Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

16.04.2018
poniedziałek

Był sobie raz narodek…

16 kwietnia 2018, poniedziałek,

Był sobie raz narodek, który
Tworzył spokojnie szczęście swoje:
Wykorzystywał koniunktury,
Budował domy, toczył boje.

Szczęśliwość była więc niemała,
I było włożyć co do garnców,
A wszelkie spory rozstrzygała
Wielce nobliwa rada starców.

Po wieki mógł trwać taki eden,
Lecz, że aborcji nikt nie umiał,
Wśród innych przyszedł na świat jeden,
Który uchodzić mógł za durnia.

Marzyła mu się przy tym władza,
Więc dosyć mieli go z kretesem
I by nikomu nie przeszkadzał,
Nazywać jęli go prezesem.

Opuścił ich rozsądek zdrowy
Z tą ironiczną fanaberią,
Bowiem nie przyszło im do głowy,
Że nominację weźmie serio.

I że wprowadzi swe zasady,
Gdy minie mu już kac poranny:
Mądrość przypisze do posady,
Moralność zasię do sutanny.

Nie mógł się bowiem on poszczycić
Herbem, orderem ni zasługą.
Nie umiał pić, a nawet palić,
Lecz za to lubił sypiać długo.

Do swojej partii dobrał takich
Co intelektem nie grzeszyli,
Lecz, jeden z drugim byle jaki,
Dyspozycyjni zawsze byli.

Kraj swoim bratem dekoruje
I nakazuje wierność Panu,
Władzę nad ludem zaś sprawuje
Rękoma wójtów i plebanów.

Kobiety dzieci mają rodzić
I przysposabiać do oręża.
Co tydzień do spowiedzi chodzić
I bać się Boga oraz męża.

Świat dookoła się rozwija,
Ktoś wkrótce lecieć chce na Marsa,
A tu czas wcale nie przemija
I rządzi średniowieczna farsa.

Morał zaś z tego jest współczesny,
Widny na wszystkich świątyń progu:
Im wyżej cenisz byt doczesny,
Tym głośniej krzycz o panu Bogu.

Qba

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 643

Dodaj komentarz »
  1. Śliczne! To jest, chciałam powiedzieć boskie 🙂
    Qba rulez. I rysunek trafiony też.

  2. chyba o Polsce ten wierszyk…z kurdup…m w tle.
    Sliczności.
    Zabawne, lekkostrawne, po tych ciężkich tematach danie w sam raz
    Gratulacje i 😉

  3. Qba, wierszyk zgrabny, z pojemną fabułą i z przesłaniem. Moje uznanie.
    Pzdr, TJ

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @wbocek
    16 kwietnia o godz. 20:34
    Zazdraszczam.
    Ile razy próbuję pod gołym niebem u siebie się przespać, tyle razy komary tak mnie żrą, że muszę do chałupki szybko uciekać. Chyba w końcu późną jesienią się uda, tylko lepszy śpiworek muszę nabyć. I flaszkę na kiełbie. Przynajmniej za burtę nie wypadnę.
    Chociaż od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie myśl, coby domek na dębie zrobić, albo chociaż platforemkę pod namiocik. To wtedy przed snem aparat bezpieczeństwa wdzieję i do konarką się przytroczę.

  6. A w kwestii poezji się nie wypowiem, bo pojęcia zielonego o tym nie mam.
    Ale grafika zgrabna.

  7. spózniona odpowiedz do koleżanki
    Ja szanuję Twoje logiczne myślenie ale chyba niewiele wiesz o uczuciach które są nieracjonalne, stąd nie zrozumiałaś komentarza kolegi. Ludzie rodzą się z różnym poziomem inteligencji i z różnym poziomem altruizmu, skrajne przypadki tych ostatnich to psychopaci. Lub osobowości narcystyczne z którymi masz do czynienia na blogach. Czytając niektóre z Twoich komentarzy ( przyznaję że niewiele) odniosłam wrażenie że byłybyśmy w stanie się porozumieć gdyby nie ten klasyczny dylemat pomiędzy sercem a rozumem.

  8. Super. Czytając z uśmiechem prawie się „widzi” przed oczyma i prezesa i jego dworską świtę.
    Przygotowałam wcześniej odpowiedź dla Roggera i już miałam kliknąć opublikuj gdy wyskoczył nowy temat ale myślę, że moja odpowiedź nie jest aż tak mocno oderwana i może nie wprowadzi zbyt dużego zamieszania – po prostu to słowo racja jakoś wywołuje odruch …
    Rogger77
    16 kwietnia o godz. 17:20 –
    „Jeśli natomiast chodzi o światopoglądy i religie – każdy ma swoje racje i każdy jest głęboko przekonany do swoich racji. Ty uważasz że katolik nie ma racji, a katolik będzie uważał że to Ty się mylisz. A żadnego trybunału, który by ostatecznie rozsądził, kto ma rację a kto się myli – nie ma. Dlatego pozostaje tylko żyć w poszanowaniu siebie nawzajem i swoich poglądów i nie narzucaniu ich innym. Wcale przy tym nie jest konieczne uważanie, że ktoś inny jest głupcem tylko dlatego że myśli inaczej o rzeczywistości.”
    Sformułowanie „każdy ma swoje racje” – czyli coś co jest słuszne, prawidłowe, ale najczęściej dotyczy to faktów uznanych i ich szczególnej interpretacji. Na przykładzie tematu trochę już minionego – aborcja płodu. Katolicy używają sformułowania „zabójstwo dziecka” a ateiści aborcję uważają za usunięcie płodu. Każdy broni swoich „racji”. Mimo olbrzymiego postępu nauk biomedycznych i dostępu do technik i wieloletnich dyskusji etyków i filozofów na dzień dzisiejszy wiemy, że płód jest zalążkiem życia człowieka i jest to racja prawdziwa dla obu stron, ale jednocześnie każdy z nas ma zapisaną datę urodzenia a nie datę poczęcia i potocznie mówiąc o prawach człowieka myslimy o tym narodzonym, żyjącym tu i teraz.
    A teraz kto ma rację „słuszną” dotyczącą zapisu o zakazie aborcji z przyczyn „eugenicznych” – zwolennicy wywierający potężne naciski na Sejm, by takie prawo uchwalić czy też przeciwnicy, którzy mówią, że chcą sami decydować o tym czy ma się urodzić dziecko z wadami genetycznymi ?
    Dopóki jesteśmy państwem „neutralnym” światopoglądowo wydaje mi się, że rację mają przeciwnicy, bo przecież dotychczasowe prawo aborcyjne NIE ZMUSZA czy też NIE NAKAZUJE katolikom dokonywania aborcji w tym przypadku.
    Kto ma rację ? fanatyczni katolicy zmuszający inaczej myślących, by prawo państwowe – dla wszystkich obywateli było pisane pod dyktando biskupów, bo prawo natury mówi o naturalnym życiu od poczęcia do naturalnej śmierci ? a jednocześnie z ust biskupów i tych katolików jest pochwała przeszczepów, uporczywej terapii ? trąci to mocno hipokryzją.
    Gdzie dostrzegasz wzajemny szacunek dla odmiennych poglądów ? – jak wszystko będzie po naszemu, bo nas jest większość ?

  9. Qba, rewelacja! Gratulacje, szampan oraz śmichy-chichy 😀
    I rysunek bardzo dobry, tak w pomyśle jak i w wykonaniu. To robota porządnego grafika-rysownika. Wiem, co mówię i masz za to medal blogowy. Powinien być „Order uśmiechu”, ale przyznaje go kto inny.

  10. Qba

    Fajne i zabawne 🙂

    wbocek
    16 kwietnia o godz. 18:04

    Schomikowałam sobie 5, bardzo ładne obrazki. A to Polska właśnie. Jak by co albo co to sobie coś narysuję. Ja sobie takie zapasy robię.

    A teraz mieszanka firmowa na tematy różne:

    Aż musiałam tego Hołownię zobaczyć. No nie, no, co za Janko Muzykant :/ uroda pszenno-buraczana, prawdziwy Polak :/

    Stare filmy wolę jak zostawiają czarno-białe, żadnego sztucznego kolorowania. Wara mi od kolorowania Czterech Pancernych :/ Toshiro Mifune jest bardzo męski, pewnie temu mi się podoba.

    izabella
    16 kwietnia o godz. 19:25

    Arboretum też dobra rzecz. Ja bym chciała bukiet tych tulipanów ale nijak się nie dało.

  11. Nefer
    16 kwietnia o godz. 21:59

    hahah! Absolutnie – Czterej pancerni tylko w czerni i bieli. „Nóż w wodzie”, „Pokolenie” i cała reszta – to samo.
    Ale Reksio musi zostać kolorowy ! 😀

  12. Małe opakowania zawierają najsilniejsze esencje – jak silne opary wydziela ta esencja, że większość „narodku” zachowuje się jakby była odurzona.

  13. karol_cia
    16 kwietnia o godz. 21:56

    Skoro o tym mówisz: jak się kształciłem na biskupa, pamiętam, że ksiądz taki cwany intelektualnie wywód przeprowadzał na temat „dziecka poczętego”: jak się dziecko rodzi, to jest dziecko, czy jakiś płód”? Dziecko – pada chóralna odpowiedź bractwa nie widzącego, jak ksiądz zastawia na nie z wolna pułapkę.
    „A dzień przed urodzeniem, to dziecko, czy jakiś „zlepek komórek”? No, dziecko – odpowiedź.
    „A tydzień przed urodzeniem”? – Teeeeż..
    „No widzicie dzieci boże, i tak dochodzimy do dnia świętego poczęcia sakramentalnego i już wszyscy wiecie, że to ciągle dziecko, a nie – jak mówią ateiści – jakieś komórki”
    Będąc początkującym kandydatem na biskupa, dałem się w tą pułapkę złapać, zrobiła na mnie wrażenie ta nieodparta, redukcyjna, metoda logiczna.
    Jak już zostałem biskupem, a właściwie jeszcze zanim zostałem, bo żeby zostać, to już musi być jasne, zauważyłem, że rzecz można potraktować identycznie z drugiej strony: „czy blastula to dziecko takie co się urodziło”? Nieeeeee… – odpowiada dzieciarnia, która może jeszcze wyrośnie na porządnych biskupów, jak ja.
    „No dobrze, a po tygodniu od zapłodnienia to juz jest dziecko takie jak urodzone”? „Nooo..nie….” – brzmi odpowiedź
    „No i widzicie, moi mili kandydaci na porządnych biskupów – nie da się ustalić, kiedy przedczłowiek staje się człowiekiem. Na końcu – jest, na początku – nie ma. Jest aspirant na człowieka. Zaś z czterech aspirantów na człowieka, trzech ulegnie zagładzie zanim się urodzi. Kto ich zamorduje – Bozia”

  14. Tanako ten przykład z aborcją wybrałam na tle „racji” – bo to jest często używane przez katolików, że mają rację i chcą dla swych racji szacunku, to wtedy też będą szanować rację innych – taki rodzaj warunkowania , by na końcu powiedzieć, że nas jest większość i my mamy słuszną rację.
    Natomiast w odniesieniu do bardzo super- super (tak moja wnuczka określa coś bardzo dobrego) wierszyka to „narodek” jest trochę konformistyczny i trochę egoistyczny, natomiast na pewno nie jesteśmy społeczeństwem otwartym i obywatelskim, by spojrzeć trochę szerzej poza ” swoją zagrodę”, że w globalnej wiosce jesteśmy małą polanką za znak firmowy mający narodowy katolicyzm.

  15. karol_cia
    16 kwietnia o godz. 22:32

    Masz rację, katolicy stosują nieustanną perswazję i wymuszenia, czasem na rympał, czasem w rękawiczkach. Żądają dla siebie szacunku, a innym odmawiają. Innowierca to typ gorszego gatunku i gorzej – roznosi pasożyty i choroby, ateista to terrorysta.
    Żadnemu wyznawcy nie należy się szacunek z tytuły bycia wyznawcą. Na szacunek trzeba zapracować i dotyczy on człowieka jako takiego, a nie faktu, że w coś wierzy. Kto działa przeciwnie, nie ma powodu żądać dla siebie szacunku.

  16. @Tobermory

    To Ci się spodoba;)

    https://www.independent.co.uk/news/uk/home-news/russian-hackers-target-millions-devices-cyber-attacks-us-uk-intelligence-warn-a8307696.html

    Przypuszczam że jest jakieś centrum dowodzenia a tam siedzi taki w białym garniturze i z kotem na kolanach.

    A ten łabędź to pewno Cię wrabiał.

  17. @żabka konająca 16 kwietnia o godz. 21:53
    Ja też mam wrażenie, że byłybyśmy w stanie się porozumieć, więc się nie zrażaj. U mnie sympatia nie wyklucza starć. Lubię E-J, Tobermory, Tanakę i (w porywach) Orteqa – wymieniam tylko tych, z którymi ostatnio się solennie nie zgadzałam. Witaj na blogu, mam nadzieję że zostaniesz 🙂

  18. @Tanaka 16 kwietnia o godz. 22:23

    Aż nie zdzierżę. Proces powstawania człowieka to kwestia typu „w którym miejscu zaczyna się łysina”. A najbardziej mnie śmieszy sformułowanie „moment poczęcia” padające z namaszczeniem z ust PiSkupich. Realnie rzecz biorąc, ten „moment” to też jest proces, rozciągnięty w czasie. Ale kaka tak żyje dogmatami, że nawet ów fantasmagoryczny „moment” w przekazie z ambon staje się dogmatem.

  19. @Qba 16 kwietnia o godz. 22:49
    Prosit (wiem że bez sensu, ale co mi tam)

  20. Myślę, że ta wiadomość będzie w klimacie wstępniaka:
    W Legnicy na Placu Słowiańskim stanął Pomnik Czystości Narodu, czyli żółciutka kaczka na postumencie.
    Motto performerów: Śmiech Wrogom Ojczyzny
    http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,23273297,w-miejscu-usunietego-pomnika-postawili-dmuchana-kaczke-ich.html#Z_BoxLokWrocImg
    Była ongiś pomarańczowa alternatywa, może teraz żółta się objawi?

  21. Jak Qba prezesowi, tak jego narodek Qbie.
    Moherem do samej ziemni mach, Qbo!

    @Tanaka, 10:09

    „Polski raport mało się zajął presją psychologiczną wywieraną przez załogę Jaka i Tupolewa na Rosjan”

    Jakby raport Millera byl sie zająl presją wywieraną na Rosjan przez nasze zalogi, to by sie dopiero POrobilo. Takie stresy i oni nie wybuchli trotylem? Razem z tym swoim kurnikiem za wieże robiącym?

    Od wywieranej presji powstaje stres, ktory powoduje katastrofy. A takowej na ruskiej „wieży” nie bylo. Byla natomiast na naszej tutce. No fair, no fair

  22. @Na marginesie
    16 kwietnia o godz. 22:56
    A ty czemu sie sukienkowym dziwisz? Ja tam moment poczęcia bardzo lubie i im dłużej trwa tym lepiej. Oni też pewnie lubią…

  23. Orteq
    16 kwietnia o godz. 23:10

    Presja ze strony załóg była bezpośrednia. Była też presja pośrednia, ale jeszcze silniejsza niż bezpośrednia. Była to presja polskiej „pielgrzymki” – bo taki był dyplomatyczny status tej szaleńczej wyprawy (co dokładnie wyjaśnił ówczesny polski ambasador w Moskwie Jerzy Bahr). Polska „pielgrzymka”, w postaci naczelnego pielgrzyma – Kaczyńskiego, wywierała nacisk na stronę rosyjską (odmówić lądowania to ciężko obrazić ciężkiego, a małego prezydenta Polskiego Narodu Katolickiego, no i zaraz wojna z tego, bo to by była „zemsta Putina” za to, że się Kaczyński w Gruzji „ruskim” kulom nie kłaniał).
    To (i wiele więcej) powinno było być ujęte w polskim raporcie państwowej komisji. A nie było. Dlatego też, choć raport MAK ma swoje ułomności, to i polski ma. Zaś co do głównych przyczyn są w pełni zgodne. I stąd wścieklica Makica od kocyków wybuchowych i oskarżenia, że polski raport został napisany pod dyktando Moskwy. No i zawodowy dziennikarz co się zna nie wierzy w „raport Anodiny”.

  24. Ewa-Joanna
    16 kwietnia o godz. 23:16

    Poznałam księcia z chęcią wzięcia dziecięcia – wiesz skąd to?

  25. pastucha
    16 kwietnia o godz. 22:59

    chyba policja się ich czepiła

  26. tejot, – 10:25

    „Ukraina i Białoruś miały swoje przedstawicielstwa w ONZ jak inne państwa, formalnie były założycielami ONZ… Pzdr, TJ”

    Polska tez byla zalozycielem ONZ!

    ‚Polska nie mogła uczestniczyć w Konferencji w San Francisco z uwagi na uwarunkowania historyczne – była w trakcie formowania nowego rządu. Na oryginalnym dokumencie pozostawiono puste miejsce na podpis przedstawiciela Polski.’

    Poczkaj poczkaj, nie nierwujsia

    „Pomimo że Polska nie brała udziału w konferencji założycielskiej, to jednak nie zapomniano o niej. Tego dnia w operze w San Francisco zabrzmiał hymn polski w wykonaniu wybitnego pianisty polskiego pochodzenia Artura Rubinsteina, którego koncert uświetnił obrady. Swój koncert artysta poprzedził słowami „W tej Sali, w której zebrały się wielkie narody, aby uczynić ten świat lepszym, nie widzę flagi Polski, za którą toczono tą okrutną wojnę”, i dodał „A więc teraz zagram polski hymn narodowy”.

    I przytup

    ’15 października 1945 r. Minister spraw zagranicznych w Tymczasowym Rządzie jedności Narodowej Wincenty Rzymowski złożył w imieniu Polski podpis pod oryginalnym tekstem Karty NZ. Tym samym Polska została 51. członkiem – założycielem ONZ.’

    A oni mowio ze Polska istnieje dopiero od 1989 roku!

    Nie moge juz dalej z tymi przeklamcami historii. Naprawde nie moge.
    Izwiniajus, wbocku

    Ja ciebie tez pzdr, TJ

  27. Na marginesie
    16 kwietnia o godz. 22:56

    Około połowy V miesiąca ciąży płód ma mózg sprawny na tyle, że może utrzymać go przy życiu i odbierać bodźce z otoczenia. Wcześniej nie czuje bólu, bo nerwy nie są wykształcone. NIe jest to dowód na to, że wcześniej nie ma nic wspólnego z człowiekiem i jest „zlepkiem komórek”, ale o tym należy wiedzieć jak się o „dziecku poczętym” gada, o czym biskupi wolą nie gadać.

  28. Tanaka – 23:23

    „Presja ze strony załóg była bezpośrednia. Była też presja pośrednia, ale jeszcze silniejsza niż bezpośrednia… polski raport został napisany pod dyktando Moskwy. No i zawodowy dziennikarz co się zna nie wierzy w „raport Anodiny”.”

    Jak tyle presji bylo wywieranej na rosyjskich kontrolerow lotow to czy nie moglo sie tak zdarzyc, ze i oni popelnili jakies bledy? Przy, na przyklad, naprowadzaniu na ‚sciezke’ czy na ‚kurs’? Jesli tam w ogole wchodzilo w rachube jakiekolwiek naprowadzanie.

    A niewiare we wszystko co Ruscy mowia mamy wyssane z mlekiem. Glownie z tym wyssanym od wscieklej kozy. Barisznia gienieral Anodina niektorym zawodowym dziennikarzom wlasnie koze przypomina..

    Jak sie ten zawodowiec nazywa? Myslalem, ze jest tych niedowiarkow o wiele wiecej niz jeden

  29. @Tanaka
    16 kwietnia o godz. 23:26
    No nie wiem 🙁

  30. @E-J, 23:16

    „Ja tam moment poczęcia bardzo lubie i im dłużej trwa tym lepiej. ”

    Stormy Daniels straight czy inaczej? Bo jej raczej o co innego niz poczęcie sie rozchodzi

  31. Orteg

    Od momentu, kiedy się dowiedziałem, że załoga tutki była poinformowana przez kontrolerów o warunkach nad lotniskiem i dowiedział się o tym kierownik wycieczki, nie interesowały juź mnie szczegóły, które doprowadziły do katastrofy. Prezydent Lech Kaczyński, główny decydent lotu odpowiedzialny za bezpieczeństwo pasażerów i załogi, z powodu niewydania NIEZWŁOCZNIE polecenia odejścia na zapasowe lotnisko w dramatycznej sytuacji stał się dla mnie zbrodniarzem. Zwlekał, czniając bezpieczeństwo ludzi i licząc, że pilot jakoś wybrnie. Tym samym ta oferma pokazała po raz nie pierwszy, za to ostatni, że nie nadaje się nawet na kierownika samego siebie, cóż dopiero państwa, wojska, delegacji, samolotu. Podobnie jak jego ofermowaty brat.

  32. pombocku,

    Glownym problemem byl, owszem, kierownik wycieczki. Wykonujacy nastepne zadanie dla ofermatowatego brata.

    Jednakze, ta byla dodatkowa okolicznosc spychajaca te wycieczke w bloto smolenskie. Ta ‚okolicznoscia’ byl Wosztyl, pilot jaka-40. Ktory wyladowal, tez wbrew poleceniom kontrolerow, pol godziny wczesniej. We mgle gestej jak pi.da. I pochwalil sie tym Protasiukowi. Mowiac: ‚nam sie udalo, mozecie probowac’. Zostal nawet w zwiazku z tym jakos lekko upomniany za to swoje wymuszone ladowanie. Niestety, komisje rozne nie pomiescily takiego „drobiazgu” w swoich raportach

    To Wosztyl skazal kapitana tutki na obowiazek probowania. Przy nacisku kierownictwa wycieczki. Gdyby nie udane ladowania jaka-40, byc moze nie pchano by sie na stracenie az z taka determinacja.

    Pisano o tym sporo, w ostatnich latach. A Tanaka przypominal o tym wczoraj bodajze

  33. @Nefer
    16 kwietnia o godz. 22:46

    „We believe’ it is the Russians

    when did our Evidence based thinking turn to a Belief system?”

    Dzięki 😀
    Potwierdza się, co moje dziecko wiedziało już bardzo wcześnie, a ja wątpiłem. Pod jego łóżkiem czaili się dwaj – „Ruski i Indianer”. Kiedy mówiłem: chodź, weźmiemy latarkę i sprawdzimy razem – nie chciał za nic tam zaglądać. Wiedział i już. I spał bez problemów 😀
    A ja się obudziłem w środku nocy i teraz nie wiem, zajrzeć pod łóżko czy nie? 🙄

  34. @Orteq z 17 kwietnia o godz. 2:26
    Stormy Daniels straight czy inaczej?

    Raczej myślę, że się nie mylisz w tym subject
    Ponoć jej specjalizacja to spanking
    Odnośnie spanking.. ..to must have a terrific PR person
    Ponoć ważne jest tu również intensity.
    W tym przypadku, zamiast rózgi, czy nahajki, użyła Time z podobizną pomarańczowego potomka orangutana…
    pewnie, żeby pikanterii dodać aktowi
    I takim to sposobem obecnie na stolcu dowądzący .. zasłyął jako: Spanki

    Pozdrawiam
    Ps. dzięki za ciekawe info o Polsce w ONZ i koncercie Arthura Rubinsteina z tym związanym

  35. @Tobermory
    Mam nadzieję, ze to nie pocałunek śmierci,
    ale chciałam podziękować za piękne zdjęcia
    Pozdrawiam

  36. @Qba
    Brawo!

  37. „pozostaje tylko żyć w poszanowaniu siebie nawzajem i swoich poglądów i nie narzucaniu ich innym.”
    ————-(ode mnie refleksja)————–
    Wiara w życie pozagrobowe czy jej brak… nie powinny uniemożliwiać wspólnego, w miarę zgodnego bytowania doczesnego….. ja to tak zrozumiałam.
    Inaczej wojny krzyżowe, albo malowanie kościołów na ultramarynę nam przyjdzie przeżywać i jeszcze, jeszcze i jeszcze raz
    Ja optymistycznie w dialogu upatruję potencjał na jako-taką przyszłość.
    A to wszystko przez to, że prześladują mnie uporczywe pogodne myśli
    Pozdrowienia dla tych, co nie przewijali

  38. Orteg
    W nocy właśnie przeczytałem cały zapis rozmów wieży. „Moźecie próbować. Jak najbardziej” jest tylko jednym z następstw niepodjęcia decyzji przez próżną ofermę, którą nieświadomi wyborcy postawili na najwyższym stanowisku decyzyjnym w armii. Ten tragiczny kartofel już w Gruzji pokazał niezdolność dowódczą szarej kaczki, niezdolność do oceny sytuacji i kompletny brak odpowiedzialności za życie ludzi. To nie pilot powinien był wtedy beknąć, ale należało jak najszybciej wprowadzić (zainicjować procedurę) do konstytucji natychmiastowego odwołania ze stanowiska tak niebezpiecznego prezydenta-wariata. Jestem za rygorystycznie przestrzeganym obowiązkiem badań psychologicznych i psychiatrycznych wszystkich kandydatów na posłów i dodatkowych badań kandydatów na prezydenta, premiera i ministrów.

    Inna rzecz, że jak się zna Polskę, nietrudno sobie wyobrazić na tych funkcjach armii wariatów ze świadectwem wybitnegi zdrowia psychicznego.

  39. 404
    17 kwietnia o godz. 4:34

    „Stormy Daniels straight czy inaczej?…
    … Ponoć jej specjalizacja to spanking.. W tym przypadku, zamiast rózgi, czy nahajki, użyła Time z podobizną pomarańczowego potomka orangutana…pewnie, żeby pikanterii dodać aktowi. I takim to sposobem obecnie na stolcu dowądzący .. zasłyął jako: Spanki”

    Stormy & Spanky. Ladnie. A co ze Stormy & Swatsy?

    „He turned around and pulled his pants down – he had underwear on – and I gave him a couple of swats with Forbes magazine. With his and his children picture on the cover”.

    Podobno to nie byl Forbes tylko Trump magazine. Wlasnie z podobizną pomarańczowego potomka orangutana. Tyle ze bez dzieci

  40. pombocek

    Niepodjecie decyzji przez prozna oferme dla Protasiuka oznaczalo tylko to, ze musial probowac. No bo jesli Wosztylowi sie proba udala to jak on, posluszny Generalowi rozpierajacemu sie w kokpicie, mogl nie probowac? No jak?

    Gdyby jaka-40, z okolo dwudziestu dzinnikarzami na pokladzie, skierowano na brzoze pancerna, ofiar byloby o 3/4 mniej. Bo wtedy napewno Protasiuk by nie probowal. Gdyz nie byloby Wosztyla do zachecenia go do tego kroku.

    Bo ofermowaty pewnie by sie dalej we mgle pakowal

  41. Pas startowy bylby bowiem wolny. Jak-40 by lezal przy brzozie. Sto metrow na lewo od ladowiska. Zeby tylko zlapac kontakt zwrokowy z Przeznaczeniem. Zeby tylko zlapac. To do tego ZMUSZAL General swojego podwladnego kapitana Protasiuka

  42. @Tobermory
    17 kwietnia o godz. 3:56
    Przecież mówiłam, że believe jest wiodącym argumentem. A jeszcze jak strongly to już prawie pewność.

    Tyle tych tulipanów – Ty, Neferka, Zezowaty to ja na odnianę trochę słoneczników 🙂

    http://www.abc.net.au/reslib/201412/r1367056_19255446.jpg

  43. I believe to jest figura stylistyczna. Bardzo brytyjska. Być może niektórych blogowych ekspertów od świata to zaszokuje, ale w sieci wszystko zostawia ślady. Jeśli jednak ktoś wierzy, że od sprzątaczki do ministra wszyscy spiskują przeciw Rosji, to jest to przypadek beznadziejny.

  44. Orteq
    17 kwietnia o godz. 6:30

    Ortegu, nie debatuję o szczegółach i się nimi specjalnie nie interesowałem. Dla funkcjonowania państwa polskiego one nie mają znaczenia, bo nikt tu się na błędach nie uczy, bo to „pi.da, nie państwo”. Powrót Szydło z Londynu, gdyby nie cywilny pilot, też mógłby być tragiczny – w każdym razie tak to trzeba było widzieć, po wcześniejszych lataniach na drzwiach stodoły. Każdy szczegół smoleńskiego lotu można oceniać w stylu, „co by było, gdyby”, ale mnie interesuje wyłącznie szczegól główny polegający na tym, że ryba psuje się od głowy. Wariat Macierewicz psuł armię i rozbrajał państwo dwa lata, nim pierwszy destruktor na kaczych łapkach go usunął. Sam powinien być usunięty razem z Macierewiczem, ale nie jest. Bo państwo polskie jest średniowieczną farsą – jak słusznie mówi Qba.

  45. @izabella
    17 kwietnia o godz. 7:02
    Wcale nie taka brytyjska …
    https://www.theguardian.com/world/2005/oct/07/iraq.usa

  46. pombocek – 7:13

    „nie debatuję o szczegółach i się nimi specjalnie nie interesowałem. Dla funkcjonowania państwa polskiego one nie mają znaczenia”

    Wiesz, pombocku, ja ostatnio zaczynam obserwowac w sobie podobna tendencje.

    Poszlismy z Jimem w piatek na jednego. Po trzech kolejkach, jesli nie po czterech – Jim trwal przy piwie, ja przy winie – on sie mnie zapytuje calkiem trzezwo:

    – Jak wy z baba sobie radzicie ze szczegolami zycia codziennego? Kto sie zajmuje czym, jaki jest podzial rol w domu?

    Musialem sie troche wysilic zeby mu odpowiedziec. W koncu mowie mu prawde najswietsza z mojego zycia:

    – Wiesz, Jim, ja mam coraz mniej czasu na zajmowanie sie szczegolami codziennosci domowej. Ja prawie wylacznie trwam przy najwazniejszych sprawach ludzkosci. Bliski Wschod, problemy z Syria, Skripale. No i oczywiscie zamach smolenski. Jego swiatowa waga. Bo tym sie zajmuje zycie blogowe. Zyciem codziennym domowym baba sie u mnie zajmuje.

    Jim:
    – No nie mow! To ona ci wciaz skarpetki pierze w reku?
    – No nie, juz nie. Kupilem jej w koncu pralke. Jak dobrze pojdzie to i suszarke jej kupie na nastepne urodziny.

    Jakie znaczenie to wszystko ma dla funkcjonowania panstwa polskiego, nie mam najmniejszego pojecia

  47. Martwie sie o Lewego. Czyzby wiatraczek do laptopa nie doplynal jeszcze do Lyonu?

  48. @Orteq
    Dabrze ma z Tobą Twoja
    Ja to musiałam na Big Macka się zasłużyć

  49. 404
    17 kwietnia o godz. 5:08

    „Wiara w życie pozagrobowe czy jej brak… nie powinny uniemożliwiać wspólnego, w miarę zgodnego bytowania doczesnego (…). Ja optymistycznie w dialogu upatruję potencjał na jako-taką przyszłość. A to wszystko przez to, że prześladują mnie uporczywe pogodne myśli”.

    Wybacz formalną uwagę w związku z bardzo częstym myleniem konstrukcji „jaki taki” i „jako taki”. W Twoim zdaniu jest raczej znaczenie „jaka taka przyszłość”, czyli „znośna”. „Jako taka przyszłość” nie bardzo ma sens.

    W swoich wpisach uparcie rozmawiasz z duchami, czyli z czymś niewidocznym i nieistniejącym i z niewiadomych powodów pouczasz, że lepsza jest zgoda niż niezgoda między wierzącymi i ateistami. Tylko gdzie to tak widujesz w codzienności tę światopoglądową niezgodę – w rodzinie przy obiedzie, w tramwaju, w autobusie ludzie wymyślają sobie od wierzących lub ateistów? Czyżbyś tak się zasugerowała krytyką religii i Kościoła na malutkim blogu ateistów stworzonym specjalnie dla nich, nie dla religiantów, że pomyliłaś ją z polską 38-milionową codziennością? To, co upatrujesz „optymistycznie w dialogu”, to , przepraszam, egzaltacja, a nie racjonalizm. Jakiż może być między ludźmi dialog w sprawach wzajemnie się wykluczających: że (powtarzam się) wierzący zgodzi się, że trochę nie ma Boga, a ateista zgodzi się, że trochę jest? Nie widzisz, nie wiesz, że chyba każdy lub niemal każdy polski ateista miał lub ma wierzących czlonków rodziny i wielu wierzących znajomych i żyje z nimi, przyjaźni się, kompletnie nie zajmując ich wiarą, a oni – jego niewiarą? Warunkiem zgodnego życia jest unikanie światopoglądowych dialogów, a nie ich wszczynanie.

    Są, oczywiście, w życiu publicznym duże spory, ale nie o światopogląd, lecz o konkrety – 0 regulacje prawne z kościelnego judzenia się biorące. Ty możesz sobie marzyć słodko o „optymistycznym dialogu”, jednak o wstrzymanie natarcia średniowiecznej ciemnoty szykującej piekło na ziemi trzeba walczyć. Kościół i przykościelne diabły w rodzaju Godek ustąpią wyłącznie przed siłą, nie przed gałązką oliwną w dziobie.

  50. @404

    A jak bylo/jest z pralka? Wciaz jeszcze nie zasluzylas?

  51. @Orteq
    17 kwietnia o godz. 7:57

    Bo kiedyś było: Ma syna do prania
    A dziś jest: Maszyna do prania

  52. Qba

    Mnie znana wersja:

    Najlepsza maszyna
    Franka lub Maryna

  53. Tobermory
    17 kwietnia o godz. 3:56

    I co, zajrzałeś?

    Mój mały kiedy miał dwa latka nie wiedzieć czemu uważał że na ulicy stoi strasznie straszny „Pan Zły”. I musiałam tego „Pana Złego” wyganiać, pokrzykując i wygrażając żeby mi dziecka nie straszył. Tupaliśmy na niego aż sobie „poszedł”.

    Było kiedyś takie krótkie opowiadanie (w Przekroju?) o tym jak ktoś straszliwie bał się węża pod łóżkiem. Był przekonany że ten wąż tam jest, chociaż wszyscy się z niego śmiali. W końcu zebrał się na odwagę, zajrzał, i…

    …ostatnią rzeczą jaką zobaczył w życiu była wpatrzona w niego para straszliwych ślepi 🙂

    (jak się nie odezwiesz uznam że ten Ruski z Indianerem cię załatwili 🙁 )

  54. Ewa-Joanna
    17 kwietnia o godz. 6:48

    Pięknie, i w dodatku słoneczny żółty, mój ulubiony kolor:)

  55. Orteq
    17 kwietnia o godz. 7:57

    Na wszystko się znajdzie Godek:

    Był sobie narodek
    Co spokojnie robił smrodek

    A ja nie patrzę z wysoka na katastrofę, lecz po prostu nigdy nie przepadałem za sensacjami, za szczególikami, przeczytałem w życiu może 10 kryminałów i rozwiązałem w chłopięcych latach ze dwie krzyżówki. A poza tym robię w domu wszystko, z szyciem na maszynie włącznie. Tylko, podobnie jak Tobie, coraz mniej mi się chce. A właściwie wcale się nie chce. Nie licząc roweru i okrętu. I na tym polega wyższość małej kobiety nad ogromnym chłopem, że jest w niej grubo więcej różności, domu, opiekuńczości, troskliwości, w sumie – o wiele więcej chęci do życia i o wiele większa jest w niej rożnorodność motywacji. Co mi szkodzi powiedzieć.

  56. Ewa-Joanna
    17 kwietnia o godz. 0:59

    Jeremi Przybora – „Balladyna 68”

  57. 404
    17 kwietnia o godz. 5:08

    Wiara w życie pozagrobowe czy jej brak… nie powinny uniemożliwiać wspólnego, w miarę zgodnego bytowania doczesnego….. ja to tak zrozumiałam.
    [….]
    Ja optymistycznie w dialogu upatruję potencjał na jako-taką przyszłość.
    A to wszystko przez to, że prześladują mnie uporczywe pogodne myśli
    Pozdrowienia dla tych, co nie przewijali

    Czuję się pozdrowiony, bo nie przewijałem i czytałem.
    Też się czuję optymistycznie w sprawie dialogu dającego potencjał na jako-taką przyszłość.
    W ramach dialogu między nami, dowiedziałem się, że jesteś zbulwersowana moim wpisem, że się zachowuję jak małorolny dyktatorek, że „mam mściwość do ludzi wierzących” i że jestem nią tak oślepiony, że „nie jestem w stanie mówić z jakimkolwiek sensem”.
    W związku z tym, wyraziłem swoje zbulwersowanie i poprosiłem o odpowiedź, oraz załączyłem Ci – proszony i obiecany tekst, in extenso, wraz z linkiem, wyjaśniający jak to tam w tą mściwością i nienawiścią w sprawie wierzących w bozię z niebieskiej ,
    Moje odpowiedzi znajdziesz tu:
    Tanaka
    15 kwietnia o godz. 19:37
    Tanaka
    15 kwietnia o godz. 19:44

    Ponieważ oboje mamy optymistyczne przekonanie w sprawie możliwości dialogu, który doprowadzi do jakiej-takiej poprawy ludzkich umysłów, poszerzenia wiedzy i wzmożenia sympatii w miejsce jej przeciwieństwa, ciągle czekam na Twoją odpowiedź z wyjaśnieniem, jak Ci się podoba Słowo Boże w które wierzą i je ściśle wykonują wierzący, o które prosiłaś i co ono oznacza w sprawie małorolności dyktatorskiej, zaślepienia i „mściwości do ludzi wierzących”.
    Jako osoba łaknąca dialogu, niewątpliwie, niezwłocznie mi należycie odpowiesz. Będę bardzo rad.

  58. My nie jesteśmy żaden „narodek”!
    Zakrzyknął Wolak powstały
    Nie rymujemy się ze smrodek
    Tak jakby Miemce chciały

    My som okszczone przeca we wtorek
    Lat temu kopę z tysiącem
    Z dumy nabrzmialim aż pękł rozporek
    Orłem nas zwij – nie zającem!

    Cokolwiek zrobim, proszę ja ciebie
    Wrednie czy pięknie jak z pieśni
    Uzasadnienie musi mieć w niebie
    Albo w szpiegowskiej powieści

    Nic z nas nie pojmie człek nieobyty
    Z kart naszych dziejów stosem ogromnym
    Mózg jego tylko stanie jak wryty
    Kretyństwem porażon dozgonnym

    Jako jedyni w dwa ognie gramy
    Kopiąc się piłką do kosza
    O przedwojenne wszy rozliczamy
    Co do jednego grosza

    Zagramaniczny człek w delegacji
    Życzliwym duchem natchniony
    Sensu Wolaków tromtadracji
    Nie chwyta zrozpaczony

    Targowica, agent, zdrajca
    Bohaterski lud zagwizda
    Raz go w szczękę, kopem w ….
    A pogoda była ……

  59. @Rogger77
    16 kwietnia o godz. 19:40

    Zwracam uwagę, że twierdzenie, iż prawdy obiektywnej nie można dociec, prowadzi do sprzeczności. Wynika z niego, że nie można wnioskować także o prawdziwości/fałszywości samego twierdzenia. Czyli jest to klasyczna pętla logiczna, nieprzydatna do analizy rzeczywistości.

    Z faktu, że ludzkie poznanie ma granice, nie wynika w żadnym wypadku równoważność dowolnych poglądów, w szczególności: sprzecznych z doświadczeniem. Jest wręcz odwrotnie: twierdzenia potwierdzone doświadczeniem uznajemy za obiektywnie prawdziwe, w zakresie, który mogliśmy objąć badaniami.

    W przypadku światopoglądu religijnego, mamy do czynienia z niezmiennym zestawem dogmatycznych twierdzeń, które (w swym rdzeniu) dotyczą rzekomych zjawisk ulokowanych w całości poza granicami ludzkiego poznania. Z tego powodu, również aparat pojęciowy tego światopoglądu wymaga posługiwania się pojęciami wewnętrznie sprzecznymi, np.: wszechmoc. Nie da się w racjonalny, naukowy sposób dyskutować o tego rodzaju pojęciach/ideach, bo nie mają one żadnego umocowania w rzeczywistości.

    Kłopoty rodzą się na styku idei, która leży poza granicami poznania – a rzeczywistości, w której żyjemy. Stąd „prawdy objawione”, które deus ex machina kazał zapisać w świętych księgach 🙂 Ich empiryczna moc dowodowa równa jest dowolnym poglądom dowolnego Kowalskiego, zapisanym w Wordzie. Ale to nie zapiski Kowalskiego stają się źródłem prawa – i stąd całe napięcie oraz ambaras.

  60. Pół godziny to kleciłem i im dłużej to męczę tym więcej byków w tym widzę. No cóż, przyznaję, że co do warsztatu to @anumlik by się teraz przydał. Raz by doniósł … lepsze rymy. 😉 😉 😉

  61. @zza kałuży
    17 kwietnia o godz. 11:06

    … ale ostatnia zwrotka nadzwyczaj brawurowa 😀

  62. @Nefer
    17 kwietnia o godz. 9:07

    Nie zajrzałem 🙁 Bałem się. Rozczarowania 😉

  63. wbocek
    17 kwietnia o godz. 8:22

    Myślę jednak, że w społeczeństwie można na co dzień znaleźć przykłady światopoglądowej niezgody. Przecież w polskim społeczeństwie to właśnie głównie ateiści skarżą się, że nie są akceptowani, wielu ze strachu przed obstrukcją otoczenia konformistycznie chodzi do kościoła, posyła dzieci na religię i do pierwszej komunii, łamie się opłatkiem przy wigilii itd. itp. Wynika to z faktu, że w polskim społeczeństwie na dobrą sprawę nigdy nie było takiej fundamentalnej dyskusji, właśnie intelektualnej, o pluralizmie, tolerancji, konsensie, wzajemnym współżyciu ludzi różnych światopoglądów, jaka już dawno przetoczyła się w społeczeństwach zachodnich. Za komuny najpierw kościół był prześladowany, potem był jaki taki konsens, a potem kościół zdobył przewagę i nie toleruje albo słabo toleruje poglądy niezgodne ze swoją nauką. Dzisiaj społeczeństwo jest podzielone na dwie części, tradycjonalistów i postępowców, moherów i lemingów, które wzajemnie się nie zgadzają i nienawidzą, zwalczają i obrzucają błotem. Mało kto w tym wszystkim jest zainteresowany konsensem i zgodnym współżyciem, mimo że przecież leży to w interesie wszystkich, bo tylko społeczeństwo, które uznaje że ludzie są różni i mają różne poglądy, a mimo tych różnic muszą znaleźć jakiś model wzajemnego współżycia, może naprawdę się rozwijać i iść naprzód. Pytasz jak można znaleźć kompromis pomiędzy wiarą i niewiarą w Boga. Tego rodzaju kompromis nie jest ani możliwy ani konieczny. Jest natomiast możliwe znalezienie wspólnoty częściowego porozumienia na płaszczyźnie społecznej, obywatelskiej, szczegółowo to opisuje Rawls w swojej książce „Liberalizm polityczny”. I dopóki polskie społeczeństwo do takiego częściowego kompromisu nie dojrzeje (na płaszczyźnie publicznej, nie tylko prywatnej, bo to dwie różne rzeczy), dopóty prawdziwy postęp i rozwój będzie tutaj niemożliwy, bo przecież ani mohery ani lemingi nie znikną i dalej będą ze sobą zaciekle walczyć, Ty nadal będziesz apelował o powstrzymanie „kościelnej ciemnoty”, a „ciemnota” nadal będzie robić swoje i co najwyżej przebiegle wykorzysta Twoje zaciekłe ataki jako tym skuteczniejsze uzasadnienie dla dokręcenia śruby. I tak to będzie trwać, a ofiarami zawsze będziemy my wszyscy, polska polityka, gospodarka, przyszłość, wszystko to co ważne. Dlatego, owszem, uważam że dyskusja i dialog są istotne i potrzebne, nawet na takim malutkim blogu.

  64. No, flaki się już wywracają 🙄

    „Mało kto w tym wszystkim jest zainteresowany konsensem i zgodnym współżyciem”, ale to wśród ateistów „wielu ze strachu przed obstrukcją otoczenia konformistycznie chodzi do kościoła, posyła dzieci na religię i do pierwszej komunii, łamie się opłatkiem przy wigilii itd”

    A najgłośniej na prześladowania skarżą się katolicy (95 proc. społeczeństwa?) jednocześnie znacząc swoje terytorium krzyżami, pomnikami i wodą święconą 🙄

  65. O właśnie, flaki, to samo wrażenie.

    Wrzucone chyba po to żebyśmy tu mielili ad nauseam, już wolę ten nieszczęsny samolot i parówki :/

    Błagam, nie dajmy się znowu wpuścić w te same maliny, nasz Gospodarz też ma po uszy

  66. @Rogger77
    17 kwietnia o godz. 11:24

    Jesteś bardzo elokwentnym faryzeuszem. Bywali tu już różni hipokryci, manipulatorzy i obłudnicy, a ty bez problemu pasujesz do tej kolekcji. Możesz nawet się uznać za jej ozdobę.

  67. Tobermory
    17 kwietnia o godz. 11:37

    A jakbyś tak może bardziej szczegółowo opisał moją „hipokryzję”?

  68. Pamiętacie, jak to szło w powieści „Sługa boży” Caldwella?
    „Przyjedzie taki pod sam dom i…”

  69. Nie dam się wciągnąć w te pseudointelektualne dyskusje.

  70. @Rogger77
    17 kwietnia o godz. 11:40

    Owszem, jak wymienisz po nazwisku ofiary z Hiroszimy.
    Forget it.

  71. Rogger77
    17 kwietnia o godz. 11:24

    Ładnie mówisz. Postulaty są miłe i cenne i śnijmy o tym, że to wszystko będzie już za rogiem, pojutrze o 15:10. Snem wiecznym.
    Do dialogu potrzeba szczerości, uczciwości, zgadzania się na fakty, wiedzy, zdolności do pogłębionego rozumowania, braku uprzedzeń, gotowości do przyjęcia argumentów innych niż własne i jeszcze kilku dyspozycji.
    Zaczynając od „komuny” źle zaczynasz. Komuna nie była „komuną” – czyli ciałem o niekonkretnej zawartości, ale za to w całości obrzydliwym, co oznacza, że gadacz o „komunie” nie ma dość wiedzy, rzetelności i uczciwości do tego, by z dialogu mogło coś wyjść. Ta „komuna” trwała 45 lat, a to mniej niż 1/20 trwania „chrześcijaństwa w Polsce”. Skoro mówisz o tym, że Kościół kat był „prześladowany przez komunę”, mów i o tym, że 23 razy dłużej Kościół kat sam prześladował i dziś robi to samo, ale już nie krwawo. A to, że nie krwawo nie jest jego zasługą, tylko kogo innego.
    Kościół kat dziś prowadzi „dialog”, a jakże. Co roku jakieś spotkania organizuje, jacyś ludzie coś gadają i jest miło i ciągle skutek jest ten sam: masza, kościelna, racja jest mojsza.
    Do dialogu trzeba się przygotować. Jedną z czynności przygotowawczych jest wniknięcie w brudny slogan „komuna” oraz uwzględnienie 23 krotnej przewagi Kościoła kat w prześladowaniu, a w istocie, co najmniej 50-krotnej, bo – co sam miękko przyznajesz, po stalinizmie, Kościół kat niespecjalnie był już „prześladowany”, a gdzieś od środkowego Gierka po 1989 żył w luksusie.
    Jak się nie jest przygotowanym, to żadnej dyskusji nie będzie, tylko niekończące się tłuczenie o „komunę”, o 1050 lat cudnego chrześcijaństwa i tego, że rzekomo Kościół kat „wyłącznie do dobrego namawia, nie do złego” i inne tematy wynikające z braku przygotowania do dyskusji.
    na blogu też to widać: kto ma wiedzę, kto potrafi rozumować i przeprowadzić porządny proces rozumowania, kto pojmuje pojęcia, zna fakty i się na nie godzi i umie ważyć argumenty, a kto ma zupełnie inaczej.

  72. Na początek dialogu kościół mógłby na ten przykład przestać okradać niewierzących. Wykorzystując do tego aparat nominalnie świeckiego państwa. Okradać z czasu szkolnego, traconego na katechezy, okradać z pieniędzy, a to na sto i jeden sposobów, wreszcie okradać z poczucia obywatelskiego współposiadania „tego kawałka podłogi” gdy zawsze tłusty i pyszny a prawie zawsze najzwyklej głupi ksiądz wpycha się na sam przodek kolejki oficjeli. I robiąc to wypycha świeckie państwo w niebyt.
    Wypycha i chce najpierw zastąpić a potem całkiem zniszczyć każdą świecką inicjatywe i organizację.
    Całe ludzkie życie ma się kręcić wokół kościółka i pod nadzorem jego funkcjonariuszy.

    Na poczatek postuluję adaptację zwyczajów np. z USA. Jakoś tej super-katolickiej i super-pisowskiej części Polonii, której jeszcze się chce głosować w polskich wyborach nie przeszkadzają tamtejsze zwyczaje. Nie słyszałem, aby któryś góral wrócił z Hameryki do Wolski w poszukiwaniu większej wolności religijnej. Tak samo jak nigdy w czasach PRLu nie słyszałem o przypadku emigranta z Polski, który by podał brak wolności wyznawania religii katolickiej jako powód wyjazdu z „komunistycznej Polski”.

  73. Tobermory
    17 kwietnia o godz. 11:37

    Ja bym tam Roggerka na ozdobę nie dawał. Byli bardziej ozdobni. Ale chłop też świeci.

  74. Tanaka… *odgłos uderzenia czołem o biurko* po cholerę lejesz wodę na ten młyn

  75. zza kałuży
    17 kwietnia o godz. 11:06

    kto się męcz ten się – chyba – czegoś uczy. Co jest optymistyczne. A w ogóle nie jest źle. Zaś ostatnia zwrotka cymesowa.
    Targowica, agent, zdrajca
    Bohaterski lud zagwizda
    Raz go w szczękę, kopem w ….
    A pogoda była ……

  76. Tanaka
    17 kwietnia o godz. 11:52

    Znowu zagłębiasz się w dywagacje historyczne, tysiąclecia, kto kogo prześladował za Mieszka czy Chrobrego. Nie bardzo mam ochotę się zapuszczać w takie ideologiczne spory, historię pozostawiam historykom. Bardziej mnie interesuje społeczeństwo współczesne, poszukiwanie konsensu tu i teraz. Przytoczyłem pobieżnie kontekst historyczny z „komuną” tylko po to, żeby pokazać że w czasach współczesnych nigdy nie było w Polsce prawdziwego dialogu, a nie żeby przekonywać że „Kościół kat wyłącznie do dobrego namawia, nie do złego”.

  77. Nefer
    17 kwietnia o godz. 11:54

    No, bo trzeba wierzyć w człowieka, koleś, jak powiedział Cybulski.
    A tak naprawdę, to nie wiem po co… *odgłos walnięcia głową w szufladę*

  78. Rogger77
    17 kwietnia o godz. 12:04

    Nie chcę, żeby @Neferka stukała głową w biurko, więc krótko i ostatni raz: nie ma żadnej „współczesności” i „dialogu”, bo we łbach współczesnej ludności siedzi historia, jej uprzedzenia, fobie, krzywa psyche, psychiatra i cała reszta. Jakikolwiek sensowny dialog zacznie się wtedy, jak się coś porządnie z tym zrobi.
    Amen.

