sympatycznym typkiem) i podobnym mu milionom wyborców wisi i powiewa upartyjnianie sądownictwa czy zawłaszczanie państwa przez krewnych i znajomych Prezesa. Przywykł przecież przez te 300 lat. Na razie, tak długo jak ma co do garnka włożyć i wlać do kieliszka i do baku, a Dobrodziej (nawet jeśli miłośnik dziateczek, czy złodziej) obiecuje co niedziela Królestwo Niebieskie z Dżypitem na złotym tronie, będzie płynął z prądem i nie wierzgał.
    Polska w obecnym kształcie jest bardzo młodym krajem!, ma najdalej 100 lat, a tak po prawdzie to może tylko 70. Do kultury politycznej, demokracji, świeckości, itp. społeczeństwo musi dorastać dużo dłużej.

  99. @lonefather nie na temat ale czy moglbys podsunac pomysl jednodniowej wycieczki z Londynu publicznym srodkiem transportu czy z jakims biurem i zeby to nie bylo Stonehenge

  100. @izabella
    15 lipca o godz. 1:00
    Demokracja parlamentarna degeneruje się niestety i gnije wszędzie, od Czikago do Tobolska. Z różną prędkością i w różnym zakresie, ale jednak. „Głębokie Państwo”, grupy nacisku (lobbies), wpływy 1%, itp. itd. Z powodu załamania tradycyjnych struktur ideologiczno-partyjnych, rozmycia tradycyjnej struktury klasowej społeczeństw, likwidacji Welfare State, korporyzacji mediów. Polska ma wielokrotnego pecha – ominął ją fundamentalny rozwój własnych struktur narodowych/politycznych/gospodarczych w 19 w. a potem krótki okres rozkwitu demokracji po II wojnie.
    Nie ma też znaczenia, że to prawica paskudzi, lewica też nie święta, tyle że pod innymi hasłami.

  101. kruk
    15 lipca o godz. 0:31

    @Tanaka 14 lipca, godz.20:29
    „Polska nie byla panstwem”.
    Jakze to? Nie tak dawno temu wysmarowales wstepniak o tym, jak dumni powinnismy byc z osiagniec PRL. Stad prosty wniosek, ze dzieki czolgom radzieckim powstalo nieistniejace wczesniej panstwo polskie. Cud trwajacy zaledwie 44 lata.
    * Dzisiaj niedziela swięta, a Ty się zajmujesz manipulacją moim wpisem? Brzydko grzeszysz, a nawet znacznie gorzej. Z tematu ktorego wpis dotyczył wyłubałaś sobie jego podsumowanie: a tak, Polska nie istniała. I ta Polskę historycznie przez stulecia nieistniejącą zamieniłaś na Polske czasow PRL-u. Istniejąca. Mialaś okazję napisać coś madrzej ode mnie, odnieść się do przywołanych faktów i czynników wpływajacych na realność wewnętrznej struktury panstwa jak i jego realnego istnienia, ale nie, wybrałaś sobie czołgi radzieckie – za pomoca „prostego wniosku”, ktory jest wniosiem prostackim. Okazję zmarnowałas. Nie pierwszy raz, ani nawet siódmy.

  102. kruk
    15 lipca o godz. 1:49 Edit →

    @Na Marginesie
    To nie jest zaden uraz. @Tanaki zwyczajnie nie cierpie za rzeczy, ktore czesto pisze i za to jak pisze.
    Nie komentuje wszystkiego, co od niego plynie. Czy mu dopiekam, czy nie, wie tylko on sam. W dzisiejszej dyskusji nie bylo mi w glowie dopiekanie. To, co on pisze o Polsce i jej historii, jest
    haniebne i nie moze zostac bez odpowiedzi.
    * Oboje wiemy dlaczego mnie „zwyczajnie nie ciepisz”. Ja to wiem jasno i wprost, Ty to ukrywasz przed sobą. Co ukryte, niech będzie wydobyte: nie wiesz, nie znasz się, nie kapujesz, nie rozumiesz zależności między rzeczami, nie pojmujesz istoty, patrzysz po wierzchu i gadasz byle co. Nie umiesz się odnieść do rzeczy poważnych, co razem Cię przyprawia o frustrację i złość, że to staje się widoczne, gdy usiłujesz ze mna nieudanie polemizować, w niczym nie polemizując, a i słabo próbując się wyzłosliwiac. To widać na blogu, a to niemiłe. A teraz przekażmy sobie znak pokoju. Jest niedziela święta i tak dalej.

  103. Herstoryk
    15 lipca o godz. 3:42 * A tak konkretnie?

  104. lonku, gratuluje wpisu. „Merytoryka” z nim zwiazana nadejdzie po tym gdy dam sobie siana. Bom byl na kilkudniowym wypasie a tam susza az trzeszczy. Global warming? Trump w toto nie wierzy
    ———————————————————–
    @act
    13 lipca o godz. 0:57, Orteq, 12 lipca o godz. 9:07
    „Traktujesz mnie jak idiote, bo tak lubisz traktowac i innych. Taka Twoja uroda. Rzucilem Constable’em, bo tak mi sie spodobalo (czy naprawde chcesz, bym wymienil dziesiatki innych angielskich malarzy agielskiego krajobrazu?). Fajnie, ze widziales ‚Woz z sianem’ w oryginale. Nie musisz sie chwalic jednak, nie takie rzeczy my ze szwagrem. Zatruwasz ten blog trucizna. Szkoda.”

    Nikogo nigdy nie traktuje jak idiote. Bo tak nie mysle. Gdybym tak myslal to bym twoim nickiem nie zawracal sobie glowy. Podejrzewam ze jest to twoj problem z percepcja, @accie.

    O zatruwaniu blogu slyszalem przy innych okazjach, przy innych nickach. Po co kogos kopiujesz gdy nie pora na to? Jaki blog ja zatrulem? Ja nawet ciebie nie zatrulem! Bos wciaz zyw. W przeciwienstwie do innych zatrutych, gdzie indziej

    Oto co napisalem do ciebie pod 12 lipca o godz. 9:07:

    ‚@act, 7:32
    Ta twoja sielska idyllicznosc angielskiego countryside w „Midsomer Murders”
    – Jak z obrazow Constable’a – rzekles @accie. Z jednym i z drugim sie zetknalem i cos mi nie spasowalo. John Constable i samoloty, motorowki oraz komputery ‚Midsomer’? Bo takie sceny zapamietalem z serialu „Midsomer Murders”, ogladanego okazyjnie podczas pobytow w Londynie. Wiec poderwalem sie od monitora i pedem do sciany, gdzie wisi prominentnie „The Hay Wain” Johna Constable.
    https://www.nationalgallery.org.uk/server.iip?FIF=/fronts/N-1207-00-000049-WZ-PYR.tif&CNT=1&WID=655&QLT=85&CVT=jpeg
    Relaks, to kopia tylko. Choc oryginal tez widzialem w The National Galery of London.
    Wiec ogladam ci ja toto ze wszech stron, z lupa nawet. I jedyne co zdolalem wypatrzec, z trudem, godnego mojego zauwazenia, byla namalowana wiejska kobiecina kleczaca na mostku nad woda. Dokonujaca prania kijanka. Sielskosc nam znana bardziej z dawnej Polski niz midsomerowej Anglii. Zadnych samolotow, motorowek, komputerow. Co jest, oczywiscie, oczywiste. Przyznam sie jednak i do mojego zauroczenia widokami angielskiego, walijskiego na przyklad, country side. Tak roznego od polskiego. Choc kijanki podobne.. Na moje szczescie, nie dopatrzylem sie analogii pomiedzy chwytami scenicznymi „Midsomer Murders” i sztuka Johna Constable. Ta z przed ponad dwoch stuleci temu nazad’

    Sprobujmy cos z tego zrozumiec. Jedno co ja rozumiem to to:

    ty zdajesz sie nic nie wiedziec o tym, iz tytul slynnego obrazu Johna Constable ‚The Hay Wain’ jest jednak przetlumaczony na polski jako ‚Woz do siana’. A nie jako ‚Woz z sianem’. Choc byly tam jakies niezrozumiale przerzutki slowne. Namalowany PUSTY drabiniasty woz nie powinien po prostu sie nazywac ,Woz z sianem’.. Szczegolnie jesli chodzi o braz NAJWYZSZEGO KALIBRU.

    „The Hay Wain” zostal w 1824 wystawiony na Salonie w Paryżu, gdzie zdobył złoty medal. Obraz ten był również wysławiany przez Théodore Géricault i stał się inspiracją dla nowego pokolenia francuskich malarzy, do których należał m.in. Eugène Delacroix.

    Prawie dwie setki lat uplynely od namalowania SLYNNEGO obrazu przez Constabla a my wciaz o tym samym: ‚traktujesz mnie jak idiote’.

    Wydoroslij, @accie. Albo przetrzezwiej kapke.

    Pozdrawiam cie z nieklamana sympatia

  105. Na marginesie
    15 lipca o godz. 3:26 Edit →

    „Haniebnie” o historii Polski? Kruk po prostu ociera się o śmieszność.
    Nie pierwszy raz.
    Haniebnie jest wiedzieć i mówić jak bylo. Niehaniebnie jest nie wiedzieć lub kłamać (sliczni i szlachetni „zołnierze” przekleci, Józef Kuras ps. „Ogien” i jego banda to byli „szczerzy patrioci” walczący z komuną i „żołnierze” – co poswiaczył „poległy prezydent”, „polegly prezydent” sam w sobie, „stulecie niepodległości”, „550 lat „parlamentaryzmu”, „nieistniejąca Polska” – czyli PRL, że dam pierwsze z brzegu przyklady). Największa wybitność Polski: bitwa pod Grunwaldem. 608 lat temu.

  106. Ale jesli ktos „Midsomers murders’ potrafi skojarzyc z ‚The Hay Wain’ Johna Constable, to ja caly za.

  107. @ Tanaka
    15 lipca o godz. 7:56

    15 lipca o godz. 3:42 * A tak konkretnie?
    Nie bardzo jest tu miejsce i czas na wykład historyczny. Krótko i na ile konkretnie się da:

    król był królem, cesarz zaś cesarzem, a nie bytem słownym – jak w Polsce nr 1. zupełnie inne siły były obecne na scenie politycznej, gospodarczej i społecznej, a wreszcie i kulturowej.

    Królowie w 1-j Rzplitej, choć elekcyjni od Władka Jagiełły, mieli mimo wszystko całkiem sporo do powiedzenia, zwłaszcza ci mający talent do polityki, spryt i ikrę. Jak Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt Stary (a raczej Bona), Stefan Batory, Zygmunt III Waza (choć ten w złym kierunku), Władysław IV, no i Jan III. Wszyscy próbowali reformować ustrój i porządkować/umacniać centralną władzę wykonawczą. Nie udało się żadnemu bo podejmowali złe decyzje, bo mieli pecha, bo zbieg okoliczności, bo nie umieli sprzedać idei narodowi.
    Ale zawsze mieli do dyspozycji obejmujące bodajże do 1/6 kraju domeny królewskie i rozdawnictwo urzędów, sojusze polityczne i dynastyczne. W sumie niezłe narzędzia do majstrowania przy polityce. Tyle że domeny się kurczyły, zastawiane pod pożyczki, nadawane krewnym i znajomym, rozkradane, a coraz mniej sprzyjająca sytuacja międzynarodowa, zarówno polityczna jak i gospodarcza doprowadziła do klęski i upadku państwa, czyli stosowanego w nim systemu władzy i organizacji społeczeństwa.
    Mam nadzieję, że to wystarczająco konkretne. Reszta w dyskutowanym komentarzu.
    Ocena historii, zwłaszcza tak pokręconej jak nasza jest piekielnie trudna i sporna. Jałowe i błędne jest zarówno przesadne ubrązowianie jak i przesadne krytykanctwo.

    Polska nie była panstwem
    Polska (w różnych wariantach) była państwem od 1000 do 1138, od 1306 do 1795 i, pomijając XIX wieczne efemerydy, od 1918 do dziś. Miała w tych okresach mniej lub bardziej typowy dla czasów i układów: rząd, granice, administrację, przedstawicielstwa zagraniczne, sądownictwo, armię, system podatkowy i uznanie międzynarodowe.

    Pedantycznie, Herstoryk

  108. zyta2003
    15 lipca o godz. 4:25

    Może np.Windsor, Canterbury , lub Cambridge ?

  109. LA3 przy sniadaniu

    Prawdopodobnie, okolicznosci najblizsze (lokalna tv) wplywaja na poglady.

    1- Demokracja skandynawska jest OK. Szwedzka tez. Populizmu niewiele. Prymitywizmu brak zupelny. Debaty parlamentarne nie sa przepychankami na slowa. Nikt nikomu nie przerywa czasu debaty.

    2- Wielokrotnie przypominalem/podawalem, parlamentaryzm polnocnoeuropejski jest z ting. Z agora [Pnyx] nie ma nic wspolnego. Agora byl targ w Atenach. Pnyx jest gora circa 500m na pln od Agora (liczac od domu Sokratesa).

    3- O „pierwszym europejskim parlamentaryku” pisalem parokrotnie. Daje link do ang strony:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Skapti_Þóroddsson

    Pisalem jak dalem moje tlumaczenie Sagi o Gunnlaug Wezowym Jezyku i Urodziwej Heldze. Moge dodac, byl rowniez Poeta. Zdarzylo jeden raz (poza Wiki) spodobala mu sasiadka. Napisal dla niej drapa (niezachowana). Zachowane jest, z sasiadka osiagnal powodzenie tez. Kobiety lubia Poetow. Daja niesmiertelnosc.

    http://www.sagadb.org/olkofra_saga.is

    Jak komu by chcialo tlumaczyc. Jest to historia sporu prawno/parlamentarnego (???). Historia pouczajaca. Jak spory rozwiazywano i rozwiazuje.

    Mniej tv i seriali Szanowni Ateisci, pzdr Seleukos po sniadaniu

  110. Do Herstoryka
    Polska (w różnych wariantach) była państwem od 1000 do 1138, od 1306 do 1795 i, pomijając XIX wieczne efemerydy, od 1918 do dziś. Miała w tych okresach mniej lub bardziej typowy dla czasów i układów: rząd, granice, administrację, przedstawicielstwa zagraniczne, sądownictwo, armię, system podatkowy i uznanie międzynarodowe.
    Zgoda.
    Szkoda tylko, że nie mieliśmy jakiegoś Henryka VIII.W prawdzie był to łobuz i pewnie wielu paniom na blogu i gdzie indzie nie spodobałby sie, bo zachowywał sie nieładnie wobec własnych zon, a jednej Annie to nawet kazał uciąć głowę, ale miał na tyle odwagi, żeby oderwać się od rzymskiej pijawki,przejąć majątki kościelno-klasztorne i właściwie od niego zaczyna się potęga brytyjska.
    W Polsce mielismy takich skutecznych władców posród Piastów, którzy nie wahali się przed oslepieniem niesfornego brata (Krzywousty), zaglodzeniem zamkniętego w wieży przez Kazimierza warchoła Maćka Borkowica. Okazało się jednak, że już wtedy potega kościoła była tak wielka, że za zarąbanie mieczem zdrajcy Szczepanowskiego, król Bolesław musiał uciekać z Polski..Zdrajca został kanonizowany.
    Ta potęga kościoła ciągle wzrastała. Pokorni Jagiellonowie byli całkowicie zdani na łaskę różnych Oleśnickich i innych prymasów.
    Piszesz o sprawniejszych królach; Jagiellończyku,Batorym, Sobieskm.Owszem wyrózniali się. Ale i tak nie wiele mogli zrobić, będąc uwikłanymi w sieć zarzuconą na pańsstwo przez kościół. Wyprawa wiedeńska Sobieskiego nic nie dała Polsce, skorzystali z niej Habsburgowie , no i oczywiście kościół.

