Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

4.07.2018
środa

Strach, strach, rany boskie!

4 lipca 2018, środa,

Czytam w jednym poważnym tygodniku, że w Szwajcarii działa cały szereg prywatnych klinik wyspecjalizowanych w terapii stanów lękowych. Aby taki luksusowy biznes się kręcił, potrzeba licznych klientów o dużych możliwościach płatniczych lub pacjentów w potrzebie. Większość tych klinik opiekuje się też ofiarami burnout, może chodzi więc o fenomen łatwy do leczenia?

Strach jest zjawiskiem normalnym, jednym z istotnych bodźców naszego zachowania. Ewolucja wpoiła nam na przykład lęk przed wężami i pająkami, którego się trzymamy, mimo że w naszych okolicach nie ma naprawdę jadowitych pająków. Nawet małpy mają w sobie ten strach. Wrzucisz do klatki z małpami plastikowego węża, to wpadną w panikę, chociaż urodziły się w zoo i nigdy węża nie widziały na oczy. Skąd ta panika?
Zareagował mianowicie nasz gadzi (twór siatkowaty, retykularny) mózg. Najstarsza, wewnętrzna część, którą mamy wspólną z innymi zwierzętami, a która ewoluowała przez ostatnich 100 milionów lat. Jego główną funkcją jest opieka nad ciałem i dbałość o jego bezpieczeństwo. Tak więc mózg retykularny działa w momencie, gdy odczuwamy lęk i reagujemy automatycznie stając do walki, uciekając lub zamierając. Jego siłą jest zdolność zmuszenia nas do szybkiego działania w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia, może to odbyć się nawet poza naszą świadomością. Choć ów mózg odpowiada za reakcje, które zapewniają nam bezpośrednie bezpieczeństwo fizyczne, często może go zmylić wyobrażone zagrożenie.

Pytanie, czy terapie lęków i fobii stały się konieczne, bo więcej ostatnimi czasy powodów do paniki, czy po prostu nie potrafimy już panować nad naszymi lękami.

W dzieciństwie bawiliśmy się w grę „chodzi lisek koło drogi”, pamiętacie? Czytam, że ta zabawa wywodzi się ze średniowiecza i symbolizuje lęk przed zarazą, która może każdego dopaść.
Obdarzeni „prezentem” od liska stajemy się nosicielem… Trzeba więc go dogonić i oddać, zanim zajmie opustoszałe po nas miejsce.
Czego baliśmy się jako dzieci? Wojna nam nie groziła, choć Hupka i Czaja próbowali rewizji granic, od ospy byliśmy zaszczepieni…
Ha, w drodze do szkoły trzeba było bardzo uważać, wszak ksiądz na religii straszył: masz grzech niewyspowiadany (a onanizm to grzech!!!) ulica, samochód, siekanka-rąbanka i jesteś w piekle!
A piekło? Wystarczy popatrzeć na obrazy Sądu Ostatecznego, których katecheta dziatwie nie szczędził i nagrobek własny rysować kazał.
Wkrótce jednak strach przed piekłem zmienił się w zabawę i luz, nawet lęk przed bombą atomową zbladł dzięki rozsądnej polityce światowej, tylko dziewczyny bały się niepożądanej ciąży, a chłopaki – kioskarza z igłą… Papież Ratzinger rozjaśnił horyzont usuwając Limbus puerorum, a papież Franciszek nawet piekło postawił pod znakiem zapytania… Wkrótce jednak trochę się z tego wycofał, bo jakże tak? Niebo bez piekła, to jak mecz piłkarski bez bramki. Mimo to lęk katolików przed otchłanią piekielną powoli odchodzi do lamusa, protestanci już dawno się go pozbyli.
Niedawno opublikowane badania mówią, że w Austrii zaledwie 39 proc. wierzy w boską wszechmoc, a w zmartwychwstanie ledwie co piąty, za to przesądy mają się dobrze. Każdy chce być zdrowy i przede wszystkim zdrowo umrzeć. Zaczyna się od drobiazgów. Etykietka „zdatne do spożycia do….” czytana jest jak „natychmiast trujące od…”
Jeden z dawniej największych lęków, mianowicie – nie mieć wystarczająco dużo jedzenia, zmienił się w lęk przed nadwagą. Zagorzali wyznawcy „bio” recytują zalety takiego sposobu odżywiania jak credo, obsługa wegańskiej restauracji wzbrania się przed podgrzaniem porcji niemowlęcej papki, bo zawiera ona 8 proc. białka zwierzęcego!

Rząd szwajcarski zamawia od lat tzw. barometr strachu. Badacze opinii publicznej przepytują naród na temat trapiących go lęków, a te okazują się coraz bardziej różnorodne.
W czasach Club of Rome było to zagrożenie deficytem energii, skażeniem radioaktywnym i zanieczyszczeniem powietrza. W roku 2000 stwierdzono, że maleje strach przed przestępczością. Instytut Kryminologii Uniwersytetu Zuryskiego obejrzał zatem te dane dokładniej. I co się okazało?
Ludzie o poglądach prawicowych boją się bardziej niż ci o lewicowych. Francuskojęzyczni boją się bardziej niż niemieckojęzyczni, a najmniej boją się… niereligijni.
W ostatnich 15 latach najwyżej na skali barometru znajdują się lęk przed bezrobociem i troska o zabezpieczenie materialne na starość, ale i one wraz z troskami dotyczącymi zdrowia, UE, ruchu drogowego i bezpieczeństwa socjalnego mają trend spadkowy. Jedyny zauważalny wzrost wykazują tylko troski związane z rosnącą liczbą cudzoziemców (aktualnie ponad 2,1 mln, z tego 1,4 mln z krajów EU/EFTA na ogólną liczbę ludności 8,5 mln)
Wymienione lęki nie należą raczej do wymagających pobytu w klinice strachu.
Nowoczesne lęki wyglądają na zagrzebane dużo głębiej w naszej psychice. Okazuje się, że 60 proc. Szwajcarów wierzy, że homeopatia jest równie skuteczna jak medycyna konwencjonalna (akademicka) i chciałoby mieć medycynę alternatywną w konstytucji. Podobna liczba jest przekonana, że dobre uczynki pociągają za sobą dobrą karmę, zwierzęta mają duszę, odwiedziny miejsc mocy (czakramów) wzmacniają duchowo, a telepatyczne porozumienie między ludźmi jest możliwe.
Okazuje się zatem, że więcej osób wierzy w ezoterykę niż Boga, co z kolei pocieszające jest i powinno mniej strachu przysparzać.
Ostatecznie trudno będzie prowadzić wojnę w imię homeopatii.
Grafika: Edvard Munch, Geschrei, 1895 © The Munch Museum/The Munch Ellingsen Group/VBK/Wien 2009
Tobermory

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 733

Dodaj komentarz »
  1. @Toby

    Zartownis jestes na poziomie ewolucyjnym…

    100 milionow lat powiadasz ?

    Kpisz czy no rozum pytasz ?

    Jszcze za wczesnie. Ale przyjdzie czas, na rozprawienie sie z glupota.

    Twoja glupota, zeby nikt nie mial watpliwosci.

    100 milionow lat … hahhahhahahaaa …..

    bez pozdrowek
    ~l.

  2. Racjonalnie i niekontrowersyjnie napisane, „szkiełko i oko” jakby powiedziała E-Jotka. Ale ja tam lubię szkiełka i oka.
    Widzę tylko jeden problem, bliski mi, bo czasem też sobie wymyślę jakiś temat, a potem do mnie dociera, „toż to tylko amerykański problem, kogo w Polsce to może obchodzić”. No więc może i Szwajcar nie ma powodów do lęku (bo jakie powody do lęku może mieć Szwajcar). Ale Polak? Amerykanin? Tyle powodów do lęków że żmija przy tym to pryszcz. Może lęk jest po prostu zaraźliwy, i nawet na Szwajcarów przeszło.

    Homeopatia działa tak dobrze jak placebo, a placebo potężną siłą jest. Pamiętam wykład pewnego statystyka od badań klinicznych, który powiedział, pół żartem, że to nie fair wymagać od leków by działały lepiej niż placebo. A zwierzęta mają taką duszę jak i my.
    Ależ rozsądni ci Szwajcarzy.

  3. O, niejabłuszko.

    Może za dużo ludzi na świecie i ci którym się dobrze i wygodnie żyje wymyślają sobie strachy. Inne strachy w społeczeństwach zachodnich a inne w biednej Azji czy Afryce.
    Rozmyślam sobie jakie strachy egzystencjalne może mieć taki ubogi Afrykanin w japonkach zrobionych ze starych butelek po wodzie i co by powiedział na klinikę strachu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Niektórzy nie mają mózgu, a rewelacyjnie znajdują drogę do koryta. I jak to?

  6. izabella
    4 lipca o godz. 20:34

    Dzieci Kalwina, na zaszczepionym katolickim strachu, robia biznes…

    Dobry biznes jak mniemam, skoro @Tobermorry o tym napisal wstepniaka.

    pozdrowka
    ~l.

  7. @Toby

    A kulisy?

    Ile na tym zerowaniu na fobiach i innych strachach wyciagaja kalwinscy Szwajcarzy?

    No ile dutkow od naiwnch ofiar wyciagaja, bezwzglednie ich wyciskajac w rachunkach do zaplacenia.

    I jak sie do tego ma moralnosc, o ktorej istnieniu najwyrazniej zapomniales.

    bez pozdrowek
    ~l.

  8. (z internetu)
    SHORT HISTORY OF MEDICINE:

    „Doctor, I have an ear ache.
    2000 B.C. – „Here, eat this root.”
    1000 B.C. – „That root is heathen, say this prayer.”
    1850 A.D. – „That prayer is superstition, drink this potion.”
    1940 A.D. – „That potion is snake oil, swallow this pill.”
    1985 A.D. – „That pill is ineffective, take this antibiotic.”
    2000 A.D. – „That antibiotic is artificial. Here, eat this root!”

  9. Jak jest popyt to biznesmen się znajdzie… szczeble z drabiny która się śniła Jakubowi też można było kupić

  10. @Nefcia

    I bilet do nieba tez …

    Caly czas mozna kupowac, dajac na „tace” i inne takie „co laska”… tez…

    Jakas roznica?

    pozdrowka
    ~l.

  11. Skoro o strachu mowa – kto straszy w Chełmie Lubelskim? Ukraińcy.
    Na razie dokonali trzech napadów. Trzech. I teraz w mediach „psychoza strachu”?

    Poza tym jak to możliwe, że lubelski rolnik trzyma w domu – w gotówce – 50 tysięcy złotych? Nie licząc biżuterii. I jak tu nie napadać? Przecież wstyd by było…

    A w tle jest jeszcze (oczywiście!) Wołyń. I wataha uchodźców ante portas.

    http://natemat.pl/242785,chelm-napady-ukraincow-torturuja-i-kradna-psychoza-strachu

  12. Strach się chyba dobrze sprzedaje. W mediach też.
    Nawet prognozy pogody są coraz częściej ujęte w formę kataklizmów, które mogą się zdarzyć.

  13. @Na marginesie.
    Słusznie. Strach siedzi bardzo głęboko.
    Nigdy też nie zrozumiem, dlaczego ludzie oglądają horrory. Może być to ten sam ciąg. Atawizm czuwa.

  14. Logika wybitnego praktyka demokracji nieliberalnej – prokuratora Piotrowicza
    Piotrowicz w rozważaniach o nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, która każe wszystkim sędziom powyżej wieku emerytalnego 65 lat składać prośby do prezydenta o dalsze pozostawanie na stanowisku (ustawa obniża wiek emerytalny sędziów SN z 70 na 65 lat) oznajmił:

    „Nie jest tak, że w konstytucji jest zapisane, że sędzia ma być w nieskończoność”.

    Lisek-chytrusek z tego Piotrowicza.

    Sprawa przedstawia się następująco, o czym Piotrowicz wie, ale na wszelki wypadek nie wspomniał, że wie:

    1) Jeśli chodzi o Prezes Sądu Najwyższego, to konstytucja bezpośrednio określa jej kadencję na tym stanowisku na 6 lat, co sprawia, ze jej kadencja kończy się w 2020 roku. żadna ustawa nie może zmienić konstytucji. Konstytucja bezpośrednio tak stanowi. Jakiekolwiek kwestionowanie tego faktu jest podeptaniem konstytucji, naigrywaniem się z państwa prawa.

    2) Jeśli chodzi o pozostałych sędziów SN, którzy przekroczyli wiek emerytalny określony w nowelizacji ustawy o SN na 65 lat, to Piotrowski nic nie wspomina o tym, że sędziowie ci zostali mianowani na stanowiska w SN pod rządami starej ustawy, która to ustawa mówiła wyraźnie i nieodwołalnie, że wiek emerytalny sędziego SN, to 70 lat. Prawo nie działa wstecz. 70 lat, to 70 lat.

    Jeśli sędziowie w momencie mianowania mieli zagwarantowaną stanowisko w SN na do 70 roku życia, to pieprzenie kotka za pomocą młotka przez prokuratora Piotrowskiego, że konstytucja nie zapewnia bycia sędzia SN w nieskończoność jest ni priczom, jest świadomym błędem logicznym, nadużyciem i paleniem głupa.

    Sędziom SN nikt – ani konstytucja, ani poprzednia ustawa o SN, ani prezydent RP nie gwarantowali bycia sędzią SN „w nieskończoność”, jak to obłudnie i perfidnie sugeruje prokurator P. Sędziom SN poprzednia ustawa gwarantowała stanowisko w SN do 70 roku życia. Tak było zapisane w ustawie i tego żaden sejm, ani żaden specjalista od krętactw nie zmieni.

    PiSowcy coraz bardziej zaplątują się we własne sznurówki. Z polecenia szeregowego posła.
    Pzdr, TJ

  15. @NikodemD
    4 lipca o godz. 22:28
    Strach jest potrzebny, jest wbudowany w naszą psychikę, tylko nie należy przesadzać. 🙂
    Horrory? Przeżyć strach w bezpiecznym fotelu…

  16. @NikodemD 4 lipca o godz. 22:28

    Ja też nie! Horrorów nie znoszę. I nie czytam (podobno świetnych?) powieści pokroju Stephena Kinga. I też się nad tym zastanawiam, co ludzie w tym widzą. Może chodzi po prostu o oswojenie strachu? Bo oczywiście straszenie w horrorze odbywa się w kontrolowanych warunkach, często w otoczeniu rodziny – czyli strach na ekranie jest iluzją, podczas gdy w realu dominuje poczucie bezpieczeństwa.

    Nie mam pojęcia. Ale pewien zaPiSiony internauta zadeklarował kiedyś, że lubi się bać. Ten człowiek lubił hiobowe wieści, teorie spiskowe – no i był religijny. Czyli są tacy?

  17. @Ewa-Joanna 4 lipca o godz. 22:36

    No właśnie. A roller coaster? Ludzie wrzeszczą ze strachu – i euforii.
    Adrenalina?

    https://www.youtube.com/watch?v=h_lcZcBcQ0o

  18. Podobno ktoś PiS-nięty tłumaczył w Brukseli, że skoro śmierć przerywa kadencję sędziego – to przerwanie kadencji jest możliwe, a skoro śmierć może, to dlaczego nie oni?

  19. P.S. To było, oczywiście, na marginesie postu tejota.

  20. hej@tobe

    tekst napisany piekna polszczyzna i ze swada. Kiedys spotkalem u nas w Malmö Konsthall Christiana Boltanskiego (francuski artysta konceptualista), ktory w swojej tworczosci eksponowal tematyke szwajcarska i w Basel mial slynna ekspozycje ( Museum Gegenwartskunst, 1989) w korytarze i pokoje uslane uzywana odzieza (jak w obozach zaglady). Sam artysta nie nawiazywal do Holocaustu lecz do samego faktu umierania.
    I tak https://www.tate.org.uk/art/artworks/boltanski-the-reserve-of-dead-swiss-t06605 fotografie z nekrologow z lokalnej gazety szwajcarskiej „Le Nouvelliste du Valais” /La Réserve des Suisses morts – tytul eskpozycji /. Dlaczego Szwajcarzy?
    Boltanski wyjasnil w sposob bardzo lakoniczny: nawet Szwajcarzy sa smiertelni. A ponadto jest to swoista fascynacja artysty kontrastem – za zycia osoby i jej prochow. Kiedys cos podobnego zrobil bodajze Hasior z wozkiem dzieciecym a w nim ziemia
    z krzyzykami i lustrem u wezglowia. Kazdy mog zobaczyc swoja twarz w tym wozku.
    Munch jest wspaniala ilustracja tekstu i jego „Krzyk” (Skriet), ktory mial swoje zrodlo
    w wybuchu wulkanu Krakatoa w sierpniu 1883 (Indonezja) i w Oslo Munch zima nast obserwowal krwawoczerwone zachody slonca. Sam autor powiadal, ze nie bylo to fascynujace ale s t r a s z n e.
    „Nagle niebo stalo sie krwawoczerwone. Chmury jak krew i jezyki ognia wisial nad ciemno niebieskim fjordem. Stalem samotny i drzalem ze strachu. Odczuwalem niekonczacy sie krzyk, ktory przeszywal przyrode”.
    Podobny motyw mozna znalezc u malarza brytyjskiego Williama Ashcrofta, ktory rowniez uwiecznil te spektakularne zachody slonca.

  21. Hej! Nie było mnie wieczorem, a nie przypuszczałem, że Tanaka taki prędki z publikacją 😉
    Napisałem o strachach szwajcarskich, bo je znam, ale to nie powód, aby wszyscy zajmowali się problemami Helwecji.
    Zwłaszcza że wydają się niektórym zmyślone i sztuczne.
    Można pisać o własnych lękach dawniej i dziś. Można pisać o lękach ubogich Afrykanów, jeśli się je poznało, można o własnym wyobrażeniu tych afrykańskich lęków. Można też zupełnie o czym innym, jak zwykle 😎

  22. Nefer
    4 lipca o godz. 20:56

    Co nie znaczy że w Afryce czy w Azji taka klinika by się nie przydała. W Indiach jest bardzo dużo samobójstw, m.in. zadłużonych farmerów, ale nie tylko. Chyba ogólnie najwięcej tam samobójstw na świecie.
    Pewien mój znajomy, z udaną rodziną, dużym domem, American dream na resorach, wyznał mi niedawno, że jak go zwolnili z pracy to miał myśli samobójcze. Lęk jest uniwersalny.

    Nie miałam zamiaru nabijać się z lęków Szwajcarów. Może życie tam nie jest już tak różowe jakby się mogło wydawać. Ale o tym nic nam Toby nie mówi.

  23. @ozzy
    4 lipca o godz. 22:58

    Dziękuję. Tak, nawet Szwajcarzy są śmiertelni.

  24. @izabella
    4 lipca o godz. 23:01

    „Może życie tam nie jest już tak różowe jakby się mogło wydawać.”
    Już? Nigdy nie było tak różowe, jakby się mogło wydawać. I jak się wielu ciągle wydaje, i wcale nie chcą słuchać, jak jest naprawdę. Tyle że dzieje się w pięknych, ale i czasem nad wyraz groźnych dekoracjach.

  25. Czyżby mnie szpilka kujnęła 😉 niestety nie znam strachów ubogich Afrykanów a wyobrażenie mam niewielkie i nieprzystające z racji niewiedzy. Myślałam kontraście strachów tu i tam.

    Pająków nie lubiejemy. Bardzo.

  26. Terapia stanów lękowych ? To powinno być zabronione w globalnym świecie , który zarządza narodami dekalogiem lęków.
    Bez straszenia manipulowanych krajów , regionów , plemion i wyznawców konkurencyjnych religii, politycy by byli zupełnie bezradni. Dawniej straszono wyrafinowanymi męczarniami , zesłaniami , gilotyną. W XXI wieku straszą bombą atomową , biedą , klęskami żywiołowymi , emigrantami i emeruturą naczelnika państwa, który odchodząc może uczynić spustoszenie polityczne porównywalne do tsunami.
    Media i politycy manipulującymi mediami, to tajne porozumienie weedukowanych siewców strachu. Wyborcy tych siewców strachu idą do urn wyborczych ze strachu, przed opuszczeniem ich przez znanych im siewców, aby oni nie zostali zastąpieni przez konkurencję , która może sie okazać jeszcze skuteczniejsza w rozsiewanie ukochanych stanów lękowych. Tak toczy sie ten świat pełny stanów lękowych od zarania aż po dzień dzisiejszy.

  27. @Nefer
    4 lipca o godz. 23:18

    Zaraz tam szpilka 😉
    Miałem okazję poznać parę takich strachów, na przykład przed płynięciem łódką przez wodę po zachodzie słońca. I w ogóle lęk przed przebywaniem w otwartej przestrzeni w ciemnościach, które zapadają nagle, zwłaszcza w okolicach równika. To lęki instynktowne, zupełnie sensowne zresztą i znane zapewne niejednemu z nas, gdy uda się w dzikie okolice bez latarki. Niektórzy lękają się nawet jasno oświetlonych, ale bezludnych ulic.

  28. @woytek
    4 lipca o godz. 23:31

    Masz rację. Kto sprawnie sieje strach, ten rządzi.

  29. (dyskretnie masując kujnięcie)

    Tobermory
    4 lipca o godz. 23:38

    Prawda że jak w zapadłej wsi nad Biebrzą o 22.00 nagle zgasło światło na asfaltowej drodze i ciemno choć oko wykol to bałam się odejść 20 metrów od bramy mimo że wiedziałam co tam dalej jest. Brrr. Gwiazd się zachciało oglądać.

  30. Polacy straszeni są Putinem, autyzmem od szczepionek, uchodźcami niosącymi zarazki, terroryzmem i islamem, promocją homoseksualizmu, wprowadzeniem euro…
    Podobno lęk przed tym ostatnim jest większy niż przed rozpadem Unii.

  31. izabella
    4 lipca o godz. 23:01

    Nie wiedzieć czemu pierwsze co mi się skojarzyło po przeczytaniu wstępniaka to bogacz na kozetce roztrząsający kryzys wieku średniego w kontraście z tym przysłowiowym Afrykaninem myślącym skąd wziąć wodę do picia. Tak mi jakoś wymeandrowało.

    W Europie zdaje się Węgrzy notują najwięcej samobójstw.

  32. Toby… rzecz bardzo na czasie!
    Ale na ten lęk, który w sobie mamy, nawet szwajcarski lek nie pomoże 😉

    Niedawno oglądałam program- film dokumentalny poświęcony lekom. Lekarstwom, Całej tej otoczce związanej z leczeniem, wykrywaniem chorób i nazewnictwem.W filmie dokumentalnym, zrobionym bardzo starannie przez Francuzów ( zrobili tez film o „jednorazowych” urządzeniach domowych i jeszcze ze dwa inne), z rozmowami z aptekarzami i farmaceutami, z wywiadami lub próba nawiązania rozmów z przedstawicielami firm farmaceutycznych.
    Okazuje się, że można wymyśleć jakąś drobną, ale uciążliwą dolegliwość i sprzedać na to za niezłe pieniądze pigułkę, czopek lub inną postać leku- niemal panaceum na wszystko. A w rzeczywistości placebo. Najlepiej się sprzedaje.
    Podano przykład takiego wymyślonego schorzenia, nie pamiętam dobrze, ale chyba chodziło o wzrok.
    Tymczasem na naszym rodzimym rynku środek do czyszczenia uszu. Zwykły patyczek z wacikiem już jest be, a nawet fe…
    Można nieźle zarobić na wydumanych chorobach.
    Halitomin- lek na niesłychany problem naszych czasów. Na halitozę nic nie pomoże.

    Telewizja , radio pełne są reklam leków…a nie, suplementów diety; pomogą na każde schorzenie, każdy ból zniosą w jednej chwili, ostatecznie w 15 minut. Można posmarować, zażyć tabletkę lub zaordynować sobie lek w kroplach. Ew.jesli komuś wygodniej- w czopku.
    Niewinna reklama zaczyna się tak: nasze gleby są wyjałowione, produkty rolnicze nie zawierają odpowiednich ilości minerałów i deklarowanych witamin. W związku z czym konieczne jest uzupełnienie diety o brakujące w produktach witaminy.
    I tu następuje długa lista produktów lekopodobnych lub… cudowny środek- witaminex lub Vita….x, zawierający wszystkie witaminy, minerały, środki anty i pro. Najlepsza rzecz – cztery w jednym! Do wyboru, do koloru.
    Lęk przed brakiem dostatecznej ilości połowy tablicy Mendelejewa skutkuje wykupieniem połowy zawartości aptek i co gorsza- nie poprawia nam samopoczucia, ale skutecznie opróżnia portfel. Jesli nie zaszkodzi bardziej
    Jak to było w reklamie? -Tereska, lek na literę V. Tereska podpowiada, pytająca zaprzecza istnieniu takiego czegóś , po czym okazuje się, że wystarcza jedna tabletka dziennie, żeby mieć cichego pomocnika serca, żołądka, trawienia, widzenia.

    Albo denerwująca (irytująca mnie) reklama dotycząca kobiet- korki w drodze, zakupy, odebranie dziecka z przedszkola, zawiezienie na zajęcia- rytmika, angielski, chiński i judo;szefowa żądająca raportu na zaraz, a do tego ten … okropny ból brzucha.
    Ale nie, my sobie poradzimy, weźmiemy tabletkę tego, popijemy odpowiednim oprocentowaniem i…świat zadziwimy! korki uliczne zniknęły, dziecko odebrane i zawiezione gdzie trzeba, raport przedstawiony szefowej, zanim o nim pomyślała i to wszystko dzięki jednej małej pigułce.
    To tylko moja dowolnie zinterpretowana reklama środków przeciwbólowych firmy A, albo B lub C.
    A najlepiej wychodzą na tym strachu firmy farmaceutyczne.
    Na naszych lękach i obawach.
    Oraz naszej wierze, że na każdą niemoc znajdzie się środek (na jej przemoc).

  33. Uff! Przeczytałam w Gazeta.pl, że dom posiada powierzchnie 3500 m2. No i nie wiem co to znaczy – że ma powierzchnię 3500m2 czy stoi na ziemi o powierzchni 3500m2?
    Zgupieć idzie. I jak tu sie nie bać kiedy czasy takie dziwne i wszystko nie tak jak za czasów naszej młodości? Koniec świata idzie, koniec świata…

  34. @Konstancja
    U nas ostatnio naukowcy stwierdzili po wnikliwych badaniach, ze te wszystkie suplementy cudowne to maść na szczury. Beknięto na ten temat raz w tv, raz na portalach i zastąpiono reklamą czegoś tam. Chyba na dzień dzisiejszy jest to kurkuma. 🙂

  35. wa-Joanna
    4 lipca o godz. 22:36

    @NikodemD
    4 lipca o godz. 22:28
    Strach jest potrzebny, jest wbudowany w naszą psychikę, tylko nie należy przesadzać.
    Horrory? Przeżyć strach w bezpiecznym fotelu…
    ——

    Właśnie. To jest to.
    WHY?
    O to jest wołanie.
    Roller coaster dodaje @Na marginesie(coś często się zgadzamy:) )
    Tu już fotel nie jest bezpieczny. Pchamy się tam. Płacimy za to.

  36. Ewa-Joanna
    5 lipca o godz. 0:34

    Uff! Przeczytałam w Gazeta.pl, że dom posiada powierzchnie 3500 m2. No i nie wiem co to znaczy – że ma powierzchnię 3500m2 czy stoi na ziemi o powierzchni 3500m2?
    ——
    Tyle ma dom widocznie. 30mx30m. # kondygnacje + poddasze mieszkalne. Jest co sprzątać 🙂

  37. Na marginesie
    4 lipca o godz. 22:45
    bardzo realistycznie.
    Czułam, jakbym sama była w tym wózku…w górę….w dół….w górę….w dół….w górę,w górę, przekręt, ślimak, w dół, w dół i w górę…i znów w dół, w górę, w dół.

  38. @NikodemD
    5 lipca o godz. 0:48
    OK. 🙂

  39. tejot
    4 lipca o godz. 22:36
    ostatnio ze zdumieniem dowiedziałam się, że wiek 65 lat obowiązuje tylko sędziów Sądu Najwyższego!
    W NSA, w Trybunale Stanu i w innych sądach nadal jest obowiązującym wiek 70 lat. Już nie wspomnę, że wielu posłów ma ponad 70 lat. Macierewicz, Szyszko, Kornel Morawiecki, i jeszcze kilku z pierwszych ław sejmowych. Że o dalszych ławach nie wspomnę.

    A tymczasem dziś zapowiedziała swoje odejście w stan spoczynku sędzia Sądy najwyższego USA, mianowana jeszcze przez Reagana, ponad 80 letnia prawnik-sędzia.
    Chyba nawet ma 85 lat.

  40. ‚Posiada’ i ‚ma’ to sa synonimy. Podczas gdy powierzchnia domu 3500m2 to za.ebista powierchnia. Cztery razy wieksza od 30mX30m.

  41. To dlatego krotki czasownik ‚ma’ musial byc zastapiony tryndowym ‚posiada’. Zeby oddac wielkoss danej budowli

  42. Dla pelnego ukwiecenia, taki kwiatek:

    „Słowo posiadać posiada 39 synonimów w słowniku synonimów. „

  43. A kto zna to starocie? Drewniany rollercoaster w Budapeszcie! Cała konstrukcja chwieje się, trzeszczy i skrzypi, aż włosy dęba stają. Byłem tam w 1980 i stan był taki sam. Przeżycie niesamowite, nie to, co te perfekcyjnie obliczone i wykonane niemieckie loopingi 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=FuXrU3LdKMg

  44. @Orteq
    Na trynd zgoda. Chociaż to niby synonim to brzmi pompatycznie.
    A jakby tak napisać – posiada zabezpieczone 3500m2 ? Jeszcze piękniej, nie?

    O cholercia, znowu nie na temat. Az się przestraszyłam 🙂

  45. Amisie wydaje, że to ta chęć kontroli…Jak już ten pieniek mózgłowy zgłosi jakieś alo, to ta biedna kora, co to go cienko pokrywa, czuje że musi coś z tym zrobić. Problem – identyfikacja – działać, bo jakże nie działać? Na łupież – szampon, na zmęczenie – magnez, na sąsiada – donos, na depresję – joga, na starość – no co by tu…, na burnout – klinika, na wszelki wypadek – klinika. Albo dwa.

  46. @E-J,

    Podciagnijmy tego trynda pod aktualnosc aktualna : MS w PN, rozgrywajace sie w RU

    Czy mozna posiadać piłkę?

    Jeśli nie jest się jej właścicielem, nie mozna. Znafca przedmiotu, niejaki pan Rokicki, nauczyciel jezyka polskiego powiada, iz wyrazenie ‚posiadac pilke’ jest dosłownym tłumaczeniem z jezyka angielskiego. Bo, mowi pan Rokicki, piłka w jakichkolwiek rozgrywkach, poza ‚mistrzostwami podwórka’, nie jest własnością żadnego z zawodników. Oni tylko nią grają.

    Popaczmy z jakiego niby angielskiego zostalo toto przetlumaczone na jezyk polski jako ‚posiadac pilke’. Czy aby nie z tego:

    „Japanese had the ball in their POSSESSION more than the Poles did”

    Faktycznie, slowo angielskie slowo ‚possession of the ball’ sugeruje polskie ‚posiadanie pilki’. Ale w jakim sensie to posiadanie tu wystepuje? Ano tylko w takim, ze Japonczycy byli w jej posiadaniu – czyli przy ich butach, przy ich nogach ta pilka sie toczyla na okraglo – czesciej niz Polacy.

    Zatem, czy prawidlowszym tlumaczeniem byloby:

    ‚Japonczycy byli w MIENIU pilki czesciej niz Polacy’?

    Nic nie widze zlego w poslkim tlumaczeniu ‚byli w posiadaniu pilki’. Z angielskiego ‚possession of te ball’

    https://www.sportsmomsurvivalguide.com/soccer-possession/

    Byli w ‚mieniu pilki’ doesn’t cut the chase. Oraz nie istnieje w jezyku polskim

  47. Orteq
    5 lipca o godz. 0:57

    ‚Posiada’ i ‚ma’ to sa synonimy. Podczas gdy powierzchnia domu 3500m2 to za.ebista powierchnia. Cztery razy wieksza od 30mX30m.
    ——
    Dlatego wpisałem 3(#) kondygnacje+ poddasze. Mały zamek.

    Posiada i ma to duża różnica(prawna). Nawet posiadaczowi samoistnemu daleko do właściciela.

  48. @woytek
    4 lipca o godz. 23:31
    Z ust mi to wyjąłeś! Strach to najbardziej skuteczny lewar polityków, kapłanów i demagogów!
    Ja akurat boję się rekinów…..

    A tak ogólnie, to skoro Tobermory napomknął o statystykach, tu statystyczny artykuł o katolikach w Polsce http://mediumpubliczne.pl/2018/05/ilu-jest-katolikow-wsrod-katolikow/

    i o polskim strachu publicznym http://mediumpubliczne.pl/2017/10/8-rzeczy-ktorych-uchodzcy-ucza-o-polakach/

  49. Podczas gdy “Keep Possession!” and “Don’t Give the Ball Away!” jest podstawa treningu angielskich futbolistow. Tych ktorzy wciaz jeszcze trwaja na placu bojow jedenastu ‚podwork’ Putina.

    Nam to nie bylo dane. Czy aby nie z powodu braku treningu w sztuce ‚posiadania pilki’ ?

  50. Strach znowu zajrzał w oczy mieszkańcom Salisbury i okolic.
    Następne dwie osoby (para angielska) właśnie trafiły do szpitala z diagnozą zatrucia Novichokiem.
    Po poprzednim zatruciu Skripali w marcu i kilkumiesięczynych rygorach/badaniach/itd … wreszcie posprzątano…. a tu następne zatrucie.

    Ci zatruci Anglicy to mieszkańcy Amesbury. 13 km od Salisbury.
    Nie wiadomo jak doszło do zatrucia. Raczej nie byli to szpiedzy czyikolwiek.

    Niektórzy przypominają, że w Salisbury znajduje się potężne lab., produkujące m.in. militarne trutki.
    Lab ten jest otoczony wszelkiego rodzaju zabezpieczeniami przed „obcymi oczami”.
    Główne te militarne powiązania tu znaczą. Tajemnica, cicho sza.

    A teraz znowu obostrzenia, blokady.
    A przecież to droga do pobliskich Stonehenge.

    już dotychczas lokalny bisnes zarejestrował potężne straty z tego się wywodzące.
    Nawet rząd zaoferował 2.5 million pounds ($3.3 million) pomoc dla lokalnego bisnesu, żeby chociaż w części zrekompensować straty.
    A teraz znowu STRACH zapanował o okolicy. Tym razem gorszy niż poprzednio.

    ——@Tobermory gratuluję. Ciekawy temat i świetnie napisany.

    ——@ozzy 4 lipca o godz. 22:58
    Ładnie wyraziłeś to co ja chciałam napisać o tym wstępniaku.
    Dzięki za info co było inspiracją do stworzenia „Krzyku”.
    Człowiek uczy się całe życie. I całe szczęście.

  51. @404

    Czujnas. Ja bym przegapil

    Donosza mi z Zaporoza, ze podobnie jak bylo z Zimowa Olimpaiada 2014, MS w PN 2018 Putin znowu zorganizowal na medal. Zloty, zapewne. Rosja pewnie dojdzie do FINALU!

    Czy rezuny Poruchanki/Nuland znowu jakis Majdan wyrychtuja zeby zaszkodzic image’u WWP? Pewnie nie. Trump bowiem sie rychtuje do szczytu w Helsinkach. Wiec on nie pozwoli na nastepny rezunskie obcinanie glow ROSJAN W ODESSIE, jak w 2014.

    Obama pozwolil. Tym sposobem Krym musial sie stac putinowym lennem. Innego powodu nie bylo.

    Ten Obama.. I dunno, @zyto2003. Tez mam do niego sympatie. Ale zeby az tak przedupczyc sprawe na rzecz Fryzury? Come on!

  52. manipulowanie strachem… jest świetnym narzędziem w wywływaniu wojen.
    Przykładem lęk przed bronią masowego rażenia…
    i międzynarodowa ofensywa na Irak za tym idąca.

  53. @Orteq

    No i jak można Ciebie nie lubić?
    No jak?

  54. Dla zainteresowanych filmik poniżej

    https://www.youtube.com/watch?v=tcwIr8QR3Iw
    Couple critically ill after coming into contact with Novichok | ITV

    News
    Novichok new two Amesbury victims
    A couple who were left in a critical condition in Amesbury came into contact with the nerve agent Novichok, the country’s top counter-terrorism police officer has said.

    Speaking outside Scotland Yard, Neil Basu said it was a „line of inquiry” whether the Novichok which poisoned Charlie Rowley and Dawn Sturgess was from the same batch which was used in the „attempted murder” of Sergei and Yulia Skripal in Salisbury in March.

    Salisbury and surrounding towns have only recently begun to recover from the frightening weeks at the center of an international spy drama.

    Police from 40 departments in England and Wales returned home in June after months working on the Skripal case, and specially trained workers have spent months decontaminating sites around the city.

    The British government has pledged 2.5 million pounds ($3.3 million) to local businesses to make up for lost revenue in the area, which is a gateway to Stonehenge, the ancient stone circle that is a huge tourist destination.

  55. NikodemD
    5 lipca o godz. 2:36

    „Posiada i ma to duża różnica(prawna). Nawet posiadaczowi samoistnemu daleko do właściciela.”

    Ja nawiazywalem tylko do jezykoznawczych wygibasow slownych pewnych nauczycieli jezyka polskiego. Lukasz Rokicki tak zapodaje na iternecie:

    „Czasownik posiadać to słowo o wyspecjalizowanym znaczeniu
    posiadać — być właścicielem czegoś, co ma dużą wartość materialną
    Być może nie wszyscy zauważyli, że definicja ta, co można stwierdzić po głębszej analizie, implikuje kilka ograniczeń.
    Słowa posiadać używamy, gdy spełnione są łącznie cztery poniższe warunki:
    1. posiadaczem jest człowiek,
    2. posiadana rzecz jest cenna, wartościowa,
    3. można powiedzieć zamiennie, że ktoś jest właścicielem czegoś,
    4. w pozycji dopełnienia występuje rzeczownik oznaczający konkretny przedmiot materialny (nie może to być np. nazwa cechy, zjawiska, uczucia, odczucia itp., wykluczone są oczywiście wszystkie rzeczowniki abstrakcyjne).”

    I, na koniec tak oglasza:

    „Posiadać piłkę — (jeśli nie jest się jej właścicielem) dosłowne tłumaczenie z angielskiego. Piłka w jakichkolwiek rozgrywkach (poza mistrzostwami podwórka itp.) nie jest własnością żadnego z zawodników, oni tylko nią grają.”

    Prawny aspekt tych pierdol? Nic mi nie wiadomo o prawnym aspekcie pierdol, Dyzmo Nikodemie. Twoj pierwowzor tez nie wszystko wiedzial. Przed wojna jedna czy druga istniejac literacko. Szacum wyrazam, nevertheless, Tobie. Bos dobry jest

  56. „Ball possession”. „Posiadanie pilki” podczas meczu na swiatowym forum.

    Ten Nawalka, niby trener, momentalnie wiedzial w czym dal odwloka tak paskudnie. Wiec musial dokonac aktu ekspiacji. Czy jakos tak

    Patrzac z oddali, tylko pan prezes nie daje odwloka. Zarzadzajac SAMOTRZEC 40-milionowym krajem. A jego najnowsza ‚samotrzec’ wynika z uwalenia SN.

    Malgorzata Gielford, szefowa SN, przeszla w stan hasbeenstwa prawie ze potulnie. Wszyscy staja sie potulni gdy prezes wkracza. Grozonc odbieraniem dutkow przy emeryturze.

    Czech Honza na to wszystko mowil: mnie to fuk.

    On to swoje fuk wyprowadzal z leksykonu jego pierwszej zony, Polski z pochodzenia. Ona na niego bowiem ciagle fukala. Bo oni nie byli zbyt udatnym malzenstwem.

    Wiec I mnie to wszystko fuk. Co nadmieniam jako wyjasnienie tego wszystkiego antypodowce E-J

  57. konstancja
    5 lipca o godz. 0:56
    A tymczasem dziś zapowiedziała swoje odejście w stan spoczynku sędzia Sądy najwyższego USA, mianowana jeszcze przez Reagana, ponad 80 letnia prawnik-sędzia. Chyba nawet ma 85 lat.

    Tak mnie przestraszyłaś, że aż pobiegłam sprawdzić czy nie przegapiłam rezygnacji jednej z trzech sędzin w amerykańskim sądzie najwyższym. Ta 85 letnia to byłaby Ruth B. Ginsburg, mianowana przez Busha ojca, a jej rezygnacja to byłoby prawdziwe trzęsienie ziemi. Ale to tylko sędzia Kennedy (mężczyzna, 81 lat), który co prawda jest prawicowy, ale nie aż tak jak ten który go zastąpi. Trumpiści podszczuwali go od roku, bo chcą go zastąpić młodszym modelem, który będzie przesuwał państwo na prawo przez następne 50 lat. Chociaż na prawo to już tylko przepaść.
    Ogłoszono to ładnych parę dni temu, i mówiąc szczerze trochę mnie to przygnębiło. Kennedy’ego mi nie szkoda, pożytku z niego nie było, ale zmiany będą głębokie i trwałe. I nie jestem już tak bardzo pewna że Ameryka z tego wyjdzie.

    85 lat to jeszcze nie maksimum, sędzia Stevens zrezygnował za Obamy (w 2010) w wieku lat 90 (mianował go jeszcze prezydent Ford).
    Sędzina Ginsburg mam nadzieję pobije ten rekord i przetrzyma Trumpa. Mózg to ona ma ostry jak brzytwa.
    Zresztą wszystkie trzy sędziny są wybitne. A ostatni mianowany przez Trumpa Gorsuch jest podobno prawicowym kretynkiem. No więc dojdzie mu jeszcze jeden do pary.

  58. Poprawka, to nie Bush ojciec ją mianował, ale Bill Clinton.
    A sędziowie raczej rezygnują za prezydentury z którą się politycznie identyfikują.
    Ale zdarza im się czasem umrzeć za wrogiej prezydentury.

  59. @ Konstancjo, podobnie jak Izabelle okropnie przestraszylas mnie wiadomoscia, ze ze R. B. Ginsburg zapowiedziala odejscie. Wspominalam tu ze dwa miesiace temu, ze wlasnie wszedl w Ameryce dokumentalny film o niej. Mial, przynajmnie w NY, duze powodzenie. Tam mowila cos przeciwnego, ze bedzie sie starala jak najdluzej zostac na stanowisku. Wie, jaka odpowiedzialnosc wobec obecnej sytuacji w Ameryce na niej ciazy. Co za wspanialy czlowiek. Ja tam juz od dwoch lat modle sie, zeby kolejny rak ja nie zaatakowal, a inni zalozyli stowarzyszenie dawcow organow, ze w razie czego jej oddadza.

  60. izabello,

    Dzieki za te uscislenia jesli o SN USA chodzi. Bo one, te uscislenia twoje, o jednym donosza:

    trojpodzial wladzy krajow demokratycznych na wladze ustawodawcza, wykonawcza i sadownicza jest NIEPODWAZALNYM kanonem w cywilizowanym swiecie. To dlatego byly prezydent Polski Lecz Walesa do Warszawy sie zaczal wybierac, pakujac do karmana swojego gana.

    http://natemat.pl/242655,walesa-jedzie-do-warszawy-bronic-sadu-najwyzszego-z-bronia-w-reku-wywiad

    Za czasow rewolucyjnych w Rassiji to byl nagan. Sluzacy do wykonywania wyrokow o nazwie: pad stienku ty paszol!

  61. @Orteq
    Być w posiadaniu a posiadać – to jednak jakaś tam różnica jest.
    Jestem mało sportowa ale pamiętam, że również mówiło się – teraz Polacy są przy piłce. I mogą być w posiadaniu piłki, ale czy moga posiadać piłkę?

  62. E-J

    Angielski termin ‚possession of the ball’ jest dosyc precyzyjny. On oddaje WAZNOSC dochodzenia do pilki oraz jej UTRZYMYWANIA w kontroli po dojsciu. Polskie nieudolne tlumaczenie angielskiego ‚possession’ na ‚przy pilce’ nie oddaje waznosci tego aspektu. To stad moga wlasnie wynikac braki w treningu. Rezultujace wynikami ktore nawet kon widzi

  63. @404
    5 lipca o godz. 2:58
    manipulowanie strachem… jest świetnym narzędziem w wywływaniu wojen.
    O wywoływaniu wojen i ich wynikach jest coś tu http://mediumpubliczne.pl/2017/12/bajki-wojenne-klamie-sie-o-wojnie/

    Szacun dla @Tobermory, dobry tekst! Strach jest dziś niestety powszechny w zachodnich społeczeństwach, które tak na dobrą sprawę nie powinny się przecież bać. Bo są bezprecedensowo w historii bezpieczne, skutecznie chronione, przynajmniej na razie, przed głodem, epidemiami, najazdami z zewnątrz. A jednak ludzie się boją, o wiele bardziej niż pamiętam z dzieciństwa. Boją się szczepień, imigrantów, UFO, Rosji, Chin, boją się wypuszczać dzieci z domu…… Albo zdają sobie podświadomie sprawę z kruchości cywilizacji przemysłowej, albo, może z ukrytej ludzkiej potrzeby wynajdują sobie „czarnego luda”, żeby się czegoś/kogoś bać.

  64. Tlumaczylem starannie (chyba). S.

    Szwedzi wierza ale nie w Boga
    text : Lotta Nylander na zlecenie forskning.se [zestawienia najrozniejszych badan szw.]
    Zwiazek Szwedow do religii jest sprytny i nie jestesmy tak zsekularyzowani, jak nam wydaje. Z jednej strony odrzucamy instytucje religijne, z drugiej strony polowa wierzy w formy wyzszej witalnosci lub ducha – najwyzsza liczba w calej Europie. W co naprawde wierzymy? Jest pekniecie miedzy poczuciem wlasnej wartosci a praktyka, mowi David Thurfjell, profesor religioznawstwa na Uniwersytecie Södertörn. Zbadal zwiazki Szwedow z religia i, miedzy innymi, gleboko przesluchal 100 osob, co opisal w ksiazce „Bezbozni ludzie”, wydana w 2015 roku. David Thurfjell opisuje populacje, w ktorej 80 procent dystansuje od zorganizowanej religii. Kto przestal odwiedzac kosciol, kto nie modli i kto ma dosc niejasne pojecia o religijnych historiach. Ale w tym samym czasie obchodzimy Påsk [Wielkanoc] i Jul [BozeNarodzenie]. 63 procent jest w Szwedzkim Kosciele i dobrowolnie placi wiele tysiecy koron oplaty rocznie

    Wiele jest kulturchrzescijan
    Kiedy badacze zadaja pytania dotyczace wierzen i przekonan, tylko 23 procent Szwedow odpowiada, ze wierzy w Boga. Z drugiej strony jest wielu, ktorzy maja duchowosc o bardziej niejasnym charakterze – na pytanie, czy wierzy w wyzsza sile zyciowa czy ducha, Szwedzi odpowiadaja w wiekszym stopniu niz jakikolwiek inni europejczycy.
    – Istnieje pewna forma wiary lub duchowosci. I nawet jesli nie nazywamy nas religijnymi, mamy silna lojalnosc wobec tego, co nazywam „kulturchrzescijanstwo”. Wielu zawiera malzenstwo w kosciele, chrzci dzieci i zostaje pochowane przez kaplana – mowi David Thurfjell.
    W perspektywie miedzynarodowej jestesmy skrajni. W Europie ponad polowa mieszkancow twierdzi, istnieje jeden Bog, na Bliskim Wschodzie, prawie kazdy odpowiada tak, na to pytanie.
    – Na swiecie sa dwie warstwy ludnosciowe, szczegolnie zsekularyzowane: jedna to Europa zachodnia, druga to rodzaj intelektualnej elity, ktora rozciaga ponad granicami panstw. Na przyklad profesorowie z literatury sa stosunkowo zsekularyzowani w Japonii, Nigerii, Stanach Zjednoczonych i Szwecji. Ale Szwecja jest krancowa tym, w jaki sposob odrzucamy religie.

    Miejsce religii w zyciu mlodych
    – Jesli chodzi o stosunek mlodych ludzi do religii, szwedzka mlodziez charakteryzuje to, ze czlowiek w srednim wieku nie jest ani religijny, ani ateistyczny – mowi Maria Klingenberg, profesor religioznawstwa na Uniwersytecie w Uppsali
    Obecnie analizuje kwestionariusze 1000 szwedzkiej mlodziezy, ktora odpowiedziala na pytania: „Do jakiego stopnia powiedzialbys, ze jestes religijny?” „Jak duzo powiedzialby, ze jestes wierzacy?” „Ile chcial powiedziec, ze jestes ateista? ”

    W porownaniu z innymi krajami Szwecja jest pod wieloma wzgledami.unikalna
    – Miedzy innymi dzieki czlonkostwu w Kosciele Szwecji mamy wysoki stopien przynaleznosci religijnej. Jednoczesnie aktywnosc religijna jest bardzo niska i trwala od dluzszego czasu. Niewiele potwierdza i rzadko odwiedzaja sanktuarium religijne – mowi Maria Klingenberg.
    Naukowcy zapytali takze, w jakim stopniu mlodzi ludzie czuja przynaleznosc do chrzescijanstwa, islamu, judaizmu, hinduizmu i buddyzmu. 24 procent odpowiada, ze czuja silna lub raczej silna przynaleznosc do chrzescijanstwa. W przypadku innych tradycji religijnych mniej niz trzy procent doswiadcza silnej wiezi. Jedna trzecia odpowiada konsekwentnie, nie ma zadnej przynaleznosci, niezaleznie od tradycji religijnej.
    – Znaczy to, wiekszosc mlodych ludzi w Szwecji doswiadcza, ze naleza do co najmniej jednej tradycji religijnej, mimo to ich przynaleznosc jest zazwyczaj slaba. Liczba ta moze byc postrzegana jako wysoka dla niektorych osob, a mala dla innych. Jednak wazne jest pamietac, ze mozesz doswiadczyc przynaleznosci z roznych powodow. Dla niektorych silne przywiazanie polega na tym, ze zdecydowali utozsamic z tradycja religijna. Dla innych kwestia jest powiazanie tradycji religijnej z dziedzictwem kulturowym „- mowi Maria Klingenberg. W tym samym czasie religia jest obecna w inny sposob niz w poprzednich pokoleniach.
    Jest to kwestia bardziej polityczna. Na przyklad wspolnoty religijne sa czesto dyskutowane miedzy partiami politycznymi. Terrorysta, ktory zabil ludzi w Sztokholmie w dniu 7 kwietnia 2017 r., wyrazil sympatie do materialow SI w mediach spolecznosciowych.

    Waskie rozumienie religii
    Wyrozniamy nas waska idea religii. Chociaz jestesmy czlonkami Kosciola Szwedzkiego lub dajemy imiona chrzescijanskich imion dzieci, nie uwazamy tego za wyraz religii, ktora ma miejsce w naszym zyciu.
    Z drugiej strony szybko okreslamy ludzi z innych kultur jako religijnych. Jesli spotkamy kobiete z chusta, ktora ochrzcila swoje dziecko na Mahometa, wiekszosc Szwedow zaklada, ​​jest religijna.
    „Ale moze byc” kulturowo-muzulmanska „i odnosic do islamu, tak jak odnosimy my do chrzescijanstwa. Cos, o czym czesto nie myslimy. Uzywamy religii, szczegolnie gdy opisujemy to, co robia inni. Inni sa religijni. Ale nie my.
    Zamiast tego oddajemy hold wolnemu mysleniu i projektujemy wlasny prywatny poglad na znaczenie i tajemnice zycia. Indywidualizm jest slowem honoru w wierze Szwedow.
    „Jest to ciagla cecha badan szwedzkiej religijnosci w XX wieku. Najwazniejsza rzecza jest podkreslenie, nie kupujesz lekcji od razu. Zamiast tego jestes niezalezny i krytyczny, Ty dokonujesz wlasnego, przemyslanego wyboru – powiedzial David Thurfjell.
    Latwo jest uwierzyc, ze jest to postawa, ktora jest silna, kosciol i spoleczenstwo rozeszly, jest to podejscie gleboko zakotwiczone przez dlugi czas.
    „Chcesz znaleźc siebie i masz prawo wyrazic kim jestes, nic nie jest nowe. Jest to wynik tak silny, ze prawie swiety. Jest on wzmocniony przez protestantyzm, poniewaz protestanckie chrzescijanstwo dotyczy raczej indywidualnej, niz zbiorowej relacji z Bogiem. I wspoldziala z sekularyzacja i modernizacja „- powiedzial David Thurfjell.
    Ta postawa ma swoje konsekwencje u kandydatow religijnych Szwecji. Chociaz chrzescijanstwo jest absolutnie najwieksze, buddyzm ma szczegolna atrakcje.
    „Istnieje zainteresowanie wschodnimi tradycjami, ktore przeksztalcaja w indywidualistyczne, naturalno-nastrojowe myslenie jakie mamy. Buddyzm moze byc swego rodzaju projekcja dla wlasnych mysli i idealow.
    – Kiedy przeprowadzam wywiady z ludźmi, czesto opisuja buddyzm jako odmienny od innych religii. To, ze jest bardziej jak filozofia, nie jest tak polityczny i ze jest pokojowy. Ale wszystkie religie sa religia pokoju zgodnie z ich wlasnym poczuciem wlasnej wartosci, a w praktyce politycznej buddyzm jest tak samo polityczny i gwaltowny, jak inne religie.

    Nielogiczne podejscie Szwedow do religii
    Pozytywny poglad na buddyzm ma swoje korzenie w porzadku swiatowym XIX wieku. Wiele z tych cech, ktore Szwedzi cenia najbardziej, jak brak hierarchii, mozliwosci dla wszystkich, aby praktykowac buddyzm na swoj sposob, a takze nacisk na metody, ktore moga zapewnic zwyklym ludziom wewnetrzny spokoj i medytacje, sa adaptacja buddyzmu.
    „Jest to wariant buddyzmu zwany buddyzmem protestanckim, ktory pojawil, aby sprostac konkurencji chrzescijanstwa. Hierarchie zostaly usuniete, poniewaz nie bylo protestantyzmu. Daleko od pokus hokus, tego nie mieli protestanci, i to sprawilo, ze byli bardziej indywidualistyczni, to bylo w protestantyzmie. Czesto jest to wariant, ktory jest nastepnie eksportowany do Europy. Wiec dzisiaj Szwedzi sa przyciagani do indywidualistycznej nauki buddyzmu, jak religia, ktora ma wiele zasadniczych skladnikow chrzescijanstwa, ktore nie zniknely.
    Ale jak wytlumaczysz nielogiczny stosunek Szwedow do religii? Racjonalni i prywatni muzulmanie, cenieni, ale placacy na koscioly. Wszystko w tym samym czasie.
    – Ludzie sa pragmatyczne stworzenia, ktore zyja w roznych rodzajach swiatow jednoczesnie: mamy poczucie, mamy emocje, mamy sprzeczne doswiadczenia. Religia jest czescia ludzkiej kultury i jest tak elastyczna, zlozona i wieloaspektowa, jak my ludzie, mowi David Thurfjell.

    Problematyczne jest badanie postawy religijnej
    Badanie, w jaki sposob ludzie postrzegaja religie, ma szereg problemow metodologicznych. Swiadcza to wszyscy badacze, z ktorymi research.se byl w kontakcie w tej serii artykulow.
    Na przyklad nie jest oczywiste, jak definiujemy religie. Czy powinienes pytac o wiare ludzi, czy wierza w Boga? A wiara sama w sobie jest koncepcja protestancka, ktora moze w ten sposob ograniczyc odpowiedzi. Czy powinniscie mierzyc stopien religijnosci poprzez przynaleznosc do wspolnoty religijnej? Co na przyklad mowi o Szwecji, gdzie 63 procent ludnosci jest czlonkami Kosciola Szwecji, ale wiekszosc nie mysli o tym.
    Przykladem problemow, ktore moga pojawic, jest fakt, ze badacze w Estonii stwierdzili w ankiecie, ze wiecej osob uwaza, ze ​​rosliny maja dusze, niz ludzie maja dusze.
    „Oczywiscie, jest to naprawde dobre i musisz zrozumiec, co mowia pytania”, powiedzial David Thurfjell, profesor religioznawstwa na Uniwersytecie Södertörn. Jesli zakladasz, ze rosliny maja dusze, wtedy mowisz, ze natura jest cenna. Natomiast jesli mowisz, ze ludzie maja dusze, mozna to zinterpretowac jako troche religijne. Odpowiedzi w ten sposob sygnalizuja jedynie przemyslany swiatopoglad.
    Badacze religijni uzywaja zatem roznych metod. Ankiety sa polaczone z glebokimi wywiadami i badaniami etnograficznymi, ktore pozwalaja na bardziej zlozone odpowiedzi niz tylko tak lub nie.

  65. izabella 5 lipca o godz. 3:37
    zyta2003 5 lipca o godz. 4:24

    Słyszałam to w radiu, nie zapamiętałam nazwiska sędziego, ale o mianowaniu przez Reagana pamiętałam. Tak, nazwisko sędziego, który ma przejść w stan spoczynku to Kennedy. Może spiker miał błędnie podane nazwisko mianującego go prezydenta.

    Pamiętam tez reportaż w którymś z tygodników o tej drugiej pani Sędzi, dziś już 85 letniej. Bardzo interesująca postać. Chyba pierwsza czarnoskóra i kobieta na stanowisku sędziego, co było sensacją w czasach, gdy awansowała na poszczególne szczeble kariery.
    Tyle pamiętam z czasopisma.

  66. @orteq
    Ale tego „przy piłce” używali Polacy zanim zaczęli powszechnie używać angielskiego.

  67. Ewa-Joanna
    5 lipca o godz. 5:26

    „Być w posiadaniu a posiadać – to jednak jakaś tam różnica jest. Jestem mało sportowa ale pamiętam, że również mówiło się – teraz Polacy są przy piłce. I mogą być w posiadaniu piłki, ale czy moga posiadać piłkę?”

    Masz zaciecia Lukasza Rokickiego, nauczyciela jezyka polskiego w jednym z warszawskich liceow?