  79. zza kałuży
    17 kwietnia o godz. 10:58

    Gratulacje, wierszyk – cycuś. I zgadzam się zTobermorkiem: ostatnia strofka: rodzyneczek z żurawiną w lukrze.

  80. Kto mi powie, że w narodku
    Chęć polubić jest innego
    Temu flaki zgniją w środku
    Do świętego Wincentego*

    *27. września, patron miłosierdzia

  81. Ale co zrobić żeby Na marginesie nie rozdmuchała tego do potęgi n-tej jak już przyjdzie? Ładnie poprosić żeby tego g nie ruszać? Bo nie chce mi się tego nawet przewijać.

  82. @wbocek
    ja odbieram Raggera77.
    A do tego, co powiedział w tej kwestii… dorzucę piosenkę
    https://www.youtube.com/watch?v=LILXgORnHdI
    Pokonamy Fale

    Inaczej nie będzie żadnej opozycji, bo każdy będzie oczekiwał od drugiego… myślenia/wierzenia takiego samego jakie on ma.
    węzeł gordyjski.
    Sam powiedziałeś, że masz we własnej rodzinie osoby o innym światopoglądzie niż Ty
    i żyjecie razem, kochacie się. Mam nadzieję, że nie walczycie ze sobą o to czy wierzyć, czy nie.
    Pozdrawiam
    Ps. Dzięki za jako-tako, ale mnie właśnie o takie cóś chodziło

  83. @Orteq
    Pralkę sobie sama kupiłam.
    A na suszarkę to już nie czekałam, tylko poszłam w siną dal
    Nie czekałam, żeby rzekł „Mój Piwnicki, wziąć te babe żywcem!”
    pozdrówka

  84. Rogger77
    17 kwietnia o godz. 11:24

    Przykrość, bo ślepy widzi, że gadasz, żeby gadać, a nie dlatego, że masz coś na tym blogu nieznanego do powiedzenia.

    „głównie ateiści skarżą się, że nie są akceptowani”

    Nie zuważyłeś, że tutejsi ateiści mają w tylnej cześci ich akceptowanie/nieakceptowanie? Gratuluję sokolego oka. Jeśli zdarzające się riposty ateistów na obłudne skargi religiantów masz za skarżenie się, to jeszcze bardziej gratuluję. Widzę, że nie słuchasz Radia Maryja. Posłuchaj jak ja z pół roku, to pogadamy o tym, kto się skarży i dlaczego się go nazywa „obłudne bydlę”.

    Ilu ateistów sprawdziłeś, że tak śmiało mówisz o ich mimikrze, o tym, że wielu…? I czy wiesz na pewno, co znaczy wyraz „ateista”, i czy potrafisz odróżnić mówienie o sobie, że się jest ateistą, od bycia rzeczywistym ateistą?

    Mógłbyś zdradzić, gdzie się naoglądałeś moherów i lemingów obrzucających się błotem? Bo ja mam od cholery znajmych moherek i pierwsze słyszę o obrzucaniu się z nimi błotem, a jak im powiem o Twoim takim mówieniu – pewnie też pierwszy raz usłyszą.

    Nie zadałem jako stary ateista aż tak głupiego pytania, jak można znaleźć kompromis między wiarą a niewiarą w Boga. Jeśli nie dostrzegłeś oczywistej ironii, lepiej nie podnoś tego, czego nie rozumiesz.

    Moje apelowanie do kościelnej ciemnoty, moje zaciekłe ataki???!!! Skąd Ty to, chłopie wytrzasnąłeś?!

    Już raz Ci powiedziałem, że monologujesz sam ze sobą. Na zdrowie. Za stary jestem na przekomarzanki z dziećmi.

  85. Tanaka
    Odpowiem Ci za troszkę

  86. Tanaka
    17 kwietnia o godz. 12:09

    Z tym się mogę do pewnego stopnia zgodzić, jednak nie uważam że historyczne fobie mają aż tak duże znaczenie dla zwykłych ludzi, którzy po prostu chcą mieć w miarę stabilne i przewidywalne życie, pracować, wychowywać dzieci. Te potrzeby są silniejsze, niż urazy z przeszłości i na nich można budować konsens.

    wbocek
    17 kwietnia o godz. 12:38

    Problem w tym, że ja mówię głównie o destrukcji w sferze publicznej, a ty nawiązujesz do sfery prywatnej. Była taka anegdotyczna sytuacja jeszcze za czasów AWS i SLD, że posłowie obu ugrupowań wspólnie pili wódkę w sejmowej restauracji, poufale sobie pogadywali na Krzysiu-Rysiu, a potem wracali na mównicę i już w świetle kamer wzajemnie obrzucali się błotem. Prywatne relacje mogą być znakomite, ale są jeszcze media, instytucje, partie, manifestacje, wszystko to co kształtuje opinię publiczną. I na tym polu właśnie chodzi o konsens. Skargi na wymuszoną „mimikrę” są realne, podobnie jak skargi w Radiu Maryja na „prześladowanie katolików”, niczemu nie zaprzeczam. Ale to jest właśnie jeden z przejawów ogólnego społecznego konfliktu, który się przejawia w sferze publicznej.

    Jeśli natomiast chodzi o kościelną ciemnotę i zaciekłość: „Ty możesz sobie marzyć słodko o „optymistycznym dialogu”, jednak o wstrzymanie natarcia średniowiecznej ciemnoty szykującej piekło na ziemi trzeba walczyć. Kościół i przykościelne diabły w rodzaju Godek ustąpią wyłącznie przed siłą, nie przed gałązką oliwną w dziobie.”

    Nie wymyśliłem sobie tego, zrobiłem Ctrl C, Ctrl V.

  87. 404
    17 kwietnia o godz. 12:32

    Chodziło Ci o jako taką przyszłość? Przyszłość to zwyczajna przyszłość, „Jako taka przyszłość” do stary manieryzm nic kompletnie nie znaczący. „Jaka taka przyszłość”, owszem, znaczy – właśnie „znośna”, taka, w której da się żyć. Nie umiesz, widzę, się przyznać do nierozumienia, a opowiadasz się za dialogiem.

    Wybacz, ale nawet nie otwierałem piosenki „Pokonamy fale”. Jako byłego rybaka morskiego te dumne/durne słowa tak drażnią, że kiedy je pierwszy raz usłyszałem, od razu zobaczyłem tych bohaterów na kutrze siedemnastce na skromnej północnej siódemce. Poza tym w ogóle nie mam zwyczaju słuchać muzyk. Ale dziękuję za dobre chęci.

  88. Rogger77
    17 kwietnia o godz. 12:57

    …jednak nie uważam że historyczne fobie mają aż tak duże znaczenie dla zwykłych ludzi, którzy po prostu chcą mieć w miarę stabilne i przewidywalne życie, pracować, wychowywać dzieci. Te potrzeby są silniejsze, niż urazy z przeszłości i na nich można budować konsens.

    Nie znasz się na sprawie, w której się wypowiadasz ale coś w niej „uważasz” To jest sposób na niemożność prowadzenia rzetelnego dialogu.
    Naraziłem się @Neferce i sobie samemu, a to poważna sprawa. Na tym kończę.

  89. Tanaka
    17 kwietnia o godz. 13:03

    Może nie znam się na sprawie, ale za to znam trochę ludzi, zarówno z prowincji, jak i dużych miast, wiem jak myślą i co w ich życiu jest naprawdę ważne. W tej kwestii wbocek ma rację, że w prywatnym życiu najczęściej nie ma takich konfliktów światopoglądowych i wzajemnej agresji.

    Komu się naraziłeś, to Twoja sprawa, ja Cię do żadnego dialogu nie zmuszam, chcesz, dialoguj, nie chcesz, nic na siłę.

  90. Rogger77
    17 kwietnia o godz. 12:57

    Rzeczywiście masz rację, wytykając mi niekonsekwencję. Zwykle piszę długo, z namysłem. Ta niekonsekwencja wyszła z pośpiechu. O czym innym myślałem, co innego napisałem. Nie jest na blogu moją obsesją pisanie przeciw ludziom wiary w ogóle, ale konkretne zachowania religijnych bojowników – oczywiście potępiam. Przepraszam, że głupio wyszło.

  91. wbocek
    17 kwietnia o godz. 13:18

    Zdarza się wbocku, mi też, ale wiedz że zwykle staram się uważnie czytać i nawiązywać do tego, co konkretnie napisane. Wiem że nie masz takich obsesji (niektórzy jednak mają) dlatego te „zaciekłe ataki na ciemnotę” podałem bardziej jako przykład ogólny, a nie konkretnie Twojej postawy.

  92. @Tanaka
    17 kwietnia o godz. 12:05
    „trzeba wierzyć w człowieka, koleś” – Jerzy Stefan Stawiński, „Pingwin”.
    Autor, który popełnił między innymi „Wieczór przedświąteczny”, „Młodego warszawiaka zapiski z urodzin”, „Sześć wcieleń Jana Piszczyka”,czy „Kanał”. I potem zrobił z nich scenariusze. Akurat te wszystkie były ekranizowane, z lepszym, czy gorszym skutkiem, chociaż na ogół z lepszym.

  93. @wbocek 13:00

    Dopiero teraz to zauważyłeś?

  94. @404
    17 kwietnia o godz. 4:36

    Dlaczego „pocałunek śmierci”? Ja te obrazki już tu pokazywałem, zanim się pojawiłaś, niektórym też się podobały 😉
    Jeśli masz ochotę na więcej, to tym razem ostatnia jesień, wojaże w promieniu 250 km:

    https://photos.app.goo.gl/FpgdIHNFKsfkt9d12

  95. Mam nadzieję że nikt mnie nie zbije ale pastucha własnie udatnie udał Roggera

    *kaszelek i chowa się za pombocka*

  96. Tobermory
    17 kwietnia o godz. 13:58

    Tobermorku, za górami nie przepadam (lęk wysokości od czasu, kiedy byłem aniołkiem w niebie), bo mój żywioł to woda, ale Twoje fotki to majstersztyki. Od razu mi się zapamiętały dwie: babka majtająca nogami nad przepaścią (aż mi włos ostatni stanął dęba i dostałem dreszczy) i statek – albo udający parowiec, albo rzeczywiście parowiec. Oczywiście statek w górach to trochę jak bocian w kuźni, ale statek to statek, a nie patelnia. Właśnie lecę placki kartoflane smażyć.

  97. @Nefer
    17 kwietnia o godz. 14:10
    Miałem jakiś czas temu hopla na punkcie Stawińskiego, natomiast nie mam hopla w kwestii naśladowania Roggera, więc nic nikomu nie grozi. Na kaszelek proponuję syrop z czarnego, bzu, mogę podesłać kilka własnoręcznie sprokurowanych buteleczek 😀

  98. Nefer
    17 kwietnia o godz. 14:10

    Myślę że mnie nie doceniasz, ja się nigdy nie powołuję na tak ogólny banał jak „wiara w człowieka”. Rozmawiam z wbockiem, bo on chce ze mną rozmawiać, z własnej nieprzymuszonej woli. Jak przestanie chcieć, to rozmowy się skończą.

  99. Ojej 🙁

    ‚http://fakty.interia.pl/polska/news-rmf-brakuje-pieniedzy-na-budowe-pomnika-lecha-kaczynskiego-w,nId,2570353

    Zdaniem skarbnika komitetu Marka Suskiego, bez problemu uda się uzbierać brakujące pieniądze. Minister planuje nawet, że jeśli uda się uzbierać więcej, to powstanie kolejny pomnik.

    – Po prostu w jakimś mieście wesprzemy budowę pomnika. Takich zgłoszeń mamy wiele – powiedział. Są też zgłoszenia związane z ochroną odsłoniętego 10 kwietnia pomnika. Jak przyznaje Suski, służba porządkowa comiesięcznych marszów smoleńskich ma zamiar zaciągnąć społeczną wartę przy pomniku ofiar. (a będą mieli te czerwone pelerynki z orłamy i Chrystusem? dopisek mój)

    wyciągnijmy portfele, ojczyzna wzywa!

  100. pastusze na uszy

    bo tak ładnie wyjaśniałeś co znakomite grono dobrze zna… 😉

    a seczego tu już piłeś czy jeszcze nie?

  101. pastucha
    17 kwietnia o godz. 13:49

    Tak jest, „Pingwin”
    Jestem wyznawcą „Pingwina” i Bobka Kobieli jako obywatela Piszczyka, syna krawca damskiego.

  102. Nefer
    17 kwietnia o godz. 14:22

    A ten co nie wyjaśnia, to tak dobrze wyjaśnia? 😉

  103. @wbocek
    17 kwietnia o godz. 14:16

    Pombocku, dziękuję 😀
    Statek to najprawdziwszy ponadstuletni parowiec, jest takich parę na dużych jeziorach. A panienka nad przepaścią była (jak się okazało) najprawdziwszą Rosjanką, może dlatego nielękliwa 😉

  104. @Nefer
    17 kwietnia o godz. 14:22
    Znakomite grono tutejsze poznaję literka po literce i słowo po słowie.
    A w kwestii literków: seczego chyba jeszcze nie piłem, aczkolwiek możliwe, że spożyłem to coś pod inną nazwą.

  105. ACHA!

    Słyszeliście ludzie, pastucha z seczego jeszcze niezaznajomiony jest. Trzeba go opić bo jeszcze się nam rozeschnie :/
    W piąteczek wieczorem może?

    @Tobermory

    Piękne okoliczności przyrody:)

  106. W piątek wieczorem pasuje. Jakby co, zapraszam wszystkich do siebie, na wieś.
    Co prawda nie siądniemy sobie pod lipą w ogrodzie, bo lipy tylko w stuletniej alei przy drodze rosną, ale pod dębem zmieści się co najmniej kompania zmotoryzowana, więc dla wszystkich blogowiczów miejsca starczy.
    Takich atrakcji, jak u Tobermory’ego na fotkach u nas w okolicy nie ma. Brak atrakcji turystycznych to istne błogosławieństwo: panuje błogi spkój, żeby nie napisać: święty.
    Żadnych turystów!

  107. A jeszcze w sprawie”Pingwina”.
    Baśkę Oraczewską grała Krystyna Konarska, piosenkarka, z podłożonym w dubbingu głosem Kaliny Jędrusik.
    Na stronie Konarskiej jest trochę fotosów z filmu. I nie tylko.
    http://konarskakrystyna.pl/

  108. Muzyczka z wczesnego dzieciństwa, też w wykonaniu Krystyny Konarskiej.
    https://www.youtube.com/watch?v=zDlEn3nB4d4

  109. Nefer
    17 kwietnia o godz. 14:20

    Mój komentarz
    Z braku dowodów opartych na faktach, pomniki smoleńskie będą dowodami symbolicznymi na zamach przeprowadzony w Smoleńsku na Rzeczpospolitą w osobie naszego ś.p. Prezydenta Tysiąclecia i towarzyszącą mu elitę państwową. Będą po wsze czasy świadczyć o prawdzie, która idzie do nas i jest już blisko.
    Pzdr, TJ

  110. @izabella 17 kwietnia o godz. 7:02

    Tak! Zabawne, że nikt tego wcześniej nie zauważył.
    „I believe that…” nie ma nic wspólnego z wiarą.
    Oznacza raczej „o ile wiem” czy coś w tym guście.

  111. @wbocek 17 kwietnia o godz. 8:22
    Racja – w tej kwestii żaden dialog do niczego nie doprowadzi.
    Można co najwyżej sprecyzować stanowiska. Ale te stanowiska są fundamentalnie rozbieżne. I niekompatybilne.

  112. pastucha
    17 kwietnia o godz. 15:20

    Bo Kalina Jędrusik ma głos taki, że ten, no.., więc Gomułka rzucał w telewizor kapciem.

  113. P.S. Twierdzenie, że dogmaty religijne to stek bzdur, nie jest elementem żadnego „dialogu”. Jest zwyczajnym odpowiednikiem zapewnienia, że Bozia stworzył świat i człowieka, łącznie z dostarczeniem „instrukcji obsługi” za pośrednictwem kaka i że ów kaka-bozia jest „jedyną Prawdą”. Na takie dictum konieczna jest odtrutka.

  114. tejot
    17 kwietnia o godz. 15:28

    ta jest, przy czym prawda idzie do nas od ośmiu lat, to nie ma inaczej: już nas minęła i teraz się oddala.

  115. A pier.doły o rzekomym „dialogu z niewierzącymi” to jeszcze jeden element ściemy kaka. I totalnego rozjazdu z rzeczywistością. Może ciasteczko i kawusię? Hołownia by się niechybnie ukontentował 🙂

  116. tejot
    17 kwietnia o godz. 15:28

    Co ja gadam! Właśnie zrobiłem obliczenia: jeśli prawda do nas idzie, a nie jedzie, to już pokonała, w te osiem lat, 420 tysięcy kilometrów. Co się znaczy, że dziesięć i pół raza obeszła Ziemię dookoła, idąc po równiku. Bo jak indzie po warszawskim równoleżniku, to już przez nas przeszła z 15 razy.
    Bo jak jedzie to nie wiem, 100 razy?
    I nikt nie zauważył?

  117. Tobermory
    17 kwietnia o godz. 14:24

    Ojej – mówię znad placków – a niech cię! Autentyk parowiec! Cztery miesiące ostatniej praktyki w 1963 w Żegludze Gdańskiej jeździłem na parowcu „Panna Wodna” – na mazut, czyli bez łopaciarskiej roboty przy kotłach. Ale były jeszcze parowe „Barbara” (dawniejsza „Wanda”) i „Zofia” (dawniejsza „Anna”), na których się do kotłów wungiel szuflowało.

  118. A uśmiechy i pozdrowionka 404 (don’t worry, be happy) to blogowy odpowiednik Hołownianego ciasteczka z kawusią. Po co ciasteczko? Żeby nie skoczyć sobie do oczu. Owszem, można chwilowo schować pazurki. Ale dialogiem tego nie nazywajmy.

  119. Na marginesie
    17 kwietnia o godz. 15:46

    Tak jest: wyznawca oświadcza, że bozia ulepił Adama z gliny, a Ewa jest Adamem mając identyczne geny, więc Abel jest jednocześnie Adamem i Ewą, a Kain jest Adamem, Ewą i Ablem – więc się o to wkurzył i Abla ciupaską zaciukał zaciukując siebie samego.
    Na co my oświadczamy, że bozia jest tere-fere, i tak się toczy ten dialog, bardzo zresztą ładnie.

  120. Na marginesie
    17 kwietnia o godz. 15:57

    Poczekajmy, bo zaraz @404 coś ciekawego powie. Obiecała.

  121. @Nefer 17 kwietnia o godz. 9:07
    Już wiem! Bo pod tym łóżkiem było lustro!
    A strach ma wielkie oczy – i dlatego zabija przerażonych 😉

  122. @Tanaka 17 kwietnia o godz. 15:59
    Ciekawego???????!

  123. wbocek
    17 kwietnia o godz. 15:52
    Pombocku, ja patrzam do Wiki, a tam, że Panna Wodna, jako hitlerowski trałowiec, wzięła i zatonęła w Kłajpedzie, co nic nie szkodzi, bo drugi raz znowu zatonęła w Gdyni, co też nic nie szkodzi, bo wreszcie z trałowca stała się „Panną Wodną” ale i to nawet nie szkodzi, bo miała silnik parowy, z czym się nie sprzeciwia to, co widzę na fotach naszej bohaterki, która z komina dymi jak należy dla napędu węglowego.
    To ja już nie wiem, jak to jest z mazutem.

  124. Na marginesie
    17 kwietnia o godz. 16:03

    No, tego się właśnie spodziewam. Trzeba wierzyć w człowieka. 😀

  125. Tobermory
    17 kwietnia o godz. 14:24

    No to ja Cię, Tobermorku, z przyjemnością przebiję. Oto najstarszy na chodzie lodołamacz świata „Kuna”. Nasza gorzowska „Kuna”. Teraz może jest w Szczecinie – lodu, rzecz jasna, już nie łamie, bo ma, proszę policzyć od 1884 roku, kiedy została zbudowana, ile ma lat, bo ja tentego. Parowiec, oczywiście, tyle że już nie parowiec – ma silnik spalinowy, tylko cała reszta zachowana jest oryginalna. Łza się w oku kręci od dymu – tyle w moich latach było na Odrze parowców. Nawet moja szkoła miała małego parowego „Pawła Finderka” do jego śmierci.

  126. Tobermory
    17 kwietnia o godz. 14:24

    Cholera, dwa alzheimera. Zapomniałem linka dać.

    http://mw2.google.com/mw-panoramio/photos/medium/43721988.jpg

  127. @Maciej2 17 kwietnia o godz. 11:03
    10/10. Zwróć uwagę, że w ustach religiantów w zasadzie wszystkie pojęcia nabierają specyficznego (i totalnie wypaczonego) znaczenia. Należą do nich „obiektywizm” i „prawda” (a nawet „Prawda”), jak wykazujesz. Dorzucę „miłość” (do bezdusznych, ezoterycznych abstrakcji) i „wolność” (która oznacza rezygnację z własnej woli).

  128. Tanaka
    17 kwietnia o godz. 16:04

    Tanaczku, odskakuję co rusz od placków. Statki na mazut to były zwykłe parowce ze zwykłymi maszynami parowymi, tyle że kotły były opalane wtryskiwanym do nich mazutem, a nie szuflowanym węglem – coś jak miotacze ognia. Maszyny „Panny Wodnej” to były oryginalne maszyny niemieckiego trałowca – myśmy mieli w instrukcji nazwę „minowiec”. Dwie typowe maszyny tłokowe potrójnego rozprężania z turbiną na parę odlotową. Zbiorcza moc: 1600 KM.

  129. @Tobermory 17 kwietnia o godz. 11:37
    No więc właśnie – religianci szermują „miłością”, „wolnością” i „Prawdą”. Ostatnio szermują „tolerancją” i „dialogiem”, a nawet (hi hi hi!!!) pluralizmem. Xiunce powołują się na swoje „prawa obywatelskie” i „prywatne poglądy” – do których „wierni” nie mają w ramach kaka żadnego prawa. Ale od kaka nikt się „wolności” nie domaga. „Wolność” skatolonej gawiedzi w społeczeństwie ma polegać na wykonywaniu dyktatu kaka.

  130. @Nefer 17 kwietnia o godz. 12:22
    Ja – rozdmuchać? Miej pretensję do aggentów.

  131. Tanaka
    17 kwietnia o godz. 16:04

    Jasna cholera, Tanako! Masz rację, że z komina dymi jak cholera, jak cholera, ogień bucha jak cholera nie wiadomo skąd. Oryginalny trałowiec był, oczywiście, na węgiel, dopiero nasi ją przerobili na mazutową „Pannę” – już nie pamiętam kiedy, ale mógł to być koniec lat pięćdziesiątych, ewentualnie 1960 – 61.

  132. @pastucha 14:16

    Na kaszelek jeszcze lepsza jest nalewka z kwiatów czarnego bzu. Po co się nasładzać jakimś syropem. Przy okazji załatwia się sprawę seczego. Więc jeśli w piątek, to jestem za. Coś mi tam zostało z ubiegłorocznego nastawienia. Specjalnie nie zużywam na takie okoliczności. W przeciwieństwie do innych.

  133. @paradox57
    17 kwietnia o godz. 16:47
    Nalewek u mnie dostatek.
    Śliwkowe (z węgierek i mirabelek), smorodinówka, pigwowcówka, różne ratafie, miętówka, wiśniówka, orzechówka, etc
    Oprócz dębu na działce jest trochę drzew i krzewów owocowych, w większości starszych ode mnie. Szkoda, żeby się prawdziwe owoce zmarnowały.
    W sezonie mam też podgrzybki, ale one się (chyba ?) na nalewkę nie nadają. Chociaż, Polak potrafi.

  134. @wbocek
    17 kwietnia o godz. 13:00
    Tę piosenkę akurat najbardziej znani polscy śpiewacy wykonują.
    Nie ma tam żadnej łódki z ilomaś tam rybakami.
    Mimo wszystko zachęcam do jej presłuchania.

    Co do „jako-tako”…….. to ja to lubię…
    bo wolno mi.
    Podziwiam jednak Twoją spostrzegawczość i dbałość o aktualną, literackość języka polskiego. Ja muszę przyznać bardziej relaksowo do tego podchodzę.
    Pozdrawiam

  135. wbocek
    17 kwietnia o godz. 16:20
    wbocek
    17 kwietnia o godz. 16:35

    No, jasna cholera. Stąd moje pytanie. Zastanawia mnie bowiem sprawność takiego układu napędowego: mazut-para, w miejsce prostego – mazut.
    Druga rzecz: ten dym z komina jak jasna cholera. Widać wyraźnie, że już to „Panna Wodna”, a nie trałowiec. Czy więc statek przez kolejne lata pływał jak parowiec na węgiel, a dopiero po iluś latach przebudowany na paliwo mazutowe?

  136. 404
    17 kwietnia o godz. 17:00

    Lubić to sobie możesz – nie moja rzecz. Mnóstwo internetowych analafabetów jest przywiązanych do swej niewiedzy. Broń Boże, nie twierdzę, że jesteś analfabetką, mówię tylko, że nie rozumiesz konstrukcji, której użyłaś. Zerknij do słownika, to może zrozumiesz.

  137. @pastucha 16:55

    Każdy wystawia, co tam ma pod ręką. @anumlik częstował winem i był wielbicielem łąckiej. A @Nefer to kiedyś nawet serwowała taką jedną lubelską nalewkę, której nazwy nie będę wymieniał. Bo to było z desperacji.

  138. @paradox57
    17 kwietnia o godz. 17:15
    Dwa lata na początku dwudziestego pierwszego wieku siedziałem w Krakowie na budowie Galerii Krakowskiej. Dużo wtedy zwiedzałem, również knajpek krakowskich, bo drugich takich gdzie indziej nie uświadczysz. Właścicielem Polmosu Lublin był wtedy Palikot i z jakiegoś odnalezionego w piwnicach starego spirytusu wyprodukował nalewkę pt Palikotówka. Nic lepszego ani wcześniej, ani później nie piłem – jeśli chodzi o nalewki, oczywiście.

  139. @Tobermory z 17 kwietnia o godz. 13:58

    Ty chyba jesteś zawodowym fotografem.
    Te zdjęcia nadają się do najlepszych folderów
    Piękne

  140. Bo jak nam grożą różnice światopoglądowe – to idziemy na piwko. Albo na seczego.
    Jak nie, to Neferka dostanie globusa – i dopiero będzie nieszczęście!

    Bo najważniejszy jest, kochani, spokój w rodzinie.
    http://www.dailymotion.com/video/x2wsudq

  141. @pastucha 17:21

    Ta nalewka też była z Polmosu lubelskiego, ale zaczęli ją tłuc już po tym, jak Palikot sprzedał firmę. Pierwsza była w jego wykonaniu żurawinówka. Teraz robią z byle czego, może nawet z podgrzybków. Tylko żołądkowa gorzka się jeszcze ostała. Ta klasyczna, bo ta reszta…

  142. @wbocek z 17 kwietnia o godz. 17:15

    wbocek, a skąd wiesz, co ja rozumiem?
    Pamiętasz taką barażkę o gaździe, który z lekka wkurzony juhasa dociekaniem…
    w końcu zpytał: a ty to chiba nie naukie przyszed

    Zacytuję jeszcze zdanko, które wydaje mi się tutaj zasadne. A pochodzi z wypowiedzi komentatora z sąsiedniego bloga

    Polki i Polacy od dziesięcioleci są oduczani samodzielności już od pierwszych samodzielnych kroków w kinestetycznym ich rozumieniu. W żłobku, w przedszkolu, w powszechnej szkole i na uczelniach wyższych panuje paternalizm.

    Pozdrawiam

  143. powinno być:
    a ty to chiba nie po naukie przyszed

  144. @404 17 kwietnia o godz. 17:32
    A powinien być przecież maternalizm! Pod błękitnym płaszczykiem matuchny z ryjem.

  145. 404
    17 kwietnia o godz. 17:32

    Nie wiem, co rozumiesz, wiem, że nie rozumiesz znaczenia manierycznej konstrukcji „jako taki” i nie odróżniasz jej od konstrukcji „jaki taki”. Zasłaniasz się opowiastkami, bo nie umiesz powiedzieć: „Nie wiedziałam”.

  146. A propos Rosji i samobojsktwa Pszenicznego, ktory sie udusil wlasnym sznurkiem od kaptura.
    Mordy bandyckie w wiezieniach, „samobojcze” skoki dziennikarzy z okien, trucie Litwinienki, Skirpala i innych, popieranie ludobojcy Asada, złosliwe dzialania w miedzynarodowym internecie, kradziez Krymu, klamliwe trollowanie i fake newsy, oglupianie wasnego narodu. Oto wizytowka Rosji, kraju z aspiracjami. No wlasnie, z aspiracjami do czego? Nieszczesliwy kraj, bieda i syf dzieki elitom, które maja chore ambicje. Szkoda zwyklych Rosjan.

    Wiem wiem, amerykanskie lobuzy sa gorsze

  147. @wbocek 17:39

    Po co ma rozumieć? Nie wystarczy, że lubi?

  148. paradox57
    17 kwietnia o godz. 17:51

    No właśnie. A nade wszystko lubi zgodę. Zgadza się ze sobą i pięknie jest, i szkoda słów.

  149. @wbocek

    A jak Ty „lecisz” placki robić…
    to samolotem, czy na skrzydłach?

  150. @zza kałuży
    17 kwietnia o godz. 10:58

    Gratuluję.
    Rozumiem, że to ostateczna wersja Raportu Smoleńskiego.

  151. @404
    17 kwietnia o godz. 18:10
    Cytat ze strony „sjp.pwn.pl
    pytanie i odpowiedź
    „Czy poprawnie mówimy (oczywiście w języku potocznym), że coś jest jako takie czy jakie takie i czy oddzielamy te wyrazy łącznikiem?”
    Są takie wyrażenia, a nie ma powodu, by uważać je za niepoprawne. Np. mówimy, że coś jest jako takie, gdy chcemy nawiązać do wcześniejszej charakterystyki czegoś, a zarazem uzasadnić to, o czym mowa w dalszej części zdania, np. „Cieszył się wielkim autorytetem i jako taki miał prawo udzielać rad”. Drugie z podanych wyrażeń różni się od pierwszego pewnym nacechowaniem potocznym – jaki taki znaczy ‘możliwy do przyjęcia, wystarczający’, np. „Miał jaką taką pensję”. Składników tych wyrażeń nie oddzielamy łącznikiem.

  152. @Lewy
    17 kwietnia o godz. 17:45

    I tu się objawia wyższość Wolski – w IV RP elity się wypadkują, a lud ma pińcset. Plus.

  153. @wbocek

    Pombocku, nie wiem, czy zauważyłeś, ale ten parowiec (jak jeszcze kilka innych) ma boczny napęd łopatkowy, a koła napędzane są przez maszynę parową potrójnego rozprężania.
    Stojąc na pokładzie można się przyglądać, jak ta maszyna pracuje.

    https://photos.app.goo.gl/nDys7kNvwn9HgsuN2

  154. … od piątego zdjęcia.

  155. @Tanaka
    17 kwietnia o godz. 17:05
    Żeby mieć statek na sam mazut, trzeba by wstawić mu silnik tłokowy. Prostszym rozwiązaniem jest wstawienie palnika do istniejącego kotła węglowego, i to zrobiono, jak wspomniał wbocek. Silnik tłokowy na mazut to niezła kasa, poza tym trzeba by przerobić dużą część układu napędowego, to kolejne pieniądze. A to było w latach pięćdziesiątych/sześćdziesiątych, technologia nie była tak łatwo dostępna, jak dzisiaj, jak zapewne sam wiesz. Wstawienie palnika jest stosunkowo mało kosztowne, podobnie przerobienie bunkrów na węgiel na zbiorniki na mazut. I nie jest skomplikowane technologicznie.
    Znajoma, na mojej wiosce, leciwa już, zleciła wstawienie palnika na ropę do swojego kotła CO. Wychodzi drożej, niż ogrzewanie węglem, ale nie musi nic nosić.

  156. paradox57
    17 kwietnia o godz. 17:15

    paczcie jaki pamiętliwy 🙂

  157. Tobermory
    17 kwietnia o godz. 18:18

    Dziękuję, Tobermorku. Wrócę do tego bo jestem zaciekawiony, no i jeszcze raz popatrzę na Twoje cuda. Ale na razie zajentyk.

  158. Lewy
    17 kwietnia o godz. 17:45

    Od czasów rzymskich jest zasada, która stała się kanonem współczesnej cywilizacji Europy: kto o czymś twierdzi, powinien tego dowieść. Łamanie tej zasady łamie naszą cywilizację: twierdzić można cokolwiek, bez dowiedzenia i robić co się chce. Niech tak wszyscy postępują, co jest sprawiedliwe.

  159. 404
    17 kwietnia o godz. 18:10

    To, co demonstrujesz, to właśnie najczystszej wody puryzm. Który się bierze przede wszystkim z potrzeby przyłożenia bliźniemu w pokojowym dialogu, o jakim na początku z uczuciem nadawalaś, a nie z rozumienia roli języka i jego roli w życiu człowiekowatych. Puryści Z ZASADY nie rozróżniają tego, co przystoi wojewodzie od tego, co wolno kmiotkowi. Z purystami na pięknych deklaracjach o zgodzie i dialogu rozmowa się zwykle kończy. Tak im dopomóż kaszebscy Bóg.

  160. pastucha
    17 kwietnia o godz. 18:22

    Oczywiście, że tak, pytałem Pombocka o sprawność takiego podwójnego układu wobec układu pojedyńczego – silnika na mazut. Oraz źródła pochodzenia dymu charakterystycznego dla napędu za pomocą węgla, a nie mazutu, którym miały być opalane kotły dawniej węglowe.

  161. wbocek
    17 kwietnia o godz. 18:44

    Miało być: „z rozumienia języka i jego roli”

  162. pastucha
    17 kwietnia o godz. 18:22

    O silnikach na mazut nie pamiętam nawet, czy słyszałem, wiem tylko o nielicznych parowcach przerobionych z paliwa węglowego na opalanie kotłów mazutem. Coś mi się majaczy, że bodaj ostatni z holowników parowych na Odrze, tzw, dużych holendrów (byłem z sentymentu na jego pokładzie w roku 1977, kiedy już był odstawiony na Osobowicach, ale nie wlazłem do maszynowni ani dio kotłowni.), był przerobiony na opalanie mazutem.

  163. Tanaka
    17 kwietnia o godz. 18:43

    Od czasów rzymskich jest zasada, która stała się kanonem współczesnej cywilizacji Europy: kto o czymś twierdzi, powinien tego dowieść. Łamanie tej zasady łamie naszą cywilizację

    Mój komentarz
    Otóż to. Ten kto o czymś twierdzi powinien tego dowieść.
    Jeśli ktoś mówi, ze jest Bóg, to nie może wykpić się zawołaniem – a udowodnij, że Boga nie ma. Bo jeśli czegoś nie ma, to nie można udowodnić, ze tego nie ma. Należy udowodnić, że to coś jest.

    Podobnie ze specjalistami smoleńskimi. Eksperci smoleńscy posługują się podobnym chwytem – udowodnij, ze zamachu nie było.
    Twierdzą oni, ze komisja Millera nie wykluczyła zamachu, a więc nie można powiedzieć, że nie było zamachu, a wręcz przeciwnie, istnieje jakieś prawdopodobieństw (wysokie), że zamach był, w a więc „całej prawdy” nie znamy i trzeba ją „wyjaśnić”.

    Co to jest „wyjaśnianie prawdy” w wykonaniu PiSowców, to wiemy na przykładzie katastrofy smoleńskiej. Wyjaśnianie prawdy skończyło się tym, że prawda idzie do nas, jest już blisko, a tymczasem zakończmy dyskusję (Prezesa to zmierziło), postawmy pomnik smoleński, pomnik dla prawdy. Sprawa zakończona.

    I tak docieramy do sedna strategii smoleńskiej, której podstawą jest z niebytu wywołanie bytu, przekucie założenia o zamachu na fakt zamachu udowodniony metodą „do tyłu” oraz klepaniem frazesów, że o wybuchach świadczą prawa fizyki i dziesiątki faktów wygrzebanych przez smoleńczyków, które oni połączyli tworząc spójną układankę świadczącą o wybuchach zamachowych w samolocie Tu-154M w Smoleńsku. Jest to prawda, jak się wyraził Prezes, której nie można ustalić. Itd.

    Krętactwa, mętniactwo, pętle logiczne, wtręty ideologiczne, oksymorony, farmazony, brednie we dnie, w nocy, zrobimy co w naszej mocy, inżynieria odwrotna nam pomoże, wypłyniemy z prawdą w nasze Międzymorze.
    Pzdr, TJ

  164. @Tanaka
    17 kwietnia o godz. 15:51

    Prawda o Smoleńsku jest jak zima w „Grze o tron”: też idzie od 8 lat i nie może dojść. Choć podobno w tym sezonie się uda. Znaczy – zimie 🙂

  165. Tanaka
    17 kwietnia o godz. 18:43
    Nie mam takiego pewnego wzorca z Sevre, jak ty Ty, ktory by mi na 100% powiedzial , jaka jest prawda. Moim skromnym rozumkiem, wykorzystujac ulomne media, no bo bez tych mediow to w ogole nic bym nie wiedzial, interpretuje swiat aproxymatively. Ty znasz prawde calkowita. Odwolywanie sie do rzymskiej zasady, ktora stala sie kanonem cywilizacji Europy, to tegi argument. tyle tylko, ze jest cos jak dedukcja, domniemywanie, ktore Ty traktujesz z buta. Nie masz watpliwosci, ze Amerykanie klamali w sprawie Iraku(ja tez nie mam) mimo, ze tym samym lamiesz ten kanon europejski, bo domniewujesz, opierajac sie na danych z ulomnych zrodel. Za to wszelkie domniemywanie odnosnie Rosji Putina sa dla Ciebie twierdzeniem bez dowiedzenia, czyli robieniem co sie chce.
    Trudno, dla Ciebie Putin jest nieskazitelnym idolem. Dla mnie ani Putin ani Trump.
    Ps
    Mam nadziej, ze nie nazwiesz tego, co napisalem lajdactwem i nie kazesz mi sie douczac i byc lepiej przygotowanym.

  166. @Qba, zza kałuży

    Gratulacje dla autorów znakomitych wierszy! Blog ten posiada swój Genius loci, w którym jest cząstka @anumlika – i on was natchnął. 🙂

  167. @Lewy
    17 kwietnia o godz. 19:29

    Z jednej strony – nie ma dziś przywódcy kraju, który miałby w miarę czyste ręce.
    Z drugiej strony – jeżeli w pudełku są 64 zapałki i jeżeli pierwsze 33 były wadliwe, to nie znaczy, że reszta też jest wadliwa i raczej nie warto tej reszty przed sprawdzeniem wyrzucać. To apropos aproxymacji.

  168. @Tanaka

    „dla Ciebie Putin jest nieskazitelnym idolem”

    Wiedziałeś o tym? Jeśli nie, to mistrz insynuacji właśnie cię poinformował. Pewnie zaraz zaimputuje mi coś podobnego, bo przecież nie odszczeka prymitywnej złośliwości 🙄
    A już się prawie ucieszyłem, że się odezwał…
    Przynajmniej wiadomo, że ma się dobrze, czego nam wszystkim serdecznie życzę 😎

  169. @qubusiu

    A gdziez bym sie osmielil wyrzucac jakies zapalki. Ja tylko domniewuje, tak jak domniewywali niektorzy Anglicy i Amerykanie, ze mimo swiadectwa Karskiego, nie byli przekonani co do losu Zydow , no bo to byly tylko domniemania. Dopiero jak pierwsze rosyjskie, angielskie i amerykanskie jednostki wojskowe weszly na teren obozow koncentracyjnych, to zobaczyli, ze pozostale zapalki tez sa , ze sie tak wyraze, „wadliwe”.
    Qubuisiu jestes lepszy w ukladaniu wierszy(gratulacje), niz w snuciu analogii

  170. @Qba
    17 kwietnia o godz. 19:42

    Jeśli zapałki są dobrze wymieszane, to prawdopodobieństwo, że prawie wszystkie pozostałe w pudełku są do niczego – jest bardzo wysokie.

    Pamiętam zadanie z olimpiady matematycznej w podstawówce: wyłowiono ze stawu 5 ryb i pomalowano je na czerwono. Następnie znowu wyłowiono 5 ryb, jedna z nich była czerwona. Ile w stawie jest ryb? 🙂

  171. @Maciej2
    17 kwietnia o godz. 20:06
    Tego nie wie nikt. Za mało danych wyjściowych.
    1. Czy w stawie przed pomalowaniem były ryby tylko jednego koloru?
    2. Czy liczyć razem z wyłowionymi?
    3. Czy liczyć bez wyłowionych?

  172. Lewy
    17 kwietnia o godz. 19:29

    Lewy, z dużą przykrością czytam Twoje słowa. Mówisz bowiem, że posiadam pewny wzorzec z Sevres, dzięki któremu na 100% ustalam jaka jest prawda. Poproszę Cię w takim razie o wskazanie, na jakiej podstawie tak twierdzisz. Po następnym Twoim zdaniu mogę wnosić, że mówisz tak ponieważ stosujesz „aproksymację”. Chciałbym się więc bliżej dowiedzieć, jak t działa, że z tej aproksymacji wychodzi nieodparta konkluzja o wzorcu i 100% racji. I o mojej znajomości „prawdy całkowitej”.
    Dedukcja, która jest „tyle tylko” jest właśnie dowiedzeniem twierdzenia. Nie wiem więc dlaczego ją wyróżniasz z zasady konieczności dowiedzenia prawdy gdy się coś twierdzi. Dedukcja jest procesem logicznego rozumowania, w oparciu o FAKTY, który nie pozostawia żadnej alternatywy na inne możliwości rozumowania w oparciu o fakty i staje się w ten sposób dowodem. Innymi słowy dedukcja dowodzi nieistnienia możliwości wyjaśnienia sprawy w żaden inny sposób.Inaczej dedukcja nie będzie dowodem, a gdybaniem. Domniemywanie nie jest tożsame z dedukcją, a jedynie zakładaniem, że coś jest CHYBA takie, a nie inne, na podstawie faktów. Jak wiemy obaj, dekukcja jest powszechnie kojarzona ze Sherlockiem Holmsem, choć to postać fikcyjna, jednak jego dedukcja musiała takie kryteria spełniać.
    Poproszę Cię zatem o wskazanie jaką dedukcję „traktuję z buta”. Kto taką dedukcję przeprowadził, którą z buta potraktowałem?
    Opierając się na danych z ułomnych źródeł (tak jest, są ułomne), robię dokładnie to, o czym mowa: porównując źródła wskazuję na to, że są ułomne, ponieważ zawierają sprzeczności, ponieważ stawiają tezy bez poparcia dowodami, ponieważ kierują się emocjami i tak dalej. Poddaję więc w wątpliwość to, co różne źródła uważają za dowiedzione. Podważam też listę argumentów na rzecz tezy, że konkretny podmiot miał interes w tym, żeby popełnić określony czyn, co miałoby być dowodem na to, że czyn został popełniony, gdy są argumenty na alternatywne wyjaśnienie sprawy. Ponieważ wspominasz o Putinie, stawiając tezę, że „jest dla mnie nieskazitelnym idolem”, rozumiem, że nawiązujesz do mojego ostatniego wstępniaka, w którym mówię o źródłach, argumentach za/przeciw „posiadania interesu w sprawie”, oraz podaję w wątpliwość tezy stron oskarżających, ponieważ są FAKTY, które podważają owe tezy, oraz argumenty na rzecz alternatywnych wyjaśnień tego, „kto miał interes” (czyli był – w domniemaniu – winien).
    Jak może już zauważyłeś, stwierdziłeś, że Putin „jest dla mnie nieskazitelnym idolem” co jest tezą bez pokrycia, nigdzie nie wyznawałem czegoś takiego. Powziąłeś taką tezę, lub też przekonanie – które jest emocją i gdybaniem, oraz oparłeś się na zasadzie, że jest moim idolem, bo jest moim idolem, bo z przyjemnością mi się to mówi.
    Nie chcę tego nazywać bardziej jednoznacznie, a są na takie słowa jednoznaczne słowa. Przez wzgląd na nasze relacje – nie wiem, czy jeszcze aktualne, może nie, więc wtedy na pamięć o nich, nie użyję jednoznacznych określeń tego, co powiedziałeś.
    Może także widzisz już, że dowiedziałem się wcześniej od pewnej blogowiczki, że „jestem wyznawcą Stalina”, ponieważ uważam, że Polska wiele uzyskała dostając (od Stalina, choć i Churchill miał podobne zdanie, jednak nie on miał moc Polsce te ziemie „dać”, a Stalin) „Ziemie Odzyskane”, czy też Ziemie Zachodnie. Nazwałem jej słowa łajdactwem, co się Tobie bardzo nie spodobało, więc uznałeś że moja obrzydliwa reakcja zmusza Cię do opuszczenia bloga, ale nie miałeś należycie krytycznych uwag do takiego pomówienia. Teraz, od Ciebie, słyszę podobne słowa, tyle, że o Putinie, ale Putin ma uchodzić za dziecko Stalina, tak jak Kwaśniewski nim był w opinii Prawdziwych Polaków.
    Twój dopisek na końcu,jest taką drwinką, że, przez wzgląd, miękko to nazwę.
    Przez 8 lat, Polska była zalewana teraz uważaj – ŁAJDACKIMI – kłamstwami, pomówieniami, produkcją fałszywych „dowodów” przez Macierewicza i jego „podkomisję”, czyli na zlecenie Kaczyńskiego i za jego aprobatą. Nikt tego nie nazwał tak, jak te czyny i słowa zasługiwały.Przez osiem lat, w 38 milionowym państwie nikt się taki nie znalazł,żeby to publicznie, w oczy powiedzieć Macierewiczowi. Wreszcie zrobił to red. Czuchnowski: panie Macierewicz, jest pan kłamcą i przestępcą. Wyraził, odważnie i rzetelnie, stan rzeczy. W pełni to popieram. Tak należy mówić. Ponieważ tego nie robimy, a zachowujemy się kunktatorsko, lub udajemy, że – jak w znanym powiedzeniu – nie plują na nas, tylko deszczyk pada, to właśnie tak w Polsce jest, między ludźmi jest i to się nie zmieni, a będzie jeszcze gorzej.
    Mówię to do Ciebie z goryczą, że właśnie Ty mówisz to, co czytam. Za nic miałbym, gdyby to mówił troll, czy miłośnik pomówień, albo osoba kierująca się złą wolą.
    Kończąc, słowa, jakie przeczytałem nie dają mi podstawy do sądzenia („aproksymacja”), że się będziemy mogli porozumieć.

  173. Tobermory
    17 kwietnia o godz. 19:54

    Właśnie odpowiedziałem @Lewemu.

  174. Maciej2
    17 kwietnia o godz. 20:06

    Wreszcie coś niekontrowersyjnego.
    Według najbardziej prymitywnej estymacji jest 25, ale dla małych próbek jest to estymator obciążony (biased) i bardziej poprawny wynik to 17. Jest jeszcze Bayesian modeling, które na takiej małej próbce się wywali.

    Czy olimpiada w podstawówce uwzględniała wszystkie odpowiedzi?

  175. Tanaka
    17 kwietnia o godz. 20:24

    A C.-D. słyszał o dedukcji, ale nie miał pojęcia co to takiego. Mr Holmes stosował wyłącznie indukcję.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Rozumowanie_dedukcyjne

  176. @izabella
    17 kwietnia o godz. 20:29

    Hahaha! W zadaniu próbki były pewnie ciut inteligentniej dobrane, niż w mojej retrospekcji, no i chodziło oczywiście o tę prymitywną estymację. Twoja odpowiedź pewnie wywołała by popłoch u podstawówkowych sprawdzaczy olimpiadowych 🙂

    @pastucha

    Sorry nie napisałem, że ryby po pomalowaniu wpuszczono z powrotem. Pośpiech 🙂

  177. @Maciej2
    17 kwietnia o godz. 20:37

    Jakie było oficjalne rozwiązanie?
    Ja bym powiedział, że na pewno 9 (jeśli pozostałych czerwonych nie pożarł szczupak), ale ja nigdy nie byłem matematycznym olimpijczykiem 😉

  178. gotkowal
    17 kwietnia o godz. 20:35

    Jeśli to była pomyłka co do słowa, to była pomyłka co do słowa. Nie zmienia to w niczym istoty rzeczy, o której pisałem. Albo się czegoś dowodzi w sposób wykluczający wszelkie alternatywy, albo są alternatywy.
    Nie umiesz nic o istocie rzecz powiedzieć, ani wtedy, ani teraz i to jest Twój poziom: próby kąsania dla poprawienia mniemania o sobie z braku wiedzy, kompetencji i umiejętności.

  179. @Tanaka
    17 kwietnia o godz. 20:25

    Przeczytałem. Przykro jest musieć coś takiego napisać 🙁
    Sorry, że się wtrąciłem, wiem, że sam byś zauważył, ale uznałem tamten komentarz za nieznośnie wredny i nie zdzierżyłem.

  180. @Tobermory
    17 kwietnia o godz. 20:46

    25 (patrz post izabelli 🙂 ) Zakładasz że, ryby pływają losowo i po pewnym czasie pomalowane ryby wymieszają się z niepomalowanymi. Skoro przy drugim łowieniu, na 5 ryb 1 była pomalowana, ekstrapolujesz ten rozkład na cały stawek i z faktu, że pomalowanych było w sumie 5, masz 5×5.

  181. @Maciej2
    17 kwietnia o godz. 20:59

    Ach, so? OK 😉

    Czytam kolejne, dreszcz budzące biniendy na wiadomy temat:

    „podkomisja smoleńska jest obiektem „ataków cybernetycznych, terrorystycznych z zewnątrz”

    „Jedyną formą ochrony sieci MON było odłączenie jej od sieci internetowej, ale poradziliśmy sobie”

    „Z okazji badań katastrofy już kilkadziesiąt osób straciło życie”, a prof. Rońda musiał kupić aż 4 komórki…

  182. @Tanaka
    To ze ze Macierewicz stosuje lajdackie chwyty, to dla mnie zadna nowina. Ale nazywanie, ni z gruszki ni z pietruszki, lajdackim podejrzewanie Cie o milowanie Rosyji , to chyba przesada, podpierana lajdactwem Macierewicza (Pierniki wiatrak) to tylko Ciebie moze zadowolic. Moze Ty tej Rosyjii nie milujesz, ale czy nie wolno a propos Twojego milowania pomylic sie i od razu nazywac to lajdactwem.
    Twoje tyrady na temat Ziem Odzyskanych znam i wlasciwie zgadzam sie z Toba. Ale to nic nie wybiela bandyckiego rezimu, ktory, poza krotka „odwilza” Gorbaczowa i zabzdryngolonego Jelcyna, wciaz trwa od Iwana Groznego, przez Stalina do Putina.
    Myslisz, ze moglbys tak bezpardonowo wypowiadac sie u pana Jacka, gdybysmy zyli pod parasolem Putina. No chyba zebys nadal napadal Amerykanow. Bo jak na razie mozesz sobie napadac na Amerykanow mimo, ze to oni swoimi brudnymi paluchami
    mieszaja w Polsce i w swiecie utrudniajac Putinowi zapanowania pokoju na swiecie
    Ech te amerykanskie lobuzy.

