Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

30.05.2018
środa

Gdyby bóg cokolwiek mógł

30 maja 2018, środa,

Motto:
Wielkość mierzymy miarą
Małość mierzymy wiarą

Gdyby bóg cokolwiek mógł,
Każdy miałby dość pieniędzy.
Dwoje przyzwoitych nóg
I fajnego coś pomiędzy.

Gdyby bóg cokolwiek mógł,
Rządy byłyby zbyteczne.
Niepotrzebny byłby wróg,
Dni zaś były przedświąteczne.

Gdyby bóg cokolwiek mógł,
Wszyscy byliby szczęśliwi.
Każdy miałby własny próg,
Aby bosko się leniwić.

Gdyby bóg cokolwiek mógł,
Pewnie nie chciałby kościołów.
I nie potrzebował sług.
I modlących się matołów.

Gdyby bóg cokolwiek mógł,
Raczej by nie stworzył ludzi.
Bo nam niepotrzebny cud,
Lecz by w końcu ktoś nas zbudził.

Gdyby bóg cokolwiek mógł
I zobaczył, co się dzieje,
To by zadął w złoty róg.
Czasem taką mam nadzieję.

Gdyby bóg cokolwiek mógł,
To by pewnie nam pomagał.
No bo po co nam jest bóg,
Który tylko wciąż wymaga?

Qba 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3 207

Dodaj komentarz »
  1. Qba

    Znów taki śliczny wieszyk napisany z lekkością i z głęboką treścią 🙂
    Przypomina mi to teksty mistrza Wojciecha Młynarskiego.
    Ale dlaczego Gospodarz blogu wspomniał,że to wierszyk ostatni ???

  2. @ basia.n
    30 maja o godz. 14:13

    Bo jak pisał wspomniany przez Ciebie Młynarski:

    „Trzeba wiedzieć kiedy w szatni
    Płaszcz pozostał przedostatni…”

    Ach, znowu te częstochowskie rymy…

  3. Qba
    Gratulecje. 🙂

    Ten twój wierszyk przypomniał mi moje dociekania u wiernych adwentystów na temat nieba i życia wiecznego. No żesz usilnie próbowałam się dowiedzieć jakie to niebo będzie – bez chorób, wszyscy będą zdowi i szczęśliwi (?) i będą żyć wiecznie. Tyle mojego co wyszarpałam od wiernych.
    No to mi wyszło, że wszyscy umrą z nudów i będzie to długa i bolesna śmierć.
    A w Biblii się doczytałam, że nie dość, że będzie nudno, to w ramach rozrywki ciągle się trzeba będzie zrywac i śpiewać jakieś pienia pochwalne. Cwiczenia są potrzebne, ale te pienia? Nie na moje nerwy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Qba
    30 maja o godz. 14:33

    Qba
    Proszę,nie powołuj się akurat na te słowa Młynarskiego !
    I zechciej cofnąć tę decyzję.
    Twoje pisanie właśnie w takiej formie – jest na blogu potrzebne w równym stopniu,jak bardzo poważne wstępniaki.
    Przynosi zawsze jeden z nurtujących nas tematów na odmienny sposób. Wnosi urozmaicenie,ciekawie ubarwia ten blog.
    Wnosi na moment klimat filmu „Kabaret”.
    Myślę,że za mną bardzo poproszą Cię o to inni stali blogowicze
    i może wspólnie zdołamy Cię przekonać.
    Na razie nie mów przynajmniej definitywnie „nie”. Dobrze ??

  6. @Qubuś
    No przestań się naburmuszać. Tamten wiersz mi sie ie podobał, może niepotrzebnie to napisałem, no le trudno.
    Za to ten mi się podoba.
    Więc co, fajka pokoju ?

  7. @basia.n
    To nie Qba mówi. To ja.
    JK

  8. @ basia.n
    30 maja o godz. 14:50

    Ponieważ i tak niedługo będzie jasne, a Gospodarz pozwolił sobie na aluzję, więc wyjaśniam niniejszym, iż decyzję podjął Gospodarz i dotyczny ona blogu(a?) Listy Ateistów. A że ja byłem akurat pod ręką, to na mnie bęc.

  9. Piotr papież szczy pod siebie wszędzie,
    Chłop dzielny dzielnym chłopem będzie

    Pewnie myślicie, że to moje dzieło ? A nieprawda. Jest to maciupeńki fragmencik Ulissesa Joyce’a
    Ps
    Może na cześć Qubusia i aumlika poświęcimy cały blog na jakieś wiersze, swoje albo cudze ?

  10. Jacek Kowalczyk
    30 maja o godz. 14:56

    Panie Redaktorze – to wobec tego prośba do Pana !!

    Po prostu moja WIELKA PROŚBA – proszę pozwolić,aby ten szczególny blog istniał nadal !

    A teraz niech proszą WSZYSCY blogowicze !

  11. basia.n
    30 maja o godz. 15:13

    basiu, ten blog już raz odratowaliśmy. Trzeciego nie będzie.
    Nie upilnowaliśmy, nie udało się i przyszedł koniec.

  12. @ Lewy
    30 maja o godz. 14:55

    Absolutnie nie wymagam, by komukolwiek podobało się to, co płodzę. Wystarczyło napisać, że Tobie się nie podoba. Sugerowanie bez najmniejszego uzasadnienia, iż generalnie jest kiepskie, źle świadczy jedynie o Tobie. Tym bardziej, że – jak pisałeś – byłeś wiele lat nauczycielem. A może właśnie dlatego?

    Nie chciałem pisać o Twym ostatnim wstępniaku, ale chyba powinienem, skoro to już końcówka bloga.
    Jak sam napisałeś w jedynym osobistym komentarzu, zamieściłeś dowolnie wybrane, a nawet nieco zmienione fragmenty opublikowanej książki, której nie jesteś autorem. Ponieważ nie określiłeś, które fragmenty wybrałeś, dlaczego te, dlaczego w takim zestawie i jak i dlaczego je zmieniłeś, pomyślałem automatycznie o celowej manipulacji (jeden przesunięty przecinek może zmienić całkowicie wypowiedź tekstu). Niezależnie od intencji, jest to działanie raczej mało etyczne, by nie napisać niedopuszczalne. Ponieważ nie załączyłeś zgody autorki, zakładam, że go nie posiadasz.
    Chyba, że takie standardy obowiązują w szkole katolickiej, w której wiele lat uczyłeś.

  13. Qba
    Widać bóg cokolwiek mógł…
    Bo nas teraz czeka zmiana.
    Będzie przerwa od pisania.

  14. Nefer
    30 maja o godz. 15:16

    Nefer – wierzę głęboko w słowo „PROSZĘ”. I w sens istnienia miejsca dla ateistów właśnie pod egidą red. Jacka Kowalczyka !

    Piszesz o ratowaniu blogu w przeszłości.Proszę, wytłumacz mi trochę,
    bo będąc tu tak krotko nic z tego nie rozumiem .

  15. Decyzja Gospodarza – czy telefonik z ePiSkopatu?
    Z propozycją nie do odrzucenia dla Redakcji?
    Nie wiemy – i raczej nigdy się nie dowiemy.

    Ale w Polsce już od dłuższego czasu wraca nowe.

    http://www.newsweek.pl/polska/wyrok-w-sprawie-lipcowego-protestu-uchylenie-wyroku-sadu-rejonowego,artykuly,428045,1.html?src=HP_Section_2

    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,34905,23472197,kolejny-taki-atak-w-warszawie-napadli-na-niemcow-i-austriaka.html

  16. @zak1953 30 maja o godz. 15:23
    Dojna zmiana nie toleruje wolnych mediów

  17. @Qba – wierszyk świetny. Naprawdę szkoda, że ostatni.

  18. @ zak1953
    30 maja o godz. 15:23

    Smutna bywa życia droga,
    Gdy się ma jednego boga,
    A jedyne, co pomoże,
    To gdy bóg niewiele może.
    Wtedy „bez żadnego trybu”
    Ważny jest Twój własny wybór.
    I nie będziesz winić boga,
    Bo to będzie Twoja droga.

  19. Bo pozwala, jednym śpiewać lepiej ,a drugim gorzej.Nie mówiąc o możliwości jedzenia kawioru, zamiast kaszanki.

  20. basia.n
    30 maja o godz. 15:26

    W skrócie, Gospodarz miał swój blog na którym sam pisał wstępniaki. Pewnego dnia zmęczył się nieustannymi kłótniami w komentarzach i blog zamknął. Wtedy silna grupa pod wezwaniem zaproponowała że to my będziemy pisać teksty a Gospodarz moderował. Ale i tego już nadto więc przyjdzie się pożegnać. Obawiam się że „proszę” tym razem absolutnie nic nie da.

  21. @Na marginesie
    Ależ dowie się Pani od razu – nie, nie było żadnego „telefoniku”. To moja decyzja.
    Zapewne jednak Pani nie da się przekonać, podobnie jak i nie uwierzy Pani, że odegrała w tej decyzji swoją małą rólkę. Na swój sposób udaną.
    JK

  22. Pan Jacek Kowalczyk, wszyscy

    Dziękuję, Panie Jacku, za umożliwienie mi przeżycia młodzieńczej przygody pod koniec życiowej…tej no…kurde…zapomniałem…a wszystkim – za różnokolorowe współprzeżywanie. Trochę szkoda. Właśnie łezka nebeska – plip do Jamna (dlatego nie widać), ale co poradzisz.

    Rieka wriemion w swojom striemlien’ji
    Unosit wsie dieła liudiej
    I topit w propasti zabwienija
    Narody, carstwa i cariej
    A jesli szto i ostajotsa
    Czriez zwuki liry i truby
    To wiecz’nosti żerłom pożriotsa
    I obszcziej nie ujdiot sud’by.

    Szapka bach.

    Jerzy Pieczul, wbocek, pombocek

  23. No jak tak, to tak.
    Też kłaniam się niziutko, do samej ziemi.

  24. @Jacek Kowalczyk 30 maja o godz. 15:54

    Oczywiście – zawsze się przyda kozioł ofiarny.
    Nie, nie uwierzę.
    Bo skoro to rzekomo moja wina – nie prościej było mnie zbanować?

  25. No i daje przykład tytanom cudownej zmiany.Oni to ruszyli w kraj, aby przekonywać głupi lud -,co to wszystko kupi-,do swoich racji i poparcia dla dalszych ,jedynie słusznych decyzji ,robienia boskiego porządku .

  26. @Na marginesie
    Napisałem „rólkę”, nie „rolę”.


  27. Pa! Pa! Pa!
    Na dziś już chyba dość!
    Pa! Pa! Pa!
    Nie czyńmy więc na złość.
    Chęć ukróćmy
    i uśmiech rzućmy,
    choć trochę ściska nas tu …
    Bo, kochani,
    ten wieczór z wami
    naprawdę był très doux

  28. Pojechałam „Starszymi Panami” bo mi troszkę smutno.
    Ale nic, wezmę się do pracy, nie będzie już wymówek.

  29. @Jacek Kowalczyk
    30 maja o godz. 15:54

    Panie Redaktorze – zrozumiałam trochę więcej po wyjaśnieniu @Nefer .
    Jest jednak to wielkie „ale”…Pana blog jest tak bardzo potrzebny !!
    Więc może jednak bardzo serdeczna prośba od uczestniczki,ktora pojawiła się tu jako jedna z ostatnich – przekona Pana.
    Może zechce Pan zastosować powiedzenie : ” do trzech razy sztuka” ???
    Stworzył Pan blog bardzo szczególny,więc może w imię istnienia oficjalnego miejsca dla ateistów – zechce Pan jeszcze „jedniusieńki raz”
    zmienić swoją decyzję….

    Ale gdyby jednak nie – to pragną Panu podziękować za piękną ideę tego
    blogu

    Barbara N.

  30. Ja również serdecznie dziękuję, Gospodarzu.

    Com się naśmiała i wybawiła to będę mile wspominać. Ale mimo wszystko troszku szkoda też.

  31. @basia.n
    Szanowna Pani!
    Wahałem się długo i rozważałem rozmaite za i przeciw (w tym pewność, że pojawią się sugestie, że ktoś mnie do czegoś zmusił). Przykro mi – wiem, że dla wielu osób było to wygodne miejsce kontaktu. Niemniej to trwało bez mała 8 lat i jestem przekonany, że formuła ostatecznie się wyczerpała. Żal jednym, radość innym.
    „Wszystko ma swój kres, dziewczyno” śpiewał Mieczysław Fogg i miał rację.
    Pozdrawiam
    JK

  32. Przyjacielu .Przypomnij co powiedział ruskim Dupczek i pisz dalej.

  33. red.Jacek Kowalczyk
    30 maja o godz. 16:28

    Dziękuję Panu za to wyjaśnienie. Rozumiem, ale mimo wszystko szkoda.
    Użył Pan jednak mocnego argumentu z piosenki Mieczyslawa Fogga 🙂

    Zastanawialam się jaką muzyczną perełkę Panu ofiarować ,bo przecież nie znam zupełnie Pana upodobań.
    Więc może niech będą dwie – zupełnie różne.

    https://www.youtube.com/watch?v=3pXwmcQ342s

    https://www.youtube.com/watch?v=a5AMs06npgM

    Dziękuję….

  34. @Jacek Kowalczyk
    Krótko. Dziękuję. Szkoda, ale rzeczywiście nawet wszystko co dobre musi sie skończyć.
    Pozdrawiam serdecznie i ostatecznie

  35. @All

    Dla wszystkich mam muzykę,która powinna chyba podobać się każdemu.
    No i wprowadza nastój powoli zbliżającego się lata 🙂

    Oscar Peterson – Wave
    https://www.youtube.com/watch?v=RSDQPWgyMFI

  36. Drogi panie Jacku & drodzy wszyscy
    No nie mogę wprost uwierzyć, że nadszedł kres i nie bardzo rozumiem, jak rozumieć słowa , że formuła się wyczerpała. Komu, czemu się wyczerpała?
    Przywykliśmy, że jesteśmy w gronie przyjaciół, w miejscu, gdzie można pozwolić sobie na luz bycia sobą albo kreowania siebie i będzie to akceptowane. Sprzeczaliśmy się, bywali dla siebie nieprzyjemni, ale i potrafili sobie wybaczyć, przeprosić. Był w tym wszystkim jakiś autentyzm i dużo dobrej zabawy.
    Skoro do trzech razy sztuka, a przerobiliśmy dopiero dwie odsłony (sztuki), to dlaczego nie spróbować jeszcze raz?
    Pozdrawiam

  37. Antonius
    czaiłam się,aby zapytać czy byłeś może na WSP w latach 69-73? Studiowałam wtedy matematykę i jakoś było mi miło, że mogłam tam gdzieś otrzeć się o Ciebie.
    Panie redaktorze…..
    Nie……..

  38. Jako komentatorzy i autorzy tekstów zaliczyliśmy oczko (21) miesięcy własnego pisania do blogu. Być może to jednak jest powód do dumy, że potrafiliśmy (a właściwie kilkoro z piszących) dać coś od siebie.
    Mam tylko cichą nadzieję, iż nasz Gospodarz powróci za jakiś czas do swego ateistycznego bloga. Bo w końcu cały czas rosną nowi, młodzi czytelnicy, którzy już złapali robala zwątpienia w treści głoszone im na obowiązkowej religii. I będą się rozglądać za innymi , podobnymi sobie, którzy pomogą im ugruntować w sobie owo zwątpienie. I to bez przeszukiwania przepastnych archiwów Polityki.

  39. @

    Z podziękowaniem dla wszystkich

    To płaszcz Namargineski, prawda? A to kapelusz Tanaki.
    Patrz, Lewy zostawił notatki i niedopitą kawę.
    Ewa-Joanna stoi przy oknie i daje komuś znaki,
    Pewnie znów ją ktoś ciągnie na jakąś zabawę.

    Neferka patrzy w dal, w kierunku jeziora,
    Gdzie Wbocek swoje żagle ustawia w plenerze.
    Chyba namaluje obrazek, na którym psów sfora
    Karmiona jest przez starszego pana na rowerze.

    Antonius siedzi cicho w ekran wpatrzony,
    Basia N. słucha koncertu na skrzypce i ćciny.
    Tobermory usiłuje mieć pretensje do żony,
    Chociaż wie, że nie ma w tym niczyjej winy.

    Kostka wpada zdyszana po chodzie z kijkami,
    Widzi co się stało na blogu i milczy zdumiona,
    Mag nie może uwierzyć i bije się z myślami,
    Bo jeśli wszyscy winni, to może i ona?

    Czuliśmy się w tej Auli Ateistów jak w niebie,
    Teraz wracamy na ziemię, strącone anioły.
    Niewierzący ateiści skazani na siebie:
    Bez boga, bez wiary, bez pierza i smoły.

    Ale wiemy przecież, że jakoś to będzie,
    Nigdy przecież nie polegaliśmy na cudzie.
    Zresztą, przecież boga nie ma wszędzie,
    Za to wszędzie trafiają się ciekawi ludzie.

  40. @Qba
    To naprawdę bardzo dobre, ten Twój nostalgiczno-pożegnalny wiersz.
    Jeszcze będę tu zaglądał, aż blog rozpłynie się jak mgła.

  41. @zak1953
    30 maja o godz. 18:01

    Ja też mam taką cichą nadzieję. Bo wlaśnie chodzi o ten najważniejszy cel, który spowodował założenie kiedyś blogu przez red. Kowalczyka.
    Możliwość propagowania idei wolnych od kk. No i tak słusznie podkreślileś – ci nowi ,młodzi poszukujący i wątpiący,którzy mogą znaleźć miejsce do stawiania pytań i szukanie odpowiedzi.

    Panie Redaktorze – może jednak w imię tych „wyższych „celów – pozwoli Pan ( może nie od razu,ale jednak…) na zaistnienie słuszności powiedzenia o trzech razach 🙂

  42. Qba
    Obydwa Twoje utwory przeczytałam z zachwytem, ale i z żalem Naprawdę to już koniec.?Nie wtrącałam się za często, jest tu tylu ciekawych i mających coś do powiedzenia ludzi,ale czytałam, czytałam…Szkoda, szkoda.
    Pozdrawiam.

  43. Zuzanno, której wprawdzie nie widziałem w kąpieli, ale może w pracowni fizycznej. W wymienionych latach faktycznie byłem zatrudniony w WSP, a nawet pracowałem!!!
    Było wiele uroczych studentek matematyki, a nawet zdarzały się inteligentne. Zapędzanie takiej studentki w kozi róg, gdy była uprzejma nie przygotować się do zajęć, stanowiło przyjemność nie lada. Nawet pamiętam wizerunek jednej z nich, którą zapamiętałem nie tylko ze względu na inteligencję, a inne zalety. Teraz mogę się do takiego czynu przyznać. Może nawet zgrzeszyłem w myślach?.

  44. Panie Gospodarzu, szanowni państwo,

    Od jakiegoś czasu czytam tego bloga. Czytałem. Ciekawe i wartościowe miejsce, dużo się od Was dowiedziałem. Czytanie Waszych dyskusji było stymulujące intelektualnie, ale niestety nie tylko.

    Jedną z rzeczy których się dowiedziałem było to, że ateiści sami, nieprowokowani, niepodpuszczeni są w stanie zniszczyć swoją własną przestrzeń, życzliwie udostępnioną przez Gospodarza. Nie potrzeba biskupów sodomitów ani ministrantów katamitów, nie potrzeba dróg krzyżowych, zmartwychwstań ani pokut nakładanych rządowym dekretem, Paetza na pacy i miliardów na tacy.

    Wystarczy ignorować prośby.

    Wystarczy nie reagować na napomnienia.

    Wystarczy czepiać się jeden drugiego o literówki, o bzdury, o jakieś urojone fochy. Puryzmy językowe. Zarzucać sobie kłamstwo i najgorsze intencje. Knuć kto się pod kogo podszywa, kto co komu sto postów temu i kto z kim trzyma.

    Nie jestem jednym z Was, jedynie czytelnikiem, nawet nie komentującym. Z jednej strony pokazaliście mi piękne i mądre wypowiedzi, ciekawe, pełne informacji, pokazaliście merytoryczne dyskusje, na których mógł skorzystać ktoś z zewnątrz, jak ja.

    Z drugiej pokazaliście piaskownicę.

    I to taką, w której nie ma pani przedszkolanki.

    Dziękuję Wam za wszystko co dobre, w szczególności Panu Antoniusowi, za wszystko, co napisał. Jestem od Pana trzy razy młodszy, czytanie Pana wpisów skłoniło mnie do refleksji nad tym czym tak naprawdę jest starość i niesprawność. Dziękuję, że się Panu chciało pisać, to bardzo ważne.

    Natomiast przykro mi, że blog znika, podwójnie, bo, jak sądzę, ze względu na zmęczenie Gospodarza „materią ludzką”. Wydaje mi się, że to jest właśnie owo „wyczerpanie formuły” i owe „sprawy, co zaszły za daleko”.

    To miejsce było bardzo potrzebne. Tak naprawdę jest nadal potrzebne – tym gorzej, że znika.

    Pozdrawiam wszystkich,

    rustman the mad

  45. @Qba
    30 maja o godz. 18:12

    Napisałeś tak ciepło , tak ładnie,
    aż zrobiło się trochę wilgotno pod powiekami…

    Ja też będę zaglądać na ten blog – bo chcę poznać powoli czasy zupelnie mi nieznane . A więc i Twoje inne wierszyki 🙂

  46. Jacek Kowalczyk
    30 maja o godz. 16:28
    Co racja, to racja. Nic nie może wiecznie trwać – śpiewała pewna sympatyczna piosenkarka. I w jej przypadku były to słowa prawie prorocze. Odeszła wkrótce po wyśpiewaniu owej sentencji. Ale póki życie trwa, zawsze jest nadzieja, iż będzie kiedyś sens powrócić z hasłami racjonalnego i spokojnego ateizmu czy choćby tylko agnostycyzmu w kraju dominowanym przez panów w sukienkach, którzy dla kopertek misyjnych od młodych pierwszo-komunistów, zrobią wszytko, aby namotać im w głowach. Ktoś musi kontynuować misję sprzeciwu wobec takich działań. Bo w końcu jak nie Pan i my, to kto? Nie będzie przecież kler dzieci i wnuków nam tumanił! A na „dobrą zmianę” nie mamy co liczyć. Oni sami garną ku sobie, póki mogą.

  47. It’s no use crying over spilt milk…

    Na razie wypada podziękować Gospodarzowi, że pomimo tak ciężkich cierpień wytrzymał jednak z nami przez kilka lat. Nie wiem, jak długo „blog obywatelski” będzie dostępny w archiwum „Polityki”. Ja na wszelki wypadek kopiuję całą treść blogu od chwili, gdy stał się „blogiem obywatelskim”. Może się kiedyś przyda – trudno przewidzieć.

    A na razie… są inne miejsca, nawet na forach „Polityki”. Na przykład blog Agaty Passent, która publikuje dość regularnie, dopuszcza komentarze, ale tych komentarzy ma niewiele. Oczywiście nie wiadomo, czy i jak nas przyjmie pani Agata. Ale jak mawiają za kałużą there is only way way to find out.

    Zrobimy desant?

  48. @rustman the mad 30 maja o godz. 18:35

    Obwinianie blogowiczów za decyzję Gospodarza nie ma najmniejszego sensu. Decyzję podjął sam Gospodarz i nie musi jej nawet objaśniać – to jego blog. Bicie się w cudze piersi niczego tu nie załatwi. A przypuszczenie, że ateiści z racji bycia ateistami są kłótliwi – to, wybacz szczerość, kompletna bzdura.

  49. Pani Na marginesie,

    Gdzie napisałem, że ateiści z racji bycia ateistami są kłótliwi?

    To raz, dwa – pan Gospodarz, zdaje się, wielokrotnie dawał do zrozumienia, co mu w zachowaniu niektórych osób nie odpowiada. Doczekał się zmiany?

    Jest pani doskonałą ilustracją mojego wpisu. Wspaniałym przykładem.

    Pozdrawiam.

  50. Decyzja Pana Redaktora doszła do mnie mailem w chwili, gdy kończyłem szlifowanie tekstu, który chciałem Jemu zaproponować jako wstępniak. Po otwarciu poczty oczywiście zrezygnowałem z tego zamiaru.
    Sądzę, że ta decyzja ma ważne konsekwencje dla mnie, istotniejsze niż dla pozostałych blogowiczów. Po kilkuletniej absencji (choroby) wpadłem ponownie na blog ateistów w nowej formule. Gdy zrozumiałem, na czym polega, byłem bardzo zadowolony. Nie mam kultury esemesowej, najmniejszy tekst zajmuje mi dużo czasu. To mi pozwala zapomnieć o moich ograniczeniach fizycznych. Zostaje mi tylko śledzenie pozycji statku, na którym wnuk jest oficerem nawigacji, ale to mi zajmuje niewiele czasu.
    Szkoda!

  51. Pani Na marginesie,

    Swoją drogą, skoro zachowanie blogowiczów nie ma nic wspólnego z decyzją Gospodarza, to za znoszenie jakich to cierpień pani mu dziękuje?

    Pozdrawiam

  52. @rustman the mad 30 maja o godz. 18:35

    Ależ oczywiście, służę cytatem:
    rustman the mad 30 maja o godz. 18:35 Jedną z rzeczy których się dowiedziałem było to, że ateiści sami, nieprowokowani, niepodpuszczeni są w stanie zniszczyć swoją własną przestrzeń, życzliwie udostępnioną przez Gospodarza

    Twierdzisz, że winni są czemuś ateiści, co jest oczywistą bzdurą. Decyzja Gospodarza jest wyłącznie jego decyzją – do której oczywiście ma prawo. Natomiast szukanie winnych wśród blogowiczów zakrawa na zwyczajne czepialstwo, tym bardziej że chociaż sam się do tej pory nie odzywałeś to jednak udowadniasz już w pierwszym wejściu, że w kłótliwości nie ustępujesz „ateistom”.

  53. @rustman the mad 30 maja o godz. 19:12

    To nie ja twierdzę, że Gospodarz cierpiał tylko Gospodarz daje do zrozumienia, że winni jego decyzji są blogowicze.

  54. @Tanaka

    A gdzie Ty jesteś ??

    Proś również Gospodarza o zachowanie tego szczególnego azylu dla ateistów ! Poproś bardzo !

    Przeczytałam właśnie post @Antoniusa i myślę, jak będzie mi brakować Jego bardzo mądrych i ciekawych wypowiedzi . On ma nam tak wiele do przekazania – zarówno wiedzy, jak sposobu dzielenia się nią. I jest wzorcem kultury porozumiewania się !
    Jest potrzebny nam i wszystkim anonimowym czytelnikom,których jest wiele. Ale blog potrzebny jest również Jemu.

    Więc proś Tanako,proś….

  55. Antonius
    30 maja o godz. 19:12
    Dobrze, że przeciętny nowy komputer ma tyle pamięci, iż spokojnie pomieści Twój precyzyjnie oszlifowany tekst, na który masz obecnie ciut więcej czasu. Przyznam się, że również przygotowywałem równolegle kilka tekstów. Teraz będą musiały poczekać w „szufladzie” na okazję. Wiem, że czas nie działa na naszą korzyść ale trzeba mieć nadzieję. Ja ją mam, bo zawsze lubiłem czytać Twoje teksty. Dlatego cierpliwie poczekam na kolejną publikację. Serdecznie pozdrawiam

  56. Pani Na marginesie,

    W moim zdaniu co do ateistów nie ma słowa co do ich cech, w ogóle, żadnych. Jest za to zawarty pewien domysł, uogólnienie. Pozytywny.

    Proszę pani, świadomie podjąłem decyzję, aby nic, aż dotąd, nie pisać. Właśnie po to, aby nie dać się wciągnąć w swary. Aby ktoś taki jak pani się mnie nie czepiał. Jestem ateistą, więc w ateistach widzę swoich naturalnych sojuszników, przyjaciół. Nie chciałem aby obecna tutaj, poza morzem wspaniałych rzeczy, swarliwość i czepliwość dotykały mnie osobiście.

    Zarejestrowałem się na stronach polityki dzisiaj, jedynie po to żeby opublikować ten swój wpis. Podziękować za ciekawą intelektualną przygodę, lecz także zwrócić uwagę na to, co było dla mnie przykrym zaskoczeniem – kłótnie pięciolatków wśród ludzi, którzy niby są sojusznikami. I co uważam za przyczynę, lub główną z przyczyn zapowiadanego zniknięcia bloga.

    Skoro wina ateistów jest bzdurą, to, pytam ponownie, za znoszenie jakich cierpień dziękuje pani Gospodarzowi? Przy okazji, dla jasności – „ateistów” tutaj znaczy „piszących i komentujących na tym blogu”.

    Moim wpisem chciałem przede wszystkim podziękować, Gospodarzowi, i wszystkim piszącym, także pani. Mimo to znalazła w nim pani coś czego się, według pani, można czepić, no i się pani czepiła. Czy udowodniła mi pani, że się mylę?

    W jednym pani trafiła, choć rykoszetem – nie chcę się kłócić. Nie chcę być czepliwy. Dlatego milczałem. Swoimi odpowiedziami potwierdza pani, że milczałem słusznie.

    Czemu w moim wpisie dopatruje się pani tylko kłótliwości (zaczepiłem kogoś personalnie?), a nie widzi wdzięczności?

    Pozdrawiam.

  57. zak1953
    30 maja o godz. 19:40

    Dawno nie było Cię na blogu. Ale pamiętam Twój ciekawy wstępniak.
    Dobrze,że napisałeś o czekających u Ciebie tekstach. To wszystko jest takie istotne i może mieć wpływ na decyzję Gospodarza w przyszłości.

    Pozdrawiam 🙂

  58. Pani Na marginesie,

    Jestem w stanie sam zrozumieć co sugeruje pan Gospodarz. Potrafię czytać. Sugeruje winę blogowiczów, co pani sama przyznała. I za dokładnie taką samą sugestię pani na mnie napadła. U pani – zrozumienie intencji pana Gospodarza. U mnie – bicie się w cudze piersi. Czy pani to widzi?

    Nie chcę się z panią kłócić, nie po to tu przyszedłem. Mi też jest przykro, że to miejsce się kończy.

    Proszę przyjąć moje serdeczne pozdrowienia

  59. No właśnie, nigdzie nie dowiedziałam się tyle o przeszłości naszej ojczyzny (trudnej to eufemizm), niż na tym blogu. Moi rodzice byli najmłodsi w swoich rodzinach, więc dziadkowie pomarli zanim mogłam ich popytać o szczegóły. I wiele ciotek i wujków też. Taka ta Polska właśnie. Niezdrowa to mało powiedziane, prawie toksyczna. Więc strasznie mi szkoda że wiedza Antoniusa, zaka i wbocka (i wielu innych) się zmarnuje. Piszcie chociaż do szuflady.

    Może by tak przynajmniej same wstępniaki bez komentarzy publikować? Ale który autor nie chciałby komentarzy. A jak się zobowiążemy pisać tylko na temat? Z ręką na sercu? 😳

  60. @rustman the mad 30 maja o godz. 19:47

    Kwestię „cierpień” Gospodarza już przecież wyjaśniłam. W jakim celu zatem powtarzasz pytanie? To Gospodarz sugeruje, że cierpiał z ręki blogowiczów, chociaż przecież nie tak dawno stwierdzał z dumą, że blog obywatelski jest w czołówce blogów „Polityki” pod względem liczby komentarzy. Ja napisałam, że wypada mu podziękować, że pomimo tak ciężkich cierpień znosił jednak blogowe towarzystwo przez kilka lat.

    Nikt nie zaprzecza, że dyskusje bywały ostre, a niektóre komentarze – dość agresywne, ale w porównaniu z innymi blogami „Polityki” – tu i tak był Wersal.

    Co nie zmienia faktu, że decyzję o zamknięciu blogu podjął Gospodarz. I tylko on za tę decyzję odpowiada. Obarczanie odpowiedzialnością blogowiczów – a tym bardziej obwinianie kogokolwiek – jest co najmniej nieporozumieniem. Jeśli jakiś uczestnik przeszkadzał Gospodarzowi, to można było go łatwo zbanować nie likwidując blogu.

  61. izabella
    30 maja o godz. 19:53

    Podałaś ciekawą myśl z tymi wstępniakami bez komentarzy.
    Zawsze przecież ważne jest ,co piszący autor ma innym do powiedzenia.
    Może autorzy chcieliby komentarzy,ale często nie takich,z jakimi się spotykali. A istotne są wolne,nieskrępowane myśli ateistów,które może czytać bardzo wielu.Myślę,że ważne jest istnienie blogu z jego tekstami.

  62. Wróćmy na chwilę do początków istnienia blogu. Kilka lat temu autor blogu „Listy ateisty” zakomunikował, że podjął decyzję o zamknięciu blogu. Odpowiedzią była „Inicjatywa Oliwska”, gdzie kilka osób zobowiązało się prowadzić blog.

    Co było potem? Były skargi Gospodarza, że osoby które miały prowadzić blog zupełnie przestały się nim interesować. Nie znam szczegółów, ale chyba skończyło się na tym, że blog prowadził jednak Gospodarz? W dodatku musiał godzić skłóconych członków-założycieli, bo to właśnie oni nie mogli dojść do porozumienia. Nie znam szczegółów tych zakulisowych wydarzeń, ale czy naprawdę chodzi tu o ostre dyskusje, czy po prostu o nawał pracy związanej z blogiem? Jak to jest? Może członkowie „Inicjatywy Oliwskiej” się wypowiedzą?

  63. @Jacek Kowalczyk
    Rozumiem, ze „formula sie wyczerpala” i nie jest to dla mnie powodem do radosci. Mam nadzieje, ze blog kiedys odzyje jako „Listy Ateisty” albo pod jeszcze inna nazwa. Bede czekac, pozdrawiam.

  64. @kruk 30 maja o godz. 20:23
    Ten blog musiałby ktoś prowadzić.

  65. Mam chwilkę czasu i parę gramów refleksji wywołanych podsumowaniem pana Jacka i obywatela podpisującego się „rustman the mad”.

    Sformułowania „wyczerpała się formuła” tam, gdzie jej właściwie nie ma, nie rozumiem. Być może jest to celowa delikatność pana Jacka.

    Te podsumowania wyrażają niezgodę obu autorów – i pewnie części uczestników – na stan realny, który nie jest stanem idealnym. Przepraszam, a był ktoś w idealnym? Bo ja – nie, do raju się na pewno nie wybieram. O kurde – byłem! Jako oglądacz i słuchacz. Był to program starszego ode mnie o rok Andrzeja Turskiego “7 dni świat”. Proszę Państwa, ale to było trzech, czterech – nie licząc prowadzącego pana Andrzeja – starannie dobranych panów. I jednak nie taki ogromny rozrzut tematyczny jak na blogu ateistów. Nie da się tych programów logicznie ze sobą zestawić i ten skromny osobowo stawiać za wzór. Nie wyobrażam sobie niebiańskiej harmonii między licznymi, przypadkowo zebranymi, o różnych zainteresowaniach, różnych doświadczeniach, w różnym wieku, różnej wiedzy I temperamentów nie stoikami, nie nirwańcami, nie Indianami z Cichych Stóp czy z Cichych Języków, lecz narwanymi Polakami. I po co by ona właściwie miała być, ta harmonia – żeby zlizywać wzajemnie z ust słodkości, uważać na ości i nucić rano, wieczór, we dnie, w nocy “Ach jak przyjemnie kołysać się wśród fal”? Liczenie na wzorcową układność na nieograniczonym co do liczby uczestników blogu prawie bez barier to trochę wewnętrzna sprzeczność.. Choć, jak to mówią, Bogiem a prawdą, nie było tu strzelania z armat. Zgadzam się natomiast, że pan Jacek, i paru innych mogło mieć chwilami I formuły, i atmosfery, i niektórych ników – dość (ja nawet sam siebie miewam dość). Na to pewnie rady nie ma. Lub jest – zależy od zawodnika. Niezleżnie jednak od tego, czy jest rada, czy nie, świadomość, że nie będzie gdzie powrócić, jak się kto stęskni, przyjemna nie jest. Do tej pory było gdzie wrócić, się podzielić, coś powiedzieć, a teraz – szukaj wiatru w polu. A niech to! Przecież wcześniej czy później, o mój miły Augustynie, wszystko minie. Przyspieszać to, co samo przyjdzie?!

  66. Trochę żeście wbocku sprywatyzowali blog ględząc o płynie do golenia i tocząc tego typu podobną wymianę myśli. Szkoda, bo można było się powstrzymac od takich tematów.Fakt , że to nabijało licznik i ilość wyparła jakość. W tym równiez zasluga wielu innych narcyzów.
    Ale co tam, przeszło, minęło.

  67. @rustman the mad

    Szkoda że przyszedłeś na gaszenie świec.

    Lewy
    30 maja o godz. 21:26

    A kto tu prywaty nie uprawiał, bo ja owszem.

  68. Prosto z krótkiej przerwy wakacyjnej, z samego serca Highlandów (bez dostępu do sieci i ładowarki przez kilka dni więc już steskniona za blogowiskiem), już kończąca ten wstepniak rozpoczęty jakiś czas temu, już odpisująca Lewuskowi a tu bum, strasznie przykra niespodzianka! Nie wiem co powiedzieć bo trochę jestem zdruzgotana. Naprawdę będzie mi brakowało tego miejsca, ludzi, którzy w jakiś sposób stali mi się bliscy, wymiany myśli, muzyki, wrażeń, doświadczen i historii. Żal… Kiedy przestał pisać Gospodarz skończyła się pewna epoka ale cieszyłam się, że została choć odrobina magicznej przestrzeni w cieniu jego niezrównanych wstępniaków.   Kiedy odszedł Anumlik odczułam okrutnie  brak jego osoby na forum, ale życie potoczyło się powoli dalej. Qba przejął pałeczkę poetycką do spółki z Tobermorym i Tanaką, pojawiły się nowe twarze, nowi autorzy…a teraz co? Znikną na stałe wszyscy, do których tak się człowiek przyzwyczaił? Szkoda tej przestrzeni tak bardzo… Aż się ciśnie na usta: ‚Miałeś chamie złoty róg ‚ i takie tam. Albo ‚Nową przypowieść Polak sobie kupi’…ale co tu język strzępic. Nawet pod tym wstępniakiem już wystarczająco dużo wpisów ilustrujących dlaczego Gospodarz ma serdecznie dość. Można czasem ugryźć się w klawiaturę zamim coś się palnie ale po co.

    Panie Jacku drogi! 

    Nie śmiem nawet nalegac bo rozumiem powody tej decyzji… Ale mimo wszystko cichutko przyłączę się do prośby innych o ostatnią szansę dla rezerwatu ateistów…Mało jest takich miejsc w zalewie skrzeczacej rzeczywistości. Mimo wszystko.

    A poza tym dziękuję za wszystkie miłe chwile, nowe odkrycia i okazję do poznania bardzo ciekawej i ekscentrycznej bandy. Będzie mi was brakowało!

  69. @Qba

    Wiersze super. I ten ze wstępniaka i te potem. Wzruszyłam się troszku, nie powiem że nie. Pozdrawiam serdecznie!

  70. Czarna niewdzięcznica że mnie, dziękuję Qba, zwłaszcza za ten o blogu.

  71. Lewy
    30 maja o godz. 21:26

    Chyba starzejesz się pod górkę, Lewy, i pod wiatr. O jakim Ty prywatyzowaniu blogu mówisz, skoro tu nikt nie walczy o krzesło i nie musi, bo dla każdego – JEST, nie trzeba nawet dostawiać. Może Ci zdradzę sposób. Mnie od poczęcia nie interesuje polityka. Czy w związku z tym wytknąłem komukolwiek choć raz pasjonackie zajmowanie się nią i prywatyzowanie blogu? Nie widzisz możliwości zajmowania się przez dziesięciu choćby pasjonatów dziesięcioma tematami naraz, bez wchodzenia jeden drugiemu w paradę?

  72. Panie Jacku,

    Mnie sie blog podoba. Wstepniaki do rozwagi i do rozrywki. Nazwiska Panskiego nie hanbia. Nieco nierowny czasem poziom komentarzy, ale madrzy i ciekawi ludzie, zawsze zagladalam z przyjemnoscia, jak do starych znajomych. Bardzo szanuje i cenie Antoniusa, wiele sie dzieki niemu dowiedzialam. (Od innych tez, ale jakos Antonius najbardziej do mnie przemawial.)Do basi.n mam sympatie , bo tez z Holandii i ujmuje mnie jej wrazliwosc. Przepraszam , ze uprawialam konsumpcjonizm zamiast czynnego uczestnictwa. Taki juz mam charakter, pomalu sie zmienia. Jesli Pan rozwazy zmiane decyzji , to i ja sie zmienie;-).

    Wszystkich bardzo pozdrawam i dziekuje. To bylo (jest?) wazne dla mnie miejsce.

  73. basia.n
    30 maja o godz. 19:37

    Jestem. Ale, że nie Duch Święty jestem, to nie wszędzie równocześnie i nie wieje mną kędy chce. Do Pana Jacka odezwałem się obszerniej i bezpośrednio inną drogą. Pozwól, że myśl dokończę bardziej publicznie.

    Szanowny Panie Jacku. Po pierwsze: dziękuję. Bardzo i bardzo. Po drugie: beczę jak koza nad zapowiedzianą stratą, co podobno zdrowe – tak pobeczeć, ale ja tego nie czuję. Po trzecie, rzeczy bardziej osobiste przesłałem na Pana pocztę.

  74. No i teraz wychodzą wszyscy ukryci skrytożercy 🙂

  75. Campenka
    30 maja o godz. 22:10

    Campenko co mówisz z urodą w słowach: czemuż, ach czemuż się dotąd nie odezwałaś? Nie dodałaś własnej cenności co wartości bloga. Ech..! Dobrze, że choć teraz. Pozdrawiam Cie.

  76. wbocek
    30 maja o godz. 20:41

    Pombocku. W swoich uwagach ująłeś niemal dokladnie to, co sam chciałbym powiedzieć. A powiedzieć, powiedziałem, w osobnej korespondencji do Pana Jacka, więc nie mówię o szczegółach, by miał swobodę czytania i odpowiedzi.

    Moje głowne odczucie jest takie, że udało sie nam stworzyć coś unikalnego. Nie wiem czy są podobnie działające blogi, w każdym razie o takich nie słyszałem. Pod dobrym i ważnym adresem – „Polityki”, zebrało sie grono bardzo ciekawych , cenych i sympatycznych ludzi. Mówię to wprost i wyraźnie, całkiem pomijając wszelkie przypodobywania się, których robić nie muszę, a chcę rzeczy nazwać bezpośrednio. Nie mają w sumie znaczenia głupstwa, swary, męczące – czasem – potoki zaczepek i odzywek bez sensu, a w emocjach,bo to jest wszędzie. Ten blog był jednym z mniej zainfekowanych, w czym zasługa przede wszystkim Pana Jacka, ale i grona forumowiczów, bo umieliśmy niejednego trolla zniechęcić do dłuższego tu bywania.

    Dla mnie fenomenem jest to, że udało się, do czego z pewnością konieczne jest zaufanie, poczucie sensu i znaczenia tego co się mówi i do kogo, pewien poziom sympatii i powagi forumowiczów w ocenie – zbudować całkiem spore grono autorów wstępniaków. Forumowicze stworzyli swoistą mikrospołeczność. Tu, a nie gdzie indziej. Żaden inny gospodarz bloga w „Polityce” tak nie miał i nie ma. Nawet red. Passent. U niego bowiem też wpisy idą w setki, ale są to głownie nie tyle twórcze, czy sympatyczne, a poznawczo cenne dyskusje, ale głównie – niestety – seryjne jatki.
    To co tu na blogu mieliśmy i mamy do dziś to – nazwę to bez wahania i poważnie – obywatelskość. Potrzebna jak powietrze, świeża woda i słońce. ma ona swoje wady, co widać, i dobrze, ma ona także swoje – wielkiej wagi – zalety. Co też tu widać.

  77. @Campenka
    30 maja o godz. 22:10

    Powtórzę za Tanaką – jaka szkoda,że dopiero teraz.
    To rzeczywiście JEST bardzo ważne miejsce i mam ogromną nadzieję,że nasz Gospodarz po prostu da się uprosić , przekonać i ateiści nie pozostaną „bezdomni”

    Polderowe pozdrowienia 🙂

  78. Tanaka
    30 maja o godz. 22:10

    Dobrze,że jesteś ,dobrze ,że napisałeś do naszego Gospodarza . Pomyślałam że nasze prośby,ale właśnie i tych,którzy byli jedynie czytelnikami jednak mogą poruszyć wrażliwe serce Pana Jacka.
    Że niezależnie od naszych błędów i niedociągnięć – jest to pewna społeczność warta utrzymania.
    Mnie się też „pobeczało” po wierszyku Qby…

  79. Qba
    Piękny wiersz „pożegnalny” przebił wszystko co do tej pory pokazałeś na blogu.
    Chłopie, ty masz potencjał, a ja prawie się popłakałam.

  80. Pozdrowienia I podziekowanie za rozmowy.
    Wczoraj na miejscowej stacji radiowej KNKX uslyszalam piosenke Astrud w wykonaniu Basia.
    Pomyslalam jak czesto artystow z Polski slychac w naszym radio? Odpowiedz – Basia jest jedyna artystka, ktora slyszalam wiec zalaczam jako muzyczne pozegnanie:

    https://youtu.be/RaZKJyX_1Vg

  81. Qba
    30 maja o godz. 18:12

    Oba, wybacz, że najpierw nie nawiązałem do Twojego wiersza-wstępniaka, teraz zaś – świetny, uroczy, celny i poruszający – parę słów tylko o drugim. Miałem odpowiedzieć wierszykiem, ale… Pan Jacek i blog. Zająłem się tym ostatnim.

  82. W końcu wysłannik Mistrza Zakonu Czarnego Królika (w tej roli Sony Chiba) dotarł do TEJ stodoły, za którą czaił się właśnie TEN straszny zwierz.

    Czy znalazł Bladego Łososia? Któż to wie.

    Czy przed dniem Sądu Przedostatecznego wrzuci Siedem Beretów z Antenką do Kieszeni Bez DNA, która znajduje się w piwnicy Zygmunta W.?

    Co bulka w Świątyni-Bulka-Coś?

    Czy rzeczywiście pokonał Smoczychucha i Śniedzistego Spluja wyłącznie ruchem gałki ocznej?

    Czy ktoś przeprowadził dowód na to, że skoro trójwymiarowym odpowiednikiem Yin-Yang jest Ping-Pong, to odpowiednikiem czterowymiarowym jest Flip-Flap?

    Czy Matka [J.] Bosko w drelichu przyniosła już zakupy Piorunochronowi i czy J. Bosko poskładał w końcu teserakt?

    Dlaczego 8?

  83. @Pan Kowalczyk
    Przykra wiadomość o zamknięciu bloga spowodowała że przez chwilę zrobiłam się speechless. Bo co można w takiej sytuacji powiedzieć?
    Szanuję pańską decyzję i jakoś ją rozumiem. Sama wielokrotnie znikałam z tego forum i wiem dlaczego to robiłam. Wiem, ze czasem temperament mnie ponosi i potrafię odpowiedzieć na zaczepki niezbyt miło. Jeżeli w jakimkolwiek stopniu przyczyniłam się do pańskiej decyzji, to jest mi podwójnie przykro i proszę o wybaczenie.
    Jednak pragnę podziekować Panu serdecznie za umożliwienie poznania na tym blogu wielu ciekawych osób. Bez pańskiej inicjatywy byłoby to niemożliwe.
    Jeszcze raz dziekuję i życzę wszystkiego najlepszego na jakiejkolwiek niwie Pan będzie chciał się realizować. Dużo zdrowia przede wszystkim. Brzmi infantylnie, ale z nim jest jak z ojczyzną, którą się docenia przeważnie po jej utracie.
    Ten blog był jakimś jej fragmentem.

    Serdecznie pozdrawiam

  84. @Orteq

    Przyjacielu,
    wybacz że pozwalam sobie tak Cię nazwać, ale tak to czuję.
    Dzięki za wszystko, za humor, za „ludzkie” rozumienie rzeczy tego świata, za lubienie człowiekowatych.
    Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. Napewno będę tego wyglądać.
    Tymczasem cieplutko pozdrawiam

    A tu jeszcze mała refleksja:
    https://www.youtube.com/watch?v=L1R7Kq-ieAM

  85. Oj, żebyż mi się to tylko śniło…

    A do Zardzewiałego miałam się przyczepić czytając – taki młodszy i się chował pozwalająć starym dziadom i babom się w piaskownicy łopatkami napierniczać zamiast wystąpic z jakimś apelem o szanowanie uczuć młodzieży. 🙂
    Żeby nie było – innych ‚cichociemnych’ też zauważyłam, ale mi Zardzewiały najbardziej w serce zapadł.

  86. @rustman the mad
    30 maja o godz. 18:35

    Pomimo że to końcówka bloga, to pragnę Cię powitać.
    Z przyjemnością czytałam Twój wpis.
    Mam nadzieję, że takich okazjii będę miała więcej
    Pozdrawiam

  87. @Gekko
    Nie wiem czy przeczytasz te moje zapiski, ale czuję, ze muszę Cię na chwilkę tutaj przywołać. Zrobiłeś na mnie duże wrażenie. Twoja bystrość, poczucie humoru…. są imponujące.
    Do usłyszenia gdziekolwiek by to nie było

    Pozdrawiam serdecznie
    Ps. zawsze jak tu wchodziłam, to miałam nadzieję, że znowu się pojawisz.
    Teraz będę Cię szukać gdzie indziej

  88. @zza kałuży

    Dzięki za wiele informacji, które dzięki Tobie miałam okazję zdobyć.

    Gziekolwiek jesteś zyczę Ci wszystkiego dobrego
    Pozdrawiam

  89. @do wszystkich

    Dzięki za czas wspólnie spędzony, za wymianę myśli
    A jeżeli kogoś uraziłam, to proszę o wybaczenie.
    Pozdrawiam i życzę nowych, ciekawych przygód na blogach i nie tylko

  90. Zaraz, zaraz…ale kiedy dokładnie miałoby się dokonać zwinięcie blogu?
    Coraz dłuższe pożegnanie jest tym bardziej dołujące, że nie znamy dnia ani godziny.
    Mam nadzieję, że biskup @Tanaka, utalentowany dyplomata w imieniu blogowego obywatelstwa zdoła uczynić cud nad cudy i Gospodarz przemówi – piszcie sobie dalej, moi mili, bo szkoda każdej chwili, która przynosi radośc, której nigdy dość.
    Matko moja, pod wpływem Qbusia samo mi się zrymowało tyle że po częstochowsku i w ogóle kudy mi tam do Qby.

  91. ‚Too good to be true.’
    Zbyt piekne, by moglo byc prawdziwe.

    Pan panie Redaktorze mogl byl przynajmniej uprzedzic pare tygodni a tak…eh.

    Dziekuje i pozdrawiam Pana i wszystkich tego bloga blogowiczow.

  92. Dawac tu lonka, on juz cos wymysli…

  93. Dżizas! Wyjedź człowieku na jeden dzień, a już spuszczają kurtynę 🙁
    Teraz lamenty o wstępniakach w szufladzie (ja też mam jeden – o lękach 🙄 ) i w diabły pójdzie cała grafomania 🙁 🙁
    I kużden jeden oraz kużna jedna bije się w piersi własne lub (chętniej) cudze szukając winnego, przez którego Pan Gospodarz tak się musi wstydzić na mieście albo i spowiadać przed Szefem, że woli zamknąć to panoptikum, niż się z nim dalej użerać 🙁
    Trudno, smutno, ale vis maior jak powiadają starożytni Rosjanie.
    Pójdziem na odwyk, a potem damy sobie spokój z blogami Polityki (przynajmniej ja) a różne Roggery będą tryumfować, że znowu im się coś udało 🙄

    Panie Jacku,
    może Pan żyć z tą świadomością?!!

  94. @act
    31 maja o godz. 3:21

    Nie musisz mnie przywolywac.

    pozdrowka
    ~l.

  95. Przedstawilem pewna propozycje Gospodarzowi i czlonkom pomijanej i zapominanej Inicjatywy Oliwskiej. Czy cokolwiek z tego wyniknie, nie wiem.

    Wszystkim narzekajacym, doradzalbym cofniecie sie do poprzedniego wstepniaka i krytyczne przygladniecie sie wlasnym i innym „glosom” w dyskusji o „Dzikosci Polski”.

    A po przygladnieciu sie ….

    pozdrowka
    ~l.

  96. Gospodarz stwierdzil co oczywiste, ze sie formula wyczerpala.

    Zaproponowalem zmiane formuly. Cos w rodzaju „koniec przedszkola” czas „do szkoly”.