    Musze tylko wyjasnic w tym miejscu, ze nawet pan Rokicki nie dywaguje nt. roznicy pomiedzy ‚byc w posiadaniu pilki’ i ‚posiadac pilke’. Dla niego to wsio rawno. Nieprawidlowe przetlumaczenie z angielskiego ‚possession of the ball’. Ktora to umiejetnosc uwazana jest za najwazniejsza w grze pn. pilka nozna.

    http://competitorspot.com/blog/4-ways-help-team-keep-possession-ball/

    From the book „The Soccer Possession Manual”:

    „The Law of Possession
    How can teams use the law of possession to produce high quality attacking play? The key is to create time and space for players. The best players in the world follow the law of possession instinctively. ”

    [Prawo posiadania. W jaki sposób zespoły mogą korzystać z prawa posiadania, aby produkować grę o wysokiej jakości? Kluczem jest stworzenie czasu i miejsca dla graczy. Najlepsi gracze na świecie instynktownie przestrzegają prawa posiadania.]

  68. Zeby ‚posiadac pilke’ trzeba ja najpierw posiasc.
    Lewandowski posiadl pilke? Za to, to chyba czerwona kartka.

  69. Byc przy pilce dobrze jest. Ale jeszcze lepiej jest przestrzegac ‚prawa posiadania pilki’. Bo to z tego prawa wynika skuteczny atak. Jesli obrona wynika z prawa posiadania pilki, to mamy prze.rane. Na ament. Czego team Nawalki w ogole nie byl nauczony

  70. Czerwona kartka, accie, jest za sfaulowanie przeciwnika. Nie ma to za wiele wspolnego z posiadaniem pilki. Choc moze troche ma. Ale sfaulowanie jest decydujace przy wreczaniu czerwonej kartki. Nie posiadanie pilki.

  71. Orteq,
    nie ‚kupiles’ zartu blogowy zartownisiu.

  72. Nie kupilem bos sie za tanio sprzedawal, acciusiu

    Trener Nawalka nauczal naszych orlow DEFENSYWY poprzez POSIADANIE, i UTRZYMYWANIE przy nodze, pilki. Podczas gdy wszyscy inni gracze na swiecie owo posiadanie pilki opanowuja w jednym jedynym celu: zeby strzelic gola. A nie zeby sie bronic przed golem.

    Taka niewielka aszibka treningowa. Zdarzala sie najlpszym. Dzisiaj sie zdarza tylko najgorszym. Tym ktorych odsylaja do domu na samym poczatku MS

  73. Ja innego wytlumaczenia wywalenia Nawalki nie widze: trener na zaprzeszle czasy. Wiec tam jego miejsce

  74. Nieskutecznosc zas Lewandowskiego? Pewnie z braku zespolowosci Team Poland ona wynikla.

    Z tego co rozumiem, nie ma oficjalnych przeciwskazan dyskutowania naszej kleski odniesionej na MS. Choc to wstydliwy temat.

    Tak czy inaczej, accie, zarty mi siem wyczerpujo

  75. kliniki leczenia strachu są, a kliniki szczęścia?
    krótka rozmowa o szczęściu
    https://www.youtube.com/watch?v=ZttkITJznQ8

  76. Taka długa dyskusja na temat possession 😉
    Czy nikt nie zaproponował władania? Piłka była we władaniu jednej drużyny dłużej niż we władaniu drugiej.

    władanie

    1. (posiadanie) possession

    2. (użytkowanie) use

    3. (panowanie) reign, rule

    4. (posługiwanie się) use, command

  77. @Szary Kot
    5 lipca o godz. 1:41

    Pomysł z klinikami – świetny! 😀

  78. @Herstoryk 5 lipca o godz. 6:08

    manipulowanie strachem… jest świetnym narzędziem w wywływaniu wojen.
    http://mediumpubliczne.pl/2017/12/bajki-wojenne-klamie-sie-o-wojnie/

    Coraz bardziej ostatnio swiat staje się nieprzewidywalny (przynajmniej za naszego życia), więc rodzą się lęki i coraz częstsze rozmowy o potencjalnej wojnie.

    Pozwoliłam sobie zacytować fragmenty felietonu zalinkowanego przez @Herstoryka i pogrubić słowa, które mówią o bazowaniu na strachu w celu znalezienia poparcia do wywołanie wojny:

    Czy ludzie mają głos, czy też nie, można ich zawsze nagiąć do woli przywódców. Wystarczy wmówić, że grozi im atak i oskarżyć pacyfistów o brak patriotyzmu oraz narażanie kraju na niebezpieczeństwo. Działa bez pudła w każdym kraju.”
    (Hermann Goering w Norymberdze, prywatnie do Gustava Gilberta
    )

    ….Żadna aktywność gatunku homo (rzekomo) sapiens nie potrzebuje tylu i tak zafałszowanych mitów, co wojna w każdej swej fazie. By rządzące elity mogły zacząć wojować, muszą zapewnić sobie przy pomocy odpowiedniej propagandy poparcie poddanych (to oni będą przecież za to płacić i ginąć), zawsze prawie przy użyciu jakiegoś pretekstu i intensywnej propagandy.

    ….Każda agresywna wojna rozpoczynana jest. więc, by usunąć zagrożenie/w imię boże/o słuszną sprawę/o sprawiedliwość/o wolność i demokrację/w obronie tego czy owego/o pradawne ziemie/a już najczęściej w odpowiedzi na atak lub „atak. ”. Gdy już się toczy, trzeba usztywniać moralny kręgosłup społeczeństwa przy pomocy opisów waleczności, bohaterstwa i odwagi, dumy z wygranych bitew, peanów na cześć rządzących, generałów, armii i narodu za wytrwałość, idealizm, dzielność i honor w obliczu wroga, a także przez uporczywe głoszenie nienawiści, pogardy i odczłowieczania przeciwnika.

    …..Natomiast sprzedaje się je poddanym w opakowaniu jakiejś popularnej idei – walki o prestiż władcy czy kraju, za „wiarę”, o „przestrzeń życiową”, o demokrację, o humanitarne ideały, o usunięcie „zagrożenia dla pokoju”, by uprzedzić „nieuniknioną napaść wroga ”. Nie ma znaczenia, czy to król, cesarz czy dyktator chce cieszyć się sławą niezwyciężonego „boga wojny” lub „wodza” jak Napoleon lub Hitler. Nie ma znaczenia czy to społeczeństwo Stanów Zjednoczonych łudzone jest, jak dawniej Anglicy, wiarą w Manifest Destiny (boskie przeznaczenie) czyli przywilej „Narodu Wybranego” pozwalający ich Imperium (a tak naprawdę rządzącej oligarchii) urządzać, pod pretekstem niesienia „postępu”, świat po swojemu, dla własnej korzyści. Nie ma znaczenia czy to zastraszony wyimaginowanym i/lub wyolbrzymionym zagrożeniem naród kibicuje wojnom „prewencyjnym ”, będącym niczym innym jak zawoalowaną agresją .

    Pozdrawiam

  79. „posesja” przeradza się w „obsesja”

  80. Pewien mój kolega, znany krakowski poeta i eseista oraz nałogowy pijacz herbaty, panicznie bał się sytuacji, w której nie będzie mógł sobie przygotować ulubionego napoju, przy czym nie uznawał on i innego sposobu przygotowania wrzątku za pomocą grzałki, którą zawsze zabierał ze sobą, ilekroć udawał się do kogokolwiek z wizytą. Nie wiedziałem o tej jego obsesji, dopóki nie pokazał mi przepastnej szuflady w olbrzymiej komodzie, wypełnionej samymi, nieużywanymi grzałkami. „Jak mi się spier…. jedna, to mam drugą, jak druga, to trzecią itd. A jeszcze mam na szafie pełny neseser tych grzałek.”
    Jeszcze bardziej niż braku grzałek obawiał się, że zabraknie mu papierosów. W stanie wojennym, kiedy to -jak pamiętamy – papierosy również były reglamentowane, kolega nie wyrzucał petów z popielniczki, lecz jej zawartość wsypywał do innej szuflady, w tej samej komodzie. Nie raz, nie dwa miałem okazję korzystać z tych zapasów, szczególnie wtedy, gdy papierosy się skończyły a wódka jeszcze nie, a wiadomo przecież, że alkohol lubi dym. Wykruszało się pety do kawałka gazety, robiło się skręta i po pierwszym sztachu oczy wychodziły z orbit, po drugim – płuca i żołądek wywracało na nice, ale to nie odwodziło nas od palenia, mieliśmy bowiem świadomość, że ten sposób walczymy z komuną, która zafundowała nam deficyt papierosów.
    Mieliśmy też lęki przed kacem, który po wypaleniu gazetowych skrętów, był sto razy dotkliwszy niż ten po wypaleniu papierosów tradycyjnych, smak spalenizny utrzymywał się przez kilka dni, suszenie – przez dwa, lub trzy, jednak najgorsze były lęki na kacu. Jednak my, jak na dumnych Polaków przystało, nie poddawaliśmy się komunistycznemu, antypolskiemu kacowi. Nie da się opisać, ileż to bohaterstwa wymagało zmierzenie się z klinem, a ściślej z klinami (dla mnie 2 x 100 gramów, szybko wypitych), kiedy zmysły smaku i powonienia odmawiały przyjęcia. Nie ukrywam, że w trakcie zwalczania lęków, przy ul. Cichy Kącik, w knajpie o tej samej nazwie (znajomy ajent, podawał przed godz. 13.00, na zapleczu) zawsze mieliśmy przed oczami Świętą Postać Naszego Wielkiego Papieża Polaka, wymawiającego te słynne dwa magiczne słowa: „Nie lękajcie się”, co czyniło naszą walkę z glątwą, jeszcze skuteczniejszą.
    Nam, dumnym, niezłomnym Polakom, niepotrzebne są jakieś szwajcarskie kliniki, do radzenia sobie z lękami, to dobre dla dżenderów i całej tej zachodniej, zniewieściałej palanterii.

  81. Polacy przy piłce jak przy nadziei ale że góra i mysz…

    Klinika to ja znam inaczej

    – Halo? Klinika?

    – Chyba pomyłka

    – No jak to, klinika się nie napijesz?

    Szary Kot
    5 lipca o godz. 1:41

    No właśnie, czułam pismo nosem (że Kot z naszych). Okropnie lubię taki humor 🙂

  82. jobrave 😀 😀

    jeden z drugim ha ha ha

  83. Wychodzi na to, że dla dumnego Polaka kliniki to temat niepoważny. Jak już, to porządne kliny 😎 😉

  84. @jobrave
    5 lipca o godz. 9:12

    Jedna z moich koleżanek w czasach studenckich na wszystkie ekskursje przywoziła ze sobą liczne puszki z mielonką. Było ich tyle, że posilała się cała grupa, koleżanka zaś nie mogła na nie patrzeć. Pochodziła z dobrze sytuowanej rodziny, na rynku wędlin nie było braków, a ona furt częstowała tą mielonką 🙄 Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, skąd te puszki. Otóż jej ojciec podczas wojny cierpiał na taki głód, że lęk przed brakiem jedzenia przedrodził się w obsesję gromadzenia zapasów. Kupował więc puszki z kalorycznym mięsem, ale że głód nie nadchodził, a zapasy należało aktualizować, to starsze dawał dzieciom na wycieczki i pilnie kupował nowe…
    Ja to chyba mam inny lęk PRL-owski, że zabraknie… papieru toaletowego. Jak mam w domu mniej niż 20 rolek, rozglądam się za promocją gatunku preferowanego przez rodzinę i kupuję nie mniej niż dwie paczki po 24 sztuki 😉

  85. Znów sprawdza się stare porzekadło, iż człowiek całe życie się uczy. I tak oto, dzięki tej, niezwykle interesującej, pouczającej dyskusji na temat „possession”, dowiedziałem się, o co wreszcie chodzi. Oglądam MŚ w BBC i te sprawozdawce Angliki, cały czas mówią: „poseszn, poseszen”, a jeszcze do tego w dolnym lewym rogu pojawia się mały prostokąt i tam też to „poseszn”, i że jedni mają tego „posesznu” np. 65 procent, a drudzy 35 proc.
    I ja, durny, cały czas myślałem, że tu chodzi o nieruchomości, czyli posesje, że o to, kto posiada więcej tych nieruchomości, że np. Anglicy, czy Kolumbijczycy. Dziwiłem się tylko, że to się zmienia, bo choć Anglicy cały czas mieli więcej, to ten procenty raz się zwiększały, a innym razem -zmniejszały. Wyjaśniłem to sobie następująco: stan posiadania posesji przez poszczególnych zawodników, jest rejestrowany na bieżąco i tak np. jeśli np. w trakcie meczu, którejś drużynie „procentaż” posiadania się zmniejszył, to znaczyło, że któremuś z angielskich kopaczy komornik skonfiskował posesję. Jeśli zwiększył, to znaczy, że żona zakupiła jakąś posesję, bądź jego agent. Taki durny byłem! Teraz już wiem, jaka jest prawda. Dzięki!

  86. @jobrave
    5 lipca o godz. 9:45

    Pewnie obserwowali barometr strachu czyli stany na giełdzie 😉

  87. Uf, od wczoraj jestem z moim przyjacielem laptopem , bo wcześniej bywałem tu i ówdzie, bez tego przyjaciela. Ostatnio w Bieszczadach, gdzie wilk pogryzł dzieci (to takie nawiązanie do tematu wstępniaka). Musiały się najeść strachu. Też fajny idiom „najeść się strachu”, jak to „posiadanie wiedzy”, „być w posiadaniu wiedzy”, „posiąść wiedze”itp
    Co do strachu, to na stare lata przeżywam go coraz mniej. Za to zdarza mi się poważnie bać w snach. Ostatnio miałem taki sen; Stałem obok starszej kobiety, oboje bylismy ubrani w jakieś niby chlamidy. Na łóżku leżała młoda kobieta. To była moja żona, a ta starsza obok mnie chyba jej matka. Ja i moja zona patrzyliśmy intesywnie sobie w oczy. Nagle zona odwrócila sie do ściany, jakby z bólem. A matka zaczęła: No nie odwracaj się! Patrz jak z naszych chlamid odpadają kawałki płótna, jak prują sie szwy. Patrz póki jeszcze nie odpadły nam nosy, uszy, ręce..bo już niedługo rozpuścimy sie w powietrzu !
    Co ona gada ? -pomyślałem – a potem ogarnął mnie strach, zrozumiałem, ze my w tych dziwacznych strojach nie żyjemy.Obie kobiety to wiedziały od początku, a ja sie dopiero teraz domyśliłem.
    Kiedy się obudziłem, nie moglem się otrząsnąć z tego poczucia bycia nieboszczykiem.
    No tak, był to plagiat filmu „Inni” z Nicole Kidman, ale com sie najadł strachu tom sie najadł.
    Pozdrawiam wszystkich, Ciebie też Stasieku

  88. Tym w Polityce

    Dwa puste, odmalowane jak na odpust, samoloty pasażerskie stojące na lotnisku Chopina były głównymi bohaterami wielkiego polityczno-artystycznego tortu. Wisienką zaś wicepremier Piotr Gliński, który odczytał aeroplanom fragment prozy Jarosława Kaczyńskiego (…) Maszyny stały cierpliwie, słuchając, jak „Kukułeczka kuka” w wykonaniu Mazowsza.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1754678,1,slodkie-zycie.read

  89. „szereg prywatnych klinik”

    W wielu jezykach istnieje slowo „klinik” czy tez „clinic”, niestety najczesciej nie maja one tego samego znaczenia co w jezyku polskim.

  90. Klinik (von altgriechisch κλίνη klinē „Bett, Liege“)

    Klinika – synonim szpitala, lecznicy (od starogreckiego κλίνη = łóżko, leże)
    Obok klasycznego znaczenia „specjalistyczny oddział szpitalny”, gdzie oprócz leczenia chorych prowadzi się prace dydaktyczne oraz badawcze.
    Są prywatne kliniki weterynaryjne, a nawet kliniki lalek 😉

  91. Czy Tobermory ma rację?
    O strachu można różnie. Podejście polityczne, socjalne albo jęki nad nieprzewidywalnością to dzisiaj … ach.
    Ciekawsze jest podejście psychiatryczne. Wydaje mi się, że człowiek ma pewną ewolucyjnie (i trochę społecznie) zadaną pulę odczuć albo zdarzeń psychicznych do zużycia, ograniczoną tak od góry jak i od dołu. Definicje pojęć zostawiam specom od „posiadania” o tym wiedzy.
    Przekroczenie górnej granicy prowadzi do załamań i psychiatryków. Fascynująca jest sytuacja przekraczania puli w dół ale poza kaftanem bezpieczeństwa. Przy stabilnej i bezstresowej sytuacji życiowej, na psychicznym biegu jałowym zaczyna się kreowanie zdarzeń psychicznych. Fizycznie wtedy jeździ się na dachu samochodu po krętej drodze, na autobanie pod prąd a mieszczanie kolejką górską. Albo chodzić zimą na K2 (biorąc kompleksy ze sobą). Można też uciekać fobie albo strachy. I leczyć się w klinikach strachu. Przy czym amerykańska moda na odwiedzanie psychiatrów też z tego kierunku pochodzi. Jednak cierpienia tych wszystkich ludzi są prawdziwe i leczenie żadnym nadmiarem egoizmu.
    O co mi chodzi: Nie myślcie, że jeśli sobie zorganizujecie życie na teraz i na wieki to uda wam się żyć szczęśliwie i bez problemów. Ewolucja was zawsze dogoni.

  92. Tobermory
    5 lipca o godz. 9:43
    mam podobnie. Z tym w rolce.
    Kiedyś jeszcze papierosy musowo w ilości dwóch wielkich pak, ale …rok już nie palę. Hurraaaa!

  93. @Tobermory 10:15

    U nas, zanczy w Umęczonej, pojęcie „klinika weterynaryjna” ma znaczenie dosyć mocno zawężone. Kryterium jest czas pracy. I tak uczelniana klinika weterynaryjna ma taki status jedynie w przypadku, kiedy prowadzi działalność całodobową. I nic tu nie ma do rzeczy, że prowadzi działalność dydaktyczną. Ot, taka egzotyka.
    Inne, jak obsada, zakres działalności, wyposażenie, powierzchnia też. Ale i tak liczy się całodobowość.

  94. @Tobermory
    5 lipca o godz. 9:43
    Otóż jej ojciec podczas wojny cierpiał na taki głód, że lęk przed brakiem jedzenia przedrodził się w obsesję gromadzenia zapasów.

    No tak, moja ŚP Mama nabawiła się podczas wojny podobnej obsesji ale dot. świeczek i nafty. Zawsze w domu był zapas na rok. Panicznie bała się też testowania syren przeciwlotniczych, wybuchała płaczem, albo próbowała uciekać, jeśli ją zastało poza domem. Wywieziona jako młoda dziewczyna z Powstania Warszawskiego na roboty do Ruhr’y przeżyła tam bardzo ciężkie bombardowania lotnicze z podobnymi syrenami.
    A my się boimy, że nam się bateria w ifonie wyczerpie….

  95. Tobermory
    5 lipca o godz. 10:15
    i jest Klinika włosa (jednego?!) i Klinika Paznokcia ( ?!)

  96. Pomyśleć, że to ja mieszkam w kraju, w którym powinienem się głównie bać. Trzeba mi będzie rozejrzeć się za jakimś pojemnym magazynem na: wódkę, papierosy, papier toaletowy, mielonkę w puszkach, prasowaną kawę, herbatę, cukier, sól, makaron. I koniecznie podręczny magazynek z granatnikiem, karabinem i stosownym zapasem amunicji. Albo bunkier. Zaczynam za tym wszystkim powoli tęsknić. Znaczy, pora rozejrzeć się też za psychiatrykiem? Czy jeszcze chwilę mogę poczekać?

  97. @Tobermory,
    A propos mielonki, nic w życiu nie smakowało mi tak, jak plaster obsmażonego plastra „Konserwy Turystycznej”, czyli mielonki, z puree ziemniaczanym, polanym sosem z tejże. Ten wspaniały obiad spożyłem latem 1973 roku, w schronisku na Magurze Małastowskiej w Beskidzie Niskim, po przeszło 30. kilometrowym marszu.

    Strach przed głodem, obsesyjne gromadzenie zapasów – znam to, poniekąd z autopsji -babka ze strony matki, która przeżyła Syberię, ciągle robiła jakieś przetwory, kupowała hurtowe ilości mąki na wypadek wojny, czy innych klęsk, miała też obsesję oszczędzania wszystkiego, ale- co ciekawe- moja matka, która również była na wywózce, miała wówczas osiem lat, jest kompletnym przeciwieństwem babci, z kolei młodsza o dwa lata siostra matki, a moja ciotka, osoba obrzydliwie bogata, ma podobnego świra, choć jest profesorem medycyny, osobą obytą w świecie, a jednak potrafi zrobić córce awanturę o papierowy ręcznik, ma obsesję na punkcie gromadzenia hurtowych ilości suchego prowiantu, natomiast moja matka, to osoba raczej z gatunku rozrzutnych. Babka, po śmierci męża, po odchowaniu i wykształceniu dzieci wyszła za mąż po raz drugi, za człowieka, który pięć wojennych lat spędził w obozie koncentracyjnym, ale był wrogiem oszczędzania, lubił się elegancko i modnie ubrać, więc korzystał z komisów, Pewexu (wtedy jeszcze PeKaO. SA), dawał wyszukane, drogie prezentu, co babcia, za każdym razem, przeliczała na mąkę, cukier itp. :), a co zbywał on milczeniem, niby Felicjan Dulski.

  98. @ Tobermory
    5 lipca o godz. 0:50

    Suma polskich strachów w zeszłorocznej „Polityce” https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1702906,1,sondaz-polityki-czego-polacy-boja-sie-najbardziej.read

    Lepiej późno niż wcale zapoznałem się z tym sondażem i nie wiem czy śmiać się czy płakać! Świetna ilustracja irracjonalności lęków: Polacy najbardziej boją się:
    – zamachów terrorystycznych. W Polsce 0; szansa na utratę życia (średnia światowa) 0,06%, dla porównania z powodu rozwolnienia 3,03%! (https://ourworldindata.org/is-it-fair-to-compare-terrorism-and-disaster-with-other-causes-of-death).
    – napływu uchodźców do Polski. Prawie na pewno zwłaszcza kolorowych/muzułmanów. W 2017 roku napłynęło takowych AŻ 294, z Tadżykistanu, Turcji, Syrii i Iraku (http://www.asylumineurope.org/reports/country/poland/statistics.)

    Warto by te 38% przerażonych wysłać do szwajcarskich klinik.

  99. A ja mam zawsze pełną lodówkę….

  100. Doć popularne są lęki:
    Czy zamknęłam/em drzwi, kran, gaz,
    piec elektryczny czy wyłączyłam/em.

    Takie jednostki wracają do domu po wielokroć, żeby jeszcze raz i jeszcze raz sprawdzić.

    Bakteriofobia to też ciekawostka.
    Trump tłumacząc się, że niemożliwe było żeby uczestniczył w imprezie ze złotym deszczem… za powód podawał swoją bakteriofobię.

  101. znany komik pojechał nawet jego (Trumpa) śladem do Moskwy i będąc w pokoju hotelowym gdzie słynny deszcz ponoć miał miejsce …. doszedł do wniosku, że bakteriofobia to zły argument, bo były warunki, żeby się znaleść poza zasięgiem rażenia, jednocześnie radośnie uczestnicząc w aktywności.

  102. seleuk|os|
    5 lipca o godz. 6:14
    Szwedzi wierza ale nie w Boga
    text : Lotta Nylander na zlecenie forskning.se [zestawienia najrozniejszych badan szw.]
    Zwiazek Szwedow do religii jest sprytny i nie jestesmy tak zsekularyzowani, jak nam wydaje. Z jednej strony odrzucamy instytucje religijne, z drugiej strony polowa wierzy w formy wyzszej witalnosci lub ducha – najwyzsza liczba w calej Europie.

    Mój komentarz
    Seleuk|os|, poruszyłeś bardzo ciekawy problem. Odkąd marksiści oddzielili ducha od materii, co ja mówię oddzielili, poza materią nie istnieje nic – orzekli. Co ja mówię – nie istnieje, a czy duch może istnieć jako materialnie uchwytny przez np. przyrządy rejestrujące? Czy ducha można zobaczyć? – Nie.

    Jednak problem jest. W językach ludzkich, chyba we wszystkich, jest słowo „duch” i ma się dobrze.
    Mówi się, że człowiek ma duchowość, może nawet być ateistą. Mówi się ze coś ma duszę.
    Te przykłady nie maja nic wspólnego z UFO i z Biblią ani z duszą w pojęciu religijnym tak rozległym, że nieuchwytnym i tak precyzyjnym, ze nie do uwierzenia. A jednak.
    Na przykład litera i duch prawa.
    Czyżby te przykłady dowodziły, że trwa wśród ludzkości relikt poglądu, ze materia i duch istnieją?

    Duchowość nie musi być formą wyższą. To coś, co jest tak szerokim pojęciem, tak nieuchwytnym, że go nie ma. Lecz w słowach jest. Ludzie każdego wyznania i bezwyznaniowi posługują się nim na co dzień i od święta.

    Samo słowo „święto” jest pokrewne duchowi. Bo co to znaczy – święto, święcić, uświęcać, święty?
    Obrządek, rytuał, dzień rytuału? Mówi się nawet ironicznie o kimś, że nie jest on taki święty za jakiego się podaje. Słowem przydaje się lub odbiera komuś część duchowości, bowiem w języku ludzkim nie ma innych słów (pojedynczych i tak powszechnych) jak „święty”, jak „duch”, „duchowość” na określenie cechy generalnej, nieuchwytnej, a zrozumiałej o co chodzi.
    Pzdr, TJ

  103. A ja się przestraszyłem wczoraj, gdy zobaczyłem, że twarzą kampanii na rzecz wolnych sądów, jest Lech Wałęsa. Przestraszyłem się, ponieważ pamiętam czasy, kiedy ww. był prezydentem i z braćmi Kaczymi, kombinował, jakby tu podporządkować sobie III władzą. Później Kaczych wykopał, ale o podporządkowywaniu sobie sądów i organów ścigania nie zapomniał, próbując to robić poprzez Lecha Falandysza, co określano wówczas mianem „falandyzacji” prawa (prawidłowo powinno raczej być „falandyszyzacji”, bo to od Falandysza, a nie od Falanda).
    Dlatego Wałęsa trochę mi dysonuje z tą kampanią, chyba że, podczas wystąpień, pokajałby się za tamte czasy, przyznał, że błądził, ale on, raczej, tego nie potrafi.

  104. @Herstoryk 11:00

    Trochę mnie ta „zerowa” szansa na zamach terrorystyczny nie przekonuje. Gdyby napisano „bliska zeru”…
    Bo co będzie, jeśli się jednak zdarzy? Cud?

  105. @Tobermory
    Nie banie się, czyli niedoznawanie strachu, to podobno świadectwo małej wyobraźni.
    Pomyśl, jak wielka jest nasza wyobraźnia (Twoja, ale również moja), skoro zawsze mamy duże zapasy papieru toaletowego, co mi właśnie uświadomiłeś.
    A propos. Matka mojego szwedzkiego szwagra, gdy ją razem odwiedziliśmy podczas mojej wizyty w Szwecji, a była gdzieś połowa lat 80. , z „konspiracyjnym” uśmieszkiem zaciągnęła mnie do tzw. składziku, gdzie były różne przedmioty, a także zapasy… papieru toaletowego.
    Odebrałam to jako znak zrozumienia i porozumienia, bo była doskonale zorientowana w polskich realiach.

  106. jobrave
    5 lipca o godz. 11:19 * Jak już pamiętasz Wałęsę i jego Falandysza, co falandyszył, a i kliniką – pardon – klinikiem nie pogardził, oraz pogonionych takich dwoch co ukradli, to pamietaj dalej: jestem za, a nawet przeciw. Jerzy Urban, któremu robiłeś na pohybel paląc w gazecie z trującą farbą tyton z petów, przez całe lata prowadził w „Nie” rubrykę: Wałęsa powiedział. Podsumowując grube setki jak nie tysiące cytatów z Wałęsy, można stwierdzić, że Wałęsa powiedział wszystko o wszystkim i to po pare razy. Jeśli TEN Wałęsa jest TAMTYM Walęsa,czyli Lechem Wałęsą, to jest powód sądzic, ze znacznie mniej się jego nalezy obawiać, niz pisoidów, ktorzy bardzo słusznie zostali przez Wałęsę wywaleni. Ale tylko z kancelarii, nie z życia publicznego. Teraz, może przy udziale Wałesy, a może nie, sami musimy wywalić tego co się ostał i jego janczarów z życia publicznego.

  107. jobrave
    Co do Lecha Wałęsy masz rację. Za niego nastąpiła tzw. falandyzacja prawa, ale uniknęliśmy wtedy dekonstrukcji jednak jakiegoś ładu demokratycznego.
    Na nasze szczęście i nieszczęście pozbył się braci Ka, ale nie docenił ich wrednoty i pamiętliwości, które znajdą upust, gdy tylko się trafi okazja.
    Pierwszą okazję (2005-2007) zmarnowali, do drugiej już tylko jeden brat przygotowywał się (częściowo na trumnie brata) starannie. Dlatego jak tylko szybko się dało, wykonał skok na trójpodział władzy, po prostu go likwidując
    Lepiej, żeby Lechu skaczący przez płot nie wchodził drugi raz do tej samej rzeki.
    Miejsca w historii nikt mu nie odbierze. Żadne ipeeny wraz z namiestnikiem Kaczorem, pierwszym tchórzem i cynikiem III/IV RP.
    Naczelnik państwa, zwykły poseł szeregowy musi do końca, czyli do upadku, odegrać swoją niszczycielską rolę.
    Tylko Umęczonej żal, bo na pospolite ruszenie w jej obronie raczej nie liczę.

  108. Morawiecki wczoraj w PE zasugerował w toku swojej paplaniny o zwycięskiej Polsce i udanej modernizacji wszystkiego, że:

    „ Czy wiecie, że ci sędziowie z czasów stanu wojennego, niektórzy z nich, ci, którzy wydawali haniebne wyroki, dzisiaj są w tym bronionym czasami przez was Sądzie Najwyższym? – Jest kilku sędziów stanu wojennego, którzy do dzisiaj tam są.”

    „- Nie wiem czy wiecie, że sędziowie stanu wojennego, sędziowie w latach ’80 skazywali moich towarzyszy broni na 10 lat więzienia (…) i wielu innych skazywali na wieloletnie więzienia. Moi koledzy byli, niektórzy z nich, zamordowani – mówił premier.”

    Premier rządu polskiego tym samym zasugerował, zainsynuował, że nowelizacja ustawy o SN miała na celu usunięcie ze składu SN tych sędziów, którzy skazywali w stanie wojennym jego towarzyszy broni(?) na 10 lat więzienia, a niektórzy z nich zostali zamordowali.

    Czy takie stwierdzenia premiera rządu dumnego państwa (jak lubi podkreślać Morawiecki) można jakoś rozszyfrować? O co chodziło premierowi?
    – O czystkę w Sądzie Najwyższym, która usunie z niego morderców towarzyszy broni Morawieckiego.

    Była taka jedna Beata, która jako premier rządu polskiego głosiła w PE kłamstwo o tym, że Polska przyjęła milion uchodźców z Ukrainy. Uchodźców, nie gastarbeiterów na wizach.
    Mateusz, który został premierem z poruczenia jest godnym jej następcą.

    Co się nie robi dla stanowiska, dla kariery, dla przyszłych faworów?
    Można sponiewierać Sad Najwyższy, kłamać w żywe oczy, palić głupa i robić co tylko zaleci, wskaże Prezes lub co tylko odgadnie się z gestu prezesa, np. po jego zmarszczenia brwi w kierunku Mateusza gdy Prezes jakiś uśmieszek zauważył na twarzy swojego pupila w czasie przemowy do podległych marionetek uzasadniającej pomysł by pójść na całość i rozwalić SN dla dobra tegoż SN jako instytucji, dla dobra ludu pracującego miast i wsi, w PiSie traktowanego jako podkładka z zawieszką 500+ wybierająca suwerena (PiS) do rządzenia Polską.

    Ciary przeszły przez eleganckiego Mateusza. Koszula przyklejona do pleców. Co by tu zrobić? Jak to odkupić? Te i inne pytania nie dawały mu spokoju. Po tym strasznym incydencie starał się zachować układną minę. Słuchał jednym uchem, intensywnie myślał. Wtem błysk oświecił jego ego. Wiem jak. W PE. Tak, to dobre miejsce, by się zrehabilitować. Poproszę chłopaków by mi przygotowali wytyczne, popisali coś, co by mocne wrażenie wywarło na Prezesie. Ja będę to gadał w Strasburgu, a Prezes odsłucha w Warszawie. Dam mu okazję i powód do wyrobienia jeszcze lepszego zdania o mnie – ten Mateusz jest gotów na wszystko dla dobra sprawy, w obronie prawdy, honoru i godności, posłuszny suwerenowi i tylko suwerenowi wykonawca. Tak pomyśli o mnie Prezes.
    Do roboty!

    Swoją drogą, czy mówienie o sędziach SN jako coś mających wspólnego z morderstwami w stanie wojennym, to nie jest rodzaj straszenia? Straszenia społeczeństwa sędziami SN? A z tego strachu wyciągania korzyści dla siebie i dla swojej partii (aktualnie PiS)?
    Pzdr, TJ

  109. Lęk, strach, panika , fobia , natręctwo, niepokój , obawa
    Bardzo dużo jest tych synonimów i nie wszystkie znaczą dokładnie to samo.
    Czasem jest lęk czy strach na zawołanie, w konkretnej sytuacji, gdy mam np. wykonać skok na spadochronie.
    Inne dotyczą lęków dotyczących dnia codziennego – czy starczy do pierwszego, to bardziej zależy od osobowości – jedni są bardziej frasobliwi inni mniej , można powiedzieć lekkomyślny. Tego typu lęki mogą być wywoływane przez media czy plotkę i stać się powodem paniki czy rozruchów.
    Lęk towarzyszy także depresji, prawie w każdym przypadku, a na depresję zachoruje w swoim czasie znaczna część społeczeństwa. Im człowiek starszy tym większe prawdopodobieństwo , że i jego to dopadnie. Istnieje także jednostka chorobowa w której występują głównie lęki paraliżujące nieraz życie.
    Od kilkudziesięciu lat mamy leki którymi możemy leczyć depresje i lęki. Dochodzą coraz to nowsze. Myślę ,że to dobrze ,że można poprawić ludziom komfort życia. Nie wiem , jak jest teraz w Szwajcarii, czy te leki nie są nadużywane, ale nie przypuszczam. Obecnie leczenie u psychiatry nie jest już wstydem.
    Czy kościół np opowiadając o piekle może nasilić stany lękowe? Być może ,ale to zależy od ogólnej sytuacji politycznej, ogólnego niepokoju w społeczeństwie wywołanego np sytuacja gospodarczą.
    Owszem ,w psychozach ludzie ludzie opowiadają np ,że powinni być w piekle , bo się onanizowali . W innych religiach są inne lęki i urojenia np ,że utracą penisa(chyba gdzieś na Malajach)
    Czy żyjemy teraz w stanie powszechnego lęku, jako społeczeństwo. Nie wydaje mi się , chociaż oczywiście zagrożenia są- niewymyślone.

  110. @Tejot.
    Dzisiejsza kamaryla rządząca agituje, że trzeba być dumnym ze swego kraju a sama go kompromituje.
    Czego powinien pragnąc patriota ? wysłania ic wszystkich na księżyc.

  111. Wyskoczyłem na grzyby, bo po kilkutygodniowej suszy i upałach w poniedziałek spadła ulewa i dzisiaj w nocy też. Zebrałem 39 sztuk, łączna waga… 30 gramów! Same mikrokurki 😉 Ale jest nadzieja, bo ma znowu padać i będzie nadal ciepło. Na hali, gdzie zbieram, kwitną jeszcze orchidee i różaneczniki, więc sezon letni dopiero przed nami. Poza tym mam taki własny przesąd, że prawdziwki wychodzą tam dopiero na dźwięk krowich dzwonków, a te są jeszcze na hali piętro niżej.

    @paradox57
    5 lipca o godz. 10:42

    Gdyby ktoś zobaczył moją piwnicę, to mógłby mnie wziąć za preppersa tyle mam zapasów WSZYSTKIEGO, a najwięcej chyba wina, piwa, alkoholi z całego świata, konfitur, makaronów, soku z własnych pomidorów… Miejsce w bunkrze miałem swego czasu przydzielone (każdy ma) ale już nie pamiętam, gdzie dokładnie. Chyba w dużym schronie pod szpitalem. A ojczulek-rząd ma na ten cel zgromadzone wielkie ilości… valium 😎

  112. @Herstoryk
    5 lipca o godz. 11:00

    Dlatego zamieściłem ten link. Najbardziej realne zagrożenia (z powodu zanieczyszczenia powietrza konkretni ludzie chorują i żyją krócej) zbywane są machnięciem ręki, choć szanse na ich zmniejszenie byłyby realne, natomiast irracjonalny lęk przed terroryzmem utrzymuje się w szerokich kręgach społeczeństwa i jest podtrzymywany nie tylko przez żądne sensacji media. Ludzie (nie tylko w Polsce) gotowi są zrezygnować z wielu swobód takich jak tajemnica korespondencji, zgodzić się na podsłuchy i inwigilację, bo obiecują sobie po tym większe poczucie bezpieczeństwa.

    A z drugiej strony ochrona danych w Polsce przybiera czasem groteskowe formy. O ile w Szwajcarii na domach i skrzynkach pocztowych są tabliczki z nazwiskiem lokatora i funkcjonują publiczne książki adresowe (telefoniczne), to znalezienie mieszkania znajomych w polskiej kamienicy lub dużym bloku, jeśli nie pamięta się dokładnie jego numeru, graniczy z cudem. Nawet nie ma jak zapytać sąsiadów, bo się nie znają albo obcemu nie zdradzą 😎

  113. @Ewa-Joanna
    5 lipca o godz. 11:05

    Ja też ma zawsze pełną lodówkę. I dwie zamrażarki, też pełne. I ciągle zapowiadam, że trzeba je najpierw opróżnić, zanim dołożymy coś nowego. I stale się nie udaje.
    Horror vacui rządzi psychiką 😉
    Właściwie to znam bardzo nieliczne osoby z (prawie) pustymi lodówkami. U przyjaciół i znajomych na Nowej Zelandii też wszędzie były pełne.

  114. @jobrave
    5 lipca o godz. 10:43

    Bywają różne postawy. Jedni gromadzą, inni zużywają i rozdają, bo na wypadek ucieczki nie udźwigną, na wypadek rabunku – nie obronią, a co mają w brzuchu, to ich. Widziałem w Afryce taką postawę, jak jest to jeść, jeść, jeść, nie oszczędzać na potem, bo się albo zepsuje, albo zostanie ukradzione.

  115. Z domu pamiętam, że lęki moich rodziców wyrażały się najdobitniej pojawieniem się w spiżarni worka cukru i mąki. Tak zapamiętałem kryzys kubański, a potem inwazję na Czechosłowację. I pozbywaniem się gotówki przez zakupy złota, głównie biżuterii dla matki i sióstr, bo krugerrandów czy złotych dziesięciorublówek nikt rozsądny w czasach kryzysu się nie pozbywał. O złotych sztabkach nikt nie marzył.
    Wielki musiał być lęk przed dewaluacją lub wymianą pieniędzy czy w ogóle utratą ich wartości, choć sumy nie były wcale znaczne. A może właśnie dlatego? Po stratach wojennych liczył się każdy grosz…

  116. @Jobrave.
    Kiedyś, kilkadziesiąt lat temu, czyli jeszcze za komuny, obudził nas w nocy huk. Okazało się , że pękły pułki w takiej szafie , która zajmowała całą ścianę kuchni, i na podłogę wysypały się wszystkie dżemy , konfitury itp przetwory, które moja żona robiła co roku na zimę , i których nigdy nie jedliśmy. Sprzątanie kuchni nie miało miało końca. Alkohol trzymałem gdzie indziej.Od tej pory nie robię żadnych dżemów ( i nie kupuję).

  117. Herstoryk
    5 lipca o godz. 11:00

    „Warto by te 38% przerażonych wysłać do szwajcarskich klinik”.

    Zgadzam się z tobą, herbrzdącu, że rozsądne i logiczne jest rozpoczynanie przerażania się dopiero wtedy, kiedy samolot pieprznie w wieżę, kiedy się ma nóż w brzuchu, kiedy się wylatuje w powietrze od bomby. Dał nam przykład Bonapar…tfu!…ktoś w kabinie tutki nad Smoleńskiem bardzo słusznie krzycząc „kurwa!”, dopiero wtedy, kiedy już coś widział, a nie wtedy, kiedy tylko słyszał, że nie ma warunków do lądowania.

    Dlatego słuszne i sprawiedliwe jest życie bez staromodnych, ostrzegawczych lęków i przerażeń, bo tylko statystyka prawdę ci powie. Po fakcie, jako że przed faktem niczego nie można nazwać „prawdą”. Tak jej dopomóż duch. Znaczy – statystyce.

  118. @Konstancjo, nie masz obowiazku wiedziec, ale na wszelki wypadek wyjasnie. Sedzie Kennedy jest mezczyzna. Nie ma i nigdy nie bylo czarnej sedzi Sadu Najwyzszego. Artykul, ktory czytalas dotyczyl mianowanej przez Obame Soni Sotomayor – Portorikanki ( czyli pochodzenia portorikanskiego). Urodzona w tzw. Projektach ( olbrzymie osiedla domow dla ludzi z niskim dochodem wybudowanych i subsydiowanych przez miasto), corka samotnej matki. Nie mam cienia watpliwosci, ze jest rownie swietna i co do tego jak glosuje. Duza ilosc ludzi pochodzenia portorikanskiego jest „wielorasowa”, czyli mix roznych ras, stad moglo ci sie pomylic.
    Natomiast spuscmy zaslone milosierdzia na jedynego czarnego w SN. Jest nim absolutny debil, skrajny prawicowiec, powiadaja ani razu nie zabral indywidualnego glosu. Nazywa sie Clearance Thomas, mianowal go jeszcze Bush junior, azeby przyciemnic nieco bialy sklad organu. Jego osoba w czasie nominacji zwiazana byla z ogromnym skandalem o sexual harrasment. Wyciagnela to wielce odwaznie jego podwladna, bardzo zdolna prawniczka Anita Hill. To co ona przeszla na tych przesluchaniach, ktore transmitowano na cale stany, to jeden Bog wie. To byly inne czasy, wiec panowie zniszcyli ja totalnie. Nie zniknela ze srodowiska naukowo- prawniczego, teraz na okolicznosc metoo zjawila sie w sposob umiarkowany, aczkolwiek dosadny jakowysokiej rangim profesjonalistka. Mysle, ze nawet Bush nie oczekiwal takiej lojalnosci dla skrajnej, ultrareligijnej prawicy jaka wykazuje jego nomiant.
    Tak jak OJ Simpsonowi nikt nie zapomnial uniwinnienia za oczywista zbrodnie , tak i temu sedziemu nikt nie zapomnial w jakiej sytuacji zostal mianowany do SN.
    Nawiasem mowiac do uniewinienia OJ przyczynil sie guru z Harvardu Allan Derchovitz, do ktorego mozna mowic wylacznie na kleczkach, a ktory zjechal w polowie procesu jako trzeci obronca mordercy. Teraz ten guru Allan Dershowitz bardzo popiera Trumpa tak wywijajac prawem, z czego wynika, ze nr 45 wszystko moze i zawsze ma racje. Derschowitz emeritus jest obecnie caly czas w obrzydliwej protrumpowskiej stacji FOX . Zapraszany, czy na etacie komentatora?
    Po napisaniu powyzszego zajrzalam na goggle, rzucil mi sie tytul C. Thomas mysliciel, nie kupuje.

  119. Do wszystkich! Do wszystkich! Do wszystkich

    Którzy się trzęsą ze strachu przed brakiem papieru toaletowego. Wiem, co to papier toaletowy, bo kiedyś widziałem. To coś do rozmazywania czegoś po czymś. Wydaje mi się to wstrętne. Sam nie robię tego. Przecież do mycia oczu, uszu, ust, rąk i nie tylko, używa się wody, nie papieru. Więc można tak robić ze wszystkim. Chyba że ktoś ma lęk przed wodą.

  120. Bidet to wspaniały wynalazek. Przyznaję bez bicia.

  121. @Vera
    Nie wydaje mi się, żeby człowiek miał zadaną pulę odczuć i zdarzeń psychicznych do przeżycia. Można raczej powiedzieć, że odporność na stres jest u różnych osobników różna. Teoria dezintegracji pozytywnej Dąbrowskiego zakłada , że poprzez stres poprawiamy swoją osobowość czy funkcjonowanie,

  122. @Stachu39
    5 lipca o godz. 14:42

    „Nie wydaje mi się, żeby człowiek miał zadaną pulę odczuć i zdarzeń psychicznych do przeżycia”

    Mnie też nie. Dawniej były też teorie na temat określonej liczby możliwych ejakulacji i usychaniu rdzenia kręgowego z powodu masturbacji 😉

    Czy poprawiamy swoją osobowość przez stres? Niektórzy mówią: co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Ale może sprawi, że staniemy się cyniczni, mniej współczujący, bardziej bezlitośni dla innych?
    Jak ta położna, co sama urodziła piątkę dzieci, więc irytują ją „przewrażliwione” i lękliwe pierworódki?

    Różnie bywa, ale decydująca chyba jest ogólna kondycja psychiczna i predyspozycje organizmu. Człowiek dowiaduje się, ile potrafi znieść, dopiero w godzinie próby.

  123. Tobermory
    5 lipca o godz. 14:41

    Sam go dawno temu wynalazłem i zrobiłem. Zwyczajnie podłączając dodatkowy przewód z prysznicową słuchawką do trójnika doprowadzającego wodę do spłuczki.

  124. @wbocek
    5 lipca o godz. 14:58

    Znaczy, z zimną wodą?

  125. Tobermory
    5 lipca o godz. 15:00

    Oczywiście! Czy ja jestem niemowlę? Prawie 60 lat więcej się pluskam w zimnej niż w ciepłej. W ciepłej – od wielkiego dzwonu.

  126. Strach podsycają łatwiejszy dostęp do informacji i wyobraźnia. Dlatego w coraz bezpieczniejszym świecie jest – paradoksalnie – coraz więcej strachu. I coraz większa nieufność – do sąsiadów, do rządu, co mediów. To nic, że obecnie we wszystkich zbrojnych konfliktach i zamachach terrorystycznych ginie mniej osób niż jeszcze sto lat temu, skoro o tych nielicznych konfliktach i zamachach nam się bez przerwy przypomina.

    Media też muszą z czegoś żyć, a żyją w duzej mierze z epatowania strachem. Dlatego np. „katastrofa” lotnicza – niedolot, w którym odpadł ogon i zginęła jedna osoba – jest okrzyczana jako skandal – a nie zdumiewające osiągnięcie myśli technicznej. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że jeszcze kilkanaście lat temu w takiej katastrofie zginęliby wszyscy.

    Do codziennego strachu dołącza się niepewność, bo świat się zmienia w zastraszającym tempie, a przyszłość raczej nie rysuje się różowo. Na czym opiera się kapitalizm? Na nieustannym rozwoju i konsumpcji? Na czym opiera się system bankowy? Na wirtualnych środkach płatniczych? Na nieustannym pożyczaniu bez pokrycia? Człowiek w miarę inteligentny ma poczucie, że cały ten system prędzej czy później musi runąć – bo nikt nad nim tak naprawdę nie panuje i nie sposób go nakręcać w nieskończoność.

    W dodatku często ten niesprecyzowany lęk o przyszłość konkretyzuje się w postaci malutkich strachów – boimy się np. nagłego braku papierosów czy papieru toaletowego. Ale jednak – poza nielicznymi wyjątkami – nie boimy się wychodzić z domu ani siadać za kierownicą auta. A przecież nawet zwyczajny ruch uliczny mógłby chyba wywołać panikę u osoby zupełnie do niego nieprzyzwyczajonej.

    Poza tym hałas, towarzyszący nam coraz bardziej. Poza tym krzyczące nagłówki gazet. Daniel Kahneman („Myślenie szybkie i wolne”) opisuje eksperymenty świadczące o tym, że słowa niosące silny negatywny ładunek emocjonalny są wychwytywane z tekstu jak czerwone lampki. Jesteśmy ewolucyjnie zaprogramowani do odruchowego reagowania na niebezpieczeństwo – nawet całkiem odległe, bo tylko zakodowane w tekście.

  127. Agata Passent pisze obok o przerażającym incydencie – jakieś niedomyte chuligany pomazały czerwoną farbą drzwi warszawskiej kurii. Doprawdy, to jest nie do pomyślenia i świat się wali! I kto to widział, żeby podnosić zbrodniczą rękę?

    „Dlaczego zatem ludzie są tacy okropnie niechrześcijańscy i podnoszą pióra i pędzle, krytykując niewadzący nikomu Kościół? Wandale laicyzacji z „Newsweeka”, Agory, „Dużego Formatu”, „Krytyki Politycznej”, POLITYKI, stowarzyszeń kobiecych i fundacji demokratycznych publikują reportaże o księżach pedofilach, siostrach przełożonych dręczących młodsze siostrzyczki, księżach wykorzystujących zakonnice. W rejestrze pedofilów nie ma księży? Bój się Boga, po co komu takie informacje. A najgorzej to jak cytuje się ofiary Kościoła. Na przykład gwałconych przez księży chłopców. Wiadomo, że to pogubione, wypaczone dusze.”

  128. @wbocek 5 lipca o godz. 15:12
    Brr… A co na to reszta rodziny? Też zahartowana?

  129. A z ciekawostek językowych – AZS dziennik przekalkował:
    „KOD z fochem roku. Ich „zachęta” młodych do udziału w protestach zrobi ci dzień”

    Czyżby kultowe „Go ahead, make my day” już się spolszczyło?
    https://www.youtube.com/watch?v=ML86JjEyKiA

  130. Na marginesie
    5 lipca o godz. 15:38

    Zahartowana w rozsmarowywaniu papierem. Mój wynalazek to alternatywa, nie przymus.

  131. @Tobermory 13:20

    …a najwięcej chyba wina, piwa, alkoholi z całego świata…
    Jestem za.

    13:44
    Powinieneś mnie odwiedzić. Dla poratowania zdrowia psychicznego z powodu lęku przed horror vacui. Widok mojej lodówki działa trzeźwiąco.

    Ma jeszcze dodatkowy walor. Nie pamiętam, kiedy ostatnio wyrzuciłem przeterminowane jedzenie.

  132. PS

    Nie będę taki nielękliwy. W życiu nie wejdę do samolotu.

  133. @ Tobermory, dzieki za ozywczy temat. Wyguglowalam se co to strach, a co to lek. Strach jest przed realnym zagrozeniem, a lek jest w duzym stopniu irracjonalny i wynilka z naszej wyobrazni. Osoby, ktore sa nimi nekane niekoniecznie zajmuja sie rozroznianiem tego.
    Biznes terapeutyczny na okolicznosc strachow i lekow dobrze sie kreci n ie tylko w Szwajcarii, ale we wszystkich krajach z problemami tzw. pierwszego swiata. Z zaciekawieniem przeczytalam o tym ze racjonalni Szwajcarzy sa rownoczesnie wielce irracjonalni, o tym samym pisze Selouk o Szwedach. No to nie znecajmy sie na okolicznosc tych co maja swoje wiary. Ja np. wierze, ze w noc wigilijna nic sie nie moze suszyc. Przekazala mi ta wiare kiedy mialam kilka lat mloda Niemka, mowiac o bracie ktorego koszule wisialy na strychu. I on za kilka miesiecy wcale nie zginal na wojnie, ale na zapalenie opon mozgowych umarl. W roku mojej smierci tez nie bedzie nic sie suszylo u moich najblizszych i u mnie.
    Cale zycie zyje w czesto paralizujacym leku o dzieci, teraz doszedl lek o ich rodziny – ze cos sie im stanie. Duzo matek tak ma. Przekazalam to mojej corce, panowie maja mniej wyobrazni, wiec i moj syn jakos nie szaleje. Nigdy nie boje sie na okolicznosc sytuacji spoleczno-politycznej na swiecie. Nie zaznalam glodu, braku wody, zimna itd… to i dlatego taka jestem odwazna. Nigdy nie boje sie o kariere moich najblizszych, bo w razie czego co? A nic. Natomiast kazda dalsza podroz kogolwiek z rodziny autem jest niemile a ciagle widziana.
    Nieprawda jest, ze ci co zyja w zlym swiecie, doznaja strachow i nie tylko po wyjscu z takiego zatrutego swiata juz potrafia zachowac proporcje w uczuciu strachu, czy leku. Nie na darmo istnieje jednostka chorobowa PTSD.
    Jednak i ja ulegam wspolczesnemu strachowi. No, moj strach w odroznieniu od innych uwazam za sluszny. Jest to zanieczyszczenie ziemi smieciami.
    No to se ulze i poniose tu moja nowine. Dla przypomnienia. Lekiem napawa mnie ta plastikowa wyspa wielkosci Irlandii, czy czego tam plywajaca po Pacyfiku, te plastikowe butelki w srodku Sahary, te ziliony ton swinstw wyrzucanych na plaze afrykanskie, te ziliony opon na Syberii, te porozrzucane przy kazdej „zagrodzie” w USA w terenach zdala od miast auta, przyczepy, trailery, czy tez ten straszliwy problemem z e-smieciami, ktore nie mozna ze wzgledu na szkodliwe pierwiastki ot tak wyrzucic.
    Ja mam swoja dzialke o ktorej pouczam: najwiekszym szkodnikiem plastikowym sa plastikowe rurki. Latwo dostaja sie do oceanow, a tam zjada je morski zywiol i nie trawi… Czy u Was sa papierowe rurki, ktore np. juz byly na wyspie Curacao? Do 2020 maja byc wszedzie. Wszystkich o tym pouczam. Niedawno licytowalam sie ze znajoma, fajna Amerykanka. Ona juz uzywa na kupke dla psa wylacznie biogradable worki, no to ja przebilam, ze zawsze w torebce mam taka ortalionowa siatke na zakupy, ona pokazala mi swoja, mowie moja ladniejsza bo ladniej zlozona. Potem mowie, ze nie uzywam kontenerkow jednorazowych do expresu, bo nie tylko mnie nie stac, ale tworza nowe smieci, no to ona na to, ze wprawdzie uzywa, ale segreguje i odnosi do specjalnego punktu, a zreszta jest coraz wiecej papierowych na te porcje kawy. No to ja chwale sie wiedza o tych rurkach, a ona mi na to, ze kiedys ukradla rurke z Starbucsie, dla meza tez i uzywaja wylacznie po tej jednej. Smieszne? Ile procent ludzi tak sie tym przejmuje? Problemy pierwszego swiata? Ale nawet najdluzsza podroz wymaga wykonania pierwszego kroku. ( wiadomo chinskie)
    O, ze strachu przed tymi smieciami wyszedl mi omal wstepniak. Sluszny, skoro zyjemy wylacznie na tej ziemi, to trzeba o nia dbac.
    Ciekawostka, Chiny sa najwiekszym producentem na swiecie czesci elektronicznych, ale tez najwiekszym odbiorcom takich smieci. USA 80% tych smieci exportuje do Chin. A najwiekszym e- smieciarzem na glowe jest….. ekologiczna w samochodach Norwegia.

  134. Na marginesie.
    Agata P. całkiem zgrabnie dworuje sobie z katabasostwa, które uważa się za pomazaństwo boze i robi z owiec sobie podległych durne barany do wydojenia, (choć to barany) a nie do podążania ku swiatłoacibogunaszemujedynemuwtrójcyświętej.
    Trochę się dziwię, że tak interesujące blogerki, jak pani Agata czy Ewa Siedlecka nie maja/nie chcą mieć (?!) komunikacji z czytelnikami.
    Pup, puk! Zapytowuję szanowne panie, co dalej?
    Stosując sprawdzoną pisowską strategię: „wszystko do góry nogami”, łącznie z kota wywróconym ogonem i kulawym prezesem, pani Agata pokazuje nie tylko nagiego króla Ubu (tfu!), ale i „biednych” księży masowo nękanych (do gwałtu włącznie) przez rozbrykanych małolatów.
    No ale nie samą grotechą i śmiechem człowiek żyje.
    Pozdro
    3-ym się.

  135. @paradox57
    5 lipca o godz. 16:12

    Z mojej lodówki wyrzucam tylko pożółkły koperek albo drożdże z czerwono-żółto-szmaragdowymi plamkami pleśni. Jakoś szybko się psują.

    Do samolotu wchodzę, choć niechętnie, ale jak już tu wspomniałem, nigdy więcej nie będę oglądać na monitorze przekazu z kamery na samolocie, z lądowania, gdy wieje halny 🙄

  136. @wbocek
    Pierwsza rzecz, którą usłyszałem na proktologii, było – podmywajcie się!
    Gdzieś przeczytałem, że Hindusi, którzy biorą pożywienie z miski ręką, używają do tej czynności prawej ręki, lewa jest zarezerwowana na te czynności higieniczne i jest to bardzo przestrzegane.
    Kiedyś gościliśmy na działce Ormianina, który przygotował jakąś potrawę ormiańską, nie pamiętam nazwy – jakiś kociołek z różnymi produktami w dołku po ognisku. Przystępujemy do jedzenia, a on mówi : umyliście ręce? Bo jeśli zachowujemy ormiańskie zwyczaje, to jemy też rękami. Prawą ręką!.

  137. @zyta2003
    5 lipca o godz. 16:19

    Lęki rodziców o dzieci i wnuki należą do kategorii lęków osobistych, egzystencjalnych, nieobcych wszystkim społeczeństwom. Mogą być paraliżujące i utrudniające życie rodziny, zwłaszcza gdy matki próbują terroryzować nimi swoich bliskich.
    Co do rurek, to ja pamiętam prawdziwe słomki w papierowym opakowaniu. Co się z nimi stało? Wyszły z mody, bo nie miały przegubu? Czy może nie ma już takiej słomy?
    Najpewniej zaś, były za drogie w produkcji 🙁
    W ubiegłym roku zwiedzałem lokalną oczyszczalnię ścieków. Ludzka wyobraźnia nie obejmuje, co ludzie potrafią „spuścić z wodą”.