  183. @Lewy
    17 kwietnia o godz. 19:59

    Atak USA na Irak nastąpił na podstawie informacji MI6. Które okazały sie fałszywe. Bombardowanie fabryk chemicznych w Syrii przeprowadzono na podstawie informacji MI6. A komisja weszła tuż bombardowaniu, bo wiedziała, że nie ma tam nic niebezpiecznego.
    Wniosek: Aproksymacja w polityce jest polityczna, czyli żadna. Twoje analogie są też polityczne, czyli…
    Poza tym, świat został podzielony na państwa, stany, itd. dlatego i po to, by móc oszukiwać, napadać, grabić, itd. Z tego można wysnuć wniosek, że wszyscy (oprócz nas) są absolutnie źli. I taka aproksymacja polityczna funkcjonuje.

  184. pastucha
    17 kwietnia o godz. 19:15

    Ojej, dziękuję, piechotko, za wrocławskie fotko. Toż to słynny mały holender „Nadbór”! – historia powojennej żeglugi, kiedy Polska zakupiła w Holandii ileś małych i dużych holendrów na Odrę. Ale za pioruna nie rozpoznam miejsca, gdzie to jest. Czy to czasem nie w okolicy nowej śluży (nie pamiętam nazwy, bo znam tylko z czytania – może „Mieszczańska”?), bo na pewno nie „Zacisze” i nie „Różanka”. No nie wiem, gdzie to muzeum. Może gdzieś w okolicy politechniki?

  185. @Tanak
    Oto jak potraktowales z buta @gotkowala
    Nie umiesz nic o istocie rzecz powiedzieć, ani wtedy, ani teraz i to jest Twój poziom: próby kąsania dla poprawienia mniemania o sobie z braku wiedzy, kompetencji i umiejętności
    No i co my biedne robaczki mozemy poczac, tylko pasc na kolana i blagac o przebaczenie

  186. @wbocek
    17 kwietnia o godz. 21:15
    Prawie naprzeciwko głównego gmachu politechniki, ciut dalej w stronę mostu Zwierzynieckiego.

  187. @pastucha
    17 kwietnia o godz. 21:20

    Tuż obok była kiedyś przystań AZS i stołówka.

  188. pastucha
    17 kwietnia o godz. 21:20

    Jasne. Dziękuję. Ale co tam robi jakaś śluza?

  189. Śluza Szczytniki

  190. Tanaka
    17 kwietnia o godz. 20:53
    Zaiste, obnażasz się w żenujący sposób. Każda uwagę odbierasz jak personalny atak. Wszystko może być powodem obrazy. Czyżbyś miał tak potężne ego, tak niesłychanie wyśrubowane mniemanie osobie, że każda skaza mogłaby zdruzgotać idealny wizerunek samego siebie, jaki sobie wyimaginowałeś? Najdoskonalszym ekspertem jesteś od wszystkiego. Logika? Proszę bardzo! Sztuka? Oczywiście! Termodynamika, polityka krajowa i zagraniczna, sztuka, rumpologia, awiacja, itd., itp. Sto specjalności. A każdy, kto ośmieli się mieć inne zdanie, to wypełniony złą wolą, złośliwy łajdak i idiota. Dyskutować z Tobą nie sposób, bo zamiast argumentować, wolisz obrażać. Anonimowo. Cóż za odwaga. W realu, znany z imienia i nazwiska, też sobie tak dzielnie poczynasz?

  191. To jest to miejsce, gdzie zimują stateczki wrocławskiej białej floty, tyle że one przy przeciwległym brzegu cumują. Tuż obok jest komisariat policji rzecznej. Więc stateczki w muzeum są pod całodobową ochroną.

  192. pastucha
    17 kwietnia o godz. 21:33

    To, kurde, chyba jakaś z miejskich, nieżeglugowych śluz. A jeśli żeglugowa, to może dla pasażerków, a nigdy nimi nie pływałem. No tak, kojarzę, śluza Szczytniki, most Szczytnicki, ZOO niedaleko. Ale fakt, że to niecałkiem moje rejony. Ja – to Karłowice, Kowale, Śródmieście, no i Krzyki – niegdyś akademik na Pocztowej. Dziękuję, pastuszko, trochę się wspomniało.

  193. Ciąg dalszy prób wierszoklectwa – natchnienie z wypowiedzi jednej z Pań bliskiej prezesowi, której to wypowiedź w książce Teresy Torańskiej „Smoleńsk” – zawierały słowa „jaka mgła, było piękne słońce” – tylko że ta Pani oczekiwała w Katyniu.

    Wszystko przygotowane,
    kamery już ustawione,
    emocje niesłychane,
    miejsce jest trochę oddalone.

    Moje oczy wypatrujące,
    czas oczekiwania się dłuży,
    serce mocno pulsujące,
    nawet słońce nam służy.

    Nagłe poruszenie wśród gości,
    coś się dzieje, ktoś płacze,
    widzę dużo aktywności,
    błyskają kamer migacze.

    Coś mówią o lądowaniu,o kłopocie,
    że niby jakaś katastrofa,
    poruszenie w naszej wspólnocie,
    która teraz do tyłu się cofa,

    Gadka o jakiejś mgle, gdzież ona,
    mówię prawdę, co widzę i czuję,
    to tylko przecież woda święcona,
    niczego wam nie imputuję.

  194. Uczęszczałem kiedyś na basen w Technikum Żeglugi Śródlądowej, kiedy pływałem na kajakach w Juvenii Wrocław, potem jakiś czas mieszkałem na Zaciszu, o rzut beretem od Technikum. Likwidacja tej szkoły była kompletnie pozbawiona sensu.

  195. Lewy
    17 kwietnia o godz. 21:20

    Lewy, pora więc, bym Ci to powiedział wprost: popełniasz nieuczciwość. Jestem tym oburzony.
    Przytaczasz moje słowa, które są konsekwencją całej sekwencji wpisów @gotkowala pod poprzednim wstępniakiem. Zanim się w stanowczo krytycznych słowach do niego odniosłem, wyjaśniłem dokładnie, dlaczego muszę to zrobić. Gotkowal nie miał nic mądrego do powiedzenia w sprawie treści o których pisałem, wszystko co napisał było oparte o zasadę: Rysy to zrobili bo oni to zrobili bo tyko oni to mogli zrobić,bo oni tak robią. Dwa razy mu mówiłem: siądź na dupie i napisz lepiej niż ja, zrób lepszą analizę niż ja zrobiłem, zaprzecz faktom, które przytaczam, podaj inne fakty dowodzące twojego zdania, obal moje argumenty lepszymi, wykaż nędzę mojego sposobu rozumowania. Z góry wiedziałem, że @gotkowal nic takiego nie zrobi. Nie umie i – przede wszystkim – nie chce, bo jest zaperzony, uprzedzony i nieuczciwy w zachowaniu. Dokładnie to wyjaśniłem, przez wzgląd na blogowczów i samego @gokowala – żeby wiedział, dlaczego go tak krytykuję.

    Dałeś cytat z mojej odpowedzi @gotkowalowi, której udzieliłem po tym, jak stwierdziłeś, że z buta traktuję ludzi. Jest to z Twojej strony solidną nieuczciwością. Jest nieuczciwością powoływanie się na późniejsze słowa, by dowodzić wcześniejszych. Zrób to, w odniesieniu do swojego własnego oskrarżenia mnie o traktowanie z buta.
    Z całości mojej odpowiedzi do Ciebie, wyciągnąłeś jeden wyimek, by mnie przedstawiać w złym świetle, pomijając całą resztę i nie ustosunkowując się do tego. to jest kolejna Twoja nieuczciwość. Robisz to, co robi @gotkowal.
    W takich warunkach nie będzie rozmowy.

  196. pastucha
    17 kwietnia o godz. 21:42

    Już jest nowa, zapomniałem, w jakim miejscu, ale na pewno nie na starym. Pytanie tylko, czy będzie szkolić kadry dla zachodniej Europy, czy dla nas. Bo czytałem kiedyś, że dwie pozostałe, czyli w Koźlu i w Nakle raczej szkolą dla Zachodu, skoro nasza żegluga padła.

  197. @Tobermory
    17 kwietnia o godz. 21:06

    podkomisja smoleńska jest obiektem „ataków cybernetycznych, terrorystycznych z zewnątrz
    Czytaj: Macierewicz przytargał zawirusowany pendrive.

    Jedyną formą ochrony sieci MON było odłączenie jej od sieci internetowej, ale poradziliśmy sobie
    Misio nie umiał skonfigurować wifi.

    Z okazji badań katastrofy już kilkadziesiąt osób straciło życie”, a prof. Rońda musiał kupić aż 4 komórki…
    Jednak ktoś był w tym blaszaku, który wysadzili. Mimo to planują wysadzić jeszcze 4 komórki 😉

  198. @karol_cia
    17 kwietnia o godz. 21:40

    Świetnie, ale ponieważ wstaliśmy z kolan, to musimy się „cofać do przodu”.

  199. @Tanaka
    ok gotkowal jest nieuczciwy. No to nie ma o czym rozmawiac. ja z nieuczciwymi ludzmi nie utrzymuje kontaktow. Dales mi cynk,wiec ja juz,nie odezwe sie do gotkowala., jak on taki nieuczciwy

  200. @Maciej2
    17 kwietnia o godz. 21:54

    Przestań, bo mnie brzuch rozbolał ze śmiechu 😀

  201. Lewy
    17 kwietnia o godz. 21:20

    Ostatnie wyjaśnienia: @wpis gotkowala, był czystą złośliwością, nie mającą niczego dowieść, poza tym, że „dedukcję zamieniłem na „indukcję” w toku wyjaśnienia. W niczym nie zmienia to zasadności mojego wyjaśnienia, dlatego jest to złośliwość. Mógł je zdezawuować @gotkowal, mogłeś Ty, ale żaden z was tego nie zrobił, a obaj zrobiliście coś zupełnie innego. Tak wyglądają ludzkie zachowania i dlatego dyskusje są jak widać, czyli ich nie ma i dlatego przestrzeń publiczna w Polsce jest taka licha. Ponoć to się Tobie nie podoba. Wątpię, na podstawie tego co mówisz i co (w tej sprawie) robisz.

    Swego czasu, przedstawiłem Ci moje obszerne zdanie dotyczące Rosji. Wtedy uznałeś moje argumenty, wyjaśnienia, fakty i linię rozumowania za zasadną, czemu dałeś wyraz, choć nie nazwałeś swojego stanowiska identycznym z moim, ale – dzięki temu tekstowi – za zbliżone, właśnie ze względu na jego treść, pozwalającą inaczej spojrzeć na pewne rzeczy, co do których miałeś wcześniej inne wyobrażenia.
    Teraz, jak widzę, zupełnie inaczej do tego podchodzisz. Zdanie można zmienić, a dobrze jest, gdy zmiana jest porządnie uzasadniona, a nie oparta o kiepskie przesłanki, wśród których rządzą emocje, uprzedzenia i odruch grupowy. Ja zaś podtrzymuję moją ówczesną argumentację, a podtrzymuję dlatego, że wydarzenia ostatnich tygodni jej nie podważają. Jeśli wtedy, generalnie, miałeś pewne (czy duże) uznanie dla mojej argumentacji, a teraz zdanie zmieniłeś, to – jak można założyć – wiesz o tym, co moją argumentację niweczy. Zatem jesteś bliżej 100% prawdy niż ja, ale nic o tym nie mówisz i nie wyjaśniasz jak to osiągnąłeś. wyjaśnienie przydałoby się czytelnikom bloga, ale obowiązku nie ma. tak jak nie ma obowiązku starać sie coś poprawiać w publicznej dyskusji i przedstawiać zasoby wlasnej głowy, które mogą się komuś przydać.

  202. @Maciej2
    17 kwietnia o godz. 21:54
    Angażu z MONu to Ty, chłopie, raczej nie dostaniesz 😀
    Od jutra zacznij się dobrze wokół siebie rozglądać. Jak można tak wprost, wszem i wobec rozgłaszań najtajniejsze tajemnice naszego wielkiego Ministra?

  203. @Lewy 17 kwietnia o godz. 21:08
    Putin lepszy jest od Amerykańców bo morduje, przynajmniej jak na razie, częściej swoich (dziennikarzy, polityków, dzieci szkolne, widzów w teatrach, mieszkańców blokowisk, żołnierzy) niż nas, mieszkańców Polsk, Ameryk czy Francyj.
    Nie wiem jaki uśmieszek wpisujemy sygnalizując grymas przez łzy.

    Amerykanie zapewniają sobie samym pokój przenosząc wojny overseas. Nie czujesz ciśnienia ich polityki we Francji? Nie miewacie tam przypadkiem jakichś zamachów? Jak sądzisz, skąd się wzięły te ostatnie tłumy ochotników do zamieszkania w Europie? Nie widzisz związku z „sukcesami” demokratyzacji Bliskiego Wschodu i Afryki a natężeniem strumienia uchodźców płynącego do Europy?

    Ja wiem, do pewnego stopnia musisz samemu sobie jako obywatelowi Francji-ochotniczki do bombardowania Libii i „opiekunki” różnych Czadów przypisać część zasług i nie możesz USA obarczać w 100% winą, (jak na przykład mogą Niemcy).

    Być może jako Francuz możesz się z Amerykanami podzielić odpowiedzialnością w stosunku 10% do 90%? USA zaczęło swoje krucjaty uskuteczniać, począwszy od zachęcania pana Saddama do gazowania kogo tam było panu Saddamowi wygodnie zagazować w danym momencie. Kurdów, Irańczyków aż do włażenia do Kuwejtu.

    Historyjki o irackich bombach atomowych, chemicznych i biologicznych, o naocznej obserwacji wyrzucania kuwejckich niemowlaków z inkubatorów, milutkie sankcje, sankcje jak najbardziej warte dla pani (not so)Bright pól miliona zmarłych irackich dzieci, jedna i druga napaść i rzeź Irakijczyków. Stworzenie idealnej wylegarni dla terrorystów.

    Francja ma jednak dużo mniejsze zasługi. Przynajmniej ostatnio, bo za czasów kolonialnych pełna zgoda, uczciwie mówiąc procentowy podział zasług między Francją a USA w omawianych rejonach świata musi być całkiem inny, być moze dokładnie odwrotny?

    Arabia Saudyjska w postaci swoich królików chodziła za rączkę z Debilju i żadnego maczo z rodzaju miłującego trumpkowatych republikanów nie słyszałem wtedy krzyczącego, że Debilju to pedał.
    Gdzie byli i gdzie są ci Prawdziwi Amerykańscy Patrioci Pierwszego Sortu gdy trzeba policzyć ilu zamachowców z ataku na WTC miało irackie czy irańskie paszporty? A ilu miało sałdi arabskie? Skąd pochodziła forsa, która zapłaciła za ataki na WTC? Z Iraku, Iranu czy z Sałdi Arabii?

    Jeszcze raz, USA szanuje swoich mieszkańców, no powiedzmy swoich obywateli, a lubi sobie postrzelać do podludzi overseas. U siebie ma FBI a dla zagranicznych podludzi ma CIA. Której broń boże nie wolno działać wewnątrz USA i nie wolno stosować metod zarezerwowanych dla podludzi wobec Amerykanów.

    A Putin ma w żopie los swoich pobratymców. Gardzi nimi tak jak carowie nimi gardzili. Usiłuje wojować za granicami, małpując amerykańską doktrynę, nawet ją słowo w słowo powtarza. Nigdy więcej wojny na terytorium Rosji! Ale słabo mu to jeszcze wychodzi, bo dużo biedniejszy kraj, dużo niższy poziom cywilizacji.

    W każdym razie trynd jest widoczny. Gdy Putin (o ile mu sie to kiedykolwiek uda) dopnie swego, czyli amerykańskiego, to wtedy oba mocarstwa, te rzeczywiste, czyli USA i te udawane, czyli Rosja, będą razem, wespół-w zespół, rżnęły zagranicznych podludzi.

    Ucieszysz się z takiego ucywilizowania putinowskiej Rosji?

  204. Lewy
    17 kwietnia o godz. 22:01

    Za pomocą drwin chcesz rozmawiać, czy dowalać? Tak, uważam,że gotkowal zachował się nieuczciwie – powtórzę -wyjaśniłem dlaczego. Za kogo Ty masz gotkowala, to Twoja sprawa. Stosujesz zabawki erystyczne: moje zdanie o gotkowalu znajesz za obowiązujące Ciebie, ale nic nie masz do powiedzenia ani w sprawie uczciwości ani nieuczciwości gotkowala, w ogóle olewając to, co w sprawie gotkowala wyjaśniałem. To jest nierzetelnośc, Lewy.
    Chcesz – baw się tak dalej, ciesz swoje emocje. Miej z tego satysfakcję.
    Na ty kończę.

  205. gotkowal
    17 kwietnia o godz. 21:34

    Pitolisz i gadasz po gówniarsku. Gdzie jest Twój wpis rozwalający mojego wstępniaka na kawałki ?
    @Lewy skorzysta z cytatu: „Pitolisz i gadasz po gówniarsku.”. Miejcie radość z tego.

  206. Zapomniałem dopisać, że próbki tej nowej doktryny Rosji mamy ostanio w Syrii. Wielcy spotkali się po raz kolejny u koś innego w domu i dawaj proxy war robić. Jak za dawnych, dobrych indochińskich czasów. Indochińskich? Czy to ci @Lewy coś mówi?

  207. 404
    17 kwietnia o godz. 12:38

    „Pralkę sobie sama kupiłam. A na suszarkę to już nie czekałam, tylko poszłam w siną dal. Nie czekałam, żeby rzekł „Mój Piwnicki, wziąć te babe żywcem!” ”

    Czy wiesz sie z Potockim stalo po twoim odejsciu w sina dal? Bo przeciez napewno nie wiedzial jak obslugiwac pralke swojej bylej

    Tez serdeczne pozdrówka

  208. Qba
    17 kwietnia o godz. 22:01
    Dzięki, to tylko takie wspominki. Przecież wszyscy wiemy, że ten lot to miał określony cel – rozpoczęcie z wielką pompą kampanii wyborczej, a „dwór prezesa” natychmiast po katastrofie zaczął budować teorię spisku, zamachu i oczywiście wielkość śp. prezydenta.
    Wykorzystali przez te lata „pokropionych” dla swoich politycznych celów, gdyby nie ta religia smoleńska to wątpię czy w 2015 wygraliby to co wygrali.
    Okrucieństwem jest tworzenie jakiejś współzależności mordu katyńskiego i tej katastrofy przez pamięć o tych, co zginęli od kul w tył głowy z rąk NKWD.

  209. @404

    Przepomnialem. Potocki przeciez mial swojego Piwnickiego. Ktory bral baby zywcem do robienia prania. Brilliant.

    Ze wzgledu jednakze na twoje dobro osobiste, ciesze sie, ze nie czekalas na to wziecie zywcem. Bo do dzisiaj by cie trzymano w maglu!

    A magiel to nie blog. Co to to nie

  210. zza kałuży
    17 kwietnia o godz. 22:03

    W czasach tzw. równowagi sił mieliśmy Koreę (1.2 mln zabitych), Wietnam (3 mln), Afganistan (2 mln). I kryzys kubański, który mógł się bardzo żle skończyć.

    Bez równowagi sił mieliśmy Irak (200 tysięcy ofiar), Jemen (50 tysięcy), Syrię (0.5 mln).

    Słusznie straszysz.

  211. @Orteq
    17 kwietnia o godz. 22:41
    Chyba, że Magiel Wagli. Nie jest zły.
    https://www.polskieradio.pl/9,Trojka/330,Magiel-Wagli

  212. Cos dla Tanaki, dla poparcia. Lewemu dla wice wersa

    Russia’s permanent representative to the Organization for the Prohibition of Chemical Weapons (OPCW), Alexander Shulgin, said Russia has irrefutable evidence that there was no chemical weapons incident in Douma.
    – We have incontrovertible evidence that there was no incident on April 7 in Douma and that all this was a planned provocation by the British intelligence services, probably, with the participation of their senior allies from Washington with the aim of misleading the international community and justifying aggression against Syria

    Dla was dwoch akurat, tlumaczenie nie wydaje sie byc konieczne. Dla reszty niedomytych, przypadkowych wizytatorow, polecam, jak zawsze, wujka Gie

  213. @Qba

    JAki ladny wierszyk !
    Sie ucieszylem po niebyciu wakacyjnym bardzo. I rysunek jak wierszyk udany.

    A poza tym, to fajnie, ze wciaz sa miejsca niezmienne. Mozna nie byc dwa tygodnie i sie nic nie zmienilo. NAwet @Lewy sie z @Tanaka nawalaja jak dawniej…

    Oups. przepraszam Panow. Obu Was przepraszam. Dawniej sie nie nawalaliscie.

    i pozdrowka dla wszystkich
    ~l.

  214. „The US, UK and France are not interested in conducting an objective investigation of the attack site. They put the blame on the Syrian authorities in advance, without even waiting for the OPCW mission to begin to establish the possible facts of the use of chemical weapons in Syria”

    O powyzszym sporo juz pewnie slyszalo. Tyle ze niekoniecznie z polskich zrodel..

  215. A do poczytania, to zainteresowanym seksem polecam ksiazke Eric’a Berkowitz’a

    „SEX & punishment” 4000 Years of Judging Desire

    ISBN 978-1908906-10-6

    ebook available

    Wydala Westbournepress.

    pozdrowka
    ~l.

  216. 1. rezydent Macron mówi, że ma dowody na to, że bandyta Asad zastosował gazy bojowe do uśmiercania ludzi.
    2. To samo mówi USA, GB i grono innych krajów
    3. USA żądają możliwości przeprowadzenia niezależnych kontroli instalacji chemicznych w Syrii.
    4. Niezależne kontrole (inspekcje OPCW, tej samej organizacji, która badała – w szwajcarskim laboratorium – próbki toksyny, którą truto Skripalów) są prowadzone w Syrii od lat ,nie rzadziej niż co pół roku, zgodnie z procedurami takich badań. Ani razu nie stwierdzono istnienia zabronionych substancji, a laboratorium które miało wytwarzać te substancje) ma certyfikat, że nie są one tam produkowane.
    5. Wiedza o tym jest wiedzą publiczną. Wiedzą o tym USA+GB+F i pozostali.
    6. Kolejna inspekcja OPCW jedzie do Syrii.
    7. USA+GB+F przeprowadzają atak rakietowy na składy broni chemicznej laboratoria w których jest tworzone są gazy bojowe wedle oświadczenia USA+GB+F, które nie są tworzone – wedle OPCW, czyli niezależnych inspektorów.
    8. Atak rozwala doszczętnie laboratorium i magazyny.
    9. W czasie przeprowadzania ataku inspektorzy są na granicy libańsko-syryjskiej, by po niedługim czasie ruszyć do Damaszku, za zgodą Asada i Rosji.
    10. Macron oświadcza, że Syryjczycy, z pomocą Rosji, będą usiłować ukryć dowody na posiadanie i produkcję oraz użycie broni chemicznej.
    11. Oznacza to, że dowody nie są w biurku Macrona, ale w Syrii.
    12. Skoro dowody są w Syrii, a nie u Macrona ( i reszty „koalicji”), na czym jest oparte twierdzenie Macrona i jego sojuszników?
    13. Sojusznicy nie czekają na wyniki inspekcji, nie chcą znać wyników, ale bombardując i rozwalając w gruzy obiekty, niszczą dowody na istnienie trucizn. Dlatego Macron oskarża Syrię i Rosję o ukrywanie dowodów.
    14 Atak odbył się w nocy, od rana Syryjczycy biorą się za usuwanie gruzów, które zasypały okoliczne budynki i ulice.
    15. Obserwują to dziennikarze z różnych mediów międzynarodowych.
    16. Nikt nie używa masek przeciwgazowych ani specjanych strojów ochronnych. Nikomu nic się nie dzieje. Nie dzieje się,ponieważ Syryczycy sprawdzili teren i nie było zagrożenia.
    17. Zagrożenia nie było, bo najwidoczniej nie było tam broni chemicznej.
    18. USA+F_GB o tym wiedzieli, że nie było, bo gdyby strzelali do obiektów pełnych broni chemicznej wywołaliby skażenie na wielką skalę i setki/tysiące/dziesiątki tysięcy śmierci. Praktycznie samych cywilów. Których chronią przez bandytą Asadem i wredną Rosją, która go kryje.
    19. Skoro wiedzieli, że broni tam nie ma, to się zgadzają z wynikami inspekcji OPCW, poświadczających, że nie ma.
    20. Skoro Asad nie zniszczył dowodów na to czego nie ma, to dowody są na biurku Macrona. Macron jednak nic nie mówi o dowodach w jego biurku, ale mówi, że Asad niszczy dowody u siebie i dlatego, za pomocą ataku na instalacje chemiczne zostanie uniemożliwione zniszczenie dowodów przez Asada.

    21. Niezależnie od tego, kto co gada, niemożliwe jest ukrycie dowodów tak, żeby były nie do wykrycia. Toksyny zostawiają ślady, osiadają na ziemi, na budynkach, we wnętrzach, w studzienkach, w kanałach infrastrukury, na autach, na ubraniach, ,na zwierzętach, na roślinach. Inspektorzy OPCW własnie, po raz kolejny, szukają dowodów na tak i na nie.

  217. Orteq
    17 kwietnia o godz. 23:00

    From the well informed sources is known that OPCW mission will need at least a calendar year to establish the possible facts of the use of chemical weapons in Syria…

    After this year WTF will remember the use of chemical weapons ?

    podrowka
    ~l.

  218. Orteq
    17 kwietnia o godz. 22:55

    Dzięki, znam to. Ale to Rusek – nie ma znaczenia, że jest członkiem niezależnej OPCW i w każde chwili jego kłamliwe gadanie ma obowiązek zanegować OPCW. Rusek zawsze kłamie, chleje i morduje. A OPCW jest agentem Kremla. A ponieważ w OPCW jest i USA i GB i F, więc May jest ruską agentką i Macron.. Bo że Trump, to wszyscy, od początku, wiedzą. Przecież na urzędzie zainstalował go Putin.

  219. Nawet nie „chyba”, ale calkiem zdecydowanie wole poczytac „SEX & punishment”, bo przez 4000 lat duuuuuzo sie ciekawego dzialo w tej dziedzinie. Zwlaszcza w dziedzinie „punishment” sie dziaaaaalo…

    dobranoc wsiem
    ~l.

  220. @Tanaka 17 kwietnia o godz. 23:05
    @Tanaka, dla mnie to oczywiste, że to jedno wielkie k*restwo.
    K*restwo numer 23891759821 w historii świata.
    Polityka polega jednak na tym, aby takie rzeczy przyjąć do wiadomości i w takich realiach w taki sposób manewrować, aby to nie twoje miasto było następną dekoracją w kłótni państw, które dysponują rzeczywistą, tzn. potężną, rzeczywiście i masowo śmiertelną bronią.

    Nie wiem, czy tyle razy przeklęta lokalizacja Polski może być zamieniona na bezpieczną. Nie wiem, czy Polska nie może stać się terenem następnej proxy war. Jak dzisiaj Ukraina. Bardziej krwawo niż dzisiaj Ukraina? Tak jak Wietnam? Jak Syria?

    Z perspektywy mieszkańców USA to podobnie daleko jak Syria.
    Wiele amerykańskich firm jak organizuje swoje przedstawicielstwa w Europie to wrzuca państwa Bliskiego Wschodu właśnie do tej organizacji. Mają nawet na to specjalny skrót, EMEA.

    Kaczyński i cały PiS budują swoje poparcie w elektoracie na podbijaniu narodowego, samoswojego bębęnka. Polegając na sile USA przeciwko Rosji (i pewnie, znając tych ludzi, robiąc nie za bardzo ukryte oko) przeciwko Niemcom.

    Da się tak osiągnąć bezpieczeństwo? A co gdy linia frontu zatrzyma się na linii Wisły? Na 20-30-60 lat? Jak w Korei? Niemożliwe?

    Rosjanie nie zaatakują z chęci zdobycia polskich jabłek czy ziemniaków.
    Ale odsuniecie baz NATO od swoich granic może być ponętną opcją…

  221. Front page news:

    https://i2-prod.mirror.co.uk/incoming/article10581121.ece/ALTERNATES/s1200/May.jpg

    O przywodczyni UK:
    – Lies, damned lies and Theresa May

    O przywodcy US:
    – Stormy, Spanky in Chief and President Swatsy

    O przywodcy Francji bedzie jak pierdol przybedzie

    Stormy, Spanky i Swatsy to rowniez w nawiazaniu do loniowego sex and punishment

    http://metro.co.uk/2018/03/26/porn-star-stormy-daniels-spanked-donald-trumps-butt-magazine-7416435/

    PS No tak, Tanako. Ale co robic z Lewym?

  222. Tanaka – 23:05

    „Inspektorzy OPCW własnie, po raz kolejny, szukają dowodów na tak i na nie”

    To wlasnie dlatego wpuszcza sie ich po zbombardowaniu miejsc atakow chemicznych przez ‚zainteresowane strony’. Tak bylo w Iraku 15 lat temu, tak jest dzisiaj w Syrii. Roznica jest tylko taka, ze przeciwnika irackiego udalo sie powiesic bez problemu w ciagu roku. Podczas gdy przeciwnika syryjskiego probuje sie wieszac juz od siemiu lat. Jemu sie udalo postarac o dosyc skutecznego protektora. I to tym sposobem proxy war w Syrii bedzie trwala i trwala

  223. @Tanaka
    Chyba ukłułem w czułe miejsce, bo jak widzę zabolało. Masz rację. Chciałem. Wyłapywałem nielogiczności i przekłamania w Twoich wpisach , przebijałem balon samouwielbienia, za karę. Za to co zrobiłeś, gdy już wyniosłeś na ołtarze Jaruzelskiego. A potem odmówiłeś innym prawa do własnego zdania na jego temat. Mam rację i szlus. A kto się nie zgadza to ignorant i idiota. Nie boisz się, że żałosna to postawa poznawcza?
    Chcesz bym zdemolował Twojego wstępniaka? Całego? Ten zbiór pseudofaktów, półprawd, życzeniowych interpretacji nie popartych dowodami ? Nie chce mi się. Częściowo już to zresztą zrobiłem. Jeszcze lepszą robotę wykonał @tejot. Ale jak najbardziej możesz liczyć na pars pro toto. Oto próbka twojego obiektywizmu i rzetelności. Piszesz: „Husajn został złapany i powieszony. Kraj został zrujnowany, zginęło lub umarło wskutek działań wojennych – wedle różnych szacunków – od kilkuset tysięcy do grubo ponad miliona Irakijczyków. Rany odniosło jeszcze więcej. Zniszczona została infrastruktura, konieczna do życia, państwo, administracja, miasta, wsie, minimalny poziom pewności i bezpieczeństwa”.
    Chyba masz problemy z pamięcią, lub nie sprawdziłeś podstawowych faktów.
    Przypomnę: wojna trwała 28 dni, przy znikomych zniszczeniach infrastruktury i stratach wśród żołnierzy irackich i ludności cywilnej. Która początkowo reagowała euforycznie na pozbawienie władzy krwawego tyrana, obalając jego pomniki i tłukąc go butami po spiżowych głowach. Kiedy został złapany powiesili sami Irakijczycy, długo po zakończeniu wojny.
    Niestety Amerykanie nie zaprowadzili porządku żelazną ręką i zaczął się okres chaosu i bezprawia. Chaosu wykorzystanego przez miejscowych radykałów do załatwienia starych porachunków. Zapomniałeś wspomnieć o konflikcie szyitów z sunnitami? Kurdów z Arabami? Takież ci one nieistotne w Iraku?
    Napisałeś swój wstępniak, jak propagandysta z Russia Today czy Sputniknews, pod Władymira Władymirowicza, żonglując faktami i interpretacjami. Kto pamięta i stara się zachować obiektywizm, sam sobie może ocenić, ile jest warta Twoja historyjka.

  224. Tanaka
    17 kwietnia o godz. 23:12

    „OPCW jest agentem Kremla. A ponieważ w OPCW jest i USA i GB i F, więc May jest ruską agentką i Macron.. Bo że Trump, to wszyscy, od początku, wiedzą. Przecież na urzędzie zainstalował go Putin.”

    A poniewaz Tereska jest ruska agentka, musi, biedna, lgac na okraglo. Przede wszystkim przeciwko Rosji lgac. Czy Pinokio tez przeciwko Putinowi lgal?

    Poczkaj poczkaj. Czy ta podwojna agenturalnoec by nie wskazywala czasem na podwojna agenturalnosc pani May?

    I tak kolko sie zamyka. Skripali juz Putin ukaral. Teraz kolej na nastepna podwojna agentke. Nowoczok czeka na podoredziu. Gotowy w magazynach na Wyspach. Bo w Rosji go zniszczono w ubieglym roku, w UK i w US nie.

    Noo chyba ze wymienia ja na dziesieciu szpiegow brytyjskich. Trzymanych aktualnie w ruskich kazamatach

  225. gotkowal – 0:20

    „Kiedy został złapany powiesili go sami Irakijczycy”

    Zupelnie podobnie jak zlapanych akowcow, po 1944 roku, wieszali czy rostrzeliwali sami Polacy..

    W 2003 roku Amerykanie, razem z ok. 200 zolnierzami polskimi, obalili wieloletni rzad Saddama, ustanawiajac tam czysto amerykanski, nowy rezym. To ten nowy rezym zlapal Husseina. I go powiesil. Prawda, nie za wielu porzadnych ludzi po nim plakalo. Bo on tyranem byl. Ale jedynym rzadem i tyranem jakiego Irak mial przez kilka dziesiatkow lat

    Co bylo dalej to, niestety, do dzisiaj trwajaca wojna. Ktora pochlonela miliony ofiar. Wiecej niz bylo ofiar rezymu Saddama

    http://www.tvp.info/26055950/druzgocacy-raport-o-wojnie-w-iraku-inwazja-przed-wyczerpaniem-opcji-pokojowych

    ‚w marcu 2003 roku nie było nieuchronnego zagrożenia ze strony irackiego dyktatora Saddama Husajna, a chaos, jaki zapanował następnie w Iraku i regionie, można było przewidzieć.’

    Oj gotkowalu gotkowalu. Nie poczytalbys tak czegos bardziej wywazonego niz propagande czysta?

    ‚Kto sieje wojne, nie zbiera galazek oliwnych’

  226. @Tanaka 17 kwietnia, godz.20:24
    Nie nazwalam Cie „wyznawca Stalina” jak mi tu imputujesz. Napisalam, ze „zachlystywales sie wdziecznoscia dla Stalina” za to, ze wielkodusznie podarowal nam ziemie poniemieckie (a przeciez nie musial). W dodatku karciles rodakow za zmarnowanie szansy zagospodarowania tych ziem. Ktorych to rodakow karciles? Otoz tych, co czekali na Andersa na bialym koniu. Oni byli winni zaniedban. Tak sobie poczynasz z historia, takie sa Twoje „fakty” i „dowody”. Stronniczosc w polityce jest rzecza zrozumiala, tyle ze Ty swoja stronniczosc przedstawiasz rozbrajajaco jako czysty obiektywizm.
    Moze teraz napiszesz o mnie jakis wytworny kuplecik? Bardzo elegancko wyszedl Ci poprzedni.

  227. Skripal, po próbie otrucia wielka afera, i nadal trwa,
    otrucie brata „pierwszego” Kima, nikt już nie pamięta,
    uważam, że nigdy nie dowiem się prawdy, tam nawet nie ma bezpośrenich wykonawców, /w przypadku Kima były nieświadome?/,
    u nas byli tacy sprawcy, a my /piszę o szarakach jak ja/ nadal nie wiemy,
    u nas, to jest o Popiełuszkę, który został /niezamierzonym?/ męczennikiem,
    zabójstwo Popiełuszki też można „rozbierać”, co, i komu mogło się opłacać na naszą małą skalę,
    no chyba, że dużą

  228. @Orteq
    17 kwietnia o godz. 22:41
    Gratuluję bystrości
    i dzięki za zrozumienie
    Pozdrawiam

  229. Skomplikowane wyjasnienie tego wszystkiego. Z mysla o gotkowalu

    Do Francji przyjechal Pan Worek Pieniędzy. Będzie wojna
    poniedziałek, 16 kwiecień 2018 09:32
    Napisane przez JERZY SZYGIEL

    ‚Emmanuel Macron, były bankowy golden boy, który jako prezydent Francji oświadczył, że nie uzna wyników przyszłych wyborów w Wenezueli, roztoczył właśnie czerwony dywan i inne wdzięki Republiki przed Mohammedem ben Salmanem, dyktatorem Arabii Saudyjskiej, w której żadnych wyborów nigdy nie ma. Zjadł z nim wczoraj miłą kolację w królewskim Luwrze, pośród dzieł sztuki. Zgięta w pół Francja oddawała tam hołd szefowi państwa islamskiego, gdzie w imię jego władzy seryjnie ścina się ludziom głowy na parkingach supermarketów. Ale w końcu nie tylko bankowcy padają plackiem przed Workiem Pieniędzy.
    Worek Pieniędzy nie potrzebuje już broni na wojnę w Jemenie. Stali dostawcy – USA, Wielka Brytania i Francja – przyłożyli się już wystarczająco do „największej katastrofy humanitarnej na świecie”, jak ONZ nazywa obecną sytuację w bombardowanym od trzech lat kraju. Macron jest równie rozzuchwalony jak Trump, który zainkasował 110 miliardów dolarów (!) w saudyjskich kontraktach zbrojeniowych, tak samo gorliwy jak „Chemiczna Theresa” z wysp brytyjskich, choć ma mniejsze możliwości. To nie przeszkadza, by zarobić na innej szykującej się wojnie, z Iranem. W końcu oligarchiczny interes musi się kręcić. Worek Pieniędzy jest traktowany jako taki przez samego Trumpa, który już dwa razy zapowiadał wycofanie wojsk amerykańskich z Syrii, by w końcu zasugerować, że tam zostaną, jeśli Arabia Saudyjska za to zapłaci. Problem w tym, że Arabia nie szuka zwady z Turcją w obronie Kurdów, lecz pragnie przetrwania Armii Islamu i Państwa Islamskiego pod Damaszkiem. Macron najpierw opowiedział się więc za „pomocą dla Kurdów” i potem ją odwołał, by wziąć udział w ponurej komedii chemicznej, która w ostatniej chwili miałaby uratować Armię Islamu ze Wschodniej Guty. Przed samą wizytą Worka Pieniędzy (jej sponsora) głośno, choć cienkim głosem, przytaknął Trumpowi, który zaczął wygrażać rządowi syryjskiemu i Rosji. Czy w ten sposób sprzeda Saudom więcej broni? Ma to jak w banku.’

    http://www.newsweek.pl/swiat/wladimir-putin-kryzys-na-krymie-rosja-newsweek-pl,artykuly,281748,1.html

    – Zobaczyłem na schodach ogromnego szczura. Zacząłem go gonić z kijem w ręce, aż zagnałem w kąt. A wtedy szczur zrobił unik i rzucił się na mnie. To było nieoczekiwane i straszne. Teraz ja uciekałem. Szczur gnał po stopniach, przeskakiwał poręcze. Miałem z dziesięć lat, byłem szybszy. Ale wtedy raz na zawsze pojąłem, co naprawdę znaczy zwrot „być zapędzonym w kąt – mówił Władimir Władimirowicz Putin dziennikarzom zbierającym materiał do książki, która nosi tytuł „W pierwszej osobie”.

    Gdy był dzieckiem, uciekał, by nie dać się zapędzić w kąt. Gdy dorósł, zamiast uciekać, uczył się zręczniej wymachiwać kijem. Bo piekielnie się boi szczurów. Zwierzat inteligentnych, niezależnych, zbitych w masy, niepoddających się żadnej władzy, nieustraszonych istot. Nieustraszonych szczegolnie wtedy gdy sie je do kata zapedza kijem.

    Gotkowal ma slusznego. To wszystko wina Tuska. Err, chcialem powiedziec, Putina. Oni tacy do siebie podobni. Niczym wilk do szczura

  230. @Orteq

    Doskonały obrazek Spanky i tych dwojga co mu „dogadzają”.
    Schowałaam sobie na zaś.
    Kabaret sam się robi.
    Nie trzeba szukać specjalistów.
    Gdyby to nie było tragiczne, to byłoby zdecydowanie śmieszne.
    Jednym słowem patrzymy na żywą tragi-farsę

    Pozdrawiam

  231. Nauczka dla @gotkowala i innych idiotow, ktorzy sie z mistrzem nie zgadzaja. Tym batem mistrz potraktowal Gregga

    Mnie jest też przykro Z tego powodu, że Twoje wyjaśnienie oparte jest na apriorycznych tezach, braku poważnego badania rzeczy, omijania faktów, uprzedzeniach, ogólnikach oraz – bo ta seria mankamentów Twojego postu jest standardowa – zasmucającej nowości: wolno pomawiać, oskarżać i wymierzać karę, bez przedstawienia dowodów i ich osądzenia. Powołujesz się przy tym na tzw. „wartości Zachodu”, za pomocą NATO, UE i „my im wierzymy”. Fundamentalną wartością jest konieczność dowiedzenia winy. Kiedy to się porzuca, wolno wszystko. Jak to mówią biskupi oraz Dostojewski: „kiedy nie ma Boga, wszystko wolno”.
    Nie bardzo wiem po co przytoczyłeś cytat po angielsku, bo go wcześniej rozebrałem na wióry, więc się tu do niczego nie nada, a nie będę tego robił powtórnie. Chyba nie czytałeś uważnie ani mojego wstępniaka, ani dopełniających postów, nie bardzo więc jest podstawa, bym dalej polemizował z tym co piszesz, bo się mijamy. W ogóle nie ustosunkowujesz się do faktów które podaję, argumentów, oraz relacji pomiędzy nimi. Dalej mi więc przykro, że to pomijasz, zaś sam nie przedstawiasz żadnego faktu, a jedynie mniemania o faktach, luźne konfabulacje na tematy polityczne, jednostronność opartą na interesie: „Rosja nastaje na Zachód chcąc rozbić jej jedność”. Dokładnie to samo robi Zachód wobec Rosji – nastaje na nią, by ją rozbić. Dlaczego o tym nie mówisz, by być bardziej obiektywnym ?
    Skoro mówisz o NATO, to granica polityczna państw NATO znajduje się 130 km od Petersburga. W jakiej odległości od Waszyngtonu/Nowego Jorku znajduje się granica Rosji? Kto kogo podszedł? Dlaczego o tym nie mówisz?
    Dobra, wystarczy. Możemy podyskutować, jak poważniej się wypowiesz.

    Seria mankamentow jest standardowa !!

  232. – Wyślemy wojska do Syrii jako część koalicji pod dowództwem USA, jeżeli zostanie podjęta decyzja o poszerzeniu tej misji – powiedział we wtorek szef saudyjskiej dyplomacji Adil ibn Ahmad ad-Dżubeir. Jak oznajmił na konferencji prasowej w Rijadzie, Arabia Saudyjska prowadzi rozmowy z USA „o wysłaniu oddziałów do Syrii”.
    – Z taką propozycją wystąpiliśmy w przeszłości wobec byłego prezydenta USA Baracka Obamy

    A tymczasem, armia Asada rozpoczęła ostrzał ostatniego bastionu rebeliantów pod Damaszkiem. Wyglada na to, ze szczur wciaz sie nie daje zapedzic w kat. Szczegolnie przez pana Worka Pieniedzy.

    Niektore szczury na worki pieniedzy reaguja raczej alergicznie. One skacza w twarz osobnikom potrzasajacym tymi workami.

    Bo one z workami sa obeznane jak malo kto i ich po prostu wqrwia taka taktyka

  233. @404 – 6:51, 6:59

    Wszystko dzieki Gary Davis. Tylko on mogl zestawic Stormy z Muellerem

    Gary Davis:
    Those Who Cannot Remember The Past Are Condemned To Repeat it
    The GOP want to take this country back 100yrs

  234. Zas polaczenie Potockiego z Piwnickim to bylo basic, drogi Watsonie. Jeszcze raz wyrazam wyrazy wspolczucia z powodu magla

  235. Lewusku,

    Sprawiasz wrazenie jakbys cierpial z powodu niedotarcia do Lyonu wiatraczka do laptopa. Bo innego powodu frustracji twej nie umiem zidentyfikowac.

    Serdecznosci skladam

  236. pastucha
    17 kwietnia o godz. 22:53

    „Chyba, że Magiel Wagli. Nie jest zły.
    ‚https://www.polskieradio.pl/9,Trojka/330,Magiel-Wagli”

    Zgadzam sie. Nie jest zly. Nie jestem tylko przekonany czy jest, tak naprawde, dobry. Pewnie bede musial popracowac nad swoim maglem blogowym

  237. Ortesiu
    To tez; ten wiatraczek, ktory powoli plynie pod prad w gore Rodanu.
    Poza tym nie czuje sie sfrustrowany; pogoda w Lyonie piekna, przyroda rozbujala sie. Z moim przyjacielem Tanaka tocze spor o forme a nie o tresc. Bo co do tresci, to ja sie prawie z nim zgadzam, a co do formy to troche mniej.
    Jak tam babciusia. dawno jej nie wspominales.
    Pozdrawiam

  238. Ortesiu
    cos a propos domniemywania

    Rosja. NKWD przesluchuje faceta zatrzymanego godzine wczesniej.
    – O co jestem podejrzany? – pyta facet.
    Oficer podchodzi do okna i pokazuje przechodniow.
    -Oni sa podejrzani. Ty jestes juz skazany.

  239. Lewy
    18 kwietnia o godz. 7:09

    „Nauczka dla @gotkowala i innych idiotow, ktorzy sie z mistrzem nie zgadzaja. Tym batem mistrz potraktowal Gregga”

    Gregga? A jakiego Gregga? Widze jedynie Roggera. Spierajacego sie z mistrzem.

    Pewnie znowu za szybko przewijalem

  240. My tu na blogu wszyscy domniemujemy. Problem polega na tym, ze niektore domniemania sa sluszne a inne nieuczciwymi insynuacjami lamiacymi starozymska zasade, ktora jest kanonem Europy

  241. starorzymska – ty baranie, to jest rz

  242. Lewusku,

    Babciusia jest fine, dzieki za zapytanie. Niedlugo otrzyma suszarke w prezencie urodzinowym. Na maszyne do mycia naczyn jeszcze bedzie musiala poczekac.

    Ona nie sprawia wrazenia jakby sie sie zbierala w sina dal. Chociaz, you never know. Bo ona otrzymala, w ostatnich latach, dwa nowe biodra. Oba sprawiaja wrazenie bionic. Czujniki na lotniskach na to wskazuja.

    A jak jest z tym Greggiem?

    A to rz od rzyci znowu?

  243. @Orteq
    18 kwietnia o godz. 6:54

    Skomplikowane wyjaśnienia mogą być trudne dla preferujących trywialny ogląd świata 🙄
    Gratuluję formy, czytam z przyjemnością.

  244. Ortesiu
    Dla Ciebie pofatygowalem sie w przeszlosc ; To bylo tak
    Tanaka
    16 kwietnia o godz. 18:43
    do gregg84

    Na Roggera Tanaka uzyl innych dotkliwych batow.

  245. @Lewy, 8:21

    „starozymska zasade, ktora jest kanonem Europy”

    Przypomne ci. Kanonem Europy, przez nasz Umeczony Kraj formowanej przez wieki, nie byl kanon tylko dzialo:

    Nam strzelać nie kazano. Wstąpiłem na działo.
    I spójrzałem na pole : dwieście armat grzmiało.
    Artyleryi ruskiej ciągną się szeregi.
    Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi.

    Ani slowa o zadnym kanonie. To bylo Dzialo. Co grzmialo. Wszystko po to zeby nie tylko po to jednego morza brzegi osiagnac. Tam zawsze chodzilo o trojmorze. I dzisiaj je mamy w saku

  246. Nie podoba mi się takie traktowanie Tanaki. Nie podoba mi się nieuprzejme zwracanie się do innych obojętnie kto to robi.
    Ogólny niesmak :/

  247. @gotkowal
    Odgrażasz się i odgrażasz – napisz w końcu contra wstępniak i roznieś Tanakę na tych no… bagnetach niech im będzie. Ja chętnie poczytam.

  248. Lewy
    18 kwietnia o godz. 8:40

    Na @Roggera, czy na to co i jak napisal?

    pozdrowka
    ~l.

  249. @Nefciu
    Twoj ogolny niesmak to powazna sprawa, az walnalem czolem w komputer

  250. High time…

  251. @Lewy i @Tanaka

    Mysle, ze nie tylko mnie wkurza niemozebnie, Twoje spieranie sie z @Tanaka.

    Jesli powodem jest, jak piszesz „forma”, a meritum pasuje, to wybacz, ale z boku sie przygladajac, to nie mogac sie dogadac w sprawie „formy”, nalezy zakonczyc spor bezowocny o „forme”.

    Bo nie ma sensu ciagnac cos czego sie nie daje zalatwic.

    Mozliwe, ze „na teraz” sie nie daje, a za dwa miesiace sie da?

    pozdrowka Panowie i milego udanego dnia
    ~l.

  252. @loniu
    Ja Ci to wytlumacze. Kiedy Kartezjusz dotkliwie potraktowal batem Arystotelesa, to oczywiscie nie bierz tego doslownie, bo kiedy zyl Kartezjusz to Arystotelesa nie bylo od dwoch tysiecy lat, wiec oczywiscie potraktowal metaforycznym batem to co wielki Grek napisal, a nie cielesnie.
    Z pewnoscia zwrocisz mi sluszna uwage, ze Rogger w przeciwienstwie do Arystotelesa wciaz zyje, ale ja Ci na to, ze trudno go dopasc niemetaforycznym batem na blogu, gdzie jest tylko to co Rogger napisal.
    Mam nadzieje, ze sie wytlumaczylem

  253. kruk
    18 kwietnia o godz. 3:45

    Kuplecik właśnie napisałaś. Ja napiszę czastuszkę.
    1. „Zachłystywanie się wdzięcznością dla Stalina” jest takim nędznym womitowaniem na kogoś. Które nazwałem adekwatnie. Jako dama elegancka trzymasz fason i nie robisz przekrętki, że „zachłystywanie się wdzięcznością dla Stalina” to jest coś innego niż zajmowanie się jego wyznawaniem. Będąc damą masz womitacje, od rana do nocy, bo przez Polskę od tegoż świtu do tejże północy fruwają nieustająco „Staliny”, „Hitlery”, „Goebbelsy” i cała reszta. Taka kondycja Polaka, że inaczej się nie da. Jeden „Stalin” jest Twojej roboty.
    2. Niewykorzystanie, zmarnowanie dużej części dóbr i zasobów cywilizacyjnych Ziem Zachodnich jest faktem. Zapuszczenie wielkiej części infrastruktury cywilizacyjnej na wysokim poziomie, znacznie wyższym niż w polskiej Polsce jest faktem i o tym nie podyskutujemy. Jest nieskończona ilość relacji na ten temat, a jedną z postaci która o tym mówiła od dziesiątków lat, a znała rzecz na wylot jest/był Aleksander Małachowski.
    3. To są te fakty i dowody, u Ciebie mniemane, bo w cudzysłowie, w jakim je z elegancją umieszczasz.

  254. Pewnie Nefcia znow poczuje ogolny niesmak po tym nedznym womitowaniu

  255. Lewy

    Fajne te Twoje tlumczenie. Z przyjemnoscia najwieksza je przeczytalem. Niemniej pozostane przy pogladzie, ze jak sie czegos nie daje zalatwic, to szkoda czasu i nerw na obijanie sie o „zalatwianie”.

    Jedyne co sie „zalatwi” to zwiekszajace sie poobijanie.

    Co sie odnosi i do Ciebie i do Tanaki i niestety sie tez odnosi do reszty blogowiczow, bezradnie sie przygladajacych obijaniu.

    pozdrowka
    ~l.

