Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

8.04.2018
niedziela

Ucz się Krysiu, ucz, dla swych ślicznych ócz

8 kwietnia 2018, niedziela,

Bardzo ładna posłanka bardzo słusznej partii i wzorowo prawidłowa siła katolicka w Narodzie – posłanka Pawłowicz Krystyna, wystosowała na Facebooku apel do naszych przyjaciół od szklanki i papryki – Węgrów. Żeby głosowali na Orbána, bo to bardzo słuszne jest, godne i sprawiedliwe. My z Orbánem, Orbán z nami, pomnik smoleński na Węgrzech, a Bruksela bardzo chami. Posłanka jednak napisała po polsku, co bratanka Węgra konfuduje: ani w ząb, ani w czosnek nie kapuje, co ona napisała, a przecież rzecz tak cenną napisała, że od niej wszystkie bratki zagłosują jak trzeba. Sprawa jest ważna i arcypoważna. Trza przyjść posłance z pomocą. Podałem jej życzliwą rączkę i od tejże – przetłumaczyłem na węgierski, tak jak go rozumie pani Krystyna, jej doniosły apel, żeby Węgier rozumiał, o co się jej rozchodzi i co się jemu rozchodzi. Niech żyje przyjaźń polsko-węgierska! Niech żyje papryka!

Ukoz tajamok mekesfeherver gyulla obnokos pekesz peharos ubra meherver hos. Utomajamosz kokosorindos tjarumderepes ytvakaboki jul. Nindo sobramos rapas tapepes hobukokikos ot. Koksenyi tos a mas. Harbovijula melybes nintje hosom ontjahaviros. Tajuviharos gyulla apesti nom donavers het. Sajum ebimosz sola jehovesz ila vis memes hondjatovimes albaromates jahorva.

Jest to mój wkład w pomyślność Narodu i Ojczyzny oraz spuścizny. Świętego Ojca Świętego i pokolenia Jego. Żeby pisoidom wzrosło albo spadlo. Tekst można czytać w dowolnym kierunku, przy lustrze oraz do góry nogami. I tak wyjdzie to samo. Tak jak pisoidom: o czymkolwiek gadają, to gadają ciągle o tym samym.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 428

Dodaj komentarz »
  1. Tanako, bardzo piękne tłumaczenie. Ale czy ci bratankowie zrozumieją? 🙂

  2. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  3. No czego ci bratankowie by mieli nie zrozumiec, E-J? В обедах обезьян нет мехов. Toz to taka obvious oczywistosc.

    Aa, ja pazabyl. Tys nie obeznana w bukwach. Padazdi, padazdi. Czy bukwy majo co wspolnego z papryka?

    Znowu mi sie everything pojebalos. Ten ta na ka. On potrafi kuzdego jednego obrocic w paprykarza. Bo pomysł na paprykarza powstał w latach 60. ubiegłego wieku. Ta na ka owe lata to byli

  4. https://www.olgasmile.com/paprykarz.html

    Olga Smile to ta na ka. Dlaczego ja wczesniej na to nie wpadlem?

  5. Według doniesień, przy 70-procentowej frekwencji, 70 procent głosowało albo na Fidesz, albo na Jobbika. Czyli tylko około 20% uprawnionych chciało zmiany, na tyle mocno żeby iść i na nią zagłosować. Bezradność węgierskiej opozycji jest dołująca.
    Nie chcę nawet myśleć co by to wróżyło Polsce. Może Orban jest sprawniejszy. To już chyba lepiej mieć niekompetentnych niszczycieli.

    Coś Ty Tanako po węgiersku wygenerował, nawet wujek G na tym zgłupiał.

  6. The quick, brown fox jumps over a lazy dog. DJs flock by when MTV ax quiz prog. Junk MTV quiz graced by fox whelps. Bawds jog, flick quartz, vex nymphs. Waltz, bad nymph, for quick jigs vex! Fox nymphs grab quick-jived waltz. Brick quiz whangs jumpy veldt fox. Bright vixens jump; dozy fowl quack. Quick wafting zephyrs vex bold Jim. Quick zephyrs blow, vexing daft Jim. Sex-charged fop blew my junk TV quiz. How quickly daft jumping zebras vex.

    Two driven jocks help fax my big quiz. Quick, Baz, get my woven flax jodhpurs! „Now fax quiz Jack! ” my brave ghost pled. Five quacking zephyrs jolt my wax bed. Flummoxed by job, kvetching W. zaps Iraq. Cozy sphinx waves quart jug of bad milk. A very bad quack might jinx zippy fowls. Few quips galvanized the mock jury box. Quick brown dogs jump over the lazy fox. The jay, pig, fox, zebra, and my wolves quack! Blowzy red vixens fight for a quick jump.

    Joaquin Phoenix was gazed by MTV for luck. A wizard’s job is to vex chumps quickly in fog. Watch „Jeopardy! „, Alex Trebek’s fun TV quiz game. Woven silk pyjamas exchanged for blue quartz. Brawny gods just flocked up to quiz and vex him. Adjusting quiver and bow, Zompyc[1] killed the fox. My faxed joke won a pager in the cable TV quiz show. Amazingly few discotheques provide jukeboxes. My girl wove six dozen plaid jackets before she quit. Six big devils from Japan quickly forgot how to waltz.

