Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

23.04.2018
poniedziałek

Motyl w rzeźni

23 kwietnia 2018, poniedziałek,

Państwowokatolicka Polska tresuje swojego mieszkańca każdego ranka, kopiąc go glanem na czułe „dzień dobry Ojczyzno kochana”. Suweren ma to za kumpelską czułość szczerego braterstwa – „się rozumie”. Za pomocą kopniaka wstał Polak z kolan i świat mu już nie podskoczy. Nawet do kolan. Normalka. Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka? A skąd, już pierwszą. Polubienie przyzwyczajenia i duma pełną gębą. Szczególnie – u najpierwszego sortu Polaka.

Gdy przeczytałem ten wpis pani Krystyny Łuczak-Surówki, zaniemówiłem. Zatkało mnie. Musiałem wyjść i pochodzić po mieście nocą, by wstępnie ochłonąć. Ale to coś, z czego nie da się ochłonąć, dopóki jest się człowiekiem. Pani Krystyna – zwykła obywatelka. Miała to nieszczęście, że wskutek śmierci jej męża, oficera BOR, w katastrofie smoleńskiej, została wsadzona w pisowsko-katolicką maszynkę do mięsa. Nie przedłużając własnego wywodu, oddam głos pani Łuczak-Surówce. Niech przemówią do nas jej własne słowa. Niech pokażą, w jak plugawym państwie się znaleźliśmy. Wpis zamieściła na Facebooku, tu korzystam z cytatów, z opisem redakcji, zamieszczonych na onet.pl:

„Na Powązkach w Warszawie odbyła się ekshumacja podporucznika Biura Ochrony Rządu (BOR), który zginął w katastrofie smoleńskiej. Zdarzenie skomentowała jego żona, Krystyna Łuczak-Surówka, w emocjonalnym poście opublikowanym na Facebooku. Wyraża w nim żal do władzy, że nie uszanowano jej woli i nie pozostawiono ciała jej męża w spokoju. »Walczyłam godnie i zgodnie z literą prawa o spokój ciała mojego męża«.

Wdowa po Jacku Surówce od początku była jej przeciwna, bo nie chciała przeżywać po raz kolejny pogrzebu ukochanego. »Wczoraj złamano moje konstytucyjne prawa w demokratycznym kraju«.

Rok temu wdowa złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wstrzymania ekshumacji zwłok męża. Jednak do tej pory nie otrzymała żadnego oficjalnego pisma. »Mimo orzeczenia Sądu Okręgowego w Warszawie, które skierowało sprawę w 2017 roku do Trybunału Konstytucyjnego wraz z decyzją o wstrzymaniu ekshumacji Jacka Surówki do czasu wyroku TK. Minął ponad rok. Decyzji TK nie doczekałam się ani nawet odpowiedzi na pisma, kiedy możliwym będzie zajęcie się tą sprawą? TK milczy a kontaktować się z nimi można jedynie wysyłając pisma, na które nie ma odpowiedzi«.

»Polsko, gdzie jesteś? Gdzie serce twoje? Gdzie prawo i sprawiedliwość nie tylko z nazwy? Nie zapomnę Ci tego Polsko. Nigdy nie zapomnę Ci tego świtu nad grobem, kiedy złamano moje prawa i serce. Walczyłam godnie i zgodnie z literą prawa o spokój ciała mojego męża«. Podkreśliła, że ani Kościół, ani hierarchowie nie stanęli za „swoimi owieczkami”. Polityka okazała się ważniejsza.

Zdaniem Łuczak-Surówki w XXI wieku w demokratycznym kraju prawo staje się narzędziem w rękach rządzących, a Kościół zapomina, jakich uczy praw. »Nie mam już zrozumienia. Uleciało dziś w niebo wraz z odrywaną płytą nagrobną. Nie mam słów, by opisać mój żal, rozgoryczenie, odarcie z godności, ogrom emocji gorzkich. Nie wybaczę Ci tego Polsko ani Wam wszyscy Polacy, którzy nie wyraziliście sprzeciwu, którzy uważacie, że nic się nie stało. Stało się. Świat się zatrzymał«”.

* * *
Państwo katolickie zgwałciło kobietę. Zgwałciło i poniżyło obywatelkę. Odebrało jej prawa. Ale państwo to nie byt anonimowy. Jego funkcjonariusze podejmowali decyzje, dokonali zbiorowego gwałtu. Wzięli w tym udział cynicy – biskupi, wraz zresztą swojej mrocznej organizacji – Kościoła katolickiego, który ma żądania wobec innych i szantażem oraz potępieniem ich gwałci tak, jak gwałcą kościelni pedofile. To gorsze niż zamordyzm polityków. To zabija człowieka w człowieku.

Sądzę, że każdy uczciwy i wrażliwy człowiek, każdy obywatel, nie tyko współczuje, ale realnie współ-czuje to, co przeżywa pani Krystyna. Odczuwa ten gwałt i to poniżenie. Ja także nie zapomnę tego oficjalnej Polsce, a bardziej jeszcze pisowskim i biskupim zamordystom i draniom. Rzeźnia to nie miejsce dla żywych. Zburzmy ją i wyjdźmy na kwiecistą łąkę. Tam jest miejsce dla motyli. Tam świeci słońce.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 846

Dodaj komentarz »
  1. Kwestia smoleńska za obecnej władzy nie doczeka się racjonalnego i humanitarnego rozwiązania. Jedyne co możemy zrobić, to uzbroić się w cierpliwość i liczyć na zmianę wyborczego werdyktu.
    Być może wtedy będzie można rozliczyć macherów od kłamstwa smoleńskiego (prezes Jarosław, Antoni M., członkowie jego komisji itp.), mnożenia lipnych zamachów i nieliczenia się z ludźmi, uda się postawić przed sądami i rozliczyć; karnie oraz materialnie. A będzie za co.
    Oprócz politycznych oszustów na ławie oskarżonych winni zasiąść także urzędnicy w randze prokuratorów, którzy wyraźnie przekroczyli nie tylko zasady przyzwoitości. Szczególną uwagę trzeba będzie zwrócić na prokuratora Pasionka, od początku zaangażowanego w postępowanie wyjaśniające, a następnie śledztwo w sprawie smoleńskiej. Bo sprawa obecnych ekshumacji to w dużej mierze dzieło tego urzędnika.

  2. Trudno nie współ-czuć. Ale zderzenie oczekiwań z rzeczywistością… Skąd właściwie brały się te oczekiwania? I skąd te neurotyczne pretensje do całego świata?

    Nie wybaczę Ci tego Polsko ani Wam wszyscy Polacy, którzy nie wyraziliście sprzeciwu, którzy uważacie, że nic się nie stało. Stało się. Świat się zatrzymał

    Świat się nie zatrzymał z powodu PiSiej ekshumacji. PiS to nie Polska, tylko partia polityczna, która utorowała sobie drogę do władzy prymitywnymi łgarstwami i brudnym sojuszem z kaka. Kościół nie stoi na straży żadnych „wartości” tylko pilnuje swoich korporacyjnych interesów. I tak dalej, i tak dalej…

  3. O ileż mniej poniżenia, zszarganych nerwów, złamanych serc i podeptanych praw obywatelskich byłoby, gdyby kremacja w Polsce była bardziej popularna.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tanaka – jak dobrze,że przyniosłeś tu słowa pani Krystyny Łuczak-Surówki.Bo te obrzydliwe oficjalne wiadomości cytują jedynie zwolenników tego haniebnego procederu ekshumacji, pomijając te wszystkie rodziny,które w swojej żałobie chcą po prostu spokoju i ciszy .
    Brak na to słów – wszyscy to wiemy. Kiedy pytają mnie o to znajomi Holendrzy z trudnością tłumaczę zawiłości tego kiermaszu bezprawia i niesprawiedliwości.
    Ja również chciałabym,aby za te niegodziwości ponieśli konsekwencje winni. Szkoda tylko,że najtrudniej będzie ( jak zawsze…) rozliczyć tych biskupich drani – bo oni zawsze chowają się za swoje słowa pełne obłudy i hipokryzji . A spora część Polaków nie potrafiła dotąd uwolnić się z pod ich wpływu.
    Mam jednak nadzieję,że kościoły będą stopniowo coraz bardziej pustoszały, bo młodzi ludzie (poza debilami) nie chcą aby ktoś narzucał im jak mają żyć, włażąc im bezczelnie do portfela i sypialni.Wtedy nie będzie komu utrzymywać tej bandy nierobów. Dlatego w Holandii dokonało się to w sposób naturalny,ale też żadna władza nie podpierała się jakimkolwiek kościołem .

  6. Z jednej strony – sprawa bardzo delikatna, bo dotycząca uczuć.
    Z drugiej – ciężki kaliber, boć przecież zginęło w katastrofie prawie sto osób.
    Nie jestem prawnikiem. Ale z tytułu, iż wielokrotnie już stawałem w różnych sprawach przed sądami RP, i do tego nabyłem przyjaciela prawnika, spróbuję jakoś wyważyć odpowiedź.
    Ale po kolei:
    1/ Na początku kwietnia 2017 Sąd Okręgowy skierował do tak zwanego TK zapytanie w kwestii, czy konstytucyjne jest, iż nie przysługuje zażalenie na decyzję prokuratury o ekshumacji. Jednocześnie Sąd zwrócił się do prokuratury o możliwie jak najdalszy termin ekshumacji, aby dać czas na rozpatrzenie sprawy (tak zwanemu) TK. Natomiast Sąd nie mógł wstrzymać ekshumacji.
    2/ Pani Łuczak-Surówka nie jest stroną dla (tak zwanego) TK, więc jej pisma pozostały bez odpowiedzi. Stroną jest Sąd Rejonowy, który być może też monitował, ale w to raczej wątpię. Jak powszechnie wiadomo, (tak zwany) TK od jakiegoś czasu w zasadzie udaje, że pracuje i orzeka, więc nie ma się co dziwić, że nie rozpatrzył zapytania Sądu Rejonowego.
    I od strony prawnej to by było na tle.
    Pozostają czynniki ludzkie. To, że Pasionek zarządził ekshumacje, mimo raportu Millera, jest zrozumiałe, jako że Pan Zbyszek początkowo na spółkę z Andronim, a potem trochę już mniej, forsował hipotezę, która Jarozbawowi odpowiada najbardziej, bo wyniosła go do władzy. Jak już zaczęli te ekshumacje wykonywać, to może niech już doprowadzą je do końca. Wtedy nie będą mogli spekulować, że na jakichś zwłokach coś było, ale przecież nie pozwoliliście nam ich zbadać.
    Pokładanie nadziei w Kościele to naiwność czystej wody. Żeby nie określić tego dosadniej. Na sąsiednim blogu profesor Jan Hartman trochę na ten temat właśnie napisał.
    Podsumowując:
    Prawo nie jest złe. Jest może niedokładne, bo nie jest w stanie przewidzieć wszelkich życiowych sytuacji. Wszystko zależy od stosujących to prawo i od ich interpretacji. PiS poprzez swoich ministrów, prokuratorów, i innych podkomisarzy (uczestników podkomisji) zadaje gwałt nauce, zdrowemu rozsądkowi, a w końcu własnym obywatelom. I rzeczywiście, tego nie wolno im zapomnieć i dopuścić, by znowu zabrakło kilku osób przy głosowaniu nad wnioskiem o Trybunał Stanu.

  7. Przyczyny stanowczego realizowania smoleńskiej kampanii ekshumacyjnej dadzą się wytłumaczyć wolą Prezesa, jego aprobatą dla tego rodzaju posunięć i wydaniem przez niego zdecydowanej zgody na jej przeprowadzenie.

    W wydaniu zgody przez Prezesa zagrały rolę następujące motywacje

    Prezes jeśli chodzi o katastrofę smoleńską jest w nieustannej psychicznej matni (miotanie się między prawdą, a pokusą wykorzystania tego wydarzenia j na swoją korzyść, udowodnienia, że oni kłamią, a ja zawsze mówiłem i mówię prawdę.

    Prezes dał się gładko namówić na kampanię ekshumacyjną, co do której zasugerowano mu, a on to ze zrozumieniem i nadzieją przyjął, że ekshumacje są bardzo ważne, bowiem one dostarczą kolejnych mocnych dowodów na zamach jak:

    – ślady po materiałach wybuchowych w ekshumowanych szczątkach
    – rozczłonkowanie ciał świadczące o wybuchowym ich uszkodzeniu
    – pomogą w sposób istotny dowieść jaki był przebieg ostatniej fazy lotu smoleńskiego i w jakiej pozycji samolot się zderzył z ziemią na podstawie analizy uszkodzeń stwierdzonych w ekshumowanych ciałach, przy czym eksperci namawiający Prezesa do zaakceptowania ekshumacji wyjaśnili mu, że taka analiza uszkodzeń ciał obali ostatecznie kłamstwa zawarte w raportach MAK i Millera o plecowym upadku samolotu Tu-154 M w Smoleńsku.

    Ten ostatni argument jest wybitnie cyniczny i naiwny do granic – uszkodzenia ciał mają zaprzeczyć upadkowi samolotu na plecy podczas katastrofy.

    Wmówiono mu wszystko, co wzmożenie psychiczne dyktowało ekspertom smoleńskim, co zapewne nie było trudnym zadaniem, bowiem Jarosław Ka jest zupełnym lamerem technicznym, nie pojmuje on najprostszej fizycznej interpretacji świata. Dla niego zjawiska fizyczne, to magia.

    Prezes ma skłonności do interpretowania wszelkich zdarzeń jako manipulacji, zamachów, spisków, celowych działań, zmowy, jak ktoś ma pieniądze ma, to skądś je ma, jak ktoś nie mówi po jego myśli, to albo jest niedokształcony albo niedoinformowany, albo jest drugiego sortu, itd.

    Z tej ignorancji wywodzi się proste myślenie, insynuacyjność Prezesa demonstrowana w jego mowach oraz ślepy upór w przeprowadzaniu przedsięwzięć politycznych jako że u Prezesa nie ma tak ale, plan A, B, a może C, jest tylko zero albo jeden, myślenie binarne – przyjaciel albo wróg, mądry albo głupi, uczciwy albo oszust, itp.
    Pzdr, TJ.

  8. A tak bardziej z uczuciem: te ekshumacje to po prostu obrzydliwa nekrofilia.

  9. @Tobermory 23 kwietnia o godz. 17:15
    O ileż mniej poniżenia, zszarganych nerwów, złamanych serc i podeptanych praw obywatelskich byłoby
    Smoleńskie ekshumacje to aberracja a nie reguła. Mam nadzieję…

    gdyby kremacja w Polsce była bardziej popularna
    Będzie. To jest fizyczna konieczność, która wymusi masowość kremacji. Żadne religijne czy tradycyjne zwyczaje nie zwyciężą, bo żywi musieliby zamieszać na cmentarzach. Rydzyki wolą wygodniejsze kwatery.

    Cmentarz na którym jest najbardziej rodzinny z naszych grobów został zamknięty dla nowych pochówków już dawno temu. Ludzie posiadający tam groby bliskich (tak się złożyło) są bardzo złośliwi 😉 i wykupują te groby w nieskończoność. Bardzo mało miejsc się zwalnia z powodów opuszczenia/porzucenia/braku opłaty.
    A zatem – dla normalnych szaraków, czyli nie posiadających wielkiego grobowca – jedyną opcją jest dodanie urny do istniejącego grobu.

    Wszystko to nie zmienia faktu, że gdyby mnie jakaś pisowska komisja czy sąd postawili w podobnej do tej pani sytuacji to nie wiem, czy zakończyło by się tak bezboleśnie jak z nią.

    Przede wszystkim ja zorganizowałbym fizyczną obronę mojego grobu. Zaprosiłbym wszelkie możliwe media i zmobilizował dzieciaki. Usuniecie rodzinnego plutonu obrońców składającego się z rosłej i zdeterminowanej drużyny piłki nożnej byłoby dla pisiorów probelamtyczne a dla kamer telewizyjnych bardzo medialne.

    Coś czuję, że warcholstwo drzemie we mnie tuż pod powierzchnią!

  10. Ta pani miała ciężkie życie. Po tym, gdy zaprzeczyła kłamstwom „Gazety Polskiej”, jakoby mąż przeżył upadek samolotu i do niej dzwonił – stała się celem prawicowych bohaterów wyklętych, którzy podrzucali na grób jej męża kartki z obelgami.

  11. @Tanaka
    Dotknales bardzo bolesnej sprawy. I oczywiscie masz calkowita racje, ze za tym odgrzebywaniem (jak i grzebaniem) trupow stoi kler. Zadnego szacunku do ludzkich uczuc. Szalenstwo PISu to tylko taka pochodna(czyli maly pikus), bo glownym rozgrywajacym jest kosciol. Bo gdyby kosciol raz tupnal noga, ze tak nie mozna, to pisiarnia stulilaby uszy i ogony, i natychmiast przerwalaby te obrzydliwa hucpe.
    Ale powtorne pochowki wbrew woli rodzin to kolejny business kaka.
    Tobermory slusznie zauwazyl, ze gdyby upowszechnil sie w Polsce obyczej kremacji, to nie byloby tych wielokrotnych ogledzin nieboszczykow. Ale nasze kochane kaka straciloby geld (jak ponoc mowia Zydzi).
    Ech, chyba cos napisze na temat naszych pasterzykow(tych chu..kow w wysokich czapkach, co to im te czapki podnosza godnosc), bo mnie az, pod wplywem Twojego wstepniaka, ponosi.

  12. Tobermory
    23 kwietnia o godz. 17:15
    Też tak sądzę.
    Co do oliwy – to osobny temat.

  13. Jednym z niepodważalnych dowodów na eksplozję miały być pęknięte bębenki w uszach ofiar. Jakoś nie słychać, aby którekolwiek z ekshumowanych ciał miało takie uszkodzenia.

    @zza kałuży

    Przeczytałem oba cytowane sprawozdania z występów Macierewicza et Co. w USA. Może taniej wyjdzie i przyniesie mniej wstydu w świecie, jeśli zamknąć tych świrów w jakimś odosobnieniu, dać papier, ołówki i parówki i niech sobie prowadzą swoje badania jak długo chcą. I nie wypuszczać, bo na zewnątrz grożą im ataki w postaci bezczelnych i nachalnych pytań ze strony „kodziarzy” i innych terrorystów.

  14. @Tobermory
    23 kwietnia o godz. 19:01
    Wdepnąłem dzisiaj przypadkiem, poszukując osławionego „Raportu Technicznego” na portal pt „Niezależna.pl”. Świry własnie zorganizowały akcję rozsyłania tegoż arcydzieła dedukcji wszędzie, gdzie tylko można. Więc wstydu będzie co niemiara. Ale zdaje się, że gdzieś tam w świecie cośkolwiek na temat Antoniego wiedzą, więc może odium wstydu tylko jemu się dostanie, nie całej nasze Umęczonej?

  15. @pastucha
    23 kwietnia o godz. 18:14

    „Pani Łuczak-Surówka nie jest stroną dla (tak zwanego) TK, więc jej pisma pozostały bez odpowiedzi”

    Przyzwoita instytucja nie pozostawia żadnej korespondencji (poza anonimami) bez odpowiedzi.

  16. @Lewy 23 kwietnia o godz. 18:41
    No to napisz! W dodatku dawno cię tu nie było.

  17. @Tobermory
    23 kwietnia o godz. 19:16
    A czy ja gdziekolwiek stwierdziłem, że (tak zwany) TK, to przyzwoita instytucja ?? 😀

  18. Zajrzałam do Hartmana i…
    „To właśnie szacunek dla człowieka wymaga, by powiedzieć mu, że wygaduje głupstwa, gdy je wygaduje.”
    10/10.

  19. Biedna jest ta Pni Krystyna Łuczak-Surówka, bardzo biedna i bardzo jej wspolczuje.

    Jest zapedzona w kozi rog. Calkowicie zapedzona.

    Bardzo jej wspolczuje, ale absolutnie sie nie poczuwam, do najmniejszego kawalka winy w tym co ja spotkalo.

    PAni krystyna adresuje swoj zal do Panstwa Polskiego. Niby slusznie, ale jednoczesnie calkowicie blednie. Niby „organa panstwa” tak ja trakuja. Tyle ze te „organa panstwa” nie sa bytami samoistnymi, tylko sa obsadzone przez „ludzi Kaczynskiego”…

    Dla Pani Krystyny mam wiadomosc, ze to nie Panstwo Polskie i jego „organy” tak ja potraktowaly, tylko tak ja potraktowali „ludzie” Kaczynskiego.

    Nie jestem „czlowiekiem” Kaczynskiego i nie glosowalem na niego, ani na zadnego z jego „ludzi”.

    Tylko dla porzadku wspomne, ze podpisalem apel o zaniechanie ekshumacji i czynnie dwukrotnie uczestniczylem w demonstracjach, w ktorych rzadanie zaniechania ekshumacji bylo jednym z hasel.

    Wspolczuje, ale jednoczesnie stanowczo protestuje przeciwko dokonywaniu skrotu myslowego w postaci, ze to Panstwo Polskie ja skrzywdzilo…

    No chyba, ze mnie i tysiace innych niezgadzajacych sie i protestujacych, chce sie wykluczyc sie z Panstwa Polskego.

    pozdrowka
    ~l.

  20. Podzielam wyrazane tu przez wszystkich oburzenie na ekshumacje, nasz obecny rzad, obrzydliwa postawe Kosciola i wspolczucie dla ofiar tego bezprawia. Chcialabym jednak wiedziec co polityczna nekrofilia ma wspolnego z rzeznia i jaki moze istniec antagonizm miedzy rzeznia i motylem. Czy jest w tym jakas literacka aluzja, ktorej nie rozumiem?

  21. Donald Donaldowicz Tusk (copyright by wdowa po Januszu Kochanowskim) zeznawał dziś przed sądem w sprawie Rodziny smoleńskie versus Tomasz Arabski i inni urzędnicy z kancelarii premiera.
    Już po przesłuchaniu mecenas Hambura reprezentujący oskarżycieli komentował, że „widać, iż Samara stanowi dla Donalda Tuska duży problem. Już w sali tajnej mierzyliśmy się wzrokiem. Wytrzymałem dłużej, on pierwszy zszedł, nie wytrzymał mojego spojrzenia”.

  22. Na marginesie
    23 kwietnia o godz. 19:21

    Wlasnie powiedzialem slowa pelne szacunku.
    Powiedzialem, ale niespecjalnie sie z tym czuje, bo sytuacja jest jaka jest.

    Okazac szacunek czlowiekowi jest czasem niezwykle trudno.

    pozdrowka
    ~l.

  23. A ja sie pytam: czy ktos wie, iz po osmiu latach zwlok w ziemi nie da sie juz stwierdzic czy bebenki uszne popekaly od wybuchow na pokladzie czy nie popekaly?

  24. kruk
    23 kwietnia o godz. 19:54

    Motylem jest Pani Krystyna.
    Rzeznia jest PiSowsko Kosciolkowe Panstwo Polskie.

    pozdrowka
    ~l.

  25. @lonefather
    @Tanaka nawoluje do zburzenia rzezni, zeby znalezc sie na lace z motylami? Twoim zdaniem te motyle maja byc kalibru poslanki Pawlowicz?

  26. lonefather
    23 kwietnia o godz. 19:53

    „Biedna jest ta Pni Krystyna Łuczak-Surówka, bardzo biedna i bardzo jej wspolczuje. Jest zapedzona w kozi rog. Calkowicie zapedzona. Bardzo jej wspolczuje, ale absolutnie sie nie poczuwam, do najmniejszego kawalka winy w tym co ja spotkalo.”

    A co ja takiego strasznego spotkalo, lonek? Reke jej odcieli? Noge? Czy jeszcze co wiekszego?

    Ekshumacje smolenskie to aberracja NARODOWA. Nie powinno sie tej aberracji narodowej sprowadzac do zwyklych odczuc jednej biednej wdowy. Bo to nas odciaga jeszcze dalej od zapytania o prawdziwa przyczyne katastrofy :

    po jaki ch.j kaczory tam lecialy?

  27. @kruk

    Nie zochydzaj poetycznosci metafor @Tanaki mieszajac do nich te babsko. Prosze.

    pozdrowka
    ~l.

  28. Orteq
    23 kwietnia o godz. 20:12

    Poczucie skrzywdzenia, bolu, ponizenia i inne negatywne uczucia spotkaly Pania Krystyne.

    Nie musisz ich podzielac, usznowac powinienes.

    pozdrowka
    ~l.

  29. @lonefather
    Alez to Ty zohydziles metafore @Tanaki przedstawiajac poslanke Pawlowicz jako motyla. Motyl w tekscie @Tanaki ma dostarczyc radosci, zapowiadac nowa jutrzenke w dziejach kraju.

  30. No i jak można dyskutować z krukiem, która nie czyta?
    A krukowate są (podobno) inteligentne. Te opierzone.

  31. @Na Marginesie
    Moze wiec dasz mi lopatologiczna odpowiedz na pytania, ktore zadalam o 19:54? Bylabym wdzieczna.

  32. Jakby wszyscy zapomnieli co wazne

    Pakowanie sie we mgle smolenska bylo kacza koniecznoscia. Zadne tam odchodzenie na lotnisko zapasowe nie wchodzilo w rachube. Bo to by oznaczalo nie dojechanie na przemowe LK w Katyniu. Gdzie mial wypowiedziec swoje znamienne „domagamy sie” oraz „zadamy” czegos od Rosjan. Po ich wielokrotnych przeprosinach Polakow za mord smolenski. Tekst niewygloszonego przemowienia Niezlomnego Bohatera Narodowego Prezydeta Kaczego wciaz figuruje w internecine. Choc poprawek kilka dokonano w oryginale w miedzyczasie

    Jesli ktos mysli ze zamierzenie takie jak kasowanie „pojednania” pokatynskiego polsko-rosyjskiego z przed wtedy trzech dni moze sie udac, to niech sie z rowiesnikiem na lby zamieni.

    Tylko Skripalowi, i jego corce, zdrada nie zaowocowala najwyzszym wymiarem kary. Jak narazie, skonczylo sie na ostrzezeniu ze kara za zdrade i sprzeniewierznie istnieje w swiecie. CIA te kare praktykuje od ponad pol wieku i nikt w swiecie nie zawraca tym sobie niewymownej. Nikt nie wie jak koncza podwojni agency amrykanscy. A tych jest nie mniej niz podwojnych agentow ruskich. Gdyby tak nie bylo, nie byloby tych zabaw w agentury

    Smolensk to byla kara za tuskowe sprzeniewierzenie sie. Najpierw sie pojednal, trzy dni pozniej kasowal pojednanie. Przy pomocy Dwoch Takich to robiac.

    Plk Krasnokutcki mial jedno zadanie do wykonania: naprowadzaj tego gruzinskiego swira z Polski tak zeby wyladowal na brzozie. Palkownik zadanie wykonal i zaraz potem zostal mianowany gienieralom w nagrode. Kak (nie)pryjatno

  33. kruk
    23 kwietnia o godz. 20:28
    Moze to taka tanakowa metafora, oddajaca zderzenie czegos kruchego z dzialajaca w sposob bezwzgledny i zyskowny firma, ktora jak rzeznia daje dochod.
    Motyl to metafora ludzkich uczuc, kiedy sa one poddane ciezkiemu doswiadczeniue rozstawania sie z bliskimi, a tego motyla lapie w swe brudne rece rzeznik, obraca nim na wszystkie strony i sobie mysli; co by tu sie dalo wycisnac jeszcze z tych lzawych ludzi.
    Zwroc uwage , ze jarek to twardziel, ktory nie ma skrupulow, zeby jego ukochanego brata wyciagac, troche otrzepac z robakow, bo to na ludziach robi wrazenie. A motyle tego nie chca. A przy tym trzepaniu, ponownym pochowku sa owi busimenesmeni w czapkach z kropidlami, ktorzy temu aktowi nekromancji, czyli tej rzezni nadaja mistyczna aure.

  34. lonek – 20:15

    „Poczucie skrzywdzenia, bolu, ponizenia i inne negatywne uczucia spotkaly Pania Krystyne. Nie musisz ich podzielac, usznowac powinienes. ”

    No to uszanowuje. Ale po osmiu latach wdowienstwa?

  35. Kazdy przeklada ‚wielkie sprawy’ na swoje poletko. Ktore najczesciej nie jest wielkie. Jesli wdowa Krystyna tylko o tym chce zaswiadczyc, chyle swoj lysy leb. Gdy natomiast widze budowanie jakiegos symbolu z jej postawy, to mi sie cus najeza. Choc nie mam najmniejszego pojecia czy pani Krystyna nie uczestniczy w jakiejsis zbiorowej akcji dogooders antysmolenskich

    Sorry, Tanako.

  36. @Lewy, 20:54
    Bardzo ciekawa jest Twoja interpretacja. Dziekuje.

  37. @kruk 23 kwietnia o godz. 20:49
    Nie ma sensu – bo nie zrozumiesz i przekręcisz.
    A potem jeszcze ogłosisz światu, że to ja udzieliłam ci fałszywych informacji.

  38. Syria vs.Smoleńsk
    Jeśli chodzi o wydarzenia w Syrii nawet niezbyt jasne czy obiektywne przesłanki/dowody spowodowały reakcję Trojki.
    Zastanawiające jest , skoro był zamach (i są na to dowody), jak twierdzą eksperci (?) powołani przez p. Macierewicza ,że sojusznicy nie zareagowali odpowiednio, no może nie bezpośrednio, bo Niedzwiedź jest okazały,ale można było wprowadzić bolesne retorsje wobec spiskowców-sprawców.
    Po prostu zimna d…a.

  39. Smolensk to reinkarnacja Katynia. Nawet przyczyna ta sama: rusofobia.

    O Ruska antypolskosc bowiem nikt nie ma prawa podejrzewac nikogo. Putin etawo nie liubit’

  40. Zeby tylko nie wpasc w logike uzasadniania zasadnosci mordu katynskiego. Bo podobno taka istniala ale ja pominieto w papierach kremlowskich

  41. Orteq
    23 kwietnia o godz. 21:02

    Spotkalem sie w zyciu z paroma takimi przypdkami, jednym byla, jedna z moich ciotek, ktorej maz zginal w ’39 roku w niemieckim nalocie na szpital wjskowy pod lublinem. Do konca zycia pozostala wdowa.

    Osiem lat to betka w porownaniu z ponad 60 latami …

    pozdrowka
    ~l.

  42. Na blogu red. Szostkiewicza pisze on o premier Szydło pływaniu po Dunajcu.
    Zamiast rozwiązywania problemów rodzin niepełnosprawnych dzieci. Jego wpis jest zilustrowany zdjęciem Szydło na tratwie.

    Patrząc na to zdjecie przyszło mi do głowy (jak najbardziej w kontekście katastrofy pod Smoleńskiem).

    Ta kobieta siedzi na pływadełku, na rzece i nie ma na sobie kamizelki ratunkowej.
    Mniejszej, większej, jakiejkolwiek.
    Niekoniecznie musi być pomarańczowa, niekoniecznie z jakimś wielgachnym kołnierzem.

    Są różne kamizelki, nie wszystkie ośmieszająco krzykliwe.

    Ta kobieta jest – na lądzie – wożona pancernym czołgiem, w otoczeniu ochroniarzy.

    Znaczy się, jest CHRONIONA.

    Bo podobno jej istnienie JEST WAŻNE DLA CAŁOŚCI PAŃSTWA.

    NAD Smoleńskiem podobno ZAMORDOWANO nam BEZCENNĄ ELITĘ PAŃSTWA.

    To dlaczego na wodzie ta kobieta nie jest chroniona? Umie świetnie pływać? Poradzi sobie sama, jak wpadnie do rzeki?

    Według mnie to jest kolejny przykład na debilizm pisowskiego nierządu.

  43. @orteg. Zawsze , ale prawie prawie zawsze, dawałem Ci łapki w plusie. Dziś mnie zawiodłeś. Napisałeś jak „komunista”, albo jak „faszysta”. PAŃSTWO JEST NAJWAŻNIEJSZE. Nikogo nie skrzywdziło???.

  44. A poza wszystkim, to dzis wypada 402 rocznica smierci Williama Shakespeare.

    Zmarl wlasnie 23 Kwietnia 1616 roku w wieku 52 lat w Stratford-upon Avon.

    Dokonal w swoim zyciu wiecej niz wiecej czym sam siebie uwiecznil. Po prostu uwiecznil, dajac ludzkosci arcydziela, w kotorych wlasnie nas ludzi sportretowal. Kazdy siebie samego i swoich bliznich znajdzie w dzielach Williama bez trudu.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Podobno urodzil sie tez 23 Kwietnia 1564 roku, ale jest to data domniemana i wywiedziona z faktu, ze zostal ochrzczony 26 Kwietnia… Czy tak bylo, nie wiemy.

  45. @zza kałuży 23 kwietnia o godz. 21:48
    Nie zaczynaj… kiedyś pokazałam kanadyjskiemu entuzjaście stolarki polskie czasopismo ze zdjęciem chłopca, który zamiast iść na studia (koniecznie humanistyczne?) woli wyuczyć się zawodu, bo kocha pracę z drewnem. Chłopiec został sfotografowany przy warsztacie. Tubylec zamarł ze zgrozy, po czym wykrztusił: „On tak… zupełnie… bez żadnych ochraniaczy? Samobójca???”

  46. zza kałuży
    23 kwietnia o godz. 21:48

    Splyw mial sie odbywac pod utajnionym przeslaniem: SPLYWAJ BEATA !

    pozdrowka
    ~l.

  47. @Na marginesie 23 kwietnia o godz. 21:56
    zupełnie… bez żadnych ochraniaczy?
    Ręcznymi narzędziami stolarskimi można sobie wyrządzić tylko bardzo ograniczoną krzywdę. Można się najwyżej głęboko zaciąć. Powiedzmy tak „do kości”. Może obficie siknąć krew.

    Ale palca ani dłoni ręczną piłą, dłutem czy nożykiem sobie raczej nie obetniemy.

    A mechaniczne narzędzia są z roku na rok konstruowane coraz bezpieczniej, pojawiają się w nich coraz lepsze zabezpieczenia. Narzędzia stają coraz bardziej idiotoodporne.
    Znaczy się fachowcy myślą jak coś SYSTEMOWO POPRAWIĆ.

    Ja wiem, trzeba nosić okulary ochronne. Bo inaczej iskry ze szlifierki oczy zaprószą. Bo jak nie daj boże trzymany w ręce nóż tokarski się wymsknie i gdzieś poleci…

    Nauczenie noszenia okularów jest zadaniem nauczyciela. Podobnie jak wyrobienie nawyku nie popychania materiału własną dłonią.

    Ale nikt z nas, zwykłych ludzi nie ma opłaconych aniołów stóży, tak jak oficjele, aby za nas myślał i przypominał.

    W skrócie – ty piszesz o problemie edukacji powszechnej społeczeństwa. Takim samym jak nie mycie rąk przed jedzeniem albo nie rozglądaniem się na boki przed przejściem przez ulicę.

    Ja piszę o niesprawności systemu państwa, które opłaca komuś specjalnego pomagiera od rozglądania się na boki, a on mimo tego się nie rozgląda.

    Jak osoba pod opieką takiego funkcjonariusza zostaje rozjechana to cały aparat państwa szuka rosyjskiego agenta w szoferce.

  48. @kruk
    23 kwietnia o godz. 19:54
    Nie rozumiesz bo nie chcesz, a zawsze to miło dopieprzyc Tanace, którego nie lubisz.
    Ech, oceniałam cię ponad taka małostkowość.

  49. @zza kałuży 23 kwietnia o godz. 22:28

    Ja rozumiem, że chodzi o głowę państwa. Ale czy na spływach np. Dunajcem tak w ogóle obowiązują kamizelki? Czy ktoś je nosi? Ja widzę na zdjęciach, że wyszywane kamizelki noszą panowie z obsługi, ale nie są to wcale kamizelki ratunkowe. Wynika z tego, że w Polsce o takie zabezpieczenie nikt nie dba, to znaczy nie wymagają tego przepisy.

    I tak jest chyba z wieloma sprawami. Kaski dla dzieci jeżdżących na rowerkach? Przecież w kasku jest gorąco, a w ogóle to po co dziecku kask? Inna sprawa, że w zachodnich „nanny states” przepisy bezpieczeństwa czasem zahaczają o absurd, ale Polska jest chyba pod tym względem na przeciwnym biegunie? Takie mam wrażenie. Ale może ktoś wie lepiej 🙂

  50. zezem
    23 kwietnia o godz. 21:29

    Mój komentarz
    Też tak uważam.
    Szkopuł leży w chytrej, cwanej propagandzie, którą opakowują eksperci smoleńscy swoje dokonania dowodzące, że samolot Tu-154M w Smoleńsku się rozpadał, był wciągany w pułapkę, a jeśli się rozpadał i był wciągany w pułapkę a to oznacza, że był celowo wciągnięty w pułapkę i rozpadał się od niczego innego jak od wybuchów.

    W propagandzie tej funkcjonuje następujący mechanizm – traktowanie założenia jako dowodu. Założenie rozpadania się samolotu i wciągania w pułapkę jest jednocześnie dowodem na wybuchowy zamach.

    Jak samolot lecący stosunkowo wysoko nad ziemią (np. 30 m) nad ziemią może się ni stąd ni zowąd się rozpadać – pytają eksperci przeciętnego obywatela. Odpowiedź nasuwa się sama – tylko od wybuchów. Przecież sam z siebie samolot się nie rozpadnie, taki przypadek jest niemożliwy.

    Eksperci smoleńscy łącznie z Macierewiczem głosząc takie dyrdymały zarzekają się sprytnie, że nie twierdzili oni nigdy, że udowodnili zamach, ale że twierdzili, że istnieją poważne dowody, wiele dowodów i przesłanek na to, że w samolocie w Smoleńsku były wybuchy. A jak były wybuchy, to każdy sobie dopowie – co to może oznaczać, jak nie zamach? Itd.

    Taka jest logika smoleńska. Perfidna, niespójna, fragmentaryczna, z gruba ciosana, składająca wymysły i z góry powzięte założenia w atrakcyjne sugestie, insynuacje rzekomo dowodzące zamachu wybuchowego, wysokoenergetycznego, termobarycznego (dwa trudne magicznie brzmiące terminy) zaszłego w Smoleńsku.

    Mówią oni – wiemy bardzo dużo, lecz nie mamy w rękach najważniejszego dowodu, bo Rosjanie nie chcą nam zwrócić wraku. Pomijają ci specjaliści od połprawd, ćwierćprawd i kłamstw skromnie fakt, że wrak mógłby być w czasie intensywnych prac specjalistów z podkomisji smoleńskiej odwiedzany w Rosji na ich prośbę, tylko sęk w tym, ze takiej prośby oni nie składali, nawet nie próbowali.

    Całą siłę swojego przekonywania o wybuchach, które zniszczyły samolot Tu-154M w Smoleńsku, skupili na tym, że Rosjanie nie zwrócili nam wraku i dlatego nie możemy podjąć jego bezpośredniego badania, aby ostatecznie udowodnić wybuchy w samolocie. Sugerują przy tym intensywnie, że Rosjanie mają coś do ukrycia, co jest wg tych ekspertów także dowodem na zamach.

    Twierdzą skromnie, że tym samym jesteśmy zmuszeni dochodzić do prawdy, lub prawda idzie do nas, bardzo okrężnymi drogami i dlatego tak długo trwa wyjaśnianie zamachu smoleńskiego.
    Tak tłumaczą sobie i innym eksperci swoją niekompetencję w dziedzinie badania katastrof, swoją zmysłową nienawiść do Laska jako szefa kłamstw o katastrofie CFIT w Smoleńsku (a także do Tuska jako szefa szefów kłamstw o katastrofie smoleńskiej), swoją bezczelność w głoszeniu insynuacjami, półgębkiem, ćwierćfrazami prawdy o zamachu wybuchowym termobarycznym w Smoleńsku.

    Przy tym smoleńczycy w zachowują się dziwnie. Twierdzą oni, że jeszcze nie ma ostatecznych dowodów na zamach, choć wymieniają w swoim raporcie technicznym multum takich dowodów, rzekomych dowodów – wymysłów, fantazji i konfabulacji ubranych w pseudotechniczny, pseudoekspercki język.

    Dlatego Jarosław Ka na modlitewnych miesięcznicach smoleńskich był zmuszony tylko modlić się o prawdę, a nie ją ogłaszać. Modlił się o prawdę o Smoleńsku i mówił ciągle to samo – prawda idzie do nas i jest już blisko.

    Wyjaśnienia ekspertów podkomisji smoleńskiej i ich promotorów w sprawie zamachu wybuchowego termobarycznego w Smoleńsku, to mieszanka wymysłów, sugestii, logiki na odwyrtkę, insynuacji i szalonych przypuszczeń tak skonstruowana, przyrządzon,a aby była atrakcyjna, do przełknięcia przez nieufnych, łatwa do kupienia przez głupi lud.

    Skład tej mieszanki świadczy o jednym – eksperci ci oraz ich promotorzy wierzą w zamach, tak jak biskupi w cuda, co oznacza, że trzeba głosić wiarę, aby wierni wiedzieli w co wierzyć, a wierni powinni przyjąć to głoszenie jako prawdę, która jest, tylko jeszcze do nich nie doszła.
    Pzdr, TJ

  51. Zwrot wraku jest potrzebny tylko i wyłącznie do rozpoczęcia produkcji 50 milionów medalików, krzyżyków, łańcuszków, ryngrafów i relikwii.
    Sprzedawanych 20 razy drożej niż gdyby były zrobione z 24 karatowego złota.
    Po poświęceniu przez „być może wkrótce odchodzącego już do domu Ojca o. doktora dyrektora Rydzyka” – 40 razy drożej.

  52. oglądałam lata całe króciutkie filmy o polskim designie w ramach programu Polska Year. Filmiki są dostepne późną nocą, ale pewnie też na You Tubie. Najczęsciej wypełniają jakąś krótką przerwę między programami na domo+. Nie wiedziałam, ze to ta Pani, która tez jakiś czas temu napisała swój protest przeciw ekshumacjom na blogu; została obrzucona błotem i nie tylko błotem przez zwolenników teorii spiskowej.

    Jedyna wdowa, która nie otrzymała żadnego świadczenia po śmierci swojego męża, bo…była zbyt młoda. Zniosła to godnie.

    Przyznam,że w kwestii ekshumacji i nekrofilii niewiele mnie zdziwi, choć wciąż mam nadzieję, że „jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”.

    Współczuję Pani Krystynie.

  53. Zauważyliście, że od 8 lat w ogóle nie ma mowy o Katyniu, ofiarach mordu katyńskiego, tylko Smoleńsk, Smoleńsk i tylko Smoleńsk.
    Nie słyszałam o żadnych delegacjach rządpowych czy prezydenckich lub vipowskich w kwietniu każdego roku.
    Temat przestał istnieć w publicznej przestrzeni.

  54. @Ewa-Joanna
    Nie bede udawac, ze nie jest mi milo dopieprzyc @Tanace. Milo mi, a to dlatego, ze jego ulubionym sportem jest dopieprzanie wielu osobom dokola i to w bardzo niewybredny sposob. Bynajmniej nie chodzi mi tylko o siebie. Zauwaz, ze nie komentuje wszystkich jego wstepniakow. Dzisiaj mi sie podlozyl wpadajac w elegiczny ton i snujac dziwaczna metafore z rzeznia i motylem. Wlasnie pomyslalam sobie, ze motylem moze byc ta skrzywdzona kobieta – „motyl w rzezni”. Natchnal mnie @Lewy sugerujac zranione uczucia. Kiczowaty jest jednak ten motyl, a z rzeznia to @Tanaka juz pierestaralsia.
    Wiem, ze podziwiasz @Tanake. Nic na to nie poradze, ze mnie daleko jest do podziwu. Zreszta zbyt duzo wzajemnego podziwu byloby dla tego, i kazdego innego, blogu zabojcze.

  55. Poprawka : nie elegiczny, tylko elegijny.

  56. bukraba
    23 kwietnia o godz. 21:54

    ” Zawsze , ale prawie prawie zawsze, dawałem Ci łapki w plusie. Dziś mnie zawiodłeś. Napisałeś jak „komunista”, albo jak „faszysta”. PAŃSTWO JEST NAJWAŻNIEJSZE. Nikogo nie skrzywdziło???.”

    Szukam gdzie ja to napisalem. I nie moge znalezc. Pamagi bukrabo.

    Z gory przepraszam jesli naprawde tak napisalem. Na mojej klawiaturze nie znajduje takich czcionek. PAŃSTWO JEST NAJWAŻNIEJSZE ?! Jakie, kuwa, panstwo? To my tu mowimy o jakims malzenstwie?

    Kiedys, za czasow powojennych spekulacji, handlarze pierdolami wyladowali u nas w domu. Po dokonaniu udanych tranzakcji z moja mama – niektore z ich jeleni na rykowisku do dzis jeszcze pokutuja po przedpokojach – oznajmili: to my przyjedziemy do panstwa w przyszlym roku. Na co moja mama, wprawna tylko w jezyku tzw. prostym na Podlasiu, odparla, pytajaco, czysta polszczyzna: a do jakiego panstwa?

  57. @kruk
    23 kwietnia o godz. 23:52
    Lubię Tanakę za jego pasję. Czy podziwiam? Trudno powiedzieć, ale raczej nie, natomiast zgadzam się bardzo często z jego poglądami więc niejako wyręcza mnie pisząc to samo co i ja bym napisała, ależ o ile lepiej!
    Jak uważam, że ktos przeciągnął strunę, to piszę o tym bez pardonu i bez względu na to czy mu się narażę czy też nie.
    Nie akceptuję osobistych przepychanek na blogu i na ogół protestuję. Ale żeby blog istniał i żył to musi być na nim trochę drożdży inaczej się nie da.
    Wyczuwam w tobie ciekawą i bogatą osobowość i mam wrażenie, że miałabyś wiele do przekazania. Napisz wstępniak!
    Pliiizzz 🙂

  58. lonefather
    23 kwietnia o godz. 21:47

    „Spotkalem sie w zyciu z paroma takimi przypdkami, jednym byla, jedna z moich ciotek, ktorej maz zginal w ’39 roku w niemieckim nalocie na szpital wjskowy pod lublinem. Do konca zycia pozostala wdowa.”

    Ona musiala byc jedna z tych wdow ktorymi zajmowal sie moj Ojciec. Tuz przed smiercia to czyniac, w 1962 roku.

    Jego mantra bylo powiedzenie: jesli pomozesz wdowie, Bogu pomagasz. On to mowil jako stu procentowy ateista

    A osiem lat wdowienstwa to betka w porownaniu z ponad 60 latkami. Wdowy mojego sp Ojca byly wdowami jeszcze przedwojennymi

  59. Tanaka drażni, bo obśmiewa religiantów.
    Szczujnia mu tego nie daruje, stąd naloty.

  60. @Ewa-Joanna 24 kwietnia o godz. 0:43
    Niech napisze, niejeden chętnie jej „dopieprzy”.

  61. @Na marginesie
    24 kwietnia o godz. 0:50
    Nie ustawiaj sie w kolejce, bo możesz się grubo pomylić.
    Nie uważam kruki za religiantkę, raczej myślę, że denerwują ją pewne sformułowania zahaczające o nietolerancję.
    Ty jestes narwana wojowniczka co też jest bardzo cenne, ale czasem lecisz o jeden most za daleko. 🙂 Poczekaj.

  62. Glos z innego swiata

    „Nikt nie wie jak koncza podwojni agency amerykanscy. A tych jest nie mniej niz podwojnych agentow ruskich. Gdyby tak nie bylo, nie byloby tych zabaw w agentury. Oni lubieja sie zabawiac w James Bonda”

    Dlaczego nie wiemy jak koncza podwojni agency amerykanscy? Tylko dlatego, ze osobnicy tacy jak Theresa May gadaja tylko jedna strona usteczek swych nadobnych. O Ruskich gadala. O Amerykanskich, Angielskich, nikt nie gada. Bo nawet CNN ma zaklastrowane ryje

    liana khamitova:
    „as Russian citizen i can only Laugh out Loud to the silly british joke Russian trying to murder the spy. its like the Russian are stupid to do in open public areal , and left behind some stupid clue like chemical poison . why the british dont show one single hair about 6 cm long , red colour on the bench where the spy found and tell the world that is a Russian Bear Hair. and some foot print in the park with sign „made in Russia” and an empty Lada Car parked near the park. Next Time , spend a little more

  63. @Ewa-Joanna
    W Tobie doceniam wlasnie szczerosc, prostolinijnosc i staranie sie o obiektywizm. Dlatego nie mozna sie na Ciebie obrazic, kiedy cos wytkniesz. Nie wiem czy sprostowalabym Twoim oczekiwaniom silac sie na wstepniak. Napisac cos sensownego i oryginalnego jest bardzo trudno. Moge Ci tez wyznac, ze jestem sercowcem i bardzo szkodza mi silne emocje. A napisanie wstepniaka i potem czuwanie na blogu, zeby odpowiadac na pytania czy odpierac krytyke, byloby dla mnie nadmiarem emocji. Przy tym ostatnio pojawili sie nowi chetni do wprowadzania dyskusji. Taki np. @zak1953 ma duzo do powiedzenia i bardzo ladnie pisze. Niektore komentarze sa rownie ciekawe, a czasem i ciekawsze niz wstepniaki. Ogranicze sie zatem do wypowiedzi sporadycznych.

  64. Przed kilkoma godzinami na tym blogu napisałem:

    „Smoleńskie ekshumacje to aberracja a nie reguła. Mam nadzieję…”

    No to historia mi odpowiada:

    Ekshumacja w Jedwabnem, gdzie 10 lipca 1941 roku doszło do masowej zbrodni na ludności żydowskiej, powinna zostać wznowiona – ocenił w środę wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk. Podkreślił, że przerwanie prac spowodowało, że zbrodnia na Żydach nie została wyjaśniona.

    http://fakty.interia.pl/polska/news-wiceprezes-ipn-wznowic-ekshumacje-w-jedwabnem,nId,2572808

    Żeby być uczciwym muszę napisać, że wtedy, gdy przerywano badania grobów w Jedwabnym byłem temu przeciwny. Uważałem, że każdą grudkę ziemi należy tam przesiać. No to teraz mam co chciałem.

  65. @Ewa-Joanna 24 kwietnia o godz. 0:56

    Pozwól że zacytuję twoją idolkę: „Nic na to nie poradze, ze mnie daleko jest do podziwu.” Nie jestem żadną „narwaną wojowniczką”. Mylisz się oceniając mnie, tak samo jak się mylisz w ocenie pani kruk. Mnie nie obchodzi, co ją akurat „denerwuje” i nie rozumiem, dlaczego tak pociąga ją ten blog, skoro nie ma nic do powiedzenia poza bluzgami. Oczywiście że poczekam. Myślę, że inni też chętnie poczekają. Ale ze strony owej niespełnionej gwiazdy napisanie wstępniaka byłoby sporą nieostrożnością.
    Chociaż, rzecz jasna, nie uprzedzajmy faktów 🙂

  66. No to już wszystko jasne! Pani krukini jest „sercowcem”. Serce nie pozwoli jej przeżyć krytyki, ale z poszczekiwaniem na Tanakę problemu nie ma.

  67. @Na Marginesie
    Nie watpie, ze dopieprzylabys mi Ty. Ale do tego nie jest Ci potrzebny zaden wstepniak, i tak dostarczam Ci wielu okazji. Natomiast dlaczego nie zglaszasz swoich tekstow? Przeciez pyskowki to Twoj zywiol.

  68. Zapytanie:

    „a do jakiego panstwa?”

    w 1945 roku zadane na Podlasiu, bylo pytaniem nie tyle glupim co madrym.

    Wtedy, tuz po zakonczeniu wojny, na bialostoczczyznie, i nie tylko tam, trwala wojna domowa. Nikt nie wiedzial w jakim panstwie sie na koniec dany osobnik sie znajdzie.

    Moj stryj, tez Orteq – he he – znalazl sie 27 km od nas i byl ZA GRANICA. Bo w Grodnie. Gdzie umarl 28 lat temu.

    Mysmy dosyc dlugo nie wiedzieli czy nas nie przylacza do Sojuza. A stryj Orteq nie wiedzial czy go nie przylacza do PRL. Wiec on, na wszelki wypadek, zostal dyrektorem fabryki w Grodnie

  69. @Na marginesie
    24 kwietnia o godz. 1:26
    Kurde! Jak słyszę słowo „idolka” to mi sie kolka w boku odzywa.
    Nie wpisuj się na litość w stampowe rozumowanie, że jak jestem podobnego zdania z kims to od razu mój idol albo guru.
    Live and let live.

  70. @Na Marginesie
    No nie mam i Ty tez nie masz jak chodzi o poszczekiwanie w ogole, wiec jestesmy kwita.

  71. W malzenstwach, niektorych, mowio: live and let leave

  72. If you know what I mean

  73. No nie na darmo wspomnialem 402 rocznice odejscia Willa S.

    Mamy crossover Wesolych Kumoszek z Poskromieniem Pani K. w tonacji blogowej.

    pozdrowka
    ~l.

  74. Ty na wyzynach. Wyrzynach? Chyba na tych pierwszych

  75. @lonefather
    24 kwietnia o godz. 2:07

    „crossover Wesolych Kumoszek” … przykład na typowy paternalizm w stosunku do kobiet.
    Sprzeczki między mężczyznami nigdy tak nie bywają podsumowane.

  76. @Ewa-Joanna 24 kwietnia o godz. 1:36
    Live and let live – powiedz to swojej idolce, z którą (podobno) podobnie myślisz 😉
    Live and let leave – jak najbardziej. Tylko niektóre mają trudny wychód.
    A dlaczego nie piszę wstępniaków? Bo nie muszę.
    Zabawne te kumoszki. Typowy maternalizm, 404.

  77. @Na marginesie
    24 kwietnia o godz. 3:02
    Jestes pewna, że dobrze przeczytałas?

  78. Trudny wychod czy trudny wychow?

  79. Przywolajmy upierdliwosc ku pomocy

    Czy maternalizm to nie ma aby czegos wspolnego z macierzynstwem i z dziecmi w ogole?

    Bo paternalizm to troche co innego niz maternalizm. Szczegolnie w znaczeniu stricte „paternalise”. Znaczenia maternalise jakos za bardzo sie nie uzywa jako przeciwwage do paternalise.

    Bo paternalise oznacza „behavior which expresses an attitude of superiority”. Wyzszosc w ogole a nie tylko w sensie genderowym. To tak na moj skromny rozum biorac. No ale co ja tam wiem

  80. Orteq
    24 kwietnia o godz. 1:32
    Zapytanie:

    „a do jakiego panstwa?”

    w 1945 roku zadane na Podlasiu, bylo pytaniem nie tyle glupim co madrym.

    Wtedy, tuz po zakonczeniu wojny, na bialostoczczyznie,
    ———————-
    Pozwolę sobie zauważyć, że nie było to żadne „Podlasie” ani też inna „białostocczyzna”. Albowiem przez lat kilkaset była to, tak geograficznie jak i kulturowo Zachodnia Grodzieńszczyzna. Ot co!

  81. Kiedys mi bylo danym zebym pisal wstepniaki pod nieobecnosc Naczelnego. Raz na tydzien jako ze bylem wtedy na etacie w tygodniku RSW Prasa. Wiec pisalem.

    Odzewu czytelnikow na moje wstepniaki nie pamietam. Pamiec jest laskawa.. Pamietam tylko moje wlasne przemyslenia owczesne: ile dluzej qwa jeszcze? Gdy Naczelny w koncu powrocil z wycieczki do cececepe, oddetchnalem. I poszlismy na zakrapiany obiad. Podczas ktorego on lapal za kraglosci kelnerke. I ona byla mu powolna.
    – W Sojuzie tego nie moglem robic – wyjasnil

    Polska poczatkow gierkowszczyzny to byla hujaj dusza piekla nie ma. Osiem lat pozniej nastal Kremowkowy Lolek. Ktory oficjajnie proklamowal, ze pieklo to tylko taki koncept biblijny, nic wiecej.

    To musieli byc czasy. Moze nie najszczesliwsze dla sp Anumlika. Ale On TWORZYL natenczas. Niech zza kaluznik znowu przypomni co SP Anumlik wtedy tworzyl dla gierkowskiego systemu. A moze niech lepiej nie przypomina

  82. Mozesz miec slusznego w danej sprawie, Taieri

  83. @Taieri

    Takie uzupelnienie

    „Wiosną 1940 roku na mocy decyzji podjętej 3 marca na najwyższym szczeblu władz sowieckich rozstrzelano około 22 tys. Polaków, w tym ponad 10 tys. oficerów wojska i policji. „Skazanych” na śmierć określono „zatwardziałymi, nierokującymi poprawy wrogami władzy sowieckiej”. Bez przedstawiania zarzutów, ani tym bardziej aktu oskarżenia, strzałem w tył głowy zgładzono przedstawicieli elity polskiego społeczeństwa. W ten sposób zginęli również ludzie związani z Sokólszczyzną.”

    A Sokolka to niecale 30 km od Grodna. Dzisiaj w Polsce. Grodno w Lukaszenwkizmie dzisiaj. Po polsku jednakze ludzie wciaz tam rozmawiaja troche. Z tego co mi rodzina donosi

  84. To musiala byc monumentalna rzecz dla komuchow, po nastaniu Gierka w Grudniu 1970: pierdnac i wpuscic troche swiezego powietrza.

    Rzecz w tym, ze SYSTEMEM rzadzili tacy rozni Suslowowie. Ktorzy sie wyznawali na teorii rewolucji. Francuskiej w szczegolnosci. „Liberalizacja tak, zamordyzm zaraz potem” bylo zasada. Inaczej rewolucja padnie.

    To co Gierek wprowadzil, w 1970/71 roku, to bylo monstrosity. On popuscil cugli takim tam Michnikom i Kuroniom, czy innym Macierewiczom, jednoczesnie werbujac najprzerozniejszych TW. Zeby ci donosili na najbardziej tworczych myslicieli pod prad. Takich jak Baranczak. Po co to donosicielstwo pn TW zostako zaistalowane, nikt nie wiedzial. Tam nie bylo konceptu jego utylizacji. To byla taka sztuka dla sztuki.

    Dopiero gdy System padl, w 1989, domyslono sie: TO BYL PLAN JPII

  85. Anumlik wynikal z konceptu JPII. Plain and simple. Zza kaluzniku! Odpusc Mu

  86. @Na marginesie wczoraj 22:40

    Na tratwach kamizelek nie ma. Nie obowiązują. Nikt ich nie zakłada, bo pewnie mało fotogenicznie wypadają na fotkach. Mimo, że zdarzały się wypadki wywrócenia tratw. Pewnie wszyscy liczą na interwencję aniołów, które polatują nad falami Dunajca na podobieństwo motyli.

  87. Trochę na temat i po angielsku. Może jest też polska wersja. No i bardzo pouczające komentarze patryotów!
    https://www.opendemocracy.net/can-europe-make-it/adam-chmielewski/unsympathetic-people-and-overwhelming-success-of-polands-exclusi

    @zza kałuży
    23 kwietnia o godz. 22:28
    Rynek pił tarczowych zaczęły dominować „Saw Stop’y”, http://www.sawstop.com/?gclid=EAIaIQobChMI3KKGybzS2gIVHAoqCh0_0QBDEAAYASAAEgIhXvD_BwE
    Wynalazca reklamuje wtykając łapę w wirujące ostrze. Jak na razie wciąż ma (podobno) wszystkie palce…..