  256. @Tanaka
    18 kwietnia o godz. 9:23

    Byłem świadkiem tego marnowania dóbr i zasobów cywilizacyjnych na Ziemiach Zachodnich. Za jedną z najistotniejszych przyczyn uważam trwający miejscami do tej pory brak uregulowań prawnych, a głównie brak ksiąg wieczystych i związaną z tym niepewność „właścicieli”. Dla mnie takim symbolem ufności w przyszłość, a przeciwieństwem tymczasowości, jest sadzenie drzew owocowych. Przez wiele lat prawie nikt tego nie robił.
    Było trwanie i czekanie, co będzie. Ludzie przeniesieni z terenów, gdzie zmiany granic zachodziły w ciągu życia jednej generacji, nie wierzyli w trwałość swojej sytuacji, a politycy im tego nie ułatwiali.
    Do tego doszło zderzenie cywilizacyjne, szaber oraz brak dobrego zarządzania czyli jak zwykle Polnische Wirtschaft 🙄 A na koniec – prozaiczny brak funduszy na utrzymanie zastanych nieruchomości i infrastruktury.

  257. Lewy
    18 kwietnia o godz. 9:26

    Naprawde musisz? Nie umiesz sobie samemu dac na wstrzymanie?

    pozdrowka
    ~l.

  258. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 9:23

    Bo to „aborygeni” byli…

    Sam na wlasne oczy ogladalem dom na opolszczyznie we wsi Antoniow, gdzie „aborygeni” wyrwali instalacje CO i wstawili PIEC z ZAPIECKIEM, jak u nich w chalupie na wschodzie bylo.

    Napisalem co wyzej, ale sie reflektuje, ze chyba obrazam aborygenow, bo aborygeni tego nie robili, co nasi „aborygeni”.

    pozdrowka
    ~l.

  259. Nie umiem się odnosić do sporów na blogu – z małymi wyjątkami, kiedy bardzo jest wyraźna czyjaś wina i czyjaś niewina – dlatego do większych się nie odnoszę. Nie jestem oryginalny, bo prawie nikt, prócz zainteresowanych, uważnie i merytorycznie się do nich nie odnosi. Przyczyną sporów są zwykle subtelności łatwo wychwytywane tylko przez strony, nie przez postronnych, więc któż by miał chęć wracać, szukać, uważnie dukać, wyrabiać i wygłaszać pogląd na temat, kto zaczął, kto oddał, kto pierwszy zachamił albo zahamował. Z boku są najwyżej głosy zdegustowanych sporem, czyli niemerytoryczne, które w pewnym sensie ubliżają stronom, jeśli każda z nich jest pewna swojej racji. Bo mitygowanie czy bujanie na wysokościach w roli anioła pokoju, bez zwracania się do konkretnych ludzi z merytorycznymi uwagami, jest traktowaniem dorosłych przecież stron jak rozrabiających dzieci w sytuacji, kiedy ci dorośli dążą do wyważenia i rozumienia ich racji, a nie ich banalizowania niepoważnymii uwagami w rodzaju „Przestańcie się kłócić”. Jeszcze gorsze są podsumowania personalne, a nawet oskarżenia stron. Tymczasem „Znamy się tylko z widzenia, a jedno o drugim nic nie wie” – więc co one są warte? Czy podsumowujący uczestnik sporu lub postronny obserwator ma wystarczające kompetencje do publicznych podsumowań osoby, skoro wszyscy jak tu jesteśmy NIE JESTEŚMY RÓWNI i nigdy nie będziemy? Tylko odnoszenie się do meritum może być – lub czytelnie nie być – zasadne, bo jest o wiele bardziej weryfikowalne niż prywatne opinie o osobie.

    Tyle że słusznych nawoływań do trzymania się meritum jest na blogach tyle samo, co nawoływań do pokoju na świecie.

    W tym konkretnym sporze to Tanaka pokazywał drogę do jego merytorycznego zakończenia. Nie mówię tego jako sprzyjający Tanace, lecz jako czasem ofiara niesprawiedliwego i niemerytorycznego traktowania w sporach. A spory są nieuniknione – wewnątrzgatunkowa agresja jest instynktem, a nie ulotnym kulturowym nabytkiem.

  260. lonefather
    18 kwietnia o godz. 9:49

    Takich przypadków było multum. Ja nie widziałem tego na oczy, ,widziała osoba z mojej rodziny, która zajmowała się, od strony techniczno-cywilizacyjnej, podnoszenie tego ze zniszczeń i wypatroszenia: przez wojnę, uciekających mieszkańców Niemiec, Armię Czerwoną i naszych szabrowników, takich właśnie polskich „aborygenow” – z przeproszeniem aborygenów świata, oraz Warszawa. Tak jest, Warszawa, taka jaka stoi oraz „sto lat niepodległości”, była przez wiele lat odbudowywana za pomocą likwidowania budynków na Ziemiach Zachodnich: porządna cegła, dobrze wypalona, klinkier,kamień na okładziny, schody, portale, gzymsy, opaski,naroża, drewno konstrukcyjne na stropy, dachy, dachówka na pokrycie, rury spustowe i rynny, katki ściekowe, wodociągi i rury kanalizacyjne, pompy, bruk i tak dalej – „odbudowały Warszawę”. Żeby teraz Prawdziwy Polak mógł gadać, że „Polski nie było”, bo po Polsce łaziły wtedy same Staliny.

  261. @wbocek
    18 kwietnia o godz. 9:58

    „kiedy ci dorośli dążą do wyważenia i rozumienia ich racji”
    to jest bardzo rzadkie zjawisko w polskiej rzeczywistości.
    Przeważnie jest tak, że jeden dąży, a drugi (pardon le mot) przysrywa złośliwie, bo poważnie argumentować nie jest w stanie, ale bardzo pragnie zaistnieć i drugiemu dopiec.

  262. Jeździłem ze szkołą na takie rozbiórki poniemieckich budynków z dobrej cegły, a „Cały Naród Buduje Swoją Stolicę” stało na wagonach wiozących te dobra do Warszawy.
    I jeszcze były składki na SFOS.
    Linia kolejowa Zielona Góra – Szczecin została w 1945 rozebrana i wywieziona do Rosji w ramach reparacji. Mój ojciec pracował przy jej odtworzeniu z całkowicie polskich materiałów.

  263. Tobermory
    18 kwietnia o godz. 9:38

    Pełna zgoda. Z jednej strony – nieocenionej wartości ziemie, przenoszące Polską kresową mentalnie, gospodarczo, kulturowo, technicznie i geograficzne w krąg oddziaływania świata zachodniego („podobno Polska „należy do Zachodu” – jak ciągle gadają fantaści), z drugiej strony – nieustanne odwracanie się na wschód, do Wołynia, połowy Litwy, Białorusi i Ukrainy. Tęsknota za pszenicą, pogromami na Dzikich Polach aż prawie po Morze Czarne, polską sarmacką, kurną chatą, nędzą chłopską; tęsknota za brakiem dróg, kolei, szkół,szpitali, fabryk, nowoczesne gospodarki i brakiem stosunków wolnych od folwarczności. Tęsknota za glistą, tasiemcem i innymi pasożytami konsumującymi połowę ludności kresowej, z tego 3/4 chłopów, tęsknota za katolicką gruźlicą, krzywicą, durem brzusznym, ciemnotą i całą resztą pięknej polskiej wschodniości w wolności.

  264. Przy okazji takiej rozbiórki w jednym z nadodrzańskich przysiółków poszliśmy nad wodę zobaczyć zniszczony most łączący dawniej oba brzegi. Po drugiej stronie NRD-owskie dzieciaki obrzuciły nas obelgami, brzmiało jak „Polenschweine”, na co my odpowiedzieliśmy chórem : Hitler kaputt!
    Strzelać nie mieliśmy czym 🙁

  265. @Tanaka
    18 kwietnia o godz. 10:16

    Galopujesz nieco. Ciemnoty, gruźlicy, braku wychodków spłukiwanych wodą, duru i tasiemca nie ograniczałbym do Kresów. A już na pewno nie folwarcznej mentalności i nędzy chłopskiej.
    Przeżyłem zderzenie gospodarzy z Wołynia (Kozieradzkich, Jackiewiczów, Sienkiewiczów, Nowickich, Suchodolskich itp.) z biedotą kielecką i podkarpacką, która zasiedliła PGR-owskie poniemieckie „czworaki”. To były kulturalnie i mentalnie dwa światy. Ten drugi z czasem zaczął dominować i z ochotą wycinać na polecenie plebana dwustuletnie lipy i rozwalać średniowieczny mur kościelny…

  266. Ewa-Joanna
    18 kwietnia o godz. 8:58

    Tak jest. Też chętnie poczytam. Jeśli zdążę,zanim zostanę wyflekowany bagnetem. Ale @gotkwal zapowiedział, że mu się nie chce. Właśnie – jak widzisz, już mnie wyflekował bagnetem, za pomocą stwierdzenia, że „wojna w Iraku trwała 28 dni, przy minimalnych zniszczeniach”. On to gdzieś wyczytał, ale nie w „Russia Today” tylko tam gdzie prawda i fakty. W Wiki wyczytał, że 13 lat więzienia = 6 lat więzienia, ale mnie flekował, że jak Skripal dostał 13 lat więzienia, to jest to samo co kara śmierci, więc mnie flekuje sześcioma latami.
    Setki osób zmarło, tysiące są śmiertelnie chore od porzuconych przez Amerykanów pocisków z uranu i skażonych promieniotwórczo i chemiczne obiektów, urządzeń i irackiego sprzętu wojskowego w które Amerykanie strzelali, ale nie utylizowali, bo to dużo kosztuje. To jeden z drobiazgów, których jest mrowie. Ale @gotkowal, któremu się „nie chce”,zna fakty”: wojna trwała 28 dni „przy minimalnych zniszczeniach”. A i tak już mnie wyflekował @Tejot, za pomocą tezy „Ruscy załatwili Skripalów”.
    No i czekam na obiecaną solennie odpowiedź @404 i schnę z tęsknoty, więc się muszę smarować kremem. Mniemam, że jej się też nie chce.
    Chyba nie poczytamy.

  267. Pamiętam jak w poniemieckim budynku pierwszy z lokatorów Polaków pozabierał z łazienek wszystkie Junkersy. Leżały potem w jego składzie i rdzewiały.

  268. Tobermory
    18 kwietnia o godz. 10:32

    Nie, mówię, generalnie o dychotomii w Polskiej głowie i sprzecznościach: cywilizacja zachodnia i tęsknota wschodnia, a wschodnia to też i kielecczyzna i reszta przedwojennej Polski przecież, oraz tysiącletniej. Mentalnością, kulturą, religijnością i pojmowaniem rzeczy rządziło to, co miało punkt ciężkości na wschodzie,a obejmowało całe państwo,więc i kielecczyznę. W tym znaczeniu to przedstawiałem, nie negując , że tasiemiec był zwierzęciem domowym i w pięknych Górach Świętokrzyskich. Natomiast słabo był zwierzęciem domowym na Ziemiach Zachodnich, znaczy się w Niemczech/Prusach.

  269. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 10:16

    U !
    Hu hu…!

    Niby prawda, ale pooooleeeeciales niewasko …

    Po calosci poleciales, tak ze az sie chce i przyklasnac i zaprzeczyc jednoczesnie. Bo nie bylo az tak tragicznie jak zapodales. Bylo fatalnie. Bylo kiepsko. Ale ani tak tragicznie, ani tak kiepsko. A przede wszystkim nie wszedzie i nie wszedzie rownie tragicznie i rownie kiepsko.

    Bylo to wszystko co napisales. Jedno w jednym miejscu, a inne gdzie indziej bylo. Tu sie moge zgodzic, ze tego zlego bylo wiecej, niz dobrego. Niemniej mowienie tylko o tym co bylo zle, bez chocby wspomnienia tego dobrego, to jakby nic nie powiedziec.

    W pewnym sensie takie opisywanie kresowej rzeczywistosci, jest odwrotnoscia obecnie oficjalnej partyjno rzadowej narracji o tym, jak to bohaterski Narod Polski ratowal Zydow przed Hitlerowcami, co ich mordowali.

    Bodajze ze dwa lata temu Polityka wydala dodatek o kresach, gdzie to co napisales bylo opisane. Ale by pozostac przy rzetelnosci opisu, trzeba dodac, ze byly tez inne miejsca i inne zycie. Nie wszedzie bylo kiepsko, zle i tragicznie. Bylo roznie.

    pozdrowka
    ~l.

  270. Tobermory
    18 kwietnia o godz. 10:13

    Ta niemiecka staruteńka cegła to arcydzieło ludzkiej głowy i rąk. Jeżdżę po dość ograniczonym, ale przecież o promieniu pi razy drzwi 50-ciu km byłym terenie niemieckim i widzę tej jak nowej czasem cegły od cholery, nie mogę się napodziwiać. Kiedyś zjeździłem autostopem pół Polski i trzykrotnie – dwa razy autostopem i raz rowerem całe ówczesne – ze Słupskiem – województwo koszalińskie, i też podziwiałem. Dwie moje szkoły podstawowe w Słupsku z takiej cegły zbudowane stoją do dziś. Tylko co to za stanie, skoro niemieckie kościoły z tej cegły stoją kilkaset lat!

    A pod koniec lat 80-tych robiłem z kumplem szambo jednemu leśniczemu w tzw. „złodziejówce” w Mielnie i widziałem nieotynkowany dom w stanie surowym z pustaków, które się lasowały po trzech czy czterech latach po postawieniu.

  271. Ewa-Joanna
    18 kwietnia o godz. 10:36

    Opowiem Ci zabawną, a charakterystyczną, oraz prawdziwą historyjkę, a przez to, niestety, smutną. Otóż, mniej więcej na początku lat 60-tych do Wietnamu i sąsiednich państw trafiła polska misja wojskowa, z udziałem zaplecza dyplomatycznego. W ramach stabilizacji, pokoju, obserwacji i tak dalej. Naszych „misjonarzy” zakwaterowano w obszernym i ciągle porządnym jeszcze, bo nierozszabrowanym hotelu z czasów kolonialnych, bodaj francuskim. Misjonarze są bardzo dzielni i ofiarni, ale ludzie, więc przychodzi i na nich kryska: trza do toalety. Włażą gdzie trzeba, a tam dziwowisko: kible jakieś nie takie! Ale nic, potrzeba bardzo pilna, gacie ściągają i tak dalej. Po niejakim czasie obsługa hotelu ma pretensje do Polaków, że są strasznie wredni. Powód: szok cywilizacyjny – bidety wzięli za fanaberyjne klozety, a Polak sobie w tak trudnych okolicznościach przyrody poradzi, więc bidety były pełne kopców tego i owego.
    Miała królowa Marysieńka Polaka cywilizować nocnikiem, ale słabo jej to wyszło, bo myśmy uczyli Francuza jeść widelcem.
    Taka Polska nasza.

  272. pombocek
    17 kwietnia o godz. 2:36

    17 kwietnia o godz. 3:48
    —————————–
    Przypomnieć wypada jeszcze jedną dramatis persona a mianowicie jegomościa przyozdobionego generalskimi wężykami. Moim skromnym zdaniem to on odegrał najważniejszą rolę w tym niepotrzebnym wypadku. Dysponent Lotu mógł sobie nie zdawać sprawy z potencjalnych konsekwencji. Wystraszony młokos, który owego dnia był I pilotem nie miał jak się okazało ani wystarczającej siły charakteru ani też wystarczających umiejętności by sprostać wyzwaniu dnia. Powinien je miec natomiast generał broni pilot obecny owego dnia na pokładzie samolotu. I to jego obowiązkiem było wytłumaczenie Dysponentowi Lotu dlaczego samolot nie może wylądować. Nie uczynił tego…

  273. I ze smutnych historyjek z przeszłości taka: Jeździliśmy z ojcem rowerem ( ja w siodełku) po okolicach i zbieraliśmy owoce w zrujnowanych gospodarstwach. Czasem zdarzało się, że wypiłam wszystko co mieliśmy ze sobą i zachodziliśmy do gospodarstwa poprosić o wodę. Było różnie – jak trafiliśmy na Mazurów dostawałam mleko, jak na Polaków to często kazali za tę wodę zapłacić.

  274. lonefather
    18 kwietnia o godz. 10:41

    Lonek, pewnie że nie wszędzie. „Niewszędość”, jednak nie rządzi, jest raczej marginalna i nie ma mocy zmienić „wszędości” w zacną „niewszędość”. Jest jak outsider w klasie. Może by i zmieniła, jakby miała ze 200 lat czasu i potrzebne, szczęśliwe okoliczności.
    Polityka nieźle pisze, ale zważ, że broszurka jest – tak jest – skrótem i uproszczeniem, a nie rozległym i głębokim oraz bardzo bliskim rzeczywistości obrazem rzeczy. Taki zaś rozległy i głęboki obraz rzeczy znajdziesz w księdze (właśnie – gruba jak cholera) „Fantomowe ciało króla”, które o rzeczywistości Rzeczpospolitej” traktuje i jej oderwaniu, pełnym szczęścia, radości i przewag, od rzeczywistości i życia w fantazmatach, które się kończą tragicznie, na własne,polskie życzenie.

  275. Ewa-Joanna
    18 kwietnia o godz. 10:56

    Cóż to za prosta sprawa, żaden wysiłek, oraz „wartości katolickie” powie jakiś optymistyczny wariat: poczęstować spragnionego wodą, bez zysku. Wody nie ubędzie, a jest „miłość bliźniego swego”. Ale nie, niech płaci . Dlatego te skutki, na Ziemiach Odzyskanych/Wyzyskanych i gdzie indziej.

  276. Nie wiem, czy to tu już kiedyś wspominałem, jak jedna pani doktor po powrocie z Warszawy opowiadała nam, swoim studentom, z zachwytem o Dworcu Centralnym w Warszawie. Jak tam o wszystkim pomyślano, bo i łazienki dla zdrożonych podróżnych i w ogóle, nawet specjalne urządzenia do mycia nóg tam były w toaletach 😎
    To były bidety. I druga połowa lat 70.

  277. W tamtych czasach, kiedy ruszyliśmy na podbój świata z 10 dolarami kieszonkowego, wśród opowieści z podróży poczesne miejsce zajmowały przeżycia związane z nowoczesnymi zachodnimi spłuczkami bez łańcuszków 😉

  278. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 10:56

    Tragicznosc fantomowosci widzenia i decydowania w oparciu o fantomowosc genialnie opisal Janusz Korczak w ksiazeczce dla dzieci o wdziecznym tytule „Krol Macius Pierwszy”.

    Dzielko nie jest grubasne, mozliwe ze dlatego, zeby Polak zdolal je pokonac, czyli przeczytac. Metafora choc na pierwszy rzut oka delikatna, gruba nicia szyta nie pozostawia zludzen co do tragicznych skutkow zywienia sie i fantomowoscia.

    pozdrowka
    ~l.

  279. Ale ma rację Tobermory, kiedy pisze o błędach państwa ( no mam nadzieje, że nie pokiełbasiłam), bo pamietam te niszczejące gospodarstwa eksploatowane do maksimum bo wszystkie pieniądze szły na budowę domu „w Polsce”. Ludzie nie czuli sie u siebie, ciągle się słyszało, że Niemcy wrócą.

  280. Taieri
    18 kwietnia o godz. 10:54

    Tak. W polskim raporcie i ta sprawa została potraktowana miękko, z wielką ostrożnością i mając wzgląd na „uczucia”, „godność”, „szacunek” i „wrażliwość” rodzin ofiar, a bardziej – winnych katastrofy. Błasik był w kabinie, ale jakby go nie było.To był jego głos i jego fachowe instrukcje, ale nie wiadomo czyje.
    Tak powinno było być: Błasik, generał i dowódca wojsk lotniczych, a nie byle pilot-major czy porucznik, wyjaśnia temu co „decyzji jeszcze nie ma”, że konieczne jest natychmiastowe skierowanie się na inne lotnisko, bo warunki są skrajnie niebezpieczne,grożące śmiertelnym wypadkiem.
    Zrobiłby to łatwo: on generał, poważna postać,co widać po nosie zadartym w górę,no i pupil Kaczyńskiego, co przeskakiwał co parę miesięcy kolejne awanse oficerskie, choć i normy i honorowe zasad wojska mówią o bodaj minimalnej trzyletniej pracy na danym stanowisku i przy danym stopniu,a warunkiem awansu jest, co najmniej, wyróżniające się wykazanie kompetencją w służbie. O „kompetencjach” Błasika wiele zostało powiedziane, czego dowodem jest i to, że nie poinformował swojego pryncypała, oraz wlazł do kabiny załogi i na nią wywierał presję.

  281. Temat zagospodarowania Ziem Zachodnich i Północnych już był wałkowany na niniejszym blogu, lecz w obliczu aktualnie ciągnącego się sporu można go pokontynuować.

    Tanaka określił to zagospodarowanie jako coś w rodzaju – nie dali rady, zmarnowali okazję do efektywnego wykorzystania infrastruktury pozostawionej przez cywilizację lepiej rozwiniętą.

    Skoro to była cywilizacja bardziej rozwinięta, a nastała po niej cywilizacja mniej rozwinięta, to ta druga musiała się zderzyć z trudnościami nie do pokonania (od razu), których podstawową przyczyną była ze strony nowoprzybyłych słaba kompatybilność kultury, mentalności, tradycji, kodu kulturowo-społecznego z kulturą, mentalnością, tradycjami, itd. których pozostałości w postaci infrastruktury, planowania przestrzennego, jakości wykonawstwa, itd. zastali przybysze na Ziemiach Zachodnich.

    Czy ta sprzeczność, ten konflikt dwóch kultur – jednej tkwiącej w nowoprzybyłych i drugiej w postaci pozostawionych materialnych wytworów przez byłych mieszkańców tych ziem był nieunikniony?
    Chyba tak.
    Pzdr, TJ

  282. Ewa-Joanna
    18 kwietnia o godz. 11:07

    Oczywiście, nie tylko o pojedyńcze osoby chodzi, ale i o państwo. „Państwo” z kolei to też ludzie. I również obciążeni tym, o czym mówimy.

  283. lonefather
    18 kwietnia o godz. 11:07

    A wiesz, że niedawno zmarł aktor grający w filmie Maciusia? Smutna sprawa, a kariery też nie zrobił.

  284. Tobermory
    18 kwietnia o godz. 11:00

    czekaj, czekaj, to chyba było w filmie „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”, taka scena: Krzysztof Majchrzak, grający chłopka roztropka walczy z potworem: automatycznymi drzwiami na Dworcu Centralnym. Co za cholera – otwierają się same, zamykają się same, w dodatku nie wiadomo kiedy i nie wiadomo jaki cieć je otwiera. Diabeł, musi jaki. Kapitalnie zagrane, a wzięte dokladnie z rzeczywistości.

  285. Tanaka
    17 kwietnia o godz. 16:04

    wbocek
    17 kwietnia o godz. 16:20
    —————————
    Panna Wodna to same tajemnice. Według niektórych źródeł budowana w Królewcu, według innych w Kłajpedzie. Zaczęto ją budować w każdym bądź razie w 1944 roku jako Minensuchboot M295, acz nie została ukończona. Zatopiona prawdopodobnie w Gdańsku na początku 1945 roku, bo tam została odnaleziona.
    Stała sobie jeszcze w latach 1970-tych na Ołowiance lub przy Wyspie Spichrzów (nie pamiętam która jest która) chociaż już wtedy nie dymiła i mocno zdezelowana była. Kiedy poszła na złom niestety nie pamiętam.

  286. Analizujac doglebnie dane komisji Millera i podkomisji Macierewicza znalazlem wytlumaczenie, co mogloby wyjasnic pozorne rozbieznosci wynikow tej komisji i podkomisji.Po prostu Rosjanie wymyslili i skonstruowali wehikul czasu. Kiedy dowiedzieli sie, ze do Tupolewa Lech Kaczynski zapakowal wszystkich generalow i pozostala elite, to oni szybko wsiedli do tego wehikulu, cofneli sie do tego dnia, kiedy to w Samarze „naprawiali” tupolewa i zainstalowali tam bombe zegarowa nastawiona na 10 kwietnia 2010 roku dokladnie na godzine 9ta. Nawet jeszcze raz wrocili do tego 10tego zeby sprawdzic,; czy prezydent Lech byl na kacu i czy w zwiazku z tym spozni sie na samolot. Znow wrocili do Samary i tam precyzyjnie ustawili zegar bomby.
    To moze zblizyc stanowiska badaczy rzekomej katastrofy, doktora Laska i profesora doradcy NASY Biniendy.

  287. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 11:09

    W polskim raporcie i ta sprawa została potraktowana miękko, z wielką ostrożnością i mając wzgląd na „uczucia”, „godność”, „szacunek” i „wrażliwość” rodzin ofiar
    ——————————
    Niesłusznie. Takie raporty nie są pisane po to by okazywać empatię tudzież szanować uczucia. Są po to by się z nich uczyć. Cóż, nikt nie chciał wyciągnąć wniosków z katastrofy CASA pod Mierosławcem, dlatego musiał zdarzyć się Smoleńsk. Na „nasze” własne życzenie…

  288. Taieri
    18 kwietnia o godz. 10:54

    … Wystraszony młokos, który owego dnia był I pilotem nie miał jak się okazało ani wystarczającej siły charakteru ani też wystarczających umiejętności by sprostać wyzwaniu dnia…

    Co do „wystraszony mlokos” – to mam rozliczne watpliwosci.

    Co do „wystarczającej siły charakteru” – to pelna zgoda…

    I z tej zgody wlasnie wynikaja moje watpliwosci, co do „wystraszonego mlokosa”.

    ***********

    Nie sadze, zeby byl „wystraszony”. Sadze, ze byl zwyczajnie pozbawiony wyobrazni, najwyrazniej zastapionej przez fantomatyczne wyobrazenie poczucia obowiazku. Podstawowy obowiazek odpowiedzialnosci za bezpieczenstwo ulegl „poczuciu obowiazku wykonania rozkazu”…

    I tu pojawia sie wdzieczne pole do jeszcze wdzieczniejszych rozwazan nad tym, ze przeciez mial przyklad w tym, jaka decyzje podjal jego kolega w pamietnym „locie do Gruzji”. I nie mam na mysli tego, co go pozniej spotkalo, tylko sama decyzje ladowania tam, gdzie to bylo bezpieczne.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Rownie wdzieczne, jesli nie wdzieczniejsze, beda rozwazania o tym, jaki jest zwiazek pomiedzy opisanym powyzej, a nagminnym lekcewazeniem prawa w Umeczonej.

  289. Taieri
    18 kwietnia o godz. 10:54

    Nie zgadzam się. Przypomnij sobie, co powiedział domniemany Kazana: „Nie ma jeszcze decyzji”. Zatem głównodowodzący wiedział o sytuacji, ale nie wiedział, co robić. Prezydent państwa lecący samolotem, powiadomiony sporo wcześniej o sytuacji – widzący zresztą tę sytuację na własne oczy za oknem – świadomy, że na pokładzie jest 96-cioro ludzi, nie rozumie dramatyczności sytuacji i nie wie, co robić!!!!!!! To nie pilot ma ostatnie słowo, lecz jakiś gówniarz. Czyli w dalszym ciągu ten stary smark ma w dupie bezpieczeństwo powierzonych mu ludzi i myśli przede wszystkim o wyborczym celu wycieczki, a nie o nich. Prezydent państwa i prawnik, który ani myślał się stosować do obowiązujących procedur nawet w tak potencjalnie niebezpiecznej sytuacji jak lot samolotem, lecz już wcześniej naginał procedury pod siebie, pod swoją gówniarską jegowysokość, ryzykując życiem ludzi, których sam zaprosił na pokład samolotu! To nie dowódca samolotu miał decydować, co robić w dramatycznej sytuacji, lecz pieprzony dyletant i gówniarz przypadkowo – na funkcji prezydenta. Oto, szlag by go trafił, Polak. Oto Polska właśnie.

  290. @Tanaka
    18 kwietnia o godz. 11:17

    Te drzwi instalowała szwajcarska firma, w której pracował mój znajomy. Po jakimś czasie firma wysłała go na inspekcję, by się przekonał, czy drzwi nie przynoszą wstydu. Gość miał problemy z przekonaniem się, bo było lato i „dla oszczędności” drzwi były otwarte i zablokowane w tej pozycji.

    @tejot
    18 kwietnia o godz. 11:10

    To zderzenie kultur musiało nastąpić. Niemal w całej Polsce (poza byłym zaborem pruskim) nie było takiej cywilizacji, jaką zastano na tych poniemieckich ziemiach. Istnieli przedwojenni inżynierowie, co się znali na zdobyczach zachodniej myśli technicznej, ale mieli ważniejsze sprawy na głowie.
    Naród, który uczył Francuzów jeść widelcem, zainstalował na Wawelu łazienkę i muszlę ze spłuczką dopiero dla prezydenta Mościckiego 😉

  291. Taieri
    18 kwietnia o godz. 11:24

    Mało tego – przecież kiedy pisowate wracały z Londynu, chciały zabrać nadbagaż w postaci iluś ludzi, dla których zabrakło miejsca w samolocie. Na szczęście pilot był cywilny, nie wojskowy, i on rządził w samolocie, i olał madam Szydło, przypadkową premier.

  292. Taieri
    18 kwietnia o godz. 11:19

    Jeszcze o Pannie Wodnej, tym razem ze źródeł rosyjskich:

    M295, numer kadłuba 86, typ Minensuchboot 1940. Budowany w stoczni Lindenau w Kłajpedzie w 1944 roku, zatopiony przez bombowiec radziecki 14 paździenika 1944 w Kłajpedzie. Przejety przez ZSRR 28 stycznia 1945, podniesiony z dna 16 lutego 1945 i przeholowany do portu w Gdańsku gdzie zatonął wskutek uszkodzeń kadłuba. Przejęty przez Polskę 5 sierpnia 1946 i w 1947 przebudowany w Stoczni No.1 na statek pasażerski Panna Wodna i przekazany Żegludze Gdańskiej. Wycofany z eksploatacji w grudniu 1965. W latach 1967-1978 użytkowany jako baza nurków LOK w Jastarni a później w Gdańsku. W 1980-81 rozebrany na złom w Gdańskiej Stoczni Remontowej.

  293. wbocek
    18 kwietnia o godz. 11:30

    Zgadza sie !

    Szlag go trafil i przy „okazji” 95 innych ludzi…

    pozdrowka
    ~l.

  294. wbocek
    18 kwietnia o godz. 11:30
    Taieri
    18 kwietnia o godz. 10:54

    Prosze Sznownych Panow o chwilke uwagi i namyslu nad prawem. Bo zgodnie z prawem miedzynarodowym, od dawien dawna, tym ktory ma wladze na pokladzie statku, czy to plywajacego, czy latajacego, jest KAPITAN.

    Uswiadomienie sobie tej podstawowej prawdy, jest podstawa do jakichkolwiek dalszych rozwazan. Bo bez tego wszelkie dywagacje maja dokladnie takie same znaczenie, jak rozwazania o „wasach babci” i kim by byla, gdyby je miala.

    pozdrowka
    ~l.

  295. Lewy
    18 kwietnia o godz. 11:20

    Mój komentarz
    Lewy, to co piszesz o smoleńskich ekspertach i ich krętactwach, dziwactwach i szaleństwach wyobraźni jest dla osoby postronnej, niezainteresowanej śmieszne do rozpuku, lecz gdy weźmiemy pod uwagę, ze w tej chwili smoleńscy eksperci mają status ekspertów oficjalnych, państwowych, członków państwowej komisji, to śmiech zamiera na ustach.
    Co się stało z państwem, ze można go tak sprywatyzować, wykręcać, ośmieszać, zamieniać na cyrk na kółkach i nic się nie dzieje. Prawie nic.
    Pzdr, TJ

  296. Taieri
    18 kwietnia o godz. 11:24

    No niesłusznie, ale tak zrobiono. Co w niczym nie zapobiegło temu, że pisoidy spluwały na „raport Millera” (czyli platformersa, choć Miller był po prostu ministrem rządu organizującym pracę komisji), poszczególnych członków tej komisji, zwłaszcza na dra Macieja Laska, nazywając go w nieskończoność a to kłamcą, a to wykonawcą zamówienia Tuska, a to agenta Anodiny i całej Moskwy.
    Symetrycznie, pewien zawodowy dziennikarz krzywi usta na „raport Anodiny” będący nie tylko raportem państwowym (międzypaństwowym – MAK), ale jedynym oficjalnym raportem z wypadku. Raport polski jest raportem obowiązującym w Polsce.

  297. wbocek
    18 kwietnia o godz. 11:30
    Zatem głównodowodzący wiedział o sytuacji, ale nie wiedział, co robić. Prezydent państwa lecący samolotem, powiadomiony sporo wcześniej o sytuacji – widzący zresztą tę sytuację na własne oczy za oknem – świadomy, że na pokładzie jest 96-cioro ludzi, nie rozumie dramatyczności sytuacji i nie wie, co robić!!!!!!!
    ——————–

    Głównodowodzący nie był postacią z mojej bajki ale uważam, że oceniasz go zbyt surowo. On nie musiał zdawać sobie sprawy z powagi sytuacji. Ponieważ nikt nie raczył wytłumaczyć mu, że lądować się nie da w warunkach jakie tam panowały. I nie musiał znać procedur, mimo że był prawnikiem. Ja też się nad nimi nie zastanawiam gdy wsiadam do samolotu, a latam często i daleko. Chociaż prawnikiem nie jestem. I może dlatego dolatuję do celu;)
    A skoro już uzywamy mocnych słów, zas….m obowiązkiem generała broni pilota było uświadomienie Głownodowodzącemu że lądowanie nie jest możliwe. Dlaczego więc tego nie zrobił?

  298. lonefather
    18 kwietnia o godz. 11:45
    Prosze Sznownych Panow o chwilke uwagi i namyslu nad prawem. Bo zgodnie z prawem miedzynarodowym, od dawien dawna, tym ktory ma wladze na pokladzie statku, czy to plywajacego, czy latajacego, jest KAPITAN.
    ———————

    I nikt tego nie kwestionuje.
    Natomiast bardzo często rozmaite dziwolągi próbują na wspomnianego KAPITANA wywierać presję. Szczególnie od czasów kiedy email stał się podstawową formą komunikacji. Tudzież telefon satelitarny. Niektórzy kapitanowie potrafią się oprzeć, inni nie.
    Ale nie o to chodzi. Rolą Błasika, tak jak ja ją rozumiem, było wytłumaczenie dysponentowi lotu jakie są rzeczywiste warunki. Po to by ów mógł podjąć właściwą decyzję. Nie, nie o tym by lądować, bo tego nakazać nie mógł. Ale mogł nakazać NIE lądować.

  299. lonefather
    18 kwietnia o godz. 11:45

    Oczywiście. W tym przypadku sekwencja decyzji powinna być taka kapitan informuje (przez Kazanę – o ile taki ciag komunikacji został zatwierdzony, a nie jest to wynikiem luzackiego łażenia różnych pasażerów po pokładzie i włażenia do kabiny pilotów) Kaczyńskiego, że kontrolerzy stwierdzili, że „nie ma warunków do lądowania” więc kapitan decyduje, że poleci na inne lotnisko (tzw. zapasowe) a prezydent podejmuje (w odpowiednim czasie!) decyzję wyboru innego lotniska, np. Mińska/Witebska/Moskwy, a kapitan leci na wskazane lotnisko. Jeśli w odpowiednim czasie „nie ma decyzji” prezydenta, kapitan informuje go o tym, że sam podjął decyzje o locie na inne lotnisko Mińsk/Witebsk/Moskwa.
    Ina rzecz, że „zapasowe lotniska” nie były rozpoznane przed wylotem, a lotnisko w Witebsku było tego dnia zamknięte. Gdyby polecieli do Witebska, pewnie tam byłaby katastrofa, albo musieliby dalej lecieć do Moskwy, by uzupełnić paliwo, bo bez paliwa samolot ląduje kołami do góry,a czasem na dół. W jakimś ładnym miasteczku na rynku, na jeziorze albo szosie, na samochodach.

  300. wbocek
    18 kwietnia o godz. 11:30
    Taieri
    18 kwietnia o godz. 10:54

    Do powyzszego dopowiedzenie.

    KAPITAN jest dowodca odpowiedzialnym za jednostke i ladunek. Ladunek samolotu, czyli dwuch Prezydentow, ilus tam generalow i cala reszta ladunku, jest tylko ladunkiem i jak to ladunek nie miala nic do gadania.

    A jelsi miala i gadala, to znaczy, ze kapitan samolotu, nie byl KAPITANEM…

    Nie byl i sie skonczylo jak skonczylo.

    ****

    A gdy sobie o tym rozmyslam, to per analogiam ogarnia mnie przerazenie, bo ani niejaki Andrzej D. nie jest Prezydentem, tylko prezydentem, ani rownie niejaki Mateusz M. nie jest Premierem, tylko premierem, a o wszystkim decyduje gnom z Zoliborza, co niby powinien byc tylko ladunkiem…

    Czy sie skonczy jak wtedy?

    pozdrowka
    ~l.

  301. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 11:47
    —————————

    Raport sporządziła agencja rządowa. Nie Miller i nie Lasek. W głowie się nie mieści, że szaleniec mógł bezkarnie podważać ustalenia tego raportu. A jeszcze bardziej to, że został później ministrem od wojny.

  302. Taieri
    18 kwietnia o godz. 11:47

    O jakim znawstwie procedur mówisz w sytuacji, kiedy dziecko wie, że na statku, w samolocie rządzi kapitan i nikt więcej. Przynajmniej teoretycznie wie. Prezydent też to wiedział! Ale demonstracyjnie olewał. Ma być tak, jak mówił pilot amerykańskiego samolotu number uan: W samolocie rządzi pilot, nie prezydent. Gdyby u nas nie było dzikiej tradycji olewania wszystkiego przez panów w gumofilcach, niezestresowany pilot powiadomiłby tylko pasażerów o sytuacji i o swojej decyzji odejścia na zapasowe lotnisko i nie czekałby na odpowiedź, tylko tam leciał. Irytuje mnie to rozdrabnianie odpowiedzialności i szukanie usprawiedliwień dla durniów, którzy nawet kolejką dla dzieci nie powinni zarządzać.

  303. wbocek
    18 kwietnia o godz. 11:30

    Pombocku, dokładnie tak,przy czym nie bardzo widzę powód Twojej niezgody. Wyżej napisałem, jak powinna wyglądać sekwencja decyzji i kto je powinien by powziąć (we właściwym czasie). I tu kolejna rzecz, słabo, a może wcale nie omówiona w sposób bezpośredni w polskim raporcie: presja ze strony Kaczyńskiego na kapitana: brak decyzji rozwala łańcuch decyzyjny, oznacza utratę czasu koniecznego na przemyślenie przez kapitana dalszych i prawidłowych decyzji i zmusza kapitana do wejścia w głowę Kaczyńskiego, co mu się niej roi, skoro nie podejmuje decyzji. A jak się doda do tego, że psychologicznie kapitan był wpływowy, był drugim pilotem w feralnym locie „do Gruzji”, to mamy komplet gwarantujący katastrofę.
    Ze wszystkimi opisami Kaczyńskiego zupełnie się zgadzam.
    I coś jeszcze: prezydent Kwaśniewski miał kilka podobnych sytuacji. Kapitan informował go, prezydent mówił mu, że on decyduje i podejmuje właściwe decyzje. Dokładniej, Kwaśniewski, opisał lot do Sofii. Warunki pogodowe były złe, kapitan zawiadomił prezydenta o niebezpieczeństwie kontynuowania lotu do Bułgarii proponując lądowanie w Bukareszcie. Kwaśniewski to z mety zaakceptował. Spóźnił się o kilka godzin na spotkanie w Sofii i nic sie nie stało.

  304. Taieri
    18 kwietnia o godz. 12:00

    I jak wiesz ogłosił: unieważniam raport Millera!
    To się w głowie nie mieści,ale musi się zmieścić. Jak kto chce żyć.

  305. lonefather
    18 kwietnia o godz. 11:58

    Nie jest nawet prezydentem. Jest osobą zatrudniona na etacie.

  306. wbocek
    18 kwietnia o godz. 12:02
    Irytuje mnie to rozdrabnianie odpowiedzialności i szukanie usprawiedliwień dla durniów, którzy nawet kolejką dla dzieci nie powinni zarządzać.
    ————————

    Nie rozdrabniam odpowiedzialności. Nie szukam również usprawiedliwień. Próbuję patrzyć na sprawę bezstronnie. Polityk nie jest od tego, by znać się na detalach operacji lotniczych. Od tego są fachowcy. Skoro Protasiuk nie potrafił wytłumaczyć sytuacji, powienien był zrobić to Błasik. Po to jest dowódca by wspierał podwładnych. Jak się wydaje wszyscy w tym samolocie byli zrobieni z tego samego materiału…

  307. Jak na pierwszy dzien po wakacjach mam dosc zabawy w rodzielanie wlosa na czworo. Swoje powiedzialem i kto madry wie i rozumie. A poszukiwacze „prawd niezglebionych” i innej metafizyki, to wolna droga do dalszej zabawy, ale juz beze mnie.

    pozdrowka
    ~l.

  308. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 12:09
    —————–

    Unieważniać to on sobie może…:)

  309. Taieri
    18 kwietnia o godz. 12:13

    I jeden i drugi – powinien. Protasiuk to zresztą zrobił,mowiąc, że „w tych warunkach raczej nie usiądziemy, tak że proszę myśleć co robimy dalej” – jakoś tak się wyrażając do Kazany. Ale wyraził się miękko, ulegle. Nie może mówić „chyba”. Powinien podjąć decyzję: nie wyląduję na tym lotnisku w tych warunkach (mogę, 15 minut krążyć nad nim, może się poprawi – co sugerował, ale w tym czasie musi być podjęta decyzja ostateczna:lądowanie w Smoleńsku (w dozwolonych warunkach), albo odlot do ustalonego w tych 15 minut innego lotniska. Kaczyński przerzucił decyzje na dowódce.

    Kaczyński miał obowiązek zdecydować dokąd dalej lecieć.

  310. Taieri
    18 kwietnia o godz. 12:15

    Dla pisoidów – unieważnił.

  311. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 12:10

    A wiesz, ze on sam to nieustanie podkresla, ze jest „osoba zatrudniona na etacie”, mowiac o sbie : „Ja, jako prezydent…

    Zabawne, jakie to figle czyni podswiadomosc.

    pozdrowka
    ~l.

  312. lonefather
    18 kwietnia o godz. 11:58
    KAPITAN jest dowodca odpowiedzialnym za jednostke i ladunek. Ladunek samolotu, czyli dwuch Prezydentow, ilus tam generalow i cala reszta ladunku, jest tylko ladunkiem i jak to ladunek nie miala nic do gadania.
    —————————–
    Nie do końca tak to działa…
    Kapitan, owszem, podejmuje decyzję w sposób jaki uważa za właściwy. Po czym MUSI swoją decyzję uzasadnić. Np. w kontraktach typu „time charter” ma, o ile dobrze pamiętam, 60 minut na zawiadomienie czarterującego o swojej decyzji i jej powodach. Przeważnie robi to od razu, tak szybko jak możliwe, przynajmniej w przemyśle „offshore”. W lotnictwie zapewne jeszcze szybciej bo ma mniej czasu.

  313. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 12:21

    Troche mi sie przykro zrobilo, ze sie z Toba nie moge zgodzic.

    Kaczynski tylko mogl, ale nei musial… Jedynym czlowiekiem, ktory musial, bo taki obowiazek na nim ciazyl, decydowac, byl KAPITAN…

    Ale jak wyzej wspomnielismy, KAPITANA nie bylo, byl tylko pilot Protasiuk, ktory jak tez juz wiadomo, nie dorosl do roli KAPITANA, to sie trzymal jak pijany plota mysli, o tym, ze musi wykonac rozkaz. Co jak wiemy wykonal do samego konca swojego i ladunku pilotowanego samolotu.

    pozdrowka
    ~l.

  314. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 12:21

    Zgadzam się. Ostateczna decyzja o alternatywnym miejscu lądowania należała do Kaczyńskiego.
    Mimo wszystko nie sądzę, że miał skłonności samobójcze. Raczej brak właściwej oceny sytuacji. A to już kamyczek do ogródka Protasiuka i jeszcze bardziej, Błasika.

  315. Czy to nie „dobra zmiana” reprezentowana przez wceministra MON usiłowała pozbawić Laska doktoratu? Wysłała nawet do WAT odpowiedni wniosek, ale ten został przytomnie odrzucony.

  316. Taieri
    18 kwietnia o godz. 12:13

    Rozdrabniasz i to głupio. Na niczym się nie trzeba w samolocie znać, kiedy jest mgła. Kierownik wycieczki – prezydent państwa!!!!!! – nie wie, co to mgła???!!! To on odpowiada, jako głównodowodzący za bezpieczeństwo. Tu trzeba drzeć mordy na cały kraj, że przez prezydenta zostało popełnione MORDERSTWO! Tak jak darł mordę w sejmie jego brat. Polska jest krajem olewaczy prawa. To od nas jest powiedzenie, że prawo jest po to, żeby je omijać. Tacy jak Ty dłubacze rozwadniają odpowiedzialność. Prezydent ma być najbardziej odpowiedzialnym człowiekiem w kraju. Więc kiedy lecąc nie pierwszy raz samolotem widzi mgłę za oknem, nie wie, co robić – jest nieodpowiedzialnym durniem, bęcwałem, szkodnikiem. W efekcie – mordercą. Prezydent państwa nie jest zwykłym pasażerem samolotu nie mającym nic do gadania. Prezydent w dzikiej Polsce, wchodząc do samolotu, ma jeszcze 500 lat mówić dowódcy samolotu, a nie jakiemuś Błasiakowi, że ma prowadzić samolot tak, jakby w nim nie było żadnej władzy, żadnego prezydenta. „Tu bogiem jest pan” – tak ma powiedzieć dowódcy samolotu prezydent na „dzień dobry”. Tacy jak Ty, rozwadniając odpowiedzialność, przyczyniają się do debat, z który nie wynikają – jak pokazuje praktyka – żadne nauki.

  317. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 12:10

    Nie jest nawet prezydentem. Jest osobą zatrudniona na etacie.
    ——————–
    Też nie. Prezydent nie zawiera umowy o pracę a więc nie jest zatrudniony. „Prezydent” również nie. Chociaż ten ostatni jest na etacie. Złodzieja Tlenu…

  318. Taieri
    18 kwietnia o godz. 12:26

    Ze jak?
    Ze co?

    A co ma „przemysl offshore” wspolnego z dowodzeniem i zwiazana z dowodzeniem odpowiedzialnoscia za bezpieczenstwo?

    Ze dwa lata temu przytaczalem tu na blogu cytat o tym jak jest regulowana odpowiedzialnosc na pokladzie samolotu. Prawo nie zostawia cienia watpliwosci, co do tego, kto odpowiada za bezpieczenstwo i ze jest to KAPITAN jednostki latajacej.

    Moze sie kurtuazyjnie zapytac, jesli jest na to czas, ale nie musi byc poslusznym odpowiedzi.

    pozdrowka
    ~l.

  319. Taieri
    18 kwietnia o godz. 12:30

    Przepraszam, Taieri, że mnie ponosi, ale mówię jako martynarz i doświadczony rybak morski, który bywał na morzu w różnych warunkach. Jest we mnie od czasu szkoły pewna dyscyplina polegająca na zaufaniu do stojącego nade mną, jako bardziej doświadczonego. Choć i takim się zdarzają błędy. Ale Polska ma się uczyć cywilizacji, rozumienia sensu hierachii i jej przestrzegania OD POCZĄTKU. Jesteśmy dzikusami.

  320. wbocek
    18 kwietnia o godz. 12:37

    Rozdrabniasz i to głupio. Na niczym się nie trzeba w samolocie znać, kiedy jest mgła. Kierownik wycieczki – prezydent państwa!!!!!! – nie wie, co to mgła???!!!
    ————————-

    Nie ma potrzeby się unosić.

    Tak jak napisałem wcześniej, latam bardzo często jako pasażer. Kiedyś zdarzyło się, że „wisieliśmy” nad lotniskiem w Ch. przez ponad godzinę. Po czym pilot stwierdził, że spróbuje wylądować. I wylądował chociaż pasa prawie nie było widać (lotnisko miało system ILS2). Ani przez chwilę nie przyszła mi do głowy myśl o tym, żeby wątpić w jego umiejętności.

    Więc kiedy lecąc nie pierwszy raz samolotem widzi mgłę za oknem, nie wie, co robić – jest nieodpowiedzialnym durniem, bęcwałem, szkodnikiem.
    ——————-

    Nie. Jest wyłącznie pasażerem. Nie jest od tego by wiedzieć co robić.

  321. Taieri
    18 kwietnia o godz. 12:30

    Oczywiście, nad wszystkimi w samolocie i na statku stoi kapitan.

  322. wbocek
    18 kwietnia o godz. 12:43

    Żaden problem. Nie obrażam się, bo wiem dlaczego Cię ponosi.
    Sam spędziłem ponad 40 lat na morzu. To tak, dla wyjaśnienia…

  323. Taieri
    18 kwietnia o godz. 12:45

    Rozróżniaj, kiedy mówimy o sztywnych zasadach wypracowanych na mnogich ofiarach wypadków i kiedy rozmawiamy o Polsce. W Polsce jest od setek lat ustrój poddańczy, niewolniczy, jego mać, szlachecki. Każdy wyżej stojący może zgnoić i zmarnować życie niżej stojącemu – jak to zrobił na przykład z policjantem z zemsty znany biskup. Nie patrz na papierki z przepisami, które obowiązują w cywlizowanym kraju, lecz na zwyczaje w kraju dzikim, jakim jest Polska.

  324. Taieri
    18 kwietnia o godz. 12:47

    Uo bratku! Zawodowo? To ja od razu szapka bach.

  325. wbocek
    18 kwietnia o godz. 12:53
    ———————-

    Zawodowo. Od sierpnia 1974 roku do lutego roku bieżącego. W tej chwili zastanawiam się nad ym czy ma to się stać stanem permanentnym:)

  326. Juz sie mialem zajac czyms ciekawszym, ale ciekawsze okazalo sie ciekawsze niz sie spodziewalem.

    W „Superstacji” ankieta z pytankiem:

    „Czy dalbys kase na pomnik Lecha Kaczynskiego?”

    i dwie mozliwosci do wyboru TAK i NIE…

    Klikam w NIE i pokazuje sie wynik dotychczasowy, czyli NIE 54%, a TAK 46%…

    ************

    Umeczona jest nie tylko zmeczona, ale wrecz zameczona, zeby facecikowi, ktory 10 Kwietnia 2010 mial niecale 10% poparcia, po 8 latach dawac piec razy wecej na pomnik. I to nie glosow poparcia, ale dawac pieniadze … sie deklaruja.

    pozdrowka
    ~l.

  327. wbocek
    18 kwietnia o godz. 12:52

    Rozróżniaj, kiedy mówimy o sztywnych zasadach wypracowanych na mnogich ofiarach wypadków i kiedy rozmawiamy o Polsce.
    ——————–
    Zdaję sobie z tego sprawę. Jednak czasem trzeba mieć po prostu przysłowiowe jaja. Protasiukowi ich zabrakło. Co gorsza zabrakło ich również Błasikowi…

  328. Przeczytałem raport techniczny podkomisji smoleńskiej.
    Wrażenia z lektury piorunujące. Krętactwa, wymyślanie faktów, projekcje wymyślonych faktów wstecz (metoda wehikułu czasu opisana przez lewego), całkowite pomijanie procedury badań przyczyn katastrofy opisanej w zaleceniach ICAO oraz aby było śmieszniej, powoływanie się przy tym na międzynarodowe przepisy, itd.

