Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

12.04.2018
czwartek

Vox populi, vox Dei!

12 kwietnia 2018, czwartek,

Prezes Jarosław zepsuł mi właśnie dobrze rokujący tekst na wstępniaka. Ba, zeźlił mnie nawet, kiedy oświadczył, iż jego partia nie będzie już ruszać zawetowanej przez prezydenta ustawy degradacyjnej. Na dodatek, zrobił ze mnie jakiś element teokracji polskiej. Vox populi, vox Dei – miał skomentować prezes m.in. moje opinie na temat degradacji generałów z czasów PRL, konkretnie okresu stanu wojennego, reprezentowanego przez WRON. Ludzie gorszego sortu się nie zgadzają na takie dictum, więc prezes PiS jest z nimi. Bzdura!

Oszustwo! Prezes K. nie zrobił nic, aby tego tematu nie ruszać. Dopiero PAD pod byle pozorem odmówił podpisania uchwalonej 6 marca 2018 r. przez Sejm ustawy i zwrócił do Parlamentu do ponownego rozpatrzenia. A przecież takich osób, którym pozbawienie stopni generałów było „w to graj” nie brakuje w Polsce. Ba, nawet bawią się w świętowanie rocznic zbrodni tzw. żołnierzy wyklętych i organizują rozmaite fety ku czci bohaterów unurzanych w zbrodni po uszy. Przy okazji terroryzują okolicznych mieszkańców, przypominając im rzezie swych bohaterów na przodkach tych ludzi. Rzeczywiście wysmakowane. A policja – NIC. Chroni narodowych piewców zbrodni sprzed lat. W końcu, to teraz bohaterowie pierwszej wody!

Przyznam się, iż czuję się oszukany, takim rozwiązaniem. Bo teraz prezes odstawia temat na bliżej lub dłużej nieznany okres, bez merytorycznej dyskusji publicznej. A przecież zarzuty były poważne. Działania przeciwko narodowi niezgodne z polską racją stanu. Przecież za takie coś, kiedyś można było trafić przed pluton egzekucyjny. Degradacja to i tak pikuś przy takim oskarżeniu. Prezydent Duda, uznał zasadność degradacji, ale dostrzegł w ustawie braki formalne, uniemożliwiające obronę oskarżonych w trakcie postępowania prawnego (?). Jego prawo. W końcu sam podobno jest prawnikiem – chociaż część jego dotychczasowych działań na to nie wskazuje, bo kilka razy zachował się jak koń, kopiąc konstytucję RP. Teoretycznie najważniejszy akt prawny Rzeczpospolitej.

Jakie racje kierują prezesem Jarosławem? Nie wiem. Może żal mu się zrobiło oskarżonego Kiszczaka, który jako generał nadzorował obrady Okrągłego Stołu i przepijał gęsto do swych politycznych przeciwników, w tym i do samego prezesa rządzącej dzisiaj partii.

Powiem otwarcie, nie miałbym nic przeciwko degradacjom. W końcu – przyznaję to dzisiaj z bólem – nie lubiłem kiedyś generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka. Pamiętam, jak odrzucała mnie postać gen. Jaruzelskiego, wyprężonego jak struna, okrutnie zwięzłego i nie okazującego po sobie jakichkolwiek emocji. Jak bym widział i słyszał robota. Dopiero później odczułem do niego szacunek, kiedy przyjmował na siebie odpowiedzialność za wszystkie swe działania i był gotów publicznie za nie odpowiedzieć. Co do gen. Kiszczaka, to był szefem takiego polskiego GRU, rzuconym na cywilny resort spraw wewnętrznych. I poczynał w nim sobie po wojskowemu, nie patrząc, iż działa na cywilnym ciele. To on domagał się od funkcjonariuszy posiadania po 12 informatorów, zwanych TW. A także rozpostarł parasol ochronny nad milicjantami, sprawcami śmiertelnego pobicia licealisty Przemyka, podobnie jak minister Błaszczak nad policjantami w sprawie wrocławskiej. Byłbym za, pod warunkiem jawnego procesu sądowego.

Dlaczego więc, byłem przeciwny tej ustawie? Po pierwsze – była selektywna, ograniczono jej działanie do lat 1943–1990. Po drugie – nie wiem, dlaczego czekano z jej uchwaleniem trzy dekady, aż podsądni zeszli z tego świata i nie mogą osobiście bronić swych decyzji i konkretnych działań. A to eliminuje merytoryczną treść ustawy, pozostawiając tylko pozaprawny odwet. W imię polskiej racji stanu?

zak1953

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 594

Dodaj komentarz »
  1. Jednych chcą pośmiertnie degradować, innych awansują

    „honory spotkały Teofila Jurka, ostatniego żołnierza sieradzkiego Września 1939 roku. Szeregowy, którego szczątki znaleziono w minionym roku na polu koło Sieradza, został pośmiertnie awansowany na pierwszy stopień oficerski – podporucznika Wojska Polskiego. Akt mianowania został przekazany dzisiaj w sieradzkiej jednostce wojskowej na ręce bliskich żołnierza, który z pola walki zszedł dopiero po 76 latach.”

    Bo jak to tak, leżysz na stanowisku ogniowym od początku września 1939 i nie awansujesz?
    Albo jesteś rotmistrzem przez pół wieku, najwyższy czas zostać pułkownikiem 😎
    Rozbiłeś samolot z prezydentem i prawie setką ludzi – z kapitana stajesz się majorem. A co!
    Wymądrzałeś się za plecami zestresowanego pilota, choć nie powinno cię być w kokpicie – awansujesz na generała.
    itd. itp.

    Jakaś równowaga jednak powinna zostać zachowana, trzeba więc zedrzeć parę gwiazdek z zetlałych pagonów 🙄
    Nie teraz, to może później.
    PAD już kombinuje nad nowym sposobem.

  2. Max Horkheimer popełnił był kiedyś taki tekst, który idealnie pasuje do powyższego wstępniaka:
    „Każda rzeczywistość społeczna jest genetycznie wadliwa, ponieważ realizuje interesy dominującej klasy społecznej. Podstawą dominacji jest przemoc ,w każdym elemencie rzeczywistości tkwi mechanizm przemocy. Wadliwość ta jest nieusuwalna, ponieważ dominacja i przemoc stanowi istotę każdej rzeczywistości.”

    Teraz co do genetyki ,bo przecież jak powszechnie wiadomo to one , te geny, mają coś w tym wspólnego , zasadniczego , rudemetarnego ,że jest tak jak jest z tą „dominacja i przemocą”.
    Prof. Julian Aleksandrowicz napisał:

    „Wszelkie trudności społeczne, gospodarcze, polityczne, a także zdrowotne mają swoją przyczynę w wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich, spowodowanych czynnikami ekologicznymi. Czynniki te są zewnętrzne, to znaczy możliwe do usunięcia.”

    Stwierdzenie to wyszło spod pióra wybitnego uczonego. Jemu się to nie wydawało. On to wiedział. A więc ta nieusuwalna jeszcze dla Horkheimera wadliwość jednak jest usuwalna , ciekawe tylko dlaczego mało kogo interesuje w jaki sposób. Pół biedy gdy głupota kwitnie, gorzej gdy owocuje. My (no nie wszyscy) degradujemy się sami takimi pomysłami i dajemy świadectwo własnej głupocie.

    „Historia jest hańbą rodzaju ludzkiego” J.Seume, czyli taka samodegradacja.
    Nie ma skutków be przyczyny, którą niewątpliwie właściwe zdefiniował prof.Aleksandrowicz. Tylko jak zwykle prawie nikogo taki stan rzeczy nie wzrusza.
    Nie ma czasu , czy raczej rozumu?, stawiam na to drugie.

    To oczywiście kolejny temat zastępczy w wykonaniu PiS.

  3. Sekciarz – dietetyk optymalny wstąpił na blog i posługując się jakimś cytatem zabija dyskusję:
    „Prof. Julian Aleksandrowicz napisał:
    „Wszelkie trudności społeczne, gospodarcze, polityczne, a także zdrowotne mają swoją przyczynę w wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich, spowodowanych czynnikami ekologicznymi. Czynniki te są zewnętrzne, to znaczy możliwe do usunięcia.”
    Stwierdzenie to wyszło spod pióra wybitnego uczonego. Jemu się to nie wydawało. On to wiedział. ”

    Ostatnie zdanie jest symptomatyczne dla sekciarstwa – prof. Aleksandrowiczowi nic się nie wydawało, on TO WIEDZIAŁ. Objawienie podstawą sekciarstwa, nawet tak skromne jak u prof. Aleksandrowicza.
    Pzdr, TJ

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @tejot

    bo geny są z natury rude, znaczy wredne. Nawet jeśli mentarne, Cokolwiek miałoby to znaczyć. Chyba że chodziło o mentalne. Wtedy co innego. Bo mentalne mogą być usuwalne lub naprawialne. Rzekłem.

  6. Tak jest. Nagorzej jak coś jest rude i do tego mentarne.
    Zdegradować subito 😎

  7. Psuj z tego Kaczyńskiego, nawet wstępniakom nie daruje, czego się dotknie to spaprze :/

    A mimo to zak uratował, wstępniak ciekawy i dobrze napisany. PiS teraz wszystko poleruje, nawet KE.

    Geny mentarne? A może mętarne? Paramęt pikczers.

  8. Pan Kowalczyk
    Dziękuję, że nie wyrzucił Pan moich wpisów o Syrii i mnie nie zbanował. Czego nie można powiedzieć o blogach tych, którym się wydaje, że o czymś informują.
    Aktualnie można life obejrzeć jak we wschodniej Doumie armia islamu (ci rzekomo traktowani gazem) wsiadają spokojnie do autobusów i wyjeżdżają na północ. Wczoraj wyjechało 39 autobusów czyli z dziećmi (żyją!) ponad 3600 osób. Czy to opróżnianie terenu przed akcją karną dzisiaj w nocy? Tak tak, trzeba uważać, żeby im kuku nie zrobić. Gazowani obrońcy demokracji. Pewnie niedługo pojawią się w Europie i poproszą o azyl. Tylko gdzie schowają te swoje karabinki?

  9. @Vera
    12 kwietnia o godz. 14:47

    A pani A. jest wyraźnie zdegustowana, że Trump straszy, straszy, a tomahawkami nie razi 🙄
    Czytam w GW:

    „Donald Trump wczoraj tweetował, że jego pociski polecą do Syrii. Dziś wycofuje się z tych słów, pisząc, że przecież nie precyzował, kiedy to się stanie. Jak tu jeszcze czuć respekt przed Ameryką?”

    No, jakby przywalił, a jeszcze lepiej – rozpętał wielką wojnę, to wtedy miałby respekt pani Anny A.

    Czy ja mam respekt dla takich oczekiwań?

  10. Wszystko, czyli te degradacja, jest spowodowane, a raczej wymuszone jakże ludzką koniecznością zagłuszania swojego sumienia.
    Zabijanie i ranienie innych ludzi, już nie mówiąc o burzeniu czegokolwiek, na w miarę normalnej osobie zostawia ślady.
    Sumienie, wstyd, żal, jak to zwał tak to zwał, co żeś zrobił wraca do ciebie i cię męczy.

    No chyba, że uwierzysz, że uda ci się stłumić i zagłuszyć głos sumienia za pomocą różnych farbek. Ludzka bestia jest utalentowana i dopracowała się całej palety farbek do przemalowywania faktów i do zagłuszania sumienia.

    Nasza sprawa słuszna a ich sprawa bandycka.
    Mundur. Stopnie wojskowe, musztra, oddawanie honorów wojskowych, piosenki różne takie historyczne, wiersze, drużynowego przy ognisku opowieści, tradycja oddziału, sztandar nie do utracenia…

    Kiedy to się wszystko pojawiło, nie wiem. Może wiki wie. Kiedy zaczęto się ubierać w skórę-mundur? Wieszać na sobie naszyjnik z zebów drapieżnika? Na łeb wsadzać piuropusz z drapieżnego ptaka? Malować gębę w straszące wzory?

    A potem juz poszło z górki. Mój ojciec nie mógł nie miec racji. Tak samo mój dziadek musiał miec rację. A wasi ojcowie i wasi dziadowie to banda skurw*synów. A jak masz jakieś wonty to ci napie*dilę po mordzie a więc uważaj.

    Mój guzik wiekszy od twojego guzika. Moja tradycja wojskowa bardziej honorowa od twojej tradycji. Moi przodkowie to sami obrońcy słabych, kobiet i pokrzywdzonych. A twoi to rabusie, gwałciciele, tchórze i pijacy. A do tego oszusci, nieumiejący walczyć honorowo. Terroryści w cywilnych ubraniach a nie wojsko.

    Słucham ja sobie muzyczki na youtube. Przechodząc od jednego utworu Rogera Watersa do drugiego.

    Trafiam na „When The Tigers Broke Free”, czyli na piosenkę-protest przeciwko pogardzie, jaką wyższe szarże, razem z władzą cywilną (tutaj – król) mają dla szeregowych żołnierzy i dla ich losu.

    It was just before dawn
    One miserable morning in black ‚forty four’
    When the forward commander
    Was told to sit tight
    When he asked that his men be withdrawn
    And the Generals gave thanks
    As the other ranks held back
    The enemy tanks for a while
    And the Anzio bridgehead
    Was held for the price
    Of a few hundred ordinary lives
    And kind old King George
    Sent mother a note
    When he heard that father was gone
    It was, I recall
    In the form of a scroll
    With gold leaf and all
    And I found it one day
    In a drawer of old photographs, hidden away
    And my eyes still grow damp to remember
    His Majesty signed
    With his own rubber stamp
    It was dark all around
    There was frost in the ground
    When the Tigers broke free
    And no one survived
    From the Royal Fusiliers Company Z
    They were all left behind
    Most of them dead
    The rest of them dying
    And that’s how the High Command
    Took my daddy from me

    https://www.youtube.com/watch?v=l9b9UhFe6Eg

    Antywojenna piosenka. O.K. A mnie przypominaja się licealne czasy, gdy tak bardzo podniecałem się studiowaniem historii wojen. Lądowanie pod Anzio, przełamywanie Linii Gustawa, bitwa o Monte Cassino, zdobywanie Rzymu… Którzy dowódcy szafowali życiem żołnierzy, którzy popełnili najwieksze błędy i dlaczego… a tu Roger Waters, mój ówczesny ukochany z zupełnie innego paragrafu, z tą piosenką upamietniającą jego ojca.

    Kojarzmy sobie zatem dalej.

    „Royal Fusiliers Company Z” ???

    https://en.wikipedia.org/wiki/Royal_Fusiliers

    Aaaa, wojny napoleońskie…

    It (ten regiment) embarked for Portugal later that year for service in the Peninsula War and fought (walczył) at the Battle of Talavera in July 1809,[24] the Battle of Bussaco in September 1810.[25] and the Battle of Albuera in May 1811.[26][27]

    Bitwa pod Albuerrą? Ooo, tutaj coś świta w łebku dawnego uczestnika olimpiady historycznej…

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Albuer%C4%85

    „Sama bitwa była bardzo krwawa, polscy Lansjerzy Nadwiślańscy rozbili całą brytyjską brygadę,”

    1 Brygada: dowodzona przez podpułkownika sir Williama Myersa: 1/7 Royal Fusiliers, 2/7 Royal Fusiliers, 1/23 Royal Welsh Fusiliers.

    Nie, to nie ta rozbita. To fizylierzy, ci sami co potem pod Anzio.

    Rozbita została brygada Colborne’a.

    A przez kogo? Miedzy innymi przez 7 Pułk Szwoleżerów-Lansjerów. Tak, nasi tam byli!!!

    Czytajmy zatem, jak nasi dzielni szwoleżerowie zostali zapamiętani przez późniejszych sojuszników od przełamywania Linii Gustawa;

    „Po bitwie brytyjscy żołnierze odmówili niesienia pomocy ciężko rannym ułanom, którzy dostali się do niewoli. Zostali oni pozostawieni sami sobie powoli konając na pobojowisku. Brytyjczycy tłumaczyli ten akt zemsty tym, że mieli do czynienia z barbarzyńcami i jako takich ich potraktowali, lansjerzy bowiem nie oszczędzali wielu poddających się Brytyjczyków podczas zagłady brygady Coleborne’a.[1]”

    Czy by nie trzeba przypadkiem przeprowadzić jakiegoś śledztwa?

    W końcu modernizacja polskiej armii moze poczekać, ja bym zaczął się przyglądać kogo by tu z polskich oficerów służących pod Napoleonem zdegradować za mordowanie brytyjskich jeńców. W końcu to nasi dzisiejsi sojusznicy, tak czy nie?

  11. @tejot
    „Uderz w stół a nożyczki się odezwą”.
    A Ty do jakiej sekty należysz? i co zabijasz? Chyba sam siebie, a to krzyż na drogę , jak mówią z innej sekty. Sekciarstwo zagraża światu , ludzie ratujta się!!! …od (idi)-tej-otów.

  12. A może brytyjskie relacje o polskim niehonorowym mordowaniu poddających się Brytyjczyków to fałsz!?

    To element propagandy wstydu!?

    Dlaczego Świr(ski) nie rzuca iluś z jego 100 milionów złotych na obronę dobrego imienia Polski i nie zmienia treści artykułów w Wikipedii?

    Być może brytyjskie historie fizylierów trzymane po ich jednostkach do dzisiaj także wymagają korekty? Dobre imie polskiego żołnierza zawsze dziewicy jest znisławiane!!!!! Dlaczego Błaszczak nic nie robi???!!!!

  13. @Optymatyk 15:22
    Nie żeby od razu w imieniu @tejota. Jak sam od siebie. Jak ty o nożyczkach, to ja jak starożytni Rosjanie: najgłośniej ta gęś krzyczy, która kamieniem dostanie. Gęś bliższa chyba dietetykom niż nożyczki.

    No i to odkrywcze stwierdzenie, że „nie ma skutków bez przyczyny”. My tu już tych mądrości spod klawiatury @wieśka1959 doświadczaliśmy.
    Nie masz powodów, żeby się tak od razu wzburzać. Bilans energetyczny sobie zaburzysz, ciśnienie Ci skoczy. Może nawet będziesz musiał dojeść ponadplanowo. Po co Ci to?

  14. Czekali aż trzy dekady gdyż takie były ustalenia porozumienia SB z Kościołem, pfuj, co ja mówię, PZPR z Solidarnością.

  15. A mnie ta ustawa degradacyjna nawet się podobała – ujawniała narodowe pokłady odwagi, bohaterstwa, jakich rzeczeni choć obecnie nieżywi, wymienieni z nazwiska generałowie potencjalnie mogli doświadczyć. Mogli ale nie doświadczyli. Musieli się zadowolić uganianiem się i zwalczaniem tchórzliwych knowań Michników, Frasyniuków czy Kuroniów. Jak się okazało owi osobnicy nie prezentowali bynajmniej nawet promila patriotyzmu, odwagi jakimi dysponują dzisiejsi ,,patrioci wyklęci”.

  16. Jak zawsze spóźnionym. Już chciałem wrzucać pod poprzednim wpisem, a tu nowy, a więc sorki, że nie w zak- owym temacie.

    Tanaka
    11 kwietnia o godz. 17:55

    Niejaka Zalewska rzekła też…
    Możliwe, że moja 2,5 letnia córka ma większą wiedzę o seksualności niż pisdzielcza ministrzyca. 😉

    Z moją babeczką edukujemy córkę we własnym zakresie i wcale tego nie planujemy jakoś specjalnie, po prostu wychodzi w praniu. Nie ukrywamy się przed nią i mówimy co jest co.
    Zośka podchodzi do mnie ostatnio, łapie za tenteges i mówi- siusiak, odpowiadam- nie wolno łapać papiego za siusiaka, a ona- a mama nie ma siusiaka, a ja na to- bo ma pipkę.

    Grunt to trzymać dziecko z dala od katolickich popierdółek i nie wciskać mu kocopołów, bo się nie ma odwagi powiedzieć jak się rzeczy mają.

    I druga bardzo istotna dla niektórych sprawa. GAD records wydało wspaniały LP.
    http://gadrecords.pl/portfolio/krzysztof-komeda-people-meet-and-sweet-music-fills-the-heart-lp/

    @Nefer, fajne te obrazki. Znasz widoczki Buffeta?

    Pozdro.

  17. sztubak
    12 kwietnia o godz. 15:53
    Gdyby takie były uzgodnienia z Kościołem, to mogę cię zapewnić, iż Episkopat dotrzymałby słowa i na zawsze nie pozwolił ruszyć tematu. Rzecz w tym, iż oni swoich archiwów nikomu nie udostępnią, szczególnie swoim wiernym, bo zbyt dobrze ich znają.

  18. Klaniam sie szanownym paniom i panom. Po roznych perturbacjach zdrowotno-alzhemerowych (w koncu ma sie te lata) doszedlem do siebie. Za to mojemu laptopowi wysiadl wentylatorek i klinika komputerowa musiala go sprowadzac az z Tajwanu; minelo 4 tygodnie i ponoc zaladowany na okret w Tajpej wentylatorek przeplynal Ocean Indyjski,Kanal Suezki i zmierza do Marsylii. Za kilka dni dotrze do Lyonu. Te slowa pisze na moim poczciwym francuskim gracie. Jak juz dostane mojego ukochanego laptopa to z powrotem dolacze do Was.
    @Tjocie ten @optymatyk to jakis strasznie uczony koles. @paradoks we wstepnej egzegezie optymatyka dostrzegl w nim zlogi @wiesia 1956 (ze kazdy skutek ma przyczyne – I-wsze prawo wiesia), jak i zwolennika sloniny a la dr Kwasniewski,Wacka. Ja dostrzeglem w wypowiedzi @optymatyka kwiecistosta, bujna, barokowa intelektualnosc @aarka, a nawet, panoszacego sie u Passenta ,Salda Mortadeli.
    Bede uwaznie czytal wszystkie glebokie mysli @optymatyka, od ktorych to mysli na blogu robi sie weselej.

  19. Dlaczego dopiero trzydzieści lat po okrągłym stole ustawa degradacyjna? Bo tylko Kaczyńskiemu i jego akolitom na tym zależy, to element ich gry politycznej. W latach 2005-2007 nie bardzo mogli to zrobić, bo uwierała ich koalicja z Samoobroną i LPRem. Jak już chcieli rządzić sami, to przegrali władzę na osiem lat. Teraz przypadkiem mają większość, więc najpierw pozałatwiali sprawy pilniejsze, i w końcu przyszła pora na prawdziwą politykę historyczną a’la Kaczyński. Tyle, że w międzyczasie tyle nabroili, że muszą się zacząć wycofywać z niektórych ustaw, czy ustawek, vide „premie” dla ministrów, członków i innych pociotków. No i PAD zaczyna się asekurować na wszelki wypadek, gdyby jednak PIS się pogrążyło do końca, albo nie chciało go wystawić w następnych wyborach.
    Komplikacji jest wiele, suweren nie do końca wszystko zrozumie, mam nadzieję że PIS zakiwa się w międzyczasie na śmierć.

  20. Tłumaczyłem dzisiaj mojej mamie (dziewięćdziesiątka na karku) sprawę premii i tzw „zwrotu” do Caritasu. Zadała pytanie i musiałem wymyślić coś, co zobrazuje całą aferę w sposób nie pozostawiający wątpliwości. Bo to, że składka na ZUS została, czy odliczenie od podatku, to jakoś nie do końca docierało.
    I powiedziałem tak:
    Wyobraź sobie, że jakiś złodziej podający się za inkasenta z gazowni wyszperał schowane w bieliźnie 10000 i sobie zabrał, kiedy w kuchni robiłaś zmęczonemu człowiekowi herbatkę. Zauważyłaś to następnego dnia, zgłosiłaś na policję, a policja znalazła złodzieja i kazała mu oddać te 10000 do Caritasu i stwierdziła, że już wszystko jest w porządku, a złodziej poszedł sobie wolno, by kraść dalej. Czy takie rozwiązanie sprawy Cię satysfakcjonuje?
    Dotarło błyskawicznie.
    I zdaje się, że tak trzeba tłumaczyć to suwerenowi, który często, mam wrażenie, kojarzy mniej, niż moja wiekowa mama.
    I wszystkie inne historie, włącznie z ustawą degradacyjną, czy różnymi ustawami sądowymi.

  21. @paradox57
    Nie jestem dietetykiem. Nie wzburzam się. Nie dojadam. Nie jestem sekciarzem i oczywiście…. wielbłądem, i czym, kim tam jeszcze.
    A prawda zawarta jest w tym ,co tak Cię wzburza u „wieśk59”, czyli Arystotelesowskiej maksymie. My tu cały czas „młócimy” rzeczy bez poznania ich rzeczywistych przyczyn, grzebiemy w opłakanych i katastrofalnych skutkach. Wiemy i nic nie robimy aby się tego strzec. I tak od zdarzenia do zdarzenie to samo i trzeba przywołać B.Russella ,że:
    „Historia świata jest sumą tego, czego można było uniknąć.”
    Ale jak można było „uniknąć” z ludźmi o tak „wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich”?, i do dzisiaj nic albo niewiele nie rozumiejących?

    Żeby cokolwiek rzeczywiście zmieniać trzeba mieć rozum a nie jego nieudaczne namiastki. Mamy „dobrą zmianę”, która nas wykończy jeśli się temu stanowczo nie postawimy , ot co! A nie postawimy się bo tchórzem pachnie w naszym współczesnym społeczeństwie. Bo praktycznie ono nie istnieje.
    Warto przeczytać A.Leszczyńskiego „No dno po prostu jest Polska”.

  22. @Optymatyk
    12 kwietnia o godz. 16:57

    Wacław nazywał to „patologiczną czynnością mózgu”. Niedokładnie cytował?
    Uprawiał tę samą żreligię, co ty.

  23. Mam wrażenie, że Optymatyk pisząc posługuje się jakimś generatorem podobnym do tych, które służyły kiedyś Jedynie Słusznej Sile Przewodniej Narodu, czyli PZPR, a obecnie używanych przez członków partii Pieniądze i Stołki.
    Tzw „generator nowomowy”, czy generator przemówień, tyle że z cytatami z przeróżnych klasyków. Cytatami na tyle ogólnymi, lub będącymi prawdami objawionymi, że da się je dopasować do wszystkiego.
    Niestety, całość wpisu, składającego się w większości z cytatów nie wnosi NIC do rozmowy.
    Może, Optymatyku, jeśli zamiast cytatów napiszesz coś od siebie, spotkasz się z zupełnie innym przyjęciem? Proponuję, żebyś spróbował.

  24. jeszcze errata w kwestii nowomowy, czyli linka do stronki:
    http://muzeum4rp.iq.pl/wiki/index.php?title=Nowomowa

  25. @pastucha
    12 kwietnia o godz. 17:13

    Guru z Ciechocinka karmi swoich takim ubogaconym w cytaty bajdurzeniem, oni to łykają jak gęś kluski i wydalają z siebie jak zdezerterowany.
    Nihil novi sub sole.

  26. A jeszcze w kwestii cytatów: trafiłem na stronkę zatytułowaną
    Wolska Lingwistyka Stosowana i umarłem 😀
    http://muzeum4rp.iq.pl/wiki/index.php?title=Wolska_lingwistyka_stosowana
    Spróbuję ubogacić swoje ewentualne następne wpisy co bardziej smakowitymi cytatami, więc z góry proszę zebranych o rozgrzeszenie 😀

  27. Polecam nową książkę Małgorzaty Szejnert „Wyspa węży”. Absolutnie na czasie pokazuje jacyśmy niedawno byli. I ciągle jesteśmy.
    Do tego autorka potrafi rewelacyjnie trafić właściwe klawisze we właściwej kolejności.

  28. @pastucha
    12 kwietnia o godz. 17:33

    Jak dokonasz taką decyzję i doprowadzisz na światło dzienne, to będzie to wpis jak najbardziej odpowiadający 😎

  29. A blog zastygnie oniemiały, jak ręką uciął i nożem odjął 😎

  30. Wy tu gadu gadu, a tymczasem Chrystus Król ze Świebodzina poleciał w kosmos.
    https://www.youtube.com/watch?time_continue=34&v=XBgBzBt2rnY

  31. Żorż Ponimirski
    12 kwietnia o godz. 17:51
    Tyle śmiecia na orbicie! Tragedia!

  32. zza kałuży
    12 kwietnia o godz. 15:08

    A mnie przypominaja się licealne czasy, gdy tak bardzo podniecałem się studiowaniem historii wojen. Lądowanie pod Anzio, przełamywanie Linii Gustawa, bitwa o Monte Cassino, zdobywanie Rzymu… Którzy dowódcy szafowali życiem żołnierzy, którzy popełnili najwieksze błędy i dlaczego…

    No patrz, a ja nigdy przenigdy nie interesowałam się wojnami. Lekcje historii o wojnach były najnudniejsze z nudnych. Już wolałam zagadki matematyczne rozwiązywać, całki rozwalać. Ale wojna? Co za bzdura (mówi bzdura).
    Może te rude mentalne geny do usunięcia są na chromosomie Y?

  33. Vera
    12 kwietnia o godz. 14:47

    W tym mieście działają oddziały antyrządowe, pod patronatem USA.

  34. @Żorżyk
    Dzięki stukrotne za „Żegnaj laleczko”. Ze Świebodzina.
    Pomyśl tylko, ile roboty czeka dekonstruktorów z wyekspediowaniem maszkaronów JP2, a w następnej kolejności, jak Polska długa i szeroka, LK.
    Tego ostatniego to mi nawet żal. Że tak go urządził braciszek. W realu i na wieczną pamiątkę.

  35. Lewy, bracie drogi w niewierze!
    Nareszcie się odezwałeś, bo już miałam wszcząć poszukiwania.
    Czekam na twoje dynamiczne teksty inspirujące.
    Serdeczności.

  36. Nie rozumiem na co Vera narzeka. Że ktoś żywy wyjechał z Doumy? Nikt nie twierdzi że broń chemiczna zabiła wszystkich 400 tysięcy pozostałych (czy coś koło tego). Mówi się o 60 zabitych, 1000 rannych. I żeby wysłać inspekcję z Europy. Czyżby Vera wiedziała więcej niż cała światowa prasa?

    Pamiętam rozmowy z zaprzyjaźnionym Serbem w czasie walk o Kosowo. Opowiadał jak jeden kosowski profesor chciał się umówić z kolegą na lunch, na co ten powiedział, „jutro nie mogę, bo jutro udajemy uchodźców. Spotykamy się w łachmanach z tobołkami na głowie i maszerujemy przez góry parę godzin. Ale pojutrze mogę się spotkać”.

  37. Zaku
    Napisałeś dobrego wstępniaka, nawet jak Ci Kaczyński Jarosław nie dał napisać tego innego. Z kilkoma Twoimi myślami, czy też tezami nie bardzo się zgadzam. Ja uważam generała Jaruzelskiego za jednego z najwybitniejszych i najlepszych Polaków, jacy chodzili po okolicach nadwiślańskich. Wyjaśniam w syntetycznym skrócie, dlaczego tak uważam:
    1. wychowany w rodzinie ziemiańskiej w katolicyzmie, umiał się przestawić na wrażliwość wobec prostych ludzi i da sobie spokój z koszmarną religią, duszącą Polaków od 1050 lat. Mało kto tak umiał.
    2. przeżył Sybir, w skrajnej biedzie i zabójczej dla wielu pracy, a zmarłego w międzyczasie ojca, wiózł, wiele kilometrów, sankami, na mrozie do jaiegoś kościółka czy cmentarzyka. Był wtedy ledwie młodziutkim nastolatkiem, a też opiekował się matką i siostrą. Mało kto coś takiego przeżywa i nie zwariuje, nie wpadnie w zabójczą depresję i nie wykończy się na śmierć: od poszturchiwania przez nadzorców, głodu, mrozu braku lekarstw i pracy nad siły.
    3. walczył w polskim wojsku. Walczył za ojczyznę, za Polskę. Walczył w zwiadzie konnym, a to jedna z najniebezpieczniejszych służb wojennych, w której przeżywał,o ile pamiętam, mniej niż co drugi. Był odważny – zbierał niezwykłej wagi informacje dla własnych oddziałów, oszczędzając w ten sposób życie wielu i przyczyniając się do wygranych walk. Był dwukrotnie ranny, w tym raz ledwo przeżył. Mało kto ma taki dorobek i ma taką wojskową odwagę.
    4. był znakomitym oficerem, dowódcą, wybitnie inteligentnym, myślącym, dbającym o żołnierzy. Był abstynentem. Taka kombinacja cech jest SKRAJNIE rzadka w wojsku, a w wojsku polskim – szczególnie.
    5. nie był karierowiczem, nie kumplował się z łobuzami i partyjniakami, żył z pensji oficera i generała, oraz – pod koniec życia i krótko – z emerytury prezydenckiej, której – jeśli dobrze pamiętam – zrzekł się, zachowując wyłącznie generalską. nigdy nie kradł,nie karmił się wojskiem, co było nagminne – zawsze i do dziś jest. Na willę w Warszawie – dziś ledwo domeczek jednorodzinny – zarobił własną pracą i nabył budynek legalnie, zaciągając kredyt.
    6. przyszło mu się zmierzyć z najskrajniejszą sytuacją jaka się Polsce zdarzyła od niezwykle dawnych lat: znalezieniem się pomiędzy młotem a kowadłem zimnej wojny, gigantycznej presji Moskwy, zagrożenia wojskową interwencją na pełną skalę grożącą pogrążeniem się Polski w krwawej łaźni i rokoszem wewnętrznym i szaleństwem nieodpowiedzialności za państwo, co się nazywało „karnawałem Solidarności”. .Solidarność robiła sobie karnawał, ktoś musiał zachować krańcową odpowiedzialność za państwo i jego mieszkańców. Jedyną taką postacią był generał Jaruzelski. NIKT, dosłownie, NIKT nie znalazł się w takiej sytuacji. Bardzo możliwe, że w całej historii Polski nie było drugiego takiego Polaka, który musiał działać w tak skrajnie niebezpiecznych, w każdej chwili grożących tragedią, warunkach. Nie przypominam sobie innej tak poważnej i odpowiedzialnej postaci. Nie był nią Piłsudski, więc nie wiem kto by miał jeszcze być.
    7. Generał był niezwykle skuteczny:
    7a – stan wojenny wprowadził po mistrzowsku. W szkołach wojskowych całego świata uczono o generale i jego osiągnięciu traktując to jako wzorowy model przeprowadzenia, bezkrwawo, gigantycznej operacji, na skalę sporego państwa europejskiego. Jakkolwiek w kopalni „Wujek” zginęło 9 osób i zdarzyło się jeszcze kilka ofiar, wobec skali przedsięwzięcia i wielkości ryzyka, że ofiar mogłoby być wielokrotnie, wielesetkrotnie więcej, należy tak tą operację rozumieć: jako, w istocie, bezkrwawą.
    7b – generał osiągnął kolejny sukces, wyprowadzając Polskę ze stanu wojennego i zapaści. Dalsza droga nie była prosta, była meandrowaniem stanie kryzysu i niemożności odwrócenia tego stanu rzeczy na zasadniczo lepszy, co w części wchodzi w zakres odpowiedzialności generała, co oczywiste, ale też taka zmiana wymagała tak wielu zasadniczych przełomów i tak wielu architektów, że nie on jeden i nie ich grupa (z bliskimi współpracownikami) mogłaby to zmienić.
    8. Generał jest współtwórcą Okrągłego Stołu (tu ma zasługę także gen. Kiszczak)
    9. Mądrość koncyliacyjność, szukanie zgody i możliwości budowania, a nie niszczenia (Wałęsa, po okresie Solidarności – rozwalał, a nie budował , Kaczyński – wyłącznie rozwala, nie budując nic!) – są wybitnie rzadkie. tym dysponował Generał Jaruzelski.
    10. Odwaga żołnierza i odwaga cywilna: generał wiedział, że może zapłacić życiem i był świadom oraz gotowy na to, by je sobie odebrać. Nie zapłacił, ponieważ odniósł sukces i uratował państwo polskie. Wybitność jego odwagi cywilnej i odpowiedzialności też jest znana ludziom dobrej woli: nigdy nie odżegnywał się od odpowiedzialności, nigdy nie zwalał winy na nikogo innego, odwrotnie – brał na własne barki winy cudze. Z jasną twarzą, otwarcie, przed ludźmi czynił te wyznania i nieskończoną ilość razy przepraszał.
    11. był prezydentem, mógł się przeciwstawiać zmianom politycznym i gospodarczym, ale nie tak rozumiał swoją rolę jako prezydenta: szanował wybory sejmowe, wybory publiczne i obywatelskie, i uznawał, że – będąc prezydentem – nie będzie się przeciwstawiał konieczności zmian, a będzie je wspierał.I to robił. A z urzędu prezydenckiego sam ustąpił.
    12. przyjmował, z godnościa ale i okropnym bólem niekończące się potoki nienawiści, kłamstw, pomówień, przekleństw, draństw jakie mu czyniono, oraz był ofiarą zamachu na swoje życie, gdy bandzior postanowił zabić go waląc kamieniem w głowę.
    13. był niezwykle skromny i mądry, oraz miał gigantyczną wiedzę o sprawach polityki, państwa i wojska oraz olbrzymie doświadczenie. Dzielił się tym z Polakami, pozwalał im się edukować, widzeć i rozumieć więcej, dostrzegać złożoność działania państw i wielkość powagi oraz odpowiedzialności jaka się z tym wiąże. Dał szansę milionom durniów, głupków i pospolitych chamów na podniesienie swojego poziomu umysłowego i moralnego. Niektórzy skorzystali, wielu – nie.
    14. był uznanym politykiem na całym świecie i wszędzie przyjmowany z wielkimi honorami oraz szczerą przyjaźnią i podziwem. Powód, między ludźmi poważnymi jest prosty: mało kto na świecie przeszedł przez tak wyjątkowy splot okoliczność skrajnej trudności i niebezpieczeństwa i zapewnił najważniejsze – bezpieczeństwo i życie Polski i Polaków. Zachował przy tym honor, uczciwość, mógł patrzeć ludziom w oczy. Zachował twarz, a twarz miał jedną.
    Tak samo też był traktowany jako były już prezydent, odpadał więc czynnik podlizywania się w celu uzyskania korzyści. Broniła go wyłącznie jego postawa, powaga i dorobek.

    Nad błędami Generała nie będę się rozwodził. Popełniał je, to oczywiste. Były to błędy różnych kategorii. Jego błędy nijak się mają do jego osiągnięć.

    Usiłowania pisodów, tych parszywych tchórzy moralnych i obywatelskich, nie mówiąc o ich nieistniejącej odwadze żołnierskiej, o której nie mają żadnego pojęcia, bo też im ich Generał oszczędził i nie musieli być „partyzantami” walczącymi z Armią Radziecką i jej Specnazem – by generała, w dodatku po śmierci, co jest parszywością absolutną, zdegradować, w dodatku do szeregowca, decyzją polityczną a nie po uczciwym procesie sądowym, co jest hańbą nie znaną cywilizowanemu światu, są działaniem które wyklucza tych drani z kręgu ludzi etycznych i dobrych obywateli. Za to należy się im wyłącznie i nieodwracalne potępienie i wykluczenie z rodziny porządnych ludzi.

  38. Żorż Ponimirski
    12 kwietnia o godz. 16:15

    Nikt, to jest katolikiem, nie ma pojęcia, co to znaczy być autentycznym i wolnym od zakłamania i zgwałcenia człowiekiem. Oczywistość, naturalność, szczerość, wiedza i kochanie dziecka oraz świetne partnerstwo rodziców, prowadzi dobrą, zdrową i szczęśliwą drogą. W przeciwieństwie do krzywej drogi bolesnej męki jaką wloką się prawdziwi wyznawcy.
    Ministerka Zalewska, na swojej stronie internetowej przedstawia się jakoś tak: kobieta, katoliczka, matka, nauczyciel. Wszystko o sobie powiedziała w pół zdania.

  39. Żorż Ponimirski
    12 kwietnia o godz. 17:51

    Hahahahah ! Fantastico!
    A jakie osiągnięcie naukowo-techniczne, którego nikt na świecie nie osiągał: Jezus świebodziński jednoczłonowy, nie musi odrzucać pustych zbiorników i frunie przez cały kosmos. Tak, tak – Jezus – czołowy wynalazca nadwiślański.

  40. @Tanaka
    12 kwietnia o godz. 20:02

    Bardzo ładnie napisałeś o Generale i ja się z tym zgadzam.
    I domyślam się, że i banda PiS-owska zdaje sobie z tego sprawę, dlatego musi zohydzić i zdeptać pamięć po nim.
    Nie odnoszą skutku metody werbalne, to przynajmniej odebrać mu gwiazdki. Oni nie znoszą przyzwoitych ludzi, bo to jest bardzo niekorzystne tło dla bandy złodziei i prostackich chamów.

  41. Żorż Ponimirski
    12 kwietnia o godz. 17:51

    Tak się zastanawiam jeszcze: co Jezusa napędza? Przecież nie kerozyna, ani metan, bo ten, no, zbyt przyziemne i ciągnie sławojką zastodolną. Musi go napędza wysokooktanowa miłość bliźniego.

  42. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 20:20

    To jest Prawdziwe, Wieczne Polactwo katolickie: wszystkich lepszych od siebie utopić we własnym gównie.

  43. @Tanaka 12 kwietnia o godz. 20:02
    Do twojej listy dodałbym (gdybym znał liczby, nie był taki leniwy)
    1. Porównanie osiągnięć w dziedzinie mordowania przeciwników politycznych innych generałów u władzy, czyli:
    1.1 Piłsudski
    1.2 Franco
    1.3 Pinochet
    1.4 Videla

    2. Rozważenie historii alternatywnej, gdy w momencie wkroczenia Armii Czerwonej na terytorium Polski w 1944-tym komuniści nie znajdują dosłownie nikogo chętnego do współpracy. Wszyscy, jak jeden mąż i żona, decydują się uciec do lasu i zostać żołnierzami wykletymi.

    Co się wtedy dzieje?

    Według mnie wtedy:

    2.1 Rosjanie mordują wielokrotnie więcej Polaków niż to wtedy zrobili,
    2.2 Polska staje się jedną z republik radzieckich. No bo skoro żaden Polak nie chce brukać sobie rąk kolaboracją – a raz zajetego terenu nie oddajemy, ze wzgledów bezpieczeństwa – to z braku miejscowych kolaborantów sami musimy zarządzać tym terenem.
    Zabór Polski numer IV i już.

    Czy taki wynik superhonorowego zachowania się całego narodu („Naród Wyklety”?) byłby lepszy dla współczesnych Polaków pierwszego sortu i prowadzących ich do niebieskiego zbawienia kapłanów?

  44. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 20:02
    O generale Jaruzelskim mógłbym trochę napisać. Jak pewnie zauważyłeś, nie napisałem kiedy generał budził we mnie takie odczucia niedostępności, sztywności. To są bardzo dawne czasy. Skrótowość tekstu nie pozwala na wyliczanki w twoim stylu, nawet zgodne z moimi opiniami. Najważniejsze, że wiem za co go naprawdę szanuję. I z pewnością nie jest to tylko czysto zewnętrzny ogląd, jak ta moja dawna reakcja młodego człowieka. Chociaż JK na razie zapowiedział pozostawienie tematu generałów, ja zamierzam w przyszłości powrócić do pewnych historycznych kwestii, które nawiązują do rocznicy 100 lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Przypomnę ci tylko, iż na tamten czas patrzę oczami Ślązaka i śląskich doświadczeń oraz poglądów. Pozdrawiam

  45. Oglądając onegdaj Świebodzińskiego z bliska zastanawiałem się, co kryje się w tym pagórku pod nim. Teraz już wiem – rakietowa katapulta 😎

  46. zak1953
    12 kwietnia o godz. 20:32

    Tak, zauważyłem, że użyłeś czasu przeszłego mówiąc o nielubieniu Generała, ale w dalszym toku tekstu już nie poprowadziłeś tej myśli, skupiając się na innych wątkach, co było pewnym przerwaniem tego, bardzo frapująco się zapowiadającego dalszego ciągu, który przeszedłby do świeższego spojrzenia i perspektywy czasu teraźniejszego, więc uznałem, że się włączę z własnym głosem ciągnącym wątek i objaśniającym z kolei moje stanowisko.
    Perspektywa patrzenia ze Śląska jest niezwykle ciekawa, bardzo bym się ucieszył na rozwinięcie tego spojrzenia.

