Matematyka niepodległościowa

O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju!
Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju,
A żołnierz rokiem wojny; dotąd lubią starzy
O tobie bajać, dotąd pieśń o tobie marzy.

Tak napisał poeta i zaraz się pogubił, kontynuując nie na temat i niedorzecznie. No i z tego Towiański oraz Konstantynopol. Mamy rok 1812. Pardon, mały myk zero-jedynkowej podmiany cyfr i już jest, co jest: rok 2018. STO LAT NIEPODLEGŁOŚCI. Zdębiałem i od razu odmówiłem koronkę różańca świętego. Do stu umiem – w zasadzie – zliczyć, a tu się coś nie zgadza. Bardzo się nie zgadza! Policzmy razem, ja po cichu – bo już umiem jako tako liczyć, zaś Jarosław Kaczyński, Andrzej Duda, Marek Kuchciński, Stanisław Dziwisz (jest taki!) i cała reszta, jako dzieciątka boże przedszkolne – głośno i chórem:

  1. Polska Niepodległa: 2018 minus 1918 – wychodzi STO. Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam! Za zdrowie pań, panowie. Pardon nr 2, to taka dygresja i więcej inteligencji. Wracam do adremu: jest stówa! Zgadza się! Aha: dlaczego Waryński jest taki czerwony na stówie z PRL-u?
  2. Otóż to właśnie, otóż to – ja powiedział ten, co zapomniałem: Pe-er-el. Jak się dowiaduje nasz korespondent od nawy państwowej, czyli ściśle poważnej i oficjalnej – za Peerelu Polska nie istniała. Zaczynają się więc schody. Zróbmy podręczne obliczenia: 1989 minus 1945 (niech będzie 45, a nie 44 – bo to optymistyczniej, dla obchodów) – daje nam 44 lata. 100 minus 44 równa się 56 [lat]. Nie było niepodległości, nie było Polski, ze stu lat niepodległości mamy lat 56.
  3. Aktualny stan obliczeń: 56 lat. Jest druga wojna światowa. Żeby była niepodległa Polska wtedy, to się nie da powiedzieć. Chociaż są tacy, co gadają, oraz słyszą jakieś głosy i widzieli wczoraj żywego Elvisa na rynku w Sandomierzu, który był przebrany za ojca Mateusza. Odejmujemy lat pięć i pół. Dla optymizmu obchodów, zaokrąglijmy w dół: 56 minus 5 równa się 51 [lat]. Polska jest potęgą w przetwórstwie owocowo-warzywnym, więc metodą kiszonego ogórka ze stu lat mamy pokurcza – lat 51. Połowę stanu wyjściowego, z drobnym ułamkiem. Troszkę optymizmu jednak zachowujemy w tych niepewnych czasach, bośmy wstali z kolan. Kto jednak za szybko wstaje, temu krew odpływa z głowy – co widać po stanie wymienionych w preambule osób oraz stanie spraw państwowych, i są tego widome skutki: bladość, słabowitość, przekleństwa, codzienne womitacje, Jezus z przyśrubowaną do głowy anteną po raz piąty Królem Polski i Polacy najgorszego sortu. No i wisienka na zakalcu o nazwie Polska: wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata! Zniszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami!
  4. Aktualny stan obliczeń: 51 lat niepodległości. Czyli niepodległość międzywojenna oraz popeerlowska. Szału nie ma, z dumnej stówy mamy mikrą połowę, ale przecież mogłoby być gorzej: jakieś liche 50 lat, albo już całkiem do bani, powiedzmy lat 40. O reszcie lepiej nie myśleć, bo by była katastrofa, żenada i Bóg wi co.