    Oto perełka ze wstępu do raportu technicznego:

    „Niniejszy dokument zbiera i przedstawia istotne fakty, informacje i okoliczności, które nie zostały wzięte pod uwagę w raportach Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego w Rosji (raport MAK) i komisji KBWLLP (raport Millera). Ustalenia Komisji Millera okazały się w świetle przeprowadzonych badan nieprawdziwe, błędnie wskazując przyczyny katastrofy i powtarzające niezgodne z prawdą ustalenia komisji MAK. Tym samym raport Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod przewodnictwem Jerzego Millera z dnia 29 lipca 2011 roku w sprawie Katastrofy Smoleńskiej jest nieważny i niniejszym zostaje anulowany.”

    Raport techniczny podkomisji smoleńskiej nazwany jest ”dokumentem”, przy czym w raporcie tym najrzetelniej „udokumentowane” są kłamstwa.

    Zwraca uwagę śmieszność formuły unieważnienia, jej amatorstwo prawnicze („tym samym raport Milera jest nieważny i niniejszym zostaje anulowany”). Pleonazm.
    Po prostu. Raport techniczny (techniczny!) unieważnia raport państwowej komisji pod przewodnictwem Millera, a przy okazji „unieważnia” raport MAK jako że raport Millera został „przepisany” z raportu MAK.

    Raport Millera został „unieważniony”, czyli przestał istnieć poprzez wypowiedzenie (napisanie) w „raporcie technicznym” kilku insynuacji, sloganów-zaklęć typu raport MAK, to kłamstwa, raport Millera powtarza te kłamstwa, itd.

    Śmieszne? Owszem. Dlaczego takie śmieszności głoszone są jak najpoważniej, oficjalnie przez członków państwowej komisji?
    Pzdr, TJ

  329. Taieri
    18 kwietnia o godz. 13:01

    Kurde, przestaję z Tobą gadać, tylko będę czapkował. Ja wprawdzie sie w wodzie urodziłem i nigdy z niej na dobre nie wyszedłem, ale to miłość, nie zawód, a zawód to do kupy jakie 12 lat nie jednym ciągiem: rzeki, jeziora, morza najdłużej, bo prawie 10 lat. I teraz lecę na wodę, na mego dwumasztowca z trzema żaglami. Okręt się nazywa „kajak”, ale chodziłbym i na belce na oklep, gdyby niczego innego nie było. Bo dawno temu na Mazurach robiłem sobie tratwy z sitowia i też chodziłem. Lete. Cześć i uważanie!

  330. lonefather
    18 kwietnia o godz. 13:04

    Umeczona jest nie tylko zmeczona, ale wrecz zameczona, zeby facecikowi, ktory 10 Kwietnia 2010 mial niecale 10% poparcia, po 8 latach dawac piec razy wecej na pomnik. I to nie glosow poparcia, ale dawac pieniadze … sie deklaruja.
    ——————–
    Bardzo pragmatycznie potraktował sprawę upamietnienia ś.p. Prezydenta i Profesora magistrat miasta Górowo Iławeckie. W miejskim parku owego ślicznego miasteczka znajdował się głaz-pomnik poświęcony posterunkowemu, czy przodownikowi Policji Państwowej zamordowanemu gdzieś na wschód od Naszej Ojczyzny. Pod inskrypcją z nazwiskiem posterunkowego wyryto dodatkową, z nazwiskiem poległego prezydenta. Nie wiem tylko czym sobie zasłużył na to ów nieszczęsny policjant…

  331. lonefather
    18 kwietnia o godz. 13:04
    W „Superstacji” ankieta z pytankiem:
    „Czy dalbys kase na pomnik Lecha Kaczynskiego?”
    i dwie mozliwosci do wyboru TAK i NIE…

    Klikam w NIE i pokazuje sie wynik dotychczasowy, czyli NIE 54%, a TAK 46%…
    Umeczona jest nie tylko zmeczona, ale wrecz zameczona, zeby facecikowi, ktory 10 Kwietnia 2010 mial niecale 10% poparcia, po 8 latach dawac piec razy wecej na pomnik.

    Mój komentarz
    Lonefather, martyrologia w Umęczonej jest w wyższej cenie niż pragmatyzm i prawda.
    Gdyby to się zmieniło znaczniej (a powolutku się zmienia), Umęczona przestałaby być Umęczoną z żołnierzami wyklętymi, opresjami, prześladowaniami naszych, bohaterstwem przegrywających, itd.
    Pzdr, TJ

  332. wbocek
    18 kwietnia o godz. 13:12

    Cała przyjemność po mojej stronie:)

  333. lonefather
    18 kwietnia o godz. 12:37

    Ze jak?
    Ze co?

    A co ma „przemysl offshore” wspolnego z dowodzeniem i zwiazana z dowodzeniem odpowiedzialnoscia za bezpieczenstwo?
    ——————–

    Bardzo wiele. Przypuszczam, że nawet więcej niż lotnictwo. Ale o tym może przy innej okazji…

  334. tejot
    18 kwietnia o godz. 13:12

    Bo najwyrazniej to sa „czlonki” a nie czlonkowie.

    pozdrowka
    ~l.

  335. Taieri
    18 kwietnia o godz. 13:27

    Niestety juz 18 cm fala powoduje u mnie womitowanie, skad u mnie awersja do bujania morskiego.

    Uwielbiam „onshore” i sobie popatrzec. Ale stajac twardo na ladzie, choc czsto latam, to nie bujam w oblokach.

    Dlatego prosto czytam i prosto rozumiem… Dowodzi KAPITAN jednoosobowo i jednoosobowo ponosi odpowiedzialnosc.

    Jasno, prosto i zrozumiale.

    DLatego zadam Tobie pytanie podstawowe:

    Czy powyzsze rozumiesz i sie zgadzasz?
    A jesli rozumiesz i sie zgadzasz, to dlaczego tu na blogu robisz, czyli wypisujesz to co wypisujesz?

    Sie zapytalem, bo sie mi Twoje deklaracje, ze rozumiesz, nie zgadzaja sie z tym roztrzasaniem i rozdzielaniem…

    Sie to ze soba zwyczajnie na logike nie skleja. Nie pasuje deklaracja do tego co robisz.

    ~l.

  336. Polskie sukinsyństwo:

    „Wczoraj w imieniu zaniepokojonych mieszkańców wraz z radnym #PiS Michal Grzeslo wręczyliśmy Wójt Gminy #Lesznowola petycję z prośbą o cofnięcie zgody na najem sali dla Platforma Obywatelska Lesznowola na organizację spotkania z Maciejem Laskiem, byłym przewodniczącym Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Intencją organizatorów spotkania z pewnością nie było poznanie faktów na temat Katastrofy Smoleńskiej, lecz przeniesienie na nasz grunt lokalny gry politycznej na tym bolesnym dla zdecydowanej większości Polaków wydarzeniu. Okolicznością szczególnie bolesną był fakt, że spotkanie miało się odbyć w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła w Starej Iwicznej, którego proboszcz ks. Andrzej Kwaśnik był jedną z Ofiar Katastrofy. Bardzo dziękujemy Pani Wójt Marii Batyckiej-Wąsik za zrozumienie dla naszej wrażliwości oraz wykazanie szacunku dla pamięci o Ofiarach Tragedii, a w związku z tym uwzględnienie postulatu wynikającego z petycji”.

    W ten sposób PiS blokuje spotkania z Laskiem o Smoleńsku.

  337. Niech będzie pochwalony!

    Odnośnie wczorajszego bo tradycyjnie mam zaległości i jestem około południa.

    Dialog wiary-religii z rozumem- nauką to jakiś fikołek religiantów. Nie ma czegoś takiego! Każdy przyzwoity rozumowiec powinien unikać rozmów na wiadome tematy z religiantami bo są bezowocne, religiant jest w ewolucji światopoglądowo- umysłowej o poziom niżej i są elementy rzeczywistości, których nie pojmie, bo wykraczają poza jego sztywne ramki, w których jest zamknięty.

  338. Ten przyzwoity było zbędne.

  339. Taieri
    18 kwietnia o godz. 12:37

    Oczywiście że nie, to takie podkreślenie dystansu między mniemanością rzeczonego co do siebie a realnościa jego.., no właśnie, czego?

  340. Żorż Ponimirski
    18 kwietnia o godz. 14:00

    Żorżyku, no jak to nie?! A ksiądz doktor habilitowany to co? A ksiądz profesor od tego i owego – hę?
    Albo taki Święty Ojciec Święty co oznajmia: w ewolucji coś jest. I co? Sama nauka.

  341. Aż mi smaku narobiłeś na przeczytanie tych bałwaństw. Podasz linka?
    Cymes: „niniejszym się unieważnia” !

  342. lonefather
    18 kwietnia o godz. 13:37
    ——————–

    Długo by było opowiadać. Tak się składa, że zdarzało mi się bywać w sytuacjach analogicznych do tej w jakiej znalazł się Protasiuk. Co prawda nie byłem kapitanem (byłem starszym mechanikiem), ale z tytułu pełnionej funkcji byłem bardzo blisko podejmowania decyzji.

    A więc opiszę pokrótce jedną z moich „przygód”. W grudniu 2008 roku pracowałem na pewnym statku AHTS przy budowie rurociągu podmorskiego Black Tip w zatoce Joseph Bonaparte w północnej Australii. Statek wspierał inny statek, „układacz rur” Castoro Otto. Mniej więcej we wtorek przyszło ostrzeżenie o potencjalnym cyklonie, który formował się nieco na połnoc od nas na morzu Timor. Po przedystkutowaniu sytuacji z kapitanem poradziłem mu by zgłosił klientowi iż nie jest dobrym pomysłem by nasz statek stał się w razie potrzeby „leading tow vessel” na okoliczność stanu silników napędowych, które nie rozwijały pełnej mocy. Ze starosci i innych przyczyn. Kapitan powiadomił klienta, co ów oczywiście zignorował. Tak jak zignorował ostrzeżenie sztormowe. Cyklon Billy nadszedł w piątek jako system kategorii wówczas 3. A my na okoliczność kaprysu klienta nadal mieliśmy na pokładzie jedną z kotwic (statek układający rurociąg jest ustawiany przy pomocy kotwic – w tym przypadku było ich 12, które przenosi się z miejsca na miejsce w miarę postępu prac, praktycznie cały czas). Na „układaczu rur” było około 400 osób, głównie załogi „nie-morskiej” i gdy przyszedł cyklon zaczęła sie panika. My nie mogliśmy podać im holu z uwagi na warunki pogodowe. „You can’t leave us here all alone” usłyszeliśmy przez radio. Wtedy już jeden z naszych sterów poszedł się paść… W końcu, żeby nie przedłużać tej historii, udało się jakoś stamtąd wykaraskać. I im i nam. I się zaczęło…najpierw zarzucono nam, że odmówiliśmy wykonywania obowiązków wynikających z ustaleń kontraktowych. Gdy to nie zadziałało przyszły inne zarzuty. Końcem końców klient zmusił mojego pracodawcę by zdegradował kapitana. I tak się stało, chociaż nadal płacono mu tak jak poprzednio, został przeniesiony do Afryki Zachodniej jako I oficer i już nigdy potem nie awansował. Mimo tego, że nie był niczemu winien i robił wszystko co nakazuje Księga. Również kapitan układacza rur został ukarany, tym razem słusznie, bo to on zachował się nieprofesjonalnie. Zwolniono go z pracy, co oznaczało przymusową emeryturę. W tym przypadku nikt nie zginął ale sporo osób na Castoro Otto pozatykało kibelki…
    PS: Ewentualnie Billy wzmocnił się do kategorii 4.

    Inny wypadek w którym brałem pewien udział to wybuch na Montara Oil Field. Całkowitemu zniszczeniu uległa wtedy platforma West Atlas, przy której staliśmy w momencie wybuchu. Na szczęście nikt nie zginął, udało się ewakuować 69 osób, ale wyciek ropy opanowany został dopiero po kilku miesiącach. A później zaczęło się cięcie tego co zostało z West Atlas na mniejsze kawałki…

    I wiele jeszcze innych przypadków. Pożary, poważne awarie, przesunięcia ładunków. Chyba tylko topić się nie było mi dane. I niech tak pozostanie…

  343. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 14:18

    Z Lolkiem na czele to oszuści i złodzieje, bo każdy oszust to złodziej. 😉

  344. lonefather
    18 kwietnia o godz. 13:37
    A jesli rozumiesz i sie zgadzasz, to dlaczego tu na blogu robisz, czyli wypisujesz to co wypisujesz?
    ————————–
    Piszę to co uważam za stosowne. „Smoleńsk” i wnioski z niego wypływające…takie jakie ja wyciągam. Nie ma obowiązku się z nimi zgadzać. Ani też ich czytać. A jeśli uważasz, że robię coś niewłaściwego możesz oczywiście zgłosić to moderatorowi.

  345. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 14:16
    Taieri
    18 kwietnia o godz. 12:37

    Oczywiście że nie, to takie podkreślenie dystansu między mniemanością rzeczonego co do siebie a realnościa jego.., no właśnie, czego?
    ———————

    Równoległego Świata?…

  346. Taieri
    18 kwietnia o godz. 14:26

    Gdybym uwazal, ze robisz cos niewlasciwego, to bym sobie nie zawracal glowy pisaniem do Ciebie, tylko npisalbym wprost co o Tobie mysle. Jak to juz kilkukrotnie mi sie zdazylo. Napisalbym o tym wprost i bez owijania w bawelne poprawnosci.

    Opisana przez Ciebie story o okolicznosciach przyrodniczo dowodczych w obliczu Billy’ego, jako zywo przypomina Twoje rozwazania, z tym ze roznica jest taka, ze morsko dowodcza czesc opisujesz jako starcie „mariakow” z urzedniczo/prawna ekwilibrystyka wlascicieli, a wypadek samolotowy z 10/04/2010, na odwrot.

    Ty sam tego nie widzisz?

    pozdrowka
    ~l.

  347. lonefather
    18 kwietnia o godz. 13:37
    Dlatego prosto czytam i prosto rozumiem… Dowodzi KAPITAN jednoosobowo i jednoosobowo ponosi odpowiedzialnosc.
    ——————-
    Pomału zaczyna mnie to nudzić, ale powyższe stwierdzenie wymaga pewnego wyjasnienia. Nie ma czegoś takiego jak „jednosobowo dowodzi”. Jest natomiast proces podejmowania decyzji. W czasach dzisiejszych oparty niestety głownie na procedurach zawartych w SMS. Nie ma też „jednoosobowej odpowiedzialności”. Gdy przysłowiowe wpadnie do wentylatora szukać zaczynamy kozła ofiarnego. Czasem bywa nim kapitan…

  348. @Taieri 18 kwietnia o godz. 14:21

    Tylko czy kapitan jednostki pływającej jest dokładnym odpowiednikiem pierwszego pilota (czy jak to się tam nazywa) w samolocie? O ile dobrze rozumiem, zakładasz, że pilot powinien się skonsultować z pasażerem z tego względu, że na morzu kapitan powinien się skonsultować z armatorem. Mankamenty takiego rozumowania są oczywiste.

    A przepisy lotnicze są całkiem jasne: sterile cockpit. O lądowaniu decyduje pilot na podstawie zezwolenia kontrolera lotu (kontroler w Smoleńsku dał tylko warunkowe zezwolenie, czego pilot nie zrozumiał – bo nie znał rosyjskiego). A zatem w świetle przepisów winien jest pilot.

  349. @Taieri 18 kwietnia o godz. 14:47
    Litości! SMS to system działający na statkach. A nie w lotnictwie.

  350. lonefather
    18 kwietnia o godz. 14:45
    Opisana przez Ciebie story o okolicznosciach przyrodniczo dowodczych w obliczu Billy’ego, jako zywo przypomina Twoje rozwazania, z tym ze roznica jest taka, ze morsko dowodcza czesc opisujesz jako starcie „mariakow” z urzedniczo/prawna ekwilibrystyka wlascicieli,
    ——————————-
    Dlatego nie chciałem wgłebiać się w temat, ponieważ bardzo trudno wytłumaczyć jego niuanse osobom niezorientowanym.
    „Klient” nie oznacza tu „właściciela”. Termin ten oznaczać może np. platformę, która obsługujemy względnie „układacz rur” tak jak w opisanym przez mnie przypadku. Jak w takich sytuacjach wyglądają zależności służbowe? Otóż, na każdym z powyższych (platforma itd) nie ma jednolitego „łańcucha zarządzania”. Wygląda to tak, że np. w przypadku tak platformy, jak „układacza rur”, które oficjalnie mają nawiasem mówiąc status statku jest tam, ograniczając się do głownych postaci dramatu, nie tylko kapitan (na platformie znany jako barge-master) ale jeszcze OIM (czyli offshore installation manager), client rep (czyli przedstawiciel firmy czarterującej platformę, statek wiertniczy, „układacz rur” itd. itp.) i superintendent. Decyzje podejmowane są zasadniczo zespołowo pomiędzy tymi czterema jegomościami. Kto jest zatem capo di tutti capi? To zależy od okoliczności. Na platformie, w czasie gdy stoi w miejscu (na kotwicach albo na „nogach”) najważniejszy jest OIM, gdy sie owa porusza (np. podczas holowania) jest nim barge-master, chociaż OIM w szczególnych wypadkach może zmienić decyzje poprzedniego. Na statkach konstrukcyjnych (jak układacz rur) zależności są podobne tyle, że jeszcze bardziej „kolektywne”.
    Jeszcze ciekawiej jest na FPSO, czyli statkach używanych do przechowywania, produkcji i przetwarzania ropy lub gazu. Większość czasu spędzają one „na kotwicy” (chociaż nie jest to klasyczna kotwica, użyłem takiego określenia dla uproszczenia), wtedy „dowódcą” jest OIM, chociaż decyzje są podejmowane zespołowo. Jest na nich również kapitan, który podczas postoju ma status technika (sic!), a kapitanem staje się dopiero wtedy, gdy FPSO musi opuścić miejsce cumowania, np. gdy potrzeba uniknąć huraganu. Itd. itp…
    Takie dziwne struktury są także obecne na dużych statkach pasażerskich. Kapitan jest na nich w zasadzie dekoracją, której głownym zajęciem jest robienia armatorowi odpowiedniego PR. Tradycyjne funkcje kapitana wykonuje natomiast w praktyce tzw. staff-captain wspomagany przez rozmaitych naciskaczy guzików zwanych niegdyś oficerami pokładowymi.
    We wszystkich opisanych przypadkach rola kapitana, pomimo zapisów w SMS, jest mocno ograniczana przez tzw. micromanagement ze strony pracowników umieszczonych w biurze armatora. Czym zatem zajmuje się na codzień kapitan statku morskiego? Głownie odpowiadaniem na kretyńskie maile w ilościach wręcz astronomicznych i układaniem różnych papiórków. W porządku chronologicznym oczywiście i naturalnie aby nie dostać kopa w d… od jednego z niezliczonych audytorów, których to audytorów istnienia potrzeby zrozumieć się nie podejmuję. „Tradycyjnym” kapitanem staje się dopiero wtedy gdy co piżnie…
    Wszystko to opisałem w bardzo wielkim skrócie, albowiem inaczej wyszła by z tego książka, a ja talentów pisarskich nie posiadam…

  351. Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 14:49
    O ile dobrze rozumiem, zakładasz, że pilot powinien się skonsultować z pasażerem z tego względu, że na morzu kapitan powinien się skonsultować z armatorem. Mankamenty takiego rozumowania są oczywiste.
    —————–
    Hm…nie jestem pewien, czy w moim rozumowaniu występują mankamenty. Albowiem, w przypadku Tupolewa 154M to właśnie Pasażer był efektywnie „armatorem” samolotu.

  352. Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 14:51

    Litości! SMS to system działający na statkach. A nie w lotnictwie.
    ———————–

    Nie ma litości. SMS-y zaczęły pojawiać się na statkach od 1998 roku. W lotnictwie pierwsze SMS-y pojawiły się znacznie wcześniej bo już w latach 1980-tych. A od mniej więcej 1995 stały się powszechne. Obecnie są obowiązkowe.

    PS: na kolei też są:)

  353. Taieri
    18 kwietnia o godz. 14:47

    No to mamy o jeden wiecej punkt wspolny, bo i mnie nudzi to walkowanie, dawno juz rozwalkowanego.

    Niemniej jesli wolisz od strony odpowiedzialnosci, to prosze bardzo.

    Formalnie to prezydent jako zwierzchnik sil zbrojnych byl najwazniejsza osoba na pokladzie i choc nie byl bezposrednim dowodca kpt. Protasiuka, tak jak i gen. Blasik nim nie byl, to obaj mieli nad nim przewage, czy to stopnia wojskowego, czy funkcji.

    Z tym, ze zaden z nich nie ponosil najmniejszej odpowiedzialnosci.

    Zadnej odpowiedzialnosci, zeby doprecyzowac…

    Jak dla mnie to ostatecznie wyjasnia kwestie.

    Dowodca jest ten, na kim spoczywa odpowiedzialnosc.

    Nie wiem, czy kpt. Protasiuk od urodzenia mial „gietki” kregoslup, czy tez okolicznosci go w gietkosci „wycwiczyly”, bo to nie ma w koncu wiekszego znaczenia. Znaczenie za to maja skutki, ktore przynosi stawianie za sterami czlowieka nieodpowiedzialnego, bo nie posiadajacego zdolnosci do wziecia na siebie odpowiedzialnosci …

    Reszte wyzej wyjasnilem, wiec na tym koncze swoj udzial w roztrzasaniu.

    pozdrowka
    ~l.

  354. Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 14:49
    A zatem w świetle przepisów winien jest pilot.
    ———————-
    Jeśli już to piloci. Po to wymyślono Crew Resource Management żeby nie mogło być, że winny jest „pilot”.

    Ale nie o winie tutaj mowa, tylko o podejmowaniu decyzji w sytuacjach nadzwyczajnych. I od tego zacząłem ten aspekt dyskusji. A dokładniej od roli Andrzeja Błasika, który jako dowódca sił powietrznych odegrał w tej nieszczęsnej historii bardzo ważną rolę. Nie dając Protasiukowi wsparcia. Jako dowódca i jako dojrzały człowiek…

  355. @Taieri 18 kwietnia o godz. 15:46
    Raczej chyba nie piloci, tylko pilot – ale mniejsza o większość!
    Co do Błasika – nie powinien w ogóle być w kokpicie ani wtrącać się do pilotowania samolotu.
    Tak to wygląda w świetle przepisów lotniczych. Z kolei odpowiedzialność moralna (czyli kto przyczynił się do katastrofy) to inna kwestia i można o tym dyskutować do upadłego. Co blogowisko zresztą czyni – bez ustanku 🙂
    Witaj w klubie.

  356. P.S. Nie chodzi o to, że pasażer był w pewnym sensie „armatorem” samolotu – bo tego przecież nie kwestionuję. Chodzi o to, że jednostka pływająca nie jest dokładnym odpowiednikiem samolotu – i nie można zakładać, że przepisy w obu wypadkach są identyczne.

  357. lonefather
    18 kwietnia o godz. 15:41
    ————————

    W zasadzie się zgadzamy we wszystkim chociaż nieco różnie to wyrażamy:)

    Wyzwania dnia przerosły Protasiuka w sytuacji w jakiej się wtedy znalazł. Nigdy tego nie kwestionowałem. Mimo tego wcale nie musiało sie to skończyć tak jak się skończyło. Dlatego zacząłem rozważać rolę Błasika. Mocno, moim zdaniem niechlubną. Formalne aspekty tego co być powinno nic tak naprawdę nie wnoszą. Natomiast nieformalne wnoszą bardzo wiele by zrozumieć co naprawdę się stał. I dlaczego.
    Mogę zrozumieć (chociaż niekoniecznie zaakceptować) to że młody kapitan obawiał się „postawić” prezydentowi – w wymiarze psychologicznym to wszak żaden ewenement, także i „dowódcy” rządowych samolotów są tylko ludźmi. Nie mogę natomiast zrozumieć tego, że „postawić się” nie potrafił generał, dowódca wojsk lotniczych, człowiek dojrzały i posiadający kwalifikacje i doświadczenie lotnicze i, pewien zakres wyobraźni. Chyba, że…był tylko zwykłą wydmuszką w generalskim mundurze.

    A teraz czas na przerwę. Od Smoleńsków i innych takich…:)

  358. Z kolei absurdalność uwarunkowań w Umęczonej (czy raczej w PiS-iej Umęczonej) polega na tym, że pilot Protasiuk w praktyce nie miał nic do powiedzenia. Nie pozwolono mu podjąć decyzji, do której zresztą nie był psychicznie zdolny – bo go podobno zablokowało i zgłupiał, przestając nawet reagować na bodźce – w dodatku nie miał odpowiedniego przeszkolenia. Ale lonefather ma rację – w świetle przepisów winien jest pilot. Po prostu.

  359. Ja kiedys dalem tu nowe tlumaczenie tego jednego z Tarsu do Sasiadki w Koryncie. Czas mialem bo do Londka udawalem na wezwanie corki. Dwie godziny w samolocie plus 2 powrot, tez samolotem. W Koryncie trzy miesiace mieszkalem. Chcialem dac komentarze Julka do Galijskiej Wojny, bo o wojnie bylo, ale corka mnie nie wezwala. Czasu nie mialem. Te komentarze byly do @vandermerwe co mu zona plakala lzami na „demokracje”, „rownosc” i inne przyjemnosci. Tam bylo jak Zachod takie dobra exportuje az zony placza w krajach importu. Ten Julek C. to komentarze napisal o Saab JAS, CarlGustav karabinie granatnikowym i armacie Bofors miedzy innymi. Te zabawki niedaleko mnie produkuja do dzis. Znam ludzi co export robia. Jak bulki z maslem ida miedzy Gallow. Saudy i Iranczycy, Burmanczycy, Indianie i Pakistanie. Sie pukaja, niektorzy proxy. Nawet jeden Gall, Rampedosa, chce nowa wersje od tego co Zuma zakupil, tez Gall. Amunicyje kupuja kontenerami, na lwyby, update. Ten Zuma to chyba obawial Pingwinow czy Namibijczykow, bo tyle „demokracji” kupil. A w tym Kaschmirze to pukaja „demokratycznie”o szaliki kaschmirowe. Bo lubia. Ja linki dac chcialem producentow, tylko zwatpilem. Bo zony placza i czasu nie stalo.

    Zon mialem trzy plus dwie sambo plus jedna särbo aktualna plus kandydatek pare (Elena aktualna), to moge wypowiedziec. Zapytac retorycznie o zony moge. W jakim celu zwiazac z kobieta placzliwa? W jakim celu? Nie lepiej kobieta co liznela komentarze Julka w orginale? Kobieta inteligentna, oczytana, nie placzliwa?

    Pozniej juz polecialo o stalinie o leninie o jednej porno plus o Ziemiach z Odzysku. To mnie znudzilo ze szczetem. Zaczem o jajach Blasika. A gdzie zdanie Blasikowej, kompetencja?

    I tak doszedlem do ostatniego zebrania. Mieszane towarzystwo bylo. Ja rzecz zasadnicza przygotowana mialem. Inni tez. Same smutki. To…

    Jak mnie ze studiow wyrzucili „nadwislanscy”. Edward, Edward, Edward… To zalapalem na wtryskarki. Zanim znad Wisly mnie usuneli. Na tych wtryskarkach to najwazniejszy byl druciany wieszak. Jak granulat na detal poczety byl zaczal, to zagietym drutem ciagnelo do skrzyneczki detali gotowych. To ja historie Misiewiczowej (Gadek) opowiedzialem bo ona tez z wtryskarkami ma robote. Wieszak rekomenduje. A pozniej ciurkiem dalem historie Terlikowskich. Jak dziury w prezerwatywie robili. Dla chlodzenia. Ciala co ocieraja wydzielaja cieplo. Dla chlodzenia dziury wycinali. Ja to wszystko z powazna mina opowiadalem, ilustracje z sieci. Ale posypalem. Jak o tych Terlikowskich to opowiedzialem tez o rybkach co w buzi nosza i zabkach co na grzbiecie. Terlikowska, co mysli, w piec szesc dni toto powstalo, nie zna tej opowiesci. Musi dziury w prezerwatywach nozyczkami ciac. Tobermory nie bylo coby mnie te lacinskie rybki, zabki podpowiedzial. U Julka nie ma. To sie zorientowali na zebraniu. Co ja o katolicyzmie nadaje w kontexcie muslimow. Jakby wspolczesniejsi. Niektorzy nogami tupali, jedna do toalety wyjsc musiala, bo chyba cieknac zaczela. Smiech sie zrobil, z korytarza zaczeli zagladac. Inni swoje opowiadania z zycia wziete nadali. Wniosek z zebrania zostal, data nastepnego + nieboszczyk Gustav Waza dobry krol byl, popedzil takie towarzystwo pare setek lat temu.

    Szanowni, Wy mnie jakas dobra historyjke dajcie katolicka. Wspolczesnosc religijna. Zadnych cytatow. Szanowni, ja za miesiac znow zebranie. Co ja opowiadal bede, jak nuda zapanuje?

    Seleuk pzdr

  360. Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 15:54

    Co do Błasika – nie powinien w ogóle być w kokpicie ani wtrącać się do pilotowania samolotu.
    —————–

    Oczywiście, że nie powinien. Powinien był natomiast wytłumaczyć prezydentowi to czego nie wytłumaczył. I na tym właśnie polega jego wina.

    Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 15:59

    Chodzi o to, że jednostka pływająca nie jest dokładnym odpowiednikiem samolotu – i nie można zakładać, że przepisy w obu wypadkach są identyczne.
    ——————

    Nie porównuję przepisów, chociaż podobieństw w nich więcej niż różnic. Porównuję sposób i proces podejmowania decyzji. Są bardzo podobne. Włącznie ze wszystkimi ograniczeniami. Przypadek Tupolewa jest o tyle interesujący, że osoba która miała największy, choć nieformalny wpływ na to jaką decyzję ostatecznie podjęli piloci była pod ręką.

  361. @Taieri 18 kwietnia o godz. 15:25
    Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 14:49
    O ile dobrze rozumiem, zakładasz, że pilot powinien się skonsultować z pasażerem z tego względu, że na morzu kapitan powinien się skonsultować z armatorem. Mankamenty takiego rozumowania są oczywiste.
    —————–
    Hm…nie jestem pewien, czy w moim rozumowaniu występują mankamenty. Albowiem, w przypadku Tupolewa 154M to właśnie Pasażer był efektywnie „armatorem” samolotu.

    Nie zrozumiałeś, bo nie o to chodzi. Nie chodzi o to, kto jest odpowiednikiem armatora. Chodzi o to, że przepisy dla jednostek pływających nie muszą koniecznie obowiązywać w samolocie. Nie ma podstaw do zakładania, że są te same. I to jest mankament twojego rozumowania.

  362. @wbocek

    Słusznie Waść prawisz o Polsce.
    Problem zaczął być poważny od nastania Wałęsy jako prezydenta.
    Jak napisałem w powyższym wstępniaku:
    „Mądrość przypisał do posady
    Moralność zasię do sutanny.”
    Jeżeli kiedyś było choć trochę inaczej, to teraz już zupełnie nie jest. W kk wystarczy chrzest i kilka spowiedzi, by być ostoją moralności, niezależnie od gwałtów, kradzieży, nawoływania do nienawiści, itd. A że kk w Polsce rządzi oznacza, że KAŻDY (kogo kk namaści) może pełnić dowolną funkcję państwową (stąd pęd do nacjonalizacji), bo mądrość spływa na kandydata z chwilą jej objęcia. Tym samym niepotrzebne są studia, kursy itd. One wręcz przeszkadzają.
    Podejrzewam, że pomysłem Kaczyńskiego było szefowanie i bezwzględne wymaganie profesjonalizmu od podwładnych. Wyszło jak zwykle, czyli liczba potencjalnych kandydatów na intratne posady jest (jak zwykle) tak duża, że obsadzać trzeba wice-wice-wice. Jeżełi niżej są nawet jacyś specjaliści, to komunikacja z nimi nie istnieje – każde polecenie po przejściu kilku „mądrych” traci wszelki sens.

    Kiedyś było tak w wojskowym szkoleniu studentów, przez które przejść musiałem. Postanowiłem sobie nie strzelać i nie zdać żadnego egzaminu. Okazało się to w sumie banalnie proste głównie przez przysłowiową „mądrość” wojskowych.
    Na samym początku szkolenia wymyślono egzaminy z regulaminów. Pozwoliłem sobie nie wiedzieć nawet jakie są ich rodzaje i przygotowałem sie na najgorsze. Rozpoczynają się egzaminy, a tu na salę wchodzi (regulaminowo) dowódca naszej kompanii i ogłasza, iż z egzaminu zwolnieni są (z ocena 5) dowódca plutonu i szef rady kompanii. Załapałem się (z oceną 4) jako wice szef.
    Wniosek: Zwalniali z egzaminu tych, którzy mieli dowodzić i decydować! Nie dziwota, że w PRL/*RP jest jak jest.

  363. Taieri
    18 kwietnia o godz. 16:09

    No, Błasik nie powinien i go nie było! Wy tu sobie o Błasiku w kokpicie, a on zabawiał tego co „decyzji jeszcze nie ma” i popijał ładnie koniaczek, by się przygotować do komunii świętej w Katyniu i bardzo to przeżywał, że pielgrzymka, komunia i te sprawy. Bardzo ładnie o swoim Błasiku opowiadała pani Błasikowa.
    Nie było, i szlus!

  364. Qba
    18 kwietnia o godz. 16:14

    „Mądrość przypisał do posady
    Moralność zasię do sutanny.”

    Dobrze to przedstawiasz z tymi wice-wice-wice, w pewnym momencie mu to się jednak skończyć. bo ktoś coś musi umieć i się znać. Chociaż to tak teoretycznie mówię, bo w spółkach skarbu państwa co mają monopol albo półmonopol i to mało potrzebne. Taka poczta, weźmy, która już jest trup od dawna, ale nic nie szkodzi.
    Moralność, w zasadzie, jest z sutanny, a tak konkretnie, to z majtek. Co się poznaje po arcybiskupie – nomen omen – Wesołowskim i całej reszcie. Albo takim ładnym arcybiskupie, co bym go wymienił, ale się troszkę wstydzę, co w kobietach czarnego strajku widzi „nienawistne spojrzenia”. Albo takiego jednego, ale innego, co 17 lat w Rwandzie balował i szabli nie wyjmował, i nic. No i po reszcie.

  365. Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 16:10

    Chodzi o to, że przepisy dla jednostek pływających nie muszą koniecznie obowiązywać w samolocie.
    ———————–

    A więc jeszcze raz. Nie chodzi o konkretne przepisy.

    Chodzi o to, że lot ów był faktycznie lotem prywatnym. Ważny Pasażer zarządził dokąd chce polecieć. Lądowanie w miejscu przeznaczenia okazało się niemożliwe. Obsługa samolotu powinna była zatem wyjaśnić Pasażerowi dlaczego i poprosić o rozwiązanie alternatywne. Jeśli Pasażer był uważany za Jednostkę Trudną i Skomplikowaną należało to zrobić poniekąd w rękawiczkach. Aksamitnych acz z metalową podszewką. Najlepiej z kolcami. Też metalowymi.

    Nie wiemy jak wszystko się odbywało detalicznie w rzeczywistości. Zakładamy, że w pewnym momencie w kabinie pilotów pojawił się Generał. Po to aby zorientować się co sie dzieje. Zakładamy również, że Generał jako doświadczony pilot (bo tylko tacy zostają generałami) zorientował się w mig w sytuacji i udał się do Pasażera aby i ten mógł sie w sytuacji zorientować. Obowiązkiem Generała było w tym momencie poinformowanie Pasażera o tym, że lądowanie nie jest możliwe. I rozważenie wraz z Pasażerem wspomnianych powyżej rozwiązań alternatywnych. Dlaczego akurat Generał? Dlatego, że Pilot nie miał na to czasu. Dlatego, że Generałowi lepiej wychodziły rozmowy z Pasażerem; był wszak poniekąd Jego ulubieńcem. Poza tym lepiej się prezentował w mundurze. Co więc zrobił Generał? Nie wiemy. Nie wiemy również tego jak na wiadomość o warunkach pogodowych zareagował Pasażer. Jak by nie było ani jeden ani drugi nie powiedział Pilotowi: Pilocie, wieź nas do Malborka. Albo w jakieś inne słoneczne miejsce. A skoro tak, to co zrobił Pilot? Dał…hmmm, ciała?!…

  366. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 16:26

    No, Błasik nie powinien i go nie było! Wy tu sobie o Błasiku w kokpicie, a on zabawiał tego co „decyzji jeszcze nie ma” i popijał ładnie koniaczek
    ——————-

    To Ohydna Kalumnia, którą wielokrotnie zdementowała Pani Generałowa Błasikowa. A poza tym generałowie nie pijają koniaku. Przynajmniej Generał Głódź, co to miał wszystkich innych generałow pod sobą koniaku nie pijał. Nawet radzieckiego, choć tańszy…

  367. @Taieri
    18 kwietnia o godz. 16:44

    Aj, aj! Gdybyż to było takie proste?!
    W Smoleńsku mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy w samolocie wojskowym (czy mógł być to lot prywatny?) leciała (m.in.) załoga z kapitanem statku powietrznego (pierwszym po Bogu według przepisów), dowódcą sił powietrznych, a tym samym zwierzchnikiem kapitana oraz dowódcą sił zbrojnych (prezydentem), a tym samym zwierzchnikiem dowódcy sił powietrznych. Tak się złożyło, że zwierzchnik prezydenta pozostał w domu z kotem. Jeżeli zatem kapitan statku powietrznego nie był w stanie podjąć decyzji o nielądowaniu i scedował ją na Boga, ale drogą służbową, czyli na swego bezpośredniego zwierzchnika, to ten oczywiście zwrócił się po decyzję do swego zwierzchnika, czyli prezydenta, a ten zatelefonował do swego zwierzchnika z kotem. Chciałbym tu zwrócić Twoją uwagę na fakt, iż samolot (nawet rosyjski) jest znacznie szybszy od statku (nawet amerykańskiego), zatem czasu na podjęcie decyzji z zachowaniem powyższej drogi służbowej, raczej nie było.
    Wniosek: Bum. Bum. Bum. I tak będzie dalej. Nalej.

  368. Taieri
    18 kwietnia o godz. 16:00

    Cytat:
    Nie mogę natomiast zrozumieć tego, że „postawić się” nie potrafił generał, dowódca wojsk lotniczych, człowiek dojrzały i posiadający kwalifikacje i doświadczenie lotnicze i, pewien zakres wyobraźni. Chyba, że…był tylko zwykłą wydmuszką w generalskim mundurze.

    Zdales relacje z tego, czego „nie mozesz zrozumiec”, to OK.

    Smiesznie sie robi, ze sam sobie dopowiadasz i „wyjasniasz nie rozumiane” …. Co podkreslilem boldujac.

    Odsluzylem swoje w armii. Mialem dwuch dowodcow. Jeden to byl „czlonek” PZPRa i byl „czlonek” w ogolnosci. Drugi tez byl w PZPR i przy okazji, jak to sie mowi, byl „kawal chuja”, ale mial u „wojska” posluch z poszanowania wynikajacy. Za tego drugiego poszedlbym w ogien czyli wykonal mozliwie dokladnie kazdy rozkaz, a pierwszego bym olal na wszelkie mozliwe sposoby. Bo ten drugi byl dowodca i dowodzil wojskiem swoim, czyli batalionem. A ten pierwszy byl tylko partyjnym „czlonkiem” doslownie i niczym wiecej nie byl, wlazil „wojsku” w cztery litery na wszelkie mozliwe sposoby, ale nikt go nie szanowal.

    prezydent Lech Kaczynski, tez mial dwuch pilotow… nieposlusznego i krnabrnego, ktorego wymienil na poslusznego.

    Calkiem mozliwe, ze krnabrny uratowal mu zycie, a co najmniej go nie narazil. Posluszny, go zabil i przy okazji siebie i na dokladke 94 innych ludzi.

    Czy ten pierwszy faktycznie byl krnabrny i nieposluszny?

    W/g mnie NIE.

    W/g mnie byl zwyczajnie swiadom swojej odpowiedzialnosci, zarowno jako pilot, jak i Kapitan statku, za bezpieczenstwo swoich pasazerow, nawet wbrew ich woli.

    pozdrowka
    ~l.

  369. @
    Żądam równouprawnienia płci.
    Skoro są kebaby, to muszą być również kedziady.

  370. Taieri
    18 kwietnia o godz. 16:44
    Cala egzegeze mozna uproscic bez wdawania sie w to czy Blasik mogl ocenic sytuacje i wplynac na Pasazera ? Otoz nie mogl bo razem z Pasazerem byli po paru malpkach i bylo im tak wesolo, ze wszelkie obawy nie docieraly do nich w takim nastroju. No bo wez sam, jak sie urabiesz, to w d.pie masz jakies przepisy drogowe, nie straszne ci pociagi, jest ci wesolo. Bo kiedys jak po gruntowych polach jezdzily zydowskie i chlopskie furmanki to taka zadnemu Pasazerowi ani Generalowi krzywdy zrobic nie mogla.
    Wiec uwazam, ze przyczyna calej katastrofy jest postep techniczny, bo gdyby Pasazer z Generalem jechali do Smolenska kuligiem, to nawet jakby wypili beczke malpek, to byloby fajnie, przyjemnie. Ale wtedy Ruscy nie mogliby zastawic na nich zasadzki z tym swoim wehikulem czasu. ? Nawet jakby uszkodzili sanie czy wozy, to katastrofa nie bylaby tak spektakularna; pare sincow, moze Gosiewski mialby zlamana noge i nigdy nie powstalaby podkomisja pana Antoniego.
    Ps
    Dam przyklad niekombatybilijnosci naszych pôczciwych rodakow z technicznym postepem
    Jechalem przed laty pospiesznym Warszawa-Krakow. Gdzies kolo Radomia pociag gwaltownie hamowal. Kiedy stanal, ludzie zaczeli wychodzic, ja tez, zeby zobaczyc przyczyne. Otoz z jarmarku wracalo furmanka dwoch zabzdryngolonych mieszkancow kieleczyczyzny (obecnie to Mazowsze) Zdali sie calkowicie na rozum koni, ktore wiedza jak trafic do stajni, wiec sie pospali. Konie przeciagajac przez tory furmanke zauwazyly jakies smakowite kepki trawy albo cos, wiec zatrzymaly sie aby sobie troche tej trawny skubnac. Konie byly juz za torami, zas furmanka na torach. Kiedy pociag w pelnym biegu walnal w furmanke, pekll dyszel i wszystko co laczylo woz zkonmi. Furmanka razem z uspionymi pasazerami zostala zmielona pod kolami parowozu. Widok byl jak w jakims Smolensku, wymieszane ludzkie mieso z kawalkami drewna , owiniete w zakrwawione kozuchy. Bylo to surrealistyczne, bo konie jakby nic dalej skubaly trawe.

  371. Lewy
    18 kwietnia o godz. 17:18

    To opowiadanie jest kompatybylne z jednym co czytalem w National Geographic dawno. Rzad kangurow, zbudowal asfaltowe drogi, maszty dla komorek i dal komorki. Nowa Papua Gwinea, Kangury maja powiernictwo. Dawniej bogacz mial dwie, trzy suszone glowy. Tam-tam komunikowal. Teraz na mopedach jezdza, komunikujac komorkami. Zwiekszyli efektywnosc polowania na glowy. Wbrew pozorom, delikwent z komorka ma mniejsze szanse. Tam-tam slyszal, komorki nie. Bogacze teraz po dwadziescia glow suszonych. Taka jest cena postepu. National Geographic.

    pzdr Seleuk

  372. Lewy
    18 kwietnia o godz. 17:18

    Troche sie musze zmuszac, zeby uwierzyc, ze po „odcieciu” wozu konie dalej cokolwiek skubaly zamiast uciekac ile im tylko stajnia sil w nogach dala, ale story ladna. Zwlaszcza fragment o mielonym miesku wraz z wozem…

    pozdrowka
    ~l.

  373. @Qba 18 kwietnia o godz. 17:12

    A poza tym nie należy mówić „woman” tylko „wperson”.
    To ostatnie to, niestety, nie jest żart. Wymuszanie „równouprawnienia płci” przybiera niekiedy interesujące formy.

  374. Sorry, woperson rzecz jasna.
    Dla mnie to brzmi obrazliwie!

  375. seleuk|os|
    18 kwietnia o godz. 16:05

    Szanowni, Wy mnie jakas dobra historyjke dajcie katolicka. Wspolczesnosc religijna.

    Polska w awangardzie ujawniania prawdy o kosciele katolickim.

    Ujawnianie polega na tym, ze coraz wyrazniej widac zza gledzenia o „religii zycia”, ze sie wszystko obraca wokolo smierci. Zaczawszy od bajecznych fortun kamieniarzy od nagrobkow zwanych potocznie „pomnikami”, poprzez umajenie plastykowym kwieciem/smieciem wspomnianych pomnikow, a na lunach nocnych od smierdzieli zwanych lampkami, konczac.

    Historyjka o ktora prosisz jest krociutka i leci mniej wiecej tak:

    Wielebny z parafii w Rogowie odprawia msze. Msza jest niedzielna, ale dwoje dzieci ma byc chrzczonych. Przybywa parafian, co powinno wielebnego natchnac optmizmem i jakos tam sie odzwieciedlic w kazaniu wyglaszanym. Nie znalazlo sie, bo kazanie sie obracalo wokolo odkrycia jakiego dokonal wielebny w ostatnim tygodniu, gdy dokonywal wpisow zgonow w ksiedze parafialnej. Odkryl byl wielebny fakt, ze ma na swoim cmentarzu wiecej wiernych zmarlych, niz ma ich zywych w parafii…

    Mi sie wiecej nie chce o tym wspominac, ale jak bedziesz musial, to bez trudu dospiewasz sobie wiecej, wychodzac od tego co wyzej wspomnialem.

    pozdrowka
    ~l.

  376. @Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 18:12
    Jeden z komentarzy jest świetny, pozwolę sobie zacytować:
    „Spotkanie odwołano ‚miało się bowiem odbyć w sąsiedztwie kościoła w Starej Iwicznej’. A w jak dużej odległości od kościoła można już mówić prawdę?”
    No comments.

  377. Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 14:49

    „kontroler w Smoleńsku dał tylko warunkowe zezwolenie, czego pilot nie zrozumiał – bo nie znał rosyjskiego.”

    To warunkowe zezwolenie – ‚posadka dopolnitielno’ – zostalo wydane wtedy gdy zaloga nie zareagowala na wiadomosc o braku warunkow do ladowania i walila na calego do Przeznaczenia. Na wtrety o lotnisku zapasowym tez nie odpowiadano z pokladu.

    Kiedy kontroler widzi, ze samolot zdecydowanie zmierza do lotniska i do ladowiska, dowodca kontrolerow nie ma mozliwosci zatrzymania tego procesu. To wtedy padla ta niby komenda ‚posadka dopolnitielno’.

    Te niby „warunkowosc” wymuszonego ladowania to dowodca Krasnokudski mogl byl sobie o kant. Powiedziec jednak tak musial gdyz taka jest procedura, gdy samolot wyraźnie zmierza desperacko do ladowania. To jest zawarte w przepisach miedzynarodowych. Pisal o tym szeroko Artymowicz. Jak rowniez o klopotach jezykowych pilotow.

    PS Pierwszy samolot, jak-40, tez na chama zmierzal do ladowania pomimo ostrzezen z „wiezy”. Jemu sie jednak udalo. I to byl najwiekszy problem..

  378. Lewy – 17:18

    Zeby twoja historia nie byla tak rozbrajajaca, to bym na konfabulacje ja skazal i rzal. Razem z pasacymi sie konmi

  379. Qba
    18 kwietnia o godz. 17:12

    „@ Żądam równouprawnienia płci. Skoro są kebaby, to muszą być również kedziady.”

    Niepelne to rownouprawnienie. Domagam sie kechlopow.

    Baba i chlop. Ewentualnie una i jo. Tradycyjne katolickie malzenstwo.

    Keuna i kejo zatem jeszcze

  380. Jesli jednak ktos chce zeby baba oznaczala babcie to wtedy przekraczamy wschodnia granice. I odpowiednikiem kebaby musi byc keдід. No dobrze, kedid

  381. @ Taieri
    18 kwietnia o godz. 15:33

    W lotnictwie pierwsze SMS-y pojawiły się znacznie wcześniej bo już w latach 1980-tych. A od mniej więcej 1995 stały się powszechne. Obecnie są obowiązkowe.

    Nie wiem, o jakim lotnictwie piszesz.
    „SMS (ang. Short Message Service) – usługa przesyłania krótkich wiadomości tekstowych (esemesów) w cyfrowych sieciach telefonii komórkowej.”
    Telefony komórkowe nie są dozwolone nawet w lotnictwie cywilnym!
    Każdy samolot wyposażony jest dziś w radiostację (kilka), przez którą pilot komunikuje się z wieżą. Wszelkie inne systemy bazujące na emisji elektromagnetycznej stanowią zakłócenie, są więc zabronione.

    Ale może masz na myśli drzwi od stodoły, na których latają w Wolsce.

  382. taieri – 16:44

    „co zrobił Pilot? Dał…hmmm, ciała”

    Ciał raczej. W sumie 96 sztuk. Powieszon wiec on za to niniejszym jest. Choc zawinil Cygan Pasazer

    W klasyfikacji prawnej, byl to mord zbiorowy. W obcych jezykach – mass murder.

    Po naszemu mord zbiorowy brzmi troche delikatniej niz masowy. Wszystko po to by zamiast posmiertnego powieszenia Cygana, uczynic go Swietym Przenajswietszym. Co sie na naszych oczach dzieje.

    Jak sie jednak przyjrzymy, i zastanowimy, to mord zbiorowy w przypadku Smolenska jest bardziej oskarzycielski niz mord masowy. Chodzi o to, ze ‚zbioru’ ofiar tego mordu dokonali tacy dwaj.

    Blizniacy jacy tacy decydowali o liscie pasazerow wiezionych na stracenie. Zbiorowy mord for sure zatem to byl. Jeden z blizniakow sie uchronil, tchorzliwie. Czy stanie kiedys przed sadem?

  383. W sprawie tzw. SMS-ow

    Czy tam nie jest tak, ze ktos czegos nie doczytal jesli o ten mylny skrot chodzi i teraz pieprzy?

  384. Media zaczynają dzisiaj dostrzegać, że w Syrii chlorowano co najwyżej wodę w basenie. Lewe i prawe na tym blogu jednak nie poddają się i wpadły wspólnie na dowód z porównania Putina do cara Iwana sprzed pół tysiąca lat. To ja może przypomnę, że w 21 wieku jako wzorzec kulturowy lekturą obowiązkową dziatwy szkolnej stało się trzytomowe dzieło wiekopomne gdzie:
    Tom1: Pale. Droga wyjazdowa z obstawiona rzędem słupów z nabitymi na pale niczym słupy telegraficzne. Jeszcze żywi. A kiedy „pacholę” nie wytrzymało nerwowo i skróciło męki, bardzo się bało kary za okazanie słabości. Pamiętajcie dzieci w szkole,. No i to obcinanie trzech głów jednym machnięciem. Nieważne czyich, ważne, że trzech.
    Tom2: Powieszenie w stodole na haku ze związanymi z tyłu rękami, zatkanie ust i przypalanie boku pochodnią aż się tłuszcz zaczął wytapiać. Dla ojczyzny. A stodół ci przecież dostatek.
    Tom3: Rozebranie do półnaga od dołu, przywiązanie konia do nóg postronkami i naciąganie na palik. A Basieńka miała ubaw. Z naciągania czy oglądania rozbierania? A gdzie było jeszcze rozrywanie końmi kiedy jeden koń ciągnął w lewo a drugi w prawo?