  47. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 20:39

    A może proca? Jestem fachowiec od proc, wiedziałby jak Jezuska wyprawić na orbitę 😀

  48. @Tanaka
    12 kwietnia o godz. 20:42

    Nie masz takich dużych majtek 🙄

  49. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 20:02
    Tę ckliwą laurkę na cześć tow. Jaruzelskiego, ministra Obrony Narodowej w 1970 roku, powinieneś zadedykować rodzinom pomordowanych stoczniowców. Wszystko Ci się pomieszało, dobro ze złem, kat z ofiarami, totumfacki wrogiego, totalitarnego mocarstwa z ludźmi walczącymi o wolność i godność.

  50. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 20:41
    Tak jak leciało w pewnej piosence: „przyjdzie na to czas, przyjdzie czas…”

  51. Nie tylko bohaterstwem trudnił się w wojsku gen. Jaruzelski. Wyjaśnia to też, do jakiej Wolski prowadzi nas żoliborski dobry pan.
    http://wiadomosci.wp.pl/gen-jaruzelski-byl-agentem-sa-nowe-dowody-6039127069422209a

  52. O, gotkowal też się rwie do zrywania pagonów 🙁
    Ludzie walczący o wolność i godność nie muszą podpalać budynków państwowych (17, i nie były to tylko komitety) i kas dworcowych, rabować sklepów (220) i podpalać samochodów…

    „Władze PZPR na wieść o wydarzeniach w Gdańsku wydały rozkaz użycia broni palnej przeciwko demonstrującym, przy czym strzały po ostrzegawczej salwie w górę zgodnie z rozkazem Gomułki miały być oddawane w nogi. Wielu milicjantów i żołnierzy (których informowano, że jadą tłumić wystąpienia „gdańskich Niemców” strzelało na wprost, a strzały oddawane w bruk uliczny, pod nogi manifestantów, rykoszetowały i powodowały poważne rany, również śmiertelne”

    Gomułka w liście do Gierka:
    „Zająłem stanowisko, że w obliczu brutalnego gwałcenia porządku publicznego, masakrowania milicjantów, palenia gmachów publicznych itp. należy użyć broni wobec napastników, przy czym strzelać należy w nogi”

    „W 1995 ówczesna Prokuratura Wojewódzka w Gdańsku wniosła do Sądu Wojewódzkiego akt oskarżenia przeciwko Jaruzelskiemu, Kociołkowi, Tuczapskiemu oraz dowódcom wojsk tłumiących protest. Pierwsza rozprawa odbyła się w marcu 1996. 3 lata później proces przeniesiono do Warszawy.”

    Zna ktoś wyrok?

  53. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 20:58
    W tyle wizji mam pagony generała. Pamiętam jednak o tych, których rozstrzelano w Gdyni, gdy wysiedli z kolejki i szli do pracy. Sklepów ani komitetów nie palili. Pamiętam też wystąpienie tow. Jaruzelskiego na plenum KC po tzw. „wydarzeniach grudniowych”. Stwierdził, że jest dumny z postawy LWP, które choć mogło użyć dział czołgowych, ograniczyło się do broni maszynowej. Nastajaszczij gieroj naszewo wremieni.

  54. @Konstancja

    Rozmawialiśmy tu o pomniku LK, tego przechodzącego przez ściany. Wygląda na to, że jednak znalazłem „właściwy” projekt w tylu koreańskim, choć rzeźbiarze

    „Zaproponowali figurę Lecha Kaczyńskiego przebijającą się przez kilka ścian. Ich praca została oceniona najwyżej spośród wszystkich zgłoszonych, ale i tak nie dostali pierwszej, drugiej ani nawet trzeciej nagrody, a jedynie wyróżnienie. W styczniu komitet budowy pomnika poprosił rzeźbiarzy o rezygnację z obramowań i pozostawienie samej figury prezydenta, umieszczenie statui na trzymetrowym cokole i poprawienie detali twarzy.”

    Będzie ładniejszy? I będzie wraz z Piłsudskim strzec parkingu,
    bo:
    „Parking przed siedzibą Dowództwa Garnizonu Warszawa nie zostanie zlikwidowany” – oświadczyło biuro prasowe garnizonu.
    Może jeszcze zmiękną, jak im zaczną odbierać gwiazdki 😎

  55. zza kałuży
    12 kwietnia o godz. 20:24

    Zestawienie z tymi czterema postaciami można zrobić, natomiast teraz zauważę coś takiego: w przedwojennej Polsce, polska władza państwowa zabiła prawie 900 robotników i chłopów protestujących i strajkujących przeciw nędzy i brutalności państwa policyjnego oraz w obronie praw obywatelskich i politycznych. Zestawienie ofiar Generała, jakkolwiek każde utracone życie jest bezcenne – jest właściwie niczym z tą dziewięćsetką. W tej liczbie nie mieszczą się jednak inne ofiary: trzykrotnych, państwowych akcji pacyfikacyjnych ludności rusińskiej i prawosławej, gdy zabijano, torturowano, palono wsie, palono cerkwie (spalono ponad 200 cerkwi), palono i niszczono zbiory i wypędzano ludność autochtoniczną (niewiele wcześniej: niewolników pańszczyźnianych, niepolaków, jednak zaliczanych do „ludności” Polski (przed i w czasie zaborów) , którzy byli własnością Polaków – czyli dobrze urodzonych, w tym biskupów, bo każdy biskup był dobrze urodzony.

    Na to też zwracam uwagę: nie istnieją „żołnierze wyklęci”, ponieważ A: nie byli to żołnierze, B: nie byli wyklęci, a przeklęci
    Wyjaśniam; żołnierz ma swoje dowództwo, dowództwo naczelne, barwy, broń, regulamin wojskowy i podlega oficjalnej władzy państwowej, której rozkazy wykonuje. Przeklęci nie spełniali ŻADNEGO z tych kryteriów. Byli bandytami. To, że mieli jakieś „szlachetne zamiary” nie ma żadnego znaczenia, nie istnieją bowiem bandyci podobnego rodzaju, którzy nie mieliby jakichś szlachetnych zamiarów”. Można przepytać tą czwórkę z listy jaką podajesz z ich szlachetnych zamiarów: pierwszy z brzegu – Pinochet, miał „szlachetne zamiary”: wytępić „komunistów”. Miał osiągnięcia – co najmniej 3,5 tys, zamordował, dziesiątki tysięcy torturował, a setki tysięcy musiały uciekać za granicę. A był to tzw. prezydent, coś jakby oficjalnego i legalnego, a w istocie zalegalizowanego po nielegalnym i bandyckim zamachu stanu i zamordowaniu legalnego, demokratycznie wybranego prezydenta Allende.
    Co więcej, owi „żołnierze wyklęci” działali bez celu. Hipotetycznie i fantasmagorycznie walczyli o „wolność”. Jaką wolność? Jaka była treść owej „wolności” o jaką rzekomo walczyli? Bardzo niewiele o tym wiadomo, bo sami nieżołnierze, a bandyci niewiele potrafili przytomnie wyartykułować. Co, poniekąd, nie powinno dziwić: byli od strzelania i zabijania, nie od myslenia. Tym bardziej nie jest jasne, o jaką „wolność” walczyli. Jak się nie ma jasnego celu, to się go nie osiąga i nigdy się nie wie, czy się osiągnęło i co się osiągnęło. To jest brutalna konsekwencja braku podstawowych pojęć: co jest czym, a co nie jest tym, a czymś innym. Gdyby to byli żołnierze, ich cel i jego sens wyjasnili by im dowódcy, a dowódcom – zwierzchnik – państwo. Państwa nie było, dowódców nie było, więc „cele” sobie wymyślali BYLI sierżanci, porucznicy i majorowie. Co się sprowadzało do zabijania, mordowania i terroryzowania. Nic nie potrafili, nie mogli zbudować. Mogli tylko niszczyć. To było Z GÓRY, z mocy konsekwencji wojny, wykluczone.
    Ci przeklęci bandyci zamordowali 5,5 tysiąca zwykłych ludzi, w tym ok. 200 małych dzieci, mordując często z wyjątkowym bestialstwem, identycznego rodzaju jako mordowało SS.
    Dla przypomnienia: tyle samo – około 5,5 tysiąca ludzi, zabiła stalinowska Polska, bez procesów, albo bez rzetelnych procesów, nieraz strzałem w tył głowy i pochowanych w bezimiennych grobach. Potępiamy to, całkowicie słusznie, z wielką mocą. Takie samo potępienie należy się przeklętym bandytom. Albo i większe. Staliniści w Polsce nie mogą się wytłumaczyć, że zabijali po to, żeby była „wolność”, bo nie do niej zmierzali, a niewolili. Nie mogą się też wytłumaczyć „szlachetnymi celami” . „Żołnierze wyklęci” , będący przeklętymi bandytami i katolikami, powoływali się na niezwykle szczytne cele, kłamliwie, po to by siać terror i mordować,niczego nie umiejąc, nie mogąc zbudować, bo to było niemożliwe od początku. Tym większa ich wina, może większa niż tych, co nie mają szlachetnych a kłamliwych usprawiedliwień i byli „ateistami”, „komunistami”, co „boga nie mają w sercu”. Jak ktoś „nie ma boga w sercu”, to jest uczciwym mordercą – wiadomo czego się po nim spodziewać i przed takimi uciekamy jak tylko możemy najdalej. Przeklęci bandyci byli, jeden w drugiego, katolikami. Mieli Boga w sercu i robili właśnie to.

  56. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 20:58
    Widać zapomniałeś, dlatego zerknij na chronologię zdarzeń, gdzie, kto i co palił, tudzież rabował.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Grudzie%C5%84_1970

  57. Generał. Chyba postać tragiczna. Dzieciństwo, wojna i kariera po wojnie. Stan wojenny. Ci co przeżyli świadomie czas przed jego wprowadzeniem , w trakcie trwania i czas późniejszy mają własną opinię na temat Wojciecha Jaruzelskiego. Są dwa niejako obozy mające przeciwstawny pogląd na temat tej postaci i stanu wojennego. Dodam ,że dzisiaj łatwo jest teoretyzować np. na temat czy Ruscy by weszli w owym czasie czy też nie…
    Pamiętam ,że były pogłoski ,że chyba podczas pamiętnego puczu Janajewa ówczesny prezydent RP udał się po poradę do
    generała.

  58. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 20:58

    Miałem kilku kolegów, którzy bez ogródek opowiadali, jak to w 1970-tym rozbijali sklepy, włamywali się, kradli wszystko co się dało, a szczególnie alkohole, zwłaszcza zagraniczne. jeden z nich pokazał mi cały sztapel skrzynek z koniakami jakie trzymał w domku na działce. Miał gest, chciał mnie poczęstować koniakiem (francuskim, Napoleonem), ale się wymówiłem. Nie mógłbym przełkąć.

  59. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 20:45

    calkiem mi się podoba to określenie: „ckliwa laurka”. Punkt 13 tej „ckliwej laurki” wyjaśnia sens tego, co piszesz.

  60. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 21:21
    Ależ Iosif Dżugaszwili był jeszcze skromniejszy. Prawie tak skromny, jak Jarosław Wielki.

  61. @gotkowal
    12 kwietnia o godz. 21:17

    Czytałem, zanim napisałem mój komentarz. W starciach gdyńskich tego tragicznego dnia (17. grudnia) brało udział 5 tys. osób. Uważasz, że to Jaruzelski rozkazał strzelać do tłumu, który wysiadł z kolejki i pędził do pracy? Nie potrafisz sobie wyobrazić, że nikt tam nie panował nad sytuacją? Że zdarzyły się tragiczne błędy i paniczne reakcje?
    Moja kuzynka, bardzo wtedy młoda, pracowała w szczecińskich tramwajach. Trudno było uwierzyć w jej opowieści o rozjuszonych demonstrantach, których główna uwaga skupiła się na wynoszeniu różnych dóbr z rozwalonych sklepów 🙄

  62. Zapraszam na wycieczkę do środka Parlamentu Europejskiego

    https://photos.app.goo.gl/4K0G5YeR4bjh9A0s2

  63. zaku
    nie powiem, że mi „wyjąłeś spod maszyny” podobny felieton; z pewnością Twój jest pełniejszy.
    Samo użycie przez Jarka tych słów (vox populi…) wydało mi się wielkim nadużyciem.

    Bo jakoś przez ostatnie dwa lata nie słyszał „vox populi”, a z pewnościa nie dotarły do niego protesty odbierane jako „vox dei”
    Ani kroku w tył- to jego, Jarka dewiza od dwóch lat.
    Jestem przeciwna degradacji kogokolwiek z zajmowanego dotychczas stanowiska. To nie jest kwestia ustawy, nawet popieranej przez cały sejm i senat w 100%.
    Nie wiem, czy to w ogóle możliwe nawet wobec żywych generałów (nasz euro-Rycho wyprosił u PADa pominięcie jego teścia?), że o zmarłych nie wspomnę.
    Od osądzenia człowieka jest sąd.

    Tanaka w swoim wpisie po godz. 20 wypunktował cechy Jaruzelskiego, które dobrze o generale świadczyły.
    Nie oceniam ani wprowadzenia przez generała stanu wojennego, ani innych jego postaw i błędów- przez tyle lat nie udało się osądzić żadnego z generałow, ani żadnego z sekretarzy wojewódzkich czy z Biura Centralnego (Stanisława Kanii i podobnych mu osób.

    Gdyby nawet udało im sie zdegradować jednego, dwóch, pięciu czy pięciuset generałów, dla wielu znających tych żołnierzy zostaną w pamięci jako generałowie.
    Tytuł dożywotni.

    Natomiast dożywotnio w Polsce osoby kilka miesięcy, nawet lat pełniące rózne funkcje rządowe staja się ministrem, premierem. Siedxzi kilku takich facetów przy stole u Rymanowskiego i gadają do siebie (lub są tytułowani) panie ministrze, premierze.
    Dawno i nieprawda.
    Dozywotnio tytuły przysługują MArszałkom Sejmu i Senatu oraz konsulom i ambasadorom.
    No i generałom oraz innym wyższej rangi żołnierzom.

  64. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 21:32
    Sądzisz zatem, że pięć tysięcy osób, przed szóstą rano, wysiadło z kolejki i ruszyło rabować sklepy, ale powstrzymali ich bohaterscy żołnierze i milicjanci?

  65. @Tanaka
    12 kwietnia o godz. 21:18

    No widzisz. A ja tej „szalonej Lodce” (była niesłychanie odważna i pełna pomysłów, mieliśmy razem niezłe przygody w dzieciństwie) nie wierzyłem 🙁

  66. @gotkowal
    12 kwietnia o godz. 21:37

    A gdzie ty widziałeś pociąg kolejki mieszczący 5 tys. osób?

  67. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 20:54
    Jaruzelski był agentem jako młody oficer. Tragicznie zmarły premier gen. Władysław Sikorski agentem obcego wywiadu był jako polski generał. I co z tego wynika?

  68. @konstancja
    12 kwietnia o godz. 21:36

    Wspominałem kiedyś, jak mnie razi i śmieszy polska tytułomania. Te dożywotnie „panie premierze” i „panie ministrze” wobec (krótko)sezonowych polityków i te wygibasy wobec Kaczyńskiego, raz „panie premierze” raz „panie prezesie”, bo który tytuł teraz wyższy?
    Są kraje, gdzie nawet tytuł profesorski zostawia się za sobą po przejściu na emeryturę albo co najwyżej zachowuje „prof. em(eritus)”.

  69. Historyk ze mnie żaden, ale o ile pamiętam nikt z komunistów nie chciał pośmiertnie pozbawiać Piłsudskiego szlifów marszałkowskich, nawet mimo kilkuset ofiar przewrotu majowego, Berezy Kartuskiej i innych zaszłości.
    Gdzieś już to pisałem: Macierewicz i Kaczyński,, et consortes najchętniej zabawili by się w następców papieża Stefana VI, który wyciągnął z grobu swojego poprzednika, Formozusa, żeby go osądzić i rzucić na żer suwerenowi.
    Obrzydliwa polityczna nekrofilia.

  70. Nefer
    12 kwietnia o godz. 21:32
    Dot.planownej wycieczki 😉
    Pawilon Willem-Alexander proponuję zostawić na końcu…
    W innym wypadku INNE później oglądane może tylko rozczarować…

  71. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 21:32
    @gotkowal
    12 kwietnia o godz. 21:17

    Czytałem, zanim napisałem mój komentarz. W starciach gdyńskich tego tragicznego dnia (17. grudnia) brało udział 5 tys. osób. Uważasz, że to Jaruzelski rozkazał strzelać do tłumu, który wysiadł z kolejki i pędził do pracy? Nie potrafisz sobie wyobrazić, że nikt tam nie panował nad sytuacją? Że zdarzyły się tragiczne błędy i paniczne reakcje?
    Moja kuzynka, bardzo wtedy młoda, pracowała w szczecińskich tramwajach. Trudno było uwierzyć w jej opowieści o rozjuszonych demonstrantach, których główna uwaga skupiła się na wynoszeniu różnych dóbr z rozwalonych sklepów

    Mój komentarz
    Sprowadzanie konfliktu 1970 roku do wynoszenia rożnych dóbr ze sklepów, to przemalowywanie tego konfliktu na propagandową bajeczkę. W każdych konflikcie, który przeradza się momentami w starcia uliczne, bo demonstranci nie ustępują, a siły porządkowe również mają taki rozkaz, dochodzi do rabunków, różnego typu gwałtów, kradzieży, itd.

    Osobiście widziałem to na ulicach Gdańska w 1970 roku w grudniu, gdzie przypadkowo się znalazłem. W owym czasie nikt, prawie nikt o Wałęsie nie słyszał, a konflikt trwał.

    Od tego czasu opowieści o Niemcach próbujących odzyskać Gdańsk i nasyłanych celowo na miasto szkolonych wichrzycieli stały się przykładem – czego to władza nie wymyśli by się wymigać od odpowiedzialności, winy, powinności i błędów w konfliktach o których doskonale wiedziała, że narastają, ale je albo lekceważyła, albo zatajała, albo czekała aż samo przejdzie.

    Uproszczenia w ocenie tego rodzaju wydarzeń rodzą panegiryczne uproszczenia w życiorysach.
    Pzdr, TJ

  72. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 15:00

    Trump byłby żałośnie śmieszny, bo nie dowcipny, gdyby nie to, że rządzi wielkim i atomowym państwem, którego jednym z głównych filarów jest przemysł zbrojeniowy, mający ogromnie wiele do powiedzenia i do porządzenia.
    Trump zapowiedział, że będzie decyzja w sprawie ataku na Syrię w ciągu 48 godzin, które to godziny dawno minęły. Rosjanie go uprzedzili mówiąc, że jeśli jeśli szkód dozna ich personel, odpowiedzą, nie tylko strącając amerykańskie rakiety, ale także biorąc na cel źródła wysyłające rakiety, pociski czy cokolwiek zostanie użyte.
    Pomijając inne aspekty tej niebezpiecznej sytuacji, tu zwrócę uwagę na taki mianowicie, że Trump wystawiłby USA na wielkie ryzyko.. Nie, nie związane bezpośrednio z uwikłaniem się w wojnę, ale ryzyko innego jeszcze rodzaju. Mianowicie, jeśli Rosjanie zestrzeliliby amerykańskie rakiety (Trump usiłował się pochwalić i postraszyć Rosję, że może wysłać „nowe, ładne i cwane rakiety”), co jest niemal pewne, biorąc pod uwagę, że rozmieścili w Syrii co najmniej trzy systemy przeciwrakietowe, w tym najnowszy system dalekiego zasięgu S-400, zdolny do niszczenia wszystkich środków latających, łącznie z „niewidzialnymi” i dronami, lecącymi na dowolnej wysokości, z dowolną prędkością i o dowolnym profilu lotu, to natychmiast by się okazało, że USA nie ma środków wojny takich, jakich się pół świata boi, a na czym USA opierają swoją potęgę wojenną. Konsekwencje byłyby szybkie i oczywiste: opadnięcie strachu, śmiech i szyderstwa – co jest najbardziej bolesne dla zastraszyciela – gdy się przestają bać, spadek wiarygodności amerykańskiego sprzętu wojennego, a więc spadek cen i zakupów, a równoczesny wzrost zakupów sprzętu rosyjskiego. Byłaby to, zapewne, katastrofa, może definitywnie podmywająca dotychczasowy, już się kruszący, status USA jako światowego mocarstwa.
    Pewnie przytomni ludzie, zarówno w Pentagonie, w firmach produkujących sprzęt wojskowy, wytłumaczyli Trumpowi, że to nie jest dobry pomysł, wystawiać się na bardzo poważną próbę. Naloty na Irak, rozwalanie czołgami i rakietami ich marnych zasobów wojennych i byle jakiej armii ze skorumpowanym dowództwem, oraz rozwalanie Afganistanu, to w niczym nieporównywalna zabawa wobec zmierzenia się z siłą wojenną Rosji. Byłby to koniec zabawy.

  73. zak1953
    12 kwietnia o godz. 21:39
    Z nieszczęsnego premierostwa gen. Sikorskiego wynika nasza klęska w 1945 roku. Stanisław Cat-Mackiewicz opisuje to z wyjątkową precyzją. A Jaruzelski, za to co robił w latach 1945-82, powinien zostać rozstrzelany. Za lata 1988-90 zasłużył na amnestię. I tyle. Śpiewanie mu hymnów pochwalnych jest niesmaczne.

    Tobermory
    12 kwietnia o godz. 21:38
    To ty miałeś wizję 5-ciu tysięcy.

  74. pastucha
    12 kwietnia o godz. 21:50
    To ciekawe. Myślałem podobnie.

  75. pastucha
    12 kwietnia o godz. 21:50

    Piłsudski dokonał zamachu stanu,łamiąc wszelkie prawo z konstytucją włącznie. Odpowiada za śmierć ponad 400 ludzi i około półtora tysiąca rannych, oraz zamiany państwa w dyktaturę. Cokolwiek się powie o szlachetnych celach Piłsudskiego, czy też „szlachetnych celach”, ofiary są ofiarami.

  76. tejot
    12 kwietnia o godz. 21:54
    Twój komentarz, jak zwykle, trafny.
    Pozdrawiam.

  77. @gotkowal
    12 kwietnia o godz. 21:56

    Wiarygodne źródła podają, że w starciach gdyńskich wzięło udział 5 tys. osób. i o tym pisałem. Ty zrobiłeś z tego 5 tys. robotników wysiadających z kolejki.

  78. @gotkowal

    Ty w ogóle coś jesteś chętny do uśmiercania ludzi. I ustalania, co jest smaczne.

  79. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 20:02

    Szacunek, Tanako, za te słowa o Generale, którego od zawsze szanowałem jako człowieka zasad. Z małą przerwą na szok w początkach stanu wojennego. Małą, bo wariacki festiwal „Solidarności” obserwowałem od początku od zewnątrz jako zwykły obywatel i trochę od środka jako głupi przewodniczący Komisji Zakładowej „Solidarności” na paru zebraniach wszystkich koszalińskich działaczy. Szybko mi to obserwowanie od środka zbrzydło, zwłaszcza że docierały do mnie z Polski wiadomości o szybko rosnących zarobkach dzialaczy. W mojej firmie „Solidarność” działała do końca istnienia firmy społecznie. W nowej rzeczywistości do dziś nie mogę pojąć nieprawdopodobnego zacięcia i ślepoty, jakie demonstruje znacząca część Polaków w ocenie ludzi tamtego czasu będących po stronie władzy. Ślepota – bo BEZ UWZGLĘDNIANIA ÓWCZESNYCH UWARUNKOWAŃ. Oni tych ludzi będących z Jaruzelskim – gdyby w Polsce była kara śmierci – skazaliby na śmierć, nie rozumiejąc, że stan wojenny może ratował życie tysięcy.

    Po transformacji zaczęli się mnożyć dwudziesto-, trzydziesto-, czterdziestoletni znawcy ówczesnej sytuacji politycznej i bohaterowie, niemal kombatanci.

    Drugi szok z powodu tamtego czasu przeżyłem bodaj sześć lat temu, kiedy znana tu Maria opowiedziała mi o opozycyjnej przeszłości swego ojca, którą w jej końcowej fazie przedstawiała jako martyrologię z powodu krótkotrwałego jego internowania w stanie wojennym. Nie było jej przy aresztowaniu ojca, bo już była za granicą ze świeżo pooślubionym mężem, ale opowiadała o tym aresztowaniu z taką nienawiścią do wszystkiego, co peerelowskie, że wyszła między nami ostra awantura. Jej wściekłe wieszanie psów na całej ówczesnej władzy, na 380. tysiącach zwykłych żołnierzy ówczesnej naszej armii jak na bandytach, oprawcach, terrorystach spowodowało, że się rozdarłem na cały las. Jej ojceic był internowany raptem kilka tygodni. Nic nie mówię – wrażliwość jest cechą swoistą i nie można jej z zewnątrz oceniać, więc być może to krótkie upokorzenie ojca było dla niego tak mocne, że przyczyniło się do jego zachorowania i przedwczesnego zejścia. Nie porównuję więc z przeżyciami mojego ojca, który w radzieckich łagrach był bez mała 5 lat w niekoniecznie lepszych warunkach niż nasi internowani. Ale nienawiść Marii do tamtego czasu (wtedy – siuśmajtki) mnie zszokowała. Kiedy później parę razy nieopatrznie napomykałem o tamtej przeszłości, wybuchała. Nic, oczywiście, jako nie za mądra wówczas dwudziestolatka nie mogła z onych czasów i uwarunkowań rozumieć, ale jej dzisiejsza nienawiść była – i, sądzę, jest do dziś, ponad Himalaje. Generała Jaruzelskiego, Kiszczaka i całę tę komunistyczną bandę morderców – jej słowa – rozstrzelałaby, powiesiła, utopiła, poprzegryzała gardła i wypatroszyła.

    Wydawało mi się do jej poznania, że sporo wiem o człowieku. Okazało się, że guzik wiem. Rozumiem różne niuanse zachowań czlowiekowatych, ale wcześniej nie poznałem aż takiej głębi ślepoty, nierozumności i mocy nienawiści. Chyba rozumiesz, że Maria jest człowiekiem wielkiej, chyba typowo polskiej, że tak powiem, wiary – często wzdychała przy mnie do Jezusa, podziwiała go i mówiła o nim z uczuciem standardowymi katolickimi zaklęciami. Bardzo się też wzrusza zwierzątkami.

    Tak więc chciałem powiedzieć, że nikt w Polsce nie był i być nie mógł w sytuacji generała Jaruzelskiego – bo i kaliber tego człowieka jest taki, że nikt mu do obcasa nie dorasta, i sytuacja – jedyna na tysiąclecie. „Ecce homo” bardziej mi się z Jaruzelskim kojarzy niż z Jezusem. Jednak do wieszania na nim (albo i jego samego) psów ustawiłaby się spora kolejka. Oto Polska właśnie.

  80. zezem
    12 kwietnia o godz. 21:53

    Mówisz o wyprawie na tulipany?

    ***
    Dyskusja wrze, dobrze że dużo zdjęć dzisiaj nie zrobiłam, i tak nikt nie patrzy:)

  81. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 21:54
    pewnie przytomni ludzie, zarówno w Pentagonie, w firmach produkujących sprzęt wojskowy, wytłumaczyli Trumpowi, że to nie jest dobry pomysł
    Przypuszczam ,że czas tego tłumaczenia też da się określić – ok. 2:55 PM. No , może ciut wcześniej…
    https://www.bloomberg.com/quote/USDRUB:CUR

  82. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 22:06
    Nie przekomarzajmy się. Napisałem o robotnikach idących do pracy, którzy zostali bez powodu rozstrzelani. To był zapalnik „czarnego czwartku”. A wspominając generała, nie zapominajmy o 1968 i Czechosłowacji, usuwaniu z armii oficerów pochodzenia żydowskiego i całej pracy pionu polityczno-wychowawczego. A także „fali”, powszechnej demoralizacji i klasie oficerów, od swego poziomu zwanych „trepami”. Większego szamba jak LWP, w PRL chyba nie było. I spory ma w tym udział były szef Sztabu Generalnego i minister obrony.
    c.b.d.o.

  83. Tanaka – 20:02

    Odniose sie tylko do punktu 8

    „Generał jest współtwórcą Okrągłego Stołu (tu ma zasługę także gen. Kiszczak)”

    Z tego co mnie wiadomo ze Zrodla, tworzenie OS odbylo sie mniej wiecej tak:

    W połowie sierpnia 1988 roku władze PRL rozpoczęły rozmowy z opozycją spowodowane licznymi, trwającymi od kwietnia w różnych regionach Polski protestami społecznymi. Dzięki nim 31 sierpnia w willi MSW na ul. Zawrat w Warszawie odbyło się spotkanie generała Czesława Kiszczaka oraz Lecha Wałęsy, na którym obecny był także biskup Jerzy Dąbrowski oraz sekretarz Komitetu Centralnego Stanisław Ciosek. Kolejne nastąpiło 15 września, oprócz Kiszczaka, Wałęsy i Cioska byli na nim także Andrzej Stelmachowski i ksiądz Alojzy Orszulik.

    16 września rozpoczęły się, znane jako rozmowy w Magdalence, rozmowy władz państwowych z przedstawicielami ruchu solidarnościowego i Kościoła podczas których głównym ogniskiem zapalnym była kwestia legalizacji Solidarności. Uzgodniono, iż Okrągły Stół powstanie w połowie października, a jego tematyką ma być: „model funkcjonowania państwa i życia publicznego, przyspieszenie rozwoju i modernizacja gospodarki narodowej, kształt polskiego ruchu związkowego”. Październikowy termin nie został jednak dotrzymany, ponieważ Solidarność nie zgadzała się na warunki rządowe: żądała legalizacji oraz nieingerowania w składzie strony solidarnościowo-opozycyjnej przyszłego Okrągłego Stołu.

    27 września 1988 roku stanowisko premiera objął Mieczysław Rakowski, 14 października został natomiast powołany jego gabinet. W grudniu rozpoczęły się obrady X Plenum Komitetu Centralnego PZPR, podczas którego dyskutowano możliwość rozmów z Solidarnością oraz jej legalizacji. Spowodowały one duży konflikt w partii, w tym zmiany w Biurze Politycznym.

    ***Ostatecznie, dzięki naciskowi m.in. Jaruzelskiego i Kiszczaka, przyjęto „Stanowisko X Plenum KC PZPR w sprawie pluralizmu politycznego i związkowego”. Umożliwiło to rozpoczęcie przygotowań do obrad Okrągłego Stołu.***

    27 stycznia 1989 nastąpiło kolejne spotkanie Wałęsy i Kiszczaka, podczas którego ustalono procedurę i zakres obrad oraz ostateczny termin rozpoczęcia OS. Bylo to na dwa dni przed Wyprowadzeniiem Sztandaru PZPR przez Rakowskiego.

    Wiec dobrze, byl General wspoltworca Okraglego Stolu. Ale czy On nie byl przede wszystkim praktycznym sprawca tego historycznego faktu? Nie tylko przez przyzwolenie?

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Okr%C4%85g%C5%82y_St%C3%B3%C5%82_(historia_Polski)#/media/File:Okrag%C5%82y_St%C3%B3%C5%82_Pa%C5%82ac_Prezydencki_w_Warszawie_05.JPG

  84. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 21:11
    byc może będzie sam Lech, ale w całości miało byc z przechodzeniem (lecz nie przenikaniem!) przez ściany, rozumianym jako kolejne etapy kariery (taki wydźwięk tego pomnika tłumaczył ktoś z PISu…)Lecha.
    Ciekawe, w którym momencie, przy której ścianie byłby umieszczony meldunek o wykonaniu zadania…

  85. @Nefer
    Powiem tak z czeska – ano.

  86. @Nefer
    12 kwietnia o godz. 22:18

    Ja obejrzałem. Gmach i Biedronia. Nie widać, jak dużo osób przyszło. Czy była pełna sala?

  87. @Tanaka 12 kwietnia o godz. 21:54
    Trump wystawiłby USA na wielkie ryzyko.. Nie, nie związane bezpośrednio z uwikłaniem się w wojnę, ale ryzyko innego jeszcze rodzaju. Mianowicie, jeśli Rosjanie zestrzeliliby amerykańskie rakiety
    Podobne, a nawet większe ryzyko istnieje też dla strony rosyjskiej.
    O czym generałowie dawno temu powiedzili Putinowi.

    Nowoczesna broń taka jak system S-400 czy system Patriot czy jakikolwiek inny to pociski (w sensie silnik i ładunek) ale przede wszystkim systemy wykrywania, naprowadzania i kierowania tych pocisków. Część z nich to anteny na/przy wyrzutniach a część to nadajniki/odbiorniki na samych pociskach.

    Każdy z tych systemów ma co najmniej trzy systemy pracy; eksportowy, taki, który możemy sprzedać klientowi, własny – „jawny, codzienny, zwykły” oraz reżym pracy „na serio”, czyli gdy kończy się udawanie i zaczyna sie wojna na serio.

    Po wystrzeleniu amerykańskich tomahawków Rosjanie musieliby podjąć bardzo poważna decyzję; w jakim trybie strzelamy?
    Tomahawki można zestrzelić – ale za cenę ujawnienia takiego samego trubu pracy, jaki chroni Moskwę?
    Czy warto?

    Amerykanie mają w tym rejonie wszystkie elektroniczne uszy, jakie tylko sa do ich dyspozycji. Chętnie zapłacą stratą kilkunastu tomahawków za bezcenną dla nich wiedzę na temat najbardziej tajengo protokołu pracy najważniejszego rosyjskiego systemu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego.

    Tomahawki polecą w osłonie zagłuszającej pracy kilkunastu „Prowlerów”,, każdy w innym trybie, kilku satelitów i cholera wie ilu okrętów nawodnych. Izraelczycy im z pewnością pomogą tym co maja na lądzie, tuż przy syryjskiej granicy.

    Ja nie twierdzę, że S-400 nie dadzą rady. Być może dadzą. Ale robiąc to dostarczą Amerykanom i Izraelczykom masę bezcennej informacji o swojej pracy. Bezcennej w skali strategicznej a przeciez tylko broniąc Assada, czyli w końcu uczestnicząc w taktycznym praniu po mordzie.

    Rosjanie muszą odpowiedziec na pytanie: czy warto?

  88. @pastucha i wszyscy podobnie myślący.
    Czy ja Tobie/Wam do „kuchni pisarczej” zaglądam?, nie, więc prosze o to samo, ok?

    „Mądrość mędrców i doświadczenia całych wieków zawierają się w cytatach” B.Disraeli

    Nikt z obecnie tu udzielających się nie wymyślił ani jednego wyrazu/słowa , którym mógłby sobie zastrzec autorstwo, więc wszyscy używamy je (wyrazy, słowa) w jakimś sensie jako cytaty. Każdy wraz/słowo wykształcił się przez wieki istnienia naszej polskiej i innej mowy. No chyba ,że ktoś zaprezentuje tu swoje w tym osiągnięcia? W co mocno wątpię.
    Człowiek jako ta „Doskonałość Natury”,potrafi się doskonale degenerować tak społecznie jak i biologicznie ,że potem najbardziej przeszkadza mu drugi człowiek. Ludzkość znalazła się w bardzo niebezpiecznych rękach , we własnych rękach i nawet w innej epoce w odległym kraju, niejaki Musaschi Miyamoto miał powiedzieć ,że „człowiek powinien się bać jedynie drugiego człowieka”.
    Coś z tymi łepetynami się nie bez przyczyny, porobiło, CIASNOTA UMYSŁOWA SIĘ ROZSZERZA, na podobieństwo wszechświata ,aż się boję myśleć czym się to zakończy. hehehe
    Pozdrawiam

  89. @konstancja
    12 kwietnia o godz. 22:20

    Te ściany w projekcie wydały mi się cienkie i niestabilne. Jeśli z naturalnego kamienia, to mogłyby stać tylko w jakimś wnętrzu. A jeśli betonowe, to wymowa też jakaś nieszczególna 🙁

  90. wbocek
    12 kwietnia o godz. 22:11
    Po transformacji zaczęli się mnożyć dwudziesto-, trzydziesto-, czterdziestoletni znawcy ówczesnej sytuacji politycznej i bohaterowie, niemal kombatanci.
    Z czasem ich szeregi będą rosnąć. A i kombatanci będą się mnożyć.

  91. wbocek
    12 kwietnia o godz. 22:11
    Pombocku, a mnie się widzi, że to generał nie dorastał do obcasa, takim ludziom jak: Jan Józef Lipski, Jacek Kuroń czy Karol Modzelewski. Mało tego, pozwalał swoim kundlom, brutalnie ich prześladować.

  92. @Optymatyk
    12 kwietnia o godz. 22:25

    Tyle że twoje cytaty, to same komunały czyli banały, frazesy i truizmy.

  93. zezem
    12 kwietnia o godz. 22:20

    Dziękuję, będę pamiętać.

    Tobermory
    12 kwietnia o godz. 22:23

    Sala mała, na około 80 osób a było przynajmniej 200 jak nie więcej. Siedzieli na podłodze, podpierali ściany i nawet zajęli kabiny tłumaczy. Reżimowa TVP filmowała, ciekawe co będzie na paskach grozy. Nie dowiem się bo nie oglądam.

    ***

    Gdzie nasza Kostka ulubiona?

  94. @Optymatyk
    12 kwietnia o godz. 22:25
    Pisząc na blogu, w miejscu publicznym, poddajesz się dobrowolnie osądowi czytających. Nie dziw się więc, że czytają i piszą, co o Twojej pisaninie myślą.
    Zaglądaj sobie do woli do każdej kuchni, mnie tam rybka. A jak nie chcesz, to mnie też rybka.

  95. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 22:18

    możesz wieszać psy na LWP, ale gdy były potrzeby, powodzie i inne kataklizmy, wojsko zawsze służyło.Budowało mosty pintonowe, usuwało skutki kataklizmów. Brało tez udział w misjach pokojowych, choć pewnie to już było wojsko RP. Oceniam tylko to, czego byłam świadkiem.
    W czasie stanu wojennego żal było patrzeć na tych świeżo przyjętych do wojska, marznących na dworze przy mocno ujemnych temperaturach. Wówczas zwyczajni ludzie zanosili im gorące napoje.
    Ci żołnierze to byli czyiś synowie, bracia, męzowie, narzeczeni. Zwyczajni ludzie, choć w wojsku, Nie zawsze z włąsnej woli.

    Miało to wojsko także wiele słabych stron, które nie mnie oceniać, bo nie służyłam ani z poboru, ani z ochoty. Niech się wypowiedzą ci, co tam byli.

  96. zza kałuży
    12 kwietnia o godz. 22:23
    a nie twierdzę, że S-400 nie dadzą rady. Być może dadzą. Ale robiąc to dostarczą Amerykanom i Izraelczykom masę bezcennej informacji o swojej pracy.
    Z Ruskimi nigdy nic nie wiadomo. Ale jak wiem , to mają oni na składzie S-500. A wtajemniczeni twierdzą ,że idzie następna generacja. W sumie niewesoło.

  97. Acha, selfie sobie z nim nie zrobiłam, nie wiem czego bardziej nie lubię, czy selfie czy pchania się. Obu po równo.

  98. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 22:26
    na projekcie są cienkie, zielone, jakby z miedzi, Ale w tym kolorze była i postać Lecha.
    Raczej niemozliwe, żeby z samej miedzi, bo to miękki metal.

    Ale zamysł taki jest widoczny.

  99. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 22:28

    Na zdrowie. Mnie widzi się tylko tyle, że NIKT z Polaków nie był w sytuacji Jaruzelskiego. A to co nie musi mi się widzieć, bo to dość dobrze znam, to ocenianie innych bez podjęcia w wyobraźni choćby nieśmiałej próby pobycia w ich sytuacji ze wszystkimi znanymi uwarunkowaniami. Bo nieznanych – obecnych tylko w psychice – nie znamy i nigdy nie poznamy; nawet córka Jaruzelskiego ich nie zna.

  100. @zezem 12 kwietnia o godz. 22:35
    mają oni na składzie S-500
    Na składzie? Raczej w budowie… od wielu lat…
    Na razie ciężar obrony plot dźwigają S-400. Nawet jak wprowadzą do służby S-500 zgodnie z ostatnim planem, czyli w 2020 to upłynie z 10 lat zanim to one przejmą ciężar obrony. A Rosji forsy może na to nie starczyć.

  101. konstancja
    12 kwietnia o godz. 22:34
    Za dużo Dziennika Telewizyjnego się naoglądałaś w młodości. Tzw. młode wojsko (rekruci), na co dzień było poniżane i upodlane, do momentu, gdy stawało się wojskiem starym i samo upajało się poniżaniem i upodlaniem. Do tego, w zestawie, powszechne: pijaństwo, złodziejstwo i donosicielstwo.

  102. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 22:28
    a mnie się widzi, że to generał nie dorastał do obcasa, takim ludziom jak:
    np. ten jako ostatni wymieniony miał czy ma okazję pokazać na jakich obcasach chodzi… Jak na razie demokracja o którą walczył jest w Umęczonej pod zdechłym Azorkiem lub , jak mówią PRL 2.0.

  103. wbocek
    12 kwietnia o godz. 22:11

    Pombocku, to oczywiste: każdy ma swoją wrażliwość i może w niej przebywać, cieszyć się nią, pielęgnować i rozdymać do nieskończoności. Cudza wrażliwość – cudzą wrażliwością. I – w zasadzie – nic nam do niej. Natomiast gdy mowa o faktach, gdy mowa o współzależnościach faktów, o ich randze i o tym czy i jakim kosztem można, wobec istnienia faktów, tworzyć fakty od nich niezależne, lub im przeciwdziałające – tu się zawęża pole wolności oceniania i skazywania. Tu można – i należy – się wcinać, nie zgadzać, wykazywać pomijanie faktów i odrzucanie rzeczywistości na rzecz fantazmatów, fobii czy kłamstw.