  138. @Tobermory
    Jednak przewlekły stres degraduje umysł, pokazują to wyniki badań obrazowych mózgu.

  139. Na marginesie
    5 lipca o godz. 15:30

    Bardzo sensowne podsumowanie.

    Dla mnie temat lęków jako wyodrębniony i wyteoretyzowany element ludzkiej psychiki właściwie na co dzień nie istnieje. Media mają wpływ na wyobraźnię, ale i nie mają. Na przykład ludzie pamiętają, że „Pamiętaj zawsze, chemiku młody, nie właź po alkoholu do wody”, albo i nie pamiętają. Przejmują się pojedynczym utonięciem, ale nikt z blaszakowców nie rezygnuje z blaszaka tylko dlatego, że rocznie w wypadkach drogowych ginie ze z pińć tysincy. „Pamiętaj, łajzo jedna taka, nie właź w ogóle do blaszaka” – nikt tak nie straszy śmiercią jak przed wchodzeniem do wody. A kto by tam, panie, się bał statystyki, na przykład nikotynowej. Banie się to ostrzegawczy sygnał psychiki na coś znanego jako niebezpieczne, ale i nieznanego. Przecież „dzień dobry” wiejskiego dziecka do obcego to niby grzeczność, ale u źródła – uprzedzenie ewentualnego ataku, rozbrojenie grzecznością. Lęk przed Żydami jako narodem został podstępnie wszczepiony przez zbrodniczy Kościół, ale lęk przed islamistami i zalaniem przez nich Europy nie jest z plastyku jak lalka Barbie, lecz z faktów. Co z tego, że niepolskich. Mówiła mi kiedyś pani młynarzowa – kiedy słynne tsunami zabiło z woli Pana Boga 200 tysięcy i oszczędziło barbarzyńcę i heretyka Urbana, że się boi, że i do nas Bałtyk może przyjść, tak przecież niedaleko – raptem ze sześć kilometrów w linii prostej.
    – Bój się pani Boga, co pani plecie! – mówię – tsunami w kałuży?!
    – Sam pleciesz, bezbożniku. Taka kałuża, że drugiego brzegu nie widać.

    O łękach, strachach, obawach, baniu się można bardzo długo gadać, nie rozróżniając rzeczywistości i wyobraźni, a można i wcale nie gadać. Sądzę, że na co dzień, jeśli się gada, to jako o jednej z wielu sensacji, a nie dlatego, że człowiek się faktycznie lęka.
    – Nie boi się pani, że zabraknie?
    „Nie boi się pani, że”, „Nie obawia się pani, że” to zatrudnienie słów o lęku w sytuacjach zupełnie nie lękowych – o czymś w tym rodzaju napomknął mistrz naukowej analizy tejotek.
    Byłem w wielu sytuacjach na morzu, na których wspomnienie można się po fakcie bać (i przed faktem, jeśli się ma doświadczenie), ale przecież wtedy, kiedy one były, nie było czasu, żeby się bać, odczuwać strach czy metafizyczny lęk – trzeba było patrzeć, jak jechać, żeby się nie wypieprzyć. Przy takiej koncentracji w sytuacji zagrożenia nie ma miejsca na lęk. Dopiero – jak mówię – po. Lub przed. Bo jasne, że kto nie ma obaw, nie ma również piątej klepki.

  140. Ba, nie tylko robią dzień, ale jeszcze notorycznie kradną show! Źródło: onet, a konkretnie ich nieocenione tytułki linków, trochę śmieszne, trochę straszne.

  141. Stachu39
    5 lipca o godz. 16:48

    Oczywiście, słuszność i można podziwiać. Tyle że z racjonalnego punktu widzenia z tą lewą ręką – taka sama irracjonalność, jak milion innych, i przeczy samej istocie mycia. Chyba że lewej ręki nie myją.

  142. @Na marginesie
    Media też muszą z czegoś żyć, a żyją w dużej mierze z epatowania strachem. I dalsze. Czyli sposób przedstawienia czegoś.
    Framing – zależność reakcji od kontekstu. Typowy przykład z poddaniem się np. eksperymentalnemu leczeniu. Można powiedzieć, że kuracja zapewnia 90% szans na wyleczenie, albo, że śmiertelność w jej wyniku wynosi 10%.

  143. 90 proc. szans na wyleczenie to statystyka. W indywidualnym wymiarze jest to 50 proc. Pomoże albo nie.
    – Panie doktorze, a ta operacja się uda?
    – Sto razy ją już robiłem. Kiedyś w końcu musi się udać 😎

  144. mag

    Masz wprawdzie kłopot w związku z Twoim, ale sama mówiłaś, że nie dramat, więc dla odprężenia pospaceruj sobie ze mną wczoraj w piękny u mnie dzionek. Filmik długawy, ale specjalnie taki zrobiłem na zimowe dni. Wspomniałaś poprzednio o nodze, to teraz są dwie.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6574620738594043586?authkey=CIjWiOaV_c6–gE

  145. @zyta2003 5 lipca o godz. 16:19

    Na odtrutkę: „dzika” natura ewoluuje i wykazuje znakomite zdolności przystosowawcze. Czytałam o bakteriach, które żywią się ropą naftową i dość szybko usuwają skutki katastrof ekologicznych, przetwarzając tę ropę na coś bezpieczniejszego. A przecież plastik powstaje na bazie ropy. Jednak trudno powiedzieć, czy się z tego cieszyć, czy martwić. Jeszcze jeden argument za tym, że bakterie nas przeżyją.

  146. @Tobermory 17:15

    Wiadomo, że tak. I o tę statystykę głównie chodzi, a nie o szanse przeżycia konkretnej jednostki. Tylko jak wielu lekarzy powie to pacjentowi? Zawsze lepiej podeprzeć się statystyką.

    Czytałem ostatnio ciekawą rzecz o statystyce i jej zastosowaniach w medycynie. A dokładniej w neuronaukach. Konkretnie o korelacjach i wynikających z nich konsekwencjach. Oraz pożytkach płynących z martwego łososia. Niekoniecznie kulinarnych. Bardzo inspirujące. Tak bardzo, że autor badań otrzymał IgNobla. Chociaż badania dosyć odległe w czasie. Prawie 20 lat upłynęło.

  147. @Na marginesie 17:29

    Nie zweryfikowane, więc być może to jedynie fakt telewizyjny. Znaleziono już niedawno bakterie, które bardzo sprawnie utylizują plastikowe przedmioty. Tak sprawnie, że proces rozkładu trwa tygodnie a nie lata. Niewielka mutacja pozwala im je rozkładać. Nadzieja niby jest, ale znając ludzką „pomysłowość” w wykorzystywaniu dobrodziejstw natury mogę sobie wyobrazić ich zastosowanie w bardziej zdrożnych celach.

  148. Seleuk(os)
    Dobry tekst. Nic nie jest proste. Myślę, że, ze na tym blogu wszyscy jesteśmy „kulturowymi chrześcijanami” i różne takie prądy jak nowy humanizm, też czerpią z chrześcijaństwa. Można nie wierzyć w Boga, nie obchodzić świąt, ale w gruncie opierać na obyczajowości i moralności chrześcijańskiej.(Nie mówię tu wypaczeniach takich jak inkwizycja czy wypowiedziach niektórych naszych biskupów.)
    @Tejot
    Materia albo duch .Może duchowość to jest coś więcej niż podążanie za potrzebami materialnymi, coś lepszego, doskonalszego. Coś, co pomoże czuć się lepszymi .Nie mylić z jakimś ciałem astralnym.

  149. Tejot 5 lipca o godz. 11:16
    Dziekuje Tejot za uwazne przeczytanie mojego tlumaczenia. Poruszyles Ty tez, bardzo ciekawy problem. Problem co ja, tu na blogu, wielikrotnie wystepowalem. Prawdopodobnie bedac dziwakiem. W koncu przestalem. Ostatni raz, chyba, zrobilem dowcip na ten temat piszac o „swieceniu moich jajek”. Chyba tez wspomnialem o mojej prywatnej „swiecicielce”, diakonissie. Wyszlo zupelnie co innego. Nefer wstepniak zrobila. Ogolnie moj wpis byl o „swieceniu jajek” calorocznym. Wielokrotnie powtarzalem, dziwak, przestancie „religijny” jezyk uzywac. Uzywajac ten jezyk, wyjsc nie mozna z narzuconych pojec. Tyle.

    Moj text Tejot, przetlumaczylem rano. Przeczytalem wszystkie wpisy (ktore byly). Otworzylem okno textu, drugie okno edytor i napisalem. Polski „religijny” text. Artykul Tobermory jest, dla mnie o leczeniu fobii, dwubiegunowosci, stress, borderline etc, etc u psychiatrow, psychologow, terapeutow etc. Spoleczenstwo szw leczy te choroby, „strachy”, w ten sam sposob. Placac tym ludziom, za terapie , drogie pieniadze. Spoleczenstwo polskie, leczy u znachorow, egzorcystow, kaplanow, zaklinaczy duchow, pokrapia woda nowe McDonald etc, etc, placac drogie pieniadze. Roznicy nie widze. Kowal, stelmach, wozak ten sam zawod co mechanik auta i wulkanizator, na autoryzowanej stacji. Czasy inne, zawsze na spoleczna potrzebe odpowiada. Chyba dobrze, karawany biczownikow zniknely. Dzis by nazywali „samorealizacja” na rynku w miasteczku. Poszukiwania „samorzeczywistosci”.

    O jezyku. Dziwak, ja. Msza swieta po szwedzku nazywa mässa. W Szw sa rowniez msze swiete ogrodowe, samochodowe, meblowe, sztuki etc, etc. (swieta)Trädgårdmässa, (swieta)bilmässa, (swieta)möbelmässa, (swieta)konstmässa etc, etc. Moj text oczywiscie powinien zawierac prawidlowe tlumaczenie. Zaden z rozmowcow, profesorow nie uzyl terminu godstjänst. Po pl znaczy „bogu sluzba”. Stockholms Mässan jest nazwa hali wystawowej. Mnie z tego wychodzi, musza byc Swiete Targi Budowlane w Warszawie (ul. Bartycka???) Po pl mowimy „swiecic BozeNarodzenie, Wielkanoc, Wniebowstapienie, etc, etc”. Po szwedzku fira Jul, fira Påsk etc etc. Sama czynnosc nazywa julfirande, påskfirande, etc. Po szwedzku mowie födelsedagfirande, sjösättningfirande, midsommarfirande. Po polsku bylo swiecic urodziny moje (albo drugich), swiecic posadzenie jachtu na wode, swiecic srodek lata etc, etc. Chrzciny po szwedzku nazywaja dop i kyrkan. Dokladnie znaczy „zamoczyc” w kosciele. Mozna rowniez „zamoczyc” pedzel wpuszce farby, stope do wody zeby temp zobaczyc, dopa truskawke do szampana etc, etc. To znaczy mozna „ochrzcic” cielecine na prowansalska pieczen, „ochrzscic” nasionka przed plantowaniem (szybciej kielkuja), ochrzcic na wiosne siebie jak temp 10st. Isc plywac, kapac tylko dziwacy. Tak ze swietosciami i duchowoscia. Takich przykladow setki. Setki.

    Dla mnie dobry przyklad wdruga strone byl plakat. „Blogoslawione lono, co takie dziecie porodzilas”. Cytat z pamieci. To bylo na foto, widzialem w szw tygodniku lokalnym. O Dudzie. Bylo przetlumaczone. Mysle, pismo zwiekszylo naklad, a nie satyryczne. Jest dla mnie jasne Tejot. Taki rodzaj „duchowosci” ma konsekwencje, w obie strony. To wybor. To byl przyklad. Duch prawa wyrazenie moge skonstruowac Tejot. Lagande/a?? (blad, slow co inne znaczy). Andelagen, do zaakceptowania, byloby zrozumiale, prawdopodobnie w kontext. Wlasciwe slowo jest, förarbete (przed praca dokladnie). Jest to schematyczny opis, nie bedacy textem, przed wprowadzeniem prawa. Wykladnia, co ma znaczyc. Gdybym mial ze szwedzkiego do polskiego, uzyl wykladnia prawa, nie duch prawa. To moze zmienic np wyrokiem wysokiej instancji, bez zmiany prawa. Eventualnie rowniez lagens mening (zdaniem prawa). Oczywiscie zrozumialy zdanie jest Att följa lagens bokstav men inte dess anda [Dazyc(isc) za prawa litera, ale nie jego duchem]. Powiedzial bym piekna retoryczna figura, cale zdanie, w kontekst. Tlumaczac ja, uzylbym Isc za litera prawa ale nie wykladnia. O duchach mozna poklocic (marsjanie). Wykladnia (förarbete) jest text konkretny, czasem pozniej wyrok wysokiej instancji. Etc, etc Tejot, ale ja nie prawnik..

    Kiedy napisales do mnie Tejot, teraz odpowiadam, pomyslalem ok jestem dziwak w polskim. W tym tekst, co przetlumaczylem, jest pokus hokus. Tak powiedzial jeden profesor tutejszy. Moze zle przetlumaczylem Tejot. Ten prof „powinien” powiedziec, chyba powinien, Tajemnica Najswietszej Euharystyi. Tylko to szw text. Jego koledzy ze stolkow spadli czytajac. Zdalem sprawe Tejot, czytajac Ciebie, dziekuje, sznur ma dwa konce. Dwa konce. Jakimi dziwakami dla wszystkich tu, musza w codziennym zyciu wydawc naprzyklad ci co zbanowali mnie z polskiego portalu emigrantow. Ja dwa dlugie wpisy zrobilem o komunalnym budzecie. Uzywajac prawidlowych zestawien slow, tlumaczen. Tak jak na zebraniach uzywane np. Oni pewnie po trzech, czterech latach tu „wiedza” wszystko o szwedzkich bledach jezykowych. Idac na intervju u pracodawcy, uzywajac „swietego” jezyka, tylko za dziwakow potraktowani, tu. Jezyka suburbiow(???). Brak tzw sieci, prywatnych znajomych, w roznych srodowiskach. I podstawowe pytanie na drugim intervju, prywatne zainteresowania. Jezykiem suburbiow „religijnym”???

    Jezykoznawca nie jestem. Zadnym. To jest problem naprawde dla specow. Ja do krainy „swietego” jezyka nigdy nie pojade wiecej. „Dziekuje bardzo” za to, dziesiec lat temu. Tlumaczyc „Popioly” na dzisiejszy szw tez rzucilem. Tobie Tejot dziekuje. Tekst na angielski nie mial problemu przetlumaczyc, bez „swietosci”, ale to pl blog, co Tanaka powiedzial mnie. Tyle o text, dopisek do Tobermory.

    Szczesc boze chlopom polskim (i budowlanym w Szwecji) mowi Seleukos, innych tylko pzdr

    P(ost)S(arepska) „Gud välsigne ciebie” (szczesc Boze) odpowiedzi „na wieki wiekow” nie nalezy spodziewac. Slyszlem, am maja w Guantanamo miejsce na wieki wiekow, co tak siebie witaja. Tu nie, w Szw, ale duzo ma na nodze obraczke. Przyznam, zupelnie nie wiem jakby odpowiedziec na God bless prawidlowo. Chyba glupim usmiechem, machac flaga. Tak widzialem na filmach. Odpowiedzi „native” nigdy nie slyszalem. Ale co zrobic jak nie mam flagi w reku? Usmiech glupi mam na zadanie.

  150. Tsunami na Bałtyku nie grozi, bo trzęsienia z epicentrum w tamtej okolicy bywają zbyt słabe, nie ma wulkanów, ostatni meteoryt o wystarczającej wielkości spadł 8200 lat temu, ale są niewielkie zagrożenia osuwiskami z wysokich brzegów. Ostatnie potężne osuwisko miało miejsce w Norwegii 8000 lat temu. Fale tsunami dotarły wówczas do połowy Morza Północnego. Natomiast na Bałtyku w 1490 roku 3-metrowa fala dotarła 1.5 km w głąb wyspy Uznam wyrzucając na brzeg statki żaglowe, zabijając bydło i niszcząc domy. Znaleziono też dowody na fale tsunami w latach 1757 i 1779.

    W 1601 roku trzęsienie ziemi o sile 6.2 w skali Richtera spowodowało na Jeziorze Czterech Kantonów falę „wysoką na dwie halabardy”, która zdewastowała brzegi wyrzucając łodzie, niszcząc domy i zabijając co najmniej 8 osób. Woda rozhuśtana w jeziorze kołysała się jeszcze przez kilka dni w 10-minutowym rytmie.

  151. @Tobermory, @paradox57
    Zadanie statystyczne dla panów lekarzy.
    Przychodzi chłop do lekarza, a lekarz też chłop. Pierwszy chłop jest doktorem matematyki (true story, znane nazwisko). Biały heteroseksualny mężczyzna, okazuje się HIV pozytywny, a test ma około 0.01 procent błędu. Lekarz mówi, ma pan może 5 lat życia. A pacjent, co mi pan gada, prawdopodobieństwo że naprawdę mam HIV jest ….

    No właśnie ile. Wszystkie potrzebne informacje są w tekście.

  152. @Stachu39 17:41

    Nie, tylko nie to. Gdybym miał się opierać na tej chrześcijańskiej moralności, prezentowanej codziennie wokół mnie (niekoniecznie przez biskupów i inkwizycję, ale powszechnie przez lud boży), to już dawno strzeliłbym sobie w głowę. I to nie z łuku. To nie jest dobry powód do brania przykładu.

  153. Wbocek, Stachu i nie ogarniam już, kto jeszcze – te zwyczaje higieniczne społeczeństw… One tylko do pewnego stopnia są obiektywne, a poza tym obrastają różnymi tabu.

    Dla przykładu: w Indiach kampania budowania „sławojek” finansowanych przez rząd napotyka opory, bo sam pomysł istnienia sanitariatu tuż obok domu jest dla przeciętnego mieszkańca obrzydliwy – potrzeby naturalne „należy” załatwiać gdzieś w polu, głuszy itp., ale przede wszystkim w dużej odległości od zabudowań. Przy okazji: takie stawianie sprawy sprzyja w Indiach pladze gwałtów, bo samotna kobieta błądząca na pustkowiu w poszukiwaniu odpowiedniego oddalonego miejsca jest łatwą ofiarą.

    W Chinach funkcjonują spluwaczki – bo połykanie wydzielin jest „niehigieniczne”. Czy ktoś widział spluwaczkę w Europie? Chińczycy tradycyjnie nie używają chusteczek do nosa, bo bardziej higieniczne jest ich zdaniem wysmarkiwanie się na ziemię. Kto to widział – zawinąć gil w chusteczkę i schować do kieszeni? Ach, fe! To jeszcze chyba przed upowszechnieniem się chusteczek jednorazowych.

    Co do „rozmazywania” – to chyba zależy od rodzaju papieru, wiele z nich to raczej ligninowaty, doskonale absorbujący produkt? Ale to też jest kwestia indywidualna. Japończycy instalują sobie podgrzewane myjki w sedesach. I podgrzewane siedziska. Wygodni tacy!

    Jeszcze z rozpędu tylko przypomnę średniowieczne zasady zachowywania się przy stole – nieładnie jest spluwać na stół, biesiadnik dobrze wychowany spluwa pod stół lub na ścianę. Ewidentna ewolucja „dobrych manier” 🙂

    A z innej strony i bardziej naukowo – „Purity and Danger” Mary Douglas, stara ale klasyczna pozycja, siedzi u mnie na półce od kilku lat i nadal mam nadzieję, że kiedyś może jednak przeczytam ją w całości.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Czysto%C5%9B%C4%87_i_zmaza

  154. @Izabella 17:53

    Wybacz, ale z HIV-em się nie bawię. Znaczy, chciałem rzec, że jestem skromnym biernym użytkownikiem statystyki. Jak potrzebuję do planowania badań, udaję się do kilku takich mądrych, których mam na podorędziu i z nimi wszystko obgaduję. Wychodzi mi korzystniej niż planowanie po wykonaniu badań.

  155. „Gud välsigne ciebie” seleuk, seleuk….
    „Gud välsigne dig”

  156. @Szary Kot 5 lipca o godz. 16:57
    Niektórzy chyba po prostu guglują anglojęzyczne doniesienia agencyjne? To znaczy wrzucają w „Google translate” i po kłopocie 🙂
    A potem zwrot sie upowszenia i…

  157. @Tobermory 17:52

    I znowu muszę się pokajać za brak precyzji. Wpadają człowiekowi do ucha przez przypadek różne wiadomości i wyłażą nieproszone w pewnych okolicznościach bez zakotwiczenia w czasie i przestrzeni. I jedna z takich właśnie wylazła. W Norwegii nad jednym z fiordów bardzo intensywnie ostatnio pilnuje się góry, która zaczęła im się rozłazić. Powstała szczelina, która się powoli rozszerza. Jeśli część tej góry obsunie się do fiordu, to wywoła niezgorszą falę tsunami nawet w tej sadzawce, jaką jest Bałtyk.

  158. @izabella 5 lipca o godz. 17:53
    Jak to rozwiązać bez liczenia? Powtórzyć test 🙂

  159. @izabella 5 lipca o godz. 17:53
    Wszystkie potrzebne informacje są w tekście.

    ?

    Wydaje mi się, że brakuje informacji o procencie populacji rzeczywiście zakażonej HIV, panno bayesianko. 😉

  160. Bayesianko miało być, wielką literą, bo mnie @wbocek nakrzyczy.

  161. @izabella
    5 lipca o godz. 17:53

    Ja sobie zażartowałem ponuro, bo ja jestem pesymista.
    A ten pacjent to kiedy się zaraził HIV-em, że tylko tyle mu doktor daje? Dzisiejszy 30-latek świeżo zarażony ma szansę dożyć wieku 75 lat. HIV w krajach rozwiniętych przestał być wyrokiem śmierci do prawie natychmiastowego wykonania, to jest teraz choroba chroniczna, a oczekiwana długość życia zależna jest oczywiście od statusu odpornościowego i terminu rozpoczęcia terapii.

  162. @izabella – ale powiedz, już powiedz! Ja bym nawet policzyła, ale boję się wygłupić. Z drugiej strony ciekawość mnie ssie… Przecież jesteś fachowcem, noblesse oblige!
    P.S. Ale wychynął z niebytu zakałużnik, więc efekt już masz 🙂

  163. Tylko dla wybranych!

    Mówiłem już, że jedyny raz, jak dotąd, z powodu suszy przydały się sztormowe, które tym razem nie zapobiegają wdzieraniu się w czasie sztormów morskiej wody do jeziora, lecz odwrotnie – nie pozwalają wypływać jezioru do morza, przez co zahamowany trochę został proces umierania życia w jeziorze. Temu blokowaniu wypływania wody zapobiega również powstała po ostatnim niedużym sztormie nowa mierzeja Jamneńska. Dzięki niepotrzebnemu a kosztownemu falochronowi, który miał zapobiegać zapiaszczaniu ujścia kanału, a robi dokładnie odwrotnie – zapiaszcza, przy ujściu powstawały wyspy imienia JPII, półwyspy imienia JPII, a nawet piłkarskie boiska imienia JPII. Ostatnio powstała mierzeja imienia JPII. Duch, jak już raz zstąpił, tak odmienia oblicze kawałka tej ziemi i wody jak w transie. Możne zerknąć na ostatnie oblicze. Tylko szybko, bo zaraz się zmieni.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6574764454622161970

  164. @zyta2003
    Napisz komentarz o pani Alexandrii Ocasio-Cortez.

    Ja muszę się zdyskwalifikować; nie jestem obiektywny bo jestem w niej zakochany po uszy. 😉

  165. Kurde, znów alzheimer bez pukania! Sztormowe wrota, uosywiśsie.

  166. Ciekaw jestem czy jakikolwiek mężczyzna po obejrzeniu na youtubie dowolnego z nią wywiadu, niezależnie od znajomości czy nieznajomości języka angielskiego, może mieć obiektywne zdanie… 😉

  167. @bukraba

    Strona zgłasza błąd. Nie napiszę jaki, żeby nie wywołać baby z lasu. W każdym razie jest coś o wtyczce, którą ktoś wyciągnął.

  168. zza kałuży
    5 lipca o godz. 18:14

    No tak, ale to można znaleźć. O to mi chodziło. W populacji białych heteroseksualnych mężczyzn jest to 0.0001, więc prawdopodobieństwo że pacjent jest chory jest mniej niż 10%. Ale można było przyjąć ogólną populację, procent zakażonych jest dużo wyższy (w Stanach ok. 1/300) i prawdopodobieństwo że dowolny pacjent jest rzeczywiście chory byłoby też wyższe. Ale i tak mniej niż 50%.

  169. @paradox57
    5 lipca o godz. 18:09

    Nad którym fiordem?
    Z Norwegii jest kawał drogi do Bałtyku, potem są cieśniny duńskie… Wyhamuje jak nic.
    Niemcy, którzy graniczą z Morzem Północnym i mają bliżej do Norwegii, uznali, że nie potrzebują systemu ostrzegawczego przed tsunami, które na głębokim morzu przenosi się z prędkością 700 km/h, ale na płyciźnie, jaką jest Morze Północne wokół Niemiec (nie więcej niż 20 m) wytraca prędkość do 50-60 km/h i dojdzie do nich jako średni sztorm.
    Już prędzej jakieś urwisko na Rugii albo Bornholmie mogłoby ochlapać pombocka.

  170. Ach ci lekarze, zaraz się czymś wykręcili. Ale @zzakałużnik trzyma rękę na pulsie. Sam pisz o pani Ocasio-Cortez. Nie musi być obiektywnie. Myślisz że to znak czasów czy pojedynczy wypadek?

  171. Największe tsunami może być w rejonach amerykańskiego północnego Pacyfiku. Ostatnie było w 1700 roku i zachowało się jedynie w indiańskich legendach. Przyszła wielka fala i zmyła całe wioski. Okazuje się że dowodów jest mnóstwo tylko nikt ich do tej pory nie szukał. Na przykład całe lasy które znalazły się w słonej wodzie. Badania pokazują, że średni czas między trzęsieniami ziemi to było jakieś 250 lat, więc następne może być lada moment lub za sto lat. Seattle jest w miarę bezpieczne, ale już Portland może być zmiecione z powierzchni ziemi. Tam mieszka 7 milionów ludzi. A straty będą w kwadrylionach.
    Jak rozmawiałam z ludźmi stamtąd, to każdy jest zaszokowany bo dowiedzieli się niedawno z artykułu w new yorkerze. Budownictwo jest nieprzystosowane oczywiście. A jak rypnie to będzie gorzej niż w San Francisco (między 8.7 – 9.2)

  172. @Tobermory 18:40

    Za nic sobie teraz nie przypomnę. Może, jak mi się z czymś skojarzy, to zaskoczy. Albo znowu trafię na ten kawałek dokumentu.

  173. @Izabella 18:42

    To pokaż mi lekarza, który Ci prosto w oczy oznajmi, że czegoś nie wie, bo albo nie doczytał, albo się nie douczył. Zawsze mogę zlecić dodatkowe badania i łapać czas.
    Dobra. Ja liczenia dla rozrywki nie uznaję. Dla mnie to jest ciężka praca, której unikam, jeśli mogę. A jak nie mogę, to taczam te kamienie po piachu. I jeśli mogę coś policzyć łatwo przy pomocy dwóch działań, to nie używam Czterech. No, leniwy chłop jestem i już.

  174. @zza kałuży

    To napisz o niej subiektywnie i z miłością.

  175. PS do @Izabelli.
    W ostateczności podpinam pacjenta pod kroplówkę z płynem.

  176. Na marginesie
    5 lipca o godz. 18:10

    No, najlepiej powtórzyć test. Ale mi chodziło o ogólne rozeznanie w temacie. Że pozytywny test na rzadką chorobę nie oznacza automatycznie choroby (mimo niskiego prawdopodobieństwa błędu samego testu). Inne warunkowe prawdopodobieństwa.
    Rozmawiałam o tym ostatnio z pewnym fizykiem, i on był pewien że wszyscy lekarze to rozumieją. Ja miałam wątpliwości. Nie chodzi mi nawet o konkretną liczbę, wystarczyło odpowiedzieć „niskie” albo „wysokie”.

  177. @izabella 19:08
    Właśnie, przekonanie matematyka i fizyka o rozumieniu problemu przez przedstawicieli innych zawodów. Przyczynek do dyskusji o tym był przy okazji operacji, jakiej poddała się ta amerykańska aktorka. Ciekawe, ilu lekarzy (nie mówiąc o potencjalnych pacjentach) rozumie statystyczne implikacje posiadania określonej mutacji.
    Naprawdę pewna część z nas preferuje współpracę z osobami posiadającymi kompetencje w dziedzinie matematyki. Niestety, z tej drugiej strony czasem trafiamy na opór. Komu by się chciało gadać z przygłupim.

  178. @izabella 5 lipca o godz. 17:53
    1. Biały heteroseksualny mężczyzna
    2. okazuje się HIV pozytywny, a test ma około 0.01 procent błędu.

    @izabella 5 lipca o godz. 18:39
    W populacji białych heteroseksualnych mężczyzn jest to (zakażenie HIV) 0.0001

    O.K., spróbujmy policzyć:

    _________________rzeczywiście____rzeczywiście__________cala
    _____________________chorzy________zdrowi______populacja
    wynik pozytywny testu____9,999_________9,999_______19,998
    wynik negatywny testu________1____99,980,001____99,980,002
    _____________________10,000____99,990,000___100,000,000

    Z czego wynika, że nasz test na naszej populacji daje wynik pozytywny w 19998 przypadków ale rzeczywistych chorych jest tylko 9999 osób to prawdopodobieństwo, ze przetestowany pozytywnie pacjent jest rzeczywiście chory wynosi 19998/9999*100 = 50%.

  179. Temat ktory zapodał Tobermory jest jeszcze poważniejszy, niż się – zgdonie z treścią komentarzy – zdaje. Skoro bowiem mamy gadzi mózg i w nim lęgna się lęki (czyli też uprzedzenia) homo sapiens – te najbardziej atawistyczne a więc i trudne, a własciwie bodaj niemożliwe do usmierzenia – to, zupelnie doslownie, nie mamy wolnej woli. Jest to dosyć oczywista konstatacja dla ludzi rozumnych, jednak absolutnie nie do przyjecia dla nierozumnych, czyli wyznawcow i – zwłaszcza oraz w sposób absolutny – nie do przyjecia jest dla kleru katolickiego. Szczegolne brawa zas należą się tu naszemu pierwszemu czlowiekowi w Watykanie – Swiętemu Ojcu Swiętemu imienia Jana Pawla II imienia Kaola Wojtyly i tak dalej. Ktory jako najwybitniejszy z najwybitniejszych, wybrany na Swietego dwukrotnego dzieki Duchowi Swiętemu – czyli absolutnie nie Duchowi Swiętemu, bo inaczej nie byloby wolnej woli kardynalow-elektorow co go wzieli i wybrali za pomocą bialego dymu. jak juz nasz Lolek został wybrany moca wolnej woli kardynałow , to poźniej, tak jak i wczesniej, nasz kajakarz, narciarz, góral i kremówkopochlaniacz glosil absolutność istnienia wolnej woli, absolutnie niezbędnej do robienia rzeczy niegrzecznych, niesfornych, figlarnych a nawet jeszcze gorszych, czyli mowiac krotko: grzeszenia. Bez ktorego to grzeszenia nie istnieje ani czlowiek , ani bozia. Bozia istnieje co pawda Absolutnie, ale bozia istnieje w nierozerwalnym zwiazku z czlowiekiem, jego najlepszym produktem. No bo nie skunksem. Co widać. Ze najlepszym. Cala niebieska ksiażeczka czyli Objawienie mówi nam wyłącznie o tym, co się miedzy bozią, a czlowiekiem działo. Likwidacja wolnej woli, ktorej skutkiem jest grzech, od grzechu pierworodnego poczynajac, za co sie bozia na czlowieku mscil,msci i bedzie mścil po koniec historii czlowieka (choc czlowiek nie mogl miec pojecia co to grzech, a przede wszystkim wolna wola, bo absolutnie wszystko co robil, robil z wolnej woli, wiec nie miał jak tego od braku wolnej woli odroznic. Ewa, biorac od szatana-weza sliwkę z Drzewa Wiadomosci Zlego i Dobrego, wyrazila absolutnie wolna wole, a nie, ze zostala zniewolona kuszeniem zlego, bo nie byloby wtedy jej wolnej woli, czyli grzehu, czyli bozia nie mialby pretekstu na wywalenie obojga z raju -w ktorym zyli zreszta bezwolnie, jako zakladnicy bozi – czyli niewinni i bezgrzeszni) -otoz ta likwidacja wolnej woli likwiduje czlowieka a wiec i w skutku – bozie. Oprocz naszego gadziego mozgu mamy jeszcze wiele innych warstw i rejonów mozgu wplywajacych a nasze myśli, slowa i uczynki – jak mowił arcybiskup Wesolowski, co walnal w kalendarz bardzo wygodnie, zeby Watykan nie mial klopotu z tym arcypedofilem – a te myśli slowa, uczynki, emocje nie sa wyrazem naszej wolnej woli. W tej sytuacji pozostaje nam spytac o to samo, o co spytal Richard Dawkins i nie on jeden: boze, boze, gdziezes się tak schowal, ze cię ani troszke nie widac? Choc jakieś 2,5 tysiaca lat temu chodzileś po Ziemi, z Izraelitami na okraglo gadales, glazami roztrzaskiwales niewinne dzieci – demonstrujac jak dziala Absolutnie Wolna Wola. No i pincet plus lat pozniej po Ziemi chodzil po wodzie kto inny, ale ten sam: Jezus, syn ale ojciec i tak dalej.

  180. Odwrotnie mi się napisało 😉
    miało być 9999/19998*100% = 50%.

  181. Podczytałem troszeczkę poprzednich komentarzy i kajam się za żarciki ze zdjęciami. To oczywiście była ironia i zgrywanie się i być może za cierpkie tony na komunikacje blogową. A kysz, a psik, a pódziesz ty, w imię łojca i syna i duszka Potwora Spagetti!

  182. zza kałuży
    5 lipca o godz. 20:15

    Gratulacje, panie inżynierze. W przykładzie, błąd testu (false positive) jest 0.001 (niechcący zmniejszyłam go 10 razy, zobaczyłam już po napisaniu, ale byłam ciekawa rezultatu). Przy błędzie testu na poziomie 0.001, prawdopodobieństwo że pacjent jest chory jest tylko 9%. Jeśli zwiększymy niezawodność testu 10 razy to prawdopodobieństwo że człowiek jest rzeczywiście chory wzrasta do 50%. Czyli każda wielkość ma tu ogromne konsekwencje.

  183. I czemu znowu wychodzi na moje, że albo chory, albo nie?
    Z tym błędem 😉

  184. Tobermory
    5 lipca o godz. 14:41
    spróbuj zmieścić to urządzenie w łazience 1,68 x 1,68 oraz jeszcze z pralką. Toaletę mam osobno 1,70 x 0,8.
    Nawet na umywalkę w toalecie miejsca brak.Ale bidet przydatny jest, to fakt.

  185. Stachu39 5 lipca o godz. 17:41

    Text Twoj przeczytalem dopiero teraz. Ja bylbym ostrozny, w Szwecji zaznaczam. Bez statystyk. Wsrod znajomych blizszych, okreslanych: pare razy spotkania przy stole rocznie, wyjazdy wspolne krotkie, zeglarstwo, domy wiejskie, wspolne swieta, pare tel/mail na rok etc, etc, etc
    Okolo polowa spedza zycie bez jakichkolwiek tradycji religijnych. Swieta, pogrzeby, dzieci rowniez z wielu zwiazkow kolejnych, zwiazki partnerskie etc. Wszystkie wyznania. U czesci, jakis slad (chrzescijanstwa). Nigdy nie slyszalem od kogokolwiek rozmowy na temat „religijny”. Krotki czas bylem sambo z diakonissa. Nigdy o bozi nie rozmawialismy. Mielismy duzo wspolnych zainteresowan muzycznych, towarzyskich. Bylismy dobra para.

    Wg mnie Stachu bycie wierzacym wyklucza miec „duchowosc”. Ja oczywiscie jestem wychowany w trad polskiej katolickiej rodzinie. Wielopokoleniowej. Tu wsrod moich znajomych nie ma katolikow wloskich, hiszpanskich pld am. Nie wiem jak ich religia wyglada i duchowosc. Bardzo upraszczajac. Wierzacy nie maja potrzeby rozmawiac z samym soba. Poza tym mam b „grzeszne” zajecie.wg kosciola kat. Uprawiam wiele lat jap sztuki walki. W zasadzie od studiowi. Rozsmieszylo mnie jak czytalem annons w tym pl kosciele. Popularne zajecie wsrod studentow, pozniej coraz mniej. Wtedy, dalej, otwiera mozliwosc odpowiedzi innych niz trad religijne. Po latach poznaje inne elementy. W Jap nigdy nie bylem. Mam tez blisko do „duchowosci” ludzi zyjacych dzis, tu, troche na vikinski sposob. Urzednikow, drobnych przedsiebiorcow. Nie umiem tego inaczej napisac. Z chrzescijanstwem nic wspolnego nie ma. Przez przypadek, zetknalem z jehovitami. To jest kompletne wyzbycie zycia duchowego do smiesznosci.

    Pzdr Seleukos

  186. seleuk|os|
    5 lipca o godz. 17:42

    Mój komentarz
    Z twojego wywodu wynika, że słowo „duch” i pokrewne, (duch prawa, duch czasu, duchowość, duchowy), są oszczędnie stosowane w Szwecji lub wcW Polsce jest litera i duch prawa, w Szwecji jest litera i wykładnia prawa.

    W Polsce termin „wykładnia prawa” jest jak najbardziej stosowany, bo tę wykładnią daje np. Sąd Najwyższy. „Duch prawa” oznacza coś szerszego – zamysł, generalne intencje, ogólny cel, który przyświecał twórcom przede wszystkim konstytucji. Bo konstytucja musi mieć „ducha”, ponieważ nie da się literalnie wyszczególnić w tym akcie zasadniczym wszystkich przypadków wątpliwości, niejednoznaczności prawno-ustrojowych, które mogą wystąpić w państwie pod rządami konstytucji.

    To jest problem od ogółu (konstytucja) do szczegółu (litera prawa). Trybunał Konstytucyjny bierze konstytucję i orzeka o zgodności ustaw z konstytucją. W przypadkach, gdy nie ma bezpośredniego ani pośredniego powiązania przepisów szczegółowych konstytucji z przepisem badanej ustawy, Trybunał kieruje się duchem prawa, czyli szerszą interpretacją, ale wyprowadzoną z konstytucji zgodnie z logiką, biorąc konstytucję jako całość czyli studiując, można by powiedzieć, jej „ducha”.

    Problem podobny, (tylko odwrotny) jak w marksizmie, gdzie ilość (szczegóły) przechodzi w jakość.
    Pzdr, TJ

  187. tejot
    5 lipca o godz. 21:23

    Nie moge wypowiadac o Konstytucji Polski. W Szwecji nie ma konstytucji w polskim rozumieniu. Oczywiscie, tak ducha mozna rozumiec. Ale wtedy to mozna rowniez powiedziec trzonek mlotka, albo cebula konstytucji albo cokolwiek inne Zuzia konstytucyjna, czemu nie? Ja bym duchowoscia nazwal cos powyzej codziennosci

    Pzdr Seleukos

  188. Strach to znana obsesja ateistów, wszędzie ten strach, wszystko oparte na strachu i wszystko ze strachu się wywodzi. W rzeczywistości nikt się nie boi, ale ateista koniecznie chce widzieć ten strach we wszystkich dookoła, jasna sprawa że bynajmniej nie w sobie. Aż się chce zawołać: nie bój żaby ateisto!

  189. http://www.riksdagen.se/sv/Sa-funkar-riksdagen/Demokrati/Grundlagarna/

    Przepraszam Tejot, zapomnialem dopisac. To sa szw prawa podstawowe. Jest på ang

    pzdr Seleuk

  190. A teraz czekamy kto się złapie na prowokacyjkę

  191. Tu jest szw Konstytucja
    Wszystkie rozdzialy
    http://www.riksdagen.se/en/documents-and-laws/
    pzdr S

  192. Nefer
    5 lipca o godz. 21:57

    Teraz będzie coś na wesoło, posłuchajmy starej dobrej śpiewki: „agent Rogger to, agent Rogger tamto…”

  193. Jest wazne zeby prawa podstawowe nie byly dane „interpretacji”. Co mysleli Kosmici w Preambula? Diabli wiedza co Kosmici mysla. Ja mysle, ze Kosmici mysla….

    pzdr Seleuk

  194. Chcesz to sobie słuchaj ja na te nutę nie śpiewałam ani razu.

  195. seleuk|os|
    5 lipca o godz. 21:56

    Mój komentarz
    W Szwecji jest konstytucja, tylko rozbita na kilka aktów podstawowych i nie jest nazywana konstytucją. W Szwecji nie ma Trybunału Konstytucyjnego.
    Nie oznacza to, że w Szwecji prawo się uchwala stosownie do potrzeb rządzących partii politycznych. Coś takiego jak duch prawa w Szwecji istnieje, tylko nie jest nazwany. Duch ten, to jest to co spaja, tworzy Szwecję, kształtuje Szweda od przedszkola – wspólnotowość, rozumienie innych, wypracowywanie koncepcji współpracy na podstawie tego rozumienia, długotrwałe dyskusje prowadzone na podstawie zebranych doświadczeń, teoretyczne przymiarki, długie przygotowania. Ten duch przechodzi do prawa, zawarty jest w jego formie, intencjach, zamyśle, sensie.

    Samorządność i współpraca, o czym seleukos pisze często w swoich komentarzach. Szczegółowe uwzględnianie realiów bez czego żaden akt prawny nie może w pełni funkcjonować, a w pierwszym rzędzie przygotowanie od strony finansów – ile, skąd, na jaki okres, podział wydatków, na co, kiedy, kto odpowiedzialny, itd.
    W Szwecji mało co się zdarza nagle, szczególnie w stanowieniu prawa. To zbyt poważna czynność by ją pozostawiać niepewności, czyli losowi – jak wyjdzie, tak będzie.

    Szwedzi jak najbardziej mają duchowość. Czasem ta duchowość ich tłamsi, uprzykrza się, ale częściej wynosi i porządkuje ludzi.
    Pzdr, TJ

  196. @Seleuk(os)
    Mnie chodzi o to, że tu w Europie mamy kulturę chrześcijańską, coraz bardziej świecką, ale w tej chrześcijańskiej jesteśmy zanurzeni. Oczywiście nie można pominąć Greków czy Rzymian, ta religia z Bliskiego Wschodu dotarła do nas za ich pośrednictwem i uległa po drodze licznym modyfikacjom. Co ma wspólnego Jezus z noszonym w lektyce papieżem w czerwonych pantoflach? Możemy zaprzeczać, bo jakto jakiś obdartus z Palestyny będzie nas pouczał, możemy zaprzeczać ale w naukach Jezusa i Pawła zawarta jest pewna nauka moralna, z którą się utożsamiamy bardziej lub mniej, bo tak nas wychowano, bo tak myśli większość ludzi i wie, co jest dobre, a co jest złe, nawet jeśli tak nie robi.

  197. Ok Tejot, to sa tylko nazwy ta duchowosc i duch konstytucyjny. To by byla rozmowa chyba o semantyce, dzial jezykoznawstwa? Ja nie jestem w tym dobry. Jak Tejot napisales,pisze co mnie otacza i jak, rozne historie. Jak to teoretycznie nazywac, uwazam za niepotrzebne przepychanie slow
    pzdr Seleuk

  198. Nefer
    5 lipca o godz. 22:32

    Nie mówię że Ty będziesz śpiewała, tylko antycypuję samograjkę, która nieuchronnie się odezwie.

  199. Tobermory,

    Strachy jakimi zyja Szwajcarzy to maly pikus w porownaniu do strachow jakimi zyli – i wciaz zyja, jak twierdzi pewien reportazysta – nasi ziomale nad Wisla.

    Mam pod reka zbior reportarzy Mieczyslawa Kurnatowskiego pt. „Czy boisz sie zyc w Polsce”? Miejsce i rok wydania: Elbląg 1997. Jest tylko o strachach. Tych naprawde prawdziwych. I nie o zadnych tam urojonych lekach.

    Dzieki @zyto2003 za przytoczenie, pod 16:19, nastepujacego wyjasnienia encyklopedycznego:

    „Strach jest przed realnym zagrozeniem, a lek jest w duzym stopniu irracjonalny i wynilka z naszej wyobrazni. Osoby, ktore sa nimi nekane niekoniecznie zajmuja sie rozroznianiem tego.”

  200. Stachu39
    5 lipca o godz. 22:49
    Stachu, ja to wiem, jednym z europejskich gruntow etycznych?? sa nauki Pawla, Jezusa, i paru innych bym wymienil. Ja i ludzie co spotykam, prawdopodobnie wg Pawla i Jezusa zyjemy zle. Niemniej Stachu, ja jestem, koresponduje z Toba, zyje, mieszkam, mam przyszlosc, wg innych regul. Nie moge? Ja Tobie nie proponuje zyc wg moich. Ja nie uwazam rowniez, chcialbym zyc wg konfucjanskich. Czy to znaczy z chinczykiem nie moge (lepiej chinka)? Nie wiem jak to napisac. Regul Dekalogu nie stosuje w zyciu. Pomimo to, jak wiekszosc tu, dosc dobrze funkcjonujemy codziennie. To dotyczy calej Skand, nie tylko Szw.

    Znow bysmy od poczatku zaczynali. Skad demokracja, jak Europa ksztaltowala etc etc. Ja nie mam archivum wpisow. Ja mysle, bardzo wazne, rozdzielic duchowosc Jezusa i Pawla od mojej. Ja ich bardzo szanuje. Wszyscy Europejczycy tez. Przekonany jestem. Zadowole, niech Jezus z Pawlem mnie tez szanuja. Inaczej moge zdjac kij zakrzywiony co bokken nazywa.

    Nie lepiej o strachach napisac. Cukru nie zbieram, sliwek i puszek ani makaronu. Bunkra atomowego nie mam. Armagedon, Ragnarök nie boje. Jutro utopie chyba. Ruskich tez nie boje.

    Chyba pojde spac, boje (strach) bede niewyspany jutro. Mialem dluzszy wywiad z Moja. Jak zdrowie kotow i inne… Zapowiedziala przyjazd na tydzien. To sa egzystencjalne i duchowe problemy. Pawel z Jezusem zielonego pojecia nie mieli.

    dobranoc Seleukos

  201. @Tanaka
    „Gadzi mózg” obrósł innymi dodatkami, które trochę zmodyfikowały jego działanie i np. ten zmodyfikowany gadzi mózg wynalazł komputer , na którym piszę te słowa. Robię to, chociaż mógłbym robić co innego. Co mną rządzi ? Instynkty, lęki, popęd seksualny, chęć zdobycia pokarmu, atawizm.? To mam wolną wolę w tym przypadku , czy nie mam?
    Jest wiele badań i szkół psychologicznych na temat naszej wolności osobistej, czyli również wolnej woli. Wpływ wychowania, przeżyć, genów , instynktów, religii jest oceniany i są zapewne sytuacje w których działamy tylko na zasadzie odruchów.
    Natomiast Tanaka chyba nie ma wolnej woli, tylko ma taki przymus,natręctwo, żeby na końcu zawsze napisać coś brzydkiego o papieżu. Tak jak Katon kończył każde przemówienie w senacie wezwaniem do zburzenia Kartaginy.

  202. Kurnatowski pisal jeszcze inne ksiazki czy publikacje. Np „Kochankowie małych chłopców” (Elbląg 2014) – książka wyróżniona w konkursie literackim Debiut roku w Gdyni.

    On sie wstrzeliwuje w tematy bliskie temu blogowi jak malo kto! Rogger77 dopiero z Kurnatowskiego mialby ucieche

  203. konstancja
    5 lipca o godz. 21:03
    Podobno Agatha Christie pisała swoje książki w łazience.
    Cenię sobie łazienki,przynajmniej te w których…bywałem ;–), w krajach południowo-zachodniej Europy. Często duże, przestronne i…dobrze wyposażone. Można by rzec, że po łazience poznasz kulturę narodu.

  204. Aha, na dobranoc pisenka o Jezusie, zebyscie dobrze snili
    https://www.youtube.com/watch?v=hBb6kkrnIhs
    S

  205. Rogger77
    5 lipca o godz. 21:54

    „Strach to znana obsesja ateistów”

    Roggerze, po lekturze pierwszych Twoich wpisów pomyślałem: „Jeśli nawet religijny, to bardzo trzeźwo i racjonalnie myśli”. Potem już było coraz mniej racjonalnie i coraz bardziej nijako. Podobnie jest z tym, co zacytowałem: nie wnosisz własnych treści, tylko żerujesz na tym, co kto powiedział lub odklepujesz głupstwa z magazynu stereotypów. Oczywiście, zacytowane zdanie jest kłamstwem. Ilu ateistów i jak zbadałeś na okoliczność strachu w nich, że masz odwagę mówić nie o jednym, dwóch czy dziesięciu, lecz o ateistach w ogóle – piętnaście, dwadzieścia tysięcy? Bo tylko w takiej sytuacji miałbyś podstawę do używania ogólnika „ateiści”. Jeśli Twoja wiedza o nich ogranicza się do tego bloga, to Twoi „ateiści” są abstraktem, hipostazą, MITEM, a nie żywymi ludźmi. A Ty w dodatku znalazłeś w tych zjawach obsesję. To coś takiego jak niejaka Chudzinka, która na podstawie uważania dwóch koleżanek mówi: „Większość ludzi uważa”.

    Skąd wziąłeś ten strach jako obsesję ateistów? Podejrzewam, że podobnie jak Chudzinka uogólniłeś wywody ateisty Tobermorka: że skoro ateista Tobermorek tak mówi o strachu czy lęku, to znaczy, że sam się lęka, a jak on, to i inni ateiści. Zupełnie pominąłeś, że Tobermorek, człowiek z dystansem i poczuciem humoru, nie mówił o ateistach ani nie ma lękowych obsesji, lecz przeprowadził analizę zachowań CZŁOWIEKA, a nie wyspecjalizowanej grupy.

    A jeśli już się napraszasz z taką śmieszną diagnozą, że strach to znana obsesja ateistów, to pierw może sobie uzmysłów, że strach to mechanizm obronny wszystkiego, co żyje. Nie jest więc ani wymysłem, ani obsesją, lecz efektem ewolucji: INSTYNKTEM. Mają go i ateiści, i bogomilcy, i muchi, i pająki. Oczywiście, religie przekazuje się z pokolenia na pokolenie przez jej wbicie w dziecinne główki, ale w początkach wzięła się właśnie ze strachów i lęków, kiedy jeszcze ani bogów człowiekowate nie wymyśliły, ani szamanów, ani ateizmu.

    A współcześnie to nie mnie ateistę Jezus straszy płaczem i zgrzytaniem zębów, bo na mnie to nie działa. Może działa raczej na tych, którzy, miast radować się, śpiewać i tańczyć w szpitalach, w hospicjach i na pogrzebach, że już się zbliża, już puka do mych drzwi, patrzą w sufit, milczą, ubierają się na smutno, przyjmują grobowe miny, płaczą…

  206. Stachu39
    5 lipca o godz. 22:49

    „w naukach Jezusa i Pawła zawarta jest pewna nauka moralna, z którą się utożsamiamy bardziej lub mniej, bo tak nas wychowano, bo tak myśli większość ludzi i wie, co jest dobre, a co jest złe, nawet jeśli tak nie robi”.

    Od takiego stawiania sprawy bardzo blisko do konkluzji, że świat się zaczął od Jezusa i Pawła, że wcześniej moralności nie było. A jeśli była, to czemu mówisz tylko o Jezusie i Pawle, a milczysz np. o Świętowicie, Swarożycu, Jarowidzie, Perunie?

  207. Stachu39
    5 lipca o godz. 23:13

    Raczej mylisz wolną wolę w rozumieniu kaka z wolnością, swobodę wyboru wolnego człowieka.
    Przyznam, że bardzo ucieszył mnie ten wywód Tanaki. Ten o wolnej woli.
    One jest dość trudny, bo materia jego trudna. Dlatego, że tak zapętlona-jak to u kaka.
    Skąd moje zainteresowanie?
    Jako dziecko słyszałem o niej pierwszy raz na rekolekcjach. Potem to się nasilało. Bębniono o tej wolnej woli z okazji i bez okazji. Czułem, że kaka coś się nie spina. Podejrzewałem, że może konkurencja innych kościołów wykryła błąd w programie urzędników bozi watykańskiej.
    Szczerze mówiąc nadal nie wiem skąd takie nasilenie akcentowania wolnej woli dla wyznawców kaka.

  208. NikodemD
    6 lipca o godz. 0:05

    Stąd to nasilenie, że wszystko jest od Boga. Nie ma niczego, co by nie było od Boga – nawet szatan. Gdyby nie był od Boga, byłby od niego większy, silniejszy, wszechobecniejszy, wszechmocniejszy, wszechwiedzącejszy. Wprawdzie nie pamiętam, gdzie w Biblii pisze o rozumie i wolnej woli, ale że tak się mówi – to na pewno: „Bóg dał rozum i wolną wolę”. Człowiekowi. I to zdejmuje z Boga jego największy i najgłupszy grzech: że jest jak szewc, który uszył gówniane buty i zwalił winę na buty. Niech będzie, że – jak pijany szewc.

  209. wbocek
    6 lipca o godz. 0:17

    Doskonały bozia nas stworzył. Dlaczego swoich poddanych(dzieci jego) stworzył grzesznych zapytam. Tworząc pojęcie grzechu, czyniąc nas grzesznymi z urodzenia wciska sobie asekurację w postaci „wolnej woli”.
    Jednak mam wrażenie, że tę wolną wolę urzędnicy w sukienkach nam wciskają, jak „życie niepoczęte” (i taka definicja chyba u Terleckiego się pojawiła) w brzuchy. Na gwałt :). Jesteśmy winni jeszcze przed poczęciem.
    „Idź i nie grzesz więcej”.
    To już wiem wszystko. Sobie idę. Po co mi grzech i wolna wola?

  210. Co nam spadło z nieba? Szatan.

    @wbocek
    5 lipca o godz. 23:46

    Twoje słowa o mnie oprawię sobie w ramkę 😎 Dziękuję!

    Przy okazji wtrącę, że w badaniach dla tzw. barometru strachu wśród osób lękających się przestępczości najmniej lękliwą grupę stanowili ludzie niereligijni. Czyżby mieli większe zaufanie do bliźnich?

  211. zezem
    5 lipca o godz. 23:21
    z pewnością miała większą wannę.

  212. Ewa-Joanna
    5 lipca o godz. 11:05

    „A ja mam zawsze pełną lodówkę….”

    Eee tam, chwalisz sie. To znaczy, ze w niej i Kaczynski?

  213. @@act
    Turnbull z tym robalem co to mój poseł jest a którego nazwiska starannie nie pamiętam. I co otworzę tę lodówkę…

  214. @Ktoś tam,
    kto nazywa mnie pieszczotliwie brzdącem (choć pieluch po mnie nie prał) pindyli ironicznie rozsądne i logiczne jest rozpoczynanie przerażania się dopiero wtedy, kiedy samolot pieprznie w wieżę, kiedy się ma nóż w brzuchu, kiedy się wylatuje w powietrze od bomby

    Otóż wedle jego genialnej recepty należy moczyć gacie ze strachu przed wyjściem na ulicę, kąpielą w wannie, itp. Najlepiej już wogóle ze schronu się nie ruszać
    Bo: W ciągu 10 lat po 9/11 na terenie USA zginęło w atakach terrorystycznych 30 Amerykanów. Poza granicami kraju zginęło w latach 2005 – 2011 158 amerykańskich cywili, głównie w Iraku. W sumie, prawdopodobieństwo śmierci przeciętnego mieszkańca USA z rąk terrorystów to ok. 1:20 milionów. Śmierci w wypadku samochodowym – 1:19000, w pożarze 1:99000, przez utonięcie w wannie 1:800000, od pioruna 1:5,5 mln. W ciągu tych 10 lat rząd USA wydał na „obronę przed terrorem” około biliona USD (USA tryliona, 1 z 12 zerami), bez wliczenia wojen w Afganistanie i Iraku. Nawet po dodaniu 3000 ofiar 9/11 do ww. 188, wychodzi po ok. 200 milionów na każdą ofiarę terroru.

  215. „kiedy się wylatuje w powietrze od bomby” to na przerażenie i tak nie ma czasu, więc po co trząść gaciami na zapas?

  216. Herstoryku, @2:03

    Potraktowanie cie ta brzdąc-pieszczota odbierz jako blogoslawienstwo czyste. Natomiast jesli o strachy chodzi to tych nie w Hameryce tylko Pomrocznej trzeba doswiadczac do wolnej woli. Najwiecej zas ich sie czai w policji i w calym wymiarze sprawiedliwosci.

    Mieczyslaw Kurnatowski wzial na tapete tylko Polska Temide i na 70 stronach swojego dokumentu reportarskiego pt. „Czy sie boisz zyc w Polsce” pomiescil kilkadziesiat przykladow, z dokumentow sadowych wzietych, jakim to smieciem oraz ofiara jest polski obywatel w obliczu systemu Wymiaru Kary. Szczegolnie tego zapoczatkowanego przez komuchow i kontynuowanego ze zwiekszona sila przez solidaruchow. Mozg staje i dygoce niczym grzeszna dusza w przybytku bozym..

    Dajmy przyklad, ze stronicy 18-tej. Fragment wymiany zdan pomiedzy waadza i reporterem

    – Slyszal pan o serii morderstw kobiet w stolicy w ostatnich miesiacach?
    – Owszem, slyszalem a nawet pisalem na ten temat w prasie.
    – To dobrze ze zna pan sprawe.. Bo jest pan wlasnie podejrzany o te morderstwa.

    Inny przyklad, ze strony 39:

    – Kiedy zwiazali mi rece przescieradlem, rzucilem sie do klapy. Nie zdazylem dobiec. Kopali mnie po kolei az dudnilo w piersiach. W myslach robilem wiersz

    Nic juz nie chce, Boze
    Naprawde nic
    Tlko nie czuc siebie
    Nic nie slyszec
    Nic mnie ni9e obchodzi
    Nawet przeszlosc
    Nawet nie juz byc soba.