  88. Tanako – rzeżnia to nie jest miejsce dla żywych wyjdźmy na łąkę … Tam jest miejsce dla motyli …
    Rzeźnia to było miejsce po katastrofie, w pierwszych dniach niewiele ciał dało się zidentyfikować „bezsprzecznie” – tam brutalnie mówiąc była „mielonka”.
    Czy naprawdę dałoby się w tamtym czasie zorganizować badania ciał, ich szczątków w naszym kraju w laboratoriach w krótkim czasie ? A jaka wrzawa byłaby, gdyby badania szczątków trwały miesiące ? Byłoby pochylenie głów i w pokorze oczekiwanie na wyniki autopsji czy byłby jedn wielki skowyt ?
    Praktycznie nasze państwo dzieli już bardzo cieniutki włos, by oficjalnie nazwać go państwem wyznaniowym, o tym wiedzą nasi politycy, bo to oni zawarli pakt z przedstawicielami kk. Psychologiczne aspekty zachowań „tłumnych” ludzi są wykorzystywane już wszędzie – w reklamie, gospodarce, finansach i również w polityce – jak zdobyć tych co „kupią” wiedzę podawaną w przekazach medialnych ? – wystarczy wykorzystać do tego celu „wierzących”. Wiara jest to nadawnie prawdopodobieństwa prawdzie, której nie da się poprzeć wiedzą, nie da się udowodnić, więc nie dziw się, że ludzie wierzący w Boga, tak łatwo dają się przekonać w coś, czego nie da się udowodnić – w zamach. Na bazie takiej wiary powstaje swoista religia, która pozwala na stworzenie wizerunku „idola”, tego, który przecież poległ wykonując misję dowartościowania naszej dumy narodowej – Katyń to jest symbol Polski niepodległej a gdy go powiąże się z katastrofą to można budować historię na nowo spinając te wydarzenia klamrą wykorzystując przy tym taką zwykła rusofobię.
    Gdyby tak naprawdę przywódcom tej religii chodziło tylko o wykazanie teorii wybuchowych, to wystarczyłaby ekhumacja ok. połowy ciał – czy są na nich ślady materiałów wybuchowych czy też nie. Teraz trwa raczej poszukiwanie jak największej ilości błedów w oznaczeniach szczątków, brak szacunku – rękawiczki i inne obce materiały.
    Bodajże tydzień temu w „kropce nad i” gościem byli : Pani Izabela Syriusz Skąpska i Paweł Deresz – też walczyli sądownie o odstąpienie ich bliskich od ekshumacji. Pani Izabela opowiedziała ciekawostkę – jej ojciec był ekshumowany tuż przed świętami, w dniu 10.04 był w laboratorium sekcyjnym – rodzina na pomniku przykleiła kartkę z tą informacją. W rocznicę katastrofy kartka zniknęła, nasz prezydent składał wieniec a wojsko pełniło wartę przy pustym grobie. Pytanie czy prezydent wiedział, że grobowiec aktualnie jest pusty ??? bo przecież rzeczniczka naszej przewodniej siły bardzo była wczoraj zdziwiona, że były premier nie wiedział o tylu sprawach, którymi zajmują się z racji pełnionych funkcji urzędnicy.
    Pewnie w prawej i sprawiedliwej prezes wszystko wie i sam osobiście wszystkim steruje – a poddani nie muszą myśleć, mają wiernie wykonywać wszystkie polecenia.
    Tanako słońce jest piękne, bo przynosi ciepło i radość, ale życie motyli jest bardzo krótkie w odniesieniu do „osoby dorosłej”, najdłużej żyją poczwarki (młodzież), które potrafią w warunkach niesprzyjających przetrwać nawet miliony lat.
    Czy nasze młode pokolenie pójdzie za własnym myśleniem, czy też podporządkuje się jedynej słusznej prawdzie, przyswoi sobie tą nową historię w dużej mierze zależy od nas. Przeżyliśmy już czasy, gdy były dwie równoległe historie – jedna w książkach, w szkole i druga w domu, w rodzinach.

  89. lonefather
    23 kwietnia o godz. 19:53

    „Wspolczuje, ale jednoczesnie stanowczo protestuje przeciwko dokonywaniu skrotu myslowego w postaci, ze to Panstwo Polskie ja skrzywdzilo…”

    Przykro mi, ale nie masz racji – to Państwo Polskie skrzywdziło panią Krystynę. Jako obywatele zgodziliśmy się , mniej lub bardziej dobrowolnie, że państwo jest jedynym podmiotem mogacym stosować przymus wobec społeczeństwa i ustanawiać reguły gry. I to czy rządzi PIS, PO czy SLD ma wpływ tylko na to jakie te reguły będą. Dla mnie to nie Mazowiecki wprowadził religię do szkół, Jaruzelski wprowadził stan wojenny czy komuniści w 1968 wywalili obywateli polskich żydowskiego pochodzenia z kraju tylko Państwo Polskie.
    Analogicznie – jak zepsuje Ci się lodówka na gwarancji, to nie szukasz prezesa firmy, czy człowieka który tą lodówkę zmontował tylko udajesz się do firmy (przedstawicielstwa firmy), żeby coś z tym zrobili.

  90. W Irlandii ma sie odbyc referendum w sprawie calkowitego zniesienia aborcjii. Ale kaka nie spi. Tzw pro life naszej nawiedzonej Godek, ma tam swoje klony.
    Ale czy kaka nie powinien zweryfikowac swojego stosunku do antykoncepcji i aborcji ? Bo jak dalej tak tam bedzie, to znow za pare lat na przyklasztornych cmentarzykach beda odkrywane szkieleciki pochowanych po urodzeniu, niechcianych dzidziusiow. Czy nie lepiej byloby chowac zarodki, ktore nie pozostawiaja sladow (brak szkieletu) i latwiej byloby kryc pod dywan wstydliwa przeszlosc ?
    Jako dobry piarowiec gotow jestem pomoc kosciolowi , co nalezy robic w takich trudnych sprawach, zeby nie gorszyc owieczek, ktore nie daj boze, jeszcze by sie zbiesily i opuscily pasterze. A na takie zagubione owieczki juz czyhaja lewackie wilki.

  91. zulu24
    24 kwietnia o godz. 11:08

    Zasadniczo masz racje. Zasadniczo ja tez tak wlasnie uwazam. Ale tak jest wylacznie w obszarze zasadniczego widzenia roli jaka wypelnia i jak wypelnia ta role Panstwo.

    Identycznie zasadniczo i co wiecej formalnie poprawnie prawnie, to PiSpanstwo krzywdzi obywateli co widzimy na przykladzie Pani Krystyny i innych w sprawie ekshumacji 94 ofiar katastrofy smolenskiej.

    Wylaczajac z ekshumacji dwie ofiary tej smolenskiej katastrofy.

    Zgadnij ktore z ofiar zostaly wylaczone z obowiazkowego ekshumowania?

    Jak podalem wyzej, ja protestowalem przeciwko. I nie protestowalem zeby protestowac, ale protestowalem uwazajac powszechne ekshumacje, za kompletnie zbedne i jednoczesnie zgadzajac sie na ekshumacje za zgoda, czy na wniosek rodzin.

    Panstwo, ktorego nie stac, lub niezdolnego do uwzglednienia woli i wymuszajacego zbedne, a stresujace, lub wrecz traumatyczne ekshumacje, nie jest moim Panstwem.

    Czyim wiec jest panstwem, to sadze, ze wiesz.

    pozdrowka
    ~l.

  92. lonefather
    24 kwietnia o godz. 11:33

    Protestowałem, protestuje ale wiem że nie wygram. Zmieni się rząd (może), nawet postawią PIS przed sądami i niewiele się zmieni. Ile Macierewicz zapłacił za rozwalenie wywiadu i kontrwywiadu ? Państwo polskie zapłaciło, z czego? z pieniędzy które ukradło obywatelom. Czyli w sumie za głupawki rządzących i tak zapłaci społeczeństwo i to nie tylko wizerunkowo.

  93. zulu24
    24 kwietnia o godz. 12:02

    Czy jedynym wnioskiem, ktory wyciagasz jest ten, ze „nie wygrasz”?

    Mi sie widzi, ze to jest wniosek bardzo powierzchowny i w dodatku bardzo szkodliwy, bo prowadzacy do biernego poddania sie, bo przeciez nie wygram, skad juz prosta droga do poddanczej uleglosci.

    Droga wolnego czlowieka jest inna. Jest droga ktora wskazalem, ze takie panstwo, nie jest moim panstwem, zeby bylo moje z powrotem, musze je odzyskac… Z wszystkimi konsekwencjami odzyskiwania. Wsrod ktoreych jest tez i ta, ze tych co zawlaszczajac Panstwo, czynia z niego „panstwo” swoje, trzeba bedzie stosownie osadzic i ukarac. I to nie „politycznie” ukarac, ale zwyczajnie prawnie osadzic i ukarac.

    pozdrowka
    ~l.

  94. Uouuups…

    Wszystkich najmocniej przeprszam za nieumyslne wprowadzenie w blad, ktorego dopuscilem sie w swojej nieswiadomosci, w poscie:

    lonefather
    24 kwietnia o godz. 11:33

    Gdzie zasugerowalem, ze „dwie ofiary nie beda ekshumowane”. Obie wzmiankowane ofiary byly ekshumowane i to jako pierwsze ofiary ekshumacyjnej szajby w polowie Listopada 2016 roku.

    Szanownych blogowiczow i czytelnikow bloga, jeszcze raz przepraszam, za nieumyslne wprowadzanie w blad, co mam nadzieje tym postem udalo mi sie naprawic.

    pozdrowka
    ~l.

  95. karol_cia
    24 kwietnia o godz. 10:35

    Zgadzam się z Tobą w zupełności w sprawie tego, że miejsce upadku samolotu wyglądało jak rzeźnia i w istocie – rzeźnią było. Brak identyfikacji wszystkich szczątków, w istocie pewnie mniej szczątków zidentyfikowano niż nie zidentyfikowano, pomyłki z przypisaniem do trumien i pochodne błędy, były wyjaśnione dawno temu, wtedy, w kwietniu 2010 i na miejscu zdarzenia oraz w Moskwie, gdzie były rodziny i bliscy tych co zginęli i próbowali identyfikować szczątki. Powód błędów był wyrazisty, a błędy są skutkiem przyczyny: wiele rodzin, chyba wyraźna większość, chciała, by „ciała” jak najszybciej znalazły się w Polsce. Cześć rodzin dodawała i to, co powiedział, w haniebny sposób, niejaki Brudziński produkując coś takiego: prezydent leżał w ruskim błocie, zawinięty w jakąś szmatę. I rodziny nie chciały, by kochani zmarli leżeli „na ruskiej ziemi”, bo ruska ziemia jest im nienawistna, a Ruscy – wiadomo – nic tylko mordują. Jak ma być natychmiast, to jest natychmiast. Wzięli co uważali i zabrali do Polski. A później oskarżenia i pomówienia. Rosjanie od razu powiedzieli, że jeśli się chce mieć pewność co do każdego kawałka ciała, trzeba zrobić badania DNA, a ponieważ było z parę tysięcy takich kawałów ciał, a samo badanie też trwa, procedura zajęłaby ze 3 miesiące, a może i więcej.
    Kto decyduje, ma jak zdecydował: część szczątków to szczątki tatusia/mamusi/brata/siostry/dziecka, a część – sąsiada. Wszystkie zaś z tego samego zestawu – 96 osób. Można by się nie kłócić, wszyscy podobno lecieli w jednej i do tego świętej sprawie oraz w zgodności dusz i ciał, ale jak się kto bardzo chce uporządkować i odseparować – wolno mu. I wolno mu, a właściwie – nie ma wyboru: są nieuniknione konsekwencje wyboru. Ale nie, chce się mieć wolność wyboru, ale nie mieć z tego niemiłych konsekwencji.
    W sprawie mojego dziwienia się religiantom – ja się nie dziwię i o tym, co raz, piszę. Dziwiła się, była zaskoczona, była zdruzgotana i zgwałcona pani Krystyna Łuczak-Surówka. Widać ciągle jej się zdawało, że Kościół kat co coś dobrego, a tu szok i ból, gdy się otwierają oczy i rozum na rzeczywistość. To jej ból, który współ-odczuwam, nie dlatego, że miałbym złudzenia co do Kościoła kat, tylko dlatego, że została zgwałcona. W dodatku przez tych co nieustająco głoszą „miłość bliźniego”.
    Pełno takich wierzących na sposób fantazyjno-naiwny, durnowaty, lub zaślepiony i cyniczny. W „Polityce” też ich nie brakuje. Mają drobne uwagi co do niegrzeczności Kościoła kat, nie mają uwag do reszty i dwutysiącletniego gwałcenia ludzi przez Kościół kat im nie przeszkadza.

  96. Na marginesie
    23 kwietnia o godz. 16:50

    Dla pani Krystyny świat się zatrzymał i zawalił na nią.

  97. lonefather
    24 kwietnia o godz. 12:16

    Nie wygram – nie dlatego, że mam zamiar ulegnać , ale dlatego, że moim celem jest libertariańskie minimalne państwo – a to nie ma szans się ziścić za mojego życia, o ile w ogóle ma jakiekolwiek szanse

  98. basia.n
    23 kwietnia o godz. 18:08

    Biskupi są nierozliczalni. Tak długo, jak maja przed sobą ludzi przez siebie zgwałconych i zniewolonych bozią i całowaniem onych w pierścień.

  99. zulu24
    24 kwietnia o godz. 11:08
    Jako obywatele zgodziliśmy się , mniej lub bardziej dobrowolnie, że państwo jest jedynym podmiotem mogacym stosować przymus wobec społeczeństwa i ustanawiać reguły gry. I to czy rządzi PIS, PO czy SLD ma wpływ tylko na to jakie te reguły będą. Dla mnie to nie Mazowiecki wprowadził religię do szkół, Jaruzelski wprowadził stan wojenny czy komuniści w 1968 wywalili obywateli polskich żydowskiego pochodzenia z kraju tylko Państwo Polskie.
    ———————–
    Trochę nie do końca masz rację.
    Albowiem nie da się porównywać jabłek z pomarańczami. Czyli rządu Mazowieckiego z rządami okresu Gomułki względnie Jaruzelskiego. Rząd Mazowieckiego był, w jakimś przynajmniej stopniu, rządem reprezentatywnym. Rządy z czasów Gomułki lub Jaruzelskiego takimi nie były, nie można zatem stwierdzić, że w przypadku tych rządów „(…)jako obywatele, zgodziliśmy się(…)”.

  100. pastucha
    23 kwietnia o godz. 18:14

    Sądzę, że sąd może wstrzymać działania prokuratury. Jedynym organem sądzącym jest sąd. Pani Krystyna tak to też opisała. Może jej pismo, jeśli było adresowane wprost do nieistniejącego TK, nie wymagało odpowiedzi z jego strony wymaganej rygorem prawa, natomiast jest to wymagane rygorem humanitaryzmu, przyzwoitością i zmysłem moralnym. Nieistniejący TK potratował tą panią jak ludzki odpad, stąd jej reakcja.

  101. Maciej2
    23 kwietnia o godz. 18:36

    Właśnie. I dlatego stała się wrogiem i ludzkim odpadem, który należy zmielić w maszynce do mięsa i to zostało jej uczynione.

  102. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 12:50
    Cześć rodzin dodawała i to, co powiedział, w haniebny sposób, niejaki Brudziński produkując coś takiego: prezydent leżał w ruskim błocie, zawinięty w jakąś szmatę.
    —————-
    Szkoda, że ów Brudziński nie objaśnił gdzie miał „leżeć” prezydent. I w co miał być zawinięty? Miałem wątpliwą „przyjemność” widzieć zdjęcia z truchłem prezydenta. A raczej z tym, co się z truchła zachowało. Niespecjalnie było co zawijać…

  103. Taieri
    24 kwietnia o godz. 12:58

    Rządy Gomułki, Gierka i generała Jaruzelskiego także były, jak to określasz „w jakimś przynajmniej stopniu” rządami reprezentatywnymi. Na zasadzie dorozumienia i konsensusu, z braku lepszych alternatyw, oraz z racji głosowań w wyborach. natomiast rząd Mazowieckiego nie był „w jakimś przynajmniej stopniu”, ale znacznie większym niż „jakiś” stopniu, ponieważ na czym innym był ufundowany.

  104. Taieri
    24 kwietnia o godz. 12:58

    Dlatego napisałem mniej lub bardziej dobrowolnie. Żylismy w tym państwie (PRL-u) i jakoś trzeba było przestrzegać narzuconych przez nie reguł. Walczyłem z władzami w PRLu o bardziej demokratyczne państwo, ale to że stało się po 1989 mniej opresyjne , nie oznacza że stało się nieopresyjne. Choćby wprowadzenie do szkół religii, czegoś co nigdy nie powinno mieć miejsca.

  105. Taieri
    24 kwietnia o godz. 13:05

    Nie po to jest Brudziński, żeby objaśniać, ale wprost przeciwnie. Jak Kaczyński upadł w rozmokłą ziemię, to trochę czasu tam musiał poleżeć. Jakby Rosjanie od razu przywieźli ze sobą eleganckie trumny, to dopiero byłby wrzask: z góry wiedzieli co się stanie! Oto dowód mordu!
    leżeć na ziemi nie jest źle. Ziemia, jak to mówią, „jest naszą matką”. A jak mówi bozia: z prochu się wziąłeś, w proch się obrócisz. Na pustyni proch jest suchy, w smoleńskim klimacie – wilgotny, ale za to rosną różne przyjemne roślinki. To był zresztą Boski Plan. A bozi nie ma się co czepiać, bo można oberwać.

  106. zulu24
    24 kwietnia o godz. 13:09

    Ja bym powiedział jakoś tak, że jakoś trzeba było żyć. To pierwsze zajęcie człowieka, grubo przed innymi.

  107. PiSowcy strasznie się plują po wczorajszych zeznaniach Tuska w sądzie – a to że Tuska kłamał w sądzie, ze rozdzielił wizyty, ze nie pamięta, to jest karygodne, itd.

    Nerwacja PiSowskich dygnitarzy wynika z fiaska ich oczekiwań, z zawodu, że w sądzie poszło nie tak jak miało być. Pozostało im narzekanie i jojczeni na temat Tuska, jego kłamstw, jego winy.

    Jak podkreślił jeden z nich – sąd był nieprzygotowany do stawiania pytań Tuskowi sugerując, że sędziowie nie doczytali akt, a gdyby doczytali, to postawiliby bardziej kłopotliwe pytania Tuskowi (co oznacza w sądzie zadawanie kłopotliwych pytań?), a mecenas Humbura-chorąży smoleńskiego śledztwa napomknął coś o wzroku Tuska, który spotkał się ze spojrzeniem jego wzroku – Humbury i Tusk nie wytrzymał.

    Widać wyraźnie głęboki zawód po zeznaniach Tuska, sąd nie stanął na wysokości zadania. Nic nie wydobyto z wnuka Wermachtu, wywinął się, wykpił się niepamiętaniem huncwot jeden. Żadnej kompromitacji nie osiągnięto, nieprzygotowany sąd zrobił co uważał, a nie to co powinien był wykonać. Wg partii prawa i sprawiedliwości to zbyt mało, by akceptować tego rodzaju działania sądów w przyszłości.

    Powoli, krok po kroku kruszeje i rozpuszcza się na nicość mit o wszelakich zmowach, winach, podstępach i planowaniu zabójczego lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska.
    Okazało się wczoraj po raz kolejny, ze prawda idzie do nas i wciąż nie może dojść.

    Prezes ze Zdzisławem już myślą o dwóch sprawach – jak zdyscyplinować sądy by sprawiedliwie dla PiSu prowadziły procesy i co tu jeszcze naprawić w licznych postępowaniach w sprawie Tuska, by perspektywa ubrania go w pasiak przybliżyła się jeszcze bardziej.
    Pzdr, TJ

  108. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 13:12

    Tak, choć prawie zawsze istnieje grupa ludzi, którzy się sprzeciwiają i chcą zmian. Jak uda im się pociągnąć za sobą „masy” to przeprowadzają zmiany, jak się nie uda pociągnąć to znikają w więzieniach lub całkiem z powierzchni ziemi

  109. zulu24
    24 kwietnia o godz. 13:23

    Zniknięcie – z powierzchni ziemi lub w więzieniu jest rzadkim skutkiem, zwłaszcza w dzisiejszych czasach i dzisiejszych standardach kulturowych.
    Znacznie częstszym jest taki, że te grupki, albo samotni zmieniacze, nudzą się taką robotą, odpuszczają, żenią się, zajmują dziećmi, robotą w biurze lub sadzeniem cebuli na jajecznicę.

  110. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 13:06

    Rządy Gomułki, Gierka i generała Jaruzelskiego także były, jak to określasz „w jakimś przynajmniej stopniu” rządami reprezentatywnymi. Na zasadzie dorozumienia i konsensusu, z braku lepszych alternatyw, oraz z racji głosowań w wyborach. natomiast rząd Mazowieckiego nie był „w jakimś przynajmniej stopniu”, ale znacznie większym niż „jakiś” stopniu, ponieważ na czym innym był ufundowany.
    ——————
    Napisałem, że rząd Mazowieckiego był reprezentatywny w „jakimś stopniu”. Rząd ten powstał jak wiesz na (formalny) wniosek Jaruzelskiego i powołany został przez Sejm „kontraktowy”. Ten ostatni był reprezentatywny właśnie tylko w „jakimś” stopniu, ponieważ został wybrany w wyborach, w których PZPR, wraz ze stronnictwami „sojuuszniczymi” miała zagwarantowaną pulę mandatów. Stąd „jakimś”.
    Jeśli chodzi o rząd Cyrankiewicza z 1968 roku, nie był on reprezentatywny w żadnym stopniu, ponieważ wybory w owych czasach były farsą. Niezależnie od powodów. To samo odnosi się do rządu Jaruzelskiego z 1981 roku.

  111. tejot
    24 kwietnia o godz. 13:21

    To ból Prawdziwego Polaka. Taki morderca Tusk, co mówi, że niej jest mordercą, a z jego słów wynika, że to Prawdziwy Polak ma się z czego rozliczać. No i kolejny ból, że „sąd nie zadawał kłopotliwych pytań”. To nie do przyjęcia! A sąd wie swoje,jeli jest sądem, a nie katem: ma ustalić materialną prawdę, lub się do niej przytulić najbliżej jak można. A nie jest od „zadawania kłopotliwych pytań”. Co kto uważa za kłopotliwe, to całkiem inna sprawa: dla Tuska pytania sądu były mało kłopotliwe, a Prawdziwy Polak miał z tego wielki kłopot.

  112. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 13:11
    ——————

    Piszemy o tym samym. I to samo…

  113. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 13:45

    Często tak bywa, choć ostatnie zabójstwa dziennikarzy na przykład to na Słowacji, nie pasuje do tego wzorca

  114. zulu24
    24 kwietnia o godz. 13:09

    Dlatego napisałem mniej lub bardziej dobrowolnie. Żylismy w tym państwie (PRL-u) i jakoś trzeba było przestrzegać narzuconych przez nie reguł.
    ———————

    Owszem. Nie ma to jednak nic wspólnego ze świadomą zgodą obywateli na poczynania rządów PRL, albowiem nie istniała wówczas alternatywa.

  115. Taieri
    24 kwietnia o godz. 13:50

    Nie jest jasne, czemu się ze mną zgadzasz, by podkreślać brak zgody w sprawie „jakiegoś stopnia”. Stopień reprezentatywności Mazowieckiego był większy niż Jaruzelskiego – czyżbyś miał z tym kłopot?

    W sprawie „stopnia reprezentatywności” rządów PRL-u pojęcie „farsa” jest emocjonalną oceną, a nie stwierdzeniem faktu. Fakty są inne: w zakresie, w ktorym głosowania i ich wyniki nie były reprezentatywne – nie były reprezentatywne. W zakresie w którym były – były reprezentatywne. Mogły nie być reprezentatywne dla tych , co chcieliby głosować na Andersa na białym koniu, dla tych, co głosowali na Gierka,bo życzyli sobie Gierka – były reprezentatywne. A milcząca część wyborców której się nie chciało iść na wybory – a takich nad Wisłą nie brakowało i nie brakuje – nudzi ich polityka i nie interesuje w jakim typie państwa mieszkają,bo bardziej ich interesuje, żeby mieli pracę, albo interesuje ich cokolwiek innego lub nic – tworzą dorozumienie i milczący konsensus.

  116. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 12:50

    Tanako wolność wyboru wiąże się jednoznaczne z odpowiedzialnością za dokonany wybór. Dorośli ludzie samodzielnie myślący o tym wiedzą. Ale nie zawsze dorosłość to tylko wiek metrykalny, ale połączenie zdobytej wiedzy, doświadczeń i najistotniejsze samodzielnego myślenia. W tym wypadku jeśli większość , a przynajmniej ta pisowska chciała mieć ciała szybko w Polsce to winni mieć świadomość, że w trumnach mogą byc szczątki przemieszane, mogą być błędy, bo przecież wiele rodzin miało ogromne problemy z identyfikacją tych szczątków. Natomiast prokurator Pasionek był w Moskwie widział i wiedział o tym jak było i dopiero dwa lata temu dojrzał, że trzeba ekshumacji by tą „mielonkę” uporządkować ? Tanako tu nie chodzi o uporządkowanie, ani nawet nie o udowodnienie za wszelką cenę zamachu, religia ma trwać, by wierni dali odpowiedni wynik wyborczy za dwa lata, a później jak to kiedyś w jakiejś wypowiedzi słynna Pani Krysia powiedziała, że dokonamy takich zmian, by nie dało się to odwrócić. W narodzie tęsknota za tym, by ktoś „za nas myślał i działał” jest silna. Jeden z postulatów Solidarności – to socjalizm z ludzką twarzą.
    Polska nie przeszła żadnej reformacji jaka przetoczyła się przez kraje europejskie i hierarchowie skrzętnie wykorzystują, że w naszym narodzie pokutuje wiara ludowa, że ludzie kościoła bardziej wierzą w księdza jak w Boga.

  117. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 13:59
    Taieri
    24 kwietnia o godz. 13:50

    Nie jest jasne, czemu się ze mną zgadzasz,
    —————

    Moja zgoda dotyczyła wpisu o Brudzińskim.

  118. zulu24
    24 kwietnia o godz. 13:54

    Jak nie pasuje do wzorca, skoro pasuje? Slowacki dziennikarz był samotnym wilkiem (nawet włącznie z żoną/partnerką) a jeśli była grupa popieraczy, to była grupa, o czym obaj wspominamy.
    Napisałem o „znacznie częstszym” skutku, w postaci znudzenia się czy odpuszczenia – z czym się zgadzasz – a nie o wszystkich. Więc w czym widzisz „odstępstwo od wzorca”?

  119. zulu24
    24 kwietnia o godz. 12:54

    OK
    Choc z niejakim trudem przychodzi mi, liberalnemu demokracie z lewicowym skrzywieniem, wyobrazac sobie panstwo na wskros libetynskie. Zwlaszcza trudno to przychodzi mi do wyobrazni w swietle obecnych doswiadczen, czyli tego co wyprawia Jaroslaw Kaczynski. Gdyby taki ktos sie znalazl w minimalnym libertynsko Panstwie, to jego dokonania bylyby jeszcze latwiejsze i szybsze.

    pozdrowka
    ~l.

  120. Taieri
    24 kwietnia o godz. 14:05

    w tym się najłatwiej zgodzić. Czyli w sprawie Mazowieckiego i Gierka to się już nie zgadzasz w sprawie stopnia reprezentatywności?

  121. Drodzy ateiści – jako ludzie racjonalni zapewne wiecie, że z bardzo dużym prawdopodobieństwem można wykluczyć teorię o zamachu. Do tego momentu nic nie wskazuje, pomimo eksplodujących puszek i parówek, że ktoś umieścił ładunek wybuchowy wewnątrz samolotu czy też celowo sprowadził (błędnym naprowadzaniem) katastrofę. Tyle fakty. I to pomimo zaangażowania osób z amerykanskymy tytułami profesorsko-doktorskimi. Nie ma!!! A przynajmniej do tej pory przy użyciu dostępnych środków niczego kwestionującego takie fakty nie ujawniono.
    A przecież latami określone siły głosiły z różnorakim natężeniem pewności, i wsparciem ww. ałtorytetów, że zamach był – alobo chociaż COŚ BYŁO.
    Tzw. szary człowiek – w imieniu i dla którego obecne rządy dokonują dobrych zmian jednak aż tak głupi nie jest. Przynajmniej nie jest głupszy od rządu rosyjskiego i wie, że raczej (RACZEJ!!! – podkreślam – RACZEJ) zamachu nie było. Bo po co? Jesienią i tak ów mały człowieczek miał się udać z woli narodu na zasłużony odpoczynek. Może był burdel jak to u nas, może jakaś pomyłka ale ten zamach…? No może – Ruski umie kłamać bo kłamał 50lat o Katyniu ale jednak…
    Co z tego wynika? Suwerenowi trzeba COŚ podrzucić co potwierdzi mgłę wątpliwości. Tu wkraczamy na grunt nekropolityki – przeciętnie rozgarnięty człowiek, który widział zdjęcia jakiegokolwiek samolotu może domyślić widząc porozrywane elementy konstrukcji czy poszycia wykonane z metalu, domyśla się co musiało się stać ludzkimi ciałami. To było to – już Ewa Kopacz publicznie zapewniła, że osobiście dopilnowała starannego przekopania ziemi na 1m w głąb. Zapewne tak było – kopali jak na ich standardy bardzo starannie, zapewne. No i znajdowano potem – strzępy ciał, ubrań, rzeczy. Kopacz kłamała? Jasne, że łgała! Suweren dostał potwierdzenie swoich najgorszych przeczuć.
    Pogrzeby odbyły się w ciągu 1-2 tygodni. W sumie rozsądnie. I tak wszyscy martwi w STRZĘPACH (to ważne), bark śladów materiałów wybuchowych na ubraniach. Gdyby pogrzeby trwały dłużej, choćby z powodu identyfikacji każdego strzępka ciała to opozycja by powiedziała, że nawet ,,poległych pochować nie umieją”. Pardon: wtedy jeszcze nie było poległych – był za to ,,smutny koncyliacyjny mąż stanu w okularkach”. Proszki jeszcze działały więc nie był sobą.
    Pochowali i nawet nie trzeba być ekspertem od Macierewicza by wiedzieć, że przy takim stanie zachowania ciał zdarzą się pomyłki i pomieszania. I to by było i powinno być na tyle…
    Pozostaje jednak Suweren i jego mroczniejsza część duszy zbiorowej – ta która wierzy, że Żydzi od zarania dziejów dybią na Polskę, zresztą do spółki z Niemcami i Ruskimi, świat uwziął się na tą polską ziemię. Ta cząstka tej z grubsza rycerskiej zwykle duszy została obsłużona przez Antoniego M.
    Było wszystko – oprócz twardych dowodów.
    Tu w sukurs przyszły owe pomielone ciała. Tam zawsze się znajdzie coś to potwierdzi Suwerenowi, że COŚ było. Bo COŚ jak widać BYŁO. W zależności od zaangażowania, afiliacji politycznych było bardziej czy mniej. Ci, którzy są zdecydowani uczestniczyć na ,,prawach członka” w hucpie pana Antoniego rzecz jasna są odpowiednie frukta, dla ludzi takich jak Krystyna Łuczak-Surówka, niewykazujących zrozumienia dla potrzeb państwa i PiSu jest tylko morze pełnego bólu okrucieństwa. Ale Prawda musi ujrzeć światło dzienne niezależnie od widzimisię pani Krystyny. Tu gra idzie o Polskę, o Historię, o Naród. Czy ktos pytał warszawiaków czy chcą ginąć przy okazji powstania? Paru niezbyt rozgranietych oficerów na podstawie niesprawdzonych pogłosek podjęło decyzję o milionie ludzi. Ktoś zorganizował wycieczkę na nieprzystosowane lotnisko i kazał lądować we mgle po się spieszył na imprezę. Losy męża pani Krystyny jak i innych osób z ,,obsługi” czy towarzyszących eskapadzie ,,z grzeczności” okazały sie tylko nawozem Historii – PiSu. Dziś na tym nawozie wyrosło drzewo Dobrej Zmiany.

  122. Przepraszam za brutalną wymowę i treść ale rzeźnia w tytule zobowiązuje bo jak to śpiewa Dezerter ,,W rzeźni jak to w rzeźni czas wątpliwości szybko mija – nie ma czasu nie myślenie bo tu sie nie myśli tylko zabija”.
    Jeżeli popierasz PiS zamiast ,,zabija” wstaw ,,zbija”(kapitał – w pieniądzu czy polityczny)

  123. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 13:59

    W zakresie w którym były – były reprezentatywne. Mogły nie być reprezentatywne dla tych , co chcieliby głosować na Andersa na białym koniu, dla tych, co głosowali na Gierka,bo życzyli sobie Gierka – były reprezentatywne.
    —————

    Zaiste. Bardzo talmudycznie to objaśniłeś. Czy raczej dialektycznie. Ja jednak dialektyki nie lubię, więc uważam, że rządem reprezentatywnym jest rząd wyłoniony w wyborach demokratycznych, czyli takich w których może startować każda opcja polityczna. Na takich samych zasadach jak inne. A więc także i taka od białego konia.

  124. karol_cia
    24 kwietnia o godz. 14:03

    Karolciu – miło, że mi to wyjaśniasz, ja to samo wyjaśniam od ośmiu lat, więc łatwo się możemy zgodzić. Dłubanie w trumnach i gwałcenie osób na to się nie zgadzających,nie ma NIC wspólnego z wyjaśnianiem przyczyn katastrofy. Wszelkie potrzebne dowody zostały dawno temu zgromadzone i zbadane, także ciała i ubrania. W grzebaniu w trumnach w ogóle nie o to chodzi, z czym się zgadzam oboje. TAK – chodzi i utrzymywanie poziomu nienawiści, która jest budulcem religii smoleńskiej i podziałów Polaków na najlepszy i najgorszy sort, oraz walki politycznej i władzy zniewalającej ludzi.
    Jak ktoś się bardzo męczy, że w trumnie jego krewnego mogą być także szczątki innej/innych osób z grona pasażerów tragicznego lotu i ma w sobie taką nadzwyczajną wrażliwość, by nic nie brukało „swoich” szczątków – może z tym iść do prokuratury. Cywilnej, nie zajmującej się „zamachem”, a zajmującej się „niedopilnowaniem obowiązków służbowych” przez jakiegoś urzędnika, bo nastąpiło „zbrukanie” za pomocą umieszczenia także cudzych szczątków. Te sprawy nie zostały potraktowane rozłącznie, jak powinny były, ale zrobiono z tego machinę mordowania Tuska i reszty niepisoidów.

  125. Taieri
    24 kwietnia o godz. 14:13

    Nie wiem, czy talmudycznie czy nie, mówię o faktach. A że byli/są tacy, by głosowania były w pełni demokratyczne, to i owszem – tacy są i niech zdrowo żyją. Opinie, preferencje oraz gusty są niejednorodne, a fakty są prostsze. Człowiek ma taką dyspozycję w sobie, co wynika ze sposoby jak bozia go ulepił, że nie jest szczególnym wyznawcą demokracji. Kapitalizm nie jest demokracją, zwłaszcza nadwiślański, a wszyscy są zadowoleni, oprócz wyznawców pisoidów, którzy nie są demokratami, ale demokratycznie głosują na zamordystów i całują biskupów, bez których Polak nie istnieje.
    Co jest talmudyzmem, nie jest takie oczywiste. Lepiej się rzeczowo skupić na faktach, a nie opiniach o faktach.

  126. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 14:16
    karol_cia
    24 kwietnia o godz. 14:03

    A jak bedzie malo szczatkow nie w tych trumnach co by sie nalezalo, to jeszcze w sukurs moga przyjsc spece od jezyka, ktorzy wskaza kropki, przecinki, „om” zamiast „ą” i inne drobiazgowo wylowione zaniedbania.

    Calosc jest widocznym w swojej wrednoci montowaniem „bata”, ktorym sie przegoni „wrogow ludu”, czyli tych wszystkich ktorych Jaroslaw Kaczynski uznal, uznaje, lub kiedys uzna za swoich osobistych wrogow.

    pozdrowka
    ~l.

  127. Slawczan
    24 kwietnia o godz. 14:07

    Dwie uwagi: aktualna jest teoria o „wybuchających kocykach” – którą skonstruował mój ulubieniec – niejaki Binienda. Z tym, że w podkomisji chyba wszyscy są moimi ulubieńcami.
    Druga jest taka, że „nie ma dużego prawdopodbieństwa” wykluczającego zamach,ale jest pewność, że była to katastrofa komunikacyjna, choć bardzo nietypowa, pomimo tego, że z wielu powodów należałoby ją nazwać banalną. Jej nietypowość i wyjątkowość jest w tym, że była sumą tak gigantycznej ilości błędów, olewactw, bałaganu,oszustw,uzurpacji, wymuszeń, presji, szantażów, wariactw i bezpaństwa – głównie po polskiej i w tym – Kaczyńskiej – stronie, że nie ma bodaj innej katastrofy składającej się z takiej piramidy, do tego tak strukturalnych przyczyn. Inne katastrofy są nudne, bo płaskie: urwał się silnik, pojawił się ogień, kapitan był niewyszkolony, obsługa naziemna miała zrobić tanio, a nie dobrze, więc zrobiła tanio, wieża wydała mylny komunikat, oblodzenie przeciążyło samolot i takie tam. Nudy i nudy. A tu – Światowa Wybitność Na Wieki. Jak to mówił Zulu-Gula: Polska to ciekawa kraj.

  128. lonefather
    24 kwietnia o godz. 14:32

    Oczywiście. Nienawiść i zysk z kłamstwa fundamentem katopaństwa.

  129. zulu24
    24 kwietnia o godz. 12:54
    lonefather
    24 kwietnia o godz. 12:16
    Nie wygram – nie dlatego, że mam zamiar ulegnać , ale dlatego, że moim celem jest libertariańskie minimalne państwo

    Mój komentarz
    Idea libertariańska, to hasło – jak najmniej państwa.
    Hasło to jest niedopowiedzeniem, bowiem słowo „mniej” ma znaczenie względne. Mniej według jakich kryteriów, w porównaniu do czego? O ile mniej, bo np. mniej jak się da, to jest bez podania warunków frazes.

    Moim zdaniem i tutaj posłużę się też podobnie niedomkniętym hasłem, tyle państwa powinno być ile trzeba, innymi słowy, by zapewnić stabilność, perspektywy, oraz wypełnić powinności społeczne. Jakie to są powinności, to sprawa do dyskusji.

    W sprawie państwa – ile ma go być – dyskusja może być nieskończona.

    Moim zdaniem, jeśli państwa jest za mało, to w dolnych i średnich strefach drabiny społecznej zachodzi intensywna selekcja – słabsi na margines, silniejsi do przodu.
    Jeśli państwa jest za dużo, to w sferze władzy zachodzi negatywna selekcja w doborze kadr do urzędów, parlamentu, rządu, samorządów, a urzędy, samorządy i rząd stają się bardziej emanacją partii niż przedstawicielami, czy „sługami”: społeczeństwa (sługami w sensie podjętych i oczekiwanych zobowiązań).
    Pzdr, TJ

  130. @Tanaka
    24 kwietnia o godz. 14:32
    Życie nauczyło mnie, że sensowniej mówić jest ,,prawdopodobieństwo graniczące z pewnością” niż ,,rękę dam sobie uciąć”.
    W końcu niejeden zbrodniarz myślał, że mu się upiekło a po 25 latach a tu proszę…
    O ile prywatnie głoszę pogląd zgodny z Twoim o tyle na forum publicznym wolę trochę bardziej neutralnie.
    Co składu komisji – też ich lubię i życzę im jak najlepiej. Te parę milionów jakie nas kosztują jest niczym przy uciesze jakiej mogą dostarczyć. Poza tym nic lepiej nie desakralizuje katastrofy smoleńskiej niż owa komisja.

  131. Slawczan
    24 kwietnia o godz. 14:07

    Paru niezbyt rozgranietych oficerów na podstawie niesprawdzonych pogłosek podjęło decyzję o milionie ludzi.

    A dlaczegoz to „niezbyt rozgranietych oficerów” ?

    Oni, widzi mi sie byli jak najbardziej rozgarnieci, skoro potrafili wyzyskac akumulowana przez 5 lat okupacji chec zemsty i rewanzu?

    Co innego jest za to druzgocace dla tych oficerow i stawiajace pod gigantycznym znakiem zapytania ich fachowosc. Mianowicie ocena szans na sukces militarny. Juz trzeciego dnia powstania bylo jasne, ze powstanie skonczy sie militarna kleska …

    Do kleski militarnej dodatkowo dolozyla sie rzez Woli i Ochoty. Co prawda nie bylo to pewne przed powstaniem, ale powinno zostac wziete pod uwage zwazywszy na los Getta.

    Byc moze nierozgarniecie oficerskie mialo swoje korzenie w tym, ze zbyt czesto na zakrapianych wieczorach w kasynach spiewali znana legionowa piosenke:

    https://www.youtube.com/watch?v=_k24j4F2o9w

    Na stos rzucilismy … Ech !

    W polu mogli sie rzucac, ale nie w milionowym gesto zaludnionym miescie, gdzi nie siebie, tylko miasto i jego ludnosc, de facto rzucili.

    pozdrowka
    ~l.

  132. tejot
    24 kwietnia o godz. 14:55

    Chyba w pospiechu wielkim i roznie duzej niestarannosci musiales czytac, jesli mnie podlaczyles po to „libertynskie panstwo” , ktore sie marzy @zulu24.

    A tak poza tym, to zupelnie podobna do Twojej opinie zapodalem:

    lonefather
    24 kwietnia o godz. 14:05

    pozdrowka
    ~l.

  133. @lonefather
    24 kwietnia o godz. 14:56
    Byli niezbyt rozgarnięci…
    Bór-Komorowski – Hamlet – zrządzeniem losu dowódca AK, nawet jako oficer kawalerii nie wykazywał oznak geniuszu.
    G. Pełczyński – tu kompletna kompromitacja – OFICER SZTABOWY – czyli elita intelektualna armii – Jaki mieliście plan ,,B”. Nie mieliśmy
    L. Okulicki – kozak – ,,entuzjazm i chęć zemsty ludności zastąpią brakującą broń’.
    ,,Monter” – zobaczył radzieckie czołgi na Pradze. CZOŁGI KTÓRYCH NIE BYŁO.
    Oto aktorzy i autorzy dramatu.
    Jeszcze w kwietniu w dowództwie AK panowała zgodna opinia, że Warszawa powinna pozostać na uboczu jako siedziba dowództw, skład broni i kadr oraz ZE WZGLĘDU NA PRAWDOPODOBIEŃSTWO BRUTALNEJ REAKCJI NIEMCÓW TAKŻE WOBEC LUDNOŚCI CYWILNEJ.
    Trudno ich nie nazwać niedojrzałymi emocjonalnie durniami. Inne czynniki sam wymieniłeś.
    To jednak co innego niż wjechać konno, po pijaku do burdelu.

  134. Slawczan
    24 kwietnia o godz. 14:56

    Wiesz jak to jest z prawdami naukowymi: są pewne i dowiedzione, dopóki nie zostaną obalone. A są to najpewniejsze z prawd nam dostępnych. jako małym robaczkom kosmosu.
    Chyba, że mówimy o Prawdzie Bożej. Z nią jest tak, jak z podkomisją smoleńską: bawi, na smutno.

  135. Slawczan
    24 kwietnia o godz. 14:56

    c.d: mówimy właśnie o tym, że za pomocą Prawdy Bożej podkomisja katolicka chciała obalić naukowo zbadaną i ustaloną prawdę materialną. No i widać skutki – co do katolickich badaczy i ich Prawdy Bożej.

  136. paradox57
    24 kwietnia o godz. 9:51

    Powiedziałeś o Dunajcu:

    „Na tratwach kamizelek nie ma. Nie obowiązują. Nikt ich nie zakłada, bo pewnie mało fotogenicznie wypadają na fotkach. Mimo, że zdarzały się wypadki wywrócenia tratw. Pewnie wszyscy liczą na interwencję aniołów, które polatują nad falami Dunajca na podobieństwo motyli”.

    Zainteresowało mnie to, bo na morzu nikt z nas nigdy, bez względu na warunki, nie wkładał kamizelki z tej racji, że rybak pracuje, a nie się opala, a kamizelka pieruńsko przeszkadza. Ja nawet sztywnego sztormiaka nie wkładałem. Kiedy był deszcz, mokłem 8 – 9 godzin np. w lutym w marcu i zawsze byłem gotowy, żeby lekkim krokiem, sportowo iść do brzegu lub na dno, a nie jak kamień w jakiejś zbroi. Teraz na moim okręcie też nie wkładam kamizelki, choć wodna policja już mnie parę zahaczała. Pokazywałem, że mam i mówiłem, że właśnie coś robiłem i musiałem zdjąć. Trochę już mnie na Jamnie znają (szef przystani WOPR-u był chyba wodnym gilniarzem na Jamnie i czasem z nimi jeździ), więc się nie czepiają – wiedzą, że mam skończone osiemnaście i nie jestem uczące się chodzić po wodzie dziecko; a raz nawet specjalnie z daleka podjechali, żeby mnie ostrzec, że burza idzie.

    No więc się z tych racji zainteresowałem, paradoxiku, dunajcowymi kamizelkami i zajrzałem do internetu. Bo z gór byłem tylko dwa razy w Stołowych i więcyk mię nie ciągło. Jak przeczytałem, że Dunajec potrafi mieć nawet 12 metrów głębokości, to aż cóś we mnie achło. Nie że zaraz chciałem włożyć kamizelkę, ale dlatego, że na morzu 12 metrów głębokości to jest mniej więcej dopiero, jak się to mówi, na godzinie, czyli godzinę jazdy od brzegu rybacką łodzią z prędkością 10 – 12 km/godz. Tylko w okolicy Rowów na Rynnie Słupskiej głęboko jest bliżej brzegu. A jasne się dla mnie stało, czemu na Dunajcu nie wdziewają kamizelek, kiedy zobaczyłem te tratwy. Przecież to niemal kwadraty! Nie bardzo widzę, żeby taka kwadratowa patelnia mogła się wywrócić, choć Ty mówisz, że się wywracały. Ale biorąc pod uwagę prąd, no i fest ciężar, jeśli na jednej – 12 osób, w tym – sołtysowa Szydło, to kto wie… Tylko że, jak piszą w internecie, od 180 lat nikt z tratwy nie utonął!!!

  137. lonefather
    24 kwietnia o godz. 15:01
    tejot
    24 kwietnia o godz. 14:55

    Chyba w pospiechu wielkim i roznie duzej niestarannosci musiales czytac, jesli mnie podlaczyles po to „libertynskie panstwo” , ktore sie marzy @zulu24.

    Mój komentarz
    Lonefather, zacytowałem zulu24, a ponieważ zulu24 cytował ciebie, to twój nick został przy okazji wplątany w problem liebertariańskiego państwa przez moją niestaranność.
    Pzdr, TJ

  138. Slawczan
    24 kwietnia o godz. 15:16

    ADRIA nie byla burdelem.

    Opinia, ktora przytoczyles, ta o przewidywanej brutalnej reakcji, tez swiadczy o rozgarnieciu, a nie przeciwko niemu.

    Teraz przypomne co mi tata, ktory tez byl powstancem powiedzial:

    „Trzeba bylo …”

    No i jestesmy z powrotem na wdziecznym polu dywagacji, ktore omozliwiaja znane fakty pomieszane z domniemaniami.

    Nie czuje sie upowazniony do domniemywan, niemniej pamietajac siebie samego, gdy bylem nastolatkiem, to sadze, ze niemaly udzial mialo oddolne wymuszenie powstania.

    Oddolne wymuszenie nastawieniem „wojska”, polaczone z niemozliwa do wyegzekwowania, w warunkach konspiracji, dyscyplina wojskowa.

    Ta wybychowa mieszanka postawila wymienionych i niewymienionych przez Ciebie, przed dylematem okrutnym, czy narazic na szwank swoje dowodzenie wskutek samoczynnych dzialan, czy zachowac autorytet przejmujac inicjatywe i samemu organizujac powstanie i jego wybuch.

    O tym ostatnim swiadczy posrednio to co poswiadczyl G. Pelczynski. Nie mieli planu „B”. Nie mieli, bo nie mieli kiedy go przygotowac. A plan „A” tez szykowali w pospiechu, bo jak sam przytaczasz, jeszcze w Kwietniu, czyli na cztery miesiace przed wybuchem powstania, planowali warszawe „na uboczu” jako siedzibe dowodztwa i sklad broni.

    Jak widzisz, z przytoczonych przez Ciebie argumentow, mozna wyspiewac kompletnie inna od Twoja piosenke. Piosenke swiadczaca o czyms zupelnie innym.

    Co i tak nie zmienia ani o jote ogolna opinie jaka mam o samym powstaniu.

    pozdrowka
    ~l.

  139. @tejot 24 kwietnia o godz. 14:55
    Pytanie naiwne, ale zasadne – co uznajemy za państwo? Czy litera prawa – to emanacja państwa? Czy skutecznie działające sądy – to efekt działania państwa? Bo władza sądownicza w państwie demokratycznym powinna być od „państwa” niezależna. Ale jednak istnienie niezależnych sądów gwarantowane jest przez „państwo”, prawda? Czy „państwo” oznacza przede wszystkim „welfare state”, zapewniając środki do życia osobom, które sobie w życiu nie radzą? Czy chodzi przede wszystkim o to, żeby „państwo” nie mieszało się do prywatnego życia obywateli? Bo chyba na tym polega idea „libertyństwa”?

  140. @lonefather 24 kwietnia o godz. 14:56
    Zgoda – z jednym wyjątkiem. Pisze o nim Alexandra Ritchie w swojej książce o Powstaniu. Chodzi o to, że taka pacyfikacja miasta, polegająca na zrównaniu go z ziemią, nie miała precedensu w poprzednich wyczynach hitlerowców. Inaczej mówiąc, decydenci nie mogli realnie przewidzieć (aż) takiego odwetu.

  141. paradox57
    24 kwietnia o godz. 9:51

    Ciekawostka, paradoxiku.

    W 2010 roku na wysokości Gąsek zatonęła niedaleko brzegu stalowa rybacka łódka z czterema mlodymi rybakami. Kiedy ich znaleźli, żaden nie miał, rzecz jasna, kamizelki. Dwóch było na łódce, dwóch – w pobliżu łódki. Bardzo się sprawą przejąłem i śledzilem w internecie poszukiwania i komunikaty. Niewykluczone, że gdyby mieli kamizelki, ze dwóch, trzech mogłoby się uratować. Jeden, który był w sterówce – niekoniecznie.

    Chodzi o to, zaskoczył ich nieprawdopodobny, niespotykany u nas szkwał. Nikt wcześniej takiego nie przeżył ani o takim nie słyszał. Ja wtedy spałem, a żona mi na drugi dzień powiedziała, że w Koszalinie był bardzo silny wiatr. Do Gąsek jest 22 km, więc obszarowo szkwał był wielki – niech będzie, że to było tornado. Trwał krótko – może z 10 minut. Na drugi dzień porowerowałem do Gąsek, gdzie parę lat rybaczyłem. Było po drodze parę wyrwanych z korzeniami drzew i to wszystko. Próbowałem sobie odtworzyć sytuację biednych chłopaków.

    Usprawiedliwiałem ich na stronie internetowej całkowicie, również przed mędrcami-trollami, którzy wszędzie się znajdą oraz przed członkami rodziny w trakcie poszukiwań łodzi. Owszem, młodzi, nie musieli się gapić w niebo, bo i się pewnie słabo znali, i zajęci byli siatkami. Ale nawet gdyby byli doświadczonymi, niewytatuowanymi rybakami i widzieli, że w słoneczną, ciepłą pogodę (chyba lipiec to był) idą ciemne chmury, czyli gwarantowany szkwał, to skąd by się mieli domyślać, że to tornado, skoro niczego takiego w życiu nie przeżyli. A siła tornada – może trąby, choć nikt o trąbie, nawet kolega latarnik z Gąsek, nie mówił, musiała być potworna, skoro zatopiła solidną stalową łódź, która była w stanie przetrzymać nawet sztorm dwunastkę. Jednak co najmniej dla dwóch kamizelki MOŻE by pomogły.

  142. @lonefather
    24 kwietnia o godz. 15:47
    Wybacz – nawet ja jako oficer rezerwy na czas ,,W” wiem, że to JA jestem od dowodzenia a nie żołnierze. Co ,,doły” chciały to chciały – oficerowie są właśnie oficerami po to by podkomendnym wydawać rozkazy a nie robić to co podkomendni sobie życzą.
    Co do ,,brutalnej reakcji” – w 1944r roku trzeba było być ciężko upośledzonym by nie móc czegoś takiego przewidzieć. Prawie 5 lat okupacji nawet najtępszemu z tępych zdążyło uświadomić kim są Niemcy. Tak, że nie była to bynajmniej ,,rocket science”. Raczej to kolejny punkt w ,,akcie oskarżenia” skoro znając okrucieństwo wroga rozpoczęli bitwę w milionowym mieście w biały dzień na dodatek.
    Decyzja została więc podjęta w wyniku emocji, na podstawie wątpliwych przesłanek bez liczenia się z konsekwencjami i kosztami, licząc na ewentualną pomoc drugiego wroga (co do którego intencji nie mogło byc wątpliwości po rozpoczęciu Akcji ,,Burza” i 22 lipca).
    Wybacz ani to się kupy nie trzyma ani nadaje do obrony

  143. @paradox57 24 kwietnia o godz. 9:51

    O to mi właśnie chodziło – trochę magiczne liczenie na to, że nic się nie stanie. Poza tym mam wrażenie, że podobne przedsięwzięcie biznesowe powinno być objęte obowiązkowym ubezpieczeniem – od odpowiedzialności za życie pasażerów. Nie ma kamizelek – nie bedzie ubezpieczenia. Tak jak np. ubezpieczenie domu zostaje zawieszone, jeśli podczas nieobecności właścicieli nikt tego domu regularnie nie odwiedza. Po prostu ubezpieczyciel, jeśli nie chce zbankrutować, zastrzega sobie pewne warunki. Chyba że „tratwiarze” nie są ubezpieczeni? Ąć!

  144. Jeszcze jedna ekshumacja – ktoś wczoraj postulował protest. I protest był – niezbyt liczny, ale jednak.
    „http://natemat.pl/236429,ekshumacja-joanny-agackiej-indeckiej-na-cmentarzu-starym-w-lodzi

  145. O przesłuchaniu Donalda Tuska i zakresie kompetencji

    „Jednak przy okazji przesłuchania przed warszawskim sądem po raz kolejny zobaczyliśmy jak na dłoni podstawową różnicę pomiędzy metodą polityczną Kaczyńskiego i Tuska. Jarosław Kaczyński bardzo chętnie kłamie, że zajmuje się wszystkim i wszystko kontroluje (w rzeczywistości nie kontroluje niczego). Donald Tusk zbyt szczerze mówi o tym, że jako premier bardzo chętnie delegował władzę w ręce swoich podwładnych, urzędników, którzy czasem dawali sobie radę, a czasami nie.”

    http://www.newsweek.pl/opinie/czemu-donald-tusk-nie-uratowal-lecha-kaczynskiego-w-smolensku,artykuly,426461,1.html?src=HP_Section_1

  146. Slawczan
    24 kwietnia o godz. 16:29

    Zacznijmy od najwazniejszego, czyli tego, ze ja ani nie bronie dowodcow powstania, ani samego powstania tez nie bronie.

    Jak to juz przyjmiesz do wiadomosci, to zrozumiesz powyzsze.

    Jedyne co robie to dopowiadam to co Ty nie wspominasz i najwyrazniej nie uwzgledniasz…

    Powtorze, dowodcy PW nie byli ani nierozgarnietymi oficerami, ani durniami.

    Popelnili fatalny blad, czy podjeli fatalna decyzje. Dla siebie, dla swoich podkomendnych i dla miasta, decyzja o wybuchu powstania byla fatalna.

    Koniec kropka. Taka jest wlasnie moja ocena.

    Ale choc tak ta decyzje oceniam, to jednoczesnie, jak wyzej napisalem nie zgadzam sie z ocenianiem dowodcow Powstania Warszawskiego inaczej niz od strony chlodnej po wojskowemu analizy i rownie chlodnymi i wywazonymi slowami.

    A juz zupelnie mnie odrzuca wyzywanie niesprawiedliwymi slowami, slowami godnymi bezrozumnego rozemocjonowanego nastolatka, wyzywajacego sie za jakies mniemane krzywdy i straty.

    Jeszcze raz przywolam swojego ojca. On, ktory mialby „prawo” moralne, uzyc podobnych slow, tago nei robi. Facet, ktory jako nastolatek narazal swoje zycie przez 63 dni powstania i udzialu w walkach wpierw na Mokotowie, a pod koniec w Srodmiesciu, a pozniej jeszcze „zaliczyl” ponad pol roku oflagu w nieustannie bombardowanym Hamburgu, ogranicza sie jedynie do:

    „Trzeba bylo …”

    Slowa jakie uzywasz, niech beda adekwatne do chlodnej, ale sprawiedliwej oceny. Bo te ktore stosujesz, bardziej wygladaja na odreagowywanie niz co innego.

    pozdrowka
    ~l.

  147. lonefather
    24 kwietnia o godz. 15:47

    Lonek, pardą i tak dalej, ale argument, że Powstanie było „oddolnie wymuszone” jest fatalny. Wojsko, co się godzi na jakieś oddolne wymuszenia, nie jest żadnym wojskiem, a zbieraniną niebezpiecznych amatorów. Wojsko [tu AK], tylko i wyłącznie, działa na rozkaz zwiwrzchników, w tym przypadku Naczelnego Wodza, a NW jest wykonawcą polityki i celów sformułowanych przez rząd.
    Co to w ogóle za pojęcie „oddolne wymuszenie”? Przez kogo mianowicie? Nie przez warszawiaków, nie przez półtora miliona ludzi, nie połowę, nie ćwierć i nie jedną ósmą. Więc? Tacy co mieli ochotę walczyć, byli. To jasne. Fajne chłopaki, zwłaszcza, jak mieli broń strzelecką. Ci co nie mieli, a było ich prawie 90% może i mieli ochotę się bić – za pomocą kija, albo cegły. Właściciele cegieł „oddolnie wymusili” Powstanie? A jak ktoś był w AK, czyli był żołnierzem, nie miał prawa niczego wymuszać, tylko wykonywać odgórne rozkazy.
    Ten argument był już powtórzony miliard razy i ciągle jest fatalny, a nawet jeszcze gorszy, tym bardziej, że mamy dziś bardzo dokładną wiedzę o Powstaniu.
    Polscy oficerowie nie byli w ogóle przygotowani do zadania, o jakim – tragicznie i szaleńczo – zdecydowali, co każdy dzień Powstania wykazał.

  148. Slawczan
    24 kwietnia o godz. 16:29

    „Brutalny odwet Niemców” – rzekomo nieprzewidywalny, był nie tylko przewidywalny i naoczny, ale musiał być brany pod uwagę przez dowódców, bo inaczej są współautorami samobójstwa wojska, ludności i miasta.
    Niemcy zaczęli wojnę z Polską od Westerplatte i terrorystycznego nalotu na Wieluń, będącego niczym innym, jak „brutalnym aktem”. Później zrobili brutalne, dywanowe bombardowanie Rotterdamu. Na froncie wschodnim, wszystko co robili było skrajnie brutalne i skrajnie brutalnie odwetowe. Większość miast na swojej drodze brutalnie i terrorystycznie atakowali. Stalingrad był aktem absolutnej brutalności Niemców, podobnie jak Leningrad.
    Niemcy, w GG byli brutalni i brutalne akcje odwetowe nieustannie prowadzili. Co parę dni publikowane listy zakładników którzy zostaną zamordowani było niezwykłą brutalnością odwetu. Rozprawienie się z Powstaniem w Getcie, z powstańcami ludnością cywilną i całą materialną substancją Getta było niezwykłym aktem brutalnego ataku i brutalnego odwetu za to, że Żydzi ośmielili się bronić.
    Mówienie o „nieprzewidywalności” zachowania Niemców, to mówienie od rzeczy, niestety.

  149. Nastoletni uczestnicy powstania trafiali do oflagu? Znaczy, byli oficerami? 😯

  150. Jeżeli postawa: nie mamy broni, nie mamy planu B, nie porozumieliśmy się z Ruskimi, ale mamy napaloną młodzież, więc jakoś to będzie – świadczy o rozgarnięciu dowódców powstania, to czego należało oczekiwać po przywódcach naprawdę nierozgarniętych?
    Słyszałem już takie porównania: rozgarnięty jak kupa gnoju albo jak kupa liści po wichurze…

  151. @wbocek 24 kwietnia o godz. 15:34
    ylko że, jak piszą w internecie, od 180 lat nikt z tratwy nie utonął!!!

    Data: 2 czerwca 2003 r. w pobliżu Szczawnicy
    Przyczyny: przeładowanie tratwy o 2 osoby + pijany flisak + burzliwa woda = wywrotka tratwy
    Skutki: 1 pasażer utopił się + 1 pasażer stał się sparaliżowanym inwalidą

    (2018 – 2003) lat < 180 lat

  152. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 17:18

    Pardon i.t.d.

    Masz slusznego. Nie bede kruszyl kopii. Najpewniej jakies inne slowo by sie zdalo, ale nie przyszlo mi do glowy.

    Moj ojciec tez „byl przymuszony”, co opisal slowami: TRZEBA BYLO….

    Cale jego pokolenie, pokolenie „Kolumbow”, w jakim sensie czulo sie przymuszone. Ten przymus nienajgorzej opisal, ten jak mu tam bylo… A juz mam, Roman Bratny.

    Jesli masz mozliwosc, to sobie odswierz temat „rozbrajanie Niemcow” w ostatnich dniach WWI. Pewnie niewielu mialo okazje uslyszec choc jednego „rozbrajacza”. Ja mialem okazje posluchac i dzieki temu wiem jak po dziesiatkach lat byl tak samo entuzjastycznie dumny. Inni tez pewnie byli i tez gadali, czyms sie trzeba bylo pocieszac … No jak nie tym „rozbrajaniem”, to czym?