    Wydaje mi się, że taka organiczna nienawiść, ochocza gotowość do rozstrzeliwania, obcinania głowy, podgryzania gardła jest całkiem zrozumiała i nietrudna do wyjasnienia. Odpowiedź znajduje się w psyche społecznej, nieświadomości zbiorowej – jak ją nazywał Jung, kulturze tłumu i historii. Polak jest częstym antysemitą, bo jego ojciec/dziadek zabił Zyda w czasie wojny, ograbił go, wydał granatowej policji lub Gestapo. Ukradł mu dom, konia, meble, gospodarkę. Żyd jest zły, bo „zabił Chrystusa” – jak od kołyski słyszał tysiące razy od księdza. Wie, od tego samego księdza, że „Żydzi zawsze knują” i „nigdy nie byli Polakami”. Wreszcie – co do wręcz biologicznej nienawiści i gotowości do zabijania: Polak nie istnieje. Istnieje tylko szlachcic – tylko ten był Polak. 85 i więcej procent „Polaków” to byli niewolnicy pańszczyźniani którzy – jak to z mocą celności brutalnie nazwał prof. Sowa – żyli na granicy biologicznej śmierci. Gdyby żyli lepiej – byłaby to strata Polaka, jego właściciela, bo to by znaczyło, że nie wykorzystał sił życiowych podludzi na maksa, co jest nieekonomiczne. Gdyby dopuszczał do powszechnej śmierci niewolników – też byłaby strata, choć mniejsza, bo oni się mnożyli jak króliki – co szczegolnie ceni niejaka Godek Kaja, więc produkcja odtworzeniowa zmniejszałaby stratność ekonomiczną. Zatem – punkt równowagi między życiem a śmiercią był optymalny, z akcentem na śmierć: za ucieczkę, za bunt – śmierć.
    Niewolnik,chcąc przeżyć, musiał być zwierzem: rzucić się do gardła, przegryźć tchawicę, zeżreć padlinę, zakłuć widłami, ukraść – to była racja biologii życia, którą rządzi ewolucja, geny i instynkty. To się mało zmieniło, dzisiejszy Polak, a wczorajszy niewolnik niewiele się uczłowieczył, bo to wymaga wielu, wielu generacji ewolucyjnego dojrzewania, w dodatku w sprzyjających warunkach. A kiedy one były sprzyjające?
    Stąd Twoja znajoma, Maria, mówi językiem biologicznego niewolnika: zabiję, zatłukę, przegryzę grdykę. Właściwie, można by było ją zawieźć do 90-letniego Generała i powiedzieć: masz okazję, rzuć się na niego i wyszarp mu zębami tchawicę z szyi. Skonfrontowałaby się ze swoja biologiczną nienawiścią.

  104. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 22:28

    Spróbuj, gotkowalku, jednak rozróżniać człowieka władzy – z jego obowiązkami w legalnym państwie – i ludzi podziemnej opozycji. Znasz może państwo na świecie, w którym władza chodzi na wódkę, do teatru, do kawiarni z podziemną opozycją? Jeśli nie uwzględniasz inności tamtego czasu i z dzisiejszych realiów go oceniasz, to cóż – ja na pewno partnerem w takiej rozmowie nie będę. Podobnie nie rozmawiam z dzisiejszą bohaterska smarkateria, która w wyobraźni zrównałaby ZSRR z ziemią – taką ma niesamowitą ducha moc.

  105. @konstancja
    12 kwietnia o godz. 22:34
    Gdyby nie fakt, że dostałem się na studia, pewnie służył bym w LWP w noc wprowadzenia stanu wojennego. Wielu moich znajomych przez to przeszło. Rano 13 grudnia jechałem do Oleśnicy, z Wrocławia, na przysięgę do jednego z kumpli. Przesiedział w armii nadprogramowe 6 miesięcy.
    Mnie się upiekło, dopiero po studiach mnie armia zgarnęła, przesiedziałem 10 miesięcy pełniąc funkcję kierownika budowy na remoncie koszar w jakimś leśnym garnizonie na zachodzie kraju.
    LWP to była korporacja, jak każda inna dzisiaj. Miała swoją specyfikę, ale mobbing kwitł, jak dzisiaj, tyle że pod inną nazwą. Było podgryzanie, rozgrywki kuluarowe, byli beneficjenci, byli przegrani. Rządziła statystyka. Dzięki niej zwiedziłem za darmo kawał kraju w poszukiwaniu żołnierzy, którzy nie wrócili na czas z przepustek, czyli byli na tzw samowolnym oddaleniu.
    Najgorzej mieli grzeczni i spokojni. Jak i dzisiaj.

  106. wbocek
    12 kwietnia o godz. 22:39
    Generał, w takiej sytuacji, w jakiej znalazł się jesienią 1981, postawił się sam. Ani przez moment nie planował, by dogadać z „Solidarnością”, czyli z narodem. Nikt go nie zmuszał, aby brał całą władzę, gdy zostawał premierem. Chyba w ogóle nie dopuszczał możliwości jakiejś gry z Moskwą.
    To niemożliwe, by ocenić co komu siedzi w duszy, ale sądzę, że w tym momencie, był przede wszystkim żarliwym członkiem PZPR, a później Polakiem.

  107. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 22:44
    nie miałam w domu telewizora. Nie oglądałam dzienników.

    Pozostałe wspomniane przez Ciebie cechy można przypisać i cywilom. Szczególnie cywilom. Niektórym. Wojsko i inne społeczności, także wierni w kościele niczym nie różnią sie od przeciętnego społeczeństwa.
    Katolicy mówią o sobie, że nie kradną, są uczciwi i miłują bliźniego swego.
    Stąd w więzieniach sami ateiści, a uchodźcy Syrii, Ukrainy i innych stron z wdzięcznością dziękują nam za dach nad głową i spokój.

  108. @Tanaka
    Chylę czapkę z głowy za Twój tekst o Generale W.Jaruzelskim.
    Możemy się we wszystkim innym nie zgadzać ale co do Generała masz całkowitą rację.
    I pisze Ci to optymalny (wyróżnik dietetyczny), nie żaden sekciarz, czy jak mnie tu zwą, ale jeśli tak samo patrzący jak Ty , to kto? Miałem „osobisty kontakt” z Generałem w 1982 roku w Poznaniu, co jeszcze o niczym nie świadczy, ale potwierdzam Twoją opinię o Nim.
    Pozdrawiam

  109. zezem
    12 kwietnia o godz. 22:45
    Chyba mylisz Karola Modzelewskiego z adwokatem i scenarzystą Krzysztofem Piesiewiczem?

  110. pastucha
    12 kwietnia o godz. 22:51
    mój ówczesny narzeczony był w wojsku do 1979 roku. Szczęśliwie przed stanem wojennym.

    Mobbingiem nie nazywało sie panujących w wielu miejscach patologicznych zwyczajów. Jakis czas temu pisaliśmy i o mobbingu. Także psychicznym. Nie było tego słowa w użyciu, można było mówić o znęcaniu się, ale mobbing ma bogatszy wydźwięk

  111. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 22:50

    Moja konkluzja jest smętna, bo człowiek do swych przywidzeń jest bardzo przywiązany – widać to i w realnym życiu i w sztucznym na blogu, i we wszystkich innych sztucznych życiach. Sądzę, że wśród innych uczuć również nienawiść jest czlowiekowi nienawidzącemu wartością oswojoną, bliską, jest jego składową. Więc i w bezpośredniej konfrontacji z przedmiotem nienawiści niekoniecznie się tej nienawiści wyprze lub ją jakoś zlagodzi. Mam w życiu parę takich mocnych przykładów. Żeby nie daleko sięgać: Kaczor.

  112. konstancja
    12 kwietnia o godz. 22:56
    W LWP łamanie kręgosłupów młodym ludziom było częścią systemu. To nie była żadna korporacja. To było niewolnictwo w wulgarnej, zdegenerowanej formie. Na wzór sowiecki. Taka armia przedstawiała zerową wartość bojową, wyrabiała natomiast odruchy przydatne w kontrolowaniu społeczeństwa.

  113. @konstancja
    12 kwietnia o godz. 23:00
    Pisząc o mobbingu, nie piszę o „fali” i zwykłym znęcaniu się, ale o tym, co dzisiaj nazywa się mobbigiem. Słowa w użyciu nie było, ale zjawisko już istniało, nie wśród zwykłych poborowych, ale wśród kadry podoficerskiej i oficerskiej.

  114. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 22:55

    Mówiłem, gotkowalku, że nie pogadamy. Ja przecież takie jak Twoje argumenty znam z tamtego czasu. To nie argumenty – to życzeniowe, wyobrażone, a nie realne widzenie tamtej rzeczywistości.

  115. zza kałuży
    12 kwietnia o godz. 22:23

    Tak jest – Rosjanie mają podobny dylemat. Najwięksi ciągle starają się podsłuchać innych największych, bo mniejszych mają na talerzu. Rosjanie nie mają natomiast innego dylematu jaki mają Amerykanie, o którym mówiłem: wiarygodności siania lęku i wiarygodności ich kompleksu zbrojeniowego. Blamaż w tej dziedzinie USA byłby znacznie większy niż blamaż Rosji, która ciągle jeszcze aspiruje, a nie ma całkiem równoważnej potęgi wojennej wobec USA, choć jest blisko.
    To samo zresztą o czym mówisz w sprawie zagłuszania i podsłuchiwania o Amerykanach, zrobią Rosjanie. Na tomahawki S-400 jest zbyt poważnym systemem, raczej posłużą się innym. Syryjczycy, swoją, dosyć wiekową bronią, w sporej części jeszcze z czasów ZSRR strącali rakiety amerykańskie, izraelskie i IS-owskie. Nie wszystkie, ale strącanie nawet części wskazuje na ich skuteczność.
    Trump chwalił się, że pierwszy zacznie.Jak zacznie, to się odsłoni. Rosjanie będą mieli swobodę dobrania środków odpowiedzi, co stawia ich w lepszej pozycji..
    To są rozważania hipotetyczne, ponieważ to Trumpowi zaczyna mięknąć rura.

  116. @gotkowal
    12 kwietnia o godz. 22:18
    Nic nie udowodniłeś poza swoją niechecią.

  117. @Nefer
    12 kwietnia o godz. 22:18
    Też obejrzałam 🙂

  118. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 23:05

    Niemożebnie pleciesz wobec @konstancji, co jest wiecej niż nieeleganckie.
    Taka armia przedstawiała zerową wartość bojową. Cóż za nieprzyjemna okoliczność, że durnowate NATO z USA na czele i ich milionem szpiegów nie wiedziało, że cała armia Wschodu to zero, albo i mniej.

  119. @Optymatyk 16:57

    Nie jestem dietetykiem. Nie wzburzam się. Nie dojadam. Nie jestem sekciarzem i oczywiście…. wielbłądem, i czym, kim tam jeszcze.

    No jakżesz Ci współczuję. To może jednak zjedz coś od czasu do czasu. I popij. Bez popicia bywa ciężko.

  120. wbocek
    12 kwietnia o godz. 23:07
    Z przekonaniami i mniemaniami, dyskutować się nie da. Generał do końca PRL-u bronił socjalizmu na wzór sowiecki. Zgodnie z rotą peerelowskiej przysięgi wojskowej. Dopiero kilka lat przed śmiercią przyznał się, że się mylił. Czym przekreślił prawie cały swój życiorys. To rzeczywiście zasługuje na szacunek, bo to akt wielkiej odwagi i uczciwości.

  121. @Pastucha 17:13

    Wiesz, niech on lepiej od siebie nie pisze. Bo zaraz wyskoczą mu rude, albo wykryje niedostatki intelektualne u innych. I brak rozumienia rudementów. Albo może rudych mętów. Nie wiem. Sam kiedyś byłem rudy, aż osiwiałem, to może jestem uprzedzony.

  122. wbocek
    12 kwietnia o godz. 23:03

    Konkluzja wydaje mi się nieco mniej smętna niż Tobie. Jeśli się wie i rozumie, mniejsze nierozumienie, błądzenie i niespodzianki. A skoro się wie i coś rozumie, możliwa jest poprawa. Choć, oczywiście, smętne jest to, że człowiek taki jaki jest, nie ma nic wspólnego ze słodkościami, jakie w tej sprawie produkują biskupi. Jesteśmy przedczłowieczy, więc – może – dorośniemy do czlowieka, co mi się dość podoba i czynię w tej sprawie pewne wysiłki 😀
    Nienawiść jest częścią tożsamości ludzi skrzywionych. Bez niej nie mają twarzy, substancji i nie są sobą.

  123. Ech, takiego Tanakę to ja lubię 🙂

  124. pastucha
    12 kwietnia o godz. 23:05
    masz na mysli polowanie na koty? w każdym razie coś z kotami w tytule.

    Zdaję sobie sprawę z tego, ze dla młodych żołnierzy było to trudne do przeżycia. Ale pisząc o żołnierzach pomagającym cywilom trudno mi ująć całą otoczkę wojska, nawet tak postrzeganą i realną w tamtych czasach.

  125. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 23:12
    O, znawca! Widocznie byłeś w sytuacji młodego kaprala, zaraz po unitarce, którego rozkazy ignorują „dziadkowie”, którzy i tak przez cały czas są pijani w siwy dym. A „koty” boją się własnego cienia. Taka armia na pewno dała by do wiwatu agresywnemu paktowi NATO. Zaludnionemu przez żołnierzy zawodowych, dowodzonych przez oficerów, którzy mają oficerskie wykształcenie, a nie tylko chęć szczerą, w którym na dodatek występuje dotkliwy, wręcz palący brak politruków.

  126. pastucha
    12 kwietnia o godz. 21:50
    Tylko, że oni zapominają o swoich przodkach, wiernie służących jego wieliczestwu carowi Mikołajowi II. Dlatego ustawa degradacyjna miała obejmować okres 1943-1990, bo gdyby poszukać wcześniej, to mogłoby się okazać, iż nie mają się czym chwalić.

  127. Optymatyk
    12 kwietnia o godz. 22:25

    „Nikt z obecnie tu udzielających się nie wymyślił ani jednego wyrazu/słowa , którym mógłby sobie zastrzec autorstwo”.

    Wymysliłem sporo. I nawet jeśli ktoś też na coś podobnego lub identycznego wpadł, to własne wymyślenie każdego pozostaje własnym wymyśleniem. Powiem Ci tylko jeden taki wymyślony własną kapustą wyraz: „bezpaństwo”, którego na blogu ciut poużywałem. Gdybym dał listę, byloby to chwalenie się, a to mam w tylnej części.

    Nic w tym niezwykłego, że ludzie wpadają na podobne lub nawet takie same pomysly. Kiedyś próbowałem trochę satyrycznie rysować – w domowym zaciszu, nigdzie nie publikowalem. Cztery podobne rysunki, a dwa nawet identyczne, w wykonaniu znanych rysowników (jeden u Mleczki) znalazłem po paru latach w prasie. Nie były to, bo być nie mogły, plagiaty. Wpadliśmy po prostu na to samo.

  128. Przypomnijmy fakt historyczny:

    Dzięki naciskowi Jaruzelskiego i Kiszczaka, przyjęto „Stanowisko X Plenum KC PZPR w sprawie pluralizmu politycznego i związkowego.” Umożliwiło to rozpoczęcie przygotowań do obrad Okrągłego Stołu.

    Pozniej Rakowski wyprowadzil sztandar PZPR. Dopiero wtedy mogl sie zaczac Okragly Stol.

    Czy to tak trudno zrozumiec, ze OS byl mozliwy dopiero po dobrowolnym – noo, powedzmy sobie dobrowolnym – oraz POKOJOWYM wyrzuceniu na smietnik historii PZPR? Kto mogl takiego czynu dokonac? Przeciez ze nie oszolomstwo opozycyjne!

    Tego musieli dokonac Jaruzelski, Kiszczak, Rakowski. I dokonali. A my tu sobie o naszej niezlomnej skutecznosci opozycji

  129. @gotkowal
    12 kwietnia o godz. 23:05
    A ty był w jakimkolwiek wojsku? Albo chociaż filmy oglądał?
    Przeciez na łamaniu kręgosłupów i wymuszaniu bezwzglednego posłuszeństwa wraz z pozbawieniem samodzielnego myślenia polega każde szkolenie wojskowe. Yes sir! – Trzeba wrzasnąć na najgłupsze polecenie sierżanta, bo inaczej to karne ćwiczenia i różne takie. A sprzeciw to sąd wojenny. Żołnież ma wykonywać rozkazy nie myśleć.

  130. @konstancja
    12 kwietnia o godz. 23:23
    Polowanie na koty, kociarnia, fala, to określenia stosunków między żołnierzami z poboru.
    Natomiast wśród zawodowych mobbing kwitł w najlepsze. Chorążowie i sierżanci mieli swoje zajęcia w podgrupach, porucznicy i kapitanowie walkę o ogień, a majorostwo z pułkownikostwem kolejne podchody. DO generalicji nie miałem dostępu, ale pewnie wyglądało to tak samo, jak wśród niższych szarż, albo i lepiej, bo to już polityczne stanowiska były.

  131. A ja przypominam, że pobożna posłanka Sobecka to żona oficerska z peerelu, korzystajaca wtedy z owych mitycznych przywilejów wyższej kadry oficerskiej a przenicowana na walkirię rydzykową dalej z przywilejów korzysta. Tylko podziwiać.

  132. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 23:16

    Mniemam, Tanako, że człowiek jako gatunek nie dorośnie. Ograniczona do jednostek ewolucja umysłu nie ma nic wspólnego z ogromnym ludzkim stadem. Powtórzę się: nic się nie zmieniło od czasu, jak Kain zabił, a mama skradła. W jednym bloku obok ludzi wielkiego intelektualnego i moralnego kalibru mieszkają troglodyci – i będzie tak do skończenia świata, skoro ślepy widzi, że człowiek człowiekowi hieną jest.

  133. Ewa-Joanna
    12 kwietnia o godz. 23:27
    Czasy wojen napoleońskich, mylisz ze współczesnymi zawodowymi armiami. Niektóre nawet nie potrafią elegancko maszerować, fatalnie wypadają na defiladach. A wojsku byłem o dwa lata za długo. Nie ze swojego wyboru.

  134. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 22:18
    Polska armia czasów II Rzeczpospolitej nie była wcale lepsza od tego co piszesz o LWP. Oczywiście łatwiej się pisze o trepach gnębiących nas, aniżeli naszych ojców bądź dziadków. Ale to najczęściej tak bywa, iż następcy wzorowali się na poprzednikach. I dotyczy to wszelkich służb mundurowych. Tam jest łatwiej o takie bezpośrednie relacje, gdzie można się wyżyć na podwładnym.

  135. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 23:24

    tak jak potrafisz gadać przytomnie o tym i owym, to teraz demonstrujesz lichość, fobie, niewiedzę i złą wolę.
    Mało mnie interesuje co sobie roisz na temat mojego „kapralstwa”, takie fantazmatyczne domysły na których usiłujesz zbudować swoją pozycję są skazane na porażkę tam, gdzie trzeba się wykazać rozumem, wiedzą, doświadczeniem, umiejętnością pojmowania związków między rzeczami. Popisy, bezrozumne ale emocjonalne i fobiczne są miłe, zaspokajają wewnętrzne deficyty i kompulsje, miej to sobie na zdrowie psychicznych konieczności, ale – jako gadacz mający się za rzetelnego, wypada Ci nie pitolić bzdetów między rozumnymi. Mnie takie banalne, nierzeczowe, pełne uprzedzeń pitolenia nie zajmują. Granie z przedszkolem rozumu nie rozwija, a zwija. Graj w swojej lidze i bądź zadowolony.

  136. wbocek
    12 kwietnia o godz. 23:32
    Masz rację. Nie każdy potrafi samodzielnie myśleć. Większość skazana jest na uległość wobec różnistych samców alfa. Taki los.

  137. Optymatyk
    12 kwietnia o godz. 22:25

    Pojawił się Orteg i od razu sobie przypomnialem jego oryginalne „szapka bach”. Język się rozwija, odkąd istnieje, a wyrazy nie spadają z nieba, lecz je wymyśla i puszcza w obieg pojedynczy człowiek.

  138. @gotkowal
    12 kwietnia o godz. 23:33
    Aaaa to dlatego. Mogę zrozumieć.

  139. wbocek
    12 kwietnia o godz. 23:32

    Człowiek jako gatunek, pewnie nie. Prędzej sam się wykończy, wykańczając przy tym planetę Ziemię, albo zostawiając tylko karaluchy. To nie jest, zresztą, celem ewolucji. Ewolucja zajmuje się dbaniem o przekazanie genów. A czy w tym celu konieczny jest w pełni rozwinięty homo sapiens sapiens? nie widać takiej konieczności.
    Ale są całkiem ciekawie rozwinięci ludzie, jest ich niewielu, ale wobec ponad 8 miliardów w sumie dosyć sporo i to – dla własnej radochy, wydaje mi się dosyć satysfakcjonujące, biorąc pod uwagę okoliczności.

  140. zak1953
    12 kwietnia o godz. 23:35

    Otóż to, zaku. Czy wojskowa rzeczywistość w „Szwejku” była tak zasadniczo różna od naszej wojskowej rzeczywistości z czasów poboru? Obecnej kompletnie nie znam.

  141. Ewa-Joanna
    12 kwietnia o godz. 23:17

    Dzisiaj rano ładnie się ogoliłem. A ogólnie rzecz biorąc, też ładny ze mnie chłopiec. 😀

  142. @Tanaka Zaczales swoj panegiryk o generale Jaruzelskim od jego chwalebnego odejscia od kosciola katolickiego. Skoro to takie istotne, to dlaczego nie napisales, ze jego zycie zakonczylo sie powrotem na lono tego kosciola.
    Jak widzimy, juz na tym forum, politycznych ocen jego zyciorysu moze byc wiele, tak samo jak gdyban, czy akurat „ruskie weszliby, czy nie weszli” grzebiac nasze szanse na wolnosc i demokracje na wieki. Mysle, ze radziecki system ( nie cierpie uzywanego obecnie „sowiecki”) chylil sie ku upadkowi i byla to tylko kwestia czasu. Solidarnosc miala swoje miesiace i 5 min. na swiecie, ale jako prawdziwy upadek tamtego systemu uwaza sie zburzenie muru, a wlasciwie bezpieczne przedarcie sie ludzi po obydwoch jego stronach. Nie strzelano!!
    Osobiscie mam mieszane uczucia co do generala. Jeszcze w niedalekiej przeszlosci wielu przywodcow, politykow bylo skromnych , zdolnych, pracowitych, ambitnych oraz dobrymi synami…. a oprocz tego bestie. No ten nie byl bestia, ale przypadlo mu kierowac panstwem w trudnych czasach i dlatego n ie mozna go oceniac ani panegirykowo, ani jako zbrodniarza.
    Kiedy nastaly nowe czasy, ja wyksztalcona na nieslusznej historii nie moglam zrozumiec dlaczego ten Pilsudski strzelajacy do robotnikow, wsadzajacy do Berezy, pogardzajacy narodem jest na takim piedestale. Teraz zelzalo i zawsze mozna sie podeprzec przeliczajac ilosc ofiar marszalka i generala.
    Chyba w poprzedniej Polityce byly dwa ozywcze artykuly: o Monice Jaruzelskiej i Czarzastym. Powialo dawna Polityka, chyba M. Rakowski odetchnal w trumnie, ze cos zostalo z jego gazety. Hola,hola, to byl tylko wypadek przy pracy.

  143. pastucha
    12 kwietnia o godz. 23:28
    wiesz, przytoczone przez Ciebie zwyczaje panujące w kadrze zarządzającej to wypisz-wymaluj przeniesione z cywila zwyczaje i tradycje.
    Im wyżej w stanowiskach, tym głębsze dołki kopane.

  144. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 23:36
    Gdzieś słyszałem, mogę się mylić, że psychiatryczne i psychologiczne diagnozy, bez przeprowadzenia solidnego wywiadu z pacjentem, są nieetyczne. I nie budują autorytetu diagnosty.
    A o wojsku, lepiej niech dyskutują ci, co znają je od środka, nie z pozycji przelotnej pticy – bażanta.

  145. Ewa-Joanna
    12 kwietnia o godz. 23:32

    Posłanka Sobecka imienia niepamiętnego, chyba Józek, albo jakoś tak, jest tak śliczna? Ja to uwielbiam, jak się jaki Prawdziwy Polak i Prawdziwa Polka Katolka okazują nieprawdziwi i najgorszego sortu. Dostaję wtedy napadu infernalnego śmiechu.
    Aha i strzela mi wtedy korek szampana.

  146. zak1953
    12 kwietnia o godz. 23:35
    Żadna armia z poboru, nie jest oazą kultury i demokracji. W armii II RP, nie było jednak „fali”, czyli mechanicznie przeniesionej, sowieckiej „dziedowszczyny”.

  147. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 23:43

    Znarnowałeś kolejną okazję, żeby pokazać swoją pticę rozumu. dalej gadaj z kim innym. Gadnie do siebie jest najprzyjemniejsze.

  148. @Tanaka
    12 kwietnia o godz. 23:42
    He he. O ładności mało wiem, ale chetnie czytam prawie wszystko co piszesz, bo to cenne nie golenie. 🙂

  149. @gotkowal
    12 kwietnia o godz. 23:46
    Jesteś pewien?
    Bo ostatnio czytałam o poniżającym zwyczaju przyjmowania kadetów ( czy jak ich tam zwą ) w australijskiej Navy, awantura nawet była niewąska, moge poszukać linkę jak ważne dla ciebie, co jednak świadczy o tym, że taki parszywy „zwyczaj” nie jest sowiecką dziadowszyzną, ale ogólnie istniejącym zjawiskiem w szkołach, akademiach, armiach i co tam jeszcze.
    Zjawiskiem mniej lub bardziej cywilizowanym, ale jednak istniejącym. Dla mnie zlizywanie kremu z kolan klechy byłoby pewnie takim samym poniżeniem jak przeczołganie w błocie przez kaprala.

  150. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 23:16

    Ojej, Tanako! Dopiero teraz do mnie dotarło.Skoro się wie i coś rozumie, to możliwa jest POPRAWA?! Dużo takich wiedzących i skłonnych do poprawy samych siebie – nie mówię o rzuceniu nałogów na przykład, bo to glupstwo; alkohol i papierosy odstawiłem z dnia na dzień – się naobserwowaleś? Na przyklad poprawiających własną wymowę (ze stękaniem aaa, yyy, eee na pierwszy ogień). Albo zawodników, którzy postanowili nie wskakiwać drugiemu w słowo. Albo takich, którzy postanowili z wulgaryzmami skończyć. Albo takich, którzy postanowili nie przypisywać drugiemu intencji, które się w ich własnych baśkach urodzily. Tanako pięć dni można wyliczać to, czego ludzie nie tylko nie poprawiają, ale nawet nie zdają sobie sprawy, że jest w nich coś do poprawienia. Coś dokuczliwego dla innych, bo z niedokuczliwym pies tańcował.

  151. @Ewa-Joanna
    12 kwietnia o godz. 23:54
    Myślę, że to przeniesienie plemiennej inicjacji na łono organizacji militarnej., czy jakiejkolwiek innej. Musisz przecierpieć swoje, wykazać się, zdać egzamin, a będziesz wśród swoich. Jeśli ci się nie uda, zostaniesz pariasem. Klasyka.
    Ale krem na kolanie, to przegięcie. Żołnierze z poboru są sobie mniej więcej równi. Między klechą, a dzieciakiem jest przepaść.

  152. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 23:39

    Mój kolega psychiatra policzył kiedyś mądrych ludzi na świecie. Kiedy zapytałem, jak to zrobił, powiedział, że na palcach.

  153. @pastucha,
    ale to przecież też była inicjacja…

  154. Ewa-Joanna
    12 kwietnia o godz. 23:54
    Czy któryś z kadetów popełnił samobójstwo, albo zastrzelił swoich kolegów? W Rosyjskiej armii, takie sytuacje to codzienność, bo dochodzi tam do aktów niesłychanego bestialstwa.

  155. Wiecie, co to jest?

    https://img.nzz.ch/S=W1960/O=75/http://nzz-img.s3.amazonaws.com/2018/1/30/22dea299-0d24-449d-ad7a-d53601e8aa44.png

    To jest amerykańska baza lotnicza Bagram w Afganistanie. jedna z najważniejszych w walce przeciwko jihadowi i terrorystom. Może ją sobie obejrzeć każdy, kto na swoim smartfonie lub smartwatchu zainstalował app, który pokazuje trasę joggingu, który uprawia dla utrzymania dobrej kondycji. Mapa firmy Strava Labs pokazuje ruch użytkowników jej aplikacji na całym świecie. Widać na niej też ścieżki w Syrii, Iraku, Afganistanie…
    Niektóre regiony świata są rozświetlone bardzo jasno, ale szczególnie rzucają się w oczy regiony rzadziej uczęszczane. I tak mapa Iraku jest w większości ciemna, ale kilka miejsc widać jasno i klarownie. To bazy USA i ich sojuszników w walce przeciw IS… Ścieżki wybiegają poza ogólnie znane stanowiska wojskowe, pojawiają się też w okolicach, gdzie pomniejsze obozy trzymane są w tajemnicy.
    A potem się dziwią wyjeżdżający na patrole, że po drodze czekają na nich miny-pułapki.
    Jak się okazuje, użytkownicy tej aplikacji mogliby z łatwością zapobiec demaskowaniu miejsca pobytu, gdyby włączyli funkcję ochrony danych…

  156. wbocek
    13 kwietnia o godz. 0:01

    Taka jedna z postaci, które się uniosły wyżej: prof. Kotarbiński. Też prof. Dąbrowski. Nie będę listy rozwijał, nie w tym rzecz. Mieć z nimi do czynienia, to dobrze mieć do czynienia. A że można tygodniami ciągnąć listę lichoty większości osobników gatunku? No, można, ale wobec nich mamy się mierzyć? Patrzeć w dół, czy może w górę, przed siebie, czy za siebie? jako fachowy biskup wiem w jakim kierunku patrzeć, bo to wyjaśnił bozia: kto spojrzy zasię, zamieni się w słup soli. Swoją drogą, na pustyni, sól – bezcenna.

  157. @wbocek
    13 kwietnia o godz. 0:08
    A ilu kończyn użył, i czy tylko swoich?

  158. wbocek
    13 kwietnia o godz. 0:08

    No to on jest przedszkolak..Psychiatra to medyk, nie zawodowy znawca mądrości.

  159. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 23:36 i 23:47
    Ojej, leciutko poskrobać i już schodzi politurka kultury i dobrego wychowania?

  160. @Tanaka 12 kwietnia o godz. 23:09
    Rosjanie nie mają natomiast innego dylematu jaki mają Amerykanie, o którym mówiłem: wiarygodności siania lęku i wiarygodności ich kompleksu zbrojeniowego.
    Po irackich wojnach chyba rzeczywiście nie mają… każdy dawno podsumował, że oferowali szmelc. Dobry na sąsiada zza miedzy ale nie na mocarstwo. 😉

    Blamaż w tej dziedzinie USA byłby znacznie większy niż blamaż Rosji,
    Bo Amerykanie nierozsądnie stawiaja sobie poprzeczkę nierealistycznie wysoko. Zero strat w ludziach, zero błędów, 100% powodzenia. Tak się kończy demokracja jako model władzy. Na całe szczęście ostatnio wpadli na pomysł całkowitej cenzury wiadomości z pola walki w postaci tzw. embedded reporters. Nigdy wiecej nie przydarzy się Wietnam w amerykańskiej telewizji! 😉
    W zamordyźmie dużo łatwiej jest wojować. „Kursk” tu, Biesłan tam, Dubrowka jeszcze indziej… a zielone ludziki kupiły sobie czołgi i rakiety w sklepie na rogu.

    która ciągle jeszcze aspiruje, a nie ma całkiem równoważnej potęgi wojennej wobec USA, choć jest blisko.
    Nie jest nawet w pobliżu. Rosja ma „aż i tylko” ICBMy.
    (Na całe szczęście) gotowość bojowa (ilość patroli oraz średnia długość patrolu) ich atmowych okrętów podwodnych jest żadna. W porównaniu ze szczytem za czasów ZSRR – wręcz znikoma. Modernizują ICBMy ale na niewiele wiecej starcza im forsy.
    Modernizują modele z czasów ZSRR ale pieniędzy nie ma na masową produkcję, a w każdym razie na nic porównywalnego z tym, co dzieje się w USA.
    Nie da się robic zbrojeń bez własnej elektroniki, bez własnych scalaków.
    Są w tym samym punkcie jak za czasów ZSRR,- nawet jak coś wymyślą i wyprodukują to jest to tak zawrotnie drogie, że ich na to nie stać. Nie ma tam cywilnych zastosowań technologii wojskowych, nawet jak się tych technologii dopracują.
    Nie wiem, dlaczego tak zapuścili swoją elektronikę, ale nawet jak zakupią licencje wraz z parkiem maszynowym to im idzie jak po grudzie.
    Tajwańczykom się udało, Koreańczykom, Chińczycy rwą do przodu jak smoki, Indie ruszają a w Rosji elektroniczna, a w każdym razie półprzewodnikowa smuta.
    Skończy się to kiedyś tym samym, co ich spotkało w przypadku rurociagów z gazem, do obsługi których kradli na Zachodzie technologię, w tym oprogramowanie. CIA wsadziła im bug i rurociągi zrobiły bum!

    Nie da się budować broni korzystając z zachodnich („wrogich”) scalaków, bo współczesnych układów nie da się u siebie 100% sprawdzić. A niektóre sa wręcz tak projektowane i budowane, aby sama próba testu niszczyła taki układ.

    O czym sobie myśle zawsze gdy kupujemy cudzą broń.

    To samo zresztą o czym mówisz w sprawie zagłuszania i podsłuchiwania o Amerykanach, zrobią Rosjanie.
    Nie te środki, nie ta forsa. USA/Izrael budowały swoją militarną obecność w tym kącie Morza Śródziemnego od x lat. Rosja ma tam bardzo małą bazę dookoła małego porciku w Syrii i nic więcej.

    Na tomahawki S-400 jest zbyt poważnym systemem, raczej posłużą się innym.
    Problem w tym, że inne nowoczesne, rosyjskie systemy są w Syrii tylko w okolicach Latakii i mają zbyt mały zasieg, aby obronić inne rejony w Syrii. (Pantsir S-1 ma zasięg kilkadziesiąt km)

  161. Zachecony wbockowymi refleksjami z jego wlasnej, bogatej biografii, i ja sie osobiscie splagiatuje. Chodzi o pelniejsze wyjasnienie jak to sie stalo, ze padl wieloletni system (komuszy) a ofiar bylo tak malo? Tego przedtem w historii nie grano zbyt wiele razow. Jesli kogos znudze powtarzaniem moich wczesniejszych wywnetrznian w temacie, sumituje sie ogromnie.

    Rok byl 78. Na tzw. parlamentarna ture zjechal do Pln. Ameryki posel na Sejm PRL Mieczyslaw F. Rakowski. Redaktor naczelny tygodnika „Polityka”. Do wybuchu pn. Polski Papiez brakowalo pol roku. Mnie przypadla w udziale rola rzadowego tlumacza/oprowadzacza/facilitatora.

    Tlumaczyc nic nie musialem bo czlowiek znal jezyk angielski lepiej ode mnie. I kilka innych jezykow tez znal. Oprowadzanie konczylo sie calonocnym pijanstwem. Mnietek i w tej dziedzinie byl nie do pobicia.

    Co zas zapamietalem, na wieki, z tamtego doswiadczenia, to to, ze On mowil mi wprost o polskim WYCHODZENIU Z SOCJALIZMU. Nie wychodzeniu z komunizmu. Z socjalizmu. I mowil to rzadowemu wysokiemu urzednikowi kraju kapitalistycznego. Z dala od PRL polozonego. Jak Polska ma tego dokonac On nadawal. O Polskim Papiezu nikt wtedy nie marzyl.

    Po przetrzezwieniu, okolo poludnia nastepnego dnia, wyekspediowalem Go do Waszyngtonu, DC. Bo mial umowione spotkania, kilka ich, ze Zbigniewem Brzezinskim. I z innymi macherami z administracji prezydenta Cartera. Moze nawet z samym Carterem. Padgatowka do wyjscia z komuny, nie tylko Polski przeciez, zaczela sie zatem przed JPII.

    Jesli ktos mysli, ze to Bolek wszystko dla nas przyniosl na tacy ks. Jankowskiego, niech padnie na kolana. I pomodli sie za dusze sp. Brzezinskiego Zbigniewa.

  162. @gotkowal
    13 kwietnia o godz. 0:09
    Wszystko zależy od ludzi. Owszem, był taki przypadek, nie wśród kadetów ale wśród żołnierzy na misji w Afganistanie, samobójstwa też się zdarzają. Robi sie wtedy awantura, dużo wrzasku, rodzina dostaje odszkodowanie i wszystko cichnie.
    Wydaje mi się, że nie możemy porównywać aktów przemocy z naszymi normami moralnymi, bo to będzie zawsze nieprawdziwe.
    Pochodze z mocno wojskowego miasteczka i napatrzyłam się na różne takie. I na różne takie byłam narażona. Nic nie jest proste na tym najlepszym ze światów.

  163. gotkowal
    12 kwietnia o godz. 23:46
    Tu się z tobą zgodzę na 100 %. Zawsze lepiej się zabija innych, kiedy zleceniodawcy za to dobrze płacą. Amerykański wojak zawodowy zawsze lepiej zarabiał od tego z „robotniczo-chłopskiego” wojska.
    Dlatego też pragmatyczni chłopscy synkowie woleli odsłużyć wojsko w ZOMO, gdzie dostawali połowę pensji milicjanta, zamiast groszowego żołdu szeregowca w armii. A że taki synek był wprawiony w wiejskich bitwach na sztachety, nie wahał się przylać pyskującemu mu obywatelowi z miasta. W imię wyrównywania rachunków pomiędzy wsią a miastem.

  164. A najlepsze jest to, że to sama US Army w ramach walki z nadwagą poprzydzielała swoim żołnierzom urządzenia mierzące aktywność i liczące każdy krok. Zapomniała tylko, że dane o aktywności ruchowej zbierane są również podczas pobytu wojskowych na tajnych misjach. Teraz, kiedy firma Strava z dumą opublikowała swoją Heat Map chwaląc się, że mapa jest tak dokładna, że widać na niej pojedynczego pływaka pokonującego Kanał La Manche…

    https://blog.strava.com/galleries/heatmap/

  165. Aby nie było, że ja najeżdżam na całą rosyjską technikę. Gdyby Polska dopracowała się czegoś porównywalnego choćby z Pantsirem – skakałbym do góry z radości!

  166. Modlenie sie za dusze MFR moze byc strata wysilku. Ta Jego dusza pewnie to oleje. Podobnie jak ci w niebiesiech do ktorych to modlenie bedzie kierowane.

    Brzezinski natomiasy mogl byc do konca wierzacy

  167. Obejrzałem sobie moją okolicę. Zgadza się z tym co widzę na co dzień.

  168. Tanaka
    13 kwietnia o godz. 0:13

    Tanaczku, mój psychiatra to wymyślony w 1994 roku bohater kpiarz. Coś w rodzaju Ortega.

  169. w temacie obcych armii to może .Full Metal Jacket chyba Stanleya Kubricka?

  170. @gotkowal 13 kwietnia o godz. 0:09
    Czy któryś z kadetów popełnił samobójstwo

    „At least six current or former serving sailors have died in just two years, five from suicide and one from an apparent drug overdose.”

    http://www.abc.net.au/news/2015-04-07/navy-urged-to-change-policies-after-suicides-at-hmas-stirling/6375854

  171. Poprzednio wkleiłem o marynarzach popełniających samobójstwa. Teraz będzie o kadetach australijskiej marynarki.

    Tytuł:

    „Australian navy recruits ‚forced to rape each other’ during initiation rituals”

    zmuszani do gwałcenia jeden drugiego,

    ich głowy były spłukiwane w świeżo użytym sedesie

    smarowanie genitaliów pastą do butów to chyba już czysta przyjemność

    https://www.telegraph.co.uk/news/2016/06/21/australian-navy-recruits-forced-to-rape-each-other-during-initia/

    *******************************************

    @gotkowal 13 kwietnia o godz. 0:09
    W Rosyjskiej armii, takie sytuacje to codzienność, bo dochodzi tam do aktów niesłychanego bestialstwa.

  172. „According to the U.S. Department of Veterans Affairs, each day there are around 20 veterans who commit suicide.”

    W USA każdego dnia około 20 weteranów popełnia samobójstwo.
    Zabija się też średnio 30 na 100 000 czynnych żołnierzy. Pośród ludności cywilnej samobójstwo popełnia 12 na 100 tys.

    https://www.usatoday.com/story/news/nation/2016/04/01/us-military-suicides-remain-stubbornly-high/82518278/

  173. Do września 2018 US Army potrzebuje 80 000 nowych rekrutów. W związku z trudnością znalezienia chętnych już w ubiegłym roku obniżono wymagania i przyjmuje się osoby z problemami psychicznymi, a także uzależnione od marihuany i alkoholu.

  174. @wbocek, 0:34

    „mój psychiatra to wymyślony w 1994 roku bohater kpiarz. Coś w rodzaju Ortega”

    Wiec Ty wymysliles Orteqa! Nie przypominam sobie zebym juz w 1994 roku siebie wymyslil.

    Tylko skad ten niby psychiatra sie juz wtedy wzial? Bylem wtedy kapitalistycznym urzednikiem kapitalistycznego rzadu kraju zachodniego. Nic z psychiatria nie majacym wspolnego. Nawet kontakty z kaczym PC byly zakonczone. Wiec chyba powrocilem juz wtedy do realu.

    Zycie w nierealnym swiecie prezesowego parcia na metode D’Hondta w wybieraniu systemu przeliczania zdobytych glosow wyborczych na mandaty poselskie bylo juz za mna w 1994. Podczas gdy Kacz dopiero sie rozkrecal w swoich planach

  175. Orteg

    No widzisz. Psychiatra wymyślił sam siebie w 1994 bez żadnego wzorca: wpadł na pomysł powstania z niczego i powstał. A ortegopodobność to w nim zobaczyłem wczoraj ja robak. Tak więc wszystko jest banalne i proste jak ja nie mówię: cep, ja mówię: wieczny Bóg Ojciec, którego oko nie widziało, ucho nie słyszało, i śmiertelny Syn. Tyle że być ortegopodobnym to chyba zaszczyt. Bo uzdrawiać lepiej lub gorzej każdy głupi może, a chodzić po wodzie umiem nawet ja.

  176. Czasem trafiam na portalu Gazeta.pl na zdjęcia Magdy Gessler i notki o jej programie Kuchenne Rewolucje. Nigdy tego programu nie oglądałam, ale jak na nia patrzę to się zastanawiam – chowa ona te kłaki pod czepek jak wchodzi do kuchni czy nie? Bo do mojej kuchni by nie weszła taka roztrzepana.

  177. Tanaka

    Jeszcze do wczorajszego, Tanako.

    Chodzi o to, że co do losów ludzkiego gatunku nie ma we mnie ani optymizmu, ani pesymizmu. Bud’ szto budiet. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć dziesięciu lat do przodu – jak powstania imponującej „Solidarności” czy wyrodzenia się z niej czegoś tak parszywego jak kaczyzm. Więc podziwiam wybitne jednostki, nie wyciągając z tego żadnych wniosków o losach gatunku. I cieszę się głupstwami. Na przykład tym, że na bank nie dożyję ponurej chwili, kiedy szalony Norweg zbuduje na zielonej i nie zaludnionej na razie mierzei Jamneńskiej swoje wymarzone Palm bicz czy cóś. Ogromne wieżowce przy samej plaży! Jezu, jaki on oryginalny! I poeta, wa go mać.

  178. @Tobermory,@zza kałuży
    No proszę, a w polskiej armii: samobójstwa, dezercje z bronią , często poprzedzone zabójstwami dręczycieli – kiedyś nagminne, teraz ustały. Całkiem przypadkowo zbiegło się to w czasie z rezygnacją z poboru.

  179. Ech gotkowal, naciągasz pod swoją tezę. U nas nie ma poboru a samobójstwa są.

  180. zza kałuży
    13 kwietnia o godz. 1:37
    Sześciu? W całej, potężnej flocie? W ciągu dwóch lat? W latach osiemdziesiątych, w jednej tylko jednostce w Zabrzu Makoszowach, było około 30 prób samobójczych rocznie. Co dziesiąta z sukcesem.