    Wiec jak ktos o Smolensku mysli, wyobrazajac sobie najgorsze polskie strachy RZECZYWISTE, niech jeszcze siegnie do Kurnatowskiego. I poczyta sobie do podusi

  217. W Montrealu jest teraz straszny upał i b. wysoka wilgotność.
    Właśnie usłyszałam w wiadomościach, że conajmniej 33 osoby zmarły z tego powodu.
    Czy tu strach, czy lęk wchodzi w rachubę.
    Oczywiście przed tą gorączką mokrą.

    Teraz akurat tu przebywam i poświadczam, że jest jak w dźungli.
    Trudno oddychać.

  218. To po jakiego zes akurat tam sie uplasowala, @404? Na ten akurat upal?

    Babciusia znajduje sie aktualnie w powietrzu, zmierzajac do Rejkjawiku. A tam, w momencie jej wyladowania za kilka godzin, ma byc tylko 7 stopni. Jesli nie szesc. I ona nie ubrala barchanow! Bedzie d.pa zimna, oj bedzie

  219. Ewa-Joanna
    6 lipca o godz. 1:57

    Hehehehe…
    Trzymaj robala z daleka od warzyw i owocow i bedzie OK.

  220. Z moich doswiadczen bidetowych taka wymiana zdan mi sie przypomniala

    – Jest tylko jeden kurek. Czy to woda ciepla czy zimna?
    – Zimna d.pa, zimna woda

  221. Jeszcze cos. Ze stronicy 67 tego samego zbioru reportazy nt. PRAWDZIWYCH strachow polskich. Zwiazanych z systemem tzw. Sprawiedliwosci. Niby wywodzacego sie z Prawa

    – Kiedy wrocisz do domu to …
    – Nie chce wychodzic na wolnosc,
    – Jestes przy zdrowych zmyslach?
    – Jestem zdrow. Nie chce tylko wegetacji w tym kraju.
    – Zobaczysz, wszystko zmieni sie na lepsze.
    – Jak sie zmieni to wyjde. I przyjde

    Na mnie skora sierpnie. Chyba nie tylko dlatego, ze znam Kurnatowskiego osobiscie

  222. O a te sie nie bali czy też szukali strachu?
    http://www.abc.net.au/news/2018-07-06/three-die-after-going-over-falls/9947660
    Orteq, twoje strony. Dużo tam takich durniów przyjeżdża?

  223. Wczoraj esej Kolakowskiego: ‘Is God happy?’ (mam tylko wersje angielska).
    Taki oto sylogizm zaproponowal nasz filozof (jezeli cokolwiek zrozumialem z tego):
    jezeli Bog (Kolakowski zawsze uzywa wielkich liter, gdy mowa o Bogu) jest Wszech-to, Wszech-tamto i Wszech-siamto, to musi byc niezmienny (‘immutable’). A jezeli jest niezmienny, to musi (?) byc obojetny na nasze cierpienia etc. Jakze wiec moze byc kochajacym ojcem, jakze wiec moze byc szczesliwym?
    Jezeli zas nie jest niezmiennym, to musi (?) czuc nasze cierpienia i smutki, ergo nie moze byc szczesliwy w naszym pojeciu szczescia.
    Gdzie indziej (inny esej) Kolakowski mowi, ze stwierdzenia ‘Bog istnieje’, ‘Bog nie istnieje’, pytania typu ‘Czy Bog istnieje?’ nie maja sensu, bo nie potrafimy pojecia Boga zdefiniowac, nie potrafimy tej koncepcji zdefiniowac bez sprzecznosci. Mozna mowic o Bogu tylko poprzez negacje, mowiac o tym, czym nie jest (czy aby napewno, zapytuje ja?)
    No dobra, wiemy wiec, ze Bog nie moze (logicznie) byc szczesliwy.
    Czy jest to dla nas wiecznych nieszczesnikow jakakolwiek pociecha?
    Chyba nie, bo nie dosc, ze nie moze byc szczesliwy, to nie mamy bladego pojecia kto ten ‘nie-szczesliwy’ jest.
    Moje prywatne pytanie: czego szukal prof. Kolakowski w poznych latach roztrzasajac pojecia Boga a i Szatana (‘Czy diabel moze byc zbawiony?’ to jego inny esej i wiele innych w temacie)?

    Last but not least: dzis rano w tv pogrzeb Pani Ireny.
    Wzruszajace przemowienia Bacha, Coe.
    Nawet slowa Dudy z jego ‚byla z nami od zawsze’.
    Poczucie ogromnej straty i smutek przepastny…

  224. Tak, prof Kolakowski. Diabel jest zbawiony, zdecydowana wiekszosc diablow.

    https://www.bbc.com/news/world-asia-india-44722755

    pzdr S

  225. @Orteq 6 lipca o godz. 3:09
    To po jakiego żeś akurat tam sie uplasowała

    Work my Dear, Work

  226. Metody „zbawienne” wypracowane po soborze nicejskim, moga byc zgubne. Swiat teraz przez „smarkow” metody jest opanowany. Jakby pieknie bylo gdyby stare-nowe czasy z powrotem?
    Pzdr S

  227. @Orteq

    BTW wczoraj zamiast odpoczywać, to pomagałam sąsiadce, która poważnie zasłabła.
    Poczuła się źle po wyjściu na zewnąrz. Jak dotarła do swojego mieszkania… upadła jak długa i miała trudności się podnieść.
    Telefon miała przy sobie i do mnie zadzwoniła.
    Przyszłam, tętno miała b wysokie, blada, b. osłabiona, itd..
    niestety nie chciała wzywać pogotowia, więc trzeba było w domu coś kombinować.
    Teraz na szczęście czuje się lepiej.
    Ta gorączka naprawdę wykańcza ludzi

  228. Tobermory
    6 lipca o godz. 2:10

    „kiedy się wylatuje w powietrze od bomby” to na przerażenie i tak nie ma czasu, więc po co trząść gaciami na zapas?

    Cieszę się, Tobermorku, że skierowałeś to pod właściwy adres, choć bez adresu. Przed wyleceniem w powietrze od bomby jest czas na przerażenie, ale nie ma pewności, że się wyleci, więc po co trząść gaciami na zapas. Kiedy się wylatuje w powietrze, za późno na trzęsienie. Zwyczajnie więc nie tylko nie ma sensu się lękostrachać, ale i czasu. Zwłaszcza kiedy statystyka uspokaja, że w takiej Laponii nie ma nie tylko ani jednego zamachu, ale też ani jednej bomby. Na mojej świeżo powstałej mierzei – też. To po kij żeś tę świetną baśń o lękach-mękach napisał?

  229. NikodemD
    Być może wywód Tanaki jest za trudny na mój nieteologiczny umysł. Z tego, co kościół mówi o wolnej woli rozumiem, że przekaz jest taki: możesz nie grzeszyć. No i dobrze, jeśli jesteś katolikiem czy jakimś innym członkiem innego , nie dla formy, tylko z przekonania, stosuj się do jego wskazań, tzn nie rób tego, co zabrania w swoich pismach. Przy czym większość członków danego kościoła ma własną , indywidualną interpretację tych zakazów czy nakazów. Ateista czy agnostyk nie musi się do tego stosować, tzn obawiać się ,że grzeszy uprawiając np seks przed ślubem. Jeden i drugi robi to , co chce, tylko ten wierzący będzie miał poczucie winy za przekraczanie zakazów. To poczucie winy niekoniecznie musi się wiązać z religią ale także z przekonaniami. Np mam poczucie winy, że nie rzuciłem palenia, tzn rzucałem wielokrotnie, ale jak powiedział mój kolega niedaleko. Tak więc, w tym przypadku wykorzystałem moją wolną wolę niewłaściwie
    Pozdrowienia.

  230. E-J,

    Jeden z ryzykantow ktory zginal w Shannon Falls k/Vancouver to Ryker Gamble. Znany vlogger (v for video) z grupy High on Life Sunday Fundayz. On zdecydowanie zmierzal do tego celu: dotrzec tam skad sie nie wraca zywym. Pozostala para ofiar spadla do wodospadu z wysokosci ponad 330 metrow i nie wyplynela. Jest to trzeci co do wysokosci wodospad w Kanadzie. Byl to pierwszy smiertelny wypadek na tym wodospadzie. Normalni ludzie tam po prostu sie nie pchaja. Tam nie ma normalnego dojscia. A jak sie nie pchaja to nie spadaja do grobu. Proste

  231. Herstoryk
    6 lipca o godz. 2:03

    „Otóż wedle jego genialnej recepty należy moczyć gacie ze strachu przed wyjściem na ulicę, kąpielą w wannie, itp. Najlepiej już wogóle ze schronu się nie ruszać”

    Widać, herbrzdącu, żeś jeszcze nie dorósł do widzenia, że to twoja recepta, nie „jego”. Nazywa się takie dorabianie drugiemu gęby własną gębą „imputowaniem”, „insynuowaniem”, „wmawianiem dziecka w brzuch”. Jak zaczniesz dorastać i rozumieć, że źródłem lęków nie są choćby najstraszniejsze statystyki i buchalteria, dlatego mało kto boi się wsiadać do samochodu, palić papierosy, chlać alkohol i wychodzić z domu, daj znać – będzie to dla mnie w niebycie optymistyczna wiadomość, że nic nie stoi w miejscu – więc może i niebyt.

  232. seleuk|os|
    6 lipca o godz. 6:31
    „Jakby pieknie bylo gdyby stare-nowe czasy z powrotem?”

    Nie wzdycham do starych-nowych czasów, tylko je sobie robię na tyle, na ile sfatygowane kolana pozwalają. Na przykład kajakowałem pod koniec lat 50-tych i dalej kajakuję. W nowoczesnym laminatowym kajaku, z nowoczesnymi foliowymi workami po nawozach jako żaglami, i niedrewnianymi wiosłami. Wożę tyłek na dmuchanym siodełku własnej produkcji, zamiast na kanapie w blaszaku, zbieram grzyby w lesie, zamiast w sklepie czy w ogrodzie, po staremu nie oglądam się za kobietami, tylko patrzę po indiańsku niezauważenie, choć tak samo marzycielsko jak 60 lat temu. Jem z przyjemnością trawę jak dawniej u wujka na przednówku, tylko muszę drobniutko posiekać, bo mam dwa zęby; pech – oba na górze. Tylko placków w kościele już nie jadam. Myślę też podobnie jak dawniej, kiedy obliczałem, że w dwutysięcznym roku będę miał 56 lat, tyle że teraz już za cholerę nie potrafię obliczyć, ile będę miał w trzytysięcznym.

  233. Stachu39
    5 lipca o godz. 23:13 * Stachu, jesteś troche niedouczony.

  234. Stachu39
    6 lipca o godz. 7:15 Edit →

    Być może wywód Tanaki jest za trudny na mój nieteologiczny umysł. Z tego, co kościół mówi o wolnej woli rozumiem, że przekaz jest taki: możesz nie grzeszyć… Ateista czy agnostyk nie musi się do tego stosować, tzn obawiać się ,że grzeszy uprawiając np seks przed ślubem. Jeden i drugi robi to , co chce, tylko ten wierzący będzie miał poczucie winy za przekraczanie zakazów. * No toz Ci mowilem,stachu, zes niedouczony. I w miedzyczasie sie nie douczyles, choc ludzki mozg gadzi wynalazl komputer. I tylko bys o jednym – seksie. Ale niech Ci tam bedzie . Tez niezły przyklad Jak Ty tylko o jednym, to nie masz wolnej woli, wiec sam rozumiesz, jak jest.

  235. seleuk|os|
    6 lipca o godz. 6:08 * Ach, ta matkaTeresa! Jednakowoż – bo że ta matka to nie miala dziatka to wiadomo – mam lekka niejasnosc: czemu ‚illegally sold’ (baby)? Czy tam u tych mateczek teresowatyych dziala tez druga, moze prawidlowa wersja: legalnej sprzedazy dzieciatek bozych? I czy jak sprzedaz jest legalna, to na wage, na sztuki, na plec, na kolor oczek sie odbywa, czy jakos inaczej>

  236. Dobawka do @7:16

    Idzie dopatrzec sie pewnego wspolnego mianownika pomiedzy smiercia 96 osob w Smolensku i trojka w Shannon Falls: wszyscy sie pchali tam gdzie nie powinni byli sie pchac. I im to bylo powiedziane, niedwuznacznie, zanim oni sie dopchali do swojego nieslawnego konca. Nie pchaj sie, durniu!

    Dodatkowa wspolno-mianownikowosc to taka jest, ze prez Kaczynski mial na koncie pchanie sie do Tbilisi w 2008 roku. Wtedy gdy w Gruzji strzelano ostra amunicja. Na szczescie, odwazny pilot go nie posluchal. Dwa lata pozniej, pilotem byl mniej odwazny Protasiuk. Zakonczylo sie jak zakonczylo.

    Zas Ryker Gamble – nazwisko Gamble wyjasnia sporo: hazard – mial na koncie SZESC wczesniejszych zbanowan z dostepow do amerykanskich parkow narodowych: Yellowstone, Zion, Death Valley, Messa Verde, Utah’s Corona Arch i Bonneville Salt Flats. Wszystkie szesc za bezczelne lamanie zakazow wstepu don.

    Gamble wygamblowal to co nasz Konus Mlodszy sobie wytargowal u Putina: smierc przez durnote. Z ta roznica, ze Gamble zabral ze soba do grobu dwie dodatkowe osoby. Konus zas 95

  237. Tobermory
    6 lipca o godz. 1:17 Edit →

    Przy okazji wtrącę, że w badaniach dla tzw. barometru strachu wśród osób lękających się przestępczości najmniej lękliwą grupę stanowili ludzie niereligijni. Czyżby mieli większe zaufanie do bliźnich? * Tak jest, i dowodza tego badania. Co wiecej, wyzszy poziom nieufnosci i niesprawiedliwosci wobec innych ubserwuje sie u wyznawcow juz od wieku przedszkolnego.

  238. Orteq
    6 lipca o godz. 8:35

    „Idzie dopatrzec sie pewnego wspolnego mianownika pomiedzy smiercia 96 osob w Smolensku i trojka w Shannon Falls: wszyscy sie pchali tam gdzie nie powinni byli sie pchac”.

    Sterylnie szczere gratulacje, że ktoś to wreszcie powiedział. Gdzieście byli i co was oślepiło, kiedy wcześniej życie pokazywało, że obu kurdupli trzeba unikać jak dżumy i cholery razem wziętych?

  239. @wbocek 8:45

    Ty mi nie mow ‚wyscie’. Ty mow: gdzieśMy byli i co Nas oślepiło, kiedy wcześniej życie pokazywało, że obu kurdupli trzeba unikać jak dżumy i cholery razem wziętych?

    Ja nie mam absolutnie nic wspolnego z kurduplami. Oni nie istnieli gdy ja wyjezdzalem na gierkowskim paszporcie. Mow do siebie, zeglarzu kaluznych kaluz. Cos TY zrobil zeby zeby to kacze guano nie stalo siem cialem? I nie zamieszkalo miedzy namy? O tym mow. Jeslis uczciwy skansenowiec jest

    Odpowiedz jest jedna: absolutnie nic zes nie zrobil. Kurduple szly do wladzy przy twoim pelnym PRZYZWOLENIU na te abominacje. Taka prawda.

    Mojego przyzwolenia na dojscie kaszystowskiego faczyzmu do wladzy w Polsce nie znajdziesz w mojej biografii

  240. @wbocek
    6 lipca o godz. 6:57

    Pombocku, adresowałem ogólnie, a cytat jest zaznaczony, żeby było widać, że cytat. Mój komentarz powstał na jego kanwie, ale nie musi być odczytywany jako kierowany explicite do ciebie.
    Może moje wyobrażenie wylatywania na bombie różni się od twojego? Na przykład tym, że większość współcześnie wylatujących na bombie nie ma, aż do wybuchu, o tej bombie pojęcia? Nawet na targu w Iraku, w kawiarni telawiwskiej czy londyńskim metrze. Że dla „zwykłego” człowieka w Europie prawdopodobieństwo zostania ofiarą zamachu bombowego jest takie, jak podał @herstoryk.
    Kiedy widzę polskich polityków przemierzających drogi swojej ojczyzny w opancerzonych pojazdach, pędzących na sygnale i pod liczną ochroną, to się zastanawiam, czego się tak boją?
    I jakim zaskoczeniem i wstydem musi ich napawać otarcie się o śmierć lub kalectwo z powodu sparciałej opony lub niezdarnego kierowcy 🙄
    Uczestnicy pamiętnego lotu do Smoleńska dopiero w ostatnich ułamkach sekund mieli okazję wydać krzyk przerażenia. Czy pasażerowie samolotu rozerwanego bombą nad Lockerbie zdążyli zauważyć, że giną, nie wiadomo.

  241. Orteq
    6 lipca o godz. 9:04

    Mówiłem do zmarłych. Przecież słyszą. Mam o kurduplach trochę wiedzy i zdanie z lat 60-tych i 70-tych, więc nie mogę mówić „my”. Bardzo szanuję wyjątki za to, że są wyjątkami i znałem takich. Ale te dwa to chodząca katastrofa i nieszczęście.

  242. Orteq
    6 lipca o godz. 9:04

    Zapomniałem dodać. Nic nie zrobiłem. Nigdy nie byłem politykiem ani nie mam mentalności bojownika, choć bywałem papierowym bojownikiem o słuszne sprawy, pisząc jałowo z nazwiskiem i bez odzewu w PRL i później, i zdarzało się dyscyplinować chuliganów, kiedy były jeszcze jakieś zasady również wśród chuliganów. Coś Ci się musiało pomylić: nie jest Joanna d’Arc ani F-16, mam mały zasięg – nie dalej jak 25 km od brzegu.

  243. wbocek
    5 lipca o godz. 23:46 Edit →

    Rogger77
    5 lipca o godz. 21:54
    „Strach to znana obsesja ateistów”
    * Do celnych uwag jakie dajesz w sprawie rzeczonego, mozna dodać cos jeszcze : owze nie potrafi zbudowac popawnego zdania,ktore ma za swoj umyslowy sztandar. Strach nie moze byc czyjac obsesja, poniewaz oba pojecia znajduja sie na niepokrywajacych i niprzystajacych do siebie poziomach psychiki. Zas uzycie slowa „znana” oznacza, ze nie tylko kulawy na rozumie Rogger jest dobrze zaznajomiony ze stanem co do ktorego glosi teze, ale jest to teza wsrod ludzi zupelnie powszechna. Pytasz dowolnego czlowieka na ulicy i gdziekolwiek indziej na swiecie i on od razu wie, jak jest: aaaaa.., ateista to taki ktos, co ma obsesje na punkcie strachu. Bezmyślna uzurpacja Roggera w sprawie owej tezy i swiatowej pewnosci co do jej trafnosci, czyni go „znanym obsesjonatem” na punkcie „strachu jako znanej obsesji ateistów”

  244. wbocek @9:12

    mecza mnie ‚te dwa to chodząca katastrofa i nieszczęście.’ Przeciez to sa nasze reakcje na nie tylko na dzisiejszosc ale i na najblizsza przyszlosc. To zas nie bierze sie z niczego

  245. Tobermory
    6 lipca o godz. 9:07

    Tobermorku, powiedziałem trochę figuralnie tyle, że wszelkie teoretyzowania w dziedzinie lękowości uważam za równo warte, czyli niewiele. Córka siostry mojej żony szła ulicą w Londynie, w pobliżu autobusu, kiedy wybuchła w nim bomba. Nic jej się nie stało. Ale dla powstania urazu wystarczy tego, co przeżyła. Mnie nie interesują statystyki i stopnie prawdopodobieństwa lub nieprawdopodobieństwa – interesuje żywe, wrażliwe i uraźliwe wnętrze konkretnego człowieka. I bardziej czyn niż słowo. Na przykład, ilu z tu debatujących o ludzkiej krzywdzie, o współczuciu, o strachu, rzuciłoby się bez namysłu na ratunek tonącemu. Nie żyję, rzecz jasna, takimi pytaniami, ale jak ktoś się w słowach odważnie rozkręci, czasem po cichu je zadaję.

  246. Tanaka
    6 lipca o godz. 9:26

    No właśnie. Bardzo roggerowo wyglądałby na przykład obsesja na punkcie instynktu samozachowawczego.

  247. Tanaka
    6 lipca o godz. 9:26

    Przepraszam, Tanako – z powodu obieranych na marmoladę jabłek źle sformułowałem myśl. Obsesję, rzecz jasna, można zrobić ze wszystkiego, ale moje zdanie powinno wyglądać tak: Bardzo roggerowo byłoby na przykład nazwać instynkt samozachowawczy „obsesją”.

  248. „Zamachów terrorystycznych obawia się 38 proc. z nas. Napływu uchodźców tylko jeden procent mniej. Wygląda, że jest tu swoisty znak równości.” – wynika z badań przeprowadzonych dla POLITYKI przez ośrodek Kantar Public.

    Psychoterapeuta tłumaczy:
    „Emocje ujawniane w badaniu są skutkiem zarażania się lękiem za pośrednictwem mediów. Bo lęk jest niezwykle zaraźliwy.(…)
    Współczesny Polak sprawdza się zatem jako wzorowy odbiorca mediów, zwłaszcza tych szybkich. A właśnie wzbudzanie lęku jest dziś jednym z ich głównych celów. Lęk przywiązuje do źródeł informacji”

    A jeśli na dodatek źródłem informacji jest naoczny świadek lub osoby darzone zaufaniem…
    Tylko dlaczego, pombocku, z taką irytacją reagujesz na głosy innych Polaków również mieszkających za granicą i próbujących relatywizować to zagrożenie i zmniejszać twoje lęki? Lubisz się bać? Jak pasażerowie rollercoastera lub widzowie horrorów? Wiesz, że ci nic nie grozi, ale dreszczyk i trochę gęsiej skórki uprzyjemnia banalną codzienność?

  249. @Tanaka;
    No dobrze, jestem niedouczony. Przyjmuję to z pokorą .
    Do dyskusji o wolnej woli chcę przytoczyć tytuł artykułu z dzisiejszego dodatku Wyborczej Tylko Zdrowie: mieszkańcy Twoich jelit decydują o wszystkim.
    wyborcza.pl/tylkozdrowie.

  250. Tymczasem świat z zapartym tchem śledzi dramat tajskich dzieciaków uwięzionych w zalanej wodą jaskini. Zginął właśnie jeden z ratowników…

  251. Masz rację Stachu!
    Moi mieszkańcy jelit zmienili zdanie po połknięciu porcji Duphalacu i nastąpiło wyzwolenie, ale obawiam się, że jednak się denerwują i nie wiem co mnie czeka w okresie najbliższych godzin.
    Nie ja decyduęe, ale odczuwam lek.

  252. Tobermory
    6 lipca o godz. 9:58

    Niepotrzebnie rozszerzasz swoje odbieranie mnie, kiedy mówię o przeżyciach konkretnego człowieka, o jego strachu, o jego osłabionym poczuciu bezpieczeństwa. Wtedy nie interesuje mnie stan psychiczny milionów. On w ogóle interesuje mnie średnio. Ale skoro zacząłeś, to skończ ustosunkowując się do tego, co się dzieje w wewnętrznej niemieckiej polityce – a dzieje się sporo – i oceń losy niedemokratycznego, bezprawnego, Merkelowego „herzlich wilkommen”. A wywody psychologa? Tobermorku, taki elementarz wypada powoli, wyrażnie artykułując wyrazy tumaczyć przedszkolakom, a nie doświadczonej życiowo małpie.

  253. @wbocek
    6 lipca o godz. 10:30

    Nie oczekujesz ty aby za dużo ode mnie?

    „co się dzieje w wewnętrznej niemieckiej polityce – a dzieje się sporo – i oceń losy niedemokratycznego, bezprawnego, Merkelowego „herzlich wilkommen”

    Czy jak się ustosunkuję, to twoje lęki się zmniejszą lub zwiększą?
    Co to znaczy „bezprawnego”? Znasz tak dobrze prawodawstwo niemieckie i uprawnienia kanclerza, że możesz bez wahania nazywać decyzje Angeli Merkel niedemokratycznymi i bezprawnymi? Niemcy na razie nie dokonali jeszcze ostatecznej oceny, a to ich kraj, ich konstytucja i ich rząd.

  254. @Stachu39
    6 lipca o godz. 10:11

    „Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę…” 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=r16GL3N4PdM

    „Na świecie jest wiele okropnie złożonych wynalazków, na przykład stukawka pukawka albo kapacytron wiśniowy”

  255. @wbocek
    6 lipca o godz. 10:30

    Jak na osobę nieinteresującą się polityką wyjątkowo dużo czasu poświęcasz niemieckiej pani kanclerz i jej decyzjom, które w żaden sposób nie zagrażają tobie ani twojej rodzinie.
    Zastanawiałeś się już nad tym?

  256. Wczoraj wieczorem z niespodziewaną wizytą wpadło dwóch znajomych speleologów. Przywieźli ze sobą piątkę grotołazów ukraińskich, z których trójkę gościłem już raz, 11 lat temu. Właśnie ulewny deszcz przegonił ich z niedalekiego systemu jaskiniowego. Ukraińcy władali angielskim, a ja próbowałem znowu przypomnieć sobie to i owo z 11 lat nauki rosyjskiego w czasach szkolnych i studenckich. Za nic nie mogłem wydobyć z zakamarków pamięci, jak po rosyjsku jest „źródło” 🙄
    Za to dowiedziałem się, że węgorz po ukraińsku to „wuhor” 😉

  257. Tobermory
    6 lipca o godz. 10:40

    Tobermorku, nie wiem, gdzie wyczytałeś o MOICH lękach. Bo ja z trudem, ale czytuję niemiecką prasę, która zaczęła więcej mówić niż dwa lata temu. Nie muszę znać niemieckiego prawodawstwa i nawet nie chcę. Skoro chadecy się już między sobą nie rozumieją i jedna część mówi, że dni Merkel są policzone, to przyjmuję to do wiadomości i jeśli nie zapomnę, mówię.

    Ciekawostka

    Znajomy wracał z Mielna przez Berlin, było gorąco. Na jednym skrzyżowaniu żona wrzasnęła: „Zamykaj okna!”. Zdążył zamknąć, ale niektórzy kierowcy – nie. Samochody stojące na czerwonym świetle opadła banda okutanych na czarno kobiet i dzieci i chwytała co popadnie przez niezamknięte okna samochodów. Ale dla Ciebie, ideowca-humanisty, to bajki, więc uważaj, że nic nie powiedziałem. I jeszcze nic nie powiem, z tego co słyszałem na własne uszy w Mielnie, w gronie sześciu Niemców i tego znajomego: „Jezu, ani jednego czarnucha!”. Wracamy do jaj…tfu!…do jabłek.

  258. Tobermory
    6 lipca o godz. 10:49

    Ale z ciebie świderek! W kontaktach z moimi znajomymi, chciał nie chciał, słyszę o Merkel od nich. Nie ma mnie. Pyk.

  259. @Tobermory
    6 lipca o godz. 9:58
    Tylko dlaczego, pombocku, z taką irytacją reagujesz na głosy innych Polaków również mieszkających za granicą i próbujących relatywizować to zagrożenie i zmniejszać twoje lęki? Lubisz się bać? Jak pasażerowie rollercoastera lub widzowie horrorów? Wiesz, że ci nic nie grozi, ale dreszczyk i trochę gęsiej skórki uprzyjemnia banalną codzienność?

    Otóż @zbocek ma jak widać silną skłonność do patronizująco/poniżającego przekręcania nick’ów. A to per „chłopcze” do kogoś się zwróci (jak ci Jankesi wyższej rasy, per „boy”, do czarnoskórych, bez względu na wiek i status tych drugich). A to „berbeciem” nazwie, albo „bęcwałem”. A to do Basi.N za nicka się przypieprzy. Albo etykietkę „piewcy islamu” przyklei, bo mu się nie zgadzają fakty z tym co mu znajomy kuzyna szwagra opowiadał, że na własne oczy TSUNAMI widział w Niemczech, a zamiata przecież ulice w Berlinie czy Hamburgu. Taką widać kindersztubę on ma, albo może żółć mu się przelewa.
    Mógłbym zrewanżować się słownikiem koszarowym, który nieźle pamiętam z czasów służenia Ojczyźnie, ale na to moja kindersztuba i regulamin forum nie pozwalają, no i nie wniosło by to nic do dyskusji. Która powinna jednak być wymianą opinii.

  260. @wbocek
    6 lipca o godz. 11:03

    Jak zwykle dajesz w długą, ale to nie zmienia wrażenia, jakie pozostawia twoje emocjonalne zaangażowanie w temat uchodźczego „tsunami” w Niemczech. Bo przecież nie paplesz o tym, jak stara plotkara, która jak „dalniebojnyj gromkogoworitiel” przekazuje dalej wszystie sensacje, o których usłyszy? Chyba szczerze przejmujesz się losem biednych Niemców i polskich migrantów w Niemczech, prawda?

  261. Tobermory
    6 lipca o godz. 10:42 * No masz, daleś mojego ulubienca, którego jestem wyznawca: tak działa elektrokapuściocha… i inne, okropnie złożone wynalazki.

  262. Stachu39
    6 lipca o godz. 10:11 Edit * No i badacze mowią, że nasze kiszki to drugi mózg. Weźmy takiego Głodzia, jak sama nazwa wskazuje – biskupa. Można wziąć też reszte biskupow – różnice niewielkie, pomijalne w badaniu. Bierzesz i patrzysz: jeden w drugiego obrosnięci tłuszczem i problemy z watrobą, wskutek wina mszalnego naduzywanego. Każden jeden ma wolną wolę slużyc Panu w skromności ciala i ubogości ducha. Ale – jak widać – nie mogą tej wolnej woli z siebie wydobyc, bo ona w kiszkach u nich siedzi i odpowiednie bakterie decyduja co i jak. Bo tak to by moze i mieli jakas dobra wolę.

  263. @Tobermory
    6 lipca o godz. 11:11
    Na pożegnanie zostawiam linka do popełnionego ongiś przeze mnie artykułu „w temacie” straszenia imigracją. Próbowałem w nim przeanalizować obawy, tak jak je widzę, na podstawie riserczu.
    https://pracownia4.wordpress.com/2017/11/19/hajze-na-soplice/#more-10171
    Może skłoni racjonalnych do konstruktywnej krytyki i rzeczowego wytknięcia ew. błędów. Po tych cierpiących na fobię wszelkie argumenty spłyną jak po gęsi – kłocą się z „syndromem potwierdzenia”, dla którego w przekaziorach jest mnóstwo pożywki. Z fobią dyskutować się nie da, można ew. leczyć.

  264. wbocek 6 lipca o godz. 8:00

    Pombocku, mnie o staronowych czasch tak napisalo w zwiazku z jwdna Matka. Mam czucie, wiele by chcialo powrotu. Jak ja bylem w wieku malenkosci, tez robilem za „smark” w biznesie informacyjnym. Za „panem juziem”. „pan juzio” byl ciec, ale mial zone co „rzadczyni” nazywala. Ustawial przy kiosku „Ruch” okolo 4godziny. Kolejka zaczynala ustawiac informatykow. Ci pozniejsi informatycy na sztuki kb tylko brali. Dalej tylko po 1kb. Okolo piatej przychodzilo info „Express Wieczorny”. „pan juzio” wtedy rzadczynie/zone wymienial na siebie i bral circa 30kb informacji, za pojedynczym zamachem samotrzec. Co dystrybuowal pozniej z tzw dyzurki samotrzec. Info”smarki” jak ja, za „panem juziem” tez info brali, ale mniej. Ja bralem circa 15kb info. Nie mieli dyzurek. To musielismy dystrybuowac na chodzie samotrzec. Gdyby te staronowe czasy wrocily toby nikt nie dowiedzial o Matce. Dalej Swieta Matka byla Niesamotrzecia. Moze zreszta „swinta” jest dzis. Nie wiem.

    Ja potem caly czas bylem w biznesie info. Teraz lepiej. Kazdy moze o Swietosciach czytac, do Indii nie jezdzic. Bez kolejki za rzadczyni. W bez(ruchu). Musisz przyznac Pombocku, postep. I dzieki temu w zaglach postep. Cos wiem. Za kobietami ogladam zauwazalnie, tylko za zauwazalnymi mam zauwazenie. Zeby mam OK, madrosci brak, bo wyrwali odpowiednie zeby. Ile lat bede w 3000roku wiem bez liczenia. Wystarczajaco, jak zwykle.

    Pozatym zycze duzo wiatru. U mnie ta sprawa kompletnie spieprzyla 2dni. Los czlowieka. Strach mam, dalej bedzie spieprzalo circa 3dni. Pozniej nie wiadomo. Moze stare czasy jakotako wroca, bez strachow i 20kb info.

    Pozatym cyfra 96 niescisla. Moze 85 pchalo, to jedenastka nie pchala, po mojemu. Moge Tobie opowiedziec bajke, o myciu szyb auto w Wwie, zanim Merkel kto slyszal nielegalnie wybrali. Ale wieczorkiem, jeden Schenker gbur zadzwonil, od Merkel, wstrzymac blogowanko.

    Tanaka 6 lipca o godz. 8:17

    Cos musi byc Tanaka. Z tym „legally sold”. Zaden dym bez zapalek. W Indiach, co wiem dzieciatek sprzedac nie mozna legally. Ojczulkowie i mateczki „swinte” musza radzic pomimo. Dawniej prosto. Teraz wychodzi im byc ilegally. Biznes zawsze lepiej w zorganizowanych formach dziala, to wiem. To mozna forme zalozyc, charytatywny legally, co robi w branzy ilegally. To wlasnie na tym nicejskim soborze podstawy opracowano, co pisalem. Oni o ducha tam debatowali. Duch legally zwyciezyl. To proste jak moj bokuto Tanaka. Ten biznes jest zglobalizowany, nie tylko angielskojezycznie. W jezykoznawstwie meksykanskoirlandzkim nawet mateczka Bernardetta robila. Ona nadwislanskosci chluba jezykowa, nie co ja. Swintom na beton bedzie, jak podleczy metode „legally sold” nicejskiego ducha. CEO Franio legally encyklikuje zmartwiony zmartfonami „smarkow”, coby tu „uswincic”.

    Pzdr S. niedowiarkow wezwaniem „Ateisci wszystkich krajow, modlcie SIE” do Schenker(a)

  265. Tobermory
    6 lipca o godz. 10:40
    że możesz bez wahania nazywać decyzje Angeli Merkel niedemokratycznymi i bezprawnymi? Niemcy na razie nie dokonali jeszcze ostatecznej oceny, a to ich kraj, ich konstytucja i ich rząd.
    Blogiem a prawdą jest ,że niektórzy niemieccy spece-konstytucjonaliści* wyrazili swego czasu opinię n.t. takich czy innych decyzji p. kanclerz. Zależy jaką prasę weźmie się do ręki.
    *- w zależności od porywu wiatru ze strony tzw. basis opinie te giną lub przybierają na sile.

  266. Herstoryk, Tobermorek

    Wpadłem na dwie sekundy i spadam na morską turystykę kajakową, a Wy się tymczasem pozajmujcie moją domniemaną irytacją, jak nic mądrzejszego nie przychodzi Wam do głowy. Przepraszam za zbiorowe „Wy”, ale to stąd, że mówicie jednym głosem.

  267. @Tobermory
    Istocznik.

  268. @zezem
    6 lipca o godz. 12:50

    Z tego, co wiem, to na razie Federalny Sąd Konstytucyjny nie zajął się skargą AfD vs Angela Merkel w sprawie tzw. Organstreitverfahren czyli sporu kompetencyjnego między najwyższymi organami federalnymi. AfD skarży Merkel o pominięcie konsultacji z nimi w kwestii przyjęcia uchodźców.
    Jak sąd rozstrzygnie, to będzie wiadomo, czy Merkel coś naruszyła czy nie. Niektórzy niemieccy spece – konstytucjonaliści mogą wyrażać swoje opinie (nie wszystkie są zgodne) ale spór ostatecznie rozstrzygnie sąd.

  269. @Stachu39
    6 lipca o godz. 13:15

    O! Dzięki 🙂
    Mogłem później zajrzeć do słownika, ale Alojz mi przeszkodził 🙁

  270. Nie wiem, czy @ozzy juz zwrocil uwage, ze zmarl Claude Lanzmann autor Shoah.
    Okolicznosciowa notka- artykul w Polityce troche szerzej przedstawia samego autora. To on narzucil jedyna narracje na temat holokaustu. Cytowany jest autor Alain Finkielkraut ( oczywiscie nie znam): Problem ( C.L) polegal na tym, ze kazdy kto nie oddawal czci jedynemu slusznemu filmowi „Shoah” stawal sie w oczach autora antysemita. To on wprowadzil narracje, ze ze jakakolwiek proba relatywizowania, porownywania do ludobojstwa Kambodzy , mordu Tutsi, czy Ormian jest nieuzasadniona. ( to zdanie juz chyba autora notki)
    No to i przyjelo sie. Widac to chociazby po wszelakich publikacjach, ksiazkach, czy wstepach do nich jakie ukazuja sie w Polsce.
    Na forum Polityki ktos wpisal ciekawa historie, ze C.L byl przyjacielem z Sartre i jego Pania, ktory byl Zydem i w czasie wojny zachowali sie haniebnie o czym straznik slusznej pamieci holokaustu nigdy nie pamietal. Czy to prawda?
    Chyba na poczatku lat 70-tych wyswietlany byl ten film w Polsce w tv. Po 68 roku, czy przed? Nie chce mi sie sprawdzac. Wystepuja w nim glownie proste polskie chlopy w gumofilcach, z furmankami na gumowych kolach, tez o dziwo J. Karski. Chlopy gadaly stosownie do tego co oczekiwal producent filmu i zapewne prawde mowily. Strasznie dlugi byl to film, obejrzalam caly nie ujmujac mu prawdy (przerysowanej). Kilka dni potem jechalam ( podobnie jak wiele razy wczesniej) trasa wiosek z ktorych chlopy wystepowaly w filmie. Jednak tak duzo tych gumofilcow, batow i furmanek na oponach nie bylo. Ale to drobiazg.
    PS jeszcze taka uwaga, z notki wynika, ze Lanzmann rozmawial we wszelakich wywiadach tylko z takimi, ktorzy uznawali jego sluszna racje. Podobnie jak w mojej rodzinie, jesli ktos nowy najpierw sprawdzamy, czy aby przypadkiem nie jest za nr45.

  271. „Chyba na poczatku lat 70-tych wyswietlany byl ten film w Polsce w tv. Po 68 roku, czy przed? Nie chce mi sie sprawdzac.”

    A wypadałoby. Film powstał w 1985 roku. Oglądałem go wkrótce po nakręceniu. Chłopi gadali szczerze i od serca.

  272. @Tobermory, wypadaloby, wypadaloby sprawdzic, ale wiedzialam, ze zaraz ktos sprawdzi i jest w porzadku, no nie? Faktycznie, przeciez na przelomie tych lat ja jeszcze nie jezdzilam ta trasa , gdzie mi bylo do auta. Tez uwazam, ze chlopi mowili szczerze i od serca, co nie zmienia mojego pogladu – ogladu na calosc zagadnienia.
    Napisalam tu kilka dni temu optymistyczny news (wszystkim znany), o chlopcach w grocie w Tajlandii. No i …. niestety…. nie jest tak optymistycznie. I to nie ma nic wspolnego z tym, ze kazdego dnia na calym swiecie….. taka to jest ludzka psychika.

  273. @zyta2003

    Jeśli o latach 70. to tak, sporo tych furmanek jeździło. Sam widziałem. I o dziwo, na gumowych kołach. Bo wcześniej dawało się jeszcze tu i ówdzie spotkać żeleźniaki – na kołach z żelaznymi obręczami. Hałas, jaki na kocich łbach robiły był nie do opisania.

    Jeśli mogę zasugerować. Obejrzyj film „Miejsce urodzenia”. Nakręcony na początku lat 90. Wieś wypisz wymaluj jak ta z lat 70., która tak Cię zdumiała. Fakt – furmanek tam wielu nie uświadczysz. Ale kufajki i gumofilce – owszem.

    Zupełnie na marginesie. Dokument przedstawia dochodzenie reportera, który w towarzystwie Henryka Grynberga próbuje ustalić odpowiedzialnych za zamordowanie ojca tegoż.

  274. wbocek
    Dopiero teraz dałam się wyciągnąć na przejażdżkę, a raczej przepływkę twoim okrętem.
    Ufff… Jaka ulga w ten upalny dzień.
    Bardzo dzięki.
    Ulga również jest taka, że już Mojego pobralam ze szpitala w dobrej formie. Właśnie obiera włoszczyznę… na rosół. Taką ma zachciankę w upał. Ale niech mu tam.
    Chętnie znowu się wymknę na mały rejsik z tobą. On o tym wie i nie ma za złe bynajmniej.

  275. @zyta2003
    6 lipca o godz. 14:54

    „mowili szczerze i od serca, co nie zmienia mojego pogladu – ogladu na calosc zagadnienia”

    A jaki jest, jeśli można spytać, twój pogląd-ogląd na całość zagadnienia?

  276. I co jest tym „zagadnieniem”?

  277. Lanzmann kręcił swój film w 14 krajach, przez ponad 11 lat.

  278. @Stachu39
    6 lipca o godz. 10:11

    Ten tytuł z Wyborczej pięknie rezonuje z moją słabością do onetowych linków. Dorzucam jeszcze dwa: Jak pić, aby nie uszkodzić wątroby i trzustki: ekspert wyjaśnia. Oraz (ciut makabryczne, więc jak znalazł do lękowo-strachowego tematu): Baw się smakami – z blenderem to proste!
    Acha, czy ktoś zauważył, że strachowka to ubezpieczenie?

  279. @Szary Kot
    6 lipca o godz. 15:35

    A po rosyjsku страхование

    Wiesz, że przed chwilą właśnie „strachovka” mi przeszła przez myśl?

  280. Musiałem kiedyś na granicy fińsko-radzieckiej wykupić ichnie ubezpieczenie samochodu, bo nie respektowali zachodnich. W warunkach było zabranie wraku na własny koszt.
    Kosztowało za 5 dni 20 $ czyli 8 rubli. Taki mieli kurs dla inostranców. Brali tylko dolary. Firma ubezpieczeniowa Ingosstrakh 😉

    Może z tupolewem też tak będzie?

  281. Ta firma ubezpieczeniowa ciągle jeszcze istnieje. Ostatnio ubezpieczyła MŚ 2018 na prawie 37 mld rubli. Ale i rubel dziś nie ten, co przed 30-40 laty 😉

  282. Tobermory
    6 lipca o godz. 14:21
    Chłopi gadali szczerze i od serca.
    To fakt. Ale cóż można innego było oczekiwać od prostych chłopów…
    Film oglądałem także, nie pamiętam tylko czy były poświęcone dłuższe sekwencje deportacji Zydów francuskich do Auschwitz.
    Na długo,długo przed „Shoah” czytałem „Wspomnienia Rudolfa Hoessa”.
    Przy okazji znalazłem i taką interesującą notkę. Film był wyświetlany przez Bayerische Rundfunk* (III pr. TV) w bardzo niedogodnych bo późnych godzinach nocnych. Podobnie dzieje się dzisiaj jeśli chodzi o rzeczowe debaty na aktualne tematy polityczne. Tylko nie dotyczy to BR….
    *- w odróżnieniu do innych stacji krajowych.

  283. @Tobermory
    Tutaj próbka dot. czy p. Merkel działa(ła) zgodnie z prawem czy też nie.
    https://www.cicero.de/aussenpolitik/eughurteil-zu-fluechtlingspolitk-merkel-im-recht-oder-nicht

  284. @
    zezem
    6 lipca o godz. 16:28

    Tak w prawniczym języku wygląda podrzucanie sobie gorącego kartofla 🙄
    Grecja, Chorwacja, Włochy, Francja, Hiszpania powinny zatem przyjmować wszystkich przybyłych przez morze, a do Polski, proszę szanownych uchodźców, należy samolotem. A że bez wizy się nie da…

  285. @Tobermory

    Swietny wstepniak i ciekawe komentarze (choć wciąż jeszcze się przebijam nadrabiajac zaległości).

    @Nefer
    4 lipca o godz. 21:12
    @konstancja

    Przegięcie w każdą ze stron jeśli chodzi o leki jest przegięciem ;-). Mój mżonek lubi popatrywac na dokumentalne programy medyczne – ostatnio na tapecie jest „Doctor who gave up drugs” (Doktor, który zrezygnowal z lekow) z brytyjskim lekarzem, przedstawiajacym aburdy wspólczesnej lekomanii, w tym nagminne karmienie dzieciaków paracetamolem na każde ich kwikniecie czy antydepresantami, których działanie w przypadku nastolatków jest znikome. Owszem, istnieją sposoby alternatywne na niektóre (z podkreśleniem „niektóre”) bolączki ale raczej niedostępne „na NHS”. I tu jest czasem pies pogrzebany. A czasem po prostu chęć szybkiego (mimo iż czasem iluzorycznego) złagodzenia problemu bez rozwiązania przyczyny. Za szybko żyjemy to i nabieramy się na sprzedawane nam magiczne rozwiązania.

     Z drugiej strony mamy antyszczepionkowcow czy matkę, która zaglodzila (na śmierć ) noworodka bo uparcie próbowała karmić piersią mając za mało pokarmu bo mleko sztuczne jest sztuczne. Mamy też znajomą, która próbowała wcisnąć nam książeczkę o leczniczych właściwościach wody. I to nie w sensie kąpieli ale doustnym. Wynikało z niej że wszelkie leki, wliczając antybiotyki to jedna wielka zmowa koncernow farmaceutycznych a woda jest panaceum na wszystko. I tylko te koncerny trzymają to w tajemnicy… Pani ta również wierzy w czakry. A także anioły. I takie tam.

    @404
    5 lipca o godz. 2:49

    „Niektórzy przypominają, że w Salisbury znajduje się potężne lab., produkujące m.in. militarne trutki.
    Lab ten jest otoczony wszelkiego rodzaju zabezpieczeniami przed „obcymi oczami”.
    Główne te militarne powiązania tu znaczą. Tajemnica, cicho sza.”

    To się wstrzelilas w temat wstępniaka! 😉 Ciekawe że w cytowanym przez ciebie później tekscie po angielsku powyższej informacji akurat nie ma. Ale za to brzmi bardzo sensacyjnie!

  286. Rogger77
    5 lipca o godz. 21:54

    Kon by się uśmiał. Nie bój żaby, Rogger, nie tacy my strachliwi. Przynajmniej nikt nam nie wmówi, że będziemy się smażyć w piekle albo błąkac po czyśccu. Albo ze bozia nas nie będzie kochac jesli jestesmy gejem, po aborcji albo po rozwodzie. Więc widzisz, już nam kilka strachów odpada… 😉 Fajnie, co?

  287. Tanaka
    4 lipca o godz. 18:56

    (Do poprzedniego)

    Mokrej wody ci u nas dostatek tylko rzadko kiedy temperatura zewnętrzna jest na tyle wysoka, żeby chcieć do niej wskakiwac… 😉 Tymczasem od ponad tygodnia jest na tyle ciepło, że nawet udaje mi się pływać i to całkiem długo. I to w polodowcowym jeziorze. Z widokiem na śnieg co o zachodzie słońca (ok 22.30) jest przezyciem magicznym i mamy z tego dziką frajdę. Nawet meszki czyhające po wyjściu z wody nam niestraszne… 😉

    Ups, póki co znowu prąd się kończy w okienku na szeroki świat.. . 🙁 To już nie popisze przez jakiś czas

  288. Chcialem wpis zrobic o szybach ale wydal mnie malowazny. Do text Herstoryka link tu:
    https://pracownia4.wordpress.com/2017/11/19/hajze-na-soplice/#more-10171
    Z wiekszoscia w zasadzie zgadzam. W tezie ktora formuluje, nie zgadzam. konflikt arabsko-israelski. Ewentualne dyskusje ze mna akceptuje pod warunkiem. W pierwszym zdaniu chce powaznej odpowiedzi na moje pytanie. Pytanie wytluscilem. Nie interesuje mnie podpieranie/wymiana historycznych i irredentnych argumentow. Wszyscy je znamy dwa do trzech razy, lista 100+ pozycji. Dzis, jutro mnie interesuje.

    Jordania JEST Palestyna

    Rozwiazanie dwupanstwowe zostalo zakonczone. Israel i Jordania podzielily wiekszosc mandatu arabskiego(Trans-Jordania) i mandatu zydowskiego(Palestyna) miedzy soba. Jordanska aneksja Zachodniego Brzegu w latach 1948-1967 byla nielegalna, status Zachodniego Brzegu wciaz jest sporem miedzy Israel a Jordania. Nie Palestynczykami. Dzisiejszy Israel jest mniejszy od mandatu Palestyny (Gaza + Zach Brzeg). Daje mape brytyjskiego mandatu, bo stan Transylwanii powstal w ⅔ terenu, inne mapy obok:

    https://www.bing.com/images/search?view=detailV2&ccid=auJ%2blOH3&id=AFA0431B76BF2DE11DEC941DBB350571F5A2B2E6&thid=OIP.auJ-lOH3Lh6S4_8UXhWQlAHaFT&mediaurl=http%3a%2f%2fwww.southworld.net%2fwp-content%2fuploads%2f2017%2f01%2fjo-2-2a.jpg&exph=458&expw=640&q=Trans-Jordan&simid=607996474804734463&selectedIndex=7&qpvt=Trans-Jordan&ajaxhist=0

    Historia daje Israel prawo do wszystkich ziem na zachod od rzeki Jordan, zgodnie z prawem miedzynarodowym. Dzisiejszy Jordan jest etnicznie z najmniej 70% Palestynczykow rzadzonych przez niewielka mniejszosc (Haszymidzi, nie Palestynczycy). Dlaczego reszta ()3 pokolenie) nie ma jordanskiego obywatelstwa?
    Israel zaasymilowal okolo 600 000 zydow wsrod 850 000 zydow usunietych/uciekajacych z krajow arabskich w 1948 i 1967 roku. Podobnie, mozna wymagac, by Jordania asymilowala 600 000 Arabow, ktorych usunieto/uciekli z nowo zalozonego Israela w 1948 roku. Konflikt zostal juz rozwiazany. Wszystko, co pozostaje, zmusic islamistow i pozostawic media w spokoju, aby akceptowali rozwiazanie. Czekanie na czwarte pokolenie „wypedzonych” nie jest opcja. Wez analogie polskie, Ziemie Odzyskane. Wymiana ludnosci (milionow ludzi). Wez analogie w konflikcie grecko/tureckim. Wymiana ludnosci po tzw Wielkiej Katastrofie (milionow ludzi). Rozwiazanie konfliktu na sposob niemiecko/francuski jest niemozliwe ze wzgledu na 70 lat historii i roznice/nieprzystawalnosc gospodarek. Nowoczesnej swiatowej z postfeudalnymi autarkiami.

    Opcja islamistow, zepchnac, zniszczyc Israel nigdy nie zostanie zaakceptowana. Przez nikogo. Islamisci innej opcji nie maja dzis. Nigdy nie zaproponowali innej. Co z tym zrobic? Idea zniszczyc/zepchnac. Jaka wymiana argumentow? Israel ma calkowite prawo bronic przed ta opcja w kazdy mozliwy sposob. W kazdy.

    Hamas twierdzi, narod palestynski sklada z Egipcjan i Saudyjczykow (ang), nizej wypowiedzi, linki do roznych arabskich po ang:

    https://www.memri.org/tv/hamas-minister-interior-and-national-security-fathi-hammad-slams-egypt-over-fuel-shortage-gaza

    pzdr Seleukos

  289. Przepraszam za pomylke. Nie wiem dlaczego.
    Transylwanii powinno byc Transjordanii

  290. seleuk|os|
    6 lipca o godz. 19:05

    Zebrałeś i przytoczyłeś właściwe fakty,które jakoś szczególnie skrzętnie były i są pomijane przez Europę i nie tylko. Konkluzje absolutnie słuszne.
    I jedno jest pewne – Israel nie da się nigdy zepchnąć do morza,dopóki żyje chociaż jeden ich obywatel.
    Dobrze,że napisałeś .

  291. Obowiązkowo denerwuję się przed telewizorem 🙂

    Yeeee 🙂

  292. Nefer
    macie takiego gola, jakiego nasi sobie strzelili…czytam w internecie. Nie oglądam. Nerwujsia sie bardzo. Gryzę Mecenasa…

  293. BP
    CLAUDE LANZMANN
    (1925-2018)

    francuski rezyser, pisarz i dziennikarz. Najbardziej znany ze swego opus magnum „Shoah”
    (1985) a takze filmow „Sobibor, 14 padziernika 1943, 16 godzin” oraz „The last of the unjust” o Benjaminie Murmelsteinie ostatnim z wiezniow z Theresienstad.
    Pamietam jak w PRL rozpetala sie nagonka na Claude Lanzmanna w rezymowych
    PRLowskich mediach. Byla to niemal aberracja narodowa i za wszelka cene ukrywanie
    prawdy. Lanzmann mial kompromitowac Polske – wedlug PRLowskiej propagandy.
    To nie rezyser kompromitowal Polakow ale pokutujacy wowczas (nawet do dzisiaj) sposob myslenia. Jak owemu cudzoziemcowi, ktory zwiedzal Polske i wspomnial Zydow i ktoremu odpowiedziano: „my nie mamy cierpliwosci luchac o losie Zydow”.
    Kto mu tak odpowiedzial? Nie, to nie byl chlop, polanalfabeta z pozydowskiego miasteczka, lecz inteligent, architekt z Gdanska.
    I kto tu psul reputacje dla Polski? Kto szkalowal?
    Z tego co bylo wypowiedziane przed kamera nie wszystko zostalo przetlumaczone
    przez zazenowana polska tlumaczke.
    „Shoah” to tylko niewielki ulamek, bowiem wiecej, duzo wiecej dochodzilo z polskich
    miast i miasteczek. I tak do dzisia jponad 30 lat od projekcji „Shoah”.
    Pisal Henryk Grynberg: „Zydzi nie wymagaja, zeby ich kochano czy lubiano. Wystarcza im, gdy nie zadaje im sie wiecej bolu”

    PS W swojej bibliotece przechwuje wspaniala prace Nadine Nieszawer „1905-1939,
    Peintres Juifs à Paris” Ècole de Paris”, Denoel 2000, do ktorej wstep napisal Claude
    Lanzmann i ktorego mam autograf. Kiedys ten album kupilem w Paryzu w ksiegarni
    Libraire du Temple (1, rue des Hospitalières St Gervais).
    Polska recenzja tej ksiazki z „Rzeczypospolitej” (Janusz Miliszkiewicz) byla zenujaca, bowiem objektem ataku byl autor…wstepu.

  294. A wracajac do trojga ktorzy zgineli w Shannon Falls w Kanadzie. E-J zapodala ten temat pod wpisem Tobermory’ego o strachu. Choc ci co zgineli strachu podobno nie znali

    https://www.facebook.com/jetsetterboss/videos/1819369574748107/

    Ryker Gamble, Alexey Lyakh and Megan Scraper. Jetsetters istniejacy dzieki internetowi i Youtube

    To bylo ich zycie: wynajdywac najniebezpieczniejsze miejsca na swiecie, wjezdzac, wchodzic, wlazic czy wczolgiwac sie tam. I robic z tych wyczynow video do wyswietlania w internecie. Najlepiej na Youtube bo najlepiej placi. Miliony ogladaczy-klikaczy, ogromne zainteresowanie ze strony luksusowych resortow: pokaz nasz osrodek na swoim video!

    Youtube zezwolilo im na utworzenie swojego sub kanalu pn. High On Life. Cala trojka zginelaw wypadku przy pracy. Z ta roznica tylko, ze oni te prace robili przede wszystkim dla przyjemnosci.

    Wiec, wbocku, jesli i ciebie kiedys woda pokona, pocieszaj sie w zaswiatach tym, zes ogromnie lubial to cos robil

  295. Nefer
    6 lipca o godz. 20:14

    No i wbrew „ogólnym”oczekiwaniom Belgowie prowadzą i to jak 🙂 🙂

  296. basia.n
    6 lipca o godz. 20:54

    tfu tfu żeby nie zapeszyć

  297. Nefer
    6 lipca o godz. 21:01

    Ojej ! o mało karny! Odpluwam przez lewe ramię to zapeszanie !

  298. Ci Belgowie. No no no

    „I do know what I don’t want but I don’t know what I want”. [Wiem, czego nie chcę, ale nie wiem, czego chcę]

    Tak mowila dwudziestokilkuletnia Mindy the Lion, czyli sp. Megan Scraper, w przytoczonym powyzej klipie. I ja, czlowiek od Niej starszy o okolo dwie generacje – jesli nie o trzy! – tylko moge sie pod tym podpisac.

    Jak sie maja do tego Brazylijczycy? Pewnie sie jakos maja skoro tak graja jak graja

  299. Nefer
    6 lipca o godz. 21:01

    Udało się !!

  300. No to mamy Euro Cup 🙁
    Trochę łyso.

  301. Kiedyś kibicowałem Brazylii ale to było dawno. Dzisiaj dobrze się stało ,że kabareciści pożegnali się z MS 2018.

  302. Orteq
    6 lipca o godz. 20:53

    Właśnie wróciłem cały mokry i babkuję szapką…nie…szapkuję babką…też nie!…kurde…klapkuję klapką?…ale może się domyślasz, że dziękuję za pamięć, Ortegu. Dobry nocek uod pombocek.

  303. A mnie czegos brakuje. Belgowie przeciwko Francuzom w finale? Toz to prawie tak jakby Jacek przeciwko Plackowi.

    Jedyna nadzieja w Putinie

  304. A moja szapka do ziemni, wbocku. No bo zes ciagle zyw!

  305. Orteq
    6 lipca o godz. 21:58

    Masz rację z Jackiem i Plackiem – ale to będzie w półfinale 🙂

  306. MS bez Pld Ameryki w finale? I to wszystko robota WWP? Pewnie mnie cos umklo

  307. Jesli WWP wygral wybory dla Trumpa to on z pewnoscia moze wygrac MS w pilce noznej dla … Belgii.

    To co dzisiaj sie odbylo w meczu Belgia : Brazylia to czyste hackerstwo kremlowskie. Plain and proste jak drut. Komus tam obciagany

  308. No paczcie Państwo 🙂

  309. @basia.n, 22:05
    Ja nawet nie pacze na polfinal. Bo ten dawno juz jest ustawiony przez WWP. Ja mowie o grze o zloto.

