Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

27.05.2018
niedziela

Czy Polska to naprawdę „dziki” kraj?

27 maja 2018, niedziela,

P.T. blogowicze pamiętają zapewne słowa byłej, „pełnej” premierki, gdy spotkała się z niewygodnym pytaniem dziennikarzy: „Przez 8 lat rządziła w Polsce Platforma Obywatelska i doprowadziła kraj do ruiny” – dalszy ciąg był zawsze optymistyczny i mógł brzmieć tak: „A my w ciągu 2 lat uczyniliśmy z ruiny kwitnący kraj i spowodowaliśmy powstanie Polski z kolan”. Po wyprostowaniu ten kolos (na nóżkach kurdupla) stoi i groźnie spogląda na Brukselę, gdzie nasze najlepsze …syny walczą o honor Polski.

Ja sobie mgliście przypominam, że istniała jakaś, marginalna obecnie partia, której szef oświadczył publicznie, że nie ma z kim przegrać wyborów. Odnośnie własnej osoby miał rację (27:1), ale z partią jest krucho. Gdy rządziła, zdarzały się oczywiście większe i/lub mniejsze afery, nawet makabryczne jak zmowa w nocy na cmentarzu, brrr! Jednym z „aferzystów” był polityk i biznesmen Mirosław D., który swe pierwsze miliony zarobił (nie wiem jak) w pewnym kraju i teraz może grać w golfa na Florydzie i opalać się na plaży, gdzie być może mija się z innym „wielkim i zasłużonym” Polakiem (też aferzystą?). Rozżalony brakiem uwielbienia przez Naród zwierzył się dziennikarzowi, że „Polska to dziki kraj”.

Kilkadziesiąt milionów Polaków (przecież Polonia też) ostro potępiało medialnymi ustami wypowiedź tego człowieka, fala oburzenia jak tsunami przebiegła świat, ale chyba wzorem wspomnianego zjawiska katastroficznego po jakimś czasie osłabła i niewielu Polaków myśli obecnie o tym panu. Oprócz mnie! Coraz częściej myślę o tym, że to nie był lapsus, tylko rzadki przypadek mówienia prawdy przez polityka. Żyję w tym („naszym”) kraju od roku 1945 i nieraz moje zdanie pokrywało się z opinią „Mira”.

Dla mnie bardzo przykre jest postępowanie wobec osób niepełnosprawnych. Tu naprawdę widać jak na dłoni, że Polska jest bardzo dzikim, niecywilizowanym krajem. Można zastanowić się nad tym, czy to społeczeństwo, czy władza postępują właściwie lub nie. Rolą państwa i jego organów jest stanowienie dobrego prawa i pilnowanie jego przestrzegania, a społeczeństwo testuje na osobach niepełnosprawnych swoją empatię, wzmożoną (teoretycznie!) przez katolickie wychowanie.

Przepisy są niezłe i prawie wystarczające (poza stroną finansową), ale nie są przestrzegane, ani przez społeczeństwo, ani przez państwo!

Niestety musiałem się zapoznać z tymi przepisami kilkanaście lat temu. Niepełnosprawny miał np. zagwarantowane w ustawie prawo do korzystania z usług zakładów państwowej służby zdrowia poza kolejnością. Przywilej „bez kolejki” obowiązywał do roku 2004, kiedy został zniesiony. Bardzo dziwne było uzasadnienie tej zmiany. Nie chodziło o to, że może inwalidzi nadużywali tego prawa, albo „pan” Sejm nie lubił inwalidów. Kochał i to bardzo, nie mógł jednak pomóc, był bezradny wobec samego siebie. Ponieważ w ustawie nie było określonych kar za łamanie ustawy, to posłowie uważali, że lepiej zrezygnować z tego przywileju, niż wymyślić kary. Uzasadnienie godne szerszego zastosowania, rozwiązujące wiele spraw. Gdybym miał formalne prawo, to mógłbym kolegów w szpitalu przynajmniej zmieszać z błotem (jaka ulga!) lub poskarżyć się dyrekcji, a tak cierpiałem milcząco.

W wielu miejscach publicznych i przed supermarketami są wyznaczone i pięknie oznakowane miejsca parkingowe dla osób niepełnosprawnych. Ostatnio są nawet pięknie kolorowe (kolor „maryjny”, jak na domach w Małopolsce, w których są panny na wydaniu). Miejsca parkingowe są trochę szersze, bo uwzględniają specyfikę kierowców, którzy jeszcze mogą w miarę bezpiecznie korzystać z samochodu, ale mają jednak mniejszą sprawność choćby przy manewrowaniu na parkingach, poza tym potrzebują więcej miejsca do wsiadania i wysiadania. Zawsze szlag mnie trafia, gdy próbuję z takich miejsc skorzystać i parkują tam kierowcy o kwitnącym zdrowiu, często młodzi i mają w „gdzieś tam, gdzieś tam” widoczne oznakowanie miejsca i troskę o niepełnosprawnych kolegów. Spróbowałem zwrócić uwagę hożej dziewczynie, która na chama zajęła pół miejsca (jedynego!) dla inwalidy przed przychodnią lekarską, że nie zachowuje się jak należy i tylko doczekałem się reprymendy, dobrze, że mnie nie pobiła! Młodzieniec w porsche powiedział mi chamsko, że nie widzi znaku, a tenże ma rozmiary rzędu metra. Znaku nie widzi, jest więc niewidomy – ergo – niepełnosprawny, miał więc być może prawo moralne zaparkować w tym miejscu, ale…! Czy mógł posiadać legalnie prawo jazdy? Era samochodów bez kierowcy, a może nawet bez pasażera, chyba jeszcze nie nadeszła w Polsce? Formalnego prawa nie miał ów biedny ślepy młodzian, bo karty parkingowej nie pokazał.

Przykład idzie z góry! Szczytem bezczelności popisała się pewna osoba publiczna, dojrzała kobieta, kandydatka na posła Sejmu n-tej Rzplitej w okresie kampanii wyborczej. Podjeżdżaliśmy równocześnie do ostatniego miejsca dla inwalidy przed Domem Towarowym, ja ze ścieżki dojazdowej skręcałbym w prawo, ona w lewo (prawie zderzyliśmy się czołowo). Widziała dobrze, że chcę zająć to miejsce, mam na szybie nieobowiązkowy znak inwalidy, ale była szybsza lub bardziej „odważna” (teraz powiedziałbym – jak nasz zmarły prezydent) i bez żenady wjechała i poszła na zakupy. Było dużo wolnych miejsc nieco dalej, ale te oznakowane są bezpośrednio przed wejściem dla ułatwienia niesprawnym ruchowo dojścia do sklepu. Owa szlachetna osobistość – prawie posłanka – na szczęście nie wygrała wyborów w Kędzierzynie i partia (PiS) na otarcie łez powierzyła swej szlachetnej aktywistce funkcję wicewojewody opolskiego.

Takie zachowanie – nagminne – byłoby niemożliwe w cywilizowanym kraju i to z „dodatkiem” wartości chrześcijańskich, z których Polacy są tak dumni (podobno 95 proc.).

Stąd już prosty wniosek: kraj, w którym nie przestrzega się podstawowych zasad współżycia międzyludzkiego, jest „dzikim” krajem!

Niedawno temu przeczytałem znamienny tytuł: „Oni nie czekają na szpital, to szpital czeka na nich”. Było to w dyskusji o dostępności obywateli do usług zakładów służby zdrowia. Jakie kłopoty mają „równi wobec prawa” obywatele oraz podobno lekko uprzywilejowane osoby niepełnosprawne, a jakie lepszy sort? Mnie żaden generał nie przyniósł balkonika do domu!

Tytuł artykułu odnosił się do miłościwie nam panujących władców, którzy tak ciężko i uczciwie pracują wyłącznie dla dobra suwerena, nie bacząc na dobra materialne i z zażenowaniem przyjmują nagrody za swój bezinteresowny trud. Jest to odmiana znanej wypowiedzi pewnego rzecznika, że „rząd się wyżywi” – mimo sankcji. Przywileje się należą, jak psu buda!

Znamienna jest też troska mediów o niepełnosprawnych w naszym (dzikim lub nie) kraju, co stwierdziłem w notatce z Trójmiasta. Było w niej głębokie oburzenie dziennikarza, że władze miasta zwiększyły o 100 proc. liczbę wydanych legitymacji parkingowych dla inwalidów. Sugerowano również, że inwalidzi wykorzystują te legitymacje w sposób nielegalny – nawet opisano, jak można to uczynić! Jeszcze nie skorzystałem z tej instrukcji dla przestępców wśród inwalidów, zdumiewało mnie tylko to, że posłużono się matematycznym opisem ze statystyki (o 100 proc.!), który często prowadzi do nieporozumień. Nie podano bezwzględnej liczby tych wydanych legitymacji ani liczby uprawnionych, którzy nie korzystają z tego uprawnienia, choć mają takie prawo. A jeśli w każdym z tych trzech miast było po jednym inwalidzie z kartą a po „rewolucyjnych” zmianach po dwóch – czy będzie to straszne ograniczenie swobody działań zdrowych kierowców w milionowej aglomeracji?

Faktem jest, że bywają przestępstwa przy użyciu kart parkingowych. W Opolu zauważono, że ważny polityk z Urzędu Marszałkowskiego korzysta z inwalidzkiej karty parkingowej, choć jedyną dolegliwością tego pana był brak kręgosłupa – moralnego! Po prostu załatwił sobie kartę u kolesiów.

Wniosek:

Stwierdzenie, że Polska jest dzikim krajem – jest jak najbardziej uzasadnione. Ba! Mogę iść dalej i przyłączyć się do zdania ważnego polityka, nagranego przez usłużnego kelnera, że „państwo istnieje tylko teoretycznie”, a ponadto: „ch…, d… i kamieni kupa!”.

Gdzie widzę te niemoc i zaniechanie państwa? Kompletny brak reakcji na łamanie tej prostej zasady o zakazie parkowania na kopertach przez osoby nieuprawnione. Gdyby policja lub szeryfowie pilnowali parkingów od czasu do czasu, mogliby wzbogacić Skarb Państwa o ogromne sumy, aż do wychowania społeczeństwa, a nie robią tego, bo to nie idzie do ich kieszeni. Prywatyzować! Zatrudnić firmy holujące samochody na parking policyjny. Po zapłaceniu ponad 1000 zł za takie wykroczenie (mandat, holowanie, opłata parkingowa) plus kilka punkcików, obywatel się zastanowi przed powtórzeniem wykroczenia.

Tyle o państwie! Ze społeczeństwem jest różnie, od krańcowego chamstwa do wspaniałej chęci niesienia pomocy. Tej też doświadczyłem wiele razy – ale nie jako kierowca, tylko moja żona przy kierowaniu wózkiem inwalidzkim. Takie postępowanie budzi nadzieję, że może po jakimś czasie Polska nie będzie tak dzikim krajem?

PS

Jakiś czas temu troskliwe państwo (poprzez parlament) postanowiło dodatkowo ułatwić życie osobom niepełnosprawnym, unieważniając bezterminowe karty parkingowe wydane osobom o trwałym kalectwie. Mogli od nowa przejść całą procedurę ustalenia stopnia niepełnosprawności i dopiero wtedy posiąść ową kartę.

Opisane przeze mnie kłopoty w dzikim kraju są niczym wobec świadectwa absolutnej znieczulicy i pogardy dla pokrzywdzonych przez ślepy los przedstawicieli najgorszego sortu Polaków – osób niepełnosprawnych. We wszystkich mi znanych krajach Europy rządy jednak dbają o osoby niepełnosprawne tworzeniem odpowiednich instytucji wspomagających i odpowiednimi dodatkami finansowymi.

Z moim stopniem niepełnosprawności miałbym identyczne warunki jak moja starsza siostra w RFN. Ma do wyboru dwie wersje pomocy. Pierwsza to dodatek około 500 euro na rękę i bez kontroli lub blisko tysiąca, jeśli usługi są udokumentowane rachunkami odpowiednich instytucji, np. Caritasu. W ramach pomocy przychodzi pielęgniarka dwa razy dziennie, wykonując zabiegi higieniczno-medyczne. Gdy limit nie jest wykorzystany przez te usługi, urząd wypłaca różnicę.

Tych 900 euro znacznie przekracza moją emeryturę. Od wielu lat nie mam żadnego dodatku z powodu niepełnosprawności, a tylko za „słuszny wiek”, tak jak zdrowi staruszkowie. Siostra ma swoją małą rentę i dodatek za stopień niepełnosprawności. Gdyby tak do mojej emerytury dodać te 900 euro, to żyłbym jak pączek w maśle, obiegany codziennie przez hurysy z Caritasu i za resztę od czasu do czasu jakieś Malediwy, Tahiti lub Hawaje.

Ci biedacy, leżący pokotem w Sejmie nawet nie chcą tyle co w Niemczech, ale parę groszy, aby odpędzić straszliwą biedę i strach rodziców, co będzie, gdy oni sami będą wymagali opieki, a ich dzieci zgniją w przytułkach zgodnie z wolą Boga i Kościoła, bo życie jest święte od „napoczęcia” do zdechnięcia.

Ultrakatoliccy posłowie tego nie rozumieją, ale miliardy wyrzucają w błoto lub obiecują w kampanii wyborczej (której prawnie jeszcze nie ma), aby móc dalej doić Polskę dietami oraz fuchami w państwowych instytucjach i spółkach. Niech żyje dobra zmiana! Dzięki niej dogonimy Wenezuelę, gdzie głównie rząd się wyżywia.

Antonius

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 408

Dodaj komentarz »
  1. Dziki, wredny, kołtuński kraj 👿

    Antoniusu,
    w opisanych sytuacjach parkingowych ja bym bez wahania dzwonił po policję, a nie mogąc manewrować w ciasnych prześwitach, rysowałbym wózkiem karoserie, daję słowo!

  2. Suweren o feudalnej mentalności lubi gardzić słabszym, bo to mu poprawia samopoczucie. A kto jest słabszy, jak nie kobiety, dzieci, starzy, niepełnosprawni, obcy…

  3. @konstancja
    27 maja o godz. 19:30

    Z przykrością powiadamiam, że Walencję mam tylko na slajdach, ostatnimi czasy omijam ją sporym łukiem lub tylko nocuję przy tamtejszej plaży. Przy okazji opowiem wrażenia z pierwszego pobytu, włącznie z wizytą na posterunku policji 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Rzeczywiście dziki, kołtuński kraj !

    W Holandii bardzo często dzwonią na policję postronni ludzie, bo policja zjawia się szybko.
    Ale są też oddzielne jednostki nie należące do policji, a do służby miejskiej,które specjalnie szukają samochodów źle zaparkowanych,lub bez widocznych odcinków zapłaty za parkowanie i wlepiają slone mandaty.
    Wiem również,że osoby niepełnosprawne mają prawo do mieszkań specjalnie przystosowanych. Jak konkretnie wygląda pomoc finansowa – nie wiem. Ale obawiam się,że przy wszystkich możliwych obcinaniach świadczeń dla emerytów i rencistów, chyba i w wypadku niepełnosprawnych nie jest dostatecznie wystarczająca. To jednak wyglądało kiedyś inaczej.Ale obowiązki unijne stały się niestety priorytetem,ponad opieką nad własnymi obywatelami.
    Z pewnością jednak wygląda to lepiej niż w dzikim kraju…

  6. Kiedy Niemcy zarabiali na swoje emerytury i inny socjal produkujac światowej jakości produkty, Polacy wynosili z niewydolnych fabryk różne fanty. Z uporem maniaka , nie rozumiejąc prostego 2+2=4, kolejni „humaniści” dokonują porownania z krajem o wielokrotnie większej sile gospodarczej. Karać 1000 zł za złe parkowanie?. Ok, tylko wtedy, kiedy wyłudzenie renty będzie oznaczać 100.000 kary, realizowanej z niemiecką solidnością.

  7. Szanowny Antoniusie.
    Pełne poparcie. I nie tylko w sprawie miejsc parkingowych. Tak to jest, że posiadacz Porsche w Niemczech to człowiek szczęśliwy i zadowolony a w Polsce to tylko większy burak. W Niemczech po takim można się spodziewać więcej niż po reszcie a w Polsce to on Panu zajmuje miejsce bo ma znajomości i nie musi się bać.
    Mam tylko jedną prośbę, proszę zostawić Wenezuelę w spokoju bo raczej Pan nie rozumie, co się tam dzieje. Na początek proponuję tekst Stelli Calloni na voltairenet.org o projekcie SouthCom dla obszaru Morza Karaibskiego. Choć wcale nie bronię Maduro.

  8. @devin 27 maja o godz. 21:18
    Nie rozumiem, co ma do tego „siła gospodarcza”. Do egzekwowania przepisu, że „koperta” to miejsce przeznaczone tylko dla osób niepełnosprawnych potrzebne jest wyłącznie egzekwowanie przepisu. Nic więcej.

  9. Mam inne zdanie . Uważam, że kraj zmienia stopniowo na lepsze, może za wolno. Na pewno nie jest to „dziki kraj”. Czuję się w nim bezpiecznie.Jest mniej biedy. Ulice, otoczenie się zmienia, teraz wiosną wszędzie kwiaty. Ludzie też są grzeczniejsi, więcej sie uśmiechają, pomagają.
    Rewizja wydawania kart parkingowych spowodowana była zmianą przepisów oraz w celu wyłapania tych, co otrzymali ich „na lewo” wcześniej. Zgadzam się, że bycie niepełnosprawnym jest trudne i można dla nich zrobić więcej. Problem będzie narastał, bo żyjemy dłużej i jesteśmy coraz lepiej leczeni, także przeżywa więcej dzieci z uszkodzeniami płodu lub około porodowymi.
    Może jednak przyjmiemy uchodźców?

  10. Podpalono dom Krzysztofa Brejzy, posła który szczególnie podpadł PiS-dzielni.

    http://natemat.pl/239381,dom-krzysztofa-brejzy-z-po-podpalony-polityk-juz-dawno-bal-sie-o-rodzine

    Przytaczam wybrany komentarz: „Sprawą zajmie się prokuratura Zbyni i kulsony Joja. Zakład o 5 ton irydu, że okaże się, iż dzieci posła Brejzy bawiły się zapałkami.” Tafione.

  11. No proszę, Stachu „czuje się bezpiecznie”… Pogratulowac!

  12. Stachu, uchodźcy – i osoby o ciemniejszym kolorze skóry – nie przyjadą do Umęczonej za żadne skarby. Jeżeli tylko są przy zdrowych zmysłach.

  13. Stachu ma dziś same udane występy 😎

  14. @Tobermory 27 maja o godz. 22:10
    To ta paskudna Namargineska go prześladuje…

  15. Stachu39
    27 maja o godz. 22:03

    Po raz pierwszy od wielu lat byłam w Polsce w ubiegłym wrześniu. Oczywiście wiele się zmieniło,bo przecież musiało. Bo świat pomaszerował naprzód. Ale myślę,że tak jak w calej Europie środkowej – część spoleczeństwa wspięła się w górę,tworząc nową warstwę uprzywilejowaną. A inna jej część zaznała prawdziwej biedy.Nie mówiąc o młodych ludziach po studiach bez pracy.
    No i wlaśnie nie ma troski o tych najbardziej jej potrzebujących.
    A bezpieczeństwo ??
    Nie chcialabym być skonfrontowana z rezultatem głośnego głoszenia wlasnych poglądów – zarówno w sprawach kościelno-religijnych,jak politycznych. Myślę,że gdybyśmy się z Namargineską tylko trochę się postarały o głoszenie przekonań w przestrzeniach publicznych,to reszta Ateistów musialaby z całych sił wyciągać nas z tarapatów 🙂 🙂
    To żart,ale i nie żart. Bo wystarczy tylko pomyśleć o tych broniących Puszczy Białowieskiej i wszelkich szykanach wobec nich.
    Więc może to tylko bezpieczeństwo dla tych,ktorzy tylko biernie się wszystkiemu przyglądają ??
    Ale niebezpieczeństwo wyłazi zza węgła,kiedy staje w majestacie bezprawie i niesprawiedliwość…

  16. U mnie 10% miejsc parkingowych musi byc oznaczonych kopertka dla nie pełnosprawnych. Kart wydaje Dept. transportu na wniosek lekarza tylko dla osób niesprawnych ruchowo, niezdolnych do pokonywania większych odległości.
    Dodatkowo są miejsca dla seniorów i dla matek z wózkami, tych jest sporo więcej, ale są tylko na dużych parkingach i nie są obowiązkowe dla właściciela parkingu.
    Zdarza się, że ktoś parkuje na zastrzeżonym miejscu, ale spotyka się z oburzonymi spojrzeniami i ( w dobie komórkowej) natychmiastowym wysłaniem zdjęcia samochodu na policję.
    A poza tym, no kurde, jakoś przecież zwyczajnie nie wypada…

  17. Tobermory
    27 maja o godz. 20:34

    „Suweren o feudalnej mentalności lubi gardzić słabszym, bo to mu poprawia samopoczucie. A kto jest słabszy, jak nie kobiety, dzieci, starzy, niepełnosprawni, obcy…”

    Te akurat poprawe samopoczucia, polegajaca na gardzeniu slabszymi, mlodsi ode mnie dzicy w dzikim kraju – thanks Antoniusie – nazywaja ‚dowartosciowaniem’. Nie jestem tylko pewien czy oni zawsze wybieraja do gardzenia same kobiety, dzieci, starych, niepełnosprawnych lub obcych.

    Odnosze wrazenie, ze niekoniecznie akurat te grupy ich rajcuja gdy takiemu, dajmy na to skinowi, idzie o dowartosciowanie siebie. Skin, czy inny osilek z Wszechpolski, raczej po lemingow siega w swoich wysilkach pogardzania innymi. A lemingi to niezupelnie kobiety, dzieci, starzy, niepełnosprawni. Czy inni obcy.

    Lemingi to swoi nie popierajacy ‚dobrej zmiany’. Przegrani, znaczy

  18. E-J,

    „Kart wydaje Dept. transportu na wniosek lekarza tylko dla osób niesprawnych ruchowo, niezdolnych do pokonywania większych odległości. Dodatkowo są miejsca dla seniorów i dla matek z wózkami, tych jest sporo więcej, ale są tylko na dużych parkingach i nie są obowiązkowe dla właściciela parkingu. Zdarza się, że ktoś parkuje na zastrzeżonym miejscu, ale spotyka się z oburzonymi spojrzeniami i (w dobie komórkowej) natychmiastowym wysłaniem zdjęcia samochodu na policję. A poza tym, no kurde, jakoś przecież zwyczajnie nie wypada…”

    To u wasz nie macie oplat za wydanie owej karty na parkowanie dla niepelnosprawnych? U nasz kazdy buli za taka karte. Chyba ok. $40. Wazna jeden rok. Dziadkowie, ktorzy zaczeli dzisiaj korzystac z rosnacych jak muchomory po dzdzu darmowych dostaw do domu zakupow poczynionych poprzez internet, nie zawsze sie decyduja na zakup takich kart uprzywilejowanego parkowania.

    A nawet dalej ida. Oni dobrowolnie rezygnuja z praw jazdy – ktore tez nie sa darmowe i musza byc odnawiane i oplacane co rok lub dwa – oraz pozbywaja sie blaszakow. Z czego napewno ucieszony jest Al Gore.

  19. Oraz pombocek powinien byc tym ucieszony

  20. devin – 21:8

    Slusznie nawiazujesz do sily gospodarczej kraju porownywanego przez Antoniusa z Polska. Tylko po takim porownaniu, tj z uwzglednieniem ogromnej roznicy ekonomicznej pomiedzy Dojczlandem i Pomroczna Zamglona, ludzie choc odrobine myslacy dostrzega kretynstwo np. 1000 zl kary na zle zaparkowanie.

    Nie zwracaj uwagi na zrzede z pod 22:02. Ona juz tak ma, ze na wszystkich napa-da. Zza kaluzy to czyniac. Dowartosciowuje sie w ten sposob. Biedna Polonuska

  21. A prawdziwy zza kaluzy osobnik przepadl jak diament w kaluzy. Padoch ty? Czy to internetu ci odmowili w Azji? Bo chyba tam cie zanioslo ostatnio.

    Odezwij sie jak mozesz. Ta druga zza kaluznica – choc moze na polnoc od ciebie wysunieta strategicznie – jest bardzo trudna do strawienia bez twoich wszystko wyjasniajacych objasnien. Czynionych z pozycji uplasowanych na Jackowie.

    PS. Nie musisz siegac do glegi swych przepastnych zasobow wiedzy. Popacz na lonka. I pisz

  22. Cos sie sie jednak robi w Polsce, azeby zmniejszac bariery architektoniczne. Kiedy po dluzszym okresie czasu przyjechalam do Polski zauwazylam na ulicach ludzi na wozkach – znaczy sie wyszli na ulice, ktore przynajmniej na jakis odcinkach staly sie dla nich przyjazne. Jesli chodzi o miejsca na parkingach, to wymaga to jedynie troche farby na zaznaczenie takowych i przestrzegania prawa. Nie wyobrazam sobie w Ameryce, zeby ktos bez stosownego zezwolenia postawil auto na miejscu przeznaczonym dla ludzi z ograniczeniami ruchowymi. Dla rownowagi – omal nie wyobrazam sobie, zeby kobiecie ciezarnej w metrze ustapil miejsca mlody osilek. Ustapi inna kobieta. Bo za parkowanie w niedozwolonym dla kogos miejscu jest mandat, ktory ani sie obejrzysz jak dostaniesz, a za chamstwo do ciezarnej nie.
    Na poczatku pobytu w Ameryce razilo mnie, ze kiedy jakis czlowiek poruszajacy sie bez asysty na wozku elektrycznym, czasem z widocznym duzym ograniczeniem ruchowym, korzysta z obnizajacej sie platformy azeby wjechac do autobusu – to nikt mu nie pomaga. Kierowca przechyli autobus, podniesie siedzenia, siadzie za kierownica i wszyscy czekaja bez najmniejszej nerwacji. Potem zrozumialam, ze jesli ktos chce w takiej sytuacji pomocy to poprosi, a jesli nie musi to chce byc zwyczajny i samodzielny.

  23. @Orteq,
    sprawdziłam – u nas płaci się 17.05 i może być na 5 lat. Chyba to zależy od lekarza i co on tam wypisze.
    Za prawo jazdy też płacimy i owszem. Co 5 lat płacimy.

  24. @Orteg, uff odetchnelam z ulga, bo juz sie balam, ze to do mnie pijesz z ta zzakaluznica nie do strawienia, co mieszka na polnoc od Jackowa. Sprawdzilam w zrodlach geograficznych – mieszkam na poludnie od Jackowa.
    Tez brakuje mi @zza kaluzy, podobnie jak Ciebie mi brakowalo, kiedy miales rozne bany.

  25. Polska to dzicz, już mówione było jak się w Polsce jeździ. Ja się tam nawet boję środkowy palec pokazać jak mi ktoś drogę zajedzie.
    Kiedyś chciałam zjechać na prawy pas i, jak to w Polsce, nikt nie chciał mnie wpuścić. A jakaś męska młodzież za mną trąbiła i świeciła po oczach. A potem mi siedzieli na zderzaku przez parę kilometrów. Ale w końcu im się znudziło. Takie atrakcje w ojczyźnie.

    Dołączę się, zzakałużniku wróć. Poco do Azji.

  26. Niech Cię ręka boska broni Antoniusie pisać o Wenezueli. Ani się waż myśleć że coś wiesz, bo tylko Vera ma wiarygodne wiadomości na ten temat, prosto z Voltaire Network. Nikt inny nie wie co tam się dzieje. A nawet nie tyle nie wie, co jest w spisku. Wszystkie inne media są w spisku przygotowującym amerykański atak.

    Te Very, żabki i czterysetki, to trzy różne osoby czy jedna? Bo gadają tak samo.

    To nie żadne naiwne kobietki jak twierdził zzakałużnik, to szczwane propagandystki.

  27. Żeby się przekonać, czy Polska jest dzika, wystarczy się przejechać rowerem przez jedno miasto. Oczywiście obecni tu polscy uchodźcy się nie przejadą, choć najwięcej mają do powiedzenia o Polsce.

    W zadającej szyku i bezmyślnej Polsce ulice, place między blokami, bywają zastawione blaszakami – nawet w miejscach, gdzie jest zaniżenie krawężnika dla wózków dziecięcych, inwalidzkich, dla kulejących, rowerzystów. Można odnieść wrażenie, że miasta są dla blaszaków i srających oraz niepokojących niezapsionych ludzi psów bez smyczy i kagańców. Różne cywilizacyjne badziewie w rodzaju części karoserii, stare telewizory, złamane plastykowe krzesła, foliowe torby (nikt tu sobie z tym nie poradzi w tym stuleciu) wyrzucane są do lasów, rowów, na łąki i w krzaki na przedmieściach, za płot, gdziekolwiek – byle OD SIEBIE. Tu się pali nie wiem jak ogromne, ale ogromne hektary trzcin i suchej trawy wiosną oraz plastyki. Tu się hałasuje bezkarnie w blokach mieszkalnych i w lesie oraz w środku miasta, jeżdżąc blaszakami z muzyką dum-dum na cztery fajerki, od dawna również w wioskach, gdzie młodociany cham nastawia pudła grające muzykę dum-dum na jednym końcu wsi, a słychać na drugim. Spróbuj zwrócić uwagę – będziesz miał wroga na całe źyecie. W tym nowoczesnym kraju bez przerwy się trajkocze przez komórkę: w szpitalu, w przychodni, przy kasie w sklepie, w banku, w przedziale pociągu, w autobusie, w tramwaju, na ulicy, wiem od znajomych, że nawet w kinie i w teatrze. Tylko w kościele się nie trajkocze – tu trajkotać ma prawo tylko ksiądz. W tym nowoczesnym kraju robi się szamba z dziurkami, żeby szlachetne odpady z człowieka wsiąkały w glebę. Albo się zwyczajnie spuszcza różne nieczystości do rowu, strumyka. Mało kto zauważa, że tu się chodzi środkiem chodnika, a nie skromnie skrajem, tak więc bywają kłopoty przy mijanu/wyprzedzaniu – niewielkie, ale są, a mogłoby nie być, gdyby Polska mniej się zajmowała pomnikami, nazwami i patosem. Bardzo dużo jest niewielkich kłopotów przy kasach, kiedy piękna pani najpierw starannie pakuje towar, trajkocząc przy tym do kasjerki, a dopiero na końcu, zdziwiona, że trzeba płacić, szuka 5 minut portmonetki w przepastnej torebce, a kolejka – kwitnie. Jest również zwyczaj zatrzymywania się pięknych pań i panów pośrodku chodnika i rajcowania, tak że czasem trzeba rajcujących na chodniku omijać ulicą. W ogóle dużo jest w Polsce zwyczajów i zachowań, w których nie uzwzględnia się innych interesów niż własne, na przykład psy szczekające w blokach całymi dniami i nocami pod nieobecność gospodarzy, na przykład dzwony kościelne dzwoniące co godzina, na przykład palenie papierosów tam, gdzie zabronione, na przykład niesprzątanie fachowców po sobie, niesłuchanie tego, co mówi rozmówca i skupianie się na tym, co zaraz powiem ja, na przykład sprzątanie świata przez dzieci i zostawianie worków ze śmieciami na wieczną pamiątkę tam, gdzie je z powrotem rozdrapią i rozrzucą zwierzęta oraz wiatr. Na przykład słowna komunkacja człowiekowatych, która częściej bywa okazją do rozładowania agresji niż komunikacją.
    Na przykład demonstrowanie władzy tam, gdzie winno być służenie. Na przykład rozmawianie młodej matki na spacerze z komórką, zamiast z własnym dzieckiem. Na przykład hodowanie dzieci, zamiast ich wychowywania, o którym zresztą we współczesnym świecie mało kto co wie. Na przykład dwulicowość władzy: obecna niby za Boga nie przyjmie imigrantów zwanych dla zmyłki „uchodźcami”, a w jednym tylko roku wojewodowie przyjęli 16 tysięcy, które natychmiast wyjechały do Niemiec, ale zaraz wrócą, bo ich Niemcy wyrzucą, choć mają z tym trudności. Na przykład, na przykład, na przykład…

    Na przykład dziki Antek Smoleński. Na przykład aptekarski asstent jako doradca ministra obrony. Na przykład peerelowski prokurator jako filozofia, praktyka i sumienie obecnej władzy. Na przykład tzw. wymiar sprawiedliwości, który od 70. lat jest zieloną wyspą szarej gęsi, zadzierania nosa i zdziczenia, ale trza go bronić przed PiS-em. Na przykład cała obecna władza, która jest wzorcowym przykładem polskiej ewolucji wstecz…

    Eh, szkoda mej młodości na gmeranie w dzikości.

  28. Jak dobrze wstać skoro świt…
    Dzień dobry, Pombocku!

  29. zyta2003

    „Tez brakuje mi @zza kaluzy, podobnie jak Ciebie mi brakowalo, kiedy miales rozne bany.”

    Noo, faktycznie rozne te bany byli. Pan Gospodarz pewnie do dzisiaj dumne z owych banow som. Dzieki za przypomnienie tej mojej kombatanckosci. Moze bendzie z tego jaka renta? Na przyklad ‚Za zaslugi poczynione na polu walki z banami. Ewentualne, z bananami’.

    Na to konto dajmy seczego. Przy przeminietej niedzieli

  30. W związku z tym, ze Antonius mówił o blaszakach, dodam, że rozkraczanie się blaszaków na chodnikach i ścieżkach rowerowych to w Polsce bezkarna norma. Inwazja blaszactwa w miejscowościach wczasowych w sezonie to półkatastrofa: blaszaki zakryte, ryczące motocykle, quady, wyjące na cały Bałtyk skutery wodne i masa innych atrakcji.

    Po transformacji wczasowicze składali oficjalne protesty i wnioski o zwrot kosztów pobytu w związku z dramatycznym zakłócaniem spokoju przez radzieckie samoloty, które w czasie dyżurów bojowych startowały z lotniska w Bagiczu koło Sianożęt CO MINUTA. W związku z cywilizacyjnym zdziczeniem skutery wodne robią dla uszu wczasowiczów to samo, co robiły odrzutowe samoloty – zwłaszcza jak, dajmy na to, szóstka gówniarzy na skuterach urządzi sobie wspólny rajd wzdłuż brzegów. Ale nikomu w Polsce nie przyjdzie do głowy, by wypoczynkowe miejscowości ustanowić strefą kategorycznej (zakłócenia karane dziesiątkami tysięcy złotych, a nie dwiema głupimi setkami czy pięćsetką) ciszy. Odwrotnie: koło Unieścia i Darłówka na przykład są tory krosowe dla ryczących gówniarzy.

  31. Dzikość tego kraju jest dziedziczona od pokoleń, a wzmacniaczem tej dzikości jest KK.
    40 lat temu znalazłem się w szpitalu.Leżałem na 16-to osobowej sali.
    Moja „choroba”była właściwie, żadna, bo chodziło o usunięcie żylaka. Za to współtowarzysze niedoli byli w gorszej sytuacji.Obok mnie dogorywał na raka wątroby 50-latek.Człowiek ten byl juz tak słaby, że ja i taki drugi pacjent lekkiej kategorii, braliśmy go pod pachy i zaprowadzaliśmy do ubikacji, kiedy ten odczuwał potrzebę. Siostry na wieczornej zmianie były nieuchwytne. Zmarł na drugi albo trzeci dzień w samo południe. Wstałem i poszedłem do kanciapy sióstr, które popijając kawę zmierzyły mnie wzrokiem, jakim sie mierzy natręta. Ale kiedy im powiedziałem, że obok mnie umarł człowiek, oderwały sie od kawy i szybko uruchomiły serwis usuwania nieboszczyka.
    W nocy przywieźli staruszka (tak mi sie wtedy wydawało, bo miał pewnie 50 lat) Był cały we krwi, myślałem, że go tak potraktowały świetokrzyskie górale. Ale kiedy ów „staruszek”się ocknął dowiedzieliśmy się, że tak go potraktowała sieczkarnia, do której wpadł.
    Któregoś ranka przywieziono i zainstalowano na mojej sali nastolatka.
    Był to chłopak trochę umysłowo niedorozwinięty z domu dziecka. Skakał przez płot i złamał sobie nogę.
    Rano zjawia się na rutynowym obchodzie lekarz w towarzystwie dwóch pielęgniarek. I ten wykształcony człowiek, elita narodu, sama wyrafinowana śmietanka, tak mówi do tego nieszczęsnego chłopaka
    „No po coś tam skakał ty głupku, debilu jeden. Co ci do tej durnej głowy wpadło ?” – i jeszcze czymś takim podobnym sie wyżywał.
    Krew mi uderzyła do głowy, ale przyznam się, że stchórzyłem, przestraszyłem sie, że jak on weźmie na warsztat mojego żylaka, to może mi niechcący złamie nogę, więc nic nie powiedziałem i pozostałem z tą krwią w głowie.
    We Francji byłem kilka razy klientem szpitali.Byłem oszołomiony grzecznością, kulturą, uwagą jaka sie przywiązuje do pacjentów. Najbardziej mnie zbulwersowała, kiedy pielęgniarka przyszła z menu obiadowym i pyta mnie, co bym sobie życzył; kurczaka, filet z cielęciny czy może rybę. Tylko szampana i kawioru nie było.
    Stachu ma racje, że coś niecoś sie zmienia, ale chyba jednak wciąż chamstwo króluje.
    Zacząłem od wzmacniacza dzikości tego kraju. Znowu Rogger albo ktos mu podobny powie, że to obsesja antykościelna, takie doszukiwanie sie wszędzie źródła zła w tej firmie. A jednak to ona w swej obłudzie, pazerności, grając na słodkiej nucie „mudmysie”, jest bezwzględna, egoistyczna, nadużywając takich słów jak „dobro, świętość, uczciwość, jednocześnie jej funkcjonariusze żyją, wbrew głoszonym przez nich hasłom „dobra”, w przepychu, w rozpuście pedofilii, pasożytując na narodzie. Pis jest tylko odbiciem tej firmy, zdolnym naśladowcą, który podobnie jak KK czyniąc zło głosi dobro, tak samo prawo i sprawiedliwość są tarczą za którą kryje się bezprawie i niesprawiedliwość znanych obalaczy komunizmu posłów Piotrowicza i Pięty.
    Zło zawsze się tli, gdzieś kryje się w zakamarkach ludzkiej duszy, wystarczy, że zjawi się jakis Adolf, by to zło rozdmuchać w najbardziej cywilizowanym narodzie.
    A to polskie zło tak od wieków pielęgnowane przez KK, niczym podlane benzyną wybuchło pod działaniem prawych i sprawiedliwych przy wsparciu poczciwego, dobrodusznego KK.
    Więc Antoniusie, jest jak jest.Niepełnosprawni do wora, a krzepcy naziole na Jasną Góre , pokropieni i pobogosławieni przez najświętszy kościół panny Maryi i Rydzyka..