  181. Jeszcze o samobójstwach w polskiej armii.
    http://polska-zbrojna.pl/home/articleinmagazineshow/8956

  182. pombocek – 5:44

    „być ortegopodobnym to chyba zaszczyt. Bo uzdrawiać lepiej lub gorzej każdy głupi może, a chodzić po wodzie umiem nawet ja”

    Zaszczyt z pewna, chyba, pewnoscia. Zapewniam niekoniecznie pewnie o czymkolwiek

    Jedyna inna niz Ty osoba po wodzie chodzaca w historii ludzkosci byl Peter Sellers

    https://www.youtube.com/watch?v=NfMCeidJ8bg

    „życie to stan umysłu”.

    Przeszedl sie po wodzie i odszedl na wieki. Czyniac to w filmie „Being There”, zrobionego wedlug noweli Jerzego Kosinskiego o tym samym tytule

    Ten Co Niedawno Temu Zmartwywstal I Wstapil Na Tron po raz dwutysieczny, mial wszystko zapodane przez Pape zanim zostal zeslany na Ziemie przy pomocy Archaniola Gabriela. On ani jednego kroku nie wykonal chodzac po jakiejkolwiek wodzie. Nie ma na jego chodzenie po wodzie zadnych dowodow filmowych. Podczas gdy Peter Sellers wykonal tych krokow ladnych kilka na wodzie. Dowod Na Gorze. Wcieliwszy sie w Chauncey Gardinera Jerzego Kosinskiego w „Being There” on tego dokonal.

    Ten Kosinski. Tez niezywy dzisiaj od lat. Czy on tez chodzil po wodzie? Moze nie tyle chodzil co NIE TONAL w wodzie. Choc nie umial plywac

    https://www.youtube.com/watch?v=wrfoIdFyDe0

    Poczynajac od 23:50, i poprzez 30 i dalej, mozesz odkryc geniusia Jerzego Kosinskiego:

    „You don’t hold to water. The water holds on to you”. I nie pozwala ci utonac.

    Program zaprezentowany byl przy okazji April’s Fools Day 1984. Kosinski odszedl z tego swiata, z wlasnej i nie przymuszonej woli, w 1991 roku. Dokonujac tego przy pomocy wanny wypelnionej woda. I worka plastykowego zalozonego na glowe. Lat mial 57.

    Nie wiem dlaczego ja o sp Anumliku mysle przy tej okazji. On przezyl prawie 20 lat dluzej

  183. Jakby ktos nie dokonal skojarzenia: samobojstwa. Dotyczace nie tylko mundurowych polskich

  184. @gotkowal 13 kwietnia o godz. 7:08
    Sześciu? W całej, potężnej flocie?
    Nie, tylko w jednej bazie Stirling. W podlinkowanym artykule stoi jak byk.
    Jak nie znasz angielskiego to powiedz, zamiast wklejać linki będę tłumaczył.
    A jak znasz tylko wolisz oszukiwać w rozmowie, to będę twoje wpisy przewijał.

  185. A tak w ogole, pombocku, tez same wyrazy ci przesylam

  186. Ewa-Joanna
    13 kwietnia o godz. 6:17

    W kuchni, zdaje się,potrzebna jest trzepaczka, do piany z jajców. może się nada?

  187. @gotkował,
    Teraz zostało ci odnieść się do mojego wpisu o gwałceniu i spłukiwaniu w klozecie australijskich kadetów. Sam o taki wpis prosiłeś.
    Czy katolicką metodą o niepasujących nam faktach nie rozmawiamy?

  188. Zeby tylko nikt nie zrobil penc z jakiej niezasluzonej dumy. Szkoda by byla nie powetowana

  189. Ewa-Joanna – 6:17

    „Czasem trafiam na portalu Gazeta.pl na zdjęcia Magdy Gessler i notki o jej programie Kuchenne Rewolucje. Nigdy tego programu nie oglądałam, ale jak na nia patrzę to się zastanawiam – chowa ona te kłaki pod czepek jak wchodzi do kuchni czy nie? Bo do mojej kuchni by nie weszła taka roztrzepana.”

    Doradzam wejscie do restauracji „Fukier” na Starym Rynku w Warszawie. Dawniej „U Fukiera”.

    Tam ‚roztrzepania’ Magdy Gessler nie daje sie tak latwo dostrzec. Choc nie wykluczam subiektywnych odczuc. Do „U Fukiera” zagladalem, wiele lat temu, po kazdym egzaminie. Nawet bez wiedzy czy byl to egzamin zdany czy niekoniecznie.

    Powazniejac na moment. Gessler wydaje sie wiedziec co robi. A poniewaz ma inwestorow ja zatrudniajacych od lat, ja bym sie za bardzo nie martwil o jej roztrzepanie

  190. W ramach obowiązków służbowych zmuszony byłem do szczegółowego oglądu zapleczy, kuchni z przyległościami, wielu restauracji i barów. Kwestie sanitarne nie leżą w spektrum moich zainteresowań, ale sprawdzając instalacje elektryczne, klimatyzacyjne, wentylację, czy stan posadzek i stolarki, kątem oka zauważałem to, co stanowi clou programu w takich miejscach. Od tego czasu nie korzystam z tzw placówek żywienia zbiorowego, niezależnie od ich kategorii, nawet na wyjazdach.

  191. „U Fukiera”, pol wieku temu, jedyne co bylo wtedy dostepne dla mojego karmana to byla PIWNICA. Wino pewnie po 20 zl za flaszke. Nie pamietam ile bylo za lampke.

    Dzisiaj zesmy sie rozsiedli NA GORZE. I Magda Gessler zaszczycila nasza obecnosc swoja obecnoscoa przy naszym stoliku. Powtarzajac, ze to nie ona finansuje cale przedsiewziecie

  192. Ewa-Joanna
    13 kwietnia o godz. 6:17
    nie chowa pod czepek. Jej nie wypadają, ma przyklejone Kropelką (taki szybki klej) do głowy.
    Gessler to taki wzorzec z Sevre- najlepsza, najdokładniejsza i naj…, naj…., naj….

  193. Jednak cos znaleziono na Magde Gessler. Wlosy jej nie wypadaja .. I’ll be darn. Zeby tylko to przyschlo. Albo nie

  194. Niezupelnie to samo co Stormy Daniels

  195. „nie wiemy, jak często życie odbierają sobie polscy weterani. Choć byli uczestnicy misji mogą wraz z rodzinami korzystać z bezpłatnej opieki terapeutycznej, nikt nie monitoruje ich zdrowia psychicznego, o statystykach dotyczących samobójstw nie wspominając. Pozostaje to więc wielką niewiadomą.”

  196. Mało nie wyskoczylem z szóstego piętra z wściekłości. Ale boję się wysokości.

    Kopiuję, co wtykłem w gazecie.pl, gdzie jest na temat niemożności wypisania się z pieprzonego okupanta – Kościoła katolickiego:

    „- Nie możemy żądać od kościoła zmiany zasad istniejących od tysięcy lat – mówi dr Maciej Kawecki, ekspert Ministerstwa Cyfryzacji.

    Dawno nie słyszałem czegoś tak kuriozalnego i poddańczego. Co mnie, do jasnej cholery, obchodzi, ile lat ma Kościół?! Jestem obywatelem państwa, nie Kościoła! Zostałem bez mojej woli i wiedzy ochrzczony i żądam wykreślenia mnie z członkostwa tej mafii. Państwowy ekspert mówi „nie” i powołuje się na jakieś TRADYCJE?! To jest podstawa prawna???!!! Podstawą prawną jest moja wola, a nie czyjeś tradycje!!!”

  197. konstancja
    13 kwietnia o godz. 8:43

    Szybki klej do głowy – świetna sprawa 😀
    Czy te kropelki to czasem nie „kropelki Inoziemcowa”?

  198. wbocek
    13 kwietnia o godz. 10:00

    W zasadzie masz rację. Ale. Ale nie wiem, czy wiesz że w kodeksie cywilnym spotyka się taką klauzulę w sprawie tego, co jest normatywne: „stosunki miejscowe”. Można to na różne sposoby interpretować, czasem sensowne, bo np. jeśli okolica jest cicha („stosunki miejscowe”), a ktoś zaczyna hałasować, to narusza „stosunki miejscowe”. Ale może to działać w inną stronę: jak w okolicy jest kościół, dzwony budzą ludzi o 6 rano, wyznawcy łażą po ulicach i wyją w niebogłosy „łojczyzneee wolnoooom raaaacz nam sfruuucić paaaaaniieeeee…!!!” i depczą przy tym trawniki, śmiecą i tak dalej, to też są „stosunki miejscowe”.
    No więc „stosunkiem miejscowym’ w każdym miejscu Polski jest to, że Kościół kat wlazł wszędzie i wszystkim rządzi. Ludzie są zadowoleni, a komu się nie podoba, ten dostanie w ryj.
    No taka Polska właśnie.

  199. Chciałam podpowiedziec ponbockowi jak dokonać apostazji, ale to jakieś pokręcone, bo wymaga:
    1.Osobista wizyta na plebanii
    2. Musisz być osobą pełnoletnią i złożyć pisemne oświadczenie woli osobiście
    3.Trzy kopie deklaracji wystąpienia
    4. Świadectwo chrztu + kopia
    5. Dowód osobisty
    No to ja nie mam szans a ponbocek pewnie ochoty.

  200. @Tanaka
    13 kwietnia o godz. 10:20

    U mnie w niektórych gminach tak się „stosunki miejscowe” zmieniły, że kościelne dzwony już nie budzą ludzi w niedzielę o 7 rano albo zostały zmuszone do produkowania mniej decybeli. Prędzej zamilkną dzwony kościelne niż dzwonki krowie na pobliskich łąkach 😎

  201. wbocek
    13 kwietnia o godz. 10:00

    Z punktu widzenia KrK istnieje dogmat o niezbywalnosci sakramentów, więc nie da się wypisać. Według mnie , szykuje się ciekawa batalia prawna (ktoś dojdzie do unijnych sądów) w sprawie przechowywania danych przez KrK wbrew woli zainteresowanych.

  202. W mojej rodzinnej miejscowości w czasach mego dzieciństwa dzwon kościelny dzwonił na mszę niedzielną i kiedy ktoś umarł. Gdy po latach tam pojechałem, poczułem się jak w islamskim kraju. O szóstej rano i o ósmej wieczorem z wieży kościelnej rozlega się teraz przeraźliwie głośna pozytywka „Kiedy ranne wstają zorze” i „Ave Maria”. Muzyka jest donośna, syntetyczna, przypomina beczący głos muezzina. Nocując u krewnych wytrzymałem jedną noc 🙄

  203. @Ewa-Joanna
    13 kwietnia o godz. 10:26
    Najbardziej upierdliwą czynnością jest wydobycie metryki chrztu, bo najpierw trzeba się dowiedzieć, gdzie człowiek był chrzczony, a potem odnaleźć księgi parafialne tejże parafii. Nie zawsze są tam, gdzie spodziewamy się je znaleźć.
    Cała reszta to pikuś, bo druczek oświadczenia można znaleźć w internetach bez problemu, a złożyć wypełniony można w dowolnej parafii.
    Niestety, nadal człek figuruje w ichniej statystyce. Może coś uda się zmienić, jak RODO zacznie funkcjonować, a po wyczerpaniu krajowej drogi sądowej pójdą pozwy do trybunałów europejskich.

  204. W ramach szerzenia demokracji szykuje się następna wojna. A właściwie jej natężenie się zwiększa. To jest coś z czym wszyscy myślący i czujący ludzie powinni walczyć.
    Dlatego wklejam mój tekst z innego bloga, bo temat wydaje mi się szalenie ważny.

    Po głębszych przemyśleniach i przejżeniu wielu materiałów, zaczęłam widzieć sprawę otrucia Sklipalów w innym świetle.
    Po pierwsze, jak już wcześniej zauważyliście…. co z tego Rosja ma? Zwłaszcza przed Igrzyskami i w takiej trudnej obecnej sytuacji.
    Po drugie co mogą mieć z tego jej przeciwnicy?… Zjednoczenie opinii publicznej przeciwko niej.
    Są takie siły, które działają by proxy, czyli wyręczając się innymi, sami udając dobrodusznych.
    Teraz atakuje się Syrię, jako tzw „reżim”. Podłość, trucicielstwo itd….
    Dowody? A po co? Chodzi o to, żeby świat kupił te bzdury i żeby zniósł Syrię z mapy.
    Kto rozpowszechnia te „wiadomości”?
    Tak zwani reporterzy, którzy nawet tam się nie pofatygują osobiście. Chodzi tylko i wyłącznie o propagandę. Na miejscu są jednakże tzw. „białe hełmy”. Ludzie, którzy dostarczają szokujące filmy o trutkach i własnym bohaterstwie.
    Kim są „białe hełmy”?
    Okazuje się, że w większości to Alkaida i wahhabiści… oficjalni przeciwnicy rządu syryjskiego. Ochotnicy, przeważnie z obcych krajów opłacani przez obce rządy. Między innymi w zeszłym roku USA i UK oficjalnie podały sumę 150 mill. dolarów jaką wsparły ich. To co podali oficjalnie do wiadomości, a ile nieoficjalnie?
    „Białe chełmy twierdzą, że nie uczestniczą w walkach, nie noszą broni, są sanitariuszami, itd. To wszystko kłamstwa i na to SĄ dowody.
    Dowody są również na to, że część ich filmów była zpreparowana. Można nawet na YouTube sobie sprawdzić. Aktorstwo, reżyseria, a dla lepszych efektów poddają ludzi w tym i dzieci różnego rodzaju urazom.
    W jakim celu syryjskie wojsko miałoby truć dzieci i kobiety?
    Zwłaszcza wtedy, kiedy wygrywa?
    Niech ktoś pokusi się o wytłumaczenie!
    Ciekawe, że tylko „białe hełmy” to wynajdują i dzielnie „pomagają”. Bez ubrań ochronnych i jakoś im nic nie szkodzą te tak trujące substancje.
    Generał Matis ostatnio WYRAŹNIE powiedział, że NIE MA żadnych dowodów, że Syria miała z tym cokolwiek wspólnego.
    9 kwietnia odbyło się emergency spotkanie ONZ w tej sprawie. Wysłuchałam uważnie. Dla zainteresowanych… można to na YouTube zobaczyć w dalszym ciągu.
    Co zwróciło moją uwagę, to to, że większość tzw krajów cywilizowanych i demokratycznych, nie mając ŻADNYCH dowodów… domagała się NATYCHMIASTOWYCH reakcji i nie tylko słownych. Polak też bąkał w tą samą trąmbkę.
    Rosja i Kazachstan jedynie próbowały tłumaczyć, prosić o spokój. Rosja zaprosiła komisję mieędzynarodową, żeby na miejscu sprawdziła prawdziwość filmików „białych hełmów”. Zaoferowała nawet ochronę wojskową dla tej komisjii.
    A oni swoje.
    Pod koniec zabrał głos przedstawiciel syryjskiej delegacji.
    W tym momencie amerykańska delegacja OSTENTACYJNIE wyszła z sali.
    Nawet nie chcieli słuchać. Pewnie się bali, że im się coś z ich pewnością pokiełbasi.
    ——————–
    Mały rys historyczny:
    W 1959 roku Syria uzyskała niepodległość spod władzy francuskiej.
    Jednak Francja dalej uzurpuje sobie prawa do Syrii.
    Przed tą nieszczęsną „wiosną arabską”: Qatar chciał prowadzić gazociąg przez Syrię, a Francja natychmiast zdecydowała, że 70% revenue (dochód) będzie dla Francji,
    a 30% dla Syrii.
    Okropnie się wkurzyli, kiedy Syria nie wyraziła zgody.
    Sarkozi wygrał wybory dzięki forsie Kadafiego, którego potem pomógł zlikwidować.
    Zakaz lotów nad Libią, które wymyśliły Stany Zjednoczone, spowodowały, że Kadafi nie mógł się bronić. On został zamordowany i amerykańsli ambasador też.
    Wcześniej w Libii ludzie przyzwoicie sobie żyli. Dzisiaj tam jest jedna rozpacz.
    Tak demokracja się rozpanoszyła dzięki naszej „cywilizacji”.

    Wiele lat działała komisja pod przywódctwem Szweda do badania jakie to niebezpieczne środki posiadał Husajn.
    W końcu spisano wielki raport i wsadzono go do żelanej skrzyni, do której klucz ma prezydent ONZ i której to skrzyni NIE MOŻNA otworzyć przez następne 60 lat.

    Dlaczego tak szybko powieszono Husajna i wszystkich dowódców?
    Tak jakby się bano, że żywi mogą coś powiedzieć nieprawomyślnego.
    Itd, itd.

    Jedno jest pewne. To wszystko jest BARDZO grubymi nićmi szyte.
    Sprawa Skripali jakoś w to też się wpisuje, bo nokautowanie Rosji i jej wiarygodności w momencie kiedy Rosja stoi przy Asadzie…… zdecydowanie pomaga do tworzenia pajęczyny.
    Mam jednak nadzieję, że prowincjonalizm wielu ludzi na świecie nie będzie aż taki duży, żeby całkowicie im z muzgu wodę zrobić.
    Pozdrawiam

    Ps. „If you plaque a chicken one feather at the time, people are less likely to notice.” (Mussolini)
    tzn. Jeżeli obdzierasz kurę po jednym piórku, ludzie znacznie rzadziej to zauważą.

    https://www.youtube.com/watch?v=W6syr1tjbgA
    Gaddafi – predict his end
    to jest wystąpienie Kadafiego w ONZ, w którym dokładnie przewidział obecny obłęd, wtącanie się „demokracjii” do innych krajów i własną śmierć.

  205. Tanaka
    13 kwietnia o godz. 10:20

    Tanaczku, jako kompletny dyletant prawniczy opieram się wyłącznie na rozumie i wolności – z woli Boga, który mi dał „rozum i wolną wolę”. Moje prawo lokalne dotyczy wyłącznie mnie. Nie żądam niczego innego jak tylko usunięcia bezprawnego zaliczenia mnie kiedyś, kiedy nawet nosa wytrzeć nie umiałem, do członków jakiegoś pieprzonego Kościoła. Nie ma i nie może być w cywilizowanym państwie prawa, które to utrudnia, ogranicza lub uniemożliwia, bo byłoby to państwo niewolnicze. Oczywiście i dotychczasowych procedur Kościoła w tej mierze, i niby potwierdzenia apostazji, lecz NIEUSUNIĘCIA MOICH DANYCH z kościelnych dokumentów nie akceptuję. Zaakceptuję dopiero wtedy, kiedy będzie ustawa przewidująca możliwość skontrolowania przez niezależny sąd faktu usunięcia moich danych przez Kościół, a w razie udowodnionego oszustwa – ukarania winnego lub winnych – i ich przełożonych dużą karą finansową: np. proboszcza – 100 tysięcy zł lub więzienie, jego biskupa – 300 tysięcy zł lub więzienie. Abo, kuwa, wolność jest wartością najwyższą, abo, kuwa, nie.

  206. zulu24
    13 kwietnia o godz. 10:45

    Że taki dogmat istnieje, to ja wiem, tylko że żaden sekciarski dogmat nie może być w kolizji z moimi prawami obywatelskimi i prawem do dysponowania sobą samym. Państwo polskie jest przez szarogęszący się Kościół katolicki sparaliżowane, dlatego mu się podkłada i prawa obywateli mu oddaje jakby to była jego własność. Konkordat pokazał jasno, co potrafił Kwaśniewski jako agnostyk, czyli ni pies, ni wydra.

  207. Israel bombarduje syryjskie wojska , które walczą z ISIS i o swój kraj.
    Jak widać można i nikt nie krzyczy.
    Teraz ŚWIAT tzw demokratyczny, bazując na fake filmikach od białych hełmów… chce „ratować” dzieci i kobiety syryjskie za pomocą rakiet i bomb!!!!!

    Wcześniej w Syrii była wolność wyznania. Szkoły za darmo, opieka medyczna.
    Dzisiaj ruiny i pragnienie zniszczenia do reszty tego kraju i jego ludzi. A szystko z niepochamowanej chęci posiadania dla siebie.
    W parszywy sposób manipulując opinią publiczną, żeby jakoś „wytłumaczyć” swoje ohydne zakusy.

  208. @404
    13 kwietnia o godz. 10:51

    Ciemny lud wszystko kupi, a ciemny lud nienawidzący Putina – tym bardziej. Nie kupi? Też nie szkodzi.

    Jednakowoż kury się skubie (to pluck a chicken) a nie usuwa im osadu nazębnego (plaque) choć na pierwszy rzut ucha brzmi tak samo 😉

  209. wbocek
    13 kwietnia o godz. 11:00

    Nie do końca, żyjemy w systemie, w którym mamy tyle wolności ile nie zabrało nam państwo (a stara się zabrać jak najwięcej). I jeżeli państwo (w tym przypadku władza ustawodawcza) dojdzie do wniosku, że należy wyłączyć KrK z RODO to tak będzie. Możemy protestować, ale dopóki państwo nie zmieni zdania nic się nie zmieni.

  210. Tobermory
    13 kwietnia o godz. 10:31

    I bardzo dobrze,,znacz – jest cywilizacja. W Polsce bywają jaskółki – akurat w tej sprawie, choć wiosny nie ma. Parę lat temu jakiś człek prosił proboszcza o zmiłowanie z tym waleniem w dzwony o świcie, ale proboszcz kazał mu spadać na drzewo. Człowiek podał sprawę do sądu i – jeśli dobrze pamiętam – w pierwszej instancji sąd podzielił rację człowieka przeciw proboszczowi. Nie śledziłem sprawy do końca, mogło być odwołanie.
    Z własnego doświadczenia: jak się jeszcze kształciłem na biskupa, pamiętam coś takiego: proboszcz wylazł na ambonę i zaczął bluzgać na parafianina, z nazwiska, że jemu się dzwony tłukące się o świcie nie podobają, bo on w nocy pracuje i spać przez to nie może. Proboszcz zwyzywał go od chamów, masonów, komunistów i bezbożników. Publiczność parafialna, w liczbie jakieś 500 sztuk przyjęła bluzgi z należnym respektem i uznaniem.

  211. zulu24
    13 kwietnia o godz. 11:15

    Nie warto nawet rozmawiać o zadupiu na obrzeżach cywilizacji zwanym Polską. Mówię wściekły o zasadach i prawach obywatela w świecie cywilizowanym. Nie mam już motywacji do zmieniania państwa – bo to obywatele je tworzą i mają zmieniać, a nie ono ma z łaski dawać jakieś prawa – więc wściekam się tak samo jak na filmie, kiedy jeszcze oglądałem, lub przy książce, kiedy jeszcze czytałem. Potem kończy się film, odkładam książkę i idę do ciekawszych spraw, np. teraz – laminować kajak, bo temperatura – w sam raz.

  212. Póki co, nasze państwo jest administrowane (bo rządzeniem trudno nazwać to, co PO, czy PiS robią), przez ludzi, którym władza Kościoła jest na rękę, bo im to ułatwia manipulowanie. Takich, którzy chcieli by, żeby obywatele kształcili się NAPRAWDĘ, i naprawdę przejrzeli na oczy, jest nadal znikoma mniejszość. Stąd wniosek, że długo się to wszystko nie zmieni. Chyba, żeby Franciszek i nasz episkopat wezwał na dywanik, jak uczynił to z chilijskim, to może ta mniejszość by się nieco powiększyła.
    A na razie to się, niestety, odjaniepawla na całego.

  213. wbocek
    13 kwietnia o godz. 10:52

    Pombocku, ależ Ty się powołujesz na rozum, rzetelność, uczciwość małżeńską, oraz, że Cię nie opuszczę do śmierci tak-mi-dopomusz-buk, obywatelskość, i co tam jeszcze, oraz – tak jest! – Prawo Naturalne. Znaczy: zanim był Jezusek, to go nie było i żadna ludzka istota nie była wpisywana z automatu do księgi parafialnej i zaliczana do katolików z urodzenia, choć każdy z urodzenia jest atesta.
    Powoływanie się na takie zasady i prawa jest dosyć komiczne, gdy się jest przed Kościołem kat który daje nam kopniaka w tyłek. lepsza jest metoda podwórkowa: za kopniaka – kopniak. Co sygnalizowałem w nieodległym wstępniaku w sprawie „strajku kobiet”: wreszcie zaczęły adresować swój sprzeciw pod właściwy adres: oślizgłe biskupy, wyciągajta łapska z mojej macicy i won, bo psami poszczuję!
    Słowo jeszcze w sprawie „stosunków miejscowych”: katolickie „stosunki miejscowe”, od 1050 lat są takie, że mąż tłucze swoją żonę sakramentalną i ją widowiskowo gwałci za garażem, z publicznością kumpli. dzieciaka też traktuje z kopa, skąd się biorą biskupi. Te stosunki tworzą „stosunki miejscowe”, czyli normatyw moralny i kulturowy. Dlatego ani miejscowi, ani policja, ani sądy nie sądzą, by tłuczenie i gwałcenie żony oraz walenie dzieciaka kablem od żelazka przez łeb było niegrzeczne. Taki normatyw.

  214. @Tanaka
    13 kwietnia o godz. 11:39
    I jeszcze w kwestii stosunków miejscowych. Mieszkam w mikroskopijnej gminie na pograniczu Dolny Śląsk/Wielkopolska. Zapisałem się do skromniutkiej biblioteki gminnej, z bardzo przypadkowym księgozbiorem, ale jakoś tak raz na miesiąc tam jestem i z godzinkę buszuję po półkach. W tym czasie nie ma tam nikogo więcej, nie licząc znudzonej bibliotekarki (ta to ma fuchę nieziemską). Z czystej ciekawości zapytałem, czy ktoś jeszcze z mojej wsi do biblioteki należy. Ponieważ gmina jest malutka, a wszyscy tubylcy w zasadzie się znają, nawet nie musiała do kartotek zaglądać, żeby odpowiedzi szukać. Nikt, poza mną, się z mojej wsi nie zapisał.
    Nie dziwi więc uwaga pewnego małolata, który zaszedłszy do sąsiadki (wykładowczyni na PWR), na widok dziesięciu książek o żarciu na półeczce w kuchni rozdziawił gębę i wykrztusił: „ale Pani ma dużo książek …”
    Ale w niedzielne poranki cała wieś karnie wyrusza wyczyszczonymi autkami na mszę.
    W takich Czechach na msze nie jeżdżą, ale w czytelnictwie „biją nas wielokrotnie na głowę” (Wolska lingwistyka stosowana – twórca Mariusz Kamiński).
    I pewnie dlatego prezydentem Czech swego czasu mógł być Havel. Na co u nas raczej się nie zanosi. Co prawda obecny PAD jest zięciem Kornhausera, ale to naprawdę NIC nie oznacza.

  215. O Jaruzelskim
    gotkowal
    12 kwietnia o godz. 22:55
    Generał, w takiej sytuacji, w jakiej znalazł się jesienią 1981, postawił się sam. Ani przez moment nie planował, by dogadać z „Solidarnością”, czyli z narodem. Nikt go nie zmuszał, aby brał całą władzę, gdy zostawał premierem. Chyba w ogóle nie dopuszczał możliwości jakiejś gry z Moskwą.
    To niemożliwe, by ocenić co komu siedzi w duszy, ale sądzę, że w tym momencie, był przede wszystkim żarliwym członkiem PZPR, a później Polakiem.

    Mój komentarz
    Moim zdaniem był posłusznym trybikiem w strukturze partyjnych rządów. Taką obrał pozycję, bo przez lata funkcjonowania w tym systemie miał mnóstwo przykładów naocznych i nienaocznych świadczących o tym, ze takie usadowienie się w strukturze państwa dla takich jak on jest najlepsze do przetrwania, a potem do awansu.

    Był oportunistą początkowo z przymusu, potem z przymusu i wyboru, inteligentnym oportunistą, który czuł dobrze równowagę sił. Oportunistę kształtuje i wygina w odpowiednią stronę sytuacja – układ sił w państwie, układ sił w otoczeniu, trendy ideowe, aktualne potrzeby – co jest na tapecie, itd. Jaruzelski nie był 100 % oportunistą, bo takich nie ma, bo gdyby takim był, to by się nadział na progi, czy sztyce wystawiane przez innych oportunistów i zginął jako rokujący awanse. On był oportunistą analizującym, kalkulującym, nie gwałtownym, kiedy trzeba wątpiącym, kiedy konieczność nakaże – zdecydowanym.

    Poza tym, że był w ogóle oportunistą, to też był takim oportunistą, któremu co rusz coś świtało, raz po raz jakieś refleksje przychodziły do głowy, który identyfikował jako nowe przykłady, potwierdzenia świadczące o tym, że coś tu jest nie tak, itd.

    Gierek w swoich wspomnieniach zauważył, że Jaruzelski na najważniejszych naradach partyjnych nie zabrał głosu, co może świadczyć dobrze (bo gdyby zabrał głos, to mógłby palnąć coś niezgodnego z obecną lub przyszłą linią partyjną) jak i źle o generale (jest oportunistą).

    Zdolność oceny bieżącego stanu spraw (przez partyjne okulary, z faktycznym porzuceniem filtrów do patrzenia podsuwanych mu przez partyjnych twardogłowych) i umiejętność przewidywania skierowały go w 1981 na tory stanu wojennego. Inaczej być nie mogło – tak sobie to wykoncypował i przyjął przywództwo planu ułożonego przez towarzyszy.

    Ta zdolność obiektywnej oceny sytuacji i przewidywania skierowała go na ku rozmowom okrągłostołowym, gdy na wschodzie pieriestrojka Gorbaczowa zaczęła intensywnie restrukturyzować ustrój.

    W sumie uważam, że ze stanem wojennym i w 1989 roku mogło być gorzej, a nawet dużo gorzej. Jaruzelskiego i Kiszczaka uważam za dwu najbardziej politycznych, inteligentnych ludzi na najwyższych pozycjach w aparacie państwa, którego partyjność waliła się w gruzy.

    Nawiasem mówiąc obecna ekipa PiSu krok po kroczku buduje państwo w podobnej koncepcji partyjności do PZPRowskiej, dalekiej od pierwotnej, ale podobieństwa gołym okiem widać.
    Pzdr, TJ

  216. @pastucha
    13 kwietnia o godz. 11:55

    Moja matka przez ponad 20 lat prowadziła taką gminną bibliotekę ze dużym księgozbiorem (ponad 10 000 woluminów) i sporym też gronem wiernych czytelników. Do jej zadań należało także zaopatrywanie w książki tzw. punktów bibliotecznych w okolicznych wsiach i wioseczkach. Raz na miesiąc wsiadała więc na rower, na bagażniku – paczka z książkami, i drałowała 3-6 km w jedną stronę. Kiedy po miesiącu przyjeżdżała z kolejnym ładunkiem literatury, poprzednie paczki czekały nienaruszone.
    Fajna fucha, ale płatna była symbolicznie. Emerytura w latach 90. – 480 zł.

  217. @Tobermory
    13 kwietnia o godz. 12:11
    Jest taka nieduża wioska nad Wisłoką na obrzeżu Magurskiego Parku Narodowego, nazywa się Kąty. Punkt biblioteczny mieści się w połowie starej chałupy, zbudowanej z bali. W drugiej połowie jest mieszkanko na wynajem, dla letników. Swego czasu spędziłem tam dwa tygodnie na przełomie sierpnia i września. Nikt do punktu bibliotecznego nie przyszedł. Swoją drogą, to jeden z mniej znanych parków narodowych. Przez dwa tygodnie na szlakach turystycznych spotkaliśmy może z pół tuzina innych wędrowców. A jest tam bajkowo.
    Ale co się naczytałeś, Tobermory, to Twoje. Ja nie miałem tak dobrze, musiałem się do bibliotek zapisywać okolicznych we Wrocławiu, mimo ostracyzmu ze strony kumpli z podwórka.

  218. @Tanaka 11:39

    Jeśli tylko nie zapomni odczepić żelazka od kabla, może walić ile wlezie.

  219. @pastucha
    13 kwietnia o godz. 10:49
    U mnie odpada – za daleko mam i nie ma mowy o osobistym stawiennictwie w jakiejkolwiek parafii. Trudno, zostanę jako statystyka.

  220. @404
    Bardzo dobry jest moment na tym filmiku jak Assad sie śmieje.

  221. Ducha nie gaś, Ewo-Joanno. Pożyjemy trochę, zobaczymy sławetne RODO w działaniu, potem sądowe pierepałki w kraju, potem przed trybunałami europejskimi. Może dożyjemy czasów, gdy żadna apostazja nie będzie potrzebna, a wystarczy oświadczenie woli i żądanie wykreślenia z ksiąg i statystyk?
    Wszak i ZSRR wydawał się być wiecznym, a tu proszę: już od trzydziestu prawie lat go nie ma.

  222. @pastucha
    13 kwietnia o godz. 12:22

    Ha, co się naczytałem…. Matka zapędzała mnie do porządkowania półek i wkładania zwrotów we właściwe miejsca, a ja się najchętniej zaszywałem w kącie koło regału z poradnikami, w tym medycznymi. i bardzo wcześnie przeczytałem „Co każdy chłopiec wiedzieć powinien”, ale też „Co każda dziewczynka…”
    A jak przychodziła pora (na odgórne zlecenie) usuwania niektórych pozycji ze zbiorów np. wszystkich dzieł Lenina czy Stalina, to opróżniałem z nich najniższe, nigdy wcześniej niedotykane półki, a w jedną piękną okładkę z pozłotką oprawiłem nawet babciną obszarganą książeczkę do nabożeństwa. W szkole mieliśmy akurat na pracach ręcznych introligatorstwo. Sąsiadki w kościelnej ławce bardzo babci zazdrościły 😎

  223. @Orteq 12 kwietnia o godz. 23:26
    „Pozniej Rakowski wyprowadzil sztandar PZPR. Dopiero wtedy mogl sie zaczac Okragly Stol. ”

    „Sztandar Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wyprowadzić” – 29 stycznia 1990 r.
    Okrągły Stół – 6 lutego do 5 kwietnia 1989.

    Caly wywod, wobec wymowy faktow, mozna o kant .upy roztrzasnac.

  224. 404
    13 kwietnia o godz. 10:50
    Cos jest na rzeczy droga @404. Ja bym jeszcze dodal; obok prowokacyjnego otrucia Skripala przez Amerykanow albo Szwedow czy Czechow, napasc Ukrainy na Zielone Zolnierzyki w Donbasie, otrucie polonem Litwinienki przez Anglikow. Dlaczego Amerykanie, Anglicy i Szwedzi zamiast otruc jakiegos wlasnego agenta, truja agentow rosyjskich ? I to truja takimi wysublimowanymi truciznami, zeby podejrzenie padlo na Putina ? I cala propaganda tlumaczy to tak: Putin rzekomo to dlatego robi, specjalnie takimi truciznami, zeby wszyscy wiedzieli, ze to on, zeby przestraszyc potencjalnych agentow, skorych do pracy na dwa fronty. Ale ze trudno mu to udowodnic, jak trudno jest udowodnic Poroszence, ze on wyslal zielone ludziki do Dombasu, zeby te ludziki nekaly niewinnych Ukraincow.?!
    Tak,tak @404, perfidia Zachodu nie ma granic. Przeciez Putin nie otrul zadnego Amerykanina czy Czecha. Wiec dlaczego ci Czesi czy Francuzi truja Rosjan i probuja zwalic wine na Putina. Dlaczego ?

  225. @Pastucha

    Kiedy tak patrzę wstecz, to stwierdzam, że mieszkając na lubuskiej wsi miałem wyjątkowo kulturalne dzieciństwo. Wspominałem już, że mój ojciec wyświetlał filmy w miejscowym kinie, a w domu miał stary projektor z demobilu, którym urządzał nam prywatne seanse z prześcieradłem zawieszonym na ścianie. Moja ciotka prowadziła kiosk Ruchu, a potem klubokawiarnię, w której spotykała się lokalna elita intelektualna, a tuż obok była biblioteka, do której też przychodzili spragnieni rozmowy kulturalni ludzie.
    Ksiądz siedział na swojej plebanii i nie wychylał nosa.
    Nauczycieli miałem społeczników, częściowo jeszcze przedwojennych, niesłychanie zaangażowanych i kochających swoją pracę. Jeden z nich, dzieckiem zesłany wraz z matką i ciotką (obie nauczycielki) na Syberię, gdzie zarabiał na chleb grając na akordeonie i gitarze, założył nam zespół muzyczny. Jego żona, nauczycielka muzyki, uczyła nas grać na mandolinie i banjo, on – na gitarze. Nauczycielka matematyki pisała teksty do satyrycznych wstawek w programach obowiązkowych akademii. Powstało coś w rodzaju kabaretu „Dziadek i babka”, na który czekali zawsze wszyscy w napięciu, program zawierał bowiem niezłą dozę krytyki lokalnych notabli. Mogła sobie na sporo pozwolić, bo jej ojciec był działaczem ZBoWiD-u i posłem na sejm, więc notable tylko zagryzali wargi, a lud rechotał usatysfakcjonowany 😉
    Patrząc z perspektywy czasu satyra ta była bardzo łagodna, ale wtedy…
    Wychowałem się na „Przekroju”, „Szpilkach”, „Kobiecie i Życiu” oraz „Expressie Wieczornym”, w którym zawsze czytałem Wiecha. Pamiętam sąsiadkę, która lubiła wpadać nieoczekiwanie i przeważnie zastając matkę zatopioną w lekturze stwierdzała ze zgorszeniem: Znowu czytasz? 🙄
    Jej najwyższym wyzwaniem kulturalnym była mereżka i obrębianie szydełkiem batystowych chusteczek do nosa.

    A w szkole…
    Jeden bywały w świecie (Warszawa!) kolega przyniósł raz zdobyte nie wiadomo gdzie adresy różnych agentów i na wyścigi zdobywaliśmy kolorowe zdjęcia z autografem takich gwiazd jak Roger Moore, Cliff Richard czy bohaterowie „Bonanzy”. Przez całe lata przechowywałem potem koperty z zagranicznymi stemplami 😎
    Moja starsza siostra miała gruby zeszyt, do którego wklejała wycięte z czasopism zdjęcia aktorów i aktorek, każdy z nas znał Belmondo i Gregory Pecka 😉

  226. Widział ktoś zdjęcie „otrutego” Skripała albo jego córki?
    Stałą obecność umierającego Litwinienki w mediach finansował bodajże Bierezowski…

  227. @Tobermory

    Telewizor pokazuje czasem zdjęcie córki. Ale to chyba sprzed otrucia, bo wygląda całkiem zdrowo.

  228. U nas pokazywali oboje z piwem w łapkach. Znaczy sprzed otrucia.

  229. Wiesiek udziela lekcji ekonomii politycznej (aktualnie jest to o Chinach) poprzez wklejanie na EP wynurzeń o świecie z witryn nazionalpolityków, którzy, jak wynika z ich sztampowych analiz składających się z kilku używanych masowo w internecie terminów, nie przeczytali więcej jak jedną książkę i to nie o ekonomii, bo ekonomia jest nauką oszustów i narzędziem anglosyjonistów, itp. Wiesiek czyta 50 stron takich wynurzeń i chwali się swoimi internetowymi lekturami na EP
    Pzdr, TJ

  230. Tanaka
    13 kwietnia o godz. 11:39

    „…choć każdy z urodzenia jest atesta.”

    Każdy z urodzenia jest też srającym w pieluchy i bezrozumnym kurduplem. Czy to argument za słusznością i niezmiennością tego stanu?

  231. tejot
    13 kwietnia o godz. 12:08
    W sumie uważam, że ze stanem wojennym i w 1989 roku mogło być gorzej, a nawet dużo gorzej. Jaruzelskiego i Kiszczaka uważam za dwu najbardziej politycznych, inteligentnych ludzi na najwyższych pozycjach w aparacie państwa
    Na przykład jakby to było , gdyby w tamtym czasie Jaruzelki czy Kiszczak mieli mentalność dzisiejszych czołowych polityków PiS…

  232. @Tobermory
    13 kwietnia o godz. 13:51
    Jedyne znane mi kino na lubuskiej wsi to „Świteź” w Łagowie Lubuskim, ale pewnie takich było więcej, dopóki nie pojawiły się multipleksy i ich nie wykończyły.
    Też miałem styczność z kinem, aczkolwiek trochę bardziej ograniczoną. Mój tzw Starszy Wujek, czyli brat Babci, pracował we Wrocławiu w Okręgowym Przedsiębiorstwie Rozpowszechniania Filmów, jako księgowy bodajże. Kina nie znosił, ale dostawał co miesiąc pracownicze bilety: dwa dwuosobowe bezpłatne i pięć po 75 groszy, pojedynczych. Bilet trzeba było tylko zarejestrować w kasie i pobrać miejscówkę. Od początku lat siedemdziesiątych do połowy, mniej więcej, osiemdziesiątych, bywałem w kinie co najmniej raz w tygodniu. A ze względu na te dwuosobowe bilety, byłem kolegą bardzo pożądanym 😀

  233. Pastucha
    Ja w temacie twojego nicka.
    Z góry najmocniej przepraszam, że się go czepiam, bo przecież nie ciebie jako takiego.
    Jakoś mi bardzo nieprzyjemnie brzmi, wręcz odpychająco, a kojarzy się z dziadem-pastuchem ponurym z lagą, który goni dzieci po łące (mam takie wspomnienie z dzieciństwa) albo, co gorsza, z kostuchą.
    A czemu, jak już upierasz się przy pasaniu, nie np. Pasterka, Pasąca, Pastuszka?

  234. Tobermory
    13 kwietnia,g.13:51
    Wzruszyłam się, bo twoje wspomnienia z dzieciństwa jakby nakładały się na moje, przynajmniej gdy chodzi o niektóre „didaskalia”.
    Skojarzył mi się także jeden z moich ukochanych filmów:”Cinema Paradiso”

  235. Niektóre wpisy są zabawne, rozbrające.

  236. @mag
    13 kwietnia o godz. 14:52
    Sprawdziłem w słowniku, rzeczywiście forma „pastucha” istnieje, a nawet nie wiedziałem. Etymologia nicka, że się tak wyrażę, jest zupełnie inna i mnie kojarzy się baaardzo przyjemnie. Więc nie będę go na razie zmieniał, chyba że protesty się rozleją, wtedy wykonam woltę, jak nadprezes, stwierdzę autorytatywnie paskudność nicka i przemianuję się, dajmy na to, na „elestial teapot”.
    Ale to może trochę potrwać.

  237. @Lewy 13 kwietnia o godz. 13:23
    🙂 🙂 🙂
    W dodatku jeszcze ten Assad – to poćććciwina i patryjota, prawdziwe słońce narodu!

  238. @pastucha
    13 kwietnia o godz. 14:51

    To były lata 60. a kino po przedwczesnej śmierci mojego ojca chyba w ogóle przestało istnieć, bo nikt nie potrafiłby go obsługiwać. Było niewielkie i nie wyświetlało filmów panoramicznych, od tego było kino objazdowe. Ale ja to kino kochałem, choć jako dziecko rzadko mogłem siedzieć na widowni, kiedy filmy były dla dorosłych, ojciec pozwalał jednak czasem siedzieć w kabinie. To było takie moje „Cinema Paradiso”. Przewijałem rolki z filmami, patrzyłem, jak ojciec klei zerwany film… A w kinie siedziałem zawsze w pierwszym rządzie i kuliłem się przed pędzącą wprost na mnie lokomotywą lub galopującą konnicą. Raz mnie mało nie przejechał pędzący samochód, gdybym się nie uchylił… 🙄 😉

  239. celestial teapot miało być

  240. Errata
    W pierwszym rzędzie

  241. @pastucha 13 kwietnia o godz. 15:03
    Ja się już powoli przyzwyczajam 🙂

  242. Pastucha jest OK 😉

    @mag
    No, właśnie. Też ci się kojarzy ten film, jeden z moich ulubionych.