    Putin juz dawno wyinscenizowal, ze w tym najostaniejszym z ostatnich meczow MS 2018 Rusia, o zloty meda bedza graly zespoly Rosji i Belgii.

    Rozchodzi sie o to, ze tylko w meczu z Belgia Putin ma pewniaka, za kilka dni Co dzisiejszy wynik Belgia-Brazylia, 2:1, potwierdza.

    Belgia wygrala fuksem z Brazylia. Stalo sie tak tylko dlatego zeby Rosja nie musiala z poludniowo-amerykancami walczyc w finale.

    Czyste hackerstwo Wolodii. Typowe dlan

  310. „Strach nie moze byc czyjac obsesja, poniewaz oba pojecia znajduja sie na niepokrywajacych i niprzystajacych do siebie poziomach psychiki.”

    Dla takich zabawnych absurdów warto tutaj zaglądać, choćby po to żeby się pośmiać. Nie ma to jak domorosła psychologia, która za pomocą dziwacznych sofizmatów i żałośnie dziecinnych gierek słownych chce dowodzić, że nie można mieć obsesji na punkcie strachu. Jeśli nie potrafisz, psychologu od siedmiu boleści, zrozumieć tego prostego faktu, że czym innym jest strach, a czym innym obsesja na punkcie strachu, to szkoda mi zachodu, żeby z mozołem przebijać się do Twojego tak ciężko pracującego umysłu.

  311. Niech ludy pamientajo co tacy jak ja przepowiadajo. W swoich przepowiesciach tego co siem stanie gdy my staniemy na bardzo finalowym sianie: you or us?

    Ja stawiam na us. Ew. ass

  312. Orteq
    6 lipca o godz. 22:29

    I masz rację 🙂 🙂

  313. Śmiej się, pajacu

    https://www.youtube.com/watch?v=kvikOWNVEac

    Obsesja na punkcie strychu? W dzieciństwie bałem się schodzić po schodach z poddasza, bo tam, za plecami, czaiła się… ciemność 😯 Za każdym razem nachodziły mnie uporczywe myśli, że zaraz jakiś potwór wyjdzie zza poniemieckiego magla z wielką korbą i… Nie wiem, co zrobi, bo zbiegałem w tempie naoliwionej błyskawicy i szybko zamykałem za sobą drzwi 😎

  314. Tobermory
    6 lipca o godz. 22:47

    W dzieciństwie wystarczały baśnie braci Grimm,aby wyobraźnia zaczęła podsuwać przeróżne okropne obrazy 🙂

  315. @Kostka 6 lipca o godz. 17:25

    To się wstrzelilas w temat wstępniaka! Ciekawe że w cytowanym przez ciebie później tekscie po angielsku powyższej informacji akurat nie ma. Ale za to brzmi bardzo sensacyjnie!

    Ten tekst cytowany, to kilka wybranych zdań z kilku żródeł.
    Czasem tak robię żeby pamiętać o ważniejszych sprawach.
    Odnośnie big Pharma … to nie pamiętam obecnie gdzie czytałam, ale pamiętam, że wspomniany plant znajduje się w niedużej odległości od Salisbury.
    Nie pamiętam w tej chwili, czy chodziło o Catalent Pharma in Swindon, Wiltshire około 1/2 godz. drogi z Salisbury, czy o inny.
    Wiem ze wyraźnie o tym mówiono przy okazji Skripalów.

  316. No i po co te machlojki łże-aggenta?
    Bo bez ściemy komentarz Tanaki wyglądał tak:

    Tanaka 6 lipca o godz. 9:26
    Rogger77 5 lipca o godz. 21:54
    „Strach to znana obsesja ateistów” * Do celnych uwag jakie dajesz w sprawie rzeczonego, mozna dodać cos jeszcze : owze nie potrafi zbudowac popawnego zdania,ktore ma za swoj umyslowy sztandar. Strach nie moze byc czyjac obsesja, poniewaz oba pojecia znajduja sie na niepokrywajacych i niprzystajacych do siebie poziomach psychiki. Zas uzycie slowa „znana” oznacza, ze nie tylko kulawy na rozumie Rogger jest dobrze zaznajomiony ze stanem co do ktorego glosi teze, ale jest to teza wsrod ludzi zupelnie powszechna. Pytasz dowolnego czlowieka na ulicy i gdziekolwiek indziej na swiecie i on od razu wie, jak jest: aaaaa.., ateista to taki ktos, co ma obsesje na punkcie strachu. Bezmyślna uzurpacja Roggera w sprawie owej tezy i swiatowej pewnosci co do jej trafnosci, czyni go „znanym obsesjonatem” na punkcie „strachu jako znanej obsesji ateistów”

  317. Wspomniany plant
    Ciekawe, jaki to język?

  318. @basia.n
    6 lipca o godz. 23:03

    Moja babcia specjalizowała się w bajkach opowiadanych po zgaszeniu lampy, a ja słuchałem patrząc jak po ścianie przesuwa się prostokąt światła (z krzyżem ramy okiennej) od przejeżdżającego z rzadka samochodu i wyobrażałem sobie, że przejeżdża kareta albo tabor cygański ze słuchanej właśnie opowieści… Widziałem kilka razy takie prawdziwe, malowane wozy, ciągnięte przez koński zaprząg i Cyganki żebrzące po domach. U nas dostawały zawsze wiktualia, matka nigdy nie dała sobie powróżyć…

  319. @basia.n
    6 lipca o godz. 23:03

    Po pierwszym zetknięciu się z Grimmami nie chciałam ich więcej słuchać.Ale baśnie rosyjskie z którymi dość wcześnie zetknęłam się z racji muzyki rosyjskiej ( i baletowej i symfonicznej) miały w sobie coś,co przyciągało jak magnes.

    Postraszmy się trochę 🙂 Musorgski – Noc na Łysej Górze

    https://www.youtube.com/watch?v=j9R7k3M-wM4

  320. Tobermory
    6 lipca o godz. 23:15

    Och, to mi coś przypomniało: Opowiadania z Doliny Muminków, a konkretnie Straszna historia – ta o Homku, który strasznie zmyślał.

  321. Tobermory
    6 lipca o godz. 23:15

    Wpis był oczywiście do Ciebie 🙂

  322. Tobermory
    6 lipca o godz. 23:15

    Podałam wersję oryginalną. Ale ta najbardziej popularna jest zinstrumentowana przez Rimskiego- Korsakowa.
    Jest bardzie demoniczna:)

    https://www.youtube.com/watch?v=by4khgR7Q5k

  323. Moja babcia była kresowa i bajki też były takie kresowe, a niektóre nawet rosyjskie, np. o głupim Iwanie, co sypiał na piecu, a nawet chyba nim podróżował, a kończyły się zawsze dobrze dla głupiego, ale dobrodusznego 😉
    Baśnie Grimmów jakoś znosiłem, ale Andersena to raczej unikałem, bo takie smutne były 🙁

  324. @basia.n
    6 lipca o godz. 23:39

    Dziękuję. Lubię tę Łysą Górę 😉 Obie wersje.

  325. Tobermory
    6 lipca o godz. 23:48

    No i doszliśmy w temacie wstępniaka do tego,że w człowieku niemal „naturalne” są pewne lęki,obawy,skoro od dzieciństwa szpikowano nas z jednej strony religią,a z drugiej wszelkimi bajkami. Trudno się potem wydostawać z tych mrocznych oparów 🙂 Jednym się udaje innym mniej.

  326. Nie wiem, nie czytałem ale się wypowiem. 😉

    Nie boje się pająkąw, wręcz lubie pająki! Pewnie odkąd biologica w szkole opowiedziała nam o swojej pracy magisterskiej podczas pisania której badała zwyczaje pajaków amaurobius i chiracantium.
    Nie mam pojęcia jak się „je pisze”, napisałem z pamięci.

    Nie lubie wężów, ale nie dlatego, że „forma węża” mnie odstręcza tylko dla tego samego powodu, dla którego nie zbieram grzybów. Grzyby lubię jeść ale bałbym się je zbierać. Grzybów nie rozpoznaję, trujących nie odróżnię, podobnie jak jadowitych węży.
    A zatem strach, wróć, powiedzmy że niechęć bierze się z niewiedzy.

    Gdybym się nauczył rozpoznawać nieszkodliwe węże to bym je z pewnością głaskał, karmił i się ich nie bał.

    Od zawsze lubiłem bawić się w piwnicy, w zminych, ciemnych miejscach. Do naturalnych jaskiń mało mnie ciagnęło, ale zalane i na wpół zburzone piwnice wrocławskich kamienic (wtedy bardziej ruin) spenetrowałem w swoim czasie dużo za dokładnie. Pchając się w zupełnie nie nadające się dziury. Gdyby mama wiedziała…
    A zatem nie boje się ciemności.

    Nie boję się samotności. Ani, ani. Nie boje się biedy, jakoś nie wierzę abym kiedyś musiał cierpieć prawdziwy głód, a do rzeczy materialnych jestem bardzo mało przywiązany. A jedzenie? Nawet mieszkając na ulicy jedzenia ma się w bród, więc w głód nie wierzę.

    Boję się swojej niesprawności fizycznej a jeszcze bardziej umysłowej.
    Boje się bólu.

    Czy prześladują mnie strachy na temat innych osób, w szczególności członków mojej rodziny?
    A to już zbytnie obnażanie się, i tak i tak wyszedłem na egoistę.
    Tak na razie, na teraz, to moje doświadczenie życiowe podpowiada mi, że zamartwianie się na temat problemów dzieci i uporczywe usiłowanie pomagania im skutkuje zupełnie odwrotnymi do intencji skutkami.
    Wniosek dla mnie jest taki, że niech sobie młode swoje łebki rozbijają same, bo nakładanych im ochronnych kasków i tak i tak nie docenią a nawet jak je nałożą to nie przygotuje ich to na czasy, gdy opiekuńczego kasku zabraknie.

  327. Nie lubię węży… wężów też nie 😉

  328. A padalców i skunksów to już w ogóle! 🙂

    Hm… ty to bywasz szczery do bólu.
    No i w sumie bardzo dobrze, że wróciłeś.

  329. @Izabela
    Przypomniało mi się, że miałaś wątpliwości odnośnie info, które nie tak dawno podałam o utajnieniu badań komisji ONZ dot. WMD (broni masowego rażenia) w Iraku.
    Możesz to usłyszeć w podanym poniżej linku.
    Informacja ta jest w przedziale czasowym, który też podaję.
    od 2.21.20 … do 2.23.00
    Syryjczyk w ONZ o archwach komisji badającej ewentualne posiadanie broni WMD przez Iraq i fakt utajnienia ich na 60 lat.
    Warto zaznaczyć, że komisja po 18-letnich trudach niczego takiego NIE ZNALAZŁA.
    Pod koniec 2008 roku Security Council na zamkniętym posiedzeniu zdecydował zakończyć działanie tej komisji i utajnić jej archiwa. Zamknięto je w „żelaznych” skrzyniach, do których „klucz” ma Secretary-General.
    Postawiono również warunek, że te skrzynie mogą być otwarte dopiero po 60-ciu latach.
    https://www.youtube.com/watch?v=hOxGmxINlOI
    UNSC meets to discuss reports of chemical attack in Syria

  330. Poniżej dwu-minutowy filmik, przedstawiający lęk Trumpa przed Kanadyjczykami, którzy wykupują w Stanach BUTY i przemycają je przez granicę.
    A o ich paskudnej przebiegłości świadczy również fakt (w/g Trumpa), że dla zmylenia celników podniszczają je ciutkę, co by wyglądały na wcześniej noszone.

    Ach ci Kanadole… tacy cwaniacy. I przestępcy.

  331. https://www.youtube.com/watch?v=bSJY6-suAQ0
    Canadians react to Trump’s shoe smuggling claim – BBC News

    Zapomniałam wkleić link do poprzedniego koment.

  332. Czwórka
    Wszystkie zagraniczniaki to cwaniaki, nie tylko Kanadole. Coś na ten temat wiem.

  333. Tobermory – 22:47

    „zbiegałem w tempie naoliwionej błyskawicy”

    No nie mow. To zesmy i greased lightnin’ juz sobie zaadoptowali do naszego patriotycznego jenzyka.

    https://genius.com/John-travolta-greased-lightnin-lyrics

    Z Reya i z Kochanowskiego wynikajacego?

    Przyznam sie ze wstydem znacznym, ze gdym po raz pierwszy uslyszal komplement „you’re a real greased lightnin’ Orteq” tom musial do Oxford Dictionary sie udac. A tam ani slowa tlumaczenia na jezyk Kochanowskiego! Wszystkiego musialem sie domyslac. Wlacznie z sakrazmem.

    ‚Jestes naoliwiona blyskawica’ to nie zadem komplement w jezyku wyspiarzy. Vice versa raczej

  334. Wklejam ten odnosnik do znaczenia idiomu angielskiego „greased lightnin’ ” celem wyjasnienia iz Tobermory, bodajze, zwrocil uwage na nasze tu blogowe wiadomosci. Z Polski przywlekane jako jakies ‚rewelacje’ w rodzaju naoliwionej blyskawicy. Co mnie sie czasem zdarza. Jak np. niniejszym

    „Sytuacja z Sądem Najwyższym wciaz jest niejasna. 10 sędziów nie wystąpiło do prezydenta
    o przedłużenie orzekania i teoretycznie powinni dostać od niego postanowienia o przejściu na emeryturę. Ale o ile wiadomo nie dostali. Prof. Małgorzata Gersdorf, I-sza prezes SN, też osiągnęła nowy wiek emerytalny i też nie wystąpiła o przedłużenie. Uważa, że na podstawie konstytucji jest nadal prezesem, do końca kadencji, czyli do roku 2020. Tak samo uważają inni sędziowie. Prezydent i rząd uważają, że jest
    emerytką. Prezydent wyznaczył (ustnie) na tymczasowego następcę sędziego Józefa Iwulskiego. Ten oświadczył, że nie jest żadnym następcą ani zastępcą, a tylko będzie wykonywał obowiązki pod nieobecność pani prezes, która od poniedziałku idzie na urlop. Chichi smichi jakies. Albo co.

    Podczas gdy pod siedzibą SN w W-wie odbywaja sie codzienne demonstracje poparcia dla tzw. niezaleznych sędziów. Demonstrowano też w wielu innych miastach. Nic nie donosza o pojawieniu sie Pierwszego Prezydenta Wolnej Polski, Lecha Walesy. Ktory mial z bronia u boku, a nawet w reku, sie stawic w Warszawie w celu obrony niezawislosci sadow polskich. I w ogole w obronie trojpodzialu wladzy. Tego podzialu ktory on sam zlikwidowal przy pomocy tzw. falandyszyzacji gdy byl prezydentem RP po obaleniu komuny prawie czydziesci lat temu

    A Sędziowie TK (Trybunal Konstytucyjny) też się buntują. Grupa sędziów TK (w tym jeden wybrany przez PiS)
    napisała do pani prezes TK Przyłębskiej pismo, w którym zarzucają jej manipulowanie składami orzekającymi.
    Wszystko to bedace w centrum uwagi UE. Bo UE ma czuwac nad tym smietnikiem.

    Chwatit’ tej biezaczkipolskiej? Ilustrujacej nasze nie przystawanie do Europy? I dowodzace nasze przystawanie do putiniady?

  335. Ciekawe jakby to wygladalo gdyby pisiory otwarcie sie przyznaly, ze oni uznaja putinowski model demokracji za jedynie sluszny. Bo jeszcze teraz poparty modelem Trumpa.

    Hej, hej! Czy oni nie przyznali sie juz do tego?

  336. Ustrojowe przemiany demokracyjne to jedno. Zas obalanie zasad demokracji to co innego. Majace ponad 80-letnia historie w faszystowskim frankizmie hiszpanskim

    Unikniecie pojscia ta droga to najwazniejsze zadanie w czaszach trumpizmu. Naszym wlasnym polskim kaszyzmem faczystowkim wyrazanego.

    Pisiana Polska to JEDYNY sprzymierzeniec Donalda Trumpa w dzisiejszej Europie

  337. Nie idzmy ta droga

  338. Acha i jeszcze jedno.
    Boję się utraty kontroli.
    Ten strach jest dobrym motywatorem do zarabiania pieniędzy. Gdyś biedak toś na łasce innych. Jedni dobrze ci życzą a inni źle, ale nawet ci dobrze życzący potrafią podejmować decyzje w twoim imieniu, które bywają trudne do przełknięcia. Przez sam fakt nie bycia twoimi decyzjami.

  339. @Na marginesie 7 lipca o godz. 0:43
    No i w sumie bardzo dobrze, że wróciłeś.
    Nie chwal dnia przed zachodem słońca… 😉

  340. Nie chwal dnia przed zachodem słońca jeslis nie gotowa naoliwić moją błyskawicę

  341. Jak do tej pory to w ramach rewanżu za tariffs na stal i aluminium
    kraje dotknięte tym odpowiedziały nałożeniem taryf na niektóre towary importowane ze Stanów. Jak narazie zaczęły tylko na wybrane towary.
    Czyli:
    – Chiny 3 biliony
    – EU ponad 3 biliony
    – Meksyk 3 biliony
    – Canada prawie 13 bilionów.

    Trump się zdenerwował i dzisiaj (w/g polskiego czasu)
    nałożył dodatkowe nowe taryfy na 818 importowanych towarów z Chin
    co przekłada się na:
    34 biliony dolarów.

    Głośne już słuchy chodzą, że EU będzie obciążona 20% taryfami
    za wszystkie importowane przez Stany samochody i części zamienne.

    Pożyjemy, zobaczymy.

    Ps.Jak narazie Rosja zaczęła skopować złoto i nie tylko ona.
    Jak wiadomo w przyp. kryzysu.. złoto jest najpewniejsze.
    Narazie kryzysu nie ma, ale Trumpowi chyba obecna sytuacja się znudziła, więc robi co może żaby ją zmienić.

    Ci którzy się bawią na giełdzie mogą sobie to przemyśleć

  342. skupować a nie skopywać złoto

  343. I nawet okadzać nie trzeba…

  344. @404, 5:27

    „Trump się zdenerwował i dzisiaj (w/g polskiego czasu) nałożył dodatkowe nowe taryfy na 818 importowanych towarów z Chin co przekłada się na: 34 biliony dolarów.”

    Mowisz o amerykanskich bilionach? Czy o polskich miliardach?

    Tak czy owak, plan Trumpa jest wciaz ten sam: wywolac w swiecie gospodarcza zapasc. Pewnie mu sie to uda. Amerykanie nawet nie wiedza, ze to oni beda pierwszymi ktorzy beda placili za te zapasc.

    Dzieki, Fourofourko za trwanie przy temacie. @zyta2003 jakos fragmentarycznie tylko trwa przy tym tOmacie. Choc to jej nr 45 wywoluje takie spustoszenie w swiecie

  345. Bartosz Weglarczyk o smierci Eda Schultza, l. 64

    https://twitter.com/bweglarczyk/status/1014920180680544260

    „Zmarł bardzo znany amerykański dziennikarz TV z MSNBC Ed Schultz. RIP.”

    Podczas gdy sp. Ed Schultz byl ‚kotwica’ w RTNEWS. Russia Today. Czyli u Putina on robil. Choc Amerykaninem czystym byl

  346. Dla tych co znaja jezyk. Albo nie wybrzydzaja na korzystanie z uslug wujka Google, takie wyjasnienie o RT:

    RT is a brand of „TV-Novosti”, an „autonomous non-profit organization”, founded by the Russian news agency, RIA Novosti, on 6 April 2005.During the economic crisis in December 2008, the Russian government, headed by Prime Minister Vladimir Putin, included ANO „TV-Novosti” on its list of core organizations of strategic importance of Russia.
    RT has been frequently described as a propaganda outlet for the Russian government and its foreign policy. RT has also been accused of spreading disinformation by news reporters, including some former RT reporters. The United Kingdom media regulator, Ofcom, has repeatedly found RT to have breached its rules on impartiality and of broadcasting „materially misleading” content. On 13 November 2017, RT America officially registered as a „foreign agent” with the United States Department of Justice under the Foreign Agents Registration Act. Under the act, RT will be required to disclose financial information.

    Przetlumaczmy, w jednym zdaniu: RT to sprytna tuba propagandowa WWP. Wujka Wolodii Putina znaczy. Dzialajaca w wolnym swiecie, w co najmniej szesciu glownych jezykach swiata. Gdy sie kliknie na RTNews w Pln. Ameryce to tak jakbys sie znalazl w livingroomie w NY czy LA. Niekoniecznie w Jackowie chicagowskim jednakze. Choc tez niewiadomo jak to naprawd jest z tymi sympatiami/antypatiami Polonii chicagowskiej wobec putinowej Rosji.. Naprawde nie wiadomo dzisiaj. Wolodia to mlodszy brat Donaldu, uwazaja niektorzy

    Zielone ludziki zas donoszo, ze Putin idzie leb w leb z Trumpem w amerykanskiej popularnosci. Wiec jego utworzenie kanalu RTNews dla Ameryki bylo zwyczajnym rynkowym zaspokojeniem wielkiej potrzeby czasow w jakich zyjemy.

    Putin i RT/Ru sie sprzedaja lepiej niz mutual funds. Oba nie dajac zadnych zyskow inwestorom

  347. @Orteq 7 lipca o godz. 6:10

    Faktycznie miałam na myśli amerykańskie biliony.
    ja jednak nie jestem wyznawcą merkantylizmu w przeciwieństwie do Trumpa (chociaż on pewnie o tym nie wie, że nim jest).
    Co do Putina? … trudno powiedzieć, ale chiba też

    Przy okazji parę dodatkowych faktów odnośnie USA pozycji..

    — 4.5 % populacji świata
    — prawie 20% światowej konsumpcji
    — około 18% światowej produkcji

    Wniosek:
    –produkcja … punch above their weight*
    — konsumpcja … wielki punch above their weight*

    Ta sytuacja powinna być zbalansowana
    i na dłuższą metę jest niezdrowa i nie do utrzymania.

    *punch above your weight .. idiom,
    1. być w sytuacji, która wymaga siły i możliwości jakiej ten ktoś nie posiada.
    2. mieć (czasowo) sukces w danej sytuacji

    Np. w boksie. Przeciwnik mierzy się z kimś cięższym, bardziej dominującym.

  348. Rogger77
    6 lipca o godz. 22:30

    „Nie ma to jak domorosła psychologia, która za pomocą dziwacznych sofizmatów i żałośnie dziecinnych gierek słownych chce dowodzić, że nie można mieć obsesji na punkcie strachu”.

    Nie ma to jak dzieci, które coś mają bardziej i włażą, żeby pozaczepiać, pokonfrontować się, pomądrzyć, poszydzić, pokazać swoją wyższość, rozładować kompleksy, a nie porozmawiać w celu przyjemnego spędzenia czasu, pogaworzenia dla samej przyjemności gaworzenia, dowiedzenia się, pochwalenia się swoją wiedzą, posłuchania tych, co wiedzą.

    Twój wpis składa się z nienawistnych inwektyw, które Cię kwalifikują do trollowatych, a nie do gawędziarskich partnerów. Ale jeśli pominąć inwektywy, to może wyjaśnisz blogowiczom – boć przed nimi się popisujesz, nie przed samym Tanaką – co to za zwierzę w poniższym zdaniu

    <b."Jeśli nie potrafisz, psychologu od siedmiu boleści, zrozumieć tego prostego faktu, że czym innym jest strach, a czym innym obsesja na punkcie strachu, to szkoda mi zachodu" OBSESJA NA PUNKCIE STRACHU. Rozumiem, że ktoś się może obsesyjnie czegoś bać, ale MIEĆ OBSESJĘ NA PUNKCIE STRACHU? Obsesyjnie boi się strachu czy obsesyjnie uwielbia strach? Zapomniałeś (celowo?), że i Tanaka, i ja wytknęliśmy Ci bijący w oczy idiotyzm

    „Strach to znana obsesja ateistów”

    Kompletnie przemilczałeś te uwagi, natomiast zachowałeś się jak strofowane dziecko, które z powodu tego strofowania za złości kopie psa. A skoro nie odnosisz się do własnego idiotycznego sformułowania, Twoje dywagacje są nie na temat.

  349. Perdona, w powyższym cytacie z tekstu inwektywowego dziecka to miało być pogrubione:

    „Jeśli nie potrafisz, psychologu od siedmiu boleści, zrozumieć tego prostego faktu, że czym innym jest strach, a czym innym obsesja na punkcie strachu, to szkoda mi zachodu”

  350. @ Orteq
    7 lipca o godz. 1:57

    „No nie mow. To zesmy i greased lightnin’ juz sobie zaadoptowali do naszego patriotycznego jenzyka.”

    Nie wiem, czy „żeśmy”. Ja sobie już dawno zaadoptowałem, ale od „schnell wie ein geölter Blitz” 😉 O „greased lightnin’” dowiedziałem się znacznie później.

  351. Strachu się nie leczy. Leczy się lęk. Długo, mozolnie, z różnym skutkiem.

  352. @zza kałuży
    7 lipca o godz. 0:32

    W rzeczy samej to ja też nie mam arachnofobii, chociaż gdyby taki kosmaty pająk ptasznik niespodziewanie wszedł mi na twarz… 🙄 Ale krzyżaki nawet dokarmiam wrzucając im muchy w sieć i nigdy żadnego pająka nie zabijam.
    Mam w rodzinie 33-letniego przyrodnika, który na widok pająka, choćby najmniejszego, sztywnieje jak sparaliżowany i żona musi lecieć na ratunek wynosząc „potwora” na balkon.

    Lęk przed CZYMŚ czającym się w ciemnym kącie za maglem na oświetlonym (!) strychu miałem istotnie, natomiast zalane wodą rozległe i tajemnicze piwnice poniemieckiego domu mojej ciotki, gdzie światło dzienne wpadało tylko przez małe okienka, pociągały mnie i mojego kuzyna do tego stopnia, że próbowaliśmy żeglować po nich w drewnianym cebrzyku, co skończyło się kąpielą już po dwóch metrach. Woda podchodziła każdej wiosny z pobliskiego stawu i była głęboka na ca 40-50 cm, ale my mieliśmy po jakieś 130 cm wzrostu.
    Pamiętam do dziś tę nieprzeniknioną czarną taflę…

    Lęk przed utratą kontroli nad ciałem, bycie zdanym na łaskę opiekunów, upokorzenie niemocą itd. zaprząta na pewno umysł wielu osób, a wizja staje się szczególnie bolesna i dotkliwa po konfrontacji z realną słabością własnych dziadków i rodziców.

  353. wbocek
    7 lipca o godz. 8:11

    Dyskutować można z ludźmi, którzy chcą dyskusji i grają fair, a Ty nie jesteś fair w dyskusji, bo pozwalasz, że by Twoje osobiste sympatie i antypatie wpływały na ocenę argumentów drugiej strony. Innymi słowy, celowo karykaturalnie przeinaczasz wypowiedzi tych których nie lubisz, a przymykasz oczy na oczywiste absurdy w rozumowaniu tych, których lubisz.

    Obsesja na punkcie strachu może przybierać różne formy, myślę że wystarczająco wyjaśniłem o co chodzi, ale spróbuję jeszcze jaśniej. Ateistyczna obsesja na punkcie strachu polega na tym, że w ateistycznym rozumowaniu częstokroć pojawia się taka idea, że inni ludzie, zwłaszcza wierzący, ciągle się czegoś boją. Że religia jest motywowana przez strach, że katolicy boją się piekła lub czyśćca itd. itp. Aktualny wstępniak jest tego ewidentnym przykładem. Nowoczesne lęki, barometry strachu, jeśli ktoś wierzy w coś więcej, niż tylko w zaspokajanie podstawowych biologicznych potrzeb, to musi że się czegoś boi. To jest właśnie obsesja ateistów, wszędzie widzą strach i zakładają, że inni ciągle się czegoś boją. Aż się więc nasuwa pytanie: skoro ateisto widzisz w innych strach, to czego boisz się Ty sam? Może te strachy, które widzisz w katolikach, kalwinach itd., to w rzeczywistości projekcja Twoich własnych strachów?

    No i objawiła się niezawodnie samograjka „agent Rogger to, agent Rogger tamto”, a już myślałem że coś się stało.

  354. Ha, nasz dzielny filozof niczego się nie boi, choćby tramwaj, to dostoi 😎

  355. Rogger77
    7 lipca o godz. 10:04 * Pleciesz od rzeczy na temat „ateistycznych obssji na punkcie strachu”. Nie odrobiles odstawowych lekcji w sprawie lęku w religii. Masz problem z odróżnianiem lęku od strachu, zaś twierdzenie co tam „czestokroć” się pojawia w „ateistycznym rozumowaniu” i ze to „obsesja” – to wykwit glupkowatej niewiedzy maskowany uzurpacja. Nie kwalifikujsz sie do powaznej dyskusji.

  356. @Tanaka
    7 lipca o godz. 10:13

    Ale jeśli Rogger77 przedstawi nam swoje lub cudze (opublikowane w „Science”) badania socjologiczno-psychiatryczne na odpowiednio dużej populacji ateistów, na których opiera swoje twierdzenia o „ateistycznej obsesji na punkcie strachu”, to go przeprosimy i poślemy kwiatki 😎

  357. Rogger77
    7 lipca o godz. 10:04

    Jak definiujesz „wierzenie w coś więcej”? Czy religijni mają monopol na „wierzenie w coś więcej”? Czy ateista może tylko zapchać kiszki?

  358. Pamiętacie dziurę ozonową, kwaśny deszcz? Przestaliśmy się bać, choć były (są) realne. Zabroniliśmy freonów w lodówkach, piankach i sprayach i zapomnieliśmy, zwłaszcza że dziura nad Antarktydą istotnie się skurczyła.
    A Trójkąt Bermudzki, w którym stale ginęły statki i samoloty?

  359. Pomijając „coś więcej”, na czym polega wiara w „zaspokojenie podstawowych potrzeb biologicznych”?

  360. I jeśli zaspokojeniu owych podstawowych potrzeb biologicznych coś stanie na drodze (niedziela niehandlowa, prohibicja, celibat, 20. stopień zasilania) to tylko ateista poczuje lęk?

  361. Przypomnieli mi się „Ruski i Indianer” mieszkający pod łóżkiem mojego dziecka. Nigdy nie chciało się zgodzić na zajrzenie, nawet wspólne, czy rzeczywiście tam są. Kiedy ja zaglądałem, żądało potwierdzenia, że są, i spało bez lęku.
    Ciekaw jestem, czy mój wnuczek będzie miał, i jakie, swoje własne strachy. Na razie lubi się chować za framugą drzwi i nagle wychylać z wielką radością.

  362. Tobermory
    7 lipca o godz. 10:22 * Mogę nawet uścisnąć rączkę.

  363. Tanaka
    7 lipca o godz. 12:48
    Gospodarzu: Morawiecki nie „mówił nierawdy”. Morawiecki kłamał.

    Mój komentarz
    Główny pełnomocnik Prezesa na Polskę w PE nie tylko nie mówił prawdy, jak Redaktor Passent napisał, lecz kłamał, kręcił, mataczył, palił głupa, insynuował, postponował, elukubrował, aktorzył, plótł androny, gaworzył, trzymał się kłamstwa jak pijany płotu wykręcał ogon polskiemu kotu, gadał jak katarynka, jakby się napił mocnego winka.
    Pzdr, TJ

  364. Przepraszam, mój powyższy komentarz powinien być skasowany. Miał być na EP w nawiązaniu do komentarza Tanaki na EP.
    TJ

  365. seleuk|os|
    6 lipca o godz. 19:05

    Otóż długo zastanawiałem się, czy wdawać się w jakąkolwiek dyskusję na ten temat, z czterech powodów:
    1. Po pierwsze, mój poprzedni wpis miał zakończeniem udziału w tym wątku.
    2. Jest ona nie bardzo na temat, choć strach odegrał sporą rolę w palestyńskiej tragedii
    3. Każdy bez wyjątku dyskurs na ten temat błyskawicznie przeradza się w wymianę emocjonalnych pokrzyków, oskarżeń i przylepiania etykietek.
    4. Każdy bez wyjątku dyskurs koncentruje się na historii i rozdzielaniu historycznego włosa na czworo, z całkowitym pominięciem tego co naprawdę ważnePERSPEKTYW NA PRZSZŁOŚĆ.
    Zamiłowanie do polemik jednak przemogło, zacznę więc od bardzo zwięzłego opisu mego stanowiska: nie żywię niechęci czy uprzedzeń ani do Palestyńczyków/Arabów, ani do ludzi uważających się za Żydów. Mam zrozumienie i empatię i dla jednych i dla drugich. Jestem jednak ostrym krytykiem Syjonizmu, który uważam za anachroniczną ideologię kolonialną, a w jego skrajnej postaci rasistowską i zbrodniczą. Uważam, podobnie jak prof. Szlomo Sand, że powoływanie się przez Żydów na rzekomą ciągłość i czystość etniczną po „wypędzeniu” z Palestyny jest narodotwórczym mitem, pozbawionym podstaw w faktach i jakiejkolwiek legitymacji prawnej.
    Bardzo krótko określę też mój pogląd na syjonistyczny podbój i kolonizację Palestyny, z punktu widzenia historyka (używam tu terminu „Palestyna” w sensie potocznym. Mógłbym odwołać się zamiast do podziału administracyjnego z czasów tureckich, albo statusu mandatu brytyjskiego, ale byłoby to wspomniane wyżej dzielenie włosa na czworo). Nie jestem prawnikiem, jednak liczne aspekty prawne tego podboju budzą we mnie poważne zastrzeżenia. Po pierwsze, deklaracja Balfour’a 1917 nie miała legalnego znaczenia prawnego, bo Wielka Brytania nie miała ani tytułu własności, ani posiadania ziem, którymi próbowała kogoś obdarować. Po drugie, osiedlanie kogoś w cudzym kraju, na cudzej ziemi, było nawet wtedy naruszniem prawa do samostanowienia, uznawanego przez Ligę Narodów. Po trzecie, proponowany przez ONZ w 1947 podział Palestyny, a następnie uznanie Państwa Izrael były pogwałceniem prawa do samostanowienia palestyńskich Arabów, stanowiących, przed czystkami etnicznymi, 75% ludności. Po czwarte, od początku swego istnienia, Izrael otwarcie, jaskrawie i bezkarnie lekceważy rezolucje RB ONZ, prawo międzynarodowe, Prawa Człowieka i Konwencje Genewskie. Wszystko to, z czysto prawnego punktu widzenia stawia legitymację tego kraju w bardzo dwuznacznym położeniu. Co więcej, pretendowanie jakiejś grupy etniczno-wyznaniowej do posiadania ziemi na której rzekomo mieszkali 2000 lat temu byłoby w innych układach zlekceważone i wyśmiane. Nikt racjonalnie myślący nie może zaprzeczyć, że Izrael powstał drogą masakr i czystek etnicznych, poprzez wypędzenie co najmniej miliona autochtonów, a proces ten jest wciąż kontynuowany. Przyznawanie jakiejś grupie etniczno-wyznaniowej prawa do „powrotu” po 1500 latach, przy równoczesnym odmawianiu innej, wypędzonej w jego wyniku prawa do pamięci o ich ojczyźnie i powrotu jest niepokojąco bliskie idei „narodu wybranego”.
    Argumentowanie, że Żydzi byli prześladowani i doświadczyli Holokaustu jest relatywizmem moralnym. Angielskie „Two wrongs don’t make one right” nie tłumaczy się dobrze na polski.
    Jordania wzięła Zachodni Brzeg z bardzo prostego praktycznego powodu – Izrael nie był w stanie w 1948 r. podbić i utrzymać tych terenów, mieszkający tam Palestyńczycy/Arabowie nie mogli samodzielnie obronić się przed Izraelem.

    A teraz przejdę do najważniejszego, pomijanego w polemikach – PERSPEKTYW NA PRZSZŁOŚĆ.
    1. Jedyne realistyczne rozwiązanie dwupaństwowe – Izrael w granicach sprzed 1967 (z poprawkami), Palestyna za Zachodnim Brzegu jest już całkowicie niemożliwe, ze względu na „fakty w terenie” i zjazd Izraela w quasi-faszystowski syjonistyczno-religijny szowinizm.
    2. Istnienie Izraela opiera się na 3 filarach – odruchowym, bezwarunkowym poparciu Imperium USA; na politycznej poprawności wymachującej pałką oskarżeń o „antysemityzm” w reakcji na każdą krytykę; na nielegalnej i niezadeklarowanej broni atomowej.

    Gdyby pierwsze dwa się zachwiały, zwłaszcza poparcie USA, poleganie na na trzecim mogłoby być skuteczne, ale samobójcze. Zacytuję tu wyjątek z artykułu http://mediumpubliczne.pl/2017/12/bajki-wojenne-klamie-sie-o-wojnie/ :
    (podkreślenia moje)
    „Na początek, ten najdłuższy, najbardziej zażarty i uporczywy – syjonistycznej kolonii – Izraela, z autochtonami, o zrabowaną im ziemię w Palestynie, i z regionem. Od początku swego istnienia Izrael wygrał zdecydowanie prawie wszystkie bitwy i niemal wszystkie wojny. Nie zrealizował jednak ani swego celu strategicznego – podboju całej Palestyny i wyparcia z niej rodzimej ludności, ani politycznego – akceptacji jako prawowitej części regionu. Nie ma też w obecnej sytuacji najmniejszych szans na zmuszenie przeciwników do szczerego, trwałego i wiążącego pogodzenia się z istnieniem państwa żydowskiego, a wreszcie jego doktryna polityczna i wojenna absolutnie wyklucza traktowanie Palestyńczyków jako prawdziwych partnerów. Wszystkie zwycięzskie fanfary izraelskich rządów i światowych Syjonistów są zatem w znacznym stopniu propagandą, okłamującą własne społeczeństwo i resztę świata.”
    Wszystkie pokrzyki i deklaracje, że „Izrael nie da się zepchnąć do morza”, itp., są wobec powyższego niczym innym niż sloganowych chciejstwem!

    W podsumowaniu, uważam, że Syjonizm i jego zatruty owoc – Izrael, to największa po Szoa tragedia, które po pierwsze obróciła zarażonych ta ideą Żydów z ofiar prześladowań w bezwględnych prześladowców i czasami nawet zbrodniarzy wojennych. Jestem też przekonany, że ten kolonialny w swej naturze eksperyment ma wielkie szanse zakończyć się jeszcze większą tragedią, dla regionu, dla świata i dla samych Żydów.

  366. Bajał, bredził, bajdurzył
    Łgał jak z nut, aż się kurzy
    Wciskał kit i trajlował
    Truł, naciągał, kantował
    Wstawiał głodne kawałki
    Plótł koszałki-opałki
    Matacz, łgarz i przechera
    Znak polskiego premiera

  367. @tejot
    7 lipca o godz. 13:13

    To mój też, bo nawiązałem do twojego 🙁

  368. Tobermory
    … a poza tym ostro palił głupa
    myśląc , że Brukselę oszuka.

    Czy u ciebie też upał?
    Przypomniał mi się na tę okoliczność piękny liryczek (bo krótki) Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej

    Upał
    Dni znużone jak muły wloką się po wybojach
    W żaluzje pukają kanikuły…
    Upał przyszedł z ogrodu i zamieszkał w pokojach
    Ach, jak pragnę twego serca z lodu

  369. „Oskar” to przesada, ale ludzie maja poczucie humoru…

    https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=644882089213944&id=100010764764659

    pozdrowka
    ~l.

  370. @mag
    7 lipca o godz. 14:13

    Upału jeszcze nie ma, ale będzie. Był przez kilka tygodni, ostatnie dwa dni wreszcie padał deszcz, dziś słonecznie +26.
    W tym roku jeszcze mi nie było zimno.
    Przymierzam się do wypadu w stronę Rumunii, za tydzień.
    Nie będzie mnie przez 3 tygodnie, gdyby ktoś pytał 😉

  371. Tanaka
    7 lipca o godz. 10:13

    „Nie odrobiles odstawowych lekcji w sprawie lęku w religii. Masz problem z odróżnianiem lęku od strachu”

    Oj redaktorku gonisz w piętkę i sam ze swoją przemądrzałością zapędzasz się w kozi róg. Skoro tak przykładasz wagę do odróżnienia strachu od lęku, to dlaczego puściłeś bez korekty wstępniaka, gdzie strach i lęk religijny występują naprzemiennie, raz jest „strach przed piekłem”, a zaraz potem znowu „lęk katolików przed otchłanią piekielną”? Coś mi się wydaje, że nie odrobiłeś swoich własnych lekcji. Dobrze wiem, że spróbujesz ominąć swoją własną kompromitację i jak ostatni tchórz i krętacz uciekniesz od tematu, to Twoja stała strategia. To nie zmieni jednak faktu, że Twoja niekompetencja i obłuda sięgają Himalajów.

  372. @Rogger77
    7 lipca o godz. 14:29

    Ależ się uwiesiłeś blogowej klamki i błagasz o uwagę, ignorując chytrze pytania, które ci zadano powyżej.

  373. Tobermory
    7 lipca o godz. 14:50

    Faktycznie ignorowałem, ale nie chytrze, tylko raczej ze znudzenia, mając nadzieję, że tak banalne pytania mają charakter jedynie retoryczny. Nie bardzo mam ochotę żmudnie wyjaśniać pojęcia oczywiste, albo wgłębiać się razem z Tobą w dzielenie włosa na czworo, żeby drobiazgowo dociekać dosłownego znaczenia przenośni. Generalnie chodziło mi o to, że dla ateisty wiara w cokolwiek, co wykracza poza rzeczywistość empiryczną, materialną itd. koniecznie musi być wyrazem jakiegoś strachu czy lęku, to wynika chociażby z Twojego wstępniaka. Jeśli potrzebujesz jeszcze bardziej szczegółowego i łopatologicznego wyjaśnienia, jestem do Twojej dyspozycji.

  374. W terminologii psychologicznej uczucie lęku i strachu to odmienne stany emocjonalne. Strach pojawia się w obliczu realnego zagrożenia, natomiast lęk ma charakter irracjonalny, wynika bowiem z wyobrażonego niebezpieczeństwa albo przewidywanego zagrożenia.

    W mowie potocznej strach i lęk to synonimy, jak i obawa, niepokój, popłoch, fobia, przerażenie, cykor, niepewność, panika…
    Jeśli powiem tylko, że się boję, to będzie to strach czy lęk?

  375. Rogger77
    7 lipca o godz. 14:29 * Jest coraz trudniej. Widoczne staje się to, że z początkowymi klasami szkoły podstawowej już miałeś kłopoty. Na Twoje szmondactwa uprzejmie wyjaśniam, że nie muszę dokonywać szczegółowych korekt czyichś wstępniaków, autorzy są duzi i piszą sami za siebie. Jest to napisane w tekście otwierającym Blog 3.0. Niegówniarz sprawdzi, zanim wlezie bredzić. Ty nie sprawdzisz. I gorzej: blog psujesz, bo notorycznie włazisz w celach używania brzydkich wyrazów po parę razy, nie ad rem, nie z poważnym uzasadnieniem, nie z mocno rozpoznaną i ciekawą tematyką; swoimi wytworami blogowi nie przydajesz blasku. Kto blog psuje, źle robi: blogowi i bliźniemu. Źle czynisz i niniejszym Cię napominam. Napomnienia mogą się wyczerpać, czego skutkiem będzie to, co się stało calkiem niedawno z pewnym chuliganem, który postanowił blog sobą skazić. Już nie kazi. Idź i nie grzesz więcej.

  376. Tanaka
    7 lipca o godz. 15:02

    No to dlaczego odpowiednio nie skomentowałeś, nie pouczyłeś autora wstępniaka, że nie odróżnia podstawowych pojęć i nie odrobił lekcji? Twoje kazania i napomnienia są dość wybiórcze, redaktorku. I nie zarzucaj mi że używam brzydkich wyrazów, bo nigdzie żadnych takich nie używam. A że zostałeś dosadnie i zasadnie skrytykowany, to tylko mogłeś poczuć urazę godności własnej, nic więcej. No ale przecież ateista śmieje się z takiego głupiego religianckiego wynalazku, jak obraza uczuć.

  377. @Rogger77
    7 lipca o godz. 14:59

    Ignorowałeś, bo za trudne jak na twój poziom percepcji.

    „Generalnie chodziło mi o to, że dla ateisty wiara w cokolwiek, co wykracza poza rzeczywistość empiryczną, materialną itd. koniecznie musi być wyrazem jakiegoś strachu czy lęku”

    W którym miejscu to wynika z mojego wstępniaka?
    Poproszę łopatologicznie.

    I jeszcze raz poproszę o udowodnienie, że nie jest tylko twoim własnym myślowym bełtem twierdzenie:

    „to jest właśnie obsesja ateistów, wszędzie widzą strach i zakładają, że inni ciągle się czegoś boją”

    Wobec tego wierzący nigdzie nie widzą strachu i nie zakładają, że inni (poza ateistami) czegoś by się mogli bać, prawda?

    Dostrzegasz może problemy logiczne w twoich wywodach?
    A może ich pod tym kątem nie analizujesz? Szkoda.

  378. Szary Kot
    6 lipca o godz. 23:27

    Uwielbiam Muminki ale zachwyciłam się nimi jak trzeba dopiero po ponownym przeczytania, w wieku lat dwudziestu kilku. Jako dziecko średnio mi się podobały bo po prostu się ich bałam. I to nie w taki fajny sposób kiedy obgryzalam palce czytając o tym jak Staś i Nell zostali porwani, Tomek Sawyer i Becky zabłądzili w jaskini a bosman Nowicki walczyl z jaguarem gołymi rękami. Muminki wzbudzaly we mnie niepokój, którego nie rozumiałam jako dziecko. Może dlatego, że Tove Jannson przefiltrowala do nich rozmaite treści i niepokoje ze świata dorosłych. Co ciekawe mój syn Muminki lubi choć Buką ciągle daje się straszyć… 😉 

  379. Herstoryk
    7 lipca o godz. 13:24

    3. Każdy bez wyjątku dyskurs na ten temat błyskawicznie przeradza się w wymianę emocjonalnych pokrzyków, oskarżeń i przylepiania etykietek.
    4. Każdy bez wyjątku dyskurs koncentruje się na historii i rozdzielaniu historycznego włosa na czworo, z całkowitym pominięciem tego co naprawdę ważne – PERSPEKTYW NA PRZSZŁOŚĆ.

    Zgadazam z Toba 100%, wiem to. Dlatego napisalem przedtem:
    … chce powaznej odpowiedzi na moje pytanie. Pytanie wytluscilem. Nie interesuje mnie podpieranie/wymiana historycznych i irredentnych argumentow. Wszyscy je znamy dwa do trzech razy, lista 100+ pozycji. Dzis, jutro mnie interesuje.

    Moje pytanie bylo (bold, wytluszczone): Co z tym zrobic? Idea zniszczyc/zepchnac.[Israel z kontext, moj dopisek teraz]

    W calym Twoim text nie znalazlem zdania odpowiedzi na moje pytanie. Znalazlem wyliczanke (od Balfour) argumentow historycznych i irredentnych. Zgadzam bezdyskusyjnie z Toba: palenie papierosow, chodzenie bez szalika, naduzywanie alkoholu i sexu sa szkodliwe. Syjonizm i kilka innych -izmow nalezy do kategorii szkodliwych. Jako historyk wiesz. Rozmowa na temat, nie przekracza wytrzymalosci blogu LA3. To jest rozmowa o „strachu, fobiach” etc. Nie takie rozmowy tu prowadzono (pilka nozna, rola kobiet w kosciele, protesty KOD, etc, etc, etc.). Na Twojej liscie przewin, wystapil argument, zrownanie syjonizmu z faszyzmem. Dlatego zasadnym byloby zapytac, dla porzadku.

    Czy Wielki Mufti Jerozolimy(???), Mohammed Amin al-Husseini, byl faszysta, islamista czy syjonista?

    Byloby to pytanie, w mojej ocenie, z kategorii irredentnych jednak. Na granicy emocjonalnych. W dalszym ciagu, podejmuje rozmawiac z <bkazdym, kto zada trud odpowiedzi na moje pytanie. Szkic formuly. W pierwszych zdaniach, dla rozmowy poczatek, pozniej argumenty. Nie irredentne, nie historyczne. Dla ulatwienia zadania, kazdemu proponuje, odpowiedziec na pytania co saudyjski komentator polityczny stawia:

    https://www.memri.org/tv/saudi-journalist-sudairy-criticizes-palestinian-leaders-missed-opportunities-for-peace

    Rozumiem, teza, ktora stawia minister spraw zagranicznych Hamas, jest zbyt trudna na odpowiedz hstorykow/politologow europejskich, innych. Kto sa Palestynczycy?

    Krotki wpis, historie znamy tak samo, dzis jest dostepna kazdemu. Zadnych emocionalnych argumentow. Krotki wpis prosze. Moje pytanie ma wymiar praktyczny. Bezemocjionalny. Zetknalem i bede od jesieni, z efektem jaki ma na daleko odlegle kraje (Szwecja), problem/nieumiejetnosc podjecia choc proby odpowiedzi co dalej. Kazde zetkniecie z uchodzcami regionu, emigrantami (arabskimi, israelskimi) uniemozliwia jakakolwiek wspolprace. Ile lat trzeba, tu w Szwecji? Obie strony? Jak rozmawiac z podpalaczami? Co Saud, politolog, by mnie powiedzial? on tez historycznie. Migracje ludzi, byly, sa, beda elementem zycia. Tak jestesmy skonstruowani. Hybrydy, kolejnych migracji.

    Pozdrawia, Ciebie, co przeczytal dotad Seleukos

  380. tejot
    7 lipca o godz. 13:13

    Przepraszam, mój powyższy komentarz powinien być skasowany. Miał być na EP w nawiązaniu do komentarza Tanaki na EP. * Nie widzę powodu do kasowania. Nie ma szkody, a jest zysk: kłamstwa Morawieckiego Mateusza, premiera rządu RP mają dla blogu znaczenie. W istocie, powiedzieć o nim, że kłamał, to znaczy wyrazić się z nadmierną kurtuazją, zaś sformułowanie „mówił nieprawdę” jest zupełnie nietrafne. Mówić nieprawdę można zarówno nieświadomie, jak i pod przymusem. Żadna z tych sytuacji nie miała miejsca w przypadku premiera rządu Spełnił natomiast, w sposób ścisły, dwa warunki koniecznie do kłamania: mówienie świadomie i dobrowolnie. Morawiecki znakomicie zna te zasady, więc się natychmiast zgodzi: tak jest, kłamałem raz za razem! Kto zaś kłamie raz za razem, przechodzi do wyższej kategorii czynienia zla: z tego co skłamal, staje sie kłamca. Należy tu zauważyć kolejny czynnik, ktory czyni klamstwo/klamcę szczególnym, niecodziennym, niebanalnym złem: 1. kłamał ten, który jest osoba zaufania publicznego -co czyni jego kłamstwa szczególnie obrzydliwymi. Kłamał, usiłując okłamać nie tylko drobne, banalne i nieznaczne grono odbiorców jego kłamstw, ale kłamał – ściśle mówiąc – na całą Unię Europejską i wiecej. Posługiwał się kłamstwami wobec kilkuset mieszkanców naszego kontynentu i mlionów odbiorców poza Europą, usiłujac ich okłamać, oszukać, wprowadzić w stan błędnego rozpoznania rzeczy, podejmowania substancjalnych decyzji dla Unii i jej mieszkanców na podstawie klamliwych tez, wyjasnien i manipulacji. Jest to klamstwo szczegolnego rodzaju. Które ma swoje mocne określenie. I, na koniec, rzecz drobna, a bardzo zasadnicza: klamał katolik. Prawidlowy katolik. Był to spektakl publicznego ( transmitowanego nie tylko na Europę, ale i do Domu Pana, gdzie przebywa Pan Domu, jego synek – Jezus, oraz nasz Święty Ojciec Święty) sprzeniewierzenia się Chrystusowi, Bogu Najwyzszemu i naszemu Świętemu. Była to publiczna zdrada, naigrywanie się i szyderstwa wobec zasad, prawd, wyznawanych oficjalnie wartości fundamentalnych i plucie na Najwyższych. Publicze zgorszenie najwyższego stopnia. Oburzyło to wystąpienie Europejzykow, wyznawców „cywilizacji śmierci”, ucieszyło polskich katolików, „suwerena”, czyli wyznawców „cywilizacji miłości”.

  381. Rogger77
    7 lipca o godz. 15:11 * Niedyskusja została zakonczona.

  382. Tanaka
    7 lipca o godz. 15:24 * Errata: Morawiecki posługiwał się klamstwami nie wobec kilkuset, ale wobec kilkuset milionów mieszkanców Europy.

  383. Tobermory
    7 lipca o godz. 15:16

    No przecież znakomita większość Twojego wstępniaka jest poświęcona rozmaitym religijnym czy metafizycznym strachom i lękom, a to strach przed piekłem, a to przed Bogiem, nawet homeopatię uważasz za wyraz jakiegoś „nowoczesnego, głęboko zagrzebanego w psychice lęku”. Oczywiście najmniej bojący są niereligijni. Jeśli Twój wstępniak nie wyraża obsesji na punkcie religijnych strachów czy lęków, no to nie wiem jak to określić.

    Z logiką niestety jesteś na bakier. Ze stwierdzenia, że niewierzący wszędzie widzą strach, bynajmniej nie wynika logicznie stwierdzenie, że „wierzący nigdzie nie widzą strachu”. Na moich filozoficznych studiach, które tak Cię fascynują, było takie znakomite ćwiczenie, które nazywa się kwadratem logicznym. Wyszukaj sobie choćby w googlach i poanalizuj trochę, wtedy będziesz wiedział trochę więcej o logicznych implikacjach, co z czego wynika, a co z czego nie wynika. Wtedy będziemy mogli dyskutować o logice.

  384. @Tanaka
    7 lipca o godz. 15:24

    Jedno wydaje się pewne. Przykładny katolik Morawiecki nie boi się głosić fałszywego świadectwa przeciw bliźnim swoim, łże nie tylko bez obawy przed piekłem i potępieniem, ale i choćby wstydem przed ludźmi i światem.

  385. @Rogger77
    7 lipca o godz. 15:31

    „Jeśli Twój wstępniak nie wyraża obsesji na punkcie religijnych strachów czy lęków, no to nie wiem jak to określić.”

    No to masz problem. Wygląda, że to nie na twoje możliwości percepcyjne, ale przeczytaj jeszcze kilka razy, nie poddawaj się tak łatwo 😉

    A co do ćwiczeń logicznych, to może spróbuj zredukować nieco kategoryczność twoich wniosków, skoro nie umiesz analizować dostępnych ci implikacji.

  386. Tanaka
    7 lipca o godz. 15:25

    Czy mi się tak tylko wydaje, czy nad tekstem wstępniaka widnieje napis „Tanaka”? To oznacza, że bierzesz pełną odpowiedzialność za tekst jako redaktor czy współautor i oficjalnie firmujesz go swoim internetowym awatarem. A tymczasem mnie krytykujesz za treści, które sam zatwierdziłeś i poparłeś. Ale niech będzie, już nie drążę, nie dręczę niewygodnymi pytaniami, cicho sza, (nie)dyskusja zakończona.

  387. Tobermory
    7 lipca o godz. 15:42

    Ależ przeczytałem dokładnie, nawet cytaty z tekstu wiernie przytoczyłem, żeby nie było żadnych wątpliwości 🙂

  388. Ło matko, co za namolny wielbiciel 🙄

    @Tanaka

    „Zatwierdziłeś i poparłeś” 😀
    Dziękuję niniejszym, takoż za wstawienie brakującego przecinka 😎

  389. Strach to znana obsesja ateistów, wszędzie ten strach, wszystko oparte na strachu i wszystko ze strachu się wywodzi. W rzeczywistości nikt się nie boi

    Ciekawe, czyja to opinia? No, bo chyba nie Roggera?

  390. Rogger77
    7 lipca o godz. 15:45 * Jestem ten, co mniej baczy na Twoje grzechy, niż na wolę poprawy. Dobrze jednak nie jest: nie wyłazisz stąd, by swoje grzechy w sumieniu przemyśleć i się ich wyrzec, rekolekcji w skupieniu nie odbywasz. Woli poprawy nie demonstrujesz, choć to takie proste: włazisz tu i co wleziesz, to mówisz ładnie, grzecznie, ciekawie, fascynujaco, z uśmiechem i życzliwie, budzisz ochotę innych na twórczą dyskusję z Tobą. Masz ku temu wszelkie możliwości. Jednak zamiast anioła w sobie, a niechby tylko niebanalnego w ciekawości śmiertelnika, wypuszczasz tu jad własnego szatana, umysłowe durnowactwa przededukacyje i przedmyślne. Zrobiłem wyjątek, wobec zakonczonej niedyskusji, skorzystaj z niego i objaw się jako dobry człowiek z dobrą wolą i głową oraz należną grzecznością i pokorą. Nie skłaniaj mnie do następnego ostrzeżenia, bo już zostałeś poinformowany: ich pula jest nieduża i jak się wyczerpie, to Cię bez pardonu wywalę. Skorzystaj z dobrej szansy, zamiast ją marnować. WSzelkie potrzebne do tego informacje otrzymałeś oraz możesz je sobie na blogu pooglądać.

  391. To jeden z przykładów tej przedmyślnej i przededukacyjnej durnowatości Roggera. W rzeczywistosci – powiada, wszystko ze strachu – powiada oraz nikt się nie boi – też powiada co mu z głowy wylatuje przez język.

  392. Tanaka
    7 lipca o godz. 15:24

    Mój komentarz
    To nie były zwykłe kłamstewka, takie wymówki w rodzaju „Przechodziłem obok, było otwarte, to wstąpiłem”, jakie serwuje organom ścigania przyłapany amator cudzego mienia. To były kłamstwa publiczne i to nie na placu rynkowym bez nagłośnienia gdzieś w miasteczku powiatowym, lecz w Parlamencie Europejskim, z rozgłosem na cala Europę i świat, kłamstwa, których nie dało się nie zauważyć, usprawiedliwić młodym wiekiem premiera, czy naiwnością człowieka wchodzącego dopiero w politykę. To były kłamstwa świadome, głoszone z motywów politycznych, a przede wszystkim prywatnych – dla podtrzymania kariery, bo ta kariera jest zależna całkowicie od nadawcy tych kłamstw – Jarosława Ka. Kłamstwa gorliwie wspierane i podtrzymywane przez całe otoczenie PISowskiego premiera. To nie był przypadek.

