Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

1.07.2018
niedziela

Kazanie na 13 niedzielę zwykłą: o (mętnej) wodzie

1 lipca 2018, niedziela,

13 niedziela zwykła. Obowiązuje kolor liturgiczny zielony: zielono mi…, albo ściskając w ręku kamyk zielony, patrzeć jak wszystko zostaje w tyle… (siostra Maryla od Gitary i siostra Magdalenka, ale nie ta, tylko całkiem inna).

Umiłowani w Chrystusie i rozmiłowani w Jego chodzeniu po wodzie. Bracia i siostry!

Pierwsze czytanie:

Mdr 1, 13-15; 2, 23-24
Śmierć weszła na świat przez zawiść diabła
Czytanie z Księgi Mądrości
Śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się z zagłady żyjących.
Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi. Bo sprawiedliwość jest nieśmiertelna.
Do nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka – uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła w świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą.
Oto słowo Boże.

Pan Bóg Wszechmogący stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Wyposażając go w geny. Dzięki śmiertelnym i nieustanie mutującym genom Adam i Ewa stali się nieśmiertelni. Tak samo ma Przedwieczny, albowiem Adam, Ewa i cała reszta – na jego obraz i podobieństwo. Doskonały zatem wcale nie jest ani przedwieczny, ani wieczny, ani długowieczny. I jak wyjaśnia Philip K. Dick, w ogóle znika, gdy się o nim nie myśli. No ale potem wiadomo, co oboje zrobili, a że zrobili oboje, to główną winowajczynią jest Ewa, bo skusiła Adama i dlatego jest mężczyźnie obrzydliwa oraz podłego – do dziś – gatunku, jak pouczają Ojcowie Kościoła, biskupi, święci i różni słupnicy.

W związku z tym, że śmierci Bóg nie uczynił, to uczynił tak, że pewnemu mojemu dalekiemu krewnemu urodziło się dziecko poczęte i urodzone – z wymóżdżeniem. Znaczy – czaszka dzieciątka bożego tu, a mózg – tam. W trakcie porodu umierało, co razem jest dowodem na to, że Wszechmogący ma dla rodziców, dziadków, siostrzyczki i w ogóle wszystkich krewnych, oraz – w pierwszym rzędzie dla wymóżdżonego Jacusia – Wspaniały Plan na życie. Albowiem On zawsze ma Wspaniałe Plany dla każdego. Czy ty tam, łysy w ósmym rzędzie, czwarty od lewej – słuchasz mnie, kolego?

Bóg jest miłością, więc co robią rodzice, krewni, siostrzyczka i cała reszta biskich Jacusia? Dzięki, o Panie, składamy dzięki, o Wszechmogący nasz Królu w Niebie! – to robią. I są zadowoleni. Niemożliwe jest bowiem niezadowolenie z Pana i jego Daru, będącego skutkiem Wspaniałego Planu.

Ten i ów, cham, ćwok i woda na młyn odwetowców wiadomo skąd, oraz wyznawca cywilizacji śmierci i szatana powie, że skoro to nie rodzice wydłubali mózg z głowy Jacusia, to musiał to zrobić Wszechmogący, bo tertium non datur. I będą mieli rację, z tym że należy zauważyć, że Pan Bóg przyniósł w ten sposób zdrowie, co zostało wyżej oświadczone w Objawieniu i jego pierwszym czytaniu. A jak On coś oświadczy w objawieniu, to wiadomo co. No i jest to skutek Odwiecznej Miłości, jaką On ma do człowieka, czyli do Jacusia, albowiem jest powtarzane na okrągło to, co już raz słyszeliśmy: Bóg jest miłością. I ja tu zaraz powiem coś innego: ty mały gówniarzu w trzydziestym szóstym rzędzie siódmy od prawej – wypluj mi natychmiast tą gumę! Bo jak znowu będę chrzcił kolejnego dzieciaka z twojej patologicznej rodziny, to mu też przywalę w gębę! Odpowiedni filmik w necie już chyba widziałeś, więc wiesz, że ze mną żartów nie ma!

No i jest powiedziane: co złego, to nie ja! Wyznawcy Wszechmogącego nie zgadzają się na to, że jest jakaś ewolucja, która wieje kędy chce, nie słuchając Stwórcy Wszystkiego i wzięła się tak, ot, sama z siebie. Jako dowód na to, że ewolucję wymyślił i kieruje nią On, który mówi o sobie: Jam jest który jest, wyznawca podaje przykład ludzkiego oka. Tak skomplikowanego i doskonałego, że samo z siebie się nie mogło zrobić. Wiadomo jest bowiem, że jak jest zegarek, to zrobił go zegarmistrz, a nie, że sam z siebie. Ten Co Jest Miłością – skąd się wziął i kto go zrobił? O tym nie będziemy rozmawiać, bo nie rozmawiamy z ateistami, kacerzami i pozostałymi wrogami Świętego Kościoła i Pana Boga. Był i już! Co prawda, skoro Wszechmogący zrobił ewolucję oraz jest powiedziane, że Bóg jest miłością, to znaczy, że to On wymóżdżył Jacusia, ale nic nie szkodzi. Jest to przecież Jego Wspaniały Plan, a poza tym jest powiedziane, że trzeba nieść swój krzyż. No i jest powiedziane, że cierpienie jest dowodem na to, że Pan nas szczególnie umiłował i daje nam Znak, na sposób szczególny.. Co znaczy, że pozostałych umiłował nieszczególnie.

Co to ja mówiłem? Tak że ten, aha, że  śmierć weszła w świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą. Więc w sprawie Jacusia i wszystkich pozostałych to przez zawiść diabła i tych co do niego należą. Jacuś widocznie należał do diabła, skoro się wymóżdżył. No, taki dowód. A wy rodzice i cała reszta – siedźcie cicho, bo ja tu stoję przy mikrofonie i niech mnie który przegoni! I w ogóle to do diabła z wami! Z tym, że należy zauważyć, że diabeł nic nie może zrobić wbrew Wszechmogącemu, bo Wszechmogący nie byłby wtedy taki, że jest Wszechmogący. A poza tym, jak mówią – nic nie dzieje się bez woli Bożej. I Jego udziału.

Że co? Że nic z tego nie rozumiecie? Ja też nie rozumiem, ale tak mnie uczyli na katechezie w szkole państwowej, w seminarium i tak mam tu napisane. Więc mówię, jak jest. A lud Boży nie dyskutuje i nie zadaje głupich pytań, tylko siedzi cicho i wykonuje. A teraz idźcie w pokoju, ofiary jedne i złóżcie ofiarę na tacę za Bóg zapłać, ale nie mniej niż 50 złotych od głowy.

I tak oto ofiara zostaje spełniona. Aha, bo bym na koniec zapomniał najważniejszego: jak to jest, że w to wszystko jednocześnie wierzył, z głębią większą niż głębia Rowu Mariańskiego, w sposób przenikający całe jego jestestwo i dający mu jasność pewności w Panu – nasz Karol, co pozostał człowiekiem, czyli Ojciec Święty Jan Paweł II, co został papieżem, a następnie Świętym Ojcem Świętym? Jak on, w swoim umyśle, w swoim sumieniu, w swojej inteligencji mógł tego być pewnym, nie widzieć wewnętrznych sprzeczności, dziecinności, mętności, fałszów, uroszczeń, łgarstw, prostych wręcz oszustw i nieskończonej niemoralności tego wszystkiego? Jak mógł być sprzedawcą tego marnego towaru, kalać nim malutkie dzieci i potępiać tych, co się na to nie zgadzali? Jak godził to ze swoim sumieniem? Jak mogli mieć go za świętego, za życia jeszcze, jego wyznawcy – katolicy, ale nie wyłącznie oni? Jak mogą mieć go za wybitną, właściwie absolutną postać i Świętego Ojca Świętego? Jak oni to uzgadniają ze swoimi sumieniami? Jest na to prosta i pewna – jak zawsze – odpowiedź katolika i jego Olmajtiego: niezbadane są wyroki Boskie, oraz: oto wielka tajemnica wiary. Identycznie jak cała reszta puste to i martwe, ale za to Absolutne i Doskonałe. Zaś chudy, krzywy, zmutowany, grzeszny i krótko żyjący człowiek, a z urodzenia obciążony śmiertelnym grzechem prarodziców po wsze pokolenia, próbując dorosnąć i stać się człowiekiem godnym tego miana i mającym do siebie szacunek, szuka na to odpowiedzi i nie zadowala się taką odstręczającą i trującą strawą religii i jej Wszechmogącego.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 603

Dodaj komentarz »
  1. A fe, Tanako.
    Jak można zasady logiki stosować do zasad wiary? To bluźnierstwo!
    W moim odczuciu to dwa pojęcia, rozłączne.

  2. „Jak mogli mieć go za świętego, za życia jeszcze, jego wyznawcy – katolicy, ale nie wyłącznie oni?”

    Nie wyłącznie katolicy? A kto jeszcze?
    Spotkałem nawet katolików, którzy nie mieli ochoty na zobaczenie go na własne oczy, kiedy nawiedzał ich kraj, a nie mieli daleko, ledwie 56 km. I plajtujących producentów medali okolicznościowych i monet, które trzeba było przetopić z braku zbytu 🙁
    A co o nim wygadywali… 🙄
    Zupełnie jak ten blogowy arcybiskup heretyk, co na stosie jego miejsce i przyszłość 😎

  3. @Tobermory 1 lipca o godz. 18:10
    A jaki to byl kraj? Dopowiedz.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Może po prostu dysonans poznawczy? Taki dysonans jest dla mózgu uciążliwy. A skoro „wiernym” w kółko wbija się do głowy, że Bozia nie tylko istnieje, ale jest (z definicji) Najwyższym Dobrem i Miłością, a rzeczywistość tego nie potwierdza – tym gorzej dla rzeczywistości. Dlatego tak zawzięcie szuka się tłumaczeń innych niż oczywista błędność założeń – bo jeśli Stasio cierpi na wodogłowie, to zapewne rodzice czymś zgrzeszyli…

    Podobnie zresztą „rozumował” kremówkowy pedofilski Lolek. Wierne służenie instytucji jest służeniem Bozi – bo instytucja jest przedstawicielem Bozi na tym padole. Dogmatyczna „wiara” jest jak więzienie hermetycznie zamknięte na zewnętrzną rzeczywistość – w ramach dogmatycznego kociokwiku wszystko znajduje objaśnienie, a nawet nabiera „głębokiego sensu”.

  6. Czerwiec 1984 – JP II przyjeżdża na 6 dni do Szwajcarii.
    Spośród 2 milionów katolików zaledwie 25 000 uczestniczy w papieskiej mszy w Lugano (64 tys. mieszkańców, w tym 68 proc. katolików) Połowa chętnych i tak pewnie przybywa z pobliskich Włoch.
    W Einsiedeln (ważny ośrodek kultu maryjnego, taka helwecka Częstochowa) ze spodziewanych 15 tysięcy widzów pojawia się zaledwie 6 000. Sprzedawcy kiełbasek, chorągiewek i suwenirów są rozczarowani.
    Czerwiec 2004 – Spotkanie Młodzieży Katolickiej z JP II w Bernie – tylko 13 tysięcy młodych ma ochotę zobaczyć „Breżniewa Watykanu”. W mojej okolicy proboszcz bez entuzjazmu szuka chętnych na tę wycieczkę…

  7. Krótka zmiana tematu: Rosjanie (prawosłwni?) wyrzucili z mundialu Hiszpanów (katolicy?) no to gdzie jest ten jedyny i który to?

  8. @Tobermory 1 lipca o godz. 18:59

    A to rozumiem – notorycznie trzeźwy naród 🙂
    Kliknęło mi się na twój nick i z opóźnieniem obejrzałam zdjęcia – śliczne!

  9. @Ewamarysia 1 lipca o godz. 19:05

    Ależ to Bozia ich doświadcza za odejście od Prawdziwej Wiary!
    Hiszpania jest bastionem antyklerykalizmu, a nie tak dawno zalegalizowała małżeństwa jednopłciowe.

    Kara boża – i wszystko jasne!

  10. Bozia prawosławna bardziej się stara 😎

    @Na marginesie
    1 lipca o godz. 19:05

    Dziękuję, ale z jakim opóźnieniem? To dopiero początek wyspy południowej, nie mam czasu dokładać 🙁

  11. @izabella
    Właśnie dziś wróciłam ze skandynawskiego rejsu.
    Zakochana w norweskich fjordach.
    Jeśli cierpisz na chorobę morską,to możesz wybrać się samolotem ,a stamtąd dalej drogą lądową 🙂

    @Tobermory – proszę,podaj jeszcze raz link do zdjęć skandynawskich.Wiem,że będę wracać do Norwegii – dla mnie przyroda jest zniewalająca.

  12. @Tobermory 1 lipca o godz. 19:13

    Ktoś komentował złote samorodki na twoich zdjęciach kilka dni temu – a ja dopiero teraz ujrzałam te samorodki. Dlatego uznałam, że widzę zdjęcia z opóźnieniem.

  13. @basia.n 1 lipca o godz. 19:40

    Witaj z powrotem! Dla Izabelli do fjordów jest jednak dosc daleko.
    Ale ona ma chyba Pacyfik tuż pod bokiem. O ile dobrze pamietam 🙂

  14. Tanaka

    Jak przystało na poprawną ateistkę,od razu po powrocie wysłuchałam uważnie niedzielnego kazania 🙂

    Ja rownież nawiążę do zacytowanych przez Tobermorego słów:
    „Jak mogli mieć go za świętego, za życia jeszcze, jego wyznawcy – katolicy, ale nie wyłącznie oni?”
    Z wielką przyjemnością słyszałam opowiadania kilku Holendrów o wyjątkowo nieprzyjaznej atmosferze w czasie wizyty onego w Holandii.Był podobno wygwizdany przez studentów.Ale i inni przywitali go transparentami pełnymi krytyki.Nie szukałam cyfr,ale wiem,że nieliczni kościelnicy byli bardzo skonsternowani. No i tu nie uważa się go za świetego

  15. @Na marginesie
    1 lipca o godz. 19:52

    Witaj również 🙂
    Jeśli chodzi o Skandynawię, to do mnie przemawia nie tylko jej piękno, ale również spokój ,no i wspaniałe czyste powietrze.
    Gdyby to było możliwe,zamieniłabym poldery i kwitnące tulipany na „wiecznie śpiewające lasy” i szmaragdową wodę.

  16. @basia.n
    1 lipca o godz. 19:40

    Basiu, klick na nick 🙂

  17. Co tak cię redaktorku nowego/starego bloga ateistycznego interesują te religijne teksty? Dlaczego tak obsesyjnie twoja nienawistna myśl krąży wokół tych obrzydłych katolików, co czytają swoje księgi mądrości w swoich kamiennych murach, i nikogo innego, żadnych innowierców ani niewierców nie zmuszają do słuchania tego ani uczestnictwa w tych obrzędach? Skoro te księgi to dla ciebie tylko bzdury i literacka fikcja, to dlaczego masz pretensję do katolickiego Boga o los odmóżdżonego Jacusia? Przecież dla ciebie Bóg to byt fikcyjny, a Jacusia załatwiła ślepa i okrutna natura, dlaczego do niej nie kierujesz swoich żalów i pretensji? A może masz pretensje do ludzi, którzy wierzą w Boga, że wierzą w byt, który pozwolił na jacusiowe odmóżdżenie, no ale przecież różni ludzie wierzą w różne rzeczy, czasami znacznie bardziej absurdalne i nikt ich za to nie potępia, każdy może sobie wierzyć w co chce. Są ludzie, którzy wierzą w potwora spagetti, inni w planetę Nibiru i Annunaki, a jeszcze inni w „romans z robotem udającym piękną, rudowłosą dziewczynę, przejechanie przez walec drogowy kierowany przez marsjańskiego biskupa, zmiana w międzygalaktycznego morsa, który zginął spadając z latającego talerza, oraz życie jako „bardzo szczęśliwa istota, która mieszkała na planecie Nostra 23 064 000 000 lat temu” (to o scjentologach). W zróżnicowanym współczesnym społeczeństwie każdy sobie kultywuje swoją wiarę czy niewiarę, nikt nie uważa się przez to lepszym czy gorszym od innych, którzy mają inną wiarę. Tylko ty jeden masz za złe określonym wyznawcom ich wierzenia. Dlaczego nie czynisz wyrzutów o jacusiowe odmóżdżenie scjentologicznemu wyznawcy boga Xenu z planety Theta? Albo Annunakom? Albo potworowi spaghetti, tylko akurat Bogu katolików? Z całą pewnością żaden ksiądz czytający dzisiejsze kazanie nie wypowiadał się tak zjadliwie, z taką złośliwością i nienawiścią o ateistach, jak ty w tym swoim paszkwilowatym „wstępniaku” o katolikach. Jak nisko upadła już „Polityka”, niegdyś pismo mające markę dziennikarstwa umiarkowanego i poważnego, że dopuszcza do publikacji na swoich łamach tego rodzaju kabotyństwo rodem z „Nie” Urbana, a może nawet jeszcze bardziej niesmaczne.

  18. O, przepraszam, skandynawskich? Za chwilę

  19. Skandynawskie

    „https://goo.gl/photos/CjMjh3NYQMEUBpvGA

  20. Huch, znowu jakaś gruba rura ma za złe 😉

  21. Kiedy Polacy szaleli ze szczęścia, że jeden z NASZYCH został Papieżem, to świat zachodni nie krył swego sceptycyzmu na temat tego pontyfikatu. „Papa polacco i Walesa” łaskotali przyjemnie nasze ego, nikt nie przyjmował do wiadomości krytyki wobec tego pierwszego, ale drugiego rodacy z przyjemnością z czasem wdeptali w błoto swojego zaścianka.
    Natomiast konsekwencje długich rządów JP II w postaci garnituru trzeciorzędnych biskupów, rozpanoszenia klechów i strzyżenia owieczek z włosem i pod włos znoszą jakoś pokornie. Dziwny naród.

  22. Tobermory
    1 lipca o godz. 20:21

    Patrząc na te zdjęcia myślęsobie,że to Ty prawdziwie „dotknąłeś ” Skandynawii.Wędrując,łowiąc ryby i piekąc je w ognisku,mieszkając nad fjordem…
    Postaram się w przyszym roku zorganizować sobie podobne wakacje .
    Widziałam też dalsze zdjęcia z Nowej Zelandii – jak zawsze cieszą oczy 🙂

  23. Ja już nie mogie o Bozi, modlitwach, kk, jpII , piskupach bo już zupełnie jak ten robaczek w jabłuszku, wzięło i mi się przejadło. Wrzuciłby kto befsztyczek na ruszt dla odmiany…

    Oglądam sobie Duńczyków w białoczerwonych strojach i wyobrażam że to nasi 🙁

  24. Nefer
    1 lipca o godz. 20:42 * A ci drudzy, Chorwaci znaczy, to mi jakoś tak na Niemców, wyglądają. No to niech sobie jeszcze pograją, skoro sobie nie pograli.

  25. @Tanaka
    Czy będzie nietaktem, jeżeli zapytam Cię jak się to stało, że formacja duchowa w seminarium w Twoim przypadku dała tak marne efekty?

  26. Rogger77
    1 lipca o godz. 20:16

    „Co tak cię redaktorku nowego/starego bloga ateistycznego interesują te religijne teksty? Dlaczego tak obsesyjnie twoja nienawistna myśl krąży wokół tych obrzydłych katolików, co czytają swoje księgi mądrości w swoich kamiennych murach, i nikogo innego, żadnych innowierców ani niewierców nie zmuszają do słuchania tego ani uczestnictwa w tych obrzędach?”

    Co Cię tak, religiancki dzieciaku, interesują te szydzące z religii teksty? Dlaczego tak obsesyjnie twoja nienawistna myśl krąży wokół tych obrzydłych ateistów, co piszą swoje teksty w swej ateistycznej izdebce i nikogo innego, żadnych innowierców ani niewierców nie zmuszają do czytania tego ani do uczestnictwa w ateistycznym blogu?

    Włazisz jako niekoniecznie mile widziany gość i mantyczysz na znaną tu od lat melodię. Bardzo Twoje słowa skierowane do Tanaki pasują do Ciebie. Idź i nie grzesz więcej jęzorem – chwal Pana chrześcijańskim czynem: weź sobie pod opiekę dwie samotne staruszki, rób im jedzenie, pranie, sprzątanie, kąpanie i opowiadaj im do snu bajki – będziesz chrześcijańskim chrześcijaninem, a nie chrześcijańską mantyką.

  27. Czy tai chi ktoś coś próbował? Warto?

    Hortensję w ogrodzie gliniastym to chyba ciężko wyhodować?

    (lurkuje dalej)

  28. Nefer
    1 lipca o godz. 21:06

    Tai chi nie próbowałam – ale moja przyjaciółka zajmuje się tym już trzy lata i jest to dla niej ważne i pomocne.
    Ja natomiast mam do czynienia z Zen 🙂
    Zaznaczam,że nie ma to nic wspólnego z jakąkolwiek religią !

  29. @Nefer
    1 lipca o godz. 21:06

    Tai chi warto spróbować. To jest fajna, harmonijna gimnastyka. Najlepiej w niedużej grupie.

    Hortensje są łatwe w obsłudze, a ziemię można lokalnie uzdatnić. Byle nie za sucho miały. I nie zbyt zasadowo.

    https://photos.app.goo.gl/BbSbwNmR11Zb7EAL6

  30. Ten wstęp to takie pseudoteologiczne ględzenie.Od kiedy ludzie dostali trochę więcej mózgu i zaczęli myśleć, usiłowali sobie wyjaśnić świat i stworzyli religie.Tak jak potrafili. Śmierć im się nie podobała i wymyślili życie wieczne, przynajmniej w niektórych religiach.Teraz też próbują w SF – osobowość zamknięta w układach elektronicznych. Teraz mamy więcej wiedzy ale nadal nie wiadomo wiele rzeczy: po co istniejemy, czy jesteśmy jakimś wypadkiem szczególnym, więc część osób woli się nadal trzymać wyjaśnień religijnych. Poza tym są powody tożsamościowe, obyczajowe i inne, że religie trwają.
    Jeśli ktoś mówi, że Bóg tak chciał, niekoniecznie myśli, że tego konkretnie, czyli w podanym przypadku urodzenia płodu niezdolnego do życia, chciał jakiś konkretny Jehowa czy Allach. W tej sentencji zawarte jest raczej pogodzenie się z losem, że takie jest życie. Można się z tym pogodzić, popaść w depresję, albo pocieszać się religią.
    Nie wiem dlaczego do tych rozważań dołączony jest papież, osobisty chyba wróg Tanaki.
    Delenda est Cartago.

  31. Hortensje są bardzo popularne w mojej okolicy. W rodzinie mówi się na nie „pretensje” 😉 Akurat kwitną nad wyraz obficie. Znam ogrody z krzewami, które mają po kilkadziesiąt lat i średnicę około 3 metrów.

  32. wbocek
    1 lipca o godz. 21:06

    Pytasz o moje motywy wchodzenia tutaj? Chętnie udzielę odpowiedzi, nie są nienawistne ani obsesyjne, mimo że tekst jest faktycznie kiepski i poczułem niesmak że akurat „Polityka” udostępnia swoje internetowe łamy dla takich „wstępniaków”. Głównie jednak pytam ze zwykłej ciekawości, naprawdę mnie interesuje, skąd taka zaciekła niechęć do określonej grupy wyznawców, że aż sięgająca do ich wierzeń, myślenia, postrzegania świata? Ciągle tutaj pojawia się argument: „bo ty masz za złe nam ateistom, że sobie tutaj na naszym blogu rozmawiam”. Ale przecież istotą tego blogu jest właśnie mienie za złe określonym ludziom, wyznającym określone poglądy, że w ogóle istnieją i że mają czelność mieć swoje wierzenia. Argument „bo ty masz za złe” jest więc bezdennie obłudny. Nie chodzi mi jednak o moralizowanie, ani mienie za złe, naprawdę ciekawią mnie motywy i przyczyny takiej antyreligijnej obsesji.

  33. @basia.n
    1 lipca o godz. 20:34

    Na Skandynawię trzeba dużo czasu. Spędziłem tam dwa razy po 3 miesiące (1978 i 1980), a raz 5 tygodni w 2003. Spałem w namiocie na odludziach i w domach przyjaciół, nigdy w hotelu. Od czasu do czasu na campingach ze względu na gorący prysznic 😉 To jest piękna i ciągle jeszcze dzika okolica, chociaż nabudowano strasznie dużo nowych dróg, mostów i tuneli. Tam, gdzie dawniej docierał tylko statek pocztowy, prowadzą dziś szutrowe i asfaltowe drogi. Mimo to da się jeszcze przeżyć przygodę, spotkanie z łosiem i… komarami w ogromnych ilościach. Czasem, aby postawić namiot, trzeba najpierw wyzbierać borowiki, czasem na litej skale nie ma gdzie wbić śledzia, ale słońce o północy wynagradza wszelkie znoje i trudy podróży. A już norweski jogurt albo kwaśne mleko i śmietana to marzenie 🙂

  34. No przecież mówię, że aggent Rogger to zwyczajna kuriewna wtyczka.
    Tanako, świetny tekst. Tylko napruci ziolami religianci mogą mieć za złe.

  35. And now it’s time to make Creme de Cassis 😎

  36. @Stachu39 1 lipca o godz. 21:33

    Stachu, kremówkowy papież to „osobisty wróg” wszystkich rozsądnych sił na świecie. A nade wszystko „osobisty wróg” Polaków. To on mianował Hoserów, Głodziów i innych Meringów, którzy dziś „na sposób szczególny” domagają się nakazu rodzenia bezmózgich płodów, twierdząc bezczelnie, że „Bóg tak chciał”. Dodatkowo, pedofilny papież mianował Józefa Pedofila Wesołowskiego, którego potem wysłano „na misje” – bo zachodnia „cywilizacja śmierci” mogła go zaskarżyć i wsadzić do więzienia, więc do „pełnienia posługi” w takich warunkach się nie nadawał.

    I teraz mamy PiSie państwo – z łaski wybrańców namaszczonych kremówką.

  37. Na marginesie

    Niczym się nie naprułam ale pomarudziłam na sucho 😉

    Zaraz wszystkim poodpisuję jak laptop wezmę bo dziobię przed tv

  38. @Tobermory 1 lipca o godz. 22:00

    Hercule Poirot bardzo lubil.
    Ja wolę świeże, prosto z krzaka 🙂
    Czarne porzeczki, jak koperek, albo się kocha, albo nie znosi.

  39. @Nefer 1 lipca o godz. 22:09
    Ja nie o tobie, ale też pozdrawiam 🙂

  40. Dla mnie dobry tekst ale napisany w kiepskim stylu. Czytałem już lepiej napisane teksty Tanaki.

    Przypomniał mi się stary dowcip o chodzeniu po wodzie.

    Rzecz ma miejsce w tzw. ziemi świętej. Turyści z USA pytają przewoźnika łodzi po ile bilety na drugą stronę jeziora. Zapytany odpowiada ,że po 5o $ od osoby. Na to turyści dlaczego tak drogo? Odpowiedział ,że to święte jezioro ,po którym sam Jezus stąpał.
    Na to turyści ,że wcale się Mu nie dziwią, przy takich cenach.

  41. Na marginesie

    Wiem wiem 😉

  42. Lubię czarne porzeczki prosto z krzaka, ale to przyjemność krótkookresowa. Już zaczynają opadać, więc trzeba było zebrać i jest prawie 5 kg. Część pójdzie na syrop do rozcieńczania na zimę. Taki własny Hortex 😉
    A creme de cassis przyda się do robienia kiru. Są amatorzy.

  43. @@ Nefer, basia.n * tai chi to zagrożenie duchowe. Zen to też zagrożenie duchowe. Wszystko jest zagrożenie duchowe, oprócz pewneo księdza z miejscowości Garbno, ktory molesował dzieci od pretekstem „nauki brania prysznica”. Uniknie za to więzienia. Nauka brania prysznica jest bowiem nauką teologiczną, a nawet częścią liturgii.

  44. Tobermory
    1 lipca o godz. 22:22 * to też. A na wino pożiećkowe, jak mówił pewien stary Kaszub, to nie?

  45. @Tanaka
    1 lipca o godz. 22:25

    Na wino to za mało. I nie mam rurki 🙁
    Poza tym mam traumę od czasu, kiedy niechcący trafiłem drewnianym sabotem w gąsior z takim winem w rodzicielskim domu 🙁

  46. Na marginesie
    1 lipca o godz. 22:08 * Namarginesko, tu zachodzi nieco inna okoliczność. Oni tak mają, ci katolicy od narciarza dwojga, a nawet trojga imion i podwójnej świętości: Bóg tak chciał, nic się bez niego nie dzieje i tak dalej. Aha, no i gdy jest dwoje małżonków sakramentalnych, to On jest między nimi. Co nieco komplikuje sytuację, ale dzisiaj katolik jest już bardzo nowoczesny czego dowodzi fakt, ze kuria lubelska – chyba, zresztą pewnie wszystkie – dostanie niezłą kasę z Unii na cyfryzację katolictwa. Jezusek w smartfonie, odpowiedni arcybiskup na portalu randkowym, a Maryja dalej fruwa nad polem bitwy imienia 1920 Hosera Henryka, ale już za pomocą drona. A nie, że sama musi machac rączkami i powiewać sukienką w celach lotnicznych.

  47. Rogger77
    1 lipca o godz. 21:39
    wbocek
    1 lipca o godz. 21:06

    „Głównie jednak pytam ze zwykłej ciekawości, naprawdę mnie interesuje, skąd taka zaciekła niechęć do określonej grupy wyznawców, że aż sięgająca do ich wierzeń”

    Formalnie niby zaczynasz od pytania, ale tylko po, by wygłosić zjadliwości. Kiedy mówisz „redktorku”, to już nie pytanie. A cały Twój tekst to kategoryczne sądy. Tyle że widzisz obraz odwrócony. To nie zaciekła niechęć do wyznawców sięga do ich wierzeń, lecz odwrotnie: niechęć do wierzeń czasem zahacza o wyznawców. A skąd niechęć do wierzeń? Stądsamąd (przepraszam za stary nowotwór), skąd niechęć do oszustw, którą i Ty pewnie podzielasz, tyle że wybiórczo. Oszustwo nobilitowane wiekiem, choćby miało miliard lat, nie przestaje być oszustwem. Mój ateistyczny stosunek do religii – nie do tzw. wierzących – to coś więcej niż niechęć. Polski zarządzający Słowem nieistniejącego Boga, Kościół katolicki, jest od początku swoich dziejów pasożytem na ciele narodów i państw, hamującym cywilizacyjny postęp (za którym ja za bardzo nie przepadam, ale ja to tylko ja) i każącym sobie płacić za każdą kropelkę Pana Boga. Kto nie widzi zależności między miliardowymi dofinansowywaniami Krk przez niewolnicze wobec niego państwo a na przykład nędznym świadczeniem 520 zł na miesiąc z zakazem innej pracy zarobkowej dla opiekuna osób wymagających całodobowej opieki, ten jest wybiórczo widzący.

    Nie udawaj, Roggerze, że zadajesz pytania, skoro Twoje niby-pytania to potępiające ateistyczną szczerość i prostolinijność sądy.

  48. Tobermory
    1 lipca o godz. 22:33 * No, że Szwajcaria nie ma rurki, to u mnie jest zdziw. 5 kilo nie jest zle, na mały gąsiorek akurat, a jak z czerwoną zmieszać, to może być i wielki gąsior, a barwa wina taka więcej cynobrowa wychodzi i mniej czarną zacionga, więc jest lżejsze dla nosa i podniebienia. A też dobre i zacne.

  49. wbocek
    1 lipca o godz. 22:37 * ombocku, rzecz jest całkiem jasna z onym Roggerem: nie zadaje pytan, choć oświadcza swoje zainteresowanie przyczynami, którymi tym bardziej nie jest zainteresowany, bowiem zainteresownie wymaga nie tylko pytan, ale i dociekan wlasnych oraz umiejętności analitycznych, których ów nie posiada. Nie rozumie w ogóle co czytał i dlaczego, doznając emocjonalnego wzmożenia w sprawie, której nie ma, przechodząc obojętnie mimo tego co jest, choć gada, że chce to właśnie wiedzieć.

  50. Wyobraz miejsce, prawie jak na Tobermory foto, z flagami fjord, niefjord bez flag. Zamian…

    Pare km od Gjöra, marna o literka, dolina, wawoz. Woda ze scian spada dokladnie. Nie w trawe, w zeszloroczny snieg. Miedzy lodem a skala korytarz waski, wytopiony. Dwa metry? Drzwi do reszty doliny. Stajesz w drzwiach, brzozy stuletnie, ale karly to tylko stare. Wiatr od Atlantyku je szarpie kazdego dnia. Skreca. Czasem mgla, jak mleko wiatr leje. Leje, nie niesie mleka. Podloga w dolinie jest cojej nie ma. Wielokolorowa, nie niebieska. Resztki strumieni, kaluze glebokie zakola, mostki miedzy zwir i trawa, brzezina troli. Sciezek nie ma. Tylko ten pyl wody, powietrze w pyle, kladki zwiru miedzy karlami brzoz.

    Idz rano, nim slonce nad Gjöra wejdzie. Glodny, ale wedke masz, ty co ryb nie lowisz. Malenkie przynety. Omin, po prawej stronie hotel, stary, trawa i brzozami kryty. Pare ang lordow zbudowalo, 150lat dawno, rybacy z Anglii. Potem most przejdziesz, bardzo nowoczesnie postawiony, pare tys lat wykonany. Most jest jeden kamien, przez strumien, biel szara. Szeroki, auto przjedzie i ty zmiescisz. Za mostem parking pusty, maly. Tam wejscie do doliny jest.

    Po prawej stronie, na scianie co pyl spada, pilka lezy. Zawsze mam ochote wejsc, do bramki na dol stracic. Sily nie mam. Pilka pare metrow duza, material nieodpowiedni. Potem juz te amfilady drzwi w korytarzach. Glodny jestes? Wedek, przynety nie zapomniales?

    Nie podchodz do kaluz, z daleka musisz przynete celowac, a wiatr wieje. Musisz na przynete miec wiele. Te pstragi co tam mieszkaja sluch maja. Twoje stapanie nieudolne slysza, oszusta. Ale glodne, jak Ty. Nie podchodz, z daleka rzucaj. Glodne, tam nic owadow nie ma. W mleku z oceanu i temperaturze wrzesniowej. Jak dlugo mozesz glodny byc? Wode masz wszedzie, ale chleb juz zjadles. Jak dlugo do wieczora godzin? Wieczor szybki jest, na czas wroc do hotelu. Wtedy na ogniu, na masle, glod Twoj zobaczysz. Zadne patroszenie. Te pstragi duze, 10 cm maja, w karlowatej brzezinie chowane. Masz szczescie, sto sztuk na ogniu i masle lezy. Wody juz nie pij. Wez szklanke czego. Twoj glod i pragnienie testowac. Niedziela na jesien, ambona na kazanie Dnia Czystej Wody, zadnych religii w Gjöra poblizu. A historyczna wstawka jest. Egil Skallagrimsson szedl dolina, przez most i kaluze. Droga mu byla z Nidaros do Värmland. Czy nad gra w pilke zastanawial wtedy? Nie wiem.

    Pzdr i dobranoc Seleukos

  51. Nefer
    1 lipca o godz. 21:06

    Próbowałam tai chi parę lat temu. Fajnie było zobaczyć o co w tym chodzi, ale na dłużej mi się znudziło. Chyba zależy od temperamentu, ja wolę yogę, a jeszcze bardziej wolę pobiegać. To taki taniec wojownika, ale przy tym bardzo statyczny. Musisz zapamiętać cały długi ciąg bardzo precyzyjnych kroków i ruchów rąk. Gimnastyką bym tego nie nazwała. Skupiasz się, no i nie myślisz o głupotach. Pewnie są tacy którzy odkrywają w tym swoje przeznaczenie. Koniecznie spróbuj i napisz co myślisz.

  52. @basia

    No ja też jeszcze nie ale po głowie mi od dawna chodzi. Jestem w trakcie częściowego zmieniania życiowych przyzwyczajeń, żywieniowych, sportowych i takich tam i dodatkowo chciałabym czegoś nowego

    U was też taki sakramencki upał? Końca nie widać 🙁 minimum dwa razy dziennie latam do ogrodu ptaszkom wody dać (bo cholery wychlapują)

    @Tobermory

    Coś wypatrzyłam tu na wsi (klub tai chi) i teoretycznie mogłabym rowerem dojechać ale jutro wieczorem nici oczywiście.

    Naczytałam się o uzdatnianiu tej gliny w czystej postaci i ręce mi opadły, glebogryzarki, ściółki? A poza tym wszystko ślimaki wtrząchają. Te pretensje to twoje? Ładne, sąsiad ma obok i mi zazdrość :/
    Mnie się zawsze podobały niebieskie i kremowe. Próbowałam dwa razy posadzić peonie ale zdechły.

  53. Zachęcam do poczytania o Teilhardzie de Chardin, francuskim jezuicie, zwolenniku ewolucji, antropologu i filozofie…
    Albo o Georges-Henry Lemaître, belgijskim księdzu i astronomie, twórcy hipotezy o Wielkim Wybuchu…
    Czasami warto wyrwać się ze stereotypów:-)
    Pozdrawiam serdecznie

  54. izabella
    1 lipca o godz. 23:03

    To jak z tym wędkarzem:

    „gdybym nie wiedział że to tak uspokaja to rzuciłbym to w cholerę!!!” 🙂

    Spróbuję ale nie wiem kiedy. Obawiam się że z przeznaczenia nic nie wyjdzie bo jestem odporna na te wszystkie mindfullness hygge i takie tam abrakadabra. Ale tak sobie powoli pomachać i się wyłączyć, może, może.

    Z kijami bym poszła ale nie w +32C. Biegać nie lubiejemy :/ za to robimy od 150 (jak się nie chce) do 260 (jak się chce) pociągnięć na maszynie wioślarskiej prawie co dzień

  55. Tanaka
    po przeczytaniu kazania czuje się dokładnie tak samo, jak niegdyś, gdy jeszcze dziewczęciem będąc byłam w kościele. Też niewiele pojęłam, ale w tym temacie to ja nadal mało pojętna jestem.Nic na wiarę nie przyjmę.
    Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam z tym problem; już skłonna byłam przypuszczać, że jestem w tym pojmowaniu odosobniona.
    A tak, po przeczytaniu czuję, że nadal nie wierzę.
    …………………
    Tobermory
    1 lipca o godz. 21:31
    jesli już rzucasz takie zdjęcia, to bądź uprzejmy zmniejszyć nieco te kule kwiatowe. Oglądając je wpadam w kompleksy. Mnie nigdy nic takiego nie wyjdzie. Nawet na parapecie.
    ………………………………………
    na marginesie
    pod poprzednim wpisem przesłałam Ci „Winę Tuska”
    Mam nadzieję, ze nieco rozjaśni, cóż to zacz za termin.

  56. Nefer
    1 lipca o godz. 23:06

    Dziś wrociłam i od razu w ukrop 🙂
    Ale ja jestem w domu dobrze zabezpieczona z aircondition i ochroną okien. Dziś był bardzo silny wiatr,więc ruszyłam jeszcze na rowerze w polder. Ale podobno te upały mają utrzymywać się przez cały lipiec !
    Oglądałam wieczorny mecz. A jutro trzeba kobicować Belgii.

    Ponieważ zmieniasz wiele przyzwyczajeń z pewnością warto próbować też tego,co wprowadza pewien ład i harmonię 🙂

  57. etanim
    1 lipca o godz. 23:09

    Zmień sobie nicka bo inaczej everybody and their dog widzą twój email.

    Podpis: Nick (pierwsze okienko)
    email: drugie

    O żadnych jezuitach czytać mi się nie fce, jeszcze w tym upale. Poczytałabym coś o storm chasers ale co?

  58. Na marginesie
    1 lipca o godz. 17:21
    @tejot, antonius – poza tym jednak istnieje coś takiego, jak granice nie tyle poznania, co zdolności poznawczej ludzkiego umysłu, czy raczej mózgu – bo mózg jest bardziej „materialny”. Nie wszystkie zjawiska poddają się zdroworozsądkowej analizie, do ogarnięcia (przyswojenia?) niektórych potrzebne są abstrakcyjne formuły matematyczne, rozbudowane metafory itp.

    Mój komentarz
    Nie podważam teorii naukowych mówiących o nieskończoności Wszechświata. Chodzi mi o co innego – o powszechne rozumienie tego rodzaju teorii wśród „zwykłych” ludzi w tym przez rzesze naukowców, którzy nie zajmują się kosmologią. Oraz o wykorzystywanie tego niezrozumienia do głoszenia z powodzeniem różnych fałszywych hipotez przez naukowych szamanów.

    Zdroworozsądkowa interpretacja teorii opisywanych np. układami równań matematycznych nie jest możliwa jeśli przyjmujący tłumaczenia o nich nie posiada minimum aparatu pojęciowego pozwalającego zrozumieć te wyjaśnienia.
    Większość (olbrzymia większość) ludzi nie posiada takiego aparatu, więc ta większość, to potencjalne pole do działania ludzi typu Danikena, czy choćby biorąc bliższą, bardziej aktualną sprawę, do działania takich naukowców jak mianowani przez Macierewicza ekspertami smoleńskimi.
    Smoleńska teorii zamachowa, jej zdecydowane fałszerstwo, multum sprzeczności w nie j zawartych są niedostrzegalne dla wielu ludzi. Teoria taka ze względu na jej język i domniemane autorytety naukowe ją podtrzymujące mogła być z powodzeniem propagowana w społeczeństwie Umęczonej i duża część ludzi ją wyznaje, tzn. wierzy w nią pomijając wszelkie zdroworozsądkowe, czy naukowe argumenty. Po prostu część ludzi wierzy i racjonalne argumenty do nich nie docierają.

    Powodzenie teorii zamachowej smoleńskiej jak też różnych innych teorii, jak ta o zamchu WTC 9/11 jako false flag, jest wskazaniem socjologicznym dla szamanów naukowych pokazującym, że niemal każda zdarzenie, jeżeli jest opisane nawet fałszywie, ale językiem uchodzącym za naukowy, naukowo-techniczny i podparte przez rozreklamowane autorytety, znajdzie posłuch i wiarę u dużej części ludzi. Ta reguła dotyczy zarówno zdarzeń opisanych prawdziwie, jak i nieprawdziwie, byle dobrym (z punktu techniki manipulacji językiem) i w dobrym odniesieniu do jakichś prawdziwych lub domniemanych autorytetów.
    Pzdr, TJ

  59. Tanaka
    1 lipca o godz. 22:35
    kuria, nie tylko lubelska dostanie kasę na elektronikę z UE?

    Komisja powinna najpierw zadbać, żeby w kk RODO było nadrzędną wartością, a słyszę od ponad miesiąca, że kk mający najlepsze archiwa ( w księgach parafialnych odnalazłam dane przodka przybyłego na Pałuki w 1792 roku) jest zwolniony z RODO i wszelakiego przestrzegania ustaw dot. przetwarzania danych osobowych.
    Jeśli wypiszesz się z kk, czyli dokonasz apostazji, kk nadal ma cie w swoich zasobach i nic im nie zrobisz.

    Nie słyszałam, żeby gdziekolwiek struktury unijne wspierały działalność ustawową kk, chyba,że chodziło o renowację zabytków. Wówczas sypnęli groszem.

  60. basia.n
    1 lipca o godz. 23:18

    Nie mam airco 🙁 jak jest nie do wytrzymania to zamykam (rano) wszystkie drzwi i okna na głucho i otwieram dopiero wieczorem. Nie strasz że cały lipiec, matko 🙁 też u nas wiało ale przyjemnie, koc wełniany wysechł w 20 minut.

    Dobra, nagadałam co wiedziałam, przerwa.

  61. Co do odbioru Tego, Który Pozostał Człowiekiem przez lud zamieszkujący tą ziemię – ,,Tą Ziemię” kłania się nasz trybalizm. Gdyby CEO F2 był Pokakiem to może nawet byśmy uchodźców przyjęli? Niestety nasz Ten……Człowiekiem przeniósł na nasz użytek wewnętrzny cały bagaż czarnosecinnych mniemań i fantazmatów, które raczej w II RP byłyby na miejscu. Podkreślam – na użytek wewnętrzny. Świadczy o jego poglądach choćby skład Epidiaskopu.

  62. basia.n
    1 lipca o godz. 20:34
    W ramach „wujek dobra rada”…
    Norwedzy od pewnego czasu wzięli się na sposób i sięgają głęboko w kieszeń. Przed laty drogi , które były za darmochę dzisiaj są płatne dotyczy to szczególnie tras , które umożliwiają dotarcie do atrakcyjnych (widokowo) miejsc. Tak więc warto przygotować się odpowiednio finansowo ,a także zaopatrzyć sięw aktualną mapę gdzie takie drogi są zaznaczone…
    Poniżej parę przydatnych informacji.
    http://www.autopass.no/en/autopass

  63. zezem
    1 lipca o godz. 23:42

    Dziękuję za radę. Link kopiuję i zachowam. Dobrze jest być ostrzeżonym na czas 🙂

  64. Rogger77
    1 lipca o godz. 21:39
    wbocek
    1 lipca o godz. 21:06

    …naprawdę mnie interesuje, skąd taka zaciekła niechęć do określonej grupy wyznawców, że aż sięgająca do ich wierzeń, myślenia, postrzegania świata?…

    Nieczesto mi sie trafia, ze sie znize do poziomu uposledzonych religijonscia.

    Robie wyjatek.

    Mylisz sie przypisujac „zaciekla niechec” do wyznawcow.

    Mylisz sie na co najmniej 3 (trzech) poziomach.

    1) jesi jest, to jest niechec do pogladow, a nie wyznawcow
    2) przypominanie o innych pogladach, nie jest niechecia, tylko reakcja na obled pogladow gloszonych uporczywie od niemal 2000lat
    3) a jesli juz o „zacieklej niecheci” mamy dyskutowac, to zaciekla jest bezrozumnosc i uporczywosc niecheci wyznawcow, do uczciwej dyskusji z innym niz wpojony pogladem..

    W dwuch slowach swojego postu („zaciekla niechec”), pokazujesz wlasna bezumnosci wlasna zaleznosc od kosciolkowej propgandy i wlasna niezdolnosc do wlasnego nizaleznego mylsnia i oceniania.

    bez pozdrowke
    ~l.

    ps Bez odbioru. Powyzsze to tylko moja opinia o Tobie, a nie glos w dyskusji.

  65. Nefer
    1 lipca o godz. 23:29
    Wystarczy popatrzeć co robię południowcy w takich sytuacjach…
    Tak więc opisane działanie jest jak najbardziej prawidłowe :–)
    PS. W Europie, zwanej środkową, ludzie robią wręcz coś przeciwnego – wpuszczają „goronc” do środka przez otwieranie okien.

  66. Nefer
    1 lipca o godz. 23:29

    Szkoda,że nie masz. Teraz byłoby nawet trudno już dostać.
    Ale próbuj szukać chociaż przenośne.To również dobrze chłodzi.A jeśli nie dostaniesz teraz, to zamów po sezonie.
    Bo przy widocznej zmianie klimatu będzie to w przyszłości potrzebne. Na razie 🙂

  67. basia.n
    1 lipca o godz. 23:44
    Brzmi to może anegdotycznie,ale… Norwedzy z pogranicza* NOR-S przyjeżdżają do i tak drogiej Szwecji by zaopatrzeć się w tańsze dla nich artykuły…
    * zaobserwowane m.in. w ub. roku.

  68. Nefer
    1 lipca o godz. 23:06 * Na wtrząchające wszystko ślimaki jest dobry sposób. klasyczny zresztą, który dopiero co wypróbowałem, bo już zwariowalibylibyście, tak mi wyżerały co posadziłem: piwo. Przy dwóch funkiach (zżeranych do gołej ziemi przez te istotki boże) umieściłem pudełka z piwem w środku,mocnym i aromatycznym – 7,2%. Tak do piwa się zlatywały, jakby nóg dostały. Hyc, hyc, hyc i już. Następnego dnia zawartość do dołka i nowa porcja piwa. Po paru dniach już tylko ze 2-3 znajdowałem w pudełku. Funkie rosną i są zadowolone. No i jeszcze jeden taki: kot sąsiadki. Zauważyłem, że po ogrodzie biega jakoś tak ukosem, prawie bokiem, jak krab. Zagadka przyrodnicza wkrótce się wyjasniła: rozkopał dołek i zeżarł wszyskie ślimaki w piwie. Piwskiem tak od niego zaciongało, jak od posterunkowego w niedzielę niehandlową.