  243. @Rogger77 13 kwietnia o godz. 14:21
    A czy jest jakiś argument za „słusznością i niezmiennością” rytualnego pokropienia brudną wodą owych „srających kurdupli”? Proszę, słucham.

  244. Prośba do moderatora
    Przez z pomyłkę wstawiłem na niniejszy blog post:
    tejot
    13 kwietnia o godz. 14:19
    Przepraszam z pomyłkę. Proszę o skasowanie tego posta.
    TJ

  245. Ech … kiedyś to były kina.
    A teraz? Zdarzało mi się robić przeglądy multipleksów. Brak zabezpieczeń pożarowych przejść instalacyjnych między projektorownią, a pozostałymi pomieszczeniami. Brak uszczelnień pożarowych dylatacji konstrukcji w korytarzach ewakuacyjnych. Stelaże pod ekrany wykonane z materiałów łatwopalnych. Niewłaściwie mocowane balustrady przy ciągach komunikacyjnych na widowniach.
    Żona nie cierpi chodzić ze mną na zakupy. Bo robiłem też przeglądy w galeriach handlowych. I teraz zamiast patrzeć na przeceny i wyprzedaże, oglądam rysy w konstrukcjach, niewłaściwie wykonane balustrady i sprawdzam daty przeglądu hydrantów i wind 😀

  246. @pastucha
    13 kwietnia o godz. 15:16

    Wiesz, że ja też tak się rozglądam, choć nie jestem fachowcem od konstrukcji? Nie lubię bywać w żadnych galeriach handlowych, ani w lokalach gastronomicznych, a to z kolei po wejrzeniu na zaplecze kilku i obejrzeniu produkcji „od kuchni”. I to niekoniecznie w Polsce.

  247. zezem
    13 kwietnia o godz. 14:25
    tejot
    13 kwietnia o godz. 12:08
    W sumie uważam, że ze stanem wojennym i w 1989 roku mogło być gorzej, a nawet dużo gorzej. Jaruzelskiego i Kiszczaka uważam za dwu najbardziej politycznych, inteligentnych ludzi na najwyższych pozycjach w aparacie państwa
    Na przykład jakby to było , gdyby w tamtym czasie Jaruzelki czy Kiszczak mieli mentalność dzisiejszych czołowych polityków PiS…

    Mój komentarz
    Trudno w sprawie hipotezy wyrokować jak by się ona ziściła w realu.
    Kilka spraw narzuca się samo w przewidywaniu.

    Po pierwsze PiSowcy w dużej części, może nawet w większości, są łapucapiarzami, ciągną kilka srok za ogon i strasznie przy tym krzyczą. Patrz Prezes, który wciąż nowe fronty otwiera i wmawia obocznym, widzicie, jaki ze mnie przechera.

    Po drugie są to z natury pieniacze, kłótnicy, którzy nie są w stanie się powściągnąć, a u polityka taka cecha jest niekorzystna, demolująca jego wizerunek i odstręczająca od niego umiarkowanych.

    Po trzecie są to ludzie superprzekorni, odwetowi, trudno znoszący nie tylko sprzeciw, ale i zwykłą krytykę. Wystawić im język, rozlało się mleko, to by antyterrorystów posłali, do wysyłki czołgów byłoby im niedaleko.
    Itd.
    Pzdr, TJ

  248. Ech… te kina i filmy „zakazane”, czyli takie które można było obejrzeć tylko w kilku dużych miastach w Polce na tzw. Konfrontacjach.
    Najpierw trzeba było wystać karnet w wielkich kolejkach albo kupować bilety na poszczególne seanse od koników.A gdy miało się karnet na wszystkie filmy, to człowiek czuł się jak król/owa życia.
    Mój kumpel z podwórka pracował w Zarządzie Kinematografii lub czymś takim, nota bene jako szef ekipy elektryków, ale chody miał.
    Któregoś roku „załatwił” mi karnet bodaj do „Relaksu” (już to kino nie istnieje, a kiedyś było hajfi) na g. 8 rano, inaczej się nie dało.
    Pędziłam skoro świt z synkiem do przedszkola, a potem do kina i później do pracy.
    Kurde, szlag mnie trafiał, bo chwilami przysypiałam, choć leciały świetne filmy.

  249. @mag
    13 kwietnia o godz. 15:41

    Na Konfrontacje chodziłem w czasie studiów nałogowo. Przysypiać zdarzało mi się w kinie w czasie praktyki robotniczej przed studiami. Chodziło się do roboty na 6 rano (!) a wieczorami do kina, no i niestety oczy się same zamykały, chociaż leciał „Układ” Kazana 🙄 Kiedy po latach telewizja to pokazała, to też przysnąłem 🙁

  250. Rzadko bywałem w Warszawie, ale kino Relax pamiętam. Chyba było gdzieś na zapleczu Ściany Wschodniej Marszałkowskiej? Pamiętam, że do Hortexu na lody za każdym razem obowiązkowo trzeba było wstąpić, no i do Hofflandu, po cokolwiek. Latami nosiłem jakieś koszulki , które nie przypominały żadnych innych. No i objawiła się Stała Wystawa Budownictwa na Bartyckiej, z pierwszym w kraju wybudowanym w technologii lekkiego szkieletu drewnianego domkiem jednorodzinnym.

  251. Tobermory
    13 kwietnia o godz. 13:59

    Jestem niepełnosprawny, bo dostałem kolki ze śmiechu. Media brytyjskie donoszą, że Ruscy 5 lat śledzili Skripala i jego córkę. Najpierw go mieli w mamrze u siebie, potem go wypuścili do UK, żeby móc go sobie przez 5 lat pośledzić. W międzyczasie przeszkolili komando zabójców, którzy mieli go (z córką) zamordować najbardziej śmiercionośną trucizną świata. I tak ich zabili, że się po chwili obudzili, a Julia Skripal ma się nie gorzej niż przed zabiciem.

  252. „Na marginesie
    13 kwietnia o godz. 15:14
    @Rogger77 13 kwietnia o godz. 14:21
    A czy jest jakiś argument za „słusznością i niezmiennością” rytualnego pokropienia brudną wodą owych „srających kurdupli”? Proszę, słucham.”

    Nie wnikam w to, to już kwestia indywidualnych przekonań rodziców. To oni decydują czy pokropić czy nie i nikomu innemu nic do tego. Interesujący jest natomiast w tym przypadku argument „jesteśmy tacy od urodzenia”, chociaż niczego nie dowodzi.

  253. @Tanaka
    13 kwietnia o godz. 16:04

    Media brytyjskie rzetelnie informują swoich odbiorców o wszystkim, czego się dowiedzą od MI6 😎
    Brytyjski odbiorca to wie, bo czyżby brytyjskie media miały go za ciemny lud? A w życiu! Znaczy się <i<never 😎

  254. @@Tobermory, pastucha
    Łza się w oku kręci w smużce światła biegnącej z ekranu.
    „Układ” oglądany dzisiaj taki jakiś passe… Fakt.
    Ale najgorsze doświadczenie po latach miałam przy oglądaniu filmów Antonioniego i Treuffaut (jeśli błąd w pisowni, to pardą) którymi się „zachwycałam” jako snobistyczna nastolata. Nuda i pretensjonalność przy pozorach prostoty.
    Najwięksi mistrzowie kina z tamtego okresu to – jak dla mnie – Fellini i
    Visconti.
    Czy kojarzycie sobie może amerykański film utrzymany jakby w klimacie „Cinema Paradiso”, tyle że o złotych latach radia ? Nie pamiętam tytułu.

  255. Francois Truffaut, oczywiście.

  256. „Radio Days” – Wood Allen?

  257. Woody Allen – 1987 rok

  258. @Rogger77 13 kwietnia o godz. 16:17
    Nawet nie pokropienie, tylko p(odlew). A skoro jest to „kwestia indywidualnych przekonań rodziciów”, to dlaczego odmawia się rodzicom prawa odkręcenia efektów tego świrstwa? Mało tego, nawet „kurdupel” po dojściu do pełnoletniości ma pod górkę z usuwaniem smrodu po owym przymusowym pokropku. Jeśli argument o zgubnych skutkach indoktrynacji jest według ciebie bezsensowny, dlaczego kaka łże na każdym kroku, udając, że rytualny podlew jest słuszny i konieczny, a po podlaniu już niezależny od „indywidualnych przekonań rodziców”? Nie chodzi zresztą o żadne indywidualne przekonania, chodzi o łgarską propagandę kaka. Nie wierzysz – zapoznaj się z treściami wtrynianymi bez mydla „kurduplom” w ramach katechezy. Powodzenia!

  259. @zza kałuży
    Bez urazy, ale w trakcie porannej kawy, przed wyjściem do pracy, brak czasu na długachne linki. Zresztą, wynika z niego, że główną przyczyną jest zakorzenione w tradycji nadużywanie alkoholu i narkotyków, zbyt dużo ciężkiej pracy, bezsenność, nieleczona depresja. Na dodatek Australia jest krajem demokratycznym, z wolnymi mediami. Takie sytuacje są więc nagłaśniane. Nijak ma się to do PRL-u. Opisane przez Ciebie przypadki znęcania się, w porównaniu z tym co codziennie ma miejsce w Rosji, to wręcz subtelne pieszczoty. W niektórych jednostkach LWP, gdzie dominował element kryminalny, nie było dużo lepiej.

  260. tejot
    13 kwietnia o godz. 12:08
    Niewiele można do Twojego postu dodać. Analiza rzetelna i trafna.
    Pozdrawiam.

  261. Na marginesie
    13 kwietnia o godz. 17:14

    Wyraziłaś serię swoich subiektywnych przekonań i sądów, masz do tego prawo, tak jak każdy do swoich, jest wolność wyznania i niewyznania. Nie wiem na co tak właściwie się uskarżasz, jeśli ten rytuał to dla ciebie tylko pokropienie albo podlew, to nie wiem jakie negatywne skutki tutaj odkręcać, kilka kropel wody chyba aż takich wielkich skutków nie wywołuje. Jeśli chodzi o katechezę – o uczestniczeniu też decydują rodzice, zgodnie ze swoją władzą rodzicielską, nikt inny. Oni decydują, jakiej „indoktrynacji” ich potomstwo będzie podlegało, a jakiej nie będzie podlegało, to ich suwerenne prawo. Nie podoba ci się, przekonaj ich żeby swoich „kurdupli” tam nie posyłali. Zgodnie z konstytucyjną wolnością wypowiedzi masz nawet prawo głosić swoje poglądy od domu do domu, jak świadkowie Jehowy. Oczywiście jeśli ktoś będzie chciał słuchać.

  262. @mag
    13 kwietnia o godz. 16:40
    @Tobermory
    13 kwietnia o godz. 16:52
    w „Jasminum” jest ładny wątek kinowy, przyjemnie się to ogląda.

  263. @pastucha, @mag

    Wiecie, jak się w dzisiejszych czasach wyświetla filmy w kinie?
    Córka przyjaciół, studentka, dorabia w weekendy obsługując kilka kin jednocześnie (seanse nie zaczynają się o tej samej porze). Obsługa polega na włączeniu beamera i odtwarzacza komputerowego, filmy są zładowane na twardym dysku. Romantycznie, nie? W trakcie seansu jest zawsze przerwa na rozprostowanie nóg i konsumpcję – lodów, chipsów, słodyczy, bo kiosk też musi zarobić.

  264. @Rogger77 13 kwietnia o godz. 18:04
    Nie zawiodłeś mnie, Roggerku, jak zwykle wypluwając serię najzupełniej standardowych kaka-gniotów. A pombocek już zaczynał podejrzewać cię o samodzielne myślenie. Przy okazji warto wiedzieć, że uczłowieczona zygota po opuszczeniu cudzej macicy staje się dla kaka „srającym kurduplem” i materiałem do rytualnych podsikiwań.

  265. … „srającym w pieluchy i bezrozumnym kurduplem”… cudo!
    Człowiek w wydaniu kaka – to brzmi nędznie! Za to zygota – ach, cacuszko!
    Rogger przytuli…

  266. @Tobermory
    13 kwietnia o godz. 18:33
    Kiedy ostatnio robiłem przegląd w jakimś multikinie, bodajże w Gdańsku jakieś cztery lata temu, jeszcze mieli projektory, ale od następnego sezonu mieli się przestawić na elektronikę. Prawie znikła tak zwana fotografia analogowa, przyszła kolej na film. Dużo łatwiej i taniej wychodzi przesłać film szybkim łączem, niż wozić na drugi koniec kraju kopie na gigantycznych szpulach.
    Przerwa w trakcie seansu? Zgroza!

  267. A przy okazji – dyżurne kaka-wtyczki ciurkiem powołują się na „prawo do posiadania własnych poglądów” i wolności obywatelskie – które wywalczyła i gwarantuje „cywilizacja śmierci”, a z których i tak nie są w stanie korzystać w ramach kaka. Szczyt hipokryzji – ale o to przecież chodzi.

  268. chuckb43 – 13:15

    „Pozniej Rakowski wyprowadzil sztandar PZPR. Dopiero wtedy mogl sie zaczac Okragly Stol. ”
    „Sztandar Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wyprowadzić” – 29 stycznia 1990 r.
    Okrągły Stół – 6 lutego do 5 kwietnia 1989.
    Caly wywod, wobec wymowy faktow, mozna o kant .upy roztrzasnac.”

    Tam umklo jedno slowo w ‚Dopiero wtedy mogl sie rozpoczac Okragly Stol’. Mialo byc ‚Dopiero wtedy mogl sie rozpoczac PRAWDZIWY Okragly Stol’

    Ale prawo do roztrzaskiwania wszystkiego o odpowiedni kant kazdy powinien miec we wszystkich absolutnie sprawach. Wlacznie z ta przyznajaca naszej drogiej „S” wylaczna sprawczosc w doprowadzeniu swiata do Annus Mirabilis

    Tez pzdr

  269. Pombockowi dedykujoncy

    https://www.youtube.com/watch?v=NfMCeidJ8bg

    Bockiem jeszcze raz zapodajac. Sideways, znaczyt’.

    „Sideways – trzeba stawiać nogi na boki.”

  270. @@Tobermory, pastucha
    Wcięło mi długaśny post o kinie, filmie (ich przeżywaniu wczoraj i dziś) i nie bardzo chce mi się teraz odtworzyć.
    Z tego wszystkiego dostałam tzw. globusa.

  271. @mag
    13 kwietnia o godz. 19:59
    Globus hystericus to opisana jednostka chorobowa.
    Najsłynniejszego miewała pani Benedyktowa Korczyńska, u Orzeszkowej Elizy, w „Nad Niemnem”. Podobno prawie połowa populacji go miewa, zazwyczaj po osiągnięciu tzw wieku średniego. Współczuję.

  272. mag
    13 kwietnia o godz. 19:59

    Maguś, to na pocieszenie wierszyk:

    Małe kina 

    Najlepsze to małe kina
    w rozterce i w udręce,
    z krzesłami wyściełanymi
    pluszem czerwonym jak serce.

    Na dworze jeszcze widno,
    a już się lampa kołysze
    i cienie meandrem biegną
    nad zwiastującym afiszem.

    Chłopcy się drą wniebogłosy
    w promieniach sztucznego świata,
    sprzedają papierosy,
    irysy i sznurowadła.

    O, już się wieczór zaczyna!
    Księżyc wyciąga ręce.
    Najlepsze te małe kina
    w rozterce i w udręce.

    Kasjerka ma loki spadziste,
    króluje w budce złocistej,
    więc bierzesz bilet i wchodzisz
    w ciemność, gdzie śpiewa film:

    szeleszczą gaje kinowe,
    nareszcie inne, palmowe,
    a po chodniku bezkresnym
    snuje się srebrny dym.

    Jakże tu miło się wtulić,
    deszcz, zawieruchę przeczekać
    i nic, i nic nie mówić,
    i trwać, i nie uciekać.

    Srebrzysta struga płynie
    przez umęczone serce
    Drzemiesz w tym małym kinie
    jak list miłosny w kopercie:

    „Ty moje śliczne śliczności!
    Znów się do łóżka sam kładę.
    Na jakimż spotkam cię moście?
    Twój Pluszowy niedźwiadek”. 
    Wychodzisz zatumaniony,
    zasnuty, zakiniony,
    przez wietrzna peryferie
    wędrujesz i myślisz, że

    najlepsze te małe kina,
    gdzie wszystko się zapomina;
    że to gospoda ubogich,
    którym dzień spłynął źle.

    Konstanty Ildefons Gałczyński
    1947

    😉

    Wzruszył mnie ten wpis Tobermorego i kinowa dyskuja…. Będąc studenckim „słoikiem” w stolicy z przyjemnością wydawałam lwia część kieszonkowego czy też w pocie czoła zarobionych pieniędzy na „małe kina”: „Foksal”, „Paradiso”, „Wars”, „Rejs” czy „Mokotów „i kilka innych- z przykrością przeczytałam że większość z nich już nie istnieje a w „Feminie” zrobiono Biedronke! Smutno! Tak jak i smutno że zniknal miesięcznik „Film”, wierny towarzysz w tramwajowych i autobusowych podróżach. To se ne vrati!

    A poza tym dobry wieczor i pozdrawiam wszystkich serdecznie!

     

  273. Jedni nie znają, innym warto chyba przypomnieć pierwszego, polskiego „Oscara” za film (sprzed epoki komputerów). Wcześniejsze były za muzykę filmową i honorowy dla Stefana Kudelskiego.
    https://www.youtube.com/watch?v=u0pEpA_Y1a4

  274. Pamiętam z młodych lat program w telewizji, pt „W starym kinie”. Prowadził Stanisław Janicki.
    więc znowu na pocieszenie 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=6vP2sMqzcKM
    To fragment muzyki przedwojennego szlagieru Szpilmana. Fogg to śpiewał, Wodecki, i wielu innych.

  275. Kostka
    13 kwietnia o godz. 20:25
    No tak, PRL rozbudził w wielu ludziach potrzebę obcowania z kulturą trochę wyższą od tej, jaką wynieśliśmy z domów i podwórek.
    Po zmianach 1989/90 wróciliśmy raczej do polityki kulturalnej II RP, gdzie pieniądz kręcił światem. I większość obywateli myśli głównie o zawartości garnków, a nie głów. A wielu młodych w ogóle nie odczuwa pewnych potrzeb, poza kasą.

  276. @zak1953 13 kwietnia o godz. 20:43
    Bo teraz „szedewry” światowego kina są odległe o jedno kliknięcie.
    W PRL-u to chyba ograniczona dostępność owiewała ten „towar” mgiełką romantyzmu?

  277. pastucha
    Wyobraź sobie, że w moim przypadku z globusem było odwrotnie .To znaczy męczył mnie okrutnie za młodu, a potem już z rzadka.
    Bardzo widowiskowo doskwierał pani Benedyktowej Korczyńskiej, czyli uroczej choć wnerwiającej Marcie Lipińskiej.

  278. @mag
    Pani Eliza Wymęga-Zarawiejska – czyli Marta Lipińska w słuchowiskach Janczarskieg z Krzysztofem Kowalewskim – Panem Sułkiem … klasyka naszej rozrywki.
    Mam wersję książkową tych słuchowisk, czasem sobie podczytuję, jak humoru nie mam.
    Przemija natychmiast, „jak ręką uciął” (Wolska lingwistyka stosowana – twórca: Lech Kaczyński).

  279. Kostka
    Dziękuję, Kosteczko, za przypomnienie cudnego wiersza Gałczyńskiego, a co do małych kin, przynajmniej tych w starym stylu (że nie multipomleks), nadal jest w Warszawie „Wisla”, „Luna” i oczywiście Kino Muranów, którego fantastycznym gospodarzem jest od lat niezmiennie Gutek (wzsyscy mówią Gutek Film i nawet nie pamietam, jak on ma na imię, choc jest mężem mojej dawnej koleżanki.)

  280. pastucha
    Kocham pana, panie Sułku.
    Szkoda że nie jesteś facetem.

  281. Co tam filmy – w Umęczonej horror realizuje się w realu. Zadbają o to wspólnie kaka z Ordo Iuris
    „w Polsce na razie jest możliwość umieszczenia kobiety w ciąży w szpitalu psychiatrycznym bez jej woli, jeżeli stanowi ona zagrożenie dla siebie lub dla innych, ale nie w sytuacji, gdy chce skrzywdzić dziecko, które nosi pod sercem. Płód nie jest według polskiego prawa rodziną ciężarnej i dlatego Ordo Iuris obrała sobie za cel zmianę tych niekorzystnych zapisów. Dr Kmieciak zasugerował, iż prawo zezwala na hospitalizację takich kobiet, a Ordo Iuris poddało pomysł rozszerzenia tego prawa na wszystkie kobiety chcące ciążę przerwać.”

    http://mamadu.pl/136175,kobiety-nalezy-zamknac-w-psychiatryku-ordo-iuris-nowy-pomysl

  282. … zaniemówiłem …

  283. Przy okazji – kaka-wytyczne w przedszkolach i szkołach
    Jawna dyskryminacja nieskatolonej dziatwy
    http://mamadu.pl/136167,dlaczego-post-w-piatki-obowiazuje-w-przedszkolach-i-szkolach?sgnt=

  284. @mag 13 kwietnia o godz. 21:19
    Ależ „pastucha” facetem chyba jest?
    Odpowiedź na to „kocham pana, panie Sułku” brzmiała, o ile pamiętam „Wiem, cholera!”

  285. Na marginesie
    Odpowiedź byla -” ciiicho, cholera jasna”.

  286. honorowy „Oscar” dla Stefana Kudelskiego

    Tą metodą to „Polska ma” pełno nobli, oskarów i ogólnie wielkich i sławnych obywateli. 😉

  287. kocham pana, panie Sułku!

    Cicho, wiem…

  288. Rogger77
    13 kwietnia o godz. 14:21

    Słowa Tanaki

    „…choć każdy z urodzenia jest atesta.”

    skomentowałeś tak:

    Każdy z urodzenia jest też srającym w pieluchy i bezrozumnym kurduplem. Czy to argument za słusznością i niezmiennością tego stanu?

    Wzruszyłem się, bo to moja stara i zapomniana reakcja na zarzut, że ktoś miał kiedyś inne poglądy niż teraz. Potem się kapnąłem, że jak każde obrazowe porównanie, do jednych sytuacji nadaje się lepiej, do innych – gorzej. Do oczywistości przywołanej przez Tanakę nie nadaje się wcale jako porównywanie materii nieporównywalnych. Choćbym miał pęc z napięcia, nie potrafię znaleźć wytłumaczenia, dlaczego do bycia ludzkiego dziecka ateistą i do fizjologii tego dziecka przykładasz kompletnie niezrozumiałe dla mnie w tym miejscu znaczenie „bycia argumentem”. Bycie narodzonego niedawno dziecka ateistą nie jest żadnym argumentem, lecz naturalnym stanem tego dziecka i ewentualnie stwierdzeniem tego stanu. Podobnie jak, przepraszam, walenie w pieluchy jest waleniem w pieluchy i stwierdzeniem tego walenia, a nie żadnym argumentem. Z walenia w pieluchy wyrasta się z pomocą rodziców. Pieluchy i wyrastanie z nich są zdobyczami cywilizacyjnymi. Z samej fizjologii się, oczywiście, nie wyrasta: stare zwierzęta zachowują się tak samo jak nowo narodzone. Gdyby nie cywilizacja, identycznie byłoby z ludźmi – gdzie popadnie. Niektórzy zresztą i dziś potrafią, nawet w środku miasta. Z ateizmem byłoby tak samo: ten naturalny by istniał od urodzenia do śmierci, gdyby nie pomoc nienaturalna: indoktrynacja. Bez ingerencji rodziców lub innego otoczenia szkolonego w nadprzyrodzoności żadne dziecko na świecie o własnych siłach z naturalnego stanu ateizmu by nie wyszło. Bogowie rodzili się w ludzkich umysłach przez tysiąclecia, a nie w życiu jednego osobnika. Człowiek się sklada z tego, co ma przyrodzone i z tego, czego się nauczył. Nauczone nie staje się z kolejnymi pokoleniami przyrodzone – po prostu go się nie dziedziczy. Rozwój osobniczy to uczenie się wszystkiego od nowa z pomocą innych. Czego Jaś się o bogach nie nauczy, Jan nie będzie umiał.

    Powiedziałbym więc na koniec tak (nie wchodząc w to, jak się narodzili w ludzkich kapustach bogowie): przyrodzony ateizm nie jest jakimś szczególnym stanem, podobnie jak dla żadnego osobnika nie jest szczególnym stanem to, że on istnieje – jest i tyle. Zwierzęta i rośliny nie znają stanu ateizmu ni teizmu. Spróbuj z nimi pogadać o bogach. Tyle samo się dowiesz, co od niemowlaka. Przyrodzony każdemu ateizm nie argumentem ani za słusznością czegoś, ani za niesłusznością – jest naturalnym stanem, o którego istnieniu byśmy nawet nie wiedzieli, gdyby nie wyewoluowanie w ludzkich umysłach wiary w istnienie nadprzyrodzoności. Inaczej mówiąc, ateizm sprowadzili na świat bogowie. Bogu niech będą dzięki.

  289. Tak jest: Ciicho, wiem 😎

    Czy mnie jest dobrze? Cholera wie 🙄

    https://www.youtube.com/watch?v=wENpU8HOK7E

  290. Post (kuchnię wegetariańską) popieram jak najbardziej. Nie musi być w piątek. Dziecku można coś opowiedzieć o martyrologii kurcząt z masowego chowu albo o świnkach umierających na zawał ze stresu… Przejdzie mu ochota na schabowego.

  291. @zak1953

    Historia wciąż się powtarza, więc nowym Kiszczakiem został Błaszczak: też ochraniał funkcjonariuszy-sprawców śmiertelnego pobicia. Kiszczaka chociaż jest z czego degradować, był generałem. Za to z jego nowym wcieleniem nie bardzo jest co zrobić. Czy można zdegradować podnóżek? Może na nocnik? 🙂

  292. pastucha
    13 kwietnia o godz. 20:37

    Nie znałam! Dziękuję bardzo – zwłaszcza wersja Jackowskiego wpadła mi w ucho od razu. I muszę się Plateu przyjrzeć bliżej!

    Jeszcze o małych kinach – żal, że na początku lat 00 nie znalazły się grupy entuzjastów, którzy spróbowaliby zawalczyć o te małe kina – a jeśli może nawet były to pokonały je stołeczne interesy – koniec końców większość tych kin była w bardzo atrakcyjnej lokalizacji więc…tłumaczenie oczywiste co się miastu bardziej opłacalo…ale mimo wszystko żal troszkę. I cóż z tego, że niektóre miały wartość historyczną. Who cares…

    Mój pierwszy adres w UK był na malutkiej uliczce przylegającej do Cottage Road, na której urzędowalo Cottage Road Cinema – malutkie i staroswieckie kino do którego mogliśmy wyjść w kapciach gdyby nam się uwidzialo, tak było blisko i nieformalnie. To tam po raz pierwszy udało mi się podpatrzeć jak układa się literki w tytuły filmów na podświetlanym tle, takie jak w starych amerykańskich filmach. Sprawiło mi to nieziemska frajdę, prawie taką jak podpatrzenie po raz pierwszy jak zapalane są latarnie gazowe na Agrykoli. Znacznie później dowiedziałam się, że jest to najstarsze kino w Leeds i jedno z najstarszych w UK – działajace bez przerwy od 1912 roku. W 2005 i mało go nie zamknięto ale znalezli się szaleńcy którzy pociagneli interes i działa dalej w najlepsze. Cieszy mnie to bardzo bo pięknie jest kiedy uda się zachować takie miejsca.

    Dzień czy dwa temu wspominaliscie o starych kolejach i tramwajach – w UK, jak i wszędzie w Europie (a w Polsce zwłaszcza ) wiekszosc starych stare linii zniknęła bez śladu – a mimo to wciąż niektóre przetrwały dzięki wariackiemu entuzjazmowi wolontariuszy – tak jak North York Moors Steam Railway. Która wciąż jeździ, sapie i bucha ku uciesze kolejnych pokoleń. I zarabia na siebie bo turyści z przyjemnością jeżdżą i płacą. Zanim jednak ktoś coś powie o pięknoduchach-wyksztalciuchach którzy rozpajeczaja się nad starociami to dodam jeszcze ciekawostkę – pracowałam w tamtym czasie jako weterynarz w zakładach mięsnych niedaleko od tej kolejki i sporo owych kolejowych wolontariuszy wywodzila się właśnie z „fizycznych” robotników zakładu, tudzież lokalnych emerytów.
    Zanim ktoś u nas wpadnie na pomysł ratowania takich instytucji, znikną one bezpowrotnie… Cóż, być może nie czas żałować róż kiedy płoną lasy….

  293. Następny duet niezapomniany: Młoda Lekarka – Ewa Szumańska i pacjĘt – Jan Kaczmarek.
    No i kolejny: Administrator – Jan Kaczmarek i Pan Dziamdziak – Jerzy Dębski.

  294. mag
    13 kwietnia o godz. 21:07

    Pani Korczyńska, oprócz globusa miała, zdaje się – wapory 🙂

  295. A w kwestii tramwajów, które Kostka wspomniała: po Gorzowie Wielkopolskim jeżdżą przecudnej urody tramwaiki, sprowadzone jakiś czas temu z Niemiec.
    https://d-pt.ppstatic.pl/kadry/k/r/1/1d/e1/55eed5a24d4ea_o,size,969×565,q,71,h,1828d1.jpg

  296. @Tobermory 13 kwietnia o godz. 21:41

    A rybka nie cierpi gdy ląduje na patelni??? Poza tym roślinki też przeżywają emocje, a ich ekstraordynaryjną wrażliwość dopiero zaczynamy powoli poznawać dzięki zdobyczom różnistych mądrych nauk. Wyrywane z korzeniami marchewki krzyczą! Jest to, rzecz jasna, niemy krzyk. Może by tak zlecić filmik z krzyczącą marchewką? Bo film z krzyczącą zygotą już mamy – dzięki kaka 😉

  297. mag
    13 kwietnia o godz. 21:16

    Gutek to instytucja (Roman chyba? 😉 ) i pamiętam go ze sprowadzania do Muranowa dziwadelek Almodovara, von Triera, Atoma Egoyana czy jeszcze bardziej niszowych filmów jak „Kamasutra” Miry Nair czy „Himalaya” Erica Valli (i wielu, wielu innych) Niech będzie pochwalony na wieki wieków za podrzucanie ciekawostek niesztampowych! 😉

  298. wbocek
    13 kwietnia o godz. 21:36

    Pombocku, piszesz: bogowie rodzili się przez tysiąclecia. Otóż to. Ale nie tylko bogowie, tu i tam i w różnych krzakach, ale nasz znajomy i Jedyny Prawdziwy, miał tak samo. Pierwsza część niebieskiej książeczki jego przygodami powstawała jakieś 900 lat i stąd w niej tyle wariackich sprzeczności, śmieszności oraz troglodyckiej rzeźnickości. No ale i te 900 lat to mało, bo Święty Ojciec Święty uważa, że druga część książeczki też jest na temat tego samego bozi i jego rodziny, więc należy dołożyć kolejne lata do rachunku.
    Jak widać, wyprodukowanie porządnego bozi to męcząca robota i musi z tysiąc, jak nic, lat potrwać.

  299. @kostka 20:25

    „Będąc studenckim „słoikiem” ”

    Jak ten ‚słoik’ zostal poetycko ujety przez klasyka?

    „A woman is a dish for the gods, if the devil dress her not.”

    http://www.azquotes.com/quote/946388

  300. @pastucha
    tramwajowej urody nie udało mi się zobaczyć.
    Onegdaj w Brukseli udało mi się pojechać old-timer’em tramwajowym (jazda kilkanaście km..), jest tam też interesujące muzeum tramwajowe.

  301. Kostka
    13 kwietnia o godz. 21:45

    Kurka wodna, dawno już temu oglądałem arcyciekawy dokument o różnych towarzystwach miłośników kolei w UK. Było ich bardzo dużo, a ciekawi mnie ile z nich dziś działa.
    Inna rzecz: swego czasu (lata 80-te) realizowano obszerny program restauracji dawnych, śródlądowych szlaków wodnych: starych śluz, przystani cumowisk, mostów nad kanałami, samych kanałów i tak dalej. Pracowało przy tym bardzo wielu, lokalnych, wolontariuszy – pasjonatów historii i dawnej gospodarki (to zwykle były kanały wykorzystywane przez żeglugę towarową). Teraz to służy wyłącznie do celów turystycznych i rekreacyjnych, no i ozdabia i wzbogaca regiony, zapewniając kontinuum rozwoju historycznego. Coś takiego bardzo mi się podoba.

  302. pastucha
    13 kwietnia o godz. 21:53

    Zobaczył bym, ale mi się nie otwiera. 🙁

  303. Maciej2
    13 kwietnia o godz. 21:41
    Tam, gdzie mamy do czynienia z realnym państwem prawa, polityk umoczony może zostać cywilnie uśmiercony, co oznacza całkowite wypadnięcie z obiegu politycznego. Wcale nie trzeba go degradować. Po prostu on staje się przezroczysty, nikt z nim nie liczy się jako politykiem. On staje się politycznym zerem, bez szansy na powrót do obiegu politycznego. Ale nam daleko do takiej sytuacji. Koledzy opozycjoniści z dawnej „S” wydymali obywateli. Zrobiono u nas absolutny „Folwark zwierzęcy”.

  304. Tramwaiki sprowadzone w 1995, z ładnymi siedzeniami ze sklejki, wysuwanymi stopieńkami do wsiadania, etc
    http://www.transport-publiczny.pl/img/tramGorzw2.jpg_678-443.jpg

  305. Orteq
    13 kwietnia o godz. 19:51

    Dziękuję, Orteg, za pamięć. Chyba rozumiem tego chodzącego po wodzie gościa. Chciałem Ci się odwdzięczyć czymś podobnym: jak lecę z latarni morskiej w Gąskach (ponad 50 metrów wysokości). Niestety, nie mam takiego filmiku. Albo się zapodział, albo nie zrobiłem. Szkoda.

  306. Tanaka
    13 kwietnia o godz. 21:57

    Jeśli orientacyjnie liczyć od początków animizmu, to mogą być dziesiątki tysięcy lat narodzin bogów. Cesarskich cięć wtedy nie znali.

  307. Tutaj coś dla miłośników staroci tramawjowych – lizbońskie tramwaje. A jazda linią nr 28 należy do jednej z większych atrakcji.

    https://www.youtube.com/watch?v=QZpeskjR2cU

  308. Tanaka
    13 kwietnia o godz. 10:14
    waleriana? dla nawiedzonych przez Magdę G. kucharek i kelnerów.
    Hmmmm..są jeszcze w sprzedaży?

    Magda G – na głowę klej „kropelka”, z braku takowego może być i Super Glue

  309. Dopadli pania pr dr Kurek

    http://wyborcza.pl/7,75398,23267999,dr-ewa-kurek-bez-nagrody-im-jana-karskiego-organizacja-polonijna.html

    ” W tym roku wyróżniono dr Ewę Kurek – historyczkę, która twierdzi, że Żydzi sami budowali getta i dobrze się w nich bawili. Na uroczystość wręczenia nagrody zapraszał Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku.”

    Pewnie sam prezes musial interweniowac. No bo reszta antysemitow PiS to, you know.. Blow. Az popiol z popielniczek VW zostanie wydmuchany na ament

  310. pastucha
    13 kwietnia o godz. 22:09
    Obejrzałem. Dobrych parę lat po wojnie na Sląsku jeździły jeszcze starsze (ponieniemieckie) barwy kremowo-żółtej.
    Potem je przemalowano na czerwono…

  311. @Na marginesie
    13 kwietnia o godz. 21:54

    A od kiedy rybka jest potrawą wegetariańską?

  312. mag
    13 kwietnia o godz. 21:19
    Odniosłam onegdaj wrażenie, że @ pastucha jest facetem

    Zatem Twoje „kocham Pana, panie Sułku jest jak najbardziej na miejscu

  313. A ja jeździłem tramwajem parowym 😎

    http://www.bahnbilder.de/1024/bern-dampftram-g-33-540465.jpg

    Jeździ latem w kilka weekendów.

  314. pastucha
    13 kwietnia o godz. 22:09

    wyglądają na wczesne wersje tzw „dortmundów”

  315. Tanaka
    13 kwietnia o godz. 22:03
    lokalni „Miłośnicy Pojazdów Szynowych i Trakcyjnych ” jeżdzą do Anglii na takie oglądanie. Anglicy przyjeżdżają do Wolsztyna do lokomotywowni- podobno największej w Europie i jedynej wciąż czynnej. Nie tylko Anglicy zresztą, Japończycy też często goszczą tamże
    Pociągi z lokomotywką z dymkiem jeżdżą na trasie turystycznej z Poznania do Wolsztyna od majowego weekendu do połowy września.
    Są w Europie całe stowarzyszenia takich miłośników, przemieszczające się wg harmonogramu imprez kolejowych, w Anglii jest tych imprez mnóstwo. Można przez dwa tygodnie ponoć podziwiać ich urodę, codziennie w innym miejscu.

  316. Parowego jeszcze nie widziałem; robi wrażenie.

  317. wbocek
    13 kwietnia o godz. 22:14

    Są pewne poszlaki, że szympansy także wymyślają sobie bogów. Co to się wyrabia!

  318. konstancja
    13 kwietnia o godz. 22:38

    To ciekawe wiadomości. Lat temu z dziesięć ciuchcia jeżdząca do Biskupina mało nie przejechała małej dziewuszki, którą zdążyłem złapać i odciągnąć. Serce mi skoczyło do gardła.

  319. A to dla miłośników parowozów wolsztyńskich
    http://parowozy.com.pl/news.htm

  320. http://turkol.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=213&Itemid=48
    Można sobie kilka dni pojeździć po Polsce, już teraz.

  321. Tobermory
    13 kwietnia o godz. 22:35

    heheh, świetne! Któryś z producentów piwa zrobił reklamę z czymś podobnym, z tym, że w miejsce kotła była cysterna z piwem.
    Może są też tramwaje na holzgas? 😀

  322. konstancja
    13 kwietnia o godz. 22:38

    W Trójmieście, gdzieś tak do przełomu lat 70/80 jeździły SKM-ki złożone z kompletnych składów berlińskiej U-bahn.

  323. Tanaka
    13 kwietnia o godz. 22:37
    jakiś czas temu miasto zakupiło podobne tramwaje. Miały wąskie wejście, takie jednoosobowe,cecha charakterystyczną było głośne odbijanie pierwszego stopnia.
    U nas zwane holendrami, bo pochodziły z Rotterdamu, a te z Dortmundu jeżdzą nadal w mieście
    tu holenderki
    https://www.youtube.com/watch?v=pG1TWq4D2VE

    a tu Helmuty (bo niemieckie)
    http://poznan.naszemiasto.pl/tag/niemieckie-tramwaje.html

    a tu chyba gorzowski wagonik

    https://www.tvn24.pl/lodz,69/mpk-odrestaurowalo-30-letni-niemiecki-tramwaj-i-puszcza-go-w-obieg,525787.html

    Na temat tramwajów jestem dobrze przszkolona przez rodzinę, która co prawda w MPK nie pracuje, ale miłośc do pojazdów szynowych realizują od wczesnego dzieciństwa.
    Dziś można skorzystać z internetu, ale kiedyś zdjęcia widzianych pojazdów, pocztówki z tramwajami skądkolwiek były dlan łakomym kąskiem

  324. @Tobermory 22″57

    A to nie jest zależne od rybki? Np. taki karpik jest wegetariański, a szczupaczek już nie za bardzo.

    @Kosteczko, jak się już pojawiłaś. Co mówi wędkarz wchodzący do stajni?

  325. pastucha
    13 kwietnia o godz. 22:44
    sporo pociągów turystycznych z Poznania, w niedzielę z Koscierzyny.
    Ale informator podpowiada, że bilety juz sprzedały się w 100%.
    Sentyment nam pozostał.
    choć na codzień lubimy szybko sie przemieszczać

  326. konstancja
    13 kwietnia o godz. 22:49
    Bytom, linia 38. Widoczne tramwaje (dwie sztuki) jeżdżą do dziś.
    https://www.youtube.com/watch?v=BRbIpSJMPoo

  327. @Tobermory 13 kwietnia o godz. 22:27
    A kto mówi, że rybka jest potrawą wegetariańską? Rybka jest zastępnikiem mięska w piątek, przy okazji zbiorowego żywienia dzieci w Umęczonej. Obowiązkowo w tych zakładach nie ma mięsa dla dzieci w piątek. Natomiast marchewka – która cierpi, gdy się ją wyrywa z ziemi – jest potrawą wegetariańską. Podobnie jak brokuły, które przecież też są żywe i oddają życie w ofierze, żeby nakarmić homo sapiens. I nie tylko! Niestety, życie nie jest możliwe bez pożerania innego życia. Brutalny świat! Może by tak odzwyczaić małolaty od jedzenia? Byłby czysty zysk 😉
    P.S. Zygota nie jest potrawą wegetariańską. Zygota jest tematem filmu „Niemy krzyk”, który faceci w rodzaju aggenta Roggera pokazują na katechezie małym dzieciom. Dlaczego xiunce nie serwują trzodzie niemego krzyku marchewek? Oto jest pytanie…

  328. gotkowal
    13 kwietnia o godz. 23:03
    Takie właśnie jeździły nie tylko w Bytomiu… /22:21/

  329. I jeszcze najstarsza w Europie publiczna kolej wąskotorowa.
    https://www.youtube.com/watch?v=Dx3IYLcC3nw

  330. zezem
    13 kwietnia o godz. 23:11
    Pięćdziesiąt lat temu jeździły w całej Polsce. W Bytomiu jeżdżą nadal.

  331. wbocek
    13 kwietnia o godz. 21:36

    Wbocku, miałem zrobić jedno zasadnicze zastrzeżenie, ale w dalszej części Twojego wywodu dostrzegłem bardziej precyzyjne ujęcie tej kwestii. Masz rację, rośliny i zwierzęta nie są ani teistami ani ateistami. Tak samo jest też z małymi dziećmi. Mówienie o „naturalnym ateizmie” to jednak moim zdaniem pewne nieporozumienie, wynikające z używania pojęcia „ateizm” w dwóch różnych znaczeniach. W tym pierwszym, właściwym, ateizm jest, jak ja to rozumiem, świadomym światopoglądem, odrzuceniem wiary w Boga przez osobę, która ma świadomość istnienia religii, ale neguje przekonania religijne. Ateizm, jak sama nazwa wskazuje, odnosi się do teizmu i jest z nim nierozerwalnie związany. Istoty nieświadome, albo nieznające pojęcia religii, nie mogą być w takim znaczeniu ateistami, ponieważ nie znają teizmu i nie są w stanie się do niego odnieść. Małe dziecko nie zna też np. teorii ewolucji, ale czy to znaczy że jest naturalnym aewolucjonistą?
    Myślę też, że stwierdzenie typu „tacy się urodziliśmy” mimo wszystko jest argumentem, gdyż bywa używane jako argument i to nawet często.
    Druga rzecz to kwestia „indoktrynacji”. Wychowanie religijne owszem jest formą indoktrynacji, ale jest to jedna z wielu indoktrynacji, której ludzie podlegają przez całe życie, indoktrynują nas w szkole, na studiach, w pracy, na każdym kroku. Rousseau twierdził, że w ogóle cywilizacja to jedna wielka indoktrynacja i że najlepszy człowiek jest właśnie w stanie natury. Kiedy mówisz, że indoktrynacja to stan nienaturalny, Twoje myślenie zdaje się idzie w tym kierunku, problem tylko w tym, co właściwie jest, a co nie jest naturalne i czy w ogóle jakiś „stan natury” kiedyś istniał? Czy to był ten stan, kiedy człowiek pierwotny biegał z maczugą i spał w jaskini wśród własnych odchodów, czy jakiś jeszcze inny stan? I na czym właściwie miałaby polegać jego lepszość i szlachetność? Nigdy tego nie potrafiłem zrozumieć.