  111. Poszedł sobie ojciec świety Franciszek na spacer. Idzie , idzie..przechodzi koło kosciola, w ktorym jakas para (gwardzista ochroniarz z gwardii papieskiej -przypadek przypadkowy- ma wziąć slub ze swoją wybranką) czeka na księdza. Ten się spóźnia, więc Franciszek wchodzi do koscioła i ku zdumieniu młodej pary i zebranych krewnych, staje przed para i udziela jej sakramentu małżeńskiego. Dobroć ojca świetego doprowadziła do łez teściowa gwardzisty, a wszyscy nie mogą sie nadziwić, że Franciszek ma tak dobre serce, że potrafi spontanicznie pomóc ludziom wtedy, gdy ci tej pomocy potrzebują.
    Chyba będę teraz patrzał na ojców pedofilow mniej surowo, skoro sam szef emanuje takim ludzkim ciepłem.
    Zreszta sami zobaczcie, jak to fajnie było
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,23674709,para-mloda-podchodzi-do-oltarza-a-umowione

  112. Herstoryk
    15 lipca o godz. 9:22

    Mój komentarz
    Nie udało się żadnemu bo podejmowali złe decyzje, bo mieli pecha, bo zbieg okoliczności, bo nie umieli sprzedać idei narodowi.
    Ale zawsze mieli do dyspozycji obejmujące bodajże do 1/6 kraju domeny królewskie i rozdawnictwo urzędów, sojusze polityczne i dynastyczne. W sumie niezłe narzędzia do majstrowania przy polityce. Tyle że domeny się kurczyły, zastawiane pod pożyczki, nadawane krewnym i znajomym, rozkradane, a coraz mniej sprzyjająca sytuacja międzynarodowa, zarówno polityczna jak i gospodarcza doprowadziła do klęski i upadku państwa, czyli stosowanego w nim systemu władzy i organizacji społeczeństwa.
    Mam nadzieję, że to wystarczająco konkretne.

    Mój komentarz
    Nie jest argumentem konkretnym powiedzenie, że nie udało się żadnemu.
    Nie jest argumentem konkretnym powiedzenie, ze domeny się kurczyły, były rozkradane, itd.

    Nie są to odpowiedzi na pytanie – dlaczego.
    Bo to, że się nie udawało, że rozkradano, itd., niewiele wyjaśnia w kwestii jakie państwo polskie było, jak funkcjonowało, co się działo w państwie pod wpływem, pod naciskiem, a co z własnej wewnętrznej, przemyślanej inicjatywy.

    To nie udawanie się, rozkradanie, to są wyniki nie mówiące nic o samych działaniach, które sprzyjały takim negatywnym zjawiskom. o strukturze podejmowania decyzji, o ustroju państwa – o jego cechach za i przeciw, o ewolucji ustroju państwa – w jakim kierunku, o ewolucjo gospodarki, o zależnościach ustroju i ekonomii, o budżecie państwa, skąd rządzący brali kapitał i ile tego byli w stanie zebrać, o miastach i mieszczaństwie, o inicjatywach, które się nie udawały, a jak się nie udawały, to dlaczego, czy z przyczyn doraźnych, przypadkowych, czy przyczyn głębiej leżących, itd.
    Pzdr, TJ

  113. Upieram się, że wszelkie rozważania o kolejach polskiej historii powinny być – gdzieś w ogólnym zamiarze – próbą odpowiedzi na pytanie, które już raz tu wrzucałem. Tyle się powtarza o odwiecznym pechu Polski, wciśniętej między Niemcy a Rosję. Dobrze, dwa mocne państwa, nizinna geografia bez wyraźnych barier, to wiemy. Ale np. w XII wieku – gdzie ta mocarstwowość Niemiec? Gdzie i jaka Rosja?? Przecież X-wieczne poczynania Mieszka i Bolesława to praktycznie pasmo sukcesów. Polska Jagiellonów byle państewkiem nie była. A mimo to patrząc na zamki, katedry, pałace angielskie czy francuskie mamy poczucie przepaści cywilizacyjnej z osiągnięciami polskimi. Chodzi mi o odpowiedź na to pytanie – o naszym narodowym niby to nieszczęśliwym połżeniu – jakby o poziom wyżej, tak żebyśmy jednocześnie zastanowili się, dlaczego nie ubolewa się nad losem Niemiec, wciśniętych pomiędzy Polskę a Francję. Albo losem Holandii, beznadziejnie przyciśniętej do Morza Północnego przez Niemcy. Rozważanie tego w takiej perspektywie ma sens, bez tego – jest puszczaniem zgranej płyty.

  114. Lewy
    15 lipca o godz. 12:00

    Myslalem, ze mnie ten slub wzruszy, ale jakos sie nie dalo. Nie dalo sie, bo do wzruszenia sie nie pozwala natretna swiadomosc, ze to ustawka byla…

    Z ta podmianka z klechy szeregowego na naczelnego wodza.

    Za to zupelnie inne i znacznie glebsze przezycia funduje ogladaczowi zalaczony filmik. Jedzie sobie Franciszek papamobilem, tlumy zgromadzone wdziecznym kiwaniem raczki pozdrawia, a tu klops … jakas zadyma, czy inna zawierucha na drodze…

    Zatrzymal sie papamobil, wysiadl Franciszek i sie przez tlum zgromadzony przedarl, a tam jakas niewiasta nieprzytomna na noszach lezy, juz przypieta i do transportu gotowa. Pochylil sie Franciszek, bodaj w czolo pocalowal, znak kryza uczynil i wyszeptal modlitwe, czy blogoslawienstwo … I nic. Nic sie nie stalo…

    Jak lezala nieprzytomna, tak dalej lezala. Nie ozdrowiala cudnie. Nawet okiem nie mrugnela. Byla i pozostala nieprzytomna tego, ze ja Franciszek pocalowal, znakiem krzyza blogoslawil i slowa modlitwy szeptal.

    I to mnie do glebi poruszylo, a nie jakas tam ustawka ze slubem gwardzisty papieskiego.

    pozdrowka
    ~l.

  115. Herstoryk
    15 lipca o godz. 9:22

    Zgrzytnelo mi na Wladku Jogallo elekcyjnym …. i nie dalem rady reszty doczytac domniemujac, byc moze nieslusznie, ze i reszta ma tak samo blisko do prawdy historycznej jak elekcja Wladka.

    Ty doczytaj o Jagielle, co nie byl zadnym elekcyjnym, tylko zwyczajnie sie wzenil w biznes, a cala reszta to byl tylko deal okolomalzenski, czyli ustalenie co kto wnosi do biznesu…

    A jak doczytasz i sie poprawisz, to ja doczytam reszte co napisales.

    pozdrowka
    ~l.

  116. Tanaka
    15 lipca o godz. 8:04
    Na marginesie
    15 lipca o godz. 3:26 Edit →

    2Największa wybitność Polski: bitwa pod Grunwaldem. 608 lat temu.

    I to tez tylko dzieki temu, ze dowodzilo polaczonymi silami dwuch Litwinow, co mieli doswiadczenie wojenne cwiczone od dziecinstwa, w licznych wojanach toczonych przez Ksiestwo Litewskie na wschodzie.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Mielismy farta z Jagiella. Farta jak jasna cholera, co pozniejsza przyszlosc pokazala.

  117. Czy wy się kłócicie o niegdysiejsze truchła?

  118. zyta2003
    15 lipca o godz. 4:25

    @lonefather

    nie na temat ale czy moglbys podsunac pomysl jednodniowej wycieczki z Londynu publicznym srodkiem transportu czy z jakims biurem i zeby to nie bylo Stonehenge

    Nie ma problema.

    Jedz do Winchester, ktory jest do Londynu, jak Krakow do Warszawy.

    https://www.visitwinchester.co.uk/

    Katedra -> the must No one
    Ruiny Palacu Biskupiego -> the must No two

    A poza tym Kosciol nad brama, sredniowieczny szpital (jesli otwarty), glowna ulice handlowa, gdzie wciaz jak popatrzysz powyzej pierwszego pietra mozesz sie poczuc jak w sredniowieczu, a reszte to jak czasu starczy…. ale

    Wrazen ze zwiedzania zycze.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Postaraj sie dobic do Winchester jak najwczesniej, bo o 17 zamykaja i bedziesz zalowac, ze bylas za krotko.

  119. Szary Kot
    15 lipca o godz. 13:50

    O ile dobrze pamiętam Jasienica (mogę być w mylnym błędzie i był to Davies albo kto inny) pisał że wielkim polskim błędem było połączenie się z Litwą bo centrum interesów królestwa przeniosło się na wschód i już nigdy z niego nie wyszło. Zamiast dążyć do cywilizacji zachodniej koncentrowano się na wschodnich granicach i tamtejszych terytoriach. Może terytorialnie byliśmy duzi ale granice dziurawe jak ser.

  120. Ewa-Joanna
    15 lipca o godz. 14:26

    O jakie truchla neigdysiejsze?

    My o polskiej glupocie, ktora jak Lenin, wiecznie zywa.

    pozdrowka
    ~l.

  121. Lonefather
    Ale może by tak bliżej teraźniejszości, a?

  122. izabella
    15 lipca o godz. 1:00

    Jeszcze lepsza jest „inner torys opposition”. Ci to dopiero rzad i Premier May grilluja…

    pozdrowka
    ~l.

  123. E-Jotka

    Mozna, ale z oddali lepiej widac gupote na tle madrosci.
    Wyrazniej widac, latwiej zrozumiec.

    pozdrowka
    ~l.

  124. No dobra. Koncze „biezaczke” bo sie trzeba na stadion szykowac isc.

    Co tam Wimbeldony, co tam Mundiale, dzis w Londynie o 21:42 GMT Ameryka bedzie sie chciala odegrac na Polsce, za porazke w Marcu b.r. w Birmingham.

    Porazke ameryki mozna zobaczyc tutaj:

    https://www.youtube.com/watch?v=etfAYkE9vws

    Cholera, jez sie denerwuje

    No to na razie. Spadam z Bloga do jutra.

    pozdrowka
    ~l.

  125. Btw…

    Wczoraj, Sophia Ennaoui w pojedynke na 1500m, dokonala tego samego czyli utrzymywala sie do ostatniej prostej na 3/4 pozycji i zaatakowala po wyjsciu z wirazu i zwyciezyla.

    LA, czyli Lekka Atletyka – Krolowa Sportu.

    pozdrowka
    ~l.

  126. Nefer
    15 lipca o godz. 14:30

    Tak, z pewnością Jasienica pisał to w kontekście wyzyskania (a z polskiego punktu widzenia – niewyzyskania) bitwy pod Grunwaldem (o, dziś rocznica!). Ale to nie wyczerpuje problemu.

  127. Przeglądałem komentarze i zastanawiałem się nad sensem udziału w dyskusji. Było mało punktów „zaczepnych”, gdzie „mam wiedzę” i mógłbym sobie pokpić co nieco. Zbyt nikłe możliwości. Z historii Polski wiem bardzo niewiele, ale nie tyko z mojej winy.
    W liceum nasz historyk pięknie przybliżał nam historię starożytną, nawet pamiętam jedną datę (333 p.n.e.). Nie doszedł do czasów późniejszych, bo wykończyła go młodzieżowa „Zydokomuna”, oskarżając go fałszywie i dopiero za Gomułki został zrehabilitowany. Stąd luka w mojej wiedzy historycznej, a sam jakoś nie czułem potrzeby czytać o wyczynach białego orła – z koroną lub bez. Historię PRL poznałem „na sobie” i nie będę komentował.

    Odnośnie parlamentaryzmu wiem jeszcze mniej, za to o faszyzacji życia wyjątkowo dużo. Wprawdzie nie pamiętam początków, ale rozwój i koniec faszyzmu w Niemczech, czyli ówczesną „dobrą zmianę”. Ktoś napisał na blogu, ze Hitler wywierał nacisk na parlament po 1933 roku. Wiem, że to ohydne kłamstwo! Czytałem oryginalne protokoły posiedzeń Reichstagu na przełomie 1932/33 i wszystko było ok, aż do wyborów w marcu 1933 roku. Może trochę – tak delikatnie (przy pomocy prywatnej armii) – naciskał do tego czasu, ale później nie miał już szans – po prostu zlikwidował „parlamentaryzm” i jawnie już zabawiał się dyktaturą. Ze względu na straszliwe analogie z czasami obecnymi oczekuję takiego rozwoju u nas – będzie „Kaczyzm” i parlamentaryzm poczeka na odrodzenie w przyszłym wieku, gdy wnuki(pra?) klanu Kaczyńskich (niestety tylko garstka i to z nieprawego łoża) oddadzą berło … i posady w spółkach państwa innym hienom. Kandydatów mnóstwo!
    W tej sytuacji zabawa w święto też mi przypomina tamte czasy. Adolfek dopuścił do największej uroczystości demokracji – powszechnych wyborów, wygrał je i zlikwidował Reichstag, bo nie był mu już potrzebny. Miał pięknie uzbrojone wojska obrony terytorialnej… zaraz… chyba pomyliłem nazwę – on swe prywatne wojska nazywał SA (SturmAbteilung?), ale wczoraj w TV słyszałem od dowódcy tych leśnych chłopców Macierewicza, że są „szturmowymi oddziałami”, aż się popłakałem ze śmiechu nad zbieżnością nazw (SA i SO). Wspólne jest „S”- szturm na władzę dyktatorską.

  128. Szary Kot
    15 lipca o godz. 15:02

    Wiesz, jak byśmy tak ładnie Carolusa Gustavusa poprosili to może jeszcze jakąś szansę na przyszłość bym widziała, szwedzki porządek i w ogóle 😉 mógłby i teraz nam miłościwie panować 😉

  129. Nefer
    15 lipca o godz. 15:10

    O, to, to, to właśnie

  130. @Herstoryk 15 lipca, godz.3:42 i 9:22
    Liczylam na to, ze sie odezwiesz i jako historyk z wyksztalcenia potwierdzisz istnienie panstwa polskiego, ktore to istnienie zostalo tu zanegowane. Dobrze, ze sie odezwales.

  131. @Tanaka 15 lipca, godz.7:54
    Dales kolejna probke swojego blyskotliwego stylu. Domyslam sie, ze wypowiadasz sie jako fachowy psycholog, gratuluje przenikliwosci umyslu.

  132. @ lonefather
    15 lipca o godz. 14:12

    Zgrzytnelo mi na Wladku Jogallo elekcyjnym …. i nie dalem rady reszty doczytac domniemujac, byc moze nieslusznie, ze i reszta .

    Prawo Jogaiła (Jagiełły) do korony było po śmierci Jadwigi, która była „królem” (oficjalnie!) dziedzicznym, było bardzo cieniutkie i wątpliwe. Gdyby nie zagrożenie krzyżackie, nie utrzymałby się na tronie. Mimo, że oficjalnej elekcji nie było, rządził z wyboru możnowładzców, których musiał solidnie jednać czapką, papką i solą, oraz podporządkowaniem Litwy, żeby mu kiwnęli głową. Napisałem, że tu nie miejsce i czas na wykłady. Jeśli się komuś doczytywać nie chce ogólnego sensu, pod pretekstem czepiania się detali, to jego problem, nie mój!

    Luba @E-J. To prawda, że truchła, ale w Polsce wyjątkowo polityka historią stoi. Bo teraźniejszość……..ech……

  133. @Nefer i @Szary Kot 15 lipca, godz.14:30 i 15:02
    Tez pamietam te teze z lektury Pawla Jasienicy. Nie mozna zaprzeczyc, ze Polska, poczawszy od VII wieku chylila sie ku upadkowi i zwiekszala swoj dystans wobec Zachodu. Tlumaczenie tego naszym polozeniem geopolitycznym ma jakis sens ale napewno wszystkiego nie wyjasnia. Pawel Jasienica ostro krytykowal polityke ideologiczna Zygmunta III Wazy, fanatyzm religijny tego krola mocno zawazyl, jego zdaniem, nad losami kraju. Ominela nas przez to Reformacja i to bylo wazna przyczyna naszego zacofania, choc pewnie nie jedyna – na kazda katastrofe sklada sie wiele zbieznych w czasie przyczyn.
    Adam Zamoyski, w ktoryms ze swoich dziel o historii Polski, pisze o fascynacji, jaka u historyka wywoluje rozpad poteznego kraju. Zeby nie oburzyc poniektorych okresleniem „potezny”, wspomne, ze Alexis de Tocqueville nazywal I RP imperium. Zreszta i dzisiaj krytykowany jest (slusznie) polski imperializm na terenach wschodnich.

  134. @lonefather Dzieki za szybka odpowiedz i rade. Chyba to bedzie Winchester, pogooglowalam i wlasnie chodzi o to chodzi. Odleglosc w sam raz, transport do wyboru do koloru. No, chyba, ze moi wybiora Cambridge, to sie nie bede bila.
    Dzieki tez za to, ze tak entuzjastycznie przyjeliscie tego… no… nr 45.