  69. Tanako,

    Twoje kazanie na gorze jest bardzo na czasie. A wiec potrzebowalismy go niczym kurka wodna dzdzu.

    Ukazalo ono bowiem EPIZODYCZNOSC pewnych zjawisk. Co zes sam wspomnial, pod poprzednim wpisem, nawiazujac do sp. Szewinskiej. Ze niby byl to tylko epizod w Jej zyciu. Co jest, zapewne, prawda. Czy byl to tez „tylko” epizod w zyciu naszego kraju? Ja mam inne wspomnienia. Wyjechalem z tego kraju, badz co badz, wciaz korzystajac

    My tutaj jednakze mowimy o niesmiertelnosci zaplanowanej przez Pon Bozie dla Niego samego, Jego Syna na prawicy siedzacego. Tak, tak, Syn siedzial na prawicy dlugo przed ziemska wyprawa Archaniola Gabryjela w celu zwiastowania, z probowki DNA, Najswietszej Maryji Pannie. Wystarczy zajrzec do Niebieskiej Ksiazeczki jehowitow zeby sie o tym dowiedziec. Jakby kto nie wiedzial

    Oraz jeszcze dla Adama i Ewy ta niesmiertelnosc byla zaplanowana. W raju miala istniec ichnia niesmiertelnosc. No ale przyszedl Zly, waz znaczy. Tez stworzony przez Pon Bozie, w jakims nieznanym celu. I zaplanowana niesmiertelnosc diabli, he he, wzieli i wzieli. Plan B musial wkroczyc w krok natenczas. Wiec zamiast oryginalnej niesmiertelnosci, zostalo nakazane wygnanie z raju. I udanie sie na ziemnie w celu rozmnażania sie.

    To ono, owo nakazane rozmnażanie gatunku ludzkiego, zastapilo boska niesmiertelnosc. Co zes trafnie wypunktowal, drogi Tanako, w swoim kazaniu na gorze tej odslony blogowej.

    Udatnie zastapilo, trzeba powiedziec. Gatunek wciaz bowiem trwa! Tyle tylko, ze wszystko zostalo obarczone Grzechem Pierworodnym. Na ktory to grzech trzeba bylo cos wymyslic. Co doprowadza nas do Punktu Pelnej Jasnosci. PPJ w skrocie. Czyli, do EPIZODYCZNOSCI.

    Epizodycznosc oryginalnej niesmiertelnosci boskiej to nic innego jak epizodycznosc antysemityzmu pn. Marzec68.

    Owszem, w Polsce tylko objawionego, nigdzie wiecej na podobna skale nie wystepujacego wowczas. Rzecz w tym tylko jest, iz ta niby epizodycznosc obu zjawisk, rajskiej niesmiertelnosci boskiej, oraz polskiego antysemyzmu68, maja dosyc trudny do zrozumienia wspolny mianownik. Tym wspolnym mianownikiem jest NIESKONCZONOSC trwania zjawisk niesmiertelnosci oraz antysemityzmu.

    Naszym celem – naszym, tzn. me, myself and I – jest zachwianie tego wspolno mianownikowstwa niesmiertelnosci (boskiej) oraz antysemityzmu (polskiego). Jesli nie jego obalenia once and for all*).

    Tak to ujme, na koniec:

    boska niesmiertelnosc, zaplanowana w siodmym dniu Tworzenia – sorry, Karolu Darwinie – zostala zarzucona na rzecz ROZMNAZANIA, przez samego Stforce tego wszystkiego. Nam, czyli me, myself and I, sie rozchodzi o to, zeby ten proceder boski pn. rozmnazanie zamiast niesmiertlnosci, nie wkroczyl w sfere antysemityzmu polskiego. Wykazywanego rowne pol wieku temu. Oraz do dzisiaj widocznego.

    Piecdziesiat lat temu mnie przypadalo funkcjonowac na poziomie Rady Uczelnianej ZSP. A zatem, nie bylo to zadne tam technikum, dodam. Magisterium bylo w zasiegu reki. Wiec trzeba bylo liczyc. I karkulowac: dac sie zlapac przez owczesnych zomowcow podczas wiecu na PW? Czy uciec wczesniej troche? „Szef Rady Uczelnianej ZSP spie.dalal przed wkroczeniem mundurowcow”.
    _______________________________
    *) „Once and for all” jest nieprzetlumaczalnym idiomem: ‚raz na zawsze’ byloby tu pewnym przedobrzeniem, z oczywistych wzgledow jezykowo okolicznosciowych

  70. Szef Rady Uczelnianej ZSP spier.alal z wiecu na PW68, przed wkroczeniem mundurowych , tylko dlatego, ze jego OBSTAWA takie dostala rozkazy: wyjmijcie czlowieka z tlumu.

    To nie byli szutki. Z tego co wiem.

  71. Polski Marzec68. Czy ktos kojarzy izraelska reakcje na te tylko POLSKA owczesna wersje antysemityzmu?

    Ze premier Morawiecki w czym sie tam dogadal z Netannjahu w tej sprawie, cieszy mnie niepomiernie. Na jak glugo? Ja nie znaju

  72. Tanaka
    1 lipca o godz. 11:34

    „mówisz ogólnie o antysemityzmie nadwiślanskim, że „uwalano”. To nas nie różni. Różni to, że wypowiedziałem się o Irenie Szewinskiej, a nie ogolnościach. Ty zaś robisz gdybania, silnie prawdopodobne – co by było, gdyby Szewinska nie mała talentu,, nie pracowała ciężko i medali nie zdobywała. gdyby, to gdyby. Szewinska talent miała i zdobywała. I z tekstu, który zapodałeś wniosek jest właśnie taki: nędzny, ohydny, ale epizod w jej życiu sportowym i prywatnym.”

    Juz Jej nie powiesz o tej epizydocznosci, Tanako. Sportowej czy prywatnej. Ona is no more do kopania po Jej dlugich nogach

    Natomiast sobie, oraz nam wszystkim, moglbys powiedziec: wstydzcie sie za nagonke68 na Szewinska pol wieku temu. Ale ty nie chcesz tego powiedziec. Chamulce jakies?

  73. @Orteq
    Każdy poi kolei , tak przez te ileś tam milionów Polaków ma powiedzieć, że się wstydzi, żebyś był zadowolony? A na blogu to już było i to nie raz.
    Czepiłeś się jak pijany płota.

  74. @E-J,

    Nie pijany plota tylko przy okazji smierci multimedalistki polskiej. Sp. Ireny Szewinskiej.

    Umarla NAJWIEKSZA w historii polskiego sportu medalistka. A my pod dywan zamiatamy antysemickie ataki na Nia. Przez Jej rodakow, Polakow, dokonywane w swoim czasie. Tanakowa ‚epizodycznosc’ nie rozgrzesza tych atakow.

    Cham jest cham. Szczegolnie pozbawiony hamulcow przyzwoitosci

    To o tym jest rozmowa. I o niczym innym, E-J. Zapominanie naszych wlasnych wstydliwosci to zamiatanie antysemickich trupow, czy innych brudow, pod dywan. Surely, ty rozumiesz takie podstawowe elementaria, Ewo-Joanno. Say yes

    Psdro

  75. Czy zaistnial jakis artykul, po smierci Ireny Szewinskiej, przypominajacy o nagonce na Nia z okazji Marca68? Bom nie zauwazyl..

    Nasze czysto polskie wymygiwywanie sie od odpowiedzialnosci za antysemityzm we Wschodniej Europie, niezbyt dobrze sie wpisuje w izraelskie reakcje z tym zwiazane.

    Jesli premier Morawiecki dokonal jakiegos przelomu z tym zwiazanego, bedzie to cos naprawde nowego.

    Good luck, premierze Mateuszu!

  76. Po jaka cholere ta Kirszenstain – Szewinska niejaka, sie upierala przy tej Jej polskosci?

    Chyba bedziemy mieli przypadek nadajacy sie do do TS. Ewentualnie, do SN. Czy do innego FIU BZDZIU

  77. Orteq,
    zauważ – bo chyba zapomniałeś, że w Polsce nie mieszkasz od 50 lat, tak jak kilkoro innych z nas tu bywających i daruj, ale ja uważam, że po tylu latach NIE MAMY PRAWA do wtrącania się w polskie życie i polska odpowiedzialność nie tylko dlatego, że w którymś momencie wybraliśmy inny kraj jako swój, ale również a może przede wszystkim dlatego, że dziś patrzymy na Polskę z perspektywy tego innego kraju, co zakłóca nasze postrzeganie. To Polacy, polscy Polacy muszą decydować o tym jaki będzie ich kraj i ich postrzeganie, nie my.

  78. Wtracania sie w krajowe chamstwo nikt mi nie zabroni

  79. Ależ wtrącaj się! To jest pozytywne, tylko dlaczego robisz to tylko tutaj? Jest tyle możliwości, wykorzystaj je. Wykorzystaj te prawicowe portale gdzie się antysemityzm szerzy, te katolickie, parafialne stronki gdzie możesz powiedzieć co myślisz, wykorzystaj swoje znajomości z Głódziem i namów go na poparcie, wykorzystaj Gazetę Wyborczą i napisz list – możliwości jest wiele a ty masz czas.
    Nawet możesz napisać wstępniak na ten temat, why not?

  80. Nie kce mi sie, E-Jtko. Plain and simple

  81. @Orteq

    Ja zdecydowanie rozumiem Twoje podejście do sprawy antysemickiego łobuzerstwa w stosunku do Ireny Szewińskiej.
    Dziwi mnie, że ludzie tego nie pamiętają.
    To była nasza NAJWIĘKSZA sportsmenka.
    Ja byłam mała w czasie tej rozróby… a pamiętam doskonale.
    Tłumaczenia o Ubowcach… jak można było to kupić w tym konkretnym przypadku?
    Ucierpiało masę niewinnych ludzi, ale najbardziej słynną sprawa to była Pani Irena…
    I tu to dziadostwo było wyraźniejsze niż gdziekolwiek indziej.
    To wszystko jedno gdzie kto mieszka, ale moim skromnym zdaniem powinien uczulać na objawy rasizmu wszędzie gdziekolwiek może.
    Ktoś wcześniej wspomniał, że wstydliwe jest słowo „Żyd”.
    Dlaczego?
    To jest właśnie objaw antysemityzmu.
    To tak jak by wstydliwe było słowo „Polak”.
    (Chociaż nawet tutaj można zaobserwować usilne dążenia niektórych jednostek żeby zatrzeć wszelkie ślady przynależności do polskości… co prawda z marnym skutkiem, ale…)
    O pewnym rzeczach trzeba mówić wprost. To jedyny sposób na zwalczanie kołtuństwa.
    Tam gdzie krytykować… to krytykować, Gdzie chwalić … to chwalić.
    Ale używanie rasistowskiej retoryki… nie wolno przemilczać i nie wolno o tym zapominać.
    Ja wydaje mi się rozumiem przesłanki co poniektórych. Oni nie mają rasistowskich ciągot, ale milcząc… chowją pod dywan sprawy, z którymi należy stawać oko w oko.
    Pozdrawiam

  82. @Orteq
    BTW wzięłam do serca Twoją radę i teraz zamiast się denerwować.. to przewijam.
    W końcu poziom bloga… to nie moja sprawa.
    Ordynarne seksistowskie zajawki… tylko o blogu i jego gościach będą świadczyc.
    Całe szczęście, że są tu też ludzie, którzy z równym niesmakiem to widzą.
    I to mi wystarcza.

    @ Stachu39
    Dzięki za dobre słowo. Chociaż jak zauważyłam musiałeś znieść za nie kilka zjadliwości.

    Pozdrawiam obu Panów

  83. @Orteq
    Całkiem zrozumiałe, że ci się nie chce. Ale to czegój nas się czepiasz?

  84. Bom czepialski taki ja juz jest. Czepiam sie twojego plota, E-J!

    Fourofourke pozdrawiam serdecznie

  85. 404
    2 lipca o godz. 4:45

    No cóż, dałaś się nabrać papli i sensatowi Ortegowi na jego moralne niby-wzmożenie w dniu cudzej śmierci, na rżnięcie sprawiedliwego wśród narodów i akcentowany przez niego niemal obowiązek paplania na pierwszym miejscu o tym, że zmarła była w swoim czasie SŁOWNIE krzywdzona. Ja mu to wytknąłem, bo sam stworzył ten bęcwał wrażenie, mówiąc w pierwszym wpisie tylko o krzywdzie, że wielkość zmarłej polega nie na jej własnych osiągnięciach, lecz na tym, że była skrzywdzona. To co ja miałbym mówić, skoro ojciec cudem przeżył (oficer NKWD dobrym słowem uratował go od samobójstwa) 4,5 roku w ciężkich ruskich łagrach (głównie kopalnie), a brat w 1982 wrócił z demonstracji pod kościołem następnego dnia rano granatowy od białych milicyjnych pałek (ścieżka zdrowia), przez rok nachodził go i straszył ubek, aż po roku brat zwariował i jest do dziś częściowo ubezwłasnowolnionym schizofrenikiem? Mam chodzić po ulicach i do końca swoich dni krzyczeć o krzywdzie? Kiedy niehistoryk zaczyna pośmiertne wspomnienie o sławnym człowieku od krzywdy sprzed 50 lat, ZAWSZE mam podejrzenie (a miałem parę takich przypadków wśród starych znajomych – trzeba trafu, że każdy z nich wspominał PUBLICZNIE, w internecie – jakby demonstrował swoją szlachetność), że – może nieświadomie jako dureń – załatwia jakiś swój interes, w dodatku przedstawiając takie wspomnienie jako powszechny, ogólnopolski obowiązek i wytykając innym, że nic nie mówią. Szewińska była sławna z własnych osiągnięć, a nie z krzywdy, której doznało najmniej kilkanaście tysięcy tych, co wyjechali (konkretna liczba chyba do dziś – nieznana) plus nieznana liczba tych, którzy – jak moja nauczycielka i Szewińska – nie wyjechali. Czy krzywda Szewińskiej różni się jakoś od krzywdy innych, że bęcwał w pierwszym wpisie tylko o krzywdzie mówi? Wyszukiwanie i eksponowanie ciekawostek, sensacyjek, niestandardów to specjalność pewnego gatunku szperaczy, którzy w ten sposób budują własną atrakcyjność, obojętne jakim kosztem – choćby na cmentarzu. Wcześniejsze zachowania Ortega sugerują, że to u niego trwała właściwość, nie przypadek. Być może ktoś uwierzy, że biedak tak mocno przeżywał w swej izdebce przez 50 lat krzywdę Szewińskiej, aż w końcu pękł i musiał wyznać to publicznie. Akurat w dniu jej śmierci. A teraz próbuje wielosłowiem przykryć swoją durnotę i brak miary i przekonywać, że krzywda Szewińskiej to sprawa wielkiej wagi, większej niż krzywda innych. A ona już nie powie „Przymknij się!” – za delikatna.

    Bez złośliwości, 404 – mało wiesz o tym, jakimi meandrami, jakimi dżunglowymi ścieżkami chadza psychika człowiekowatych, i pozory rzeczy bierzesz za rzeczy. Przepraszam, z mojej strony ani słowa więcej o Szewińskiej.

  86. Gdyby rzeczywiście katolicy zaszywali się – jak twierdzi Rogger – się za kamiennymi murami i tam czytali swe „księgi mądrości”, tam czcili to, co czczą, nie byłoby problemu, rzecz jednak w tym, że oni się panoszą. Zachowują się, jak właściciele państwa – jak wybrana, przez siły najwyższe i najtajemniejsze – część narodu, która ma prawo nadawania tonu, niemal każdej sferze życia w Polsce.
    Nie może nie drażnić normalnego człowieka przeznaczanie na Kościół kat. bajońskich kwot z budżetu państwa, czyli na opłacanie katechetów, dotowanie uczelni katolickich, tworzenie wydziałów teologicznych, wydziałów prawa kanonicznego na świeckich uniwersytetów, na których to wydziałach liczba etatowych pracowników, księży oczywiście, nierzadko przewyższa liczbę studentów, na budowę świątyń, na figury, figurki, krzyże, na wspieranie kaprysów Rydzyka, ponadto przekazywanie Kk atrakcyjnych gruntów za symboliczną złotówkę, przy jednoczesnym wypłacaniu astronomicznych odszkodowań za grunty przejęte przez PRL. Drażni również to nachalne krzyżowanie tzw. przestrzeni publicznej; krzyże w parlamencie, w samorządowych salach obrad, w urzędach każdego szczebla, na uczelnia, w szkołach takich, czy owakich, na stacjach, lotniskach. Na zakrętach, przed zakrętami i za, na wzgórzach, górach, placach, placykach – doprawdy trudno w Polsce nie nabić sobie guza o krzyż, a im tych krzyży więcej, tym respekt dla wartości chrześcijanskich mniejszy.
    Ponadto polski Kk patronuje różnym ruchom neofaszystowskim, a nawet je konkretnie wspiera.
    Zapomniałem o mediach. W tzw. publicznych transmisje mszy -pytam: – Z jakiej racji? I szybko dodaję, że one kosztują. W niedzielę publiczne kanały tv naćkane są programami katolickimi, w tygodniu, co rusz, jakiś czarny, pytany jest o zdanie, poucza z ekranu itp. W katolickiej Irlandii tego nie ma.
    Być może, ktoś zwróci mi uwagę, że to wszystko to robota duchownych w przymierzu z politykami, że lud katolicki
    niewiele ma z tym wspólnego, że on zaszyty, za murami i „księgi mądre” studiuje. Dobrze wiemy, że tak nie jest, że znakomita większość tego ludu, nie tylko akceptuje to wszystko, ale i -nierzadko- fanatycznie wspiera, ponieważ ma nakładzione do łbów, że bez Kościoła nie będzie Polski.

    Wspomnę jeszcze o czymś. Moja koleżanka z czasów licealnych, mieszkająca w jednej z podkrakowskich wsi, miała niepełnosprawnego syna, częściowo sparaliżowany, na wózku, upośledzony umysłowo w stopniu lekkim. Piszę miała, bo dwa dni po ukończeniu 18 lat, chłopak zmarł. Kilka lat temu, na zjeździe maturalnym, wdałem się z nią w dłuższą rozmowę, na temat tego jak żyje, jak sobie radzi. Żyła z alimentów i zasiłku na dziecko. Pewnego razu podczas niedzielnej mszy, ksiądz nadmienił był, że ludzi, którzy są daleko od Boga spotykają różne nieszczęścia i tu podał przykład tej mojej koleżanki. A ona rzeczywiście była daleko od bozi, bo bez chrztu (ojciec pułkownik LWP), bez komunii. bierzmowania, ślubu kościelnego, dziecko też nie chrzczone). Jedynych uczuć, jakich doświadczyła od wsiowych, to nienawiść, choć nic złego nikomu nie zrobiła, wręcz przeciwnie, dawała bezpłatne koreptycje miejscowym dzieciom, pożyczała im zabawki, a kiedy PFRON zafundował jej komputer, zapraszała dzieciaki, by sobie mogły pograć. Ktoś z miejcowych doniósł do skarbówki, że ma ona lewe dochody, no, bo za co ten komputer kupiła . Była kontrola. Sprawdzali. Wszystko OK. Później był samochód, używany, prezent od brata. Znów skarbówka i znów w porządku. A jeszcze później remont, podjazd dla wózka. Też skarbówka i też nic. Pomysłowość wsiowych nie miała granic: a a to nielegalne papierosy, a to alkohol, a to z wsiowymi się puszczała, a to urzędnikami ze skarbówki. To wszystko działo się w dużej wiosce, niedaleko Krakowa, wśród katolików przekazujących sobie, co niedzielę, znak pokoju, u których w domach krzyż wisi na każdej ścianie i JPII i Maryja. To – według prymasa tysiąclecia, Stefana Wyszyńskiego – depozytariusze katolicyzmu, wartości chrześcijańskich, sól ziemi, wg. ks.prof. Chrostowskiego, dzięki prostemu ludowi, najwyższe wartości przetrwają (ciekawe, co miał na myśli?).

    Na dwa lata przed śmiercią syna udało się koleżance sprzedać dom i przeprowadzić do Krakowa, tam od terapeutów, psychologów, a przede wszystkim od matek dzieci niepełnosprawnych, że wiele z nich, podobnych powodów uciekły od „depozytariuszy” wartości chrześcijańskich. Spotykały się z podobnym traktowaniem, choć do kościola chodziły, sakramenty przyjmowały.

    Religie to gotowiec dla bezmózgów i narzędzie dla oszustów, cwaniaków.
    „Rogger” chyba nie zrozumiał wstępniaka „Tanaki”, może więc -„Tanako” – pisz dwie wersje, jedną dla normalnych, jedną prostą, dla „Roggera”, który nie dostrzega aluzji, metafor, ironii itp.

  87. Dla mnie najwieksza trauma po Marcu 68 byly zmiany w telewizji.
    Mialem jakies lat 10 kiedy, ogladajac Wielka Gre, przejety wolam do mamy: Mamo a gdzie jest ten ladny pan, a czemu jest teraz pani!?
    Chodzilo oczywiscie o pana Serafinowicza, ktorego brak, bardzo po dziecinnemu, wtedy odczulem.
    Trzeba bylo lat, by dowiedziec sie i zrozumiec, co sie wtedy stalo.

  88. Orteq
    2 lipca o godz. 2:28

    Artykuł o Irenie Szewińskiej napisany był 30 czerwca w Polityce . Przeczytałam go wczoraj tuż po powrocie.
    Zacytuję istotny dla powyższej dyskusji fragment :

    „W 1968 r. stała się przedmiotem nagonki antysemickiej, której pretekstem było zgubienie przez polską sztafetę pałeczki podczas igrzysk w Meksyku, co pozbawiło drużynę możliwości wejścia do finału. W wyniku manipulacji Szewińską usunięto z reprezentacji.”

    @ Dyskutujący na ten temat

    Myślę,że jeśli Polityka uznała za stosowne i celowe napisanie o tym fakcie przy okazji oficjalnego komunikatu, to z pewnością nie powinno się pomawiać Orteqa o plotkarstwo i brak szacunku dla wielkiej Ireny.
    Nie powinno się też pomniejszać wagi tego co się wtedy stało.Bo fakt,że po latach ogół chętnie o tym zapomniał,nie oznacza,że problem nie istniał lub że był „niewielkiego kalibru”.

  89. Nefer@
    „Zmień sobie nicka bo inaczej everybody and their dog widzą twój email.
    Podpis: Nick (pierwsze okienko)
    email: drugie
    O żadnych jezuitach czytać mi się nie fce, jeszcze w tym upale. Poczytałabym coś o storm chasers ale co?”

    Widzę, że jesteś z tych, którzy lubią pouczać:-) Celowo w nicku podaję meila. Nie przyszło do głowy?
    Lenistwa umysłowego nie wypada tłumaczyć upałem. Niektórzy w takich temperaturach ciągle funkcjonują.
    A jeśli bardziej ciekawią biegający za burzami niż poważna nauka? No cóż, nie mam na to wpływu:-)

  90. Orteq
    2 lipca o godz. 1:43 * Orteq, no popadasz w jałowe klepanie zawrotne. Sam dałeś linka do tekstu, do niego się odniosłem, a tam jest antysemicka akcja przeciw Irenie Szewinskiej podana jako epizod w jej długim i gigantycznym pod względem sportowym, życiorysie. I tyle. Więc się na coś może innego zdecyduj, niż uprawianie nawracającego klepactwa ustnego: dogadaj się z autorem tekstu, żeby go zmienił i inaczej naswietlił problem, albo szukaj innych tekstów odpowiednio powiększających antysemickie krzywdy sportsmenki, albo coś łyknij na zdrowie i mniej jałowego powtarzania. Nie ja jestem autorem owej „epizodyczności”, tylko autor linkowanego tekstu.

  91. Chodzi o to, ze ta twoja, Tanako, „epizodycznosc” polskiego antysemityzmu68 zostala skrzetnie POMINIETA podczas wspominek o zmarlej Szewinskiej. Co jest podloscia dosyc paskudna. Zastanow sie nad tym, gospodarzu bloga „Polityki”. Oraz przeczytaj post basi.n pod 8:04.

    Temat skonczony

  92. basia.n
    2 lipca o godz. 8:04

    Osobowość człowieka skaczącego po blogach, z których go wyrzucono i został mu tylko ten, nie ma związku z tym, co okazjonalnie napisała „Polityka”. A skoro już się powołujesz na „Politykę”, to tworzą ją ci sami ludzie, którzy Ortega ze swoich blogów powyrzucali, więc zabierasz głos, niewiele wiedząc. Pokazałaś, że nie rozumiesz, o czym była mowa na blogu, którą ja po wpisie Ortega zacząłem. Mowa była o poczuciu miary i subtelnościach, których – widzę po Twoim szpikowaniu blogu banałami
    i stereotypami oraz po wpisie, do którego się odnoszę – nie rozumiesz, skoro piszesz: „Nie powinno się też pomniejszać wagi tego co się wtedy stało”. „Nie powinno się” to właśnie jeden z głupszych stereotypów, którego znaczeniową pustkę widać wtedy, kiedy padną pytania: „A dlaczego nie powinno się”, „Co to znaczy pomniejszać?”.

    A Orteg, pisząc w pierwszym wpisie wyłącznie o krzywdzie, bardzo POMNIEJSZYŁ WAGĘ CAŁEGO CZŁOWIEKA. Dopiero potem zaczął pospiesznie ogólnikami nadrabiać. Ale ja się odniosłem do pierwszego wpisu i do niczego więcej.

  93. Jeszcze taki PS, po skonczeniu tematu

    Mam nadzieje, iz temat antysemityzmu polskiego, szczegolnie tego objawionego postepkami okolo Marcowymi rodactwa-chamactwa naszego, nie zostanie skonczony po smierci naszej Medalistki Wszechczasow.

    Wstyd jest wstyd. I takim powiniem pozostac do konca dni. Zreszta – Izraelici nie pozwola nam zapomniec tego wstydu.

    Nauki plynace z wywodow gumofilcowych niech nie beda wytyczna na prowadzenie tego bloga

  94. konstancja
    1 lipca o godz. 23:28 * UE „daje” na Kościół kat w Polsce. To jest fakt. Możliwe, że daje w jakiejś mierze bezwiednie. Ponieważ różne cele finansowania unijnego są tak sformułowane, że Kościół kat może się do niech podczepić. A bezpośrednia ocena projektów i przyznawanie środków odbywa się na miejscu, czyli nad Wisłą. Jeśli zaś oceniacze są mili dla biskupa – a czemu nie mieliby być mili, skoro to sami katolicy – to już ta się da tak napisać program projektu, że co trzeba kościelnego, to się zmieści. Znam się na tym, bo sam pisałem jeden z pionierskich projektów w Polsce, tyle, że niekościelny, a świecki. Bo międzynarodowy. Może – w pewnym, żartobliwym, sensie – był i luteranski, bo panstwo UE będące partnerem projektu to takie panstwo obywatelskie, o luteranskiej własnie historii. Nad Wisłą jest konkordat, a nie żadne tam prawo, a teraz jest pisoidalny konkordat, to na co komu jakieś RODO w Polsce? Kościół kat ponad prawem stał, stoi i długo nad Wisłą będzie stał. Nie po to Wisła płynie po polskiej krainie, żeby co ciekło, tylko po co innego.

  95. Orteq
    2 lipca o godz. 8:41 * Orteq, pleciesz. I robisz to coraz gorzej. Nie było żadnego „skrzętnego pominięcia”, bo się tematem inaczej jak w odniesieniu do linka który podałes, nie zajmowałem. Idź i nie pleć więcej – powiedział z pewnością Jezusek, bo on dużo gadał.

  96. etanim@gmx.de
    2 lipca o godz. 8:08

    A, dziekuję. Myślałam że nie pouczam ale podpowiadam z życzliwości. Jak to się jednak człowiek może pomylić.

    Wpływaj sobie gdzie i na co chcesz, mnie już nie interesuje.

  97. Nie zajmowanie tematem antysemityzmu, przy okazji zejscia z twego swiata Najwiekszej Polskiej Medalistki Wszechczasow, ja bym nie poczytywal sobie za zasluge. Rodzime dla tego bloga Pismo „Polityka” zajelo sie, co nieco, tym tematem w wydaniu z dnia 30 czerwca 2018. O czym przypomniala nam blogowiczka basia.n w poscie pod 8:04

  98. wbocek
    2 lipca o godz. 8:58

    Nigdy dotąd nie komentowałam i nie oceniałam jakichkolwiek twoich wypowiedzi,mając często bardzo różne o nich zdania.Uważałam,że nie na wszystko co się czyta należy reagować ( obserwując co często z tego wynikało…)
    Nie napisałabym jednak o nikim – a więc i o tobie „osobnik”.
    Dziękuję za komplement o banałach i braku zrozumienia.
    A ocenę jakości twoich wpisów pozostawiam innym.

  99. A tak w ogole to peace. And pass the ammunition

    https://www.youtube.com/watch?v=UCpwMQ8cRRc

    Ten w gumofilcach nic z powyzszego linku nie pojmie. Szkoda troche. Albo nie szkoda. Napewno nie szkoda.

    Basi.n troche szkoda. Bo ona atakowana jest z mojego powodu. Tylko i wylacznie z mojego powodu. Basiu.n! Czuj sie wolna jesli o jakies zobowiazania chodzi. Ja wszystko zrozumiem

  100. Orteq
    2 lipca o godz. 9:42

    Wypowiadam się wtedy,kiedy uważam, że jest to słuszne .
    Reakcje nie są dla mnie wtedy istotne.

  101. Panimajem, basiu.n

    Z dwojga Zlych, wybralbym tego przyszywanego Szweda. Bo on chyba w gumofilcach nie chodzi po wodzie. Choc tez bodzie, kostropatym jenzykiem swym. Tez slowotokowym jenzykiem. Absolutnie o niczym toczac te slowa swe pod gorke.

    A tam, na gorce, ten na ka stoi. I strasznegp diabla ostro piko koli

    http://wiersze.kobieta.pl/wiersze/psalm-368916

    http://www.portal-pisarski.pl/forum/temat/452/piaskownica-o-wszystkim-i-o-niczym-czyli-dowcipy-temat-niemoderowany/post:99405

    „”A tam na ołtarzu święty Jozef stoi
    i swą ostrą dzidą, diabła w tyłek koli…
    Cierp, cierp duszo moja a bedziesz zbawiona,
    a jak nie wycierpisz będziesz potępiona…”

  102. @Orteq
    2 lipca o godz. 9:42
    No i widzisz – Polityka napisała, to czego ci więcej trzeba?
    Żeby Tanaka powiedział, że czuje się winny?
    Bo ja się nie czuję. Trudno.
    To nie buduj tu koalicji prześladowanych na blogu, bo to kłamstwo a to prześladowanie istnieje tylko w twojej głowie.
    Koniecznie chcesz, żeby blog przestał istnieć na zasadzie na złość mamie odmrożę sobie uszy? Bo gdzie będziesz pisał? Inne blogi Polityki chyba trzymają cie ante portas.
    No jednak zawsze zostaje ci Patrycja… Tego chcesz?

  103. Dziwią mnie zawsze osoby, które zaczynają od ataku ad personam. Można tu dużo od strony psychologicznej wywnioskować…
    OK. Zatem przedrzeźniaj dalej wiejskich proboszczów i szukaj burz… jeśli jest to celem Twojego życia. Pa, skarbie:-)

  104. Orteq
    2 lipca o godz. 2:13

    bardzo lubujesz się w wyciąganiu trupów z szafy. Aż to nieprzyzwoite jest.

    Pani Szewińska nie żyje, sama za życia publicznie nigdy o tym nie wspominała, więc dajmy temu spokój. Wyciąganie takich epizodów z życia kobiety, która już nic nie zrobi, nie obroni się, ale za życia „zapomniała” jest tylko podawaniem paliwa dla podsycania wciąż obecnemu w Polsce antysemityzmowi.

    Mam nadzieję, ze sprawa przytaczanych przez ciebie ataków na p. Irenę umiera razem z Nią i nie będzie nigdy odgrzebana.

    Bo nikt tu piszący nie był prześladowcą w 68`; w godzinie śmierci tak szacownej i szanowanej damy, jaką była p. Szewińska raczej pomyśli o tej radości i satysfakcji, jakiej nam dostarczała, także po zakończeniu kariery sportowej, gdy nas godnie reprezentowała w gremiach olimpijskich.

  105. Sporo lat temu nazad, pani ambasador Kanady w Polsce, Anne jej bylo na imie, zmierzala do zapytania nas, delegatow bergamuckich natenczas: WHY WERE YOU BORN?

    Bosmy nie odpowiedzieli, pozytywnie, na jej zapytanie: to po coscie przyjechali do Warszawy, w roku 1995-tym? No po coscie?

    Nam, profesjonalistom jakims tam, chodzilo wtedy o wspomaganie rolnictwa malych gospodarstw polskich. Small Farm Development Program sie to nazywalo . Podczas gdy Pani Ambasador Anne celowala na big picture: WHY WERE YOU BORN? Dutki kanadienskie byly na to przeznaczone

    https://www.youtube.com/watch?v=iPhas0f4Rm8

    Do dzisiaj nie umiem odpowiedziec na owczesne pytanie pani ambasador Anne. Zadne dutki kanadienskie nie zostaly przelane na polskie konta bankowe. Totalny flop.

  106. konstancjo

    zamilcze

  107. Ale i ty zamilcz. Boc glupsza od glupich. Poznan? Dziwie sie

  108. I tak będziemy sobie słodzić wszyscy razem na nowym blogu?

  109. Nic nowego pod sloncem

  110. basia.n
    2 lipca o godz. 9:35

    Nie zrozum, że to jest odgryzanie się, którym się w życiu prawie w ogóle nie zajmowałem. Jeśli coś mogło zewnętrznie wyglądać na odgryzanie się, było tylko kontynuacją tego, co merytoryczne. Dlatego powiem Ci, od czego się zaczęło moje złe odbieranie Twoich słodkości i achów. Zaczęło się od samego nicku. Pomyślałem sobie, że wielkiej delikatności musi być człowiek, który sam o sobie mówi czule: „basia” i innym każe tak mówić. Dlatego rozumiem Twoją wielką wrażliwość w zdaniu:

    „Nie napisałabym jednak o nikim – a więc i o tobie „osobnik”.

    Powiem Ci jednak na poważnie, że zdrobnienia wtedy są usprawiedliwione, kiedy się same pojawiają w ustach osoby drugiej i osób trzecich. Kiedy natomiast nosiciel imienia narzuca jego zdrobnienie, trochę się pokazuje jako samosięuwielbiający człowiek-kwiat. W latach 90-tych przyszła moda na zdrabnianie własnych imion w oficjalnych podpisach w mediach (powtarzam: kiedy ktoś moje imię zdrabnia – w porządku, kiedy sam je zdrabniam – brak mi miary). Wytykałem wtedy gazetom: „Więc może mówmy, że rozkaz podpisał Wojtek Jaruzelski”. Nie wiem, czy językoznawcy oceniają np „Basia”, „Jurek” jako zdrobnienia, czy jako potoczne, neutralne emocjonalnie warianty imion. Tak czy owak „basia” jest bardziej intymna od „Barbara”, a zmuszanie bliźniego do takiej intymności to jest, powiedzmy, delikatny gwałt. Oczywiście można tłumaczyć, że „basia” to nic nie znaczący, przypadkowy układ głosek.

  111. @etanim@gmx.de
    Bardzo to tajemnicze wyszło…

  112. Nefer
    2 lipca o godz. 9:20

    Neferko, nick „etanim@gmx.de” może sobie wymyślić tylko pretensjonalny niemiecki smark. Jeszcze tu nie wszedł, a już ma zdanie. Rozmowy w ogóle polegają w mniejszym lub większym stopniu również na pouczaniu:

    – To jest róg Kabackiej i Kibickiej.
    – Co ty pieprzysz! Róg Kabackiej i KUbickiej!

    Rzecz niewarta nawet połowy Twojego cennego słowa, które cedzisz raz na trzy godziny, ale w punkt. A po tym @tanim może już ku chwale ojczyzny ślad zaginął.

  113. wbocek
    2 lipca o godz. 11:41

    Mnie już pombocku etanim przestał interesować, cokolwiek ma do powiedzenia z mojej strony będzie zero reakcji.

    Przyznam że trochę mnie zdziwiłeś komentując nick „basia”. Mnie jest obojętne jaki kto ma i nie doszukuję się interpretacji, a Twoją odebrałam jako trochę przykrą. Co nie znaczy że „Wojtek Pszoniak” nie doprowadzał mnie do szewskiej pasji. Ale mówię o osobie publicznej, na blogu mi nie stanowi, ament.

  114. Nefer
    2 lipca o godz. 11:49

    Neferko, bywa miłość od pierwszego wejrzenia i niechęć od pierwszego wejrzenia. Wyjaśniłem, dlaczego m.in. nie lubię basi.n, bo nadarzył się pasujący moment, inaczej mógłbym nigdy nie powiedzieć. Poza tym mam językowego szmergla, nie musisz się tu ze mną zgadzać, ale ja mówię wtedy o normach, nie o moich fanaberiach.

  115. Zatańczmy sobie pod samolotem, na biało-czerwono, hopsasa

    Oto bowiem dla uczenia doniosłej rocznicy zamówiono nowe okolicznościowe malowanie dwóch flagowych samolotów floty narodowego przewoźnika. Niestety efekt jako żywo przypomina czasy PRL-u. Stylistyka z lat 80-tych, niby folklorystyczny sztafaż, przywodzi na myśl dziecięcą patriotyczną malowankę przygotowaną na szkolny konkurs patriotyczny z doniosłej okazji. Mnie nieregularna biało czerwona wstęga wypływająca z biało czerwonych konturów na wysokości okien pasażerów jednoznacznie kojarzy się z jednym: wygląda jakby Polska puściła pawia nie mogąc znieść żenady nachalnej propagandy.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23621882,bierzynski-narodowe-samoloty-mazowsze-i-list-od-prezesa-ta.html

    O, dalej jeszcze lepiej

    A to dopiero początek żenady. Samoloty wymalowane w przepiękne narodowe wymiociny zaraz po dumnym lądowaniu w asyście wojskowych F16 (sic!) pod hasłem „witaj w domu” (jakby wracały z dalekiej podróży lub były tworzone w Rzeszowskich Zakładach Lotniczych) nie służyły do celów do jakich zostały przeznaczone lecz do celów wyższych – dalszego umacniania narodowej dumy w charakterze dekoracji na akademii ku czci Niepodległej. Sam w sobie fakt ten jest żenujący, lecz jeszcze bardziej żenujące jest to, że odbiorcą tej szopki był wicepremier Gliński w towarzystwie aktywu partyjnego. Samoloty mogły wysłuchać listu od samego pierwszego sekretarza, który wicepremier usłużnie odczytał.

    A teraz najważniejsze, ksiądz z kropidłem był? Bo nawet hamburgerownię ostatnio jakiś poświęcił.

  116. I po co zaraz tak najeżdżać na tego etanima z „d”? Słusznie się zdenerwował, bo on z mejlem na dłoni, a Nefer od razu, żeby go schował. A może on ma jakieś problemy z „d” i chciał, o tym prywatnie, czyli mejlowo, pogadać, może mu w „d” źle, smutno, nie lubią go, nie doceniają? Poza tym, chyba każdy Polak wie, że w „d” jest antypolonistycznie albo jeszcze gorzej. Chciał się zwierzyć, kontakt nawiązać, a Neferka od razu, do niego, że ewribadi, że dog i w ogóle.

  117. @jobrave 12:08
    Oj, że Ty tak ad personam o tym z de. I zamiast ze zrozumieniem, tete a tete, od razu od de strony zacząłeś go tłumaczyć.

    Nb odnoszę wrażenie, że znowu trafił nam się jakiś przewrażliwiony.

  118. PS. I o Koperniku jeszcze powinniśmy poczytać. Przy okazji.

  119. @Orteq 2 lipca o godz. 9:06

    A co TY robiłeś w marcu 68 i czy na pewno nie uprawiałeś antysemickiej nagonki? Bo że byłeś już na świecie, to łatwo wyliczyć. Poza tym twoja agresywna obsesja, sam rozumiesz…

  120. „Największa Polska Medalistka Wszechczasów”… coraz lepiej. Gdy Orteq (niezwodnie!) wywlekł brudy na temat anumlika, to zaraz potem wrzeszczał, że anumlik Wielkim Poetą był. A poza tym napadli go huwejbini… Orteqa znaczy.

  121. @etanim@gmx.de 2 lipca o godz. 10:52

    Dziwią mnie zawsze osoby, które zaczynają od ataku ad personam. Można tu dużo od strony psychologicznej wywnioskować…

    Autoprezentacja nowego trolla? Który, przypomnę, na dzień dobry polecił ateistom… jezuitę Teilharda de Chardin. Coż, od strony psychologicznej można z tego sporo wywnioskować…

  122. @jobrave 2 lipca o godz. 12:08
    🙂 🙂 🙂

  123. @Na marginesie

    Czasy takie nastali, że najbardziej oświeceni i tolerancyjni zrobili nam się dominikanie, franciszkanie i jezuici.

  124. @paradox57 2 lipca o godz. 12:21
    Bo Kopernik, jak wiadomo Największym Polakiem Był. Tyle, że raczej mówiącym po niemiecku 🙂
    Aha, Kopernik był kanonikiem, co niewątpliwie świadczy o przedziwnej mundrości kaka.

  125. @paradox57 2 lipca o godz. 13:23

    Chyba tylko przez contrast, jako nie-Głodzie i nie-Hosery?
    Rzecz w tym, że tło – to jeszcze większe barachło.

    A sztandarowy dominikanin Gużyński (którego podobno kiedyś pobił „brat” zakonny) udziela nader dziwacznych wywiadów. Sprowokowana mogę nawet przytoczyć fragmencik.

  126. Ale co tam śmiesznoty Gużyńskiego – na styku UE-PiS zaczyna chyba się naprawdę iskrzyć.

    http://www.newsweek.pl/polska/polityka/komisja-uruchomila-procedure-wobec-polski,artykuly,429599,1.html?src=HP_Section_2

  127. Ciekawe jak się Pisy z tego wyłgają. Dobrze że KE zdążyła przed 3 lipca.

  128. A dlaczego?

  129. Ewa-Joanna
    2 lipca o godz. 14:09

    Dlaczego dobrze że zdążyła? Bo Pisy by powiedziały „no tak ale ustawa już obowiązuje”
    Bo Du*a już podpisał zwolnienie Gersdorf, zanim jeszcze ustawa weszła w życie. A wchodzi jutro.

  130. wbocek
    2 lipca o godz. 11:2

    Wprawdzie nie jestem zobowiązana do jakiegokolwiek tłumaczenia swego nicka,ale ponieważ tak bardzo ci zawadza powiem po prostu,że taki otrzymałam od redakcji Polityki przy potwierdzeniu prenumeraty. I ten właśnie używam. Zupełnie nie interesuje mnie dalej co myślisz na ten temat i na każdy inny. Mam nadzieję,że dalsze komentarze są zbyteczne.

  131. Na marginesie
    2 lipca o godz. 13:12

    Otóż właśnie. Najpierw wypracowywał sobie medal za pokazową wrażliwość, kiedy na „dzień dobry” zagadał o krzywdzie, jakby z niej tylko była znana. Jak się zorientował, że puścił bąka, nagle zaczął oczyszczać powietrze słowami o wielkości. Identycznie w sprawie anumlika. A jest tu kilkoro, co jego piruety przyjmują za dobrą monetę.

    Mój kolega – ongi przyjaciel ze szkoły, z jednego pokoju przez 5 lat w internacie – na stronie szkoły wściekle, po chamsku atakował komunę, lewaków, a co drugiemu koledze przypisywał ubectwo (mnie powiedział w oczy: „Z wami rysycystami to też nie wiadomo”; w liczbie mnogiej, bo drugi mój kolega marynarz słodkich wód też skończył ruscystykę i jest chyba już emerytowanym profesorem filologii macedońskiej), PZPR i alkoholizm. Koledzy wykryli, że sam był w PZPR, a mnie się przyznał, że z trudem wyszedł z alkoholizmu. Obecnie kompletnie zidiociały zwolennik PiS.

  132. basia.n
    2 lipca o godz. 14:28

    Ciebie niech nie interesuje, co powiem, a powiem, że kłamiesz, kiedy mówisz, że „otrzymałaś”. To był Twój wybór, redakcje nie narzucają nicków. Nie tylko Ty masz tu prenumeratę. Drobne kłamstwo, ale trochę mówi o pełnym słodyczy OSOBNIKU. A poza tym bądź zdrowa.

  133. @tejot, wczoraj, 23:25
    Dawno nie gadaliśmy ‘tejocie’, wiedz, że czytam Cię wszędzie. Twój wykład o DNA w sąsiednim blogu, ciekawy, ale dobrze, że zatytułowałeś go „dla wytrwałych” (czy jakoś tak).

    Wiesz, ‘tejocie’ co mnie od dawna gryzie w temacie „zwolennicy teorii spiskowych”?

    1. Mój kolega z wydziału, od lat emigrant w USA, annual income 350kUSD, na studiach erudyta, po 9/11 pisał mi/wysyłał materiały „źródłowe”, że to nie samolot spadł na Pentagon. Dawał wyrazy swojej irytacji, kiedy (czarno-skrzynkowo) próbowałem zniechęcić go do tej „hipotezy”.

    2. Mój partner w korpo., GM w Hiszpanii choć Brazylijczyk, dwa fakultety +MBA, mieszkający w Barcelonie jak za przeproszeniem Ronaldo, wysłał mi ca 15 publikacji, w których przeważał motyw, że to Żydzi zorganizowali atak. Zaklinał się, że Żydzi i ich znajomi nie przyszli tego tragicznego dnia do pracy. I tak przez chyba kwartał wysyłał w załącznikach do maili wiele innych „dowodów”.

    Ci dwaj, to nie ludzie ‘spod ogona’! To elita finansowa, oczytani, dobrzy zawodowo.

    @Nefer
    Pisz Najmilsza, pisz, bo dajesz radość.

    Pozdrowienia dla ferajny!

  134. basia.n
    2 lipca o godz. 14:28

    Nadto, dziecko, zapewnianie, że osobnika nie interesuje, co tam kto tam, to pospolita maniera demonstrowania niezależności w stylu „Pani, twych wdzięków nie trzeba mi wcale”. Bardziej pospolita postać takiego pustego zapewniania: „Koło wuja mi lata”. Otóż nie lata i nieprawda, że nie interesuje – to tylko takie bojowe odgryzanie się, słowny tik, nic więcej. Szczęść Boże kaszubski.

  135. Nefer
    2 lipca, g.12:06
    Czytam i oczom nie wierzę, tak jakby mogło mnie jeszcze coś zaskoczyć, a jednak. Wiedziałam, że będą jaja kwadratowe na okoliczność 100-lecia wybicia się na niepodległość. Swoją drogą co to za stulecie, skoro wypadałoby odpisać lata 1945-1989? O tym , że wtedy Polski nie było zapewniał wszak sam premier Krzywousty.
    Ale ad rem, czyli jak sie świętuje nowe samoloty.
    Okręty, z tego co wiem, krzci sie butelką szampana, która rozbija matka krzesna o burtę statku.
    A czy jest jakaś tradycja w temacie samolotów, poza rutynowym pokropkiem lub chociażby jej zaczątek. Może pląsy pod samolotem – twój pomysł, z biało-czerwonymi szarfami – dodam.
    Czy ktoś coś wie?

  136. pombocku, cóżeś się na basię uwzion, no…

  137. mag
    2 lipca o godz. 15:23

    Przecież pląsy już były, Mazowsze tańczyło pod samolotem, ubrane biało-czerwono. Coś podobne pamiętam z przedszkola.