    Propozycja jest do odrzucenia.

    pozdrowka
    ~l.

  97. A giełda też leci na łeb 🙁

  98. A może z tym blogiem będzie jak z Babczenką? Drobna prowokacja (w stylu) SBU?

  99. lonefather
    31 maja o godz. 7:00

    Zaproponowalem zmiane formuly. Cos w rodzaju „koniec przedszkola” czas „do szkoly”.

    Wreszcie. To zaczelo byc nudne. Przewijac jest nudne. Bardzo.

    pzdr Seleukos

  100. Tobermory
    31 maja o godz. 8:07

    Toby, ty lepiej nie prowokuj! Gospodarza, bo wyjdzie Litwinienko a nie Babczenko. I bez odwołania, a tak to wciąż jeszcze trochę mam nadzieję, że może jednak pan Jacek się ulituje nad nami…

    Gospodarz już wcześniej dawał do zrozumienia, że zaczynamy działać mu na nerwy swarami. Jakoś nie wszyscy brali sobie do serca. Nic to, wracam do obowiązków bo normalnie przestrzegam reguły, że w pracy pracuję a nie piszę na blogu.

  101. Jako jeden z wielu (zapewne) czytelnikow, ktorzy nigdy tu nie zabierali glosu, dzisiaj pierwszy raz zalogowalem sie, by zdazyc podziekowac Panie Jacku za opieke nad blogiem oraz pozdrowic jego uczestnikow, ktorzy wspolnym wysilkiem, poczawszy od Inicjatywy Oliwskiej, doprowadzili do powstania tego wyjatkowego miejsca. Jezeli ono zniknie, choc do konca licze na to ze tak sie nie stanie, moze znajdzie sie gdzie indziej podobna szansa spotkania…

  102. A ja wciąż wierzę w siłę słowa PROSZĘ, więc robię to nadal….
    I może najbardziej wierzę w fakt,że Gospodarz wie najlepiej, jak ważne jest w obecnym czasie forum,gdzie ateiści
    mogą się swobodnie wypowiadać .
    Ale słuszna refleksja przyglądającego się na uboczu @rustman the mad, powinna dać każdemu z nas bardzo wiele do myślenia…
    Zgodnie z porzekadłem – „jak cię widzą,tak cię piszą”.

  103. seleuk|os|
    31 maja o godz. 8:10

    thx za slowa poparcia.

    I tak niezle, ze choc jedno poparcie jest.

    pozdrowka
    ~l.

  104. To ja proszę wszystkich czytelników, którzy tak, jak @Lagom,@rustman the mad,@Campenka dopiero teraz zabrali głos – aby pojawili się tutaj.
    Wasza widoczna obecność pokazuje naszemu Gospodarzowi,że jego idea sprzed lat ma sens istnienia,że jest bardzo potrzebna !

  105. @Kostka
    31 maja o godz. 8:15

    … a może Skripal?

    Widziałem wczoraj fajnego młodego psa, jak dorośnie, ma robić za myśliwskiego. Właściciele mówili, że to jakiś spaniel (zapomniałem pełnej francuskiej nazwy 🙁 ), ale chyba na spaniela zbyt kosmaty na twarzy. Sympatyczna rozbrykana sztuka. Znasz coś takiego?
    https://photos.app.goo.gl/7lAFkNyDIupkw5On1

    A swoją drogą…
    Może pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, ale kot nigdy nie zdradzi policji, gdzie schowałeś trawkę 😎

  106. @Pan Jacek Kowalczyk

    Pewnie zawracam głowę, ale przyszło mi na myśl, że gdyby wziął Pan pod uwagę możliwość małej reformy bloga, to można by było go uratować.
    Przypuszczam, ze musi być męczące czytanie wszystkich komentarzy przez 8 lat.
    Mam parę sugestii jak temu zapobiec.
    Po pierwsze, wyznaczyć podstawowe prawo, że ad personam wpisy… są niedopuszczalne.
    Tzn w przypadkach kiedy zamiast odnosić się do meritum następuje obrażanie delikwenta.
    Po drugie, bez względu na przekonania… nie używać pejoratywnych określeń na temat
    wiary/niewiary innych, czy obiektów ich wierzeń. Bo to nie wprowadza zdrowej atmosfery.
    Po trzecie, zatrudnić ochotników do moderowania. Mogą się zmieniać co określony czas, a Pan wyrywkowo będzie ich kontrolował.
    Ja się już zgłaszam na takiego ochotnika.

    Wiem, że może to musztarda po obiedzie, ale mam cichą nadzieję, że jeszcze deser się zdarzy.

    Pozdrawiam

  107. Tobermory
    31 maja o godz. 9:54

    Mam wielką prośbę w związku z obecną sytuacją. Może zechcesz znaleźć trochę czasu i jeszcze włożyć Granadę ? Nie możemy czekać na Tanakę ,bo on ma teraz ręce pełne innej roboty.

  108. @basia.n
    31 maja o godz. 9:59

    Ja też mam ręce pełne innej roboty, ale jeśli blog dotrwa do wieczora…

  109. @404
    31 maja o godz. 9:59

    Może przestałabyś przynajmniej udzielać rad i porad red. Kowalczykowi. Są jakieś granice taktu !

  110. Tobermory
    31 maja o godz. 10:03

    Miejmy nadzieję,że dotrwa…

  111. ORMO na blogu?
    Jestem zbudowany gotowością do poświęceń (praca cenzora przez 24 h/dobę żmudna jest i wyczerpująca) w zbożnym celu uzdrowienia blogowej atmosfery 😎
    Może lepiej zatrudnić kapelana?
    Wtedy nikt nas nie ruszy 😎

  112. @ Tobermory
    31 maja o godz. 9:54

    Bardzo ta psa przypomina mi ulubioną rasę – PON, czyli Polski Owczarek Nizinny. Najpopularniejszy był w NRD, a i teraz na tych terenach bardzo popularny. Kiedyś, podobnie, jak spanielom, obcinano im za młodu ogony.
    Jak wszystkie owczarkowate, mają we krwi polowanie na własny użytek.

  113. Tobermory
    31 maja o godz. 10:09
    Qba
    31 maja o godz. 10:10

    🙂 🙂 🙂

  114. Kapelana 😀

    Mudmysie 🙁

    Prawdopodobnie blog się sam powiesi od ilości komentarzy, tak to będzie wyglądało.

  115. lonefather, seleukos

    W moich oczach, Panowie, demonstrowaliście dotychczas obaj wielką wiedzę o różnych obszarach życia i skromną – o psychice człowieka. W tej chwili lonek nie robi nic innego, jak dość kategorycznie, z zauważalną złością, proponuje uczestnikom zmianę osobowości i przejście na jego mierzenie polskiej dzikości/niedzikości aptekarską miarą – a znany jest, że nie popuści. A Ty, seleukos, przyklaskujesz. To jest właśnie przedszkole. Nikt nie zmieni swojej osobowości, co najwyżej może okazjonalnie trochę temperować swoje zachowania, kiedy pamięta, że, jako zwierzę agresywne, ma się wyrażać łagodniej. Z tego powodu jestem pełen uznania, nawet podziwu dla Ortega. Nikt nie zmieni zainteresowań, przyzwyczajeń, temperamentu ani tego, że jeden człek mu się podoba i chętnie się z nim kontaktuje, innego – omija raczej łukiem. I tylko taki może być sposób, selekos, na współżycie – zaakceptowanie odmienności innych lub przeniesienie się tam, gdzie lepiej, a nie rojenie sobie radykalnych zmian NA MÓJ STRÓJ, znaczy – na lonka i Twój. Nie bardzo chcę nawet wiedzieć – na jaki. Bo sam wstęp jest w stylu „Weźcie się, kuwa, zmieńcie, bo nie mam cierpliwości przewijać”. Sam więc widzisz, że siebie nie potrafisz/nie chcesz zmienić, a rwiesz się do zmieniania innych. Zamiast sobie uzmysłowić – może nie potraficie – co spowodowało, że blog tak mocno się odznaczył na życiu uczestników, że aż niektórzy chlipią na myśl o jego końcu, chcecie, jak dzieci, robić rewolucję. W małżeństwie, które więcej łączy niż dzieli, i jest wspólna wola bycia razem, nie ma mądrzejszego sposobu niż – niech będzie, że długotrwałe – zmierzanie do akceptowania odmienności drugiego i wyciszanie własnych niezgód, buntów. Uparte dążenie do zmieniania drugiego człowieka z reguły przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.

    A tak łatwo założyć własny blog.

    Oczywiście, w wypadku tego blogu decyduje gospodarz, który sobą, swoim nazwiskiem firmuje blog. Na zewnątrz Blog ateistów to Jacek Kowalczyk, a nie uczestnicy. O części swej decyzji pan Jacek już powiedział. Emocji, które decyzję wywołały, nie poznamy, ale kiedy patrzył na blog z zewnątrz, o wiele bardziej chłodnym okiem niż uczestnicy, sądzę, że mogło się w nim nazbierać sporo więcej niż w nas. Być może dostrzegł niezauważalną dla nas ewolucję w kierunku dla niego nie do zaakceptowania. Mógł też pomyśleć: „Szkoda, ale co poradzisz, jak sama kość”.

  116. @basia.n
    31 maja o godz. 10:04

    Może przestałabyś przynajmniej udzielać rad i porad red. Kowalczykowi. Są jakieś granice taktu !

    Smutne, że tak to odebrałaś.
    Ja nie udzielałam żadnych rad, jedynie dałam pewne „sugestie”.
    Żyję w Ameryce wiele lat i to, co chyba najbardziej mi się w niej się podoba…. to tolerancja w stosunku do „innych”.
    To właśnie próbowałam zasugerować.
    Obelżywości pod adresem wiary innych nie są najlepszym sposobem do współżycia. Nawet w gronie, myślących podobnie. Również nie świadczy jakoś mocniej o przekonaniach danej osoby. Są po prostu niesmaczne. Tak jak niepotrzebne „k..wy” zamiast przecinków. Jednostki, które sądzą, że są bardziej cool, używając ich często… mylą się. Chyba, że to się dzieje w wojsku. Ale tam o co innego chodzi i tam akurat wcale tego nie krytykuję.
    Co do taktu…. nie będę komentowała.
    Pozostawiam Tobie ten temat do przemyślenia.

  117. wbocek
    31 maja o godz. 10:21

    Smieszne jest ze nie znajac tego co zaproponowalem do rozwazenia, juz z gory oceniasz i to oceniasz przez pryzmat wlasnych uprzedzen i przekonan. Oceniasz w dodatku z okrasa przypisywaniem mi zlosci o Polska Dzikosc.

    Chcialbym, bardzo chcialbym, zeby blog trwal dalej, ale przyjalem do wiadomosci ocene Gospodarza, ze dotychczasowa formula sie wyczerpala, albo jesli to Ciebie nie przekonuje, to wyczerpala sie cierpliwosc Pana Jacka, do „ciagniecia” bloga w dotychczasowej formule.

    Nie sadze, zeby powazny czlowiek oglaszal publicznie, ze koniec bo sie formula wyczerpala, a pozniej sie wycofywal z ogloszonego. Byloby to niepowazne i nieodpowiedzialne.

    Dlatego jesli nie da rady utrzymac tego co jest, mozna sie poddac i pozegnac, albo wymyslic i zaproponowac cos innego. Zmiane formuly…

    Raz to zrobilem. Przekonalem Tanake i blog trwal dalej. Teraz jeszcze raz wymyslilem i zaproponowalem cos co moze sie okazac kompromisem mozliwym do zaakceptowania przez Pana Jacka i umozliwi dalsze trwanie bloga dzieki wprowadzonym regulacjom. Regulacje, jesli zostana przyjete, musza dotyczyc tego co doprowadzilo do „wyczerpania sie formuly” …

    Cos, za cos, zeby bylo jasne.

    pozdrowka
    ~l.

    ps A mnie martwi Polska dzikosc, zlosci zas trywializowanie.

  118. jeszcze kilka refleksji związanych jakoś z poprzednim moim wpisem.
    Chociaż to ponoć dzisiaj niemodne, ale ponieważ ja nigdy nie podążałam całkowicie za modą…..
    Kocham Amerykę, kocham Polskę i Europę, której częścią ona jest.
    Różnice jakie zdążyłam zaobserwować na przestrzeni lat między tymi kontynentami…
    to takie zwykłe rzeczy, ale ważne.
    Po pierwsze; Amerykanie kochają swój kraj, są z niego dumni i okazują to. Ale nie wynoszą się ponad innych. Są ciekawi innych kultur i doświadczeń, bez uprzedzeń i z otwartością do innych. Są odważni, w życiu i w poczynaniach. Przeważnie uczciwi i chętni do udzielania pomocy potrzebującym, aktywni w życiu społecznym i sąsieckim. Nie ma wynoszenia się nad innych.
    Oczywiście w tym opisie pomijam Trumpka i jemu podobnych, ale tych jest mniejszość, pomimo że został wybrany. Amerykanie z reguły są dobroduszni i takie łobuzy przy pomocy mediów potrafią ich zmanipulować.
    Z kolei to co uderza mnie w Europie, w tym i w Polsce…. to sadzeniactwo.
    Za wszelką cenę udowdnianie (potrzebne, czy nie) swojej lepszości, mądrzejszości i innych takich –ości.
    Zoobrazuję to takim małym obrazkiem.
    Kiedyś miałam bardzo poważny wypadek na nartach, po którym ponad cztery lata nie chodziłam, wiele operacji, zakażenia kości i tym podobne komplikacje i niedogodności.
    Ale w końcu jakoś udało mi się z tego wylizać.
    Wtedy znowu odwiedziłam kraj.
    Poszłam w odwiedziny do mojej siostry. Jest osobą szalenie miłą, kulturalną (bardziej niż ja), wykształconą. A ja będąc z nią sam na sam… położyłam moją obolałą nogę na stoliku kawowym, tak, żeby stopa wystawała na zewnątrz. Chodziło o to, żeby tę nogę trzymać nieco wyżej, wtedy tak mi nie dokuczała.
    Na to moja siostra zareagowała: jak możesz kłaść nogę na stole (to był stolik).
    Próbowałam wyjaśnić, ale nic nie pomogło. Nie, znaczy nie.
    Odcierpiałam, posiedziałam jeszcze chwilę dłużej i pod jakimś pretekstem wyszłam.
    Dlaczego tę nieco przydługą opowieść tu zamieściłam…
    Bo w Ameryce nawet obca osoba nie nauczałaby mnie kultury. A zwłaszcza w tej sytuacji.
    Inny przypadek. Byłam w Londynie i zaszłam do pubu. Zamówiłam zwykłą whisky i coca-colę.
    Na to oburzony barman dał mi taki wykład, że nie wiedziałam, czy się śmiać, czy wyjść.
    inna przygpda. We Francji. Byłam z 14-to letnim synem.
    Poszliśmy do luksusowej restauracji z kuchnią francuską (w Paryżu to było).
    Nie chodziło o snobizm, ale o poznanie. W tym również najlepszej kuchni.
    Mój syn, którego zachęcałam sama, żeby to on złożył zamówienie (a już świetnie mówił po francusku) … na pytanie kelnera; co sobie życzy…
    zaczął… że może kurę… no i kelner nie wytrzymał, zanim mój syn pomyślał o dodatkach. Pan kelner kąśliwie zapytał; to co może jeszcze frytki do tego?
    Był na tyle w sposób oczywisty nieprzyjemny, że goście siedządzy nieopodal się wtrącili z oburzeniem. Moje dziecko się zmieszało i chciało wyjść. Ludzie przy sąsiednim stoliku nalegali żebyśmy zostali i że koniecznie chcą, żebyśmy byli ich gośćmi.

    Tak, czy inaczaj, wszędzie są ludzie i ludziska. Powtarzam to do znudzenia.
    Ale trzeba przyznać, że snobizmu w Europie jest znacznie więcej niż w Ameryce.
    Z drugiej strony gusta i obyczaje są w Europie bardziej wyrafinowane (w pozytywnym tego słowa znaczeniu).
    A w Polsce nawet z prostymi ludzmi ja czuję się u siebie. Bez względu na zapachy.
    I tak to jest.

  119. lonefather
    31 maja o godz. 10:57

    Dla mnie wartością blogu było nieistnienie formuły, więc mówienie na siłę o jakiejś formule mnie nie interesuje. Interesowało wyłącznie to, co dla uczestników stanowiło przyciągającą wartość, nie zaś nieuchronne zgrzyty. Dlatego dążenie do zmiany odbieram jako destrukcyjne i nie interesują mnie szczegóły – takie jest proste tłumaczenie mojego wypowiadania się o nieznanym. Lub niby nieznanym – jako że wystarczająco jest znany autor, który siebie nie przeskoczy.

  120. Wiersz jest boski 😉
    A bloga szkoda, bo choć zaglądałem tu tylko okazjonalnie, to jest wielka potrzeba jakiejś przeciwwagi dla ogarniającej świat recydywy obskurantyzmu. Jest to na tyle ważne, że jeśli decyzja nie zapadła na 100% i można ją jeszcze przemyśleć, to gorąco namawiam…

  121. Szanowni!
    Blog na razie sobie funkcjonuje i na pewno to jeszcze potrwa.
    Nie chciałbym wywoływać wrażenia, że „się obraziłem” i czekam na rozmaite przeprosiny i prośby. Stawiałoby mnie to w miejscu, w którym nie chcę być. Co miałem usłyszeć/przeczytać, już do mnie dotarło. Fajnie, że wychynęli zza zasłony nowi czytelnicy. Im także dziękuję za głos. Zaczęła się debata w gronie tzw. inicjatywy oliwskiej (aka TWA). Zobaczymy, co przyniesie.
    Pozdrawiam
    JK

  122. Oj biedaki osierocone, serce mnie się kraje czytając.

    Nikomu nie przyszło do głowy aby założyć własny blog?

  123. @sztubak
    31 maja o godz. 11:44

    To napewno dobry pomysł, ale ten blog o tyle jest przynajmniej teraz jest bardziej „wartościowy”, że operuje w ramach pisma „”Polityka i jego czytelników, więc grono potencjalnych partycypantów/komentatorów/czytelników pochodzi z tego konkretnego żródła.
    To i ilość tych potencjalnych i ich jakość odgrywa tu rolę.
    Pozdrawiam

  124. wbocek
    31 maja o godz. 11:33

    Przyjalem do wiadomosci Twoja opinie.

    Z mojej strony oceniam ja stronnicza do tego stopnia, ze nie sposob z nia dyskutowac.

    Pozostan przy swojej opinii i sie nie klopocz zastanowieniem, czy sie przypadkiem nie mylisz.

    pozdrowka
    ~l.

  125. @wbocek 31 maja o godz. 11:33

    Rozumiem @lonefather i trafia do mnie to o czym on mówi.
    Rozumiem również Twoje zastrzeżenia, czy obiekcje.
    Ale w życiu jest tak; Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.
    Zawsze jest wybór; Take It or Leave It.
    @lonefather wyjaśnił wyrażnie, ze formuła jak to Gospodarz ujął… się wyczerpała…
    więc próbuje znaleźć coś podobnego, ale ulepszonego i przede wszystkim możliwego do realizacji.
    Zmiana, nie musi oznaczać, że będzie na gorsze.
    не нервуйся
    подождем посмотрим

  126. Umieścić linki do n.p. listytanaki@xyz.pl na innych blogach Polityki i zrobione.

  127. 404
    31 maja o godz. 10:24

    Najgorsze,że nie rozumiesz,że mowa jest srebrem,a milczenie złotem.
    Robisz się „główną aktorką ” na scenie,na której nikt właśnie na to nie czeka.Daj spokojnie komunikować się uczestnikom tego blogu,bez zbędnęgo zagadywania.
    I nie szukaj formuł dla forum,na które wniosłaś jedynie niepokój i niesmak.Masz inne możliwości – korzystaj z nich tak,jak dotychczas.
    Proszę, nie odpowiadaj. Nie chcę jednego zbędnego słowa !

  128. Zamknąć słonia w klatce
    Cage The Elephant – Take It Or Leave It
    https://www.youtube.com/watch?v=mE1K6Pyoclg

  129. @basia.n
    31 maja o godz. 12:19

    Proszę, nie odpowiadaj. Nie chcę jednego zbędnego słowa !

    Ja nie reaguję dobrze na osoby niegrzeczne (O czym Twój wpis wyraźnie świadczy)
    i nie mam zamiaru się im podporządkowywać..
    A Ty niestety się do nich zaliczasz.
    Twoje z jednej stony słodzenie i podlizywanie się, a z drugiej „mądrzenie” jest moim zdaniem jedną z przyczyn, dla których ten blog jest w tarapatach
    Policz do dziesięciu, zanim coś wydrukujesz.

  130. Przy takiej moderatorce ja i basia wyleciałybyśmy w ciągu 3 dni…

  131. Niepokój, różnice w poglądach… są czymś naturalnym i nawet twórczym.
    Warunek jaki powinien być spełniony w cywilizowanej konwersacji, czy przebywaniu na wspólnej przestrzeni…. to przynajmniej wysiłek w kierunku kulturalnej wymiany opinii, bądź milczenie.
    Narzucanie własnego zdania, a zwłaszcza w agresywny sposób napewno nie przyczynia się do niczego pozytywnego.
    To tak, żeby zamknąć temat kto i kiedy ma prawo się wypowiadać.

  132. @404
    31 maja o godz. 12:46

    Oj przestań! Tyle tu gadasz o tolerancji i akceptowaniu inności, więc sie do swojego gadania dostosuj i przestań ustwiać innych.
    Mnie nie przeszkadzaja twoje wpisy o palestynie, Trumpie i innych, przeciwnie bardzo sobie je cenie, bo moge na skróty cos doczytać, ale kiedy zaczynasz ustawiać po kątach bywalców tego bloga, rozdając cegły i laurki, to mnie rusza i wyraźnie mówię – przestań.
    Mimo kretynizmów do jakich jesteśmy zdolni, to jednak jesteśmy dorośli i o dziwo nawet wykształceni.

  133. Panie Jacku
    Trzymam kciuki za debatę w ramach inicjatywy oliwskiej.
    Członkini TWA od wielu lat
    mag

  134. @Nefer
    31 maja o godz. 13:05
    Przy takiej moderatorce ja i basia wyleciałybyśmy w ciągu 3 dni

    Jeżeli ograniczyłabyś się do samych złośliwości…. to w końcu chyba tak.
    Ale, jeżeli byś wyciągnęła wnioski, a przede wszystkim zastanowiła się, co leży u podstaw Twojej niechęci do drugiej osoby, to może odkrywając tę tajemnicę…. zmieniłabyś swój stosunek do niej. A wtedy wszystko byłoby au courant

  135. ha ha ha ha 😀

  136. @Ewa-Joanna
    31 maja o godz. 13:07

    kiedy zaczynasz ustawiać po kątach bywalców tego bloga, rozdając cegły i laurki, to mnie rusza i wyraźnie mówię – przestań

    Ja nikogo nie ustawiam. Zareagowałam na ustawianie mnie. Chyba mam prawo?
    W innym przypadku wypowiedziałam swoje zdanie na aktualny temat i też sądzę, ze mam do tego prawa. Podobnie jak Ty i inni.
    Nie obrażałam nikogo, chociaż sama byłam potraktowana z obcasa.
    BTW cięszę się, że moje posty to tak normalnie Ci „nie przeszkadzają”
    Pozdrawiam

  137. To niesamowite, że pojawiły się nowe „twarze”, czyli ci co wprawdzie sami na blogu nie pisali, ale byli wiernymi czytelnikami.
    Przekonałam się zresztą o tym, gdy spotkaliśmy się w realu w „Żywicielu” na placu Inwalidów w Warszawie jakieś dwa lata temu.
    Oprócz Lonka z synem Jasiem, którzy właśnie zjechali z wizytą do Polski, mnie, faceta, który zanikł, nie pamiętam jego nicku, może jeszcze kogoś (też nie pamiętam) na chwilę wpadł nieodżałowany @anumlik , podeszła do nas pani w wieku późno-średnim i wyznała że uwielbia czytać „Listy do ateisty”, ale sama czegoś nie może się odważyć, by na blogu zaistnieć.
    Kurcze, toż to wszystko wskazuje na jakąś misyjną rolę blogu i jakby zobowiązuje do trwania na placówce.
    Czyż wszak nie?

  138. 404
    Kto sieje wiatr, zbiera burzę.
    Stare, ale jare.

  139. 404
    31 maja o godz. 12:06

    Niewygodna do wymawiania czterysta czwórko (wybierając nik, nie uwzględniłaś tej niewygody dla wymawiających), pozwolę sobie odnieść się nie do Twoich słów do mnie, lecz do Twoich słów do basi. Otóż zmienianiem nazwy „porady” na „sugestie” niczego nie zmieniasz w swoim bardzo zauważalnym dydaktyzmie. Chyba od pierwszych kroków na blogu heroicznie tłumaczysz maluchom różne rzeczy w stylu , że dwa plus dwa to cztery, a A to A. Tym sposobem już się dorobiłaś kpin z siebie. A przecież masz wiedzę, i znasz świat, i przesz jak czołg do zgody. Mówię to z sympatią.

    Przykrość może powstać, kiedy na końcu rzucasz basi, pewnie bez ukrytych myśli: „Pozostawiam Tobie ten temat do przemyślenia”. Parę razy była już na blogu mowa o tym, że tekst nadany i tekst odebrany to mogą być dwa różne teksty. Ty mogłaś tego nie chcieć, ale w moim odbiorze przyjęłaś trochę uwłaczającą dla adresata postawę autorytetu: że basia mogła swojej wypowiedzi nie przemyśleć, więc niech to teraz robi. Może chciałaś tym co innego wyrazić, ale skoro ja z boku tak to odczytałem, to basia mogła tym bardziej.

    Różne słowa mogą się człowiekowi wypsknąć, ale kiedy takich wypskniętych słów jest więcej, może z nich powstać przekonanie, że się nie wypsknęły, lecz że zostały użyte celowo. Że to taka postawa autora. Wiem już, że jesteś ambitna, ale też nie mogę nie widzieć, że zawsze masz przy sobie oliwną gałązkę.

  140. 404, policz sobie ile w ostatniej dobie wyprodukowalas wpisow. Personalnych o sobie i innych. Czasami dobrze jest przestac.

  141. @404
    31 maja o godz. 13:19
    Ale innym mogą przeszkadzać, bo na przykład nie wiążą się z tematem na który jest dyskusja. Nie przyszło ci to do głowy?
    Ja ogólnie lubię ludzi i jestem dosyć tolerancyjna dla słabostek, ale i mnie drażni słoń w składzie porcelany 🙂

  142. Zawsze uważałam że nowe osoby są potrzebne bo inaczej robi się nudno, kółko które gada o tym samym tak samo. Szkoda że osoby tylko czytające nie pokazały się wcześniej, wniosłyby trochę świeżego powietrza do zastałej atmosferki bo tu wszyscy znają się i swoje poglądy i żarty aż za dobrze.

    rustman the mad, przede wszystkim do Ciebie piję, napisałeś niezwykle logiczny, merytoryczny tekst, do tego piękną polszczyzną.

  143. Wklejam post z poprzedniego wpisu
    „30 maja o godz. 11:52
    Wbocek
    Jak już wychyniesz z tych swoich ćcin, to zerknij na to, co napisałam do ciebie wczoraj, a właściwie dzisiaj (g.0:7)
    Pozdro”
    Wbocku, pardą, że taka jestem upierdliwa, ale włożyłam serce i duszę (pamiętając zarazem o rozumie) w ów list do ciebie. Snadź ci umkło.

  144. mag
    31 maja o godz. 13:32

    Potrafisz, mag, swoją subtelną prostolinijnością fest wzruszyć, dzień dobry. Tym razem wzruszam się Twoim obowiązkiem trwania. Kto o tym pomyślał oprócz Ciebie? Tyyy, tylko Tyyy.

    Dziękuję, mag, za dobre słowo pod koniec poprzedniego tematu. Brat jest w szpitalu w Miastku. Wzięli go do siebie na obserwację i badania lekarze, którzy pracują również w zakładzie opiekuńczym, gdzie on stale przebywa. Pielęgniarki mnie pocieszały przez telefon, że nie było z nim tak źle, kiedy go zabierali. Martwię się tylko, że przez długi łykend nie będzie żadnych badań. Ja w tej temperaturze nie mogę do niego pojechać, bo nie wytrzymam w autobusie (z konieczności siedzę w chacie). Jeszcze gorzej w Miastku, gdzie jest szpital: w wyniku radosnej transformacji nie ma publicznej komunikacji, a z dworca do szpitala – 2,5 km, razem 5 km pieszkom. Nie na moje kolana. Bądź mądry I pisz wiersze. Dziękuję, mag. Z Tobą nie tylko można konie kraść, ale i długo i szczęśliwie żyć.

  145. mag

    Z tą publiczną komunikacją w Miastku jest tak, że jest jedna taksówka. Ale nie stoi na postoju, tylko trzeba dzwonić. Jak mama była w zakładzie opiekuńczym w Miastku, pierwsza moja piesza wizyta mało mnie nie kosztowała utraty nóg. Pielęgniarki mi podały numer telefonu tego jedynego taksówkarza, więc zacząłem luksusowo żyć. Ale po śmierci mamy wyrzuciłem, bo na co mi będzie potrzebny, i teraz drugi dzień szukam. Popatrz, jak pan los ludzkie losy plecie.

  146. Ja mam cicha nadzieje, że jednak pan Jacek jeszcze się zawaha i juz mi się zdaje, że sie troche waha, ale nie pod wpływem naszych perswazji, lecz na skutek ujawnienia się dotychczas nieobecnych uczestników, ale czytelników blogu. To oni, a nie my gaduły, mają szanse przekonać Gospodarza , że ten blog jest wart utrzymania.
    Ja, jako gaduła, miałbym tylko propozycje, która może uzdrowiłaby Listy Ateistów;żeby ograniczyć prawo do ilości wypowiedzi. Tzn.żeby pod każdym nowym wstępniakiem każdy mógl wrzucić tylko 5 komentarzy.
    Może blog ucierpiałby trochę na spontaniczności, ale z pewnością poprawiłaby się jego jakość.Dla niektórych przestałby być rodzajem psychoanalityka, przed którym można swobodnie snuć strumień swiadomości, czy podświadomości. Dla innych szybką skrzynką kontaktową. Co nie wykluczałoby możliwości kontynuowania starych przyjaźni, ale należałoby sie zmieścić w tym limicie. A z pewnością każdy dlużej by sie zastanowił, mając na uwadze owo ograniczenie i rzadziej zdarzałoby sie mu napisac coś, czego by potem żałował, tak jak ja np żałuję moich niektórych komentarzy, np ostatnio odnośnie Qby.
    Myslę, że technicznie nie byłoby trudno przeprowadzić tę zasadę,że np. po każdym wstępniaku, każdy ma swoje konto i kiedy je wyczerpie, dostaje na czas wstępniaka rodzaj bana,który mu sie automatycznie odwiesza w chwili pojawienia się następnego wstępniaka.
    Może macie jakieś inne propozycje, które uratowałyby nasz blog ?

  147. Cieszę się, że są jeszcze szanse na dalsze istnienie bloga.
    Nie cieszę się, że tak bezbłędnie oceniłam na wstępie Error 404.
    Poza tym będzie co bóg da. Mahometanie mówią „Inszallah”

  148. Na 141 komentarzy 16 wrzuciła @404. To niezła wydajność. Gdyby mój pomysł wszedł w zycie, miałaby bana od szóstego razu.

  149. Lewy
    31 maja o godz. 14:26

    Nie znam oprogramowania, ale obawiam sie ze opcji ograniczajacej ilosc postow nie ma…

    Nie da sie zalozyc automatycznej kontroli.

    Mozliwa jest chyba tylko wlasna… obywatelska… jesli takie lub inne reguly zostana przyjete.

    pozdrowka
    ~l.

  150. @Lewy 31 maja o godz. 14:26
    Może macie jakieś inne propozycje, które uratowałyby nasz blog ?

    Po to żeby przedstawić propozycje należałoby najpierw ustalić, co konkretnie chcemy zmienić i dlaczego. Wyjaśnienie, że denerwujemy Pana Jacka nie poddaje się krytycznej analizie.

    Propozycja ograniczenia liczby komentarzy – no nie wiem. Ja od razu obeszłabym zakaz publikując kilometrowe komentarze. Na innych blogach „Polityki” komentarze nie ukazują się od razu. Tu jest (było) inaczej, co przyczyniło się do spontaniczności blogu – rozmowy (i połajanki) toczyły się w czasie rzeczywistym. To ma swój urok.

  151. A może – kto wie? – jakiś zmotoryzowany czytelnik mieszka w Miastku i ma wolny dzień?

  152. Wbocku
    To zadzwoń znowu do pielęgniarek po ten numer.
    Czym jeździsz do Miastka? Chyba autobusem, więc możesz rower zabrać „na pokład”. Mój tak jeździł z Warszawy, po to by rower zawieźć na działkę i tam z niego korzystać, bo w mojej corsie nie ma tak dużego bagażnika nawet po rozłożeniu tylnych siedzeń Wysiadał na przystanku, skąd miał już tylko 2 km do chałupy nad Narwią.
    A los jak to los, figle płata, nieraz bardzo złośliwe, zaskakuje, a niekiedy zezwala na coś takiego, jak odmiana losu, czyli wszystko dobre, co się dobrze kończy.
    Uściskiwam cię i powiewam błękitna chusteczką, odprowadzając wzrokiem twój pomarańczowy okręt.
    mag

  153. wbocek
    31 maja o godz. 10:21

    Nie jest, nie byla moim zamiarem zmiana osobowosci kogokolwiek. Przeciwnie, wielokrotnie pisalem, trzymajmy motto i tytul blogu. Listy Ateistow. Nie listy o ateizmie, nie listy o kosmogoniach czy jak to zwal. Podstawowy poglad uczestnikow jest, boziow nie ma. Dyskutowanie boziow, popierane cytatami boziow textow jest przedszkolem. Wlazenie wierzacych, z jakiegokolwiek powodu jest przedszkolem. Dyskutowanie zabobonow jest przedszkolem. To nie jest osobowosc, tylko infantylizm, niedojrzalosc. Nie jest moim zamiarem zmiana osobowosci, szczegolnie infantylnych. Czy dyskusje z przypadkami granicznymi Down, nie moj zamiar.

    Katolicyzm, jest jednym z podstawowych zrodel niepowodzenia historycznego Polski. Ta historia ma dalszy ciag. Przyszlosc, dalej marginalizowac bedzie katolicka Polske. Tyle i az tyle. Pojawianie wpisow o zaslugach organizacji koscielnej, rowniez „wiary”, jest oszustwem. Dyskusja z oszustami jest bezprzedmiotowa. Jest smieciem bez mozliwosci utylizacji.

    Troche czasu temu @Na marginesie napisala (bez szukania, cytat z pamieci). Byc moze, „wart Pac palaca”. Nieumiejetnosc, niechec, odroznienia sfery publicznej od prywatnej. Byc moze Polacy zasluguja na marginalizowanie. Tyle mysli Na marginesie, tak ja odebralem krotki text. Nikt tego nie podjal. Dlatego ja Pombocku dopisze. Byc moze warci sa, 1000zlotowych emerytur, byc moze warci sa, 10letnich kolejek na pozawalowe zabiegi serca, byc moze warci sa budowy hotelu na wydmach nad morzem. Norweskiego hotelu. To jest praktyczne zainteresowanie polityka. Ja jestem zainteresowany. U mnie zaden Norweg na piasku hotelu nie postawi. Tu malo piaszczystych plaz. Jak ladna pogoda, duzo pan cycuszki lubi opalac. Ja wole jak hotel. Polityka w praktycznym wymiarze.

    Kiedy pisales Pombocku o wyspach Lolka Kremowkowego i betonowej zaporze. Dalem przyklad, Kvismaren, co kolo mnie tereny zalewowe sa rekultywane. Niedawno ktoras z Pan, podala przyklad rekultywacji rzeki lososiowej. Jak rozebrano zapore. Byly inne linki do projektu. Ja czytalem linki z przyjemnoscia. Cos dowiedzialem. Teraz u mnie jest przenoszone cale miasto. Kiruna. Lezy na gorniczym terenie, zapadajacym po wydobyciu. Moze ktos bylby zainteresowany, jak to ma zwiazek z zapadaniem slaskich miast. Polityka w praktycznym wymiarze.

    W Polityce czytalem teraz smieci pala nie tylko na domowych kotlach. Zaczeli importowac, zeby na haldy palic. Na duza skale. Hmm, hmm… Ja bym powiedzial, polityka w praktycznym wymiarze. Nic z wiary Pombocku. Jest jaki cytat w testamentach na ten temat, palenia opon na haldach?

    Tak moglbym wiecej, ale wybory u mnie. Ja teoretycznie i praktycznie zainteresowany. Ja nikogo osobowosci zmieniac nie chce. Uzywam Fahrenheit Dior jak spotykam Moja, kolo 15lat. Nic nie zmieniam Mojej. Jak Elene spotykam, DolceGabbana. Bo lubia, taka maja osobowosci. Do glowy mnie nie przyszlo, cos majsterkowac w osobowosciach.

    Pytanie. Czy to Listy Ateistow, czy infantylne listy o ateizmie? Kto tu kogo chce zmieniac? Kola wymyslac? Kwadratury kola?

    Mam nadzieje dobrze wieje na Jamnie. U mnie wieje. WooHoo pogoda. Duzo slonca, duzo wiatru.

    Pzdr Seleuk

  154. mag
    31 maja o godz. 14:55

    Jezuniumaguniu! Ale my sie ześli! Właśniem włączył laptopa, żeby Ci powiedzieć, że znalazłem niby wyrzucony numer – był nie w notesie i nie w moich papierach ani w ćcinach, ale na karteluszku w papierach mamy, gdzie wcześniej nie szukałem. Nawet po śmierci, biedna, mi pomogła. Już zadzwoniłem do taksówkarza. Jest, ten sam. Szafa gra, hura.

  155. mag
    31 maja o godz. 13:32

    No popatrz Maguś – nie wiedziałem o tej głodnej bloga pani, co nie miała śmiałości, a chłonęła całą sobą. Przypuszczam, że takich sporo więcej. ta rzecz od poczatku działania na blogu żywo mnie interesuje i zwracam uwagę na nowe postaci, co się objawią i mówią, że czytają, a nie maja śmiałości wdawać się w dyskusje. Jakiś impuls, zwykle szczególnie celne czy poważne słowa osoby takie skłania do dania głosu, ale raz czy dwa, a później znowu wybierają cień. Szkoda mi tego, bo to pewne ciekawe osoby , a ich zainteresowanie blogiem nie wygląda na chwilowy kaprys. Stąd też wiem, że w tle jest większe grono. To jedna z z zasadniczych wartości bloga. Tak, ma w sobie coś misyjnego.

  156. @ 404
    31 maja o godz. 11:31

    Obiecałem sobie nie reagować na Twoje wyrazotoki, ale cytowany wpis jest bardziej niż szkolny. We wszystkich opisaanych przykładach wychodzisz z założenia, że Twoje (działanie, mniemanie) jest prawidłowe i obowiązujące.
    1. Jakoś mnie by do głowy nie przyszło, by w domu mojej siostry położyć nogę na stoliku. Nawet, gdybym jej wyjaśnił najpierw o co chodzi i ona by sama zaproponowała stolik, to i tak wybrałbym krzesło lub taboret. Ale dopiero po jej zgodzie.
    2. Pub, zwłaszcza w GB, jest miejscem szczególnym. Obowiązują w nim określone standardy kultury. Tak, jak nie wypada pluć na dywan w pałacu królowej, tak nie wypada bezcześcić whisky jakimkolwiek kolorowym płynem. Coca-cola jest tu obrazą prawie śmiertelną. Zachowałaś się jak – przepraszam – typowa Amerykanka, która nie wie nawet, jak napisać „culture”.
    3. Jeżeli udaliście się do dobrej restauracji z francuską kuchnią w Paryżu, by – jak napisałaś – poznać kuchnię, to wypadałoby zapytać kelnera, a wręcz poprosić o propozyzję. Zamówienie kurczaka musiało wywołać reakcję „frytkową”. Czyli mamy przypadek jak wyżej. Twoja kultura jest jedyna i obowiązująca.

    Podsumowując, Twoje zachowanie na blogu jest takie, jak w powyższych przykładach – nie uznajesz innej kultury, niż Twoja. Daleki jestem od udzielania Tobie jakichkolwiek rad – jesteś dorosła i wiesz co robisz. Jednakże nie dziw się, że czasem reagujemy jak barman w pubie czy kelner w restauracji w Paryżu.

  157. sztubak
    31 maja o godz. 12:11

    Toś mi uświadomił, że i na innych blogach takie i owakie komentarze zdarzało mi się tłuc. Dzięki. 🙂
    Nie zbieram jednak własnych wpisów, poza zupełnymi wyjątkami ważności z kimś rozmowy, ,więc reszta to humus, na którym – może – jakaś kapusta rośnie.

  158. 404
    31 maja o godz. 13:19

    Nie obrażałam nikogo,…
    W Boże Ciało tak nieładnie kłamiesz. Bozia ma na to specjalną karę.

  159. wbocek
    31 maja o godz. 10:21

    Pombocku, nie bardzo podzielam Twoja ocenę. Zmiana temperamentu jest faktycznie bardzo trudna bo to konfiguracja wbudowana w okolicach narodzin, najlepiej zmienia ją czas. Zwykle w kierunku łagodzącym, choć zdarza się kierunek pieniaczy. Natomiast zmiana zainteresowań, lubienia kogoś na rzecz nielubienia, oraz odwrotnie – co trudniejsze, a się zdarza, co sam o sobie i z tego blogu wiem. Przykład @Orteqa jest niezły tylko w części: kilka razy kierowany do kwarantanny potrafił modyfikować swoje wypowiedzi i uspokajać swoje specyficzne gorączki. Ten i ów także jest zdolny dojść do refleksji, że większa wartość , a nawet przyjemność w tym, żeby szukać plaszczyzny zbieżności poglądów, lub sobie bez wścieklicy przedstawiać poglądy odmienne a nawet sprzeczne, niż z kompulsywną pasją się nawalać. To wszystko na blogu miało miejsce.

  160. @ Lewy
    31 maja o godz. 14:26

    Proszę, nie żałuj żadnych komentarzy. Napisałeś, bo tak wtedy czułeś, Ja Tobie odpowiedziałem albo nie, bo tak czułem. Mnie każdy komentarz wzbogaca (automatycy twierdzą, że nie ma nieudanego doświadczenia, bo takowe zawsze może służyć za zły przykład), chociażby przez to, że ćwiczę ripostę. Jak mi wyjdzie kiepska, to najwyżej jej nie umieszczę. Ale co sobie pomyślę, to moje.
    Dlatego nie chciałbym, by wprowadzone zostały jakiekolwiek ograniczenia treściowe – ani ilościowe, ani jakościowe. Zadanie dbania o kulturę wpisów moglibyśmy częściowo przejąć sami. Przykład – ktoś coś napisał, co komuś się nie podoba. Używając przyjętego kodu np. ALERT
    na początku wpisu, informuje o swoim negatywnym odbiorze konkretnego wpisu z uzasadnieniem. Każdy może się do tego odnieść. Również, a właściwie szczególnie, twórca kontrowerrsyjnego wpisu. Teraz wystarczy określona liczba głosów negatywnych, by wpis zniknął, a jego twórca otrzymał krechę/żółtą kartkę. To oczywiście zadanie dla Gospodarza, ale wystarczy raz dziennie sprawdzić zwartość „czarnej skrzynki”. Uwagi można mieć również do „zaśmiecania” blogu, do upartych wpisów zupełnie nie na temat itd. Natomiast wymóg trzymania się tematu wstępniaka jest bez sensu. Wielokrotnie widzieliśmy, że świetna dyskusja rozwinęła się po wstęniaku na zasadzie bardzo dalekich skojarzeń.
    Tematy wstępniaków muszą być z definicji różnorodne, bo Listy Ateistów nie muszą dotyczyć tylko i wyłącznie tego, czego nie mają, czyli wiary.

  161. seleuk|os|
    31 maja o godz. 15:02

    Seleuku, mówisz obficie, czasem sympatycznie, a najwięcej – nie na temat. W ilu miejscach sam sobie przeczysz, nie policzę. Więc krótko.

    Z tego, że zaprzeczasz jakobyś chciał zmieniać osobowości, nie wynika, że tego w słowach nie robisz. Podobnie odpowiada @404 na zarzut, że poucza: „Ja nie pouczam”.

    Oto słowo Twoje:

    „Nie jest, nie byla moim zamiarem zmiana osobowosci kogokolwiek. Przeciwnie, wielokrotnie pisalem, trzymajmy motto i tytul blogu. Listy Ateistow. Nie listy o ateizmie, nie listy o kosmogoniach czy jak to zwal”.

    Narzucasz jakieś interpretacje tytułu i motta blogu, a na mój zarzut, że chcesz zmieniać osobowości odpowiadasz: „przeciwnie”? Przecież to zarządzanie blogiem, a nie respektowanie jego tematycznej swobody.

    „Podstawowy poglad uczestnikow jest, boziow nie ma. Dyskutowanie boziow, popierane cytatami boziow textow jest przedszkolem. Wlazenie wierzacych, z jakiegokolwiek powodu jest przedszkolem. Dyskutowanie zabobonow jest przedszkolem. To nie jest osobowosc, tylko infantylizm, niedojrzalosc. Nie jest moim zamiarem zmiana osobowosci, szczegolnie infantylnych. Czy dyskusje z przypadkami granicznymi Down, nie moj zamiar”.

    Uczestnicy robią i będą robić to, co IM w duszy gra, a nie Tobie. Jeśli Ci coś nie pasuje, zamiast wybrzydzać, rób, co Ci pasuje – nie ma tematycznych ograniczeń. Skoro nie rozumiesz, że jeśli chcesz, by uczestnicy zajmowali się czym innym niż się zajmują, musiałbyś im zmienić osobowość, a najlepiej – od nowa ich urodzić i wychować na Twój ład, to się w tym wcieleniu nie dogadamy, więc najlepiej róbmy, co komu pasuje.

  162. W Boze Cialo nowinka techniczna z polskiego kosciola , czyli machina do wywolywana podziwu wsrod owieczek wiernych

    https://www.facebook.com/przeciwnicykosciolakatolickiego/videos/2085608608390181/

    pozdrowka
    ~l.

  163. Lagom
    31 maja o godz. 8:27

    Bardzo Ci dziękuję za te słowa, za specjalne założenie konta by dać ten głos. Mnie, od zawsze, co wiele razy mówiłem,więc i dzisiaj, interesowali ci nieznani czytelnicy w tle, których ten blog przyciagał z dobrych powodów. Odczuwam brak wiedzy o takich czytelnikach, ale skoro są tacy co się nie ujawniają, to ta moja wiedza jest niezaspokajalna inaczej jak poprzez takie pojedyńcze sygnały jak ten Twój. To także mam na uwadze, oceniając i doceniając wartość bloga. I cenę straty, gdyby miał przejść do historii, czego nie chcę, nie tylko biernie.

  164. lonefather
    31 maja o godz. 15:55

    No rewelacja, podziwnictwo, aż paszcza na posadzce. Pamiętam to z przedszkola: w TVP były, w soboty, teatrzyki kukiełkowe. Ale sporo lepsze i o czymś,nie o niczym jak ten.

  165. Qba
    31 maja o godz. 15:53

    Podzielam zdanie. Zastanawiamy się, na różne sposoby, co i jak mogłoby pomóc. „Maszyna Bezpieczeństwa Narracji” – czy jak ją tam nazwał kurzoprofesorski doradca tego co sprawuje funkcję, nie powinna być MaBeNą, a coś innego, a prostego powinno być pomocne. Hipotetycznie – ekskluzywność klubu dżentelmenów w klasycznym angielskim wydaniu? Brzmi kusząco,, ale też jego wewnętrzna nuda, sztwyniactwo i brak dopływu genów plebejskich je popsuły. Środki muszą być jak najprostsze, a przy tym zapewniające minimum skuteczności, więc warte jest to przemyślenia.

  166. Tanaka
    31 maja o godz. 15:52

    Do konkretnych nazw elementów osobowości się nie przywiązuję, natomiast co do tego, że jest ona, jako całość, konstrukcją względnie trwałą, do wójta chyba nie pójdziemy. W wypadku blogu miałem na myśli to, że wchodzą nań osobowości ukształtowane. Jeśli w którejkolwiek z nich coś się pod wpływem blogu trwale zmieni, będzie to rzecz niezwykła. Przecież rozpoznajemy się wzajemnie w sporej grupie. A cóż innego to znaczy niż to, że odbieramy się jako tacy sami jak wczoraj, przedwczoraj i trzy lata temu. Drobne korekty osobowości są możliwe, ale takie chyba najlepiej zauważają sami zainteresowani. Ja na przykład po trochu się pozbywam słów powszechnie uważanych za obraźliwe, choć wiem, że o wiele bardziej obraźliwe potrafią być słowa z wierzchu neutralne lub nawet delikatne.

  167. wbocek
    31 maja o godz. 15:55

    Ja w pelni zgadzam z Toba. Uczestnicy maja wszelkie prawa zajmowac czym chca. Tematycznie. Moim prawem, niezbywalnym jest. Obrazanie katolikow. Wyszydzanie Bolka Kremowkowego. Nazywanie wiary Zabobonem etc, etc, etc. Pokazywaniw jak Zabobon koslawi zycie. Wtedy kiedy mam ochote lub czas. Najlepiej oba elementy. Mam rowniez wszelkie prawo nazywac infantylnymi.

    Byc moze w GB jest zwyczaj, nie mowic zle o Krolowej. Taki zwyczaj. U mnie wszyscy o wszystkich zle moga. Nawet o Krolu. Smiac i wytykac glupote. Jak maja ochote. „Porzuccie nadzieje, wy co tu wchodzicie”.

    W Twoim Pombocku rozumieniu, byc moze znalazles sprzecznosc u mnie. Ja nie widze. Mam pelne prawa obrazac katolikow. Zmieniac nie mam zamiaru. Wygodnie jest, pare krajow dookola, zasiedlonych przez glupcow. Jak ciezko zyc bylo gdyby wszyscy byli z sukcessem? Jest sprzecznosc w tym?

    pzdr Seleuk

    P(od) S(podem) Musze Pombocku do jutra wybyc. Jakbys co napisal do mnie. Poza tym uwazam PS (pod spodem) za cudowny lacinski skrot. Przerobilem na szwedzki, z piorunujacym efektem. Choc inne slowa, ale PS. Pozdrawiam serdecznie wynalazce osobno.

  168. Qba
    31 maja o godz. 15:53

    W moim odczuciu jest to dobre rozwiązanie.

    No i dla mnie jesteś wraz z Antoniusem jednym ze wzorów prowadzenia rozmów blogowych 🙂

    Wszyscy trzymamy kciuki, z najlepszą dobrą wolą włożenia każdego wysiłku w uratowanie tego zupełnie wyjątkowego miejsca.

  169. Tanaka
    31 maja o godz. 15:52

    Tanako, proponowałbym miniapel: „Personalnym atakom i agresji – stop”.

  170. @ Tanaka
    31 maja o godz. 15:59

    Interesujące podejście. Ale chyba nieco błędne.
    Stan obecny – piszesz, co piszesz i masz „cichych wielbicieli”.
    Nagle udaje sie Tobie zdobyć informacje o nieznanych czytelnikach. Z konieczności, informacje te wpływają na Twoje pisanie. Być może zyskasz nowych czytelników. Ale być może stracisz nawet starych.
    Co robić? To, co lubisz. Jeżeli lubisz pisać, to pisz tak, jak lubisz. Wtedy z Twoich tekstów wyczytać będzie można Twoje zadowolenie (niezależnie od treści) i ono się udzieli. I przysporzy Tobie czytelników. Wartościowych.

  171. Zanim wybede.

    Mam pytanie, do uczestnika @Lagom. Jezeli chcesz odpowiedziec. Czy Twoj nick znaczy lagom? Kiedys z Tobermory mialem wymiane wpisow o slowie „lagom”, dla wyjasnienia.

    pzdr Seleuk

  172. seleuk|os|
    31 maja o godz. 16:17

    Seleuku, nie mam do Ciebie złości, bo bardziej rozmawiam z tezami niż z żywym człowiekiem, natomiast trochę rozumiem – bywa, że się nią wzruszam – akurat grecką mentalność.