  5. Pytanie cwanej bestii: Zaraz, zaraz, a Polska po zamachu majowym Piłsudskiego w 1926 r. była na pewno niepodległa? Radio Erewań, co się nad Wisłą nazywa IPN, odpowiada: Tak jest, Polska była niepodległa, ale nie wiadomo, kto kogo mordował w Jedwabnem. I nie w Leningradzie tylko w Moskwie, nie na placu przez Pałacem Zimowym, tylko na placu Czerwonym i nie Polacy mordowali Żydów, tylko Żydzi Polaków.
  6. I już jesteśmy w domu, czyli w kościele: ocaliliśmy 51 lat i da się żyć. Bóg-Honor-Ojczyzna ocalone o tyle, że do zera nie przegrane, bo nasi chłopcy gryźli trawę i się nie dali. Oraz cnota Wandy, co nie chciała Niemca, czyli dziadka Tuska z Wehrmachtu.
  7. I już? Tak jest, ale nie już. A konkordat z państwem watykańskim imienia Jana Pawła II Świętego Ojca Świętego to pies? Jak Święty, to nie pies, to się rozumie samo przez się. Akt lenny i poddańczy, nieprzeżyte wyzwolenie – przez zaborcę – nie-Polaka, z jarzma niewoli pańszczyźnianej u Polaka, żeby współczesna pańszczyzna państwa pod Watykanem, biskupem i Ponckim Piłatem trwała i się pleniła w najlepsze, zatruwając państwo i jego sprawy oraz polskie głowy, pożerając i mózgi i majątki i moralność. Musi być rachunek krzywd: od 1997 roku do dziś – 2018 – nie ma niepodległości, bo jest, w najściślejszym sensie – podległość Watykanowi i klerowi jego. Od lat 51 odejmujemy lat 22! Wynik: lat 29. Tyle niepodległości.
  8. Wynik finalny: Polska niepodległa przez lat 29. I koniec rachunku? Żadnych takich! A konkordat przedwojenny? Rok 1925! 14 lat trwania podległości przedwojennemu Watykanowi. A zatem: 29 lat minus 14 lat daje wynik 15 lat niepodległości Polski.
  9. Taki ten wynik lat 29 był finalny, że niefinalny. Teraz mamy na liczniku lat 15 Niepodległej Polski. Wreszcie ulga, finał marny, ale lepszego już nie będzie. Jesteśmy wyczerpani, padamy krzyżem na kościelną posadzkę i wołamy wielkim głosem – jak pani Walewska w odpowiednich ramionach: Sire – a Polska?
  10. Tu do akcji wkracza fachowy i rzeczowy minister, który stwierdził, że Polska istnieje tylko teoretycznie. O pewnie – państwo poddane Watykanowi istnieje wyłącznie teoretycznie. A co teoretyczne, to nie praktyczne. Jak długo – teoretycznie? Ano, od 1989 do 1997 – ratyfikacji konkordatu odpowiedniego świętego imienia: lat 8. Mieliśmy na liczniku niepodległości lat 15. Odejmujemy 8, zostaje lat 7. Słownie: SIEDEM.

Stan na rok 2018: Sto lat niepodległości Polski trwa lat SIEDEM. Nie, nie, nawet tak licho nie jest, bo znacznie gorzej: nie TRWA lat siedem, ale TRWAŁA lat siedem. Jest konkordat – nie ma niepodległości. SIEDEM było, ale nie rośnie. Przybywać będzie wtedy, gdy nie będzie konkordatu, biskupa ponad prawem i dewastatorów konstytucji, rozumu, uczciwości i prawdy historii.

Zatem, realnie już i całkiem finalnie, stan na rok 2018 jest taki:
Sto lat niepodległości Polski TRWAŁO lat SIEDEM. Dalej już nie trwa, choć lata mijają.

Gdzieś, po drodze, wskutek zaokrąglania liczb do pełnych jednostek, może dałoby się nieco dodać – rok, półtora. Ale że i dałoby się nieco też obciąć, a zaokrąglania były też optymistyczne – zostajemy przy latach siedmiu. Zatem: 100 = 7. Wielka Polska, wielka duma. Polska, katolicka, pisoidalna, Prawdziwa, bo i smoleńska duma z kradzieży historii i polska patriotyczna matematyka. Taki polski rozmiar Prawdy, Honoru, Boga, buta oraz kapelusza.

Tanaka