  32. Ewa-Joanna
    28 maja o godz. 5:08

    ” sprawdziłam – u nas płaci się 17.05 i może być na 5 lat. Chyba to zależy od lekarza i co on tam wypisze. Za prawo jazdy też płacimy i owszem. Co 5 lat płacimy.”

    Rzecz w tym, E-Jotko, ze my ci u nasz, na Bergamutach, placimy jako dziadki po uplywie wieku chyba 75 czy cos lat, co dwa lata, a potem co rok, za odnowienie prawka. A stawka za odnowienie to nie zadne tam 17.50 tylko ze 70 dutkow. I lekarzowi tez trza zaplacic za coroczny swistek. Na szczescie, bez zadnego chaboru. Wiec tylko tylkadziesiat zielonych.

    Tesciowa, lat sztuk 95, wciaz odnawia toto co roku. I jej lekarz ja kasuje za to co roku. A ci od wystawiania papierka pn prawo jazdy ,waznego na jeden rok, tez kasuja. To dlatego zapewne, z powodu tych kosztow, matka Babciusi sie zarzeka, ze ostatni raz juz placi za nic. W ogole nie wyjezdzajac, praktycznie, z garazu.

    Ona sie tak zarzeka od jakichs pieciu juz lat. My usluznie mowimy: oby tak dalej, Mamusienko kochana. Oby tak dalej. And the game goes on. Kompania ubezpieczeniowa nie ma absolutnie nic przeciwko temu gamowi

  33. Lewy
    28 maja o godz. 7:01

    Pewnie masz rację, Lewy: w dużych społecznościach szare komórki psują się od głowy. Głową jest wszystko, od czego szarak jest zależny. Więc i Kościół może mieć wpływ na komfort, czy raczej dyskomfort życia ateisty. Hierarchiczna firma, jaką on jest, wyrabia u wiernych poddaństwo i służalczość. Ten stan chwilowej, lecz powtarzalnej , stałej małości wobec proboszcza wierni mogą sobie odbijać na zależnych od nich maluczkich. Wzór postępowania rozprzestrzenia się na cały kraj. Lub nawet wszędzie tam, gdzie Kościół jest możnowładcą. Domniemany Jezus mówi życzeniowo, że przełożeństwo jest służbą. He, he.

  34. A tak w ogole to jestem zbudowany naszymi mozliwosciami w zajmowaniu sie sprawami absolutnie najwazniejszymi dla nas. Takimi jak parkingi przed Biedronkami. Czyli, parkingami dla ludzi EKONOMOCZNIE niesprawnych. Bo pan prezes byl kiedys poszedl na zakupy – udawane – do Biedronki. Kolano go bolalo. Koperta czlowiek.

    Wiec sprawa miejsc parkingowych oznakowanych koperta urasta dzisiaj do podstawowego problemu wyborczego: wygrac musza ci z koperta

  35. Czy Trump 2018 zostanie Reaganem 1983?

    ‚Wenezuela zamiast Korei Polnocnej.’

    NajwyzszyCzas na jakas wygrana Ameryki! Kraje te sa zblizone do siebie wielkoscia. Ktory najpierw do ostatecznego skolonizowania przez USA?

    ‚http://www.voltairenet.org/article201159.html

    Stany Zjednoczone i ich sojusznicy przygotowują, w ciszy medialnej, brutalny Plan A: położenia kresu dyktaturze Nicolasa Maduro w Wenezueli. Tzw. Uderzenie Mistrzowskie, które już jest w zaawansowanym stadium, rozpoczelo sie pierwszą probna fala storpedowania wyborow w tym kraju. USA nie byly jednakze w stanie wyeliminować prezydenta Nicolasa Maduro podczas ofensywy wyborczej. Wiec następnym planem bedzie Plan B.

    Plan B juz jest gotowy i będzie polegał na ‚wspolpracy’ kilku krajów, w celu narzucenia ‚wielostronnej siły’ dla interwencji zbrojnej. Kraje takie jak Panama, Kolumbia, Brazylia i Gujana będą odgrywać kluczową rolę, przy wsparciu Argentyny i innych „przyjaciół”, pod kontrolą Pentagonu. Kraje sąsiadujące będą stanowić bazę dla sił bojowych i bezpośredniego wsparcia, w tym szpitali i zapasów zaopatrzenia dla żołnierzy. Wszystko juz jest gotowe. Tak jak wszystko bylo gotowe, w 1983 roku, do zajecia Grenady przez Reagana. Dzisiaj bedzie to Trump. Zajmujacy Wenezuele.

    Tak to zostało przedstawione w 11-stronicowym dokumencie opatrzonym podpisem admirała Kurta Waltera Tidda, obecnego głównodowodzącego USA w SouthCom, ale on nie został jeszcze upubliczniony. Upublicznienie moze nastapic dopiero w momencie ogloszenia interwencji zbrojnej.

    PS. Pokonanie Grenady w 1983 roku przez Reagana bylo elementarnym Watsonem Sherlocka Holmsa. Grenada byla wyspa o populacji niewiele powyzej 100 tys. Bez zadnych bogactw naturalnych, to speak of.

    Ale co dzisiaj ma Trump robic z Wenezuela? Posiadajaca ok. 32 miliony populacji i najwieksze zasoby ropy naftowej w Ameryce Srodkowej?

  36. Wczoraj przeczytalem @Antoniusa i chcialem sie do choru dolaczyc, co zgodnie potwierdza dzikosc…

    Potwierdzam nie dzikosc Polski, ale wystepowanie, czasem i miejscami liczne „dzikusow”. Tak, znam liczne przypadki i przyklady „dzikosci”. Spotyka mnie i dotyka osobiscie, slysze i czytam o dzikosci co spotyka i dotyka innych.

    Niekiedy jestem tak „dzikosciami polskimi” tak wkurzony, ze bym nic, tylko o tych dzikosciach krzyczal, tak mnie te dzikosci i ich przejawy raza.

    ……………………………………+

    A to nie jest tak, ze sa tylko same dzikosci w polskiej przestrzeni.

    Jest pomieszanie i przemieszanie kultury i cywilizowanych zachowan z tymi co je nazywamy „dzikoscia i barbaria”.

    ……………………………………+

    Razi nas dzikosc i klniemy ja i caly kraj okrzykujemy dzikim, bo nas razi i doskwiera kontrast miedzy sasiadujacymi obok siebie zachowaniami cywilizowanymi i tymi co odstaja, a jak odstaja, to sie je nazywa „dzikimi”.

    .
    ……………………………………..+

    .
    Choc sam niekiedy wyglaszam twierdzenia o „dzikosci” Polski, to tak naprawde to robie to bo chcialbym bardzo, zeby to sie zmienilo. Znaczy sie poprawilo i zeby tych dzikich zachowan bylo jak najmniej. A najlepiej wcale.

    Zeby mozna bylo przestac uogolniac i mowic, ze Polska to dziki kraj. Bo moze nie jest dostatecznie licznie cywilizowana, ale nie jest tez kompletnie i calkowicie dzika.

    pozdrowka
    ~l.

  37. @orteq
    Plan B jeszcze nieupubliczniony, ale ty już masz dostep do tego nieupublicznionego planu, czyżbyś miał dostęp do tajnych archiwów
    Russia Today ?

  38. @lonek
    Czy Ty, jak Cie lubię, musisz tak ględzić ? Nie będę tego tematu rozwijać żeby mnie kulturalna profesorka Pawłowicz ,w Twojej obronie, znów nie nazwała chamem.Ale z tą dzikością, to chyba sam nie wiesz o czym chciałbyś powiedzieć i zaplątałeś się we własne sznurówki.
    pozdrówka

  39. Wyjątkowo przeczytałem wszystkie komentarze, nawet Orteq’a. Nie sądzę, aby problem zajmowania miejsc parkingowych był największym problemem osób niepełnosprawnych, ale pokazuje stosunek państwa i społeczeństwa do tego najgorszego sortu istot „człowiekowatych”, a to jest znakiem firmowym dzikości. Jestem niepełnosprawny ruchowo od 1999 roku i miałem okazję poznać dogłębnie los inwalidów w Polsce i okolicy. Mógłbym podać setki przykładów łamania prawa i braku reakcji organów państwowych i zwykłych obywateli na gnojenie słabszych. Może podam kilka przykładów, które opuściłem, aby wstępniak nie był za długi.
    „Nara”!

  40. Orteq
    28 maja o godz. 8:01

    Ani Ty, Ortegu, ani lonek, ani ktokolwiek z polskich uchodźców nie wiecie i się nie dowiecie, dokąd nie będziecie na stałe mieszkać w Polsce, co do jakiej potęgi urasta. Bo żeby wiedzieć, trzeba być tu i dostać na przykład skierowanie na operację stawu kolanowego czy biodrowego, która może być przeprowadzona za 360 lat. Trzeba leżeć w szpitalu i wołać na pielęgniarkę o basen, a ona przyjdzie, jak się zwalisz w wyrko, ja konkretnie – w wieszak, na którym wisiałem połamany. Trzeba w czasie porannego obchodu poprosić ordynatora, żeby coś zrobił ze zlewem, który jest przewodem połączony z sąsiednim pomieszczeniem, gdzie się szykuje posiłki, a nie ma syfonu, więc smród idzie na salę chorych nieprzytomny, a wtedy usłyszysz: „O, a ten to tylko z pretensjami”. Trzeba odczuć na własnej skórze władzę i obojętność lekarzy i pielęgniarek, by zrozumieć, że najbardziej życzliwymi i empatycznymi ludźmi w szpitalach bywają salowe. Trzeba się umówić z instalatorem czegokolwiek na czwartek na szesnastą, a on przyjdzie w sobotę o jedenastej bez jednego słowa usprawiedliwienia. Trzeba słuchać odkrywczych i dziecinnych uwag lonka, który wyjaśni, że nie wszyscy ludzie są, jacy są. Może nawet się dowiesz, że nie wszyscy żyjący na planecie ziemia są ludżmi. A na bank się dowiesz, że ten gość musi zaczynać wypowiedź od „nie”. Trochę i z Tobą tak – w imię wujka-mujka i ciotki-klotki – jest. Dzień dobry. Nie ma absolutnej wagi spraw – tak rzecz się ma, jak komu w duszy gra lub w kościach chrupie.

  41. Pisałem o oburzeniu dziennikarzy Trójmiasta, że statystycznie wydano o 100 % więcej kart parkingowych. Dodam kilka uwag na temat wartości statystyki (słupki sondażowe).
    Złudna wymowa statystyki może być pokazana w wielu przypadkach – podaję dwa:

    1)W dowcipie – bardzo starym: Dwóch przyjaciół usłyszało w mediach, że 50% żon zdradza swych mężów. Natychmiast spojrzeli podejrzliwie na siebie i pomyśleli – albo twoja albo moja żona. Nie wiedzieli biedacy, że mogły zdradzać obydwie, a prawa statystyki nadal byłyby spełnione, jeśli tylko uzyskano wynik 50% w oparciu o poprawnie dobraną grupę statystyczną – minimum 1000 żon (wiernych lub nie).

    2)Fakt z mojego życia zawodowego: Jako 19-letni nauczyciel zostałem sam w pewnej wiejskiej szkole i inspektorat z konieczności uczynił mi zaszczyt i powołał na stanowisko kierownika szkoły. Pierwszym obowiązkiem był udział w wakacyjnej konferencji kierowników szkół. Podczas tej konferencji oceniano pracę szkół, analizując wyniki promowania dzieci. Jeden z kierowników w sprawozdaniu podał, że nie promowano 50% dzieci z pierwszej klasy. To było prawie przestępstwo, bo wskazówki pedagogiczne były jednoznaczne – nie wolno zostawiać dziecka w pierwszej klasie, chyba że jest niedorozwinięte i dokumentowało się decyzję braku promocji całoroczną obserwacją psychologiczną. Inspektor grzmiał piękną wschodniacką gwarą: „Kulieego, jak mogliście nie promować 50% dzieci – toż to zbrodnia! Wstał drżący staruszek i płaczliwym głosem powiedział: „Panie inspektorze, co miałem zrobić, miałem w tej klasie dwoje dzieci, a jedno jest debilem (50%!!!)” – i machał nam przed nosami zeszytem z obserwacji psychologicznej.

    Taka jest wymowa statystyki, jeśli źle dobrano grupę statystyczną! Miejmy nadzieję, że słupki poparcia dla „wodza” są złudne, jeśli źle dobrano pytanych.

  42. Antonius
    28 maja o godz. 10:02

    Anoniusie, pewnie zauważyłeś dość powszechną słabość odbiorcy Polaka, świadczącą o jego może nie dzikości, lecz dzikowatości i myślowym niedorobieniu, polegającą na tym, że jak zobaczy w tekście słowa o słupie, odbiera to tak, że onże nadawca nie wie nic o dupie i o tysiącu innych spraw, których się fizycznie nie da ruszyć w krótkim tekście. To typowy odbiór dziecka, które jeszcze nie umie uogólniać, więc odnosi się do słupa nie jako do reprezentanta wielu spraw, lecz wyłącznie do tego ruszonego w tekście słupa. U dorosłych dzieci jest to sugerowanie myślowego i doświadczeniowego ubóstwa nadawcy.

    Czort wie odkąd zapowiadają u mnie deszcze, a tych jak nie było, tak nie ma. Lecę sprawdzić, czy Jamno całkiem już wyparowało, czy trochę zostało. Taki tu mamy mikroklimat, że wszystkie biura mitu się mylą.

  43. Kilka lat temu udałem się do Urzędu w mieście wojewódzkim w celu wyrobienia nowego paszportu. Budynek Urzędu stoi na dość wysokiej podmurówce i prowadzą do niego schody. Jest to budynek piętrowy. Aby ułatwić mniej sprawnym PT Petentom wejście do owego budynku schody wejściowe wyposażono z jednej strony w odpowiednią rampę. Biuro Urzędnika przyjmującego wnioski znajduje się na pirwszym piętrze budynku. Można się dostać do niego po schodach, co czyni zarówno dziarska młodzież jak i co bardziej rześcy staruszkowie. Staruszkowie mniej rześcy a także młodzież mniej dziarska muszą natomiast korzystać z teleportacji albowiem budynku Urzędu nie wyposażono w windę, a właściwy Urzędnik w randze Inspektora Wojewódzkiego rozpatruje podania wyłącznie w swoim Gabinecie…

    W czasie mojego pobytu w owym Gabinecie Urzędnik nie zaszczycił mnie ani jednym słowem. Cała procedura odbyła się w kompletnym milczeniu. Z obu stron zresztą jako że jestem obywatelem posłusznym i posiadającym kindersztubę a zatem nie odzywam się gdy nie jest to mile widziane przez ewnetualnego rozmówcę. Jeszcze w mordę by przyłożył, wiadomo to?

  44. @Antonius
    28 maja o godz. 10:16

    Od jednego nauczyciela matematyki słyszałem taką historię, że kiedy oświadczył 27-osobowej klasie, że 50 procent nie zdało ostatniego testu, usłyszał oburzony głos uczennicy: To niemożliwe! Przecież nas wcale tyle nie ma!

  45. Czy szanowni blogowicze sądzą, że chciałbym żyć w kraju, gdzie ukarani przez los muszą leżeć pokotem przed posłami i zostaną wzgardzeni i poniżani przez tych najlepszych …synów (tu wstawić odpowiedni przedrostek) społeczeństwa, tej (kwaśnej) śmietanki, emanacji (śmierdzącej podobno ostatnio). A może się pomyliłem i to posłom śmierdzieli nieproszeni goście, zaburzający ciężką i ważną pracę dla ich dobra? To czemu ci niewdzięcznicy nie widzą tego dobra ani nawet odrobiny usiłowania?

    Zapomniałem, że ślepota jest jedną z form niepełnosprawności. Cudowny wynalazek ministerki, że państwo wyłoży na każdego osobnika 520 PLN w naturze, ale go nie stać na gotówkę 500 PLN właśnie „pachnie” oszustwem lub brakiem logiki. W naturze proponuję rozdać ślepym telewizory Ultra HD 4k, aby w TVPInfo mogli o sobie posłuchać, jakimi są zawalidrogami w procesie powstawania Polski z kolan. Wiemy przecież, że i bez protestów jest to niebezpieczne zadanie – vide uszkodzone kolano wodza w drodze do świetlanej przyszłości. Ostrzegano mnie, abym nie widział przyszłości dobrej zmiany na wzór losów społeczeństwa Wenezueli. Może przesadzam, ale nie za bardzo! Kilka kadencji PiSu i osiągniemy ten „ideał” – gdzie tylko rząd się wyżywi, no i właściciele ropy w Wenezueli, a u nas nawet z węglem jest już niezbyt wesoło.

    Tak się składa, że przymierzałem się do wypróbowania empatii sąsiadów, przez pobyt rok lub dwa, zamówiłem i obejrzałem nawet mieszkanie bez barier w pięknym otoczeniu, ale zrezygnowałem,, nie chcąc żony-patriotki oderwać od ojczyzny. Ja też marzę o tym, aby Polska przestała być dzikim krajem, choć wiem, że to tylko marzenia. Może za kilka (naście?) pokoleń?

  46. Antoniusie – 10:16

    Ten twoj dowcip o 50% statystycznych, zdradzan zoninych czy czegokolwiek innego, wywodzi sie z innego dowcipu.

    Czterech szmalcownikow gra w brydza kuchennego, radio z cicha przygrywa. W pewnym momencie jest przerywnik newsowy z radia:

    ‚ostatnie badania pokazaly niezbicie, ze w kazdym zgromadzeniu jeden na czterech to idiota.’

    Szmalcownicy patrza po sobie, mysla przez moment i, jak jeden maz, odkladaja karty i odchodza od stolu. Bo do kazdego z nich dotarla statystyka:

    ten na lewo nie idiota, ten na prawo tez jakby normalny, ten naprzeciwko rowniez. Wiec co ja robie przy tym brydzowym stole?

  47. Lewy
    28 maja o godz. 9:13

    „Plan B jeszcze nieupubliczniony, ale ty już masz dostep do tego nieupublicznionego planu, czyżbyś miał dostęp do tajnych archiwów. Russia Today ?”

    Nie, nie Russia Today, na dzien dzisiejszy. Jak narazie, dysponowalem tym:

    ‚http://www.voltairenet.org/article201159.html

    „Plan B juz jest gotowy i będzie polegał na ‚wspolpracy’ kilku krajów, w celu narzucenia ‚wielostronnej siły’ dla interwencji zbrojnej. Kraje takie jak Panama, Kolumbia, Brazylia i Gujana będą odgrywać kluczową rolę, przy wsparciu Argentyny i innych „przyjaciół”, pod kontrolą Pentagonu. Kraje sąsiadujące będą stanowić bazę dla sił bojowych i bezpośredniego wsparcia, w tym szpitali i zapasów zaopatrzenia dla żołnierzy. Wszystko juz jest gotowe. Tak jak wszystko bylo gotowe, w 1983 roku, do zajecia Grenady przez Reagana. Dzisiaj bedzie to Trump. Zajmujacy Wenezuele. ”

    A Russia Today? Pewnie tez przytoczy podobne rewelacje. Nie sprawdzalem jednakze, z braku czasu

  48. Nie wiem, co jest bardziej dołujące dla żyjących w polskiej rzeczywistości, dalsze negatywne przykłady tejże, czy pozytywne – z rzeczywistości innych krajów. Pewnie i pozytywnych przykładów z Polski by się parę znalazło, ale czy to wówczas nie relatywizuje tego, o czym jest temat wpisu?
    Pombocek zaraz zakrzyknie, że trzeba w tej (polskiej) rzeczywistości żyć, żeby się wypowiadać. Czy posiadanie w Polsce bliskich krewnych i co najmniej doroczne wizyty w Umęczonej są dostateczną legitymacją?
    Przypominam sobie pierwsze wyjazdy za granicę i szok, jakiego doznałem na widok licznych wózków z niepełnosprawnymi w różnym wieku – dziećmi, nastolatkami, młodymi dorosłymi 😯 U nas tego nie było. Miałem wrażenie, że przybywam z kraju pełnego samych zdrowych i sprawnych do krainy niewydarzonych ofiar losu 🙁
    Stada różnych „downów” chodzących po parkach i zwiedzających atrakcje turystyczne, a na tych atrakcjach – tabliczki pisane Braille’m, wszędzie jakieś rampy, podjazdy. Widziałem nawet banknoty do czytania przez niewidomych… U nas zupełnie zbędne, pomyślałem. Po co ślepemu pieniądze, przecież i tak go zaraz oszukają 🙄
    Po powrocie opowiedziałem matce o moich wrażeniach, a ona zaserwowała mi opowieść o domu, który odwiedza w ramach dostarczania książek do punktu bibliotecznego. O dziecku z wodogłowiem, które nigdy nie opuszcza mieszkania… O fotografie, na którego się tak gapiłem w dzieciństwie, bo poruszał się w komiczny sposób z jedną nogą na stałe zgiętą w kolanie. O tym, że przez lata zbierał pieniądze na podróż do Anglii, gdzie mu tę nogę wreszcie wyprostowano…

  49. Nie wiem, jak wyglądają przepisy odnośnie obowiązków zarządców budynków użyteczności publicznej, bo na pewno są dla inwestorów prywatnych. Wszystkie nowe supermarkety mają znakomite miejsca dla osób niepełnosprawnych (i brak barier), a nawet dla klientów z małymi dziećmi. Urząd państwowy powinien chyba swiecić przykładem?
    Byłem raz w życiu świadkiem w sądzie. Dostałem wezwanie, choć nie mogłem niczego wnieść do wyjaśnienia sprawy, bo nie widziałem tego, że idiota chciał rozdeptać moją żonę razem z jej rowerem. Podjeżdżam taksówką pod sąd, a na schodach wejściowych nie ma poręczy, ani podjazdu dla wózków. W asyście żony i przygodnych przechodniów „wszedłem” (prawie mnie wniesiono) do holu, a sala też jest wyżej, ale jest „gelender”, więc wlokę się wyżej, a żona – oskarżyciel posiłkowy – wlecze wózek po schodach. Na szczęście pani „wysoki sąd” pozwoliła mi zeznawać na siedząco. Po sprawie składam zażalenie do prezesa sądu o brak udogodnień dla osób niepełnosprawnych i o tym gelendrze (poręczy). Po kilku latach przejeżdżam obok sądu – nadal poręczy ani podjazdu nie ma!!!
    Nie wiem, czy mgr Ziobro już zmienił prezesa, wtedy natychmiast zbuduje co trzeba! Wierzę w to głęboko, choć nie zamierzam się kłaść na zimne kamienie przed sądem w ramach protestu..

    PS
    Był zabawny moment, dla którego warto było się męczyć. Do sprawy przygotowałem się bardzo dokładnie, m. in. znalazłem artykuł w KPK, który zezwala sędziemu zgodzić się na zeznanie świadka na siedząco. Gdy mnie wywołano do zeznania, zapytałem panią sąd, czy skorzysta z artykułu… tu podałem numer. Pani sad nie wiedziała o co chodzi i prosiła świadka o „pouczenie” – co świadek z dumą uczynił, recytując treść artykułu. Choć tyle satysfakcji!

  50. Dodatkowe wyjasnienie nt. tzw. Sieci Voltaire:

    Sieć Voltaire została założona w kontekście kampanii na rzecz wolności słowa, którą założyciele uważali za zagrożoną przez nowe prawa zapisane we francuskim kodeksie karnym. Po zakończeniu kampanii stowarzyszenie żyło dalej, specjalizując się w badaniu ruchów skrajnie prawicowych i religii. Od 1999 r. Réseau Voltaire zajmuje się sprawami międzynarodowymi, w tym codziennymi wiadomościami o bombardowaniach Serbii przez NATO

    Warto czasem zajrzec i do takich wiadomosci jak bombardowanie Syrii przez NATO.

    @404, co ty na to?

  51. Lewy
    28 maja o godz. 9:20

    Gledze powiadasz.

    Nie gledze. Polska nie jest tylko i wylacznie „dzikim krajem”. Jesli bedziesz musial mnie, Tanake, @Konstatncje i tysiace, czy dziesiatki tysiecy innych cywilizowanych i porzadnych ludzi, do dzikusow zaliczyc.

    Zaliczasz?

    Czy zrozumiesz i przyjmiesz do laskawej wiadomosci, ze choc dzikosc oburza, choc dzikosc sie w oczy rzuca, to jest tez kultura i cywilizacja, ktore bedac nienachlnymi, sa w cieniu chamstwa i dzikosci, ktore tym bardziej w oczy kluja, im bardziej sa u wladzy.

    pozdrowka
    ~l.

  52. Do 404:

    Pacziemu ty priumolkla u akna? I to od jakiegos juz czasu?

    Ili burii zawywanijem ty moj drug utomliena
    Ili dremliesz pod zuzanijem
    swojewo wierietiena.

    Nasza wietchaja laczuszka
    I pieczalna i tiemna
    Cztoze ty maja stariuszka
    priumolkla u akna?

  53. loniu,

    Czekam na wstepniak

  54. Orteq
    28 maja o godz. 11:07

    Ortegu, śmiałem się w życiu może z dwóch, trzech dowcipów i jak jeden nałogowy opowiadacz zaczynał opowiadać, od razu musiałem wydudlić z gwinta całego jabola, żeby chociaż poudawać uśmiech. Natomiast dzikość podniesiona przez Antoniusa bardzo mnie ciekawi. Powiem o pewnej umysłowej dziczkowatości, która jest przedsionkiem dzikości jako bezmyślne odklepywanie stereotypów.

    Jest otóż znane powiedzenie, że nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. To akurat powiedzenie, jak spora część aforystyczności, która jest niby mądrością narodów, pokazuje, że w narodach bywa tyleż mądrości, co głupoty.

    Przykład nie z wymyślonego dowcipu, lecz z komentarza na blogu pana Hartmana. Powiedział tam jeden dino77: „jak już kościół, a najlepiej wszystkie religie, zlikwidujemy, to co w ich miejsce proponujecie?”.

    To pytanie ma identyczną wartość, przepraszam, heurystyczną, jak pytanie: „Jak już zlikwidujecie wrzód na dupie, to co proponujecie w jego miejsce?”.

  55. Zapodaje ci czeci dowcip, wbocku

    he he he he. I jeszcze raz he

    Reszte rechotu odpuskam na rzecz chrapania

  56. Antonius
    28 maja o godz. 11:35

    Trafiła Ci się, Antoniusie, w naszym dzikim kraju wyjątkowa sędzia, że Ci nie zaproponowała innymi słowami, żebyś se w dupę wsadził swój artykuł.

    Ja byłem w metropolii Koszalin świadkiem, jak sędzia pytała oskarżonego, którego pomyliła z oskarżycielem i w ogóle przyszła nieprzygotowana na rozprawę, czy świadkowie mają być zaprzysiężeni. Oskarżony nie rozumiał skutków takiego zaprzysiężenia, więc kilkakrotnie nieudolnie o to pytał. Sędzia nie rozumiała, jak można nie rozumieć i co tu jest do rozumienia. Aż on w końcu sklecił sensowne pytanie:

    – Jakie są skutki zaprzysiężenia, i jakie są skutki niezaprzysiężenia?

    – Takie, że świadkowie będą zaprzysiężeni lub niezaprzysiężeni – odpowiedziała sędzia.

  57. Dlaczego życie wyszło z morza?

    https://whyevolutionistrue.files.wordpress.com/2015/08/capture1.png

    Dla niewładających angielskim: Nie odchodź, kiedy do ciebie mówię!

  58. Tobermory
    28 maja o godz. 11:28

    Nic nie jest, Tobermorku, dostateczną legitymacją nad własne doświadczenie. Przeciwnicy dopuszczalności aborcji obracają się wyłącznie w świecie abstrakcji, która im daje moc. Wyszłoby z nich trochę religianckiego patosu, gdyby im zaproponować popracowanie choćby paru miesięcy w zakładach przetrzymujących ludzkie potworki. Mnie wystarczył dwugodzinny pobyt ze 30 lat temu. Od tego strasznego czasu nigdy nie zaszedłem w ciążę.

  59. @wbocek
    28 maja o godz. 12:48

    I tak trzymać! Choć gwoli ścisłości nie było to doświadczenie własne, lecz z drugiej ręki. Oglądałeś nieszczęścia, ale cudze.
    Natomiast propozycja pracy w przytułkach i hospicjach dla przeciwników aborcji i eutanazji na życzenie, godna jest poparcia. Zwłaszcza dla tych, którzy żądają zaostrzenia prawa chroniącego „życie nienarodzone” bez względu na jego spodziewaną jakość, mamiąc zerowymi kosztami w konsekwencji urodzenia istot trwale niezdolnych do samodzielnej egzystencji.

  60. Antonius i inni matematycy. Męczy mnie problem strasznej krzywdy wyrządzanej milionerom przez „dobrą zmianę”. Otóż jak podaje p.Błaszczak,to ok. 25tyś. osób ma w przyszłym roku zapłacić daninę w wys. 4 % od nadwyżki ich dochodów PONAD 1 milion (6 zer). co w sumie ma dać ok. 2 miliardy zł.( 9 zer).Na 1 podatnika wypada zatem 80 tyś..rocznie.od nadwyżki wynoszącej 2.ooo.ooo x 4% =80.000.
    Czy dobrze liczę ?

  61. lecher
    28 maja o godz. 13:38

    Nie, bo próbujesz zastosować klasyczną arytmetykę do pisowskich wypocin

  62. @lecher
    28 maja o godz. 13:38

    To zależy. Znam milionera, który kupuje długopisy po 2 złote, sprzedaje po 5 zł i z tej 3-procentowej różnicy żyje. Teraz będzie musiał się nieźle sprężyć, aby zarobić na kolejne 4 proc. 🙄

  63. Tobermory
    28 maja o godz. 13:07

    Pewnie, że koszty utrzymania urodzonych ludzkich potworków dla państwa są zerowe. Mocno się utożsamiałem z protestującymi w sejmie. Moje własne, raptem ośmiomiesięczne doświadczenie z opiekowaniem się mamą w demencji oraz doświadczenie najmłodszego brata, który się nią i średnim bratem opiekował parę lat, wpadł w stresy, ze stresów – w alkoholizm i zmarł, dało mi tylko rozeznanie w obszarze spraw, jakimi żyją opiekunowie, oraz w olewaniu tych spraw przez dzikie państwo.

    Dodałbym do tej podniesionej przez Antoniusa dzikości ostatnią niesamowitość, jakiej się nie dopuściła nawet władza PRL w 1968: naruszenie autonomii wyższej uczelni w Szczecinie i złamanie konstytucyjnej wolności nauki przez policję wysłaną przez rządzących troglodytów. Policja olała nawet konieczną zgodę rektora uczelni na nalot, jakiego dokonała z okazji ogólnopolskiej konferencji naukowej poświęconej Marksowi. Dzikusom naukowiec Marks kojarzy się wyłącznie z bolszewickimi skutkami, a nie z jego nauką. Dla pisowatych durniów jest ojcem totalitaryzmu.

  64. @Izabella, widocznie nie staje mi intelektu i checi na szukanie wspolnego mianownika, ale nigdy nie pomyle Very z Zabka, czy 404.
    Pierwsza forumowiczke zapamietalam z lat, kiedy dwie pozostale chyba jeszcze nie wylonily sie z pian forumowych. Byla wielbicielka Hugo Haveza, ktory nie tylko dzielnie rozwijal swoj kraj, ale takze pomagal bedacej w kryzysie energetycznym Ameryce. Pozostale panie pisza to czy owo, zgadzam sie lub nie, ale zawsze solidaryzuje z ich opinia o haniebnej polityce Izraela na Bliskim Wschodzie. Nawet Polityka w laurce na 70-lecie tego panstwa napisala w koncowym akapicie, ze obecnie najwiekszym wrogiem Izraela jest on sam bo…..i tu odsylam do artykulu.
    Jeden moze wypisywac przedziwne naiwnosci i jest w porzadku, a innym wolno jakby mniej. W zaleznosci od tego, czy rada starszych nas przyjela, czy odrzucila. Ale to nie specjalnosc forumow, a regula zycia spolecznego.
    @Antonius -prywatne pytanie. Kiedys wspomniales, ze uczyles w liceum w Walbrzychu, czy moglbys napisac w ktorym liceum i w jakich latch i jakiego przedmiotu. Jesli nie masz ochoty to przepraszam i zapomnij.

  65. Forum odmienia się jak liceum, akwarium, muzeum, a nie jak album

  66. … kostium czy rozum.

  67. Mi sie widzi, ze 3zl to bedzie ze 150% od 2zl…. , ale najwyrazniej szwajcarska matematyka uwaza inaczej, zo to jest 3%…

    Nie bede sie spieral ze szwajcarska matematyka. Nie bede !

    ~l.

  68. Nie wiem czy @selouk nie pisal o rozwiazaniach systemowych w Szwecji dot. pomocy niepelnosprawnym i ich rodzin, czy przegapilam. Szkoda, czy tak czy siak.
    Nie mam pojecia jak bardzo jest zaangazowane panstwo polskie w ta pomoc, niezaleznie od stalej pomocy finansowej, Jednak nie wyobrazam sobie jak duza powinna byc ta pomoc „do reki”, zeby zapewnic stala opieke, potrzebna ilosc godzin rehabilitacji, lub zeby wszyscy mogli kupic stosowny wozek, lozko i zilion innych rzeczy, Zdaje sobie sprawe, ze administracja na wszystkich szczeblach nie zapewnia tych rzeczy , bo nie chce, bo nie ma na to pieniedzy, a ma na cos innego…
    Czy wiec w ramach samopomocy i solidarnosci sa jakies fundacje, stowarzyszenia zajmujace sie np sprowadzaniem sprzetu z odzysku dla ludzi niepelnosprawnych? Przeciez to niekoniecznie musza byc podnosnikowe wozki najnowszej generacji czy tp. To nie jest moj patent, taki sprzet krazy po calym swiecie.
    Co, porzadnych wozkow nie brakuje? No to przepraszam.

  69. lecher
    28 maja o godz. 13:38

    Tak gadaja bo chca wygladac i brzmiec „uczenie” i wlasnie tego chcieli, zebysn Ty i inni w glowe zachodzili jak to jest z tymi ichnimi procentami.

    Jak sie scieme o procentach odcedzi, zostanie proste, ze wezma 2,5 miliarda od tych co zarabiaja rocznie powyzej 1 miliona. I tyle.

    pozdrowka
    ~l.

  70. Ło matko! Jak wyjaśnić durniowi dowcip, a nie obrazić 🙄

  71. Ty mnie obrazic?

    Ty mnie niczym nie zdolasz obrazic. Samemu bedac obraza dla inteligencji.

  72. Pytanie było wprawdzie retoryczne, ale adresat sam się zgłosił 😉

  73. Tobermory

    28 maja o godz. 13:07
    @wbocek
    28 maja o godz. 12:48

    Natomiast propozycja pracy w przytułkach i hospicjach dla przeciwników aborcji i eutanazji na życzenie, godna jest poparcia. Zwłaszcza dla tych, którzy żądają zaostrzenia prawa chroniącego „życie nienarodzone” bez względu na jego spodziewaną jakość, mamiąc zerowymi kosztami w konsekwencji urodzenia istot trwale niezdolnych do samodzielnej egzystencji.

    Te propozycje słyszałem wczoraj w Szkle Kontaktowym. Ja od dawna miałem inną propozycję. Niech każdy, który optuje za zakazem aborcji potworków zajmie się jedną z urodzonych istot i opiekuje się nią i utrzyma ze swojej pensji za do naturalnej śmierci – dziecka lub opiekuna. Biskupi mogą sprzedać pałace, przerobić łanie na kiełbasę i sprzedawać na straganie, aby mieć dodatkowe środki finansowe.
    Po namyśle doszedłem do wniosku, że obie propozycje są dobre i się nie wykluczają.
    Jako uczestnik na blogu ateistów pozwalam sobie na podrzucanie tematu teologicznego, bardzo dużej wagi:

    Kiedy następuje moment początku życia i czy jest tożsamy z pojawieniem się duszy w „napoczętym” dziecku? Ojcowie kościoła kiedyś optowali podobno za okresem około pół roku, obecnie kler wie więcej o machinacjach Ducha sw. i udaje, że w momencie spotkania jaja z plemnikiem. Jeśli te dwa zdarzenia – życie i posiadanie duszy są w tym samym momencie, to nie widzę potrzeby donoszenia ciąży potworka. Głównym celem męczenia kobiety jest podobno potrzeba ochrzczenia dziecka, po to się musi urodzić a mózg mu do niczego nie jest potrzebny. Tak powiedział prezes, ale nie ma racji! Wszystkie elementy procedury chrztu można przeprowadzić, gdy płód jest w łonie matki. Taki fachowiec jak profesor Chazan zna metodę in vitro i może odrobinę wody święconej i olejku wprowadzić do macicy (może grzechomierzem, jak w Dekameronie Boccaccia?). Jeśli nie on, to pomoże Duch św. który poradził sobie w trudniejszej operacji i to u dziewicy!!! Mamrotanie księdza i świadków Pan Bóg usłyszy przez ciało kobiety, jest przecież Wszechmogący i Wszechobecny. To gdzie problem?

    Zmiana tematu:
    Nie znam się na pisowskiej matematyce, sam nie wiem dlaczego 520<<500?

  74. @Antonius
    28 maja o godz. 15:48

    Technika chrztu wewnątrzmacicznego znana jest od średniowiecza, wystarczy nieco odkurzyć i unowocześnić, bo dziś trudniej o naturalne słomki odpowiedniej długości.

  75. Ochrzcić potrafią i bezmózgiego noworodka, ale już pierwsza komunia nie dla wszystkich. Księża nie chcą dopuszczać dzieci z padaczką, autyzmem, porażeniem mózgowym czy upośledzonych.

  76. @Tabermory, szkoda, ze forum tak sie dziwnie odmienia. Wole jednak forumow, niz forow, zwlaszcza w formie przesmiewczej. A pozostale slowa zauwazyles?