  173. @ Tanaka
    31 maja o godz. 16:11

    Kategorycznie odmawiam jakiejkolwiek ekskluzywności. Jest ona śmiertelnie nudna, przewidywalna do zwrotu (czyli odruchu wykrztuśnego) i skazana na degenrację. Poza tym, świeżość myślenia jest dokładnym przeciwieństwem ekskluzywności. Korzystamy z Internetu, czyli mamy dostęp do (teoretycznie) wszystkich Polaków i byłych Polaków i mamy to dobrowolnie ograniczać?! Beze mnie.

  174. Tanaka
    31 maja o godz. 15:59

    Wprawdzie wpis nie był skierowany do mnie,ale chcę napisać,że każdy jest Ci wdzięczny za Twoje zaangażowanie we wszelkie próby ratowania blogu. Wiem,że robisz wszystko,co możliwe i niemożliwe 🙂

    Pełnego powodzenia w wypełnieniu trudnej misji.

  175. @ seleuk|os|
    31 maja o godz. 16:17

    Cieszy mnie Twoje uznanie. A jak po szwedzku jest PS?

  176. lonefather
    31 maja o godz. 15:55

    Uojezuniuuomamuniu, toż ten biedny Jezus awansował na królika z kapelusza!

  177. @Jacek Kowalczyk

    Miło mi było poznać Pana jak i jego, mniej lub bardziej zgraną (barwną w kazdym wypadku), drużynę kumpli i adwersarzy. Wielka szkoda, będzie mi czegoś brakowało (zaczynam się niestety powoli przyzwyczajać) ale decyzję oczywiście szanuję. Życząc wszystkiego najlepszego, pozdrawiam z szacunkiem!

  178. Bardzo szkoda, należę to tych, którzy regularnie czytają ale nie piszą. Próbowałam co prawda, niestety Na marginesie zaraz wytknęła mi moją niewiedzę i głupotę, no to zrezygnowałam. Mam jednak nadzieję, że ten dialog ateistów będzie gdzieś kontynuowany.

  179. Tanaka
    31 maja,g.15:30
    Widzę, że zgadzasz się ze mną co do swoistej misyjności blogu. Bardzo mnie to cieszy, bo wydaje mi się, że to ważki argument w mediacjach ze znużonym i zniechęconym Gospodarzem naszym kochanym.
    Tanaczku, jako nasz reprezentatywny biskup blogowy masz w sobie tyle rozwagi, opanowania i kindersztuby, że możemy , a przynajmniej ja na pewno, powierzyć ci rozmowy bilateralne na temat naszej przyszłości TUTAJ.
    Czuj duch!

  180. @Ewamarysia 31 maja o godz. 17:53

    Ja – wytknęłam ci niewiedzę i głupotę? Zawsze myślałam, że raczej lubię twoje komentarze. Zresztą ja chyba mam spaczony ogląd blogu – moje początki tutaj były dosyć traumatyczne. Pombocek z punktu zrugał mnie od ostatnich, mag podejrzewała, że jestem kimś z innego blogu, a anumlik zarzucił mi mentalność jak z magla (czy coś podobnego) i usiłował onieśmielić erudycją.

    Nefer zapodała krytycznie, że lepiej zrobię, jeśli zacznę stosować akapity. Jak widzisz, przeżyłam powitanie. Akapity w komentarzach stosuję pieczołowicie do tej pory.

  181. Uprzejmie proszę o kontynuację bloga. Tak trudno teraz o nowych znajomych.

  182. Tobermory
    31 maja o godz. 9:54

    A propos pies najlepszym przyjacielem człowieka, obejrzałam właśnie „Wyspę psów” Wesa Andersona. Nie dorasta do jego niektórych dzieł, ale fajna bajka z morałem. O tym jak łatwo jest napuścić jednych na drugich. Może do dzieci dotrze, bo dorośli tylko wzruszą ramionami.
    No i szkoda japończyków, bo pewnie ich nie cieszy jak ich inni widzą. Ale na kogoś musiało paść a nietłumaczony japoński jest mocny.

    P.S. Ty lepiej nie wyjeżdżaj, bo co wyjedziesz to się coś złego dzieje 🙁

  183. Na marginesie
    g.18:47
    I za to cię lubię.

  184. „zapodałam krytycznie” a byłam przekonana że życzliwie podpowiadam i sugeruję lepszy odbiór tekstów. Jak to się można pomylić. Przepraszam za udzielenie niechcianych wskazówek.

  185. Jestem ateistą, raził mnie radykalnym niektórych autorów, ale można było się posprzeczać z mądrymi ludźmi. W zasadzie brak cenzury oraz to ,że można było prowadzić dyskusję na bieżąco sprawiało, że to był ( i może będzie? ) jedyny blog, który śledziłem prawie na bieżąco.

  186. Qba.
    Świeżość myślenia jawi się jako coś ekskluzywnego właśnie, gdy wokół nuda i banał.
    Tak sobie myślę na boku.

  187. Wszyscy dla siebie mili jak na stypie. Tfu, tfu.

  188. „Uprzejmie proszę o kontynuację bloga – pisze Stachu39. Tak trudno teraz o nowych znajomych”.
    Lapidarnie, a ileż w tym treści.

  189. izabella
    Izka, wypluj te słowa. Jestem ateistką zabobonną.

  190. @mag
    Toż wyplułam, przez lewe ramię trzy razy, ze skrzyżowanymi palcami i nie przez próg.
    I nie było czarnego kota w pobliżu. Chyba.

  191. @izabella
    31 maja o godz. 19:09

    Wreszcie padło to słowo 🙄 😉
    Jak sięgnę pamięcią do takich wydarzeń w rodzinie, to najpierw było smutno, dobre wspominki, potem toasty, a na koniec „kochajmy się” przeplatane porachunkami między konsolantami 😎

    Dziwna wichura na dworze i chmury jakieś czarne, ale daleko na zachodzie znowu jaśniej, a upragnionego deszczu jak nie było, tak nie ma 🙁

  192. Seleuk
    Jak sie domyslasz, mieszkam w Szwecji i ”lagom” stad wlasnie pochodzi. To slowo ma wiele znaczen, ktore sprowadzaja sie w najprostszej wersji do polskiego odpowiednika ”wlasciwie, tyle co trzeba”. Poczatkowo nekalem tuziemcow prosbami by wjasnili mi precyzyjnie co to znaczy, czyli ile i kiedy, w jakiej sytuacji. Duzo czasu zabralo mi zrozumienie, ze moje proby byly bez sensu, bo to wyrazenie ma rozna wymowe w zaleznosci od nieskonczonej liczby zmiennych. I ta wieloznacznosc skojarzona z umiarkowaniem i brakiem przesady w rozstrzyganiu codziennych watpliwosci bardzo mi odpowiada.

    Tanaka
    ”Polityke” czytam regularne od 1959 r., przebrnalem przez wszystkie jej zawirowania, wiec i nic dziwnego ze od poczatku istnienia blog red. Kowalczyka byl rowniez i ”moim” miejscem. Wrzucilem rowniez moje skromne trzy grosze do pozablogowej dyskusji Inicjatywy Oliwskiej, ale ja w necie wyzywam sie gdzie indziej i na nic wiecej tutaj, poza czytaniem, nie mam czasu.

  193. Ewamarysia
    31 maja o godz. 17:53

    Chyba za szybko się poddałaś. Bywa, że na „dzień dobry” zostanie się poszturchniętym, bywają też łatwe wejścia. Kuksaniec czasem bierze się z nieporozumienia,a czasem z czego innego. Miło, że postanowiłaś wrócić , choć w tak specyficznej sytuacji. Może uda sie coś wypracować, nie zapominaj wtedy o tym, by się znaleźć wśród forumowiczów. 🙂

  194. Lagom
    31 maja o godz. 19:33

    To jesteś „wierny syn” Polityki i należy Ci się rączka redaktora naczelnego. Jerzy Baczyński z pewnością czym innym zajęty , a ja mam jedną rączkę wolną. Samozwańczo sie uściśnijmy , na dowolną zresztą okoliczność. 🙂

  195. Tanaka
    31 maja o godz. 19:49

    Powiało umiarkowanym optymizmem.

    Jesteś prawdziwym bojownikiem o słuszną sprawę.

    Masz za to zaangażowanie wdzięczość wszystkich ,jak stąd do księżyca i z powrotem 🙂

  196. @ mag
    31 maja o godz. 19:09

    Droga Magio,
    mnie chodziło o to, że ekskluzywność szybko wyczerpuje świeżość. Każda ekskluzywność implikuje chów wsobny – również, a może przede wszystkim – mentalny. A ponieważ – tak sobie myślę na boku – świeżość myślenia jest fajna zawsze i wszędzie, to im liczniejsza ekskluzywność, tym większa szansa na świeżość, zatem rozszerzmy tą ekskluzywność na wszystkich. Mamy przecież taką wspaniałą okazję, jak Internet.

  197. basia.n
    31 maja o godz. 16:31
    mag
    31 maja o godz. 18:02

    Jak się jest porządnym biskupem – jak ja, to bardzo dziękuję za zaufanie koleżanek – pamiętam z filmu, tak się fachowo, czyli z kindersztubą mówiło w ZSMP, albo i gdzie indziej, jest mi miło, ale mi się przy tym nożki trzęsą z powodu, że odpowiedzialność, losy Ojczyzny i bitwa pod Grunwaldem, albo klęska pod Ujściem. Ewentualnie odwrotnie.
    Nie da się nie uwielbiać Dam Blogowych. Taka prawda 🙂

  198. Witam uczestników bloga. Jestem stałym czytelnikiem od wielu lat. Nie udzielałem się, bo gdzie mi do takich asów jak Tanaka, Tejot, Mag czy nawet kontrowersyjny Orteq. Cechą tego blogu jest to, że rzadko trafiają się komentarze, które przewijam. Przez wiele lat udawało się utrzymać kulturę wymiany poglądów na imponującym poziomie. Może by się przydał licznik odwiedzin, bo pewnie anonimowych odwiedzających jest dużo więcej niż piszących. Szacunek dla Gospodarza! Pozdrawiam

  199. Na marginesie
    31 maja o godz. 18:47

    „Pombocek z punktu zrugał mnie od ostatnich”.

    Jak zdążyłem Cię poznać, Namarginesko, ze swobodnego strzelania publicznymi ocenami, to moje domniemane „zruganie od ostatnich” wyglądało mniej więcej tak: „Dziecko, wypowiadasz się nietrafnie o języku, bo nie masz o nim pojęcia”. Właśnie od imputowania mi przez Ciebie takich przestępstw się zaczęło. I widać nie ma końca. Wspierasz tym samym wyrażoną przeze mnie wyżej myśl, że osobowości w zasadzie – znów bacham szapką Ortegowi, bo choć ciągnie wilka do lasu, to jednak ślepy widzi, że był u fryzjera – są niereformowalne, więc nie ma co oczekiwać zmian stylu kontaktów z woli uczestników, co najwyżej pewnego WYMUSZONEGO utemperowania.

    Z jednym wyjątkiem: ja od tej chwili JUŻ jestem utemperowany i posyłam Ci, Namarginesko, mój taniec dla Ciebie. Może Ci się wydawać, że to nie ja tańczę, lecz jakaś Greczynka, więc szczerze wyjaśniam: to PRAWIE ja.

    https://youtu.be/DgKfnCwxfnI

  200. Byłam ciekawa, jak blogowisko zareaguje na moje wspomnienia…
    Reakcja przeszła moje najśmielsze oczekiwania.
    Na razie nie odezwał się tylko anumlik. Chociaż być może przewrócił się w grobie 🙂

  201. Na marginesie
    31 maja o godz. 20:26

    Nie mogę się powstrzymać, Namarginesko, żeby w tak uroczystej chwili kolejnego odchodzenia blogu w chwilowy lub nieskończony niebyt znów Ci czegoś nie zadedykować. Tym razem powiem jeszcze szczerzej – bez szczerzenia zębów, bo nie mam – że śpiewające „złote usta” Grecji to na pewno nie ja, choć imię jedno: Giorgos Dalaras. „Enas kompos i xara mou”.

    https://youtu.be/Z0OfqCm85Go

  202. Ach, ci Grecy… usidlili pombocka 🙂
    Dzięki!

  203. Cóż,wszystko kiedyś się kończy.Lubiłem poczytać Lewego,Antoniusa,zaka,kiedyś Anumlika,wbocka(jeśli go akurat jakaś cholera nie ugryzła,żeby się czegoś uczepić),Tanakę,mag…
    Rozumiem Pańską decyzję Panie Gospodarzu i chyba domyślam się przyczyny.
    Sam nie gustuję w pyskówkach czy to na marginesie pisanych, czy na całych stronach.
    A i kółko wzajemnych oklaskiwaczy nudzi.
    Jak to leci? „Z ostatnim pożegnaniem”.

  204. Smutno byłoby, gdy ten wiersz na blogu był ostatnim wstępniakiem. Myślę, że „czytaczy” tego blogu jest więcej niż aktywnych „komentatorów”. Przez ładnych parę lat głównie czytałam zanim nabrałam odwagi do skromnego komentowania.
    Mam nadzieję , że blog jednak jeszcze nie zniknie, że będą nowe wstępniaki i burzliwe dyskusje pod nimi.
    Pozdrawiam gospodarza i wszystkich uczestników bloga.

  205. A teraz pożegnanie bez udawania. Anumliku, jak się trochę spóźnię – łańcuch może pęc czy kapcia złapię – to poczekaj. „Mi mou thimonis matia mou” – Dalaras.

    https://youtu.be/noj3wBk77t8

  206. „Inteligencja powinna się nauczyć walczyć o siebie.”

    Ciekawy wywiad.
    http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/przemyslaw-wojscieszek-o-serialu-czarne-pola-zbiorka-pieniedzy,artykuly,428107,1.html?src=HP_List_latest

    „Ludzie prawdopodobnie dobrze wiedzą co Kościół ma na sumieniu, a chrzczą dzieci i bronią kościelnych interesów. Wiedzą, że politycy kłamią, a na nich głosują. Dlaczego?

    – Bo tak im wygodnie. Bo ani ksiądz hipokryta, ani polityk kłamca nie będą mieli moralnego prawa ich pouczać. W tym upadłym moralnie świecie ludzie mówią: róbcie sobie co chcecie. Tylko nie przerywajcie nam naszych bachanaliów, bo sobie przypomnimy o wszystkich waszych grzechach. I wtedy pożałujecie.”

  207. Pierwsze efekty wstawania z kolan – zamknięcie granic?
    http://wyborcza.pl/7,75399,23479240,austriacka-skrajna-prawica-szykuje-sie-na-polskiego-hydraulika.html

    – Uważam, że swobodny przepływ osób częściowo nie jest pożyteczny dla krajów wschodniej Europy, częściowo także prowadzi u nas do wypierania ludzi z rynku pracy. Bo ludzie, którzy są dobrze wykwalifikowani i mają zbyt wysokie pensje, lądują na bezrobociu, są zastępowani przez tańszą siłę roboczą – wyliczał Strache, pytając, czy taka sytuacja na rynku pracy jest „rozsądna”. – Może trzeba się zastanowić nad rozwiązaniami przynajmniej częściowo regulującymi swobodny przepływ ludzi, tak by poprawić go w interesie wszystkich? – pytał.
    Strache zarzekał się, że jest rzecznikiem Europy Środkowej i Wschodniej, której pracownicy są wysysani przez kraje starej UE.

  208. Pierniczę takie pożegnania jak wyżej – mam lepsze. Dobranoc, Hella(da) na noc.

    https://youtu.be/WjY822re6Dg

  209. Ale na razie blog istnieje, więc na pożegnania chyba za wcześnie?
    Chociaż nic nie mam przeciwko greckim śpiewankom, więc pombocku na razie nie piernicz.

  210. wbocek
    31 maja o godz. 16:35
    lonefather
    31 maja o godz. 15:55

    Uojezuniuuomamuniu, toż ten biedny Jezus awansował na królika z kapelusza!

    A byl on kiedys czyms innym?

    Ze tak powiem „krolik to krolik” , szkoda ze Polske nasza na „kapelusz” przerabiaja, zeby „krolik” mial z czego wyskoczyc….

    podrowka
    ~l.

  211. Zdechl pies, ‚wyczerpala sie formula’ – kupie wiec kota i formule co sie nie za predko wyczerpuje.
    Zbudowal pan Jacek Instytucje a teraz mowi: dzieci czas wracac do domu.
    Za Tuwimem: calujcie mnie wszyscy w dupe.
    Kocham Was…

  212. @act
    1 czerwca o godz. 0:32

    Stop panice, dzis Dzien Dziecka.

    I tego sie dzis Wszyscy razem i kazdy z osobna, trzymajmy.

    podrowka
    ~l.

  213. @act
    Ten wiersz Tuwima to perełka i w zasadzie dobrze nas wszystkich podsumowuje. Na blogu i poza blogiem. Dzięki za przypomnienie 🙂

    U mnie jeszcze nie ma Dnia Dziecka, więc się martwię.

  214. Kochani, Dzien Dziecka nastal nam dzisiaj. Radujmy sie, my dzieci z niedojrzalosci naszy.

    Madry Gombro gada:

    „Witold Gombrowicz „Dziennik 1953-1956″, rozdział I. Czwartek (…) „Kiedyś zdarzyło mi się uczestniczyć w jednym z tych zebrań poświęconych wzajemnemu polskiemu krzepieniu się i dodawaniu ducha… gdzie, odśpiewawszy „Rotę” i odtańczywszy krakowiaka, przystąpiono do wysłuchiwania mówcy, który wysławiał naród albowiem „wydaliśmy Szopena”, albowiem „mamy Curie-Skłodowską” i Wawel, oraz Słowackiego i Mickiewicza i poza tym byliśmy przedmurzem chrześcijaństwa a konstytucja Trzeciego Maja była bardzo postępowa…

    Tłumaczył on sobie i zebranym, że jesteśmy wielkim narodem, co może już nie wzbudziło entuzjazmu słuchaczy (którym znany był ten rytuał – brali w tym udział jak w nabożeństwie, od którego nie należy oczekiwać niespodzianek) niemniej jednak było przyjmowane z rodzajem zadowolenia, że stało się zadość patriotycznej powinności. Ale ja odczuwałem ten obrządek jak z piekła rodem, ta msza narodowa stawałam się czymś szatańsko szyderczym i złośliwie groteskowym. Gdyż oni wywyższając Mickiewicza, poniżali siebie – i takim wychwalaniem Szopena wykazywali to właśnie, że nie dorośli do Szopena a lubując się własną kulturą, obnażali swój prymitywizm. Geniusze! Do cholery z tymi geniuszami! Miałem ochotę powiedzieć zebranym: – cóż mnie obchodzi Mickiewicz? Wy jesteście dla mnie ważniejsi od Mickiewicza, wy, żywi. I ani ja, ani nikt inny, nie będzie sądził narodu polskiego według Mickiewicza lub Szopena, ale według tego co tu się dzieje, jacy wy jesteście i co tu się mówi.

    Gdybyście nawet byli narodem tak ubogim w wielkości, że największym artystą byłby Tetmajer lub Konopnicka, lecz gdybyście umieli o nich mówić ze swobodą ludzi duchowo wolnych, z umiarem i trzeźwością ludzi dojrzałych, gdyby słowa wasze obejmowały horyzont nie zaścianka, lecz świata… wówczas nawet Tetmajer stałby się wam tytułem do chwały. Ale tak jak rzeczy się mają, Szopen z Mickiewiczem służą wam tylko do uwypuklenia waszej małostkowości – gdyż wy z naiwnością dzieci potrząsacie przed nosem znudzonej zagranicy tymi polonezami po to jedynie, aby wzmocnić nadwątlone poczucie własnej wartości i dodać sobie znaczenia. Jesteście jak biedak, który chwali się, że jego babka miała folwark i bywała w Paryżu. Jesteście ubogimi krewnymi świata, którzy usiłują imponować sobie i innym.
    Nie to wszakże było najgorsze i najdotkliwsze, najbardziej upokarzające i bolesne. Najstraszniejsze było, iż poświęcano życie, współczesny rozum na rzecz nieboszczyków.
    (…)
    Lecz zgromadzenie było nacechowane skrępowaniem, sztucznością i fałszem także dlatego, iż brała w nim udział Polska, a wobec Polski Polak nie umie się zachować, ona go peszy i manieruje – onieśmiela go w tym stopniu iż nic nie „wychodzi” mu właściwie i wprawia do w stan kurczowy – zanadto chce Jej pomóc, zanadto pragnie Ją wywyższyć. Zauważcie, iż wobec Boga (w kościele) Polacy zachowują się normalnie i poprawnie – wobec Polski tracą się, to coś do czego się jeszcze nie przyzwyczaili. …”

    Czytalem dzienniki Gombrowicza million razy i nikt tak, jak on nie przejrzal nas na wylot.
    Jakiegoz lustra nam jeszcze trzeba rodacy umilowani. Radujmu sie w wiecznem dziecinstwie naszem.

  215. Na okoliczność, przelotem.

    Jako sterany blogowicz ateizmu stosowanego alla polacca, donosze co następuje.
    Inicjatywa obywatelska bloga wykazała to, co wykazuje każda inicjatywa społeczna w naszym pięknym kraju, a mianowicie, że z krajanami i bez, chce przeskoczyć wspólnotę plemienną samą przez się, wprost ku cywilizacji, metodą ciągnięcia się za włosy, ułożone tradycyjnie (pominę nazwę łacińską).
    Nie jest to w intencji diagnoza obelżywa, ale za to fachowa.
    Między innymi tym sposobem, że co wiadome mi z autopsji, Inicjatywa O!, inicjalnie i stanowczo pewne rudymenta i utensylia cywilizacji komunikacyjnej społecznie odrzucała, a to -na zmianę- karmiąc się samopięknem umysłów indywidualnie błyskających ku się a to nadsyłanym gównem plugawym dywany ubogacając od spodka.
    To siem nie dobrze bilansuje, chociaż niekiedy udatnie, a za to nieulotnie lansuje.

    Lekcja bloga ponownie zaowocowała zacnym Organizatorom przekonaniem naukowo i empirycznie na sobie przetrawionym, że w wieku XXI prostacko banalną infekcję leczy się amputacją, skojarzoną z biciem w wielkie dzwony trumienne (żałoba uszlachetnia).
    Tak, jakby nie było ani lekarzy, ani antybiotyków.

    Konsekwencja wersji, którą przyjęto, przyniosła konsekwencje, którym trudno na trzeźwo się przeciwstawiać.
    A ja akurat lubię na trzeźwo.

    Więc, zaczynając tak zadanie kończące, wszelkim blogowym przejawom osobowości nietoksycznych, umysłów pozytywnych i postaw spójnych, które tu napotkałem, serdeczne życzenia lepszych lekcji i mądrzejszych okazji.
    A innym – aby ich zamierzane desanty chlupnęły tam, gdzie ich miejsce, czyli pod klapę+odwaniacz i mydło.

    Pewnie że nas szkoda, ale nie czas żałować co rusz, gdy blogiem płoną całe połaci lasów rzeczpospolitych, jak my sami.
    Ach, i jeszcze: tylko ateizmu, ateizmu, ateizmu żel (do włosów).

  216. Gekko
    1 czerwca o godz. 1:58

    „Na okoliczność, przelotem.”

    No to przelatuj Gekko na tym swoim barokowo-rokokowym koniu tam, gdzie przerost formy nad trescia moze (jeszcze?) epatowac maluczkich.
    Nie pamietam juz, jak sie ta ‚kompusywno-natretna’ a uparcie snobistyczna jednostka chorobowa nazywa.

    Nie umiesz po polsku, niektore z nasz tylko wieczorowke robilim?

    Nic z laciny nie dales dzisiaj, num feles linguam tuam edit?

  217. @act

    You’re in a roll 🙂

  218. „On a roll” not „in a roll”

  219. lonefather
    1 czerwca o godz. 0:21

    Ja: „Uojezuniuuomamuniu, toż ten biedny Jezus awansował na królika z kapelusza!”.

    Ty: „A byl on kiedys czyms innym?”.

    Nie, ale też chyba nikt aż tak dosłownie tego nie pokazał.

    Jerzy Urban był przez sześciu durniów oskarżony o OBRAZĘ ICH UCZUĆ RELIGIJNYCH przez pokazanie w „Nie” wizerunku zdziwionego Jezusa wkomponowanego bodaj w znak zakazu. Mógłby się teraz odwdzięczyć (szkoda, że takich rzeczy nie robi) państwu polskiemu za istnienie tak idiotycznego paragrafu i jego stosowanie, pokazując, że to, co jest pod Twoją linką to dopiero szopka. Sam bym złożył doniesienie do prokuratury, ale nie mam nawet jednej setnej tego spokoju, co Urban, i bym się pogubił. A Urban mógłby śmiało donieść do prokuratury, że Jezus wyskakujący z pudełka jak zabawka-pajacyk na sprężynce obraża jego uczucia religijne. Na sądowym procesie na pewno padłby argument, że jest znanym ateistą i blefuje. Odpowiedź mogłaby być dla polskiego idiotycznego prawa zabójcza:

    Domniemane słowa Urbana:

    Po czym się poznaje, że skarżący o obrazę uczuć religijnych mają takie uczucia i że są one obrażone? Chyba tylko po ich własnych słowach, których w żaden sposób nie da się udokumentować. Nikt nie może udokumentować uczuć. No więc ja Jerzy Urban oświadczam, że jestem wyznawcą Jezusa, choć się z tym nie obnoszę, bo to moja osobista rzecz i guzik komu do tego. I właśnie moje uczucia zostały wizerunkiem Jezusa wyskakującego z pudełka jak pajacyk obrażone. Wprawdzie nie wiem, jak można obrazić uczucia, nie człowieka, ale moje zostały obrażone i domagają się ochrony – ja to czuję. Chyba najlepiej wiem, co czują moje uczucia. A teraz niech się z tym gimnastykuje sąd.

  220. Orca
    1 czerwca o godz. 3:33

    Bo ja jestem rock-and-roll’owo dzis nastrojon drogi rekinie…wielorybie a moze i delfinie.
    Nastroj u mnie dzis dziwny jakis po pana Jackowych rewelacjach.

    A Gekko i tak mnie wytarza (wyrolluje) w smole i pierzach…no niech jeszcze i to.

  221. @Gekko
    1 czerwca o godz. 1:58

    Dobrze że przynajmniej przelotem.
    Powiew swieżego zefirka pomaga trwać.
    Bardzo przypadła mi do gustu nazwa; „ateizm stosowany alla polacca”
    To jest to. Prawie jak Coca-Cola.
    W Ameryce jest program „InfoWars” niejaki Alex Jones go prowadzi.
    Jedni traktuą ten program b. poważnie, a dla drugich to kabaret.
    Trudno znaleźć coś, co bardziej by pokazywało rozrzut wśród widzów niż pomysły Alexa Jonesa. To jest facet, który potrafi przekonać, że wredni wpuszczając fluor do wody dążą do zgejenia populacji. Nawet żabiej, nie mówiąc o ludzkiej.
    Oczywiście żywi on prawdziwą estymę do Trumpka, zresztą z wzajemnością.
    Trumpek nawet publicznie się o tej miłości do Jonesa i InfoWars wypowiedział, chwaląc, ze to jeden z czołowych i nie kłamliwych dzienników.
    Przy okazji wspomnę, że m.in oni propagowali info na temat Clintonowej, że niby jako satanistka handlowała żywym towarem. A żywy towar był czasowo przetrzymywany w pizzerii w małym miastku.
    Doszło do tego, ze kilku wiernych słuchaczy tak się przejęło sprawą, podłością Hilary i Pizzarza, że próbując uratować żywy towar ostrzelali pizzerię.
    Na szczęście policja chyba Aleksa nie oglądała i Pizzarza uratowano.
    Nota bene nie wiem czy dalej w tej mieścinie funkcjonuje, czy nabrał cykoru i się ulotnił.
    Wiem, ze to ani a priori, ani na temat, ale jakoś tak mi się skojarzyło.

    Pozdrawiam
    Ps. Trumpek zdecydował dzisiaj i postanowił nałożyć cło na aluminium i stal.
    Teraz EU, Canada i Meksyk myślą o nałożeniu go na produkty amerykańskie.
    Chwilowo sprawa została zgłoszona do WTO jako będąca łamiącą prawo… ale wygląda na to, że TradeWar zaczynamy. Tym razem z sojusznikami.
    Stary Wilbur Ross US Commerce Secretary co prawda twierdzi, że US będzie OK, bo co najwyżej odwet może kosztować do 1%GDP……….
    jednak ekonomiści wszelkiej maści sądzą, że to droga do pewnej recesji.
    Jeżeli Cię zainteresuje temat, to poniżej linki:
    ttps://www.youtube.com/watch?v=UnsE1–upmk
    Trump tariffs are lose-lose for U.S. and EU, ambassador says
    https://www.youtube.com/watch?v=kT-Sb6o3NJk
    New President Donald Trump Tariffs Assume Trade Is ‚Zero-Sum Game’

  222. @act

    Dzisiaj/wczoraj mamy na blogu wazne decyzje. Myslalam aby załaczyć The Dead „Good lovin”.
    Wybralam jednak rownie optymistycznie – somewhere over the rainbow way up high
    And I think to myself what a wonderful world 🙂

    https://get.google.com/albumarchive/110753834661547908902/album/AF1QipM7pU_q2IXuH1HNzFS3ZZ_D4lRNoc5QNwv_jDkO/AF1QipOgVZ7IFU-EH3JTBIYSGJ6gwr0gEwUeFDDHtilE?authKey=COTHzPqh8fyBwQE

  223. Orca
    1 czerwca o godz. 6:39

    Rozkleilas mnie Orco…zrobilo sie cieplej w zimowej Kanberze.
    Link sie czemus nie otwiera ale wiadomo, o co chodzi, dzieki 🙂

    Ide do domu – jestem juz po pracy.
    W poniedzialek bede sie bal zajrzec na ten blog, jakiez to wazkie zapadna do wtedy decyzje?

  224. Nie wiem czemu, ale przypomniała mi się „Cronica de una muerte anunciada” (Kronika zapowiedzianej śmierci)… 🙁

  225. izabella
    1 czerwca o godz. 0:56

    Ciesze sie, ze docenilas ten poetycki odnosnik.

    lonefather
    1 czerwca o godz. 0:50

    „Stop panice, dzis Dzien Dziecka.”

    A u nas takze Dzien Zimy Pierwszy.
    Piatek, dzien zimy pierwszy, dziecka dzien i koniec Tego bloga – no wez i sie nie upij. Lece do pub’u.

  226. Tobermory
    1 czerwca o godz. 7:17

    A mnie ‚Pawana na smierc infantki’ – tez nie wiedziec czemu.

  227. @wbocek
    1 czerwca o godz. 4:50

    Po kiego chcesz Urbana w to wkręcić, a sam jako doradca z bloga występować?
    Sam zaatakuj. Całą strategię widać masz opracowaną, więc po co Ci Urban?

  228. Nie przepadam za mową wierszowaną (choć sam z upodobaniem używałem rymów jako urozmaicenia prozy), dlatego nie odniosłem się do dwóch ostatnich rymowanek Qby, choć mam je za bardzo udane: dobitne i treściwe. Natomiast nie rozumiem i nigdy nie rozumiałem, co to zwierz te częstochowskie rymy. Więc i nie rozumiem postawionemu Qbie zarzutu częstochowskości.

    Oto rymy z „Pana Tadeusza”:

    „W tem usłyszeli odgłos rogów i psów granie,
    Zgadują, że się ku nim zbliża polowanie,
    I pomiędzy gałęzi gęstwę, pełni trwogi,
    Zniknęli nagle z oczu jako leśne bogi”

    Oto rymy Qby:

    „Gdyby bóg cokolwiek mógł
    I zobaczył, co się dzieje,
    To by zadął w złoty róg.
    Czasem taką mam nadzieję”.

    Mógłby ktoś oświecić szkolonego na Puszkinie i Lermontowie kajakarza i pedalarza, które zacytowane rymy są częstochowskie, które – nie, i czym się jedne od drugich różnią lub nie różnią? Czemu akurat „częstochowskie”, a nie „skierniewickie”, nie pytam, bo takiej fury wiadomości nie spamiętam.

  229. 404
    1 czerwca o godz. 7:33

    Po pierwsze: Urban już dawno jest wkręcony w obrażanie religijnych uczuć, więc czuje się w tym jak Urban w tsunami, które tylko mu lizało stopy. Zdaje się zapłacił 20 tys. zł grzywny za „Obwoźne sado-maso”, a ja – nie, bo moje nazwanie chwilowej wyspy „im.JPII” nie może być obrazą uczuć z racji niemania uczuć przez wyspy.

    Po drugie: ja to nie Urban.

  230. wbocek
    1 czerwca o godz. 8:00

    Wobec tego czym Urban jest lepszy od Ciebie?
    Jak to Ty widzisz

  231. @wbocek
    1 czerwca o godz. 7:50

    Czemu nie skierniewickie? Bo Skierniewice się słabo rymują 🙁
    Pamiętam, że się mawiało „rym jak krowa – Częstochowa”, pewnie z powodu łatwości rymowania (skojarzeń).

  232. … i banalności. Rzeczownik do rzeczownika, przymiotnik do przymiotnika itd. Mickiewicz stosował z lubością 😉

  233. Banalne, łatwe do zapamiętania, samonarzucające się rymy, przydatne są w tekstach piosenek i pieśni dla małych dzieci, publiki stadionowej, procesji, maszerującego tłumu lub kołyszącego się audytorium festiwalowego.

    Qba nie rymuje po częstochowsku, jego rymy są niebanalne, ale bardziej w takim stylu:

    Wesołe jest życie staruszka
    Gdzie spojrzy tam bóstwo co krok
    Tu biuścik zachwyci tam nóżka
    bo nie ten bo nie ten już wzrok

  234. A my ku Częstochowej pódźmy, Barabaszu,
    Wszak umiemy zaśpiewać o świętym Łukaszu.

    A jak przyjdę przed kościół, siądę na cmentarzu,
    Toć ja sobie pieśń zaśpiewam o świętym Łazarzu

    Zobaczywszy Bóg najwyższy z nieba wysokiego,
    Spuścił na nich deszcz kamienny, wybił do jednego.

    O, posłuchajcie, krześcijanie wierni,
    Coście dla dziadka dobrze miłosierni

    Kto Jezusa nocował, gdy po świecie chodził,
    tak ci mu Pan Jezus swem niebem nagrodził.

    I powiedział w rozdziale, że jeszcze nagrodzi,
    kto takiego nocuje, co po świecie chodzi.

    (cytaty z XVII-wiecznych pieśni dziadowskich)

  235. Tobermory
    1 czerwca o godz. 8:32

    Tobermorku, mówisz jednym okiem, choć jasno przecież pytam, czym się różni Mickiewicz od Qby, jak chodzi o rymy.

  236. @

    Skoro o mnie mowa, to się odezwę.
    Po pierwsze, tak sobie myślę, że określenie „rymy częstochowskie” funkcjonuje podobnie, jak „czeski film”. To drugie powstało prawdopodobnie z niezrozumienia specyfiki czeskiego poczucia humoru, który ma ogromny dystans do człowieka i wszelkich spraw z nim związanych. A u katolików większość z nich jest ciężkim tabu nie do udźwignięcia. Osobiście bardzo lubię czaską literaturę i czeski film.
    Co do „rymów częstochowskich”, to być może (jak napisał @Tobermory
    1 czerwca o godz. 8:32), chodzi właśnie o łatwość przyswojenia „pieśni masowej”, czyli religijnej i patriotycznej.
    Po drugie, w rymowankach występuje również rytm. I to on (według mnie) jest głównym elementem „przyciągającym” do treści. W wielu bardzo znanych utworach zauważyć można częściowy brak rymu, co wcale nie przeszkadza całości.
    Po trzecie, język, choć bardzo elastyczny, ma swoje ograniczenia. Nawet tak wspaniałym twórcom, jak Osiecka, Kofta czy Przybora (że wymienię tylko tych troje), w sumie rzadko udaje się trafić właściwy rym i rytm i przekazać zamierzoną treść. Dlatego tak, jak malarze wymyślili kiedyś abstrakcję, tak poeci wymyślili biały wiersz. Czy tekst, pozbawiony zarówno rymu, jak i rytmu jest jeszcze wierszem?
    Powyższe jest wypowiedzią absolutnego amatora, który najpierw zaczął rytmicznie rymować, a dopiero po latach (czasem) zastanawiać się o co tu chodzi. Mogę stwierdzić jedynie, że mnie zawsze chodzi o przekaz – głównie konkretnej treści ale często również emocji. A rymuję dlatego, że mnie to sprawia przyjemność. A jeżeli jeszcze komuś, to przyjemność tym większa.
    Po czwarte, rymowanie nie jest trudne. Można sie go nauczyć jak gry na pianinie. Nauka jest o tyle łatwiejsza, że można ćwiczyć zawsze i wszędzie. Ale na szczęście, nie każdemu się chce.

    Aby nie być gołosłownym, załączam link do utworu, który – według mnie – jest jednym z genialniejszych, zarówno treściowo, jak i emocjonalnie. I do tego bardzo tu pasuje.
    ,,https://poezja.org/wz/Broniewski_W%C5%82adys%C5%82aw/745/Ballady_i_romanse

  237. @wbocek
    1 czerwca o godz. 8:50

    Słuchaj uchem, a nie brzuchem.
    Pytałeś, dlaczego częstochowskie – odpowiedziałem.
    Na czym polegają – odpowiedziałem.
    A fachowcem od rozpznawania i oceniania jest tu kto inny 😎
    Kochanowski, Mickiewicz, Qba… Technika rymowania podobna, ale ten trzeci jest już tylko kontynuatorem, a nie prekursorem 🙁
    Klątwa późnego urodzenia…

  238. Gekko
    1 czerwca o godz. 1:58

    Alez obludny lament wyprodukowales.

    Szkoda Twojego talentu na takie cus, ale Ty „od srodka” zapewne sam tego nie dostrzegasz. Szkoda.

    pozdrowka
    ~l.

  239. wbocek
    31 maja o godz. 16:29

    Tez bez zlosci do Ciebie Pombocku. Grecka mentalnosc bede zazywal we wrzesniu. 10dni kolo. Moj dobry znajomy, grecki kanadyjczyk dostal wnuka. Po perypetiach niepokalanych (in vitro), dlugo oczekiwanego. Jade na chrzciny, na Peloponez, niedaleko Kalamata. Joannis Andreas mu bedzie, temu nowemu Kanadyjczykowi. Zamowilem dwa prezenty, jeden typowy tutejszy, lyzke, drugi grecki stosowny, tradycyjnie na okazje. Tu na blogu byla dyskusja o skrzyzowanych deskach. To ja dla tego Joannis zamowilem dwa skrzyzowane patyki, sekate, w odpowiednim metalu kute. Mam nadzieje duzo baraniny i duzo domowego wina. Pewnie z tydzien beda chrzciny Joannis trwaly na wsi. Z tym greckokanadyjskim dziadkiem seczego dawalismy wieczorami duze ilosci jak mieszkalem w Glyfada. On tam ma wakacyjne mieszkanie, jak Kanada znudzi. Tarasy byly obok siebie. To my, wieczory „tarasowalismy” seczym.

    Qba
    31 maja o godz. 16:34

    Po szwedzku jak po polsku, post scriptum, PS. Czasem moze byc potem rowniez Deinde Scriptum, DS. Mnie bardzo podoba Pod Spodem (variant: pod schodami, pod stolem, pod sedesem etc). Lubie takie przekomarzanki slowami. To…

    Po szwedzku jest powiedzonko „ketchup effekten”, „senap effekten”. Otwierasz butelke z musztarda, naciskasz, naciskasz i nic. Potrzasasz i nic. Walisz w dno, nic. Nagle zrezygnowany ostatni raz, wtedy zawartosc cala na raz na kanapke. Z calej butelki. Pol litra musztardy, czy ketchupu, na raz. To powiedzonko ma zastosowanie nie tylko w kulinarnych sytuacjach. Ketchup/senap effekten.

    Ja duzo koresponduje, mniejbardziej powaznie. To na dopisek zaczalem stosowac PS (PostSenap) coby na polski dalo Po Musztardzie, czy PostMusztarda. Z jednym revisor (gl ksiegowy) mialem niedawno dluzsza korespondencje na temat niuansow slownych. On pracuje w firmie SvenskaFoder (producent pasz zwierzecych). SvenskaFoder maja nieszczescie byc czlonkiem tych zwiazkow ziemnych co ja sekretarzykuje. To byla dyskusja o roznicach miedzy „halfmisär” och „halfmesyr”. To jest mniejwiecej roznica jak po polsku bylo „pol szmata” do „pol lachman”.

    Nie umiem Qba napisac rymowanki, ale kazda moge przerobic na dowolny sposob.

    Lagom
    31 maja o godz. 19:33

    Dziekuje za odpowiedz. Przyjemnie bylo, gdybys znalazl troche czasu, posprzeczac tu, o nasza lokalna polityke. Nie musielibysmy duzo tlumaczyc. Ja jestem dosc „korkad”. Lagom korkad. Polskie tlumaczenie, „wystarczajaco zakorkowany”, nie oddaje znaczenia. Wszystko robie na moj sposob, ale w granicach lokalnej akceptowalnosci.

    Pzdr Seleukos

    P(o) M(usztardzie). Mam nadzieje, blog przezyje aktualne perturbacje pola grawitacyjnego.

  240. 404
    1 czerwca o godz. 8:08

    Nie pogadamy, czwórczwóreczko, o lepszości/gorszości, bo choć na uniwerku uczestniczyłem jako jedyny reprezentant filologii niemal we wszystkich zawodach sportowych i kiedy w ostatnich gimnastycznych zająłem pierwsze miejsce, w pływackich – przedostatnie, w biegu na 800 metrów – ostatnie, tak zakończyłem dziecinny okres parcia do bycia lepszym i odtąd do dziś nie staję w szranki. Pardą, raz stanąłem gdzieś w 1971 lub 72 we wbieganiu na górę Rowokół w Smołdzinie. Przegrałem z 18-latkiem i zdobyłem świetną menażko-talerzo-patelnię, która mi służyła długo i szczęśliwie.

    Natomiast w związku z lepszością/gorszością obserwuję od dawna głupawy
    dziennikarski stereotyp w tysiącu wariantach:
    – Jakie zdarzenie w swoim życiu wspomina pan NAJLEPIEJ?
    – Jakie zdarzenie w swoim życiu wspomina pan NAJGORZEJ?

    Takie pytania z listy gotowych dziennikarskich tików zadają pismaki i głośniki nieambitne, nie kojarzące, że nikt nie układa życiowych zdarzeń w listy najlepszych i najgorszych. Rozmówca palnie, co ślina na język przyniesie i tyle. Nazywa się to „wywiad”. Dorosłych zainteresowanych swoją lepszością mam za ciut zwichniętych lub niedorosłych.

  241. Tobermory
    1 czerwca o godz. 9:04

    W porządku, Tobermorku. Wystarczy mi, że nie mówisz na rymy Qby: „częstochowskie”. Ta nazwa bardziej służy do deprecjonowania niż do neutralnego opisywania.

  242. Wbocek

    Jest też inne kretyńskie pytanie do dzieci:
    „Którą ciocię lubisz najbardziej”?
    Moja mała córeczka wybrnęła pytaniem: „A można wymienić kilka”?
    Już wtedy wiedziałem, że zrobi karierę naukową, bo właściwie podeszła do rozwiązania trudnego problemu. Na razie jest doktorem habilitowanym z fizyki. Co będzie dalej, tego nie wiem i boję się prognozować , bo nie znam „konstytucji nauki”, sporządzonej przez Gowina.
    W najgorszym przypadku znajdzie coś za granicą.

  243. seleuk|os|
    1 czerwca o godz. 9:07

    Gratulacje, seleuku i chronia polla. Z powodu językowej wrażliwości i skłonności do zabawy z językiem. Bardzo mi się spodobało „PM” – Po Musztardzie.

  244. Żeby chwilowo oderwać się od problemu „wejdą- nie wejdą”, czyli jak długo jeszcze blog przetrwa, o ile przetrwa.

    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/precedensowy-wyrok-ws-akcji-wisla-skarb-panstwa-zaplacil-niemal-400-tys-zlotych/qehbdpy

    Albo wypadek przy pracy, albo początek czegoś trwalszego. O tryndzie raczej jeszcze nie ma co wspominać. Chociaż spadkobiercy jeszcze gdzieś żyją.

  245. Antonius
    1 czerwca o godz. 9:57

    Zastanawiałem się kiedyś, Antoniusie, czy takie automatyczne kretynizmy biorą się z jakiejś potrzeby szeregowania rzeczy w ludzkiej psychice, z potrzeby ścigania się, porównywania, konkurowania, czy się po prostu rozmnożyły przez pączkowanie z pierwszych przypadkowo zadanych dziennikarskich pytań. Ale to zastanawianie się napadło mnie wcześnie rano, a musiałem szybko jechać na grzyby, więc zapomniałem, a teraz już mnie nie męczy.

  246. Antonius
    1 czerwca o godz. 9:57

    Mam wrażenie że większość ludzi nie potrafi rozmawiać z dziećmi, stąd te kretyńskie pytania

  247. Antonius
    1 czerwca o godz. 9:57

    Imponujące, Antoniusie, jak dziecko z mało skażonym stereotypami umysłem potrafi pokazać dorosłemu, że jest gupi. Ale ten, co ma tę córkę, do takich na pewno nie należy.

  248. Kochani, tyle naszego, co się jeszcze razem pośmiejemy.
    Oto ksiądz w kabriolecie, czyli najnowszy trend w obchodach święta Bożego Ciała
    http://natemat.pl/239753,ksiadz-jechal-czerwonym-kabrioletem-w-starej-wsi-podczas-bozego-ciala

  249. Antonius
    1 czerwca o godz. 9:57

    To może o dzieciach, ale nie w kontekście głupich pytań stawianych przez dorosłych ,ale w związku z próbami robienia dziecku
    wody z mózgu.

    Pewna babcia w ramach kstałcenia religijnego wnuka opowiadała mu o złych uczynkach,o karach,piekle i diabłach. W pewnym momencie chłopiec zapytał : „babciu,a jakich ludzi zabiera diabeł do piekła”
    odpowiedź brzmiala: ” złych ludzi,mojej dziecko”
    A na to wnuk : „to przecież diabeł dobrze robi”.
    Zalegla głęboka cisza ,bo babcia po prostu zaniemówiła.
    Potem nie próbowała już więcej takiej edukacji.
    Nie ma to jak logicznie myślące dzieci 🙂

  250. mag
    1 czerwca o godz. 11:06

    A to świetne 🙂

    Nowoczesna procesja 🙂 No i duchowny kolanka oszczędzi 🙂

    ps. ktoś wcześniej przypuszczał,że po zakończonym proteście w sejmie prezes wyjdzie z ukrycia. Ale jednak nie..
    A tym czasem,następna Niezwykle Ważna Osoba – prezes TK, otrzymała oficjaną ochronę osobistą. Obawa przed suwerenem?

  251. Antonius
    A więc pracownia fizyczna.Brrr..To prawda co piszesz o matematyczkach. Każda laborka to było dla nas trudne wyznanie.Ale ofiarą padało tylko 2-3 dziewczyny, reszta spokojnie robiła ćwiczenia. Teraz podobno są tzw wejściówki.Ta fizyka.Jak tu żyć, jak nie wierzysz w zasady dynamiki?
    Pozdrawiam serdecznie i z podziwem.

  252. basia.n
    1 czerwca o godz. 11:09

    Babci po prostu zadrżały posady.

  253. mag
    1 czerwca o godz. 11:06

    To, poniekąd, śmieszne. Ale w sumie – smutne: oto panisko w bryce, a za paniskiem – lud boży. Scena z roku 1752, 1804? Bryka taka sama jeśli idzie o wypas ,, wrażenie i role: tu panisko tam pochód chłopów pańszczyźnianych, tylko jedna różnica, w napędzie bryki. Dla sprawy nieistotna.

  254. Tanaka
    1 czerwca o godz. 11:55

    Też tak myślę 🙂

    ps.
    Ogladając link od @mag z samochodem i mostrancją pomyślałam,że taki link powinien trafić do bogobojnego Franciszka 🙂

  255. @wbocek
    Zafrapowałeś mnie pombocku, że już srana wybierałeś się na grzyby – 1 czerwca! Jakież rosną o ty porze – jadalne?
    Mniemam jednak, że skoro chodzisz po wodzie, to wiesz, kiedy i gdzie chodzić po/na grzyby.
    Wiem że około polowy czerwca potrafią się pojawić pierwsze kurki i prawdziwki. Ale to banał.
    Z tego co pamiętam, preferowałeś jakieś bliżej mi nieznane okazy.

  256. Tanaka
    Dla mnie jest porażające, że lud boży tak daje sobą pomiatać i widocznie nie widział niczego niestosownego w tym , że pleban jedzie cabrio, bryką nie byle jaką, bo gdybyż choć na osiołku…
    Z takim ludem nieprędko pójdziemy śladem Irlandii.

  257. Tanaka
    Papie Franciszkowi na ten widok opadnięta szczęka przebiłaby chyba miejsce upadku na wylot.

  258. Tanaka
    W kśiążce Niziurskiego *raz w roku w Skirołapkach*proboszcz tłumaczył wiernym że samochód jakim on jeżdzi świadczy o parafianach. Im lepszy jego wóz, tym bardziej wierni są zamożni(w odbiorze innych). Jak bardzo musieli być dumni uczestnicy tej procesji krocząc za kabrioletem na obolałych niewątpliwie nogach.

  259. zuzanno, nie w „Skirołapkach”, tylko w Skiroławkach”.
    I nie Niziurski, a Nienacki.
    No, ale poza tym wszystko w porządku: głupio, prześmiewczo i prymitywnie.

  260. zuzanna51
    No popacz, popacz, nie pomyślałam pod tym kątem, że zasobność plebana świadczy przede wszystkim o zamożności parafian.
    Ale nawet Niziurski chyba nie przewidział, jak bardzo się powiększy słuszny dorobek materialny kaka w sytuac,i gdy ten duchowy zamiera albo się cafa.
    Pamiętam, że gdy jakieś ponad dziesięć lat spędzałam wakacje nad Wigrami, wybrałam się w niedzielę, z prostej ciekawości, do słynnego klasztoru kamedułów. Stały pod nim bryki parafian, przy których poczułam się pariasem z moim ówczesnym seicento.
    Kurcze, może panbocek (nie mylić z naszym @pombockiem) jednak takim sprzyja, bo po prostu lubi mamonę.

  261. guentin t
    No jasne . Nawet przez chwilę miałam wątpliwości, ale nie sprawdziłam I jasne -Skiroławki.Prymitywnie, to zrobiło się, gdy autor oświadczył,ze to ksiązka erotyczna.Jako taka-dno.Ale czytałyśmy ją zaśmiewając się w przekonaniu, że to pastisz.

  262. Uwaga, uwaga! Zawitał właśnie mega troll – quentin, znany z en passanta.
    Za chwilę przekonacie się, moi mili (po jego „gładkim” wejściu na ten blog),jak dzielnie sobie rzeczony poczyna, by obrazić, pomówić, skłócić, a dopieprzyć tym, którzy są na jego „krótkiej liście” z jemu tylko wiadomych powodów.
    Jeśli tacy ludzie mieliby tu mieć nieograniczony dostęp, to sorry, ale sie wypisuję, choć mi serce krwawi.

  263. mag, nikt nie ma wątpliwości, że do kościoła/klasztoru w przeszłości wybierałaś się niegdyś jedynie „z ciekawości”.
    Twoje ówczesne latanie do kruchty dziś wszak musisz jakoś wyznawcom ateizmu objaśnić.
    „Ciekawość” to jednak marne tłumaczenie.
    Pisz, że przechodziłaś obok klasztoru przypadkiem, z tragarzami. Ponadto, musisz być, jak każda świeżo nawrócona na ateizm, bardziej ekspresyjna. Z buta i w mordę katolikom!

  264. zuzanna51
    g.13:07
    „No, ale poza tym wszystko w porządku: głupio, prześmiewczo i prymitywnie”.
    Po co tłumaczysz się grzecznie z pomyłki co do autora Skirolawek facetowi, który cię po chamsku obraża. Nie zauważyłaś?

  265. Jak żyć bez bloga? Panie Jacku zacny i zacne blogotowarzystwo? Gdy rzeczywistość zdolna jest nasz zdolny blog wyprzedzić? Lewy już zapodał link, ‚http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/7,141637,23481979,ja-jesus-znany-artysta-w-przebraniu-chrystusa-zaklocil-procesje.html#Z_MTstream
    Jezus został zatrzymany w Warszawie, wylegitymowany (Ja, Jezus>/i>) i pouczony o konsekwencjach zakłócania obrządku religijnego
    Nie darmo mówią, że gdyby prawdziwy Jezus znowu przyszedł na świat, po raz drugi zostałby ukrzyżowany. W jakim kraju cywilizowanym doznałby może łaski – prawa stanowionego, czyli z piekła rodem – i skazany zaledwie na dożywocie.
    A to Polska właśnie. Co ma moralność i obrażalskie uczucia chrześcijańskie.
    Jezus oświadczył, że Polska już nie jest jego ojczyzną.