    Ja zawsze mialem nieodparte wrazenie, ze to mitilogiczne „rozbrajanie” tez mialo jakis tam swoj udzial w nastroju ostatnich dni przedpowstaniowej Warszawy. Sygnaly roprezenia byly widoczne golym okiem, szczekaczki dzien po dniu informowaly o kolejnych taktycznie oddanych, czy opuszczonych przez niezwyciezony Wermacht miastach na wschodzie i na zachodzie…

    Bez trudu choc wtedy nie zylem, potrafie odtworzyc sobie tamten obraz i siebie, nastolatka w tamtej atmosferze. Piec lat terroru, zgniecenia i strachu. I widac, ze znienawidzony wrog przegrywa. Legenda odzyskanej niepodleglosci i legenda „rozbrajania” sie dokladaja, ruscy juz tuz tuz…

    No to kiedy, jak nie teraz? Jak nie juz?

    *******************

    I wlasnie takie mieli „wojsko” … Zlozone z takich jak ja, napalonych, glodnych zemsty i rewanzu za lata przezyte w strachu, za lata karmienia sie legenda odzyskiwania wolnosci….

    Ja tez chce !!!

    Mi sie tez nalezy wolnosc walki o wolnosc !!!

    ************************

    Pewnie nei wszyscy byli rownie napaleni. Moj rodziciel z pewnoscia nie byl. Ale nawet on, wiedzac i czujac, co mysla i czego chce jego wszyscy koledzy, sie nie wylamuje i tez, tak jak w godzine „W”, tak i po latach mi, mowi sobie i swiatu:

    „TRZEBA BYLO….”

    ************************

    I wlasnie to pozwolilem sobie nazwac, pewnie niezbyt precyzyjnie, ODDOLNYM WYMUSZENIEM.

    Nie tylko Ci dotknieci, ale ich przelozeni tez posrednio musieli i sadze ze uwzglednili to oddolne oczekiwanie na sygnal.

    pozdrowka
    ~l.

  153. Tobermory
    24 kwietnia o godz. 17:31

    17 letni Kapral Podchorazy.

  154. W powstaniu 44 zginęło pi razy drzwi 200 tys. Polaków.
    Wydaje się, że strona niemiecka poniosła straty od (min) około 2 tys. do (raczej będny max) 20 tys. ludzi.

    Czyli stosunek byłby od 100:1 do 10:1.
    Prawda zapewne leży pomiędzy tymi liczbami i jest podobna do „wyniku” ulicznej egzekucji jakich Niemcy dokonali setki czy więcej…

    W takim ujęciu powstanie 44 było jedną wielką egzekucją uliczną.

  155. Lewy
    23 kwietnia o godz. 18:41

    Moje stanowisko sformułowałem dosyć dawno temu, a zanim do niego doszedłem i mogłem uznać, że jest bardzo dobrze ufundowane, odwaliłem kawał pracy. A stanowisko to jest takie, że Kościół kat jest źródłem zła. Jest zgniłym fundamentem, na którym nie utrzyma się budowla. Marna budowla tym szybciej się rozłazi, dobra nie powstanie, gdy fundament zgniły.
    „Prawdy” i moralności uczy wyłącznie Kościół kat. Nie Kaczyński, nie Tusk. Oni przyjmują i powtarzają to, czego uczy, żąda i czym szantażuje Kkat. Politycy ci gadają na okrągło, że „nie ma innej moralności (i Prawdy) jak chrześcijańska”. Cała reszta to „nihilizm”. Nie oni są wytwórcami prawd i moralności, ale kopistami i papugami oraz sprzedawcami towaru,który dostają od producenta i hurtownika – Kościoła kat. Towar sprzedaja dla zysku: jesteśmy moralni i „w Prawdzie”, oraz dla zysku komercyjnego: z tego się świetnie żyje i tym się świetnie rządzi.
    Pani Krystyna, o której napisałem, jest ich ofiarą. W pierwszym rzędzie – biskupów. Ona jest zszokowana tym, że Kościół kat trzyma stronę jej gwałcicieli pisoidalnych i sam – trzymając stronę gwałcicieli i samemu gwałcąc – jest gwałcicielem najwyższego rzędu. Gdyby Kościół kat potępiał gwałcicieli, a stawał po stronie ofiar i „ubogich w duchu”, nie byłoby gwałtu. O czym tu zresztą mówić, skoro od 2 tysięcy lat Kościół kat zawsze stawał z tyranami i bogaczami, zamiast z „ubogimi”? Inaczej być nie może bo największy tyran i zbrodniarz, zaraz po bozi, to jego przedsiębiorstwo na Ziemi, które realizuje tyrańskość i zbrodniczość swojego właściciela. Po to zostało przez bozię powołane.
    Naiwność pani Krystyny wskazuje na to, jak bardzo została okłamana i zdradzona przez Kościół kat i jak całkowicie była naiwna, nie pojmując własnego położenia. A pojąć nie mogła, skoro została tak skrzywiona już od czasu chrztu, że nie widzi i nie pojmuje rzeczywistości. To zbrodnia bez miary, jakiej na niej dokonał bozia, za pomocą swojego Kkat. Dopiero ta tragedia, nie tyle nawet śmierci męża, ale zwłaszcza tego, co z nią zrobił Kościół kat i pisoidy, zaczęła – może – otwierać jej oczy. Kto nie przeżyje takiej tragedii, może (i niemal z reguły jest) do końca życia nie być zdolnym, by zobaczyć to, co ma przed oczami.

    Napisz wstępniaka, boś dawno nie pisał, a chętnie przeczytam.

  156. zza kałuży
    24 kwietnia o godz. 17:48

    Przeniosłem tylko informację z internetu na blog. Ale zgodzimy się, sądzę, że taki wyjątek potwierdza tylko regułę. Inna rzecz, że koszt kamizelek dla jednej 12-osobowej tratwy to byłoby jakieś 1200 zł. A gdyby taki oflis miał węża w kieszeni, to powiem jako ciekawostkę, że parę lat temu zrobiłem sobie pas ratunkowy z twardego styropianu, który mnie kosztował trochę roboty, ze trzy złote za pomarańczowy materiał na targowisku i 20 zł za styropian, z którego mógłbym zrobić trzy pasy. Ale od alkoholu pasy ratunkowe nie ratują.

  157. zza kałuży
    24 kwietnia o godz. 18:07

    O ile dobrze pamiętam, po stronie niemieckiej zginęło mniej niż 2 tysiące walczących. Lekko powyżej 1,5 tysiąca. Ich straty w sprzęcie wojennym i materiałach były zupełnie nieznaczne i były to przede wszystkim nie straty, a wydatki – na prowadzenie działań przeciw Powstaniu. Były one zresztą hojnie, choć nieintencjonalnie, rekompensowane zrzutami alianckimi i po części też radzieckimi, które głównie do Niemców trafiały. Zaś straty związane z substancją miasta były dla Niemców równe zeru. To było polskie miasto. Straty dla strony Polskiej były równe 100%.
    Nierówność strat wygląda, w takim ujęciu, jeszcze koszmarniej.

  158. Ten 19-letni kapral podchorąży nie został tak dobrze potraktowany przez Niemców i siedział w Stalagu (X-B w Sandbostel)
    W końcu był tylko kandydatem na oficera.

    https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/adam-borowski,1816.html

  159. zza kałuży
    24 kwietnia o godz. 18:07

    Sadze, ze raczej nie mozna.

    To „raczej” to ustepstwo na rzecz masowych egzekucji jakie mialy miejsce na Woli i na Ochocie.

    Nazwanie masowa egzekucja doprowadzic moze do usprawiedliwienia twierdzenia, ze PW bylo masowym samobojstwem.

    Pozostanmy wiec przy Powstaniu, a masowe egzekucje pozostawmy okrucienstwu przy jego pacyfikacji.

    pozdrowka
    ~l.

  160. @wbocek
    24 kwietnia o godz. 18:11

    Bilet na spływ Dunajcem kosztuje 52-68 zł w zależności od sezonu i długości trasy. Inwestycja w kamizelki zwróciłaby się już po kilku dniach. Ale póki nie ma odpowiednich przepisów, to kto ich zmusi?

  161. Godziny spędziłem we wrocławskim Parku Południowym przy wiaduktach w nasypie kolejowym i w okolicach zajezdni tramwajowej próbując wyobrazić sobie jakbym bronił mojego miasta i mojej dzielnicy przed wrogiem. Jako członek Hitlerjugend, oczywiście.
    Było dla mnie oczywiste, że członkowie Szarych Szeregów w Warszawie i Hitlerjugend w Breslau walczyli o swoje miasto, o swój kawałek podłogi.
    Jak można nie wziąć udziału w walce, nawet gdy jest beznadziejna?
    Dzieciaki zażarcie broniły Parku ( mojego „placu broni”) a budynki pobliskiej zajezdni kilka razy przechodziły z rąk do rąk.
    Co z tego, że byli to sfanatyzowani mali hitlerowcy.
    Ja w normalnych warunkach na ochotnika do woja nie poszedłem.
    Ale w czasie wojny, gdy mordowane jest twoje miasto?

  162. Tobermory
    24 kwietnia o godz. 18:28

    Tak sobie wyobrażałem, że zwrot kosztów – w ciągu paru dni, jeśli kupować gotowe. Jeśli zrobić samemu, to jeden dzień roboty i ze 60 – 80 zł koszt. Z dziennego zarobku nawet by nie odczuł.

  163. lonefather
    24 kwietnia o godz. 17:53

    Właśnie: „trzeba było”, a jak wspominasz, Twój ojciec nie miał skłonności do bliższych rozważań na temat. „Kolumbowie” to, w mojej perspektywie i chyba większość z nas to podziela -ludzie godni wielkiego uznania i szacunku za to, że walczyli, w strasznych i nierównych warunkach, nie mając sprzętu, nie mając dobrego dowodzenia i całej reszty warunków do, choćby częściowego, powodzenia.
    Byli zarazem ofiarami: mitów narodowych, „honorów” i bozi w głowie. I byli także – trzeba to wyrazić – naiwni, amatorscy do bólu, nieprzygotowani i niepojmujący realiów w jakich się znaleźli, więc i także – nieodpowiedzialni. Niestety. Dorośli ludzie, jeśli podejmują decyzje o wojnie, nie mogą nie brać pod uwagę ceny, jaką inni za to zapłacą. To nie jest szlachetna zabawa. To zabijanie.
    Nierównie bardziej, odpowiedzialni i winni byli ich dowódcy. Ale i nie na nich się odpowiedzialność kończy. Życie w oparach fantazmatów dotyczyło niemal wszystkich i na miejscu i w Londynie. Nie wiem, czy wiesz, ale zarówno Amerykanie jak i Anglicy musieli się nieustannie opędzać od coraz to bardziej fantazmatyczych i wręcz chorych po wariacku żądań ze strony polskiego rządu w Londynie. Całej wierchuszki polityków i generałów. Żądali np. tego, żeby alianci wysłali na pomoc Powstaniu KILKA DYWIZJI wojska ( czyli nie mniej niż 30 tysięcy żołnierzy), samolotami, z pełnym wyposażeniem wojennym (sprzęt do walki każdego rodzaju, amunicja, paliwo, żywność, medykamenty i wszelkie inne zaopatrzenie, oraz, żeby drogą lotnicza zostały w okolice Warszawy dostarczone…CZOŁGI. Tak jest – Shermanny miały być przewiezione (z Anglii, lub południowych Włoch – Brindisi) i zrzucone na spadochronach, lub wypuszczone, na oczach Niemców na jakichś nieistniejących lotniskach. Nie istniały w ogóle takie samoloty! Nie doleciałyby – dystans nie pozwalał. To czysta psychiatria!
    Mieli też takie pomysly, którymi atakowali ciągle aliantów, żeby ci zrobili drugie lądowanie takie jak w Normandii, w okolicach… HELU. Parę – co najmniej – dywizji w pełnym ukompletowaniu bojowym i z pełnym zaopatrzeniem (też szpitalnym, też z tysiącami ton paliwa, tysiącami ton amunicji i tak dalej) i przebili się z Helu do Warszawy, czyli pokonali dystans ponad 300 km (w linii prostej)! Tyle, że wojny nie toczy się po liniach prostych, więc konieczne jest przyjęcie dystansu co najmniej podwójnego! I mieli jeszcze Warszawę opanować, czyli zrobić to, czego Niemcy nie dali rady zrobić w Stalingradzie! Mając dobrze ponad 200 tysięcy żołnierzy i największa armię, a nie ze 3 dywizje, które Rosjanie im w parę dni rozwalali na miazgę. Na to już słów nie ma.
    I Polska wielbi to Powstanie, i dzieciaki wszędzie, od podstawówki, od domu, od kościółka tym zatruwa i stare, durne pryki, łażą po Polsce z koszulkami sławiącymi wielkość zwycięstwa Powstania, nic nie mówiąc o 200 tysiącach trupów, zabitym mieście i całej reszcie. Jak rząd londyński.

  164. @wbocek 24 kwietnia o godz. 18:11
    Myślisz że ci, którzy zapłacili setki tysiecy euro za jeden pancerny czołg dla VIPów musieliby ręcznie uszyć ze styropianu kamizelki ratunkowe?

    O ile wiem to podczas spływów Dunajcem kamizelki „są wydawane chętnym osobom”.
    To też jest wiadomość z interentu. Ja Dunajcem spływałem 45 lat temu, więc trochę się (pewnie) zmieniło.

    Mnie nie chodziło o wyposażanie wszystkich turystów w kapoki. Chociaż to pewnie powinno zależeć od stanu wody na rzece, od zafalowania / pogody w danym dniu, od wieku i kondycji pasażerów, itp.

    Ja wykpiwałem brak zabezpieczeń dla ELITY NARODU, na którą czają się przecież ZAMACHOWCY za każdym rogiem.

    Ani ty ani ja nie jeździmy pancernymi limuzynami w osłonie goryli. A ona jeździ.
    To dlaczego na wodzie nie było ekwiwalentu pancernej limuzyny?

    Ja tam jestem wdzięczny, ze ELITA NARODU zatrzymała się w pokazywaniu narodowi swojej pogardy dla żywiołu na niezałożeniu kapoka.

    Mogła przecież na podobieństwo Putina zdjąć niepotrzebne łachy i pozostać tylko w różowym, niepokornie sterczącym na pohybel wrogom ojczyzny biustonoszu.

  165. Na marginesie
    24 kwietnia o godz. 16:15
    @tejot 24 kwietnia o godz. 14:55
    Pytanie naiwne, ale zasadne – co uznajemy za państwo? Czy litera prawa – to emanacja państwa? Czy skutecznie działające sądy – to efekt działania państwa? Bo władza sądownicza w państwie demokratycznym powinna być od „państwa” niezależna.

    Mój komentarz
    Na temat – co to jest państwo – można dyskutować dowolnie długo. A zatem także na temat – ile państwa ma być w państwie – również można deliberować bez końca.

    Innym podobnym tematem, rozciągliwym i bezbrzeżnym jest zagadnienie – czym jest konstytucja, co oznacza termin „ustawa zasadnicza”, do czego, do kogo się odnosi i jakie może być przełożenie konstytucji na praktykę, jak ścisłe, czy może być zawsze jednoznaczne.

    Teoretyczne, uogólniające definicje państwa są podstawą do rozważań, lecz mają tę wadę, że dyskusja o nich staje się również teoretyczna, oderwana od historii i teraźniejszości.

    Sądzę, że lepiej przejść od dyskusji teoretycznej do konkretów, czyli zejść z teorii na ziemię (nie zaniedbując tej teorii).

    Państwo jest pewnego rodzaju umową, zgodą społeczeństwa ze sobą (nieustannie potwierdzaną lub nie, modyfikującą się w czasie kolejnych elekcji poprzez ustawodawstwo będącego pochodną elekcji) na zorganizowanie się ludzi w hierarchiczną wspólnotę z wyłączeniem hierarchiczności w jednym aspekcie – równości praw i obowiązków obywatelskich), działającą na zasadzie przestrzegania różnorodnych reguł pisanych i nie pisanych, ogólnych i szczegółowych, przyjmującą taką formę jaką widzimy w wielu krajach.

    Najogólniej mówiąc państwo jest państwem prawa, cokolwiek by to znaczyło. W tak ugodzonej wewnętrznie wspólnocie-państwie istnieje i jest przestrzegany trójpodział władzy oraz obieralność pełniących urzędy i kadencyjność na urzędach.

    Dochodzę do pytania o niezależność władzy sądowniczej. Otóż tę niezależność można brać dosłownie jako np. niezależność w każdym działaniu, w każdym zdarzeniu nawet takim jak zamówienia komputerów dla sędziów, itd.

    Tego typu restrykcyjne podejście prowadzi zawsze do wniosku końcowego – nie ma niezależności, bo każdy zależy od każdego, sąd zależy od wyposażenia go w sprzęt, od nadanej mu formy organizacyjnej, od prawa do chorowania sędziów, od prawa do mianowania szefa sądu przez organ niesądowniczy, od obyczajów prawnych, od nacisków prokuratury, ministra sprawiedliwości, itd.
    Nie ma samodzielności materialnej i organizacyjnej, nie ma niezależności. Wszystko mgliste, rozmyte, płynne, nieostre, nie ma punktu zaczepienia, nie ma punktu oparcia. Nie ma niezależności.

    Jeśli chodzi o problem niezależności władzy sądowniczej, to dotyczy on niezależności w postępowaniu procesowym, niezależności w stanowieniu orzeczeń oraz maksymalnej autonomii w wielu innych dziedzinach. Lecz przecież wiemy z życia, że nic nie jest 100 procentowe, bezwzględne, egzekwowalne od początku do końca, czarno-białe – tu my – władza sądownicza, tam oni – władza wykonawcza i władza ustawodawcza, która w pewnej części pokrywa się z wykonawczą (posłowie są ministrami).

    Niemniej niezależność sądów jest podstawą demokracji. Niezależność rozumiana jako posłuszeństwo tylko prawu w postępowaniu i ferowaniu orzeczeń.

    Tutaj, jak w każdej dziedzinie drobiazgowa analiza ujawnia przyczepki, które kwestionują cechy nadane, podważają niezależność, pokazują, ze to jest czysta teoria, a nie praktyka.
    To jest problem – gdy niezależność władzy sądowniczej w państwie postuluje się jako coś absolutnego, bezwzględnego, a z drugiej strony życie wciska się wszystkimi lukami w tę niezależność i ja usiłuje odkształcić, podważyć, oddać w pacht, itd.

    Przy takiej analizie, aby uniknąć wikłania się w sprzeczności formalne rodzące się na poziomie szczegółowym rozważań, potrzebne jest myślenia statystyczne, czyli operowanie pojęciami prawdopodobieństwa, przypadków szczególnych, istotności, itd.
    Nie ma w społecznych procesach, a tym samym w państwie, w którym buzują takie procesy, działań w 100 % niezależnych, instytucji niezależnych i praw dających się w praktyce wykonać i egzekwować w stu procentach w pojęciu potocznym. Zawsze jest jakieś ale. Co nie oznacza, ze nie ma być w państwie niezależnych sądów. Niezależność władzy sądowniczej należy organizować, pielęgnować, doskonalić, cyzelować, a nie burzyć brutalnie, jak to robi partia pod nawa PiS.

    Zawsze jest mnóstwo wyjątków, różnorakich zastrzeżeń i odwołań, które nie dają się przyłożyć efektywnie do danej sprawy by móc powiedzieć, że postępowanie sądu od początku do końca było w 100 % niezależne od innych organów państwa, od opinii publicznej, mediów, zdania prokuratorów, obrońców, itd.

    Tak jak w technice nie ma urządzeń w 100 % bezawaryjnych, tak nie ma w państwie absolutnej niezależności władzy sądowniczej i przewidywalności wyroków.
    Procesy w stu procentach zdeterminowane, w 100 % określone teoretycznie, przewidywalne zachodzą w fizyce, czy w chemii, ale już w pogodzie nie.
    Rozgadałem się.
    Pzdr, TJ

  166. @zza kałuży
    24 kwietnia o godz. 18:28

    Sądzisz, że Warszawa zostałaby także „zamordowana” czyli zamieniona w perzynę i zginęłoby 200 tys. jej mieszkańców, gdyby powstanie nie wybuchło?

  167. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 18:37

    Sadze ze niezle rozumiem swojego ojca, wiec zwyczajnie odrzucam mysl, ze sie nie zastanawial, nie myslal, nie rozwazal.

    Sadze dokladnie na odwrot, ze on jak kazdy myslacy czlowiek, rozwazal i wnioski wyciagnal. Zarowno wtedy, gdy „trzeba bylo”, jak i pozniej, gdy zdecydowal, ze nie bedzie nic wiecej poza „trzeba bylo”, mowil.

    Mam niejasne podejzenie, ze to troche tak jakby sila, czy podstepem czlowiek zostal zaciagniety na impreze, gdzie sie naduzywa wszystkiego co jest do naduzycia mozliwe.

    Zaciagneli Ciebie, choc nie chciales i uzyli do zaciagania podstepnego, „wszyscy tam ida”… A potem jak juz sie skonczy i sie ogarniesz po ustapieniu „kaca”… Slowem jestes swiadom, ze tam byles, ze miales szczescie, ze przezyles… Nie to jest niedobre to „zaciagniecie podstepne”, bo nie zaciagali Ciebie, tylko sam sie tam zaciagnales, bo taka byla presja, ze wyszedlbys na niegodziwca, gdybys nie poszedl. Wiec to ten strach przed zostaniem niegodziwcem Ciebie zaciagnal…

    I sadze, ze to wszystko, nawet jesli niedokladnie tak, to zupelnie blisko opisanego, ukrywa sie pod tym: ze „TRZEBA BYLO …”

    pozdrowka
    ~l.

  168. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 18:37

    Oddzielilem ojca i jego „TRZEBA BYLO…” od londynskiej ferajny. Od szjby mitologicznego „Malego Powstanca”, Od kretynizmu mitilogizowania kleski mitu „powstan narodowych” utopionych w morzu ruin i morzu krwi cywilow na zimno mordowanych.

    Prawda jest taka, ze mamy obecnie u wladzy takich samych mitami zaczadzonych, ktorzy innych mitami omamiaja i zaczadzaja.

    Przyjezdzam, ostatnio czesciej, do umeczonej. I jak widze te koszulki, czy symbole Polski Walczacej, to juz mnie to nie smieszy jak pare lat temu. Teraz mnie to juz nawet nie wkurza jak jeszcze calkiem niedawno wkurzalo. Teraz mnie to napawa autentyczna zgroza, bo pare razy zagadnalem jednego, czy drugiego z obnoszacych sie z „powstanczymi” symbolami o wiedze na temat…

    I moge stwierdzic tylko jedno: ONI NIC NIE WIEDZA !!!

    A w kazdym raznie nei wiedza nic poglebionego, nie maja najmniejszych refleksji, czy mysli wtornych. Maja tylk bezmyslnie zapamietane pare frazesow.

    I to jest najwiekszy powod do zgrozy i obaw. Bezmyslna, zindoktrynowana tluszcza.

    pozdrowka
    ~l.

  169. lonefather
    24 kwietnia o godz. 19:01

    Tak, podzielam Twoje spostrzeżenie co do „trzeba było”. Natomiast nnie sądzę, że „trzeba było” wywoływać Powstanie. To dwie różne perspektywy – indywidualna każdej osoby i zbiorowa, rzekłbym – państwowa, albo „narodowa”. Podobnie się też wyraziłem mówiąc, że Kolumbowie byli także ofiarami i że znaleźli się na takiej, szczególnej, imprezie, nad której przebiegiem nikt nie panował i nikt nie zakładał, że trzeba nad tym panować. Że wystarczy sama decyzja, a dalej… „jakoś to będzie”. „Z bożą pomocą”, oczywiście.
    Nawet pierwszego dnia powstańcy nie osiągnęli celów, które należało osiągnąć,, by móc mieć choćby minimalne szanse na (hipotetyczne) powodzenie.

    Niedawno zmarł Stanisław Likiernik. Żołnierz Kedywu, jedynej jednostki w miarę nieźle wyposażonej w broń, ale tylko lekką. Była to też jedyna bodaj jednostka, mająca pewne doświadczenie w akcjach bojowych, choć na drobną skalę. Jednak jakoś obyta z planowaniem, orgaizowaniem i przeprowadzaniem akcji oraz ewakuacją. Likiernik rozwalał szkopów, ale pojedyńczych, nie w większym boju. Miał bardzo negatywne zdanie o sensie powstania.

  170. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 18:37

    Straznicy mitu…

    Mysle, ze taka nazwa sie tym „powstancom” jak najsluszniej nalezy.

  171. @Tobermory 24 kwietnia o godz. 18:59
    Sądzisz, że Warszawa zostałaby także „zamordowana” czyli zamieniona w perzynę i zginęłoby 200 tys. jej mieszkańców, gdyby powstanie nie wybuchło?
    Moją myślą jest, że w Warszawie każdy dzień niemieckiej okupacji był jednym wielkim mordowaniem. Bez powstania 44 Niemcy zamordowali już 300 tys. warszawskich Żydów. Ja ich też „wliczam do średniej”. A to przecież jeszcze więcej niż nawet najwyższe szacunki dla powstania 44.

    @Tobermory, ja nie jestem zwolennikiem decyzji o wybuchu PW44.
    Ale rozumiem ówczesną atmosferę. Z jednej strony niby wyżsi dowódcy powinni być w stanie powstrzymać młodzież, wykazać się chłodną głową i stalowymi nerwami.

    Pamiętaj tylko, że oni byli Polakami. Ten gatunek tak ma, że nie ma za dużo rozumu. Identyczna decyzja jak ta o NIE POWSTAWANIU w 44 i to z identycznych powodów, powinna być podjęta w 39-tym.
    Nieprzekraczalną granicą powinien być rozbiór/upadek/okupacja Czechosłowacji w 38-ym. Brak współdziałania z Czechosłowakami, brak ich broni, ich bunkrów, wspólnego frontu, czyniła samotny opór okrążonej Polski bezsensownym. Trzeba było dać Niemcom „korytarz” i Danzig a nie rzucać się z motyką na słońce.

  172. @Tanaka
    24 kwietnia o godz. 13:01,
    Sąd nie może się oprzeć na swoim widzimisię. Sąd opiera się na istniejących kodeksach, a art 209 kpk, dotyczący ekshumacji i wykonywania sekcji zwłok nie przewiduje zażalenia na decyzję prokuratury o ekshumacji. Dlatego sąd nie miał podstaw do odrzucenia stanowiska prokuratury, że nie ma możliwości zażalenia na jej decyzję.
    I w związku z tym zapytał (tak zwany) TK, czy taki brak możliwości zażalenia nie jest sprzeczny z Konstytucją. Sąd zadziałał zgodnie z obowiązującym prawem, mam wrażenie, że bezstronnie. Inna sprawa, że w lutym 2017 posłowie PO złożyli projekt zmiany kpk, który wprowadzał możliwość zażalenia w tej sprawie, w związku właśnie z planowaną akcją ekshumacyjną. Ale sejm głosami PiS odrzucił projekt zmiany kpk.
    Nie wiem, czy (tak zwany) TK nie odpisał na pierwsze pismo Pani Krystyny. Bardzo możliwe, że odpisał i była tam informacja, że pani Krystyna nie jest stroną, w związku z tym (tak zwany) TK nie udzieli jej żadnych informacji. A potem ignorował kolejne pisma. Znam takie sytuacje ze swojego, jak by to ująć, wieloletniego praktykowania sądowej rzeczywistości w RP. I każdej innej urzędowej. Bo wszystkie inne urzędy robią to samo, jeśli piszemy do nich nie będąc stroną w jakimkolwiek postępowaniu administracyjnym. Grzecznie piszą, cobyśmy się odpalantowali i nie zawracali dudy, bo oni mają dosyć użerania się ze stronami postępowania, a tu jeszcze jacyś nieupoważnieni się wtrącają.

  173. @tejot 24 kwietnia o godz. 18:56
    Ale ciekawie się rozgadałeś i w sumie tylko nadgryzłeś temat.
    Jeśli masz ochotę kontynuować – cała przyjemność będzie po mojej stronie 🙂

  174. Na marginesie
    24 kwietnia o godz. 19:26

    Przyjemnosc jest prawdziwa przyjemnoscia, tylko wtedy, gdy jest obopolna.

    pozdrowka
    ~l.

  175. Tanaka
    24 kwietnia o godz. 19:17

    Nie sadze, zebysmy powiedzieli juz wszystko, ale sadze ze jesli o mnie chodzi, to na dzis powiedzialem wszystko co chcialem powiedziec.

    Sadze, ze temat odpowiedzialnosci, czyli nie kierowanie sie mitami, powroci. Tak jak powroci temat, ze czasem sie podejmuje decyzje, bo „TAK TRZEBA …” chcoby nie wiem jak bardzo sie nie chcialo.

    pozdrowka
    ~l.

  176. @zza kałuży
    24 kwietnia o godz. 19:19

    Mnie jest zwyczajnie żal tych młodych napalonych, którym namieszano w głowach romantycznymi mrzonkami, a nie uczono pragmatyzmu i prozaicznej pracy, nie sztuki ginięcia z pieśnią na ustach, a zwyczajnego mozołu dla dobra własnego i swojej ojczyzny. Zwykłe, niespektakularne życie, a nie jakieś zrywy bez perspektyw – to jest nudne i niebohaterskie. Szli do beznadziejnej walki, bo niehonor nie pójść, te motywy rozumiem i ubolewam, że nie było honorowego wyjścia.
    Wywołanie powstania uważam jednak za zbrodnię.

  177. … za zbrodnię również dlatego, że nie pozostawiała tym młodym alternatywy.

  178. kruk
    23 kwietnia o godz. 23:52

    @Ewa-Joanna
    Nie bede udawac, ze nie jest mi milo dopieprzyc @Tanace. Milo mi, a to dlatego, ze jego ulubionym sportem jest dopieprzanie wielu osobom dokola i to w bardzo niewybredny sposob.

    Umazałaś mnie Stalinem i było Ci bardzo miło. Ja lubię jak komuś jest miło oraz lubię mówić jak się sprawy mają. Ponieważ mnie umazałaś, a powiedzieć, że w „niewybredny sposób” to niewiele powiedzieć, to – nazwałem Twoją mazicielską robotę tak, jak nazwać należało. I tym razem jesteśmy już oboje zadowoleni, co jest miłe samo z siebie, bo zawsze milej, gdy dwoje jest zadowolonych, niż tylko jedna strona. Ty jesteś zadowolona z tego, że adekwatnie nazwałem Twoją robotę mazania mnie Stalinem, bo lubisz jak się rzeczy właściwie nazywa, ja jestem zadowolony z tego samego powodu, oraz z tego, że Ciebie należyte nazywanie rzeczy zadowala.
    Podajmy sobie rączki i zatańczmy walczyka.

  179. zza kałuży
    24 kwietnia o godz. 19:19
    Jest poruszony ciekawy wątek. Rozbiór Czechosłowacji z naszym skromnym udziałem czy też oddanie Gdańska/Danzig plus korytarz do Koenigsberg’a. Z tym drugim to wątpię i to bardzo. To była przygrywka do dalszych roszczeń. Adolf miał parcie na Wschód i Polska jako taka kością w gardle mu stała..
    Co do sojuszu z Czechosłowacją , można dzisiaj spekulować czy nie byłby skuteczny z uwagi na spory potencjał techniczno-wojskowy południowych sąsiadów. Wtedy ówcześni politycy polscy bardziej kumali się z F i GB. Jak się skończyło pokazała historia. Nie pierwszy raz.

  180. lonefather
    24 kwietnia o godz. 19:15
    Od kretynizmu mitilogizowania kleski mitu „powstan narodowych” utopionych w morzu ruin i morzu krwi cywilow na zimno mordowanych.
    Swego czasu w okresie średniego Gomułki była pokazywana kreskówka Disney’a – przypowieść Ezopa o kłosie żyta i dębie…
    Nadeszła tęga burza z potężnym huraganem. Kłos od razu się pochylił, aż do ziemi. Dąb się opierał jak mógł piekielnym porywom wiatru, aż pękł i złamał się. Burza, huragan minęły i kłos żyta ponownie powstał.

  181. @zezem 24 kwietnia o godz. 20:32
    czy też oddanie Gdańska/Danzig plus korytarz do Koenigsberg’a. Z tym drugim to wątpię i to bardzo. To była przygrywka do dalszych roszczeń. Adolf miał parcie na Wschód i Polska jako taka kością w gardle mu stała..
    Wykalibrujmy się. 😉
    Moim punktem odniesienia nie jest „istnienie czy nie istnienie takiej czy innej Polski”. Zarówno wtedy jak dzisiaj i jak jutro.
    Dla mnie najważniejszy jest wynik końcowy polityki w postaci rachunku żywych i trupów. Ja jestem idealnym chłopcem do bicia dla Prawdziwego Polaka Katolika Zawsze Herosa.

    Ja wolę być (w miarę) szczęśliwym niewolnikiem przez lata aniżeli nieszczęśliwym i natychmiastowym trupem.

    A zatem dla polskiego (lepiej : lokalnego) polityka powinno być najważniejszym celem minimalizowanie liczby lokalnych trupów i maksymalizowanie liczby żywych.

    Kraje kolaborujące z Hitlerem – popraw mnie, jeśli się mylę – wszystkie bez wyjątku zdołały wyjść z II wojny światowej z mniejszymi od Polski procentowymi stratami zarówno wśród swojej ludności tzw. aryjskiej jak i żydowskiej.

    Były różne warianty tej kolaboracji, praktycznie co kraj to inna i to bardzo skomplikowana historia. Oczywiście za wyjątkiem Austrii i Austriaków, która na czas II wojny po prostu wygodnie znikła z mapy Europy. 😉

    Co do sojuszu z Czechosłowacją , można dzisiaj spekulować czy nie byłby skuteczny z uwagi na spory potencjał techniczno-wojskowy południowych sąsiadów.
    Broń to jedno. Drugie i bardzo ważne to geografia. Z Czechosłowacją stopień okrązenia byłby mniejszy. Wojna nie zakończyłaby się strategicznie po tygodniu a taktycznie po dwóch tygodniach a zatem zachodni sojusznicy musieliby jednak otworzyć front zachodni.

    Wtedy ówcześni politycy polscy bardziej kumali się z F i GB.
    Nie tylko chodzi o polityków polskich. Kto wie czy nie było większych przeciwników polsko-czechosłowackiego sojuszu po czechosłowackiej stronie. Coś mi się tłucze po głowie, że Masaryk uważał Polskę za „państwo tymczasowe”.

  182. Przykład nadawanego w polonijnym radyjku repertuaru:

    Andrzej Kołakowski – „Niewolnictwo”

    A kto chce być sługą niechaj sobie żyje,
    Niechaj sobie powróz ukręci na szyję
    Niechaj swoją wolę na wieki okiełza,
    Pan jest niedaleko niech do niego pełza

    Niechaj jak pies wierny czołga się bez końca,
    Za żydowskim biczem który go potrąca
    I najpierw głaskany a potem wzgardzony,
    Niechaj bolszewikom wybija pokłony

    A kto chce być wolnym i prawe ma serce,
    Niech walczy, niech cierpi choćby w poniewierce
    Niech ducha pokrzepi myślą o przyszłości,
    Niech czoła nie zniży w podłej służalczości

    A kto chce być sługą niechaj sobie żyje,
    Niechaj sobie powróz ukręci na szyję
    A kto chce być wolny i prawe ma serce,
    Niech cierpi, niech walczy choćby w poniewierce

    A kto chce być wolnym,
    A kto chce być sługą.

    ******************************************

    Odznaczenia

    W 2009, za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność na rzecz przemian demokratycznych, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej, został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski[4].

    W 2017 postanowieniem prezydenta RP Andrzeja Dudy został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w pielęgnowaniu pamięci o najnowszej historii Polski, a w szczególności o dziejach Żołnierzy Niezłomnych[5]. Postanowieniem z tego samego roku otrzymał także Krzyż Wolności i Solidarności[6].

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Ko%C5%82akowski

  183. @lonefather 24 kwietnia o godz. 19:28

    Przyjemnosc jest prawdziwa przyjemnoscia, tylko wtedy, gdy jest obopolna.

    Nic podobnego, bo przyjemność wcale nie musi być „obopólna” (ani rozprowadzona na dowolna liczbe osob). Chyba że masz na myśli seks – ale tym razem chodzi o tekst, to nie to samo.

  184. zza kałuży
    Szczerze ci współczuję ziomali polonijnych, no ale przecież nie musisz się z nimi kumać.
    Gorzej, że są wspierani, ba – nagradzani przez prezydęta Adriana i cale to pisowskie środowisko
    Wierszyk pana o szlachetnym nazwisku i dobrze się kojarzącym wprost mnie przeraził. Zarówno formą, jak i treścią.

  185. Czyzbym cos przeoczyl? Przewinal? Bo czytam dyskusje o PW i jakos nie widze nazwamia po imieniu POWODU dla ktorego podjeto decyzje o Powstaniu. Tak jakby wszyscy zapomnieli o Armii Czerwonej. Tej juz stojacej po drugiej stronie. Albo wszyscy rzna glupa

  186. @Orteq
    24 kwietnia o godz. 21:33

    To akurat chyba jest jasne: zdążyć przed Ruskimi i samemu wyzwolić swoją stolicę. Stalinowi na złość. I jednocześnie mieć pretensje do Ruskich, że nie pospieszyli z pomocą. Polska paranoja.

  187. Polakom nijak nie dogodzisz.
    Koniewowi, który ze swoją armią nie tylko wyzwolił, ale i w zdecydowanej mierze ocalił Kraków, wdzięczna ludność wystawiła pomnik, aby go w 1991 roku wdzięcznie zdemontować.

  188. Orteq
    24 kwietnia o godz. 21:33
    Armia Czerwona jeszcze nie stała po drugiej stronie Wisły, ale się do niej zbliżała, po forsownej ofensywie. To jednak stanowi drobną różnicę.

  189. Jakby nie rozważać różnych sytuacji typu ustępstwa w sprawie korytarza, „oddanie” Gdańska, sojusz z dobrze uzbrojoną Czechosłowacją (czechosłowaccy politycy nie mieli w swoich planach koncepcji sojuszu z Polską), itd., to układ sił jaki wtedy był w Europie, w każdym przypadku wdeptywał Polskę jako państwo sezonowe w klęskę, w niebyt, jako państwo sojusznicze przejściowo, warunkowo, wyłącznie w celach taktycznych, jako państwo słabe ekonomicznie, sąsiadujące z jedynym skomunizowanym państwem w Europie, lecz największym (pod względem obszarowym, co mogło mieć niebagatelne znaczenie strategiczne w czasie wojny w Europie) i w dodatku nie bardzo sprzyjającym polskiej podmiotowości (skutek wojny z 1920 roku).

    To położenie polityczne i strategiczne Polski – na niżu europejskim, między dwoma zantagonizowanymi ideowo i politycznie państwami (Niemcy i ZSRR) i tak by podyktowało rozwiązanie problemu polskiego przez Hitlera takie jakie było lub jakieś inne, ale różniące się jedynie szczegółami.

    Żadna najbardziej wymyślna i przewidująca polityka polska nie byłaby znaczniejszym skali Europy czynnikiem dającym nadzieję na sukces Polski lub chociaż łagodną klęskę umożliwiającą przetrwanie w stanie nienaruszonym „substancji narodowej”.

    Jedynym gwarantowanym wynikiem była całkowita klęska Polski, mniej lub bardziej widowiskowa, z ucieczkami przez Zaleszczyki, czy bez ucieczek, z oporem bohaterskim, czy bez oporu. Klęska była gwarantowana. Przez układ sił, przez logikę polityczną, przez siłę Niemiec i ich sojuszy, przez miejsce Polski w planach Hitlera oraz przez pozycję Polski, która była bardzo cieniutka na arenie Europejskiej.

    Hitler i politycy niemieccy bardzo potrzebowali niżu polskiego jako terenu stosunkowo rozległego (nawet po jego redukcji paktem Ribbentrop-Mołotow), przydatnego do przygotowań wojennych, jako pozycji wyjściowej do dalszej ekspansji, a także części Polski by rozszerzyć, przywrócić rdzenne tereny należne Rzeszy, dać długo oczekiwaną, podsycaną przez propagandę satysfakcję swojemu ludowi.
    Pzdr, TJ

  190. Toby – 21:39

    Az takie jasne ze nie warto o tym wspomniec? Przeciez to byl jeden jedyny powod decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego: Armia Czerwona stojaca po drugiej stronie Wisly. Innego logicznego powodu nie bylo. Jesli tam mozna o jakiejs logice mowic

  191. wbocku
    czytałam niedawno wywiad ksiązkowy z Jerzym Vetulanim
    Otóż wspomniał on w tej książce, że jego młodszy brat, Janek, właśnie zatonął w latach 60 lub 70 na Dunajcu na skutek przewrócenia się tratwy. Do przewrócenia tratwy przyczyniły się warunki pogodowe- nagła burza, większa fala.

    Myślę, że jeśli jest woda i coś na wodzie, to fala na tej wodzie jest zdolna przewrócić tę pływającą łódkę, kajak, tratwę, jacht czy katamaran.
    Kilka lat temu biały szkwał zatopił na Mazurach kilka jachtów.
    Wszystko da sie zatopić, okrągłe, podłuzne czy kwadratowe. Kwestia warunków pogodowych
    Nie jestem takim znawcą jak Ty, ale nie pojmuję, dlaczego kwadratowe miałoby być mniej wywrotne niż podłużne.

  192. @Orteq
    24 kwietnia o godz. 22:08

    Nawet wiki podaje:

    „Powstanie warszawskie było wymierzone militarnie przeciw Niemcom, a politycznie przeciw ZSRR oraz podporządkowanym mu polskim komunistom. Dowództwo AK planowało samodzielnie wyzwolić stolicę jeszcze przed wkroczeniem Armii Czerwonej, licząc, że uda się w ten sposób wzmocnić międzynarodową pozycję rządu RP na uchodźstwie oraz powstrzymać realizowany przez Stalina proces wasalizacji i sowietyzacji Polski”

    I te wredne ruskie wstrzymały ofensywę operacji wiślańsko-odrzańskiej aż do stycznia, zamiast w te pędy ratować Polaków z kałabani.

  193. zak1953 – 22:02

    Zblizala czy stala. Nie przesadzajmy z ta roznica. Gdyby PW okazalo sie zwycieskie – rzecz nie do pomyslenia dla normalnego czlowieka – to co by zwyciezcy zrobili z tymi zblizajacymi sie czy stojacymi czerwonoarmiejcami? Nie wpusciliby ich do Warszawy?

    Tam obowiazywalo porozumienie aliantow z Teheranu: isc na Berlin. PW bylo kloda rzucona na drodze do Berlina. To se ne moglo udaty.

    Tak jak nalot na Smolensk 10 kwietnia nie mogl sie udac. Wiec teraz mamy podwojna okazje swietowania nieudacznictwa naszego. A ze do trzech razy sztuka to Polak wciaz szuka. I szuka. Az znajdzie

    PS. Dzieki Tobermory

  194. Orteq
    24 kwietnia o godz. 22:08

    Armia Czerwona nie była stojąca na drugim brzegu Wisły.

  195. Orteq
    24 kwietnia o godz. 22:21
    Fakt, różnica niewielka, szczególnie że Niemcy zdążyli podciągnąć na linię Wisły swoje świeże wojska i powstańcy mieli przed sobą więcej niemieckiego wojska, aniżeli brali pod uwagę w swoich rachubach. Do tego różnica w rodzaju i ilości uzbrojenia z góry skazywała powstanie na klęskę. Ale tak jest z polityką, często nie trzyma się realiów.

  196. zak1953
    24 kwietnia o godz. 22:02

    Nawet nie bardzo się zbliżała. Miała dużo innej roboty i kończyła właśnie największą dotąd w II wojnie operację ofensywną „Bagration”, co było niezwykle wyczerpujące.
    Wywiad AK był dosyć kiepski gdy idzie o rozpoznawanie sił frontowych, celów, kierunków działania i ocenę możliwości dokonania postępów, ponieważ nie znał się na wojnie. Mimo wszystko jednak, dowódca wywiadu był bardzo ostrożny z meldowaniem dowódcom Powstania o jakichś rzekomych siłach radzieckich podchodzących do Wisły. Ale jego ostrożność została zlekceważona, bo rządziło chciejstwo i mniemania, a nie kompetencje, nie wiedza i nie zimna głowa – co jest obowiązkiem, gdy się jest dowódcą. Ale nie w AK i nie w tej sytuacji. Taka Polska.

  197. @Tanaka
    24 kwietnia o godz. 22:27

    Nie była, ale puszczono plotkę o ruskich czołgach na Pradze.
    I Armia Wojska Polskiego w połowie września 1944 usiłowała sforsować Wisłę i udzielić pomocy powstańcom. W ciągu 5 dni walki o przyczółki zginęło trzy razy więcej Polaków niż pod Monte Cassino. Niemcy byli silniejsi i lepiej uzbrojeni, lepiej też przygotowani do walk w terenie zabudowanym.

    „21 września przeważające siły niemieckie – składające się z grupy bojowej Heinza Reinefartha i Hannsa von Rohra z korpusu Ericha von dem Bacha-Zelewskiego, wzmocnione oddziałami dywizji pancerno-spadochronowej „Hermann Göring” – przystąpiły do kontruderzenia na Powiślu Czerniakowskim. Do likwidacji przyczółku na Żoliborzu przystąpiły natomiast oddziały grupy osłonowej korpusu von dem Bacha, wzmocnione żołnierzami 25 Dywizji Pancernej, a następnie 19 Dywizji Pancernej. Obrońców przyczółków zepchnięto na sam brzeg Wisły. W związku z powyższym gen. Berling, na podstawie rozkazu dowódcy 1 Frontu Białoruskiego, przystąpił w nocy 23 września do ewakuacji oddziałów z lewego brzegu Wisły”

    Na przyczółku czerniakowskim mój wuj, zwiadowca, który z Sielc dotarł z frontem do Warszawy, dostał się do niewoli niemieckiej i resztę wojny spędził w Stalagu niedaleko Hamburga, gdzie wyzwolili go Anglicy.

  198. Dyskutowanie przeszłości i co by było gdyby ma swój urok.
    Mnie bardziej rajcuje przyszłość.

    Czy sojusz z USA i przyciaganie coraz wiekszej ilości amerykańskich wojsk do Polski zwiększa czy zmniejsza bezpieczeństwo Polski?

    Tego pytania nie byłoby w takiej ostrości bez dzisiejszej sytuacji na Ukrainie. W końcu napięcia na Morzu Południowochińskim czy na Półwyspie Koreańskim nie zagrażają Polsce…

    Odpowiedź zależy zatem od odpowiedzi na pytanie; czy dzisiejsza „sytuacja” na Ukrainie to wynik:

    1/ amerykańskiej agresji, ogólnie rzecz biorąc powielania przez Amerykanów najgorszych możliwych wzorów swoich zachowań z przeszłości z tak wielu innych „frontowych” państw okalających ZSRR/Rosję,

    czy też może jest to wynik:

    2/ rosyjskiego historycznego imperializmu w putinowskiej wersji wskrzeszania ZSRR, którego rozpad był „najgorszym wydarzeniem XX wieku”.

    Czyli zależy od tego, czy uważamy, że winny jest „militarno-gospodarczo-finansowo-polityczny kompleks” rosyjski czy amerykański.

    Nie ma w żadnym rozdaniu kart neutralności dla Polski?
    Skąd gwarancja, że w przyszłym konflikcie polskie opowiedzenie się po którejś ze stron nie skończy się równie albo bardziej krwawo niż dla innych frontowych państw?

  199. Tobermory
    Specjalnie dla ciebie pieśń o wyzwolicielu Krakowa spod okupacji hitlerowskiej, marszałku Koniewie
    https://www.youtube.com/watch?v=1-P9AeyRl-Q

  200. Z Sielc nad Oką, gdzie w 1943 roku formowała się 1. Polska Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, do Warszawy nad Wisłą jest w prostej linii ok. 1400 km. Po drodze było Lenino. Po niecałym roku dotarli do linii Wisły…

    „W czerwcu 1943 Wódz Naczelny i premier RP gen. Władysław Sikorski uznał wojsko Berlinga za polską dywizję komunistyczną, o charakterze dywersyjnym, samego jego twórcę za zdrajcę, który zdezerterował z Wojska Polskiego”

  201. Tobermory
    24 kwietnia o godz. 22:39

    No i takie plotki rządziły w głowach generałów. Polskie wojsko nie miało doświadczenia w walkach w dużym mieście, a żołnierze byli w dużej części, właściwie w zdecydowanej większości – chłopskiego urodzenia, więc miast większych niż paru/parunastotysięcznych nie znali. Warszawa była dla nich szokująca nowością. Ale Berling i żołnierze nie chcieli czekać na ostateczna rozwałkę Powstania, stąd decyzja o desancie, choć i tak nic by nie zmienili. Jedynie jakaś drobna pomoc, mała ulga, może wyratowania grupek cywilów czy powstańców i zabranie ich na wschodni brzeg. I tyle. Ale też zapłacili wielką cenę, bo nie mając przygotowania do walki w mieście, nie byli równorzędnym przeciwnikiem dla Niemców.
    To ciekawa i nietypowa historia, że Twój wuj nie został rozstrzelany lub wrzucony do obozu na wykończenie. Niemcy nie uznawali żołnierzy Armii Czerwonej za wymagających traktowania zgodnie z Konwencją Genewską, więc i Rosjanie nie patyczkowali się z Niemcami. I Armia WP była operacyjnie częścią Armii Radzieckiej, a”rząd ludowy” w Chełmie, powołany na podstawie Manifestu Lipcowego nie był stroną Konwencji Genewskiej, ani nie był uważany przez Niemców za stronę wojny. Czy wiesz coś bliżej na temat powodów wsadzenia wuja do stalagu, czyli zgodnie z KG?

  202. mag
    24 kwietnia o godz. 22:50

    Jeśli miałbym o tym coś powiedzieć, to powiem, że ta piosenka bardzo mi się nie podoba. Usiłuje być dowcipnie prześmiewcza wobec Koniewa, muzeum i wobec pomnika jemu poświęconego, co jest niskie. Niestety, piosenkę zmajstrowała Piwnica pod Baranami z miasta Krakowa, które to miasto dużej urody, a małej wdzięczności uratował przed rozwaleniem tenże marszałek.

  203. @Tanaka
    24 kwietnia o godz. 22:51

    Wuj już nie żyje, to go nie zapytam, ale nie był jedynym, który został tam wzięty do niewoli i ją przeżył. Kościuszkowcy mieli polskie mundury, mówili po polsku, nie wiem, czy to miało jakiś wpływ na ich traktowanie.
    Pamiętam natomiast z dzieciństwa pewien skandal z wywiadem do radia, którego udzielił jeden z kolegów wuja. Opowiadał o swoich losach wojennych, prawie jak z Czterch Pancernych i o tym, że z niewoli wyzwolili go Anglicy, zaopatrując w jedzenie i różne dobra.
    – A potem samolotem nas zawieźli do Polski – opowiadał.
    – A dlaczego samolotem? – zapytał przejęty redaktor.
    – A, żeby nas Ruskie po drodze nie okradli – wyjaśnił wzruszając ramionami wywiadowany.

  204. Koniewowi odebrano też pośmiertnie tytuł honorowego obywatela miasta Krakowa. Niedługo po demontażu pomnika.

  205. konstancja
    24 kwietnia o godz. 22:18
    Wszystko da sie zatopić, okrągłe, podłuzne czy kwadratowe. Kwestia warunków pogodowych
    ——————

    Nie. Kwestia stateczności, pływalności i umiejętności załogi. Warunki pogodowe mają z tym niewiele wspólnego.

  206. Tobermory, inni

    No to dajmy cus o tym zblizaniu i staniu Armii Czerwonej

    „Dowództwo AK planowało samodzielnie wyzwolić stolicę jeszcze przed wkroczeniem Armii Czerwonej, licząc, że uda się w ten sposób wzmocnić międzynarodową pozycję rządu RP na uchodźstwie oraz powstrzymać realizowany przez Stalina proces wasalizacji i sowietyzacji Polski” ”

    Decyzja o wybuchu PW zostala podjeta przez Delegata Rzadu [londynskiego] Na Kraj

    „Około 17.30[51] w lokalu kontaktowym pojawił się pułkownik „Monter”, który poinformował oczekujących już – Tadeusza Bora-Komorowskiego, Tadeusza Pełczyńskiego, Leopolda Okulickiego i Janinę Karasiówną, że Armia Czerwona wyzwoliła Radość, Miłosnę, Okuniew, Wołomin i Radzymin, a sowieckie czołgi były widziane na Pradze. Pod wpływem tych meldunków generał „Bór” poprosił Delegata Rządu na Kraj o pilne przybycie na odprawę. Delegat Jankowski pojawił się po upływie ok. 30 minut. „Bór” zreferował mu meldunek „Montera” i poprosił o „ostateczną decyzję”. Wysłuchawszy argumentów obecnych na spotkaniu oficerów delegat Jankowski wydał zgodę na rozpoczęcie powstania.”

    No nie wiem. Stali ci Sowieci, zblizali sie? Opanowywali? Faktem jest, ze niektorzy dowodcy z nacierajacych ze wschodu wojsk probowali udzielac wsparcia dla PW.

    Wazniejszym jednak jeszcze wazniejszym jest pytanie: Czy delegat rzadu na kraj Jankowski wiedzial o braku poparcia aliantow dla jego decyzji?. Bo tam bylo sporo prawd, swintych prawd i gowno prawd. Wiadomo, jak to na wojence.

    Podzial powojennej Europy na trzy strefy wplywow aliantow zostal dokonany w Teheranie. To byla nienaruszalna umowa miedzynarodowa bedaca podwalina strategii pokonania faszyzmu i Hitlera. Nasi Jankowscy, i inne wesolki, szczali pod wiatr w takiej sytuacji

    Yes, Tanako. Oni, ci sowieciarze, staneli, a nie stali. W czasie gdy Armia Czerwona maszerowala z Lublina na Berlin, toczylo sie Powstanie harcerzy i skautow w Warszawie. Skautow walczacych patyczkami. Bo nikt im nie zrzucil zadnej broni.

    W momencie zakonczenia PW, czerwonoarmiejcy juz stali. Az 17 stycznia 1945 wzieli i ruszyli i wyzwolili Warszawe.

    Bo ktos dorosly tego dokonac musial

  207. @Tanaka
    24 kwietnia o godz. 23:03
    @Tobermory
    24 kwietnia o godz. 23:09

    A czy zastanowiło Was, dlaczego m.in. Watykan, Kraków i inne miasta zostały w czasie II WŚ oszczędzone i to przez obie strony konfliktu?

  208. zza kaluzy,

    „Nie ma w żadnym rozdaniu kart neutralności dla Polski?
    Skąd gwarancja, że w przyszłym konflikcie polskie opowiedzenie się po którejś ze stron nie skończy się równie albo bardziej krwawo niż dla innych frontowych państw?”

    Nie ma i dlatego dziwic sie nalezy polskiemu wsparciu dla dzialan, ktore prowadza do wzrostu napiecia i mozliwego konflktu zbrojnego – niby nikt wojny nie chce ale wiele konflktow zbrojnych wybuchlo wbrew woli zainteresowanych.

  209. Tanaka
    Nigdy nie myślałam w ten sposób o „piwnicznej” pieśni o marszałku Koniewie. Nie kojarzyłam jej jakoś prześmiewczo. To było – jak mi się wydaje – w stylu Piwnicy pod Baranami. Po prostu. W nieco innych czasach.
    Ale może się mylę.
    Przykre i wstrętne jest to, co Piśdzielce (pardą) robią choćby na fali „dekomunizacji ulic” i nie tylko ulic.

  210. @konstancja 24 kwietnia o godz. 22:18
    Wszystko da sie zatopić
    @Taieri 24 kwietnia o godz. 23:11
    Warunki pogodowe mają z tym niewiele wspólnego.

    Znowu, dokładnie ten sam problem co z istnieniem Polski.
    Dla mnie największym złem nie jest zatopienie Polski.
    Albo Titanica.

    Cały problem w tym, aby pasażerów nie potopić.

    Dunajeckie tratwy – sądząc z tego, co można znaleźć na internecie – dość często się przewracają, wchodzą na mieliznę, bywają przeładowane pasażerami i są powożone przez filsaków, polskich lub słowackich, pod dobrą datą.

    Skutkiem czego ludzie wpadają do wody.

    Warunki pogodowe o tyle są istotne, że gdy:

    1. letnik jest tłustym grubaskiem
    2. jest nagrzany upałem i piwskiem
    3. woda w Dunajcu jest zimna i sfalowana przez wiatr

    to nawet w innych warunkach mało groźne skapanie się, nawet na niezbyt głębokiej wodzie, może doprowadzić do skurczów czy zawałów.

  211. Dziecieciem bedac sluchalem, pozniej czytalem, raz czy dwa, az do czasu, gdy zrozumialem, wzruszajaca opowiesc wojenna, o tym jak to znany z bezlitosnosci Ruski Genieral Koniew Krakow, co sie w nim przez lornetke zakochal, ocalil…

    Wzuszajace…

    Do dzis sie wruszam jak o tym pomysle.

    Wzuszam sie na poczatku procesu myslenia… Myslac dalej po wzruszeniu sie … Przestaje sie wzruszac… Bo Zimna logika i rownie zimna kalkulacja odslaniaja prawde…

    Zapadla, prowincjonalna dziura, jaka byl Krakow, z platanina sredniowiecznej zabudowy, to idealny labirynt, w ktorym mozna bez wiekszego wysilku militarnego wytracic, czyli pzabijac wielka ilosc zolnierzy przeciwnika… A Koniew mial przed soba caly Gorny i Dolny Slask z gigantyczna zabudowa mieszkalna i industrialna do zdobycia…

    Koniew juz nie mial tego nacisku, ktory wisial nad nim wczesniej. Mial juz spory kredyt i rownie sporo „wolnej reki”…

    Krakowowi sie zwyczajnie upieklo. I upielko sie nie dlatego, ze sie byl Koniew w Krakowie zakochal, ale dlatego, ze zdobycie slaskiego przemyslu bylo wazniejsze od prestizowego zdobycia w ciezkich walkach Krakowa. A do zdobycia Slaska byly potrzebne mozliwie nienaruszone ilosciowo i jakosciowo wojska.

    Mial Krakow wyjatkowe szczescie.

    pozdrowka
    ~l.

  212. konstancja

    Konstancjo, przewrócenie się na rzece tratwy zloźonej z pięciu powiązanych ze sobą łódek to cud natury, którego powstaniu musiał pomóc człowiek. Fala na takiej rzeczułce jak Dunajec może przewrócić papierowy okręcik, a nie taką tratwę. Przekonać się o tym, co to tratwa, mogłabyś wtedy, gdybyś wzięła udział w corocznym bodaj spływie flisaków Wisłą. Nie pamiętam jak oni płyną – może z Krakowa do Gdańska. Mogłabyś sobie spokojnie na tej tratwie leżeć, chodzić, nawet tańczyć sirtaki bez obawy, że tratwa od tańczenia fajtnie. A pod koniec, żebyś miał dobre porównanie, mogłabyś, weźmy, w Tczewie siąść na oklep na pojedynczą belkę z tej tratwy i próbować jechać jak kajakiem. Gdybyś dała radę, przy najspokojniejszej nawet wodzie w porcie, odjechać od Tczewa 10 metrów i nie fajtnąć, zostałabyś Matką Konstancją całego polskiego flisactwa. Którego już, nawiasem mowiąc, chyba nawet śladu nie ma.

  213. Orteq
    24 kwietnia o godz. 23:15

    Stanęli nad Wisłą, ale nie wtedy, gdy podejmowano decyzję o wybuchu Powstania. Długo, długo później.
    A że ktoś dorosły musiał, to też.
    Jedynym większym miastem, w którego wyzwoleniu AK miała sensowny udział, był Lwów. Wilno, z kolei, to była tragiczna porażka. O Warszawie właśnie mówimy, jak była przez powstańców wyzwalana.

    W ogóle, nie bardzo jest jasne co to było AK i kto w niej był, a kto – wręcz odwrotnie. Jakieś 60-65% „żołnierzy AK” albo nie istniała, albo nic o tym nie wiedziała, że jest „żołnierzami AK”. Dlatego żołnierzy AK ciągle przybywa.

  214. pombocek
    Nareszcie znowu @pombocek. Udzielający porad jak płynąc, żeby dopłynąć.
    Matka Konstancja Flisactwa Polskiego to piękny tytuł, ale lepiej nie płoszyć Konstancji, którą postaram się wspomagać (kibicować) W CICHOŚCI.
    Pombocku, co mam zrobić, by na lądzie dopłynąć do siebie, bo mam z tym kłopot.
    Pozdro

  215. @konstancja 24 kwietnia o godz. 22:18

    Coś mi się zdaje, że wkroczyłaś na teren prądów wstecznych…

  216. mag
    24 kwietnia o godz. 23:30

    Takie moje zdanie o rzeczonej pieśni i autorstwie. Pisoidy zakłamują wszystko, a nawet znacznie więcej. Morderca, co nie był żadnym żołnierzem, a dziś nie jest wcale wyklęty, tylko święty, czyli przeklęty – patronem ulicy. Zaś realni „żołnierze wyklęci” o teraz obie armie LWP i partyzanci spod znaku AL wraz z przyległościami i chyba też BCh.

  217. pombocku,

    Tys jedyny.