    Co najgorsze z najgorszego – to były kłamstwa bezczelne, farmazońskie i cwaniackie, agresywne, oskarżycielskie, wygłaszane w imieniu państwa polskiego, no bo przecież wypowiadał jej premier rządu polskiego – oficjalny przedstawiciel państwa polskiego w oficjalnej instytucji Unijnej – Parlamencie Europejskim.
    Nadawca tych kłamstw – Jarosław Ka, a może i sam głosiciel – Mateusz M. mieli nadzieję, że Parlament Europejski wszystko to łyknie, a premier zatriumfuje, a jak nie zatriumfuje, to zejdzie z mównicy jako moralny zwycięzca.

    Jakie będą skutki tego wielowarstwowego, wieloaspektowego, wielotematycznego, zasadniczego kłamstwa dla państwa Polskiego od strony UE?

    Nie trudno się domyślić po reakcjach mediów europejskich, po opisie atmosfery jaka panowała na sali obrad PE, po reakcjach niektórych polityków krajów unijnych twierdzących, że coś takiego w UE nie przejdzie, po formalnym wystąpieniu KE w sprawie ekipy rządzącej PiS łamiącej praworządność do sądu europejskiego, itd.

    Morawiecki prezentując się w Strasburg poprzez bujdy i polityczne niedorzeczności dorabiał (skutecznie, bo to premier) Polakom gębę kłótników, pieniaczy, krętaczy, samolubów i nienawistników.

    Morawiecki nawoływał polityków europejskich by nie pouczali Polski, bo my wiemy co robić i by zajęli się swoimi sprawami oraz wytyczał generalny plan West służący naprawie źle zaprojektowanej Unii twierdząc, że Unia jest niewydolna, nie ma poparcia, błądzi, wtrąca się w nieswoje sprawy, itd. Nawet ideę miliona samochodów elektrycznych potrafił zintegrować ze swoim planem dla Europy.

    Premier swoimi kłamstwami w PE nie zaszkodził tylko sobie i partii PiS, zaszkodził Polsce, jej wizerunkowi, jej pozycji politycznej w Europie, jej pozycji w UE, zaszkodził nam.

    Uświadomił „zachodniakom”, ze stare stereotypy o Polakach są prawdziwe, żyją nadal. Swoim zachowaniem zilustrował, doskonale potwierdził 18 i 19 – wieczne szablony negatywnego myślenia o Polsce i Polakach, wydobył je z lamusa historii i ożywił standardowe, zastarzałe polskie klisze wizerunkowe, co do których wydawało się, że w Europie w szybkim tempie zaczęły blaknąć. Odrestaurował te klisze i zastosował do swego pokazu siły i mądrości, godności i niezależności (wszystko z grubą nutą obłudy i fałszerstwa), stały się one elementem teatru politycznego, dramatu człowieka nieobeznanego, który za pomocą podzwaniania fałszywymi świecidełkami starał się odwrócić uwagę, omamić odbiorców w PE, sprzedać im pieczone powietrze w lukrze i ze sreberkiem.
    Pzdr, TJ

  393. Tanaka
    7 lipca o godz. 16:16

    No przecież jesteś tutaj panem i władcą, możesz wywalać kogo tylko żywnie uznasz za stosowne, to żadna sztuka. Nie dbam o Twoje napomnienia, wsadź sobie swoje kazania, ograniczone napomnienia i nawoływania do „poprawy” do kieszeni. Możesz mnie wywalić jeśli masz chęć i tak pozostanę z poczuciem zwycięstwa w dyskusji. W swoim absolutnym władztwie blogowym poczułeś się urażony i zagrożony, bo wykazałem Tobie sprzeczność i niekonsekwencję, na którą nie potrafiłeś odpowiedzieć i unikasz odpowiedzi. Stąd groźby wywalenia, łatwo jest tłumić wolność dyskusji i niewygodne pytania poprzez kneblowanie ust tym, którzy nie kadzą blogowym redaktorom i mają czelność ich krytykować. Takie feudalne i despotyczne relacje są dla mnie odrażające i napawają mnie obrzydzeniem, dlatego możesz się nie obawiać mojej dalszej obecności, sam nie mam już najmniejszej ochoty brać udziału w tym kuriozalnym spektaklu. Pozostań więc sobie w swoim samozadowoleniu, swoim zamkniętym blogowym światku, w gronie pochlebców i wielbicieli. To przywilej każdego feudalnego i despotycznego kacyka. Nie napiszę „durnowatego”, bo nie mam zamiaru zniżać się do twojego poziomu „ogłady” i kultury osobistej.

  394. Oto właśnie @Rogger77 złożyl oświadczenie woli: mozna się nie obawiać jego tu dalszej obecności, nie ma najmniejszej ochoty na to i owo. Składający jest zobowiązany własnym oswiadczeniem.

  395. Tobermory
    7 lipca o godz. 15:53

    Rzeczywiście namolny 🙂
    Ale to pewnie jakaś życiowa prawidłowość,że dobre rzeczy trwają krótko.
    Na szczęście Tanaka czuwa 🙂

  396. @Tanaka 16:59

    Jest to kolejne oświadczenie woli kolejnego oświadczającego. Z którego nic a nic nie wyniknie.

    A troszeczkę wyżej, jakby obok, toczy się wymiana zdań o Morawieckim. Ten też prezentuje swoisty rodzaj godności, tyle że we imieniu państwa.

  397. W jednym z pierwszych komentarzy pod aktualnym tematem @ozzy wspomniał o okolicznościach, które skłoniły Muncha do namalowania swego słynnego „Krzyku”. Nie był to jedyny obraz (w kilku wersjach), który miał w tle ów napawający niepokojem krwawy zachód słońca nad Oslo. Powstały także inne dzieła:

    „Lęk” (Angst)

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/ae/Edvard_Munch_-_Anxiety_-_Google_Art_Project.jpg

    „Rozpacz” (Fortvilelse)

    http://fenomeni.me/wp-content/uploads/2017/04/o%C4%8Daj.jpg

    Pył z eksplozji Krakatau utrzymywał się w stratosferze przez 9 lat fundując fascynujące zachody słońca w wielu okolicach i inspirując malarzy do pięknych obrazów.
    Tu William Ashcroft – niebo nad Londynem

    https://res.cloudinary.com/jpress/image/fetch/c_fill,f_auto,q_auto:eco/https://inews.co.uk/wp-content/uploads/2017/02/Volcanoes-2-e1486470699711-760×387.jpg

  398. Mnie dziś rano na balkonie odwiedziła wiewiórka. Trzecie piętro. Nie przypuszczałem, że da rady przeskoczyć z takiej cienkiej gałązki. Myślałem, że jeszcze ze dwa lata upłyną, zanim gałąź nabierze wystarczającej krzepy i na tyle się wydłuży, żeby dać solidne oparcie.

    Trzeba będzie zacząć wykładać coś do jedzenia. Ku utrapieniu mojej kocicy. Chociaż ta na sikory przestała już reagować, więc i do rudej może przywyknie.

  399. tejot
    7 lipca o godz. 16:42 * Masz rację: Morawiecki wyrządził szczególną krzywdę ogółowi Polaków, a zwłaszcza tym, którzy są lepszymi z ludzi, jakich Polska wydaje na świat. Pozapolski odbiorca ma pelne prawo sądzić – po produkcji Morawieckiego – że Polacy to cwaniaki, awanturnicy, pieniacze, nabuzowani pozorami godności w miejsce godności, leniwi, nielojalni, nędzni szkodnicy w Unii, gotowi dla swoich krętactw, podłych interesików narazić i rozwalić wartość najważniejszą: wspólnotę europejską. Też pełna zgoda – Morawiecki mowił nie do słuchaczy, ale do jednego słuchacza. Reszta to tylko przy okazji. Co oznacza, ża nie ma szacunku dla tych, do kórych mówi wyłącznie rzekomo, choć kłamliwie, a dla tego jednego słuchacza prawdziwie, bo w sposób zadowalajacy jego niewiedzę, niekompetencje, fobie, zawiści i nienawiści. Kaczynski nie ma pojęcia o świecie; on żyje wewnętrznym metabolizmem własnych kiszek, które nim rządzą. Morawiecki – teoretycznie – powinien to i owo o świecie i zwłaszcza Europie wiedzieć. Albo więc tak się sam upokorzył wygadując takie brednie i kłamstwa, albo nie wie podobnie jak jego właściciel Kaczynski. W pierwszym przypadku oznacza to, że sie zaprzedał, w drugim, że jako niegdysiejszy prezes banku byl człowiekiem ciemnym i silnie ograniczonym, pomimo wielkiej możności poznania tego, co poznać jest koniecznością. Nie tylko na takim stanowisku – i bankowca i premiera.

  400. „i tak pozostanę z poczuciem zwycięstwa w dyskusji”

    I to jest najważniejsze. Nie tracić humoru 😎 😀
    Jak Czarny Rycerz z Monty Pythona po obcięciu jednej ręki, drugiej ręki, jednej nogi, drugiej nogi…

  401. Tobermory
    Czy masz może w planie spotkanie z Draculą na zamku w Branie? O rety, czemu mi się rymnęło?
    Ja bym miała wielką ochotę po obejrzeniu serii trzech filmów fantastycznie animowanych „Hotel Transylwania”. Jeśli ich nie znasz, to gorąco polecam.

  402. Widuję niedaleko od domu wiewiórki skaczące z modrzewia na wąziutki gzyms skalny na wysokości 12-15 metrów, i biegnące tym gzymsem, aby przedostać się na następne drzewo. Oba drzewa nie przylegają gałęźmi do skały. Strach patrzeć 🙄

  403. Tobermory
    A tu masz rzeczony zamek jak na dłoni
    ‚https://www.viagginews.com/wp-content/uploads/2016/10/castello_dracula_iStock_11228093-740×491.jpg

  404. Tobermory
    7 lipca o godz. 17:23
    „i tak pozostanę z poczuciem zwycięstwa w dyskusji” * A była jakaś dyskusja z onym?

  405. @Tanaka
    7 lipca o godz. 17:30

    W jego własnym mniemaniu zapewne tak 😉

  406. @mag
    7 lipca o godz. 17:28

    Mówi mi: 404 Not Found, ale nie szkodzi, znajdę sobie.
    Przy okazji, już nie trzeba stawiać znaczków przed linkiem.

    Do Rumunii jadę na zaproszenie, aby się przejechać kolejką leśną w okolicach Parku Narodowego Maramureș. Przy okazji obejrzę sobie malowane klasztory i wesoły cmentarz. Zastanawiam się, czy będąc już tak blisko, nie zahaczyć o Kamieniec Podolski. Był tam już ktoś z szampaństwa?

  407. Tobermory
    7 lipca o godz. 17:35 * O, i dobrze to ująłeś: rzeczony składa się z mnieman.

  408. Miałbym tam też w okolicy znajomych speleologów, zapraszają od ponad 20 lat, kilkoro z nich właśnie mnie odwiedziło, a ja dopiero po obejrzeniu mapy zauważyłem, jak do nich blisko, ledwie 350 km. Jak już jadę 1700… 🙄

  409. paradox57
    7 lipca o godz. 17:08 Edit →

    Jest to kolejne oświadczenie woli kolejnego oświadczającego. Z którego nic a nic nie wyniknie. Powiedziane jest: trzeba wierzyć w człowieka, koleś! Więc wierzymy, że zrobi to co oświadczył.

  410. Ciekawy był sposób, w jaki zeskoczyła. Uczepiła się narożnika muru, a potem skoczyła do tyłu na gałąź jakieś trzy metry niżej. To już widziałem. Akrobatka.

  411. @Tanaka 17:47

    Pozostając w nadziei, lub z nadzieją, byle nie przy nadziei.

  412. Do Drakuli prawie 400 km na SE, nie bardzo po drodze 🙁 Widziałem ten zamek w paru reportażach telewizyjnych… Pomyślimy.

  413. Ten komentarz wrzuciłem na blogu Hartmana.Ponieważ tam długo się czeka na odwieszenie, a tu akurat o chrumkającym Krzywoustym więc sobie pozwolę na skopiowanie .

    Panie profesorze
    To są takie knury(np.Suski..itd) i lochy (np Pawłowicz…itd), od których trudno wymagac cynizmu, inteligencji, moralności i tym podobnych ludzkich przypadłości.Jedynie świniopas pan Jaroslaw jest ludzki,bo posiada cynizm wprost nieograniczony. Sypie tym świniom ugotowane z łupinami kartofle z otrębami,a te radościnie chrumkają, kwiczą, srają pod siebie, a pan Jarosław cieszy sie,że ma takie dostatni chlew.
    Kiedyś, może na święta, przerobi się te dorodne prosiaki na szynki i kiełbasy. Oby jak najszybciej !

  414. @Lewy 18:08

    Tylko kto to będzie jadł?

  415. Tobermory
    7 lipca o godz. 15:35
    …łże nie tylko bez obawy przed piekłem i potępieniem, ale i choćby wstydem przed ludźmi i światem.
    Skoro o łganiu…
    Ponoć Otto von Bismarck wypowiedział się w ten sposób na temat:
    „Największe łgarstwa powstają przed wyborami, podczas wojny i po polowaniu”

  416. Hartman obok o głupocie PiS i łgarstwach

    Gdy PiS twierdzi, że podnosi Polskę z kolan, głosząc wszem wobec, że jesteśmy dumni i zasługujemy na szacunek, to naprawdę w to wierzy. Głupiec bowiem myśli, że szacunek innych otrzymuje się wtedy, gdy się go zażąda.

    Gdy PiS twierdzi, że wycofanie się z noweli ustawy o IPN pod wpływem USA i Izraela jest sukcesem, bo nagłośniło sprawę „polskich obozów”, to naprawdę tak myśli. Głupiec bowiem nie dopuszcza myśli, że mógłby być skompromitowany, ośmieszony czy przegrany – każdy, nawet najlichszy i najbardziej protekcjonalny przejaw akceptacji czy poparcia ze strony możnych i silnych poczytuje sobie za wielki przywilej i wyróżnienie.

  417. Tobermory
    Byłam w Kamieńcu Podolskim w 2002, ale nie sądzę by wiele się zmieniło od tamtego czasu, jak to na Ukrainie.
    Toby, Jeśli będziesz miał możliwość, koniecznie odwiedź to miasto malowniczo położone w zakolu rzeki Smortycz, jedną z najważniejszych warowni Rzplitej na południowo wschodnich Kresach.
    Do dziś zachowały się tam trzy Rynki z ratuszami: polski, ruski i ormiański. Po zniszczeniach II światówki odbudowano jednak sporo zabytkowych budowli, a w ich rewaloryzacji na przełomie XX i XXI wieku pomagali polscy konserwatorzy z Krakowa. Właśnie z nimi wybrałam się na arcyciekawą ekskursję od Lwowa aż po Kamieniec, który o mało co, a znalazłby się w granicach II RP, bo bolszewicy go sobie odpuścili, ale dostał się w końcu Sowietom na mocy traktatu ryskiego.
    Zapamiętałam też charakterystyczny, utrzymany w stylu moderny przemysłowej obiekt elektrowni zbudowanej w latach 30. nad rzeką Smortycz, za mojego tam pobytu nieczynnej i niszczejącej.

  418. Aggent już chyba wydał ostatnie blogowe tchnienie.
    Pojawił się natomiast wujaszek wania. Witaj, przybyszu!

  419. paradox57
    7 lipca o godz. 18:16

    Tylko kto to będzie jadł? * No jak, kto? Ci sami co wsuwali tuszonki świnskie z rejonów w których grasowały roznoszące zarazę dziki. Wszystkie świnie z tych rejonów miały być zabite i spalone, ale żeby było godnie i oszczędnie w kraju, który wszysto ma dzięki PiS, świnie przerobiono dla wojska i pacjentów lecznictwa narodowego. Wojsko odmówiło żarcia jak się tylo dowiedziało, pacjenci po to są w NFZ-cie i ZUS-ie, żeby ich niedługo nie było.

  420. @paradox57 7 lipca o godz. 17:13

    Tutaj wiewiórki – malutkie rude, duże czarne i szare – śmigają wzdłuż przewodów elektrycznych. Podobno jeśli nie dotykają ziemi „prunt” im nie szkodzi.

  421. Tobermory
    Rzeka nazywa się Smotrycz.

  422. Lewy
    Bój się boga, Lewusku
    Jak ja miałabym te szynki i kiełbasy ze świń pisich wpieprzać, to wolałabym przejść na bezwzględny wegetarianizm, a może nawet weganizm.

  423. Rogger – zrozumiałem nagle. Dwa słowa były kluczem: „studiowałem filozofię”. 😉 Trza było tego nie robić!
    Nie chcę tu skakać z góry, bo jestem tu świeży pisacz (choć stary czytacz). Nie wiem, skąd wziąłeś wnioski, które z siebie wyplułeś jednym tchem o g. 16.16. Wypuść 9/10 nabzdyczenia i pisz dalej. Zwycięstwo tu psu na budę.

  424. Wojna taryfowa się rozwija.

    na dzisiejsze trumpowe 34 biliony $$ nałożone na Chiny…
    Chiny odpowiedziała na zasadzie; ząb za ząb
    Czyli 34 biliony nałożyły na USA.

    Trump buńczucznie wykrzykuje,
    że jak zechce to niedługo nałoży na nich ponad 500 bilionów $$

    Rzeczywistość zaczyna wyglądać nieróżowo.

  425. …aha, zadałem Ci bardzo konkretne pytanie, na które nie odpowiedziałeś – a wtedy może byłaby to jakaś dyskusja, a nie bzdyczenie. (Przekonywanie mnie do religii celu wprawdzie nie osiągnie. Już jako napoczęta zygota nie chodziłem do kościoła. Takie widocznie były Boskie plany.)

  426. @mag
    Tanaka Ci wyjasnił, kto to będzie jadł

  427. @Szary Kot
    7 lipca o godz. 19:29

    Odpowiedzi się nie doczekasz, co najwyżej jakichś nabzdyczonych pretensji, drobnych insynuacji i niezbyt wyszukanych impertynencji. Może to taka szkoła filozoficzna albo genius loci UJ-otu, który dziwną pychą zaraża nielotne umysły, aż czasem nawet idą w prezydenty 🙄

  428. @mag
    7 lipca o godz. 18:44

    Dziękuję, jestem już zmotywowany, zwłaszcza że z grotołazami może pójdę do lochów.

  429. Kostka
    7 lipca o godz. 15:17

    Muminki uwielbiałem zawsze (chyba nie trzeba dodawać, że nie te japońskie kreskówki). Całkiem na świeżo jestem wskutek czytania synom, przy czym absolutnie powalają nas „Opowiadania” właśnie. Kto nie czytał, czytał a zapomniał, zapomniał, że czytał, może czytałby, ale nie jest pewien, czy warto, lub czyta coś innego – niechaj w te pędy łapie i zanurza się, bo to miód i poezja. Przymusu nie ma, ale – podkreślmy: nieznany Nieczytelniku, nie czytasz tych opowiadań na własną (nie)odpowiedzialność.
    A i pozamuminkowa Tove Jansson ostatnio wyszła masowo po polsku, kupowałem w zeszłe wakacje. „Lato” jest OK.

  430. Szary Kot
    7 lipca o godz. 19:29

    Odezwałeś się jak człowiek, więc Ci odpowiem, mimo że nie miałem zamiaru już tutaj zabierać głosu. Ale człowiekowi zawsze odpowiem. Faktycznie zadałeś konkretne pytanie, co to znaczy „wierzenie w coś więcej” i czy ateista może sobie tylko zapchać kiszki. Nie to miałem na myśli, bardziej chodziło mi o to, że ateista nie wierzy, że może istnieć coś więcej, niż empiryczna i materialna rzeczywistość. Przy takim założeniu wszelkie cele i motywacje mogą istnieć tylko w obrębie tej materialnej rzeczywistości, nawet jeśli niekoniecznie sprowadzają się tylko do zapychania kiszek. Nie chcę bynajmniej Ciebie ani nikogo przekonywać do żadnej religii, jednak takiego założenia o wyłączności rzeczywistości materialnej nie rozumiem i nigdy nie rozumiałem – bo niby na jakiej podstawie to zakładać? Ludzkie zdolności poznawcze są ograniczone i nikt nie może powiedzieć, że wie wszystko o wszystkim i że poznał całą rzeczywistość. Dlatego nikt nie może z całą pewnością twierdzić, że nie istnieje nic innego niż świat materialny. A światopogląd ateistyczny zakłada właśnie taką pewność, która jednak nie może być uzasadniona. To konkretnie miałem na myśli.

  431. Zmarl
    Robby Müller (1940-2018)

    holenderski operator filmowy. Pracowal z rezyserami Larsem van Trierem, Wimem Wendersem i Jimem Jarmuschem.
    „Bez niego nie wiedzialbym niczego o robieniu filmow” – wyznal JIm Jarmusch na tweeterze. Robby Müller pracowal jako operator filmowy w filmach Jarmuscha
    „Down by law”, „Mystery train” i „Ghost Dog: way of the samurai”.
    W latach 80. i 90. Robby Müller byl bardzo popularnym fotografem posrod autorskich
    tworcow filmowych. Lars von Trier wspolpracowal z nim w filmach „Breaking the waves” i „Dancer in the dark” (Zlota Palma w Cannes 2000). Rowniez Wim Wenders zaangazowal go do robienia zdjec do filmu „Paris, Texas” ( Nastassja Kinski, Harry Dean Stanton).

    DOWN BY LAW (1986)
    https://www.youtube.com/watch?v=DWppde4eoPg

  432. @Szary Kot

    Nie wiem po co Ci to było. Ale, jak mówią starożytni Rosjanie: ciekawość zabiła kota. Albo: jest wiele sposobów na to, żeby obedrzeć kota ze skóry.

  433. Rosja:Chorwacja – 1:1 po pierwszej polowie

    Wyglada cinko cinko. Nawet przy Miedwiediewie na trybunach. Wiadomo, on nie Putin. Wiec chlopcy sie staraja tylko tyle ile staraja

  434. Rogger77
    7 lipca o godz. 20:07

    Mój komentarz
    Nie żartuję. Rogger, postulujesz w domyśle coś takiego – istnieje niematerialna rzeczywistość. Domyślam się, ze jest to coś takiego jak ciemna materia lub ciemna energia – pojęcia, które funkcjonują w kosmologii, dopinają rozwiązania układów równań, które nie chcę się bez tych pojęć przyjętych jako niewidzialne realia dopiąć do końca.
    Pzdr, TJ

  435. Enough room to swing a cat 🙂

    Telefon mi się strasznie nagrzewa i bateria leci w oczach, szkoda myślałam że do 3 lat dociągnie

  436. @tejot 7 lipca o godz. 21:00
    Tyle tylko, że hipotetyczne istnienie „niematerialnej rzeczywistości” nie oznacza istnienia Boga ani tym bardziej jakichkolwiek podstaw do uznania za prawdę rojeń i roszczeń kaka. Aggent zwyczajnie sobie fantazjuje.

  437. Ale że religianctwo nie sprzyja myśleniu, bazując przy tym na niewiedzy, tchórzostwie i zabobonnym strachu – czyli w sumie najniższych ludzkich instynktach – to przecież nic nowego. Aggent po prostu uosabia to, czym nasiąkł.

  438. @tejot
    7 lipca o godz. 21:00

    Zaraz tam ciemna energia. U filozofa? 🙄
    A strzygi, koboldy, krasnale, aniołki, diabły, ciała astralne i podróże poza ciałem, jasnowidzenie i kabała?
    Gdy poczujesz powiew na twarzy, to nie myśl, że to zwyczajny, banalny ruch powietrza. Nie, to PRZECHODZI LUDZKIE POJĘCIE 😎

  439. @ozzy
    7 lipca o godz. 20:42

    Widziałem większość wymienionych filmów i jeszcze parę innych, ale uświadomiłem to sobie dopiero czytając jego filmografię. Takie miał „pospolite” nazwisko…
    „Paris, Texas” widziałem co najmniej dwa razy. „Down by Low” chętnie bym sobie odświeżył.

  440. tejot
    7 lipca o godz. 21:00

    Bardzo dobra analogia, można zakładać istnienie jakiejś rzeczywistości niedostępnej bezpośredniemu poznaniu właśnie przez to, że takie założenie pozwala na zrozumienie i wyjaśnienie zagadek i problemów, których nie sposób wyjaśnić tylko w drodze doświadczenia. Fizycy i astronomowie doszli w ten sposób do wniosku, że musi istnieć ciemna materia i energia, „ciemna”, czyli niepostrzegalna, niemożliwa do zaobserwowania, jej istnienie jest jedynie hipotetyczne.

  441. @Rogger77 7 lipca o godz. 21:37

    Niestety, nie jest to żadna analogia.
    Tejot cię podpuścił, a ty wdeptujesz.

    Aale nie uprzedzajmy faktów.
    On to na pewno rozegra po swojemu.

  442. Orteq
    7 lipca o godz. 20:57

    Chłopcy starają się tak,jak potrafią.
    Zanosi się na dogrywkę. I kto ma lepszą kondycję – zobaczymy. A potem ewentualnie kto ma silniejsze nerwy.
    Ale mówiłeś ,że WWP wszystko załatwił 🙂

  443. Na marginesie
    7 lipca o godz. 21:40

    Skoro podpuścił, to niech kontynuuje swoje podchody, na co czeka? Już się trzęsę ze strachu przed tą podstępną pułapką, w którą wpadłem.

  444. @tejot

    Na pewno bozia jakieś 7 miliardów lat temu dał kopniaka wszechświatu, że ten nagle ni z tego ni z owego przyspieszył. Pewnie jak udoskonali się metody i instrumenty obserwacyjne i pomiarowe, to i ciemne zobaczymy. Tak jak się z grawitacją udało.

  445. basia.n

    Dogrywka jest. Zobaczymy czy w niej sie okaze ile tego zalatwienia putinowego bylo

  446. @Rogger77 7 lipca o godz. 21:57

    Wcale nie gwarantuję, że tejot będzie kontynuował tę zabawę.
    Tejot zrobi, co chce.

    Ale fakt, że jesteś naiwny i nie dostrzegasz rzeczy całkiem oczywistych już i tak raczej dotarł do świadomości czytaczy – a ty właśnie potwierdziłeś go z entuzjazmem.

  447. W związku z wiarą w niematerialną rzeczywistość ciemna masa niczego się nie boi.
    W przeciwieństwie do oświeconych ateistów.
    I mamy wreszcie jasność 😎

  448. Rogger,
    300 lat temu nie wiedziano nic o falach radiowych. 100 lat temu wymyślono teoretycznie fale grawitacyjne, ostatnio zaobserwowano. Co się odkryje za rok czy dwadzieścia, nie wiemy. Nie twierdzę, że wiemy już wszystko, raczej obstawiam, że jest co odkrywać. Trudno wykluczyć, że świat okaże się zupełnie inny, niż go widzi gołym okiem H. sapiens, ale nie ma to nic wspólnego ze zjawiskami para- meta- czy jakimi tam jeszcze, ani z p. B. z grubej książki. Ba, lepiej, żeby się taki nie okazał, bo będzie miał wtedy ze mną do czynienia.
    Dalej: taki np. samolot lata dzięki dużej ilości niebanalnej matematyki oraz próbowaniu, które konstrukcje latają, a które nie. Dywan obmodlony przez nie wiedzieć ilu szamanów nigdy nigdzie nie poleciał ani metra. Stwierdzenie tego zestawienia faktów nie jest objawem płaskości duchowej czy braku wyższych potrzeb.

  449. Rogger77
    7 lipca o godz. 20:07

    „założenia o wyłączności rzeczywistości materialnej nie rozumiem i nigdy nie rozumiałem – bo niby na jakiej podstawie to zakładać? (…) nikt nie może z całą pewnością twierdzić, że nie istnieje nic innego niż świat materialny. A światopogląd ateistyczny zakłada właśnie taką pewność, która jednak nie może być uzasadniona”.

    Światopogląd ateistyczny nie wziął się z patrzenia w niebo, lecz z krytycznej analizy religii świata. Teza o istnieniu wyłącznie rzeczywistości materialnej nigdy nie była pierwotnym założeniem, lecz jest ostateczną konkluzją przede wszystkim na podstawie niedoświadczania przez nikogo żadnej innej rzeczywistości niż materialna. Słowa nawiedzonych o doświadczaniu innej rzeczywistości to tylko słowa, miliard razy bardziej niepotwierdzone niczym innym niż kolejne słowa. Pomysł, że istnieje inna rzeczywistość niż materialna nie powstał więc z choćby śladowych kontaktów z taką rzeczywistością, lecz zaczął się wraz z pierwocinami religii, czyli z odrywaniem się człowieka od ziemi i jest, że tak powiem, nieodrodnym dzieckiem religii. Twoje nierozumienie, że świat jest wyłącznie materialny, jest albo skutkiem religijnego wychowania, albo tylko osłuchania się z religijnymi tekstami o życiu niematerialnym. Myśl o niematerialności kiedyś musiała z czegoś powstać. Człowiek wychowany bez religii, gdyby żył w takim samym jak on otoczeniu, nie miałby ŻADNYCH powodów, by wpaść na pomysł, że istnieje coś innego poza materią. Wszystkie co do sztuki religie są oszustwem, więc i wiara w niematerialne życie, która wzięła się z religii, jest oszustwem, które niby wyalienowało się z religii, stanęło z boku i udaje niezależne od religii przekonanie o możliwości istnienia innego świata niż tylko materialny. Wiara w istnienie czegokolwiek poza materią jest wyłącznie przekazywanym z pokolenia na pokolenie DOMNIEMANIEM takiego istnienia bez najmniejszego choćby dowodu. Istnienia wyłącznie materialnego świata doświadcza setki, tysiące razy każdego dnia każdy bez wyjątku. Jeśli ktoś zadaje pytanie „Dlaczego uważasz, że świat jest wyłącznie materialny, jeśli nie masz stuprocentowego dowodu, że tak właśnie jest”, zadaje pytanie, że tak powiem, statyczne: ot, pomyślał, zapytał i poszedł na piwo dumny, że nikt nie odpowiedział. Żeby poznać odpowiedź na tak postawione pytanie, trzeba poznać, przetrawić całą historyczną drogę dochodzenia do takiej konkluzji. I wtedy takiego pytania średnio inteligentny zawodnik raczej już nie zada.

  450. 🎶 guma do żucia, guma do żucia, nie do zjedzenia, nie do wyplucia 🎶
    🙂

  451. A jednak 2:2 🙂

  452. Rogger77
    7 lipca o godz. 21:37
    tejot
    7 lipca o godz. 21:00

    Bardzo dobra analogia, można zakładać istnienie jakiejś rzeczywistości niedostępnej bezpośredniemu poznaniu właśnie przez to, że takie założenie pozwala na zrozumienie i wyjaśnienie zagadek i problemów, których nie sposób wyjaśnić tylko w drodze doświadczenia. Fizycy i astronomowie doszli w ten sposób do wniosku, że musi istnieć ciemna materia i energia, „ciemna”, czyli niepostrzegalna, niemożliwa do zaobserwowania, jej istnienie jest jedynie hipotetyczne.

    Mój komentarz szybki
    Tak nie można powiedzieć o problemie ciemnej materii i ciemnej energii, że nie sposób wyjaśnić ich istnienia w drodze doświadczenia.
    W astronomii tak na zdrowy chłopski rozum biorąc wszystkie doświadczenia poza lądowaniem na Księżycu i z łazikami marsjańskimi są pośrednie.

    W kosmologii istnieje założenie, które nie zostało obalone i które nie wymaga istnienia „bezpośredniości”. A mianowicie, że prawa fizyki są uniwersalne we Wszechświecie. Tym samym obserwacje jakiejś gwiazdy Alfa Centauri i stu innych gwiazd oraz ich interpretacja musi być oparta na tych samych prawach fizyki jak obserwacja stosunkowo bliskiego, niemal „bezpośredniego”, na wyciągnięcie ręki Słońca.

    Dokonywane jest mnóstwo obserwacji obiektów kosmicznych głównie galaktyk w celu potwierdzenia istnienia ciemnej materii, m.in, związanych z soczewkowaniem grawitacyjnym (realne zjawisko potwierdzone wiele razy w astronomii) i ich wyniki są używane do obliczeń wykonywanych przy rożnych założeniach i przynoszących konkretne wyniki.

    Kłopot jest ze ścisłą interpretacją tych wyników. Jednakowoż kosmolodzy nie wymyślili ciemnej materii i ciemnej energii tylko po to by im się „zgadzało”, nie dodają ich do swoich obliczeń jako jakiegoś sztucznego dodatku, współczynnika wyjaśniającego wszystko, tylko przyznają jej konkretne miejsce w hierarchii składników Wszechświata, miejsce zaświadczone obserwacjami oraz udowodnione zgodnością wyników dokonanych wyliczeń.
    Pzdr, TJ

  453. wbocek
    7 lipca o godz. 22:21

    Zapomniałem powiedzieć, że od pytania, na jakiej podstawie zakłada się, że istnieje wyłącznie materia (które Ty formułujesz), o wiele większą wartość poznawczą ma pytanie, na jakiej podstawie zakłada się, że istnieje nie tylko materia. Tyle że ja tego pytania nie zadaję, bo od dawna znam odpowiedź.

  454. Orteg

    No i nie załatwił 🙂 🙂

  455. Wiele odkryć naukowych początkowo było jedynie koncepcjami intelektualnymi, które potem w wyniku licznych badań, doświadczeń obliczeń zyskiwały potwierdzenie. I żadne z tych badań nie wymagały 2 tysięcy lat (licząc skromnie jedynie w przypadku dominującej w Polsce religii), żeby coś potwierdzić.

  456. PS
    Albo odrzucano je jako błędne.

  457. wbocek
    7 lipca o godz. 22:21

    Szary Kot powyżej napisał o odkryciu fal radiowych. Wcześniej przez tysiące lat ludzie nic nie wiedzieli o żadnych takich falach, nie mogli ich w żaden sposób zaobserwować ani nawet nie mieli powodu pomyśleć, że coś takiego istnieje. Gdyby ktoś kilkaset lat temu powiedział swoim ziomkom, że istnieją takie niewidzialne fale, które płyną w powietrzu, to by go pewnie uznali za wariata. Czy to jednak zmieniało w jakiś sposób obiektywny fakt istnienia fal radiowych w naturze? Podobnie jest z „inną rzeczywistością, niż materialna”. Nawet jeśli nikt dotąd takiej rzeczywistości nie zaobserwował ani nie udowodnił, to nikt nie ma prawa powiedzieć, że taka rzeczywistość na pewno nie istnieje i że nie ma ona znaczenia dla człowieka. Jak to Szary Kot napisał, nikt nie wie co przyniesie przyszłość, jakie odkrycia nastąpią za 20, 50 albo 100 lat. Nie jesteś w stanie apodyktycznie stwierdzić, że w przyszłości nikt nie odkryje rzeczywistości dzisiaj niepostrzegalnej, nienależącej do świata materii, albo sposobu jej poznania. Mogą to być inne wymiary, a mogą to być „zjawiska para- meta- czy jakie tam jeszcze”, nikt nie może tego z góry dzisiaj wykluczyć. Gdyby ludzkość tak myślała, jak Ty proponujesz, to niestety, ale żaden postęp nie byłby możliwy, postęp płynący z otwartości na nowe, dotąd nieznane doświadczenia. Człowieka, który pierwszy powiedział, że w powietrzu płyną sobie niewidzialne fale, wsadziliby do wariatkowa, grono „mądrych, szacownych, racjonalnych” uznałoby że bredzi, jest fantastą, bo „przecie każdy trzeźwo myślący człek oczywiście widzi, że przez powietrze nie płyną żadne fale i nikt nigdy takich fal na własne ślepia nie widział” i dzisiaj nie mielibyśmy żadnego radia. Nowe odkrycia powstają nie tylko z doświadczenia, ale właśnie z takich domniemań, nawet bez dowodów, którymi gardzisz. Źródłem postępu jest otwartość umysłu na nowe, nieznane, a może nawet niewyobrażalne, a nie tylko samo doświadczenie. Gdyby tylko doświadczenie było miarodajne, to ludzie po dziś dzień jeżdziliby konnymi furmankami. Wynalazcę „wozu bez kunia” pognaliby gdzie pieprz rośnie, no bo „kto to widział, żeby wóz bez kunia jeździł, to ani chybi jakie para-meta-czary, normalny człek zawsze jak świat światem jeno kuniem jeździ”.

  458. basia.n

    Zalatwil, zalatwil.

    Putin zalatwil zeby chamscy ustasze strzelili jednego smierdzacego karnego wiecej niz niemniej podobni zabijacy putinowcy. Niech sie teraz borykaja z jakas Francja. Czyz to nie sukces?

    On to wszystko zalatwil. Ten Wolodia

  459. @Rogger

    Problem w tym, że tacy wariaci się trafiali i robili co trzeba, żeby to wykazać. I się udawało. Zbudować radio, zbudować samochód, wykazać istnienie fali grawitacyjnej. Tymczasem, mimo upływu tysiącleci, nie dało rady wykazać istnienia bozi. Mimo zaangażowania niesamowitych środków ludzkich i materialnych. Zero efektów.

  460. Orteq
    7 lipca o godz. 23:00

    Patrząc w ten sposów,to załatwił.
    Ale ustasze będą się borykać z Anglią.
    A Belgowie z Francją

    Więc jaki będzie finał ??

  461. Najpierw Francja zmierzy się z Czerwonymi Diabłami i mam nadzieję polegnie

  462. PS

    O falach radiowych nie wiedzieli. Natomiast o istnieniu bozi podobno wiedzieli od zawsze. Bo o czym jak o czym, ale swoim stwórcy musieli wiedzieć.

  463. Oj boli, przegrać u siebie na mistrzostwach świata, tak mi przykro 🙂

  464. Daleko do domu nie mają…

  465. No i na koniec dzisiejszych emocji piłkarskich Rosja dostała wciry od Chorwacji.
    Wszystko było mi jedno, bo ja kibicuję Francji i Belgii. Po równo. I ucieszy mnie wygrana każdej z tych drużyn.

  466. Nefer
    7 lipca o godz. 23:05

    Oby tak właśnie się stało.

  467. tejot
    7 lipca o godz. 22:36

    Problem tylko w tym, że ciemna materia jest do dzisiaj jedynie hipotezą, więc trochę na wyrost powołujesz się na obserwacje i doświadczenia. Istnieją też hipotezy alternatywne, które tłumaczą wszechświat bez istnienia ciemnej materii czy energii i są równie miarodajne. Np. „według naukowca CERN-u Dragana Hajdukovicia efekty przypisywane istnieniu ciemnej materii mogą być wyjaśnione „grawitacyjną polaryzacją próżni kwantowej”.

  468. Nefer
    Pewnie, że głupio przegrać u siebie. Napisałam, że było mi wszystko jedno, ale jednak Rosjan mi żal.

  469. basia

    Przed sekundą pokazali na één że wczoraj tak cała Belgia skakała po wygranej że sejsmografy zarejestrowały 😀

  470. @mag

    Wcale mi Ruskich nie żal

  471. paradox57
    7 lipca o godz. 23:05

    No właśnie w tym sęk, że nie masz pewności, że za 100 czy 200 lat w końcu nie odkryją „bozi”, jest to równie możliwe jak to, że po tysiącach lat jazdy konnej w końcu wynaleziono wóz bez kunia. A jeszcze 500 lat temu jakiś ówczesny mędrzec mógł powiedzieć, że mimo tęgiego główkowania nikt jeszcze nic lepszego do jazdy niż kunia nie wymyślił i że skoro tak od tysięcy lat było, to i pewnie zawsze już kuniem będzie człek jeździł, na wieki wieków amen.

  472. basia.n

    Mialem powiedziec: ‚Niech sie teraz borykaja z jakas Francja czy Anglia’. Ale zapomnialem dopowiedziec z tej radosci z powodu putinowego zalatwienia. Jaki bedzie final? Zapomnialem zapytac Wolodie co on zalatwil w tym zalatwieniu B

    Nefer
    Francja legnieta pod Czerwonymi Diablami to wciaz nic innego niz Jacek ulegajacy Plackowi. Czy odwrotnie. G.wnojady, err, chcialem powiedziec zabojady zwyczajne. No ale potrafie zrozumiec twoj patriotyzm

    Mnie tez wcale Ruskich nie zal. Ale nie moge jakos wygenerowac w sobie entuzjazmu dla ustaszy

  473. Nefer
    7 lipca o godz. 23:14

    To co by rejestrowali,gdyby Belgowie wygrali WK 🙂

  474. basia

    Zamieniam na „będą” i „jak już” 😉

    Orteq

    Fajnie jest mieć komu kibicować ale to i tak ersatz, trudno, świetnie…

  475. Nefer
    7 lipca o godz. 23:32

    Lepiej nic już o tym nie mówmy,żeby nie zapeszyć 🙂

  476. @Rogger77, 23:16

    Z tym kuniem, pol tysiaca lat temu, to bylo tak, ze odkryto, iz ‚kon jaki jest, kazdy widzi’. Nic wiecej. Ksiadz jak najbardziej katolicki, ks Chmielowski mu chyba bylo, odkryl te prawde niezniszczalna. W materialnym swiecie bowiem uplasowana. A on byl jak najbardziej katolem. Polskim, rzecz jasna!

    Katolstwo, najwyzszego szczebla watykanskiego, rowniez odkrylo plaskosc Ziemni naszej. Oraz kilka innych ‚prawd podstawowych’ tego swiata. Owszem, Kopernik obalil te „prawde”. Ale on niekoniecznie byl uznawany za Polaka. On nawet nie mowil, podobno, po polsku!

    PS. Nefer(ko). Moje kibicowanie polega na ogladaniu meczow. Tylko bardzo niektorych. Czysta rozrywka bezstresowa

  477. Rogger77
    7 lipca o godz. 22:57

    Mój komentarz
    Rogger, twoje spekulacje są większe niż góra Ararat. Twoja definicja filozoficzna „innej rzeczywistości niż materialna” jest samopotwierdzającą się hipotezą, bowiem do niej stosujesz samopotwierdzającą się konstrukcję logiczną, a mianowicie, nie można wykluczyć, ze coś nie istnieje, a skoro nie można wykluczyć, to to coś może istnieć. Tylko jeszcze o tym nie wiemy, bo nie zaobserwowano tego doświadczalnie. Jako przykład dajesz fale radiowe, o których nic nie wiedziano np. w starożytności.

    Rogger, do tego przykładu można jeszcze dołączyć 999 innych przykładów – nie wiedziano że są atomy, że atomy się łączą w cząsteczki, że pioruny to rozgałęzione ścieżki wyładowań elektrycznych w powietrzu znaczone błyskawicznie nagrzanym powietrzem, które chwilowo (błyskowo) zamienia się w świecącą plazmę, itd.
    Czy to, że dzisiaj wiemy, a kiedyś nie wiedzieliśmy oznacza, że istnieje rzeczywistość materialna?

    Istnienie tzw. hipotez alternatywnych w nauce nie świadczy o tym, że hipoteza o rzeczywistości niematerialnej zostanie być może potwierdzona, bo jest alternatywna. Daniken głosił dziesiątki hipotez alternatywnych i żadna z nich się nie potwierdziła. Alternatywność sama w sobie nie jest dowodem.

    Rogger, przytoczyłeś alternatywną hipotezę:
    „według naukowca CERN-u Dragana Hajdukovicia efekty przypisywane istnieniu ciemnej materii mogą być wyjaśnione „grawitacyjną polaryzacją próżni kwantowej”.

    Hajdukowicz z pewnością będzie się starał by ją potwierdzono. Lecz w tej hipotezie występuje termin „próżnia kwantowa”, który sugeruje, ze istnieje coś czego czego nie można zaobserwować, bo nie można zaobserwować próżni. Taki odpowiednik rzeczywistości innej niż materialna.
    Tak nie jest. Po pierwsze w Kosmosie nie ma całkowitej próżni, po drugie Hajdukowic założył, że ta próżnia, to oscylacyjne reakcje cząstek anihilujących się i powstających ponownie, co z boku może „wyglądać”, ze tam nie ma nic, bo nic nie obserwujemy.
    Nie ma ta koncepcja nic wspólnego z rzeczywistością niematerialną.
    Pzdr, TJ

  478. Rogger77
    7 lipca o godz. 22:57

    Przepraszam, ale ogólnikowe rozumowanie w stylu, że ludzie o czymś nawet nie myśleli, a teraz jest, to już odwieczne mantry i kluczyk, który ma niby niczego nie wykluczać, zatem – otwierać również drzwi do niematerii. Niczego on nie otwiera i nie jest to żaden kluczyk, lecz rozumowanie życzeniowe pod z cicha założoną tezę. W ten sposób można wymyślić dowolną bzdurę – na przykład, że istnieją kranoludki – i pytać: skąd wiesz, że nie istnieją. Lub: udowodnij, że nie istnieją. Widzę, że nie rozumiesz, że pytanie o niematerię zrodziło się nie z dociekliwości, lecz ze skłonności do baśniowości. Wszystkie religie są baśniami, czyli fałszem, więc i pytanie jest fałszywe, bo jest w nim wcześniejsze religianckie założenie, że istnienie niematerii jest oczywistością. W mojej głowie ateisty takie pytanie nie istnieje. Znalazłem sobie tylko odpowiedź, z czego się wzięło. To stare pytanie wyłącznie religiantów. Zdrowia i konsekwencji w SŁOWNEJ woltyżerce na temat tego, czego nie ma.

  479. Właśnie, basia, tfu tfu na psa urok

    Orteq

    Ja oglądam ale się denerwuję, karnych nie wytrzymuję. Poza MŚ piłka jest mi obojętna, jakoś tak się wciągnęłam.

  480. @Rogger77

    Sęk to jest w tym, że wszystkie te boskie i religijne prerogatywy są z czasem coraz bardziej redukowane. Więc mam podejrzenie, że za sto czy 200 lat bozia zostanie jeszcze bardziej zredukowana. Na szczęście.

    Skoro wymyślono, że można kuniem pociągnąć wóz, to naturalną koleją rzeczy było pomyśleć, że pewnie dałoby się ten wóz pociągnąć i bez kunia. Od biedy ziemię pod uprawę można było wzruszyć sochą ciągniętą przez człowieka. Ale znacznie lepiej było to zrobić przy pomocy konia lub krowy (znaczy wołu). Ludzie tak mają. I żadnej boskiej ingerencji ani inspiracji im do tego nie potrzeba. A im dalej, tym mniej.

  481. Zabawne, że aggent nawołując innych do „otwartości”, sam nie tylko startuje z gotową niepotwierdzoną i nieprawdopodobną tezą, ale w dodatku jest zupełnie nieprzemakalny na argumenty. Zakuta pała czy dyżurny demagog? W sumie jedno drugiego nie wyklucza.

  482. PS

    Ja bym powiedział tak. Człowiek to wszystko wymyśla z powodu tego, że jest leniwy. I też dlatego, że nie ma sierści.

  483. „Zakuta pała czy dyżurny demagog”
    A nie mówiłem, że rycerz?

  484. I zabawna jest zajadłość, z jaką bajki z mchu i paproci, oparte wyłącznie na myśleniu życzeniowym, domagają się gwałtownie stempla „naukowości”, czyli uznania quasi-empirycznego, a już na pewno podkładki ze strony rozumu. Gdzie Rzym, gdzie Krym? W dodatku z przeciwnej strony jakoś wcale nie widać tego głodu uznania. Naukowiec opiera się na faktach i w tym zakresie stoi na własnych nogach, nie pytając o opinie religianta. Religant z kolei…

  485. @Na marginesie

    Tylko dlaczego domaga się takiego potwierdzenia od nas?

  486. Jemu podobna deklarowała kiedyś na forum, że trollowaniem służy „swojemu Panu”. A inny „rycerz” z nowicjatu chciał mnie przekonać, że największym osiągnięciem myśli europejskiej jest (no przecież wiadomo) etos (błędno-)rycerski. Te odrąbane ręce i nogi z Monty Pythona to dla nich detal.

  487. @paradox57 8 lipca o godz. 0:18
    Oto wielka tajemnica wiary 🙂
    Własna, jak widać, wcale nie wystarcza

  488. Fajne że religiant podczepia się pod naukę, którą kiedyś jego organizacja chętnie paliła na stosie. Albo uciszała pod groźbą. Religia jako zwieńczenie odkryć naukowych, ależ trzeba się brzytwy chwytać na blogu ateistów.

  489. Anglia – Rosja to byłby mecz polityczny. Anglia – Chorwacja będzie raczej nudny. Ale niech już wygra ta Belgia, pójdzie na konto Unii Europejskiej.

  490. tejot, 23:51

    „Po pierwsze w Kosmosie nie ma całkowitej próżni, po drugie Hajdukowic założył, że ta próżnia, to oscylacyjne reakcje cząstek anihilujących się i powstających ponownie, co z boku może „wyglądać”, ze tam nie ma nic, bo nic nie obserwujemy. Nie ma ta koncepcja nic wspólnego z rzeczywistością niematerialną.”

    Chcesz powiedzie, ze rzeczywistosc niematerialna to fakt rzeczywisty? Taki jak Kosmos? Czyli, Niebo po katolsku? Swiety JPII nie kwestionowal ‚faktu’ istnienia czegos takiego jak Niebo. Raj, inaczej. On sie natomiast wypowiedzial po stronie tylko SYMBOLICZNEGO istnienia czegos takiego jak Pieklo. Wedlug Swietego Jana Pawla Swietego Drugiego, nie ma FIZYCZNEGO Piekla. Gdzie zatem Pieklo jest plasowane jesli o rzeczywistosc niematerialna chodzi?

    Gubie sie co cieco w tych dywagacjach pseudo-filozoficznych. Jedno jednakze wiem: agent Rogger77 jest w tej chwili jedynym drozdzem filozoficznym posrod TWA. Straszenie go wyganianiem z blogu to niezbyt dobry pomysl

  491. @izabella 0:30

    To nie jest takie fajne. Oni się nie podczepiają pod naukę. Oni z wiary próbują na siłę wykrzesać coś naukowego.

  492. Podczepianie sie pod nauke to podstawowe zajecie KK po Wytykan II. Wiec nasze straszenie wyganianiem kogos z blogu z powodu tego podczepiania sie to nie najpsze rozwiazanie. Tak jak kaczka nie byla najlepszym okresleniem

    https://www.youtube.com/watch?v=s14s8ky8tU8

  493. @Orteq

    Ty w obronie uciśnionych, czy kulawych kaczek?

  494. Ja, paradoxie, w obronie dzialan wedle realiow. A nie wedle mrzonek.

    Rzecz w tym, ze im bardziej po chamsku dowalamy KK i PiS-owi, tym wiecej oni zyskuja. Zarowno w slupkach wyborczych jak i w sondazach pomiedzy wyborami.

    Realia panowie. Realia. A te to katolstwo polskie. Ktorego nie da sie wyslac na Madagaskar przed nastepnymi wyborami.

    Tak Polak kraje jak mu bozia daje. Inaczej nie bylo i nie bedzie. A PRL w ogole nie zaistnialo w historii. Bo tak widzimy z numeracji RP I, RP II, PR III, RP IV… RP XXVII

  495. Czyli co? Mamy ich głaskać po głowach, dopieszczać? Wtedy się cofną?

    Realia są takie, że z bandziorami nie można robić interesów i traktować ich jak zwykłych cywilizowanych ludzi.

  496. PS.
    Kolejnymi numerami to bym za bardzo się nie przejmował. Może następny będzie szczęśliwszy.

  497. Gdyby ludzkość tak myślała, jak Ty proponujesz, to niestety, ale żaden postęp nie byłby możliwy, postęp płynący z otwartości na nowe, dotąd nieznane doświadczenia.

    Masz rację paradoksie, to nie jest fajne, to jest czysta bezczelność żeby religiant oskarżał ateistów o hamowanie postępu.

  498. @paradox57 8 lipca o godz. 1:00
    On teraz będzie ciurkiem powtarzał, że nie należy banować aggenta.
    Dokładnie tak samo było z dezer-cośtam, wtedy też demonstrował fiksację na punkcie. W zbanowanym kiedyś Ortequ każdy troll znajdzie orędownika. Niezawodnie.

  499. @izabella 8 lipca o godz. 1:29

    Nauka, postęp, prawa człowieka, tolerancja, demokracja… kaka podpina się pod to wszystko, czego tradycyjnie był zażartym wrogiem, do czasu, gdy opór przestawal się opłacać – od tej chwili robi woltę i zaczyna przypisywać sobie zasługi w zakresie promowania tych wartości.

  500. Ja bym sie tam za bardzo nie chwalil tym wczesniejszym zbanowaniem Orteqa. Bylo to bowiem ZAWIESZENIE, nie pelne zbanowanie. Dokonane w reakcji na lgarstwa niektorych hunwejbinow. I na ich namolne żadania pelnego zbanowania.

    Nikt dzisiaj juz sie nie chwali „banowaniem” z Polski pewnej grupy etnicznej w 68. Za duzy wstyd.

  501. seleuk|os|
    7 lipca o godz. 15:23

    Moje pytanie bylo (bold, wytluszczone): Co z tym zrobic? Idea zniszczyc/zepchnac.[Israel z kontext, moj dopisek teraz]
    W calym Twoim text nie znalazlem zdania odpowiedzi na moje pytanie.

    Dlatego, że odpowiedzi na bezbolesne „co z tym zrobić” niestety NIE MA. A na pytanie w zasadzie odpowiedziałem, pisząc, że zakończenie konfliktu będzie prawie na pewno wielką lub nawet gigantyczną tragedią. Palestyna stała się dla syjonistycznych Żydów tragiczną pułapką bez wyjścia i ślepą uliczką.

    Czy Wielki Mufti Jerozolimy(???), Mohammed Amin al-Husseini, byl faszysta, islamista czy syjonista?

    To jest znów ucieczka od teraźniejszości w historię, używana przez syjonistycznych dyskutantów jako argument pomocny w moralnej relatywizacji podboju i czystek etnicznych. Mufti był prawie na pewno typowym politykiem-oportunistą szukającym w hitlerowskich Niemczech potężnego sojusznika dla siebie i swoich.

    Co do najnowszych, równie oportunistycznych komentarzy Saudów, to jest to sloganeria. Pokój jest możliwy tylko wówczas, gdy możliwości i siły obu stron konfliktu są mniej więcej równe, tak że nie opłaca im się jego kontynuowanie. Od 1967 roku Izrael ma w ręku wszystkie atuty, a Palestyńczycy 0, tak więc ten pierwszy zapewnia, czysto propagandowo, dla zbajerowania światowej opinii, o dążeniu do pokoju, równocześnie kontynuując czystki etniczne i zasiedlanie resztek palestyńskiej ziemi. Tak przy okazji, byłbym ostrożny w poleganiu na informacjach z MEMRI, to organizacja o bardzo wątpliwej obiektywności.

    Kto sa Palestynczycy?

    Ponad 100 lat temu próbowali na to odpowiedzieć w eseju dwaj młodzi studenci w Stambule Dawid Ben Gurion i Icchak Ben-Zwi, konkludując że (cyt): „Ludność Palestyny nigdy się drastycznie nie zmieniła. Deportowano tylko wąską elitę. Miasta i wioski pozostały jakie były, jak świadczą ich nazwy (tradycyjnie hebrajskie). Kananejczycy stali się żydami, potem chrześcijańskimi bizantyjczykami, a wreszcie, po podboju arabskim stopniowo przyjęli islam i arabską kulturę, To są właśnie dzisiejsi Palestyńczycy”.
    Ben Gurion został później „ojcem” Izraela, Ben-Zwi jego prezydentem. Ben Gurion początkowo uważał, że będzie można na powrót zjudaizować łatwo Palestyńczyków, dopiero gdy okazało się to mżonką odmieniło mu się na Herzlowskie „spirit away the Arabs” i czystki etniczne.

  502. @Tobermory
    7 lipca o godz. 17:41

    Do Rumunii jadę na zaproszenie, aby się przejechać kolejką leśną w okolicach Parku Narodowego Maramureș.

    Zazdroszczę serdecznie!! Zawsze chciałem tam pojechać, bo moja pra-pra….pra-prababka, z końca 18w., nazywała się Marianna Maramureș, i pochodziła z mieszkającej tam ormiańskiej rodziny. Nigdy się nie złożyło, niestety. Może jeszcze kiedyś……

  503. Nefer
    7 lipca o godz. 23:57

    „Ja oglądam ale się denerwuję, karnych nie wytrzymuję.”

    A ja nawet sie nie zdenerwowalem gdy Mario Fernandes, nowy obywatel Rosji, strzelal karnego w plot, a nie do bramki. Bo ja wiem, ze bylo to zalatwione z samym Putinem. Taki byl prikaz Wolodii: nie traf do bramki, Mario. On wypowiedzial te slowa w dniu nadawania rosyjskiego obywatelstwa temu Brazylijczykowi.

    Dalekosiezny byl to plan WWP. Chodzilo o to, zeby Rosja nie doszla za wysoko. Polfinal juz bylby za wysoko jesli o tolerancje osiagniec tego zasmarkanego kraju chodzi.

    Czyz to nie abominacja czysta, ze 2018 MS w pilce noznej, wydarzenie jeszcze wieksze niz olimpiada zimowa 2014 w Soczi, zostalo zorganizowane z takim rozmachem, wrecz przepychem? Gdyby jeszcze Rosja wziela i wygrala zloto, na dokladke, to czym by ja za to ukarano?

    Po przepysznej olimpiadzie zimowej 2014 w Soczi, Amerykanie nie mogli tego ruskiego sukcesu strawic. Wiec Departament Stanu USA wyproduwal MAJDAN kijowski. Stawiajac na jego czele swojego wczesniejszego czynowatiela Petro Poruchanko. Ktoremu 5 mld amerykanskich dutkow dostarczyla w barchanach Vickey Nuland. Ta aktywistka z PNAC rodem. Oraz barackowa assistant secretary w tym departamencie. W wyniku tej zmasowanej akcji, w Odessie poruchankowe rezuny zabrali sie ucinanie lbow Rosjanom tamtejszym.

    Zeby zapobiec dalszym rezunskim ekscesom – na Krymie na przyklad, gdzie Rosjanie stanowili wiekszosc – Putin zareagowal aneksacja Krymu. Co polozylo kres dalszym amerykanskim podchodom pod Putina. Plain and simple. Cicho dzisiaj o wojnie rosyjsko-ukrainskiej

    Czym by on musial reagowac teraz jakby komus znowu w oczy zakluly nastepne osiagniecia Rosjan w MS ? Chyba tylko aneksacja RP IV. Nic innego nie widac.