  77. Dla Zyty2003
    Miałem uczyć w Liceum Pedagogicznym. Załatwiłem sobie etat w Kuratorium Wrocławskim, ale opowiedziałem o tym kolegom. Pewien sk…syn natychmiast pojechał do Wałbrzycha, oszukał dyrektora tą zgodą Kuratorium i byłem na lodzie. Zaczepiłem się w Technikum Mechanicznym na Podgórzu i uczyłem fizyki, głównie w szkołach zasadniczych, skojarzonych z tym Technikum. Moja żona była w Liceum – od placu Tuwima w górę i daleko w lewo. Koleżanka w tym bliższym. To dalsze to chyba na Nowym Mieście? Kolega uczył na Sobięcinie w katolickiej szkole, a inny w Technikum Budowlanym w Rusinowej. Wszyscy z jednego roku studiów – 1959 dyplom. Po kilku latach przeniosłem się do WSP w Opolu, awansowałem niechcący na uniwersytet i poszedłem na emeryturę. To wsio!

  78. Animacja (wstąpienie duszy) embrionu w momencie poczęcia to pogląd Grzegorza z Nyssy (335-399) podzielany przez chrześcijaństwo wschodnie.
    Chrześcijaństwo zachodnie skłaniało się raczej ku poglądowi arystotelesowskiemu, według którego animacja embrionu następowała w 40. dniu od poczęcia u chłopców i w 80. dniu u dziewcząt.

  79. @zyta2003
    28 maja o godz. 16:05

    Zyta, powtarzasz te „forumy” z takim zamiłowaniem, że w ogóle się już prześmiewczo nie kojarzą, ani ta „prześmiewczość” nie wynika z kontekstu.
    W dawnych programach rozrywkowych lubiano rozmawiać „na forumnie”, ale to było dobrych 40 lat temu.

  80. Tobermory
    Z tą słomka to mi przypomniałeś pewnego starego uparciucha, naszego magazyniera. Chciałem pobrać wąż gumowy – on mi na to, że nie ma, ma tylko „wąż gumowy igielitowy”. Już nie pamiętam jaki był przeze mnie pobrany, ale oba typy nadałyby się lepiej niż sztywna słomka. Grzechomierz księdza chyba nie ustępuje twardością słomce, ale w kościele pewnie nie wypada.

  81. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23463949,boze-cialo-jakie-sklepy-beda-otwarte-sklepy-w-dlugi-weekend.html#Z_BoxNewsLink&a=66&c=9

    „Dla katolikó6w ten dzień jest uczczeniem przeistoczenia chleba i wina w ciało i krem Jezusa”.

    No proszę: Tylko Lolek Kremówka trafił do domu Pana i już się coś zmieniło.

  82. Antonius

    Narzędzie musi mieć odpowiednią sztywność. No, co ja ci będę anatomię objaśniać. Lepiej to zrobi autor podręcznika medycyny pastoralnej, gnieźnieński doktor Juliusz Czarnecki. W dziele przeznaczonym dla kleru objaśnia on także takie trudne zagadnienia, jak „Dotyki i spojrzenia nieskromne; emancypacya kobiet”, czy „Samogwałt (onania czyli masturbacya)”

    „Za pomocą strzykawki możemy zawsze przez mały otwór, sztucznie zrobiony w błonach płodowych, polać wodą część ciała dziecka. Przy tej sposobności zaleca się wprowadzenie strzykawki przy pomocy palca, ażeby się tym sposobem przekonać, czy doprowadzona woda rzeczywiście w bezpośrednią styczność przychodzi z odnośną częścią ciała dziecięcego. Chrzest wśródmaciczny albo też dla krótkości maciczny, dokonany z zamoczonym w wodzie palcem, jest w każdym razie natury bardzo problematycznej, gdyż na palcu się znajdująca woda przy wprowadzaniu palca do części miękkich narządów porodowych zwykle z niego bywa startą, a przynajmniej znacznie zmięszaną śluzem lub innemi nieczystemi domieszkami. Dozwolone dokończenie chrztu za pomocą strzykawki, zawierającej wodę, potwierdza Gury, jeden z najwybitniejszych autorów teologicznych”

    Gdyby przedwcześnie urodzony płód znajdował się jeszcze w błonach płodowych, to chrzest „po wierzchu” też byłby nieważny!
    W razie braku wody święconej, a chociażby deszczówki, wody spływającej ze ścian lub skroplonej z pary nad czajnikiem:

    „Materyą wątpliwą jest: slaby bardzo rosół, słabe piwo, słaba kawa i herbata, woda, w której sól jest rozpuszczona, płyn z winnej macicy lub z innych roślin; zupełnie zaś nieważną materyą jest mleko, krew, łzy, pot, ślina, plwociny, mocz, woda płodowa, wino, oliwa, piwo mocne, atrament, śnieg, lód, mocny rosół z tłuszczu, mocna kawa i mocna herbata i inne płyny, które nie są dostatecznie rozrzedzone.”

  83. @wbocek
    28 maja o godz. 16:33

    Coraz bardziej konsumpcyjnego podejścia do wiary nie da się już chyba powstrzymać 😉
    Krem winny (szodonowy) robiła dawnymi czasy moja rodzicielka. Ale by się zdziwiła, jaki to bogobojny deser 😎

  84. Tobermory
    28 maja o godz. 16:47

    Ja za kremami przepadam, dlatego teraz będzie kłopot: jak odróżnić krem od kremu?

  85. @wbocek
    28 maja o godz. 16:54

    No, właśnie 🙁 Jeśli wzbudzi posmak winowaty, można rozpocząć rozważania nad kontynuacją konsumpcji. W przypadku kremu do golenia – przestawić się na mydło albo golenie na sucho 😎

  86. Orteq
    28 maja o godz. 11:38

    Voltaire Network głosi również że za 9/11 stoją amerykańskie służby specjalne. Czy to dobra rekomendacja?

  87. A już krem na hemoroidy… 🙄 Uff, każdy porządny katolik będzie wolał cierpieć w cichości 😎

  88. Antonius
    28 maja o godz. 10:16
    W dowcipie – bardzo starym: Dwóch przyjaciół usłyszało w mediach, że 50% żon zdradza swych mężów. Natychmiast spojrzeli podejrzliwie na siebie i pomyśleli – albo twoja albo moja żona. Nie wiedzieli biedacy, że mogły zdradzać obydwie, a prawa statystyki nadal byłyby spełnione, jeśli tylko uzyskano wynik 50% w oparciu o poprawnie dobraną grupę statystyczną – minimum 1000 żon (wiernych lub nie).

    Wnioskowanie statystyczne wymaga losowej próbki. Ale frapuje mnie skąd Ci się te minimum 1000 wzięło.

  89. Tobermory
    28 maja o godz. 17:26

    Z kremem do golenia nie mam kłopotów: nie używam ze 30 lat. Drogą eksperymentalną doszedłem, że włos zmiękcza woda, nie jakieś burzyny na pysku, i przestałem używać. Niczego z kosmetycznych oszustw nie używam. No nie, trochę muszę używać: na bazie salicylowego spirytusu (jak nie byłem bogaty nieemeryt, używałem denaturatu) robię wodę po goleniu z wrotyczu, igieł daglezji lub sosny, lawendy i kwiatu głogu. Albo zamiast tego używam olejku pichtowego albo z naszej sosny, albo z drzewa herbacianego.

    Z kremem będzie ten problem, że od dziś będę się bał, jako ateista, trafić na krem Jezusa i może całkiem ze spożycia zrezygnuję.

  90. izabella
    28 maja o godz. 17:28

    „Voltaire Network głosi również że za 9/11 stoją amerykańskie służby specjalne. Czy to dobra rekomendacja?”

    Nie bylo zamiaru rekomedowania czegokolwiek. Chcialem tylko pokazac Lewemu ze i w kraju jego zamieszkania funkcjonuja zrodla, ktore przedstawiaja alternatywne wiadomosci. Wlacznie z fake newsami

  91. @wbocek
    28 maja o godz. 18:21

    To ty ładnie pachniesz po goleniu, Pombocku 🙂

  92. Tobermory
    28 maja o godz. 19:54

    A przed goleniem myślisz, że co?

  93. Isabella

    Nie twierdzę, że próba statystyczna musi wynosić 1000 jednostek. Chyba wszystko zależy od problemu. Mogę Ci wyjaśnic skąd u mnie to 1000. Miałem kiedyś przyjemność wykładania fizyki statystycznej i aby uatrakcyjnić egzamin kazałem studentom losować kartki. Przygotowując zestaw 15 kartek dałem technikowi 3 kostki do gry i rzucał najpierw 100 razy i notował wyniki – od 3 (3 jedynki) d0 18 (3 szóstki. Wyniki uŁożyły się podobnie do krzywej Gaussa. Potem rzucał 1000 razy i okazało się, że praktycznie było to samo. Wystarczyłoby w tym przypadku 100 rzutów. Potem – już nie statystycznie nabrałem studentów w prosty sposób -przypisywałem numery od 3 do 18 do odpowiednich pytań – najważniejsze z numerem maksimum krzywej.

  94. Antoniusie: obszernie, zgryźliwie, z rozczarowaniem stanem rzeczy, ale przede wszystkim – trafnie, w oparciu o drobne niby przyklady, ale znamienne.

    Polska jest dzikim krajem, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. jest też – obie rzeczy są ściśle związane – krajem marnego prawa. Bez mała krajem nie rządzonym przez prawo.

    Dzikość Polski zasadza się na najpierwotniejszym: stosunkach ledwie postfeudalnych, ciążących wtórnie ku feudalizmowi,co wybitnie widać. Chyba, że ktoś ślepy jak ten słodki młodziak – lub odwrotnie, z Twojej scenki parkingowej z udziałem auta marki Porsche. Pisoidy są partią ściśle feudalną, fornale na pisoidów głosują, i oni są mniemanym suwerenem. Feudalizm jest jednego chowu z katolicyzmem, z tym że to katolicyzm uformował feudalność stosunków. Zgadza się ona bowiem dokładnie z nadrzędnością, świętością i prawem do posiadania człowieka przez jednych – czyli Polaków i panów, a podległością, nędzą i obowiązkiem bycia posiadanym u drugich,czyli nie-Polaków i chamów. Katolicyzm rządzący metodami feudalnymi i feudalizm hodujący całkowicie wyklucza brak dzikości kraju, czyli jego, w jakimś zakresie przytomne, ucywilizowanie.
    Chamskość i dzikość feudalnych stosunków poznaje się wszędzie: od Sejmu i najlepszego sortu, przez „jesteście kanaliami, zamordowaliście go”, przez złodziejstwo masowej korupcji polityków i ich królików, zasadę wycinania w pień ludzi średniego i wysokiego szczebla w spółkach karbu państwa i samorządów oraz podmiotów powiązanych, fundacji itd. (zemsta chama na panu i rozgrabienie jego domu, co pokazuje nie gospodarność i nie poczuwanie się do wspólnoty bytu z resztą Polaków, ale zwyczają, klasową zemstę i odegranie się na cudzym. To cudze to jest państwo polskie).
    Chamstwo mowy potocznej, w tym regularne chamstwo mowy między małżonkami katolicko sakramentalnymi (dziś byłem świadkiem standardowej sytuacji rodzinnej: on do małżonki – kurwa, coś tak długo siedziała w tym sklepie?! Ona do małżonka: ciiiii..nie tak głośno, ludzie słyszą. Ono [dziecko, znaczy, miniaturowego rozmiaru pełnowymiarowy katolik]: ja chce do cukierków, do cukierków, do cukierków….Eeeee…! [drze katolicką japę]. On, do dziecka katolickiego: kurwa, siedź cicho! Ona do małżonka sakramentalnego: ciiiii…po co tak głośno gadasz?!

    Ludzie w tramwaju,autobusie, w sklepie przy kasie drą japy w smartfony, tuż przy uchu osób postronych, za nic mając ich prawo do niebycia molestowanym wrzaskami czy wiadomościami natury gastryczno-menstruacyjnej, oraz niebycia narażonym na ataki emocjonalno-akustyczne takich japoryjców. W krajach cywilizowanych jest zrozumienie, że przy innych się nie drę i nie blokuję ich swoim katolickim chamstwem. Maja podstawowy szacunek dla innych i tak ich traktują, jak sami chcieliby byc przez nich traktowani.
    Lat temu ileś, standarowo pedałując po kraju cywilizacji śmierci (Holandia), zaytrzymałem się w środku starego miasta, żeby zrobić parę fot kapitalnej jakości architektonicznej kamienicy (mieszczańskiej – co ma zasadnicze znaczenie: Polska to nie kraj mieszczan, dlatego dziki). Robię foty i robię, minut ileś, sporo. W pewnej chwili, za sobą słyszę: dag, meneer.. Nie pomyślałem, że o mnie chodzi, bo niby czemu. Ale jednak się odwróciłem: za mną, na środku ścieżki rowerowej, stał starszy pan. Ja mu blokowałem przejazd – sobą i rowerem, co było przejawem standardowego, polskiego, chamstwa (wtedy dopiero szkoliłem się na Holendra). Powinienem był zleźć ze ścieżki rowerowej, skoro chciałem focić, nie pomyślałem o innych użytownikach miejskiej przestrzeni. Starszy pan stał i cierpliwie czekał, aż się zorientuję,że blokuję mu przejazd. Dostałem takiego wylewu poczucia własnej bezczelności, że solennie starszego pana przeprosiłem, w lansadach i uśmiechach i dobrze sobie zapamiętałem tą nauczkę.

    Korzystając nad Wisłą z ruchomych schodów, standarowo trafiam na fornali obłapiających obie ruchome poręcze i w ten sposób blokujące możliwość chodzenia schodami. Gdy mimo to próbuję przejść (schody są do chodzenia), standardowo bywam brany za chama (mimo, że na ogół, zanim próbuję, mówię: przepraszam,co jest idiotyzmem – nie ja mam przepraszać chcąc użyć schodów do chodzenia, ale fornal co je blokuje. Takie „przepraszam” – bo jestem Holender jest brane przez chama za oznakę podległości i znak jego nade mną wyższości: „jest w prawie” blokować, a ja muszę go przepraszać. Bywa jednak, że połknę w sobie Holendra i wyciągnę z grdyki Polaka – i ostro zareaguję. Od razu czuje się człowiekiem,, a nie jakimś durniem i naiwniakiem – Holendrem.
    W Polsce tak jest ze wszystkim, z jakimiś wyjątkami, nie odwrotnie. Dzicz. Po co idziemy do lasu, do Morskiego Oka, na Giewont? Żeby wywalić śmieci.

    Prawo też jest marne: nie ma edukacji prawnej, Polak jest katolik, więc obowiązuje go „Prawo Naturalne”, czyli boskie, czyli dać w ryj. Prawo stanowione jest najgorszego sortu – co oficlaniej wyjaśnił i dał do wykoniania Rydzyk, a i reszta nadwiślańskich papieży ma do prawa stanowionego taki sam stosunek. Wide – akt lenny w postaci konkordatu. Co roku produkuje Sejm 20-30 tysięcy i więcej stron „prawa” czyniąc taki zamęt w logice przejrzystości, zrozumiałości, dostępności i oszczędności norm prawnych, że nie tylko suwren, fornal, cham nadwiślański niekształcony w niczym cywilizowanym nie pojmie, ale pojmie co innego: jak rządzą nasi, to prawo mamy w dupie, a poza tym mamy nasze, słuszne prawo: wide – Duda,Kaczynski, Szydło, Kempa i cały tłum, który rozwala trójpodział i równowagę władz, depcze i spluwa na konstytucję, sądy i ustawy.

    Dzikość, niewolniczość Polaka z jednej, a kompulsywna potrzeba zemsty, rozwalania wszystkiego, kradzieży i znieprawiania z drugiej – to istota i dusza Polaka i jego dzikiego kraju.

  95. Dziki kraj?

    http://www.dziennikbaltycki.pl/strefa-agro/zwierzeta/a/dwie-martwe-foki-z-petla-u-szyi-i-cegla-znalezione-na-plazy-w-gdyni-oksywiu-prokuratura-bada-sprawe,13212147/

    Jakieś pytania czy wątpliwości?

    ***

    Antoniusie, bardzo dobry nie-na-kolanie-zapchajdziura wstępniak, ukłony

    @stasieku

    Dzięki. Jak zaczynałam na blogu to nawet nie wiedziałam że będę pisać prozą. Na TT nie mam konta, o dziwo.

  96. Chciałbym uspokoić Szanownych Blogowiczów! @zza kałuży żyje i ma się dobrze. Zostawił ślad u PR. Szostkiewicza. A mnie interesuje GIEZ. Gdzieś zniknął, a ja Mu narysowałem herb. Przyznał się kiedyś, może pod wpływem „seczego”, że ma coś wspólnego z rodziną Pinocci z Sieny. Moje hobby to szlachecka heraldyka. Wyszukałem, znalazłem i narysowałem. I nie mam komu wysłać. Pozdrawiam wszyskich forumowiczów, a szczególnie @basie.n. Nowości trzeba wspomagać i popierać.

  97. Wyręczę pombocka i zapodam coś lingwistycznie.

    Z tym polskim „przepraszam” – bo chcę przejść – to rzeczywiście nie ma sensu.

    Po angielski „sorry” (przykro mi, przepraszam) i „excuse me” (proszę pozwolić mi przejść) to dwa różne wyrażenia stosowane w dwóch różnych sytuacjach.
    Po włosku „scusi” (proszę wybaczyć) i „permesso” (proszę o pozwolenie przejścia, wejścia itd.) to znowu różne wyrażenia.

    Nie twierdzę wcale, że te inne języki są sensowne. „Permesso” słyszę nagminnie, gdy ktoś wchodzi do mojego mieszkania (przy czym jest zupełnie oczywiste, że już udzielono mu pozwolenia na to wejście). A w Kanadzie „excuse me” stosowane jest zupełnie niepotrzebnie wcale nie wtedy, gdy ktoś blokuje mi drogę, tylko przechodząc, zamiast „przechodzę sobie, a co!” O „sorry” wtedy, gdy ja nadepnę komuś na odcisk (i to ja powinnam być sorry) już nawet nie warto wspominać – Kanadole to na ogół szalenie uprzejma nacja.

  98. @Tanako

    Zgadzam sie z tym co napisales co do slowa. Ale jednoczesnie sie nie zgadzam, bo jesli takie byloby 100% to mnie w tym nie ma i juz nie ma 100%…

    Takich co tacy nie sa jest wiecej, wiec jest takich zdecydowanie mniej niz 100%.

    Gdyby sie oprzec na Twojej definicji, to takich jest od 28% w porywach do 36%, bo tyle n PiS glosowalo.

    Tak wiec tylko okolo 1/3 jest taka i tego sie bede trzymal.

    Co z pozastala czescia, czyli 2/3 Polakow, to sie nie osmiele oceniac, ale generalnie to sa tam tacy jak ja, jak Ty i wielu wielu dobrych i porzadnych ludzi i bardzo duzo takich, ktorzy sie chamstwu nie przeciwstawia, bo nie umieja, sil nie maja, a moze i w nich cham do konca nie wyplewiony sie odzywa. Ale w normalnych warunkach, te jakies 2/3 nie jest chamami i dzikusami.

    Walka z chamstwem nie jest w Polsce przegrana i sadze, ze zostanie wygrana i to wlasnie dzieki temu chamstwu, bo sie ono pierwsze obroci przeciwko PiS, jak PiS zabraknie na lapowki i „kielbase wyborcza”.

    pozdrowka
    ~l.

  99. Nefer
    28 maja o godz. 21:08

    Sadzisz ze to zamyka sprawe definitywnie?

    To jeszcze tylko zalatw sprawe „niedzikusow” takich jak ja, czy @mag, czy @konstancja… i inni podobni … Jesli Polska ot dziki kraj, to i one tez musza byc dzikusami.

    podrowka
    ~l.

  100. Tanaka
    28 maja o godz. 20:51

    Masz absolutnie rację w tym,co napisałeś. Ta straszna chamskość wyłazi przy każdej okazji.Jak niewiele potrzeba było,aby ogólnie pękły szwy „dobrego wychowania”,przyzwoitości, aby okropny wulgaryzm na codzień znalazł miejsce w każdej polskiej warstwie spolecznej.
    Od góry do dołu.
    Przytoczyłeś rozmowę rodzinną,w której ordynusem był ojciec,a kobieta starała się go jakoś hamować. Ja tu u siebie słyszę wszystkich Polaków plugawiących na wszelkie możliwe sposoby. Zarówno mężczyźni,jak kobiety. W dowolnym wieku. Słyszalam ostatnio dwie młode matki z wózkami, prowadzące rozmowę ze stałym plugawym „znakiem przystankowym”. Jedna z nich prowadziła jeszcze kilkuletnie dziecko za rękę.Za kilka lat to dziecko zacznie mowić dokladnie tak samo..
    Myślałam kiedyś,że może dotyczy to tylko pewnych środowisk. Ale niestety,z większości narodu wylazły najbardziej chamskie cechy…
    Napisałeś o swoich holenderskich doświadczeniach. Dla mnie tuż po przyjeździe zdumiewającym był fakt,że kiedy ja za coś dziękowałam ,każdy odpowiadał mi „graag gedaan” – co oznacza „zrobiłem z przyjemnością”. Tyle co angielskie ” you are welcome”. A przecież w Polsce nikt niczego nie robił dla mnie z przyjemnością – wręcz przeciwnie. Tak,jak opisał Antonius swoją wizytę u urzędnika – było kiedyś i tak jest niestety do dziś.No i ta normalna uprzejmość,o której napisałeś. Zwyczajne – „przepraszam” i „dziękuję”.
    To takie ważne na codzień.
    Wczoraj napisałeś o Rotterdamie. Czy długo tam byłeś ?
    Miasto stale się zmienia. Widzialeś już nowy dworzec?
    Z pewnością masz zdjęcia… 🙂

  101. bukraba
    28 maja o godz. 21:17

    Dziękuję za pozdrowienia 🙂

    Ja też widzialam dziś u red.Szostkiewicza wpisy @zza kałuży.
    Ale tam jest też parę starsznych osobników – tak strasznych,że od razu stamtąd uciekłam. W bardzo wielu wypadkach najlepiej jest czytać świetnie pisane artykuły, bez zaglądaniana do komentarzy.
    Oszczędza i czas i nie miłe wrażenia

  102. Bo tak w ogóle – uprzejmość to pojęcie względne. Czy dyrektor szpitala, dostarczając osobiście kule do domu Kaczelnikowi wykazał się przy tym uprzejmością – czy lizodupstwem? Czy gdy podczas zwiedzania obiektu kultu religijnego, świeżo odrestaurowanego dzięki dotacji z kasy państwowej, xiunc oprowadzacz intonuje wspólne „Ojcze nasz” uprzejmość wymaga na poddaniu się owej presji, gdy nie życzę sobie odklepywać żadnych modłów?

    Gdy koleżanka u niej w domu odmawia modlitwę przed wspólnym posiłkiem robię tylko cierpiętniczą minę, ale gdy próbuje robić to samo u mnie w domu – zbywam ten gest stanowczym „proszę jeść”. Która z nas jest nieuprzejma i dlaczego?

  103. Jan Brzechwa
    Kwoka

    Proszę pana, pewna kwoka
    Traktowała świat z wysoka
    I mówiła z przekonaniem:
    „Grunt to dobre wychowanie!”
    Zaprosiła raz więc gości,
    By nauczyć ich grzeczności.
    Pierwszy osioł wszedł, lecz przy tym
    W progu garnek stłukł kopytem.
    Kwoka wielki krzyk podniosła:
    „Widział kto takiego osła?!”
    Przyszła krowa. Tuż za progiem
    Zbiła szybę lewym rogiem.
    Kwoka gniewna i surowa
    Zawołała: „A to krowa!”
    Przyszła świnia prosto z błota.
    Kwoka złości się i miota:
    „Co też pani tu wyczynia?
    Tak nabłocić! A to świnia!”
    Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
    Siąść cichutko w drugim rzędzie,
    Grzęda pękła. Kwoka wściekła
    Coś o łbie baranim rzekła
    I dodała: „Próżne słowa,
    Takich nikt już nie wychowa,
    Trudno… Wszyscy się wynoście!”
    No i poszli sobie goście.
    Czy ta kwoka, proszę pana,
    Była dobrze wychowana?

  104. wbocek
    28 maja o godz. 16:33

    „Tylko Lolek Kremówka trafił do domu Pana i już się coś zmieniło.”

    Co sie TAM zmienilo to system reagowania na wiadomosci nadchodzące z ukochanej Pomrocznej.

    Syn wciaz siedzi po prawicy Ojca, ten ostatni drzemie jak zwykle. Nadlatuje Archaniol Gabriel, z raportem z nad Wisly. Juz Gabriel chcial odlatywac, widząc spiącego bossa, kiedy ten z prawicy sie odzywa:

    – Dawaj, co masz, Gabrielu. Lolek mnie swoj kraj przekazal w krolestwo.
    – Tam spada frekwencja. Wszystkie koscioly stoją prawie calkiem puste.

    Jezus sie podniosl z prawicy, wyraźnie poruszony wiadomoscią.

    – Musze dokonac aktu zstąpienia i zobaczyc na wlasne oczy.

    Wiec zstąpil, w swoich jezusich szatach, z dlugą brodą i idzie ulicą jedną, drugą, trzecią. Az przyszedl do kosciola. A tam faktycznie pusto. Tylko jedna babinka, w pierwszej lawce siedząca. Tak jakby zatopiona w modlach. Spojrzala ja Jezusa i z powrotem do modlow.

    Jezus przeszedl przed nia raz, drugi, trzeci. Babinka nic. Jeszcze raz, otarlszy prawie o nia. Dalej nic. Wiec za czwartym razem zatrzymal sie przed nią, zagadując:

    – To ja, Jezus.

    Babinka, nie podnosząc oczu:

    – Nie przeszkadzaj. Nie widzisz ze z matką twoją rozmawiam?

  105. @ basia.n
    28 maja o godz. 21:44

    Na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku włóczyłem się w porach wakacyjnych autostopem po kraju. Co kawałek zatrzymywałem się na dni kilka, by dorobić na dalszą drogę. Kiedyś rzuciło mnie w lubelskie. Pracowałem przy budowie domu rodzinnego metodą chałupniczą (czy też chałupy metodą domową). Rodzina była liczna i gnieździła się w starej, jednoizbowej chałupie drewnianej. Pomimo posiadania dużego pola szło im marnie, bo taki mieli styl. Ale płacili dobrze więc pracowałem. Któregoś dnia, wieczorem gospodyni zeźliła się na syna (około 14 lat) i goniła go po wsi z pasem krzycząc bardzo głośno „ty k..wa twoja mać”. Matka na syna. Sprawdziłem – nie macocha i nie pasierb.

  106. @Qba 28 maja o godz. 22:41
    Porażające. Czyżby autoprezentacja?

  107. Qba
    28 maja o godz. 22:41

    No to wobec tego ta ordynarność siedziała w ludziach i wtedy również.
    Może w mniejszym stopniu, może nie w każdym środowisku,ale jednak .
    A teraz wylazło to wszystko z wielkim nasileniem.

  108. Nefer
    28 maja o godz. 21:08

    Na Helu jest stacja oceanograficzna PAN. Jej twórcą jest (nieżyjący już) profesor Skóra. Zaczynał wiele lat temu , próbując chronić bałtyckie foki, tłumacząc miejscowym Kaszubom, rybakom od pokoleń,że foki są przyrodzie bardzo potrzebne. Rybacy mieli je za szkodniki i tępili. Przez lata trwał konflkt, a profesor (na początku jeszce młody doktorant) płacił za to sporą cenę. Rybacy byli nieprzejednani i dawali mu ostro to odczuć, łącznie z niszczeniem mu auta. Po latach stosunki zaczeły się jakoś układać, a głównie dlatego, że Kaszubi sie zorientowali, że mogą się ogrzać w rosnącej sławie ośrodka na Helu i na tym zarobić. Bo zainteresowanie ludzi fokami i fauna bałtycką rosło,rósł też ośrodek rehabilitacji i reintrodukcji fok.Teraz to znana placówka naukowa i edukacyjna, z basenami, fokami, i zapleczem naukowo-konferencyjnym, znaym w świecie, z dużym dorobkiem. I mnóstwo odwiedzających.
    I znaleźli się tacy barbarzyńcy, co zamordowali te foki okrutnie je męcząc. Taki, kuwa, Polak: żywemu nie przepuści .
    Przepraszam Cię, Neferko, za stanowczość tonu, ale inaczej nie mogę.

  109. Z niepełnosprawnych zjechaliśmy na grzecznosci i chociaz może moje odczucia są podobne, to jednak trzeba na to popatrzeć z innej strony.
    Nie bronię, ale czy to nie jest tak, że widzimy bo chcemy zobaczyć?
    Bo łatwiej jest zobaczyć złe zachowanie i jakże przy tym my wypadamy pięknie!
    W Polsce chyba ludzie nie są ani lepsi ani gorsi niż gdzie indziej, to co jest niewydolne i chore to system funkcjonowania państwa i prawa. W krajach gdzie funkcjonuje to jako tako, łatwiej jest żyć łatwiej tym samym być życzliwym dla otoczenia. Ale przecież i tam są dzielnice gdzie nie pójdziemy…
    Jak miałam zdecydować czy mam wrzasnąć ” o kur.a!” czy „matko boska, śwęta” zdecydowałam się na to pierwsze. I tego się trzymam. Sorry Winnetou.

  110. basia.n
    28 maja o godz. 21:44

    Nie trzeba wiele, prawie nic, żeby było o niebo lepiej niż jest nad Wisłą. Ale – jak w reklamie piwa – prawie robi różnicę. jak ktoś do mnie przychodzi, może sie spodziewać damowego uśmiechu, sympatycznej rozmowy w lekkim tonie, pomimo załatwiania trudnych czy skomplikowanych spraw. Czemu wszyscy tak nie robią. Uśmiech ich tak męczy?
    Czemu katolicy nadwiślańscy musza do żon katolickich, dzieci swoich katolickich i wszystkich dookoła gadać „kurwami”? Ja mogę bez tego. Dlaczego oni nie?

    W R’damie spędziłem parę miesięcy i bywałem tam sporo razy. Niestety, foty robiłem na taśmie, więc mam te 16 wywrotek taśm czekających na skaner. Uwielbiałem siadać w knajpce nad brzegiem głownego kanału portowego i sycić się autostradowym ruchem na wodzie.

  111. Potwierdzam że Tanaka na żywo bardzo sympatyczny, wesoło było, hej 🙂

  112. Ewa-Joanna
    28 maja o godz. 23:31

    Ja co pięć minut jestem w Polsce, ekspedientki w sklepach jak były naburmuszone tak są, bardzo duża różnica w obsłudze klienta. Urzędnicy zresztą też.

  113. Nefer
    28 maja o godz. 23:37

    Alleluja, Neferko, i znowu za te kuwy przepraszam.

  114. Nefer
    28 maja o godz. 23:37

    W tym Rotterdamie było tak wesoło ?? 🙂

    Myślę,że podobałby się Wam również wieczór sylwestrowy w okolicach mostu De Zwan,bo to tam jest zawsze przepiękny pokaz sztucznych ogni ,transmitowany na cały kraj.

  115. Ewa-Joanna
    28 maja o godz. 23:22

    Sama wiesz, u mnie sie wstępniaki sypią jak z nogawki piasek.A potem się muszę urobić, żeby oficjalne produować jak Chruszczow kiełbaski pod postacią rakiet atomowych. Kara, karma, karma dla psa, albo nie wiem co 😀

  116. @Nefer 28 maja o godz. 23:40
    Ekspedientki i urzędnicy – to chyba kwestia szkolenia zawodowego? Po prostu.

  117. Na marginesie
    28 maja o godz. 23:49

    Albo jego braku…

  118. Tanaka
    28 maja o godz. 23:32

    A ja lubię czasem siedzieć na tarasie hotelu New York z widokiem na wejście do portu.

  119. basia.n
    28 maja o godz. 23:47

    W Polszcze 🙂 i to 3 razy

  120. @Na marginesie @Nefer

    Myślę,że to raczej sprawa konkretnych wymagań pracodawcy,przestrzeganych rygorystycznie.Jeśli nieuprzejmi pracownicy będą tracić pracę z tego powodu – wiele może się zmienić.

  121. Tanaka

    Zaniemówiłam jak zobaczyłam te biedne foki. Jest-ci jeszcze jaki kraj europejski w którym takie coś?

    Byłam w tym fokarium. W Rotterdamie też raz.

  122. E-J

    „łatwiej jest zobaczyć złe zachowanie i jakże przy tym my wypadamy pięknie!”

    O dowartosciowywaniu siebie, nas samych nadajesz, prawda?

    Zle zachowanie, przyklady odstreczacych praktyk, zli ludzie, to wszystko sluzy naszemu dowartosciowywaniu sie. Tak wazny jest ten aspekt naszego mizernego zywota, ze negatywizm prasy ukazujacej owo cale zlo INNYCH jest jedyna opcja newsow oraz fake newsow.

    Pokazywanie ludzi dobrych, lepszych od nas, powoduje stany depresyjne

  123. Nefer
    28 maja o godz. 23:55

    To cieszysz się szczególnymi względami 🙂

  124. basia.n
    28 maja o godz. 23:47

    W hołdzie, znaczy w serze, znaczy w Goudzie, podpatrywałem jak miejscowi parkują auta przy kanałach, tak, żeby ani auta nie utopić ani siebie. Razu pewnego namęczyłem się i napocilem, zanim udało mi się auto zaparkować, a auto miałem duże. Jak już stanąłem,to mnie dopadła Zagadka Nieśmiertelności: jak teraz mam wyleźć z auta? Bo po mojej stronie, kierowcy znaczy, kołami stałem na krawędzi nabrzeża, więc jakbym wysiadł, to prosto do wody. Gapię się pod nogi, na tą wodę i kombinuję, jak wyleźć metodą na sucho. Aż tu przede mną wjeżdża,bez mała z piskiem opon, miejscowy facet zrobiony z sera. Otwiera śmiało drzwi, na tą wodę, obraca jedną nogę w kostce piętą do przodu, a czubkiem buta tak, że pod progiem auta ze 3 centymetry zaczepił o ceglaną krawędź nabrzeża. następnie zrobił wymyk zza kierownicy, trzymając 3-ma palcami za listwę obwiednią drzwi od środka, drugą ręką pchnął je by zamknąć i gdy skrzydło drzwi dobijało do ramy, błyskawicznym ruchem wysunął te palce długim wymykiem w bok, ku przodowi auta wsadził palce do nadkola, ruchem linoskoczka przeskoczył bucikiem jednej nogi na drugą stronę koła, drugą machając nad wodą i wreszcie trzecim skokiem znalazł się na pewnym gruncie. Po czym wszeddł do domu oddalonego o 2,5 metra od auta. A ja siedziałem w środku i gapiłem się na ten cyrkowy popis z rozdziawioną paszczą. Ponieważ niewiele z tego pojąłem, zdecydowałem się, po wróceniu do zmysłów, przeczołgać się na prawą stronę auta i wyleźć przez drzwi pasażera.
    Tak to jest, jak się mieszka na innej planecie.

  125. basia.n
    29 maja o godz. 0:01

    E tam, po sąsiedzku, to dlatego.

  126. basia.n
    28 maja o godz. 23:54

    Tak jest. Ja bardzo lubiłem siedzieć w środku tych wielkich wrót, które zamyykają głowny kanał przed wysoką wodą. Ale w końcu musiałem wyleźć, bo wrota trzeba było zatopić, a to dosyć poważny argument.

  127. Nefer
    29 maja o godz. 0:03

    Masz wobec tego szczęście z kulturalnym sąsiadem,bo właśnie w dzisiejszych czasach różnie to bywa 🙂

  128. Mam małe rozdwojenie jaźni. Tu wesolusio pitu pitu a na The Independent drę dziób na jakiegoś brexitowca w tym samym czasie 🙂

  129. Tanaka
    29 maja o godz. 0:02

    Niby oni tacy wytrenowani,ale od czasu do czasu zdarza się,że lądują w kanałach 🙂

    A do tych wrót ( i dalej nad samo morze) jeżdżę często rowerem. Bo prawdziwa przyjemność to Hoek van Holland. Lubię tam być,bo tow sumie niewielka miejscowoś i można powędrować na dziką plażę.

  130. Nefer
    29 maja o godz. 0:14

    The Independent ? A po cóż Ty tam siedzisz ??

  131. basia.n
    29 maja o godz. 0:17

    Wszystko z nudów, Wysoki Sądzie 🙂
    (czasem czytam o polityce)

  132. Nefer
    29 maja o godz. 0:21

    To chyba nie z nudów,a z rodzaju pasji 🙂
    Mnie czasem polityka staje kołkiem w gardle.
    Dziś u mnie w wiadomościach krajowych debatowano o poważnm problemie z bardzo radykalnym moskee w Dordrecht ,finansowanym przez Arabię Saudyjską. Takich jest oczywiście o wiele więcej,ale zaczyna się o tym mowić,kiedy coś totalnie się wyłoży. Więc to zawsze bylo,jest i będzie tak, jak tu uważamy na blogu,że każda religia prowadzi w złym kierunku,bo ogłupia ludzi.

  133. @Qba
    28 maja o godz. 22:41

    Pamiętam z dzieciństwa podobne sceny z sąsiedniej posesji, której podwórko sąsiadowało z naszym ogrodem. W domu obok mieszkała rodzina z sześciorgiem dzieci, a matka miała zwyczaj głośnego przywoływania trzódki do porządku, nie szczędząc przy tym razów i wyzwisk. Raz rozkrzyczała się na najstarszego: ty skurwysynu!
    Zorientowawszy się, że tuż obok płotu moja matka zrywa porzeczki, a ja jej pomagam, mitygująco wyjaśniła: bo tak potrafią te bajstruki (bękarty) człowieka wyprowadzić z nerwów… 🙄

  134. @Orteq
    28 maja o godz. 23:59
    Oczywiście.

  135. basia.n
    29 maja o godz. 0:31

    Mnie zainteresował ban EU na plastikowe, najczęściej używane, jednorazówki.

    Chyba już mam dosyć na dzisiaj, pożegnam się tymczasem.
    Dobranoc, pchły na noc 🙂

  136. Nefer
    29 maja o godz. 0:37

    Ja też idę odpocząć .