  138. Pozwoliłeś sobie obrazić mnie ,zarzucając kłamstwo.
    Obrażliwe są całe twoje dwa ostatnie wpisy.

    Zacytuję więc fragment odpowiedzi redakcji sprzed roku i w tym momencie zostało już wszystko powiedziane…

    cyt.

    „Szanowna Pani Barbaro,
    Bardzo dziękuję za przesłanie informacji, subskrypcja jest już aktywna.
    Proszę o zalogowanie do konta w portalu polityka.pl zakładka Zaloguj, poniższymi danymi.
    Dane do logowania do portalu polityka.pl:
    • Login/Nick: basia.n

  139. wbocek
    2 lipca o godz. 15:05 * Pombocku, cożeś sie tak na @basie zbiesił? Rzumiem wyjasnienia jezykowe, ale to jedno, a przytyki w sprawie nicka i dlubanie w nim, żeby byla Twoja racja, to drugie i wcale nie fajne. Przeżyjesz „basię” zamiast „Barbary”, i te slodkości, ktorych nie lubisz, a ktore nie takie sotkie jak myszliś – jak orzekła Penelopa Cruz w reklamie piwa „karmi”. Sluchać hadko, Pombocku.

  140. Jak „znam” basię to jest jej teraz bardzo i niezasłużenie przykro:(

  141. Nefer
    2 lipca o godz. 14:06
    zdążyli przed trzeci lipca, ale jeśli sędziowie SN sami niczego nie wywalczą, to najwcześniejsze orzeczenie-wezwanie do zmian wyjdzie z komisji najwcześniej po 30 dniach. Chodzi o to, ze najpierw rząd jest wzywany do złożenia wyjaśnień, a to trwa i potem dopiero otrzymawszy wyjaśnienia MM (zapewne równie pokrętne jak twierdzenie o sukcesie nowelizacji noweli o IPN) Komisja może coś nakazać, jak np. w sprawie wycinki puszczy.
    Tak mówił w radiu TOK, komentując na gorąco (Informacja na twicie pojawiła się ok. godz.12) p. Jan Truszczyński- niegdyś negocjator Rzeczpospolitej przed naszym wstąpieniem do Unii (ta informacja dla tych, którzy może zapomnieli kim był p. Truszczyński), a nadal mający procedury UE w małym palcu.
    …………………………….
    Ja dziś idę protestować i przeciw wznowieniu projektu zakazującej aborcji i w obronie SN.

  142. @wbocek
    2 lipca, g.12:03
    Uważaj, miły bratku, zanim co powiesz.
    Od pierwszego wejrzenia można wyznać polubienie, ale niechęci – lepiej nie!
    Zdarzało mi się, choć nieczęsto, polec na polu chwały własnej intuicji, która kieruje sie również tym, co nazywamy „chemią” między ludźmi i która mnie zwyczajnie zawiodła.
    Wyplątać się, czyli pokajać było niełatwo, skoro wyrządziło się komuś niezasłużoną przykrość.
    Można też kogoś przecenić, przelubić niesłusznie, ale wycofanie się z tego przynajmniej nie rani delikwenta, bo i tak mu na tym nie zależy.
    Aż mi głupio, że strugam jakąś psychoanalityczkę, którą nie jestem, ale po prostu zrobiło mi się żal @basi.n fajnej, wrażliwej dziewczyny robiącej na mnie wrażenie osoby, która zawsze widzi szklankę w połowie pełną, a nie na odwrót. To bardzo cenna umiejętność.

  143. Nefer
    2 lipca o godz. 12:06 * Ohyda, prostactwo i glut polski. Pisoidyzm tak widzi polską estatyczność, jak kosze ze wszystkim w środku w „Biedronce”. Jak dzieci w pierwzej klasie malował ślacki tak i Kaczynskim zostało, choć dziś dzieciaki nie malują. Ale też im zostało, co w „Biedronce” widzialy, bo nic innego nie zostało im pokazane. Edukacja plastyczna w szkole, nauka samodzielnego zmagania się z treścią i formą w dziedzinie tworzenia? Nic z tych rzeczy. No i mamy estetycznie jarmaczno-biesiadny skutek pod wezwaniem wina marki „mamrot” imienia Kaczynskiego i pod-Polski jego: Polska robiaca za śpulke z bialo-czerwono wstążko, wymalowana na samolocie, co to się z tej śpulki rozwijo i rozwijo na wietrze i odfruwajo w dal. Aż się całkiem rozwinie, goła śpulka zostanie i samolot spadnie. Zespół „Mazowsze” co, jak mi się mogło zdawać, daje pojęcie o wyższych rejonach jakosci polskiej ludowości, sobą firmuje te jarmarczności, a górale hopsasy janosikowe odstawiają. Góral jest niezbędny we wszystkim, co wynika z samej nazwy: „góral”, znaczy że góra jaka, a samolot też górą lata, a nie dołem, więc Jontek machający swoimi nóżkami i rączkami ozdabia Boeinga, ktory uosabia esencję wyciśniętą z Polaka na jego stulecie. Te pincet plus pomnikow updlopoleglego Kaczynskiego swietnie sie zgadza z całym wtym jarmarkiem na lotniski. aka estetyka, taka mentalność i taka zawartość. A potrafili polscy graficy opracować kiedyś świetne typograficznie wzory dla PLL Lot, które blyskawicznie wyróżnialy polskie samoloty z tłumu innych na dowolnym lotnisku świata, i zestawić tą nowoczesną typografię na kadłubie z delikatnym,przedwojenym jeszcze wzorem stylizowanego żurawia, będącego logotypem polskich skrzydeł. I to samo – dobrze i na światowym poziomie, można było zrobić na stulecie. O ile w ogóle samoloty mialyby odwalać taką robotę. Ale nie – dano ohyde i dosłowność jarmarcznego gluta. Bo w pisoidalnej nadwiślanskości nie można. Nic nie można z tego, co dobre i gorne.

  144. konstancja
    2 lipca o godz. 15:47

    Wiem ale to i tak była gra na czas. W świat poszło zanim pisy będą sędziów za ręce i nogi wywlekać i jednak trochę pisom powietrze zepsuło. Mimo wszystko KE pokazała że zdążyła przycisnąć i jest na bieżąco. A tymczasem SN już w opłotkach jak Sejm.

    Niech prof. Gersdorf lepiej 3.07 nie opuszcza sądu bo 4.07 już do niego nie wejdzie.

  145. Pombocku, nie ma rady! Zadedykuj basi jakiś kwiat, najlepiej czerwony.

  146. Tanaka
    2 lipca o godz. 15:55

    O to to.

    Z całego serca ubolewam że w stulecie niepodległości rezydĘtem Najjaśniejszej jest to coś co każdy koń widzi.

  147. No i widzicie, miałem rację, chwaląc zalety lurkowania. Może nie jest to czynność dla każdego, ale na przykład jestem przekonany, że etanimowi szło by świetnie. Niestety, zamiast lurkować, on pisze.

  148. W kaka-nowomowie są już teraz „dzieci przed urodzeniem” i „ochrona dziecka, które może się począć”

    „O prawach kobiet w tym języku nie da się rozmawiać”

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1723886,1,pseudonaukowe-terminy-w-ustach-obroncow-zycia.read

    To nie żart – zawodowi dziewice znów dali wyraz kultowi embriona

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1754494,1,episkopat-przypomina-poslom-o-ochronie-dzieci-przed-urodzeniem.read

  149. @Szary Kot 2 lipca o godz. 16:52

    No powiedzmy, że był to falstart 🙂 Nie przesądzam o przyszłości osobnika, ale zdeklarowani entuzjaści kaka-nauk raczej nie znajdą tu przychylnej atmosfery. Jeśli lurkują, to powinni już znać teren.

  150. Szary Kot
    2 lipca o godz. 16:52 * Poniekąd to racja. Przy czym kiedy piszę te słowa, to piszę. I w ogole dużo piszę. U dołu i u góry. Oraz do góry nogami. Piszą też różni inni. Próbuję wiec znaleźć jakąś zaletę tego, że wszyscy lurkują, a nikt nie pisze. Na razie nic nie wymyśliłem.

  151. Na marginesie
    2 lipca o godz. 17:02 * „Polityka” dołączyla do tekstu prawidłową fotę, choć są bardziej prawidlowe: zalane tłuszczem, tepotą, cynizmem i zamordyzmem facjaty. I wszystkie zwiędłe, choć zadowolone.

  152. @seleukos 2 lipca, godz.7:58
    Na ten Twoj wpis odpowiedzialam pod poprzednim wstepniakiem. Chcialabym, zebys tam zajrzal, bo pojawilo sie kolejne nieporozumienie. Tym razem miedzy Toba i mna. Moze kiedys wrocimy do tematu glownego.

  153. @Na marginesie 17:02

    „chronić dzieci przed urodzeniem”? Jak oni sobie to wyobrażają? Noszenie ciąży w nieskończoność?
    Człowiek nie kangur, żeby mógł sobie dowolnie decydować o terminie porodu. A i u nich nie działa to tak nie działa.

  154. Nefer
    2 lipca o godz. 16:02 * Hm, ja – w zasadzie – też ubolewam. Ale czy z całego serca? Mówiąc górnie: powinno się ubolewać ze szczerego serca. Widząc durniów, może jest tak, że tylko tyle się nadwiślanskości należy. Bo jakżeby miało być coś więcej, niż suma z dodania durnia do durnia, ćwoka do ćwoka, chama do chama? W tym celu bardziej się musi natężyc ten, co ma mniej durnia w sobie, a wiecej szlachetniejszego gazu. I popatrz: Boleslaw Prus, geniusz widzenia czym jest nadwiślanskość, dobrze ponad sto lat temu napisał „Lalkę” – najważniejszą polską książkę. Najmądrzejszą. I w Wokulskiego o czerwonych z przemarzniecia rękach włożyl to, czego trzeba żałować, gdy się patrzy na pisoidów, ktorzy piszczą przeraźliwie, gryzą, roznosza najgorsze zarazki i sieja zniszczenie – jak szczury, ktorymi obrosla Warszawa, gdy po niej spacerował Prus, a śladem jego – Stanisław Wokulski. Co się zmienilo?

  155. @paradox57 2 lipca o godz. 17:14

    Rzecz w tym, że jak „dziecko” to już raczej po urodzeniu, a dla nich „dziecko” zdarza się jeszcze przed „poczęciem”. Taka okołomaciczna nowomowa kwitnie w mediach, a zaczyna się zawsze od kaka-ludków. Tym sposobem „poczęcie” całkowicie wyparło „zapłodnienie”, „płód” czy „embrion” został zastąpiony „dzieckiem”, które to „dziecko” znajduje się „w łonie mamy” lub, jeszcze lepiej, „pod sercem”.

    Słowo „matka” zupełnie znikło z tekstów okołomacicznych i zostało zastąpione kretyńskim terminem „mama”. Słowo „kobieta” w ogóle nie jest używane. „Mama i ojciec” to kuriozum, ale bardzo częste.

    Kaka-lubni naukAwcy plotą androny o tym, że „gdy matka troszczy się o ciało dziecka, ojciec dba o jego duszę”. Autentyczne! Coś takiego cytował niedawno u Hartmana kuku-troll, który po kilku gościnnych występach wyleciał stąd. Cytował to (a jakże) z rozanielonym zachwytem.

    Ja bym proponowała biologiczne realia na odtrutkę: ssaczy płód unika nazwy pasożyta tylko dlatego, że pasożyt (arbitralnie) musi być innego gatunku niż żywiciel. Wsztstkie inne kryteria spełnia bez pudła. Zapłodnienie można opisać w kategoriach inwazji, przed którą organizm zaatakowanej samicy zaciekle się broni – a zygota dobija tę reakcję obronną wytwarzając substancje obliczone na oszukanie układu odpornościowego samicy. Wczesna ciąża jest raną. Zbyt brutalne, by to przełknął zawodowy podstarzały dziewic? Too bad.

    I jeszcze jedno: jeśli uznamy, że płód jest człowiekiem to ów „człowiek” ewidentnie łamie prawo: wykorzystanie cudzego organizmu bez zgody właściciela jest przestępstwem.

    To tak, jak mówię, na odtrutkę. Kontr-metajęzyk 🙂

  156. gsj
    1 lipca o godz. 18:06 Edit →
    A fe, Tanako.
    Jak można zasady logiki stosować do zasad wiary? To bluźnierstwo!
    W moim odczuciu to dwa pojęcia, rozłączne.
    * Sprawa całkiem łatwa: najpierw się produuje kłamstwo zalozycielskie, a później juz mozna stosowac logiczne rozumowanie. Pozornie logiczne, ale te pozory uwodzą wyznawców i niejedną tęga głowę. A może tegi tyłek, bo nieraz nie można odróżnić.

  157. Ewamarysia
    1 lipca o godz. 19:05 Edit →
    Krótka zmiana tematu: Rosjanie (prawosłwni?) wyrzucili z mundialu Hiszpanów (katolicy?) no to gdzie jest ten jedyny i który to? * Tej Jedyny jest jeden. Przy czym pierwszy jeden jest sluszny, co poznaje się po nazwie („prawo-sławni”, znaczy wierni temu pierwszemu), oraz po tym, ze Polak-katolik odpadł z Mundialu i cwierckatolik Hiszpan – tez. Hiszpan za kare (aborcja, geje i Almodovar), a Polak – w nagrode. Zaś drugi jeden („katolik” – czyli ludzka masa) jest niesłuszny. Bo nie prawo-sławny.

  158. basia.n
    1 lipca o godz. 19:53 Edit →
    Tanaka
    Jak przystało na poprawną ateistkę,od razu po powrocie wysłuchałam uważnie niedzielnego kazania
    Ja rownież nawiążę do zacytowanych przez Tobermorego słów:
    „Jak mogli mieć go za świętego, za życia jeszcze, jego wyznawcy – katolicy, ale nie wyłącznie oni?”
    Z wielką przyjemnością słyszałam opowiadania kilku Holendrów o wyjątkowo nieprzyjaznej atmosferze w czasie wizyty onego w Holandii.
    * Pierwszy raz wHolandii bylem niezbyt dlugo po tym, jak nawiedzil ja Lolek. Byłem między studentami uniwrsytetu w Delft, możesz wiec sobie wybrazić, jak krytycznie, prześmiewczo i zlosliwie o nim gadali, a ja nie mniej.

  159. basia.n
    2 lipca o godz. 15:30

    Wróciłem z karmienia zaprzyjaźnionych pijawek i zrobiło mi się pieruńsko wstyd. Nie mogę się zdecydować, czy jestem świnia czy wuj na kaczych łapach, ale coś z tego na pewno. Wybacz, Barbaro, nie idą mi słodkości, do których trzeba dojrzeć – stąd „Barbara”. Ja też jestem raz „wbocek”, raz „pombocek” z przypadku. Nim wysłałem paskudny wpis do Ciebie o Twoim kłamstwie, pomyślałem, że redakcja mogła najwyżej zaproponować, reflektant nie musi się zgodzić. Ale w tak błahych sprawach targi byłyby niepoważne. Jak było, tak było, na świnię wyszedłem ja. Nie kłamałaś i może nawet się czymś takim w sprawach zasadniczych brzydzisz.

    Więc mówię wobec Wysokiej Izby: Ja wbocek, pombocek, Jerzy Pieczul przepraszam Cię Barbaro (basiu.n) za to, że powiedziałem do Ciebie: „kłamiesz”. Mówiłaś prawdę, a kłamałem ja, bo nie mając pewności jak było, pozwoliłem sobie na uwłaczające Ci przypuszczenie, które w formie nie było przypuszczeniem, lecz wyraźnym oskarżeniem o kłamstwo. Proszę o wybaczenie, Barabaro. Jeśli mi wybaczysz, zostanę uniesiony do nieba, jeśli nie wybaczysz, to i tak Cię przepraszam, i jeszcze raz, i jeszcze. Nie pamiętam, czy mówiłem, że jestem świnia, więc na wszelki wypadek, żebym nie zapomniał: świnia jesteś niewyparzona, Pieczul.

  160. @Stachu39 2 lipca 21:33
    Slowom „Bog tak chcial” dales trafna interpretacje. Pamietam jak moja pomocnica domowa, prosta, bardzo pobozna wiesniaczka powiedziala o jakims nieszczesciu: „sera’ por Dios”. Byla w tym rezygnacja, poddanie sie losowi, raczej nic zwiazanego z objawiona wola boza mimo uzytych slow. To dobry material do rozwazan dla jezykoznawcow, a pewnie i psychologow.

  161. @kruk 2 lipca o godz. 18:28

    Dla psychologów? A czy na pewno nie dla psychiatrów?
    P.S. Mahometanie mówią „inszallah” (jeśli taka wola boża) i to przy każdej okazji. A co w tym jest? No co w tym, co w tym jest????

  162. @wbocek 2 lipca o godz. 18:04
    Pombocku, lonek by powiedział, że masz odwagę!

  163. Na marginesie
    2 lipca, g.19
    Taki właśnie jest @wbocek i za to go miłuję

  164. @act 2 lipca o godz. 7:54

    Dla mnie najwieksza trauma po Marcu 68 byly zmiany w telewizji.
    Mialem jakies lat 10 kiedy, ogladajac Wielka Gre, przejety wolam do mamy: Mamo a gdzie jest ten ladny pan, a czemu jest teraz pani!?
    Chodzilo oczywiscie o pana Serafinowicza, ktorego brak, bardzo po dziecinnemu, wtedy odczulem

    __________________

    Ja też pamiętam ten moment.
    Moi Rodzice bardzo lubili „Wielką Grę” i ilekroć czas im pozwalał, to ją oglądali… a ja z nimi. Atmosfera w domu była cudowna, pełna radości i emocjii.
    Pamiętam jak na wyścigi próbowali odpowiadać na pytania… zanim kontender powie co on myśli……
    I pewnego dnia pan Ryszard Serafinowicz… zniknął!
    Pamiętam mego Tatę, który wtedy powiedział; następnego wykończyli.

    Pod wpływem Twojego wpisu, zainteresowałam się losami Serafinowicza.
    Jako ciekawostkę podam, że był on stryjecznym bratankiem Jana Lechonia (Leszka Serafinowicza). W czasie wojny był członkiem Szarych Szeregów.
    W 1968 roku pewnego dnia został wezwany na rozmowę do szefa, który zapytał: kto ostatnio wygrał „Wielką Grę”…. na to padła odpowiedź: Natan X, z zawodu iksińskiego.

    To następne pytanie: jakim sposobem Ktoś o imieniu Natan, będący ciemnym brunetem (ciekawe skojarzenie) mógł wygrać i jak Serafinowicz mógł na to pozwolić.

    Biedny Serafinowicz tłumaczył, że on nie ma wpływu na to co kto wie i wygrywa ten, który na pytania poprawnie odpowie….

    To mu powiedziano, że w takim razie NIE NADAJE się na funkcję kierowniczą
    i natychmiast przesunięto go na niższe stanowisko, usuwając jednocześnie z prowadzenia programu.
    Zaczęły się miesiące marazmu. Był ignorowany przez współpracowników (którzy pewnie wcześniej zazdrościli, a teraz mieli okazję okazać swoją „wyższość”)
    Nie miał nic do robienia, więc siedział w pracy i czytał gazety. Aż tak mu to dopiekło, że postanowił wyjechać. Z tym też początkowo miał trudności, ale jakoś się udało.
    We Włoszech przedstawiciele Izraela powiedzieli mu, ze szczątkowe ilości krwi żydowskiej w nim się znajdujące….. są niewystarczające na to żeby podatnicy żydowscy na niego płacili i musiał zapomnieć o wsparciu finansowym i z tej strony.
    A żyć trzeba. W końcu udało się jemu i jego żonie wyjechać do Kanady.
    Tam po niedługim czasie dostał pracę w CBS.
    Niestety długo się nią nie cieszył, bo nagle zachorował na białaczkę i bardzo szybko po ustalonej diagnozie zmarł.

    Wyjechał w 1969 roku,
    a zmarł 26 marca 1972 w Montrealu
    A urodził się 8 kwietnia 1924 w Dokszycach, w ówczesnym województwie wileńskim.

    W :Wielkiej Grze” zastąpiła go Joanna Rostocka, jego była asystentka.
    Również ciekawa kobieta. Hrabianka, uczestniczka Powstania Warszawskiego…
    Została niedługo zwolniono, bo jakiś zawiedziony (bo odrzucony przez nią) kamerzysta…. zrobił zblizenie na jej dekold… a tam wisiał złoty krzyżyk na łańcuszku.
    Po tym zbliżeniu … Ona na drugi dzień … już nie pracowała!

    Jeżeli Cię zaciekawi ta sprawa… to parę info jeszcze poniżej można znaleźć.

    https://www.pomponik.pl/plotki/news-joanna-rostocka-wielka-gra-o-maly-krzyzyk,nId,2149361
    Joanna Rostocka: Wielka gra o mały krzyżyk!

    Pozdrawiam

    Ps. Po wyjeździe do Ameryki… długo nie potrafiłam zrozumieć… dlaczego poziom ich gier jest tak niski w porównaniu z naszą „Wielką Grą”

  165. @mag 2 lipca o godz. 19:14
    Tak, nie uszło to mojej uwadze 🙂

  166. stasieku
    2 lipca o godz. 15:10
    Wiesz, ‘tejocie’ co mnie od dawna gryzie w temacie „zwolennicy teorii spiskowych”?

    Mój komentarz
    Zwolennicy teorii spiskowych byli są i będą. Problem jest w tym ilu ich jest i jaki wpływ mogą mieć na państwo i społeczeństwo.

    Moje amatorskie wytłumaczenie
    Jeśli chodzi o Polskę, to oceniając podług objawów społeczeństwo Umęczonej ma bardzo wysoki procent ludzi nieufnych. Czy to są geny, historia, kultura, czy karma taka, trudno powiedzieć. Ale tak jest. Ludzi nieufnych można formować łatwiej w celu przyciągnięcia ich do teorii spiskowych niż ludzi o niskim natężeniu nieufności. To po pierwsze.

    Po drugie związek pomiędzy poziomem wykształcenia, elegancją, gładkim wyglądem, a uczciwością, nie jest tak pozytywny, dodatni jak ludzie powszechnie sądzą (o, ten jest porządnie ubrany i dobrze mu z oczu patrzy, pewnie to jest porządny człowiek).
    Dalej – związek pomiędzy poziomem wykształcenia, inteligencją, a innymi cechami, jak chęć zabłyśnięcia, dążenie do wyróżnienia się czymkolwiek, chęć przewodzenia, tendencja do wygłupów, do stawania na czele niezadowolonych i nierozunmiejących, itd., nie jest wysoce negatywny, ujemny, jak chyba większość ludzi sądzi. Oznacza to, że inteligencja i wykształcenie nie tłumi tych cech „z urzędu”, bo tak ma być. Nieraz bywa, że inteligencja służy jako dopalacz powodujący intensywniejszą ekspresję tych cech.

    Na przykład teorie zamachowe smoleńskie skonstruowali i podtrzymują ludzie inteligentni, wykształceni, mający dorobek naukowy. Nie oznacza to, że mądrość i wykształcenie góruje u nich nad krytycyzmem, nad wysoka samooceną, nad pokusą wyróżnienia się, bycia znanym, bycia przewodnikiem poszukującym prawdy dla chociażby mniejszościowego procentu społeczeństwa. Biorąc pod uwagę duży zbiór ludzi jakim jest społeczeństwo państwa, to przewodnictwo takie dotyczy masy ludzi. Twórca teorii spiskowej ma na kogo liczyć, ma kogo tumanić. Otrzymuje mnóstwo wyrazów poparcia, mnóstwo zapewnień, że on ma rację, że trzeba to wyjaśnić do końca, że źli ludzie chcą zniszczyć go – uczciwego człowieka, ze my nie damy zginąć prawdzie, prawda wyjdzie na jaw, itd.

    Jedni poplecznicy mówią to z czystego interesu jak np. politycy znajdujący się w sytuacji zależności, inni ludzie popierają teorie spiskowe, bo one są prawdziwe dlatego, że głoszą je poważni naukowcy i popierają poważni politycy i tak kółko wzajemnych wzmocnień się zamyka. Teoria spiskowa żyje.

    Dziś, gdy internet pozwala rozpowszechniać szybko tego rodzaju teorie, każdy mądry czy głupi, wykształcony czy nie internauta, może słać wyrazy uznania w sieć i tym samym reklamować tego typu teorie, to życie twórców teorii spiskowych jest łatwiejsze, a ich przewodnictwo konkretniejsze niż dawniej.
    Trudniej tego typu teorie odkłamać, gdyż jeśli poplecznicy takich teorii są bardzo aktywni w sieci, a z reguły są bardziej aktywni niż inni, to paradoksalnie wolność słowa, niezależność internetu pozwala im na początku, na etapie rodzenia się teorii spiskowej sparaliżować prawdę ilością wpisów popierających tę teorię i sprawia, że jeszcze inni dotychczas niewierzący w teorię spiskową ludzie zaczynają powątpiewać w prawdę na zasadzie, że skoro problem jest tak głośny i tak wiele wpisów jest za, to w coś w tym jest.

    Jest to dokładnie taki sam mechanizm jaki działał także przed erą internetu – rozprzestrzenianie się wiary w cokolwiek, w wydarzenia które nie istniały, w cuda, w czyny heroiczne, itd.

    Motywacje ludzi są rozmaite, lecz wyniki działania tych motywacji u ludzi prowadzą do przekształcania się wiary w kult. Wiara w spisek 9/11 lub zamach smoleński staje się rodzajem kultu. Wyrazem kultu były np. miesięcznice smoleńskie, pochody, przemówienia Prezesa wygłaszane na nich, zawsze takie same, towarzyszące pochodom modlitwy, itp. Miesięcznice miały wzmacniać lub co najmniej podtrzymywać wiarę.

    Kult ma to do siebie, że stopniowo staje się nietykalny i żaden obrońca kultu nie będzie się wdawał w głupie dyskusje, że tak nie było, bo tak było i będzie rozsyłał durnowate materiały o zamachu false flag w NYC lub zamachu rzeczywistym w Smoleńsku na prawo i lewo mając poczucie misji, wypełniając ja w ten sposób, działając pod wpływem imperatywu obrony prawdy, w imię obrony kultu.
    Pzdr, TJ

  167. @Namarginesie

    Odwagi zeby odegrac parodie?

    Nadawaj wlasciwe nazwy, to sie bedziemy rozumiec lepiej.

    pozdrowka
    ~l.

  168. lonefather
    2 lipca o godz. 19:41
    Klaniam. Co mysli Basia?
    pzdr S

  169. Zgoda, lonek

  170. seleuk|os|
    2 lipca o godz. 19:44

    Qurca… sie mi szklana kula pare lat temu gdzies zapodziala… (lol)

    Ale jesli sie nie myle, to niespecjalnie da wyraz temu co faktycznie mysli, czyli swoje mysli taktycznie wyrazi bardzo taktownie. Tak muzycznie jakos wyrazi.

    pozdrowka
    ~l.

  171. @wbocek
    2 lipca o godz. 18:04

    Neferka „zna „mnie dobrze – rzeczywiście było mi przykro…
    Ale wiesz – słowo „przepraszam” ma swoją wielką wymowę i siłę … A więc niech będzie tabula rasa 🙂

    ***

    @Nefer,@Na marginesie,@ mag,@Tanaka – dziękuję 🙂 🙂

  172. lonefather
    2 lipca o godz. 19:55

    🙂 🙂 🙂

  173. Nefer

    A teraz trzymamy kciuki za Belgię 🙂

  174. @wbocek 2 lipca o godz. 7:28

    No cóż, dałaś się nabrać papli i sensatowi Ortegowi na jego moralne niby-wzmożenie w dniu cudzej śmierci, na rżnięcie sprawiedliwego wśród narodów i akcentowany przez niego niemal obowiązek paplania na pierwszym miejscu o tym, że zmarła była w swoim czasie SŁOWNIE krzywdzona. Ja mu to wytknąłem, bo sam stworzył wrażenie, mówiąc w pierwszym wpisie tylko o krzywdzie, że wielkość zmarłej polega nie na jej własnych osiągnięciach, lecz na tym, że była skrzywdzona. To co ja miałbym mówić, skoro ojciec cudem przeżył (oficer NKWD dobrym słowem uratował go od samobójstwa) 4,5 roku w ciężkich ruskich łagrach (głównie kopalnie), a brat w 1982 wrócił z demonstracji pod kościołem następnego dnia rano granatowy od białych milicyjnych pałek (ścieżka zdrowia), przez rok nachodził go i straszył ubek, aż po roku brat zwariował i jest do dziś częściowo ubezwłasnowolnionym schizofrenikiem?

    Dziękuję Ci bardzo za dogłębne i tak osobiste przedstawienie Twego stanowiska.
    Tak, wiele ludzi przeżywało i dalej przeżywa koszmarne rzeczy.
    Jednak raczej nie wartościowałabym ich przeżyć.
    Bo „słownie” oczerniając, szczując można też człowieka wykończyć.
    Nawet włącznie z doprowadzeniem go do samobójstwa.
    Z kolei ludzie tak jak np Twój Tata potrafią przeżyć piekło.

    Napewno też warto zauważyć różnicę w przeżyciach (a zwłaszcza reperkusjach mentalnych z tym związanych) ludzi za polityczne stanowisko,
    a przesladowania na tle rasowym. A przynajmniej tego młotka używając do niszczenia konkurencji.
    Bo jaki wpływ ma człowiek na swoje pochodzenie, czy urodę?
    Żaden!
    Może jedynie wpływać na swoje rozumienie i czyny.
    I TYLKO po tym należy go oceniać.

    Orteq wspomniał o przesladowaniu Ireny Szewińskiej, bo jej osiągnięcia są znane wszystkim (mam nadzieję). Natomiast ataki, które w 68/9 znosiła nawet tu na blogu okazało się, że przez niewielu.

    @Konstancja napisała na ten temat: „bardzo lubujesz się (Orteq) w wyciąganiu trupów z szafy. Aż to nieprzyzwoite jest.

    Pani Szewińska nie żyje, sama za życia publicznie nigdy o tym nie wspominała, więc dajmy temu spokój. Wyciąganie takich epizodów z życia kobiety, która już nic nie zrobi, nie obroni się, ale za życia „zapomniała” jest tylko podawaniem paliwa dla podsycania wciąż obecnemu w Polsce antysemityzmowi.

    Przyznam, że zgłupiałam po przeczytaniu tego.
    Przed czym ona miałaby się bronić?
    Przed jakimi oskarżeniami?
    O „złe” pochodzenia?
    O urodę „niewłaściwą?
    Mam nadzieję, że Konstancja być może nie wyraziła się precyzyjnie, a wyszło, co wyszło.
    Jedno jest pewne… trudno nam zajrzeć do serca drugiego.
    A fakt, że nie mówi o tym, wcale nie musi swiadczyć o tym, że głęboki slad pozostał.

    Serdecznie pozdrawiam

  175. A teraz przyjdzie pombocek i będzie naprawiał… kwiatkami 😉

  176. @404, 19:28

    „Po wyjeździe do Ameryki… długo nie potrafiłam zrozumieć… dlaczego poziom ich gier jest tak niski w porównaniu z naszą „Wielką Grą” ”

    No popacz ty. Ja mialem zupelnie odwrotne mysli po wyjezdzie za kaluze. Nawet nie moge powiedziec, czy znajomosc, lub nieznajomosc, jezyka obcego odgrywala w tym jakakolwiek role.

    Jedno mi chodzilo po lbie natenczas: ile oni sie musza naharowac, w tych ich grach i gierkach telewizjonnych, zeby skutecznie sprzedac telewidzom proszek do prania marki Tide? W Polsce owczesnej to co sprzedawano przy okazji „Wielkiej Gry” to nawet nie bylo mydlo. Czy powidlo

  177. basia.n
    2 lipca o godz. 20:03

    Nic takiego. Do tego nie potrzebna szklana kula. Wystarczy czytac i rozumiec. Ale i tak milo, ze doceniasz.

    pozdrowka
    ~l.

  178. basia.n
    2 lipca o godz. 20:05

    Prawda, nawet mam stosowny t-shirt. Tylko coś się ruszają jak muchy w smole :/

  179. @Tejot
    Do tej analizy dodałbym jeszcze
    1. brak pełnej informacji
    2.ukrywanie nieważnych może faktów, ale ukrywanie..
    3.zbywanie, lekceważenie kontrargumentów.
    4.osobowości paranoidalne u osób cieszących się prestiżem
    5. sytuacje zagrożenia, niepewności w społeczeństwie
    6.ujawnienie ewidentnego kłamstwa.
    7. upadek autorytetów
    Może tych punktów być więcej sprzyjających powstawaniu i szerzeniu się teorii spiskowych, mitów, nowych religii.
    Niekiedy jest to signum temporis.Może teraz też żyjemy w takich czasach.
    Pozdrowienia

  180. @404

    Fakt. Niewiele rozumiesz.

    Fakt. Kiepsko wiazesz fakty.

    Fakt. Kiepsko wiazac fakty, wyciagasz bledne wnioski.

    Fakt. O ile jakiekolwiek wnioski wyciagasz…

    .

    ***
    .

    Fakt. Wytkniecie pochodzenia.

    Fakt. Wymazanie polowy nazwiska.

    Fakt. Wymazanie polowy nazwiska, to jak wymazanie siebie i pochodzenia.

    Fakt. Usmiech i zwyciestwa i medale, na chwile pociesza.

    Fakt. A swiadomosc, ze sie gawiedzi antysemickiej uleglo, caly czas w glowie.

    Fakt. Stres caly czas jest.

    Fakt? Czy ten stres mial zwiazek z rakiem?

    bez pozdrowek
    ~l.

    ps Bez odbioru. Nie chce mi sie z Toba gadac. Wole, zebys zamiast gadac na blogu, pomyslala i przemyslala.

  181. basia.n
    2 lipca o godz. 20:00

    Barbaro, ta fotka może sporo tłumaczyć („tłumaczyć” w znaczeniu „wyjaśniać”, nie „usprawiedliwiać”). Otóż moja żona znajduje czasem starego grzyba. Fotka wyjaśnia również, czemu w takich leśnych okolicznościach nie mogę pedałować.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6573682910451696498

  182. @404, 20:06

    „Przed czym ona miałaby się bronić? Przed jakimi oskarżeniami? O „złe” pochodzenia?
    O urodę „niewłaściwą? Mam nadzieję, że Konstancja być może nie wyraziła się precyzyjnie, a wyszło, co wyszło.”

    Bo to tak wychodzi gdy sie ulega wplywom wodolejstwa innych. Zaprawionego niewytlumaczalna napastliwoscia w stosunku do wybranych ‚wrogow’.

    Szkod wyrzadzonych przez infantyla w gumofilcach zadne przeprosiny nie naprawia. Szczegolnie falszywe przeprosiny. Na ktore niektore panie natychmiast sie nabraly. Dajac temu wyraz dodatnim plusem.

    Lonek tylko sie chyba nie nabral. Chociaz kto go tam wie. Pod 20:22 dal POPiS dodatnioujemnego plusa. lonka umom nie pajmiosz

  183. @404
    Trudno, nie przejmuj się, nie wszyscy jednakowo widzą i odczuwają te same fakty. Pozdrowienia.

  184. @Orteq

    A masz psa?

    pozdrowka
    ~l.

  185. @Stachu39

    Jedyne fakty odczuwalne, to te co je na sobie poczujesz, gdy doleca do Ciebie.

    Wszystkie pozostale fakty mozna rozumiec, lub nie.

    pozdrowka
    ~l.

  186. Pod poprzednim wpisem na tym blogu wciaz trwa paralelne zycie

    kruk
    2 lipca o godz. 0:31

    @Orteq, @Stachu39
    W mojej pamieci pozostala zdobywczyni medali olimpijskich Irena Kirszensztajn. Zmiana nazwiska na Szewinska jakos umknela mojej uwadze w tamtych czasach. Dopiero kiedy Orteq przypomnial o Kirszensztajn, polapalam sie o kogo chodzi.
    Cale wielkie zamieszanie wokol jej panienskiego nazwiska wydaje mi sie reakcja nerwicowa na wszystko co ma zwiazek z pochodzeniem zydowskim. Piekny pretekst do deklarowania wlasnej prawosci i wymyslania innym od antysemitow, doprawdy zalosne.

    Pani kruk, o kruczoczarnych, zapewne, wlosach – z ktorych slynela sp. Polska Rekordzistka Medalowa Wszechczasow – wciaz nie kojarzy, iz tu chodzi o zamiatanie pod dywan polskiego antysemityzmu68. I o nie za wiele wiecej.

    „Polityka” nie dala sie tej presji zamiatania pod dywan ulec. Napisala o brzydkim ‚epizodzie68’ naszym, przy okazji smierci WIELKIEJ POLKI. Ja po prostu ide z duchem tego tygodnika. Co przypominam Tanace. Gospodarzowi blogu „Polityki”

  187. tejot 2 lipca o godz. 19:33

    … dal b dobry opis. W skroceniu.

    Trzeba siebie lubic. Wady, slabosci, pomylki etc. To nie egoizm. Wtedy sasiadow mozna lubic, dzieci, wspolpracownikow, politykow, sportowcow, cyganow, kierowcow, koty, wyksztalconych analfabetow i kto tam jeszcze mozna lubic. Siebie lubic, poczatek. Wtedy z calej listy, lubia na powrot. No, no, nie wszyscy. Zdecydowana wiekszosc. Przepraszam Tejot Ciebie, bez pozwolenia skrot zrobic.
    pzdr Seleuk

  188. Co by pozostalo na tym blogu jakby seleukosa tu zabraklo? No co?

    Tys naszym jestestwem jest, sele! Z lonkiem cuzamen do kupy. Robiac w buty

  189. Nefer
    2 lipca o godz. 21:11

    Ja też tak jęknęłam. Ale faktem jest,że tak,jak napisałaś – oni ruszają się jak muchy w smole. I pozwalają na częstą obecność Japończyków pod swoją bramką.

  190. 404
    2 lipca o godz. 20:06

    Zacytowałaś konstancję:
    „Pani Szewińska nie żyje, sama za życia publicznie nigdy o tym nie wspominała, więc dajmy temu spokój. Wyciąganie takich epizodów z życia kobiety, która już nic nie zrobi, nie obroni się, ale za życia „zapomniała” jest tylko podawaniem paliwa dla podsycania wciąż obecnemu w Polsce antysemityzmowi”.

    I skwitowałaś:

    „Przyznam, że zgłupiałam po przeczytaniu tego.

    Ja nie zgłupiałem. Wcześniej przedstawiłem krzywdę mojej nauczycielki. Była ona dla niej dramatycznym przeżyciem. Nie będziemy, oczywiście, ważyć krzywd na aptekarskiej wadze, przyjmijmy, że krzywdy pani Szewińskiej i mojej nauczycielki były podobnie wielkie i raniące. Spotykałem się z moją nauczycielką jeszcze do końca roku 1968. i przez cały rok 1969, kiedy ukończyłem uniwerek. Mój kolega i ja poruszyliśmy jeszcze parę razy w czasie spotkań z panią Anią świńskie zachowanie trójki nauczycieli, inspiratorów jej wyrzucenia ze szkoły. Raczej niechętnie do tego wracała, wreszcie poprosiła, żeby już o tym zapomnieć. Więc nigdy już o tym nie wspomnieliśmy. Widziałem się z nią jeszcze kilka razy w roku 1977, kiedy pojechałem do Wrocławia z sentymentu połodziarzyć, czyli popracować na pchaczu. W czasie spotkań ani pani Ania, ani my z kolegą nawet się nie zająknęliśmy o roku 1968. Spotkania były bardzo radosne.

    Są tu więc dwie sprawy: osobiste przeżycia głównych bohaterów i bliskich im osób oraz historia. Oczywiście, dla prawdy dziejów wszystko może być ważne i warte ujawnienia, nawet szczególiki. Ale nikt tu na blogu nie pisze kroniki dziejów. Kiedy więc ktoś KOLEJNY RAZ z okazji śmierci głównego bohatera nie pochyla się z powagą i skupieniem nad tym, co jest onego bohatera główną i nieprzemijalną wartością, lecz wyciąga z zakamarków tylko coś, o czym sam bohater wolał zapomnieć, to ja takiego ktosia mam za wyszukiwacza we własnym interesie sensacji (żeby zabłysnąć wiedzą z zakamarków, wtajemniczeniem, innością).

    Widzisz to inaczej, 404? To widź, do wójta nie pojdziemy.

  191. Jakie nie, Neferko? Ja widze, ze wygrywaja lepsi. Dotychczasowy wynik 0:2 w meczu Belgia vs Japonia ma bardzo prawidlowe ukierunkowanie. Jak Belgia moze sie porownywac do Japonii? No jak?

    Ale poczekajmy. 66-ta minuta dopiero jest

  192. Jaki wstyd, jaki wstyd, jeden z moich wnukow polecial tym okraszonym na bialo-czerwono samolotem do Warszawy. Chyba powinien przebukowac bilet, n o nie? Kiedy przepytywalam jego ojca jak poszlo, bo chlopak lecial z koperta z dokumentami na szyi i tak juz z powodow jakiejs awarii kilka dni pozniej – to wspomnial o tym samolocie, co jednak nie zaprzatnelo naszej uwagi. A powinno? Poinformowal mnie natomiast: to bylo ZOO, 50 dzieci z tabliczka na szyi, a takze grupa zydowskich 7 – 8 klasistow. Nawet mnie to polechtalo, ze tak do korzeni pradziadkow jada – niestety na ulamek sekundy. Te dzieci wiedzialy, ze leca do Polski, gdzie jest Auschwitz.
    @ Orteg, moze przestan juz bic piane. Twoim interlekutorom na poczatku nie chodzilo o epizod z zyciorysu, tylko, ze wywlekles jej pochodzenie. Co innego jak by byla pol-francuska, czy Mongolka. A potem to juz poszlo, a epizod jak epizod.
    A teraz oderwijcie sie od wzajemnych nawalanek i czy slyszeliscie o odnalezionych 12 chlopcach w Tajlandii( druzyna mlodzikow z trenerem), ktorzy zagineli 7 dni temu. No, jeszcze nie dotarli do nich, bo schronili sie w jaskinii, ktora zalalo, ale jest lacznosc, wszyscy sa zywi, zdrowi i strasznie glodni. Juz sie mobilizuja grotolazi do ewakuacji mlodych. No i bedzie sympatyczny film z typu chicken soup for soul o solidarnosci ludzkiej.

  193. @Orteq

    Sie nie pytalem o „narobienie w buty”, tylk o to czy masz?

    Ty umiesz odpowiedziec na pytanie proste?

    Plain question I asked:

    Do you have a dog?

    And there is two possibilities only… YES / NO

    without regards
    ~l.

  194. basia

    2:2 !!!!

    Jeszcze jeden dla Belgii!

  195. @ basia.n Jestes wyrazista, niekoniecznie wszystko musi sie w Tobie podobac, ale absolutnie jestes osoba, co widzi szklanke do polowy pelna. Zazdraszczam, tlumaczac sobie jak zwykle, ze nie wszyscy sa jednakowi.

  196. Scykorzyłam do drugiego pokoju i prowadzę nasłuch bo nie mam nerw :/

  197. Orteq
    2 lipca o godz. 21:23
    A jednak Belgowie się pozbierali 🙂
    Więc 2:2
    Ale obrona ciągle szwankuje,więc i Nefer i ja trzymamy kciuki.
    Ona – bo przecież to kraj w którym mieszka,a ja – z solidarności dla Beneluxu,skoro Holendrzy przespali kwalifikacje .
    W takim wypadku obiektywizm nie idzie w parze z sympatią 🙂

  198. zyta2003
    2 lipca o godz. 21:34

    To miłe,co napisałaś 🙂

  199. Nefer
    2 lipca o godz. 21:33

    Niechby był ten jeszcze jeden! Bo nie chce nawet myśleć o dogrywce. Nie mówiąc już o ewentualnych karnych…

  200. @Zyta 2003
    Co to znaczy -„wywlokłeś jej pochodzenie” tzn. wstydliwe?.
    Orteq nie „wywlókł pochodzenia” tylko wspomniał o incydencie antysemickim z tym związanym.

  201. Chyba wlaze pod stol i odszczekam: Belgia raptem uzyskala szanse! 2:2 Belgia: Japonia remis wykazuje na te minute. Bendo znowu dogrywki. I rzuty karne. Paczaj ty paczaj

    Wracajac do tematu dyzurnego natomiast

    Ta nauczycielka, niby Zydowka, to przeciez czysta konfabulacja. Gumofilc od lat glosil, ze nigdy nic nie slyszal o polskim antysemityzmie. A juz o tym z Marca68 rodem to absolutnie zero on slyszal. Moze nawet ujemne to zero bylo

    Sa tacy co nigdy nic nie slysza. Oni sie nazywaja gluchoniemi. Tylko dlaczego oni teraz wlaza na blog „Polityki” i bazgraja swoim infantylnym slowotokiem o niczym? Pewnie zeby mag(usie) zachwycic tym pustoslowiem. No bo ja innego powodu ich bazgrania nie widze.

    Slowotok. Wodolejstwo, inaczej. Nie do pomyslenia w czasach wojny. A my tu, tera nad Wisla, doswiadczamy, na niespotykana dotad skale, pokoju! Od 1945 roku.

    Inne rejony swiata nie maja szczescia tego doswiadczac. Pewnie dlatego, ze nie mieli Swietego Kremowkowego Lolka w swoich zasmarkanych historiach. Innego powodu tej niesprawiedliwosci ja nie widze

  202. Nefer

    Udało się bez dogrywki ! 🙂

  203. 3:2
    Przyznam, zwątpiłem…
    Ten De Breune ….

  204. W ostatniej sekundzie 😀

  205. 404

    Pani Szewińska nie żyje, sama za życia publicznie nigdy o tym nie wspominała, więc dajmy temu spokój. Wyciąganie takich epizodów z życia kobiety, która już nic nie zrobi, nie obroni się, ale za życia „zapomniała” jest tylko podawaniem paliwa dla podsycania wciąż obecnemu w Polsce antysemityzmowi.

    Przyznam, że zgłupiałam po przeczytaniu tego.
    Przed czym ona miałaby się bronić?
    Przed jakimi oskarżeniami?
    O „złe” pochodzenia?
    O urodę „niewłaściwą?
    Mam nadzieję, że Konstancja być może nie wyraziła się precyzyjnie, a wyszło, co wyszło.

    Tak, wyraziłam sie nieprecyzyjnie. Mea culpa.
    Miałam na myśli to, że zbytecznie wyciąga się epizody z życia p. Ireny. Powszechnie nie były znane, a p. Irena publicznie nigdy o tym nie mówiła. I dlatego nie ma powodu, żeby po jej śmierci wyciągać je na światło dzienne.
    Myślę, że gdyby p. Szewińska żyła, nie chciałaby powrotu do tego tematu, nicowania sprawy we wszystkie strony. Być może nie chciałaby, żeby ktokolwiek ten temat poruszał, bo ona sama nikogo do tego nie upoważniła. Może wyparła ten incydent czy ów czas ze swojej świadomości, przeniosła je do szufladki z napisem”zapomniane”.
    I dlatego napisałam, że p. Szewińska nie obroni się przed nikim, kto będzie chciał ten temat poruszyć, kto zrobi z tego sprawę lub dla celów komercyjnych wykorzysta.

    Orteq napisał to takim tonem, jakby sama Pani Irena Szewińska do obrony go wezwała, upoważniła i jakbyśmy tu na blogu zapomnieli o tym, że rok 68 odcisnął na niej piętno. Jakbyśmy byli współsprawcami tej nagonki.

    A wydaje mi się, że na wieść o jej śmierci większość z nas wspominała sukcesy p. Ireny,karierę sportową i działalność w Komitecie Olimpijskim i innych gremiach sportowych. Oraz to, że była Pierwszą Damą Lekkoatletyki.

  206. Nefer, @basia.n

    cieszę się, że macie powód do radości. I pięć bramek w jednym meczu, ho, ho…

  207. Odszczekuje spod stolu. Belgia to jest to. Calkiem jak coca cola AO

    Stachu39
    2 lipca o godz. 21:46

    „@Zyta 2003 Co to znaczy -„wywlokłeś jej pochodzenie” tzn. wstydliwe? Orteq nie „wywlókł pochodzenia” tylko wspomniał o incydencie antysemickim z tym związanym.”