  218. Qba
    24 kwietnia o godz. 23:17

    Mnie to już dawno temu zastanowiło, więc jestem zastanowiony.

  219. mag
    24 kwietnia o godz. 23:41

    Mag umiłowana, sobie nie myśl, że wiem. Wiem tylko, że jak odpływałem od siebie na lądzie, nie robiłem nic. A to, co odpłynęło, samo wcześniej czy później dopływało. Coś jak siedzenie na brzegu rzeki i czekanie, aż trupy wrogów przepłyną. Można nawet pozdrowić.

    Pisałem na zmartwionie, mag – tam się ostał pombocek.

  220. zza kałuży
    24 kwietnia o godz. 23:30
    Warunki pogodowe o tyle są istotne, że gdy:

    1. letnik jest tłustym grubaskiem
    —————
    Oj, taki utonąć nie powinien!:)
    A poważniej, bardzo mnie dziwi, że pasy ratunkowe nie są obowiązkowe. Powinny być. Niezależnie od pogody czy innych czynników.

  221. Dunajeckie tratwy to jest pięć drewnianych koryt związanych ze sobą. Jak się płynie, to trzeba uważać, aby nie zamoczyć nóg w zbierającej się w nich wodzie. Flisacy pod dobrą datą (zdarzało się i 2.5 promile) nie są rzadkością, ale aniołowie stróże jakoś czuwają 😉

    @Tanaka
    24 kwietnia o godz. 23:40

    Jeśli polscy żołnierze idący z Armią Czerwoną mieliby być traktowani niezgodnie z KG, to jak uzasadnić wsadzanie powstańców (przynajmniej niektórych) – podoficerów podziemnej armii, bez uniformów, w zasadzie partyzantów czyli terrorystów, do oflagów? Niemcy traktowali ich po rycersku?

  222. @mag
    24 kwietnia o godz. 23:41

    Wszyscyśmy unikalni, wszyscyśmy jedyni, nikt z nas niepodobny.
    Jak tu radzić komu, jak sami nie wiemy ze sobą co zrobić?
    Chyba cieszyć się unikalnością i być z tego dumnym.

    Bo jedynym powodem dumy dla człowieka
    Jest to, że żyje. Choć wie co go czeka.

  223. Śmiertelne wypadki na Dunajcu NPM 2/2015
    Autor: Tomasz Rzeczycki

    Jaka jest najbardziej myląca informacja powtarzana o spływie Dunajcem przez Pieniny? Ano taka, iż rzekomo „w całej historii zorganizowanych spływów flisackich na Dunajcu nie wydarzył się żaden śmiertelny wypadek”. Tak przynajmniej podaje jedna ze stron internetowych tamtejszych gmin. Niestety, prawda jest zupełnie inna…

    Dunajca nie można bagatelizować. Rzeka pochłonęła niejedną ofiarę śmiertelną. Wypadki miały miejsce zarówno podczas słynnych spływów flisackich tratwami, jak i na krótszych wycieczkach łodziami, a także w trakcie spływów kajakowych.
    Turystyczny spływ pienińskim przełomem Dunajca znany był już w XIX wieku. Pisał o nim poeta Seweryn Goszczyński, który w 1832 roku gościł w tych stronach. Zazwyczaj spływano od Niedzicy do Szczawnicy. Co ciekawe, wśród pierwszych poturbowanych przy okazji osób znaleźli się flisacy, pomiędzy którymi dochodziło niekiedy do bijatyk o klientów.
    Chciwość niektórych przewoźników, powszechne w PRL przyzwolenie na brakoróbstwo oraz lekceważenie żywiołu musiały kiedyś przynieść ponure żniwo. 30 lipca 1957 roku na spływ Dunajcem wybrała się licząca kilkadziesiąt osób wycieczka pracowników Biura Projektów Siłowni Cieplnych „Energoprojekt” z Gliwic. Gdy uczestnicy spływu przepływali obok Szczawnicy, jedna z łodzi niespodziewanie rozpadła się na części i 10 pasażerów wpadło pod wodę. Co było powodem wypadku? Łódź miała wiązania sznurowe zamiast łańcuchowych. Poza tym stwierdzono, że jeden z prowadzących łódź członków Spółdzielni Flisaków z Czorsztyna był wtedy pijany! Nie wszystkich tonących udało się wówczas uratować. W nurcie Dunajca zginął ojciec trójki dzieci 42-letni Witold Dudwał. Jego zwłoki znaleziono dopiero po ośmiu dniach.
    Trzy lata później finał był jeszcze bardziej tragiczny. Rankiem 13 czerwca 1960 roku spływ Dunajcem rozpoczęli uczniowie Zasadniczej Szkoły Zawodowej i Zasadniczej Szkoły Gospodarczej z krakowskiej dzielnicy Nowa Huta. Miała to być trzydniowa wycieczka górska, w której uczestniczyło 43 uczniów i uczennic. Ich opiekunami byli Romualda Słabońska i Zdzisław Łaskawski. Wbrew obowiązującym wówczas przepisom grupa udała się na spływ bez uzgodnienia tego z miejscowym biurem obsługi ruchu turystycznego PTTK. Flisacy nie dość, że działali wbrew regulaminowi, to jeszcze załadowali na jedną z łodzi aż 25 osób. Po przepłynięciu około czterech kilometrów, na zakręcie przy Czerwonej Skale, łódź zaczęła się przechylać.
    (…)
    Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

    http://npm.pl/artykuly/smiertelne-wypadki-na-dunajcu

  224. @Taieri 24 kwietnia o godz. 23:52
    Amen. Ale przeciez nie w Umeczonej!

  225. konstancja

    Konstancjo, mówiłem wcześniej o zatopieniu przez ciężki szkwał rybackiej łódki niedaleko brzegu w Gąskach i wyrażałem przkonanie, że ta łódka na Bałtyku mogłaby przetrzymać dwunastkę. Nie bardzo sobie pofantazjowałem, bo przy dużej fali takie małe coś (jeśli nie rozwija prędkości jak na przykład pieruńsko mocny kuter rakietowy, który, widziałem na własne oczy, jak szedł całą mocą swoich może 6 tysięcy koni pod falę na ósemce) raczej się utrzyma na wierzchu i nie nakarmi sobą dorszy. Taieri, stary matros, wie, co mówi, a ja też. Wprawdzie tylkoi parę razy schodziliśmy łódką z morza na siódemce, a jeden raz, jak jeździlem w „Korabiu” w Ustce – wialiśmy kutrem siedemnastką przed północno-zachodnią dziewiątką, ale przecież gdyby pływadełka były tak łatwo przez pogodę zatapialne, po wodach pływałyby tylko nartniki. No i Tanaka.

  226. Qba
    Dzięki za dobre słowo, bo to się liczy więcej niż cokolwiek.
    No i pamięć, która czuwa razem z nami, póki pamiętamy (cokolwiek).
    Tak mi się „wypsło” z tym pamiętaniem, bo wiem z autopsji, czym jest alzthaimer, który dotknął bliską osobę.

  227. Taieri
    24 kwietnia o godz. 23:52

    Masz rację, że taki utonąć nie powinien. Jak pływałem na ostatniej praktyce na „Pannie Wodnej” i jeździliśmy na Hel, przy ładnej pogodzie obowiązkowo skakaliśmy z pelengowego pokładu do wody w basenie portowym. Skakał z nami palacz Gienek – chłopisko 190 m…nie, chyba 1 m 90 cm, a tęgi jak mnie trzech lub czterech. Myśmy się z kolegą rozbierali, a on skakał tak jak wyszedł z kotłowni: w ubraniu i w skórzanych kamaszach. Po wypłynięciu połowa jego, razem z butami, byla na wierzchu – mógł spokojnie gazetę czytać. Normalnie nioezatapialny.

  228. Tanaka – 23:40

    „Stanęli nad Wisłą, ale nie wtedy, gdy podejmowano decyzję o wybuchu Powstania. Długo, długo później.”

    No dobrze. Armia Czerwona wciaz maszerowala jeszcze na Berlin, od Lublina strony, w momencie gdy podejmowano decyzje o wybuchu powstania. Choc wszyscy juz wiedzieli, ze dojscie Rosjan do Warszawy to sprawa praktycznie dokonana.

    Na początku września radziecki I Front Białoruski (dowodzony przez marszałka Konstantego Rokossowskiego) rozpoczął przygotowania do koncentrycznego natarcia na przedmoście niemieckie na wschód od Warszawy. 14 września, po kilkudniowych walkach, oddziały Armii Czerwonej i 1. Armii Wojska Polskiego wyzwoliły warszawską Pragę. To od tego momentu mozna zaczac liczyc ‚stanie’. Przedtem bylo ‚oczekiwanie’..

    Tak czy inaczej, nadchodzaca na Warszawe armia radziecka, wraz z 1 Armia Wojska Polskiego, byla czynnikiem decydujacym w podejmowaniu decyzji o wszczeciu PW. Powstania niby przeciwko Niemcom ale tak naprawde to przeciwko komu innemu. Rowniez przeciwko rodakom z 1 Armii.

    Zakonczylo sie to tak jak tylko moglo sie zakonczyc. Nastepna kleska do celebrowania zwyciestwa

  229. wbocek
    25 kwietnia o godz. 0:20

    Ten palacz Gienek widać był jak czarownica. „Jak pójdzie na dno, była niewinna…”:)

    Ja ostatni raz zażywałem słonej wody jakieś ćwierć wieku temu. Czemuś jej nie lubie się w niej zanurzać. Ale za to lubie dryfować w dół rzek. Mam małego dmuchanego Zodiac’a. Jest bardzo poręczny żeby dostać się tam gdzie pstrągi umierają ze starości bo nie ma do nich dostępu. I zawsze pamiętam o tym statystyku, co to utopił się w jeziorze które miało średnią głębokość 3 cali…:)

  230. 30-06-2009 (01:40)

    Tragedia na Dunajcu – 1 osoba zginęła po wywrotce łodzi
    Słowacką łodzią flisacką, która zatonęła na Dunajcu, płynęli Czesi – informuje RMF FM. Jedna osoba zginęła, trzy są ranne. Do zdarzenia doszło niedaleko słowackiego Czerwonego Klasztoru.

    Na razie niewiele wiadomo o przyczynach wypadku. Najprawdopodobniej przewrócił jeden z czterech kadłubów, z których zbudowane są tratwy na Dunajcu. To może wskazywać na złe zmontowanie łodzi. Inna rzecz, że na pokładzie było 14 osób, a powinno być 12.

    Polscy flisacy już wiele razy alarmowali, że ich słowaccy koledzy wiele razy przeładowują tratwy, co może prowadzić do tragedii. Być może mieli rację, ale teraz ustali to słowacka policja.

    *********************************************

    Monika
    Kłamstwo Tam nie było 14 ludzi tylko 20!!! Byłam łódkę przed nimi i widziałam ten wypadek…
    Były 4 rzędy po 5 osób a nie jak powinno być, że maxymalnie 10 osób plus dwóch flisaków. Na mojej łodzi i na innych, które płynęły nic się nie stało, bo była zachowana maxymalna ilość osób, a słowacy podobno (co się dowiedziałam od naszego flisaka) ne pierwszy raz zabrali większą ilość osób na pokład!
    *************************************************
    zolu
    Winna jest kasa…, bo Słowacy pływają za euro, a Polacy za złotówki. Gdy przejdziemy na euro. to do polskich łodziach będą zabierać 20, a może i więcej
    **************************************************
    online
    ja ta byłam kto tego nie widział, nie zdaje sobie sprawy jak Dunajec w kilka chwil potrafi zmienić się w…byłam na polskiej tratwie, wspolnie z flisakami wyciągnęliśmy 2 Czeszki, które wysiadły na najbliższej przystani, która niestety była po stronie słowackiej, a tam zadnej możliwości skontaktowania się z pogotowiem ratunkowym czy policją!!!! Nasze komórki gubiły zasięg, a sprzedawczyni w przystani tylko informowała, ze nie ma zadnego telefonu! to skandal, ze na całej trasie przejazdu nie ma żdnej stacji ratowictwa! Gdyby nie doswidczenie flisaków, którzy nas przwozili (ojciec i syn), ich opanowanie, bystrość umysłu, pełan odpowiedzialność podejmowanych kroków (takze nie mogli nigdzie dodzwonić się ze swojej komórki) i błyskawiczna reakcja naszych chłopaków (turystów) nie wiem czy te kobiety miałyby szanase…a w poblizu przeciwległego brzegu dryfowalo ciało mężczyzny…
    ***************************************************
    mieszkanka
    wina flisaków to tragedia, ale niestety jeśli chodzi o słowaków to wiem, że są bardzo nieodpowiedzialni. przeładowują łodzie do 19 osób!!! bardzo często są pod wpływem alkoholu, ich klienci nie są ubezpoieczeni i nie mają kapoków! w ten dzień płynęli w wielką burze, gdy stan wody przekraczał normę po oberwaniu chmury. w dodatku płynęło dwóch flisaków z trzech, którzy mieli po 15 lat i to był ich pierwszy spływ! to się w głowie nie mieści! to wina flisaków
    ****************************************************
    aurora
    polscy flisacy na pewno mają rację nie „być może mieli rację” ale na pewno mieli rację – sama widziałam tratwy słowackie załadowane maksymalnie – polskiej tratwy nie widziałam nigdy z taką ilościa osób. jak się patrzyło na te słowackie to ludzie jak śledzie byli poupychani.
    pomijając już bezpieczeństwo, to co za przyjemność z takiego spływu jak siedzi się tak ściśniętym ;/
    ****************************************************
    hugo
    Tragedia!! Dwa lata temu byłem na wczasach w Pieninach i wielu naszych flisaków o tym właśnie mówiło, tzn, że Słowacy biorą na tratwy więcej osób niż dopuszczają przepisy. Nikt ze słowackiej strony, ani policja, ani straż graniczna tego problemu nie widziała albo powiedzmy dosadniej – nie chciała widzieć.
    Z tego, co pamiętam nie jest to przecież pierwszy wypadek słowackich flisaków. 🙁
    **************************************************
    thorgal68
    Nic nowego Mieszkam i pracuje na terenie Slowacji juz jakis czas. Nasza firma organizuje 4-5 razy w roku wyjazdy w Tatry dla naszych partnerow handlowych. Stalym punktem programu jest splyw po Dunajcu. Slowacy pakuja do tratew po 16 turystow + 2 flisakow. Mimo, ze na boku tratwy jest napisana nosnosc 12. Kilkakrotnie zwracalismy uwage na to, ze przesadzaja z iloscia ludzi na pokladzie, ale jak to raz powiedzial jeden „dowcipny” slowacki flisak: straty sa wliczone w koszty ale nie moga przekroczyc 10%. Czasami ludzka bezmyslnosc nie zna granic. Jak to mowia: nie jest latwo byc kretynem, konkurencja jest bardzo duza.

  231. Jesli zas o tratwy chodzi

    Kiedy budowalismy swoja dacze, ok. 20 lat temu, zostala podjeta decyzja – niczym ta o PW, he he – zeby budowac na ladzie stalym. Chodzilo o koszta. I po skonczeniu budowy, przetratwowac toto na nasza malutka wyspe na Pacyfiku. Odleglosc w milach rzeczno-oceanicznych 200.

    Dacza byla wymyslona w stylu norweskim. A wiec nie za duza, nie za mala. Jakies 150 m kw powierzchni uzytkowej. Czyli swoja wage musiala posiadac. Jak takie cos wsadzic i na jaka tratwe?

    Ucieklismy sie do wbockowego styropianu. Duzo tego, po skalkulowaniu. Wiec nasza tratwa byl styropian. Umiejscowiony pod podloga daczy. Pod styropianem bylo jeszcze 18 kol z demobilu samolotowego. To na tych kolach sie toczyla dacza w strone wody rzecznej na ladzie stalym. Oraz wytaczala z oceanu po doplynieciu na miejsce.

    Te kola, i te podwozia samolotowe, ciezkie dosyc, byly stabilizatorami wymierzonymi przeciwko przewrotce na wodzie. Pogoda dopisala. Udalo sie. Jak Wosztylowi w Smolensku.

    Jednakze nikomu nie doradzamy naszej metody tratwowania domow. Czy dacz tylko. Chodzi o to, ze zadna firma ubezpieczeniowa nie podejmie ubezpieczenia takiego szalenstwa

  232. @0:40

    „nie jest latwo byc kretynem, konkurencja jest bardzo duza.”

    W przypadku naszego kretynstwa tratwo-daczowego, nie wiedzielismy o zadnej konkurencji. Dlatego sie udalo. Jak Wosztylowi. Przepraszam za powtarzanie sie

  233. Orteg

    No kurde, przed śmiercią…tfu…przed zaśnięciem przeczytałem. Pomysł fantastyczny! A że jeszcze wypalił, to co mogę powiedzieć – szapka bach i babach.

  234. Orteq
    25 kwietnia o godz. 0:57

    Jeszcze nie wytrzymałem, żeby nie pokazać. U nas coraz bardziej modne są pływające letnie domki wczasowe. Wiem, że są na Mazurach, nawet z silniczkami, i u mnie w Mielnie, może gdzieś jeszcze. We Wrocławiu gość zbudował sobie normalny pływający dom do całorocznego zamieszkiwania – jak w Holandii. Mieleńskie się wykupuje na określony czas jak miejsce w domu wczasowym czy w hotelu. Wprawdzie są pływające, ale bez własnego napędu i stoją w miejscu przy pomoście. Pływalność tym domkom zapewnia betonowa skrzynia, na której stoi cały domek. Nie wiem, czy dają tam styropian, czy tylko jest jak pusta wanna. Betonowe pływadła to nie nowość. Wiem, że Niemcy próbowali przed wojną robić betonowe barki, ale coś nie pasowało – może ciężar.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6548164441206635842

  235. Masz w rewanzu, wbocku

    http://www.floatinghomes.com/wp-content/uploads/2014/02/13_960.jpg

    Te domki na Pacyfiku „plywaja”

  236. Nie mam czasu przejrzec bloga bo od dwoch dni przesluchuje klipy na YT satyry „przy kawie o sprawie” ( sponsor Krytyka Polityczna) – Np. dyskusja na temat: czy viagra powinna byc na recepte, a w nim takie kwiatki jak bruzda poviagralna, depresja poerekcyjna… czy tez inny odcinek : Czy meska masturbacja powinna byc karalna
    Obejrzyjcie chociaz z jeden odcinek https://www.youtube.com/watch?v=KzNAA-UYwNw Nie zawiedziecie sie i obejrzycie reszte.

  237. Tymczasem Ambasador Izraela w Polsce, pani Anna Azari oswiadczyla, ze relacje z Polska zaleza od decyzji Trybunalu Konstytucyjnego w sprawie ustawy o IPN. Tej skierowanej do Trybunalu przez Prezydenta `w trybie nastepczym’, po podpisaniu.

    Ten tryb nastepczy po podpisaniu ustawy. Skad oni to wytrzepali? I po co? Myslac ze wykuskaja Zydow czy jak?

    Jak ja slysze nasze protesty i grozby, na najwyzszych szczeblach wyglaszane, w zwiazku z czyjas pomylka jezykowa w sprawie ‚polskich obozow smierci’, to mi sie odechciewa. Kto w swiecie wierzy w to, ze Auschwitz byl polskim obozem zaglady Zydow? No, kuwa, kto? Slowo Auschwitz nawet nie istnieje w jezyku polskim!

    Mam ogromna nadzieje, ze Trybunal Konstytucyjny wyda zwiezly wyrok w bzdurnej sprawie:

    TK nie ma jurysdykcji na to, zeby sie zajmowac pierdolami

  238. Uomamuniu, co to się możno dowiedzieć, jak się nic nie wie! Jak wpisałem do wyszukiwarki „statki z betonu”, tyle betonu wyskoczyło, że się ośmieszyłem ze swoją przedszkolną wiedzą o tym, że Niemcy próbowali budować barki z betonu. Nie tylko Niemcy, ale – cały świat. A statki z siatkobetonu były nawet dużo lżejsze i tańsze od stalowych i miały grubość poszycia raptem dwóch centymetrów. Ojej, to w końcu nie wiem, czemu ich teraz nie budują. Jednak byłem mechanikiem, nie budowniczym.

    Nawet się dowiedziałem ze strony „Żegluga śródlądowa” prowadzonej przez kolegów po mojej szkole, że na jeziorze Dąbie stoi od wojny kadłub betonowca długości 90 metrów i wystaje z wody na ok. 3. metrów. Zerżnąłem od nich dwie fotki.

    https://www.zegluga.wroclaw.pl/images/beton/betonowiec2.jpg
    https://www.zegluga.wroclaw.pl/images/beton/betonowiec1.jpg

  239. Orteq
    25 kwietnia o godz. 2:48

    Dziękuję, Orteg, bardzo mi się te domki podobają od pierwszego wejrzenia, czyli raptem – od pięciu, sześciu lat. A pod kocykiem, jak marzę o kolejnym wcieleniu jako na przykład pijawka, widzę siebie przyklejoną do burty czy dna takiego domku stojącego w ścinach na Jamnie i wtedy ze wzruszenia zaczynam cieniutko piskać najgłupszą pieśń świata: „Pokonamy fale”.

  240. @Orteq 25 kwietnia o godz. 5:47
    Jak ja slysze nasze protesty i grozby, na najwyzszych szczeblach wyglaszane, w zwiazku z czyjas pomylka jezykowa w sprawie ‚polskich obozow smierci’, to mi sie odechciewa. Kto w swiecie wierzy w to, ze Auschwitz byl polskim obozem zaglady Zydow? No, kuwa, kto? Slowo Auschwitz nawet nie istnieje w jezyku polskim!

    „In Poland, it is now a crime to speak of “Polish death camps,” even though there were hundreds of Nazi death camps in Poland carrying out the Holocaust.”

    http://www.toledoblade.com/Editorials/2018/04/22/Americans-increasingly-ignorant-to-realities-of-Holocaust.html

    Niech mi ***** ktoś pokaże jeden nazistowski obóz śmierci jaki kiedykolwiek działał w Polsce.

    The Blade (Toledo, Ohio)
    Type______Daily newspaper
    Owner(s)___Block Communications

    Block Communications
    The company was founded in 1900 in New York City when Paul Block, a German-Jewish immigrant who came to the United States (…) After Block’s death in 1941, his sons took over the company and later his grandchildren (one of whom, Allan Block, is company chairman).

    Czyli właścielami gazety są Amerykanie niemiecko-żydowskiego pochodzenia a setki nazistowskich obozów śmierci były w Polsce.

    Dlaczego pojawia się u mnie ochota napisania do nich listu z przypomnieniem, że druga wojna zaczęła się od wspólnego napadu hitlerowskich Niemiec i sowieckiej żydokomuny na Polskę?

    Zaraz pod skopiowanymi hasłami z Wikipedii na temat Block Communications.

    Czy to jest tak trudno napisać, że wtedy Polska była okupowana? Że Auschwitz leżał w ówczesnych Niemczech? A inne obozy w jakimś gubernatorstwie?

  241. @Tanaka
    24 kwietnia o godz. 22:51

    Poczytałem sobie trochę o traktowaniu przez Niemców różnych jeńców wojennych i przestrzeganiu wobec nich Konwencji Genewskiej. Wobec Polaków przestrzeganie KG było ograniczone, wobec Rosjan – prawie zerowe.
    Status powstańców warszawskich przez pierwsze dwa miesiące powstania był cywilny – terroryści i bandyci.

    Pod koniec września 1944 r., gdy powstanie chyliło się ku upadkowi, Niemcy pod naciskiem aliantów uznali żołnierzy Armii Krajowej za kombatantów, co dawało im, w przypadku dostania się do niewoli, status jeńca wojennego.

    Ogółem ze wszystkich dzielnic Warszawy do niewoli niemieckiej dostało się ponad 15 tysięcy żołnierzy Powstania Warszawskiego, w tym 6 generałów, z których 11.668 przeszło przez obóz w Ożarowie, reszta przez obozy w Skierniewicach i w Pruszkowie.
    Listy transportowe były przygotowywane przez Wehrmacht nader starannie. Poza danymi takimi jak: imię i nazwisko, data i miejsce urodzenia, imię ojca i nazwisko panieńskie matki, listy te zawierały stopień wojskowy, miejsce i datę wzięcia do niewoli oraz adres najbliższych osób w Polsce i uwagi o stanie zdrowia. Na ich podstawie jeńcy kierowani byli do takich między innymi obozów: Stalag 344 Lamsdorf, Stalag X B Sandbostel, Stalag XI A Altengrabow, Stalag XI B Fallingbostel, Stalag XI C Bad Sulza, Stalag VIII C Sagen (Żagań), Stalag XI D Norymberga, Stalag IV B Mühlberg.

    Powstańcy oficerowie z obozów przejściowych trafili do Oflagu II C Woldenbergu na Pomorzu i Oflagu VII A Murnau w Bawarii koło Monachium.

    Razem z powstańcami do Sandbostel przewieziono 21 oficerów i ok. 120 szeregowców 1 armii Wojska Polskiego, wziętych do niewoli na przyczółku czerniakowskim. Dowódcą ich był mjr Stanisław Łatyszonek, wnuk powstańca z 1863 roku. W Sandbostel zarówno oficerowie, jak i szeregowcy z 1 armii przebywali razem z powstańcami. Ponieważ istniała obawa, że Niemcy przeniosą ich do sektorów jeńców radzieckich, gorzej traktowanych od jeńców innych narodowości, powstańcy zaopatrzyli ich w biało-czerwone opaski i rozmieścili między sobą.

    Największa liczba powstańców (5.789) trafiła do przejściowego Stalagu VIII B-344 Lamsdorf (Łambinowice). Była wśród nich 600-osobowa grupa nieletnich żołnierzy powstania, chłopców w wieku od 12 do 18 lat.

    źródło:
    http://www.sppw1944.org/index.html?http://www.sppw1944.org/powstanie/powstanie_oboz.html

    @lonefather

    Zapytaj ojca, póki żyje, co to był za „oflag”?
    Chyba że sam nie odróżniasz stalagu od oflagu, a ojciec był po prostu w obozie jenieckim (Stammlager) w okolicach Hamburga.

  242. Tobermory
    24 kwietnia o godz. 23:53

    AK była oficjalnym wojskiem Polski w kraju. Żołnierzy wrzesnia ’39 Niemcy wsadzali do oflagów i stalagów, zgodnie z KG, poza tym,że niektórych mordowali. W Powstaniu też mordowali, bo dla wielu niższej rangi dowódców i jednostek to byli „banditen”. W trakcie rozmów obustronnych, w sprawie kapitulacji Powstania AK została uznana/potwierdzona jako siła wojskowa (a nie nieżołnierze nieprzeklęci)

  243. @Tanaka
    24 kwietnia o godz. 22:51

    W tej sprawie działał już kolejny czynnik: niektórzy z przytomniejszych niemieckich wyższych oficerów mogli, a nawet zaczynali mieć na względzie to, że w miarę humanitarne traktowanie może być jakimś atutem, czy atucikiem w sytuacji której się spodziewali: przegranej.

  244. „Kres ekshumacji – kres szaleństwa” – Jan Hartman podchwycił temat w „Polityce” (10 artykuł z 10 dostępnych)
    Czy on nas czyta?

  245. Przykro mi, że nie mam szans uczestniczenia w życiu blogowym, bo i nie jestem „znawcą owadzich nogów” (motyl) ani nie byłem nigdy w rzeźni. Jednakże czytam pobieżnie komentarze, które po setnym skupiają się m. in. na Powstaniu Warszawskim i katastrofach wodnych na Dunajcu.
    Tu także nie mam wiele do powiedzenia, bo nie interesowało mnie wspomniane powstanie. Trzymam się interpretacji fachowca, generała Andersa, który nazwał dowódców tego nierozumnego aktu zbrodniarzami wojennymi. Wiedząc jaki był skutek powstania – zniszczona Warszawa i 200000 trupów, nawet laik taki jak ja nie uznałby tego jako zwycięstwo. Nie mogąc wnieść niczego merytorycznego do problemu „powstanie”, mogę jednak wnieść do dyskusji element humorystyczny. Wiadomo powszechnie (nam mocno dojrzałym), ze inteligencja milicjanta była nieco niższego sortu – przynajmniej w dowcipach! Jeden ze sławniejszych to raport milicjanta o przemocy domowej: „Bił żonę, z którą miał dwoje dzieci przy użyciu sznurka”! To mi się przypomniało, gdy przeczytałem:

    Tobermory
    25 kwietnia o godz. 7:39
    …w tym 6 generałów, z których 11.668 przeszło przez obóz … Nie wiedziałem, że przedwojenna Polska miała tylu generałów (>11000)!

    zza kałuży
    25 kwietnia o godz. 0:40

    Tragedia na Dunajcu – 1 osoba zginęła po wywrotce łodzi
    … Jedna osoba zginęła, trzy są ranne. Do zdarzenia doszło niedaleko słowackiego Czerwonego Klasztoru.
    Mogę coś powiedzieć o spływach na Dunajcu, bo korzystałem zarówno z usług polskich jak i słowackich flisaków. Nie liczyłem ilu chętnych było na jednej tratwie, ale ścisku nie zauważyłem. Nikt nie utonął w wodzie po polskim Dunajcu, tylko kolega odniósł poważny uszczerbek na zdrowiu – okrutne słońce poparzyło jego łysinę.
    Po stronie słowackiej woda nam nie uczyniła niczego złego, ale utonęliśmy w morzu „borowiczki” podczas postoju i skutki były opłakane. Borowiczka była chyba chłodzona w Dunajcu podczas spływu. Jednej rzeczy nigdy nie zapomnę – podczas powrotu autobusem do Popradu myślałem, że mi pęcherz pęknie. Musiałem kategorycznie zażądać przerwy w podróży. Co za ulga! Mam na myśli dalszą podróż i uzupełnienie płynów organicznych „Zlatym bażantem” u Antona naprzeciw hotelu.

  246. @wbocek @na marginesie
    Ale głównie @wbocek
    To, o czym napisałeś, to było wydarzenie z rodzaju tych nieprzewidywalnych. I być może kamizelki uratowałyby rybaków, a może nie. Tylko wydaje mi się, że sytuacja jest nieco inna w ich przypadku, a inna w przypadku pasażerów tratw flisackich na Dunajcu. Flisacy, jak to ująłeś, pracują i taka kamizelka mogłaby im może utrudniać operowanie drągiem. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że na tych tratwach wożone są dzieciaki. I kilkanaście lat temu tego rodzaju wywrotka miała miejsce. Puściły wiązania między elementami tratwy. Szczęście w nieszczęściu polegało na tym, że zdarzyło się to jeszcze w miejscu załadunku. I nikt nie utonął. A gdyby to było na którejś bystrzynie?
    Wiem, że oni znają każdy metr rzeki, niemniej jednak to jest górska rzeka (wybacz, wiem że to oczywistość) i profil dna jest zmienny. Nie wszystko będą w stanie przewidzieć.

    Szczęście, że nikt do tej pory nie utonął i dobrze będzie jeśli taka sytuacja się utrzyma przez dalsze 180 lat. Ale tak czy owak, jest to proszenie się o nieszczęście. Bozia na chwilę wzrok odwróci, dostanie ataku kaszlu czy kichania i grono aniołków gwałtownie się powiększy.

    Tak czy owak, na tratwach nikt kamizelek ratunkowych nie zakłada. Może z tego powodu, że nigdy ich nie było, a może dlatego, że człowiek w takiej kamizelce staje się bardziej obszerny, zajmuje więcej miejsca i w związku z tym na tratwę weszłoby mniej osób.

  247. @Orteq

    Flisackie tratwy na Dunajcu pierwotnie były robione z pni topolowych. Dłubanki powiązane w jedną płytę. Obecnie z braku topoli i chyba nietrwałości materiału (poza tym duża pracochłonności) te tratwy to bardzo wąskie i długie metalowe czółna pospinane ze sobą.

  248. @do siebie 10:22

    Taaa, czasem warto przeczytać wcześniejsze wpisy, zanim samemu się zacznie pisać. Bo było co było. Nie u naszych a u sąsiadów. I jednak ktoś utonął. Tylko czy musimy zawsze uczyć się jedynie na własnych błędach?

  249. @Antonius
    25 kwietnia o godz. 10:12

    😉 To był cytat z podanego źródła, też się uśmiechnąłem, ale przy odrobinie dobrej woli można chyba to zdanie zrozumieć właściwie:
    „ponad 15 tysięcy żołnierzy Powstania Warszawskiego, w tym 6 generałów, z których 11.668… „

  250. Zaraz mi ktoś jeszcze wytknie brak cudzysłowów przy cytatach 🙄
    Gorzej by było, gdyby podano „ponad 15 tysięcy żołnierzy Powstania Warszawskiego, w tym 6 generałów, z których 78 procent…”

  251. Tobermory
    25 kwietnia o godz. 7:39

    Stalag XA/Z

  252. Niech będzie pochwalony i czołem wszystkim! 

    Ja tylko na chwilę i na śmiechowo. ;)‎

    https://m.youtube.com/watch?v=DUxqP-vjKL8‎

  253. zza kałuży
    25 kwietnia o godz. 0:00
    Mój komentyarz
    A propos utonięć w Dunajcu turystów płynących na tratwach, to rozmawiałem z uczestnikiem katastrofalnego spływu Dunajcem, w którym i utonęło kilka czy kilkanaście osób. Ludzie się dziwią dlaczego na tak stosunkowo wąskiej rzece, tak płytkiej, że nie wszędzie da się utonąć zachodzą takie tragiczne zdarzenia.
    Z rozmów wynikało, że tam na Dunajcu panuje niezmiennie Polnische Wiortschaft, którego sednem jest nieprzestrzeganie przepisów połączone z wesołą zabawą na sutych promilach C2H5OH.
    Nikomu to nie przeszkadza (ani wożonym, ani wożącym) dopóty nie zdarzy się jakaś wywrotka z utonięciem. Na chwilę po wypadku (miesiąc dwa, kwartał) następuje poprawa, kontrole odgrażają się, że cofną pozwolenia, a flisacy po cichu woje – nie stras c..ju, bo się pos..sz. Polnische Wirtschaft wraca.

    Taka jest twarz PW, niby sympatyczna na codzień, a okrutna, bezwzględna i mściwa w sytuacjach awaryjnych, patrz próba „załatwienia” kapitana samolotu, który nie chciał wieźć prezydenta do Tbilisi na jego rozkaz.
    Pzdr, TJ

  254. Rolą Trybunał Konstytucyjnego jest orzekanie o zgodności ustaw z konstytucją, a nie wydawanie
    pod życzenie, czy na prośbę władzy wykonawczej orzeczeń zawężających, czy rozszerzających „stosowalność” ustaw. Gdzie TK jest w stanie znaleźć niezgodność z konstytucją w nowelizacji ustawy o IPN. Na przykład w „polskich obozach zgłady”? W ustawie nie ma o tym ani słowa, nie występuje w niej taki termin.
    Czego jeszcze miałby doszukać się TK, jakiej nizgodności z konstytucją w nowelizacji ustawy o IPN?
    Pzdr, TJ

  255. paradox57
    25 kwietnia o godz. 10:22
    Flisacy, jak to ująłeś, pracują i taka kamizelka mogłaby im może utrudniać operowanie drągiem.
    —————
    Na statkach na których pracowałem przez ostatnie kilkanaście lat załoga pokładowa używała kamizelki raturnkowe obowiązkowo. A pracę miała znacznie trudniejszą niż dunajeccy flisacy. Nie wspominając o temperaturach (wody tropikalne). Kamizelki ratują życie!

  256. Żorż Ponimirski
    25 kwietnia o godz. 10:50

    Dobre!
    Niech będzie pochwalony sos pieczarkowy.

  257. @Tobermory

    Oczywiście można to zrozumieć. Zresztą chyba nikt nie przypuszczał, że dzieci robi się sznurkiem. Raczej kiedyś ciurkiem. U nas najpierw rok rocznie po jednej dziewczyneczce (4), a potem co dwa lata 5 chłopców.
    Ja po prostu lubię takie „niedomówienia” językowe..

  258. @Taieri 11;16

    Nie mnie o tym mów. Mnie też teoretycznie w pracy może przeszkadzać wiele rzeczy: rękawiczki, okulary ochronne, fartuch. Ale używam. Bo takie są przepisy z jednej strony, a z drugiej zdrowy rozsądek podpowiada. Jeśli coś się wydarzy, to ja będę ponosił konsekwencje i tylko ja.

    Flisak może się topić nawet codziennie na własną odpowiedzialność. I tylko to miałem na myśli. Pasażer to zupełnie insza inszość.

  259. Antonius
    25 kwietnia o godz. 11:56

    I to się zgadza: co rok (nie) prorok, tylko dziewczyna, a dwa lata jak dla brata. I dlatego pięciu braci Li.

  260. paradox57
    25 kwietnia o godz. 10:22

    Paradoxie, powiem Ci coś od rzeczxy. Myśmy kamizelek nie wkładali, bo starsze typy były pieruńsko niewygodne w pracy – to była główna przyczyna. Kiedyś były kapoki, później przyszły dość grube pianki – też niewygodne. Teraz są ciut wygodniejsze, bardziej płaskie, ale ja, po wodzie się szwendając i tak nie wkładam – tyle że mam pod ręką. I tu już jest sprawa dosyć indywidualna, na którą nie ma rady, bo bierze się prościutko z osobowości. Oczywiście, rada jest w tym sensie jak mówi Taieri: jak jest obowiązek i szef każe – nie ma rady. Ale jak sam sobie jesteś szefem, sterem, okrętem, to i policjant, jak w moim wypadku, nie pomoże. Otóż chodzi o to jak jesteś oswojony z wodą i czy dobrze pływasz. Nie wyobrażam sobie, żeby Tanaka, który robi w wodzie na Zatoce kilometry, jechał kraulem na głębokości do pępka czy do kolan, jako i ja kiedyś nie jechałem. Uważam ludzi ostrożnych, sam natomiast od młodości, znając dobrze swoje możliwości, mierzyłem i mierzę zamiary na siły. Ktoś ze słabą kapustą może by to nazwał „ryzykanctwem”. Niech se nazywa na zdrowie. 50 lat temu wypływałem w morze, powiedzmy, do 200. metrów od brzegu i trochę dalej, teraz – zależy dokąd mam grunt, choć w panikę na fali nie wpadam, kiedy nie mam. Ale brzegu z oczu nie tracę. Śmieszą mnie natomiast pouczacze, czacze czacze i ich koronny argument, że nawet najlepsi pływacy toną (podobnie pouczacze mawiają o grzybiarzach: że PONOĆ zatruwają się najwięksi znawcy – „ponoć” zdejmuje z nich odpowiedzialność za słowo; jacy z tych znawców znawcy, skoro się zatruwają). Jasne: nawet najbardziej żywotni umierają. Ale takie ogólniki są głupsze niż ustawa przewiduje. Oczywiście, że może się tragedia przydarzyć z tysiąca powodów najlepszemu, ale pleść tak głupio i nieodpowiedzialnie O NAJLEPSZYCH PŁYWAKACH może tylko Jarek Kaczka i ostatnia oferma, która trzęsie się ze strachu na samą myśl o wodzie, nie umie pływać i nie wejdzie do wody nawet po kostki, bo ją prąd wsteczny porwie i poniesie w siną dal. Od stu lat mówię, gdzie się da: dzieci mają mieć wyrabianą wszechstronną sprawność i świadomość własnych możliwości, mają być odważne i używające rozumu, a nie straszone przez stare baby, które ostatni raz były w wodzie, kiedy się rodziły, że najlepsi pływacy toną. Takich dzieci żadne wiślane czy dunajeckie wiry lub nieistniejące wsteczne prądy do nieba nie porwą. Hauk!

  261. Żorż Ponimirski
    Bądź pochwalony, Żorżyku, czyli chwalę ciię za taki prosty a wyrazisty filmik.
    Pokazuje on, ni mniej, ni więcej, tylko pierwszy gwałt na człowieku urodzonym w kraju wyznającym „wartości chrześcijańskie”, dokonywany na bezbronnym, z góry przesądzonym, materiale na katolika.
    Potem będą kolejne „gwałty” w postaci kolejnych sakramentów, przyjmowanych coraz bardziej świadomie przez delikwenta ochrzczonego, ale i najczęściej traktowanych pro forma.
    Tak czy owak, „niewolnictwo” w służbie Pana od narodzin po śmierć.
    A zaczyna się niewinnie, od słów: ja ciebie chrzczę w imię ojca, syna i ducha świętego…

  262. @Antonius
    25 kwietnia o godz. 11:56

    „(…)Nadto wyrażam uzasadnioną obawę,że ściąganie dalszych rat alimentacyjnych z osoby Wacława D. może natrafić na pewne trudności, ponieważ do naszego Posterunku MO nadeszła wiadomość ze Stargardu Szczecińskiego, że Wacław D. aktualnie się powiesił(…)”.

    „Miał członka wyjętego, którego emitował za kioskiem w dłoni.”
    „Mam 4 letnie dziecko i reumatyzm, a wszystko z powodu tej wilgoci”
    „W czasie, gdy tu jeszcze mieszkała, leżała pijana na podwórku z obywatelem K. nieżyjącym już od dwóch lat.”

  263. @wbocek

    Doszliśmy do sedna, do którego mogliśmy dojść nawet nie ruszając się z miejsca. Nikomu nie odbieram prawa do osobistego chodzenia po wodzie w sposób, jaki mu jest wygodny. W kapoku, bez kapoka, na golasa czy w butach, jeśli lubi mieć w butach mokro. Ale jeśli u nas na ćwiczeniach student ma włożyć krowie czy koniu rękę w odbyt, to obowiązkowo musi nałożyć rękawice. A wcześniej zdjąć z rąk całą biżuterię. Czy mu się to podoba czy nie.

    Co do reszty, do prawd objawionych mam podejście podobne Twojemu i kłócić się o to nie będziemy.

  264. mag
    25 kwietnia o godz. 12:33

    Na tym gwałt polega, żeby to wszystko robiło wrażenie niewinnego.Wtedy wszystko się udaje.
    Ksiądz, wsadzając dziewczynce łapę tam, gdzie mu miło, mówi do dziewczynki Miłością Bożą: zbliżasz się do Maryi… Po czym wsadza nie łapę, a co innego oznajmia jej, że dostępuje Łaski Boskiej.
    Dziewczynki dużo słyszą o lasce boskiej i są bardzo posłuszne. No i chcą być jak Maryja. Po to je tak Kościół kat i mamusia z tatusiem wychowali.

  265. Tobermory
    25 kwietnia o godz. 12:37

    Ale z czego się bierze ta uzasadniona obawa? Że ze Stargardu, czy że się aktualnie?

  266. Tobermory
    25 kwietnia o godz. 12:37

    „Miał członka wyjętego, którego emitował za kioskiem w dłoni.”

    Odczuwam pewien niepokój, gdy zza kiosku, znaczy – na mównicę, wychodzi pewien oficjel, członek, znaczy – zarządu, i oznajmia że będzie emisja. A w dłoni trzyma członek, znaczy – mikrofon.

  267. @Tanaka
    25 kwietnia o godz. 13:19

    Widzę, że lubisz rozkminiać, to jeszcze coś dołożę:

    …leżał twarzą do ziemi ze wzrokiem skierowanym ku górze

    Pokrzywdzony leżał na prawym boku w przydrożnym rowie i na widok milicjanta wydawał odbytnicą nieprzyjazne odgłosy.

    Psu po wejściu do pomieszczenia ślizgały się łapki na gumowym linolełonie, przy użyciu przewodnika pies wskazał środkową szafkę.

    Do szpitala przywieziono mężczyznę pobitego karetką
    pogotowia.

    narządy rodne (penis) wystają spoza majtek

    Obywatel wyzwał pokrzywdzonego wulgarnie słowami “coś ty zrobił”

    Na ciele były widoczne ślady ukąszeń przez czarnego psa.

  268. Niech będzie pochwalony bób, humus i włoszczyzna!

    @mag‎

    Tak jest! To jest gwałt.

    ‎@Tanaka

    Dobre i do tego zabawne. 

    Mnie to się robi nie dobrze jak pomyślę o tych wszystkich rytuałach religianckich, którym ludzie poddają swoje dziatki. Gdybym miał w tym uczestniczyć jako rodzic mojej zbójnicy Złochunicy, to tylko po jakichś nieodwracalnych zmianach w mózgu, nigdy na trzeźwo. 😉
     ‎

  269. @Tobermory 13:51

    Ale to chyba dawno było. Dzisiaj podobno policjanci już umieją czytać. Tylko trzeba im litery pokazywać po kolei. Bo inaczej wolno idzie.

  270. @Tanaka
    Odpisałam Ci na blogu red Passenta 25 kwietnia o godz. 14:29
    Nie będę tu wklejać. Ale skoro tak sie dopominałeś odzewu z mojej strony .. to możesz tam go znależć.

  271. Dlaczego polskie media nie dyskutują o polityce kompradorów z PiS ?
    „Izba Reprezentantów przyjęła we wtorek senacką ustawę zobowiązującą rząd amerykański do wspierania roszczeń organizacji ubiegających się o mienie bezspadkowe ofiar zagłady Żydów. Odnosząc się do Act 447 przedstawiciele polskich władz prezentują niespójne stanowisko. Jedni bagatelizują ustawę, inni – poniewczasie – dostrzegają powagę sytuacji.
    W głosowaniu, którego termin został przyspieszony w stosunku do pierwotnych planów, wnioskodawcy uzyskali większość 2/3, wymaganą do przegłosowania ustawy.”
    Read more: http://www.pch24.pl/niebezpieczna-ustawa-447-przeglosowana-w-kongresie-usa,59802,i.html#ixzz5DgP6q0Jr

  272. Zmieniłam zdanie i wkleję tu Twoją i moją wypowiedź. Co by Ci ułatwić.

    —-Tanaka z 25 kwietnia o godz. 13:09
    404
    25 kwietnia o godz. 12:27

    1 .Mężczyzna z mężczyzną się buziaczkiem nie wymienia. To jest obcy nam dżender, a Polak Polkę szanuje, co wiemy od oficjałów państwa polskiego. Od pani dr (praw,nie medycyny) Pawłowicz Krystyny, oraz od ks. dr hab. Oko Dariusza i całej reszty fachowców wiemy, że buziaczki jednopłciowe kończą się w odbycie. To jest nieprawidłowe.
    2. Prawidłowe są wymiany buziaczków między prawidłowym hetero mężczyzną a prawidłową hetero kobietą. To jest też Tradycja Polski od 1050 lat. Oraz Dziedzictwo Narodowe.
    3. Nic mi nie wiadomo o tym, żeby takie buziaczki były zakazane. Tradycji i Dziedzictwu nie wolno się sprzeciwiać. To jest nasza tożsamość w UE.
    4. buziaczki zbliżają ludzi do siebie, obniżają poziom napięcia, podwyższają poziom szczęścia i człowiek staje się człowiekowi człowiekiem, do czego dążymy, ale z czym są ciągle niejakie trudności. Łatwiej trudności pokonać, gdy więcej jest buziaczków, przyjaźni i tak dalej.
    5. Też pamiętam,co tam było we wstępniaku #MeToo, w końcu sam go pisałem.
    6. Jako osoba poważna i przyjazna, nie czynisz pomówień wobec bliźniego swego, nie dajesz fałszywego o nim świadectwa, ale rozmawiasz z radością, uznaniem, szczerze i tak dalej.
    7. Jak się zagalopujesz i popełnisz to, co jest odwrotnością punku 6, szczerze przepraszasz, albo dążysz do równie szczerego i poważnego wyjaśnienia sprawy, jeśli uważasz, że rzecz polegała a nieporozumieniu.
    8 Prosiłem o stosowną odpowiedź wobec sytuacji z p. 7, obiecałaś jej udzielić, nawet za momencik – i figa.
    9. W międzyczasie oznajmiłaś, że Ci się odechciało wchodzić na blog.
    10. Tobie się odechciało, to i mi się odechciało daje czekać na należne i obiecane, a nie spełnione.
    11. w poważnej sytuacji, oznajmić „odechciało mi się”, wypełnia znamiona p. 7.
    12. W tej sytuacji sama rozumiesz – albo nie rozumiesz – kto z nas ma tu coś poważnego do zrobienia. Może nie robić, jak to mówią – jest wolność. W ramach tej samej wolności ten, wobec którego nie wykonujesz tego co się należy, ma wolność uwzględnienia takiego stanu rzeczy co do Ciebie.

    Dlatego najlepiej zacząć od buziaczka, który może Ci co nieco ułatwić, a mnie może być nawet nieco miło.
    ___________________________________________________________________

    —-404 z 25 kwietnia o godz. 14:29
    @Tanaka
    25 kwietnia o godz. 13:09

    Jak zwykle pomieszanie z poplątaniem. Dużo bla, bla, bla
    Ale może z tej gąszczy coś wyciągniemy.
    1. Nic nie pojąłeś z akcji #Metoo. Dalej tokujesz jak ci, co zostali wywaleni na bruk. Oni też uważali, że jak „natura” ich wzywa… to jest OK narzucać się ze swoją śliną..
    nawet nie pytając czy osoba może być zainteresowana. Typowe szowinistyczne zachowanie i myślenie.
    2. Do tego dochodzą wulgaryzmy na temat sexu, Boga, itd. Tzw. końskie żarty, albo zaloty. Zależnie od okoliczności.
    3. Pretensje, że Ci nie odpisałam? OK to teraz to zrobię.
    a) Napisałeś wstępniak na temat agresji w Syrii. Był niezły. O czym napisałam. Jednakże wspomniałam, że opisywanie Boga w kontekście syryjskiego problemu, jako winnego okrutnika… moim zdaniem było od rzeczy. A jednocześnie, obrażając wiarę innych ludzi.. zrażasz ich, nawet do porozumienia w całkiem innej sprawie.
    b) odpisałeś wielce oburzony, że śmiałam krytyczne zdanie wyrazić i z uporem maniaka dalej leciałeś, że Bog jest podły, że w Biblii tak pisze i tym podobne zwierzenia.
    c) odpisałam, że nienawiść do katolików Cię zaślepia, bo katolicy jako chrześcijanie wierzą w Nowy Testament, który wiąże się z Jesus Christ. CHRIST stąd.. christianity.
    Po polsku … chrześcijanie.
    A Stary Testament z różnymi opowieściami, które można nazwać „gory”… to wyznawcy żydowscy w to wierzą. Jakoże to prawdopodobnie ich historia.
    Wspomniałam również, że spotkałam w swoim życiu polakożerców i żydożerców.. i ani z jednymi, ani z drugimi nie chciałam mieć nic wspólnego.
    Wspomniałam też, że polakożercy często bezpardonowo atakują katolicyzm polski.
    d) Odpisałeś w sumie kontynuując poprzednie strofki, tak jakbyś był nieprzemakalny.
    Po pierwsze dalej kontynuowałeś „gory” przykłady ze Starego Testamentu.
    Po drugie, chcąc mnie zacytować… użyłeś coś w rodzaju eufemizmu (przynajmniej tak Ci się chyba zdawało), bo napisałeś, że nie byłam zadowolona
    „z Anglików i żydożerców”
    A co polakożercy mają do Anglików? Zwłaszcza, że wogóle Anglików nie wspominałam.
    Osobiście zawsze miałam bardzo poprawne stosunki z Anglikami i nigdy, przynajmniej w mojej obecności nigdy nie byli polakożercami.
    Pozatym jak można dobrowolnie zamieniać czyjeś słowa, zamiast polakożerca .. napisać Anglik? i to jeszcze udając, ze się kogoś cytuje.
    e) W swoim komentarzu do Ciebie również powiedziałam, że obrażanie czyjejś wiary, to tak samo.. jak obrażanie czyjegoś ojca, albo matki.
    Wspomniałam również o moim Tacie.
    f) Ty wykorzystałeś moje serdeczne wspomnienie o moim Ojcu i posłużyłeś się nim w sposób niegodny.
    g) miałam Ci odpisać, ale potrzebowałam czasu, żeby zrobić to na chłodno.
    W końcu zrezygnowałam po Twojej wymianie zdań pod moim adresem z Namarginesem. A była to wymiana szyderstw.

    To teraz już wiesz wszystko co było do powiedzenia z mojej strony.
    Jeżeli chodzi Ci o poklask, to przynajmniej dla tego powodu… staraj się nie obrażać ludzi i ich przekonań.
    jeżeli kogoś cytujesz.. to rób to rzetelnie.
    To co nazywasz zew natury, czy coś w tym stylu… to bardziej to kontroluj, bo może być nieprzyjemnie. Twoje poczucie wyższości na takie jak ja nie działa. Wulgarność tym bardziej.
    Mężczyzna wyzwolony wcale nie musi być chamem.

  273. A dla pełnego kontekstu wklejam jeszcze dwie poprzedzające wypowiedzi:

    —–Tanaka z 25 kwietnia o godz. 11:32
    404

    Dzień dobry i buziaczek. I ogólnie – miło.
    Jako niezdolna do poważnej odpowiedzi, którąś zapowiedziała, ale nie dałaś, masz kontynuację: nie na temat, nie tu, niepoważne i tak dalej.
    Każdy sobie gada gdzie uważa, o tym, co chce i kiedy chce.
    Jak Ci daję buziaczka to Ty mi też dajesz i mówisz ładnie oraz z sensem. Milej się wtedy gada.
    _________________________________________________________________
    —–404 z 25 kwietnia o godz. 12:27
    @Tanaka

    Co Ci „buziaczki” po głowie chodzą?
    Zwłaszcza ze mną?
    Czy to dlatego, że jestem kobietą … to tak sobie pozwalasz?
    Pamiętam, że coś kiedyś napisałeś w temacie #Metoo
    Czy to tylko wypływało z żądzy poklasku?
    Bo chyba tak naprawdę to nie czujesz o co w tym chodziło.

  274. @paradox57
    25 kwietnia o godz. 14:06

    Nie wiem, jak dawno, ta notatka służbowa jest z 1967 roku:

    „W dniu dzisiejszym wymierzylem mandat karny w wysokosci 100 (slownie sto zlotych) obywatelowi Janowi R. za to ,ze wjechal do miasta koniem osranym jak krowa”.

    Czytają wolno, jak to policjanci. W większości krajów trafia się na takich. Widziałem też, że piszą powoli.

    Jak mi tu kiedyś spod dworca ukradli rower, to poszedłem na komisariat, żeby mi wystawili kwit dla ubezpieczalni.
    Mówię im tak: Dnia 24 kwietnia zostawiłem na parkingu koło stacji kolejowej rower marki takiej a takiej. Kiedy 1. maja wróciłem z podróży, roweru nie było, choć był solidnie zamknięty. To co? Piszemy protokół? Tu mam kwit z numerem ramy.
    – O, chwileczkę, nie tak szybko. Może ten rower się znalazł?
    – Jak to, znalazł?
    – Bo my tu mamy taką listę rowerów ukradzionych, ale też mamy listę rowerów znalezionych 😎
    Wstąpiła we mnie nadzieja, ale pytam, jaką datę nosi lista?
    – 18. kwietnia
    – A, to mało prawdopodobne, że mój rower już na niej jest.
    – Kto wie, kto wie…
    Jedzie palcem po liście, czyta powoli…
    – Faktycznie, nie ma.
    – To co, piszemy?
    – Moment! jest jeszcze jedna lista
    – A z kiedy?
    – A z 11. kwietnia
    Nic już nie mówię, zagryzam wargę prawie do krwi i czekam.
    – Nie ma 🙁 No to piszemy… – wzdycha ciężko
    Napisane, ale kwit dostanę za miesiąc, bo może w międzyczasie się znajdzie. Takie przepisy.
    – Ale jakby się znalazł, prosimy o meldunek, to skreślimy go z listy poszukiwanych.
    Obiecuję zameldować, wracam do domu, biorę inny rower i ruszam na poszukiwania. Nie wiedziałem, że tyle w okolicy parkingów rowerowych i tyle srebrnych rowerów 🙄
    W końcu… znajduję! 300 metrów od dworca, ciągle jeszcze zamknięty, złodziej musiał go nieść. W okolicy chodzą słuchy, że bandy rumuńskie zbierają, ładują na ciężarówkę i wywożą. Tego nie zdążą, kradnę z powrotem 😎
    Miejsce znaleziska: parking rowerowy w centrum miasteczka, pod kasztanem, może z 50 m od komisariatu.
    Następnego ranka idę na policję zgłosić, że odzyskałem ten rower, co go wczoraj meldowałem jako ukradziony. Obok stoi niewysoki rudy policjant i aż podskakuje potwierdzając: – To prawda! Stałem tu i widziałem!
    – Jak to? Wprawdzie to teoretycznie możliwe (przez okno), ale przecież macie czynne do 18:00, a to było po 20.
    – Widziałem to zgłoszenie 😎

  275. Dyskusja milicjantach dała obfity plon, więc warto było zauważyć szyk zdania z generałami. Przypomniało mi to pewną spowiedź, gdy grzesznik wyznał brzydkie rzeczy z kobietami, a ksiądz kolejno pytał czy z taką czy taką, wymieniając znane mu panie lekkich obyczajów. Grzesznik wychodzi z kościoła i kolega go pyta czy dostał rozgrzeszenie. „Ksiądz nie dał mi rozgrzeszenia, ale mnóstwo dobrych adresów. Otóż ja uzyskałem wiele perełek, których nie znałem. Dzięki!

  276. 404
    25 kwietnia o godz. 14:50

    „To co nazywasz zew natury, czy coś w tym stylu… to bardziej to kontroluj, bo może być nieprzyjemnie. Twoje poczucie wyższości na takie jak ja nie działa. Wulgarność tym bardziej.
    Mężczyzna wyzwolony wcale nie musi być chamem.”

    Brawo czterysta czwórko, nic dodać nic ująć! To jest też dokładnie moje zdanie o tym panu. Mimo że on tutaj się czuje jak u siebie i ma sympatię i poparcie ze strony innych, niech wie że nie wszyscy będą pobłażać takim pełnym nienawiści i agresji poglądom. Warto też przypomnieć, że polskie prawo zabrania mowy nienawiści, patrz art. 256 § 1 kodeksu karnego: „Kto publicznie (…) nawołuje do nienawiści na tle różnic (…) wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość…” Tutaj spokojnie można by taką kwalifikację zastosować.

  277. O rany, kolejny cenzor i kontroler z prokuratorem w tle 🙄
    Gdzie się to lęgnie ostatnio? Podniósł ktoś niebacznie jakiś kamień i wypuścił?
    Kto tu do czegokolwiek nawołuje????
    Idź ty,Rogger, i zrób sobie zimny kompres na czółko.

  278. 404
    25 kwietnia o godz. 14:50

    Zmieniłam zdanie i wkleję tu Twoją i moją wypowiedź. Co by Ci ułatwić.

    Mówisz coś serio o jakiejś powadze, o grzeczności i porządności w odpowiedzi? Serio, że serio? Olałaś i moją odpowiedź i swoje oświadczenie, że mi zaraz, z powagą, odpowiesz, oświadczając po drodze że Ci się odechciało? A teraz nagle się zachciało po odechceniu się? Takaś rzetelna i grzeczna?
    A ja sobie zdania nie zmieniłem, wyobraź to sobie. Nie jestem taki zmieniający. Przestało mnie interesować co odpowiesz i tak zostanie. Nie będzie odpowiedzi na Twoją rolkę tekstu. Będzie tylko krótka uwaga co do religii i bozi. Co do której napisałaś o mnie tak:

    c) odpisałam, że nienawiść do katolików Cię zaślepia, bo katolicy jako chrześcijanie wierzą w Nowy Testament, który wiąże się z Jesus Christ. CHRIST stąd.. christianity.
    Po polsku … chrześcijanie.
    A Stary Testament z różnymi opowieściami, które można nazwać „gory”… to wyznawcy żydowscy w to wierzą. Jakoże to prawdopodobnie ich historia.

    „W imię OJCA i Syna i Ducha Świętego – Amen”. Tak się żegna, znakiem krzyża, każdy katolik i nie tylko on. Skoro coś gadasz o tym, że bozia jest bozią Starego Testamentu, a nie katolika, bo on sobie wyznaje Nowy Testament, a tam jest o Jezusku, to jesteś albo cyniczna do kości, albo zakłamana, do tej samej kości lub pozbawiona głowy.
    Mówisz o mojej „nienawiści do katolików, która mnie zaślepia” ? – to Ci odpowiem, jak wyżej: cynikiem jesteś? Obłudnym i zakłamanym typem? Czy idiotką? Nie ma żadnego „Nowego Testamentu” jako przedmiotu osobnej wiary katolików. Wyłącznie całość niebieskiej książeczki o nazwie „Biblia” jest Słowem Bożym. Kto sobie z całości Słowa Boga wydłubuje kawałeczki które mu pasują, zdradza swojego Boga, bluźni mu odrzucając jego Słowo. Skończy w ogniu piekielnym.
    Nie ma Jezuska bez jego Ojca. Od tego zaczyna się cała historyjka z Jezuskiem – od Zwiastowania. Do swojego Ojca odwołuje się Jezusek i powtarza, że Jego Wolę przyszedł wypełnić (a nie zmieniać i zakłamywać!). To w Starym Testamencie a nie Nowym, Bóg Ojciec, sam, własnymi Słowami, dokładnie o sobie opowiada, przedstawia się, ogłasza swoje żądania, gada z ludźmi, chodzi po ziemi, sam zleca mordy, sam je nagradza i jest z tego niezwykle zadowolony i – osobiście! – MORDUJE. Dorosłych i dzieci oraz DZIECI POCZĘTE. Których, z taką zażartością broni przed swoim Bogiem niejaka Godek Kaja. I ta Godek, z resztą zakłamanych katolików udaje, że dziecko poczęte a zdeformowane, z mózgiem wylewającym się przez usta DZIECKA POCZĘTEGO nie jest dziełem Boga, tylko jakoś tak się – samo i nieszczęśliwie – zrobiło. Nic się nie dzieje bez Bożej Woli, zakłamana damo od kłamstwa. We wszystkim jest jego Boży Plan. DZIECKO POCZĘTE bez czaszki, bez mózgu w pustej, kostnej skorupie, z pniem nerwowy, zamiast w kręgosłupie, owiniętym wokół jego nóżek – to Plan Boży. I jak gada każdy papież, biskup i pozostali członkowie kleru – jest w tym zawsze więcej DOBRA.