    To z kogo i czego ten Putin ma brać przykład: ze średniowiecza czy z nauk 21 wieku? A Rzeczypospolite są takie jakie młodzieży wychowanie.

  385. Taki dobry w sumie, perspektywicznie dla naszego kraju tekścik – przepowiednia znanej coby nie było przed II WŚ postaci:

    „Była już druga w nocy, gdy odprowadziłem mojego gościa do jego pokoju – brzmi relacja z końca sierpnia 1939 roku o Ossowieckim, spisana przez Juliusza T. Dybowskiego.

    -W bibliotece usiedliśmy na chwilę i zapaliliśmy cygara. Stefan puścił kilka kłębów dymu, nagle zasłonił oczy ręką, ale spostrzegłem, że lecą mu po twarzy łzy.
    -Mistrzu, co się stało, na Boga – spytałem.
    Ossowiecki blady i spięty spojrzał mi w oczy. -Nieszczęście.
    Jesteśmy w przededniu wojny i już dzielą nas od niej tylko dni.
    -Przecież Pan mówił nam przed chwilą co innego.
    -A co miałem powiedzieć? -Odparł inżynier.
    -Był u mnie pół roku temu marszałek Rydz-Śmigły i powiedziałem mu dokładnie to samo, co powiedziałem marszałkowi Piłsudskiemu w 1934 roku, kiedy podpisywaliśmy z Niemcami traktat o nieagresji. Jeden i drugi wziął ode mnie przyrzeczenie, że nikomu o tym publicznie nie powiem.

    -Jak daleko dojdą Niemcy?
    -Cała Polska zajęta, gruzy, krew i mord! Idą dalej, w głąb Rosji, daleko, daleko.
    -Do Uralu?
    -Ossowiecki zastanowił się przez chwilę. -Do Kaukazu.
    Państwa osi przegrają wojnę, Niemcy i Japonia będą okupowane, Włochy wyzwolone.
    Zwycięzcy: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Rosja spotkają się na konferencji i ustalą nowy ład w Europie.

    -A co z Polską?
    -Będzie Polska!
    Ale za jaką cenę… Najpierw będą nią władali komuniści, a potem – szubrawcy i świnie.
    Na koniec powstanie jeszcze większa niż teraz.
    Tego ani ja, ani Ty nie doczekamy, dopiero wnukowie. Warto jednak wiedzieć, że tak się stanie.”

    Czyżby to miało być jeszcze naszym udziałem?
    Wiara ponoć góry przenosi …ale jedynie w snach.

  386. Orteq
    18 kwietnia o godz. 20:44

    Można by jeszcze, w imię ojca i syna, dodać: tebabo, tedziadu.

  387. @wbocek
    18 kwietnia o godz. 22:33
    A pikantny to by był spieprzajdziadu

  388. @pastucha
    18 kwietnia o godz. 22:37

    Pyszne!

  389. Taieri
    18 kwietnia o godz. 16:44

    Kebaba Namargineska ze swoim parciem do komentowania nawet bez rozumienia materii, w tym wypadku – roli dowodzącego bez względu na to, gdzie dowodzi – czy na morzu, czy w powietrzu, czy w górach, czy pod wodą, czy w autobusie, czy w dżungli – nie byłaby sobą, gdyby nie skomentowała choćby najgłupiej jak można. Ale licho z nią.

    Taieri, mówiłem, że ze słów domniemanego Kazany wiadomo, że kierownik wycieczki był już poinformowany o sytuacji, ale nie ma jeszcze jego decyzji. Tak się nadawał do roli kierownika gówniarz, który wiedząc o złych warunkach, ZASTANAWIAŁ SIĘ nad decyzją. Co znaczy zastanawianie się? Ano to, że w tej konkretnej sytuacji bezpieczeństwo 96-ciu – czyli w powietrzu ŻYCIE – nie było dla niego ABSOLUTNYM PRIORYTETEM! Życie powierzonych jego kierownictwu ludzi nie było dla gówniarza AUTOMATYCZNYM priorytetem! Co pokazał już wcześniej w Gruzji. Jego rzeczywisty kaliber ujawniło wówczas jego retoryczne – czyli smarkate, gówniarskie, podwórkowe, prostacko ambicjonalne pytanie do zbuntowanego pilota, pytanie dyletanta do fachowca (nie pamiętam dokładnie treści), czy wie, kim jest on, Lech Kaczyński. Idiotyczne polskie „Pan wiesz, kto ja jestem?!”. Od dnia katastrofy smoleńskiej nie miałem cienia wątpliwości, że dla mnie jest mordercą.

  390. Na deser coś z chińszczyzny.
    https://wiadomosci.onet.pl/swiat/chiny-koscioly-dozwolone-od-lat-18/xl6174h
    Chińczyki trzymają się mocno. Popieram.

  391. Vera
    18 kwietnia o godz. 21:59

    O, tu jest coś miłego na temat:

    https://www.youtube.com/watch?v=lSXwG-901yU

  392. wbocek – 23:16

    Tylko prawdziwie wielcy ludzie – wielcy rozumem i odpowiedzialnoscia, nie wzrostem – beda o innych mysleli, skazujac samych siebie na smierc. Ci mniejsi jedno wiedza

    – Ja jestem najwazniejszy ze wszystkich i ja siebie narazam na smierc dla Sprawy. Coz tam oznacza zycie pozostalych 95 osob w porownaniu z moja smiercia.

    Wiec on byl, owszem, morderca. Ale siebie samego glownie. A to sie chyba nazywa samobojca

  393. wbocek
    18 kwietnia o godz. 23:16

    Otóż to! A mógł się u Kwaśniewskiego skonsultować: panie Kwaśniewski, synu Stalina, czy ja mam się bardzo długo zastanawiać, czy trochę mniej?

  394. wbocek – 23:16

    „gówniarz, który wiedząc o złych warunkach, ZASTANAWIAŁ SIĘ nad decyzją.”

    Gowniarz sie zastanawial gdyz Wosztyl, wiedzac o zlych warunkach, sie nie zastanawial. On poszedl na chama i jalos wyladowal z tej pi.dzie mgielnej godzine wczesniej. Jemu sie udalo.

    Gowniarz nie nadajacy sie na kierownika tez liczyl na to, ze mu sie uda. A wtedy Protasiuk nie mial juz zadnego wyjscia. Przepraszam za powtarzanie sie

  395. @Tanaka
    18 kwietnia o godz. 23:28
    Przecież to ruska stacja telewizyjna udajaca amerykańską. Lewacy, komuniści, putinowcy i w ogóle zaraza.

  396. Pulkownik Krasnokudski po wymuszonym przez Wosztyla wyladowaniu, mial powiedziec ‚molodziec’. Dlaczego go nie zbesztal? Przeciez nawet polscy przelozeni tego debesciaka jakos go tam probowali pozniej karac za zlamanie procedur.

    Rzecz w tym, iz tylko udane ladowanie jaka-40 moglo wciagnac w pulapke mgielna tu-154. Zmierzajacego do skasowania pojednania po-katynskiego Putin-Tusk. Ze Macierewicz nic o tym nie mowi w swoich raportach, dziw nad dziwy. Jemu wybuchy buch buch wciaz w czerepie sie beltaja.

    Plk Krasnokudski zostal awansowany na gienierala zaraz po Smolensku. Za prawidlowe wykonanie zadania o miedzynarodowej wadze.

  397. „ruska stacja telewizyjna udajaca amerykańską. Lewacy, komuniści, putinowcy i w ogóle zaraza.”

    Czyli, lies, damned lies and OAN.

    Brakuje tylko statistics ofiar ataku chemicznego

  398. Orteq
    18 kwietnia o godz. 23:42

    Wszelkie szczegółowe kalkulacje i wróżenia nie mają znaczenia, kiedy nie istnieje nieprzekraczalny rygor, jak mówił pilot samolotu namber uan w USA – że u nich prezydent na pokładzie samolotu jest takim jak inni pasażerem, więc pilot nie wie, co to stres z powodu jakiejś fiszki na pokładzie – choćby niezrównoważonej. A my ósmy rok pieprzymy o psychicznym stanie biednego Protasiuka z powodu kurdupla na pokładzie i nic nie słychać, co zrobiono, żeby fachowcy odpowiedzialni za bezpieczeństwo przewożonych osób nie byli POD ŻADNĄ PRESJĄ i trzymali się przepisów, a nie presji. Gówno zrobiono – co pokazały przeboje z lotem Szydło z Londynu, wypadki samochodowe Dudy, Szydło, Macierewicza, parę innych z fiszkami. Tak im dopomóż – przewożonym – kuwa, Bóg.

  399. Ewa-Joanna
    18 kwietnia o godz. 23:59

    Tak jest, ta hamerykańska stacja TV to ruskie trolle.
    No tak, trochę sobie pożartowaliśmy, teraz przejdźmy do rzeczy ciekawszych: Putin ma agenta. Nie, nie Skripala, bo tego już otruł papryczką chili w proszku, ale znacznie lepszego: brytyjskiego admirała. Najprawdziwszego! Ma mundur, białą czapkę, więc od razu wiadomo, że admirał. A że się sfocił z królową i dostał od niej medale, to już, nawet bez pytania Putina wiemy, że ruski agent.

    https://www.youtube.com/watch?v=foj29LIXpy4

    https://www.youtube.com/watch?v=sSQ0IKjeLJw

    Ładne?

  400. Pieprzona polska szlachta w gumofilcach.

  401. Nasi w akcji OAN. Lewandowski

    OAN has become a reliably sympathetic voice of the administration’s goals and actions. Trump’s former campaign manager, Corey Lewandowski, has a deal to appear regularly on the channel. The network’s White House reporter, Trey Yingst, has become an administration favorite who was called on at the daily news briefings 27 times in Trump’s first 100 days in office. On Friday, OAN won a seat in the White House briefing room, albeit in the back row and shared with the BBC.

    Dobrze chociaz, ze siedza z BBC. A nie ze Sputnik News

  402. Ta OAN

    One America News is an obscure TV channel struggling to emerge from the cellar of the cable ratings, but it is nonetheless one of President Trump’s favorite media outlets. It’s not hard to see why: On One America newscasts, the Trump administration is a juggernaut of progress, a shining success with a daily drumbeat of achievements.

    One America — a tiny father-and-sons operation that often delivers four times as many stories per hour as its competitors — promises “straight news, no opinion,” promoting itself as the antidote to the Big Three cable news networks’ focus on punditry and the one big story of the moment.

    No i jest bingo w sprawie:

    One America’s owner, Robert Herring Sr., a millionaire who made his money printing circuit boards, has directed his channel to push Trump’s candidacy, scuttle stories about police shootings, encourage antiabortion stories, minimize coverage of Russian aggression

    ‚Mininimalizowac sprawozdania z rosyjskiej agresjii.’ To dlatego E-J napisala co uwidziala:
    – Lewacy, komuniści, putinowcy i w ogóle zaraza.

  403. OAN is Robert Herring’s way to hobnob with political figures and maybe have some political influence. This is one man’s hobby.

    Hobby jednego faceta, o nazwisku Sledz, wywierania wplywu na polityke . On juz dotarl na ten blog. Nastepne osiagniecia beda gdzie? Na bogach Senyszyn? Urbana? Czy wrecz Szostkiewicza?

  404. wbocek – 0:16

    „nic nie słychać, co zrobiono, żeby fachowcy odpowiedzialni za bezpieczeństwo przewożonych osób nie byli POD ŻADNĄ PRESJĄ i trzymali się przepisów, a nie presji. Gówno zrobiono ”

    A co zrobiono w sprawie trzymania sie przepisow w innych sprawach? Zmieniono przepisy! O Trybunach ja mowie.

    Bo te drobiazgi smolenskie to rzeczywiscie irunda

  405. Noo, moze o Trybunalach roznych. Czy innych przedmiotow Ziobrowych

  406. @Qba Qrteq

    The safety management system (SMS) is an organized system planned and implemented by the shipping companies to ensure safety of the ship and marine environment. … All commercial vessels are required to establish safe ship management procedures. SMS forms one of the important parts of the ISM code
    Ale ten system dotyczy statkow, nie samolotow.

    A na zdrowy rozum biorac, procedury nie moga byc identyczne. No bo inne realia itd.

  407. wbocek
    18 kwietnia o godz. 23:16
    Taieri
    18 kwietnia o godz. 16:44
    Kebaba Namargineska ze swoim parciem do komentowania nawet bez rozumienia materii, w tym wypadku – roli dowodzącego bez względu na to, gdzie dowodzi – czy na morzu, czy w powietrzu, czy w górach, czy pod wodą, czy w autobusie, czy w dżungli – nie byłaby sobą, gdyby nie skomentowała choćby najgłupiej jak można. Ale licho z nią.

    Pombocku, nie po raz pierwszy komentujesz jak zwyczajny cham. Fakt że Taieri spędził, jak twierdzi, wiele lat na morzu, nie oznacza, że jest ekspertem od lotnictwa. A ty nie myślisz.

  408. Dlaczego właściwie są tolerowane bezmyślne i chamskie komentarze pombocka?

  409. Czy staremu, narwanemu durniowi należą się specjalne względy
    tylko dlatego, że dureń jest stary i narwany? Kwestia otwarta.

  410. Na marginesie – 2:05, 2:14, 2:16, 2:25

    Ja bym sie az tak nie wQrbial na starego i narwanego, ktory po wodzie chodzi. Przed nim tylko Peter Sellers to potrafil. Bo ten od w imie ojca i syna nie dostarczyl zadnych dowodow na Jego chodzenie po stawie. Czy innym morzu nazarenskim.

    Nasz chodzik wodowy tutaj olewa szczegoly i marzy o ogolach. A te rzeczywiscie moga byc troche do siebie podobne jesli chodzi o role dowodzącego bez względu na to, gdzie dowodzi. Czy na morzu, czy w powietrzu, czy w górach, czy pod wodą, czy w autobusie, czy w dżungli. O blogu nie wspominawszy.

    Daj staremu zyc. Poki zyje

  411. Jeszcze o systemach wspomagania nawigacji. Do wpisu @Na marginesie o SMS 19 kwietnia o godz. 2:05. Daje mapke do systemu AIS (Automatic Identification System). AIS, SMS wspolpracuja ze soba. AIS jest tez obowiazkowy. Dla komercyjnego ruchu. Dla niekomercyjnego tylko niektore obszary. Co mnie osobiscie klopot sprawilo. Anglicy wprowadzili obowiazek dla wszystkich na Kanale Angielskim (niektorzy nazywaja Lamanchie). To znaczy, na Western Approaches (Morze Celtyckie) nie mozna odemnie bez AIS nawet moim WooHoo2.

    Ta mapke mozecie zumowac (nie ten Zuma od Gallow), mozecie przesunac na dowolny obszar, mozecie refresh (odnowic?). Statki, (samoloty tez) ida na duzo obszarach praktycznie rzadkiem w odleglosci wzrokowej. Rowna szybkosc. W Istambule widzialem w czasie objazdu Bosfor, Zloty Rog woda (pare godzin), caly czas trzy sztuki do ladowania (3) w powietrzu. Widzialnosc byla ca 20 Mm.

    O systemach latwo znalezc. Tu mapka AIS:
    https://www.marinetraffic.com/en/ais/home/centerx:-7.1/centery:48.3/zoom:7

    pzdr Seleuk

  412. @Orteq 19 kwietnia o godz. 3:15

    No tylko że powodziechodzący, poza wszystkim innym, zupełnie nie zrozumial o co chodzi. Talieri nie podkreślał roli dowodzącego (kapitana) tylko procedury, w tym przypadku procedurę koniecznej konsultacji z armatorem, argumentując że LechKa był w tym przypadku odpowiednikiem armatora. Robił to w kontrze do lonefathera, który twierdził, że ostateczną odpowiedzialność za katastrofę prezydenckiego samolotu ponosi pilot. Według Talieri pilot „musiał” skonsultować się z LechemKa, a to dlatego, że LechKa był w tym przypadku odpowiednikiem armatora, a procedura jest ta sama.

    Inaczej mówiąc, cały wywód wbocka (który usiłuje przypodobać się Talieri) wcale nie popiera tezy Talieri (który dowodził, że należy pytać o zdanie armatora), tylko tezę lonefathera – że odpowiedzialny jest pilot i tylko on.

    Ja w tym sporze poparłam lonefathera, stwierdzając rzecz oczywistą: że procedury obowiązujące na statku (typu: konieczność konsultacji z armatorem) niekoniecznie mają zastosowania w lotnictwie. O lądowaniu decyduje pilot w porozumieniu z naziemną obsługą lotniska. Do kokpitu nikt postronny nie powinien mieć dostępu.

    W kategoriach katastrof lotniczych ostatecznym powodem rozbicia tutki był błąd pilota (a nie, na przykład, awaria samolotu). Do tego dochodzi skandaliczne naruszenie procedur, a moralna odpowiedzialność rozkłada się na wiele osób.

    Podsumowując: rzeczony jest za głupi, żeby wyłowić istotę sporu i poszczekuje akurat na mnie, bo wpadłam mu pod bieżnik. Beznadzieja.

  413. Poza tym o systemach „wspomagania/likwidacji” glupoty. Do wpisu Na marginesie rowniez. Calkiem popieram. Jak z tutkami choc nie wiem.

    Na obszarze Lewantu, Jonskiego, Adriatyku, MPolnocne (cale) statek musi miec ubezpieczenie od odpowiedzialnosci. Do 60milionow euro (standart). Premia za to, do zaplacenia jest ok 2000 euro za pol roku. Najtansza oferta, od tow Pantenius, specjalisci. Bardzo dokladne okreslenie obszaru zeglugi. Bez takiego ubezpieczenia nie mozna wejsc do komercyjnego portu, mariny. Rowna zarekwirowaniu statku. Plus certyfikat miedzynarodowy do prowadzenia jachtu. Szczegolnie Holendrzy i Wlosi sa bezwzgledni. Do Wenecji bez tego nie mozna wejsc i Wyspach Fryzyjskich. Mozna busem czy taxi.

    Jak jest z Tutkami nie znam, pewnie cos kolo tego, likwidacja glupoty.

    Pzdr Seleuk

  414. Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 2:14

    Zostawmy Bogu najwyższemu oceny, kto notorycznie imputuje, wtrąca się ze swoim nierozumieniem, i kto jest większym, a kto mniejszym chamem.

  415. Na marginesie – 3:41

    Zostawie temat waszych obyczajowych przepychanek z wbockiem. Do merytoryki wroce dla odmiany

    „O lądowaniu decyduje pilot w porozumieniu z naziemną obsługą lotniska. Do kokpitu nikt postronny nie powinien mieć dostępu.”

    Jest to bardzo sluszna teoria. I ona nawet czasem jest praktykowana. Ale nie u nasz!

    Bo u nasz to masz wydarzajaca sie katastrofe CASA, ktora byla wynikiem tego samego debesciactwa polskiego. No wiesz, tego co to na wrotach od stodoly. Tam blagania byly o nawrot rozumu po takiej tragedii. I co z tych blagan wyniklo? Smolensk, ot co. Czyli dalej to samo olewanie procedur.

    Material generalski odpowiedzialny za taki stan rzeczy byl podobny, oraz obecny, na pokladach obu samolotow rozstrzaskanych przez kretynow. Gdyby ci najwyzsi ranga kretyni nie mieli dostepu do organizowania swoich lotow, oni by do dzisiaj zyli. Bez zadnej dla nikogo korzysci odnoszonych z tego ich usranego zycia. Ale by zyli.

    Najwazniejsze zas byloby to, ze nie zginelyby zupelnie niewinne niczemu osoby. Jak stewardess. Ich naprawde szkoda.

    Czy ktos przez moment mial jakies watpliwosci, iz gen Blasik, usluzny Glownemu Pasazerowi jak swiezo poglaskany kundel – Glowny Pasazer go awansowal tuz przed nalotem na blota smolenskie – nie pakowalby sie do kokpitu ze wzgledu na jakies tam procedury jakiegos tam niby braku dostepu?

    Realia, Ladies and Gentlemen, realia please. My o proceduralnosci w Polsce mowimy. I nie w jakichs normalnych krajach

  416. Orteq
    19 kwietnia o godz. 1:05

    Oczywiście, że masz rację. Polskie olewnictwo (nie mylić z polewnictwem, „poliwaj”) dotyczy wszystkich obszarów państwowego życia. Czas rządzenia PO nazywałem „bezpaństwem”. A katastrofa tutki zdarzyła się po katastrofie w Mirosławcu. Szarogęsienie się prezydenta kapcio-kartofla i i jego rywalizowanie, a nie zgodne wspólrządzenie z rządem PO, też było ilustracją polskiej bylejakości. Na tę bylejakość pracowały pokolenia i obiektywne warunki będące efektem subiektywnych zachowań w przeszłości, na przykład = zającowej szlachty. A jeszcze więcej pokoleń będzie z niej wychodzić. Więc tacy jak my mogą tylko siąść na przyzbie, zapalić fajkę i pogderać. Rządy PiS zaczęły się od olewania prawa i wszystkiego, co się dało olewać z obyczajowościa włącznie. I są olewaniem coraz większym, bo to poszło w lud. Narodowolska gówniarzeria i czarna zaraza – garstka podług milionów – czują się jak u siebie w domu, tylko miliony sie nie czują.

    Dowódcza arogancja i zarazem niemoc w obliczu niehipotetycznego zagrożenia byłej kartoflanej kaczki w samolotach to to samo, co wyprawiają z sejmowym regulaminem pisowaci marszałkowie sejmu, olewając opozycję jeszcze drastyczniej niż w początkach transformacji były olewane SDRP i potem SLD.

    To mnie wytrąca z równowagi (chwilami, bo na grzybach w lesie czy na jeziorze albo rowerowej trasie tym nie żyję), że słyszałem przez mgłę o państwach prawa. To dla mnie jak bajka o żelaznym wilku. Chętniej bym na blogu właśnie o tym czytał niż o tym, co robi Trumpek i co na to Putinek. Niestety w Rzeczypospolitej nigdy takiego państwa nie doświadczyłem i – to jest, mać jego, najsmutniejsze – nie doświadczę. A dobrze sobie zapamiętałem słowa obejmującej funkcję RPO pani profesor Łętowskiej o TWORZENIU państwa prawa. Wyraz „tworzenie” był dla mnie wtedy potwierdzeniem, że takiego państwa u nas nie ma. Ale, może pierwszy raz wypowiedziany publicznie, był też nadzieją. Minęło od tych słów niemal trzydzieści lat – jedno nowe pokolenie z kawałkiem. I co? Polskie jajco. Podsumujmy delikatnie: ale ten czas zap…dala!

  417. Mowi prof. Paweł Artymowicz, wykładowca University of Toronto.
    – Podejście do lądowania 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku zawierało bardzo długą listę błędów, a najważniejszym był błąd decyzyjny o nierespektowaniu minimalnej wysokości zniżania. Zniżano się z dwukrotnie za dużą prędkością opadania. Piloci starali się, jak sądzę, zobaczyć ziemię. Być może dowódca (jedyny znający język rosyjski) niepoprawnie rozumiał kontrolerów lotu. Dlatego nie mieli szans. To był nieszczęśliwy wypadek.

    Mam pewne watpliwosci co do ‚nieszczesliwosci’ tego wypadku. wbocku, daj glos nt

  418. Ile to już lat? 10? A wy w kółko i w kółko…
    Może już dosyć?

  419. @Qba wczoraj 17:09

    Jeżeli zatem kapitan statku powietrznego nie był w stanie podjąć decyzji o nielądowaniu i scedował ją na Boga, ale drogą służbową, czyli na swego bezpośredniego zwierzchnika, to ten oczywiście zwrócił się po decyzję do swego zwierzchnika, czyli prezydenta, a ten zatelefonował do swego zwierzchnika z kotem.

    A co, jeśli to kot musiał decydować? I co, jeśli kot akurat spał po całonocnych harcach? Poranek był. Moja kota o tej porze śpi.

  420. wbocek – 7:34

    „Chętniej bym na blogu właśnie o tym czytał niż o tym, co robi Trumpek i co na to Putinek.”

    Wyobraz sobie, ze dzisiaj, maszerujac przez moje miejsce aktualnego zamieszkania, natknalem sie tablice ‚For Sale’. Ustawiona przed domem. Na tablicy tej bylo wymienione nazwisko sprzedawcy: TRUMPIC. Chyba nie Donald. A moze Donald.

    Zdrobnienia imion, czy nazwisk, albo czegokolwiek innego, tak przeciez wazne w naszym jezyku, zaczynaja docierac, jak widac, i w rejony innych jezykow. Niedawno uslyszalem taki zwrot: It was my fuckupek

  421. „Ile to już lat? 10? A wy w kółko i w kółko… Może już dosyć?”

    Jak dosyc? Przeciez sekta smolenska wlasnie przechodzi do nastepnej rundy

  422. Nie ma to jak od nowa i od nowa i od nowa przeżywać lądowanie we mgle. Iluż to specjalistów. Tylko ja nie. Czekam na nowy kierunek studiów „Lądowanie w Smoleńsku”. To by była dobra zmiana na Politechnice.
    Tymczasem ten straszny gaz Novitschok to został w 2013 roku opatentowany w USA a wcześniej ich urząd patentowy wysłał zapytanie do Rosjan, czy mają coś przeciwko. Nie mieli takiego.
    I podobno w sumie jest 160 patentów na ten temat, które można zobaczyć na stronie „google.patents.com”. Ale mnie nic nie wychodzi. I ani o gazach ani o lądowaniu. Nic.

  423. @wbocek
    19 kwietnia o godz. 7:34
    Obawiam się, że ja, który sześćdziesiątki jeszcze nie osiągnąłem, też nie doczekam czasów jakiego takiego państwa prawa. Posłużę się przykładem ze swojego podwórka (prawie dosłownie), a potem przejdę do ogółu.
    Mieszkam na wsi, znajdującej się w strefie ochrony konserwatorskiej. Mamy plan zagospodarowania przestrzennego. Młode dzieci sąsiadów (dwie córki) zostały na wsi i zbudowały domy. Kształt zgodny z wymogami planu, ale już kolor dachu nie, bo im się czarny podoba, mimo zapisów w planie o wymogu koloru czerwonego.
    Zabudowania gospodarcze od jakiegoś czasu można stawiać na zgłoszenie, więc budują takowe na te zgłoszenia, przy czym do tych zabudowań już nie stosuje się wymogów planu miejscowego, więc powstają potworki zbudowane z betonowych paneli ogrodzeniowych, z dachami o dowolnym kącie nachylenia, z blachą dowolnego koloru na tych dachach. Ogrodzenia też są, a jakże, z paneli kupionych w Castoramie, do tego „kute” bramy wjazdowe. Trawnik jak stół i szpalery tiu przy ogrodzeniach.
    I tak, mimo szczegółowych zapisów w planie, mimo strefy ochrony konserwatorskiej, przepiękna niegdyś wioseczka zaczyna przypominać przedmieścia dowolnego miasteczka, w dowolnym miejscu w kraju.
    Gdzie problemy?
    Wszędzie. Budująca się młodzież narzeka na wymogi planu: a że trzeba dom postawić kalenicą wzdłuż drogi, że kąt nachylenia dachu podany i kolor pokrycia. A nie wiedzą, że w takiej na przykład Holandii, w której kilka lat siedzieli, coby na domek zarobić, wymogi są stokroć bardziej precyzyjne, bo dotyczą i proporcji domków, wysokości okapu nad terenem, rodzaju elewacji, i setek innych parametrów. Ta Holandia okrutnie im się podobała, bo taka ładna, bo takie wszystko pasujące do siebie. I nie widzą, że ona taka ładna, bo tam większość ludzi stosuje się do obowiązującego prawa, stokroć bardziej wymagającego w kwestii budowania domów, niż u nas.
    Druga strona, czyli urzędnicy gminni i powiatowi, co o prawo mają dbać i jego przestrzeganie, też nie jest lepsza, bo przecież oni sami też się tu budują i stosują te same chwyty i obejścia, żeby to prawo nie było dla nich zbyt dokuczliwe.
    No i jeszcze strona trzecia, czyli stanowiący prawo. Tu można tylko załamać ręce, bo oni mają w głębokim poważaniu w zasadzie wszystko, nie licząc swojej władzy i prywaty, w większości.
    Mamy rekord świata w ilości stanowienia prawa, ale większość tego nowego prawa już w chwili ustanowienia nadaje się tylko do kosza. I nie chodzi mi wcale o kwestie ustrojowe, ale o ustawy dotyczące życia codziennego obywateli. Wystarczyło by w takim na przykład Prawie Budowlanym dopisać w artykule pozwalającym na budowanie budynków gospodarczych na zgłoszenie punkt o wymogach dostosowania kształtu tychże budynków do wymogów planu miejscowego.
    Ale zdaje się, że takie duperele rządzących nie interesują, bo oni mieszkają w stodołach na odludziu (Szyszko), czy we własnych wsiach (Sikorski). A większość rządzących pewnie nawet nie zrozumiała by mojego oburzenia na to, co się wokół dzieje, bo pomijając kwestie estetyki (mogą jej wcale nie czuć, sądząc po broszkach Szydło), mają problemy z czytaniem tekstów ze zrozumieniem. Przynajmniej tak wnoszę z większości wypowiedzi emitowanych w przeróżnych publikatorach.

  424. cd do ‚Może już dosyć?’ E-J

    Dopoki zyjacy brat Niezyjacego Brata bedzie miał waadze, nie bedzie dosyc. I tak bedzie az do ustanowienia Go Najwiekszym Najswietszym NadPolakiem. Swiety Ojciec Swiety bedzie sie mogl schowac.

    Tylko gdzie schowac? W kazdym, najmniejszym nawet miescie czy miasteczku, a i w osadach oraz we wsiach tez, juz obaj figuruja na co drugim rogu.

    Na domach tez figuruja w całej Polsce. I to jest jedyny powod dla ktorego my tego kartofla tłuczemy tu wałkami. Z obu stron to czyniac. No bo gdzie jest ateista, tam bedzie i ten drugi

  425. Orteq
    19 kwietnia o godz. 7:58

    Ortegu, dla mnie od dnia katastrofy przyczyną była i jest ofermowatość i nieodpowiedzialność kurdupla. Można, oczywiście powiedzieć, że on też jest ofiarą i sprawcą polskiej bylejakości i nieodpowiedzialności, ale jak wpadniemy w łańcuch przyczyn i skutków, dojdziemy do Ewy z jabłkiem, a wtedy grom nas spali, bo od Ewy już tylko krok do dobrego Boga, który wszystko spieprzył. Wtedy, kiedy była najwyższa próba (oczywiście, w naszych warunkach, bo w państwach cywilizowanych żaden pilot nie czekałby na decyzję prezydenta, a nawet by o niej nie pomyślał), gnom pokazał się w całej swej okazałości – czyli wyszedł z niego kapeć. Za najważniejszy błąd decyzyjny uważam wylot z Warszawy z celem Smoleńsk przy znanych już i pogarszających się warunkach pogodowych w Smoleńsku. Drugim błędem był brak decyzji prezydenta, kiedy kontrolerzy mówili o tym, że nie ma warunków do lądowania (nie wiem, czy było to zameldowane Lechowi). Już wtedy odpowiedzialny kierownik wycieczki krajoznawczej powinien rzucić: „Lecimy na zapasowe”. Reszta błędów była skutkiem tych dwóch. W feudalnej Polsce nikt oficjalny, łącznie z komisją Millera (tyle że jej zadaniem było szukanie technicznej, a nie psychologicznej przyczyny) nawet o tym nie pisnął.

    Prof. Artymowicz, jako jeden z wielu, zaplątał się w mnogości przyczyn technicznych. Analiza techniki i szczegółowych zachowań załogi może się przyczynić do poprawy obsługi samolotu czy furmanki, ale nie ma najmniejszego wpływu na dyscyplinowanie Polski i Polaków, mówiąc najogólniej. A ciut bardziej szczegółowo – na to, o czym mówił 2 tys. lat temu domniemany Jezus: „Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą (…) na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć”. Władza ma być służeniem, a nie szarogęsieniem się z zadartym nosem. Słyszyszycie, Jarek, i wy tam z przodu?

  426. Następna kwestia: prawa jest zdecydowanie za dużo.
    I znowu przykład z mojego podwórka. Mój własny. Skończyłem jakiś czas temu studia. Teoretycznie powinienem móc po nich pracować jako kierownik budowy, czy projektant (jak to się dzieje w większości krajów cywilizowanych), bom mam wiedzę. Ale nie, u nas wprowadzono wymóg posiadania tzw „uprawnień budowlanych”. Trzeba popracować kilka lat, udokumentować praktykę, a potem zdać egzamin. I już można rozpocząć prawdziwą karierę …?
    Otóż nie. Trzeba się jeszcze zapisać do Izby Inżynierów Budownictwa. Zapłacić składki. Z tych składek część idzie na ubezpieczenie OC.
    Żeby być posłem, czyli w sumie osobą od góry licząc w hierarchii władzy i odpowiedzialności, usytuowaną prawie na samej górze, nie potrzeba wykształcenia, praktyki, ubezpieczenia OC, umiejętności czytania ze zrozumieniem, egzaminów, nie trzeba niczego, oprócz umiejętności włażenia bez mydła tu i ówdzie.
    Nie ma żadnych szczegółowych uregulowań prawnych dotyczących najważniejszych funkcji w Państwie.
    Ale ja muszę spełnić tysiąc warunków, żeby zostać kierownikiem budowy szopy na maszyny rolnicze u sąsiada. To o jakim państwie prawa, przepraszam, tu mowa jest? To czyste bezprawie i rabunek.
    Wszystko postawione na głowie.

  427. Żeby założyć zakład szewski, trzeba mieć papiery. A potem i tak zakład trzeba zamknąć, bo ZUS zje wszystko. Żeby zostać posłem, czy prezydentem, nie trzeba żadnych papierów.
    I na tym koooooniec.

  428. Orteq
    19 kwietnia o godz. 8:18

    Ortegu, broń Boże, nie pomyśl, że wytykam poruszanie politycznych tematów, dlatego, że się nimi nigdy nie interesowałem. To moja prywatna sprawa – i tylko jako zwierzenie, a nie przytyk, trzeba przyjąć to, co powiedziałem, że bym wolał – i ani mi w głowie pouczać kogokolwiek, o czym ma mówić lub nie mówić.

  429. pastucha
    19 kwietnia o godz. 9:10

    Właśnie dlatego beztalencia skorzystały z jedynej w życiu okazji – transformacji – i rzuciły się tłumnie na politykę – w dodatku z „Tak mi dopomóż Bóg” – bo duża kasa, władza, wpływy i nic nie trzeba umieć.

  430. wbocek
    19 kwietnia o godz. 9:11

    Niepotrzebnie dodałem na końcu zdania „dlatego, że się nimi nigdy nie interesowałem” – wyszło inne znaczenie.

  431. @wbocek 19 kwietnia o godz. 8:59
    Zgadzam się, zgadzam się, zgadzam się po trzykroć.

    Nie wiem, czy przeczytałem wszystkie twoje komentarze nt. przyczyn katastrofy, ale nie pamiętam żadnego, z którym bym się nie zgodził.
    Odpowiada mi szczególnie twój nacisk na ten rodzaj powodów, o których najczęściej piszesz. Techniczne szczegóły to jest – także według mnie – w tym wypadku trzeciorzędny, drobny drobiazg.

  432. wbocek
    19 kwietnia o godz. 8:59

    Pombocku, racja co do zimnego Lecha i reszty tych co z przodu, ale co do komisji to ona ustalała przyczyny wypadku, a nie przyczyny techniczne wypadku. Wśród nich – psychologiczne. Z tym, że – w mojej ocenie – zrobiła to z jednej strony w miarę dobrze, ale fragmentarycznie. Nie zrobiła mapy relacji i presji pomiędzy aktorami tragedii: kierownictwem wycieczki, załogą tupolewa, załogą jaka, wieżą kontrolną i jej zapleczem w Moskwie, które też było pod presją lecącego mu na łeb samolotu. Jeszcze raz podkreślę, że Kaczyński koniecznie chciał się wepchnąć do Rosji, by przyćmić wizytę Tuska 3 dni wcześniej. Tusk nie jechał tam robić show wyborczy i była to wizyta z chęcią witana przez stronę rosyjską. Kaczyńskiego Rosjanie nie chcieli widzieć u siebie ani się z nim spotykać, bo nie mieli nic do powiedzenia temu zaperzonemu i nierozgarniętemu maluśkiewiczowi nic do powiedzenia i zdawali sobie świetnie sprawę, że na rosyjskiej ziemi, ich koszem, będzie robił sobie show wyborczy, urągając przy tym powadze śmierci żołnierzy w Katyniu. Stąd uzgodniono z kaczowatymi specjalną formułę wycieczki, nieznaną stosunkach dyplomatycznych: „pielgrzymkę” . Rosjanie, szanując maluśkiewicza w wystarczającym zakresie, nie chcieli mu blokować dostępu do cmentarza w Katyniu i szanując jego tzw. uczucia, taką formułę uzgodnili.
    W czasie rozgrywania się dramatu, od momentu pierwszego kontaktu radiowego wieża-tupolew, a po chwili gangsterskiego lądowania jaka, już wiedzieli, że maluśkiewicz wmusi w Rosjan lądowanie, dosłownie zwalając się im na łeb. Taka była presja maluśkiewiczowatych na stronę rosyjską, która promieniowała na załogę w kabinie tupolewa.
    Prof. Artymowicz, przede wszystkim, obliczeniowo wykazał całkowitą zgodność zapisów czarnych skrzynek oraz innych dowodów katastrofy z fizyką lotu. Zgodność jego wyliczeń z faktycznym przebiegiem katastrofy oraz miejscem i sposobem uderzenia samolotu w ziemię była niemal absolutna. Potencjalna różnica w kontakcie samolotu z ziemią nie przekraczała, jeśli dobrze pamiętam, około 2 metrów, oraz dokładnie takiego położenia osi poprzecznej samolotu, jak w rzeczywistości.

  433. pastucha
    19 kwietnia o godz. 9:05

    Polska jest krajem nie prawa, ale jego dewastacji.Co roku, a tendencja jest ciągle rosnąca, powstaje 20 tysięcy i więcej stron przepisów. Kraje przytomne mają przepisów ileś razy mniej, a co roku powstaje ich może kilkaset, może ze ze 2 tysiące stron. Ale przede wszystkim, przepisy powinny tworzyć logiczną, zrozumiałą, spójną i przejrzystą mapę,system, w którym łatwo się odnaleźć. Polska to chory i bezprawny kraj mniemanego prawa.

  434. Orteq
    19 kwietnia o godz. 7:58

    tak chcieli zobaczyć ziemię, że zrobili countdown do dwudziestu metrów. Obniżając się z prędkością ok.8 m/s.
    Polacy mają w sobie instynkt śmierci, co co raz powtarzam. Jezusek ich wzywa.

  435. @wbocek
    19 kwietnia o godz. 8:59
    Od kiedy Lechu wypowiedział słynną kwestię w trakcie trwania wieczoru wyborczego, czyli:
    „Panie prezesie, melduję wykonanie zadania!”
    w zasadzie było wiadomo, że to żaden prezydent. I że będzie pod przemożnym wpływem braciszka, chociaż dzisiaj niektórzy mówią, że gdyby Lechu był prezydentem, to może by trochę Jareczka przystopował. Stąd wziął się nieszczęsny pomysł rozpoczęcia kampanii prezydenckiej na grobach. A po następnych dziewięćdziesięciu sześciu grobach Jareczek wspiął się do władzy. Groby są skuteczne, jak widać.
    Przeczytałem kilkakrotnie raport Millera i nie mam zastrzeżeń, bo laikiem jestem. Tyle, że trochę filmów dokumentalnych o katastrofach lotniczych widziałem, bo zrobiły się po katastrofie popularne. Ciąg przyczynowo-skutkowy jest zupełnie jasny. Szkoda, że nie znamy treści ostatniej rozmowy bliźniaków. Pomogła by psychologię ostatniego lotu rozwikłać.

  436. Tanaka
    19 kwietnia o godz. 9:21

    Tanako, tylko nieudolnie nazwałem „technicznymi” wszystkie przyczyny inne niż brak decyzji lub głupie decyzje prezydenta w kraju, w którym wszystkie niemal oczy podkomendnych pokornie zwrócone są na niego. Mnie te inne nie interesowały, bo były tylko skutkiem, nie przyczyną, więc tylko dlatego stanąłem bokiem do opinii prof. Artymowicza, nie kwestionując jego kompetencji. O katastrofie gadamy osiem lat, ale nie o tym, co mogłoby się przyczynić do naprawy Rzeczypospolitej, a nie prowadzenia furmanki, które jest, oczywiście, ważne, ale w innym wymiarze.

  437. Tanaka
    19 kwietnia o godz. 9:26

    Otóż to:”kraj mniemanego prawa”. Dla kontrastu: konstytucja USA ma chyba z 200 lat?

  438. No i ja zawsze podkreślam wiszącą w powietrzu wypełniającym feralnego dnia kabinę pilotów tupolewa pamięć wydarzeń z tym samym kurduplem w niedoszłym locie do Gruzji.

    Ciśnienie pamięci tamtych wydarzeń, od kto ja jestem kurdupla, przez zapytanie nieświętej pamięci mężą dwóch parlamentarnych, katolickich wdów Gosiewskiego:
    http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D9

    przez przysrywanie ówczesnego szefa BBN Władysława Stasiaka:
    https://wiadomosci.wp.pl/klich-odznaczyl-pilota-ktory-odmowil-prezydentowi-6036216170017409a
    Komentując odznaczenie pilota, szef prezydenckiego Biuro Bezpieczeństwa Narodowego Władysław Stasiak powiedział: minister miał prawo odznaczyć. Widocznie mamy inną definicję tego, co oznacza odwaga.

    do słów bydlaka posła PiS Karskiego, składającego do prokuratury donos:

    25 sierpnia 2008 r. poseł PiS Karol Karski złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez kapitana samolotu, który „odmówił wykonania rozkazu”. „Żołnierz ten przyniósł wstyd Państwu Polskiemu oraz jego siłom zbrojnym. Wykazał się tchórzostwem, gdy tego samego dnia w Tbilisi lądował samolot prezydenta Francji. Przyniósł wstyd Państwu Polskiemu w oczach innych głów państw znajdujących się wówczas na pokładzie i doprowadził do drwiących z Polski artykułów w prasie zagranicznej” – pisał Karski, choć zachodnia prasa ani słowem nie wspomniała o problemach z lotem do Gruzji, a analizowała tylko skutki wystąpienia pięciu przywódców w Tbilisi.

    Karski zarzucił Pietruczukowi, że „utrudniał prezydentowi wykonywanie jego konstytucyjnych obowiązków”, „naraził go na niebezpieczeństwo utraty życia” (bo droga lądowa przebiegała „w pobliżu linii frontu”), a nawet „wbrew woli przetrzymywał Prezydenta w samolocie wojskowym i pozbawiając wolności, przetransportował do miejsca, gdzie Prezydent nie chciał się znaleźć”.

    Na koniec Karski pytał dramatycznie: „Czy rząd zamierza tolerować tego typu elementy rozprężenia [tak w oryginale] oraz nieprzystojące żołnierzom zawodowym tchórzostwo w obecności Głowy Państwa?”.
    http://wyborcza.pl/1,76842,13686115,Incydent_gruzinski.html

    Ciśnienie tego całego pisowskiego szamba wisiało wtedy w kabinie.

    Kurdupel, nawet gdyby chciał coś „zadecydować” to bał się i wstydził swojego poprzedniego wyjścia na durnia i za nic w świecie nie chciał się narazić na powtórne „zlekceważenie w jego prześwietnej osobie głównodowodzącegoi siłami zbrojnymi całej Federacji”. Wobec czego z tego wstydu i ze swojej małości i ze swojej napuszoności swoją małością siedział schowany w fotelu i modlił się, aby ktos za niego „coś z tym zrobił”. Pewnie zdzwonił po pomoc do brata – treść rozmowy być może kiedyś wyjdzie.

    Reszta personelu, w tym Kazana, doskonale wyczuwali to samo ciśnienie szamba, bali się zapytać nabzdyczonego wstydem i małością kurdupla i jak na każdym dworze w takich warunkach próbowali cośtam pomiedzy kucharzami, sprzątaczkami, szewcami, odźwiernym, hudraulikiem i ogrodnikiem zdziałać. Tak aby „nikomu z nich nie stała się krzywda”. Do łbów im nie wpadło, że nie idzie tu o „krzywdę w postaci bycia opierniczonym”.

    Pilot czuł szambo bycia nazwanym tchórzem. Czuł – bo wiedział, że jak go zaczną opierniczać to zaraz się dogrzebią do przekrętów w papierach, formalnościach, itd, że będzie smród i że znajdą na niego haki no i dlatego wolał „próbować się zmieścić”.

    OSIEM LAT TEN KRAJ MARNUJE SZANSĘ NA NAUCZENIE SIĘ CZEGOŚ Z TEJ KATASTROFY.

    Ka mać.

  439. Jakiś czas temu, pewnie z półwieku, dziecięciem będąc pochłaniałem wszystkie książki o lotnictwie, jakie w bibliotece opodal znalazłem. Panie bibliotekarki trochę się martwiły, że po pół roku nie miałem już czego czytać.
    I tak do dzisiaj pamiętam kupę nazwisk, szczegółów, nazw samolotów, etc.
    Scipio del Campo, Stanisław Latwis, Płonczyński, Potez, Bleriot, fotokarabin Thompson, etc Jakoś kompletnie nie interesował mnie Dywizjon 303, ani wojna.
    Pomieszanie z poplątaniem
    Ale pamiętam też pewną kwestię, związaną z drzwiami od stodoły.
    Zdaje się, że odnosiła się do czego innego, a nie do polskich pilotów.
    Brzmiało to chyba tak: „Dajcie mi dobry silnik, a polecą nawet drzwi od stodoły”. Bo awionika rozwinęła się stosunkowo szybko, gorzej było ze źródłami mocy.
    Z tymi drzwiami od stodoły to żadna przesada. Wystarczy spojrzeć na F117. Kawał żelastwa, który bez silnika i elektroniki nie poleci nawet stu metrów.

  440. @pastucha 19 kwietnia o godz. 9:34
    Od kiedy Lechu wypowiedział słynną kwestię w trakcie trwania wieczoru wyborczego, czyli:
    „Panie prezesie, melduję wykonanie zadania!”
    w zasadzie było wiadomo
    (…)
    Szkoda, że nie znamy treści ostatniej rozmowy bliźniaków. Pomogła by psychologię ostatniego lotu rozwikłać.

    10/10

    ***************************************************
    @wbocek 19 kwietnia o godz. 9:42

    O katastrofie gadamy osiem lat, ale nie o tym, co mogłoby się przyczynić do naprawy Rzeczypospolitej

    10/10

  441. SMS w lotnictwie… Ma ktoś ochotę na wykład?

    https://sbc.org.pl/Content/218989/zarzadzanie_bezpieczenstwem_w_lotnictwie.pdf

    W styczniu 2008 roku odbyła się w Warszawie 50. Konferencja Bezpieczeństwa Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP.
    Pięćziesiąty już raz debatowano na temat bezpieczeństwa lotów, po czym wierchuszka oficerów Sił Powietrznych wsiadła w nowiutki samolot CASA i poleciała do domu trasą z 5 przystankami. Doleciała do trzeciego, w Mirosławcu…

    Po katastrofie smoleńskiej trwały zacięte dyskusje, czy ta „pielgrzymka” była lotem cywilnym czy wojskowym.
    Czy przynajmniej ta kwestia została ostatecznie ustalona?

    System Zarządzania Bezpieczeństwem – zalecenia ICAO i podstawy prawne UE SMS jako wymaganie powszechnie obowiązujące wobec przewoźników lotniczych zostało wprowadzone w UE dopiero w 2012 roku.
    Dotyczy lotnictwa cywilnego.

    Praktyka potwierdza, że to pierwsza linia personelu (piloci, kontrolerzy ruchu lotniczego, mechanicy statków powietrznych, itp.) posiada potencjał, aby „przebić” bariery ochronnne wprowadzone w celu zabezpieczenia systemu lotnictwa przez organizację, organy regulacyjne, itp.

    Wypadki są zazwyczaj skutkiem zaistnienia kilku sprzyjających czynników – jawnych lub ukrytych.

    Nawet w najlepiej zarządzanych organizacjach, większość warunków ukrytych ma swój początek w decyzjach Kierownictwa. Te decyzje, będące decyzjami ludzkimi, związane są z normalną ludzką naturą pełną pewnych uprzedzeń czy ograniczeń biologicznych, jak również związane są z pewnymi ograniczeniami rzeczywistymi takimi jak czas, budżet czy polityka. Decyzje kierownictwa mogą spowodować niewłaściwe wyszkolenie, nienależyte plany działań lub niewystarczające środki ostrożności. Mogą one prowadzić do braku wiedzy i umiejętności lub niewłaściwych procedur operacyjnych.

    Pisali pewnie mając przed oczyma Polaków i Smoleńsk.

  442. Chryste Panie! Mówimy tu o polskim olewaniu prawa, obyczajów i wszystkiego, co da się łamać i olewać (na przykład barbarzyńskie zawłaszczanie brzegów jezior), a oto jaka jest reakcja głównego sprawy masowej wycinki drzew w Polsce i mordowania Puszczy Bialowieskiej na wyrok Tryunału Sprawiedliwości, który wycinanie Puszczy nazwał „łamaniem prawa”:

    Mówi główny łamacz Szyszko:

    „Cieszę się z oficjalnego zakończenia sporu między Komisją Europejską a Polską (…). Trzeba znaleźć winnych, którzy doprowadzili do zaginięcia tysięcy hektarów siedlisk w Puszczy Białowieskiej, ważnych dla Europy. Nie można łamać prawa UE. Postanowienie trzeba uszanować, jak również trzeba realizować prawo Unii po to, by występowały gatunki i siedliska, które zostały zniszczone”

  443. zza kałuży
    19 kwietnia o godz. 9:55

    Dziękuję, zzakałużku. Najważniejsze, że się rozumiemy.

  444. @wbocek
    19 kwietnia o godz. 10:04

    Przeczytałem to wczoraj i zwątpiłem w przytomność mojego umysłu 🙄
    Te miliony drzew, co zamarły i teraz trzeba szukać winnego…

  445. Odstrzał sanitarny mi się marzy w takich przypadkach 🙄

  446. wbocek
    19 kwietnia o godz. 9:46

    Polska jest wszechświatową specjalistką od uroczyście pustych słów i czynów samójczych, w imię tych pustych słów: „pionierzy konstytucji”, która była kulawa, bo dla lepszych, a nie gorszych oraz nigdy nie została użyta, „prawa wyborcze dla kobiet w 1918”, a jak to działało, dokładnie zobrazował Boy: kobieta własnością męża i biskupa, oraz cymesów – Powstania Warszawskiego, „polskiego wojska” co ani metra polskiej ziemi nie wyzwoliło, tylko „polskojęzyczne oddziały zbrojne” to zrobiły, talibsko-terrorystycznej walki przeciw Polsce powojennej, która była fragmentem porządku światowego i nikt nie chciał nowej wojny, a chciał żyć, w miarę znośnie i bezpiecznie, co było cudem wobec horroru wojny, burzenia tego, co Polacy budowali, i tak dalej i tak dalej.

