Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

9.07.2018
poniedziałek

Ateizm dialektyczny

9 lipca 2018, poniedziałek,

Kiedy w latach 30. XIX w. filozofia niemiecka odwróciła się od kantowsko-heglowskiego idealizmu, niektórzy materialiści i ateiści wpadli w skrajność, którą Marks określił mianem materializmu topornego. Ów materializm wykluczał istnienie swoistych bytów duchowych i np. Molechotte uważał, że myśl ma się tak do mózgu, jak żółć do wątroby, a mocz do nerek. Ten redukcjonizm drażnił Marksa. Uważał, że ośmiesza on materializm, sprowadzając myślenie do fizjologii, fizjologię do chemii, chemię do zjawisk czysto fizycznych. Dla dialektycznego materialisty Marksa było oczywiste, że owo materialne podłoże jest niezbędne dla zaistnienia owych bytów duchowych, ale prymitywne utożsamianie myśli, życia duchowego z żółcią czy moczem uważał za zwykły obskurantyzm. Dziś moglibyśmy posłużyć się pojęciami software i hardware.

Ewolucja dokonuje skoków jakościowych, od prostego wodoru poprzez cięższe pierwiastki, związki tych pierwiastków, bardziej złożone związki organiczne, żywe istoty, wreszcie powstanie tak skomplikowanej struktury jak mózg, która tworzy kolejną nową jakość: myślenie i życie duchowe (religia, sztuka).

Kiedy w wyniku tej trwającej 13 mld lat ewolucji powstał ten przedziwny aparat, ów konglomerat myślenia, marzenie, samoświadomości, wyobraźni, radości, szczęścia, lęku, ciekawości, namiętności… człowiek wyposażony w ów aparat od razu zaczął zadawać sobie pytania o to, czym jest ten świat. Jaki jest sens istnienia świata i człowieka?

Są to pytanie esencjalne i egzystencjalne. Na pytania esencjalne szybko zaczęła udzielać odpowiedzi nauka (struktura świata). Oczywiście pierwsze odpowiedzi były naiwne (ów żółw na czterech słoniach albo woda Talesa, ogień Heraklita czy już coraz bliżej atom Demokryta), ale powoli dzięki Galileuszowi, Newtonowi, Maxwellowi, Darwinowi, Einsteinowi i innym geniuszom obszar rozumienia świata coraz bardziej się powiększa, przepędzając religijne wyobrażenia stworzone przez starożytny ludzki mózg, zdolny do zdziwienia, zadawania pytań, ale udzielającego odpowiedzi infantylnych (patrz Pismo Święte). Religie z Kościołem na czele zaczęły powoli ustępować wobec tego naukowego naporu, nie bez walki (Giordano Bruno), ale w temacie pytań egzystencjalnych, pytań o sens życia, religie, a zwłaszcza dotyczący nas najbardziej Kościół katolicki, uzurpują sobie prawo do udzielania jedynie prawdziwych odpowiedzi. I zaspokajają potrzebę sensu, tak jak zaspokajały 4000 lat temu. Trochę zmieniła się bajka; Ozyrys, Zeus zostali zastąpieni przez tajemniczą Trójcę. Wiadomo, życie ma sens w Chrystusie, będzie się żyć wiecznie, w wiecznej szczęśliwości.

Ateista jest tak samo człowiekiem wyposażonym w duchowość, tak samo wrażliwym na piękno przyrody, muzykę, wszelaką poezję. Też boi się śmierci, pewnie też chciałby pożyć w tym nieśmiertelnym ciepełku, ale nie może, bo inteligencja nie pozwala mu uwierzyć w zmyślenia różnych nawiedzonych proroków.

Człowiek należy do świata przyrody i podlega działaniu wielu wynikających z ewolucji skłonności poznawczych, które ukształtowały się w ciagu setek tysięcy lat. Psychologowie wyróżniają dwa tryby działania mózgu: szybki (emocjonalny, podświadomy) i powolny (racjonalny, refleksyjny). Ludzkie mózgi są leniwe, bo nie lubią analitycznych rozważań. Specjalizująca się w nich kora mózgowa, czyli ewolucyjnie najnowsza część tego organu, zużywa bardzo dużo energii. Większość codziennych decyzji podejmowana jest w trybie szybkim, za co odpowiada najstarsza część mózgu. A ateista?

Ateista też powstał w wyniku procesu ewolucyjnego. Pojawiał się już wielokrotnie, już w starożytności większość greckich filozofów było ateistami, nasz polski spalony na stosie Kazimierz Łyszczyński… Wiek oświecenia, nauki XIX w. – wszystko to torowało drogę temu nowemu wyewoluowanemu człowiekowi. Ale ciągle wracała i wraca fala obskurantyzmu. Ateiści jako ta nowa rasa są wciąż w mniejszości, ale przyroda jest cierpliwa i tak jak nie od razu z gada stworzyła ssaka, tak sam nie od razu z człowieka wierzącego zamieni w ateistę.

Jest jedna przykra rzecz, która kładzie cień na nas, ateistów; niestety ateizm nie jest jednoznaczny z moralnością, nie implikuje moralności. Jestem głęboko przekonany, że wśród kościelnych hierarchów, a pewnie i pośród wielu zwykłych księży jest sporo ateistów. Ich bezwzględność, cynizm, pazerność, niebywała obłuda wyraźnie wskazują na to, że oni w tego Pana Boga, którego wciskają owieczkom, nie wierzą.

Dlatego zwracam się do Was, ateiści, kierujcie ostrze swojej krytyki na tych łotrów, nagłaśniajcie każdą podłość, każde oszustwo, każde lgnięcie dziecka do kapłana w łóżku. Walczmy o świecką szkołę, o świeckie państwo, o to, żeby zauroczone owieczki miały warunki, by stać się myślącymi podmiotami. Ale trochę ograniczcie ośmieszanie tego sacrum, bo to rzeczywiście obraża uczucia religijne owieczek, a to sprawia, że obrażone tym bardziej garną się do swych pasterzy. A ci już potrafią nagłośnić owe profanacje, wiedzą, jak podburzyć przeciwko bezbożnikom nieszanującym tego, co najświętsze. Bądźmy wyrozumiali wobec tych okłamywanych owieczek, bo przecież to są nasi zagubieni bracia i siostry.

Bądźmy ateistami dialektycznymi, a nie ateistami topornymi.

Lewy

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 545

Dodaj komentarz »
  1. Tanakaaaaaaaa weź wpisz Listy Ateistów pod tytułem bo ci znowu rogger przy….pomni

    i byś tak wyjustował od prawa do lewa

  2. No proszę, Lewy nie zawiódł i nowy tekst się… zmaterializował.
    Że się tak wyrażę.

  3. @Nefer 9 lipca o godz. 19:56
    A ten rogger to jeszcze nie kaputt?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Na marginesie
    9 lipca o godz. 19:58

    Pewno nie, nie wiem. Dobrze że ja colta nie mam bo oj, by się działo :/

  6. @Nefer
    Obejrzalem i wysłuchałem to co wrzuciłaś pod poprzzednim wstepniakiem. Fascynujące. Pan premier tańczy razem z oszustami w dziwnych sukienkach. Ciekawe, czy Krzywousty jest oszustem ateistą, czy barankiem bożym czyli męska owcą, znaczy sie baranem. A może dwa w jednym jak ta kinder surprise.
    Ktoś ciekawie spointował ten artystyczny event; „Urodzili się bo nie mieli wyjścia”

  7. Ja na paluszkach koło kleru który z siebie robi sacrum chodzić nie będę. A nieprzemakalnym owcom i tak nie przetłumaczysz. Idźcie ofiary do domu.

    W żadnym razie nie mam zamiaru dialektyzować bo sprowadzą mnie do swojego poziomu i pokonają doświadczeniem 🙁

  8. Zaraz chwileczkę, bo nie pojęłam. „Materializm toporny” miałby ograniczać materię do zjawisk „czysto fizycznych”? A „ateizm dialektyczny” miałby ograniczać krytykę religii do zachowań funkcjonariuszy kaka? Szkopuł w tym, że „myślenie i życie duchowe” istnieje raczej tylko na podłożu czysto fizycznym, którym jest mózg. Poza tym zachowania funkcjonariuszy kaka są w gruncie rzeczy mało istotne, istotne są natomiast podstawy ich uzurpacji – podstawy całkowicie wyssane z palca. Bo zarzut, że funkcjonariusze zachowują się tak czy inaczej kaka jest w stanie łatwo odeprzeć bajdurzeniem o „mistycznym ciele Chrystusa”, i twierdzeniem, że kaka jest doskonały – nawet niedoskonałością swoich czarnych. Natomiast oczywista konstatacja, że oni nie są żadnymi „pomazańcami Boga” ma jednak pewną siłę rażenia. Moim zdaniem.

  9. Lewy
    9 lipca o godz. 20:12

    No i właśnie. Z TYM mamy dialog prowadzić? Klaparąsiabuźkagoździk?
    Krzywousty coś jeszcze o podkopie pod częstochowskie mury podobno ale nie doczytawszy nie wiem.

    Wniosek mam jeden, z demokracją i sądami w Polsce dzisiaj jesteśmy w czarnej d. I już przez długie lata z niej nie wyjdziemy na, nomen omen, światło boże. Bo tacy jak ci na tym filmie, ręka w rękę kler z politykami, z nami żadnego dialogu prowadzić nie mają zamiaru. Wzięli nas za mordę i o ziemię. Finis Poloniae.

    Przepraszam wszem i wobec za męskie słownictwo ale inaczej się nie da.

  10. Mamroczę pod nosem że rozdarłabym na strzępy Sami-Wiecie-Kogo.

  11. @Nefciu
    Żyjesz sobie w normalnym kraju, gdzie przeważaja normalni ludzie, ja też nie narzekam. A zważ , że w Polsce tych baranków bożych jest zatrzęsienie. No to co ? Będziesz drażnić owce i baranów, pokazywac im język ? Sa strasznie obrażalcy, a pasterze tylko na to czekają.
    Trzeba wziąć na cel pasterzy.Czy ja radzę na paluszkach chodzic koło kleru ? Strzelać do nich z wiatrówki cienkim śrutem, a może i grubszym.
    Ja nie jestem pewien czy moja strategia jest najlepsza, ale szukam skuteczności.
    Joyce kiedyś powiedział o Irlandczykach zapyziałych katolikach; „Skoro nie możemy zmienić narodu, to zmieńmy temat.”
    My tez narodu nie możemy zmienić. Ale tematu nie chcemy zmieniac.

  12. Lewy
    9 lipca o godz. 20:37

    Jak raz wczoraj oglądając jakiś głupawy teleturniej myślałam sobie że żyję w normalnym kraju w którym można oglądać głupawe teleturnieje z czystym sumieniem bo ojczyzna nie wzywa na koń siadać itd.

    Jedyna nadzieja w młodzieży której tak te Adriany Klęczące obrzydną że jak stare barany same wymrą to się samo skończy.

  13. “Lewy” napisał bardzo dobry tekst, z którego fragment
    cyt:
    „Dlatego zwracam się do Was, ateiści, kierujcie ostrze swojej krytyki na tych łotrów, nagłaśniajcie każdą podłość, każde oszustwo, każde lgnięcie dziecka do kapłana w łóżku. Walczmy o świecką szkołę, o świeckie państwo, o to, żeby zauroczone owieczki miały warunki by stać się myślącymi podmiotami.”
    zabieram do dalszego rozpowszechniania.

    Dobry tekst spaprany jednak został moim zdaniem odezwą o „ograniczenie ośmieszania sacrum” bo się obraża „łucucia łobrazonych”.
    Dobrze, że „odezwa” wzywa tylko do ograniczania, a nie do całkowitego zaprzestania.

  14. Nowy wstępniak zawsze miło powitać -choćby z tak banalnej przyczyny, jak zapobiegnięcie bólowi palca 🙂 A zatem – chwała (Lewe)mu!
    Tylko czy aby celowość i kierunkowość ewolucji, ukoronowanej powstaniem wreszcie i zapanowaniem ateisty, nie jest aby urzędowym (tj. urzędowym na tym blogu) a nadmiernym optymizmem? Osobnicy H. sapiens grają w różne gierki i reprezentują rozmaite strategie, których wachlarz – mnie przynajmniej – wydaje się niezmienny. W tym chyba i udział szujstwa w populacji.
    A propopo wezwania do nienadmiernego jątrzenia (w wyniku którego przeciwnik miałby zwierać szeregi), przypominam o bytności pod poprzednim wpisem niejakiego Roggera, wobec którego byłem rzecznikiem oględności, zwłaszcza że pisał kulturalnie i argumentował na temat. Ciekawe, czy wskutek pobytu zwarł szeregi i utwardził się, względnie utwierdził? Czy też naddrążon jest?

  15. Bądźmy ateistami dialektycznymi a nie topornymi. Pod tym się podpisuję .Nie używajmy topora czy cepa kontakcie z inaczej myślącymi.
    Tak w ogóle podoba mi się ten wstępniak.

  16. @Szary Kot
    Zgadzam się. Pogląd, że wyższą formą ewolucji jest ateizm, jest też chyba nadmiernym optymizmem, czy rodzajem wiary w postęp. Ewolucja działa ślepo i nie ma żadnego kierunku, natomiast dużo ślepych uliczek.

  17. @Szary Kot 9 lipca o godz. 21:02

    Wskutek wyczynow takich roggerów (było ich wielu) z reguły zwierają się szeregi… blogowych ateistów. Którzy na co dzień bywają skłóceni. Ale wystarczy jeden taki agent – i od razu wszystkich jednoczy.

  18. @Szary Kot, 21:02

    Odezwa Lewego do ateistow blogowych tak brzmiala:

    ” Trochę ograniczcie ośmieszanie tego sacrum ”

    Jesli ja dobrze rozumiem te odezwe, to w przypadku tego bloga powinnismy troche ograniczyc napasci na tutejsze jedyne sacrum jakie mamy: Roggera77. Co zes slusznie znowu podniosl. I z czym ja sie w pelni zgadzam

  19. Jednoczenie owo nazywa sie TWA, Namarinesko

    Ktos kiedys dywagowal czy TWA to jest ewolucyjna forma TW czy czego innego

  20. (wyjątkowo&wyłącznie) @ Lewy

    Lewy, nie sposób mi nie skomentować przepięknej makatki, jaką w formie wpisu na tym blogu wydziergałeś (aż widać z tekstu Twój uśmiech, promieniejący coraz istotniej, wraz z nadchodzącym ukończeniem dzieła).
    Ja piszę do Ciebie, gdyż wielce mi Przesłanie Finalne tej makatki odpowiada (choć dobór haftu i konwencja pasuje mi do słynnych makatek Czeczota, czyli z dystansem do siebie).
    Mierzi mnie na tym blogu, ludzi wrażliwych i myślących na temat ateizmu (ostatnie cztery wyrazy mają znaczenie wyłącznie łączne) ordynarne gnojenie, pod fałszywym Jego samego Ateizmu imieniem, czemu Twój wpis wspaniale kontrastuje, za co Ci chwała.
    Jedno, co mnie niepokoi, to ten fragment przesłania, o ile go odczytałem trzeźwo, w którym to ateizm, ukryty pod sukienką duchowną, obwiniasz o demoralizację postaci pod nią ukrytej i jej amoralne czyny.
    Tak jakby istota ludzka sama przez się dość w swej naturze cykuty amoralu nie miała, wcale nieubrana w bewstyd nagości duchownej czy w błazeńskie kabaretki wzgardzonego antybiskupa w purpurze pawich piór ateusza.
    No więc, że demoralizacja bo ateizm, na to zgody nie ma.
    O dywagacjach, czy rozumienie natury chemicznej odczuć wyższych na gruncie neurofizjologii jest współczesnością niepoznaną Autorowi, czy/zatem zaprzeszłą historią błędów percepcji, zmilczę, bo nie miejsce i nie okazje, dla piękna makatki bez znaczenia.
    Lewy, sumując Tobie ja dziękuję za Twój napis na drzwiach do sodomy, przybity solidnymi, bo z serca wyjętymi gwoździami wielkiego, troskliwego namysłu.
    Obyś za swą tu troskę, zachował choć portfel w lewej, tylnej kieszeni.

  21. @Stachu39 9 lipca o godz. 21:16

    Teoria, że ewolucja działa ślepo raczej nie wytrzymuje naporu faktów. Właśnie czytam – jednym tchem – książkę „Survival of the Sickest”, którą poleciła tu na blogu Izabella.

    Dopiero w ostatnim dziesięcioleciu potwierdzono istnienie „jumping genes” (polskie hasło w Wiki: „Transpozony”), które to „skakanie” nie jest wcale przypadkowe, tylko ma na celu błyskawiczne przystosowanie do radykalnie zmienionych warunków środowiska.

    Do tego dochodzą nowoodkryte ewolucyjne mechanizmy, które doprowadziły do powstania nowej dziedziny – epigenetyki (też hasło w Wiki). I jeszcze jeden termin z Wiki „metylacja DNA”. To wszystko razem wziąwszy – staje mózg. Bo te ewolucyjne zdolności przystosowawcze (o to przecież chodzi – o przeżycie i się rozmnożenie) to jednak o wiele więcej niż takie sobie przypadkowe mutacje.

  22. Nefer
    9 lipca o godz. 19:56 * Ze wyjustował, to bym. Ale u mnie brak klawisza. Czyli nie mam piątej klepki.

  23. Jak wyleci z blogu rogger, to nam z „sacrum” zostanie tylko Orteq. Ale jednak, jak podejrzewam, nie na długo. Nadal uważam, że blog z ateizmem w tytule jest i bedzie magnesem dla różnych świętojebliwych. Zanim zostaną ostatecznie wykopani na pewno zdążą nas zjednoczyć 🙂

  24. Czy nie mozna pozyczyc klawisza od pana Jacka, Tanako?

    Ta dalej o wykopywaniu. Na wykopki czas? Aha, susza w Pomrocznej. Nawet pyry powysychaly

  25. To wcale nie do Gekko 9 lipca o godz. 21:29, tylko na marginesie:
    „Moralność” religiancka nie tylko różni się od normalnej etyki, ale jest z nią niekompatybilna. W zasadzie wszystkie normy etyczne zakodowane w prawach krajów demokratycznych są sprzeczne z zaleceniami religii. Równouprawnienie kobiet, prawa mniejszości, traktowanie dziecka jak podmiotu… nawet zniesienie niewolnictwa. Wyliczać można bez końca.

  26. Lewy.
    Masz rację-trzeba walić ,i to nie z wiatrówki,w biskupów,te święte polskie krowy,bo to od nich spływa ta cuchnąca lawina zatruwająca Polskę.To oni trzymają za twarz polityków,samorządowców i wszystkich ktorzy się dają.Są wszędzie tam, gdzie czuć forsę.To oni gwałcą intelektualnie,już od przedszkola,dzieci, zapewniając sobie bazę na przyszłość.No i trzeba powiedzieć sobie i taką prawdę,że nasz narodek nie ma zbyt wielkich skłonności do refleksji.A lata,wieki nawet,indoktrynacji i straszenie piekłem zrobiły swoje.
    Ma też kler bat na owieczki-zarządzanie cmentarzami.I kasa i możliwość szantażu w trudnych chwilach.I jak to,pogrzeb bez księdza?
    A propos pogrzebu-strasznie śmieszne wg mnie jest zawodzenie klechy:”w krainie życia będę widział Boga”.Bo jak widać trzeba umrzeć,żeby trafić do krainy życia.I widzieć Boga.Kurczę!Tylko tyle?
    To już Allah jest chojniejszy-oferuje hurysy.Chociaż po co staruszkowi hurysy?Pozdrawiam.

  27. @Orteq 9 lipca o godz. 21:40
    Brak wykopków i dotacji z UE – rolnicy ruszą na Nowogrodzką.
    Mane, tekel, fares, bo brak euro ante portas.

  28. @ Na marginesie, 21:43

    No pewnie ze powinni ruszyc na Nowogrodzka. Tylko tam moga wykopac kartofla latos

  29. @Orteq 9 lipca o godz. 21:50
    🙂

  30. @Brokoz.
    Staruszkom nie potrzeba hurys? W biblii jest to wprawdzie potępiane ale potrzeby zauważone- patrz : Zuzanna i starcy.

  31. Lewy

    Dziękuję za wstępniak, Lewy. Ale to kontynuacja tego, z czym od początku wchodzi 404 i parę innych ze skrzywioną wyobraźnią i nadinterpretacją. Mówisz do Neferki:

    „w Polsce tych baranków bożych jest zatrzęsienie. No to co ? Będziesz drażnić owce i baranów, pokazywac im język?”

    Chyba się dopiero obudzileś z długiego snu. Czemu mówisz: „Będziesz drażnić?” jakby tu się odbywała jakaś narada przed wypowiedzeniem wojny religiantom. Zajmujemy się od lat tym, czym się zajmujemy, mało kto o nas wie, nic się z naszego powodu w Polsce ani nawet w najbliższym sklepie nie dzieje, jest TWA, wymieniamy różne myśli, krytykujemy religię, Kościół w swym ateistycznym gronie i o nic więcej nie chodzi. Czy ktoś tu tak przeraźliwie głośno ubliża religiantom, że aż słyszą na ulicy i trzeba go mitygować? Jeśli ktoś wchodzi z pretensjami, to przede wszystkim dlatego, że nie bardzo sam rozumie, o co mu chodzi. Gdzie ma ateista rozmawiać bez ograniczeń o religii, Kościele, religianctwie – na Antarktydzie? Tak bardzo trzeba tu apelować o grzeczność, delikatność? Z jakiego powodu? Nigdy nie prowadziłem żadnych wojen ani sporów z religiantami – jeśli nie liczyć tego, co się działo na blogu z inspiracji nielicznych religiantów, którzy sami tu włazili, bo coś ich swędziało – więc nie bardzo rozumiem powodu Twojego apelu do tutejszych. On jest nie tylko Twój. Jeśli sprowadzić do wspólnego mianownika wcześniejsze apele wrażliwców takich jak 404, byłby to właściwie głos o zaprzestanie w ogóle ateistycznego gadania, zmienienie nazwy blogu na „Kącik czystości chrześcijańskiej” i śpiewanie „Barki”. Wtedy i tylko wtedy nie byłoby domniemanego urażania domniemanych niby-urażonych.

  32. Pisałem już kiedyś o motywacjach, jakimi kierują się kandydaci na kleryków. Dowodzą one, że służbę duszpasterską podejmuje kilkunastoprocentowa grupa ludzi, dla których Kościół jest tylko sposobem na spokojne, bezpieczne życie (przynajmniej w Polsce). Natomiast zadziwienie budzą purpuraci, stosujący metody ewangelizacji topornej. Bo od osoby funkcyjnej na diecezjalnym szczeblu, można by oczekiwać pewnego poziomu prowadzenia dyskusji oraz polityki z osobami innych wyznań oraz niewierzącymi. Cóż, ateista bądź agnostyk w Kk nie powinien w tym świetle budzić zdziwienia. To tylko kwestia wyboru – własnego, bądź kochającej mamusi, pragnącej mieć synka duchownego.

  33. Jak donosza usluzne wiewiorki, w Trybunale UE znalazla sie sprawa zlozona przez polskiego obywatela, ktoremu polski Trybunal Konstytucyjny odmowil w sprawie kosztow jego procesu. Obywatel zakwestionowal fakt, ze w skladzie Trybunalu zasiadali sedziowie wybrani przez Sejm. Co jest niezgodne z Konstytucja RP. Koszta jego procesu, ich odmowa – to irunda. Tu sie toczy konstytucyjny boj polski. Dzisiaj w pelni na arenie Unii, przy okazji irundy.

    To bardzo dobrze. Inaczej to Krzywy (ma)Ryja dalej by sobie a muzom lgal w zywe oczy przed Komisja Europejska. I nic by z tego nie wynikalo. Podczas gdy przed Trybunalem lgac nie lzia. Wiec moze dojsc do jakiegos WYROKU

  34. wbocek, 22:02

    „Czy ktoś tu tak przeraźliwie głośno ubliża religiantom, że aż słyszą na ulicy i trzeba go mitygować?”

    Na ulicy moze nie slychac. Bo takowej brak w cyberprzestrzeni. Natomiast blogowa napastliwosc na JEDYNEGO niby religianta, niejakiego Roggera77, o pomste do cybernych niebios wola.

    Lewy wywazyl sprawe akuratnie

  35. Pochlebia mi, że wzbudzam takie wzburzone namiętności, nawet wśród ateistek. Jedna dnia nie może wytrzymać bez myślenia i gadania na okrągło o Roggerze, jej myśl ciągle wokół tego niedobrego osobnika obsesyjnie krąży, może nawet we śnie demoniczny i posępny Rogger ją prześladuje.
    A druga ma żądzę mordu w oczach, chciałaby strzelać z colta, ale go nie ma. Do końca nie wiadomo co by się działo gdyby miała – strzeliłaby, czy rzuciła się w ramiona? Z kobietami nigdy nie wiadomo, kierowane namiętnością bywają niebezpieczne i nieprzewidywalne.

  36. > Ale trochę ograniczcie ośmieszanie tego sacrum, bo to rzeczywiście obraża uczucia religijne owieczek

    Ja sugeruję – czytajcie Daniela Dennetta. Jasno i zwięźle pokazuje wartość i słuszność ateizmu, ale z z (umiarkowanym) szacunkiem traktuje potrzebę wiary owieczek i odpowiednio do tego szanuje przeróżne religie

  37. Ewolucja, to losowe zmiany i selektywne ich przyjmowanie. Gdyby ewolucja działała ślepo, to nie wytworzyłaby drzewa ewolucji, w którym każda gałąź, to jakiś kierunek.

    Ewolucja, to dobór naturalny, czyli ślepe mutacje plus środowisko-sito, które jest „kierunkowe” w tym sensie, że przepuszcza do dalszej reprodukcji tylko korzystne mutacje, a te muszą wypełnić dyktat (wymagania) środowiska, czyli środowisko wyznacza kierunek.

    Teoretyczne środowisko pierwotne bez organizmów (goła ziemia gdzieś tam na Ziemi), to biotop. Zasiedlające strefy ziemskie rośliny, a później zwierzęta, to biocenoza. Biocenoza razem z z biotopem tworzą ekosystem. Ekosystem jest środowiskiem dla ewolucji.

    Ewolucja biologiczna, to oddziaływanie ekosystemu na organizmy żywe je zamieszkujące (organizmy także są częścią środowiska), w tym wbudowany w to oddziaływanie mechanizm doboru naturalnego.

    Pierwotną podkładką, bazą dla takiego środowiska był ląd zawierający zwietrzoną skałę w formie gruntu, nawadniany stale przez obieg wody w atmosferze ziemskiej, ogrzewany co dzień przez Słońce, z zakresem temperatur regulowanym przez otulinę gazową ziemską w postaci atmosfery oraz przez bilans promieniowania słonecznego przychodzącego do Ziemi i promieniowania wychodzącego z Ziemi w Kosmos.

    Na ekosystemy naziemne oprócz zasiedlania ich przez nowe gatunki i znikania z nich gatunków działają silnie cykliczne zmiany klimatu, lokalne i globalne. Środowisko ulega zmianie od czynników zewnętrznych co znajduje odzwierciedlenie w wynikach ewolucji (w przesiewaniu populacji i całych gatunków przez zmieniające się środowisko). Gatunki wymierają lub różnicują się – wydają z siebie inne.

    Hasło – ewolucja jest ślepa, nie ma kierunku – jest pewnym uproszczeniem, którego celem była eliminacja ręki boskiej z procesu doboru naturalnego, eliminacja inteligentnego projektu, inteligentnego sterowania ewolucją przez siłę wyższą. Czyli sterownia nie ślepego.

    Ewolucja jest to parcie na gatunki przez środowisko, kształtowanie poprzez selektywny dobór naturalny (ślepy, ale tylko w sensie zachodzenia wielu prób losowych – mutacji, losowe znaczy ślepe) nowych cech w organizmach.
    Przyjmowanie na tak, „akceptowanie” przez środowisko nowych cech nie jest ślepe. Jedne cechy są blokowane w dalszej reprodukcji, rozprzestrzenianiu się, inne są preferowane – przechodzą przez sito selekcji.
    Pzdr, TJ

  38. Orteq
    9 lipca o godz. 22:17

    Nie zauważyłeś, że to dzieciak, który włazi z dziecięcymi odkryciami między starych ateistów? Lezie do ateistów, żeby wydyskutować istnienie Boga lub przynajmniej niematerialności? Ile można poważnie i grzecznie rozmawiać z dzieckiem, które twierdzi, że dwa razy dwa jest osiemnaście?

    Niczego Lewy nie wyważył. Przede wszystkim nie wyważył tego, że pojedynczy naiwni religianci sami tu włażą z zaczepkami. Nic tu niezwykłego ani nagannego się nie dzieje. Od dawna się powtarza na blogu FANTAZJOWANIE o wrogim stosunku do owieczek, choć w życiu prywatnym chyba nic wrogiego się nie dzieje, skoro nikt dotąd przez lata nie dał ani jednego bulwersującego przykładu otwartej wrogości.

  39. Nie przejmuj sie zatem, Jedyny Religiancie nasz. Ta druga, od colta, chce cie tylko pieknym rechotem ustrzelic.

    Za te pierwsza jednakze reczyc nie moge

  40. wbocek,

    Wartosc wejsc tego ‚dzieciaka’ polega na kwestionowaniu, a moze nawet i na mitygowaniu, napastliwosci niektorych na tzw. religianctwo. Pogardzane przez ateizm. Ktorego to religianctwa definicji napastnicy nie znaja i znac nie chca.

    Kokoszenie sie nieznacznej mniejszosci antyreligiejnej posrod polskich mas katolskich jest, owszem, pewnym ewenementem. Trzeba sie jednak liczyc z tym, ze kogos to bedzie wqrwialo.

    Az dziw ze tylko jednego wqrwionego tu goscimy nieposcinnie

  41. „…Ambasady obcych państw dysponują jedynie eksterytorialnym skrawkiem ziemi.
    W Polsce każda wieś, każda dziura, każde miasto, ma Ambasadę Watykanu w postaci Kościoła, plebanii, często też szkół, zagród, cmentarzy, obiektów sakralnych, siedzib zamków i pałaców biskupich oraz wielkich posiadłości ziemskich.

    Wiele osób było podejrzewanych o współpracę z obcym wywiadem, rosyjskim, amerykańskim, izraelskim, tymczasem dobrowolnych agentów watykańskich Naród nosi na rękach, czołgając się przed nimi.
    Czy to nie paradoks ?

    Wmówiono nam, że Chrzest Polski był błogosławieństwem. W sensie politycznym być może tak było. Mieszko był Królem- Politykiem i wprowadził Chrześcijaństwo wyłącznie z powodów politycznych.
    Wymazano nam przy okazji 1000 lat historii, twierdząc że zaczyna się ona dla nas od momentu chrztu.

    Wyhodowano miliony niewolników – gotowych poświęcić się dla nowych Panów, ponieważ wmówiono im, że bunt wobec hierarchów to powstanie przeciw nieistniejącemu Bogu !!!
    Kler stał się siedliskiem bezkarności wszelkiej.
    Jeśli pewnego dnia wyzwolimy się z jego wpływu – to będzie Pierwszy Dzień Prawdziwej Wolności !!! …”
    /Piotr Tymochowicz/
    Oct.2012

    Podpisuję się pod tą znalezioną w Internecie opinią.

  42. tejot
    9 lipca o godz. 22:31
    Korekta
    Jest
    Zasiedlające strefy ziemskie rośliny, a później zwierzęta, to biocenoza. Biocenoza razem z z biotopem tworzą ekosystem. Ekosystem jest środowiskiem dla ewolucji.

    Ma być
    Zasiedlające strefy ziemskie bakterie, grzyby, jednokomórkowce, rośliny, a później zwierzęta, to biocenoza.
    TJ

  43. Sceptyczny
    9 lipca o godz. 22:30

    „odpowiednio do tego szanuje przeróżne religie”

    Ateista szanuje religie?! Jesteś pewny, że ten ateista sam mówi o swoim szanowaniu przeróżnych religii, a nie Ty mu w głowę ten szacunek wciskasz? Szacunek to stosunek więcej niż akceptujący. A on miałby szacunek – ja tego wyrazu używam bardzo rzadko wyłącznie wobec ludzi, którzy mają nie byle jakie zasługi – wobec religijnych fałszów?! Mogę mieć najwyżej respekt wobec każdego, nawet nieznanego człowieka, ale nie wobec ideologii. Potrafisz mieć szacunek do Kaczyńskiego, który oskarżył opozycję, że mu brata zamordowała?

  44. Mam, mam!

    https://oko.press/morawiecki-zawierza-kraj-czarnej-madonnie-i-rydzykowi-bo-wrogowie-robia-podkop-jak-pod-jasna-gora/

    Szkoda że nie ma anumlika, ogłosiłabym konkurs na kontynuację „miej w opiece naród cały, który żyje dla Twej chwały”

    Tańcowały dwa Michały

  45. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzien 980.b (09/07/2018)

    ”Wszystkie zwierzęta sa rowne, ale swinie sa równiejsze…”,
    George Orwell. Folwark Zwierzecy

    .
    Choc się nadal mieni Prezesem Sadu Najwyzszego Pani Malgorzata Gersdorf, to jak to wykazałem w pierwszej części „dzień 980.a , praktycznie już być przestala…

    Choc wszystko zdaje się być poprawne, to tylko się takim być wydaje.

    Fakty sa bezsporne. Odeszla niby na urlop, ale władze przekazala akceptowanemu przez PiS-owska władze sędziemu Jozefowi Iwulskiemu. I nie tylko przekazala, ale wspomniany sedzie sam wlasnoustnie oznajmil, ze będzie jej wypłacane wynagrodzenie jak sędziemu spoczynkowemu.

    Gledzi co prawda Iwulski o „depozycie”, gdzie reszta wynagrodzenia ma być przechowana. Majaczy i bajdurzy, ze to tylko dlatego, żeby się nie miał kto i o co czepiac, ale jak to się ma do deklaracji zebrania ogolnego sedziow Sadu Najwyzszego, które stwierdzilo, ze „Pani MAlgorzata Gersdorf jest Prezesem Sadu Najwyzszego” …

    Jesliby tym prezesem była, to nawet na 37 dniowym urlopie powinna dostawac swoje prezesowskie wynagrodzenie.

    Ma nie dostawac, to proszę uprzejmie, żeby mi, ani innym oczu nie mydlic gładkimi tłumaczeniami, ze się chce uniknąć oskarzen i problemów prawnych.

    Jak sa „mydliny”, to wniosek jest oczywisty. Sedzia MAlgorzata Gersdorf, do spolki z sedzia Jozefem Iwulskim, w porozumieniu z reprezentującym PiS niejakim Duda Andrzejem, co robi na etacie Prezydenta RP, robia nam wode z mózgu i w zywe oczy oklamuja.

    Takie sa fakty.

    Ich wymowa jest prosta i oczywista. Sedzia, która niby jest prezesem Sadu Najwyzszego, już nim nie jest. Po wypłatach oceniając, czyli zgodnie z wymiernym, materialnym dowodem, jest już tylko urlopujaca, spoczynkujaca, była Prezes SN. A Sadem Najwyzszym zarzadza zaaprobowany przez PiS zastepca, sedzie Jozef Iwulski…

    W kategoriach kościoła katolickiego, Pani Malgorzata Gersdorf weszla w role Pilata Ponckiego i scedowala Polska praworzadnosc i majacy jej strzec Sad Najwyzszy, Jaroslawowi Kaczynskiemu, poprzez sprawującego urząd Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, niejakiemu Andrzejowi Dudzie.

    Calkowite opanowanie Sadu Najwyzszego jest już wyłącznie kwestia czasu.

  46. Mam poważną wątpliwość, czy człowiek „od razu” zaczął sobie zadawać pytania o sens życia. Znamy sporo wymalunków, grafik, rysunków, płaskorytów, rzeźb, figur, drobnych artefaktów wskazujących na rozwijającą się duchowość człowieka, nieraz robiącą wrażenie nie mniej zaawansowanej niż nasza współczesna (a może i bardziej).
    Znaleziska te wskazują także na zaawansowaną potrzebę wyrażania siebie, czegoś wspólnego także z innymi, tworzenia czegoś, co mniej ulotne niż akt widzenia, pamięć; czegoś o czym można dyskutować, badać, oceniać i budować na tej podstawie nowe myśli, nowe refleksje i perspektywy.

    Wyraźna jest już od kilkudziesięciu tysięcy lat zarówno potrzeba twórcza: abstrakcyjna, a nawet poważna znajomość czegoś, co można by nazwać teoria sztuki i jej praktyczne, warsztatowe, uprawianie. Samo przez się, jest to wspaniałe, fantastyczne i stawiające nas, dziś, w pozycji niespecjalnie lepszych pod tym względem. Na ile ma to związek z potrzebą szukania odpowiedzi na pytanie o sens życia i tego co dalej i czy w ogóle dalej – to kwestia bardzo otwarta i niepewna. Sztuka zresztą zajmuje się zadawaniem pytań, ale rzadko, lub wcale, nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Przestałaby być sztuką, a stała się ideologią, a na użytek bieżący – kazaniem na temat. Tym sie różni sztuka od pacykarstwa i malowanego kazania: Syn marnotrawny u Rembrandta to wielka sztuka, a Jezus ze świecącym sercem według (świętej) Faustyny to pacykarskie kazanie. Kicz, ból oczu i umysłu. Obraza człowieka i – co wydaje się paradoksalne, a nie jest – kpina z poszukiwania sensu. Tu nie ma żadnego poszukiwania, żadnej własnej twórczej męki i własnej drogi, a gotowa, przeżuta i podana do bezdyskusyjnego przyjęcia papka będąca pozorna odpowiedzią.

    Ateista nie jest też osobą wtórą, taką co się od niedawna zaczęła wyłaniać z człowieka religii, ale jest postacią stanu pierwszego i naturalnego. Każdy rodzi się ateistą. Większość następnie doznaje gwałtu religijnego. Jeśli się z niego wydobędzie, co jest wybitnym i trudnym osiągnięciem – tak samo jak wydobycie się kobiety z zadanego jej „klasycznego” gwałtu – to znajduje się w zupełnie innym miejscu niż nominalny wyznawca jakiejś religii.

    Inna poważna wątpliwość co do rzekomej wagi szukania i znajdowania odpowiedzi na sens życia opiera się zarówno na doświadczeniu potocznym codziennym i masowym, jak i na naukowym badaniu. Większość ludzi nie wybija się w życiu ponad proste potrzeby i proste reakcje. Wedle Kazimierza Dąbrowskiego, jakieś 75-80% populacji wchodzi – co najwyżej – w trzecią fazę rozwoju (z pięciu) i na tym kończy. Poza prostymi sprawami funkcjonalnymi w życiu niewiele więcej ma dla nich znaczenie. Owszem, wrażają jakąś „potrzebę wyższą” – albo im się zdaje – ale doraźnie; wystarczają im proste i byle jakie odpowiedzi, powtarzane frazesy i slogany, odklepany paciorek, święty obrazek, „dyplom od papieża” kupiony w Rzymie za kilkanaście euro, i standardowa trójca: chrzciny-ślub-pogrzeb „z księdzem”. Cała reszta jest za trudna, a przede wszystkim – za nudna i za mętna. Żyje się, umiera się – i chwatit. Coś się wyższego czasem przebije z dna psyche, poprzez zakamieniałe warstwy wtłoczonych treści i przymusów oraz przerażeń skutkujących automatyzmami zgody na pustkę religijnych formułek i rytuałów zastępujących autentyzm życia. Ale tylko czasem i szybko zamiera. Nie ma narzędzi, nie ma wsparcia, nie ma dość niezgody, dość ciekawości i pasji, by pytać, drążyć, poddawać krytyce. I nie ma odporności na trud stąpania własną drogą. Jest nadmiar konformizmu i sztywnych ram (religia, obyczaj i codzienny funkcjonalizm z niej wywiedziony) zamykających rozwój i życie człowieka.

    W sprawie ostatniej – bycia ateistą „dialektycznym”, czyli miłym i wyrozumiałym dla zwykłych wyznawców, bo oni to nasi „bracia i siostry”, mam taką odpowiedź: w zasadzie – tak. To całkiem łatwe: mijamy się na ulicy, na schodach, w windzie – jak taki wyznawca coś zgubi, to podniosę i podam, jak mu się śrubka w półce obluzuje, to wezmę wiertarkę i poprawię, a on mi powie „dziękuję”, ja się ucieszę i może nawet kawę dostanę albo ciasteczko. Bycie wyznawca i bycie ateistą nie ogranicza się jednak do rzeczy wyłącznie miłych, prostych, a choćby i neutralnych. Każdy wyznawca wyznaje po określonej cenie. Mówiąc inaczej: nie ma wyznania bez kosztów. Wyznawca, ciesząc się z dobroci swojego wyznawania – co jest próżnością, komfortu emocjonalnego, odciska skutki swojego wyznawania na sobie i innych. Jeśli TYLKO na sobie, można rzec: pół biedy. Choć nie wiem, czy to tylko pół biedy, bo może cała: być zgwałconym przez religię, żyć w fałszu i z fałszu czerpać pociechy i pozorne cnoty? Nie być sobą, nie mieć wewnętrznej autonomii, nie chcieć szukać, rozwijać się poznawać i więcej i lepiej? To, w istocie, nieludzkie, jeśli za „ludzkość” mamy zasadę ewolucji, rozwoju, a w nim – pasji dociekania, niezadowalania się byle czym, bycia bystrym, krytycznym i głodnym lepszego. Ludzkie o tyle tylko, że powszechne, ale jest to zastój, marazm, śmierć za życia. Tam, gdzie wygoda wiary wyznawcy źle służy innym, czyni szkody w szerszym kręgu, staje się dla innych opresją, a nawet gwałtem, tam miłe udawanie, fałszywe uśmiechy stają się czymś mocno wątpliwym. A bywa, nierzadko, złem.

    Surowe osądzanie kleru, zwłaszcza biskupów jest bardzo właściwe. Ale nie znaczy to, że ateista powinien dawać zgodę na podobne zło wyrządzane przez zwykłych wyznawców. Bo to „bracia i siostry”. Członkowie kleru to też „bracia i siostry” (no i zakonnice, wiec nie kler, co samo z siebie jest złem),czyż nie? A ci zwykli, poczciwi parafianie, czyż pierwej, dla wygody własnych sumień katolickich, co „już znają odpowiedzi”, nie zgodzili się, lub sami nie gwałcili własnych dzieci, zabijając, za pomocą chrztu, I komunii, bierzmowania, tysięcy mszy, czy rekolekcji, rorat, aktów poniżenia w postaci „spowiedzi świętej”, katechezy i pilnowanych oraz karanych gdy dziecko nie chce się podporządkować, aktów poddaństwa niewolnictwu religii w domu? Czy to rzeczy tak drobne i niewinne? Czemu więc pedofilię mamy za wielką winę (nie wszyscy jeszcze !) – dziś dopiero i wcale nie dzięki świętej religii, a świeckim, długo wypracowywanym standardom i poczuciu wartości i osobowej godności, które Kościół kat zajadle zwalczał i zwalcza? Odbieranie podmiotowości, wolności poszukiwań, kształtowania siebie, przymuszanie do „jednej i słusznej religii” , a więc i odpowiedzi na pytanie o sens życia, nie jest gwałtem na osobie? Gwałciciele, najbliżsi, niewinni tacy i godni podania ręki? Ludzie rozumu i autonomicznej moralności zdają się to dobrze czuć i oceniać. A podobnie jak dziś oceniamy pedofilię jako zbrodnie, a nie oczywistość i „naturalną kolej rzeczy”, będziemy w przyszłości oceniać gwałcenie dzieci religią. Ku temu prowadzi bowiem droga.

    Sprawa stosunku ateisty do wyznawcy, jeśli przyjmiemy, ze ateista to człowiek wewnętrznie autonomiczny, wolny, dysponujący czułym sumieniem i rzetelny, wcale nie jest taka prosta jak się może zdawać. Stąd apelowi o dialektyczność, mającemu pewne zalety funkcjonalne i codzienne, chyba przydałoby się rozwiniecie.

    Dobry wstępniak, @Lewy. Bardzo pobudza do myślenia i dyskusji.

  47. oooouuuuupsssss…..

    wersja poprawiona, co sie przez pospiech mi umknela…

    KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzień 980.b (09/07/2018)

    ”Wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie są równiejsze…”,
    George Orwell. Folwark Zwierzęcy

    .
    Choć się nadal mieni Prezesem Sadu Najwyższego Pani Małgorzata Gersdorf, to jak to wykazałem w pierwszej części „dzień 980.a , praktycznie już być przestała…

    Choć wszystko zdaje się być poprawne, to tylko się takim być wydaje.

    Fakty są bezsporne. Odeszła niby na urlop, ale władze przekazała akceptowanemu przez PiS-owska władze sędziemu Jozefowi Iwańskiemu. I nie tylko przekazała, ale wspomniany sędzię sam wlasnoustnie oznajmił, ze będzie jej wypłacane wynagrodzenie jak sędziemu spoczynkowemu.

    Ględzi, co prawda Iwulski o „depozycie”, gdzie reszta wynagrodzenia ma być przechowana. Majaczy i bajdurzy, ze to tylko, dlatego, żeby się nie miał, kto i o co czepiać, ale jak to się ma do deklaracji zebrania ogólnego sędziów Sadu Najwyższego, które stwierdziło, ze „Pani Małgorzata Gersdorf jest Prezesem Sadu Najwyższego” …

    Jeśliby tym prezesem była, to nawet na 37 dniowym urlopie powinna dostawać swoje prezesowskie wynagrodzenie.

    Ma nie dostawać, to proszę uprzejmie, żeby mi, ani innym oczu nie mydlić gładkimi tłumaczeniami, ze się chce uniknąć oskarżeń i problemów prawnych.

    Jak są „mydliny”, to wniosek jest oczywisty. Sędzia Małgorzata Gersdorf, do spółki z sędzia Jozefem Iwańskim, w porozumieniu z reprezentującym PiS niejakim Duda Andrzejem, co robi na etacie Prezydenta RP, robią nam wodę z mózgu i w żywe oczy okłamują.