    Masz łatwość czelności oskarżania mnie o rzekomą nienawiść, a jest dokładnie odwrotnie: trzeba nienawidzić Słowa Bożego i samego Boga w którego się pono jednocześnie wierzy, trzeba być skrajnie zakłamanym, cynicznym lub zidiociałym, by walić takimi pomówieniami, zapierać się przed faktami, przeflancowywać je na to, co Ci pasuje i kręcić, kręcić, kręcić. Taka wydłubywana wiara w nie wiadomo co, poza tym, że wiadomo, że ma być miła i wygodna, taka wiara i tacy jej wyznawcy nie są godni szacunku, a ich wiara nie tylko jest godna nazwania zakłamaną, ale i wykpiwania na każdym kroku. Z tym worem wiary pełnym kłamstw, wyznawca katolicki i każdy podobny, który ma czelność mieć jakieś uroszczenia i żądania wobec innych, wpychać się w cudze życie z tymi oszustwami, kazi i zabija prawdę, porządność i podmiotową wolność każdego. Oprócz siebie – bo sam jest chodzącym truchłem. Sama to swoim wpisem zilustrowałaś. Obowiązkiem wobec rzetelności jest nazywać to adekwatnie.

  279. Tobermory
    25 kwietnia o godz. 14:57

    To ja się pytam – ile jest tych Wszechświatów, skoro milicjantopolicjanci mają swój osobny?

  280. @Tanaka
    25 kwietnia o godz. 16:01

    Dobrze prawisz. Będę ci słał cebulę do więzienia i Biblię na skręty 😎 To klasyk, tańszy i wydajniejszy niż bibułki.
    Chyba że nie palisz 🙄

  281. @Tanaka
    25 kwietnia o godz. 16:09

    To są ci sami, co wystawili tę tablicę z zakazem parkowania, co ją pokazywałem niedawno.
    Musi jakiś osobny genotyp 😎

  282. Co za traf! Czytam właśnie nagłówki w GW:

    „Nowa strategia fiskusa przeciw podatkowym oszustom. Będzie kontrolować przewozy… bibułki do papierosów i płynów biobójczych”

    No to tylko Biblia…

  283. @Tanaka
    25 kwietnia o godz. 16:01
    Mam nadzieję, że żyjesz samotnie. Bo ktokolwiek byłby narażony na Twoją obecność na dłużej pewnie dostałby bzika szybko. Potencjalna możliwość, że nie zgodził by się z Tobą w jakiejś kwestii… byłaby jego początkiem utrapienia. Nie dałbyś chwili wytchnienia „tłumacząc” jak błądzi, jaki jest beznadziejnie głupi, itd..
    Cóż są ludzie i ludziska… jak to mądrzy mówią
    Chociaż pewnie nawet z tym się nie zgodzisz.
    Bo jak zwykle … wiesz lepiej
    Good Luck… zdecydowanie go potrzebujesz
    https://www.youtube.com/watch?v=erkDjA5tHGk

  284. Rogger77
    25 kwietnia o godz. 15:46

    Brawo czterysta czwórko, nic dodać nic ująć! To jest też dokładnie moje zdanie o tym panu – tak jest, to też jest moje zdanie, że brawo i że o tym panu – Roggerku. Ale zaraz, bo Ty jesteś ten kształcony filozof z UJ ? Czy może co pomyliłem i nie jesteś ani kształcony, ani filozof, tylko filozof boży, no i nie po UJ?

    Filozof co czytał, czy nie czytał, hę, Roggerku wzmożony? Czytał, że to blog ateistów, hę? Czytał jego przesłanie, hę? Że nie bądź postronnym obserwatorem niegodziwości i głupoty, hę? Zgwałcił kto Roggerka, hę, na siłę tu wsadził, żeby się Roggerek poczuł urażony i że kodeks karny? Bo jak kodeks karny, to i dobrze – za gwałt jest mocny paragraf i ściganie z urzędu.
    A jak czytał co, bo chyba czytał, w każdym razie cytuje kodeks, to czytał filozoficznie i na wesoło Słowo Boże. A koleżanka Brawo czterysta czwórko, nic dodać nic ująć! tak nałgała w sprawie bozi, katolika, tak nabluźniła Bogu Jedynemu, tak nakręciła, że jak nic – kodeks karny i kodeks kanoniczny. Ten drugi za bluźnierstwa i całą resztę, ten pierwszy za publiczne głoszenie nienawiści do Słowa Bożego i też – całej reszty.
    A mu tutaj mamy tak ładnie: nie jesteśmy obojętni na niegodziwość i głupotę. Za co będzie medal i Zbawienie. Bo to jest Plan Boży – żeby nie być na to obojętnym. Co każdy proboszcz potwierdzi, oraz biskup. A jak biskup, to i policja i prokurator.

    Ale Tobie nie dam buziaczka. Się nie godzi, żeby tak menszczyzna z menszczyzną w jednym łóżku! Dlatego wezwałem policję.

  285. Zasiałem dziś Amnesia Haze. Będzie jak znalazł do wspomnianej wyżej lektury 😉

    @404
    25 kwietnia o godz. 16:19

    Czy ty szukasz kogoś, kto (poza Roggerem) cię polubi?
    Tak nachalnie uwiesiłaś się Tanaki, że aż współczucie bierze.
    Miotasz się po blogach, zaczepiasz ludzi, jakbyś nie miała w domu do kogo się odezwać 🙁
    Może też coś zasiej?

  286. Tanaka
    25 kwietnia o godz. 16:23

    Powoli kolego, powoli. Jeśli ktoś tobie odsłonił fragment swojego życiorysu, to nie ulegaj złudzeniu, że wiesz już o tym ktosiu wszystko. Znasz tylko internetowy awatar, a o osobniku siedzącym po drugiej stronie nie wiesz w zasadzie nic, tylko tyle że wspomniał coś o UJ. Miej jednak na uwadze, że filozofia po UJ bynajmniej nie wyklucza też innych kwalifikacji (niekoniecznie „bożych”).

    Blog ateistów nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla naruszania poczciwego k.k. Nie straszę cię jednak ani nie grożę prokuratorem, nie poczułem się też urażony. Napomykam tylko pewien obiektywny fakt, dla lepszego naświetlenia tematu (o ile fakt prawny może być obiektywny).

  287. Tanaka
    Łolaboga Tanaczku! Tyle lat się znamy wirtualnie, a ja w ogóle nie miałam pojęcia, jaki z ciebie potwór i wytwór despotyzmu, megalomanii, niedobrości w ogólności.
    Wzięłam i przetarłam oczy ze zdumienia i nadal nie widzę przywalającego cię brzemienia twoich ciężkich przewin.
    Co do twojej domniemywanej samotności, to pozdrów swoją Piękną od mag z Warszawy.
    A na pociechę zasyłam piosenkę, ale za chwilę, bo jeszcze nie znalazłam

  288. @mag
    25 kwietnia o godz. 16:35

    Podobno potwory mają sporą moc przyciągania. Fascynują niezależnie od płci 😎

  289. 404
    25 kwietnia o godz. 16:19

    Właśnie ładnie odpowiedzialem Roggerowi co Ci klaszcze brawo, a ja też klaszczę, o czym możesz poczytać. Tam jest co trzeba i co do Ciebie.
    On może być nieco zmartwiony, bo nie będzie buziaczków, ale wiesz dlaczego.

    Co do Ciebie, miła damo wierząca w coś, ale nie w Boga Jedynego, mowisz tak:
    Mam nadzieję, że żyjesz samotnie. Widzisz, kiepsko z Tobą i jesteś niegrzeczna. Trzeba mieć nadzieję w Panu Taka jest prawidłowa nadzieja, a nie, że – w mojej samotności.
    Ale dzięki, że się starałaś, boś mnie ładnie rozbawiła z tą wiarą i tymi wizjami które z niej wynikają. Dlatego mówię: miła damo. Bo jakby nie to, to nie wiem, czy miałbym powód tak miło mówić.

    No i widzisz drugie. Tak sobie żartuję, że widzisz, bo kto jest zaślepiony zakłamany, nie widzi. Ale tak mówię, żeby było ogólnie miło. No więc widzisz to, że nie masz nic do powiedzenia w ważnej sprawie. Nic w powadze rozumu, faktów i tzw. szacunku dla rozmówcy, któremu się poważnie w poważnej spawie odpowiada. Nieładnie kłamiesz w sprawie osobności wydłubanego ze Słowa Bożego Jezuska. Nabluźniłaś Bogu Jedynemu i będą tego surowe skutki.
    Nie mając nic do powiedzenia, gadasz dzidzią z pieluszki:
    Cóż są ludzie i ludziska… jak to mądrzy mówią
    Chociaż pewnie nawet z tym się nie zgodzisz.
    Bo jak zwykle … wiesz lepiej
    Good Luck… zdecydowanie go potrzebujesz

    Cała istota tego, co masz w głowie i co jesteś w stanie rzec. Ja to rozumiem: łatwo być niegodziwcem i zakłamańcem religijnym, sporo trudniej niezakłamanym wolnomyślicielem, znawcą faktów i rzetelnym użytkownikiem głowy. Niegodziwość nie pozwala na coś więcej, niż produkujesz. „Są ludzie i ludziska..” – cenna myśl. „Chociaż pewnie się z tym nie zgodzisz..” Czemu, nie mogę się pozgadzać. No i reszta tego gaworzenia, co go nie będę powtarzał.
    Taka różnica między wolnomyślicielem i uczciwą głową, a wyznawcą. To ważne, bo wyjaśnia, kim są ludzie, a kim ludziska. Bo wyznawca się w tym całkiem gubi. Bo i gubi w pieluszkę.

  290. Tanaka
    Ponieważ jesteś człowiekiem nadmorskim to podsyłam klasykę szantową
    https://www.youtube.com/watch?v=09h6fMMK1lU
    Bardzo mnie rozbawił adresowany do ciebie zapewne mimowolny dowcip @Roggera77, który pisze:
    „Blog ateistów nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla naruszania poczciwego k.k. Nie straszę cię jednak ani nie grożę prokuratorem, nie poczułem się też urażony”.

  291. @Tobermory z 25 kwietnia o godz. 16:28

    Czy ty szukasz kogoś, kto (poza Roggerem) cię polubi?
    Tak nachalnie uwiesiłaś się Tanaki, że aż współczucie bierze.
    Miotasz się po blogach, zaczepiasz ludzi, jakbyś nie miała w domu do kogo się odezwać
    Może też coś zasiej?

    Dzięki za troskę, ale ja jestem OK.
    Nie zależy mi aż tak bardzo na tym żebym była lubiana przez wszystkich. Chociaż cieszę się jeżeli polubi mnie ktoś, kogo równiesz lubię.
    Nie czepiam się Tanaki. On wielokrotnie domagał się ode mnie odpowiedzi… więc w końcu ją dostał. Tak to czuję i dlatego tak to wyraziłam.
    Tobie co najwyżej mogę poradzić, zanim zajmiesz stanowisko w sprawie takiej jak ta tutaj… poczytaj z większą uwagą i przemyśl to co przeczytałeś.
    Oczywiście to tylko sugestia.
    Pozdrawiam

  292. Rogger77
    25 kwietnia o godz. 16:33

    Nie powoli tylko za szybko. Za szybko jak na siebie gadasz. Bo że jesteśmy koledzy, to pierwsze co słyszę. Ale nie dam się wziąć na to pochlebstwo i buziaczków i tak nie będzie. Żeby nie było Sodomki z Gomorką.

  293. mag
    25 kwietnia o godz. 16:35

    No właśnie, łolaboga i łolaboga! Sama widzisz, jak rozbawia taka śliczność nadziei @404 😀
    Dzięki, już jest wesoło, życzenia przekażę i posłucham, co dasz.

  294. 404
    25 kwietnia o godz. 16:47

    Dzięki za troskę, ale ja jestem OK.

    Nie jesteś okiej. Kłamiesz, oraz wykonujesz całą resztę niegodziwości.

  295. @Tanaka
    25 kwietnia o godz. 16:52
    Weź coś na uspokojenie

  296. mag
    25 kwietnia o godz. 16:44

    Jakbym miał teraz kubek z kawą, to bym upaćkał laptopa ze śmichu-chichu. Tak sobie żartuję z tego co zaraz powiem, więc powiem, że usiłuję dociec, ło co się temu Roggerkowi-filozofowi po UJ rozchodzi, że kk, ale nie kk, że jest urażony, ale nie jest, że blog jest ale nie jest, że strasz, ale nie straszy i tak dalej. No i że jesteśmy koledzy.

    I tak sobie dalej żartuję z tego co powiem, że zastanawia mnie bardzo w jakim stanie UJ wypuszcza absolwentów filozofii?
    Bo ja kiedyś byłem w przedszkolu i też mnie wypuścili. Może on był moim kolegą z grupy?

  297. Tanaka
    25 kwietnia o godz. 16:48

    Wyraz „kolega” ma wiele znaczeń, nie musi oznaczać tylko serdecznej zażyłości. Spytaj wbocka, on tutaj jest specjalistą od bogactwa językowego.

  298. 404
    25 kwietnia o godz. 16:54

    Dziekuję, mam kiszonego ogórka.
    Weź coś na zakłamanie i ślepotę. Oraz całą resztę.

  299. @404
    25 kwietnia o godz. 16:47

    Sorry, ale takie kilometrowe wypominki to ja z zasady przewijam. Degustujące jest takie uwieszanie się nogawek 🙁

  300. @Tobermory
    25 kwietnia o godz. 17:06

    Sorry, ale takie kilometrowe wypominki to ja z zasady przewijam. Degustujące jest takie uwieszanie się nogawek

    Jeżeli przewijasz, to na jakiej podstawie wyciągasz wnioski? i głośno je ogłaszasz?

  301. 404
    25 kwietnia o godz. 14:50

    „A jednocześnie, obrażając wiarę innych ludzi (…)”.

    Nie dotarło do Ciebie, Madam, która tu wchodzisz na ćwiczenia z kaligrafii, że to blog ateistów, nie ekumenistów ani, tym bardziej, przyjaźni polsko – radzie…tfu!…ateistyczno – katolickiej. Nie dotarło, że to nie tutejsi mięsożerni ateiści pchają się do Ciebie trawożernej się oburzać, że śmiesz na swoim podwórku żreć trawę, lecz to Ty włazisz do mięsożernych z jakże logicznymi i taktownymi kazaniami, że na swoim podwórku bezwstydnie i nietaktownie żrą mięso. Nie dotarło, więc już nie dotrze, że to Ty masz kłopoty z logiką i rozumieniem, co jest taktem, co – nietaktem. Amin.

  302. Jedni tu przychodzą, aby się zakolegować, inni – kogoś wykolegować 🙄 Chętnie szermują paragrafami, zamiast powiedzieć, czego tu szukają, co mają nadzieję znaleźć, aby ich życie stało się bogatsze, ciekawsze, nabrało sensu?
    A może wypełniają jakiś obowiązek? Zadanie? Szukają obiektu zastępczego do wyładowania frustracji życiowych, zawodowych, prywatnych?
    Jedni znajdują coś dla siebie, inni nie, ale zamiast zmienić adres, chcieliby zmienić uczestników tego blogu 🙄
    Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia…
    Zaprawdę powiadam wam, prędzej kogut przejdzie przez ucho igielne niźli wielbłąd zapieje 🙄

  303. @404
    25 kwietnia o godz. 17:16

    Jakie wnioski? 😯

  304. @wbocek
    25 kwietnia o godz. 17:22
    Ty tak dbający o kulturę języka … nie popisałeś się tym razem.
    Dlaczego uzurpujesz sobie możliwość pojawiania się na tym blogu, a jednocześnie zabraniasz tego innym. Zwłaszcza osobom, które niczego złego Tobie nie czynią?

  305. @Tobermory
    25 kwietnia o godz. 17:24

    Pełna zgoda.
    Oczywiście co do Twojego poprzedniego tekstu

  306. @404
    25 kwietnia o godz. 17:28

    Zwłaszcza osobom, które niczego złego Tobie nie czynią?
    Tu właśnie leży … pogrzebana. Uzurpujesz sobie prawo decydowania co jest dla kogoś dobre lub złe, bo katoliczka ma zawsze rację. Tym bardziej, gdy jest wśród „obcych w wierze”.
    Napiszę krótko: Obrażasz moje uczucia niereligijne, zwane czasem logiką. Nie będę się przy tym podpierać paragrafem, bo logika jest jedna, w przeciwieństwie do religii.

  307. 404
    25 kwietnia o godz. 17:28

    Każde Twoje tu wlezienie jest zmarnowaną okazją do powiedzenia czegoś poważnego, opartego na przyzwoitej wiedzy, prawdzie; dodającego wartości dyskusjom na blogu nie odejmującego. @Pombocek trafnie to nazwał: wlazłaś do nas, nie my do Ciebie. Wlazłaś, by czynić źle, zamulać bezwartościowym ględzeniem, wlazłaś, by kłamać. Kłamstwo to świadome i dobrowolne mówienie nieprawdy, co robisz seriami. Kłamiesz mówiąc, że niczego złego @Pombockowi czy innym blogowiczom, nie czynisz. Zatruwasz blog kłamstwami, żałosną i bluźnierczą nieznajomością Słowa Bożego, kłamliwymi zarzutami i oskarżeniami w sprawie religii, wyznawców i Boga Jedynego. Kłamiesz, że katolika obowiązuje druga część książeczki, a pierwsza – nie – i że słuszne jest w Obliczu Boga wydłubywanie sobie z jego Objawienia wygodnych kawałków, by odrzucać niewygodna resztę. Kłamiesz w sprawie słów Boga, pomawiasz, kręcisz. Nic rzetelnego nie jesteś w stanie powiedzieć. Najwyższy poziom, na jaki Ci się udało wleźć, to „weź coś na uspokojenie”.

  308. Rogger77
    25 kwietnia o godz. 16:33

    „Blog ateistów nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla naruszania poczciwego k.k.”.

    Dajesz plamki, Roggerze – podobnie jak dama włażąca do mordowni z pretensjami, że rzucają urwami.

    Blog w ogóle nie jest żadnym usprawiedliwieniem i nic wspólnego z usprawiedliwieniami nie ma – jest miejscem możliwie nieskrępowanej wymiany towarowej. Tu nie ma świętości, bogów jako bogów, a naruszania, rzec można, są racją jego istnienia. Więc z tym „nieusprawiedliwieniem”, „nienaruszaniem” i – uomamuniuuu! – poćciwością Krk – chyba pomyliłeś adres. Inna rzecz, że ślepy widzi, że uzależniliście się oboje z czterystaczwórką.

  309. Tobermory
    g.17:23
    Trafiłeś w sedno. Po co tu ludzie bywają.
    Zatem daremne żale…
    „Zaprawdę powiadam wam, prędzej kogut przejdzie przez ucho igielne niźli wielbłąd zapieje
    I tak czeba czymać.

  310. @Tanaka
    25 kwietnia o godz. 16:01

    Absolutnie popieram praktycznie wszystko na temat słowa bożego co napisałeś. Moja wiedza na ten temat jest wprawdzie mocno zwietrzała z powodu braku kontaktu z kk (poza kolędą, gdy podpadam u gościa moimi uwagami, choć staram się być łagodnym, aby nie zaszkodzić żonie). Podobnie jak z katolikami jest i z muzułmanami. Albo jest się wierzącym, wtedy każde słowo Koranu jest absolutną prawdą i polecenia nakazami. Nie ma czegoś takiego, jak umiarkowany muzułmanin lub katolik – to jest czarno-białe! Albo wszystko, albo nic!
    Jak mówią Rosjanie: Tertium non datur! Jeśli wierzy się w Allaha, to i niewiernych trzeba zabijać i żonę walić, gdy ma się podejrzenia, ze kiedyś może zachowa się nieładnie – bo tak pisze Bóg! Wydziobanie ze słowa bożego u katolika tego co mu odpowiada jest także oszustwem i to strasznym. Rozumiem, że ktoś wierzy lub udaje, że wierzy w to co głoszą kapłani danej religii, to jak z teoriami zamachowymi lub wiara w płaskość Ziemi. Wkurzam się dopiero, gdy usiłuje mnie zmuszać do uwierzenia. Jeśli pan Alzheimer zlikwiduje u mnie umiejętność logicznego myślenia oraz wrodzony i zawodowo niezbędny krytycyzm wobec wszelkich teorii, wtedy pogodzę się z kk, aby nie wybrzydzano na moim pogrzebie – szkoda mi bliskich. Tego głównego idiotyzmu – spowiedzi jednego grzesznika przed drugim, być może gorszym, to jednak odpada. Moim alibi w takim przypadku będzie niedomaganie organu mowy. Nie cierpię tego wymysłu kleru, bo informacja to podstawa sukcesu w różnych dziedzinach i przez wieki była źródłem bogacenia się kleru. Nieuczciwość wprowadzenia polega m. in. na tym, że wpajano mi od dziecka, że Pan Bóg wie wszystko , słyszy wszystko, zna moje myśli i uczynki, to po cholerę mam jakiemuś kretynowi odsłonić tajniki mojej duszy i to te najgorsze? Może dla przyszłego szantażu?

  311. No proszę… sprawdziły się moje najgorsze przewidywania w kwestii 404.
    Nawet jeśli to nie osoba, tylko projekt wiadomej FIRMY.

  312. wbocek
    25 kwietnia o godz. 17:44

    Wbocku, Tanaka jest zwykłym hipokrytą. Lamentuje w swoim „wstępniaku” nad naruszeniem konstytucyjnych praw przez państwo, a sam nie jest bez skazy. Niestety, wiele jego wypowiedzi można zakwalifikować jako „mowa nienawiści” z powodów wyznaniowych, której zabrania prawo. To co, jedne prawa są świętością, a inne można bez problemu naruszać, jak jemu wygodnie? Gdyby jedynie krytykował kościelną obłudę, niemoralność, pedofilię kleru, agresję i nietolerancję rydzykowców itd., podpisałbym się obiema rękami. Gdyby krytykował wierzenia w ramach normalnej i cywilizowanej dyskusji, nie miałbym nic przeciwko a i 404 też pewnie nie. Niestety jednak Tanaka w niewyszukany sposób drwi i poniża ludzi i ich wyznanie i to właśnie, jak widzę, boli 404, a i też nie jest do końca po drodze z paragrafami. Musisz wiedzieć, że nie pisałem o „poczciwym Krk”, ale o poczciwym k.k. – kodeksie karnym, którego przepis dotyczący nienawiści na tle wyznaniowym, wcześniej przytoczyłem. I dla takiego zachowania właśnie, sprzecznego z normami, nawet blog ateistów nie jest usprawiedliwieniem.

  313. @Antonius 25 kwietnia o godz. 17:49
    To nie żaden Pan Bóg „zna tajniki twojej duszy”. To kaka w tym celu wykoncypował „sakrament” spowiedzi, żeby zbierać haki na wywnętrzających się naiwnych. Pierwowzorem stalinowskiej tajnej policji była „Sodalitium Pianum” – sieć kuriewnych donosicieli, którzy wszystko widzą i wszędzie wetkną kaka-niuch. O wtyczkach węszących we wszystkich środowiskach nie muszę tu wspominać – bo je widać, słychać i czuć.

  314. @Tanaka
    25 kwietnia o godz. 17:43

    Uczepiłeś się Biblii jak rzep płota.
    W mojej wypowiedzi do Ciebie (o którą tak zabiegałeś) było kilka innych konkretnych spraw.
    To zastanawiające jak starasz się zamydlić wszystko, żeby wszyscy zapomnieli o co chodziło w nich. To Twoja stara metoda.
    Nie tylko nie wyciągnąłeś wniosków, ale brniesz dalej.
    Cytujesz (tym razem przynajmniej dosłownie) osoby, które nie potrafiły ustosunkować się do swoich problemów, a teraz korzystają z okazji i przyłączają się do nagonki.
    Zachowując się w ten sposób… jedynie potwierdzasz to, co w oryginalnym tekście do Ciebie napisałam.
    Chłodna ocena sytuacji jest korzystna, dlatego podsunęłam myśl o jakimś środku uspokajającym. Co byś się nie zaperzał.

  315. 404
    25 kwietnia o godz. 17:28

    Niestety, zachowujesz się dość standardowo: wmawiasz w moją głowę to, co wymyśliła Twoja. Nie dbam o żadną kulturę języka – zależy mi na jego rozumieniu i precyzyjnym używaniu. Kulturą to można se wstawić do flakonu – język ma człowiekowi służyć, a nie człowiek językowi. Kiedy mag czy Neferka sympatycznie wygłupiają się z językiem, bywa to przyjemność nie tylko dla nich, a ja im brawa biję. Tak samo innym niesztywniakom.

    Twój wpis, w którym kolejny raz wymyślasz jakieś zabranianie, bo przekracza Twoje możliwości rozumienie, że nikt Ci niczego nie zabrania, lecz wytykany Ci jest nietakt polegający na tym, że TY ZABRANIASZ, robiąc wśród dorosłych za przedszkolankę i wytykając ateistom na blogu ateistów to, co w państwie wyznaniowym jest racją ich intelektualnego istnienia.

  316. Kuriewne wtyczki przeczesują internet w jednym celu – żeby gruntownie się obrazić. Następnie tak gruntownie obrażone przysr.ywają się do rzekomych źródeł owej obrazy. Taktyka wypróbowana na Nergalu: potencjalni obrażeni nabyli bilety na zamknięty koncert muzyka o powszechnie znanym profilu. Podobnym magnesem jest i będzie blog ateistów – dlatego wtyczki bez kontaktu robią smród.

  317. @wbocek, @Tanaka i sp.

    Tutaj wydaje mi się powinnam zacytować słowa regulaminu używania forum, który obowiązuje w Polityce sp.

    . Każdy z użytkowników Forum zobowiązany jest do przestrzegania niniejszego Regulaminu i zasad netykiety.
    4. Dostęp do Forum, możliwość zapoznania się ze zgromadzonymi na nim wypowiedziami (dalej „Wpisy”) i zamieszczania własnych Wpisów mają wszyscy użytkownicy sieci Internet odwiedzający Serwis.
    9. Każdy użytkownik Forum zobowiązany jest do przestrzegania przepisów prawa, Regulaminu oraz zasad netykiety. Wpisy zamieszczane przez użytkowników Forum nie mogą zawierać:
    a) treści sprzecznych z prawem np. zawierających groźby, obraźliwych, naruszających godność, prywatność lub pozostałe dobra osobiste innch osób, naruszających prawa autorskie i inne dobra prawem chronione;
    b) treści sprzecznych z zasadami współżycia społecznego i z dobrymi obyczajami a w szczególności: wulgarnych, obscenicznych, nienawistnych, agresywnych, dyskryminujących i in. tego rodzaju;
    f) treści i zachowań łamiących zasady netykiety.

  318. Rogger77
    25 kwietnia o godz. 18:07

    Na gorąco. Monopolistą i najpierwszą przyczyną mowy nienawiści jest ideologia. Każda, tu: Krk. Teraz Krk zbiera, co sam zasiał. Ale że jest od urodzenia obłudny, udaje, jak PiS i jak powiedział ponoć Jezus, że nienawidzą go BEZ POWODU. Trudno znaleźć coś głupszego od nienawidzenia bez powodu. Żadne uczucie nie istnieje bez powodu.

  319. Od prawie trzech miesięcy przyglądam się rozmowom na blogu ateistów – ponieważ dzielę z jego uczestnikami materialistyczny pogląd na życie i świat. Zdumiewa mnie fakt,że pojawiają się tu osoby o zupełnie innych przekonaniach i usiłują wszczynać zupelnie niepotrzebne wymiany zdań na ten temat. Bo wprawdzie używają argumentu,że może tu pojawić się każdy,ale co ma na celu manifestowanie swoich biegunowo przeciwnych poglądów? Jeśli odrzuca mnie pojęcie jakiejkolwiek wiary,to nie idę przecież do miejsc ,gdzie ją głoszą. Jeśli rzadko zdarzają się sytuacje,że uczestniczę w rozmowach na temat wiary i niewiary – używam pewnych argumentów,które zbudowaly moje przekonania i tyle.
    Jednym z nich jest parę zdań,które w pewnym momencie stały się dla mnie ważne

    „Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie stworzone, lub Boga obdarzonego wolną wolą na podobieństwo nas samych. Nie mogę również ani też nie chcę sobie wyobrazić, że człowiek trwa dalej po fizycznej śmierci; nadzieje tą pozostawiam ludziom słabego ducha, którzy żywią ją ze strachu lub niedorzecznego egoizmu.”

    Albert Einstein

    ***

    Nie chcę absolutnie polemizować z tymi, którzy tu przychodzą i myślą inaczej. Bez obrażania kogokolwiek powiem im – kochani,wolnoć Tomku w swoim ateistycznym domku. Czy nie lepiej znaleźć blogi o charakterze religijnym i tam szukać rozmówców?

    Wtedy Tanaka i wielu innych będą mogli spokojnie pisać swoje ciekawe wstępniaki,prowadzić przeróżne pełne specyficznego humoru rozmowy,zamiast denerwować się z powodu „nieproszonych gości”

  320. A w ramach kuriewnego wykręcania kota ogonem, kaka-desant symuluje nawet kampanię o prawa kobiet. Wtyczka przys.rywa się do łajby feminizmu, wrzeszcząc: płyniemy!

    Coś jak miauki o „prawo do własnego zdania” w wykonaniu xiuncuff, czyli ludzi którzy w strukturze kaka nie mają w ogóle żadnych ludzkich praw. Ale zgnojeni przez PiS-kupa nie protestują, skądże znowu! Bo „dialog” w kaka to dialog d.y z kijem.

  321. Rogger77
    25 kwietnia o godz. 18:07

    O cholera, Roggerze, faktycznie znów wobec Ciebie dałem plamę. Tak różnie jest pisany skrót Kościoła rzymskiego, że wszystko, co choć trochę podobne od razu mi się na tym blogu z jednym się kojarzy. Pardą i winowat.

  322. @404 25 kwietnia o godz. 18:19
    No właśnie. Twoje bluzgi pod adresem Tanaki już cię kwalifikują do zbanowania.

  323. Tylko nie wampiry energetyczne z katolickim fenotypem. Łe!

  324. Porozmawiamy o „ludzkich prawach” w wersji kaka?

  325. Rogger77
    25 kwietnia o godz. 18:07

    Wbocku, Tanaka jest zwykłym hipokrytą. Lamentuje w swoim „wstępniaku” nad naruszeniem konstytucyjnych praw przez państwo, a sam nie jest bez skazy. Niestety, wiele jego wypowiedzi można zakwalifikować jako „mowa nienawiści” z powodów wyznaniowych, której zabrania prawo.

    Prawo zabrania tego i owego? Gadaj do abepe Jędraszewskiego.
    [Jarosław Makowski]:
    Mam poczucie graniczące z pewnością, że arcybiskup Jędraszewski […] tworzy nie cywilizację miłości, ale pogardy i podziału.

    Na pogardę są jakieś paragrafy, grzebiesz i wzywasz prokuratora do Jędraszewskiego.
    Coś o skazie pleciesz? Jest o tym co trzeba: kto z was jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamieniem Bez winy jesteś, że o innych coś gadasz? Ja nie jestem wyznawca, mogę sobie kamulcami rzucać, albo nie rzucać. Pan Bóg Wszechmogący walił głazami w małe dzieci, rozkwaszając je na miazgę. Ano, ale on bez winy jest, a wszystko co robi słuszne jest i sprawiedliwe, a Ty masz go naśladować. Oto Słowo Boże. Jesteś, obłudniku i hipokryto, zadowolony?

  326. Gorzkie żale kuriewnych.

  327. 404
    25 kwietnia o godz. 18:08

    Uczepiłeś się Biblii jak rzep płota.
    Kłamiesz. Biblia, czyli Słowo Boże, czyli Objawienie, jest dla Ciebie najwyższym nakazem i najwyższym Słowem. Z tego się masz rozliczać, a nie rzepem czepiać Boga do płota. Masz obowiązek mówienia Prawdy o Biblii i Wszechmogącym. Ja Ci wykazuję, że kłamiesz, dajesz fałszywe świadectwa o swoim bliźnim i popełniasz bluźnierstwa.

  328. @basia.n
    25 kwietnia o godz. 18:20
    Basia, ja rzeczy widzę podobnie do Ciebie, ale tutaj o co innego chodzi.
    Po pierwsze @tanaka rospętał znowu gadkę o Bogu i użył to jako temat zastępczy.
    Bo sprawa dotyczy tak naprawdę innych rzeczy, o których mu mówić niewygodnie.
    Przeczytaj od czego się zaczęło.
    25 kwietnia o godz. 14:50 wkleiłam naszą (moją i Tanaki) zaległą konwersację.
    Pozdrawiam

  329. Jak można w ogóle bronić instytucji, która nagminnie depcze prawa człowieka? Jak można do niej należeć? Członkowie organizacji przestępczych są przestępcami z samej racji należenia. Kaka uczynił i czyni wszystko co w jego mocy, żeby zasłużyć na miano organizacji przestępczej. Co na to sumienie dyzurnych kaka-ludkow?

  330. @Tanaka 25 kwietnia o godz. 18:31
    Dla katolika – nie tylko Biblia, ale katechizm. A z kolei nie tak dawny katechizm Benia XVI jest lekturą przerażającą i nieludzką, który stawia wymogi czyniące z człowieka pozbawioną mózgu pacynkę i niewolnika obłąkanej ideologii. Wystarczy zajrzeć, żeby się przekonać.

  331. basia.n
    25 kwietnia o godz. 18:20

    Basiu.n, jesteś tu od niedawna, a na tym blogu, gdy wstępniaki pisał Jacek Kowalczyk, a teraz – grupa autorów, dużo się działo i dzieje. Sam tytuł bloga i istnienie ludzi wolnej myśli, wiedzy, rozumu i ateizmu, ściąga religiantów, frustratów, biedne dzieci boże żyjące w wiecznym lęku niepewności, więc jak mają przed sobą ludzi wolnych, to ich lęk sięga poziomu agresji – muszą walczyć z ludźmi wolnymi i jasnymi, bo samo ich istnienie rujnuje przekonania wyznawcy co do pewności bozi, jego tzw.miłości, oraz wzbudza straszne podejrzenie, że sami, będąc wyznawcami, są zniewoleni. Muszą się zabić w sobie, walcząc zawzięcie z wolnymi o to, by być niewolnikami bozi.

    Te słowa Einsteina są mi znane, zgadzam się z przekonaniem Einsteina. Dodałbym może pewne uzupełnienie: Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który TAK i ZA TO nagradza i karze istoty przez siebie stworzone…

  332. Do abordazu ……czlonki, na 404 kije. Morgana duch nad nami, …… nawrocil heretykow. JollyRoger bandera nasza…… Szkuta nasza, koscielna, wode bierze. Pompy bracia zatkane byc moga. Do paragrafow bracia. Do paragrafow…………
    ….. . ……. …… …pompy…… …. ….. …. .
    samopaly

    prochy zamokniete
    ….amna …….. …

    „Rekopis znaleziony w wodzie”

    w zakorkowanej butelce, podczas parodniowej na blogu nieobecnosci, a nakladem sil znacznych, niniejszym opublikowany

    przez Seleuk(a)

  333. 404
    25 kwietnia o godz. 18:31

    @basia.n
    25 kwietnia o godz. 18:20
    Basia, ja rzeczy widzę podobnie do Ciebie, ale tutaj o co innego chodzi.
    Po pierwsze @tanaka rospętał znowu gadkę o Bogu i użył to jako temat zastępczy.

    Kłamiesz. To Ty mnie pomówiłaś o nienawiść wobec wyznawców, to Ty bluźnisz, to Ty kłamiesz, że katolika obowiązują jedynie niektóre kawałki Biblii.

  334. Na marginesie
    25 kwietnia o godz. 18:39

    Nawet nie katechizm.Katolik w ogóle nie ma pojęcia w co wierzy, a w co nie i nie ma pojęcia, że wierzy w wiarę. W co innego wierzy taki Jędraszewski, zawodowy biskup, czyli znawca tego, w co ma wierzyć wyznawca, a w co innego wierzy marzyciel – Jarosław Makowski, który ciągle oczy przeciera ze zdumienia, w co wierzy Jędraszewski, bo mu się zdaje, że wie, „o czym tak naprawdę mówi ewangelia”, a Jędraszewski też wie o czym ona tak naprawdę mówi, ale mówi co innego. I nie żadna „ewangelia”, ale cała niebieska książeczka pt. Objawienie.

  335. Oczywiście, nieludzki jest również Nowy Testament. Wszystkie te zalecenia, żeby mieć w nienawiści własną rodzinę i siebie samego – zachowały się w nim pomimo instytucjonalnego parcia na udawaną pokojowość i niekonfrontatywność, bez których nie byłoby możliwe głoszenie w Cesarstwie Rzymskim „nauki” przypisywanej gloryfikowanemu przestępcy, skazanego wyrokiem sądu za rebelią i bunt przeciwko władzy – bo ukrzyżowanie było karą zastrzeżoną przez Rzymian dla buntowników.

    Pracowicie ucharakteryzowano przestępcę na baranka, ale szminka gdzieniegdzie się rozmywa – i wyziera standardowy monoteistyczny fanatyzm.

  336. @Rogger77
    25 kwietnia o godz. 18:07
    Gdyby jedynie krytykował kościelną obłudę, niemoralność, pedofilię kleru, agresję i nietolerancję rydzykowców itd., podpisałbym się obiema rękami. Gdyby krytykował wierzenia w ramach normalnej i cywilizowanej dyskusji, nie miałbym nic przeciwko a i 404 też pewnie nie

    Dobrze mnie zrozumiałeś.
    Dorzucę jeszcze raz, że oprócz tego chodziło mi jeszcze o kilka innych spraw.
    Między innymi nie podoba mi się traktowanie kobiet z góry, lekceważąco, itd. Wytknęłam mu to już w pierwszym zdaniu. Tu zdecydowanie widzę hipokryzję. Bo nawet wstępniak napisało #Metoo.
    Ale przypuszczam, zwłaszcza w tym kontekście, że tylko dla potrzeby chwilowego zaistnienia i poklasku, że niby taki postępowy.
    Bo na przykład jak odebrać inną sprawę. Zgłosił propozycję otworzenia „kącika anumlika”. Wszyscy poparli. Gospodarz poszedł na rękę.
    I co?
    Nawet ani razu tam się nie wpisał. Nie zawracał sobie już tym głowy.
    Wszystko dla chwilowego poklasku

  337. @Tanaka 25 kwietnia o godz. 18:47
    Bo wyznawca nie myśli, tylko słyszy to, co chce słyszeć. Ciekawe, czy dyżurne wtyczki podejmą teraz rzeczową rozmowę na temat treści swojej „wiary”. Co ja mówię, rzeczową? Nie są zdolni.

  338. Tanako, jak mogłeś, nie wpisałeś się do kącika!
    No i taki wstyd, że doprawdy masz babo placek.

  339. To już nie cenzura, a blogowy IPN 🙄
    Oj, Tanaka, Tanaka 🙁 Rzucasz pomysł, a potem sam go nie realizujesz?! Cóś podobnego 🙄
    Lustracja wszystko na światło dzienne wywlecze.
    Potrzebne ci były jakieś pomysły? Może lepiej zasiej co?
    Tak się tu zmotywowałem, że dosiałem jeszcze Lemon Haze, Super Silver Haze i… Kalashnikovą 😎 Tak jest, wszystkie feminizowane i może nie będzie samców.
    O rezultatach doniosę latem.

  340. Nie mozna zajmowac tematami pobocznymi. Krytyka pedofilii koscielnej, niemoralnosci kleru, nietolerancji, wlazenia w majtki, wlazenia w teoretycznie swieckie panstwo etc, etc jest tematem pobocznym. Przypomina krytyke manualu printera firmy… co printery produkuje masowo. Ma o monopolu na produkcje wyobrazenie.

    Tu o firme chodzi, KorporacjeKatolicka, CEO z zarzadem i lokalne filie. Potrzebe uzywania ich printera. Pal diabli ich manuale. Na przemial.

    pzdr Seleuk

  341. 404, Rogger77

    A może jakiś bardziej neutralny poznawczo temat Z WASZEJ inicjatywy, zamiast tych personalności? Bo przekomarzanki są łatwe jako nieskomplikowane „A ty? A ty?” Są odnoszeniem się do tego, co zapiał zapiewajło. Samemu zapiać – ooo to już coś.

  342. Ale wesoly dzien dzisiaj mamy.

    Religiant w wersji zenskiej genderowej katolickiej, o nicku numerycznym parzystym, naparza sie z @Tanaka.

    Wspomniana przez @pombocka mozliwosc przyjazni ateistyczno/katolickiej, nostalgicznie mi przypomniala czasy Gierka i towarzyszy partyjnych i bezpartyjnych. Smiechem parsknalem i niestety moment nie byl najlepszy bo akurat kawe lykalem… Po parsknieciu dlugo czyscic musialem…

    Juz juz chcialem wolac o niekarmienie trolli, gdy sie pojawil @seleuk|os| z listem znalezionym w zalanej woda butelce i zdanie zmienilem. bo dla takich cudnych cudownosci warto zniesc niewygode naparzanki z religiantami .

    pozdrowka dla naparzajacych sie i dla komentujacych z boczku
    ~l.

  343. zza kałuży
    25 kwietnia o godz. 6:59

    „In Poland, it is now a crime to speak of “Polish death camps,” even though there were hundreds of Nazi death camps in Poland carrying out the Holocaust.”
    ‚http://www.toledoblade.com/Editorials/2018/04/22/Americans-increasingly-ignorant-to-realities-of-Holocaust.html
    „Niech mi ***** ktoś pokaże jeden nazistowski obóz śmierci jaki kiedykolwiek działał w Polsce… Czy to jest tak trudno napisać, że wtedy Polska była okupowana? Że Auschwitz leżał w ówczesnych Niemczech? A inne obozy w jakimś gubernatorstwie?”

    Nazistowskie obozy smierci o ktorych mowa w wiekszosci lezaly na terenach Polski przedwojennej czy nawet dzisiejszej. Owszem, w latach 1939-45, na terenach przedwojennej Polski trwala okupacja hitlerowsko-sowiecka. Nie przeszkadzalo to jednakze nawet samym Niemcom czy Rosjanom zeby czasem te tereny nazywac, w jezyku skrotowym czy potocznym: Polen, Polsza. Co niektorym sie jeszcze i dzisiaj zdarza. Szczegolnie gdy dzisiaj jest to faktycznie Polska.

    A w ogole to IPN-ska jurysdykcja karalno-wiezienna sie nie rozciaga na Niemcy, Rosje czy Ameryke. Ba, ona nawet sie nie rozciaga na sama Polske!

    Wiec z ta swoja upierdliwoscia domagania sie od obcokrajowcow czystosci jezykowej, w sprawie „polskich” obozow nazistowskich, mozesz im wszystkim naskoczyc

  344. @ 404
    Jedno trzeba Pani/Panu przyznać – doskonały nick.

  345. Kojarzy się jednoznacznie 😉

  346. Antonius
    25 kwietnia o godz. 17:49

    Oczywiście, że tak – nie ma żadnych „umiarkowanych katolików” czy podobnych w umiarkowaniu muzułmanów. Ani żadnych innych od jedynego bozi.
    Taki „umiarkowany”, samym swoim umarkowaniem bluźni Bogu. Czyta sobie taki umiarkowany osobiste słowa bozi, który chwali się w niezmierzonej pysze tym, jak morduje ludzi, a osobliwie z największą przyjemnością najsłabszych – kobiety i dzieci. Nakazuje Izraelitom wymordować wszelkie okoliczne plemiona, ukraść mienie pomordowanych, zabrać ich bydło, oszczędzić trochę kobiet, ale tylko dziewic i do tego młodych, bo Pawłowicz Krystyna odpada – żeby Izraelici, po szale mordu, mogli je sobie pogwałcić i w ten sposób się zrelaksować .Dzieci nakazuje kraść, po wymordowaniu ich rodziców i wszystkich krewnych (z wyjątkiem dziewiczych siostrzyczek, które sobie mordercy będą gwałcić latami, jak Fritzl) i przeflancowywać na niewolników. I tak dalej i tak bez końca.
    Psychika skrajnego egotyka, buzującego pychą, kompulsywnego mordercy powodowanego chorą seksualnością, gwałciciela i pedofila jest u „dobrego Boga” absolutna. Ale to przecież Absolutne Dobro! I – uwaga – Absolutna Miłość Boża do człowieka. Tak jest!
    „Umiarkowany”, jak się o tym dowie, może się tym przerazić. Może mu się coś zacząć nie zgadzać: Bóg jest taki, a jednocześnie twierdzi, że jedyna moralność, uczciwość i wszelkie cnoty pochodzą wyłącznie od niego, a reszta to sługi Szatana? O, cholera, coś tu jest nie tak z tym Bogiem. Coś mi się tu bardzo nie podoba
    Tak jednak może powiedzieć tylko wtedy, gdy ma w sobie własne, autonomiczne, a w każdym razie nie pochodzące od Boga poczucie moralne. Dowodzi w ten sposób tego, że człowiek, ta mała i ułomna istota, ma lepszą moralność, większą wrażliwość i większą oraz autentyczna miłość w sobie. I tym samym strąca z piedestału Boga. Ale robiąc to, bluźni mu. Nie ma więc żadnych „umiarkowanych” wyznawców, choćby się im zdawało, że są dalej wyznawcami. Ci wyznawcy może coś jeszcze wyznają, ale nie Objawienie. Nie są wyznawcami Boga.

  347. @Jacek Kowalczyk
    25 kwietnia o godz. 19:07

    Dziękuję

  348. @Tobermory
    25 kwietnia o godz. 19:08

    A z czym się Tobie kojarzy?

  349. 404
    25 kwietnia o godz. 18:49

    Kacik Anumlika, to Parnas jest.

    MAlo kto i malo co dostapic moze zaszczytu znalezienia sie tam. Pokornymi bedac tu na blogu sie produkujemy z naszymi produkcjami poetycznymi. Jesli ktoras z produkcji amatorskich wzniesie sie na poziom parnasowy to dostopic moze zaszczytu przeniesienia do Parnasu.

    Nawet poetyczny wstepniak „Byl sobie raz narodek” choc powszechnie doceniony jak do tej pory nie zostal zaszczycony awansem do Kacika Anumlika. Moze jak przejdzie probe czasu dostapi?

    Bo o jakosc trzeba dbac jak o zrenice oka. Prosze @404…

    ~l.

  350. 404
    25 kwietnia o godz. 18:49

    Między innymi nie podoba mi się traktowanie kobiet z góry, lekceważąco, itd. Wytknęłam mu to już w pierwszym zdaniu. Tu zdecydowanie widzę hipokryzję.

    wytknęłaś w pierwszym zdaniu? Świetnie – złamałaś więc VIII Przykazanie Boże: nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. Ja nie traktuję z góry kobiet za to, że są kobietami. Traktuję je z dołu, czego wielokrotnie daję świadectwo, w tym i we wstępniaku #MeToo, będąc ich sojusznikiem, bo są poniżone, a ja sobie nie życzę tego ani od facetów, ani od kleru, bo sobie życzę, żeby miały wszelkie równe prawa jako ludzie, a nie przedmioty męskich rządów i zniewolenia. Bez względu na płeć, jak kto kłamie, daje fałszywe świadectwa, pomawia, opluskwia, zasłania się religia i Bogiem, którym manipuluje, by pomawiać o rzekome napaści na spotworniałego Boga i jego zakłamanych wyznawców – należy się stanowcza i adekwatna reakcja. To jest słuszne i sprawiedliwe. Kłamiesz, więc mówię – kłamiesz. A ponieważ zrobiłaś to już wielokrotnie, całymi seriami, z wolnej woli i świadomie, kłamstwo przestaje być izolowanym kłamstwem, ale staje się cechą osoby. Jesteś KŁAMCĄ. To już Twoja cecha.

  351. Errata do …

    lonefather
    25 kwietnia o godz. 19:19

    Zapomnialem powstawiac w odpowiednich miejscach, wiec podrzucam do pwstawiania garsc przecinkow:

    ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

    ~l.

  352. Tobermory
    25 kwietnia o godz. 19:00

    Podeślij kilka cwietów. Hihi.

  353. lonefather
    25 kwietnia o godz. 19:03

    Eeee, tam, zaraz naparza. Naparzać się można, gdy się jest w tej samej lidze.

  354. @Tanaka
    25 kwietnia o godz. 19:10

    Skoro tak już przywarłeś do Starego Testamentu, to dlaczego nie potępiasz obrzezania chłopców w imię wiary. Moim zdaniem to jest okropne, żeby niemowlę, a właściwie noworodka kaleczyć, nie dając mu żadnej szansy obrony własnego ciała.
    Te rzeczy są nieodwracalne. Nie rozumiem, jak świeckie państwo może pozwalać na takie rzeczy. Potępiamy zachowania podobne w krajach, które uznajemy za niecywilizowane… a tutaj? przymykamy oczy.
    Jeżeli któś świadomie, będąc dorosłym chce sobie coś wyciąć… Wolna droga, ale bezbronnemu maleństwu?? to jest horror.
    A Ciebie to nie rusza. Dlaczego?

  355. Z „gory” niedobrze…

    Z „dolu” tez nie najlepiej

    ROWNO … po prostu rowno, jak rowne, czesto rowniejsze … kobiety traktuje. Co i calej reszcie podpowiadam, jako jedynie sluszne.

    pozdrowka dla traktujacych rowno
    ~l.

  356. Na marginesie
    25 kwietnia o godz. 18:54

    Pamiętasz tu choć jednego religianta, który by coś mądrego i niekłamliwego o swojej wierze powiedział i sensownie dyskutował?

  357. lonefather
    25 kwietnia o godz. 19:28

    „Z dołu” – dobrze, bo to pomoc i sojusz w tym, żeby wreszcie było RÓWNO.

  358. Tanaka
    25 kwietnia o godz. 19:27

    No to nieladnie, nieladnie ! Tak bic lezacego i kwiczacego jak Ty bijesz nieszczesna @404?

    pozdrowka
    ~l.

  359. Tobermory – 17:23

    „Jedni znajdują coś dla siebie, inni nie, ale zamiast zmienić adres, chcieliby zmienić uczestników tego blogu Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia…
    Zaprawdę powiadam wam, prędzej kogut przejdzie przez ucho igielne niźli wielbłąd zapieje ”

    A co , nie zapieje? To moze chociaz cos ladnego powie?

    https://i.ytimg.com/vi/G65Cj7PTEVM/maxresdefault.jpg

    W przeciwienstwie do innych dyskutujacych zwierzatek

  360. Tanaka
    25 kwietnia o godz. 19:31

    Spotkalem pare „bogin” co oczekiwaly, ze z „dolu” sie je potraktuje. Niemniej to perwersja zawsze z tego „od dolu” wychodzila. Ale w detale sie nie bede wdawal.

    pozdrowka
    ~l.

  361. @Tanaka
    25 kwietnia o godz. 19:22

    Myślę, że Ty już nawet nie odróżniaszcyw ilizowanych słów od obelg.
    Nazywasz mnie „kłamcą”, bez żadnych skrupułów, bez chwili zastanowienia.
    To dla Ciebie nic chyba nie znaczy. Jedynie to tylko wyraża Twoją wściekłą niemoc.
    Gdybym była lepszą osobą, to może nawet bym współczuła

  362. Proponuje chwilke oddechu i popatrzenie na start rakiety, ktora z kosmodromu w Plesetsku ma wyniesc na orbite satelite Europejskiej Agencji Kosmicznej.

    Start bedzie za kilka minut i popatzrec mozna tu:

    https://www.space.com/17933-nasa-television-webcasts-live-space-tv.html?utm_source=notification

    pozdrowka
    ~l.

  363. 404
    25 kwietnia o godz. 19:35

    Klamca jest klamca, poniewarz klamie. Klamiesz w tym co piszesz, wiec sie nie obruszaj, ze jestes klamca nazywana.

    Jesli uwazasz, ze nie klamiesz, to zwyczajnie udowodnij, ze to co piszesz to nie sa klamstwa.

    Udowodnisz, to moesz byc pewna, ze @Tanaka odszczeka, czyli przyzna Tobie racje…

    Ale klopot masz w tym, ze same twierdzenia NIE WYSTARCZA … DOWOD JEST KONIECZNY !!!!

    Bez dowodu nie da rady. Niestety….

    Bo tu na blogu ateistycznym sama wiara w cos nam nie wysyarcza. Dowod jest konieczny.

    Nie udowodnisz. Bedziesz i pozotaniesz KLAMCA.

    ~l.

  364. @lonefather
    25 kwietnia o godz. 19:19

    Chyba moment powstania „kącika anumlika” przeoczyłeś.
    To jest miejsce poświęcone TYLKO anumlikowi.
    Wpisując się tam dorzucasz wyszukane przez siebie anumlikowe wypowiedzi/wierszyki z archiwum
    Napewno nie chodzi w tym wypadku o własną twórczość.

  365. @Tanaka 25 kwietnia o godz. 19:29

    Ja ich od dawna nazywam cyborgami.
    Pod czołem myślą nieskażonym nie ma w ogóle żadnej treści.
    Kuriewny Error 404 – pisz na Berdyczów.

  366. .
    .
    9 m kilkanascie sek do startu…

    ~l.

  367. Ale numer !!!!

    Ten ESA satelita bedzie na orbite wyniesiony przez przerobiona rakiete wojskowa SS19…

    ~l.

  368. ESA satelita ma dolaczyc do programu europejskiego COPERNICUS…

    w tej chwili start oglada 8,5 tys ludzi

    ~l.

  369. Tanaka
    25 kwietnia o godz. 18:43

    Odowiedziałeś agentce: „to Ty kłamiesz, że katolika obowiązują jedynie niektóre kawałki Biblii”.

    Gdzieś koło 2000. roku zetknąłem się po raz pierwszy z takim właśnie postawieniem sprawy, kiedy próbowałem do niedawna świetnej koleżance, ale już wpadającej dzięki bożej łasce w przedśmiertną dewocję uzmysławiać jak ostatni jołop (kto co kiedy uzmysłowił dewotce?!), że prowizorycznie ulepiony z ludzkich kawałków Bóg Jahwe to najdzikszy dzikus, głupi chiromanta, sztukmistrz i sadysta. Powiedziała, że tak samo myśli, ale Stary Testament to zbiór jakichś legend i nie jej bajka – ona pochodzi prosto od Jezusa.
    – A Jezus – mówię – pochodzi prosto od dzikusa.
    – E tam. Mój Bóg jest miłością, jest dobry, sprawiedliwy, cierpliwy, wybaczający, za dobre wynagradza, za złe karze.
    – Albo karze, albo wybacza.
    – Proście, a będzie wam dane – i wybaczanie, i karanie.
    – Jasne.

    Słowem, straciłem koleżankę, bo coraz bardziej już nie było o czym gadać. A takich niepokalanych straceń doznałem może z pięć. Nie wiem, czy to gender, czy Latający Holender, ale coś w tym jest, że wniebosięszykujące damy oddzielają Syna od Ojca i same decydują, kto jest Bóg. Ale czy tylko damy? Przecież i polski Kościół bliżej Jezusa i Marii siaduje, a nie bliżej Ojca. Może Ty, Tanako, wyklarujesz detalicznie, co się z boskimi osobami dzieje, skoro już tylko dwójca – i to jaka. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Zawsze Dziewica.

  370. 404
    25 kwietnia o godz. 19:47

    No i widzisz, ze wiesz lepiej.

    ~l.

    ps Kacik Anumlika bedzie martwy, tylko jego dzielkami wypelniony. Zywy pozostanie napelniany nwoscia produkcji blogowej, do czego sam @anumlik i zachecal i prowokowal… Nie pojmujac tego, nic nie wiesz i niczego o anumliku nie rozumiesz.

  371. Polecial Sentinel A3…

    Przyznam sie, ze ogladam starty rakiet, zalogowe i bez i ogarnia mnie podobna nostalgia, jak kiedys, gdy bedac dzeckiem ogladalem statki port opuszczajace …

    Uczucia calkiem podobne mam.

    pozdrowka
    ~l.

  372. Tanaka
    25 kwietnia o godz. 18:27

    Zapewniam cię, że pod pseudonimem Rogger77 nie kryje się osoba o nazwisku Jędraszewski, więc jeśli masz jakieś pretensje do rzeczonego Jędraszewskiego – kieruj je do Jędraszewskiego, nie do Roggera77. A prawa obowiązany jest przestrzegać bezwzględnie każdy, czy Jędraszewski, czy Pierniczewski, czy to na blogu ateistów czy filatelistów.

    wbocek
    25 kwietnia o godz. 19:02

    Mógłbym coś pisać z własnej inicjatywy, ale mi się nie chce. Wolę się poprzekomarzać.

  373. To jest blog „Listy Ateistow” co „prawa bozi(ow)” maja za toapapier.

    To jak przechodzenie ma czerwonym swietle. Przepis cywilny i Racjonalny. Przechodzisz na czerwonym swietle, rozjechany bedziesz albo mandat (obraza majestatu). Czasem uda przejsc na czerwone. Ale Racjonalnosc czuwa. Zabobon i neoZabobon musi byc rozjechany. Rachunek prawdopodobienstwa. Pieski, kotki i swinki morskie na smyczy przechodza przejscie. Rozumku u nich niewiele.

    seleuk

  374. seleuk|os|
    25 kwietnia o godz. 20:30

    Dotyczy rowniez jezdzacych na „na religijnym pijaku” S.

  375. Przejmująca grecka pieśń o mamie i przejmujące wykonanie. Nie rozumiem z niej ani słowa prócz „mama”. I nie trzeba.

    https://www.youtube.com/watch?v=YRBjGVmmx7k

  376. Na marginesie
    25 kwietnia o godz. 19:48

    ” Kuriewny Error 404 – pisz na Berdyczów.”

    Kuriewny? Ja cos takiego widze w Error 404

    Many organizations use 404 error pages as an opportunity to inject humor into what may otherwise be a serious website. For example, Metro UK shows a polar bear on a skateboard, and the web development agency Left Logic has a simple drawing program.

    During the 2015 UK General election campaign the main political parties all used their 404 pages to either take aim at political opponents or show relevant policies to potential supporters.

    Wiec nick 404 to humor i polityka. To stad zapewne Gospodarz wylapali doskonałosc nick. Ten Gospodarz. Oni wszystko wylapywujo

    Wujek Gie czeka, w ordynku szczesliwy, na dokonanie odpowiednich uslug tlumaczych. Jesli ktos by takowych potrzebowal.

  377. wbocek
    25 kwietnia o godz. 19:57

    Taż niepokalana katoliczka, od chrztu słyszała i ksiądz na religii gadał jak najęty tysiące razy, wykuć kazał i rozliczał, jak bozia gadał: to syn mój umiłowany, jego słuchajcie. Ojciec się do syna przyznaje, ale katoliczce na nic to. Ale trzeba przyznać i to, że Jezusek w ogóle mało gada o ojcu, a jak co powie, to że przyszedł wypełniać – wolę ojca – a nie ją zmieniać, więc pozmieniał tak, że Kowalska katoliczka już nic nie rozumie z tego i nie wie, czy nie jest aby Malinowska, w dodatku buddystka.
    Tego nie da się wytłumaczyć prawidłowemu katolikowi, bo on jest buddysta, zielonoświątkowiec, kalwinista, ortodoks, mormon, jehowita, muzułmanin, hinduista i animista w jednym. I sobie dobiera, jak szal do ładności koszmarnie wyznawczych ubranek niedzielnych, albo wedle chandry czy wygranego kompletu garnków za 4 tysiące wartych złotych 9,99, kto on dzisiaj jest, w ogóle nie mając pojęcia – kim jest. Poza tym, że cokolwiek wybierze – zawsze jest niewolnikiem.
    To się nazywa „wolna wola” i dlatego każdy katolik tak okropnie grzeszy.