  447. @ pastucha 19 kwietnia o godz. 9:50
    Ale pamiętam też pewną kwestię, związaną z drzwiami od stodoły. Zdaje się, że odnosiła się do czego innego, a nie do polskich pilotów. Brzmiało to chyba tak: „Dajcie mi dobry silnik, a polecą nawet drzwi od stodoły”. Bo awionika rozwinęła się stosunkowo szybko, gorzej było ze źródłami mocy.

    Siedem lat temu na jednym z blogów polityka.pl dziwiłem się:

    **************************************************

    Ja jak zwykle nie na temat, ale o tych drzwiach od stodoły tyle razy już czytałem, że aż wychodzę z podziwu, skąd Rodacy tacy specjaliści od latania się stali?

    Pacholęciem będąc wyczytałem że był taki Żabojad, Farman (nie Furman) a na imię Dzidek mu było, i on to właśnie kiedyś wyraził swoja opinię o tym, co jest w samolocie ważniejsze.
    Otóż powiedzenie, iż „dajcie mi dobry silnik a polecę i na drzwiach od stodoły” miało znaczyć, że według pana Farmana silnik jest ważniejszy od płatowca. Oczywiście subiektywna to była opinia i uformowana pod wpływem tegoczesnych problemów z niezawodnymi i wystarczająco mocnymi silnikami.

    Farman nic nie mówił ani o pilocie aniu o jego (braku) umiejętności!

    Skąd w Polsce ta anegdota pojawia się zawsze, gdy oceniamy albo chcemy być złośliwi wobec PILOTÓW właśnie, nie mam pojęcia.

  448. wbocek
    19 kwietnia o godz. 10:04

    Tak jest: Chryste Panie! A mówiłem, że gęba taka, że nie ma choroby, której by nie wyrażała.

  449. tegoczesnych -> miało być „ówczesnych”

  450. @zza kałuży
    19 kwietnia o godz. 10:12
    Bingo. Ich było trzech chyba, tych Farmanów. I budowali niezłe samoloty, przez jakiś czas, chyba do połowy lat trzydziestych.

  451. zza kałuży
    19 kwietnia o godz. 9:49

    „OSIEM LAT TEN KRAJ MARNUJE SZANSĘ NA NAUCZENIE SIĘ CZEGOŚ Z TEJ KATASTROFY. ”

    Nic nie szkodzi. .teraz BOR-owiki się rozbijają, znaczy i ten, no SOP-elki się też rozbijają w autach, dachują na przejazdach, taranują terrorystów w fiatach 600, strzelają oponami wioząc Narciarskiego i tak dalej.

    Jak to mówią: Miłość cierpliwa i łaskawa jest Tak jest.

  452. zza kałuży
    19 kwietnia o godz. 9:49

    „OSIEM LAT TEN KRAJ MARNUJE SZANSĘ NA NAUCZENIE SIĘ CZEGOŚ Z TEJ KATASTROFY.

    Ka mać.”

    Ka mać!

    Osiem lat marnuje?

    Mi sie widzi, ze o wiele wiecej lat i o wiele wiecej szans na nauczenie sie narodu jest jest w Polsce marnowanych !

    Czasem mam wrazenie, ze wszystkie szanse na nauczenie sie czegos sa marnowane, sa zawsze i z premedytacja marnowane. Tylko, ze nie przez „narod” sa marnowane, tylko przez tych co rzadza narodem sa marnowane, z premedytacja sa marnowane, zeby sie narod niczego nie nauczyl. …

    Bo jak sie nauczy, to bedzie po rzadzacych…

    pozdrowka
    ~l.

  453. Katastrofa smoleńska i wszystko to co po niej, wytworem sarmackiej kultury PiSu
    PiSowcy postępują zgodnie z tradycją, która wytworzyła katastrofy w Mirosławcu i Smoleńsku. Tradycją – hurra i do przodu, uzbrojeni tylko we wrogość, bez przygotowania, bez planu, z intencjami postawienia się, pokazania co to nie my.

    Dokładnie tak samo zachowują się PiSowscy kontynuatorzy sarmatyzmu w polityce z wyjątkiem sytuacji, gdzie takie czynniki, jak układ sił i słupki ich powstrzymują. Tylko tego rodzaju przeszkody, które są namacalne, doświadczane, likwidują czasowo dowolność i chciejstwo PiSowskich zarządców. Lecz gdy Prezes tak ustali, to i takie czynniki są traktowane jako non est.

    PiSowscy zarządcy, tzn. Prezes plus jego spin doktorzy w polityce idą nadal drogą od starcia do starcia (czołowego), od kłótni do kłótni, zgodnie ze swoim chciejstwem, bez względu na okoliczności, łudząc siebie, że okoliczności będą im sprzyjać, tak jak w kampanii 500 plus, gdyż to tylko oni potrafią wykorzystać okazję, ustawić, przyciąć i obłaskawić. Nie biorą pod uwagę uwarunkowań, których nie da się przyciąć, obłaskawić, wykorzystać, podejść niżej pułapu.
    Mgły w Smoleńsku nie dało się podejść. No i co z tego? Próbować można.

    PiSowscy samochwalcy zapewniają w innych problemach, które sami stworzyli, że już są rozwiązane (prawie), już tylko patrzeć, a prawda przyjdzie do nas. Orzekają, że już zdobyli uznanie, obłaskawili Unię, podeszli prawidłowo niedouczonych polityków Unijnych, już są blisko porozumienia z Unią, blisko prawdy o zdradzie Tuska, jeszcze jedno przesłuchanie i Tusk będzie tam gdzie jego miejsce, itd.

    To metoda działania, styl, tradycja, obyczaj, relikt kulturowy, są głęboko zasiedziałe w PiSowskich głowach. Nie do zatrzymania.
    Pzdr, TJ

  454. To jak tak już krytykujemy, to powiedzcie mi czemu budując takie piękne bulwary nad Wisła nie wybudowano sraczyków?

  455. Ewa-Joanna
    19 kwietnia o godz. 10:25

    Bo anioly poza buzia, nosem i uszami nie posiadaja innych otworow…

    A my tacy uwzniosleni, ubostwieni, rozanieleni i rozmodleni, ze bardziej dziwi brak kapliczek, niz brak sraczykow.

    pozdrowka
    ~l.

  456. Nie ma gdzie sikać?!
    A tak się ładnie w 2013 zapowiadało:

    „Jeszcze w tym roku zaczną się prace, które zmienią wizerunek Wisły. Na prawym brzegu ma powstać nowoczesny pawilon z sanitariatem, kawiarnią i szatniami. Zgodnie z umową podpisaną przez miasto, inwestycja będzie kosztować ponad 4 miliony złotych.”

  457. „Czy faktycznie jest aż tak źle?

    Sprawdziliśmy. Wzdłuż nowych bulwarów do dyspozycji spacerowiczów są dwie stacjonarne toalety miejskie. Jedna w pawilonie naprzeciw sztucznej plaży na bulwarze Pattona (w jednej z trzech damskich awaria, ale jest osobne pomieszczenie przeznaczone dla niepełnosprawnych i matek z dziećmi).

    Druga w Green Cafe Nero (operator kawiarni zobowiązał się do utrzymywania ogólnodostępnego sanitariatu; w miarę czysta, papieru toaletowego pod dostatkiem).”

    Ale widać przede wszystkim przelewające się śmierdzionośne toitojki 🙁

  458. Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 2:14
    Fakt że Taieri spędził, jak twierdzi, wiele lat na morzu,
    ————–
    Nie twierdzi. Spędził.
    nie oznacza, że jest ekspertem od lotnictwa.
    ————–
    Nie jest. Jest natomiast expertem od podejmowania decyzji w sytuacjach krytycznych.

  459. @Tobermory 19 kwietnia o godz. 10:34
    Nie ma gdzie sikać?! A tak się ładnie w 2013 zapowiadało:
    „Jeszcze w tym roku zaczną się prace, które zmienią wizerunek Wisły. Na prawym brzegu ma powstać nowoczesny pawilon z sanitariatem, kawiarnią i szatniami.

    @Ewy-Joanny nie wpuscili do ubikacji, bo w kawiarni niczego nie zamówiła.

    W Filadelfii też ci odmówią wysikania się jak nie zamówiłes kawy.

  460. wbocek
    18 kwietnia o godz. 23:16
    Taieri, mówiłem, że ze słów domniemanego Kazany wiadomo, że kierownik wycieczki był już poinformowany o sytuacji, ale nie ma jeszcze jego decyzji.
    —————————

    Owszem. Tyle że Kazana z oczywistych względów nie miał możliwości ocenić ryzyko. Nie miał takiej możliwości również Pasażer. Miał ją natomiast Generał.
    Nie da się podjąć optymalnej decyzji nie mając wszystkich przesłanek.

  461. Tanaka
    19 kwietnia o godz. 10:11

    Najbardziej mnie wytrąca z równowagi robienie bohaterów i PATRYJOTÓW z tych, co w pięć sekund po straszliwej wojnie czekali z nadzieją na kolejną. A żeby im broń nie rdzewiała, mordowali tych, co na wojnę nie czekali.

  462. Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 3:41

    No tylko że powodziechodzący, poza wszystkim innym, zupełnie nie zrozumial o co chodzi. Talieri nie podkreślał roli dowodzącego (kapitana) tylko procedury, w tym przypadku procedurę koniecznej konsultacji z armatorem, argumentując że LechKa był w tym przypadku odpowiednikiem armatora.
    ——————-
    Jak najbardziej. Pilot musi wiedzieć dokąd ma (i może) się udać jeśli nie może wylądować. Ktoś musi zorganizować alternatywne miejsce przeznaczenia.

    O lądowaniu decyduje pilot w porozumieniu z naziemną obsługą lotniska. Do kokpitu nikt postronny nie powinien mieć dostępu.
    ——————-
    Oczywista oczywistość. Mamy jednak malutki problem. W przypadku nie-lądowania potrzebne jest lotnisko „zapasowe”. Najlepiej takie, które jest czynne także i w wolne soboty…

  463. W kwestii toalet publicznych.
    Prawo w Polsce mówi, że na terenach uzbrojonych w kanalizację ścieki MUSZĄ być odprowadzone do kanalizacji, nie można ich kierować np do szamb. Czemu o tym piszę?
    Gdyby chcieć zbudować toaletę na bulwarze, trzeba by ją podłączyć do kanalizacji miejskiej. Nie znam topografii bulwarów warszawskich, ale mogę pospekulować. Kanały są raczej daleko od bulwarów. I zapewne wyżej. Czyli: musimy zbudować przyłącze ciśnieniowe, bo z toalety trzeba wszystko pompować pod górę. Musimy rozkopać ulicę, coby się do kolektora dostać. Żeby ją rozkopać, trzeba ją zamknąć. Zapłacić za zajęcie pasa drogowego. I nagle z idiotycznego sraczyka robią się milionowa inwestycja.
    A gdyby ciut zmienić prawo, można by ze sraczykiem zbudować podziemny zbiornik, z którego w nocy zabierała by zawartość cysterna z pompką. A druga cysterna dostarczyła by wodę do mycia i spłukiwania. Pozostaje jeszcze kwestia ogrzania wszystkiego w zimie, ale to można załatwić prądem, czy panelami fotowoltaicznymi. Albo na zimę zamykać, bo i tak nikt by z tego nie korzystał.
    Póki co:
    Chcesz sraczyka? Zbuduj infrastrukturę za miliony, a na końcu ostaw budkę z serduszkiem w drzwiach za kilkadziesiąt tysięcy.
    O i pozostaje jeszcze kwestia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Czy on przewiduje postawienie sraczyka? Jeśli nie, trzeba plan zmienić. Co wymaga posiedzeń rady miejskiej, procedury, etc. Sąsiedzi mogą oprotestować zmiany planu. Założyć komitet, który będzie to blokował latami, jak obwodnicę przez tzw Wielką Wyspę we Wrocławiu. A w końcu wojewoda wyłączy bulwary spod władzy miasta z tytułu ważnego interesu obronności kraju. No bo jeszcze jaki desant wyląduje i sraczyki zawłaszczy.
    Polska rzeczywistość jest niezmiernie skomplikowana.

  464. Taieri
    19 kwietnia o godz. 10:55

    Całkiem grzecznie, Taieri, się nie zgadzamy lub raczej – się nie rozumiemy. Nie chodzi mi o szczegółową wiedzę. O złych warunkach wiadomo było już w Warszawie. Jeśli nawet mu ze strachu nie zameldowali, sam zobaczył nad Smoleńskiem. Nie trzeba się było tu na niczym znać – widać było, że jest niebezpiecznie i dla odpowiedzialnego organizatora wycieczki – nie musiał pamiętać o identycznej sytuacji z casą – miało to być wystarczającym powodem do niekładzenia na szali życia 96-ciu. Gówniarz, który potrafił przypomnieć pilotowi, kto jest naczelnym wodzem wojska, kiedy trzeba było zachować się jak wódz, wtyknął główkę w piasek. Powtórzę: słowa, że nie ma jeszcze decyzji prezydenta, świadczyły o tym, że był o sytuacji poinformowany. Nie trzeba się więc tu było na niczym znać, tylko, mając na pokładzie 95 jeszcze żyjących żyć, NATYCHMIAST po otrzymaniu informacji zdjąć odpowiedzialność z pilota (jesteśmy w polskich realiach) i zarządzić: „Spie.dalamy!”.

  465. wbocek
    19 kwietnia o godz. 10:59

    Dla barbarzyńców nieważne jest życie ludzkie tylko walka – stąd bandyci wyklęci na piedestale.

  466. wbocek
    19 kwietnia o godz. 10:59

    Polska mogła być tylko taka, albo żadna. Prawdziwi Polacy są takie dzieci poczęte z wymóżdżeniem – autorstwa bozi – że choćby zjedli tysiąc kotletów, nigdy tego nie pojmą. Choć to arcyproste do pojęcia: Polska zawsze była taka, poza tym, że jej prawie nigdy nie było, ku czemu znowu zmierzamy, jak mówił Gomułka: wielkimi krokami.

    „Żołnierze wyklęci” nie byli żadnymi żołnierzami, i nie byli w związku z tym „wyklęci”. Jakby się przyłączyli do innych, w trudzie podnoszących kraj z ruin i nędzy, teoretycznie może by coś było lepiej. Ale nie po to oni byli nieżołnierze niewyklęci, by ciężko pracować, tylko wprost przeciwnie: jednym paluszkiem naciskać cyngiel.

  467. wbocek
    19 kwietnia o godz. 11:19

    tylko, mając na pokładzie 95 jeszcze żyjących żyć, NATYCHMIAST po otrzymaniu informacji zdjąć odpowiedzialność z pilota (jesteśmy w polskich realiach) i zarządzić: „Spie.dalamy!”.
    ——————
    I w tym wniosku się jak najbardziej zgadzamy.

  468. wbocek
    19 kwietnia o godz. 10:59

    No bo coś takiego: dowódcy Powstania, którzy stali współautorami jego klęski i zniknięcia Warszawy z powierzchni ziemi, czyli Wielcy Bohaterowie, zaraz po wojnie obdarowali się za to krzyżami Virtuti Militari. Warunkiem koniecznym do trzymania tego krzyża są „wybitne zasługi w wygranej bitwie”. Cóż mówić o łamaniu prawa i tzw. honorze żołnierza polskiego.
    Całkiem jak Szydło i reszta pisoidów: sama sobie, za wybitne zasługi i zwycięstwa dała medal: 68 tysięcy złotych.

  469. Tanaka
    19 kwietnia o godz. 11:31

    Wygląda na to, Tanako, że ludzie większego kalibru nie mają ambicji i są zajęci czymś poważniejszym od ambicji. Miernoty ambicję mają w sobie najwyżej, nawet włażą na drabinkę. I są przebojowi. Przez to w niedowartościowanej wiecznie Polsce raczej rządzą przebojowe miernoty niż niemiernoty.

  470. nie musiał pamiętać o identycznej sytuacji z casą

    Nawet gdyby sytuacja z CASĄ się nie zdarzyła, to i tak miał obowiązek oznajmić: spi…my, jeśli doszło do takiej sytuacji.

  471. Kto mordował chłopów biorących ziemię z reformy rolnej?
    Wydziedziczeni obszarnicy i ich synowie? Kim byli terroryści ze zbrojnego podziemia?

  472. Orteq
    19 kwietnia o godz. 7:58

    Wypadek ma, co jest naoczne, aspekty szczęśliwe.

  473. Tobermory
    19 kwietnia o godz. 12:09

    no jak, kto? Przecież nie Bohaterowie. Żydowscy komuniści ich mordowali i zwalali na Bohaterów. On tak zawsze i ze wszystkim.

  474. wbocek
    19 kwietnia o godz. 11:53

    Władza tak ma, że ciągnie durniejszych, ale za to chętniejszych do użycia noża. Władza to jest takie coś, na co nie trzeba żadnych kompetencji, poza powyższymi.

  475. @zza kałuży
    19 kwietnia o godz. 10:47
    To nie ja się skarżę, to mieszkańcy obsikanych budynków i klatek schodowych i ławeczek i czort wie czego jeszcze. U mnie toalet nie brakuje i płacić za nie nie trzeba.

    @pastucha
    19 kwietnia o godz. 11:08
    A to możesz mieć rację z tymi przepisami. Nie wiem jak u mnie z przepisami ale na braki toaletowe narzekać nie mogę.

  476. W NZ spotykałem toalety w najodleglejszych miejscach, darmowe oczywiście.
    A już wychodki w moich górach nie mają sobie równych 😎

    https://sz-magazin.sueddeutsche.de/reise/dem-himmel-so-nah-79704

    12 obrazków.

  477. @Tobermory
    19 kwietnia o godz. 12:33
    Fakt, są bajeczne 😀
    Ale ustawa Prawo Wodne głosi, że na terenach wyposażonych w sieć kanalizacyjną MUSISZ się do niej podłączyć. Chyba, że masz własną oczyszczalnię ścieków.
    Oczyszczalni ścieków na bulwarach nikt nie zrobi, ergo toalety muszą zostać podłączone do sieci miejskiej.
    Moja mama mieszka w centrum Wrocławia, nieopodal Hali Targowej. Obok przebiega szlak z Rynku na Ostrów Tumski. Na Nowym Targu – plac obok, przed Urzędem Miasta – są prześlicznej urody modernistyczne czarne kubistyczne leżaczki, zachęcające do wypoczynku z piwem, czy innym napojem. Stąd podwórko zasikane dokumentnie przez spragnionych, a potem napojonych. Ale wspólnoty mieszkaniowe protestują przeciwko budowie toalety publicznej na podwórku. Bo nie dość, że będzie zasikane, to jeszcze zamiast ładnych wierzb i brzózek będzie stał kibelek.
    Są toalety na parkingu pod Nowym Targiem, ale są nieoznakowane, nikt z góry (z polegujących na leżaczkach na placu) o nich nie wie, więc efekty są wyczuwalne z daleka.
    Impas.

  478. @pastucha
    19 kwietnia o godz. 12:50

    Nie mogą ustawić drogowskazów?

  479. Ewa-Joanna
    19 kwietnia o godz. 12:16
    @zza kałuży
    19 kwietnia o godz. 10:47
    @pastucha
    19 kwietnia o godz. 11:08

    Kiedys w modzie byly rozwazania problemu „Slon a sprawa Polska”, dzis uczynilismy wielki krok naprzod, przez co wyladowalismy w podtemacie „Gowno, a sprawa Polska”, co mozna ujac prosciej:

    „Obsrana Polska”…

    I co?

    A bardzo wazne, bo widzimy, ze ja sami obsrywamy.

    Choc temat jest jak najbardziej merytoryczny, to i metaforyczny zarazem. Brak toalet, chocby platnych, uniemozliwia odprowadzanie nieczystosci, co skutkuje narastajacym zasmrodzeniem gromadzacymi sie odchodami wydalanymi przez Polakow i polskosc.

    Dobrym przykladem takich „odchodow” wydalanych przez polskosc jest walkowanie prostego problemu odpowiedzialnosci konfrontowanego ze zwykla nieodpowiedzialnoscia kryjaca sie tchurzliwie, czy z wyrachowania, za podlegloscia sluzbowa, czy hierarchiczna.

    Przepisy i prawo sobie, a postfeudalnoniewolnicze podporzadkowanie gora i gora trupow gotowa.

    I dlaczego?

    Ano dlatego, ze zatkana kanaliza wciaz uniemozliwia rozliczenie sie z setkami lat faktycznego niewolnictwa. Skutek nierozlicznia sie choc nieoczywisty dla wiekszosci jest widoczny golym okiem i katastrofa smolenska jest wlasnie tego dowodem.

    Wolnym i odpowiedzialnym czlowiekiem byl kpt. Pietruczuk, ktory zniosl presje wywierana i zrobil to co mu rozum i odpowiedzialnosc zrobic nakazywaly, co zaskutkowalo zachowaniem zycia przez „ladunek” i wscieklym atakiem „ladunku” w rezultacie.

    Odwrotnosc zademonstrowal kpt. Protasiuk, ktory zabil siebie i „ladunek”, co oszczedzilo mu problemow w postaci ataku „ladunku”… A roztrzasane namietnie relacje miedzy kpt. Protasiukiem i skladnikami „ladunku” sa roztrzasaniem relacji miedzy Panem a poddanym, czyli relacji poddanstwa niewolniczego bioracego gore nad relacjami pomiedzy ludzmi wolnymi.

    Mamy co mamy, bo nie rozliczylismy przeszlosci niewolniczej, co umozliwilo przetrwanie relacji niewolniczych, ktore uwalniaja poddanego od odpowiedzialnosci zarezerwowanej dla PANA…

    pozdrowka
    ~l.

  480. @Tobermory
    19 kwietnia o godz. 12:59
    Wokół toalet jest więcej, nawet na Hali Targowej jest kilka publicznych, to raptem sto metrów od leżaczków. I w okolicznych knajpkach, których jest kilka w pobliżu. W promieniu dwustu metrów z pięć, jak nie więcej. Są toalety w Urzędzie Miejskim, ogólnodostępne, tuż przy Nowym Targu.
    Nie wiem, jak to nazwać? Lenistwo umysłowe?
    Dlaczego młody człowiek, zamiast się rozejrzeć, idzie na najbliższe podwórko?
    Zew natury?

  481. Ech, te niemożności i narzekactwo 🙄
    Skarżyła mi się znajoma, że na przyjęciach rodzinnych z udziałem zaproszonych gości, kiedy ona poda kurczaki, jej 90-letni teść po zjedzeniu mięsa głośno gryzie kości. I ona się wstydzi przed gośćmi, którzy pewnie myślą, że on tak z głodu.
    Zapytałem, dlaczego nie poda mu kawałka bez kości?
    Spojrzała na mnie, jakbym proponował wysłanie go na Księżyc.

  482. @wbocek
    19 kwietnia o godz. 6:43
    Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 2:14
    Zostawmy Bogu najwyższemu oceny, kto notorycznie imputuje, wtrąca się ze swoim nierozumieniem, i kto jest większym, a kto mniejszym chamem.

    Niestety, w moim świecie nie ma żadnego „Boga najwyższego”.
    A tobie, jak widać, już do reszty odbiło. A Talieri na razie wybył i niekoniecznie cię pogłaszcze. Leć na woda.

  483. @Tobermory
    19 kwietnia o godz. 13:15
    Podanie kawałka bez kości to znęcanie się nad teściem, podpadające pod paragraf.
    Lepiej niech znajoma nie myśli za gości, to od razu lepiej się poczuje 🙂
    Albo niech sobie myśli, że goście myślą na przykład: dziewięćdziesiąt lat i TAKIE ZĘBY !! Ale o niego ta synowa dba …
    Wstyd jest bez sensu.

  484. @Orteq 19 kwietnia o godz. 7:31
    Chcesz udowodnić, że Umęczona to trzeci świat, gdzie normalne zasady nie obowiązują i wszyscy mają szmergla. Nie powiem, żebym się nie zgadzała z tą opinią.
    Równie zasadnie można argumentować, że winna była mgła – albo że tutka spadła zrządzeniem Boga Najwyższego (który zaludnia wyobraźnię sfiksowanych chodzącychpowodzie). Jednak w normalnej ocenie katastrof, obowiązującej w normalnym świecie, przyczyną katastrofy był błąd pilota. Po prostu.

  485. SMS w lotnictwie

    „Dzięki systemowym barierom ochronnym bardzo rzadko pojedyncza awaria sprzętu lub pojedynczy błąd ludzki, traktowany w modelu jako tzw. aktywator, kończy się katastrofą.
    Aktywatory (awarie, błędy,…) prowadzą do katastrofy wówczas, kiedy bariery ochronne nie są szczelne – kiedy w barierach ochronnych występują „dziury” w postaci niewidocznych i pozornie nieaktywnych czynników – często w postaci konsekwencji błędnych decyzji podjętych wcześniej (lub braku decyzji) na najwyższych szczeblach zarządzania w danym systemie”

  486. @Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 13:32
    Klasyczny CFIT, według nomenklatury obowiązującej w ICAO.
    Sprawny samolot wali w glebę, bo piloci nie dali rady. Z różnych względów.

  487. Błąd pilota był ostatnim ogniwem w tym łańcuchu.

  488. Tam w ogóle nie było planu B. który piloci powinni byli poznać przed startem.

  489. Polnische Wirtschaft i jakośtobędzizm w pełnej krasie.
    I za to trzeba kogoś powiesić. Najlepiej Tuska.

  490. Tobermory
    19 kwietnia o godz. 13:42
    Tam w ogóle nie było planu B. który piloci powinni byli poznać przed startem.
    ————————–

    Czy 36 pułk lotniczy zatrudniał dyspozytora lotów, względnie wojskowego odpowiednika?

  491. @pastucha
    19 kwietnia o godz. 13:06
    No właśnie, skąd się to bierze? To obsikiwanie ( i gorzej) okolic, to wykręcanie żarowek i kradzież papieru toaletowego, to przełażenie na skróty przez cudzą posesję bo nieogrodzona, to wyrzucanie śmieci w lesie, to.. to … litania może być długa.
    Ja nie mówię, że tu u mnie w nowym miejscu same święte, też im się zdarza , ale nie jest to normą i raczej wstyd nie sprzątnąć po piesku a nie kara obligują ludzi do zbierania psich kupek. Rada miejska pomaga – w parkach, skwerkach czy innych spacerowych miejscach sa umieszczone pojemniczki z woreczkami do użycia i kubełki na pełne woreczki. W autobusie jak nie pyrgniesz kartą w czytnik to się wszyscy patrzą i wiedzą, że jedziesz na gapę. No zwyczajnie nie uchodzi robienie pewnych rzeczy. Ale też zdarzają się śmieci w buszu czy nad rzeczką, czego zrozumieć nie mogę, bo chociaż śmietniki są płatne, to każdy płacący podatki gruntowe dostaje darmową tonę śmieci rocznie. A prócz tego ma się ten wielki kubeł zabierany co tydzień.
    Bo trawniki to u nas można deptać. 🙂

  492. @Tobermory,
    w niektórych z nich straszno chyba. 🙂
    Pamiętam swoją nietęgą mine jak siedziałam nad nieczynnym szybem kopalnianym mając świadomość że mam pod sobą te 50m albo i więcej dziury. Brr! A dzieciaki to trzymałam tak kurczowo, że aż protestowały.

  493. @Ewa-Joanna
    19 kwietnia o godz. 13:59

    Jak ktoś się wdrapie na te ponad 3000 (eksponowanych) metrów, to rzadziej jest strasznie, ale zimno w cztery litery – przeważnie 😉

  494. @Taieri
    19 kwietnia o godz. 13:51

    Na pewno miał dowódcę. Piloci feralnego lotu do Smoleńska wyglądali na wziętych z łapanki.

  495. @Tobermory,
    znaczy i zimno i straszno. 🙂

  496. @Ewa-Joanna
    19 kwietnia o godz. 14:09

    Ale jaka ulga 😎
    A pod górę przeważnie jest gorąco, czasem nawet ze strachu 🙄

  497. Sławoj Leszek Głódź, który onegdaj wydrukował dla wojska kalendarz ze sobą samym na każdy miesiąc, w dwunastu różnych mundurach, naciska, coby katecheci i księża mogli zostać wychowawcami klas. Może szkoły też powinny podrukować sobie kalendarze z katechetami, żeby nie było, że jakiś katecheta gorszy jest od imć GłÓdzia?Że zacytuję z wstępniaczka:
    „A tu czas wcale nie przemija
    I rządzi średniowieczna farsa.”
    Coraz grubsze słowa cisną się na usta i pod paluchy.

  498. Skoro tak ladnie rozwinal sie g…..y temat w oczekiwaniu na nowy wpis dorzuce i ja ciekawostke z TV. W malutkim miasteczku w stanie Alabama jego mieszkancy od omal dwoch miesiecy terroryzowni byli smrodem z poop train. Pociag skladal sie z 250 wagonow. Te niezutylizowane g….a z NY czekaja na ostateczny transport kilkadziesiat mil dalej, gdzie sa jakies zaklady utylizacyjne. Dopiero wczoraj pociag ruszyl do miejsca docelowego.
    Wiele lat temu slynna byla odyseja barek ze sprasowanymi smieciami, ktorych nieprzyjeto w stanie, z ktorym byly dotychczasowe umowy. Te smieci w koncu wyeksportowano za granice, zreszta chyba dotychczas jakies sie eksportuje. Moga powiedziec milosnicy US-ej: jaki kraj taki eksport.

  499. wbocek 19 kwietnia o godz. 9:11
    ani mi w głowie pouczać kogokolwiek, o czym ma mówić lub nie mówić.

    Ojej, doprawdy? Hipokryzja czy amnezja?

  500. @Tobermory 19 kwietnia o godz. 13:39
    Błąd pilota był ostatnim ogniwem w tym łańcuchu.
    Poza błędem pilota żaden czynnik nie był decydujący. Pomimo mgły, łamania procedur i ogólnego bezhołowia, do katastrofy by nie doszło, gdyby pilot nie podjął próby lądowania.

  501. Do katastrofy by nie doszło, gdyby pijany Błasik nie stał za plecami pilotów.
    Do katastrofy by nie doszło, gdyby piloci mieli właściwe uprawnienia i stosowne doświadczenie, znali samolot, którym lecą, znali język rosyjski, wylecieli punktualnie z Warszawy, mieli kręgosłup, nie dali się podpuścić Wosztylowi etc. etc.
    W sumie fakt, kapitan bez uprawnień podjął próbę lądowania i jest winien katastrofy. I mamy pozamiatane.

  502. Przez pilota bez uprawnień mamy teraz w Polsce to, co mamy 🙄

  503. Czy leci z nami pilot?

  504. @Tobermory 19 kwietnia o godz. 15:28
    Tak – to krzycząca niesprawiedliwość 😉

  505. Tobermory – to nie Błasik trzymał stery! Wytłumaczenie normalnemu światu, że pilot nie miał nic do gadania – to dopiero monumentalne zadanie. Ja rozumiem. Ty rozumiesz. Ale normalni ludzie, tym bardziej fachowcy, nie zrozumieją.

  506. @Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 15:48

    Co cię tak bawi w tej tragedii?

  507. @Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 15:50

    Przypuszczam, że fachowcy, którzy są normalnymi ludźmi, rozumieją więcej, niż ci się zdaje. Co nie znaczy, że uniewinniają pilota.
    Po to właśnie wymyślają te SMS-y

    „Dzięki systemowym barierom ochronnym bardzo rzadko pojedyncza awaria sprzętu lub pojedynczy błąd ludzki, traktowany w modelu jako tzw. aktywator, kończy się katastrofą.
    Aktywatory (awarie, błędy,…) prowadzą do katastrofy wówczas, kiedy bariery ochronne nie są szczelne – kiedy w barierach ochronnych występują „dziury” w postaci niewidocznych i pozornie nieaktywnych czynników – często w postaci konsekwencji błędnych decyzji podjętych wcześniej (lub braku decyzji) na najwyższych szczeblach zarządzania w danym systemie”

  508. Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 13:29

    No patrzcie – życie napoczęte bez Boga! Coś takiego!. A ja myślałem, że bogini najwyższa tego konkretnego życia to Tekla. Albo baba-jaga. Jak to się można na domysłach przewieźć.

  509. @Tobermory 19 kwietnia o godz. 15:51
    Z czego wnioskujesz, że akurat mnie coś „bawi”?
    https://www.youtube.com/watch?v=wk6sZirAZ9o

  510. @Tobermory 19 kwietnia o godz. 15:55
    Oczywiście, w normalnych krajach i warunkach stosuje się cały szereg zabezpieczeń (niekoniecznie nazywając go SMS-em). Jakie „bariery” zastosowano podczas przesławnego lotu z Lechem?

  511. @wbocek 19 kwietnia o godz. 17:09
    Indyk myślał.

  512. @Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 17:42

    Gdyby nie bawiło, to może nie zamieszczałybyś takich uśmieszków 😉
    A te zabezpieczenia w innych krajach nazywa się SMS = Safety Management System in Aviation, a w Polsce Zarządzanie Bezpieczeństwem w Lotnictwie, Unia próbuje to zaimplementować we wszystkich swoich krajach.
    Pisałem o tym rano, ale przeszło bez echa.

    Właśnie o to chodzi, że cały szereg tych barier był dziurawy począwszy od wyboru pilotów bez stosownych kwalifikacji i znajomości języka, zlekceważenia warunków pogodowych znanych już na starcie, spóźnienia głównego pasażera itd. itd.
    Ile razy trzeba to powtarzać, aby dotarło?
    Błędy pilota dopełniły reszty.

  513. A może by jakiś zbiorowy rym popełnić, mocno częstochowski?
    Napocznę swoimi wypocinami, dosłownymi, bo w ogrodzie trochę się zasapałem:

    Był sobie raz zarodek, który
    spodobał się Kai Godek
    Stworzyła więc struktury,
    by nie usunął go przodek
    nieczuły na wdzięki jego,
    takiego zaimplementowanego.

  514. Tobermory 19 kwietnia o godz. 18:09

    Sekwencja komentarzy wygląda tak:

    @Tobermory 19 kwietnia o godz. 15:28
    W sumie fakt, kapitan bez uprawnień podjął próbę lądowania i jest winien katastrofy. I mamy pozamiatane.

    Na marginesie 19 kwietnia o godz. 15:48
    Tak – to krzycząca niesprawiedliwość (tu uśmieszek)

    @Tobermory 19 kwietnia o godz. 15:51
    Co cię tak bawi w tej tragedii?

    Podkreślenie moje. Naprawdę nie rozumiesz, czego dotyczy ironiczne „krzycząca niesprawiedliwość”, gdzie ironia jest zasygnalizowana emotikonem?
    Jeśli tak, to widocznie cię przeceniłam. Mea culpa (bez uśmiechu, bo kto wie, jak bys go zrozumial)

    Twoje objaśnienia, że system zabezpieczeń (gdzieś) istnieje nie nie wnoszą i nie podważają tezy o winie pilota. Za los samolotu odpowiada pierwszy pilot, nikt inny. Tako rzecze twój system zabezpieczeń. Gdy nad Hudsonem oba silniki nagle uległy zagęsieniu (pieczona gęś), samolotem kierował drugi pilot. W tym momencie pierwszy pilot, Scully, natychmiast przejął stery. Odpowiedzialność za samolot w trudnej sytuacji jest jednoosobowa. Tak wynika z twoich SMS-ów.

    Co do reszty – krzycząca niesprawiedliwość, biedny Protasiuk! Wszyscy blogowicze bardzo pragną go wybielić (i tu, w żadnym wypadku, nie zamieszczę już mrugnięcia!)

  515. @pastucha 19 kwietnia o godz. 18:14

    Zaimplementowanego? Czy zaimplantowanego?
    Bo to ostatnie – jest katolicko niedopuszczalne!

    Może być jeszcza zaimputowanego – to by znaczyło wpieranie dziecka w brzuch.
    (W żadnym wypadku się tutaj nie uśmiecham, bo przytulacze embrionów mnie zlinczują!)

  516. Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 18:29

    Mozliwe, ze z rozpedu, ale popelnilas naduzycie twierdzac, ze wszyscy blogowicze pragna wybielic kpt. Protasiuka

    Nie wszyscy, bo co najmniej ja go nie wybielam.

    Jesli cokolwiek robie to czynie proby wskazania na przyczyny, ktore spowodowaly, ze facet w randze kapitana Wojska Polskiego, Kapitan smolenskiego TU154 i jego pierwszy pilot zarazem, rozwalil sie wraz z „ladunkiem” nie dolatujac do smolenskiego lotniska.

    pozdrowka
    ~l.

  517. pastucha
    19 kwietnia o godz. 18:14

    Jak tak, to tak:

    Panienka święta, znaczy Kaja Godek
    w przydomowym ogródku znalazła zarodek
    siedział w czarnoziemie, przy główce kapusty
    bardzo ją ucieszył, bo był dosyć tłusty

    Za łepek go złapała i z ziemi wyrwała
    zarodek kwiknał, ale nie patrzała
    do domu go niesie, bardzo z siebie rada:
    kotlety ma gotowe, do obiadu się nada

    W zlewie go umyła, pod bieżącą wodą
    rada ze zdobyczy i z ducha pogodą
    tasakiem posiekała, cebulki dodała
    ślinka już jej cieknie, zje rodzinka cała.

  518. «@Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 18:29

    Całe to zdanie z uśmieszkiem na końcu jest po prostu głupawe. Tak to odebrałem, bo insynuuje właśnie to, co napisałaś na końcu „Wszyscy blogowicze bardzo pragną go wybielić”. A przecież nie o wybielenie tu chodzi. Był pilotem niedostatecznie wyszkolonym, trafił na warunki przerastające jego możliwości i skończyło się, jak się skończyło. Nikt z odpowiedzialnych za szkolenie (poza Błasikiem) nie poniósł konsekwencji, a żeby główni odpowiedzialni za tę beznadziejną „pielgrzymkę” nie doznali ujmy na honorze, wymyślono piętrowe kłamstwo smoleńskie, które znakomicie posłużyło do przejęcia władzy w kraju.

  519. Tobermory
    19 kwietnia o godz. 18:56

    Błasik też nie poniósł konsekwencji, ponieważ powinny to być konsekwencje służbowe, albo sądowe
    Ale jakieś poniósł.

  520. @
    Tanaka
    19 kwietnia o godz. 18:53

  521. Pośpieszyłem się
    Czarny humor lubię; bardzo zgrabna intryga

  522. Tanaka
    19 kwietnia o godz. 18:59

    Jakie konsekwencje? U diaska…!

    Skutkow doswiadczyl ! Co najwyzej …!

    pozdrowka
    ~l.

  523. lonefather
    19 kwietnia o godz. 19:17

    O, to, to – skutków.

  524. mag
    19 kwietnia o godz. 18:59

    Otóż to! Ale kogo tak kochasz, Maguś? Bo mam już czerwone uszy. 🙂

  525. @ Tanaka
    19 kwietnia o godz. 18:53
    @pastucha
    19 kwietnia o godz. 18:14

    Bo Kaja Godek jest jak zarodek:
    Ledwie napoczęta, a już składa rączęta.
    Do żarliwej modlitwy, jak niewieście przystało.
    Prosto do świętej Mamony, bo ciągle jej mało.

  526. merci 😀

  527. konsekwencja = logiczne następstwo czegoś; skutek, rezultat

  528. Qba
    19 kwietnia o godz. 19:36

    usteczka i świętej Kai
    są jak koszyk malin
    oczka – jak koreczki ze śledzia
    co w beczce soli rok dobry siedział
    została jeszcze śliczna główka
    trzeszcząca jak marakas
    znaczy się – makówka

  529. lonefather
    19 kwietnia o godz. 18:40

    Nie bardzo rozumiem, czemu mają służyć Twoje „proby wskazania na przyczyny”, jeśli za te przyczyny uważasz to, że „nie rozliczylismy przeszlosci niewolniczej, co umozliwilo przetrwanie relacji niewolniczych”. Chciałbym wiedzieć, jak miałoby wyglądać rozliczenie inne niż go dokonali i stale dokonują niepolityczni historycy i co by to inne miało konkretnie przynieść, skoro dotychczasowe niczego specjalnie prócz paru prac naukowych i książek nie przyniosło. Nie próbuję ironizować – pytam jako nieerudyta. I jeszcze pytam, czy USA rozliczyło się z barbarzyńskiego najazdu na ziemie Indian, a konkwistadorzy – ze swego barbarzyństwa pod znakiem krzyża. A Polska, która wciąż rozlicza Ukraińców, rozliczyła się ze swego barbarzyńskiego parcia na wschód, które było przyczyną barbarzyństwa Ukraińców? Szwedzi się rozliczyli, Anglicy, Macedończycy, Japończycy, Mongołowie, Holendrzy, Rosjanie? Tak mało wiem, że wiem tylko o Niemcach, które się rozliczały na naszych oczach i chyba się jeszcze rozliczają na oczach całego świata. I jest widoczny bardzo pozytywny efekt – może najbardziej go odczuwa Polska. Ale w Polsce rozliczanie II wojny i PRL przyniosło tylko rozpierduchę, wytrzeszczone gały świata i podział narodu na dwie nienawidzące się bojowe grupy. Czy do tego, by rodzice i nauczyciele uczyli dzieci umiejętności myślenia i tworzenia pokojowych relacji z innymi ludźmi potrzebne jest jakieś rozliczenie z przeszłością? Przecież pięcioletnie dziecko bywa świetnie wychowane, choć o przeszłości nie wie nic.

    Przepraszam, lonek, wyraziłem się trochę prowokacyjnie, licząc, że może mnie oświecisz, co trzeba byłoby konkretnie (bo „rozliczenie się z przeszłością” nic a nic mi nie mówi) zrobić w Polsce, żeby paskudnie zepsuci przez rodziców przyszli bliźniacy Kaczyńscy nie zachowywali się jak Kaczyńscy, a przyszły Protasiuk nie zachowywał się w obliczu niebezpieczeństwa jak Protasiuk.

  530. Demoniczny zarodek opetal Kaje Godek.
    Czy w dzien zwykly, czy w swieta,
    Opetaniem dotknieta, o zarodkach
    Wciaz Kaja rozprawia…

    Ma niezlomne polady i ma pewnosc niezlomna.
    Wiec je w zycie wprowadza dla wszystkich.
    Chcesz czy nie chcesz, co myslisz, to betka.
    Juz niedlugo wiec poznasz los co ci Kaja gotuje.

    Smiac sie kiedys smielismy, ja, ty, oni i wielu,
    Z krzyku co go Gowin uslyszal.
    Dzis mi nie jest do smiechu, niesmak czuje
    Zwyczajny, widzac Kaje i tryumf glupoty.

  531. lonefather
    19 kwietnia o godz. 20:04

    Gowin słyszy krzyki, Godek miota gromy
    na popęd śmierci cierpią, stąd ich farmazony

  532. Czy to miodek, czy to smrodek
    Co go zgubił wujek Włodek?
    Nie, to myśli jest zarodek
    Istny złoty samorodek
    Trafia wprost na blogu środek
    Czasem go ogarnia chłodek
    Lub wyrasta zeń wyrodek
    Czasem trapi wiedzy głodek
    Gdzie nad Wisłą jest wychodek
    Szkodzi mu potasu jodek
    Nie ma lekko ten zarodek 🙁

  533. Dzieckiem bedac na lod, na gliniance wlazlem, choc mama mi zakazala.

    Lod sie zalamal, skutkiem czego sie skapalem po pas.

    Do domu wrocilem, a matka mnie nie tylko skrzyczala i dala mi „szlaban” na tydzien.

    To byla konsekwencja zlamania zakazu.

    To jest, na przykladzie objasniona, subtelna, ale oczywista dla ludzi inteligentnych, roznica pomiedzy skutkiem, a konsekwencja.

    podrowka dla inteligentnych
    ~l.

  534. @pastucha

    Sławoj Leszek Głódź pasuje jak ulał do anegdoty:
    – jesteś mądry, piękny, wspaniały, kocham cię!
    – dziękuję, ja siebie też

    Odnośnie poezji zarodkowej, to poniższe należy śpiewać na melodię https://youtu.be/GOIZRcKf7Jw?t=8

    Wy nie wiecie a ja wiem
    Jak rozmawiać z zarodkiem
    Bo poznałem zarodki
    Gdy mieszkałem u Kai

    A więc wołam „szczęść boże!”
    I zarodek cieszy się
    Lecz gdy wspomnę kondoma
    To zarodka mina zła

    A gdy powiem „Tusk to wesz”
    Klaszczę i zarodek też!

  535. @lonefather
    19 kwietnia o godz. 20:28

    „Skutek” w Twoim przykładzie jest jednoznaczny, bo i przyczynę widać (cienki lód). Natomiast tenże skutek może być również traktowany jako konsekwencja Twego działania w postaci wejścia na cienki lód.
    Podobnie można stwierdzić, że przyczyna – wejście na lód i skąpnie się wywołała skutek – ZOK (zakaz opuszczania koszar).
    Wyjście – dokładne przypisanie użytych pojęć.

  536. @

    Czy Godek, to zdrobnienie od God’a?
    Czy God, to uproszczony Godek?
    Gdy tak patrzę na tego Naroda
    To widzę, że to jednak narodek.

  537. Tobermory
    19 kwietnia o godz. 20:18

    Sławetna to była zima stulecia
    gdy zarodek, bez gaci,
    do sławojki poleciał

    Cały boży dzień w nim siedział
    męczyły go kiszki i wyrzuty sumienia
    no i biedak w lodzie skamieniał

  538. Qba
    19 kwietnia o godz. 20:40

    Moge nudniej…

    Skutek jest – bezposredni, natychmiastowy i nie do unikniecia.

    Konsekwencja – niebezposrednia, wyciagana przez kogos, mozliwa do unikniecia…

    pozdrowka
    ~l.

  539. Qba
    19 kwietnia o godz. 20:45

    ‚In God we trust!’
    „wyjąłeś mi to z ust”
    rzekła Godek do męża
    który zarodki zwyciężał

  540. lonefather
    19 kwietnia o godz. 20:52

    Złe się dzieją skutki
    gdy kto nie pije wódki

  541. @mag 19 kwietnia o godz. 18:59
    Kocham cię jak bocian
    od-16-lat-lata-do-niepelnosprawnej-partnerki-o-takiej-milosci-ludzie-moga-pomarzyc/dk4rv00

    Więc tak, ten chorwacki bociek to wcale aż taki głupi z ty miłości to nie jezd. Ptasia bo ptasia, ale jego głowa spokojnie umie przekaRkulować gdzie som konfitury….

    1. Jego bocianica aż taka znowu niepełnosprawna partnerka to nie jezd. Ja tam bocian nie jezdem, jakie są bocianie kryteria piękności wiedzy nie mam zabezpieczonej, ale zdaje się, że skutkiem corocznych powrotów wiernego boćka chorwacki program 500+ dla bocianów ma komu wypłacać comiesięczny bonus…

    Także wierny bociek co sobie użyje z całkiem jak widać sprawną w tym departamencie partnerką to jego.

    2. Wierny bociek juz 16 lat temu się zorientował, że niepełnosprawna partnerka wprawdzie z bardzo dziwacznej rodziny pochodzi, znaczy siem teść to nie jezd porządny bociek tylko jakiś ludź, no ale ten teściowy ludź jest na tyle świrnięty, że codziennie zarówno bocianią pannę młodą jak i jej zięcia świeżymi rybkami karmi.

    Czyli jezd darmowa wyżerka, bez fatygi.

    Jezd tyż bezczynszowe gniazdo! Znaczy siem program gniazdo+ mamy zabezpieczony!

    Podsumujmy zatem:

    Gdy jesteś w Europie:

    1. Darmowy dach nad głową.
    2. Darmowe żarcie.
    3. Baba na wyłączność, nie pójdzie nigdzie na bok, bo nie umie latać.
    4. Ergo domowego seksu skolko ugodno i zero wysiłku.

    Gdy jesteś w Afryce:

    1. Całkowita swoboda latania na boki. Nawet do Egiptu. Baba za tobą nigdzie nie poleci i nie bedzie ci nad głową klekotać jak się za inną bocianicą nieopatrznie obejrzysz.
    2. Masz pewność, że jak się już tobie afrykańskie łajdaczenie znudzi, to zawsze czeka na ciebie kulturalna, czysta, zadbana, odkarmiona i zadowolona Europejka. Razem z darmowym domem i darmowym żarciem.

    Czy ja wiem, czy ten bociek kieruje się akurat wiernością? 😉

  542. a teraz tfurczość w postaci tzw „lepieji”

    Lepiej zgubić samorodek
    Niźli spotkać Kaję Godek

    Lepiej dostać zgniłym jajem
    Niźli spotkać Godek Kaję

  543. albo”lepiejów”, jak kto woli

  544. Wszystkie systemy jakie znam maja wbudowany mechanizm „zwolnienia od odpowiedzialnosci”. Systemy decyzyjne. Od lotow na obce planety do gotowania wody na herbatke. Systemy ekonomiczne, polityczne, erotyczne etc. Systemy decyzyjne w ktorych proces podejmowania decyzji rozklada na wiele osob czy kilka. W czasie. Wszystkie. Po zakonczeniu procesu, w czasie, udzielane jest „zwolnienie od odpowiedzialnosci”. Najczesciej nic sie nie dzieje. „Zwolnienie od odpowiedzialnosci” jest automatyczne. Murphy zaspal. Ale czasem budzi Murphy. Wtedy proces czasowy konczy katastrofalnie. Rakieta wali w planete sasiednia, woda na kafffke przypala. Jest rzecz wlasciwa okreslic kto moze dostac „zwolnienie od odpowiedzialnosci”, kto nie. Co bral udzial w procesie decyzyjnym. Dla unikniecia budzenia Murphy w przyszlosci.

    U mnie „zwolnic od odpowiedzialnosci” nazywa bevilja ansvarsfrihet. U Anglikow i innych krevnych Murphy nazywa to grant discharge. Bezokolicznik. Oczywiscie w przypadku kiedy Murphy decyduje, rzecz pewna jest, 100% refusal to grant discharge. Wtedy kolezki Murphy placa odszkodowanie i biora odpowiednia ilosc kijkow na gola pupke. Nigdy gotowac wody na kafffke nie moga. Dla przyszlosci. A Murphy co, dalej spi.

    Juz starozytni rzymianie wiedzieli summum ius, summa iniuria. To znaczy, komu na gola pupke i ile kijkow, na sztuke pupki. Kiedy Murphy herbatke gotuje.

    Pytanie do Szanownych mam. Szczegolnie bieglych jezykowo, ateistow katolickich, racjonalnych w bezokoliczniku. Jak sie tototo nazywa po „nadwislanskiemu”?

    „Latanie na boki” ergo „latanie smolenskie” nie tylko w Afryce odbywa. Kraj Ubu, nalezy do exkluzywnej grupy krajow, co na boki lataja „po smolensku”. To jest grupa krajow, chyba 10, 12 co pamietam, co nie umieja z punktu A do B zawiezc VIP-ow. Chyba tez jeden pldAm.

    Seleuk zaciekawiony, bo mam chwilke czasu

  545. Błasik zginął wskutek katastrofy, ale poniósł konsekwencje swoich machlojek ze szkoleniem pilotów, a także stresowania ich i przszkadzania w kokpicie.
    Niech mi inteligentniejszy ode mnie objaśni, czy się mylę.
    Konsekwencja – słowo obce
    Skutek – polskie
    To są synonimy.
    Skutek = efekt, rezultat, wynik, następstwo, konsekwencja

    od łac. consequentia = następstwo

    Konsekwencja – logiczne następstwo faktów

  546. @

    Pociągnięcie za konsekwencje Kai Godek
    Skutkuje tym, że zatkany jest wychodek.