    Takie są fakty.

    Ich wymowa jest prosta i oczywista. Sędzia, która niby jest prezesem Sadu Najwyższego, już nim nie jest. Po wypłatach oceniając, czyli zgodnie z wymiernym, materialnym dowodem, jest już tylko urlopująca, soczewkująca, była Prezes SN. A Sadem Najwyższym zarządza zaaprobowany przez PiS zastępca, sędzię Józef Iwulski…

    W kategoriach kościoła katolickiego, Pani Małgorzata Gersdorf weszła w role Piłata Ponickiego i scedowała Polska praworządność i mający jej strzec Sad Najwyższy, Jarosławowi Kaczyńskiemu, poprzez sprawującego urząd Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, niejakiemu Andrzejowi Dudzie.

    Całkowite opanowanie Sadu Najwyższego jest już wyłącznie kwestia czasu.

  48. Orteq
    9 lipca o godz. 22:45

    Albo piłeś, albo zwariowałeś. Gdzie to się tak ta antyreligijna mniejszość kokosi POŚRÓD MAS katolskich – w pochodach pierwszomajowych, w kościołach, w sklepach, na ulicy? Z tego, że tu na blogu pada masa antyreligijnych słów drażliwi wyciągnęli wnioski o jakimś rozprzestrzenianiu się antyreligijnej napastliwości. Ale to tylko ich własne urazy i fantazje. Religie nie przez gadanie garstki ateistów odchodzą w niebyt.

  49. Żeby ci, Lewy, nie umkło to jeszcze raz i przeczytaj

    https://oko.press/morawiecki-zawierza-kraj-czarnej-madonnie-i-rydzykowi-bo-wrogowie-robia-podkop-jak-pod-jasna-gora/

    A Ty tak bułkę przez bibułkę byś chciał, ech, romantyk, z bazią na czołgi

  50. @Tanaka

    Wez prosze pisz w jakims edytorze innym, niz ten od zarzadzania blogiem. Bo wychodza Tobie teksty zbite w calostki trudne do czytania i rozumienia.

    Ciezko sie jest przebic ze zrozumieniem tego co sie czyta, gdy jest to wylane „ciurkiem” bez przerw, bez akapitow, bez struktury co ulatwia i wspomaga odczytanie intencji i mysli zrozumienie.

    pozdrowka
    ~l.

  51. Profesor Gersdorf na urlopie a dokument obowiązuje

    https://crowdmedia.pl/prof-gersdorf-ma-asa-w-rekawie-przez-ten-dokument-pis-moze-zapomniec-o-zmianie-i-prezesa-sadu-najwyzszego/

    lonek, kotów z tobą drzeć nie będę, zapomnij

  52. Nefer
    9 lipca o godz. 23:21

    I masz slusznego, ze nie drzesz…

    Ja niestety nie zapomne, a przyszlosc pokaze kto z nas mial racje.

    Jesli nie ja, to nie bede mial problemu i z radoscia sie do bledu w ocenie przyznam. Tym latiwej mi to przyjdzie, bo bedzie oznaczac zwyciestwo nad Jaroslawem Kaczynskim.

    Bedziesz miala odwage sie przyznac, ze sie pomylilas, jesli wyjdzie na to co ja w Kontrrewolucji napisalem?

    pozdrowka
    ~l.

  53. wbocku,

    O zamordowanie brata Kaczynski oskarzal nie opozycje tylko rzad sprawujacy wladze w 2010 roku. Rzad ten mial wytoczone procesy o zaniedbania w sprawie organizacji dwoch nalotow na Smolensk w kwietniu 2010. Tam doszlo do jakich wyrokow skazujacych nawet, z tego co pamietam.

    Polaczywszy to wszystko razem cuzamen do kupygnoju, mozna zrozumiec myslenie starszego blizniaka. Myslenia polegajacego na WIERZE, iz wyscig mozna wygrac tylko poprzez posypanie biezni potluczonym szklem..

    https://lol24.com/wideo/polityczne/wygrac-wyscig-kaczynscy-85

    [Wyglada na to, ze Youtube wycofalo ostatnio 13 sekundowe video pt. „Wygrać wyścig – Kaczyńscy” z wyswietlania, dajac notke: ‚This video is unavailable’. Ciekawe dlaczego]

    PS. Przepychanki nt. kto kogo obraza i kiedy – chodzi o religianctwo i ateizm – niezbyt mnie podniecaja, w danym momencie. Izwiniajus ja z tego powodu

  54. Co było pierwsze? ateista czy religiant? Jajko czy kura? Prawidłowa odpowiedź – jajko, bo gady znosiły też jaja, gdy kur jeszcze nie było.

  55. Nefer
    9 lipca o godz. 23:21

    Zeby nie bylo…

    czytalem i znam ten „as w rekawie…”…

    Niestety, ma sie on nijak do fakatow, ktore sa jakie sa.

    Ten „as w rekawie”, to prosze wybacz, ale to jest tylko zagadywanie i sciema. Listek figowy, za ktorym Pani profesor Gersdorf wstydliwie stara sie ukryc prawde okrutna, ze sie poddala, zrejterowala z pola bitwy.

    W czesciach „a” i „b”, napisalem wystarczajaco i wylazalem wystarczajaco dokladnie, jak od strony de facto wyglada sytuacja…

    Nie jestem pewien jak TY, ale ja z golymi faktami, nie mam zwyczaju dyskutowac. Przyjmuje je do wiadomosci i wlaczam w proces rozumowania i oceny.

    pozdrowka
    ~l.

  56. konstancja
    9 lipca o godz. 20:39

    Sprowadza nas Lewy do prostego pytania. Jezeli szukac odpowiedzi na nieznane dzis. Szukac u mezczyzn w czarnych sukienkach z nadwyzka materialu na glowach? Dlaczego nie szukac u Kobiet w Buraczkowoých Spodniach i bez nakrycia glowy? Dlaczego nie? Dla filozofowania na blogach nieuchwytne. Dlaczego nie Panie w Buraczkowych Spodniach maja odpowiedz? Dlatego, bo obraza uczucia religijne tych co szukaja pod czarnymi sukienkami, jest odpowiedz.

    Bynajmniej i dla jasnosci. Kolor buraczkowy nie jest jedyny mozliwy. A pozniej tylko „przewijalnosc” zostaje, dosc nudna. Nad Wisla byla akcja wielokrotnie powtarzana, pamietam. Jak komu Czarne Sukienki nie pasuja czy z Buraczkowymi Spodniami poetycka przenosnia. Te akcje nazywano „Socjalizm tak, wypaczenia nie”. Nie widze roznicy Konstancja. Do tego hasla dolaczano zawsze, bardziej zrozumiale. „huligani wysiadka”. To kazdy lykal. Proste, zrozumiale.

    Jest w „Polityce” felitonista J.Makowski. Franio cacy, bozia Frania cacy, pare innych kolegow Frania tez cacy. Jadro felietonow. Tylko zeby nie te wypaczenia. „Katolicyzm tak, wypaczenia nie”. „Drugi sort, wysiadka”. Wstepniak na potrzebe, Lewy wyprodukowal.

    Jest moim dobrym prawem samuraia. Wyciagnac miecz, zdzielic w leb kazdego kto mnie w droge wlazi. Czasem nie trzeba wyciagac, okuciem tsuka mozna. Frania jakby nawinal, jezusamaryje i kogo jeszcze z ich kolegow. Cale szczescie, mieszkam w kraju po ktorym nie paletaja. Cicho siedza, do mojego domu nie wlaza. Chyba ze… Kiedys po lbach dostali, cicho siedza. Pamietaja. Tyle o dialektyce.

    Na marginesie
    9 lipca o godz. 21:12

    Nie wykluczam powrotu, aktywnego (pisac). Jak mnie co zainteresuje. Przekomarzan religijnych nie uwazam. Mam wysypke. Kosmogonie mam obojetne. Nie spotkalem nigdy wierzacego, coby na szacunek zaslugiwal. Szanowanie zostawiam innym.

    Dobranoc Seleukos

  57. lonku,

    Gratuluje a i b. Ale miej ty litosc nad soba. Odpocznij kapke

  58. Gdyby mnie ktoś szukał to jestem w oknie obok na The Independent i czytam o Borysie Johnsonie 🙂

  59. Nefer
    9 lipca o godz. 23:42

    A co tam szukac?

    Zwyczajnie jest. Znaczy sie Borys sie zorientowal, ze dal ciala, czyli dudy i zeby resztkowke przed kopromitacja totalna uratowac, zrejterowal …

    W nieco lepszym stylu zrejterowal niz nasza Malgorzata Gersdorf, ale zrejterowal…

    Sypie sie Brexit, sypie sie May, sypia sie torysi…

    Tylko slepi tego nie widza.

    pozdrowka
    ~l.

  60. Aa, Borys. Czy to nie ten sam Borys co Skripalow probowal usmiercic i mu nie wyszlo? Za takie aszibki w innych niz teresomayowych zamordyzmach ludzie szli pod stienku. On tylko mial wskazane drzwi

    Posypie sie Brexit? Rodzina w Albionie twiedzi, ze musi sie sie posypac. Tylko konserwa THERESY MAY, lgajacej z nut Trumpa, wciaz podobno trwa przy tym zamierzeniu. A ona jest w mniejszosci

  61. @Nefer
    9 lipca o godz. 23:42

    Ale się porobiło, no nie?

  62. Nefer
    9 lipca o godz. 23:42

    Mysle, ze wylacznie kwestia czasu i poziomu intelektualnego politykow angielskich jest, ze ktos przypomni „wyjscie” wymuszone Brytanii ze wspolnego rynku „pax romana” okolo 410 (AC) Naszej Ery. I skutkow tego wyjscia, ktore wpedzily Brytanie w ponad 700 lat zapasci ekonomicznej.

    Dla jasnosci. Imperium Romanum czyli owczesny ekwiwalent Wspolnoty Europejskiej, ugielo sie pod atakami ze wschodu. Ugielo sie targane wewnetrznymi sporami o wladze i nie zdolalo wypracowac rozwiazania. Zamiast wypracowac rozwiazanie, poszlo na „latwizne” i zaczelo sie zwijac, zamiast stawic czola wyzwaniu.

    Sadze natomiast, ze jest wciaz otwarta mozliwosc „reconcideration”, czyli ponownego przeanalizowania i zrewidowania…

    Co sie stanie juz niezadlugo zobaczymy.

    pozdrowka
    ~l.

  63. Do „Lewy”:
    Napisałeś bardzo dobry artykuł choć mam dwa „ale…”:
    Pierwsze ale – uważam, że człowiekowaci podobnie jak inne zwierzęta rodzili się i rodzą ateistami.
    Drugie ale – uważam, że z wierzących w jakąkolwiek religię i z ich religii należy się naśmiewać odpowiednio to motywując.
    Być może wtedy spóbują sobie zadawać pytania w co właściwie wierzą.
    Mnie ateistkę codziennie obrażają symbole religijne, którymi upstrzone są ulice, place, urzędy, szkoły, szpitale…
    Nikt nigdy z wierzących nie powiedział ani nie napisał: – przestańmy na siłę i wszędzie demonstrować swoją religie i jej symbole bo może to uraża i obraża ateistów. Oni się tym wcale nie martwią ani nie przejmują, a wręcz przeciwnie.
    ps:
    „Tanaka” napisałeś wspaniałą opinię. Podpisuję się pod nią.

  64. Szary Kot
    10 lipca o godz. 0:08

    Kiszka kaszana.

    Dobranoc Państwu.

  65. Meow…!
    Mial…!

    Mial, meow, mial mial … !

    kobranocka
    ~l.

  66. Nefer

    Zmęczyłam początek. Ale i tak będę jutro prosiła,aby Tobermory pomógł mi w porządkowaniu kolejności
    Bo tak,to jest groch z kapustą.Ale możesz zobaczyć

    https://photos.google.com/album/AF1QipPlJASlGS70-76mUIb1C8-9bCllEMQhQCWkkLt6

  67. Pod poprzednim wpisem, nick miro przywolal tzw. kompleks malego putina. Domyslamy sie , ze chodzi tu o gre slow: put in a nie Putin.

    Ta gra slow zostala wczesniej uzyta gdy WWP zastapil Jelcyna na stanowisku prezydenta RU ponad 18 lat temu. Email anglojezyczne, przechwycone z KGB zaraz po tym wydarzeniu, zawieralo te gre slow:

    we put in, we put out

    Troche inne znaczenie ale sens ten sam. Czekamy na put out malego putina. Bo on wciaz tkwi in! Zone tylko wymienil na nowszy model w miedzyczasie. Zeby latwiej bylo put in. Size doesn’t matter. Miro przedobrzyl mowiac o malym putinie

    Sorry, wbocku. Choc nie za bardzo jam sorry jest . Gry slow bowiem nie tlumaczy sie na inne jezyki. Tam trzeba samemu, intuicyjnie, wyczuwac ich glebie

  68. Zeby bylo po rowno, po obu stronach Wielkiej Kaluzy

    „Sluzby” wprowadzajace swoich zaufanych na najwyzsze stanowiska w panstwie nie tylko w RU istnieja. One tak samo dzialaja in The Land of The Free.

    George W Senior Bush, przyszedl na stanowisko wice prezydenta Reagana prosciutko z CIA. A potem kontynuowal te „Sluzbowa” waadze na stanowisku samego prezydenta. Przez pelne cztery lata. Razem, 12 lat wladzy „Sluzb”.

    „Sluzbowy” we put in Putin juz ciagnie swoja nadana mu kadencje o szesc lat wiecej niz GW(alker) Bush Senior. Do tego trzeba dolozyc kilka lat wladzy na stanowisku genseka innego niz Putin kabiebowca. No jak mu tam bylo. Aha, Andropow. Byl szefem KGB przez Gorbaczowem jeszcze. Pozniej „oni” put go in na najwyzsze stanowisko w imperium. Szla padgatowka do tzw. obalania komuny pokojowa metoda. Przez JPII narzucona swiatu. Andropow zmarl smiercia podobno naturalna i nie dozyl ujrzenia owocow swojej misji. Inni za niego dokonczyli dzielaJak „oni” to zrobili? Mozg staje.

    Te Sluzby. Nie dziw zaden, ze wydatki na Sluzby sa poza kontrola normalnego demokratycznego procesu zatwierdzania budzetu panstwa. Putinowego czy Trumpowego panstwa dzisiaj

  69. Czy ktos kojarzy iz rzadza nami tzw. Sluzby? Oni wszyscy maja magnum45 w karmanach. A my, w tego wyniku, mamy puste portfele

  70. Orteq
    10 lipca o godz. 3:37

    Ortegu, mnie putiny ani Putiny, ani polityka nie obchodzą, natomiast kiedy o grę słów zahaczasz, to Ty nie szoruj, bo i ja zahaczę: wyjaśnisz, czemu od wieków mówisz o sobie w liczbie mnogiej? „Mu król Bum-Bum 24. domyślamy się”. „My Orteg domyślamy się, czekamy”. Ilu was Ortegów jest, jeśli nie tajemnica? Bo jeśli tajemnoca to też szoruję i spadam.

  71. Orteq
    9 lipca o godz. 23:32

    Na pewno nie przegapiłeś epizodu, Ortegu, tylko akurat na czym innym się skupiłeś.
    Nie ma powodu, by jakkolwiek inaczej tłumaczyć słowa Kaczyńskiego w liczbie mnogiej niż oskarżenie całej opozycji: „nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata, niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami”. Zwłaszcza kiedy zaraz po tym powiedział do Gasiuk-Pihowicz: „Won!”. A ostatecznie można uznać, że ten zakompleksiony narcyz mówi złe rzeczy o wszystkich prócz siebie.

  72. Zanim ci co odpowiem, wbocku, jesli w ogole, to first things first. (Idiom, nie do tlumaczenia)

    Bestialswo ukrainskich rezunow przeciwko Rosjanom w Odessie, 2014 rok

    http://marucha.files.wordpress.com/2014/05/zbrodnia-w-odessie-25.jpg

    To dlatego na szczycie Trump-Putin 16 lipca w Helsinkach nie bedzie zadnego poruszania sprawy aneksji Krymu przez Rosje w 2014. Wyzsza koniecznosc decydowala wtedy, decyduje i teraz. A Ukraina, jako niby panstwo, pozostanie z reka w sedesie na nastepna wiecznosc.

    Czy Ukraina byla kiedykolwiek w historii samodzielnym panstwem? Bo ze nie jest takowym teraz to mamy jak w banku SKOK (o pisi krok)

  73. wbocku,

    wyjasnialem wielokrotnie ale pewnie zes przewinal. Czy przegapil

    Moja liczba mnoga ‚my’ zawsze oznacza to samo: me, myself and I. Nastepny idiom taki w jezyku w ktorym funkcjonuje, jakos, od polwieku. Wiec nie moge ci tego przetlumaczyc.

    Z wyrazami sie sumituje. Take care, old boy. And keep trucking. Err, kayaking. Err, gumiaking po wodzie

  74. Sorry, że nie reagowałem sukcesywnie na opinie. Ale zjawił się mój syn i obaliliśmy trochę seczego no i gadaniu nie było końca.
    Do @Nefer. Zarzucasz mi, że ja tak delikatnie „bułka przez bibułkę”, postulując o nieobrażanie uczuć. Więc jeszcze raz wyjaśniam. Gdyby to „obrażanie” miało przynieść pozytywny skutek, to bym sam obrażał ile się da. Ale powtarzanie w kółko, że Jezusik łażąc po wodzie, że bóg, który przedstawiany jako wzorzec miłości, tłuk niemiłosiernie swoich i nieswoich wyznawców, że cała ta święta księga to zbiór sprzecznych i niedorzecznych opowieści, nakazów zakazów…to tak oczywiste, tyle razy pisano, i dawniej i na tym blogu. A owieczkom to nie przeszkadza.
    Podobnie, jak pisal Tobermory, też mi się wydaje, że wpływ tego blogu na suwerena jest niewielki. Ale jednak zabierając tu głos chcialbym choć o drobinę przyczynić się do nadkruszenia katolickiego monopolu.
    Więc dlatego postuluję ową strategię koncentrowania się na owych łotrach, nieustannego obnażania ich amoralności, pazerności, zboczeń, pychy. To własnie te „zalety” pastuchów doprowadzily do upadku Kaka w Bostonie, Irlandii, Quebeku, Hiszpanii, a nie niedorzeczne bujdy biblijne, które tak łatwo jest w naszych oczach ośmieszać.
    Ośmieszać możemy wszelakie próby „unaukowienia” religii, podkradanie naukowych terminów, wpychanie pan boga między bozony, kwarki, w czym celuje ksiadz Heller, a na blogu filozof Rogger.

  75. https://orientalreview.org/2014/01/28/polish-involvement-in-ukraines-coup-and-settlement/

    ‚Włączenie Polski (lub dowolnego państwa zachodniego [NATO]) do jakiejkolwiek, po zakończeniu konfliktu, negocjowanej ugody, byłoby zbliżone do wpuszczenia lisa do kurnika. Byłoby to bowiem legitymizacją wcześniejszych naruszeń suwerenności Ukrainy przez Zachód, umocnienia regionalnej opozycyjnej tożsamości Zachodniej Ukrainy do reszty państwa i umożliwić dla NATO utworzenia przyczólka w rzeźbieniu Ukrainy w dogodniejszym politycznie czasie w przyszłości.’

    Mowiac krotko: udzial Polski w Majdanie ukrainskim to byla jedna wielka kompromitacja. Tym wieksza, ze popelniona przez POPiS

  76. Przypomnial mi sie (stary) przyklad na temat dylematu materia vs niemateria.

    Mamy wiec klocek drewniany (szescian powiedzmy) i kule drewniana.
    Ten sam material, waga, objetosc obu.
    W czym wiec roznica? W formie. Odejmijmy cala materie z obu przedmiotow a nic nie zostanie. Czym wiec byly tych przedmiotow rozne formy? (Byty platonskiej metafizyki przychodza na mysl).

    Jeszcze ciekawszy jest tzw. ‚Paradoks statku Tezeusza’ ale on ma tyle filozoficznych implikacji, ze musiabym pol dnia spedzic, by zahaczyc o najwazniejsze.

    Na koniec zabawny przyklad, problem ‚Zdechlej krowy’.
    Dwie krowy materialnie i ‚formalnie’ identyczne; jedna zdechla przed sekunda.
    Czym ta rozni sie od tej zywej?
    No jak to czym, ze zdechlej ulotnila sie niematerialna dusza, czy anima, czy inny spirit.

  77. @Tanaka
    Głupota owieczek przeradza się w agresję; moja bratowa kiedyś powiedziala w towarzystwie, że „Lewy to niedobry człowiek, bo nie wierzy w boga”. Owieczki więc też potrafią ugryźć.
    Ale co z tego ? Tak jej rozum od dziecka ukształtował kler i tylko kler jest za tą jej wypowiedź odpowiedzialny. Bo poza tym jest to kobieta sympatyczna, uczynna, pogodna, ale ukąszenie wampira zmienia ją w pewnych sytuacjach w agresywną wampirzycę.
    Podobnie jest z pisowcami, znam kilku ludzi bardzo sympatycznych, w Berlinie gościl mnie mój dawny uczeń, wykształcony, znający języki, żona z doktoratem, przemili ludzie a jednak pisowcy.
    Dobrzy ludzie zarażają się złem, brakuje im jakiegoś genu odpornościowego, są, jak powiadał Boy,moralnymi daltonistami. Nie widzą zła, podłości u innych
    W pewnym sensie są niewinni. A tę ich slabość wykorzystują łobuzy w rodzaju Kaczyńskiego i owi przebierańcy w sukienkach.
    I w nich trzeba uderzać, obnażać, piętnować, przypominać, na tym się koncentrować.
    Tanako, to jest tylko moj punkt widzenia i broń paie boże, żebym sobie rościł prawo do racji czy prawdy absolutnej.

  78. Orteq
    10 lipca o godz. 7:46

    Oczywiście, Ortegu, ani mi w głowie się spierać, co kaczka ma na myśli – może i Ty masz rację. Ale co do liczby mnogiej, to z mojej strony tylko pozornie było pytanie. Używanie liczby mnogiej, kiedy „ja” mówi „my”, to maniera, w której jest uzurpowanie sobie prawa do mówienia w imieniu nieokreślonej zbiorowości, choć mówiący mówi wyłącznie od siebie i z nikim mówienia „my” nie uzgadniał. To nie idiom, Ortegu, lecz nieuprawione tworzenie wrażenia, że się reprezentuje więcej niż siebie. Idiom to nie prywatna własność, byś własne pomysły dotyczące tylko Ciebie tym słowem nazywał.

  79. W literaturze współczesnej , autobiografiach pełno jest obecnie opisów molestowania seksualnego przez rodziców, matki, ojców, sąsiadki, księży i innych, co powoduje, że wyrastają ludzie o spaczonych osobowościach, narkomani, alkoholicy, którzy przypominają sobie u terapeuty jak w dziecinstwie byli gwałceni. I oskarżają ich o swoje nieudacznictwo.
    Teraz mamy nowych zgwałconych przez chrzest. Oczekuje procesów o odszkodowania.

  80. Lewy
    10 lipca o godz. 7:52

    Tylko że blog to kawiarenka, a nie ośrodek krzewienia kultury świeckiej z programem działania i określonymi zadaniami do wykonania. Co komu w duszy gra, to niech se tra-ta-ta. Mnie na przyklad niekończące się przekładanie politycznych klocków Lego kompletnie nie interesuje, więc nie biorę w tym udziału, bez wytykania innym, że się zajmują jałowizną. Można ukierunkowywać rozmowy na blogu – wyłącznie doraźnie – interesującymi wpisami, a nie apelami. Apele to stara śpiewka i wręcz mantra: „Pan tu, panie Pogorzelski, pierdołami na sianie się zajmujesz, a Trump skarpetki nowe kupił”.

  81. Lewy
    10 lipca o godz. 7:52

    Ależ ja nic nie zarzucam – tylko widzę ten katolicki blitzkrieg wraz z rządowym który chcesz czy nie chcesz zakłada obywatelom kaganiec bez względu na światopogląd a tu „nie obrażajmy uczuć”. Mnie się to wyśmiewanie, te „bozie” „jezuski” „książeczki” „kremówki” nie podobają ze względów estetycznych. Niepotrzebna dziecinada i do tego za dużo. Sama nigdy tego nie używam, zauważyłeś? Poza tym ten blog to mniej niż pisk myszy. Wchodzące tu osoby religijne robią to na własną odpowiedzialność licząc się z tym że mogą być potraktowane kpiąco jeśli nie zjadliwie. Nie podoba się to jest tyle innych miejsc – chyba że jak już to ktoś zauważył, chcą zostać rycerzami Najświętszej Panienki na wrażym polu. A wtedy się użeramy i dochodzi do obrażenia uczuć (cóż za pojęcie z gumy, tak przy okazji)

    Nie mam nic przeciwko piętnowaniu chciwości i niegodziwości księży, żeby było jasne.

    Podsumowując, a) rozumiem Twoje przesłanie ale widzę inaczej b) myślę sobie że ta odgórnie narzucona święto..bliwa katolickość zmieszana z polityką tak ludziom w końcu obrzydnie że zostanie odesłana do lamusa jako obciach najgorszego sortu. Tymczasem jeszcze bardzo daleko do punktu przesilenia.

    PS I bardzo wątpię że postulat „uderzać, obnażać, piętnować, przypominać” cokolwiek da. To są nieprzemakalne zabetonowane łby. Jak nie dostaną po kieszeni, system nie skrzywdzi im rodziny, nie dotknie bezpośrednio i boleśnie to na oczy nie przejrzą.

  82. Usiłuję odpisać Lewemu i mi teksty idą w kosmos. Dobrze że mam w brudnopisie :/

  83. Drogi Tanako!
    Przeczytałem i z tego co zrozumiałem wierzysz w duchowość, a co za tym idzie w duchy i że Marks wierzył w duchy też. Jednakże to oznacza, że nie powinieneś się produkować w miejscu zatytułowanym „Listy Ateistów 3.0”, bo nie jesteś prawdziwym Ateistą. Ateista bowiem nie wierzy w byty nadprzyrodzone, a takimi z definicji są duchy i związana z nimi duchowość. Chyba, że jesteś w stanie wykazać przy pomocy powtarzalnego doświadczenia, że twory zwane duchami istnieją. Co do Twojego apelu o propagowanie Ateizmu jako takiego i zwalczanie Ateistów w sutannach. Po pierwsze nie wiem co myśli moje dziecko, czy żona, więc nie będę oceniać co myślą obcy dla mnie faceci i facetki. Po drugie za propagowanie Katolicyzmu, Chrześcijaństwa czy Islamu „misjonarza” czeka nagroda w raju, a może i tysiąc hurys, a za propagowanie Ateizmu nie czeka żadna nagroda. Po trzecie na mocy praw ewolucji, jeżeli wiara lub ateizm zwiększa szanse ewolucyjne, to wcześniej czy później pojawi się gen wiary lub ateizmu, w wyniku czego albo osoby wierzące, albo ateiści zanikną w sposób naturalny i nie da się tego ani spowolnić, ani przyspieszyć.

  84. Lewy
    10 lipca o godz. 7:52

    Ależ ja nic nie zarzucam – tylko widzę ten katolicki blitzkrieg wraz z rządowym który chcesz czy nie chcesz zakłada obywatelom kaga niec bez względu na światopogląd a tu „nie obrażajmy uczuć”. Mnie się to wyśmiewanie, te „bozie” „jezuski” „książeczki” „kremówki” nie podobają ze względów estetycznych. Niepotrzebna dziecinada i do tego za dużo. Sama nigdy tego nie używam, zauważyłeś? Poza tym ten blog to mniej niż pisk myszy. Wchodzące tu osoby religijne robią to na własną odpowiedzialność licząc się z tym że mogą być potraktowane kpiąco jeśli nie zjadliwie. Nie podoba się to jest tyle innych miejsc – chyba że jak już to ktoś zauważył, chcą zostać rycerzami Najświętszej Panienki na wrażym polu. A wtedy się użeramy i dochodzi do obrażenia uczuć (cóż za pojęcie z gumy, tak przy okazji)

    Nie mam nic przeciwko piętnowaniu chciwości i niegodziwości księży, żeby było jasne.

    Podsumowując, a) rozumiem Twoje przesłanie ale widzę inaczej b) myślę sobie że ta odgórnie narzucona święto..bliwa katolickość zmieszana z polityką tak ludziom w końcu obrzydnie że zostanie odesłana do lamusa jako obciach najgorszego sortu. Tymczasem jeszcze bardzo daleko do punktu przesilenia.

    PS
    I bardzo wątpię że postulat „uderzać, obnażać, piętnować, przypominać” cokolwiek da. To są nieprzemakalne zabetonowane łby. Jak nie dostaną po kieszeni, system nie skrzywdzi im rodziny, nie dotknie bezpośrednio i boleśnie to na oczy nie przejrzą.

  85. Tanaka, 23:02
    Tam, gdzie wygoda wiary wyznawcy źle służy innym, czyni szkody w szrszym kręgu, staje się dla inych opresją, a nawet gwałtem, tam miłe udawanie, fałszywe uśmiechy stają się czymś mocno wątpliwym. A bywa, nierzadko, zlem.

    Sądzę, że mamy teraz do czynienia z intensywnym budowaniem państwa wyznaniowego. I odbieram to jako coś bardzo złego. Dlatego przestaję przemilczać to co myślę w rozmowach z moimi wieloletnimi przyjaciółmi „obdarzonymi łaską głębokiej wiary”. To nie jest miłe dla obu stron. Padło ostatnio, pod moim adresem, stwierdzenie: „teraz już wiem na czym polega obraza uczuć religijnych”. Na co odpowiedź mogła być tylko jedna: widzę na czym polega obraza rozumu. Dlaczego wolno obrażać rozum, a uczuć nie?
    Cenę pewnie przyjdzie zapłacić. Będzie nią utrata przyjaciół. Nie było mi łatwo zdobyć się na taką decyzję.
    Każdy musi sam zdecydować, ile gotów jest zapłacić za lunch, który nigdy nie jest darmowy.

  86. Nefer
    10 lipca o godz. 9:14
    A ja od rana doszłam do tego jak trzeba zmieniać kolejność zdjęć i to zrobiłam.
    Twoja „ściąga” jest skopiowana,więc jeśli chcesz, możesz wykasować

  87. basia.n
    10 lipca o godz. 9:30

    Chciałam zobaczyć zdjęcia ale nie dało rady, musisz wejść na swoją ikonkę w google jak otwierasz swój nowy album (u mnie stokrotka) i tam znajdziesz link do skopiowania. Miałam Ci napisać jak edytować album ale jak już rozgryzłaś to tym lepiej 🙂

  88. Lewy,
    moim zdaniem trzeba po prostu wspierać finansowo wszystkie te organizacje, które zajmują się zbieraniem informacji na temat przestępstw kleru i wszczynają sprawy przed sądem. Może to być 1% odpisu od podatku, darowizny. Warto zostać wolontariuszem takiej organizacji i działać. Z samego gadania niewiele wynika. Choć nie znaczy, że nie jest ważne.
    Prawdopodobnie niedługo będą potrzebne pieniądze na obrońców tych, którzy malowali hasła na kuriewnych budynkach. Bo że ich znajdą i postawią, to pewne jak podatki.
    A może staniesz na czele KOPpKF: Komitetem Obrony Polski przed Katolickim Fundamentalizmem. To nie żart. Pomyśl!

  89. @@Nefer,wbocek
    Wy macie rację i ja mam rację , jak powiedzial Tewie Mleczarz.
    Pisk myszy i kawiarenka ateistyczne, też dobrze, ale ja z moim temperamentem chciałbym coś więcej. Bo ja Wam powiem tak po cichu; jak ja tych łotrów nienawidzę !
    Masz Nefciu racje, że to są zabetonowane łby, ale jakąś wiertarką, albo młotem pneumatycznym może da się choć odrobinę nakruszyć.
    Kiedy Beaumarchais napisał „Wesele Figara”, a Diderot „Kubusia Fatalistę” nikt się nie spodziewał, że te dzieła przyczynią się do wybuchu Rewolucji.
    Zdaje się, że wychodze na żabę, która daje sie podkuć. Ale kto wie. Trzeba wierzyć koleś, jak powiada Tanaka. Bo bez wiary pozostaje tylko paplania, co odpowiada chyba wbockowi.

  90. Moja następna ulubienica, wyzbyłam się kompleksów. Jak ona może być profesorem to ja też

    Kwiatek taki

    Niezależność sądów jest kluczowa dla trójpodziału władzy, dla demokracji. Nie rozumiem, dlaczego oni to robią – powiedziała. Dodała, że jej zdaniem „konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym w Polsce”

    a) Nie rozumiem? Paaaani profesor. Po to żeby wszystkich trzymać za pysk i mieć wpływ na wybory, chociażby. A Tuskowi uniemożliwić start w w.wym.

    b) Czy można mieć „zdanie” na temat „konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym w Polsce”? Czy też „konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym w Polsce” bez względu na opinię przy kawie i ciasteczkach?

    Jeżeli dożyję, to będę bardzo aktywnie przeciwko PiS-owi występowała i przeciwko Dudzie. Wiem, jak bardzo go lansowałam przeciw Komorowskiemu i teraz gorzko żałuję – powiedziała.

    Daremne żale, próżny trud…

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23655071,jadwiga-staniszkis-gorzko-o-pis-andrzej-duda-powinien-stanac.html

  91. @wujaszek wania
    Ja już straciłem dobrego przyjaciela za to obrażanie uczuć. Niegłupi człowiek, antypisowiec, nienawidzacy Rydzyka, ale czytając blog ateistów (co mu odradzalem) poczuł się obrazony, a zwłaszcza obrazić miałem jego matkę, która już od lat nie zyje, ale jednak ją jakos obraziłem.
    KOPpKF to interesująca propozycja. Gdyby taka powstała, to bym się zaangażował. Ale w moim podeszłym wieku i, no i mieszkając za granicą, to nie brdzzo nadaję się do stanieńcia na czele. Ale gdyby powstała, to z pewnością wspomagałbym zarówno pyszczeniem jak i finansowo.

  92. Nefer
    10 lipca o godz. 9:38

    No i tu jest następny „pies pogrzebany” 🙂
    Kiedy otwieram ten album – tam wcale nie ma mojej żadnej ikonki . Nie rozumiem dlaczego. Przecież korzystam z google foto’s z określonego email,ktory ma ikonkę.
    Okazuje się,że robiąc coś pierwszy raz ,rzeczywiście zaczyna się od przedszkola 🙂

  93. Ja sobie opłacam sumienie zasilając Obywateli RP gotowizną 🙁

  94. basia.n
    10 lipca o godz. 9:51

    basiu, nie wiem jak Ci dalej pomóc niestety:(

  95. Głupi Jaś
    10 lipca o godz. 9:10

    „Przeczytałem i z tego co zrozumiałem wierzysz w duchowość, a co za tym idzie w duchy i że Marks wierzył w duchy też. Jednakże to oznacza, że nie powinieneś się produkować w miejscu zatytułowanym „Listy Ateistów 3.0”, bo nie jesteś prawdziwym Ateistą. Ateista bowiem nie wierzy w byty nadprzyrodzone, a takimi z definicji są duchy i związana z nimi duchowość”.

    Nieprawda z paru powodów.

    Ktoś jest ateistą lub nie jest – nie ma ateistów „prawdziwych” lub „nieprawdziwych”.

    Chyba wierzysz w duchy, skoro piszesz pospolity wyraz „ateista” dużą literą.

    Wyraz „duch” w języku polskim pochodzi z nazewnictwa religijnego, ale w świeckim języku ma nie tylko znaczenie metafizyczne. „Duch prawa” to nie jakiś anioł zarządzający prawem. W starogreckim „nous” znaczyło „rozum” i tak znaczy w materializmie. „Duch” to „intelekt”, ale można sobie dorabiać bardziej rozbudowane i obrazowe konstrukcje słowne dla lepszego rozumienia potocznie używanego wyrazu „duch” w znaczeniu niemetafizycznym, np. „ogólna intwencja”. Język to konwencje. Wyraz „duch” to też tylko konwencja z mnóstwem okazjonalnych znaczeń. Popełniasz błąd uczepienia się jednego znaczenia.

    „Duchy” i „duchowość” to nie to samo.

  96. @Nefer
    Krwistousta Jadzia S. nie potrafi zamknąć buzi. Po tym co ona wygadywała na temat genialności pana Jarosława i korzysciach jakie wojsko zawdzięcza panu Antoniemu, ta kobieta powinna wlożyć włosiennice, zaszyć się w jakimś ustronnym miejscu i żałować za grzechy głupoty i gadulstwa. Nie ma kobita wstydu.

  97. Nefer
    10 lipca o godz. 9:54

    Poczekam,aż pojawi się Tobermory.
    Ale wiesz – ja teraz spróbowałam wejść do albumu i bezpośrednio ( klikając na podany link)i kopiując go i wklejając. W obydwu wypadkach działa. Mam prośbę – spróbuj skopiować,wkleić i sprawdzić czy może się ukaże.

  98. Nefer

    Sama sprawdziłam – wylogowując się z emaila na którym jest foto album i wchodzaąc na moj zasadniczy.Wtedy mnie rownież się nic nie ukazuje. Muszę więc czekać na głownego eksperta.

  99. Lewy
    10 lipca o godz. 9:41

    Homo loquens musi mówić dla samej przyjemności mówienia. Trochę mnie, nie powiem, że śmieszą, ale powiem, że uśmiechają znaczenia ogromne i niby-trwałe wobec chwilowości – jedynej, niepowtarzalnej – jednostkowego życia.

  100. @basia.n
    10 lipca o godz. 0:51

    Basiu, jesteś zalogowana na twoim koncie w guglu? Tam, gdzie masz pocztę? To teraz popatrz na prawy górny róg, tam jest kolorowe kółeczko z literą. To jest ikonka twojego konta.
    Na lewo od tej ikonki jest kwadracik złożony z 9 mniejszych kwadracików.
    Klikasz na to – otwiera ci się menu, w którym wybierasz kolorowy wiatraczek – twoje zdjęcia.
    Jak się otworzą, to po lewej stronie klikasz na ikonkę „albumy”.
    Wybierasz album, o który ci chodzi. W prawym górnym rogu nad albumem masz różne znaczki (dodaj zdjęcia, udostępnij, edytuj etc.) Najeżdżasz myszką i masz informację, do czego służą.
    Klikasz na „udostępnij”. Otwierają się różne możliwości. Wybierasz „pobierz link”.
    Link kopiujesz i podajesz na blogu lub umieszczasz w trzeciej rubryce (Strona www) pod „Podpisem” i „adresem Email” pod twoim nickiem na blogu.
    Hotovo!

  101. Lewy
    10 lipca o godz. 9:59

    Dajcie spokój :/ ale nie zaszyć tylko stać pod Sejmem w tejże włosiennicy

    Ja też ich nienawidzę, darłabym na strzępy – i dlatego staram się nierozpajedzać bo oprócz wściekania się którym sama sobie odbieram zdrowie nic to nie daje.

  102. @basia.n

    Jeśli masz kilka kont, to chodzi mi o to, na którym masz zdjęcia i album. Tam musisz się zalogować, a potem jak wyżej.
    Klikając na ikonkę konta zobaczysz, że możesz tam dodać pozostałe adresy i mieć podręczną listę, z której możesz wybierać. Zdjęcia i albumy możesz mieć pod każdym z tych adresów.

  103. Nareszcie coś rozsadnego, zamiast walenia po głowie i ublizania. Brawo, Lewy.

  104. lonefather
    9 lipca o godz. 23:15 * Się narobiłem, ale poprawiłem.

  105. Zdarzyło mi się uścisnąć rękę prezydentowi Komorowskiemu. Gdyby rezydent Duda próbował to swoją rękę schowałabym za plecami.

  106. Orteq
    10 lipca o godz. 8:16
    Mój komentarz
    Orteq, obsesyjnie o Ukrainie, Odessie i Putinie gawędzisz. O Putinie sympatycznie, o Ukrainie nienawistnie i pogardliwie. Ukraina nie warta Putina?
    Pzdr, TJ

  107. Niebawem powinny nadejść gratulacje z episkopatu 😉

  108. Tobermory
    10 lipca o godz. 10:14
    Utworzyłam specjalny oddzielny email i z niego korzystałam tworząc album.Czy muszę być więc zalogowana na tym wymienionym,czy na głównym – aby dalej wykonywać to,co opisałeś ?

  109. Tobermory – zapytałam,nie czytając twojej ostatniej wiadomości. Już wiem i idę próbować.

  110. Nefer
    10 lipca o godz. 9:47 Edit →

    Moja następna ulubienica, wyzbyłam się kompleksów. Jak ona może być profesorem to ja też

    Kwiatek taki

    Niezależność sądów jest kluczowa dla trójpodziału władzy, dla demokracji. Nie rozumiem, dlaczego oni to robią – powiedziała. Dodała, że jej zdaniem „konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym w Polsce”

    a) Nie rozumiem? Paaaani profesor. Po to żeby wszystkich trzymać za pysk i mieć wpływ na wybory, chociażby. A Tuskowi uniemożliwić start w w.wym.

    b) Czy można mieć „zdanie” na temat „konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym w Polsce”? Czy też „konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym w Polsce” bez względu na opinię przy kawie i ciasteczkach?

    Jeżeli dożyję, to będę bardzo aktywnie przeciwko PiS-owi występowała i przeciwko Dudzie. Wiem, jak bardzo go lansowałam przeciw Komorowskiemu i teraz gorzko żałuję – powiedziała.

    Daremne żale, próżny trud…

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23655071,jadwiga-staniszkis-gorzko-o-pis-andrzej-duda-powinien-stanac.html * Pani prof. Staniszkis to ciekawy, bo charakterystyczny przypadek. Dużo jej się na swoj temat zdawalo: ze rozumie, że sie zna, ze jest solidna, uwazna i utalentowana badaczka , ze umie rozpoznać postać rzeczy i ma zdolność przewisywania przyszlości. I porazka za porazką, az mi – prawie – jej żal. Jest teraz zupelnie zagubiona i ciagle nie może sie w pelni przyznac do tych fantazmatów i miraży w ktore wierzyla, a które pomogły Kaczynskiemu zając miejsce jakie znamy. Nawet z jezykiem ma problem: „Opinia” o fundamentalnym miejscu Konstytucji w systemie prawa i panstwa? Trafnie to nazywasz: Konstytucja JEST fundamentem, a nie skutkiem „opinii” pani Staniszkis. Tak gadaja ludzie bez glowy, a mający o swojej głowie mniemania co do pelnosci.

  111. Czy człowiek rodzi się ateistą . Raczej rodzi się głupcem, bo nic nie wie o świecie i poznaje go w trakcie rozwoju. jeśli dowie się o takim czy innym bogu, to będzie przez jakiś czas przynajmniej ” religiantem”.
    Czy nasi przodkowie, ci tacy bardziej pierwotni , byli ateistami ? To pojęcie chyba jeszcze nie istniało. Jeśli bali się lamparta, to starali się go przebłagać składając ofiary czy rysując jego obrazy. Czy myślenie magiczne to już odejście od ateizmu?, pierwotnego wg. Tanaki.
    Czy mój kot jest ateistą?

  112. „Kasandra”
    10 lipca o godz. 0:11

    O, nowa pani jest. Witamy 🙂

  113. Tobermory

    Wykonałam wszystko i oto rezultat 🙂
    Ciekawa jestem czy w końcu się udało ?

    https://photos.app.goo.gl/XbfbAoR9rCbSx4jP7

  114. wujaszek wania
    10 lipca o godz. 9:30 * Trafnie to ujmujesz. Coraz wieksza cena do zaplacenia, zatacza coraz większe kręgi i nikogo juz bodaj nie pozostawia poza swoim oddziaływaniem, choć niektorym sie zdaje, że są wolni i nie płacą. Ateista ma i rozum i uczucia i wartości, więc katolik może je wszystkie obrazic, co należy katolikowi jasno wylozyc. Jemu sie bowiem zdaje, że tylko on ma „uczucia”. To ciekawe: nie słyszałem jeszcze, żeby katolik czul się obrazony „na rozumie”. Wylacznie na”uczuciach”.

  115. basia.n
    10 lipca o godz. 10:38

    Gra i bucy, jak ta lala, fiu fiu 🙂

  116. Nefer
    10 lipca o godz. 10:42

    Ale mi ulżyło! Okazuje się,że bratnia pomoc i upór mogą dać rezultaty 🙂

  117. Głupi Jaś
    10 lipca o godz. 9:10 * Autorem wstępniaka jest @Lewy i chyba do niego kierujesz uwagi. Ja jestem gospodarzem blogu i tym razem nie jestem autorem wstępniaka. W sprawie duchowosci odpowiem: to termin wyprodukowany przez religiantów, zawlaszczający całą przestrzen pozamaterialną w czlowieku. Sugeruje on jednoznacznie, że niewyznawca nie ma duchowości. Bo duchowość, jak zauwazasz, to wiara w duchy. Duchowosć – na która nie mamy lepszego terminu,niestety, to nieskonczenie więcej niż wiara w duchy i moze byc wszystkim POZA wiara w duchy.

  118. „Kasandra”
    10 lipca o godz. 0:11 * Komentarz napisałem ciurkiem, teraz już jest nieciurkiem. Milo ze wpadłaś, rozgość się na blogu i dawaj glos.

  119. Tanaka
    10 lipca o godz. 10:35

    Mnie jej nie żal. Głupoty mam żałować? Tak samo mam za złe Dornowi i „Miśkowi”(?) Kamińskiemu, przez litość lewo wspomnę Marcinkiewicza. Jak to oni wszyscy nagle na oczy przejrzeli – a odgrywali kluczowe role w propagowaniu jaszczurczego języka Kaczyńskiego, utorowali mu drogę, osadzili w polityce a teraz płacz, łamanie rąk i darcie szat. Na „młodego” Giertycha też patrzę bykiem.