  378. seleuk|os|
    25 kwietnia o godz. 20:30
    To jest blog „Listy Ateistow” co „prawa bozi(ow)” maja za toapapier.
    ——————————-

    Czytając niektóre z dzisiejszych wpisów mam wrażenie, że raczej „Listy Masochistów”…:)

  379. wbocek
    25 kwietnia o godz. 21:03

    Faktycznie, piękne i poruszające. To popularna piosenka, spiewana przez różnych wykonawców i w różnych aranżacjach.

    Skoro lubisz greckie brzmienia, może spodoba Ci się coś, co Ci zaraz zaproponuję – parę Vagelis i Irene Papas. Ja jestem wyznawcą obojga.

    https://www.youtube.com/watch?v=Aq1hodbSDkg

    https://www.youtube.com/watch?v=Kn157uf4LXI

    https://www.youtube.com/watch?v=YpfgBjdlgHs

    https://www.youtube.com/watch?v=V6zkGMbJ1L8

    A teraz coś nieco lżejszego, a też fajnego. Ta sama para i boski głos mężczyźniany – Roussos.

    https://www.youtube.com/watch?v=ulTmdYQLhBQ

    Ciekaw jestem, co o tym sądzisz.

  380. Taieri
    25 kwietnia o godz. 21:14

    Moze…

    Ja z BDSM nic nie mam wspolne. Pewniak.

    pzdr Seleukos

  381. Na marginesie
    25 kwietnia o godz. 19:48

    Niewątpliwym cyborgiem był zdezerterowany. Ale zasuwał; automat nie do zdarcia.

  382. lonefather
    25 kwietnia o godz. 19:38

    Właśnie wskoczyłem, słucham i się gapię, ale jeszcze nie zdążyłem wyłapać, czy już się start odbył? Bo gadają tak, jakby jeszcze nie.

  383. 404
    25 kwietnia o godz. 19:35

    Kłamiesz. Starannie wyjaśnilem, co jest kłamstwem i czym się kłamstwo różni od kłamcy. Kłamałaś wielkokrotnie w sprawie Biblii, katolika i tak dalej, co Ci wykazywałem. Teraz znowu skłamałaś. JESTEŚ KŁAMCĄ.
    Nic tego nie zmieni, dopóki będziesz w tym trwać.

  384. Tanaka
    25 kwietnia o godz. 18:41

    Twoje uzupełnienie – „Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który TAK i ZA TO nagradza i karze istoty przez siebie stworzone…” absolutnie trafne !

    Wiesz – kiedy dawno temu ‚brałam pod lupę” wszystkie te naiwne bajeczki,którymi karmiono nas od dzieciństwa,kiedyś zatrzymałam się na fakcie „stworzenia” dwojga ludzi i obdarzenia ich zdolnością prokreacji.
    Wszechpotężny polecił się mnożyć,ale ponieważ było ich tylko dwoje …..wobec tego następne pokolenia zaczęły się rodzić ze związków kazirodczych,które przecież potem stały się przestępstwem i są zabronione . A nauka wykazała jasno,że dzieci urodzone z rodziców o bliskim stopniu pokrewieństwa rodzą się bardzo często z ciężkimi wrodzonymi wadami. Czyżby Wszechwiedzący o tym nie wiedział,lub nie wpadł na lepszy pomysł ??? I tak można by skomentować każdą z tych „opowieści dziwnej treści”. Na blogu ateistów nikomu o tym nie trzeba mówić. A z innymi nie ma sensu na te tematy rozmawiać 🙂

  385. 404
    25 kwietnia o godz. 19:27

    Skoro tak już przywarłeś do Starego Testamentu, to dlaczego nie potępiasz obrzezania chłopców w imię wiary. Moim zdaniem to jest okropne, żeby niemowlę, a właściwie noworodka kaleczyć, nie dając mu żadnej szansy obrony własnego ciała.

    Zapytam Cię grzecznie i elegancko: do szczętu durna jesteś?
    Sama widzisz – elegancja. Jak na takie pogwarki. Dostałaś ode mnie dowody na morderczość Boga, a Ty się mnie czepiasz o to, że wśród tych draństw nie wymieniłem obrzezania, które jest drobiażdżkiem wobec rzek krwi i flaków jakie bozia z ludzi wypuszcza?
    Masz w sobie nieustające porażenie umysłu cynizmem i obrzydliwą chorobę moralności, która jest katolicka, więc mroczna i nędzna: ja potępiam i odrzucam Boga Biblii w całości, a Ty się nurzasz w hipokryzji katolickiej, która kłamie, że tylko Jezusek ją obowiązuje i łkasz fałszywie nad napletkami, gdy Twój Bóg morduje w całości i ma z tego wielka radochę oraz nakazuje naśladować.

  386. Dla przemilej panny Krysi, turnus 3:
    https://www.youtube.com/watch?v=_PVjcIO4MT4
    S.

  387. basia.n
    25 kwietnia o godz. 21:29

    To co mówisz jest – oczywiście – trafną konstatacją, ale w wersji lajt. Kazirodztwo kazirodztwem, tu zachodzi znacznie poważniejszy przypadek – jak mówi Kloss.
    Wyjaśniam, po kolei:
    Adam, ulepiony z gliny, był glinianą bryłą i niczym więcej. Może – Golemem. Tak? Noooo..nieee.., przecież Adam był pierwszym człowiekiem! Aha, jak był, to był. Dobra. znaczy się -miał geny Adama, tak? Brawooooo…, tak jest!
    Skoro tak jest, to idźmy dalej: Adam sobie zasnął, bo był czeguś zmęczony, a Pan Bóg wyjął mu żebro i zrobił Ewę, tak? No tak, tak, jak własnie było!
    Jk było, to było, idźmy dalej: Ewa z żebra Adama jakie miała geny? Eeeee…., eeeee…..
    No, nie eeee.., tylko mowicie, jak było. Skoro z żebra Adama, to miała takie same gedny jak Adam, czy inne? Nooooo…, jak Adam.
    Prawidłowo. Teraz wyciągnijmy z tego wnioski: Ewa była taką Ewą, że była tożsama z Adamem, choć była Ewą, więc była Adamem. Adam, będąc Adamem był jednocześnie Ewą – geny identyczne.
    No to kim byli synkowie Adama i Ewy? Od kogo wzięli geny? Noooo…, noooo……,eeeeee – no od Adama i Ewy….
    Tak jest – nikogo innego do wzięcia nie było. Mamy więc już cztery osoby z identycznymi genami. Adam był Ewą, co już wiemy i był też swooimi synami – co jest pewną nowością. Ewa była Adamem i swoimi synkami. Abel był też Kainem, a Kain – Ablem, oraz obaj byli i Ewą i Adamem. Ich dzieci – to samo. I tak dalej.
    Ale Ewa nie mogła być Adamem ani Kainem, ani Ablem, bo oni byli faceci, a ona – kobieta. Nie da się inaczej – muszą być różne geny. I ile rozmnażamy się przez seks, a nie podział. Jak bakterie: jest bakteria mamusia będąca tatusiem i dzieli się na dwoje dzieci – identycznych jak mamusia z tatusiem równocześnie.
    No i dobrze bozia gadał – że Ewa z żebra – też podział. Ale zaraz, a po co seks, nagość i rodzenie w bólu – czym bozia tylko Ewę pokarał, choć i Adam zeżarł śliwkę z drzewa? I po co Nołe po parze źwierzątek na Arkę, skoro kobieta-żyrafa była mężczyzną-żyrafą i przez podział, więc jedna sztuka starczy?
    My jesteśmy bakterie, ja jestem Adam, co zrozumiałe ale i Ewa, co niezrozumiałe, ale nic nie szkodzi: jest to ściśle logiczne i naukowe. Ty jesteś mną, Adamem, Ewą i tak dalej oraz własnymi dziećmi i praprawnukami, po wieczność. A po co ma co być zrozumiałe dla wyznawcy?
    I dlatego wszyscy wyznawcy trzymają się za rączki i ładnie się kręcą w kółeczku, ślicznie śpiewają i się kochają: kto siebie kocha, kocha wszystkich, bo wszyscy są nim. To jest dosyć łatwe.

    I dlatego Święty Ojciec Święty, na pytanie o stosunek religii do wiary powtarzał: w tym coś jest.
    Tak jest!

  388. Tanaka
    25 kwietnia o godz. 21:55
    basia.n
    25 kwietnia o godz. 21:29

    Pardon, przedostatnie zdanie powinno brzmieć tak:
    I dlatego Święty Ojciec Święty, na pytanie o stosunek religii do NAUKI powtarzał: w tym coś jest.

  389. Lilith, Lilith…

    dobranoc Seleuk

  390. O napletkach dwa slowa.

    Gdy w 1989 roku po raz pierwszy przylecialem do USA to sie zatrzymalem u odwiecznych przyjaciol swoich. Zwyklych katolikow, zeby nie bylo …

    Po latach nie widzenia sie i pozostawania w kontakcie listowo/kartkowym i bardzo sporadycznych telefonach i po pierwszym nagadaniu sie ogolnym przeszlismy do nas samych i spraw rodzinnych, to ku swemu zaskoczeniu dowiedzialem sie, ze wlasnie, czyli dzien przed moim przylotem, obrzezali swojego synka, urodzonego kilka tygodni wczesniej.

    Bedac zacofancem ze srodkowej z komunistycznej Europy zapytalem sie o cos dla mnie oczywistego, czyli o to czy zmienili wyznanie na Judaizm?

    Nie skad ! – odpowiedzieli

    I wyjasnili, ze obrzezanie jest obecnie w NY najmodniejszym zabiegiem HIGIENICZNYM …

    Zdebialem ! Doslownie zdebialem tak, ze az zaniemowilem… Gdy sie ze zdebienia otrzasnalem, sie zapytalem:

    OK. Ale wyjasnijcie mi to. Bo o ile pamietam, to obrzezanie chlopcow bylo i jest w Judaizmie znakiem przymierza z Jahwe. Co bylo religijnym wzmocnieniem, wlasnie higienicznego wskazania, bo dzieki obrzezaniu zmniejszyla sie liczba infekcji i zapalen czlonka w warunkach pustynnego braku wody i problemow higienicznych… z brakiem rzeczonym zwiazanych.

    I uslyszalem, ze dokladnie to samo jest przyczyna mody na obrzezanie, ktora promuja najwieksze autorytety, wlasnie po to, zeby ograniczyc liczbe infekcji …

    pozdrowka dla obrzezanych i nieobrzezanych inaczej utrzymujacych higiene czlonka
    ~l.

  391. Tanaka
    25 kwietnia o godz. 21:34

    Im więcej to dziecko – bo widzę, że dziecko – powie, tym więcej będzie auto – da – fe. Nie nowości, bo repertuar już raczej wyczerpała. Lecz dobrze z wieczora, by się lepiej spało i dobrze jest z rana, by się pamiętało. Uszyskie rybki mają slipki ciuralla, ciuralla la. Wyszło, że pospolita szczypawka udająca, że coś ma do powiedzenia i coś rozumie. Kakawo? Nagle na tle dzikiego Absolutu, napletek jej w oko wpadł!

    Tanaczku, dziękuję za piosenkowe dla mnie nowości. Ale, wybacz, muszę powiedzieć otwarcie: wprawdzie chodziłem do szkoły muzycznej roczek ze skrzypcami i lubilem kiedyś spiewać, ale nie jestem od stu lat ani milośnikiem, ani kolekcjonerem, ani nawet amatorem jakichkolwiek muzyk. Kiedyś miałem latami w głowie tylko grecką i dalej mam, ale nie tak zaawansowaną muzycznie, jak mi łaskawie podsunąłeś. Zwykłe sentymentalne pieśni z buzuki. Nie analizuję tych pieśni – wczuwam się w skalisto-morski świat, który je wydał i bardzo mocno przeżywam. Tak jak przeżywają Grecy, którzy i płakać potrafią, śpiewając, i śpiewać, płacząc, i słuchać jak nikt na świecie nie słucha.

  392. basia.n
    25 kwietnia o godz. 21:29

    Podjęłaś bardzo ciekawy wątek, ale zauważ jedną rzecz, którą w ferworze ideologicznym mało kto zauważa. Komentujesz bardzo stary tekst, sprzed tysiącleci, z zamierzchłych czasów, o których dzisiaj mamy bardzo mało wiedzy – tylko jakieś urywki, fragmenty informacji o starożytnych cywilizacjach i mitologiach. Tekst ten to krótka kosmologiczna historia o stworzeniu świata, wielokrotnie tłumaczona z języka który od wieków był praktycznie martwy, nie zawsze wiernie, o ile miarodajne tłumaczenie tych enigmatycznych zapisów jest w ogóle możliwe. Weźmy pierwsze zdanie, po hebrajsku brzmi ono mniej więcej tak: „Bereszit Bara Elohim et Haszemaim Wet Harec”. Tłumaczenie „na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” jest tylko swobodną interpretacją, bo właściwie do końca nie wiadomo co znaczy „Bereszit” i czy faktycznie „początek”, czy może raczej „pierwszy” albo „podstawowy”. Słowo „Bara”, które ogólnie tłumaczy się jako „stworzyć”, w dokładniejszym tłumaczeniu może oznaczać „ustanowić granicę” albo „stworzyć pustą przestrzeń”. To samo dotyczy wszystkich kolejnych słów, warto np. zauważyć, że „Elohim” to liczba mnoga, prawidłowo należałoby chyba więc tłumaczyć jako „Bogowie” a nie „Bóg”. Tak samo ze stworzeniem człowieka, krótki tekst na ten temat jest wieloznaczny i może być różnie rozumiany, w dokładnym tłumaczeniu nie chodzi o „mężczyznę i niewiastę”, ale „mężczyzno-niewiastę” albo „człowieka o twarzy męskiej i żeńskiej”.

    Dlatego jak czytam rozmaite wypowiedzi na temat Adama i Ewy, stworzenia świata i człowieka w siedem dni itd., to chciałoby się zapytać: czy aby na pewno, o wielki znawco Pisma, wiesz co mówisz i o czym? Bo w większości wypadków jest to mocno wątpliwe i zdradza zwykłą ignorancję.

  393. lonefather
    25 kwietnia o godz. 22:04

    „Sytuacje” mialem niehigieniczna. Rozmowa o higienie na zakonczenie byla, ale nie w NY. W Örebro. To sie zpytalem „a cobys powiedziala, jakbym koniec jezyka mial uciety”.
    Takie przekomarzanki…

    Definitywnie dobranoc Seleuk, jutro mam z syryjczykami i Syryjkami

  394. Napletki, lomatkiboskie i insze religijne fantazmaty odstawmy gdzie ich miejsce, czyli co najmniej na bok i niezaleznie od tego czy macie niebo pogodne, czy zachmurzone w gwiazdy sobie popatrzmy. A konkretnie na gwiazdy naszej wlasnej galaktyki, czyli Drogi Mlecznej.

    Dzis, czyli 25 Kwietnia Europejska Agencja Kosmiczna, czyli ESA, z okazji Berlinskiego Air Show, udostepnila zawierajaca 1,7 miliarda gwiazd, mape naszej galaktyki w 3D. Kazda gwiazda jest „zmapowana”, czyli ma zbadane i podane odleglosc, jasnosc i inne parametry wazne dla naukowcow.

    Ale jest rowniez dostepna dla kazdego i mozna ja sobie zobaczyc i podziwiac dla siebie samego. W tym celu najlepiej jest pogasic w pokoju wszystkie swiatla i go dodatkowo zaciemnic, tak zeby widziec wszystkie, czyli i te najslabiej swiecace gwiazdy.

    Link do mapy jest na stronie:

    https://www.space.com/40406-gaia-release-color-milky-way-map.html?utm_source=notification

    A ja na dzis koncze, spadam, zmywam sie, znikam i ide podziwiac.

    pozdrowka
    ~l.

  395. @22:12

    „Bara = poczatek.”

    Bara bara moja stara
    Dzieckow bedzie
    Co niemiara

  396. Rogger77
    25 kwietnia o godz. 22:12

    Ani pisatych, ani języka w początkach życia na ziemi raczej nie było, więc tyle jest warte piśmidło o początkach, co Okudżawy żołnierz paierowy. A językoznawcze dywagacje mogą dotyczyć wyłącznie języka, którym starożytni wymyślali początki, a nie samych początków, które i za sto tysięcy lat będą tylko domysłem.

  397. – Rabbi, how much do you charge for a circumcision?
    – Not much. I get to keep the tips

  398. lonefather
    25 kwietnia o godz. 22:04

    Nie dziwię sie, że zaniemówiłeś. Poza innymi powodami, jest i taki, że ci katolicy to są Żydzi, choć nie mają o tym pojęcia, ale katolicy w ogóle nie są od tego, żeby mieć pojęcie.

    Zrobili to bo to NAJMODNIEJSZE , OBECNIE w Njujorku. Szok! Z powodu mody okaleczyli, pozbawili części siebie, w istocie zgwałcili – własne dziecko! Bo oni wierzą w modę i Njujork!
    I wierzą w higienę! Oto powody.
    A propos higieny: nie na darmo bozia, tfu! – ewolucja – wymyślila napletek: on chroni a nie gwarantuje brak higieiny, choroby i niemożność przekazania genów. Wystarczy przez chwilę popatrzeć na własnego psa. On jest mądrzejszy od nas.
    Brak higieny wymyślił i zagwarantował Bóg Wszechmogący. On uznał, że dbanie o własne ciało, interesowanie się jego zdrowiem, czyszczenie się, mycie, lubienie swojego ciała, dobre się z nim czucie i odczytywanie jedności ciała z psyche to coś obrzydliwego, odrażającego i grzesznego. Odmówił nam swobody dbania o higienę, w której napletek nie przeszkadza w niczym. „Położył nieprzyjaźń” – używając jego słów – między nami i naszymi ciałami. Kazał się nam ich wstydzić i brzydzić nimi. Kazał nam przyjąć jego obsesje przeciwseksualne. Co widać po klerze i prawidłowych wyznawcach.
    Doprawdy, z jakiejkolwiek strony się człowiek weźmie za niebieską książeczkę czyli Słowo Boże – zaraz trafia na jakąś potworność.

  399. Orteq
    25 kwietnia o godz. 22:41

    Śmieszne po obrzydliwość

  400. lonefather
    25 kwietnia o godz. 22:29

    No i dzięki, bo taka mapa to pycha.

  401. wbocek
    25 kwietnia o godz. 22:38

    Wbocku, ja tylko a propos tych różnych wymądrzań, co to niby nie jest w Piśmie napisane i jakie to durne. Najpierw chyba jednak warto zapoznać się, co rzeczywiście jest tam napisane, a potem wyrażać jakieś opinie na ten temat. Albo nie zapoznawać się, ale też i nie gadać niedorzeczności.

    Jeśli chodzi o początki, czy my tak naprawdę wiemy, co było w początkach życia na ziemi? Wszystko to tylko domysły, spekulacje, hipotezy, mitologie, włącznie ze współczesną nauką, która tworzy niesamowite wizje dawnych eonów, a za 100-200 lat mogą się pojawić nowe hipotezy i teorie i wszystkie nasze dzisiejsze mądrości okażą się tylko kolejną mitologią. Ciągle chyba aktualne pozostaje „wiem że nic nie wiem” Sokratesa, który ponoć był najmądrzejszy ze wszystkich. Dobranoc.

  402. wbocek
    25 kwietnia o godz. 22:11

    Pombocku, moją ciekawość Twojej opinii zaspokoiłeś. A, że muzyki nie słuchasz, też jasne. W tym, co zaproponowałem, nie tyle jest muzyka (choć przecież jest) – ja to tak odbieram – ale kosmos. Taki jest Vangelis, a Irene Papas ten kosmos napełnia swoim głosem. Ja tego nie bardzo słucham jako muzyki, ale wchodzę w ten wszechświat i po nim płynę. Dlatego jestem wyznawca.
    Nie wiem, czy znasz Irene Papas. Jako dosyć młoda jeszcze aktorka grała w wielkim klasyku – ‚Działa Nawarony’.

    Napletek wygrywa z Absolutem – trafnie to ująłeś. Ślepota, głuchota, ignorancja, porażenie rozumu i poczucia moralnego nie ma u wyznawcy granicy. Smutny jest obraz takiego odrzucenia siebie.

  403. Mam nadzieję, że żyjesz samotnie.

    czy życie w pojedynkę, samotnie to w ogólnym pojęciu jakaś kara (boska?) za czyny niemiłe tejże bozi?
    a może zazdrość lekko zżera, bo w domu marudny chłop/baba i tylko by obslugi chciał?
    Życie jako dopust (boży?)….
    Lepiej być samemu, niż z byle kim, z byle kawałkiem marynarki, nudnym i paskudnym…
    … ech…uparcie i skrycie , och życie, kocham cie, kocham cię nad życie….

  404. Tanaka panial, pod 22:42. Te napiwki od razu wyjasniaja wszystko. Ale ze obrzydliwosc? Chyba przesada jakas. Zupelnie jak w dysputach z pania Error404. Przesada i czepianie sie drobiazgow. No ale kazdy lubi co lubi gdy sie czubi

  405. Rogger77
    25 kwietnia o godz. 22:47

    Opowiastki,gdybania, rozwadniania, mieszanie pojęć jakie tu przedstawiasz są nie na temat i bezwartościowe, bo mowa o religii. Biblia jest Słowem Bożym. Ściśle, absolutnie, in extenso i dosłownie. Za tą ścisłość i absolutną dokłaność zapisania Słowa Bożego chrześcijanie się przez grube setki lat potępiali, ekskomunikowali i mordowali wzajemnie. Każdy przecinek, i każda kropka, każda spacja i punkt atramentu, albo skrobaka ma znaczenie absolutne, dla poznania Słowa Bożego.
    To co opowiadasz ma znaczenie gdy mówimy o nauce, racjonalności i faktach, a nie banialukach nie o Słowie Bożym. I nie ma żadnych „alegorii” ,”metafor” i tak dalej. To może sobie każdy odgadywać jak chce i każdy może sobie wybierać,co dla niego jest metaforą, a co nie jest. Nie ma chcenia, nie ma zgadywania, wybierania, nie ma tego, że ten tak, a inny – siak to sobie rozumie, więc nie rozumie Słowa Bożego. Jest Słowo Boże, integralne, kompletne, jedyne takie i dosłowną oraz całkowitą Prawdą. Z tego się nie żartuje.

  406. Orteq
    25 kwietnia o godz. 23:02

    Aha, że te tipy? No, niech będzie, że nie żadna obrzydliwość, ale Słońce Karpat.. Weźmy taką świętą Teresę z Avilla: brała urżnięty napletek Jezuska w usta, ssała, ciamkała, żuła i i czuła niewypowiedziane szczęście. Następnie napletek Jezuska połykała. A jak już został połknięty i w żołądk wziął się za napletek kwas żołądkowy, to szybciutko-szybciutko, żeby się nie rozpuścił, na Sposób Cudowny – jak mówił Święty Ojciec Święty – wracał jej do ust. No i święta Teresa znowu ssała, żuła,ciamkała i tak dalej, oraz była przeszczęśliwa, no i połykala. A następnie, na Sposób Cudowny.. no i święta Teresa znowu była przeszczęśliwa ze swoim ukochanym Jezuskiem pod postacią napletka.
    No więc rację to Ty masz: nie obrzydliwe, ale nawet pyszniejsze od kaszanki. I jakie praktycznie: taki cykl zamknięty. A głupkom i niedowiarkom się zdaje, że nie mozna jednocześnie mieć jabłko i je zeżreć. Jak ktoś nie umie tak jednocześnie z jabłkiem, powinien się przerzucić na napletek Jezusa. Będzie zadowolony, a nawet uwierzy.

  407. Tanaka
    25 kwietnia o godz. 23:02

    Tak dla jasności, nie pisałem o żadnych alegoriach i metaforach, tylko o konkretnych problemach z rozumieniem i tłumaczeniem antycznego tekstu. A jak on był na przestrzeni wieków interpretowany, czego się w nim doszukiwano i do jakich niecnych celów wykorzystywano – to już zupełnie inny temat.

  408. Tanaka – 23:12

    „A głupkom i niedowiarkom się zdaje, że nie mozna jednocześnie mieć jabłko i je zeżreć. ”

    Jablko? A nie bylo to ciastko? Chiacho, moze?

    Bo ze nie sliwka rajska do na mur Nołe

  409. mag
    24 kwietnia o godz. 23:41
    Taieri
    24 kwietnia o godz. 23:11
    Na marginesie
    24 kwietnia o godz. 23:44

    Nie znam się, ale sie wypowiedziałam.
    na marginesie:
    Na temat prądów ani mru, mru…. nawet tego w kontakcie
    pombocku:
    Zasłużyłam na tytuł „Matka Konstancja Flisactwa Polskiego „?
    przyznam: tytuł bardzo imponujący i solidnie połechtał moją próżność.
    Która ostatnio ucierpiała z powodu nieumiejętności wdrożenia jakiegoś telefonu właśnie zakupionego i nadgryzionego. Czyli zsynchronizowania telefonu z kompem.

    @mag
    dziekuję serdecznie za Ciche wsparcie. Bardzo przydatne.

  410. Boże Głupców! Ale rąbanka…

  411. Zadziwiające. Żeby jedna osoba o prowokacyjnym nicku 404 wywołała aż tyle negatywnych emocji.
    @Tanaka wkurw… i zdecydowanie konfrontacyjny – toż w głowie się nie mieści!
    Tanaczku, nie poznaję i proszęż – take it easy!
    Nawiązując do westchnienia @Konstancji:
    „… ech…uparcie i skrycie , och życie, kocham cie, kocham cię nad życie….”
    polecam do odsłuchania na dobrą dobranoc
    https://www.youtube.com/watch?v=vyp9pIoC-gY

  412. Oraz slonina kaszanka. Zaczyna się więc sielanka. On objął ją w pół, Ona gruba jak wół, Bo pod paltem schowana rąbanka. Spod serca kap, kap, Słonina i schab, Do tego dwa balerony. Gdy on się zachwyca, Wypada polędwica, I (w)bocek nieosolony

  413. @Orteq 25 kwietnia o godz. 21:05
    Napisałam: „Kuriewny Error 404 – pisz na Berdyczów.”

    Ty podkładasz pod mój tekst własną meandryczną interpretację, dodatkowo kojarząc go arbitralnie z Gospodarzem i namolną internautką, która uczepiła się Tanaki.

    Znaczenie moich słów jest o wiele prostsze.
    kod błędu 404 wskazuje na to, że klient (np. przeglądarka internetowa) jest w stanie komunikować się z serwerem, ale ten nie może znaleźć żądanego pliku, lub jest on skonfigurowany w taki sposób, aby nie spełnić żądania i nie wyświetlać informacji dlaczego.

    Inaczej mówiąc, kod 404 oznacza brak treści i przede wszystkim brak łączności. 404 to wtyczka bez kontaktu. Dodatkowo, Słowo „kuriewny” odnosi się do kurii, bo to kurie sterują kaka-propagandą, rozsyłając aggentów po internecie.

    Nie odnoszę się w żaden sposób do komentarza Gospodarza ani jego, jak suponujesz „mądrości”. Mógł mieć na myśli, np. „czterdzieści i cztery”, czyli proroctwo mesjańskie. Nie wiem, nie wnikam i nie o to mi chodziło.

  414. @konstancja 25 kwietnia o godz. 23:26
    🙂 🙂 🙂

  415. Tanaka
    25 kwietnia o godz. 21:55

    Takie wywody bardzo do mnie przemawiają 🙂 🙂

    Jak to dobrze,że my tu na blogu możemy się zdrowo się pośmiać przy okazji tych wszystkich opowiastek.

    Natomiast zupełnie nie ma powodu do śmiechu,kiedy się obserwuje na codzień do czego to doprowadza w w społeczeństwach….

  416. @Rogger77 25 kwietnia o godz. 23:14

    Wywlekasz tu zatęchłe mundrości z kaka-kursu dla początkujących katechetów.
    Teraz opowiedz o „alegorycznym” i „metaforycznym” znaczeniu ukrzyżowania i zmartwychwstania.

    Bo przecież nikt rozsądny nie bierze tych rzeczy dosłownie.

  417. Zaczalem od tego, z emamy dzis na blogu „Ale wesoly dzien”…

    I tak sie sklada, ze zakoncze „Ale wesoly dzien byl dzis na blogu.”

    Koncze bo na takie cus sie natknalem, czyli polska szajba religijna:

    Tytul z GW:

    Komunie: Polacy oszaleli. W Gliwicach pod kościół podjechała limuzyna, a to nie koniec
    jch 25.04.2018 10:08

    Więcej: http://buzz.gazeta.pl/buzz/7,156947,23316969,komunie-polacy-oszaleli-w-gliwicach-pod-kosciol-podjechala.html#TRNajCzytSST

    pozdrowka
    ~l.

  418. @Rogger77 25 kwietnia o godz. 22:47

    Jeśli chodzi o początki, czy my tak naprawdę wiemy, co było w początkach życia na ziemi?

    Otóż to właśnie. A czy my tak naprawdę wiemy, czy istniał jakiś rabbi imieniem Jezus?
    Historia antyczna, niestety, milczy na ten temat.

  419. Rogger77
    25 kwietnia o godz. 23:14

    Zanim @Tanaka sie za Ciebie zabierze, o ile bedzie sie mu chcialo, to cos ci zdradze.

    Otoz tekst, ktorego jest niesposob zrozumiec bez specjalnego tlumaczenia, nazywa sie BELKOTEM, ewentualnie MAJACZENIEM.

    Cale fixum dyrdum religijne, oparte na tlumaczeniu i interpretacji belkotu i majaczen, jest warta funta klakow.

    ~l.

    ps Bez odbioru, bo rade jaka dalem, dalem z nikla nadzieja, ze moze jednak …. sie ockniesz. Bo uwazam, ze zawsze nalezy dac szanse.

  420. @Na marginesie
    25 kwietnia o godz. 23:54
    Istniał, istniał. Kółko rybackie założył.

  421. A Palikot chyba zglupial. Biedroniowi i Nowackiej radzi, zeby do PO wstapili…

    Zaby ich tam Schetyna zniszczyl, lub zeby ich Kaczynski wykonczyl, gdy sie zabierze za wykonczene PO?

    Ech Palikot…

    pozdrowka
    ~l.

  422. @Ewa-Joanna 25 kwietnia o godz. 23:59
    Raczej ten mityczny rabbi jest tylko zlepkiem różnych przekazów, obliczonych wyłącznie na indoktrynację, poza tym literacko wtórnych, bo wzorowanych na żydowskich opowieściach o ludowych roztropkach-cudotwórcach.

  423. Rogger77
    25 kwietnia o godz. 22:12

    Wprawdzie na ten temat wypowiedział się już wcześniej Tanaka,ale i ja chciałabym to potwierdzić.
    Bo widzisz – ta cała księga genesis była i jest cytowana „od zawsze” dosłownie. Bez wspominania o jakiejkolwiek przenośni przez całe chrześcijaństwo, nie tylko kk. A przecież wiemy ,wiemy,że to opowieść ze starego testamentu – więc „starsi bracia” też tak dokladnie to rozumieją:) Nie zapominajmy też,że ” młodsi bracia” muzułmanie też są w ich wierzeniu dziećmi Adama i Ewy. Oni wszyscy zgodnym chórem podkreślają,że wszystko to,co co stoi w świętych księgach jest świętą prawdą. We wszelkich wiarach nie ma miejsca na jakiekolwiek metafory ,czy dyskusje. Jest tylko aksjomat.

    Odpowiedziałam Ci na wpis,ale tej rozmowy dalej ciągnąć nie będę – bo to przecież nie ma sensu,przy zasadniczych różnicach w poglądach.

  424. wbocek
    25 kwietnia o godz. 22:38

    „dywagacje mogą dotyczyć wyłącznie języka, którym starożytni wymyślali początki, a nie samych początków, które i za sto tysięcy lat będą tylko domysłem.”

    Chyba odbiegasz odrobina od Darwina. On swoje domysly obrocil w teorie, ktora zamacila troche w swiecie zapoczatkowanym prawda objawiona niby ‚stworzenia”.

    Tam jest okreslony, w ogromnym przyblizeniu, czas poczatkow zycia, oraz poczatkow homo sapiensow. Miejsce tych poczatkow naszych tez zostalo namierzone: srodkowa Afryka.

    To dlatego Kibic pisal swoje teksty w „Kulisach”, wiele lat temu, z duza doza prawdopodobienstwa: czarne dzieci sie mogly narodzic w srodkowym PRL jako nastepstwo genetyczne. A nie jako zadne tam nastepstwo bzykania mlodej i bialej polskiej pani profesor przez czarnego studenta z Afryki.

    Jakos tak zapadla mi w pamieci ta owczesna chaltura Urbanowa. Bo on mial wtedy szlaban z Mysiej. Wiec pisal pod kilkoma ksywami. Jedna z nich byl Kibic. Chlop musial z czegos zyc. I laskawy system mu na to pozwalal

  425. @Na marginesie
    26 kwietnia o godz. 0:06
    W każdych opowieściach jest ziarenko prawdy. W żydowskich szczególnie, bo to niegłupi narodek. Podstawa takiego twierdzenia?
    – Zakazy i nakazy żywieniowe i higieniczne pasujące do tamtych czasów i miejsca, choc głupie ( i to nie do końca) w czasach wspólczesnych. Ale robić z tego religię? Bleee…

  426. @Ewa-Joanna 26 kwietnia o godz. 0:13

    Jasne – ziarenko prawdy. W starożytnym Rzymie na terenach okupowanych (takich jak Judea) masowo krzyżowano buntowników przeciwko rzymskiej władzy. Było ich wielu. Wylęgarnią napalonych oszołomów była zwłaszcza Galilea, prowincja, w której znajdowała się wioska Nazaret. Trupy ukrzyżowanych zrzucano do zbiorowych ziemnych mogił lub po prostu pozostawiano do zjedzenia dla psów, szakali i czego tam jeszcze. Tyle ziarno prawdy. Z kolei kamienny grób, do którego wsadzono zdjete z krzyza ciało skazańca, to czysta fantazja. Fantazja konieczna, bo jak wcisnąć naiwnym „zmartwychwstanie”, jeśli ciałem pożywiły się pieski?

  427. @basia.n 26 kwietnia o godz. 0:07

    Kaka usiłuje mataczyć, wciskając ludziom „metaforyczne znaczenie” tam gdzie się da, czyli na przykład w opowieściach o początkach życia na ziemi. Tym sposobem usiłuje nadać bajędom jakieś pozory faktów. Szkopuł w tym, że dla nich dogmatem jest rzeczywiste „wejście Boga w historię”, co ich zmusza do wkroczenia w sferę faktów. I tu zaczyna się kociokwik, bo dla tych „faktów” oczywiście nie ma oparcia.

  428. @Na marginesie
    26 kwietnia o godz. 0:26
    Rozsypać po pustyni środki przeczyszczające?

  429. @Ewa-Joanna 26 kwietnia o godz. 0:34
    Ale musiałyby być zjadliwe 🙂

  430. @tejot 25 kwietnia o godz. 10:51
    Nikomu to nie przeszkadza (ani wożonym, ani wożącym) dopóty nie zdarzy się jakaś wywrotka z utonięciem.
    Czasami mi się wydaje, że mentanościowo USA są podobne. Ale tylko w połowie. Tzn. Amerykanie raczej coś najpierw zrobia a dopiero potem zaplanują. Mają tutaj bardzo dużą gotowość do wybaczenia pierwszych błędów.

    Ale jak coś się spieprzy, a spieprzy się prędzej czy później, to wtedy zaczyna się tutaj prawniczy cyrk z odszkodowaniami. I to jest ta druga, chyba jeszcze brakująca w Polsce część. Sfora prawników napadnie i jak uda się im cos zasądzić to biorą 1/3 dla siebie. Nic dziwnego zatem że wymusza to poprawę w wielu dziedzinach. Skoro firma samochodowa wiedziała że jakiś d*perel mógł spowodować wypadek ale <podjęła świadomą decyzję nie zmieniania niczego to walnijmy ją nie jakimś milionem dolców odszkodowania (plus minus straconymi zarobkami martwego już człowieka) tylko 200 milionami. Dlaczego? Bo milion dla Forda to pikuś, I żeby taki Ford zmienił swoje zachowanie to trzeba go walnąć 200 milionami. Albo i wiecej.

    Producenci papierosów w sprawach, w których byli sądzeni z oskarżenia poszczególnych stanów amerykańskich (koszta leczenia mieszkańców stanu, etc.), przegrywali i sądy zasądzały od nich po kilka MILIARDÓW dolarów.

    Wszyscy prawnicy ze zwycięskiego zespołu kupowali sobie potem po prywatnym samolocie…
    1/3 z 3 miliardów do podziału na kilku prawników to dalej setki melonów na łebka…

    Oczywiście ten system rodzi tez patologie. Lekarzom ubezpieczenia od spraw o błędy lekarskie rosną w górę. Wielu z nich płaci same roczne składki (w najbardziej „atrakcyjnych specjalnościach”) tych ubezpieczeń w wysokości dobrej inżynierskiej pensji.

    Nie dziwota zatem, że przyczynia się to do wzrostu kosztów wszystkiego, w jakikolwiek sposób stykającego się z medycyną. Kabelek zasilający komputer kosztuje 2 dolce ale taki dla szpitalnego monitora musi mieć zamontowanych 5 filtrów przeciwzakłóceniowych, 3 razy grubsze przewody, 5 razy grubsza izolację, po bezpieczniku na każdym końcu, musi byc pomalowany w jakiejś dzikie kolory i mieć przylepione 2 wielgachne ulotki zalaminowane w plastik, ostrzegające cię o niebezpieczeństwie porażenia prądem w wypadku włożenia tego kabla do płynącej lawy ze świeżo wybuchniętego wulkanu.

    Cena tego kabelka to jest 99.99 dolca ale żaden producent i tak ci go nie sprzeda bez podpisania przez ciebie 100-stronicowej umowy zwalniającej owego producenta od jakiejkolwiek odpowiedzialności.
    Ewentualnie bez zobowiązania się na piśmie, że nigdy go nie użyjesz do niczego związanego z leczeniem ludzi.

    Troche koloryzuję, ale tylko trochę.

  431. Obrzezanie…
    Medycyna popiera w przypadku stulejki (phimosis), inne uzasadnienia są dyskusyjne. Po obejrzeniu „Sex and the City” dowiedziałem się, że w Ameryce standardy estetyczne mogą dominować nad względami higienicznymi. Kto by chciał być kojarzony z shar pei? 🙄

    http://www.petguide.com/wp-content/uploads/2013/02/shar-pei.jpg

    Z punktu widzenia biologicznego napletek jest normalnym, ochronnym, potrzebnym i funkcjonującym organem.

  432. Kiedyś – ale ostrzegam, że w tej historyjce występuje prawdziwa amerykańska baptystka, przy której polskie mohery, rydzykowe dewoty to są rozpustnice-ladacznice, otóż kiedyś taka pani obajśniła mnie, że:

    „w USA obrzezanie wszystkich chłopców, nie tylko Żydów, stało się popularne w czasie drugiej wojny światowej. Wtedy naziści szukali Żydów wśród pojmanych amerykańskich jeńców sprawdzając który z tych jeńców był obrzezany i aby zrobić na złość nazistom i aby solidaryzować się z Żydami wszyscy Amerykańscy rodzice decydowali się na obrzezanie sowich nowonarodzonych synów”.

  433. „aby zrobić na złość nazistom i aby solidaryzować się z Żydami wszyscy Amerykańscy rodzice decydowali się na obrzezanie sowich nowonarodzonych synów”

    Czyli takie: „I’m a Berliner – I’m a Jew”. Akt solidarnosci z atakowanymi mniejszosciami przez ciemne sily wiekszosci. Byloby to prawda gdyby bylo prawda. Bo bylo zupelnie, podobno, odwrotnie.

    Po wojnie odwrot od obrzadku obrzezania zaczal postepowac w wielu krajach. Czy tam chodzilo o brak solidarnosci z Zydami czy o co innego, niekoniecznie jest jasne. Faktem jest, iz nie tylko nie-Zydzi amerykanscy odchodza od tego zabiegu niby higienicznego. Sami Zydzi, szczegolnie nie ortodoksyjni, zarzucaja ten proceder.

    Co robia muzulmanie w tej samej sprawie ostatnio, nie wiadomo. Bo ze ci byli na rowni z Zydami jesli chodzilo o rytualny obrzadek obrzezania, to fakt powszechnie znany

  434. https://www.nytimes.com/2017/07/25/well/family/cutting-out-the-bris.html

    „Jewish parents argue against circumcision for both medical and social reasons. Some discuss keeping babies’ “natural” bodies intact and raise questions about preventable pain and trauma. Others see circumcision as an outdated practice.”

    Nikt nic nie chce mowic o muzulmanach. I o ich praktykach obrzezaniowych. Moze dlatego, ze fanatycy tacy np. z ISIS, obrzezywuja nie napletki tylko glowy? Niewiernych glowy?

  435. @zza kałuży
    26 kwietnia o godz. 4:28

    Ładna bajeczka 😉 Amerykańskim jeńcom w oflagach i stalagach od razu robiło się raźniej na takie wieści z ojczyzny.

    Prawda o przyczynach nadzwyczajnej popularności obrzezania w USA wygląda nieco inaczej.
    Choć religijni rzezacy obcinali napletki od tysięcy lat, to praktyka medyczna w tej dziedzinie datuje się na koniec XIX wieku czyli czasy, kiedy przyczyny większości chorób były jeszcze mało znane i rozumiane. Niektórzy lekarze w Anglii i USA dochodzili do wniosku, że od epilepsji po obłęd – przyczyn należy szukać w nadmiernym napięciu – u kobiet macicy (histeria), u mężczyzn – stulejka – stan, w którym nadmiernie napięty napletek utrudnia normalne funkcjonowanie. Usuniemy napletek, a wraz z nim ustąpią przepuklina i szaleństwo.
    Epidemiolodzy amerykańscy zajęli się też pytaniem, dlaczego Żydzi żyją dłużej niż inne grupy ludności. Wprawdzie niższy odsetek chorób zakaźnych, jak kiła czy gruźlica, mógł wynikać z mniej licznych kontaktów seksualnych z nie-Żydami, ale niektórzy dopatrywali się lepszego zdrowia w fakcie bycia obrzezanym.
    Wraz z wynalezieniem lepszych metod znieczulających i rosnącej dbałości o antyseptykę, a co za tym idzie zmniejszeniem liczby zakażeń szpitalnych, wzrosła też popularność interwencji chirurgicznych wszelkiego rodzaju.
    Lekarze zaczęli zalecać usunięcie napletka w ramach rutyny okołoporodowej. Procedura ta nie tylko zapobiegała stulejce, ale uważano też, że ​​obrzezany penis jest bardziej higieniczny i mniej kuszący do masturbacji.
    Obrzezany penis szybko stał się znakiem rozpoznawczym dobrego pochodzenia, higieny i zamożności.

    Również w Wielkiej Brytanii obrzezanie stało się nawykiem klas wyższych, w tym rodziny królewskiej. Każdy, kto mógł sobie pozwolić na urodzenie dziecka przy pomocy lekarza, a nie akuszerki, chętnie słuchał najnowszej porady naukowej.

    W Wielkiej Brytanii jednak zmieniło się to szybko wraz z uruchomieniem publicznej służby National Health Service w 1948 roku. Ponieważ lekarze brytyjscy nie mogli się zgodzić, że obrzezanie jest konieczne, praktyka ta nie została objęta ubezpieczeniem. I nagle okazało się, że zabieg uznany za niekonieczny przez medyków, nie jest też wart płacenia zań prywatnie. Wskaźniki obrzezania spadły w szybkim tempie.

    W Ameryce zaś wraz z powojennym boomem powstało mnóstwo miejsc pracy, a pracodawcy zabiegający o pracowników wabili ubezpieczeniem zdrowotnym, które zwykle obejmowało też obrzezanie. Rosnąca liczba Amerykanów mogła nagle pozwolić sobie na poród w szpitalach, gdzie obrzezanie oferowano już rutynowo.
    W ten sposób umocniła się praktyka, w której beznapletkowi ojcowie i lekarze utwierdzali się w wierze, że jest to też najlepsze dla ich synów. Jak szczepienie.
    Procedura okazała się też niezwykle opłacalna dla pediatrów, którzy przy cenie 150-200 dolarów za zabieg są w stanie wykonać 4-5 operacji w ciągu godziny.

    Zauważa się też, że ​​ponieważ większość amerykańskich lekarzy jest obrzezana i pracuje w miejscach, w których operacja ta jest częsta, częściej szukają oni powodów do poparcia tej praktyki, niż ją kwestionują.

    Jako że procedura obrzezania dotyka spraw głęboko osobistych, a dyskusje o genitaliach są w USA dziedziną niemalże tabu, tylko nieliczni rozmawiają na temat sensu tego okaleczenia. Mężczyźni nie znający życia z napletkiem nie mają pojęcia, co by mieli opłakiwać 🙄

    Tymczasem badania populacyjne w Danii, gdzie ogromna większość chłopców jest nieobrzezana, wykazały, iż chirurgiczne interwencje w kwestii napletka są medycznie uzasadnione u mniej niż pół procenta duńskich chłopców.
    W Polsce wyniki byłyby przypuszczalnie podobne.

  436. @Orteq
    26 kwietnia o godz. 6:29

    Muzułmanie raczej praktykują obrzezanie chłopców w wieku około 12 lat.

  437. Toby, 6:39

    No bo to wynika z okrutnosci muzulmanow. 12 lat wieku i zabrac chlopakowi napletek. Ten ktorego on juz uzywal w celach prokreacyjnych ze swoja 11-letnia partnerka. Dziecko z tego wyszlo. Jakie bedzie nastepne dziecko? Wyprodukowane bez napletka? Czy DNA sie nie zmieni czasem?

    A po glowe, a wiec po wiecej niz po napletek Putina, tez juz siegaja

    https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/isis-behead-russian-intelligence-officer-video-evgeny-petrenko-syria-putin-execution-propaganda-a7725661.html

    ” ‚ Ten idiota uwierzył obietnicom swojego państwa, że go nie porzuci, jeśli on zostanie schwytany’, powiedział Petrenko, zanim został ścięty przez rosyjskojęzycznego bojownika Isis.’ ”

    Czy po takim czyms Putin moze sobie pozwolic na wypchniecie go z Syrii przez lies damned lies Tereske May?

  438. Toby – 6:35

    tys tez jedyny. Jak Tanaka.

    Ciekawe czy znajdzie sie kto sie odwazy podwazyc twoj faktologiczny wyklad? Ja sie nie odwazam

  439. Orygialnie bylo:

    Lies, damned lies, and statistics.

    Az nastapilo:

    Lies, damned lies, statistics and Brexit.

    Co, po ataku na Syrie , zaowocowalo naturalna progresja:

    Lies, damned lies, statistics, Brexit and Theresa May

    I, na koniec, szczytem

    https://www.zerohedge.com/sites/default/files/inline-images/2018.03.11mayputin.JPG

    Lies, damned lies, statistics, Brexit, Theresa May and pust’ wsiegda budiet Putin

  440. May jest mlodsza od Putina o 4 lata. Wiek 61 lat jest wiekiem jak najbardziej produktywnym. Trump np. wyprodukowal syna Barrona w tym wieku. Jesli nie o rok pozniej. Lub wczesniej. Podczas gdy May moze sobie zafundowac in vitro w swoim mlodym wieku.

    Rozchodzi sie o kontynuacje koligacji rodow krolewskich Rosji i UK. Putin-May. May – Putin. Zapomnijmy o Windsorach i o Romanowych.

    Fascynujace sa te statystyki. Nie wszyscy, niestety, wiedzo dlaczego

  441. @Tanaka wczoraj 21:59

    Chyba nie pojęliśmy zamysłu boziowego, kiedy ulepił Adama z gliny , a potem z tego samego kawałka gliny wyjętego z Adama ulepił Ewę. Piszesz o bakteriach, które przez ten tego podział. A bozia mógł mieć przecież plan bardziej przemyślny, który zrealizował jako ślimaka winniczka, dając mu i to, i tamto. Może ślimak winniczek, mógł i Adam bez żadnego towarzystwa. Tyle że w towarzystwie przyjemniej.

    Mnie frapuje inny problem. Ten Kain i Abel. Nie to, że jeden zabił drugiego. Tylko skąd się kolejne dzieci wzięły. I czy wzięły się zanim jeden zabił drugiego, czy zaraz po tym, jak jeden zabił drugiego.

    PS. Na marginesie, chociaż nie do @Na marginesie. U tej Ewy z klonowania to pewnie zaszła gwałtowna i ogólna mutacja. Jakiś radykalny czynnik mutagenny musiał zadziałać i popieprzył jej genom.

  442. Orteq
    26 kwietnia o godz. 6:29

    Nikt nic nie chce mowic o muzulmanach. I o ich praktykach obrzezaniowych. Moze dlatego, ze fanatycy tacy np. z ISIS, obrzezywuja nie napletki tylko glowy? Niewiernych glowy?

    W warunkach polowych i wobec braku drobnych a precyzyjnych narzędzi chirurgicznych oraz przy nadmiarze narzędzi mniej precyzyjnych pod postacią półmetrowych noży albo siekier, ISISowcy muszą nabyć najpierw pewnej wprawy, zaczynając od głów. Później dojdą we właściwe miejsce. Jak zdążą, zanim Putin im nie zrobi kęsim-kęsim.

  443. paradox57
    26 kwietnia o godz. 8:21

    A nie, nie, u Ewy nie zaszła żadna gwaltowna mutacja. Jak z żebra Adama, to bezmutacyjna. Adam nie miał zmutowanego żebra. No i z żebra od razu była dorosła Ewa, a nie mała dzidzia w pampersie. Mutacje nie istnieją u bozi, choć istnieją w ewolucji ponieważ mutacja wykrzywia prawidłowość, czyli Plan Boży. Planu Bożego nie da się wykrzywić, bo jak co ma z bozią do czynienia, to nie ma żartów. Dlatego też, jak jest dziecko poczęte pozbawione mózgu to bozia się do niego nie przyznaje – bo zmutowane. Sam słyszałeś przecież, że nie słyszałeś, żeby Godek Kaja albo biskup mówili, że takie dziecko poczęte bez mózgu, albo z mózgiem biegającym osobno, to robota bozi. Tylko tak jakoś wyszło, samo z siebie. Chociaż takie dziecko poczęte zrobił bozia i jest ono jego Planem Bożym, oraz Wielkim Prezentem Powitalnym dla rodziców. Bo jakby takie dziecko poczęte ni było robty bozi, to by nie było Stworzeniem Bożym i w ogóle by się do niczego nie nadwało,zwłaszcza do Zbawienia, bo Zbawienie dotyczy tylko tych, co zostli przez bozię Stworzeni tym celu. Chrzczenie dziecka poczętego ale krzywego jest bluźnierstwem i nie prowadzi do Zbawienia. No, ale chrzczą, bo to nie bozia zrobił takie dziecko boże, tylko nie wiadomo co.

    A skąd się wzięły dzieci Kaina i Abla, choć nie miały skąd, to już wiedzą amerykańscy spece od ‚Answers in Genesis’, chociaż nic nie wiedzą. Kiedyś czytałem, ale zapomniałem, bo się tak śmiałem.

    To prawda – mówią, że seks z samym sobą jest podobno najprzyjemniejszy, więc Ewa byłaby słusznie ślimakiem. No ale nie mogła, bo i Adam byłby ślimakiem, no i my też, a ja słyszałem od Zosi M, że nie jestem ślimak, ale porządny facet. A już ona wie dobrze, jak to z tym jest.
    No i byłaby niebieska książeczka pod tytułem: „Przygód kilka ślimaka Świrka”. To już lepiej, że bakteria. Mamy ich w sobie i na sobie więcej niż własnych komórek, więc nie jest jasne, kto jest kto. I dlatego bakteria.

  444. Na marginesie
    26 kwietnia o godz. 0:33

    Szkopuł jest taki, że jak się raz zaczni gadać, że to i tamto to są metafory i alegoryczności, to nie można z tym skończyć. Nasz naukowy ulubieniec, ksiądz prof. Michał Heller wziął i oświadczył, że całe to stworzenie i sąsiednie figle to takie właśnie alegoryczności. No i masz – jak zaczął, końca nie ma. Przechodzenie Jezuska przez ściany, łażenie po wodzie, wsuwanie przez 5 tysięcy ludności kilku chlebów tak, że ułomków zostało więcej niż chlebów, „żywe ciało Jezuska” będące kromką chleba z kiełbasą i cała reszta – toż to same metaforyczności, alegoryczności, przenośności, hiperbolowości i cała reszta figli . produkcyjnych.

  445. Rogger77
    25 kwietnia o godz. 22:47

    Chyba wiesz, Roggerze, że „nic nie wiem” Sokratesa nie jest niewiedzeniem, lecz jego metodycznym wstępem do aktu poznania.

    A co do początków, to też nic nie wiem, ale od czego jest Biblia.

    Jako racjonalista zajmujący się krytycznie i chaotycznie jej zawartością od niedawna – może od czterdziestu lat – przyglądam się, analizuję, oceniam tylko to, co napisane. Mierzę wyłącznie wartość słów, nie nazywanych nimi rzeczy. Rzeczy, osoby i zdarzenia dla mnie nie istnieją z tego samego powodu, z jakiego nie istnieje świat opowiastki o Kandydzie, Kunegundzie i Panglossie: nie doświadczam. Słów tylko doświadczam, a nie rzeczy. Mierzę zaś słowa miarami z tej ziemi, bo innych ziem ni miar nie znam. Nie istnieją więc dla mnie biblijne desygnaty słów „Bóg”, „niebiosa”, „ziemia”, „bezkształtna ziemia” „czynna siła boża”, „Bóg zaczął nazywać” – istnieją tylko słowa. Chaotycznie istnieją jak na słowa o początku wszechrzeczy tworzonej przez wiedzącego i mogącego wszystko. Widzę bowiem zdania: „I Bóg zaczął nazywać przestworze Niebem”, „I Bóg zaczął nazywać suchy ląd Ziemią, a zbiorowisko wód nazwał Morzami”. Aż dwa – trzy właściwie – zdania poświęcone nazywaniu. Tymmczasem w najpierwszym zdaniu Biblii stoi jak byk: „Na początku Bóg stworzył niebiosa i ziemię”. Ani słowa o nazywaniu! Więc co właściwie stworzył, kto? I co to znaczy „stworzył”? Co to takiego „Bóg”, „niebiosa”, „ziemia”? Rzeczy mogą istnieć i istnieją bez nazywania, Ale nie da się bez nazywania MÓWIĆ. A Nienazwany mówi! Dopiero później nazywa! Skąd więc już w pierwszym zdaniu Biblii wiedział, że on sam się nazywa „Bóg”, że coś się nazywa „niebiosami”,”ziemią”, skoro sam tego jeszcze nie nazwał (nigdzie w Biblii sam siebie „Bogiem” nie nazwał), a nikogo innego prócz niego nie było? Uomamuniu, można zwariować. Ale po co wariować, skoro od ponad dwóch tysięcy lat jest proste tłumaczenie: Na początku był nie Bóg, lecz zaawansowany językowo człowiek. Wymyślony jako nieweryfikowalne słowo Bóg – raz logicznie, raz chaotycznie, raz głupiej, raz mądrzej, jak to tylko człowiek potrafi – z gotowego dorobku homo tylko KORZYSTAŁ.

    Dla rozumienia głównego słowa dramatu – „Bóg” – nie potrzeba specjalnych studiów. Inna rzecz, że i samo rozumienie za bardzo nie jest potrzebne.

  446. Czytam sobie powoli to z wczoraj (czytam powoli, nie dlatego że czytam powoli, ale dlatego, że mam przed sobą gorącą herbatkę i nieco ostrych narzędzi, w tym niektóre mogące nawet służyć do obrzezania, albo i czego gorszego). I fajne to czytanie jest. Fajne i symptomatyczne jest to, że jeden taki straszy @Tanakę k.k. A prawidłowo powinien straszyć ogniem piekielnym, trądem, albo przynajmniej którąś z plag egipskich. Bo kara boska jest natychmiastowa i nieodwołalna. A przed sądem, to można przy pewnej dozie szczęścia się wykręcić sianem, albo przynajmniej umrzeć spokojnie ze starości, zanim wyrok zapadnie. Czyż więc nie świadczy to o dużej wrażliwości i wyrozumiałości?

    Albo to drugie, ta nadzieja, że @Tanaka żyje samotnie. I pewnie nie będzie miał kto mu na łożu podać szklanki wody.

    Jeszcze jedno jest piękne. Każdy religiant, z którym w czasie mojego niedługiego doświadczenia na tym blogu się zetknąłem, przywołuje ostatecznie jeden argument. Blog jest publiczny i każdy ma prawo tu wleźć i głosić co mu ślina na język przyniesie. Ale kara boska dotknie każdego, kto ośmieli się jego wpisy skomentować, a już nie daj bozia skrytykować.

  447. zza kałuży
    26 kwietnia o godz. 2:07

    Mój komentarz
    USA. Blaski i cienie państwa prawa.
    Prawo w opisujące, regulujące relacje sprzedawca-klient, lekarz-pacjent ma to do siebie, że nie da się naprzód ująć w nim wszystkich możliwych przypadków oraz że prawo, to nie matematyczny algorytm, tylko przepis wyrażony w języku pisanym, a język, każdy język jest giętki, co wynika z samej istoty semantyki (niemal każde słowo ma synonimy i ma rozmyte znaczenie). W zasadzie nie ma słów, które tyczą się jednego, jedynego niepowtarzalnego przedmiotu, każde słowo określa klasę przedmiotów i zjawisk, to samo słowo ma znaczenie zależne od kontekstu, a w każdym języku specjalistycznym – w medycynie inną, w prawie inną, w technice ma inne znaczenie, nieco inne lub całkiem inne, itd.
    Pzdr, TJ

  448. wbocek
    26 kwietnia o godz. 8:58

    Uomamuniu, Pombocku – takie rzeczy trzeba tłumaczyć filozofowi po Ujocie. Ktoremu tego nie wytłumaczyli i któren sam nie odrobił lekcji. Co to się wyprawia, że trzeba takie tłumaczenia duszpasterskie dawać. Ale racja, czyli święta racja – edukacja! Teraz wszyscy mówią, od Jana Hartmana poczynając – kolegi Roggerka, że edukację Polska zawaliła katastrofalnie i dlatego te skutki. Wychodzi na to, że blogowi ateistów pod patronatem Jacka Kowalczyka medal za edukację imienia Świętego Ojca Świętego się należy za wybitne osiągnięcia edukacyjne.

  449. paradox57
    26 kwietnia o godz. 9:00

    O tym wolnym wstępie na blog oni mówią raczej zastępczo. Bo przecież nikt ich stąd nie wyrzuca i nie kwestionuje prawa włażenia. Krytkowanie lub pytanie „Po co włazisz, skoro ci nie pasuje?” to nie wyrzucanie, ale pytanie – z reguły bez odpowiedzi. Nawet dezenter nie odpowiadał. A przede wszystkim nie potrafią się przed sobą samymi przyznać, że włażą z powodu większej atrakcyjności konfrontacji z ateistami niż miłowania niepojmowalnego Boga z wierzącymi.

  450. paradox57
    26 kwietnia o godz. 9:00

    Widzę, że Ci herbatka pomaga docenić piękną wymianę zdań, bo nie dyskusję, jaka się tu odbyła. Co prawda @@Mag i Ewa -Joanna czuły się zmęczone, a pewnie i ktoś jeszcze, ale może dlatego, że nie piły herbatki, którą Starsi Panowie zalecają w każdej sytuacji. Mam takie samo zdanie jak obie nasze blogowe damy, ale też jest próg bredni, kłamstw i pomówień, których nie można puścić bez stosownej reakcji. Moja pociecha w tym, że pijesz herbatkę i masz z lektury niejakie pożytki.

  451. Tanaka
    26 kwietnia o godz. 9:32

    No kurde, jak trafiają tutaj tylko pojedyncze sztuki, to może znaczy, że wierzących w Polsce już prawie nie ma?

  452. @wbocek 9:32

    Może przyznasz, że jest to jednak jakaś forma dewiacji, masochizmu czy czego tam jeszcze. Wchodzenie w środowisko, w którym, jak to określają: są lżeni, opluwani, obśmiewani, obrzucani błotem, inwektywami. W dodatku przez ludzi, którzy nic nie rozumieją, nie wiedzą o czym mówią. Taki podwójny dyshonor. Tak jakby w zoo małpa gównem wygarniętym spod siebie rzuciła im w twarz. To jest dopiero szczyt samozaparcia.

    A propos zaparć, mamy tu u siebie całkiem skuteczne metody. Może mało przyjemne, ale od kiedy kuracja ma sprawiać przede wszystkim przyjemność?

  453. wbocek
    26 kwietnia o godz. 9:32

    Nie tyle włażą z powodu chęci konfrontacji z ateistami, bo nie widać czym mogliby się konfrontować, ale raczej w celach masochistycznych: pobredzą, nakłamią, pomówią, po czym jak dostaną odpowiedź, to cierpią tak bardzo, że od tego cierpienia mają Zasługę w Niebie. I mówią paciorek: Tobie Boże Ojcze Wszechmogący męki me tutejsze, cierpienia, razy i prześladowania składam u stóp, jako mój dar ofiarny i dowód wiernej służby i pokornie proszę, byś w godzinie mojej śmierci wybawił mnie od niej i uczynił łaskę widzenia Twojego Oblicza w Niebie
    A i tacy są, co włażą, dla podniecenia rozrywką, bo u nich strasznie nudno. Ileż razy można jękliwie zawodzić te same piosneczki i odbębniać zdrowaśki?