    Karaluchy pod poduchy 🙂

  137. Antoniusie
    masz prawo zrobić zdjęcie parkującego na niedozwolonym miejscu samochodu i wysłać policji z prośbą o sprawdzenie uprawnień kierowcy. Działa podobnie, jak przesłanie filmiku z naruszeniem prawa przez kierowcę.
    Tak, jesteśmy nadal dzikim krajem, w którym prawo stanowi się i od razu wymyśla sposoby jego ominięcia, w czym podobno mistrzami jesteśmy.
    Akcja weryfikacji uprawnień do parkowania w wyznaczonych miejscach wzbudziła też spore oburzenie ON, którzy zasypywali telefonami urząd. Przyznam, że 60-65 % uprawnień nie zostało wznowionych, choć nie tylko osoby z widoczną niepełnosprawnością (wózki) takie uprawnienia dostało.

    Protest w Sejmie przynajmniej uświadomił wielu, ilu wśród nas jest potrzebujących różnych form wsparcia.
    Może ten protest zmieni nasze postrzeganie świata, a może za jakiś czas znów zajmiemy się swoimi sprawami i …do następnego protestu.
    Pan M.D i pan B.S powiedzieli nam to, co dawno wiedzieliśmy, ale nie chcieliśmy, nie umieliśmy nazwać.

  138. basia.n
    27 maja o godz. 21:02
    kilka dni spędzonych w Holandii uświadomiło mi, że w tej dziedzinie dopiero zaczynamy. Tymczasowo mamy przystanek, rząd uznał, że zrobił swoje i może odfajkować swoją empatię dla ON. Liczoną kilkudziesięcioma złotymi.
    3 miliardy zł, które podobno przeznaczono ostatnio na pomoc ON to około 200 zł na osobę w czasie tych dwóch lat rządów PISu, a i tak daleko, bardzo daleko od jakiegokolwiek kraju na zachód od Odry.
    Podobno Rydzyk dostał ponad 800 tys zł na pomoc potrzebującym (od Ziobry). Wątpię w to, czy się podzieli. Grabie zwykle do siebie grabią.

  139. Lewy
    28 maja o godz. 7:01

    nie chcę Ci psuć nastroju czy apetytu zdjęciami tego, co w polskich szpitalach dostaje się na śniadanie, obiad czy kolację. Będziesz w nastroju, sam znajdziesz…
    Otyłych z całego świata zapraszać powinniśmy na specjalne kuracje odchudzające…

  140. Wywiad z Olgą Tokarczuk w Newsweeku – wymyśliła sobie słowo „bizarny” (bizzare)

    „Jesteśmy też strasznie skoncentrowani na sobie, odmieniamy tę Polskę przez wszystkie przypadki i tracimy przez to z horyzontu resztę świata i jego problemy. A wystarczy spojrzeć, kto jest prezydentem USA – człowiek bizarny pod każdym względem, włącznie ze swoją fryzurą i sposobem komunikowania się ze światem za pomocą gróźb wysyłanych przez Twittera. Wcześniej nie przyszłoby nam do głowy, że w ten sposób może zachowywać się przywódca światowego demokratycznego imperium. Moje opowiadania są w jakimś sensie ćwiczeniem z przyzwyczajania się do bizarności świata.”

    O innych neologizmach:
    „W mojej najnowszej książce są egoni, transfugium, emofejki – zabawa nowymi słowami, literacki żart, ale jednocześnie próba zdiagnozowania zjawisk będących wynikiem inwazji nowego, obcego, nieprzewidywalnego – czy będzie to biotechnologia, czy tracenie kontaktu ze światem z powodu starzenia się. Dziś chyba wszyscy czujemy się w tym zagubieni. Próbuję ostrożnie dotykać przestrzeni, które wymagają nazwania. Przypomina to trochę pracę psychoanalityka, który najpierw rozpoznaje objawy, a dopiero potem nazywa chorobę i szuka narzędzi do jej leczenia.”

    http://www.newsweek.pl/kultura/ksiazki/olga-tokarczuk-o-literaturze-pis-i-tym-czy-bedzie-rewolucja,artykuly,427712,1.html

  141. @konstancja 29 maja o godz. 1:48

    Łojdyr R. już się nawet zdeklarował: przecież nie może dać potrzebującym „na przeżarcie”.
    A „Kościół nie jest instytucją charytatywną!” Tak ponoć kiedyś zajaniepawlił kremówkowy.

  142. Antonius
    28 maja o godz. 15:48
    w sprawie 520<500 chyba kpisz?

    w Poznaniu od początku transformacji mieliśmy prezydenta miasta, który był po Heine, poruszał się o kulach. Jedną z pierwszych jego decyzji było obniżenie wszystkich krawężników przy skrzyżowaniach i pasach dla pieszych, w pierwszej kolejności w pobliżu Spółdzielni Inwalidzkich i wszelkich form zatrudniających inwalidów.Dziś zwanych Osobami Niepełnosprawnymi (ON). Chyba najszybciej w Polsce mieliśmy autobusy niskopodłogowe, bo Prezydent zgodził się kupić kilkanaście takich autobusów pod warunkiem usytuowania ich fabryki w pobliżu Poznania. I mamy od wielu lat Solarisa pod Poznaniem (35 km), przedtem były MANy.

    A teraz grzecznie idę spać.

  143. Na marginesie
    29 maja o godz. 1:54
    podoba mi się tworzenie nowej polszczyzny przez p. Olgę. Robi to z wyczuciem, ze znajomością polszczyzny i chyba nawet prof. Bralczyk czy prof. Miodek nie mieliby zastrzeżeń

  144. Mnie sie tez podoba tworzenie nowej polszczyzny

    Prof. Bralczyk czy prof. Miodek nie maja zastrzeżeń szczegolnie teraz, po zdobyciu przez Tokarczuk Man Booker International Prize. Tokarczuk stworzyla neologizm jezykowy ‚bieguni’, odwolujac sie do rosyjskiego slowa ‚biezency’. Niby oznaczajacego sekte starowierow prawoslawnych. Choc tak naprawde to slowo to w jezyku rosyjskim zaistnialo dopiero w 1915 roku, gdy car zakomenderowal uciekinierstwo na wschod prawoslawnych Polakow, Bialorusinow, Litwinow, Lotyszy, i innych, z zachodnich terenow carskiego imperium. Bo Niemcy wchodzili i mordowali..

    Choc tam tak naprawde to chodzi o nagrode dla tlumaczki, Jennifer Croft. Bo ten Booker International to przynajmniej w 50% przyznawany jest za tlumaczenie na jezyk angielski.

    Gdyby nie angielskie tlumaczenie pani Croft, ‚Bieguni’ nigdy by nie trafily w krag zainteresowan baroness czy hrabiow siedzacych w komitecie brytyjskiego Man Booker.

    Uczynic z polskiego neologizmu ‚bieguni’ rownie odkrywcze angielskie ‚flights’ to wyczyn jak najbardziej godny nagrody Bookera International. Bedac na miejscu profs Bralczyka czy Miodka tez nie mialbym zbyt wielkich zastrzeżeń co do nagrody dla pani Croft

  145. Już z chwilą kiedy w 2006 roku w wyborach wygrał Hamas w Palestynie, nałozono na nią różniste różności. W tym blokadę od morza, powietrza i lądu.
    Parę lat temu ludzie próbowali przerwać tę blokadę i przypłynęły statki z ochotnikami i pomocą. Spotkały się z ostrzałem izraelskim.
    Jeden z izraelskich ministrów miał rzec, że przyszedł czas, żeby Palestyńczyków wysłać na dietę.
    Nałożono w związku z tym ban na różnego rodzaju rzeczy. W tym na kurczaki, czekoladę, czipsy, bandarze, itd..
    Ponadto zaraz po wyborach i wygranej Hamasu Izrael zaaresztował 64 Hamas przywódców.
    Wśród nich było 8 ministów z palestyńskiego świeżo wybranego rządu i 20 członków palestyńskiego Parlamentu. To i inne akcje spowodowały praktycznie uniemożliwienie funkcjonowania rządu palestyńskiego.

    Teraz to już tylko eskalacja tego, co było do tej pory.

    Poniżej adres wart zajrzenia. Nawet osoby nieznające angielskiego mogą zobaczyć zdjęcia z prac budowy tej bariery.

    Obóz w Gazie, będzie teraz i od morza ogrodzony.
    Izrael zaczął budować trzy-warstwową barierę w morzu otaczającym Gazę.
    Pierwsza warstwa, będzie poniżej wody; druga będzie zbudowana z kamieni; trzecia będzie z drutów kolczastych. Dodatkowy płot będzie otaczał morze.

    The barrier will consist of three layers. The first will be below the water; the second will be made of stone; the third will be made of barbed wire. An additional fence will surround the sea fence.

    Israel Begins Construction of Maritime Barrier at Gaza Border
    https://www.haaretz.com/israel-news/israel-begins-construction-of-sea-barrier-around-gaza-strip-1.6118976

  146. Wybory w Wenezueli też się nie spodobały demokracji. Okazuje się, że strasznie dużo (za dużo) biedoty głosowało na Maduro.
    Tym biedakom wyraźnie się w głowie przewraca. Co oni sobie wyobrazają….
    Takie nic, a tu głosują i jeszcze tak źle dla ludzi lepszej kategorii.
    Ale sobie napewno z nimi ludzie z towarzystwa poradzą. Już wiele krajów uznało wybory za nieważne… no i nałożono sankcje. Wiadomo, bieda najlepiej przemawia do rozumu.

    Podobny scenariusz jak ten z Gazy we wpisie powyzej.
    Wybory nie pomyśli tych, co wiedzą lepiej… to ban, blokady, listy terrorystyczne, itd…
    Wszystko można, jak sie okazuje.
    A świat ma na głowie swoje wazne sprawy. Jak nawet na tym blogu można zauważyc.

  147. „Prawiek i inne czasy” też jest przetłumaczony (jako „Primeval and Other Times”, przez Antonię Lloyd-Jones). Bez tworzenia nowych słów.
    Sprawdziliśmy efekt nagrody Bookera, i nasza biblioteka już zamówiła kilka egzemplarzy Biegunów, a kolejka jest spora. I egzemplarze Prawieku zniknęły. A ja nabyłam właśnie „Annę In w grobowcach świata”, bo mnie Neferka i Lewy zainspirowali.

  148. ‚Отправьте беженцев на Северный полюс

    https://irnella.livejournal.com/795643.html

    [Odeślijcie uchodźców na biegun północny]

    Jak sie do tego ma nagrodzona Bookerem International ksiazka ‚Bieguni’ [‚Uciekinierzy’], nie mnie dociekac. Bom ja ani prof jezykowy ani zaden inny tforca neologizmowy.

    Zeby nie bylo ze ja cos tu przekrecam, niewiedza powodowany.

    Ja wiem o etymologii i semantyce słowiańskiego slowa ‚biegun’ i greckiego πόλος. Jest to geneza terminu naukowego. Potocznie znanego glownie jako biegun. Polnocny czy poludniowy.

    Ze ‚biegun’ rowniez oznacza tego co biega, jest mi znanym znaczeniem. Tyle tylko, ze przed pania Tokarczuk malo kto uzywal tego akurat znaczenia slowa ‚biegun’. Wiec to Ona jest autorka neologizmu, mozna rzec. No i nich tak pozostanie.

  149. @404

    Zapytam cie wprost:

    Czy w sprawie Wenezueli, odwazy sie Trump na skopiowanie inwazji Reagana z 1983 roku w Grenadzie czy nie odwazy? Mamy bowiem do czynienia z panstwami raczej slabo porownywalnymi. Chociazby tylko jesli o populacje chodzi. O ropie naftowej nie wspominawszy

  150. @Orteq
    29 maja o godz. 5:04
    Biegun było chyba określeniem konia. W każdym razie takie słowo w tym znaczeniu spotyka sie w trylogii bodajże.
    A ze słownika:

    biegun I
    1. «wygięta półokrągło płoza przy kołysce lub bujającym się fotelu»
    2. daw. «szybki koń wierzchowy»

    • biegunowy
    biegun II
    1. «jeden z dwu punktów, w których oś Ziemi przecina powierzchnię Ziemi i w których zbiegają się wszystkie południki geograficzne»
    2. «jeden z dwu punktów (obszarów) na powierzchni magnesu, stanowiący pozorne źródło tego pola»
    3. «jeden z dwu zacisków źródła prądu elektrycznego, w których występuje najmniejszy lub największy potencjał, umożliwiający podłączenie tego źródła prądu do obwodu elektrycznego»

    • biegunowy
    biegun chłodu, zimna «obszar, na którym występują najniższe temperatury powietrza»

    Mnie się nie podoba.

  151. E-J

    Tu cus masz w temaci. Unaukawione wszystko

    http://www.academia.edu/13387255/Etymologia_i_semantyka_s%C5%82owia%C5%84skiego_biegun_i_greckiego_%CF%80%CF%8C%CE%BB%CE%BF%CF%82_-_geneza_terminu_naukowego

    Nie tylko kon zatem. Rowniez ‚podrosniete prosie ktore szybko biega’. Str. 216

  152. @orteq
    Własnie obudziłem sie, wypiłem pierwsza kawę. I od razu trafiłem na waszą ciekawą wymianę myśli. Zadajesz pytanie ekspertowi od Wenezueli, Izraela i Grenady, czyli @404 takiej treści Czy w sprawie Wenezueli, odwazy sie Trump na skopiowanie inwazji Reagana z 1983 roku w Grenadzie czy nie odwazy?
    Z ciekawością oczekuje odpowiedzi eksperta od Trumpa i Wenezueli. Bo podobnie jak Ty, ortequ, nie wiem. Wszystko w rękach @404 no i oczywiście pana boga.

  153. Jak ta nasza najnowsza i jedyna laureatka nagrody Man Booker International obrocila rosyjskich biezencow w polskich FILOZOFICZNYCH biegunow? Chyba tylko dzieki tlumaczce Jej ksiazki ‚Bieguni’ na angielski tytul ‚Flights’

    Бе́женцы — лица, покинувшие страну, в которой они постоянно проживали, в силу чрезвычайных обстоятельств.
    Беженство — массовое оставление жителями своих родных мест вследствие войны или стихийных бедствий[
    [Uchodźcy to osoby, które opuściły kraj, w którym zamieszkują na stałe, z powodu nadzwyczajnych okoliczności.
    Uchodźctwo – masowe porzucanie przez mieszkańców ich rodzinnych miejsc z powodu wojny lub klęsk żywiołowych ]

    Biezenstwo, w sensie sekty religijnej starowierow prawoslawnych, jak chce pani Tokarczuk, slabo jest udokumentowane w rosyjskiej dokumentacji zrodlowej. Figuruje natomiast prominentnie jako carskie rugowanie ludnosci prawoslawnej z zachodnich terenow Rosji 1915 roku. I wysylanie tej ludnosci w glab Rosji. Poza zasieg nastepujacych wojsk niemieckich w I-szej WS.

    Pani Tokarczuk troche sie chyba rozminela z historia, tworzac swoim zwyczajem, neologizmy jezykowe. Ale nowej laureatce sporo mozno. Wiec jeszcze raz nieustajace oklaski na stojaka

  154. Lewy,

    Mowisz, oczywiscie, o tym naszyn panu bogu. Z malej litery pisanym. Ateistycznym, znaczy.

    A @404 moze jeszcze nie udala sie na spoczynek. Miejmy taka nadzieje

  155. Ewa-Joanna
    29 maja o godz. 5:35

    „Bieguni” w znaczeniu, jakie wymyśliła pani Tokarczuk przyda się wyłącznie ludziom rozmawiającym o książce „Bieguni” pani Tokarczuk. Nie ma żadnej znaczeniowej tradycji, która byłaby choć 5 kilometrów w pobliżu znaczenia, jakie przydała wyrazowi pani Tokarczuk. Wyraz nie kojarzy się w języku polskim z „uchodzeniem”, z „uchodźtwem”, które znaczeniowo byłyby bliższe temu, co ona opisuje, lecz z bieganiem lub z biegunem w znaczeniu geograficznym lub technicznym, więc nie bardzo rozumiem pani Tokarczuk w tej konkretnej sprawie i jej chwalców. Nie da się zarządzać językiem z fotela. Sądzę, że wyraz pozostanie literacką ciekawostką znaną w ograniczonym kręgu ludzi – jak „Finnegans Wake”, dajmy na to.

    Mnie się, podobnie jak Tobie, nie podoba.

  156. basia.n
    29 maja o godz. 0:15

    Tak, tak, znam ja Strasznie Dzikie Plaże w Holandii. Jedziemy na cały dzień – łazić po dzikiej plaży i tym,no, Szczepaniku – chyba. Jak jedziemy to utykamy w korku. Trzeba odczekać przy wjeździe na parking .. Stajemy, wychodzimy i idziemy na Strasznie Dziką Plażę. Jeden tłum, gęsiego idzie na SDP, a drugi, gęsiego, wraca ze SDP. Ponieważ było wąskie przejście (obok chronione wydmy), ruch odbywał się wahadłowo.
    Nieustannie też bywałem w Strasznie Dzikich Lasach. Najgrubsze drzewo ma obwód taki jak moje portki. Sposób penetracji SDL – patrz wyżej :D. Wziąłem i zawiozłem miejscowych do Puszczy Białowieszczańskiej (przedszyszkowej). Popadli w ciężki szok, co się nazywa PTSD: Post Traumatic Stress Disorder. 😀
    I dlatego śpiewamy: Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi, pobiegnę Go przywitać, z radości serce drży

  157. Tanaka
    29 maja o godz. 0:02
    uchichrałam się z Twojej przygody, bo chyba byłam jej świadkiem. A przynajmniej tego spojrzenia i szczęki opadłej w kanał.

  158. @ Na marginesie
    28 maja o godz. 22:46
    @basia.n
    28 maja o godz. 23:10
    @ Tobermory
    29 maja o godz. 0:33

    O ile w większości znanych mi w młodości rodzin nie używało się w domach żadnych wulgaryzmów, o tyle młodociani przedstawiciele płci męskiej (bo z takimi głównie miałem we wczesnej młodości do czynienia) tychże rodzin stosowaliśmy poza domem dosyć szeroką gamę określeń tzw. nieprzyzwoitych. Było to jednak ewidentnie sztuczne i miało na celu próbę uchodzenia za „swoich” na podwórku. O dziwo, w szkole średniej przeklinanie nie było już tak powszechne. Prawdopodobnie dlatego, iż poznaliśmy inne metody udawadniania … czegoś. W wojsku wszelakie przekleństwa zastępowały wszystkie wyrazy, nie tylko znaki przestankowe. W czasie studiów przeklinanie praktycznie sprowadzone było do zjawiska egzotycznego – istnieje, znamy ale to nie nasze.
    Podany przeze mnie przykład matki-syna mógłby świadczyć o całkowicie automatycznym używaniu języka, jak np. telefonu – by się porozumieć, trzeba wykonać kilka czynności i powiedzieć „halo”. A nikt się nie zastanawia, skąd się wzięło to słowo i co właściwie znaczy.
    W każdym języku tworzone są wielowyrazowe zwroty, których używamy automatycznie w całości. Język angielski jest ich pełen. I właśnie ten język, jako wybitnie wielokulturowy, ma zupełnie odmienną od języków jednokulturowych (np. polskiego) semantykę „nieprzyzwoitości”.
    Obecna „wulgarność” języka polskiego jest z pewnością odwzorowaniem naszego stosunku do rzeczywistości i jest typowa dla języka jednokulturowego. Wielką rolę odgrywają z pewnością kultura masowa i media. Od dłuższego już czasu obserwuję ekstremalną wulgaryzację dialogów na ekranie i na scenie. A jak piszą/mówią media – widać i słychać. Jeżeli nawet członkowie rządów i kleru (przez niektórych niesłusznie zwanych „elitą”) posługują się wulgaryzmami…

  159. @
    Jeszcze o języku. Na portalu „Polityki”, przez który przechodzę po drodze do niniejszego blogu, widnieje wielki tytuł „Polska straci 20 mld euro…” Strata kojarzyła mi się zawsze z utratą czegoś, co już posiadam. Natomiast autor pisze o czymś, co Polska mieć może w sposób sugerujący odebranie. Jedyne (według mnie) uprawnione w tym wypadku określenie, to „nie uzyska/nie otrzyma” lub podobne, a więc odnoszące się do potencjalnej możliwości.
    Oczywiście język żyje. Ale co to za życie?

  160. konstancja
    29 maja o godz. 8:26

    Wiele razy widziałem takie akrobatyczne wymyki tubylców-tambylców i nieraz też się chichrałem, a zawsze z podziwem . Opowiem Ci inną historię, a podobną. Otóż razu pewnego, a właściwie razów mnogich, bo uwielbiam się pakować w różne krzaki,, podwórka oraz inne odtylne miejsca, bo tam najlepiej widać ludzkie życie codzienne i można pogadać, a nie to co proszę wycieczki, szybciutko, ,szybciutko, do następnego eksponatu, proszę nic nie dotykać, wychodzimy, wychodzmy, już, już, bo nam się harmonogram nie domyka, a gdzie jest pani Krysia z panem Waldkiem co się ciągle tak poci i rzęzi..? -wjechałem,autem dużym w ćciny i jadę ze 3 kilometry, bo mi się strasznie chałupakryta ćciną spodobała z daleka, więc jadę się gapić i focić i może z tutambylcami pogadać. No i wreszcie dojechalem, groblą szeroką na nadwiślańskiego malucha 126p, ale innej nie było. Gospodarzy też nie było,więc mogłem się tylko pogapić i focić. Jak już zrobiłem co należy, to pora wracać. Ale jak wracać, skoo auta nie mogę obrócić przodem do przodu, bo miejsca nie ma? Musiałbym te parę kilosów tyłem jechać, szybę miałem wysoko, droga wąziutka, koła ją właściwie z dwóch stron brały i jechały już po skarpie, co się kończyła ze 20 cm niżej w wodzie i ćcinach. I żadnych znaków orientacyjnych, żeby się jakoś,tyłem jadąc, kierować. Jedyne miejsce do zawrotki było takie , że musiałbym wjechać do garażu gospodarzy,cofnąć z niego i w ten sposób się obrócić. Ale garaż zajęty – auto w nim stoi. Zacząłem się robić niejaki desperat, ,więc polazłem z powrotem po tej grobli szkając jakiegoś rozwiązania. I znalazłem: jakieś 40 metrów wcześniej był malutki drewniany pomościk,taki do cumowania kajaka, albo małej łódki. Długi może na 2 metry i szeroki na jakieś półtora. Wykombinowałem, że cofając się najadę tylnymi kołami na pomostek i w ten sposób wykręcę do przodu. Łatwo się mówi, trudno robi. Za diabła nie mogłem wyczuć gdzie jest ta platforma, bo w lusterkach ledwo co widdziałem, tylna szyba wysoko, a boczne też miały za wysoka krawędź, bo za blisko byłem i kąt widzenia w dół – duży. Ale, że człowiek jestem licznych talentów i jajecznicę umiem sam zrobić, to jakoś wreszcie się wturlałem, za pomocą duszy na ramieniu, choć w Holandii dusz nie mają, bo wiadomo: prawie sami protestanci, ateiści, palacze trawki i buddyści. A jak wlechałem tylną osią na deski – chrup i auto mi siadło. Wlazłem,patrzę co jest, ano – jedno koło zanurkowało w złamanej desce. A drugie ledwo się trzymało. Już myślałem że cześć pieśni i Polska przegrała pod Grunwaldem. Ale, że miałem jeszcze inny nieuświadomiony talent – wiolonczelisty koncertowego typu de Doelen (Rotterdam, jakby kto pytał), to siadłszy napierw popadłem we wtórną desperację, potem zawołałem do nieba: mamusiu ratuj! , a następnie jako mistrz wiolonczeli, delikatnie operując smyczkiem i palcami wśród strun, znaczy: hamulcem i sprzęgłem, centymetr po centymerze, wygramiliłem się wśród trzeszczących desek na groblę. Przodem do przodu! Wtedy pot mi zalał twarz tak samo jak Louisowi de Funes, który szczypczykami do homarów rozbrajał rakietę atomową – i rozbroił!
    No i wyjechałem z ćcin. I takzostałem Eskimosem. Co ja gadam – po raz 4569 – Holendrem. Alleluja i do przodu. 😀

  161. Qba
    29 maja o godz. 8:54

    Qba, Twoje uparte przykładanie logicznej suwmiarki do języka prowadzi Cię na manowce, może nawet na bagna. Przy takim podejściu będziesz wiecznym frustratem z powodu, że język od zawsze jest, jaki jest, a nie taki, jaki byś chciał, by był. Spróbuj dla świętego spokoju stworzyć własny, logiczny język OD ZERA, od dźwięków „aaa”, „eee”, „yyy”, zamknij się w swej izdebce i gadaj do woli sam ze sobą – bo z Tobą nikt się nie zrozumie. To, co pokazujesz od jakiegoś czasu w rozumieniu języka to podniebny, dość typowy dla inżynierskich umysłów idealizm.

  162. Qba
    29 maja o godz. 8:54

    Z punktu widzenia księgowego jest to mniejszy przychód. Ale z punktu widzenia emocjonalnego, który się już przyzwyczaił, że Europa Polsce daje, bo od tego jest, to strata. I będzie ścieklica. Znowu nas okradają!

  163. wiem należy równać w górę,
    jako samopocieszenie można posłuchać rosyjskojęzycznych w Polsce,
    /przeważnie Ukraińcy/,
    mówią o Polsce prawie jak my o zachodzie,
    w tym o ułatwieniach dla niepełnosprawnych,
    a jak słyszę, że Polacy „dorożiełajuszczyje” to rosnę,
    tu akurat mówi Rosjanka https://www.youtube.com/watch?v=Rc3sjRx07Pc
    dalej uważam – równać w górę,

  164. Nie zgadzam sie z okresleniem Polski jako „dzikiego kraju”.

    Calkowicie sie nie zgadzam i to z wielu powodow.

    NAjwazniejszym jest ten, ze uznanie Polski za dziki kraj, bedzie uznaniem zwyciestwa dzikosci nad cywilizacja.

    Uznanie Polski za „dzika”, bedzie przyznaniem sie do porazki i uznaniem zwyciestwa dzikosci i poddaniem sie jej.

    Owszem mamy renesans, czy tez tryumf dzikosci, ale uwazam to za zjawisko przejsciowe, ktore jak wszystko inne minie i odejdzie. I choc „dzikosc” obecnie tryumfuje, to nie jest to tryumf powszechny, czyli obejmujacy wszystkich.

    Polska nie jest dzikim krajem!

    Polska jest krajem zmagajacym sie z „dzikoscia” jakiejs czesci swoich mieszkancow. Ale nawet jesli ich liczba jest bardzo duza, to nie sa to wszyscy mieszkancy Polski. A poniewaz to nie sa wszyscy mieszkancy Polski, to nieuprawnione jest nazywanie Polski „dzikim krajem”.

    Wielokrotnie pojawialy sie argumenty o chamstwie mieszkancow, a majace swiadczyc o „dzikosci” Polski. Samo chamstwo nie jest jeszcze dzikoscia. Chamstwo jest skladnikiem mozliwym prymitywizmu, ale nie dzikosci. Chamstwo nie jest samo w sobie dzikoscia, bo kazdy jak sie zastanowi to znajdzie przyklady chamstwa ludzi co ani nie sa prymitywni, ani „dzicy”, a sa tylko zwyczajnymi chamami. Kulturalnymi i cywilizowanymi chamami moznaby powiedziec. Dlatego nie mieszajmy chamstwa z dzikoscia, nawet jesli tak czesto chamstwo i dzikosc ida reka w reke.

    Sadze, ze najbardziej uzasadnionym byloby mowienie o Polsce jako karaju zmagajacym sie „dzikoscia” wielu swoich mieszkancow i z problemami z tej dzikosci wynikajacymi, ale zadna miara „dzikiego”.

    pozdrowka
    ~l.

  165. Tanaka
    29 maja o godz. 7:39

    Bo Ty pewnie wybrałeś się tam w sobotę lub niedzielę i to był błąd 🙂 – ja unikam tych dni jak ognia,
    W ciągu tygodnia są to często dość rzeczywiste SDP .
    No i trzeba było zostawić samochód i jechać pociągiem ( 30 min. bez korków) Wkrotce zamiast pociągu metrem.A najlepiej oczywiście rowerem wzdłuż drogi wodnej.

    To czego rzeczywiście nie ma – to lasów. Kiedy po raz pierwszy jechałam pociągiem z lotniska zadawalam sobie pytanie – gdzie podziały się drzewa w tym kraju.
    Ale tak to już jest – albo poldery,albo drzewa:)
    Nie dziwię się,że kiedy miejscowi zobaczyli Puszczę Białowieską,to im się w głowach zawróciło.

  166. Tanaka
    29 maja o godz. 9:14
    a pomyślałeś, żeby równie ciekawą nie tylko dachów ćciną krytych, ale i innych ciekawostek koleżankę zaprosić na wycieczkę? byłoby jak znalazł w takiej sytuacji lekko podszytej utratą 126p wraz z podtopieniem kierowcy. Może sprawdziłaby się jako sygnalistka…

  167. Tanaka
    29 maja o godz. 9:20
    z punktu widzenia księgowego brak po stronie Ma 20 mld zł to albo kredycik ( a państwo nasze nie ma już zdolności kredytowej, no chyba, że u Glapińskiego) albo żegnajcie plany i marzenia. Albo Winien sie nie uzgodni i będzie …niedosyt.

  168. albo z Winien się nie uzgodni

  169. konstancja
    29 maja o godz. 9:49

    A zawsze w odwodzie jest PWPW … i wystarczy nacisnac guziczek i leeeeciiii… Znaczy sie drukuje.

    pozdrowka
    ~l.

  170. Że też mnie podkusiło.
    Zachciało mi się nie zaglądać i nie czytać. Ale mnie podkusiło. I zrobiło mi się wstyd. Może nawet przykro. Że żyję i mieszkam w dzikim, barbarzyńskim kraju. Że sam jestem w związku z tym dzikusem i barbarzyńcą. Bo mieszkam i żyję w kraju, w którym żaden cywilizowany człowiek nie byłby w stanie funkcjonować, a po tygodniowym sporadycznym pobycie musi wracać do siebie i poddawać się miesięcznej psychoterapii po traumatycznych doznaniach. Gdzie każda godzina pobytu to walka o przetrwanie.
    Wstyd mi, że każda twarz widziana to nie twarz a plugawa, bezzębna morda wykrzywiona złością. Wstyd mi za bezinteresowną zawiść u wszystkich o wszystko.

    Wstyd mi za Owsiaka i tysiące wolontariuszy co roku zbierających na Orkiestrę bez względu na pogodę. Wstyd mi za tysiące ludzi, którzy w tydzień są w stanie uzbierać bańkę na operację kręgosłupa u dziecka, która to operacja może być przeprowadzona jedynie w USA. Albo na terapię dziecka chorego na pęcherzycę. I jeszcze innych. No po prostu i po ludzku wstyd mi za mój kraj.

  171. Tanaka
    29 maja o godz. 9:14

    Cudne te przygody zdesperowanego Polaka na grobli 🙂 🙂
    Poranek z humorem to remedium na wszelkie inne zle rzeczy 🙂

    W De Doelen będzie od września nowy szef- dyrygent. Słyszalam go w tym roku dwa razy i zapowiada się rewelacyjnie.
    To Lahav Shani 29-cio letni dyrygent i pianista z Tel Aviv .Ogromny talent z pamięcią fotograficzą – dyryguje wszystko bez partytury,a to zdarza się rzadko.Można go śmiało porówniać z Gustavo Dudamelem.
    Więc wiele się będzie w końcu działo w De Doelen 🙂

  172. wbocek
    29 maja o godz. 9:15

    Wybacz wbocku , ale wydaje mi się,że skoro sam często rozmawiasz na temat wielu subtelności językowych i to w sposób bardzo szczegółowy, to i Qba i każdy może dzielić się pewnymi spostrzeżeniami rownież na tym polu. Szczegolnie,że zrobił to i logicznie i zwięźle – bez drobiazgowego rozbierania na czynniki pierwsze.
    Mała notka z pewną własną refleksją nie musi być chyba powodem do takiej uszczypliwej oceny i odsyłania do izdebki .Czyżby powodował to fakt,że właśnie Qba zabiera zawsze głos w sposób spokojny i wyważony? To łatwo przypinać łatkę tam,gdzie od razu nie przyjdzie riposta wagi ciężkiej.

  173. Ach ten biegun
    W rodzaju męskim tyle znaczeń i możliwości konfuzji, a w żeńskim tylko jedno i zupełnie jednoznaczne, konkretne, namacalne (?) klarowne (??)… 😎

  174. @ wbocek
    29 maja o godz. 9:15

    Nie turbuj się Waść moimi igraszkami z językiem, bo one wpływu na nikogo i na nic nie mają. Ot, dyletant myśli, że myśli.
    Przy takim podejściu będziesz wiecznym frustratem z powodu, że język … Jak na razie to Ciebie frustruje język, co objawia się Twoim zaperzeniem językowym, świadczący o braku dystansu do podmiotu. Wybacz, że nie traktuję języka tak, jak Ty byś chciał. To dla mnie tylko narzędzie, a każde narzędzie można spróbować ulepszyć.
    Spróbuj dla świętego spokoju … O! Święty spokój to statnia rzecz, której będę w życiu pragnąć.
    …bo z Tobą nikt się nie zrozumie Tu – niestety – pojechałeś po bandzie uzurpując sobie prawo do reprezentowania wszystkich.

    Drogi @wbocku. Więcej luuuuzu. Nie warto się denerwować bliźnimi.

  175. @Qba
    29 maja o godz. 8:38

    No właśnie. Nie używało się języka plugawego tak nagminnie jak dziś, dlatego posiadał znaczną siłę rażenia, a już użyty przez matkę wobec własnego syna… 🙄
    Sąsiadka raczej się nie spostrzegła, jak go nazwała, a zdumienie w oczach mojej rodzicielki odniosła do samego krzyku, że tak się rozwrzeszczała na całą okolicę, niby.

  176. Zgodnie ze zwyczajem blogowym dyskusja w komentarzach odbiegła już tak daleko od tematu wstępniaka, że czuję się nieswojo, zamierzając podać jeszcze dwa przypadki potraktowania osoby niepełnosprawnej przez zdrowe, katolickie społeczeństwo i przedstawicieli umownej władzy.

    Pewnego dnia spróbowałem zwrócić uwagę hożej dziewczynie, która na chama zajęła pół miejsca (jedynego!) dla inwalidy przed przychodnią lekarską, że nie zachowuje się jak należy i tylko doczekałem się reprymendy, dobrze że mnie nie pobiła!

    Pewnego razu podjechałem do ratusza, przed którym jest parking i kilka miejsc dla inwalidów (łącznie 3). Wszystkie były zajęte przez osoby nie uprawnione (uprawnienie jest demonstrowane odpowiednią legitymacją, umieszczoną za szybą samochodu). Zaczepiłem nudzącego się tam „szeryfa”, i prosiłem o interwencję. Uzyskałem informację, że on nie ma prawa do reagowania, bo może to robić tylko na polecenie „właściciela” parkingu, którym jest Prezydent Miasta. Zasugerował mi pojechać do Urzędu Miasta i tam protestować, gdybym przypadkowo zastał Prezydenta przy swoim biurku. Nie skorzystałem z tej genialnej rady, odjechałem kilkaset metrów i pokuśtykałem o czteropalczastej lasce do urzędu komunikacji. To było bardziej ekonomiczne niż szukanie prezydenta miasta w odległym o 10 km Koźlu. Tak wygląda pomoc ze strony Straży Miejskiej osobom niepełnosprawnym w „dzikim” kraju.
    „Pan” sejm jednak rozwiązał ten problem, straż miejska ma obecnie prawo działania niezależne od opinii właściciela parkingu.
    Mogłem sobie pozwolić na przejście do dalekiego miejsca postoju, gdyż miałem wtedy (po pierwszym udarze) „umiarkowany” stopień niepełnosprawności. Obecnie jestem najgorszy sort – niezdolny do samodzielnej egzystencji i żaden „przemarsz” nie wchodzi w rachubę, tylko kilkumetrowe przemieszczenia z wykorzystaniem balkonika. Tak jest od 15 lat i zarówno ja, jak i moja „opiekunka” doskonale rozumiemy sytuacje protestujących opiekunów. Różnica jest jednak znaczna. Nie otrzymuję żadnego dodatku z powodu niepełnosprawności, ale mogę się obejść bez 500 zł dodatku. Póki żyjemy oboje, nasze emerytury wystarczą na skromne życie. Na luksusy nie, ale takowych nawet nie łakniemy. Nie lubię kawioru i ośmiorniczek, to ohydztwo, a na dobrą kiełbasę na razie mnie jeszcze stać (musi być chuda z powodu trzustki i wątroby). Wycieczki lądowe są bardzo trudne dla mnie, luksusowych statków nie zaszczycimy, bo żona choruje na sam widok statku. Mnie osobiście dobra zmiana wykończy dopiero, gdy ZUS zbankrutuje, ale żal mi tych 200 000 walczących o groszowy dodatek (w skali potrzeb).

  177. @Tanaka
    29 maja o godz. 9:14

    W mojej górzystej okolicy, przy wąskiej dróżce stoi sobie chłop wsparty o widły, odpoczywa od roboty i co widzi? Widzi otóż nadjeżdżającą furgonetkę jadącą tyłem pod górę tej dróżki.
    – Słyszałem, że tam się nie da zawrócić, to jadę tyłem!
    Chłop kiwa głową ze zrozumieniem i wraca do roboty. Po półgodzinie słyszy wracającą furgonetkę, patrzy, a ona znowu tyłem…
    – Jednak dało się zawrócić! – krzyczy z dumą kierowca 😎

  178. Paradox57
    g.10:02
    Można powiedzieć, że mnie wyręczyłeś.
    Też się wstydzę za wszystko, a nawet za takie drobiazgi, że młodzi ustępują miejsca starszym w komunikacji publicznej znacznie częściej w Polsce, niż np. w Szwecji, Belgii czy Francji (wiem z autopsji), że w sklepie (zwłaszcza niedużym) można sobie pożartować ze sprzedawcą, który o zgrozo się uśmiecha nie wiedzieć po co. Wstydzę się również za urzędniczki/ków, którzy grzecznie i sprawnie załatwiają petentów w moim urzędzie dzielnicowym lub w mojej „przyszywanej” gminie nad Narwią. Mogłabym dłużej, ale nie warto.
    Chamstwo, „dzikość” są brutalne, agresywne więc rzucające się w oczy, cywilizowana normalność jest trochę jak powietrze.
    P.S. Może jestem w czepku urodzona, ale kłaniam się nisko personelowi trzech warszawskich szpitali, w których gościłam (na szczęście przelotnie i nie z powodu „zagrożenia życia”) w ciągu kilku ostatnich lat. Złego słowa nie mogę powiedzieć. Ani przez moment nie czułam się przedmiotowo, moje współtowarzyszki szpitalnej doli – podobnie. Życzliwość, troska – średniego personelu (bo z nim pacjent ma najwięcej do czynienia) to już standard, a wyjątki tylko potwierdzają regułę. Może kiedyś było inaczej. Na szczęście wtedy byłam okazem zdrowia.