  266. Mag
    Ano nie załapałam. Ale kolejny wpis.jest już całkiem czytelny. Tak mnie poraził mój błąd (a tu wszyscy piszą-sprawdzaj,nie rób błędów),ze natychmiast chciałam się tłumaczyć.

  267. zuzanna51
    1 czerwca o godz. 12:36

    Nziurski-Nienacki ze swoją książką to amator jest. Fachowiec, słynny na świat cały ksiądz Jankowski, sprawę tak przystępnie tłumaczył (za I-ej Solidarności): ja muszę jeździć najnowszym modelem mercedesa, bo to auto niezawodne. Jakbym jakimś fiatem 125P jeździł, to, mając liczne obowiązki służebne,zaraz bym się na jakimś polu rozkraczył i służby realizować bym nie mógł.
    Tylko mercedes S500, tylko kabrio, tylko ferrari testarossa papieskie, tylko lamborgini, bo ze służbą ludziom i panu Wszechmogącemu nie ma żartów. Taka służba.

  268. zuzanna51
    1 czerwca o godz. 13:32

    Zuzanno, traktuj to zawsze z humorem. 🙂

  269. mag
    1 czerwca o godz. 12:22

    W tym właśnie rzecz. A niektórym się zdaje, że Polak już się na podmiotowość wybił, ,już jest krytyczny wobec plebana i jego bozi. Figusa! Obraz mówi za tysiąc słów. Pleban też taki sam jak był dawniej. O kuli mógłby chodzić i pokazałby, że stać go na minimum poświęcenia dla swojego Pana, co to go nad życie miłuje i nad życie służy. Ale nie: pustka słówi pustka czynów – to istota katolictwa, nadwiślańskiego szczególnie. Pan, pleban i cham – oto wieczna polska Trójca Święta. Od 1050 lat. Cham ma internet i mydełko Fa, więc sobie roi,że nie chamem jest, a człowiekiem. i Suwerenem.

  270. @mag
    a po jaką cholerę przynosisz tu pretensje z innego blogu?
    Bardzo nieładnie zabrzmiała twoja wypowiedź o quentin.t.

  271. Moi mili
    @quentinowi już nie wystarcza regularny stalking, jaki wobec mnie stosuje od dawna na blogu red. Passenta.
    Nic nie ściemniam , można sprawdzić, jeśli komuś się chce (choćby dzisiejsze jego liściki do mnie u Passenta)
    Przekroczył jednak cienką czerwoną linię, kiedy zaczął mnie atakować TUTAJ.
    Jeśli blog przetrwa ( w co głęboko wierzę), apeluję o eliminowanie wpisów faceta pełnego złości, nienawiści, przewrotności, zwykłego chamstwa kamuflowanego pozorami ogłady.
    W necie nic nie ginie. Można prześledzić „twórczość” blogową @quentina.

  272. Tanaka
    1 czerwca o godz. 13:40

    U Reja to byly trzy rozne osoby, dzis najczesciej mamy trzy w jednym, dzieki czemu cham bierze wszystko i odjezdza testarossa, po pansku, ale na plebanie. Lub jak ten od danieli, do palacu.

    pozdrowka
    ~l.

  273. @mag

    Nie czesto zagladam na En Passant i teraz nie chce mi sie psuc sobie dobrego humoru. Niemniej chyba wiesz ze stalking, czy trolling sa na tym blogu tepione.

    Dlatego spokojnie mozesz poczekac na to, ze jesli ujawni to o czym piszesz, to spotka go to, co juz wczesniej spotkalo innych trolli i stalkerow.

    pozdrowka
    ~l.

  274. @mag

    Na Blogu Obywatelskim nie mozna karac za cos co bylo, czy jest robione na innym blogu.

    Musi tu zrobic, zeby tu reagowac.

    pozdrowka
    ~l.

  275. @Tanaka
    1 czerwca o godz. 13:34

    Co tam ferrari testarossa, kiedy bez baldachimu 🙄

    Swego czasu, gdzieś tak w połowie lat 90. natrafiłem w Boże Ciało na procesję między dwiema wsiami w okolicach Nowej Rudy. Wyminąć się nie dało, więc zjechałem na bok i przycupnąłem w wysokiej trawie, z aparatem fotograficznym w ręku. Kiedy dyskretnie skierowałem obiektyw na dziewczynki sypiące kwiatki, ruszył w moją stronę krewki mężczyzna żywo gestykulujący i dający mi znaki wskazujące to na moją kamerę, to na księdza pod baldachimem, obustronnie wspieranego przez zażywnych obywateli pod ramiona trzymające monstrancję. Już chciałem uciekać w pole, kiedy przez procesyjne zawodzenia dotarły do mnie jego słowa: Księdzu! Księdzu niech zrobi!

  276. mag
    1 czerwca o godz. 12:16

    Mag gorąca ( bo teraz wszystko gorące i parzy), wzmianka o grzybach w moim tekście była z innego czasu. Teraz jestem mniej grzybowy pasjonat, raczej rowerowe włóczykijstwo mnie ciągnie, więc w tym roku jeszcze nie grzybałem. Ale chętnie powiem dwa słowa z obrazkami. Pogoda jest bardzo nie grzybowa, więc na obiad przyniósłbym ci nie więcej niż pięć wczesnych grzybów. A pokażę cztery gatunki. Z tym że jeden z nich – żółciak siarkowy, jak się uprze, to można go znaleźć w ciągu całego roku, również w środku zimy. Gdybym nie znalazł, to bym nie mówił. Przy bardziej grzybowej pogodzie przyniósłbym Ci z osiem gatunków, wliczając w to maleństwa wielkości paznokcia pana kaczki.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6562081398155204321/6562081402493698434?authkey=CI2d2YXZsvHczQE

  277. Ewa-Joanna
    g.13:48
    Po taką cholerę, że on przeniósł ni z gruchy, ni z pietruchy swoje na mnie ataki na blogu Passenta TUTAJ. Dlatego pozwalam sobie zawracać głowę moim problemem TUTEJSZYM blogowiczom.
    Piszesz : „Bardzo nieładnie zabrzmiała twoja wypowiedź o quentin.t.”
    A ja proszę, najpierw sprawdź, czyli zapoznaj się z faktami (archiwum bloga red Passenta) i zastanów się, kogo bronisz, zanim mnie potępisz.

  278. Była sobie kiedyś bajka w której był Kiwaczek. I ten Kiwaczek kiedyś powiedział:

    „Budowaliśmy, budowaliśmy i zbudowaliśmy, ura!” (bo to Rosjanin był, ten Kiwaczek)

    My też, budowaliśmy, budowaliśmy i zbudowaliśmy. I nie ma.

    Humoru też nie mam.

    ***
    Przesyłam wyrazy podziwu Na marginesie, że ma tak buddyjsko niewielkie „najśmielsze oczekiwania”

  279. @mag
    1 czerwca o godz. 14:02
    No ja cię bardzo sorry, ale ja u Passenta nie bywam, a tutaj to ty pierwsza zaatakowałaś quentina.t za post skierowany do Zuzanny w którym poprawił jej pomyłkę.

  280. lonefather
    1 czerwca o godz. 13:56

    Jasne, jak przyjdzie do mnie ZNANY gwałciciel, mam go przyjąć herbatą i zabawiać grzeczną rozmową, aż kogoś w mojej chacie zgwałci. Dezenter, poza jedną wpadką, nic złego nie robił, nie licząc zanudzania. Z całą pewnością nikogo nie zaczepiał, ale należałeś do tych, co się go chcieli pozbyć. Obywatel quentin t. jest znanym czepiakiem i od czepiactwa tu zaczął. Czyżbyś tego nie zauważył i gadasz dla zasady?

  281. Ewa-Joanna
    1 czerwca o godz. 14:11

    Nie poprawił pomyłki, ale się czepił jak pijany płotu – to jego specjalność. Niewiele wyczytałaś z jego dwóch wpisów.

    „quentin t.
    1 czerwca o godz. 12:56
    zuzanno, nie w „Skirołapkach”, tylko w Skiroławkach”.
    I nie Niziurski, a Nienacki.
    No, ale poza tym wszystko w porządku: głupio, prześmiewczo i prymitywnie„.

    „quentin t.
    1 czerwca o godz. 13:18
    mag, nikt nie ma wątpliwości, że do kościoła/klasztoru w przeszłości wybierałaś się niegdyś jedynie „z ciekawości”.
    Twoje ówczesne latanie do kruchty dziś wszak musisz jakoś wyznawcom ateizmu objaśnić.
    „Ciekawość” to jednak marne tłumaczenie.
    Pisz, że przechodziłaś obok klasztoru przypadkiem, z tragarzami. Ponadto, musisz być, jak każda świeżo nawrócona na ateizm, bardziej ekspresyjna. Z buta i w mordę katolikom!”

    To są wpisy człowieka, który przychodzi porozmawiać i sam ma coś ciekawego do powiedzeinia???!!!

  282. 1 czerwca o godz. 13:57
    Tobermory

    Piękny obrazek przyrody. I jaki charakterystyczny dla ludu nadwislanskiego : w trzeciej osobie prosi i sfoceniem księdza się zadowoli. Po cichu ma frajdę a oficjalnie chwale proboszcza głosi.

  283. @Jacek Kowalczyk
    Dziekuje za naprawienie bledu edytorskiego rano.

    @Wszyscy co procesje z Mazda ogladali. Nieudolna powtorka. Daje orginal, ha, ha, patrzcie na religijnych (zoom):

    https://ru.wikipedia.org/wiki/Репин,_Илья_Ефимович#/media/File:Kurskaya_korennaya.jpg

    @Wszystkie Panie matematyczki na blogu z pytaniem. Gdzie bylyscie Dziewczyny pochowane po katach jak ja meczylem skoczka na szachownicy w FORTRAN (chyba) na 8pietrze Palacu Kult im Stalina? I wtykalem kable w dziury tabulatora? Funkcje dyskretne (analiza) nie to samo co dyskretnie po katach. Jak czytam blog to duzo Pan z matematyka ma. Mnie ta posucha na kolezanki matematyczki tak zaniepokoila, zmienilem calkiem uczelnie. Na lepszy podzial.

    Pzdr Seleukos

  284. Tanaka
    1 czerwca o godz. 13:34
    zuzanna51
    1 czerwca o godz. 12:36
    Fachowiec, słynny na świat cały ksiądz Jankowski, sprawę tak przystępnie tłumaczył (za I-ej Solidarności): ja muszę jeździć najnowszym modelem mercedesa, bo to auto niezawodne. Jakbym jakimś fiatem 125P jeździł, to, mając liczne obowiązki służebne,zaraz bym się na jakimś polu rozkraczył i służby realizować bym nie mógł.
    Tylko mercedes S500, tylko kabrio, tylko ferrari testarossa papieskie, tylko lamborgini, bo ze służbą ludziom i panu Wszechmogącemu nie ma żartów. Taka służba.

    Jak potwornie niszcząca jest służba Bogu przez hierarchę kk można poznać po tym, że w ciągu jednego roku kanonik Jankowski musiał sprowadzić do Polski bez cła – dla posług religijnych – około 100 mercedesów. Policzyłem, że kanonik zniszczył co 3 dni jedno auto, jadąc po teologicznych wertepach. Polska była wtedy w ruinie, więc nie można takiego zużycia zakwestionować. BOR jeszcze nie rozwalał nagminnie limuzyn, jedynie Miller skasował helikopter i teraz nam ich brakuje do obrony.
    Ojciec Rydzyk ma w garażu lepsze samochody, bo i odgrywa większą rolę w naprawie rzeczpospolitej, więc mu się należy! O zastrzykach finansowych ze skarbu państwa nie wspomnę.
    Zbliża się burza! Muszę kończyć, bo nie chcę kupować nowego komputera, ledwie sobie radzę ze starym.

    PS
    Z rozpaczy napisałem dwa komentarze u pana Hartmaa… i czekają na moderację!

  285. @mag 1 czerwca o godz. 13:49
    Ten quentin kojarzy mi się mgliście, ale brzydko.
    Zresztą i tutaj wpisuje się od razu w znany „trynd”.

  286. @Nefer 1 czerwca o godz. 14:05

    Byłam (tak przy okazji) trochę ciekawa, ile wymienionych osób zareaguje. Odpisało – w tej czy innej formie – wszystko co żyje. Z forumowej archeologii – pamiętam również, że ktoś mnie wtedy bronił, chyba lewy. Gekko zapodał kiedyś, że to on – a ja taka niewdzięczna, paczcie państwo. Ale obrony ze strony Gekko ja nie pamiętam.

  287. mag
    1 czerwca o godz. 14:02

    Mag, tak, niestety, wyglądają sokole oko i bystrość niektórych tubylców: bronią nieznanego sobie trolla, rzucając się na dobrze znaną uczestniczkę blogu jak na również nieznaną – BEZ UPEWNIENIA SIĘ i dokładnego przeczytania, co troll na „dzień dobry” napisał. A nasz blog ma się kończyć właśnie z powodu rosnącej liczby pyskówek. Więcej trolli!

  288. Nefer
    1 czerwca o godz. 14:05

    Krokodyl Gienia, byla sie tak nazywala ta bajka.

    A Kiwaczek byl z urodzenia pesymista i wszystko widzial na czarno.

    pozdrowka
    ~l.

  289. @Na marginesie 14:32

    Jeśli byłaś w początkach swojej obecności na tym blogu w takiej formie, jaką prezentowałaś wtedy, kiedy ja się tu znalazłem, to cóż. Taki dowcip:

    – Co by pan zrobił , gdyby pańską żonę napadł tygrys.
    – Nic. Jak taki durny, niech się sam broni.

  290. Tanaka
    1 czerwca o godz. 13:34

    Tanako, zapamiętałem sobie jeszcze jedną praktyczną i jakże mądrą mądrość księdza Jankowskiego. Kiedy zarzucano mu, że jako ksiądz tylko najnowszymi mercami dupę wozi, wyjaśnił publicznie – nie pamiętam, czy czasem nie w „Dzienniku Bałtyckim” – że to najlepszy wóz dla zwykłego robotnika, bo jest tani w eksploatacji i się wcale nie psuje, więc są z jego użytkowania same plusy i duże oszczędności.

  291. Tanaka
    1 czerwca o godz. 13:27

    Tak, Tanaka – blog jest niezmiernie potrzebny. Z wielu powodów.

    Ja dowiaduję się tutaj o bardzo wielu sprawach i sprawkach kk, o ktorym w Holandii nie mam szans usłyszeć. Więc teraz abonując Politykę i bywając wlaśnie u Ateistów – uzupełniam tę bardzo potrzebną „wiedzę” – aby móc ją przekazywać w swoim środowisku.

    Właśnie przed chwilą Ty i Antonius uświadomiliście mi co to za „szczególna” postać o nazwisku Jankowski. A jemu podobnych są przecież przysłowiowe krocie.I ludzie w końcu muszą chcieć odwrocić się od całego bezsensu katolickiego.

    Kiedyś chyba sam powiedziałeś,że powtarzania pewnych rzeczy w różnych wariantach nigdy nie jest dość. Bo nigdy nie wiadomo,kto w danym momencie czyta i kto w końcu wyciągnie odpowiednie wnioski.

  292. @wbocek

    Ten Jankowski nawet jak na księdza ma podejście bardzo racjonalistyczne.

  293. @paradox57 1 czerwca o godz. 14:40

    Dobry dowcip 🙂 Ale wtedy nikt mnie nie napadł. Raczej wszyscy byli zaniepokojeni, bo pojawiłam się ni stąd ni zowąd w środku nocy (tylko że dla mnie to, oczywiście, nie była noc) i nie wiedzieli, co to za ptica i skąd się wzięła, więc snuli głośno różne domysły. Ostry język, owszem, mam. Czy raczej miewam. Ale w zasadzie nie lubię konfrontacji.

  294. paradox57
    1 czerwca o godz. 14:40

    Przykro mi to, paradoxiku, Ci wytykać, ale – obowiązek. Na blog wszedł znany troll, od progu pokazał, co potrafi i z tego powodu został jak najsłuszniej przywitany przez mag. Tymczasem prawi i sprawiedliwi, nie znając sprawy, rzucili się na mag, jakby jej nigdy na oczy nie widzieli i nie znali. Nie wychodzi więc na to, że diabła warte są te blogowe znajomości, skoro nie ma ani ćwierci grama zaufania do niby dobrze znanego uczestnika? A Ty też nie trolla najpierw zauważasz, lecz Namargineskę. W ten sposób się tworzy niekończący się łańcuch pretensji i otwierają się nowe fronty. W jakim celu? Bo język swędzi, żeby pokazać, że ten, co wytyka, też coś ma za uszami? I co z tego, skoro na tapecie jest troll, a nie kontrolowanie, kto ma moralne prawo wytykać trollowi trollowatość, a kto nie ma. Kolejny obrazek, że blog sam się wykańcza, a nie że ktoś arbitralnie zdecydował.

  295. wbocek
    1 czerwca o godz. 14:33

    Zacytuję tylko jedno Twoje zdanie : „A nasz blog ma się kończyć właśnie z powodu rosnącej liczby pyskówek” .

    Więc myślę,że szczególnie w tym trudnym momencie, taka ostra „introdukcja” kogoś z zewnątrz ,jest dodatkowym niepotrzebnym podgrzewaniem wysokiej temperatury.
    Dodam,że nie występuję w obronie @quentin. Piszę w obronie spokoju na blogu.Wystraczyło ,aby nikt nie zareagował na krótką notkę przybysza i być może byłby to koniec. Zresztą był na chwilę ( pewnie z nudów) i po prostu sobie poszedł.
    Mamy tu dość problemów ,aby wdawać się w prywatną „wojnę” z innego blogu ( niezależnie od tego jak ona tam przebiega)

  296. @wbocek 1 czerwca o godz. 15:09

    Dzięki za dobre słowo, pombocku.
    Ale, gwoli ścisłości, mnie uwaga paradoxa nie uraziła 🙂

  297. wbocek
    1 czerwca o godz. 15:09

    Problem trolla zaistniał wtedy,kiedy mag pociągnęła za dzwonek alarmowy. A on byl i zniknął I z pewnością nie przestraszył się takiego pisania o nim.Więc może najlepiej po prostu zostawmy ten temat .

  298. @ wbocek
    1 czerwca o godz. 14:22

    Jakoś głupio niewierzący jestem. Wytłuszczony przez Ciebie fragment wpisu @quentin’a odebrałem jako odnoszący się do książki. Co zresztą @zuzanna potwierdziła w odpowiedzi. Natomiast reakcja @mag była bardzo hałaśliwa i mało elegancka. Z kolei reakcja @quentin’a na @mag była nie do przyjęcia, co mogłoby potwierdzać opinię @mag. Mam jednak problem ze stwierdzeniem, kto zaczął, a przede wszystkim po co? Jakoś nie widzę potrzeby przenoszenia zwyczajów pomiędzy piaskownicami. Zwłaszcza tych mało towarzyskich.

  299. @basia.n 1 czerwca o godz. 15:09

    Basiu, to chyba ma związek z faktem, że komentarze na tym blogu pojawiają się w czasie rzeczywistym. Mnie się to szalenie podoba, ale ma również pewne wady – bo drobna różnica zdań często urasta do rozmiarów apokaliptycznych. Poza tym raz zamknięty temat (no przestańcie się kłócić, do jasnej anielki!) zmartwychwstaje szereg razy, bo pojawiają się nowe osoby, które też pragną podzielić się swoją opinią. Tak to działa.

  300. @basia.n 1 czerwca o godz. 15:17
    Basiu, popełniasz ten sam błąd, co ja na początku mojej blogowej działalności. Masz dobre chęci, ale nie idź tą drogą. Blogowisko ma własną dynamikę i własne metody rozwiązywania sporów. Chociaż nie przeczę, że ta naturalna dynamika niezmiennie działa na nerwy Gospodarzowi 😀

  301. @ mag
    1 czerwca o godz. 13:13

    Wielce szanowna magio boska
    Od hałaśliwych komentarzy
    .
    Nas tu o blog tarmosi troska,
    Bo może los nasz dziś się waży.

    Więc nie oglądaj się za majem,
    Bo szkoda czasu na głupoty.
    Niech każdy będzie sobie rajem
    I dotrwa chociaż do soboty.

    Przed Tobą innych blogów wiele,
    Więc nie rób tutaj nic na siłę
    I spraw, by w słowie na niedzielę
    Chociaż wspomnienia były miłe.

  302. P.S. A jeśli ktoś zbyt gorliwie pragnie godzić zwaśnionych – to obrywa z reguły ze wszystkich stron 🙂

  303. @Qba 1 czerwca o godz. 15:31
    A ja jednak mam nadzieję, że blog przetrwa – ze wszystkimi wadami.
    Twoje wierszyki – w większości znakomite!

  304. Na marginesie
    1 czerwca o godz. 15:21

    Namarginesko – ja wiem ,że tak to jest z blogiem „na żywo”. 🙂
    Ale przyznasz,że właśnie teraz jest sytuacja „podbramkowa”.
    Więc przenoszenie konfliktu z innego blogu, nie powinno mieć miejsca.
    Nie ma to w tym konkretnym wypadku nic wspólnego z dynamiką blogu.

  305. @wbocek 15:09

    Przyjmuję reprymendę, że nie zwróciłem uwagi na pojawienie się trolla na blogu (w rozumieniu @quentin) i nie zareagowałem na ten fakt odpowiednio i odpowiedzialnie. Bo tak to wyszło, że nie zwróciłem sądząc, że będzie to efemeryda. Takie pojawiam się i znikam i znikam, mam na tym punkcie bzika, mam bzika. Pewnie po kolejnym, w stylu jego drugiego, wpisie i mój głos byłby zauważalny, chociaż ręki za to nie dał bym sobie uciąć.
    Z zasadniczego powodu. Z 95% prawdopodobieństwem już zniknąłbym z blogu, gdyby nie decyzja (mam nadzieję, że nie ostateczna i nie niezmienna) Pana Jacka Kowalczyka. A ponieważ wyszło jak wyszło, staram się raczej biernie niż aktywnie towarzyszyć. Do końca lub ozdrowienia.

    @Na margineski z tamtym w ogóle nie łączyłem. To było wyłącznie do niej, w dodatku z głębokim przekonaniem, że odbierze go zgodny z moją intencją sposób. Wprawdzie żaden ze mnie znawca ludzkiej natury, ale takie przekonanie miałem.

    PS. zupełnie bez związku z niczym. Fakt jest też taki, że Ewę-Joannę „znam” znacznie dłużej niż pozostałych uczestników Listów.

  306. Qba
    1 czerwca o godz. 15:31

    Ty też potrafisz pisać „na poczekaniu”,tak jak Tanaka 🙂

  307. wbocek
    Znaczy te piękne grzybki na zdjęciach były drzewiej zbierane, a na razie nowych nie naszłeś?
    A ja ciągle siedzę w Warszawie, zamiast moczyć nogi w Narwii. Tak się plecie życie, niekoniecznie jak w Madrycie.
    Mój zacny blok przedwojenny jest teraz z drugiej dupy strony renowowany (nowy tynk + generalny remont balkonów itp), wiec nie odważam się wypuścić moje kotki pięknej Dżezi, co by nie zdurniala w tym burdlu.
    Chyba zacznę jej edukację zewnętrzną od pobytu na działce, czyli w lesie. Mój poprzedni kot (Otello) czuł się tam świetnie.
    Fajnie mieć takie problemy.

  308. Qba
    1 czerwca o godz. 15:19

    No wiesz co, Qbo! Jeszcze nie widzisz, że troll wszedł wyłącznie po to, żeby, przepraszam, przysrać. Ten typ banowałbym po pierwszym wystąpieniu. Nie ma jakiejś absolutnej wolności słowa. A regulamin o takich trollowatych wejściach mówi jasno, tylko, przepraszam za żart, nie pamiętam co. Zdaje się, mówi o personalnych wycieczkach.

    Komentarz trolla do Zuzanny – „głupio, prześmiewczo, prymitywnie” – odebrałeś jako odnoszący się do książki???!!! Chyba, czytając, modliłeś się do kapusty.

  309. Qbciu
    Bywasz tu stosunkowo od niedawna, wiec trudno oczekiwać, byś znał różniste obyczaje, zaszłości, wzloty i upadki spotykających się tu ludzieńków.
    Na twoim miejscu wstrzymałabym się od ocen czyjeś osobowości (np. mojej) oraz tej osobowości emanacji, bo znamy się w pewnym sensie tylko z widzenia. Twojego.
    Wiersze piszesz fajne w konwencji, jaką przyjąłeś, ale żadne z ciebie cudo, mileńki.
    Nie takie kozaki tu bywały.

  310. @mag

    Przykro to mówić, ale ty się idealnie nadajesz na blogową ofiarę różnych złośliwców, stalkerów i innych uczuciowo niewyżytych typów. Reagujesz natychmiast i bardzo emocjonalnie, tłumaczysz się, próbujesz nawiązać nić sympatii z agresorem, a w końcu biegniesz na skargę do osób, od których spodziewasz się lojalności i wsparcia, i przenosisz konflikty z blogu na blog.
    To nie jest dobry sposób na zapewnienie sobie spokoju i dobrego samopoczucia, bo wszędzie czyha rozczarowanie i gorycz zawodu. Tutaj potrzebny jest pewien stoicyzm, silne nerwy, a przede wszystkim panowanie nad przemożną chęcią żywiołowej riposty.
    Jak cię ktoś wkurzy, napisz od razu, co myślisz, ale powstrzymaj się przed naciśnięciem „enter”. Zrób sobie herbatę albo drinka, posłuchaj muzyki, pogłaskaj kota, podlej roślinki, zajmij się czymś, co odwróci twoją uwagę na dłuższą chwilę. Potem wróć na blog, ewentualnie otwórz go w innym okienku, zobacz, o czym jest aktualnie mowa i być może stwierdzisz, że nie warto wcale wracać do tamtego tematu.
    I pamiętaj, osoby, z którymi się borykasz, nie istnieją naprawdę. To byty wirtualne, kreacje internetowe, które mogą ci na „warstat” naskoczyć 😎

  311. Ewa-Joanna
    g.14:11
    Nic się stało, ale wydaje mi się, że powinniśmy mieć tutaj – stali bywalcy – więcej zaufania do siebie, by nie dać się zmanipulować/podpuścić osobnikom typu @quentin.

  312. @ wbocek
    1 czerwca o godz. 15:50

    W dalszym ciągu komentarz bym odebrał, jako odnoszący się do książki. Ale to pewnie moje zboczenie. Sądząc po jego kolejnym komentarzu do @mag, rzeczywiście istota ta powinna mieć zakaz wstępu. Mnie jest tym bardziej przykro, że nick wziął od kogoś, kogo filmy bardzo cenię.

  313. basia.n
    1 czerwca o godz. 15:09

    Niestety, masz słuszne życzenia i zero racji. Nikt nie mógł wiedzieć po pierwszym wejściu znanego na innych blogach trolla, na ile on tu wszedł, więc ostrzeżenie mag było zasadne. Okropnie przykre natomiast jest dla mnie rzucanie się nie na trolla – który już od progu dał do zrozumienia, że przyszedł jako czepiak, troll, a nie jako człowiek dialogu – lecz na mag. Na dobrze znaną mag! BEZ ZBADANIA SPRAWY! Przy takiej logice nigdy spokoju na blogu nie będzie. Postawa „Spokój za wszelką cenę” to postawa życzeniowa, która w efekcie wywołuje wojnę.

  314. Tobermory
    A mnie jest przykro , że wyrobiłeś sobie na mój temat specyficzne zdanie, przy którym trwasz uporczywie.
    Nie biegłam dziś po żadną pomoc do nikogo, odnotowałam tylko pojawienie sie trolla, który jak dotąd trzymał się z daleka od tego blogu.
    Nie potrzebuję ani twoich faryzejskich rad, a tym bardziej twojej pomocy.
    Od wielu lat radzę sobie nieźle na dwóch co najmniej blogach, mając znacznie więcej osób sobie życzliwych niż „wrogów”.
    Styl, w jakim dogaduję się z adwersarzami to moja sprawa i mój wybór. Nic ci do tego mądralo.

  315. Każdy kłótliwy komentarz zbliża nas wszystkich do maksymalnej ilości komentarzy którą da się odświeżyć pod ostatnim wstępniakiem. A potem memento mori.

  316. Qba
    1 czerwca o godz. 16:07

    Qbo, mnie najbardziej dotknął brak zaufania wobec mag. Nagle się znalazła na cenzurowanym, jakby była winna, jakby to ona coś rozpętała. Obcy wszedł na farmę, ale joby dostał ten, kto krzyknął: „Alarm!”. Dlatego powiedziałem, że skoro tak, to diabła warte są lata, wspólne boje-moje, skoro z sekundy na sekundę człek traktowany jest jak chuligan, niewiarygodny, obcy, pieniacz.

  317. No to mag, zamiast trolla, stała się głównym daniem blogowym i obiektem pouczeń. I to Twoja wina, mag. No widzisz, reagujesz emocjonalnie a potem biegniesz po pomoc. Mi się tam widzi że ukąsić też potrafisz, i to celnie.

    Ale z odstawieniem odpowiedzi na potem to dobra rada. Zaczęłam stosować w pracy jakiś czas temu, jak się sama wpędziłam w kłopoty parę razy. Co nagle to po diable. Przespacerować się, a jeszcze lepiej przespać.

  318. To @seleuk też po MIMie? Jaki ten świat mały. Ja się pewnie chowałam w liceum albo innej podstawówce. Nawet na fortran się nie załapałam. A gdzie @zuzanna się chowała też jestem ciekawa. Czy matematykiem jest też @act? Tak mi się coś skojarzyło.

    No i paru fizyków jest na blogu. Dla fizyków szacun mam ogromny. Bo wiadomo, nauka dzieli się na fizykę i zbieranie znaczków.

  319. @mag
    1 czerwca o godz. 16:14

    Obawiałem się tej reakcji, ale mój komentarz był szczery i od serca. Odebrałaś go jako faryzejski (fałszywy, obłudny) i zupełnie niepotrzebny? OK.
    Nie będę ci go przypominać przy następnym lamencie.

  320. Nefer
    1 czerwca o godz. 16:16

    Neferko, kiedy mówisz takie słowa, nie kierując ich pod konkretny adres, stają się mądrością uniwersalną, czyli niczym. Bo nazywając „kłótliwością” wyjaśnianie tego, co zaszło, tworzysz kolejny front, kolejną niesprawiedliwość, którą odbiera się tak, że każdy może czuć się winny. A tak bywa niezmiernie rzadko.

  321. Nic nie tworzę pombocku, już mi się nie chce.

  322. @ mag
    1 czerwca o godz. 15:59

    Droga mag,

    jedyne, na co sobie pozwoliłem, to nazwanie Cię „hałaśliwą”. Reszta to ew. nieudany dowcip, za co na wszelki wypadek przepraszam. Zauważ, że określenie jest wyłącznie ilościowe, a nie jakościowe. @Tobermory (1 czerwca o godz. 16:03) nazwał to nieco inaczej, ale ja odbieram Cię właśnie w ten sposób. Zreszta sens jest podobny. Zaznaczam, że absolutnie mi to nie przeszkadza. Co do bywania tutaj, czytam blog od dosyć dawna, kiedy jeszcze były to Listy Ateisty. Coś niecoś zatem wiem o komentujących.
    O zakończeniu Twego komentarza też coś napisałem ale na szczęście usunąłem. Chyba te dwie linijki, które poświęciłem Tobie w pożegnalnej „rymowance” utrafiły w sedno.

  323. @mag
    Z odstawieniem odpowiedzi to nie była rada dla Ciebie, ale dla mnie. „Note to self” jak mawiał Sztyrlic. W ogóle wujki dobre rady to plaga. A już ciocia dobra rada to tragedia.

  324. Tobermory
    1 czerwca o godz. 16:03

    Może Ci przypomnę, Tobermorku, że mag tylko ostrzegła przed trollem – NIC WIĘCEJ. Twoje personalne dywagacje nie mają związku z tym epizodem.

  325. @basia.n

    Obiecałem ci Granadę, ale widzę, że marnie jest 🙁 Najlepsze zdjęcia mam na slajdach z lat 80. kiedy nie było tam takich dzikich tłumów. Niestety, slajdy jak u Tanaki, czekają…
    Pod nickiem zamieściłem kilka obrazków z 2003 roku. To skany z negatywów, zrobione przy wywoływaniu filmów. Po wyeliminowaniu prywatnych zostało mało co do pokazania.
    Zdumiałem się, jak ja mogłem wtedy na 36-klatkowym filmie pomieścić Alhambrę, Gibraltar, Pont du Gard, Carcassonne i jeszcze parę miejsc 🙄

  326. Izabella
    Wiem, ze sobie żartujesz, więc pójdę dalej. Oczywiście wina Tuska. Napisałam, co napisałam, póki było świeże, a nie dlatego, że poniosły mnie emocje. Miałam czekać tydzień aż sprawa z @quentinem sie”ucukruje” i nikt już nie będzie pamiętał, o co mi szło?
    Przecież to absurdalne zarzuty. Ci co mnie znają, mogą zaświadczyć, że jestem ostatnią osobą, która wdaje się na tym blogu w przepychanki słowne, awantury itp
    Może i niepotrzebnie, z punktu widzenia @tobermorego, usiłuję się z ludźmi dogadywać, znajdywać jakąś płaszczyzną porozumienia, choć czasem obrywam. Ale tak już mam i raczej się nie zmienię.

  327. @ wbocek
    1 czerwca o godz. 16:18

    Przykro mi, że tak to odbierasz. Mnie chodziło tylko i wyłącznie o formę. Jesteśmy dorośli, w miarę rozumni, ale nie chodziło o przerwaną tamę i wodę, która zaraz nas zaleje i przerwie wszelki kontakt. @mag użyła na początku (dwukrotnie) wyrazu „Uwaga!”, zatem element grozy został wyczerpany. Oczekiwałem spokojnego wyjaśnienia, tak jak w pierwszym jej zdaniu. Ale ponieważ mamy różny temperament (panie są z Wenus, a panowie z powiatu), zatem przepraszam za zamieszanie i zdaję się (w zakresie trolli) całkowicie na stare wygi blogowe.

  328. Nefer
    1 czerwca o godz. 16:28

    Neferko, kiedy powiesz te słuszne słowa „już mi się nie chce” przed tym, nim Cię język zaswędzi, będziesz…chciałem powiedzieć: „zwycięzcą”, ale się wystraszyłem, że może Ci się odechcieć nie chcieć i odpalisz rakietę klasy Belgia – Polska. Więc nie kończę. Dobranoc.

  329. Tobermory
    Oczywiście nie darowałeś sobie złośliwie „lamentu”.
    I jak ja mam wierzyć w twoje dobre intencje?

  330. Qba
    1 czerwca o godz. 16:40

    Trolla niet, powietrze czyste, ostatnie koty – za płoty, pies im mordę lizał. U mnie pierwszy raz od niepamiętnych czasów szykuje się na deszcz i burzę. Łakniemy jak ta kania. Pędraki tak żrą korzenie borówki amerykańskiej, że się wierzchołki ruszają, a wszystko – klapnięte, choć wiosna. Nie dogodzisz człowiekowatej małpie: albo za buro, za ponuro, albo za dużo słońca, albo za dużo deszczu, albo dziesięć tysięcy siedemset osiemdziesiąte kłamstwo PiS. A niech to chudy bocian!

  331. wbocek
    1 czerwca o godz. 16:41

    Ja nie reaguję na zaczepki i się nie kłócę, przewijam, niech się piekli ten co mnie zaczepiał i myśli że mi przygadał. Niech se myśli na zdrowie, moje. Co do tych znajomości blogowych to bywa że i przykro potrafi być człowiekowi. Raz mi było przykro ale przeszło, dobra lekcja.

    I tym optymistycznym akcentem…

  332. @Nefer
    1 czerwca o godz. 16:16
    To samo mi się pomyślało.
    A miło by było choć pożegnalnego seczego wychylic. Zanim Gospodarz powie, no i nie mówilem. Trolle ignorować bo pasą się na zainteresowaniu a potem chichoczą w kulak patrząc jak się ateiści po ich wyjściu podgryzaja już sami ze sobą. Szkoda tak spędzić ostatnie chwile blogowiska…Ale to tylko mój prywatny osąd.

    Tobermory
    31 maja o godz. 9:54

    Zabiłes mi ćwieka kudlatym stworem – nie udało mi się zidentyfikować bo nie znam spaniela z taką grzywą na oczach, mimo że sprawdziłam kilku podejrzanych. Może paradox zna.

    A poza tym pozdrawiam wszystkie dzieci, także te dorosłe, w Dniu Dziecka! Piękny mamy dziś pierwszy czerwca, zupełnie nie szkocki a przypominający mi czerwce mojego dzieciństwa – ciepły, parny i pachnący wszelkim kwieciem, z burzą która pomrukuje gdzieś za górą. Aż chce się siedzieć na zewnątrz i cieszyć się życiem, przez chwilkę udając, że nic się nie dzieje i że za chwilkę ktoś nam odetnie prąd w kawiarni…

  333. Burza przeszła obok, więc wracam do twórczości blogowej. Żałuję swoich odskoków blogowych do En passant i Loose blues – wszędzie pyskówki, trolle i niezbyt przyjemna sytuacja. Natychmiast ataki poniżej pasa, niekoniecznie logiczne. Po latach kontaktów z uczestnikami chyba każdy ma już rozeznanie, czego może się spodziewać po danym nicku. Dla przykładu nigdy nie uznałbym „mag” za istotę nadmiernie agresywną, a znamy się z mojej pierwszej „epoki lodowcowej”, tzn. przed moją przerwą. Nie jest to reguła, ale występuje często, że sam wybór nicku mówi coś o osobowości blogowicza.
    Sądzę, ze takim przykładem jest „quentin.t”, którego mgliście sobie przypominam z dawnych lat. Gdy widziałem ten nick, to natychmiast mi się skojarzył z St. Quentin, takim miejscem odosobnienia niegrzecznych ludzi. Nie wiedziałem tylko czy blogowicz ma tam kolegów lub krewnych, czy tam osobiście medytował w spokoju – „co by tu jeszcze spieprzyć” – używając zwrotu wieszcza. Może czuł miętę do mag i dlatego pojawił się na obywatelskim blogu?
    Moment „Arrival of the Queen of Saba” też nieszczególnie trafny, skoro blog i tak „liegt in den letzten Zügen”, że pozwolę sobie na odrobinę obczyzny , to brzmi lepiej niż „zdycha”– Google przetłumaczy. Wczoraj dałem mu zadanie przetłumaczenia dawnego tekstu, którego niemiecką wersję redaktor Silesii odświeżył w aktualnym numerze. Tytuł był tłumaczony bez zarzutu, dalej nie czytałem, ale od dziś będę korzystał z tego źródła.
    Polen beleidigen Schlesier ==Polacy obrażają Ślązaków – bardzo dobre tłumaczenie.
    Oświadczam, że tytuł nie pochodzi ode mnie, był w mediach taki. Ja tylko tłumaczyłem tekst na niemiecki i dodałem dłuższy komentarz. Uważam tytuł za nielogiczny, bo zbiory obu społeczności mają części wspólne, tzn. znam Ślązaków, którzy są Polakami.
    Artykuł jest ciekawy, jest w Silesii, ale bez nazwiska autora.

  334. A to dla @pombocka w pożegnalnym prezencie, poskładane specjalnie z myślą o nim, w podziękowaniu za grecką muzykę i rodzime krajobrazy, do których tęskni mi się częściej niż się przynaje…Takie tam szkockie dzikie kwiatki z ostatnich tygodni.

    https://photos.app.goo.gl/vcnlpDCQlB4m9wK23

  335. Nefer
    Już więcej o tym nie napiszę, ale chciałabym, żebyś wiedziała, że mój prześladowca nęka mnie od dawna, wypisując różne kłamliwe brednie dotyczące głębokiej przeszłości. Widocznie mieliśmy kiedyś, niestety, wspólnych znajomych. Dalibóg, nie wiem co to za kreaura, za co się mści i po co.
    Koniec tematu, szlus.

  336. Tobermory
    Szkoda, że tak mało zdjęć – jedna małpa i to już cały Gibraltar? Ja zresztą żadnej ne widziałem, bo nie wjechaliśmy na górę – brak czasu. Spieszyliśmy się do Cordoby.

  337. @Kostka, @Tobermory

    Niestety, też pierwszy raz widzę podobną rasę. Przez nas się nie przewinęła, a i w dostępnych mi źródłach niczego podobnego nie znalazłem. I czy to na pewno spaniel? Problem w tym, że hodowcy co i raz tworzą kolejne krzyżówki. Część jest uznawana przez lokalne związki kynologiczne, część nie. Jedno mógłbym z dużą odpowiedzialnością napisać. Nie jest to polski owczarek nizinny (PON).
    I, chyba ku rozczarowaniu @Qby. Owczarki nie mają polowania we krwi. Spaniele, owszem, ku temu zostały wyhodowane. Owczarki nie.

  338. @Kostka
    1 czerwca o godz. 16:53

    Mnie to wygląda na pewną kompozycję rasową 😉 Pies był już ostrzyżony u psiego fryzjera, bo podobno bardzo kudłaty.

    Czytam, że gdzieś w Niemczech, blisko Belgii (!) uciekły z ZOO dwa lwy, dwa tygrysy, jaguar i niedźwiedź. Już je połapali albo ukatrupili (niedźwiedzia 🙁 ), a ja dziś byłem w terenie, gdzie ostatnimi czasy też szwęda się niedźwiedź, ale zupełnie dziki. W związku z tym uzbroiłem się w parasol i bardzo słusznie 😎 Albowiem niespodziewanie spadł tam deszcz, który nie chce spaść w dolinie, zwierza ani jego śladów nie uświadczyłem. Okolica jest dzika i niedźwiedź mógłby sobie hasać, ale w pojedynkę na grzyby chyba już nie pójdę 🙄
    W dzień dziecka lubię sobie czasem zapalić, a że miałem jak raz zapałki, to i zapaliłem.

    https://photos.app.goo.gl/DILDggciFwtWw1Uh2

    Na chwilę przed deszczem…

  339. Tobermory
    1 czerwca o godz. 16:35

    Dziękuję,że szukaleś 🙂

    I zaraz zajrzę pod nick.

  340. @Antonius
    1 czerwca o godz. 17:14

    Małpa, to żeby nie było tak pusto w albumie, @basia chciała Granadę 😉 W Gibraltarze spędziłem więcej niż pół dnia włącznie z twierdzą, jaskinią i dużym placem z pomnikiem 😉

    Ni ma casu! Muszę znowu wybyć 🙁

  341. Tobermory dziękuję 🙂

    A to dla Ciebie i wszystkich. Piękny film z Granady na youtube
    Ze znanym utworem Tarregi – Recuerdos de la Alhambra ( wspomnienia z Alhambry)

    https://www.youtube.com/watch?v=ggYjkHmDkdU

  342. Antonius

    Ksiądz Jankowski sprowadzal auta hurtowo, wielkimi partiami. Na cele kultu religijnego, więc bez cel i podatków. Sprowadzal też wagony wiertarek, kompresorów, spawarek, szlifierek itd itp, też w celach kultowych. Taka Polska, jej właściciel katolicki i lud bozy.

  343. @Tobermory
    @paradox

    Mowiac o psich rasach (i nie tylko).

    Byliśmy w zeszły weekend w ustronnej szkockiej dolinie, z której pochodzą wszystkie na świecie golden retrivery, po tym jak Dudley Marjoribanks, lord Tweedmouth stwierdził, ze do szczęścia jest mu potrzebny pies do przynoszenia kaczek, najlepiej w złocistym kolorze i rozpoczął eksperymenty z krzyżowaniem.

    Wychyliliśmy za zdrowie lorda szklaneczkę whisky tamtego wieczoru, bo kto dziś pamięta jego osiągniecia jako polityka (był członkiem parlamentu) czy przedsiębiorcy za to szczęśliwi właściciele kudłatej przytulności mogą codziennie cieszyć się swoja porcja endorfin i wzruszeń. Nie to ze akurat jestem za krzyżówkami, psami mysliwskimi albo rasowymi czworonogami w ogole (kundelki daja tyle samo endorfin!)…po prostu ta spuścizna po lordzie wydaje mi się wyjątkowo sympatyczna. Zresztą nie tylko to uczciliśmy szklaneczka złotego trunku bo lord ow lubił tez bardzo drzewa i swoja posiadłość zamienił w park pełen pięknych okazów. Wzruszyła mnie notka na tablicy informacyjnej do której trzeba było dotrzeć ładnych kilka mil wyboista szutrówką: „Lasy odzwierciedlają czasem marzenia ludzi, którzy je posadzili.” Po czym opis tego jak Marjoribanks obsadzał z upodobaniem swoja posiadłość lasem, który przeżył jego karierę i życie i cieszy nas do dziś. Notka kończy się stwierdzeniem „ Z pałacu lorda Tweedmouth pozostały dziś tylko romantyczne ruiny. Drzewa, które zasadził żyją dalej”… To tak z dedykacja dla Szyszki. Po ktorym zostanie tylko smrodek pil spalinowych. Co sie za to wysciskalam drzew w dolinie Tomich to moje! 😉 Jak blog nie zniknie do wieczora to wrzuce kilka fotek.

  344. @Tanaka 17:41

    Ksiądz Jankowski pewnie w tym procederze przodował. Bo i nazwisko znane i podobno jakieś zasługi miał. Ale masowe sprowadzanie samochodów miało miejsce w większości parafii. Jak Polska długa i szeroka. Ot, taki przyczynek do krzewienia kultu. Bez kółek nie dało rady. Myślałby kto, że taki samochód to od razu kilka par aureoli.

  345. @ paradox57
    1 czerwca o godz. 17:15

    Zakładam, że jako fachowiec masz rację. Ale – wpisz do googla „polski owczarek nizinny” i otwórz galerię zdjęć. Wśród bardzo wielu jest również prawie identyczne zdjęcie młodego, nieco wystrzyżonego PONa.
    Ponieważ byłem kiedyś blisko z pewną suczką marki PON, interesowałem sie tą rasą, wiele czytałem i wiele widziałem. Jak się takiego niestrzyżonego gruntownie uczesze, wygląda prawie jak – odpowiednio mniejszy – bobtail. A jak jest nieco skudlony, to wygląda różnie.
    Co do polowania, to napisałem „na własny rachunek”. Znam to z autopsji, a wyjaśnili mi hodowcy i weterynarze – pasterskie psy karmią sie na ogół same, czyli muszą polować.

  346. Tanaka

    Tanaku, zwracam się do Ciebie jako do biskupa, bo nie mam do kogo. Jeśli się rzecz jeszcze warzy (od warzyć), to może eksperymentnąć tak, jak jeszcze nie było: puścić na żywioł. Na te trzy wzmiankowane miesiące. Nie wiem, czy to formalnie i technicznie możliwe, tylko głośno myślę. Lato to czas różnych atrakcji – jest się czym dzielić.

  347. Wygrzebałam swoją Granadę jako namiastkę Tobermorkowej. Moja trochę nietypowa
    https://photos.app.goo.gl/J2vIngX5D3yBxhwB2

  348. Kostka
    1 czerwca o godz. 17:00

    Kosteczkoi, aleś mi koncert odegrała na kolory. A najbardziej właśnie lubię taką zwyczajność, swojskość, znajome rośliny, nie wyrafinowane widoki. Cuda, cudka! Dziękuję na wieki wieków, choć liczę, że do jutra, pojutrza…

  349. @Qba

    Mimo wszystko mam wrażenie, że to jakiś mieszaniec. Bobtailowaty? Bo ja wiem? Szata zupełnie nie taka. I włos, gdyby wziąć do ręki, też by się różnił.
    Chcesz mi powiedzieć, że hodowcy pozwalają swoim psom kłusować? Wiem, wiem, aż taki naiwny nie jestem.
    U nas głównie w świętokrzyskim kwitł (kwitnie?) taki proceder. Polowanie na zające z chartami. Przewozili je w bagażnikach samochodowych (dobrze schowane) i wypuszczali. Ale to kłusownictwo.

    Mimo wszystko nie jest to reguła.

  350. Wróć, nie mieszaniec, ale nowa rasa, być może nie zaakceptowana jeszcze przez FCI. Z wieloma rasami nie mamy żadnej styczności. O wielu nawet nie słyszeliśmy. Taka specyficzna sytuacja obecnie się wytworzyła. Np. przez ponad trzydzieści lat mojej pracy przez klinikę przewinęło się może 5 wspomnianych przez Ciebie bobtaili. Z powodu małej u nas ich popularności.

  351. izabella
    1 czerwca o godz. 18:23

    Izabello, jako wodniak i pedałowiec za górskimi widokami nie przepadam z powodu „lekko zjeżdżaliście, ciężko wjeżdżajcie” oraz z powodu, że nigdy nie chciałem być „nad”, bo lęk wysokości. Miast też za bardzo nie uważam. Ale kilka Twoich fotek bardzo mi się spodobało. Jedną się podobającą nawet przepuściłem przez program „photoscape”. Nie mam śmiałości jako komputerowe cielę, ale spróbuję zapytać, czy korzystasz z programu, w którym można zrobić trochę rzeczy ulepszających fotki, np. ustawić poziom, jeśli jest przekrzywiony horyzont, rozjaśnić fotkę, przydać ostrości, uwyraźnić kolory. Ja korzystam z tego programu, co wyżej podałem. Tam jest wiele możliwości, ale mnie one nie interesują – robię tylko to, co nie odbiera fotce naturalności. Zerknij na tę Twoją po lekkiej przeróbce.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6562155054788534882?authkey=CPDr6vS9vbyfFw

  352. Tak z ciekawości: ile dokładnie komentarzy dopuszcza formuła blogu? Bo przewidując najgorsze – że nowych wstępniaków definitywnie już nie będzie – to warto wiedzieć.

  353. W sprawie psa to ja się jeszcze dopytam. Wedle mnie, gdyby nie ta grzywa, to spaniel jak się patrzy 😉

    @kostka

    Szkocka wiosna to u mnie jest teraz na wysokości powyżej 1500 mpn. Na 1000-1200 już po pierwszym pokosie.

    @izabella
    1 czerwca o godz. 18:23

    Niesamowity nastrój, śnieg w Andaluzji… I nie ma tłumów.
    Ostatnim razem, nie wiedząc, że trzeba na wyprzódki rezerwować w internecie, najpierw odszedłem z kwitkiem od kasy, aby następnego dnia od 7 rano stać w kolejce po tę garstkę wolnych biletów, i patrząc na ich malejącą liczbę na monitorze nad kasą zawierać znajomości z równie rannymi ptaszkami z USA. Załapałem się na wejście wczesnym popołudniem i powiedziałem, nigdy więcej! Był kwiecień, pora pielgrzymek do Santiago di Compostela i ci Amerykanie właśnie taką wędrówkę zaliczyli. W okolicach Wielkanocy tłumy wędrowców walczą o miejsca noclegowe w pielgrzymich hospicjach, oberżach i hotelach.
    Następnym razem wybiorę się zimą, poza tym jestem już zdigitalizowany i umiem rezerwować online 😎 😉

  354. izabella
    1 czerwca o godz. 18:23

    Alhambra i śnieg 🙂 W jakim miesiącu to było ?

    Obiecuję sobie,ze jeśli blog przetrwa,to ja pokażę swoją Granadę również.
    I moze nie tylko 🙂

  355. @basia.n
    1 czerwca o godz. 18:51

    Początek marca 2005. To była długa surowa zima w Europie.

  356. Pies psem, ale co innego mi chodzi po głowie. Ponieważ wisi nad nami niepewność co do losów blogu, nie pozostaje mi nic innego, jak spróbować zainicjować. Bo może to już po raz ostatni, ostateczniutki. Więc na taką okazję: wprawdzie młody bo sprzed paru miesięcy – krupnik własnej roboty z gryczanym miodem specjalnie do niego z ubiegłorocznych zapasów zostawiony. I do wyboru dla chętnych – porterówka. Ta nie musi długo leżeć, więc niech nie leży, a stoi na stole.

  357. Tobermory
    1 czerwca o godz. 18:50
    Ja byłam 15-22 marca. I bilety na dwa dni zarezerwowalam przez hotelik America – mały dom tuż przed wejściem do Generalife. Przy drodze prowadzącej z pałaców do ogrodów. Ale wiem,że kolejki po bilety ustawiają się od 5-tej rano. Ja spróbuję tam jeszcze pojechać późną jesienią. I oczywiście w tym hoteliku – jest jako jedyny ( poza klasztorem)
    na terenie samej Alhambry.