  454. wbocek
    26 kwietnia o godz. 9:37

    Pewnie, że już prawie nie ma wierzących, ale za to wszyscy są katolicy.

  455. @Tanaka 9:37

    Herbatka generalnie mi pomaga, a jeszcze bardziej by mi pomogła herbatka z rumem. Zwłaszcza w tych okolicznościach. Niestety, nie wtedy, kiedy mam pod ręką wspomniane wcześniej ostre narzędzia.

    Chociaż byłem bliski dolania. Bardzo byłem bliski.

  456. Tanaka
    26 kwietnia o godz. 9:45

    Ja wlazłem na blog ateistów, bo jestem ateistą. Z jakiego powodu włażą na blog religianci? Może sami nie wiedzą. Od dawna podejrzewam, że powodem może być, niekoniecznie uświadamiana, niejasność, chwiejność wiary. Tu znajdują takie krytyczne myśli, jakich nawet cienia nie ma na blogach okołoreligianckich lub wprost religianckich. Więc łatwiej stanąć w obronie wiary i religii i tym samym wiarę swą pozornie wzmocnić. Nieważne, czy się po obronie stoi, czy się leży – walczyło się. A Bóg ma długopis aż do ziemi i spisuje czyny i rozmowy.

  457. @paradox57
    26 kwietnia o godz. 8:21
    Za takie głupie dociekanie z Ablem i Kablem, to mnie ksiądz z religii wyrzucił i na ateistkę przerobił; 🙂

  458. @Tanaka
    26 kwietnia o godz. 9:45
    O rany Tanaka, ty te modlitwy tak ad hoc wymyslasz, czy one prawdziwe są?

  459. @Ewa-Joanna 10:27

    Zaraz głupie. Problemy z rozrodem to jest to, czym moi koledzy bardzo intensywnie się zajmują. Bo przysparzają poważnych strat.

  460. @paradox57
    26 kwietnia o godz. 8:21

    Skąd się wzięły dzieci Kaina?
    Rozumiem, że na to pytanie nie umiał odpowiedzieć zdezerterowany. Nie wiedział też, co to był kraj Nod na wschód od Edenu i kto tam pomieszkiwał.
    Ale że weteryniarzowi takie rzeczy tłumaczyć trzeba… 🙄
    Ślady pokrewieństwa widać jeszcze po tysiącach lat:

    https://vignette.wikia.nocookie.net/batman/images/b/b8/Ron_Perlman.jpg/revision/latest?cb=20180105130416

    Fakt, poszło w różne linie:

    http://www.facts-about.info/wp-content/uploads/2017/01/Chimpanzee.jpg

    ale genetycznie za bardzo się nie rozbiegło.

    Mówią, że po drodze były też jakieś inne próby, ale centaury się nie sprawdziły 🙄

  461. Kciuków nie miały. A bez kciuka jak bez ręki 🙄

  462. Zduszone zostały. Przez tych młodych, co w kolebce łby Hydrze urwały 🙄

  463. ·@ Tanaka
    25 kwietnia o godz. 23:12

    Weźmy taką świętą Teresę z Avilla: brała urżnięty napletek Jezuska w usta, ssała, ciamkała, żuła i i czuła niewypowiedziane szczęście. …

    Jako dziecko czytałem o żywotach świętych, ale chyba wydanie kastrowane, bo o napletkach niczego nie czytałem. Nawet nie znałem nazwy tego męskiego drobiazgu w moim pierwszym języku ojczystym. Musze powiedzieć, że działalność wspomnianej świętej była obrzydliwa, ale najważniejszy był efekt – szczęśliwość bez granic. Przeżuwający betel ludy bardziej pierwotne mają taki zastępczy napletek Jezuska i też są szczęśliwi. Również kompletny kanibalizm może być źródłem szczęścia, np. przy konsumpcji komunii. Pamiętam dość zabawny epizod w moich próbach oświecania zadżumionych religiantów. Pewna asystentka na fizyce studiowała dodatkowo teologię. Uświadomiłem jaą że chrześcijaństwo jest jedyną znaną mi wielką religią, która propaguje kanibalizm, przypominając słowa Jezusa podczas ostatniej wieczerzy. Oburzyła się i powiedziała, że to tylko metafizyka, czy symbol itp. Poszła do swoich przełożonych na wydziale teologii i po kilku dniach mówiła mi, że jednak mam rację – to prawdziwe ciało i krew Jezusa po wymamrotaniu kilku odpowiednich słów nad andrutem podczas mszy, ale przez upoważnioną przez Boga osobę! Z tą krwią to trochę nieprawda, bo nie wszędzie kler oferuje drogie wino wierzącym.
    Przemyślałem cały proces gastryczny u świętej i zaproponowałbym łatwiejsze lub przyjemniejsze rozwiązanie problemu wędrówki napletka. Pomysł pochodzi od znakomitego dowcipu rosyjskiego. Mam niestety defekt językowy – nie znam gramatyki rosyjskiej i najlepszy dowcip traci w moim wykonaniu.

    Pewien ptaszek dziobnął robaczka, ten się prześliznął błyskawicznie przez przewód pokarmowy i wyleciał „żopką”. Ptica znów go dziobkiem, robak w żopku i proces od nowa, aż się ptica zdenerwowała, wsadziła dziobku w żopku i powiedziała: „Cyrkuliruj”!
    Nie jestm tylko pewien, czy święta była akrobatką i mogła małpować pticę.

  464. @Antonius
    26 kwietnia o godz. 11:01

    Święta mogła mieć odruch wymiotny. Albo solidny refluks.
    Czy to od tego napletka powstał produkt zastępczy – guma do żucia?

  465. @Tobermory 10:47

    Żeś taki dosłowny. I upubliczniasz największe tajemnice wiary.

  466. Ewa-Joanna
    26 kwietnia o godz. 10:32

    no przecież wiesz, że jestem biskup. Dla fachowego biskupa, to prościzna, od ręki produkuje piękne paciorki. Po tym znać fachowość 😀

  467. A staruszkowie to chiba spać nie mogli, bo wciąż ten sam temat wałkują. Cóś jak zacięta płyta.
    Przypomnę jednak o co oryginalnie chodziło (to może zbulwersowaniu pomoże).
    Pełny tekst można znaleść tu: 404 z 25 kwietnia o godz. 14:50
    A dla leniwych poniżej skrót:
    1. Przede wszystkim Tanaka się uczepił „buziaczki” ze mną wymieniać. Twierdził, że „natura” tak chce i jemu „nawet miło” będzie…
    2. Po drugie już od dłuższego czasu domagał się mojej odpowiedzi na wcześniejszy jego post.
    3. odpisałam, że trudno chcieć rozmawiać z kimś,
    kto nawet rzetelnie nie cytuje mnie,
    że był głodny poklasku tylko, pisząc wstępniak o #Metoo, bo niewiele z tej akcji
    rozumie,
    że w brzydki sposób wykorzystuje info o czyjejś rodzinie,
    że bez sensu obwiniał „okrutnego Boga” za atak na Syrię,
    że warto chuci trzymać pod kontrolą,
    że wyzwolony mężczyzna nie musi być chamem, itp.

    Odnośnie @wbocka
    Ma problem, bo zwróciłam mu uwagę, że czepił się mnie jak używać „jako-tako”, „jaki-taki” i „jaka-taka”. A ponieważ temu towarzyszyła nerwica, objawiająca się używaniem sformuowań nie szczególnie wdzięcznych dla odbiorcy… to tym bardziej skłoniło mnie do napisania do niego.
    Wyrażnie źle to odebrał, więc postanowił się obrazić.

    Teraz, kiedy @Tanaka, próbując odwrócić zainteresowanie od właściwego tematu… czepił się Starego Testamentu… @wbocek z ochotą dołączył.
    Przypuszczam, że też odreagowując wcześniej w jego mniemaniu doznaną zniewagę.
    A osoby postronne.. to tak dla towarzystwa, a może dla dodania ducha, czy zagrzania togóż.

    Pozdrawiam wszystkich życzliwych
    Ps. Podkreślam, że nigdy, nikogo, w żadną stronę nie indokrynowałam
    Dlatego uwagi o zagrożeniu „religiańskim” z mojej strony… odbieram jako z lekka paranoiczne.

  468. @Antonius

    Znasz ten film?

    https://www.youtube.com/watch?v=pqjOYw4sayI

    Na YT jest też cały.
    Uważam go za znakomitą komedię. Jest tam też świetna scena z „pogrzebem” napletka w ogrodzie.

  469. @404
    26 kwietnia o godz. 11:18
    Jak na razie udowodniłaś, że to ty niewiele rozumiesz i trzeba do ciebie mówić językiem prostym, bez figur retotycznych, aluzji, licentia poetica i tym podobnych, bo mija się z celem.
    Groch o ścianę znaczy.

  470. @Ewa-Joanna
    26 kwietnia o godz. 11:32
    Jednym słowem „prosto z mostu”

  471. A moze to z tym napletkiem to takie wiecej metaforyczne jest opisanie milosci francuskiej?

    A jesli jest to wlasnie, to wszystko jest w jak najwiekszym porzadku, czyli usta, „miedlenie”, ssanie, znikanie i pojawianie sie…

    Gdyby doslownie potraktowac, to to nie byla zadna mistyka, tylko zwykla fantazja erotyczna zakonnicy.

    Jako zaprzysiegly racjonalista i.t.d. i.t.d…

    z pozdrowkami dla dyskutujacych problem napletka i cierpliwych czytelnikow
    ~l.

  472. Ewa-Joanna
    26 kwietnia o godz. 11:32

    Groch o sciane !

    Zgadza sie ! Rzucilas i sie odezwal groch, tyle ze z kapusta, no bo glowa pusta. O czym juz dawno dokonano spostrzezenia.

    pozdrowka
    ~l.

  473. @404
    Kiedy się domagał, to domagał, potem przestał się domagać. Co jasno oświadczył. A ponieważ przestał, to uznałaś za stosowne jednak wyskoczyć z wyjaśnieniem, najpierw gdzieś tam, a potem przeklejając tutaj. Mimo, że wcześniej nie miałaś chęci. Jakaś nieodparta potrzeba?
    Na biegunkę też mamy sposoby. Nie tylko na zaparcia.

  474. PS

    Swoją drogą musisz mieć jakiś problem dermatologiczny. Bo co chwila ktoś się Ciebie czepia. Jak to ujęłaś: jak rzep sztachety? nie, płota. Jakaś taka łatwo czepliwa jesteś.

  475. lonefather
    26 kwietnia o godz. 11:56

    Zgwałcenie religią, samotność oraz niezabite całkiem kobiece marzenia i potrzeby, owocują głębokimi fantazjami seksualnymi, które dobrze opisują to, co się w umyśle dzieje. Przypadek świętej Teresy jest tu modelowy, przez nią samą spisany, bardzo obszernie.
    W tym kontekście, o Teresie, wypowiadał się też Lew-Starowicz i chyba też Andrzej Jaczewski.
    To jest powszechne zjawisko wśród ludzi w takim stanie. W korporacji członków kleru i zakonnic jest to choroba zawodowa. A mówiąc precyzyjniej – są to oznaki działania szczątków niezniszczonego jeszcze opresją umysłu, który wyje do życia, chciałby być żywym, doświadczać i doznawać życia, a nie tkwić w religijnej trupiarni. To wycie przybiera postać fantazji i snów, niezwykle realnych, wręcz nadrealnych.

  476. @Tobermory

    Obejrzałem film, ale z kłopotami. Mam wrażenie, że go kiedyś już widziałem w TV. Nie dotrwałem do końca, bo szukam lepszej technicznie wersji, nie umiem uzyskać pełnego ekranu. Nauczyłem się jednak najważniejszego – wiem jak się napletek nazywa po niemiecku, a w moim słowniku chyba nie będzie. Multikulti przerasta biednego Mr Claude’a, ja go rozumiem. Miałem znajomego Malgasza, który ożenił się z Niemką i miał śliczne czekoladowe córki – mleczna czekolada. Powiedział mi kiedyś, że wielu nazywa mnie bratem, a nikt nie chce mnie nazwać „pięknym bratem” – dla nie znających francuskiego – piękny brat – beau frère to szwagier.

  477. Tanaka
    26 kwietnia o godz. 12:19

    Czy chcesz przez to powiedziec, ze myslac logicznie, a nieco znajac ars amandi, doszedlem do tego, co dysponujac fachowa wiedza o seksualizmie, doszedl Lew Starowicz?

    Jesli tak, to nie czekajac na potwierdzenie krzykne: NIECH ZYJE ROZUM !

    pozdrowka
    ~l.

  478. A w międzyczasie…premier Beata zbawia świat. I pogrąża Tuska…

  479. @Antonius
    26 kwietnia o godz. 12:28

    Mówisz, że w twoim słowniku nie ma napletka? Vorhaut, foreskin, prépuce…
    Jeśli masz taki kiepski słownik, to możesz sobie pomóc szukając wersji językowej w wiki. Wpisujesz termin polski lub niemiecki i sprawdzasz w liście językowej, czy jest też w interesującym cię języku. Możesz wtedy porównać, co pisze się w różnych wersjach na interesujący cię temat. Bywają duże różnice, także w wyborze ilustracji.
    Filmy na YT powiększa się na cały ekran klikając na symbole po prawej stronie na dole małego ekraniku, który się otwiera po nakliknięciu linka. Są tam podpisy, ustawienia, Modus kinowy i cały ekran (ten przerywany prostokąt). Aby wrócić do małego ekranu klikasz na „esc”.

  480. @Taieri 12:40

    Sama nie może go adoptować?

  481. Zastanawiałam się czym zaciekłość w stosunku do mnie paru innych osób może byc spowodowana i przypomniałam sobie, że np. niedawno pozwoliłam sobie skomentować (krótko) @lonefather’s uwagę na temat sprzeczki między kilkoma kobietami. Nazwał je „słodkie kumoszki”. A ja głośno sobie zadałam pytanie, dlaczego w takich okolicznośćach nie nazywa się mężczyzn jakoś tak równie „po ojcowsku”?
    Odnośnie @paradoxa któregoś, to pamiętam, że kiedyś nazwałam go
    Sancho Panzą Namarginesu. Ale nie powinien się obrażać. Oczywiście gdyby przeczytał
    Don Quixote. Sancho Panzą bowiem posiadał zdecydowanie umiejętność refleksji. Głębokiej.
    Dla zobrazowania przytoczę dwa cytaty”
    “Finally, from so little sleeping and so much reading, his brain dried up and he went completely out of his mind.” …
    “The truth may be stretched thin, but it never breaks, and it always surfaces above lies, as oil floats on water.”

    Pozdrawiam głównie życzliwych

  482. paradox57
    26 kwietnia o godz. 12:48
    @Taieri 12:40

    Sama nie może go adoptować?
    —————-

    Widać nie może. Ewidentnie Tusk powinien to zrobić.
    Cynizm czy zwyczajna głupota?…

  483. @404

    Ale że co sobie przypomniałaś? Że jak mnie nazwałaś? Musiało mnie coś ominąć. Taka przykrość.
    I co ja mogę Ci na to odpowiedzieć? Sama Józia chciała, kłamczuszku.

  484. PS

    No i dlaczego po angielsku, a nie po hiszpańsku, skoro on był Hiszpan?

  485. @paradox57
    26 kwietnia o godz. 13:00
    To, że pamięć Cię zawodzi czasem…. to nie znaczy żebyś zaraz ludzi przezywał.
    O Twojej pamięci też już wcześniej było. Przypomnij sobie, to było przy okazji kiedy cierpiałeś, żeś weterynarz, a nie doktor.

  486. paradox57
    26 kwietnia o godz. 13:01
    Użyj Googla, to Ci na hiszpański zmieni

  487. @404

    Kogo zawodzi to zawodzi. Żadnych cierpień z powodu wykonywanego przeze mnie zawodu nie było. Jeśli coś z tym było, to raczej jakieś Twoje złudzenia.

    Trudno poza tym pamiętać coś, o czym się nie wiedziało. Więc proszę o bliższe wskazówki, gdzie dokładnie było to nazwanie mnie… czym? A tak, Sancho Panzą. Nie znam, chociaż czytałem.

  488. Przy okazji, bo może nie wiesz. Weterynarz, nie weterynarz, ale też doktor. Wszyscy do nas tak mówią.

  489. 404
    26 kwietnia o godz. 12:52

    OK wyciagam reke pomocna…

    Po pierwsze nie „slodkie kumoszki” – tylko „„wesole kumoszki”

    Ten drobny na pozor blad, ujawnia nieznajomosc tworczosci Williama Shakespeara, bo gdybys chocby po tytulach ja znala, nie popelnilabys podobnie glupiego bledu.

    Po drugie, gdbys choc ciut ciut znala Willa Shakespeare’a, to wiedzialabys o co chodzi i jak to Will sportretowal…

    Ani odrobiny paternalizmu nie bylo, co dostrzegly wszystkie Panie poza Toba.

    **************

    .
    Jak juz sie dowiedzialas powyzszego, to przejdz do trudniejszego, czyli do oceny wlasnej reakcji…

    Reakcji niczym, poza Twoimi wlasnymi supozycjami, w dodatku supozycjami opartymi nie na wiedzy, a na domniemaniach, z uprzedzen wynikajacych.

    **************

    .
    Jak sobie oswoilas i przyswoilas powyzsze, to przejdzmy do jeszcze ciut trudniejszego problemu.

    Identyczny blad popelniasz przypisujac @Tanace czego nie popelnil. Jestes w dodatku tak zapiekla, ze niezdolna do zrobienia tego na co wielokrotnie @Tanaka wskazywal, czyli do przemyslenia gloszonych sadow i przekonan.

    ***************

    .
    Powyzsze napisalem w dobrej woli dopomozenia Tobie w zrozumieniu problemu.

    ~l.

  490. @paradox57
    26 kwietnia o godz. 13:12
    Sam widzisz, że niepotrzebnie się przejmowałeś.

  491. I 13:09

    To wtedy Hiszpanie gadali współczesną angielszczyzną? Zdolne bestie. I Googla mieli?

  492. @404
    Dobra kłamczuszku. Już wiem, że wciskanie kitu idzie Ci całkiem nieźle. Do tego stopnia, że sama gotowa jesteś w ten kit uwierzyć.

  493. paradox57
    26 kwietnia o godz. 13:15

    To wtedy Hiszpanie gadali współczesną angielszczyzną? Zdolne bestie. I Googla mieli?

    Google’a nie mieli, bo mieli coś znacznie lepszego: Hiszpańską inkwizycję.

  494. lonefather
    26 kwietnia o godz. 12:30

    Krzycz, a jak..!

  495. wbocek
    26 kwietnia o godz. 8:58

    Wbocku, problem w tym, że to na co się powołujesz że jest rzekomo w Biblii, to tylko polskie tłumaczenie z łaciny, która z kolei jest tłumaczeniem z greki, która jest z kolei tłumaczeniem z antycznego hebrajskiego. W rzeczywistości w Biblii nie ma żadnych takich słów „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”, to tylko swobodna interpretacja antycznego tekstu, napisanego w języku martwym od tysiącleci. Wszelkie więc wymądrzania zaciekłych ateistów, co to tam nie jest napisane i jakie to głupie, są bezprzedmiotowe i Twoje też, o ile nie jesteś biegły w starożytnym hebrajskim. Tylko tyle (i aż tyle) próbowałem wyjaśnić w swoim wcześniejszym komentarzu. Wiem że to trochę jak grochem o ścianę, bo tylu tutaj jest znawców teologii i pism świętych, poczynając od najprzemądrzalszego ateobiskupa Tanaki, więcej niż na niejednym wydziale teologicznym.

  496. Tanaka
    26 kwietnia o godz. 13:23

    Juz krzyklem o 12:30 !

    Raz wystarczy, na ateistycznym podworku.

    pozdrowka
    ~l.

  497. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 13:31

    I znow bredzisz !

    Biblia zostala skomponowana z kawalkow napisanych po aramejsku i grecku (w starozytnej grece), a nie „starozytnego hebrajskiego”.

    Po ustaleniu niewiedzy i faktu wciskania kitu. Cala reszta jest tym wlasnie co zaprezentowales, czyli kitem i klamstwem pomieszanymi z niewiedza i ignorancja, doprawionymi trucizna manipulowania. I to faktycznego, a nei metaforycznego manipulowania.

    ~l.

  498. „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”, to tylko swobodna interpretacja antycznego tekstu, napisanego w języku martwym od tysiącleci”

    Szkoda że nie hieroglifami, byłoby bardziej jednoznacznie 😀

    Biegły w starohebrajskim mógłby nam podać właściwe tłumaczenie i wszelkie śmichy-chichy skończyłyby się jak ręką uciął lub nożem odjął 😎

  499. Sancho Panza, to tak musi wersja amerykańska z tym „z”. Posiadał on aczkolwiek umiejętność jazdy na ośle.
    Naszemu jeżdżenie po ośle też idzie doskonale.

  500. Antonius
    26 kwietnia o godz. 11:01

    Studentka od teologii katolickiej była więc słabą studentką teologii katolickiej, a znacznie lepsza – protestanckiej. Dla protestantów herbatniczek, andrut, czy ciasteczko to tylko symbol Jezuska, a dla katolika to żywe, sercem bijące i autentyczne Ciało, tegoż Jezuska. Pożera żywe i prawdziwe, sercem bijące ciało Jezuska i jest bardzo zadowolony. Najbardziej – starsze panie z plica polonica przykrytym moherem, a bardziej niż bardziej wieczniedziewice pt. Pawłowicz Krystyna. Powody, że bardziej niż bardziej wyjaśniłem za pomocą świętej Teresy i napletka.
    Połowa nadwiślańskich katolików nie uważa herbatnika za żywe, sercem bijące cialo Jezuska, ale za symbol. Ponieważ obowiązuje ich dogmat o żywym Jezusie podobnym do ciasteczka, a go odrzucają, nie są katolikami, tylko protestantami. Co nic nie szkodzi, bo i tak są katolikami oraz za takich się uważają, tak jak owa studentka teologii katolickiej, będącej teologią protestancką.
    Nie po to jest katolik, żeby nie było zaraz jakiegoś qui pro quo

    Pomysł z ptaszkiem jest, w zasadzie, bardzo dobry, przy czym już coś takiego wynaleziono. Są to schody ruchome, taśmociąg albo konwejer. Zasada schodów jest taka: jadą z góry na dół, jak są na dole to się przekręcają i jadą z dołu do góry i tam się znowu przekręcają, żeby na dół. Wystarczy to wstawić w ptaszka.
    Jest jednak pewna trudność: jak zapobiec temu, żeby się żywy Jezus w kiszkach nie zamienił w znacznie mniej żywego Jezusa. Może trzeba do tego jakiś nowy patent ogłosić.
    Kanibalizm, jak uczy psychologia głębi, jest wyrazem oralno-analno-seksualnych potrzeb, często o charakterze homoseksualnym. Dzieciątko od tego zaczyna, najpierw od fazy analnej z własną kupką, potem przez fazę oralną z paluszkami w buźce, a dalej – zabawa w lekarza. To mija w wieku młodzieńczym, bo człowiek rozwija się i dojrzewa. Ale u katolika są z tym poważne problemy, bo będąc ciągle w opresji, ma wielkie problemy, zahamowania, wyparcia i marzenia seksualne o Jezusku i proboszczu oraz wszystkich męskich świętych. Zatrzymuje się więc na etapie dziecięcego niedorozwoju. Na tym polega prawidłowy katolik.

  501. lonefather
    26 kwietnia o godz. 13:32

    Rozumiem, że jesteś zadowolony. No i dobrze. 😀

  502. @lonefather
    26 kwietnia o godz. 13:13
    nie „slodkie kumoszki” – tylko „„wesole kumoszki”
    dzięki za poprawkę.
    Ale to, że Shakespeare… to wcale nie powoduje, że moje pytanie jest niezasadne.

    Piszesz: …blad popelniasz przypisujac @Tanace czego nie popelnil. Jestes w dodatku tak zapiekla, ze niezdolna do zrobienia tego na co wielokrotnie @Tanaka wskazywal, czyli do przemyslenia gloszonych sadow i przekonan.

    Czy możesz bardziej konkretnie. Tzn.
    co mu przypisuję, czego nie popełnił? i
    Co w „zaciekłości” swojej nie jestem w stanie pojąć, a o co Tanaka wielokrotnie mnie prosił?

    Dzięki za dobrą wolę i ze swojej strony dobrą wolą kierowana próbuję zrozumieć

  503. @lonefather 13:37

    Ta starożytność to chyba po części moja wina. A raczej starożytnych Rosjan, na których co i rusz się powołuję. Jak to niektórym w pamięć się potrafi wryć i ryć im mózgi.

  504. …czyli cała współczesna Biblia to coś w rodzaju przekręconego „będziesz żył w celi, bracie”. Tego zapisu też pewnie tam nie ma, nawet po staroichniemu.

  505. 404
    26 kwietnia o godz. 13:44

    Zebys myslec zaczela samodzielnie, @Tanaka Tobie sugerowal, proponowal, namawial.

    ~l.

  506. paradox57
    26 kwietnia o godz. 13:45

    A to nowina@paradoxie57, ze i starozytni Rosjanie tez maczali w tym paluchy… pewnie sie na nadejscie Putina szykowali, ze mieszali.

    pozdrowka
    ~l.

  507. @ 404 13:44
    Tak, tak, próbuj. Może w końcu odniesie to jakiś skutek.

  508. @Tanaka
    26 kwietnia o godz. 13:41

    A nie jest tak, że najpierw faza oralna, potem analna?
    Najpierw wisisz u matczynej piersi i wkładasz wszystko do buzi, a potem zaczynasz się interesować drugim końcem przewodu pokarmowego? Następnie rozwijasz zainteresowania falliczne?

    Faza oralna u dorosłych spotykana jest głównie wśród rolników. Może się utrzymywać całymi dniami, szczególnie na wiosnę. Sam w dzieciństwie widziałem mojego stryja, jak wytrwale godzinami chodził za pługiem poganiając co chwilę swojego konia 😎

  509. @lonefather 13:47

    Ty to jednak jesteś dobrze wychowany facet. Nie to co ja. Rozczuliło mnie Twoje myśleć zaczęła samodzielnie. Ja tam bym poprzestał na dwóch pierwszych słowach.

    Ale co tam. U nas gadają, że weterynarze to chamy. Oprócz @Kostki, rzecz jasna.

  510. @Tobermory 13:53

    W jednego orał? Ja widywałem rolnik jak dwójkę poganiał.

  511. @lonefather
    26 kwietnia o godz. 13:47

    Zebys myslec zaczela samodzielnie

    Jesteś jedyną osobą, która mi zarzuca brak samodzielnego myślenia.
    No i jeżeli to wespół zespół z Tanąką wpadliście na taką myśl…
    To znaczyłoby, że jedynie dwie osoby to mi zarzucają.

  512. @Tanaka

    Nigdy nie nabrałem zaufania do wind typu paternoster 🙄 Widziałem ich w życiu parę, używam rzadko…

    http://knedleipiwo.com/wp-content/uploads/2017/03/a6c343c5959145e487c17e7703b1f56e.jpg

  513. Trzeci

  514. lonefather
    26 kwietnia o godz. 13:37

    To ty bredzisz. Początkowe słowa Księgi Rodzaju, bo o nich mówiłem, zostały oryginalnie spisane w hebrajskim. Czytaj uważnie, a potem dopiero się wypowiadaj.

    Tobermory
    26 kwietnia o godz. 13:38

    Nie, nie mógłby. Tora jest interpretowana od tysiącleci na przeróżne sposoby, nie ma i nigdy nie było jednego ustalonego znaczenia.

    בְּרֵאשִׁ֖ית בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃

    Tak powyżej brzmi oryginalny tekst tłumaczony jako „Na początku…” itd. Zadowolony jesteś że nie hieroglifami? Mam nadzieję że się pojawi po publikacji, a jak nie, to odsyłam na stronę : http://pardes.pl/pdf/bereszit.pdf

  515. @paradox57
    26 kwietnia o godz. 13:57

    Otóż to, w jednego. Znaczy samowtór z koniem i pługiem jednoskibowym. Ale to dawno bardzo było. Widywałem i takich samotrzeć, a nawet więcej, szczególnie u Amishów w Ameryce.

    https://thewayofthecross.files.wordpress.com/2010/03/amish-plowing.jpg

  516. paradox57
    26 kwietnia o godz. 13:55

    To co uprawiam, to jest szczyt chamstwa, bo nie daje cienia szansy na odwiniecie sie uprzejmie potraktowanego.

    Jestem chamem, nie dajacym szansy innej niz poprzez chamowe…

    Nazywa sie to technicznie „chamstwo wyrafinowane”.

    pozdrowka
    ~l.

  517. Huch, znowu się zapomniałem i czekam na moderację 🙁

  518. @lonefather 14:04
    W takim razie mógłbyś być weterynarzem i to co najmniej docentem.

  519. 404
    26 kwietnia o godz. 14:00

    Bo wiekszosc woli kadzic i sie na boku podsmiewac, niz szczerze powiedziec.

    ~l.

  520. „Jeżeli jedna osoba powie ci, że jesteś osłem, to się tym nie przejmuj. Jeżeli dwie – spójrz w lustro. Jeżeli trzy, to kup sobie siodło.” Internety podają że to przysłowie amerykańskie.

  521. paradox57
    26 kwietnia o godz. 14:06

    Fakt, moglbym, ale i tak niedaleko wyladowalem, bo zostalem pasuchem dyplomowanym, tyle ze nie pasam od tak dawna, ze juz z trudem o tym pamietam, ze juz nie pasam. Choc by sie chcialo…

    pozdrowka
    ~l.

  522. @lonefather
    26 kwietnia o godz. 14:07

    Bo wiekszosc woli kadzic i sie na boku podsmiewac, niz szczerze powiedziec.

    Nie sądź innych wedle siebie. Można się mocno pomylić

  523. 404
    26 kwietnia o godz. 14:19

    Wlasne, mi przypisalas.

    Ja jak widzisz pisze wprost i bez owijania w bawelne. Nie sadze innych po sobie. Sadze po tym co pokazuja i to nie ich, tylko to co pokazuja osadzam.

    ~l.

  524. Tobermory
    26 kwietnia o godz. 13:53

    Racja, raczej powinienem był na pierwszym miejscu wymienic faze oralną, a następnie analną. Dla prostoty wyliczanki. Sprawa jednak nie jst tak oczywista, bo wraz z oralnością ssania idzie analność wydalania. Freud skupia się na analności jako fazie dyscyplinowania wydalania – co jest późniejsze niż faza oralna, co też się często wiąże z przemocą ze strony opiekunów, ale dziecko od samego początku doznaje stanów emocjonalnych związanych z wydalaniem, co współkształtuje psychikę, oraz objawia chęci poznawcze. Oba stany, jako szersze niż nieco zawężające definicje Freuda, w części występują razem.

  525. Tobermory
    26 kwietnia o godz. 14:01

    Jeszcze używasz windy typu paternoster? Ciekawe, bo chyba już zupełna rzadkość. Ja raz taką jechałem, była to ocalona pozostałość z miasta Danzig.

  526. @Tanaka
    26 kwietnia o godz. 14:37
    W siedzibie BZ WBK na wrocławskim rynku jest taka funkcjonująca do dzisiaj:
    http://techlift.com.pl/wroclawska-winda-paciorkowa/
    A tutaj link do wykazu funkcjonujących gdzie indziej:
    http://www.flemming-hamburg.de/patlist_bild.htm.
    Kilka razy jechałem wrocławską, przeżycie jest z gatunku niezapomnianych 🙂

  527. Tobermory
    26 kwietnia o godz. 14:01
    Niedawno oglądałem reportaż poświęcony tym urządzeniom. O ile dobrze pamiętam, to jest w pewnym sensie renesans tych wind.
    W Katowicach w przedwojennym wysokościowcu był także w użytku.

  528. @paradox57
    26 kwietnia o godz. 13:57

    Otóż to, w jednego. Znaczy samowtór z koniem i pługiem jednoskibowym. Ale to dawno bardzo było. Widywałem i takich samotrzeć, a nawet więcej, szczególnie u Amishów w Ameryce.

    https://thewayofthecross.files.wordpress.com/2010/03/amish-plowing.jpg

    @Tanaka
    26 kwietnia o godz. 14:37

    Są w paru miejscach w Pradze, a także w mojej tutejszej stolicy. Nie lubię wskakiwać, ani wyskakiwać 🙁 Niezdecydowani robią czasem szpagat 😉

  529. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 13:31

    Zostałem ateistą z powodu niedoświadczania jakiejkolwiek nadprzyrodzoności. Biblia zaciekawiła mnie ok. dwudziestu lat później, więc translatorskie i etymologiczne boje-moje, przeróbki, niedoróbki, przekłamania, oszustwa nie miały na mnie żadnego wpływu i do dziś mnie nie interesują. Bez względu na to jakie i na ile wiarygodne wersje tłumaczeń obowiązują w 41. tysiącach chrześcijańskich sekt, to one mają wpływ na szamanów i wiernych tych sekt. Więc szczególikami jednej z takich wersji – u mnie akurat jest to wersja Świadków Jehowy (choć dawno temu i do Wujka zdarzyło mi się wleźć) oraz katolickie wydanie Nowego Testamentu – się czasem dla rozrywki zajmuję. Ale jest coś o wiele poważniejszego od wiarygodności jakichś tłumaczeń.

    Jeśli Wszechwiedzący i Wszechmocny nie chce lub lub nie potrafi ukazać się przy każdym swym ludzkim wyrobie, powiedzieć po ludzku „dzień dobry”, żeby nikt nie musiał w niego WIERZYĆ, a zamiast siebie, posyła ludziom księgę o sobie, którą, żeby ją rozumieć (gwarancji nie ma), trzeba znać język oryginału, nie tłumaczeń, skończyć 15 fakultetów i żyć, jak Adam, najmniej 900 lat (choć po zjedzeniu zakazanego owocu miał paść trupem), to człowieka z taką logiką nawet do roboty w lesie by nie przyjęli, bo by ludzi pozabijał. Inaczej mówiąc, tylko na podstawie tego, co powiedziałem, bez czytania tej księgi dla chiromantów – trzeżwo myślący śmiało może uznać, że tak głupiego Boga być nie może i nie ma. Ilu jest w cywilizowanych ludach wierzących w tego wymyślonego, nieistniejącego głupka – nie wiem, bo po cudzych głowach nie chadzam. Ale że wątpiących w jego istnienie nie brakuje, widzę po zachowaniach. Ot choćby – mojego ojca, który był jednym z katolików powtarzających przy kielichu mantrę, że Kościół do złego nie namawia. Ale sam przez parę dziesiątków lat do kościoła się nie wybrał, a na dwie godziny przed śmiercią w mojej obecności tylko się przeżegnał. Kumoszka-kaznodziejka, która tu się niedawno objawiła, też mi nie wygląda na oblubienicę Jezusa. Bo ten jednak lubił ciche, pokorne i usługujące. Jeśli w ogóle istniał.

  530. *** Zalinkowany nizej material jest wstrzasajacy. Kazdy oglada na wlasna odpowiedzialnosc.

    Mlotkiem po glowie…

    Nie wiem, ale bym sie nie zdziwil, ze ten od mlotka, zapytany by powiedzial, z ejest katolikiem. Ale nawet jesli nie, to i tak mam watpliwosci co do jakosci jego czlowieczenstwa.

    Pisze i linkuje, bo na temat „rzezniczy” ze wstepniaka jest. Czyli o bezmyslnej bezdusznosci. Inaczej bemyslnosc i bedusznosc wygladaja w opisie ze wstepniaka, a inaczej gdy sa zilustrowane.

    Pominmy aspekt polityczny, ktory jest wylacznie motywem we temacie wstepniaka i wrocmy moze do bezmyslnosci i bezdusznosci, ktore pozwalaja na akty bestialstwa fizycznego, czy psychicznego.

    ~l.

  531. wbocek
    26 kwietnia o godz. 15:11

    Wbocku, Twoje argumenty są uczciwe, prezentujesz swoje poglądy jako wynik własnych bezpośrednich doświadczeń, nie wnikając w inne sprawy, co do których nie widzisz potrzeby, albo niewielką potrzebę wnikania. Ja natomiast kieruję swój argument do osobników, którzy z wyżyn swojej mniemanej mądrości mówią: Biblia jest absurdalna, bo głosi to i tamto. Moje pytanie do takiej osoby brzmi: SKORO sam powołujesz się na wiedzę o Biblii jako uzasadnienie swoich poglądów, to czy aby na pewno twoja wiedza jest rzetelna? Nie chodzi przy tym o jakieś nieistotne szczegóły translatorskie, tylko o umiejętność czytania zapisów tego rodzaju:

    בְּרֵאשִׁ֖ית בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃

    To jest pierwsze zdanie Księgi Rodzaju w wersji oryginalnej. Bynajmniej nikt nie musi się na tym znać i wnikać w te znaczki. Jeśli jednak już ktoś CHCE o tym dyskutować i głosi swoje mądre opinie, to moje pytanie z miejsca brzmi: umiesz odczytać i zinterpretować te hieroglify? Jeśli nie, to nie masz co nawet zaczynać dyskusji o tym, co Biblia mówi o stworzeniu świata, Adamie i Ewie, bo po prostu nie masz o tym wszystkim pojęcia, nie jesteś znawcą tematu. To jest mój argument przeciwko tego rodzaju opiniom, oparty, jak widzisz, na konkretach.

  532. @Rogger77 26 kwietnia o godz. 15:41

    Ja natomiast kieruję swój argument do osobników, którzy z wyżyn swojej mniemanej mądrości mówią: Biblia jest absurdalna, bo głosi to i tamto.

    Jaki argument? Do jakich „osobników”? Kto i kiedy na tym forum napisał, że „Biblia jest absurdalna, bo głosi to czy tamto?” Kogo obchodzą twoje, xiuncu, hieroglify? I kto miałby być „znawcą tematu” sumeryjskich mitów o stworzeniu świata, które w twoim hieroglificznym przekazie i tak są tylko tłumaczeniem wcześniejszego tekstu?

    Owszem, badania nad teksem i kontekstem historycznym Niebieskiej Książeczki poczyniły w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat olbrzymie postępy, ale katoliccy „znawcy tematu” są w środowisku biblistów raczej tylko wyśmiewani, z oczywistych względów – bo spętani doktryną nie są w stanie myśleć krytycznie.

  533. Veni, vidi… no i widać jak na dłoni: Error 404 to typowy troll, który włazi i sieje zamęt.
    A przede wszystkim – nie ma w gruncie rzeczy nic do powiedzenia.

  534. lonefather
    26 kwietnia o godz. 15:13

    Mówisz o walącym świnie młotem w głowę: „mam watpliwosci co do jakosci jego czlowieczenstwa”.

    Nie używam nazw „człowiek”, „ludzie” w znaczeniu wysokich kwalifikatorów moralnych, bo to są tradycyjne kwalifikatory życzeniowe. W rzeczywistości „człowieczeństwo” to i chwytająca za gardło wrażliwość, empatia i palenie ludzi żywcem, i obdzieranie żywych ze skóry. Tyle jest osobniczych jakości, ile jest ludzi i kultur. Natomiast widzę, że chyba nie znasz, lonek, polskiej wsi, skoro mówisz o walącym młotem, jakbyś pierwszy raz coś takiego zobaczył. Przecież to powszednia praktyka od wieków do dziś! Od tego się zaczyna robienie z żywego zwierzęcia MIĘSA. Oczywiście, że nie pochwalam, ale co z mojego niepochwalania, skoro widziałem to parę razy jako dziecko sześćdziesiąt parę lat temu i później jako chłopak i to samo widzę dziś.

  535. Pierwsze zdanie Księgi Rodzaju w wersji… oryginalnej. Cudo! Kto i na jakiej podstawie stwierdził, że wersja hebrajska ST jest oryginalna? A gdyby nawet (co jest absurdem) to ilu jest przyzwoitych hebraistów wśród domorosłych kaka-Kudasiewiczów? ZERO! Geza Vermes przewraca się w grobie.

  536. Ciekawe, który kuriewny mundral-biblista jest rzeczywistym znawcą Talmudu? Geza Vermes odrzucił katolicyzm.
    A aggent Rogger usiłuje olśnić pombocka – bo liczy na jego naiwność. Naiwność pombocka to blogowa poza, Roggerku. Tak jak twoje silenie się na mundrość.

  537. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 15:41

    No cóż – tylko potwierdzasz, że Biblia nie jest i być nie może słowem jakiegoś Boga skierowanym do wszystkich ludzi. Bóg – domniemany stworzyciel wszystkiego – nie potrafił stworzyć jednej dla wszystkich księgi napisanej równocześnie we wszystkich językach świata, by nie trzeba było tłumaczyć?! To nie Bóg, „jej Bogu niet. Da Boga niet”.

  538. Na marginesie
    26 kwietnia o godz. 15:55

    Konkretnie wypowiadała się na ten temat basia.n 25 kwietnia o godz. 21:29, a potem Tanaka 25 kwietnia o godz. 21:55 pisał z „oczywistym znawstwem” o różnych biblijnych absurdach, w tym coś m.in. o Adamie stworzonym z gliny, chociaż w oryginalnym hebrajskim tekście nie ma nic o żadnej glinie. Gdyby nie gadał niedorzeczności, to bym nic nie pisał na ten temat.

  539. wbocek
    26 kwietnia o godz. 16:18

    Wbocku, niczego nie potwierdzam, niczemu nie zaprzeczam, nie wnikam w dywagacje teologiczne. Po prostu zwracam uwagę, że dyskusja na dany temat wymaga jego uczciwej znajomości, a niektóre tutaj osoby taką znajomością się nie wykazują, chociaż wydaje im się że mają dużo mądrych rzeczy do powiedzenia.

  540. @Rogger77

    Powiedz mi, jak to z Tobą jest? Zarzucasz nieznajomość języka hebrajskiego (którego konkretnie?). Przytaczasz fragment ST (skąd pewność, że najbardziej oryginalny i pierwotny?). Stawiasz żądania, żeby ignoranci nie wypowiadali się o Biblii, bo nie mają o niej pojęcia. Mienisz się obecnie jedynym tu obecnym jej znawcą. Dobrze, że nie ma dezertera. Dopiero sierść by fruwała.

    Tymczasem nie tak dawno ze znawstwem zabierałeś głos o noworodkach. Dopiero plotąc bzdury i przy nich obstając. Więc jak to z Tobą jest? Absolwent filozofii po ujocie może zabierać głos w dowolnej sprawie plotąc trzy po trzy? Bo jego bzdury są usankcjonowane posiadaniem dyplomu szacownej uczelni?
    Nie uwiera Cię to przypadkiem?

  541. @Rogger77 26 kwietnia o godz. 16:23
    Glina, plastelina, ciasto czy muł – to nie robi tu najmniejszej różnicy. Naprawdę nie rozumiesz, na czym polega absurdalność takiej wizji początku świata? W takim razie nie mamy żadnej płaszczyzny porozumienia. Ale to przecież i tak było jasne.

  542. PS 16:28

    Otóż to. Ta „uczciwa znajomość” w Twoim przypadku.

  543. @Rogger77 26 kwietnia o godz. 16:28

    dyskusja na dany temat wymaga jego uczciwej znajomości, a niektóre tutaj osoby taką znajomością się nie wykazują

    Święte słowa! Przede wszystkim aggent Rogger nie ma bladego pojęcia, o czym pie.przy.

  544. paradox57
    26 kwietnia o godz. 16:32

    Duda też po ujocie, z koziej dudy prawnik. I Mr Zero. Najlepszy uniwersytet nam spsiał jak widać.

    Jak mówił Pawlak „to nie grzech, ale wstyd”

    Poza tym, tak bez związku, Ziemia jest płaską tarczą, wspartą na trzech krokodylach i oblaną dookoła wodami. I żadnego żółwia proszę mi w brzuch nie wciskać.

  545. @paradox57 26 kwietnia o godz. 16:32

    No ale skoro kuriewny znawca prawa rzymskiego publicznie zabiera głos bredząc o „bruździe dotykowej” po in vitro, to już widać, że w kaka panuje wolnoamerykanka. Omni-znaffcuff ci u nich dostatek 🙂

  546. Przepraszam, @Neferko, ale o jakim żółwiu piszesz? Przecież nawet świeżo upieczony adept weterynarii wie, że żółw to skorupiak, a skoro oblane wodami, to żółwie muszą być obowiązkowo. I żadne to tamto.

  547. Tobermory
    26 kwietnia o godz. 12:45

    Powiem jakRapaport kubie: Toretycznie tak! Niestety w linku, który zamiesciłeś jest wersja, w której skorzystanie z „full” wypełnia się ały ekran, ale głównie pierdołami, a film zajmuje tylko może 1/3 albo mniej ekranu. Jest na ekranie informacja, jak uzyskać pełny ekran, ale nieprzydatna, bo wymaga naciskania Ueberpruefung, a takiego napisu nie ma. Próbowałem oglądać w firefox. Film jest w wersji niemieckiej i tam poznałem Vorhaut, słownika nie używałem. Jest kupny i niezły, ale subtelności nie ma. Jest w sieci ogromny słownik niemieckich wyrazów Grimma, ale pomaga tylko przy znalezieniu sensu wyrazu. Korzystałem z niego, gdy św. p. Miecugow nazwał parlamentarzystów hałastrą. Napisałem do szkła obronę przed ewentualnym zarzutem prokuratora, wykorzystując synonimy wyrazu do wykazania, Że jest to miłe określenie, jeśli dobrze wybrać wersję (jedna z nich to rodzina i personel służący w domu – Gesindel).

  548. paradox57
    26 kwietnia o godz. 16:32

    A gdzież to ja się mienię jedynym tutaj znawcą Biblii? To przecież nie ja wypowiadam autorytatywne opinie o biblijnym stworzeniu świata, rozmnażaniu Adama i Ewy itd., nie ja uważam się za eksperta w tych sprawach.

  549. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 15:41

    Roggerku, weź się i narodź wreszcie. Jako poczęty a nie zrodzony, z kim i o czym chcesz gadać, jak ze sobą jeszcze nie pogadałeś?
    Nie chodzi przy tym o jakieś nieistotne szczegóły translatorskie, tylko o umiejętność czytania zapisów tego rodzaju:
    בְּרֵאשִׁ֖ית בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃
    Co to są za „nieistotne szczegóły translatorskie”, hę? Znający się jesteś na odzielaniu ziaren od plew? Jesteś jakiś pełnomocnik bozi, czy jak?
    Bozia trąbi, że cała niebieska książeczka to jest Słowo Boże czyli Objawienie, a nie, że tylko bez „nieistotnych szczegółów” . Bozi bluźnisz, Roggerku i w piekle spłoniesz. Bozia nic nieistotnego nie gada.

    Jako dziecina poczęta tak sobie gaworzysz:
    To jest mój argument przeciwko tego rodzaju opiniom, oparty, jak widzisz, na konkretach. Znaczy, te krzaczki to jest „konkret”, a nie „nieistotny szczegół”. I tym „konkretem”, czyli betonem, rozkładasz na łopatki „osobników o mniemanej mądrości”. Coraz się bardziej cieszę, bo już sie nauczyłeś słowa „mniemany”, które na blogu jest pojęciem podstawowym. Znaczy – jest postep.

    Teraz mniemasz tak:
    To jest pierwsze zdanie Księgi Rodzaju w wersji oryginalnej. Bynajmniej nikt nie musi się na tym znać i wnikać w te znaczki. Jeśli jednak już ktoś CHCE o tym dyskutować i głosi swoje mądre opinie, to moje pytanie z miejsca brzmi: umiesz odczytać i zinterpretować te hieroglify? Jeśli nie, to nie masz co nawet zaczynać dyskusji o tym, co Biblia mówi o stworzeniu świata, Adamie i Ewie, bo po prostu nie masz o tym wszystkim pojęcia, nie jesteś znawcą tematu.

    Jak sie już nauczyłeś słowa „mniemać”, co było pewnym postepem, to zaraz popadłeś w regres. jak sie nikt nie musi znac na tych hieroglifach, co kto sie zna? Jak sie nazywa ten, co nie musi, ale sie zna na wszystkih szczegolach odcieniach niuansach najstarszego zapisu, na ktorych nikt sie z pewnoscia nie zna? Znasz sie? Tak konkretnie, czyli na mur-beton?
    To kto ma zaczynac dyskusje o” Adamie, Ewie i tym co Biblia mówi o stworzeniu świata”, kto ma kończy dyskusję słusznym podsumowaniem i kto ma sprawdzac, ze w srodku dyskusji dyskusja bedzie zmierzac do prawidlowego konca, hę?
    Jako nienarodzony popelniasz najpodstawowsze bledy: „Biblia” nic nie mowi. Lezy w krzakach i sie w ogole nie odzywa, „dzien dobry panstwu, ladna pogoda dzis nad morzem, zapraszam na promocyjne pobyty w Hurgadzie ” nawet nie powie. Wylacznie Bog Wszechmogacy mówi, oznajmia Słowo Boże czyli Objawienie. dwa tysiace lat potrzebujesz, by to pojąć?
    nie ma zadnych „interpretacji” Slowa Bozego. To bluznierstwo i kacerstwo w jednym. W istocie – sprzeciwienie sie mu. Ten grzech jest niewybaczalny, co zostalo jasno przez niego oswiadczone. Boga sie nie interpretuje. Bog mowi co i jak i sprawa zamknieta.

    Kazde z 41 tysiecy wyznan chrzescijanskich wie co mowi Bog i kazde wie co innego. Ten co bedzie mniemal ze wie, co mowia te krzaczki, tez nie bedzie wiedzial lepiej niz inni. A juz papiez wie, co mowi Objawienie i dlatego dal swoja osobista dedykacje na pierwszej stronie niebieskiej ksiazeczki. I to jest jedyna Prawdziwa ksiazeczka, a nie jakis mniemany znawca krzaczkow. Kazde z 41 tysiecy wyznan chrzescijanskich ma swoja Prawdziwa ksiazeczke, a pozostale maja nieprawdziwe.

    A Ty sobie jakies mniemania wytwarzasz i jakies „konkrety” fantasmagoryczne. Figlarz jestes. Bozia takich nie lubi.

  550. @Nefciu
    Ja tez ze wstydem przyznaje sie, że jestem po Ujocie. Pocieszam sie tym, że ja kończylem tę Alma Mater w 68 roku, kiedy jeszcze nie bylo tam ani Ziobry, ani Dudy, ani Legutki,ani tej całej chmary ipenowskich historyków po Ujocie.
    Ale troche wstyd przyznać sie teraz, to fakt

  551. No to doszedłem do epokowego odkrycia i wiem, dlaczego wszelkie modlitwy zostają bez odzewu jak pisma słane na Berdyczów czyli do polskiego TK.
    Trza się modlić po starohebrajsku! Bozia tylko po takiemu jarzy 😎

  552. wbocek
    26 kwietnia o godz. 16:05

    @pombocku,

    Moze nie spadzilem dziecinstwa na wsi, ale tyle ile bylem wystarcza, zeby poznac i umiec odroznic kogos kto sie zna i umie zminimalizowac zadawana smierc, od kogos kto albo nie umie, albo nie chce i sie zwyczajnie zneca.

    Mlotkowy z filmiku, sie znecal.

    Juz pewnie nie zyje, ale przed smiercia wyksztalcil paru uczniow, fachman u ktorego nawet jednego kwikniecia nie uslyszles, gdy wykonywal swoja prace.

    A co do czlowieczenstwa, to mamy wybor, albo za czlowieczenstwo uznamy to co filmik prezentuje, albo co innego. Choc najpewniej i jedno i drugie jest w zasiegu kazdego jednego osobnika gatunku homo sapiens.

    Sie wzruszam i nie ukrywam, ze sie wzruszam, gdy trzeba, ale te pare swinek, ktore osobiscie na mieso przerobilem snu mi nie odebralo i nie odbierze, bo choc tylko liznalem fachu rzeznickiego, to u wspomnianego fachowca, wiec szybko sprawnie i bez kwikniecia.

    A ogladajac „mlotkowego” w akcji, to czlowiek ma mozliwosc uporzadkowania co jest co i nazwac uporzadkowane odpowiednio.

    pozdrowka
    ~l.

  553. @Rogger77 16:50

    Rozumiem. Pytania niewygodne, to się olewa, odnosząc się jedynie do biblii. Zresztą to chyba wynika z Twoich ustawicznych wpisów dot. naszych opinii. Zarzucasz nam jej nieznajomość, więc z tego wynika logiczna przesłanka, że sam musisz być jej znawcą. Bo inaczej skąd byś wiedział, że się nie znamy?
    A że jedynym? Od kiedy zabrakło dezertera, jesteś jedynym. Z taką swadą się o niej wypowiadasz, więc chyba tylko wrodzona skromność przez Ciebie przemawia, skoro tak się zastrzegasz i odżegnujesz.

    Zresztą niech Ci będzie: nie mienisz się, dajesz tylko do zrozumienia.

    Przy okazji, chociaż ma to niewielkie znaczenie. To coś tam wyrysował jako fragment ST to nie są hieroglify, o czym, jako wybitny znawca wszystkiego wiedzieć powininieneś. Ale to tylko w kwestii formalnej.

  554. lonefather
    26 kwietnia o godz. 17:02

    Widziałem to troche wczesniej, szok, choc wlasciwie, nie bardzo. Jako dzieciak z miasta, razy pare bylem na wsi i widzialeem, jak chlop katolicki traktuje zwierzeta. „chlop zywemu nie przepusci” – to istota chlopa.

  555. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 15:
    Z pewnością posiadasz jakąś wyjątkową wiedze na temat biblii, może i znasz hebrajski. Może tam rzeczywiście chodzi o jakies inne rozumienie słów, które po drodze przez Grekę. łacine dostały sie troche zdeformowane do biblii Wójka(pooć był przez „ó” z kreska). Ale czy to cokowiek zmienia co do zasadniczej treści tych opowieści semickich pasterzy. Czy te niuanse,w których Ty, z pewnością erudycyjny biblista, jestes rozsmakowany, tak zafałszowaly w tłumaczeniach myśli owych paterzy i boga, który im te mysli dyktował, że wszyscy katolicy żywiący się tym zafalszowanym daniem, a więc i Pombocek, Tanaka i inni tu zebrani ateistyczni bublisci są do dupy, za przeposzeniem, bo nie znają hebrajskiego oryginału ? Czyżby kościół opierał się na tak zafałszowanym żródle ?
    Ale w sumie, Rogger, to chyba tam jest, że Bóg stworzył niebo i ziemię, i że harował przez sześć dni, a siódmego odpoczywał. No chyba cos takiego nie dałoby sie ukryć nawet w siedemnastym tłumaczeniu na swahili

  556. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 16:28

    „niczego nie potwierdzam, niczemu nie zaprzeczam”

    Wyraz „potwierdzać” nie tylko znaczy „świadomie poświadczać”, ale i „poświadczać nieświadomie, mimowolnie”, poświadczać swoimi wywodami, zachowaniem, samą obecnością itp. Chyba dość wyraźnie użyłem wyrazu w tym drugim znaczeniu. Piętrząc trudności przed „właściwym” rozumieniem Biblii i wątpiąc w zdolność takiego rozumienia blogowiczów, potwierdzasz mimowolnie, że domiemana księga domniemanego bożego autorstwa nie jest dla zwykłych ludzi, skoro do dziś do ogromnej większości mieszkańców planety nie dotarła i nigdy nie dotrze. Czyli nie jest dziełem domniemanego Wszechobecnego.

    Niestety, Roggerze, od początku swojego pobytu na blogu powodujesz, że rozmowy schodzą na tory akademickie. Oczywiście, we frazeologicznym, czyli dyskawlifikującym znaczeniu wyrazu „akademicki”.

  557. Lewy
    26 kwietnia o godz. 17:16

    O tym właśnie chciałem wcześniej powiedzieć, ale się cieszę, że mnie bardzo precyzyjnie uprzedziłeś, Lewusku. Bez wzglądu na to, kto i jak tłumaczył „Przygody dobrego wojaka Szewjka” Szwejk jest Szwejkiem.

  558. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 15:41

    Dostales liczne wskazowki odnosnie tego co uprawiasz. Jako mowiacy wprost, powiem tak:

    Jestes nadetym, napuszonym becwalem, a jestes nim, bo jestes ignorantem. Bo nic innego, jak tylko bycie ignorantem tlumaczy nazwanie kawalka tekstu napisanego alfabetem hebrajskim heroglifami…

    Pismo hieroglificzne wyglada tak:

    https://www.google.co.uk/search?q=examples+of+ancient+egyptian+hieroglyphics&rlz=1C1CHWA_enGB649GB649&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwjQtq-_oNjaAhUVM8AKHahXAu0QsAQIWg&biw=1242&bih=579#imgrc=tDVpDxC6N2H74M:

    Albo tak:

    https://www.google.co.uk/search?q=examples+of+ancient+egyptian+hieroglyphics&rlz=1C1CHWA_enGB649GB649&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwjQtq-_oNjaAhUVM8AKHahXAu0QsAQIWg&biw=1242&bih=579#imgrc=CggT922GJG1RFM:

    Czyli przyklad z tlumaczeniem.

    Tak wiec puszacego sie nibywiedza ignoranta, ktory nie umie odroznic pisma heroglificznego, od alfabetu, zwyczajnie nalezy ignorowac.

    Ignorujacego wiedze, a opowiadajacego sie za bajedami @Rogera77 nalezy – IGNOROWAC, tak jak on ignoruje wiedze.

    U mnie masz zasluzonego IGNORA.

    ~l.

  559. Podczas kiedy ja powazne i mniej mialem zajecia, watek rozwinal. Jakie cele wlazenia katolikow i drugiego petactwa na blog tutejszy? Mnie tam analizy nie bardzo interesuja i psykglebia religijnego petactwa przyczyny. Ale odkrycie zrobilem, co moze epokowe byc, dla potomnosci. Dla potomnosci. I uzywaniu napletkow w dniu dzisiejszym.

    Nauczam nienauczonych dwa razy w tygodniu. Mam niejakie problemy. To nauczanie jest „pod parasolka”. Ta parasolka nazywa „Studieförbundet Vuxenskolan” (Zwiazek Ksztalcenia Doroslych ???). Parasolka daje komputery, sale, projektory, prad elektryczny i kawe w zaparzalce plus przegryzka. Nie tylko. Otoz ten SV ma specjalistow od roznego ksztalcenia, co broszury i grubsze dziela pisza, na biezaco. Ja taka broszure znalazlem jedna, co mnie pasuje. Mianowicie jak ksztalcic „inwalidow myslenia”. To jest dokladne tlumaczenie z tutejszego co brzmi „förståndshandikappade”. Termin jest szeroki, nie bede opisywal, daje link https://en.wikipedia.org/wiki/Intellectual_disability
    W Szw (Skand) wazne zeby wszyscy brali udzial w zyciu spolecznym. Stad potrzeba ksztalcenia nawet co maja dwucyfrowe IQ. To nie dowcip bylejaki. W spoleczenstwie skand, nie mozna dzis bez compow i sieci. Dlatego, ktorym nie powiodlo z IQ, powinni wiedziec mechanike zycia spolecznego. Jak mechanike smarowac, zeby bez zacinania krecila.

    Moje przygody syryjsko/etiopskie sklonily do poszukiwan pomocy. Z pomoca i aprobata jednej regionalnej szefowej SV. Ona mnie podsunela, do mojej opinii pare ksiazek, ale ja te ksiazki polaczylem z jedna broszura. Ta broszura jest jak i co ksztalcic „inwalidow myslenia”. Rowniez dla alzheimerow jest (ostatni, demens). Daje link ogolny
    http://www.sv.se/allakansurfa
    Problem polega, ja nie mam klopotow z komputerami, sprytnymi telefonami, tabletami. To jest moje wlasne ograniczenie. Moje ograniczenie. Paradox. Brak wyobrazni, jak moga miec „inwalidzi myslenia” klopoty. W tych broszurach, konkretne „chwyty”, pytania, zagadnienia, cwiczenia. Dla takich co kursy prowadza i „hands-on”. Znaczy dla mnie.

    Ja niestety, nie znalazlem broszury, dla katolikow czy innych boziow wielbicieli. W rozmowach z lokalna szefowa wyszlo, broszury dla uposledzonych IQ doskonale mozna stosowac na religijnych. Tu odkrycie lezy. Zeby tak przetlumaczyc, dopasowac do lokalnych warunkow parafialnych. Proste cwiczenia. Proste zajecia. Ale pedagogicznie ulozone. Co tam wywazac drzwi otwarte? Kola wymyslac i mlotek? Te broszury sa niestety tylko po szw, albo innych skandynawskich. Moze takie broszury po „nadwislanskiemu”? Ci z Was co w pismach, cytatach oblatani?

    Pzdr Seleukos, czekajac na weekend, nie Godota.