    @stachu39, dzieki.

    Musze jednakze dodac poprawke: to nie byla zadna tam jakas niewinna ‚incydentalnosc’ antysemityzmu polskiego, w Marcu68. To byla wielka NAGONKA na owczesnych Zydow polskich. Passent, po sasiedzku, cos o tym wie..

    Przemilczanie o tym to zwykle uciekinierstwo od odpowiedzialnosci za historyczne grzechy. E-J z Antypodow to praktykuje. A za nia, sam wielki Tanaka podaza w dyrdy. Wbrew swojemu tygodnikowi to czyniac

  208. @Orteq 2 lipca o godz. 22:05
    A gdzie TY byłeś podczas owej “historycznej nagonki”?
    Co zrobiłeś, żeby zaprotestować?

  209. konstancja, 22:03

    „Orteq napisał to takim tonem, jakby sama Pani Irena Szewińska do obrony go wezwała, upoważniła i jakbyśmy tu na blogu zapomnieli o tym, że rok 68 odcisnął na niej piętno. Jakbyśmy byli współsprawcami tej nagonki.”

    Bylismy nie tylko WSPOLsprawcami tej nagonki. Bylismy SPRAWCAMI tej nagonki. Plain and simple. Gdyby tak nie bylo, marnowalbym cyberbajtow na blogu Tanaki.

    Nikt inny, procz polskich antysemitow, nie posadzil Ireny Szewinskiej o to, ze Ona UMYSLNIE upuscila paleczke w sztafecie na olimpiadzie w Meksyku w 1968 roku

  210. @Orteq 2 lipca o godz. 22:05
    A gdzie TY byłeś podczas owej “historycznej nagonki”?
    Co zrobiłeś, żeby zaprotestować?

  211. @Orteq 2 lipca o godz. 22:16

    Cóż, jeśli byłeś “sprawcą tej nagonki” – to wstydź się za siebie.
    Jednak nie wszyscy muszą słuchać twojej publicznej spowiedzi.
    Zwłaszcza, że usiłujesz bić się w CUDZE piersi.

  212. Na marginesie

    Ja bylem natenczas tam gdzie bylem. owszem, na stanowiskach jakichs tam. Niczym zlym sie nie splamilem jednakze. Wiec sumienie czyste mam. A ty?

  213. @Orteq 2 lipca o godz. 22:21

    Sumienie czyste masz – nie używane?
    I przyznajesz, że piastowałeś „jakieś tam” stanowiska?

    Co do mnie – nie wywlekam niemiłych faktów z życiorysu Szewińskiej.
    Ani nie bluzgam antysemickimi zarzutami

  214. Bylismy nie tylko WSPOLsprawcami tej nagonki. Bylismy SPRAWCAMI tej nagonki. Plain and simple. Gdyby tak nie bylo, marnowalbym cyberbajtow na blogu Tanaki.

    Z „czystym sumieniem” marnujesz cyberbaity?

  215. Nie wiem, czy jeszcze ktos pamieta poczatek tej dyskusji. Wiec zacytujmy: to sa dwie PIERWSZE wzmianki o smierci I.S.
    Jak wam sie wydaje? Czy Orteqowi chodzi o uwielbienie „Wielkiej Polki”?
    Czy moze raczej o cos zupelnie innego?

    Tanaka
    30 czerwca o godz. 8:53
    Przed pólnocą zmarła Irena Szewinska. Wielka postać sportu. Duma. raptem 72 lata. Smutno.

    Orteq
    30 czerwca o godz. 9:09
    Tak, Tanako. Zmarla Irena Kirszenstein-Szewinska. Zauwazylem wczesniej tylko nie chcialem wczesniej komentowac.
    Pytanie mam, do nas, ateistow kierowane:
    zmarla ci li Ona jako Zydowka czy Polka? Udawanie, iz Jej leningradzko-zydowski rodowod nie wywieral wplywu na jej zycie w Polsce, nie bedzie zbyt uczciwym rozliczeniem Jej zycia nad Wisla. Obcokrajowka, badz co badz. Choc bedaca tylko polska medalistka. Olimpijska i inna
    Anumlik pewnie sie w grobie przebudzi na tem okazjem. Moze sie nawet obroci z prawego boku na lewy. Albo nie

  216. PIERWSZA rzecz, którą wywlókł Orteq to fakt, że Szewińska była Żydówką.
    Do takich skojarzeń potrzebna jest obsesja. Albo szmergiel.
    In my humble opinion, że tak powiem.

  217. Długo jeszcze w kółko Macieju?

  218. Ortesiu, Ortesiu… Kazdy „funkcyjny” za paznokietkami troszke brudu mial. Chyba jak obgryzal… To nie, nie mial

  219. Ale skoro Orteq sam przyznaje, że był SPRAWCA antysemickiej nagonki…

  220. Orteq
    2 lipca o godz. 22:16
    dlaczego MY?
    byliśmy współsprawcami…kto? ja miałam wówczas, w 68`kilka lat, wielu tu obecnych miało nie więcej niż kilkanaście i trudno przypuszczać, że gdyby mieli lat więcej, wzięliby udział w tej nagonce.
    Przypisywanie wszystkim naszym rodakom, krajanom, Polakom i innym polskim obywatelom współsprawstwa i współodpowiedzialności za marcowe wydarzenia jest rozciąganiem na wszystkich odpowiedzialności za działania, których nawet nie mieli szans być świadkami. Tak, jakby za dzisiejsze działania rządu, łamanie konstytucji i działanie wbrew jej zapisom oskarżyć nas wszystkich, tu mieszkających.

  221. @Nefer 2 lipca o godz. 22:33

    Odrobina psychoanalizy nie zaszkodzi.
    Bo jak ktoś ma obsesje, to niewątpliwie skądś je ma 🙂

  222. @konstancja 2 lipca o godz. 22:35
    I o to chodzi. Orteq jest starszy od większości z nas, więc w 68 juz był i był dorosły, poza tym pełnił funkcje – więc się otarł.

  223. konstancja
    2 lipca o godz. 22:35
    do
    Orteq
    2 lipca o godz. 22:16
    dlaczego MY?

    Dobrze wspolwinnych znalezc Konstancja. W kupie razniej

    pzdr Seleukos

  224. No to zesmy sobie dopowiedzieli. Zgodnie ze scenariuszem dziadowo-obrazowym

    Ze Szewinska byka Zydowka zostalo jej WYPOMNIANIE, przez nas czystych Polakow, z okazji upuszczenia przez nia sztafetowej paleczki.

    Tu mowa jest o PERFIDII polskiego antysemityzmu. OBWINIC ZYDA. Co dodaje na wypadek jakby ktos wciaz czegos nie zalapywal

  225. @Orteq 2 lipca o godz. 22:43
    WYPOMNIANE tu na blogu – przez Ortesia.
    W ramach PERFIDII? Musi co.

  226. Orteq
    2 lipca o godz. 22:43
    skunks
    Co dodaje na wypadek jakby ktos wciaz czegos nie zalapywal

  227. A skąd wiesz, Orteq, że jesteś CZYSTYM Polakiem?
    Bo rozsądnie rzecz biorąc raczej nikt w Polsce nie ma takiej pewności.
    „Czysta rasa” w Polsce nie istnieje.

  228. aaaaa…. ktualnie,chiba nowoevangielik, -angielik

  229. Dobranoc, prawie Wszystkim, pyszna zabawa byla ale jutro tez jest
    Seleukos

  230. I co to w ogóle znaczy „czysty Polak”?
    Czyżby Żydzi sprzed wojny nie byli Polakami?

  231. Wielce Szanowni,
    Przyznam, że ten zmasowany atak na Orteqa, jest dla mnie niezrozumiały. Z jego wpisu wynika, że nasza znakomita mistrzyni, w czasach nagonki antysemickiej,miała jakieś problemy z powodu swojego pochodzenia.
    Uważam, że postąpił słusznie ujawniając ten, nieznany szerzej, haniebny epizod. Nie tylko nie powinien być zatajany, lecz wręcz przeciwnie -należy go szeroko rozpowszechniać, szczególnie dzisiaj, kiedy słowo „Żyd” znów stało się (w niektórych kręgach nigdy nie przestało) obelgą, synonimem najgorszych cech ludzkich.
    Takie rzeczy trzeba właśnie wywlekać, z nadzieją, że choćby jakaś część tych oszołomów, otrzeźwieje.
    Poza tym nie wydaje mi się, żeby Orteq miał złe intencje, skoro potępia antysemityzm i to co dotknęło Panią Irenę.

  232. Tanaka

    „Ta nauczycielka, niby Zydowka, to przeciez czysta konfabulacja. Gumofilc od lat glosil, ze nigdy nic nie slyszal o polskim antysemityzmie. A juz o tym z Marca68 rodem to absolutnie zero on slyszal. Moze nawet ujemne to zero bylo”

    Tanako, ten łgarz i bełkot Orteg, wie lepiej ode mnie, kim jestem i co mówiłem. Gdybym go traktowal poważnie, dawno temu beknąłby za swoje łgarstwa Oczywiście, pod koniec życia się nie zmieni, więc będzie na blogu chuliganił.

    Oto trzy jego łajdackie imputowania i kłamstwa w jednym malutkim akapicie.

    „Ta nauczycielka, niby Zydowka, to przeciez czysta konfabulacja”

    Przed sądem imputowanie bardzo łatwo bym udowodnił, tu nie będę się nieboszczką posługiwał w charakterze dowodu.

    „Gumofilc od lat glosil, ze nigdy nic nie slyszal o polskim antysemityzmie”.

    Na blogu zdarza się niezamierzone deformowanie cudzych wypowiedzi, tu jednak jest zamierzone fałszowanie i robienie ze mnie durnia. Mówiłem parę razy o tym, że nie wyniosłem z rodziny deprecjonujących etykietek „Żyd”, „Niemiec”, „Ukrainiec”, „Ruski”, a nie o tym, że NIGDY nie słyszałem o polskim antysemityzmie.

    „A juz o tym z Marca68 rodem to absolutnie zero on slyszal”.

    Strajkowałem w Marcu, więc chyba oczywiste, że nie mogłem słyszeć, bo w tym czasie współredagowałem w Komitecie Strajkowym m.in. punkt 3 „Odezwy”:

    „1. Jesteśmy tylko barometrem nastrojów społecznych i nie damy sprowadzić naszych dążeń li tylko do problemów: syjonizmu, frakcyjnej walki o władzę czy chuligaństwa”.

    Długo tak można z tym zamorskim rozrabiaką bluzgającym kłamstwami, insynuacjami, nie nauczonym ważenia słowa i odpowiedzialności za nie?

  233. Ja też chyba już spasuję. Ale lustracja to jednak broń obosieczna 🙂

  234. @jobrave 2 lipca o godz. 22:54
    GROMKO potępia i STANOWCZO się odcina!
    Dobranoc 🙂

  235. @wbocek 2 lipca o godz. 22:54
    Zwrotu “czysta konfabulacja” on się ode mnie nauczył dwa dni temu.
    Więc odbija piłeczkę – bo tamto to było do niego 🙂

  236. jobrave
    2 lipca o godz. 22:54

    przy myciu zabkow

    Jobrave, wystarczajaco inteligentni, oczytani jestesmy. Wiemy jak bylo, dlaczego, kto i co. „Kaganek oswiaty” Ortesia celu nie ma nas doksztalcic, cel ma znalezc ev innych „funkcyjnych”, chetnie co paluszki gryzli, ale… „czyste” zachowali. Metody mycia racze, indywidualne.

    Dobranoc S

  237. Obejrzałam przed chwilą „Szkło kontaktowe” i dopiero teraz do mnie dotarło, bo wcześniej nie oglądałam, że ten taniec ludowy „Mazowsza” pod samolotem to nie był żart, ale patetyczny real.
    JezusieMaryjo! Przecież tego typu numery (ludowość plus nowoczesność)
    były praktykowane w głębokim bardzo peerelu w ramach poetyki socrealizmu.

  238. jobrave
    2 lipca o godz. 22:54

    „Takie rzeczy trzeba właśnie wywlekać, z nadzieją, że choćby jakaś część tych oszołomów, otrzeżwieje”

    Bardzo płytko patrzysz. Antysemityzm ma najmniej 1700 lat i nie widać końca, a Ty mówisz o nadziei i w pospolitej papli widzisz otrzeźwiciela. Po co on tu cokolwiek wywleka i kogo ma na blogu ateistów otrzeźwiać? Najwyżej siebie.

  239. Na marginesie
    2 lipca o godz. 22:29 * Mnie do głowy by nie przyszlo, zeby z okazji śmierci Ireny Szewinskiej zajmować się nie Ireną Szewinska, ale żydowskością (?) w Irenie Szewinskiej co doznala szwanku, jakby to była główna część jej biografii. Orteqowi przychodzi . Na to samo u Orteqa zwrocił uwagę Pombocek. Wygląda to dziwnie, właściwie – dziwacznie. Jakby Orteq musiał sie koniecznie odżegnywać od antysemickości. A przy tym bardzo meczy tym tematem blog.

  240. mag
    2 lipca o godz. 23:08 od razu tego nie wylapałaś? jakoś mi szkoda, ze „Mazowsze” wzięło udzial w takiej nieartystycznej, nieestetycznej, a ludowopolitycznej hecy.

  241. @basia.n
    2 lipca o godz. 15:30

    Redakcja nie przydziela nicków. Po prostu, aby się zalogować na serwerze „Polityki”, powinno się używać adresu i hasła, które się podało przy rejestracji. Adres (nick) do logowania na serwerze nie musi być identyczny z nickiem i adresem Email podawanym w rubrykach pod blogami (Podpis, Email). Na różnych blogach można mieć różne nicki, ale do logowania na serwerze zawsze tan sam, inaczej trzeba się na nowo rejestrować.
    Nie znaczy to, że nakłaniam Cię do zmiany nicka na blogu. Zwłaszcza że taka zmiana powoduje czekanie w moderacji na akceptację, jak każdy nowy uczestnik bloga.

    A @wbocek (pombocek) chyba w porę się zreflektował, że sam też lubi zdrobnienia 😎

  242. jobrave
    2 lipca o godz. 22:54 * Może to dla Ciebie niezrozumiale, bo bierzesz to z odwrotnej strony – jako „zmasowany atak: na niego. A nie naleznie, czyli odwrotnie – jako zmasowany atak Orteqa prawdziwym czy tez mniemanym epizodem antysemickim który mial Irenie Szewinskiej wyrządzić krzywde, ktorym to epizodem Orteq zaslonil Irenę Szewinską.

  243. Konstancjo,
    Konstancjo,
    Jestem przekonany, że nikt od nas nie wymaga brania odpowiedzialności za nie swoje czyny, bo to byłoby absurdalne, natomiast wypadałoby głośno potępić tych, którzy dopuszczali haniebnych czynów wobec żydowskich współobywateli i nie tylko o te krwawe chodzi. Możemy też, a nawet powinniśmy pokazać, że głeboko wstydzimy się z powodu tych kanalii, zamiast ich bronić, relatywizować ich czyny, a przede wszystkim okazać współczucie, przeprosić i jakoś, w miarę możliwości, zadośćuczynić.
    Natomiast to my uważamy, że współcześni Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, są odpowiedzialni za czyny, to my domagamy się ustawicznego kajania, przeprosin, rekompensat itp.

  244. A jakby powiedział raz i nie walono by w niego młotkiem, to może temat by się skończył dwieście wpisów temu.

  245. Dzisiaj chyba wszystkich giez ugryzł. Gratuluję Belgii, współczuję Meksykowi, któremu po sąsiedzku kibicowałam.
    A po meczu naszej czołowej tenisistki jestem tak zmęczona jakbym sama grała trzy godziny.
    Trochę mam dość sportu i sportowców chwilowo.

  246. TanakaMo
    2 lipca o godz. 23:20,
    Może więc należałoby to potraktować raczej, jako grubą niezręczność, brak wyczucia, ale nie jako działanie intencjonalne?

  247. Tanako – 23:13

    Blog jest meczony nieudolnoscia jego Gospodarza. Przychylajacego sie, zupelnie bez najmniejszej do tego potrzeby, do pogladow gumofilcowych. Taka prawda. Zajrzyj do jobrave pod 22:54

  248. Jeszcze raz zajrzyj pod jobrave. Bo pierwszy raz zajrzales niezbyt udatnie

  249. jobrave – 23:32

    nie okazales az taki BRAVE za jakiego cie poczytalem. Szkoda

  250. @wbocek,@tanaka,
    W takim razie wszystko wskazuje na to, że wrażliwość mi się stępiła. I mówię to bez przekąsu, natomiast ze smutkiem.

  251. jobrave
    2 lipca o godz. 23:26
    akurat nie mam w zwyczaju oskarżać całych nacji o zbrodnie z przeszłości- ani współczesnych Turków o rzeź Ormian, ani współczesnych Ukraińców o zbrodnie Bandery.
    Współczesnych Niemców o zbrodnie III Rzeszy też nie oskarżę.
    Mało tego – uważam, że polityczną hucpą jest żądanie od Niemców odszkodowań za II w. św. dziś, współcześnie 70 lat po wojnie i takimi słowami i sformułowaniami, jakich używa PIS. Takie rzeczy, jesli już, załatwia się drogami dyplomatycznymi, a nie wrzaskiem z mównicy.

    Władysław Bartoszewski,Bronisław Geremek, Jan Nowak Jeziorański i kilkoro innych osobistości w grobie sie przewraca, bo ich wieloletnia praca zmierzająca do pojednania między Polakami, Niemcami, Żydami i innymi nacjami obróciła się w niwecz.

    Wiem, że Twoja wypowiedź dotyczyła uogólnionego przekazu medialnego, ale mam nadzieję, ze podzielasz podobny do mojego punkt widzenia.

    Podobało mi się „wybaczamy i prosimy o wybaczenie” polskich biskupów i księży wyrażone w 68 (?)roku.

  252. Tobermory
    2 lipca o godz. 23:18

    „A @wbocek (pombocek) chyba w porę się zreflektował, że sam też lubi zdrobnienia”

    Nazwę to inaczej: PRZY PEWNYM POZIOMIE ZAŻYŁOŚCI zdrobnienia są oczywistością. Ale na pewno mojej ukochanej mag nie nazwę ani w tym, ani w przyszłym wcieleniu „maguś” – to dla mnie obłudne, chłopskie cukiernictwo.

  253. Tanaka,

    Ta niby krzywda wyrzadzona Szewinskiej w 68 to gowno, za przeproszeniem. Ja caly czas nadaje o krzywdzie nam, narodowi polskiemu, wyrzadzonej wowczas. Poprzez wszczecie antysemityzmu na taka skale, ze wielkie tysiace naszych rodakow zostalo obdarzonych paszportami w jedna strone.

    Izraelici nigdy nam tego nie zapomna. I to o tym ja bazgram od czasu smierci Medalistki Wszechczasow

  254. wbocek
    2 lipca o godz. 22:54 * Pombocku, myślę, ze wielu z nas nieźle zna zachowania Orteqa. Po należnej odpowiedzi, chyba najlepiej olać.

  255. Podczas gdy Medalistka Wszechczasow w dupie swojej sportowej miala te zydowskosc. Jej wypominana przez tzw. ‚rodakow’

  256. Wczoraj Orteq/Szewińska, dzisiaj Orteq/Szewińska…
    Jedyny sprawiedliwy w Sodomie stara się jak może, a tu taka niewdzięczność 🙁
    Nic chyba nie przegapiłem spędzając ten dzień na Jeziorze Zuryskim i ponownie w Konstancji.
    @Orteq
    Spasuj nieco. Już do wszystkich dotarło twoje posłannictwo, daj odetchnąć od tej namolności. Nikt nie pochwala tego, co się w Polsce działo w 1968, zostało to wielokrotnie i na różne sposoby nazwane i potępione. Bohaterka przeszła swoje, ale przetrzymała i nie wyemigrowała, czuła się w Polsce u siebie, otoczona społecznym podziwem i szacunkiem do końca swoich dni.
    Ty zaś, skoro czujesz w imieniu Zmarłej jakieś niepowetowane krzywdy, dopadnij imiennie tych sukinsynów, którzy Jej zatruwali życie, ale daj wreszcie spokój uczestnikom tego blogu. I nie tylko ty, ale i wszyscy inni wpadający tu z pretensjami, że nie wywieszamy co chwila transparentów z potępieniem krzywd dziejących się w Palestynie, Sudanie, Bangladesh i wszystkich innych zapalnych miejscach na tym globie.
    Bywając na tym blogu wychodzę bowiem z założenia, że żaden normalnie wrażliwy człowiek nie musi bez końca potwierdzać swojej wiarygodności nieustannym deklarowaniem werbalnego potępienia dla oczywistych niesprawiedliwości, ludzkiego okrucieństwa i politycznych machlojek na tym świecie.

  257. Orteq
    2 lipca o godz. 23:38

    jobrave – 23:32

    nie okazales az taki BRAVE za jakiego cie poczytalem. Szkoda
    __________________________________________________
    Jeśli jedna osoba mowi mi, że jestem pijany, to mogę to kwestionować, ale jeśli kilka, wowczas zamykam gębę i idę spać. Ja nic karygodnego w Twoim wpisie nie dostrzeglem, ale -widać – pijany jestem.

  258. Orteq
    2 lipca o godz. 23:45 * Właśnie – bazgrasz. taką bazgraniną wiecej szkody niż pożytku robisz w sprawie, na ktorej, jak oswiadczasz, zalezy Ci. I przy tym zabazgrujesz blog. To jest blog, a nie miejsce na kazde bazgroły. Przypomnij sobie, jak pani od polskiego uczyla, jak sie pisze porzadna wypowiedź i za co sie dostaje piatkę, a za co palę.

  259. @wbocek
    2 lipca o godz. 23:45

    A „wbocek” i „pombocek” to nie zdrobnienia? Nadane sobie samemu?
    To miałem na myśli, a nie pieszczotliwe „maguś” etc.

  260. Tobermory
    2 lipca o godz. 23:52.
    No właśnie.

  261. Niczewo nie paniali. Ani szef ani jego akolita. Kak zalko

  262. konstancja
    2 lipca o godz. 23:43
    Podzielam całkowicie.

  263. @Orteq 2 lipca, godz.20:52
    Zrozumiales mnie zupelnie na opak. Wystapilam w Twojej obronie robiac to jak widac nieudolnie. Podobalo mi sie, ze przypomniales rodowe nazwisko olimpijskiej medalistki, bo pod tym nazwiskiem byla ona dlugo znana. Z drugiej strony zirytowaly mnie robione Ci zarzuty o „wywlekanie pochodzenia”, „szperanie w DNA”. Pochodzenie zydowskie nie jest niczym wstydliwym, wiec wypominanie, ze ktos je „wywleka” jest niedorzeczne. Dlatego napisalam, ze paru osobom dales pretekst do gloszenia wlasnej prawosci przez doszukiwanie sie kryptoantysemityzmu w Twoim wpisie. Podpisuje sie pod tym, co na ten temat napisal @jobrave.
    PS Nigdy nie mialam kruczoczarnych wlosow, co jest bez znaczenia, ale wykazuje nietrafnosc roznych domyslow.

  264. Tanaka
    2 lipca o godz. 23:49

    Olewałem go parę lat. A on i tak podszczypywał, tłumacząc się w dodatku swoim krętaczym zwyczajem, że on nie daje żadnego powodu, a jest przez różnych zaczepiany. Taki święty męczennik. Aż dziw, że gdzie tylko się święty pojawił, zaraz same się robiły awantury. Każdemu się może przytrafić epizod – jeden, drugi. Ale ten osobnik to nie epizody, lecz ciągłość czynu. Przez chwilę nawet wydało mi się, że zstąpił duch i go odnowił. Przez chwilę. Szczurowaty gość. Łajdactwa popełnionego po śmierci anumlika nie potrafię zapomnieć.

  265. Tobermory – 23:52

    Chodzi o zamiatanie pod dywan tego czego Izraelici NIGDY nie pozwola nam zamiesc. Czyli polskiego antysemityzmu 68. W zadnym innym kraju nie okazanego wowczas.

    A tak w ogole to czuj sie dobrze

  266. jobrave
    2 lipca o godz. 23:39 * To raczej sprawa trafności diagnozy. A czy wrażlwość jest przyczyną – nie mam pojęcia. Ty masz lepsze.

  267. wbocek
    2 lipca o godz. 23:12

    jobrave
    2 lipca o godz. 22:54

    „Takie rzeczy trzeba właśnie wywlekać, z nadzieją, że choćby jakaś część tych oszołomów, otrzeżwieje”

    Bardzo płytko patrzysz. Antysemityzm ma najmniej 1700 lat i nie widać końca, a Ty mówisz o nadziei i w pospolitej papli widzisz otrzeźwiciela. Po co on tu cokolwiek wywleka i kogo ma na blogu ateistów otrzeźwiać? Najwyżej siebie.
    __________________________________________________
    Wcale nie wykluczam, że gdyby wieść ta rozeszła się szerzej, to na niektórych zrobiłaby wrażenie. Mnie udało się całkiem sporo osób wyprostować i to takich, które twierdziły np., że „Żyd Karol Marks, był zbrodniarzem stalinowskim”. I prostowanie,ku memu zaskoczeniu nie trwało długo.

  268. Gumofilc jakas anty-anumlikowosc mnie, chyba, przypisuje. Takiego chamstwa trzeba poszukac w ccinach infantylnych

  269. kruk
    3 lipca o godz. 0:01

    „Pochodzenie zydowskie nie jest niczym wstydliwym, wiec wypominanie, ze ktos je „wywleka” jest niedorzeczne”

    Przykro, że nic nie zrozumiałaś i przekręcasz jak on sam. Nikt nie wypominał wywlekania pochodzenia, lecz ja wylokłem, że sensat w PIERWSZYM wpisie z okazji śmierci wspomniał WYŁĄCZNIE o pochodzeniu i nękaniu za nie – I O NICZYM WIĘCEJ. Może teraz oceń, co jest niedorzeczne.

  270. jobrave
    2 lipca o godz. 22:54

    Az uwierzyc nie moge w to co napisales.

    W Tokio medale zdobywala Irena Kirszeinstein Szewinska, po … juz tylko Irena Szewinska.

    Wiec nie rozumiem tego co piszesz, ze to byl nieznany powszechnie fakt. Bo byl powszechnie znany i rownie pwoszechnie wyparty.

    pozdrowka
    ~l.

  271. Tanako! Gospodarzu nasz

    Jak zapewne widzisz golym okiem, mamy do czynienia z naparzankami po tej samej stronie barykady odbywajacymi sie. Ateisci atakuja ateistow! Dlaczego tak sie dzieje? Z prostego powodu: z doprowadzenia do panowania TWA.

    Gdy nagromadzi sie za duzo ADORACJI w tym samym miejscu, cos musi peknac w danym miejscu. Wiec mamy pec.

    Gorsze rzeczy widywalem. Jak np. takie, iz przeflancowanie, malzenskie, Kirszenstein w Szewinska, w 67, mialo z Niej uczynic Polke i tylko Polke

  272. wbocek
    3 lipca o godz. 0:03

    Zlajdaczyl sie doszczetnie, gdy wywlokl, wywloka jedna, tozsamosc @anumlika, na blog.

    Obsobaczylem go wtedy rowno i sie zamknal i przeprosil nieszczerze. Odszedl @anumlik i sie osmielil ponownie, bohater bergamudzki.

    Ja go zasadniczo olewam. Czasem napisze, ale szkoda mi czasu na szumowine blogowa. Toleruje obecnosc,bo od czasu do czasu jednak cos wnosi, chocby tym, ze prowokuje do prostowania bredni ktorymi bredzi.

    pozdrowka
    ~l.

  273. kruk
    3 lipca o godz. 0:01

    Dopowiem, bo możesz dalej nie rozumieć. Paplanie w obliczu śmierci akurat o pochodzeniu i wyłącznie o pochodzeniu, obojętne w jakim naświetleniu, nie jest wspomnieniem o człowieku, o jego walorach, o jego pięknie, o jego wielkości, czyli o tym, o czym się w obliczu śmierci w cywilizowanym świecie mówi. Tak samo było z anumlikiem.

  274. Zalecam przewijanie nienawistnikow

  275. I znowu kotek i młotek.
    W Tokio (1964) startowała Irena Kirszenstein.
    W Meksyku (1968) – Szewińska.
    Albowiem w 1967 roku zdarzyła się rzecz niesłychana. Irena Kirszenstein wyszła za mąż i od tego momentu nosiła nazwisko… męża, co było wówczas nagminnym procederem uprawianym przez kobiety wychodzące za mąż.
    Dlaczego miał to być fakt powszechnie wyparty, to już naprawdę nie rozumiem.
    Notabene, wypadałoby choć raz sprawdzić prawidłową pisownię nazwiska panieńskiego tej wybitnej lekkoatletki i, jeśli się nie jest w stanie odtworzyć z pamięci, to po prostu skopiować.

  276. KARIERA IRENY SZEWIŃSKIEJ W CYFRACH

    Igrzyska olimpijskie (4 starty), 7 medali – 3 złote
    Tokio 1964
    – 200 m – srebrny medal (23.13)
    – skok w dal – srebrny medal (6,60)
    – 4×100 m – złoty medal (Teresa Wieczorek-Ciepły, Irena Kirszenstein, Halina Richter-Górecka, Ewa Kłobukowska) 43.69 (rekord świata)
    Meksyk 1968
    – 100 m – brązowy medal (11.19)
    – 200 m – złoty medal (22.58 – rekord świata)
    Monachium 1972
    200 m – brązowy medal (22.74)
    Montreal 1976
    – 400 m – złoty medal (49.29 – rekord świata)
    Moskwa 1980
    – półfinał 400 m (kontuzja)

    Mistrzostwa Europy (4 starty), 10 medali – 5 złotych
    Budapeszt 1966
    – 100 m – srebrny medal (11.5)
    – 200 m – złoty medal (23.1)
    – skok w dal – złoty medal (6,55)
    – 4×100 m – złoty medal (Elżbieta Bednarek, Danuta Straszyńska, Kirszenstein, Kłobukowska) – 44.4
    Helsinki 1971
    – 200 m – brązowy medal (23.32)
    Rzym 1974
    – 100 m – złoty medal (11.15)
    – 200 m – złoty medal (22.51)
    – 4×100 m – brązowy medal (Ewa Długołęcka, Danuta Panasiuk-Jędrejek, Barbara Kobzda-Bakulin, Kirszenstein-Szewińska) 43.48
    Praga 1978
    – 400 m – brązowy medal (50.40)
    – 4×400 m – brązowy medal (Małgorzata Gajewska, Hryniewicka-Kacperczyk, Nowaczyk-Błaszak, Kirszenstein-Szewińska) 3:26.76

    Europejskie igrzyska halowe, 3 medale – 2 złote
    Belgrad 1969
    – 50 m – złoty medal (6.4)
    – w dal – złoty medal (6,38)
    – Sztafeta 1+2+3+4 okr. – srebrny medal (4:53.2)

    Halowe mistrzostwa Europy (6 startów), 3 medale
    Sofia 1971
    – 50 m – 4. miejsce (7.5)
    – w dal – srebrny medal (6,56)
    Grenoble 1972
    – 50 m – 6. miejsce (6.39)
    Rotterdam 1973
    – 60 m – 4. miejsce (7.35)
    Göteborg 1974
    – 60 m – brązowy medal (7.20)
    Katowice 1975
    – 60 m – brązowy medal (7.26)
    San Sebastian 1977
    – 60 m – eliminacje (7.42)

    Uniwersjada (2 starty), 3 medale – 2 złote
    Budapeszt 1965
    – 100 m – złoty medal (11.3)
    – 200 m – złoty medal (23.5)
    – 4×100 m – srebrny medal (46.1)
    Turyn 1970
    – 100 m – elimin. 12.3

    Europejskie igrzyska juniorów. 3 medale – 3 złote
    Warszawa 1964
    – 200 m – złoty medal (23.5)
    – skok w dal – złoty medal (6,19)
    – 4×100 m – złoty medal (Jadwiga Dudek, Irena Woldańska, Elżbieta Bednarek, Kirszenstein) 46.6

    Rekordy świata (10 zatwierdzonych, 6 nieoficjalnych)
    60 m
    – 7.1 (pomiar ręczny), Warszawa, 9.2.1974 *
    – 7.24 (pomiar elektroniczny) Göteborg,10.3.1974 *
    100 m
    – 11.1 (razem z Ewą Kłobukowską), Praga, 9.7.1965
    – 11.1 (11.19), Meksyk, 14.10.1968
    200 m
    – 22.7, Warszawa, 8.8.1965
    – 22.7, Chorzów, 1.7.1967 *
    – 22.5 (22.58), Meksyk, 18.10.1968
    – 22.0 (22.21), Poczdam, 13.6.1974
    300 m
    – 37.8, Warszawa, 1.5.1967 *
    400 m
    – 49.9, Warszawa, 22.6.1974
    – 49.75, Bydgoszcz, 22.6.1976
    – 49.29, Montreal, 29.7.1976
    440 jardów
    – 51.3, Londyn, 29.8.1975 *
    – 51.71, Edynburg 6.8.1976 *
    4×100 m
    – 44.2 (Maria Piątkowska, Kirszenstein, Halina Górecka, Ewa Kłobukowska), Łódź, 13.9.1964
    – 43.6 (43.69), Tokio, 21.10.1964 **

    * – rekordy oficjalnie nie zatwierdzone
    ** – rekord anulowany przez IAAF

    Rekordy Europy (5, poza rekordami świata)
    – 100 y – 10.5, Spała, 25.7.1965
    – 100 m – 11.1, Meksyk, 14.10.1968
    – 200 m – 23.1, Tokio, 19.10.1964
    – 220 y – 23.6, Dublin, 4.7.1965
    – 4×100 m – 44.4, Budapeszt, 5.9.1964

    Rekordy świata juniorów (7 nieoficjalnych)
    200 m
    – 23.1 (23.13), Tokio, 19.10.1964
    skok w dal
    – 6.39, Budapeszt, 6.9.1964
    – 6.39, Łódź, 13.9.1964
    – 6.43, Tokio, 14.10.1964
    – 6.56, Tokio, 14.10.1964
    – 6.60, Tokio, 14.10.1964
    4×100 m
    – 46.6 (Jadwiga Dudek, Irena Woldańska, Elżbieta Bednarek, Kirszenstein), Warszawa, 20.9.1964

    Puchar świata (2 starty), 2 zwycięstwa
    1977 Düsseldorf – 200 m – 1 m. (22.72), 400 m – 1 m. (49.52)

    Finał pucharu Europy (5 startów), 3 zwycięstwa
    1965 Kassel – 4×100 m – 1 m. (44.9)
    1975 Nicea – 400 m – 1 m. (50.50)
    1977 Helsinki – 200 m – 1 m. (22.71)

    53-krotna rekordzistka Polski
    – 100 m (14), 200 m (10), 400 m (5), w dal (6), 5-bój (1)
    – 4×100 m reprezentacja (10), 4×100 m klub (6), 4×400 m reprezentacja (1)

    23-krotna mistrzyni Polski
    – 100 m (1966-1968, 1972-1974, 1979)
    – 200 m (1966, 1968, 1971-1975, 1979)
    – 400 m (1978),
    – 4×100 m (1965, 1974-1975),
    – skok w dal (1965, 1967, 1971-1972)
    – i wicemistrzyni kraju: 4×100 m (1966)
    3-krotna halowa mistrzyni Polski
    – 60 m (1974, 1976-1977)
    – i 1-krotna brązowa medalistka 60 m (1979)

    50-krotna reprezentantka Polski w meczach międzypaństwowych (1963-1980)
    – 148 startów, 69 zwycięstw indywidualnych

    13-krotna liderka rocznych tabel światowych
    – 100 m – 2 (1966, 74), 200 m – 7 (1965-69, 74, 77), 400 m – 4 (1974-77)

    Rekordy życiowe
    – 60 m (w hali) – 7.20, Göteborg, 10.3.1974
    – 100 m – 10.9 (pomiar ręczny), Warszawa, 29.6.1974
    – 11.13 (elektroniczny), Rzym, 3.9.1974
    – 200 m – 22.0/22.21 (Poczdam,13.6.1974
    – 300 m – 35.70, Londyn, 4.7.1975
    – 400 m – 49.29, Montreal, 29.7.1976
    – 80 m przez płotki – 10.8, Spała, 24.7.1965
    – 100 m przez płotki – 14.0, Rzym, 17.5.1969
    – 400 m przez płotki – 56.62, Hanower, 24.9.1977
    – skok wzwyż – 1.68, Bari, 11.9.1966
    – skok w dal – 6.67, Warszawa, 27.8.1968
    – pięciobój – 4705 pkt, Warszawa, 6.6.1965

    Ranking światowy „Track & Field News” (16 razy 1. miejsce)
    100 m 200 m 400 m 400 m pł skok w dal 5-bój
    1964 2 2
    1965 2 1 2 6
    1966 2 1 1
    1967 1 1 1
    1968 3 1 6
    1969 6 2 1
    1971 7 3 5
    1972 10 3 9
    1973 3 2
    1974 1 1 1
    1975 3 2 1
    1976 4 1 1
    1977 8 1 1 3
    1978 5 3
    1979 8 4

    Czterokrotna zwyciężczyni Plebiscytu „Przeglądu Sportowego” na 10 Najlepszych Sportowców Polski (1965, 1966, 1974, 1976).
    Siedmiokrotna zdobywczyni „Złotych Kolców” – nagrody dla najlepszej lekkoatletki roku w Polsce (1971-1977).
    W 1974 najlepsza sportsmenka świata w głosowaniu międzynarodowych agencji prasowych.
    W 1998 wybrana najlepszym polskim sportowcem XX wieku w plebiscycie „Polityki”, „Przeglądu Sportowego” i „Tempa”.

  277. Tobermory
    2 lipca o godz. 23:54

    Nie, Tobermorku, to świadome małpowanie góralszczyzny, a nie własne zdrobnienia. Zgoda, że nie musiałeś o tym wiedzieć, a ja kiedyś chyba różne bzdety na temat wymyślałem i głośno mówiłem. Przez mgłę przypominam sobie coś o POM-ie i bocku (boczku)

  278. I dla przypomnienia….

    Fakt. Niewiele rozumiesz.

    Fakt. Kiepsko wiazesz fakty.

    Fakt. Kiepsko wiazac fakty, wyciagasz bledne wnioski.

    Fakt. O ile jakiekolwiek wnioski wyciagasz…

    .

    ***
    .

    Fakt. Wytkniecie pochodzenia.

    Fakt. Wymazanie polowy nazwiska.

    Fakt. Wymazanie polowy nazwiska, to jak wymazanie siebie i pochodzenia.

    Fakt. Usmiech i zwyciestwa i medale, na chwile pociesza.

    Fakt. A swiadomosc, ze sie gawiedzi antysemickiej uleglo, caly czas w glowie.

    Fakt. Stres caly czas jest.

    Fakt? Czy ten stres mial zwiazek z rakiem?

    .

    pozdrowka
    ~l.

  279. @wbocek
    3 lipca o godz. 0:42

    Oczywiście. A góralszczyzna zupełnie się obywa bez zdrobnień.
    Eh, panocku 🙄

  280. Zeby nie bylo…

    Zacytowane powyzej zestawienie faktow i osiagniec Ireny Kirsztenstein Szewinskiej pochodzi ze strony Polskiego Zwiazku Lekkiej Atletyki.

    pozdrowka
    ~l.

  281. Drogi lgarzu, infantylu

    Z Anumlikiem bylo tak, iz niejaki zza kaluznik z Jackowa piszac, wygrzebal Jego TW-owska przeszlosc gierkowska. Czyli z lat, ktore ja mialem poza soba. Wyjechawszy z paszporten w jedna strone niedlugo po 68. O Anumliku nigdy nic nie slyszalem. Anumlik nie wyjechal. On dalej pisal anumliki.

    O tym ze pisal rowniez jakies tam donosy na Baranczaka, czy innych ludzi piora, nie wiedzialem absolutnie nic. Bo mnie w Polsce juz dawno nie bylo!

    Raz lgarz, zawsze lgarz. Szczegolnie w ccinach sie uplasowujac samotniczo.

    Martwi mnie przyszlosc blogowa. Choc jam nie zaden tam redaktor Kowalczyk. Ktory byl mylony z red. Adamczykiem

  282. Bałwańskie wiązanie raka ze stresem z powodu pochodzenia (wyparcia, przypominania) to jest dopiero podziwu godna koncepcja 🙄

  283. Tobermory
    3 lipca o godz. 0:50

    Coś piłeś, czy faktycznie jesteś kleszcz? Nie analizuję góralszczyzny, czy ona się bez czegoś obywa, czy nie obywa, powiedziałem tylko, że zmałpowałem i kropka.

  284. @wbocek
    3 lipca o godz. 0:58

    Jedno piwo 0.33 l, dwie godziny temu.
    Taki „językowiec”, a nie zauważa oczywistości 😉
    Zmałpowałeś zdrobnienia i kropka.

  285. Czy ten kleszcz nie pojdzie w koncu spac?

  286. Uff!
    Może sprostuję co nieco.

    Orteq : 23:45
    Ja caly czas nadaje o krzywdzie nam, narodowi polskiemu, wyrzadzonej wowczas. Poprzez wszczecie antysemityzmu na taka skale, ze wielkie tysiace naszych rodakow zostalo obdarzonych paszportami w jedna strone.
    Wszczęcie antysemityzmu powiadasz? Tak jakby Jedwabne, Radziłów, Wąsosz, Rajgród, Goniądz i inne nigdy nie istniało. A to twoje ziemie Orteq, twoi ziomkowie i współbracia. Nie ma porównania paszportu z morderstwem.
    A o co tu tak naprawdę chodzi i co przykrywa się gadaniem o antysemityzmie i krzywdzie wyrządzonej Itenie Szewińskiej?
    Może o to:
    Orteq : 23:32
    Blog jest meczony nieudolnoscia jego Gospodarza. Przychylajacego sie, zupelnie bez najmniejszej do tego potrzeby, do pogladow gumofilcowych. Taka prawda.
    Bo chodzi o prosty fakt, że się Orteq pomylił wieszcząc z radością koniec bloga, pomylił się oceniając zasługi Lonefathera w tworzeniu nowego i został zaskoczony Tanaką jako nowym gospodarzem.

    A ja cenię Orteqa za jego przenikliwość, ludowy humor i seczego i chciałabym móc z nim gadać jak z sympatycznym starszym panem a nie wioskową marudą zazdrosną o drugiego starszego pana.
    *
    A tak do wszystkich niezadowolonych krytykantów:
    Blog pod kierownictwem Tanaki został dany przez Polityke nam wszystkim i wszyscy jesteśmy za niego odpowiedzialni. Spieprzymy – przepadniemy, proste jak konstrukcja cepa. Każdy może napisać wstępniak, każdy może komentować w lepszy lub gorszy sposób.
    Wbrew temu co tu jest opowiadane o istnieniu TWA jest to bzdura na resorach. Każdy może być TWA o ile zechce brać udział w życiu bloga a nie nadymać się, obrażać i wyrażać niezadowolenie z tego, że nie jest tak jak „ja” chcę.
    To nasz blog i tworzymy go wszyscy

  287. Raz menda, zawsze menda…

    (nie mylic z owadami… menda od „mendzenia”, czyli nieustannego powtarzania tego co dawno zostalo powiedziane)

    ~l.

  288. lonek! Czys ty usniety jest? Czy dalej rozmyslasz o nastepnych osiagnieciach intelektu twego?

    Podziw wyrazam niepomierny

  289. Brawo, E-J! Tys jedyna

  290. Tylko imbecyle zyja bez stresu.

    Zyjacy bezstresowo imbecyl, nie jest w stanie pojac i przyjac do wiadomosci, tego jak ludzie wrazliwi reaguja.

    Nie zazdroszcze imbecylom zycia beztsresowego.

    ~l.

  291. „A ja cenię Orteqa za jego przenikliwość, ludowy humor i seczego i chciałabym móc z nim gadać jak z sympatycznym starszym panem a nie wioskową marudą zazdrosną o drugiego starszego pana.”

    No właśnie. Ja też.

  292. Orteq
    3 lipca o godz. 1:15

    Wazelina.

    Sadzisz, ze na pochlebstwach i przymilaniu sie pojedziesz? Nie bierzesz pod uwage takiej mozliwosci, ze na wazelinie moze sie wazeliniarz poslizgnac?

    ~l.

  293. Orteq,
    nie podpinaj się pod 68 rok, bo wyjechałeś kilka lat później, po skończonych studiach i nieźle rozwijającej się karierze zawodowej.

  294. @Tobermory 3 lipca, godz.0:36
    Dziekuje za wytkniecie bledu. Swoja droga ciekawe, ze spolszczona zostala pisownia tylko pierwszej czesci nazwiska Kirszenstein. Spolszczylam sobie druga czesc niejako z automatu, co oczywiscie nie powinno miec miejsca.

  295. „Bałwańskie wiązanie raka ze stresem z powodu pochodzenia (wyparcia, przypominania) to jest dopiero podziwu godna koncepcja”

    Polecam „wrażliwemu” logiczny rozbiór tego zdania, zanim, zestresowany jak zwykle, zacznie na ślepo miotać epitetami.
    Ale to chyba lepiej po wyspaniu.

  296. Jak do tanca, jak do tanga, do rozmowy trzeba najmniej dwojga.

    https://www.youtube.com/watch?v=Lt3A5hRtApc

    pozdrowka
    ~l.

  297. E-J, 1:10

    „Wszczęcie antysemityzmu powiadasz? Tak jakby Jedwabne, Radziłów, Wąsosz, Rajgród, Goniądz i inne nigdy nie istniało. A to twoje ziemie Orteq, twoi ziomkowie i współbracia. Nie ma porównania paszportu z morderstwem. A o co tu tak naprawdę chodzi i co przykrywa się gadaniem o antysemityzmie i krzywdzie wyrządzonej Itenie Szewińskiej?”

    Nic z niczym sie nie przykrywa. Chodzi o tylko polskie potraktowanie Zydow w 68. Zaden inny kraj nie narzucil wtedy polityki paszportow w jedna strone. Czego panstwo Izrael nigdy nam tego nie zapomni. A to pokosztuje. Wiec ja mowie o PRAKTYCZNYM aspekcie antysemityzmu polskiego z Marca68

  298. @kruk
    3 lipca o godz. 1:24

    ??? Przecież nie tobie, tylko wiadomemu „dyslektykowi”.
    Od wczoraj nie napisał tego nazwiska ani razu poprawnie.

  299. Niedoczekanie twoje prowoku…

    ~l.

  300. Przypomne delikatnie, ze lonek to sprawca KONTYNUACJI tego bloga. Niechcianego przez jego wlasciciela od dosyc dawna

    lonek to niechciany chciacz. Docenmy to to

  301. MFR: realia, panowie, realia. A potem chocby potop

  302. E-J, 1:23

    „nie podpinaj się pod 68 rok, bo wyjechałeś kilka lat później, po skończonych studiach i nieźle rozwijającej się karierze zawodowej”

    Noo, masz slusznego. Tylko co to ma wspolnego z Szewinska?

  303. Odnoszę dziwne wrażenie, że tu nawet nie chodzi o temat zasadniczy (przynajmniej dla kilku osób), ale o personalne animozje.
    Nadarzyła się okazja i widzimy co się dzieje.
    W tym wszystkim osoby, które sądzę rzeczywiście miały pozytywne przesłanki (z obu stron dialogu) … podburzane z flank… dają się ponosić nerwom… ku uciesze „flankowiczów”.

    Bardzo smutna rzeczywistość.
    I jakże typowa.
    Musi istnieć jakać niebywale ugruntowana chęć do rozróby, a awłaszcza się jej przyglądania.

    @jobrave.
    To, że większość mówi coś tam chórkiem… to wcale nie znaczy, że ma rację.
    przykłady możemy mnożyć. Żeby nie sięgać daleko…
    wybory Trumpa, wybory PISu, wybory na Węgrzech, w Turcji, Austrii, awantura obecna w Niemczech, itd…
    Tani populizm zwycięża, ale czy to znaczy, że ma rację?