  179. paradox57
    29 maja o godz. 10:02

    Paradoxiku, mierzenie na aptekarskiej wadze – co robi specjalista od „nie” lonek – niedzikości w Polsce lub mierzenie ile jest dzikości, ile cywilizacyjności to, oczywiście, nierozumienie, że takie oceny są zawsze subiektywne, i nierozumienie jak i z czego się rodzą. Niepoważne więc jest targowanie się w rodzaju „wszyscy/nie wszyscy”. Nawet polscy uchodźcy na biegunach, którzy się tu najwięcej wypowiadają, nie są zgodni w ogólnej ocenie. Która, nawiasem mówiąc, kiedy dotyczy obecnej sytuacji wewnętrznej w Polsce, zawsze może być i prawdziwa, i za chwilę fałszywa, i za chwilę znów prawdziwa – zależy kto gada. Mnie zresztą opinie polskich uchodźców nie interesują, bo żyję konkretnymi sprawami, które mnie przez skórę dotykają, a nie czyjąkolwiek o nich opinią. Jak „dobry” sort rozmawia z „gorszym” sortem o PRL? Jest możliwy jakiś obiektywny obraz? Nie jest możliwy, bo człek nie żyje żadnymi obiektywnymi obrazami, nie patrzy na życie okiem aparatu, lecz wyłącznie własnymi oczami i własną psychiką, własnymi wspomnieniami, własną wiedzą, własnymi doświadczeniami, własnymi preferencjami, własnymi ocenami. Kiedy więc mówię o Polsce, będąc kompatybilnym z nastrojem Antoniusa, że Polska to dziki, kryje się za tym moc doświadczeń składających się na taki właśnie subiektywny jej obraz. Cały obraz jest, rzecz jasna, zróżnicowany. Mało tego: ocena zmienia się zależnie od tego, co człowiekowi dopiecze – np. 8 godzin na korytarzu SOR-u z 95-letnią matką – lub ucieszy – np. pogoda ducha tejże matki. Ale wiele jest sytuacji, kiedy na lata przed Anoniusem mówiłem: „dziki kraj” (za rządów PO mówiem na Polskę: „bezpaństwo), a raczej nigdy nie mówiłem: „mądry kraj”, „logiczny kraj”, „demokratyczny kraj”. Często natomiast mówię: „piękny kraj”. Tyle że to piękno nie jest zasługą człowiekowatych.

  180. @Orteq, choć nie tylko
    Dzięki za wczorajsze wsparcie. Mam tylko dwie uwagi:
    Dzisiaj przyrównanie do Reagana w Grenadzie w 1983 jest już mało znaczące. Dla mnie istotne jest choćby to, co się stało w Brazylii gdzie dzięki bratniej pomocy udało się w podejrzany sposób oskarżyć i usunąć panią prezydent bo utrudniała swoim. To promieniuje na nieszczęsnego Maduro.
    Co do stron internetowych to wszystkie mają dobre strony i głupie wpadki. Nawet „Nature” potrafi przepuścić bzdury. Chodzi raczej o konkretne teksty których jakości nie ocenia się po tym, czy się strona podoba tylko po tym, czy zawarte tam uwagi okazują się prawdziwe w przyszłości i w praktyce.
    Chociażby: „Wszyscy” za paroma wyjątkami wiedzą, że Putin to bandyta i osobiście strzela do samolotów pasażerskich. No i co teraz zrobić, kiedy prezydent Macron przeprosił 2 dni temu w Petersburgu za takie zachowanie Europejczyków? Które strony internetowe pisały prawdę? Wredny RT czy NYT i Guardian?

    I ostatnie. Dzisiejsza moja wiadomość.
    Okazało się, że al Salman, saudyjski następca tronu, ten który to ma pozwolić kobietom wsiadać do aut i jak dotąd te pierwsze, które wsiadły, też wsadził (do mamra), właśnie ten Odnowiciel prawie święty według głodnego wartości (i ropy) Zachodu został ranny.
    Ranny w ciężkiej (salwy) strzelaninie pod pałacem królewskim 22 kwietnia. Od tego czasu nie pojawił się publicznie. Żyje?
    To jest plotka dnia.

  181. @wbocek

    Masz potrzebe sie do mnie przypiac?
    Prosze bardzo, sie przypinaj, ale nie przypinaj mnie do postu do kogos innego adresowanego.

    pozdrowka
    ~l.

  182. @ Antonius

    Już kiedyś napisałem, że chętnie Cię czytam chociażby dla samego języka. Po prostu robisz to porządnie, czyli z myślą o innych, w tym wypadku – czytających.
    Też już (chyba) pisałem, że różnicę pomiędzy Polską, a Niemcami określam następująco:
    W Niemczech – zawieje i zamiecie.
    W Polsce – zawieje i nie zamiecie.
    Przekłada sie to na wszystko i wszystkich. Przykładowo, w Polsce spotkałem się wielokrotnie z następującą reakcją na zwrócenie uwagi: „A kim pan jest, że…”. Czyli przedmiot uwagi jest nieistotny. Istotna jest natomiast hierarchia dziobania, bo ona determinuje w Polsce wszystko. Wiara katolicka jest pełna przykazań, których nie można lub nie trzeba (spowiedź) wypełniać. Dlaczego więc prawdziwy polski katolik miałby sprzeciwiać się stylowi życia, który stosuje (prawie) każdy reprezentant katolickiego boga w Polsce? Przecież rodzina jest najważniejsza, więc nepotyzm to wręcz przykazanie. A poza rodziną, każdy jest obcy.
    Nieco wyżej @paradox57 udowadnia, że nie rozumie społecznej solidarności. Ona powinna być normą i występować w przypadkach nagłych. Jeżeli natomiast mamy być dumni z reakcji społeczeństwa w sytuacjach, które każdy rząd powinien załatwiać automatycznie, to chyba nie wyszliśmy z pieluszek niewolnictwa, pańszczyzny i owieczek dojnych.
    Wydaje mi się, że Polska jest dzikim krajem w sensie niemożności spojrzenia większości obywateli ponad brzegiem talerza. O ile ta niemożność w tzw. cywilizowanych krajach dotyczy przede wszystkim uboższej części społeczeństwa, o tyle w Polsce jest ona powszechna również wśród nowobogackich. A nawet bardziej wyraźna i bezczelna.
    Nie wiem skąd się to bierze, ale wielokrotnie spotkałem się w Polsce z twierdzeniem: „Bo mi się należy.” Tak po prostu. Za to że jestem.
    Cieszę się, że nie wierzę w żadnego boga. To musi być frustrujące, wielbić kogoś, kto wyrabia takie straszne rzeczy. Stosunek Polaków do bliźnich jest pewnie odreagowaniem tego duchowego stresu.

  183. Qba
    29 maja o godz. 10:37

    Qbo, zajmuję się językiem, bo to moja ulubiona materia, natomiast Ty masz chyba obsesję dopatrywania się we mnie jakiegoś zaperzenia. Jeśli stworzysz własny język, spełniający te wymagania, jakich już trochę przez wiele miesięcy nawymieniałeś, to będziesz rozumiał tylko sam siebie. Nie wiem, z jakiego powodu przyjmujesz konfrontacyjny ton i zarzucasz mi reprezentowanie…przepraszam – kogo, jeśli Twój język będziesz rozumiał tylko Ty?

  184. Ładnie, że są na blogu ujmujący się za honorem Ojczyzny.
    Mnie jednak ogarnia zażenowanie i upokorzenie, a nie duma, kiedy czytam dramatyczne apele o datki na leczenie, wsparte możliwie drastycznymi zdjęciami chorych polskich dzieci, albo (rzadziej) dorosłych. Wstyd mi, kiedy w okolicy pojawiają się „studenci” z Polski, wręczający moim sąsiadom karteczkę z informacją (po niemiecku) o głuchocie i sprzedający chińskie badziewie jako polskie rękodzieło…

  185. @wbocek 11:03

    I dobrze, że piszesz tak, jak piszesz. Bo z dotychczasowej lektury wyniosłem takie jednostronne widzenie Polski. Dzikie, barbarzyńskie, kołtuńskie. Jednym słowem czarne jak księżowska kiecka.
    A bywają i jaśniejsze strony. Przy czym każdy z nas stykał się i styka z takimi i takimi. Występującymi w różnym nasileniu. Sami pewnie też nie jesteśmy bez winy. Ale tu już niech każdy bije się we własną klatkę z piersiami.

  186. basia.n
    29 maja o godz. 10:24

    Odniosłem się do stałej postawy Qby: doszukiwania się nielogiczności w języku. Tym razem tu:

    ” Strata kojarzyła mi się zawsze z utratą czegoś, co już posiadam. Natomiast autor pisze o czymś, co Polska mieć może w sposób sugerujący odebranie. Jedyne (według mnie) uprawnione w tym wypadku określenie, to „nie uzyska/nie otrzyma” lub podobne, a więc odnoszące się do potencjalnej możliwości.
    Oczywiście język żyje. Ale co to za życie?”

    Nie ma tu żadnej racji – jest nierozumienie języka i rozsiewanie błędnego mniemania że język podlega lub powinien podlegać prawom logiki. Qba po prostu robi antyjęzykoznawczą robotę, a ja tylko wytykam – nie krzyżuję go przecież. Zauważ że i Ty i on więcej poświęcacie uwagi osobie niż meritum. Takie rozmowy są bezsensowne i bezcelowe.

  187. @ wbocek
    29 maja o godz. 11:20

    Rozumiem, że wyrażenia typu …zamknij się w swej izdebce i gadaj do woli sam ze sobą – bo z Tobą nikt się nie zrozumie… nie są wyrazem jakiegokolwiek zaperzenia, a Twoim językiem codziennym/potocznym. Domyślałem się tego już wcześniej ale teraz mam to „na piśmie”. Przyjmuję oficjalnie do wiadomości.
    Nie rozumiem natomiast Twego niezrozumienia własnych stwierdzeń (jak wyżej), że „…z Tobą nikt się nie zrozumie…”. Wyrażenie takie oznacza, że dla wszystkich będę niezrozumiały. Stąd moje stwierdzenie o reprezentowaniu „wszystkich”.
    Masz niewątpliwie ogromną wiedzę o języku polskim (przynajmniej w porównaniu ze mną). Nie znaczy to jednak (chyba), że możesz wymagać od innych rozumienia Twoich skomplikowanych (bardzo często) sposobów wyrażania myśli. Z punktu widzenia prostego czytającego, czyli mojego, nie zawsze wiem co autor zamierzał. Niestety, to na Tobie – jako tym lepszym językowo – spoczywa zadanie wyjaśnienia. Zaperzanie już wyjaśniliśmy.

  188. @Tobermory 11:22
    Żebranie jest upokarzające, „żebranie” takie jak to opisujesz jest odrażające.

    Mnie też by się marzyło, żeby rodzice nie musieli rozpaczliwie apelować o sfinansowanie zakupu leków, bo ich na to nie stać, a państwo nie chce refundować. Żeby chorzy mieli zaspokojone potrzeby nie minimalne, a wszystkie. No marzy mi się.

  189. Nieotrzymanie spodziewanych korzyści można odczuć jako stratę, zwłaszcza gdy nadzieje mają konkretne wsparcie w dotychczasowej praktyce. Do dobrego łatwo się przyzwyczaić i traktować jako stałe i należne. Ustanie stałego strumienia pieniędzy lub jego zmniejszenie może stanowić szok.
    Nam się należy!

  190. lonefather
    29 maja o godz. 9:33

    Nie zgadzam sie z okresleniem Polski jako „dzikiego kraju”.

    Masz do tego prawo. Wszystko zależy od definicji. Z tą jest tak jak w znanym powiedzonku, każdy ma swoją (jak i d…). Spodobała mi się wypowiedź Mira D., który miał pewnie tez własną definicję – z pozycji milionera, któremu zabrakło uwielbienia przez Polaków. Pasowało mi to określenie świetnie do postępowania – nagminnego!!! – wobec osób niepełnosprawnych, ich potrzeb i wydumanych i nie przestrzeganych przywilejów. Stąd moje uwagi.
    Nie neguję faktu, że część społeczeństwa wykazuje empatię, sam byłem potraktowany po ludzku przez nieznajomych np. na dworcach, gdy pomagali mi lub żonie z wózkiem na schodach. Właśnie – tu jest pewien element dzikości państwa – brak dbałości o potrzeby inwalidów – nie wspomnę nawet 40-dniowej i przegranej batalii o niewielki dodatek. Otaczające nas kraje są rzekomo bogatsze i robią wiele, aby usunąć typowe bariery: Schody, wejścia do wagonów i autobusów, krawężniki – ta zmora wózkarza!.
    Można się uśmiać! U nas jest kilka autobusów z możliwością wjazdu wózka, dziecięcego i/lub inwalidzkiego. Bardzo często kierowcy nie chcą z tego korzystać. Ja tego nie potrzebowałem , choć niełatwo mi wejść i wyjść z auta, ale są uchwyty i żona wynosi wózek i ten na mnie czeka, ale gdybym nie umiał wstać, to umarł w butach.

    Pamiętam kłopoty przy wsiadaniu do pendolina w Gdańsku. To dość zabawna historia, wypisz, wymaluj, satyra Kishona z jego pierwszego spotkania z administracją portu w Haifie. Nie mogli wysiąść bo Giershon zabrał klucz od portu i poszedł do domu. Jak wyglądała moja jazda z kliniki w Gdańsku . Zamówiłem miejsce w odpowiednim przedziale. Nie udało mi się zapewnić opieki na dworcu, bo to trzeba zgłosić 3 dni wcześniej i nie na każdym dworcu – w Gdańsku tak. Wypis ze szpitala zależy od lekarzy i nie zgłosiłem tej chęci opieki. Przyjeżdżam na dworzec, a na peron są dwa dojścia na dół i do góry po bardzo długich i stromych schodach. Gdyby był opiekun, to był możliwy dojazd na peron, ale zamknięty – tak jak w Haifie dla przybyszy do ojczyzny, gdański Giershon zabrał klucz!. Na dół prawo grawitacji pomaga, do góry nie bardzo. Miałem dużo czasu do przyjazdu pociągu z Gdyni, więc się zawlokłem na peron (daleki), a żona targała bagaże i wózek na peron. W Berlinie dworce są przystosowane do takich działań. Nowoczesne pendolino ma platformę, ale jej uruchomienie było poważnym problemem dla kolejarza. Przy wysiadaniu w Katowicach oszukałem PKP i wylazłem z najbliższych drzwi zwykłych i żona z wózkiem przede mną. Konduktor pomagał.

    Drobny przytyczek: W Katowicach zmodernizowano dworzec na miarę XXII wieku (może przesadziłem?). Są okropne schody, zarówno na peron jak i do wyjścia do miasta, ale są platformy, jeżdżące i w górę i w dół (teoretycznie – jak polskie państwo). Klasa! Niestety- zepsute kilka dni po szumnym otwarciu dworca. Efekt jasny, wlokę się po schodach najpierw w dół, a potem w górę. Musze się trzymać poręczy, a ta jest elementem tej platformy, pięknie umaszczona smarem. Ktoś w tym pięknym zakątku kraju miał nas w dupie, a rękawiczki mogłem wyrzucić. Czy to nie pasuje do mojej – domniemanej definicji? Pasażerowie pomogli żonie z wózkiem, bo bagażu w Katowicach nie mieliśmy -była to wizyta w klinice, a nie ten powrót z Gdańska.

  191. lonefather
    29 maja o godz. 9:56
    PWPW sprywatyzowano do tego stopnia, ze grosze biją nam w Anglii. Im się opłaca.
    PWPW to dziś spółka akcyjna z pociotkami PISu w Zarządzie. Oni mogą tę machinę puścić w ruch…Balcerowicz zmarłby na zawał. Inflacja byłaby kilkuset %

  192. wbocek
    29 maja o godz. 7:33
    Ewa-Joanna
    29 maja o godz. 5:35

    ” ‚Bieguni’ w znaczeniu, jakie wymyśliła pani Tokarczuk przyda się wyłącznie ludziom rozmawiającym o książce „Bieguni” pani Tokarczuk…Nie da się zarządzać językiem z fotela. Sądzę, że wyraz pozostanie literacką ciekawostką znaną w ograniczonym kręgu ludzi – jak „Finnegans Wake”, dajmy na to. Mnie się, podobnie jak Tobie, nie podoba.”

    Wiesz ty co, wbocku? Zestawienie Joyce’a z Tokarczuk nie jest juz dzisiaj az tak bluzniercze jak byloby przed otrzymaniem Bookera przez te ostatnia. Poniewaz niezrozumienie tresci ‚Finnegans wake’ oraz ‚Biegunow’ przez przecietnego czytelnika jest w duzej mierze porownywalne, uzasadnionym sie staje twoje porownanie Tokarczuk do Joyce.

    Wiec popacz ty popacz. Jedna miedzynarodowa nagroda dla Polki i ta momentalnie awansuje do poziomu poteg takich jak slynny Irlandczyk

  193. @Antonius

    Nie wiem, czy te wszystkie bariery architektoniczne wynikają z mania w dupie osób niepełnosprawnych. Pewnie tak. A częściowo z totalnej bezmyślności projektantów. U mnie w pracy spotkałem się z dwoma podejściami.
    Pierwsze. W latach 60. wybudowano kliniki weterynaryjne dla wydziału wet. Zgodnie z ówczesnymi standardami i głównie dla zwierząt gospodarskich i koni. Bo wtedy zwierzętami towarzyszącymi mało kto sobie u nas dupę zawracał, traktując to jako jakiś wybryk natury. Postawiono też stodołę. Wiadomo, na paszę, słomę. Jak się czasu zmieniły i struktura pacjentów, stodoła przestała być potrzebna, więc ją rozebrano i na jej miejsce postawiono coś nowego. Zgodnie już z nowymi przepisami dot. osób niepełnosprawnych. W związku z tym, wewnątrz budynku zamontowano platformę schodową. Coś w tym rodzaju:
    ,,https://www.liftplus.pl/delta-platforma-przyschodowa
    Żeby dostać się na wysoki parter, gdzie znajdują się gabinety. Ale żeby z niej skorzystać, trzeba wejść do budynku po schodach (6 stopni pokrytych gresem). Najbardziej można je docenić zimą.

    Drugie. Zanim rozebrano „obórkę” (tę z lat 60.), w której pracowałem, żeby na jej miejscu postawić nowy budynek, do przychodni dla zwierząt towarzyszących też należało wchodzić po schodkach. Tu na szczęście tylko 3. Sugerowałem swojemu ówczesnemu szefowi, że może by z jednej strony wyburzyć te stopnie i zrobić podjazd dla wózków. Koszt i robota niewielkie. Usłyszałem, że przecież osoba niepełnosprawna nie może wykonywać zawodu weta. Takie myślenie.

  194. @paradox57

    Mnie też się marzy. I patrzę jak państwo kradnie obywatelom 400-500zł nazywając to podatkiem , składką czy daniną, żeby do rzeczywiście potrzebujacych trafiło 100zł. I patrzę jak bardzo dużo fundacji włącznie z fundacjami Ochojskiej czy Owsiaka potrafią to zrobić za 120-200zł. Ale Polska to dziki kraj i państwo musi się zajmować wszystkim.

  195. @Vera, @404, moze jeszcze jaki inny @nick – 11:07

    Chyba sie pogubilem kto jest kto. Co nie przeszkadza, zeby pozdrawiac serdecznie wszystkie pokrewne, chocby tylko odrobine, dusze

  196. Antonius
    29 maja o godz. 12:15

    Ja sam pewnie wiecej niz raz na tym blogu pisalem o Polsce jako „dzikim kraju”…

    Taki odruch, gdy sie stykasz z durnota, chamstwem, glupota … codziennymi, a masz swiadomosc tego ze mozna inaczej. Zwlaszcza wtedy, gdy tak niewiele byloby potrzeba do tego, zeby bylo inaczej.

    Ale choc pisalem, ze „Polska do dziki kraj”, to pisalem nie jako definicje, ale jako prztyczek co ma na celu uswiadomienie, ze mozna inaczej. Ze nie trzeba wcale wiele, zeby to inczej zrealizowac.

    Czesc skladowych mojego protestu przeciwko nazywaniu Polski dzikim krajem wyzej opisalem. Powstrzymalem sie przed dlugasna lista ludzi i dokonan, ktore mowia o Polsce kraju wysokiej, czy najwyzszej kultury. Powstrzymalem sie bo nie w tym jest problem, tylko w tym, ze jak sie czyta dyskusje blogowa, to widac, ze problem jest w powszechnym myleniu pospolitego chamstwa ze zwyczajna dzikoscia.

    Powszechnym ocenianiem chamstwo pospolite awansuje do rangi dzikosci.
    Zwykla glupota codzienna, tez dostepuje zaszczytu stania sie dzikoscia.
    I prymitywizm co jest nieczuly na innych, tez sie „lapie” na dzikosc…

    Tak, zgadza sie ze Polsce wiele, czy bardzo wiele brak, a jeszcze wiecej brak bardzo wielu jej mieszkancom. Niemniej wszystkie te braki, wady, zaniedbania, to wciaz w moich oczach za malo zeby spokojnie i bez zmruzenia oka stwierdzic, ze Polska to „dziki kraj”.

    Na Polske skladaja sie jak wyzej pisalem i ludzie co sie ledwo co z dzikosci wyzwolili, ale sa wciaz w jej zasiegu i tacy co wskutek okolicznosci wtornie „zdziczeli”, ale i z takich ludzi, ktorych nikt nie ma prawa „dzikimi” nazywac, ale w glownej mierze Polska sklada sie z ludzi co raz sie dziko zachowaja, a innym razem cywilizowanie. Od okolicznosci zalezy jak sie zachowaja.

    Sadze, ze jest jak wyzej napisalem, czyli ze Polska zmaga sie z dzikoscia, ale nie swoja, tylko z „dzikoscia” jakiejs czesci swoich mieszkancow.

    I sadze, ze jesli Polska nie padnie w obecnym renesansie dzikosci, to w dluzszym okresie sie z tej dzikosci wyzwoli.

    pozdrowka
    ~l.

  197. Antonius
    29 maja o godz. 12:15

    Acha i jeszcze jedno. NAwet tysiac przykladow glupoty, czy niefrasobliwosci, to nie bedzie tysiac dowodow na tysiac glupot, tylko caly czas jedna i ta sama glupota z tysiecznymi jej dowodami. Niemniej caly czas glupota i tylko glupota, a nie dzikosc.

    pozdrowka
    ~l.

  198. Pamiętam jak byłam pozytywnie zaskoczona kiedy jechałam autobusem ( a to mi sie bardzo rzadko zdarza) przylepiona do szyby żeby nie przegapić przystanku, w cięzkiej i bezsensownej panice, że nie wysiądę gdzie trzeba, zobaczyłam kobiete stojącą na przystanku z dużym numerem autobusu na kartce. I mój kierowca wysiadł, wprowadził kobietę do autobusu, usadził ją z rewerencją, skasował jej bilet i pojechaliśmy dalej.
    A do mnie dopiero dotarło, że widząc nigdy nie zastanowiłam się jak sobie radzą niewidomi. I poczułam sie zbudowana tym, że jednak ktoś pomyślał i mają pomoc.

  199. @paradox57
    29 maja o godz. 10:02
    Też tak sobie pomyślałam, że jednak nie może być az tak źle, jeżeli w Orkiestrze gra tyle osób. 🙂
    Sama gram namiętnie prawie od początku i nawet juz mam orkiestrowych znajomych na Allegro.
    Co nie znaczy, że wpis mag na ten temat mi się podoba. Bo nie.

  200. A tak poza wszystkim, to nie Polska jest dzikim krajem, ale jakas czesc jej mieszkancow pozostala dzikusami, lub sie w dzikosc stacza z roznych powodow.

    Wiec nie mowmy o Polsce jako dzikim kraju, ale o dzikosci mniejszej, czy wiekszej czesci jej mieszkancow.

    pozdrowka
    ~l.

  201. Noo, faktycznie, loniu. Polacy to nie dziki. Bo dziki to sa te swinie co przechodza granice polsko-bialoruska

    http://www.farmer.pl/prawo/przepisy-i-regulacje/kolejna-krirw-o-potrzebie-pomocy-po-asf-dla-rolnikow,68571,3.html

    Wiesz, oczywiscie, wszystko i na ten temat. Prawda, lonek?

  202. @Ewa-Joanna
    29 maja o godz. 12:56

    Kilka dni temu jechałem autobusem w Stuttgarcie. Kiedy się zatrzymał na moim przystanku i obniżył podłogę, okazało się, że przez środkowe drzwi nie wysiądę, bo przed nimi stoi wózek inwalidzki z pasażerem, a przez przednie wsiadają już ludzie. No fajnie, pomyślałem i postanowiłem poczekać, co dalej, bo autobus jakoś nie odjeżdżał. Po chwili drzwi środkowe się otworzyły, wózek z pasażerem ruszył do wyjścia i… spokojnie zjechał na chodnik po małej pochylni wysuniętej spod podwozia. Wysiadłem za nim, platforma wjechała pod podwozie i autobus odjechał. Cała procedura bez żadnego stresu, nerwówki, emocji, pomocy osób trzecich.

  203. Orteq
    29 maja o godz. 13:11

    A co to w/g ciebie jest wszystko?

    I skad ja mam to niby wiedziec?
    Jesli ani z dzikami po lesie nie biegam, a ni z mysliwmi na dziki nie poluje, ani nie siedze w MROl, ani nie mam kumpli w wiekszosci duzych zakladow miesnych poza jednym, ani nie siedze w MF …

    @Orteq, ciebie najwyrazniej cos porabalo, jesli jak duren stwierdzasz, ze ja „oczywiscie wiem wszystko na temat ASF„.

    pozdrowka
    ~l.

  204. Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły. Kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo prędko zmyka 😎

    W czasach studenckich wnosiłem kiedyś na trzecie piętro koleżankę ze świeżym gipsem na nodze. Karetka z dwoma rosłymi sanitariuszami na polecenie chirurga odwiozła ją pod dom (kazał odwieźć do domu, no to dojechali do domu) i odjechała, dalej radź sobie sama. Ale to było w czasach obrzydłej PRL słynącej ze znieczulicy i dzikości, nie to co dzisiejsza, cywilizowana Rzeczpospolita 😎

  205. Jestem pod wrazeniem, lonku. Taka glebia myslenia. Toz to artezyjska studnia wiedzy!

    PS. Probowalem nawiazac do twojej wiedzy podobno wyniesionej ze studiow (?) rolniczych. Najwyrazniej, trafilem w pudlo

  206. @Tobermory 13:21

    U mnie wprawdzie elektrycznie wysuwanych podestów w autobusach i trolejbusach nie ma. Niemniej rozkładane podesty są. I są wykorzystywane, jeśli istnieje taka potrzeba. Obsługuje je kierowca. Większość trolejbusów i znaczna część autobusów to pojazdy niskopodwoziowe, więc ułatwiające życie osobom starszym. Dodatkowo, na przystanku kierowca ma możliwość dodatkowego obniżenia całego pojazdu tak, żeby odległość do ziemi zmniejszyć.
    Mam wrażenie, że u mnie w mieście @Antonius nie miałby wielu problemów przy korzystaniu z komunikacji publicznej. Sporo barier jeszcze się widzi, ale i ON coraz więcej da się zauważyć w przestrzeni publicznej. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie z punktu widzenia osoby przemieszczającej się po mieście głównie pieszo.

  207. Orteq
    29 maja o godz. 13:35

    W czasach gdy studiowalem, to o ASF sie nauczylem tego, ze nie ma na to lekarstwa i jedyna metoda jest otoczenie ogniska zarazy scisla kwarantanna i poczekanie az wygasnie.

    Od pierwszych sygnalow pojawienia sie ASF w Polsce, wlasnie o tym mowili wszyscy wteerynarze ktorych pytano.

    Zdaje sie, ze byly proby kordonow sanitarnych, ale sie dalej rozprzestrzenialo.

    Dlaczego?

    W/g mnie dlatego, ze chciwosc polaczona z glupota i niefrasobliwoscia wziely gore nad rozumem i rozwaga.

    Zamiast kilkuset milionow odszkodowan, gdyby w pierwszych momentech postapic wlasciwie, beda wielomiliardowe straty, wielomiliardowe odszkodowania i prawdopodobna kleska gospodarcza w swiniach i przemysle miesnym na wieprzowinie opartym, dodatkowo wzmocnione katastrofa w przemysle paszowym.

    Ale to normalka, gdy niedouki i glupcy z PiSu zrobili dobra zmiane w rolnctwie i weterynarii.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Z tego co wiem od przyjaciol co w weterynarii wciaz „robia” ASF juz przekroczyla linie Wisly, wiec kleska raczej obejmie caly kraj, a nie tylko wschodnie wojewodztwa.

  208. @Orteq

    No dajże spokój, już się tak nie znęcaj, bo wpędzisz jeszcze kogo w dzikie emocje i dopiero się zacznie 🙄

    A swoją drogą to słowo „dziki” ma w polszczyźnie tyle znaczeń (o wiele więcej niż biegun), że Antonius postąpił nad wyraz roztropnie zawężając jego odniesienie do znanej mu z autopsji sytuacji osób z niepełnosprawnościami próbujących poruszać się po naszym umiłowanym kraju.

    dziki = niehumanitarny, bezduszny, bezlitosny, nieczuły, bezwzględny…
    Tak się zaprezentował światu nasz kraj niedawno w Sejmie

    dziki = osobliwy, egzotyczny, barbarzyński…
    Taki jest w oczach obrońców środowiska naturalnego

    dziki = histeryczny, zapamiętały, impulsywny, nadpobudliwy, fanatyczny, zaciekły, furiacki…

  209. @paradox57
    29 maja o godz. 13:39

    Myślę, że w dużych miastach ogólnie jest łatwiej, zwłaszcza gdy mają szczęście do mądrych rządzących albo wybiorą sobie, jak w Poznaniu, decydenta, który na własnej skórze zna problemy ludzi niepełnosprawnych.

  210. Orteq
    29 maja o godz. 12:40

    Wiesz co, Ortegu? Zestawiać można, co się tylko komu zamarzy. Ino durnie mogą mówić: „Ty się z Einsteinem porównujesz?! A cóż to Einstein – nadczłowiek? Gdybyśmy nie mieli cech wspólnych, nie byłby człowiekiem. Ale i wtedy to i owo dałoby się porównywać.

    Natomiast w Twoje ręce chciałem złożyć świeżutki komunikat z dzikiego kraju. Przed chwilą żona dostała telefon od brata, że stał się cud: jego córka z mężem i z dzieckiem miała czołowe zderzenie na szosie osiemnastej kategorii z gówniarą, która darła 130 na godzinę – i wszyscy, łącznie z gówniarą, wyszli z tego cało, bez większych obrażeń!!! Weź powiedz, że Polska to nie dziki kraj.

    Żegnam się na razie nie wiem na ile, bo z moim bratem, który jest w zakładzie opiekuńczym, jest kiepsko. Niewykluczone, że będę tym, który pochował całą rodzinę: ojca, mamę, brata młodszego od mnie o 10 lat i brata młodszego o 9. Na razie.

  211. Ależ nie można powiedzieć, że jesteśmy takim najgorszym narodem na świecie. Z pewnością jest sporo dobrych , poczciwych ludzi, o czym świadczy Orkiestra Owsiaka i pewnie jest wielu innych normalnych, porządnych ludzi, jak choćby ci manifestujący przeciwko bezprawiu, te kobiety walczące o godność , wspierane przez mężczyzn.
    Ale po pierwsze, ten naród znamy najlepiej, bo to nasz naród, więc mówimy o nim.
    Po drugie, ten naród żyjący od wieków pod katolicka okupacją nie ma szans na normalne rozwijanie dobroci. Wpływ klechów na psychikę przeciętnego Polaka był ogromny i w prawdzie się zmniejsza, ale wciąż jest znaczący. To ten wpływ, to od wieków powtarzanie, że Żydzi zamordowali zbawiciela, obrzydliwe, podłe insynuowanie, że Zydzi potrzebują chrześcijańskiej, niemowlęcej krwi do macy, to wszystko zaowocowała w czasie wojny wysypem szmalcowników, pogromami .
    Do tego dołozył sie PIS, z amoralnym karłem z Żoliborza na czele, który owe pielęgnowane przez KK instynkty nienawiści, zdziczenia niesamowicie wzmocnił. Jeszcze parę lat temu taki prostak, cham , dzikus ograniczał swoją dzikość do kręgów rodzinno-sasiedzkich, nie ujawniał sie publicznie, bo jednak były jakieś autorytety, ktoś, kto mówił, że warto być przyzwoitym. Karzeł z Żoliborza pokazał, że odwrotnie warto byc nieprzyzwoitym, warto być kłamcą, oszczercą, oszustem, warto opluwać , wyzywać, ubliżać, więc już można.
    No i potoczyło się. Teraz można z główki strzelić w tramwaju profesora, za to że rozmawia po niemiecku z Niemcem, obrzucać racami stadiony, za co zostaje sie uznanym na Jasnej Górze katolickim patriotą. Można lżyć, a nawet szarpać matki niepełnosprawnych dzieci, bo one posłance Pawłowicz śmierdzą.
    Wierzę, że jak pis zostanie odsunięty od władzy, to trochę znormalnieje. Ale tak na prawdę znormalnieje, jak w Polsce stanie sie to samo co w Irlandii. Kiedy kler przestanie mieć jakikolwiek wpływa na polityke, przestanie odgrywać role moralnego mentora, kiedy tym zramolałym zbokom odbierze sie prawo do zabierania głosu w sprawach tak istotnych, jak aborcja, in vitro … kiedy rozliczy się ich za bezprawne przywlaszczenie olbrzymiego majątku i uniemożliwienie im dalszego pasożytowania na narodzie.
    Wierze, że wtedy ci dobrzy ludzie znów sie ujawnią, zaczną stanowić wiekszość i nie będą musieli się bać. Bo dlaczego mielibysmy być takim genetycznie dzikim narodem ?

  212. Czy można nazwać dzikim kraj, którego władcy w trosce o praworządność stwierdzają, że

    „jedna z przesłanek zezwalających na przerwanie ciąży jest niezgodna z konstytucją. Chodzi o przypadek ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.”
    albowiem
    „„słabsza ochrona dziecka nienarodzonego, obciążonego istotnymi wadami genetycznymi lub nieuleczalną chorobą wydaje się być uzasadniona jedynie względami eugenicznymi, co jak już powiedziano, nie znajduje umocowania w Konstytucji”.

    Kto by się przejmował etyczną stroną świadomego wydawania na świat istot niezdolnych do innego życia niż w cierpieniu i skazywania ich rodzin na rozpaczliwą bezsilność i mękę, skoro „zachodzi możliwość naruszenia konstytucji” 😎

    Empatia – termin w dzikim kraju nieznany 🙁

  213. Na innym blogu „Polityki” dr Karczmarewicz niezwykle celnie nazwał polski ruch „prolajfowców” ruchem proporodowym.
    Byle się urodziło, a potem? A niech się męczą.

    http://bi.gazeta.pl/im/8f/54/16/z23414927Q,Andrzej-Rysuje—BYLO-SOBIE-ZYCIE.jpg

  214. @Qba – no skoro wspomniałeś o kazionnej lingwistyce…

    Tu drobny przykład. Wrażliwym zwiędną uszy.
    Ale siła wyrazu bezdyskusyjną jest 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=wRfPajJosHA

  215. Tobermory
    Wysuwane podesty w autobusach niskopodłogowych to żadna rewelka, o czym wspomniał już Paradox, choć jeszcze nam daleko do powszechności wszelkich udogodnień dla niepełnosprawnych w tzw. przestrzeni publicznej.
    Ciekawa jestem czy ty, Basia, Nefer i in., będąc w Polsce, macie okazję przyjrzeć się trochę tej gminnej, bo nawet nie powiatowej? Tam najlepiej widać, jakie zaszły zmiany. W urzędzie „mojej” gminy Rząśnik, w tamtejszym piętrowym markecie są windy, toalety przystosowane też dla niepełnosprawnych. Wodociągi, przyzwoite drogi lokalne i lokalne rozmaite projekty są zrealizowane w dużej mierze z funduszy unijnych. Informują o tym tablice na lub przy nowych obiektach.
    Aż mi głupio pisać o takich oczywistych oczywistościach dla tubylca, zakrawających na propagandę sukcesu, więc i spodziewając się kolejnej porcji twoich pośmiechujek. Ale co mi tam…
    Nie jest to na pewno sukces podłej zmiany, dzięki której z kraniku z kaską unijną będzie już tylko ciurkać, a rozpierducha czego jeszcze nie rozpirzyli, będzie postępować
    Nawet ateiści powinni się, modlić, by jak najszybciej udało się odsunąć mafię pisowską od rządzenia.
    Można do tego (modlenia się) użyć różańców świeżutko wyprodukowanych przez Ministerstwo Przedsiębiorczości I Technologii
    (sic!)

  216. @ Na marginesie
    29 maja o godz. 15:18

    A Jeremi Przybora na pytanie o markę samochodu odpowiadał: „Za przeproszeniem – mazda.”

  217. Lewy
    14:16
    Masz absolutnie słusznego co do oceny „tu i teraz” oraz prognoz.
    Jako bywający w Polsce często i nie tylko w wielkich miastach, chyba uznasz, że ja też mam słusznego.

  218. @basia.n 29 maja o godz. 10:24
    Właśnie miałam coś na ten temat… Ale wyręczyłaś mnie i zrobiłaś to bardzo grzecznie.
    @Qba 29 maja o godz. 10:37
    Pięknie!

  219. Tobermory
    29 maja o godz. 14:48

    No popatrz,popatrz – wypowiedział się na ten temat główny znawca konstytucji,który przestrzega jej ściśle w każym calu !

    Powiedziano podobno – szukajcie,a znajdziecie.
    Więc szukał i znalazł.

  220. @mag 29 maja o godz. 15:28
    Tomasz Jastrun po wizycie z dzieckiem w szpitalu:
    „W szpitalach bywa różnie, a niekiedy jest nawet dobrze”. Posumował!