  120. „Ateista jest tak samo człowiekiem wyposażonym w duchowość, tak samo wrażliwym na piękno przyrody, muzykę, wszelaką poezję”

    Tak samo, to znaczy w podobnie różnym stopniu jak człowiek religijny, który bez bólu serca wytnie najpiękniejsze drzewo, zasypie staw z żabami, wybetonuje koryto rzeki i wyleje toksyczne ścieki do górskiego potoku, bo głupi jest i ograniczony, i wyżej swojego talerza nie patrzy. A z muzyki uznaje tylko disco polo i góralskie rzępolenie.

    Gdyby mnie moja szwagierka w towarzystwie nazwała człowiekiem złym, bo niewierzącym, to nie przyjąłbym tego jako zrządzenia losu i miał pretensje do kleru, który ją tak sformatował, tylko zapytałbym grzecznie o kilka przykładów z uzasadnieniem.
    W czym wyraża się moja gorszość w jej mniemaniu?
    Po czym poznaje człowieka wierzącego? Po jego deklaracji czy cechach?
    I czym różnią się te moje złe cechy od podobnych u jej wierzącego męża czy kogo tam uważa za nominalnego lub prawdziwego wyznawcę jakiejś wiary?

  121. Pomamroczę na boku że całkiem mi się widzi ten Bartosz Arłukowicz. Pasowałaby mu szlachecka czapka z piórem i reszta stroju.

  122. @basia.n
    10 lipca o godz. 10:38

    Brawo, Basiu! Szybka jesteś 😎
    A zdjęcia bardzo ciekawe.

  123. wbocek
    10 lipca o godz. 9:55

    Mój komentarz
    Pombocku, argumentacja w rodzaju – używasz słowa duch, a zatem wierzysz w duchy, nie jest tylko religiancka, jest naiwna, dyletancka i niemądra że tak powiem.
    Używam terminów takich jak duchowość, duch prawa, duch czasu, wyzionął ducha, magia, boski, co nie oznacza, że wierzę w duchy, w skuteczność działań szarlatanów, w boską interwencję, itd.

    Język polski tak samo jak inne języki przyjmuje, adaptuje słowa z różnych kierunków i kształtuje je w użyciu różnie, często nadaje im zupełnie inne znaczenia niż pierwotne. Język żyje i to samo robi ze słowami rodzimymi, patrz słowo określające dziewczynę.
    Podobnie jest z rdzeniem duch. Przeszedł w wiernym tłumaczeniu do innych języków i tam ewoluował zyskując nowe znaczenia.
    Pzdr, TJ

  124. „Kasandra”
    10 lipca o godz. 0:11
    Masz dużo racji w tych dwóch zastrzeżeniach. Ale ja w dalszym ciągu chciałbym odróżnic paterzy od owiec, czynnych sprawców zła, od bezwolnych , biernych , i kierować ostrzze ataku na tych łobuzow Taka mam obsesję.
    Pozdrawiam
    ps
    Miałem w klasie dziewczynkę , która sie nazywała Cassandre, a druga była Sheherezade.

  125. mag

    Mag słoneczko, wczoraj mnie spotkała na rozdrożu baba z jednym zębem i prosiła, żeby Ci coś przekazać. Przekazałem w poprzedniej szufladzie. A teraz Cię zapraszam na – bo sama przecież prosisz – przepraszam, trochę dłuższe pobycie w dystansie do świata. Ty wprawdzie bywasz w dystansie, ale na gumce – jak się napnie, wracasz do świata szybciej niż od niego wiałaś. Przez to zapraszam Cię na trochę dłużej. Ty masz haluksy, ja mam haluksy, więc się rozumiemy. Tyle że ja dopiero się od Ciebie dowiedziałem, że to jakieś haluksy, bo wcześniej ge mnie obchodziło, z czego się składam – składam się i tyle. Teraz mnie jeszcze mniej obchodzi – jestem duch, a nie jakieś luksy, sruksy. Jadymy, mag.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6576507920584377554

  126. Lewy
    gratuluję wstępniaka

    uważam, że ośmieszać sacrum na tym blogu można, jak nie tu to gdzie? /czy ten blog jest miejscem publicznym, czy prywatnym? tabliczka ateiści widoczna/
    nagłaśniać niegodziwości – zgoda,
    jeszcze jedno receptę dał Seleuk – kasa, nagłaśniać ile kk bierze kasy i co konkretnie ludzie mogą zyskać jeśli kasa zostanie u nich /np. w samorządach/, Seleuk pisał chyba ostrzej, że społeczeństwo mając tego świadomość samo tę kasę odbierze kk, wyzwoli kk od bożka mamony, /kk chce byśmy nie przyzwyczajali się do pieniędzy i biorą to na siebie, znaczy ten grzech – wemżykiem/,
    „religianci” na tym blogu dają chętnym pole do dyskusji /jałowej – fakt/, ale „początkujący’ ateiści /może lepiej „wątpiący”/ mogą poczytać argumenty i wyrobić opinię, nie każdy będzie sięgał do archiwum bloga, dlatego ci „religianci” są pożyteczni,

  127. Ciekawe, zmienił się rozstaw linii w komentarzach i chyba czcionka o 1 pkt.

  128. Tobermory
    10 lipca o godz. 10:56

    Dziękuję i za pomoc i za opinię 🙂
    Teraz będę ten album uzupełniać,bo to jeszcze nie koniec.
    Ale najpierw chciałam sobie poradzić z całą „techniką „.

    No i teraz mogę spokojnie wrócić do spraw ateizmu.

  129. Gratulacje basiu, cieszę się że się udało 🙂 piękne miejsca

    ***
    To rzekłszy idę se na przerwę tymczasem.

  130. @parafianin
    10 lipca o godz. 11:01

    Otóż to, jak nie tu, to gdzie?
    Nikt z nas nie wdziera się do kościoła i nie profanuje hostii czy krucyfiksu, nie przewraca nagrobków i nie maluje sprośnych haseł na przydrożnych kapliczkach.

    Większość Polaków, również tych niewierzących, ma wpojony lęk przed „obrazą uczuć”, dobre wychowanie nakazuje unikania w towarzystwie rozmów na tematy intymne, a osobista wiara lub jej brak jest tematem na wskroś intymnym.
    Jeśli jednak religia staje się czynnikiem politycznym i wpływa na życie całego społeczeństwa, to nie ma granic w krytykowaniu, ośmieszaniu, łamaniu tabu na temat organizacji, jaką jest Kościół i jego przywódcy. A wierni w swojej masie jako członkowie tej organizacji również nie podlegają ochronie.

  131. basia.n
    10 lipca o godz. 10:38
    Tobermory

    Wykonałam wszystko i oto rezultat
    Ciekawa jestem czy w końcu się udało ?

    Mój komentarz
    Udało się, bo ja jako element ślepy (ślepa próba) dokonałem kliknięcia w podany link, otworzył się Google bezpośrednio na udostępnionym albumie „Granada”, obejrzałem fotki z zainteresowaniem.
    Pzdr, TJ

  132. @tejot
    10 lipca o godz. 11:42

    Super! I tak miało być 😎 😀

  133. tejot
    10 lipca o godz. 11:42

    W skrótowym opisie wszystko jest proste – ale ja jeszcze do wczoraj nie wiedziałam gdzie i jak włożyć zdjęcia,aby je pokazać. W tym wypadku każdy kolejny krok był problemem 🙂
    Dobrze więc,że udało się wszystko sprowadzić do końcowego rezultatu,w postaci jednego kliknięcia na link 🙂
    Album Granada dalej się rozszerzy.

    ***
    Już wcześniej chciałam napisać,że ze szczególnym zainteresowaniem czytam twoje komentarze. W okresie kiedy po raz pierwszy zajrzałam na ten blog ( w marcu) nie było cię wtedy,ale zorientowałam się przeglądając wcześniejsze wpisy,że jesteś stałym bywalcem. Dlatego cieszę się,że pojawiłeś się znów.

  134. basia.n
    10 lipca o godz. 12:03
    tejot
    10 lipca o godz. 11:42

    W skrótowym opisie wszystko jest proste – ale ja jeszcze do wczoraj nie wiedziałam gdzie i jak włożyć zdjęcia,aby je pokazać.

    Mój komentarz
    Miałem dokładnie takie same problemy, gdy postanowiłem utworzyć albumy zdjeć na Google, nadać im nazwy i udostępnić albumy.
    Kto to wymyślił do ….., jaki idiota to zaszyfrował, czy ten idiota pytał się normalnych zwykłych ludzi, jak dadzą radę rozkminić te jego wypociny, czy on w ogóle ma wyobraźnię, czy do tego autora tricków w interfejsie Google dotarło kiedykolwiek, że użytkownik Google, to zwykła posługująca się zwykłą logiką osoba, a nie informatyk, czy komputerowy maniak, który spędza całe dnie na rozgryzaniu coraz to nowych tricków?

    Tak złorzeczyłem. Dochodziłem metodą prób i błędów (ślepych uliczek) do celu, a najważniejsze w tym moim dochodzeniu było zrozumienie tego projektanta – jaką logiką się kieruje, jakimi zasadami, jakie ciągi logiczne, mechanizmy, kształtują jego wyobraźnię o użytkowniku, jaką przeciętną znajomość Googl’a przyjmuje on jako standard w swoim rozumowaniu, co uważa za zbędne, co za zrozumiałe samo przez się, samonarzucające się użytkownikowi.
    I tak po nitce doszedłem do logicznego kłębka, w który zawinął twórca dostępu do albumów i ich edytowania swoje pomysły na łączność z użytkownikiem.
    Pzdr, TJ

  135. tejot
    10 lipca o godz. 12:50

    Myślę,że na ogół mężczyźni próbują dochodzić do wszystkiego sami 🙂 Ale ja zupełnie nie mam cierpliwości i wiedzy komputerowej,więc wolę zawsze pytać.
    Ale podziwiam tych,którzy radzą sobie sami 🙂

  136. @tejot
    10 lipca o godz. 12:50

    Jestem przeciętnym użytkownikiem komputera, a już na pewno nie jestem komputerowym maniakiem, ale miałem już doświadczenie z picasą.
    Gugla rozgryzłem absolutnie intuicyjnie. Nie wiem, czy wpływ miało posługiwanie się urządzeniami apple i jego programami operacyjnymi, które również poddają się z lekkością mojej intuicji, nigdy nie miałem do nich żadnych instrukcji. Najdłużej trwało znalezienie kombinacji klawiszy do napisania „Ś”, którego nie ma na wirtualnej klawiaturze mojego maka 😉

  137. Tanaczku.Są różne drogi do ateizmu ,a ewolucja nie ma nic do tego.Bo czy sprawdziłeś czym różni się mój mózg od ,np biznesmena z Torunia.Być może arcyredukcjonisty ?Ja śmierci nie boje się ,ale jak cholera ja nienawidzę.Bo zabiera to co, najważniejsze nagromadzona wiedżę o rzeczywistości,i udział w jej przeobrażaniu.To jest tak ,jak zabrali te przymioty sędzim ,po 65 roku życia.Do ateizmu potrzebna jest wiedza,doświadczenie życiowe i spotkanie pierwszego stopnia z funkcjunariuszami Wszechmogącego.Narazie i jeszcze wiele lat ,a może do końca świata ,strach przed śmiercią i nadzieja na lepsze życie w niebie ,spowoduje trwanie wiary u ludzi.Może bez religji ,kto wie?Narazie nawołujesz Tanaczku Kochany do tego co robi od lat Urban.Do pokazywania zła w KK.I to bardzo pomaga w utrzymaniu w ryzach fenkcjunariuszy.Niestety od 2015 r ,paszli w polityku i bezkarnie czyż nie czynią zła,?I na tym należy się dziś skupić dla ratowania kraju.

  138. Teraz już jest, jak nacisnę odpowiednią kombinację klawiszy 😉

  139. @Głupi Jaś 9:10

    …to wcześniej czy później pojawi się gen wiary lub ateizmu…

    Że co? Możesz jakoś to rozwinąć?

  140. Jaki genialny jestem, może poświadczyć mój termos. Po około 7 latach użytkowania zorientowałem się, że strzałka na zakrętce (korku) informuje o tym, że jeśli odkręcę ją tylko częściowo, to mogę nalewać herbatę do kubeczka bez wyjmowania korka. Wystarczy skierować termos strzałką do dołu, a ja zawsze odkręcałem ten korek i wyjmowałem go całkiem 🙄

  141. Gdybym przeczytał instrukcję, wiedziałbym może od początku 😉

  142. Wszyscy uratowani z podziemnej pułapki. Polski reporter zatrzymany pod zarzutem użycia drona nad wejściem do jaskini.

  143. Tanaka
    10 lipca o godz. 10:25

    Dzieki

    pozdrowka
    ~l.

  144. Sluszny ateistycznyh tekst. Jednak nie mysle, ze sposob w jaki tu sie nawraca na ateizm nawroci chociaz jednego. Moze przeciwnika nalezy szanowac, a nie stosowac pedagogike wstydu, albo wogole dac mu zyc?? Pewnikiem nie chodzi tu o nawracanie na sluszny swiatopoglad, ale o grzanie sie we wlasnym ciepelku TWA.
    No to zejdzmy na ziemie do praktyki. W szpitalu, gdzie pracuje bliska mi osoba w zeszlym tygodniu rozeslano do wszystkich pracownikow e-mailowe memo ( jak zawsze w istotnych sprawach). „Powiadamiamy , ze nasza kolezanka z oddzialu takiego i takiego wracajac z wakacji ulegla wypadkowi samochodowemu. Przezyla tylko ona, zginely na miejscu jej cztery corki ( 20, 17, 2X13 lat) oraz maz. Wczoraj drugie memo: J.R. wie juz o tym co sie stalo, sa przy niej rodzice, ktorzy przyjechali z Trynidadu, rodzina, przyjaciele i czlonkowie jej kosciola.( Mloda jeszcze kobieta nalezala do bardzo rozwijajacego sie na tej polkuli kosciola Penta Costal.) Informujemy, ze zapoczatkowana przez jej najblizszych wspolpracownikow zbiorka pieniedzy juz zapewni pokrycie kosztow pogrzebu.
    Nie podejrzewam, zeby na ta okolicznosc porzucila wiatre w Boga, czego dowodem jest, ze po holokauscie niedobitki ortodoksyjnych Zydow, Chasydow ( bo to procentowo oni wiecej wygineli) nigdy nie porzucilly swojej wiary. Jesli popelniali samobojstwa, popadali w depresje to wielkie umysly, ateisci, czyli ludzie malej wiary.
    Po przerobieniu pytan esencjonalnych i egzystencjonalnych dobrze jest pomyslec jak wobec takiego wydarzenia, gdyby wydarzalo sie braciom w ateizmie nalezy sie zachowac.
    No i kciuki w gore, cala druzyna pilkarska, ktorej jak wspomnial @Tobermory kibicowal caly swiat juz wyszla, najbardziej wycienczony i wyglodzony opiekun tez!!!

  145. @zyta2003
    10 lipca o godz. 15:19

    Skąd przypuszczenie, że tu się „nawraca”?
    I przekonanie, że wierzącym nie zdarzają się depresje i samobójstwa? A jak już, to są to ludzie małej wiary. Albo że „małe umysły” w przeciwieństwie do wielkich nie popadają w depresję? W którym maglu można się tego dowiedzieć?

    „Nie podejrzewam, zeby na ta okolicznosc porzucila wiatre w Boga”
    No to nie podejrzewaj, ale może za jakiś czas dyskretnie się dowiedz, co owa kobieta sądzi na temat boskiej decyzji o pozostawieniu jej samej przy życiu? I co mówią jej bracia i siostry w wierze?
    Kara to? A może nagroda?

  146. W obliczu wielkiej osobistej tragedii przynależność do socjalnie zaangażowanych zielonoświątkowców może być lepsza, niż np. do katolików, ale nie sposób przewidywać, co stanie się z psychiką człowieka w takim nieszczęściu. Niezależnie od posiadanej wiary lub jej braku.

  147. Zamorskie kołtuństwo, imię jego niech będzie w mroku, nie potrafi wejść na blog, żeby na wstępie nie puścić bąka, przysrać lub go co najmniej obsikać. Ubzdura sobie u tutejszych jakieś nawracanie, pedagogikę wstydu, niedawanie komuś żyć, a potem na tym samym oddechu pieprznie odwrotność tego, co sekundę temu samo powiedziało: „Pewnikiem nie chodzi tu o nawracanie na sluszny swiatopoglad, ale o grzanie sie we wlasnym ciepelku TWA” i na koniec bez cienia wstydu powie, że „dobrze jest pomyśleć”, co by było, gdyby na Gobi były ryby, a babcia miała wąsy. No i wąsy w górę!

  148. @Lewy

    Dobrze że my tu nie na wakacje. Bo jakby na wakacje to bym się martwiła, a tak to jestem spokojna 🙂

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,23655486,msz-radzi-gdzie-nie-jechac-na-tegoroczne-wakacje-trzy-panstwa.html

  149. Dobrze jest pomyśleć, a przedtem przeczytać ze zrozumieniem jakąś gazetę np. NYTimes.

    https://www.nytimes.com/2018/07/08/nyregion/father-daughters-deadly-crash.html

  150. @Nefer
    10 lipca o godz. 15:52

    Francja, Belgia, Anglia na równi z Ukrainą 😯
    A ja chcę do Kamieńca 🙁

  151. @ Tobermory, tak, w Ameryce wszystki koscioly sa bardzo zaangazowane spolecznie w swojej grupie. Zreszta katolickie wspolnoty tez. Mysle, ze w Szwajcarii wszelakie wspolnoty tez. Zreszta jesli sie myle, to sprostuj. Jakos nie umiem zawezic wszystkiego do polskiego kk, .
    Czy owa kobieta zostanie przy wierze ( ja osobiscie uwazam na 99%, ze tak) nie ma co dywagowac. Jesli odejdzie od Boga to co jej radzisz na teraz i druga polowe zycia? O to sie pytalam. Co sadzisz o wspomnianych przeze mnie ortodoksyjnych Zydach i ich najbardziej religijnym odlamie – Chasydach? Dlaczego nikt z nich nie obrazil sie na na Boga? Moja zydowska ateistyczna przyjaciolka, ktora zawsze sie tu chwala, ktora przeszla wszystko najgorsze na to pytanie nigdy nie umie znalezc ostatecznej odpowiedzi. A jest ksztalcona wlasnie w stosownych naukach. Moze wlasnie dlatego nie jest taka pewna siebie.

  152. @zyta2003 10 lipca o godz. 16:05

    A z czego wnioskujesz, że „nikt z nich nie obraził się na Boga”?
    I jak można w ogóle obrażać się na coś, co nie istnieje?
    Gdzie logika?

  153. @zyta2003
    10 lipca o godz. 16:05

    Ja tej kobiecie niczego nie radzę, zwłaszcza nieproszony, a już kwestia wiary zupełnie nie podlega jakiemukolwiek doradztwu.
    Wiarę się ma, traci, zyskuje, to nie jest świadoma decyzja. Nie można postanowić: od dzisiaj wierzę albo od tego momentu przestaję wierzyć.
    Może przyjść jak nagłe olśnienie i może tak samo odejść.
    Nie wiemy, co się stanie z jej psychiką, czy nie oszaleje z rozpaczy, nie postrada zmysłów, nie otępieje, nie popadnie w głęboką depresję na długi czas?
    Te informacje o chasydach, z których ŻADEN jakoby nie utracił wiary po stracie całej rodziny w holokauście, mało prawdopodobne mi się wydają, chętnie poznam naukowe źródła tej informacji.

  154. Nefer
    10 lipca o godz. 15:52

    Neferko, jako od dawna nie zainteresowany poznawaniem papugomałpiego świata wszerz, mogę Ci powiedzieć, że łopaciarzem będąc, trochę go poznałem w głąb. Głąb do głąba i zbierze się polska trąba. Konkretnie – polski drogowy terroryzm. Niedawno znajomi z Niemiec, ludzie bywali w świecie, którzy gościli w Mielnie, bo im najbardziej pasuje i…najtaniej, kolejny raz mówili, że takiego terroryzmu na drogach, jaki jest w Polsce, nie zaznali nigdzie w Europie. Jako najmniejsze nic na drodze, czyli pedalarz, nie mogę się zgodzić lub nie zgodzić, bo nie mam porównania, ale gdybym Ci opowiedział o sytuacjach drogowych, w jakich jestem w czasie, powiedzmy 90-kilometrowego spaceru tam, gdzie nie ma ścieżek rowerowych, a przeważnie nie ma – wyprzedzanie mnie na trzeciego (a bywało i na czwartego), zajeżdżanie mi drogi metr przed skrzyżowaniem, wyprzedzanie w odległości półtora milimetra, wyprzedzanie na drodze 18-tej kategorii z prędkością 150 km/godz, wyrzucanie śmieci przez okno blaszaka (raz w rower trafiła puszka, czyli celowe celowanie), zastawianie ścieżek rowerowych blaszakami, nagminne przekraczanie prędkości w miejscach jej ograniczeń, wołanie do mnie „cześć wujek!” i machanie z blaszka, czyli smarki na gazie, łomotanie muzyką dum-dum na całą galaktykę – musiałabyś mieć ze sobą liczydła. Oczywiście, ilustracji wymienionych sytuacji nie mam, bo sytuacje na drogach nie stoją w miejscu, więc tylko zobacz jedną, bo co będę pokazywał dziesięć.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6576594795127049906?authkey=CN2Jj6T28KDBhAE

  155. „Ms. DORA LEFKOWITZ: I cannot see a God who will allow a little baby to be killed for no reason at all. And I really lost my belief then, right there and then. I had one sister and two brothers. I was the oldest and the only survivor of my family. ”
    Rozważania nad wiarą w obliczu holokaustu

    http://www.pbs.org/wnet/religionandethics/2001/08/03/august-3-2001-holocaust-survivors-the-search-for-faith/13853/

  156. zyta2003
    10 lipca o godz. 15:19
    Pewnikiem nie chodzi tu o nawracanie na sluszny swiatopoglad, ale o grzanie sie we wlasnym ciepelku TWA. * Zyto, jestes mi coś poważnego winna, bo co raz mówisz o TWA. Prosiłem Cie o podanie kryteriów definiujących owo TWA, boś stwierdziła całkiem niedawno kto do tutejszego TWA nie nalezy. Wiesz więc z pewnoscią jakie są zasady odrożniania – kto nalezy a kto nie. Olalaś moją prosbe o doładne wyjasnienie sprawy, co mi się nie podoba i mam to na Twoj spory minus. Zrob coś poczciwego: albo wyjasnij szczegoly działania TWA na ktorych się znasz, jako jedyna na blogu, inni poekscytowani się chętnie dowiedzą,albo daj spokój z namolnym wrzucaniem TWA do komentarzy. Jedno z dwojga będzie objawem Twojej powagi wobec siebie samej i szacunku dla innych, a pozostale wyjścia bedą objawem czegos przeciwnego.

  157. @zyta2003
    10 lipca o godz. 15:19

    Ja również,tak jak Tobermory zdziwiłam się dlaczego napisałaś o nawracaniu na tym blogu.
    Przecież to ateizm jest poglądem wspólnym dla ludzi spotykającyh się tutaj( nie muszą się więc nawracać wzajemnie). A ci „inni” ,którzy tu zaglądają czasem – próbują właśnie bezsensownie polemizować.
    Bo i po co ?
    Jeśli odrzuca mnie rozumienie świata poprzez jakąkolwiek religię – nie szukam środowisk ludzi wierzących,aby ich przekonywać.To proste.
    Dlaczego więc chcesz tak koniecznie rozmawiać z ateistami ? Przecież to mija się z celem.
    Blog jest miejscem swobodnej wymiany zdań pomiędzy ateistami .Więc zgadzam się ze zdaniem Nefer,Tobermorego i innych ,mówiących o fakcie,ktory można by zilustrować powiedzeniem „wolnoć Tomku w swoim domku”.
    Na szczęście istnieje jeszcze swoboda wypowiedzi,ale jeśli komukolwiek nie odpowiadają poglądy tu prezentowane – może przyłączyć się przecież do wszelkich kółek religijnych.

    Wspomniałaś również o wierze i ocalałych z Holocoustu szczególnie Chasydach.
    Nie przypuszczam abyś była w stanie podać wiarygodne źródło chociażby na temat ilu ich ocalało. Nie mówiąc o fakcie zachowania przez nich wiary.Gdyby ktokolwiek wiedział coś na ten temat,byłby to instytut Yad Vashem,ale nie myślę,aby zajmowano się tam takim problemem – chodzi przecież o te miliony zamordowanych i nielicznych ocalałych,a nie o ich wiarę lub jej brak.
    Wypowiadając się w tak pewny sposób,w jaki to zrobiłaś – bez jakichkolwiek naukowych źrodeł – wykazujesz jedynie kompletny brak szacunku dla nich.

  158. Zyta,

    Zawsze czekam na Twoj tekst. Piszesz na tematy ktore rowniez dla mnie sa wazne I piszesz to w sposob oparty na faktach. Do tego Twoja interpretacja jest zgodna z moja interpretacja. Nie musze nic pisac o tym co sie dzieje w US poniewaz wiem ze o tym napiszesz I zrobisz to o wiele lepiej ode mnie.
    Gdybys zalozyla wlasny blog bardzo chetnie bym odwiedzala.

  159. po łebkach
    10 lipca o godz. 13:43 * Mowisz „Tanaczku”, co jest dosyc poufałe, choć nie kojarze, byśmy byli na takiej stopie, ale niech tam. Moze mnie tak lubisz, co mile, a moze nie o mnie Ci chodzi, a o autora wstepniaka, czyli @Lewego. Ewolucja ma coś do ateizmu i to bardzo konkretnego: masze mozgi, ewoluujac, pozwolily nam dociekac, badać i stwierdzać rzeczy na sposób racjonalny, precyzyjny, zobiektywizowany i naukowy – czego nie tak dawno jeszcze nie umielismy. Jest to ewidentny związek z ewolucją. Ta wyewoluowana umiejętnosc mozgu pozwoliła przyjrzec sie na podany sposob religiom, ich dogmatom, zasadom , strukturom, celom, zawartosci spolecznej i psychologicznej kleru i zobaczyć jak wewnetrznie sprzeczne, zideologizowae, zafałszowane, klamliwe są i rzekome fakty na które się powołują i dogmaty i struktury i wyposażenie psychologczne członków kleru dowolnej, w zasadzie, religii. Czowiek wierzący, wierzy w „cos”. Ma ogromny problem z ustaleniem w co dokladnie wierzy. Wystarczy kilka dosłownie pytan kontrolnych i wyznawca rozpaczliwie gubi sie w tym, w co on wierzy, poza mglawicowym i nic nie znaczacym „cosiem”. Ten coś to moze być jakaś „nadprzyrodzoność”, „wyższy porządek”, „siła sprawcza” – co nic nie znaczy, bo co zaiera w sobie dokladnie ta „sila”, „porządek”, „nadpyrzyrodzonosć”? Kazdy moze w te puste wory wsadzić dowolną tresc i każdy będzie zadowolony. Ale tylko z własnej resci, bo nie z treści sasiada, co sobie o tego samego wora wsadził treśc kłocącą się z trescią tego pierwszego. Nawet jak ktos powie, że wierzy w „Boga”, to też nic nie powiedzial, bo to taka sama pustka wora. Musi owego „boga”u szczegołowić, np, do Boga katolikców rzymskich, bo nie do starokatolikow czy polskich katolików – bo oni co innego wlozyli do wora z napisem „Bóg” a papiez, biskup, kler zwykly i wyznawca uwaza za pewnik, ze tamci wsadzili do wora treści durnowate. Takiego samego, a dokladniej – tego samego Boga mają mahometanie. Też jest to Jedyny, Wylączny, Prawdziwy Bóg – jak maja chrześcijanie, a zwlaszcza katolicy – ale składa się z czego innego niz Bog katolikow. Ten sam wór, a calkiem rózne tresci i tylko jedna jest prawdziwa. Oto slowo boże, czyli groch z kapustą. Ko zas wyznaje groch, albo kapuste? Zdaje się,ze jest taki facet – dr Kwaśniewski, on jest wyznawcą kapusty. Chyba nie grochu, bo groch bardziej gazuje, a dr Kwasniewski to subtelny i elegancki mężczyzna. Skoro chcesz ratować kraj, dolacz do blogu. To i owo w tym celu robimy.

  160. @Tanaka
    10 lipca o godz. 17:40

    „Tanaczku”, adresuj, żebyśmy wiedzieli, że to do
    @po łebkach
    10 lipca o godz. 13:43

    którego miło powitać 🙂

  161. Sorry, chyba nie doczytałem, bo nagle adres widzę 😳

  162. Tobermory
    10 lipca o godz. 17:04

    Poszukałeś i znalazłeś…

  163. @basia.n
    10 lipca o godz. 17:53

    Albowiem stoi w Piśmie: Szukajcie, a znajdziecie.
    Proście, a będzie wam dane (albo nie) 😉

  164. W Częstochowie rusza śledztwo w sprawie znieważenia godła państwowego

    http://bi.gazeta.pl/im/09/8e/16/z23654153V,Oprotestowana-flaga-niesiona-przez-uczestnikow-Mar.jpg

    Nie wiadomo, czy znieważeniem jest umieszczenie orła na tęczowym tle, czy brak złotych pazurów i korony 😉

    Nikt nie zgłosił znieważenia flagi w tym przypadku:

    https://i.wpimg.pl/O/495×660/d.wpimg.pl/583558160-118903909/jaroslaw-kaczynski.jpg

  165. Tobermory
    10 lipca o godz. 17:58

    To pismo było nam w głowę wbijane długo i namolnie.
    Nic dziwnego,że niektóre cytaty zostały.
    Nie wiem dlaczego ale nagle w bezsensowny sposób przypomniał mi się ten : „cierp duszo moja….”
    A ja nie mam zamiaru cierpieć dla zbawienia 🙂 🙂

  166. @basia.n
    10 lipca o godz. 18:06

    A byłaś już tu, kiedyśmy tworzyli kolejne zwrotki?

  167. Tanaka

    Przeczytałam wiadomość o strajku lubelskich pielęgniarek i coś mnie podkusiło,żeby zajrzeć dokomentarzy (na ogół tego nie robię,bo często spotyka się stek bzdur)
    I zdumiona przeczytałam to :

    „MAFIA kk
    ROZWIĄZAĆ Umowy Konkordatowe ! …ZDELEGALIZOWAĆ watykańską wrogą agenturę zorganizowaną grupę przestępców z kleru z tzw kościoła katolickiego ! … majątki watykańskiej wrogiej agentury tzw kleru i z kościoła katolickiego ZNACJONALIZOWAĆ wypracowane wielowiekową NIEWOLNICZĄ praca Polaków ! …. a 16.000.000.000 zł DOTACJI zamiast dla watykańskiej ZORGANIZOWANEJ GRUPY której to jest 80.000 szt. kleru to prawie tyle co stan liczebny Wojska Polskiego ! to te 16.000.000.000 zł przeznaczyć: … 1- na leczenie NOWOTWORÓW terapią PROTONOWĄ cyklotronem w Krakowie i dofinansowanie Służby Zdrowia ! … 2 – na ELEKTROWNIĘ atomową ! … 3- na EDUKACJĘ ! … 4 – na ROLNICTWO które żywi Polaków ! … a resztę do Skarbu Państwa ! …………….. kler z tzw kk to : … 1000 lat ZNIEWOLENIA Polaków i OKUPACJI Polski ! … sprowadzenie krzyżowców… INKWIZYCJA …7 biskupów ZORGANIZOWAŁO ROZBIÓR Polski .. MORDERSTWA I GRABIEŻE ! … kler OSZUŚCIE wyjazd z Polski ! … 16.000.000.000 zł zamiast na wrogą agenturę przeznaczyć na POTRZEBY Polaków ! ”

    Przyznam,że taka wypowiedź cieszy bardziej niż bardzo 🙂

  168. Przepraszam, zajętyk

  169. Tobermory
    10 lipca o godz. 18:09

    Nie – wielka szkoda,ale nie byłam ! Ja zjawiłam się tu 1 marca – w dniu,kiedy pojawiła się wiadomość o śmierci @anumlika.
    Zaczęłam czytać wypowiedzi i zostałam. Pamiętam też ,że pojawiłeś się trochę póżniej,bo wtedy wróciłeś z NZ
    Ale dopiero po pewnym czasie się przedstawiłam

  170. Nefer
    10 lipca o godz. 18:19

    Pracuj,pracuj – bo musisz mieć wolne na 20:00 🙂

  171. Dziękuję za wszystkie miłe słowa skierowane pod moim adresem.
    Miło gościć na blogu wspaniałych, dobrych ateistek i ateistów.
    Z podziękowaniami zamieszczam link, który po otwarciu sprawia mi radość i budzi nadzieje.
    *https://photos.google.com/photo/AF1QipNbnu2rpo58-Qbh_NEsFFXBEq9_QZ17sfiU6FKQ

  172. @basia.n
    10 lipca o godz. 18:20

    Blogowa twórczość poetycka bywa(ła) inspirowana aktualnym tematem lub jakimś intrygującym słowem i powstawała ad hoc nad wyraz spontanicznie. Nie gromadziłem jej nigdzie i teraz trudno ją znaleźć w tych tysiącach komentarzy, ale to znalazłem (rok temu, w czerwcu) inspiracją było słowo „wsze” i „Sąd Ostateczny” autorstwa Lewego.

    Wkrótce koniec świata, według różnych znaków
    Bóg ukarze ludzi, z wyjątkiem Polaków

    Cieerp, cierp duszo moja, a bęęędziesz zbawiona
    A jak nie pocierpisz, będziesz poootępiona

    Na tym lewym Sądzie dziwne jakieś siedzo
    Sąd będzie w Toruniu, wsze Polaki wiedzo

    Cieerp, cierp…

    Na co Anumlik odpowiedział

    A Morpiona żona wlazła w polskie krzaki,
    Naskładała gnidów, wylęgną się wszaki.
    Cierp, cierp duszo moja, a bęęędziesz zbawiona,
    a jak nie pocierpisz, będziesz potępiona.

    Końca świata ni ma na tej polskiej ziemi,
    Wszak z Torunia łaski dzieli między swemi.
    Cierp, cierp duszo moja, a bęęędziesz zbawiona,
    a jak nie pocierpisz, będziesz potępiona.

    Łaska Króla Lula wpływa w podłe wszaki,
    Wszy świat jest Toruński, reszta jest do paki.
    Cierp, cierp duszo moja, a bęęędziesz zbawiona,
    a jak nie pocierpisz, będziesz potępiona.

  173. @tejot
    Moja rodzina w USA zwykle mówi, że tam każda instrukcja użytkownika jest adresowana do IQ90.
    Oni piszą „dla pijanego Portorykańczyka”, są niepoprawni, okropni.

    Z komputerem jestem ponad 30 lat, zacząłem przygodę w DOS, potem przeżyłem wszystkie Windowsy i często zadawałem sobie pytanie:
    „dlaczego, do qrwy nędzy, Microsoft i inni wielcy, komplikują pewne operacje, często te ważne są „głęboko” w menu, a mniej ważne „pod przyciskiem”. I po kiego te wszystkie ‘udoskonalenia, kiedy na koniec dnia system okazuje się dziurawy.

    Jedno jest pewne: przez lata nabieramy wprawy i niektóre problemy pokonujemy „intuicyjnie”, metodą skojarzeń, itp.

    Drogi ‘tejocie’, czekam na mecz i tak sobie bleblam po przeczytaniu części postów.

    Pozdr

  174. tejot
    10 lipca o godz. 12:50
    Raczej przypadkowo wpadło mi w rękę fachowe czasopismo zajmując się światem digitalno-wirtualnym. A tam… Do tej pory myślałem ,że system operacyjny (najlepszy z najlepszych) Windows 10 jest podzielony prosto i mało skomplikowanie na „Home” – podobno dla niewymagającego użytkownika, „Pro” – bardziej zaawansowany (np, dla małych przedsiębiorstw) i dalej… „Pro for Workstations”… Byłem w szalonym błędzie. Sytem operacyjny W-10 jest rozczepiony jak hydra i są jego różne wersje lub … podwersje .Z tego co wyczytałem i…zrozumiałem rozumkiem Kuby P. to jak się ma pecha to można się napatoczyć na system ,który, jak to nazywają fachowcy, jest niekompatybilny z pewnymi aplikacjami/programami ,które pewnego dnia chciałby
    użytkownik sobie zainstalować.
    Kiedyś pisałem ,że sam Bill Gates przyznał ,że ma problemy z „Word’em”, że pewne funkcje są dla niego niezbyt zrozumiałe, skryte tajemnicą.

  175. @Lewy
    Czytam często w życiorysach wielkich, zasłużonych dla światowego postępu ludzi, że „byli bardzo pobożni”.
    Chyba to oznacza, że wierzyli w jakiegoś Boga.

    A my ciągle się zastanawiamy, jak można wierzyć w te głupstwa, interpretować różne ‘księgi’.
    ‘Lewy’, znasz mój stosunek do religii, ja nie mogę uwierzyć, że papieże, biskupi po szkołach a nawet proboszcze wierzą w Boga, w życie pozagrobowe, itp.

    Patrzysz na takiego ‘Krzywoustego’ jak przemawia w kościele.
    Albo tego ‘genseka’, otoczonego post-komuchami, jak klęczał (teraz ma kłopot) i udawał, że kocha Najświętszą Panienkę i Rydzyka…

    ‘Lewy’, czy oni warci są naszej nienawiści?

    Idę obejrzeć szczęśliwy finał grotołazów.
    Nara

  176. Och ale miałam pasztet.

    ***********************************

    Tobermory
    10 lipca o godz. 15:57

    Jak do Kamieńca to musisz sobie jakąś Basię pożyczyć 😉 bez tego nieważne

    wbocek
    10 lipca o godz. 16:57

    pombocku, niech wydycham to może co wymodzę, na razie tyle że dzicz-śmy.

    basia.n
    10 lipca o godz. 18:22

    A widziałaś tę stację metra BELGICA jak przerobili? Tu już szaleństwo śpiew i taniec, logo een na tv ma rogi i ogon, zegar na ekranie odlicza, samolot czerwony i nie tylko ja robiłam zdjęcia

    https://photos.app.goo.gl/RtnSGf4iiexb8fxa6

    Zaraz muszę zmienić t-shirt ze stormtrooperem na „Belgium”

  177. @Orca 10 lipca o godz. 17:40

    Oj, tylko nie przyłączaj się do zytowego TWA,
    bo zyta takich rzeczy bardzo nie znosi!

  178. Tobermory
    10 lipca o godz. 18:39

    Świetne 🙂

    Myślę,że takie zabawy słowne są bardzo potrzebne właśnie na bardzo poważnym blogu. A ponieważ bardzo wiele osób tutaj potrafi sypać rymowankami z rękawa -więc kiedyś wróci z pewnością i taka atmosfera 🙂

  179. Nefer

    To teraz 1,5 godziny – „wóz ,albo przewóz” .
    I zobacz,jaka śliczna Matylde w koralowej sukience 🙂

  180. Nefer
    10 lipca o godz. 19:28

    Widziałam te wszystkie dekoracje. To przypomina mi oczopląs pomarańczowy sprzed czterech lat w Brazylii.

  181. stasieku
    10 lipca o godz. 18:52

    Mój komentarz
    Stasieku, masz po części rację. Często Windows stawia opór, Word stawia, również Excel się buntuje i nie wykonuje tego, czego chcę.
    Windows, to poważna sprawa, platforma dla wielu programów. Jestem przekonany, że sami twórcy, którzy napisali kod systemu operacyjnego nie znają go na wylot, od A do Z, w szczegółach. Może ci, którzy pilnują składania i funkcjonowania systemu w całości wiedzą więcej, ale też nie wszystko, bo z natury rzeczy niuansów nie znają, bo pilnują przede wszystkim funkcjonalności, czy jest dostępna dla słabo kumających, czy będzie działać bez zacięć w ich rękach, czy nie zawiera dziur, czy będzie rozumiana i stosowana intuicyjnie, itd.
    To jest bardzo trudna sprawa.

    W tym świetle podziwiam twórców darmowych programów zastępujących Worda i Excela (i Accessa oraz PowerPointa), zawartych w pakiecie OpenOffice. Programy te są słabsze, mniej wydolne przy wprowadzaniu do nich dużej ilości tekstu lub danych, ale w olbrzymiej większości przypadków działają znośnie, a przy takich operacjach, jak przygotowywanie tekstu na blogi, działają znakomicie. To jest ważne, by monopol M-softu na edytor tekstu i arkusz obliczeniowy nie był absolutny.
    Pzdr, TJ

  182. @basia.n
    10 lipca o godz. 19:54

    Znalazłem jeszcze kawałek mojego na ówcześnie aktualny temat (lipiec 2017), a teraz to już niegdysiejsze śniegi.
    Sic transit gloria mundi 😉

    Jak pod jakimś ponckim umęczyli Szyszkę
    Wciąż mikrofonami dźgali w ślepą kiszkę

    Cieerp, cierp duszo moja, a będziesz zbawiona
    A jak nie pocierpisz, będziesz potępiona

    Choć już pysk czerwony, apopleksja bliska
    Córki leśniczego nie zdradził nazwiska

    Cieerp, cierp duszo moja…

    List od „innej córki” krąży po przestworze
    Logiki ministra ludzki mózg nie zmoże

    Cieerp, cier duszo moja…

  183. Tobermory
    10 lipca o godz. 20:19

    Ależ się wtedy działo 🙂

  184. Druga połowa chyba nie na moje nerwy :/

  185. Nefer
    10 lipca o godz. 20:52

    Weź walerianę i patrz 🙂

  186. basia.n
    10 lipca o godz. 20:55

    Scykorzylam do drugiego pokoju i nasłuchuję 🙂

  187. @Tanaka.
    Dzięki ewolucji (mózgu) racjonalni ateiści obalili wszystkie dogmaty i prawdy wiary.

    Ale przecież dzięki ewolucji sami je stworzyli (tzn te dogmaty), chyba ,że uważasz, że zostały im objawione przez siły nadprzyrodzone.

    Mój kot w swojej kociej psychice uważa mnie za boga, bo daję mu jedzenie. Patrzy na mnie z miłością.

  188. Stachu39
    10 lipca o godz. 21:12 * Owszem, ale to znaczy, że ateizm ma wiele wspolnego z ewolucja. Jest to continuum ewolucji, która się caly czas odbywa. Mózg miał potencjal do snucia bajęd i fantazmatów (choć do tego wystarczy się napic, albo zapalic jakieś zioło, wiec Doda miała racje,a teraz się przed sądem z tego tłumaczy, co kiepsko o niej świadczy – teraz, a nie wtedy) Picie i palenie ziól było i jest powszechne wsród kapłanów i „wtajemiczonych” wiec to z kolei niekoniecznie podobnie dobrze świadczy o ewolucji mózgu jak w przypadku ateistów, którzy są zdolni rozwalić w pył religijne pitolenia. Ale i jedno i drugie pewien związek z ewolucją ma. U atetisów mózg wydaje się nieco bardziej posunięty w rozwoju ewolucyjnym niz u wyznawców, ale nie jest to rzecz absolutnej ścisłosci. Wystarczy bowiem zrobić lepszy uzytek z mózgu na tym samym poziomie co u wyznawcy. Niby to proste, a jednak bardzo trudne.

  189. Nefer
    10 lipca o godz. 21:03 Edit →

    Scykorzylam do drugiego pokoju i nasłuchuję ….. jak Belgowi cos rośnie. Moze trawa, a może co innego. 🙂

  190. @Zyta 2003
    Nasz padół nie jest padołem szczęścia, zostaliśmy wygnani z raju, Bóg nas doświadcza, a nagroda jest na tamtym świecie. Dlatego nie można się obrazić na Boga. Trzeba mu ufać. Podobno ludzie wierzący lepiej znoszą nieszczęścia. Religia daje nadzieję, co trudno zrozumieć topornym antyreligiantom jak Tanaka i wbocek. Nie powiem nic o kołtuństwie, bo to słowo zostało już użyte.
    Osobiście wolę ateizm dialektyczny.

  191. Tanaka
    10 lipca o godz. 21:27

    Hę? Ciśnienie pewno. Coś słabo jest 🙁

  192. Tanaka
    9 lipca o godz. 23:02,
    To byłby świetny wstępniak. Już miałem napisać, że go zmarnowałeś umieszczając go, jako zwykły komentarz, ale zaraz sobie zdałem sprawę, że żadna tam „marnacja”, bo przecież wiadomo, że -jak będzie trzeba – to wytrzepiesz z rękawa coś równie dobrego. :). Dobre, dobre.

  193. Na marginesie,

    Wyczuwam żart w Twoich slowach I tak to zostawię.

  194. @Tanaka
    Bycie wierzącym lub nie ma niewiele wspólnego z IQ. Religia zaspokaja potrzeby mistyczne, w jakie również Argumenty wyposażony jest nasz mózg ( w różnym stopniu).
    Tzw argumenty logiczne nie maja tu zastosowania.

  195. Nefer
    10 lipca o godz. 21:31

    Tanaka
    10 lipca o godz. 21:27

    Hę? Ciśnienie pewno. Coś słabo jest
    ___________________________________________________
    Ano słabo. Od dwóch tygodni w Londynie było ponad 30 stopni Celsjusza, a dziś spadło nagle do 19. Ciśnienie też nagle w dół i mnie też – normalnie mam 120/ 80, ale jak tylko pogoda się zmienia na gorszą, leci mi w dół. Pomimo paru solidnych kaw mam teraz 104/ 72, a miałem 93/67 – przy takich zmianach słabnę i popadam w lekką panikę, ale- na szczęście – nie trwa to długo. Pewnie u Ciebie, z tym klimatem, jest podobnie.

  196. Neferko (: (:

  197. No i co ? My Francuzi potrafimy grać w piłkę futbolówke !
    Co z tego, Nefciu,Basiu że wyście mieli 60% posiadania piłki. Trzeba umiec skutecznie strzelać, jak my !
    Dobrej nocy.