  358. wbocek
    1 czerwca o godz. 18:22

    Pombocku, mnie się zdaje, że Ty, jako wyznawca Jeziora, kaczeńca, ćciny, krowy polskiej plackorodnej pt. holenderka, psiaka zwykłego (łac. vulgaris) ogonomerdańca wsiowego, zaskrońca skrzekowsuwacza i całej reszty natralnych naturalności, jesteś też Indianin nadwiślański który czuje pismo nosem, a co w trawie piszczy też nosem, w ostateczności – uchem. I pomysł Twój wygląda mi , w swojej tatarakowej prostocie i naturalności na może najlepszy, na ten czas, albo i na dłużej. To by znaczyło, że jesteś nade mną, więc arcybiskup, albo i sam papież z Jeziora.

    Zamieniając pomysł,znaczy – szare, na złote, jak mawiał – chyba – pewien nieżyjący dziennikarz gospodarczy „Polityki”, rzecz może moglaby mieć taki kształt techiczny: co tydzień, nowa odsłona (karta). W jednej z wersji:
    A. ze wstępniakiem, o treści ograniczonej do, powiedzmy… 140 wyrazów. Dla prostoty rzucenia okiem przez Pana Jacka.
    Alternatywnie – wstępniak w postaci maksimum trzech grafik z takąż ilością wyrazów, lub, też alternatywnie, jeszcze krócej: motto/sentencja któregoś ze znanych (nieznanych?) racjonalistów, wolnomyślicieli, kacerzy, bluźnierców, ateistów, ewolucjonistów, naukowców, artystów.
    B. wersja tabula rasa nic, czysta karta.
    Pod spodem niech się dzieje co chce. Uwaga wstępna: na własną odpowiedzialność. Może to ściągnie żądnych tego i owego trolli i nienawistnników, a może będzie inaczej. W ramach tego co może, może warto zrobić taką próbę. Jest ryzyko, jest i szansa na ciekawe a pozytywne wnioski.

    Panie Jacku – co Pan na to?

  359. @ paradox57
    1 czerwca o godz. 18:34

    O bobtailu wspomniałem jedynie w kontekście pełnego wyczesania niestrzyżonego PONa. Robi się podobny, choć mniejszy. Jak nie jest wyczesany, to może wygladać różnie. Natomiast młody wystrzyżony wygląda jak na rzeczonym zdjęciu. O dziwo w Polsce ta rasa nie jest zbyt popularna, ale na terenach byłego NRD można te psy często spotkać. Dodam jeszcze, że ubarwienie PONa może być różne.
    Oczywiście ze spanielem nie ma wiele wspólnego. Zupełnie inna sylwetka i sierść. Miałem kiedyś czarnego spaniela.
    Pisząc o polowaniu nie miałem na myśli kłusownictwa, a jedynie fakt, że PON wypuszczony luzem na pole poluje (jak sama nazwa wskazuje). Taki ma odruch. Również taki, że najada się na zapas. Bardzo łatwo go utuczyć. Ta rasa ma jeszcze wiele pierwotnych odruchów i nie jest specjalnie „przehodowana”.

  360. paradox57
    1 czerwca o godz. 18:56

    Krupnik…

    To mi przypomniało pewne święta,kiedy to mój ojcie wraz ze swoim szwagrem postanowili zrobić krupnik.Ciągle dolewali spirytusu i próbowali ale jednak wydawał im się za slaby. Więc poprosili mamę i ciotkę o spróbowanie. Okazało się że niewiele brakowalo,aby to był czysty alkohol 🙂 Musieli rozcieńczyć.

  361. paradox57
    1 czerwca o godz. 18:05

    Oczywiście, że t było masowe. Nie tylko ksiądz Jankowski miał kult w sobie, ale każdy członek kleru. Tyle, że Jankowski był wielkoskalarny. Pociągi z cysternami (po 42 sztuki w standardowym składzie) paliwa bezcłowego, naturalnie na potzeby kultu Maryjnego hulały aż miło. Składy pociągowe z materiałami budowlanymi? Oczywiście! Cegła, worek z cementem, silos z cementem, blacha falista, bloki gazobetonowe, okładziny, kamień z Algierii, Indii, Chin, Afryki Południowej, systemy odwodnieinia, ogrzewania, oświetlenia, termoizolaccje itd – wszystko to był kult . Pieniądza. Bo nic innego u biskupa i proboszcza jego nie ma.

  362. wbocek
    1 czerwca o godz. 18:47

    Masz rację wbocku, aż się czerwienię ze wstydu. Zdjęcia zazwyczaj fotoshopuję do drukowania albo wysyłki, a teraz wrzuciłam je z marszu 😳. Ale trochę popoprawiałam te bardziej krzywe.

    @Tobermory
    To była długa zima. W Sevilli prawie zamarzliśmy, bo hotele nie mają ogrzewania. Ale bilety do Alhambry dostaliśmy od ręki przy kasie.

  363. Tanaka
    1 czerwca o godz. 18:59

    No to, Tanako, w imię ojca mołojca i trupa biskupa, trzęsę się, dygocę i telepie mną gorączka z ciekawości.

  364. izabella
    1 czerwca o godz. 19:08

    Daj spokój, izabello, ze wstydem, skoro od 2008 roku przez 7 lat nie miałem pojęcia o takich programach i po moim horyzoncie robionym komórką lub później zmartwionem, Neferka mogła na nartach z gwizdem w uszach zjeżdżać. A jak wiesz, w czym rzecz, to wszystko gra. Zwróciłem na to uwagę, bo właśnie ta foka mi się najbardziej spodobała, ale była za ciemna, a tak szczegóły wyszły na wierzch. Na przykład w oryginale nie widziałem, że po lewej jest pruski mur, czy jak się to tam w Espanii nazywa.

  365. @izabella, pombocek – mnie się bardzo podobają zdjęcia izabelli bez retuszu. Mają zupełnie inny klimat niż typowe widoki Alhambry. To które „poprawił” pombocek jest bardzo kontrastowe – stąd mało szczegółów w cieniu i prawie prześwietlenie w pełnym świetle. Ale ten środek zdjecia jednak nie wydaje się całkiem prześwietlony. Ja bym po prostu rozjaśniła „shadows” i tylko tyle. Nie podkręcałabym kolorów do takiej jaskrawości, jak to zrobił pomobcek. Ale to, oczywiście, kwestia indywidualna. De gustibus…

  366. He he, ten pies to miał być łyżew (Deutsch Drathaar) szorstkowłosy albo gryfon Korthalsa, wtedy jest nawet podobny, choć z pyska przypomina trochę teriera tybetańskiego 😀

  367. @Tanaka 1 czerwca o godz. 18:59

    Czyli chodzi po prostu – jak się od początku domyślałam – o odciążenie Gospodarza od pracy redakcyjnej i porządkowej?

  368. Parę uwag własnych na blogu, który nie wiadomo, czy będzie istniał, czy będzie miał nową formułę.
    1. Jest to blog ateistów, ja bym dodał antyklerykałów. W tym antyklerykaliźmie widze u niektórych taką osobistą ansę, gorące negatywne uczucie, zawiedzioną miłość, jak u kleryka, którego wyrzucono z seminarium.(Znałem takich). Pewnie przesadzam. Czasem mam wrażenie, że jest to sekta ateistyczna z guru Tanaką i red. Kowalczykiem czuwającym w niebiesiech. Określenia takie jak: KaKa jest wrogiem ludzkości wydaje mi się co najmniej przesadzone.( Mój wpis Credo sprzed kilku dni miał być pastiszem,ale nie wiem, czy przez wszystkich został tak odebrany.)
    2. Pogarda dla osób wierzących – określenia katole itp
    Kraj nasz jest w większości katolicki. Ludzie są wychowani i umacniani w tej tradycji i obyczaju, bo z wyznawaniem prawd wiary jest różnie. Nawet ludzie niewierzący albo „jakoś tam wierzący” są poddawani tej presji.Nie należy z nich się śmiać czy wyzywać, tylko wskazać inne może bardziej mniej oportunistyczne wyjście.Dochodzi do tego pogarda dla kraju- Dziki Kraj, Pomroczna.
    Tak na marginesie (bez aluzji) – ilu uczestników tego blogu kupuje choinkę na BN.
    3.Religie powstawały razem z cywilizacją. Próbowały jakoś wyjaśnić świat i otoczenie jak umiały oraz ułatwić dostosowanie do niego. Nie były więc ogłupiające, były pożyteczne. Wnosiły, kształtowały też pewne wzorce moralne, które my ateiści też uważamy za swoje : nie zabijaj, nie kradnij, płać podatki.Dawały odpowiedzi na takie „nienaukowe” pytania, jak pytanie o sens życia.
    4.Religia daje poczucie wspólnoty, mistyczne uczucia przy uczestniczeniu w ceremoniach, obrzędach.

    Czy nastąpi kiedyś koniec religii? Już go kilkakrotnie wieszczono.
    Czy należy walczyć o państwo świeckie – tak, ale nie w prymitywny, bolszewicki sposób jak w niesławnych latach , gdy w mojej szkole szalało ZMP.

    PS. Oczywiście negatywnie oceniam rolę kościoła w Polsce i obecne rządy.

  369. Stachu – a co ma choinka do kaka? Określenie „katole” funkcjonuje w słowniku, tak samo jak „lewactwo” czy „koderaści”.

  370. wbocek
    1 czerwca o godz. 19:17

    Jak dobrze,że powiedziałeś o tym programie. Ja nigdy nie opracowywalam swoich zdjęć,a teraz na przykładzie zobaczyłam,że to warto. W jakiejś wolnej chwili spróbuję eksperymentow. Ale wtedy będę prosila o praktyczne wskazówki,jak z programu korzystać.

  371. Tanaka
    1 czerwca o godz. 18:59

    Tanako, sto lat temu miałem skłonność do rozgadywania się na piśmie. Potem trafiłem na Cortazara. Przeczytałem „Grę w klasy” i jeszcze coś, i jeszcze, i zapomniałem. Ale nie zapomniałem „Opowieści o kronopiach i famach”. A w dodatku wyczytałem w książce „Umiejętność przekonywania i dyskusji”, że porozumieć się ze sobą ludzie mogą wtedy, kiedy mówią krótko. Wbiłem to sobie w kapustę i tak zacząłem pisać, żeby każdy temat i problem zmieścić na jednej stronie maszynopisu. Rygor był dosyć sztuczny, ale zmuszał do dyscypliny słowa i poszukiwań. Trochę go, oczywiście przekraczałem, ale niewiele. Konkluzja: da się. Więc można zaproponować uczestnikom krótkie słowo lub. Rygor nieprzekraczalności jakiegoś limitu byłby może nieludzki, ale jeśli grzecznie poprosić, to może nie byłby potrzebny. Jeśli się jeszcze paru do tej gadki włączy, to może coś uwarzy.

  372. basia.n
    1 czerwca o godz. 19:35

    Basiu, sługa uniżony, do pomocy się rwący. Tyle żem komputerowe cielę, więc sama rozumiesz, że nie „Czym chata bogata”, lecz „Czym chata biedna”.

  373. @Stachu39
    1 czerwca o godz. 19:30

    Choinka to obyczaj pogański.
    Polska to dziki kraj i kołtuński, bo takim się jawi w oczach cywilizowanego świata, w decyzjach rządu i braku większego oporu w społeczeństwie. Tylko zaślepiony patriota lub człowiek z kompleksami większymi od aspiracji nie chce tego widzieć, obraża się i nadyma.
    Twoje „Credo” wzięte dosłownie świadczyłoby o twoim rozeznaniu w sytuacji znacznie lepiej, niż rzekomy pastisz.

  374. I co to znaczy „mistyczne uczucia”, Stachu? Uczucia są jak najbardziej realne, chociaż ulotne. Natomiast wmawianie trzodzie, że to czy owo „powinno” wywoływać określone uczucia – to element religianckiego prania mózgu

  375. Poza tym skąd ten pomysł, że o religii można się wypowiadać tylko w określony sposób?

  376. Dziękuję za chęć pomocy. Ja też jestem cielę komputerowe 🙂
    Jak już wszystko się wyjaśni w sprawie blogu i będę miała pod koniec czerwca więcej czasu, wtedy zacznę przyspieszony kurs opracowywania zdjęć. Ale na razie są ważniejsze sprawy 🙂

  377. Na marginesie
    1 czerwca o godz. 19:21

    Dzięki za uwagi, Namarginesko, ale ze mną o fotkach nie pogadasz, bo to dla mnie nie temat. Dla mnie fotki są najpierw dokumentem z podróży, czyli do wspominania w grobie, nie do podziwiania – ich wartość estetyczna jest, jaka jest, z boku. Więc niuanse oświetlenia na przykład to za wysoka szkoła jazdy, bym w to wchodził. Wchodzę w fale, w zakręty, w las, gdzie nie ma nas ni Was.

  378. W Niemczech, Austrii, Słowenii, Czechach ustawia się nie tylko choinkę, ale i słup majowy (Maibaum), w Polsce w niektórych regionach zwany drzewkiem majowym, maikiem lub gaikiem, śpiewa się i tańczy wokół niego. To też stary pogański obyczaj celebrowania życiodajnych sił natury, ale kościół jakoś nie zdołał go wykorzystać religijnie. Chyba że jako nabożeństwa majowe pod innym symbolem-totemem.

  379. Jeśli boicie się konsekwencji w postaci oskarżenia blogu o „obrażę uczuć” to zbanujcie obrażających te „uczucia”. Będzie to oczywiście, dowodem, że sytuacja w Umęczonej nadal zmierza w kierunku państwa budowy wyznaniowego, gdzie nie-religianci są obywatelami bez prawa głosu. Bo tak jest.

  380. @seleukos – w Szwecji folklor jest odklejony od religii.
    Ale w Polsce religia myli się ludowi z folklorem.

  381. paradox57
    1 czerwca o godz. 18:56

    Czy ja mogę poprosić o przepis na ten domowy krupnik? U nas na trunki słodkie i mocniejsze za ciepło dziś więc częstuje białym musujscym cremantem z doliny Loary. U nas lato w powietrzu, pewnie w lipcu znowu będzie 11-13 stopni jak co roku więc trzeba się nacieszyć, jak ta jętka majowa, kiedy jest pięknie..

    PS. W taki wieczór o którym mówi się tutaj ‚glorious ‚ trudno mi uwierzyć, że nasz blog ma zniknąć! Mam nadzieję, że jakoś to wszystko da się jeszcze odkręcić bo ,psiakostka, okropnie będzie mi Was wszystkich brakować! 🙁

  382. Stachu39
    1 czerwca o godz. 19:30

    Stachu, to, co mówisz, jest na blogu od dawna oswojone. Tak mówili podający się za ateistów i podający się za wierzących. Tak mawia @404. Troska o wierzących jakoby poniewieranych słowem przez ateistów bierze się z wydumania tego poniewierania. Ileż razy można ludziom uprzytomniać, że treści krytyczne i prześmiewcze w stosunku do religii (ewentualnie – do religiantów) wypowiadane są we własnej izdebce z wyraźną tablicą „Listy ateistów”. Jeśli ktoś wchodzi z pretensją, że ateiści zachowują się u siebie ateistycznie, niech ma pretensje do siebie, bo jest na właściwej drodze do kontrolowania cudzych myśli. Utożsamianie tego, co tu się mówi, z takim samym stosunkiem tutejszych ateistów do żywych religiantów w realu, jest nierozumieniem, że tu jest miejsce do nieskrępowanego rozmawiania we własnym gronie, a nie jakaś bojowa partia polityczna. To domniemani uczniowie domniemanego Jezusa dostali nakaz „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”, a nie ateiści. To chrześcijaństwo było najokrutniejszą partią w dziejach świata, a jest w dalszym ciągu zbieraniną barbarzyńców, oszustów i czcicieli mamony mieniących się uczniami Jezusa. Tacy jak Ty, Stachu, niestety sieją destrukcyjny ferment. Jeśli Ty wiesz, jaką rolę spełniały religie w dziejach ludzkości, to czyżbyś sądził, że tutejsi nie wiedzą? Po co im tłumaczysz? Po to, żeby kłaniali się katabasom, bo ich przodkowie, plemienni szamani byli dla ludu przydatni? I co z tego, że BYLI, jaki wniosek dla współczesności? Nie wchodź więc z ogólnikowymi, śmiesznymi i wydumanymi zarzutami, lecz przedstawiaj konkretne przykłady poniewierania wierzących prze ateistów, wtedy będzie się do czego odnieść. Na razie odgrywasz starą, zdartą płytę, której już słuchać hadko.

  383. @Stachu
    Mam podobne podejście do „głupich” ludzi. Można sobie z nich szydzić, jak z kaleków. Jak komuś to sprawia satysfakcję, to jego szczęście, bo nie jest kaleką. Ale przykre, że się tym swoim zdrowiem pyszni i natrząsa się z kaleków.
    Natomiast, abstrahując od jakiejś cywilizacyjnej roli kościoła w średniowieczu, to nie mogę się z Tobą zgodzić, że w XXI wieku odgrywa on jakąś cywilizacyjną rolę. Bo raczej on jest dziś kreatorem kaleków. To kościołowi zawdzięczamy , że pisowskie szambo tak wybiło. Dlatego od dłuższego czasu starałem się przekonać wojujących ateistów, by odróżniali twórców kalek od kalek i nie drwili sobie z wierzeń kalek, tylko koncentrowali atak na tych „twórców”. Ale to mi się nie udało, bo jakże łatwo i przyjemni jest obśmiewać kalekę, który wierzy we wszelkie niepokalane bujdy i matactwa szajki,, niż dobierać się do skóry szajce oszustów, producentów kalek, zarówno fizycznych jak i mentalnych,pochodzących od owych świętych zapłodnionych zarodków,trzęsących się w zimnych azotowych komorach. Mam cudownego wnuka, który z tej zamrożonej otchłani wychynął.
    No nic to, Stachu, na blogu, który tonie, gra orkiestra. Ateiści zastanawiają się nad rasą psa, którego fizys ktoś ujawnił na blogu…
    Chyba jednak trzeba się udać do NIE Urbana, tam chyba są poważniejsi ludzie, co w cale nie znaczy że pozbawieni poczucia humoru.
    A ten blog, trudno, niech tonie razem z psem nieoznakowanej rasy.

  384. Dlatego właśnie próbuję dociec, o co chodzi z tym ukatrupieniem bloga – czy Gospodarz po prostu zmęczył się obsługiwaniem przedsięwzięcia – które wymaga od niego dodatkowej pracy – czy chodzi o coś więcej, a jeżeli tak, to o co?

  385. Wszystko się wali, ale świat jest nadal piękny. W rogu mojej działki rośnie krzew Jaśminu. Gdy przekroczył 3, 4 metry, żona chciała go wykastrować. Kategorycznie się sprzeciwiłem i rósł latami. Obecnie sięga prawie wysokości domu i jest w pełnym rozkwicie. Te tysiące lub miliony kwiatków tak obciążają cienkie gałęzie , że zrobił się wachlarz o średnicy kilku metrów. Gdy zięć wróci z wojaży poproszę go o zrobienie zdjęcia i zastanowię się nad jego umieszczeniem w sieci, może na „twarzoczaszce”, pardon, facebooku?

  386. @Lewy – Ale nikt się tu nie natrząsa z ludzi. Jeśli już, to wykpiwa się ludzką głupotę. Co do pogardy dla szeregowej „trzody” kaka – to nikt tą trzodą nie pogardza tak dogłębnie, jak instytucja, która ją nazywa „trzodą”.

    Poszanowanie praw mniejszości jest podstawą demokracji. W Polsce ateiści są mniejszością…

  387. @Stachu39
    1 czerwca o godz. 19:30
    Zaden lud nie ma obowiazku byc cywilizowany. Na pustyni Kalahari, zyje ludnosc (chyba Buschmeni, nie chce mnie sprawdzac). Kupa ludzi przyjezdza i placi pieniazek, zeby zobaczyc jak jadaja robaczki i szukaja wody pod lisciami o poranku. Dwa tygodnie, tydzien, pozniej w TV pokazuja, tym co maja TV. U mnie Stachu tez czasem w TV pokaza cos o Buschmenach nad Wisla. Taniej wychodzi jak jechac do Kalahari. Czy Ty wiesz Stachu jakie one zwyczaje maja? Jakbys Ty Stachu w tv to zobaczyl to niech BBC i David sir A. schowa. Czytaj Srachu Listy Ateistow, bedziesz wiedzial. Tego nie ma w tv programie. O Buschmen nad Wisla. Nikt obowiazku nie ma byc cywilizowany, wyksztalcony, zdrowy, majetny etc. Wszystko na ochotnika.
    pzdr Seleuk

  388. Tobermory
    1 czerwca o godz. 19:55

    Roweruje Grześ przez wieś, pieśń się przed nim niesie. Patrzy: Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polską będzie Polską, a Polak – Polakiem. No tak, ale gdzie ten Polak? Pod krzyżem siedzą cztery panie i zawodzą majowe śpiewanie. Trzy babcie, jedna wnuczka. Ani jednego Polaka. To Polska taka? Pamiętam, bab bywało 20, 30 i jeden chłop, dwóch. A w cichy majowy wieczór pieśń się słyszało z paru kilometrów. Wtedy, panie, była Polska!

  389. Lewy
    1 czerwca o godz. 20:52

    Kiedy czeka się na bardzo ważne decyzje , bardzo często mówi się o błahych sprawach,aby rozładować napięcie oczekiwania.
    Ponieważ prawie nikt z nas nie ma wpływu na losy blogu, pozostaje ta wielka niepewność i nerwowe czekanie. Więc reakcje są takie, jakie są – każdy na swój sposób.To takie ludzkie.
    Ale przecież Ty to dobrze wiesz….

  390. @Kostka 20:39

    Służę uprzejmie. Jeśli się wstrzymasz cierpliwie do jutra. Tylko zastanawiam się, jak zrobić, żeby nie zginął w tłoku wpisów.
    Nic, coś się wymyśli.

  391. Lewy
    1 czerwca o godz. 20:52

    Lewy, Ty się zestarzałeś, zwariowałeś, czy zwyczajem moich koleżanek stajesz się pod koniec życia najgłupiej jak można religijny? Kto tu się nabija z żywych ludzi i gdzie oni są – POKAŻ! Człowieku, ja POZNAJĘ RELIGIĘ, a nie się nabijam z religiantów. Z matki się, do kuwy nędzy, nabijałem, z armii znajomych i krewnych?! Jeśli w poznaniu dochodzę, że nie ma Boga i głośno w opowiadaniach i na blogu ateistów mówię, to to jest nabijanie się, a nie zwyczajne dzielenie się efektami poznania w STOSOWNYM MIEJSCU?! Nie idę z tym po Kościołach, lecz gadam na blogu ateistów. Pokaż tę armię ugodzonych przeze mnie, obrażonych religiantów. Chłopie, przywołujesz jakieś zjawy, bo może sam jesteś zjawią. Uroił sobie rolę obrońcy. Obrońcy kogo? Pokaż tych poszkodowanych albo idź do kościoła, bo niewiele Ci brakuje, żeby Cię traktować jak religianta.

  392. Lewy
    1 czerwca o godz. 20:52

    Lewy, idź Ty swoją drogą i nie zawracaj gitary swoimi frustracjami. Włazisz jak troll, żeby wyrazić pogardę? Zachowujesz się jak czternastolatek.

  393. Przepraszam, spadam, bo zaraz się rozlecę na kawałki przez parkę ateistów-religiantów, co włażą odpokutować swój udawany ateizm. Dobranoc, pchły na noc.

  394. Jak donosi dzisiejszy N Y T, katolicka archidiecezja w Minesocie zamierza po latach trudnych negociacji doprowadzic do sadowej ugody z 450 ofiarami pedofili tamtejszych kaplanow, ustalajac fundusz na odszkodowania w wysokosci 210 milionow $.
    Tamtejsi ksieza pedofile byli chronieni przed odpowiedzialnoscia przez owczesnego arcybiskopa I przez bishops pomocniczego.
    Oczywiscie obaj panowie sa juz na zasluzonej emeryturze.

  395. Napisałem, co myślę. Trochę wyostrzyłem.Moim marzeniem jest państwo laickie. Ale z drugiej strony wiem, że religie są ludziom potrzebne, bo są. Niektóre sa okropne jak np. kult Stalina, też rodzaj religii z własnymi obrządkami.wiarą, poświęceniem. Ateista to człowiek wolny, wolny też od uprzedzeń.

  396. Zaraz blogowicze zabiorą się za leczenie smutków etanolem, a u mnie niestety za wcześnie. Nasze trzymanie się kurczowo bloga uświadamia mi dlaczego odebranie ludziom wspólnoty kościelno-religijnej jest sprawą beznadziejną (jak też fejsbuka). To że ksiądz jest tłusty, obleśny i grzeszny, i jeździ czerwoną bryką, ma mniej więcej takie znacznie jak wizyty agenta rogera czy inne pyskówki. Czyli żadne.

  397. @basia.n 19:03

    Krupnik to nie jest byle co do zrobienia na poczekaniu z dzisiaj na jutro. Do krupniku trzeba cierpliwości, łagodności i czasu. Serca potrzeba. Nie ma miejsca na byle jakość: dolewać spirytusu i próbować. Moc swoją musi mieć, ale picie spirytusu to desperacja. Picie krupniku ma polegać na delektowaniu się, a nie dezynfekcji jamy ustnej. Obojętnie czy na ciepło, czy na zimno. Mój ma obowiązek dojrzewać. A im dłużej dojrzewa, tym lepszy. Dla niecierpliwych polecam porterówkę. Szybka robota, szybkie picie. Zrobienie trwa mniej więcej pół godziny, a pić można już po miesiącu. Desperaci mogą nawet po tygodniu.

  398. To wobec tego ojciec ze szwagrem nie mieli zielonego pojęcia jak to musi być. Tak to jest z amatorami w każdej dziedzinie 🙂
    Ja na ten temat nic kompletnie nie wiem,bo alkohol piję bardzo rzadko,w małych ilościach i tylko dobre wina. Mocniejsze trunki nie przechodzą mi przez gardło 🙂

  399. @basia.n

    Można robić i nie pić. Można robić i pić. Można pić i nie robić. Co kto lubi.
    Ja zazwyczaj zaczynam degustację wtedy, kiedy moim zdaniem zaczyna nadawać się do picia. Nie wcześniej. Jeśli się nie nadaje, idzie do kanalizacji.

  400. Lewy, ja mam do Ciebie pytanie. Jaka moja reakcja powinna byc prawidlowa, wg Ciebie? Ostatnie wiadomosci.

    1. Naczelny papiez nadwislanczykow, dziury w prezerwatywie robi nozyczkami, zeby dzieci miec na spolke z poslubiona. Znaczy spolkowac chca. Czy w kosciele katolickim nie ucza, dzieci tylko bez prezerwatywy robic?
    2. Smieci pala w komunach nadwislanskich, drogo importowane. Premier nadwislanczykow, zabrania kategorycznie. W szwedzkich komunach smieci pala, sa nawet w wielu miejscach palone, jak duza komuna. Gdyby szwedzki premier zabronil smieci palic, to godzine pozniej przestal byc premier.
    3. Przeczytalem, klauzula sumienia bedzie rozszerzona. Na razie na dentystow. Jak na spotkaniu maturalnym bylem, dawno, to ja i dwoch innch zagranicznych posiadalismy wiekszosc zebow klasowych. Na sztuki. To znaczy, czy gdybym znow na spotkanie klasowe jechal, po decyzji o klauzula sumienia dentystow, mialbym wszystkie klasowe zeby? Na sztuki. Pytanie pomocnicze mnie nasuwa. Co bedzie jak klauzula na stacje benzyny rozszerzona bedzie?

    Ja Lewy chcialbym zebys mnie powiedzial nastepujace. Jaki ja stosunek mam miec i moi sasiedzi, co takie wiadomosci dochodza i podobne. Poradz? Czasem w lokalnej, darmowej prasie nawet. Wydzial kuriosa. Sasiedzi pytaja, ja jakby expert na Bushmenow. Wsrod Bushmenow urodzilem. Czy ja mam Lewy plakac? Dobre rady pisac premierowi o smieciach? Terlikowskiej rznietke zaproponowac od tylu? A kto podroz oplaci i drugie koszta? Ja korespondencyjnie aniani Lewy dzieci robic umiem. Lewy, ja takich wypadkow co trzy ostatnie moglbym dwadziescia.

    Moje pytanie do Ciebie. Jaka wg Ciebie mam zachowac poprawnie, w stosunku do takich kretynizmow. Czy ja cos zle przeczytalem? Wiadomosci z palca, fake news sa?

    Dobranoc Seleuk

  401. @Stachu39 1 czerwca o godz. 21:57
    Nie wiem, skąd ci się wzięła taka definicja ateisty. Nikt nie jest „wolny od uprzedzeń”, zatem dlaczego ateista miałby być? Kult Stalina nie jest żadną religią, tylko zwyczajnym kultem jednostki. Sam sugerujesz, że brak szacunku dla religii kojarzy ci się z PRL-em, a PRL kojarzy ci się z totalitaryzmem i zniewoleniem. To by miała być według ciebie wolność od uprzedzeń? A może wolność od uprzedzeń cię nie obowiązuje, bo nie jesteś ateistą?

  402. Z nalewkami jeszcze trudniej. TAka na ten przyklad tarninowka to minimum na dojzalosc jakies siedem lat. Jak sie dluzej poczeka bedzie niewiele lepsza, ale sa i tacy co uwazaja ze bedzie. Ja nie mam zdania bo siedem lat czekac i tak dlugo.

    pozdrowka
    ~l.

  403. @lonefather

    U mnie w piwnicy leży tarninówka z 2008 roku. Obok wiśniówki z miętą też tak samo starą. Nie jestem w stanie się do nich dokopać, ale wiem, że gdzieś tam na mnie czekają. W starym systemie za kilka lat szłaby do gimnazjum.

  404. @Kostka

    Stwierdziłem, że nie ma co czekać do jutra z tym przepisem. Do rana może się dużo wydarzyć. Więc jeśli jesteś jeszcze przytomna: Albo ktoś, z kim może masz bezpośredni kontakt przetransferuje Ci na priv.

    KRUPNIK

    1 l spirytusu,
    szklanka przegotowanej wody
    szklanka miodu gryczanego (najlepszy, ale może być inny o zdecydowanym wyrazistym smaku, np. wrzosowy)
    szklanka cukru,
    dwa kawałki kory cynamonu (lepiej jeden), (pokruszone).
    korzeń świeżego imbiru (posiekać),
    gałka muszkatołowa (zetrzeć),
    3 łyżki suszonych płatków róży,
    12 goździków,
    12 jagód jałowca,
    5-7 gałązek świeżej ruty (najlepsza). Można zastąpić czubatą łyżką suszonej.

    W dużym rondlu zagotować wodę z cukrem, miodem i wszystkimi przypra¬wami; doprowadzić do wrzenia, po czym szczelnie przykryć i gotować na małym ogniu 15-20 minut.
    Zdjąć z ognia i do gorącego wywaru powoli wlać spirytus. Szczelnie przykryć i podgrzewać na małym ogniu (nie gotować) przez 15 minut.
    Wynieść w chłodne ciemne miejsce i zostawić na noc.
    Przecedzić przez ściereczkę (byle bez sztucznych włókien), rozlać butelek i zostawić na 2-3 miesiące. Lepiej na dłużej, powiedzmy pół roku.

    Spirytus ma być 70%. Mój przepis na dobry spirytus do nalewek jest prosty. Trzeba zmieszać 1:1 96% spirytus z czystą wódką.
    Ewentualnie jak ktoś skąpi, to 7:3 96% spirytus z lekko gazowaną wodą mineralną.

    bold, bo może łatwiej wlezie w oczy.

  405. PS

    Goździki i jałowiec też dobrze jest lekko rozgnieść.

  406. @jeremy
    1 czerwca o godz. 21:52
    Australijskie „instytucje” odpowiedzialne za molestowanie seksualne dzieci w ostatnim pólwieczu prawie zostały zobowiązane do utworzenia funduszu odszkodowawczego. Przedwczoraj po cięzkich „zmaganiach” umysłowych do funduszu przystąpiły australijski kosciół katolicki i Salvation Army.
    Na Tasmanii tamtejszy kościół anglikański sprzedaje budynki kościołow żeby zapłacić odszkodowania.
    Pewnie więcej w tym hałasu niż rzeczywistych działań, ale zawsze to krok do przodu. I jeszcze tylko skazać Pella za ukrywanie pedofilii…

  407. @paradox57
    1 czerwca o godz. 23:21
    A na bimbrze sie nie da? Bo porządny spirytus został u mnie uznany za „no way” po tyk kiedy jakis idiota napił się z butelki i padł chyba trupem.

  408. @Ewa-Joanna
    Nie wiem. Nigdy nie próbowałem. Ale bimber zawsze capi. Pijałem dobry bimber, mimo wszystko capił.

  409. @Antonius, nie zdazylam (chyba dwa dni temu) dolaczyc sie do choru osob, ktore bardzo Cie chwalily – za tresc, za styl itd – co niniejszym czynie. Mimo, ze nie we wszystkim sie z Toba zgadzam to jeszcze dodam od siebie, ze jestes sympatycznym czlowiekiem.
    @Stachu39, @seleuk, @lewy, a chyba i inni sie przewineli z opiniami rozniacymi sie nieco od ustalen KC blogu – podziwiam za odwage. Ja tam wole se pisac bezpiecznie anegdoty z Ameryki.
    @Seleuk, w Szwecji tak dobrze ze smieciami, ale co z reszta swiata? I to jest prawdziwy problem.

  410. @paradox57
    No to nie mam szans. 🙂
    Kiedys tam nabyliśmy 20 kg winogrom muscatów, przerobilismy na sok, dodaliśmy właściwych drożdzy i ustawilismy do fermentowania. Za pól godziny pomkło i tak leciało przez 2 dni – bul, bul, bul bul. I stanęło. Stało następna dwa dni i nic. Spróbowałiśmy. Winem jechało ale kwaśne jak … Wpadlim na świetny pomysł dosypania cukru. Uch, ale sie ucieszyło! Pomkło i tak bulbulowało przez następne 2 dni. I znowu cisza. Zostawilismy odłogiem na 3 miesiące i spróbowałiśmy. Piękne było ale terpentyna jak cholera. Znaczy straszliwie wytrawne. Przelalismy do butelek z nadzieja na to, że z wiekiem mu przejdzie – wiek jeszcze nie minął, dopiero 20 lat ale terpentyna dalej i tak sobie stoi odłogiem.

  411. @Ewa-Joanna
    Bimber możesz zdobyć, a spirytusu nie? Nie ma co się podddawać. Może masz w okolicy jakiegoś sprytnego machera od pędzenia.

    Jednak dziki kraj czasem się do czegoś przydaje.

  412. paradox57
    1 czerwca o godz. 23:39

    Nie wiem. Nigdy nie próbowałem. Ale bimber zawsze capi. Pijałem dobry bimber, mimo wszystko capił.
    ————————–

    Trzeba go najpierw przewietrzyc a potem musi troche odstac. I wtedy nie bedzie capil. Szczegolnie jesli jest to cukrowka, ale zytni tez. Pedze domowy od wielu lat, wlasnie na nalewki i nigdy nie capi.

  413. Ewa-Joanna
    1 czerwca o godz. 23:49

    No to nie mam szans.
    Kiedys tam nabyliśmy 20 kg winogrom muscatów, przerobilismy na sok, dodaliśmy właściwych drożdzy i ustawilismy do fermentowania.
    —————————-

    Kilka przepisow:

    ,https://homedistiller.org/forum/viewtopic.php?f=38&t=3144

  414. Skoro jeszcze nie odcięli nam prądu  to jeszcze taka mała dygresja z okazji kończącego się Dnia Dziecka. Miał być z tego wstępniak pt. „Poczytaj mi mamo” ale już nie będzie wiec tylko takie szybkie rozważania.

    Tygodni temu kilka w gronie innych dzieciatych, dawno niewidzianych brytyjskich Polaków rozmawialiśmy sobie przyjemnie o zaletach angielskich i szkockich szkół i tego czego na Wyspach uczy się dzieci (to osobny temat jednakże). W pewnym momencie ciągnie mnie za rękaw jedna z mam: „A widziałaś te książkę? Kupiłam moim dziewczynom, myślę ze będzie się twojemu młodemu tez podobała” Zerknęliśmy zatem ja i Młody. Tytuł : „Stories for boys who dare to be different” (Historie dla chłopców, którzy nie boja się być inni) z podtytułem „Prawdziwe opowieści o niesamowitych chłopcach którzy zmienili świat bez zabijania smoków”. Trochę się wzdrygnęłam, bo zaleciało mi „smrodkiem dydaktycznym”, takie 100 historyjek o inspirujących „chłopcach” ale zanim zdążyłam cos powiedzieć, wrzasnęło mi już do ucha: „Mama, jest David Attenborough! I Dynamo (przyp. angielski magik). I kapitan Sullenberg! (Przyp. ten od lądowania na rzece Hudson)”. Tak wiec nabyliśmy książeczkę a teraz Młody nie może się od niej oderwać. Na ogół historie sa na temat „chlopcow” (mniejszych i większych, żyjących i nie) którzy albo musieli pokonać jakies przeciwstawności losu, żeby stać się tymi słynnymi facetami, którymi się stali albo postanowili sobie coś, od czego mocno próbowało ich odperswadować otoczenie. Np. Attenborough, któremu powiedziano ze ma za wielkie zeby do telewizji. I że i tak nikt nie będzie zainteresowany ględzeniem o zwierzątkach. Albo Dynamo, który cierpiąc na Crohna był niedożywiony, mały i nękany w szkole. Aż w końcu dziadek nauczył go magicznych sztuczek a Dynamo, z industrialnego Bradfordu stal się słynnym iluzjonista. Ale to nie wszystko, bo im bardziej wpatrzeć się w tą książeczkę z opowiadaniami na stronę o każdym chłopcu tym szerzej otwierają się oczy. Jest oczywiście Stephen Hawking. Jest Gallileusz. Nelson Mandela. Jest Thomas Eddison. Jest wielu innych, oczywistych wielkich nazwisk rodem z umoralniających pogadanek. Ale sa też inni, mniej oczywiści. Na trzeciej stronie Alan L Hart (jeden z pierwszych ludzi którzy operacyjnie zmienili swoja płeć na tą,  z którą się czuli wewnętrznie zidentyfikowani. Poza tym był lekarzem, który zrewolucjonizowal diagnostykę gruźlicy ratując zycie wielu ludziom). Na kolejnej Alan Turing. Gdzies dalej Harvey Milk, aktywista gej, sportretowany przez Penna w filmie „Milk”. Sherpa Tenzig Norgay. Wielu innych. Poeci, geje, aktywiści, faceci, którzy postanowili zająć się makijażem, gotowaniem, modą albo komputerami bo tak im w duszy grało. Przesyłanie? Każdy powinien być takim jakim chce być bo jest to normalne i nie należy się wstydzić za swoje poglądy czy marzenia. A jeśli w coś naprawdę się wierzy to do wielu rzeczy można dojść…Czasem zmieniając świat na lepsze przy okazji.

    Patrzę z przyjemnością jak bardzo pochłaniają Młodego te historie  (” Mama, słyszałas o wiolonczeliscie z Sarajevo? A o człowieku naprzeciwko czołgów? (przyp. z placu Tienanmen) A Nicola Tesla? Patch Adams?”). I myślę sobie…Jak bardzo chłonny jest umysł ośmiolatka, niezapchany komunijnymi psalmami, nakazami i zakazami z niebieskiej książeczki, jak otwarty, jakże ciekawy świata. Jak łatwo uczyć go tolerancji dla inności, nie wtłaczając niczego na siłę do głowy. Być może równie łatwo byłoby go nauczyć nienawiści do obcych,  wiary w zabobony, poczucia że jest się z wybranego narodu albo wiary – umysł dziecka jest wszak jak gąbka, nie wiem, nie próbowałam bo po co. Świat tego młodocianego ateisty jest wszak o wiele bardziej różnorodny i kolorowy i przyjazny niż świat jego rówieśników, którzy od tego maja, po zaliczeniu pierwszej komunii będą obgryzac nerwowo paznokcie czekając w kolejce do konfesjonalu żeby wyznać swoje straszne grzechy przy kolejnych okazjach. Ci, którzy urodzili się inni będą słyszeć od tej pory o tym jaka ich spotka kara i cierpieć w milczeniu. Nie wiem czemu ludzie robią swoim dzieciom taką krzywdę. Nie wiem czemu choć w szkole nie może być alternatywy dla tych, którzy mieli pecha „z urodzenia” trafić w tryby maszyny. Szkoła mogłaby wszak oferować inne sciezki a nie stekac na tę samą kościelno-narodową nutę. Cóż, takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie…
    PS. Wraz z książeczką tą nabyliśmy również książkę o świeckim humanizmie czyli jak być porządnym człowiekiem bez żadnej religii. Nie to, że indoktrynuje ale skoro już się sam zadeklarował… 😉

    Nie ma to jak być dzieckiem w dniu dziecka!

  415. paradox57
    1 czerwca o godz. 23:21

    Dzięki wielkie! Już nie mogę się doczekać żeby wypróbować!

  416. Ciekawostka z okazji Dnia Dziecka. Wszyscy pamiętają sławetny „marshmallow test”, w którym dziecku obiecuje się dwa kawałki pianki (?) jeśli powstrzyma się przed zjedzeniem pierwszego kawałka przez 15 minut. Samokontrola miała się pozytywnie korelować z późniejszymi sukcesami w życiu zawodowym, itp.
    Test niedawno powtórzono na znacznie większej próbie, i okazuje się że decydującym czynnikiem jest zamożność rodziców. Bogatsze dzieci, przyzwyczajone że jedzenie zawsze jest, są w stanie poczekać dłużej na słodycze. A dzieci biedniejsze, gdzie smakołyki raz są a raz ich nie ma (albo i jedzenia czasem nie ma), wolą nie ryzykować i jeść kiedy dają. A że bogactwo koreluje się z sukcesami zawodowymi równie dobrze, to i mamy, sztuczny efekt. Bo w tej samej grupie socjo-ekonomicznej, zjedzenie lub nie zjedzenia pianki ma zerowy efekt na przyszłość dziecka.
    Czyli jak mawiają starzy górale: „correlation does not imply causation” (wgg: „korelacja nie implikuje związku przyczynowego”, też ładnie, ale nie tak zgrabnie).
    No więc niech sobie dzieci jedzą słodycze. Szkodzi co najwyżej na zęby.

  417. Kostka
    2 czerwca o godz. 0:44

    Sprawdziłam, nie ma wersji dla dziewczynek, ale jest wersja niedżenderowa:
    „Stories for Kids Who Dare to be Different”

    A bohaterzy to m.in.:
    Bjoerk, Dr Seuss, Whoopi Goldberg, Andy Warhol, Ellen MacArthur, Greta Gerwig, Andrea Bocelli, Hua Mulan.

    Poziom niżej, ale dobre i to.

  418. izabella
    2 czerwca o godz. 1:35

    😉

    Moje zagapienie bo powinnam dodać, że wersja żeńska była wcześniej i nazywa się:

    „Good Night Stories for Rebel Girls: 100 tales of extraordinary women”

    Wyszły dwa tomy. Młody już sobie zazyczyl też. Ten podział na płeć trochę mi zgrzyta ale co się czepiać do ciekawego wydawnictwa. Ciekawe czy zostaną przetłumaczone na polski…

    PS. Nie słyszałam o ostatnich doniesieniach na temat piankowych testów, istotnie ciekawe. Jakoś nie miałam przekonania do pierwszej odsłony, może dlatego, że nie mogłam sobie przypomnieć jak to z tymi piankami było w moim przypadku…więc co jeśli jestem skazana na porażkę? Z powodu wcinania pianek od razu?

  419. @ Kostka
    2 czerwca o godz. 0:44

    Po prostu – tak trzymać. Nie wiem, czy to pasuje, ale nazwałbym to wiarą w człowieka. W tym sensie, że człowiek sam wybierze właściwą drogę. Najważniesze – nie przeszkadzać. Idealne – pokazać najróżniejsze możliwości. Będąc tak bardzo chłonnym, młody człowiek bardzo szybko (na ogół) znajdzie swoją drogę. Zbrodnią jest zmuszać dziecko do studiowania np. medycyny, bo „lekarze mają dobrze w życiu”. Nie każdy jest K. Komedą czy S. Lemem. A lekarz, nie tylko nie czujący powołania, ale nienawidzący zawodu, a tym samym pacjentów, to właśnie ten, który z Polski nie wyjedzie.
    Patrząc nieco historycznie, można chyba stwierdzić, że germanizacja czy nawet rusyfikacja narodu polskiego była „darem niebios” w porównaniu z katolicyzacją. Zwłaszcza obecną.

  420. @paradox

    TAk mi sie napisalo tylko. No bo wiesz jak jest. Jak juz stoi tyle lat to sie czlowiek przyzwyczaja, ze stoi i jakos glupio sie robi na sama mysl, ze przestanie stac.

    W nalewkach zachodza rozne procesy biochemiczne, ktore powoduja, ze sie czasteczki bialek dziela na mniejsze, inne sie lacza, osad powstaje i na dno opada. W tarninowkach czystych, „zycie biochemiczne” zamiera wlasnie po okolo 7 latach. W nalewkach na bazie tarniny, z dodatkami innych owocow, dluzej to trwa.

    Jak sie mlody urodzil to nastawilem dla niego specjalnie tarninowke. Rok temu jak mial 7 lat ostatni raz sciagnalem znad osadu krysztalowo przejzysta i odfiltrowalem z osadu co sie dalo. Mysle, ze to byl ostatni raz i juz wiecej osadu nie bedzie, bo juz zadne metnosci sie nie pojawiaja i wyglada na to, ze sie wszystko ustabilizowalo. Jesli tak, to oznacza to, ze juz nic sie wiecej nie zmieni poza wiekiem. Jest gotowa ta nalewka i za 10 lat , gdy bedzie mial 18, bedzie taka jak dzis.

    pozdrowka
    ~l.

    ps O bimbrze inna razom.

  421. zyta2003
    1 czerwca o godz. 23:47

    Dziękuję za miłe słowa. Już kiedyś chciałem Ci napisać że imię Zyta mi się dobrze kojarzy. Byłem kilkakrotnie szefem lokalnej komisji wyborczej do władz uczelni i jako człowiek przewidujący kłopoty i leniwy zawsze dobierałem sobie kompetentnych i pracowitych współpracowników. Pewna matematyczka o imieniu Zyta była najinteligentniejszą kobietą, którą w życiu spotkałem, ponadto dowcipną i pracowitą. Jako sekretarz komisji pilnowała wszystkiego tak, że mogłem spokojnie spać. Ratowała mnie w sytuacjach, gdy byłbym reagował zbyt wybuchowo!
    Taki drobny przykład:
    Regulamin wyborczy przewidywał że na stanowisko rektora może zostać wybranym tylko posiadacz tytułu profesora, a ten jet związany z uściskiem ąaczki prezydenta RP. Były to czasy, gdy rządziła tzw. WRONa. Udział w pracach Wrony pomagał w awansach, gdy zabrakło merytorycznych osiągnięć ustawowych, lub zwyczajowych. Pewna pani bardzo chciała kandydować, ale nie spełniała warunku. Mimo to przysłała nam w ostatnim dniu na zgłoszenie kandydatów personalną, mgr prawa i ta uzasadniała zgłoszenie tym, że dokumenty o profesurze leżą na biurku prezydenta. Nawet nie pamiętam, kto wtedy był prezydentem, może generał? Ja byłem bliski wybuchu i zgnojenia mgra prawa, a Zyta spokojnie poinformowała gościa, że w przypadku nieznajomości prawa przez zgłaszającego kandydata, czyli zrozumienia regulaminu, chętnie służy pomocą. Pani mgr prawa, czerwona jak burak, opuściła lokal.
    PS
    „Wrona” to Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego.

  422. Uwagi na istotny temat – bimber i jego własności.
    Raz w życiu widziałem… i powąchałem bimber niewiadomego pochodzenia, którym częstował poważny człowiek, profesor Politechniki Częstochowskiej naszą delegacje opolską, tylko już nie pamiętam z jakiej okazji. Ja powąchałem i „podziękowałem”, a młody kolega z WSI nie odważył się odmówić profesorowi… i wylądował w szpitalu!
    Ja jeszcze dziś pamiętam ten smród starych drożdży.

  423. @paradox57
    2 czerwca o godz. 0:02

    Bimber mogę zrobić, a spirytusu kupic nie mogę.

  424. @Kostka
    2 czerwca o godz. 0:44

    I to byłby bardzo piękny wstępniak.

  425. Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 9:39

    Bimber mogę zrobić, a spirytusu kupic nie mogę.
    —————————-

    Bimber jest lepszy niż spirytus jako baza dla nalewek. Po dobrze zrobionym nigdy nie ma kaca. Po napojach na bazie spirytusu fabrycznego różnie bywa…

  426. Tanaka
    1 czerwca, g.19:06
    W dobie największej popularności księdza Jankowskiego, z uwagi na niebanalny styl jego posługi duszpasterskiej, wypatrzyłam w nieistniejących już Delikatesach przy placu Wilsona niebanalną butelkę wina. Na etykiecie widniał portret wystrojonego na bogato rzeczonego księdza. Nazwy nie pamiętam, nie wiem czy to było wino wytrawne, czy inne, ale nie mogę odżałować, że go wtedy nie kupiłam do mojej kolekcji curiosów.
    Już nigdy więcej tego trunku nie spotkałam.

  427. Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 9:39

    Mozesz … slowo, ze mozesz sama zrobic spirytus.

    Troche pracy wlozyc trzeba w przygotowania.

    Podstawa to dobra kuchenka elektryczna, w ktorej zainstalowany kilku pozycyjny wlacznik zastapic nalezy precyzyjnym wlacznikiem tyrystorowym, ktory pozwala precyzyjnie regulowac temperature.

    Rzecz w tym, ze normalnie w kolumnie rektyfikacyjnej wykorzystuje sie temperature skraplania i na roznych poziomach kolumny skraplaja sie inne substancje. Budowa precyzyjnej kolumny rektyfikacyjnej w warunkach domowych jest niemozliwe.

    Za to mozna precyzyjnie podgrzewac „zacier” i do tego wlasnie jest potrzebna kuchenka elektryczna z precyzyjnym regulowaniem grzania. Etanol wrze w temperaturze 78°C , nieco mnie, lub wiecej w zaleznosci od cisnienia atmosferycznego.

    Jak juz masz precyzyjne zrodlo ciepla, musisz sie zaopatrzyc w zestaw laboratoryjny do destylacji. Najalepiej kolbe destylacyjna z termometrem laboratoryjnym z podzialka do dziesietnej czesci stopnia i chlodnica przeplywowa.

    Wstawiasz kolbe na maszynke, chlodnice podlaczasz do przeplywu wody, i zaczynasz podgrzewac. Stopniowo zwiekszasz sile grzania i obserwujesz jak sie pojawiaja kolejne lekkie frakcje i sie skraplaja. Docierasz do 77,9°C i odstawiasz co sie skroplilo do tej pory, bo od tej temperatury zaczyna sie etanol … i bedzie kapal z chlodnicy do okolo 78,3°C…

    Gdy sie skonczy skraplac to co etanolu bylo w kolbie, czyli nic wiecej nie kapie, opierasz sie pokusie zwiekszenia temperatury … I wymieniasz zawartosc kolby na nowa porcje zacieru i destylujesz … i tak az do przedestylowania calego zacieru, lub tego co zamiast zacieru destylujesz.

    Otrzymany destylat mozna dodatkowo oczyscic filtrujac przez zloze wegla aktywowanego. W zaleznosci od precyzji i stopnia opanowania chciwosci, mozesz uzyskac etanol w stezeniu od 60 do 70 %, co praktycznie jest wlasnie tej samej mocy co „spirytus nalewkowy”.

    pozdrowka
    ~l.

  428. Rozwiazanie na upaly moze byc takie:

    https://www.facebook.com/BerlinDitJefaelltMa/videos/1801998353225867/

    pozdrowka
    ~l.

  429. Na giełdzie wzrosty. Czyżby powiało optymizmem w sprawie blogu?

  430. Za to w ogrodzie turkucie podjadają 🙁 Nastawiłem pułapki (kubki po jogurcie wkopałem w ziemię i nalałem nieco piwa), próbuję też lać olej słonecznikowy do norek. Jeszcze sprawdzę, czy to prawda, że przyciąga je zapach nawozu końskiego?