    @wbocek
    Orteqa wpis, ten, który Cię oburzył … był sarkastyczny.
    To nie miało nic wspólnego z poniżaniem Pani Ireny. A wręcz przeciwnie.

    @Konstancja
    Tak przypuszczałam, ze w ferworze pisania dziwacznie wyszło.
    Odnośnie przeprosin czy zbiorowego kajania się…
    nie o to chodzi, ale w obliczu budzących się nacjonalizmów… dobrze by było pamiętać co się działo w takich przypadkach. Ilu ludzi zwyczajnie skrzywdzono.
    Jak już wcześniej wspominano, Pani Irena była wielką sportsmenką na arenie światowej, nie tylko w Polsce. Była i jest Ona naszą dumą.
    Przez ten fakt… stała się ona osobą publiczną.
    Co jest zrozumiałe i każdy kto się wspina na wyżyny (bez względ na dyscyplinę) musi się z tym liczyć.
    Dlatego w tym całym kontekście napady na nią … były tak OBRZYDLIWE a jednocześnie głośne.

    Wbocek i inne osoby podkreślały fakt, że sama o tym nie mówiła.
    Należy jednak pamiętać, że o siebie najtrudniej się walczy, a jeszcze jak dochodzi do tego nasza Polska kultura, która uczy nas, żeby o sobie skromnie, bez chwalipięctwa, poczekać aż nas ktoś drugi pochwali, nie domagać się o swoje, itd.
    Ja tego nawet nie krytykuję. Jednakże to są cechy przez które czasem przegrywamy z innymi, a napewno nie potrafimy się sami bronić. Co ze skromności wypływa, a także czasem sprawa jest tak bolesna dla kogoś, że woli sam o niej nie wspominać.
    Czasem spowdowany rezygnacją na myśl, że wiele nie zmieni a stanie się centrum, zainteresowania, a czasem z obawy przed gorszymi skutkami.
    Dlatego osoby postronne… mają zadanie nie stać z boku i się przyglądać, albo zacierać ręce, że coś się dzieje….. tylko próbować w miarę swoich sił prostować sytuację.

    Paradoksalnym mi się wydaje fakt, że patrząc z boku… widzę, że i wbocek i Oreq myślą w sumie podobnie w tym temacie tzn antysemityzmu, czy szacunku dla Pani Ireny. A to co ich dzieli… to słowa i ich interpretowanie.

    czasem warto wziąć na wstrzymanie i spróbować popatrzeć przez pryzmat przeciwnika.
    Warunek konieczny jednak do spełnienia… to powstrzymać się od epitetów.
    One nie pomagają. A tu napędzone nerwami i skandującą publiką… latają jak gołębice.

    O tych gołębicach… to dlatego, że kawał taki był

    Pozdrawiam serdecznie

  304. Orteq
    3 lipca o godz. 1:37

    Nie wiesz?
    A moze nie chcesz wiedziec?
    A moze tylko naginasz i naciagasz pod swoje brednie i domniemania?

    Fakt. Zalozyciel tego bloga nie mial go nigdy dosc. Mial dosc mordegi zwiazanej z prowadzeniem i borykaniem sie z roznej masci „nawiedzencami” i @Orteqiem na dodatek.

    Fakt. Zalozycie tego bloga, docenial zawsze specyficznosc tego co na blogu zaszlo, czyli zebrania sie grupy stalych czytelnikow i rownie stalych komentatorow, ktorzy wspolnie wygenerowali specyficzna atmosfere AGORY, ze swobodna wymiana mysli roznorakich.

    Fakt. Pewien udzial mialem w tym, ze istnienie bloga jest kontynuuowane. Niemniej gdyby nie opisana wyzej wola Zalozyciela, zadne moje wysilki nie przynioslyby rezultatu.

    Intrygujace jest to „niechciany chciacz” na pierwszy rzut oka. Na drugi, zwykla brednia.

    ~l.

  305. Towarzystwo Wzajemnej Adoracji zamienia sie w Towarzystwo Wzajemnej Irytacji.

    @Stachu39
    Napisales niedawno pare ciekawych uwag na temat dynamiki grup. Co sadzisz o obecnym rozwoju sytuacji na blogu? @zabka konajaca sugerowala, ze wzajemna adoracja wytwarza w koncu klike. Z czego wynika i co zwiastuje obecne ogolne rozezlenie?

  306. @Orteq – 3 lipca o godz. 1:27

    No tak, jeżeli mówisz o praktycznym aspekcie antysemityzmu polskiego z marca 68 i że Izrael nam tego nigdy nie zapomni, to jest to inne gadanie niż o pani I K-Sz.
    Nie wiem, może by Ozzy więcej na ten temat powiedział, ale tak jak dla wielu wyjechanych z paszportem w jedna stronę działaczy Solidarności, ten wymuszony wyjazd przyniósł im więcej dobrego niż złego. I nie każdy ma jakieś anse w stosunku do Polski, choć pewien żal na pewno jest. A Izrael to polityka, to coś zupełnie innego.

  307. tejot
    2 lipca o godz. 19:33

    Pozwólcie @Szanowni, że zwrócę uwagę na ten wpis. Jest bardzo inspirujący.
    Do mnie przemówiło słowo: Nieufni Polacy. Właśnie nieufni. Używałem słów, które mnie samego nie przekonywały:- nie wierzą sobie, skryci,nieszczerzy, zamknięci na sąsiada, krewnego, kolegę. Tak po rusku-nieufnie. Tak po rusku nie rozmawiający w sześć oczu.
    Mam na myśli pokolenie wcześniejsze. Z niego wyszliśmy. A ono było ukształtowane wojną i stalinizmem.
    Pamiętam znamienne słowa ostrzeżeń w rodzinie:-
    „Człowiek ma więcej wrogów, niż przyjaciół”.
    Może w tej próbie uzupełnienia zwrócę uwagę na śmierć plotki. To zasługa internetu, wielorakości niezależnych mediów.
    Kiedyś nie można było rozmawiać z ludźmi z Wa-wy. Oni żyli wyłącznie plotą o kimś znanym. A ten z telewizji to świnia.On nie zapłacił za szatnię nawet, mówiła mojej koleżanki sąsiadka, która ma siostrę w tej szatni. A ten, to ma perukę, a tamten konia, zięcia koleś to ryje pod tamtym(lub wchodzi mu w de), bo może się załapać na placówkę…
    Ta polska zawiść i ta przemożna chęć podpięcia się pod tego oplotkowywanego. Pod tę placówkę, pod te kasę, pod tę „nienawidzoną” władzę.
    Jeszcze tylko zdanie o UFO. Czy nie jest dziwne, że ufoludki latają prawie wyłącznie nad USA?
    W Europie tylko niepiśmienni pastuszkowie z Portugalii, Francji, Polski widzieli UFO.

  308. @Orteq- 1:37
    No nie odczepię sie od bloga dzisiaj. Niezupełnie prawda z tym lonkiem, a w zasadzie taka prawda jak z każdym innym co tu jęczał o potrzebie kontynuacji. Sprawcą istnienia bloga jest Tanaka i przy tym zostańmy, bo nie gadanie się liczy ale działanie.

  309. @Orteq
    Nie daj się prowokować

  310. @wbocek 3 lipca o godz. 0:03

    Ja też nie zapomnę mu numeru, jaki wykręcił po śmierci anumlika. Metoda działania jest dokładnie ta sama – insynuacje i wywlekanie brudów o kimś, kto właśnie zmarł, z równoczesnym wychwalaniem „Drogiego Wielkiego, Najwiekszego Zmarłego” pod niebiosa. Jest to wstrętne i pokrętne. Ewa-Joanna pisała kiedyś o „przysrywaniu” – to jest chyba dobre określenie tego, co robi.

  311. @lonefather 3 lipca o godz. 1:22
    10/10

  312. @kruk
    Czy możesz mnie uświadomić, które osoby według ciebie tworzą to TWA?
    Czy zabraknie ci odwagi i uciekniesz się do ogólników?
    Bo wiesz, mnie już cycki opadają jak czytam o tych pokrzywdzonych przez jakieś TWA to chciałabym wiedzieć kto jest ta świnia z TWA krzywdząca niewinnych uczestników blogu, którzy tylko przychodzą, żeby wygłosić słowo krytyczne.

  313. 404
    3 lipca o godz. 1:56

    Niestety, wypowiadasz się bardzo nieuważnie. Nie obrażaj się więc, kiedy Ci potem wytykają kłamstwa.

    Dziękuję, że tłumaczysz przedszkolakowi, jaki był wpis onego i w ogóle, że pouczasz. Ale przyglądaj się raczej własnym.

    „To nie miało nic wspólnego z poniżaniem Pani Ireny. A wręcz przeciwnie”.

    A skąd wytrzasnęłaś u mnie zarzut poniżania? Nie rozumiesz, że imputujesz? Prostak naruszył odwieczny elementarz, żałobny savoir vivre, a czymś tak metaforycznym jak poniżanie byłego człowieka się nie zajmuję.

    „Wbocek i inne osoby podkreślały fakt, że sama o tym nie mówiła”.

    Niczego nie podkreślałem, bo nic nie wiedziałem ani o jej nękaniu, ani o jej stosunku do tego. Byłem wtedy zajęty zupełnie innymi sprawami.

  314. tejot 2 lipca o godz. 19:33
    Na przykład teorie zamachowe smoleńskie skonstruowali i podtrzymują ludzie inteligentni, wykształceni, mający dorobek naukowy.
    Nie oznacza to, że mądrość i wykształcenie góruje u nich nad krytycyzmem, nad wysoka samooceną, nad pokusą wyróżnienia się, ….bycia przewodnikiem poszukującym prawdy dla chociażby mniejszościowego procentu społeczeństwa.
    [..] na początku, na etapie rodzenia się teorii spiskowej sparaliżować prawdę

    natłokiem „swojej wersji”.
    Powtarzać dużo i często… aż dotrze do tłumów.
    Dalej piszesz:
    Motywacje ludzi są rozmaite, lecz wyniki działania tych motywacji u ludzi prowadzą do przekształcania się wiary w kult.
    Wiara w spisek 9/11 lub zamach smoleński, miesięcznice smoleńskie, pochody, przemówienia Prezesa wygłaszane na nich, zawsze takie same…
    Miesięcznice miały wzmacniać lub co najmniej podtrzymywać wiarę

    Podobny kult stwarza D. Trump
    A w celu podtrzymywanie „kultu” jest szukanie „wroga”. Z braku laku padło na np. media.
    Organizuje od początku spędy, które tutaj nazywają „rally”
    A tam pyszczy od rzeczy, podburza tłumy, skanduje z nimi teksty typu „lock her up” czyli zamknąć Clintonową w więzieniu, bzdury, ze to on jest elitą, bo ma lepszy np jacht niz ci, którzy w/g niego za elitę się mają. To akurat parę dni temu wrzeszczał w czasie takiego spędu w centralnych Stanach (gdzie wody nie uwidzisz dla jachtów).
    Sprzedaje bełkot, nawet kiedyś chwalił się, że w portkach ma coś, czego nikt by się niepowstydził.
    Błazeństwo, ale plebs to kupuje.
    Chodzi o to, zeby podgrzewać atmosferę często, głośno, zmyślać fakty, bełkotać… jednym słowem stworzyć atmosferę wspólnoty; my przeciwko „wrogom”
    A kto wróg? to bez znaczenia. Zawsze się taki znajdzie.
    I dzięki takim „wybawcom”, naczalnikom zbliżamy się do ściany.

    A na koniec cytując klasyka:
    „Bo to tak wychodzi gdy sie ulega wplywom wodolejstwa innych. Zaprawionego niewytlumaczalna napastliwoscia w stosunku do wybranych ‚wrogow’”

    ____________

    @Stachu39 2 lipca o godz. 20:21

    Do tej analizy dodałbym jeszcze
    1. brak pełnej informacji
    2.ukrywanie nieważnych może faktów, ale ukrywanie..
    3.zbywanie, lekceważenie kontrargumentów.
    4.osobowości paranoidalne u osób cieszących się prestiżem
    5. sytuacje zagrożenia, niepewności w społeczeństwie
    6.ujawnienie ewidentnego kłamstwa.
    7. upadek autorytetów

    Jak powiedziałeś chyba: „jest to signum temporis”.

    A od siebie dorzucę jeszcze : zaślepiającą nienawiść do innych, zaprawioną jadem.
    Dlatego nawet tzw wykształceni profesorowie czasem bełkocą jak potłuczeni.
    I zwyczajny „gumny” greed
    czyli chciwość bez względu na koszt.

    Pozdrawiam

  315. Na marginesie
    3 lipca o godz. 2:29

    Jak nie przysra, to chociaż buty obsika.

  316. Bura suko. Czyli lgajaca locho

    Po smierci Anumlika numery wykrecali inne niz ja emigranty. Takie jak ten zza kaluzy. Jedyne co przyznawalem od poczatku to bylo gierkowskie bazowanie na TW. Bo on tylko w ten sposob umial zarzadzac krajem podczas zwiekszonej raptem liberalizacji. Anumlik zostal wykorzystany jako TW. Mnie w Polsce juz wtedy nie bylo od kilku lat

    Tylko slepi tego nie widzieli. Oraz bure suki. I inne lochy

  317. @wbocek 3 lipca o godz. 3:12

    Ja nie pisałam o Tobie, że to Ty poniżałeś, ale wydawało mi się, że tak to odebrałeś u Orteqa.
    Odnośnie „milczenia”… być może pomyliłam Ciebie z kimś innym.
    Jednakże pamiętam, że wspominałeś o swojej pani Profesor i wtedy podkreśliłeś, ze Ona nie chciała wspominać o swoich przejściach z 68 roku.

    Tak czy inaczej, nie było moją intencją „pouczać”, ale eventualnie zaproponować szklankę zimnej wody.
    Bez złośliwości do kogokolwiek. Również do Ciebie.
    Wręcz przeciwnie. Intencja była życzliwa.
    Ale jak to z intencjami bywa… wyszło, co wyszło.

    Proszę przeczytaj jeszcze raz to co napisałam, ale bez nastawienia, że ja napadam, czy insynuuję.
    Jezeli w dalszym ciągu będziesz przekonany o tym co teraz piszesz….
    To nic mi nie pozostaje, jak przeprosić za swoje próby koncyliacyjne

    Pozdrawiam i życzę spokojnych snów.

  318. 404
    3 lipca o godz. 3:27

    Kiedy się już odzywam, bądź spokojna, że po kilkakrotnym przeczytaniu i przemyśleniu. Nie trzeba mnie namawiać do powtórnego przeczytania, skoro bywa, że czytam poczwórnie a i poszóstnie. Ale Twoje nieuważne pisanie jest powodem nazwania Cię kłamczuchą – tak właśnie byłoby z mieszaniem mojej nauczycielki z kim innym. Liczę, że wiatry wreszcie zgasną. Dobranocka.

  319. lonefather
    3 lipca o godz. 1:22
    „Wazelina. Sadzisz, ze na pochlebstwach i przymilaniu sie pojedziesz? Nie bierzesz pod uwage takiej mozliwosci, ze na wazelinie moze sie wazeliniarz poslizgnac?”

    lonek wazeliniarz?

  320. Dlaczego oni nie spia o tej godzinie?

  321. Próbowałem zasnąć, ale taki tu harmider, że nie sposób. Widzę, że nadal wałkowana jest sprawa Orteqa, że sąd nad nim się wręcz odbywa, a do targania się po szczękach już tylko jeden krok.
    W obliczu śmierci należy zachować powagę i szacunek, a szczególnie wówczas, gdy osoba zmarła była kimś wybitnym, zasłużonym dla swojego kraju, a Irena Kirszenstein-Szewińska, bez wątpienia taką osobą była i na zawsze pozostanie. To „nasza duma, nasza chwała”, że zacytuję fragment jednej z pieśni „Mazowsza”. Informacja o śmierci pojawiła się we wszystkich najważniejszych światowych mediach, ja siłą rzeczy dowiedziałem się BBC. Ten smutny fakt odnotowano również na tym blogu, głównie pod kątem jej zasług, przetykając jej wspomnieniami. Ja nie napisałem nic, głównie z obawy przed popełnieniem jakiegoś banału, przed sztucznością, ale przeczytałem inne wpisy, bardzo ciepłe i przepełnione szacunkiem. I w tym podniosłym czasie wyskoczył Orteq, który wirtualnych łez nie uronił, za to wyskoczył z „aspektem politycznym”. Zastanawiam się, czy ja bym z czymś takim nie wyskoczył, gdybym wiedział, że Pani Irena miała jakieś problemy z racji swojego pochodzenia. Bo wszystko już na jej temat było, a tego akurat faktu nie było. Po, co o tym pisać, szczególnie teraz? Ano po to, żeby o tym wiedzieć, iż byli tacy wśród nas, dla których nie liczyły się to, że zdobywała medale dla Polski rozsławiając nas na cały świat, że dała nam mnóstwo radości. A przecież mogła wyjechać sobie gdziekolwiek, reprezentować inny kraj.
    I, sorry, ale ja jednak nie widzę niczego niestosownego w Orteqowym uzupełnieniu, natomiast mógł już sobie darować to rozwijanie w kierunku relacji polsko-izraelskich z powodu Marca – nie tyle było to faux pas, ile bezsensowne, można było przy innej okazji. Orteq -według mnie-wyjaśnił już bardzo dokładnie o co mu chodziło i dalsze bicie piany nie ma sensu. Dodam jeszcze, że o tych przykrościach, które spotkały Zmarłą, napiszę jutro na Facebooku, ponieważ – o czym nie wiedziałem, prawactwo od dawna hejtowało Panią Irenę i robi to nadal po jej śmierci. A, co jest powodem hejtu? Tak, tak, oczywiście, jakżeby inaczej.
    „Nie żyje żydówka Irena Szewińska, nazwisko panieńskie Kirszenstein
    Irena Kirszenstein (Kirchenstein). To żydówka, urodzona w ZSRR, w Leningradzie w roku 1947. Rodzice należeli do rasowo uprzywilejowanej klasy żydostwa, które cieszyło się wszelkimi przywilejami w PRL`owskiej żydokomunie. Dlatego mogli podróżować swobodnie, osiedlać się tam gdzie chcieli i nie mieli kłopotu z wyczekiwaniem na mieszkanie.

    Szewińska do śmierci afiszowała się swoim żydowskim pochodzeniem i należała to żydowskich organizacji w świecie. Była jednym z wielu czołowych sportowców żydowskiego pochodzenia w PRL, których to żydów było całe zatrzęsienie – szczególnie w Warszawie, a co do którego faktu Polacy mają bardzo słabą świadomość.[…]”
    więcej:
    https://gazetawarszawska.com/index.php/historia-2/1384-nie-zyje-irena-szewinska-nazw-panienskie-kirszenstein
    _ _ _
    Nie wiem o co chodziło z Anumlikiem, ponieważ starałem się przewijać pyskówki, szczególnie te, w których „przedmiot sporu”, był dla mnie nieczytelny, tylko czasem coś tam do mnie dotarło. Tę tajemniczą dla mnie sprawę Orteq, też próbuje od dłuższego czasu wyjaśniać, a z tych wyjaśnień wynika, że to nie on, lecz gościu pt.”zza kałuży” i chyba nie jest taki głupi (Orteq), żeby łgać, bo blogowe archiwum jest łatwo dostępne i może sprawdzić, wyciągnąć i podsunąć pod twarz, jak by co.
    A w ogóle, to „po cóż te spory głupie”, infantylne nierzadko?
    A Ty Orteq, pisz jakoś składniej, bo nieraz potrafisz tak zabełtać, że trudno pojąć o, co Ciebie chodzi. Rozumiem, że wykreowałeś sobie taki styl, ktory mi się podoba nawet, ale nie z każdym tematem dobrze się komponuje i nieporozumienie gotowe.
    Może już czas na jakiś rozejm? Nieprzesadny oczywiście 🙂

  322. Jo, jobrave. Do rozejmu trzeba dwojga. Jesli nie wiecej

  323. Orteq
    Pamiętasz co mi radziłeś.
    Skorzystaj z niej też. Ja to zrobiłam i dziękuję za nią.

  324. Szkoda zdrowia, bo czasem to walka z wiatrakami

  325. @jobrave
    3 lipca o godz. 6:21
    Czy ty naprawdę musisz cytować to gówno?

    Zarówno ze zmarłą I K-Sz jak i zmarłym anumlikiem była ta sama historia – grzebanie w przeszłości, które nic zmarłemu nie daje a rodzinie robi przykrość.

  326. jobrave
    3 lipca o godz. 6:21

    Nie zauważyłeś, że nikt nie zarzuca rzeczonemu kłamstwa, lecz prostactwo i szczurowatą szpiclowatość? Mówisz, że archiwum jest łatwo dostępne, ale sam się nie pofatygowałeś, żeby poznać sprawę, choć o niej mówisz. Nikt Ci nie broni nie widzieć niczego niestosownego w komentarzu rzeczonego, podobnie jak nikt nie bronił niejakiemu Antoniemu wtykać apel smoleński bez oglądania się na okoliczności. Mówimy o zachowaniach rzeczonego sensata bez oglądania się na okoliczności, a nie o kłamstwach.

    „anumlik” to nick zmarłego, który widać nie chciał, by publiczność znała jego imię i nazwisko. Orteg znalazł je gdzieś w internecie i ujawnił na blogu. Wyszła z tego afera, która jednak rozeszła się po kościach. Potrafisz mieć szacunek do jegomościa, który zajmuje się takim szperaniem? Twoja rzecz, on przecież nie kłamie, mówi prawdę. Ba, jest bojownikiem prawdy. Na pierwszej linii – bo kto tu na blogu węszy w poszukiwaniu czyichkolwiek danych osobowych, czyli prawdy, prócz niego i może jeszcze jakiegoś kmiotka czy dwóch, których tu od dawna nie ma? A kiedy mu wytykają drugą rzecz, z którą wyskoczył tuż po wiadomości o śmierci anumlika, mówi: „To nie ja, to kolega” – też może mówi częściowo prawdę, tylko że na tym blogu była teraz mowa nie o dziadostwie kolegi, lecz o dziadostwie Ortega, który w żałobnej chwili, ba – w bardzo żałobnej dla wielu chwili, takiej, że łzy w oczach stały, włazi w usmarowanych gnojem butach i mówi o pewnej grzeszności anumlika. Ale se wybrał stosowny moment, co? Specjalista od momentów. Wcześniej, za życia anumlika, na to nie wpadł. I zaraz po tym szpiclowskim komunikacie usprawiedliwia anumlika i wygłasza peany na jego cześć. Ale co wcześniej powiedział, to powiedział. Jakoś nie wpadł na pomysł, żeby to powiedzieć, dajmy na to, miesiąc później. Wolałbym z taką kreaturą nie jechać na jednym wozie. A Ty mówisz o rozejmie z osobnikiem, który gdzie się pojawi, tam zaraz smród, przez co był wywalony z innych blogów i tylko ten mu do jątrzenia został. Człowieku!

  327. @jobrave 2 lipca o godz. 7:28

    W komentarzu pod tą datą przedstawiłeś kilka poważnych zarzutów pod adresem manipulanctwa i wykorzystywania pozycji przez przedstawicieli Kościoła w Polsce.
    I ja się z Tobą zgadzam. To są sprawy, które należy poruszać i walczyć o świeckie państwo.
    Poruszyłeś również historię Twojej znajomej, która mając dziecko niepełnosprawne musiała znosić różnego rodzaju szykany ze strony mieszkańców wsi podkrakowskiej.
    Przypisujesz to religijności (a właściwie hipokryzji z nią związanej) tych wieśniaków.
    To jest okropne co ta kobieta musiała przeżywać. Zwłaszcza od ludzi, których wiara mówi: nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.

    Wydaje mi się, że w tym przypadku bardziej jednak chodzi o odrzucanie „innych” „obcych”
    Takie i tym podobne zachowania można zaobserwować wszędzie.
    Nawet na tym blogu.
    Spróbuj się całkowicie nie zgodzić z kimś…. to kubeł pomyj spadnie Ci na głowę.

    Co chcę powiedzieć?
    Zagadnienia, które poruszyłeś … są konkretne i merytorycznie można się do nich odnieść.
    Natomiast @Rogger77 zwrócił uwagę na paszkwilowaty charakter wstępniaka, ponieważ odebrał w nim jadowitość skierowaną do Boga katolików, szyderstwo itp.

    Ja zdecydowanie jestem za świeckim państwem, ale również za wolnością wyznania.
    A z tym ostatnim lączy się pewien respekt dla obiektów czyjejś wiary.
    Szyderstwa w tym zakresie ucinają dialog. Potem już tylko są kłótnia i przezwiska, albo wrogość.
    A w końcu nie o to przecież chodzi.

    Pozdrawiam

  328. Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 7:20

    No właśnie! Orteg by myślał o cudzej rodzinie?! On – niezłomny bojownik trumiennej prawdy i Murawjow Prostowatiel i Uszczegóławiacz Historii?! A kysz!

  329. Ale ja cie i tak kucham, moja droga. Jedna czy inna

    https://www.youtube.com/watch?v=5E6sS21Xirs

    Napastliwosci na bozi ducha winnych, nigdy na duzo

  330. 404
    3 lipca o godz. 7:50

    Niestety, uparcie pouczasz przedszkolaków:

    „Ja zdecydowanie jestem za świeckim państwem, ale również za wolnością wyznania.
    A z tym ostatnim lączy się pewien respekt dla obiektów czyjejś wiary.
    Szyderstwa w tym zakresie ucinają dialog”.

    Kto tu na blogu ateistów kwestionuje wolność wyznania?
    Respekt wobec obiektów czyjejś wiary w izdebce ateistów???!!! Zaobserwowałaś może respekt wobec ateistów w kościołach, w katolickich mediach, w prawicowym internecie? Skojarzyłaś to sobie ze świeckością państwa i wolnością wyznania?

    Nie ma, nie było i nigdy nie będzie dialogu o religii między wierzącymi a ateistami. Można się zgodzić – i tak się dzieje – we wszystkich innych obszarach życia, ale nie w sferze religijnej ideologii. Lepiej nie zabieraj w tych sprawach głosu, bo ledwie raczkujesz i mówisz życzeniowo do ludzi bardzo w rozumieniu społecznych relacji doświadczonych.

  331. E-J,

    Zadnego grzebania w niczyjej przeszlosci nigdy nie potrzeba bylo. Ona, ta przeszlosc, lezala otworem, wylozona chetnie przez samych rzeczonych.

    \Zarowno Irena Szewinska jak i Anumlik byli dumni ze swoich dokonan. I mowili o tym bardzo publicznie. Anumlik na tym tutaj blogu zreszta. Ja mialem dla Niego pelen podziw. Nigdy nie klamany. Co jest do odszukania w archiwum dla odszukiwaczy.

    A w ogole to szkoda ze pan Kowalczyk przeszedl w stan spoczynku blogowego. Bo gdyby nie uczynil tego to napastliwosc takiego jednego napewno by znowu wywalil do smieci cyberprzestrzennych

  332. Dzieki, @404. Bede probowal pamietac. Co nie jest latwym zadaniem gdy napastliwosci kresu nie ma

  333. Orteq

    Na szybciutko,bo czas mnie pogania
    Z dobrych rad warto korzystać…
    Nic nie jest łatwe,ale warto 🙂

  334. @jobrave, 6:21

    „”A Ty Orteq, pisz jakoś składniej, bo nieraz potrafisz tak zabełtać, że trudno pojąć o, co Ciebie chodzi.”

    O to to. Ty jednak czujesz bluesa. Moj beret moherowy bach uo ziemnie. Nadwislanska ziemnie, of kors

  335. @wbocek 3 lipca o godz. 8:21

    Nie zauważasz różnicy pomiędzy „pouczaniem”, a wyrażaniem swojej opinii.
    O ile mi wiadomo nie jestem tu w kościele, pomimo prześmiewczego tytułu i charakteru wstępniaka.
    Więc mogę zabierać głos. Tym bardziej, ze akurat przytoczyłeś słowa które adresowłam do @jobrave w nawiązaniu do jego komentarza.

    Wbocku, przykro mi to powiedzieć, ale to Ty mnie pouczasz, a nawet „zabraniasz” się odzywać, jak to kiedyś dzieciom i rybom nie wolno było wydawać dźwięków wobec dorosłych.
    Bez względu na wszystko ja też już jestem dorosła i nawet ta stara klauzula mnie nie dotyczy.

    Ponadto kolejny raz podkreślam…. mnie wcale nie chodzi o dialog na tematy religijne.
    Chociaż jak ktoś lubi i chce, a ma partnera… to wolna wola.
    Mnie to NIE INTERESUJE.
    Z lenistwa prawdopodobnie. Przerobiłam te sprawy dla mnie w wystarczającym stopniu już wcześniej i teraz mnie to nie bierze.

    Ja mówiłam o czymś innym.
    Nie szydzić z cudzych obiektów wiary.
    Bo to ludzi zraża a nawet boli.
    Nawet tych będących niewiarkami.

    To tylko tyle.
    Rubaszność też nie wszędzie jest mile widziana. Nawet w wojsku.
    Pozdrawiam

  336. U Niemena było pod papugami, noc miala byc pod gwiazdami, a na blogu burza z piorunami. * Orteq
    3 lipca o godz. 0:31 Edit →
    Tanako! Gospodarzu nasz
    Jak zapewne widzisz golym okiem, mamy do czynienia z naparzankami po tej samej stronie barykady odbywajacymi sie. Ateisci atakuja ateistow! Dlaczego tak sie dzieje? Z prostego powodu: z doprowadzenia do panowania TWA.
    Gdy nagromadzi sie za duzo ADORACJI w tym samym miejscu, cos musi peknac w danym miejscu. Wiec mamy pec.
    * Orteq: Golym okiem to ja widze to, co widze, a nie to co mam widziec boś wystawił diagnozę. Postawiles ja, żeby ukryć wlasną niecnotę grubszego kalibru, maskując sie lipnym oskarżeniem o rzekoma chec opanowania blogu przez mityczne TWA. Oskarżasz tym każdego, kto ma w sobie troskę o poziom i unikalność bloga, a główny atak kierujesz wprost na mnie, jako gospodarza. Robisz to już po raz wtóry w sprawie, ktorą uczyniles powodem burzy: antysemickiej hecy zwiazanej z Ireną Szewinska. Pierwszy raz sie mnie uczepileś, bez sensu i miary, do czego nie będe tu wracał – każdy może się zapoznać. Drugi raz, rzekomo odwołując się do mojej roli w istocie mnie atakujesz nawet marniej – jako rzekomego lidera który chce blog zamienić w kadzielnicę wzajemnych zachwytów. Gdybyś był sie punkął glową w kaloryfer, doznałbyś olsnienia: nie po to zdecydowałem sie podjać robotę poprowadzenia blogu 3.0. Trzasnąwszy glową w latarnię doznalbyś kolejnego olśnienia: tak samo się zachowywałes, gdy gospodarzem był Jacek Kowalczyk. Bez koniecznosci walenia łbem w cokolwiek, czyli wygodnie i luksusowo, móglbys o sensie i istocie bloga dowiedzieć sie zarowno z tekstu wprowadzajacego do wersji 2.0 – ktora jest zamieszczona na pasku u góry, jak i ze swiezo napisanego wstepu do wersji 3.0, która jest ciagle ciepła I prosto rzecz objaśnia: rozmawiajmy tworczo i dodawajmy wartosci blogowi, zamiast mu ja odbierac, kojąc swoje lichości cudzym i publicznym kosztem. Masz nieograniczone możliwości dodawania, ale decydujesz, by coraz więcej odbierać. Skoro o ADORACJI wspominasz: owszem, adorujesz wlasną swarliwość, pomawianie, gadanie bzdetne i jatrzace. Podpowiem Ci z resztek życzliwosci, ktora mam dla Ciebie, ale usilujesz ją wycisnać w maschistycznym zamiarze: POADORUJ swoje gadanie, które blogowi dodaje wartosci. Bywa, ze Ci to wychodzi. Coraz mniej bywa, niestety. * Żeby Ci taką pozytywniejszą ADORACJE ułatwić w postaci krótkich rekolekcji, darmo i przez innych przygotowanych, masz tu przypomnienie: * wbocek
    3 lipca o godz. 0:33
    Paplanie w obliczu śmierci akurat o pochodzeniu i wyłącznie o pochodzeniu, obojętne w jakim naświetleniu, nie jest wspomnieniem o człowieku, o jego walorach, o jego pięknie, o jego wielkości, czyli o tym, o czym się w obliczu śmierci w cywilizowanym świecie mówi.
    * Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 1:10 Edit → A ja cenię Orteqa za jego przenikliwość, ludowy humor i seczego i chciałabym móc z nim gadać jak z sympatycznym starszym panem a nie wioskową marudą zazdrosną o drugiego starszego pana. A tak do wszystkich niezadowolonych krytykantów:
    Blog pod kierownictwem Tanaki został dany przez Polityke nam wszystkim i wszyscy jesteśmy za niego odpowiedzialni. Spieprzymy – przepadniemy, proste jak konstrukcja cepa. Każdy może napisać wstępniak, każdy może komentować w lepszy lub gorszy sposób.
    Wbrew temu co tu jest opowiadane o istnieniu TWA jest to bzdura na resorach. Każdy może być TWA o ile zechce brać udział w życiu bloga a nie nadymać się, obrażać i wyrażać niezadowolenie z tego, że nie jest tak jak „ja” chcę.
    To nasz blog i tworzymy go wszyscy
    * Rekolekcje odbywa sie w cichości serca i w sumieniu rozważa co zostalo powiedziane. Gadania z Twojej strony w tej sprawie nie przewiduję. Już się nagadales. A po skutkach odbytych rekolekcji poznamy Twoje dalsze zamiary; stosunek do innych i bloga.

  337. Krotka refleksja, przy sniadaniu i kawie.

    If all the high-stringency rules you mentioned repeatedly today, about good behavior, everyone would you apply with you, do not you think the world would be better and blog? Your empathy and anguish should shine uninterruptedly. I think my question I will put in the future as well. Have no desire but believe. Caution with true / false.

    Do you have trouble reading English, read Polish at Tobermory 2 lipca o godz. 23:52

    Thank you in advance, Seleukos

  338. jeszcze jedno. ja mam swoje standardy i wedle nich próbuję postępować.
    Fakt, ze w jakimś kościele jakiś kaznodzieja bełocze bzdury nie upoważnia mnie do naśladowania go i przyjmowania jego metod..

  339. Tanako. Oh Tanako

  340. Mnie TWA zwisa i powiewa

  341. 404
    3 lipca o godz. 8:47

    To, że Ty się wypierasz pouczania, nie znaczy, że nie pouczasz. Proste zaprzeczenie jest reakcją dziecinną i nic nie znaczy. Uczysz tu dzieci chodzenia, siedzenia i wolności wyznania. Oczywiście, nie kojarzysz lub nie przyjmujesz do wiadomości że stałaś się szybko znana na blogu właśnie z tego. Twoje pouczania są dziecinne, dlatego Ci wytykam, a nie dlatego, że mówisz jakieś mądrości. Nie kojarzysz po prostu, że uczysz elementarza – „To Ala, a to As” – dlatego za Tobą nie przepadają. Kiedy ja dostaję małpiego rozumu, a inni mi to wytykają, to oni mają rację, nie ja. Odebrana treść bywa czymś innym niż treść nadana. Ja to od dawna wiem z racji zainteresowań słowną komunikacją, a mimo to nie zawsze o tym pamiętam. Nie z powietrza się wzięło powiedzenie „Jak cię widzą, tak cię piszą”. Intencje niekoniecznie bywają czytelne, a wyartykułowane słowa widać i słychać i one są w pierwszym rzędzie odbierane, a nie intencje.

    Uraziło Cię, że Cię pouczam? Identyczne bywają reakcje innych na Twoje pouczenia, których albo sama nie widzisz, albo ambicja każe Ci się wypierać.

  342. Dlugie nocne obrady Europejskiego szczytu – a wiec nie tylko nocne Polakow rozmowy – doprowadzily do czegos w rodzaju porozumienia w sprawie imigrantow.

    Nie bedzie przymusowej relokalizacji. Ma byc wzmocnienie zewnetrznych granic
    Unii. Uznano powtarzany przez Polske argument by w przypadku kryzysow
    humanitarnych niesc pomoc na miejscu a nie zapraszac uchodzcow do Europy.
    W porozumieniu jest sporo szczegolow i nie wiadomo jak z wykonywaniem
    postanowien. Maja byc spec-platformy do przyjmowania imigrantow i
    sprawdzania kto moze dostac azyl, a kto ma byc odeslany. Ponadto, szczyt poparł ustanowienie w krajach Afryki Połnocnej osrodków `regionalnych platform do wyokretowania’ dla migrantow uratowanych na Morzu Srodziemnym.
    Co premier Mateusz Morawiecki skomentowal tak:

    – stanowisko Polski i krajow Grupy Wyszehradzkiej (w sprawie imigrantow) jest teraz stanowiskiem Unii.

    Mamy pierwsze pisiarskie zwyciestwo w UE. No i jak sie nie cieszyc? No jak?

  343. Ogromnie uwielbiam posty seleukosa. One sa takie odswiezajace!

  344. Natomiast dotychczasowe Tanakowe zarzadzanie ateistycznym blogiem Pana Redaktora Kowalczyka moze zaowocowac niekoniecznie oczekiwanymi rezultaltami. To takie moje, osobiste, obawy. Pewnie nieuzasadnione

  345. Frågan bollas nu över till Österrike som tar över EU:s ordförandeskap under andra halvåret. I mötesslutsatserna uppmanas landets regering att fortsatta arbete mot en helhetslösning i asylfrågan, inklusive omfördelning. Österrikes fokus ligger dock på att hålla migranter borta från EU genom stärkt gränskontroll, centra utanför EU och hårdare tag mot människosmugglare.

    Moje tlumaczenie:

    Pytanie przekazano Austrii, przejmujacej przewodnictwo EU na nastepne polrocze. W wyniku spotkan, przekazuje rzadowi kraju dalsza prace nad calosciowym rozwiazaniem pytania uchodzcow, wlacznie z podzialem [miedzy kraje].Rzad Austrii fokus, lezy jednak, trzymac imigrantow zewnatrz EU granic przez, wzmocnienie kontroli granic, centra poza EU i twardsze srodki przeciw przemytnikom ludzi.

  346. Czym by ten blog byl gdyby nie bylo na nim seleukosa? Mielibysmy tylko lonefathera!

  347. Choć ze skłonności lurker, zdecydowałem się jednak odezwać, by, po pierwsze, cytując Mistrza Rabelais, stwierdzić, że powyższa wymiana zdań zeszła do poziomu „prze-prze-prze-prze-prze-dyskusji o g….wnie”. Po drugie, dla relaksakcji PT. dyskutantów, zalecić im posłuchanie https://www.youtube.com/watch?v=ENSFSYqqfOk
    Z pwżniem, etc…..

  348. @wbocek 3 lipca o godz. 9:08

    Uraziło Cię, że Cię pouczam>/i>?

    Nie uraziło mnie. Ja to po prostu zarejestrowałam i o tym Ci powiedziałam
    Co do powtarzania elementarza z Alą co ma kota….
    W oczywisty sposób nie przyjmuje się u wszystkich,
    ale próbować warto.
    ten elementarz to jest z tzw poprawności politycznej. Narzeka się na nią, a ona jak ta stara Demokracja… trudno ją czymś lepszym zastąpić. Przynajmniej jak dotąd.

    Pozdrawiam

  349. do śmierci p. Ireny w ogóle nie wiedziałam, że była prześladowana w 68`. Nie miałam pojęcia, że spotkały ja jakieś nieprzyjemności związane ze zgubieniem pałeczki w sztafecie.W niedawno przytoczonym wywiadzie (dostępnym od wczoraj w onecie)p. Irena przypomina, że zgubienie pałeczki zdarzało się wielu narodowym ekipom na olimpiadach i pomniejsza prtetensje
    Mało tego – w ogóle nie kojarzyłam, że ona jest innej narodowości. Zupełnie nie rejestrowałam związku jej nazwiska z narodowością;w sąsiedztwie, w Poznaniu i na zachodnich rubieżach kraju mnóstwo jest osób o dziwnych, obcobrzmiących nazwiskach i do głowy mi nigdy nie przyszło powątpiewać w ich narodowość, w ogóle zastanawiać się nad tym, czy to Polak, Niemiec,Francuz czy Turek ze mną rozmawia.

    Jakie to ma znaczenie w kraju, w którym ludzie po wojnie się bardzo wymieszali , przemieszczali się ze wschodu na zachód i nawet obcobrzmiące nazwiska nie mówią nic o jego przedstawicielu.
    Nie każdy Potocki to dziedzic i potomek króla, nie każdy Poniatowski to daleki krewny księcia, a nie każdy Król to potomek króla.
    Nawet, jeśli ten król zapisany jest z francuska, z niemiecka z rosyjska lub z tureckiego.

    Po wojnie ludzie wcielali się w inne postaci, przybierali czasem inne nazwiska ludzi, którzy zmarli gwałtowna śmiercią w czasie wojny i tuż po niej; gdy nazwisko określało przynależność do określonej narodowości i mogło decydować o życiu lub o zgładzeniu lub śmierci od kuli żołnierza, dziś zwanego wyklętym.

    „Grzebanie” w cudzym DNA w ogóle uważam za obrzydliwość, szczególnie, gdy dotyczy już nieżyjących. Żywi mogą zaprotestować.

  350. imigrantow pomylka – powinno migrantow

  351. PS. A skoro zeszło (znowu) na uchodźców/imigrantów, czekam z zapartym tchem na perły z ust (klawiatury) eksperta od ww., któremu znajomy szwagra kuzyna, który zamiata ulice w Berlinie czy też Hamburgu doniósł, że na własne oczy TSUNAMI widział!

  352. konstancjo, 9:39

    wolno ci. Zamiesc pod dywan polski antysemityzm68.

    Choc sama „Polityka” nie zamiota tego pod rog dywanu. Blog ateistow, istniejacy w „Polityce”, nie moze tego zamiec pod dywan z tej prostej przyczyny, ze my, czyli me, myself and I, na to nie pozwalamy na te niegodziwosc.

    A tak w ogole to wrocmy do zwyczajnych pierdol blogowych. Bedzie wiecej peace’u

  353. Tanako! Ja ciebie tez pozdrawiam

  354. Orteq na wielu portalach zostałby uznany za dobrze płatnego pisowskiego trolla (dobrze płatny – mający swobodę wypowiedzi nie ograniczoną pisowskim przekazem dnia). W temacie Wielkiej Ireny Kirszenstein – Szewińskiej:
    1.Wykazanie się pisowską rewolucyjną czujnoscią
    2.Podanie że p. Szewińska miała żydowskie pochodzenie
    3.Przypomnienie kłopotów w/w w Marcu68
    4.Zawyrokowanie że Żydzi Polsce tego nie zapomną
    rozwinięcie:
    5.Na podstawie nie zapomnienia, Żydzi wystapią do Polski o odszkodowania
    6.Tylko dzięki niezłomnej postawie Kościoła i wspierającej go Wielkiej Partii Prawo i Sprawiedliwość niecne uczynki komunistów nie odbiją się na Narodzie Polskim
    7. A to i tak wszystko wina Tuska

  355. And pass the ammunition. Powtarzam sie ?

  356. Mam powyżej uszu.

  357. Tak, skunks wyczerpal „ammunition”. Chwilowo.

  358. 404
    3 lipca o godz. 3:14

    Mój komentarz
    Gdy kult się rodzi, gdy jego zalążki powstają, to rodzą się wokół tego kultu zwyczaje, z których najważniejszym najmocniej podtrzymującym kult są „cykliczne” zdarzenia, zgromadzenia (wspomniałaś o Trumpie ukazującym się na takich cyklicznych zgromadzeniach i gadającym od rzeczy).

    Zgromadzenia Trumpa są analogiczne do miesięcznic smoleńskich. Mniej ważne dla słuchaczy jest co tam się plecie, czy dokładnie o tym, czy dokładnie o tamtym. Ważne, ze główny celebrans, inicjator, przewodnik kultu plotąc androny ma kontakt z ludem, lud ma poczucie, że spełnia obowiązek słuchając go, uczestnicząc w tym kulcie, a poszczególne jednostki wśród ludu mogą się poczuć wybrańcami, co jest bliskie rodzeniu się kasty kapłańskiej, wykonującej i podtrzymującej kult.
    Aby kult wykształcił się do formy dojrzałej, z doktryną, wiernymi i kastą kapłańską (coś w rodzaju hierarchii kościelnej) musi być liczny, może być masowy, a może też przybrać formę skromną – sekty, która gromadzi wiernych wokół wodza z pomocnikami.

    Ludzie, część ludzi potrzebuje nie tylko autorytetu, ale przewodnika oraz jakiejś formy kontaktu duchowego z nim, by poczuć że są prawidłowymi wyznawcami, że chcą być lepszymi, że mają szlachetne pobudki, że są ogarnięci dobrowolnie wiarą, misją, systemem moralnym, są zjednoczeni z prawdą, z ideą (np. America first), są duchowo spełnieni, uporządkowani, itd.

    Metody Trumpa są zbyt doraźne i chwiejne, to co on głosi jest niespójne logicznie, kłamliwe, obraźliwe, itd., Są niewystarczające by wygenerować jakiś trwalszy kult.
    Pzdr, TJ

  359. Orteq
    3 lipca o godz. 10:13 * Powtarzasz się. I nie odbywasz rekolekcji w cichosci serca i sumienia. Źle czynisz blogowi.

  360. Konstancja
    3 lipcag.9:39
    Masz absolutną rację co do skutków przymusowej migracji Polaków po wojnie z racji przesunięcia się Polski na zachód.
    W tym wielkim tyglu mieszały się rozmaite „inności”, od obco brzmiących nazwisk, gwar, dialektów, akcentu po codzienne obyczaje, nawyki itp.
    Stopniowo wszystko się uładzało, ale także za cenę wyparcia z pamięci traumatycznych zdarzeń.
    Az do 1968 problem Żydów w Polsce w ogóle dla mnie nie istniał. Nie zdawałam sobie sprawy, ze każde miasto i miasteczko w Polce zostało „pozbawione” plus minus jednej trzeciej ludności, a nawet więcej.
    O tym się po prostu nie mówiło. Znałam jedynie poszczególne przypadki, że np. jacyś znajomi rodziców ukrywali Żydów. Ale to była abstrakcja, bo skoro nawet ślad nie pozostał po koleżankach z klasy mojej mamy, to tak jakby ich nigdy nie było.
    Do mojej mamy wracały obrazy z przeszłości pod koniec jej życia. Ja już też byłam wyposażona w stosowną wiedzę, ale dotarło do mnie, że mama „widzi” jakaś ulicę , domy, które są zaludnione, podwórka, gdzie bawią się dzieci, rozpoznaje postaci znane jej z dzieciństwa i wczesnej młodości i ma świadomość, że zostały jakby wygumkowane. Wielki kawal „tamtego” świata odpadł z rzeczywistości.
    Nie wiem, czy wyraziłam się wystarczająco jasno, ale trudno przekazać fantomy.

  361. Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 2:28

    Zwroce Tobie uwage na dwa fakty:

    Fakt pierwszy: @lonek byl jedynym, ktory nie jeczal, cokolwiek rozumiesz pod slowem „jeczal”.

    Fakt drugi: @lonek znow byl jedynym , ktory postulowal podjecie dzialan i znalezienie rozwiazania.

    Dowody na oba fakty sa zarowno „na blogu” jak i w znanej Tobie korespondencji blogowej.

    To, ze poszlo inne rozwiazanie niz te, ktore proponowalem, w niczym nie zmienia tego co oba powyzsze fakty praktycznie oznaczaja.

    pozdrowka
    ~l.

  362. @lonefather
    3 lipca o godz. 10:51
    Ale przecież wiesz, że to co postulowałeś było nierealne i pozostało w sferze teoretycznej. Sfera praktyczna to działanie, a tego dokonał Tanaka z panem Jackiem.