  135. Polskie imperium na glinianych nogach…
    Podczas gdy po Europie rozlewa się nurty reformacji, Polska pozostaje posłusznie katolicka. Najstarszy (i jedyny wówczas) polski uniwersytet, duma nasza do dziś, chyli się ku upadkowi. Władze Akademii Krakowskiej odrzucają wszelkie wraże idee, druki innowiercze podlegają cenzurze, a profesorowie – zwolennicy reformacji opuszczają miasto. Władze nie rozszerzają nauczania nauk przyrodniczych i humanistycznych, nie wprowadzają greki i języka hebrajskiego, Akademia traci studentów zagranicznych, a liczba studentów polskich i litewskich maleje. Bogatsi wolą studiować na bardziej renomowanych i mniej zatęchłych uczelniach w Padwie, Bolonii czy na uniwersytetach niemieckich. W Krakowie ubodzy żacy wolą się oddawać „bójkom krwawym, napadom rozbójniczym po okolicy, dzikości i barbarzyństwu…”
    Uniwersytet pozostaje instytucją kościelną i duchowną, z ramienia Stolicy Apostolskiej nadzór nad nim sprawuje”kanclerz urodzony” czyli biskup krakowski.
    W XVII wieku dojdzie jeszcze konflikt z jezuitami, których popiera król. Akademii udaje się powstrzymanie przekształcenia kolegium jezuickiego w Poznaniu w uniwersytet.
    Dopiero w połowie XVIII w. zaczynają się jakieś nieśmiałe reformy, zostaje utworzona katedra filozofii eklektycznej, dzięki czemu obok scholastyki studenci mogą się zapoznać z filozofią Kartezjzsza, Leibnitza, a także Galileusza i zapomnianego (!) wówczas Mikołaja Kopernika.
    Wprowadza się też naukę języków obcych (francuskiego i niemieckiego) oraz wykłady na temat prawa polskiego, geografii i inżynierii wojskowej. Jednakowoż nie udaje się nakłonić żadnych zagranicznych profesorów do pracy w tym polskim grajdole.
    Takim imperium dziegciowo-pszenicznym jesteśmy.

  136. @tobermory, zazdroszcze podrozy na Ukraine. Jak juz jestem w europejskich rejonach, to wybieram to „co musisz zobaczyc”…, wszak nie mam wiele czasu. Moja mloda przyjaciolka wraz z druga zaliczyly wlasnie omal miesiac z plecakiem w tych „dziwnych” krajach jak Ukraina ( zachodnia) , Moldawia, a nawet byly w Naddniestrzu (@Tanaka, czy istnieje to panstwo, czy podobnie jak Polska?). Wielce interesujaca byla dla nich Albania itd…. Nie szukaly specjalnie guza i tez nic ich nigdzie zlego nie spotkalo.

  137. kruk
    15 lipca o godz. 16:01 * Co masz, niehaniebnego, do powiedzenia o minionej Polsce w związku z 525, 550-leciem, albo jakimś podobnym leciem? Gadaj wreszcie. Każda okazja przez Ciebie wlezienia, by nic nie powiedzieć na temat, a zajechać tylko tym co masz – z jakiejś „hanby”, którą to hanbę produkuje ten, co historii nie zna, nie pojmuje, a produkuje byty mniemane, sfalsyfikowane i skłamane – jest okazją straconą. I przy tym dowodną: na hanbie znasz się nieźle. Z własnego gadania. Twoje gratulacje mniemane, jak i znajomość historycznego tematu, na nic mi, natomiast dobrze wspierają jasność co do Twoich trudnosci.

  138. Szary Kot
    15 lipca o godz. 13:50 * generalne położenie Polski nie było nieszczęśliwe. Sami je nieszczęśliwym uczyniliśmy, własne kształtujące się panstwo rozwalając. Mowiąc sami, mam na myśli wyłącznie Polaków, czyli jakieś 9% mieszkanców ziem, zwanych z grubsza „polskimi”, czy też „krolewskimi”, albo „unijnymi” . Wśród tych Polaków bardzo ważną rolę w dewastacji pełnił kler katolicki.

  139. lonefather
    15 lipca o godz. 14:20 Edit →

    Tanaka
    15 lipca o godz. 8:04
    Na marginesie
    15 lipca o godz. 3:26 Edit →

    Największa wybitność Polski: bitwa pod Grunwaldem. 608 lat temu.

    I to tez tylko dzieki temu, ze dowodzilo polaczonymi silami dwuch Litwinow, co mieli doswiadczenie wojenne cwiczone od dziecinstwa, w licznych wojanach toczonych przez Ksiestwo Litewskie na wschodzie.
    […]
    ps Mielismy farta z Jagiella. Farta jak jasna cholera, co pozniejsza przyszlosc pokazala. * W sporej mierze – tak. Choć można rzec też coś takiego, że – wtedy – „polscy Polacy” też sobie nieźle radzili. Nie na tye jednak,by nie potrzebować świeżej krwi i nowej dynastii, co jurny Jagiełło zapewnił, mimo świętej, oficjalnej zony.

  140. Ha, a ja widziałem na Litwie pomnik księcia Witolda, który był wygrał bitwę pod Grunwaldem. Samotrzeć albo nawet samopas jako wódz i genialny strateg 😎

  141. Jagiełło/Grunwald
    Już w szkole nauczyciel powiedział nam ,że zwycięstwo pod samym Grunwaldem nie zostało w pełni wykorzystane.
    Miałem okazję oglądać filmw ujęciu amerykażskiego historyka, który potwierdził tą ocenę – wycofanie się Jagiełły spod obleganego Malborka.

  142. @Tobermory 15 lipca o godz. 17:17
    Właśnie edukacja była kluczem do otwarcia się (lub zamknięcia) na świat. Dopóki był swobodny przepływ idei z zachodniej Europy, a synowie szlacheccy byli wysyłani na studia za granicę, Oświecenie w Polsce kwitło. Zwrot nastąpił z winy jezuitów – których sprowadził biskup warmiński Stanisław Hozjusz, w 1564, fundując im kolegium w Braniewie. Z chwilą, gdy wczesna edukacja szlacheckiego syna zaczęła polegać na wysłaniu do jezuickiej szkoły, zmienił się charakter elit, a z nim… wiadomo.

  143. La victoire de BLEUS
    La France est championne du monde!

  144. ozzy
    15 lipca o godz. 19:50

    Lewy bardzo się ucieszył 🙂
    Rozdanie nagród w strugach deszczu,ale to w niczym nie przeszkodziło prawdziwej radości piłkarzy.

  145. basia n.

    tez kibicowalem Francji – bardzo sympatyczne zakonczenie z udzialem oficjali
    i tym rzesistym deszczem.
    U nas susza ale w zachodniej Szwecji dosc znosnie – mam teraz +18C

  146. ozzy
    15 lipca o godz. 20:07

    Odchodząc od sportu – stacja muzyczna Mezzo nadaje od pewnego czasu archiwalne nagrania fenomenalnego dyrygenta Leonarda Bernsteina. Dziś słyszałam Mahlera Symfonię no2. Brak słów – to trzeba po prostu usłyszeć. 🙂
    Odbierasz Mezzo ?

  147. @basia.n

    Pytałaś, co robię z papierówkami?
    Jem, rozdaję, dwa mecze półfinałowe spędziłem na obieraniu i krojeniu na mus dla wnuczka. Bo kto to widział, żeby bezczynnie przed telewizorem… 🙄
    A dziś dałem plamę 🙁 Nie wiem, czemu wydało mi się, że mecz finałowy musi być o 20 🙄 Spędziłem więc całe popołudnie ze znajomymi, którzy będą zbierać naszą fasolkę i cukinie, oni też jacyś niesportowi 🙁
    Pod wieczór zadzwonili młodzi z pytaniem, czy oglądałem mecz.
    – To już po meczu!?
    – No pewnie. Był o 16. Zgadnij, kto wygrał?
    – Francuzi?
    – Tak! 4:2!
    – OK.
    Mnie tam pasuje 😎

  148. Antonius
    15 lipca o godz. 15:03
    Do kompletu brakuje Sztafet Ochronnych.

  149. Tobermory
    15 lipca o godz. 20:21

    Rozumiem…przetwory dla wnuka 🙂
    Pewnie zamrożone malinki też dla niego .

    Wyobraź sobie,że mnie się też wydawało,że mecz powinien być o 20:00. Ale sprawdziłam na czas w necie. Dlatego obejrzałam.
    Ale podziwiam twój zapał ogrodowy. Przy twoich wielu zainteresowaniach masz jeszcze czas na tak pracochłonne hobby. Ja wolę mieć znajomych z ogrodem ,niż własny 🙂

  150. @Basiu.n
    Po meczu też przełączyłem na mezzo i Bernstein i II symfonia Mahlera.
    Mahlera mogę słuchać codziennie i tak jak symfonie Beethovena mnie trochę nudzą, tak nie wiem która Mahlera mi się najbardziej podoba, bo wszystkimi się zachwycam.
    Ps
    Lubię Macrona i podobało mi się jak wyściskał piłkarzy. Ciekawe co mówił Llorisowi za tą dziecinnie puszczoną bramkę. W tle widziałem Brigitte Macron, w której się podkochuję.

  151. @basia.n, @ozzy

    Ta radosc pilkarzy w strugach deszczu udzielila sie jakby troche rowniez i Chorwatom. Ostatecznie ‚srebro’, choc to nie Puchar Swiata, to tez nie kartofel. Szczegolnie dla 4-milionowego kraju.

    Podczas gdy 66-milionowe UK musialo sie zadowolic pucharem z brukwi. Przegrawszy mecz o trzecie miejsce z 11-milionowa Belgia. Meczu nie ogladalem bom w lesie nad oceanem byl. Chroniwszy sie od rekordowych temperatur lipcowych tutaj. Osiagniecie ‚pewnego’ wieku pozwala na usuniecie sie z opalania sie na plazach. To dlatego wyglad lipcowych piaskow nadmorskich zawsze przypomina Pieknych Dwudziestolatkow. Czy zauwazyl ktos te prawde niepodwazalna?

    Francja, 67 milionow, zwyciezyla w finale MS z 4-milionowa Chorwacja. Dobrze to czy zle? @ozzy mowi ze dobrze. Ja tez tak mowie. Byli jednak komentatorzy na TSN ktorzy cos tak jakby marudzili o ‚Croatia was superior’. Pewnie nie zrozumialem czegos. Moze ono mowili ‚superb’. Z czym sie zgadzam.

    PS. Francuzi zaoceaniczni zaczeli celebracje dosyc wczesnie dzisiaj. Wiekszosc do kosciolow nie poszla wcale. Mecz sie bowiem zaczal w przedziale czasowym 8-11 rano w niedziele, zaleznie od polozenia wschod-zachod na kontynencie. Taca ucierpiala for sure. Nie tylko katolska, dodam! Wszystko robota Putina. Noo, moze jeszcze troche FIFA

  152. basia n.

    tak mam Mezzo i od czasu do czasu zawsze cos poslucham. Jutro wybieram sie na koncert Vana Morrisona + Grahama Nasha (dawniej The Hollies, Crosby Still NASH and Young) – to juz ktorys z kolei koncert z Vanem Morrisonem (najlepszy byl z organista
    Georgie Fame).

  153. Lewy, 20:53

    „Lubię Macrona i podobało mi się jak wyściskał piłkarzy. Ciekawe co mówił Llorisowi za tą dziecinnie puszczoną bramkę. W tle widziałem Brigitte Macron, w której się podkochuję.”

    Ona pewnie blizej twojego wieku, Lewusku. Stad te amory.

    Nie zauwazylem dziecinnie puszczonej bramki. Wydalo mi sie, ze obie bramki strzelone przez Chorwatow wynikaly z akcji dosyc porzadnego lotu. Ale moge sie mylic! Tak czy owak, gratuluje ci, Lewy, osobistego zwyciestwa. Wybrales kraj zwyciezcow a to sie liczy. Przynajmniej w swiecie pilkarskim

  154. Lewy
    15 lipca o godz. 20:53

    Symfonie Beethovena polecam w wykonaniu Gewandhaus Orchestra z Riccardo Chailly nagrane pod koniec 2011 r. Myślę,że może usłyszysz je na inny sposób.
    Spróbuj 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=YWyZT-3H0IY

    A Mahler… jego portret wisi nie bez przyczyny nad moim instrumentem 🙂

  155. ozzy
    15 lipca o godz. 20:54

    Na mezzo można znaleźć również sporo świetnego jazzu.
    Właśnie wczoraj późnym wieczorem był jazz z Tel Aviv ze świetnym trio Avishaia Cohena ( trębacza)
    Van Morrison – tak,lubię 🙂
    Napisz,proszę wrażenia po koncercie.

  156. Orteq
    15 lipca o godz. 20:54

    Napisałeś o lipcowych plażach…i Pięknych Dwudziestolatkach
    Myślę,że jeszcze trochę i będą one dość puste nie zależnie od wieku. Słońce niestety przestało być dla nas przyjazne.

    Niedziela była rzeczywiście pod znakiem sportu – bo i finał Wimbledonu i WK.
    Dobrze,że teraz wszystko trochę wróci do normy.
    Ale zanim wróci ,będą jeszcze jutro Helsinki…

  157. basia.n:

    Avishai Cohen bywal tez u nas. Obecnie slucham, na okraglo, album Johna Coltrane´a
    „Both directions at once: the lost album” z 1963 (przyznam, ze no1 tego saksofonisty
    to jest album „A love supereme” z 1965 – a wiec free jazz i jego „sheets of sound” – brakuje mi na nim pianisty McCoya Turnera.

  158. @basia.n
    15 lipca o godz. 20:32

    Ktoś musi być tym „znajomym z ogrodem” 🙄
    Lubię to zajęcie, bo można sobie pomedytować, podyskutować z sąsiadem, wymienić sadzonkami i plotkami…

    Jeśli chcesz być szczęśliwy przez chwilę – napij się wina, jeśli chcesz być szczęśliwy przez rok – ożeń się, jeśli chcesz być szczęśliwy przez całe życie – zostań ogrodnikiem 😉

  159. basiu.n – masz slusznego

    Lewy, 20:53

    „Ciekawe co mówił Llorisowi za tą dziecinnie puszczoną bramkę.”

    Wtedy sie zanosilo na 4:1 wynik przeciwko Ustaszom. Az ta smieszna bramka padla. Wynikla ze zbytniej pewnosci siebie angielskiego bramkarza. On przegral z Chorwatem walke jeden na jeden. A nie walke gracz:bramkarz. Bramkarz mogl chwycic pilke rekami. Nie zrobil tego. Bo chcial GRAC wiec gral. Ale przegral. To sie czasem zdarza. A Ustaszom chwala

    Tak, tak zyto2003. Chorwaci to wciaz Ustasze, dla niektorych. Choc grali niesamowicie. I prawie wszyscy o czysto chorwackich nazwiskach! Podczas gdy inne kraje uciekaja sie do talentow miedzynarodowych. Ktorym nadaja swoje obywatelstwa.

    Jak Chorwaci potrafia trwac w swoim grajdolku i wciaz wygrywac?

  160. Tobermory
    15 lipca o godz. 22:04

    Rozumiem,że można lubić to zajęcie. Jeśli chodzi o mnie musiałam i muszę zawsze wybierać,co jest dobre lub nie dla rąk.Muzyka jest bardzo wymagająca – ale jest tego warta 🙂
    Grasz jeszcze od czasu do czasu ?

  161. Orteq
    15 lipca o godz. 22:15

    Chorwaci wcale nie siedzą w swoim grajdołku.Mają dobrych piłkarzy z których większość gra w najlepszych europejskich klubach. Więc ta dobra drużyna nie jest przypadkiem 🙂

  162. Ze szczęśliwego ogrodnika można awansować na marszałka sejmu 🙂

    ***

    Lewy, gratulacje

    Gdyby co albo co to jestem obok na kanapie i czytam
    http://www.publio.pl/najlepsi-tom-wolfe,p176842.html

  163. ozzy
    15 lipca o godz. 22:01

    To rzeczywiście Coltrane wziąl cię „w posiadanie”.
    A ja ostatnio słucham wielu nagrań pianisty Shai Maestro

    https://www.youtube.com/watch?v=mZGAIHK_oiI

  164. Nefer
    15 lipca o godz. 22:33

    U ciebie też dziś było święto 🙂 Widziałam w dzienniku te masy ludzi na rynku w Brukseli.