  431. Tobermory
    Masz rację, kto szuka ten znajdzie.
    Znalazłam jeszcze m.in. TO
    http://www.ojciec-dyrektor.de/0000000/pralat.gif

  432. Nabylem droga kupna truskawki. Sprzedawca zachwalal je tak:

    Poziomka Polska odmiana Azja – ladna nazwa

    pozdrowka
    ~l.

  433. Na marginesie
    1 czerwca o godz. 21:02

    W tym właśnie rzecz! Fota z proboszczem usadzonym w sportowym kabriolecie i trzymającym monstrancję w rączce, bo go nóżka boli, a za nim pokorny tlum trzody niewolników – to widok śmieszny, ,ale tylko przez moment, bo w istocie – odrażający. Panisko-chamisko i lud ciemny zniewolony, ale też na własne życzenie.

  434. lonefather
    2 czerwca o godz. 14:57

    Poziomka polska odmiany Azja Tuchaj-bej. Polska do kwadratu Sienkiewicza. Najpolsza.

  435. mag
    2 czerwca o godz. 11:31

    Swego czasu był wysyp, a może nawet wylew, win szlachetnych z podobizną Szlachetnego. Było chyba i czerwone i białe i – zdaje się – szampan. Bywały sklepy z monopolem uginające się pod Jankowskim. Ale że nagle zniknął ów Szlachetny, to mniemam, że na tym biznesie się poślizgnął. Wcale jednak nie wiem, czy on. Możliwe, że miał sukces: użyczyl tzw. wizerunku, prowizję z góry zgarnał, a jakiś frajer-dystrybutor wierzący w Szlachetnego moc przyciągającą, stracił.
    Owszem, to curiosum i baba z dwoma głowami. Ale większym curiosum jest to, że Jankowski był właścicielem jedynie jednej pary skarpetek i jednych majtek zwykłych, używanych. reszta należała do Kościoła kat. Tak mówił, w każdym razie. Ale jak co mówi ksiądz, to my mu wierzymy.

  436. @Antonius 2 czerwca o godz. 9:28
    I naprawdę nie umiałeś sam udzielić rozsądnej odpowiedzi?

  437. Komentarz z „GW”, który mnie zainteresował:

    „Czyli te oczadzone pislamem epidiaskopy to kosmici?
    Mabena ci się włączyła.
    Niech będzie pochylony.”

    Komentarz jest skierowany do osobnika o nicku „star-y-pisior”, który twierdził, że wiara w łonie kaka „daje wiele optymizmu i dobrej energii”.

    Całość tu:
    http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,23480424,dokad-zmierza-kosciol-ktory-zdradzil-iii-rp.html

  438. Tanaka
    2 czerwca o godz. 15:27

    Może dobra do nadziewania na patyczek… 😉

  439. @Stachu39
    Cieszę się, że chociaż wiedząc, ze spotkają Cię gromy, to mimo wszystko przedstawiłeś swój pogląd jak powinna wyglądać cywilizowana konwersacja.
    „Nobody made a greater mistake than he who did nothing because he could do only a little.”
    (Nikt nie zrobił większego błędu, aniżeli ten, kto nie zrobił niczego, ponieważ mógł zrobić tylko trochę)
    Społeczności podejmują próby przywrócenia pewnych norm i manier (nie manieryzmów)
    Edmund Burke irlandzki filozof i parlamentarzysta kiedyś powiedział, że kindersztuba jest ważniejsza od prawa. Bo maniety dotykają nas każdego dnia.
    Maniery albo budują nas, albo degradują/upodlają nas.
    Zachowania takie jak Rosanne Barr, nie zaistniały nagle. Nie przeszła ona ni stąd ni zowąd z elegancji w rasism. Upłynęło wiele czasu, w którym rozwijała tę swoją „szczerość”. Trzeba przejść przez wiele drzwi, żeby się poniżyć do tego stopnia.
    Dlatego zagwarantowanie właściwego miejsca dobrym manierom jest tak bardzo ważne.
    Ludzie mówią, że powinien być limit na akceptowanie paskudnego rodzaju komunikacji

    Próbuje się ustanowić nowy zestaw regół, zestaw jakichś norm.
    Ponieważ bez norm i kindersztuby, ogłady, uprzejmości, kultury życie staje się tylko Doggy Dogg World https://www.youtube.com/watch?v=QI6N5GBoevI
    Obecnie można zaobserwować dewaluację w naszej narodowej konwersacji. wulgarność, rekompensowaną i wynagradzaną na bazarze.

    Pozdrawiam

  440. „nowy zestaw regół” – emblematyczne!

  441. @wbocek
    1 czerwca o godz. 20:43

    Stachu, to, co mówisz, jest na blogu od dawna oswojone. Tak mówili podający się za ateistów i podający się za wierzących. Tak mawia @404. Troska o wierzących jakoby poniewieranych słowem przez ateistów bierze się z wydumania tego poniewierania. Ileż razy można ludziom uprzytomniać, że treści krytyczne i prześmiewcze w stosunku do religii (ewentualnie – do religiantów) wypowiadane są we własnej izdebce z wyraźną tablicą „Listy ateistów”. Jeśli ktoś wchodzi z pretensją, że ateiści zachowują się u siebie ateistycznie, niech ma pretensje do siebie, bo jest na właściwej drodze do kontrolowania cudzych myśli.

    To czy ktoś jest niewierzący, czy wierzący, to w gruncie rzeczy nie jest najistotniejsze. Ważne jest jaki dana jednostka zostawia ślad na swoim otoczeniu.
    Czy ma wpływ pozytywny, czy niszczący.
    Wiara/niewiara to sprawa prywatna i nic nie ma się do chwały, czy jej braku sam fakt bycia ateistą, albo wierzącym. A traktowanie drugiego z góry, albo jeszcze z buta, tylko z powodu czyichś przekonań religijnych…. to napewno glorii nie dodaje.
    Werefikowanie, ustalanie stopnia ateizmu delikwenta też wydaje się śmiesznością.
    A zwłaszcza ocenianie jego „wartości” „mądrości” „kalectwa”, bazując na tym.

    Piszesz, ze wolność Tomku w swoim domku, bo Listy ateistów i tu można sobie do woli ulgę na „religiantów” dawać.
    Melania Trump pytana o refleksje na temat swojego męża wypowiedzi: łapię za pussy, bez pytania, bo jestem jak suka, która nie może się pochamować…….
    Odpowiedziała, że to tylko takie gadki z szatni (sportowej).
    Na to wielu sportowców zaprotestowało, że oni w szatni nie pozwalają sobie w taki sposób się wypowiadać.
    Swoboda jest dobrą rzeczą, ale czasem niektórzy ją mylą z prostactwem.
    Jeżeli ktoś na codzień nie posługuje się sztućcami, to napewno swobodnie nie będzie się czuł na przyjęciu, gdzie to jest oczekiwane i traktowane jako oczywistość.
    Swoboda wypowiedzi też powinna mieć swoje granice. Wszystko jedno gdzie.
    Inaczej chamstwo zdominuje.
    Bekanie, puszczanie bąków, dłubanie w nosie, klejenie kóz pod stołem, drapanie się po przyrodzeniu… o obecności „swoich”…. dla wielu potencjalnych „swoich” te obrazki budzą przerażenie.
    Swoboda i swoboda….
    https://www.youtube.com/watch?v=o21fXqguD7U
    Trump Gets Caught Saying „Grab Her by the Pussy”

    Pozdrawiam
    Ps. Zarzuciłeś mi poprzednio dydaktyzm. Być może, ale obserwuję, ze nie tylko mnie można go zarzucić. wielu innym też. Tobie również.
    Na swój sposób każdy z nas przekazuje jakieś swoje rozumienie rzeczy To tyle i tylko tyle.

  442. @Lewy
    Czyżby nam został ‚Loose’?
    A może powrót do ‚en passant’?
    Zniknął tam ‚Rossi’, inteligentny troll pisowski.
    Brak mi jego analiz zamachu smoleńskiego.
    To się dobrze czytało.
    Pozdr

  443. A swoją drogą, to Gospodarz napisał, że kończy wierszyki!
    Skąd te tony dekadenckie?
    PS
    Może coś przegapiłem, ale w upał lenistwo się wzmaga…

  444. Tanaka
    Nie wiem jak to ująć. Znaczy się opisać dzisiejszy „bareizm ” w stosunku do jakby bareizmu pierwowzorów.
    Narzędzi mi nie staje, bo i czasy są inne.
    Na pozór pasuje ludowi polskiemu pisizmem zaczadzonemu rodzinka polsko-narodowo, czysta etnicznie i ubogacona różnymi 500+
    Z drugiej dupy strony pojawiają się rozmaite 500 plusy niezaspokojone i niewidoczne na razie.
    Może się zdarzyć tak, że w miejsce wczoraj protestujących pojawią się nowi. Grupy jeszcze nie znane , a zdeterminowane.
    Tak czy owak, drżyj masakryczny potworze. Oby cie jak najszybciej odnalazły stosowne służby, nie racząc detalami ciekawskich, a zwłaszcza
    dzieci, bo cuś mi się to niezdrowe zaintresowanie nie podoba.

  445. @Qba 31 maja o godz. 15:34
    @ 404
    31 maja o godz. 11:31

    Obiecałem sobie nie reagować na Twoje wyrazotoki, ale cytowany wpis jest bardziej niż szkolny. We wszystkich opisaanych przykładach wychodzisz z założenia, że Twoje (działanie, mniemanie) jest prawidłowe i obowiązujące.
    1. Jakoś mnie by do głowy nie przyszło, by w domu mojej siostry położyć nogę na stoliku. Nawet, gdybym jej wyjaśnił najpierw o co chodzi i ona by sama zaproponowała stolik, to i tak wybrałbym krzesło lub taboret. Ale dopiero po jej zgodzie.
    2. Pub, zwłaszcza w GB, jest miejscem szczególnym. Obowiązują w nim określone standardy kultury. Tak, jak nie wypada pluć na dywan w pałacu królowej, tak nie wypada bezcześcić whisky jakimkolwiek kolorowym płynem. Coca-cola jest tu obrazą prawie śmiertelną. Zachowałaś się jak – przepraszam – typowa Amerykanka, która nie wie nawet, jak napisać „culture”.
    3. Jeżeli udaliście się do dobrej restauracji z francuską kuchnią w Paryżu, by – jak napisałaś – poznać kuchnię, to wypadałoby zapytać kelnera, a wręcz poprosić o propozyzję. Zamówienie kurczaka musiało wywołać reakcję „frytkową”. Czyli mamy przypadek jak wyżej. Twoja kultura jest jedyna i obowiązująca.

    Podsumowując, Twoje zachowanie na blogu jest takie, jak w powyższych przykładach – nie uznajesz innej kultury, niż Twoja. Daleki jestem od udzielania Tobie jakichkolwiek rad – jesteś dorosła i wiesz co robisz. Jednakże nie dziw się, że czasem reagujemy jak barman w pubie czy kelner w restauracji w Paryżu.

    Przytoczyłam cały Twój tekst, bo zdarzył się wiele postów wcześniej, a tak będzie wiadomo, bez szukania do czego się odnoszę.

    Po pierwsze kelner, czy barman pracuje w servisie. Zawołanie; klient nasz pan….
    właśnie w serwisie ma znaczenie.
    Kelner jest od obsługi, a nie nauczania „kultury”. Zwłaszcza w dobrej restauracji.
    W Ameryce takie zachowanie jest nie do pomyślenia.
    Przynajmniej ja się z czymś takim nie spotkałam, ani nie słyszałam o takich incydentach od innych.
    Twoja rada jak ja powinnam się zachować w stosunku do paryskiego kelnera chyba wypływała z faktu, że nie przeczytałeś uważnie mojego postu.
    Tam bowiem wyraźnie zaznaczyłam, ze sama syna namówiłam, żeby to on samodzielnie złożył zamówienie. Zachowanie kelnera w stosunku do młodego chłopca, którego powinien najlepiej jak umie obsłużyć, było zdecydowanie okropne i napewno nie na miejscu.
    Co do „mojej” kultury…
    Jest coś takiego, ze kultura to nie jest coś mojego, czy Twojego, czy Iksińskiego.
    Ona żyje swoim życiem. Można się do niej dostosować, albo nie. Ten wybór do nas tylko należy.
    Przypomniał mi się epizod w związku z tym.
    Znajomej ojciec kiedyś wróciwszy z wycieczki pociągiem przyjaźni do Moskwy… bardzo chwalił wysoką kulturę Rosjan.
    To przekonanie bazował na tym, że jak ich grupa doszła do stołu w eleganckiej moskiewskiej restauracji, to kelner ich zapytał; a ruki wy pomyli?

  446. @Qba
    jeszcze dopisek do mojej ostatniej wypowiedzi.
    Nawet jeżeli to ja bym zamawiała kurę, a nie mój syn, to kelner nie powinien tak się zachować.
    A co do stolika i nogi …..
    A co jeżeli nie ma tam ani taboreta, ani krzesła?
    Pomijając wszystko inne co się z tym wiąże

  447. W imię ojca i matki, cześć dziadki i dziatki.

    Widział kto czysty-przeźroczysty Bałtyk? Z zasady bywa taki przy wiatrach z kierunków wschodnich. Podejrzane, prawda? Ale normalnie można pić. Tylko trzeba uważać, bo to ciemne to kamienie. Krzywdy nie zrobią bo nie mają kantów, ale można w oczach wagi nabrać.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6562546143655990994?authkey=CLfn1qzniMr8zwE

  448. @stachu39
    Podobal mi sie Twoj pastisz. Ogolnie sadze, ze mniej zajadlej ortodoksji ateistycznej – religia to samo zlo, a najgorsze wsrod religii jest chrzescijanstwo – przydaloby blogowi powagi.

  449. @Orteq
    Mam nadzieję, że Twoja nieobecność na blogu jest spowodowana przyjemnymi sprawami
    Ale wszystko jedno gdzie teraz bywasz, to
    Serdecznie pozdrawiam

  450. @ 404
    2 czerwca o godz. 19:18

    No i mam. Po co zacząłem?
    Już wiem, że nie zrozumiesz, skoro do tej pory nie zrozumiałaś. Bo „amway” jest dla Ciebie religią: Płacę i wymagam! Kfc i whisky z coca-colą. A jak ktoś ma w dupie Twój kult pieniądza, to brak mu kultury. Szkoda mi tylko twego syna.

  451. Na marginesie
    2 czerwca o godz. 15:54

    @Antonius 2 czerwca o godz. 9:28
    I naprawdę nie umiałeś sam udzielić rozsądnej odpowiedzi?

    Nie mam pojęcia, o jakie pytanie chodzi. Odszukałem mój komentarz z 9.28 i tam nie ma żadnego pytania!

  452. Coś mnie dzisiaj prześladuje cyfra 4. Gdy chciałem coś wpisać na blogu, to przede mną było 444 komentarzy. Zrezygnowałem! Od zawsze męczy mnie liczba 44 naszego wieszcza. Ostatnio sławna była liczba dni protestu niepełnosprawnych – 40! Od tego momentu natychmiast skojarzenie z bohaterską obroną garstki Ormian przed likwidacją przez Turków, opisaną przez autora książki „40 dni Musa Dagh” (Franza Werfla).
    A propos! Warto ją przeczytać. Powinien to uczynić prezes, zanim zakocha się w Erdoganie.

  453. @Qba
    2 czerwca o godz. 20:36
    WaW!
    teraz pokazałeś się w pełnej krasie.
    Przypomniał mi się Twój wstępniak o inteligencji.
    Pamiętam, ze broniłam Ciebie przed atakami.
    Dzisiaj widzę, że te ataki mogły być nie koniecznie ze względu na wstępniak.
    Tak, czy inaczej gratuluję „przemyśleń” i wniosków

  454. @mag 2 czerwca, godz.11:31 i @Tobermory 2 czerwca, godz.11:42
    Nie bylo mnie w Polsce w czasach chwaly ksiedza Jankowskiego. Przyjechawszy raz na wakacje, dowiedzialam sie, ze mial w planach budowe bursztynowego oltarza. Takie przejawy archaizmu religijnego mozliwe sa tylko w KK, protestantyzm dawno z tym zerwal. Jakos drugi sobor watykanski nie przeszkodzil w praktykach zblizonych do balwochwalstwa i osmieszajacych katolicyzm.
    A co do Monsignore, to producent wina i wody tej marki bardzo chcial sie przypochlebic ks.Jankowskiemu. O ile wiem, ten tytul przysluguje dopiero biskupom.

  455. i tak dochodzimy do konkluzji, że ani umiejętność grania na pianinie, czy innym instrumencie, ani zdolność do rymowanek nie są barierą przed chamstwem

  456. @Na marginesie.
    Odpowiadam dopiero teraz, bo nie miałem wcześniej czasu. Dotyczy komunizmu stalinowskiego. Moim zdaniem spełniał wiele cech religii. Nie wiem, czy wszystkie, bo nie jestem specjalistą od religii.
    1. Prorocy : Marks i Engels, później Lenin.
    2.Biblia :krótka historia WKP(b)
    3.Papież: jedyny wykładowca prawdy słynny językoznawca Jossif Wissarionowicz.
    4.Tępienie heretyków.Nawet w Meksyku.
    5.Szerzenie wiary przy pomocy bagnetów.
    6.Ceremonie:apele, pochody z jedynie słusznymi hasłami.
    7.Walka z nauką: z genetyką, socjologią.
    8.Monumentalizm.
    9. Wiara w życie pośmiertne: truchło Lenina na Placu Czerwonym.
    10.Kult Stalina: ponieważ Jezus jako dziecko 12-letnie nauczał w świątyni, mały Soso tez jako dziecko wykazywał się nadzwyczajnymi zdolnościami albo Lenin.
    11.Itd.

    Czasy PRL to czasy mojej młodości. Jak mogę je źle wspominać?

  457. @Stachu39 2 czerwca o godz. 21:16

    Takie porównywanie to nic nowego i nic oryginalnego.
    Nie ma tu żadnych „twoich zdań” – to jest po prostu standardowa wyliczanka.

    Tylko co właściwie usiłujesz tym udowodnić?
    Że każdy totalitaryzm wzoruje się jakoś na kulcie Jezusa?
    Oczywiście. Kaka był pierwowzorem socjalizmu.
    Stalin był wychowankiem seminarium.
    Z kolei pierwowzorem stalinowskiej tajnej policji była papieska Sodalitium Pianum.

  458. @Antonius 2 czerwca o godz. 20:37

    Nie na pytanie. Na żądanie wpisania tej pani na listę kandydatów.
    Twierdzisz, że pani Zyta wybawiła cię z wielkiego kłopotu,
    ale ta jej odzywka była przecież zupełnie oczywista.
    Moim zdaniem.

  459. @Antonius 2 czerwca o godz. 20:50

    Error 404 wyświetla się wtedy, gdy adres netowy prowadzi donikąd.

  460. @ 404
    „Swoboda jest dobrą rzeczą, ale czasem niektórzy ją mylą z prostactwem.”

    W drodze przelotem a i w rewanżu, pozwolę sobie coś dokleić, do Twej wypowiedzi powyżej.
    …Tak, a kulturę wysoką, ze snobizmem jako maską chamstwa.

    Przy okazji, Twój spór jest niepotrzebny – nie zmienisz mentalności servanta by pojęła sens misji service.
    To kwestia cywilizacji, a nie jej pretensjonalnego małpowania.
    Amerykanie, tak, sa głupi, że tę cywilizację żywią innym.
    Pozdrawiam, niekoniecznie we wszystkim, ale z sympatią.
    😉

  461. Wróciłem ze stolicy, gdzie odbyła się mała uroczystość „kupamięci” dyrygenta ansamblu muzyki renesansowej, w którym się przez wiele lat udzielałem. Dyrygent skończyłby przed 3 tygodniami 90 lat, gdyby nie zmarł nagle rok temu 🙁 Śmierć (potknięcie na ulicy, uderzenie głową w krawężnik) zabrała go w pełni sił żywotnych, o rześkim umyśle i z wieloma planami publikacji i koncertów…
    W piękny czerwcowy wieczór członkowie ansamblu i około 200-osobowa publika uczcili jego pamięć wspomnieniami i muzyką. Był grany Dowland, Brade, Frescobaldi, Morley, Phalese, de Sermisy, Gervaise, Attaignant etc.
    Jeden z utworów, który wydał mi się szczególnie bliski nastrojowo, został wykonany przez kwartet gemshornów.
    Można go posłuchać w tym wykonaniu:

    https://www.youtube.com/watch?v=5l6jF8v_Wus

    Now, o Now I Needs Must Part…

    Kochani,
    a co powiecie na propozycję pozostawienia tego Blogu na tydzień albo dłużej tym świętoszkom z kindersztubą, co na niczym nie grają, ani nie rymują, za to dbają nad wyraz o poszanowanie religiantów, godność Ojczyzny i zawsze mają czyste rączki? Temu lepszemu sortowi 😎

    Ja tam tydzień wytrzymam bez pisania, a nawet czytania.

  462. @Qba 2 czerwca o godz. 20:36

    Amerykanie za granicą… Jest taki guru nazwiskiem Rick Steves, który od wczesnej młodości spędzał wakacje w Europie, a potem wyspecjalizował się w przemyśle turystycznym. Rick Steves ma swoją filozofię, polegającą na integrowaniu się z tubylcami, poznawaniu lokalnych zwyczajów itd. Bez miłosierdzia naśmiewa się z „typowych” amerykańskich turystów i próbuje zmienić ich przyzwyczajenia.

    Rick Steves, czy raczej jego korporacja, zajmuje się też organizowaniem zbiorowych wyjazdów do Europy. Kiedyś natknęliśmy się na taką grupę w Toledo. Całe południe Europy – to enklawa, gdzie pieczywko na śniadanko godzinę temu siedziało jeszcze w piecu. Hotel w Toledo serwował takie świeżutkie pieczywko, do tego świeżo zaparzoną kawę – rozkosz! Obok nas przygotowywano śniadanie dla tej właśnie amerykańskiej grupy Ricka – rozwodnioną kawę, paskudny Wonderbread, który z chlebem nie ma właściwie nic wspólnego… czyli żadnych lokalnych przysmaków, to samo paskudztwo co w domu.

    Tak wygląda w praktyce owa „zmiana przyzwyczajeń”. Rick Steves próbował, ale poległ we własnym tourze. Ironia losu?

  463. @Na marginesie
    „KaKa” nie jest jedyną religią.I nie jest tą najokropniejszą.Stalin był wychowankiem seminarium autokefalicznego kościoła gruzińskiego, czyli kościoła wschodniego – nie „KaKa”.
    Czy wszystkie satrapie budują religijny kult przywódców? Nie wiem.
    Ateizm to jest wolność od religii, każdej.

  464. @Tobermory 2 czerwca o godz. 21:54

    Kochani,
    a co powiecie na propozycję pozostawienia tego Blogu na tydzień albo dłużej tym świętoszkom z kindersztubą, co na niczym nie grają, ani nie rymują, za to dbają nad wyraz o poszanowanie religiantów, godność Ojczyzny i zawsze mają czyste rączki
    ?

    Świętoszki grają na kilku instrumentach, w tym na fortepianie a nie na pianie.
    O czystość rączek dbają i godność Ojczyzny nie jest im obojętna.
    A poszanowanie drugiego, nawet inaczej myślącego … tym bardziej

  465. @Tobermory 2 czerwca o godz. 21:54

    Moja wrodzona przekora się buntuje. Oczywiście, mogę nie pisać, ale od czytania się chyba nie powstrzymam. Kindersztuba w wykonaniu religiantów – to mogłoby być zabawniejsze niż Monty Python.

  466. @Stachu39 2 czerwca o godz. 22:13
    „Ateizm to jest wolność od religii” – zatem dlaczego kojarzy ci się ze stalinizmem? Przecież twierdzisz jednym tchem, że stalinizm to religia. Sam sobie przeczysz.

  467. A w ogóle – co ciekawe – w definiowanie ateizmu celują właśnie prawidłowi religianci. W necie roi się od nawoływań, żeby ateizm też był (hi hi!!) „prawidłowy”. „Prawidłowemu” ateiście nie powinien przeszkadzać krzyż na ścianie, zwłaszcza że religiantowi na tym krzyżu tak strasznie zależy! Tak strasznie zależy, że bez krzyża dostanie wysypki! Z kolei ateiście na niczym zależeć nie powinno. Tako rzecze kuriewna Zaratustra.

  468. Tobermory
    2 czerwca o godz. 21:54

    Zadziwiłeś mnie tym udziałem w renesansowym ansamble.:)
    Na jakim instrumencie ?
    Wspólne muzykowanie daje szczególną przyjemność.

    Dowland z linku pięknie wykonany.
    A mówiąc właśnie o nim – z pewnością znasz nagrania The Dowland Project Johna Pottera. Mam dwa cd’s z tego cyklu.

    Propozycja dobra – jestem „za” 🙂

    ps. masz w kraju wspaniały letni festiwal w Lucernie. Nieżyjący Claudio Abbado zapisał Lucernę złotymi zgłoskami na mapie najciekawszych festiwali muzycznych na świecie. Czy byleś kiedykolwiek ?

  469. @Stachu39 2 czerwca o godz. 22:13

    Wszystkie satrapie opierają się na kulcie jednostki, który jest echem monoteizmu (albo odwrotnie). Dodatkowo, marksizm-leninizm w takiej formie, w jakiej był wdrażany w demoludach, wyczerpuje znamiona utopii społecznej, a jako taki jest jeszcze jedną wersją „królestwa bożego”, które od dwóch tysięcy lat usiłują przepychać religianci.

  470. A teraz Stachu mi zaserwował rewelację, że „kaka nie jest jedyną religią”. Pączuś!

  471. @Gekko
    Przelatuj tędy częściej, jeżeli to możliwe.
    Piszesz; nie zmienisz mentalności servanta by pojęła sens misji service

    Próbowano to zrobić, chyba w latach dziewiędziesiątych ubiegłego stulecia.
    Przyznam, ze dawno już nie byłam a Anglii.
    Ale ostatni raz utkwił mi w pamięci.
    Zatrzymałam się w Hotelu niedaleko Hyde Park.
    Kiedyś czekając w Lobby na kogoś (nieopodal recepcjii) byłam świadkiem konwersacji między pracownikami. Nastąpiła ona po prośbie jakiegoś Amerykanina o dodatkowe ręczniki. Naturalnie obiecano mu je dostarczyć. Po jego odejściu recepcjoniści wybuchli śmiechem. Do tego doszedł komentarz, że Amerykanom się zachciewa nie wiadomo czego. Ktoś zapytał; to co, dostarczysz mu te ręczniki? jak obiecałaś…
    Na to osoba zapytana odrzekła: Coś ty, przyjdzie jeszcze parę razy i w końcu mu się znudzi. Tym bardziej, że będzie tutaj tylko jeszcze kilka dni.
    Tu muszę zaznaczyć, że w pokojach faktycznie brakowało ręczników.

    Nie wiem, czy szkolenia w Ameryce przyniosły zamierzony skutek, bo jak wcześniej wspomniałam, potem już nie odwiedzałam Anglii. (akurat nie z tego powodu)

    A różnić się ładnie to nie grzech.
    https://www.youtube.com/watch?v=Yx95ZG_Scgs

  472. @Tobermory 2 czerwca, godz.21:54
    Zaliczajac implicite siebie samego do „gorszego sortu”, nobilitujesz sie w blogowym towarzystwie. A wiec stosujesz kryterium klasyfikacji jednostek opatentowane przez posla Kaczynskiego.

  473. @Na marginesie
    Lubię na ogół cie czytac, bo poglądy nam się zgadzają, ale czasem mi przeszkadza twoja napastliwość, tak jak w wypadku Stacha. Nie każdy bowiem ma zdolnośc wyrażenia piórem tego, co czuje i chciałby powiedzieć. Ja mam z tym czasem kłopoty, to wiem.
    Poza tym chyba inaczej się myśli i ocenia żyjąc lata poza Polską a inaczej żyjąc w tej Polsce, choć niby jesteśmy tacy sami, ale to nieprawda.
    Moje podejście do wielu spraw sie zmieniło, to co kiedys wydawało mi sie normalne teraz wcale normalne nie jest. Przykładem może być choćby #metoo. Jako dziewczyna czy kobieta wiele razy narażona byłam na szykany i często dopiero teraz, kiedy wracam myslą do pewnych wydarzeń widzę, że było to molestowanie takie czy inne, wtedy wydawało mi się normalne.
    A poczytaj sobie komentarze pod polskimi artykułami na ten temat i zobacz- niewiele się zmieniło.
    A cała ta tyrada powyższa to dla przykładu, że łatwiej się zmienić w nowym środowisku niz w starym, w którym się wyrosło.
    To bądź bardziej tolerancyjna dla „stachów’ a w waleniu w łeb nawiedzonych religiantów będe cie wspierać. 🙂

  474. Na zdecydowanie błędnym marginesie.
    Nikogo nie proponowałem na kandydata – i nawet nie wiem czego? Przypomniałem sobie tylko moją wspaniałą sekretarkę komisji x lat temu. W moim długim życiu spotkałem tylko dwie kobiety, które mówiły tylko wtedy, gdy naprawdę miały coś do powiedzenia, Pani Zyta była jedną z nich. Drugą była jedna z moich magistrantek. Myślałem, że się na mnie boczy, a ona po prostu nie miała nic do powiedzenia. Obie straciłem z oczu jeszcze w XX wieku i nie wiem jak sobie radzą z tak rzadką cechą w naszym rozgadanym społeczeństwie. Wiem tylko, że byla magistrantka straciła męża w wypadku. Chłop się tak śpieszył do żony i dzieci, że wyskoczył z pociągu na stacji, na której się nie zatrzymuje – jechał z Wrocławia do Lewina Brzeskiego pospiesznym. Matematyczka jest pewnie już zacną matroną, była trochę młodsza ode mnie.

    Zmiana tematu:
    Próbowałem coś wpisać na En passant i natychmiast zostałem dość paskudnie zaatakowany. Zrobiłem w końcu tak, jak Pan Kowalczyk radził w mailu (antycypowałem!): Skopiowałem teksty na dysk i jutro odpowiem. „On the other hand”, jak mawiał Tewje mleczarz, cieszy mnie, że tuzy blogowe mnie w ogóle zauważyły i uznały godnym ataku, chociaż tyle satysfakcji. Tu znów skojarzenie – moja pięta Achillesowa. Przypomniał mi się stary dowcip.
    „Chwalą nas” mówi córka do mamy. „A kto, córeczko”? „No…ty mnie a ja ciebie”!

  475. Mój ojciec, prosty człowiek, mówił kiedys – wyżej sra niż dupę ma.
    Tak mi się tylko przypomniało….

  476. Antoniusie to wyżej to absolutnie nie do ciebie! 🙂

  477. Stachu39
    2 czerwca o godz. 21:16

    Do jakiego seminarium uczęszczali Lenin, Pol Pot i Mao Tse Tung, którzy w imię ateizmu wymordowali miliony?

  478. @Rogger77
    2 czerwca o godz. 22:58
    Nie wydaje mi się, żeby oni mordowali w imię ateizmu. Nie przesadzaj z tą obroną Częstochowy.

  479. @Tobermory 21:54

    Tyle że potem trzeba by było wrócić z piłą spalinową i kleszczami.

  480. @Ewa-Joanna 2 czerwca o godz. 22:49

    Ależ wcale nie musisz mnie wspierać 🙂
    Mnie to lotto. Forum traktuję jak rozrywkę, nic więcej.

  481. @Na marginesie

    Gdyby ci lotto, to nie przylatywałabyś tu poczytać chociażby. No to nie wierzę w to zapewnienie o lotto, poza taka. Me thinks 🙂

  482. O, teraz nawet dyżurny aggent zabrał głos.
    Bo taki Mao, panietentego, to nie był z kaka.
    Ale bandzior przeca był!

  483. @Ewa-Joanna 2 czerwca o godz. 23:19

    Ależ myśl sobie co tylko chcesz.
    Ja wcale nie mam zamiaru cię przekonywać 🙂

  484. Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 23:03

    Oczywiście że mordowali w imię ateizmu. To byli zaprzysięgli ateiści, których ideałem było świeckie społeczeństwo, bez jakiegokolwiek śladu religii i w imię tego społeczeństwa poświęcali miliony obywateli swoich państw. Stalin założył nawet Związek Wojujących Ateistów. Bardziej współczesne przykłady – Korea Północna to dzisiaj najbardziej ateistyczne państwo na świecie, gdzie najmniejsze podejrzenie o jakiekolwiek sympatie religijne jest równoznaczne z karą śmierci albo zesłaniem do obozu (co w praktyce oznacza to samo). W Chinach prześladuje się setki tysięcy buddystów, a tysiące członków ruchu Falun Gong zabija się dla organów na handel. Ateiści też popełniają masowe zbrodnie, temu nikt nie jest w stanie zaprzeczyć.

  485. Odezwała się namarginalna, prawdziwa agentka kaka, która skutecznie załatwiła ten blog. Ciekawe czy poza głupawym bełkotem ma coś w miarę dorzecznego do powiedzenia?

  486. Brawo Irlandia 🙂
    Jak to boli kiedy owce nie chcą sie podporządkować… Oto pare cytatów z poniższego artykułu:
    „Część katolików przez 40 dni będzie się modlić o przebaczenie. Pokuta to odpowiedź na przegrane przez biskupów referendum w Irlandii, w którym kobiety uzyskały prawo do przerwania niechcianej ciąży.
    [Biskup] powiedział, że ci którzy głosowali za legalizacją zabiegu powinni rozważyć przystąpienie do spowiedzi.
    Publiczna pokuta irlandzkich katolików zaczęła się 30 maja i potrwa do 6 lipca.
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103094,23486127,biskupi-przegrali-referendum-w-irlandii-teraz-katolicy-beda.html#Z_Prze

    Posłance Sobeckiej dobrze gadać – jej ciąża niechciana już nie grozi. Mnie też nie, ale ja sie modlić nie będę ani nikogo do szturmu modlitewnego nie naganiam.

    A tak w ogóle, niech mi ktoś mądry wyjaśni dlaczego bepłodne kobiety i teoretycznie bezpłciowi mężczyźni mają takiego ipla na punkcie rozrodczości? Czy tam czasem w tle nie czi sie ten obrzydliwy i jakże pożądany seks?

  487. Obejzalem dzis Zimna Wojne.

    Pani Kulig – fantastyczna.

    Pan Kot – fajny, choc od polowy do konca sztampowy.

    Pan Szyc – otarty o genialnosc swojej kreacji.

    „Narod” z transparentow zamienic na „Suweren” i Pis moze sie pod wszystkim podpisac.

    Polecam warto pojsc.

    pozdrowka
    ~l.

  488. Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 23:30

    Poslanka Sobecka nie potrzebuje ciazy niechcianej, bo ma urojona.

    pozdrowka
    ~l.

    ps A jesli nie ma ciazy urojonej, to ma urojenia na temat ciazy i ciazenia. Co bylo nie bylo na jedno wychodzi.

  489. @Rogger77
    2 czerwca o godz. 23:25
    Moim zdaniem mordowali dla ideologii czym nie różnią się od innych morderców.
    A są wśród tych morderców i ateiści i wierzący w różnych bogów.
    I był tam też jakis Pol Pot do którego polscy latali z ryngrafami czy czyms tam. Też mordował. To co on był?
    Moim ideałem również jest świeckie społeczeństwo, czy zarzucisz mi chęć zamordowania ciebie?

  490. @Ewa-Joanna 2 czerwca o godz. 23:30

    Bo kto reguluje cudzą rozrodczość ten ma waaadzę.
    Poza tym kaka boi się kobiet. Zdaniem agenta Tomka z Akwinu kobieta nawet nie była człowiekiem. Nadawała się tylko do rodzenia skatolonych – bo na wychowywanie dziatwy była za głupia. Z jednym wyjątkiem – konsekrowana dziewica miała, według agenta Tomka, zadatki człowieczeństwa.

    Poza tym oni przecież wszyscy są zboczeni. Taka choroba zawodowa. Ale to ci Tanaka lepiej wytłumaczy.

  491. @E-J – naprawdę chcesz rozmawiać z aggentem? Przecież on będzie ci powtarzał jak katarynka, że wielcy zbrodniarze tępili religię, a zatem tępienie religianctwa zbrodnią jest.

    Ciekawe dlaczego nie wymienia Hitlera? Czy dlatego, że Hitler był synem skatolonej dewotki, czy dlatego, że był pupilkiem kaka?

  492. @Na marginesie
    2 czerwca o godz. 23:42

    Masz rację, księża boją się kobiet. Dlatego sięgają po dzieci, bo wobec nich czyją sie pewniejsi, mają większy autorytet i władzę.
    No i będę się upierać, że pod tą wojną o macice po stronie kościelnej czai sie ten upragniony sex. Tak samo jak matka karmiąca piersią – wielu nie widzi ssaka tylko te pierś …
    *
    Rozmawiam z każdym do momentu w którym przestaje to byc celowe.
    A kto wie, może zasieję w nim jakieś wątpliwości? 🙂

  493. @lonek
    O posłance Sobeckiej tylko dobrze. Ona ma misję. I tego się trzymajmy szargając misję, nie kobietę.

  494. Zapomniałam podkreślić w swoich komentarzach w dniu dzisiejszym/na dzień dzisiejszy (skręca mnie, gdy używam tego paskudnego, moim zdaniem, zwrotu i zastanawiam się, jak radzili sobie z tym przedwojenni Polacy), że chyba obowiązkowe stanie się kochanie Irlandii.
    W każdym razie ja za tym obstaję. Przypominam, że już raz kochaliśmy Irlandię, gdy dzięki rozstrzygającym glosom jej obywateli mogliśmy się ubiegac o członkostwo w UE.
    https://www.youtube.com/watch?v=5gSroh2XP-0

  495. A tu, co by się podlizać tym co mają przeciw „świętoszkowatym” na blogu…
    ze specjalną dedykacją Majko Blaśko i co.
    https://www.youtube.com/watch?v=wpjXmJKcZCA
    Chiba w gusta tą razą utrafiłam

  496. @Ewa-Joanna 2 czerwca o godz. 23:59

    Oczywiście. Osoby zaburzone nie szukają partnera, tylko obiektu.
    Dziecko w seksie może być tylko obiektem,
    dlatego świetnie się nadaje do „ewangelizacji” spermą xiunca.
    A jeśli jeszcze w dodatku rzekomo lgnie…

  497. Rogger77
    Chce cię poinformować, że nie jestem poprawna politycznie i w ogóle nic z tych rzeczy.
    Ponieważ nie widzę żadnej płaszczyzny do dyskusji z tobą, zamierzam cię po prostu zastrzelić.

  498. @mag 3 czerwca o godz. 0:07
    Nawet Polska miała być „drugą Irlandią”.
    Ale to było jeszcze przed kryzysem 2008?

  499. @@Na marginesie, mag
    Drugą Irlandia to chyba ekonomicznie, teraz będzie aborcyjnie. 🙂
    Nie lubię używania wielkich słów czy określeń na zwykłe rzeczy. Irlandczyce zrobili dobrze, bo poruszyła ich niepotrzebna śmierć młodej kobiety z powodów ideologii stosowanej. Bo była to tragedia nagłośniona medialnie i trafiła do wielu odbiorców. Wiele tragedii dzieje się w czterech ścianach domów i tych nie widać, choć są równie olbrzymie.
    Co poruszy i zmobilizuje Polaków?

  500. Namarginesko
    To było dokładnie w 2004, w maju. Znaczy się, nasze wstąpienie do Unii.
    Akurat jechaliśmy z Moim, który dostał stypendium, do Paryża i wiele nam to ułatwiało, np. opiekę zdrowotną w ramach unijnych ustaleń.
    To co, pozbywamy się @Roggera77?

  501. @Tobermory
    2 czerwca o godz. 21:54

    W linku poniżej to książki pewnie najbardziej renesansowe, ale akordy dość proste, więc można sobie łatwo przyswoić. Liryka też optymistyczna i do ucha lekko wpadająca.
    Polecam i chylę czoła przed muzycznym zadęciem
    https://www.youtube.com/watch?v=npvZY9GJZf8

  502. Ewa-Joanna
    3 czerwca o godz. 0:01

    Z misja jest taki vic, ze misji nie zdolasz zszargac. Szargajac misje, nwiedzonego misja tylko utwierdzasz w jej slusznosci. Najslabszym ogniwem jest „niosacy misje” i to jego osmieszajac, osmieszasz najskuteczniej sama misje.

    podrowka
    ~l.

  503. @mag
    3 czerwca o godz. 0:16
    Rogger77
    Chce cię poinformować, że nie jestem poprawna politycznie i w ogóle nic z tych rzeczy.
    Ponieważ nie widzę żadnej płaszczyzny do dyskusji z tobą, zamierzam cię po prostu zastrzelić
    .

    Mag, czy Ty wiesz, ze takie groźby są karalne?
    A tak swoją drogą, komu Ty tak strasznie chcesz się przypodobać?
    Przecież Roger77 wcale do Ciebie się nie zwracał o nic.
    Chyba że mi to gdzieś umknęło
    Jednak ciekawi mnie, co w nim zauważyłaś takiego potwornego, żeby go chcieć unicestwić?
    Grozisz zabójstwem. A Ty strzelać przynajmniej umiesz?

  504. @lonefather
    3 czerwca o godz. 0:42
    Absolutnie się z tobą nie zgadzam!
    Osmieszanie misji skutkuje pozytywnie. Podważając misyjne argumenty podważamy samą misję.
    Ośmieszanie niosącego misję skutkuje negatywnie tworząc nimb ofiary prześladowań.
    Może ty sie lonak na koniach znasz ( podrzucił byc jakiegoś tipa na Ascot) ale na ludziach to ni cholery.

  505. Wiedziałam, że post mag taka wywoła reakcję…

  506. 404
    Cóż ja na to poradzę, że nie masz za grosz poczucia humoru, a już typu noir, to nawet pół grosza.
    Zawsze możesz mnie podać do sądu, tak jak ktoś kiedyś Nergala w sprawie biblii, którą podarł, czy cóś. Ale Nergal to artysta w miarę znany, a ja mały robaczek. Nie sądzę, by ktoś chciał się pochylić nad moim przestępstwem.
    P.S Strzelać potrafię. W liceum wygrałam nawet konkurs strzelecki w ramach lekcji Przysposobienia Wojskowego

  507. @Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 23:38

    I był tam też jakis Pol Pot do którego polscy latali z ryngrafami czy czyms tam.

    Zdaje mi się, że nie do Pol Pota z tymi ryngrafami latali, a do tego z Ameryki Południowej.
    Ale on już wtedy był w Londynie, o ile pamięć mię nie myli

  508. @404
    Mnie pamięć myli to sprawdziłam jeżeli to dla ciebie takie istotne – rzeczywiście nie do Pol Pota ale do Pinoczeta.
    Jedyna różnica leży w wyznawanej religii.

  509. @404
    O, a to powinno ci się spodobać. Tylko długie jest.
    http://www.wicipolskie.org/?p=28821

  510. @Ewa-Joanna
    3 czerwca o godz. 1:32

    Pozwoliłam sobie zacytować parę zdań z artykułu, który mi zalinkowałaś.
    Dodam tylko jeszcze od siebie, że obrócz braku jakiejkolwiek moralności w polityce, to jest znany z ładactwa. Gdyby #metoo akcja działa się wcześniej, to on byłby głównym „bohaterem”.
    Na jego przykładzie można ocenić wartość pokojowej nagrody Nobla.
    Teraz Trumpowi się ona śni.

    Henry Kissinger i zbrodnie przeciwko ludzkości 1965-1977 i zbrodnie przeciwko ludzkości 1965-1977
    http://www.wicipolskie.org/?p=28821
    Podwójna moralność Kissingera i zbrodnie wojenne, w tym zbrodnie przeciwko ludzkości, za który jest współodpowiedzialny, lub które osobiście autoryzował, nie szkodzą jego wizerunkowi rozsławianemu w głównych środkach przekazu. [..]
    nieżyjący już Christopher Hitchens byłby „zbulwersowany postawą senatora McCaina”, tak uległego wobec byłego sekretarza stanu” [96]. To właśnie Hitchens, jeden z autorów analiz poświęconych nadużyciom Kissingera napisał, że każdy przyzwoity człowiek powinien zamykać przed Kissingerem drzwi i poddawać go publicznemu „ostracyzmowi i wykluczeniu”. „Nigdy więcej kolacji na jego cześć, nigdy więcej szacunku dla jego absurdalnych publicznych wystąpień, zdjęć z uśmiechającymi się hostessami i gwiazdami, nigdy więcej zabiegania o jego bezwartościowe opinie przez sykofanckich redaktorów i producentów” – apelował Hitchens

    Pewnie to już widziałaś, a jeżeli nie to warto sobie przypomnieć:
    https://www.youtube.com/watch?v=4UnRnV4Du5s
    Za to przynajmniej mam sympatię dla Turnbulla

  511. @mag
    3 czerwca o godz. 1:11

    Cóż ja na to poradzę, że nie masz za grosz poczucia humoru, a już typu noir, to nawet pół grosza.
    Zawsze możesz mnie podać do sądu

    Pomyślałam chwilę nad tym zboltowanym i doszłam do w niosku, że to chyba dobrze mi tak. Bo dla mnie to zbyt „noir”, takie wręcz śmiertelne całuny stają w oczach
    i trudno się wtedy śmiać.

    Co do podawania do sądu….
    Ty przecież nie gwarantowałaś mi jak do tej pory, że mnie zabijesz, więc za co mam Cię zgłaszać?
    Co innego Rogger77…. ten ma podstawy.
    A jeszcze jak teraz się dowiedział, że byłaś mistrzynią w strzelectwie, to pewnie poważniej do tego podejdzie.
    Odnośnie tłumaczenia się, że Ty, to taki mizerny robaczek…
    Tak się tłumaczą wszyscy przestępcy.
    Proponuję inną strategię.

  512. @Mag
    Ludzie czasem z pobudek ideologicznych popełniają przeróżne zbrodnie.
    Nawet w Polsce obiło mi się o uszy, ktoś nożem zaatakował posła przeciwnej drużyny.
    Groźba zamierzam cię po prostu zastrzelić
    to jest bardzo poważna groźba.
    Zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę przyczyny.
    Świadczy o niezrównoważeniu emocjonalnym, nadmiernej pobudliwości i niewątpliwym niebezpieczeństwie.
    Trudno oczekiwać od prokuratorów poczucia humoru po usłyszeniu czegoś takiego.
    Bo jak to by wyglądało. Idzie osoba przestraszona do prokuratora, pokazuje groźbę zabicia jej … czarno na białym…. a prokurator zaczyna hichotać…
    Bo takie dobre poczucie humoru ma. Zwłaszcza „noir”
    Obawiam się, że mógłby stracić posadę z powodu tego poczucia humoru.
    Ale co ja wiem, jak to teraz z humorem wśród polskich prokuratorów

  513. Jeszcze odnośnie niebezpieczeństw ze strony skąd innąd kobiet „przewidywalnych”

    Sara Netanyahu rzuciła się na szefa kancelarii jej męża Eli Gronera i musiano ją obezwładnić/unieruchomić, niedopuszczając tym sposobem do bójki.
    W związku z tym Eli Groner miał złożyć swoją dymisję. Jednak Bibi Notenyaho przekonał go, że nie pozwoli więcej na ataki swojej żony Sary. Wygląda na to, że przekonał Mr. Eli i dalej szefuje kancelarią.
    Poniżej link na ten temat w prasie izraelskiej.
    —–https://www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-5275814,00.html
    PM Netanyahu’s wife reportedly tried to assault outgoing PMO director-general
    Sara Netanyahu allegedly lunged at, held back from attacking Director-General Eli Groner over disagreement on state financing for Netanyahu couple’s private Caesarea residence; Mrs. Netanyahu: ‚Tendentious, malicious fabrications’; PM Netanyahu: ‚More Sarna-style fables’; Groner himself refuted report.

  514. Ewa-Joanna
    3 czerwca o godz. 0:53

    Niestety nie podrzuce tipa na Ascot. Gdyby to konie organizowaly, to by sie dalo cos wydedukowac. Niestety Ascot i inne wyscigi organizuja ludzie, a sama stwierdzilas, ze ja sie na ludziach nie znam….

    pozdrowka
    ~l.

  515. @basia.n
    2 czerwca o godz. 22:24

    Krumhorn, gemshorn, flet prosty (recorder)

    https://www.youtube.com/watch?v=9OOvW3shNmI

    https://www.youtube.com/watch?v=5aM5Az4JMZ4

    Festiwal w Lucernie…
    Lang Lang (Lucerne Festival Orchestra, Chailly) – dwa wyprzedane koncerty symfoniczne.
    Wyprzedany też Sir András Schiff z Europejską Orkiestrą Kameralną pod Haitinkiem.
    Do wzięcia Krystian Zimerman+London Symphony Orchestra+Simon Rattle. Wyprzedane na razie najtańsze miejsca po 40 Fr.
    Publika woli Strawińskiego, Mozarta i Beethovena niż Bernsteina, Janacka i Dworzaka? A może się snobuje na solistów, orkiestry, dyrygentów?
    Wyprzedane są najdroższe (320 Fr) miejsca na Sol Gabettę i Filharmoników Wiedeńskich. Kiedy grywała w mojej wsi na wiosennym festiwalu, było taniej 😉
    W Lucernie byłem parę razy, częściej w bliższej okolicy, bo i nas zaszczycali/zaszczycają różni tacy, nawet sam Yehuda 😎

  516. Ktoś tu pytał, ile komentarzy zmieści się pod wpisem, zanim blog się „zatka”. Nie wiem, jakie są założenia techniczne (redakcyjne?) ale były czasy, że mieściło się tysiąc i więcej, i nic się samo nie zablokowało. Rekordowy był chyba lipiec 2015 -> 3 251 komentarzy pod jednym tematem.

  517. 404
    3 czerwca o godz. 0:07
    A tu, co by się podlizać tym co mają przeciw „świętoszkowatym” na blogu…

    Mogę mówić wyłącznie za siebie. Jako niereformowalny ateista nie mam nic przeciwko świętoszkowatym na blogu ateistów, pod warunkiem, że świętoszkowatość zostawiają z tamtej strony drzwi i nie wnoszą tego, co jest najbardziej jałowe i konfliktogenne: światopoglądowej konfrontacji. Ale takich tu nie było. Pokazujecie nieodmiennie (dlatego mówię w liczbie mnogiej) – i ci, którzy tu bywali przed Wami, i Ty z Roggerem, że racją Waszej tu bytności jest właśnie konfrontacja. Od początku nie wnosicie tu żadnego intelektualnego fermentu, lecz kłótnię.
    Bo każda ideologia jest bardziej lub mniej delikatną ekspansją i dążeniem do monopolu, a nie – cichym uprawianiem własnego ogródka. Na gruncie praktyki społecznej możliwe jest zgodne współdziałanie ludzi różnych przekonań, ale niemożliwa jest zgoda na gruncie ideologicznym. Dlatego wszystkie co do sztuki świętoszki (poza może dezenterem, który nie konfrontację nosi przy sobie, lecz świeczkę oświaty) wnoszą znaną na blogu do znudzenia jałowiznę światopoglądową: sprzeciw wobec ateistycznych wystąpień w stosunku do religii i Krk, czyli sprzeciw wobec tego, co jest istotą refleksyjnego ateizmu. Sprzeciw ograny, myślowo pusty i, oczywiście, nieskuteczny. Jesteś może najkonsekwentniej ze wszystkich świętoszków naiwna i jałowa, bo od początku usiłujesz przekonywać tutejszych ateistów, że wierzący – też człowiek. Czyli on jest z tej ziemi, a tutejsi ateiści pospadali z księżyca I trzeba ich uczyć elementarza życia na ziemi. Zakładanie przed rozmową, że rozmówca wie mniej ode mnie, a nie tyle samo lub więcej, świadczy o zapatrzeniu w siebie, o narcyzmie.

    Bywają na blogu różne konflikty, lecz konflikt światopoglądowy jest, przepraszam za nieprecyzyjne słowo, najgłupszy z możliwych, bo do niczego konstruktywnego nie prowadzący – to wygłaszanie monologów i rozchodzenie się ze zjeżoną sierścią, i z ogonami na sztorc, do następnej konfrontacji. Na blogu ateistów wywołują go WYŁĄCZNIE świętoszki. Aż się prosi mniemanie, że wyłącznie po to wchodzą.