  332. wbocek – 22:10

    „Dziękuję, Orteg, za pamięć. Chyba rozumiem tego chodzącego po wodzie gościa. Chciałem Ci się odwdzięczyć czymś podobnym: jak lecę z latarni morskiej w Gąskach (ponad 50 metrów wysokości). Niestety, nie mam takiego filmiku. Albo się zapodział, albo nie zrobiłem. Szkoda.”

    Ee tam. Nie taka wielka ta szkoda. Filmiku o Pierwszym Gosciu Chodzacym Po Wodzie tez nie zrobiono. A widzisz co wyszlo? Bez zadnego filmiku zrobionego na goraco? Zamiast filmiku, zrobiono cala religie

    Religii zadnej nikt nie bedzie wymyslal po zrobieniu filmiku o Peterze Sellersie chodzacym po wodzie. Tylko ja probuje. I probuje

  333. „Co mówi wędkarz wchodzący do stajni?”

    Nie potrafie sie domyslic. Wiem natomiast co mowi kowboj wchodzacy do damskiej toalety: O ku.wa

  334. Lewy
    13 kwietnia o godz. 13:23

    Czepiasz się, Lewy. Jak na po kilku głębszych, pani „Not Found” i tak sobie nieźle radzi. Ciekawe czy sama tak sobie wykoncypowała ten „szalenie ważny” tekst, czy ktoś jej robi „wodę z muzgu”.

    Jeśli ONZ nie ma prezydenta, to kto ma klucz do żelaznej skrzyni, której nie można otworzyć przez 60 lat? I dlaczego 60?
    Bardzo grubymi nićmi to szyte i zdecydowanie pomaga do tworzenia pajęczyny.

  335. @Rogger77 13 kwietnia o godz. 23:50

    Wychowanie religijne owszem jest formą indoktrynacji, ale jest to jedna z wielu indoktrynacji, której ludzie podlegają przez całe życie, indoktrynują nas w szkole, na studiach, w pracy, na każdym kroku. Rousseau twierdził, że w ogóle cywilizacja to jedna wielka indoktrynacja i że najlepszy człowiek jest właśnie w stanie natury. Kiedy mówisz, że indoktrynacja to stan nienaturalny, Twoje myślenie zdaje się idzie w tym kierunku, problem tylko w tym, co właściwie jest, a co nie jest naturalne i czy w ogóle jakiś „stan natury” kiedyś istniał?

    Nadal typowe religianckie pierd.oły. Obłąkane błędne koło, jakie wtłacza się do głowy skatolonym, miałoby być wyłącznie „jeszcze jedną formą indoktrynacji”. Może nawet taką samą, jak wszystkie inne? Wicie rozumicie, religianckie pranie mózgu to taka sobie niewinna igraszka – bo przecież nieskatolony byt jest według aggenta Roggera „srającym w pieluchy i bezrozumnym kurduplem”. Tako rzecze skatolona Zaratustra.

    Ateizm, jak sama nazwa wskazuje, odnosi się do teizmu i jest z nim nierozerwalnie związany. Istoty nieświadome, albo nieznające pojęcia religii, nie mogą być w takim znaczeniu ateistami, ponieważ nie znają teizmu i nie są w stanie się do niego odnieść

    Pierdół ciąg dalszy, ale to są nieodmiennie propagandowe pierd.oły spłodzone w trzewiach kaka. Ateizm dziecka nie jest „nierozerwalnie związany” z żadnym teizmem, bo małe dziecko nie jest filozofem, a Tanaka nie miał na myśli ateizmu w znaczeniu, jakie chce tu narzucić dyżurny aggent.

    Jednak warto zaobserwować, jak przebiega kościółkowa manipulacja, wyuczona w procesie „formacji” sukienkowych funkcjonariuszy. I powielana na zasadzie katarynki. To jest kuriewna fizo-lofia dla ubogich.

  336. Rogger77
    13 kwietnia o godz. 23:50

    Ateizm nie jest związany z teizmem. Nie jest w nic uwikłany, bo jest stanem najprostszym, pierwotnym i autentycznym. to teizm jest zaprzeczeniem ateizmu, jest wymyślonym konstruktem jakiegoś bóstwa o określonej zawartości i koniecznych do jego obsługi formul i procedur.

  337. Rogger77
    13 kwietnia o godz. 23:50

    Czy to był ten stan, kiedy człowiek pierwotny biegał z maczugą i spał w jaskini wśród własnych odchodów, czy jakiś jeszcze inny stan? I na czym właściwie miałaby polegać jego lepszość i szlachetność? Nigdy tego nie potrafiłem zrozumieć.

    To chyba wizja pierwotnej ludzkości z Flinstonów. Na pewno trudno to zrozumieć.

  338. W pigułce: aggent kłamliwie sugeruje, że „naturalny” ateizm dziecka jest równoznaczny z wykoncypowanym systemem filozoficznym. Dodatkowo kłamliwie twierdzi, że każda ideologia nabyta przez dziecko w procesie wychowania jest mniej więcej tyle samo warta (a z tego myku miałoby wynikać, że religianctwo ma rację bytu i rzekomo wcale nie jest takie złe).

    Przy okazji wywodzi, że stan „naturalny” (tak tak, już wiemy, „kurduplowate sranie w pieluchy”) jest w jakiś sposób „gorszy” od innych stanów. Zwracam uwagę, że prymitywnie pojęta „lepszość” i „gorszość” – czyli osądy wartościujące w trybie instant – są nieodłączne od retoryki dyżurnych religianckich wtyczek. W dyskursie religiantów nie ma nigdy krzty obiektywizmu – są organicznie niezdolni do przełknięcia, że taki czy inny stan faktyczny mógłby po prostu nie podlegać tego rodzaju ocenie.

  339. Czy ktokolwiek poniósł jakąkolwiek odpowiedzialnośc za zniszczenie Iraku?
    Chyba mamy powtórkę z rozrywki. Tym razem w Syrii.

  340. https://www.youtube.com/watch?v=kaQFUA5Zf7U
    Powyższy link dla angielskojęzycznych, którzy jeszcze nie całkiem zostali zindokrynowani.

    Jared Kushner, specjalista od wszystkiego widać rozwija się.
    Bombardowanie Syrii Około 60 rakiet, niszczących infrastrukturę syryjską właśnie USA wysłały ZAMIAST komisji do zbadania wiarygodności Białych Hełmów o ataku chemicznym. Nie wiem czy już wspominałam, że to jest przykrywka dla różnych mercenaries z korzeniami Alkaidy i wahhabistów, które są wspierane przez tzw. demokratyczne kraje.
    Wspomniałam o Jared Kushner, bo to on z naznaczenia przez Trumpa (jego zięć) jest już od ponad roku odpowiedzialny za pokój na Bliskim Wschodzie.
    Pytanie się rodzi…
    Kto na tym „pokoju” korzysta?

    Ps. Często słyszałam, że obojętność świata o cierpieniach Polski po wrześniu 39 roku bulwersowała Polaków. A dzisiaj my rozmawiamy o starych tramwajach. Tak jakby tam nie ludzie byli bombardowani i ich kraj.

    Ps. Czepianie się czy prezydent, czy sekretarz ONZ jest małostkowe.
    Co do 60 lat.. to sobie zadaj trud i sama znajdź te dane.

  341. Nastepny „nawiedzony” podniosl flage JollyRoger. Tym razem „intelektualista”, John Rackham, zwany Calico ( elegant w barchanach ???). Jakiej flagi by nie podniesli/podnosili kolejno Bracia Wybrzeza, zawsze uszyta ze zuzytych czarnych sutann (sukienek). Nowohaftowany ladny obrazek na wierzchu. Nie maja innych tkanin?

    http://krytykapolityczna.pl/nauka/napiorkowski-komentarze-internet/

    Seleukos, niedoszly buccaneer

  342. @404

    Twoj link do Vanessy Beeley ma ilustrowac bombardowanie Syrii przed kilku godzinami? E-J chyba nawiazala do tego ostatniego bombardowania.
    http://www.rmf24.pl/fakty/news-damaszek-trzesie-sie-od-bombardowan-usa-przeprowadzily-atak-,nId,2569362

    Pogubilem sie nieco w twojej logice. To co sie dzieje dzisiaj z Syria to nie wszystko Jared Kushner. Tam wieksi od Jareda goscie potrzasaja sakiewka. Pozostali wywijaja szabelkami. Vanessa wiedziala co mowila rok temu. Dzisiaj nie wszystko z jej przemowy jest wciaz aktualne

    „Statement by the Ambassador of Russia to the USA Anatoly Antonov on the strikes on Syria
    The worst apprehensions have come true. Our warnings have been left unheard.
    A pre-designed scenario is being implemented. Again, we are being threatened. We warned that such actions will not be left without consequences.
    All responsibility for them rests with Washington, London and Paris.
    Insulting the President of Russia is unacceptable and inadmissible.
    The U.S. – the possessor of the biggest arsenal of chemical weapons – has no moral right to blame other countries.”

    Bedzie sie dzialo. Ale tylko wtedy gdy Putin da sie sprowokowac.

    Rozchodzi sie, tylko i wylacznie, o to zeby sprowokowac Rosje. A ta matiuszka radnaja ani jak sie nie daje sprowokowac przed pucharem swiata. W Rosji majacego sie rozgrywac za kilka miesiecy. Ale co ja tam wiem

  343. Zniszczenie Iraku, za te same rzekome WMD, wciaz sie odbywalo na fali ataku 9/11. Rok byl 2003.

    Na jakiej fali sie odbywa obecnie niszczenie Syrii? Jedyne co do mi do lba sie downladuje to: na fali putinowskiego ataku krymskiego 2014. Tego ktory zawrocil amerykanskie okrety wojenne juz zmierzajace tamtych portow ukrainskich.

    Teraz idzie o wyrzucenie Rosji z Regionu Zatoki. Po wielu dziesiatkach lat prob utrzymywania w Regionie rownowagi sil. Tej rownowagi, ktora wedlug zalozen zimnej wojny miala nie dopuscic do wojny goracej. Swiatowej. Trzeciej z kolei.

    To jest stawka wyzsza niz Jared jest w stanie o nia grac

  344. @Orteq
    14 kwietnia o godz. 6:37
    Link, który zamieściłam mówi o tym kim są Białe Hełmy i jak powstają ich propagandowe filmiki. Sądzę, że nie wysłuchałeś o czym mówi Wanesa.
    Jeśli chodzi o Rosję… oni raczej chcą ją odsunąć/prestraszyć z tamtego terenu, bo uważają, że to ich już i wara innym.
    Odnośnie Jareda Kusznera .. to on pełni rolę specjalnego doradcy Trumpa w sprawach Bliskiego Wschodu i zaprowadzania tam „pokoju”.
    Jak to się dzieje, to widzimy.
    BTW. Podczas dorocznych uroczystości upamiętniających Holocaust premier Izraela oświadczył, że państwa Zachodu nie przejawiają odpowiedniej woli, by skutecznie przeciwdziałać tyrańskiemu reżimowi w Teheranie i powstrzymać jego agresję we wczesnym stadium, co skaże ludzkość na zapłacenie straszliwej ceny.
    …Należy również przypomnieć, że Iran, Syria oraz Rosja oskarżyły Izrael o przeprowadzenie w poniedziałek 9 kwietnia ataku na wojskowe lotnisko w Tiyas, gdzie zginęło 14 osób, w tym również irańscy doradcy wojskowi, którzy pomagają wojskom al-Asada.
    ….Napięta sytuacja w regionie skłoniła władze Izraela do zwołania nadzwyczajnego spotkania rządu. Eksperci zastanawiali się, czy i które państwa mogą stanowić bezpośrednie zagrożenia dla ich kraju. Jeden z ekspertów do spraw bezpieczeństwa zdradził, że Tel Awiw nie spodziewa się bezpośredniego ataku ze strony osłabionej wojną Syrii. Zagrożeniem jest natomiast Iran.

    Jak widać państwa zachodu już teraz wypełniają swoje zadanie.
    Obawy były przedwczesne.
    Piszesz: „Będzie się działo”
    Już się dzieje… Propaganda działa i można bombardować.
    I żeby nikt pretensji nie miał… to w obronie kobiet i dzieci syryjskich.

  345. Roznica pomiedzy zniszczeniem Iraku w marcu 2003 i dzisiejszym niszczeniem Syrii z tego samego powodu tzw. Weapons of Mass Destruction jest taka, ze za Irakiem Saddama 2003 nikt nie stal w ordynku gotowy. Podczas gdy za Syria Bashara el Asada 2018 ktos stoi. Jak najbardziej gotowy do utrzymania swiata w ordynku rownowagi sil.

    Bo tylko utrzymywanie rownowagi sil rokuje jakas nadzieje na unikniecie nastepnego kataklizmu swiatowego. Nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawe

  346. Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda

  347. Bo tylko utrzymywanie rownowagi sil rokuje jakas nadzieje na unikniecie nastepnego kataklizmu swiatowego. Nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawe
    Niestety, ale masz rację

  348. @404 – 14 kwietnia o godz. 7:13

    „Sądzę, że nie wysłuchałeś o czym mówi Wanesa.”

    Dobrze sadzisz. Wanessa mnie uspila

  349. @Ewa-Joanna 14 kwietnia o godz. 4:20
    Czy ktokolwiek poniósł jakąkolwiek odpowiedzialnośc za zniszczenie Iraku?
    Oczywiście, że tak.
    Irakijczycy.

    Irakijczycy byli winni nie rzucenia się we właściwym czasie z pięściami na swojego dyktatora i nie odsunięcia go od władzy.
    Zaraz po zadeklarowaniu przez niego, że bedzie wypłacał po 50 tysięcy dolarów rodzinom palestyńskich zamachowców-samobójców.

    A ponieważ lenili się, być może nawet stchórzyli, to ktoś inny musiał wziąć na siebie zadanie ukręcenia łba złemu człowiekowi.
    Teraz nie mogą mieć do tego kogoś pretensji, że przy okazji obalania dyktatora w niewątpliwym celu ulepszania świata zginęło ich nie wiadomo ilu, milion, może wiecej, że poranionych zostało nie wiadomo ilu, kilka milionów, może wiecej, że wygnano z domów na poniewierkę nie wiadomo ilu z nich, no i że ustanowiono tam idealne warunki do hodowli wszelkiej maści terrorystów.

    Ludność tubylcza zawsze ponosi koszta swojego lenistwa na drodze do ustanowienia u siebie ustroju i władzy odpowiadającej aktualnie najsilniejszemu globalnemu, albo przynajmniej sąsiedniemu mocarstwu.

    Alternatywą jest oczywiście wydanie masy tubylczych pieniędzy i poświęcenie masy tubylczego czasu na wyprodukowanie tubylczej broni wystarczająco atomowej, aby zniechęciła nawet mające najlepsze intencje mocarstwa od obalania tubylczych rządów.

    Co w porę zrozumiał tłusty świniaczek w Korei Północnej a czego nie zrozumiał np. operetkowy pułkownik w Libii.

    Acha, zapomniałbym.
    Warunkiem koniecznym przetrwania niezaleznej tubylczej władzy jest albo-albo.
    Albo podzielenie się pieniążkami z aktualnie panującym nam mocarstwem, np. w postaci zakupów broni, mniej więcej wspólnego systemu bankowego, itp.
    Albo sumienne i natychmiastowe mordowanie u siebie wszelkich kreowanych przez dobre intencje obcych mocarstw alternatywnych kandydatów na przywódców.

  350. Uwazam, ze ateizm jest wtorny w stosunku do teizmu, czyli jakiejkolwiek religii. Gdyz jest on odpowiedzia na infantylna propozycje teisty. Gdyby nie powstaly najpierw owe bajeczne „hipotezy” o Jupiterach, Mardukach, Allachach, Ojcu i jego ukrzyzowanym synku i zapladniaczu duchu swietym, to nie byloby ateizmu , ktory jest niezgoda na powazne traktowanie tych „hipotez”, odrzuca te zmyslenia produkowane albo przez szalencow albo oszustow; albo jedno i drugie.

  351. zak1953
    13 kwietnia o godz. 20:43.Naiwne stwierdzenie.Tak za PRL-u jak i teraz a może jeszce dodać dzisiejsza młodzież.Ludzie są racjonalni.

  352. Syria jest jedynym punktem zaczepienia w Zatoce dla Rosjanow. Po wyrzuceniu ich z Syrii, the whole hell will breake loose w swiecie.

    Zgadnijcie co teraz zrobi Puti Puti. Bo ze musi cos zrobic to wiadomo.

    Nic nie zrobienie moze byc najmadrzejszym zrobieniem. I tylko dlatego nic sie w swiecie nie stanie

  353. Rogger77
    13 kwietnia o godz. 23:50

    Masz rację, Roggerze, co do istnienia dwóch – może więcej – znaczeń pojęcia „ateizm”. Najstarsze jego znaczenie to chyba „bez bogów” – żyjący bez bogów, bezbożnik (przedrostek „a” miał więcej znaczeń niż tylko „bez” w starogreckim , ale nie pamiętam czy miał znaczenie „przeciw”, na pewno miał jeszcze „nie”), podobnie jest zbudowany jak wyraz „a capella” – bez kapeli, a nie przeciw niej. Więc nazwanie dziecka „ateistą” byłoby uprawnione – bo to tylko istota nie mająca w główce żadnych bogów. Może w takim nazwaniu przeszkadzać współczesne znaczenie, zrodzone dzięki niezamierzonym, ale zgodnym działaniom ateistów i Koscioła: „antyteista”. Współcześnie „ateista” to to samo, co „antyteista” lub „wojujący ateista” – to drugie znaczenie to chyba robota samego Kościoła, który zna się na tym jako od urodzenia wojujący katolicyzm.

    Tylko że to, Roggerze, jałowa zabawa w słowa. Obcy nam wyraz „ateizm”, „ateista” jest poręczny – podobnie jak „aborcja”, która zastąpiła „przerywanie, usuwanie ciąży” – dlatego się przyjął zamiast „bezbożnictwa”, „bezbożnika”. Dziecko to bezbożnik, czyli żyjący bez Boga i bez wielu rzeczy, o istnieniu których nie ma pojęcia, a nie PRZECIW Bogu i PRZECIW tym rzeczom. Bez krasnoludków, a nie przeciw krasnoludkom. Tak nam dopomóż Gucio.

  354. Pracowalem kiedys, w pewnych strukturach, z gosciem nazywanym Mac. Mac byl pierwszym doradca ministra. Byl Weteranem Wojennym. Na posiedzeniach strategicznych minister szturchal, w pewnym momencie, swojego doradce lokciem:
    – Mac, co mam robic?

    Mac, przebudziwszy sie, mial zawsze jedną i te samą odpowiedz:
    – Nothing

    Pozniej sie okazywalo, ze nicnierobienie, w tzw. waznych sprawach, bylo najczesciej jedyną sluszną strategia. Ew. taktyką

  355. 404
    14 kwietnia o godz. 5:57
    Napisalas, pelna bolesci takCzęsto słyszałam, że obojętność świata o cierpieniach Polski po wrześniu 39 roku bulwersowała Polaków. A dzisiaj my rozmawiamy o starych tramwajach. Tak jakby tam nie ludzie byli bombardowani i ich kraj.

    Ja tez bywam nieufny wobec podawanych przez media faktow. Ale w koncu moja wiedze czerpie tylko z mediow, ktora staram sie ocenic krytycznie. I jakos ta moja krytyka podpowiada mi, ze Assad gazuje swoj narod. Ty wydajesz sie nalezec do tych, co nie wierza w gazowanie i dlatego potepiasz bombardowanie ludzi. Z pewnoscia ludzie sa bombardowani, chociaz, jak powiedzial Macron, bombardowania mialo sie ograniczyc do fabryk produkujacych gaz.
    Ogladajac Russia Today przekonalas sie, ze zadnego gazowania nie bylo, a owi rzekomo zagazowani Syryjczycy radosnie , w klimatyzowanych autobusach opucili bombardowane przez Zachod miasto. To tyz prawda, jak juz cytujesz Tischnera.

  356. Lewy – 7:59

    „moja krytyka podpowiada mi, ze Assad gazuje swoj narod.”

    Swoj narod, powiadasz? To ISIS, stworzone od poczatku do konca przez Amerykanow, sa ‚swoim narodem Assada’?

    Jesli tam doszlo do gazowania – czego nie mozna wykluczyc – to chyba nie chodzilo o ‚swoj narod’. ISIS nie jest ‚swoim narodem’ Assada. Ani ni nikogo innego „narodem”
    ISIS nie jest.

    TO SA NAJEMNICY.

    Amerykanie stworzyli ISIS i przekazali ten goracy kartofel Wolodii WP do niby zwalczania. Potczas gdy oni ich wciaz w calosci finansuja

    A tak w ogole to przyjazne pozdrowka sle. Cieszac sie z Twojego powrotu na blog

  357. Jesli ktos mysli ze ISIS to twor nie wiadomo przez kogo finansowany to niech zmieni religie

  358. Bardzo mi odpowiada ten blog. Taki przyjazny..

  359. @Lewy
    14 kwietnia o godz. 7:59
    Wczoraj około południa trochę więcej o tym napisałam.
    Nie masz racji, że tylko RT słucham. A jeżeli już to rzadko
    Jest wiele dowodów na kłamstwa i manipulację Białych Hełmów. Bo to ci są dostarczycielami tzw dowodów.
    Całkiem niedawno byliśmy światkami jak main stream media dmuchały w jedn trąbkę, że Irak ma broń masowej zagłady i takie tam inne ….
    i co się okazało? Irak zniszczony. Terrorystów się namnożyło, trupy, kaleki, uchodźcy, zniszczenia dorobku kultury, itd.
    Pomyśl… Dlaczego Asad miałby truć dzieci i kobiety.. zwłaszcza wtedy kiedy wygrywa?
    To się jak to mówią kupy nie trzyma.
    Pozdrawiam

    Ps. Poprzednio podałam, że około 60 rakiet wysłano na Syrię. To prawda, ale tak było rok temu. dzisiaj wysłano 2 razy więcej i chwalą się, że celność i procent zniszczenia zdecydowanie większy.
    zaznaczają jednakże, że starali się nie trafiać w Rosjan.
    Jakże thoughtful albo jak wolisz réfléchi, attentionné

  360. Utrzymujac sie w konwencji przyjaznosci bloga niniejszego

    „ISIS nie jest. TO SA NAJEMNICY. Amerykanie stworzyli ISIS i przekazali ten goracy kartofel Wolodii WP do niby zwalczania. Potczas gdy oni ich wciaz w calosci finansuja ”

    Powstajace w tej sytuacji pytanie takie jest: no to co? Poddac sie?

  361. Ta przyjaznosc bloga

  362. Orteq
    Oprócz ISIS działa tam kilka innych fenomenów.
    Między innymi Al-Nusra Front, również nazywany al-kaidą w Syrii, czy al-kaidą w Lewancie .. jest to whahabistyczna dźihadystyczna organizacja, walcząca przeciwko syryjskiemu rządowi, której celem jest i było ustabilizowanie islamistycznego państwa. Ogłosiła swoje powstanie 23 stycznia 2012 roku.
    I z ISIS i z Al-Nusra Białe Hełmy dzisiaj tak wiarygodne dla co poniektórych współpracowały. I są na to dowody.
    W momencie kiedy to wychodziło na jaw, natychmiast zaczęto tłumaczyć, że oni tam byli tylko pod przykrywką.
    nie wiem czy pamiętasz nawet mała aferka była w zeszłym roku, kiedy Trump zwierzył się Rosjanom, że ma info od Izraela właśnie z tego żródła na temat ISIS.
    Netanyahu nawet konferencję prasową w Tel Avivie natychmiast przerwał, kiedy to Trump zaczął się tłumaczyć, że niby to żadna tajemnica i on nic złego nie zrobił.

  363. Ten blog nazywa się blogiem ateistów.
    W Syrii walki są z koszmarkami islamistycznymi i dodatkowo jak kwiatek do kożucha z demokracjami sprawiedliwymi.
    A na tym blogu ateistów jakby się płyta zacieła. Tylko o katolach i ksiundzach
    Wychodzi na to, że to blog antykatolski, a nie a – teistyczny

  364. 404
    14 kwietnia o godz. 9:09
    Z polskimi muzułmanami nie ma żadnego problemu. Podstawową organizacją religijną w tym rejonie Europy jest kościół katolicki. Trudno zajmować się wahabitami lub sunnitami, których u nas prawie nie ma. To już prędzej ludzie znajdujący się poza krajem, mogliby cokolwiek napisać o odmiennych stanach religijnych ze swego otoczenia.

  365. 404
    14 kwietnia o godz. 5:57

    „Często słyszałam, że obojętność świata o cierpieniach Polski po wrześniu 39 roku bulwersowała Polaków. A dzisiaj my rozmawiamy o starych tramwajach. Tak jakby tam nie ludzie byli bombardowani i ich kraj”.

    To dramatyczny, obsesyjny, piękny zarzut, a nawet pięknoduchowy. Co rusz pojawia się ktoś na blogu z pretensją: Wy tu o głupstwach, a tam Trump, Putin, Kaczka, ludzie giną”.

    A jeśli przestaniemy gaworzyć o głupstwach, przestaną ginąć, zło przestanie być?

    Jeśli tak, to plećmy wyłącznie o tym, że przez papierosy umiera rocznie 6 milionów ludzi, a w Polsce – 70 tysięcy. Że 20 tysięcy dzieci dziennie umiera z głodu. Że w Europie najwięcej ludzi ginie w wypadkach samochodowych w Polsce. Że w Polsce rocznie umiera 400 tysięcy ludzi. Że ludzie są zabijani, okradani, oszukiwani, głodzeni i rodzą się potworki na chwałę Boga. Tylko o tym, do kuwy nędzy, mówmy, bo jak można tak nieodpowiedzialnie pleść o czym innym, skoro ludzie umierają. Mówmy tylko o tym, smarkajmy w prześcieradło i płaczmy. Może pomoże.

    Pewnie nie zauważyłaś, że zajmujesz się polityką i wojną nie dlatego, że słaby na głowę bóg Ares wypisał Ci na ścianie wielkimi literami hierarchiczną listę spraw, którymi NALEŻY się zajmować, lecz dlatego, że tak a nie inaczej Cię ukształtowano i masz określone zainteresowania. Robienie innym zarzutów, że są inni, że mają inne zainteresowania, to dosyć częste w publicznej paplaninie moralne wzmożenie polityczaków zwłaszcza, bo polityka to niby szczyty. Polityka to nie jedyne zwichnięcie z gatunku „Czemu o tym, a nie o tamtym”.

  366. @zak1953
    14 kwietnia o godz. 9:21
    Z tego co zauważyłam, to jest tu wiele antykatolskich i tylko antykatolskich głosów z zagranicy.
    A to co się dzieje w Syrii może również obojętnych dotknąć niedługo.

  367. gotkowal
    13 kwietnia o godz. 23:03
    zezem
    13 kwietnia o godz. 23:11
    oraz inni miłośnicy pojazdów szynowych

    nie wiem, jak w innych miastach, ale u nas te wagony nazywały się trumniakami albo trumnami. Miały taki kształt, zwężony z przodu i tyłu, że nieodrodnie kojarzyły sie z tym przedmiotem.
    …………………
    w nocy obudziłam się i niewyłączony wieczorem telewizor poinformował mnie, że coś dzieje się w Syrii i chyba Trump wysłał swoje siły.
    Wszędzie komentarze, nawzajem się wykluczające (zależy od radiowej lub tv stacji).

  368. @wbocek
    14 kwietnia o godz. 9:23
    Można odebrać jako zarzut moje wspomnienie o tramwajowej nawijce, a można inaczej… np. jako zwrócenie uwagi na potencjalnie tragiczną w konsekwencjach eskalację wojny na Bliskim Wschodzie. Jeżeli nawet nie będziemy myśleć z troską o ginących tam ludziach i burzeniu ich kraju… To własna skóra w tym wypdku też wchodzi w rachubę.
    Bo z tego co obserwuję już od pewnego czasu stwarza się grunt, żeby „zmobilizować”polskie wojsko do wzięcia udziału w ratowaniu kobiet i dzieci syryjskich.
    To jest czas wydaje mi się do zabierania głosu. Rządzący powinni wiedzieć co suweren myśli o tym. Warto eż zastanowić się gdzie zaczyna się i kończy propaganda i komu na tym zależy.
    Z tego co ostatnio słyszałam pani Merkel odmówiła udziału w tym ratunku niewinnych. Jak dla mnie… to chwała jej za to.
    Nie wszystko należy brać do siebie. Trawajów też to dotyczy.
    Pozdrawiam i nie obruszaj się. Nie o to chodziło, żeby kogoś obrażać
    Ps. wiem że jesteś wspaniałym językoznawcą, ale błagm nie krytykuj mnie za błędy, jakiekolwiek byś nie wypatrzył. Piszę szybko i w międzyczasie. Nie mam czasu korygować, a natura nie obdarzyła mnie umiejętnościami np. poprawności ortograficznej czy innymi poprawnościami. Z góry proszę o wybaczenie

  369. wbocek
    14 kwietnia o godz. 7:48

    Bardzo precyzyjnie ująłeś te niuanse pojęciowe wbocku, bo istotnie a-teizm lub anty-teizm różnią się co do znaczenia, czym innym też jest brak pojęcia Boga czy bogów u małego dziecka, a czym innym świadome nieuznawanie religii przez dorosłą osobę. Mimo wszystko jednak myślę że odróżnianie tych pojęć to nie do końca tylko gra słów. Dziecko nie ma świadomości religijnej, ale też nie ma świadomości wielu innych rzeczy, w ogóle niemal nie zna otaczającego świata, jest jak niezapisana karta. Słowo „a-teizm” jednak, w powszechnie uznawanym kodzie kulturowym, stosuje się do opisu postawy człowieka, który ma już pewne doświadczenie życiowe, poznał różne światopoglądy i dokonuje świadomego wyboru własnych poglądów po rozważeniu i ocenie alternatywnych opcji. Sam ateizm też jest wewnętrznie zróżnicowany, jak zauważyłeś, może to być postawa albo obojętności wobec religii, albo jej negacji, która też może być albo bierna albo aktywna (przypadek „wojującego ateizmu”, nota bene, towarzysz Stalin założył swego czasu „Związek Wojujących Ateistów”, nie jest to więc chyba tylko wymysł kościoła). Czym innym jest jeszcze antyklerykalizm, a wypada też wspomnieć o agnostycyzmie, jako jeszcze innym światopoglądzie. Wszystkie te odmiany mogą mieć swoje jeszcze dalsze niuanse i zróżnicowania, te różne nazwy nie są więc chyba tak do końca tylko grą słów, ale opisują różne postawy i poglądy.

  370. Rogger77
    14 kwietnia o godz. 9:56

    owszem, to co przedstawiasz jest trafne, ale nie bardzo wiem, do czego zmierzasz cieniując zawartość pojęcia ateizmu, który, obojętnie jak się cieniuje i niuansuje, jest stanem pierwotnym i rzeczywistym („Prawo natury” – czyli boskie) każdego z nas.

  371. 404
    14 kwietnia o godz. 9:44

    Zasadnie mówisz o Syrii, konflikcie, wojnie, mobilizacji i interesach, ale też zasadnie @pombocek Ci wytknął mieszanie tego z tramwajarskością. Nie ma obowiązku i nie ma aresztu wydobywczego, gdy ktoś woli się wypowiadać o tramwajach zamiast o wojnie, i odwrotnie. A jak poruszać dany temat, to lepiej osobno, bez ich mieszania.

  372. 404
    14 kwietnia o godz. 9:44

    Chętnych do paplania o polityce nigdy nie brakowało. Najprostsze wyjście – rozmawiać z nimi, a nie wchodzić tam, gdzie ludzie rozmawiają o tramwajach i wytykać im, że mówią o czym innym niż Ty byś chciała.

  373. Rogger77
    14 kwietnia o godz. 9:56

    W dalszym ciągu jest to zabawa w słowa, a nie w rzeczy tymi słowami nazywane. Ateizm rozumiany jako nieuświadomione życie-bez-bogów jest przyrodzony każdej żywej istocie i nie bardzo jest tu o czym gadać. Przykro mi, ale, podobie jak Tanaka, nie rozmiem, do czego zmierzasz i jaką właściwie tezę postawiłeś. Odniosłem się tylko do Twojej pierwszej reakcjina słowa Tanaki. Ale to tylko brzękanie słów – wiosna wzywa!

  374. ROger napisał:
    „W tym pierwszym, właściwym, ateizm jest, jak ja to rozumiem, świadomym światopoglądem, odrzuceniem wiary w Boga przez osobę, która ma świadomość istnienia religii, ale neguje przekonania religijne. Ateizm, jak sama nazwa wskazuje, odnosi się do teizmu i jest z nim nierozerwalnie związany. Istoty nieświadome, albo nieznające pojęcia religii, nie mogą być w takim znaczeniu ateistami,

    Mój komentarz
    Ateizm nie jest odrzuceniem. Odrzucić można coś co jest. Wiara, ze coś jest, nie jest dowodem na to, że coś jest.
    Ateista ma świadomość istnienia religii, lecz z tego nic nie wynika poza potwierdzeniem, że religia jest faktem. Uznanie istnienia religii nie jest światopoglądem, jest uznaniem faktu. Fakt wiary nie ma związku z istnieniem Boga.
    Pzdr, TJ

  375. @wbocek
    14 kwietnia o godz. 10:09
    Chcieć to nie zawsze móc i to nas obojga dotyczy.
    Pozdrawiam z uśmiechem

  376. Małe dzieci mają swoich bogów – rodziców, których przez krótki czas uważają za wszechmogących sprawców wszystkiego, co je otacza.
    Pamiętam, jak moje dziecko na widok błyskawicy zwracało się do mnie z żądaniem: Jeszcze raz!
    Później im to przechodzi, bo bacznie obserwują i widzą, że nie wszystko od starych zależy. I wtedy wkraczają religie wmawiające, że taka siła istnieje i można na nią liczyć w potrzebie lub się obawiać w razie łamania reguł narzuconych rzekomo przez tę siłę…

  377. Tanaka
    14 kwietnia o godz. 10:04

    Zmierzam właśnie do tego, żeby zanegować Twój argument, że ateizm jest „stanem pierwotnym i rzeczywistym”. Ateizm, jak powyżej nawet Lewy przyznał, jest stanem wtórnym, już z samej nazwy w sposób oczywisty wynika, że definiuje się poprzez odniesienie do teizmu, czyli wiary w Boga. Fakt, że dziecko nie ma świadomości Boga, nie jest miarodajnym argumentem, bo można powiedzieć, że dziecko nie ma też świadomości że np. ziemia jest okrągła. Czy z tego braku świadomości dziecka można jednak wyciągnąć wniosek, że jest płaska? Że to jest stan pierwotny i rzeczywisty?

    tejot
    14 kwietnia o godz. 10:35

    Łączysz ze sobą dwie różne rzeczy – Twój subiektywny światopogląd i obiektywny stan rzeczy. Są ludzie którzy wierzą i są tacy, którzy nie wierzą, natomiast obiektywnie albo Bóg jest, albo go nie ma. Każdy człowiek może natomiast mówić tylko o swoim subiektywnym przekonaniu – wierzę w Boga, albo nie wierzę w Boga. W tym właśnie sensie ateizm jest odrzuceniem, bo jako subiektywny światopogląd odnosi się do innego subiektywnego światopoglądu, który neguje. Natomiast mówienie, ze ateizm niczego nie odrzuca, bo Boga nie ma, jest kompletnym pomieszaniem pojęć. Nawet jeśli Boga nie ma, to obiektywnie istnieje światopogląd oparty na przekonaniu, że Bóg jest, namacalnie istnieją ludzie, którzy taki światopogląd wyznają. I do tego właśnie światopoglądu odnosi się nazwa „a-teizm” (teos – jak to już wbocek powyżej opisał, po grecku: bóg, a-teos: brak boga/bogów).

  378. Lewy
    14 kwietnia o godz. 7:37
    Coś w tym jest. Na dodatek, istnieje spora grupa ateistów nawiedzonych, którzy nie mogą żyć bez kopania teistów. Antyteiści?

  379. paradox57
    13 kwietnia o godz. 22:54

    „Co mówi wędkarz wchodzący do stajni?”

    Hmmmm… Czyżby:

    O koń (jaki jest każdy widzi)?? 😉

    Zaliczyłam? 😉

    PS. Co przypomniało mi nostalgicznie anumlikowe wizje kobyły w czapce frygijskiej rżącej Marsylianke….

    Pozdrawiam Cię serdecznie!

  380. Tobermory
    14 kwietnia o godz. 10:44
    A dzisiejszej nocy w Syrii błyskawice na niebie i grzmoty na ziemi powodowali inni bogowie, którzy chcą by tam ludzie żyli według ich woli.

  381. Okoń 😆
    Weterynarze to jednak fachowcy. Uszanowanie 😎

  382. @zak1953
    14 kwietnia o godz. 11:39

    Tak jest. Bogowie gromowładni rządzą.

  383. @Rogger77
    14 kwietnia o godz. 11:21
    Od wieków dyskurs na temat religijne oparty jest na rozumieniu świata wywodzącym się z religii właśnie, stąd i osobnicy niewierzący określani są słówkiem z przedrostkiem -a. Ateiści.
    Gdyby wiodącą rolę w dyskursie mieli zwolennicy świata materialistycznego, bez pierwiastków transcendentalnych, to ludzie wierzący byli by określani słówkami z przedrostkiem -a, lub -anty. Czyli osobnicy wątpiący w jedyność świata materialnego byli by określani jak amaterialiści, względnie antymaterialiści, gdyby wojowali z takim światopoglądem.
    Czuję, że jesteś antymaterialistą, Roggerze.

  384. gotkowal
    14 kwietnia o godz. 11:22
    Niedawno jeden nawiedzony teista w Polsce w randze arcybiskupa twierdził, iż obowiązkiem ateistów jest utrzymywanie czyli łożenie na Kościół.
    Myślę, ze w takich przypadkach mamy do czynienia z pewnym prawem fizyki: akcji towarzyszy reakcja.

  385. pastucha
    14 kwietnia o godz. 11:41

    Nie jestem antymaterialistą, bo bynajmniej nie neguję istnienia materii 🙂 To chyba właśnie jest charakterystyczne dla ateizmu, że musi się definiować przez zaprzeczenie, natomiast teiści, nie muszą niczemu zaprzeczać. Myślę że tutaj właśnie jest powód, dla którego ateizm określa się przez teizm, a nie na odwrót.

  386. 15 lat temu w bezsenną noc kwietniową oglądałem „transmisję” CNN z bombardowania Bagdadu. Bezsilnie i z rozpaczą. Uprzednio przez wiele dni prowadziłem bezowocną dyskusję ze znajomym dziennikarzem, polskim „dysydentem” mieszkającym w Austrii. Był święcie przekonany o posiadaniu broni masowego rażenia przez Sadama, powoływał się nawet na szwajcarski instytut, który jakoby to potwierdził. Akurat mam tam znajomych, którzy zaprzeczali, bo żadnych dowodów na fabryki i składy prezentowane na slajdach przez Powella nie znaleziono, ale on chciał wierzyć. Dziś milczy na ten temat.

  387. konstancja
    13 kwietnia o godz. 22:51

    Bardzo piękna jest piękna Helena! I cieszę się że na chodzie! Ja w ogóle mam szmergla na punkcie lokomotyw i starych pojazdów na szynach – w Yorku mieliśmy pod nosem Narodowe Muzeum Kolei – pełne cudeniek wszelkich i w dodatku za darmo – to i ganialam tam regularnie używając potomka jako wymówki 😉

    W tym roku planuje przejechać się naszym szkockim „Jakobitą”, bardziej znanym obecnie jako pociąg Harrego Pottera – choć część zdjęć do filmu była kręcona nie tylko w Szkocji ale także na mojej ulubionej trasie w North Yorkshire Moors 

    https://goo.gl/images/vNJHqL
    https://youtu.be/ZwljYBDD28U

    Jeszcze w kwestii tramwajowej (wiem co się dzieje w Syrii ale akurat nie chce mi się o tym w tym momencie pisać ) – w Glasgow mieliśmy w czasach mocno zaprzeszlych przepiękne tramwaje piętrowe – najpierw ciągniete przez konie. Te w wersji elektrycznej jeździły do lat sześćdziesiątych i znikły z ulic bezpowrotnie zastapione dieslowymi autobusami. Wciąż można je zobaczyć (i konne i standardowe w całej piętrowej okazałości) w muzeum transportu, wraz z filmikami jak posuwają po ulicach oraz z wycinkami z prasy na temat tego co ludność myślala na temat kobiet motorniczych (kiedy w czasie wojny nie dało się wybrzydzac bo za mało było facetów do prowadzenia…)
    http://www.caingram.info/Scotland/Glasgow/Tram_cars/page_0001.html

  388. pastucha
    14 kwietnia o godz. 11:41
    Fajny teren do zabawy, taka scholastyka. Wiec primo; Sa ludzie ktorzy wierza w krasnoludki.Secundo Na to ten niewierzacy w krasnoludki glosi podglad akrasnoludkowy. Tertio: Natomiast gdyby wcesniej pojawili sie ludzie o pogladach akrasnoludkowych, a dopiero po nich ci gloszacy krasnoludztwo, to musieliby sie oni nazywac antyakrasnoludkowcami. Ergo Decyduje o tym pierwszestwo tych, ktorzy wymyslili poglad, ze krasnoludki nie istnieja.

  389. @Rogger77
    14 kwietnia o godz. 11:51
    Czytasz bez zrozumienia, Roggerze, względnie wykręcasz świadomie kota ogonem.Zacytuję swój wpis:
    „osobnicy wątpiący w jedyność świata materialnego byli by określani jak amaterialiści, względnie antymaterialiści, gdyby wojowali z takim światopoglądem”.
    A teraz jak krowie na rowie: nie chodzi o zaprzeczenie istnienia świata materialnego, lecz o zaprzeczenie jego jedyności.
    Więc Twój wpis uważam za niebyły, względnie za próbę mataczenia.

  390. pastucha
    14 kwietnia o godz. 12:00

    Ok, faktycznie nie doczytałem, moja mea culpa. Ale w takim razie wątpienie w jedyność świata materialnego to nie antymaterializm, ani nie a-materializm, więc ta analogia nadal tutaj słabo się stosuje.

  391. zak1953
    14 kwietnia o godz. 11:42
    „Niedawno jeden nawiedzony teista w Polsce w randze arcybiskupa twierdził, iż obowiązkiem ateistów jest utrzymywanie czyli łożenie na Kościół.
    Myślę, ze w takich przypadkach mamy do czynienia z pewnym prawem fizyki: akcji towarzyszy reakcja.”
    To nie pierwszy i nie ostatni skandaliczny eksces. Ważne by reakcje nie były przesadnie emocjonalne, bo wtedy hierarchom jest łatwo przypiąć nam łatkę wrogów, którzy z nienawiści do Boga chcą zniszczyć Kościół. A takie rzeczy ludek bogobojny kupuje na pniu i przełyka z lubością.

  392. @Tobermory
    14 kwietnia o godz. 11:54
    Też prowadziłam bezsensowne i bezowocne dyskusje ze święcie przekonanymi. Teraz też są inni święcie przekonani.
    Nasze państwowe media jednak posługują się określeniem „domniemanego ataku bronią chemiczną” , pewnie tak na wszelki wypadek, po doświadczeniach irackich.