  165. Znowu masz slusznego, basiu.n, @22:23

    Zwroc jednak uwage na to, ze jednolitosc zespolu NARODOWEGO chorwackiego tak jakby pomagala w ich zgraniu sie. Oni podaja sobie pilke tak jakby wiedzieli KOMU podawac. Bo licza na PRZYJECIE tej pilki bez aszibok. Podczas gdy w innych tzw. ‚narodowych’ zespolach nikt nie jest nikogo pewien. Ty mu podasz, on nie dobiegnie do podanej pilki.. Bos z nim prawie nigdy nie gral w jednej druzynie.

    Takie przemyslenia luznego obserwatora

  166. Kołysanka na dobranoc: Van Morrison*, „Who droved the red sportscar”
    https://www.youtube.com/watch?v=RfPDHLIDZxA
    a long,long time ago : „THEM” 😉

  167. Czy ktos jeszcze pamieta czasy gdy tzw. sport olimpijski musial byc PONAD sportowi zawodowemu? Zawodowcy nie mieli wstepu na Olimpiady. Byli takie czasy. Dzisiaj jest inaczej. Bo jest zupelnie inny swiat

    Moze ktos cos skrobnie na nowy temat? lonek skrabnal i chwatit

  168. Orteq
    15 lipca o godz. 22:44
    Oni podaja sobie pilke tak jakby wiedzieli KOMU podawac.
    Bardzo dobrzy w grze – mimo przegranej (1 bramka przez F uzyskana w sposób … brazylyjski ). Reprezentacja Umęczonej i nie tylko ona może tylko pomarzyć o takich graczach.

  169. Orteq
    15 lipca o godz. 22:44

    Tak,tu masz rację. Drużyny z silnym poczuciem narodowym potrafią grać mniej egoistycznie,tworząc zgrany zespół.Pamiętam mistrzostwa w południowej Korei,bo tam był sprowadzony holenderski trener ,aby w ciągu paru lat zbudować team.I udało się,bo wszystkim zależało,aby jako organizatorzy – zaprezentowali się dobrze. Więc pomimo braku tradycji w tym sporcie – wtedy zabłysnęli i doszli do półfinałów.

  170. @Tobermory, 15 lipca, godz.22:04
    Widze, ze wpadles w nastroj filozoficzny. Przypomnialo mi sie „Il faut cultiver notre jardin.” – recepta Woltera na niepoddawanie sie nudzie i rozpaczy z powodu zla na tym padole (albo tez najlepszym ze swiatow).
    Rozumiem i podzielam Twoje upodobanie do ogrodnictwa. Nie znam lepszego srodka przeciw depresji. Chcac jednak byc uczciwa musze zadac sobie pytanie czy praca w ogrodzie przynosi trwale szczescie i jest rownie uzdrawiajaca, kiedy jest praca zarobkowa. Chociaz bliski mi ogrodnik nie przechodzi na emeryture mimo, ze stuknela mu osiemdziesiatka.

  171. Piłką, ani oglądaniem jakiegokolwiek sportu się nie interesuję. Muzyką, historią, polityką jak najbardziej. Miałem bilet na koncert, 4 symfonia Mahlera, ale padłem na zapalenie oskrzeli, musiałem sprezentować znajomym. Pech, nie mogę odżałować, choć kupili mi dobre wińsko w podzięce.

    Z innej beczki, historyczno-religijno-polityczno-filozoficznej – https://strajk.eu/ponowoczesne-delirium-recenzja-islamofobii-moniki-bobako/

  172. Orteq
    15 lipca o godz. 7:59

    Napisalem „sielskosc idylliczna angielskiego ‚countryside’ (czasem jak z obrazow Constable’a)” a nie jak twierdzisz: „Jak z obrazow Constable’a …” I uczepiles sie ‚Wozu…’, o ktorym nic nie wspomnialem. Chodzilo mi o laki (meadows), jego, Constable’a zielenie w szczegolnosci. A nie o brak traktorow, motocykli i dronow w jego malarstwie. Constable byl podobno daltonista ‚red-green colour blind’. Te jego zielenie bardzo dzialaja na mnie – widzialem jeden jego obraz w Melbourne. I operowanie swiatlem.
    I to tyle skojarzen z ‚Midsomer…’ Kolor i swiatlo w tych jego mniej ‚gloomy’ obrazach.

    Pisanie skrotami myslowymi na blogu okazuje sie czasem pulapka.

    Ale z reakcja na Twoj komentarz przesadzilem. Daruj.

  173. @Herstoryk
    A jednym z podnoszonych argumentów antyislamskich jest to nieszczęsne wielożeństwo, czyli wykorzystywanie kobiet.
    Tu fragment z Gazety Wyborczej, link pod spodem.
    W islamie poligamia jest dozwolona: mężczyzna może mieć jednocześnie nawet cztery żony. Jest to powszechnie znany fakt. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, jakie to ma konsekwencje dla postrzegania związku i dla samych żon, które muszą być traktowane jednakowo. Zgodnie z przyjętą regułą nie wolno im mieszkać pod jednym dachem. Każda musi mieć osobne mieszkanie, więc można spokojnie zapomnieć o pobudzających wyobraźnię prywatnych haremach. Swoje małżonki należy też traktować sprawiedliwie pod względem finansowym, czyli kupując samochód jednej z nich, pozostałym trzeba ofiarować auto tej samej klasy. Zasada równości dotyczy także czasu i spędzanych razem nocy, ale to czasami nie jest proste, zwłaszcza jeśli żona mieszka daleko, na przykład w innym kraju. Tymczasem kobiety zacięcie walczą o „swoje dni” i egzekwują należne im przywileje.

    W Emiratach, inaczej niż w innych krajach arabskich, gdzie zapis ten pozostaje często martwą literą religijnego prawa, wielożeństwo jest dość powszechne. Po prostu tutejszych mężczyzn na to stać. Zawsze uśmiecham się, czytając na forach internetowych o troskach dziewczyn wdających się w wakacyjne romanse z Egipcjanami. Europejki często się martwią, ile żon być może ukrywa ich habibi, hotelowy boy. Odpowiedź najpewniej brzmi: zero, bo nawet jedna żona to ogromny wydatek, a co dopiero zapewnienie jednakowego standardu życia czterem wymagającym Arabkom, które nie pracują i mają powyżej sześciorga dzieci. Gołodupca na pewno nie stać na wielożeństwo.

    Więcej: http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20461671,polka-w-emiratach-po-slubie-liczy-sie-nie-osobiste-szczescie.html#TRwknd

  174. ‚Woz do siana’ albo czasem ‚Woz na siano’ rzeczywiscie – slynny ‚Woz z sianem’ to Hieronim Bosch.

  175. zezem
    14 lipca o godz. 17:57

    „Kevin de Bruyne – znakomty piłkarz ,chyba najlepszy w tych MS.
    Brawo Belgia!”

    De Bruyne i Luka Modric – to artysci a nie pilkarze.
    Brawo Belgia i Chorwacja!

  176. @act 2:49, 3:05

    „Ale z reakcja na Twoj komentarz przesadzilem. Daruj.’

    Nie musze nic darowac. Zostalo wczesniej darowane mimochodem. Napastliwosci bez powodu zarazliwe sa nie tylko na tym blogu. Bez automatycznych darowan nie mialbym zadnych szans na jakiekolwiek istnienie

    Dzieki za przypomnienie PRZYPUSZCZENIA, iz XIX- wieczny slynny malarz John Constable mogl byc daltonista. Rzeczywiscie Patrick Trevor-Roper wysunal takie przypuszczenie, kilka dziesiatkow lat temu. To jego, ciekawe skad inad przypuszczenie, chyba raczej nie przyjelo sie.

    ‚Gloomy’, ciemne inaczej, obrazy Constable mozna przypisac – jak mowia historycy sztuki – problemowi borykania sie z gruzlica zony Marii. Ona umarla w 1928 roku, zostawiajac go z siodemka dzieckow. A daltonizm? Nikt o takowym nie slyszal 200 lat temu. Tym bardziej ze nikt tez nie slyszal za duzo o niezwykle uzdolnionych malarzach daltonistach..

    https://www.theguardian.com/artanddesign/2017/apr/06/constable-in-brighton-exhibition-for-the-master#img-4

    Zas sprawa przerzutek z tlumaczeniem oryginalnego ‚The Hay Wain’ Constable’a na polski „Woz z sianem’ czy ‚Woz do siana’ to czysto polska sprawa. Niewystarczajaca znajomosc jezyka angielskiego przez polskiego sluchacza, to wszystko. Zdarza sie najlepszym z nas

    Z wyrazami szacunu prawdziwego. A nie przypuszczanego

  177. basia.n, herstoryk, Lewy,

    Ja takze jestem wielkim fanem muzyki Mahlera…
    Czy znacie film ‚Mahler’ Kena Russella? Jesli tak, to ciekaw jestem Waszych opinii.
    Na moj gust troche za bardzo w stylu…Kena Russella.

    W „Smierci w Wenecji” Visconti ‚zrobil’ z glownego bohatera kompozytora podobno pod wplywem Mahlera (u Manna jest on pisarzem).

  178. ‚Woz drabiniasty’ moglby wystarczyc dla polskiego tlumacza. Moze nawet dla polskiego sluchacza..

  179. Orteq
    16 lipca o godz. 6:00

    „Niewystarczajaca znajomosc jezyka angielskiego….”

    Sprawdzilem wlasnie w Guglu: Constable’a ‚Woz…’ jest raz ‚The Hay Wain’ (chyba starsze) a raz ‚The Haywain’, Boscha natomiast ‚Woz…’ jest ‚The Haywain triptych’
    No to jak odroznic leksykalnie, ktory do siana bez siana a ktory na siano z sianem, co?

    Ciebie tez pozdrawiam cieplo…tylko nie lap mnie wiecej na strasznym kacu 🙂

  180. Hehehe….i rozwiazalby nasze jezykowe dylematy ten ‚woz drabiniasty’.
    Ostatni widzialem w Sokolce na wakacjach pacholeciem.

  181. Ciekawostka taka jesli o ‚The Hay Wain’ Constable’a chodzi

    Interpretujac malunek Constable’a z 1821 roku ‚The Hay Wain’ niektorzy sugerowali, że powodem zatrzymania się drabiniastego wozu w brodzie było umożliwienie wodzie rzeki ochłodzenie nóg koni i zamoczeniu kół. W upalną, suchą pogodę drewniane koła skurczyłyby się w stosunku do metalowych felg. Wiec zwilżenie kół zmniejszyło skurcz i utrzymało zewnętrzną metalową opaskę na miejscu. Co Constable wzial i sportretowal swoim pedzlem

    A my teraz sie mozemy wyklocac o pierdoly z tym zwiazane . Ta cywilizacja..

  182. Ty mnie dopadasz, @accie, w tzw. miedzyczasach. Tzn.kiedy jak probuje zrozumiec co domnie napisano. A to zabiera czas!

  183. @act,

    Ja w Sokolce nie widuje juz wozow drabiniastych. Choc takowe wciaz napewno istnieja po wsiach. Czy sa jeszcze jakies z drewnianymi kolami, z zelaznymi obreczami? Napewno sa. Tylko czy ktos je uzywa?

    My tu mpowimy o HISTORII

  184. Czytam Maurice’a Druona „Les Rois maudits” (1600 stron, a ja jestem dopiero na 700-tnej) Znakomity obraz świata bezwzględnych drapieżców, duszenie niewiernych księżniczek, podawanie trucizny w drażetkach. Dotyczy epoki ostatnich Kapetyngów Filipa Pięknego i Ludwika X i bocznej linii Walezjuszy. Cały ten bandytyzm podlany zabobonną religijnością.
    Kiedy królowa Clemence zachodzi w ciąże, do królewskiej kaplicy sprowadzane są kupione za grube pieniądze relikwie różnych świętych,mające chronić płód; kaplica jest zawalona różnymi żuchwami, piszczelami..Jest nawet oprawiona w złoto i rubiny czaszka Jana Chrzciciela, z charakterystyczną dziurą na czole, ślad po ciosie, jaki głowie świętego na tacy zadała sztyletem Salome.
    Druon, podobnie jak Follet w „Filarach Ziemi” to genialni pisarze historyczni, wchodzący w mentalność ludzi średniowiecza. Ta mentalność odrodziła się w Polsce współczesnej; mieszanka obłudy, fałszu, bezwzględności, tępej religijności, nieuctwa (co można zrozumieć w średniowieczu nie znającym szczepionek, antybiotyków, więc leczącym rtęcią, ołowiem i wodą święconą)
    W Polsce dorównuje Druonowi i Folletowi Józef Hen („Sny królewskie”, „Crimen”). Hen to przeciwwaga dla zakłamanego Sienkiewicza i grafomana Kraszewskiego.
    Sprawdziłem na googlu. Podobnie jak Follet, Druon jest przetłumaczony na polski. Zachęcam do lektury „Królów przeklętych”.
    Lepiej zrozumiecie mentalnośc Kaczyńskiego, Rydzyka,Jakiego, Gowina, Brudzińskiego, Błaszczaka i wiekszośc kościelnych hierarchów i pospolitego kleru. To są ludzie jakby przeniesieni ze średniowiecza. Tyle, że żyjąc w innym „biotopie” nie mogą tak swobodnie truć, torturować, mordować. To nieszczęsne bycie w Unii Europejskie wiąże im ręce.
    Za to pozbawiony owych ograniczeń Putin, cieszy się niemal nieograniczona swobodą

  185. Lewy,

    Czy wiesz, mniej wiecej, czym Putin zaatakuje Trumpa za kilka godzin? A moze juz zaatakowal

  186. Orteq,

    w filmie ‚Mr Turner’ (genialna rzecz, widzialem 3 razy, bo uwielbiam Timothy Spall’a) Constable domalowuje swoj obraz juz na scianie w Krolewskiej Akademii Sztuk. Turner zas mruczacy, sarkajacy i krytyczny(jak zawsze) co i raz wraca do obrazu Constable’a chyba nawet z niemym (mruczacym) uznaniem.

  187. Lewy
    16 lipca o godz. 7:01

    Ciekawe, co sadzisz o Teodorze Parnickim (ten to mial zyciorys!), ktorego troche czytalem w Polsce. Pamietam tez jego swietny cykl o Sienkiewiczu w warszawskiej ‚Kulturze’. Podkreslal Sienkiewicza ‚niebywaly’ talent pisarski ale rzecz byla oczywiscie polemiczna wobec niego.

    ‚Krolowie przekleci’ i np. ‚Egipcjanin Sinuhe’ to byly sluchowiska radiowe w PRL.
    Swietne.

  188. @act
    W trakcie pisania myślałem o Parnickim i w trakcie pisania mi umknął. Oczywiście „Tylko Beatrycze” to arcydzieło.
    Co do Sienkiewicza, jest to genialny kiczmen i bujacz nie z tej ziemi. Ten śliczny XVII wiek, kiedy to wesolutko lejemy Kozaków, Tatarów, Szwedów i Septemtrionów(cenzura nie pozwalała ich nazywać Moskalami). Jak to było fajnie dać popalić Szwedom pod Jasną Górą. Fakt, że Szwedzi przestraszeni Czarnieckim opuścili Polske, ale dopiero po spławieniu Wisłą i wywiezieniu do Uppsali nagromadzonego w Rzeczpospolitej przez wieki bogactw;złota, luster, szaf gdańskich, nawet ubrań i butów. Dopiero wtedy przestraszyli się Czarnieckiego, Kmicica i pana Michała.
    A apogeum tego zwycięstwa odbyło się we Lwowie, kiedy to płaczliwy Jan Kazimierz zawierzył (a może powierzył) Polske opiece Matki Boskiej(Śluby lwowskie).
    Ile u Sienkiewicz głupstw, i to zaraźliwych, bo jako nastolatek byłem zaczadzony Trylogią. A ten czar dalej działa na nierozgarniętych patriotów z Klubu Jagiellońskiego, marzących o Polsce trójmorza, dzikich polach, małych rycerzach. To nie mniejszy szkodnik niż te romantyczne wieszcze z Mickiewiczem na czele. Ale szkodnik z talentem, więc tym bardziej niebezpieczny.