  198. basia.n
    10 lipca o godz. 21:55

    Chlip 🙁

  199. jobrave
    10 lipca o godz. 21:53

    To samo, 2 tygodnie upałów a dziś 18C i wiatr

    I chlip 🙁

  200. Pierwsze widzę! W Klekusiowie – szóstka młodych bocianów! Już takie duże jak rodzice. Uomamuniu, tyle za jednym zamachem nakarmić!. W tej chwili cała ósemka – w gnieździe. A wczoraj widziałem na filmikach, jak rodzic wyrzuca z gniazda słabe młode. Nie ma zmiłuj w naturze. Tylko homo katabas nawymyślał idiotyzmów: że tylko naturalne – czyli dane od Boga – jest słuszne. Ale od Boga jest dana też choroba – więc zamiast leczyć, słuszne byłoby czekać, co przyniesie Bóg. Tymczasem ten sam katabas, co chwali Pana, wie, że Pan ani rychliwy, ani o sprawiedliwości nie ma pojęcia, więc pędzi katabas do kliniki, co 200 koni wyskoczy, ale zwyczajnie lekarza-służkę wzywa.

  201. wbocek
    10 lipca o godz. 22:10

    Miało być „albo”, nie „ale”.

  202. Lewy, bardzo mi się podoba profesjonalna wstawka filozoficzna na wstępie Twojego tekstu, analizy dotyczące relacji miedzy ateizmem dialektycznym i „topornym” są niezwykle interesujące (a już zwłaszcza korzystnie się wyróżniają od zwyczajowej topornej właśnie gadaniny co poniektórych tutaj, z tradycyjnymi i do znudzenia mielonymi wątkami np. złego klechy gnębiącego ukrzywdzony lud). Takie rozróżnienie ateizmu dialektycznego i topornego może się jednak okazać zbyt subtelne dla różnych „leśnych dziadków”, dla których dyskutowanie o dialektyce i Heglu jest czczą gadanina (kuń jaki jest każdy przecie widzi, to jest byt realny z łbem, ogonem i konkretnym zadem, a nie jakieś tam dialektyki i inne inteligenckie fidrygałki), a dodatkowo podejrzaną, bo nawiązuje do duchowości, która nieodparcie kojarzy się z klechą gnębiącym lud nie-boży itd. itp. Myślę też, że Twoje apele o umiar w obrażaniu uczuć religijnych mogą trafić w próżnię, bo wielu tutaj po to tutaj właśnie wchodzi, żeby dać upust żółci, którą są zmuszeni tłumić w katolickim społeczeństwie i na co dzień ukrywać swoje prawdziwe poglądy i odczucia. A tutaj mogą bez skrępowania ulżyć sobie i dać wyraz pogardzie i niechęci do tegoż niegodnego społeczeństwa i wyrazić swoje weto wobec jego wierzeń. Jest to potrzeba psychologiczna, którą nawet poniekąd rozumiem, chociaż sam nigdy nie odczuwałem takiej zgorzkniałej potrzeby obrażania czy ośmieszania czyichkolwiek poglądów, wierzeń, nie-wierzeń czy przekonań.

    Wracając do Twojego tekstu, mam wprawdzie pewne zastrzeżenia do niektórych poruszonych przez Ciebie wątków, trochę nieproporcjonalne wydaje mi się np. zestawienie 13 miliardów lat ewolucji z rozwojem religii, ateizmu, czy też zadawaniem pytań egzystencjalnych, które, jak uważam, należą nie do ewolucji, ale do uwarunkowań kulturowych naszej cywilizacji liczącej sobie ledwie lat 5 tysięcy, ale nie będę tego wątku rozwijał, rozważania na temat ateizmu dialektycznego są znacznie ciekawsze.

  203. Nefer
    10 lipca o godz. 22:03

    No czasem niestety jest chlip… Wielka szkoda…
    Ale wiesz – ja zrobiłam ciąg dalszy Granady w nowym albumie,więc podaję link. Tam jest wiosna w ogrodach Generalife. I masz tam specjalnie dla ciebie białe wiosenne irysy. Może ciut pomoże ?

    https://photos.app.goo.gl/XPxswvB5Av4pL6CR8

  204. Lewy
    10 lipca o godz. 22:00

    Oj ależ ty jesteś Francuz. Raptem padł jeden gol .
    A grali wcale nie pięknie !
    Śpij dobrze.
    A w finale dostaną w skórę od Anlików 🙂

  205. Lewy nie gadam s tobom.

    Ament, basia, brzydko grali jak to Francuzy i teraz im Anglia pokaże (albo Chorwacja, wszystko mi jedno)

    Zaraz sobie zdjęcia zobaczę

  206. wpisałam jeszcze pod wcześniejszym tekstem, ze strasznie wszyscy byli sztuczni, nadęci i jakoś mało radości było w tej pląsawicy. Tak ładnie wzięli się za rączki, w górę serca i pioseneczka stosowna na te uroczystości, a miny przy tym smutnawe.
    Ciekawe, wstyd było któremu, że za pieniądze ksiądz się modli i za pieniądze rząd się podli?
    Ech…kiedyś w historii będzie o tym się dziatki w szkole uczyć, jak nie przymierzając w czasach mojej szkoły, że nigdy więcej faszyzmu? Może za czas jakiś, gdy uda nam się zadziałać , jak Lewy sugeruje i nawet nas wzywa dzieci będą się uczyć, że nigdy więcej katolicyzmu ( że o kaczyźmie nie wspomnę- bo będzie równoważyło się z hitleryzmem i faszyzmem).
    Kurczę! zawezmę się! wydoję ZUS ze składek mojego życia, ale dożyję pięknych czasów, gdy czarni będą tam, gdzie….ich miejsce, czyli w kościołach, rząd będzie rządził i ograniczał czarnych, a my będziemy mieli wybór, jak spędzic nie tylko niedzielę…

  207. basia

    Pięknie dziękuję za irysy, cuś jakby lepiej 😉 opowiedz kiedy proszę przy okazji o tym niedawnym rejsie co i jak bo mnie też chętka bierze.

  208. Stachu39
    10 lipca o godz. 21:48 Edit →

    Bycie wierzącym lub nie ma niewiele wspólnego z IQ. Religia zaspokaja potrzeby mistyczne, w jakie również Argumenty wyposażony jest nasz mózg ( w różnym stopniu).
    Tzw argumenty logiczne nie maja tu zastosowania.
    * W zasadzie to racja, ale nie za bardzo. Bo Koscioł kat , jego tzw. Ojcowie, wujowie,s tryjkowie i bracia mniejsi a nawet jeszcze wieksi ciagle kombinuja, jakby tu logikę zaprząc do dowodzenia, że Bozia łaził po raju w sandałach i bez skarpetek. Co jest eleganckie, w przeciwienstwie do niskiej elegancji katolickiego Polaka biesiadnego, któren do rozdeptanych i brudnych sandałow wkłada jeszcze brudniejszą i kostropata noge, a na nogę brudniejsze od nogi tzw. skarpety o kolorze niemozliwym do ustalenia, z powodu że od poczatku był niemozliwy, oraz że długo plesniały, zostaly wytarte i więcej w nich dziur niz niedziur. Jeden z Ojców Kościoła kat taki dał dowód logiczny na istnienie tatusia Jezuska: jak se siądziesz i się napniesz, ale tak się napniesz, ze ci mało ruptura nie wystrzeli, i se pomyślisz cos największego z największych do pomyślenia rzeczy, to co cos największego to jest Bóg. Chyba logiczne, nie? Co prawda nie wynika z tej strzelającej ruptury, ze to cos największego to jest Bóg katolicki, bo to może jest Allah, albo Manitu, ale nic nie szkodzi: wystarczy, że pomyślisz: Bóg – i już wiesz, że to Bóg katolicki, a nie jakiś inny Zeus czy Ozyrys albo Zaratustra. bo jakby to miał być Zeus, tobys nie pomyslal „Bóg”, tylko „Zeus” ,nie? A kto sobie myśli „Zeus”? Nikt, chyba, ze jakis wioskowy głupek. Proste i logiczne. Jak czytałes „W imie rozy”, albo widzialeś film, to wiesz, jakie papiescy medrcowie logiczne dysputy ze soba toczyli. Po czym jeden drugiego palil na stosie i wszyscy byli zadowoleni. Taka logika. Zreszta co tu gadac, całe Objawienie to Slowo Boga, a Słowo Boga to Doskonala Logika, bo u niego nic mniej niż Doskonale. Logiczne, co nie? No i sprawa też jasna: Kościoł kat uwielbia sie do nauki podłączac. Sam Wojtyła gadal na temat ewolucji: coś w tym jest A co,to już kazdy moze sobie dopowiedziec, byle się z Wojtyłą zgodzil. Też logiczne. I tak dalej i tak dalej. Z IQ związek tez jasny, czego dowodów nie trzeba szukać daleko: ten i ów o IQ z pewnoscia powyżej sredniej umie sobie zawsze ładnie wytlumaczyc, ze jak jaki biskup bluzgnie coś nienawistnego, chamskiego, przeciwludzkiego, to on to zrobil prywatnie i nikomu nic do tego, a w Polsce jest wolnosc słowa,wiec o co się rozchodzi? Natomiast jak jaki biskup wypusci z siebie jakies slowo sensowne i znosne, co sie zdarza moze z raz na pięć lat, to taki posiadacz IQ powyzej sredniej juz sobie tez to umie wytlumaczyc,ze oto „madry i przenikliwy glos Kościola kat wiernie nasladujacy Chrystusa” . Gdzie nie spojrzec, tam racja, Prawda i logika.

  209. @Stachu39 10 lipca o godz. 21:28

    Podobno? ludzie? wierzący? lepiej? znoszą? nieszczęścia?
    Sparafrazujmy: podobno ludzie wierzący to bez wyjątku kandydaci do psychiatryka.
    Oba twierdzenia mają taką samą wartość poznawczą.

  210. @Rogger77 10 lipca o godz. 22:22

    sam nigdy nie odczuwałem takiej zgorzkniałej potrzeby obrażania czy ośmieszania czyichkolwiek poglądów, wierzeń, nie-wierzeń czy przekonań.

    No, skoro aggent rogger nigdy nie odczuwał takiej potrzeby… zatem jego mizdrzenie się na tym blogu to wyłącznie praca zlecona? „Nie dla mnie, Panie, nie dla mnie, lecz dla chwały twojego imienia”. I stąd się biorą te kuriewne bluzgi. W dodatku jeszcze publikowane bez przyjemności.

  211. @Orca 10 lipca o godz. 21:40
    Ależ zostaw to sobie jak tylko chcesz.

  212. konstancja
    10 lipca o godz. 22:49 * Konstancjo przenaj, weź i tak zrób z tym ZUS-em , bo warto. Ale najpierw wez i napisz wstępniaka, na temat. Bo warto. Albo na inny temat, juz Ty tam bedziesz wiedziec – jaki, bo tez warto. A dawnosmy tu Twojego wstępniaka nie widzieli, a warto. O!

  213. wbocek
    10 lipca o godz. 22:10 Edit →

    Pierwsze widzę! W Klekusiowie – szóstka młodych bocianów! Już takie duże jak rodzice. * Znaczy, bociany też wstaly z kolan.

  214. Nefer
    10 lipca o godz. 22:56

    Opowiem ci jutro więcej,jeśli chcesz. I spróbuję w jutro wybrać chociaż trochę zdjęć,żebyś zobaczyła.
    Powiem jedno – pomimo 2,5 tys ludzi na statku – nie widzi się tego,jeśli się nie chce. Miałam dużą kabinę na 6 piętrze z balkonem dla siebie. Wszechobecne morze ( które uwielbiam) książka,muzyka, znakomite jedzenie – doskonały wypoczynek. No i oczywiście wycieczki.
    To,co widziałam,zachęca do wakacji gdzieś w domku nad fjordem 🙂

  215. jobrave
    10 lipca o godz. 21:38 Edit →

    Tanaka
    9 lipca o godz. 23:02,
    To byłby świetny wstępniak. Już miałem napisać, że go zmarnowałeś umieszczając go, jako zwykły komentarz, ale zaraz sobie zdałem sprawę, że żadna tam „marnacja”, bo przecież wiadomo, że -jak będzie trzeba – to wytrzepiesz z rękawa coś równie dobrego. :). Dobre, dobre.
    * @Ewa-Joanna ciagle mnie opieprza, ze zmarnowalem wstepniaka. Profesor mi mówil tak: piszac doktorat prosze sie nie wyprztykac z całej wiedzy, tylko trzeba tak oszczednie. Oboje mają racje, bo i Ty masz rację, że mi z rękawa cieknie. chyba dlatego, ze najpierw z nosa, a potem rekawem.

  216. @jobrave 10 lipca o godz. 21:38
    Też pomyślałam, że to zmarnowany wstępniak. Ale po chwili namysłu doszłam do wniosku, że to była jednak recenzja tekstu Lewego. Połączona z polemiką. Ale Tanaka, jak sam mówisz, na brak weny i tak nigdy nie narzeka 🙂

  217. seleuk|os|
    9 lipca o godz. 23:40
    wczoraj prosiłam Cię, abyś nadal pisał o tym, na czym się znasz, a co ja chciałabym zrozumieć. Dzięki Twoim wpisom mniej lub więcej pojmuję tę część świata.

    Twoja dzisiejsza odpowiedź nie jest na ten temat.

  218. basia.n
    10 lipca o godz. 23:16 Edit →

    Opowiem ci jutro więcej,jeśli chcesz. I spróbuję w jutro wybrać chociaż trochę zdjęć,żebyś zobaczyła. * Basia,no nie bądź taka, bardzo proszę i napisz od razu wstepniaka. O tym, albo owym, o muzyce, o wpływie koncertow smyczkowych na kwitnienie tulipanów, albo na dojrzewanie sera edam w Goudzie i odwrotnie, o Norwegii albo fotoróbstwie i co tam jeszcze chcesz. A jak napiszesz, to zaraz będzie dobre. Jak z Duchem Swiętym, co się unosil nad wodami i to tez bylo dobre. No, tak jest napisane w niebieskiej ksiazeczce. Albo jakoś podobnie. Pisz, niech bedzie napisane,a jak bedzie, to tu bedzie. Napiszesz? Ładnie prosze i macham rzesami przymilnie. 🙂

  219. @Stachu39
    10 lipca o godz. 21:12

    Mój kot uważa siebie za boga. Bo go obsługuję. I wszyscy patrzą na niego z miłością 😎
    To psy patrzą na swoich panów z miłością i mają ich za bogów.

    Niemniej…

    http://4.bp.blogspot.com/-uHfE1XTuVzc/VpE4Sa-2ECI/AAAAAAAABfg/mLHDsnEKeCY/s1600/2016-01-09.jpg

  220. A propos piłki kopanej i duchowości (chodzi duchową adopcję piłkarza), ale pierwej:

    Modlitwa Kibica:

    „Panie Boże, chcę prosić za zawodników mojej ulubionej drużyny. Chcę ich wesprzeć moją modlitwą. Pomagaj im w osiągnięciu najwyższych laurów sportowych i strzeż od kontuzji. Spraw, by przez swoją postawę przynieśli chlubę naszej ojczyźnie czy miejscowości, którą reprezentują. Szczególnie proszę Cię za… [tu wymień wylosowanego reprezentanta]

    Proszę Cię, Panie, abym zachowywał się godnie jako kibic. Spraw, abym kulturalnie dopingował moją drużynę, szanując drużynę przeciwną i jej kibiców. Pozwól mi w ferworze meczu zachować obiektywizm i panować nad swoimi emocjami, nad każdym słowem i czynem.
    Proszę Cię też, bym poświęcając czas na zamiłowania sportowe, nigdy nie zapomniał o Tobie oraz odpowiedzialności za życie własne i moich bliskich. Amen.”
    [szczegóły dot. wspomnianej duchowej adopcji tu: https://www.planeta.fm/Czarna-dziura/duchowa-adopcja-reprezentanta-modlitwa-za-polskich-pilkarzy-w-rosji
    A tu o pielgrzymce sportowców, w tym kopaczy, na Jasną Górę: http://www.idziemy.pl/sport/slubowanie-matce-bozej-i-modlitwa-za-polskich-pilkarzy-sportowcy-na-jasnej-gorze/1/.

    Powyższe natchnęło mnie do następujących rozważań. Bóg jest niesprawiedliwy, no bo proszę. Naród Polski dał światu papieża i to papieża Polaka, sorry Papieża Polaka, naród niemiecki wydał na ten padół papieża, naród argentyński dał światu papieża Argentyńczyka (tam jemu, czy innym do naszego Lolka, ale nieważne), naród włoski dał tych papieży bez liku. I oto, co się dzieje – Włosi nie zakwalifikowali się do Mundialu, Niemcy nie wyszli z grupy, odpadła Argentyna, a Polska, która wydała na świat Papieża Wszech Czasów, nie tylko nie wyszła z grupy, ale zajęła w niej ostatnie miejsce.
    Miałem rozważać dalej, ale sen mnie ogarnia – lecę na pysk, bo ciśnienie leci na pysk, chyba że zapodam se czego, ale najpierw muszę dowlec się do lodówki. Kurczę, a może to nie ciśnienie, może to Novichok, bo ileż mnie dzieli od tego Amesbury, czy Salisbury- góra 80 mil. Oj Putin, Putin, ty ze mną nie zaczynaj, bo chyba wiesz, co myśmy na Kremlu wyczyniali. Chcesz znów?

  221. „Kasandra”
    10 lipca o godz. 18:23 * Rozgosc sie tu i udzielaj. Chciałem wskoczyc w link, ,ale chyba sie trzeba dodatkowo zalogować. To musze poszukać hasla. 🙂

  222. Głupi Jaś
    10 lipca o godz. 9:10
    różnica w nagrodach jest w tym, że ateiści mają nagrody od zaraz (jeśli nagrodą jest dysponowanie własnym czasem, sumieniem, wolą i innymi imponderabiliami). Nagroda w raju, hurysy i inne przyjemności są pośmiertne i są wielką niewiadomą.

    O genach się nie wypowiem. Albo nie jestem córką swojego ojca, albo ojciec na starość się zbiesił i przeszedł na czarną stronę nie-mocy.

  223. basia

    Jak znajdziesz czas to chętnie, nie ma pośpiechu. Odmelduję się bo mi się oczka zamykają, długi dzień był, dobranoc Państwu.

  224. Stachu39
    10 lipca o godz. 21:12
    mówią, że to pies uważa Cię za boga. Bo karmisz go,wypros=wadzasz na spacer, dbasz o niego. leczysz, czyli jesteś bogiem.
    Kot myśli- dbają o mnie, dają smaczne kąski, głaszczą, gdy ja pozwolę- chyba jestm bogiem.
    Tak uważa zresztą mój Mecenas…

  225. no tak, już ktoś o psach, kotach napomknął. I się zdublowało.

  226. @konstancja
    11 lipca o godz. 0:00

    Tak uważają wszystkie koty 😎
    Stachu po prostu podświadomie tęskni za psem 😉

  227. Tobermory
    11 lipca o godz. 0:08
    taaaaak?
    zupełnie tego nie czuję. ale dlatego, że kociara ze mnie.

  228. @konstancja
    11 lipca o godz. 0:13

    Przecież przed chwilą napisałaś, że tak uważa twój Mecenas. A ja potwierdziłem, że nie tylko on.
    To czego nie czujesz?

  229. @Tobermory 10 lipca o godz. 23:37
    Wystarczy jeden przymiotnik: inscrutable 🙂

  230. ręce i gatki opadają…
    https://press.us13.list-manage.com/track/click?u=1dadf84bc7eefcbcdaa4e6b08&id=7bdcc4d4b5&e=46db3e034b

    nigdy nie byłam, nie chodzę; gdym głodna, kupię suchą bułkę, ale tam nie zaglądam.
    A teraz jeszcze można się tam zatruć (badania wskazują, że najwięcej bakterii jest w tzw. wodzie święconej, szczególnie w kropielnicach…brrrrr).

  231. a takie podejście, zamiast zasłony z sumienia przydałoby się w polskich szpitalach i przychodniach. Ech…pomarzyć..
    https://press.us13.list-manage.com/track/click?u=1dadf84bc7eefcbcdaa4e6b08&id=65ee551578&e=46db3e034b

  232. Tobermory
    11 lipca o godz. 0:18
    nie czuję, że @stachu39 pisząc o kotach myśli i tęskni za psem

  233. @Lewy

    Witaj z powrotem! Miło znowu Cię widzieć i to w świetnej formie. Podoba mi się przesłanie twojego wstępniaka. Porozmyslalam sobie sporo o tym dzisisj laząc po pustych plażach ale pisanie dłuższych tekstów na telefonie ostatnio mi nie wychodzi (zwłaszcza kiedy pilnuje potomka) więc Cię tylko serdecznie pozdrawiam z północnego koniuszka Szkocji. U nas mimo niskiej chmury i mzawki wciąż na tyle widno że można łazić bez latarki. Uroki dalekiej północy 😉

  234. @konstancja
    11 lipca o godz. 0:28

    Konstancjo, zażartowałem na podstawie tego, co sądzi o własnym kocie. Przypisywanie kotu cech psa to przecież projekcja. Wiemy, jak jest NAPRAWDĘ 😎

  235. @Tobermory 11 lipca o godz. 1:23
    Żart od początku doskonale zrozumiały.

  236. Dopiero teraz dowiedzialem sie o koncercie The R. S. w Warszawie sprzed paru dni.
    Nikt jakos nie wspomnial tutaj o tym koncercie, o liscie Walesy do zespolu i reakcji Jaggera…i o malo te fakty nie uszly mojej uwagi.
    Ach, miec kondycje Jaggera w jego wieku (za pare dni 75 lat).

  237. Prośba -modlitwa ateisty

    Boże malutkich, ty mój Boże
    który znasz czyny tych na górze
    pozwól mi zostać tam gdzie jestem
    i mi nie pozwól zostać tchórzem
    bym nie mógł zostać stręczycielem
    i czerpać zyski z upokorzeń
    bym się nie pozbył naiwności
    nim gdzieś sterane kości złożę
    bym nie mógł zostać dygnitarzem
    co przypomina sopel lodu
    i co udaje że rozumie
    choć godność stracił już za młodu
    bym nie mógł zostać niewolnikiem
    czasu, co liczy nam godziny
    choć czas w kosmosie nie istnieje
    więc z nas zadrwiłeś bez przyczyny
    bym nie mógł zostać twym kapłanem
    który nie wierzy w twe istnienie
    lecz chwali ciebie przed twym ludem
    nie zapadając się pod ziemię
    Boże malutkich, ty mój Boże
    ja, co się jeszcze nie zbudziłem
    choć los mnie nigdy nie oszczędzał
    sam nie wiem, czy ja godnie żyłem

  238. Ta kondycja Micka J., @accie. Podziw. Szczegolnie patrzac na jego mocno przemeczona buzke

    Musi ja faktycznie miec. Skoro byl na meczu Francja-Belgia w Rosji. Niedlugo po ‚politycznym’ wystepie w W-wie. Tym przez Walese spowodowanym

    https://www.rt.com/sport/432589-mick-jagger-sour-satisfaction-world-cup/

    A ja nie bylem. Majac lat niewiele mniej niz on. Jak to swiadczy o mojej kondycji?

  239. konstancja
    10 lipca o godz. 23:22

    Odpowiedzialem Tobie i Na marginesie najbardziej na temat. Na stronie wstepniaka. W temacie wstepniaka. Lista rzeczy ktore znam jakotako jest dluga. Udokumentowana, jestem cert w tych tematach. Mam wieloletnie doswiadczenie tez. Reszta rzeczy mnie nudzi. Dlatego nie certyfikowalem.

    Szczegolnie biblijne cytaty i wymog szacunku dla tej umiejetnosci. Jeden cytat biblijny znam. Proroka widzialem ca 10metrow ode mnie, pozniej blizej. Tak jak wszystkich innych prorokow w dziedzinach mnie interesujacych.

    Go and teach and it will be given to you

    To bylo w Oscars Teater i Stockholm, koniec 80tych. Pierwsze rzedy publiki. Dookola wszystko ca 100osob. Moglbym powolac swiadkow. Pozniej byla ofiara, co ma nazwe mingla. W foaje. Niestety nie mam filmiku z jutupka o tym, ale prorok jest. Wlasna osoba.

    https://www.youtube.com/watch?v=I14b-C67EXY

    Nie mam zadnego szacunku, dla ludzi domagajacych szacunku, z powodu znajomosci cytatow innych, znajomosci wiazania sznurowek, znajomosci uzywania szczotki do zebow, znajomosci… etc, etc. Ludzie posiadajacy tylko te i podobne umiejetnosci nudza mnie. Taka jest pozycja (poglad) ca 80% tutejszych. Oczywiscie pozwalamy cytowac biblijnie i myc zeby. Nie wzbudza to jednak szacunku. Osobiscie u mnie wzbudza duzo ziewania.

    Mam nadzieje Konstancja, wyczerpujaco odpowiedzialem Tobie. Nic dodawac nie mam. Udaje siebie teraz na wzbudzanie szacunku lokalnego (nieblogowego). W dziedzinach wzbudzajacych szacunek. Roznorakich. Jednak cecha wspolna jest. Nic z wiary. Wszystko oparte na arkuszach kalkulacyjnych. Gleboka wiara, wywodzi z arkusza kalkulacji, tez moglbym napisac. Na odwyrtke.

    Cytujac klasyka. Trzeba wierzyc w kalkulacje, koles…

    Antyateizm jest mlodszy braciszek antysemityzmu. Sekta katolikow, wyrosla z pnia glownego. Przedstawiciele, byli jedynymi, ktorzy mogli prztykac na cytaty. Z nowonarodzonymi sekciarzami. Tak zostalo historycznie. Ateisci wierzacy, poddawani sa taki sam mechanizm. Zastepczy. Nie potrafia przeniesc dyskusji na pole arkusza kalkulacyjnego. Bez cytatow. Chca szcunek dla Suverena (konferencja Episkopatu Pl), bo umieja myc zabki. Teoria mycia zabkow nudzi mnie Konstancja. Jestem praktykiem i pragmatykiem.

    Wyczerpalem temat. Tyle o tutejszym podejsciu do mycia zabkow i biblijnej dialektyki.

    pzdr Seleukos

  240. @Na marginesie.
    Informację,że ludzie wierzący lepiej znoszą nieszczęścia zaczerpnąłem od Kołakowskiego, o ile pamiętam, nie podawał źródeł.
    Poza tym dużo jest takich deklaracji : tylko wiara pozwoliła mi przetrwać (w Boga, w socjalizm, w Stalina etc.). Sam osobiście nie znam takich badań, są to raczej doniesienia z literatury.

  241. @Tobermory
    Mam 4 koty, ale tylko jeden mnie kocha naprawdę (ten najgrubszy), chociaż wszystkie rywalizują o miejsce w moim łóżku, fotelu.

  242. nienawiść też może pomóc przetrwać jak w Królu szczurów Clavella

  243. Idac za ciosem, przypomnijmy cos z dziela „Teoria Wszelkich Rewolucji” [TWR]

    Jaki powinien byc przebieg wszelkich rewolucji? Oto jaki:

    1. Musi nastapic strzal z dziala Aurory. Z jedynego ladunku tego dziala
    2. Rzad Kierenskiego musi zostac uwalony. Jako zdradziecki rzad zdrajcow ludu
    3. Nowy rzad musi zawierac calkowicie nowe twarze. Niewazne jak paskudne
    4. Wiec je zawiera. Wlacznie z paskuda Dzierzynskim. Feliksem szczesliwym. Boc to szlachcic polski
    5. Zwyciestwo rewolucji jest dopiero wtedy gdy zostanie ogloszone jako takowe przez rewolucyjne wladze. Wszystkie wczesniejsze zwyciestwa sa wstepem, jesli w ogole, do nastepnych zwyciestw rewolucyjnych.
    6. Nie zapominac o Podstawowej Zasadzie Rewolucji: REWOLUCJA TO NIEUSTAJACY PROCES.

    A wiec, nie jakies tam jednostkowe zwyciestwo pomazancow tzw. rewolucyjnych. PiS sie nie zalapuje tak czy owak. Bowiem, zgodnie z zapiskami lonka o kontrrewolucji polskiej pisowskiej, PiS jest przewienstwem rewolucji. Jest kontrrewolucja. A jako taki, w peni zasluguje na nasze, prawdziwie ateistyczne, potepienie

  244. Niestety, z powodu narzuconego nam przez UE systemu tzw.demokratycznego, jestesmy skazani na te kontrrewolucyjnosc pisiana. Wybrana przez nas samych. Cale 37% glosow w demokratycznych wyborach 2015 padlo.

    To skazanie jest, niby, na jedna, 4-letnia kadencje tej kontrrewolucji rodem z Zoliborza. Co jednakze widac wyraznie ze slupkow jest , to o wiele dluzszy trynd. Cos jak Putiniada: konca nie widac po 18 latach!

    Czy ktos moze wie jaka jest dlugowiecznosc gnomow zoliborskich? Bo tylko taka nadzieja nam pozostaje. Obiecanki skrobanki o jego chorobie to znane od lat tricki poczatkujacych tyranow: on umrze za kilka lat i problem zniknie. Co nidgy sie nie zdarza.

    Chyba ze Sluzby sie zbiesza. I uwala tyrana. Na co jednak bym nie liczyl w naszych przypadku. Naszymi Sluzbami bowiem zarzadza Ziober. Ten od ukatrupienia Blidy

    Przepraszam ze przypominam te oczywistosci. To tylko na wypadek jakby kto zapomnial nasza najnowsza historie

  245. Pierwsza kawa.
    Witaj Kosteczko. Widziałas jak my Francuzi gramy w futbol ? A o was Szkotach nic nie słychać. Prawda, że wy mieliście Maxwella, ale my mamy Mbape, no i Lewandowskiego na którego w razie czego tez mozemy się Ty i ja powoływać dumnie.

  246. Co do pets, ja równie cenię koty jak i psy. Lubię tez myszy, a nie znoszę węży. Pająki i muchy są mi obojetne.

  247. @orteq
    Powiadasz, że żadnej rewolucji nie da się przeprowadzic bez obalenia Kiereńskiego. A znasz ty jakiegoś Kiereńskiego, którego dałoby się obalić ?
    A co ze zdobyciem Bastylii ? Nie ma Bastylii, bo ja zapalczywi Francuzi zburzyli. A gdyby byla, to można by do niej strzelać z Aurory.
    Dwa razy nie wchodzi sie do tej samj rzeki, ortequ (to nie ja tylko starozytny filozof wymyslił), dlatego wchodzący do tej innej rzeki krasnal z Żoliborza,taka reinkarnacja, troche śmieszna Lenina)zamierza przy pomocy innej inkarnacji,, śmiesznego Robespierka, pana Zbyszka, odstrzelić Gersdorf.

    Idę się kąpać w Bałtyku

  248. Stachu39
    10 lipca o godz. 21:12

    Mój kot w swojej kociej psychice uważa mnie za boga, bo daję mu jedzenie. Patrzy na mnie z miłością.

    Żebyś się nie zdziwił.

  249. Stachu39
    11 lipca o godz. 6:54 * Ludzie wierzacy calkiem dobrze znoszą nieszczęscia innych. Skoro mowa o badaniach, otóz te wykazują, ze wierzący sa bardziej autorytarni, mnej tolerancyjni a nawet agresywni, bardziej nieufni wobec siebie nawzajem, a zwłaszcza wobec „innych”, nie nalezacych do ich „plemienia wyznawcow”. Takie postawy obserwuje się juz u dzieci. Tak wiara zmienia czlowieka juz za młodu. Do wyników badan dobrze przystaja zachowania tak indywidualne jak zbiorowe Polaków. Prawie zaden nie widzialnigdy na oczy żadnego uchodźcy, ale go nie lubi, nie ufa, nie chce go w Polsce, uważa za terroryste „zlego człowieka”. Przed „dobra zmiana” nie byl az tak zle nastawiony, ale to zapewne dlatego, że w ogóle nie bylo tematu w obiegu publicznym. Jak wladza polityczno-religijna oznajmia, ze uchodzca roznosi zarazki i pasozyty, ,oraz jest terrorysta i gwalcicielem, to wyznawca sie szybko z wladza zgadza. Pomimo tego, ze Jezusek cos innego w tych sprawach uważa, ale Jezusek nie jest dla wyznawcy Jezuska zadnym autorytetem. Ksiadz i Kaczynski – tak.

  250. paradox57
    11 lipca o godz. 8:17 Edit →

    Stachu39
    10 lipca o godz. 21:12

    Mój kot w swojej kociej psychice uważa mnie za boga, bo daję mu jedzenie. Patrzy na mnie z miłością.

    Żebyś się nie zdziwił. * Tak jest! Stachu jest bogiem transakcyjnym: daje kotu zarcie – to jest dla niego bogiem. Nie da – przestanie bogiem być. Polak ma tak samo – z wyznawania bozi musi byc korzysc. Inni wyznawcy tez tak maja.

  251. konstancja
    11 lipca o godz. 0:25 * Otóz to wlasnie! Lekarz jest od tego by sie wsluchiwac w wole pacjenta i byc mu medyczna pomocą. A nie od tego, by naginac i przymuszac ppacjenta do swoich pogladów religijnych czy jakichs innych. Wtedy staje sie zamordysta, a nawet katem, bo pacjent – w ty przypadku kobieta w ciazy – jst zalezna od dzialan lekarza i nie ma pełnej swobody dysponowania soba. Jest wiec w pozycji slabszego, a gdy lekarz to wykorzystuje – jak Chazan – to zamordyzm czystej wody.

  252. Nefer
    10 lipca o godz. 23:59 Edit →

    … długi dzień był, dobranoc Państwu. Jakby dobranoc, ale patrze i widzę, ze dzien dobry. Albo nawet dzin dybry 😀

  253. @Tanaka 8:23

    @Stach39 nie widzi zasadniczego. Kot przysposobił sobie @Stacha, żeby ten dostarczał mu jedzenie, szczotkował mu futro, czyścił kuwetę, wymieniał żwirek, czy w co tam kot się załatwia. I generalnie oddawał mu cześć. Literatura nie zna przypadków (chyba, w każdym razie te, z którymi się zetknąłem), w których bozia własnoręcznie zaspokaja potrzeby materialne i bytowe swoich wyznawców. Nawet jak się modlą o udane polowanie, to i tak osobiście tego zwierzaka muszą zastrzelić. Albo wykopać bulwy z ziemi.

  254. Ze trzy, cztery lata temu irytował mnie na blogu radykalny stosunek kilku blogowiczów do ludzi wierzących i się wypowiedziałem trochę podobnie – ale tylko trochę – jak Lewy: że wierzący – też człowiek. Mówiłem, że w codziennym życiu wierzący od ateistów niczym się nie różnią. Garstka ostentacyjnych polkatoli to tylko garstka szurniętych. A mnie nie tyle ludzie interesowali – choć, oczywiście, mechaniczne, rytualne i nieobyczajne ich zachowania zauważam (jak pytanie mnie przez sympatycznego pacjenta w szpitalu, do jakiej parafii należę – tyle że tacy nie rozumieją nieobyczajności swych zachowań) – ile sama religia i jej źródło: Biblia. W sumie byłem przeciwny traktowaniu i atakowaniu wierzących jako ludzi w pewnym sensie gorszego gatunku. Oczywiście, nie podpadali pod atakowanie tacy jak dezenter, waldi czy Aaroncik-samba kukułeczka, bo to były zwyczajne spory z wygadywanymi przez nich głupstwami, a oni po to właśnie włazili – jak ostatnio Rogger. Potem dotarło do mnie, że takie, czasem dominujące na blogu, spory z pojedynczymi osobnikami mogą stwarzać wrażenie, że tu jest ogólnopolskie centrum walki z religią, z katolicyzmem w szczególności. Paru uczestników temu wrażeniu uległo. No i chyba uległ Lewy. Nie wiem, kto na blogu stawia sobie zadanie walczenia z religiantami i religią. Mogę się tylko domyślać, że padająca tu czasem jak deszcz czy grad masa słów krytycznych w stosunku do religii, Kościoła i parafian sprzyja odczytywaniu tutejszej atmosfery jako zorganizowanej antyreligianckiej agresji. Być może, takie widzenie wynika z troski o Bogu ducha winnych parafian, ale proponowałbym takim troskliwym mniej przysłuchiwać się samym sobie, więcej – patrzeć na to, czym jest realnie blog, kto co tu mówi, ilu jest takich ostro mówiących, ile milionów parafian ostre słowa czyta i płacze lub się wścieka, cierpi z tego powodu. I najważniejsze: gdzie garsteczka krytyków religii i religianctwa, do policzenia na palcach jednej ręki, mogłaby otwarcie mówić MIĘDZY SOBĄ o religii tak, by trzydzieści parę milionów parafian nie czuło się jak te kurczaki w klatkach męczone przez bandę czworga nie wystawiających jęzorów poza blog.

    Niestety, odróżnić krytyczną wobec religii postawę poznawczą od misji odreligijniania świata niewielu potrafi.

  255. Lewy
    11 lipca o godz. 7:52

    Nie widziałam! 😀 😀 😀

    Patrzyłam na foki, a foki na mnie wiec nie chciało mi się wracać z plaży (co było słuszną decyzją bo dziś leje, póki co) 😉 Zresztą nie wiem czy wioskowy pub ma telewizor. Ten z poprzedniej wioski, pod Cairngormem, nie miał a w godzinach ćwierć finałów była muzyka na żywo więc nasz plan oglądania meczów znad szklanicy lokalnego piwa spełzl na niczym. Za to opanowalismy do perfekcji wybijanie rytmu na drewnianych ławach. Szkoci w ogóle nie dostali się na mundial, szkoda że Polacy tak 😉 Przynajmniej obciachu nie ma, a my bezstresowo przeżywamy całe zamieszanie. Przypomnial mi sie dowcip z Euro 2016: Przychodzą do pubu Szkot, Anglik i Irlandczyk a tam Walia gra w półfinale…

  256. @paradox57
    11 lipca o godz. 8:40

    Ale kot jest (przeważnie) bogiem łaskawym i nawet jak się chowa po krzakach, to w końcu ukazuje się swoim wyznawcom i przyjmuje hołdy oraz ofiary, choć nie wszystkie akceptuje.

    „Rudy kot (…) wymachiwał lekko ogonem, patrząc ponad głowami gapiów z tą kompletną pogardą dla rasy ludzkiej, która cechuje koty i wielbłądy.”
    (Agatha Christie, Przyjdź i zgiń)

  257. paradox57
    11 lipca o godz. 8:40

    😀

    Qba o tym wierszyk napisał czas jakiś temu.

    Właśnie, gdzieś wcielo Qbe ostatnio.

    Co do literatury to niebieska książeczka podaje rozmaite przykłady co bozia osobiście dostarczył (manna z nieba, wino na imprezę ) ale to raczej podpada pod kategorię ‚dawno i nieprawda’…

  258. „Pan Bóg, jak wiadomo, tworzył świat przez bodajże tydzień, a potem spojrzał na swoje dzieło i powiedział: „Ooo kurwa!”. A później dodał: „A, mam jeszcze chwilę, teraz zrobię coś naprawdę ładnego. Coś mnie godnego, coś zaprawdę w boskim wymiarze. Coś takiego, co jest autentyczną kwintesencją piękna i nie ma wad”. I zrobił kota.”

    (Andrzej Sapkowski, Historia i fantastyka)

  259. @Kostka 9:01

    Wino na imprezę? Chodzi Ci o to co w Kanie? Przecież z powietrza nie zrobił. Komponenty były na miejscu. A może swoje przyniósł? Zresztą co z niego wtedy za bozia był? Dopiero się zapowiadał.

  260. PS
    O takich magikach to ja już wiele razy słyszałem. A kilku nawet znałem. Jeden z nich podciągał ojcu z gąsiorka wino, które tamten nastawił. I dziw nad dziwy. Z gąsiorka cieczy nie ubywało. Że po jakimś czasie bardziej przypominało to wodę niż wino? Cóż, pewnie nie dopracował metody.

  261. 11 lipca o godz. 9:10
    Tobermory

    Tak jest, przy czym bozia kota stworzył już wcześniej. Nic jednak nie szkodzi, bo on świat dwa razy tworzył, albo najpierw tworzył śliwki a potem ryby. To mógł i kota że dwa razy. To drugie tworzenie chyba mu lepiej poszlo. Nie bardzo znam się na kotach, ale mogę zgadywac, że za drugim razem wyprodukował norweskiego kota leśnego.

  262. paradox57
    11 lipca o godz. 9:13

    Nie można być takim niewiernym do końca 🙂
    Bo manna z nieba przecież leciała bezpośrednio 🙂 🙂

  263. paradox57
    11 lipca o godz. 9:13

    Tak napisali 🙂 🙂 🙂

  264. Tobermory
    Niech żyją koty!
    Może wiesz jak Pan Bóg stwarzał konie? Wydaje mi się,że im tez poświęcił trochę więcej uwagi.

  265. Tanaka
    11 lipca o godz. 9:25

    Slad tej podwojnej roboty pozostal i odkryl go Shredinger.

    pozdrowka
    ~l.

  266. Tobermory
    Niech żyją koty!
    Może wiesz jak Pan Bóg stwarzał konie? Wydaje mi się,że im tez poświęcił trochę więcej uwagi.

  267. Koty, koty…
    Nie wiem co wy z tymi kotami – drą się po nocy, spać nie można!

  268. @basia.n 9:33
    Czy z nieba czy nie z nieba, to ja nie wiem. Bo jak z nieba, to z chmur. Gadają też, że z krzaków im przywiało. W których kot się chował.

  269. @mag 9:58

    Koń to był między pierwszym i drugim kotem. Dlatego jaki jest, każdy widzi.

  270. wbocek
    Wczoraj poszły w niebo moje dwa posty do ciebie – śliczne liryczne.
    Padł mój monitor, bo nie cały komp i pisze na laptopie Mojego. Jest bardzo „czuły” (jeden i drugi zresztą), więc ledwie mi się omsknie paluszek, szlag tekst trafia.
    No to paka, jak mówią Rosjanie.

  271. wbocek
    11 lipca o godz. 8:49

    Potrafi, potrafi – choćby dlatego, że kawiarenkowe dyskusje na blogu, jakże przyjemne, niczego na świecie nie odreligijnią.
    Natomiast postuluję zauważenie kategorii „bycie nieuzasadnienie niekulturalnym” i unikanie tego z powodów ogólnych, blog czy nie blog.
    Pozdrawiam i lecę do roboty (ktoś musi).

  272. E-J
    Gdzie ci się te koty drą? Ja już od lat nie pamiętam prawdziwego”kociego marcowania” pod oknami, bo bidaki przeważnie są albo sterylizowane albo kastrowane, nie tylko te „kanapowe”.

  273. Szary Kot
    11 lipca o godz. 10:24

    Skoro mówię: „niewielu potrafi”, a Ty: „Potrafi, potrafi”, znaczy, potwierdzasz. Natomiast nie sądzę, że bycie w sprawach światopoglądowych „nieuzasadnienie niekulturalnym” jest w codzienności tak powszechnym zjawiskiem, że aż podpada pod bycie kategorią. Na internetowych forach – owszem, jest cięższa artyleria w związku z anonimowością, ale raczej nie na tym blogu. Sam byłem nieuzasadnienie niekulturalny wobec przyjaciela może przez parę miesięcy, kiedy się zajmowałem literacko kpieniem z religii. W końcu zrozumiałem bezsensowność takich konfrontacji, przeprosiłem go i więcej do rozmów światopoglądowych z żywymi ludźmi nie wracałem – wyłącznie z wymyślonymi bohaterami. Dopiero na tym blogu mi apiać odbiło.

  274. Zgodnie z instrukcją @ Lewego zapodaje wiele mówiący post pod artykułem Magdaleny Środy w GW:
    „W gminie gdzie pracuję, proboszczowie za każde poświecenie biorą po 3 tysiące. Ostatnio była żenująca awantura, bo proboszcz święcił na raz dwie śmieciarki. Zażądał 6 tysięcy, bo śmieciarki dwie. Dyrektor ZGKiM argumentował że uroczystość jedna, więc powinno wystarczyć 3 tysiące. Interweniował burmistrz i skończyło się na 6 tysiącach. W całym kraju proboszczowie są po rozmowach z burmistrzami. Jeśli nie chcą płacić, wtedy proboszcz zaczyna nagonkę na burmistrza z ambony. I po burmistrzu. Średnio proboszczowie wyciągaja od burmistrzów w kopertach do kieszeni 10 – 20 tysięcy miesięcznie”.

  275. @Lewy
    Przeczytałem Twój wpis staranniej, wybrałem pasującą do Twoich rozważań definicję dialektyki.

    dialektyka
    metoda rozumowania i dyskusji polegająca na dochodzeniu do prawdy poprzez ujawnianie sprzeczności tkwiących w pojęciach i sądach

    Piszesz na koniec:
    ”Bądźmy ateistami dialektycznymi (…)”
    Obiecuję, że takim ateistą będę zawsze.

    Mądry jesteś Lewy, nie wolno Ci opuszczać Listów 3.0!

    Ściskam serdecznie, w Warszawie siąpi, czas cóś otworzyć, zabić depresję przed lekturą czegośtam.

  276. mag
    11 lipca o godz. 11:06

    Trza by pytać parafian – na przykład na transparentach – czy wiedzą, z czego żył nauczający Jezus i ile brał za swoje nauki. Bo z katabasami nie ma o czym gadać.

    A w tym pięknym dniu, który ma być jeszcze piękniejszy – bo się szykuje trzeci (wczoraj był drugi) od dwóch i pół miesiąca deszcz, przesyłam Ci, mag, nielegalny prezent. Zrobiłem fotki gniazda z internetowej kamerki z sześcioma młodymi boćkami w Klekusiowie. Wczoraj pierwszy raz w życiu zobaczyłem, że boćki nie tylko ludziom przynoszą dzieci, ale i sobie nie żałują.
    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6576886869480410929/6576886875255884658?authkey=CL343-qM35G5pgE

  277. @mag
    Jak to gdzie się drą? U mnie się drą!
    Jeden jest łaciaty, drugi czarny jak sam diabeł. I lubią mój ogród.

  278. Koty – za płoty, ale weź żyj spokojnie jako materialista, skoro za 22 miliardy może się rozpaść cała materia.

  279. Ewa-Joanna
    Czyli to są koty przychodne, na które nie masz wpływu.
    Jesli są bezdomne, teoretycznie mogłabyś chyba napuścić na nie weterynarzy. W Polsce są przeprowadzane akcje kastracji takich samców, a może i „dziewczynek”, opłacane z funduszy lokalnych samorządów.
    Dzięki temu nie ma całych tabunów wychudzonych kotów kręcących się wśród ludzi w Grecji czy Hiszpanii w poszukiwaniu żarcia.