  363. @mag
    3 lipca o godz. 10:38
    To nie wiem mag gdzieś ty się chowała, pewnie w jakiejś wsi zabitej deskami. Razem ze mną oczywiście. W przeciwieństwie do numerycznej, która bywała w wielkim świecie i pamięć ma niebywałą, bo pamięta takie szczegóły, że aż dech zapiera.
    Nie to co my wsiowe dziewoje…

  364. seleuk|os|
    3 lipca o godz. 10:19

    Obawiam, ze masz slusznego. Sklepik na rogu. I wznowi ostrzal.

    pozdrowka
    ~l.

  365. Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 10:56

    Prywatnie odpowiem.

    Publicznie zwrocilem uwage na to, na co zwrocilem, czyli brak „jeczenia”, szukanie rozwiazan. Chyba nie zaprzeczysz, ze w obu bylem osamotniony,jak ten przyslowiowy palec. Niemniej pomimo osamotnienia, po raz dugi pobudzilem i zainicjowalem poszukanie rozwiazania.

    podrowka
    ~l.

  366. Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 10:56 * Myślę, że nie ma co się spierać. Lonek się ewidentnie udzielał i angażował, szukając pomysłow i rozwiązan. I daję temu wyraz. Sztywne oddzielanie tzw. praktyki od reszty i przyznawanie jej wylaczności oraz absolutnego prymatu troche zaciemnia znaczenie staran i życzliwości. Oczywiście, bez realizacji byłyby wyłącznie dywagacje, ale skupmy sie na tym, że jest i działa oraz cieszmy się wspólnie z tego.

  367. E-J
    3 lipca, g.11:04
    W dużym mieście się chowałam i co z tego? Ano nic.
    Może byłam mało kumata? Bo żebym żyła pod szklanym kloszem, to nie.
    Ja mam zresztą inną teorię, właśnie na tzw. prowincji nic nie umknie uwadze i ludzie wiedzą wszystko o sobie nawzajem.

  368. W 1968 roku byliśmy (nasze pokolenie) jak pijane dzieci we mgle, bo:
    1. byliśmy dziećmi
    2. nie było internetu
    3. nie interesowaliśmy się polityką
    4. większość nie widziała Żyda na własne oczy
    5. większość nie wiedziała, jak wygląda Żyd, jeśli nie ma pejsów, jarmułki i chałata
    6. kto nie miał rodziców węszących za Żydami i nastawionych antysemicko, ten nie wyniósł z domu tej specjalnej „wrażliwości”.
    7…..

  369. mag
    3 lipca o godz. 10:38
    wyraziłaś sie jasno, pewno nie tylko dla mnie.

  370. @@Tobermory, mag
    No właśnie.

  371. mag
    3 lipca o godz. 10:38 * Miałem zupełnie podobnie jak Ty, zapewne – z niewielkimi wyjątkami – niemal wszyscy urodzeni po wojnie tak mieli. Był w tym element propagandy, zacierania cieni oraz win, ale tez był element ważny: łaczenia wszystkich (poza – i słusznie – „żołnierzami wyklętymi”, którzy nie byli żołnierzami, a z „wyklęcia” należało im sie przeklęcie; imperialistami i ich „pogrobowcami”, czy – generalnie nieslusznie – dawnymi żołnierzami Armii Krajowej) . W szkole, na historii, nie akcentowano wyraźnie, że w Oswięcimiu (a nie w „Auschwitz” – ktora to nazwa moze rodzić zasadne wątpliwości, bo dziś z kolei ma brzmieć wylącznie po niemiecku, by zacierać fakt tego właśnie co podwaza kłamstwo panstwowe, jakoby wszyscy Polacy wyłącznie „ratowali Zydów”, a nie ich takze i masowo prześladowali, żerowali na nich, wydawali Niemcom i sami zabijali – przez ktorych to wielu Polaków mnóstwo Zydów właśnie do Oświęcimia – Auschwitz trafiło, z traficznm finałem) zginęło tylu Żydow, więcej niż Polaków etnicznych, ale też ci Żydzi byli przecież Polakami własnie. Oprócz tego, że i niepolscy Żydzi byli mordowani. Bo i ci ze Słowaci, Węgier, Niemiec, Francji i innych krajow. Gdy się bawilem na podwórku, w szkole, w domu temat podniecających dyskusji, szukania „Żyda” wśród sąsiadów czy kolegów, albo tych znanych z obecności publicznej: aktorów, artystów, dziennikarzy, ludzi z telewizji, sportowców – w ogóle nie istniał. Bo wszyscy – po prostu byliśmy jedni: Polacy, swoi, normalni. Choć z pewnym wyjątkiem. Nie Żydów właśnie, ale Cyganów. Smutne i złe to, ale tak własnie było. Cyganie zaś jeszcze mniej niż Żydzi sprawiedliwości zaznali i zaznają od rodaków – Polaków. Dlatego mnie oburza to, jak słyszę, że ktoś grzebie komuś w życiorysie i wydłubuje z niego „ukrytego Żyda”, co się maskuje, oczywiście – knuje, szkodzi Polakowi i Polsce. Ohydą, potworną ohydą było to, gdy usiłowano z Mazowieckiego wydłubać Żyda. Oczywiście też ohydnie się zachowywał – jak zawsze w tej i nie tylko tej sprawie – Kościół kat. Nie potępiając ostro i nieustająco,, tysiące razy i przy każdej okazji i bez żadnej okazji – antysemityzm. Choć któryś biskup nawet ofiarował się zaświadczyć, że Mazowiecki to porządny z pochodzenia Polak. Co razem było chyba nie mniejszą ohydą. Wiemy jednak, że to w Kościele kat od 2 tysięcy lat buzuje antysemityzm i stąd rozlewa się po świecie. Chć nie jako wyłączne źródło, to jest najsilniejsze i najtrwalsze. Jedyna rzecz,jaka mi się z czasów szkolnych przypomina w związku z Zydami, to zabawa „w żydka”. Dopiero po latach skojarzyłem, skąd ta nazwa i jaki jest związek „rozstrzeliwania” graczy piłką tenisową z historią Żydów w Polsce i poza nią. A skojarzyłem tak późno z dobrego powodu – bo dla mnie i dla pololen powojennych młodych (z wyjątkami włąsnie), wszyscy to Polacy, bez różnicy. Nazwa gry była dla nas wylącznie nazwą, a nie treścią.

  372. W jakiś czas po skończeniu studiów i przeczytaniu historii nadawania Żydom w Europie nazwisk

    http://www.jhi.pl/psj/nazwiska_Zydow_polskich

    skojarzyłem, że jeden bardzo lubiany kolega ma „niemieckie” ale charakterystyczne, bo wyraźnie wymyślone nazwisko i na dodatek ojca – krawca 😎
    Nigdy z nikim z koleżeństwa nie rozmawiałem na ten temat i nadal nie zamierzam.

    Słynny ETA Hoffmann (Opowieści Hoffmanna) miał niesłychany ubaw w wymyślaniu co „komiczniejszych” nazwisk.

  373. @mag

    Identycznie u mnie bylo. Tak sobie w pamieci grzebie i przyznaje, ze do ’68 nie mialem pojecia bladego, ze na swecie sa Zydzi…

    Byli po prostu rozni ludzie. Jedni tacy, drudzy owacy. Lepsi, lub gorsi. Sympatyczni i mili i niesympatyczni. Gupi i nieglupi…

    Tata na UW byl juz po doktoracie. Wrocil do domu i zaczal matce opowiadac co bylo na Radzie Wydzialu. Sie wtedy chyba piewrwszy raz w zyciu dowiedzialem, ze sa jacys Zydzi, ktorych czy to z pracy na UW, czy ze studiow beda wyrzucac.

    Wiem, ze sie oboje obawiali, ale zdecydowali wspolnie, ze ojciec ma podpisac list protestacyjny pracownikow UW. Podpisal. Nie wywalili. Chyba niemal wszystkich musieliby wywalic, choc pewnosci trudno miec.

    Niemniej sie wtedy dowiedzialem po raz pierwszy. Pozniej sie dowiedzialem jeszcze wiecej. A po dowiedzeniu sie jeszcze wiecej, wpierw zrozumialem, pozniej ocene wyrobilem. Od lat niezmienna.

    pozdrowka
    ~l.

  374. @tejot, 19:33, wczoraj
    Z opóźnieniem (Mundial) przeczytałem Twój post dot. teorii spiskowych.
    Dzięks.

    Moje uwagi.

    1. Grupa łobuzów politycznych, którzy robią wodę z mózgu podatnym na głupoty wyborcom, aby dorwać się do kasy (powtarzam, „kasy”, bo uważam, że powtarzanie w publicystyce o „żądzy władzy”, dotyczy nielicznych, np. genseka), może być inteligentna i dobrze ubrana.

    2. Rzesze „wyznawców teorii spiskowej”, teorii w której nie ma materialnych dowodów, uważam za głupców. Wśród swoich znajomych szybko odkryłem głupotę u tych, którzy nawet przez kilka dni wierzyli w zamach. Rzadziej się widujemy, albo wcale.

    P. 1 i 2 nie wyjaśnia mojego kłopotu z oceną tych dwóch kolegów/przyjaciół. To byli ostatni, których bym podejrzewał o głupotę. Obaj są emigrantami.
    Ale na blogu mamy całą masę mądrych emigrantów!

    Miłego dnia, nareszcie słońce, do następnego!

  375. @Nefer
    Ale ucieszyłaś się, Neferku, po tym trzecim golu Belgów, he?
    Dla mnie, do wczoraj, Belgowie byli „czarnym koniem” Mundialu.
    Teraz mam kłopot, bo De Bruyne dał się przykryć i dopiero w ostatniej minucie zagrał, jak co tydzień u Guardioli. Ale innych gwiazd mają od cholery.
    Zobaczymy, co dalej.
    Buziaki

  376. @Tanaka
    Przebrnąłem przez posty, trochę za dużo powtarzających się wątków, jedni drugim coś wymawiają, pogubiłem się w rozumieniu, o co biega.

    Wiem, że nie masz na to wpływu i pewnie też się martwisz.
    Cóż, taki jest los gospodarza bloga, to naprawdę wyzwanie.
    Pragnę Cię jednak zapewnić (hej tam, nie jestem w TWA), że nigdy nie będę Ciebie, ‘Tanako’, winić za dziwactwa w tekstach, których nie ocenzurowałeś.
    Wersja 3.0 jest jeszcze młoda, więc „nie skaczmy w konkluzje”.
    Ściskam
    PS
    Lewy wróć!!!

  377. Piękny cytat z P.Dicka, że tzw. Bóg w ogóle znika, gdy się o nim nie myśli.

  378. @tejot
    Przeczytałem to, co wkleiłem z edytora i przypomniał mi się ‘Rossi’. Nie mogę zarzucić temu pisowskiemu/antosiowemu trollowi braku inteligencji. Wodę w mózgach robił sprytnie, trafił na Ciebie, ale czy Ty wszystkich przekonałeś – God knows.

  379. @tejot 3 lipca o godz. 10:21

    Metody Trumpa są zbyt doraźne i chwiejne, to co on głosi jest niespójne logicznie, kłamliwe, obraźliwe, itd., Są niewystarczające by wygenerować jakiś trwalszy kult.

    Obyś się nie mylił.
    Ja niestety nie jestem aż taką optymistką.
    Bez względu na to co nie wyprawia… poparcie mu nie maleje.
    Kiedyś na takim spędzie wrzeszczał, że jest tak kochany przez swoich wyborców, że nawet gdyby kogoś zastrzelił na głównej alei NY … to też by mu uszło na sucho.
    Paradoksalnie w tym wypadku ma rację. Nic ich do niego nie zraża.

    Jest jeszcze jeden aspekt.
    Przrejmuje konsekwentnie aparat ucisku. Inwestuje potężnie w armię, zmienia sędziów na swoich, zaniża autorytet mediów (żeby nikt im nie wierzył, a zwłaszcza jak mówią o jego łobuzerstwie), utwierdza rolę ewangelików, daje różne prawa organizacjom religijnym (np. mogą oficjalnie i finansowo popierać kandydatów w wyborach), itp.

    Jednym słowem buduje warowną twierdzę. W pewnym stopniu przypomina to Polską sytuację. Jedynie Ameryka przez swoją potęgę i siłę oddziaływania na innych…. jest w takiej sytuacji b. niebezpieczna.
    A jak się „naród” obudzi z letargu… to już nie będzie potrzebny do niczego.
    Już teraz mu się marzy 16 lat na stołku Prezydenta.
    Nawet podejrzewał (głośno) jednego z poprzedników, że tyle czasu nim był.
    Oczywiście to bzdura. Ale co z tego.

    Pozdrawiam

  380. stasieku
    3 lipca o godz. 12:13 No popatrz, ja nie mam pojecia gdzie jest to TWA, mam natomiast pojęcie o czymś takim, że ktoś daje głos dodający wartości blogowi, a jakiś inny ktoś ma jakoś inaczej. O ile mam rozeznanie, to głównie ci, co mają inaczej, męczą się w podejrzeniach o istnienie TWA, zamiast po prostu objawić swoją wewnetrzną jasność, żywość, ciekawość i dobre pasje, co na blogu cenne.

  381. Markoniusz
    3 lipca o godz. 12:16 * Wszedłeś, to sie i przysiądź. Jest tu sporo miejsca i ciekawe osoby 🙂

  382. stasieku
    3 lipca o godz. 11:57

    Mój komentarz
    Moim zdaniem, to nie sama głupota (nieroztropność) pcha ludzi do wierzenia w teorie spiskowe.

    W czasie gdy kształtowała się moja świadomość społeczna miałem szereg kolegów i znajomych, którzy wierzyli w totalne bzdury o socjalizmie budowanym w Polsce, a sprowadzani przeze mnie w dyskusjach na tematy podstaw teoretycznych, motywacji, relacji obywatel – państwo tylko zaprzeczali i to nie „w temacie”, lecz wprost nie byli w stanie wiele powiedzieć w tych wątkach.

    To wskazuje, że ich wiara w socjalistyczne ble-ble, to była albo demonstracja czegoś tam, albo chodzenie w zaparte, byle mieć odmienne zdanie albo obrona swojego ja polegająca na tym, że gdy już powiedziałem A o blablaniu propagandy, to konsekwentnie muszę mówić B i C. Wielu z nich po jakimś czasie, po zmianie nastrojów społecznych uległo przemianie w poglądach jak gdyby nigdy nic i twierdziło spokojnie i pewnie coś przeciwnego.

    Z tego faktu wyciągam wniosek – dla gotowych uwierzyć i propagować jakąś nowinę uznaną za dobrą ważna jest atmosfera społeczna, gęstość wzorców w społeczeństwie skłaniających do naśladowania oraz specyficzny nastrój wytwarzany przez władzę i współpracujący z nimi aparat, nastrój przyzwolenia niewypowiedzianego, lecz rozumianego jako poluzowanie, lub zachęta lub insynuowanie, itd. Nastrój ten może jednych przyciągać innych zniechęcać i najintensywniej działa na tych, z których łatwo uwalniają się demony nienawiści lub przeciwnie – duchy uwielbienia i posłuszeństwa.

    Ludzie skłonni do zmiany postaw natychmiast wychwytują to przyzwolenie i próbują zająć w nim dobrą pozycję. Patrz np. sugestie o tym co będzie mogła sprawić nowelizacja ustawy o IPN oraz odzew społeczny, np. publicysta Z. o parchach. Sugestia., a raczej insynuacja pana Z. za sprawą wytworzonego przez władzę przyzwolenia została publicznie wypowiedziana, wchłonięta przez część społeczeństwa i gotowa była żyć własnym życiem, wśród rzesz obywateli. Ekspansja taka jednak nie zaszła. Za małe natężenie przyzwolenia.

    Przez społeczeństwo co jakiś czas przepływają fale nastrojów, jedne są falami przyzwolenia, jak ta z ustawą o IPN otoczoną propagandą szeptaną i oficjalną zachęcającą do szukania wrogów. Inne fale są falami zabronienia, zakazu moralnego, jak ta, która starają się wzbudzić obrońcy życia poczętego.

    Trendy, klimaty i wiary kłębią się, niekiedy buzują, częściej tylko bąbelkują w społeczeństwie i ten, który umie je dobrze odczytać, oszacować ich natężenie, ocenić możliwość ich wzmocnienie aby wykorzystać je dla poprawienia swoja pozycji, przesuwa się do przodu, ma szansę osiągnąć czoło.

    Tak było z Jarosławem Ka. Cierpliwie wypatrywał, próbował, insynuował, mobilizował, czekał na zmęczenie materiału (rządy PO-PSL i znudzone nimi społeczeństwo) i gdy wreszcie zobaczył, że jego takie sobie hasło „Polska w ruinie” działa na znudzony i czekający na wybawiciela z tej nudy naród, poszedł szerokim frontem, trafił w sedno i wygrał. Chwilowo.

    Teraz ten wygrany co rusz denerwuje lud swoimi woltami typu mowię jedno, robię co innego, typu wczoraj zaklinałem się, że tak będzie i się nie cofniemy, dziś zrobiłem to, ale nie nazwałem tego cofnięciem tylko wynikiem mądrych negocjacji i moją, naszą wielką wygraną.
    Pzdr, TJ

  383. Tanaczku
    Ja się zabije. Walnęłam wstępniaczek o ukrzyżowaniu przestrzeni publicznej w Polsce. Napisałam go normalnie w wordzie, by ci następnie podesłać, a tymczasem w „moich dokumentach” się nie zapisał.
    Mam dwie lewe ręce i brak głowy.

  384. stasieku
    3 lipca o godz. 12:04

    No pewnie:)

    ***

    No i co teraz z Sądem Najwyższym…

  385. @mag

    W Wordzie jest funkcja autoamtycznego zapisywania tego co piszesz. Mozesz odzyskac co napisalas.

    Ja umiem to zrobic, ale nie bede umial wytlumaczyc. Sadze ze @Tobermory bez problemy wytlumaczy krok po kroku.

    Ale na wszelki wypadek nie wylaczaj komputera, o ile juz go nie wylaczylas.

    pozdrowka
    ~l.

  386. Nefer
    3 lipca o godz. 14:45

    Wyjasni sie co z SN juz w najblizszych dniach zapewne. A jak nie wnajblizszych dniach, to do Wrzesien/Pazdzienik jak uwazaja fachmani od procedur UE.

    Kaczynski zdecyduje. I ani @stasieku, ani ja, ani nikt inny tego co zdecyduje Kaczynski nie znamy.

    Troche znajac Kaczynskiego, zaryzykuje twierdzenie, ze Kaczysnki pojdzie na zwarcie, bo wie, ze jak nie opanuje SN, to cala reszta wymknie sie mu z lap.

    pozdrowka

  387. @mag 3 lipca o godz. 14:35
    Jeśli nie w “moich dokumentach” to może jednak zapisał się gdzie indziej? Word zachowuje awaryjną kopię automatycznie. Poza tym zapewnia dostęp do spisu ostatnio otwieranych dokumentów. Tak czy inaczej, w Wordzie nic nie ginie. Może poszukaj?

  388. mag
    3 lipca o godz. 14:35 * Maguś, ty się nic a nic nie zabijaj, bo jak walnęłaś wstepniaka, to ja zaraz otwieram kościół wyznawców Mag Przenajwiślanskiej. A i bez wstępniaka też kościoł. 1. Czy zapisałaś tekst pod tutułem który tekstwi nadałaś, i w jakim katalogu? – sprawdź. Jeśli nie nadałaś własnego tutułu, to tekst ma tytuł automatyczny, coś z tych rzeczy: „bez tytułu 1” (2, 3, 4….itd zaleźnie, czy są inne pliki bez wlasnego tutułu, o niższych numerach), albo jakoś podobnie. Jeśli kliknęłaś na ikonkę „zapisz”, to zwykle otwiera się karta katalogu, z „pytaniem”/opcją – gdzie chcesz umieścić plik „bez tytułu 1”. Jeśli kliknęłaś w rogu krzyżyk zamykania, to tez powinno się pokaać okienko, czy chcesz najpierw zapisać, anulować zamknięcie (czyli dalej plik jest otwarty), czy chcesz zamknąć klikając „nie zapisuj” – co oznacza utratę pliku. Jesli nagle komp został wyłączony (np padło zasilanie, wcisnęłaś mocno i przytrzymałasz klawisz włącz/wyłącz, az wszystko nagle zgaśnie, to jest możliwe, ze plik się jednak zapisał, w głownym i ogólnym katalogu – zwykle jest to katalog „dokumenty”. Zastanow się, co właściwie zrobiłaś, to może pomóc. Można też (jesli plik jest „gdzieś” a nie wiesz, gdzie), poszukać, wyszukiwarką plików, wybierając typ pliku („word”?), datę utworzenia/zapisania czy jakąś inną cechę, np całość, lub dowolne litery z nazwy pliku . Najwazniejsze – przypomnij sobie co robiłaś z plikiem, poza samym pisaniem tekstu, zwłaszcza przed jego „zniknięciem”. A generalnie: zanim sie zaczyna pisać teść, dobrze jest zacząć od nadania własnej nazwy plikowi i zapisania go w wybranej lokalizacji, np „wstępniaki na blog LA 3.0”. Wtedy ryzyko przepadniecia jest najmniejsze.

  389. „Kto nie zapisuje ten dużo pracuje” – powiedzenie z pięknych czasów pracy grafika.

    Regularnie naciskamy CTRL i S to nic nie wyleci w kosmos

  390. @Nefer

    Jak na razie to wydaje sie, ze najwazniejsze jest to:

    Kto po Nawalce ?

    Nawalka nawalil, wiec dla suwerena najwazniejsze jest kto po nim… Jakby to kto, mialo zabezpieczac przed kolejna wtopa.

    pozdrowka
    ~l.

  391. Latwiej odpowiedziec na pytanie: „Kto nie nalezy do TWA”. To nie jest jak te osoby same uwazaja, ale jak ja je spostrzegam: A wiec kilka pan @@ z 404, kruk, zyta rzadko piszaca orca, chyba tez zabka konajaca…. To jest pewnik, o innych nie wypowiadam sie, bo traktowane sa roznie, a jeszcze inne sa chluba TWA.
    Co do panow bezsprzecznie nie nalezy do TWA ulubieniec @Orteg, tez Stachu39, Tabermory, stasieku, takze jobrawe, tejot….nie mowie o sporadycznie pojawiajacych sie nickach.
    Przepraszam wszystkich, ktorych ominelam, lub ktorych w ich opinii zle zaszlufladkowalam. Wszak to jest tylko i wylacznie moje zdanie.
    Zaluje, ze kilka osob, ktore byly interesujace przestalo tu bywac, nie dziwie sie, ze gospodarz blogu wita z radoscia nowych. Przeciez wiekszosc tu zna sie jak lyse konie i juz wiele ozywczego nie wniosa. Tez ja. Inna rzecz, ze po milym powitaniu niejeden zostal szybciutko zlinczowany. I albo wycofal sie na zawsze, albo przeczekal.

  392. Mysle, ze i @ewa- joanna nie nalezy do klubu TWA

  393. zyta2003
    3 lipca o godz. 15:32

    Szkoda ze sie zajmujesz innymi i ich szufladkujesz. Moglas skwitowac krotko, ze Ty nie jestes w TWA.

    Wszelkie dzielenia i szufladkowania sie zle koncza. Dla szufladkujacych i szufladkowanych.

    Doradzalbym Tobie i ewentulanym nasladowcom powstrzymanie sie.

    Owszem sa wyrazy sympatii i uznania wyrazane. Najczesciej sie trafiaja regularnym i czestym bywalcom. Ale to nie czyni z nich zadnego TWA, ani jakiejs innej grupy wybrancow.

    A juz b.t.w., to mnie czasem one smiesza, czasem nie. Ale nie przypisuje im jakiegokolwiek powazniejszego znaczenia.

    pozdrowka
    ~l.

  394. zyta2003
    3 lipca o godz. 15:32 * Zyto, ucieszyłem się jak zajączek na wiadomość, że wiesz na pewno, kto nie należy do TWA. Oznacza to bowiem, równie na pewno, że znane Ci są wymagania, których spełnienie oznacza przynależność do TWA, a niespelnienie – wyklucza z możności należenia do tego ekskluzywnego towarzystwa adoracji. Zróbże wiec wszystkim zadość i ogłoś reguły kwalifikujące do bycia/niebycia w TWA. Wszyscy bedą zadowoleni.

  395. @Tanaka

    A fuj ! Nie wypada sobie zartow stroic. Nie wypada bo jeszcze @zyta uwierzy w nie …

    pozdrowka
    ~l.

  396. @tejot, 12:55
    Czytając Twój post, przypomnieli mi się niektórzy zwolennicy PRL, którzy zakłamywali się, że „system OK, ale ludzie nie dorośli”.
    Kiedy system gnił, Jelcyn pił, oni szukali usprawiedliwienia w oczach znajomych.
    Sami, powtarzam, zakłamywali się.
    Mecz nudny, więc czytam LA 3.0.
    pozdr

  397. @lonefather
    Masz rację, ch.j znajet co zrobi ten gnom, dokąd Polskę jeszcze wepchnie.
    Pewny jestem, że nam i wielu innym rodakom, może naskoczyć.
    Skończyłeś swoje dzieło?
    Czekam na nowe odcinki ‘Rewolucji’.

  398. @Tanaka 3 lipca o godz. 16:12
    Ja deklarowałam kilkakrotnie, że „nie należę do TWA”, co niniejszym objaśniam kawę na ławę: nie biorę udziału w prywatnym (pozablogowym) obiegu maili i innych informacji. Tak to sobie wykoncypowałam i tego się trzymam, bo to mi pozwala zachować pewien dystans i w miarę obiektywnie oceniać sytuację. Tylko tyle. Poza tym sercem i sympatią jestem jak najbardziej związana z TWA – silną grupą pod wezwaniem, która „od zawsze” wspiera ten blog. Dlatego nigdy nie atakuję podstaw jego istnienia i staram się usilnie nie udzielać idiotycznych nauk – np. w rodzaju „jak wy możecie się wyśmiewać z wiary, fe!”

  399. @Tanaka
    OK, ale jak dobry pasterz rzuć czasami – może być przez zęby: „podajcie sobie znak pokoju!”.
    Z Blogiem!

  400. @zyta2003 3 lipca o godz. 15:32

    Mylisz się, zyto – Orteq jest jednym z najstarszych stażem uczestników bloga. Dlatego tak wiele uchodzi mu na sucho. W tym sensie chyba należy do TWA? A że konsekwentnie działa na szkodę blogu – to też jest fakt. A poza tym ta nieustannie powtarzana mantra, że blog jest do d…, że się kończy i za chwilę go nie będzie – Schadenfreude. Nieładne to. O „burej suce” z wczoraj już nawet nie wspominam 🙂

  401. @stasieku
    Zapytano Grzegorza Latę – Gdyby drużyna polska z 74 roku spotkala sie z dzisiejszymi orłami, to jakby wygrała ?
    Lato odpowiedział : 1 – 0
    Dlaczego tylko tyle ?
    Bo musi pan to wziąć pod uwagę, że wiekszość z nas przekroczyła juz siedemdziesiątkę

  402. @stasieku 3 lipca o godz. 16:46

    “Przekażcie sobie znak pokoju” – to jedno z najbardziej idiotycznych kaka-haseł, jakie znam, bo „pisklątka w gniazdku żyją zgodnie” nigdy nie zażegna żadnego konfliktu. Poza tym kontrowersja jest paliwem bloga, więc towarzystwo musi się nauczyć sobie z nią radzić. A sielanki są nudne. Moim zdaniem. Repertuar kaka polega na wyciszaniu wszelkiej dyskusji, stąd organizacja mszenia z pasterzem i trzodą. Nie ma sensu powielać takich wzorców.

  403. O, witaj Lewy! Przeczuwalam, ze nie zdzierzysz 🙂

  404. stasieku
    3 lipca o godz. 16:40

    Skoncze jak sie skonczy Kontrrewolucja Kaczystowsko Kosciolkowa.

    Ze piec razy juz zaczynalem pisac kolejne odcinki. Odpuskalem pisani, bo sie inne wazniejsze rzeczy u mnie dzialy i im musialem uwage poswiecac.

    Ale dziekuje za przypomnienie, bo pisze sie dla kogos, nie dla siebie. Napisze jak widze przebieg kontrewolucji. Dzis nie, bo sie juz zbieram na demonstracje pod polska ambasade na protest przeciwko przejmowaniu SN.

    pozdrowka
    ~l.

  405. Lewy 2
    3 lipca o godz. 16:54

    Lato przez szacunek nie wspomnial, ze gdyby nie brak Kazimierza Deyny, to byloby 3 : 0

    pozdrowka
    ~l.

  406. @Ewa-Joanna 3 lipca, godz.2:41
    Nie rozumiem co Cie w moim wpisie tak rozsierdzilo. Nie ja wymyslilam etykietke TWA, a z roznych rozmow na blogu odnioslam wrazenie, ze zjawisko TWA jest traktowane zartobliwie. O ile mnie pamiec nie myli i dobrze zrozumialam, @wbocek ocenil TWA pozytywnie, jako rzecz o pewnym wdzieku, cos co pozwala spotykac sie starym znajomkom i pogwarzyc w gronie zamknietym dla „religiantow”.
    Nie zaprzecze jednak, ze wszedlszy tu zauwazylam wzajemne umizgi, komplementy na wyrost i wyrazy samozadowolenia. Potem odkrylam, ze sa tez duze roznice zdan i zdarzaja sie nawet zaciekle klotnie. Teraz stwierdzam, ze przewazaja wzajemne resentymenty, co jest dla mnie rzecza intrygujaca na blogu tak zaciekle bronionym przed zniknieciem.
    Dlaczego dostrzeglas akurat w tym atak na caly blog – nie wiem. Tym bardziej, ze w innych miejscach zglaszalam otwarta krytyke i nie spotkalam sie z takim gniewem z Twojej strony.

  407. TWA KWA wielkie halo (wzruszenie ramion)
    Jadę se tramwajem, ZZ top na full w słuchawkach rządzi

  408. Na marginesie
    3 lipca o godz. 16:41

    „Pozablogowa” wymiana maili dotyczy tylko i wylacznie spraw organizacyjnych i publikacyjnych. I niczego wiecej nie dotyczy. Wsrod pracujacych nad organizacja jest rowniez blogowicz, ktory jest znany z drobiazgowosci, zasadniczosci, niezlych fotek z wojazy.

    Czy naprawde sadzisz, ze wspomniany blogowicz ze mna jest TWA?

    Nie ma TWA. Jest to co napisalem, czyli sa ludzie, ktorzy sie nieco bardziej lubia i sobie to okazuja. A zadnego TWA po prostu nie ma. Co bez owijania w bawelne wytknalem @Tanace, ktory sobie zaczal z @zyty zarty stroic, zachecajac ja do formulowania „list uczestnikow i zasad TWA”.

    Objechalem Tanake, bo tak napisal, ze za chwile @Orteq zaczalby sie na ten post Tanaki powolywac jako na dowod, ze jest TWA.

    Powtorze Tobie i innym, wedlug mnie, widywalne na blogu objawy sympatii czy uznania, nie sa wskutek TWA.

    pozdrowka
    ~l.

  409. kruk 3 lipca o godz. 17:12
    „rozsierdzilo” ??? Ja nie dostrzegam „rozsierdzenia” w komentarzu E-J.
    Imputacja?

  410. Tobermory
    2 lipca o godz. 23:18

    Nie mając wcześniej doświadczenia ,wyciągnęłam wniosek,że podano mi w emailu do wiadomości coś obowiązującego.
    Teraz wiem,ale nie zmieni to oczywiście w niczym sytuacji.
    Ale dziękuję,że mi wyjaśniłeś,bo wiem,że mam prawo wyboru:)
    Włączyłam teraz po powrocie tv i usłyszałam w komentarzu,że mecz ogląda również Federer.

  411. @lonefather 3 lipca o godz. 17:18

    Mnie nie obchodzi, kto się z kim kontaktuje, ani po co.
    Po prostu wyjaśniłam moje własne stanowisko.
    A „TWA” to przecież od początku był raczej żart.
    Przez niektórych brany po prostu zbyt poważnie.

  412. News dla kibiców: Nawałka kaput.

  413. co tam TWA, EMERITEN GANGSTRA /chyba tak to było?/
    znacznie lepsze
    zapisywać się mogą /chyba też/ nie EMERITEN
    Tanaka
    dziękuję za reaktywację bloga

  414. Na marginesie
    3 lipca o godz. 17:22

    errr…

    Sluchaj wiec. Przywolalas wymiane maili pozablogowych?
    Przywolalas !
    Przywolalas ja w dodatku w kontekscie TWA.

    Nie wiem, czy swiadomie, czy nie, czy intencjonalnie, czy nie, ale przywoalals i zbitka mitycznego TWA w polaczeniu z wymiana maili, jest, czy moze byc odebrane jako dowodzik na TWA.

    Nie!
    Prosze nie tlumacz sie. Zadne tlumaczenie nie ma sensu, bo post z ta sugestia juz popelnilas i nic tego nie odkreci. Czego ja zaluje, mam nadzieje, ze zaluje rownie mocno jak Ty.

    Za to dziekuje,bardzo mocno i zdecydowanie dziekuje za uwage o zartobliwosci „istnienia” TWA. Jak widac zart nie zaznaczony jako zart, moze trafic na pozbawionego wyobrazni ponuraka, ktory wezmie go za prawde i sprowokuje ciagnaca sie jak guma z gaci durnowata przepychanke.

    pozdrowka
    ~l.

  415. W rok po pobiciu członków KOD w Radomiu prokuratura stawia zarzuty… członkowi KOD.

    http://radom.wyborcza.pl/radom/7,48201,23627702,po-rocznym-sledztwie-ws-ataku-narodowcow-na-kod-w-radomiu-prokuratura.html

    Wybrany komentarz:
    No jasno widac ze KODowiec glowa zaatakowal buty hitlerowców

  416. Na marginesie
    3 lipca o godz. 17:35

    Ja tam nie wiem, czy Nawalka nawalil, ale jak nikt sie na kozla ofiarnego nadaje. Wiec kaput, na oltarzu zawiedzinych narodowych nadzieji.

    A przyczyny faktyczne pozostana i dalej bedzie jak bylo. Niestety…

    podrowka
    ~l.

  417. @lonefather 3 lipca o godz. 17:54
    Nie ma sprawy! Popełniłam post, bez dwóch zdań 🙂

  418. @lonefather 3 lipca o godz. 17:57
    No przecież komuś trzeba dokopać za te no, zwiedzione nadzieje…

  419. Na marginesie
    3 lipca o godz. 18:00

    Dokopac to pryszcz.
    Bardziej chodzi o to, zeby za „dokopaniem Nawalce” ukryc faktyczne bolaczki i przyczyny.

    Klasyczne odwracanie uwagi od tego co sie faktycznie dzieje i robi z tylu, za zaslona show z dokopywanem Nawalce.

    pozdrowka
    ~l.

  420. duda własnie zapowiedział p. Gersdorf ze od jutra jest emerytką.
    SN wzięty. Kaczor zaciera tłuste łapki
    Orzekli to posłowie, którzy często przekroczyli 70 lat, z ojcem naszego premiera na czele.
    Tfu….jak oni sobie rano spojrzą w lustro przy goleniu? ( widać, ze codziennie się golą, bo żaden zarośnięty nie chodzi).

  421. lonefather
    3 lipca o godz. 18:06

    lonek, widzę, że jesteś, więc może oświecisz. Znajoma para bocianów ma aż cztery młode – dziś zobaczyłem. Świetnie opierzone, już prawie normalne bociany, tyle że trochę w miniaturze. Pytanie: czy mają szanse wyżyć wszystkie cztery, skoro matka żadnego nie wyrzuciła z gniazda (gdzieś twierdzili, nie pamiętam gdzie, że jak za dużo, matka wyrzuca z gniazda nadmiar. Przecież one, jak dorosną, w gnieździe się nie zmieszczą z rodzicami. Szóstka! A mieszkanie M1.

  422. @Na marginesie, 16:56
    Aż wstałem od „Tak jest” (oglądam posty na smartfonie, jednak pisać wolę klawiszami mechanicznymi), aby zaprotestować.

    Piszesz, że
    „przekażcie sobie znak pokoju” to jedno z najbardziej idiotycznych kaka-haseł, jakie znam”,
    a ja Ci odpisuję, że odczytuję to nie jako kontrowersyjny komentarz, ale jako brednię.
    Jeśli coś pięknego zawłaszczy KaKa, to odbiera temu czemuś obiektywne piękno?
    Wolisz znak wojny? – zapytam prowokacyjnie.

    sielanki są nudne. Hm, na tym blogu sielanką może nazwiesz jakieś anonimowe/bezinteresowne wyrazy sympatii. Ale chyba przyznasz, że wyrazy sympatii dodają siły piszącym, zachęcają do pisania, poprawiają samopoczucie, (bo jest się czytanym)?

    Wracam do bełkotu telewizyjnego, chyba otworzę butelkę czegośtam.

    Wczoraj na Netflixie obejrzałem „Baronowie narkotykowi S01E01 o Escobarze”, dziś byłem z żoną na „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara”, tam nie przekazywali sobie znaków pokoju.

  423. @Lewy
    Przyjacielu ‘zniknięty’, cieszesieżeciewidze, dowcip świetny, choć nieświeży dla fanów futbolu, do jakich, na starość, muszę siebie zaliczyć.

    Pogardzałem kopaną, na mecze nie chodzę, ale ostatnio wielka piłka mnie rajcuje. Przypominam sobie Holoubka, który mówił pięknie o tej konkurencji.
    Tak, odkryłem więc w futbolu urok niespodzianki, jego wyników nieprzewidywalność, magię bieganiny milionerów za czymś okrągłym, za czym też biega mój wnuk.

    W dyskusji nad upadkiem polskiej drużyny brak mi szczerego zapytania:
    Dziennikarz X
    „Czy żona ci (np. Robercie) mówiła, że trzeba uważać na nogę, bo pieniądze są w Bayernie?”

    Przecież tylko to nadęcie narodowe zmusiło Messiego do wysiłku w Mundialu, ale…
    Jedyny zaangażowany (nawet płakał kontuzjowany na Euro) to wśród gigantów kopanej, Ronaldo. Ale ten nie ma żony i woli kolegów.

    Drogi ‘Lewy’, proszę Cię, dawaj głos po porannej kawie.

    Rzygać mi się chce, kiedy gadają o zamachu stanu, jak o kradzieży w supersamie.
    Pacz, siedze i pisze a nie oglądam ekranu TV, nawet słuchawek nie mam na uszach.
    (wkropiłem sobie parafinę, polecam na woskowinę 2xmiesiąc profilaktycznie.)
    A jak tam wątroba?

  424. @lonefather
    Przesyłam Ci znak pokoju i czekam na nowy odcinek „Kontrrewolucji”.
    Zdaje sobie sprawę, że napisanie dwóch ekranów, to poza trudem zebrania faktów politycznych, męka pisaniny. Tej swołoczy nie lubimy, czekamy na jej, a właściwie jej genseka, upadek, ale warto te niełatwe czasy dokumentować.

    Wiesz ‘lonku’ (wybacz skrót), ja sobie radzę czytając ćwierknięcia w twitterze. Sam nie ćwierkam, mam konto, więc wybrałem sobie 30 nicków „z naszych” i lajkuję, komentuję, dopierdalam, wnoszę choć odrobinkę antypisowskiego jadu.
    Mam już wiele odwróconych lajków.

    Pozdrawiam serdecznie
    PS
    ‘lonku’ jest wygodne w wołaczu, ze ‘stasiekiem’ nie masz kłopotów, więc OK?

  425. @stasieku 3 lipca o godz. 18:53

    Nie widzę nic pięknego w ściskaniu obcych rączek na komendę.
    A w kaka-szopce raczej wszystko jest idiotyczne – i przeraźliwie niehigieniczne – a odgórnie zlecony „znak pokoju” nie jest wyjątkiem. Tak to widzę – i co mi zrobisz?

  426. Aha w kwestii sielanek. Sielankę toleruję w domu – bo tu lubię mieć po prostu święty spokój i harmonijna koegzystencja mnie nie nudzi. W necie – spotykałam osoby, z którymi notorycznie się zgadzałam i koegzystowało się nam cudnie, poza tym jednym, że nie było o czym rozmawiać. A brak tematu do rozmowy to na forum netowym raczej śmieć w oczach. Różnice zdań są paliwem bloga.

  427. stasieku
    3 lipca o godz. 19:11
    W dyskusji nad upadkiem polskiej drużyny…
    Nie dziwota w sprawie upadku…
    Przykro było słuchać żmędzenia p. Bońka i stękania p. Nawałki (TOK FM,przed 17-stą).
    Lapsusy typu „celowe błędy” lub w stylu „ponoszę odpowiedzialność… …. jednak w sumie nie było aż tak źle.. … były błędy personalne… po pierwszym meczu z Senegalem zmieniłem skład…” itd..itd…

  428. @wbocek 3 lipca o godz. 18:32

    Jak się nie zmieszczą – to wypadną. Wtedy masz pole do popisu, szykuj żaby.
    I odstraszaj łazikujące kociska.

    Z karmieniem żabami wcale nie żartuję – mój niedawno prawie wykluł ptasie jajo. Jajo zostało dostarczone w pomidorach, to znaczy w palecie z uschniętym krzakiem, która najpewniej przejechała przedtem szmat kraju. On się zawziął – i potraktował jajo jak jogurt.

    Temperatura w „inkubatorze” do jogurtu była podobno idealna, odwracanie jaja co kilka godzin – bo jajo musi się równo nagrzewać – wykonywał sumiennie, a potem w jaju pojawiły się żyłki i – o zgrozo! – coś się zaczęło ruszać. W tym momencie się przeraził – bo pisklę w pierwszym okresie trzeba karmić co 20 minut i nie bardzo wiadomo czym – siekaną dżdżownicą?

    Więc zadzwonił do schroniska dla ptaków, a oni wcale się nie wzbraniali – zatem jajo odwieźliśmy z dużą ulgą. Wysiadywanie dzikich jaj jest w Kanadzie przeraźliwie nielegalne, więc przy okazji popełniliśmy przestępstwo federalne – chociaż naturalnie w najlepszej wierze 🙂

    A wykluwanie malego robina obejrzalam potem w necie:
    https://www.youtube.com/watch?v=FDKgLfWheoI

  429. konstancja
    3 lipca o godz. 18:13
    jak oni sobie rano spojrzą w lustro przy goleniu?
    Podobno ma być nowa komisja śledcza w sprawie przekrętów z VAT-em za czasów
    zmarłej PO-PSL. Posłowie PO zaproponowali,aby do „śledztwa” włączyć lata najnowsze.
    Posłowie z jedynie słusznej partii nie zgodzili się na tą bezczelną propozycję.

  430. seleuk|os|
    3 lipca o godz. 9:34
    Frågan
    To słowo tłumaczone jest dosłownie, można by zastąpić innym i bardziej konkretnym… Ale w dalszym ciągu (tłumaczenia) mogłyby się pojawić b. brzydkie skojarzenia z czasami przeszłymi, gdzie rozwiązywano inną kwestię. Tak, tłumaczenie tekstów nie jest sprawą prostą.

  431. @Na marg.
    na smartfonie.
    Jak Tanaka ma niehigienicznie uścisnąć komuś rączkę? To ciągle brednie.
    Roger

  432. @zezem
    Uny nie biegajo, nie kiwajo, chowajo sie za obrońców, zmęczeni po kwadransie.
    A Lewy to dobijacz i karne umie strze

  433. @stasieku 3 lipca o godz. 20:32

    Wirtualnie, stasieku, wirtualnie 😀
    I nie Tanaka, tylko my sobie nawzajem. Na komendę.
    I nic nie ściskać, tylko ciupasem się pogodzić.
    Brr….

  434. @kruk
    3 lipca o godz. 17:12

    A dlaczego rozsierdziło? Zapytałam, bo ta powtarzana mantra o TWA staje się nużąca i byłam ciekawa, a zapytałam ciebie bo akurat o tym napisałaś i dlatego, że uważam cię za osobę rozsądną i zrównoważoną.

    Wiem, że trudno jest osobie nowej wejść w grupę osób „znających” się od dłuższego czasu, często takie wejście bywa niezbyt fortunne z powodu niezrozumienia jednej czy drugiej strony. Mnie zajęło prawie 2 lata żeby się w Polityce gdzieś zaczepić, próbowałam różnych blogów i z różnych przyczyn odpadałam. Na ten się zawzięłam no i jestem. Tylko tu bo na więcej nie mam czasu, ta emerytura jest cholernie pracochłonna.

    Ale jest to jeden z nielicznych blogów, gdzie raz zaakceptowana możesz rozmawiać bezpośrednio a nie czekać aż pan/pani wypuści posty z poczekalni.
    Czym sie i zalęgnij jako i ja się zalęgłam. 🙂

  435. I Prezes Sadu Najwyzszego, Malgorzata Gersdorf, wydala labedzi spiew:

    – Obywatel ktory sprzeciwi sie PiS musi liczyc sie z sankcjami. Nie mozna czuc sie w pelni obywatelem. A za kilka lat w Polsce stanie pomnik Franza Timmermansa.

    Wg nowej PiS-ustawy, kadencja Malgorzaty Gersdorf konczy sie 4 lipca. Ustawe te wzieto w obroty w UE. Co nic nie pomoze pani Malgorzacie. Ona bowiem bedzie zwyczajnym hasbeenem juz za kilka godzin.

    U Trumpa tworzenie hasbeenow odbywa sie natychmiastowo. Z ta roznica, ze jemu jednak nie wolno nikogo wywalic z Sadu Najwyzszego. Ani z innego sadu. On moze tylko mianowac swoich przydupasow gdy utworzy sie vacat w SN. Co tez jest wbrew zasadzie trojpodzialu wladzy. Ale nie az tak oblesnie jak w PiSdzilandzie wbrew prawom unijnym. Napiszcie cos, dziewczyny, na ten temat. @404? @zyto? Inni chetni do tablicy?

    Zeby tylko czego zlego blogowi nie uczynic. Bo to jest najwazniejsze

  436. @ Ewa-Joanna * Właśnie czytam,, że bozia ma Wspaniały Plan dla Twojego sąsiada – arcybiskupa Philipa Wilsona. Został skazany przez sąd na 12 miesięcy, za ukrywanie molestowania dzieci przez jego poświęconych kumpli, w latach 70-tych. Częścią Wspaniałego Planu jest to, że dzieciaki były molestowane oraz to, że o tym Wolsonowi mówiły, ,ale ten to przez jakieś 40 lat starannie ukrywał. Dobrze jest ukrywać, bo bozia to lubi i dlatego w nagrodę za ukrywanie załatwił Wilsonowi symboliczny wyroczek: zaopatrzył go w początkowe stadium Alzheimera, więc arcybiskup nie pójdzie do mamra, tylko posiedzi te 12 miesięcy w domciu, przed telewizorem i będzie oglądał kolegę po fachu Franciszka, albo serial „M jak miłość”. Rok to nie wyrok więc arcybiskup moze być zadowolony. Z drugiej strony, arcybiskup jest najwyższej rangi kościelnym fachowcem od ukrywania molestowania przez kler katolicki, który został skazany. Inny jego kolega,osobiście gwałcący – Wesołowski – nasz pedofil w Watykanie i wszędzie indziej, w odpowiednim momencie – to też jest Wspaniały Plan bozi – odwalił kitę. Jak to mowią: he kicked the bucket dzięki czemu ustąpił pierwszenstwa Wilsonowi. To się nazywa usługa grzecznościowa. Obaj są zadowoleni.

  437. @Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 10:56

    „@lonefather, 3 lipca o godz. 10:51 – Ale przecież wiesz, że to co postulowałeś było nierealne i pozostało w sferze teoretycznej. Sfera praktyczna to działanie, a tego dokonał Tanaka z panem Jackiem.”