  221. Qba
    Też polecę Jeremim Przyborą w ramach wzmożenia patriotycznego, które mnie naszło.
    https://www.youtube.com/watch?v=8x8S5Mgimy0

  222. Na marginesie
    29 maja o godz. 15:39

    Namarginesko – staram się jak mogę 🙂 🙂

    A Qba odpowiada zawsze bardzo ładnie i taktownie 🙂

  223. @Antonius 29 maja o godz. 10:41
    I bardzo dobrze, że o tym piszesz. Ale kampania o odpowiednie traktowanie ON zaczyna się w szkole. I nie chodzi wcale o okazywanie współczucia – chodzi o konkretną, kompetentną pomoc wtedy, gdy jest potrzebna. Zachowanie „szeryfa” na parkingu – poniżej krytyki. Ale przecież ON głosują i ktoś powinien zabiegać o ich głosy? Czy jest w Polsce jakaś organizacja, która was reprezentuje? Pisma do mediów i urzędów, nagłaśnianie takich spraw? Od czegoś trzeba zacząć.

  224. Lewy
    29 maja o godz. 14:16
    pocieszaające jest, ze gdy dwa lata temu pewien poseł nawoływał do wpłat na Caritas zamiast na Owsiaka, oczywiście przedtem robiąc Orkiestrze odpowiednią reklamę (anty-) a Owsiaka niemal posądzając o palenie lulek, zabraniając też wojsku organizowania imprez w styczniu, gdy gra orkiestra. A suweren pokazał PISowi gest Kozakiewicza i Owsiakowi urosło o 20 %. Ludzie-suweren na złość PISowi wpłacali więcej, niż przedtem i stąd wówczas wzięła się kwota ponad 100 mln zł.

    Caritas jest (był) bardzo niezadowolony z powodu konieczności zatrudnienia fachowej księgowej do rozliczeń z otrzymanych dofinansowań i dotacji, a to była pomoc publiczna skierowana na ON i nie ma zmiłuj. Nie przeszło przerzucenie tej czynności na przyznającego (instytucję) dofinansowanie. Oj, nie przeszło…

  225. mag
    29 maja o godz. 15:28

    Już chyba wspominałam wcześniej,że po wielu latach byłam pod koniec września 10 dni w Polsce – w lasach mazowieckich. Oczywiscie widziałam po drodze duże zmiany. Widzialam je również w pobliskim miasteczku.Pozostaje oczywiście to ogromne „ale” – ludzka mentalność.
    Pozostaje również to,o czym dziś piszemy – troska o ludzi najsłabszych w społeczeństwie.Wydaje mi się,że dopiero ten protest w Sejmie uzmysłowił ogółowi,że taki problem w ogóle istnieje.Ludzie tak bardzo są zapatrzeni jedynie we wlasne sakiewki.
    A teraz – tak jak sama wspomnialaś – kasa unijna mocno się okroi,trudno będzie szastać pieniędzmi. Ja wolalabym,aby to się stało pod rządami dobrej władzy, bo wtedy naturalna niechęć obróci się przeciw nim.

  226. Lewy
    29 maja o godz. 14:16

    Bardzo trafnie wskazałeś na to, co kształtowało i kształtuje tę obecną polską mentalność.Chciałabym również,tak jak Ty po prostu wierzyć,że to może się zmienić i że się kiedyś zmieni.

  227. @basia.n

    Ja trochę się obawiam, że postęp, jaki się dokonał w sferze technicznej był zdecydowanie szybszy niż rozwój mentalności. ale to już chyba taka prawidłowość. Łatwiej jak widać, udoskonalić maszynę niż człowieka. Przy dodatkowych zaniedbaniach w wychowaniu obywatelskim w czasach wolności, która nam tak pięknie zakwitła i kwitła do niedawna. Nie należy jednak tracić nadziei, mimo usilnych starań pisowatych, żeby zohydzać i obrzydzać.
    Co warte podkreślenia jako efekt protestu w sejmie, to że wiele spraw zostało wyartykułowanych i nagłośnionych. Bo te matki cały czas walczyły o godne życie. Tyle że apele przechodziły bez echa. Media, które tak teraz się rozpływają, przed protestem nigdy się na ten temat nie zająknęły. Za mało medialne wszystko było. Nie to co teraz.

    @na marginesie 15:52

    Jest chyba taka organizacja. Ta jakaś Rada, która odegrała tak haniebną rolę na początku protestu. Ta, której przedstawicielka podpisała z rządem jakieś gówniane porozumienie. I która się potem z tego porozumienia wycofywała, tłumacząc coś pokrętnie, że zostali wykorzystani i oszukani. Szczerze mówiąc, wtedy po raz pierwszy o jej istnieniu usłyszałem. To że ja, to pryszcz. Nie jestem objęty jej działaniem. Gorzej, że osoby protestujące w Sejmie też po raz pierwszy zobaczyły przedstawicieli tejże rady.

  228. @mag
    29 maja o godz. 15:28

    Ciekaw jestem, czym ci dałem asumpt do oczekiwania po mnie „kolejnej porcji moich pośmiechujek”.
    Czyżbym nie wyraził dokładnie, co mnie w Polsce razi i irytuje, przyprawia o wstyd i żenuje? Które z moich dotychczasowych uwag uznałaś za „pośmiechujki”?
    Znam Polskę powiatową dużo lepiej od wielkomiejskiej, bywam w (zasyfionych) lasach, czuję zimą, jakimi śmieciami i odpadami ogrzewa się domy, widzę, jak bezmyślnie lub z premedytacją blokuje się samochodami chodniki i miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych itd. itp.
    Antonius relacjonuje swoje doświadczenia i ja do nich nawiązuję. A co do toalet publicznych, to cieszę się, że jest w Polsce tyle stacji benzynowych 😎

  229. basia.n
    g,16:08
    To jasne, ze najwolniej zmienia się mentalność. A już w Polsce gminno-powiatowej – w żółwim tempie. Jest to przecież matecznik obrzędowego katolicyzmu narodowego, bezmyślnego i wciąż patriarchalnego.
    Bez księdza ani rusz, od chrztu po pogrzeb, więc nie ma się co wychylać. W niedzielę do kościoła się wystroić, podjechać wypasioną bryką, rzucić na tasę nie mało, by sąsiada przebić. Kolęda -obowiązkowo, bo inaczej ksiądz wyczyta na mszy i zawstydzi, no i głosować, na kogo trzeba.
    Szkoda, ze przestała się odzywać @Jiba, chyba jedyna osoba na tym blogu, która mieszka na tzw. zadupiu. Nie tylko zna od podszewki specyfikę takiego środowiska, ale i próbuje coś zmienić w swoim otoczeniu.
    Wieś jest chyba największym beneficjentem naszego przystąpienia do Unii, dzięki dopłatom dla rolników, a ostatnio również 500+ (rodzin wielodzietnych jest tam statystycznie więcej). Ale i tak tradycyjnie rolnik narzeka, jak chyba żadna inna grupa zawodowa.
    Obawiam się Basiu, że do tej grupy społecznej w wielu przypadkach nie dotarła prawda o proteście w sejmie, ani o wysokim poparciu Polaków dla postulatów rodzin z dziećmi niepełnosprawnym, ani o skandalicznym, pełnym pogardy traktowaniu protestujących przez „podła zmianę”. Z prostego powodu. Nie wszyscy mają TV satelitarną i są niejako skazani na reżimową TVP i TV info, a tym samym zmanipulowani do imentu.
    Tym bardziej nie wszyscy „siedzą” w internecie, by śledzić wydarzenia na podstawie róznych źródeł.
    I właśnie tego się obawiam najbardziej, że wciąż pokutuje myślenie: „Niech na całym świecie wojna, byleka wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna.”

  230. Pierwszy raz bylam w Polsce 20 lat temu. Podobala mi sie achitektura i smakowala kuchnia polska. Po kilku dniach pobytu zauwazylam ze na ulicach I w publicznych miejscach nie ma osob poruszajacych sie na wozkach. Sarkastycznie mozna powiedziec ze w Polsce nie ma osob ktore potrzebuja wiecej niz dwie sprawne nogi, rece, sluch I wzrok. Na polskich ulicach nie widzialam osob okreslanych jako niepelnosprawne.
    Pisala o tym Zyta, ze podczas ostatniej wizyty w Polsce widziala wiecej osob na wozkach.
    Trudnosci jakie opisuje Antonius to wlasnie to co w Polsce zauwazylam.
    W US sa kody obowiazujace przy budowie kazdego budynku lub jakiegokolwiek publicznego miejsca. Jednym z tych kodow jest umozliwienie dostepu I korzystania z tego miejsca przez osoby niepelnosprawne. Miasto nie zatwierdzi zadnego projektu ktory tych kodow nie spelnia. Tych kodow jest o wiele wiecej – dotyczace pozarow, trzesienia ziemi i wiele innych.
    Rozumiem ze historyczna architektura nie moze spelniac tych kodow, ale nie ma zadnego wytlumaczenia, aby nowe kontrukcje nie spelnialy wszystkich wymagan I poprawnie funkcjonowaly.
    W Polsce na przejsciu dla pieszych zastanawialam sie w jaki sposob osoba niewidoma wie ze jest zielone swiatlo. W miejscach w centrum miast nie widzialam takiego rozwiazania.
    Rozwiazanie jest bardzo prostu. Kiedy swiatlo zmienia sie na zielone z tego miejsca dochodzi sygnal ktory u nas brzmi jak ćwierkajacy ptak. „Ptak nie ćwierka” kiedy światlo jest czerwone lub żolte.
    I ostatnia rzecz – kochani w Polsce: nie oblewajcie sie perfumami. Kiedy jestescie w publicznym miejscu nie kazdy docenia zapach drogich perfume a niektorzy po prostu maja mdłości. Prysznic I mydlo wystarczy.
    W szpitalach jest napis przy wejsciu aby nie uzywac perfum.

  231. @Orteq
    Jak się potoczą sprawy z Wenezuelą?
    Trudno zgadnąć. Zwłaszcza jak oszołom i jego banda u władzy (trampka oczywiscie mam na myśli)
    Ponizej parę ich złotych myśli na ten temat, wypowiedzianych zaraz po wyborach w Wenezueli:

    „we hawe many options for Venezuela, including a possible military option, if necessary” (Donek Trump)
    Tłumaczenie: My mamy wiele opcji dla Wenezueli, włącznie z możliwością militarnej opcji w razie konieczności.

    „The United States condemns the fraudulent election that took place in Venezuela on May 20. This so-called „election” is an attack on constitutional order and an affront to Venezuela’s tradition of democracy.”(US secretary of state Mike Pompeo)
    Tłumaczenie: Stany Zjednoczone potępiają zfałszowane wybory w Wenezueli w dniu 20 Maja. Te tzw. „wybory”, to jest atak na konstytucyjny porządek i są afrontem dla wenezuelskiej tradycji demokracji.

    Wcześniej, jak Pompeo jeszcze był szefem CIA to oświadczył, że CIA robi co może, żeby w Venezueli zapanowała demokracja.
    Niezależni obserwatorzy z innych krajów, twierdzą, ze nic złego nie było z tymi wyborami.
    jednak USA nałożyły sankcje. A te z kolei uniemożliwiają Wenezueli wyjście z kryzysu.
    USA tak chcą demokracji w tym kraju, że jak nie CIA, to militarna interwencję przewidują.
    Ciekawostka, bo Hugo Chawez twierdził, że został zaszczepiony śmiertelną chorobą przez wrogów. Jak i kto eventualnie to zrobił niestety, ale raczej się nie dowiemy. Podobnie jak kto zamordował Prezydenta Kenediego.
    BTW Prezydent Carter, który obserwował prezydenckie wybory w 2012 w Wenezueli, powiedział, że można je zaliczyć do najlepiej przeprowadzonych na swiecie.

    bbbhttps://www.youtube.com/watch?v=p-WAQUXHiTM
    US sanctions against Venezuela holding country back, says researcher

    Ja też serdecznie pozdrawiam

  232. @ mag
    29 maja o godz. 15:47

    To jest chwyt poniżej … wszystkiego. Przy tym utworze jestem gotów pokochać nawet Polskę. Słowotwórstwo Przybory rozsmarowuje mnie od bieguna popołudniowego do Wenus.

    „Może konno wyruszył, a koń
    Nieżyczliwie odnosi się doń”

    To te okropne rymy częstochowskie, które tak drażnią byłego(?) nauczyciela.

  233. Tobermory
    Nic się nie stało (a propos tych „podśmiechujek’). Po prostu odebrałam twoją uwagę o „ujmowaniu się za honorem Ojczyzny” jako lekką drwinę. Być może niesłusznie.
    Mnie też wkurzają śmieci w lesie i mnóstwo innych rzeczy. Przerywnik ku… w rozmowie, kierowcy pokazujący „faka” i zajeżdżający ci drogę, a ostatnio świętojebliwy poseł Pięta, który poderwał laskę na miesięcznicy smoleńskiej, a jest takich dupków w PISie na pęczki.
    Zrobiło mi się smutno i chciałam się trochę zdystansować do tych wkurzeń, którymi wprost zarzucili nas nasi drodzy „wyjechani”.

  234. @ Orca
    29 maja o godz. 17:11

    Za to jedno już Cię lubię. Ponieważ nie stosuję żadnych kosmetyków oprócz mydła i pasty do zębów, więc wszechobecna, bijąca w nos chemia zapachowa (niestety, często zmieszana z zapachem potu i po prostu brudu) nie jest moim ulubionym środowiskiem. Zjawisko to występuje niestety wszędzie na świecie. Perfumy jako takie są przy tym drobną częścią wszechstronnie stosowanych mazideł przeciwpotowych.
    A przy okazji nie jest to całkiem zdrowe. Człowiek może i powinien się pocić. Oprócz funkcji schładzania ciała oraz odprowadzania niektórych nieprzydatnych czy wręcz szkodliwych substancji, pocenie jest ważnym elementem regulacji gospodarki wodnej. Osobom, które się normalnie pocą (z powodu temperatury zewnetrznej lub wewnętrznej, czyli intensywnego ruchu) praktycznie nigdy nie puchną nogi. Osoby takie dużo łatwiej utrzymują rozsądną wagę i są na ogół mniej wrażliwe na choróbska.
    Ale cóż, jak wierzymy w Boga to możemy i w reklamę.

  235. Qba,

    Pisalam o szpitalach, ale to samo dotyczny miejsca pracy i publicznych miejsc. Perfumy i rozmawianie przez telefon.

  236. Jadę tramwajem. Za mną siedzi elegancka katolicka Polka. Drze się do smartfona :nie jestem żadna pier…. a, jeb.. a frytka! Pani lat 55 perfumy Kenzo. Pół flakona. Na oko ubior za 20 tysięcy i złoty naszyjnik za tyle samo.
    A poza tym jest gorąco.

  237. Orca
    g.17:11
    Błagam, nie pouczaj!
    Jak słusznie zauważył @Qba, zjawisko, o którym piszesz, występuje w całym świecie. Nie tylko w Polsce.
    Eskalacja uwag wyłącznie krytycznych, pretensji i „dobrych rad” postępuje. Oczywiście w ramach troski o Ojczyznę.
    Coś czuje, że za chwilę naprawdę się wkurzę i powiem coś niegrzecznie, nie tylko pod twoim adresem.

  238. Na marginesie
    29 maja o godz. 15:42

    „W szpitalach bywa różnie, a niekiedy jest nawet dobrze”.

    Prawda! Wiem coś o tym. Miałem przyjemność leżenia we wspaniałych szpitalach (Kufstein, Pietra Ligure), w strasznych warunkach w Kędzierzynie i Branicach, w rozsądnym szpitalu w Opolu i znakomitych w Koźlu czy Nysie, gdzie warunki lokalowe nie odbiegają od norm europejskich i w klinice Uniwersytetu Gdańskiego – doskonałe warunki i niezła opieka. Nawet nie wspomnę o świetnie zorganizowanej opiece w przychodni kliniki okulistycznej w Katowicach, która sprawnie działa mimo fatalnych warunkach lokalowych.

    Odnośnie personelu lekarskiego i pomocniczego mogę powiedzieć tyle, że spotkałem całą gamę możliwości, od doskonałej opieki do kompletnego olewania i wtedy tylko moja żona utrzymywała mnie przy życiu, czasem nawet argumentami finansowymi. Pewnie mógłbym moimi spostrzeżeniami zapełnić książkę, ale kogo to zainteresuje. Ktoś pochwalił salowe – potwierdzam!
    Taki kwiatek z szpitala neurologicznego w Opolu:
    Oddział przeludniony, zamiast 30 chorych (przeważnie lezących, 50 osób, a pielęgniarek 3 w dzień i chyba jedna w nocy . Te dziewczyny latały jak z pieprzem, aby nadążać. Były nawet tak sfrustrowane, że wyrwały ze ścian kable dzwonków, brzęczących nieustannie. Wieczorem miały opuchnięte nogi. Czasem były tak zmęczone, że nie reagowały, ale to się im nie opłacało!
    Dzięki przeludnieniu leżałem na korytarzu. Najpierw koło OJOMu. To pipanie urządzeń w nocy tak mnie wkurzyło, ze zrobiłem awanturę i przesunięto moje łóżko kilka metrów dalej do byłej wnęki telewizyjnej (bez telewizora, to nie obecne czasy). Było tam już pełno łóżek, a moje stanęło obok publicznego telefonu. Co ja się nasłuchałem! Skoro nie było dzwonków, to krzyk „siostro” rozlegał się zamiast. Gdy to nie skutkowało, posyłało się chodzącego pacjenta. Pewnego razu mój sąsiad miał chęć przemożną, a był doszczętnie sparaliżowany. Moja żona go karmiła przez słomkę. Posłaliśmy jedynego chodzącego, powrócił i powiedział, że przyjdą, jak zjedzą obiad. Gdy przyszły, miały niespodziankę, kompletnie zafajdane łóżko i pacjent. Nie było najmniejszej skargi lub oznak niechęci. Podziwiałem te kobiety, którym było tylko trochę lżej, gdy były na przymusowej praktyce pielęgniarki z przychodni zakładowych.
    Tak dla porównania. W Kufstein byłem w najnowocześniejszym szpitalu w Europie, dopiero co oddanym do użytku. Opieka znakomita i szybka. Nie wiem jak liczny był personel, ale przypadkowo wszedłem do pokoju, w którym nocna zmiana informowała dzienną (o 6-tej rano w dniu wyjazdu do domu). Nie licząc było ich ponad 30 osób, a oddział miał około 20 łóżek. Przestałem się dziwić szybkim nadejściem pielęgniarek. Byłem bardzo niezdarny i przez pomyłkę ruszyłem sznurek w toalecie i natychmiast zjawiła się dziewczyna, zatroskana, a mnie było głupio. Podobała mi się jedna rzecz – metoda kąpieli. Podjeżdżali takim brezentowym korytkiem jak przy świniobiciu, zrolowano pacjenta do koryta, jazda do dużej łazienki i z szlaucha potraktowanie pacjenta. Było mi głupio, a dziewczyny się śmiały: „Nigdy Pan nie był w saunie”? Byłem późnej – raz i nigdy więcej. Ciekawsza była plaża nudystów w RFN. Jakiś czas później widziałem podobny sposób kąpieli w Reptach. Z tego ośrodka mam bardzo różne wspomnienia, dobre i bardzo złe..

  239. @mag
    29 maja o godz. 17:27

    Czy te „wkurzenia” wyrażane przez „wyjechanych” odbierasz jako bardziej dotkliwe, niż takie same, ale wyrażane przez miejscowych?
    Z daleka podobno widać lepiej, a może przywykło się już do innych standardów i bardziej dostrzega się owe niedostatki, o których tu piszemy.

    Popieram apel o mniej perfumowane kosmetyki, a najlepiej zupełnie pozbawione dodatków zapachowych dezodoranty, żele pod prysznic, proszki do prania i płyny do płukania. Obraziłem kiedyś szwagra pytaniem, jakim muchozolem się wypryskał po goleniu 🙄 Właściwie to obraziła się moja siostra, ale od tego czasu kupuje mu znacznie dyskretniejsze kosmetyki.
    Syntetyczne piżmo stosowane do utrwalania zapachów w kosmetykach gromadzi się w tkance tłuszczowej, obciąża oczyszczalnie ścieków i szkodzi mikroorganizmom wodnym oraz rybom.

  240. Tanaka
    Jechałam metrem w Sztokcholmie i jakiś brzuchaty facet z kucykiem w średnim wieku (moja siostra tam mieszkająca po akcencie orzekła, że to Szwed) darł mordę do smartfona albo upiornie chichotał.
    No i co z tego?

  241. @Lewy
    Piszesz o IIWŚ i szmalcownikach.
    Czy zatrzymałeś się w czasie?
    Nie widzisz, co Izraelski rząd czyni Palestyńczykom?
    Zamknął ich w obozach, otoczył murami i zasiekami ze wszystkich stron, okradł z własnosci, nałożył ban na podstawowe artykuły, zabija demonstrujących, którym się to nie podoba, lekceważy wszelkie prawa międzynarodowe……
    Czy to nie jest okrutny nazism w najgorszym wydaniu?

    Piszesz o mnie, a nie do mnie i jeszcze do tego szyderczo.
    Wypowiadałeś się o kulturze w stosunkach międzyludzkich. Wypowiadałeś się na temat niesprawiedliwości, „dzikich” obyczajów w kraju…
    Dlaczego Twoje widzenie zawęża się tylko do Polski?
    Co jest przyczyną, że nie traktujesz Palestyńczyków jak ludzi?
    Zauważyłam, ze jakiekolwiek szlbierstwa Trump, czy NotenYahoo by nie zrobili, to dla ciebie to jest fine. Czy rzeczywiście zszedłeś do tego poziomu?
    Mam nadzieję, że nie. Ale otrząśnij się i zrób to w miarę szybko. Tylko na tym skorzystasz. Osobiste więzi z danym krajem nie powinny Ci przesłaniać zwykłej przyzwoitości.

    Poniże link z pisma izraelskiego:

    Izraelska marynarka wojenna ztrzymała strzałami kilka małych stateczków palestyńskich, które płynęły (bez pozwolenia Izraela) z Palestyny na Cypr.
    Było to zrobione w rocznicę ostrzelanych statków z ochotnikami, wiązącymi pomoc dla Palestyńczyków i ich próba przerwania blokady, która już kilkanaście lat otacza Palestyńczyków od wody, powietrza i lądu.
    Teraz na morzu będzie wielki „falochron” z drutem kolczastym na wierzchu. No i płot dodatkowo, żeby jak to mówił minister, było „impregnable

    Israeli Navy Stops Palestinian Flotilla Attempting to Sail From Gaza to Cyprus
    bbbhttps://www.haaretz.com/middle-east-news/palestinians/.premium-palestinian-flotilla-leaves-gaza-for-cyprus-israel-blocks-boats-1.6131859?utm_source=Push_Notification&utm_medium=web_push&utm_campaign=General

  242. Tobermory
    Wkurzenia oceniam jednakowo (patrz @Tanaka), tyle że w większości wypowiadają się „wyjechani” w przekonaniu, że z oddali widać lepiej, więc i lepiej wiedzą. Może tak, może nie.
    Zapewniam cię, że i z bliży dobrze widać.

  243. Czekam na argument: a u was biją Murzynów! 😉
    Fajny był w czasach, kiedy w Polsce nie było Murzynów ani innych ciapatych 😎

  244. Tobermory
    Co do perfumowanych kosmetyków, no i w ogóle roztaczanych zapachów – oczywiście masz racje, ale nie ty jeden, bo to oczywiste.
    Nie spotkałam nikogo, kto miałby inne zdanie w tej sprawie

  245. Gdyby wszyscy mieli takie samo zdanie w sprawie perfumowanych kosmetyków, to temat przestałby istnieć.

  246. Orca
    29 maja o godz. 17:11

    Nie wiem jak w „stolycy”, ale na prowincji ten sygnał akustyczny jest. Są też usiłowania adaptacyjne poniemieckich budynków użyteczności publicznej. Nasz stary ratusz z czasów hitlerowskich został wzbogacony o dobudówkę, duzą,
    a do windy można prosto z miejsc parkingowych dojechać wózkiem. Gorzej jest w przychodni. Też szklana dobudówka, ale rzadko działa winda, a szybę ktoś uszkodził. Widziałem w mym długim życiu różne windy, od „pater noster” w budynku wojewody do szybkiej w wieży telewizyjnej w Berlinie, inne oglądałem tylko z zewnątrz. Winda w przychodni jest wolniejsza niż pater noster, a ponadto trzeba cały czas trzymać palec na guziku. Może to i dobre, jeśli jednak użytkownik straci przytomność miedzy pietrami, co wtedy? Ma jednak zaletę -hałasuje jak traktor.

  247. Tobermory
    No i słowo ciałem się stało. U nas „wreszcie” też biją Murzynów, ciapatych, a nieraz nawet Ukraińców.

  248. Tobermory
    Ludzie co innego myślą, a co innego robią. Nie wiedziałeś o tym?
    Przykład z zupełnie innej bajki.
    Nie ja jedna nie znam nikogo, kto przyznałby się do głosowania na PIS, czy popierania ich w sondażach. A jak co do czego…

  249. @Orca

    Sygnalizacja już u nas ćwierka, piszczy, gwiżdże. Od dekady. Może jeszcze nie każda, ale na głównych i ważniejszych skrzyżowaniach oraz przejściach owszem. Poza tym w rejonach szkół w godzinach lekcyjnych przy przejściach dyżurują przeprowadzacze. Każdy może skorzystać.

  250. Tobermory
    Ludzie co innego mówią (miało być).

  251. paradox57
    Na przykładzie @Orcy widać, jak „widać z oddali” (że niby lepiej).

  252. Ja jeszcze parę słów na temat „dzikiego” kraju.
    Często bywałam w Polsce i za każdym razem zauważałam poprawę. W sklepach, urzędach, restauracjach…. ludzie życzliwi, usmiechnięci.
    Infrastruktura ulegała ciągłej poprawie, autobusy lepsze, itd.
    Nie wolno zapominać, że po strasznej wojnie kraj załkowicie zniszczony, a wczesniej też nie bogaty, dorabiał się jak mógł. Bez żadnych odszkodować, czy pomocy. Do tego narażony na wykonywanie nie zawsze rozumnych poleceń z Moskwy.
    Ludzie nie byli przyzwyczajeni do wielu rzeczy. Byli zamknięci, bez prawa zobaczenia jak to może być inaczej. Dzisiaj to się zmieniło i efekty widać.
    Należy pamiętać, że nie od razu Rzym zbudowano.
    Polska idzie do przodu. Polacy nie są ani źli, ani dzicy.
    Wśród nich też zdarzają się łotry i głupki. Ale to jest wszędzie.
    Ten rząd też przeminie. Szkoda, że w międzyczasie narobi dużo problemów.
    Niestety ale poprzednie rządy też do jego wyboru się przyczyniły. Między innymi takim z góry traktowaniem ludzi mniej uprzywilijowanych.
    To są konsekwencje dzisiaj.
    Takie narzekactwo, ze wszystko źle… nic dobrego nie wnosi.
    Ta ostatnia uwaga to nie do Ciebie @Antoniusie. Ty opisywałeś swoje doświadczenia.
    O tym trzeba mówić. Zabiegać, żeby się obecna sytuacja poprawiła.
    Jeszcze jedno. Kiedyś głupio zapytałam koleżankę, dlaczego ludzie parkują na chodnikach. Ona spojrzała i grzecznie odparła: a gdzie mają parkować?
    Faktycznie wcześniejsza zabudowa nie przwidywała miejsc parkingowych.
    Odnośnie jazdy samochodów. Wydaje mi się, że dla wielu jeszcze to jakaś forma nobilitacji i dlatego tak szarżują (w słowach również).
    Czas i to wyleczy. A mandaty za parkowanie na miejscach dla niepełnosprawnych… powinny być wysokie i egzekwowane natychmiastowo.
    Nawet tutejsi blogerzy, zamiast tylko narzekać, powinni wysyłać listy do prezydenta miasta, do posła z danej okolicy, itd.
    Ci, którzy nie uczestniczą w wyborach, nie próbują wpłynąć aktywnie na zmianę… tracą prawo do narzekania. Bo niby z jakiej racji inni za nich mają robotę wykonywać. A oni do specjalnych poruczeń… czyli do oceniania tylko mają być?
    Zmiany zaczynać od siebie. Włączać się w życie. Przestać jęczeć. Działać.
    A ci co po oczach dają zza granicy… to niech tę satysfakcję sobie zachowają. Ten jaki by nie był „dobrobyt” to w końcu nie oni stworzyli. Można podpatrzeć u innych i próbować w kraju wprowadzać, ale mądrzyć się, wynosić się … to Be.

  253. paradox57
    29 maja o godz. 18:19

    Jest postęp czyli jest dobrze: sygnalizacja ćwierka. Przy czym po jednej stronie ćwierka tak samo jak po drugiej. Która jest która, niewidomy sprawdza doświadczalnie: jak wlezie pod samochód, będzie wiedział, że to nie ta. Tak wygąda postęp: urzędnik wyprodukował sygnalizację w celu likwidacji pogłowia niewidomych, co daje następną korzyść: mniej wydatków na niepełnosprawnych. O ile niepełnosprawny wlezie pod auto, bo żeby wleźć, mysi pokonać dystans od domu (nie ma udogodnień) do skrzyżowania ćwierkającego tak samo we wszystkie strony. Po drodze zabije się siedem razy i sprawa będzie załatwiona. Dopiero ten ósmy zabije się za pomocą ćwierkania.
    Tak czy inaczej – postęp.

  254. Antonius
    29 maja o godz. 18:08

    Bo ta twoja to niepoświęcona winda była 🙁

    Urząd Miejski w mieście Brzesko w woj. małopolskim zamieścił na swoim Facebooku zdjęcia z uroczystości oficjalnego otwarcia windy. Widzimy na nich m.in. eleganckich przedstawicieli władz miasta, którzy w podniosłej atmosferze przecinają biało-czerwoną wstęgę zawieszoną przed lśniącymi, metalowymi drzwiami windy.

    Następnie urzędnicy pozwolili działać wyposażonemu w kropidło księdzu, który nadał ceremonii jeszcze większy rozmach i windę poświęcił.

    http://buzz.gazeta.pl/buzz/1,156947,17301348,Ksiadz_poswiecil_winde_w_Urzedzie_Miejskim__Internet.html

  255. mag
    29 maja o godz. 17:55

    Może to, że darł sie na sposób niezrozumiały oraz niekatolicki. Niekatolik może,a nawet musi, żeby udowodnić, że jest z cywilizacji śmierci. Katolikowi nie wolno, bo grzeszy nieszanowaniem bliźniego swego, że nie powiem, że nie kocha, tylko tak mniej wymagająco.

  256. Na eleganckie zakończenie (mam nadzieję) tematu zapachów proponuję niezapomniany „Zapach kobiety” z Al Pacino.
    https://www.youtube.com/watch?v=-rxW2KJwHx0

  257. @mag

    To z oddali takie bardziej alegoryczne. Należałoby raczej powiedzieć, że z otchłani wieków. Jednakowoż postęp i u nas, że tak powiem, postępuje.

    @Tobermory

    Popacz, a ja tak się cały czas pilnowałem, żeby nie napisać o tych Murzynach. Nie mam żadnego wzmożenia godnościowego na punkcie tego, że ktoś napisze czy powie o tym czy owym. Czy z daleka, czy z bliska. To o czym napisał @Antonius, o czym piszecie Wy mam codziennie naocznie i nausznie. Z różnym natężeniem. Sam też nie jestem od takiego podejścia wolny. Ale i zmiany na lepsze też zauważam. Zauważam nawet, że na przejściach dla pieszych zdarzają się kierowcy, którzy zatrzymują się, żeby mnie przepuścić. Jakichś 5 na 100 takich bym się obecnie doliczył. A im starszy się robię, tym częściej zauważam. Przyczyn wolę się nie domyślać.

    Mój wpis nie miał służyć obronie czci i honoru Ojczyzny, a jedynie pewnemu zrównoważeniu i może złagodzeniu.

  258. @mag
    Rozmowy telefoniczne to dzisiaj plaga na całym swiecie.
    Może oprócz Japonii. Tam jest to postrzegane jako objaw złego wychowania i społeczeństwo to przestrzega. Oni naprawdę nie wrzeszczą do telefonów m miejscach publicznych.
    Ale pamiętam, że nas Mama uczyła zawsze, żeby nie absorować sobą otoczenia, nie zachowywać się krzykliwie, nie uważać, ze ja mogę wszystko robic, co mi sie podoba, nie okazywać w publicznych miejscach czułości, itd. A przecież ona sama tego nie wymysliła. Tak i ją wychowano.
    Tak sobie myślę, że coś się chwilowo porobiło z ludźmi i to wszędzie na swiecie.
    Mam nadzieję, ze tylko chwilowo.

  259. @Tanaka 18:36

    Nie wiem, może u nas projektant był bardziej kumaty. Ale u nas jednak ćwierkanie się różni. Co rozróżnia nawet moje drewniane ucho. A nawet oboje uszu, jeśli je nastawię.

  260. Ewa-Joanna
    29 maja o godz. 13:00

    Jurek Owsiak, Orkiestra i wszyscy ci, co są z nią związani, w dowolny sposób – to zupełny fenomen dobra i jasnego oblicza Polski. najlepsze co może być, najlepsze co powstało, zupełnie uniwersalne, dla każdego -bez różnicy wieku, zamożności, płci, religii, pewnie i rasy i może jeszcze czegoś. Nie bardzo wiem, czy można powiedzieć, że to „zasługa Polski”, bo to zasługa grupy, ,może grupki wytrwałych organizatorów, bez które to by nie powstało i nie dzialało do dziś,,mimo lawin polskiej właśnie i katolickiej właśnie nienawiści – od biskupów, przez katopolityków po katoparafian na samym dole.
    Jest jeden Jurek Owsiak, a nienawistników są miliony. I są to tacy nienawistnicy, którzy korzystają z owoców pracy Wielkiej Orkiestry. To jeszcze bardziej chore.

  261. paradox57
    29 maja o godz. 18:47

    Specjalnie zwróciłem na to uwagę. Jeśli w ciągu technologicznego sprawstwa pojawi się dobra dusza, może ćwierkać rozróżnialnie. Problem w tym,że nieczęsto się pojawia. Ostatecznie wykonanie i przekazanie do eksploatacji zatwierdza urzędnik.

  262. Antonius
    29 maja o godz. 17:48

    Antoniusie czytając dziś Twoje wpisy pomyślałam,jak dobrze byłoby,gdybyś napisał książkę o swoich doświadczeniach po chorobie.
    Piszesz znakomicie – więc móglby to być cenny wklad w walce osób niepełnosprawnych o swoje prawa.

    ps.ogladasz Roland Garros ?

  263. Zaczęłam czytać od tyłu wpisy i natrafiłam na reklmę nie używania dezodorantów. Z przyczyny, ze niby to na zdrowie lepiej.
    Przypomniał mi się znajomy. Skądinnąd inteligentny, wykształcony facet…
    ale bardzo od niego było czuć potem. Kiedyś nie wytrzymałam i najdelikatniej jak mozliwe, powiedziałam mu to, sugerując, zeby coś innego niz dotychczas zaczął stosować.
    Na to on odrzekł: ja NICZEGO oprócz mydła i wody nie używam. Bo to dla skóry nie zdrowo. No i wtedy już nie wytrzymałam i zapytałam: a co z moim węchem?
    Trudno przy tobie stanąć.
    Nie wiem czy się obraził, ale udawał, że nie.
    Uwaga chyba zadziałała, bo potem już smrodu nie czułam.
    Chyba poświęcił te parę dolców na dezodorant.
    Oprócz własnego zdrowia, warto pamiętać o cudzych mękach węchowych.

  264. @Orka
    Nie wszystko jest tak pięknie w USA. Niestety.
    Po to zeby nieliczni zarabiali miliony masa ludzi jest narazona na tragiczne konsekwencje fraking gazu ziemnego. Woda skażona, ani do picia się nie nadaje, ani do kąpieli, ryby wyzdychały. Ziemia skarzona. Ludzie chorują. I nikt ich nie słucha.
    Ci, którzy przy tym pracują musieli podpisać, że pod surową karą nic na ten temat nigdy nie mają prawa powiedzieć. i robi się coraz gorzej.
    Także o szacunku dla człowieka, jego praw, nawet wolności słowa… można powiedzieć, że uciekają w nieznane.

    Poniżej link do dokumentu jak to jest w Pensylwanii z „fraking”
    Jak rząd Stanów Zjednoczonych liczy się z ludźmi.
    https://www.youtube.com/watch?v=UAEfxDjDqc4
    Pozdrawiam

  265. 404
    29 maja o godz. 17:59

    Widać, ze leży ci na sercu los Palestyńczyków, to szlachetne, ale czy wszystko widzisz przez specjalne okulary i nie znasz historii stosunków miedzy stronami?
    Blokadą morską faktycznie można zatrzymać pomoc humanitarną, ale również dostawy broni i żołnierzy do likwidacji wszystkich obywateli Izraela, bo taki jest cel Hezbolahu. Żydzi lubią się kąpać w morzu, ale nie chcą się w nim utopić! Fundusze przekazane Palestyńczykom nie zawsze służą do zakupu żywności dla ludności, a bogacą handlarzy bronią. Czy zakochani kopią tunele, aby serca się mogły połączyć w miłości, czy chodzi o coś innego?
    Może drobna dywersja?
    Gdyby tak Czesi oświadczyli publicznie, że zamierzają wypędzić wszystkich Polaków do Bałtyku (np. za Zaolzie), czy ci Polacy, który nie umieją pływać, mają prawo się bronić?
    Jeśli dyskusja na temat stosunków Izrael- Palestyna się rozwinie, to dołożę nieco z moich przemyśleń i obserwacji.

  266. @Lewy
    Do amerykańskich Żydów, Sjonizm zmarł kiedy izraelski rząd i ludzie przytulili się do Donalda Trampa.
    Taki jest tytuł poniższego artykułu.

    For American Jews, Zionism Died When Israel’s Government and People Embraced Donald Trump
    https://www.haaretz.com/us-news/.premium-for-u-s-jews-zionism-died-when-israel-embraced-trump-1.6119783

  267. basia.n
    29 maja o godz. 18:53

    Nie! Bardzo lubię tenis, sam cały czas grałem w ping ponga, nawet kiedyś oglądałem regularnie kanał włoski Supertenis, ale od pewnego czasu już nie widzę piłki, a same wygibasy nawet ładnej Rosjanki to już nie jest sport. Mam telewizor HD i skupiam się na snookerze, bile i ich kolory jeszcze widzę, choć nie odróżniam często zielonej od niebieskiej i brązowej w towarzystwie czerwonych.
    Książki chyba już nie napiszę, nie mam szczęścia do wydawców. Mam w szufladzie dwie gotowe pozycje, ale tam zostaną.