    Wiec Putin, strateg jeszcze genialniejszy od naszego wlasnego Genialnego Stratega, wymyslil strzelanie karnych rzutow obok bramki. Do tego zas konieczny byl Mario. Ten najnowszy obywatel Rosji ktory wpakowal obie rosyjskie bramki Chorwatom, produkujac ogromnie wiele mowiacy remis 2:2.

    Co mowiacy ten remis jest? Tyle mowiacy: my sie ustaszy nie boimy! Ale gdy czeba, w rzutach karnych ustapimy. Wiec ustapili. Dzieki strzalowi w plot Fernandesa. Brazylijskiego Rosjanina z putinowego nadania

  504. https://thebangladeshtoday.com/2018/07/01/putin-grants-russian-citizenship-to-brazilian-soccer-player-fernandes/

    „Putin nadaje rosyjskie obywatelstwo brazylijskiemu piłkarzowi Fernandesowi”

  505. „Fernades zmierza do dokonania rzutu karnego. Wygląda jak skamieniały, biały jak prześcieradło. Ten strach odbijał się w sposobie, w jakim strasznie nie do bramki strzelal ten rzut karny”

    https://www.telegraph.co.uk/world-cup/2018/07/07/russia-vs-croatia-world-cup-2018-live-score-latest-updates/

  506. Takiej orkiestracji wyniku meczu jak tego dzisiaj pomiedzy Rosja i Chorwacja, na poziomie MS przeciez, czeba poszukac.

    Chorwaci mieli ‚posiadanie pilki’ (ball possession) w 65 procentach. No dobrze. To dlaczego oni nie strzelali goli w stosunku 3:1? No dobrze, niech bedzie 4:1. Wiec ja siem pytam:

    dlaczego musialo sie to zakonczyc rzutami karnymi? Wygranymi strzeleniem karnego w plot przez Mario Fernandesa?

    Mario wielkie miliony kosi w swoim kontrakcie rosyjskim

  507. Tyle, na dzisiaj, w tOmacie Niebieskiej Ksiazeczki wg. Orteqa. I Najwyzszej Sile niech bedom za to dzienki

  508. Nie bylo mozliwosci zeby wykluczyc Fernandesa ze strzelaniny karnych rzutow. Wszyscy inni strzelajacy nie byli pewniakami, przed meczem. Fernandes byl tym pewniakiem. Wiec na niego padlo: spudluj. Dla dobra sprawy.

    Pochwalam Wolodie. Bez Rosji w polfinale MS sie bardziej umiedzynarodowi. A to o to chodzi. A nie o nastepne zwyciestwo Putina

  509. Martwie sie troche o dutki. No bo kto pokryje straty wynikajace z mniejszego zainteresowania Rosjan dalszymi meczami? Tymi bez dalszego rosyjskiego udzialu?

    Domyslam sie, ze GAZPROM pokryje niedomogi pilkarskie. Bo to GAZPROM figuruje na bannerach jako ubepieczytiel tego wszystkiego.

    A Gazprom to Putin. Wiec przestaje sie martwic

  510. Rogger77
    7 lipca o godz. 23:16

    „No właśnie w tym sęk, że nie masz pewności, że za 100 czy 200 lat w końcu nie odkryją „bozi”.

    Za to Ty, Rogerze, masz pewność, z jakiego powodu mówisz o ewentualnym „odkryciu” bozi, a nie krasnoludków, panaceum, fruwania człowieka bez skrzydełek, wyłącznie samym chceniem itd. Nie mogę mówić za paradoxa, ale za siebie – tak. Otóż nikt nie odkryje realnego istnienia żadnego z tysięcy dotychczasowych boziów, bo boziowie „istnieją” w umysłach może dziesiątki tysięcy lat, a nikt dotychczas ich nie odkrył. Wołaniom do boziów zawsze odpowiadała i odpowiadać będzie cisza. I to jest najlepszy dowód, że SĄ (patrz: rozumowanie humorysty i wiecznego brzdąca Kaczyńskiego Jarosława). Inaczej mówiąc, nieistnienie realnych boziów to dowód na ich niematerialne istnienie. Mało tego: domniemany judeochrześcijański, wszechwiedzący i wszechmocny bozia bardzo chce być odkryty. Chce, ale nie może – taki jest wszechwiedzący i wszechmocny. Dlatego tyle mówi o wierze w niego i o tym, że wiara może wszystko. Tylko że wiara – jedno ze słownych wcieleń Twojej niematerialności – nic nie może, bo ani jedna góra się nie rzuciła w morze od wiary, ani też wszechwiedzący, który mnóstwo ogólnych rzeczy nazapowiadał w przyszłości, nawet głupiego blaszaka w miejsce osła nie zapowiedział i nie wymyślił w ułamku sekundy kamery, która by dokumentowała jego boskość, w związku z czym niepotrzebna byłaby wiara.

    Głupawy pomysł istnienia niematerii wziął się z materii, czyli z przypisywania przez człowieka wymyślonym przez niego bogom czysto materialnych – na ludzki wzór – właściwości: Bóg Jahwe potrzebuje krwawych ofiar, uwielbia zapach przypieczonych zwierząt, ma mentalność dzikusa, mściciela, złodzieja i złoczyńcy, ale potrafi być interesownym dobrczyńcą, jak ktoś mu kadzi jak jednemu kurduplowi. Ale bogowie nie byliby bogami, gdyby byli materialni, trzeba więc było wymyślić coś nie z tego świata – stąd zrodziła się – wyłącznie w słowach – niemateria…

  511. Ta ‚niemateria’, @wbocku. Czys ty sie nie dal wciagnac w slownictwo strony przeciwnej?

    Zgodnie z naukowa definicja, NIEmateria nie ma PRAWA istnienia. Podczas gdy strona przeciwna narzuca ci ten termin namolnie.

    To tak pod rozwage

  512. @Herstoryk
    8 lipca o godz. 3:09

    „dopiero gdy okazało się to mżonką odmieniło mu się”

    Dałabym Ci linijką po łapie za tą mżonkę!!!! Ale z zaświatów się nie da! MRZONKA łobuzie!

    Oj, przepraszam proszę pani, już będę pamiętał…. :$…tylko proszę do dziennika nie wpisywać…..

  513. Nieśmiało włączę się w pasjonującą dyskusję, jak Woland, kiedy to Berlioz tłumaczył Iwanowi Bezdomnemu, że Jezus nie był żadnym łotrem, ale, że go w ogóle nie było.
    _Czyżby panowie nie wierzyli w istnienie boga ? zapytał ze strachem szatan.
    – W naszym kraju od dawna przestano wierzyć w bajki ….
    A potem religiant Bułhakow kazał Anuszce wylać olej słonecznikowy.
    Drogi Roggerze na tym blogu też nikt nie wierzy w bajki o stwórcy i jego synku zbawicielu. I zadna Anuszka nie wyleje pod nogi ateiście oleju słonecznikowego.
    No ale Ty, sięgasz po bardziej naukowe argumenty, bez oleju i jak ksiądz Heller, opierasz swoją wiarę na tym, że nauka wciąż nie poznała wszystkich zakamarków świata , a nawet istoty struktury świata. Że w prawdzie robi postępy, ale gdzie jej tam do ostatecznego poznania. I triumfujesz, bo Ty i twoi koledzy w sukienkach te istotę poznali z niebieskiej książeczki.
    Już inni, głownie @tjot, dostatecznie rozprawili się z Twoją argumentacją.Ja dodam tylko jedno. Wytworzyłeś sobie pojęcie o materii na podstawie wyobrażeń o niej francuskich filozofów XVIII wieku (Holbacha, Diderota..), ktorzy uważali, że materia to coś twardego, jak kamień, czy kant stołu, o który można sobie nabić guza. I z takim pojęciem rozprawiasz się, wciskając podobne rozumienie materii obecnym tu ateistom. A tymczasem wg einsteinwoskiej E=MC2, owa twarda materia nagle zmienia się w energię. Ze newtonowska siła grawitacji, to nie jest żadna zdalna siła, tylko, zagięta pod wpływem dużej masy przestrzeń. Podobne hocki klocki podsuwają nam fizycy, a wy cieszycie sie jak dzieci, że ta materia, to w cale nie jest taka oczywista, jak ten kant stołu, ale, że to właściwie pustka w której ścigają sie jakieś bozony, cząsteczki Higgsa, kwarki i to lewoskrętne albo prawoskretne, że obok materii jest antymateria itp.
    Na tym żeruje pseudonauka Hellerów, którzy dyskretnie odchodzą od ewangelicznych bajdurzeń, przeznaczonych dla prostych owieczek, a sami przy pomocy tych nie mieszczących się w ludzkim zdrowym rozsądku koncepcji usiłują naukowo odbudować siedzibę panu bogu.
    Już Ci odpowiedzieli inni, ale powtórzę; materia to coś więcej niż twardy przedmiot, materia wg wspólczesnej fizyki to rzeczywistość fluktuująca, to nawet pustka, która być może jest źródłem owej owej ciemnej energii.
    Pewnie uznasz, że tak szerokie pojmowanie materii zaprzecza klasycznemu jej pojmowaniu. Ale nowoczesne fizyka dawno wyszła poza swoje klasyczne źródlo.
    Reasumując : Materia to jest to wszystko, czym zajmuje sie fizyka, na temat ktorej stawia hipotezy, odkrywa nowe zależności.
    A tajemniczym bogiem zajmuje się teologia, a ubogacanie teologii fizyką jest krętactwem, nadużyciem, a mówiąc kolokwialnie, intelektualnym złodziejstwem.

  514. Lewy,

    Twoje kategoryczne stwierdzenie

    ‚ubogacanie teologii fizyką jest krętactwem, nadużyciem, a mówiąc kolokwialnie, intelektualnym złodziejstwem’,

    tez jest zlodziejstwem. Nie tylko intelektualnym ale rowniez faktologicznym zlodziejstwem.

    Wystarczy przywolac zblizenia JP II do nauki zeby zdac sobie z tego sprawe. Papieze przed Nim, Jan23 i czy Pawel VI, tez cos wnosili do sprawy, po Watykanie II.

    Kosciol EWOLUOWAL. Moze tylko odrobine, ale ewoluowal. Podczas gdy ateisci – jesli tacy istnieli w tamtych czasach – trwali w miejscu swojego zaprzeczania wszystkiemu co sie wiazalo z nie-materializmem

  515. Orteq
    8 lipca o godz. 8:09

    Z całą ąęością, Ortegu, nie da się mówć bez nazywania. Nienazwanie przedmiotu wywodów opozycji wyrazem użytym przez opozycję – np. „Bóg”, choć tenże jest wymysłem i nie istnieje – będzie monologiem nie wiadomo o czym. Ale w pewnym sensie jesteś blisko: nie mówię, licząc na zrozumienie, tym bardziej – przekonanie. Gaworzę – jak każdy bachor, który się nauczy mówić „mama”, „baba”, „da” – dla samej przyjemności gaworzenia.

  516. wbocku,

    „„Bóg”, choć tenże jest wymysłem i nie istnieje. Gaworzę – jak każdy bachor, który się nauczy mówić „mama”, „baba”, „da” – dla samej przyjemności gaworzenia.”

    Tys jedyny. Bo ty tak rzetelnie odbierasz to co ludzie tobie przekazuja. Na blogach i wszedzie indziej.

    Gaworzenie ateisty niczym sie nie rozni od gaworzenia tego drugiego. I ty dajesz tego dowod.

  517. Orteq
    8 lipca o godz. 8:55

    Masz rację: gaworzenie jest gaworzenie, czyli monolog. Tak nam dopomóż blog.

  518. wbocku,

    W tym monologu naszym ja tam widze iskierki dwulogu. Jesli nie wielologu. Nawet tego naszego blogowego

  519. Lewy
    8 lipca o godz. 8:13

    Dobrze że jesteś 🙂

  520. Ten Lewy. Raz go nie bylo, raz jest. A co teraz mowi? To samo co przedtem. How lovely. Welcome back, Totku

  521. Totku to pieszczotliwe od to samo

  522. Jakby ktos sie poczul czyms urazony

    W tym co sie pojawia na tym blogu we wczesnych godzinach porannych nie ma zadnych tresci wartych odnotowanoia przez ludzi wciaz jeszcze myslacych

  523. Lewy
    8 lipca o godz. 8:13

    Dla mnie bozony, ozony i jęzony są niedostępne z racji mała baśka. Ale główne żródło informacji o niematerii, która w rzeczywistości jest materią, jest dostępne dla wszystkich, nawet tych bez głowy i dla wariatów. Więc z tej świętej księgi, czyli z pierwszej ręki, mam wiadomości, że domniemany niematerialny Bóg jest jak najbardziej materialny. Oto słowo Pana: „Kto mnie zobaczy, natychmiast umrze”. Noe chodził z Bogiem i nie tylko nie umarł natychmiast po chodzeniu ale żył 950 lat do kupy. Co to znaczy? Ano to, że niematerialny Bóg nie mógłby powiedzieć: „Kto mnie zobaczy”. Stąd jest powiedzone „Zobaczyć i umrzeć” i jak wiele powiedzonek – nic nie znaczy. A słowo Boga o sobie samym – „Kto mnie zobaczy” – jest najlepszym dowodem, że Bóg gaworzy tak jak my – dla samej przyjemności gaworzenia. Jest materialny, ale skoro ci, co go widzieli, pomarli i nikt go potem nie widział do dziś, jest równocześnie niematerialny. Materialny i niematerialny. Każe zabijać – własnoręcznie pozabijał pierworodnych – i zabrania zabijać, jest cierpliwy i wybacza, lecz nie pozwoli ujść bezkarnie, mówi: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe, ale nakazał Hebrajczykom okraść Egipcjan. Wypisz, wymaluj – szary, kulawy poseł…tfu!…kotek, co szedł sobie drogą.

  524. wbocek
    8 lipca o godz. 5:46

    Jesteś wbocku najlepszym dowodem na to, że kwestionując Boga jako istotę wszechwiedzącą, człowiek, a przynajmniej niektórzy ludzie miewają wielką chęć zajęcia jego miejsca i mimo woli zachowują się tak, jakby sami byli wszechwiedzący. Jesteś też niekonsekwentny, bo najpierw gwałtownie protestujesz przeciwko uogólnieniom i generalizacjom, a potem sam apodyktycznie generalizujesz: „nikt dotychczas ich nie odkrył”, „zawsze odpowiadała i będzie odpowiadać cisza”. Skąd Ty to wszystko wiesz, czy może prześledziłeś drobiazgowo całą wielotysiącletnią historię ludzkości i wiesz na pewno co tam było, kto co odkrył, a czego nie? Jedyne co możesz uczciwie powiedzieć, to: JA niczego nie odkryłem, DO MNIE w moim życiu zawsze przemawiała cisza. Ale nie możesz się w ten sposób wypowiadać za całą ludzkość i wszystkie jej pokolenia, właśnie dlatego że jesteś człowiekiem o ograniczonych możliwościach poznawczych i nie jesteś Bogiem wszechwiedzącym.

    Lewy
    8 lipca o godz. 8:13

    Nie bardzo wiem czego chcesz dowodzić tym argumentem z nowoczesnym pojęciem materii, bo jedyne czego dowiodłeś, to że nauka tak naprawdę nic pewnego na temat tej materii nie wie, a to tym bardziej potwierdza konieczność zachowania umysłu otwartego na wszelkie możliwości. Kiedyś twarda materia była pewnikiem i stałym oparciem, stół był stołem, kamień kamieniem, i tzw. realiści i racjonaliści mogli powiedzieć: patrzcie, oto jedyna realna rzeczywistość, która jest, widać ją, można ją dotknąć i zmierzyć. A dzisiaj ta niby twarda i namacalna rzeczywistość rozłazi się w pojęciach fizyków i już do końca nie wiadomo czym jest, a czym jeszcze w przyszłości może się okazać. Nagle okazuje się, że rzeczywistość nie jest obiektywnie stała, tylko względna. Łobuz Heisenberg dowiódł, że nie do końca można wszystko zmierzyć, bo zasada nieoznaczoności Heisenberga mówi, że nie jest możliwe dokładne mierzenie różnych wielkości. Okazuje się też, że materia to nie stałą i twarda materia, tylko jakaś efemeryczna energia. No i co tu z tym wszystkim począć? Gdzie tu szukać jakiegoś stałego i niezmiennego punktu oparcia? Najpierw były atomy, które miały być tym najostateczniejszym i najpewniejszym punktem oparcia dla nauki, a teraz sam piszesz, że jakieś kwarki, bozony, Higgsy i inne dziwactwa. A może za jakiś czas fizycy odkryją że to wszystko to w ogóle jeszcze jakieś kij wie co i wszystkie mądre i uczone pojęcia naukowe trzeba będzie znowu wyrzucić do kosza?

  525. W roku 1937 Karen Horney napisała słynną książkę „Neurotyczna osobowość naszych czasów”. Na początku tego wieku Jerzy Mellibruda pisał o „uzależnionej osobowości naszych czasów”. W jednym i drugim rolę kluczową odgrywa lęk.
    Ponieważ leczenie lęku jest trudne, żmudne i nie zawsze skuteczne, dla pacjentów jest bardzo bolesne. Dla leczących może stanowić żyłę złota. Jak pieniactwo dla adwokatów.
    Czy może dziwić ilość klinik leczenia lęku w Szwajcarii? Helweci zawsze umieli wyczuć złoto.

  526. No no, wbocku. Czy nie czas nastepna ksiazke? Chudzinka czeka

    Jestem pod wrazeniem

  527. wbocek
    8 lipca o godz. 9:43

    Ogólnie zgadzam się z Tobą i popieram spojrzenie na istotę Boga. Jednakże powiedzonko „zobaczyć i umrzeć ” nie dotyczy Boga tylko Neapolu! Zobaczyłem Neapol, brudny i nieciekawy i …prawie umarłem, ale raczej z nudów niż zachwytu. Moją niechęć do Neapolu wzmógł kompletny brak dostępnych toalet, a ja bardzo chciałem!.

  528. Rogger77
    8 lipca o godz. 9:47

    To samo Ty, Roggerze, dodawaj do każdej swojej myśli „Ja Rogger tak sądzę”, np. „Ja Rogger sądzę, że jest niematerialny Bóg, który za najmniej 40 przewinień” – np, za to, że menczizna nie da się obrzezać – każe bezwarunkowo i materialnie kamienować” (że by Ci tylko język kołkiem nie stanął). Ale poza tym idź w trop i trop, a ja tymczasem prysnę na Mirotki. To taka maluteńka osada w przedpotopowych lasach, gdzie ludzie żyją ze światłem na ropę. Albo przestali już tak żyć, bo ze sto lat nie byłem, a kombinuję żyć jak Adam – z 930 lat.

  529. @Orteq
    8 lipca o godz. 3:51

    „Po przepysznej olimpiadzie zimowej 2014 w Soczi, Amerykanie nie mogli tego ruskiego sukcesu strawic. Wiec Departament Stanu USA wyproduwal MAJDAN kijowski.”

    Powiem ci, Orteq, że te Amerykany to jednak, wbrew całej gapowatości, przewidujące są nad wyraz.
    Już w listopadzie 2013 wiedzieli, że będzie ruski sukces w Soczi (luty 2014) i antycypująco ten Majdan wyprodukowali. Zanim olimpiada się skończyła, już Turczynow przejął obowiązki Janukowycza i zaczęło się sprzątanie.

  530. @Orteq
    8 lipca o godz. 9:33

    „W tym co sie pojawia na tym blogu we wczesnych godzinach porannych nie ma zadnych tresci wartych odnotowanoia przez ludzi wciaz jeszcze myslacych”

    Nie mogłeś tego napisać wczoraj wieczorem? 🙄
    Powinienem zacząć czytać komentarze od końca. Precz z chronologią!

  531. @Rogger77 9:47

    Tak? I co z tego miałoby wynikać? Że wcześniej nie wiedzieli, a teraz wiedzą? To miałby być dowód na istnienie bozi? Jeśli nie teraz to w odległej przyszłości. To że wcześniej nie wiedzieli, a o bozi wiedzieli zawsze?
    A może nie zauważyłeś, że te wszystkie nowe, przełomowe odkrycia całkiem sensownie ze sobą się łączą i uzupełniają? I coraz dokładniej objaśniają rzeczywistość? W przeciwieństwie do bozi, który nic nie objaśnia? I coraz bardziej nic nie objaśnia?

    Wszystko to, co jest naukowe podlega weryfikacji i falsyfikacji. Dlatego tych dwóch cwaniaków, którzy ogłosili odkrycie zimnej fuzji atomowej szybko zostało zdemaskowanych. Wstyd był na cała wieś, ale to była drobna cena za wykrycie oszustów. Tymczasem podobni Tobie bez żadnego wstydu głoszą podobną żenadę od lat. Mimo odzierania bozi z jego rzekomej wszechmocy.

  532. Antonius
    8 lipca o godz. 10:15

    Wiem, Anitoniusie, czego dotyczy powiedzonko, ale dasz głowę, że nie jest od Boga, skoro wszystko jest od Boga? W każdym razie straciłeś cudną okazję połączenia się z niematerialnym i zajęcia miejsca po jego niematerialnej prawicy. Mnie jednak nie bogowie zdumiewają, lecz grzyby o tej nieprawdopodobnie suchej porze. Wczoraj zejrzałem w czasie 80-kilometrowej inspekcji rowerowej może kilogramową kępę. Niby znam wszystkie u nas kępami rosnące, a tych za cholerę nie umiem z trzema atlasami w jednej ręce rozpoznać. Z zasady biorę do chaty jednego takiego niepewnego do rozpoznania i jeśli atlasy nie pomogą, używam wypróbowanego sposobu: jem. Wyżyję – zwyciężyłem, nie wyżyję – też zwyciężyłem, bo rozpoznałem. Ale dziś odpuszczę próbę, bo się udaję w leśne zaświaty.

  533. Nefer
    7 lipca o godz. 23:14 * Z parapetu spadła mi doniczka z zawartością, a spadając , roślinka środku zakrzykneła: mon Dieu!. Czy to skutek tej zwycięzkiej fali sejsmicznej z Belgii?

  534. Orteq, ciągi twoich komentarzy na niniejszym blogu a szczególnie ostatnia ich seria zainspirowały mnie do powzięcia takiej hipotezy nierzeczywistej – Orteq ma kompleks rosyjskości, aktualnie objawiający się jako kompleks Putina.
    Pzdr, TJ

  535. @Tobermory 10:26

    Czyżbyś nie zauważył, że @Orteq ma problemy z chronologią i systematyką?

    @tejot 10:43

    kompleks, obsesja czy lęk?

  536. Tobermory

    Nie ma dalszych nowych zdjęć. Czy to twoja ostatnia turystyczna aktywność jest tego powodem ?
    Ponieważ zaczęłam się znów przymierzać do odważenia się włożenia swoich fotek, potrzebne mi są twoje wskazówki. Otóż poszłam za radą Nefer i wiem jak wejść na Google foto’s, ale czy mogę tam tworzyć albumy,aby pokazać coś tematycznie ? Widziałam też, że można udostępniać zdjęcia przez G+. Czy jest jakaś różnica? Pytam o wszystko,bo brak mi zupełnie doświadczenia.

  537. wujaszek wania
    8 lipca o godz. 9:48 * Nie porównałbym neuroz, nerwic, depresji i podobnych stanów ludzkiej psyche do pieniactwa klientów adwokatow, natomast zagadnienie ktore sygnalizujesz jest jednym z najwazniejszych w naszej cywilizacji. Tych bolesnych, fatalnych i od dawna masowych, a z dnia na dzien jeszcze bardziej rozlewających się problemow, moze mogloby nie byc – w takiej skali i glębi. Z pewnością sa to stany dla wiekszosci ludzi bardzo bolesne, destrukcyjne i niepoządane, a masowosc zjawiska wplywa negatywnie na fukcjonowanie spoleczenstw i cywilizacji – zatem korzyscią wspólną byloby nie tyle nieistnienie (bo to mamy od Adama i Ewy, a nawet wcześniej – od pojawienia sie bozi i tego, że przewidzial swojego synka Jezuska, ktorego od owego przewidzenia zdradzil jako ojciec i jako bóg, zanim się Jezus w ogóle narodził), ale powazne zmniejszenie skali zjawiska, co byloby wielka ulga i korzyscią dla człowieka. Niestety – wszelke te negatywne i i w glębi psyche czowieka zakotwiczone stany sa ścisle powiazane z życiem grupowym, powstawaniem i rozwojem roznych cywilizacji. Obecny stan rzeczy – cywilizacja o parametrach globalnych, jej skomplikowanie i nieskonczone niejasnosci i sprzeczności dla przecietnego homo sapiens, sa tak wielkie i przygniatajace, ze jedyna metoda radzenia sobie z tymi ciezarami są depresje, neurozy i tak dalej. Nie są to metody ozdrowiencze, więc i „radzenie sobie” jest pojeciem wzglednym albo mniemanym. Bozia jednak tak nas zbiorowo i indywidualnie miluje (oczywiscie z pełna wzajemnoscią), że każe się nam nieustannie mnożyc i ma takie żądania, żeby tych koszmarnych stanów bylo jeszcze wiecej i więcej, były jeszcze glębsze i wrecz niemożliwe do wyleczenia. Jest bozia w tym nas milowaniu Absolutem cynizmu i psychopatii sycacej się coraz większymi cierpieniami ludzi (a i zwierząt oraz flory też), ale to przeciez jego Wspanialy Plan na nasze zycie. I my go za to wielbimy, milując nieskonczenie (w skonczonosci ludzkiej) bardziej niz własne i cudze dzieci, żony, kochanki, przyyjaciólki, mężow, kochankow i przyjaciół, braci i siostry, rodziców, babcie i dziadkow i tak dalej i dalej. Samo w sobie jest to zupelnie schozofreniczne. A jakie katolickie !

  538. paradox57
    8 lipca o godz. 10:31

    Stosujesz pewien zabieg retoryczny, dość powszechnie używany, polegający na tym, żeby z pewnej idei uczynić karykaturę i w ten sposób tę ideę zdyskredytować. Tylko że takie sprytne zabiegi retoryczne ani nie mogą zastąpić rzeczowych argumentów, ani wyjaśnić faktów. Faktem historycznym jest, że „bozia” jest ideą występującą w każdej kulturze, w każdych czasach, zawsze ludzie czy to w Europie, czy w Egipcie, czy w Indiach, Chinach, Japonii czy też w plemieniu Indian Arawaków, czy wśród Aleutów, czy wśród afrykańskich ludów Bantu, a nawet australijskich Aborygenów – wyznawali jakąś „bozię”. Już samo to wskazuje, że ta idea nie może być całkiem bez sensu, że do czegoś tym różnym kulturom i ludom ta idea musiała zawsze być potrzebna i coś im zawsze musiała objaśniać. Moje przekonanie jest takie, że „bozia” jest i zawsze była co najmniej hipotezą służącą temu, co każda inna hipoteza – objaśnianiu i oswajaniu rzeczywistości, nadawaniu jej sensu, pojęciowemu porządkowaniu rzeczywistości, wyjaśnianiu pochodzenia i natury świata oraz miejsca człowieka w świecie, wyjaśnianiu tego, co bezpośrednie doświadczenie nie zawsze było w stanie wyjaśnić. Jasna sprawa, że takie postawienie sprawy to nie jest jeszcze dowód na istnienie „bozi”, ale gadanie, że jej idea niczego nie objaśnia i nie wyjaśnia jest całkowicie bezpodstawne i bez pokrycia w rzeczywistości – w świetle historycznych faktów, które wskazują, że coś tam jednak różnym ludom wyjaśnia i zawsze wyjaśniała.

  539. @Rogger77 znowu zaczał tu włazić, choć wczoraj złożyl oswiadczenie woli, ze przestanie wlazić. Tyle warte jego oświadczenie. A jak znowu wlazł, to znowu plecie.

  540. @paradox57
    8 lipca o godz. 10:50

    Nocne produkcje rzeczonego czasem tylko przelatuję wzrokiem, czasem biorę poprawkę na „katalizator”, czasem traktuję jak satyrę, ale niektóre grube faule na faktach i historii zauważam 😉
    Orteq lubi też robić za szlachetnego obrońcę uciśnionych (prześladowanych banem) bo wtedy podoba się sobie nad wyraz, zwłaszcza na tle „hunwejbinów” 😎
    Nie żałuję mu, ale mieszania faktów nie trawię.

    No i jeszcze to obarczanie blogu ateistów odpowiedzialnością za nastroje wyborcze w Polsce

    „Rzecz w tym, ze im bardziej po chamsku dowalamy KK i PiS-owi, tym wiecej oni zyskuja. Zarowno w slupkach wyborczych jak i w sondazach pomiedzy wyborami.”

    Te miliony wczytane w nasz blog jak w wyrocznię…
    Czysta komedia 😀

    Jak te sondaże wyłapują naszych czytelników, to zagadka przekraczająca moją zdolność dedukcji 🙄

  541. O choroba, to ja pierwszy wyjechałem z tymi falami radiowymi, o które miało się oprzeć jakieś sensowne rozumowanie. I co to się narobiło… Fale falami, a rozumowanie jak ten kuń – każdy widzi.
    Chciałem choćby napisać, że jeżeli w pomieszczeniu P znalazła się śrubka Ś, to tym samym jest udowodnione, że śrubka Ś jest w pomieszczeniu P. Jeśli śrubki nie widać, to wprawdzie trudno udowodnić, że jej tam nie ma (a w pokoju straszy bałagan!), ale czy taki stan należy uznać za dowód obecności śrubki Ś w P? Zwłaszcza, jak to ponoć konkretna śrubiszcze jest i wszechwkrętne?
    Ale tego nie napiszę.
    Poza tym przyznaję, ostrzegano mnie.

  542. Rogger77
    8 lipca o godz. 11:07

    O, to już lepiej.

  543. @Tanaka

    Nasze doniczki w razie spadania wykrzykują godverdomme! 🙂

  544. @basia.n
    8 lipca o godz. 11:03

    Basiu, winien jest zając, znaczy czas. Ucieka, drań jeden. Postaram się wieczorem.
    Albumy możesz tworzyć dowolnie.
    Google Plus to alternatywa dla FB, rodzaj social network łączącego osoby mające konto w G+
    Mając listę zaprzyjaźnionych osób możesz nawiązywać z nimi kontakt, dzielić zdjęciami i wiadomościami. Nie wiadomo, jak długo się utrzyma, bo popularność ma niewielką.

  545. @Rogger77

    Karykatura karykatury? To jest dopiero mistrzostwo w moim wykonaniu, czyż nie? O zabiegach retorycznych w swoim wykonaniu raczej powinieneś pomyśleć.

    Kogoś mi przypominasz. Ale to był chyba dowcip.
    Ojciec dał małoletniemu synowi wódki do wypicia. Synek wypił i mówi:
    – Ale to jest wstrętne, tato.
    – Widzisz, synku, a tatuś musi.

    Nie wiem. Może jakaś terapia uzależnień?

    @Szary Kot
    Nie przejmuj się. Fale radiowe to pryszcz. Nie takich jeszcze wybryków będziesz tu świadkiem.

  546. „„bozia” jest i zawsze była co najmniej hipotezą służącą temu, co każda inna hipoteza – objaśnianiu i oswajaniu rzeczywistości, nadawaniu jej sensu, pojęciowemu porządkowaniu rzeczywistości, wyjaśnianiu pochodzenia i natury świata oraz miejsca człowieka w świecie, wyjaśnianiu tego, co bezpośrednie doświadczenie nie zawsze było w stanie wyjaśnić.”

    No, patrzcie państwo!
    To, co żeśmy sobie my, ateiści, napisali na tym blogu już parę lat temu, odkrył właśnie nasz filozof za dychę 😀
    Maluczkim zawsze można było wcisnąć kit, postraszyć, pomanipulować, nauczyć bojaźni bożej, naobiecywać nagród po śmierci i spokojnie rządzić pokornym ludem.

  547. Tobermory
    8 lipca o godz. 11:34

    No patrzcie państwo, jak to marksistowska spiskowa teoria o podstępnym wyzyskiwaniu i manipulowaniu uciskanych mas przez klasę rządzącą żyje i ma się dobrze 😀 Tyle tylko, że krwiożerczych kapitalistów zastąpił, zgodnie z tematyką bloga i duchem czasu, pazerny i obłudny kler.

  548. Riogger naopisał:
    „”Łobuz Heisenberg dowiódł, że nie do końca można wszystko zmierzyć, bo zasada nieoznaczoności Heisenberga mówi, że nie jest możliwe dokładne mierzenie różnych wielkości. =”

    Mój komentarz
    Rogger, jak świat światem żadna wielkość nie dała się zmierzyć absolutnie dokładnie. Nie ma takiego pojęcia – absolutna dokładność. W rzeczywistości ziemskiej i kosmicznej istnieje tylko jedno pojęcie „wystarczająca dokładność”.

    Każda wielkość jest mierzona bezpośrednio lub pośrednio jakimś narzędziem – linijką ze skalą (skala nie jest absolutnie dokładna, bo jest „wyryta” na materialnym przedmiocie przez materialny przyrząd działający ze określoną dokładnością), suwmiarką (to samo), jakimś dalmierzem, czy teodolitem (to samo i dochodzi jeszcze dokładność wykonania elementów mechanicznych i soczewek w tych przyrządach, która nie jest i nie może być absolutna).

    Dokładność pomiaru jest mniejsza lub większa, nigdy absolutna, a tę mniejsza lub większą dokładność wyznacza ludzkie zapotrzebowanie i określone warunki, w których element pomiarowy pracuje. Na przykład pomiary na miejscu wypadku drogowego są wykonywane takim jednokółkowym prowadnikiem. Policjant prowadzi go po jezdni od do, kółko robi obroty, licznik przekłada ilośc obrotów na odległość. Pomiar jest wystarczająco dokładny dla dokładnego opisu wypadku.

    Każda pomiar zwany dokładnym w ludzkiej działalności jest pomiarem przybliżonym, a dokładnym jest nazywany dlatego, by nie wplątywać się w dyskusje o prawdopodobieństwie, tylko zastosować słowo”dokładny” co oznacza w ludzkim języku – tak ma być, jest to wystarczająco dokładny pomiar w tych okolicznościach, bo taki pomiar daje nam w praktyce wyniki, które dają pewność, że będzie tak jak przewidywaliśmy. Pewność, czyli 100 % prawdopodobieństwo nie istnieje, lecz w ludzkiej, ziemskiej rzeczywistości nie ma to znaczenia. Wystarczajaca do przewidywania, planowania, budowania i burzenia„pewność” 99,999% lub 99 % lub np. 77,7 % i niżej w działaniach powtarzalnych, z których wybieramy wyniki tylko „trafione”.

    Żaden pomiar nie jest dokładny i żaden wzorzec pomiarowy nie jest absolutnie dokładny (linijka ze skałą jest wzorcem pomiarowym i jednocześnie przyrządem pomiarowym), lecz jest tylko wystarczająco dokładny w danej potrzebie.

    Zasada nieoznaczoności Heisenberga nie oznacza, że istnieje niematerialna rzeczywistość, bowiem ta zasada dotyczy rzeczywistości materialnej.
    Konstruowanie takiego, jak to nazwać – łańcuszka dowodowego – że nie da się wykluczyć istnienia „niematerialnej rzeczywistości”, a skoro nie da się wykluczyć, to istnieje, ale my o tym nie wiemy, ponieważ my w ogóle zbyt mało wiemy o materii by zaprzeczyć temu zaprzeczeniu „nie da się wykluczyć”.
    Masło maślane, sylogizm ni w pięć ni w dziewięć, ideologizm, teologizm.
    Pzdr, TJ

  549. Tobermory
    8 lipca o godz. 11:24

    Dziękuję za wyjaśnienie. Trzymam się z dala od FB itp.,
    a więc dobrze,że wiem teraz co to G+
    Pójdę więc drogą, której ty używasz 🙂
    Pisałeś wcześniej o słynnym klasztorze St.Gallen.
    Bardzo chciałabym kiedyś zobaczyć zdjęcia stamtąd.

  550. Nefer
    8 lipca o godz. 11:22 Edit →

    Nasze doniczki w razie spadania wykrzykują godverdomme! * Ojej, a od kogo one sie tak nauczyly przeklinać?

  551. @Tanaka

    Nie wiem, no, z powietrza załapały? 😉

  552. „krwiożerczych kapitalistów zastąpił, zgodnie z tematyką bloga i duchem czasu, pazerny i obłudny kler.”

    W starożytnym Egipcie, średniowiecznej Europie, czy w całej historii Polski?

  553. Nefer
    8 lipca o godz. 11:57 * No, to juz w ogole Ojej! do kwadratu 😀

  554. @Rogger77
    Ależ kler nie zastępował krwiożerczych kapitalistów. Kler był sam w sobie wystarczająco krwiożerczy i wyzyskujący. I to od czasów, kiedy o kapitalistach w pojęciu marksistów nikomu jeszcze się nie śniło. Co mu pozostało do dziś.

  555. PS
    Musisz jednak bardziej się postarać. Zwłaszcza jeśli o chronologię i następstwo idzie.

  556. Tobermory
    8 lipca o godz. 12:03 * No tak tu sobie dworujesz z rzeczonego, ze aż, a ow się biedzi nad coraz pokrętniejszymi produkcjami przedmyslowymi. I jak łon to zrobil, ze mu kapitaliste kler zastapil, choć kler gruby i bardzo grubo przedkapitalistyczny, więc żadnego zastapienia nie było, a jedynie Wniebowstapienie – ktorego też nie bylo?

  557. paradox57
    8 lipca o godz. 12:06 Edit →

    Musisz jednak bardziej się postarać. * Przeciez łon sie bardzo stara i bardzo przy tym poci.

  558. nuda, idę se
    pzdr

  559. Oj zostawcie onego, niech se gada do obrazu. Obraz jest przecież całkiem porządny, w sam raz do gadania.

  560. @Nefer
    8 lipca o godz. 12:13

    No i miałaś rację. Nie podawać ani paluszka.

    „Nefer, 5 lipca o godz. 21:57

    A teraz czekamy kto się złapie na prowokacyjkę”

    I kto pierwszy nie wytrzymał?

    wbocek, 5 lipca o godz. 23:46
    Nawet 2 godzin nie zdzierżył 🙁

    Potem już poszło…
    A impregnowany się cieszy, bo zaprzątnął głowy i ukradł czas tylu rozsądnym ludziom 😉

  561. paradox57
    8 lipca o godz. 12:04

    Może się niewystarczająco łopatologicznie wyraziłem i użyłem pewnego skrótu myślowego. Nie chodzi mi o to że w rzeczywistości zastąpił, tylko w założeniach ideologicznych. Dawniejsi marksiści uważali, że kapitaliści wyzyskują masy robotnicze. Dzisiejsi, że tak ich nazwę, „neomarksiści” zastąpili w swojej spiskowej teorii kapitalistów klerem, ale sposób myślenia pozostaje ten sam: jest grupa pazernych i podstępnych wyzyskiwaczy, którzy eksploatują biedne, naiwne i pokrzywdzone masy. Oczywiście, oświeceni postępowi „neomarksiści” widzą ten wyzysk i próbują te biedne nieświadome masy uświadomić, oczywiście dla dobra tychże mas. A oświeceni są przy tym święcie przekonani, że znają to dobro najlepiej.

  562. @Ewa-Joanna

    Ależ jak moglibyśmy pozbawić go szansy na palmę i koronę? Nie po krześcijańsku byśmy postąpili. Znaczy palmę to już chyba ma. Do kompletu tylko korony mu brakuje.

  563. @Rogger77 12:31

    Ty znowu swoje? Z chronologią nie wyszło, to próbujesz jakichś pokrętnych wyjaśnień o ideologiach i skrótach myślowych. Jak się chce na skróty, to przynajmniej jakiś konkretny cel wypadałoby obrać. Żeby nie błądzić po manowcach.
    Powtórzę, ponownie. Nie zastąpili. Bo nie musieli. Od początku istnienia się tym cechowali, co przypisujesz kapitalistom. Zważ – przypisujesz.

    I Ty mi będziesz o zabiegach retorycznych.

  564. paradox57
    8 lipca o godz. 12:37

    Z jaką chronologią?? Chcesz mi wmówić, że nie wiem jaka była chronologia, że kk jest starszy od kapitalizmu? Już trochę waść w piętkę gonisz, podobnie jak ze swoją spiskową teorią o wielkim 2-tysiącletnim spisku kleru mającym na celu wykorzystywanie naiwnych mas, którą naiwnie prezentujesz jako jedyną i absolutną prawdę.

  565. Ha, ha.
    Jak funkcjonuje prawidłowo sformatowany mózg religianta?
    Ateista = (neo)marksista spiskujący = komunista?

    Rozum to nie brwi. Nie masz, nie namalujesz 🙁

    Do nikogo explicite, tak mi się tylko przypomniało.

  566. Dochodzi już do waściów, czas na pogróżki?

  567. @Rogger77

    Wmówić Ci? Sam to prezentujesz.
    Ja jestem prosty chłopak ze wsi. Jak widzę widły do gnoju, to mówię, że to widły do gnoju. A nie trójząb Neptuna.

  568. @Moi mili
    Zawsze przewijam @Roggera77 ( od czasu, gdy zapoznałam się z jego kilkoma postami), dlatego proszę, by ktoś z koleżeństwa streścił mi w krótkich żołnierskich słowach, o co chodzi temu misiu.
    Wiem tyle, że jest silnie religianckiego zabarwienia.

  569. @mag 13:29

    Wiesz co? Wolę wziąć udział w sekcji konia w ramach zajęć praktycznych z anatomopatologii. To bardziej ozdrowieńcze i pożyteczne.

  570. I kto tu nawijał o ateistycznych obsesjach?
    Czyje myśli kręcą się uporczywie przy spiskowych teoriach, ideologiach i krwiożerczości?
    Uff, szkoda niedzieli na ten bełkot z wrzutkami nazwisk wybitnych fizyków sugerującymi pojęcie o ich dokonaniach.

    Heisenberg był zwolennikiem poglądu, że poszukiwanie najgłębszego źródła wszelkiego rozumienia było wspólnym początkiem religii i nauki. Został jednak fizykiem, a nie teologiem. Bo religie przeżywają się, upadają, a w najlepszym razie drepczą w miejscu oferując co najwyżej rytuały i ceremonie, dobrze jeśli nie hamując i cofając postępy w wiedzy ludzkości. Nauka zaś docieka coraz to głębszych i bardziej skomplikowanych złożoności, powiązań, zależności, funkcji i praw rządzących otaczającą nas przyrodą i kosmosem, ich historią, teraźniejszością i przewidywalną przyszłością. Jest to trudne, ale fascynujące i przynoszące satysfakcję odkrywcom, wynalazcom, prekursorom, choć różnie potem wykorzystywane przez człowieka czy politykę.

  571. @mag
    8 lipca o godz. 13:29

    Oszczędź sobie. On sam nie wie, że o jego własne obsesje.

  572. Tobermory
    8 lipca o godz. 12:30
    @Nefer
    8 lipca o godz. 12:13
    No i miałaś rację. Nie podawać ani paluszka.

    Rzeczywiście szkoda niedzieli. Ale przecież w każdej chwili można to przerwać,po prostu nie odpowiadając więcej.

  573. paradox57
    8 lipca o godz. 13:09
    @Rogger77

    Wmówić Ci? Sam to prezentujesz.
    Ja jestem prosty chłopak ze wsi. Jak widzę widły do gnoju, to mówię, że to widły do gnoju. A nie trójząb Neptuna.

    Mój komentarz
    Paradox57, pewnie słyszałeś piosenkę pt. „Kaszubskie nuty” znaną bardziej pod nazwą „Alfabet kaszubski”. W niej jest powtarzana fraza – „To je ridel, to je tëcz, to są chojnë, widłë gnojné” – to jest łopata, to jest tyczka, to są choinki, to sł widły gnojne. „Gnojne” lepiej brzmi niż „do gnoju”.
    Pzdr, TJ

  574. @tejot

    Sam własnousznie słyszałem i tablicę widziałem. We Wdzydzach. W tamtejszym skansenie nadawał to rodowity Kaszub.

    Pierwszy raz się z „alfabetem” zetknąłem na filmie „Kaszebe”. Lata temu.

    Z Wdzydz mam dodatkowo miłe wspomnienie golonki w miejscowej knajpie. Golonka jak golonka, ani gorsza ani lepsza od wielu innych, które jadłem. Ale dziewczyna, która nam tę golonkę podawała…

  575. Obok Hartman o kaka – tylko czemu tak nieśmiało?

    Marsz Równości w Częstochowie służy nie tylko obronie praw osób LGBT przed agresją ze strony tzw. konserwatystów, lecz również zamanifestowaniu tego, że katolicyzm nie znajduje się poza zasięgiem krytyki i protestu. Wasze świętości nie muszą być naszymi, ale za to nasze prawa muszą być respektowane przez Was, tak jak my respektujemy Wasze prawa.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/twojemiasto/1755580,1,pierwszy-marsz-rownosci-w-czestochowie-a-kosciol-judzi-dalej.read

  576. Tanaka, 11:06
    nie porównuję cierpień związanych z lękiem z pieniactwem.
    Mówię jedynie, że ich leczenie może być równie wielką żyłą złota dla lekarzy, jak prowadzenie spraw sądowych pieniaczy dla adwokatów.
    I że nie bez powodu w Szwajcarii jest tyle klinik zajmujących się leczeniem lęku.
    To nie o klinice leczenia lęku, ale mechanizmy podobne
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/191825/rajska-dolina
    Manipulacja poczuciem winy i związanym z nim lękiem nie jest chyba oryginalnym wynalazkiem chrześcijaństwa. Co najwyżej autorską adaptacją. W obrębie chrześcijaństwa kalwinizm był w tym chyba „najlepszy”.

  577. Dwutysiącletni spisek kleru – kilka faktów z życia świntego (a jakże!) Ambrożego z Mediolanu.

    Był zaciekłym wrogiem wierzeń pogańskich. Doprowadził do wstrzymania dotacji państwowych na cele kultu pogańskiego. Aktywnie działał na rzecz usunięcia w 382 roku ołtarza bogini Wiktorii z sali posiedzeń senatu. Przyczynił się także do wydania przez Teodozjusza Wielkiego zakazu kultu pogańskiego w 392 roku. Zwalczał także judaizm; grożąc Teodozjuszowi ekskomuniką uzyskał całkowitą amnestię dla chrześcijan, którzy z podburzenia swojego biskupa spalili w 388 roku synagogę w mieście Kallinikum nad Eufratem.

    Religianckie wzmożenie, podburzanie tłuszczy do gwałtów, ułaskawienie chrześcijańskich bandytów, wymuszanie dogodnych dla siebie praw, skrajna nietolerancja… wystarczyło, żeby kaka go uświęcił. A czy dzisiaj jest inaczej? Nie, Hosery i Głodzie to przecież wierni naśladowcy takich Ambrożych.

  578. A jak czci kaka przyjaznych sobie bandytów?

    Jego relikwie spoczywają w bazylice św. Ambrożego w Mediolanie.
    Zostały one sprowadzone także do Polski:
    • w lipcu 2014 do kościoła parafialnego pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Żabiej Woli (koło Lublina) przez obecnego ks. proboszcza
    • w kwietniu 2016 do kościoła parafialnego pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Kobiernicach (koło Bielska-Białej) dzięki staraniom obecnego ks. proboszcza
    • w sierpniu 2016 do kościoła parafialnego pw. św Augustyna w Czapurach k. Poznania dzięki staraniom obecnego proboszcza parafii
    Patronat
    Święty Ambroży uchodzi za patrona pszczelarzy, co wiąże się z legendą o pszczołach składających miód na jego ustach.
    Dzień obchodów
    Wspomnienie liturgiczne obchodzone jest w Kościele katolickim 7 grudnia.

  579. @wujaszek wania 8 lipca o godz. 16:21

    Leczenie… lęku? A co sądzisz o egzorcystach?
    Podobno Polska jest podatnym gruntem dla sutannowych szarlatanów

  580. Na marginesie, 16:33
    O egzorcystach? Nic dobrego.

  581. Szkopuł w tym, że egzorcyzm polega raczej na szerzeniu lęku. Który to lęk jest przy okazji propagandowo wykorzystywany. Komercyjny mechanizm – kreowanie sztucznych potrzeb, które potem się łaskawie „zaspokaja”, rzekomo poskramiając straszliwe „złe moce”. Egzorcyzmowanie – to współczesna forma szamanizmu. Cel i zasady są dokładnie te same.

  582. @wujaszek wania 8 lipca o godz. 16:41
    Aha.

  583. wujaszek wania
    8 lipca o godz. 16:21 * Szwajcaria dlatego jest Szajcaria jaką dziś znamy, bo, juz dawno temu, nauczyła się, jak eksportować swoje usługi. @Tobermory niewątpliwie zna się na Szwajcarii znacznie lepiej,może więcej wyjaśni. Oczywiscie, że to nie chrzescijanstwo jest odkrywca lęków w czlowieku i tego, ze lęk pozwala na znacznie łatwiejsze niż w przypadku jego braku manipulowanie człowiekem dla własnej korzyści. To jest obecne w kazdej religii i nie tylko w religiach. W domciu rodzinnym to się zaczyna (dla malej Zosi i małego Jozka). Natomiast chrześcijanstwo uczyniło z leku zasadę swojego istnienia i swojego globalnego biznesu. Po to jest kler, by człowiekowi wmawiać zło, a następnie oferowac leczenie. Ale nigdy – uleczenie. Sens nie tkwi w wyleczeniu, ale w leczeniu bez sukcesu, ale za wygórowana oplatą i po wielkich kosztach. Co sie nazywa „nadzieją”. Papież ciągle gada : nie lekajcie sie! , a lud boży ciagle się lęka. Tak samo jak papiez. Nic dziwnego.

  584. @Rogger77 8 lipca o godz. 9:47
    Łobuz Heisenberg dowiódł, że nie do końca można wszystko zmierzyć, bo zasada nieoznaczoności Heisenberga mówi, że nie jest możliwe dokładne mierzenie różnych wielkości.

    @tejot 8 lipca o godz. 11:48
    Żaden pomiar nie jest dokładny i żaden wzorzec pomiarowy nie jest absolutnie dokładny. (…) Każda wielkość jest mierzona bezpośrednio lub pośrednio jakimś narzędziem – linijką ze skalą (skala nie jest absolutnie dokładna, bo jest „wyryta” na materialnym przedmiocie przez materialny przyrząd działający ze określoną dokładnością), suwmiarką (to samo), jakimś dalmierzem, czy teodolitem (to samo i dochodzi jeszcze dokładność wykonania elementów mechanicznych i soczewek w tych przyrządach, która nie jest i nie może być absolutna).

    ********************************************

    Wprawdzie nie wiem na czym polega sedno sporu, który panowie toczycie, ale nie strzelajcie sobie proszę grochem po oczach.

    @Rogger77
    Zasada nieoznaczoności Heisenberga NIE mówi, (jak błędnie twierdzisz) że nie jest możliwe dokładne mierzenie różnych wielkości tylko że ISTNIEJA TAKIE PARY wielkości, których JEDNOCZESNY pomiaru z DOWOLNA dokładnoscią NIE JEST możliwy.

    @tejot
    Heisenbergowskie ograniczenia dokładności pomiaru NIE MAJĄ NIC WSPÓLNEGO Z NIEDOKŁADNOSCIAMI POMIAROWYMI tylko z sama istotą mechaniki kwantowej. Przypomnij sobie/poczytaj coś o niekomutowaniu właśnie tych wielkości/operatorów, które występują we wzorze Heisenberga.

  585. Nie wiem, czy to po raz pierwszy cały świat kibicuje tej samej drużynie, ale w Tajlandii idzie ku dobremu. Pierwszych czterech chłopców opuściło jaskinię.

  586. Tobermory
    8 lipca o godz. 17:42
    Informują ,że sześciu.
    Dobrze ,że jest utworzona szeroka strefa chroniąca od żurnalii…

  587. zza kałuży
    8 lipca o godz. 17:31
    Nic prostszego jak sięgnąć po dobry podręcznik z fizyki.

  588. Żu(rna)lii. Ładne 🙂

  589. @zezem 8 lipca o godz. 17:48
    Mnie też się zdarzało głupotki wypisywać, więc bardzo ciężkim kamulcem w nikogo nie rzucam. A metrologię na 5 zaliczyłem i w życiu zdarzyło mi się być odpowiedzialnym m.in. za kalibrację mierników w całkiem dużym labie. 😉

  590. Na marginesie, 16:44
    Pełna zgoda.

  591. @Tanaka
    8 lipca o godz. 17:19

    Bzdurne jest gadanie o kalwinistycznym rodowodzie lęków trapiących ludność alpejskiego kraju.

    Zaburzenia lękowe należą do najczęstszych chorób psychicznych. Także w Polsce i innych krajach. Mniej więcej jeden na pięciu miewa w życiu zaburzenia lękowe wymagające leczenia. Często mija kilka lat, zanim zostanie postawiona prawidłowa diagnoza i osoba dotknięta chorobą otrzyma skuteczne (mniej lub bardziej) leczenie. Dzieje się tak, ponieważ zaburzenia lękowe miewają również wyraźne objawy fizyczne, które często interpretuje się jako objawy choroby somatycznej.
    Problemy z oddychaniem, kołatanie serca, ucisk w klatce piersiowej i brzuchu, pocenie się, drżenie, zawroty głowy.
    Pacjent idzie do lekarza, a ten w pierwszej linii zajmuje się ciśnieniem, cholesterolem, naczyniami wieńcowymi, wątrobą, żołądkiem etc. i na ogół zaczyna leczenie, tego, co widzi.
    Pacjenta zaś nadal trapią niepokojące myśli, stan napięcia, czasowa utrata zmysłów, zapaści, omdlenia. Reakcją jest wycofanie, ucieczka od rzekomo niebezpiecznej sytuacji, unikanie sytuacji wywołującej strach, zesztywnienie lub (rzadziej) agresywność i gotowość bojowa. Aż otoczenie lub sam pacjent zda sobie sprawę, że potrzebna jest pomoc psychiatry.
    Czy nikt z was nie zna takich osób albo sam nie miał podobnego epizodu w życiu?
    I tutaj zaczyna się rola psychoterapii, odpowiedniej kliniki czy sanatorium. Choroby psychiczne objęte są ubezpieczeniem zdrowotnym i kasy chorych płacą za stosowną terapię.
    Terapie zaś bywają skuteczne w różnym stopniu, trwają długo i są dochodowe dla terapeutów. Oto cała tajemnica.

  592. Tanaka, 17:19
    metoda skuteczna, to ją wykorzystują.
    Jedyna rada dobra edukacja. Tylko kto to zrobi?
    Póki co zapotrzebowanie na ciemnogród rośnie. Nie tylko u nas.

  593. @zezem
    8 lipca o godz. 17:46

    Informują różnie, szef akcji potwierdził czterech.

  594. Znajomy nurek jaskiniowy robi za eksperta w mediach. Przed chwilą w TV.
    http://www.cavediver.ch/_pics/611/_767x431_1_0_0_0x0_ffffff/Pedro_GB.jpg

  595. Wiadomo, że Kalwin lęku nie wynalazł. Podobnie jak nie wynaleźli go Hitler czy Stalin. Oni go „tylko” wykorzystywali. Jeżeli chodzi o chrześcijaństwo, to tu najlepszy był Kalwin, bo potraktował dosłownie teorię predestynacji Augustyna. Której sami katolicy nie traktowali tak dosłownie. Na szczęście kalwinizm odszedł już od sztywnego trzymania się teorii predestynacji.
    Podejrzewam, że dzisiaj największym rozsadnikiem lęków, szczególnie wśród młodzieży, są media kreujące wzorce, do których trudno doskoczyć.
    Oczywiście zinstytucjonalizowane religie robią co mogą, żeby nie odpaść z peletonu.

  596. Wyznania w Szwajcarii (procent ludności w wieku powyżej 15 lat)

    chrześcijańskie 71,5
    w tym:

    rzymsko-katolickie 38,0

    ewangelicko-reformowane 26,0

    prawosławne 2,2

    ewangelikalne 1,7

    luterańskie 1,0

    inne chrześcijańskie 2,6

    muzułmańskie 5,0

    buddyjskie 0,5

    hinduistyczne 0,5 

    żydowskie 0,2

    inne wspólnoty religijne 0,3

    bez wyznania 22,0

  597. zza kałuży
    8 lipca o godz. 17:31

    Mój komentarz
    Tak, zza kałuży. Heisenberga zasada nieoznaczoności nie ma nic wspólnego z niedokładnością pomiaru długości blatu stołu linijką.
    Pisałem o tym, ze nie ma pomiarów absolutnie dokładnych, taka jak nie ma liczby nieskończenie wielkiej, która dała by się zapisać bezpośrednio (a nie symbolicznie), bo taka (nieistniejąca) liczba byłaby z urzędu jednym z atrybutów boskości.

    Heisenberga zasada dotyczy świata, w którym działa mechanika kwantowa. Jej interpretacja nadmiernie filozoficzna prowadzi w ślepe uliczki. Tym bardziej, ze interpretatorzy, którzy na świeżo, niedługo pop odkryciu tej zasady ją interpretowali mieszali ze sobą dwa światy – fizykę kwantową, w której prawdopodobieństwo gra dużą role, ze światem dotykalnej, twardej fizyki, w której mamy oczywiste tak lub nie.
    Potrzebne np. w branży high-tech, to dokładność pomiarów staje się problemem nie mającym nic wspólnego z zasadą nieoznaczoności Heisenberga, ale problemem, który należy brać pod uwagę we wszelkich pomiarach i wnioskach wyciąganych z tych pomiarów.

    Niedokładności pomiarów dotyczą wszelkich urządzeń, wszelkich obiektów, wszelkich hipotez przy ich weryfikacji doświadczalnej. Nie oznacza to, że ponieważ nie wykryto „bezpośrednio” ciemnej materii, to tej materii nie ma. Te materię, jak inne obiekty odkryto pośrednio, a więc coś takiego jest, co wpływa na wyniki pomiarów przy obserwacji kosmicznych obiektów.