  189. @orteq
    Wiem. Putin zaproponuje Trumpowi taki deal; Trump się zgodzi, aby przywrócic status quo z przed 89 roku. Czyli strefa wpływu jak za RWPG, az po Berlin. Za to Putin zrezygnuje z budowy nord stream2.
    Bedzie to kolejne spektakularne dyplomatyczne zwycięstwo Trumpa, juz drugie po tym jak udało mu się przekonać grubego Kima do spotkania i pogadania.
    Ps
    Orteq, niektórzy podejrzewają Cie, że jestes putinofilem.Jesli to prawda, to wyjaśnij, jak do tego doszło, że nim zostałeś. Czy może miałeś jakiś wypadek ? Z konia spadłeś, czy cuś?

  190. Herstoryk
    16 lipca o godz. 2:42

    Jako rekompensata straconego koncertu – niezrównane wykonanie 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=YnfhInZLmUQ

  191. stasieku
    13 lipca o godz. 11:24
    (Poprzedni wpis)

    „@act, 0:57
    Napisałeś kilka ‘ślicznych’ zdań do ‘Orteq’a o 0:57.”

    Niepotrzebne ‚Schadenfreude’ stasieku 🙂 🙂 🙂

    Pozdrawiam

  192. @act
    16 lipca o godz. 6:09

    Filmu Mahler niestety nie widziałam.Ale przed chwilą sprawdziłam i mogę pobrać na jednej ze stron portalu chomikuj, więc to zrobię i w najbliższej przyszłości obejrzę.
    A Śmierć w Wenecji….dzięki koncepcji Viscontiego widzowie poznali i zachwycili się genialnym Adagietto z piątej symfonii,więc czasem pewne zmiany scenariuszowe wychodzą na dobre.
    Podałam u Herstoryka link,który jest również i dla ciebie i dla wszystkich,ktorzy lubią lub chcą poznać Mahlera.

  193. Lewy

    Jestem ciekawa czy spróbowałeś już posłuchać muzyki z linku,który ci podałam wczoraj ??

  194. @ Lewy, gratulacje dla Francji, że mistrz swiata i w ogóle. Nie bardzo wiem jak sie wręcza Legię Honorową i na czym dokladnie polegaja procedury, ale jak będziesz na miejscu, to mam prośbę: uściskaj, nie to ze zaraz w imieniu Polski, ale moim i moich, jaka elegancką Francuzkę. : )

  195. @basia.n
    A jakże. Podesłanego w nocy Herstorykowi Mahlera też posłuchałem przed chwilą

  196. Tanaka
    16 lipca o godz. 9:40
    Mam taka sąsiadkę Francuzkę. Na poczatku, kiedy się wprowadziłem, podejrzewała mnie o to, że jestem złodziejem rowerów, ale zakumplowaliśmy się. Jest nieco toquée, tzn szurnięta, ale szczera dusza i mocno pijąca (lubi Ricarda). Więc ją uściskam

  197. Ateista, 14 lipca, 19:51

    na jednym ze zdjęć, które zlinkowałeś jest Wojciech Jaruzelski. Podobno korespondował z JP II i był przez niego ceniony. W młodości kształcił się w zakonnej szkole, a przed śmiercią miał się wyspowiadać i wyprawiono mu pogrzeb katolicki. Jego sprawa.

    Jest jednak coś, co moim zdaniem nie jest dostatecznie nagłośnione, a o czym należy wiedzieć.
    Otóż w 1979 roku JPII życzył sobie przyjechać do Polski w maju, na Stanisława, biskupa, który pogonił z kraju prawowitego króla. I nagłośnić „męczeństwo” tego warchoła, tryumf władzy kościelnej nad świecką. Była to próba jawnej prowokacji.
    Na szczęście Jaruzelski twardo powiedział: nie. I zamiast przesłania z Krakowa poszła z Warszawy inwokacja o odmianę „tej ziemi”.
    Postawa Jaruzelskiego cieszy, ale, niestety, „ta ziemia” się odmienia dzięki „dojnej zmianie”.

  198. @Orteq
    15 lipca o godz. 22:15

    Lewy, 20:53

    „Ciekawe co mówił Llorisowi za tą dziecinnie puszczoną bramkę.”

    Wtedy sie zanosilo na 4:1 wynik przeciwko Ustaszom. Az ta smieszna bramka padla. Wynikla ze zbytniej pewnosci siebie angielskiego bramkarza. On przegral z Chorwatem walke jeden na jeden. A nie walke gracz:bramkarz. Bramkarz mogl chwycic pilke rekami. Nie zrobil tego. Bo chcial GRAC wiec gral. Ale przegral.

    Nie chwycił rękami, bo nie mógł chwycić. Bo gdyby mógł chwycić, z pewnością by chwycił. Ale gdyby chwycił, to byłby podyktowany rzut karny. Czyli tak czy inaczej szansa na gol dla Chorwatów.

  199. Lewy,
    ja też się podkochuję w pani Marcon

  200. Lewy
    16 lipca o godz. 9:42

    To jestem ciekawa,czy w tym wykonaniu Beethoven zmienił dla ciebie trochę swoje oblicze ? Bo po wysłuchaniu symfonii z linku pojawia się następna i następna w tym samym wykonaniu. A ja właśnie jestem w trakcie pobierania filmu Russella Mahler. Chociaż ja mam swój bardzo własny obraz tego kompozytora (który utworzyła jego muzyka) Ostatnio w Wiedniu wędrując po Operze ,gdzie był wieloletnim szefem-dyrygentem,myślałam o nim i wszystkich trudnych momentach jego życia.
    To dla mężczyzny ogromny pech – zakochać się w kobiecie o 19 lat młodszej. Z dwojga złego może już lepiej tak, jak prezydent Francji 🙂

  201. @Ewa-Joanna
    16 lipca o godz. 2:58

    …bo nawet jedna żona to ogromny wydatek, a co dopiero zapewnienie jednakowego standardu życia czterem wymagającym Arabkom, które nie pracują i mają powyżej sześciorga dzieci. Gołodupca na pewno nie stać na wielożeństwo.

    Interesujący artykuł, w tym sensie, że bez sensacjonalizmu i nie demonizuje, ale rzeczowo opisuje obyczaje w innej kulturze. Tylko nie wiem skąd się autorce wzięła ta 6-ka dzieci „wymagających Arabek”. Guglnąłem statystyki, a one podają dla UAE średnią 1,748 dzieci (jedna) i 2,32 (druga) na kobietę (https://tradingeconomics.com/united-arab-emirates/fertility-rate-total-births-per-woman-wb-data.html https://www.indexmundi.com/united_arab_emirates/total_fertility_rate.html). Poszóstna dzietność łączy się raczej z biedą i zacofaniem i jest typowa dla Jemenu i biedoty w Egipcie, Sudanie, itp.

  202. Zaglądam do red. Szostkiewicza. Zaproponowana rozmowa o nadchodzących szamanach i szarlatanach, w oparciu o zlinkowany wywiad mogłaby być ciekawa:
    https://ekai.pl/trudno-powiedziec-w-jakich-krajach-katolicyzm-przetrwa/
    Szkoda tylko, że pan redaktor tak oszczędnie moderuje.

  203. @basia.n
    16 lipca o godz. 8:40
    Mahler 4
    Dzięki! Jest w programie na dzisiejszy wieczór! Nie to co na dużej sali, ale…..

    @act
    16 lipca o godz. 6:09
    Filmu nie widziałem, ale obejrzę.

  204. @Herstoryk
    16 lipca o godz. 10:42

    A to nie mnie się czepiaj, tylko autorki. 🙂

  205. Wracam za trzy tygodnie. Trzymcie się!

  206. Tobermory
    16 lipca o godz. 11:22

    Dobrej drogi i wielu pięknych wrażeń 🙂

  207. wczoraj zakonczyl sie dwudniowy IAAF World Cup London 2018.

    zwyciezyly USA
    drugie miejsce Polska
    trzecie Fancja

    Polska sztafeta 4 x 400 mezczyzn po pasjonujacej walce zajela drugie miejsce za amerykanami. Bialo Czerwoni wystapili w najsilniejszym skladzie co sie przelozylo na to wysokie drugie miejsce. Chyba wolalbym, zeby pare gwiazd swiatowej lekkiej atletyki przyjechaly do Londynu, a nie na mityng Diamentowej Ligi w Rijadzie. Lub jak Marcin Lewandowski, dojechali do Londynu i startowali w obu miejscach.

    pozdrowka
    ~l.

  208. Herstoryk
    16 lipca o godz. 10:58

    Jeśli chodzi o mnie – wybieram zawsze do słuchania szczególne wykonania ( to dla mnie najważniejsze,bo prawdziwie przemawia) Jestem również w uprzywilejowanej pozycji,mogąc słuchać wybranych koncertów w Amsterdamie, w wykonaniu orkiestry RCO,uznanej za no1 na świecie,w sali o wyjątkowej akustyce. Ale jeśli nie RCO,
    to zdecydowanie wolę sięgać po nagrania. Takie,jak np. zaproponowany koncert z festiwalu w Lucernie z C.Abbado.
    To ogromne szczęście,że te jego festivalowe koncerty zostały nagrane i wydane w dvd.
    Życzę wspaniałej wieczornej przygody z muzyką niezwykłej urody.

  209. lonefather
    16 lipca o godz. 11:38

    Errata

    Z pamieci tego co ogloszno na zakonczenie zawodow podalem, ze trzecie miejsce przypadlo Francji.

    A tu OOUuupsss zmiana. Komisja techniczna zweryfikowala i trzecie miejsce ostatecznie zdobyla Wielka Brytania…

    No coz moja wina, ze nie sprawdzilem, nim na blog wrzucilem.

    pozdrowka
    ~l.

  210. @basiu
    Będę bezczelny, ale trudno, wyłoę Ci moje muzyczne credo
    Jest tyle wspaniałej muzyki, że czy się chce czy się nie chce, to trzeba wybierać. Beethovena przeżywałem kiedyś bardzo, a zaczęło się od skromnej Dla Elizy, potem nasłuchalem sie symfonii, szczególnie tej V-tej „bum-bum-bum-buuum” i IXtej, i troche mi spowszedniało. Owszem są wspaniałe koncerty skrzypcowe, fortepianowe , no i kwartety. Ale ja lubię muzykę z przełomu śreniowiecza i baroku, np. Monteverdiego, a później szalony, cudowny barok (choć Pory Roku też mi bokiem wychodzą) Vivaldiego, Bacha, Corelliego(za Handlem, kiczmenem nie przepadam). potem klasycyzm Mozarta, Hydna…i przychodzi Beethoven taki pasaż między klasycyzmem a romantyzmem. I ten pasaż wydaje mi się, w stosunku do tego co było i do tego co bedzie, troche monotonny, mimo tych kontrastów bum,bum, raz głośno raz cicho. Bo potem przychodzą wielcy niemieccy romantycy i nasz Chopin. Potem Brahms,Wieniawski,Wagner, Fauré..no i moi najulubieńsi, to już XX wiek Szymanowski, Bartok, Prokofiew,..wreszcie ostatni Górecki, Avo Pärt….No i jesli do ego dorzucic całą furę wspaniałego jazzu, to naprawdę trzeba wziąć na wstrzemięźliwość, jak przy szwedzkim stole.
    A ile wielkich nazwisk pominąłem, jak Mendelson, Czajkowski,. Szostakowicz…a tu jeszcze trzeba obejrzeć snookera, piłkę nożną, pójść w góry, zajrzec na blog.
    Po prostu, Basiu, nie ma na nic czasu na emeryturze.

  211. A ja, poza Motzartem i Chopinem, uwielbiam przede wszystkim jazz.
    I co mi zrobicie?

  212. Dzień dobry, wszystkim! (w przerwie między pozbyciem się gości i wielkim powakacyjnym praniem i sprzątaniem sprzętu turystycznego…)

    Zanim ponadrabiam, jak trzeba i poodpisuje, chciałam się z wami na gorąco podzielić linkami wypatrzonymi dziś na stronie BBC News.
    Popełniłam kiedyś wstępniaka na temat szkockiej partii narodowej i czym rożni się ona od innych partii nacjonalistycznych (i narodowców jako takich). Poniżej link do fragmentu przemowy liderki SNP, Nicoli Sturgeon, która w weekend poprowadziła paradę równości w Glasgow (Nicola jest hetero, jakby się kto pytał, za to jej główna konkurentka, szefowa szkockich Torysów, nie – bo tutaj partie konserwatywne to tez wcale nie taka konserwa):

    https://www.bbc.co.uk/news/uk-scotland-glasgow-west-44832218

    https://www.bbc.co.uk/news/uk-scotland-glasgow-west-44846416

    Jestem dumna z mojej przybranej ojczyzny! I z SNP, które może i ma tendencje separatystyczne ale jest partia, z której programem przynajmniej mogę się identyfikować.

    A dla porównania, z tego samego okresu w Polsce:

    http://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/7,48725,23670146,atak-prawicowych-mediow-po-marszu-rownosci-w-czestochowie.html

  213. Lewy
    16 lipca o godz. 9:49

    O, to, to! Bo jakbyś, ewentualnie, dotarł do Pani Macron, to też.
    Mówią, że to niełatwe, ale chyba się nie znają. Pussy Riot wszędzie wejdą. W razie trudności sproboj ich sposobu.

  214. @Wujaszek, @Lewy i @Inni

    Dwa wspolne komponenty, przyszlosc katolicyzmu, mnie nasunely jak wpisy czytalem.

    Wywiad z ksindzym teoretykiem czytalem znudzony, do momentu. Wspomnial o niejaki Ulf Ekman. Kaznodziej z Uppsala, sekta Livets Ord (Slowa Zycia). Przeszedl na katolicyzm. Sekta dalej pracuje z nowszymi silami. Sekta katolikow Ekman przyjela. Otoz na spotkaniach sekty bylem, naocznym bylem. Pisalem o tym na blogu, dawno temu. Jak o sektach bylo.

    Spotkalem jedna wyznawczynie. Na spotkaniach, Ulf Ekman przemawial dluzsze momenty. Kobiety orgazmu dostawaly, mezczyzni tez. Mdleli. Zupelnie jak ta swinta Teresa Od Napletkow. Mnie dosyc dziwilo. Spotkania z adeptka pojedyncze, daly mnie podstawy sadzic, problemem jest permanentny brak orgazmu w towarzystwach chrzescijanskich. Ta adeptka mnie do Uppsala zaciagnela. Miasto znam z studenckich czasow. Pojedynczo, z adeptka, szlo mnie lepiej. U Ulf Ekman orgazmu dostac nie moglem, wcale nie oczekiwalem. Moglem siebie rozgladac, po sali. Sex zbiorowy (swingers) OK, ale nie na gadaniu oparty. Z adeptka szlo mnie lepiej zdecydowanie. Jak juz bozie u niej wywolalem („ohh Gud… ohh Gud… „) to i ona chetna u mnie byla wywolywac bozie. U mnie bez krzykow. Ja u niej tez jezykowo, jak Ulf Ekman w Uppsala. Ale… Nie na jezusmaryja powolywalem tylko na jej clitoris. Stac nie musialem. Na krzesle siedzialem, cale nabozenstwo. Ona na oltarzu, ja na krzesle. Wielokrotnie i na zmiane.

    W tym samym czasie, sekta w Knutby tez dzialala. Niejaka Narzeczona Chrystusa (Kristi Brud) tam paluszki maczala i nie tylko paluszki. Zanim zdazylem tam zapisac, historia kryminalem niestety zakonczyla. Nie zdazylem, tak bywa. Z doniesien prasowych wynikalo, tez o orgazm zjawisko rozchodzilo. Wlasciwie brak zjawiska. Pastor (ksiadz) byl i adeptki. Ksiundz (pastor) do dzis siedzi, w osrodku zamknietym, bez adeptek. KristiBrud sztuka dalej zajmuje. Wizualizacja, a wizualnie sama dalej… nie powiem. Ale inne miasto, nie Knutby, bardziej centralnie.

    Ztego wziela moja teoria braku orgazmu w srodowiskach gleboko wierzacych w tradycje chrzescijanskie. Ztego wzielo to zielonoswiatkowanie co ten teoretyk w wywiadzie pieprzy o, jak potluczony. Rzeczy po imieniu nie nazywajac. Duzo za to o Hameryce i Afryce podaje. Jak ja w Uppsala bylem to zadnej afrykanki, afrykanczyka nie bylo, ni w Knutby. Sami lokalsi, polaczeni brakami orgazmu, w zyciu codziennym. Jakby im wody brakowalo, w zyciu codziennym.