  518. Tobermory

    Coś Ci, Tobermorku, pokażę. Jutro ma być być w Mielnie oddana do użytku nadziemna promenada. Zaczyna się od atramentowca Duna i jest przedłużeniem starej betonowej promenady. Słyszałem, że w drugim etapie ma iść do przystani w Unieściu, ale może to plota. W każdym razie ta już prawie gotowa ma jakieś 700 – 800 metrów i na pewno będzie wielką atrakcją dla wczasowiczów. Nie w kij dmuchał, tak sobie spacerować w stałym kontakcie z morzem i sobie patrzeć z wysokości. W sumie sporo Mielno robi dla gości – z pomocą Unii, rzecz jasna.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6562737033025172961/6562737035586858658?authkey=CO7x54D11Oa8wAE

  519. @wbocek
    3 czerwca o godz. 8:21

    O, już gotowe? Jak tam byłem swego czasu, to był tylko mały kawałek. Coś takiego widziałem w Sarbinowie (i korzystałem) oraz w Świnoujściu i po niemieckiej stronie.
    W Mielnie na plaży piach jest grząski i nie da się tak fajnie wędrować kilometrami jak w innych miejscach.

  520. Tobermory
    3 czerwca o godz. 8:30

    Dzieją się rzeczy, jakie się w PRL nie śniły. Kiedy jechałem w lutym szosą od strony Łazów (był akurat zlot morsów), mało mnie szlag nie trafił, jak zobaczyłem kawał wyciętego lasu po lewej stronie szosy na samym przedmieściu Unieścia. W połowie kwietnia już tam stało miasteczko. Ale fakt, że z pewnych oczywistych powodów została nieprawdopodobnie nakręcona koniunktura na polskim wybrzeżu. Mama pracowała 25 lat na ośrodku w Rowach. Czegoś takiego, co się dzieje z wczasami od dwóch lat nie pamiętam. Nie cieszy mnie cywilizacja, ale trudno, bym jako technik nie miał uznania i dla technologii, i dla niesamowitego tempa wczasowego budownictwa. W Gąskach droga nie do poznania. Ze ścieżką rowerową.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6562746765782208641/6562746768259748738?authkey=CP74yNG4ssva3gE

  521. Tobermory

    Próbowałeś mnie uczyć, Tobermorku, ręcznego ustawiania kolejności fotek po obróbce na tubie, ale nie miałem. A teraz widzę, że ten tubowy bardak może wprowadzać spore zamieszanie.

  522. „404, 3 czerwca o godz. 3:33
    @Mag – Ludzie czasem z pobudek ideologicznych popełniają przeróżne zbrodnie.
    Groźba zamierzam cię po prostu zastrzelić to jest bardzo poważna groźba… Trudno oczekiwać od prokuratorów poczucia humoru po usłyszeniu czegoś takiego.”

    @404, daragaja
    Odpusc ty mag(usi). Latwiej ci przyjdzie to odpuszczenie, jesli zdasz sobie sprawe z faktu, iz posiadanie broni palnej – tej potrzebnej do zastrzelenia kogos – skompromitowalo sie w Polsce w momencie gdy Barbara Blida zastrzelila siebie, ponad dekade wczesniej, z pistolecika jej prawem dozwolonego z okazji bycia poslanka. Ona uczynila to zastrzelenie samej siebie na smierc w momencie najscia jej w domu w 2007 roku przez chlopcow Ziobry w kominiarkach o godz. 6 rano.

    Dziisiaj grozby zastrzeliwania wirtualnych nickow, po samobojczym zastrzeleniu samej siebie przez FIZYCZNA Blide – a wiec nie przez virtualna mag(usie), proponujaca odstrzenienie virtualnego nicka Roggera77 – nie maja zbyt wielkich szans na uzyskanie uwagi prokuratorow z prawdziwego zdarzenia. Nawet tych z ziobrowego nadania. Bo prokurator to nie zadne fiu bzdziu

    Niezbyt wiele polskich kobiet, nie bedacych poslankami – a mag(us) na poslanke sie raczej nie zdaje sie charakteryzowac – posiadaja bron palna. Wystarczajacego kalibru do zastrzelenia Roggera77 pod 0:16. Ktory jest nickiem wirtualnym, na dodatek. Na takiego to magnum45 przynajmniej potrzeba.

    @404, 3:33 – pozwol ze cie zacytuje:
    ‚Trudno oczekiwać od prokuratorów poczucia humoru po usłyszeniu czegoś takiego.
    Bo jak to by wyglądało. Idzie osoba przestraszona do prokuratora, pokazuje groźbę zabicia jej … czarno na białym…. a prokurator zaczyna hichotać… Bo takie dobre poczucie humoru ma. Zwłaszcza „noir”. Obawiam się, że mógłby stracić posadę z powodu tego poczucia humoru. Ale co ja wiem, jak to teraz z humorem wśród polskich prokuratorów’

    PS – Co sie porobilo z dyskusja nt. upadlu blogu? @404, wbockowi dzieki skladam za wspomnienie mnie podczas mojej nieobecnosci w tych trudnych dniach. Vere tez chce pozdrowic serdecznie. Pomimo jej calkowitego rozminiecia sie z moimi komentarzami. Bylo to jednak tak dawno temu – moze nawet ze trzy dni juz? – ze szkoda fajerek na odrzewanie przeminionego obiadu ateistow. Inicjatywa oliwska ma szanse, moim zdaniem, na propozycje oparta na ateiscie ten na ka z POLITYKI. Co zlego z nowym blogiem o nazwie https://ateistatennaka.blog.polityka.pl/? Poprzecie, Gospodarzu? Propozycja ta jest, oczywiscie, ostatnia deska ratunku. Wolelibysmy trwac pod firma https://kowalczyk.blog.polityka.pl/. No ale jesli ta formula sie przezyla.. Tanaka musialby sie sprezyc jeszcze bardziej niz dotychczas sprezal

  523. Kostka
    2 czerwca o godz. 17:02

    😀 😀 😀

  524. @wbocek
    3 czerwca o godz. 9:07

    Takie kurniki stawiają?

    Nie próbowałem zamieszczać zdjęć na YT, więc nie będę ci doradzać, ale ustalanie kolejności zdjęć w albumach na googlu to bardzo prosta sprawa. Gdybyś chciał, to ci pomogę.

  525. Pombocku,
    jak oglądasz swoje obrazki (album), to w prawym górnym rogu ekranu widzisz te trzy pionowe białe kropki? Nakliknij, a otworzą ci się różne funkcje, jedną z nich jest „edytuj album”. Tam możesz kliknąć i ustalić kolejność (przeciągać myszką na stosowne miejsca) zdjęć w albumie. Na koniec trzeba odhaczyć (kliknąć na niebieską belkę nad albumem), że gotowe.

  526. Tobermory
    3 czerwca o godz. 7:16

    Właśnie posłuchałam obu linków. Bardzo ciekawe brzmienia obu instrumentów.Świetny klip kwartetu krumhornów,łącznie z pojawiającymi się obrazami Breughla ( to jeden z moich ulubionych malarzy) Będąc niedawno w Wiedniu widziałam w muzeum największą kolekcję jego obrazów. Gemshorn – piękny,ciepły dźwięk 🙂

    Lucerna …
    Kiedy zmarł Claudio Abbado,pomyślałam,że jedynie Chailly ( ktorego wykonania znam tak dobrze z Amsterdamu) jest w stanie utrzymać ten nieprawdopodobnie wysoki poziom. Dobrze,że zostal dyrektorem festiwalu.

    Napisałeś :Publika woli Strawińskiego, Mozarta i Beethovena niż Bernsteina, Janacka i Dworzaka? A może się snobuje na solistów, orkiestry, dyrygentów?

    Myślę,że publice nie bardzo zależy na kompozytorach ( chyba,że był to np. Mahler z Abbado) Chodzi chyba raczej o wykonawców. Ja sama słucham tylko wybranych ze ścislego grona. Po prostu przekonują mnie ich interpretacje. Ale kiedy napisałeś o wyprzedanym koncercie z Lang-Lang tylko się uśmiechnęłam. Bo to jest dla mnie artysta,którego ego jest o wiele większe niż muzyka,ktorą wykonuje. Gdyby to tylko chodziło o jego „teatralność”,to można po prostu zamknąć oczy i nie widzieć. Ale ten sam rodzaj przesady towarzyszy jego interpretacjom. To wielka szkoda,że muzykowi obdarzonemu z jednej strony ogromnym talentem, brakuje rodzaju pokory w stosunku do muzyki.Jego wielkim przeciwieństwem jest Yuja Wang.Jedynie niektóre suknie bywają czasem krytykowane – ale nigdy przez męską część publiczności,chyba,że są to księża.:) Myślę,że niektóre posłanki pieniłyby się również.Ceny na Filharmoników Wiedeńskich na wyjeździe są zawsze tak wysokie. To samo z RCO i Berlińczykami. Ale są warci tego,żeby przynajmniej raz slyszeć ich „na żywo”. Właśnie w kwietniu slyszałam ich w Złotej Sali – akustyka rzeczywiście wspaniała.

  527. Ewa-Joanna
    3 czerwca o godz. 0:23

    Nie wiem, czy Polaka coś ruszy „moralnie”. Wielkie jest upodobanie do chodzenia na łancuchu katolickim, a śladowowo drobne – obywatelstwo i moralność własna. Rozni to poważnie Irlandczyków od Polaków. Były już różne głośne przypadki: Alicja Tysiąc ktora musiała skarżyć Polskę w Strasburgu za odmawianie jej prawa do skorzystania z aborcji, choć wedle dzisiejszego, restrykcyjnego prawa, mogła to legalnie zrobić w Polsce, ze względu na poważny stan własnego zdrowia, ale jej tego odmówiono. Była nastolatka, zgwałcona, której też klinika z „sumieniem katolickim” odmawiała, następnie kolejna i następna, a za nastlolatką szukającą ratunku jeździła krucjata z jakimś klechą i „prolajfowcami” wrzszczącymi pod oknami klinik, ze ona i lekarze chcą „mordować” i rózne inne, podobne przypadki głośne w mediach. I co? I nico!

  528. Tobermory
    3 czerwca o godz. 9:27

    Tobermorku, jest ogromne zapotrzebowanie, więc trudno, żeby robili architektoniczne cuda. Modne są takie błyskawiczne osiedla-kurniki. Kasa jest najefektywniejszym paliwem na drodze mlecznej. Architektonikę to robi w Mielnie Norweg. Ale jak popatrzyłem na tempo powstawania jego atramentowców, pomyślałem, że kto wie, czy on na tym nie skończy i na szczęście żaden bicz czy srycz nie powstanie. Ale może on najpierw tłucze kasę, żeby właśnie mieć na bicz.

  529. Tobermory
    3 czerwca o godz. 9:36

    Chwyciłem, Tobermorku. Spróbuję, Dziękuję.

  530. Tobermory
    3 czerwca o godz. 9:36

    No tak, tylko że jak klikam na trzy kropki, pojawia się wyłącznie „usuń”. Bądź w takiej sytuacji grzeczny i nie nazywaj smarków „smarkami”.

  531. Tobermory
    3 czerwca o godz. 9:36

    Oczywiście, chodzi o smarków – autorów programu, którzy nie potrafią zrobić tak, żeby fotki wychodziły w takiej samej kolejności, jak je ułożył autor.

  532. Tanako,

    Masz czas na przejecie, w swoje wladanie, tego blogu? Bo blog ten byl twoj od dluzszego juz czasu i sam dawales tego kilkakrotne swiadectwa. Brak wpisow autorskich, zgodnie z tzw. umowa oliwska – byla taka? naprawde? – przez ostatnich kilka lat, sugerowal semi-EMERYTURE pana red Kowalczyka.

    UwazamZe przejscie na nowa formule blogowa:
    – wpisy pryncypala Tanaki (ten na ka)
    – urozmaicane wpisami blogowiczow, jak ostatnio,

    to bedzie to.

    Wiec do dziela

  533. Tobermory
    U kogo białe 3 kropki to niech się cieszy – u mnie są czarne! Ale też działają.

  534. @basia.n
    3 czerwca o godz. 9:38

    Udało mi się zaskoczyć cię moim hobby? 😉
    Bywasz tu od niedawna, a ja już wcześniej wymądrzałem się na temat „muzyków-chałturników”, wpływu słuchania muzyki na zdrowie, a także wspominałem stratę mentora i przyjaciela, którego uczciliśmy wczoraj. Spotkało się grono przyjaznych osób, niektórych bardzo wiekowych, o przytomności umysłów godnej pozazdroszczenia.

    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/06/26/sad-ostateczny-w-czesciach-proza/#comment-495574

    Rok temu miała tu też miejsce dyskusja, w której dowiedziałem się, że
    „Sugerowanie, ze wielcy artysci swoje twory dopasowywali do potrzeb rynku, jest nikczemnoscia” albowiem byłem zdania, że niekoniecznie czerpali oni swe natchnienie z własnych uniesień religijnych.
    Jak zwykle też odbyło się bicie piany na temat prześladowania wierzących przez ateistów na tym blogu.
    Był tu taki prześladowany roggerowaty gość, który bał się nadciągających rządów Tanaki, który na pewno będzie chciał „wycinać ciemnotę”
    Odpowiedziałem mu:

    „Po raz nie wiem już który próbuje się tutaj uświadomić tobie i innym wierzącym, że nikt nie ma nic przeciwko uprawianiu waszych wierzeń prywatnie i w ramach wolności przekonań. A ty z dziwną tępotą wmawiasz, że ktoś ci tego zabrania, przychodzi do ciebie do domu i mówi, że jesteś idiotą.
    Czego szukasz na blogu ateistów? Potwierdzenia, że jest super być wierzącym w baśnie dla plemion pasterskich sprzed paru tysięcy lat?
    (…)
    „Czy blogowicz a,b,c ,ktory jest ateista ma prawo uwazac wierzacych za idiotow?”

    Oczywiście, że ma prawo. Jest wolność przekonań, czy nie ma?
    Ty się możesz zrewanżować tym samym, na swoim religijnym forum.
    O ile twoja religia, nakazująca miłować bliźniego swego jak siebie samego, na to ci pozwoli
    I nadstawiać drugi policzek, co czynisz z wyraźną lubością.”

    Co jakiś czas mamy tu kolejną odsłonę skarg i lamentów „męczenników za wiarę”, którzy chyba zbierają punkty do korony niebieskiej. Dobrze, że ich religia nie nakazuje wysadzania bluźnierców w powietrze 🙄

  535. Jesli nastapi koniecznosc ujawnienia prawdziwego oblicza Tanaki, na potrzeby zalozenia blogu POLITYKI zastepujacego blog Listy Ateistow, to podsuwam takie zapytanie:

    a po ch .. to prawdziwe nazwisko Tanaki komu potrzebne?

    Chyba ze Tanaka sam chce sie ujawnic. To wtedy ja jak najbardziej jestem za

  536. @wbocek
    3 czerwca o godz. 9:56

    Pombocku, a otworzyłeś cały album, a nie pojedyncze zdjęcia?
    Nakliknij na strzałkę w lewym górnym kącie ekranu.

  537. @Antonius
    3 czerwca o godz. 10:04

    Masz rację. Kropki są białe przy pojedynczych zdjęciach. Jeśli widać cały album, to kropki są czarne na białym tle.

  538. …ale i przy pojedynczym zdjęciu otwiera się 9 funkcji.
    Pombocku,
    sprawdź (jeśli masz kilka adresów) czy otwierając album jesteś zalogowany pod tym samym adresem, pod którym ten album robiłeś. Jeśli pod innym, to jesteś gościem bez uprawnień.

  539. mag
    3 czerwca o godz. 1:11

    Przyjmuję wyjaśnienie, że to żart, ale może lepiej sobie tak nie żartuj. Internet to globalna wioska, wszyscy mogą to czytać i nawet jeśli Ty piszesz w przenośni, to zawsze jakiś świr może wziąć Twoje słowa na poważnie i zrobić krzywdę niewinnej osobie.

  540. Tobermory
    3 czerwca o godz. 10:26

    Tobermorku, u mnie się pokazuje duża pojedyncza fotka. Po kliknięciu na strzałkę z boku, fotki się przesuwają. Widziałem u Ciebie i u innych album z wieloma widocznymi fotkami, ale u siebie nawet nie umiem go otworzyć. Po kliknięciu w strzałkę po lewej u góry pojawia się niby album z jedną fotką i kawałkiem drugiej – BEZ ŻADNYCH ZNACZKÓW DO KLIKANIA. Nie ma też w ogóle trzech kropek – ani czarnych, ani białych. Świetna pogoda na wieszanie się: ciepło, sucho, pioruny nie walą.

  541. Pombocku,
    jeszcze jedna nieproszona rada, bo widzę, że pokazujesz swoje zdjęcia w G+:
    Jak jesteś zalogowany w guglu, to po prawej strony u góry widzisz swoje konto i taki kwadracik z 9 czarnych kropek. Po nakliknięciu otwiera ci się cały wachlarz możliwości, a wśród nich kolorowy wiatraczek – zdjęcia.
    Po otwarciu zdjęć widzisz po lewej stronie ekranu znaczki, a wśród nich: albumy? Jeśli tak, to kliknij tam, znajdź odpowiedni album i sprawdź, jak działają te trzy czarne kropki po prawej stronie.

  542. Tobermory

    Dziękuję, Tobermorku, ale już wysiadłem, nie fatyguj się. Jak słyszę o logowaniu, kły mi rosną i wracam do dżungli. Komputerowa mafia chce zawładnąć światem. Ale nie mną. Dość mam tych pieprzonych logowań po to, żebym mógł sprawdzić, która godzina. Lete na przystań.

  543. Dzięki, Tobermorku, mój łeb już nie pracuje.

  544. Pombocku,
    a jak ty ładujesz zdjęcia na G+? Bez logowania?

  545. Odpocznij, a wieczorem samo wyjdzie.

  546. Rogger77
    3 czerwca o godz. 10:33

    Przestań tu, chłopie, wyplatać zasłyszane bzdury o świrach i próbuj jątrzyć w kościele, jak nie masz co robić. Miliony ludzi mówią każdego dnia: „Ja się zabiję”, „Zabije cię” – z miłością do kochanki, „Zabij mnie – nie rozumiem” i tym podobne. Jeśli w odwiecznych frazeologizmach widzisz zagrożenie, wracaj do przedszkola i tam wariuj wśród maluchów, bo starszaki Cię wyśmieją

  547. Tobermory
    3 czerwca o godz. 10:52

    Nie pamiętam. Nazywam się tam Jerzy Tomaszek, więc może się logowałem. Tobermorku, ale ja to pieprzę DLA ZASADY. Jada na woda.

  548. wbocek
    3 czerwca o godz. 10:54

    Zachowaj CHŁOPIE swoje pouczenia i połajanki dla siebie, bo mnie nie interesują one w najmniejszym nawet stopniu. I nie wtryniaj się między wódkę a zakąskę, jeśli nie do ciebie piją.

  549. @Orteq
    3 czerwca o godz. 10:13

    Jakby co, to ja znam 😎

    司教 (Shikyō) Tanaka (田中)

  550. Ach, nie ma to jak „filozof” po UJ-ocie. Nic, tylko wódka i zakąska na myśli 🙄

  551. I słownictwo takie wyszukane. Doktorat z kindersztuby co najmniej, jeśli nie habilitacja 😉

    To jak będzie z tym tygodniem, proszę koleżeństwa?

  552. Tobermory
    3 czerwca o godz. 10:11

    Rzeczywiście mnie zaskoczyłeś- ale tak to jest,kiedy do stołu przychodzi się późno .
    Przeczytalam z podanego linku Twoje refleksje w czasie
    zrywania czereśni. Dowiedziałam się i o Twoim hobby i dużo więcej 🙂
    Ale oczywiście ciekawość zachęciła mnie do przeczytania kilku wypowiedzi nieco wcześniejszych,w ty, jedną nieznanego mi anumlika.
    Myślę,że ja przeczytam wszystkie wpisy do góry i na dół,aby w minimalnym stopniu poznać historię forum.

    O „muzykach- chałturnikach ” można wciąż wiele. Bo w każdej dziedzinie ludzie chcą się przeciskać poprzez konkurencję. Jednym wystarcza prawdziwy talent, inni szukają dodatkowych „argumentów” w postaci przysłowiowych różowych tenisowek 🙂
    Pisałeś o roli muzyki w świecie ludzi starszych – rzeczywiście moze niemal czynić cuda. Ja wspomnialam o tym,jaką rolę odgrywała i odgrywa ( jeszcze) w spoleczeństwie Wenezueli ( El Sistema) .Wspólne i indywidualne muzykowanie ma w sobie coś niemal magicznego. Pomyślałam,że kiedy zabierzesz jeden ze swoich instrumentów pod czereśnię i zaczniesz grać,może szpaki przyłączą się ,tworząc mały zespół kameralny 🙂

  553. lonefather
    2 czerwca o godz. 11:40
    Otrzymany destylat mozna dodatkowo oczyscic filtrujac przez zloze wegla aktywowanego. W zaleznosci od precyzji i stopnia opanowania chciwosci, mozesz uzyskac etanol w stezeniu od 60 do 70 %, co praktycznie jest wlasnie tej samej mocy co „spirytus nalewkowy”.
    ————–
    Z bimbrownika z kolumna rektyfikacyjną wykapuje nam 92 do 93%. Bez problemu. Pierwsza setka leci w mech. Oczywiście i naturalnie. Otrzymanego destylatu NIE MOŻNA oczyścić w filtrze węglowym albowiem filtr taki nie jest efektywny jeśli moc soczku przekracza 50%. Tak przynajmniej mówi wiele lat doświadczenia w domowej produkcji…

  554. Tobermory
    3 czerwca o godz. 11:47

    Koleżanki z nocnej zmiany nie wyrażały entuzjazmu. Był również ktoś,kto wyraził obawy,że po takim tygodniu mogą być potrzebna specjalne maszyny do czyszczenia 🙂

  555. Tobermory
    3 czerwca o godz. 11:47

    A to dobre sobie! Grożą zastrzeleniem, a jak napadnięty broni się werbalnie, to mu mówią: uważaj na kindersztubę 🙂 Oj chłopie, tobie profesura katedry hipokryzji i obłudy stosowanej to mało.

  556. Tobermory
    3 czerwca o godz. 11:47

    „To jak będzie z tym tygodniem, proszę koleżeństwa?”

    Mam inną propozycję – przestać dokarmiać kompletnie. Udawać, że nie ma. A poza tym używać czerwonej łapki z kciukiem w dół – z tego co widzę u Passenta i innych wystarczająca ilość „łapek” zwija wpis i przestaje lezc w oczy. Spróbujemy? Czemu mamy się wynosić z własnego ogródka?

  557. @basia.n
    3 czerwca o godz. 11:50

    Ze szpakami to ja bym był ostrożny, mogą wpędzić w kompleksy. Grałem raz sobie na fleciku, aż kos na dachu naprzeciwko jął mnie naśladować tak głośno i natarczywie, że MNIE rodzina poprosiła o ciszę 🙁

  558. Kostka
    3 czerwca o godz. 12:08

    To świetna propozycja ! Oczywiście – „łapkujmy” i nie dokarmiajmy 🙂
    Nie wiedziałam,że te łapki pracują w taki skuteczny sposób.

  559. Tobermory
    3 czerwca o godz. 12:16

    Okazało się,że szpak był prawdziwym konkurentem muzycznym .

    A on chciał tylko utworzyć duet 🙂

  560. No i mamy koniec z Polska Duma…

    Od teraz bedziemy mic juz tylko dume PiSu.

    Detale podmianki dum znajdziecie w linku:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23486697,to-ostateczny-koniec-pride-of-poland-nieoficjalnie-janow-podlaski.html#Z_MT2

    pozdrowka
    ~l.

  561. Rogger77

    Mówię ze środka jeziora jako ten, którego nie ma, za to jest jego chodzenie po wodzie.

    Trollowate dziecko, nie ma na otwartym blogu wtryniania się między wódkę a zakąskę. A jeśli ktoś się mimo to wtrynia, to Ty religiant – między ateistów z przedpotopowymi religianckimi gryzkami. ogryzkami, dogryzaniami, odgryzaniami itd. Po to wchodzisz, by mieć, jak stara ciotka, za złe, nie wnosząc niczego prócz prowokowania konfliktów. To typowe zachowanie trolla. Zdarzało mi się parę razy pytać takich jałowych, jątrzących bez widocznej merytorycznej motywacji, po co tu wchodzą. To było pytanie, nie propozycja, żeby w diabli szli. Żaden nie odpowiedział. Ty też wykręciłeś się odpowiedzią dla głuchociemnych. Tymczasem rzecz jest prosta: tu jest dość atrakcyjnie dla złego pekińczyka, który musi gryźć tych, co go nie chcą – taka ambitna rasa bez ambicji.

  562. pombocek
    3 czerwca o godz. 12:58

    Daj już może sobie spokój z tym swoim braniem pod włos, umoralnianiem czego to wypada a czego nie wypada na „blogu ateistów”, kto tu jest mile widziany a kto nie widziany, że troll, że nie odpowiada na twoje pytania itd., czytałem to już wiele razy. Sprawa jest prosta, napisałem o zbrodniach ateistów, które są historycznym faktem. Rozumiem że taki temat jest dla wielu ateistów trudny i niewygodny (no bo to przecież tylko religia może być źródłem zła itd.), najlepiej jakby nikt nie poruszał takich bulwersujących tematów i nie psuł dobrego samopoczucia „blogowiczom”. Nikogo się jednak nie czepiałem i nikomu nie dogryzałem. Doczekałem się za to, oprócz serii standardowych obelg i złośliwości, groźby zastrzelenia, na którą odpowiedziałem w sposób umiarkowany i koncyliacyjny, na co dostałem dalszą serię obelg i złośliwości, w sposób całkowicie niesprowokowany, między innymi od ciebie. Kto tutaj więc prowokuje, kto się czepia, kto zachowuje się jak dziecko? Patrzysz na rzeczywistość w sposób zniekształcony przez twoje osobiste sympatie i antypatie i nie dostrzegasz obiektywnego obrazu. Mogę to nawet do pewnego stopnia rozumieć, ale bez przesady.

  563. @Rogger77
    3 czerwca o godz. 13:21
    Pozdrowienia od pana Hitlera! 🙂
    To tak na temat tych krwiożerczych ateistów, którzy cię straszą historycznie nocami.
    Bo tak naprawdę to jest to głupie gadanie i wyciąganie wniosków ogólnych na podstawie jednej przesłanki.
    Na podobnej podstawie można stwierdzić, że każdy ksiądz to pedofil albo homoseksualista. Albo że każdy Papuas to ludożerca. Albo że każdy bankier to złodziej. I tak bez końca.
    Powody dla których ktoś staje się zbrodniarzem są tak złożone, że umieszczanie przyczyn w jakiejkolwiek religii jest absurdem.

  564. @404
    Że też ty nie możesz żyć bez intryganctwa.
    Mielesz na różne sposoby moją odzywkę do @Roggera77, którą już sobie z nim wyjaśniliśmy.
    Dowiaduję się, że jestem niestabilna emocjonalnie, czy cóś (nie chce mi się sprawdzać, ale sens był taki), a w ogóle niebezpieczna, tym bardziej, że umiem celnie strzelać. Pouczasz mnie, że grożenie komuś śmiercią może znaleźć finał w sądzie itp. itd.
    Z jakiej ty się choinki amerykańskiej urwałaś? Wejście z tobą w konflikt (który sama wywołujesz) grozi śmiercią lub kalectwem.
    Proszę bardzo. Zgłoś to do prokuratury.

  565. Ewa-Joanna
    3 czerwca o godz. 13:30

    Jeśli chcesz, mogę przytoczyć prawdziwe poglądy Hitlera na religię, relacjonowane przez bezpośrednich świadków, z podaniem źródeł:

    „Christa Schroeder, sekretarka Hitlera, wspomniała w swych wydanych po latach pamiętnikach: „Hitler nie był przywiązany do Kościoła. Uważał religię chrześcijańską za przeżytek, obłudny wynalazek służący do uzależniania ludzi” [Christa Schroeder, Byłam sekretarką Adolfa Hitlera, Warszawa 1990, s. 60.]. Nicolaus von Below, adiutant Hitlera, napisał o postawie religijnej Hitlera w swych wydanych po latach wspomnieniach: „Nigdy nie zauważyłem u niego żadnych oznak pobożności (…)”[Nicolaus v. Below: Byłem adiutantem Hitlera, 1937-45, Warszawa 1990, s. 401.]. Wspominał także, że Hitler wygłaszał publicznie „pogróżki pod adresem Kościołów”[Nicolaus v. Below: Byłem adiutantem Hitlera, 1937–45, s. 140.]. Inny autor twierdzi, że Hitler „bez opanowania dawał się ponosić nienawiści do Żydów, księży, socjaldemokratów, Habsburgów”[Alan Bullock: Hitler, studium tyranii, Warszawa 1997, s. 25.]. Istnienie u Hitlera planu rozprawienia się z chrześcijaństwem potwierdza Werner Maser, który przytacza jego słowa na ten temat. Stwierdził on mianowicie, że jeśli chodzi o Kościół katolicki, to pewnego dnia trzeba będzie „wytrzebić go siłą” [Werner Maser, „Adolf Hitler, legenda, mit, rzeczywistość, s. 201.]. Traktował go jako konkurenta, ale jednocześnie realną siłę, z którą tymczasowo należy się liczyć – stały za nim bowiem znaczące warstwy niemieckiego społeczeństwa [Veikko Huovinen, Hycler: „Życie i działalność Hitlera”, Warszawa 1991, s. 106.]. Plany Hitlera dotyczące rozprawienia się z religią potwierdza również były dygnitarz hitlerowski, Hermann Rauschning, który wspominał pewną wypowiedź Hitlera na temat Kościoła i masonerii. Hitler miał powiedzieć: „Teraz my jesteśmy najsilniejsi i dlatego usuniemy jednych i drugich, zarówno Kościół, jak i masonerię” [Hermann Rauschning: Rozmowy z Hitlerem, s. 257.]”

    Jak się Tobie to podoba? Czy wielu ateistów nie podpisałoby się pod takimi poglądami? Pozdrowienia od pana Hitlera.

  566. Tobermory
    Słyszałam, że śpiew kosa przewyższa (w sensie urody) trele słowicze.
    Raz w życiu słyszałam słowiczy koncert nocą, który nie pozwalał mi zasnąć. A na dodatek pod oknem właśnie kwitły jaśminy i pachniały odurzająco.
    Dla takich chwil warto się trochę pomęczyć na tym świecie.

  567. Gott mit uns Roggerze77, Gott mit uns.
    Ja podobno jestem katoliczką bo mnie tam kiedyś bez pytania ochrzcili i wpisali do ksiegi parafialnej. Nawet komunię odpracowałam. Apostazji nie dokonałam bo mam to w nosie, a do ateizmu doszłam samodzielnie.
    No to powiedz mi, jestem katoliczką czy nie jestem?
    Czy Hitler dokonał apostazji?

  568. Pan prezydent tańczy. Tym razem z pielgrzymami na XXII Spotkaniu Młodych w Lednicy. Oczywiście katolików.
    https://d-pt.ppstatic.pl/k/r/1/ff/91/5b13c329e916e_p.jpg?1528024492

  569. @mag
    A te giezłeczka to obowiązkowe były, czy to tylko grupa artystyczna?

  570. Ewa-Joanna
    3 czerwca o godz. 13:56

    No tak, to „Gott mit uns” na klamrach Wehrmachtu… Myślę że jako osoba inteligentna chyba sama możesz sobie odpowiedzieć na to pytanie: czy jesteś katoliczką bo Cię ochrzcili, byłaś u komunii i nie dokonałaś apostazji? Czy liczą się zewnętrzne oznaki i symbole, czy może raczej wewnętrzne przekonanie?

  571. Tobermory

    Tobermorku, a niech Cię chudy Rower! Zabiłeś takiego ćwieka, że natychmiast rzucam okręt na środku i zapierniczam do chaty eksperymentować. Nie myśl, że na boso – w płetwach. Zawsze ze sobą wożę właśnie na takie wypadki.

  572. @Ewa-Joanna
    3 czerwca o godz. 13:56

    Zadawanie trudnych pytań męczennikom za wiarę (MzW) może wyczerpywać znamiona znęcania się 🙄
    Czy człowiek lękający się o własne życie i zdrowie ma głowę do zastanawiania się nad produkowanymi przez siebie sofizmatami?
    Na miejscu MzW nie wychodziłbym z domu po zmroku, ani nie otwierał listów przychodzących faksem (mogą zawierać niebezpieczny biały proszek albo nawet bombę), unikałbym rogów ulic, a ślepych zaułków to już w ogóle 😎 Uzbroiłbym się w różaniec pancerny, wianek czosnku i krucyfiks dobrze okuty. I czekał… Któregoś dnia przyjdą, we czterech, zapakują do furgonetki i wywiozą w ciemność i mgłę… Kiedy się MzW w końcu ocknie z omdlenia i stwierdzi z ulgą, że w majtkach znowu sucho, powitają go łagodne głosy i muzyka, może się nawet trafią urodziwi pielęgniarze/pielęgniarki…

  573. Ewa-Joanna
    3 czerwca o godz. 13:56

    Jesteś porządną katoliczką. I prorządową. Jako ochrzczona, nie odechrzcisz się, nie ma takiej procedury, to sakrament i szlus! Jesteś wpisana w księgi parafialne w odpowiedniej parafii nadwiślańskiej, więc należysz do 95% mniejszości (bo jest prześladowana przez zboków pedalskich i ateistycznych oraz europejskich i całą resztę zboków), która jest większością niemal absolutną, bo zboków jest 5% a 95% to katoliccy nad Wisłą co bozię miłują nad życie. A że biskupi kochają biźniego swego pisoidalnego,, jesteś prorządową katoliczką nadwiślańską na czasowych wczasach w Ałstralji.

  574. Rogger77
    3 czerwca o godz. 14:14

    Pleciesz jak zwykle i jak zwykle – potłuczony. „Wewnętrzne przekonanie” w niczym nie przeszkadza prawidłowemu katolikowi być wyznawcą Allaha, porządnym buddystą, protestantem, prawosławym, zielonoświątkowcem i wreszcie – ateistą.

  575. Ewa-Joanna
    Oprócz tych w giezłach byli jeszcze harcerze i harcerki w mundurach wyjściowych. Zresztą zobacz sama.
    http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/575529,prezydent-andrzej-duda-tanczy-lednica-internet.html

  576. mag
    3 czerwca o godz. 14:04

    Maguś, przyznasz, że jest postęp w Ojcczyźnie: przed wojną było tak, że „Pani minister tańczy”, a teraz mamy tanczącego funkcjonariusza, zwanego kolokwialnie „prezydentem”. Ładnie tańczy: la-lalala-la-la-la-łojdyludylu-dy-dy-lu-łojdananana-lalalala-la-la-la-la!
    Funkcjonariiusz niższego rzędu, o łoczko, znaczy, Marcinkiewicz od Izabeli, ojciec sakramentalny czwórki dzieci bożych i mąż sakramentalny malżonki swej sakramentalnej, tak łoptańcowywał maturzystki, że z Izką postanowił potańcować dłużej i dogłębniej, choć z tego dzieci bożych nie przybyło. Pewnie dlatego, że się skwasiło.

  577. Tobermory
    3 czerwca o godz. 13:30

    Co je to?

  578. Czyli według nie-potłuczonego i nie-plotącego Tanaki, Ewa-Joanna jest nadal prawowierną katoliczką, tak na poważnie i bez ironii…

  579. Dawno, w szkole sredniej, wpadlem na genialny pomysl. Wymyslilem pytanie. Proste, przedmiot co kazdy zna. Nauczyciele tez. Pytalem z powazna mina, proszac wyjasnienie dzialania. Zaden nauczyciel nie potrafil. Dowolnego przedmiotu nauczyciele, jezykowi i scisli, humanisci, rowno. Wielokrotnie, od nowa. Celem pytania nie bylo dostac odpowiedz. Celem bylo zapobiec kartkowce/klasowce, nieoczekiwanym odpytywaniom, takie. Dlugi czas, nie mogli zorientowac. Pozniej, prawdopodobnie rozmowy w nauczycielskim pokoju daly, nie dac prowokowac pytaniem. Zostawic bez odpowiedzi. Oczywiscie zawsze dzialalo na nowego nauczyciela, czy zastepstwo, co nie wiedzial. To byla dobra zabawa, dlugi czas. Co mnie w tym zastanawialo? Dlaczego nie poszukali jak to dziala? Dwa zdania proste. Cala idea moja upadlaby. Nigdy nie uzyskalem odpowiedzi od zadnego nauczyciela, to zakonczyloby moj genialny pomysl. Dzis mysle, ta wbudowana w zawod nauczyciela potrzeba posiadania autorytetu, nie pozwalala znalezc/poszukac odpowiedz, te dwa proste zdania.

    Nie wiem jaka jest przyszlosc blogu. Blog na ktorym kazde wejscie infantylnego religianctwa dezorganizuje kazda mysl, nie ma przyszlosci. Infantylne wpisy o „zaslugach” wiary. Cytaty z makulatury. Histerykow ksiazki histeryczne. To nawet nie jest kopanie z koniem. Co tu pisac o innych krajach, kulturach. Co pisac, jak podobne pytania inni odpowiadaja. Histerycznie kopac z koniem? Ze stajnia?

    Kiedys, poczatki Listow Ateistow, jeszcze Listy Ateisty, napisalem dwa wpisy jak blog otoczony wrogim religianctwem moze utrzymac. Religianctwem zorganizowanym instytucionalnie. W entuzjazmie narodzin blogu, nikt uwagi nie zwrocil. Tak jakby nikt przedtem podobnego problemu nie mial? Pora kolo wymyslec znow dzis, co? Katakana czy hiragana na virtualnych adressach?

    pzdr Seleukos

  580. Ewa-Joanna
    3 czerwca o godz. 13:30

    Hitler był regularnym katolikiem, a religia katolicka była jednym z najglówniejszych powodów dlaktórych mały Adolfek Schicklgruber wyrósł na Adolfa Hitlera znanego nam z tego i owego.

  581. seleuk|os|
    3 czerwca o godz. 15:03

    Selukosie, co wtedy napisałeś pod „Listami ateisty” i jak można, według Ciebie, zapobiec religianckiemu dewastowaniu bloga?

  582. @mag
    3 czerwca o godz. 13:44

    Kos czy słowik? Obaj śpiewają pięknie, kos ma chyba więcej fantazji, lubi czasem naśladować inne ptaki.
    Dawno temu istniał nawet zawód nauczyciela śpiewu dla ptaków, rodzaj trenera grającego nuty odpowiednie dla kosa, kanarka, słowika czy gila. Mam nawet stosowny podręcznik z nutami na sopranino i flet altowy. Ptak słuchał trylów na flecie i powtarzał…

    https://en.schott-music.com/shop/media/catalog/product/e/d/ed_10442-ed_648_.jpg

    Słowiki nagrywałem kiedyś nocą w chaszczach przy holenderskiej plaży w Zandvoort, a w czasie studiów we Wrocławiu tradycją było słuchanie wieczornych koncertów w kwitnących bzach nad Odrą. Paliło się ognisko, piło piwko i czekało na występy 😉
    Nie do wytrzymania były śpiewy słowika w jednym, częściowo zatopionym kamieniołomie dolnośląskim, gdzie biwakowaliśmy raz grupowo, a nad głowami darły się zakochane samce 🙄 Normalnie nie dało się spać, a jeden mało romantyczny kolega rzucał nawet butami w krzaki, ale pomagało na krótki moment.
    W mojej, górskiej okolicy ze słowikami słabo, ale w Hiszpanii, Francji, Włoszech, wszędzie można ich posłuchać w kwietniowe-majowe wieczory.

  583. @Tanaka
    3 czerwca o godz. 15:03

    To pombockowy album, który udało mi się otworzyć w jego zbiorach. Pombocek narzekał, że nie może uporządkować zdjęć chronologicznie, bo otwierają mu się pojedynczo i bez narzędzi do interwencji.

  584. Tobermory
    3 czerwca o godz. 15:18

    Ooooo.., toś fachowiec.

  585. Tanaka
    3 czerwca o godz. 15:05

    Pewnie, co tam fakty historyczne, co tam źródła, które przytoczyłem, z podaniem cytatów bezpośrednich świadków, a nawet numerów stron ich książek. Hitler katolikiem BYŁ, bo Tako-Tanaka powieDZIAŁ.

  586. @Tanaka
    3 czerwca o godz. 15:20

    E tam 🙄 Fachowiec będę, jak się Pombockowi uda zalogować na własnym koncie w guglu 😎

  587. I nikt nie dostrzega tutaj całej intelektualnej miałkości i małoduszności tego zadufanego blogowego kacyka, tylko dlatego że to jeden z „naszych”… Wszędzie ta polska plemienna solidarność, nawet wśród ludzi, którzy mienią się oświeconymi i wyzwolonymi z uprzedzeń i przesądów.

  588. Tanaka
    3 czerwca o godz. 15:09

    Proste. Nie dokarmiać. Nie dawać czasu antenowego. Nie zwracać uwagi to się znudzi i pójdzie. Nie wiem jak już to prościej powiedzieć bo wszyscy i tak takie apele ignorują a potem jest płacz i zgrzytanie zębów. Czarno to widzę. Kolejnej szansy nie będzie, jeśli jeszcze to nie dotarło do tych którzy uparcie podkarmiaja Roggera i 404 to możemy zgasić światło po sobie już w tym momencie a nie liczyć na litość Gospodarza.

  589. No przecież Hitler nie doszedłby do władzy, gdyby kaka nie utorował mu drogi. A peany na cześć Hitlera jako „męża opatrznościowego Europy” publikowano m.in. w „Ateneum Kapłańskim” redagowanym przez młodego „Prymasa Tysiąclecia”. O kulcie Hitlera wśród niemieckiego kleru i katolickich „wiernych” (regularnie modlących się za niego pod przewodem) pisał m.in. Karlheinz Deschner, cytując laudacyjne wypowiedzi tych katolickich hierarchów. Zresztą Hitler nie był jedynym sprzymierzonym z kaka ludobójcą. Mussolini we Włoszech, Franco w Hiszpanii, Pinochet w Chile… to jedna katolicka rodzina.

  590. @Kostka 3 czerwca o godz. 15:46

    Działalność aggenta Roggera – to tylko jego działalność. Obwinianie tych, którzy na te bzdety reagują jest bezzasadne. Nawet jeżeli (jak twierdzisz, chociaż ja wątpię) robi to sam Gospodarz.

  591. P.S. Oczywiście z zastrzeżeniem, że agent Rogger nie reprezentuje tutaj siebie. Reprezentuje wiadomą ambitną instytucję, która zawdzięcza własne „państwo” ludobójcy Mussoliniemu.

  592. Na marginesie
    3 czerwca o godz. 15:56

    Przecież sam Gospodarz potwierdził że w decyzji o zamknięciu blogu odegrałaś „swoją małą rólkę”, więc nie odwracaj teraz kota ogonem. Sama jesteś agentką kk i to głęboko zakonspirowaną.

  593. Blog prowadzony w „Polityce” przez Tanakę – to moim zdaniem bardzo dobry pomysł. Oczywiście jeśli Gospodarzowi rzeczywiście na trwałe obrzydła opieka nad tym rozwichrzonym przedsięwzięciem.

  594. Natomiast zgadzam się jak najbardziej, że ani z kaka, ani z trollem po prostu nie należy rozmawiać. Z kolei omawianie kaka – podobnie jak aggenta R. – jako zjawiska jest jak najbardziej wskazane i pożądane.

  595. Tanaka 3 czerwca o godz. 15:09
    Selukosie, co wtedy napisałeś pod „Listami ateisty” i jak można, według Ciebie, zapobiec religianckiemu dewastowaniu bloga?

    Niestety Tanaka, tego trzeba nauczyc, umiec.

    1. Problem wpis/kommentarz
    Dziesiatki rozwiazan, dla moderatorow. W zaleznosci od temperamentu, czasu, tech mozliwosci (WordPress), oczekiwan portalu „Polityka” do ilosci visitors etc, etc. Google –> „blog moderation”. Jedno z rozwiazan, tylko przyklad daje, nie lepszy, nie gorszy:
    https://blog.twitch.tv/moderators-are-the-sword-now-automod-is-the-shield-df3d8aae32a9
    Czesciowe rozwiazanie do pkt1, przyklad tylko: kwarantanna „nowych” kont.

    2. Problem adress
    Pytanie, czy spoldzielnia „Polityka” chce utrzymac blog. Najwyzszym moderatorem w domenie .pl jest przestepca Kaminski. Mozliwe rozwiazanie jest: z portalu „Polityka” automatyczny redirect na adress z dobra ochrona danych personalnych. Dla uczestnika blogu niezauwazalna, biernego i czynnego uczestnika.

    Nic z tego nie moze funkcjonowac dosc, bez praktycznego zaangazowania uczestnikow, checi utrzymania blogu bez prowokacji, religijnych pyskowek. Przeczytaj Tanaka pare przykladow prosze, to nie jest skomplikowane, choc Pombocek pisze „smark” do tych co mysla o takich rzeczach. Przeczytaj pare, znajdziesz Tanaka na pewno co odpowiada blogowi „Listy Ateistow”.

    pzdr Seleukos

  596. Cierp cierp duszo moja, a będziesz zbawiona
    A jak nie pocierpisz, będziesz potępiona

    Lubi Rogger męki z ateistów ręki
    Będzie miał nagrodę od świętej panienki

    Cierp, cierp duszo moja…

    Polska kraj nie dziki, wzorzec moralności
    Tylko ateistów trza uczyć czystości

    Cierp, cier duszo moja…

    Bo myśli nieczyste, wolne jak wiatr w stepie
    To zgroza i męka w niejednym czerepie

    Cierp, cierp duszo moja…

  597. @Tobermory 3 czerwca o godz. 16:07

    Ciekawa jestem, za jakie grzechy pragnie tu odpokutować ten „menczennik” 🙂

  598. Tobermory
    3 czerwca o godz. 16:07

    Ale jakież tam znowu męki – przednia zabawa 🙂

  599. Przestraszeni byli ubecy oferujący swoje usługi agendom kaka?

  600. Rogger77
    3 czerwca o godz. 15:23

    Pewnie, co tam fakty historyczne, co tam źródła, które przytoczyłem, z podaniem cytatów bezpośrednich świadków, a nawet numerów stron ich książek. Hitler katolikiem BYŁ, bo Tako-Tanaka powieDZIAŁ.

    Tak jest! Co tam „źródła” które przytoczyłeś: sekretarkę onego i parę podobnych osób, co się znają na katolickości albo i nie katolickości. Kształconu jesteś , na UJ-ocie w dodatku i takie szmondactwa nazywasz źródłami? Bardzo to niegrzeczne wobec dyskutantów.
    Dałbyś może jakie porządniejsze źródła: kardynałów episkopatu III Rzeszy, a najlepiej samego papieża Piusa XII, już tam oni lepiej się znają na katolickości. Inne, rzeczowe, poważne i fachowe źródła też łatwo znaleźć i podać. Ale wybrałeś ściemniactwo, by móc oszukiwać i w następnym wpisie tak się ślicznie wyrazić: ” Rogger77
    3 czerwca o godz. 15:40

    I nikt nie dostrzega tutaj całej intelektualnej miałkości i małoduszności tego zadufanego blogowego kacyka, tylko dlatego że to jeden z „naszych”… Wszędzie ta polska plemienna solidarność, nawet wśród ludzi, którzy mienią się oświeconymi i wyzwolonymi z uprzedzeń i przesądów.”.
    Ja w ogóle nie posiadam duszy, dzieciaku zrodzony, a nie ukształtowany, więc nie mogę być ani „małoduszny”, ani duszny.
    Co do „miałkości” – dałeś co do tego mocny dowód, na własną okoliczność. Nawet nie miałkości jeszcze, ale podmiałkiego ściemniania i lepienia błotnistej źródlaności pod aprioryczną tezę. Jak prawidłowy katolik. Co wyjaśnia całą sprawę. Miło, że sie starannie przedstawiasz.
    Jak to mówią: bogu (jeziora) niech będą dzięki!

  601. Tobermorek

    Melduję się, Tobermorku. Dojechałem do brzegu w płetwach, patrzę: okręt trzy metry za mną! Idzie jak grzeczny piesek. Znaczy: rozumiemy się.

    Już wlazłem w ten link i nic nie rozumiem. Mnie chodzi o przestawianie kolejności fotek, nie o to, bym wszystkie naraz widział. Liczę, że podprowadzisz małpę.

  602. Ciekawe, czy na temat katolickości Hitlera wypowiadały się również panie sprzątaczki?

  603. @wbocek
    3 czerwca o godz. 16:24

    Kolejność fotek możesz ustawić tylko wtedy, gdy widzisz cały album. Jeśli jesteś zalogowany, zakładam, że jesteś, bo inaczej nie mógłbyś ich zładować, to w prawym górnym rogu ekranu powinieneś widzieć na czarnym tle trzy symbole: kwadrat z 6 kwadracików, dzwonek i (w kółeczku) symbol twojego konta, na przykład literę T.
    Masz coś takiego?

  604. Tanaka
    3 czerwca o godz. 16:23

    Relacje ludzi, którzy byli w Hitlera bezpośrednim otoczeniu, nie przemawiają do ciebie? Gardzisz sekretarką, która przez wiele lat pracuje u boku swojego szefa i zna go może lepiej niż jego żona? Wielka szkoda.

    Ty z kolei nie przedstawiłeś żadnych źródeł, natomiast autorytatywnie stwierdziłeś, że Hitler katolikiem BYŁ i basta. Powołujesz się na Piusa? Podaj jego wypowiedzi uzasadniające że Hitler katolikiem był, a nie odwracaj kota ogonem, że niby to ja nie przytoczyłem wypowiedzi Piusa, których nie ma i nigdy nie było. Podtrzymuję swój osąd: miałkość intelektualna i małoduszność, nawet jeśli nie masz duszy (a może nawet właśnie dlatego).

  605. @Na marginesie
    3 czerwca o godz. 16:26

    Był tu nawet cytowany film o tym, jak Adolf żałuje, że nie został księdzem 🙄

  606. Tobermory
    3 czerwca o godz. 16:34

    Zaraz zobaczę.

  607. Tobermory

    No jest. Gdyby Bóg cokolwiek mógł, to na kiego byli fachowce.

  608. To na kiego BY byli fachowce.

  609. Kurde, wychodzi, że mam jakieś konto gluglowe

  610. Tobermorku, już się kapłem z kropkami. Wyświetliłem album, jest „edytuj”, tylko nic się nie przestawia.

  611. Kostka
    3 czerwca o godz. 15:46

    Samą prawdę mówisz, Kostko miła , ale sama też rozumiesz: są tu dobrzy ludzie. Jak jaki wyznawca tu wlezie , to i „dzien dobry” zwykle nie powie i od razu zaczyna się bardzo miotać oraz brzydkie wyrazy stosować po parę razy. A jak dobry ateista zapyta: a gdzie dzień dobry? Młodzież tu jest, na nauce i słucha i widzi, jak jest – to się zaraz taki obrazi i wydziera. A dobry ateista wyjaśnia jak to i owo działa, ale wyznawca zaraz tylko się nadmie, zaperzy, zabetonuje w sobie. Widzisz właśnie,, co ten biedny dzieciak nieurosły, pt. Rogger, wyrabia. Jakie fikimiki i inne błazenstwa.
    No, staramy się, zmierzamy, jak Jezusek (
    pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi, pobiegnę go przywitać, z radości serce drży…), do tego, zeby z niegrzecznymi nie gadać, ignorować, ale człowiek niedoskonały jest, więc i co raz rękę poda. I w rękę zostanie ugryziony przez prawidłowego wyznawcę. Może dlatego że Jezusek ciągle się tylko zbliża do tych drzwi i nikt jeszcze nie widział, żeby przez nie przelazł na naszą stronę. To może przyprawić wyznawcę o ścieklicę. Więc gryzą i pianę toczą.

  612. @Tobermory 3 czerwca o godz. 16:35

    No w pewnym sensie to przecież został.
    Głosił Słowo Boże… i domagal sie przestrzeni życiowej dla wyznawców.
    A z Żydami (z pomocą kaka) „my, wybrani”, sobie poradzimy.

  613. To teraz nakliknij ten kwadracik, a jak się otworzy, to nakliknij symbol kolorowego wiatraczka.

  614. Pombocku,
    to nakliknij na ten symbol konta i zobacz, co tam stoi.

  615. Chwileczkę. Stoi „edytuj”? Nakliknąłeś? To teraz nakliknij krótko na któreś ze zdjęć i zobacz, czy pojawi się na nim niebieski haczyk

  616. albo niebieska ramka. Najedź na zdjęcie myszką. Pojawia się rączka?