    Hip hip hurra! Ale nie tylko dla Tanaki wraz z panem Jackiem, ja te hipy rozdaje. Jeden, przynajmniej, hip jest dla lonka. Bo nikt mu tego nie ma prawa odbierac

  438. Na marginesie
    3 lipca o godz. 19:59

    Nic nie zrobię, ,Namarginesko – za chudy w uszach jestem. Gniazdo jest w gęstej wsi Mścice przy samej bardzo ruchliwej szosie Koszalin – Kolobrzeg. Boćki z gniazda obfajdują blaszakową cywilizację. Niejeden kierowiec wraca do domu z obsranym dachem. Ewentualne dokarmianie boćków mogłoby być dopiero po wykradzeniu z gniazda dwójki. Nie słyszałem o ptasim schronisku w Koszalinie, ale spróbuję poszukać. Mamy chyba najwięcej boćków z wszystkich państw, czyli jesteśmy ich ojczyzną – więc chyba do czegoś to nas zobowiązuje. Żeby tylko nie te cholerne Sudańczyki – czy kto tam – co do nich strzelają i chwalą się obwieszeni martwymi boćkami za pasem

  439. zezem 3 lipca o godz. 20:24
    seleuk|os|
    3 lipca o godz. 9:34
    Frågan
    To słowo tłumaczone jest dosłownie, …

    Bez usprawiedliwiania siebie. Jeden z uczestnikow blogu dwa wpisy wyzej, w mojej ocenie znow probowal manipulowac, podal wypowiedz pl premiera. Cel mnie nie znany. Wydawalo mnie odpowiedziec od razu co wazne. Wypowiedzi szwedzkiego premiera, calkowicie odmiennej, nie cytowalem. Ten sam text, dokumentu koncowego.

    Dyskusja blogowa na poprzedni temat, przykra mnie tylko wydawala. Dyskusja i motywacja ev odszkodowan za wojenne straty jest dymna zaslona. Rozmowa o przyszlosci mam sens tematu eventualnego. Tu fragment mojej przyszlosc w kontext. Moja pierwsza zona, mamy dzieci, wnuka, przyszlosc dostala, dzieki uchodzcy z Polski. Spotykamy raz na roku, na Jul. Duzo, ostatnio ponad 20 osob. Bywalo wiecej. Zdawkowe uprzejmosc, rozmowa o niczym. Czasem list w ciagu roku. Jakas przyszlosc mamy, zdawkowa moze. Przyszlosc dostalismy od Jerzy Einhorn. Taki ciag logiczny. Link daje, specialnie szw strony. Nikt jezyka nie zna. Link do pl i ang na wlasna reke. Link do ang, gdyby kto przeoczyl. Daje, zebyscie sami opowiadania dodali, i Ty Zezem, jak komu pasuje. O mojej i Bylej przyszlosci.
    https://sv.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Einhorn
    http://articles.latimes.com/2000/apr/30/local/me-25093
    Manipulatorom, wydaje duzo. Tylko oni wiedza i linki z jutupka pokazac moga. O swiatowych spiskach i empatie pokazywac. Nikt inny nic nie czyta, nie mysli, nie umie.

    Nie jest to Zezem usprawiedliwienie, dlaczego text pokazalem. Wypowiedz szwedzkiego premiera, wskazuje na nastepne dziesieciolecia szukania rozwiazan uchodzcow (migrantow). W Szwecji (Skand) problem ten wystapil po 2 wojnie swiatowej. Caly czas, byly sa i beda dalej projekty zmierzajace do korrekty slabosci. Jak prezentowane w Pl nie wiem. Tu jest korrekta bledow. Moglbym tu napisac na przykladzie moich doswiadczen z komunalnymi kursami uchodzcow z Bliskiego Wschodu.

    Manipulatorom wydaje duzo. Przekonani o wlasnej madrosci. Jedynej. Bez usprawiedliwiania „niezniuansowanego” tlumaczenia mojego Zezem. Chcesz, sam znajdz dokoment po pl/ang. Przeczytaj o przyszlosci.

    Pzdr Seleukos

  440. lonefather
    3 lipca o godz. 18:06

    „Dokopac to pryszcz. Bardziej chodzi o to, zeby za „dokopaniem Nawalce” ukryc faktyczne bolaczki i przyczyny. Klasyczne odwracanie uwagi od tego co sie faktycznie dzieje i robi z tylu, za zaslona show z dokopywanem Nawalce.”

    A co sie dzieje za zaslona show? Bo nic na ten temat nie dociera do mnie. Procz oczywistosci takich jak ‚Polacy to podklasa w pilce noznej. A nie klasa MS’

  441. @Parafianin 3 lipca, godz.21:32
    Emeriten Gangstra bardzo mi sie podoba. Niestety dominacja emerytow moze byc czynnikiem odstraszajacym dla ludzi mlodszych. Tym bardziej powinnismy cenic tych, ktorzy sie tu udzielaja.

  442. @Ewa-Joanna 3 lipca, godz.21:32
    Dzieki za zyczliwosc.

  443. zulu24
    3 lipca o godz. 10:12

    „Orteq na wielu portalach zostałby uznany za dobrze płatnego pisowskiego trolla”

    Czujnys, zulu24. Od razu wyczuwasz czlowieka kto on zacz. Ja chyba u ciebie musze sie pouczyc kim ja jest.

    Tez ps(d)ro

  444. seleuk|os|
    3 lipca o godz. 22:55
    Najprawdopodobniej nie zrozumieliśmy się. W szczegóły poprzednich wpisów nie wdawałem się. Czytałem tylko wpis z godz. 9:34.

  445. wbocek
    3 lipca o godz. 8:21

    „Nie ma, nie było i nigdy nie będzie dialogu o religii między wierzącymi a ateistami. Można się zgodzić – i tak się dzieje – we wszystkich innych obszarach życia, ale nie w sferze religijnej ideologii.”

    Nie było, nie ma i nigdy nie będzie dialogu między religiami i ateistami. Podobnie jak i, nie było, nie ma i nie będzie dialogu między wyznawcami różnych religii o przedmiotach ich wiary. Każda z nich dąży (kwestią pozostaje kiedy się to i której uda) do wyeliminowania swoich konkurentów, podobnie zachowania obserwujemy w systemie ekonomicznym zw. kapitalizmem, który obecnie panuje, a jego zachowań należy upatrywać, od pewnego czasu( dzieje nasze, te starożytne też, „umajone” są wieloma takimi przykładami) ,właśnie w konkurencji na „rynku religijnym”.
    Jak dla mnie ,są to dzieje niesamowitej GŁUPOTY Rodzaju Ludzkiego (pomijając osiągnięcia techniczne i technologiczne, które to dzięki skutkom oddziaływań religii mogły być znacznie większe), które w sposób celny opisał krótkim zdaniem, w swoim „Rodzie Ludzkim” S.Staszic (też i znowu ksiądz katolicki, po Sedlaku) ,że „WIARA CZYNI CZŁOWIEKA GŁUPIM”.
    Religie są chorobą umysłowa ludzkości, takie stanowisko ma obśmiewany tu przez Was
    twórca „żywienia optymalnego” a twierdzący i to nie bezpodstawnie ,że Biblia jest najmądrzejszą księgą napisaną przez człowieka, ale nie jest zupełnie tym co się o niej myśli, tak po stronie religijnej jak i ateistycznej. I wiem ,że teraz o tym zaraz wszyscy na mnie „naskoczycie”. Jest jedynie tylko tak, dlatego ,że żadna ze stron jej właściwie nie rozumie a zasadniczo rozumie ją bardzo źle. Z Biblii zrobiono to czym obecnie jest, księgę skłócającą ludzi. Można oczywiście bez niej żyć i są tacy, jest ich mniejszość ale wiecej takich, którzy poprzez „symulowanie” religijności ją wyznają nie zdając sobie w ogóle sprawy jak sprytnie zostali zwiedzeni przez wszelkiej maści kapłanów. Bowiem naturalnym stanem ludzi jest areligijność, wynikająca z przyrodniczej natury człowieka.
    I jeśli jakiś bóg istnieje to wyznaję ,że to „Deus sive natura”(Spinoza).

    „Primus in orbe deos fecit timor” ,a on wziął się strukturalnego spaczenia ludzkich organów zarządzających życiem ludzkim.
    A teraz do boju!

  446. Anglii sie udalo przesmyknac rzutami karnymi. Szkoda mi troche Kolumbii. Czego nie moge oglosic we wlasnym domu. Tu wszyscy za Albionem murem stojo! Bo tam zrodzeni

    Na szczescie, nie tym trumpowym murem. Czy innym berlinskim

  447. zezem
    3 lipca o godz. 23:37
    Wydawalo mnie, pytanie(?) bylo dlaczego niestarannie przetlumaczylem. Chcialem zrobic szybko. Bez polerowania. Napisalem dlaczego. I dlaczego wazne bylo dla mnie uniknac nastepnych prob manipulowania. Wpisow 100pozycji wyzej, nikt nie pamieta, nikt nie wraca.
    pzdr Seleukos

  448. wbocek
    3 lipca o godz. 22:54
    Przepraszam, że Cię rozczaruję.
    Najwięcej bocianów jest na mokradłach Białorusi. Może i na Podlasiu, bo dzieli je niewidoczna dla ptaków granica.
    Powiem, że widziałam tysiące bocianów na podmokłych terenach, tuż za naszą wschodnią granicą. Nigdy w Polsce takich ilości jednorazowo nie spotkałam.
    Białorusini wszędzie podkreślają – w magnesikach, w broszurach, w reklamach przydrożnych i wszelakich bociany na wszelki sposób. zastanawiam się, czy w herbie nie powinni mieć.

  449. Orteq
    3 lipca o godz. 23:47

    Oglądałam również, ale ze względu na wielki pech Anglików właśnie w rzutach karnych – życzyłam im przełamania tej wieloletniej złej passy. No i udało im się.

  450. Optymatyk
    3 lipca o godz. 23:42
    … pomijając osiągnięcia techniczne i technologiczne, które to dzięki skutkom oddziaływań religii mogły być znacznie większe

    Pare przykladow? Spac ide, sny bede mial kolorowe, natemat duzych zaslug w krzewieniu postepu. Pare przykladow, lista. 1, 2, 3, 4, 5…

    pzdr Seleukos

  451. Oj ludzie… na brak pisaniny to tu się nie narzeka. Trochę jednak jakby bijecie z g… piankę.
    W kwestii bocianów: w obfitym w pokarm roku to i cztery się wychowają. Jak podrosną i zrobi się ciasno, rodziciele polecą spać na okoliczne drzewo albo dach. W razie jednak wychowywania polecam podroby i małe ryby jako pokarm. Żaba też przejdzie, tylko trudno nałapać. Wychowałem takiego jednego i to z sukcesem: odleciał jednocześnie z rodziną (swoją).

  452. Znowu jestem w mniejszości. „Są tacy, którzy” żyją sobie bez Biblii całkiem wygodnie.

  453. Szary Kot
    4 lipca o godz. 0:13

    Wedle drugiego zdania. Bardzo pięknie i treściwie podsumowane 🙂 ale tak tu już jest na wieki wieków ament.

  454. Nefer
    4 lipca o godz. 0:27

    Ja powoli zaczynam wierzyć,że tak tu już jest… 🙂
    Dobranoc .

  455. Szary Kot
    Ponieważ uwielbiam zarówno koty, jak i bociany, cieszę się ogromnie, że za twoją sprawą, Kocie, mam jakby dwa w jednym. Bez obrazy.
    Jak to z tobą jest względem bocianów, bo widuję bociany w towarzystwie krów na łące, ale nigdy kotów.

  456. New York Times pisze na głównej stronie o czystce w polskim Sądzie Najwyższym. Breaking news. Ale wstyd. Piszą też o protestach, artykuł sugeruje że społeczeństwo się broni jak może.

    Jak się to gówno skończy nie wie nikt. Pani Siedlecka obok sugeruje że Duda nie poszedł na starcie. Sytuacja jest niejasna. Powinnam być na proteście.

  457. Ja tam byłam za Kolumbią, a mecz był brzydki jak mało który. Szturchanina, kopanina, i agonia po każdym dotknięciu. No i bezsensowny karny. Zawsze będę za Ameryką Łacińską przeciw Europie. Zwłaszcza tej kolonialnej.

  458. izabella
    4 lipca o godz. 0:36

    Też powinnam być. Psiakrew.

    Jeśli teraz się majdan jakiś nie zrobi to koniec.

  459. konstancja
    3 lipca o godz. 23:57

    Nie martwię się, konstancjo – cieszę, że gdzieś ich więcej i martwię się, że gdzieś je zabijają. W podzięce za dobrą informację przesyłam Ci filmik „Karmienie mamy”. To karmienie jest z marszu, w locie. Cudem udało mi się akurat na ten moment mieć zmartwiona w ręce. Dobranocka.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6574125124323872514?authkey=CKf2lbrn49_liwE

  460. Szary Kot
    4 lipca o godz. 0:13

    A czemu, Kocie, przy pięknym temacie tak gównianym językiem świnisz? Nie potrafisz bez tego?

  461. Nie ksykać mi tu na Kota 😛

  462. @@izabella, Nefer
    Nie wiem czy będzie „majdan”, ale w bardzo licznych miejscowościach, nie tylko największych miastach suweren jakby się przecknął i jednak wyszedł na ulice.
    Zobaczymy jutro (ech, już dzisiaj), jak zostanie potraktowana pani sędzia Giersdorf, gdy przyjdzie do pracy.

  463. Nefer
    Popieram. Kotu wolno więcej.

  464. Mag
    Bocianka bielik wyrzucił z gniazda, no i ulitowałem się nad bidulką, wszak na moim terenie, więc gospodarski obowiązek to był, choć przede wszystkim odruch serca.
    Ale od kilku lat nie pilnuję bocianów – taka tylko, mam nadzieję, przerwa.

    O sądach widzę zajawkę w The World Tonight, zaraz wciskam słuchawki na łeb.

  465. …o i masz, naksykali. Trzy kropki przecie były!
    Dobranocka!

  466. Radwanska; szesc pilek meczowych heroicznie obronionych w pierwszej rundzie z zawodniczka z drugiej setki.

    izabella
    2 lipca o godz. 23:30

    „A po meczu naszej czołowej tenisistki jestem tak zmęczona jakbym sama grała trzy godziny.
    Trochę mam dość sportu i sportowców chwilowo.”

    Nie Ty jedna Izabello. Polska to jakis super-mozol.

  467. Temu co naksykal trzy kropki nie wystarczaja. Nic nie wystarcza. On musi miec kogos do naksykania. Tak juz ma

  468. Do Kota @1:20 to bylo

  469. Nefer
    4 lipca o godz. 0:54

    Kiedy wchodzący obcy gość, zamiast „dzień dobry”, mówi gospodarzom od progu jak bliźniak Ortega: „Trochę jednak jakby bijecie z g… piankę”, dla mnie od progu przestaje istnieć. Tylko dla mnie. Mogę?

  470. Festiwal Kultury Zydowskiej w Krakowie zakoczyl sie w sobote koncertem
    `Szalom na Szerokiej’. Na Kazimierzu. Tlumy i wielogodzinna uczta duchowa. Ten Festiwal to jedno z najwiekszych wydarzen tego typu na swiecie.

    Szkoda ze Irenie Szewinskiej nie danym juz bylo tego przezyc. Odeszla na wieki dzien wczesniej

  471. Nefer powinna spac podczas zaczepek. Ja bym spal gdybym mogl. Przed obiadem jednak bardzo trudno jest spac. Wiec ogladam te zaczepki. I zal mnie jakis ogarnia

  472. A kogo jest mi zal to Tanaki. Postawionego przez lonka na stanowisku blogkeepera.

    Tanaka jest za uczciwym blogkeeperem zeby z mety wywalac napastliwosci rozne. Pan Kowalczyk, przed nim, mial troche bardziej wytrzymala skore. I kasowal, z automatu, chamskie wejscia takiego jednego. A nawet i drugiego. Ktory za cel atakow kogos wlasnie sobie obral. I lgal na jego temat jak bura suka. Troll klasyczny.

    Lgajacego troll-chama bowiem trzeba po prostu skasowac. Innej rady nie ma

    PS. Uprasza sie o nie przywlaszczanie sobie pieszczotliwosci ‚klamiaca bura suka’. Pieszczotliwosc ta bowiem jest kierowana tam gdzie jest kierowana. Gender jest tu traktowany bardzo liberalnie.

    Caly czas idzie o to, zeby nie zanizac poziomu

  473. „Kiedy wchodzący obcy gość, zamiast „dzień dobry”, mówi gospodarzom od progu jak bliźniak Ortega: „Trochę jednak jakby bijecie z g… piankę”, dla mnie od progu przestaje istnieć. ”

    Jemu wszystko sie kojarzy z tym samym: Orteqiem. Jak u Sierzputowskiego Hlaski:

    Szkoła. Nauczyciel bada stopień inteligencji swoich uczniów. Wyjmuje z kieszeni białą chusteczkę.
    – Kowalski. Z czym ci się ta chusteczka kojarzy?
    – Z dymem ognisk i mgłami.
    – Dlaczego?
    – Bo jesienią mam zawsze katar, a mgły i dymy z pastuszych ognisk widzimy najczęściej jesienią.
    – Doskonale, Kowalski. Masz przed sobą przyszłość. Siadaj.
    Do następnego:
    – Rappaport! Z czym ci się ta chusteczka kojarzy?
    – Z wakacjami.
    – Dlaczego?
    – Bo kiedy wyjeżdżam na obóz młodzieży katolickiej, to mama zawsze stoi na peronie i powiewa mi chusteczką.
    – Doskonale, Rappaport. Masz przed sobą przyszłość.
    Do następnego:
    – Sierzputowski! Z czym ci się ta chusteczka kojarzy?
    Z ostatniej ławki podnosi się ponury olbrzym. Pryszczaty. Widać, że mimo najszczerszych wysiłków woli nie udaje mu się przerobić jednej klasy w terminie krótszym jak trzy lata. Kamera najeżdża na twarz Sierzputowski. Close up. Widać olbrzymi wysiłek myśli, malujący się na twarzy nieszczęsnego olbrzyma. Sierzputowski bełkoce ku ogólnemu zadowoleniu:
    – Z dupą, panie profesorze.
    Close up to the teacher. Nauczyciel:
    – Z dupą? Chusteczka? Dlaczego?
    Close up to Sierzputowski. Sierzputowski: (zwycięsko)
    – Bo mnie się wszystko z dupą kojarzy.
    [Marek Hłasko, z książki „Piękni dwudziestoletni)”]

    I tak doszlismy do Podstawowej Prawdy Blogowej:

    ORTEQ TO DUPA.

    A moze nawet Duda. Czort go jedyny wie

  474. A wszystko o filcy siem rozbija. Ew. gumofilcy
    https://www.youtube.com/watch?v=E_8664BkoLc

  475. @Orteq

    Jeżeli wiesz o jakichś ciekawych polskich blogach, to zechciej o nich napisać.
    Ja tylko te z „Polityki” troszkę znam.
    Tutaj jest plus dodatni, że można na „żywo” się kontaktować.
    Ale większość, zwłaszcza ta, która się liczy…. woli tematy raczej przydomowo-rozrywkowe. Ja też czasem o takich sprawach lubię pogadać, ale interesuje mnie bardziej polityka.
    Pozatym już tyle razy słyszałam, jak mnie tu coponiektórzy nieznoszą, że chętnie znalazłabym inne miejsce. Pomimo że napewno brakowałoby kilku fajnych ludzi, których tu spotkałam

    Pozdrawiam

    Jest to ważne dla mnie, bo jakiś kontakt z krajem mam tym sposobem

  476. Dear @404. Without a doubt, I am a person who despises you as a plague. But … a selfie can create spring, break the ice between us. A plus addendum (???) that you aspire to. What is a plus adding? Same as adding plus? Anyway, in that way, you avoid drowsiness with homelessness. Our two can concentrate on political issues, especially Middle East politics. Is it plus adding, plus addendum ????

    today with disgust, but tomorrow … maybe best friend Seleukos

  477. Szary Kot
    4 lipca o godz. 0:13 * Z czego kto tu bije piankę, to się najpierw trzeba poprzyglądać bardziej od środka, a że gadania dużo, to można i dla siebie piankę pt. ptasie mleczko, znaleźć. Opowiedz jakeś chował tego małego bociana, że się i wykarmił i tatuś z mamusią oaz rodzenstwem się do niego przyznawali, bo jak sie człowiek weźmie za wychowanie, to różnie być może i rodzina się odetnie od takiego udomowionego i bigosem pachnącego oraz perfumą męską pt. „brutal”.

  478. seleuk|os|
    4 lipca o godz. 6:44 * Mnie się zdaje, że jakowąś miętę czujesz do rzeczonej i jak nic, tak z cichapęk się w niej podkochujesz. A to selfie z częściami niesfornymi w portfelu z plastikową szybką nosiłbyś i ze wzruszeniem co kwadrans całował.

  479. @404, 4:13

    Jeden kontakt z krajem nierowny drugiemu kontaktowi z krajem jest. To co ciebie, czy mnie, czy innych wybylych z kraju, spotyka na tym blogu, jest abominacja*). Wynikajaca, jak sie wydaje, z infantylnosci starych prykow. W skansenie postkomuszym zadomowionych od lat. Wesolek seleukos to zupelnie inny wesolek. Oraz abominacja Hasajacy na nie wiadomo jakich namiarach. lonka mi tez troche szkoda. Ale nie za bardzo.

    Ze zlej woli wynikajaca ta abomijacja, rzecz jasna, jest. Ale zla wola dotyczy tylko niektorych. Tych najbardziej durnych prykow ona dotyczy. Klamliwosc burych suk to nieco inne zagadnienie. Gender w tym nie pri czom.

    Kolekcja akurat takich wesolkow na jednym blogu to dosyc spory ewenement. Szkoda tylko niektorych tych, ktorzy sie na cos tak jakby zalapali w najlepszej wierze. Szkoda mi ciebie, @404

    Nie dziwie sie blogexitowi red. Kowalczyka. Naprawde nie dziwie

    ___________________
    *)”Abominacja jest wówczas kiedy zaczyna się chcieć rzygać”

  480. @7:37

    Gratuluje reakcji na idiotyzm czysty. Zeby to tylko nie zaszkodzilo blogowi

  481. Tanaka
    4 lipca o godz. 7:37
    Miety nie czuje. obrazkow nie caluje. Zadnych. Zlamac wlasne tabu, jest pierwszy krok myslenia. Krotko wyjasnione Tanaka. Zlamac tabu. Dowcip @zza kaluzy pasowal mnie perfect. Creative commons license.

    pzdr Seleukos

  482. Jesli sie nie dostrzega kretynizmu niektorych komentatorow, to o czym my tu mowimy?

    Ateizm pana Kowalczyka jest sciagany do bejsmentu. NajwyzszyCzas to dostrzec juz jest

    @7:47. Kretyn zawsze bedzue kretynem. Innej mozliwosci nie ma

  483. Tanaka
    3 lipca o godz. 22:17

    Wilson (‚Biskup Uzdrowiciel’) Wilsonem a Pell Pellem.
    Zapodaje tekst utworu Tim’a Minchin’a (znanego m.in. jako autor muzykalu ‚Matilda’ granego na Broadwayu) ‚Come Home (Cardinal Pell)’ z czasow kiedy rzeczony kardynal siedzial jeszcze w Watykanie.
    Niestety nie mam czasu, by przetlumaczyc za co przepraszam nieznajacych angielskiego:

    „Home, Cardinal Pell
    Come down from your citadel
    It’s just the right thing to do
    We have a right to know what you knew
    Couldn’t you see what was under your nose, Georgie
    Back in ’73 when you were living with Gerry?
    Is it true that you knew but you chose to ignore
    Or did you actively try to keep it buried?
    And years later, when survivors, despite their shame and their fear
    Stood up to tell their stories, you spent year after year
    Working hard to protect the church’s assets
    I mean, with all due respect, dude, I think you’re scum!
    And I reckon you should…
    Come home, Cardinal Pell
    (Cardinal Pell)
    I know you’re not feeling well
    Perhaps you just need some sun
    It’s lovely here, you should come
    Home, you pompous buffoon
    (Pompous buffoon)
    And I suggest do it soon
    I hear the tolling of the bell
    And it has a Pellian knell
    I want to be transparent here, George, I’m not the greatest fan of your religion
    And I personally believe that those who cover up abuse should go to prison
    But your ethical hypocrisy, your intellectual vacuity, and your arrogance don’t bother me as much
    As the fact that you have turned out to be such a goddamn coward
    You’re a coward, Georgie
    (You’re a coward, George)
    Come and face the music, Georgie
    (Face the music, George)
    You owe it to the victims, Georgie
    (You owe it, George)
    Come and face the music, the music, hallelujah, hallelujah
    If the Lord God omnipotent reigneth
    He would take one look at you and say:
    (One look at you and say)
    ‚Go home, Cardinal Pell
    I’ve got a nice spot in hell
    With your name on it and so
    I suggest you toughen up and go
    Home, Cardinal Pell
    I’m sure they’ll make you feel well
    Come at the pub in Ballarat
    They just want a beer and a chat
    Come home, Cardinal Pell
    (Cardinal Pell)
    I know you’re scared, Georgie-Poo
    (Come home)
    They have a right to know what you knew
    Your time is running out to atone, Georgie
    I think the Lord is calling ya home, Georgie
    Perhaps he could forgive even you
    If you just let them know what you knew
    Oh, Cardinal Pell
    My lawyer just rang me to tell
    Me this song
    Could get me in legal trouble
    Oh well, Cardinal Pell
    If you don’t feel compelled
    To come home by
    A sense of moral duty
    Perhaps you will come home and frickin’ sue me”

    Minchin to artysta, ktory potrafi sie naprawde wkurwic.

  484. skunks skunksem, czasem skunk(sikiem)

  485. Czy ktos naprawde cokolwiek kiedys cos zrozumial z tego co niejaki seleukos kiedykolwiek nabazgral na na tym blogu?

    Co mi nie przeszkadza w dopuszczaniu tego kretyna do partycypowania w dyskusjach blogowych . Tez prowadzonych przez niekoniecznie samych tuzow intelektualnych blogosfery.

    seleukos jest takim samym kretynem jak kazdy z nas

  486. niejaki seleukos jest poza mozliwosciami rozumienia skunksikow, nieudolnych manipulatorow blogowych.

  487. Tanako! Ja ci samych zyczliwosci zycze

  488. @ mag 0:35

    Koty nie są głupie i dorosłego bociana będą omijały. Jedynym wyjątkiem może być Szary Kot, który bociana wziął i przysposobił.

    Ale, ale, żeby nie było, że Szary Kot jest głupi, bo nie jest. Tylko tyle, że przysposobił. Inna sprawa, że ratując bociana, pozbawił pokarmu bielika, który też pewnie coś tam w gnieździe miał do wykarmienia.

    Bym się raczej zastanowił, czy sami sobie nie stwarzamy problemów zabierając różne dzikie młode i znosząc do domów.

    @Tanaka 7:33
    W tym nie ma nic dziwnego. To się zdarza nagminnie. Jeśli tylko bocian jest zdolny do lotu, dołączy do odlatujących. Chyba że jakiś leniwy albo oportunistyczny się trafi. Co, niestety, bywa.

  489. do wieczora skunksiku

  490. Orteq
    4 lipca o godz. 7:38

    Dostojny staruszek z ciebie, Orteg, ale smarkaty. Bo dotąd się nie nauczyłeś, że jeśli ktoś ci nie pasi, to uczciwy człowiek to niepasienie nazywa konkretnie: co w którym momencie mu u nienawistnego gościa nie pasuje. Dopiero kiedy się uzbiera kupa tych niepasowań, można w zorientowanym w sprawie otoczeniu operować podbudowanymi faktografią ogólnikami. Ty natomiast – i parę zamorskich dam, które kiedyś nazwałem „kołtunkami” – operujesz w swoim pluciu na innych wyłącznie ogólnikami. Podłe to jest, bo opluwany nie ma jak się bronić, nie ma konkretów, które mógłby odkręcać, prostować. Dlatego u ciebie to nie uprawniona krytyka, lecz puste, chamskie INWEKTYWY. Z tego również powodu cię nazwałem „szczurem”. Elementarz komunikacji i obyczajów, obcokrajowcu, jest ci obcy.

    Nie mówię tego w odwecie za „gumofilce” i jakiekolwiek twoje plucie na mnie czy podplkuwanie zza krzaka, bo ogólnikowość inwektyw ma wprawdzie minus, że nie ma jak się przed nimi bronić (jegomoście o podobnych poziomach po prostu się obrzucają inwektywami i tak wygląda ich komunikacja), ale i wielki plus, że nic nie znaczą, więc nigdy nie przywiązywałem i nie przywiązuję do nich wagi, bo są czystymi emocjami bez udziału rozumiu. Mówię, Ortegu, dlatego, że nie jesteśmy tu jednakowi, nie mamy identycznych umiejętności myślenia, nie mamy identycznych doświadczeń, identycznej wiedzy, identycznych kindersztub, bo nie wychowywaliśmy się na jednym podwórku (ale i wtedy bylibyśmy różni). Więc byłaby – i częściowo jest – bogactwem tego bloga względna otwartość i prostolinijność, bo wtedy jest dzielenie się tym, co nas różni, wzajemne wzbogacanie się i uprzyjemnianie życia. Cedzenie przez zaciśnięte zęby, otwarte opluwanie lub poszczekiwanie zza krzaka, hołubienie własnych kompleksów może rodzić pytanie – nie u poszczekujących, bo oni jakoś w ten sposób realizują swą krzywolinijność – u obserwujących: „Po kiego ja tu jestem?”.

    Broń Boże takie moje gadanie nie bierze się stąd, że mi pod koniec życia anielskie rosną skrzydła i czuję się bez grzechu. Zda mi się, że wszyscy jesteśmy jakoś zwyczajni, tyle że – na wszelki wypadek w maskach. Jedni mniej, inni więcej. Gorzej właśnie z tym „więcej”.

  491. @Orteq 7:38

    Żebyś się, biedaku, przypadkiem nie odwodnił.

  492. Orteq
    4 lipca o godz. 7:57

    „Kretyn zawsze bedzue kretynem. Innej mozliwosci nie ma”

    Gdybyś darował sobie takie amerykańskie mądrości, staruszku, od których u ciebie aż się roi, byłby z ciebie trochę człowiek, bo jesteś dość plastyczny. Niestety – na dwie sekundy.
    Diament: wszystko dookoła porysuje, poszpeci. Prócz siebie. Bądź zdrów do końca.

  493. wbocek,
    1. Od wielu lat jestem czytelnikiem Polityki, od kilku lat prenumeratorem i blogowiczem, choć wypowiadam się z rzadka. Przedstawiłem się (wieeele postów wyżej) żartobliwie jako lurker i pogratulowałem dalszego prowadzenia bloga. Zostałem przywitany i wezwany do pisania, a nie lurkowania. (Choć rozumiem, że ta strona ma już z 10 m długości – na smartfonie, znaczy się – więc było to dawno, ze trzy dni temu).
    2. Ten blog – jak i sąsiednie – funkcjonują jako element Polityki, niejako jej rozszerzenie, i może należałoby się zastanowić, czy tę funkcję spełniają. To jest Polityka.pl, a nie np. rodzinakowalskich.net. Niezależnie od tego, czy napisałem do tej pory 10 postów, czy 1000, jako blogowicz i prenumerator mam prawo wzywać do niepisania o pierdołach. W tym duchu utrzymane były moje żartobliwe uwagi o lurkowaniu. Doceniam format niemoderowanego blogo-czatu. Tyle że blog składa się z tego, co uczestnicy napiszą – więc jeśli się targa po szczękach, to składa się z targania po szczękach. Czy taka ma być treść bloga pt. Listy ateistów 3.0 na POLITYKA.PL??? Proponuję pewien dystans i małą analizę statystyczną całości dyskusji pod wstępniakiem Tanaki – ile tam jest procent pianki.
    Wyrażę w tym miejscu jeszcze pewną generalną myśl, że rozwój wielu dyskusji blogowych – nie tylko tutaj – przypomina obieg polskiej myśli politycznej. Jak zatem tak wyglądająca myśl ma przekuwać się w jakość życia w naszym kraju? Mamy to, co sami reprezentujemy jako tzw. ogół. Z targania po szczękach nie powstaną sprawne koleje, dostępne mieszkania, ładna przestrzeń publiczna itp.
    3. Wrażliwość każdy ma różną, warto jednak odnieść się do pewnego backgroundu. G z trzema kropkami jest po prostu poezją w porównaniu do wyczynów, które odwalają się pod wpisami DP czy AS. I na tamtych zaśmiecaczy nie ma mocnych.
    4. Zasadniczo temat bociani też uważam za poboczny, ale że akurat miałem takie doświadczenie – jako być może jedyny na tym blogu, albo jeden z najwyżej kilku – uznałem że dla dobra jakiegoś bocianiego podrostka skrobnę parę treściwych linijek, co też uczyniłem.
    Pozdrawiam.

  494. wbocek
    4 lipca o godz. 2:13

    pombocku miły, dopiero miałeś okoliczność z basią a teraz ksykasz na Kota. A Kot sympatyczny. Uprasza się nie ksykać. Poksykaj se na mnie, nie bojam się 🙂

    kici kici

  495. Od kiedy nie ma Pana Jacka ilość „ty taki owaki” znakomicie wzrosła. Niestety.

  496. Aha, bielikowi nic nie zabierałem – jednego zabrał, drugiego przy okazji wyrzucił, trzeci został. W razie zostania bocianim opiekunem polecam wystawić gościa do ogródka na jakimś podwyższeniu z pewną ilością słomy, z możliwością tzw. defekacji swobodnej na wsie strony mira. Stwór będzie tam siedział i nie schodził, nie trzeba przywiązywać ani nic (tzn. z moim tak było). W fazie puchatej być może wymaga jakiegoś zacisznego miejsca, po obrośnięciu piórami nic go nie ruszy. Koty i kuny raczej nie podejdą w zasięg dzioba…
    Apetyt stworzenie ma spory, dlatego znacznie łatwiej o kilo wątróbek czy żołądków kurzych, niż o odpowiednią ilość żabek – te tylko jak dokarmiacz ma czas nałapać. Rybki oczywiście tylko surowe – u mnie sąsiad donosił japońce, które w kolejce stały do wędki. Znikają w całości jak leci.
    Mam nakręcone kąpiele bociana pod wężem ogrodowym oraz ćwiczenia z latania!
    Rodzina przestała kompletnie na dziecię zwracać uwagę od chwili wypadnięcia, ale zniknęły wszystkie tego samego sierpniowego dnia…

  497. @Szary Kot
    4 lipca o godz. 10:18

    Już chciałem coś napisać do @wbocka, ale widzę, że umiesz się bronić 🙂
    Jak widzisz, lurkowanie i danie głosu raz na ruski miesiąc nie wystarcza, aby przestać być dostrzeganym jako „obcy gość”. Po prostu zdolność do koncentracji uwagi i pamiętania, że był tu już jakiś „Szary Kot”, ma tendencję do ubywania z wiekiem, a niektórzy posiadają ją w nikłym stopniu już od dzieciństwa 🙁
    Ma to jedną zaletę: codziennie można poznawać nowych ludzi 😉

  498. Tobermory,
    To jak najbardziej rozumiem – do emerytury mam daleko, ale już przestałem się dobrze zapowiadać. Aha, i nie bierzcie mnie za sensata – mam jakieś poczucie humoru i poezję blogowiska też doceniam 🙂
    Pora do pracy…

  499. Szary Kot
    4 lipca o godz. 10:18 * Jesteś od lat czytelnikiem i od dawna też blogowiczem, to możesz mieć też doświadczenie takie, że blogi na Polityka.pl nie spełniają żadnej zadanej funkcji. A jeśli w jakimkolwiek zakresie, to autorzy/gospodarze blogów, a nie blogowicze-dyskutanci. Potencjalna „funkcja” objawia się od tyłu, tzn. po obszernym i miarodajnym przeglądzie tego co ludność na blogach gada i wyrabia, są pewne przesłanki do formułowania nieściłych wniosków co do owych funkcji. Zauważyłeś już, że nie brak takich, dla których blogi spełniają funkcję spluwaczki, albo ringu do okładania się po łbach. Nie brak też innych funkcji narzedziowych: platformy głoszenia kłamstwa, czy wywnętrzania własnych mętów osobowościowych, co – w pewnej mierze – można nazwać funkcją wentylacyjną. Osobnik z siebie wypuszcza, ale nablogu zostaje, więc to wentylacja o obiegu zamkniętym. Chyba, że banowanie odbywa się brutalnie. Albo komentarze w ogole nie są mozliwe. Ale są tez głosy przytomne,, ciekawe, fachowe – czasem może wybitnie, oraz wiele głosów zwykłych, a bardzo sympatyczych, zachęcających do posiedzenia w kawiarence blogwej i atysfakcjonującej pogawędki okraszanej życzliwością wzajemna i dobrym humorem. Cała ta paleta funkcji albo ich braku tworzy coś, co Polityka.pl nie tylko dopuszcza, ale ma za potrzebne, pożyteczne i chyba też niezbędne. i to razem, może byłoby jakąś zgeneralizowaną funkcją, bez konkretnego opisu – jaką.

  500. @Szary Kot

    Od razu za sensata. Tu miłośników kotów w dowolnej postaci nie brakuje.

  501. Bociany karmią swoje młode na początku kijankami, pająkami, małymi ślimakami i pijawkami. Później jedzą dżdżownice, świerszcze, myszy, ryby, żaby… Młode muszą od początku opanować łapanie jedzenia w powietrzu lub wydziobywanie z gniazda, bo rodzice nie wkładają im jedzenia prosto do „buzi”, tylko wyrzygują na pół strawione i pokryte śluzem.
    Człowiek może dokarmiać bociana mieloną lub drobno krojoną wołowiną, piersią kurczaka, rybami. Ogrody zoologiczne karmią jednodniowymi kurczętami.
    Ważna jest woda do picia i cień w upalne dni. Bociany ocieniają swoje młode skrzydłami.
    Widziałem wielokrotnie stado bocianów kroczących za orzącym pole traktorem i wyjadających dżdżownice.

    Notabene, młode wracają z Afryki dopiero w trzecim, czwartym roku życia.

  502. Pozytywną społecznie funkcją bloga jest możliwość wejścia, nabluzgania i uzyskania ulgi bez fatygi potrzebnej do wyjścia z domu (ubrać się, uczesać, zabrać klucze) i wepchnięcia staruszki pod autobus 😎

  503. Szary Kot
    4 lipca o godz. 10:18

    Jasne. Ale ja też mam jasność. Uroda i atrakcyjność bloga nie polega na wyznaczeniu patriotycznych zadań i ich wypełnianiu. Mnie przyciągnął tytuł „Listy ataeisty”, a nie „Polityka”, którą, nie interesując się kompletnie polityką, czytuję – już nieregularnie – ponad 50 lat. Jest tu pewien luz i pewien, mimo zawirowań, obyczajowy standard. Sądzę, że jakakolwiek znacząca rekonstrukcja oznaczałby śmierć tego, co jest, a co by powstało – mnie by może już nie interesowało. Co miał wspólnego z polityką Zygmunt Kałużyński na przykład. Albo pan Adamczewski. Naskoczyłem na Ciebie nie bez powodu. Od dawna pojawia się czasem jakiś emisariusz lub ktoś ze starszej, nie waham się tak nazwać, kołtunerii wpada nie z „dzień dobry”, lecz od pierwszych słów z pretensją: „Czemu o tym, a nie o tamtym”. Czyli czemu uczestnicy plotą o tym, co ich interesuje, a nie o tym, co jego interesuje. Bo dla niego jest ważniejszy Trumpty-Dumpty, mecz piłkarski, to, co palnie Morawiecki lub to, się dzieje w Izraelu. A mnie w tym czasie interesuje nowy, nieznany grzyb. Nic nie jest na niebie napisane wielkimi literami, o czym TRZEBA rozmawiać. Można w ogóle nie rozmawiać. O niczym się na blogu nie decyduje i niczym nie zarządza, nic się z powodu blogowych gadek nie zmieni, więc stawianie własnych zainteresowań np. polityką, jako przedmiotu ważniejszego od innych jest bardzo subiektywnym szmerglem i niczym więcej. Niech każdy się zajmuje swoimi szmerglami, nie deprecjonując przy okazji innych.

    Niestety, nic nie pomaga uzmysławianie zawodnikowi: „Chłopie, nie recenzuj cudzych – zainteresowań z powodu, że ty masz ważniejsze. Na kawiarnianym blogu nie ma ważnych i nieważnych – rób swoje, nikt nie broni”. Więc nie tyle z powodu „g” z kropkami na Ciebie skoczyłem, ile z powodu, że takie właśnie było Twoje, krzywiące się na preferencje innych wejście. Szczęść Boże kaszubski.

  504. Szary Kot
    4 lipca o godz. 10:34

    O widzisz. To o bocianie – bardzo pouczająca i ciekawa dla mnie rzecz. Nie mówię: „Czemu ty jakieś pierdoły o bocianie, kiedy ja wczoraj pierwsze kruchaweczki zaroślowe jadłem i one mnie najbardziej teraz ten”.

  505. W dniu 1.8.2013 napisałem pewien tekst, w którym porównywałem drogę do totalitaryzmu, którą kroczy Jarosław K., z dobrze znaną metodą jego „genialnego” poprzednika w walce o pełnię władzy, pewnego malarza austriackiego, Adolfa H.. Przypomniałem sobie moje proroctwa w lutym bieżącego roku i zaproponowałem skróconą wersję redaktorowi Kowalczykowi jako wstępniak pod tytułem „Wodzu prowadź…”. Umieścił go w marcu 2018. Moje proroctwa okazały się, niestety, słuszne, a nawet wódz poszedł już dalej, niż przypuszczałem. Analogia między drogami życiowymi tych dwóch panów są coraz bardziej frapujące i losy społeczeństw niestety też. Zamordyzm i ręczne sterowanie wszystkimi instytucjami państwowymi przez dyktatora i jego ferajnę jest widoczne na każdym kroku i bardzo groźne szczególnie w sądownictwie. Nie ustrzegł się polski Fuehrer też groteskowych małpowań. Mam na myśli wprowadzenie tzw. czynnika społecznego, czyli partyjnego wszędzie, może poza burdelami. Hitler postąpił identycznie. Wsadzał „towarzyszy” dosłownie wszędzie i oni mieli decydujący głos, mimo zupełnego braku profesjonalizmu. Zanim przypomnę Państwu aktualne idiotyzmy, to opiszę dwa fakty, o jednym informował mnie zainteresowany osobiście, drugi znam z literatury.
    1) Egzamin na wysoki stopień czeladnika w zawodzie krawieckim w hitlerowskich Niemczech: Przedstawiciel partii pyta: „Co by pan zrobił, gdyby księżyc był z sera szwajcarskiego (taki przecież żółty?)”?
    Kandydat na krawca (mój niedoszły szwagier) nie wiedział, więc otrzymał odpowiedź: „Trzeba by go ściągnąć na Ziemię i udostępnić gospodarce narodowej”!
    2) Z opowiadania kilka lat starszego ode mnie maturzysty. Obecny na maturze „czynnik” postawił pytanie z fizyki: „Co jest niezbędne, aby samoloty latały”?
    Maturzysta świetnie określa profil skrzydeł i warunki prędkościowe, ale czynnik nie był zadowolony. Wyjaśnił komisji o co chodzi: „Odważni żołnierze, którzy walczą dla Hitlera”? To był ten warunek, aby samolot latał. Pamiętam nawet taką piosenkę z tego czasu z jądrem tekstu- „Bomben auf Engeland”!(To nie jest błąd ortograficzny w nazwie kraju do ataku bombowego, tylko artystyczna zmiana, potrzebna do rytmu podczas śpiewu).

    Jak teraz, po wyrzuceniu sędziów zr SN i uzupełnieniu braków o „właściwych”, wzmocnionych przez armię ławników, tego czynnika społecznego, który powołuje każdy satrapa, będzie wyglądało orzecznictwo? Przedszkolanka poczyta konstytucję, uzupełni przede wszystkim wiadomości z KPK i orzeknie, że sądy poprzednie działały błędnie, bo tylko błędami sądów zajmują się sądy po wyroku w sądzie I instancji. Czy będą tak ciekawe „orzeczenia” SN jak ww. pytania czynnika społecznego u poprzednika naszego dyktatora? Nie wykluczyłbym tego. Ja mógłbym być ławnikiem, bo w piśmie do sądu II instancji wykazałem wszystkie błędy proceduralne sądu I instancji. Kosztowało mnie to dużo pracy i nieco szarych komórek. Jeśli tacy panowie (i panie!), znani, są magistrami prawa lub doktorami, poświęcając wiele lat studiowaniu, a nie mają pojęcia o praworządności, nawet cieniutkiej książeczki z konstytucją nie rozumieją, to co istotnego wniesie ta miła przedszkolanka? Odpowiem – element humoru i groteski, kpiny ze sądownictwa i całego państwa!

  506. Czyli zasadniczo się zgadzamy, ja bym tylko wyłączył czysto personalne podsrywania ze zbioru treści wpływających dodatnio na walory bloga. Tyle że trudno to zadekretować, tak samo jak trudno zadekretować, co jest sztuką czy poezją.
    Zresztą, jakby mi się nie podobało, to bym tu nie zaglądał – a nie tylko zaglądam, ale i wyraziłem gospodarską troskę.
    Przekażmy sobie znak pokoju…

  507. @wbocek 4 lipca o godz. 9:51

    Orteq 4 lipca o godz. 7:57

    „Kretyn zawsze bedzue kretynem. Innej mozliwosci nie ma”

    Gdybyś darował sobie takie amerykańskie mądrości, staruszku, od których u ciebie aż się roi, byłby z ciebie trochę człowiek, bo jesteś dość plastyczny. Niestety – na dwie sekundy.
    Diament: wszystko dookoła porysuje, poszpeci. Prócz siebie. Bądź zdrów do końca
    .

    ————————————————————————-

    Wbocku, jestem zaskoczona Twoją reakcją.
    — Seleuk 4 lipca o godz. 6:44 wysmażył kolejny ohydny seksistowski paszkwil, tym razem starał się po angielsku co prawda.
    Być może dlatego nie zwróciłes uwagi.
    — Na to Tanaka (nowy gospodarz) 4 lipca o godz. 7:37 rubasznie „pożartował” sobie z nim na mój temat.
    — Orteq odniósł się do obu wypowiedzi, nazywając je tak jak na to zasługują.

    Twoja reakcja na to dlatego jest dla mnie zaskoczeniem.
    A jeszcze w pamięci mam całkiem niedawne stanowcze Twoje stanowisko na ten temat.

    Pozdrawiam

  508. @Nefer
    Powtarzam za Tobą, przestańcie ‘ksykać’ na ‘Szarego Kota’, pisze zrozumiale, jest życzliwy, przeczytałem wszystkie ‘Kota’ posty od wczoraj, co takiego niestosownego napisał?

    @wbocek
    Czy naprawdę ten wyraz „g…” tak Cię wqrwił?
    Jakiś jesteś ostatnio ‘wzmożony’!
    Mam podejrzenie (przypominając sobie Wasze „spory” sprzed kilku wpisów, że ‘Lewego’ do bloga zniechęciłeś.

    @Lewy
    Rzeknij cóś nakształt, por favor?

    @mag
    Idę na „Zimna wojnę”, bo kazałaś. Nie lubię polskich filmów, ostatnio podziwiałem (nie byłem oryginałem, he?) „Idę”. Jest jeszcze jedno ograniczenie. Dźwięk, nędzne podsynchrony i jeszcze gorsze ‘lajfy’, szczególnie u młodych aktorów, utrudniają zrozumienie dialogów.
    Mam dziwny niedosłuch na starość. Słyszę z drugiego pokoju ‘pik’, kiedy skończy się ładownie smartfona, tykanie cichego zegara w sypialni, szmery erotyczne u sąsiadów, a na filmie polskim muszę wpatrywać się w ruch ust, jak jaki, (brzydkie słowo), głuchy.

    @Szanowni
    Przepraszam za wtręty osobiste, jako ‘oportunista towarzyski’ nie zamierzam się kłócić, rozumiem ograniczenia blogowych dyskusji.

    @Szary Kot
    Przekazuję znak sympatii. Jeśli coś nabroiłeś ‘Kocie’ kiedyś – nic o tym nie wiem, bo wyrywkowo blog czytałem.

    @Tanaka
    Blog z Tobą!