  280. Ewa-Joanna
    11 lipca o godz. 9:59
    @mag już napisała, ale wolne koty to tylko w marcu się marcują, choć czasem już w lutym zaczynają.
    Za to słowiki! wrzeszczą nad ranem, ciemno jeszcze, gwiazdy jak byki i księżyc, że tylko w mordę go lać. Spać się nie da, jeśli się przebudzisz akurat w czasie treli. Poduszka na głowę nie pomaga, trzeba czekać do końca maja- przechodzi i słowikom.

  281. @mag, jak Cię kocham, ‘piszrzesz’ najpierw w edytorze!
    Zapisuj to, co napisałaś na dysku, w chmurce, wherever, zaznaczaj, kopiuj i wklejaj do pola tekstowego blogu.
    Już któryś raz Ci coś poszło w „niebo”, jak piszesz o 10:16.
    To mnie smuci.
    Pozdr

  282. wbocek
    To wygląda tak, jakbyś wlazł na drzewo i robił foty z bliży.
    Az dziwne, że boćkowi rodzice cie ostro nie pogonili z gniazda, które było tuż tuż.
    Takie spotkania są fascynujące. Szłam sobie kiedyś droga nad stawami (na Podlasiu), a naprzeciwko mnie kroczył dostojnie bociek. Byliśmy coraz bliżej i patrzyliśmy sobie w oczy. Jednak bocian nie wytrzymał i poderwał się do lotu.
    Snadź na żabę lub nornicę byłam za duża.

  283. @Nefer, wczoraj, po meczu, 22:41
    Wqurw Cię ogarł, ‘Neferku’, ale jako fan de Bruyne’go i Hazada, za prawdę mówię Ci, żabojady były lepsze w te klocki. Przynajmniej wczoraj.
    Lewy się nadyma i ma rację.
    Trzeba jeszcze wiedzieć, że francuska drużyna jest najdroższa w świecie handlującym żywym towarem futbolowym.

    Napisałaś ‘Neferku’, ze jesteś młodsza od Krzywoustego.
    To Ty laseczka jesteś niebywała i do tego mądra!
    Szkoda, że gnijesz w tym zepsutym, spedalonym i bezbożnym kraju.

    Uważaj na siebie, paluszek wirtualnie całuję.

  284. @mag 13:09
    Gdzieżby @pombocek na drzewo się wdrapywał, jak on po wodzie chodzący. Napisał przecie, że on z kamerki internetowej zrzut zrobił i zamieścił. Cwany taki z niego gapa.

  285. PS
    O, tu sobie możesz podpatrywać na żywo
    https://klekusiowo.webcamera.pl/

  286. @mag
    Edytor sygnalizuje błędy ortograficzne (u mnie podkreśla na czerwono) i w specjalnym, osobistym słowniku proponuje prawidłową pisownię.
    Mnie poprawił ‘żesz’ na ‘rzesz’ (to dopełniacz od mnogiej rzeszy), co w kolokwializmie zostawiłem.
    To tak na marginesie…

    ‘staruszek’, na sąsiednim blogu, potępia kolokwializmy, uważa ich stosowanie za manierę.
    Widzę ich (tych kolokwializmów) dużo u nas, i powiem, że ja je lubię, sam, bez napinania się, ich używam.

    Jako wielbiciel seriali anglojęzycznych, zacząłbym nawet kląć – tak wiem, regulamin.

    Jednak jak widzę tych pisdzielców i czytam ich agentów-prawiczków, to kląć mi się chce okropnie.
    3msie
    PS
    Rozumiem, że K. wydobrzał. Ukłony.

  287. Na giełdach czerwono, doopa blada.

  288. stasieku
    Można być osobą starszą od Krzywoustego (o co nietrudno), a i tak pozostać „laseczką”choćby mentalną. Jak nie przymierzając ja.
    Zauważ ze ktokolwiek zacznie się z nimi pisimi zadawać, staje się upierdliwym zgredem,latającym do kościoła jak klasyczna dewota spod figury, co ma diabła za skórą.
    Z kolei, gdy ktoś przetrze oczy ze zdumienia/zaslepienia i i potoczy świeżym okiem wokól, odkrywa może nie najlepszy ze światów, ale położony w polskiej, a nie wolskiej krainie.

  289. Lewy, a co ze sztuczną inteligencją, która może rozpoznawać twarze, a nawet oceniać nastrój (zamiary) posiadaczy tych twarzy? W Chinach intensywnie pracują nad tym sztaby informatyków pod nadzorem władz.

    Co z AI, która odpowiednio zaprogramowana rozpoznać potrafi np. piękno obrazów – zdjęć cyfrowych? Już dziś w niektórych amatorskich aparatach foto program zawarty w aparacie sam ulepszy wykonane zdjęcie, tzn. wykadruje je, przytnie tak po wykonaniu, aby było jak najładniejsze. AI potrafi analizować zdjęcie pstryknięte przez amatora według kryteriów piękna wprowadzonych do programu przez człowieka i dochodzi po analizie do tego, że zdjęcie byłoby ładniejsze, gdyby np. z dołu przyciąć, górę zostawić i z lewej trochę obciąć, po czym błyskawicznie wykonuje kadrowanie zdjęcia, by było zgodne z tymi kryteriami.
    Kryteria kadrowania zdjęć zostały prowadzone do AI w aparacie foto przez człowieka. Bez tej interwencji AI nic nie potrafi.

    Lecz ludzie też nie rodzą się z poczuciem piękna takim, jakie funkcjonuje w kulturze. Dorastając wśród innych ludzie uczą się piękna, co oznacza, że poznają i przyswajają sobie kanony piękna, np. zloty podział, trójpodział prostokąta, mocne punkty na obrazie, typowe kompozycje na obrazach, które są postrzegane jako ładne, proporcje w rzeźbach przedstawiających ludzi, zestawienia kolorów, kształtów, itd.

    Tych kryteriów nie ukształtowała ewolucja biologiczna na gotowo. Ewolucja wprowadziła do mózgu człowieka tylko „podkładki”, które mogą zostać zadrukowane w nim podczas poznawania świata i stanowić zasób kanonów, kryteriów piękna schematów oceny, itd.

    Podobnie jest z moralnością. Mózg zawiera pewne podstawowe instynkty – jak rozpoznawanie swój / obcy, rozpoznawanie gniewu lub przychylności, sytuacje, gdy trzeba uciekać lub się bronić, itd.
    Te podstawowe „kanony” zachowań są zawarte na starszych ewolucyjnie ”piętrach” mózgu, bowiem każdy kto ma psa może stwierdzić naocznie, ze pies też to potrafi. Psy potrafią być sympatyczne lub nieprzyjazne, potrafią bardzo dobrze rozpoznać w jakim humorze jest ich przewodnik.

    Na te matryce, szablony elementarnych zachowań znajdujące się na niższych piętrach mózgu u ludzi nakładana jest w czasie rozwoju osobniczego i później moralność (wraz z duchowością, refleksyjnością oraz umiejętnością analizy zachowań), która jest przechowywana na wyższych piętrach. Tworzy się w głowie zespół koordynacji zachowań, w którym szablony z niższych pięter działają doraźnie, w potrzebie, szybko a nakładki moralnościowe na wyższych „piętrach” działają wolno, refleksyjne, analityczne. Jak napisałeś we wstępniaku, potrzebują dużo więcej energii, bowiem angażują dużo więcej szarych komórek znajdujących się w korze mózgowej.

    By podjąć decyzję prostą człowiek nie potrzebuje dużo czasu, bowiem proste decyzje są niejako predefiniowane w mózgu. Inaczej jest z decyzjami dotyczącymi sytuacji, które wymagają analizy, ułożenia planu działania i analizy wykonawczej tego planu – czy się uda, jakie są przeszkody, od czego zacząć, itd. To wymaga czasu, a wynik może być różny w zależności od wpojonych reguł, od nastroju, od ilości serotoniny, dopaminy, oksytocyny, czy jak tam się zwą te wszystkie substancje, które poprzez mózg dają nam kopa.

    Ciekawe jest, że forma wpajanej w różnych kulturach moralności jest różna, mimo że podstawowe składniki wydają się być podobne.
    Moralność w toku ewolucji kultury była bardzo związana z wiarą.

    W monoteistycznych religiach moralność jest przedstawiana jako pochodząca od boga i jako nakaz, którego złamanie grozi kara.

    W konfucjanizmie model wpajania moralności jest inny, bo tam nie ma boga, na którego można się powołać, który nagradza i każe, tylko są niebiosa, ziemia i niebo, duchy przodków, niebiański system porządku składający się z niewzruszonych zasad, nakazów i zakazów, w którym nad winą i karą zdecydowanie dominuje dążenie do ładu, do harmonii, do zrozumienia roli samego siebie, swojego miejsca w porządku świata.
    W buddyzmie świat nie jest dany od boga. Świat po prostu powstał. Lecz człowiek podlega w nim regułom, zasadom, a nacisk jest kładziony na naukę pracy nad sobą, naukę obcowania z innymi. Chyba z grubsza podobnie jak w konfucjanizmie.

    Ten sam gatunek homo sapiens wytworzył odmienne kultury, odmienne poczucie ładu oparte na wierzeniach. W jednej grzech, to podstawa – zbiór zakazów i nakazów pochodzących wprost od boga. W innej postępowanie zgodne z naukami Konfucjusza czy Buddy (nie ma Boga!), to podstawa.

    Jeśli założymy, ze genotypy ludzi są wszędzie mniej więcej takie same, to i mózgi są takie same. Dlaczego takie same mózgi wytworzyły odmienne kultury?
    Pzdr, TJ

  290. @mag
    11 lipca o godz. 12:44
    Koty są dochodzące, sąsiedzkie. Ja tam ich łapać nie będę, niech śpiewają.

  291. wbocek
    11 lipca o godz. 12:31 Edit →

    Koty – za płoty, ale weź żyj spokojnie jako materialista, skoro za 22 miliardy może się rozpaść cała materia. Jest na to dobry sposób, a przykład dał Bonaparte, albo Statua Wolności. Też Francja. Przykład idzie z Ameryki, więc robisz tak: zbierasz puszki ze świnską tuszonką z rejony gdzie zarażone paskudnym wirusem dziki biegały. I których wojsko odmówiło żreć, ale pacjent w szpitalu nie odmowi, bo nie ma wyjścia jak leży bez watroby, a nawet bez głowy. Ale to nic nie szkodzi, a nawet korzyść wielka, bo takie tuszonki tanie. A jak masz kupić z tysiąc, to sam rozumiesz, jakie wielkie oszczędności zrobisz. Dalej kupuszesz kaszę, groch, wędzony boczek, parę beczek wody, wiadro soli, solone śledzie, w lesie kopiesz sobie bunkier, a teren otaczasz drutem kolczastym i zakładasz miny. Powinienes mieć kałacha i tysiąc sztuk amunicji, granat też by nie zaszkodzil, ale że u nas o to niełatwo i drogie, to może być i naostrzona maczeta (są po pięć dych, ale stal miękka, więc lepiej takie po stówie i starczy na długo), albo kosa. Zamykasz się w bunkrze i juz. Możesz przeczekać te 22 miliardy lat i rozwalenie się materii, a Ty nie będziesz rozwalony, tylko zadowolony.

  292. mag
    11 lipca o godz. 13:29 * Maguś, u Ciebie jest całkiem racja: jak się laseczka z pisoidami zada, to się starzeje w przyspieszonym tempie i koszmarnie brzydnie na gebie. A jak jaka dojrzała dama się zadaje z takimi „Obywatelami RP”, albo inną przytomna opozycją, to się ze stulatki robi fest laseczka. Oto wielka tajemnica wiary.

  293. Ciagla rewizja WLASNYCH pogladow jest obowiazkiem myslacego. (Re)definiwanie. Tutaj ostatni raport dla Global_Innovation_Index (2018). 126 krajow, 80 param. Calosciowo i dla kazdego osobno kraju. Raport jest interaktywny. Pozycje poszczegolnych param trzeba wybrac na gorze list Analysis. Wyjasnienie pojec i metodyka w Appencices

    https://www.globalinnovationindex.org/home

    10 dni poprzednio (1 lipca) w Szwecji wszedl w zycie nowa definicja gwaltow i molestowania sexualnego. Nowa definicja, pozwoli Szw zdecydowanie wysunac na czolo panstw gwalcicieli. Prawdopodobnie wykrywalnosc i kwalifikowanie prawne(??? szw lagföra) osiagnie ok 90% przypadkow. Co jest zamyslem. Prawdopodobnie przed Zimbabwe i PldAfryka. Kilka lat temu przedefiniowano ujecie klient/sprzedawca uslug sexualnych. Redefinicja pozwolila uniknac ujemnych skutkow starej definicji. Przestepstw z tym zwiazanych (handel ludzmi, narkotyki etc.). Nowa def podniosla dochody kobiet o wysokich umiejetnosciach w dziedzinie. Aktualna taryfa jest ca 10000Skr/godz (~4000PZl) bez skorelowanych przestepsw. Przy umowie dluzszej czasowo jest rabat.

    Ciagla rewizja pojec jest obowiazkiem myslacych.

    O kotach. W czasie mojego mieszkania greckiego. Minister obrony Grecji wzial fakelaki przy zakupie okretow podwodnych (uboot) niemieckich. Po polsku to lapowka. Te fakelaki pozwolilo zonie ministra zainstalowac karnisze firankowe w domu ze zlota 24karat. Inne szczegoly wyposazenia w tym samym metalu tez zainstalowac. Oficerami na okretach podwodnych sa ksieza greckoortodoksyjni. To sytuacja czesto spotykana w silach gr. Poza marynarka rowniez bron pancerna. Poniewaz to oficer strzela, a bozia kule nosi, nie ma amunicji do czolgow, ni drog w gorach zeby jezdzily. Okrety podwodne pozbawione sa kompletnie(technicznie) mozliwosci zanurzenia w wodzie, tzw chrzest. Chociaz w Gr duzo wody jest slonej. Powod jest prosty. Poniewz wszyscy ksieza ortodoksy mieli juz chrzest, nie maja potrzeby zanurzac ponownie. Byloby sakramenckie naduzycie sakramentalne. Ja nazwalem fakelaki to co daje moim kotom z aluminiowego opakowania miekkiego. Moje koty uwielbiaja fakelaki. Greccy znajomi uznali moja odkrywczosc pojec, sami zaczeli stosowac do kotow, nie tylko ministrow. Po powrocie, zainteresowalem pojeciem tutejszych co maja koty. Pojecie fakelaki jest szeroko znane teraz w mojej okolicy. Uwaga. Dotyczy tylko produktow opakowanych w alufolie. Nigdy tzw, suchy prowiant.

    Dalej o kotach. Moj kot Boss prowadzi intensywne zycie sex w okolicy, okolo kwiecien, maj. Bez posiadania dzieci. Ale oko mial podbite, tego sezonu. Kiedys napisalem, uzywajac zle slowo. Teraz bez uzycia slowa polskiego(???). Moj kot Yatzy jest kastrowany, w tym czasie przebywa na sofie najczesciej (kwiecien, maj).

    Ciagla rewizja definicji, nazw, pojec jest obowiazkiem. Moje ostatnie zajecia polegaja na przedwyborczym rewidowaniu pojec integracja, goscinnosc nasza i pokrewnych. Mam wrazenie (bez pewnosci) nowe def wejda w zycie za circa rok, 1lipca 2019. W okresach wyborow jest duzo redefiniowaczek/czy.

    pzdr Seleuk

  294. Bóg wszystko stworzył samotrzeć.

  295. jobrave
    11 lipca o godz. 15:59 Edit →

    Bóg wszystko stworzył samotrzeć. * Moja babcia się na tym dobrze znała. Jak ją zapytałem, jak zrobić dobry chrzan na święta, to mi odrzekła: trzeba dużo trzeć. Chyba bozia ja podsłuchał, ze tez tak samotrzec.

  296. @paradox57
    11 lipca o godz. 13:15
    @wbocek

    Stęskniłam się za boćkami! W UK nie ma. Jak wyginely tak już nie powrócily więcej. Żurawie próbuje się powoli reintrodukowac ale bociany można zobaczyć co najwyżej w zoo…

    My dziś zasadzalismy się na maskonury –
    młody dał się wywabic na deszcz ze śpiwora, w którym zaszyl się z książką tylko perspektywa zobaczenia „puffinów”… Odbyliśmy w wybitnie moczącej mzawce solidny spacer w tym celu (kolonia jest ponoć na odludnym półwyspie obok) tymczasem widzieliśmy niemal wszelką żywinę rezydujacą na klifach oprócz maskonurow. Jedyne, które widzieliśmy były za daleko, żeby się dobrze przyjrzeć, nawet przez lornetkę (choć wcale dobrze słyszelismy je gdzieś pod nami). Kiedy przemoklismy do galotek musieliśmy odgwizdac dalsze poszukiwania bo mieliśmy kilka kilometrów do powrotu w mokrych portkach i butach. Za to znaleźliśmy najpiękniejsza plaże do tej pory i wydmy wysokosci kilkupietrowych budynków! W dodatku przez kiepską pogodę mieliśmy całe to zaczarowane pustkowie tylko dla siebie choć na plaży oprócz nas chodziło spore stado czarnych krów, całkiem malowniczo się prezentujące na białym piasku…

  297. Link do zdjęcia, który zamieściłam w poprzedniej opinii nie otwiera się.
    Zamieszczam ponownie z nadzieją, że ten się otworzy
    https://photos.app.goo.gl/9bd17JK72Bjrbevm6

  298. A mi kot przyniósł kiedyś od sąsiada (mieliśmy wspólną poręcz balkonową) kawał dobrej kiełbasy. A było to w czasach, kiedy o kiełbasę nie było łatwo w Polsce, bo wtedy zamiast kiełbasy produkowaliśmy lokomotywy, które, jak zapewniał Gomułka, taniały.

  299. Tyle tu ciekawych rzeczy obgadaliście, kiedy ja się kąpałem w Bałtyku.
    @Tjocie, mój mentorze, z duchowością, pięknem to nie tak prosto. Oczywiście chodzi o prawdziwą duchowość ateisty, a nie tą podsuwaną przez sukienkowych szarlatanów beczącym w odpowiedzi „mudmysie” owcom.
    Ta duchowość to jednak ma swoje podłoże w genach. Hetero widzi piękno w kobiecie, gej w mężczyźnie. Czyli gdzies pod estetycznym odbiorem piękna buzuje erotyzm. Dawid Michała Anioła może budzić mój podziw; harmonia, muskulatura ciała, ale zachwyt wzbudza we mnie łabędzia szyja Afrodyty. Ciało kobiety z wcięciem w talii nad biodrami jest dużo piekniejsze, od prostego, męskiego korpusu, jakby wyciosanego z jednego kawałka drewna czy kamienia. Geje odczuwają to pewnie inaczej, o czym swiadczy gejowska kultura Greków, którzy rzeźbili głownie apollów, adonisów, a kobiet prawie nie zauważali.
    Kobiety jeszcze inaczej postrzegają piekno. W jakiś dla mnie niezrozumiały sposób dostrzegają , podobnie jak geje, piękno w męskim ciele. Zresztą jestem wdzięczny przyrodzie za to, że wmontowała w nie takie dziwaczne postrzeganie tego rzekomego piękna.
    No tak, spłaszczam problem duchowości, sprowadzam ją do erotyki, a przecież duchowość to wrazliwość na piękno przyrody, muzyki, architektury.
    I tu…zawieszam głos…Basiu, proszę napisz cos na temat duchowości, piękna w muzyce

  300. @Tanaka 11 lipca o godz. 16:37
    Ale jak babcia, to przecież nie samo! Trzeć było trza, i nie było zmiłuj. No.

  301. stasieku
    11 lipca o godz. 11:12
    Proszę Cię , Stasiu, nie kadź mi tak,, bo jeszcze nas wezmą za jakies cioty.
    A ja jestem uczciwy facet, żadne skoki na boki mnie nie interesują.

  302. @Lewy 11 lipca o godz. 18:23

    Zaraz, zaraz. „Piękno” kobiety, czyli jej atrakcyjność w męskich oczach jest intymnie związane z młodością i płodnością (wcięta talia, czyli szerokie biodra = łatwy poród). Poza tym duże oczy, pełne usta, pięęęękny biust. Do tego jeszcze feromony – najcudniej pachną w okresie owulacji. To nie jest kwestia estetyki, to po prosu „monkey brain” wkracza do akcji.

    Co kobiety dostrzegają w męskim ciele – czemu akurat ciele? – to ty przecież nie masz pojęcia.
    Stwierdzono natomiast, że świetnie reagują na zapach i smak śliny – osobników odmiennych genetycznie.
    Oczywiście, są „idealne” proporcje ciała – które znał np. Michał Anioł – ale jest to dość chłodny model estetyki.

    Ale gdzie tu jest miejsce na „duchowość”? „Duchowość” to po prostu subiektywne odczucie wyrwania się ponad przeciętność, uniesienia, ekstazy… Impulsem może być seks, religia, sztuka, muzyka, okoliczności przyrody. Cała reszta – tomiszcza wysmażone o „duchowości” w ramach kaka – to są albo poetyckie wykwity na kanwie przeżyć (Fray Luis de Leon na przykład) albo bredzenia na podstawie bredzeń, albo głupawe „podręczniki” kaka-lubnego dążenia do takich przeżyć (Ignacy Loyola i jego „ćwiczenia duchowe”).

    Bo że kaka bezczelnie zawłaszczył pojęcie „duchowości” i usiłuje tę „duchowość” unormatywnić – co do tego wątpliwości być nie może.

  303. Na marginesie
    11 lipca o godz. 18:23 * w sprawie babci i chrzanu, to ja sam. A niesam to z kolezanka Zosia, ale wtedy bez chrzanu. Bo jakby bylo ze chrzanem z ta kolezanka, to by bylo do chrzanu !

  304. Przypomniał mi się – ni stąd, ni zowąd – fragment filmu z maskonurem w tle.

    W jednym z odcinków serii „Shetland” chłopak na promie uwodzi nie-szkockie dziewczę, opowiadając jej o puffinach. Tradycyjna szetlandzka świeca, objasnia – to po prostu knot wetknięty w „puffin”. A z kolei ekologiczne fermy wiatraków – to mord na skalę przemysłową, czyli szał piór i pociętych ptaków. Brr. Ci wyspiarze…

    Ale „szetlandzki” akcent (podobno fake, bo rodem z Glasgow) w tym filmie mi się podobał.

    https://www.youtube.com/watch?v=q-R6dtk3mdg
    https://en.wikipedia.org/wiki/Shetland_(TV_series)

  305. @namargineska
    No właśnie „duchowość to po prostu subiektywne odczucie..uniesienia, ekstazy”.
    Ja juz jestem za stary na fizyczne ekploatowanie owej duchowości, a w dalszym ciagu zachwycam sie pieknem kobiety, nawet jak jest obiektywnie (jesli tu w ogóle mozna mówić o obiektywności) przeciętna. Właśnie kształt szyi, biodra, sposób chodzenia, patrzenia, tembr głosu.
    A jakie feromony pachną gejom w okresie ewulacji ? I któremu pachną.?

  306. Lewy
    11 lipca o godz. 18:23

    Prosisz o napisanie o tym w odpowiedzi czy wstępniaka ?? 🙂

  307. Tanaka 11 lipca o godz. 18:41
    Aha, rozumiem. Z Zosią odkryłeś prawo tarcia, ale chrzan z babcią to już zupełnie insza inszość.

  308. Na marginesie
    11 lipca o godz. 18:38 * Bozia ludzi nie lubi. Chociaż gada odwrotnie. Weźmy takiego chlopca ledwopokomunijnego: jak widzi kolezanke, zwlaszcza ze starszej klasy, albo mamusie kolegi – co rodzi rozne trudnosci praktyczne, to on dostaje takiego malpiego rozumu, ze nie ma wolnej woli. No bo nie da sie miec wolnej woli, kiedy masie malpi rozum. Ale ksiadz mu mowi, ze on juz sama mysla zgrzeszyl i ze sie samogwalcil. A on niewinny jest i bezgrzeszny, skoro wolnej woli nie ma. Wtedy wkracza bozia i jak on wyje do tej starszej kolezanki, albo mamusi kolegi, tomu bozia gada NEIN, NEIN, nicht schissen! Oraz zadnych takich! Tylko po slubie sakramentalnym, a jak juz bedzie po slubie, to komunia cial bedzie, a ja bede miedzy wami. Obecnie to jest dosyc modne, ze ja bede miedzy wami, ale jak z bozia, to bardzo niemodne i taki mlody komunista musi potem do prof.. Lwa Starowicza, albo prof Izdebkiego, ze on nie moze w tych warunkach. No i nie ma przyrostu naturalnego, co jest dosyc smutne. Kiedys byli lepsze czasy, bo ludzie niemieckiego nie znali, bozi sie sluchali i wszyscy na kupie w jednej izbie zyli wraz z inwentarzem domowym. I bylo dobrze, a teraz nie jest dobrze, co sam Nycz przyznaje. Oraz Jedraszewski i biskup Watroba.

  309. @basiu
    WSTĘPNIAKA !

  310. @Lewy 11 lipca o godz. 18:51
    Co pachnie gejom, to chyba nikt nie badał. Może sutanna? Albo halucynogenne kadzidło? Całkiem poważnie, to jest materiał na IgNobla!

  311. Owo „rzekome piękno” w damskim czy męskim ciele to zakodowane w nas kryteria doboru naturalnego. I (po obejrzeniu własnego odbicia w wodzie) tęsknota za ideałem.
    Wcięcie w talii, kształtne biodra i biust, symetryczna twarz, harmonijna budowa ciała sygnalizują zdrowie i szanse na rozmnożenie albo co najmniej przyjemny seks. Kobieta patrzy na silne ręce, umięśnione pośladki, mocny podbródek, szeroką klatkę piersiową – partner ma być sprawny i silny…
    Artysta wie, co się ludziom podoba i za czym tęsknią.

    Każdy młody ssak ma nieproporcjonalnie dużą główkę i duże oczy – ten widok budzi w nas wzruszenie i instynkt opiekuńczy, zaraz chcemy pogłaskać i przytulić

    https://karsh.org/wordpress/wp-content/uploads/2017/02/Yousuf-Karsh-Brigitte-Bardot-1958-02-1461×1960.jpg

  312. @Na marginesie
    11 lipca o godz. 18:38

    Sorry, podałem musztardę po obiedzie 😉

  313. Lewy
    11 lipca o godz. 18:05
    W tym czasie, gdy władze ogłosiły obniżkę cen lokomotyw, byłem rachmistrzem spisowym w ramach spisu powszechnego 1970 roku. Obchodziłem mieszkania w moim obwodzie i wysłuchiwałem rozmaitych wynurzeń obywateli. A były naprawdę zróżnicowane, tak w tonie jak i treściach. Cukier podskoczył wtedy z 10,50 do 12,00 złotych za kilogram. O cenach mięsa i kiełbasy już nie wspomnę. Ale jednak Gomułka miał fantazję, aby wstawić do swej oficjalnej tyrady ten kawałek o lokomotywach. Chyba zagotował wiele osób, w tym także swych zwolenników.

  314. @Tanaka 11 lipca o godz. 18:56

    Czytałam gdzieś, że zgodnie z urzędową „logiką” kaka, jeśli ktoś popełnia grzech „nieczystości” pod wpływem silnych bodźców emocjonalnych, czyli swoistego przymusu, to jest niewinny lub prawie niewinny. Dlatego właśnie pedofilący xiunc jest niewinną ofiarą lgnących dziatek. W dodatku czyny pedofilne są traktowane na równi z onanizmem – jedno i drugie to strasznie ciężki grzech, na który jednak przymyka się oko. Kościelna kara dla kiecuna-pedofila polega na ojcowskim napomnieniu przez biskupa. Natomiast ujawniacze sutannowych pedofili nie mogą liczyć na łagodne traktowanie. Podobnie jak przekręcacze liturgii – za takie zbrodnie grozi automatyczna ekskomunika.

    A jak ta zasada się ma do wolnej woli? No właśnie. Wyszło na to, że w wolną wolę kaka i tak nie wierzy, skoro z zasady ogranicza odpowiedzialność w wyniku braku opanowania. Gdzie tu jest miejsce na wolę, tym bardziej wolną?

  315. Lewy
    11 lipca o godz. 18:56

    Spróbuję…

  316. @Tobermory 11 lipca o godz. 19:06

    Ależ musztarda tak czy inaczej dobra jest! Dodam tylko, że kot, który domaga się jedzenia, doskonale imituje kwilenie niemowlęcia – które jest dla homo sapiens nieznośne. To już nie wzrok, a słuch – ale również potęga ewolucji. Podlegamy instynktom sprzyjającym prokreacji i zachowaniu gatunku. A kot przechera podświadomie o tym „wie”.

  317. Ale co ja tu robię, przecież gdzie indziej muszę coś. Basiu, pisz!

  318. Na marginesie
    11 lipca o godz. 19:16

    Namarginesko – gdzieś indziej ? Szkoda. 🙂
    Spróbuję napisać – ale już wcześniej powiedziałam Lewemu – o pięknie zarowno w muzyce jak każdej innej sztuce w zasadzie nie potrzebne jest pisanie ( chyba,że robi to np. Z.Herbert) Bo jest to sprawa odczuwania,którego tak naprawdę nie da się precyzyjnie ująć słowami.
    Ale spróbuję i zobaczę,co z tego wyjdzie 🙂

  319. @Lewy
    Duchowość, duchowością, ale wiesz co, Lewy, wydaje mi się, że obaj jesteśmy z gatunku „potrzeboskich”.

    Stale, ciągle potrzebujemy kobiet, czym starsi, tym bardziej potrzebujemy. Czasami nas drażnią swoja odmiennością, ale (jak Cię znam) wybaczamy im jak Chrystus (za przeproszeniem).
    To jest przypadłość czasami. To zapotrzebowanie…

    Pamiętam obozy wojskowe (za moich czasów wojo raz w tygodniu i 2 miesięczne obóz w wakacje), wtedy cierpieliśmy, więźniów mi czasami szkoda.

    Szkoda, że na blogu ateistów tak mało seksu. Tacy jacyś ‘usta w ciup’ jesteśmy.

    Za kilka godzin dowiesz się Żabojadzie z kim wam przyjdzie grać w finale.
    Jak wypadnie na Anglię, to cała historia konfliktów ‘przez kanał’ powtórzy się w mikro skali.

    Oj, będzie się działo na Polach Elizejskich.

  320. My tu o kanonach piękna,a ja właśnie przeczytałam wiadomość o najnowszym wynalazku kościelnym. Wprawdzie nie kk,ale myślę,że skwapliwie skorzystają z nowości :

    „Nie Polska, a Niemcy zostały krajem, który jako pierwszy zaprezentował… elektroniczny system dawania na tacę. Teraz nawet wierni, którzy nie mają przy sobie gotówki, otrzymają możliwość złożenia ofiary szybkim przelewem.

    Taca to w tym wypadku trochę nieprecyzyjne określenie. Prezentowane urządzenie bardziej przypomina raczej sakiewkę z solidną rękojeścią. Trzymając się technologicznej terminologii można śmiało rzec, że jest multifunkcyjne, gdyż ofiarę złożyć można tu tradycyjnie (czytaj: bilonem, bądź banknotem) lub elektronicznie.

    Wbudowany w rękojeść czytnik działa na identycznej zasadzie, jak bezprzewodowe terminale płatnicze. Po wpisaniu ustalonej kwoty, akceptujemy transakcję, zbliżamy kartę i amen! Ofiarny przelew wykonany! „

  321. Lewy
    11 lipca o godz. 8:09
    „Powiadasz, że żadnej rewolucji nie da się przeprowadzic bez obalenia Kiereńskiego. A znasz ty jakiegoś Kiereńskiego, którego dałoby się obalić ? A co ze zdobyciem Bastylii ? Nie ma Bastylii, bo ja zapalczywi Francuzi zburzyli. A gdyby byla, to można by do niej strzelać z Aurory. Dwa razy nie wchodzi sie do tej samj rzeki, ortequ (to nie ja tylko starozytny filozof wymyslił), dlatego wchodzący do tej innej rzeki krasnal z Żoliborza,taka reinkarnacja, troche śmieszna Lenina)zamierza przy pomocy innej inkarnacji,, śmiesznego Robespierka, pana Zbyszka, odstrzelić Gersdorf. Idę się kąpać w Bałtyku”

    Widze cie juz wykapanego. Wiec moze i zburzona Bastylie jakos przecierpisz.

    Moj nawrot do tej JEDYNEJ PRAWDZIWEJ rewolucji nastapil z powodu kontrrewolucyjnosci lonka. On jakos tak poodwracal sprawy. Jakaz to kontrewolucja tego gnoma z Zoliborza? On dopiero rewolucje produkuje, nie kontrewolucje. On idzie na uwalenie polskiej kierenskosci. Czyli tego, no jak mu tak, aha Tuska. I nie wazne, ze ten polski Kierenski tez na Zachod zwial. Jego wciaz czeba obalic. Przy pomocy Aurory

  322. Wiesz Basiu, ale w Niemczech taki sposób na przelew grozi wyjsciu kościoła z szarej nieopodatkowanej strefy, gdzie jest mu tak dobrze.
    Co łaska w banknocie czy bilonie jest nie do sprawdzenia przez fiskusa,a przelew zostawia slady. No chyba, że kościół ma własny bankowy, zamkniety obieg i państwo nie ma możliwości wglądu w te pobożne operacje.
    W Polsce to nie ma strachu, żaden fiskus, minister, prezydent, premier, a nawet szary poseł, nie ośmieliłby się zajrzeć do skromnej skarbonki Rydzyka, nie mówiąc już o rozporkach naszych pasterzy.

  323. stasieku
    11 lipca o godz. 19:50
    Stasiu, o tych rzeczach to cicho sza, bo tu na blogu jest taki jeden cnotliwy purysta, który jak nic, nazwie cię obleśnym staruszkiem.
    A teraz do meczu. Zobaczymy z kim moi chłopcy od Didier Deschampa bedą grac w niedzielę

  324. Zbiorczo, po pracy:

    Generalnie, do dyskusji o podobaniu się: „Beauty is in the eye of the beholder”. Co biologia objaśnia bliżej w sposób następujący: dobór płciowy jest specyficznym, osobnym rodzajem doboru, gdzie geny ewoluują w powiązanych zestawach u przeciwnych płci. Sukces bażanta z długim ogonem zasadza się na tym, że są samice, którym się podoba. Jest to właśnie taki zestaw cech: samce mają długie ogony – samicom podobają się samce z długimi ogonami. Specyfiką doboru płciowego jest to, że wywiera bardzo mocną presję i szybko doprowadza daną cechę do skrajności. Stąd właśnie takie rzeczy, jak długaśne różne piórka u rajskich ptaszków (latać z tym ciężko i schować się nie da, ale bez tego nici z potomstwa), korale, z którymi osobnik ledwie łazi (ale wszystkie dziewuchy jego), czy kosztowne i ryzykowne zachowania – loty, budowa fantazyjnych gniazd, zbieranie różnych gratów na ozdobę itp. (lepiej byłoby pojeść i pospać, ale trzeba dwa tygodnie budować w celach matrymonialnych). Kobiecy biust prawdopodobnie należy do tej samej kategorii.

    @Na marginesie
    11 lipca o godz. 18.49

    Nie odróżniam szetlandzkiego akcentu jako takiego, ale niektóre dalekoszkockie zalatują mi Skandynawią. Pamiętam jakiś czas temu wywiad z posłem z Hebrydów, który w każdym miejscu, gdzie spotykało się „r” i „s”, wymawiał żywcem „sz”, jak w norweskim! A słuchałaś może słuchowiska o Gudrunn na BBC4?

    @wbocek
    11 lipca o godz. 10.57

    Właściwie to otrzeźwiłeś mnie, przypomniawszy o istnieniu forów typu e-Wiadomości Pipkowic Górnych, gdzie całokształt wypowiedzi pachnie i wygląda gorzej, niż, pardon, rzygowiny chorego na nadkwasotę ścierwojada. Moje zastrzeżenia, wywołane mlekiem pod wąsem w blogowaniu, proszę uznać za niebyłe. Drobne tam takie tutaj mają zaiste funkcję przyprawową.

  325. Lewy
    11 lipca o godz. 18:23
    Mój komentarz
    Lewy, oprócz duchowości pisałem o moralności (indywidualnej) – gdzie ona się lęgnie i kiedy w rozwoju osobniczym.
    Byłem zdania, że na niższych piętrach są gotowe wzorce prostych zachowań, które nie tworzą moralności, są raczej są podłożem dla nadbudowania na nich moralności. Są zbiorem instynktów sterujących naszym zachowaniem na zawołanie, na zdziałanie jakiegoś bodźca. Na wyższych piętrach mózgu jest miejsce, które wypełnia się wzorcami współżycia społecznego w czasie dorastania człowieka i te wyższe piętra z niższymi tworzą system utrzymujący jakoś nas w ryzach. By był jaki taki porządek w społeczności homo sapiens te wyższe piętra muszą być wypełnione kulturą, mówiąc wprost nakazami, zakazami, regułami zachowań, regułami szacowania swojego położenia, swojej funkcji w społeczeństwie, regułami konstruowania zadania do wykonania lub nie wykonania, itd..

    Z grubsza biorąc wyższe pietra, to kultura. Zachowuj się kulturalnie – mówią rodzice do dziecka. Jest to apel do wyższych pięter. Apele do niższych pięter na nic się zdają.
    Niższe piętra, to instynkty bezpośrednio wykreowane przez geny. Jak on może być tak podły, tak niskie pobudki nim kierują – mówi się o jakimś osobniku ludzkim, w którym wyższe piętra nie zdołały powstrzymać zdominować, przykrócić niższych.

    Także zapytałem dlaczego takie same (teoretycznie) mózgi posiadane przez osobników gatunku homo sapiens, wytworzyły różne kultury, różne bazy (nazwijmy je systemami wartości) dla moralności, różne modele porządku świata.
    Pzdr, TJ

  326. Na marginesie
    11 lipca o godz. 18:38
    „Piękno” kobiety, czyli jej atrakcyjność w męskich oczach jest intymnie związane z młodością i płodnością (wcięta talia, czyli szerokie biodra = łatwy poród). Poza tym duże oczy, pełne usta, pięęęękny biust.

    w polszczyźnie najpiękniej określili te cechy Andrzej Zaorski razem z Marianem Kociniakiem „duże niebieskie oczy”. Cytat pochodzi z felietonu radiowego „Paramęt Pikczers” i zaczynał się od słów „fajny film wczoraj widziałem…”

  327. Szary Kot
    11 lipca o godz. 20:05

    Szkocki, tak jak Walijski i Cornish sa jezykami celtyckimi. Wersja z Szetlandow to juz jest mix Celtyckiego z Norweskim. Tak przynajmniej twierdza jezykoznawcy. Choc slady polityki wynaradawiania rodzimych, celtyckich mieszkancow Wysp Brytyjskich, po ostatnim najezdzie Normanskim (1066), sa w ocenach angielskich jezykoznawcow, konsekwentnie unikajacych slowa „celtyckie”, w odniesieniu do wspomnianych na poczatku 3 jezykow rodzimych.

    pozdrowka
    ~l.

  328. chyba mnie pogięło, ze zdecydowałam się oglądać dzisiejszą audycję z Moniką O. PO drugiej stronie słowotok, buta, bezczelność, niewiedza przykryta właśnie potokiem, wręcz amazonką słów, ale treści w tym żadnej.
    Jedynie moja irytacja. Bo na końcu rozmowy o Sądzie Najwyższym p. Patryk J musiał dołożyć p. Rafałowi T.
    @mag
    będzie nieszczęście, jeśli to cóś zdobędzie jakieś głosy w Warszawie. Opole – Bis, tatuś Patryka na wysokim stołku, inne stanowiska zajmą koledzy z blokowiska.

  329. @Szary Kot
    11 lipca o godz. 20:05

    „Specyfiką doboru płciowego jest to, że wywiera bardzo mocną presję i szybko doprowadza daną cechę do skrajności (…)Kobiecy biust prawdopodobnie należy do tej samej kategorii.”
    A w jaki sposób?
    Barwne ogony, korale, poroża mają robić wrażenie i świadczyć o atrakcyjności samca, ale to dekoracja bez funkcji biologicznej. Biust może wabić samców jędrnością, proporcjami, ale przecież nie przyszłą wydajnością w produkcji mleka, która jest zupełnie niezależna, a czasem wręcz odwrotnie proporcjonalna do rozmiaru biustonosza.
    Wylansowany przez media model chudej kobiety z pokaźnym (silikonowym) biustem to nie jest wynik ewolucji, która coś nie nadąża za aktualną modą i już dawno trzeba było wynaleźć tiurniury, gorsety i inne ustrojstwa pomocniczo-oszukańcze 🙁
    Że ten model został doprowadzony do skrajności, świadczą już operacje plastyczne w prezencie pierwszokomunijnym. Zaczyna się od modelowania uszu, potem przyjdzie nosek, piersi, odsysanie tłuszczu, poduszki silikonowe w pośladkach u panów…
    A potem rozczarowanie, jak się urodzi potomstwo podobne do rodziców sprzed operacji 🙄

  330. Szary Kot
    11 lipca o godz. 20:05

    Taki otwarty Kot jak Ty – to dobra wiadomość, że jest. Już zrozumiałem koleżanki Neferkę i mag, że miały rację, kiedy się rzuciły na mnie, kiedy się rzuciłem na Ciebie.

  331. lonefather
    11 lipca o godz. 20:26

    Chodziło mi tylko o Scots, czyli szkocki dialekt angielskiego. Do satysfakcjonującego mnie opanowania angielskiego mam jeszcze daleko, ale mogę się łudzić, że jestem „na kursie i na ścieżce”. O braniu się za języki celtyckie nawet nie marzę…

  332. W przerwie meczu.
    Taka mnie refleksja naszla. Do naszej duchowości nalezy podziw, zachwyt, uwielbienie, radość itp ale równiez uczucia negatywne takie jak nienawiść, obrzydzenie, wstręt itp.
    I ja np. do mojej duchowości nalezy obrzydzenie, odraza do pisiorów i do klechów.
    Gdybym nie był człowiekiem, tylko robotem nie posiadającym duchowosci, to bym takich odczuć nie miał.

  333. wbocek,
    Koty umią mruczeć i (mniej chętnie) pazurzyć 🙂

  334. @tjocie
    Faktycznie umknęła mi kwestia moralności, którą przestawiłes. Wymaga to z mojej strony pewnego przemyślenia, a zbyt Cie cenie, aby olać Twoje wywody i odpowiedziec Ci byle jak. Więc chyba do jutra a nawet pojutrza, bo jutro wracam na południe Polski ,a to mi zajmie troche czasu.
    Ps W pociagu poczytam sobie nową Politykę.Juz przeczytałem swietny artykuł Siedleckiej. A ostrzę sobie zeby na Janickiego i Władykę

  335. Tobermory
    11 lipca o godz. 20:41

    Jeżuszmariat, ale wiadomość! Pierwsze słyszę, Tobermorku, o silikonowych poduszkach w żywej de. Ty wiesz, co by to było dla pedalarza, jeśli na tym można siedzieć i jechać 120 km?!…
    Kurde, zeszło mi powietrze, bo chwilę pomyślałem. Nic by nie było. Na zewnątrz i tak by było żywe, uraźliwe ciało, które na dłuższych odcinkach potrafi u mnie tak się natrzeć, że są niemal rany i do celu dojeżdżam ze sporym bólem, zmieniając co chwila półdupki, czyli raz na jednym, raz na drugim. Znaczy, tak było do czasu, kiedy wynalazłem silikon jako ratunek. Zaczęło się od pokrowców z silikonowymi wkładkami na siodełko. Trochę pomogło, ale na trasie Koszalin – Słupsk (67 km) i tak pod koniec tyłek miałem natarty i obolały, mimo własnej roboty dmuchanego siodełka. Aż się kiedyś kapnąłem, że paskudne otarcia skóry to robota szwów i tarcia skóry o materię majtek. Wtedy rozprułem siodełkowy pokrowiec, wyciągnąłem silikonowe placki i włożyłem w majtki, a nie na majtki. Skóra miała bezpośredni kontakt z silikonem, który nie ma szwów i nie powoduje tarcia. To odkrycie tak mi upiększyło życie, że przyszła szósta – czy siódma, dokładnie nie pamiętam – młodość. I trwa. Silikon może być bardzo młododajny.

  336. Tobermory
    11 lipca o godz. 19:03

    „[…] Kobieta patrzy na silne ręce, umięśnione pośladki, mocny podbródek, szeroką klatkę piersiową – partner ma być sprawny i silny…[…]”

    No wiadomo, dlatego zamierzam wrzucać tu swoje fotki.

  337. Tobermory

    Chyba Ty mi, Tobermorku, wtykłeś info, że boćków więcej niż w Polsce jest na Białorusi. Przez to dziś zainteresował żem się bocianimi liczbami.

    „Podczas VI międzynarodowego spisu bociana białego w sezonie 2004/05 odnotowano 52500 par w Polsce, 30000 par na Ukrainie, ponad 20000 par na Białorusi, 13000 par na Litwie (najwyższe znane zagęszczenie tego gatunku na świecie), 10700 par na Łotwie i 10200 w Rosji. Wstępne wyniki badań z lat 2014–2015 wskazują, że liczba bocianów w Polsce spadła do 45 tys. par, w wyniku czego krajem o najwyższej populacji stała się Hiszpania z populacją 48 tys. par. Dla porównania, w 1984 w Polsce gniazdowało 30,5 tys. par,w 1995 – 40, 9 tys., aby w 2004 zanotować rekordowe 52,5 tys. par.

    W Niemczech większość z całkowitej liczby 4482 par gniazdowało we wschodnich regionach, szczególnie w sąsiadujących z Polską landach Brandenburgia i Meklemburgi”.

    Wygląda na to, że spora liczba młodych w tym roku to m.in. efekt pogodowego, może nawet cieplarnianego, efektu. Pierwszy raz w życiu zoczyłem sześć młodych w gnieździe i wszystkie w dobrej formie.

