Ucz się Krysiu, ucz, dla swych ślicznych ócz

Bardzo ładna posłanka bardzo słusznej partii i wzorowo prawidłowa siła katolicka w Narodzie – posłanka Pawłowicz Krystyna, wystosowała na Facebooku apel do naszych przyjaciół od szklanki i papryki – Węgrów. Żeby głosowali na Orbána, bo to bardzo słuszne jest, godne i sprawiedliwe. My z Orbánem, Orbán z nami, pomnik smoleński na Węgrzech, a Bruksela bardzo chami. Posłanka jednak napisała po polsku, co bratanka Węgra konfuduje: ani w ząb, ani w czosnek nie kapuje, co ona napisała, a przecież rzecz tak cenną napisała, że od niej wszystkie bratki zagłosują jak trzeba. Sprawa jest ważna i arcypoważna. Trza przyjść posłance z pomocą. Podałem jej życzliwą rączkę i od tejże – przetłumaczyłem na węgierski, tak jak go rozumie pani Krystyna, jej doniosły apel, żeby Węgier rozumiał, o co się jej rozchodzi i co się jemu rozchodzi. Niech żyje przyjaźń polsko-węgierska! Niech żyje papryka!

Ukoz tajamok mekesfeherver gyulla obnokos pekesz peharos ubra meherver hos. Utomajamosz kokosorindos tjarumderepes ytvakaboki jul. Nindo sobramos rapas tapepes hobukokikos ot. Koksenyi tos a mas. Harbovijula melybes nintje hosom ontjahaviros. Tajuviharos gyulla apesti nom donavers het. Sajum ebimosz sola jehovesz ila vis memes hondjatovimes albaromates jahorva.

Jest to mój wkład w pomyślność Narodu i Ojczyzny oraz spuścizny. Świętego Ojca Świętego i pokolenia Jego. Żeby pisoidom wzrosło albo spadlo. Tekst można czytać w dowolnym kierunku, przy lustrze oraz do góry nogami. I tak wyjdzie to samo. Tak jak pisoidom: o czymkolwiek gadają, to gadają ciągle o tym samym.

Tanaka