    Zasada Heisenberga nie może być dowodem na to, że nie wiemy wszystkiego, bo nigdy wszystkiego nie będziemy wiedzieli, że jakoby z niej wynika, ze skoro nie wiemy wszystkiego, to nie wiemy,czy Bóg jest, czy go nie ma, a może jest, itd.
    Pzdr, TJ

  598. Herstoryk
    8 lipca o godz. 3:09

    Herstoryk, moje pytanie do Ciebie kierowane, bylo rodzaj prowokacji. Czytajac Twoj text co zalinkowales zauwazylem dysonans. Ile z wiekszoscia tez, definicji problemow zgadzam. Konflikt, zrodla, przyszlosc nie israelsko/arabskiego. Zastanowilo mnie co jest przyczyna. To wszystko. Ten dysonans. Jezeli w pozostalych problemach roznilibysmy przyczynkami, znaczy bazujemy na podobnym przegladzie faktow. Zrodlo mojego prowokacyjnego pytania. Moja odpowiedz jest zupelnie inna. Ja nie wykluczm, beda problemy chwilowe. Niemniej przyszlosc panstwa Israel i konflikt z sasiadami, uwazam dzis za rozstrzygniety. W praktyce. Nie z powodu chwilowej przewagi militarnej. Nie z powodu nieumiejetnosci arabskich sasiadow do nowoczesnosci gospodarczej, podstaw wszystko inne. Ekonomia. Powod jest b prosty mnie.

    Obszar srodziemnomorski pustynnieje. Bliski Wschod, poludnie Sahelu. Polityka chinska, nieprwdopodobnie konsekwentna w Afryce, jest wykupywac ziemie, laczyc enklawy calkowicie chinska infrastruktura, na wlasnosc. Kleptomanskie rzady lokalne sa. Israel ma dzis jedyna funkcjonujaca technologie produkcji zywnosci, przy minimalnej ilosci wody. Zywnosc tez bron, nie tylko procesory. Mysle, w ciagu 50lat, Chiny beda rownie strategicznym partnerem Israel, co dzis Am. Oczywiscie czesc miejscowej ludnosci, beda szukac drog do Europy caly czas. Polityka „Ship to Gaza” nie jest rozwiazanie. Nie mozna w nieskonczonosc projektowac Ship to Chartum, ship Erytrea, Timbuktu, Aleppo etc, etc. Nawet ship to Aleksandria. Egipt ma dzis ludnosc na granicy wydolnosci ekologicznej systemu. Synaj powinien byc jedna szklarnia. Kto ta przyszlosc da? Kto sprzeda licencje na przyszlosc? Potrzeba przeorac calosc ogladania. Tak jak w sprawie klimatu, rownosci kobiet etc, etc. Jestem optymista. Klimat wymusi, nie bez prob blokady przez lokalnych analfabetow

    Stad ta wstawka o dysonansie.

    Takiemu procesowi jestem poddawany ja. Potrzeba innego patrzenia. Spotkania z migrantami arabskimi zakonczyly kompletnym fiasko. Wg mnie fiasko, zadnych cert. Kommuny i posrednictwo pracy, uwaza odwrotnie. Te same fakty. Efekt tego jest, mam wymyslec jak robic Excel kurs na bazie ksiazki o spoleczenstwie na poziomie ostatniej klasy szkoly podstawowej(?). Skrocilem wszystko. Ja nie wiem dzis. Wg mnie niemozliwe. Ale… Tytul „Wiedza o spoleczenstwie w prostym szwedzkim” 90stron. Sam wybralem z 10 propozycji. Dodam, w bardzo prostym szwedzkim. Taki efekt kursow i zebran wartosciujacych po faktach. Ionesco, Arrabal, Mrozek. Durrenmat, „Grek szuka Greczynki” i Excel.

    Z „jezykowym” problemem definicji, zetknalem jak wrocilem znow do polskiego. Ale nigdy nie chcialem pisac. To zawsze sprowadza do emocjonalnych polajanek, co Ty tez Herstoryk uwazasz. Ten bliskowschodni wydawal mnie lepszy, geograficznie daleko. Napisac po pl i uzyc slowa Zyd jest katastrofa. Nawet wsrod przyjaznych pogladow. Mnie dosc charakterystyczne. Moze, inaczej nie widac? Potrzebna przerwa w „polskosci”? Wtedy duzo rzeczy, biezacej polityki, oderwanej od problemu polsko-zydowsko-polsk-zyd… ma inne swiatlo. Pojecie „asymilacja”, pojecie „goscinnosc nasza”. Inne rozwiazania moga byc. Zmiana nie nawet pogladow, tylko jezykowych definicji.

    Mam nadzieje Herstoryk, nie potraktowales mojej zaczepki, co przeciwnik. Tyle o dysonansach. W sprawach swiata, jestem optymista. Ze wskazaniem, 70% ciaglych sukcesow postepu.

    pzdr Seleuk

  599. Tobermory
    8 lipca o godz. 18:21
    Zaburzenia lękowe należą do najczęstszych chorób psychicznych. Także w Polsce i innych krajach. Mniej więcej jeden na pięciu miewa w życiu zaburzenia lękowe wymagające leczenia.

    Znany polski psychiatra prof.Antoni Kępiński napisał książkę Lęk.Zetknęłam się z nią w 2012 r ,ale jej pierwsze wydanie to rok 1987. Wszystko zostało aktualne – bo lęk był i pozostał problemem u wielu.
    „Antoni Kępiński – wyjątkowy lekarz, humanista i filozof – potrafi z lękiem oswoić, potrafi lęk objaśnić, opisać i zaklasyfikować, a nade wszystko potrafi nasz lęk odczuć i zrozumieć. Aurę tego zrozumienia roztaczał wokół siebie jako lekarz krakowskiej Kliniki Psychiatrycznej – pozostała ona w książkach, w których udało mu się zapisać obserwacje wielu lat pracy z chorymi.”
    Wszystko co powyżej napisałeś jest właśnie zgodne z opinią profesora o lęku .

    wujaszek wania
    8 lipca o godz. 18:36

    Podejrzewam, że dzisiaj największym rozsadnikiem lęków, szczególnie wśród młodzieży, są media kreujące wzorce, do których trudno doskoczyć.
    To również bardzo trafne . Jeśli dodamy do tego bullying obecny już od czasów szkolnych po życie dorosłe – jest wystarczajaco wiele powodów do stanów lękowych.Internet ma tu swoje wyjątkowe „zasługi” poprzez social network.
    Nic dziwnego,że jest tak wielu pacjentów zgłaszajacych się po pomoc.

  600. Tobermory
    8 lipca o godz. 18:21 * @Wujaszek Wanianie mowil o tym, ze Kalwin jst winien lękom Szwajcarów, ale coś takiego, że Kalwin należal zapewne do najbardziej lękotwórczych przywodców chrześcijan. I w tej sprawie mam podobne zdanie. To racja, że problemy z psyche często i dlugo pozostają nierozpoznane, bo mając manifestacje fizyczne i funkcjonalne bierzemy je za choroby wyłącznie ciala. Co zresztą przeczy podejsciu holistycznego rodem ze Wschodu czy Afryki, gdzie choroba jest traktowana jako stan osoby, a nie tylko jej somy. Osoby, czyli nawet w pierwszym rzedzie „duszy”, czyli psyche.

  601. wujaszek wania
    8 lipca o godz. 18:36 Edit →

    Podejrzewam, że dzisiaj największym rozsadnikiem lęków, szczególnie wśród młodzieży, są media kreujące wzorce, do których trudno doskoczyć.
    Oczywiście zinstytucjonalizowane religie robią co mogą, żeby nie odpaść z peletonu.
    * Media, owszem, robią swoje, ale warto rzecz doprecyzować, bo nie jest jasna. Media – może – są „dzisiaj największym rozsadnikiem lękow”, ale raczej „rozsadnikiem” rozmianym w znaczeniu propagacji. Nie są bowiem ich największym źródłem. Źródło jest w skomplikowaniu współczesnej cywilizacji (zreszta cywilizacja jako taka, nawet w miare prosta jest źródłem lęków). W jej sprzecznościach, wymogach, przymusach, albo nieraz odwrotnie: braku norm, co dla sporej ilości ludzi jest zaskakujące a nawet szokujące. Tracą przez to orientację, tak zwaną tożsamość, sens życia. Warto zwrócić uwage na silnie lękową , wręcz panicznie, reakcję katolików na różne wolności, zwykle dla innych, które zrównują niekatolika z katolikem, co dla prawidłowego katolika jest nie do przyjęcia i podważa jego tożsamośći jego „wartości chrześcijanskie”. Katolik bowiem jest ściśle uzwiązany do poczucia lepszości,wyższości i większej ilości oraz wygodniejszych dla niego praw i obyczajów, a ograiczenia tychże wobec niekatolika. Gdy te ścisłe zasady, „Tradycje” (nie darmo pisane z reguły wielka literą, bo to są jego i katolickie tradycje, czyli dobre i godne. Niekatolicy – wedle katolika – mają co najwyżej „tradycje” z małej litery, albo po prostu objawiają zachowania marne, niegodne i z trudem zachowują tzw. tolerancję wobec innych, wymuszaną raczej przez rygor odpowiedzialności karnej, a nie dobroć jego „Tradycji” i religinej moralności) znajdują konkurencje, bądź alternatywy, lęki katolika łatwo stają się agresją. Niemal każdy z biskupów i pozostałych członków kleru tak właśnie reaguje, czego codzienność dostarcza obfite przykłady. Jądrem katolicyzmu polskiego i jego Tradycji jest rydzykizm, czyli model lękowo-agresywny niemal w czystej postaci.

  602. zza kałuży
    8 lipca o godz. 18:16
    więc bardzo ciężkim kamulcem w nikogo nie rzucam. A metrologię na 5 zaliczyłem i w życiu zdarzyło mi się być odpowiedzialnym m.in. za kalibrację mierników w całkiem dużym labie.
    Eehh Brutusie! Ty we mnie od razu metrologią zdaną na piątkę i
    na dokładkę jeszcze labem…

  603. tejot, 8 lipca o godz. 10:43
    ” ciągi twoich komentarzy na niniejszym blogu a szczególnie ostatnia ich seria zainspirowały mnie do powzięcia takiej hipotezy nierzeczywistej – Orteq ma kompleks rosyjskości, aktualnie objawiający się jako kompleks Putina. Pzdr, TJ”
    paradox57, 8 lipca o godz. 10:50
    „@Orteq ma problemy z chronologią i systematyką? @tejot- kompleks, obsesja czy lęk?”

    Noo, dzieki. Nareszcie ktos usystematyzuje moje kompleksy. Prosilbym tylko o dopowiedzenie jakim dokladnie kompleksem jest moj kompleks Putina. Wyzszosci, nizszosci czy jeszcze jakims innym?

  604. Panie Orteq

    Najczęstszym powodem depresji u panów jest kompleks małego putina.

  605. Tanaka, 20:23
    jak dla mnie to polski katolicyzm jest jedną wielką psychopatologią. I co gorsze nie mam pojęcia jak się z tego, jako społeczeństwo, wydostaniemy.
    Z mediami jest tak, że kreują wzorce i odwołują się do poczucia winy, tych którzy się do nich nie dostosowują. Bardzo wyraźnie widać to w reklamach.

  606. basia.n, 19:35
    niebezpieczeństwo generowania lęków przez media społecznościowe kryje się w łatwości, z jaką wielu ludzi się od nich uzależnia. A syndrom odstawienia może skutkować uruchomieniem trzech, spośród czterech, podstawowych lęków egzystencjalnych. Lęku przed brakiem sensu (pustką), lęku przed brakiem więzi (samotnością), lęku przed śmiercią (byciem niewidocznym, tzw. „śmierć cywilna”).

  607. Panie miro,

    Podczas gdy ci co nie cierpia na depresje po prostu wierza, ze size doesn’t matter. Albowiem, jak kazdy ateista DOGLEBNIE wie, wiara czyni cudy niewidy

  608. @Orteq 21:00
    Pierwszemu dawałeś już wyraz.
    Co do drugiego: takie sobie pytanie. Możesz sam spróbować poszukać odpowiedzi u siebie.

  609. nie wiem, czy dziś ktoś zauważył Cymańskiego w porannym spotkaniu polityków. Na zarzuty sformułowane przez Arłukowicza p. Tadeuszowi bardzo się skrętło i wyprostowało, po czym zaprezentował publice takie androny, że bajki Grimmów to pestka przy tym.
    Zarzut przedstawiony przez TC, że o czym innym miało być spotkanie w UE, a czym innym się skończyło oraz że to sprzeczne jest z kindersztubą i ogólnie dobrym wychowaniem rozbawił niektórych tam obecnych, a szczególnie p. Czarzastego, który wygłosił bardzo życzliwe wezwanie pod adresem pisiorów, żeby nie słuchali swojego przywódcy, bo oni w przeciwieństwie do Jarka mają rodziny, konto, a Jarek tylko kota.

  610. Ja mam przeczucie graniczące z wiarą, że miro to jednak pani.
    Mylę się?

  611. Zas sam Putin ma kompleks szczura

    – Zobaczyłem na schodach ogromnego szczura. Zacząłem go gonić z kijem w ręce, aż zagnałem w kąt. A wtedy szczur zrobił unik i rzucił się na mnie. To było nieoczekiwane i straszne. Teraz ja uciekałem. Szczur gnał po stopniach, przeskakiwał poręcze. Miałem z dziesięć lat, byłem szybszy. Ale wtedy raz na zawsze pojąłem, co naprawdę znaczy zwrot „być zapędzonym w kąt”

    http://www.newsweek.pl/swiat/wladimir-putin-kryzys-na-krymie-rosja-newsweek-pl,artykuly,281748,1.html

    ‚siedzi rozparty w pozłacanym fotelu. Otoczony stadkiem koźlątek. I znowu podkreśla swoją wyjątkowość, spóźniając się o godziny. Nie wie, że tak robią ludzie wiecznie niepewni siebie, chcący zwrócić szczególną uwagę, której od dziecka im mało. Kpi ze świata i kłamie mu w żywe oczy. Ale nerwowo zagryza wargi. Ale boi się rozmowy z kimkolwiek, kto mógłby zadać niewygodne pytanie. Zagnać go w kąt. Wie, że dotychczas zwyciężał nie dlatego, że jest tak silny, lecz dlatego, że inni są tak słabi. Właśnie jak koźlęta dygocące przed wilkiem. Nie ich się boi. Boi się szczurów. Szczury nie dygocą. A zagnane w kąt rzucają się do gardła.’

    Takie sobie podsumowanie jednowladcy imperium. Ktory za kilka dni ma sie spotkac ‚na szczycie’ z drugim moznowladca drugiego imperium.

    Dziwny jest ten swiat

    PS. Ja bym za wiele czasu nie tracil na odkrywanie genderu miro, Namarginesko. Damy nie damy ale damy

  612. wujaszek wania
    8 lipca o godz. 22:23

    jak dla mnie to polski katolicyzm jest jedną wielką psychopatologią. I co gorsze nie mam pojęcia jak się z tego, jako społeczeństwo, wydostaniemy.
    Z mediami jest tak, że kreują wzorce i odwołują się do poczucia winy, tych którzy się do nich nie dostosowują. Bardzo wyraźnie widać to w reklamach.
    * Producentem tego co się stało chrześcijanstwem był facet o imieniu Paweł, o którym mowa w niebieskiej książeczce. Humorystycznie – i manipulacyjnie, co niezbędne w religii – został nazwany świętym. Miał on poważne problemy ze sobą. Inni chrześcijanie też, ale temat obszerny, poprzestanę na założycielu. Jak się z tego wydostaniemy? Prosto, prostacko, długo, w bólach i z rezultatem mętnym oraz mało satysfakcjonującym przez długie lata. Mówię o procesie, nie o idealnym finale, bo ten nigdzie nie nastąpil, ale w wielu krajach nastąpiły znośne, a nawet niezłe objawy. Polska nie jes Francją, gdzie proces ten był głęboki i uczestniczyli w nim głęboko świadomi religijnego zła, poważni, wybitni i konsekwentni obywatele. Ale i miliony zwykłych Francuzów, chcących po prostu oddychać znośniej. Przykładem takiej postaci i takiej postawy jest Anatol France. W Polsce tego – prawie – nie ma. Upadek katolicyzmu odbywa się bardziej dzięki samemu upływowi czasu, czyli mało świadomie, dzięki nudzie,; dziwaczności i śmieszności jego zawartości. Dla niezbyt wielu – dzięki doświadczeniu, szokowi i niezgodzie na katolickie łotrostwa. Proces ten wspomagają media. Te same, co z jednej strony wzbudzają poczucie winy, że nie ma się odpowiedniego smartfona nie było w Hurghadzie i nie gra się jeszcze w gimnazjalne serduszko, a z drugiej strony pokazujące – niespecjalnie celowo i świadomie – alternatywy znacznie ciekawsze od biskupiej i do tego pokazują, jak biskup z proboszczem pedofilą, sodomizują się, kradną i tak dalej.

  613. paradox57 – 23:27

    „Pierwszemu dawałeś już wyraz. Co do drugiego: takie sobie pytanie. Możesz sam spróbować poszukać odpowiedzi u siebie.”

    Ja mialem do wyboru dwie trojki: kompleks, obsesja czy lęk, oraz kompleks wyzszosci, nizszosci czy jeszcze czegos innego. A ty mi tu zawezasz do dwoch. No fair

  614. O chronologii czy systematyce nie chce mi sie belkotac na prozno, paradoxie57.

    Nawet Trump wie od kiedy i jak PNAC-owcy, z bushowskiego Dicka Cheney nadania jeszcze, probowali zapedzic rosyjskiego szczura do kata czarnomorskiego. Odbierajac Rosji dostep do niezamarzajacych wod Krymu. Bo to o to chodzilo w kilkuletnim przygotowywaniu, za miliardy dollarow CIA, kijowskiego Majdanu. Obcinanie rosyjskich lbow w Odessie w 2014 to juz byla kulminacja. Ostatecznie decydujaca o aneksacji Krymu przez Rosje.

    Trump ani slowem nie wspomni swojej opozycji do tej aneksacji, za kilka dni na szczycie Trump-Putin. Choc my bedziemy na to czekali z wywieszonymi ozorami

  615. Szanowni Wrazliwi! Nie klikajcie na ponizszy link

    https://pracownia4.wordpress.com/2014/05/07/masakra-na-ukrainie-jak-bandyci-mordowali-mieszkancow-odessy-w-domu-zwiazkow-zawodowych/

    „Dla większości Polaków akcja w Odessie – nawet w obliczu faktów, które temu zaprzeczają – to ruska prowokacja, sowieckie metody etc…Przecież Amerykanie to „wyzwodziciele”, piewcy wolności słowa, demokracji i czego tam jeszcze chcecie…Polacy widzą czarne, mówią – białe…Otępienie i naiwność do entej potęgi…Totalna bezkrytyczność – łykają wszystko, co przekazują gadające głowy z telewizorni…to przerażające”

    Putin uprzedzil akcje ukrainskich rezunow odesso-podobnych na Krymie przywroceniem Krymu Rosji. Bo inaczej to Ukraina zmierzala do nastepnego obcinania rosyjskich lbow. Na Krymie, po Odessie, tym razem. Albowiem, raz rezun, zawsze rezun.

    Jak narazie, wyszlo dokladnie na to czego Putin dokonal. Krym bedzie rosyjski po wsze czasy. Bo nigdy nie byl ukrainski.

    Trump, jak narazie, nie zglosil sprzeciwu. Choc bushowski Dick Cheney byl z tej samej co Trump, republikanskiej partii. Bo to Cheney zaplanowal odebranie Krymu Rosji w ramach Project for the New American Century – PNAC

    https://www.sourcewatch.org/index.php/Project_for_the_New_American_Century

  616. @seleuk|os|
    8 lipca o godz. 19:27

    Obszar srodziemnomorski pustynnieje. Bliski Wschod, poludnie Sahelu. Polityka chinska, nieprwdopodobnie konsekwentna w Afryce, jest wykupywac ziemie, laczyc enklawy calkowicie chinska infrastruktura, na wlasnosc. Kleptomanskie rzady lokalne sa. Israel ma dzis jedyna funkcjonujaca technologie produkcji zywnosci, przy minimalnej ilosci wody. Zywnosc tez bron, nie tylko procesory.

    Miałem o tym wspomnieć, ale nie chciałem zanudzać przez zbyt długi komentarz. Uważam, że jesteś optymistą. Przeludnienie jest zbyt wielkie, problemy środowiskowe zbyt poważne, ja jestem przekonany, że żadna technologia nie będzie w stanie im zapobiec.

    http://mediumpubliczne.pl/2017/07/skutki-globalnego-ocieplenia-egipcie-smierc-nilu/

    Dodatkowym utrudnieniem jest to, że ludzie, nawet w najlepszych układach, nie są bardzo racjonalni. W obliczu prawdziwego zagrożenia życia, w stanie silnego lęku/strachu przestają na ogół być racjonalni wogóle. Dlatego wydaje mi się, że konflikt palestyński może być sporem o krzesła na pokładzie RMS Titanic.

    Jeśli idzie o imigrantów, to niestety w dzisiejszym modelu gospodarczym nie ma prawie prac na poziomie podstawowym, od których dawniejsi przybysze, na poziomie szkoły podstawowej, mogli zaczynać integrację z przyjmującym ich społeczeństwem.

  617. @Herstoryk, 1:44

    „nie ma prawie prac”

    Ty naprawde wierzysz w jakas teoretyczna sile sprawcza „PRAC ” – prac magisterskich? PhD? innych dysertacji sobie a muzom? – o imigranckim zaczynaniu integracji z przyjmującym ich społeczeństwem? Bo ja nie wierze.

    No ale ja inny niz ty niedowiarek w ‚prace’ nt. imigranctwa jest. Szczegolnie amerykanskiego.

    Zadne ‚prace’ nie zastapia HUMANIZMU. Koniecznego przy decyzjach zwiazanych z emigracja z krajow biednych do krajow bogatszych.

    Jest trend naturalny od tysiecy lat. Wiele ‚prac’na temat powstalo, rzecz jasna. Co one wniosly do poprawy sytuacji? Obawiam sie, ze absolutnie nic

  618. @Orteq,
    albo ja nie zrozumiałam albo ty,
    Chyba chodzi o proste prace, które mogą wykonywać niezbyt wykształceni emigranci a które pozwalają im znaleźć swoje miejsce w nowym środowisku. A nie o prace magisterskie 🙂

  619. @Orteg, dales chorwackiej druzynie przezwisko Ustasze. My w moim otoczeniu tez sie przezywamy i mowimy: Nazisci wygrali, przegrali, auto produkcji nazistowskiej, nazistowska jakosc.
    @ Herstoryk, nie do konca to prawda, ze migracje zahamuje fakt, ze coraz mniej jest prac dla ludzi niewykwalifikowanych. Tak, teraz potrzebni sa ludzie bardzo wysoko kwalifikowani ale i wielkie armie w uslugach, gdzie nie wszystkie prace wymagaja wielkich kwalifikacji, a czasem zadnych.
    Coraz mniej potrzeba wykwalifikowanych robotnikow. W USA jest ich ze 13%, a prognozuje sie spadek ponizej 10%. W rolnictwie tez kiedys pracowalo ladnych kilkdziesiat procent ludzi, a teraz pracuje ponizej 2%. I o dziwo, przy tak ogromnej mechanizacji, komputeryzacji i cokolwiek w dalszym ciagu rolnictwo amerykanskie wchlania praktycznie kazda ilosc ludzi zza rzeki Rio Grande. Uprawa warzyw i owocow, zbior, pakowanie… to ciagle nie uprawa bawelny, czy soi. Sami Amerykanie juz sie nie rwa do takich prac, przeciez w Europie, Polsce jest nie inaczej.
    Chiny „zagospodarowuja” nie tylko Afryke, ale chociazby Ameryke Srodkowa, a tez Poludniowa. Ameryke Polnocna natomiast bardzo dzielnie zagospodarowuja Hindusi i tu akurat wiekszosc z nich jest wyksztalconych. Ta straszliwa nedza zyjaca na ulicy skad ma wziac pieniadze na podroz? Oczywiscie tez nie wszyscy z tych „lepszych” przyjezdzajacych z Indii pracuja w Dolinie Krzemowej, albo w szpitalu, ale np. bardzo sprawnie przejeli duzo niesieciowych moteli na Poludniu Stanow, a teraz przesuwaja sie na Polnoc. Ot, takie ciekawostki.

  620. @ zyta 2003
    U nas stacje benzynowe.

  621. E-J,

    Pozwolilem sobie poszutkowac kapke z tymi ‚pracami’, l. mnoga, dla imigrantow. Normalnie sie mowilo, za dawnych czasow: nie ma pracy. Nie prac. zyta2003 juz nie popelnila tego zartu. Przepraszam za nieporozumienie.

    Fakt pozostaje jeden i ten sam: emigranci z krajow biednych do krajow bogatszych od najdawniejszych czasow chwytali sie wszystkiego to sie trafialo. Owszem, czasy byly kiedys inne. Wiecej bylo pracy dla ludzi niewykwalifikowanych, teraz pewnie jest mniej.

    Rzecz w tym jednakze, iz dzisiejsci imigranci to tez calkiem inny narybek niz kiedys. Szczegolnie po przenicowaniu ich PRZYDATNOSCI przez urzedy imigracyjne przyjmujacych/nieprzyjmujacych krajow. Z tego co mi wiadomo, dawni NIEPISMIENNI emigranci np. z Europy Wschodniej nie maja zbyt oczywistego odpowiednika w terazniejszosci emigracyjnej. Podczas gdy humanizm, potrzebny przy przyjmowaniu biednych przez bogatych, jest wciaz taki sam

  622. @zyta2003, 2:56

    Procz przezwiska Ustasze dla Chorwatow, ja rowniez nadaje imie REZUNY dla Ukraincow. Tych wciaz obcinajacych ludziom glowy w 2014 w Odessie.

    Z Ustaszami moze troche przesadzam. A moze niekoniecznie.

    Z tego co mi wiadomo, od czasow po-Titowskiego rozpadu Jugoslawii na niezalezne panstwa i panstewka, nie slychac bylo zeby Chorwaci przepraszali za swoja nazistowska, ustaszowska, przeszlosc. Serbowie takowej nie mieli, jesli dobrze pamietam.

  623. @E-J, @zyta2003

    Jesli nie ma trumpowych uprzedzen przy przyjmowania emigrantow, oni, w golnej swej masie, zostana wchlonieci przez gospodarke tak bogatego kraju jakim jest USA. No ale jesli my tu mowimy o budowaniu Muru przeciwko wszelkiej imigracji do Ameryki, to z czym do gosci?

  624. Z biezaczki wyjete

    Przed szczytem z Władimirem Putinem prezydent USA Donald Trump nie zaprzeczył, że drzwi do uznania rosyjskiej aneksji Krymu są wciąż otwarte – pisze AFP. Zapytany w piątek przez dziennikarzy w Air Force One, czy rozważa porzucenie dotychczasowej polityki Waszyngtonu i uznanie dokonanej w 2014 roku przez Rosję aneksji Krymu, Trump nie zaprzeczył, odpowiadając jedynie zdawkowo: „Zobaczymy”.

    Podobnej odpowiedzi udzielił na pytanie, czy planuje zawiesić amerykańskie sankcje wobec Moskwy, nałożone przez Waszyngton po tym, jak Rosja zajęła należący do Ukrainy półwysep.
    – Zobaczymy co zrobi Rosja – stwierdził amerykański prezydent. Gotowy na ustępstwa?

    http://www.tvn24.pl

  625. @Herstoryk 9 lipca o godz. 1:44
    Jeśli idzie o imigrantów, to niestety w dzisiejszym modelu gospodarczym nie ma prawie prac na poziomie podstawowym, od których dawniejsi przybysze, na poziomie szkoły podstawowej, mogli zaczynać integrację z przyjmującym ich społeczeństwem.

    Powiedzmy że jest tych prac mniej, ale nie zgodziłbym się że „nie ma prawie”.

    USA jest drewniane. Nie całe, to fakt, ale w dużej części jest.
    Nie bedę się rozpisywał, ale bardzo duży procent domów, garaży, ganków, tarasów, basenów, domków dla dzieci, etc. jest drewniana.
    Mniejsze budynki wielomieszkaniowe, nawet jak mają nośne/zewnętrzne ściany z cegły to schody, stropy, dachy i pionowe, nośne podpory mają z drewna. Podobnie jak zewnętrzne schody i ganki, po polonijnemu „porcze”.

    Drewno wieczne nie jest, a do normalnego wpływu czynników atmosferycznych doliczyć jeszcze należy, szczególnie w południowych stanach, masę zwierzaczków, które te drewniane domki i garaże ze smakiem sobie codziennie jedzą.

    Jakość wielu autostrad, już nie mówiąc o zwykłych ulicach i drogach, jest bardzo niska. Są budowane na aby-aby. Masę ludzi jest zdania, że barachłowata technologia stosowana do ich budowy i remontów jest dobrana celowo tak, aby zapewnić ciagły „biznes” budowlańcom i dopomóc w zwalczaniu bezrobocia. Czego praprzyczyną jest polityka, no bo przecież kto jak nie lokalna maszyna partyjna przy władzy rozdziela kontrakty m.in. na roboty drogowe? Zapewniając sobie głosy, bo już właściciele firm i firemek dobrze wiedzą jak dostarczyć swoich pracowników do punktów wyborczych.

    Mosty i reszta tzw. infrastruktury transportowej, zgodnie z alarmistycznymi ostrzeżeniami ekspertów, podobno wali sie i rozpada w zastraszającym tempie. Trump miał rozpocząć jakieś wielkie roboty ale cos nie słyszę, aby się za to zabrał.

    A zatem ja nie byłbym takim pesymistą jezeli chodzi o miejsca pracy dla niskowykwalifikowanych robotników budowlanych.
    Tak, maszyn i to coraz zmyślniejszych maszyn pojawia sie coraz wiecej, ale przyuczyć się do ich obsługi, przynajmniej części z nich, można juz w pracy, czyli na budowie.

    No chyba, że mieszka się w zamożnej Polsce, gdzie kursy dla bezobotnych przyuczające ich do zawodu instalatora płyt gipsowych trwają kilka tygodni i sama część teoretyczna potrafi zająć jakąś nieprzytomną ilość godzin…

    Unia daje forsę dla Ważnych Instruktorów Instalowania Płyt Gipsowych to głupi by nie skorzystał, prawda? 😉

  626. Dodajmy do tego powszechne w Stanach upodobanie pań domu do tzw. remodelingu, czyli do gruntownej przebudowy łazienek i kuchni.
    Dawno temu w Polsce, jak już ktoś sobie położył „boazerkę” lub kafelki to uważał, że już spełnił swoja powinność, spoczywał na laurach i umierał w tej boazerce lub w tych samych kafelkach.
    Pewnie dlatego, że polskie ściany były z cegły lub z betonu i wszelkie przebudowy bywały podobne do ataku broni pancernej na linię bunkrów.

    A w Stanach ściany z gipsu, a więc i ich destrukcja, usunięcie jest bardzo łatwa i byle osiłek z młotkiem w łapie jest w stanie przygotowac do remontu cały dom/mieszkanie.
    Co zawiera wywalenie starych mebli, szafek (zwykle przykręconych do ściany, a raczej do drewnianych tubajforów (polonizm) na którch wisi gips. Skucie kafelków z podłogi (maszyna, fakt, ale bardzo prosta w obsłudze), skucie kafelków ze ściany (mięśnie i młotek) zerwanie starego gipsu, (to samo), pocięcie starych rurek i kabli (elektryczne piły skomplikowane jak wiertarki), uprzątnięcie i wywiezienie gruzu (prawo jazdy, ale tutaj bardzo łatwo je zrobić, nikt z teorii budowy silnika nie odpytuje), przywóz – wywióżl materiały, w sumie masa zajęcia dla pracownika fizycznego bez wielkich kwalifikacji. Elektrycy, hudraulicy czy murarze muszą mieć uprawnienia miejskie, no ale i żaden polski imigrant nie zaczynał od zdawania na hydraulika tylko od bycia tegoż licencjonowanego hydraulika pomocnikiem.

    Jak domy zaczną być masowo stawiane przez drukarki 3D to zmienię zdanie, ale na razie (chyba) daleko do tego a jeżeli nawet, to pozostają remonty tego co jest.

    Zajęcia dla milionów silnych i do roboty gotowych, chośby na tych słynnych dachach, krytych przecież wersją papy, czy papo-podobnych materiałów a nie stu- czy więcej letnia dachówką ceramiczną. Roboty na samych dachach starczy dla masy chłopa…

  627. @zyta2003
    9 lipca o godz. 2:56

    @Ewa-Joanna
    9 lipca o godz. 3:01

    @zza kałuży
    9 lipca o godz. 5:51

    Powinienem był napisać „miejsc pracy”, albo ogólnie „pracy”. Ech, albo to, albo „mżonka” zamiast „mrzonka”, coraz częstsze „senior’s moments” 🙁

    „ze migracje zahamuje fakt, ze coraz mniej jest prac dla ludzi niewykwalifikowanych. Tak, teraz potrzebni sa ludzie bardzo wysoko kwalifikowani ale i wielkie armie w uslugach, gdzie nie wszystkie prace wymagaja wielkich kwalifikacji, a czasem zadnych.”

    Tu nie chodzi o zahamowanie migracji, ale o ułatwienie integracji.
    To nie jest więc kwestia samych miejsc pracy, ale również procesów gospodarczo-społecznych na Zachodzie gdzie 1% bogaci się geometrycznie, kurczy się i ubożeje klasa średnia, rośnie i ubożeje prekariat. Do integracji niezbędna jest szansa na awans społeczny i wyjście z getta, na które nieuchronnie skazani są z początku uchodźcy i imigranci.

    „rolnictwo amerykanskie wchlania praktycznie kazda ilosc ludzi zza rzeki Rio Grande. Uprawa warzyw i owocow, zbior, pakowanie…”
    „Stacje benzynowe”
    „…nie byłbym takim pesymistą jezeli chodzi o miejsca pracy dla niskowykwalifikowanych robotników budowlanych…”

    No to ja się zapytowywuję, jakie szanse mają (często niechciani i dyskryminowani) przybysze na zdobycie nawet takich prac w konkurencji z miejscowym prekariatem?? A po drugie (i najważniejsze) czy za zarobki z tych prac można wyjść z getta? Dostać pożyczkę hipoteczną na kupno mieszkania/domu? Wykształcić dzieci, zwłaszcza w USA? Wyzbyć się LĘKU/STRACHU o przyszłość i mieć poczucie stabilności i bezpieczeństwa?

  628. Oplaca sie obcowac z nieateistami. Oto czego sie od nich dowiedzialem ostatnio

    – Wino mszalne ma cudowne wlasciwosci: jeden pije, wszyscy spiewaja
    – Roznica pomiedzy weselem i pogrzebem: na pogrzebie jest o jednego pijanego mniej
    – Gornik po smierci: trzy dni wolnego, potem znowu pod ziemie

    I wracajac do uwagi okazywanej Rosji z racji odbywajacych sie tam MS w pilne noznej

    – W Rosji sa najtansze dziewczyny: co druga to Tania

  629. @ Herstoryk, @zza kaluzy

    Wciaz milczenie w temacie MURU Trumpa? Jako nowej polityki imigracyjnej? Bo kiedys bylo Welcome to America.

    Potrzeba budowanie drewnianych domow zzakaluznika nie wnosi za wiele w sprawie Muru Przeciwko Imigrantom Trumpa. Bo to tym, tak naprawde, mowa jest. Przemilczanie tego niczego nie posunie do przodu. Chyba zem czegos nie zauwazyl

  630. Jesli my nie potrafimy zrozumiec ogromu znaczenia trumpowego MURU przeciwko wszelkiej imigracji do Ameryki, to po co my tu w ogole marnujemy bajty cyberprzestrzenne ?

    Murow bylo kilka w historii ludzkosci. One nic pozytywnego nie wniosly do cywilizacji.

    Brak muru, ten amerykanski brak muru, spowodowal obrocenie Ameryki w takie mocarstwo jakim ona dzisiaj jest. Dzisiaj Trump zawraca, policyjna pala, te dumna historie Nowego Swiata. A my sobie tiu tiu o budowaniu drewnianych domkow. Ani slowa o zamordyzmie pn. MUR

  631. Tanaka, 00:08
    wpadła mi kiedyś w ręce książka na temat największych przekrętów w historii. Jako jeden z nich wymienione było stworzenie nowej religii, chrześcijaństwa, przez żydowskiego prawnika Pawła z Tarsu. Niestety, nie pamiętam ani autora, ani tytułu. Nie mam pojęcia, jak oceniają Pawła Żydzi.
    Święci pełnili taką samą rolę, jaką dzisiaj pełnią idole i celebryci. Rolę wzoru. A zamiast dzisiejszych gadżetów były relikwie, święte obrazki, etc..
    Nadzieję na przewalczenie czarnej okupacji pokładam w kobietach. Jak nie one, to kto?

  632. @Herstoryk 9 lipca o godz. 6:15
    No to ja się zapytowywuję, jakie szanse mają (często niechciani i dyskryminowani) przybysze na zdobycie nawet takich prac w konkurencji z miejscowym prekariatem??
    Czarny prekariat został juz kilka pokoleń temu przyzwyczajony do życia z opieki społecznej więc ani mu w głowie konkurować o jakiekolwiek zajęcia.

    Biały prekariat zostaje wyciśniety z rynku cenowym dumpingiem, jest wściekły i ma dwie opcje; zostać tzw. kontraktorem czyli szefem ekipy złożonej z nowych imigrantów albo zostać wyborcą Trumpa.

    Latynoski (oraz polski) prekariat nie ma czasu na te rozważania bo zapiernicza od rana do nocy 26 godzin na dobę 8 dni w tygodniu, 389 dni w roku.

    A po drugie (i najważniejsze) czy za zarobki z tych prac można wyjść z getta? Dostać pożyczkę hipoteczną na kupno mieszkania/domu?
    Nie tak łatwo jak 20 lat temu, ale uważam, że ciągle jest to możliwe.

    Wykształcić dzieci, zwłaszcza w USA?
    Skąd ty piszesz? Z socjalistycznej Europy? 😉
    Dzieciom można w USA pomagać ale jak się same nie wezmą do roboty to z zapłatą za studia może być ciężko.
    Co się tym dzieciom do głowy wkłada poczynając od 3 roku życia. No może od 5-go, w zamożnych rodzinach. 😉
    Oszczędzanie i odkładanie na koszta studiów to jest stale obecny temat przez całe życie młodego człowieka a ostatnio okazuje się, że także przez resztę życia, po otrzymaniu dyplomu, bo pożyczki trzeba spłacać…
    A zatem „wykształcić dzieci” raczej w USA istnieje tylko w bardzo zamożnych rodzinach.

    Reszta doskonale wie, że ma:

    1. doskonale się uczyć w nadziei na stypendium,
    2. jeszcze bardziej doskonale się uczyć w nadziei na dostanie się na najlepsze uniwerki, które fundują studia za darmo albo dopłacają do kosztów studiów ciężką forsę. Nawet przy stosunkowo dużych rocznych zarobkach rodziców.
    3. trenować sport aby dostać stypendium sportowe
    4 ciułać i szukać 156 źródeł częściowych stypendiów, grantów i czego tam jeszcze aby naskładać jak najwięcej forsy
    5. pracować od małego szczyla i odkładać na swoje studia
    6. szukać taniej szkoły
    7. pracować w czasie studiów, a przynajmniej w czasie wakacji
    8. sprzedać dusze diabłu czyli podpisać cyrograf z wojskiem/gwardią narodową gwarantujący stypendium na studia
    9. rozpocząć jak najszybciej pracę w jak najlepszej firmie, firmie, która zapłaci za twoje studia. Po szkole średniej idziesz do pracy jako technik i przez 6-7 lat kończysz zapłacone przez twojego pracodawcę studia. Zapłacone pod warunkiem utrzymania odpowiednio wysokiej średniej ocen.

    Wyzbyć się LĘKU/STRACHU o przyszłość i mieć poczucie stabilności i bezpieczeństwa?
    Oooo ty z pewnością nie piszesz tego z USA!
    Ameryka jest dla byka. Stety i niestety.
    Tutejszy system gospodarczo-społeczny oparty jest na strachu i na niepewności. Jak chcesz mieć poczucie stabilności i bezpieczeństwa to wyprowadzasz się do Szwecji. 😉

  633. Na dzień dobry Nohavica:
    https://www.youtube.com/watch?v=OK6qpvQUKS0

  634. @7:29

    To twoje dziendobry Nohavicy , wujaszku, to ja nie wiem

    Z tekstu piosenki:

    Co mam czynić mój ty Boże poradź
    By mnie grabarz wreszcie mógł zaorać
    Co robić z zasranym mym żywotem
    Coś mi dał i nie chcesz wziąć z powrotem
    Żywot masz zasrany ty matole
    Ciesz się ciulu żeś tam wciąż na dole
    Rzuć gorzałę, fajki i kwękanie
    Bo dość mam patrzenia z góry na nie

    Napewno moze przylegac do tego blogu. Ale czy powinno?

  635. Zaa kaluznik nie pisze pierdol. Ale dlaczego on tak zawsze obok tematu pisze? Niczym Mario Fernandes mierzacy w bramke Chorwatow i strzelajacy obok bramki.

    To co sie dzisiaj dzieje w trumpowej Ameryce jesli o polityke imigracyjna chodzi, jest bez precedensu od ponad 200 lat. Pisanie o czyms co jest OBOK tego tematu, jest omijaniem tego tematu.

  636. Orteq
    9 lipca o godz. 3:55
    @zyta2003, 2:56

    Procz przezwiska Ustasze dla Chorwatow, ja rowniez nadaje imie REZUNY dla Ukraincow. Tych wciaz obcinajacych ludziom glowy w 2014 w Odessie.

    Z Ustaszami moze troche przesadzam. A moze niekoniecznie.

    Z tego co mi wiadomo, od czasow po-Titowskiego rozpadu Jugoslawii na niezalezne panstwa i panstewka, nie slychac bylo zeby Chorwaci przepraszali za swoja nazistowska, ustaszowska, przeszlosc. Serbowie takowej nie mieli, jesli dobrze pamietam.

    Mój omentraz
    Odnośnie kompleksu Orteqa, to przejawił się on powyżej w kłamstwie w żywe oczy o tym, ze Serbowie nie mieli takiej przeszłości. O czetnikach zapomnijmy – mówi obiektywny Orteq (nie mówiąc ani słowa o nich), za to pamiętajmy o ustaszach, rezunach i o Odessie jako niezamarzającym porcie na Morzu Czarnym. Niezamarzanie Odessy tłumaczy wszystko – istnienie rezunów, a nawet ustaszy oraz nieistnienie czetników.

    Pzdr, TJ

  637. Orteq
    9 lipca o godz. 8:21

    Może rozumie lepiej od innych zamorskich, że pisanie rano, wieczór, we dnie, w nocy na polskim blogu ateistów, co robi Trump – czy powiedział „dzień dobry” Putinowi, czy uprał skarpetki – jest, powiedzmy delikatnie, nie najbardziej tu palącą sprawą. Mówię to nie dlatego, że odróżniam sprawy palące od niepalących – nie odróżniam – ale dlatego, że jesteś tu, niestety, najwybitniejszym specjalistą od wyznaczania palącości poruszanych spraw i nigdy nie zakwestionowałeś celowości paplania o Trumpie. Może więc nie zauważyłeś, że paplacie o tym wyłącznie we własnym zamorskim gronie. To coś podobnego jak wpadanie do Polski na polski blog, by poprzewracać kluski w gębie po angielsku. Z dozgonną sympatią – ja.

  638. Cos cie napadlo, tejocie? Przeciez powiedzialem ‚jesli dobrze pamietam’.

    Nie rzucaj sie jak wesz na grzebieniu, drogi tejocie. Twoje antypatie w stosunku do nicku Orteq nudnymi sa od dosyc juz dawna.

    Bez najmniejszego szacunku sie kresle. Oraz bez powazania. Drogi tejocie to nic nie znaczaca fraza

  639. wbocku,

    Nie zalapales, widze, iz antyimigracyjnosc pisiakow to tandem z takowym Trumpa. MUR budowac! To dlatego warto wspominac o tym co Trump wyczynia. W Ameryce i w swiecie.

    A tak w ogole jesli ci nie pasuje tematyka zwiazana z Trumpem, to, you know. Blow. Celowo wrzucam obcy jezyk zebys znowu nic nie zrozumial

  640. ‚Głównym wrogiem czetnikow była Narodowa Armia Wyzwolenia Jugosławii podporządkowana Josipowi Broz Ticie.To stąd nawiązywano kolaborację zarówno z Niemcami, jak też Włochami.
    ***Czetnicy walczyli też z chorwackimi ustaszami. ***’

    Czy ten ostani fakt umknal uwadze twej historycznej, tejocie?

    Ta wesz na grzebieniu.

  641. A tak w ogole to jam przyjazny nick jest. Chyba ze mnie ktos workiem po cemencie zza wegla przywali. Jak np tejot niejaki, w sprawie Serbow, to uczynil. Wtedy odwijam bez pardonu.

    Serbowie zwalczali chorwackich Ustaszy nazistowskich. To mi utkwilo w pamieci. I do dzisiaj tam tkwi. Jakimi metodami to czynili? Jak powiedzialem: ‚jesli dobrze pamietam’. A nie pamietam zbyt dobrze wszytkich detali zwiazanych z nazizmem-faszyzmem jugoslowianskim. Co jednakze najmniejszego klamstwa nie imputuje.

  642. Czetnicy i ustasze. Jak ich zestawic w jednej frazie, po tej samej stronie? Chyba sie nie da. Choc tejot to wlasnie jakby sugerowal.

    Biedny tejot. Oraz biedni ci wszyscy inni ktorzy probuja napisac historie II WS po swojemu.

  643. Orteq
    9 lipca o godz. 10:09

    Nieuważnie czytasz i niepotrzebnie imputujesz. Nie ma dla mnie spraw ważnych i nieważnych – są takie, które jednych interesują, innych – nie. Mnie sprawy mnie nie interesujące nie irytują, bo się zajmuję w tym czasie sprawami mnie interesującymi. Dałem przyjazny głos, ponieważ Ty jesteś/byłeś (?) głównym witającym się od drzwi „Pan tu, panie Pogorzelski – o pierdołach, a ja gore”. Angielskie kluski w gębie to też – Twoje kluski, nie moje – ja robię kluski wyłącznie z razowej mąki żytniej lub pszennej, a nie – angielskiej.

  644. Nie wiem, wbocku, czy ja cos kojarze. Ale niech bedzie

    Podczas gdy ja jedynie chcialem prezerwowac swoj szacunek dla rzetelnosci tejota. G.wno z tego wyszlo. Bo tejot nie okazal sie rzetelny. Nalgal, po prostu w sprawie czetnikow serbskich. Tez nie aniolow. Ale jednak zwalczajacych Ustaszow chorwackich!

  645. @zza kałuży
    USA jest drewniane. Nie całe, to fakt, ale w dużej części jest.
    Co szczególnie jest uwidocznione po kolejnym tornado, gdy z lotu drona pokazywane są całe połacie leżących pokotem tego co kiedyś było domami.
    Ciekawe czy wyciągane są jakieś wnioski przez „locals”.

  646. Ustasze ucinają piłą (!) głowę bośniackiego Serba Branko Jungicia za odmowę przejścia z prawosławia na katolicyzm.

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c7/Usta%C5%A1e_sawing_off_the_head_of_a_Serb_civilian.jpg

    To zdjęcie stało się symbolem okrucieństwa chorwackich faszystów – ustaszy. A późniejsza wojna i rozpad Jugosławii ujawniły i wyzwoliły drzemiące głęboko pokłady wzajemnej nienawiści z tamtach czasów i potrzeby zemsty 🙁

  647. zyta2003
    9 lipca o godz. 2:56
    My w moim otoczeniu tez sie przezywamy i mowimy: Nazisci wygrali, przegrali, auto produkcji nazistowskiej, nazistowska jakosc.
    A jak przezywacie (się) jeśli gra drużyna Umęczonej?

  648. @zezem
    9 lipca o godz. 11:20

    Wnioski? Baraki z tektury, gipsu, płyt pilśniowych i listewek można szybciej i taniej odbudować 😎
    Porządne, murowane domy mieszczańskie widziałem w Filadelfii i San Francisco. Osadnicy prący na Zachód przyzwyczajeni są do prowizorki po drodze 😉

  649. @zezem
    9 lipca o godz. 11:29

    Kiedyś, przed meczem Polska – Niemcy słyszałem Ślązaka pytającego: Za kim jesteś? Za naszymi czy za… Polakami?

  650. Tobermory
    9 lipca o godz. 11:27

    Od młodych lat mam przekonanie, że w określonych okolicznościach przemiana instynktu agresji w okrucieństwo to zdobycz cywilizacji. Pewnie każdy większy – może i mniejszy – kraj ma swoich ustaszy, banderowców, żołnierzy wyklętych i patriotów gotowych do najbardziej wymyślnego barbarzyństwa. Weźmy choćby nabijanie Azji Tuchajbejowicza na pal u Sienkiewicza. Chyba wszyscy barbarzyńcy chowają się za patetyczne motywacje, choć gotowość do zadawania najwymyślniejszych tortur istnieje PRZED jakimikolwiek motywacjami.

  651. @wbocek
    9 lipca o godz. 11:59

    „przemiana instynktu agresji w okrucieństwo to zdobycz cywilizacji”?
    Nie jestem przekonany, że to cywilizacja wyzwala zdolność do świadomego zadawania bólu. Szczególne okoliczności mogą pozbawiać hamulców, ale do dręczenia i torturowania trzeba mieć „żyłkę” – osobowość psychopatyczną. Może pod wpływem silnych emocji jesteśmy zdolni do tzw. zabójstwa w afekcie, ale do bycia katem potrzeba innych „zdolności”.
    Wydawało mi się dotąd, że zdobyczą cywilizacji jest oddawanie zemsty w ręce wymiaru sprawiedliwości, a nie wymierzanie jej samemu.
    Faktem jest, że niewiele potrzeba, aby wyzwolić w człowieku bestię 🙁

  652. 9 lipca o godz. 12:21
    Tobermory

    W pewnej mierze to racja, jednak ten przykład jest fragmentem całości. Okrucieństwo wśród ludzi zachodzi także poza wyłącznie osobowymi relacjami. Okrucieństwem może być prawo, stosunki społeczne, religie i ich niezliczone manifestacje. Okrucieństwem były / są kolonializmy, apartheid, niewolnictwo, w tym panszczyzniane. 9krucienstwem zorganizowanym na skalę państwową są wojny. A i to nie wyczerpuje całości zjawiska okrucieństwa

  653. @Tanaka
    9 lipca o godz. 12:57

    No tak. Myślałem raczej o indywiduum.
    Ale to wszystko, co wyliczyłeś, człowiek przeważnie lub zawsze potrafi uzasadnić jakimś ważnym dobrem, żywotnym interesem lub wyższą koniecznością 😎

  654. Tobermory
    9 lipca o godz. 11:34
    Za kim jesteś? Za naszymi czy za… Polakami?
    Byłoby inne pytanie: jak to w końcu było z tymi Powstaniami Sląskimi? Kto brał w nich udział? Lub: Kto wygrał bitwę (potyczkę) w okolicach Góry Sw. Anny? To ostatnie dlatego,bo ze szkolnych wycieczek pamiętam ,że polscy (jak inaczej określić?) Slązacy. Zródła niemieckie podają ,że Freikorps…
    Z własnych doświadczeń sprzed wielu lat: pytam Slązaka
    (okolice Bytomia) kim się czuje: „Jo jest Slonzok”.
    W życiu spotkałem się z dużą i bezinteresowną(!!!) pomocą człowieka pochodzącego ze Sląska, przyznającego się do niemieckich korzeni.

  655. @zezem
    9 lipca o godz. 13:33

    Ja to raczej przyjąłem jako żart.
    Ślązacy, których znam, zawsze byli OK, fajni kumple, uczciwi, godni zaufania na wyprawie (góry, jaskinie), ogólnie porządni ludzie, choć (a może dlatego, że) przeważnie wierzący katolicy 😉
    Jeden z nich był przez kilka lat meteorologiem na Śnieżce, inny jest profesorem w Instytucie Geofizyki PAN i fachowcem od Spitsbergenu. I jeszcze paru innych by się znalazło.

  656. @Tobermory
    Moja odpowiedź była niejako pół żartem-pół serio, więcej serio (jakby powiedział jeden z prezydentów). Mnie się podoba śląski humor tzw. wice.
    Inny poboczny temat. Niektórzy zauważyli międzynarodowość wielu narodowych europejskich reperezentacji na obecnych MS. Jedna wydaje się być rzeczywiście narodowa. To „ustasze” ;–).
    O polskiej nie wspominam , bo to dla mnie lelki…

  657. Czterej kolejni chłopcy z Tajlandii są już na powierzni.
    Podobno pozostali minęli już najtrudniejszy punkt.
    Oby nie zaczęło za wcześnie padać.

  658. Orteqa, jak widzę, nie tylko ja mam serdecznie po dziurki w nosie.
    Znów usłyszymy coś o hunwejbinach?

  659. @Tobermory 9 lipca o godz. 11:27
    Horror. Ale dlaczego ustasze są bez wąsów?

  660. Mieszkanie plus – jak widać raczej na minusie.
    A niektórzy na to konto wrócili z „Ongland”…

    http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/mieszkanie-w-polu-katek-na-rzysku-,artykuly,429805,1.html?src=HP_Thematic_1-3poc

  661. Imigranci – czy pracownicy sezonowi? To też kwestia polityki.
    I pieniędzy – w tym przypadku wywożonych za grancę.

    http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/ukraincy-w-polsce-pracownicy-ktorzy-chca-tu-zostac-na-stale,artykuly,429799,1.html?src=HP_Section_1

  662. Herstoryk 9 lipca o godz. 1:44

    Jestem optymista, zawsze bylem. Dlatego z powodu i tredow ktore moge obserwowac:
    Konflikt israelsko-palestynski bedzie trwal. Z bylejakim skutkiem dla palestynczykow. Israelsczycy znajda sojusznikow. W Chinach powstanie Kongres Zydow Chinskich i bedzie tez lobowal na rzecz Israel. Nad Wisla nigdy nie pojma czemu. Egipt pakt przyjazni z Isrealem zawrze etc, etc, etc. Na temat przyczyn konfliktu w Syrii pisalem pare razy. Susza (brak deszczu). Niestety Nuland, czy kto tam jest, bardziej fotogeniczna na yutupku. O kolapsie ekologicznym w Egipt wspomnialem do Ciebei Herstoryk w ostatnim wpisie. Innych kolapsow wynikajacych z glupoty nie wymiwnialem Argumentem bylo, ze nie znam na sexie. Walizki porzucone na Majdanie, Putin na Krymie i podobne sprawki przyczyna konfliktu na Ukrainie nie sa. Niestety, proba innego zobaczenia opisana na blogu konczy jak zwykle. Nic nie wiem o sex.
    Migracje, beda wzrastaly Nad Wisla nie pojmuja dlaczego. Poziom stresu nadwislanskiego bedzie rosl. Bedzie potrzeba zwiekszona liczba kosciolow, czarnosukienkowych. Ci co nie zalapia do przyzakladowych szkol zawodowych (seminariow duchownych), pojda na studia znachorstwa. Migracje beda wzrastaly z podstawowego powodu. Ilosc glupcow na swiecie maleje, w calej populacji ludzkiej. Rozklad Gaussa. Jezeli jest 50% jakotako z rozumen (IQ powyzej 120pkt) to w czasie jest 20 milionow 30 milionow, 40 etc, etc. Zjawisko emigracji jest podobne w charakterze do osmozy. Materialow szczelnych cslkowicie (blon) nie ma. Wiekszosc ludzi rozsadnych, umiejacych liczyc do stu, rozumie. Koszt spoleczny wychowania hydraulika, profesora, piekarza, lekarza, kierowcy, etc, etc lokalnego(urodzonego na miejscu) jest wiekszy od zaimportowania takiego. Roznica ca 20lat ponoszenia kosztow. Dotyczy wszystkich zawodow, poza ksiadz katolicki. Koszt spoleczny jest suma kosztow indywidualnych (rodzina) plus koszty spoleczenstwa (szkoly, sluzba zdrowia, komunikacja co tam jeszcze). To mozna policzyc na abakusie, bezkomputerowo. Trzeba umiec liczyc do stu.
    Ilosc zawodow prostych w stosunku do zaawansowanych jest stala. Zawsze byla i bedzie. Zycie nie sklada jedynie z rozwazan na temat… i zaawansowanych badan nad kosmitami. Raz dziennie przynajmniej potrzeba czystych skarpet i lunchyk w przyjemnym towarzystwie. Wszystko razem nazywa service. Zawody service patrz pkt2 (hydraulik, piekarz etc).

    Pisalem o tym na blogu wielokrotnie, inne rzeczy zaawansowane tez, niestety bez najmniejszego zrozumienia. Troszke mnie zaczelo nudzic zajecie. Dookola siebie mam zdecydowanie lepsze (mniej nudne). Duzo czasu zajmuje mnie tez zorganizowanie samowystarczalnosci energetycznej. Panstwo szwedzkie zaooferowalo mnie 30% subwencje. Rodzaj zaplaty za moje trudy. Tak to traktuje. Poza tym ida wybory, co mam niejakie zaangazowanie (malo wymagajace). Moja spi wlasnie drzemke polunchykowa i pochrapuje, zmeczona kryptowanymi walutami potwornie. Wizyte (wizytacje aktualna) chyba w czwartek zakonczy, bede mialokazje ostatnie swiatowe nowosci zapoznac z Elena.

    Pierwszym i jedynym obowiazkiem czlowieka myslacego jest od nowa, od nowa, od nowa… rewidowac WLASNE uprzedzenia, fobie, przyzwyczajenia, tradycje etc. Uprzedzenia sa poglady gleboko umotywowane „faktami” i „kulturom”. Patrz T.Kotarbinski motto. Nie zapomnij wyzej.´motto

    Centralnym problemem wszystkich spolecznosci sa i beda (re)dystrybucja dobr. Wszystkich dobr. Sprzataczka (na pelnym etacie) musi miec warunki do zycia prawie jak profesor. Jak to zrobic nie pisze, wyszloby, jestem prawolewak i gornodolniak. Nie wiem nic o sex i zeglarstwie. OK.

    Pzdr Herstoryk Ciebie i reszte ateistow katolickich (ateistow gleboko wierzacych w [XYZ] freerider Seleukos