  393. @Tobermory
    14 kwietnia o godz. 11:54
    Obecnie „dowody” jeszcze gorzej wyglądają.
    Wtedy powoływano się na wywiad amerykański, a dzisiaj na skompromitowane Białe Hełmy.
    Ale co się dziwić ryba (i jej standardy) psuje się od głowy.
    Co by nie rzec o Bushu i jego gabinecie, to porównanie z obecnym władcą i jego kliką … wypada na mędrca i mędrców.
    Napewno określenia: ciekawe czasy.. bym nie użyła
    Raczej przerażenie i lęk zaczna mi doskwierać

  394. @Lewy
    14 kwietnia o godz. 12:00
    Istotnie, idzie o pierwszeństwo w dyskursie.
    Mamy teraz klasyczne potwierdzenie mojej tezy w postaci nadprezesa i tego, co dzieje się w krajowej polityce. Jarozbaw mówi coś, co może kompletnie nie mieć sensu, ale jego adwersarze spierają się z nim, używając jego języka. Wpuszcza ich w maliny.

  395. Rogger napisał:

    „Łączysz ze sobą dwie różne rzeczy – Twój subiektywny światopogląd i obiektywny stan rzeczy. Są ludzie którzy wierzą i są tacy, którzy nie wierzą, natomiast obiektywnie albo Bóg jest, albo go nie ma. Każdy człowiek może natomiast mówić tylko o swoim subiektywnym przekonaniu – wierzę w Boga, albo nie wierzę w Boga. W tym właśnie sensie ateizm jest odrzuceniem, bo jako subiektywny światopogląd odnosi się do innego subiektywnego światopoglądu, który neguje. ”

    Mój komentarz
    Rogger usiłuje przedstawić ateizm jako „negację wiary”, co sugeruje negację istnienia Boga, co jednocześnie jest założeniem, że Bóg istnieje. Bo skoro ateiści negują istnienie Boga, to tym samym negują coś, czyli byt, czyli fakt.

    Rogger, ateizm niczego nie neguje, ateizm trzyma się logiki kartezjańskiej, która mówi, że istnieją fakty. Dowodem na nieistnienie faktu jest brak dowodu na jego istnienie.
    Brak dowodu na istnienie Boga religie zastępują wiarą.

    Rogger nazywa ateizm „odrzuceniem wiary” (pomijając oczywistość, że nie popadnięcie w stan wiary nie jest jej „odrzuceniem”, nie utopienie się nie jest odrzuceniem wody, nie zjedzenie kanapki nie jest jej odrzuceniem, itd.), następnie dodaje, stwierdza, ze ateizm jest subiektywny, co sugeruje, że ateizm jest niewłaściwy, nieprawdziwy, pomylony, bo odrzuca podstawową kwestię, która ma charakter obiektywny (Bóg istnieje lub nie). Bardzo dziwna konstrukcja – wiara jest słuszna, bo choć jest subiektywna, to „umocowana” logicznie, bo nie odrzuca obiektywnego problemu.

    Rogger sugeruje, że ateizm jest światopoglądem, tylko fałszywym, bowiem „odrzuca wiarę”. Na tym odrzuceniu Rogger buduje logiczną konstrukcję, która wedle niego jest konstrukcją przekonywującą ostatecznie. Wedle logiki kartezjańskiej cały wywód Roggera jest logiczną stertą.
    Pzdr, TJ

  396. tejot
    14 kwietnia o godz. 12:10

    Niestety w ogóle nie zrozumiałeś mojego wywodu, ponadto przypisujesz mi różne rzeczy, których w ogóle nie napisałem.

  397. @Rogger77
    14 kwietnia o godz. 12:04
    Niemniej mnie się moje neologizmy podobają i będę ich sobie używał do woli na określenie osób, które uważają, iż oprócz materii (i równoważnej jej energii) istnieje jeszcze coś, jakiś pierwiastek duchowy, transcendentny.
    osobnik wierzący w transcendencję – amaterialista
    osobnik wierzący i wojujący, czyli na przykład misjonarz w Afryce – antymaterialista

  398. Kto wtedy oglądał Powella podczas tej prezentacji, widział z jego twarzy i mowy ciała, że on sam nie wierzy w to, co mówi i musi łgać, bo „racja stanu” tego wymaga.

  399. Tobermory
    14 kwietnia o godz. 11:54

    Tymczasem pudla Busha , lubego Tony Blaira nikt nigdy nie rozliczyl za następstwa choć były jakieś kulawe próby. I któż dziś pamięta o samobójstwie Davida Kelly, eksperta od broni, który wspomniał BBC, że raport był nieco podkoloryzowany…

    PS. Bynajmniej nie wskazuje w tym momencie na wagon, którym jedzie @404.

  400. pastucha
    14 kwietnia o godz. 12:16

    Oczywiście, możesz takie „neologizmy” stosować, ja twierdzę tylko że nie ma związku między ich językowym znaczeniem, a poglądom, do których takie pojęcia stosujesz. Amaterialista to człowiek, który twierdzi, że materii nie ma, albo jest złudzeniem. Bardziej to określenie pasuje do hinduizmu, który głosi, że świat materialny jest iluzją. Antymaterialista natomiast uznaje materię za zło, oczywiście takie wątki można znaleźć w katolicyzmie, jednak bardziej reprezentatywny byłby tutaj chyba gnostycyzm.

  401. @Rogger77
    14 kwietnia o godz. 12:15
    To ja się zabawię w rozjemcę tej arcyciekawej dysputy…
    Who cares czy ktoś wierzy, czy nie. Jego sprawa. Zwłaszcza jeżeli przez swą wiarę, czy jej brak nie robi innym krzywdy.
    Chcesz wierzyć? ….to wierz
    A nie chcesz?… to nie.
    Tylko nie uszczęśliwiaj innych swoim wierzeniem, bądź jego brakiem
    A wszyscy żyli długo i szczęśliwie
    The end

  402. @Kostka
    14 kwietnia o godz. 12:18
    Nie wiem o jakim wagonie myślisz.
    Napewno jednak „wiedza” o broni masowej zagłady… nie potwierdziła się. Pomimo usilnych starań.

  403. 404
    14 kwietnia o godz. 12:22

    Jestem DOKŁADNIE tego samego zdania. Jeśli uczestniczę w tej dyskusji językowo-światopoglądowej, to nie w intencji uszczęśliwiania czy nawracania kogokolwiek, lecz bardziej z zainteresowań poznawczych czy też filozoficznych.

  404. Czego to się człowiek na tym blogu nie dowie 🙄
    Myślałem dotąd, że przeciwieństwem materializmu w znaczeniu filozoficznym jest idealizm czyli uznawanie ducha za czynnik pierwotny w stosunku do materii.

  405. Rogger77
    14 kwietnia o godz. 11:21

    ja nie jestem @Lewy, tylko Tanaka, więc mam własną opinię co do ateizmu i jego odniesienia do teizmu. Używając argumentu, że ateizm jest wtórny wobec teizmu, co miałoby wynikać z samej nazwy: a-teizm, popełniasz błąd, bardzo powszechny zresztą: nazwę bierzesz za treść.
    Ateizm jest pierwotny, a teizm jest wtórnością. Nie jesteś „dzieckiem poczętym” będącym katolikiem, ani Żydem, ani wyznawcą Siwy i rodzisz się także jako ateista. Jeśli się chciałbyś z tym sprzeczać, to nie ze mną.
    A-teizm wziął się – jako słowo – z prostego powodu: wcześniej (w czasach teizmu rządzącego wszystkim) nie było na to nazwy. Ateista był nazywany przez biskupów kacerzem, bluźniercą i jeszcze na inne sposoby. Pojęcie a-teista ma taką formę dlatego, że jest później sformułowane niż teizm. Przedrostek a- znamionuje zaprzeczenie lub dystansujący brak stosunku do tematu słowa. Ateista nie wierzy w brak bozi, bo się nim nie zajmuje, nie mając do tego żadnych podstaw, ponieważ nie istnieją ani dowody, ani poważne przesłanki do tego, by bozia, jakikolwiek, istniał. Natomiast może, jeśli chce, zajmować się badaniem tego, jak sobie bozię wyobrażają wyznawcy (teiści) i co z tym robią dalej, oraz jak to przekładają na życie. To przełożenie jest ważne w skutkach dla wszystkich, także ateistów, jest więc poważny powód by się ateista tym interesował. Jest też inny dobry powód – rozrywkowy. Mnie interesują oba powody.

  406. Pamiętam, że w tym bombardowaniu Bagdadu mój znajomy widział słuszną karę, a ja widziałem ginących ludzi i zagładę ich kultury tworzonej przez tysiąclecia. To samo widzę w Syrii. Barbarzyńcy widzą sankcje.

  407. Prezes – zwyczajny poseł ma jeden cel – chce jednoczyć społeczeństwo – tak mówił 10.04 , a dziś mówi, że „my jesteśmy normalni a ci inni są nienormalni” i jak tu zrozumieć o co naprawdę chodzi ?
    Już nie wiem czy chce jednoczyć ? czy dzielić ? Ciekawy ten kongres zjednoczonej prawicy.

  408. @Tanaka

    Wspominałeś wczoraj o kanałach – odpisałam obszernie ( nie mam dzis siły dalej zamartwiać się trzecią wojną światową, jeszcze przyjdzie na to pora), bo akurat spędziłam nad naszym lokalnym kanałem bardzo miłe popołudnie wczoraj właśnie (telepatia czy co 😉 ). Po czym zezarlo mi wpis bezpowrotnie co rzadko mi się zdarza. Buu…Pewnie to kara za rozpisywanie się na tematy błahe a nie światowe. Nic to. Więc tylko cię pozdrowie i zmykam! Pozdrawiam zatem!

  409. Tanaka
    14 kwietnia o godz. 12:49

    Powtórzę i trochę uszczegółowię obrazowy przykład, na który jeszcze nie odpowiedziałeś: Dziecko rodzi się i widzi że ziemia jest płaska. Jest to pierwsze bezpośrednie doznanie rzeczywistości, oczywista oczywistość, jak mawiał klasyk. Dziecko nie ma żadnych powodów ani dowodów żeby myśleć, że jest inaczej, niż mu to przedstawiają jego zmysły. Co więcej, jakby ktoś takiemu brzdącowi, np. starszy kolega powiedział, że ziemia jest okrągła jak piłka, to by dzieciak takiego głupka wyśmiał, bo przecież zdrowy dziecięcy rozsądek mówi, że z takiej okrągłej ziemi ludzie by po prostu pospadali. Czy z tego wszystkiego wynika, że pogląd o płaskiej ziemi, jaki nabywamy zaraz po urodzeniu, jak już tylko jesteśmy w stanie nieco się rozejrzeć na chwiejnych nóżkach po okolicy i coś tam sobie skombinować, jest jedynie słuszny i prawdziwy? Bo jeśli nie, to również Twoja teza o rzekomym „pierwotnym i rzeczywistym ateizmie” dziecka jest również bezzasadna. Katolik może Tobie odpowiedzieć, że jego zdaniem ludzka dusza pochodzi od Boga, więc doświadczenie sacrum w chwili stworzenia duszy jest pierwotniejsze, niż rzekomy ateizm małego dziecka, który jest po prostu nieświadomością rzeczywistości. Możesz mu powiedzieć że to bzdura, że Twoim zdaniem Twój pogląd jest jedynie słuszny i prawdziwy, ale to będzie tylko zdanie przeciwko zdaniu.

  410. Przepraszam, ale to nie kongres a tylko konwencja zjednoczonej prawicy .
    Co do wstępniaka – to zwyczajny człowiek wie, że absolut nie istnieje – odnosi się to zarówno do człowieka jako jednostki jak i do ustroju społecznego.
    Historii nie należy rozpatrywać w odniesieniu do dziś czy też zdarzeń zaszłych już po w lat parę , kilkanaście czy też kilkadziesiąt, ale „usadowić” ją w ówczesnych warunkach i wewnętrznych i zewnętrznych. Nasz kraj jako jedyny w tych demoludach miał indywidualne rolnictwo, trochę prywatnego handlu i rzemiosła. Czy mieliśmy nie do końca suwerenną Polskę ? ale Polskę – i gdy już zdegradują generałów to czy przyszłe pokolenia będą uczyć się historii okresu powojennego, że w Polsce ministrem obrony narodowej i twórcą stanu wojennego był szeregowy ?

  411. @Tobermory
    Powell. A kto by dzisiaj takie szczegóły pamiętał…
    Piszą ,że podobno celem precyzyjnego ataku była fabryka czy nawet magazyny z sarinem. Ja taki pocisk walnie w taki magazyn to co się stanie z tym sarinem i najbliższą okolicą…?
    Gorzej , jak po walnięciu sarinu w ogóle nie znajdą…

  412. @karol_cia
    14 kwietnia o godz. 13:23

    Trzecią Rzeszą rządził gefreiter (kapral), Mały Kapral Bonaparte też nie został zdegradowany. Jakoś nikt nie wpadł na pomysł 🙁
    Czy Prezes był w ogóle w wojsku?

  413. @zezem
    14 kwietnia o godz. 13:35

    Ja pamiętam. W ogóle chyba jeszcze za dużo pamiętam 🙁

    Jak nie znajdą sarinu, to będzie najlepszy dowód, że został zniszczony tomahawkiem 😎

  414. Tobermory
    14 kwietnia o godz. 13:39
    „Czy Prezes był w ogóle w wojsku?”
    A jakże, był w SOR (Szkole Oficerów Rezerwy) i to w jednej kompani z prezesem Rzeplińskim.

  415. @gotkowal
    14 kwietnia o godz. 13:50

    To jaki ma stopień? Podporucznik?

  416. @Rogger77 14 kwietnia o godz. 13:17
    Katolik może Tobie odpowiedzieć, że jego zdaniem ludzka dusza pochodzi od Boga, więc doświadczenie sacrum w chwili stworzenia duszy jest pierwotniejsze, niż rzekomy ateizm małego dziecka, który jest po prostu nieświadomością rzeczywistości

    Jakie znowu „doświadczenie sacrum w chwili stworzenia duszy”? O czym ty ględzisz? Pojęcia „stworzenia”, „duszy” i rzekomego „doświadczenia sacrum” to elementy religianckiego slangu, który tylnymi drzwiami usiłujesz zainstalować na tym forum.

    Ateizm małego dziecka miałby być „nieświadomością rzeczywistości”? Jakiej znowu „rzeczywistości”? Nie umiesz wyjść poza wtłoczone ci do głowy religianckie chimery. Jednocześnie zarzucasz ateistom „subiektywizm”. Weź się, człowieku, puknij w czółko.

    Od początku jesteś tylko niepoważny. Wcześniej ględziłeś, że „Bóg musi istnieć”, bo człowiek „w sposób naturalny” obawia się śmierci. Pojęcie własnej śmierci nie mieści ci się w ciasnej głowie, więc potrzebujesz protezy w postaci wizji wiecznego zawodzenia na cześć wydumanego ideału (o szczęście niepojęte!). Twoja subiektywna chimera, twoja bajka. Ale naginanie do niej rzeczywistości to obiektywnie czysty idiotyzm.

  417. @Rogger 13:17
    Czyś się aby nie zagalopował?

    Dziecko rodzi się i widzi, że ziemia jest płaska. Jest to pierwsze bezpośrednie doznanie rzeczywistości… Ty to na poważnie?

    Pierwszy lepszy biskup lub Kaja Godek powiedziałaby Ci, że zarodek zaimplantowany w ścianie macicy widzi, że ściana jest płaska.

  418. @paradox57 14 kwietnia o godz. 14:03
    🙂 🙂 🙂
    Gdyby zarodek myślał, to myślałby jak podstępny pasożyt. Pierwszą „czynnością” zarodka walczącego o przeżycie w cudzym organizmie jest chemiczne oszukanie organizmu żywicielki. Wczesna ciąża jest raną, bo zarodek brutalnie wbija się w ścianę macicy. A w trakcie tego wytwarza substancje obliczone na oszukanie systemu odpornościowego zaatakowanej kobiety. Bo przecież normalnie system obronny usunąłby bez pardonu obce ciało. I czesto to robi. Tyle biologia. Ale co ja ci będę, przecież na pewno doskonale znasz te sprawy.

  419. Aggent Rogger to produkt religianckiego prania mózgu.
    Czyli obwoźny handlarz trefnym towarem, jakich wielu.

  420. paradox57
    14 kwietnia o godz. 14:03

    No może nie od razu widzi, ale tak po roku już coś tam może chyba skombinować 🙂

  421. @Rogger77 14:22

    A nie lepiej by było napisać od razu, żeś walnął bzdurę, zamiast rozmydlać?
    Po roku to może i zacznie coś kombinować z tą płaską Ziemią, a może nie zacznie. Prędzej wykombinuje, że ziemia jest nie tyle płaska co twarda.

  422. paradox57
    14 kwietnia o godz. 14:27

    O rany, kobieto, nie w tym jest istota sprawy, czy po roku czy po dwóch dzieciak zobaczy że ziemia jest płaska! Chodzi o to, że „pierwotne” i „oczywiste” doświadczenie nie zawsze jest miarodajne dla obiektywnej oceny rzeczywistości. Czy są tutaj w ogóle ludzie, którzy potrafią myśleć w kategoriach analogii, porównań, przenośni?? Dobrze chociaż że nie przypisujesz mi poglądu o płaskiej ziemi, chociaż nie zdziwię się jak Namarginalna zaraz to zrobi.

  423. Rogger77
    14 kwietnia o godz. 13:17

    Dziecko rodzi się i widzi że ziemia jest płaska.
    Po prostu bosko.
    Dziecko rodzi się i wie co to jest „ziemia”. Niestety, nie do końca. Wie za to, co znaczy „płaska”. Stąd wie co widzi, jak się urodzi. Konieczny jest zatem chrzest, który przekazuje dziecku resztę niezbędnej wiedzy. Czyli o autorytecie moralnym w sutannie, hierarchii płci, … I w zasadzie wystarczy.
    Słusznie boisz się myśleć. Mówią, że myślenie nie boli. Ale wyniki mogą zaboleć. Im później zaczniesz, tym bardziej.

  424. @Rogger77 14 kwietnia o godz. 14:34
    Paradox nie jest kobietą. A ty zwyczajnie bzdecisz.
    O czym tu dyskutowac?

  425. @Rogger77 14:34

    „O rany, kobieto”, że Cię zacytuję. Czy nie widzisz, że istotą sprawy jest fakt istniejący, prawdziwy, materialny, a nie Twoje domniemania.
    Przenośnie są dobre w komunikacji, analogie takoż. Wyłącznie jako ozdobniki. Ale co to za komunikacja, jeśli posługujesz się wyłącznie środkami, że się tak wyrażę, „artystycznymi”? W sytuacji, kiedy rozmawiamy o konkretach.

    Zresztą, po co ja o tym piszę, skoro nie pierwszy raz stosujesz podobne uniki, wzorem kilku zapoznanych tu już gości. Znowu wyjdzie, że przenośnia, albo żeś się nieprecyzyjnie wyraził.

  426. @Na marginesie 14:39

    Dzięki, ale to, że kaznodzieja uważa mnie za kobietę nie wywołuje u mnie deprywacji sensorycznej, ani jakiegokolwiek wzmożenia. Nie wywołuje też problemów z tożsamością, seksualnością.
    Powiem tak: mając do czynienia przez ostatnich wiele lat z kolejnymi rocznikami studentów weterynarii płci obojga czuję się nawet pochlebiony taką opinią.

  427. @paradox57 14 kwietnia o godz. 14:47
    Dobrze wiedzieć – ale nie chodzi nawet o twoje odczucia. Chodzi po prostu o stan faktyczny, z którym rzeczony w każdym wymiarze jest na bakier 😀

  428. @Na marginesie

    Co do tego, mnie nie musisz przekonywać.

  429. Dziecko rodzi się i widzi, że stała się światłość (jeśli nie rodzi się w ciemnej norze lub jaskini). Poza tym nie widzi nic, ale za to czuje zapachy, odczuwa chłód, szorstkość tkanin, czyjeś ciepłe ręce i wolną przestrzeń wokół siebie. Na zastanawianie się nad płaskością czy kulistością Ziemi ma jeszcze dużo czasu, ale pierwszym doświadczeniem (paradox ma rację) będzie spotkanie z cechami jej nawierzchni.
    Obserwuję mojego małego wnuka i widzę, z jakim zainteresowaniem i dociekliwością bada swoje otoczenie i sprawdza, czy prawo grawitacji obejmuje wszystkie klocki we wiaderku. Taki mały Galileusz 😉

  430. paradox57
    14 kwietnia o godz. 14:43

    Mężczyzno, ale przecież to jest konkret, przykład najbardziej obrazowy jaki może być, chociaż na zasadzie analogii. Albo faktycznie masz trudności ze zrozumieniem, albo celowo udajesz że nie rozumiesz. Czepiasz się pierdół, czy dziecko od razu widzi po urodzeniu ziemię, czy też może po jakimś czasie (no widzi ziemię, jak tylko nauczy się chodzić to widzi ziemię w takim zakresie, w jakim jest to dla niego dostępne, początkowo ograniczonym do podwórka, parku gdzie mama z nim spaceruje, doświadcza płaskiego terenu, już tłumaczę łopatologicznie jak tylko mogę…), a przecież istota sprawy jest taka, że startujemy od elementarnych i bezpośrednich doświadczeń, z których wiele jest błędnych i mylnych. Dopiero w miarę zdobywania doświadczenia i wiedzy o świecie, poznajemy świat coraz bardziej obiektywnie i zgodnie z rzeczywistością. Tak więc pierwotne i bezpośrednie doświadczenia bynajmniej nie muszą być miarodajne ani rzeczywiste.

  431. Tobermory
    14 kwietnia o godz. 13:56
    Zapewne, podporucznik rezerwy. Baaaczność!

  432. @Rogger77

    Och, facet. Nie musisz już ak podkreślać w pierwszym zadniu mojej płci, której mam świadomość. Nie powiem, że od chwili poczęcia czy od urodzenia, bo nie.

    Pierdół się czepiam, powiadasz. A czegoż mam się czapiać w Twoim przypadku, skoro same pierdoły oplatasz.
    A skoro startujemy od elemenetarnych doświadczeń, to przecież taki noworodek, niemowlak, czy uczący się chodzić, a nawet już całkiem sprawnie na dwóch nóżkach zasuwający, całym sobą doświadcza i wszysrtkimi dostępnymi zmysłami oraz rozumem doświadcza, że bozi nie ma.

    Dopiero Tobie podobni misjonarze, tudzież rodzice, babcie, dziadkowie, a nieco później księdze, wtłaczają mu do główki takie głupoty.

  433. @Rogger77
    Nie miałam intencji Ciebie krytykować.
    Jedynie to była próba podpowiedzenia Ci, ze „dyskusja” ta na blogu nie ma sensu.
    Nie przypadkiem użyłam cudzysłów.
    Niewybredne ataki ad personam często zastępują tzw. argumenty.
    Są jednostki, które chyba nic innego nie robią, tylko siebie(!) notorycznie przekonują o swojej własnej wierze bądź niewierze. A drugi służy do tego tylko jako rekwizyt.
    Tacy jehowi, tylko inaczej.
    Pozdrawiam

  434. PS. A tak w ogóle, to czytaj jednak swoje teksty przed ich opublikowaniem. Bo za każdym razem wsadzasz tam kolejne „konkrety”, od których flaki się wywracają. Jeśli sobie zażyczysz, wskażę, co znowu konkretnie wpadło mi w oczy, jeśli tego nie widzisz, albo udajesz, że nie widzisz.

  435. @404 15:27

    Kolejna usiłująca prostować nam drogi?

  436. PS.

    Jesteś nieuważana w czytaniu. Zauważ, ze sam @Rogger77 napisał, że pierdół się czepiam a nie jego. Czyżbyś za pierdółę go miała?

    To do ataku ad personam, gdybyś miała wątpliwości.

  437. @Rogger77 14 kwietnia o godz. 14:57
    Dopiero w miarę zdobywania doświadczenia i wiedzy o świecie, poznajemy świat coraz bardziej obiektywnie i zgodnie z rzeczywistością.
    Pączuś! A w wykonaniu religianta – wręcz beczka śmiechu.

    Poza tym „konkret jak najbardziej obrazowy”…
    Zwyczjny bełkot.

  438. @paradox57
    pochlebiasz sobie Waćpan, mówiąc „My”
    Cosik jak król słońce. Miał w zwyczaju głosić: My Francja!
    i wszyscy wiedzieli, że o sobie jedynie wspomina.
    Co do Twoich krętych dróg….
    Nic mnie one nie obchodzą. Zawijaj jak tylko Ci się podoba.
    Źle odebrałeś moją intencję. Trzeba przyznać, że pochlebiłeś sobie, sądząc, że mnie ruszają Twoje ściezki.

  439. 404
    14 kwietnia o godz. 15:27

    Wiem że dyskusja tutaj w większości przypadków nie ma sensu, ale ja lubię sobie czasem podyskutować na różnych forach, tak dla rozrywki 🙂 Wiem że mnie nie krytykowałaś, dlatego napisałem że całkowicie się z Tobą zgadzam. Pozdrawiam.

  440. @paradox57 14 kwietnia o godz. 15:33

    Jak najbardziej! Już wcześniej zwracałam uwagę (gdy rzeczona odprawiła debiut na tym blogu), że jej styl i osobowość mi żywo przypomina wielonickowca pod tytułem „Elżbieta”, „Afrodyta” i kilkoma innymi jeszcze. To była wielce „postępowa” religiantka, która usiłowała nawiązać „dialog” z niedowiarkami. Pojawiła się jeszcze na katolickim blogu „Kleofas” jako Anna Kapa. Tam też publikowała różne bardzo dziwne treści. Nie twierdzę (bo nie jestem w stanie stwierdzić na pewno) czy to ta sama osoba, ale podobieństwa są uderzające. Już przy pierwszym jej pojawieniu zapowiadałam współ-blogowiczom niezłą zabawę. Czy przepowiednia się sprawdzi – czas pokaże.

  441. @Rogger77 14 kwietnia o godz. 15:44
    Darmowej rozrywki rzeczywiście nam dostarczasz.
    Ale do żadnej „dyskusji” nie dorosłeś. Co widać, słychać i czuć.

  442. 404
    14 kwietnia o godz. 15:39

    Dobrze że nie pomyliłaś tytułów i nie napisałaś „Waćpani”, bo uraza byłaby tym większa a wyboista droga Twoja jeszcze stałaby się tutaj krętszą 🙂

  443. Zabawne jednak, że zaczadzeni miłośnicy opium dla ludu – i entuzjaści roztopienia się w nie-rzeczywistości – usiłują powoływać się na… fakty. Równocześnie zarzucając rozmówcom brak obycia z… metaforą. Cukiereczek!

  444. @404 15:39
    A niby dlaczego nie? Wolno mi.
    Bo wiesz. Jak się człowiek nie pochwali, siedzi jak opluty. Żadna przyjemność.

    A tak konkretnie to osochodzi? Przecież napisałem „nam”, a nie „My”. Czyli np. mnie i @namarginesce. A to już my a nie ja.

  445. @Na marginesie
    Nie łam sobie głowy zanadto, bo Ci zaszkodzi.
    Ale żeby Ci lekko pomóc, to kategorycznie stwierdzam, ze nigdy nie występowałam na ŻADNYCH blogach pod insynuowanymi przez Ciebie nickami.
    Musisz popracować ewidentnie nad dedukcją i czymś jeszcze.
    Obejrzyj Szerloka Holmsa.. Moze pomoże.

  446. @paradox57
    14 kwietnia o godz. 15:54
    To Ty jak Sułek z namargineską?

  447. Oj, wścibska osoba nam się trafiła 🙄 I nachalna jakaś.

  448. @404
    14 kwietnia o godz. 15:55
    Nie odróżniasz insynuacji od przypuszczeń, nieładnie.
    Albo sama insynuujesz, że ktoś coś insynuuje. Też nieładnie.

  449. No i jesteśmy w przedszkolu.

  450. 404
    14 kwietnia o godz. 15:57

    Wzajemnie poklepują się po pleckach i zawiązują koalicje przeciwko nielubianym kolegom, jak dzieci w piaskownicy. Może faktycznie szkoda tutaj czasu i fatygi na te gówniarskie przepychanki.

  451. Na marginesie
    14 kwietnia o godz. 14:08

    Co prawda dziecko poczęte brutalnie się wbija w ścianę macicy, ale mamusia nie pozostaje dziecku poczętemu dłużna i musi go obsiusiać. Płyn owodniowy to głównie mocz.
    Oto Wielka Tajemnica Wiary.
    Niech będzie pochwalony!
    50 zeta się należy!

  452. … powiedział przedszkolak, zabrał łopatkę i wiaderko i odszedł obrażony

  453. @Rogger77
    Nie bierz do serca malizny.
    Są na tym blogu też bardzo fajni ludzie.
    Dla nich warto tu zaglądać.

  454. @Tanaka
    14 kwietnia o godz. 16:03

    To nie było do ciebie, ale byłeś szybszy 😉

  455. @Rogger77 16:02

    I koleżankom.

    A ty z @404 to co? Po czym się poklepujecie?

    Faktycznie, może czas, żebyście się przenieśli do innej piaskownicy. Tyle ich wokół.

  456. Rzeczona Elżbieta aka Afrodyta aka Anna Kapa to była usunięta z katolickiego liceum nauczycielka łaciny. Usunięcie było, według niej, wielką krzywdą. Próbowała brylować klasycznym wykształceniem, opowiadała ze szczegółami o porodach swoich dwóch synów, zapodawała, że jej Piotruś nie może przecież być „embrionem”, bo według niej od pierwszej chwili zapłodnienia był człowiekiem, bohatersko donosiła drugą ciążę, która według lekarzy była zagrożona – i cud się stał, bo dziecko zdrowe – nie usuwajcie, kobiety, chorych płodów!

    Była skrzywdzona (ach, zbanowana!) na forum „Frondy” po czym rozgościła się na forach „Wprost”, gdzie m.in. proponowała ateiście odnowienie prawdziwej wiaaary (ateista, nie powiem, był sympatyczny) zgodnie z biblijną zapowiedzią, że „z tych kamieni uczyni potomstwo Izraela” i referowała z całą powagą „naukowe” dzieło jakiegoś Australijczyka traktujące o duszy w przypadku bliźniąt i co się dzieje z ową „duszą” w przypadku wchłonięcia jednego płodu przez drugi in utero.

    Potem zapowiedziała dalsze wielkie sukcesy na blogu Kleofas, gdzie z kolei opowiadała o tym, jak straszliwie ją skrzywdzono na forum „Wprost”. Aha, wykłócała się tam też z religiantami („Kleofas” jest moderowany przez dyżurnych xiuncuff) o rzekomą prawdziwość biblijnych opowieści o wyprawie do Betlejem na spis powszechny, którą to opowieść obecnie nawet co światlejsi katolicy traktują jak wyssaną z palca.

    Potem przestałam śledzić jej wyczyny. A teraz…

  457. He he, teraz cała piaskownica się będzie głowić, kto tu jest bardzo fajny 🙂

  458. 404
    14 kwietnia o godz. 16:05

    Bynajmniej nie biorę sobie do serca jakichś tam wirtualnych pyskówek, to już by była przesada 🙂 Przyznaję że są fajni ludzie, dlatego czasem zaglądam.

  459. I jak tu nie popierać aborcji?
    Osoby, którym potencjalny dzieciak wżerać się ma w macicę…
    chyba lepiej wyjdzie, będąc wyabortowanym

  460. @Tobermory
    Nie czerwień się za mocno, ale np Ty

  461. @404 14 kwietnia o godz. 15:55
    W sumie to przecież nie ma znaczenia, czy jesteś jednostką, czy zbiorowym projektem.
    Efekt ożywionej forumowej działalności jest i tak dokładnie ten sam.

  462. @Tobermory 14 kwietnia o godz. 16:07
    W razie czego urządzą łapankę na fajnego 😀
    I będą się trzymać blogu jak swojej wiary – zębami i pazurami.

  463. @404
    14 kwietnia o godz. 16:09

    Bogać tam! 😳
    Mam na piśmie (w archiwum tego bloga) jaki ze mnie wredny i paskudny typ, a nawet troll. Może tylko chwilowo nie pokazuję po sobie 🙄

  464. Projekt o nicku 404 nie powiedział jeszcze ostatniego słowa…
    Ona dopiero się rozkręca. Znam objawy.
    Już niedługo się okaże, że ją skrzywdzono 😉

  465. @Roger 77 16:07

    No przecież wiem. Ty masz bozię w sercu, to na inne miejsca już nie starcza.

  466. @paradox57
    14 kwietnia o godz. 16:05
    Nie sądź wedle siebie

  467. @Tobermory
    14 kwietnia o godz. 16:15
    Aj cichaj tam, cichaj..

  468. paradox57
    14 kwietnia o godz. 16:05

    Ja sam będę decydować w jakiej piaskownicy mam się udzielać, chyba że mnie wywalą. Nie stwarzam jednak ku temu żadnych powodów, próbowałem dyskutować merytorycznie, zgodnie z tematyką blogu. Nie moja wina, że (za sprawą głównie jednej, agresywnej i neurastenicznej osoby) dyskusja jak zwykle zjechała do poziomu piaskownicy.

  469. @Na marginesie
    14 kwietnia o godz. 16:15
    Oj, nie kombinuj panna, nie kombinuj..
    bo globusa dostaniesz.

  470. Rogger77
    14 kwietnia o godz. 13:17

    Rodzące się dziecko nie myśli. Gadasz nie rozumiejąc, co gadasz. Zanim się nauczy myśleć, zanim sobie zbuduje świadomość, bo tylko ona jest ośrodkiem myśli, wedle definicji tego pojęcia (choć nieświadomy umysł działa intensywnie i kieruje dzieckiem, to nie są to myśli), mija sporo czasu. I nie zastanawia się co to jest „ziemia”, chyba, że to jest coś, na co się upadnie i boli, ale nie w znaczeniu Ziemia, i nie płaska, czy jajcowata, graniasta oraz oparta na grzbiecie słonia. I nie zastanawia się nad tym, czy Ziemia ma pole magnetyczne. To długa droga, zanim dojrzeje, pozna pojęcia i je zrozumie.
    Z tym „zdaniem przeciwko zdaniu” to sobie żartujesz. Bo jak nie żartujesz, to licho gadasz. Wyznawca bozi nie ma zdania, on ma „ufność w Panu”. Nie wie jak jest, więc uzurpuje sobie posiadanie „zdania”. Może, co najwyżej powiedzieć tak: „moim zdaniem, zdaje mi się wierzę że dziecko poczęte jest katolikiem”

    Jeśli chcesz poważnie dyskutować, to się poważnie przygotuj. Chaos w głowie to nie jest dobry powód do poważnej dyskusji.

  471. @Tanaka 14 kwietnia o godz. 16:03

    Chodzi o to, że każdą rzeczywistość można opisywać tak albo siak.
    To znaczy z różnych punktów widzenia. Religianci nazywają to „zgubnym relatywizmem”. Dlatego według nawiedzonych należy mówić o zapewnieniu „dziecku” podusi we własnej macicy albo (jak Jacek Filek, profesor) o tym, że mamunia żywi ciało „dziecka” a tatunio w tym czasie żywi jego… duszę. Autentyczne! Profesor Filek pobiera pensję z budżetu państwa. Czyli, jak by nie patrzeć, z twoich podatków.

  472. @Rogger77 16:18

    A proszę, czytaj swoje teksty. Przecież ja tylko wyraziłem aprobatę dla Twojej sugestii z godz. 16:02. To czego się czepiasz?

    Przestań już z tą merytorycznością. Jak Ci merytorycznie pokazuję merytoryczne błędy, to zaczynasz kombinować.

  473. Rogger77
    14 kwietnia o godz. 16:18

    Stosujesz nieelegancką i kiepską sztuczkę erystyczną, którą Ci wytknął Schopenhauer: projekcję na kogoś własnej lichoty. Poziom piaskownicowy sam tworzysz marną, nielogiczną, chaotyczną i zdradzającą niewiedzę argumentacją, która nie jest godna tego terminu, bo to są wrzutki luźnych i makaronicznych myśli. Do innych zaś masz pretensje o piaskownicę.

  474. @404 14 kwietnia o godz. 16:20
    Jeszcze cię nie „skrzywdzono”, moja droga?
    Mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu…

  475. @404 16:15

    ???? Kogo? Albo co? Za szybko piszemy?

  476. Aggent Rogger i aggentka 404 przyszli tu nas.rać do cudzej piaskownicy.
    Ciekawe, kogo się uczepią, żeby tu zostać?

  477. @Na marginesie
    14 kwietnia o godz. 16:24

    Sądzę, że wiesz co mówisz.
    Współczuję
    Jeśli chodzi o mnie, to mnie wszyscy kochają.
    Chociaż nie wiem w czym tkwi tajemnica?
    Moze w urodzie? to tylko takie przypuszcznie…

  478. Ale uwaga, to nas.ranie będzie tym razem nader merytoryczne!

  479. „Rogger77
    14 kwietnia o godz. 16:18
    Dyskusja sama nie zjeżdża, Rogerze. To dyskutanci ją mogą do poziomu piaskownicy sprowadzić. Gdybyś nie chciał w piaskownicy wylądować, nie zrobił byś tego. A poza tym – niby dlaczego „jak zwykle”? Zawsze dajesz się do poziomu piaskownicy sprowadzić? Jakieś deficyty?

  480. Na marginesie
    14 kwietnia o godz. 16:21

    Podusia w macicy, powiadasz, a właściwie powiada profesor.., jak mu tam,, Filutek? To by była pewna elegancja, bo od niepamiętnych czasów lekarze znajdowali zaostrzone patyki, fiolki z trucizną, druty do robienia swetrów, druciane wieszaki i co tam kto chciał, ale żeby podusie, to nie. Jest więc postęp. Godek Kaja wsadziła więc sobie podusię w macicę?

  481. @paradox57
    14 kwietnia o godz. 16:25
    No Ty z namargineską
    Sam to powiedziałeś, że wy to jedno

  482. Tanaka
    14 kwietnia o godz. 16:20

    Dziecko już w wieku 2-3 lat zna i rozumie pojęcia takie jak „ziemia”, „płaski”, umie mówić i orientuje się w świecie, nie rób z dziecka szympansa, bo to totalny absurd. Ale okrągła ziemia w tym wieku to dla takiego dziecka niewyobrażalna abstrakcja, coś jak kwadratowe koło. To tyle, bo mi się już nie chce kopać z przysłowiowym koniem (tylko się nie obraź i nie mniemaj, że biorę Ciebie za konia, to tylko przenośnia żeby nie było!) A swoje protekcjonalne porady o myśleniu, dyskutowaniu, niewzruszone przekonanie o własnej jedynej słuszności i swoją pogardę dla ludzi inaczej myślących i odbierających świat zachowaj dla siebie.

  483. @404 14 kwietnia o godz. 16:27
    O, już wiadomo, kogo się uczepią. Mnie!
    Tonący brzytwy się chwyta?

  484. Sa takie miejsca. Placisz bilet. Wchodzisz. Ogladasz. Dzieci lody w rekach. Mamusie tatusie z torbami. Sa tez wiedza zainteresowani, przyrodnicza. Tam takie tabliczki sa, w tych miejscach.

    „Nie karmic szympansow bananami i cukierkami. Szympansom szkodzi”.

    A szympansy i inne skomla. Daj banana, daj, przeciez my tez czlowiekowate. Daj banana. Czasem jakies dziecko w mlodszym wieku, szympansow sztukami zainteresowane na drzewie, rzuci cos przez prety w klatce. Co laska. Czasem skorke banana.

    Te szympansy, to metody maja wypracowane, zeby „co laska” dostac. Czlowiekowate podobno. Hmmm…

    Seleuk

  485. @Tanaka 14 kwietnia o godz. 16:28

    O podusi w macicy traktuje prawidłowy program szkolny.
    Obficie finansowany przez MEN

    „– Antykoncepcja prowadzi do depresji, chorób wątroby, a nawet zgonów.
    – Prezerwatywy są rakotwórcze. Występują w nich mikropory przez które przenikają choroby zakaźne i plemniki.
    – Zapłodniona komórka ma zdolność komunikacji z kobietą. I może do niej powiedzieć: „jestem, przyjmij mnie, przygotuj dla mnie swoją podusię, kołderkę, pulchną kołyseczkę”
    – Mówienie o ciąży a nie dziecku to ignorowanie ze strony partnera i może być powodem „sieroctwa prenatalnego”

    http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/edukacja-seksualna-program-w-strone-dojrzalosci-,artykuly,425855,1.html

  486. pastucha
    14 kwietnia o godz. 16:28

    Powiedziałem że dyskusja zjeżdża, nie powiedziałem że mam zamiar dać się w te pyskówki wciągnąć, a niektóre osoby już w sumie całkowicie ignoruję. Staram się w większości odpowiadać tylko na w miarę rzeczowe komentarze.

  487. Na marginesie
    Brzytwę Ockhama w wilu przypadkach przydaje się. Uwierz!

  488. Luisa Miller jade sluchac. Mam nadzieje ze po powrocie, bez szympansowanie cos poczytam.
    pzdr Seleuk

  489. @seleuk|os|14 kwietnia o godz. 16:35
    Ale tu jest odwrotnie – tu wchodzą szympansy.
    Tylko dlatego, że brakuje dla nich klatek?

  490. @404 14 kwietnia o godz. 16:36
    Wiem, że mnie kochasz. Jestem twoją ostatnią szansą.

  491. Kobieto, przygotuj „pulchną kołyseczkę”!
    To takie śliczne, metaforyczne i głębokie 😉

  492. @Rogger77 14 kwietnia o godz. 16:30
    Znakomite! „Nie rób z dziecka szympansa” bo przecież dziecko dla aggenta Roggera to „srający w pieluchy kurdupel”.
    Znamy to, znamy.

  493. @404 16:30

    Ale w którym miejscu konkretnie? Tam był naprawdę krótki tekst.

    Eee, zagalopowałaś się jak ten przysłowiowy koń, z którym @Rogger77 nie chce się kopać.

    A co z odpowiedzią na moje pytanie: czy nie za szybko piszemy? Bo coraz bardziej się w tym utwierdzam.
    Powiedz tylko, a zacznę wolniej.

  494. My tu gadu gadu na przeróżne bardziej i mniej poważne tematy, a przecież wystarczyło by poczytać. Na początek przeuroczą książeczkę dla dzieci:
    „Jak Jeżyk z Prosiaczkiem Boga szukali i co z tego wynikło”.
    Moja wnuczka jest już ciut bardziej dorosła, więc w ramach rekolekcji studiowaliśmy sobie pisma Kosidowskiego.

  495. @Na marginesie
    14 kwietnia o godz. 16:39
    @404 14 kwietnia o godz. 16:36
    „Wiem, że mnie kochasz. Jestem twoją ostatnią szansą.”

    Przykro mi, ale ja kocham Chłopów.
    Źle mnie odczytałaś.
    Ale dont worry, be happy anyway
    https://www.youtube.com/watch?v=d-diB65scQU

  496. Na marginesie
    14 kwietnia o godz. 16:35

    Ja się całkowicie zgadzam z tezą, że prezerwatywy przepuszczają plemniki!

    Poinformowała mnie o tym niejaka Terlikowska, żona sakramentalna swojego Terlikowskiego, która była świadkiem, jak Terlikowski wycinał w prezerwatywie, nożycami krawieckimi, dziury. Żeby plemniki przeniknęły, ale nie wszystkie. Część musiał wziąć do kieszeni i zanieść do laboratorium, żeby sprawdzili (katolicyzm to, jak wiadomo – dziedzina naukowa), czy plemniki Terlikowskiego są katolicko słuszne. Bo było podejrzenie, że mogą być niesłuszne, bo Terlikowska przez dłuższy czas nie zachodziła w stan maryjny.