  268. @Antonius
    Dobrze, że to napisałes, bo ja z pania 404 nie chce dyskutowac, bo ona przylepna i trudno sie od niej odkleic. A ma tak, że Żydzi to gestapowcy, a palestyńczycy to jakby Zydzi, których zydowscy gestapowcy mordują.
    Ja jej wiecej nie będę tłumaczył, bo juz wszystko wytłumaczyłem, a ona chce zebym dalej pozwalal jej sobie tłumaczyc, az przejrzę na oczy.
    Więc bądź ostrożny, bo teraz będzie na Tobie cwiczyć sztukę przejrzanych oczów.

  269. Antonius
    29 maja o godz. 19:32

    Myślę tak jak Ty, ale jeśli chodzi o dyskusję na ten temat,to obawiam się ,że jest tu ktoś,kto tylko czeka na coś takiego,aby zalać wszystko lawiną tendencyjnych artykułów i wnosząc ogromny chaos i prowokacje – tak jak na sąsiednim blogu

    Widzę,że Lewy też już o tym powiedział 🙂

  270. @Antonius
    29 maja o godz. 19:32
    Czesi nas nie okupują. Nie okradli nas. Nie zamknęli w obozach za murami, nie zbanowali nam artykułów zywnościowych, czy materiałów opatrunkowych, nie strzelają do naszych dzieci, nie robią nam napadów, itd.
    Idąc Twoim rozumowaniem, to dlaczego Żydzi w getcie warszawskim zrobili powstanie, z którego (słusznie) są dzisiaj dumni?
    Też nie słuchali ustabilizowanej władzy ówczesnej i próbowali zabijać jej przedstawicieli.
    Czy sądzisz, ze to był terroryzm z ich strony?

  271. Antonius
    29 maja o godz. 19:32

    To wielka,ogromna szkoda,że nie masz szczęścia do wydawców !
    Jestem przekonana,że napisałeś bardzo ciekawie.
    A może jednak pisz dalej o tym co takie ważne !

  272. mag
    29 maja o godz. 18:24

    Mój przyjaciel błogosławionej pamięci zawsze mawiał: „Ein Gast auf einne Weile, sieht mehr als eine Meile”!
    Rymuje się i jest niegłupie. Poproś doktora Google’a o przetłumaczenie. Jeśli odmówi, to ja to zrobię.

  273. @basia.n
    29 maja o godz. 19:48
    Widzę, że Ty jak zwykle… z cicha pękł.
    Nie masz zbyt wiele do powiedzenia, więc się nie mądrz na tematy Ci nieznane. Swoje miałkie rady zachowaj dla siebie i dalej słódź swym miodkiem o niczym.

  274. 404
    29 maja o godz. 19:56

    Jeśli myślisz,że przeniesiesz tu na blog swoje maniery bez manier,swoje
    próby „rozstawiania po kątach” i prowokowania ,to bardzo się znów pomylilaś. Myślę,że dobrze pamiętasz o słowach Gospodarza blogu.
    Nie mam absolutnie zamiaru wdawać się z Tobą w jakąkolwiek wymianę zdań.

  275. @Lewy
    29 maja o godz. 19:45
    Szkoda, że tylko na to się zdobyłeś.
    Szczęście dla Ciebie również, ze są Żydzi, którzy myślą podobnie do mnie.
    A to znaczy: nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe.
    W przeciwnym wypadku ludzie naprawdę by ich znielubili.
    Jeżeli nie chcesz, czy nie potrafisz prowadzić ze mną konwersacji, to powstrzymaj się od zaczepek w stylu, jaki zaprezentowałeś.
    Takie za plecami jęczenie na kogoś … chyba nie należy do dorego tonu, o którym tak elokwentnie się niedawno wypowiadałeś.
    Z Twojej stronniczości zdaję sobie sprawę. Niestety.
    Ale to Twoja strata.
    Bo człowiekiem być, nawet w sytuacji, kiedy należy potępić swoich… to trudne, ale nie niemożliwe.
    Żal, że niewielu na to stać.
    Jak osoba taka jak Ty, może potępiać szmalcowników, czyli oportunistów…
    Tego nie jestem w stanie pojąć.
    Trzeba prawdziwe wygibasy mentalne wyczyniać, żeby siebie usprawiedliwić w takiej sytuacji się znajdując.

  276. Dobrze wiedziec ze w Polsce wprowadzono rozwiazania dla osob ktore takie rozwiazania potrzebuja.

  277. @basia.n
    29 maja o godz. 20:11
    Więc się nie wdawaj.
    Ja napewno nie mam z Tobą nic wspólnego.
    Słodź innym, łasym na to. Ja cukru nigdy nie lubiłam.
    Ignoruj mnie zwyczajnie.
    Jeśli chodzi o zarządzanie blogiem, to Ty usiłujesz to robić.
    Ktoś kiedys fajnie takie działanie nazwał; słodko pier..ąco.

  278. Jestem juz zmeczony. Skorzystałem z Control f Antonius i znalazem komentarz:

    konstancja
    29 maja o godz. 2:13

    w sprawie 520<500 chyba kpisz?

    Gdzieżbym śmiał? To pisowska matematyka, której nie miałem w liceum.
    Jako człowiek naiwny nie rozumiem, że rząd ma środki w wysokości 520 zł/łebka i ponadto sam dokonuje zakupów i dystrybucji – jaka ulga dla ON!
    Nie chce jednak dać do ręki opiekunom sumę mniejszą, tzn. w normalnej matematyce mniejszą, w psowskiej nie wiem, stąd mój logiczny wniosek, że 520<<500 i opłaca się rządowi w ramach dobrej zmiany. Ja tego nie rozumiem, byłem tylko profesorem fizyki, a tam są konkrety, w matematyce ważną rolę odgrywa abstrakcja.

  279. @basiu.n
    Moze to od rzeczy, ale powiem Ci, że życie jest piękne, nawet jeżeli czasami coś huknie, zajęczy w kominie, jakaś nieszczęsna dusza załka.
    Chyba dla odzyskania dobrego samopoczucia puszcze sobie Sibeliusa.
    Miałem wypadek na rowerze. Jadę ci ja sobie ścieżką rowerową wzdłuż Rodanu z prędkością 25 km na godzinę, cisza, spokój żadnych przeszkod.Ale z taka samą prędkością wpadam do parku, stary osiol, gdy nagle z krzakow wypada dziecko, ja na hamulec , wyleciałem z roweru prosto pyskiem na asfalt. Z nosa poszła mi czerwona fontanna, a w ręce coś chrupneło. Podeszli do mnie rodzice tej dziewczynki (bo ta małpa co wyskoczyła z krzaków, to była dziewczynka) i najpierw podali mi butelke z woda, potem papierową chustke,zebym zatrzymał krwotok.
    Mnie było tak wstyd, że przeprosiłem i po wytarciu się szybko wsiadłem na rower, i odjechałem. Dojechałem do bramy, gdzie musialem zsiąść z roweru. Kiedy wyszedlem z parku i próbowalem wśiąść na rower, moja prawa reka odmówiła posłuszeństwa.Więc piechotą, ciągnąc mojego rumaka wróciłem do domu. Okazało się, że mi lekko nadpękła kość w okolicach łokcia. Piszę to ponieważ rzecz miała miejsce trzy tygodnie temu i teraz już po rehabilitacjach wracam do jakiej takiej sprawności.
    Wiesz co było najgorsze, że ja nie mogłem wyjąć korkociągiem korka z butelki i przez ten czas musiałem żywić się winami z kartonu.
    Basiu, pisałem już na blogu, ze ja stary ateista, wierze w istnienie anioła stróża. Bo tyle ile ja głupot w życiu popełniłem,to gdyby nie ten anioł, to dawno bymnie już na świecie nie było. Tym razem ten anioł trochę zadziałał opieszale, może specjalnie, bo chyba ma mnie dość. Ale jestem mu wdzięczny, że nie przejechałem tej dziewczynki.
    I dlatego wracając do poczatku, powtarzam; zycie jest piekne, nawet, jak coś tam w kominie załka.
    Do Sibeliusa.

  280. Lewy
    29 maja o godz. 20:41

    Ja w tej chwili słucham w tv wspaniałej opowieści o Paulu Gaugain.
    To program znakomitego aktora Jeroen Krabbe,który jest również malarzem i potrafi niezwykle interesująco opowiadać o sztuce.
    A potem może sięgnę po skrzypcowe partitę Bacha z Hilary,bo to wprowadza zawsze poczucie harmonii i ładu 🙂

    Twoja bolesna przygoda rowerowa na szczęście zakończyła się bez poranienia dziecka i długotrwałych konsekwencji dla Ciebie. Daje mi to wiele do myślenia i jest pewnym ostrzeżeniem. Bo ja również jeżdżę dość szybko po ścieżce rowerowej wzdłuż drogi wodnej do morza.
    Nie miałam upadków ,ale zawsze wszystko może się zdarzyć,więc trzeba chyba jeździć trochę wolniej 🙂
    Dobrze,że ręka dochodzi już do sprawności. Nie dziwię się ,że teraz nie grałeś. Ale wiesz – kiedy już nie będziesz czuł bólu,dobrze jest wrócić do gry jako rodzaj dalszej rehabilitacji ruchowej. A przy okazji jest to przecież również duża przyjemność.
    Proponuję po Sibeliusie jeszcze to 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=-mSnmM0nlzk

  281. Czyżby Zbigniew Hołdys wyczuł w “Newsweeku”, o czym zagada Antonius?

    “Żyjemy w kraju, w którym od dwóch lat łamane są wszystkie prawa I wszystkie normy, w którym chamstwo stało się powszechną monetą, język nie zna litości, a człowiek nie ma żadnej wartości. W którym kłamstwo jest regułą, do której wszyscy przywykli I nie uważają go już za kompromitację. Schamienie jest tak powszechne I tak oplatające nas wszystkich, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z degrengolady, w jaką popadamy. Każde agresywne słowo polityka wywołuje kadkadę bluzgów w internecie I jest ściek, jakiego jeszcze kilka lat temu nie było. Każde bestialskie (tak, to właściwe słowo) potraktowanie niepełnosprawnych, których nie wypuszcza się na spacer, każde nazwanie kogoś “pajacem” z trybuny sejmowej, każde “spierdalaj” krzyknięte z ław poselskich, każde złamanie konstytucji przez Piotrowicza, buduje z nas plemię dzikich ludzi, niezdolnych do rozmowy I jakiegokolwiek porozumienia”.

    Skoro agresja wewnątrzgatunkowa jako instynkt jest nieusuwalna, wychodzi na to, że nie tylko demokracja nie jest przyswojona raz na zawsze, ale i wszystkie inne cywilizacyjne dobra. Wymyśliłem kiedyś wyłącznie dla siebie ewolucję wstecz. Okazuje się, że nie tylko ja.

  282. Trudno się cieszyć, że się nie myliłam…
    W kwestii oceny Error 404.

  283. @Na marginesie
    29 maja o godz. 21:38
    A ja już prawie Cię polubiłam.
    A Ty znowu na starą melodię.
    Wychamuj. Masz dużo do zaoferowania, a ja nie jestem Twój wróg.

  284. @404 29 maja o godz. 21:42
    Twoje „lubienie” mi by mi raczej ubliżało.
    Bądź łaskawa na przyszłość mnie nie lubić.

  285. Ciekawe, czy te „biedne palestyńskie dzieci”
    to wredni Żydzi przerabiają na mace?

  286. Antonius
    g.19:53
    Obawiam się, że wujek gugiel coś ściemnia, a ja niemieckiego ani w ząb, więc pięknie proszę – jednak przetłumacz.

  287. @404
    Co ty w sobie masz, że ludzi skłócasz i do siebie zniechęcasz? (rym częstochowski przypadkowy).
    Aż mi przykro, że gdzie się nie pojawisz, siejesz zamęt, choć może i masz jak najlepsze intencje.

  288. Mag

    Gość na chwilę, widzi na milę!

  289. @mag
    29 maja o godz. 22:02
    Nie przejmuj się.
    Tak jest z ludźmi, którzy w coś wierzą.
    A ja wierzę w przyzwoitość. Wszystko jedno gdzie,

  290. Monsieur Legauche!
    Posłuchaj Karelia Suite, dla mnie jest lepsza od Finlandii.

  291. @Na marginesie
    29 maja o godz. 21:49
    Przeginasz.

  292. O tym jacy jesteśmy pokazało się podczas akcji niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie.
    Warszawa.Mieszkańców z póltora miliona,a pod Sejmem garstka tych którym się chcialo przyjść i okazać wsparcie tym udręczonym ludziom.W cywilizowanym społeczeństwie w każdy weekend było by sto tysięcy luda.Kuchciński nie odważył by się tak zagrywać z tymi ludżmi.I i inny byłby finał.
    Tzw.klasa polityczna (przepraszam) otrzymała sygnał:możemy wszystko,to menelskie społeczeństwo
    można ogrywać jak się chce,jeśli nie dostanie indywidualnego kopa to tyłka nie ruszy.
    No i po proteście,czyli można znów żyć po bożemu.

  293. Tak z boku, to szybko zrobił się podział na polskich Polaków i niepolskich Polaków. Jako niepolska Polka, ale bywająca średnio raz do roku, widzę trochę, ale chyba nie lepiej niż z bliska. W pociągach expresowych jest kulturalnie i miło, chociaż mały telewizorek przypomina żeby głośno nie rozmawiać, nie jeść śmierdzących potraw i nie ściągać butów. Ale a każdej amerykańskiej restauracji w toaletce wisi notka, coby personel mył ręce po skorzystaniu. Więc napomnień nigdy dosyć. Ale apele pt. „Myjcie się Polacy” też mi zazgrzytały i ciekawa byłam kto się zeźli. Pamiętam takie napominki z przeszłości: „Myjcie się dziewczyny bo nie znacie dnia ani godziny”. Trochę to w tym samym tonie.

  294. wbocek
    29 maja o godz. 14:14

    „stał się cud: jego córka z mężem i z dzieckiem miała czołowe zderzenie na szosie osiemnastej kategorii z gówniarą, która darła 130 na godzinę – i wszyscy, łącznie z gówniarą, wyszli z tego cało, bez większych obrażeń!!! Weź powiedz, że Polska to nie dziki kraj.”

    Polska to swiety kraj. Cudow swietych pelen

    „Żegnam się na razie nie wiem na ile, bo z moim bratem, który jest w zakładzie opiekuńczym, jest kiepsko. Niewykluczone, że będę tym, który pochował całą rodzinę: ojca, mamę, brata młodszego od mnie o 10 lat i brata młodszego o 9. Na razie.”

    Skladam najglebsze wyrazy wspolczucia, wbocku. Wiek nas dopada, ot co.

    A z pochowkami to juz tak jest: albo oni ciebie pochowaja albo ty ich.

    Clint Eastwood w „The good, the bad and the ugly”, oprozniwszy skrycie magazynek pistoletu Eli Wallacha, przed potrojnym pojedynkiem, tak podsumowal sprawe Wallachowi, po zastrzeleniu trzeciego, Lee Van Cleefa:

    – sa dwie kategorie ludzi, przyjacielu. Ci co maja naladowane pistolety i ci co kopia. Ty kopiesz

    https://www.youtube.com/watch?v=s2w9X_tHU7k

    Przepraszam za sprowadzanie sprawy do poziomu spaghetti westernu. No ale
    coz. Tylko w westernach sprawy nazywane sa po imieniu.

    Jeszcze raz wyrazam wspolczucie.

  295. @22:18

    Ona nie tyle przegina co wypina. A co wypina to @404 vel Vera doskonale wie. Nie jest to najpiekniejsza czesc ciala starej zrzedy. Skad tyle zlosci w starych babach?

  296. Antonius
    29 maja o godz. 22:14

    A może Swan of Tuonela ?

    https://www.youtube.com/watch?v=HjyLWoJvtME

  297. @Orteq
    A w starych chłopach to mniej?

  298. @basia.n
    Zaczęłam oglądać, dwoje polskich kwalifikantów przeszło do drugiej rundy, hurra. Ciekawe kiedy polskie media zaczną im wróżyć wygranie całego turnieju 😀

    Masz faworytów?

  299. Orteq
    29 maja o godz. 22:29

    Dziękuję, Ortegu. Dziś się tylko martwię szczątkową wiedzą przez telefon, jutro będę wiedział więcej. Fakt, że spokój będzie pełny, kiedy na końcu sam siebie pochowam. Gdybym umiał życzyć, życzyłbym wszystkim na ich ostatniej drodze zgaśnięcia w niechrapanym śnie. Dobranocka.

  300. Monsanto zmusza hinduskich farmerów do kupowania u nich (monsanto) nasion, produktów przeciwrobaczych. Nie biorąc pod uwagę (a może biorąc), że ich rodzaj bawełnianych roślin wymaga dużego nawadniania. Niestety, ale większość zdecydowana farmerów ma kłopot z wodą. Oprócz tego rośliny chorują, a środki, które sprzedaje Monsato są nieskuteczne na te choroby. Ludzie się zadłużają. Monsanto przejmuje pole, bo wcześnie nasiona i srodki były brane drogą pożyczki. W międzyczasie procenty na pożycki wzrastają bez uprzedzenia.
    Farmerzy masowo popełniają samobójstwa.
    Wg tego filmu dokumentalnego do 2016 roku około 200 000 farmerów tak zrobiło.
    To się nazywa dobry biznes!?
    Koszt koszuli bawełnianej:
    50 centów za wyprodukowanie i dostarczenie bawełny dla farmera
    3-4 dolary dla firmy skupującej
    15 dolarów dla sprzedawcy w Stanach

    Poniżej więcej na ten temat.
    Tytuł tego dokumentu: Koszmarny sen Hindusów: GMO zabójca – bawełną
    ——Indian nightmare: GMO killer-cotton (Documentary)
    bbbhttps://www.youtube.com/watch?v=XlYzd8bM9xg

  301. @Orteq
    29 maja o godz. 22:34
    Gwoli ścisłości… ja naprawdę nie jestem Vera

  302. izabella
    29 maja o godz. 22:36

    Również się cieszę z polskich kwalifikantów.Media zawsze lubią przesadzać 🙂
    Ja jakoś na razie nie mam zdecydowanych faworytów.
    Może wśrod pań Hiszpanka Muguruza.Ale jestem ciekawa jak poradzi sobie dalej Serena .
    Wśród panów jeszcze nie wiem.Zdecydowanie zawsze kibicuję Federerowi,ale on nie gra w Paryżu.

    A Ty – masz faworytow ?

  303. Jedyne co mnie powstrzymuje przed glosnym protestem w sprawie krzywd jakich doswiadczaja Palestynczycy od momentu utworzenia panstwa Izrael to Rakowskiego „realia, panowie, realia’.

    Owymi realiami, od prawie 70 lat, stal sie uzbrojony po zeby Izrael. Uzbrojony przez Amerykanow, dodajmy. Oraz obozy wygnancow palestynskich z ich wlasnej ziemi.

    Pelne trzy pokolenia tych wygnancow juz mamy. Dzisiaj wbijanych w piach butami bezwzglednej sily militarnej. Podpompowanej przez Jareta Kushnera, ziecia Trumpa. Murem stojacego za Notenyahoo.

    Realia jednak sa takie, ze panstwo Izrael jest faktem i takowym pozostanie. Wiec wysilki ludzi dobrej woli moga byc jedynie kierowane w strone ulzenia doli wygnanych z ich wlasnych domow Palestynczykow. Arabow prawie, badz co badz.

    Bezduszne „Ciekawe, czy te „biedne palestyńskie dzieci” to wredni Żydzi przerabiają na mace?” starej zrzedy co wypina, jest nie tyle przeginaniem co chamstwem zwyczajnym. Az wstyd ze na tym akurat blogu przejawianym bezkarnie. Naplewat’.

  304. @izabella

    Nie zauważyłem apelu „Myjcie się Polacy”, mowa była raczej o używaniu kosmetyków o intensywnym zapachu i nadmiarze perfum, ale podobno 4 mln Polaków nie sięgają po szczoteczkę do zębów, 25 proc. myje się raz w tygodniu, statystyczny Polak zmienia majtki co drugi dzień. Higiena to nasza narodowa zmora.
    To są dane z Państwowego Instytutu Higieny.

    Brak podstawowej higieny wiąże się z tak zwanymi chorobami brudnych rąk, które kiedyś były właściwe dla wieku dziecięcego. Dziś okazuje się, że dużo dorosłych ma robaczycę, czyli pasożyty przewodu pokarmowego: glisty ludzkie i nicienie. Niedomywanie stóp i chodzenie przez długi czas w skarpetkach to z kolei przyczyna zakażeń grzybicznych skóry i paznokci. To choroba zaraźliwa, więc łatwo je później złapać w takich miejscach, jak szatnia klubu sportowego czy basen.

    Skarżą się też lekarze:

    „Brzydko pachnący to jakieś 5-10 procent pacjentów – mówi ginekolog z Gdyni. – Zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się, czy zwrócić uwagę. Ponieważ są to zwykle osoby starsze, nic nie mówię. Miałam jednak kiedyś taką młodą pacjentkę, wymalowana, dobrze ubrana. A okazało się, że nie myła się kilka dni. To nie była nagła wizyta, tylko kontrola. Wtedy nie wytrzymałam i delikatnie zwróciłam jej uwagę. Więcej się nie pojawiła.”

  305. @29 maja o godz. 22:55
    Jeszcze dopisek do bawełnianego tematu.
    Monsanto kontroluje rynek nasionami i tylko BT Coton (ich nasiona) jest dostępny dla farmerów.
    Ceny, które Monsanto narzuca za swoje nasiona, są 8 000 razy droższe niż normalne nasiona, które do niedawna hindusi mogli kupić.
    Dzisiaj nie mają mozliwosci wyboru.

  306. Koniec maja a już byłam w Polsce cztery razy w tym roku. Żadne cudo chociaż dzięki unijnym pieniądzom jakoś lepiej wyglądamy. Taka tam ze mnie „wyjechana” ale pewnie nie dość polska.

    404/Verę/blondynkę na ogół przewijam bo jak czytam coś takiego jak 18:28 to mnie zęby bolą. I od przy…gadywania basi też.

    @izabella

    Anna In pewno Ci się spodoba:) ale to się zupełnie inaczej je niż „normalne” książki.

    Pomamroczę sobie do siebie że tak w ogóle to siąpię noskiem bo w Allo Allo jest jakiś podrobiony nowy kapitan Bertorelli zamiast tego co był do tej pory, ten oryginalny był fantastyczny (i nie mówię o wyglądzie) byłam wniebowzięta i zachwycona, i masz, nie ma. Uprasza się nie zwracać uwagi.

  307. Antonius
    Merci beacoup!
    A w podzięce i na dobranoc … „przelotny gość”
    https://www.youtube.com/watch?v=D9wR7QEIYFk

  308. @wbocek

    Trzym się, Pombocku! Dobranoc.

  309. izabella
    29 maja o godz. 22:35

    ” A w starych chłopach to mniej?”

    Stare chlopy to baranki prawdziwe. Zlosci w nich tylko tyle ile stara baba w nich wygeneruje w chalupie. Ewentualnie, na blogu. Sami przez sie to zuzyte kapcie

  310. wbocek
    29 maja o godz. 22:51

    „Fakt, że spokój będzie pełny, kiedy na końcu sam siebie pochowam. Gdybym umiał życzyć, życzyłbym wszystkim na ich ostatniej drodze zgaśnięcia w niechrapanym śnie.”

    Nie chce byc czepialskim jak, nie przyrownujac, lonek. Musze jednakze przypomniec, ze nawet zgaśnięcie w niechrapanym śnie wciaz narzuca obowiazek tym co przezyli: POCHOWAC. Ostatnia posluga to sie nazywa

    http://www.filmweb.pl/film/Ostatnia+pos%C5%82uga-2008-465572/descs

  311. Kilka lat temu polityka.pl wydrukowala artykul o polskich zolnierzach ktorzy zakwalikowali sie na wojskowa uczelnie w Colorado Springs. Jest to nie tylko jedna z najlepszych uczelni wojskowych ale rowniez jest wysoko na liscie wszystkich uczelni wliczajac uczelnie panstwowe I prywatne. Jest to moim zdaniem ciekawe porownanie roznych kultur.
    Zastanawia rowniez brak wykorzystania wiedzy zdobytej przez strone polska.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1501633,1,polacy-z-elitarnych-uczelni-us-army.read

  312. Orteq
    29 maja o godz. 23:14

    I to se, Ortegu, z 20 lat temu wymarzyłem. Po to są – wśród innych zadań – okręt i dorsze. Żeby ani ostatniej posługi, ani śladu nie było. Miałem spać, ale trochę nie idzie.

  313. pombocku, bo się przejąłeś, nie dziwota. Mam nadzieję że wieści będą uspokajające.

  314. @Nefer
    29 maja o godz. 23:11
    Koniec maja a już byłam w Polsce cztery razy w tym roku. Żadne cudo chociaż dzięki unijnym pieniądzom jakoś lepiej wyglądamy. Taka tam ze mnie „wyjechana” ale pewnie nie dość polska.
    404/Verę/blondynkę na ogół przewijam bo jak czytam coś takiego jak 18:28 to mnie zęby bolą. I od przy…gadywania basi też
    .

    Spostrzegawczością (część inteligencji) się nie popisałaś
    Ale przewijaj dalej. Zostań z tą swoją udawaną „delikatnością”
    Niektórym już nic nie pomoże. Jak to mówią; za późno
    I dbaj o zęby. Zawsze o coś warto dbać.

    jedno jest pewne, dobrze ze wyjechałaś z nie Twojej Polski.

  315. Tobermory
    29 maja o godz. 23:13

    Dzięki, Tobermorku.

  316. Och och 404, próbuj dalej może się przejmę bo zdenerwować mnie to się jeszcze nikomu nie udało. Powodzenia.

  317. O „przerabianiu przez Żydów dzieci na mace” opowiadał tradycyjnie rodzimy kaka. Obecnie nową wersję tych opowieści rozpowszechniają w necie nadaktywne paniusie. Rozczulone nad losem… Palestyńczyków, którym – o zgrozo! – wraża blokada odbiera „kurczaki, czekoladę, czipsy, bandarze, itd..” Pisownia oryginalna. Dobra rada dla Ortequa: piłeś – nie pisz. Ale ty chyba nigdy nie bywasz trzeźwy.

  318. @Nefer 30 maja o godz. 0:11
    Mogło być gorzej: Error 404 przecież mogła była cię poinformować, że cię lubi! I wtedy rzeczywiście miałabyś powód do zmartwień.

  319. wbocek
    Taki to i nasz pobyt na Ziemi, a nawet w Kosmosie. Pstryk i po iskierce, a przecież w każdym życiu ileż się nadziało, ileż się naśmiało, napłakało, natęskniło, nakochało. I chwatit.
    Wyobrażasz sobie życie wieczne na Ziemi czy w innej przestrzeni międzygwiezdnej opanowanej przez człowiekowatych ?
    Toż to byłby koszmar i wieczna udręka. Wciąż organizować sobie zajęcia, bezustannie o coś zabiegać, płodzić, rodzić, nauczać, być nauczanym, leżeć do góry brzuchem albo zasuwać jak kto głupi i tak w kółko.
    Zaimponował mi profesor, nazwiska nie pomnę, który niedawno, w wieku 104 lat świadomie poddał się eutanazji, bo zwyczajnie miał dosyć, a był jeszcze w całkiem niezłej formie.
    Jak się domyślasz, jestem za możliwością czyli legalnością takiego rozwiązania.
    A ty jesteś twardy chłop, chodzący po wodzie i nawet jeśli nie będziesz tym ostatnim do pochowania, bo będziesz chował, dasz radę !
    Czym się Pombocku
    mag

  320. Na marginesie
    30 maja o godz. 0:16

    Nie strasz 🙁

  321. Jak można żyć, kiedy odbiorą nam czekoladę?

  322. @wbocek
    Współczuję Ci sytuacji z bratem i cieszę się, ze nic nie stało się jego dzieciom.
    Ale dla chwilowej zmiany tematu, chciałabym Cię zapytać, czy nie znasz przypadkiem jak zrobić sos z mlecza sledziowego. Kiedyś moi Rodzice go robili, a ja nie zapisałam.
    Wybacz jezeli nie masz głowy do takich rzeczy dzisiaj, ale czytałam Twoje zwierzenia na temat mleczu i ikry i już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem napisać do Ciebie w tej sprawie.
    Jeżeli uznasz moje pytanie za nietakt, to z góry przepraszam

    Ale gdyby Ci się chciało odpisać, to jeszcze pytanko; jak poznać po śledziu czy ma mlecz, czy ikrę w środku?
    Ktoś, kiedyś mówił mi, ze można, ale nie jestem pewna, czy nie wpuszczał mnie w tzw. maliny.
    Pozdrawiam

  323. Na litość boską, kobiety – opamiętajcie się.
    Wrrr, wrrr, wrrr… Ileż można na siebie powarkiwać, docinać, przycinać itp.
    „Jedna baba drugiej babie”… Hej!
    https://www.youtube.com/watch?v=LhUGOc07MZ4

  324. Jak można żyć, kiedy odbiorą nam czekoladę?

    Można żyć, ale to pokazuje, jak ohydne jest banowanie nawet czekolady.
    Jaki związek ona ma z terroryzmem?
    Chodzi o upokarzanie ludzi. Poniżanie ich.
    Normalni ludzie to rozumieją

  325. Na marginesie
    30 maja o godz. 0:13

    „Dobra rada dla Ortequa: piłeś – nie pisz. Ale ty chyba nigdy nie bywasz trzeźwy.”

    ‚I may be drunk, Miss Ugly, but in the morning I will be sober and you will still be ugly’.

    Kiedy Churchill to powiedzial, on juz ciebie musial znac! A to bylo tyle lat temu

  326. Mogę być pijany, panno Ugly, ale rano będę trzeźwy podczas gdy ty nadal będziesz szpetna

  327. Churchill o wolnosci slowa w wydaniu Namargineski

    http://barrybradford.com/wp-content/uploads/21.jpg

    Some people’s idea of free speech is that they are free to say what they like, but if anyone says anything back, that is an outrage.

    [Pomysł niektórych ludzi na wolnośc słowa jest taki, że im wolno mowić, co im się podoba, ale jeśli ktoś mówi cos innego, to jest prawdziwy skandal.]

  328. chciałam, wracając jeszcze do spraw ON powiedzieć, a wiem to z pierwszej ręki, że było kilka lat w historii Polski (dokładnie tych lat 9), ze instytucje publiczne mogły starać się o dofinansowanie przystosowania obiektów użyteczności publicznej (przychodnie,szpitale, szkoły, przedszkola, urzędy gminne i powiatowe oraz inne, ale w tym kościoły) do potrzeb osób poruszających sie na wózkach, o kulach, z laską, a także rodzice -matki z wózkami dziecięcymi.
    To było dofinansowanie, czyli wniosek, wkład własny, zakres prac -słowem sporo dokumentów, papierów i innych niezbędnych dla inwestycji drobiazgów , trochę uciążliwych w zdobywaniu, ale przecież nie niemożliwych. Podjazdy, balustrady, zmiana schodów na niższe stopnie, windy i schodołazy. Wkład własny na poziomie 10-30%, zależnie od rodzaju inwestycji. Było sporo wniosków, a i tak corocznie zostawało w budżecie sporo niewykorzystanych środków. Może w innych województwach było lepiej z ich wykorzystaniem. u Nas zwykle zostawały, trzeba było zwracać do budżetu i nie dało sie przeznaczyc na inne, równie ważne cele.
    Był to okres obowiązywanie przepisów przejściowych – od pewnego czasu żadne nowe budynki nie mogły powstać bez udogodnień dla ON, podobnie jak dziś nie można wybudować niczego, nie zapewniając miejsc postojowych.
    I nie, żeby nie było reklamy: wszystkie urzędy powiatowe dostały wiadomości, informacje, zachęty, pomoc w sporządzaniu dokumentów potrzebnych w tym celu. Corocznie! Przez kilka lat.
    Nie jest tak, że nie było chęci, pieniędzy czy woli z ochotą na zmiany. Tylko nikt jeszcze nie myślał takimi kategoriami, żeby komukolwiek życie czy dostęp do dóbr ogólnych ułatwiać.
    Najtrudniej zmienić myślenie.
    Pojemniki do segregacji zapełniają się nie tymi odpadami, do których są przeznaczone, w śmietnikach lądują rzeczy zdatne do recyklingu, a jesli wrzuca się karton od wielkiego telewizora do kontenera na papier, wiadomo, że już nic innego się nie zmieści. Oprócz powietrza.
    Zabawna tabliczka z rysunkiem człowieka walącego młotkiem w karton i napisem „zgnieć śmieć” podziałała. Na makulaturę. Na plastikowe butelki juz nie, bo na rysunku karton, a nie butelka. Choć oba po zużyciu zawartości stają się śmieciem.
    Nie chcieliśmy robić rysunku gniecionej butelki, bo mielibyśmy wokół samą stłuczkę. I w ten sposób załatwiliśmy sprawę połowicznie.

  329. Disgusting – to komentarz do pewnego wpisu

  330. @Orteq 30 maja o godz. 1:57
    Cóż, twoja impotencja przebija z każdego postu.
    Co pozostaje człowiekowi, który z Babciusią już nic nie ugra, seczego nie daje rady, bo z przepicia stracił żołądek, a w dodatku nie może spać?
    Dlatego seryjnie produkuje pier.doły… na resorach. A może na biegunach?
    Należy współczuć…

  331. @zyta2003 30 maja o godz. 2:23
    Bardzo słusznie oceniasz Error 404.

  332. @404 30 maja o godz. 0:33
    Za to spychanie Izraela do morza jest niewątpliwie bardzo śliczne.
    I wcale nie chodzi tu o upokarzanie. Wcale a wcale!
    Chodzi „tylko” o fizyczne zniszczenie. Sama radość!

  333. @konstancja 30 maja o godz. 2:02
    A czy próbowaliście wysyłać do domów proste informacje o zasadach recyklingu? Co, gdzie, jak i do jakiego pojemnika? Wtedy przynajmniej niektórzy to przeczytają i wezmą do serca. Samo oznaczanie pojemników może nie wystarczyć.

  334. Na czym polega sukces PiS-u? Churchil i to przewidzial:

    – Sukces to zdolność przechodzenia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu.

    Skad to Genialny Strateg zapozyczyl taka madrosc? Z tego samego zrodla

    – Sukces nie jest ostateczny, porażka nie jest śmiertelna, liczy się odwaga, by kontynuować

    I do polityki dochodzac:

    – Polityka to zdolność przewidywania, co wydarzy się jutro, w przyszłym tygodniu, w przyszłym miesiącu i w przyszłym roku. Tylko trzeba mieć zdolność potem wyjaśnić, dlaczego tak się nie stało.

    Dobra Zmiana nie ma tego problemu. Dobra zmiana przyszla i stala sie. Nic nie trzeba wyjasniac.

    I podsumowanie bliskie Namargineskowemu uprzedzeniu do pewnych zjawisk w zyciu ludzkim:

    – Co mogę powiedzieć o alkoholu to tylko to, że ja skorzystałem więcej z alkoholu niż alkohol skorzystał ze mnie.

    Dajmy jeszcze przytup Churchilla, porownujacy podstawowe ssaki:

    – Lubię świnie. Psy patrzą na nas z dolu. Koty patrzą na nas z góry. Świnie traktują nas jak równych sobie

  335. zyta2003
    30 maja o godz. 2:23

    „Disgusting – to komentarz do pewnego wpisu”

    zyto,

    Komentarz do pewnego wpisu czy do pewnego postu?

  336. @Orteg, @404 – nie studiuje tajnych informacji o nadchodzacym kryzysie z Wenezuela, ale mam taka ciekawostke zwiazana z tym krajem.
    Otoz ciotka drugiego stopnia mojego ziecia jako emerytowana nauczycielka i kobieta nawiedziona ( brzmi to ironicznie, ale zawsze podziwiam zapal takich ludzi) i biegla w jezyku hiszpanskim od lat jezdzi z kagankiem oswiaty po krajach latynowskich. Przeszlo 2 lata temu wyjechala kolejny raz – tym razem do Wenezueli z jakas cywilna misja. Uczyla tam 18 miesiecy, kontrakt sie skonczyl wiec udala sie na lotnisko azeby wrocic do kraju USA. Na lotnisku okazalo sie, ze wszystkie „papiery” ma zle : od wielu miesiecy ma niewazny paszport, brak waznej vizy, pozwolenie na nauczanie tez bardzo watpliwe no i podobnie jak w USA zaraz znalazlo sie mnostwo innych przewinien. Wyladowala najpierw w pomieszczeniach urzedu granicznego, a nastepnie w miejscu odosobnienia dla osob usilujacych nielegalnie przekroczyc granice. Po wielu dniach dotarla wiadomosc do rodziny w USA, co se juz wlosy rwala co sie z nia stalo, ze jest ze tak powiem przymknieta. Pol roku trwala procedura kryminalno-dyplomatyczna wspomagana walka rodziny w obydwoch krajach o wyzwolenie ciotki. Niemalo ich to kosztowalo. No i za dwa tygodnie ciotka wreszcie wraca. Sama nie wiem, czy na tarczy czy z tarcza.

  337. @Na marginesie
    30 maja o godz. 2:37

    Mniej CNN więcej CBC.

    I powstrzymaj się proszę od personalnych ocen innych użytkowników bloga.

  338. E-J,

    Istnieje podejrzenie, graniczace z pewna doza pewnosci, ze tam, u tej zrzedy, wiecej jest FOXA niz CNN. Zgadzam sie jednak, ze i CNN tez niezle potrafi oglupic

  339. Orteq

    Możliwe, ja żadnego nie oglądam to nie odróżniam. Ale oba „dobre”.

  340. Ciekawostka. Niby mało istotna, ale jednak ważna.
    Dzisiaj aktorka satyryczna Rossane Barr, główna bohaterka serialu bardzo popularnego, napisała tweet:
    “Muslim brotherhood & planet of the apes had a baby=vj.”
    [Braterstwo Muslimów (nazwa organizacji) i planeta małp miały dziecko = vj]
    Skrót „vj” pochodzi prawdopodobnie od inicjałów nazwiska Valerie Jarrett, która była doradcą w Białym Domu za czasów Baraka Obamy.