  338. wbocek
    11 lipca o godz. 21:25
    nieskromnie przyznam się do autorstwa tej wypowiedzi.

  339. To trzeba przeczytać
    „Ofiary Gwiazdy Śmierci” Mariusza Janickiego i Władysława Władyki, w Polityce.
    Znakomita analiza pisowskiego świata.

  340. @wbocek
    11 lipca o godz. 21:25

    O, już chciałem pisać, że na pewno nie ja.
    Chodziły kiedyś pogłoski, że co czwarty bociek na świecie jest Polakiem, ale nie sprawdzałem, czy to prawda. Natomiast faktycznie w Hiszpanii widziałem okolice, także miasta, z wieloma zasiedlonymi gniazdami i w ogóle znacznie lepsze warunki środowiskowe dla bocianów. Z Afryki mają tam też o wiele bliżej i nie muszą lecieć przez Liban i Turcję.

  341. Widział ktoś w Polsce bocianie gniazdo na kościele?
    Tu Ciudad Rodrigo:

    https://photos.app.goo.gl/nXTCN3XPyhioADiz7

  342. Widzę, że w polskiej Wiki jest ta sama dzwonnica kościoła św. Izydora w Ciudad Rodrigo, którą już kilka razy fotografowałem, właśnie przez te bociany.
    A tu bociany na dzwonnicy w Salamance:

    https://photos.app.goo.gl/rAsTLkZtiXVtvNXt9

  343. Tobermory
    11 lipca o godz. 22:16

    Dzwonnica w Salamace zupełnie wyjątkowa.

  344. Lewy

    A więc finał Francja – Chorwacja

  345. konstancja

    No to dziękuję, konstancjo, że się pomyliłaś, bo przez to wiem więcej niż parę godzin temu.

    Ale obok tych klekusiowyvh boćków widziałem w czasie pedałowania sporo gniazd opuszczonych, które znałem jako zamieszkałe. Nie śmiem przypuszczać, że wrażliwszym boćkom Polska w ostatnich latach przestała się podobać i wybrały wolność.

  346. Czy wypada startować do świętego z nożem?
    W Wadowicach pokrojono 120-kilogramowy tort urodzinowy (98 lat JP II) z wizerunkiem świętego. Obrażona na uczuciach religijnych mieszkanka miasta zawiadomiła policję.
    Czy wypada taki tort jeść widelcem?

  347. Szary Kot
    11 lipca o godz. 20:56

    errr…

    Jedna rzecz to jak Szkoci mowia po angielsku… Mozna sie przyzwyczaic i z wiekszym/mniejszym trudem rozumiec.

    Zupelnie zas czym innym jest Szkocki, fachowo nazywajacy sie Gaelicki, ktory ma nieco zaabsorbowanych terminow z Angielskiego, ale w swojej istocie, strukturze, gramatyce, jest jezykiem celtyckim.

    Nie istnieje takie cus jak „szkocki dialekt” jezyka Angielskiego. Po prostu nie istnieje i zwyczajnie przyjmij to do laskawej wiadomosci.

    A to co nazywasz „Scots”, to byc moze, moze byc to jak Szkoci mowia po Angielsku, co w nieobeznanych uszach moze brzmiec jak inny jezyk, ale majac slownik slow angielskich, gramatyke angielska, nie jest innym jezykiem, bo wymawianie jak wymawiaja Szkoci, nie czyni innym jezykiem.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Moze lepiej objasni @Kostka, bo ona na co dzien w Glasgow zyje. Ja tylko informuje Ciebie, ze Scottish nie jest dialektem jezyka angielskiego nalezacego do jezykow germanskich, tylko Scottish Gaelic, ktory jest jezykiem celtyckim, jak Walijski, Cornish, czy Irish.

  348. @basia.n Dla niektórych to jest mecz: beżowi: biali. Niespecjalnie lubię beżowych, a jescze mniej „białych”. W finale będę za beżowymi. I mam wyrzuty sumienia, z tytuły moich rasistowskich poglądów.

  349. lonefather
    11 lipca o godz. 22:58

    Zeby nie byc goloslowny, to nie ma to jak posluchac na wlasne uszy, zeby sie przekonac i upewnic, ze @lonefather wie co pisze, sam sobie posluchaj i wnioski stosowne wyciagnij…

    https://www.youtube.com/watch?v=CUSGeUYpRiw

    pozdrowka
    ~l.

  350. bukraba
    11 lipca o godz. 23:10

    Myślę,że sympatie w sporcie to bardzo normalne.
    Ja również nie jestem specjalnym sympatykiem obydwu finalistów,więc będę oglądać bezstronnie. Ale zupełnie nie zrozumiałam tego określenia – biali i beżowi. Wyjaśnij,proszę

  351. lonefather
    11 lipca o godz. 22:58

    Przecież z mojej wypowiedzi wynika, że rozróżniam gaelicki od angielskiego. Natomiast (dialekt to czy nie dialekt) sposób mówienia w Szkocji po angielsku (też różny w różnych częściach Szkocji), o odrębnej wymowie i części słownictwa, to Scots. Trzymam właśnie w garści Collins Gem Scots Dictionary – „The perfect wee guide to the Scots language”. W przedmowie Scots jest określony jako „language… spoken by most Scots which is neither standard British English nor general slang.” A także: „modern colloquial language of Scotland”.
    Użytkowników Gaelic jest może kilkadziesiąt tysięcy na 5 milionów Szkotów, z których każdy mówi po angielsku.
    Kreślę się z szacunkiem 😉

  352. Lonefather,
    sco.wikipedia.org
    Nie chcę wchodzić w dyskusje, czy to dialekt czy co innego (na pewno nie język).

  353. Szary Kot
    11 lipca o godz. 23:41

    My dear … what ever you wish. But realise that this what I tell you about is not about bastard’s languages, but about pure languages.

    regardas
    ~l.

  354. @lonek

    Kot ma rację – „szkocki” to odmiana angielskiego – w czystej postaci trudny do zrozumienia (albo tam gdzie „standardowy” angielski jest nim mocno naszpikowany – pracowałam pół roku temu w Ayrshire i miałam potężne problemy ze zrozumieniem niektórych ludzi ). Jest tego szkockiego z 10 głównych dialektow i pewnie jeszcze sporo pomniejszych – trochę jak z angielskim w Anglii – co region to inny accent. Gaelic to szkocki język celtycki – mało kto nim dziś mówi – głównie na Hebrydach Zewnętrznych – choc nadaje w nim BBC Alba i jeden kanał radiowy. Jest o wiele bardziej śpiewny i miękko brzmiący niż normalny sposób mówienia Szkotow. Zaraz wam coś podrzucę ale muszę pozbyć się potomka. Zresztą mozecie zerknąć jak wygląda klasyczny szkocki anathem: piosnka Loch Lomond – jest w wersji angielskiej i szkockiej

  355. Czyli popcorn i paczę na darcie kotów 🙂

  356. pombocek
    11 lipca o godz. 22:53
    cieszę się, że zajrzałeś do źródeł. Sama napisałam o tych bocianach na podstawie obserwacji własnych. W Wielkopolsce nie ma zbyt wielu podmokłych terenów, ale w okolicach pojezierzy kilka par bocianów ma każda wieś. Wydawało się, że sporo ich u nas. Spędziłam w ub roku tydzień na Podlasiu. Ilość obecnych tam bocianów osiągnęła stany nieosiągalne w Wielkopolsce. Białoruś pobiła wszelkie znane mi liczby- bociany były wszędzie, oczywiście, że najwięcej blisko naszej granicy, ale w głębi Białorusi było ich więcej, niż jednorazowo wiedziałam je gdziekolwiek.
    W liczbach bezwzględnych może wyglądać to jeszcze inaczej.
    Jak każdy obserwator- mogę się mylić.

  357. @szary kot

    Jezyk to skomplikowany produkt kultury i podlega licznym naturalnym i wymuszanym zmianom.

    To co przywolujesz jako „most common spoken” Szkocki, jest rezultatem imperialnej i szowinistycznej angielskiej polityki wynaradawiania Szkotow, jaka zaplanowal i realizowal angielski rzad przez okolo 280 ostatnich lat.

    Nie wiem ilu Szkotow na co dzien mowi Scottish Gaelic, ale z pewnoscia jest ich o niebo wiecej niz Walijczykow mowiacych po Walijsku. Walijski przetrwal do naszych czasow nie cudem, ale dzieki Elzbiecie I, ktora zlecila i zaplacila przetlumaczenie Biblii na Walijski. Nawet prowadzona przez niemal 200 lat polityka jezykowego wynaradawiania Walijczykow sie nie udala, bo nikt z angielskich szowinistow nie osmielil sie odmowic i zakazac odprawiania nabozenstw po walijsku, skoro sama Elzbieta I nadala Walijczykom ten przywilej. Przez ponad 150 lat dzieci w szkolachbyly karane za mowienie po walijsku, a w niedziele na mszy spiewaly psalmy po walijsku i sluchaly kazan mowionych po walijsku. Jezyk przetrwal.

    Podobnego szczescia nie zaznali Kornwalijczycy. Wpadli w polityczne sidla bycia czescia Anglii. Ale pomimo tego, ze przez niemal 2000 ostatnich lat stale sie znajdowali pod czymis i to coraz innym panowaniem, to wciaz jest troche ludzi na co dzien mowiacych Cornish. Zmiany cywilizacyjne, a dokladniej szybkosc tych zmian, spowoduja, ze juz dzis sie uznaje Cornish za praktycznie wymarly, choc w Kornwalii wciaz w wielu wsiach, czy miasteczkach spotyka sie dwujezyczne tablice z nazwami.

    Wracajac do Szkocji, to o zywosci jezyka moze swiadczyc to, ze przetlumaczono na Gaelicki Malego Ksiecia, a rosnacy w sile szkocki nacjonalizm wspiera odrodzenie sie jezyka. Mysle dodatkowo, ze postepujaca unifikacja swiata tez wspiera ludzka potrzebe odrozniania sie, co sprzyja odradzaniu sie jezyka.

    Jesli zas chodzi o nauczenie sie, to szans najmniejszych na nauczenie sie Scots, zwyczajnie nie masz. No chyba ze masz nadzyczajne zdolnosci i zdecydojesz sie przeniesc sie na pare lat do Szkocji, zeby miec codzienne z mowionym jezykiem obcowanie. Ale i tak watpie, zebys zdolal pokonac bariere wymowy i akcentowania, ktorej sami Szkoci nie sa w stanie pokonac i sie wyzbyc.

    Moze zle zrozumialem, ze cos pisales o nauczneniu sie, stad tyle o nauce pisalem.

    pozdrowka
    ~l.

  358. @Nefer
    12 lipca o godz. 0:07
    Czyli popcorn i paczę na darcie kotów

    Nie będzie tego dużo – kieruję się bowiem do spania. Jutro kolejny ciężki dzień, im bliżej urlopu, tym więcej do roboty.

  359. Szary Kot
    12 lipca o godz. 0:24

    Wcale nie suponowałam o Tobie. Ale czasami pióra lecą. Czy pióra mogą lecieć z kota?

    Prawie cały dzień spędziłam grzebiąc w ustawieniach nowego telefonu a miało być całkiem inaczej :/

  360. @Kostka

    Mowienie angielskiego po „Szkocku” nie czyni z niego innego jezyka.

    Czy czyni dialekt, to ja nie ede sie wypowiadal bo sie nie znam. Niemniej sie mi widzi, ze jesli ja Polak mowiacy po Angielsku jestem w stanie sie dogadywac w Edynburgu z dowolnym przechodzniem, czy sprzedawca i przez telefon infolinii sie tez dogaduje, to znaczy, ze mowie z ludzmi mowiacymi ciut inaczej i bardzo dziwnie mowiacymi po Angielsku. Ale wciaz mowiacymi po Angielsku. …

    Nie po Szkocku, co najwyzej mowiacymi na szkocki sposob po Angielsku.

    A juz na koniec, to chyba mi najblizej do tego co mowia specjalisci, czyli do rezerwacji terminu „jezk Szkocki” dla Scottish Gaelic … Czy sie wyksztalci szkocka odmiana Angielskiego? Tego nie wiem. Moze …? Sporo sugeruje taka mozliwosc.

    pozdrowka
    ~l.

  361. Lewy
    11 lipca o godz. 21:54

    Bardzo dobry artykuł. Brakuje mi tylko odpowiedzi na pytanie KIEDY.

  362. @Kostka

    Ten, z obrzydzeniem to pisze, „Szkocki”, ktory Ty i @szary promujecie, ma sie tak do Scottish Gaelic jak w jezyku polskim rower do bicykla. Sama wiesz, ze Rover, to Rover, choc w Polsce stal sie nawza wlasna BICYCLE’a i funkcjonuje jako nazwa urzadzenia do jezdzenia, ktore caly swiat nazywa BICYCLE. Od dwuch kolek, na ktorych sie toto opiera i jezdzi.

    Toto jest po prostu jezykiem angielskim mowionym przez Szkotow. Tylko ludzkie lenistwo co skroty myslowe produkuje, powoduje ze zamiast mowic o Angielskim mowionym przez Szkotow, mowi sie o, za przeproszeniem, „Szkockim”, choc wciaz jeszcze jest to caly czas jezyk Angielski.

    pozdrowka
    ~l.

  363. Lonku,

    Kiepsko mi się pisze na telefonie ale spróbuje:

    Masz rację że oryginalnym językiem Szkocji był Gaelic. Celowo mówię „był” bo mówi w nim według censusu z 2011 jedynie 1.1% ludności powyżej 3 roku życia. (W przeciwieństwie do walijskiego, którym mówi 19% ludności – to też dane z 2011. Warunkiem dostania pracy w niektórych rządowych instytucjach jest jego znajomość. Walijski ma się więc najlepiej z rdzennych języków).

    Jest też oficjalnie uznany Scottish English language (o którym pisał Kot):

    https://en.m.wikipedia.org/wiki/Scottish_English

    Wątpliwe, że usłyszysz go na ulicach Edynburga ale już w Glasgow i owszem (jeśli pogadasz z lokalsami. Nazywa się Glaswigian Patter). Większość ludzi, którzy nim się posługują  (o ile mówia poprawnie po angielsku ) przełączy się w rozmowie z obcokrajowcem czy Anglikiem na normalny angielski. Mój mżonek w biurze, wśród ludzi wykształconych, szkockiego nie uświadcza – wszyscy mówią normalnie. Ja mam do czynienia także z robotnikami i farmerami – więc czasem słyszę prawdziwy „szkocki” – powiem szczerze, że kiedy pracowałam w Ayr nie byłam w stanie czasami zrozumieć o czym była rozmowa kiedy Szkoci zaczynali rozmawiać między sobą. W rozmowie ze mną czasami robili wysiłek a mimo tego dalej miałam problemy bo słownictwo, frazy i gramatyka jest nieco inna – zmienia się to w zależności od regionu, a ten z Ayrshire był dla mnie wyjątkowo koszmarny choć to tylko godzina drogi od Glasgow. 

    Główne odmiany szkockiego:

    https://www.scotslanguage.com/Scots_Dialects_uid117/The_Main_Dialects_of_Scots

    https://www.scotsman.com/lifestyle/more-than-words-a-guide-to-scottish-dialect-1-2564739

    Zatem „szkocki” jest o wiele bardziej żywym językiem niż gaelic. Smutne ale prawdziwe. Wiem co mówię bo mieszkam tu od ponad czterech lat a pracuję od szesciu – i wciąż nie spotkałam nikogo kto mówi w gaelic… Aczkolwiek. Co roku w styczniu, w okolicach święta poety Burnsa szkoła organizuje akademie okolicznościowa (już cztery razy zaliczyłam to wiem coś o tym). Uczy się wtedy dzieciaki szkockich (nie gaelickich!) słów np. części ciała, teksty wierszy i piosenek, i tak dalej – z czego wynika że szkocki też nie ma się aż tak świetnie skoro trzeba go uczyć…. Choć mój syn mówi np częściej „wee” a nie „tiny/small” (Can we have a wee break?) a i mi się zdarza wtrącac – po prostu niektóre słowa mają się lepiej niż inne…

  364. lonefather
    12 lipca o godz. 1:02

    Patrz mój teks powyżej – owszem jest to szkocki angielski ale potocznie mówi się tutaj na niego „szkocki” a na ten drugi po prostu „gaelic”. Są letnie obozy nauczajace gaelic a także jakaś posh szkoła w Glasgow która uczy ale realistycznie nawet tutejsze zapedy niepodległościowe raczej go nie wskrzrsza. To trochę tak jak uczyć się esperanto. Jest to smutne bo mimo promocji i mediów w tym języku normalny zjadacz chleba raczej go nie rozumie. Zresztą wrócę do pracy we wtorek to zrobię ankietę 😉

  365. Jeszcze w szkockim temacie

    Na marginesie
    11 lipca o godz. 18:49

    Ładne intro do tych „Szetlandow”. A sam serial jak? Lubię kryminalne ale do Shetlands nigdy się nie dobrałam.

    A dla wszystkich dorzucę (ckliwa nieco, przyznam bez bicia) piosenkę weterana szkockiej sceny folkowej Dougie McLeana:

    https://youtu.be/-skrVk5TYWU

    Zakochałam się w mojej przybranej ojczyźnie po uszy więc mnie wzrusza ta piosenka, zwłaszcza po tym jak kilka razy słyszałam ją na żywo, a cały pub śpiewał z grajkiem, który ją akurat wykonywał. Tytułowa Caledonia to nazwa, która nadali Szkocji Rzymianie a dziś jest romantycznym tytułem.

  366. Kostko nasza w szkocka kratke,

    a czy Szkoci sa rzeczywiscie przyslowiowo skapi?
    Bo ja strasznie nie lubie ‚tight asses’ w sensie ‚stingy’ (sa, jak wiesz inne znaczenia, ktore tu przemilcze).
    A Ciebie strasznie lubie, bo zawsze piszesz madrze i ciekawie.

  367. @act
    12 lipca o godz. 1:54

    Szkoci bywają przysłowiowo skąpi, to fakt 😀 Spotkałam się z tym kilka razy, a niektórzy wręcz sami z siebie żartowali („Ja, będąc typowym Szkotem, nie chcialem na to wydawać pieniądzy”). Ale jak to z każdą generalizacja bywa trochę jest w tym prawdy a trochę stereotypu. Szkoci potrafia być do rany przyłoż, plus o wiele mniej rezerwy niż Anglicy za to więcej szaleństwa i spontanicznosci więc Szkot o wiele szybciej spontanicznie zaprosi do domu i ugosci niż przeciętny Anglik.

    PS. Dziękuję za miłe słowa ale mi nie kadz bo się zarumienie zaraz!

  368. Kostko,

    Highland hospitality ej?

    Znam kilku Szkotow tu w Australii, ot taka pub’owa znajomosc.
    U nich nawet slowo ‚c*nt’ (wybacz) brzmi jak komplement.
    Bez alkoholu wydawali mi sie wiecznie nadasani jacys.
    Z jednym mialem nawet powazne pijackie starcie, malo nie doszlo do bitki,
    ale jak mi sie przypomnial film ‚Braveheart’ (‚nasz’ Mel Gibson hehehe)
    to zaraz przystapilem do pokojowych negocjacji.
    Znam blisko jednego Walijczyka (malo ich tu) i on taki sam twardziel jak ci ‚moi’ Szkoci.
    Znam natomiast mnostwo Irlandczykow z racji czestego odwiedzania irlandzkich pubow i ja tych ludzi pokochalem serdecznie.

    Pozdrawiam

  369. @Kostka
    12 lipca o godz. 1:33

    Ładne intro do tych „Szetlandow”. A sam serial jak? Lubię kryminalne ale do Shetlands nigdy się nie dobrałam.

    Serial niezły. Choć ja i szefowa zawsze woleliśmy „Midsommer Murders”, starsze serie z John’em Nettles, i „New Tricks” z Amandą Redman, bo mniej na ponuro i z humorkiem.

  370. Przed chwila wyczytalem w ‚The Canberra Times’, ze Tusk opierniczyl Trumpa.
    Polecialem zaraz do Gugla:

    “Dear President Trump, America does not have and will not have a better ally than Europe,” Tusk added at an EU-Nato ceremony on Tuesday. “Today Europe spends on defence many times more than Russia and as much as China. And I think you can have no doubt, Mr President, that this is an investment in common American defence and security, which can’t be said with confidence about Russian and Chinese spending.”

    Hmmm…

  371. A jeśli idzie o obrazki, to http://www.leunig.com.au/works/cartoons 🙂 🙂

  372. Herstoryk
    12 lipca o godz. 3:00

    To tez moje ulubione: ‚Midsomer (!) Murders’, ‚New Tricks’, ‚Father Brown’, ‚Rosemary & Thyme’, ‚Poirot’, ‚Death in Paradise’ i wiele, wiele innych tego typu seriali.
    Angielska serialowa produkcja telewizyjna nie ma konkurencji po prostu.
    Ta pieczolowitosc i wiernosc w oddawaniu szczegolow epoki i miejsca. O klasie gry aktorskiej juz nie mowiac. Tam aktorzy nawet 5 klasy potrafia zapasc w pamiec.
    Podejrzewam prywatnie, ze to wszystko ‚wina’ tradycji szekspirowskiej.

  373. Herstoryk
    12 lipca o godz. 3:08

    Leuniga bardzo lubie ale tego, ktorego podeslales nie da sie rozczytac.

  374. @@act
    12 lipca o godz. 3:14
    Midsomer…. Aaaa, bo palce jakoś mi poszły za midsummer.
    „Father Brown” jest nierówny, niektóre odcinki dosyć przygłupawe, „Death in Paradise” dla mnie najlepsze te wczesne, z Ben Miller’em. „Rosemary” obejrzeliśmy parę odcinków, jakoś do mnie nie trafiają. Ogólnie, angole jednak nie mają w tym konkurencji, choć mini serial „Mystery” Road” też był niezły.

    Leuniga bardzo lubie ale tego, ktorego podeslales nie da sie rozczytac.
    Może na ajfonie, czy tablecie, ale na 19″ ekranie nie ma problemu.

  375. Lubię „Midsomer…” (u nas „Inspector Barnaby”) ale rzadko udaje mi się nie zasnąć w trakcie, choć nie bywa późno 🙁 Działa na mnie podobnie, jak dawniej „Columbo”. Jakoś tak relaksująco.
    W przeciwieństwie do „Peaky Blinders”, „Six feet under” czy „Dextera”…

  376. Pomysl (i realizacja) ‚Midsomer…’ jest genialny – sielskosc idylliczna angielskiego ‚countryside’ (czasem jak z obrazow Constable’a) a posrod niej morderstwo na morderstwie…

  377. „Trybunał Konstytucyjny jest już na ostatniej prostej, by wydać orzeczenie w sprawie wniosku o stwierdzenie niezgodności z konstytucją tzw. przesłanki eugenicznej zawartej w ustawie antyaborcyjnej z 1993 roku. Jak twierdzą źródła Onetu niemal pewne jest, że Trybunał, w którym większość sędziów pochodzi obecnie z nadania PiS, uzna za sprzeczne z konstytucją zapisy o możliwości przerywania ciąży ze względu na wady płodu.”
    jak w Irlandii tylko na odwrót

  378. Kostka
    12 lipca o godz. 1:45 * Te boćki , mamusia z tatusiem, to dla swoich dzieciaków jakieś takie surowe są. Kto to widzial, na golej skale gniazdo, na samiuśkim wierchucku, a dookola morskie bałwany i niczego na oslone? Nad Wisla to co innego (dobre bo polskie): gniazdo porządnie na wiezy kościelnej, na remizie, u szczerego chlopa katolickiego na chalupie, na zabytku jakim pod czula ochroną katolickiego konserwatora zabytków, w parku dębie wśrod starodrzewu – to rozumiem: i jest ochrona – na koscielnej wieży bozia czuwa, piorunochron czuwa i dzwony czuwają, na chalupie u katolickiego chlopa bocian na scynście jest, więc jak chłopa obesra to chlop zadowolony wielce i babe zaraz sciąga, zeby ją tez obesral bociek, na remizie to i strażak pomoż w potrzebie i prezes Pawlak bociana pochwali, w parku to drzewa chronią przed wichura i gniazdo bezpieczne, a i zaby, myszy, pędraki polne na miejscu są. A na tej gołej skale, to ani się pomodlic, ani zaby – bo to morze wściekłe, ani osłony przed wichurą żadnej. I jak te male bocki maja w nerwice nie wpasc i na ludzi wyrosnac?

  379. parafianin
    12 lipca o godz. 7:48 * Tego sie nalezy spodziewac. Nic kobietom i nie zostanie oszczędzone, ale calkiem mozliwe, ze to konieczne. Bo zludzenia co do katolicyzmu i co do pisoidyzmu ciagle u wielu kobiet i mezczyzn sa wielkie, dalej brak solidarności tak miedzyplciowej jak i społecznej. Mówię to ze smutkiem i przykroscia, ale wskutez życia w oparach fantazmatów i mitów, nad Wisla jest ogromna trudność widzenia rzeczywitosci,nawet wsrod samych, zagrozonych zamordyzmem katopisowskim prawem.

  380. Tanaka
    mam wrażenie, że my cały czas jesteśmy w fazie spadania /lecimy w dół/, wstawanie z kolan przed nami, wróć ziemia przed nami,
    potem może wstaniemy, abo i nie.

  381. „trzeba być gorszym by potem stać się lepszym..”
    https://www.youtube.com/watch?v=oCD4Njfd5tE
    upaść by wstać?
    tylko po co było padać

  382. @act
    12 lipca o godz. 3:14 Edit →

    To tez moje ulubione: ‚Midsomer (!) Murders’, ‚New Tricks’, ‚Father Brown’, ‚Rosemary & Thyme’, ‚Poirot’, ‚Death in Paradise’ i wiele, wiele innych tego typu seriali.
    Angielska serialowa produkcja telewizyjna nie ma konkurencji po prostu.
    Ta pieczolowitosc i wiernosc w oddawaniu szczegolow epoki i miejsca. O klasie gry aktorskiej juz nie mowiac. Tam aktorzy nawet 5 klasy potrafia zapasc w pamiec.
    Podejrzewam prywatnie, ze to wszystko ‚wina’ tradycji szekspirowskiej.
    * ‚Midsomer’.., ‚Poirot’ (z Davidem Suchetem w roli głównej), ‚Komisarz Maigret’ – z Rowanem Akinsonem, kapitalnie odmienionym i niezykle wiarygodnym jako policjant, pomimo tego, że jego Mr Bean sam sie chce rzucic na oczy – co dobrze, ba kapitalnie swiadczy o klasie aktorskiej. Pieczołowiosc, wiarygodność środowiska sceny filmowej, przez co nie mamy watpliwości, ze rzecz się dzieje tu i teraz , albo inaczej – tam i wtedy, a nie w zmontowanym swiecie. Tradycja i klasa szekspirowska – niewatpliwie tak. Dodam jeszcze ważny element – tempo. W Midsomer tempo akcji jest naturalne, ta bodaj godzina jednego odcinka biegnie niespiesznie, jakby w zupelnie naturalnym tempie, a przecież miesci w sobie cała intryge. Razem z Barnabym chodzimy po domu w którym zdarzyło sie mordersto, razem z nim zaglądamy do garnków i myszkujemy po pietrze, zdaje się nam ze badanie miejsca zdarzenia trwalo z godzine, zobaczylismy wszelkie szczegóły pysznie urządzonego domu, obejscia, ogrodu, widzieliśmy donice z lawendą, a na donicy wyciśnięty znak angielskiej cegielni, widzielismy stare serwetki na stole w ewidentnie wiktorianskim stylu, stara skrzynię bagażową,która zwiedziła pól swiata z jej wlascicielem i poznała kazdy zakatek Indii i egzotycznego Wschodu; z zazdrosną satysfakcja przglądaliśmy się pięknej i pólprzezroczystej ‚china’ najlepszego wyrobu, wartej grube tysiace oraz srebrnym sztućcom rodowym staranne ulozonym na stole na tej wiktorianskiej serwecie, przyjrzeliśmy sie szczegółom obrazu z portretem przodka na ulubonym koniu w scenie polowania na lisy’ podziwialiśmy starannosc utrzymania ogodu i niesmiertelne, urocze murki z lupka i cudną drewnianą, albo zelazna furtkę ogrodu, odpowiednio, acz delikatnie przekrzywiona, by upewnic, ze furtka, ogród, dom i wszystko mają 200 lat, a nie zadne 5 godzin montazu scenografii – całe to oglądanie, a wlasciwie zwiedzanie musiało trwac z godzine, albo wiecej, a w przeciez w realu filmowym trwało może ze dwie minuty, a nawet mniej. Aktorzy, może poza pierwszoplanowymi, nie musza byc az tak znakomici. To calosc: klimat, szczególy, tempo, aura czynia wszystko wiarygodnym i prawdziwszym od prawdy. 🙂

  383. parafianin
    12 lipca o godz. 8:13 * Tez tak to oceniam.

  384. @tjot
    Tych kryteriów nie ukształtowała ewolucja biologiczna na gotowo. Ewolucja wprowadziła do mózgu człowieka tylko „podkładki”, które mogą zostać zadrukowane w nim podczas poznawania świata i stanowić zasób kanonów, kryteriów piękna schematów oceny, itd.

    Podobnie jest z moralnością. Mózg zawiera pewne podstawowe instynkty – jak rozpoznawanie swój / obcy, rozpoznawanie gniewu lub przychylności, sytuacje, gdy trzeba uciekać lub się bronić, itd.
    Te podstawowe „kanony” zachowań są zawarte na starszych ewolucyjnie ”piętrach” mózgu, bowiem każdy kto ma psa może stwierdzić naocznie, ze pies też to potrafi. Psy potrafią być sympatyczne lub nieprzyjazne, potrafią bardzo dobrze rozpoznać w jakim humorze jest ich przewodnik.

    Na te matryce, szablony elementarnych zachowań znajdujące się na niższych piętrach mózgu u ludzi nakładana jest w czasie rozwoju osobniczego i później moralność (wraz z duchowością, refleksyjnością oraz umiejętnością analizy zachowań), która jest przechowywana na wyższych piętrach. Tworzy się w głowie zespół koordynacji zachowań, w którym szablony z niższych pięter działają doraźnie, w potrzebie, szybko a nakładki moralnościowe na wyższych „piętrach” działają wolno, refleksyjne, analityczne. Jak napisałeś we wstępniaku, potrzebują dużo więcej energii, bowiem angażują dużo więcej szarych komórek znajdujących się w korze mózgowej.
    Zacytowalem Cie dłużej. Zgadzam się z Toba, ale mógłbym dodać jeszcze tak. Owszem ewolucja wprowadziła owe „podkladki”, ale jednocześnie w wyniku jej działania na ślepo powstała w korowym hardware szczelina, pękniecie, program software który jest niezamknięty.
    Jest to przewaga ludzkiego mózgu nad mózgami innych zwierzat, u których programy są szczelne, gdyz wgrane sa w międzymózgowiu i nawet jesli wyższe zwierzeta np. ssaki maja już mniej lub bardziej rozwinięta korę mózgowa, to ta ma niewiele do powiedzenie, gdyz o zachowaniu tych zwierząt decydują wrodzone schematy tzn. instynkty.
    Gęś czy bocian instynktownie i precyzyjnie leci do Afryki , łososie też „wiedzą” która rzeka wybrać by złozyć do zapłodnienia ikrę.
    Człowiek oczywiście tez działa instynktownie, ale tylko w pewnym zakresie i u róznych ludzi gra miedzy refleksją kory a instynktem mędzymózgowia różnie się układa. Rózni gwałciciele, bezwzględni psychopaci bardziej są podobni do tych międzymózgowych naczelnych szympansów, wykazujących się agresywnością, niż bardziej „uduchowionych’ bonobo.
    Zwierzeta są specjalistami w swej dziedzinie; tygrys w dżungli, biały niedźwiedź w krainie wiecznych sniegów; wyrwane ze swych naturalnych srodowiśk, giną. A niedoskonały człowiek, który gorzej pływa, nie potrafi latać, nie ma pazurów ani zębów, jest lepszym mordercą od tygrysa, szybciej lata od ptaków, nawet postawił stopę na księżycu.
    To jest przewaga tego polivalent homo sapiens nad wyspecjalizowanym, nie muszącym interpretować, planować zwierzęciem.
    Ale jest to jednocześnie poważna słabość. Ten nasz mózg jest jakby nie dokończony. Owa szczelina uwiera, niepokoi, tak że człowiek próbuje ją zatkać przy pomocy różnych korków, kapsli. W pierwszej fazie jest to religia, z której wyłania się filozofia, a potem nauka. Religia jest tym najbezpieczniejszym korkiem, tam wszystko jest wyjaśnione, wymyślone sa rytuały, które niepewnemu ludzkiemu mózgowi dają pewność zarówno w sensie esencjalnym (bóg stworzył świt i basta) i egzystencjalnym (życie ma sens, bedziesz żył wiecznie, będziesz zbawiony, jak uwierzysz).
    Filozofia jest kolejnym krokiem rozwoju owego softwaru. Filozof (prawdziwy, a nie teolog, który podkrada myśli filozofowi) nie ufa owym pewnikom religii. W większym stopniu angażuje korę mózgową, jest krytyczny. Ale filozof, nieposiadający odpowiednich narzędzi, czesto kreci się w kółko, popełnia błąd petitio principi, tworzy metafizyczne definicje, które same przez się udowadniają się.
    I dopiero począwszy od Galileusza, nauka wzięła się odpowiednio za badanie świata.
    Natomiast kwestie egzystencjalne, dotyczące moralności, nie dają się unaukowić. Nie można naukowo analizować zdań aksjologicznych, dowodzić, że postepowanie moralne jest tak samo prawdziwe jak 2X2=4.
    Dlatego, aby zachować jakąś spójność społeczną, powstają różne mniej lub bardziej arbitralne zakazy i nakazy. Stąd się bierze ta różnorodność owych ograniczeń, tabu, różnych kultur wspólżycia. W jednej jest kult dziewictwa, w innych, odwrotnie, bujnego macierzyństwa. Kiedy mojej córeczce zachciało się sikać, nieopatrznie zrobiła to w nieprzepisowej odległości od kapliczki z Matka Boska,to z chałupy wybiegła rozsierdzona góralka i zwyzywała córeczke i mnie od bezbożników. Podobno u Mongołów jest takie poważnie traktowane tabu; jak wchodzisz z zaśnieżonego pola do jurty, to nie wolno ci otrzepać butów ze śniegu, bo to straszna rzecz.
    To sa śmiesznostki, ale są również niezbędne tabu, bez których życie spoleczne stałoby się niemożliwe; takie jak szacunek dla ludzkiego życia, co się zresztą zdegenerowało, przekształcając się w szacunek dla zapłodnionego embrionu, szacunek dla prawa, tak obecnie rozdeptywany przez pis,….Wszystko to jest arbitralne, dlatego tak różnorodne, bo nie podpadające jak to z arbitralnością pod jedną „prawdziwą” normę. Nawet malajscy łowcy głów reprezentują ciekawą odmianę moralności i kultury. Ale brrr..lepiej, żeby w ramach multi kulti nie została ona zaakceptowana u nas.
    Pozdrawiam
    Pędzę na pociąg

  385. Kurcze wszystko mi się skursywiło. Dałem tę „/” nie tam gdzie trzeba

  386. @act, 7:32

    Ta twoja sielska idyllicznosc angielskiego countryside w „Midsomer Murders”

    – Jak z obrazow Constable’a – rzekles @accie. Z jednym i z drugim sie zetknalem i cos mi nie spasowalo. John Constable i samoloty, motorowki oraz komputery ‚Midsomer’? Bo takie sceny zapamietalem z serialu „Midsomer Murders”, ogladanego okazyjnie podczas pobytow w Londynie. Wiec poderwalem sie od monitora i pedem do sciany, gdzie wisi prominentnie „The Hay Wain” Johna Constable.

    https://www.nationalgallery.org.uk/server.iip?FIF=/fronts/N-1207-00-000049-WZ-PYR.tif&CNT=1&WID=655&QLT=85&CVT=jpeg

    Relaks, to kopia tylko. Choc oryginal tez widzialem w The National Galery of London.

    Wiec ogladam ci ja toto ze wszech stron, z lupa nawet. I jedyne co zdolalem wypatrzec, z trudem, godnego mojego zauwazenia, byla namalowana wiejska kobiecina kleczaca na mostku nad woda. Dokonujaca prania kijanka. Sielskosc nam znana bardziej z dawnej Polski niz midsomerowej Anglii. Zadnych samolotow, motorowek, komputerow. Co jest, oczywiscie, oczywiste.

    Przyznam sie jednak i do mojego zauroczenia widokami angielskiego, walijskiego na przyklad, country side. Tak roznego od polskiego. Choc kijanki podobne..

    Na moje szczescie, nie dopatrzylem sie analogii pomiedzy chwytami scenicznymi „Midsomer Murders” i sztuka Johna Constable. Ta z przed ponad dwuch stuleci temu nazad

  387. A to Midsomer jest może na Netflixie? Bo oskomy mi narobiliście :/

  388. Zadziala to ‚Midsomer’?

    https://www.youtube.com/watch?v=FghYDOntPWo

    Good luck, Nefer. Pamietajac, ze to serial

  389. @Herstoryk and co

    Próbowałam kiedyś oglądać Midsomer Murders ale przyznaję ze skrucha, że się pospalam (choć owszem zrobiony jest pięknie). Może muszę zerknąć jeszcze raz. Ja chyba wolę kiedy zamiast nowej kryminalnej zagadki w każdym odcinku cała seria to zamknięta całość jak „The Bridge” czy polski „Belfer”. W ogóle seriali nie oglądalam całe lata z założenia,  do czasu kiedy jakieś 5 lat moja siostra namówila mnie na duński „Killing” (Forbrydelsen). Oglądany po kilka odcinków na raz. Po pierwszym odcinku byliśmy sceptyczni ale postanowilismy dać mu szansę…Potem wsiaknelismy na ament. Potem  doszedl dunsko-szwedzki „Bridge” – oba z super oryginalnymi żeńskimi chatakterami. Na Wyspach sporo ludzi ma szmergla na punkcie Nordic Noir jak się teraz nazywa skandynawskie produkcje. Akcja toczy się tam naprawdę niespiesznie (w końcu jest cała seria na znalezienie „mordulca”) a widz jest co i rusz karmiony fałszywymi tropami. Obie serie doczekały się wersji amerykańskich. Za co cenię Skandynawow to fakt, że pomimo wynalezienia maszynki do zarabiania pieniędzy postanowili nie doic jej w nieskończoność – Killing skończył się po trzech seriach,  Bridge na czterech. Dzięki temu perypetie dzielnych acz asocjalnych detektywek nie zdążą się znudzić. Więc owszem – Anglicy to mistrzowie gatunku ale Skandynawia wcale nie gorsza. Plus ciekawe społeczne zagadnienia wplata pomiędzy zagadkę kryminalna.

    Pozdrowienia znad pierwszej kawy! Czas na decyzje – zjeżdżam z odludzia na południe czy zostaję. Zerk w lewo: chmura na górach. Zerk w prawo: morze widać… Idę obadac temperature.

  390. Dzięki Orteq, wieczorem będę zobaczać

  391. Wczoraj angielscy kibice wrzucili na murawę zdechłą rybę.
    Czy to groźba od mafii? I pod adresem której drużyny?

  392. Tanaka
    12 lipca o godz. 7:48

    😀 😀 😀

    Bo to zimny wychów jest! Mimo, że to katolicka Portugalia… Ale kto ich tam wie, tych Portugalczykow – moi znajomi Hiszpanie pokazując na mapie skąd są dodawali mimochodem pokazując na Portugalie – a to nasza linia brzegowa… 😉

  393. Tanaka
    12 lipca o godz. 8:25

    Jak ty ładnie, Tanaczku, piszesz! Po prostu czasami zagapiam się z otwartą buzią jak jaki obraz nakreślisz!

    Pozdrowiam Cię ciepło!

  394. Kostka
    12 lipca o godz. 9:58
    Próbowałam kiedyś oglądać Midsomer Murders ale przyznaję ze skrucha, że się pospalam (choć owszem zrobiony jest pięknie). Może muszę zerknąć jeszcze raz.

    U nas probierzem nudy jest zachowanie Szefowej. Jeśli zasypia podczas oglądania, znaczy że akcja jest powolna. Nie przepadamy za Noir i z reguły nie mamy cierpliwości do tasiemców z akcją rozwleczoną ponad 2 – 3 odcinki. Midsomer i podobne z drugiej strony są dosyć lekkie i pogodne, no i każdy odcinek kończy się catharsis – schwytaniem złoczyńcy. Pasuje nam to bardziej niż Noir i dreszczowce, mamy dosyć horrorów w realu, bez pocieszającego zakończenia, pompowanych w nasze uszy i oczy przez TV/radio/sieć wiadomości. A wogóle to lubimy screwball komedie z lat 1930 (polecam „It Happened One Night” i „My Man Godfrey”) i komedie Ealing Studio.

    Pozdrawiam herbatkowo, znad garczka Lapsang Suchong.

  395. @lewy – bardzo dobry wstępniak, ogrom dobrych komentarzy
    z ostatniej chwili dostrzegłam bardzo aktualny komentarz
    parafianin
    12 lipca o godz. 7:48
    TK jest już na prostej .. w interpretacji naszej konstytucji, która zawiera m.in. – Art. 38. Zasada ochrony życia
    „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.” – żeby podlegać ochronie prawnej trzeba istnieć w rzeczywistości prawnej – na dziś taką podstawą prawną jest numer PESEL, akt urodzenia, dowód osobisty, a jak to ma się do choćby takiego głupiego faktu, że wszystkie nasze dokumenty zawierają datę urodzenia – jest „podstawą bytu” tu i teraz dającą nazwę „człowiek” w rozumieniu prawa … może się mylę ? ale w dogmatach kk jest tyle różnych sprzeczności – poczynając od samego aktu wiary – ponoć chrzest jest dobrowolnym aktem wyrażenia woli przynależności do KRK – jaką wolę wyrażają niemowlęta czy też kilkuletnie dzieci ? – ach, przecież za nich tą wolę wyrażają rodzice, rodzice chrzestni … ZA NICH …
    trochę to dziwne.
    Z moich dociekań w różnych publikacjach to setki lat w świecie filozofów i tych katolickich i tych świeckich trwa dyskusja – wzmożona po wprowadzeniu usg – od kiedy można „życie człowieka” uznać jako „człowiek” w rozumieniu prawnym.
    Ale w naszym kraju naczelny „katolik” już jakiś czas temu podważał w dyskusji nieomylność papieża – chodziło o pewne słowa obecnego papieża Franciszka.
    I nie zdziwiłabym się gdyby w naszym kraju wprowadzono datę poczęcia do dokumentów dających prawną ochronę człowieka.

  396. Pan Makowski obok jojczy że PiS doprowadza do dechrystianizacji Polski.

    Ale osochozi i kiedy otwierać szampana?

  397. Nefer
    12 lipca o godz. 11:40

    Alleluja i do przodu! Prosimy o więcej. Tak a’propos to nie wiedziałam, że z naszego Mateuszka taki poeta… „Miej w opiece naród cały, który żyje dla twojej chwały „. To są dopiero rymy częstochowskie, no pun intended! 😉

  398. Kostka
    12 lipca o godz. 11:11 Edit →

    Jak ty ładnie, Tanaczku, piszesz! Po prostu czasami zagapiam się z otwartą buzią jak jaki obraz nakreślisz! * To wszystko przez to, ze jak mnie do przedszkola zapisywali, to pani przedszkolanka na mnie zerkła i podskoczyła: jejku, ale śliczny chłopczyk jesteś! No i ja się tym bardzo przejąłem.

  399. @ Kostka, ja Cie tez ciepło pozdrawiam, a nawet ze dwa razy bardziej, oraz ogólnie rozumiem, że ogólnie to masz mało prundu w zmartwionie, ale Ty pisz wstępniaka. Bo sama rozumiesz. 🙂

  400. Nefer
    12 lipca o godz. 11:40 * Ach, ten pan Makowski, jak on to robi, że tak robi, to już sam nie wiem. Pewnie dlatego nikt nie chce z nim gadać, albo też on sam – z nikim.

  401. Kostka
    12 lipca o godz. 12:12 * Jaki tam poeta, toz to głowa nie ta. Zabili mu w parafii cwieka paciorków i piosnek poboznych to i powtarza.

  402. karol_cia
    12 lipca o godz. 11:20 * Czasu onego, Trybunał K., pod panem profesorem Zollem, wzial i ladnie orzekł jak to tam z tymi czlowiekami poczętymi jest. I bardzo byl z siebie zadowolony. Bo sie uporzadkowalo. Byly jakieś kwiki i joczenia paru obywateli,oraz ostrzezenia, do czego to drogę otwiera, ,ale nasz pan profesor ma ufnosc w panu, choc wystarczylaby ufność w PAN-ie, a zwlaszcza – zaufanie. Ze kobieta to też człowiek i tak dalej. No i teraz tez bedzie porzadek zrobiony z kobietami, oparty na zollowym porzadku. Taki kraj: porządny.

  403. Lewy
    11 lipca o godz. 20:00
    Kościół w Polsce od dawna nie przejmuje się szarością swych finansów w relacjach z państwem. Dla przeciętnego biskupa większym problemem jest przeciętny proboszcz kombinujący z finansami i rozliczeniami z kurią. Nie od dzisiaj wiadomo, że przeciętny szef parafii posiada kilka książek finansowych. Konkretnie trzy; jedną dla władz świeckich (chociaż tutaj rozliczany jest ryczałtem), drugą dla swego biskupa, i wreszcie trzecią dla siebie, aby nie zgubić się w rozrachunkach z kurią. A tam pomyłki mogą być bolesne, bowiem biskup może w każdej chwili przenieść podpadniętego proboszcza na nową, ubogą dochodowo placówkę.