    Tak dochodzimy do drugiego elementu.

    Macronowej nie podkochuje. Nigdy nie podkochiwalem w obrazkach czy filmach, czy virtualnie jakostam. Kobiety dookola menopausa uwielbiam, w wieku Macronowej. Niestety tylko w Realu. Tego nauczyly mnie, jak bylem poczatkujacym adeptem sztuki uwielbiania. Wiedza o wlasnej sexualnosci plus doswiadczenie (praktyka). W polaczeniu z mozgiem. Te trzy elementy sa zasadnicze i jedyne, dla odegrania kazdej roli, w zaawansowanych poszukiwaniach mozliwosci orgazmu. Kazde scenario, kazda rola. Zaden Baszhora z Afryki nie potrzebny, czy jak tych nowych orgazmodawcow nazywaja po parafiach nad Wisla. Czy Ulf Ekman. Tego nauczyly mnie doswiadczone kobiety, jak bylem poczatkujacy kleryk clitorismu. Co pozniej stosowalem cale zycie, do dzis stosuje. Tak gleboko wiara we mnie zapadla. W rozwoj clitorismu. Kobiety najchetniej spelnione, dziecieco odchowane. Zadnego marudzenia, co dystrachuje wiare.

    Przyszlosc katolicyzmu widze swietlana. Niewyczerpane poklady brakow orgazmu sa w tej sekcie. Pci u obojga, a i u genderow wszystkich. Kombinuja, kombinuja jak konie pod gorke, zamiast religijni zostac. Tylko na wlasciwa religie trzeba zalapac. Dlatego przyszlosc katolicyzmu widze swietlana. Najlepsze jest, pieniedzy nie trzeba dawac na sekty. Ten Ulf Ekman, wiedzial co robi, wie co robi. Tez zauwazyl, chyba, niewyczerpane mozliwosci ekonomiczne w katolicyzmie dzisiejszym. Zanim dojdzie do wyznawania Teresy Od Napletkow powszechnie. Pruderyjnosc jest pierwszy stopien do piekla. Jak wyznawczyni znaki robi i mamrocze ohh Gud, ohh Guuud, zadna krzywda jej nie jest. W niebie pare razy dziennie moze bywac, na dokladke w przyjemnym towarzystwie, dokladnym. Moim towarzystwie. Zadnych ekonomicznych zobowiazan nie trzeba. Na lunch, middag, opere, wystawy stac mnie zawsze, scenario nastepnego nabozenstwa inspirowac.

    Z calym szacunkiem pozdrawiam panow Lewy i Wujaszek, ktorzy zdaja rozumiec znaczenie clitorismu (wiary) w codziennym zyciu. Jak Macron. Poszukiwan swietosci, wsrod dojrzalych kobiet. Innych Pruderyjnych Ateistow tez pozdrawiam. Nigdy nie za pozno, zalapac siebie na religie. Zaczac zajecia siebie katecheza. We dwoje, czy w szerszym towarzystwie. Spokojnie, od podstaw.

    Seleukos, w praktycznie bezwietrzna pogoda i 25C, w cieniu. Ani jeden ani drugi WooHoo nie chodzi.

  215. @ Ewa-Joanna
    16 lipca o godz. 11:03

    A to nie mnie się czepiaj, tylko autorki.

    Tać się właśnie jej uczepiłem!!!

    A muzycznie, to oprócz uwielbienia dla europejskiej klasyki mam słabość do wschodnich melodii zwłaszcza mix’u oud z jazzem, np. Anuar Brahem – https://www.youtube.com/watch?v=dvca5hD2wbk, czy oud Munir Bashir’a……

  216. @seleuk |os|, 13:55,

    więc mówisz, że całe to sekciarstwo bierze się z braku orgazmu? Ciekawe czy Freud by się z tym zgodził? Jego zdaniem brak orgazmu rodzi nerwicę. Czyżby, Twoim zdaniem, przynależność do sekty była manifestacją nerwicy?

    Kobieta piękna i dojrzała …. jak dobre wino …

  217. @Orteq,
    „Wóz drabiniasty” – przypomniałeś mi pewien epizodzik z mojego życia.
    Działo się to pod koniec lat 80, pewnego upalnego sierpnia, a więc „wo wriemia żatwy”. Trafiłem na plener malarski jako tłumacz, ponieważ brało w nim udział kilkoro artystów z Wielkiej Brytanii.
    Córy i synowie Albionu, to ludzie ciekawi świata, więc koniecznie chcieli poznać jakieś zapadłe tereny. Co prawda, w owych czasach, zapadła była cała Polska, łącznie ze stolicą, ale oni widać potrzebowali mocniejszych wrażeń.
    W tym celu wystarczyło udać się za opłotki miasta. Ujechaliśmy może z pięć kilometrów, gdy jedna z moich pasażerek wrzasnęła, żebym natychmiast się zatrzymał. Myślałem, że -być może – potrąciłem jakieś zwierzątko, lub przeoczyłem kogoś, kto potrzebuje pomocy, choć to raczej nie wchodziło w rachubę, ponieważ jechałem bardzo wolno z powodu dziur i wybojów. Zatrzymałem się, a pasażerki i pasażer omal nie rozerwały mojego fiacika, chcąc usilnie się z niego wydostać. Powód stał po przeciwnej stronie jezdni. Był to wóz drabiniasty powożony przez jednozębnego chłopa, w szarym drelichu, gumofilcach i przepoconym kaszkiecie na głowie. Moi podopieczni obfotografowali wóz i wyżej wymienionego, następnie fotografowali się z nim, a później z batem w ręce i w śmierdzącym, kwaśnym potem, kaszkiecie. A, że śmierdział wiem stąd, że próbowano mi go nałożyć, im – najpewniej egzotycznie pachniał. Podobnie było z następnym napotkanym wozem i woźnicą, tyle że wóz był niedrabiniasty i bardziej „modern”, bo na gumowych kołach. „A, co une tak? Furmanków tam, u siebie, ni majom?” – dziwił się chłop, niemniej dziwującym się Anglikom. Nie mieli, znali je tylko obrazów, tudzież starych fotografii. Kolejne napotkane wozy nie budziły już takiego zainteresowania, natomiast stogi siana (zwane po ichniemu „hay-stacks”, już tak. Powyjmowali szkicowniki i namiętnie te stogi uwieczniali, zdjęcia też robili.
    Zatrzymaliśmy się w jakimś przydrożnym miasteczku na posiłek. Geesowski bar, boazeria, woń niemytych popielniczek i piwa. W menu: mielony z ziemniakami i kapustą zasmażaną, fasolka po bretońsku, kiełbasa zwyczajna na gorąco z bułką, flaczki, bigos oraz… ostryga po polsku (!), czyli wybór spory. Flaczków (tripes) nikt nie chciał, po tym, jak jedna pań stwierdziła, że jej matka musiała się nimi żywić podczas wojny. W sumie uznano, że najbezpieczniej jest zamówić zwyczajną. Mnie natomiast, zaintrygowała ta ostryga, z dwóch powodów. Pierwszy: ostrygi znałem jedynie z literatury i filmów, i nieraz marzyłem, żeby zakosztować, powód drugi: owoc morza niedostępny, nawet w najbardziej ekskluzywnych, peerelowskich restauracjach, można bez trudu skonsumować na jakimś drastycznym zadupiu. Pani kelnerka przyniosła mi żółtko w literatce, oraz sól i pieprz na spodku. Minęło pół godziny i nic, więc udałem się do pani kelnerki i spytałem, co z ta ostrygą i usłyszałem w odpowiedzi: -No przecież podałam.
    Tą „ostrygą” było żółtko, po prostu, stawało się nią po posypaniu pieprzem.
    Tyle w kwestii wozów drabiniastych. 🙂

  218. @mag

    @Zorzik sie diabliczka swoja zajmuje, to pod jego nieobecnosc ja Tobie podrzuce:

    Jan Garbarek ansambl…

    https://www.youtube.com/watch?v=UE2M0Hd0vPk

    pozdrowka
    ~l.

  219. wujaszek wania
    16 lipca o godz. 14:10

    O nerwicach wiem nieduzo. Spostrzezenie pewnie Moja by wsparla. Ona jest uniwersytecka na takie spostrzezenia, ale nie freudianska. Moja jest/byla kognitywa. Jak mnie co chciala czasem opowiedziec, to tajemnica, bez szczegolow. To wtedy zawsze prawie wychodzilo, te problemy rodzinno/socialne, z braku tej wlasciwej religii, clitorismu, powstawaly. Ale teraz nie moge Moja wesprzec, bo ona jest daleko. Spotkamy za tydzien circa. Jak nie zapomne, to zapytam.

    Pzdr Seleuk

  220. @act
    16 lipca o godz. 4:18
    Brawo Belgia i Chorwacja!
    Zgoda!
    Moim zdaniem oba zespoły zasłużyły na finał.
    O III miejsce mogłyby powalczyć Anglia z Francją ;–)

  221. jobrave
    16 lipca o godz. 14:14
    Inny epizodzik rozegrał się jeszcze wcześniej (średni „Wiesław”).
    Goście z Francji z ciekawości weszli do jednego z barów, gdzie im zapachniało… ciekawie. Zjedli bigos. Nawet im smakował.
    Byli tylko zdziwieni,że musieli zapłacić. Byli przekonani ,że są w darmowej kuchni dla bezrobotnych.

  222. @Lewy
    Ciekawe, bo z Beethovenem zdarzylo mi sie to samo, co Tobie. Ubostwialam go jako nastolatka – jego symfonie, koncerty, sonaty wprawialy mnie w stan ekstatyczny. Swego czasu bum, bum, bum, buum sluchalam codziennie i zawsze chcialam posluchac jeszcze raz, ale z szacunku dla dziela czekalam nastepnego dnia, zeby nie robic z niego katarynki. Potem przyszedl Brahms, pozniej Mozart. Chopin zaczal sie dla mnie w wieku dzieciecym (wysluchalam z ojcem przez radio calego konkursu w 1955r.) i pozostanie do konca zycia. Teraz najchetniej slucham Bacha. Szalenie lubie tez muzyke renesansowa.
    Z Haendlem mam podobny problem co Ty, jednak nie posunelabym sie do nazwania go kiczowatym.
    Mam nagranie jego suit na klawiature (keyboard suites) w wykonaniu na przemian Swiatoslawa Richtera i Andreja Gawrilowa. Jest to muzyka lekka i cudowna. „Mesjasza”, jako nastolatka, sluchalam z nabozenstwem, teraz juz mniej. Concerti Grossi troche mi obrzydly.
    Bylo wiecej fascynacji, np.” Obrazami z Wystawy” Mussorgskiego, Strawinskim, Prokofiewem. Nie bede wszystkiego wymieniac. Chodzi mi o to, ze upodobania muzyczne jakos dziwnie zmieniaja sie z wiekiem i ma to chyba zwiazek nie tylko z dojrzewaniem mozgu. Czym to u siebie tlumaczysz?
    A wracajac do Beethovena – Eroica nigdy mi sie nie znudzi. Wole ja jednak sluchac na zywo, jak zreszta w ogole muzyke symfoniczna.
    PS Moze czytales Dzienniki Andre’ Gide’a? Wyraza on tam lekcewazenie dla Beethovena i bezmierny podziw dla Chopina, ktorego chetnie grywal.

  223. !!!!!
    alez goraco, zara…na zewnatrz jakies 35 C, w domu mam dosc znosna temperature
    22C (dzieki agregatowi na poddaszu) a pietro nizej wbudowane jest w skale i jest chlodno.
    Moi chlopcy (nastolatki) sa na Cyprze a tam dopiero… chyba srednia temp. 30C.
    _____________________
    O 18.30 mam koncert Vana Morrisona ( z Graham Nashem)

    https://www.youtube.com/watch?v=2fvjBpAVhTI
    Van Morrison live at Eden Project -2017 (exented version)

  224. &act i @orteq

    Wyściskaliście sie wczoraj wieczorem jak dwa sowieckie niedźwiedzie i potem podzieliliście się wiedza o swoich zabawkach. Trochę jak dwaj chlopcy ktorzy za karę stali w kacie.

    (żadnych zlośliwości między wierszami)

  225. Lewy
    16 lipca o godz. 8:07
    Ile u Sienkiewicz głupstw, i to zaraźliwych, bo jako nastolatek byłem zaczadzony Trylogią. A ten czar dalej działa na nierozgarniętych patriotów z Klubu Jagiellońskiego, marzących o Polsce trójmorza, dzikich polach, małych rycerzach. To nie mniejszy szkodnik niż te romantyczne wieszcze z Mickiewiczem na czele. Ale szkodnik z talentem, więc tym bardziej niebezpieczny.

    Mój komentarz

    Lewy, masz rację, ale bronię Sienkiewicza, bo to co napisałeś o nim, to nie wszystko.
    Czy można było wtedy inaczej wywiązać się z roli narodowego pisarza, wieszcza niemal? Jaki był inny sposób, by dodać ducha ludziom? Może i był, ale czy by zadziałał?

    Sienkiewicza książki potraktowano niemal jako świadectwa wielkości i niezłomności RP, a on pokoloryzował historię RP jak się dało by znaleźć, uwieść, zjednać czytelnika. To się mu udało z nawiązką. Miał talent do koloryzacji i użył go w całkiem dobrej sprawie. Sienkiewicz podbechtał polskość w ówczesnych prawdziwych Polakach do skrajności, wytworzył aurę wiarygodnej powieści, uprościł, dodefiniował patriotyzm elementami niezbyt przydatnymi w codziennej pracy dla ojczyzny, zasiał coś w rodzaju poczucia niezbywalnej wartości. Jego książki zachęcały do obnoszenia się i puszenia legendą jako świadectwem historycznym.

    To były skutki uboczne metody. Skutki, które przeniosły się na kolejne pokolenia, chociaż od kilkudziesięciu lat bezpośredni wpływ jego słowa na narodowe ego zmalał, właściwie zanikł. Młode pokolenie traktuje go jako staroć. Jednakże w mentalności narodu, w jego kodzie społeczno-kulturowym Sienkiewicz żyje w postaci powiedzonek, nawyków językowych, schematów przygodowych, historii Polski jako wytwórczyni solidnego, sarmackiego patriotyzmu, który niczego się nie lęka, a samo nazwisko Sienkiewicz jest symbolem patriotyzmu, tak jak nazwiska Rej, Kochanowski, Mickiewicz, Słowacki, itd.
    Pzdr, TJ

  226. Ja w sumie to też chyba krowie z tyłka nie wypadłem, bo np. rano gdy się już na dobre obudzę, to włączam sobie coś Pierre Bouleza, najchętniej „Le visage nuptial”, ale może być też „Improvisations sur Mallarmé” (obie części), tudzież wspaniały koncert skrzypcowy.”Messagesquisse”. Po białej kawie i croissantach sięgam po mojego ulubionego Waltera Benjamina, a zaraz po nim do Lacana, czytam -oczywiście – w oryginałach, bo żaden przekład nie oddaje właściwie istoty tych dzieł.
    I znów czas na muzykę. Przed lunchem słucham Bendixa, najczęściej „Hvor tindrer nu min Stjerne”, po czym przeskakuję na jazz -dziś był to Gillespie, ale zazwyczaj są to: Coleman, Hill, Stetson, Zorn, Davies i stary, i ten awangardowy. Blues też: dziś Allman Brothers. Później jakiś film Gatliffa albo Annauda, czy Noego, ale może być też Passolini lub Gavras. I znów czytanie: trochę Blake’ a, by kilku wierszach przeskoczyć do…Peipera. Malarstwo. Tak. Sięgam po album z Kandinskym, ale obok stoi Vatteau, więc jego też, a tuż za nim Utrillo, k***a, nie wyrabiam, już wszystko mnie boli, a mój mózg ciągle się czegoś domaga. Musorgski. Nie, tylko nie on, to znaczy: nie dzisiaj, OK niech będzie Haydn, 94 G-dur, ale cóż to w okładce Otis Redding, zamiast Haydna. Nie, nie, nie dzisiaj, może Mahler? Nie, nie, na blogu już o nim gadali. Dobra,w takim razie Berlioz, Simphonie Fantastique op. 1 na altówkę i orkiestrę. A może Telemann, jeśli już ta altówka, Koncert G-dur, grałem go na egzaminie wstępnym, do szkoły II st. O, jest na YT. Wysłuchałem. Sięgam po mojego ulubionego Deleuze. I tak w kółko. Najgorsze, że przegapiłem, kolejny już, odcinek „M-jak miłość”.