  560. @lonefather 17:36

    W tej starożytności było ich dwóch – bajarzy. Ezop i Hyzop. Teraz dołączył @Rogger77. Sfinksa nie liczę, bo to w końcu pół-zwierzę.

  561. Lewy
    Faktycznie coś jest nie teges z tym Ujotem. Prawie każdy jeden pisowski magister, doktór czy profesór z tej Almy Mater się wywodzi.
    Jakby spod sztancy wyuczeni i umoralnieni.
    Druga taka Alma obfitująca w podobne przypadki to KUL (za wyjątkiem prof. Hartmana i pewnie jeszcze kilku innych).
    Specyficzna konserwa umoszcza się też na Uniwerku Poznańskim, ale generalnie Poznań trzymie się mocno, gdy chodzi o rozsądek i poczucie przyzwoitości. Warszawa też jeszcze daje radę.
    Pozdrówka wiosenne. Właśnie bez mi kwitnie pod oknem w kuchni.

  562. lonefather
    26 kwietnia o godz. 17:36

    „Hieroglify” to była przenośnia. Mam nadzieję że nie muszę tłumaczyć znaczenia tego słowa?

  563. @paradox57
    26 kwietnia o godz. 17:13

    Te „hieroglify” to przeze mnie, bo wyraziłem ubolewanie, że oryginał biblii nie powstał w formie pisma obrazkowego jak egipskie hieroglify.

    A te robaczki, co je Rogger jako ORYGINAŁ Biblii podał, wrzuciłem do gugla. Zostały rozpoznane jako język HEBRAJSKI i przetłumaczone

    „Na początku dnia nie było boga oprócz Boga, ale nie było żadnego znaku imienia Pana ani słowa ziemi.”

    A nap elején nem volt más Isten, mint Isten, de az Úrnak neve és a föld szója sem volt.

    At the beginning of the day, there was no god but God; but there was no sign of the name of the LORD, nor the word of the earth.

    Bing Translator rozpoznał też jako hebrajski, ale nie doszukał się w nich żadnego sensu, w żadnym języku.

  564. Tanaka
    26 kwietnia o godz. 17:14

    W poscie do @pombocka sie swoja wiedza podzielilem i doswiadczeniami w tym zakresie.

    Teraz stane w obronie chlopa.

    Chlop co sie napracowal, zeby wychodowac, nie bedzie sie znecal…

    Spewal Grzeskowiak o nieprzepuszczeniu „zywemu”, ale on nie mial na mysli i w spiewie swojego, bo zaznaczal, ze wazne to je co je moje !

    Tak wiec chlop, co dla niego wazne jest to co jego, nie bedzie sie nad swoim znecal, jak nie szukajac daleko mlotkowy z filmiku.

    pozdrowka
    ~l.

  565. @Rogger77

    Właśnie, przenośnia. Znowu coś się sprzenośniło. To trzeba było w skopki ująć. Kobieto, że Cię tak skomplementuję, słowa mają znaczenie.

  566. paradox57
    Hola, hola. Toute proportions gardees!
    @Rogera77 przyrównujesz do Ezopa i Hyzopa?
    Ale generalnie masz rację, oczywiście.

  567. @Tobermory 17:42

    Ba, gdyby @Rogger77 od początku o tym wiedział, to by nam powiedział, że to była przenośnia. Ale on nam powiedział, dopiero jak się od nas dowiedział, że to nie hieroglify. On to wziął na poważnie, czyli na wiarę.

  568. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 17:42

    tia tia przenosnia !

    jak cala biblia, przenosnia !

    Co przenosi w swiat wydumany pod rozgwiezdzonym niebem Palestyny, przy pasterskich ogniskach, gdzie zakutani w baranie kozuchy pastuszkowie sie nawzajem straszyli strasznmi opowiesciami o tym, ktorego imienia nie wolno wymawiac…

    Rozkoszne ta przenosnia … znaczy sie.

    ~l.

    ps Bez odbioru, znaczy sie nie trac czasu na nadawanie.

  569. @mag 17:47

    Zwłaszcza do Hyzopa.

  570. Tobermory
    26 kwietnia o godz. 17:42

    Jak widać wujek google ma swoją własną interpretację Księgi Rodzaju.

    paradox57
    26 kwietnia o godz. 17:44

    No ale chyba zrozumiałeś o co chodzi z tą przenośnią? Nie zbluzgasz mnie, tak jak lonefather, od bęcwałów i ignorantów z powodu braku „skopków”?

  571. No, Rogger77, bardzo nieładnie się zachowałeś. a ja myślałem, że Ty naprawdę znasz na pamięć po hebrajsku pierwszy wers ST. I potrafisz go tak pięknie narysować z głowy. A tu tylko „kopiuj-wklej”. Nieładnie się bawisz, dziewczynko. Zawiodłeś mnie.

  572. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 17:42

    Slaby czlowiek ze mnie i sie zlamalem…

    I mam do Ciebie dwie prosby:

    Poprosze ladnie, zebys mi wytlumaczyl ta przenosnie ca ja zastosowales. (to pierwsza prosba)

    I rownie ladnie poprosze, zebys zdradzil, gdzie mnie i innych blogowiczow chciales ta „heroglificzna” przenosnia przeniesc. Bo sie pogubilem nieco, czy do Egiptu faraonow, czy do pasterskiego Izraela, chcialen. nas przeniesc (to moja druga prosba)

    ~l.

  573. Who is Hyzop? 😯
    Znam tylko hyzop lekarski (Hyssopus officinalis), zioło takie. Nie mylić z hyzopem biblijnym, którym jest lebiodka syryjska (Origanum syriacum)

  574. @Rogger 17:52

    A czemuż by nie? Mnie to jeden karabin. Skoro się domagasz bęcwała, to może być bęcwał. Jak sobie stryjenka życzy: jesteś bęcwał. I ignorant. Co znajduje kolejne potwierdzenia w Twoich produkcjach. I bynajmniej nie o skopków chodzi.

  575. @paradox57
    26 kwietnia o godz. 17:58

    I jeszcze mitoman oraz szalbierz, szachraj, blagier, kuglarz i lawirant.

  576. @Tobermory 17:56

    Ja też do tej pory. Ale on tak ładnie współgra z Ezopem, że nie mogłem się powstrzymać. Taki Hyssopus roggerii. Gatunek endemiczny, stwierdzony po raz pierwszy na blogu ateistów w jednym egzemplarzu. Nie ustajemy w wysiłkach poszukiwania innych osobników. Chociaż być może poszukujemy w nieodpowiednim biotopie.

  577. PS
    Brak informacji o sposobie rozmnażania. Ale może lepiej, żeby nie.

  578. paradox57
    26 kwietnia o godz. 17:55

    A ja muszę Ciebie pochwalić „kobieto” (żeby nie było że bez skopków), bo dotarłeś do źródeł i zaczynasz opierać się na konkretach, a nie na własnych farmazonach i wymysłach, jak niektórzy tutaj. Ale strona którą podałeś, daje tylko toporne tłumaczenie tych zapisów. Mogę polecić znacznie lepszą: http://pardes.pl/pdf/bereszit.pdf

    lonefather
    26 kwietnia o godz. 17:55

    Pisząc „hieroglify” po pierwsze nawiązałem do wcześniejszego postu Tobermory’ego, a po drugie użyłem tego słowa jako obrazowej przenośni, w takim znaczeniu, jak się mówi „hieroglify” o jakimś trudnym do odczytania piśmie.

  579. lonefather
    26 kwietnia o godz. 17:44

    Lonek, niestety, nie bardzo zrozumiałeś. Powiedziałem tylko tyle, że WSZYSTKO, co robi człowiek, jest człowiecze, ludzkie – i delikatność, i wrażliwość, i okrucieństwo. Używanie wyrazów przypisujących ogólnikom „człowiek”, „człowieczeństwo” wyłącznie pozytywnych cech jest zakłamywaniem rzeczywistości.

    We wpisie do Tanaki też popełniasz coś podobnego, mówiąc ogólnikowo i życzeniowo:

    „Chlop co sie napracowal, zeby wychodowac, nie bedzie sie znecal…”.

    Owszem, będzie. Tylko że to nie świadome znęcanie się, lecz brak stosownych narzędzi. Państwo nie interesowało się za PRL-u jak chłop zabija świnie i nie zaproponowało mu czegoś skuteczniejszego i bardziej humanitarnego niż młot. Parę razy widziałem świniaka potraktowanego młotem, jak biegał z kwikiem po podwórku. Młot był humanitarny i skuteczny wyłącznie na cielaki. Owce moi wujkowie zabijali identyczne jak muslimy – ludzi: nożem po gardle.

  580. @mag
    26 kwietnia o godz. 17:42

    Chciałbym zauważyć, że to właśnie szacowny UJ jako pierwszy i najgłośniej poparł za czasów niejakiego Tuska lustrację i pilnie ją wcielał. To była i jest – niestety – ostoja. Nawet KUL jest w porywach bardziej tolerancyjny.

  581. @Rogger77

    Ogarnij się, chłopie, bo wszystko Ci się już miesza. Nie ja podałem link do źródła Twojej „wiedzy”.

    @Szanowni, mam postulat. Nie piszmy już tak szybko i taką liczbą do @Roggera77. Chłop się gubi. Może by ustalić: jeden wpis dziennie od każdego z jakimiś sensownymi przerwami, żeby zdążył przeczytać od początku do końca. Bo inaczej mózg mu się do końca zlasuje i będziemy mieli na sumieniu filozofa po ujocie.

  582. Co znaczy „się mówi”. Kto „się mówi”? Ja np. mówię „krzaki”. Czy to znaczy, że tak „się mówi”?

  583. seleuk|os|
    26 kwietnia o godz. 17:40

    Twoje kimono dokonalo kiedys odkrycia, w dwu znaczeniach, jak splawic SJotow metoda, ktora ja poznalem na cartoon z NewYorkera.

    Teraz dkonales odkrycia juz odkrytego.

    Ja i inni juz dawno go dokonalismy identyfikujac problem. Problem polega na tym ze sie psychomanipulacyjnie „kastruje” mlode umysly w okresie, gdy wchodza w okres pytan i ciekawosci swiatem…

    Naturalne dazenie do poznania i zrozumienia, zostaje zastapione proteza – wierzeniem…

    Amputacja wiedzy i proteza wiary. Ot i cala tajemnica wiary, chocby takiego @Rogera77…

    pozdrowka
    ~l.

  584. @paradox57
    26 kwietnia o godz. 18:03

    Tak podejrzewałem. Dobre 😀 Mag dała się złapać 😉

    Z dzieciństwa pamiętam jedno świniobicie przy pomocy drewnianej maczugi i ostrego noża w aortę 🙄
    Widziałem też, jak się tu ubija po domowemu. Najpierw wywabia się świnkę wiadrem jakiegoś smakołyku, a jak się nim chrumkając zajmie, to wtedy pistolet z bolcem do czółka, świnka pada bez czucia i kwiku, dalej jak zwykle, nóż w aortę…

  585. paradox57
    26 kwietnia o godz. 18:11

    Wybacz ale to Ty sie myslisz !

    Roger77 sie nei moze pomylic, bo jego prowadzi slowo bozie.

    pozdrowka
    ~l.

  586. @seleuk|os|
    26 kwietnia o godz. 17:40

    „Inwalidów myślenia” możesz nazwać niepełnosprawnymi umysłowo lub intelektualnie.

  587. Hartman obok po raz kolejny trafia w sedno!

    A może przyszedł już czas, aby trochę powtrącać się do prawa kanonicznego i prawa Miasta Watykan, skoro Stolica Apostolska z takim uporem ingeruje w sprawy wewnętrzne i porządek prawny innych państw? Oj, byłoby używanie dla etyków, gdyby tak mieli zrecenzować system prawny i praktykę administracyjną rzymskiej kurii i Kościoła katolickiego…

  588. wbocek
    26 kwietnia o godz. 18:08

    pombocku, oddzielmy co zrozumialem, od tego co napisalem…

    Nic nie musialem nowego dla mnie zrozumiec, bo juz wczesniej, tak na oko bedzie ze piecdziesiat lat temu, ze i okrucienstwo i wznioslosc i wszelkie inne cechy i dokonania, i stany duszy i przezywania, lub jego braki czy niedostatki, sa tak samo czlowiecze.

    Napisalem jak napisalem, nichlujnie, po lebkach, nieprecyzyjnie. Ale wazne, ze sie powyjasnialo.

    pozdrowka
    ~l.

  589. @lonefather 18:20

    Uznaję swoje pobłądzenie i wyrażam z jego powodu skruchę. Oczywiście, słowo bozie ma wszystko pod sobą. I jako takie może wszystko inne pie..ić.

  590. A teraz muszę się wydalić. Albo napić. Wymiana zdań z @Roggerem tak mnie zainspirowała. Nabyłem flaszkę Kapitana Morgana. Myślałem, że wytrzyma do jutra wieczór. Zakopałem gdzieś nalewki i przez szwankującą pamięć nie mogę sobie przypomnieć gdzie. Gdyby człowiek miał taką pamięć do zakopanego jak orzechówki, to iluż kłopotów by uniknął.

  591. @paradox57
    26 kwietnia o godz. 18:33

    Gdyby orzechówki miały naprawdę dobrą pamięć, to by w Alpach nie wyrastały ciągle nowe limby 😉

  592. mag
    26 kwietnia o godz. 17:42

    Faktycznie coś jest nie teges z tym Ujotem
    … i nie tylko. „Niepełnosprawnymi umysłowo”(„förståndshandikappade”) pozbyli sie w 68 roku wszystkich z IQ powyzej 120, nazywajac Zydami. Pozniej proces kontynuowali na innych grupach. Cos mnie zdaje trwa do dzis, ten process. To musi miec skutki. Niedobitki zostaly, pewnie „niepełnosprawni umysłowo” kombinuja dalej, co z takimi zrobic co maja IQ wyzej 125. Nic dziwne ze UJ poza pierwszej 500. Inne nie wiem przybytki „mysli nadwislanskiej”. Popatrzcie na blog. Zeby cos poza dowcipami, przeczytac, to wszystko ze swiata. Pozostali autochtoni, z Was co zostali, sami problemy macie ze zrozumieniem sasiadow. Za Was tez wezma „niepełnosprawni umysłowo”. Nie? Czytalem o tych Elbanowskich. Jak mowia, na bezrybiu i slimak ryba.

    Tobermory
    26 kwietnia o godz. 18:23

    Jak zwykle dzieki T. Zastapilem pojecie Twoim, co mam nadzieje odnotowales.

    lonefather
    26 kwietnia o godz. 18:17

    Moje odkrycie nie przyczyn dotyczy zjawiska. Jak pracowac nad zpobieganiem skutkom dotyczy. Katecheza mlodego ateisty, metodyka. Tytul przykladowy.

    Pzdr Seleuk

  593. Alem się ubawił tymi bajkami o stworzeniu świata, co mi je Rogger podsunął 😀
    Nie ma to jak poczytać rabinów i cadyków 😆

  594. lonefather
    26 kwietnia o godz. 18:28

    No to wszystko gro i bucy. Miewają ludzie swoje prywatne uczulenia. Ty na przykład zwykle zabierasz głos, kiedy się coś pojawi o zwierzakach, a już o koniach to na bank. No a ja mam swojego erdolca: język.

  595. wbocek
    26 kwietnia o godz. 18:44

    eeeeee no ten tego i tamtego, to ja Tobie materialow dostarczam przypadkowo, znaczy sie niespecjalnie…

    Nie zebym nie lubial z Toba popisac, ale jak kazdy nie lubie jak mnie kto co wytyka. Do doskonalosci daze, ot co. Przez co wytykaj, a ja sie bede poprawial.

    pozdrowka
    ~l.

  596. @seleuk|os| 26 kwietnia o godz. 17:40
    Nauczam nienauczonych dwa razy w tygodniu.
    (…)
    Mianowicie jak ksztalcic „inwalidow myslenia”.
    (…)
    W Szw (Skand) wazne zeby wszyscy brali udzial w zyciu spolecznym. (…)
    W spoleczenstwie skand, nie mozna dzis bez compow i sieci.
    (…)
    Problem polega, ja nie mam klopotow z komputerami, sprytnymi telefonami, tabletami. To jest moje wlasne ograniczenie.
    (…)
    W rozmowach z lokalna szefowa wyszlo, broszury dla uposledzonych IQ doskonale mozna stosowac na religijnych. Tu odkrycie lezy. Zeby tak przetlumaczyc, dopasowac do lokalnych warunkow parafialnych.(…)
    Moze takie broszury po „nadwislanskiemu”?

    Kilka razy uczyłem komputerowania starsze (ale bardzo jare) polinijne panie. Oraz jedną wcale nie tak starą, bo w moim wieku. 😉

    Czego się nauczyłem.
    Najważniejsza dla mnie lekcja, a jednocześnie wniosek, że ja się do tego zadania nie nadaję.

    Godność.
    Duma.
    Ja mam swój honor.
    Ja może i głupia jestem ale żeby aż taka głupia to nie.
    Pole minowe.
    Nauczania, wyjasnianie, tłumaczenie, pokazywanie.
    To jest pole minowe być.
    Jedno wielkie pole minowe jest i być.
    Przynajmniej dla mnie.

    Probemy były ze wszystkim i od samego poczatku.
    Po pierwsze jak mówię językiem telewizyjnym.
    Znaczy się słówek używam.
    Jak w telewizorze.
    Jak ksiądz.
    Jak pani w szkole mówiła.

    A skoro tak, to się wywyższam.
    Myślę sobie że niby kto ja jestem?

    Na końcu była pogarda, prychanie, pretensje, kubeł złosci i lekceważenia wylany na moją głowę.

    Nie ma z czego być taki dumny, nie ma z czego być taki pyszny, przecież ten cały komputer to dla idiotów, ten cały internet to prosty jest i nie ma w tym żadnej tajemnicy, nawet trochę to wszystko głupie jest, i sie psuje, nie dorobili tego czy co, jak ja bym tak w pracy sprzątała jak oni programują to by moje domki całe brudem zaszły.

    I nie musi mnie traktować jak jaką idiotkę, babę ze wsi, ja dużo rozumiem, ja może i nie miałam do tej pory czasu tymi internetami się zająć ale no żeby aż takie proste przykłady dobierać no to ja jakaś durna umysłowo to nie jestem!

    Takie przykłady to dla dzieci małych albo dla staruszków nad grobem, no za proste i ja potrafię sama się uczyć bo to wszystko i tak i tak takie proste jest i nawet jakieś trochę durne no ale ja już to mówiłam, no dziękuję za wszystko i za czas, ale teraz to ja sobie sama dam radę. Na prawo jazdy zdałam i to było dużo trudniejsze niż te komputery!

    A zaczynało się od wtykania mi 25 dolarów w rekę za każde spotkanie w bibliotece, od przynoszenia dla mnie domowego ciasta w chusteczce i od Niagary komplementów pod moim adresem jak ja to jasno i wolno tłumaczę. Oraz od narzekania na to, jak to się życie ułożyło, że na studia nie poszłam.

    Konkluzja.
    Lekcje – czegokolwiek – to tylko preteskt. Takie osoby szukają substytutu rodziny. Męża, syna, wnuka, kuzyna, przyjaciela.
    Żeby na stałe zamieszkał w ich życiu. Czy to kurs tańca, komputery, prawo jazdy, lekcje angielskiego.

    Ty – nauczyciel – chcesz „przerobić materiał”.
    Polonijne kursantki chcą ciebie „przerobić na rodzinę”.

    Konflikt right there.

  597. wbocek
    26 kwietnia o godz. 18:44

    A !
    I do Twojej listy moich *olcow, dorzuce glupote… jak ja widze to do wyjatkow nalezy, ze sie opre i nie napisze.

    pozdrowka
    ~l.

  598. Tobermory
    26 kwietnia, g.18:19
    Oj tam, zaraz dała się złapać. Ezop i Hyzop w jednym stali domu. Tym razem. Jak żart to żart.
    A swoją drogą, Rogger oprócz hebrajskiego, powinien sięgnąć jeszcze bardziej do źródeł i zgłębić aramejski, którym ponoć posługiwał się Syn Boży.

  599. Państwo szanowni wybaczą, że ja czołem w biurko.
    Widzę bowiem, że ładna dyskusyjka z ładnym Roggerkiem się ładnie rozwija. I mamy już „konkret”: że hieroglify to nie hieroglify , tylko krzaczki, a Roggerek tak to sobie w przenośni powiedział, bo wiedział co innego niż wiedział.
    Bozia ma tak samo: ciągle w przenośniach, alegoriach i metaforach. A przecież mówi konkretnie , jak Roggerek. Wiec konkretnie:
    1. Będziecie strzec ustaw moich i wykonywać je. Ja jestem Pan, który was uświęca!
    Czy to jest konkretne? Nie znam nic konkretniejszego, ale może Roggerek co zna, bo on zna hieroglify, choć tylko w przenośni.
    2. Ktokolwiek złorzeczy ojcu albo matce, będzie ukarany śmiercią: złorzeczył ojcu lub matce, ściągnął śmierć na siebie.
    3. Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli.
    4. Jeśli kobieta zbliży się do jakiegoś zwierzęcia, aby z nim się złączyć, zabijesz i kobietę, i zwierzę. Oboje będą ukarani śmiercią, sami śmierć na siebie ściągnęli.
    5. Jeżeli jaki mężczyzna albo jaka kobieta będą wywoływać duchy albo wróżyć, będą ukarani śmiercią. Kamieniami zabijecie ich. Sami ściągnęli śmierć na siebie.
    6. Jeśli się bić będą mężczyźni, mężczyzna i jego brat, i zbliży się żona jednego z nich i – chcąc wyrwać męża z rąk bijącego – wyciągnie rękę i chwyci go za części wstydliwe, odetniesz jej rękę, nie będzie twe oko miało litości.
    7. Jeśli kupisz niewolnika – Hebrajczyka, będzie służył sześć lat, w siódmym roku zwolnisz go bez wykupu. Jeśli przyszedł sam, odejdzie sam, a jeśli miał żonę, odejdzie z żoną.  Lecz jeśli jego pan dał mu żonę, która zrodziła mu synów i córki, żona jak i dzieci będą należeć do pana, a on odejdzie sam.
    8. Jeśli kto tak uderzy kogoś, że uderzony umrze, winien sam być śmiercią ukarany. [W tym jednak wypadku], gdy nie czyhał na niego, a tylko Bóg dopuścił, że sam wpadł w ręce, wyznaczę ci miejsce, do którego będzie mógł uciekać [zabójca].
    9. Kto by złorzeczył ojcu albo matce, winien być ukarany śmiercią.
    10. Gdyby mężczyźni bijąc się uderzyli kobietę brzemienną powodując poronienie, ale bez jakiejkolwiek szkody, to [winny] zostanie ukarany grzywną.
    To mnie zachwyca: bedzie poronienie, ale poronienie to nie zadna szkoda. Moga jednak byc inne szkody.
    11. oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec.
    12. Jeśliby wół pobódł mężczyznę lub kobietę tak, iż ponieśliby śmierć, wówczas wół musi być ukamienowany.
    13. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia.
    14. A Pan napełnił ich strachem na sam widok Izraela i zadał im wielką klęskę pod Gibeonem. ścigano ich w stronę wzgórza Bet-Choron i bito aż do Azeki i Makkedy. Gdy w czasie ucieczki przed Izraelem byli na zboczu pod Bet-Choron, Pan zrzucał na nich z nieba ogromne kamienie aż do Azeki, tak że wyginęli. I więcej ich zmarło wskutek kamieni gradowych, niż ich zginęło od miecza Izraelitów.
    Bozia osobiście, własnymi rączkami wali głazami w ludzi, a nawet kobiety dzieci i dzieci poczet. Krew sika, mozgi na scianach (dlatego wiernie powtarzamy za bozia: reka, noga, mozg na scianie!), flaki fruwaja w powietrzu. Bozia jest zadowolony, wszyscy sa zadowoleni, a najbardziej – katolik. No i Świety Ojciec Swiety, co teraz jest w Domu Pana.
    Aha, no i wojna w Wietnamie, w Iraku, Libii, Syrii, Jemenie i tak dalej. Z czego bardzo jest zadowolona @404.

    Tak, ze ten. @Roggerek, do spolki z @404 zrobia prawidlowa analize hieroglifow i sobie ustala, na czym polega Objawienie, czyli Slowo Boze.
    A my sie zajmijmy czym innym. Bo to przykry widok, patrzec jak sie oboje mecza.

  600. mag
    26 kwietnia o godz. 19:00

    Ezop i Hyzop w jednym stali domu.
    Ezop miał hyzia i to sprawę wyjaśnia.

  601. zajentyk chwilowo, testuję mini klawiaturę do tabletu żeby się nie męczyć

  602. zza kałuży
    26 kwietnia o godz. 18:57

    Powoli tez „odkrywam” co Ty napisales, choc nie polonijne panie. Moj (innych tez) problem zeby szybciej do pracy poszli i zarabiali pieniazek na podwyzki mojej emerytury. Tak dziala tu system. Inaczej bym cale dnie zeglowal. Klocil z kotami. Moje Panie spotykal. Raj agnostykow inaczej.

    pzdr Seleuk

  603. wbocek
    26 kwietnia o godz. 18:08

    Lonek sądzi, że jest estetyczna ekeonomia zabijania. Że się chłop napracuje nad utuczeniem świniaka, to go delikatnie i kulturalnie będzie zabijał. Coś wątpię. Ma być zabite, znaczy – skutek. A metoda każda dobra. Co mi zostało zademonstrowane: chłop wyciąga z klatki królika, łapie za skoki, a głową wali o mur. Raz – królik dalej żyje.Drugi raz – żyje, tylko krew puszcza nosem i pyszczkiem. No to nim o ziemię! Ciągle żyje. No to polazł po żelazny drąg i walnął tak, że mu się głowa rozpadła, a mózg umazał silnik Ursusa. I chłop zadowolony.

  604. A krokodyle to niby że nie oblane, słyszane rzeczy :/

  605. ale już wieszcz pisał, o
    gdzie bursztynowy hyzop, gryka jak śnieg biała

  606. „Ponad 100 osób uczestniczyło w publicznym różańcu, który odbył się dzisiaj przed biurem PiS w Gorzowie Wielkopolskim. Jego organizatorzy zaznaczają, że jako wyborcy PiS-u domagają się od polityków obrony życia. Chodzi o projekt „Zatrzymaj aborcję”, który utknął na etapie sejmowych komisji. – Nie można mówić o ojczyźnie, Polsce i jednocześnie pozwalać, żeby mali niepełnosprawni Polacy byli zabijani – mówi jeden ze współorganizatorów dzisiejszego wydarzenia”
    Ten protest znakomicie koresponduje z protestem dorosłych niepełnosprawnych oraz ich opiekunów w Sejmie (już 8 dni).
    Rodzić trzeba absolutnie koniecznie, a co będzie dalej – niech się bujają rodzice, najczęściej matki, bo ojcowie są tak wrażliwi, że nie wytrzymują takiego obciążenia i odchodzą (ponoć 80%).

  607. Nefer
    A nie był to czasem „bursztynowy świerzop”?
    Ale masz rację – hyzop tez by pasował. Zresztą do dziś są zdania podzielone w kwestii świerzopu, czyli co wlaściwie jest.

  608. Sorry -„czyli co to właściwie jest”.

  609. mag
    26 kwietnia o godz. 19:32

    A nie był to aby „bursztynowy świerzb”?

  610. seleuk|os|
    26 kwietnia o godz. 18:39

    „W rozumieniu ustawy, rak też jest rybą”. Taka ustawa.

  611. Tanaka
    26 kwietnia o godz. 19:21

    Jak czytałem ten Twój wpis, od razu mi się pomyślało delikatne, kulturalne zabijanie: rano trochę, w południe, wieczorem z modlitwą „Wszystkie nasze, dzienne sprawy przyjm w ofierze Boże prawy” i zostawić do rana niech odpocznie. A kiedy ranne wstają zorze – pogłaskać, buziaczek uod 404 i zakończyć humanitarnie młotkiem z gęsiego puchu.

  612. @Nefer
    26 kwietnia o godz. 19:15

    Dobry pomysł! Mam coś takiego:

    https://assets.logitech.com/assets/65111/4/slim-folio-ipad-laurel.png

    Bardzo praktyczne.

  613. Z tymi hieroglifami to już dajcie Roggerowi spokój. To jest znana i używana przenośnia nieczytelnego pisma lub liter.
    O hieroglifach w geologii nie będę wam nudzić.

  614. Bardzo dawno czytalem biblie, więc sporo mi sie zapomniało, szczególnie ksiega rodzaju, gdzie autor(zy) mozolnie opowiadaja, jak to z lędźwi(ciekawe Rogerze ja lędżwie brzmią po hebrajsku) Sepa zrodził się Hep, a z lędźwi Hep Rep itd..Tam w ogóle nie ma mowy o kobietach, które tych Hepów, Sepów czy innych Kainów nosił pod sercem przez dziewięc miesięcy,tylko są te męskie lędźwie..
    Co do okrucieństw Jehowy, że on tak o byle co rzucał kamieniami, palił, topił i obrzucał obelgami, to mam taka teorię jako biblista amator. Zauważylem, że w pewnej księdze (juz nie pamiętam w której) Jahwe straszy niechlujnych pasterzy, że jak który uda sie w celu oprożnienia w niewyznaczone ku temu miejsce, czyli do latryny, to czeka go straszliwa zemsta samego Pana.
    Myślę więc, że Mojżesz albo jego brat Aaron mieli kłopoty z ucywilizowaniem dikich, walacych kupy gdzie sie da pasterzy, więc postanowili ich troche postraszyc Jehową, żeby srali kulturalnie.
    Takie są wyniki moich badań nad biblią. Ale moge sie mylic co do nazwy latryny , bo nie znam hebrajskiego.

  615. @Nefer 19:22

    Nie, Neferko, z krokodylami nie piję. Za dużo zagrychy idzie.

    @Tobermory
    To ja już dzisiaj nic o hieroglifach. Deczko wypiłem i się bojam. Wprawdzie w ustawieniach w kompie hieroglifów nie mam, ale kto może przewidzieć, co mi się zacznie wypisywać.

    Hieroglify w geologii – to jest dobry temat do pogadania. Na trzeźwo.

  616. Lewy
    26 kwietnia o godz. 19:48

    Bo to wszystko sprawka tej Lilith. Ja jak ja spotykam to mnie serduszko pika jak uczniakowi. A dwie to przedzawalowo. Jutro po pol spotykam Moja Lilith. Elena Lilith ma do czytania mase o szw urzedach „na lekkim szwedzkim” co jej linki dalem. To jest stara sumeryjsko/akkadyjska spiewka. Zadne Jahwy.

    pzdr Seleuk

  617. @seleuk|os| 26 kwietnia o godz. 19:19
    Moj (innych tez) problem zeby szybciej do pracy poszli

    Poprzednio napisałeś/zapytałeś:
    Zeby tak przetlumaczyc, dopasowac do lokalnych warunkow parafialnych.(…) Moze takie broszury po „nadwislanskiemu”?

    No więc opisałem ci „problemy mojej parafii”.
    Z pewnością nie jest jednym z nich zeby szybciej do pracy poszli

    Różnica między USA a Szwecja polega m.in. na różnych ustrojach. W USA jest (jakas dziwna forma) kapitalizm.
    A w Szwecji, z tego co wiem i z twoich opisów – opiekuńczy socjalizm.

    Żadna starsza, polonijna, czyli imigrancka pani ani pan, żaden pan lub pani imgirantka w średnim wieku ani żaden młody imigrant czy imigrantka, za wyjatkiem (o ile mi wiadmo) uchodźców politycznych, nie dostanie w USA niczego poza prawem do wolności i do poszukiwania swojego szczęścia. Jest to tutaj zapisane w takiej jednej Deklaracji.

    To o czym ty piszesz jakiś czas temu wykpiwałem na tym blogu w innym komentarzu.

    ***************************************

    Obca, nowa, nieznana, językowo i (czasami także zwyczajowo) niezrozumiała Ameryka otaczała imigranta ze wszystkich stron. Życie ciężkie, pomocy żadnej z nikąd bo kapitalizm tu wilczy a nie europejski socjalizm… pływasz albo sie topisz.

    Kilka lat temu na stronie internetowej jakiegoś polskiego urzędu miejskiego znalazłem sprawozdanie z uroczystości wręczania sobie przez urzedników dyplomów i nagród za fantastyczne osiągnięcia na niwie aktywizacji zawodowej bezrobotnych. I link do kilku takich kursów. Był tam kurs (40 godzin teorii i drugie tyle praktyki, o ile niczego nie pokręciłem) dla „monterów płyt gipsowo-kartonowych”.

    Mało nie zakrztusiłem sie ze śmiechu. 80 godzin?!

    W USA taki oderwany granatem od brony Jasio czy Stasio stawał na budowie do roboty w 4 godziny po wylądowaniu w Chicago i albo dawał sobie radę albo wieczorem won do domu bez zapłaty.
    A bladym świtem następnego dnia na stację beznzynową do kolejki z innymi bezrobotnymi czekać na oferty kopania łopatą.

    No ale w bogatej (za unijne pieniądze) Polsce dwa tygodnie kursowania się i teoretyzowania. No tak, ten europejski socjalizm. Grunt to założyć firmę od dawania kursów i można było żyć

    ***************************************

    Napisałem o „firmie od kursów” bo wiem, ze w Polsce jest to bardzo dobry biznes. Tysiące firm nauczają i dokształcaja polskich bezrobotnych jak i polskich robotnych, zasada jest jedna, za unijne pieniądze.

    Ale ad rem. Powtarzam jeszcze raz, prawie żaden polski imigrant czy imigrantka do USA nie pozostaje w sytuacji „bez pracy”.
    Oczywiście istnieje Zrzeszenie Amerykańsko – Polskie, które za pieniadze amerykańskiego podatnika (ich instruktorzy biorą pieniądze) organizuje kursy języka angielskiego, kursy na obywatelstwo, kursy dla opiekunek społecznych, dla opiekunek pacjentów w szpitalach, początkowe klasy dla pielegniarek, kursy komputerowe, itd.

    Zrzeszenie to bardzo często reklamuje się w polonijnych mediach, gdyż, mówiąc brutalnie, od liczby ich klientów, czyli liczby imigrantów, którzy skorzystali z ich kursów zależy liczba ufundowanych z budżetu federalnego etatów.

    To jest socjalistyczny element dzisiajeszej Ameryki, tylko trochę lepszy od polskiego, europejskiego socjalizmu, gdyż jak rozumiem liczba etatów dla urzędników w polskich Urzędach Pracy nie jest każdego roku funkcją liczby bezrobotnych, którym dany urząd znalazł pracę.

    A z tego, co mówią pracowniczki Zrzeszenia Am-Pol w polonijnym radio dokładnie taka jest sytuacja z ich etatami.

  618. Miało być jeszcze o orzechówkach. Te nowe limby. Gdybyś zakopał parę tysięcy nasion, to ile z nich byś odnalazł? Ha? Muszą coś zostawić na rozsianie, żeby przyszłe pokolenia orzechówek miały nowe limby do objadania. Nie żebym orzechówki podejrzewał o takie przewidywanie. Aż taki nawiedzony nie jestem, chociaż cały czas pozostaję pod wrażeniem krukowatych. Moje sroki dobrze się już zadomowiły. Jedna wysiaduje. Będą młode sroczki i dopiero będzie wesoło. Wczoraj widziałem sójkę, którą parka kwiczołów ostro atakowała. Gdzieś mają gniazdo, ale nie bardzo chciałem szukać, żeby nie niepokoić.
    Zawzięta była, ale dawały sobie radę. Spóźniłem się przez nie do domu.

  619. Rogger77

    Wprawdzie już Tanaka i Lewy wyjaśnili wystarczająco kwestię związaną z biblią,ale dołożę i ja jeszcze parę słów – chociaż obiecuję sobie,że o tym Adamie,Ewie i wszyskich innych opowiastkach biblijnych więcej już mówić nie będę – bo i po co. Ci którzy tu na blogu myślą podobnie ,nie muszą o niczym być przekonywani. A inni – niech sobie myślą,jak chcą – byle nie przychodzili ze swymi racjami tam,gdzie nikt na to nie czeka 🙂

    A więc wracając do księgi i jak piszesz mylnej interpretacji i tłumaczenia. Przyznasz chyba że my wszyscy uczyliśmy się tej jedynej ,którą znamy wersji o stworzeniu i calym dalszym ciągu. Następne pokolenia,aż do dziś również. Nikt w kościołach chrześcijańskich nie kwestionuje tej „prawdy” – od przywódcy kk,poprzez wszystkich innych. Ale ponieważ nauka wykazała jasno,że opierając się na wszystkich opowiadaniach biblijnych ziemia musialaby istnieć około 6 tys. lat ,a wiemy dziś z absolutną pewnością,że jest zupelnie inaczej – więc część uznała,że trzeba wierzyć dosłownie w słowo zapisanie ( nie zależnie od naukowych dowodów,że to bzdura) Ale znaleźli się i tacy,ktorzy zaczęli mówić o „interpretowaniu” czasu itp., Nie znaczy to jednak,że w wiarach bylo zakwetionowane stworzenie Adama , Ewy, ich grzechu,wypędzenia z raju i wszelkich mściwych konsekwencji – więc te bajki caly czas są wtłaczane w mózgi następnych pokoleń od najwcześniejszego dzieciństwa. A skutki są oplakane !

  620. Tanaka
    26 kwietnia o godz. 19:10

    To ja Tobie (i innym dyskutantom, którzy nawiązują do tematu) zacytuję inny tekst, znacznie starszy, znany jako „Kodeks Hammurabiego”:

    ” (…) § 11. jeżeli właściciel zguby świadków znających zgubę jego nie przyprowadził, jest kłamcą, oszczerstwo rzucił (i) zostanie zabity;
    § 12. jeżeli sprzedawca doszedł do kresu (swego), nabywca z domu sprzedawcy (kwotę) roszczeń (swych) w rozprawie tej pięciokrotną weźmie;
    § 13. jeżeli tego obywatela świadkowie nie są w pobliżu, sędziowie termin za sześć miesięcy wyznaczą mu, (a) jeśli przez sześć miesięcy świadków swych nie przyprowadzi, człowiek ten jest kłamcą, karę rozprawy tej w pełni poniesie.
    § 14. Jeśli obywatel małego syna obywatela ukradł, zostanie zabity.
    § 15. Jeśli obywatel niewolnikowi pałacu, albo niewolnicy pałacu przez bramę główną pozwolił wyjść, zostanie zabity.
    § 16. Jeśli obywatel niewolnika albo niewolnicę zbiegłych z pałacu w domu swym ukrył i na wezwanie herolda (ich) nie wydał, pan domu tego zostanie
    zabity. (…)”

    I tak przez bite 282 paragrafy, winowajca w większości przypadków „zostanie zabity”, albo mu wyłupią oko, albo połamią ręce. Takie były czasy, taka surowa, barbarzyńska moralność. Oceniać ją z dzisiejszego punktu widzenia – nie ma żadnego sensu.

  621. @Tobermory

    Ja właśnie testuję to i jestem bardzo zadowolona, klawiatura jako taka nie ma polskich znaków ale autocorrect sam poprawia, super sprawa. Jeszcze wszystkiego nie rozgryzłam, mam zabawę na dzisiejszy wieczór. No i na urlopie nie muszę już się męczyć przy pisaniu czegokolwiek, ufff…

    ,https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/51xE1b3N8EL.jpg

  622. zza kałuży
    26 kwietnia o godz. 20:06

    Mnie trudno o am systemie wypowiadac. Ja zreszta nigdy nie napisalem, powiedzialem cos co sam nie doswiadczylem, obejrzalem, mialem/mam udzial. Szufladkowanie systemow nazwami dzis malo adekwatne. Populacje skand sa male. Tu wiekszosc zdecydowana, ja tez, uwaza efektywniej jest wlaczac wszystkich. Jak najwiecej. Jezeli w USA jest 5miljonow wysoko kvalifikowanych prac. Reszta tylko daje service tym wysoko kwalifikowanym. Taka cyfra bez statystyki. W Skand jest wszystkich pracujacych moze 10miljonow. Duzo lepiej zeby 5 miljonow wysoko kwalifikowanych. Zeby co 50 startup byl notowany, lub kupiony. Zamiast co 200 (USA). Taki efekt. Nie patrz na moje cyfry @Zza kaluzy.

    Dla mnie personalnie, bylo to dobre. Jest dobre. Przyjechalem, dwa lata pozniej zaczalem studiowac, z powrotem. Uppsala Uniw. Pierwsze 100. Bo egzamin napisalem, dla wszystkich taki sam. Plyt nigdy nie przykrecalem. Pewnie by mnie wyrzucili. Ja nigdy nie pisalem jak powinno byc, nie wiem. Zawsze pisalem, to co widzialem.

    Pzdr Seleuk

  623. zanim mnie Gospodarz odwiesi to może to przejdzie

    @Tobermory

    Mam to

    https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/51xE1b3N8EL.jpg

  624. @basia.n 26 kwietnia o godz. 20:10

    Warto przy okazji dodać, że aggent R. mataczy. Rzecz w tym, że Księga Rodzaju zawiera dwa osobne i raczej sobie przeczące opisy stworzenia. Ty powołujesz się na opis, w którym jest mowa o lepieniu człowieka. Rogger przytacza z mądrą miną pierwsze słowa Księgi Rodzaju, w którym jest mowa o czym innym. No i proszę bardzo, nic tam nie ma o glinie – prawi Rogger. I tak się kręci ten religiancki młynek, bo Rogger to typowy kuriewny attention-seeker.

  625. basia.n
    26 kwietnia o godz. 20:10
    Mnie fascynuje ksiadz profesor Heller. Jak on to robi, że profesję astrofizyka potrafi godzić z byciem ksiedzem ?
    Ale stara sie jak może, naklada jedna metafore na druga i robi sie cale pietro, albo stos metafor.
    No bo jak pogodzić 6 dni pracy Pana nad stworzeniem swiata i 6 tysiecy lat wieku świata z trzynastoma miliardami istnienia wszechswiata od big bangu. Ano tak, profesor Heller musi przyjąć metaforycznie, że dzień pracy Pana równal sie dwu miliardom lat, wiec jesli pomnozym owe dwa miliardy przez sześć dni pracy, to wychodzi na oko czyli circa 12 miliardów. A jesli dodamy jeszcze ten siódmy dzień, kiedy to Pan odpoczywał, to nawet wychodzi czternaście.
    To czysta matematyka, a przecież matematyka to esencja nauki, ergo ksiadz Heller może godzić te dwie teorie.
    I dlatego on mnie fascynuje

  626. @Rogger77 26 kwietnia o godz. 20:19
    Oczywiście, bajędy o zmartwychwstaniu też należy rozumiec w kontescie mentalności danej epoki i naiwnych, niepiśmiennych kmiotków, którzy te bajędy powielali.

  627. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 20:19

    Takie były czasy, taka surowa, barbarzyńska moralność. Oceniać ją z dzisiejszego punktu widzenia – nie ma żadnego sensu.

    Roggerku, na litość szczura Baltazara: nie kręć! nie dodawaj kolejnego dowodu, że sam ze sobą jeszcze nie pogadałeś o sprawach przedszkolnie jasnych, a usiłujesz tu z poważniejszymi dyskutować nie mając pojęcia o czym dyskutujesz.
    Bozia, osobiście morduje. Już mi się nie chce powtarzać tego. Lista bozi wyczynów morderczych jest nie krótsza niż te 282 paragrafy Hammurabiego. A gatunkowo – znacznie poważniejsza. Nie opowiadaj bzdur, że z dzisiejszego puntu widzenia nie ma sensu oceniać, że mord jest mordem. To jest cyniczne. Bozia sam mord opisuje jako mord, a nie coś, czego „nie ma sensu tak oceniać z dzisiejszej perspektywy”. Bozia jest miłością. Absolutem miłości człowieka. I to jest constans. Od kiedy bozia zaczął gadać. Nie, od chwili gdy bozia powstał. Czyli od zawsze, bo on jest praprzyczyną wszystkiego, a sam nie ma przyczyny. Nie mów więc, że wtedy były inne czasy, a miłość obawiała się mordowaniem, kradzeniem, podpaleniem, torturowaniem, gwałceniem i tak wtedy wyrażano miłość.
    Bozia sobie przepisał do niebieskiej książeczki kawałek kodeksu Hammurabiego i ma to za święte i Absolut Miłości Bożej na Wieki. Wtedy i dziś i po wszystkie czasy to było i będzie aktualne, prawdziwe i będzie esencją miłości Boga. Inaczej by produkował co parędziesiąt lat nowe książeczki, unieważniające poprzednie. Czyli własny Absolut.

    Skończ już tą gadkę, bo nic nie pojmujesz, albo popadasz w cynizm,czego nie lubię. Jak będziesz dalej takie rzeczy produkował, mogę nie zdzierżyć i nazwać to tak, jak się należy, bez taryfy ulgowej. Oszczędź tego sobie, mnie i blogowiczom. To lepsze rozwiązanie.

  628. @Na marginesie – przyznam z pokorą,że od czasu kiedy odrzucilo mnie od wiary nie wgłębiałam się więcej w zapis Księgi Rodzaju i jej dalszego ciągu. Tu na blogu dowiaduję się wiele z tego,co mi umknęło 🙂

    Muszę przyznać,że wytrwale walczycie tu o prostowanie „prawd” głoszonych przez wszelkie religie 🙂

  629. Tanaka
    26 kwietnia o godz. 20:41

    Tanako, to ja już nie rozumiem, ty wierzysz w bozię, czy nie wierzysz? Jakoby nie wierzysz, więc któż to tak mordował, kradł i torturował? Chyba za prosty człek ze mnie na te skomplikowane dylematy 😀

  630. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 20:19

    Tą dziecinną licytacją na cytaty z Twojej strony (bo Ty zareagowałeś nie wiadomo po co kontrcytatem) i zdaniem „Oceniać ją z dzisiejszego punktu widzenia – nie ma żadnego sensu” pokazujesz, Roggerze, że nie bardzo rozumiesz, w jakiej sprawie zabierasz głos. Biblia nie jest dla wieluset milionów zaczadzonych człowiekowatych kroniką starożytnych dziejów do beznamiętnego oceniania lub nieoceniania, lecz wiecznie żywym źródłem – w imię sraty-taty i bryki na raty – wiecznie żywej wiary. To słowo żywego Boga, wiecznie aktualny przewodnik po życiu, w którym nie wolno zmieniać ani w stosunku do oryginału (sam o tym raczyłeś pleść) ani zależnie od potrzeb, ani zależnie od humoru nawet pół słowa i wszystko, co tam jest nakazane lub zakazane, wypełniać. Jeśli Bóg nakazuje kamienować za pracą w sabat – to tak należy, jego mać, robić. Jeśli za posmarowanie się ofiarnym olejkiem nakazuje smarownika zabić, to nie ma zmiłuj i dziś. Jesteś bluźniercą. Boże wybaczający i miłosierny, spuść bombę na tę trąbę, bo ja nie umiem obsługiwać.

  631. @Tanaka 26 kwietnia o godz. 20:41

    W dodatku jeszcze w napadniętych miastach „należało” wymordować mężczyzn, kobiety i zwierzęta. Tak nakazywał Jahwe. Ten sam Bozia, który paktował z szatanem, żeby się wyżyć na swoim „wiernym słudze” – Hiobie. Ten sam Bozia, który patrzył z radością, jak wyznawca kładzie trupem rodaka, który ośmielił się złożyć hołd „obcemu” Bogu.

    Biblijny Bozia to nieprzewidywalny, patologiczny sadysta. I to nie tylko w Starym Testamencie. Wprawdzie pomysł „ubóstwienia” Jezusa pojawił się w religianckiej świadomości dość późno, ale jednak idea „niewinnej” ukrzyżowanej ofiary jest już szkicowo zarysowana w ewangeliach. Idea zresztą nie jest nowa, bo zaczerpnięta z mitologii germańskiej.

  632. @seleuk|os| 26 kwietnia o godz. 20:30
    W Stanach, tak mi się wydaje, jest takie założenie, że pierwsze imigranckie pokolenie idzie na podpałkę.
    Po to, aby ich dzieciom żyło się lepiej niż w kraju pochodzenia.

    Ty (i Zrzeszenie Am-Pol) walczysz o to, aby to pierwsze pokolenie się nie zmarnowało na te podpałkę.

    Te Polki, które na drugi dzień po przylocie idą sprzątać domy na przedmiesciach (a więc technicznie mają pracę), pewnie w wiekszości pozostaną sprzątaczkami. Ale częśc z nich odejdzie od swojej szefowej, ukradnie jej kilka sprzątanych domków oferując ich właścicielom niższe ceny i same założą biznes sprzątania domów.
    No niestety, ale aby to zrobić będą najpierw musiały nauczyć się angielskiego o zdać na prawo jazdy.
    I to te polskie kobiety robią. Przynajmniej część z nich.

    Inne, te młodsze, wyjdą za mąż, albo przyjadą z mężem i z dziećmi ii z przerażeniem dostrzegą, że ich nie stać na ubezpieczenie lekarskie.

    Wtedy klasycznym rozwiazaniem jest takie; mąż idzie „na swoje” czyli zostaje stolarzem, „fachowcem” od napraw i budowania a żona idzie na salową do szpitala. Albo na pielęgniarkę, gdy miała szkołę z Polski.

    On zarabia na utrzymanie rodziny gotówkę a ona ze szpitala przynosi rzecz równie ważną finansowo, czyli szpitalne ubezpieczenie lekarskie dla całej rodziny.

    I tak to sie w USA zaczyna.

    Kursy o których ty piszesz przychodzą POTEM, już po osiągnięciu jakiej-takiej stabilizacji, często po kupnie domku czy mieszkania, po kilku, kilkunastu latach w nowym kraju. Po okrzepnięciu.

    Na poczatku jest „Ameryka jest dla byka” i strach w oczach.
    Oraz zapieprz 24/7/365.

    Ciekaw jestem czy nie jest to jeden z powodów, dla których w USA nie płoną arabskie ani tureckie ani somalijskie ani serbskie ani chorwackie ani irackie ani wietnamskie żadne inne przedmieścia skaładające się z „nowych imigrantów”.

    Płoną, od czasu do czasu, tylko przedmieścia „czarne”. Czyli takie, gdzie nie mieszkają imigranci tylko obywatele. Wprawdzie obywatele drugiej kategorii, ale z pełnymi, socjalistycznymi przywilejami.

    Czyżby te socjalistyczne przywileje skłaniały do okresowego podpalania swojego miasta? Zarówno w USA jak i w Europie?

  633. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 20:19

    Choc do Tanaki piszesz, ja cie uswadomie, ze sie zle bawisz, gdy kilka paragrafow kodeksu wyrywasz z kontekstu ustroju i relacji spolecznych, dla ktorych ten kodeks zostal wprowadzony.

    Tu @Rogger ostrzezenie:

    Jesli bedziesz brnal w Kodeks Hammurabiego, w odniesieniu do sego bozi u swietej Niebieskiej Ksiazeczki. to ja mam spora wiedze zarowno o Assyrii, Hammurabim i o kontekscie spoleczno religijnym, w ktorym ten kodeks powstal i nie zawacham sie tej wiedzy zastosowac…

    Niniejszym zostales ostrzezony. Dalej postapisz na wlasne ryzyko i spotka Cie, co sie nalezy od dawna.

    ~l.

  634. basia.n
    26 kwietnia o godz. 20:10

    Idiotyzmy z niebieskiej książeczki przechodzą w szaleństwa i mściwość Najwyższego wobec ludzi. Cytacik:

    Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali.
    3 I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, 4 rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi».
    5 A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, 6 i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. 7 Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!»
    8 W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. 9 Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi2. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.

    Wszyscy ludzie mówili jednym językiem.Hipotetycznie (bo nie faktycznie – vide: Polak), mogliby zrozumieć w jeden i prawidłowy sposób, o co się bozi rozchodzi w Słowie Bożym. Ale to by było za dobrze. Ukarał ich, żeby sami siebie nie rozumieli i nie rozumieli Słowa Bożego. A następnie ich rozlicza i karze za to, że nie rozumieją.
    Ale za co ich ukarał? Bo zaczęli – wspólnie, w porozumieniu i zjednoczeniu – budować wysoką wieżę, żeby się „nie rozproszyli po całej ziemi”! Na pustyni niezwykle łatwo jest się zgubić, a jak się kto zgubi – śmierć gwarantowana. Ludzie więc postąpili z wielką mądrością i roztropnością. Gdy z daleka widać czubek wieży – wiadomo, że tam są ludzie, woda i jedzenie, miasto i bezpieczna przystań. Chcieli zbudować pustynną wersję latarni morskiej. I za to się na nich bozia zemścił. I na nas wszystkich.. Nikt teraz nie może zrozumieć „co naprawdę mówi nam Pismo Święte”. A za nierozumienie – znowu zemsta bozi.
    Jezusek zaś snuje bajędy o „pannach roztropnych” – których wzorem byli ci budowniczowie pustynnej latarni morskiej i „pannach nieroztropnych”, które taką roztropność olewały więc, logicznie rozumując, te nieroztropne „są miłe bogu”. Dlatego, że są nieroztropne. I to jest bozia, co jest Absolutem Miłości, a codziennie każdy moher śpiewa „Bóg Jest Miłością”.
    Wariactwo, cynizm, mściwość, terroryzm – to nic przy takim bozi i jego Lolku.

  635. Na marginesie
    26 kwietnia o godz. 20:55

    Zwierzęta nie mają duszy. nie mają więc i”wolnej woli”, która jest niezbędna do czynienia tak zła jak i dobra. A bozia się mści na zwierzętach za to, że im duszy i wolnej woli nie dał. Mści się za ich brak winy.

  636. @Nefer
    26 kwietnia o godz. 20:31

    OK, a na czym stawiasz tablet? Jakaś podpórka?
    Mój to jest takie solidne, zamykane etui. Nie musiałem się bać w podróży, że mu się w plecaku coś stanie.

  637. Na marginesie
    26 kwietnia o godz. 20:55

    O ukrzyżowanym Jezusku, którego tatuś zdradza i zabija, bo sam jest draniem, napisałem dużego wstępniaka.

  638. Lewy
    26 kwietnia o godz. 20:38

    JAk Cie znam i lubie, to przyznam sie, ze Ty tak oczytany i kumaty, nie zakumales, ze profesja Hellera nie jest ani matemtyka, ani tym bardziej astrofizyka, jego profesja jest „godzenie”…

    Ten caly Heller nie wniosl doslownie nic ani do matematyki, ani do astrofizyki, za to wszystko co wniosl, to bylo wnoszenie, czyli godzenie…

    I zauwazasz, ze nie na Harvardzie, czy innym Oxfordzie ten „profesor” pracuje, tylko w tej ichniej, kosciolkowej parodii porzadnej Akademii Nauk, gdzie wlasnie godzeniem sie zajmuje.

    pozdrowka z nadzieja zgody miedzy nami, bez pomocy Hellera
    ~l.

  639. @basia.n 26 kwietnia o godz. 20:47

    Mnie to po prostu bawi – bo aggent Rogger, mądrząc się tu katechetycznie, starannie omija określone wątki i tematy. Sformatowany móźdźek ich nie przyswaja i nie chce wiedzieć, że „prawdy wiary” są bezsensowne. Rąbie swoje jak go nauczono. Dawniej mieliśmy tu popisy „dezer.tera”, który jest jehowitą i przez jakiś czas produkował się też na tym forum. Odkąd został zbanowany, nawet nick nie przejdzie. Ciekawa jestem, ile czasu wytrzyma Rogger.

  640. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 20:49

    Jako filozof po UJ jesteś fachowiec od skomplikowanych tematów, więc nie masz się co krygować. Tak teoretycznie mówię, że fachowiec. Bo wygląda to inaczej. Co ja sobie o bozi myślę to 404 razy na blogu wyjaśniałem, a ledwo co – onej, znaczy @404, bo mało pojmująca jest, a bardzo kłamiąca.

  641. Aggent Rogger ma jedną zaletę – idealnie jednoczy ateistów.

  642. @Lewy – ja również nie mam pojęcia jakimi drogami wędruje naukowa wyobraźnia prof. Hellera. Może jednak jego wiara przenosi góry więc widzi astrofizykę w inym wymiarze ? Kto wie 🙂

  643. wbocek
    26 kwietnia o godz. 20:52

    Ależ ja nie odpowiadam za miliony zaczadzonych, nie wiem kto i co ma wypełniać co do słowa, przecież dzisiaj nikt nikogo nie kamieniuje, nikt tego nie wymaga i nikt nie domaga się spełniania antycznych biblijnych nakazów! Nie wiem do jakiej rzeczywistości, w której miliony zaczadzonych kamieniują się wzajemnie, nawiązujesz, ale na pewno nie tej którą mamy za oknem A.D. 2018.

    lonefather
    26 kwietnia o godz. 20:57

    To może masz też do powiedzenia coś o tle społeczno-religijnym powstania Starego Testamentu? Dlaczego nie ostrzeżesz np. Tanaki, aby nie wyrywał z historycznego kontekstu biblijnych cytatów?

  644. lonefather
    26 kwietnia o godz. 21:07

    Ale się Lewy pyta, jak on to robi, że godzi. Bo że sobie wział taką robotę, to wiemy. jak godzi te brednie wybuchające sprzecznościami, oto jest pytanie. A że ma sukces numer jeden w godzeniu, to też wiemy.
    Cwierć odpowiedzi już znamy, bo się sam wygadał: Stworzenie to dla Hellera „alegoria”, a nie Słowo Boże – czym swojemu bozi ubliża. Oraz, że „nikt tego teraz nie bierze dosłownie”. Nic więc nie jest dosłowne,czego kilkanaście przykładów, powyżej i z rożnych ksiąg niebieskiej książeczki – dałem. A Pombocek dodał jeszcze. Od początku do końca – brednie i fantazmaty. A jakie mordercze!
    Inaczej u Hellera być nie może,żeby godzić. Jak mówią w szkole musi mieć „zryty beret”. Dlatego jest naukowcem katolickim. A nie naukowcem.
    Amen

  645. @Rogger77 26 kwietnia o godz. 21:11

    „Dziś nikt nikogo nie kamienuje” – dziś „tylko” zmusza się kobiety, żeby rodziły bezmózgie Chazanięta. A gejów zmusza się do tego, żeby zniknęli z powierzchni ziemi. Do tego służy skatolona „litera prawa”. A kremówkowy Lolek kanonizuje idiotkę, która wolała umrzeć niż przerwać ciążę.

  646. Rogger77
    26 kwietnia o godz. 21:11

    Dlatego nie tylko ode mnie usłyszałeś, że nie rozumiesz, o czym zabierasz głos. Rośnij zdrowo.

  647. zza kałuży
    26 kwietnia o godz. 20:55

    Dlaczego plona „emigranckie” czesci miast dlugo moglibysmy. W Szwecji plona, jak plona, emigranckie samochody, podpalone przez emigrantow. Najczesciej jednojezycznych, z tego samego kraju.

    Ja mialem niedawno rozmowe z Elena. Bo jest smuga cienia (JConrad) na naszej znajomosci. Nieprzekraczaln. Ja ta smuge cienia jej opowiedzialem. E. ma 52 lata. Studia uniwersyteckie. Rosyjskie. Wiele lat pracowala, na lepszych pozycjach. Ona myslala, moze dalej mysli, zalozyc „firme”. Jaka pytam ja? „Firmy” co E. moze zalozyc to ew. „sprzatajace firmy”, albo „kawiarnia”. Wszystkie inne wymagaja wiarygodnosci bankowej. Prawdopodobnie, tej wiarygodnosci, nigdy nie osiagnie. Droga emigrantki, 52 lata, jest nauczyc jezyka 24/7/365 i zrobic cos podyplomowe na tut. ekonomicznym uniwersytecie. Jeden rok. Ja to jej powiedzialem. Inaczej za 5lat bedzie nieatrakcyjna, zmeczona kobieta. Bez pieniedzy. Bez szans na emeryture (67lat)

    Jedyny zawod/zajecie ktore tego nie obowiazuje tu jest wykwalifikowany medyczny. Wykwalifikowany. Panstwowy kontrakt, na zbiorowych umowach, od wyladowania na lotnisku. Rok nauki jezyka. Elena nie jest pediatra, farmaceuta, weterynarz, chirurg czy co. To znaczy, jak nie bedzie pracowac w wykwalifikowanym zawodzie, to nasza znajomosc skonczy. Smuga cienia. Ja kasjerek z spozywczego butiku nie spotykam.

    Nie wiem jak to inaczej napisac. O paleniu dzielnic emigranckich.

    pzdr Seleuk

  648. basia.n
    26 kwietnia o godz. 20:10

    C.D. Jeszcze małe uzupełnienie:
    Bozia się zemścił na ludziach za to też, że…mówili jednym językiem! I za to, że się nauczyli cegłę wyrabiać oraz z niej budować.I za to, że nie użyli kamienia, ani zaprawy, a użyli smoły do łączenia cegieł . I gada jak sadystycznie złośliwy gnom, wielbiący swoją obrzydliwość: Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!”