  404. Lewy, krótko.
    Powziąłeś założenie o „szczelinie” o jakby niedokończoności naszego mózgu, którą posiadacz tej niedokończoności stale próbuje czymś (religią, teologią, filozofią, nauką) zatkać, zasklepić, by stworzyć spójną, „zaokrągloną” całość. Napisałeś:

    „To jest przewaga tego polivalent homo sapiens nad wyspecjalizowanym, nie muszącym interpretować, planować zwierzęciem.
    Ale jest to jednocześnie poważna słabość. Ten nasz mózg jest jakby nie dokończony. Owa szczelina uwiera, niepokoi, tak że człowiek próbuje ją zatkać przy pomocy różnych korków, kapsli. W pierwszej fazie jest to religia, z której wyłania się filozofia, a potem nauka. Religia jest tym najbezpieczniejszym korkiem, tam wszystko jest wyjaśnione, wymyślone sa rytuały, które niepewnemu ludzkiemu mózgowi dają pewność zarówno w sensie esencjalnym (bóg stworzył świt i basta) i egzystencjalnym (życie ma sens, bedziesz żył wiecznie, będziesz zbawiony, jak uwierzysz).
    Filozofia jest kolejnym krokiem rozwoju owego softwaru.”

    Rozumiem, ze religia, filozofia, to takie korki, kapsle, które „domykają” nasz mózg, nasze myślenie o sobie i o świecie.

    Nie ma myślenia o sobie bez myślenia o świecie, a myślenia o świecie bez zadawania pytań – dlaczego tak jest, a nie inaczej, bez myślenia o drugim człowieku i o tym, czy coś tam jeszcze jest. Takie myślenie zrodziło religię i filozofię.

    Czy filozofia powstała niezależnie od religii? Moim zdaniem trochę zależnie, trochę niezależnie, ale bardziej była to dziedzina niezależna, ponieważ logika i obiektywizm grały w niej zasadniczą rolę.

    Od tego momentu do nauki było już bardzo blisko, bo nauka, to hipoteza plus doświadczenie dające logiczną zgodność z hipotezą, a człowiek pierwociny logiki ma wbudowane w mózg i w kulturę.

    Wpierw nauka była związkiem myślenia z najprostszym sprawdzalnym doświadczeniem – geometrią – rysowanie kółek przy pomocy palika i sznurka, figur geometrycznych, tworzenie budowli typu kręgi kamienne, itd. Także posługiwanie się narzędziami to geometria – kąty w narzędziu, odpowiednie położenie narzędzia w stosunku do obrabianego przedmiotu, itd.

    Taki związek wytworzył pierwociny nauki, jak np. u Greków, gdzie podstawową rolę w rozwoju nauki (matematyki) odegrała geometria. Geometria, to przedmiot, który ma bardzo sprawdzalne zastosowanie – budowle, pojazdy, techniki wytwórcze, pomiary, obserwacje astronomiczne, itd. Geometria była drogą ku nauce w realiach. Nie było konieczne odwoływanie się w niej do sił wyższych.

    Z drugiej strony geometria, to matematyka. A matematyka ma tę właściwość, że co rusz skłania do filozofowania. Myślenie matematyczne skłania ku filozofii, mimo, że matematyka, to przedmiot ścisły operujący na obiektach doskonałych, to rodzą się w niej dziesiątki problemów filozoficznych, w których rozważać można, jak matematyka może się przełożyć na realny świat który widzimy wokół siebie, na fizykę.

    Niemniej problem różnorodności kultur w Eurazji (monoteizmy, buddyzm, hinduizm, konfucjanizm, taoizm) nie daje się zatkać jakąś jedną konkluzją, uładzić, sklasyfikować, uzależnić od warunków geograficznych.
    Pzdr, TJ

  405. tejot
    12 lipca o godz. 13:16

    Jeszcze krocej…

    Jakis czas temu pomagalem ojcu w porzadkowaniu papierow. W jednej z teczek znalezlismy swiadectwa ukonczenia kolejnych klas szkoly powszechnej, pozniej liceum z trzema klasami skonczonymi w „podziemym” liceum, a na koniec Dyplom Zdania Egzaminu Magisterskiego… na Wydziale Matematyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego.

    Zapisy dyplomu konczyly sie nadaniem tytulu:

    Magistra filozofii, w dziedzinie matematyki.

    Dyplom zostal wystawiony w 1952 roku. I o ile sie ojciec nie myli, to tak wlasnie bylo do 55, moze do 57 roku.

    Magister „filozof” matematyk obrazowalo jak sie wydaje zdolnosc do tworczego myslenia.

    Z kolei ojciec nie pamietal, chyba nie przywiazywal do tego wiekszej wagi, czy absolwenci studiow nauczycielskich matematycznych, tez mieli na dyplomach dodawanego „filozofa”….

    Moze ktos wie?

    pozdrowka
    ~l.

  406. tejot
    12 lipca o godz. 13:16

    Z drugiej strony geometria, to matematyka. A matematyka ma tę właściwość, że co rusz skłania do filozofowania. Myślenie matematyczne skłania ku filozofii, mimo, że matematyka, to przedmiot ścisły operujący na obiektach doskonałych, to rodzą się w niej dziesiątki problemów filozoficznych, w których rozważać można, jak matematyka może się przełożyć na realny świat który widzimy wokół siebie, na fizykę.

    Jest na odwrot, jak sadze. Nie matemtyka sie przeklada na swiat, ale swiat i wszystko co jest zywe i martwe, jest opisywalne matematycznie.

    pozdrowka
    ~l.

  407. Wielki tenis
    Choć wydaje się tenisistów wywiało z Listów, nie dostrzegam ‘Ryby’ i kilku innych, z którymi wymienialiśmy uwagi po dużych wydarzeniach tenisowych, wybaczcie jeśli to nudne, ale muszę, muszę napisać parę zdań.
    Przed chwilą obejrzałem (w powtórce, bo wczoraj ‘kopana’) niesamowitą walkę Nadala z del Potro.
    Ci dwaj giganci objęli się po wygranej Nadala (pięć setów), to był gest serdeczny, gest wielkich tenisistów z klasą, niezwykły u Agnieszki R., prawdziwej Polki
    Łza mi się zakręciła.

    Teraz coś narodowego.
    W turniejach wielkoszlemowych debiutują z sukcesem nasi młodzi. To nie jest nagłaśniane, odbywa się ‘mimo’, ale warto o tym wiedzieć.
    Ja się ‘zapytywowuję’ co się z nimi dalej dzieje? Dlaczego juniorskie kariery gasną?
    I tu widzę coś naszego, specyficznego, narodowego.

  408. lonefather
    12 lipca o godz. 13:53
    Mój komentarz
    Lonefather, w porządku, ja mówię tak, ty odwrotnie. Masz rację.
    Pzdr, TJ

  409. @@parafianin, Tanaka
    Napisałes do Tanaki:
    „mam wrażenie, że my cały czas jesteśmy w fazie spadania /lecimy w dół/, wstawanie z kolan przed nami, wróć ziemia przed nami,
    potem może wstaniemy, abo i nie.”
    Odpisałam ci zamiast Tanaki i znowu post poszedł w niebo.
    Cóś Tanczaku „prowadzący” nie teges.
    @Parafianinie, jak spadanie to falowanie, a nie żadne tam padanie na kolana i z nich wstawanie.
    Człowiek jest wolny jak ptak, choć czasem o tym zapomina, albo robi nieodpowiedzialne wygibasy z ta wolnością . Polecam Korę i jej „falowanie i spadanie”
    https://www.youtube.com/watch?v=rQ8DFfOJLq0

  410. @Tanaka, 12:33
    Dobrze, że o tym przypominasz, ‘Tanako’.
    Jest wiele decyzji ludzi, którzy teraz się ocknęli, a ich decyzje zaważyły na politycznych losach Polski.
    Jako zwolennik opinii Adama Michnika, że powinna powstać centrolewica, grupująca rozsądnych w PO i SLD, a także jakieś normalne partie/ugrupowania/TWA, nie mogę wybaczyć Giertychowi, że z uporem maniaka przestrzegał Tuska przed skrętem w lewo.

    Mielibyśmy system z dwiema, silnymi partiami o określonym charakterze, oraz kilka małych, gotowych do koniunkturalnych koalicji.
    PSL widzę u ‘genseka’.
    Oczywiście centrolewica powinna na pierwszej stronie programu dopieprzyć KaKa.
    Nie mówiąc o zmianach w ustawach dot. aborcji i innych, np związanych z prawami człowieka.

    Pozdr

  411. tejot
    12 lipca o godz. 14:14

    Niby rozumiem, ale nie jestem pewien co zrozumialem…

    Tak konkretnie, to w czym mam racje?

    pozdrowka
    ~l.

    ps Filozofowac nie musisz. Wystarczy ze napiszesz konkretnie.

  412. stasieku
    12 lipca o godz. 14:38

    Przypomne co Walesa mowil, ze „musza byc dwie nogi”, zeby nie tylko stac, ale po to zeby isc…

    A tak mamy „dwie lewe”, choc obie sa prawe, a „lewe” w sensie fatalnosci. W dodatku ta, na kotrej obecnie sie kraj opiera jest krociutenka i slabuje na kolanko, przez co coraz wyrazniej kraj idzie w ruine.

    Pamietacie co PiSy wywrzaskiwali o „Polsce w ruinie”?

    Wszyscy im zaprzeczali, ale sie PiS zawzial i w niecale 3 lata …, prosze jakie maja efekty? Za chwile beda mogli smialo pokazac, ze wszystko jest w ruinie.

    Od Armii, przez Finanse i Oswiate, do Zdrowia…

    Wszystko w ruinie.

    pozdrowka
    ~l.

  413. stasieku
    12 lipca o godz. 14:03

    Nie wszystkich wywiało,tylko nie zawsze się o tym pisze 🙂
    Wczoraj obejrzałam mecz mego zdecydowanego faworyta Federera ( chociaż nie w całości) Było również pięć setów. Zawodnicy również rozstawali się jak rywale wzajemnie się doceniający – ale Federe zawsze szanuje swoich przeciwników. Wspomniałeś o Radwańskiej…
    No cóż klasę się ma,albo nie.
    Wspomniałeś o turniejach juniorów i ich dalszych karierach.
    Myślę,że w każdej dziedzinie ( nie tylko sportu) można zaobserwować fakt,że z dobrze zapowiadających się młodyvh ludzi,jedynie nieliczni odnoszą wielkie sukcesy w życiu dojrzałym. Po pierwsze – każdy ma pewien próg swego talentu i możliwości.A po drugie – gotowość do ciągłego wykonywania ogromnej pracy,aby posuwać się naprzód.
    Często po młodzieńczych sukcesach spada motywacja,więc zatrzymują się w miejscu,podczas kiedy inni prą do przodu.
    Nie myślę,aby w odniesieniu do polskich juniorów było to zjawiski narodowe. Zauważ jak długo np.Anglia czekała na liczących się w świecie zawodników.

  414. @Lewy – „Ofiary gwiazdy śmierci” w PiSlandii
    Powstaje specyficzny stan zawierzenia, oddania własnej integralności w zewnętrzny zarząd
    No więc właśnie. Psychoza „Jezu, ufam tobie” funkcjonuje chyba na tej samej zasadzie. Zawierzenie „wodzowi” to rodzaj religii. Oczywiście jak zawsze z kasą w tle.

  415. mag
    12 lipca o godz. 14:36 * Maguś, przebog – czemu najpierw nie piszesz w edytorze (word, libre office), by potem skopiowac i wkleić w niniejsze okienko? Strzelasz Ojmajtiemu w okno, diabłu w ogarek, ogarkiem w plot, a plotem w pole, zamiast na blog. Szoda nie do odszkodowania, bo ja jestem Twoj wyznawca. I takich tu wiecej, a w dodatku wielbisz Pombocka.

  416. @Kostka 12 lipca o godz. 1:33
    Seria „Shetland” jako zagadka kryminalna jest przyzwoita, ale najciekawsze są właśnie te lokalne realia i wyspiarska mentalność. Z ciekawostek: filmowy alfa detektyw Jimmy Perez jest wdowcem, samotnie wychowującym nieswoją córkę. Jest dla niej bardzo surowy – bo chce ją chronić przed światem. Z kolei jej biologiczny ojciec – który jest trochę niebieskim ptakiem i nigdy jej nie wychowywał – ją rozpieszcza. Tych dwóch zaprzyjaźnionych z sobą tatusiów i dorastająca dziewoja – to dość zabawny scenariuszowy myk.

    @Herstoryk Herstoryk 12 lipca o godz. 3:00
    „Midsomer Murders” to klasyka, ciągnąca się przez ponad dwadzieścia serii i dwóch inspektorów (obaj nazywają się Barnaby), bo jeden aktor w końcu się zestarzał. Niewątpliwa zaleta tej serii to fakt, że po obejrzeniu wszystkich odcinków można spokojnie zacząć od początku – bo na tym etapie już prawie nic się nie pamięta.

    Są to zagadki w stylu Agathy Christie – sielska sceneria i niezawodny, misiowaty detektyw, który – uwaga! – nie pije, nie pali, nie ma żadnych hang-upów z przeszłości poza drobnymi nieporozumieniami z ojcem, ma cierpliwą, wyrozumiałą rodzinę (dwie baby) i dodatku ma poczucie humoru. Taki sobie zwyczajny, przeciętny facet – ewenement w dzisiejszych kryminałach. A seria – nie ukrywam, że też moja ulubiona.

  417. Na marginesie
    12 lipca o godz. 15:03 Edit →

    Powstaje specyficzny stan zawierzenia, oddania własnej integralności w zewnętrzny zarząd
    No więc właśnie. Psychoza „Jezu, ufam tobie” funkcjonuje chyba na tej samej zasadzie.
    * Kolejność jest odwrotna: ponieważ, przez setki lat, stadardowy Polak powtarza glosno, w mysli, przez sen i jak przeklina to tez powtarza owo: Jezu, łufam tobje , to nie moze wskutek tego stanu rzeczy byc cokolwiek innego niz ten stan zawierzenia bezżennemu i nadwislanskiemu nosicielowi śmierci.

  418. @act 12 lipca o godz. 3:14

    Zgadzam się, że brytyjczycy robią to najlepiej. Z amerykańskich serii kryminalnych niezła jest „CSI – Crime Scene Investigations”, ale raczej tylko ta pierwsza, zlokalizowana w Las Vegas. Amerykanie trzaskają jeden odcinek tygodniowo, więc niczego tak nie dopieszczają tak jak Brytyjczycy. „Murder She Wrote” jest po prostu żałosna, poza tym ocieka lukrem. „Mason” i „Kojak” raczej trącą myszką. „Columbo” nie lubię, jest po prostu irytujący, podobnie jak brytyjska „Vera”, zwracająca się do każdego per „luv” lub „pet”. Oboje noszą obrzydliwe płaszczydła i przeważnie obrzydliwie się płaszczą! Jest jeszcze nowozelandzka seria „The Brokenwood Mysteries”, którą bardzo lubię. No i szwajcarski „Der Bestatter”, czyli przedsiębiorca pogrzebowy. Też zabawne. Szwedzi sfilmowali kilka powieści Camilli Landsberg, a pseudo-włoska (ale brytyjska) seria „Zen” jest, moim zdaniem, znakomita.

  419. lonefather
    12 lipca o godz. 14:49
    tejot
    12 lipca o godz. 14:14

    Niby rozumiem, ale nie jestem pewien co zrozumialem…

    Tak konkretnie, to w czym mam racje?

    Mój komentarz
    Lonefather, masz rację w tym co napisałeś do mnie: „świat i wszystko co jest zywe i martwe, jest opisywalne matematycznie.”
    Nie wszystko, ale czepiać się nie będę.
    Pzdr, TJ

  420. @”Kasandra” 11 lipca o godz. 17:51

    Jak widać czara w Chile się przelała?
    Jacek Kaczmarski:
    „Purpurat gnie się znów co sił
    To przed mundurem, to przed Bogiem
    Choć raz wśród wiernych zawisł był
    Już biskup, co rozmawiał z wrogiem”

    Fakty z historii Polski – nieubłagane i wieszano wtedy wcale nie manekiny.
    Zarzuty były oczywiście nieco inne, wtedy zdrada narodowa, dziś krzywda dzieci. Ale że kaka utorował PiS-owi drogę do władzy – co do tego też nie ma wątpliwości.

  421. lonefather,

    Drogi Przyjacielu z nieodległej Wyspy w stolicy której uderzyliśmy w czerwcu 1980 r historyczny most, bo silnik na jachcie nie opalił.
    Ale dzięki temu zamiast tego z planowanego czterodniowego pobytu spędziłem
    w Londynie aż dni osiemnaście.
    Popołudnówki londyńskie aż się zagotowały.

    Ale ad rem.
    Dotarło do mnie z internetowego magla (ponoć sam sędzia Iwulski wypowiedział się się zgadzam.

    Przypomnę, że w czasie wyborów parlamentarnych zwróciłem się wprost (na blogu) do papieża polskich żurnalistów Żakowskiego, aby wpłynął na PO i przestał judzić przeciwko SLD (forsowali partię Razem) co da sukces wyborczy przyszłej koalicji.
    Platforma wolała przegrać.

    Pozwólcie Szanowni Państwo, że wstrzymam się na koniec od soczystego bluzgu.osobście w tej sprawie), że I Prezes Sądu Najwyższego otrzyma wynagrodzenie za czas urlopu jakby była „legalną” pracownicą „Firmy”.

    Co do Twojej Konkluzji, to pełna zgoda.

    Choroba wściekłych krów (i byków), która ogarnęła władze osiągnęła sukces i zdewastowała nie tylko sądy, ale i demokrację.

    Trzeba będzie czekać co ustalą w Helsinkach Trump z Putinen.

    Zgadzam się z (Malenkowem) bolszewickim aparatczykiem (pisałem o tym na blogu Passenta), że Polska to kraj sezonowy powstały w tym kształcie chyba tylko z przypadkowego, korzystny dla nas kaprys Stalina).

    Szkoda, że nikt nie zajął się na poważnie do wypowiedziami dwóch wybitnych psychologów w Polityce parę tygodni po śmierci Lecha Kaczyńskiego.
    Twierdzili oni, że najbliższe otoczenie Jarosława Kaczyńskiego powinno natychmiast nakłonić go do odejścia z polityki, bo jego stan zdrowia psychicznego jest bardzo szkodliwy dla niego i niebezpieczny dla jego otoczenia i Polski.

    Zwyciężyła prywata (kleru) i karierowiczostwo otaczającej JK sfory złaknionej przywilejów.

    Pani Jadwiga Staniszkis, która do niedawna była fanką dyktatorka, powiedziała, że wpadliśmy w czarną dziurę, z czym się zgadzam.

    P.s.
    Ze stasieku też

    P.s.

    Część tekstu na temat ślepoty wyborczej PO i szczuciu przeciwko SLD, na rzecz Partyjki bez szans, Razem pisałem do papieża polskich żurnalistów Jacka Żakowskiego, bezskutecznie.
    Woleli polec.
    Biedroń ma rację, że intelektualnie PO niewiele się różni od PIS.
    Przyjrzyjcie się tylko manewrom Schetyny.

    Ta część tekstu mi wyparowała

  422. Na marginesie
    12 lipca o godz. 15:03

    Dlatego z zakutymi łbami nie ma i nie będzie porozumienia. Jak coś funkcjonuje na zasadzie fanatycznej wiary i zawierzenia bądź zaprzedania się (z kasą ze spółek w tle) to żaden racjonalny argument (że Ojczyzna) nie dotrze. Że sobie odkryję Amerykę w puszce od konserw.

    A jednak w głębi duszy musząwiedzieć, muszą czuć ten rozdźwięk, to kłamstwo. Ciekawe kiedy i jak im się to na psychice odbije.

    I żeby takiemu dziadowi dać sobą buty czyścić, smh

  423. Przepraszam za ten misz masz, który ukazał się jako wpis blogowy.
    Sam nie wiem dlaczego część tekstu wyparowała, a na dodatek z reszty powstał kogel mogel.

    Jeszcze raz przepraszam.
    Nie będę tego poprawiał, bo coś zostało z tego co chciałem napisać, a kopii tekstu nie zrobiłem.

  424. @lonefather 12 lipca o godz. 13:41

    Tytuł naukowy doktora (Ph.D.) to skrót od Philosophy Doctor.
    Dotyczy wszystkich nauk humanistycznych.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Doctor_of_Philosophy

  425. @mag
    Wisz ‘mag’ co mi przychodzi do głowy?
    Może Ty piszesz w edytorze, ale piszesz długo i nie „odświeżasz” połączenia z blogiem. (Taki ostrzałkowany zawijas, północny-zachód strony).
    Często jestem roztargniony, rzadko – ale zdarza się – ‘pod wpływem’ i nic mi w chmurkę nie ucieka.
    Ale pisz, pióra nie żałuj, atrament potaniał. I traktory też.
    Pozdr

  426. @basia.n, 14:58
    Masz słusznego, ‘basiu.n’.
    Cieszy mnie dodatkowy plus dodatni Twojej obecności w Listach.
    Tematy sportowe wśród ateistów dialektycznych, to rzadkość.
    Zauważyłem zdrowe podniecenie u ‘Neferki’, po przegranej Belgów.

    Wracając do tenisa, mam obawę, że finał będzie mniej atrakcyjny – zresztą to częsty przypedek w tej konkurencji.
    Mimo rozstawień.

    Serdeczne pozdrowienia i ukłony

  427. lonefather
    12 lipca o godz. 13:41
    Też znalazłem w starych papierach po moim Ojcu dokument pn. „Świadectwo odejścia. imię i nazwisko, urodzony dnia 1 października 1909 r w Lipuszu pow. … syn wdowy, wyznania rzym kat, zwolniony zostaje z uczęszczania do szkoły w Lipuszu powiatu kościerskiego, do której od ( nieczytelne) do 28 czerwca 1923 ostatnio jako uczeń IV klasy( nieczytelne) oddziału uczęszczał. W czasie tym były: 1. obyczaje: dobre, 2.pilność: dobra, 3. uczęszczanie do szkoły: regularne. Postępy 1. w religii dobre , 2. w polskiem w wymowie i czytaniu bardzo dobre ,w pisaniu dobre. 3. w rachunkach i geometrii: dobre , 4 w historji polskiej dobre, 5 w geografji dobre, 6 i 7 w historji naturalnej i w fizyce dobre, 8 w śpiewie : bardzo dobre, 9 w rysunkach zadowalniające, 10 w gimnastyce dobre, 11 w niemieckim – brak oceny, 12 w robótkach -brak oceny. UWAGI: Lipusz dnia 28 czerwca 1923 r. Inspektor szkolny, Nauczyciel – podpisy nieczytelne.” Pisownia oryginalna.
    Ojciec został polskim nauczycielem i został ( z wieloma innym Polakami) zamordowany przez Niemców w dniu 2 listopada 1939 r.mając zaledwie 30 lat wracając z wojny po demobilizacji. Nie ma nawet własnego grobu.

  428. Na marginesie
    12 lipca o godz. 16:49

    Ja nie o Phd, tylko Magistrze filozofii matematyku w nawiazaniu do tego co o relacjach matematyki i filozofii napisaj @tejot.

    pozdrowka
    ~l.

  429. @Rosa91b
    Witaj Wierny Druhu blogowy!
    Ostatnio mało czytałem posty, często kończę na wpisach, ale Ciebie w Listach nie widać.
    Zwykłeś był ‘Roso91b’ pisać ciekawe analizy polityczne. Brak mi ich, bo należę do ‘upolitycznionych’ komentatorów i wybrałem ePolitykę z tych względów.
    Jednak en passant stał się ściekiem, zarybionym przez pisowskich trolli, agentów wpływu, jakichś obsesjonistów, którzy dokuczali naszej ‘mag’ – słowem po wyborach 2015 odeszło stamtąd kilka ważnych dla mnie komentatorów.
    Na en passant jest też dziwna maniera zmieniania nicków. Dziwna, bo język postu identyfikuje piszącego, ja Ciebie ‘Rosa91b’ rozpoznam, choćbyś zaczął pisać, że kochasz ‘genseka’.

    Zmieniłeś raz nick, nie kojarzę przyczyny, ale pewnie była jakaś.
    Tłumaczyłeś nam kiedyś, że Rosa to Twój zmarły pies i chciałeś go jakoś uwiecznić.
    To ładne.

    Listy 3.0 z ‘Tanaką’ Gospodarzem, a także wersje poprzednie, uważam za najoryginalniejsze osiągnięcie Polityki w ostatnich czasach. Red. Kowalczyk zapisał się tą ryzykowną decyzją w pamięci sieciowej i pukam w niemalowane, żeby coś się Listom nie stało.

    Historię chrześcijaństwa poznałem po przeczytaniu dwóch opasłych tomów, różnych autorów, nt Starożytnego Rzymu.
    To bardzo krwawa sekta, która miała fart i determinację jak Kaczyński (zachowując proporcje w krwawieniu) i mamy to, co mamy.

    W rozmowach o wyższości Bożego Narodzenia nad (…) nie biorę udziału, bo dyskusja z wierzącymi nie ma sensu na blogu.
    Moim zdaniem, dobrze by było, aby nasz drobny wkład w pranie mózgów czytelników ‘Listów’, polegał na przypominaniu, że KaKa w Polsce, to najbogatsza korporacja, rozumiejąca marketing, wykorzystująca ludzkie słabości i at last but not least – sięgająca po władzę.

    Ściskam Cię najserdeczniej, wiem od ‘Lewego’, że masz się OK i proszę, abyś pokonywał lenistwo i coś nam napisał od czasu do czasu.

    PS
    Agnieszka, po ślubie „zrobiła sobie usta”, ma okropny grymas – kto jej, na Boga, to doradził?
    Kiedy oglądam jej mecze, mam stan ducha podobny do tego, w którym oglądam mecze Nawałki.

  430. tejot
    12 lipca o godz. 15:21

    Do bardzo niedawna tez myslalem, ze nie wszystko, ze stany emocjonalne na przyklad, czy takie ulotnosci jak preferencje polityczne, nie dadza sie matematyce.

    A tu prosze nasz wlasny, polski rodak, udowodnil ze jednak wszystko da sie matematycznie opisac. Wystarczylo wpasc na pomysl, jak to zrobic. Owszem w opisach dla laikow dziennikarzyny stosuja mgiczne slowko „algorytm”… No sam wiesz co to jest algorytm.

    Wiec mysle, ze jednak wszystko

    pozdrowka
    ~l.

  431. @lonefather, 14:58
    Napisałem Twoją, ‘lonku’ ksywkę, a tu jak nie pie……e piorun gdzieś blisko.
    Ale należę do odważnych, nie ucieknę pod pierzynę, jak mój wnuk – Jasio.

    A tak poważniej – wyczuwam z Twojego postu, że odpowiada Ci wersja dwóch, dużych partii na polskim rynku politycznym. Mam w tyle głowy, że o tym pisał Michnik i może dlatego Tusk, ciągle wsłuchujący się w słowa gnoma, wolał posłuchać Giertycha.

    Schetyna jest rybą na bezrybiu, (ale leje!), to taki Gosiewski Platformy.
    Na razie ‘dick wielki i bąbelki’!
    Choć te sondaże podejrzane.

    Ukłony
    PS
    Poszukam w Netflixie tych filmów, o których mowa powyżej.
    Polecam wydatek rodzinny 45zł/mie, na 2 kompy.

  432. Rosa91b
    12 lipca o godz. 15:48

    Wiesz co?
    Ja mam pomieszane uczucia wobec red Zakowskiego. Ale zaczne od tego, z ezaden z niego „papierz”. Byla jedna „papierzyca”, ale jak wiesz odeszla. Zakowski sie stara, ale marnawo mu wychodzi. To znaczy raz wychodzi, czesciej slabo, a w reszcie to zupelnie nie wychodzi. Z czego wychodzi, ze zaden z niego „papierz”.

    Ja do dziennikarzy mam zypelnie inny i w dodatku duzo powazniejszy zarzut, choc zgadzam sie z Twoim spostrzezeniem, ze choc nie powinni, to sie mieszaja i mieszaja w polityce … czego chyba najznakomitszym przykladem jest wlasnie „odpalenie dopalaczy” Zandbergowi. Pogonili za sensacyjka jaka w tamtym momencie byl Zandberg ze swoja wesola kompania., wsrod ktorej udawal, ze to ona jest „zbiorowym” przewodniczacym Razem…

    pozdrowka
    ~l.

  433. stasieku
    12 lipca o godz. 17:44

    No to musze najmocniej przeprosic Ciebie i jesli tacy sa, co jak Ty powzieli przypuszczenie, ze preferuje systemy dwupartyjne, to ich tez najmocniej wraz z @stasieku – PRZEPRASZAM.

    OSWIADCZAM,
    Ze nie mam absolutnie zadnych preferencji, dla jakiegokolwiek systemu politycznego, poza demokracja.

    Autentyczna demokracja, bez zadnych dodatkow.

    pozdrowka
    ~l.

  434. @lonefather 12 lipca o godz. 17:25
    Ja nie o Phd, tylko Magistrze filozofii matematyku

    Wiem, ale z tekstu wynika, ze uznajesz to za jakis ewenement.
    Ja nie widzę tu żadnej sprzeczności.

    Matematyka – to nie jest stricte „science”
    Mathematics as a discipline is in a peculiar position in the system of disciplines: It cannot be strictly categorized as science because its methods are not based on empirical research. Mathematics is also not a clear-cut humanities discipline since it is neither concerned with texts nor with the human being and his or her cultural achievements.

  435. Przez kilka lat po wojnie Uniwersytet Warszawski posiadał przedwojenną strukturę, a w niej wydział (fakultet) Matematyczno-Przyrodniczy. Jeśli kogoś interesowała matematyka i… filozofia, zapisywał się na ten fakultet. Po czterech latach zdawał przed komisją egzamin mając do wyboru matematykę, fizykę, chemię, botanikę, zoologię, biologię ogólną, krystalografię, mineralogię i petrografię, geografię oraz astronomię. Kto wybrał matematykę, dostawał na koniec tytuł mgr phil. math.
    Większość kierunków uniwersyteckich obejmowała filozofię, bo to wiedza potrzebna wszystkim. Na niektórych zagranicznych uniwersytetach nadal otrzymuje się stopień lic. phil. z dodatkiem specjalności, choć nowe wkracza już wszędzie ze swoim „Master of… ”
    Studia na Uniwersytecie Wrocławskim za moich czasów niezależnie od kierunku obejmowały co najmniej dwa semestry filozofii. Miały pomóc w nauce systematycznego i krytycznego poznawania i rozumienia podstawowych problemów i idei, i w ogóle całościowego widzenia świata. Uważam, że przydałyby się wszystkim. Uniwersytet to nie wyższa szkoła zawodowa.

  436. Hi hi hi! A nawet hi hi hi hi.
    Co jak co, ale od kielbasy wara!
    http://innpoland.pl/144905,amerykanie-kochaja-polska-kielbase-wzywaja-do-bojkotu-sklepu

  437. stasieku
    12 lipca o godz. 17:44

    Tez by sie w Londku burza ze zlewa przydala. Jak na razie mamy 6 tydzien suszy i 5 tydzien upalow pod 30 stopni. Prognoza 14 dniowa nie przewiduje na razie zadnych zmian. Wyz trzyma.

    Dzis Minister Srodowiska wydal zakaz podlewania ogrodow.

    Na Schetyne szkoda czasu, choc nie przecze ze wciaz moze namieszac. Niemniej sadze, ze jak Jaroslaw Kaczynski w wwiadzie dla Karnowskich powiedzial, ze cytuje:

    „Pan Schetyna moze spac spokojnie, jest bezpieczny!”

    To jest dokladnie na odwrot, czyli Schetyna jest No One na liscie „do odstzralu” i powinien miec caly czas pod reka paczke ze szczotka do zebow i zmiana bielizny.

    pozdrowka
    ~l.

  438. @Namarginesko

    Nie. Nie widze w tym tytule, zednego ewenementu.

    Jak napisalem, przywolalem go wylacznie dla rozmowy z @tejotem o matematyce i jej zwiazku z filozofia. Na tym koniec tego „problemu”.

    A na koniec zadalem pytanie, czy komus z bywalcow cokolwiek wiadomo na temat tego, czy tego „folozofa” dodawano tylko absolwentom matematyki teoretycznej, czy absolwentom matematyki nauczycielskiej tez.

    pozdrowka
    ~l.

  439. lonefather
    12 lipca o godz. 17:34
    tejot
    12 lipca o godz. 15:21

    Do bardzo niedawna tez myslalem, ze nie wszystko, ze stany emocjonalne na przyklad, czy takie ulotnosci jak preferencje polityczne, nie dadza sie matematyce.

    A tu prosze nasz wlasny, polski rodak, udowodnil ze jednak wszystko da sie matematycznie opisac.

    Mój komentarz
    Da się. Amen
    Pzdr, TJ

  440. lecher
    12 lipca o godz. 17:05

    W Googlach popatrzylem. Porzadne miasteczko, piekne jeziora i lasy. A Ty pamietasz . Lata mijaja i pamietasz. Mysle, ze najwyzsza pora dojsc ze soba samym do zgody.

    pozdrawiam
    lonefather

  441. @wbocek

    Zobacz, Pombocku, co mi przed godziną kot w ogrodzie wyśledził, ale nie pożarł:

    https://photos.app.goo.gl/Nyh8zozQn5NEXpjNA

    Wyniosłem do rezerwatu.
    Rano w górach żmija mi spod ręki śmignęła, aż „serce mi zadrżało, zawirował świat”, ale po paru sekundach przeszło i nie zemdlałem 😉 A tylko poziomkę chciałem zerwać…

  442. A w poziomkach jeszcze taki potwór się czaił:

    https://photos.app.goo.gl/1rYewtA2DyRpMULB9

  443. Kasandra
    11 lipca o godz. 17:51

    Otworzyło się. Świetny, wymowny, poważny i należny klerowi pomysł demonstracyjny. Chile, kraj katolicki a jakoś przytomny moze. Ludzie, obywatele, powaga. Polska nie może. To nie kraj dla ludzi. To kraj dla katolików.

  444. Prezydent Filipin bez krępacji:

    „Co to za głupi Bóg. Ten sukinsyn jest naprawdę głupi – stwierdził Rodrigo Duterte podczas transmitowanej w telewizji pogadanki, komentując biblijną historię Adama i Ewy. Prezydentowi Filipin nie spodobało się, że po zjedzeniu zakazanego owocu pierwsi ludzie zostali wygnani z raju. – [Bóg] tworzy coś idealnego – wykładał – a potem obmyśla, jak ich skusić i zniszczyć swoją pracę.

    Duterte skrytykował też koncepcję grzechu pierworodnego: – Jeszcze się nie urodziłeś, a już zgrzeszyłeś. (…) Co to za religia? Nie mogę się z tym zgodzić, to bardzo głupia propozycja.”

  445. stasieku
    12 lipca o godz. 17:01

    Masz rację – finał nie będzie bardzo ciekawy. Bo odpadł wczoraj faworyt górnej tabeli,a w dolnej muszą walczyć niestety w półfinale Nadal i Djokovic.
    Ale tak juz niestety bywa.Ciekawa jestem bardzo jak w sobotę poradzi sobie Serena przeciw Kerber. Dodam,że mecze pań oglądam z wyłączoną fonią,bo nie jestem w stanie znosić ich jęków i wrzasków .

  446. Tobermory
    12 lipca o godz. 20:42

    Ten prezydent może sobie pozwolić na takie stwierdzenia,bo tam kk lub inna sekta nie ma bardzo wiele do powiedzenia.Natomiast z nim wszyscy w kraju muszą się liczyć. Niechby Adrian powiedział coś takiego … 🙂

  447. „Nefer”
    10 lipca o godz. 10:25 napisała:
    „Zdarzyło mi się uścisnąć rękę prezydentowi Komorowskiemu.
    Gdyby rezydent Duda próbował to swoją rękę schowałabym za plecami.”

    Jeśli o mnie chodzi to ja nie uścisnęła bym dłoni żadnemu z polskich polityków rządzących wraz z kościołem Polską od 1989 roku do dziś włącznie.
    Komorowski to myśliwy, a więc zły człowiek zabijający zwierzęta dla przyjemności
    (patrz zdjęcia)
    *https://photos.app.goo.gl/UoffMP5QQnuJ7M438

    Komorowski to człowiek kościoła, wierny parafianin, który w okresie stanu wojennego i później, aż do 1989 roku, wykładał historię w niższym seminarium duchownym w Niepokalanowie.
    To ten sam, który wybranego w grudniu 2007 roku przez Tuska na polecenie kleru A.Rzeplińskiego powołał w 2010 roku na stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

    Przypomnę, że były prezes TK Rzepliński jest odznaczonym prez głównego watykańskiego pasożyta Franka medalem za zasługi dla kościoła i kleru, co wiele razy udowodnił wyrokami TK na korzyść i zgodnie z wolą oraz poleceniami kleru kk.
    Trybunał Konstytucyjny z Rzeplińskim na czele stał na straży prawa kanonicznego, a nie stanowionego.
    Tak Komorowski jak i Rzepliński oraz Tusk, Schetyna i ich partyjni bracia i siostry w wierze to do dziś nadal wierni kościołowi urzędasy.
    Dodatkowo „szlachciura” Komorowski to homofob i seksista identycznie jak każdy wierny chrześcijańskim „wartościom”.

    Praktycznie PO i PSL prawie niczym nie różnią się od PiSowców, z którymi jedynie wymieniają się miejscami przy wspólnym z klerem korycie władzy i dobrobytu.

  448. @@@Tanaka (i inni)
    Podzielam pesymizm wyrażony w ostatnich komentarzach.
    Dla chcących mnie nawracać mam zasadniczo dwa pytania:
    1. Czy byli na oddziale patologii noworodków, oraz
    2. Czy byli na oddziale onkologii dziecięcej.
    Dodatkowo, niekiedy, proszę o wytłumaczenie, jak to jest że jeden człowiek zostaje papieżem (i świętym), a inni cierpią nędzę, są mordowani itp.
    Od pewnego czasu korzystam też z pomocy wiadomości zawartych w książce Yuval Noah Harari: Sapiens. A Brief History of Humankind. Godna polecenia.

  449. @gsj 12 lipca o godz. 22:39
    Książka „Sapiens” jest godna polecenia, tak samo jak następna pozycja Harari „Homo Deus”. Obie czytałam z zapartym tchem. Zanim sam się odezwie, spieszę wszystkich zapewnić, że to lonek pierwszy je polecał na tym blogu.

  450. Ten Duarte – to chyba coś w rodzaju filipińskiego Trampka-Fryzury

  451. Do tematu dyplomu z tytułem filozofa:
    – moja ciotka ukończyła przed wojną na UW filologię klasyczną i polską, miała tytuł mgr filozofii, znieśli to dopiero po wojnie. Prawnik otrzymywał tytuł mgr prawa. Inżynier po Politechnice tytuł inżyniera, dopiero później dopisali mgr-a, tych po Wawelbergu i podobnych szkołach technicznych mianowano inżynierami bez magistra. W Galicji powszechny na dyplomie był tytuł doktora, tzn ten doktorat byl dość łatwy, bylo tak w prawie całej monarchii austro-węgierskiej..

    Inny temat;
    tak sie zastanowiłem i pomyślałem, Kaczyński i jego otoczenie wstydzi się być Polakiem. Nasłuchał się pewnie w patriotycznym domu, jacy to wspaniali są Polacy i zorientował sie po czasie ,że są wstydliwe rzeczy w historii i świat nie ocenia nas jak powinien . Stąd to wstawanie z kolan, polityka godnościowa, pisanie od nowa historii i ta awantura z IPN em, sny o Międzymorzu, Trójmorzu oczywiście z dominującą rolą Polaków.
    Potem – chcieliśmy dobrze a wyszło jak zwykle.
    Taki sen o powrocie do Jagiellonów.Napoleon też nie był wysoki.

  452. Pisarz i podróżnik Paul Theroux, po wizycie w socjalistycznej Rumunii, napisał że im mniej znaczący kraj, tym większe zadęcie urzędowo-godnościowe.

    A jak te sprawy wygladaja na Filipinach?
    http://www.newsweek.pl/swiat/filipiny–hymn-trzeba-spiewac-poprawnie–pod-grozba-wiezienia,65738,1,1.html

  453. gsj
    12 lipca o godz. 22:39

    Sie pytasz:
    Dodatkowo, niekiedy, proszę o wytłumaczenie, jak to jest że jeden człowiek zostaje papieżem (i świętym), a inni cierpią nędzę, są mordowani itp.

    Na zadne z pytan, nie ma latwych prostych wytlumaczen. Z historii papiestwa wiadomo, ze wiekszosc byla wybierana w wyniku politycznych ukladow frakcji watykanskich. W roznych momentach rozne frakcje silniejsze gwarantowaly jakies koncesje slabszym i uzyskiwaly wiekszosc glosow dla swojego kandydata.

    Nasz lolek kremowkowo/kajakarski zostal wybrany, bo byla rownowaga glosow we frakcjach „wloskiej” i „niemieckiej”, wiec zawarly kompromis bo trzeba bylo blyskawicznie zamiesc pod dywan afere Banca Vaticana. Nie byli w stanie ani jedni, ani drudzy zdobyc przewagi, to zawarli ze soba uklad i wybrali „neutralsa” Wojtyle.

    Jak zostal okrzykniety swietym, to chyba pamietasz?

    Duzo sie po swiecie rozbijal, byl znany i popularny w kosciolku. A afery pedofilskie w Meksyku Opus Dei, w USA, gdzie ogniska zarazy na raz sie ukazaly w Bostonie i Chicago i oczywiscie Irlandia. A nasz Lolek mieszal, zamiatal, rozmywal, ukrywal i byl „po lokcie” unurzany w wyciszenie i zmarginalizowanie. No to urzadzili szopke z beatyfikacja. Wszyscy dobrzy katolicy mieli czym mysli zajac i o beatyfikacji mogli pogadac, zamiast o powszechnej katolickiej pedofilii.

    W taki sposob Lolek sie na papieza zalapal, a pozniej na „swietosc”. W obu wypadkach robil za frontmena, do ukrywania afer.

    O nedzy i mordowaniu, nie sposob jest sie sypowiedziec, bo jest zbyt wiele roznych przyczyn i powodow, ktore roznie moga dzialac w roznych okolicznosciach i uwarunkowaniach.

    Generalnie jesli pominac ulomnosci wlasne naturalne, ktore sprzyjaja byciu w nedzy, to mozna klasycznie okreslic, ze to ludzie ludziom taki los gotuja…

    pozdrowka
    ~l.

  454. Sprawność w zdobywaniu i trzymaniu się władzy nie ma nic wspólnego z merytorycznymi kwalifikacjami do rządzenia, a może nawet idzie im wbrew. Stąd różne trampki masowo na szczytach.

  455. Moim – ateisty zdaniem
    karygodną jest
    działalność lobbysty kościoła Schetyny, który jako minister współprzewodniczył Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu czyli gremium faktycznie sprawującemu władzę w Polsce.

    To Schetyna wraz z Tuskiem zdecydowali o likwidacji Komisji Majątkowej bez uprzedniego zawieszenia jej działalności, ujawnienia jej bezprawnych decyzji, anulowania ich i osądzenia oraz ukarania winnych gigantycznych przekrętów prawników i kleru.

    W lutym 2015 roku Schetyna jako ówczesny minister spraw zagranicznych spotkał się z klechą w stopniu kardynała Dziwiszem i zaoferował watykańczykom swoją oraz rządową pomoc w organizacji światowego spędu modzieży katolickiej „Kraków 2016”.
    Wszyscy wiedzą ile pieniędzy rządzący wpakowali z budżetu państwa w te młodzieżowe „hop, sa sa!” dzięki takim „schetynom”.

    PO i Schetyna to spragnieni powrotu do władzy karierowicze, których poza własnym i kleru dobrobytem nic nie obchodzi.
    Poseł Niesiołowski – naczelny homofob, kreacjonista (o ironio profesor biologii), seksista z PO kiedyś z telewizyjnej ambony TVN powiedział:
    „każda złotówka wydana na kościół to mądrze wydana złotówka”.

    PO to PiS-bis.
    Tego nie można zapomnieć i takim ludziom nie powinno się ufać.
    https://photos.app.goo.gl/4xUyTmscepxujorm7

  456. Orteq
    12 lipca o godz. 9:07

    Traktujesz mnie jak idiote, bo tak lubisz traktowac i innych. Taka Twoja uroda.
    Rzucilem Constable’em, bo tak mi sie spodobalo (czy naprawde chcesz, bym wymienil dziesiatki innych angielskich malarzy agielskiego krajobrazu?). Fajnie, ze widziales ‚Woz z sianem’ w oryginale. Nie musisz sie chwalic jednak, nie takie rzeczy my ze szwagrem.
    Zatruwasz ten blog trucizna. Szkoda.

  457. lonefather
    12 lipca o godz. 17:34
    Do bardzo niedawna tez myslalem, ze nie wszystko, ze stany emocjonalne na przyklad, czy takie ulotnosci jak preferencje polityczne, nie dadza sie matematyce. A tu prosze nasz wlasny, polski rodak, udowodnil ze jednak wszystko da sie matematycznie opisac.

    On niczego nie udowodnił. Wykazał pewne korelacje, ale w korelacje nikt nie wątpił. Polak, więc zaraz musiało być coś wspaniałego.

  458. basia.n
    12 lipca o godz. 20:53

    Żeby tylko Nadal nie wygrał, bo on mnie strasznie nudzi. A finał kobiet powinien być ok. Dwa razy grały w finałach i dwa różne wyniki. Zgadzam się z Tobą co do juniorów, bardzo wielu juniorów nie radzi sobie w seniorach. Kiedyś znalazłam listę zwycięzców juniorskich szlemów z ostatnich 15 lat, i , strzelam, bo nie pamiętam dokładnie, może 25% to rozpoznawalne nazwiska. A pewnie 2% wygrało prawdziwego szlema.

    Ale też paczam na młodą Igę, która ma szanse wygrać wimbledon (może nie zapeszę).

  459. Na marginesie
    12 lipca o godz. 22:48
    Ten Duarte – to chyba coś w rodzaju filipińskiego Trampka-Fryzury

    Nie tylko w rodzaju, bo oni się chyba bardzo dobrze dogadują. Nastąpiło coś na kształt „psychopaci wszystkich krajów łączcie się”.