  227. @kruk
    No to mamy zbliżone gusta. Bach jest dla mnie absolutem. Chopin mi się kiedyś przejadł bo w PRLu było go za dużo, nawet u fryzjera słyschać było etiudę rewolucyjną. A kiedu usłyszałem kozmarny „Kocham swiat” w wykonaniu Joanny Rawik, to straciłem serce do tego poloneza na kilka lat.
    Glen Gould nie lubił Chopina i chyba nigdy go nie grał
    Co do „Obrazków z Wystawy” to poznałem ten utwór w dzieny spoósb, dzieki trio Emerson, Lake Palmer, byłem tą wykonana na elektrycznych instrumentach przeróbka zafascynowany. Potem poznałe klasyczne wykonanie. Też za tym przepadam.
    Dziennikow Gide’a nie czytałem.
    Jakbys chciał zerknąć i posłuchać tego wykonania, to odsyłam do…

    emerson lake and palmer pictures at an exhibition

  228. Jednocześnie pragnę dodać, że Lacanem zacząłem się interesować już w przedszkolu (starszacy), natomiast jazzem, szczególnie awangardą – pod koniec przedszkola. W pierwszej klasie natomiast, przeczytałem „W stronę Swanna” Prousta i „Finnegans Wake” Joyce’ a, oba dzieła w oryginale. Oj było o czym dyskutować na przerwach.

  229. tejot
    16 lipca o godz. 17:21
    Nigdy bym nie ppwoedział, że Sienkiewicz był kiepskim pisarzem, grafomanem.Mił talent nieprzecietny, ale jednak był pod wzgledem umysłowym a nawet moralnym, mocno ograniczony.Dlatego ta ograniczona tepa prawica czerpie (nawet nie czytając) ducha z niego. Jego rasizm jest wyraźny w „Ogniem i mieczem”w stosunku do Ukraińców, a w „Pustyni i wpuszczy” do głupiutkich murzynkow. Ja tylko porównuję Sienkieicza z wspólczesnymi mu, a nawet wcześmniejszymi francuskimi pisarzami.
    I daje sie go tylko porównać z Dumas, ale juz tacy wielcy jak Maupassant, Balzac, Stendal czy Flaubert to niewspółmiernie wyższa kategoria. Nawet ci nasi najlepsi jak Prus, czy Zeromski jawia się jakoś tak prowincjonalnie i zreszta nie tylko wobec literatury francuskiej, ale również rosyjskiej (Gogol, Czechow, Dostojewski,Bunin, Szołochow,Płatonow, Bułhakow ).
    Własciwie to tylko Reymont za „Cłhopów” zaliczam do pierwszej ligi światowej.
    Ale to jest mój osobisty ranking.

  230. @jobrave 16 lipca o godz. 17:45
    🙂 🙂 🙂

  231. jobrave
    16 lipca o godz. 17:45
    Dzidziusiu, już dobrze, już zauwazylismy ciebie, mamusia cie pogłaska.A teraz dzidzi pojdzie do łożeczka i nie bedzie niegrzecznie małpować mame, tatę, ciocię i wujka jak rozmawiaja o muzyce, liteaturze i innych doroslych sprawach

  232. Uwielbiam Ivo Pogorelica, ale kiedy usłyszałem, jak podczas koncertu w Vincenzy, wykonując Menueta F-dur, zagrał te trzy ósemki – w dziewiątym takcie – legato, zamiast staccato, to myślałem, że mnie szlag trafi! No, jak tak można, człowieku!? I później, przez to całą noc nie spałem. Taki wrażliwy jestem.

  233. @jobrave

    *chichot w kułak* 🙂 🙂 🙂

  234. Jobrave

  235. Morda z rechotem gdzies mi przepadla.

  236. Lewy
    16 lipca o godz. 18:03

    jobrave
    16 lipca o godz. 17:45
    Dzidziusiu, już dobrze, już zauwazylismy ciebie, mamusia cie pogłaska.A teraz dzidzi pojdzie do łożeczka i nie bedzie niegrzecznie małpować mame, tatę, ciocię i wujka jak rozmawiaja o muzyce, liteaturze i innych doroslych sprawach
    ___________________________________________________
    A dziękuję, dziękuję, cieszę się, że mój mozół nie poszedł na marne.
    To chyba oczywiste, że piszę nie po to, by pozostać niezauważonym, bo gdybym nie chciał zwrócić na siebie uwagi, to – po prostu – nie pisałbym. Śmiem też twierdzić, że nikt, łącznie z Tobą, nie pojawia się tu po to, by pozostawać niezauważonym. A żeś „aluzju poniał”, to dobrze 🙂

  237. @jobrave
    Najwazniejsze, że niektóre damy doceniły Twój finezyjno-żrący pastisz. Tyle słoneczków to nikt jeszcze nie dostał. Szkoda, że jednej morda z rechotem gdzieś przepadła

  238. jobrave
    16 lipca o godz. 17:34

    Ja przyznac musze, niestety, krowie wypadlem spod ogona. Tym prawdopodobnie roznie zasadniczo, od reszty Szanownych. Zebym nie wiem jak rano, czy pozno bylo. Bo zaspalem. Wlaczam. Wode na kawe wlaczam. Zaczynam snuc siebie dookola, myslac coby tu wlaczyc jeszcze. Nigdy do konca moje myslenie wtym punkcie rezultatow nie dalo. Pije tylko kawe i snuje. Tam i z powrotem. Jak juz kawy obombluje ile wlezie, to wlaczam. Serial wlaczam „M jak milosc”. Nigdy rano odcinka nie przegapie. Wieczorem chetnie przegapiam. Serial wlaczam, z bohaterka co jeszcze przeciaga w poscieli. Taki poranny ptaszek jestem. Kawe podaje i do prysznica kieruje bohaterke. Albo i nie. Dopiero po jakim czasie, obudzony jestem. Jak serialu nie ma, czasem nie ma zadnego, wtedy inne wlaczania mnie szybciej ida. Wtedy z reguly wlaczam auto, co w garazu stoi. Wtedy od razu muzyka rozlega. Takie mam muzyczne auto.

    Z tego Jobrave wynika, musialem krowie spod ogona wypasc. Innego wytlumaczenia nie mam. Ze o lekturach nie wspomne. Ale nic z jutupka. Hmmm…

    pzdr seleuk

  239. jobrave
    16 lipca o godz. 17:34 + c.d.
    Dobry pastisz.

  240. „wujaszek wania” podejmując 16 lipca o godz. 9:52 temat Jaruzelskiego przypomniał jeden z epizodów jego biografii, który dotyczył relacji generała z Wojtyłą.

    Ja jednak twierdzę, że gen.Jaruzelski to podobnie jak wielu tych tak zwanych „komuchów” – kryptokatolik, jeden z tych dzięki którym ka-ka w PRL miał się bardzo dobrze.
    Warto przypomnieć, że Jaruzelski zeznawał w procesie beatyfikacyjnym Wojtyły świadcząc na rzecz „świętości” JP2…
    Zeznawał nie tylko jako wierny kościołowi katolickiemu parafianin, ale przede wszystkim jako były prezdent RP.
    fragment korespondencji PAP:
    „…w Rzymie i w Krakowie, zebrano zeznania około 120 osób: współpracowników i przyjaciół Jana Pawła II, a także polityków, wśród nich byłych polskich prezydentów – Wojciecha Jaruzelskiego, Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego.”
    http://dzieje.pl/aktualnosci/piec-i-pol-roku-procesu-beatyfikacyjnego-jana-pawla-ii

    ps:
    Jaruzelski, Rakowski, Oleksy, Kwaśniewski, Cimoszewicz, Miller to dobroczyńcy kościoła i jako tacy powinni spocząć w jakiejś kruchcie wilanowskiej swiątyni opatrzności razem z wykopanym z Wawelu Kaczyńskim.

    Moim zdaniem „dojna zmiana” w kontekście stosunków Państwo – Kościół trwa nie od rządów pisowców, ale nieprzerwanie od 1989 roku od Wałęsy i Mazowieckiego.
    PiS jest tej „dojnej zmiany” kontynuatorem.

  241. jobrave
    16 lipca o godz. 18:21

    Poczucia humoru ci nie brakuje 🙂
    Przypomniałam sobie naszą dawną wymianę zdań na temat Jobima. Dobrze,że pojawiłeś się tu na blogu.

  242. Patrzalem uwaznie trzy razy. I nei widze zadnej figury, tylko dwie gromniczki sredniej wielkosci do torby plastikowej pakowane. W dodatku torba byla pusta bo widac wyraznie jak nia potrzasa w celu rozprostowania, coby groomniczka sprawniej sie dawala w torbie umiescic.

    … a figurki nie widzielm, choc paczylem…

    pozdrowka
    ~l.

  243. Ateista
    16 lipca o godz. 18:53
    Miller najwiekszy. „Na Wawel” powinien, za wielkosc. Paktowal z Suverenem o przylaczanie i przychylnosc. Zamiast pytanie zadac Suverenowi.

    „Panowie Suverenowie, 25% VAT na co laska, czy 12% VAT na co laska? Poczekam na odpowiedz, panowie Suverenowie, przychylna.”

    A zamiast… Wyszlo jak wyszlo. Za to „wyszlo” na Wawel Suveren powinien skierowac

    pzdr Seleukos

  244. @jobrave 16 lipca, godz.17:34 i 17:45
    Jestem dziecinnie dobroduszna. Czytajac wachlarz wyboru, jaki sobie stawiasz, i zauwazajac w nim Haydna, juz chcialam Ci polecic jego sonaty fortepianowe w niezwyklym wykonaniu Emanuela Axa.
    Nie wysmiewaj sie z melomanow, to tacy sami pasjonaci jak wielbiciele futbolu. Tyle o futbolu bylo gadania, a jakos nikt sie z tego nie smial.
    Sam bedac muzykiem (zapamietalam, ze grasz na organach), moglbys okazac troche wyrozumialosci dla pogwarzenia na jej temat. Wreszcie nie tak czesto meloman spotyka drugiego melomana. Niemniej Twoj wpis jest fajny i nadal polecam Ci sonaty Haydna.

  245. Lewy
    16 lipca o godz. 12:37
    To co napisałeś nie ma nic wspólnego z bezczelnością . Bardzo jasno napisałeś po prostu o tym co lubisz 🙂
    Każdy ma własne upodobania muzyczne ( i nie tylko) i ma do nich pełne prawo.
    Jeśli chodzi o Beethovena, to fakt,że ci spowszedniał ma oczywiście swój powód i w zbyt częstym jego słuchaniu na początku i chyba co więcej – w tych jego ciężkich interpretacjach przez całą rzeszę dyrygentów. W pewnym momencie tego nadmiernego patosu jest za wiele – stąd bierze się przesyt . Dlatego powiedziałam ci o tym nagraniu z 2011,ktore niejako zmienia obraz jego symfonii.Daje lekkość ,nieznaną wcześniej właśnie w symfoniach i przeuwa „punkt ciężkości. Ale rozumiem,że do ponownego ich posłuchania i zauważenia zasadniczych zmian trzeba trafić na odpowiedni moment. Ja po prostu kupiłam wtedy nowe nagranie z Chailly i stwierdziłam,że to było odkrywanie Beethovena od nowa.
    Ale na drodze naszych upodobań pewne zostają na uboczu,inne przybywają, ale są i takie,które zostają na trwałe.

  246. Jakoś nie leży mi nadęte moralizatorstwo, nawet pod maską „dziecinnej dobroduszności”.

  247. Lewy
    16 lipca o godz. 8:17

    „Orteq, niektórzy podejrzewają Cie, że jestes putinofilem. Jesli to prawda, to wyjaśnij, jak do tego doszło, że nim zostałeś. Czy może miałeś jakiś wypadek ? Z konia spadłeś, czy cuś?”

    Jesli to prawda te podejrzenia o moje putinofilce to relaks juz plse. Nie mam wiency putinofilcow. Wyrzucilem precz. Zaraz po obejrzeniu konferencji prasowej Trump-Putin.

    To ichnie spijanie sobie z dziobkow tak mnie dobilo

  248. jobrave
    16 lipca o godz. 17:34

    Z Symfonią fantastyczną ” na altowkę i orkiestrę” to już trochę przesadziłeś 🙂
    Ale w żartach można wiele.

  249. @Orteq
    No to chwała bogu, ale że trzeba było az prezydenta fryzury, byś przejrzał Putina ?
    Ale kiedy ginęła Politkowska, Niemcow, zabici przez nieznanych sprawców, a Litwinienko od polony, a teraz znów używanie jakiegos nowiczoka, to jakoś Cie nie olśniewało.
    Ale dobrze Ortesiu, lepiej poźno, niż nigdy

  250. Ci tak zwani „komuniści” z PZPR – w rzeczywistości kryptokatolicy chcąc się przypodobać klerowi utworzyli fundusz kościelny, komisję majątkową i komisję wspólną rządu i episkopatu.
    Aż nie chce się wierzyć, że zrobiły to władze PRL.
    Na przykład pełniący obowiązki premiera RP M.F.Rakowski w 1989 roku ustawą z dnia 17 maja
    „O stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej” umocnił i poszerzył zakres władzy pedofilskiego kk w Polsce, a taże utworzył Komisję Majątkową.

    Uważam, że 90% z obecnego stanu członków SLD to tępe, nawiedzone religijnie towarzystwo homofobów, seksistów i antysemitów, które w trosce o swój prywatny byt zwykłych karierowiczów nie dba o żadne inne pryncypia.
    Przecież to, że Polska dziś jest religijnym grajdołem w środku Europy, Polacy zawdzięczają także właśnie SLD, a szczególnie Kwaśniewskiemu, Millerowi i Oleksemu oraz całej ich partyjnej otoczce.
    Konkordat, religia w państwowych szkołach, finansowanie całej watachy katechetów, kapelanów, finansowanie uczelni katolickich, fundusze kościelne i komisje majątkowe – to tylko kilka z mnóstwa „zasług” SLD.
    Sejmowe popisy SLD w głosowaniach przeciwko koniecznym nowym ustaleniom legislacyjnym takim jak likwidacja funduszu kościelnego, przeciwko przyjęciu europejskiego aktu „o przemocy wobec kobiet i w rodzinie”, poparcie kandydatury katolickiego fundamentalisty (Kieres) do grona sędziów Trybunału Konstytucyjnego to dopełnienie wizerunku i potwierdzenie rzeczywistych intencji tych ludzi, którzy ręka w rękę z klerem, PiS i PO szkodzą Polsce i Polakom.
    Obecny szef SLD W.Czarzasty także dzielnie kontynuuje dzieło swoich prokościelnych poprzedników.

    ps:
    Co najmniej dziwne jest, że PiS obniżając „komuchom” emerytury, renty, stopnie wojskowe, karząc w ten sposób za pracę w czasach PRLu jakoś nie uważa za konieczne zlikwidować takich popeerelowskich pozostałości jak Fundusz Kościelny (1950 rok) i Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu (1949 rok).
    Moim zdaniem również konkordat powinien być zerwany ponieważ ratyfikował go także „komuch” – Kwaśniewski.

  251. jobrave
    16 lipca o godz. 18:06

    Ja chciałem coś napisać o szesnastkach, ale podejrzewam, że żona czyta moje wpisy.

  252. Nie wysmiewaj sie z melomanow…
    i
    Niemniej Twoj wpis jest fajny

  253. @Lewy,
    Nie obruszaj się, przecież to nie były to jakieś ordynarne kpiny, granic dobrego smaku, chyba nie przekroczyłem, trochę sobie pożartowałem i tyle. Twoje komentarze bardzo cenię i lubię, ponieważ są mi bliskie światopoglądowo, ale przede wszystkim – błyskotliwe i zgodne z moim poczuciem humoru, czemu nieraz, w przeszłości dawałem wyraz na tym blogu.
    Nie ukrywam, że Paniom, które, czy to poprzez słoneczkowanie, czy w inny sposób wyraziły swoją aprobatę dla moich „ironizacji”, jest bardzo wdzięczny, jako że czuję się z nimi powinowaty duchowo. Gdybym granice dobrego wychowania przekroczył, obraził Cię, potraktowałyby mnie bezlitośnie. Ze mną bywa tak, że się czymś nakręcę i wówczas wbijam, tu i ówdzie, jakąś szpileńkę.