  617. Rogger77
    3 czerwca o godz. 16:35

    Dzięcię boże, od szmondactwa jakie tu dajesz, sam je załapałeś, o to zaraźliwe. Zanim byłeś wywaliłeś te sekretarkowate wynurzenia, to sie porządnie postacią Hitlera zinteresowałeś. Bo sprawa jest poważna, co ten i ów kapuje, ale wolisz ściemniać: skutki Hitlera na świecie były, a i są, dosyć poważne. Jak się zainteresowałeś, z powagą rzeczy, to się dowiedziałeś, co i jak. temat był na blogu, dobre kilkadziesiąt razy omawiany w szczegółach i grzecznie wyjaśnianym takim jak Ty kłamcom. W archiwum bloga znajdziesz co potrzeba, więc nie bądź cham, ćwok i woda na młyn odwetowców z Bonn żeby znowu to powtarzać. Siadasz na czterech literach, uczysz się i wiesz co i jak. zamiast wleźć i szmondactwem obrzucać poważnych ludzi zanim się czegokolwiek nauczyłeś. Na UJ-ocie, podobno, tego nie uczą. A może już uczą i takim dyplomy dają.

  618. A gdy Hitler napadł na Polskę, kaka czym prędzej mianował w Polsce niemieckich biskupów. Ordnung muss sein.

  619. Tanaka
    3 czerwca o godz. 16:43

    ŹRÓDŁA chłopczyku, źródła swoich rewelacji o katolickości Hitlera podaj. Udowodnij swoją intelektualną rzetelność. Nie wymigasz się zwyczajowym ściemnianiem i moralizatorskim ględzeniem o dzień dobry i do widzenia.

  620. @wbocek
    3 czerwca o godz. 16:42

    Samo się nie przestawi. Musisz złapać myszką zdjęcie i przesunąć tam, gdzie chcesz je mieć.

  621. Tobermory
    3 czerwca o godz. 16:50

    Nic z tego. Chyba nie sądzisz, że nie próbowałem, ino gadam.

  622. @wbocek
    3 czerwca o godz. 16:42

    Foto trzymaj mysza caly czas, jak obiekty przesuwasz
    pzdr Seleuk

  623. Tobermory
    Śpiew słowika nocą, a gdzieś daleko w tle szczekanie psa.
    Cudo!
    https://www.youtube.com/watch?v=q3JBuiG3b94

  624. Tobek

    W tym sęk, Tobermorku, że ani haczyk się nie pojawia, ani niebieskiej ramki nie ma. Jak kliknę na fotkę na zbiorowej stronie, to ta fotka się otwiera jako wielka

  625. seleuk|os|
    3 czerwca o godz. 16:55

    Seleuku, to robię, ale nic się nie dzieje

  626. My chcemy bloga Jacku, Panie
    My chcemy pisać posty w mig
    Chcemy się wadzić my niewierni
    Oby się ostał w łapkę klik

  627. https://klartext.weebly.com/christentum-und-nationalsozialismus.html

    Hitler płacił do końca życia podatek kościelny, do władzy wyniosła go katolicka partia Centrum pod warunkiem, że zawrze konkordat ze Stolicą Apostolską, co zostało wykonane w 1933 roku. Konkordat ten obowiązuje do dziś.
    Był on legitymizacją reżimu nazistowskiego.
    Hitler uważał, że Chrystus był aryjczykiem.

  628. @Tanaka 3 czerwca o godz. 16:50
    Oni są wdrożeni do spijania z ust PiSkupa prostych treści, w które mają wierzyć. I codziennej chóralnej recytacji owych treści. A ty wymagasz myślenia od wyznawcy? Próżna nadzieja.

  629. @wbocek
    3 czerwca o godz. 16:58

    A jak klikasz na „edytuj” to obrazki na zbiorowej stronie reagują jakoś? U mnie się odsuwają od siebie, a kursor zmienia w łapkę, gdy nim najadę na któreś zdjęcie.

  630. Zdjęcie się zamienia w miniaturkę, którą mogę dowolnie przesuwać.

  631. @Tobermory 3 czerwca o godz. 17:03
    A kaka udostępnił mu archiwa parafialne, żeby ujawnić, kto i kiedy był ochrzczony. Kogo na front (Gott mit uns!) a kogo do komór gazowych, na chwałę Pana.

  632. Tanako, masz wielkie szczęście. Oto przychodzi z odsieczą twoja sojuszniczka intelektualna, która twierdzi, że ochrzczeni bynajmniej nie ginęli w obozach nazistowskich ani w komorach gazowych. No to jesteś uratowany, już żadnych źródeł historycznych nie potrzebujesz.

  633. Tanaka
    Szanowny biskupie Tanaczku!
    No i co będzie z nami wszystkimi? Czy cóś drgnęło w sprawie przyszłości blogowiska, które w chili zagrożenia ujawniło nieoczekiwane „rezerwy”, choćby w postaci licznych sympatyków i obserwatorów, o czym nie mieliśmy pojęcia?
    Ja se z boczku stoję i niczego się nie boję. Czeba poczekać, poczekam.
    I popisze, póki się da.
    Może jak dotrwamy do tałzena postów, to sprawa sie rozwąże.

  634. Hitler zwalczał ateizm i widział siebie w roli obrońcy wiary.
    Podobnie zresztą postrzegał Hitlera kaka.

    „wielu prawicowych publicystów i działaczy, na czele z red. Tomaszem Sommerem, oraz spora część duchownych Kościoła katolickiego uparcie twierdzi jakoby Adolf Hitler był ateistą a system jaki stworzył siłą rzeczy – ateistyczny. Co gorsze – bardzo wielu młodych ludzi wierzy w te brednie i je powtarza. Wizja prawicy odnośnie sylwetki Hitlera i nazizmu kłóci się jednak z faktami.

    Już na samym początku poznawania psychiki Adolfa Hitlera sprawia on wrażenie człowieka z fiksacją na punkcie własnego mesjanizmu. Możemy to zauważyć przede wszystkim w jego książce, dokładniej w jej pierwszym rozdziale gdzie pisze, że „likwidując naród żydowski wypełnia wolę boską i boski plan” i przedstawia się jako osoba, która urodziła się właśnie w tym celu. Natomiast jeśli chodzi o jego stosunek do ateizmu to w 1933 roku w swoim przemówieniu Hitler wypowiedział się na ten temat dosyć jasno mówiąc, że „Niemcy muszą podjąć walkę z ateizmem i to nie wyłącznie w deklaracjach ale po prostu zwyczajnie go wyplenić”.

    Więcej tu:
    https://pikio.pl/o-zwiazku-partnerskim-iii-rzeszy-z-kosciolem-katolickim/

  635. Tobermory
    3 czerwca o godz. 17:06

    Tobermorku, u mnie fotka się nie zamienia w miniaturkę, tylko na fotce powstaje półprzeźroczysta miniaturka, którą mogę dowolnie przesuwać, tylko że ona znika, kiedy puszczę myszkę. Ale wiesz co, Tobermorku? Już mnie fest podprowadziłeś, więc spróbuję już sam poeksperymentować. Dam znać, jak coś osiągnę lub się zabiję ze złości. Dziękuję, i tak sporo się dowiedziałem. Zobaczymy, co się z tego urodzi.

  636. bubekró
    3 czerwca o godz. 17:03

    My chcemy bloga Jacku, Panie
    My chcemy pisać posty w mig
    Chcemy się wadzić my niewierni
    Oby się ostał w łapkę klik

    Brawo bubekro!
    To może być nasze zawołanie, zwięzłe i konkretne.

  637. „Ateneum Kapłańskie” pod redakcją Stefana Wyszyńskiego 1938, zeszyt nr. 1 str. 23: „dzisiejsza Trzecia Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkich idei, które mają przynieść odrodzenie ludzkości. Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację?.”

  638. Jednobrzmiące świadectwo braci w wierze:

    Stefan Wyszynski, Prymas Tysiaclecia: „Trzecia Rzesza podjela tytaniczna probe
    realizacji wielkiej idei, ktora ma przyniesc odrodzenie ludzkosci(…) Trudno
    nie przyznac slusznosci twierdzeniom Hitlera(…)jest tworca nowej, genialnej
    taktyki”.
    Adolf Hitler – „Mein Kampf” :”Jeśli zwycięży Żyd, przy pomocy swego
    marksistowskiego wyznania wiary, inne narody świata, jego zwycięstwo będzie
    początkiem konania całej ludzkości, a kula ziemska będzie się obracać w
    zupełnej pustce, jak przed tysiącami lat. Odwieczna natura bezlitośnie mści się
    za występowanie przeciwko swoim prawom. Dlatego wierzę, że działam dzisiaj
    godnie z zamysłem Stwórcy wszechświata. Dlatego bronię się przed Żydami i
    walczę na rzecz wypełnienia woli Pana”.
    Prymas Hlond -list pasterskio z lutego 1936 r.:Wplyw zydowski na obyczajnosc
    jest zgubny, a ich zaklady wydawnicze propaguja pornografie.Prawda jest, ze
    Zydzi dopuszczaja sie oszustw,lichwy, i prowadza handel zywym towarem.
    Prawda jest, ze w szkolach wplyw mlodziezy zydowskiej na katolicka jest na ogol
    pod wzgledem religijnym i etycznym ujemny.

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,28,1643282,1643282,Ateneum_Kaplanskie_rok_1938_zeszyt_1_str_23_.html

  639. Cierp cierp duszo moja, a będziesz zbawiona
    A jak nie pocierpisz, będziesz potępiona
    Lubi Rogger oj lubi, ateistow męki
    Będzie miał nagrodę z Sobeckiej poreki
    Cierp, cierp duszo moja…
    Polska kraj nie dziki, a wzorzec czystosci
    Byle ateistów nauczyc karnosci
    Cierp, cier duszo moja…
    Bo myśli nieczyste, wolne jak wiatr w stepie
    To zgroza, zgroza w katolickim czerepie
    Cierp, cierp duszo moja…

    (za Tobermory) Seleukos

  640. Adolf Hitler bezkompromisowo służył ideologii katolickiej. I bezwzględnie zwalczał ateizm.

  641. @seleuk|os|
    3 czerwca o godz. 17:28

    😀 😀 😀
    Dobrze rozumiesz duszę religianta 😉

    @wbocek
    3 czerwca o godz. 17:18

    No proszę! Teraz spróbuj jechać z tą miniaturką między inne obrazki i zobacz, czy się pojawi pionowa kreska, wtedy na nią możesz upuścić obrazek.

  642. A teraz kaka tak nieładnie się odwdzięcza Hitlerowi, wmawiając prostaczkom, że Hitler był ateistą…

    Przecież istnienie „państwa watykańskiego” zawdzięcza kaka Mussoliniemu. Czy Mussolini nie był katolikiem? Mussolini promował katolickie wychowanie – jako zbieżne z duchem faszyzmu.

  643. Pombocku,
    tego przezroczystego obrazka nie da się przenieść. To znaczy, że edytor nie jest włączony. Kliknij jeszcze raz na te trzy kropki, otworzy się menu, a w nim nakliknij „edytuj”. Nad albumem musi się pojawić pozioma niebieska belka z haczykiem po lewej stronie, który naklikniesz, ale dopiero wówczas, gdy zakończysz ustawianie obrazków.

  644. @Tobermory 3 czerwca, godz.10:11
    Latwo Ci przychodzi odwracanie kota ogonem. Nigdy nie twierdzilam, ze dzielo sztuki sakralnej musi byc inspirowane wiara. Ty natomiast nie mozesz sie pogodzic z faktem, ze czesto/czasem bywa. Zamiast sie do tego przyznac wmawiasz mi to, czego nie powiedzialam.
    Zaczelo sie od Pasji wg sw.Mateusza. Czy mozesz mi powiedziec, ze na to dzielo Bacha nie miala wplywu wiara? A co do chaltury – praca wykonywana dla pieniedzy nie jest z natury rzeczy chaltura, ale zeby stworzyc dzielo sztuki trzeba temat przezywac, chocby tylko jako przejmujacy mit. Dlatego gadanie, ze wielcy artysci tworzyli sztuke sakralna „zwyczajnie dla kasy” (a tak to bylo powiedziane) uwazam za prostackie. Twoje podsumowanie calej dyskusji jest zenujace.

  645. Kaka powinien wynieść Hitlera na ołtarze. Tak jak uczcil Stepinaca i innych świntych odpowiedzialnych za horrendalne zbrodnie.

  646. Na marginesie
    3 czerwca o godz. 17:08

    No takie brzydkie rzeczy o braterstwie Hitlera, papieża i biskupow jego mowisz! Przecieżjak to przeczyta rzeczony spawacz-filozof po ujocie, szlag go z miejsca trafi, zanim się zdąży wydrzeć, żeby dawać źródła. I trup na blogu będzie, jak w „Kobrze”. A właściwie – niech będzie trup! Eeeee…, nadzieja próżna, rzeczony jest uodporniony na wiedzę i posiadanie rozumu. Tak porządnie, że i promieniowanie przenikliwe go nie przeniknie. Są takie cuda na świecie, a cud ten to Wspaniały Plan Boga na życie @Roggera. Obaj są zadowoleni.

  647. @kruk 3 czerwca o godz. 17:44
    Temat przeżywać, żeby stworzyć dzieło sztuki? Na czym miałoby polegać owo „przeżywanie tematu”? I skąd wiadomo, co siedzi w głowie artysty?

  648. @Tanaka 3 czerwca o godz. 17:46
    Ja rozumiem, że bozia ma dla aggenta wspaniały plan. Równie wspaniały, jak dla Hitlera, któremu jednak pokrzyżowała plany żydokomuna i „cywilizacja śmierci”.

  649. Tanaka
    3 czerwca o godz. 17:46

    No i widzisz Tanako, twoja koleżanka przynajmniej podjęła próbę powołania jakichś źródeł, amatorską i fragmentaryczną, na poziomie rewelacji „Faktu” ale jednak. Prześcignęła cię intelektualnie, czy tobie nie wstyd?

  650. kruk
    3 czerwca o godz. 17:44

    Łojezu! A skąd się znasz na tym, że często/czasem? Jak czasem to nie często, więc sporo tych przypadkow co się komu zdają inspirowane, nie są inspirowane. Jak jedne od drugich rozróżniasz? Jak ustaliłaś, że Pasja wg sw. Mateusza była inspirowana wiarą? Cała, pół, czy ile? Jak się Bach insirował wiarą, skoro ani nie znał św. Mateusza, ani Mateusz nie jest postacią pewną co do istnienia i konkretnych jego przeżyć, ani Bach nie mógł mieć z nimi styczności, a mógł jedynie i wyłącznie inspirować się cierpieniami ludzi, z którymi miał styczność?

  651. Tanaka
    3 czerwca o godz. 16:43

    Et tu? Poddaję się. Naprawde nie szkoda bloga? (kulawy rym niezamierzony). Nic do nas nie dotarło z ostatniej wymiany korespondencji z Gospodarzem?

    Dochodzę chyba do wniosku, że czas się wynosić bo jeśli mam się zacząć odzwyczajac od blogowiska to mogę równie dobrze od dzisiaj. Przynajmniej oszczedze sobie rozczarowania w przyszłości. Bo zaczynam widzieć, że są pewne rzeczy których pomimo mocnych postanowień poprawy nie da się zmienić i prędzej czy później skończymy w tym samym punkcie. Oprócz oczywiście tych, którzy przeniosą się do Agaty Passent. W sumie być może szkoda, że jeszcze tego nie zrobili. Too much to hope for, perhaps. Żal mi tej przestrzeni i tak ale widać taka jest kolej rzeczy.

  652. Tobermory
    3 czerwca o godz. 17:39

    Dziękuję, Tobermorku. Jeszcze żyję, więc ostatkiem sił spróbuję, choć już nie bardzo nawet wiem, co próbować. Kliknę w kropki, to pojawia się lista możliwości, w tym „edytuj wpis”. Ale tu chodzi o komentarz, nie o fotki.

  653. @kruk
    3 czerwca o godz. 17:44

    Dziękuję za komplement 😉
    Nigdy nie wykluczałem żadnych uczuć u artystów, którzy tworzyli na zamówienie i obstalunek, bo byli na usługach możnych (papieży, królów, książąt). Obdarzeni geniuszem tworzyli dzieła genialne, mniej utalentowani – kolekcję Porczyńskich.
    Z faktu, że dzieła sztuki mogą kogoś pobudzić do religijnych uniesień, nie muszą wynikać wnioski na temat uczuć targających ich twórcami.
    Jak już wspomniałem, Rafael malował przecudne madonny, a pozowały mu lokalne dziwki, z którymi się łajdaczył.
    Kto widział dostateczną liczbę świętych obrazów i rzeźb, i wysłuchał dostatecznie dużo kościelnej muzyki, ten umie odróżniać „produkcyjniaki” i taśmowe dzieła od arcydzieł. Rozpozna zapożyczenia i szkoły, masówkę i niedościgłe „przeboje”. O uczuciach zawsze można spekulować, jak się ma taką potrzebę.

  654. @Kostka 3 czerwca o godz. 17:57
    Dlatego zaproponowałam blog Agaty Passent, argumentując, że jest zupełnie nieuczęszczany, chociaż AP dopuszcza komentarze. Poza tym nie jest to blog ateistyczny, więc może religianci mu odpuszczą, chociaż w zasadzie to nigdy nie wiadomo.

    Ale mnie w sumie wielowątkowość nie przeszkadza. Przeszkadza mi nuda i religianckie brednie.

  655. Na marginesie
    3 czerwca o godz. 17:39

    A teraz kaka tak nieładnie się odwdzięcza Hitlerowi, wmawiając prostaczkom, że Hitler był ateistą…

    Otóż to właśnie! Hitler z z papieżem śliczny konkordacik podpisali, skutkiem którego wszystkie parafie otworzyły swoje ksiegi przed hitlerowcami, żeby mogli sobie sprawdzić,kto Żyd, a kto katolik i kiedy się który Żyd na katolika przeflancował. Każdego jednego mieli w ten sposób rozpoznanego. Poza tatusiem Hitlera, który był bękartem półżydowskim, więc sam Adolfek powinien pójść do nieba przez komin, wedle nazistowskich, ,znaczy – Adolfkowych, zasad.
    No i ten samiuśki konkordacik Hitlerka z Piuskiem XII do dziś ślicznie obowiązuje.
    Oj, niewdzięczni ci biskupi, że teraz z Adolfka jakoś tak wykręcają.

  656. Na marginesie
    3 czerwca o godz. 18:02

    Ja tam nie wiem, czy Agata Passent dopuszcza komentarze, bo parę razy napisałem – i nic. A poza tym, to nie jest dla mnie jasne, o czym ona pisze.

  657. @wbocek
    3 czerwca o godz. 18:02

    Pombocku,
    Mnie się rozwija następujące menu
    – Pokaz slajdów
    – Pobierz wszystko
    Edytuj album
    – Ustaw okładkę albumu
    – Opcja udostępniania
    etc.
    Masz coś takiego pod tymi trzema kropkami?

  658. @Na Marginesie 3 czerwca, godz. 17:48
    Skora nie wiadomo co siedzi w glowie artysty, to jak mozna wykluczyc, ze czasem siedzi w niej wiara w Boga?
    @Tanaka 3 czerwca, godz.17:55
    Ciekawa logika. Mnie sie wydaje, ze skoro Bach nie znal osobiscie Chrystusa i sw.Mateusza, to jego dzielo moglo opierac sie na wierze.

  659. @Tobermory
    Czyli ja o jednym a Ty o drugim. Tak mozna bez konca.

  660. Kostka
    3 czerwca o godz. 17:57

    No nie, ja nie tu, ani tous ani toi. Parę razy zgrzeszyłem właśnie z cymbałem (co należy rozumieć tak jak należy, oraz dobrze pamiętam, od czego się zaczyna Spowiedź Święta). Już nie będę, choć cymbał znowu chce ze mną grzeszyć i w dodatku bez uiszczenia. Chyba inne grzechy były większe . Ducha nie gaście, jak powiedział ten, co go dobrze znamy.

  661. @kruk
    3 czerwca o godz. 18:11

    Zawsze pisałem o tym samym, ale ty czytasz z tezą i insynuujesz rzeczy, których nigdy nie twierdziłem.
    Trochę wiary w dobre intencje, a nie doszukiwanie się potwierdzenia własnej wizji na temat komentatora, bardzo ułatwia porozumienie.

  662. Tanaka
    3 czerwca o godz. 18:04
    do
    Na marginesie
    3 czerwca o godz. 18:02

    Joanna Gierak-Onoszko? Ona ma empatie, co ja mam malo, to cenie.
    pzdr Seleukos

  663. kruk
    3 czerwca o godz. 18:08

    Nie moglo. Pismo urzędowe mogło, ale nie genialne dzielo, pełne pasji. Przeżycia, ich glębię i siłę, dramat i ból mógł czerpać Bach wyłącznie z życia – otoczenia, doświadczania innych, bądź siebie. Nie z fantazmatow i bajęd o przygodach Mateusza. Mnieman o fantazmatach nie da się zamienić w taką siłę odczuwania i przeżywania jak ludzkie doświadczenie wrażliwego twórcy z ludźmi. Jest to scisła ilustracja niemożmości miłowania nad wszystko, włącznie i w pierwszym rzędzie, matki, ojca, rodzenstwa, żony, męża, dzieci, fantazmatu o nieistniejących właściwościach życia, co się nazywa Bóg, kórego – w sposób absolutny, będąc zaprzeczeniem tegoż absolutu, w swoim mniemaniu hiserycznym miłuje każdy wyznawca.

    Owszem, to ciekawa logika, bo jedyna działająca.

  664. @kruk 3 czerwca o godz. 18:08

    Skora nie wiadomo co siedzi w glowie artysty, to jak mozna wykluczyc, ze czasem siedzi w niej wiara w Boga?

    Skoro nie wiadomo, co siedzi w głowie artysty… to twierdzenie, że artysta inspiruje się „wiarą” jest absurdem.

  665. seleuk|os|
    3 czerwca o godz. 18:17

    A owszem, Joanna G-O , podoba mi sie w sporym stopniu, jako blogerka.

  666. Ludzie,
    nie można bez pytania wtargnąć na blog o określonej tematyce i zrobić tam „listy ateistów” 2.0

  667. Tobermory
    3 czerwca o godz. 18:07

    Niestety, nie mam, Tobermorku. Może to inne wydanie tuby? Ja mam na laptopie windows7. Gdzieś dwa lub trzy lata temu było przestawienie mebli w tubie. Rzecz jasna, zrobili głupiej niż było. Ale się już przyzwyczaiłem. Widzę, Tobermorku, że guzik z tego będzie. Ale dziękuję za samarytańską gotowość.

  668. @Tanaka 3 czerwca o godz. 18:02

    Rzućmy hasło: „Hitler na ołtarze”!
    Przecież to w gruncie rzeczy prawidłowy katolik.
    I w dodatku zasłużony dla kaka.

  669. @Tanaka 3 czerwca o godz. 18:04
    Ja nie wiedziałam, że komentarze u AP trafia szlag.
    Zaproponowałam z czystej rozpaczy – w obliczu wizji ukatrupienia tego blogu.
    Ale jeśli jest jakakolwiek szansa jego dalszego istnienia – to trzymam kciuki.

  670. @seleuk|os|3 czerwca o godz. 18:17
    Joanna Gierak-Onoszko? Jako autorka? Ja niespecjalnie się identyfikuję z jej poglądami.
    Czy chodzi o to, że proponujesz jej blog jako ewentualne miejsce spotkań ateistów?

  671. @wbocek
    3 czerwca o godz. 18:22

    Szkoda. Myślę, że ta funkcja gdzieś tam jest, ale na windowsach się nie znam, ani na nowych, ani tak zabytkowych 😉 Ostatni, jakiego używałem, był windows98. Potem już tylko Mac OS (Apple).
    Może ktoś inny ci pomoże?

  672. Zuzanna51
    1 czerwca o godz. 11:34
    W tak krótkim czasie trudno było przepytać wiele osób, bo nikt nie zrobiłby eksperymentu.
    Nie mam pojęcia, co to są „wejściówki”?
    Słyszałem o „brzegówkach”. Chłopcy umieszczali kuso ubrane koleżanki do pierwszego rzędu, aby zająć organ wzroku prowadzącego w czasie pisemnego kolokwium. U mnie tego niestety nie robili! Może dlatego, że nie robiłem takich kolokwiów?

  673. @Tobermory 3 czerwca o godz. 18:20
    Ależ zawsze można wtargnąć bez pytania. Pytanie tylko, co na to moderator 🙂

  674. jak to było?
    a to Polska właśnie?
    https://www.youtube.com/watch?v=SEQWCOXyr8k
    i dla emerytów „tutejszych”
    przychodzi do ZUSu przebywający na długoletniej emeryturze np. górnik,
    urzędniczka mówi
    może już pan śmiało przechodzić na czerwonym

  675. Tobermory
    3 czerwca o godz. 18:02

    Wróciłam do domu na czas,aby trochę porozmawiać o Bachu 🙂
    Może na początek – muzycy między sobą zupelbie nie zajmują się
    problemem uczuć religijnych Bacha. Natomiast analiza jego harmonii i formy fascynuje zawsze.
    Słusznie powiedziałeś,że kompozytorzy na przestrzeni wieków byli związani albo z różnymi ośrodkami dworskimi,lub kościelnymi. Bo tylko tam mogli wykonywać muzykę. A Bach… kiedy został organistą w Neue Kirche in Arnstadt , a potem w Weimarze – pisał najczęściej muzykę organową.U Leopolda van Anhalt-Köthen był kapelmistrzem – więc powstawały zupelnie inne utwory.Oczekiwano od niego koncertów – więc między innymi powstały niewiarygodne jpiękności Koncerty Brandenburgskie.
    Ale kiedy czasy się zmieniły i musiał się przenieść do Lipska,tam otrzymał posadę kantora ( o wiele mniej niż organista). Był tam zobowiązany do napisania kantaty na każdą niedzielę. Tam też napisał swoje dwie Pasje – wykonane zresztą okazjonalnie jeden raz z minimalną ilością muzyków.Dopiero po pary wiekach uzyskały należny im blask. Ale nigdy nie rozmawialiśmy w gronie kolegów muzyków o jakichkolwiek uczuciach relijnych Bacha – bo to nie jest nikomu znane.
    Pisał utwory religijne – bo pracował również w kościolach i był do tego zobowiązany umową.
    Więc myślę,że Jan Sebastian obraca się gdzieś w grobie,słysząc te wszystkie głosy dyskusji 🙂

  676. @Na marginesie
    3 czerwca o godz. 18:35

    Pewnie, że można, ale czy wypada?
    Czy my religianci, żeby się panoszyć jak mszyce na bobie?
    Zasiałem pierwszy raz w życiu bób w ogrodzie i teraz walczę 🙁
    Próbowałem zachęcić dwie biedronki, ale uleciały do nieba i nie wróciły. Może nie było chleba?

  677. Antonius
    3 czerwca o godz. 18:34

    Chyba „frontówki” , a nie „brzegówki”. 😀

  678. basia.n
    3 czerwca o godz. 18:43

    Z mojego głosu Bach powinien być zadowolony. Był to, w zasadzie, człowiek porządny , bo musiał zarobić na liczne potomstwo, nie tyle „wiarą” co brzęczącą monetą.

  679. @basia.n
    3 czerwca o godz. 18:43

    Dziękuję. Właśnie o to mi chodziło.
    A ja podobno „nie mogę się pogodzić z faktem”, że artysta mógł się inspirować własną wiarą 🙄
    Chyba tylko Styka, który malował na kolanach.
    Albo Cecil de Mille filmując „Biblię” 😉

  680. Tobermory
    3 czerwca o godz. 18:55

    te dzieła, które oficjalnie uchodzą za „inspirowane wiarą” to, w wielkiej części, straszne gnioty i starocie już od momentu poczęcia. Za to kacerzom i ateistom przychodzi znacznie łatwiej coś sensownego z motywów biblijnych wydobyć.

  681. Zaskoczyła mnie dyskusja o Adolfku Schickelgruberze, później znanego jako Hitler.
    Sądziłem, że w gronie blogowiczów mógłbym udawać eksperta, bo przeczytałem dawno temu pierwszy tom „Mein Kampf”, gdzie opisał swoje życie. Końkordata faktycznie zawarł, ale z tą walką z ateistami to chyba pomyłka. Zresztą nie sam Adolf kształtował politykę wychowawczą, a jego podwładni. Pamiętam wypowiedź jednego z nich, może Goebbelsa: „Zostawcie starym różaniec, ale młodzież musi być nasza”! Raczej obserwowaliśmy w praktyce szykanowanie księży.
    PS
    Goebbels oczywiście nie mówił tego po polsku – ja jego słowa przetłumaczyłem.

  682. Tanaka
    3 czerwca o godz. 18:53

    No wlaśnie . Skoro dopracował się bardzo licznej gromady dzieci musiał
    również cięzko pracować,aby to jakoś utrzymać 🙂
    Wtedy nie wybiera się pracodawcy 🙂

  683. Tobermory
    3 czerwca o godz. 18:32

    Dzięki w każdym razie, Tobermorku. Da bóg, co brzmi w ćcinie, pożyję, gwiżdżąc na komputerowe smarkactwo, bo podpowiadać smarkom mi się nie chce. Oni się znają na technice, kompletnie nic nie wiedząc o człowieku, więc robią takie laptopy, że jak mucha przeleci w pobliżu – 15 programów się otwiera i każe jej się zalogować.

  684. Na marginesie
    3 czerwca o godz. 18:30

    Poglady wszyscy mamy. Wlasne. Na tym m.in. doroslosc polega. Mnie podoba, empatia, real time wpisow, adress kanadyjski realny. Znaczy Kaminski nie moze byc admin (supervisor) zyciowy. Pytanie czy „Polityka” chcialaby i J.G-O chcialaby. Jakkolwiek jest to zawsze w zwiazku z praca do wykonania. Czasem codziennym. Systematycznie. Nie umiem lepiej napisac. Patrz Na_marginesie pkt 1 i 2 co dzis wpisalem. Pomysl Tobermory na release 2.0 jest nierealny (sorry T). Taki blog mialby zywot 10sek. Miedzy wlac kawe do kubka, dolac mleka. Admin portalu „Polityka” to nie jest ten sam co admin blogu na portalu. Admin blogu, jest tylko „power user”.

    Ja tez chce zeby blog przezyl

    pzdr Seleuk

  685. Podobnie Galileo produkował wynalazki na potrzeby weneckiej armii, żeby tym sposobem zarobić na życie. Nie słyszałam jeszcze żeby inspirowała go wojna. A tak by to wyglądało jakby zastosować tę samą logikę.

  686. Tobermory
    3 czerwca o godz. 18:55

    Wiesz ,w muzyce tak już jest,że to inni mówią wiecej na temat intencji czy inspiracji kompozytora niż on sam. Podobnie jest zresztą z dodawaniem pewnych tytułów,ktore po wiekach stały się obiegowe. Za przykład niech posłuży chociażby sonata księżycowa Beethovena.
    Kompozytor oprócz numeru i opusu dał jej określenie „Sonata quasi una fantasia”. Natomiast pewien krytyk muzyczny Ludwig Rellstab napisał o utworze ,że przywodził mu na myśl odbicie światła księżyca w gładkiej tafli jeziora. I tak potem poszło w świat – jako sonata księżycowa.
    Beethoven znany jako człowiek o nieskrępowanej myśli,niezależny, napisał również na zamówienie Missa solemnis. Ale nie świadczy to o niczym,poza faktem,że potrzebował pieniędzy na utrzymanie.A że nie pisał bubli tylko wielkie arcydzieła,więc i Missa udala mu się wspaniale 🙂
    Takich przykładów można mnożyć w nieskończoność.

  687. Basia do Tobermory
    Ale nie świadczy to o niczym,poza faktem,że potrzebował pieniędzy na utrzymanie.A że nie pisał bubli tylko wielkie arcydzieła…

    Kiedys o Bach zaczelismy. Brandenburskie. Krol mu placil, bo sam byl muzykiem. Nie tak bylo?

    pzdr Seleuk

    pzdr

  688. @Antonius 3 czerwca o godz. 19:02
    Cały kaka stał murem za Hitlerem. Zaczęli to odkręcać dopiero wtedy, gdy Hitler dostał na froncie pierwsze cięgi.

  689. seleuk|os|
    3 czerwca o godz. 19:30

    Oczywiście tak było. Szkoda wielka,że czasy musiały się zmienić i król bardziej zaczął myśleć o zbrojeniach niż o kulturze,więc obciął wydatki na kapelę. A nasz biedny Jan Sebastian trafił w końcu do Lipska,gdzie jak chciał grać na organach,to jedynie późnymi wieczorami,bo nie był tam nawet organistą.

  690. „Pomysl Tobermory na release 2.0 jest nierealny (sorry T).”

    A co ja miałem na myśli pisząc:

    nie można bez pytania wtargnąć na blog o określonej tematyce i zrobić tam „listy ateistów” 2.0″

    Możemy zdominować jakiś blog, a o czym będziemy pisać? I odsyłać do archiwum, gdzie spoczywa TEN blog?

    A tu? Jak na „Titanicu”. Orkiestra gra do końca…

  691. A Mozart napisal ponad 300sztuk (nie chce mnie liczyc). Mam wszystkie swiete dziela, 21CD, swietych dziel. Placil jeden biskup z Salzburga, dopoki Mozartowi nie znudzilo.

    pzdr Seleuk

  692. Tobermory
    3 czerwca o godz. 19:41
    Przepraszam T. Teraz widze kompletnie zle Ciebie przeczytalem. Zupelnie na odwrot.
    Tak wyszlo, co czesto ze mna.
    pzdr Seleuk

  693. Mozart to miał biskupa po czubek nosa,bo razem z jego ojcem próbowali nim kręcić na wszystkie strony. To wziął nogi za pas i po prostu uciekł przed biskupem do Wiednia 🙂

  694. @seleuk|os|
    3 czerwca o godz. 19:44

    OK. Trochę mnie zaskoczyłeś 😉

  695. @Antonius – a poszczególni xiunce obrywają również od kaka. Popatrz np. na takiego Lemańskiego – miał czelność nie śmiać się z antysemickich dowcipów! Dlatego oberwał i nadal obrywa. Bonieckiego wyciszono z wielkim hukiem, bo wypowiedział się nie po myśli przełożonych. Czy w związku z tym chciałbyś twierdzić, że kaka nie jest katolicki? Hitler i kaka działali rąsia w rąsię.

  696. @Tobermory 3 czerwca o godz. 19:41
    Oczywiście, że musielibyśmy się jakoś wpisać w formułę danego blogu. Pisałam o tym w komentarzu do Kostki.

  697. Niedawno pojawił się w moim ogrodzie rój pszczół szukający nowego ula. Jak kwitły czereśnie, to prawie pszczółek nie było, a teraz w malinach szumi jak w ulu. Tyle że pszczoły w poszukiwaniu nowej siedziby podążają za królową, a my? Jakoś jeszcze do końca nie wyłoniliśmy nowej albo kandydat się ociąga 😉

  698. @ basia.n
    3 czerwca o godz. 18:43

    A czy nie było tak, że np. Bach komponował na zlecenie kk jakiś utwór – jak zwykle świetny – więc kk zadowolony oświadczał: To jest muzyka kościelna. Bo kk już tak ma, że zawłaszcza.
    Jeżeli do muzyki dodamy słowa z treścią religijną, to otrzymamy (być może) pieśń religijną. Ale sama muzyka? To chyba mocno przesadzona uzurpacja.

  699. Ale na przykład u Hartmana albo u Daniela Passenta komentarze niekoniecznie dotyczą tematu wstępniaka, tylko po prostu idą sobie swoim torem. A przy tym często są niesłychanie agresywne albo bezdennie głupie. Najwyraźniej gospodarzom (moderatorom?) chodzi o ilość.

  700. @Na marginesie
    3 czerwca o godz. 19:49

    Nie widać jakiegoś religianckiego?

  701. Tobermory
    3 czerwca o godz. 19:51

    Myślę,że chyba nie wszystko można załatwić od piątku do niedzieli 🙂
    Wprawdzie czekanie jest zawsze trudne, ale ktoś w sporcie mówił
    „dopóki jest piłka w grze…”

  702. @Tobermory 3 czerwca o godz. 19:53
    Dobre! Sądząc z wypowiedzi znanych mi z netu osób, nasze istnienie na religianckim blogu trwałoby tak mniej więcej pół minuty. W takim tempie są banowani wszyscy, którzy nie pasują do mainstreamu. I nie chodzi tu nawet o ateistów, tylko o mających własne zdanie katolików.

  703. Qba
    3 czerwca o godz. 19:52

    Ależ oczywiście.! Zawłaszczają wszystko. Gdyby mogli,to podpisywaliby się jeszcze własnym nazwiskiem 🙂
    A sama muzyka – kiedy słucham Pasji, nie myślę o słowach ( nie znam niemieckiego) . To samo dotyczy kantat. Geniusz przemawia dźwiękami, a nie poprzez dodany tekst 🙂

  704. Zauważyłam, że często osobom, z którymi się ktoś nie zgadza…. zarzuca się trollizm. Myślę, że warto przypomnieć czym on, ten trollizm się charakteryzuje.
    W ten sposób może uniknie się oskarżeń tego typu w stosunku do jednostek, które na to nie zasługują, a jednocześnie zauważy się tych, którzy rozdając w prawo i w lewo te ciosy…. sami będąc trollami.

    —-Trollowanie (trolling) – antyspołeczne zachowanie charakterystyczne dla forów dyskusyjnych i innych miejsc w Internecie, w których prowadzi się dyskusje. Osoby uprawiające trollowanie nazywane są trollami.

    Trollowanie polega na zamierzonym wpływaniu na innych użytkowników w celu ich ośmieszenia lub obrażenia (czego następstwem jest wywołanie kłótni) poprzez wysyłanie napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych przekazów czy też poprzez stosowanie różnego typu zabiegów erystycznych. Podstawą tego działania jest upublicznianie tego typu wiadomości jako przynęty, która doprowadzić mogłaby do wywołania dyskusji.

    Efektem trollowania jest dezorganizacja danego miejsca w Internecie, w którym prowadzi się dyskusję i skupienie uwagi na trollującej osobie.

    —-chętne używanie argumentów ad personam – atakujących osoby lub ich cechy szczególne, jak wiek/zainteresowania/etc., bez związku z tematem dyskusji, a często przy użyciu słów wytrychów, w niektórych przypadkach troll posuwa się do wyzwisk i gróźb;
    —-skrajny stosunek do netykiety (wybrane zasady) lub ortografii – albo atakowanie wszystkich za najdrobniejsze literówki, albo demonstracyjne łamanie zasad;
    —–skrajna megalomania i pogardliwy stosunek do innych osób – jest to bardzo charakterystyczna cecha trolli, która prowadzi prędzej czy później do ich wyobcowania,
    —–częste nazywanie innych dyskutantów trollami internetowymi;
    ——wprowadzanie zamieszania w stosunku do własnej osoby, przedstawianie siebie jako ofiary (np. moderatorów, współdyskutantów etc.), także w sytuacjach niezwiązanych z danym forum;
    ——rozpoczynanie wypowiedzi od tego samego zwrotu – powitania, często obraźliwego, prowokacyjnego;
    ——-ceremonialne używanie filtrów (np. killfile’a) – troll uroczyście obwieszcza, że jego oponent ma znaleźć się w filtrze trolla, przy czym bardzo często i tak tego nie robi i dalej czyta wypowiedzi oponenta (czasem tylko próbuje udawać, że je filtruje);
    ——regularne ogłaszanie swojego definitywnego odejścia z forum lub grupy dyskusyjnej i za każdym razem, po jakimś czasie, powracanie – troll tłumaczy się tutaj różnego rodzaju obowiązkiem, otrzymaniem kilkuset maili zachęcających do powrotu etc.;
    ——-tworzenie klonów bądź pacynek (np. Troll może także występować w tym samym okresie także jako Uczestnik1 i Uczestnik2), których wypowiedzi składają się z wyrazów poparcia wypowiedzi trolla występującego pod własnymi danymi oraz ataków na oponentów tego trolla – troll w ten sposób próbuje wykazać, że nie jest izolowany i cieszy się poparciem na danym forum
    .

    (wypisy z wikipedii)

  705. Czy Hitler był katolikiem, czy w ogóle był chrześcijaninem? Zapewne był ochrzczony, był u komunii, może był bierzmowany.
    Ale jak może być chrześcijaninem ktoś, kto uważa , że przyczyną wszelkiego zła na świecie są Żydzi, którzy stworzyli religię, którą wyznaje.Mein Kampf jest swego rodzaju biblią, świętą księgą dla wyznawców. Czego? Nowej religii faszystowskiej.
    Od razu nasuwa się pytanie, dlaczego kościół go zaakceptował? (oczywiście nie wszyscy)
    To pytanie dla religioznawców. Lista błędów kościoła jest bardzo długa.

  706. @Stachu39 3 czerwca o godz. 20:27

    No jak to? Przecież jeśli Hitler był ochrzczony (a był, bo matka była dewotką) to nieodwołalnie, na całe życie, jest katolikiem. Przynajmniej według rachuby kaka. Bo skoro kaka twierdzi, że chrzest pozostawia niezmywalne piętno, a w Polsce mieszka 95 procent katolików – to wnioski z tego są oczywiste.

    Fakt, że Hitler był sprzymierzony z kaka, doszedł do władzy dzięki poparciu kaka, przełamał międzynarodową izolację Niemiec tylko dzięki pomocy Watykanu, został przez kaka okrzyknięty „mężem opatrznościowym Europy” – to wszystko świadczy tylko o jednym. Zresztą Hitler nie był jedynym ludobójcą sprzymierzonym z kaka – porównaj Mussoliniego, Franco i Pinocheta. Oni też byli modelowymi katolikami.

  707. Stachu39
    3 czerwca o godz. 20:27

    Czy Hitler był katolikiem, czy w ogóle był chrześcijaninem? Zapewne był ochrzczony, był u komunii, może był bierzmowany.
    Ale jak może być chrześcijaninem ktoś, kto uważa , że przyczyną wszelkiego zła na świecie są Żydzi, którzy stworzyli religię, którą wyznaje.Mein Kampf jest swego rodzaju biblią, świętą księgą dla wyznawców. Czego? Nowej religii faszystowskiej.
    Od razu nasuwa się pytanie, dlaczego kościół go zaakceptował? (oczywiście nie wszyscy)
    To pytanie dla religioznawców. Lista błędów kościoła jest bardzo długa.

    Stachu; Hitler BYŁ katolikiem i wszelka dyskusja na ten temat jest bezprzedmiotowa. Wynika to z samych kanonów Kościola kat. Jak chce, tak ma. Natomiast Hitler, jak każdy katolik, miał też nieco grzeszków katoickich na sumieniu. Raczej zupełnie drobnych. Ot i wszystko.

    Chrzescijanie,, od samego początku , uważali Zydów za swoich największych wrogów. Przecież „zamordowali Pana Jezusa”, jak glosi niejaki św.Paweł w niebieskiej książeczce, ktora jest święta, bo zawiera Objawienie, więc i całą oraz jedyną i pełna Prawdę. I prześladowali chrześcijan. Z tym tez nie da sie dyskutować. Tak jest i już. Jak tylko pierwsi chrzescijanie doszli, w starożytnym Rzymie, do władzy, natychmiast wzięli sie za metodyczne prześladowanie Zydow, w tym wsadzanie ich do gett i odmawianie praw. Hitler nic nowego nie wymyslił,tylko kontynuowal to,co chrześcijanie zaczęli 17 stuleci przed nim. Masowe poparcie dla prześladowania Żydów w III Rzeszy było właśnie dlatego, że każdy (oprócz Żydów i trzech ateistow z urodzenia) w III Rzeszy był chrześcijaninem. Dlatego Kosciół kat nie tylko popieral Hitlera, ale akceptowal wręcz frenetycznie kolejne fronty i kolejne mordy. „Nie wszyscy” ? No tak, bo jakis ateista nie akceptowal. Moze ze czterech chrzesciijan też, ale oni byli nieprawdłowi .

  708. parafianin
    3 czerwca o godz. 20:54

    W zasadzie, tak. Ale ja jestem porządny i fachowy biskup, a nie w zawiasach, a z wybitnej urody ówże więcej ma z @Pombocka, biskupa Jeziora.

  709. Na marginesie
    3 czerwca o godz. 19:40

    Cały kaka stał murem za Hitlerem. Zaczęli to odkręcać dopiero wtedy, gdy Hitler dostał na froncie pierwsze cięgi.

    Tak jest, ale nie bardzo Nie pierwsze cięgi, ,ale co najmniej drugie-trzecie (Stalingrad), i nie „odkręcać” , a (tyllko niektórzy, bo większość sie w niczym nie zmienila, a wielu do samego konca życia Hitlera), a jedynie nieco zmniejszyła wybuchy pasjonackiej milości ku onemu. Doiero po calkowym rozpadzie III rzeszy, wejściu aliantów, podziale na strefy okupacyjne i uruchomienie machiny procesów sądowych, zaczęli kwękać, że nic nie wiedzieli nic nie robili i w ogole, „co złego to nie ja”

  710. Tanaka
    3 czerwca o godz. 21:04

    Tak czy owak,mówi dobrze. Ale zauważ jakie tam są wpisy.
    Większość ateistów 🙂 I to jest budujące.

  711. Tanaka
    3 czerwca o godz. 21:11
    do
    Na marginesie
    3 czerwca o godz. 19:40

    Moze tak, poza Project Odessa

  712. @wbocek 3 czerwca o godz. 8:07
    Cytuję cały Twój post do mnie adresowany, bo w ten sposób łatwiej jest mi do niego się odnieść:

    Mogę mówić wyłącznie za siebie. Jako niereformowalny ateista nie mam nic przeciwko świętoszkowatym na blogu ateistów, pod warunkiem, że świętoszkowatość zostawiają z tamtej strony drzwi i nie wnoszą tego, co jest najbardziej jałowe i konfliktogenne: światopoglądowej konfrontacji.
    Ale takich tu nie było. Pokazujecie nieodmiennie (dlatego mówię w liczbie mnogiej) – i ci, którzy tu bywali przed Wami, i Ty z Roggerem, że racją Waszej tu bytności jest właśnie konfrontacja. Od początku nie wnosicie tu żadnego intelektualnego fermentu, lecz kłótnię.

    Bo każda ideologia jest bardziej lub mniej delikatną ekspansją i dążeniem do monopolu, a nie – cichym uprawianiem własnego ogródka. Na gruncie praktyki społecznej możliwe jest zgodne współdziałanie ludzi różnych przekonań, ale niemożliwa jest zgoda na gruncie ideologicznym. Dlatego wszystkie co do sztuki świętoszki (poza może dezenterem, który nie konfrontację nosi przy sobie, lecz świeczkę oświaty) wnoszą znaną na blogu do znudzenia jałowiznę światopoglądową: sprzeciw wobec ateistycznych wystąpień w stosunku do religii i Krk, czyli sprzeciw wobec tego, co jest istotą refleksyjnego ateizmu. Sprzeciw ograny, myślowo pusty i, oczywiście, nieskuteczny. Jesteś może najkonsekwentniej ze wszystkich świętoszków naiwna i jałowa, bo od początku usiłujesz przekonywać tutejszych ateistów, że wierzący – też człowiek.

    Czyli on jest z tej ziemi, a tutejsi ateiści pospadali z księżyca I trzeba ich uczyć elementarza życia na ziemi. Zakładanie przed rozmową, że rozmówca wie mniej ode mnie, a nie tyle samo lub więcej, świadczy o zapatrzeniu w siebie, o narcyzmie.

    Bywają na blogu różne konflikty, lecz konflikt światopoglądowy jest, przepraszam za nieprecyzyjne słowo, najgłupszy z możliwych, bo do niczego konstruktywnego nie prowadzący – to wygłaszanie monologów i rozchodzenie się ze zjeżoną sierścią, i z ogonami na sztorc, do następnej konfrontacji. Na blogu ateistów wywołują go WYŁĄCZNIE świętoszki. Aż się prosi mniemanie, że wyłącznie po to wchodzą.

    1. Piszesz, że nie mas nic przeciwko świętoszkom: „pod warunkiem, że świętoszkowatość zostawiają z tamtej strony drzwi i nie wnoszą tego, co jest najbardziej jałowe i konfliktogenne: światopoglądowej konfrontacji
    2. W następnym zdaniu stwierdzasz: Ale takich tu nie było
    3. Dalej piszesz: ” wszystkie co do sztuki świętoszki wnoszą znaną na blogu do znudzenia jałowiznę światopoglądową: sprzeciw wobec ateistycznych wystąpień w stosunku do religii i Krk, czyli sprzeciw wobec tego, co jest istotą refleksyjnego ateizmu
    4. Dalej nazywasz mnie: „najbardziej ze wszystkich świetoszków naiwną i jałową, która najbardziej konsekwentnie próbuje przekonać, że wierzący to też człowiek
    5. Na koniec podsumowujesz, że ja sądzę że wiem więcej aniżeli Ty czy inni, którzy akurat więcej wiedzą i tym sposobem wychodzę na „zapatrzoną w siebie i narcystyczną”

    —NIgdy nie podejmowałam dysdput światopoglądowych. Co można sprawdzić na blogu.
    Ty raz je zarzucasz, a drugim razem twierdzisz, ze ich nie było. To jest brak konsekwencji, czy przemyślenia.
    Jeżeli ktoś ich sobie życzy, ja z tym nie mam problemu, ale sama w tym nie mam ochoty uczestniczyć. Jednakże forma tej wymiany powinna być na poziomie wyższym niż klepisko. Zwłaszcza na blogu mieniącym się inteligenckim.
    —Odnośnie mojego przekonywania, że „wierzący to człowiek”…
    Ja dodałabym, że człowiek czujący.
    —Do nazywania mnie: narcyzem, zarozumialcem, jałowym, naiwniakiem…. nie będę się ustosunkowywać.

    Podsumuję moją wypowiedź stwierdzeniem kolejny raz, że pomimo iż nie wierzę w dominację formy nad treścią, to jednak wierzę w wyższość cywilizowanej dyskusji nad wyzwiskami pozbawionymi merytorycznych własności.
    I tylko o to mi chodziło w moich „kontrowersyjnych ” wpisach.
    Z jakichś powodów jednak to spotkało się z określeniem mnie trollem i takimi tam przymiotnikami.
    Z namawianiem do ignorowania mnie itp włącznie.

  713. Tak ogolnie, wstep do „Project TitanicOrchestra” (author T.)

    1. Zapytac spoldzielnie „Polityka” czy chca miec blog pt np „ateisci.polityka.pl” albo inny adress (typ „BlogujacyRedaktor.polityka.pl”). Ktos z InicjatywaOliwska, nie widze nikogo innego.
    2. Jezeli TAK pkt1 kto bedzie moderator/rzy. Nikt „nowy”, moderator nie dyskutuje. Cykliczny moderator mozliwy. Na jaki adress?
    3. Zasady pisania wstepniakow, zgodnie z policy Redakcji. Ile wlasnych wypowiedzi, jak daleko, bez cenzury Redakcji? Zasady blogowania na Polityce sa niewystarczajace. Duzo jest personalnych, niedef regul, poza text na stronie //https://www.polityka.pl/opolityce/1508316,1,zasady-publikacji-komentarzy.read
    4. Bezproblemowa kontynuacja jezeli OK pkt 1 i pkt3

    Jezeli pkt1 NIE, pozostaje pytanie. Czy lubimy/cenimy wzajemnie tyle, mimo klotni, zeby kontynuowac bez „Polityki”.
    Tu potrzeba BARDZO OTWARTEJ dysskusji. Wszystkich. Tylko biernych (czytajacych) TEZ. Krotko, najlepiej pkt. Zeby dalo zrobic project.

    pzdr Seleuk

  714. @Tanaka 3 czerwca o godz. 21:11
    No przecież Hitler nie tylko oczerniał i eksterminował Żydów, ale również chciał zniszczyć komunistyczną Rosję. W dodatku głosił tezę, że Żydzi i komuniści – to w zasadzie jedno. W sumie – był nieodrodnym synem kaka, podobnie zresztą jak Franco i Mussolini

  715. Zalaczam film z pobytu u nas Owczarka Podhalanskiego i orlicy iminiem Maryna Krywaniec.
    Goscie zobaczyli kilka miejsc w Seattle I okolicach. To byl wrzesien, pora roku kiedy lososie w niektorych rzekach wracaja do miejsca swojego urodzenia. Dla miejscowych Native Americans jest to bardzo wazne wydarzenie o silnym podlozu duchowym (spiritual). Mieszkancy dziekuja lososiom ze wrocily poniewaz sa glownym posilkiem dla rodzin. Podczas uroczystosc