  497. @pastucha 14 kwietnia o godz. 16:58
    Puchatkowa metafora szukania sensu w religii:
    „Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej tam Prosiaczka nie było”

  498. @Tanaka 14 kwietnia o godz. 17:03
    Ale biedny Terlikowski nie wiedział, że prezerwatywy przepuszczają raka!
    Co stwierdzono katolicko-naukowo 🙂

  499. Męczysz nieco Waćpan, ale zeby nie było żem gołosłowna, to poniżej przytaczam Twoją wypowiedź, która chociaż nie tak dawna, to już zdązyłeś o niej zapomnieć.
    Dobrze, ze ludzi nie leczysz, bo zwierzątka puki co jeszcze głosu nie mają i ….

    @paradox57
    14 kwietnia o godz. 15:54
    @404 15:39
    A niby dlaczego nie? Wolno mi.
    Bo wiesz. Jak się człowiek nie pochwali, siedzi jak opluty. Żadna przyjemność.

    A tak konkretnie to osochodzi? Przecież napisałem „nam”, a nie „My”. Czyli mnie i @namarginesce. A to już my a nie ja

  500. P.S. Ale czego można wymagać od plemienia, które dumnie deklaruje, że jest zdolne bohatersko wierzyć w absurd – credo quia absurdum – i tym się szczyci.

  501. O, 404 zaczyna bełkotać. Napisałam „zaczyna” i już się zastanawiam, czy…

  502. Wiedziałem. A nawet byłem pewny. Jeśli noworodek nie ma pojęcia o płaskości i kulistości Ziemi. I roczny dzieciak też nie. To 3-4-latek już na pewno wie, że Ziemia jest płaska. Chyba żeby nie wiedział.

    @Rogger77. Nie krępuj się. Jeśli nawet tak się zdarzy, że i 4-latek nie będzie miał o tym pojęcia, albo że g. go to będzie obchodziło, to 7-latek już na pewno. Cholera. 7-latek już może się wiedzieć, że Ziemia jest mniej więcej kulista.
    Lepiej sprawdź dokładnie, gdzie ta cezura.

  503. @paradox57 14 kwietnia o godz. 17:12
    Wikary prowadzący go jeszcze nie poinstruował.

  504. @404 17:08

    Jeszcze trochę więc pomęczę
    Porównajmy:

    No Ty z namargineską
    Sam to powiedziałeś, że wy to jedno

    Przecież napisałem „nam”, a nie „My”. Czyli mnie i @namarginesce. A to już my a nie ja.

    Jakby nie patrzeć i nie obracać, to wychodzi, że „my” to dwoje a nie jedno. Tylko z formalnego punktu widzenia. O innych nie chce mi się nawet pisać, bo widzę, że się męczysz.

  505. @ 404
    14 kwietnia o godz. 16:27

    @404
    14 kwietnia o godz. 16:27

    Jeśli chodzi o mnie, to mnie wszyscy kochają.
    Chociaż nie wiem w czym tkwi tajemnica?
    Moze w urodzie?

    No to wszystko jasne. Wszak prawo Rapsa mówi, iż iloczyn urody i inteligencji jest wielkością stałą.

  506. @ Na marginesie
    14 kwietnia o godz. 16:35

    – Prezerwatywy są rakotwórcze. Występują w nich mikropory przez które przenikają choroby zakaźne i plemniki.

    Fascynujace. A te choroby zakaźne to skąd dokąd one tak przenikają?
    A bez prezerwatywy to te choroby nie przenikają, bo to po bożemu i się boją?

  507. Szkoda, że jak się kto nowy na tym blogu pojawi, to najpierw musi się tak szamotać, fukać, odwarkiwać maskując tym wielką chęć wtopienia się jakoś w to interesujące towarzystwo. Bo gdyby nie było warto, to po co się tak natężać?
    Niektórym się jakoś udaje zupełnie nienachalnie zaistnieć i stać naturalnym elementem blogowej fauny, z czasem tak nieodzownym, że kilkudniowa nieobecność zaczyna budzić niepokój. Inni bywają, znikają, pojawiają się znowu i też jest OK. A jeszcze inni robią awanturę na przywitanie, zarzucają bywalcom członkostwo w TWA, po czym stawszy się męczennikami za wiarę odchodzą z szumem halek lub feretronów. Czasem mszczą się obgadując forum ateistów na innych blogach.
    Jak widać, wybór jest spory, każdy znajdzie coś dla siebie, łamanie krzeseł jest zbyteczne.

  508. Na marginesie
    14 kwietnia o godz. 17:07

    Ale biedny Terlikowski nie wiedział, że prezerwatywy przepuszczają raka!

    No jak nie wiedział, jak wiedział! Terlikowski wie więcej i lepiej niż papież, który reż wie, że raka przepuszcza. I o to chodzi!
    A. raka stworzył Pan Bóg Wszechmogący. Dzieło Stworzenia jest święte. Terlikowscy mówią paciorki do raka.
    B. rak jest dowodem wybrania przez Pana Boga Wszechmogącego
    C. Im kto bardziej cierpi od raka, i całej reszty, tym bardziej pewne jest, że delikwent został wybrany przez PBW, na sposób szczególny
    D. rak jest dowodem na to, że PBW ma wobec naszego życia Plan.
    E. im więcej cierpimy, tym bardziej suma Dobra na świecie rośnie. W związku z tym radośnie zwiększamy nasze cierpienie. Jest to nasz Dar dla PBW.
    F. im szybciej kogo rak zeżre, tym szybciej się trafia do Domu Ojca. Każdy chce być jak najszybciej w Domu Ojca i ciągle niecierpliwie, przebiera nóżkami, żeby się tam znaleźć. To się nazywa zespół niespokojnych nóg. Wiem co mówię, sam słyszałem w katolickiej TVPiS.
    G. w związku z tym każdy powinien jak najszybciej załatwić sobie raka.
    W trakcie, gdy rak człowieka zżera, żeby się nie nudzić oraz stworzyć odpowiedni nastrój nadchodzącego spotkania z PBW w Domu Ojca, należy nucić: o szczęście niepojęte, sam Bóg odwiedza mnie…

  509. @404

    Uzupełniając, bo widzę, że wątki nieco Ci się plączą, kwestię leczenia zwierząt, a nie ludzi. Zwierzątka się nie uskarżają, chociaż, jak twierdzisz (twierdzenie niczym nie poparte), głosu nie mają. W każdym razie dla mnie prawie tak samo istotne jest to, że i ludzie, którzy z tymi zwierzątkami przychodzą, nie mają powodów do uskarżania się na mnie. Wracają, co jest najlepszym dowodem.

  510. @Qba 14 kwietnia o godz. 17:22

    Plemnik przenika razem z chorobą zakaźną! I wędruje tak sobie wte i wewte 😉

    To jest, jak słusznie zauważyłeś, pseudonaukowy bełkot.
    I byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie fakt, że na ten program nauczania skatolone Ministerstwo Edukacji wydało pieniądze. I sankcjonuje szerzenie tych bzdetów w szkołach.

  511. @Tanaka 17:27

    Albo kupić sobie ten lek na zespół niespokojnych nóg. Póki jeszcze wolno bez recepty.

  512. Tobermory
    14 kwietnia o godz. 17:24

    Tak sobie pomyślałem: może za tych, co mają takie trudności dobrze byłoby się pomodlić? Podobno (tak słyszałem) nie zaszkodzi, a może pomóc. A oprócz tego wiem, że to działa, z najlepszego źródła – niebieskiej książeczki: proście, a będzie wam dane.

  513. paradox57
    14 kwietnia o godz. 17:30

    Łomatko! Czy to jest lek z rodzaju dzień po?i będzie zakazany bez recepty?

  514. @paradox57
    14 kwietnia o godz. 17:28
    Cieszę się

  515. @Qba
    14 kwietnia o godz. 17:18

    Nie przejmuj się.
    Lubię Cię Qba
    A jeżli chodzi o ilorazy, to jak się ma urodę, to po co to drugie?

  516. @Na marginesie
    14 kwietnia o godz. 17:28
    Strona instytucji, która bełkot opracowała, zniknęła z internetu. Nikt nie odbiera telefonów, podanych jako numery biurowe. Ale na fejsie jeszcze są.
    @Tanaka
    14 kwietnia o godz. 17:32
    Dlaczego zawsze matkę wołamy? Podobno PAD chce wpisać ojcostwo do konstytcji, to może nowy wołacz ustanowić?
    od dzisiaj tylko i wyłącznie ŁOTATKO !

  517. @404 17:34

    I z czego się właściwie cieszysz? Wiesz chociaż z czego się cieszysz? Jeśli już chciałaś koniecznie mi przysrać tym leczeniem zwierzątek w przeciwieństwie do ludzi, w odpowiedzi na to, o czym napisałem, to trzeba było się głęboko zastanowić i powstrzymać przed opublikowaniem. I wcale nie chodzi o wyższość lekarza nad weterynarzem czy odwrotnie, chociaż tak zdajesz się mniemać.

    Pozostań sobie lepiej przy urodzie.

  518. @paradox57

    Ps. Cieszę się, że ludzie wraz z swoimi podopiecznymi wracają do Ciebie
    Ps#2. Nie przysrywałam, tylko zatroszczyłam się o pamięć. A jak ta szwankuje, to jednostki posiadające umiejętność posługiwania się mową… mogą mieć pretensje.

    A tak ogólnie to elemeledutki
    https://www.youtube.com/watch?v=POjl__XDnfI

  519. pastucha
    14 kwietnia o godz. 17:43

    Dobre pytanie, ale sam już znasz odpowiedź: bo tatko jeszcze nie jest wpisany do konstytucji. Wołanie już teraz Łotatko, będzie niezgodne z konstytucją, a już Duda zna się na niezgodnościach.

  520. @pastucha
    14 kwietnia o godz. 17:43

    I żeby tych kurwów na koniec też tyle nie było 😎

    Stałem kiedyś w Łebie na plaży wraz ze sporym tłumkiem ludu wpatrzonego w zachodzące słońce. Obok mnie stał gość z komórką przy uchu, sprawozdawał komuś w górach, gdzie prawdopodobnie lało, przebieg spektaklu. Na koniec, kiedy tarcza słoneczna na dobre zniknęła za horyzontem, podsumował: Poszło sobie, i ch.. 😎

  521. @ 404 17:51

    Pamięć mi jeszcze nie szwankuje. Doskonale pamiętam, co napisałem. A o związek dopytywałem, żeby nie być posądzonym o imputowanie. Bo nijakiego związku nie widzę między tym co napisałem o „nas”, (mnie i @namarginesce), a Twoim „nie sądź po sobie”. I z czym Ci się skojarzyło. Więc pytam, bo jak nie wiem, to pytam.

    Odpuść sobie radość z powodu weterynarii i tego, że pacjenci wracają. Dalej nie rozumiesz. A czy przysrałaś, bo leczę zwierzątka czy w trosce o moją pamięć, nic tu nie ma do rzeczy. Taka próba mydlenia oczu.

  522. @Na marginesie
    14 kwietnia o godz. 17:28

    Właściwie chodziło mi o to, że – biorąc pod uwagę właściwy przeznaczeniem sposób wykorzystania prezerwatywy – albo kobieta jest zakaźnie chora albo jej partner. Czyli argument katolicki jest sprzeczny nie tylko z sobą ale również ze swoją sprzecznością. Boga za mało, by to rozwikłać.

  523. Pewien lekarz przespał się z pacjentką. Było miło, ale zaczął mieć wyrzuty sumienia. I wtedy odezwał się głos wewnętrzny i powiedział:
    – Czym się przejmujesz, w końcu nie jesteś pierwszym lekarzem który się przespał z pacjentką.
    Faktycznie, pomyślał lekarz i odprężył się.
    I znowu odezwał się głos wewnętrzny:
    – Ale jednak jesteś lekarzem weterynarii 😎

  524. @Qba
    14 kwietnia o godz. 18:13

    Religianci straszą w ten sposób przed przygodnymi kontaktami seksualnymi. Nie łudź się, człowieku, że stosując prezerwatywę nie złapiesz syfa czy HIV-a. On przejdzie przez mikropory i cię zarazi. Tylko wstrzemięźliwość seksualna lub absolutna wierność małżeńska zapewni ci zdrowie i wolność od grzechu. A w małżeństwie nie wzbraniaj się przed spełnianiem obowiązku, bo ejakulat ma istotne znaczenie zarówno dla zdrowia żony jak i męża oraz zapobiega wielu chorobom 😎
    Zakonnice żyją długo i są długo zdrowe 😎

  525. @Tobermory 18:15

    I w tym tkwi całe niebezpieczeństwo słuchania wewnętrznego głosu.
    Poza tym, jeśli był religijny, kapelan weterynarzy z pewnością udzielił mu rozgrzeszenia. A jak owiecka jeszcze umiała gotować…

  526. A tu Milos Forman zmarł. „Hair” i „Amadeusz” są na mojej liście wszechczasów. Już dawno nic nie nakręcił. Szkoda.

  527. Tobermory
    14 kwietnia o godz. 18:15

    Splendid ! 😀

  528. @paradox57
    Listen, ja nie zajmuję się leczeniem kompleksów.
    Jeżeli uważasz, że bycie lekarzem bardziej nobilituje niż bycie weterynarzem…
    To należało iść na medycynę. A w Twojej sytuacji mogę jedynie poradzić: pogódź się z tym i już. Masz taki los, jaki sobie sam wybrałeś.
    Dla mnie to jest gance gal, czy jesteś weterynarz, czy jeszcze ktoś inny.
    Twoja grządka jak to mówią.
    Ja żadnych złośliwości w tej sferze zwłaszcza nie wyczyniałam.
    Wyjaśniłam dokładnie o co chodziło, więc przestań cierpieć.
    Jeszcze jedno. Uważaj bo niektórzy pomyślą, że „brak wyobraźni można zawsze wyrównać nadmiarem podejrzliwości”

    Odnośnie zarzutu: ” Bo nijakiego związku nie widzę między tym co napisałem o „nas”, (mnie i @namarginesce), a Twoim „nie sądź po sobie”. I z czym Ci się skojarzyło.”
    Poniżej pofatygowałam się przytoczyć Twój tekst, do którego się odniosłam.
    Bracie, Ty to nawet Ziobrę kładziesz na łopatki. Uff..

    paradox57
    14 kwietnia o godz. 16:05
    @Rogger77 16:02

    A ty z @404 to co? Po czym się poklepujecie?

    Faktycznie, może czas, żebyście się przenieśli do innej piaskownicy. Tyle ich wokół

  529. @404
    Trzeba było tak od razu. Że to o mój post do @Roggera szło.

    A ten cały swój wcześniejszy wywód… Doprawdy, mogłaś sobie darować odwracanie kota ogonem.

  530. @Kostka
    Te tramwaje z Glasgow są fantastyczne. Czy to się nie przewracało na zakrętach?
    Jakieś stare tramwaje też pamiętam z dzieciństwa jak przez mgłę. Ale najpierw siedziałam mamie na kolanach, z torebką przy twarzy :(. A potem jako grzeczne dziecko ustępowałam miejsca starszym paniom. Więc nawet nie pamiętam ławeczek. I czy były drewniane czy wyściełane.

  531. izabella
    14 kwietnia o godz. 18:42
    Jeden z ostatnich, którzy robili filmy. Obecnie dominują wyroby filmopodobne.
    https://www.youtube.com/watch?v=xsr9Jn3MIHw

  532. paradox57
    14 kwietnia o godz. 17:12

    Zdecydowanie nie doceniasz dzieci. Przecież Tanaka głosi, że dziecko od urodzenia jest już ateistą, a Ty takiemu małemu mądrali prawa głosu w sprawie kształtu ziemi odmawiasz? Sam przecież napisałeś, że już niemowlak całym sobą „doświadcza braku bozi”, a o wiele bardziej bezpośredniego doświadczenia ziemi mu odmawiasz? Musicie na coś tutaj się zdecydować, zwolennicy dziecięcego ateizmu, albo niemowlak potrafi doświadczać, albo nie potrafi. Gdyż jak na razie to Wam się to całe rozumowanie kompletnie sypie i pęka w szwach.

  533. @izabella
    14 kwietnia o godz. 19:02
    Tramwaje w Bydgoszczy nie są takie fantastyczne, jak w Glasgow, ale ile razy nimi jadę, obawiam się o stateczność na zakrętach. A to z przyczyny innego rozstawu torów, który w Bydgoszczy wynosi 1000mm, jak w co poniektórych wąskotorówkach. Ale jakoś dają radę.

  534. @Rogger77
    14 kwietnia o godz. 19:16
    Rzeczywiście nie potrafisz się powstrzymać przed sprowadzeniem dyskusji do poziomu piaskownicy. Masz do tego prawo i w pełni z niego korzystasz, niemniej ja do Ciebie nie dołączę.

  535. „Tanaka
    14 kwietnia o godz. 16:20
    Rogger77
    14 kwietnia o godz. 13:17

    Rodzące się dziecko nie myśli. Gadasz nie rozumiejąc, co gadasz. Zanim się nauczy myśleć, zanim sobie zbuduje świadomość, bo tylko ona jest ośrodkiem myśli, wedle definicji tego pojęcia (choć nieświadomy umysł działa intensywnie i kieruje dzieckiem, to nie są to myśli), mija sporo czasu. I nie zastanawia się co to jest „ziemia”, chyba, że to jest coś, na co się upadnie i boli, ale nie w znaczeniu Ziemia, i nie płaska, czy jajcowata, graniasta oraz oparta na grzbiecie słonia. I nie zastanawia się nad tym, czy Ziemia ma pole magnetyczne. To długa droga, zanim dojrzeje, pozna pojęcia i je zrozumie.”

    W tym właśnie jest sedno rzeczy, rodzące się dziecko nie myśli. Nie ma żadnych pojęć, nie ma świadomości, która jest ośrodkiem myśli. Nie może więc być żadnym ateistą, bo nie może nic wiedzieć o istnieniu bądź nieistnieniu Boga. Mówienie, że dziecko od urodzenia jest „naturalnym ateistą” ma taki sam sens, jak mówienie, że drzewo jest naturalnym ateistą. Sam to teraz pośrednio przyznałeś, a zarazem sam zaprzeczyłeś swoim twierdzeniom o „naturalnym ateizmie” u dzieci. To długa droga zanim dziecko dojrzeje i będzie miało jakiekolwiek pojęcie o takich sprawach.

  536. Cały problem z Roggerem polega na tym, że on wkłada do jednego worka poznawanie przez dziecko świata z indoktrynacją religijną. Wszystko według niego jest wiedzą i nikt mu nie wmówi że białe jest białe a czarne jest czarne. Próby zapędzenia Roggera do koziego rogu spełzają na niczym, bo Rogger śliski jest jak ryba. Taki zawód.

  537. pastucha
    14 kwietnia o godz. 19:25

    Ale ja tylko odpowiadam swojemu rozmówcy, w podobnie ironicznym stylu jak on. Dlaczego wiec nie potrafisz zdobyć się na obiektywizm, tylko jednostronnie mnie atakujesz, a kompletnie pomijasz całą masę inwektyw i bluzgów, które na mój wirtualny awatar tutaj wylano? Czyżby z jakiejś plemiennej solidarności przeciwko „obcemu na blogu”?

  538. izabella
    14 kwietnia o godz. 19:40

    Mylisz się, potrafię odróżnić wiedzę i doświadczenie, mam jednak wrażenie, że niektórzy moi interlokutorzy tego nie potrafią. A jaki to konkretnie zawód masz na myśli?

  539. @izabella
    14 kwietnia o godz. 19:40
    Nie wiem, jaki zawód ma Rogger. Do koziego rogu nie mam zamiaru go zapędzać. Zrównanie wiedzy o świecie realnym z „wiedzą” o wyimaginowanym bogu takim, czy innym, jest grubym nieporozumieniem.

  540. @Rogger77 19:26
    No i sam widzisz, jak to z Tobą jest. Czy ja mu odmawiam doświadczania ziemi? Przecież wyraźnie napisałem, że jej doświadcza, że jest twarda. A co mu tam płaskość. Natomiast, że bozi nie doświadcza, to fakt. Nie doświadcza. Nie kombinuj już. Bo Ci wychodzi na podobieństwo @404.
    Powtórzę, jak to wyglądało u Ciebie. Cały czas o płaskości. Noworodek nie, bo w końcu uświadomiłeś sobie, że on nie widzi, a Ziemi doświadcza przez grawitację. Roczne. Też chyba jednak raczej nie. Więc walnąłeś o 3-4-latku. Bo napisałeś o 3-4-latku.

    Coś chyba jednak z Twoją argumentacją nie wychodzi.

    I jeszcze z Twojego postu do @Tanaki. Wiemy, kim dla ciebie jest noworodek. Określiłeś jasno i wyraźnie. Poza tym znowu zaczynasz jakieś fantasmagorie, że noworodek nie ma świadomości. Skoro zygota ma i krzyczy, to jak noworodek może nie mieć?

  541. Rogger77
    14 kwietnia o godz. 19:44

    Tu nie chodzi o wiedzę kontra doświadczenie, religia nie jest ani wiedzą ani doświadczeniem. Jest indoktrynacją. A zawód to indoktrynator.

  542. @Rogger77
    14 kwietnia o godz. 19:41
    Jeśli uważasz, że ktoś wylewa na ciebie wiadro pomyj, czy kieruje pod Twoim adresem inwektywy, a mimo to dalej dyskutujesz, z pełną świadomością, że znów może Cię to spotkać ze strony interlokutora, to nie rozumiem Twoich żali. Tak więc słowa o sprowadzaniu dyskusji do poziomu piaskownicy nie są atakiem, tylko stwierdzeniem faktu.
    Na blogu jestem od kilku tygodni, nadal pewnie jestem „obcy”, jak i Ty. W związku z tym wypraszam sobie insynuacje o plemiennej solidarności.

  543. izabella
    14 kwietnia o godz. 19:51

    Ech, a już myślałem, że wnikliwie odgadniesz mój prawdziwy zawód, a tutaj banalny epitet godny Na marginesie. Czuję się rozczarowany 🙂

  544. @@izabella, Kostka
    Moim wciąż niespełnionym marzeniem jest przejażdżka żółtym tramwajem w Lizbonie. Znam go tylko z kultowych filmów.
    https://www.youtube.com/watch?v=Cp2xyPHTtU0

  545. @Rogger77
    14 kwietnia o godz. 19:59
    ” banalny epitet godny Na marginesie”
    atakujesz, więc jesteś atakowany

  546. pastucha
    14 kwietnia o godz. 19:18
    Hurrraaa, znowu tramwaje…
    Zamieściłem na tym blogu filmik o tramwajach w Lizbonie. Jazda linią nr. 28 jest przeżyciem , m.in dlatego że w niektórych miejscach jest tak wąsko, że pieszy musi się zatrzymać,aby go nie przytarło…
    Do wąskich torów ma szczególny sentyment.

  547. pastucha
    14 kwietnia o godz. 19:57

    Ja się nie żalę, tylko zarzucam Tobie brak obiektywizmu. Wirtualne wiadro pomyj mało mnie wzrusza, a jeśli chodzi o obcość, to jest trochę innego rodzaju, niż krótki staż, bo udzielam się tutaj znacznie dłużej. Moja obcość wynika z faktu, ze jestem powszechnie uznany za zaciekłego „religianta” i przez to bezpardonowo atakowany 🙂

  548. Rogger77
    14 kwietnia o godz. 19:59
    Każdy obraża jak umie. Ja się wypisuję z debaty religijnej, bo religia mnie ani ziębi ani grzeje. Natomiast męczą mnie głosiciele jedynej prawdy, którzy już przejęli w Polsce i państwo i prawo. I rozumy większości obywateli.

    Człowiek który szczerze angażuje się w dyskusję, musi być otwarty na zmianę poglądów. Czy Ty masz taką otwartość?

  549. mag
    14 kwietnia o godz. 19:59

    Pochwalę się, że jechałam tym tramwajem 😀
    A Lizbonę strasznie lubię. Tylko szkoda że to tak daleko.
    Ja w ogóle uwielbiam miasta-porty. Głównie morskie porty, ale duża rzeka też czasem ujdzie. Świeże powietrze wymiata z nich całą gnuśność i ksenofobię i inne fobie. No po prostu nie można mieć ciasnych poglądów w mieście-porcie.

  550. @pastucha

    Żeby już nie toczyć jałowej dyskusji z pokrzywdzonym misjonarzem. I uporządkować choć trochę.
    Napisał bzdurę o noworodku. Zapytałem, czy jest o tym przekonany. Podsunąłem mu też rozwiązanie. Wystarczyło wycofać się z ewidentnej głupoty wpisu i sprawa byłaby zamknięta. Tymczasem nie wiem co, ambicja, albo co innego nie pozwoliło. Trzeba brnąć dalej i wymyślać kolejne etapy. Wpadła jeszcze @404 i poszło.

    Wiem, mogłem sam zamknąć dużo wcześniej, ale to wszystko zaczęło wydawać mi się tak zabawne, że chciałem zobaczyć, jak daleko może jeszcze wszystko zabrnąć. I do czego w misjonarskim zapale mogą się niektórzy posunąć. Już wiem. A jak jeszcze dochodzi mi wsparcie @namargineski to dopiero mam fun.

  551. @Rogger77
    14 kwietnia o godz. 20:03
    Zacytuję swój wpis sprzed kilkunastu minut:
    „Zrównanie wiedzy o świecie realnym z „wiedzą” o wyimaginowanym bogu takim, czy innym, jest grubym nieporozumieniem”
    Sądząc z Twoich wpisów, wierzysz, że wiedza i nauka o bogu jest taką samą wiedzą, jaki inne rodzaje wiedzy i nauk, w rodzaju dajmy na to matematyki, czy fizyki. Ja tak nie uważam. Nie będę Cię w związku z tym nazywał religiantem, ani nie będę bezpardonowo atakował.
    Ale dochodzę do wniosku, że chcesz robić za religianta. Ani mnie to zieje, ani grzębi, że za Chmielewską powtórzę. Możliwe, że Cię to bawi. Ja sobie odpuszczam.

  552. mag
    14 kwietnia o godz. 19:59
    W Lizbonie obok wspomnianych wąskotorowych tramawjów jest też tramwaj kablowy podobny* do tego w San Francisco. No i przejażdżka mostem* biegnącym nad Tajo to rozdział sam w sobie.
    Poniżej na zachętę
    https://gailatlarge.com/blog/2016/09/15/46010

  553. izabella
    14 kwietnia o godz. 20:06

    Tutaj na blogu ateistycznym jest przeważnie debata religijna, oczywiście z jak najbardziej negatywnym nastawieniem większości dyskutantów. Zawsze mam otwartość na zmianę poglądów, natomiast argumenty tutaj przytaczane, jak sama pewnie widzisz, nie przekonują mnie do takiej zmiany. Moje argumenty również nie przekonują innych dyskutantów, pozostaje więc staus quo.

  554. Rogger77
    14 kwietnia o godz. 20:03

    Czy jesteś uznawany za „zaciekłego religianta” czy nie i przez kogo, to inna sprawa. Przede wszystkim zaś masz trudność z jasnym, precyzyjnym i dobrze uargumentowanym formułowaniem myśli, oraz masz malutką wiedzę w sprawach w których się, niebacznie, wypowiadasz. Przypisujesz sobie nadmierne, bo nie oparte na kompetencjach , uprawnienia do gadania, gadasz chaotycznie i słabo reagujesz na podawanie faktów czy dobrze skonstruowanych argumentów. Chcesz grać powyżej możliwości, ale nie chcesz się uczyć, by możliwości takie stworzyć. Stąd krótka droga do uznania, że jesteś „zaciekły religiant”.
    Człowiek porządny, przyjmuje to z pokorą i podnosi swój poziom. Wtedy słabną podstawy do opinii o religianctwie, a budzi się ciekawość i uznanie.
    Może Cię to nie interesować, nie każdy lubi się uczyć i ma szacunek dla mądrzejszych, ale jak kto nie chce, to tak ma, a Ty się skarżysz. To się nazywa hipokryzja, a poza tym to dziecinada. A na dzidziusiach się przecież znasz i wiesz, że się znają na płaskiej ziemi oraz są katolikami, więc wiesz, o czym mowa.

  555. @izabella
    14 kwietnia o godz. 20:10
    A ja się pochwalę, że jeździłem wszystkimi tramwajami w Polsce, oprócz elbląskich.
    Część ekskursji była li tylko z czystej ciekawości, dla przyjemności, więc punktualność, czy tempo podróży, kompletnie mnie nie interesowały, jak na przykład w tramwajach pod Łodzią, czy na Śląsku. Tramwaje w Gdańsku są świetne. Praktycznie można dojechać na samą plażę.

  556. @izabella 14 kwietnia o godz. 19:40
    Zawód: funkcjonariusz, seryjna produkcja. No przecież 🙂

  557. pastucha
    14 kwietnia o godz. 20:20

    To ja się nie mogę tak pochwalić 🙁
    Nie jeździłem jeszcze tramwajem w Zakopanem.

  558. pastucha
    14 kwietnia o godz. 19:18

    „Tramwaje w Bydgoszczy nie są takie fantastyczne, jak w Glasgow”

    W koncu ktos mi wytlumaczyl znaczenie zdania wygloszonego przez lektora jezykowego na I-szym roku:

    I go tram go Glasgow.

    Ten lektor jezyka sie uczyl w Finlandii. Podobno przez cale pol roku!

  559. Rogger77 w szybkim tempie dociera do etapu męczennika. Stwierdził już „całą masę inwektyw i bluzgów” pod swoim adresem. I choć „wiadro pomyj” spływa po nim jak woda po kaczce, to chyba niedługo złapie za feretron (wiaderko i grabki) i opuści to miejsce.
    A my znowu zajmiemy się czymś bardziej pasjonującym niż rzucanie grochem o ścianę 😉

  560. pastucha
    14 kwietnia o godz. 20:13

    Przypisujesz mi twierdzenia, których nie powiedziałem, wcale nie twierdzę że wiedza i nauka o Bogu jest taką samą nauką jak matematyka. Wiara w Boga jest wiarą, a nie wiedzą.

    Tanaka
    14 kwietnia o godz. 20:16

    Swoim nabzdyczonym pouczaniem i mądrzeniem się nie zagłuszysz braku logiki i konsekwencji, który Tobie wykazałem. Proste pytanie, na które ciągle jeszcze nie odpowiedziałeś: jeśli niemowlak nie ma zdolności do świadomego myślenia (co sam potwierdziłeś), to jakim cudem może być ateistą?

  561. Jechałem tramwajem w Lizbonie i tramwajem kablowym w San Francisco, ale nie jechałem tramwajem, a nawet w ogóle nigdy nie byłem w Bydgoszczy 🙁
    A ty, Rogger?

  562. @Tanaka
    14 kwietnia o godz. 20:23
    Jeśli przyjąć, że kolejka na Gubałówkę jest czymś w rodzaju tramwaju, to tym tramwajem też się już przejechałem, nawet dwa razy: pierwszy i ostatni. Cały dwudniowy pobyt w Zakopanem to było jedno wielkie nieporozumienie. Nigdy więcej.

  563. „Czasem są wtyczki, ale nie ma kontaktu” – SJ Lec

    Takie wtyczkarstwo to musi być ciężki kawałek chleba.
    Nawet jeśli przełożeni za to pogłaszczą

  564. Tobermory
    14 kwietnia o godz. 20:37

    W Bydgoszczy nie byłem, ale za to latałem awionetką w Pile.

  565. @pastucha
    14 kwietnia o godz. 20:39

    O, na Gubałówkę też nie wjechałem, za to wszedłem w kopnym śniegu. Zamiarowałem zjechać, ale po herbatce z prądem i zobaczeniu kolejki do kolejki – zszedłem na piechotę 😎

  566. Jako dziecko latałem kukuruźnikiem. Raz nawet z Zielonej Góry do Poznania, ale nic nie widziałem, bo mi krew z nosa leciała 🙁

  567. @Tobermory
    14 kwietnia o godz. 20:44
    Byłem tam nie w sezonie, do tego w środku tygodnia, bo swego czasu siedziałem prawie dwa lata budowie Galerii Krakowskiej i miałem do samiuśkich Tater w sumie niedaleko. Kolejek więc nie było przesadnych, ale i tak mnie Zakopane zbrzydziło. Krakówek dużo przyjemniejszy jest: dużo w nim przeróżnych zakątków, o jakich nawet tambylcy nie wiedzą, a ja miałem sporo czasu na wynajdywanie.

  568. Rogger77 na szczęście lata awionetkami.
    Odetchłam. A już myślałam że ma jakieś kompleksy.

  569. Szef Rady Europejskiej, Donald Tusk wyraził w sobotę swoje poparcie dla działań koalicji zachodniej w Syrii zapewniając, że Unia Europejska mocno opowiada się za swoimi sojusznikami:
    – Uderzenia dokonane przez Stany Zjednoczone, Francję i Wielka Brytanię na cele w Syrii jasno pokazują, że tamtejszy reżim nie może wraz z Rosją i Iranem kontynuować działań przynoszących ludzką tragedię.

    Prezydent Rosji Wladimir Putin, komentując naloty dokonane przez siły USA, W. Brytanii i Francji, powiedział:
    – Dokonano ataku bez zgody RB ONZ i przy naruszeniu norm i zasad prawa międzynarodowego. To akt agresji przeciwko suwerennemu państwu, które znajduje się na wysuniętej linii walki z terroryzmem.

    Wyglada na to, ze jednosc smolenska Tusk-Putin sie na koniec rypła.

    Macierewicz nie bedzie ucieszony. Zeby tylko, z tego wszystkiego, nie przeniosł sie do piaskownicy dyskutujacej wyzszosc tramwajow w Glasgow nad tramwajami w Bydgoszczy

  570. @Tobermory 14 kwietnia o godz. 20:37
    No to już wiadomo. Lewitował…

  571. Tobermory
    14 kwietnia o godz. 20:46

    Z nietypowych pojazdów to mam jeszcze zaliczony lot helikopterem w Bieszczadach, kierowanie ciągnikiem i nowoczesnym skomputeryzowanym kombajnem, maluchem rajdowym i szaleńczą jazdę uazem (jako pasażer) po bezdrożach Czarnohory, gdzie wyrwy w ziemi były na półtora metra głębokie 🙂

  572. Tobermory
    A ja leciałam kiedyś Antonowem z Warszawy do Szczecina. Strasznie trzeszczało, brzęczało, klekotało, ale jakoś wylądowaliśmy w…? Zapomniałam jak się nazywa to lotnisko, dośc daleko od miasta.

  573. izabella
    14 kwietnia o godz. 18:42
    Nie tylko Haire czy Amadeusz, ale rowniez Lot nad kukulczym gniazdem i jego wczesniejsze filmy z Czechoslowacji jak; Czarny Piotrus, Pali sie moja panno, czy Milosc blondynki.
    To sa arcydziela kinomatografii

  574. @Orteq 14 kwietnia o godz. 20:49
    Lubię twoje sensowne komentarze.

  575. Chociaż – dodam od razu – nie mam nic przeciwko tramwajom również 🙂

  576. Rogger77
    14 kwietnia o godz. 20:30

    jeśli niemowlak nie ma zdolności do świadomego myślenia (co sam potwierdziłeś), to jakim cudem może być ateistą?

    Niemowlak jest ateistą, bo się nie zajmuje bozią i nie uznaje jej istnienia. Ponieważ musiałby świadomie rozumować, żeby znać się na boziach. Dla niemowlaka nie ma bozi.
    Ateistą jest też karp, żaba i dąb Bartek.
    Niemowlak także nie jest obiektem, ani bohaterem cudów.

    To mój ostatni post do Ciebie. Pleciesz, gadasz jak głupek i kłamiesz. To mi nie pasuje.

  577. Rogger77
    14 kwietnia o godz. 19:26

    „Mówienie o „naturalnym ateizmie” to jednak moim zdaniem pewne nieporozumienie, wynikające z używania pojęcia „ateizm” w dwóch różnych znaczeniach. W tym pierwszym, właściwym, ateizm jest, jak ja to rozumiem, świadomym światopoglądem, odrzuceniem wiary w Boga przez osobę, która ma świadomość istnienia religii, ale neguje przekonania religijne. Ateizm, jak sama nazwa wskazuje, odnosi się do teizmu i jest z nim nierozerwalnie związany”.

    Wybacz, ale to szkolniactwo i akademicki spór dla samego spierania się, nie prowadzący do niczego. Uczepiłeś się wyrazu i tworzysz wokół niego chaos niepotrzebnych słów i treści. Mówiłeś o dwóch znaczeniach wyrazu „ateizm”, odniosłeś się do jednego, zapominając o drugim (potocznych i okazjonalnych znaczeń może być więcej). A to drugie – być może w praktycznej komunikacji Greków JEDYNE – w praktyce językowej jest o sto długości konia przed Twoim pierwszym. „Ateizm” to potocznie „bezbożnictwo”, czyli niewiedzenie o bogach lub odrzucanie wiary w nich i życie bez nich. Spieranie się – w Twoim wypadku niekompetentne, bo trzymasz się rozumienia logicznego, niewiele wiedząc o języku żywym, który z logiką czasem ma coś wspólnego, czasem nie ma – to dziecinada. Tylko wysoko szkoleni ludzie mogą wyraz „ateizm” kojarzyć z „teizmem”. Lud pracujący rozumie wyraz „ateizm”, nie rozumie wyrazu „teizm” ani „teos” i z żadnym teizmem ateizmu sobie nie kojarzy. Z uporem dziecka trzymasz się wymyślonego przez siebie językowego głupstwa, że osesek nie może być ateistą. Dlaczego? Ano dlatego, że raz się upierasz przy jednym znaczeniu wyrazu „ateista”, innym razem mówisz o dwóch.  Człowiek myślący – w odróżnieniu od człowieka spierającego się – świetnie wie, że rozbieżności w rozumieniu wyrazów łatwo można usunąć opisowo, bez spierania się o sztywne słownikowe znaczenia. Trzymając się Twojego braku powagi, nie da się w ogóle nazwać stanu dziecka w rozumieniu ateistycznym. Nie może być ateistą, bo nie zna wyrazu „teista” ; nie może być „bezbożne”, bo nie zna wyrazu „bez” ani tym bardziej „bóg”, nie może być „żyjącym-bez-boga”, bo żadnego z tych wyrazów nie zna, nawet wyrazu „żyjący”, choć żyje. Bezbożność to przecież POGLĄD, a osesek nie ma pogląów…itd. itp. „Napijmy się herbaty” powiedziałby w tej sytuacji mistrz zen.

  578. @Tobermory 20:29

    Co się dziwisz? Jak nie idzie na argumenty, to trzeba zacząć o nietolerancji, prześladowaniu, wylewaniu wiader i co tam jeszcze przyjdzie do głowy. O łgarstwach, pomówieniach nie wspominając. A potem skarży się biedny Sławnik, że mu Prusowie głowę odjęli.

  579. Tramwaje i religijność małych dzieci mają przynajmniej jeden wspólny aspekt.
    A mianowicie zapach.

    Znane mi w dzieciństwie tramwaje były wyłącznie elektryczne i poza przypadkami gwałtownego hamowania – nie posiadały specyficznego dla nich, tramwajowego zapachu. Oczywiście niektóre z nich i to na całe szczęście tylko niekiedy, nabywały zapachów wymiocin, rozlanego piwa oraz moczu, ale w mieście takie zapachy dużo częściej kojarzą się nam z instytucją „bramy”, szczególnie „bramy przejściowej” aniżeli z tramwajem.

    Natomiast specyficznie tramwajowym zapachem był zapach trących o siebie powierzchni podczas hamowania. Szczególnie w czasach, gdy w powszechnym użyciu były tzw. piasecznice. Zapach ten mnie, małemu dziecku, bardzo kojarzył się z zapachem, jaki czułem gdy próbowałem skrzesać iskry pocierając o siebie dwa kamienie. I podczas gdy krzesanie iskier było zabawą wyłącznie wakacyjną to zapach (smród chyba nie, bo to za negatywne słowo) hamujacego tramwaju był zapachem bardzo codziennym.

    Z kolei zapachy w religijności małego dziecka, na własnym przykładzie, to cała kolekcja.
    Zapach kadzideł.
    Zapach (a może raczej zmiana wilgotności i temperatury?) wnętrza kościoła.
    Zapachy palących się świec, a jeszcze bardziej dymka gaszonej świecy.
    Zapach świeżo wypranych i wykrochmalonych habitów i welonów.
    Wszelkie zapachy kuchni zakonnej, pewnie podobne do zapachów każdej restauracji hotelowej czy w schronisku, ale mnie kojarzące się z zakonną kuchnią i piekarnią.

    Aby nie przedłużać, to samo albo i wiecej mógłbym napisać o dźwiekach codziennego życia zakonnego i dźwiękach mszy kościelnej. Tak samo dźwiękach tramwaju.

    Wniosek, raczej trywialny, ale ktoś chyba powinien go wyartykułować.
    Religijność dzieci to nie tylko „nabywanie wiedzy” o czymś tam. O tzw. „prawdach wiary”. Nie tylko studiowanie katechizmu albo czytanie Biblii. Nie tylko procesy uczenia się podobne do uczenia się fizyki czy geografii.

    To indoktrynacja przez akulturację. Proszę mnie poprawić, bo ja takich mądrych słów nie używam na codzień, więc być może używam słowa niewłaściwie. Indokrynują rodzice i krewni i samo życie w określonej kulturze, rozumianej jako obrzędowość.

    Poczynając od chrzczenia bezbronnego dziecka. Któremu nikt nie daje szansy na jakikolwiek wybór. A które będzie potem wzrastało pośród dźwięków i zapachów (oraz obrazów) określonej kultury. Na długa zanim zacznie czytać i nabywać „wiedzę” z książek czy na sali wykładowej.

  580. Szanowni!
    Może już starczy. Sięgnijmy po ważniejsze sprawy (co i rusz ktoś się tego domaga). Tanaka rozlicza się z cywilizacją Zachodu w jej dzisiejszym wcieleniu, kiepskim wcieleniu dodajmy. Jest o co się spierać.
    Zapraszam
    JK

  581. Na marginesie
    13 kwietnia o godz. 21:21

    Dzięki duże za zwrócenie uwagi na TO

  582. wbocek
    14 kwietnia o godz. 21:22

    Wbocku, nie wytrzymałem i muszę się jeszcze krótko odnieść do Twojego komentarza. Jest on najbardziej rzeczowy i wnikliwy ze wszystkich tutaj najczęściej emocjonalnych i uprzedzonych wypowiedzi dotyczących omawianego tematu. Jednakże jeśli odwołujesz się do ludowego rozumienia ateizmu, znając poniekąd ludowy zdrowy rozsądek, powiem tak: jakakolwiek sugestia o dziecięcym ateizmie w rozmowie z ludem spotkałaby się z gromkim śmiechem i bezlitosnym szyderstwem ze strony tegoż ludu. To tyle z mojej strony w odniesieniu do Twojego niezwykle interesującego wpisu, chociaż chętnie bym się jeszcze odniósł do kwestii jednostronnego rozumienia ateizmu, które mi przypisujesz, ale to może przy innej okazji.

  583. @izabella
    14 kwietnia o godz. 20:06
    jestem tylko biernym uczestnkiem sympzjonu pt: Listy ateistów, ale – wprawdzie rzadko się pojawiający – Rogger77 bardzo mnie męczy, można go wprawdzie przewijać, choć trudno ominąć odpowiedzi rozumnych blogowiczów.

    czy