    Tweet został odczytany jako bardzo rasistowski i pomimo, że Rossane przepraszała za niego…. ABC network zdecydował skancelować dalszy ciąg serialu w trybie natychmiastowym.
    Agencja, która zajmowała się jej talentem… też natychmiast zrezygnowała z niej jako klijenta.

    Warto zaznaczyć, że Rossane Barr była głośną zwolenniczką Trumpa.
    Nawet ostatnio gratulował jej wysokiej oglądalności.
    Jak widać na tym przykładzie swój swojego znalazł.
    Co najwyżej brawa dla ABC i dla agencji talentów.
    Szkoda tylko ludzi, którzy pracowali w tym serialu, bo przez nią wszyscy stracili pracę.

    Ps. Od czasu prezydencji Trumpa rasizm i inne paskudztwa zaczynają nabierać nowych sił.

  341. Tobermory
    29 maja o godz. 23:02

    Nie będę się sprzeczać, że Polacy czysty naród, ale też w moim otoczeniu nie zdarza mi się być tak blisko obcych ludzi jak w polskim autobusie lub metrze. Więc nie mogę ręczyć że wszyscy się myją i zmieniają regularnie skarpetki 🙂
    Zresztą tylko tego nam trzeba żeby cały świat kąpał się tak obficie jak amerykanie, dwa prysznice dziennie i zielone trawniki na pustyni.
    A już pranie to jest wybitnie nieekologiczne. Jestem pewna że wiesz że włókna z naszych ubrań lądują w oceanach, w rybkach mniejszych i większych a potem bywa że i na naszym talerzu. Rzadkie pranie majtek i skarpetek oczywiście nie czyni z Polaków prymusów ekologicznych. Właśnie przeczytałam że importujemy z Niemiec toksyczne śmieci, bo ktoś sobie na tym zarabia. A zarobek jeszcze większy jak te toksyczne śmieci spali.
    To właśnie, oraz wycinanie drzew i zabijanie zwierząt bardziej mnie szokuje niż brak higieny osobistej. Ale lekarzom nie zazdroszczę (ani dentystom).

    Jakiś czas temu czytałam artykuł jak to przy pomocy mydła wybiliśmy swoje naturalne bakterie skórne, które pomagały nam (a raczej naszym odległym przodkom) utrzymywać ciało w czystości. Można sobie nawet kupić zestawik i zacząć hodowlę (odstawiając mydło na zawsze). Raczej się nie przyjmie, ale pomarzyć można.

  342. 404
    30 maja o godz. 0:23

    Dzieci są brata żony. Jak Ty wszystko tak uważnie czytasz, to trudno się dziwić Twoim produkcjom blogowym.

  343. @antonius
    Dzieki za Karelie. Ta „wymiana” nagran muzycznych na blogu to taki orzezwiajacy podmuch, intermezzo w wymiane mniej lub bardziepowaznych mysli.
    Znalazlem taka refleksje pod Karelia
    God bless the greatest of the nations, the beautiful Finland . They won both communists and nazis, drove all them away from. Huge respect to the brave Finnish warriors, most of them now RIP.

  344. @izabella
    30 maja o godz. 6:43

    Dzieci są brata żony
    Jezeli ktoś się żeni z kobietą z dziećmi, to te dzieci też stają się jego dziećmi.
    Przynajmniej tak powinno być.
    Jak to mówią; ten ojciec, co wychowuje.

  345. @basiu.n
    Za Chaconę tez dziękuję.
    Mam kolekcję kompaktowych płyt, ale coraz rzadziej ich słucham i chyba zacznę się ich pozbywac, skoro wszystko można znaleźć w tej internetowej chmurze. Nie lubie mięć za dużo rzeczy, ubrań, krzeseł, naczyń, nakryć itp.
    To samo dotyczy owych nośnikow informacji, czyli książek i płyt.
    W Lyonie blisko mojego mieszkania zainstalowano osłonięte przed deszczem półki, na których mona zostawiać niepotrzebne książki, a rowniez można stamtąd brać te, które ktos zostawił. Już pozbylem się sporo książek, ale nie moge tam zostawić polskich. Więc bedę je musiał jakoś przeflancować do Polski.
    Zadziwiajacy jest ten postęp, który głównie polega na tym, że materialny nośnik informacji coraz bardziej chudnie. Sumerowie posługiwali się ciężkimi jak diabli glinianymi tabliczkami, papirusy Egipcjan były lżejsze, przyszła epoka papieru, potem płyty winylowych, kompaktowych. A teraz w małym e-booku można sobie zaprogramować kilka ton papierowych książek (glinianych tabliczek Sumerów to nawet tysiąc atletów by nie podniosło, taki to ciężar). A to czarodziejskie pudełko, mały laptop, ważący kilkadziesiąt gramów, jest nośnikiem informacji czerpanej z jakiejś nieskończonej internetowej chmury.
    Takie to myśli naszły mnie po pierwszej kawie, pewnie niezbyt odkrywcze, ale czy ja, do cholery, muszę być Einstein !

  346. @izabella
    30 maja o godz. 6:43
    A co Cię dziwi w moich „produkcjach blogowych”?
    Swoją drogą też chętnie bym przeczytała coś interesującego w Twoim wydaniu.

  347. Na marginesie
    30 maja o godz. 2:44

    miasta i gminy wydały sporo pieniędzy na kampanię informującą.Do tego z pewnością każdy dostał ulotki, co z czym wrzucać do żółtego, niebieskiego czy zielonego pojemnika (lub tylko w tych kolorach oznaczonego).W tym roku doszedł pojemnik brązowy na bioodpady. Też z odpowiednią informacją. Może czytać nie umiemy albo jesteśmy niegramotni i niekumaci w masie, nie pojedynczo.
    Całe powojenne dziesięciolecia do wszystkiego służył jeden pojemnik. Myślę, że działa też jeszcze siła przyzwyczajenia, choć starsi nie maja problemów z segregacją.

  348. izabella
    30 maja o godz. 6:43

    Użyłaś bardzo trafnego określenia „produkcje blogowe”. Już wczoraj zastanawiałam się, czemu zawdzięcza blog red. Kowalczyka to ponowne pojawienie się tych produkcji.
    A właśnie teraz znalazłam wyjaśnienie u red. Passenta,napisane przez „produkującą” :

    404
    30 maja o godz. 5:42

    @żabka konająca
    30 maja o godz. 5:17

    Ja ostatnio pisałam o tym u red Kowalczyka na blogu ateistów… ku dużemu niezadowoleniu @Basi.n, @Lewego i company

    Pozdrawiam

    Ps. z jakichś powodów chyba ze 20 razy moje wpisy tutaj nie przechodziły, więc postanowiłam na tamtym blogu się poprodukować.

    ***

    Mam nadzieję,że jakiś filter i na tym blogu powstrzyma to „produkowanie się ” 🙂 🙂

  349. Lewy
    30 maja o godz. 7:16

    Muszę przyznać,że ja słucham chętnie ze swojej kolekcji ,ponieważ jakość dźwięku jest najlepsza,przy użyciu mojej aparatury. ( a nie słucham ze słuchawkami)
    Więc sięgam po Mahlera nie z youtube, a z półki.
    Napisaleś do Antoniusa o Karelii,ale czy nie miałbyś ochoty przy porannej kawie na Sibeliusa Lemminkäinen-suite . To również wspaniałe muzyczne opowieści , oparte na Kalevali 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=J2u0CfKLwTg

  350. Wklejam ten wpis tutaj, bo mam nadzieję, że może kogoś zainteresuje.

    Timothy Snyder:
    „Rule of Law, Separation of Powers, The Mueller Investigation
    ….”
    https://www.youtube.com/watch?v=yNggxMag_HY

    Świetnie wytłumaczone. Każdemu polecam wysłuchać tego krótkiego wykładu.

    A swoją drogą Trump bił w populistyczne bębny, zarzekając się, że nie dopuści nikogo do tego, żeby zamiast w Ameryce inwestował gdzie indziej, że takich narwanych, pazernych będzie surowo karał.
    Niedawno zarządził sankcje na róże firmy chińskie, jakoże Chiny wg niego strasznie okradają Amerykę.
    Nagle 13 maja zatweetował, że chińska potężna firma telekomunikacyjna ZTE (m.in. produkuje smartfony) strasznie ucierpiała i wielu chińczyków traci przez to pracę.
    A on, Trump z prezydentem Czi mocno zaczęli pracować nad uratowaniem tych miejsc pracy, czyli uratowaniem tej firmy ZTE i to szybko.
    Wszyscy byli zaskoczeni jego nagłą troską o miejsca pracy w Chinach.
    Niedługo potem okazało się, że chiński rząd dał 500 milionów pożyczkę na rządową firmę budowlaną, żeby zbudowała park rozrywkowy w Indonezji, w którym znajdować się mają Trumpa pola golfowe i Trumpa Hotele.
    To było wiadome już w poprzednim tygodniu. Było to wstrętne, chore, oczywista korupcja, itd…
    ale teraz jest jeszcze gorzej.
    Bo nie tylko Trump oznajmił, że zwalnia ZTE z sankcji, ale okazało się, że jeszcze przedtem zanim to wszystko się zadziało…. Iwanki Trump biznes dostał 5 nowych trademarks od rządu chiskiego
    Z tymi trademarks kompania Iwanki będzie mogła robić różne produkty w Chinach, co będzie opłacalne na wiele milionów dolarów.

    Chiński rozkład jazdy Trumpa
    * latami: Trump wykrzykiwał, że Chiny są złe, bardzo złe, że oszukują, wykorzystują Amerykę
    * Maj 7, 2018: Iwanka Trump dastaje 5 nowych chińskich trademarks
    * Maj 10, 2018: Chiny zgadzają się na 500 milionową pożyczkę na z Trumpem związany indonezyjski projekt
    * Maj 13, 2018: Trump tweetuje wsparcie dla ZTE i zgłasza nagłą potrzebę ratowania chińskich miejsc pracy w tej firmie

    Najgorsze jest to, że nawet takie nawidziadło nie robi wrażenia na trumpiatych wyznawcach.
    Już się pojawiły głosy tłumaczace go, że Trump jest poprostu mądry, że umie wykorzystać system, że Clintonowa i jej fundacja, że to jest czepianie się go, że.., itd

    Z tego wszystkiego nawet nie widać, żeby na Republikanach to robiło wrażenie, a zwłaszcza na Kongresie….. wychodzi na to, że tylko WYBORY mogą uratować sytuację.
    Niestety, ale w tych okolicznościach słowa, którymi kończy Timothy Snyder swój wykład, że potencjalnie może nas spotkać zawód ze stronych tych, którzy sać powinni na straży regulacji prawno-etycznych…. mogą się okazać koszmarną rzeczywistością. że Trump zwolni Muellera i nic się w związku z tym nie stanie.

    Pozdrawiam

  351. izabella
    29 maja o godz. 22:28

    Myjcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny, miało podłoże mało fajne, ale było tez inne podłoże, znacznie fajniejsze, choć dla niejednego uciążkiwe: białe kołnierzyki w szkołach. Nie wiem, kto rzecz wymyślił, a wymyślił bardzo zasadnie: spadek przedwojenny był taki, że mycie się było rzadkością, ,dla mas ludu polskiego – fanaberią, albo czymś niezrozumiałym i zbędnym. Zarobaczone dzieciaki i dorośli, choroby biorące się z brudu i braku higieny to była oczywistość świata bożego, której nie było sensu kwestionować. Fanaberie jakichś „szczepionek” – to też było dziwactwo i coś podejrzanego. Dlatego musiały być obowiązkowe i wykonywane publicznie, by dzieciaki wdrożyć do tego, że każdy temu podlega i to też – nowa – oczywistość świata. Oczekiwanie inicjatorów było takie, że „białe kołnierzyki”, „woreczki higieniczne – mydełko, tzw. ręczniczek czyli kawałek szmatki oraz jakiś kawałek papieru toaletowego, oraz te szczepionki plus „lekcje uświadamiające”, świetlice, dentyści i lekarze, albo co najmniej pielęgniarki w szkołach jakoś wzdrożą ludzi do standardów cywilizacji, zdrowia i odpowiednich nawyków. A jak dzieciaki się wdrożą, to już będzie lepiej i będzie samograj.
    Pewnie, w sporej mierze, tak się stało. Polak z własnymi zębami i ładnie umyty, przynajmniej pod tym względem nie całkiem jest dziki.

  352. „Dzieci są brata żony
    Jezeli ktoś się żeni z kobietą z dziećmi, to te dzieci też stają się jego dziećmi.
    Przynajmniej tak powinno być.”

    Eeee… Jest jeszcze realna możliwość, że żona jest pombockowa, ma brata, a ten ma dzieci, które miały wypadek. Tak mi wyszło z pombockowego komentarza.

    Pombocek zaś martwi się stanem zdrowia własnego brata.

  353. „brata żony” nie jest jednoznaczne z „żony brata”.

    Pombocek pisze gramatycznie i raczej zrozumiale.
    Izabella też.

  354. Roseanne Barr jest zaś na tyle popularna, że jakoś nie uchodzi pisać o niej „Rossane”, nawet jeśli kocha Trumpa.

  355. @Tobermory
    30 maja o godz. 8:42
    Ćwieka zabiłeś.
    @wbocek wyjaśni pewnie.
    Faktycznie, ze można to interpretować dwojako.

  356. @Tanaka
    30 maja o godz. 8:33

    Na szczęście te kołnierzyki były na guziczkach i wystarczyło codziennie założyć świeży. Tylko ta wredna higienistka potrafiła przyjść z wacikiem namoczonym w alkoholu i przejechać nim po szyi 🙄
    Moje dziecko we wczesnym wieku próbowało stawiać mnie przed alternatywą: Ręce albo zęby, co wolisz?
    Chodziło o umycie.

  357. tak czy inaczej…. ważne, że dzieci całe i zdrowe. Wszystko jedno czyjego brata.
    Tak i tak to rodzina.

  358. @404
    30 maja o godz. 8:48

    Ćwieka?!
    Przecież wszystko było jasne od początku.

  359. Nie da się interpretować dwojako. Brat żony to nie żona brata.

  360. Nowa mania (moda?) nastala wsrod reporterow Polsatu News (o zamienianiu w mowie koncowki ‚-om’ na ‚-a’ juz wspominalem – zamiast nauczycielom, nauczyciela itp.)
    Teraz w polskim wg. Polsatu akcentuje sie pierwsza sylabe np. stuuudenci, preeezydent, wyyypadek, wiiizyta. Hadko sluchac. Ale nie beda przeciez zagraniczni (biegunowi) Polacy uczyc jak mowic po polsku.

  361. @Tobermory
    30 maja o godz. 8:52
    koligacje rodzinne, to nie jest moja mocna strona

  362. @basia.n
    30 maja o godz. 8:05
    Mam nadzieję,że jakiś filter i na tym blogu powstrzyma to „produkowanie się ”
    Osobiście nie widzę problemu. Mozna przewijać, czytanie nie jest obowiązkowe.
    Na tym blogu cenzuruje się niewiele a i to trzeba mieć duże „zasługi”.

  363. Tobermory
    30 maja o godz. 8:39

    Nie bardzo mam głowę do tych rzeczy, w dodatku sam zaraz idę do lekarza, ale zerkłem z nawyku.
    Oczywiście, że masz rację, Tobermorku, i Izabella ma rację. Polski język jest fleksyjny, więc kolejność właściwie można ustawiać dość dowolnie – w ten sposób rozstawia się akcenty logiczne, a nawet znaczenia. W niejasnych konstrukcjach może decydować zasada stawiania podmiotu na pierwszym miejscu. W „bracie żony” nie ma żadnej dwuznaczności – brat to brat, nie żona. Chyba że brat jest żoną, a żona – bratem, co od jakiegoś czasu jest możliwe.

  364. @Tobermory
    30 maja o godz. 9:11
    Znam sporo języków i czasem gramatyki się z lekka mieszają.

  365. @act
    30 maja o godz. 8:54

    Actku, mam 5 minut do wyjścia. Ruszyłeś kapitalną sprawę z tym inicjalnym (na pierwszej sylabie) akcentem. To jest nagminne u dziennikarzy głosowych. Np.: „W Kołobrzegu odbyła się konferencja przedstawicieli stonki wczasowej”. Sądzę, że bierze się z urojonej potrzeby wyróżniania. Potrzeba jest tak mocna, że się wyróżnia wszystko, czyli się faktycznie nie wyróżnia nic. A wychodzi głupio i nie po polsku.

  366. Cholera, w wyrazie „konferencja” miało być pogrubione „o”. Lete.

  367. Ewa-Joanna
    30 maja o godz. 9:11

    Oczywiście,przewijanie jest dobrą i skuteczną metodą 🙂

  368. @404

    „Europa pomaga głównie Palestynie i to raczej w walce z „okupantem” niż o poprawę losu Palestyńczyków. Los Palestyńczyków mordowanych przez Arabów nikogo nie porusza i pomordowanych nikt nie liczy, bombardowania obozu palestyńskich uchodźców pod Damaszkiem nikt nie zauważył, bo wszyscy byli zajęci obserwowaniem bezprawnego bronienia swojej granicy przez Izraelczyków. Nie wiadomo, czy jest to efekt objawień religijnych, czy ateistycznych, tak czy inaczej kazań o amoralnej obronie żydowskich granic i żydowskiego życia usłyszeliśmy ostatnio bez liku. Wielu uczonych kaznodziei martwi brak proporcjonalności. Palestyńscy terroryści tak bardzo się starają, a izraelskich ofiar jest tak tragicznie mało, to nie jest uczciwe i wygląda jak zbrodnia wojenna. Rozpacz kaznodziejów nie ma granic.”

    Andrzej Koraszewski
    http://studioopinii.pl/archiwa/186547

  369. Rozpocząłem działalność blogową po dobrym śniadaniu, słoneczko świeci, ale temperatura nie za wysoka. Przelatuję wzrokiem ostatnie komentarze i.. opadają mi rożne rzeczy! Nie jestem już w stanie przeczytać wszystkich komentarzy, ale zalecenie higieniczne dla polskich kobiet, przypomniane przez Tanakę (Myjcie się dziewczyny…) uruchomiło moją starczą pamięć i przypomniałem sobie zbliżoną radę: „Kobieto polska, codziennie myj się do pasa i od pasa, a raz w tygodniu myj całe ciało!”
    Już wtedy pomyślałem sobie, że ta anatomia polskiej kobiety jest jakaś skomplikowana i kryje tajemne elementy. Zabrałem się więc do intensywnych studiów, ale nie doszedłem do żadnego wiążącego wniosku.
    Dokonałem wprawdzie pewnych odkryć, bardzo przyjemnych, ale o tajemniczym pasie …nic!

  370. Tobermory
    30 maja o godz. 8:49

    Tak jest, ale trzeba wtedy było mieć całą baterię białych kołnierzyków i prać. Alterantywą było przepinanie kolnierzyka na lewą stronę, co dwukrotnie podnosiło jegowydajność. Jeszcze inna metoda – pożyczanie kołnierzyka od czyściochów. Za cenę połowy, albo całej kanapki z kielbasą, odpisanie zadania domowego, abo wyniesienie ze świetlicy racucha. Albo za inne coś.
    A czy młody mówił o czyje ząbki albo rączki chodziło – może kolegi? 😀

  371. zulu24
    30 maja o godz. 9:39
    Żydzi postanowili,że po wiekach prześladowań zakończonych holokaustem, że nie będą więcej pokornie dawać się upokarzać, być prześladowanymi, tym bardziej dać się bezkarnie zabijać. Taki pomysł wpadł do głowy powstańcom w getcie warszawskim.
    Zorganizowali sobie państwo i to jest własnie ta bezczelność, arogancja Żydków, którzy nie chcą dać się utopić ani w Morzu Śródziemnym ani Martwym, tylko zachowują się jak gestapowcy.

  372. Antonius
    30 maja o godz. 10:00

    Dokonałem wprawdzie pewnych odkryć, bardzo przyjemnych, ale o tajemniczym pasie …nic!

    Bo samo słowo „pas” brzmiało wystarczająco tajemniczo i już nic więcej nie było trzeba. Tatuś jednego kolegi szeptał do tatusia drugiego kolegi: Ta Nowacka nosi pas i ma pończochy! I mieli przy tym takie miny, że dopiero później sie okazało jakie one są.

    U mnie już od rana gorąco. W połowie dnia będzie ukrop. Bałtyk Morzem Śródziemnym suwerena nadwiślańskiego. Albo może Morzem Śródziemia. Taki ten suweren.

  373. Antonius
    30 maja o godz. 10:00

    Aha, bo jak to mówią, mężczyzna jest „integralny”. Znaczy ma dwie połówki, ale one są takie, że ich nie ma tylko od razu cały mężczyzna, Adam znaczy. A kobieta, znaczy Ewa, jest z dwóch połówek. A obie są złe. Dolna połówka jest Złem nad Zła, ale górna nie lepsza, bo też Zła i do dolnej wskazuje drogę. Nawet przekręcenie dolnej połówki o 180* nie pomaga. Dlatego mężczyzna mówi jak jest: bo to zła kobieta była

  374. Lewy
    30 maja o godz. 10:20

    Żyjemy w mediokracji, a ponieważ tzw media opiniotwórcze uznały że lepiej się sprzedaje – biedni Palestyńczycy – niż walka Izraela z terrorystami, to mamy to co mamy. Te media nawet nie kłamią, po prostu w wielu wypadkach przemilczają prawdę.

  375. Głupkowaty ortegu
    Twój rozumek nie wystarcza jednak na odróżnienie mnie od 404. Wystarczy jedynie do plucia mądrościami, których nie chce mi się czytać.
    Odwołuję moje podziękowanie. Szkoda było słów.

  376. zulu24
    30 maja o godz. 9:39
    Sam Twój nick świadczy o wielkiej odwadze. Zulusi dzielnie walczyli z okupantami, a Ty podjąłeś beznadziejną walkę z potentatem blogowym, miłośnikiem sprawiedliwości dziejowej. Brawo! Jednak mam wrażenie, ze ta walka skończy się klęską jak Powstanie Warszawskie, ale z nie tak wysokimi stratami. Na blogu ma sie szanse wycofać sie , gdy sytuacja na to wskazuje, a Warszawa nie mogła uciec z miejsca.
    Ja napisałem kilka nieśmiałych uwag o moich wątpliwościach, choć ostrzegano mnie przed tak nierozważnym czynem. Zmasowany atak jednak nie zostanie przez mnie odparty, ale dla ogółu mam opowiastkę, prawdziwą i pouczającą, jak może działac tzw. opinia publiczna, informowana przez nieuczciwe media.
    Zacznę jak w bajce – dawno, dawno temu pracowałem w Paryżu. Mieszkałem u szefa, więc chcąc nie chcąc musiałem od czasu do czasu oglądać TV. Nie orientowałem się, czy TF1 i dalsze są rządowe czy nie i jak się nazywał iccni Kurski.
    W owym okresie w mediach były gwałtowne ataki na brutalność żołnierzy izraelskich na terenie Libanu. TV emitowała wywiad z palestyńskim chłopcem, który skarżył się na zachowanie żołnierzy wobec niego.
    „Walczą z dziećmi”! Oburzenie Francuzów sięgało szczytu i wywoływało nawet ekscesy antysemickie. Wtedy grupa ważnych „braci w wierze” założyła kapelusze i poszli do prezydenta, ostrzegając go, że taka heca w mediach będzie miała skutki w bliskich wyborach. Wtedy nagle w TV ukazała się druga część wywiadu z tym sympatycznym palestyńskim chłopcem, który opowiada mniej więcej tak:
    „Leżę sobie za skałą i nadjeżdża izraelski czołg. Ja za Panzerfaust i bach, czołg rozwalony. Allah akbar! Wyciągnęli mnie żołnierze z za skały i kazali się wynieść w bezpieczny teren. To ja drugą bazookę i trach – Allah akbar – załatwiłem następny czołg. Wtedy mi dali po mordzie”!
    Koniec wywiadu – z tą samą dziennikarką co w pierwszej części.
    PS
    Z tego sądzę, że była to jednak rządowa telewizja – Mr Kursky!
    Z akcentem na sky, ja Krasucki ich szef NSZZSolidarność.

  377. @zulu24
    30 maja o godz. 10:34

    Czasem warto poczytać choćby Wikipedię :
    https://en.wikipedia.org/wiki/International_law_and_Israeli_settlements
    Niestety nie ma po polsku, bo przecież i tak wiadomo, że ciapaci to terroryści, po co czytać.

  378. Wbocek
    Jak już wychyniesz z tych swoich ćcin, to zerknj na to, co napisałam do ciebie wczoraj, a właściwie dzisiaj (g.0:7)
    Pozdro

  379. @Vera
    30 maja o godz. 11:17

    Vero, fakt, że nas jakoś połączono,
    ale co do Orteqa to się mylisz. przeczytaj jeszcze raz ten tekst uważnie.
    „Zadek” dotyczył innej osoby.
    Ty byłaś naprawdę ładnie potraktowana.
    Czasem jak się pisze skrótami, to zdarza się, że osoba czytająca może na opak zrozumieć.

    Pozdrawiam

  380. Uwaga natury ogólnej!

    Przygotowuję teksty w Wordzie 2000, który mi służył wiernie wiele lat. Ostatnio mnie nie słucha i bardzo często się blokuje i cały tekst stracony! Odpada mi chęć ponownego wysiłku psychicznego i produkt mego geniuszu nie ujrzy światła blogowego. Blogowicze to zniosą stratę , ale gdy piszę pismo do firmy, która mnie oszukała i ne mogę dojść do końca, to mnie szlag trafia, to szkodzi zdrowiu, a sprawa reklamacji nie załatwiona. Nie pomogły moje wysiłki naprawy programu i młodzież wprowadziła mi nowy edytor, który ma pewną wadę, program korygujący pisownię tak słabo podkreśla błędne wyrazy, że tego nie widzę. Przepraszam za błędy! Już w moim poprzednim komentarzu takowe przeoczyłem choć się naprawdę staram.

    Nie ratuje sprawy pisanie bezpośrednio w blogu, bo wtedy mam inny kłopot. Często nie trafiam na właściwy klawisz (stąd literówki), jeśli jednak trafiam na klawisze funkcyjne to też szlag trafia – nie tyle mnie, tak od razu – ale cały tekst. To było powodem korzystania z Worda.
    Uwielbiałem pewien zwrot w staych romansidlach, gdy sytusacja stała się dramatyczna: „Miejmy nadzieję na najlepsze, drogi czytelniku”!
    To jest niezbyt dobre tlumazeie oryginału tego powiedzenia. „Dojrzałe” czytelniczki pamiętają być może nazwisko Courts-Mahler i jej romansidła. Ona miała starsze koleżanki, które stosowały ten wyraz nadziei (np. Nataly von Eschstruth). „Hoffen wir das Beste, lieber Leser”!

    Otóż mam nadzieję, drogi czytelniku, że nowy edytor pozwoli mi uniknąć kłopotów.

  381. Ewa-Joanna
    30 maja o godz. 11:33

    Masz rację, warto poczytać, choćby umowę miedzy Palestyną i Izraelem z 1993, czy o powodach załamania się „mapy drogowej” z 2003
    Dla mnie terorysta jest terorystą bez względu na to czy jest zielony, czerwony czy niebieski – a Hamas czy Hezbollah to organizacje terorystyczne.

  382. Antonius
    30 maja o godz. 11:22

    Zaczerwieniłem się, chyba jednak nie zasługuje na porównanie z Powstaniem Warszawskim.

  383. @zulu24
    Przeczytałam już sporo na temat tego konfliktu i dlatego nie jestem taka zdecydowana w określaniu winnego.

  384. Ewa-Joanna
    30 maja o godz. 12:54

    Ja też mam z tym problem, więc z automatu nie zgadzam się z wpisami – Żydzi są winni bo to Żydzi, a jak ktoś ma z tym problem to dlatego, że nie toleruje „ciapatych”
    Dla mnie nadrzędnym prawem jest zasada nieagresji – zakaz inicjowania agresji, oraz co najwyżej adekwatna odpowiedź na agresję.
    W przypadku państwa Izrael – agresja została zainicjowana przez Arabów, choćby poprzez gwałtowne zwiększenie osadnictwa arabskiego na terytorium Palestyny w 1948 mające na celu nie dopuszczenie do powstania państwa żydowskiego (nota bene – nikt nie podniósł tej sprawy jako złamanie prawa międzynarodowego o którym jest w podanym przez Ciebie linku), oraz natychmiastowy atak na nowo powstałe państwo. To z czym mam problem, to czy odpowiedź Izraela była adekwatna.

  385. @zulu24
    E-Jotka Ci grzecznie proponuje, abyś coś przeczytał, żebyś się oświecił. Na to Ty zamiast pokornie przyjąć propozycje, bezczelnie proponujesz E-Jotce, aby coś innego przeczytała. No to ona słusznie pokazała Ci, gdzie Twoje miejsce, że nie będzie czytać tego co Ty jej podsuwasz, bo ona już sporo na ten temat przeczytała. A Ty się ucz, nieuku.!

  386. Lewy
    30 maja o godz. 13:19

    Ale ja doskonale wiem, że bez względu na to ile się nauczę i tak będę głupi 🙂
    Widocznie Ewa Joanna znała to co proponowałem do przeczytania, tak jak ja znałem to co mi podsunęła.

  387. Szanowni Państwo!
    Wiem, atmosfery nie da się już rozluźnić. Sprawy są zbyt poważne. Świat się wali, ludzie się mordują, kapitalizm zwycięża nawet tam, gdzie przegrywa. Nie czas na żarty i wierszyki. Trzeba pisać, pisać, pisać! Apelować! Wstrząsać sumieniami! Dawać linki, dużo linków.
    A tu znów – tylko wiersz, zgrabna rymowanka. I co począć?
    Przeczytać, pośmiać się, bo to wierszyk ostatni. Nawet nie przedostatni.
    Pozdrawiam
    JK

  388. @zulu24

    Dokładnie. 🙂 Głównie jednak chodzi o to, że w tym konflikcie nie ma niewinnych.

  389. Ewa-Joanna
    30 maja o godz. 14:26

    Z tym, że to kto jest bardziej winny, to w tej chwili tylko akademickie spory, duzo ważniejsze jest to, że nie ma i podejrzewam w najbliższej przyszłości nie będzie nikogo kto chciałby zakończyć ten konflikt (nikogo w sensie państw czy przywódców).

  390. A moze by sie cofnac do poprzedniego wstepniaka?

    Tam tylko 390 komentow, wiec sie bedzie wszystko szybciej i sprawniej dzialo.

    pozdrowka
    ~l.

  391. seleuk|os|
    12 czerwca o godz. 8:16

    Wiem, tez tak mam. Znaczy sie centrale bezpapiakowa. Nie da sie na „gwozdzia” obejsc problem. No nei da sie. Trzeba IP adres pasujacy wstawic, a nie papiakowy.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Ja Nie pomoge, ja mam tez „papiakowy” IP.

  392. Wiem Lonek, dlatego napisalem ktos z polskim IP adresem. To prawdopodobnie dlatego, zeby nie „importowac prywatnie”. Te panele to i tak w Chinach robia. Na cala Europa. A ta moja firma, co instalacje moja kombinuje, jest niemiecka.
    pzdr Seleuk

  393. Orteq
    12 czerwca o godz. 9:56

    Bezmyslny upor, zeby nie powiedziec glupota, Ortesiu.

    Inteligencja polega na tym, zeby sobie ulatwiac, nie utrudniac.

    Ja, Ty, Seleuk… mamy wybor 1) pozostac tu gdzie dobija 2000 postow i czekac na aktualizacje okolo 30sek do minuty , czy 2) sie przeniesc na „Dziki Kraj”, ktory to wpis moe robic za „zaszloroczny snieg”, ale jest raptem 393 posty (okolo 5 razy mniej) i aktualizacja trwa 5 do 7 sekund….

    Inteligencja @Ortequ…. inteligencja sie nie przejmuje „zeszlorocznym sniegiem”, jesli na nim sie latwiej i szybciej jezdzi.

    Jak otwierasz LA to po prawej, ciut nizej niz tytul sa „NAJNOWSZE KOMENTARZE”…

    KLIKASZ W TEN Z „Czy Polska to dziki kraj” i jestes na Lodowcu z zeszlorocznego sniegu.

    Powtorze ten post „na lodowcu” i bedzie linka do lodowca.

    pozdrowka
    ~l.

  394. wbocek 12 czerwca o godz. 10:01
    do
    Tanaka 12 czerwca o godz. 9:33
    „… wzdychania i zawołania „Boże!”, „Jezu!”, których dopuszczają się nawet ateiści, są najlepszym świadectwem, że wiara w Boga jest przyrodzona, a zatem jest to najlepszy dowód, że Bóg JEST.”

    Wczasie moich gluchych spotkan z Polakami „nadwislanskimi” (auta budowlane na pl rejestracji) w okolicznych skladach mat budowlanych slysze „…q.wa…. ty chuju….q.wa… q.wa….s…dalaj…” etc, etc. Do komorki i bezposrednio kierowane. Zapytanie. Jest to dowod naco? Mam teorie, dowod na wysokie budowlane technologie. Jezyk jest Pombocku rzecz skomplikowana, co napisales o mnie. Jak tu bys okreslil deklinacje i „zawrotne” czasowniki? Czy forma „pier.oll SIE” jest „zawrotna” czasownika, czy raczej wskazuje na ograniczone mozliwosci spelnienia erotycznego na budowie? Czy „p….lic SIE” jest bezokolicznik nieprzypadkowy czy okolicznik przypadkowy?

    Takie mam jezykowe pytania. Nic na Wikipedia nie moge znalezc, a w glebokiej wiedzy szukam. Nawet pozaWikipedycznej, bym zaakceptowal.

    W imie Papiaka, i Mlotka, i Lunchowej Przerwy
    Pzdr Seleukos, idzcie Wypit(k)a Wypita

    P(ost)S(arepska). Na wszelka okolicznosc Pombocek, wpis daje na dwa zbiory „sniegu”. Odpowiedz przeczytam na dowolnym „lodowcu”. Upraszam Szanownych tez, z pl IPadress (domain .pl), spelnic moja prosbe na robota IKEA, daje link jeszcze raz:

    https://www.ikea.com/pl/pl/energia-sloneczna-dla-domu/index.html?cid=ba

    i dane:
    typ domu = wlasny
    gospodarstwo = jedna osoba
    powierzchnia dachu (paneli) = 42m2
    kat nachylenia = 22stopnie
    azymut = 0 stopni
    bezpiecznik glowny = 16 Amper
    roczne zuzycie el aktualne = 8 000 kWh

  395. @Orteq

    Prosisz i masz

    pozdrowka
    ~l.

  396. @Wszyscy

    Niezadlugo bedzie odslona 3.0

    Jak zajdzie zostanie ogloszona odpowiedznio.

    Teraz „inny lodowiec”, gdzie bedzie latwiej …

    pozdrowka
    ~l.

  397. To jest buforowy post …

  398. To jest post „buforowy” zeby sie przeniesc na nowy lodowiec

    ~l.

  399. @Wszyscy

    Niezadlugo bedzie odslona 3.0

    Jak zajdzie zostanie ogloszona odpowiedznio.

    Teraz „inny lodowiec”, gdzie bedzie latwiej …

    pozdrowka
    ~l.

  400. No to jeszcze jeden bufor

    ~l.

  401. @Wszyscy

    Na prosbe @Orteqa wykonuje „przenosiny” biezacej dyskusji na „inny lodowiec”

    Niezadlugo bedzie odslona 3.0

    Jak zajdzie zostanie ogloszona odpowiedznio.

    Teraz „inny lodowiec”, gdzie bedzie latwiej …

    pozdrowka
    ~l.

  402. Prosze piszcie tutaj, to sie szybciej przewija

    ~l.

  403. Tu jest wciaz 400 postow a nie 2200 …

  404. To juz ostatnia proba…

    potem sie poddam..

    pozdrowka
    ~l.

  405. A tu mozna sobie popatrzec posluchac jak dwuch facetow pracuje w kosmosie i instaluja cos na ISS

    Transmisja jest na zywo i skonczy sie okolo 18:40 GMT 19:40 czasu polskiego

    https://www.space.com/17933-nasa-television-webcasts-live-space-tv.html?utm_source=notification

    pozdrowka
    ~l.

  406. Nie poddawaj sie , loniu
    Masz tu

    Orteq
    14 czerwca o godz. 19:05

    Taieri
    14 czerwca o godz. 15:27

    „Profesor Mielniczek był znany z wyrozumiałości i łagodnego usposobienia…:)”

    Nu nu. To i ty z naszych musisz byc skoro prof Rufusa znasz. A na zjezdzi to ty byl lonskiego roku? 70-lecie liceum my swietowalim w Sokolcy dokladnie rok temu nazad.

    Prof Mielniczek nie stawial sie na zbiorki LO od sporo juz lat. Urodził się w 1908 r. na Podolu. Zmarł w Sokółce 8 lipca 1993 r., w wieku 85 lat. Mszę świętą żałobną celebrował jego uczeń, abp Leszek Sławoj Głódz. W 1997 roku stawilem sie, po raz pierwszy, na zjazd 40-lecia szkoly. To wtedy sie dowiedzialem, od samego abpa Slawoja, o tym iz nie masz ci juz Rufusa od lat 4ch.

    Prof Krajewski natomiast wciaz jeszcze zyl. Podobno tylko juz przestal podszczypywac gimnazistki w bursie. Chyba go w koncu zdemilitaryzowali..

    Byla jeszcze i pani Walentyna Derszeń, z domu Pawłowicz, pseudo „Akuła”, tj. po polsku rekin. Tez dostalem 5-ke na maturze. Z rosyjskiego, znaczyt’. Nie z laciny. Innych obcych jenzykow zaczalem sie dopiero uczyc po wyprowadzeniu sie z Sokolki. I, na koniec, z Polski.

    PS. loniu! Czekam na te wersje namber try jak na mesjasza jakiego. Do wchodzenia na poprzedni wpis jakos nie moge siebie przymusic. Awersja do zeszlorocznego sniegu pewnie jakas

  407. Antonius
    19 czerwca o godz. 16:48
    Przypadków „eksperckich” czy też „znawców przedmiotu” jest wiele. Był swego czasu znakomity falsyfikator mistrzów pędzla (Holender). Eksperci dopiero dali wiarę że to jednak podróbki, gdy zaprezentował swoje możliwości w celi więziennej.
    W zasadzie nie rozumiem dlaczego go wsadzono za kratki, skoro był genialny.