  254. @basiu
    Mała dygresja
    Kiedy tylko odezwała się @kruk, która tu na blogu ma czarne papiery, na tematy muzyczno-literackie, @jobrave wysilił się by ją wyśmiać, wysmażając głupawy pastisz.
    Ciekawe, że kiedy Ty dzielisz se z nami swoimi muzycznymi impresjami, i to często, to kolega jobrave nie widzi potrzeby, by Cie małpować. Namarginesce z kolei z niejasnych powodów nie leży nadęte moralizatorstwo @kruk.
    Wiem, że juz pare razy doszło do starcia miedzy kruk i Tanaką, że kruk przyznała sie, że nie lubi Tanakę. Może więc lepiej szczerze powiedziec, że my nie lubimy @kruk zamiast stosować metodę ogólnej nagonki na kruk i podziwiać dowcipnego naganiacza ?

  255. paradox57
    16 lipca o godz. 9:53

    „Ciekawe co mówił Llorisowi za tą dziecinnie puszczoną bramkę… Wtedy sie zanosilo na 4:1 wynik przeciwko Ustaszom. Az ta smieszna bramka padla. Wynikla ze zbytniej pewnosci siebie angielskiego bramkarza. On przegral z Chorwatem walke jeden na jeden. A nie walke gracz:bramkarz. Bramkarz mogl chwycic pilke rekami. Nie zrobil tego. Bo chcial GRAC wiec gral. Ale przegral…. Nie chwycił rękami, bo nie mógł chwycić. Bo gdyby mógł chwycić, z pewnością by chwycił. Ale gdyby chwycił, to byłby podyktowany rzut karny. Czyli tak czy inaczej szansa na gol dla Chorwatów.”

    Tos mnie doszczetnie zdryblowal. Bom ja przepomnial, ze nawet bramkarzowi nie wolno czasem chwytac pilki rekami. W przepisach wyszczegolnione sa przypadki kiedy rowniez i bramkarzowi nie lzia dotykac pilki reka. Nie lzia i juz. Bo my tu w pilke NOZNA gramy, ladies and gentlemen.

    Niczym w cymbergaja. Tylko grzebieniem. Bramkarza brak, co prawda..

  256. @Ateista, 18:53

    ani mi w głowie bronić kogokolwiek z rządzących za płaszczenie się przed watykańską korporacją.
    Zwracam jedynie uwagę na prowokację Wojtyły. I doceniam, że chociaż na to nie dał zgody Jaruzelski.

  257. „Kasandra”, 19:51

    a kim byli pezetpeerowcy? Głównie chłopskimi synami, których głowy meblowali, czytaj: prali, wiejscy proboszcze. Postępowali w myśl zasady: PB świeczkę, a diabłu ogarek. Właśnie mamy powrót do tych „wartości krześcijańskich”.

  258. „Kasandra”
    16 lipca o godz. 19:51 * W zasadzie masz racje, ale sie powaznie mylisz. SLD i jej poprzednicy – wierchuszka wiednacego PZPR, ktora negocjowała z Kosciołem kat rożne sprawy w trakcie i na koniec lat 80-tych, byla bardzo inteligentna, majaca szerokie horyzonty i duże doświadczenie panstwowe. Pisoidy nigdy nie dościgna tych ludzi – taka moc rzeczywistosci, a i PO marne szanse miala, ma i mieć będzie. Główna słabość RZPR-owców i następnie SLD-pwcow byla i ciągle jest taka, że to byli idealisci i ludzie naiwni. Ufali, wierzyli, niekoniecznie w bozię, ale „w dobrą wolę Kościoła kat”. W jego uczciwość, szczerość, zgodność słów z czynami. Sami się w ten sposób zapędzili w kozi róg. Gdy biskupi byli już pewni, ze są w pułapce, wzięli wszystko, bo też opór naiwniaków był znikomy. Kwaśniewskiemu i jego sojusznikom bardzo zależało na powstaniu konstytucji, wejściu Polski do NATO, a następnie UE. Znaczące pochrząkiwania, albo wprost wypowadane słowa biskupów tworzyły jasną sytuację: jak SLD nie będzie dość grzeczne dla Kościoła kat., jakoś tak się zrobi, że ludność nadwślanska zacznie się burzyć i na konstytucję (pamiętamy AWS i Krzaklewskiego, ZChN, solidaruchów i roznych kościelno-przykościelnych gadaczy, którzy jatrzyli przeciw konstytucji), na NATO, na UE będzie nein! nein! Kościół kat świetnie wie, jak w oponencie wytowrzyć złudzenia na swój temat, jak zmiękczyć dobrym słówkiem, pogłaskaniem po głowce i wpuszczeniem do palacu kościelnego na obiadek , jak dawać rózne niejednoznaczne, albo jednoznaczne obietnice, z których wcale nie ma zamiaru się wywiązać.

  259. „Kasandra”
    16 lipca o godz. 19:51 * I jeszcze jedno, bardzo i najważniejsze na tamtym etapie dziejów: Lolek, Wojtyła i jego power buldożera. Nikt nie mógł mu podskoczyc, robił co chcial, dostawał co chcial. Nie musiał nic mowic, wystarczyło, że pogroził paluszkiem, albo mrugnął oczkiem. Wojtyła był realnym właścicielem Polski i Polaków.

  260. Szanowni! Nachodzi pora na bajeczkę na dobranoc oraz mycie ząbków i rączek; paciorek i całą resztę. Krótko mówiac: pora na nowego wstępniaka. Zapraszam.

  261. Lewy
    16 lipca o godz. 19:46

    ‚No to chwała bogu, ale że trzeba było az prezydenta fryzury, byś przejrzał Putina ? Ale kiedy ginęła Politkowska, Niemcow, zabici przez nieznanych sprawców, a Litwinienko od polony, a teraz znów używanie jakiegos nowiczoka, to jakoś Cie nie olśniewało. Ale dobrze Ortesiu, lepiej poźno, niż nigdy”

    Lewusku! Tys nie wsio panial

    Mnie sie rozchodzilo o to, z tym wyrzuceniem putinofilcow na smietnik, ze prezydent fryzura zostal az tak paskudnie rozjechany przez tego drugiego. Bez najmniejszego zmiluj Putin tego dokonywal. Wszystko zas tak bylo zrobione, ze nawet ciebie ominelo, jak wnosze.

    Bedzie zabawa nieslychana, przez nastepne trzy lata prezydentury Fryzury. Na ile jeszcze innych uleglosci Trumpa wobec Putina pozwola chlopcy radarowcy z Langley/Washington?

    Chyba na tyle na ile ich wyliczenia wskaza. Ta ostatnia, dzisiejsza uleglosc byla wyraznie WYLICZONA. Przez to moje filcy wylondowali gdzie wylondowali.

    PS. Ten mataczacy jenzyk prezydentow. On i mnie dopadl

  262. kruk
    16 lipca o godz. 19:26

    @jobrave 16 lipca, godz.17:34 i 17:45,

    Jeśli chodzi o naśmiewanie się z melomanów, to niech mnie bozia broni, ani mnie to przez myśl nie przeszło. Sam jestem melomanem, przede wszystkim melomanem, więc siłą rzeczy naśmiewałbym się z samego siebie (czasem się naśmiewam, ale z innych powodów. Przez 12 lat uczyłem się gry na skrzypcach, w połowie tej nauki doszła jeszcze altówka, a później jeszcze trochę wiolonczeli i kontrabasu i fortepian, jako instrument dodatkowy, a już po ukończeniu szkoły muzycznej, organy (z konieczności), później – krótko- grałem w zawodowej orkiestrze symfonicznej (filharmonia), bo był nieurodzaj na altowiolistów, grywałem amatorskich zespołach jazzowych, rockowych, nauczyłem się też grać na gitarze. Tu, w Londynie, przez dwa lata dwa razy w tygodniu grywałem w pubie standardy jazzowe, ale to nie były występy, lecz tzw. muzyka w tle. Pewnego dnia przyszedłem do pubu i okazało się, że właściciel sprzedał pianino. Pewnie ktoś miał już dosyć tych standardów :). Słucham wszystkiego, co wydaje mi się dobre, co lubię, jednego dnia jest to Chet Baker, Berlioz, Smetana, Blood Sweat & Tears, innego – Manfreda Manna, Raviego Shankara, Mc Laughlina, Grechuty, SBB albo Chopina na okrągło, albo bluesy, najchętniej Mayalla, Allman Brothers, Guy’a, BB Kinga. I tak mógłbym wymieniać w nieskończoność. Ponadto mam w domu całkiem spore instrumentarium i trochę sobie pogrywam (teraz nie bardzo, ponieważ dopadła mnie tzw. cieśń nadgarstków i czekam na zabieg). Zatem -jak widzisz żyłem muzyką, z muzyką i muzyką, i nadal nią żyję, dlatego ostatnią rzeczą, jaką bym się mógł dopuścić byłoby naśmiewanie się z melomanów. Żartowałem sobie, ale ze zupełnie innych powodów.

  263. Lewy
    16 lipca o godz. 20:00

    Wyjaśniłeś mi wiele,rozumiem więcej….dziękuję !

    Byłam już świadkiem parę razy wymiany zdań pomiędzy @kruk i innymi dyskutantami. Można się ze sobą nie zgadzać,można poglądy krytykować,lub po prostu nie podtrzymywać dyskusji na pewne powiedzmy „drażliwe” na blogu tematy. Ale nagonka ,lub wyszydzanie z całą pewnością nie powinno mieć miejsca.
    Nie dzielę z @kruk jej wielu poglądów,ale chętnie porozmawiam na temat sonat Haydna i ich wykonań.
    Więc bardzo poproszę całe szanowne towarzystwo blogowe,aby się z tego powodu nie zacząć wyśmiewać.
    Doooooooooobrze ???

  264. Kruk

    Wspomniałaś o sonatach Haydna w wyk.Emanuela Axa.
    Więc mam dla ciebie do porownania dwóch innych wykonawców. Ciekawa jestem czy cię przekonają 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=UbScEffNwR0
    https://www.youtube.com/watch?v=MNWQ-DuCtKk
    https://www.youtube.com/watch?v=gFmeCUTCLDM

  265. @Lewy,
    Cóż, chyba nazbyt serio potraktowałeś mój -jak to okresliłeś – „głupawy pastisz”. Chyba przeceniłem zarówno Twoją inteligencję, jak i poczucie humoru. Chyba trochę za daleko zawędrowałeś, określając mnie mianem naganiacza i z tym, że ten mój wpis był atakiem na Panią Kruk, bo niby dlaczego miałbym ją atakować? Nic mi nie zrobiła, traktuje mnie z szacunkiem, jak i pozostałych zresztą. Jakoś nie przyszło Ci do głowy, że mogłem kpić z czegoś, a nie z kogoś. Nie chcę, żebyś się obrażał, ale skoro chcesz, to cóż mogę na to poradzić? Mogę tylko bezradnie rozłożyć ręce.
    Nie było mnie tu przez rok, może dłużej, a i wcześniej unikałem blogowych mordobić, obecnie też rzadko się pojawiam, a już na pewno rzadziej niż Ty, nie przeszkadza Ci to jednak twierdzić, że ja tu próbuję zaistnieć. Nie próbuję.

  266. Parodia „jobrave” była zaskakująca i dowcipna – dlatego mnie rozbawiła. Nie odebrałam jej ani jako kpiny z kruka, ani jako tekstu odnoszącego się specjalnie do muzyki. Z kolei dalsza sążnista dyskusja – wybaczcie kochani, ale takie roztrząsanie dowcipu rozkłada dowcip.

  267. Jest nowy wpis. Zapowiedziany pol godziny temu przez samego Tanake . Po co grac na spalonym? Po gwizdku sedziego?

  268. Na marginesie
    16 lipca o godz. 20:53,
    No właśnie. Miejmy nadzieję, że w nowym wątku kontynuacji „wątku pastiszowego” nie będzie.

  269. Tanaka napisałeś:
    „Główna słabość PZPR-owców i następnie SLD-owcow byla i ciągle jest taka, że to byli idealisci i ludzie naiwni. Ufali, wierzyli, niekoniecznie w bozię, ale „w dobrą wolę Kościoła kat”.”
    Czy mieli podstawy do tego zaufania? – chyba nie.
    Jeśli jak piszesz byli „bardzo inteligentni” i „mający szerokie horyzonty” to dobrze powinni wiedzieć kto to są ta zgraja oszustów w koloratkach i w habitach i że nie można takim ludziom ufać.
    Myślę, że „wujaszek wania” ma rację pisząc:
    cyt: „…kim byli pezetpeerowcy? Głównie chłopskimi synami, których głowy meblowali, czytaj: prali, wiejscy proboszcze.”
    Napisałeś Tanako, że
    cyt: „Kwaśniewskiemu i jego sojusznikom bardzo zależało na powstaniu konstytucji,…”
    Tej Konstytucji z 1997 roku, którą pod dyktando kleru i pod konkordat napisali lobbyści kościoła, a w której są odniesienia do jakiegoś boga, a która ani słowem nie wspomina o państwie świeckim?
    O taką Konstytucję chodziło Kwaśniewskiemu?
    Moje gratulacje.
    Moim zdaniem Konstytucja RP musi być zmieniona ale nie przez sektę religijną PiS i kościół lecz przez ludzi światłych, którzy utworzą świeckie, demokratyczne i suwerenne państwo.
    Nie zgadzam się również z opinią, że SLD musiało się podporządkować kościołowi w sprawie wejścia do NATO i do UE.
    Większość społeczeństwa nawet mimo sprzeciwu kościoła i tak głosowałaby „za” ponieważ społeczeństwo chciało wreszcie zakosztować trochę wolności. Przeciwko głosowałyby tylko „mohery” od Rydzyka.
    Myślę, że i kler nie nawoływałby do sprzeciwu ponieważ sutannowi doskonale wiedzieli jaka rzeka euro zacznie płynąć z UE do kościelnych worów, co dziś widać i słychać.
    Na koniec piszesz
    cyt: „Kościół kat świetnie wie, jak w oponencie wytworzyć złudzenia na swój temat, jak zmiękczyć dobrym słówkiem, pogłaskaniem po głowce i wpuszczeniem do palacu kościelnego na obiadek , jak dawać rózne niejednoznaczne, albo jednoznaczne obietnice, z których wcale nie ma zamiaru się wywiązać.”
    No to ładnie jak za „głaskanie po główce” i „obiadki” w biskupich pałacach podarowano Polskę watykańczykom.
    Pezetpeerowcy i eseldowcy to nie byli i nie są ludzie inteligentni, to byli i są tylko cwaniacy pokroju rydzola.
    Wstyd !
    ps:
    Jestem bardzo zdziwiona, że ty Tanako tłumaczysz i bronisz takich ludzi.

  270. Należy pamiętać, że JP2 dążył do całkowitego podporządkowania Polski Watykanowi i cel ten przy aktywnej współpracy i poparciu wszystkich prezydentów, premierów, posłów i innych urzędasów – lobbystów kk w 100% zrealizował, czego dowodem jest dzisiejsza zacofana, biedna i całkowicie zależna od watykańskiego okupanta Polska.

    Nielegalnie i z pogwałceniem prawa wprowadzony konkordat, religia w państwowych przedszkolach i szkołach, finansowanie kk miliardami z pieniędzy podatników i upstrzone krzyżami mury, ściany państwowych instytucji i ulice to pokłosie działalności JP2 – dyktatora pasożytującego i pedofilującego bezkarnie w Polsce kościoła.

    Proszę także nie zapominać, że JP2 we wszystkich cywilizowanych krajach uważany jest za postać negatywną, za ludobójcę walczącego z antykoncepcją, przez którego zmarły i umierają nadal miliony chorych na AIDS dorosłych i dzieci, za ukrywającego sutannowych pedofilów, za popieranie i tolerowanie finansowych oszustw Watykanu, za błogosławiącego prawicowych dyktatorów, za okrutnika wzywającego gwałcone kobiety do nieprzerywania ciąży i za wiele innych kompromitujących go zachowań…

    Największymi nieszczęściami w całej historii Polski są: Jej tak zwany „chrzest”, JP2 i „solidarność” z kościołem w klapie.
    Dzięki tym nieszczęściom Polska dziś to religijny, zacofany grajdoł w środku cywilizowanej Europy…