    Lepiej zgubić gdzieś zarodek
    Niż byc mężem Kai Godek

  547. Tobermory
    19 kwietnia o godz. 18:09
    zapomnieliśmy o tym, ze Aleksander Szczygło, doradca prezydenta LK od wojska sam doszedł do wniosku, że polscy piloci latający na Tutkach nie będą szkolić się w Rosji, a w Polsce na symulatorach.
    Pamiętam, jakie kwoty oszczędności miało to przynieść, że o jakości nie wspomnę, bo ta w Rosji miała być kiepska, a droga. No i te oszczędności zaoowocowały Smoleńskiem.

    Nie mówiąc o tym, że nasza rodzima „bylejakość” oraz wiara w to, że „jakoś to będzie” też brała w tym udział.

    Natomiast o umiejętnościach polskich pilotów z uznaniem wyrażał się ówczesny minister obrony narodowej czyli Bronisław Komorowski. Chyba dostał nawet za to „Srebrne Usta” nagrodę Trójkową. Właśnie tymi słowami,żę polski pilot nawet na drzwiach od stodoły poleci. Chyba to było powiedziane tuż przed zakupem pierwszych F 16 albo juz po ich wylądowaniu w Polsce.

  548. seleuk|os|
    19 kwietnia o godz. 21:15

    Nie wiem, czy jest na to specjalny termin w języku katolickim, ale to niezły pomysł, nazwać zjawisko smoleńszczyzną

  549. Cztery małe zarodki bawiły się wśród trzciny
    Jednego zastrzelił Szyszko zostały tylko trzy

    Trzy małe zarodki trafiły do szpitala
    Jednego leczył Radziwiłł zostały tylko dwa

    Dwa małe zarodki na drodze numer siedem
    Dogonił konwój rządowy i został tylko jeden

    Jeden mały zarodek wyrósł na mistrza bajery
    I już po czterech latach zarodki były cztery

    Itd. 🙂

  550. Maciej2
    19 kwietnia o godz. 21:22

    😀 😀 😀

  551. Lepiej z dala trzymać młódki
    Niż ponosić seksu skutki

    Lepiej użyć naleśnika
    Niźli Kai dać plemnika

  552. Polak ma się mnożyć!
    a on woli chędożyć
    wkracza niejaki Chazan
    by z mordów był wymazan
    rzuca zarodki na stół
    i tnie piłą na pół
    zarodków w mig
    dwa razy przybywa
    taka katolicka niwa:
    żywa i szczęśliwa

  553. @lonefather
    19 kwietnia o godz. 20:52

    Ładna definicja. Żeby jeszcze się przyjęła…

  554. Tobermory
    19 kwietnia o godz. 21:27

    Kaję zawinąć w naleśnik?
    Toś ty jest wszetecznik!

  555. @konstancja
    19 kwietnia o godz. 21:22

    No właśnie. I w konsekwencji…

  556. @Maciej2
    19 kwietnia o godz. 20:34
    Próbowałem zaśpiewać z podkładem, ale psiaki zaczęły wyć, więc dałem sobie spokój 😀

  557. wbocek
    19 kwietnia o godz. 20:00

    Nie, nie prowokujesz mnie swoim pytaniem. Ono jest najwiekszej wagi pytaniem o problem, a jeszcze wiekszej wagi pytaniem o konsekwencje nierozliczenia sie z przeszloscia.

    Nie chodzi o to, by konsekwencja rozliczenia sie, bylo karanie. Ono jest nie tylko niemozliwe, ale przeciwskuteczne.

    Za to nierozliczenie sie uczciwe jak to tylko mozliwe, umozliwia funcjonowanie mitow, jesli nie wrecz klamstw, co skutkuje na ogol tym, ze najgorsze skladniki przeszlosci, usprawiedliwione mitologia, zyja i sa czascia skladowa terazniejszosci.

    Sadze, ze jest jak wyzej to napisalem, zo zaklamanie prawdy o niewolniczej przeszlosci Polski i Polakow, u siebie w Polsce, uniemozliwilo i wciaz bedzie utrudniac mentalne wyzwolenie sie.

    Wyzwolenie sie jest podstawa, jest warunkiem niezbednym, do swiadomego przyjecia na siebie odpowiedzialnosci nie tylko za siebie samego, ale odpowiedzialnosci ogolnie rozumianej.

    Niewolnik, czlowiek zalezny mentalnie, nie musi byc odpowiedzialny, czuje sie wrecz nieodpowiedzialny calkowicie, bo kto inny za niego decyduje i to decydent odpowiada, a nie on. I to tez wyzej opisalem.

    Piszac o nierozliczeniu sie z przeszloscia, nie mam na mysli wszystkiego zlego i wszelkiej nieprawosci jakie mialy miejsce w przeszlosci, mialem i mam na wzgledzie ten jeden aspekt systemu niewolniczopanszczyznianego, czyli kwestie odpowiedzialnosci.

    Na przykladzie kpt. Protasiuka widac jak na dloni, ze choc pilotowal TU 154 do Smolenska, to choc niby formalnie byl dowodca, czyli Kapitanem samolotu, to praktycznie nie byl dowodca, bo pozwalal soba innym dowodzic. Niemal w czystej formie przyklad mentalnego zniewolenia. I jego zrodlo mozna znalezc dopiero jak sie cofnie do niewolniczej przeszlosci.

    Sadze ze jedyna droga do wyleczenia tej zarazy niszczacej Polske i Polakow wiedzie przez rozliczenie niewolniczej przeszlosci systemu panszczyznianego. Tylko wtedy moze sie udac, bo bez tego nie da sie wyciagnac z mentalnego niewolnictwa tych okolo polowy Polakow i zmienic ich w obywateli z poczuciem obowiazku wynikajacym z bycia wolnym czlowiekiem.

    pozdrawiam
    ~l.

  558. @Qba
    19 kwietnia o godz. 21:29

    Jedni wyciągają konsekwencje, inni je ponoszą.
    Język nie jest aż tak ubogi, jak się niektórym zdaje.

  559. Przykre skutki picia wódki
    Zaprowadzą do wygódki

  560. @Tobermory
    19 kwietnia o godz. 21:27

    Grube rymy 😀

  561. @

    Choć był na rencie
    Pokalał poczęcie
    I przez Chazana
    Bawi dziecię do rana.

  562. Tobermory
    19 kwietnia o godz. 21:34

    W wygódce brzydkie wyrazy
    można mówić, nawet kilka razy

  563. Lepiej napić się seczego
    niźli kubka mieć suchego

    Ale to podobno jutro wieczorem

  564. Tanaka
    19 kwietnia o godz. 20:55

    Przedwczoraj bylo 11, ale sie mi nie chcialo samemu.

    Dzis 28,5 w cieniu, wiec wole piwo…

    Zdrwoko (schlodzony dobrze Dragon Stout)

    pozdrowka
    ~l.

  565. @Tanaka
    19 kwietnia o godz. 21:36

    Bardzo Ci do twarzy,
    Gdy mówisz te wyrazy
    I już Twoja w tym głowa
    By napisać te słowa

  566. @Maciej2
    19 kwietnia o godz. 21:35

    Lepiej grube rymy kupą
    Niż za cienki lód pod d…

  567. @Tanaka
    19 kwietnia o godz. 21:36

    Słowa cedź po odrobince
    Zważ, że będą w czarnej skrzynce 😎

  568. Tanaka
    19 kwietnia o godz. 21:36

    Brzydkie wyrazy, brzydkie napisy,
    Umysl pokretny by ich nie zliczyl.

    pozdrowka
    ~l.

  569. Lepiej nura dać w wychodek
    Niż zobaczyć Kaję Godek!

  570. @pastucha
    19 kwietnia o godz. 21:31

    Jak wyją, to wszystko ok – mądre stworzenia 🙂

  571. Umysl pokretny, co slowa cedzi,
    W czarna skrzyneczke, wygodke zmienia.

  572. @Maciej2
    19 kwietnia o godz. 21:54
    Mocno doświadczone przez życie
    Dwie przybłędy: czarny kundelek taki koło 10kg, z jednym oczkiem prawie wyłupionym, któregoś dnia przywiązany przez kogoś – pewnie poprzedniego właściciela – łańcuchem do naszego płotu
    I większa od niego ruda suka, która przeprowadziła się do nas z posesji odległej o jakie 300 metrów, po drugiej stronie drogi; na drugą stronę drogi nawet nie spojrzy, a jak z daleka spostrzeże byłych właścicieli, to ucieka, że mało co łap nie połamie
    Ale słuch mają dobry 😀

  573. Lepiej upić się dokładnie
    Niż rymować tak nieskładnie

  574. lonefather
    19 kwietnia o godz. 21:40

    Zdrówko! (schłodzony dobrze Pilsner Urquell)
    Bo ze zdrówkiem jest tak:
    Za zdrowie pań
    panowie
    szampana pijmy aż do dna
    za zdrowie

    Śpiewał pieśniarz nadwiślański pt. Edward Hulewicz
    Edek, znaczy

  575. Qba
    19 kwietnia o godz. 21:40

    Bardzo Ci do twarzy,
    Gdy mówisz te wyrazy
    I już Twoja w tym głowa
    By napisać te słowa

    lubię mówić brzydkie wyrazy
    po parę razy
    do twarzy
    maluśkiewicza czyli kaczkodona
    niech w miłości bożej skona

  576. Tobermory
    19 kwietnia o godz. 22:02

    Można zrobić też odwrotnie:
    upić się sromotnie

  577. pastucha
    19 kwietnia o godz. 22:00

    Chłop żywemu nie przepuści
    Ale za to – katolicki

  578. @pastucha
    19 kwietnia o godz. 22:00

    Wynika z tego, że naprawdę wiesz jak rozmawiać z psami 😉

    Mam taką znajomą, ma „fioła” na punkcie psów, absolutnie pozytywnego, sama trzyma kilka, pracuje w schronisku i ochotniczo w służbie interwencyjnej – ma legitymację i jeździ na interwencje w sprawie źle traktowanych zwierząt.

    Też lubię psy, ale do dziś pamiętam jak musiałem zawieźć do uśpienia psa, który z nami dorastał i wolałbym drugi raz tego nie przeżywać.

  579. Tobermory
    19 kwietnia o godz. 14:09

    Na pewno miał dowódcę. Piloci feralnego lotu do Smoleńska wyglądali na wziętych z łapanki.
    ——————
    Zapytałem o dyspozytora bo to on zajmuje się logistyką lotu, m. in. planowaniem. I to właśnie z dyspozytorem kontaktuje się pilot gdy zachodzi potrzeba zmiany trasy lub wylądowania na lotnisku innym niż oryginalne.

  580. @Maciej2
    19 kwietnia o godz. 22:25
    Te psiaki są z nami od mniej więcej roku. Same przyszły, nie mieliśmy serca przepędzić. Poprzedniego kundelka pochowaliśmy pod dębem jakieś dwa lata temu. Był z nami kilkanaście lat, w końcu zszedł biedaczek na nowotwór.

  581. @Taieri
    19 kwietnia o godz. 22:30
    Dyspozytorem lotu była Kancelaria Prezydenta.

  582. lonefather
    19 kwietnia o godz. 21:31

    Sadze ze jedyna droga do wyleczenia tej zarazy niszczacej Polske i Polakow wiedzie przez rozliczenie niewolniczej przeszlosci systemu panszczyznianego.
    ———————————-

    I kto miałby dokonać takiego rozliczenia?

    Kiedyś wydawało mi się, że młoda generacja będzie wymuszać nowe rozwiązania. Polityczne i społeczne. Teraz już wiem że tego nie zrobi. Wszak różne ONR-y to właśnie młoda generacja. Wyborcy Kukiz2015 również…

  583. Jeszcze w temacie miłującej się nad podziw bocianiej pary
    @Tanaka
    Podobno one tak mają, co niekoniecznie przekłada się na ludzi.
    @Zza kałuży
    Bociek chorwacki czy polski ma prawo do odrobiny romantyzmu, a ty karkulujesz, gdzie on ma konfitury.

  584. pastucha
    19 kwietnia o godz. 22:35
    @Taieri
    19 kwietnia o godz. 22:30
    Dyspozytorem lotu była Kancelaria Prezydenta.
    ————————-

    Kancelaria Prezydenta była zleceniodawcą lotu. Dyspozytor lotu to zupełnie co innego. Zajmuje się taki osobnik planowaniem lotu z punktu widzenia operacyjnego, czyli ustaleniem trasy, ilości paliwa, ustaleniem informacji meteo, warunków na lotnisku docelowym i tego typu pierdołami.

  585. Słowo na dobranoc
    Cóż tak wzięło na rymowanki
    We wieczory i w poranki
    Grafomaniją stoi i rozkwita
    Najjaśniejsza Rzplita.

  586. @Taieri
    19 kwietnia o godz. 22:44
    Wyimek z jedenastej strony Raportu Komisji Millera:
    „Dysponent lotu: KANCELARIA PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ „

  587. pastucha
    19 kwietnia o godz. 22:53
    ————————

    A więc jeszcze raz: nie dysponent a DYSPOZYTOR!

  588. @pastucha
    19 kwietnia o godz. 22:31

    Poszły tam, gdzie im dobrze 🙂 Pozostając w temacie, właśnie grają w kinach animację, „Wyspa psów”. Wnioskując z trailera, jest to jakiś dziwny mix psio-japoński 🙂 do którego głosy podkłada m.in Edward Norton, Bill Murray, Scarlett Johansson i Harvey Keitel!

  589. @Taieri
    19 kwietnia o godz. 22:56
    W Raporcie Komisji Millera nie użyto określenia „dyspozytor lotu”

  590. @Maciej2
    19 kwietnia o godz. 23:03
    Obsada dubbingu sympatyczna, ale nie trawię japońskich kreskówek.

  591. Taieri
    19 kwietnia o godz. 22:37

    Z cala pewnoscia nie politycy. Ani starej, ani mlodej generacji.

    Niemcy mieli o tyle latwiej, ze rozliczali ci sami, co w tym uczestniczyli. Niemieckie rozliczenie dopelnila mloda generacja i presja swiadomosci, ze Swiat obserwuje i ocenia.

    To co my musimy rozliczyc, to nie tyle przeszlosc feudalno niewolnicza, co zaklamanie tej przeszlosci, ktore w nas tkwi i zatruwa nasza terazniejszosc.

    Sadze, ze odklamanie przeszlosci moznaby zrobic poprzez rozliczenie dziel Henryka Sienkiewicza i pociagnac dalej. I nie chodzi o klamstewka typu „Obrona Czestochowy”, tylko o caloksztalt, ktory zostal spreparowany z przemilczen, przeinaczen, wymazan i kolorowan.

    Zabawne jest to, ze prawda, choc bolesna dla nas jako calosci, byla o wiele barwniejsza i o niebo ciekawsza niz to pokazywal Sienkiewicz.

    Byloby fajnie, gdyby sie znalazl ktos z pogranicza historii i socjologii, z talentem i erudycja, zeby znalezc istote rzeczy i umiec ja „sprzedac” w mozliwie prostym przekazie, bez utraty zlozonosci.

    A jesli ktos taki sie nie objawi, to czeka nas ciezka lekcja historii do przerobienia i przedyskutowania tak zeby potomkowie niewolnikow przestali sie wstydzic i ukrywac przeszlosc swoich rodzin. Wiec moze i psycholog spoleczny bylby potrzebny.

    Jak widzisz nie mam recepty, choc problem widze od tak zwanego „z dawien dawna”, ale poszukuje w myslach odpowiedzi na ten problem, czyli kto i jak mialby tego rozliczenia dokonac.

    Niezaleznie od tego sadze ze i tak punktem wyjscia powinien byc cel, jaki nalezy osiagnac, czyli powszechna psychohistorioterapia, ktora ma przeksztalcic postpanszczyznianego mentalnego niewolnika w czlowieka wolnego.

    pozdrowka
    ~l.

  592. lonefather
    19 kwietnia o godz. 23:33

    Z cala pewnoscia nie politycy. Ani starej, ani mlodej generacji.
    —————————————-

    No ale to głównie politycy mają moc sprawczą…

    Podzielam Twoje zdanie co do Sienkiewicza. Straszliwe spustoszenia swoimi czytadłami poczynił w umysłach kilku już generacji…

  593. @lonefather 19 kwietnia o godz. 23:33
    tak zeby potomkowie niewolnikow przestali sie wstydzic i ukrywac przeszlosc swoich rodzin.

    W kraju, którego ludność codziennie zwraca się do siebie per „proszę pana, proszę pani”?

    Życzę powodzenia.

  594. Ale wysyp. Nawet wierszow(anek) bialych nasypalo. Czyzby Wena sie wsciekla i blog usiekla? Rże jak kon pasacy sie tuz przy torach. Tylko co spowodowawszy zderzenie furmanki z pociagiem pospiesznym. Prowadzonym przez maszysiste Lewego. Chyba lewego

    Na marginesie
    19 kwietnia o godz. 13:32

    „Chcesz udowodnić, że Umęczona to trzeci świat, gdzie normalne zasady nie obowiązują i wszyscy mają szmergla. Nie powiem, żebym się nie zgadzała z tą opinią.”

    To jeszcze nie powiedz ze sie nie zgadzasz z tym, iz ja niczego nie udowadniam i bedziemy za pan baba

    „Jednak w normalnej ocenie katastrof, obowiązującej w normalnym świecie, przyczyną katastrofy był błąd pilota. Po prostu.”

    Normalny swiat niczego nie wie i o zadnych polskich zasadach debesciackich nigdy nie slyszal. Jak Kononowicz. Po prostu

  595. 600

    po prostu szesc setek…

    pozdrowka
    ~l.

  596. zza kałuży
    20 kwietnia o godz. 0:05

    Tylko mi zyczysz?

    Wszystkim zycz!

    W tym i sobie samemu tez.

    pozdrowka
    ~l.

    ps A bociany naleza do monogamistow. Pary, gdy sie dobiora, pozostaja ze soba do konca. Gdybys Lorentza czytal wiedzialbys, ze u nich skoki w bok nie istnieja.

  597. pastucha
    19 kwietnia o godz. 23:05

    W Raporcie Komisji Millera nie użyto określenia „dyspozytor lotu”
    ———————–

    Poczytałem i znalazłem. Obowiązki, które w lotnictwie cywilnym normalnie wykonuje dyspozytor lotu dzielili Starszy Dyżurny Operacyjny Centrum Operacji Powietrznych i Szef Oddziału Transportu Powietrznego Dowództwa Sił Powietrznych. A osobą bezpośrednio odpowiedzialną za przygotowanie i realizację wylotów 10 kwietnia 2010 był zastępca dowódcy pułku.

    Czyli tak naprawdę nikt…

  598. A na dobranoc zurawiejka, niemalze wychodkowa…

    Lepiej zginac na dnie sracza,
    Zamiast sluzyc u Kiedacza

    Zbigniew Stanislaw Kiedcz dowodca 15 Pulku Ulanow Poznanskich.

    http://poznan.wikia.com/wiki/Zbigniew_Kiedacz

  599. Wspominana czesto gesto w wierszowankach Weny, pani Kaja Godek takim wystapieniem, we wrzesniu 2015, wygrala wybory dla pana prezesa za niewiele tygodni pozniej:

    – Polska stacza się poniżej poziomu państw cywilizowanych, a nawet poniżej poziomu państw totalitarnych, bo nawet w Auschwitz-Birkenau więźniom nadawano numery obozowe. Sprowadza to Polskę poniżej poziomu hitlerowskich Niemiec.

    Wy sobie szutkow z pani KaGie nie robcie. Wybory samorzadowe juz niedlugo a parlamentarne za rok. One je oba zlozy na tacy prezesowi. W towarzystwie kaka to czyniac. Nie tylko Rydzykowego polkaka

  600. Taieri
    20 kwietnia o godz. 0:22
    pastucha
    19 kwietnia o godz. 23:05
    W Raporcie Komisji Millera nie użyto określenia „dyspozytor lotu”

    Nie okreslono dyspozytora lotu bo to nie byl lot tylko nalot. A nalotow dokonuja nie dyspozytorzy tylko uzurpatorzy. Waadzy uzurpatorzy. Tacy ktorzy uzurpuja sobie prawo do nalotu na lotnisko obcego kraju bez uzgodnienia z tym krajem czegokolwiek. Skutki oraz konsekwencje takiego uzurpowania znamy od osmiu lat. I je naboznie swietujemy co miesiac

  601. Prezydent RP Lech Kaczynski nie mogl byc dyspozytorem, ani nawet ‚dysponentem’, zadnego lotu miedzynarodowego. W polskim systemie wladzy taka rola nalezy do rzadu. Czy rzad polski podjal sie takiej roli w odniesieniu do lotu 10 kwietnia 2010 roku?

    Trudno zadecydowac. On sie niby podejmowal bo niby musial. Poniewaz tam szlo o skasowanie „pojednania” Tusk-Putin trzy dni wczesniej dokonanego, to owo podejmowanie sie szlo jak rwanie zebow przez kowala. W efekcie caly nalot byl sprawka kaczkodanow. Bez namniejszych oznak gotowosci wspolpracy ze strony Rosjan.

    W raporcie Millera nie ma ani slowa o tym. I stad sie wzielo zamazanie zwiazane z dyspozytorem czy dysponentem lotu

    PS. Podsumowanie tego wszystkiego takie jest. Dokonal go wczesniej Tobermory:
    Pilot byl ostatnim ogniwem w lancuchu zaszlosci prowadzacych do katastrofy. Ogniwem wcale nie najwazniejszym, dodajmy. Choc naiwni zagraniczniacy moga widziec pilota jako jedynego sprawce. A tak sugeruje Na marginesie

  602. Okazalo sie ostatnio, ze Zjednoczona opozycja, czyli wspólna lista PO i Nowoczesnej, wygrałaby wybory do Sejmu, gdyby się odbyły dzisiaj. Tak wynika z sondażu Kantar Public dla „Faktu”.

    Opozycja może liczyć na 32 proc. głosów, PiS z koalicjantami – na trzy punkty procentowe mniej, czyli 29 proc. Do Sejmu wszedłby jeszcze Kukiz’15 z 10 proc. i SLD z 7 proc., za burtą znalazłby się PSL. Niezdecydowanych pozostaje 13 proc.

    Tyle to pokosztowały partię Kaczyńskiego i jego rzad nagrody i pazurki. Bo ze wyjscie na czolo w slupkach przez opozycje nie jest zasluga samego Tuska, to Kononowicz wie od lat

    https://www.youtube.com/watch?v=fQra4bjrUqQ

    Koalicja Tusk i Kononowicz jedynym ratunkiem. I nie zadna tam Nowoczesna. Precz z myszka miki!

  603. Orteq
    20 kwietnia o godz. 2:04
    Koalicja Tusk i Kononowicz jedynym ratunkiem. I nie zadna tam Nowoczesna. Precz z myszka miki!
    ——————–
    Koalicja Tusk i Kononowicz miała być zawarta w 2005 roku. Dzisiaj Kononowicz do niczego nie potrzebuje Tuska. Wreszcie może rządzić sam…

  604. @lonefather 20 kwietnia o godz. 0:17
    Tylko mi zyczysz?
    Eee tam, bądźmy realistami. Nawet 40-latek w mieszkaniu w bloku łuki nad drzwiami sobie zrobił i portret przodka na ścianie powiesił. A to przeca był inteligent. Wprawdzie tylko techniczny, ale jednak.
    Czego zatem od maliniaków oczekiwać?

    *****************************************************

    ps A bociany naleza do monogamistow. Pary, gdy sie dobiora, pozostaja ze soba do konca. Gdybys Lorentza czytal wiedzialbys, ze u nich skoki w bok nie istnieja.
    Coś musiałem gdzieś tam czytać, bo mi się gęsi z Lorentzem kojarzą a nie bociany. A ponieważ o monogamiczności bocianów niczego nie czytałem to sobie w googla wpisałem pytanko.

    I pierwszym linkiem jaki mi wyskoczył był link do publikacji w „Nature”:

    Extra-pair paternity in the socially monogamous white stork (Ciconia ciconia) is fairly common and independent of local density.

    Fajnie te bocianowej skoki w bok nazwali; extra-pair paternity… 😉

    Abstract

    Although many birds are socially monogamous, most (>75%) studied species are not strictly genetically monogamous, especially under high breeding density. We used molecular tools to reevaluate the reproductive strategy of the socially monogamous white stork (Ciconia ciconia) and examined local density effects. DNA samples of nestlings (Germany, Spain) were genotyped and assigned relationships using a two-program maximum likelihood classification. Relationships were successfully classified in 79.2% of German (n = 120) and 84.8% of Spanish (n = 59) nests. For each population respectively, 76.8% (n = 73) and 66.0% (n = 33) of nests contained only full-siblings, 10.5% (n = 10) and 18.0% (n = 9) had half-siblings (at least one nestling with a different parent), 3.2% (n = 3) and 10.0% (n = 5) had unrelated nestlings (at least two nestlings, each with different parents), and 9.5% (n = 9) and 6.0% (n = 3) had “not full-siblings” (could not differentiate between latter two cases). These deviations from strict monogamy place the white stork in the 59th percentile for extra-pair paternity among studied bird species. Although high breeding density generally increases extra-pair paternity, we found no significant association with this species’ mating strategies. Thus although genetic monogamy is indeed prominent in the white stork, extra-pair paternity is fairly common compared to other bird species and cannot be explained by breeding density.

  605. Ooops…
    tutaj link:

    **https://www.nature.com/articles/srep27976

  606. Orteq
    20 kwietnia o godz. 1:02

    Z zeznań pracowników rządu oskarżonych o złe przygotowanie lotu wynika, że rząd był tylko listonoszem w przekazywaniu do państwowych instytucji decyzji kancelarii prezydenta. Czytałem nawet papierek, nie pamiętam, czy nie Stasiaka, że rząd ma się do organizacji lotu nie wtrącać. Dla mnie najbardziej świadczące o olewaniu bezpieczeństwa ludzi przez kancelarię prezydenta kurdupla było zeznanie Grzegorza C.

    „Grzegorz C. pracował w ambasadzie w wydziale politycznym. W sądzie wyjaśniał, iż strona rosyjska informowała o tym, że lotnisko, na którym od lat lądowały polskie delegacje, jest w złym stanie oraz że wszyscy wiedzieli, iż prezydent będzie lądował na Siewiernym. Dodał, że ambasada otrzymała pismo o rezygnacji z rosyjskiego nawigatora z Polski, nie mogła w nie ingerować, tylko musiała przekazać stronie rosyjskiej”.

    Informacja samych gospodarzy o złym stanie lotniska nie wystarczała do rezygnacji z lotu na to lotnisko. W dodatku ta kuriozalna rezygnacja z rosyjskiego nawigatora. Może szkoda, że w tej sytuacji jakiś zdolny satyryk nie zaczął na własną rękę prowadzić badań, równie prawdopodobnych jak wariactwa Macierewicza, że lot organizowany przez kancelarię prezydenta był zaplanowanym przez strasznych gówniarzy-narcyzów samobójstwem.

  607. @lonefather, @Taieri, @inni

    A mnie tam Hieniek wybitnie pomogl zachowac kontakt z rzeczywistoscia. Rekomenduje.

    Jak zmnienilem „lobywatelskosc nadwislanskom” na tutejsze obywatelstwo, zaczalem studia nad systemami. W zacnym miescie Uppsala. Wtedy mnie pismem urzedowym, zawezwal naczelny dowodca wojska tutejszego, do odbycia sluzby trzymiesiecznej a podstawowej. Mnie ta sluzba jak piach w oku pasowala, bo Uppsala zacne miejsce byla, do dzis jest. Wtedy ja, pismem zwrotnym do naczelnego dowodcy dalem, oczywiscie tak, jednako tylkojako „towarzyszem w husaryji” byc moge „a pancernej”. Po tutejszemu to jest „kamrat i husaryia bepansrad”. Tamze napisalem jeszcze, zwrotnym pismem, „czern” moge ganiac „mlynki” szabla japonska wywijajac, okrzykiem „Jarema idzie, Jarema…”. Dzis oczywiscie takiego glupstwa nie zrobil. Krzyczal „Jarek idzie, Jarek” dzisiaj. Czasy zmieniaja. Wtedy, mnie Naczelny, pismem zwrotnym dal, mysla formacyje husarska powolac, znaczy miejsca dla mnie nie ma. Tak sie sprawa skonczyla, ku uciesze kilku studentek w Uppsala.

    Hienia „tfurczosc”, goraco rekomenduje przyszlym pokoleniom. Ma zastosowanie w kazde sytuacji. Przygody „malego rycerza” aka „kurdupel” czytam na blogu z przyjemnoscia. Maja zastosowanie na zebraniach kommunalnych i produkcyjnych. Towarzyszom pancernym @Tanaka i @lonefather, dziekuje za podpowiedzi na moj apel. Pracuje nad lokalna implementacja.

    Jade sezon zaczac na WooHoo!. Lody puscily.

    Pa, Seleukos

  608. No to pa, Seleukos. Nice meeting you

    wbocek – 6:25

    „Grzegorz C. pracował w ambasadzie w wydziale politycznym. W sądzie wyjaśniał, iż strona rosyjska informowała o tym, że lotnisko, na którym od lat lądowały polskie delegacje, jest w złym stanie oraz że wszyscy wiedzieli, iż prezydent będzie lądował na Siewiernym… Informacja samych gospodarzy o złym stanie lotniska nie wystarczała do rezygnacji z lotu na to lotnisko… lot organizowany przez kancelarię prezydenta był zaplanowanym przez strasznych gówniarzy-narcyzów samobójstwem”

    To wszystko prawda. Jak rowniez prawda jest, ze kogos, ze strony rzadowej, juz skazano. Za powazne uchybienia przy organizowaniu i zapewnianiu bezpieczenstwa LOTOW. Liczba mnoga. A wiec i lotu Tuska trzy dni wczesniej.

    Pan Arabski, tuskowy pelnomocnik najwyzszy, aktualnie przed sadami wystepuje w tej samej sprawie w charakterze oskarzonego. Zas sam Tusk ma sie stawic w sadzie na zeznania w tej sprawie 23 kwietnia 2018 roku. Za dwa dni. Podobno ma sie stawic.

    Mozna sie tylko domyslac, ze fakt iz nikogo z kancelarii SP Prezydenta nie ciaga sie dzisiaj po sadach w sprawie zlej organizacji TYLKO drugiego lotu, z dnia 10 kwietnia 2010, wynika z faktu, iz naczelnym prokuratorem w tej sprawie jest Ziober Zbigniew.
    A moze jeszcze i z tego faktu, ze przej.bania organizacji dwoch lotow to sto procent wieksze przeje.anie niz lotu tylko jednego.

    SP Amb Bahr musi sie dzisia w grobie obracac z szybkoscia turbin samolotu Tu-154. Modelu wycofanego z uzytkowania przez Rosjan tuz przed katastrofa smolenska. Taka zajawka w tej sprawie:

    „14 stycznia 2010 roku podano informację, że największy rosyjski przewoźnik, Aerofłot, wycofał się z czynnego użytkowania samolotu Tu-154M. Ostatni rejsowy lot tego samolotu, z Jekaterynburga do Moskwy, odbył się 31 grudnia 2009 roku”

    Ta nasza prezydencka tutka nie istniala w kwietniu 2010! Lotnisko Siewiernyj tez nie istnialo. Ludzie! Wiec o czym my tu mowimy. Tam zadne wybuchi buch buch nie byli do niczego nikomu potrzebne.

    Procz Antkowi trotylowemu i gnomowi zoliborskiemu, of kors. Im wybuchi byli potrzebne do dojscia do waadzy. Tym razem do waadzy absolutnej moherow. Ktorych w Polsce jest tyku, ze Madagaskar ich nie pomiesci

    Wymiany na stanowiskach premierow, ministrow, a nawet prezesow, niczego raczej nie zmienia. Bo cyfry mohersko-torunskie sie nie zmienia.

    Ostatnie niby zmiany w slupkach to zwyczajna podpucha pisdzianych macherow

  609. Orteq
    20 kwietnia o godz. 8:29

    Cała trzeźwa część Polski wie, że PiS, który jest emanacją osobowości zakompleksionego kurdupla, nie tylko kłamstwem żyje i kłamie nawet jak śpi, ale też obowiązkowo kłamie, kiedy wyjaśnia, że nie kłamie. Lub kiedy prostuje – np. łżący jak rudy pies sejmowy dyspozytor Kuchciński – że nie to powiedział, co powiedział, bo co innego powiedział.

  610. Z zeznań w prokuraturze

    „18 marca 2010 roku w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego sporządzono tzw. clarin, czyli pismo dotyczące lotu samolotu Tu-154M na dzień 10 kwietnia, w którym zwrócono się między innymi o uzyskanie zgody dyplomatycznej na przelot od władz Białorusi, przelot i lądowanie od władz Federacji Rosyjskiej oraz dodatkowo udostępnienie aktualnych schematów i procedur lotniska w Smoleńsku. Jak również o przysłanie tzw. lidera, czyli nawigatora rosyjskiego, który miał stanowić pomoc dla polskich załóg w podejściu i lądowaniu”.

    „31 marca sekcja planowania i ewidencji 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego przekazała do szefostwa Służby Ruchu Lotniczego Rzeczypospolitej prośbę o anulowanie zamówienia liderów na loty na trasie Warszawa – Smoleńsk – Warszawa zaplanowane zarówno na dzień 7 kwietnia, jak i 10 kwietnia, jak to ujęto w dokumencie » w związku z zaplanowaniem przez dowódcę eskadry załóg posługujących się językiem rosyjskim”

    Z Siewiernego do cmentarza w Katyniu autem pół godziny, ale lotnisko, a raczej lądowisko jest w zasadzie nieczynne, ma dziurawe pasy i braki w osprzętowaniu. Jeśli dochodzi tam do lądowań, to tylko w dobrą pogodę. 7. kwietnia była ładna pogoda.

    „strona rosyjska w rozmowach z wiceministrem spraw zagranicznych Andrzejem Kremerem i sekretarzem generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzejem Przewoźnikiem odradzała delegacjom polskim lądowanie w Smoleńsku. Sugerowała odległy o 250 km od Katynia nowocześnie wyposażony port w Briańsku.”

    Przewoźnik stwierdził:
    „Rosjanie chcą nas odsunąć od Smoleńska”

  611. zza kałuży
    20 kwietnia o godz. 3:16

    Super.
    Fajne te Twoje wyniki googlowania.

    Ogolnie monogamiczny bocian bialy, nie jest calkowicie monogamiczny Nie bede zawracal glowy blogowiczom genetyka i inbredem, wiec pozostanmy przy zacytowanym abstrakcie.

    pozdrowka
    ~l.

  612. Tobermory
    20 kwietnia o godz. 9:52

    A rosyjkiego lidera odmówiono wcale nie dlatego, że „załogi posługują się językiem rosyjskim”, bo prawie nikt nie „mówił po rosyjsku” ale dlatego, że jak pisoidy gadały „nie będzie się nam ruski po pokładzie plątał”. No to się nie plątał.
    A jak taki jeden „mówił po rosyjsku”, to mówił „niet”. I chwatit”.
    No i za jakie grzechy bozia ich wszystkich pokarał? Za brak spowiedzi wielkanocnej?

  613. Ja się szerzy niechlujstwo w internecie?
    Jeden „dyslektyk” napisze „Gdybys Lorentza czytal wiedzialbys, ze u nich skoki w bok nie istnieja”
    Ktoś inny podchwytuje mechanicznie, bo nie sądzę, aby ufał wiedzy „oczytanego” i pisze: „mi się gęsi z Lorentzem kojarzą”…

    To był Konrad Lorenz.

    A z bocianami sprawa gorsza niż u ludzi 😉
    Przez długie lata kursowało przekonanie o wysokiej liczbie „kukułczych dzieci”, wychowywanych przez ojców nieświadomych braku swojego biologicznego pokrewieństwa z potomkiem. Powstała nawet teza, że swoisty „gen-shopping” skłania kobiety do poszukiwania lepszego materiału genetycznego, niż mają do dyspozycji w swoim małżeństwie. Dokładniejsze badania wykazują, że liczba ta jest znacznie niższa niż dotychczasowe szacunki i wynosi nie więcej niż 2 procent.
    Wysokie szacunki (10-20 proc.) wzięły się z ekstrapolacji wyników ustalania ojcostwa w przypadkach pozywania o alimenty przez niezamężne kobiety lub testów na żądanie ojców, którzy mieli już uzasadnione podejrzenie. Naukowo nikt tego przedtem nie badał.
    Jak się urodziło podobne do listonosza, to chłop zaczynał coś podejrzewać 😉

  614. seleuk|os|
    20 kwietnia o godz. 7:21

    Piękna historya pancerna, aż mi sie oczy ze śmiechu załzawiły. Dziwne to jednak, że Szwecja nie zdecydowała się na powołanie własnej Arrinera Husaya, mogliby ścigać radzieckie okręty podwodne w swoich portach, co się okazały nieradzieckie. I byłbyś pionier, dowódca i generał Custer. Albo mały rycerz. Lub też artylerzysta szkocki.

  615. @Tanaka
    20 kwietnia o godz. 10:17

    Pewnie, że nie dlatego, ale dyplomatycznie tak się odpowiada.
    Żaden z pilotów (również Wosztyl) nie rozumiał rosyjskiego żargonu lotniczego, ani nie znał dobrze podstawowych terminów. Wynika to wyraźnie ze stenogramów.
    Nawet „priamo” zostało zinterpretowane jako „prawo” i jak-40 skręcił po wylądowaniu w prawo zamiast kołować prosto przed siebie.

  616. wbocek
    20 kwietnia o godz. 6:28

    Pombocku, ale przyznaj przecie, że nasi zdolni są.Do wszystkiego. A mianowicie taki Tusk, terrorysta i za-mordysta, co to się tak cwanie wkręcił w to, co organizowała Kancelaria maluśkiewicza nr 2, że odpalił kocyki wybuchowe i sprawa załatwiona.

  617. seleuk|os|
    20 kwietnia o godz. 7:21

    Jak juz tajemnice korespondencji swojej z naczelnym wodzem wojska tamtejszego ujawniasz, to sie zapytam ciekawoscia ponaglany o to, czy przypadkiem nie wymieniles nazwy Kircholm w swoim liscie?

    To by wiele wyjasnilo, gdbys o Kircholmie wspomnial. Ale nawet nie wspominajac i tak wystawiles wodza naczelnego na ryzyko zmiany profesji z wojskowej na medyczna.

    pozdrowka pancerne
    ~l.

  618. Tobermory
    20 kwietnia o godz. 10:27

    Otóż to z tym dyplomatycznym językiem. Pielgrzymka. Naród taki upielgrzymkowany, że brzmi to i wzniośle i i zarazem swojsko, znaczy na sposób żytni i buraczany, co Polak kocha i ma we krwi. Dał nam przykład Bonaparte, znaczy – Święty Ojciec Święty, jak się robi pielgrzymki, bo on nic tylko pielgrzymka i pielgrzymka i „papież-łupież”.
    No i była pielgrzymka dosyć fachowa, bo do grobu. Własnego.

  619. Tobermory
    20 kwietnia o godz. 10:27

    I tak taki Wosztyl uslyszy krawat’, zaraz ściągnie krawat. A jak ‚sumka’, wyciąga portfel i jest zadowolony.

  620. @Tanaka
    20 kwietnia o godz. 10:34

    😀 A jak „saławiej pajot” to cała wieś pije 😉

  621. Byle nie mówił Ruskim, że u nich „płochije bruki” 🙄

  622. Proszę wstać, prawda idzie.

    Trochę mnie śmieszy kopiowanie na blog matriałów z innych stron, które każdy może znaleźć, ale tu nie wytrzymałem. Odpowiedź resortu ochrony środowiska Trybunałowi Sprawiedliwości, który orzekł winę Polski w w niby-walczeniu z kornikami w Puszczy Białowieskiej:

    „Funkcja organu zatwierdzającego aneks do PUL [Planu Urządzenia Lasu – red.] dla Nadleśnictwa Białowieża, przypadała w roku 2016 osobie Prof. Jana Szyszko, niekwestionowanemu autorytetowi naukowemu w zakresie diagnozowania i sterowania procesami naturalnymi w środowisku leśnym, jednemu z dwóch (po Świętym Janie Pawle II) polskich laureatów najwyższego wyróżnienia Papieskiej Akademii Nauk (wyróżnienia doceniającego dorobek naukowy Prof. Jana Szyszko w dziedzinie ochrony środowiska, zwanego potocznie „papieskim Noblem”.

    Szykuje się kolejny polski święty. Polacy z entuzjamem czwórkami do nieba będą szli. Defiladowym krokiem. Toż tam sami swoi.

  623. mag
    19 kwietnia o godz. 22:47

    Słowo na dobranoc
    Cóż tak wzięło na rymowanki
    We wieczory i w poranki
    Grafomaniją stoi i rozkwita
    Najjaśniejsza Rzplita.

    Na dzień dobry słowo:
    fakt, robilim to i owo
    idzie czas jarmarków
    i smażonej kiełbasy
    trza się naszykować
    i mieć duże zapasy.

  624. wbocek
    20 kwietnia o godz. 10:39

    Ja trochę bojący jestem, że naszych świętych na niebie taka gęstwina,że niebo nie wytrzyma i na łeb nam zlecą. Jak w Smoleńsku.

  625. Tobermory

    😀 😀

  626. @wbocek
    20 kwietnia o godz. 10:39

    Trybunał Sprawiedliwości na takie dictum padł zapewne na kolana, z oszołomienia polskim pozerstwem i pompatycznością, a potem tarzał się ze śmiechu po dywanie.
    Teraz się zastanawia, co odpowiedzieć tym fanfaronom.

  627. A mnie dętki w dmuchanych siodełkach pod tyłkiem wybuchają. Od czego to? Te na kołach – też. Myślałem, że po bożemu – od jeżyn, od róży, od flaszek przez gówniarzy na trasach rozbijanych, no od różności. Ale szukałem dokładnie i różności nie znajdowałem. Wcześniej czy później wniosek musiał być jeden: dętki wybuchają od niczego, same z siebie. Taki bezkauczukowy materiał. I jaka swojska produkcja: Niet’niam, Tai-wan, China. Chciał nie chciał, musiałem zrewidować mniemanie z dzieciństwa, że świat zmierza od gorszego ku lepszemu.

  628. @wbocek
    20 kwietnia o godz. 10:59

    Polimery rozpadają się z czasem 🙁

  629. Słyszałem wczoraj, że PiS chce kupić od Wolnego Miasta Gdańska kawałek Westerplatte. Dlaczego tylko kawałek a nie całe? I dlaczego tylko Westerplatte? Po ostatnich sukcesach z odzyskaniem kolekcji Czartoryskich należałoby się zastanowić, czy nie powinniśmy odkupić od Niemców Ziem Odzyskanych i Prus Wschodnich. Na wszelki wypadek. A przy okazji, jak już hulamy, to Galicję od Austrii i Kongresówkę od Rosji.
    Moglibyśmy też sprzedać Rosji Obwód Kaliningradzki, a krajom nadbałtyckim Inflanty.

  630. @paradox57
    20 kwietnia o godz. 11:11

    Świetny pomysł 😉

  631. Kto mi powie, że imć Szyszko
    Nie wart papieskiego nobla
    Temu wytnę nerkę łyżką
    Przy kapliczce, kędy grobla.

  632. Szanowni!
    Propozycję cokolwiek kontrowersyjną przysłał zak1953. Ale co nas kręci bardziej niż kontrowersje? Przecież na forum kontrowersyjnie robi się szczególnie wtedy, gdy brak kontrowersji.
    Zapraszam
    JK

  633. paradox57
    20 kwietnia o godz. 11:11

    To absolutna konieczność. Jesteśmy przecież kondominium, jak zechcą, to odbiorą. Trzeba wykupić i mieć mocne papiery.

  634. @Tanaka
    20 kwietnia o godz. 12:10

    I nie trapić się, że są żółte 😎

  635. Nierozliczenie się, nieprzepracowanie w Polsce problemu dziedzictwa pańszczyźnianych stosunków społecznych ( niewolnictwa) setki lat trapiącego państwo i społeczeństwo
    Przeciwstawianie tego nierozliczenia rozliczeniu niemieckiemu jest trochę nieadekwatne. W Niemczech po wojnie takie rozliczenie było potrzebą ogólnoeuropejską mocno pilnowaną by ją zrealizować przez aliantów oraz obserwowaną ze wszystkich stron przez wszystkich poszkodowanych przez nazizm.
    Najsilniejszym bodźcem do rozliczania się dla samych Niemców była klęska nazizmu, gorsza niż uderzenie obuchem w głowę. Wstrząs totalny – cielesny, materialny, pieniężny, administracyjny, kośba dotychczasowych układów.

    Było nad czym się zastanawiać. Na przykład nad problemem totalnej i ostatecznej klęski tak zdawałoby się dobrze zapowiadającego się dla większości Niemców w owym czasie systemu,- dlaczego przedsięwzięcie nazistowskie się zaczęło pomyślnie i odnosiło sukcesy na rzecz Niemiec.

    Niemcy jako społeczeństwo po klęsce systemu stały przed niebezpieczeństwem przenicowania nowonarodzonych wartości, które jeszcze tkwiły w głowach większości, w kierunku nieznanym, nie kontrolowanym, nieadekwatnym do podłoża mentalnego, które tkwiło w głowach Niemców i było znacznie starsze niźli nazistowskie wartości w ropdzaju Niemcy ponad wszystko, praca na rzecz Rzeszy i posłuszeństwo, a w zamian za to zatrudnienie, lody na patyku i wiele innych atrakcji dla wszystkich.

    Niemieckie społeczeństwo musiało w tym układzie upadku systemu, nacisków zewnętrznych oraz tknięć wewnętrznych przepracować okres nazizmu, wyeliminować ile się da kod faszyzmu ze świadomości masowej, na jego miejsce implementować nowy kod powstały pod wpływem tego przepracowania (nie u wszystkich dobrowolnego).

    W Umęczonej takie czynniki nie zaistniały, bowiem inne były modele społeczne do wyboru, inne mentalności (trzy pozaborowe), inne tradycje społeczne, przywiązania kulturowe, inne wyobrażenia o państwie, co zrodziło konflikt i trudności z nim związane innego rodzaju niż w sąsiednich Niemczech, a konflikt ten nie był z różnych względów przepracowany tak jak w Niemczech.

    Przede wszystkim w Polsce było inne podejście do rozwiązywania konfliktów. W Polsce preferowano raczej model łup w plecy kilka razy tego, co myśli inaczej i będzie porządek (zaraz po wojnie w tym celu pociągano za cyngiel z obu stron). W Niemczech było – jeszcze poczekajmy, zważmy argumenty, on nie ma racji, on został zwolniony z przyczyn takich to a takich, ale on to musi zrozumieć. Aby bardziej unaocznić społeczeństwu przyczyny takiej akcji, urządzano wycieczki do miejsc kaźni, organizowano wykłady, opornych i winnych (nie wszystkich, bo to było niewykonalne) odsuwano, wszyscy wiedzieli za co i dlaczego.

    Jeśli chodzi o mechanizm przepracowania w Polsce problemu dziedzictwa systemu pańszczyźnianego – jak by miał wyglądać ten mechanizm, to należy rozpatrzyć trudności w konstruowaniu i zapuszczaniu takiego systemu zmieniającego mentalność ludzi. Taki system powinien zawierać elementy krótkookresowe, doraźne, oraz elementy długofalowe, w których ważną rolę odegrałaby przedsięwzięcia edukacyjne. Na przykład permanentna debata społeczna na temat naszych korzeni kulturowych, ustrojowych, klasowych, programy szkolne, itd.

    W Polsce nie było tradycji debat społecznych. Mam na myśli ustroje szlacheckie oraz krótkie miedzywojnie. Zamiast debaty wystarczyło przeświadczenie, że może być tak albo tak. Mało osób zastanawiało się dlaczego tak, a nie inaczej, bo od tego zastawiania się są inni. Mało osób było obywatelami, dużo więcej ludzi było biernymi członkami społeczeństwa oczekującymi silniejszej władzy i zdecydowanych działań, czyli preferujących rozwiązania autorytarne, siłowe mniej lub więcej. Ludzie oczekiwali ładu, porządku, bezpieczeństwa, pomyślności od rządów autorytarnych, bo tak, a nie inaczej sobie wyobrażali funkcjonowanie świata.

    Dziedzictwo okresu pańszczyźnianego, to dziedzictwo autorytaryzmu, jego formy stosowanej – paternalizmu dotyka do dziś obie strony.

    Gdziekolwiek utworzy się zależność kierownik – podwładny, to taka zależność ma tendencję do przekształcania się w stosunek pan-nadzorca lub jeszcze gorzej – w układ właściciel-niewolnik. To jest efekt nieprzepracowania naszych dziejów, a dokładniej efekt trwania w głowach obywateli kodu społeczno-kulturowego, w którym hierarchia woli, postanowień i czynów jest w niemal niezmienionym stanie przeniesiona w dzisiejsze czasy, co oznacza, że czynnikiem podstawowym modelującym współpracę społeczną, grupową, nawet współpracę jednostki z jednostką, jest pozycja w hierarchii (urzędniczej, wykonawczej, znajomościowej, politycznej, administracyjnej, itd.).

    Wyżej stojący w hierarchii ma tendencję do egzekwowania tej swojej wyższości od razu, tu i teraz, a nie do dyskusji i przekonywania, że można tak lub inaczej, zrobimy tak, radzenia się innych czy to jest racjonalne, czy nie, itd. Niżej stojący w hierarchii ma co prawda w takim układzie tendencję do ślepego oporu lecz częściej wykazuje uległość, poddaje się, bo tak trzeba, taki jest świat, tak było zawsze, itd. Są tylko dwa wyjścia – opór lub uległość. Oba skrajne.

    Hierarchiczność w głowach pcha ludzi do wytwarzania i egzekwowania hierarchiczności w realu.
    To polskie widzenie świata nie jest unikalne dla Polski, lecz unikalne w Polsce jest to, że bardzo wielu (ale chyba nie większość) w Umęczonej o takim podejściu wie, że jest przestarzałe, nieelastyczne, łatwe do wyegzekwowania, lecz stające się coraz bardziej anachronicznym i niekompatybilnym stanem w kooperacji wszelkiej, np. z Unijnymi strukturami oraz w stosunkach z urzędnikami tej organizacji, generalnie we współpracy międzynarodowej.

    Ta niekompatybilność jest rzucająca się w oczy na przykładzie współpracy rządzących państwem PiSowców z UE i polega na ślepym oporze wobec uznawanych za niewygodne działań, zaleceń i wymagań Unii, co wynika z kolei z zastarzałych uprzedzeń, z traktowania Unii jako ciała obcego, a jej przedstawicieli jako obcych wtrącających się w nasze sprawy.

    Oddziedziczona w mentalności hierarchiczność stosunków panujących w dawnym państwie polskim daje asumpt do przyjęcia w sprawach międzynarodowych jej realnej formy – ślepy upór, połajanki, puste deklaracje, wyzwiska, kłamanie w żywe oczy, powoływanie się na mityczne wartości narodowe i ogólnoludzkie, co ogólnie artykułowane jest zawołaniem – wara od polskich narodowych spraw Unio.
    W ten sposób powstaje antynomia nie do przezwyciężenia. My nie rozumiemy Unii i mamy rację (piosenka PiSowska), Unia nas nie rozumie i nie ma racji (również melodia PiSu).

    Wziąłem się za obszerny temat.
    Pzdr, TJ