  460. Tanaka
    12 lipca o godz. 8:25

    Sa seriale bardziej ‚mroczne’ i tym bardziej znakomite: dla naprzykladu ‚Foyle’s War’, ‚Inspector George Gently’, ‚Inspektorzy Morse, Lewis’ , ‚Prime suspect’, ‚Silent Witness’ i wiele, wiele innych. Pisalem poprzednio tylko o godzinie ‚escapismu’, rozrywce a nie o..
    Szwedzkie eg. ‚Wallander’, dunskie sa tez znakomite (francuskie kryminaly mnie nudza, kocham natomiast niesmiertelny francuski ‚romantyzm’).
    Dodam tylko do Tanakowego, jakze elokwentego komentarza powyzej: tempo powiadasz Tanako, a ja w niesprzecznosci do Ciebie dodam, ‚compactness’, zwiezlosc i krotkowatosc; w 45 minutach eg. ‚Agatha Raisin’ zmiescic tyle dramatu. Niezwykle, jezeli pomyslec o tym. Zadna minuta stracona, zadnych ‚pustek’ w narracji, ‚grania na czas’.
    Upatruje w polskich i australijskich filmach ten wlasnie kardynalny.
    defect.

    piszesz o tempie tych producji,

  461. Ja to nawet ‚Inspektora Rexa’ lubie. Taki jestem niewybredny.

  462. Dzięki za link do „Midsommer”, i inne sugestie, obejrzę przy okazji.
    Ale nie mogę się nie podzielić moim ulubionym brytyjskim serialem kryminalnym: „Endeavour”. Jest luźno oparty na książce Collina Dextera: Endeavour to inspektor Morse za młodu, taki detektyw-intelektualista w Oksfordzie, w latach 60tych. U nas też był Inspektor Lewis (też się dzieje w Oksfordzie), ale Endeavour bije wszystko na głowę. Właśnie kończę oglądać piąty sezon, więc jest to całkiem świeże. Gra w nim też Roger Allam, który aktorem szekspirowskim jest na pewno (grał Falstaffa m.in).

  463. izabella
    13 lipca o godz. 2:01

    Izko, chodzilem dookola ‚Endeavour’ przez chwile ale nie bylo czasu.
    Skoro tak rekomendujesz, to zajrze.
    ‚Midsomer’ moja droga ,’Midsomer’ 🙂

    Wiecie co kochani, my tu zaczynamy wygladac na jakichs ‚couch potatoes’, co to nic nie robia tylko siedzac na kanapie ogladaja glupie seriale.
    Lepiej sie nie przyznawac na forum do tych ‚guilty pleasures’, bo zaraz jakis akolita przypelznie i wypomni hehehehehe…

  464. Na marginesie
    12 lipca o godz. 15:20

    Droga ‚na-mar’

    Daleki jestem od deprecjonowania amerykanskich seriali.
    Przez lata cale bylem nalogowym ogladaczem wszystkich tych CSI-ow, Cold Case-ow, Law and Orders-ow, Without a Trace-ow – etc. (nie znosilem, ‚Dexter-ow’ , ‚Six feet-ow..’, choc melodia fletu sopranowego jest niezapomniana, sorry Tobermory) Przeszlo jednak pewnego dnia jak reka odjal…i dobra. Chyba mi sie znudzila ta retoryka, ‚rzucona w twarz’; angielskie seriale (w wiekszosci) maja element zaskoczenia., tajemnicy, tej, cholera, atmosfery.
    Do „Masonow”, „Kojakow” i „Columbo-ow” mam natomiast bardzo sentymentalny stosunek hehehe…

  465. @act
    13 lipca o godz. 2:26

    Nie jestem couch potato, nawet dzisiaj o 6 rano byłam na przebieżce (bo potem za gorąco) i widziałam żółwia i pelikana.

    Telewizora nie posiadam, więc rzadko coś oglądam, i głównie na kompie.
    Było parę seriali czy książek, które po pierwszej próbce dały mi to błogie uczucie, że jeszcze mam tej przyjemności parę sezonów (tomów) i mogę się podelektować powoli i bardzo długo.
    Na pewno należy do nich „Endeavour”, „Sherlock Holmes” z Benedyktem Cumberbatchem, „The Wire” (amerykański serial), a z książek „The Expanse Series”.
    Może coś mi się jeszcze przypomni.

  466. Nie przepadam za pisaniem nie na temat, no więc zacznę od tematycznej uwagi w odpowiedzi na biadania nt. polskich polityków i kleru – każdy naród ma elity, na które zasługuje.

    A dalej, napatoczyłem się na interesujący wywiad na interesujący temat – https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/anarchia-jest-matka-porzadku/9y5f5cc
    Ciekawe jak długo kurdyjski eksperyment się utrzyma pod naporem „sił porządku i stabilizacji” z jednej strony, a religijnego integryzmu/fanatyzmu z drugiej.

    Z innej beczki, obejrzałem wczoraj inny eksperyment, film „A Girl Walks Home Alone At Night”, horror nakręcony w USA, ale irański, znaczy się w Farsi, którego bohaterką jest wampirzyca w czadorze. Czarno biały, ale bardzo dobre zdjęcia, które, mimo że kręcone w jakimś amerykańskim zaupiu, mocno sugerują Iran i tamtejsze krajobrazy. Jednym z aktorów jest świetny kot, Masuka.
    https://www.youtube.com/watch?v=9PLm4ecu25o

  467. izabella
    13 lipca o godz. 2:57

    Alez Ty masz dyscypline Izko! O 6 rano to ja ogladam pilke nozna…na kanapie.
    Zolw i pelikan..no i ktory wygral wyscig?
    Poniewaz snobem jestem polecam Benedykta Cumberbatcha w roli Richarda III, w serialu szekspirowskim ‚Hollow Crown’ – ‚krolewskie’ dramaty barda, u nas zaczyna sie o 2. w nocy – (do Cumberbatcha przekonalem sie dopiero po ‚The Imitation Game’ choc znalem go z ‚Sherlocka’ i ‚ Hawkinga’ uprzednio).

  468. @act
    13 lipca o godz. 3:45

    Widziałam całą serię „Hollow Crown”. Cumberbatch jako Ryszard III zapada w pamięć, ale Henriada podobała mi się jeszcze bardziej. Jeremy Irons zwłaszcza był wielki, a i Hiddleston nie najgorszy. A Whishaw jako Ryszard II był genialny. Podobno grał też Hamleta, chciałabym to zobaczyć.

    Oj, brakuje mi teatru z prawdziwego zdarzenia.

  469. izabella
    13 lipca o godz. 3:57

    Ja tu widze, ze mam do czynienia z prawdziwym teatromanem, oops teatrowomanem 🙂
    Hiddleston and Irons swietni, takoz jak i inni w ‚H. C.’

    Powiadasz: ‚Oj, brakuje mi teatru z prawdziwego zdarzenia.’
    No to mow mi Bolek: w Polsce bylem tylko raz w prawdziwym teatrze i raz w operze, z wycieczkami z (powiatowej) szkoly.
    Ale poniedzialkowy i piatkowy teatr telewizji ogladalem z prawdziwie religijnym namaszczeniem.

  470. Tobermory
    12 lipca o godz. 20:42

    No, jak juz sam prezydent obsmial, to i my chyba mozem tez.

    Idea grzechu pierworodnego – najokrutniejszy, najbardziej niebezpieczny, najglupszy i najsmieszniejszy (gdyby nie byl taki grozny), najbardziej nielicujacy z ludzka godnoscia wynalazek tegoz ludzkiego umyslu.

  471. Na marginesko,

    „„Midsomer Murders” to klasyka, ciągnąca się przez ponad dwadzieścia serii i dwóch inspektorów (obaj nazywają się Barnaby), bo jeden aktor w końcu się zestarzał. Niewątpliwa zaleta tej serii to fakt, że po obejrzeniu wszystkich odcinków można spokojnie zacząć od początku – bo na tym etapie już prawie nic się nie pamięta.”

    Hehehehehehehe… gorzej (czyli lepiej), bo po czasie wszystko sie miesza i ogladamy stare odcinki jak nowe i.e. oryginalne – idealny recyckling.
    Mnie czasem mieszaja sie ‚plots’ z zupelnie roznych seriali, szczegolnie, gdy sa w nich ci sami aktorzy.
    Ten serial przetrwal dlugo – tylko niektore nie kostnieja w formule.
    albo ‚formula’ jest na tyle pojemna (dojna), ze mozna ja doic bez konca.

    Czy kto jeszcze pamieta ‚Bergeraca’?

  472. Dzień dobry!

    Dlaczego ach dlaczego w dniu w którym mamy wyjeżdżać od rana świeci słońce a morze łagodne i błękitne jak w Grecji? 🙁

  473. Aż mnie obudziła ta swietlistosc przed czasem mimo że poszłam spać o 1.00.czekając aż się zrobi zupełnie ciemno…o 0.45 niebo na zachodzie bylo wciaż jeszcze karminowo-złote, morze jak podswietlone a na podróż dookoła więc kempingu wciąż się nie trzeba bylo zabierac latarki – więc w koncu się poddałam. A teraz ziewam bo obudziły mnie rybitwy i słońce więc czas na jakąś kawę albo co. Morze szumi, ptaki się drą, krowy mucza – nie ma jak być na wsi! Przeczytałam wczoraj na internecie że zimą jezdzi tutaj obwozne kino w tirze na 80 siedzeń! Chyba przyjadę zimą tylko po to żeby to zobaczyć. I na aurora borealis większa szansa… Przypomniał mi się film Local hero… 😉

    Co do seriali kryminalnych…dobra zagadka wymaga więcej niż godziny na rozwiązanie, come on! 😉

  474. @izabella, @act

    Narobiliscie mi smaka Hollow crown, jak wrócę to zacznę oglądac! A’propos teatru telewizji, widział kto „Usta Micka Jaggera” z Peszkiem jako dziadkiem, Baką jako synem i jakimś młodzikiem jako wnuczkiem jak jadą przez Polskę na koncert Rolling Stones? Ze 20 lat temu… Tak mi się przypomniało po ostatnim koncercie. Muszę sprawdzić czy znajdę gdzieś w sieci

  475. @act
    13 lipca o godz. 7:40

    Pamiętam że kiedyś był u nas australijski serial Bellamy, dawno dawno temu. Bergeraca jak przez mgłę.

    Przeczytałam prawie wszystkie Poiroty i kilka Marple i też czekam żeby mi się zapomniało, będą od nowa jak znalazł 🙂

  476. Kostka
    13 lipca o godz. 7:59 *
    Morze szumi, ptaki się drą, krowy mucza – nie ma jak być na wsi! A ciotka spiewa. * Przeczytałam wczoraj na internecie że zimą jezdzi tutaj obwozne kino w tirze na 80 siedzeń! Chyba przyjadę zimą tylko po to żeby to zobaczyć. Genialne ! * I na aurora borealis większa szansa… Przypomniał mi się film Local hero… * Loszszszszsz…..! Ja jestem wyznawca i tego filmu i tej muzyki Marka Knopflera.

  477. Kostka
    13 lipca o godz. 7:47 *
    Dzień dobry!
    Dlaczego ach dlaczego w dniu w którym mamy wyjeżdżać od rana świeci słońce a morze łagodne i błękitne jak w Grecji?
    * No pewnie, ze dzien dobry ! A to dlatego, ach dlatego, ze bozia ma dla Ciebie Wspaniały Plan, ktory jest bardzo złosliwie pomyslany.

  478. Ja na chwilę, bo jestem, jak mówi za Krzysiem z Puchatka Neferka, zajętyk.
    A pamiętacie „Ptaki kolczastych krzaków”( a może Kolczaste ptaki ognistych krzakow), czy jakos tak, gdzie sam boski Chamberlain grał kardynała uwikłanego w romans.
    Ale najgenielniejszy był serial australiski o Tarze(Powrót do Edenu), którą paskudny mąż wrzucił między krokodyle. Ale ona przeżyła, zajął się nią przystojny chirurg, który jej zrobił operację plastyczna, że nawet śladu po zębach krokodyli nie zostało. Potem ona miała dzieci(a może wczesniej, jest to niejasne), które najpierw z serialu znikały, ale potem się odnajdowały, ale ona ich początkowo nie poznawała. Została modelką wierną temu estetycznemu chirurgowi, wszyscy ją podziwiali. Potem zjawił się ten mąż, który ją wrzucił do krokodyli, nie rozpoznał jej,jako byłej żony,bo myślał, że te krokodyle ja zjadły, zakochał się w niej, bo ona po tej operacji plastycznej była ładniejsza od tego przedoperacyjnego kopciuszka. Ona go potraktowała wyniośle i on wpadł w szał czy coś tam (już dokładnie nie pamiętam) i zdaje się że sam wpadł do sadzawki z krokodylami.
    W słynnym ‚Paramont pikczes” mniej więcej tak Andrzej Zaorski opowiadał Marianowi Kociniakowi akcje tego filmu, zaczynając od słynnego „fajny film dziś widziałem” -„momenty były?” – „masz”
    Na koniec zaśpiewali piosenkę
    „Ach Tara, ach Tara, co z ciebie za niezdara….

  479. @act
    13 lipca o godz. 1:49 * Tych seriali chyba nie znam, cosik mi się o oczy obilo, bodaj w postaci „Inspektora Morse’a”, ale glowy, ani oka nie dam, ze obilo. Ale, jakes taki spec od mrocznosci a dobrosci angielskich seriali, to mów cala prawdę i nadaj mi tytuly jakie tylko widziałeś, lub wiesz, że dobre – to sobie pogrzebię po necie, bo jestem wyznawca, a z tv korzystam wlaściwie głównie z powodu, ze programy naukowo-cywilizacyjno-edukacyjne (mój faworyt to Planete+), a z filmów znacznie rzadziej. Zwartość filmu – oczywiscie, w tym rzecz: godzinami lazisz po tych smacznosciach-anglickosciach i cieszysz sie jak pliszka lykajac z kieliszka, a w filmie mineło nawet nie dwie minuty. Problem w filmach polskich tego rodzaju bywa tez taki, ze robia fatalny montaz.Na modłe amerykanska tna obrazy niemilosiernie, co pare-parenascie sekund, co ma niby „zageścić akcje” i dodać „efektu sensacyjnosci” , ale to nieudolnosc i bzdura, nie da sie wpatrzec, nacieszyć, posmakować tej sensacyjności, bo ona sprowadza się do chlastania kadrow, a nie polega na istocie kina kryminalnego i mrocznego. Bardzo dobry jest film z Craigiem, wedlug powiesci „Millenum” Stiega Larssona, ale chyba nawet lepszy trzyodcinkowy bodaj serial szwedzki, ze znanym szwedzkm aktorem (Mikael Blomkvist) , który niedlugo po zrobieniu serii, zmarl.

  480. Lewy
    13 lipca o godz. 10:28
    A pamiętacie „Ptaki kolczastych krzaków”( a może Kolczaste ptaki ognistych krzakow), czy jakos tak, gdzie sam boski Chamberlain grał kardynała uwikłanego w romans. * A pamietamy! Zwlaszcza dlatego,, że jadąc, razu pewnego pociagiem, trafilem na dwóch pijaczków-wesolków,którzy usiłowali sobie przypomniec tytuł, grzebiac w dziurach wesołkowatej pamięci: ….”papugi wściekłych lasów”…..nie,nie….eeeeee…..”wróble cholernych badyli”…..eeeeeee……nienienie……”wróble trzeszczacych gałezi”…….eeeeeee…..”kanarki pogietych chaszczy”…..eeeeee…. i tak się te wesołki przekomarzały.

  481. Lewy
    13 lipca o godz. 10:28
    A pamiętacie „Ptaki kolczastych krzaków”( a może Kolczaste ptaki ognistych krzakow), czy jakos tak, gdzie sam boski Chamberlain grał kardynała uwikłanego w romans. * Nad Wislą te leciało pod tytułem: „Ptaki ciernistych krzewów”.

  482. @Lewy @Tanaka

    Boski Chamberlain to był boski jako John Blackthorne w „Shogunie” z tego samego okresu – zdecydowanie wolę go w kimono niż w sutannie… 😉 I Toshiro Mifune jako Toranaga….Mmmm…

  483. E tam, Chamberlain. Ale Toshiro Mifune *gwiazdki w oczach*:)

  484. Tanaka
    13 lipca o godz. 10:12

    Ja na to też mam plan – przystanek na noc w Ullapool! (co wciąż jest dalej na północ niż miejsca gdzie kręcono Local hero 😉 ) Film lubię bardzo. Knopflera też, a jakże innaczej! Szkoda że nie mam na drogę Privateering albo Golden heart. Mam Alchemy ale potomek ma już dość i wyje: Mama, ja już nie mogę Dire Straits jak puszczę. W związku z czym czekaliśmy do 10.00 aż otworzy się informacja turystyczna bo młody postanowił wydać kieszonkoww na więcej szkockiej muzyki. No, teraz możemy jechać!

  485. @izabella, 1:33 wczoraj
    U Nadala mnie denerwuje zespół tików, to ‘koło uszu’, ‘wyciąganie spodenek ze szpary’ (fee) – nie lubię tego.
    A poza wszystkim, oglądanie długo jednego mistrza się nudzi.
    Wyjątkiem dla mnie jest Federer.
    I jestem za skasowaniem pięciosetówek u mężczyzn.
    Ukłony

  486. @Tanaka

    PS. A te wstępniaki pokoncze jak wrócę 😉 Nie zapomniałam ale potomek intensywnie domagał się uwagi na wakacjach to i nie było kiedy

  487. Kostka
    13 lipca o godz. 10:57; Nefer
    13 lipca o godz. 10:59 * U mnie w domu wszystkie dziewczyny maja tak, ze na Toshiro Mifune to mmmmmmm…. i gwiazdki w oczach. Cholerka jasna, ja tez mam jakoś podobnie. No nie, ze konsumpcyjnie, ale oglądać mogę i mogę. A nawet sam jestem i Toshiro i Mifune, co i po nicku słychac. Gadam nawet lepiej niz Toshiro w „Siedmiu samurajach” . Czy ze mną jest coś nie tak, ze jest tak? 😀

  488. @@act, izabella
    Są dwa, współczesne, mini-seriale angielskie, które „obalają”.
    „Fleabag” i „Patrick Melrose”.
    To są Himalaje sztuki filmowej!
    Naprawdę warto!
    I szlif współczesnego angielskiego znakomity.
    Pozdr

  489. @act, 0:57
    Napisałeś kilka ‘ślicznych’ zdań do ‘Orteq’a o 0:57.
    Dla mnie jesteś UFO, (przepraszam, ale nie czytam Listów regularnie), więc przekazuję swoja radość z rozpoznania. Przyjemnie się Ciebie czyta.
    Pozdr

  490. Kostka
    13 lipca o godz. 11:09 * I film i muzuka, od razu mnie złapały. Nie za portki, ale cos w środku, no ale nie wiem za co, bo ateista nie ma duszy, a ja nie mam dusznosci. Podobnie było z zupełnie innym filmem – ‚Cal’ – z muzyka Knopflera. A przy tym zlapala mnie Helen Mirren. I trzyma, a też nie za portki. Oprócz tego, ze jestem całosciowy wyznawca Marka, włącznie – rzecz jasna – z ‚Dire Straits’ i szczylami z pierwszych nagran w studio BBC ‚Sultans of swing’, to i ‚Sailing to Philadelphia’, z genialnym tekstem Marka: ‚it was my faith from birth to make my mark upon the Earth’ – i całością opowiesci o własnym zyciu, od ‚coaly Tyne’ (river) i marzeniu o innym/nowym świecie. Podobnie jak w innej piosence,gestej od autentycznosci i bolesnej: ‚father, please hear my confession…’ Nie wiem, czy wiesz, że Brytyjczycy zrobili niejeden świetny projekt urbanistyczny, przekształcajacy stare tereny miejskie, przemysłowe, portowe, stoczniowe, kopalniane w oparciu o ich dawna historie i to, co sie nazywa ‚identity’ i ‚heritage’, w kapitalne, wspolczesne, tetnące znowu zyciem centra miast czy regionów.

  491. @Nefer, 10:59
    Toshiro Mifune – powiadasz…
    Hm, to trochę mnie przybliża Twoją seksualność.
    Chociem hetero, Mifune, to mój typ mężczyzny. Zresztą grał w wybitnych filmach, dobrze fotografowanych, to ułatwia sympatię.

    A wiesz ‘Nefer’, Maryli Rodowicz (rozmowa w Kropce nad i) podobał się selekcjoner Senegalu. takie dredy miał, dzikie miny robił, ale w końcu strzeliliśmy sobie sami dwie bramki i się uspokoił.

    Ej, Wy kobiety, jak za Wami nadążyć?

    „Zajętyk” Lewy, golimy ten kilkudniowy zarost?
    Staniemy okoniem, albo dorszem ‘tryndowi’?

  492. Może i ten znajdzie akceptację….
    „Point Blank”
    https://www.youtube.com/watch?v=qz1328EcZlQ

  493. Jak Lee Marvin to może razem z Toshiro Mifune?
    „Piekło na Pacyfiku”

    https://www.youtube.com/watch?v=MP9h9gD_IHc

  494. Nie oglądam żadnych CSI, Cold Case etc. bo to wszystko jest na prywatnych kanałach pełnych reklam, a ja uważam tylko kilka „państwowych” telewizji z arte i 3sat na czele.
    Z amerykańskich seriali (niekoniecznie kryminałów) to chyba najbardziej lubiłem „Rodzinę Soprano”. Jeden z mafiosów grał potem w świetnym „Lilyhammer”

    https://www.imdb.com/title/tt1958961/videoplayer/vi4077037593?ref_=tt_ov_vi

  495. A ja, chociażem mało filmowy, z przyjemnością obejrzałem „Złotą damę” z Helen Mirren.

  496. Tyle że to nie kryminał.

  497. Ja też. Na video z biblioteki.

  498. Jeśli kryminał plus Helen Mirren, to tylko Prime Suspect:

    https://www.youtube.com/watch?v=Yenyhv9ptfE
    W zwiastunie brak najbardziej znanej sceny („Don’t call me Ma’am, I’m not the bloody queen”)

    A tu – prequel, czyli odmłodzona wersja „Tennison” ze Stefanie Martini
    https://www.youtube.com/watch?v=RqAFUy72sp0

  499. Tobermory
    13 lipca o godz. 12:14
    Obaj bardzo dobrzy aktorzy.
    Filmy w których grali, miały treść, były zrozumiałe -w odróżnieniu od wielu dzisiejszych ,niekiedy nagradzanych Oscarami i innym
    lalkami ,knotów.
    Seriali wystrzegam się niemal jak ognia. Wyjątek (ale czy to w konwencji?) – „Kariera Nikodema Dyzmy” – zawsze na czasie.

  500. stasieku
    13 lipca o godz. 11:39

    Errrr, trochę mnie zastrzeliłeś tym „przybliżaniem seksualności”

  501. Aaa widzę dialektyka serialowa leci…
    Najlepszy jest taki serial co to leci od wieków w telewizji, chyba mu jakoś tak Łysy i piękny czy coś podobnego. Oglądałam przez chwilę w 1990, przez chwilę w 2000 i przez chwilę w 2015. I ciągle było to samo.
    O i jeszcze Isaura z Virginią na dole. Albo na górze, nie pamiętam.
    Ale autentycznie byłam zachwycona polskim Ranczem. I o dziwo aktorzy tam nie recytowali co robią nagminnie w filmach.

  502. Jak już tak co się komu podoba to podoba mi się okropnie Jean Luc Picard w Star Trek. Chyba sobie znowu pooglądam, zawsze się w nim trochę podkochuję 🙂 podobają mi się „tacy, którzy” w ogóle nie mają nic kobiecego w sobie. Brady Pitty odpadają :/

  503. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzien 984 (13/07/2018)

    . ”Wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie są równiejsze…”,
    George Orwell. Folwark Zwierzęcy

    Potrójnie smutny jest ten dzień, ten 13 Lipca 2018 roku.

    Po pierwsze rządzący Polska Jarosław Kaczyński zarządził świętowanie 550 rocznicy parlamentaryzmu polskiego. Zarządził świętowanie 550 rocznicy raptem 25 lat po tym, gdy w 1993 roku świętowaliśmy 500 rocznice …

    Stachanowiec Kaczyński w 25 lat wyrobił 200% normy i nadrobił zaległości, dzięki czemu możemy radośnie świętować 550 zamiast nędznych 525 lat parlamentaryzmu polskiego.

    Co to za problem wskazać wiecowanie ani sejmiku w Kole 13 Lipca 1468r, zamiast Sejmu w Piotrkowie Trybunalskim 28 Stycznia 1493 roku?

    Żaden! Wierzcie mi żaden. No może poza jednym drobiazgiem. Styczeń i Piotrków Trybunalski wybrał, kto inny i całkiem możliwe jest, ze Jarosław Kaczyński, który zasiadał w Sejmie I kadencji zgłaszał wtedy sejmik w Kole, tyle, ze został przegłosowany. Jarosław znany jest z doskonałej pamięci i z tego, ze jest równie pamiętliwy i swojego nie odpuści, choćby miał czekać 25 lat. Nie, ja tego nie pamiętam, ale znam Jarosława Kaczyńskiego na tyle dobrze, ze uważam to za na tyle prawdopodobne, ze się ośmielam o tym napisać.

    A jeśli zachowały się protokoły z obrad odpowiedniej komisji i samego Sejmu, to powyższe może da się zrewidować. Jeśli się mylę, to jest wcale nie lepiej, bo wtedy jedynym powodem dodania 25 lat do historii polskiego parlamentaryzmu pozostanie równie małoduszny powód, którym jest, ze „za za mnie i PiSu mojego, wszystko ma być inaczej i wszystko ma być po mojemu”. Co i tak w końcu prowadzi do tego samego, ze ma być tak jak chce Jarosław.

    Po drugie smutny to jest dzień, bo jest obchodzony pod egida najnędzniejszego z nędznych nędzników, człowieka marionetki Kuchcińskiego, co się wysługuje Kaczyńskiemu na stanowisku Marszalka Sejmu. Wysługuje się gwałcąc wszelkie reguły i tradycje parlamentu polskiego. Na życzenie, albo z woli Jarosława Kaczyńskiego, uczynił Kuchciński pośmiewisko z Sejmu, z praworządności, z demokracji i z powagi stanowiska Marszalka Sejmu.

    Niemniej, choć to cale zło uczynił Kuchciński, to nie wolno zapominać, ze w pierwszym rzędzie upodlił polski parlamentaryzm właśnie Jarosław Kaczyński obsadzając w roli Marszalka nędznika Kuchcińskiego.

    Po trzecie smutny to dzień, ten 13 Lipca 2018 roku, bo pokazuje jak na dłoni cała nędze moralna i intelektualna rządzącego Polska, za pomocą przestępczej organizacji, jaka jest PiS, Jarosława Kaczyńskiego.

    550 rocznica parlamentaryzmu polskiego, to kpina zarówno z parlamentaryzmu jak i zdrowego rozsądku, o rozumie i wiedzy historycznej z litości nie wspominając.

    Parlamentaryzm od francuskiego parle, czyli gadania, to metoda wypracowywania wspólnie akceptowanych rozwiązań w procesie dyskusji poglądów.

    Jak to się ma do 1 minuty na glos w dyskusji?
    Jak to się ma do wyłączania mikrofonu?
    Jak to się ma do nagminnego karania posłów opozycji?
    Jak to się ma do przepychania 5 nowelizacji do nowelizacji w 24 godziny od wniesienia pod obrady, do podpisu niejakiego Andrzeja D.?

    Czysta kpina, parodia parlamentarnej dyskusji, a nie parlament. I to „świętuje” Jarosław Kaczyński, w 550 rocznice sejmiku w Kole.

    To z kolei odsłania smutna prawdę, ze Sejm, jakim go uczynił Kaczyński za pomocą Kuchcińskiego i PiSu swego, to jest wydmuszka pozbawiona tego, co stanowi o istocie parlamentu. Atrapa udająca parlament, jednym słowem.

    Oczywiście można i zapewne trzeba znaleźć jeszcze inne powody, żeby uznać ten dzień za wyjątkowo smutny. Można na przykład wskazać to, za jaka łatwością w niecałe trzy lata udaje się zniszczyć dorobek ciężkich 30 lat mozolnego odrabiania strat, dystansu i różnic dzielących Polskę od rozwiniętych krajów Europy.

    Można.

    Można, ale zdecydowałem się nie mieszać innych powodów poza tymi, co się bezpośrednio wiążą z polskim Sejmem i parlamentaryzmem. Świadomie się do tego ograniczyłem.

    Dlaczego użyłem słów „smutny dzień”, a nie innych cisnących się na klawiaturę określeń?

    Otóż, choć rodzaj traumy, czy wściekłości, lub paraliżu mentalnego ogarnia, gdy się temu wszystkiemu przyglądamy, to jest to, tak naprawdę tylko smutne

    Jest smutne, bo jest festiwalem ewidentnej szajby jednego nadętego ważnością faceta. Festiwalu głupoty, obłudy, hipokryzji i lizusostwa wykonawców, ale tylko festiwalu, który jak wszystkie festiwale świata przeminie. I tak jak zawsze i wszędzie, po takim wybryku, w którym licznie i chętnie uczestniczą tłumy, tak i po tym festiwalu Kaczyńskiego, zostanie niesmak i rachunki do zapłacenia.

    I tu jest najważniejsze ze wszystkiego, chodzi o to, żebyśmy to nie my, Polskie Państwo, nie my, polskie społeczeństwo płacili te rachunki, tylko ci, co wiedzeni przez Kaczyńskiego, zaszaleli.

    lonefather

  504. @Tanaka

    Kiedys probwalem napisac odcinek Kontrrewolucji na wstepniaka. Nie udalo mi sie. Mea culpa.

    Ten odcinek sie nadaja jak choleara, ale sie pospieszylem i wkleilem na blog.

    Ale co za problem moj blad naprawic i przeniesc na wstepniaka?

    pozdrowka
    ~l.

  505. lonefather
    13 lipca o godz. 14:55

    Świetnie napisane .Rzeczywiście to przecież wstępniak i to nie byle jaki 🙂

    Tanako przenieś !

  506. Deus czeka w kolejce.
    Na razie zmagam się z Dennettem: From Bacteria to Bach and Back. Też godne polecenia, choć trudniejsze (przynajmniej dla mnie) w czytaniu.

  507. @lonefather
    Może jestem prowokatorem, ale dlatego właśnie zadaję to pytanie niektórym, którzy zamierzają mnie „nawrócić”.

  508. @Na marginesie
    Korekta dot. Deus.
    Przeoczyłem wpisać adresata.

  509. lonefather
    13 lipca o godz. 15:02 * Co ma byc, to jest 🙂

  510. basia.n
    13 lipca o godz. 15:58

    Tanako przenieś ! * Ja przenieś, a Ty pisz wstępniaka 🙂

  511. Nefer
    13 lipca o godz. 13:31

    Patricka Stewarta masz na myśli? Ale z niego był rewelacyjny Macbeth. Podkochiwać to się w nim nie dało, ale śnić się mógł po nocach.

  512. izabella
    13 lipca o godz. 1:33

    Nadal nie jest również i moim faworytem.Męczył mnie zawsze swoim niezdrowym fanatyzmem.
    Właśnie oglądam pierwszy półfinał Isner-Anderson z mieszanym odczuciem. Obaj panowie bardziej wyglądają na koszykarzy niż na tenisistów. Są również obaj wyspecjalizowani w zbieraniu wielu punktów przy pomocy serwowania ( przypomina mi to dziwaka Ivo Karlovica)
    Kończy się to zawsze ciężkimi kontuzjami barku,ale dopóki grają, ich mecze są często jednostronne,ale uciążliwe dla innych.Szkoda,że jeden z nich akurat musiał stanąć na drodze Federera…

  513. Tanaka
    13 lipca o godz. 16:20

    Powolusienku zaczęłam 🙂
    Ale ja do pisania muszę mieć prawdziwe natchnienie 🙂
    Chodzi o nadanie pewnej formy,znalezienie klucza.
    A wtedy wszystko dokonuje się już szybko.
    Ale jak już napiszę,to co wtedy ?

  514. basia.n
    13 lipca o godz. 16:26 * Wszystko rozumiem: najpierw kompozycja i męka jak u Chopina, albo bez męki jak u Lista i dlatego Chopin lepszy 😀 A jak przyslać to Cię poinformuję 🙂

  515. Dobrze jak się uporam,to powiem 🙂

  516. „Nefer”
    10 lipca o godz. 10:25 napisała:
    „Zdarzyło mi się uścisnąć rękę prezydentowi Komorowskiemu.
    Gdyby rezydent Duda próbował to swoją rękę schowałabym za plecami.”

    Jeśli o mnie chodzi to ja nie uścisnęłabym dłoni żadnemu z polskich polityków rządzących wraz z kościołem Polską od 1989 roku do dziś włącznie.
    Komorowski to myśliwy, a więc zły człowiek zabijający zwierzęta dla przyjemności
    (patrz zdjęcia)
    https://photos.app.goo.gl/UoffMP5QQnuJ7M438

    Komorowski to człowiek kościoła, wierny parafianin, który w okresie stanu wojennego i później, aż do 1989 roku, wykładał historię w niższym seminarium duchownym w Niepokalanowie.
    To ten sam, który wybranego w grudniu 2007 roku przez Tuska na polecenie kleru A.Rzeplińskiego powołał w 2010 roku na stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego.
    Przypomnę, że były prezes TK Rzepliński jest odznaczonym prez głównego watykańskiego pasożyta Franka medalem za zasługi dla kościoła i kleru, co wiele razy udowodnił wyrokami TK na korzyść i zgodnie z wolą oraz poleceniami kleru kk.
    Trybunał Konstytucyjny z Rzeplińskim na czele stał na straży prawa kanonicznego, a nie stanowionego.

    Tak Komorowski jak i Rzepliński oraz Tusk, Schetyna i ich partyjni bracia i siostry w wierze to do dziś nadal wierni kościołowi urzędasy.
    Dodatkowo „szlachciura” Komorowski to homofob i seksista identycznie jak każdy wierny chrześcijańskim „wartościom”.
    Praktycznie PO i PSL prawie niczym nie różnią się od PiSowców, z którymi jedynie wymieniają się miejscami przy wspólnym z klerem korycie władzy i dobrobytu.

  517. izabella
    13 lipca o godz. 16:22

    A owszem, jego. Ale dotyczy tylko Star Treka 😉

  518. Wstyd się przyznać, ale w życiu nie oglądałem żadnego meczu tenisowego dłużej niż 5 minut. To gorsze od łowienia ryb 🙄

  519. Team (tenisowy)Tobermory
    sakramencka nuda :/

  520. dryblasy
    Sam mam 184cm (skurczyłem się od 185-6) i w zasadzie rzadko w Polsce patrzę do góry.
    Przy grze w tenisa, wzrost ułatwiał zagrywkę, a te 184 nie wpływało na ruchliwość, tak jak odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Ten wstęp jest dla podniesienia wiarygodności tego co dalej.

    Oglądam 1 półfinał męskiego Wimbledonu, grają Kevin Anderson 203cm i John Isner 208cm!!!

    Ludzie kochane! Oni się ruszają jak koty, trudno uwierzyć, że można to wytrenować przy takim wzroście.

    Wracam, nara

  521. Tobermory
    13 lipca o godz. 17:15
    Nefer
    13 lipca o godz. 17:20

    Każdy sport może być albo nudą,albo nie 🙂
    Coś musi zainteresować,a wtedy obserwuje się inaczej .
    Ale ja sport oglądam i bardzo wybiórczo i okazjonalnie.
    Najczęściej po prostu swoich faworytów,albo szczególne sportowe ewenementy.

  522. @Tobermory, 17:15
    Bo pewnie nie grałeś w tenisa.
    Ale przyznaję, że oglądam końcówki setów, jeśli walka gem za gem.
    Natomiast kiedy jeden łoi drugiego – olewam.

    Oglądanie Agnieszki Radwańskiej zawsze sprawiało mi ból.
    Ten finał z Sereną kiedyś był wyjątkowy.
    No może jeszcze ten dobry turniej na koniec sezonu.

    Skasować pieciosetówki!

  523. @basia.n, 16:23
    Rób przerwy, napisz nam coś ‘basiu.n’.
    Poruszył mnie wczoraj fragment o złodziejstwie Polaków przeczytany w „Szkicach piórkiem” Bobkowskiego.
    Rozważa B. różnicę między złodziejstwem Polaków i Francuzów.
    Pomijając perełki językowe B., wnioski są oryginalne i pasują chyba bardziej do ‘Loose blues’, niż do Listów.
    ‘Lewy’ wsadza czasami coś z literatury. Być może techniką c&p. Bobkowskiego nie mogę znaleźć w sieci, więc zostaje mi tylko cynk dla smakoszy polszczyzny.
    2:1 w setach i 4:3 w gemach dla 208cm!

    Pozdr

  524. Czekamy na nowy wpis, kanikuła w pełni, zachciało mi się czymś podzielić z Szanownymi.
    Ze „Szkiców piórkiem” wybrałem techniką „przepisz”.

    „Spaliśmy tak, jak się tylko śpi w tym wieku i w takich okolicznościach. Trochę twardo po wspaniałych łóżkach hotelowych w Carcassonne. Rowery położyliśmy obok namiotu i zamknęli na kłódkę. Tadzio, nie znając jeszcze Francji, nie może oswoić się z tym, że tutaj śpiącym w namiocie nic nie grozi, że nie ma tych podwsiowych czy podmiejskich „oprychów” z nożami, co szukają awantury, węszą za rabunkiem itd. Można spać o 200 metrów od wsi i o 10 metrów od szosy i nikt nie zwraca na to uwagi.”

    Dalej Bobkowski jako „wyznawca skrajnego materializmu” (tak się określa) pisze.

    ”Człowiek, który ma co jeść, który ma coś swojego – niech to będzie nawet mało – jest mniej skłonny do kradzieży niż nędzarz. Francuz, przynajmniej dotąd, zawsze coś miał. I też kradnie, tylko na innej płaszczyźnie; na wyższej. Nie napada z nożem na byle kogo – robi to samo, wypełniając deklaracje podatkową, skubiąc klientów, oszukując najbliższych krewnych we wszelkiego rodzaju interesach finansowych i obchodząc prawo wszędzie tam, gdzie się tylko da. To wszystko jest łagodne, subtelne, niewidoczne.”

    „Szkice piórkiem” można czytać w te i we w te (korektor edytora oszalał).
    Po jednym czytaniu, warto położyć książkę (559 stron) na stoliku nocnym i wybierać fragment w dowolnym miejscu dla rozluźnienia przed snem.

  525. Tobermory
    13 lipca o godz. 17:15

    Z łowienia ryb przynajmniej jest ryba 😉

    Z lokalnego fish and chips, podpatrzone dzisiaj „Life is just like fishing, sometimes patience pays off…”

    PS. Ja raz widziałam tego naszego Jerzyka, co to świetnie się zapowiadał, jak się fajnie wściekal w czasie meczu z Murrayem o otwarty dach… Aż mnie zęby rozbolaly z poczucia obciachu.

  526. Tobermory
    13 lipca o godz. 17:15

    O rybach to w ogóle nie mowimy 🙂
    Szczególnie jak się jest osobą towarzyszącą…
    Powiem ci,że mam szczególny uraz od momentu,kiedy w klasie maturalnej poszłam na caly dzień ze swoim chłopakiem na ryby.Było gorzej niż nudno,bo rozmawiać też się nie powinno. W pewnym momencie zaczął mżyć deszcz i zrobiło się zimno. Poprosiłam abyśmy poszli do domu. A ten na to :” w czasie deszczu ryby biorą najlepiej,to wracaj sama” ! Chłopak miał u mnie czarną kreskę na zawsze 🙂

  527. Kostka
    13 lipca o godz. 18:12

    A jak jest tylko deszcz a nie ryba ? 🙂

  528. Przepraszam za pomyłkowe podwójne zamieszczenie tej samej opinii na temat Komorowskiego.

    W dyskusji o serialach polecam kilka dobrych i bardzo dobrych moim zdaniem seriali i filmów:
    – „True Detective”,
    – „Homeland”,
    – „Ray Donovan”,
    – „Marcella”,
    – „Bosh”,
    – „Animal Kingdom”.
    z filmów:
    – „The most hated Woman in America”,
    – „Filomena”.

    Polecam również świetne książki moich ulubionych pisarzy takich jak:
    Harlan Coben i John Grisham.

  529. stasieku
    13 lipca o godz. 17:43

    Oczywiście nie oglądam bez przerwy. I absolutnie zgadzam się z twoim zdaniem o pięciu setach. Szczególnie,kiedy piąty grany jest tak ,jak w Wimbledon.
    Obiecałam i napiszę,ale potrzebny jest mi moment „natchnienia” 🙂

  530. Bobkowski podróżował rowerem z Carcassonne do Paryża we wrześniu 1940. Mógł wtedy jeszcze nonszalancko pisać

    „Można spać o 200 metrów od wsi i o 10 metrów od szosy i nikt nie zwraca na to uwagi.”

    12 lat później troje turystów (brytyjski naukowiec z żoną i 10-letnią córką) zostało brutalnie zamordowanych, gdy spędzali noc w pobliżu swojego samochodu zaparkowanego opodal (165 m) prowansalskiej farmy.
    Sprawa ta wstrząsnęła Francją i zajmowała władze śledcze, sądy i opinię publiczną przez długi czas.
    Nakręcono nawet film „L’Affaire Dominici” z Jeanem Gabinem jako właścicielem owej farmy, podejrzanym i skazanym za morderstwo na karę śmierci, zmienioną później przez prezydenta Coty na dożywocie. De Gaulle ułaskawił go w 1960 ze względu na zły stan zdrowia, który jednak pozwolił mu pożyć jeszcze 5 lat.
    Jeśli kogoś interesują szczegóły:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Dominici_affair

  531. @Kostka
    13 lipca o godz. 18:12

    Jak biorą to jest OK 😉 Najlepiej robić to w Norwegii, nie jest takie deprymujące, kiedy stojące obok ciebie dziecko zarzuca wędkę i po paru sekundach próbuje kręcić kołowrotkiem, bez skutku. Myślisz (z własnego doświadczenia), aha, kolejny haczyk utkwił między kamieniami 🙄 Pomagasz kręcić, a tam… ryba! Za pierwszym razem! Zarzuca drugi raz i… znowu ryba!
    A u ciebie nic 🙁

  532. Nefer
    13 lipca o godz. 17:20

    https://www.youtube.com/watch?v=eOXa5wi0nQs

    I to jest tenis !

    pozdrowka
    ~l.

  533. W tenisa próbowałem kiedyś grać, bo miałem w rodzinie graczy, co potrzebowali czasem partnerów, ale się jakoś nie wciągnąłem. Miałem inne zainteresowania.
    Ogólnie wolę sporty uprawiać, a nie oglądać jak robią to inni. Porównywać i tak nie ma sensu. Gdy zobaczyłem z bliska tych kolarzy na Tour de Suisse, to był zupełnie inny gatunek człowieka, jakby bliżej robota 🙄

  534. Tobermory
    13 lipca o godz. 18:44
    Dominici – zacząłem czytać, ale straciłem cierpliwość. Jak morderca tłumaczył swój czyn (motyw)?
    Tenis – też mnie swego czasu zapisano. Dwa plusy : 1. miałem okazję widzieć kilkakrotnie p. Jadwigę Jędrzejewską 2. Byłem nieźle wygimnastykowany ;–).

  535. Szanowni! Dyskusja się toczy,mniej już o ateizmie dialektyczym, a bardziej o serialach noir oraz „zabili go i uuciekl”, co moze mieć sporo wspólnego z tenisem, ale pora na zmianę tematu. @Lonefather, w poważnym i krytycznym nastroju o polskim parlamenaryzmie. Zapraszam.

  536. @lonefather
    W FpF Tusk powiedział wyraźnie, że Kaczyński robi kontrrewolucję!
    Pamiętam jakiś spór na ten temat. Punkt dla Ciebie.
    Wygrał Anderson 26:24 w piątym secie.
    Co za show dryblasów, co za dramat!
    Nara

  537. @zezem
    13 lipca o godz. 19:41

    Szkoda, że nie oglądałeś filmu.
    Gaston Dominici składał cały szereg różnych wyjaśnień. Najpierw, że to jego synowie byli sprawcami. Synowie zeznali, że to ojciec. Potem, że to był wypadek, strzelał w obronie własnej, bo go Anglicy zaatakowali biorąc za rabusia.
    Kolejna wersja – zobaczył Angielkę rozbierającą się, zaproponował seks, ona się zgodziła, hałas ich baraszkowania zbudził męża, który okazał się agresywny i trzeba go było zabić etc. Zwłoki kobiety były jednak kompletnie ubrane, a odzież podziurawiona kulami, nie było też śladów kontaktu seksualnego… Zarówno synowie jak i ojciec łgali jak najęci i oskarżali się nawzajem podając sprzeczne wersje wydarzeń, żaden nie wyraził współczucia dla ofiar. Świadkowie wydawali ojcu opinię czarownika i wiedźmina, który odbierał porody i stosował środki średniowiecznej medycyny w celu odpędzenia złych duchów… Chwilami wyglądało to na oskarżenie o czary.
    Proces, jako pierwszy w historii Francji był transmitowany przez radio.

  538. stasieku
    13 lipca o godz. 20:48

    Mysle, ze sie mylisz.
    Nie „punkt dla mnie”, bo to ze to jest Kontrrewolucja, to ja nazwalem juz w Grudniu 2015.

    To jest wreszcie „punkt dla Tuska”, ze sie po niemal 3 latach ogarnal i zrozumial, ze to jest Kontrrewolucja.

    Ma Tusk szanse na jeszcze dwa punkty, gdy dotrze do niego na tyle wyraznie, ze zdola to z siebie wydusic, ze to jest Kontrrewolucja Kaczystowsko Kosciolkowa.

    Tak wiec zalapal Tusk pierwszy punkt za pierwsze K i ma wciaz jeszcze szanse na dwa dalsze punkty, za pozostale dwa K

    pozdrowka
    ~l.

  539. Czuję się nagle i niespodziewanie zbesztana przez Kasandrę. Tak cóż ty robisz, przeca sobie tej ręki nie utnę, trudno, świetnie, jakoś przeżyję.