  509. Szary Kot
    „Ten blog – jak i sąsiednie – funkcjonują jako element Polityki, niejako jej rozszerzenie, i może należałoby się zastanowić, czy tę funkcję spełniają. To jest Polityka.pl, a nie np. rodzinakowalskich.net. Niezależnie od tego, czy napisałem do tej pory 10 postów, czy 1000, jako blogowicz i prenumerator mam prawo wzywać do niepisania o pierdołach”.
    Drogi Kocie, masz prawo, a ja mam prawo również do tego, żeby wnieść poprawki.
    Otóż moim zdaniem ten blog pełni też funkcje terapeutyczne i towarzyskie, poniekąd wypracowane przez lata obecności tutejszych „tubylców”, przy czym ich krąg bez przeszkód się poszerzał, co oznacza że „nowi” zazwyczaj szybko się asymilowali.
    Nie można lekceważyć takich mikro społeczności, które wnoszą w skrzeczącą pospolitość trochę świeżości, uśmiechu, życzliwości wzajemnej. Nie ma tu samych aniołków, więc dochodziło do nieporozumień, kłótni itp., ale wspólnymi siłami udawało się zażegnywać rozmaite spory.
    Niemożliwa byłaby tutaj taka sytuacja, jak na niesłychanie poważnym blogu Passenta, gdzie roi się od śmiertelnie poważnych dziwadeł, by ktoś stosował wobec kogoś uporczywy stalking, a tego tam doświadczam. Tutaj takiego gościa solidarnie pogoniliby blogowicze.
    Co w tym złego, że opowiadamy o swoich podróżach, wklejamy zdjęcia, polecamy filmy lub lektury. To naprawdę jest fajne i twórcze, gdy nagle sieriozna dyskusja na bardzo ważny temat skręca gdzieś w bok na zasadzie skojarzeń, którymi zaczynamy się bawić.
    Mam nadzieję , że trochę cię przekonałam do naszej niepoprawności politycznej i wszelkiej innej.
    Pozdrowienia od mojej kotki Dżezi, czarnej futrzastej na kształt persa, ale z mezaliansowego związku.

  510. stasieku
    Nie uwierzysz, ale znalazłam obrońcę w @Pitekantropie, który zobowiązywał @Saldo, że ma sie ode mnie odczepić raz na zawsze.
    Na początku SM był mocno zdezorientowany, ale już po kilku godzinach znowu zaczął grzeszyć.
    Ciekawe co teraz zrobi jego – było nie było – guru.

  511. Szary kot
    Oczywiście, obok pozdrowień od Dżezi, przekazuję znak pokoju.

  512. Wróć! Nie Szary kot, ale Szary Kot.

  513. @stasieku
    4 lipca o godz. 12:33

    Z polskimi filmami ma to samo. Najchętniej bym oglądał z podpisami 🙄

  514. 404
    4 lipca o godz. 12:32

    404, nie dointrpretowuj czegoś, czego nie było – odniosłem się wyłącznie do amerykańskiej mądrości Ortega, kojarząc ją z wcześniejszymi mądrościami tego mędrca i Z NICZYM WIĘCEJ. Nie interesowały mnie okoliczności, w jakich on z tymi mądrościami wyskakiwał.

  515. stasieku
    4 lipca o godz. 12:33

    Przestań, stasieku, żartować, że starego łopaciarza, łodziarza i rybola jakieś „gówno” mogło wcórwić. Chodziło o eleganckie wejście z „gównem” zamiast „dzień dobry”, a nie o moją wrażliwość na wyrazy. A właściwie chodziło o recydywę innego zjawiska. Nie doczytałeś?

    „Więc nie tyle z powodu „g” z kropkami na Ciebie skoczyłem, ile z powodu, że takie właśnie było Twoje, krzywiące się na preferencje innych wejście”

    Poza tym sto lat temu odbyło się przekazanie z dzióbka do dzióbka oliwnej gałązki, a Ty – dopiero na początku potopu?! Aj, leta na woda, bo wyparuje!

  516. @wbocek 4 lipca o godz. 12:56

    404, nie dointrpretowuj czegoś, czego nie było – odniosłem się wyłącznie do amerykańskiej mądrości Ortega, kojarząc ją z wcześniejszymi mądrościami tego mędrca i Z NICZYM WIĘCEJ. Nie interesowały mnie okoliczności, w jakich on z tymi mądrościami wyskakiwał.

    ———————————–
    Zacytowałeś w swoim wpisie:
    Orteq 4 lipca o godz. 7:57
    „Kretyn zawsze bedzue kretynem. Innej mozliwosci nie ma

    Więc ja nie dointrpretowuję niczego.
    Wpis do którego się odniosłeś właśnie TEGO dotyczył.
    Nie oczekuję od Ciebie niczego,
    Próbowałam jedynie wyjaśnić
    Nieuczciwością z mojej strony byłoby nie zwrócić uwagę na to, że to było związane z oburzeniem na chamstwo w moim kierunku skierowane.
    Stąd „okoliczności, w jakich on z tymi mądrościami wyskakiwał”
    są istotne.

    Uwagi do jego innych wpisów wyszczególniałeś poprzednio.
    To tyle

  517. @act
    4 lipca o godz. 7:57

    Chichocze w kulak bo akurat tego nie znałam a bardzo lubię Tima Minchina. Nabyłam dla potomka czas jakiś temu ksiazkę „What is humanism, how to live without god and other important questions ” (cytuje tytuł z pamięci więc pewnie niedokładnie ). Książeczka zawiera różne krótkie eseje przystosowane dla dzieciaków na temat życia „w niewierze” i jeden z rozdziałów napisał właśnie Minchin.

    Pozdrawiam Ciebie i wszystkich z upalnej Szkocji!

    PS. A zwłaszcza Szarego Kota pozdrawiam 😉 Nie ksykac.

  518. @kruk 1 lipca o godz. 23:59
    seleuk(os) 1 lipca, godz.20:54
    This subject of „hangers” (meaning „cycki”, if I am not mistaken) appeared long ago, possibly introduced by @zza kaluzy. I paid it no attention then, but its posterior development makes me wonder if @404 has reason to take offence. I would like to think this is not the case. On the other hand the subject provoked a remarkable row among quite a number of participants. I suspect some big misunderstanding and beg to be enlightened.
    I chose to write in English in order not to be understood by a subconscious misogynist present here, regularly professing his great reverence for women. We are not on speaking terms

    —————————————————————————————

    Pamiętałam o Twoim wpisie chociaż był pod poprzednim tematem, ale blisko końca, więc łatwo znaleźć.
    Już wcześniej miałam zamiar do Ciebie napisać w związku z tym, ale ….
    Ponieważ w dalszym ciągu tfurca tforzy, więc zdecydowałam zrobić to teraz.
    Po pierwsze zdziwiło mnie że jego pytasz o tę sprawę, a jednocześnie zakładasz, że dla mnie jego ohyda jest OK.
    Po drugie piszesz po angielsku, żeby jak twierdzisz blogowy misogin nie zrozumiał.
    To jest contradiction. Bo rozmawiasz właśnie z ohydnym misoginem.
    Poruszyłaś dawną historię z @zza kałuży.
    A było tak:
    Po przeczytaniu jakiegoś jego tekstu…. ja mu odpisałam.
    Na to on napisałał, że musi dbać o swój image, bo bardzo mu zależy na opinii i sympatii blogowiczów i nie może się przez to ze mną zadawać.
    na koniec dorzucił, że gdybym miała ładne „cycki”… to może by przemyślał.
    Nie dawałam w cudzysłów jego wpisu, bo piszę z pamięci.
    Ja odebrałam ten tekst jako sarkazm pod adresem tych blogowiczów, którzy mnie prześladowali, więc odpowiedziałam w podobnym tonie.
    Na tym sprawa się skończyła. Oczywiście nie włączając kilku komentarzy i pytań do @zza kałuży czy istotnie tak b. mu na nich zależy. (np. @na marginesie b. chciała wiedzieć)
    O ile pamiętam, to je zbył.

    Teraz od dłuższego już czasu prostackie wpisy seleuka do tego nawiązując się pojawiają.
    I to cała historyjka z tym związana.
    Jeżeli w dalszym ciągu chcesz wchodzić w konwersacje z nim… Twoja sprawa.
    Ale prosiłabym abyś nie rozmawiała o tym jak ja czuje się w tym temacie.
    Dla mnie to jest wysokiej próby prostactwo.

    Pozdrawiam
    Ps. Widzę że on znajduje wsparcie do swoich końskich zalotów… w Tanace, lonefatherze i w piętaszku Paradoksie.

  519. 404
    4 lipca o godz. 12:32

    — Seleuk 4 lipca o godz. 6:44 wysmażył kolejny ohydny seksistowski paszkwil, tym razem starał się po angielsku co prawda.
    Być może dlatego nie zwróciłes uwagi.
    — Na to Tanaka (nowy gospodarz) 4 lipca o godz. 7:37 rubasznie „pożartował” sobie z nim na mój temat.
    * O tym, jak Ty sobie nierubasznie, bo ohydnie „pożartowałaś” z @Seleukiem nie wspominasz. Co należy zostało przypomniane. Taką masz właściwość: zakłamanie z kłamliwością regularną.

  520. Do Tanaka i inni ktorych zrazil moj text ang. I poprzednie. Przepraszam Tanaka, czasu brak rano, odpowiedziec dluzszym dlaczego. Kolejno.

    Wez text, zastap, pierwsze, slowo selfie, czym Tobie pasuje z listy (lektury, opracowania, statystyki, etc, etc). Wez slowo despises, zastap. Wez disgust, zastap. Co wyjdzie Tanaka? Trzy slowa, nie trac sensu, prosba.

    Czas temu obok blog, profesor Jan Hartman, text zrobil. Napisal zastanow nad zwiazkami kazirodczymi. Brat siostra. Wpisy pod textem, jedna mozliwosc rozpatrywaly. Author jest pedofil, czy namawia. Zadnego nie bylo, moze co inne powiedzial. Moze powiedzial, przewietrz wlasne uprzedzenia. Zrewiduj. Zadnego glosu tak, na kilometr wpisow.

    Troche wpisow wyzej, manipulator text daje. Ostatni komunikat wysokiego urzednika EU. Wypowiedz premiera polskiego, cytuje i martwi. Mateusz Morawiecki skomentowal tak:
    – stanowisko Polski i krajow Grupy Wyszehradzkiej (w sprawie imigrantow) jest teraz stanowiskiem Unii.
    Mamy pierwsze pisiarskie zwyciestwo w UE. No i jak sie nie cieszyc? No jak?
    . Martwi. Lekko rubasznym swojskim jezykiem. Nadzieji juz, nie ma. PiS jedyny, a tu wybory ida. Ten sam text koncowy spotkania EU szwedzki premier SL komentuje:– Vi har frågan på bordet, den får vi fortsatta att kämpa medTlumaczenie moje: [Pytanie lezy na stole, bedziemy dalej walczyc, sens pl. Porozumienia nie osagnelismy, dale probowac, pracowac]. Czy oni oba ten sam text czytali, premierzy? To samo spotkanie bylo?

    Manipulator, oczywiscie, lekko suvalskogoralskim dialektem sens nadal, kreol. Beznadzieji. Zostan w domu. Swojski, dziennikarz(?) byly. “Porzadnym” jezykiem nie umie napisac. Mniej “swojski” byl. ”wszyscy jestesmy glupcami, jak seleukos”. Rozkoszne kolezenstwo. Nad losem Herberta uzala i zmarlej Polki. Pomysl o odszkodowaniach. Suwalskogoralskim creolem.

    Zastap moj text Tanaka, trzy slowa, do @404 jak Tobie pasuje. Osiagnij efekt, brak manipulacji. Selfie= lista dokumentow, statystyk. Kto przeczyta? Kazdy wie przeciez, co myslec, szkoda czasu szukac. Malo wazne, co jeden uczestnik czuje, inni czytaja. Tez poddawani probom manipulacji. Czy nieprawidlowo napisalem, nieczytelnie? Co jest wlasne tabu lamac, uprzedzenia. Mylac pewnie zaimki i prepozycje dzierzawcze(?). Niedawno text(rubryki) dalem do nowej cienkiej ksiazki. Wytluscilem. Rewiduj wlasne poglady, ciagle (cyt z pamieci). A 404? Wdzieczny obiekt. Za argument nad uzalaniem losu ofiar Syrii, dowod empatii, uzyc argument moich stosunkow rodzinny. Jak taki argument nazwac? Dziecinny? Piaskownicowy? Tacy beda czytac, jak na wybory pojda, nie 404. Mnie 404 nie interesuje, na sto selfie. Ale obiekt wdzieczny, bez selfie. Szuka dobrych blogow, bo szuka, jasnych prostych odpowiedzi. Znajdzie. A prof. Hartman dalej komentarze zbieral.

    Mam text ang/am dac Tanaka, skad takie empatie biora? Manipulatorow, premierow podgryzacych wzajemnie o spadek Prezesa Tysiaclecia? Kto odbiorca? 10minut Tanaka, same rzeczowniki, bez wartosciowania.

    Mialo byc wieczorem cos. Szybka zmiana, wieczoru nie bedzie. Do rannej kawy.

    Pozdrawiam Seleukos

    PS. Poniewz w edytorze. Tobermory, dawno napisalem, zle konczy napady na staruszki. Po napadzie, moja staruszka zachwycona byla, na kazde pytanie odpowiedz dawalem “Ze sui malade”. Nauczala rowniez wloski. Ja nawet nie probowalem. Dwa terminy przedmiotu, tak tragiczne efekty. Do dzis zaluje. Pzdr rowniez T.

  521. Może lepiej znak kuchni? Zwłaszcza przed śniadaniem.

  522. Kostka
    4 lipca o godz. 13:24 * tuś mi bratku, capie młody.. powiedział ten co tego, do Koziołka Matołka. To ja się, znakiem tego, zapytowywuję o wstępniaka. Gotowy, psze pani?

  523. @kruk

    o tym prostactwie wysokiej próby to nie Ciebie dotyczyło.
    Przeczytałam teraz swój tekst jeszcze raz i pomyślałam,
    że może być źle prze Ciebie zrozumiany.
    Więc lepiej wyjaśnić.
    Pozdrawiam

  524. A było to tak:
    Bociana dziobał szpak, A potem była zmiana
    I szpak dziobał bociana. A potem były trzy zmiany.
    Ile razy szpak był dziobany?

  525. „odpowiedziałam w podobnym tonie”

    Czy słusznie mi się przypomina, że było tam coś o urodzie (jestem ładna) i trzeciorzędowych cechach płciowych, które są pierwszorzędne?
    Bo gdyby tak było, to może ktoś chciałby sprawdzić prawdomówność?
    Żartuję, oczywiście, ale nawet sarkazm można przedawkować albo trafić nim w niewłaściwego odbiorcę.

  526. Orteq
    4 lipca o godz. 2:27

    Jestes … i …. i jeszcze … [autocenzura]

    ~l.

    ps U mnie juz nie istniejesz jako czlowiek przyzwoity. Sam sie wykluczyles haniebnym postem z 4 lipca z 2:27.

  527. seleuk|os|
    4 lipca o godz. 13:38

    Do Tanaka i inni ktorych zrazil moj text ang. I poprzednie. Przepraszam Tanaka, czasu brak rano, odpowiedziec dluzszym dlaczego. * Ja tam się nic-a-nic nie zraziłem. Rzecz w tym, co pewnie wiesz, że staramy się tu pisać w języku polskim, a nawet poprawnie polskim – bo TU JEST POLSKA, nieuwolska; Polska wstała z kolan i coś jej zachrupało i dlatego szpital, no i nie każdy tu gada w niepolskich językach, więc dla każdego jesteśmy grzeczni – choć uzasadnione i nieliczne wyjątki są dopuszczalne.

  528. @lonefather 4 lipca o godz. 13:43

    A myślałam, że tylko ja… słabo toleruję „holier than thou”
    i bluzgających „burymi sukami” hipokrytów.

  529. Tanaka
    4 lipca o godz. 13:47
    Bede staral Tanaka. Zwieksze ilosc edytora.
    pzdr S

  530. Tanaka
    4 lipca o godz. 13:40

    * tuś mi bratku, capie młody..
    😀 😀 😀

    Zaraz per „capie”. Żeby jeszcze „ty kozo”. 😉 Wstępniak prawie gotowy ale za mało prądu, żeby skończyc. Na kempingu znaczy . Nawet na zmartwiona ledwo starcza. W dodatku sosny zasięg tlumią. Plus czy ja tam wiem… 😉 Takie tam. Piszę tylko bo potomek zajął się ryciem mini Kanału Kaledonskiego więc jest chwila na nadrobienie zaległości w czytaniu bloga.

  531. Error 404 ceni bluzgacza Orteqa, a potępia seukosa, który (podobno) coś jej pokazał w selfie. Czy ja śnię?

  532. @Na marginesie
    4 lipca o godz. 13:49
    he he 🙂

  533. Ewa-Joanna
    4 lipca o godz. 13:41

    Uśmiałam się setnie. Esencja blogu tego… 😀

  534. @Tobermory 4 lipca o godz. 13:42

    Jeżeli nawiązujesz do mojego tekstu, to dlaczego nie zwrócisz się wprost?
    A to co sobie „przypominałeś” akurat nie dobrze pamiętasz.
    Co do „sarkazmu”.. fakt … z nim różnie bywa.

  535. @Na marginesie 4 lipca o godz. 13:56

    Ponoć długo mieszkasz w angielsko-języcznym kraju, a języka ichniego jeszcze nie znasz.
    Typowe dla pyskatych

  536. Ewa-Joanna
    4 lipca o godz. 13:41 * Bo jak tu który zacznie badać, kto się kryje pod pseudo „bocian”, a kto „szpak” to będzie ręka noga i coś jeszcze na tym, co wiemy.

  537. 404
    4 lipca o godz. 14:01 * Proszę bez insynuacji.

  538. @404 4 lipca o godz. 14:01
    Error 404 – jak zwykle error, czyli pudło. Nic nowego pod słońcem, twoje opinie – to stałe źródło blogowej uciechy.

  539. Error 404 – z nogą na stole 🙂

  540. @pombocek 12:56
    @Tanaka 13:37

    To się tak zwyczajnie nie może udać. Nie ma takiego sposobu.

  541. Antoniusie, zważ, że to co poniżej, to podobne argumenty, podobna pokrętne reguły i pokrętność myślenia, jakie Ty przywołałeś w swojej analizie logiki sprawowania władzy autorytarnej.

    Dzisiaj w debacie o polskiej praworządności W PE PiSowski premier mówił o czym innym niż o łamaniu praworządności w Polsce, posłowie PiS i prawicowych partii do PE o czym innymi mówili, jak to jest w zwyczaju przyjętym w PiSie.
    Prawdziwi i dumni z Polski Polacy z PiSu i ich sojusznicy mówili:

    a) nie na temat
    b) szli w zaparte
    c) obrzucali Unię (pośrednio) insynuacjami i inwektywami
    d) twierdzili, ze unioniści nic nie rozumieją z Polski
    e) twierdzili, że ze strony Unii codziennie padają na Polskę obelgi (zawsze obrzucanie błotem – tak mówił poseł PiS Legutko)
    f) twierdzili, ze Unia wtrąca się do spraw polskich

    wg onet.pl

    Premier M. powiedział:

    -”Wspólnota Europejska znalazła się na zakręcie i musi znowu usłyszeć głos swoich obywateli” – jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS

    – „Wiek cyfrowy, gospodarka platform wywołała pole do monopolizacji – mówi premier i podkreśla, że wyzwaniem dla Unii jest walka z tym zjawiskiem. ” – jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS

    – „Elektromobilność może być elementem reindustrializacji – mówi Morawiecki i zachęca do wzmożenia wysiłków, by drogi w Europie zapełniły się samochodami napędzanymi elektrycznie”: – jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS

    poseł do PE Ryszard Legutko (PiS) powiedział:

    – „Codziennie borykamy się z idiotycznymi opowieściami bez oparcia o fakty. To pokazuje, że ta izba jest całkowicie odporna na słuchanie argumentów. Zawsze tylko zastraszanie, obrzucanie się błotem. Bardzo głęboka niechęć do dowiadywania się.” – jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS

    „Ponad 40 procent, a w niektórych krajach nawet ponad 50 procent widzi, że Unia zmierza w złym kierunku. ” – jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS

    poseł do PE Verhofstadt powiedział:

    Unia to wspólnota wartości. Stawianie sędziów pod kontrolą polityczną nie jest częścią tych wartości i pan musi o tym wiedzieć. To nie jest kwestia tradycji. Bo ja rozumiem różne rodzaje tradycji. A kwestia zasad. Reforma to uzasadniony cel, ale zmuszanie sędziów do przejścia na emeryturę nie może być częścią takiej reformy.”

    „Zwracam się do pana, by przywrócił pan Polskę do rodziny demokratycznych krajów. Zamiast pozwalać jej kręcić się na obrzeżach w ramach marzenia o krajach wschodniej Europy współpracującej razem od Bałtyku do południa. Tylko razem możemy działać skutecznie wobec Chin czy Rosji. Błędem jest myślenie o regionalnych sojuszach –  mówi belgijski europarlamentarzysta.”

    Poseł do PE Żółtek (Kongres Nowej Prawicy):

    „ Ale wiem, że celem Unii jest zniszczenie oporu wobec Komisji Europejskiej – podkreśla. Polski europoseł mówi, że „zalew muzułmańskimi imigrantami” czy promocja homoseksualizmu to wyrachowane działania Unii”- jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS.

    Poseł Żółtek jakby usiłuje wmówić PE, że upartyjnienie sądów jest działaniem przeciwko zalewowi Polski przez muzułmańskich emigrantów i przeciwko promocji homoseksualizmu.

    Poseł do PE Sośnierz (KNP partia Korwina-Mikkego):

    „Nikt prócz posła Battena nie trzyma się tematu, tylko zajmuje się niegrzecznym obszczekiwaniem Polski.”
    „ Im szybciej się wypiszemy z tego towarzystwa, tym dla nas lepiej” – jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS.”

    Premier Morawiecki powiedział:

    „Jesteśmy w Polsce i Europie środkowej źle odbierani. Trójmorze nie ma być konkurencyjne, a komplementarne wobec Unii – mówi premier. – Ludziom w Unii trudno zrozumieć naszą rzeczywistość” – jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS. No i ci ludzi z Unii. Jak trudno im zrozumieć nas.

    „Wiecie, że ci sędziowie, którzy wydawali haniebne wyroki podczas stanu wojennego, wciąż wydają wyroki? „ – jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS.

    „My walczymy z postkomunizmem w wymiarze sprawiedliwości”,
    „My staramy się zrzucić z siebie jarzmo komunizmu” – intrygujące, fantastyczne, jak najbardziej śmieszne i jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS.

    Powinien był jeszcze dodać, że należy zrechrystianizować Europę.

    „Dziś granicę pracy sędziego wyznacza profesjonalizm i sumienie. Wcześniej tak nie było. Polska jest dumnym krajem. Proszę nas nie pouczać. Polska wie jak zarządzać swoimi instytucjami” – jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS.

    „Jesteśmy dumnym narodem i wiemy ile kosztuje wolność. My postawiliśmy tamę niemieckiemu barbarzyństwu podczas drugiej wojny światowej i przeciwstawiliśmy się jeszcze większemu ludobójstwu”- jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS.

    „ Nie jest dobrze, kiedy dumne kraje są pouczane, bo następuje klincz i zwarcie. Apelujemy o dialog. Zawiedliśmy się na Komisji. Podkreślam, że Polska jest krajem sukcesu dzięki nowemu modelowi społeczno-gospodarczemu” – jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS

    Poseł PE Krasnodębski (PiS):
    „Koledzy z sali chcą nam urządzać życie w naszym kraju. Apeluję, by przedstawiciele krajów najpierw spojrzeli na własne podwórko” – jak najbardziej na temat łamania konstytucji w Polsce przez ekipę rządzącą PiS

    Itd.

    Premier Morawiecki oraz inni posłowie z Polski ani jednym słowem nie zająknęli się o przedmiocie debaty, a było nim łamanie praworządności w Polsce przez ekipę rządzącą PiSu, jak np. uchwalanie i wykonywanie ustaw, które są sprzeczne z konstytucją. Ostatni przykład, to zniesienie z urzędu Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego przed końcem jej kadencji, co jest jawnie, otwarcie i wprost sprzeczne z następującym zapisem w Konstytucji:

    „Art. 183. 2.
    Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego.”

    I tak to się ciągnie, ten niby spór, w którym ekipa PiSowska idzie w zaparte, mówi nie na temat i ustawicznie insynuuje, by zyskać na czasie, zmęczyć audytorium płaskością, nijakością i odwrotnością argumentów by dyskusje zapętlić, wepchnąć w ślepą uliczkę bólów, fochów i obraz tej ekipy, zamulić dyskusję swoim samochwalstwem i nieustannym prezentowaniem się w imieniu Polski – co to nie my, nie wtrącajcie się do nas wy nie rozumiejący naszych osiągnięć, naszej dekomunizacji i walki z homoseksualizmem na przykład.
    A jeśli nie rozumiecie, to kim jesteście. No kim? Nie trudno zgadnąć.
    Pzdr, TJ

  542. Tanaka
    4 lipca o godz. 13:47

    Ja tam cenie co i jak pisze @seleuk.

    Puzzel taki dla mnie. Lepszy niz sudoku. A po rozwiazaniu sie zgadzam (na ogol) z tym co pisze. Wiem, ze nielatwe, ale moze mi latwiej, bo kiedys na stojacej na ulicy tablicy MetPolice przeczytalem:

    „Metropolitan Police prosi swiadka napadu na polska samice dnia….”

    Przy tym kwiatku, to pisanie @seleuka, to jest cudo.

    Moze ktos jeszcze poza mna docenia sudokowatosc @seleuk’a ?

    pozdrowka
    ~l.

  543. @Na marginesie 14:07

    A mogła przecież z dwiema.

  544. paradox57 4 lipca o godz. 14:15
    Amen.

  545. Wysmażyłam ci ja taką laurę blogu dla @Szarego Kota, a tu kłótnie i przysrywania. Nie chcę wskazywać palcyma, bo tuszę, że każdy wie, co przeskrobuje, ale nie może się powstrzymać. Wstyd, wstyd, wstyd!
    Tanaczku, z racji pełnionej funkcji weź no tupnij nogą na to towarzystwo, bynajmniej nie wzajemnej adoracji.
    Pogięło was ludzienkowie czy co?

  546. @paradox57 4 lipca o godz. 14:17
    A pani domu miała czelność jej zwrócić uwagę!
    No paczcie państwo, co za despekt.

  547. Oj tam, pogięło. Zabawnie jest. Poza tym idem na śniadanko.
    A poważny wątek też już jest – niezawodny tejot.

  548. Kostka
    4 lipca o godz. 13:54 * Że „kozo”? Proszę bardzo – jest koza: Przeto koza albo kozioł, Jakaś bardzo mądra głowa, … . Przeto Kostka, głowa mądra – starczy spojrzeć, tak wygląda – na kempingu siedząc zgrabnie – już nie robi co popadnie – wnet na kole ma dynamo – i gdy kury gdaczą rano – ona kołem mocno kręci – wykazując mnóstwo chęci – uruchamia elektrownię – iskra szczypie ją przez spodnie – to produkcji dowód fest – mam wstępniaka, już tu jest!

  549. Ja tu starannie omijam pisowskie elukubracje (bo mi się od nich coś z głową robi) to tejot mi tu na blogu, tym blogu, prosto w dziób (westchnienie)

    @mag

    Już pan Jacek wzbudzał mały, minimalny mores a Tanaka nie ma go wcale i taka różnica. Sami se ten blog, własnymi ręcami…

    Bardzo lubię makarony seleukosa tylko te prośby o selfie to mógłby odpuścić, dla samej elegancji. I nie występuję tu w niczyjej obronie.

    Internety mi siadły, mam tylko 4G.

  550. Na marginesie
    Dobre jedzonko łagodzi obyczaje.
    Ot, i o pierdołach piszemy.
    A tymczasem @tejot jest nieludzko pracowity i odpowiedzialny, stąd jego chłodne analizy oparte na dostępnych materiałach (w danej sprawie) oraz zabójcza logika są gwarancją rzetelnych wniosków.
    Szapobas dla @tejota!

  551. lonefather
    4 lipca o godz. 14:17 * Chyba przeoczyłeś dyskusję o @ Seleuku jako nowym nabytku bloga, którego wielu blogowiczów ceni i lubi, a nie musiał się wcale podlizywać mniemanemu TWA. Pisze nieraz rebusami i to jest ciekawe, bo chce się je rozwiązywać. A komu sie nie chce, moze gadać z kim innym i o czym innym. Jak to w życiu rodzinnym.

  552. Nefer
    4 lipca o godz. 14:39

    Do Ciebie i do reszty consortes blogowego.

    Proponowane przez @seleuk’a „selfie” to jest nawolywanie do tego, zeby nawolywana zrobila sobie „selfie” i sie sama sobie przypatrzyla…

    On, ja i kazdy komu sie chce, widzi wzywana do zrobienia „selfie” i widzi co i jak wyprawia. Ona sama zaprzecza i sie w zywe oczy wypiera.

    @Tanaka mowi jej wprost, ze jest tak zaklamana, ze nie widzi juz jak klamie.

    @seleuk jest delikatny i tylko wzywa do zrobienia „selfie” …

    pozdrowka
    ~l.

  553. mag
    4 lipca o godz. 14:19 * Co i raz tupnę. Ale i nie tupnę też co i raz, bo nadmierność tupania przedszkolaka w lęki wpędza i potem do lóżka popuszcza. Wlazł, zaraz na dzien dobry, taki jeden, i zamiast nogi na wycieraczce wytrzeć, gębę przed wejściem umyć i się grzecznie przywitać, to zaczał ryczeć, spluwać i porcelanę ze stołów na podłogę zwalac. No to go wziąłem i wywaliłem, po grzecznych i cierpliwych upomnieniach: dziecię boże… i tak dalej.

  554. Selfie miało jednak dotyczyć klatki piersiowej 🙄

  555. Uprasza się nie tłumaczyć mi jak krowie na granicy

  556. @ Mag, jak z tekstem wstępniaka, co Ci wziął i zniknął? Udalo się znaleźć, przywrocić?

  557. Tanaka
    4 lipca o godz. 14:43* Ja przeoczylem? Niczego nie przeoczylem. Nie pisalem, bo nie widzialem potrzeby. A poza wszystkim to mi pamiec podpowiada, ze @seleuk sie na blogu pojawil juz cos ze dwa lata temu. Gdy byl pierwszy kryzys, sie @seleuk pojawil, wiec jaki on „nowy” na blogu, jak „stary”?

    pozdrowka
    ~l.

  558. Tobermory
    4 lipca o godz. 14:51 * Więc jednak było bezpieczne. Bo jak po całości, to wiesz jakie skutki: dziewczę wyjdzie na parapet XXXIII pietra,, żeby calość w imponującym sztafarzu przedstawic, ale się tak skupi na całości, że w dół poleci. A dalej to już nie pytajmy jak takie selfie się przedstawia na dole.

  559. Z tego, co cytuje @tejot, wyciągnąłem wniosek, że niektórzy, na szczęście rzadcy, bywalcy tego blogu mają wszelkie kompetencje, aby reprezentować Umęczoną w PE 😎

  560. lonefather
    4 lipca o godz. 14:53 * Dla niejednego blogowego gangsta emeryta – nowy. Ale i stary – jak trzeba. To by się zgadzało.

  561. Tanaka
    4 lipca o godz. 14:58 * Bo mial przerwe pare miesiecy, co polaczone ze slabosciami z wieku niejednego blogowicza … i.t.d. i.t.p.

    pozdrowka
    ~l.

  562. @mag
    Wróciliśmy z T. z kina Luna, gdzie w 10 osób obejrzeliśmy „Zimną wojnę” Pawlikowskiego.

    Mój komentarz (copyright ‘tejot’)
    1. W filmie dużo różnej, dla mnie nostalgicznej muzyki.
    2. Każdy kadr wypieszczony, (musi dużo dubli).
    3. Świetni aktorzy, cała czwórka, ze wskazaniem p. Kulig.
    4. Połowy dialogów nie rozumiałem, ale film zrozumiałem.
    5. Film jest pięknym manifestem czystego patriotyzmu reżysera/scenarzysty.
    6. Kolor w filmach XXI wieku, to jeszcze jeden punkt swobody twórczej. (np. Almodovar). Pawlikowskiego dwa nagrodzone filmy są czarno-białe, więc mogą być oznaką jakiejś niepewności.
    7. Nie zakręciła się nam obojgu łza w oku. (zaleciłem T. wziąć chusteczkę).
    8. Zakończenie w stylu A. Holland z filmu o Żydach w kanałach. Tam wychodzących z koszmaru witano czymś na tacy. Tu, ludzie po przeżyciach, popełniają jakieś sekciarskie samobójstwo.
    9. Dłużyzny w dobrym smaku, potrzebne, dobra gra ciszą.

    ‘mag’, to napisałem na gorąco, myśli jeszcze nieuporządkowane, T. woła na obiad, tekst wklejam i pozdrawiam.

  563. @lonefather 4 lipca o godz. 14:53
    Seleukos się pojawił i potem znikł, bo stracił do nas cierpliwość.
    Ale wrócił. Lewy też wróci. Moim zdaniem.

  564. Był kiedyś taki serial „Wojna domowa”. Nawet poniekąd kultowy
    Codziennie rano halasana przez trzy minuty!
    https://www.youtube.com/watch?v=sIuQ_akl33o

  565. lonefather
    Bardzo lubię czytać seleukosa. To prawda, trzeba się przyłożyć aby je zrozumieć ale warto. A i zabawa przy tym niezła.
    Rzeczywiście przypomniałam sobie ,404 chwaliła się swoją urodą i tymi , no..Więc , gdy z oburzeniem odrzuciła oskarżenie o kłamstwo seleukos powiedział -sprawdzam, przyślij selfie-
    Kto czym wojuje…
    Tanaka na razie nie musi interweniować.Ja, jako luker(?) nic grożnego nie widzę. Same przepychanki . Bywało już gorąco-blogowi to raczej nie szkodzi?

  566. @Tobermory 4 lipca o godz. 14:56

    O, to to. W samo sedno!

  567. Antonius
    4 lipca o godz. 11:29
    przyszło mi na myśl, że właściwie można darować sobie sądy, instancje, trybunały; ośmieszać je, umniejszać ich rolę. W końcu może być tak, jak sugerujesz: czynnik społeczny orzeknie, ze jeśli nie pasuje co orzeczenie sądu (lub wynurzenia przy kawie i ciasteczkach) to zostaje ci taka jest wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba.

    Gdyby Kaczyński był młodszy, można byłoby liczyć, że za kilkanaście lat tak będą działały sądy w Polsce. Oczywiście, my już będziemy poza strukturami Unii, bo nasze „Słońce Żoliborza” tak zdecydowało, a usłużne ręce i umysły wykonały. Wazeliną gęsto smarując.

    Mam nadzieję
    W końcu Breżniew rządził ZSRR kilkanaście lat (chyba od 64 do 82), na końcu wytrzymywał kilka minut publicznie, był podtrzymywany, a nawet sztucznie pompowany, byle tylko poddani widzieli jego brwi w gniewie lub niezadowoleniu uniesione.
    (od razu przypomina mi sie opowieść mojego taty, który o matce swojej teściowej, czyli mojej prababci mawiał, ze Augusta na codzień niewiele mówiła, ale gdy niezadowolona z czegoś podniosła brew, domownicy się ze strachu rozpierzchali po kątach).

    I znów resztę życia, jak wczesną młodość przyjdzie mi spędzić na pracy związanej z wyciąganiem Polski z błotka, w którą wpędzili ją nasi nieudani przywódcy. Nieudacznicy, żeby było jasne.

  568. @tanaka
    Nie mam teraz głowy. MÓJ jest w szpitalu. Niby nic takiego, ale…

  569. i znów mi się skursywiło nie tam, gdzie chciałam. Oraz pewne wątki się samowykreśliły.
    Ech…

  570. konstancja
    4 lipca o godz. 15:23

    Gdyby byl mlodszy, to nalezaloby sie obawiac… ze sie mu uda.

    Co do tow. Brezniewa to mi sie przypomniala anegdota.

    Anegdota leci tak:
    – Od czego sie zczyna dzien pracy na Kremlu?
    – Od reanimacji…
    – Dlaczego zmarl tow. Brezniew ?
    – Bo sie spoznil do roboty …

    pozdrowka
    ~l.

  571. @mag 4 lipca o godz. 15:24
    Jak w szpitalu – to przede wszystkim nie trać GŁOWY!

  572. I co tu się dziwić, że taka władza w Polsce?
    Ten blog z pretensjami do „inteligenckości” jest pigułką tego dlaczego tak jest.

    Mizoginizm króluje.
    Zagramaniczne #metoo… to jakieś wymysły..
    A filisterstwo kwitnie.
    Nawet podlewać nie trzeba.

  573. @404

    Masz swoją w Hameryce, to się jej trzymaj.

  574. paradox57
    4 lipca o godz. 16:04
    popieram. W 100%

    najłatwiej wejść w cudze progi, życzliwe wszystkim nowym i od progu mieć wszystkim wszystko za złe….

    Proszę pana, pewna kwoka
    Traktowała świat z wysoka
    I mówiła z przekonaniem:
    „Grunt to dobre wychowanie!”

  575. @tejot, 14:16
    Rzadko mi się zdarza otworzyć telewizor przed 18:00, ale dziś posłuchałem debaty w PE.
    Czego mi zabrakło ze strony ‘naszych’ (cokolwiek to znaczy).

    1. Chyba raz, pod koniec, jakiś deputowany powiedział o „ztraumatyzowanym (nie pamiętam, przyjmijmy „człowieku”), który rządzi Polską”. Inni prosili/błagali p. Morawieckiego, który znowu kłamał jak najęty, przewracał moje bebechy totalnie, aby ten uczynił to i tamto w ramach przywracania praworządności. Ten gensek, to jakieś tabu, jak u sukienkowych, pedofil.

    2. Trzeba na forach międzynarodowych wypluć słowo praworządność, jest wieloznaczne, ułatwia manipulacje, a mówić o łamaniu konstytucji!
    Był chyba jeden głos, który expr verb wyksztusił to słowo. A może kilka głosów…

    Dobrze, że zebrałeś ‘tejocie’ te kwiatki z przedpołudnia.
    Dzięks

  576. konstancja

    ” Augusta na codzień niewiele mówiła, ale gdy niezadowolona z czegoś podniosła brew, domownicy się ze strachu rozpierzchali po kątach).”

    Bardzo dobrze rozumiem to demoniczne działanie krzaczastych brwi. Dawno, dawno temu bylem z narzeczoną na praktyce w Liceum Pedagogicznym w Gliwicach. Współpracowaliśmy z nauczycielem chemii – była wspólna sala zbiorów. Człowiek łagodny, miły, ale z wydatnymi brwiami. Dziewczynki sikały ze strachu na jego widok, miał niesamowity posłuch. Jego kolega nie mógł sobie poradzić z karnością i zapytał go o radę. „Trzeba zmarszczyć brwi” orzekł chemik. Próba zastosowania rady dała jako efekt, że pewnie dziewczynki też sikały w majtki, ale ze śmiechu!!! Nie każde brwi mają taką samą moc.

  577. @Tanaka
    Załaduj ‘Tanako’ coś nowego, wszak są urlopy, na smartfonach blog się ładuje długo, nawet z LTE.
    Pozdr

  578. a Breżniewa pamiętasz? zawsze dziwiłam się, że nic nie zrobi ze swoimi brwiami. Miały demoniczny wydźwięk.A ja byłam małolata.

    Mój dziadek tez miał takie krzaczaste brwi. Ale z jego min i marszczenia też się śmialiśmy, jako dzieci. Potem, nieco starsi doradziliśmy mu, żeby trochę je przyciął, bo go postarzają. Nie miał czarnych, ale w takiej masie wydawały się ciemne.
    O dziwo, dziadek posłuchał nas, małolatów i przyciął trochę swoje krzaczki.
    Mecenas Olszewski też dobrze by zrobił, gdyby swoje trochę przetrzebił…

  579. Widziane w sieci.
    trampek, piękna ksywka prezydenta mocarstwa.

  580. @stasieku 4 lipca o godz. 16:32
    D.T. Rump tez jest niezle.

  581. Ja też jestem za tym żeby przestać o selfie. Uważam to za obrzydliwe, a inteligentny człowiek potrafi dyskutować bez poniżania. Jak nie potrafi, to może nie jest aż tak inteligentny.

    Jak komuś mało sudoku, to polecam kenken.

  582. @Tanaka

    Posłałem ci coś nowego, może się nada.

  583. @izabella 4 lipca o godz. 17:30

    Training the brain – ja polecam standardowy GRE. Tam są trzy rodzaje pytań – logiczne, matematyczne (naprawdę podstawowy poziom, one sprawdzają przede wszystkim spostrzegawczosc i logiczne myślenie) i „verbal”, czyli logiczno-językowe i sprawdzające rozumienie tekstu. Znakomita zabawa, , ja w porywach mam 100 procent. A bez porywów- 80-90. To już się robi nawet trochę za łatwe, ale tak dla zabawy – czemu nie.

    https://www.ets.org/s/gre/pdf/practice_book_GRE_pb_revised_general_test.pdf

    https://www.test-guide.com/free-gre-practice-tests.html

  584. Na marginesie
    4 lipca o godz. 17:57

    Ja musiałam zdać GRE, więc mam stresujące skojarzenia. Na czas i pod presją jest mniej fajnie, ale rozumiem że to może być przyjemność w relaksowych warunkach. Książki się jeszcze gdzieś poniewierają po domu, może sobie do nich kiedyś wrócę.

    A kenken to na serio, sudoku teraz wydaje się nudne. Nie tylko musi być po jednej liczbie w każdym rzędzie i kolumnie, ale operacje matematyczne muszą się zgadzać.

  585. @mag
    Pozdrów K. najserdeczniej.
    Idą upały, wiesz, co robić.
    3msie
    https://www.youtube.com/watch?v=oiPzU75P9FA

  586. @izabella 4 lipca o godz. 18:11

    Ja też musiałam zdać GRE – ale to było dawno i nieprawda 🙂

    Teraz odkrywam je na nowo, bezstresowo. Spróbuję kenken, ale ja z liczbami jestem na bakier, a w obliczeniach pamięciowych robię zupełnie idiotyczne błędy, głównie przez nieuwagę, ale jednak. I to mnie deprymuje. Zawsze najlepiej się czułam w zadaniach „verbal” – które są podobno najtrudniejsze – ale skąd! Po prostu trudno się do nich ad hoc przygotować, bo wymagają znajomości słów – ale to z kolei moja dość mocna strona.

  587. Tanaka
    4 lipca o godz. 14:39

    😀

    Na dynamo za gorąco (przypomniało mi się że posiadałam kiedyś takowy sprzęt oswietlajacy (w założeniu) drogę jednośladowi. I za leniwie też. Siedzę sobie pod sosną („Pion moralny?Nie ucz nas, mój staruszku, co dzień las, sosny uczą nas pionu w firmament”, że tak mi się Gałczyński przypomniał ni z tego ni z owego) i nie mam chwilowo siły ruszyć nogą, ręką ani mózgiem. Tak mnie zmęczyło machanie wioslem w mojej pierwszej jednostce pływajacej. Tutejsi fachowcy wodni moją jednostkę (a konkretnie nadmuchiwana kajako-pirogę ) raczej by wysmieli sromotnie ale co tam! Pierwsze koty za płoty. W Szkocji jest tyle wody, że głupio nie mieć kajaka.  Jakoś się kolebie po wodzie dzięki czemu możemy podziwiać góry z resztkami śniegu ze środka jeziora. 

    PS. Zapomniałam dodać, że zdecydowanie wolę Twoje kazania niż to co serwuje się oficjalnie w dzień święty co go należy święcic! 😉

  588. mag
    4 lipca o godz. 15:24

    Mam nadzieję, że nic poważnego. Serdeczności i życzenia powrotu do zdrowia dla Twojego Ci zasylam!

  589. stasieku
    4 lipca o godz. 16:23 * Coś nowego i że urlopy? No ładnie, ale żeby było co ma być ktoś musi naprodukować. Właśnie widzę, że się @Tobermory zapowiedział, to zajrzę. A w ogóle, jak urlop, to Irsiad i pisz jakiego wstępniaka. Sam widzisz – @Kostce gorąco i ma lenia na dnie kajaka, chociaż ją nazwałem jak chciała: koza.

  590. Kostka
    4 lipca o godz. 18:41 Jak wolisz, to wól. Mnie miło, tylko gorąco, a Ty masz mokrą wodę. Za parę dni wskakuję w morze i wpław do Szkocji dosunę.

  591. Na marginesie
    4 lipca o godz. 18:11

    No, też uważam że słowa to Twoja mocna strona 🤓
    Liczby, w porównaniu, to bardzo niewinne są.

  592. Szanowni blogowicze, oraz Parlamencie Europejski który miałeś dziś mordęgę z pewnym urzędnikiem znad Wisły, który różne rzeczy mówił. Nic nic nie może wiecznie trwać – jak śpiewała Irena Jarocka, chyba profetycznie – temu panu przynajmniej PE już podziękował, co powinniśmy wziąć sobie do serca. Ale i kazanie, jak ma być dobre, to też niewiecznie trwające. Pora zatem na zmianę, bo i @Stasieku nie może nadążyć z przewijaniem w smartfonie. Nadchodzi @Tobermory i jego wstępniak o dzisiejszych manifestacjach naszego ewolucyjnie bardzo dawnego mózgu i co z tego wynika. Nie tylko dla katolika.

  593. @izabella 4 lipca o godz. 19:21

    Language – the loaded weapon 😀

  594. @wbocek,
    „O zmarłych dobrze, lub wcale” – to stara, dobra i elegancka zasada. Jeśli Orteq tę zasadę naruszył, to słusznie spotyka się z wyrzutami, czy nawet potępieniem.
    Orteq broni się przed zarzutami, twierdząc m.in., że to nie on wyciągał jakieś niechlubne – nieważne, czy domniemane, czy nie – epizody z przeszłości „anumlika”.
    Ja uznałem, że skoro inkryminowany tak wytrwale twierdzi, że to nie on, to może jednak tak jest, jak mówi, bo chyba zdaje sobie sprawę z tego, że ktoś wygrzebie z blogowego archiwum stosowne komentarze i udowodni mu, że kłamie.
    Stawiasz mi zarzut, że ja, do tego archiwum, co odbieram jako sugestię, że gdybym zajrzał, to nie miałbym wątpliwości, co winy Orteqa. Wcale tego nie wykluczam, tym bardziej że – jak wspomniałem -niezbyt uważnie śledziłem blogowe bijatyki, a przez jakiś czas w ogóle tu nie zaglądałem, dlatego m.in. wieść o śmierci „anumlika” dotarła do mnie dwa miesiące po tym smutnym fakcie.
    Do archiwum nie zajrzałem, bo nie jestem stroną w tym sporze, nie bronię też Orteqa – przynajmniej nie w tej pierwszej sprawie, pomimo że pozory wskazywać mogą, iż jest inaczej.
    To, jak zachował się Orteq (względnie -nie zachował) budzi emocje już od dłuższego czasu, jak widzę i obawiam się, że -co jakiś czas -będą ożywać, dlatego byłoby dobrze, gdyby Orteq się pofatygował i wydobył z archiwum cokolwiek, co jednoznacznie i niezbicie przemawia za jego racją, a oponenci to, co przemawia za ich racją.

  595. 404
    4 lipca o godz. 13:22

    Jak widzisz, nie ma szans, żebyś się przyznała do tego, że mnie nie rozumiesz. NIE WIEM, O JAKI WPIS ORTEGA CHODZI I CZEGO DOTYCZYŁ, i wiedzieć nie chcę. odniosłem się wyłącznie do samego sformułowania, które jest jednym z wielu jego mądrości na poziomie maglowych stereotypów. Sam stereotyp mnie przywabił, nic więcej.

  596. jobrave
    4 lipca o godz. 20:07

    Jobrawe, wybacz, ale rzecz przestała dla mnie istnieć z racji, że jedna strona – o dupie, druga – o słupie, czyli była tyle samo warta, co rozmowa wierzącego z ateistą o tym, czy jest Bóg. Idziemy do nowych zadań.