    Big July earthquakes confound zany experimental vow. Foxy parsons quiz and cajole the lovably dim wiki-girl. Have a pick: twenty six letters – no forcing a jumbled quiz! Crazy Fredericka bought many very exquisite opal jewels. Sixty zippers were quickly picked from the woven jute bag. A quick movement of the enemy will jeopardize six gunboats. All questions asked by five watch experts amazed the judge. Jack quietly moved up front and seized the big ball of wax. The quick, brown fox jumps over a lazy dog. DJs flock by when MTV ax quiz prog. Junk MTV quiz graced by fox whelps. Bawds jog, flick quartz, vex nymphs. Waltz, bad nymph, for quick jigs vex! Fox nymphs grab quick-jived waltz. Brick quiz whangs jumpy veldt fox. Bright vixens jump; dozy fowl quack. Quick wafting zephyrs vex bold Jim. Quick zephyrs blow, vexing daft Jim. Sex-charged fop blew my

  7. ˙xǝʌ sɐɹqǝz ƃuᴉdɯnɾ ʇɟɐp ʎlʞɔᴉnb ʍoH ˙zᴉnb Λ┴ ʞunɾ ʎɯ ʍǝlq doɟ pǝƃɹɐɥɔ-xǝS ˙ɯᴉſ ʇɟɐp ƃuᴉxǝʌ ‚ʍolq sɹʎɥdǝz ʞɔᴉnQ ˙ɯᴉſ ploq xǝʌ sɹʎɥdǝz ƃuᴉʇɟɐʍ ʞɔᴉnQ ˙ʞɔɐnb lʍoɟ ʎzop ;dɯnɾ suǝxᴉʌ ʇɥƃᴉɹB ˙xoɟ ʇplǝʌ ʎdɯnɾ sƃuɐɥʍ zᴉnb ʞɔᴉɹB ˙zʇlɐʍ pǝʌᴉɾ-ʞɔᴉnb qɐɹƃ sɥdɯʎu xoℲ ¡xǝʌ sƃᴉɾ ʞɔᴉnb ɹoɟ ‚ɥdɯʎu pɐq ‚zʇlɐM ˙sɥdɯʎu xǝʌ ‚zʇɹɐnb ʞɔᴉlɟ ‚ƃoɾ spʍɐB ˙sdlǝɥʍ xoɟ ʎq pǝɔɐɹƃ zᴉnb Λ┴W ʞunſ ˙ƃoɹd zᴉnb xɐ Λ┴W uǝɥʍ ʎq ʞɔolɟ sſD ˙ƃop ʎzɐl ɐ ɹǝʌo sdɯnɾ xoɟ uʍoɹq ‚ʞɔᴉnb ǝɥ┴

  8. Ⓣⓗⓔ ⓠⓤⓘⓒⓚ, ⓑⓡⓞⓦⓝ ⓕⓞⓧ ⓙⓤⓜⓟⓢ ⓞⓥⓔⓡ ⓐ ⓛⓐⓩⓨ ⓓⓞⓖ. ⒹⒿⓢ ⓕⓛⓞⓒⓚ ⓑⓨ ⓦⓗⓔⓝ ⓂⓉⓋ ⓐⓧ ⓠⓤⓘⓩ ⓟⓡⓞⓖ. Ⓙⓤⓝⓚ ⓂⓉⓋ ⓠⓤⓘⓩ ⓖⓡⓐⓒⓔⓓ ⓑⓨ ⓕⓞⓧ ⓦⓗⓔⓛⓟⓢ. Ⓑⓐⓦⓓⓢ ⓙⓞⓖ, ⓕⓛⓘⓒⓚ ⓠⓤⓐⓡⓣⓩ, ⓥⓔⓧ ⓝⓨⓜⓟⓗⓢ. Ⓦⓐⓛⓣⓩ, ⓑⓐⓓ ⓝⓨⓜⓟⓗ, ⓕⓞⓡ ⓠⓤⓘⓒⓚ ⓙⓘⓖⓢ ⓥⓔⓧ! Ⓕⓞⓧ ⓝⓨⓜⓟⓗⓢ ⓖⓡⓐⓑ ⓠⓤⓘⓒⓚ-ⓙⓘⓥⓔⓓ ⓦⓐⓛⓣⓩ. Ⓑⓡⓘⓒⓚ ⓠⓤⓘⓩ ⓦⓗⓐⓝⓖⓢ ⓙⓤⓜⓟⓨ ⓥⓔⓛⓓⓣ ⓕⓞⓧ. Ⓑⓡⓘⓖⓗⓣ ⓥⓘⓧⓔⓝⓢ ⓙⓤⓜⓟ; ⓓⓞⓩⓨ ⓕⓞⓦⓛ ⓠⓤⓐⓒⓚ. Ⓠⓤⓘⓒⓚ ⓦⓐⓕⓣⓘⓝⓖ ⓩⓔⓟⓗⓨⓡⓢ ⓥⓔⓧ ⓑⓞⓛⓓ Ⓙⓘⓜ. Ⓠⓤⓘⓒⓚ ⓩⓔⓟⓗⓨⓡⓢ ⓑⓛⓞⓦ, ⓥⓔⓧⓘⓝⓖ ⓓⓐⓕⓣ Ⓙⓘⓜ. Ⓢⓔⓧ-ⓒⓗⓐⓡⓖⓔⓓ ⓕⓞⓟ ⓑⓛⓔⓦ ⓜⓨ ⓙⓤⓝⓚ ⓉⓋ ⓠⓤⓘⓩ. Ⓗⓞⓦ ⓠⓤⓘⓒⓚⓛⓨ ⓓⓐⓕⓣ ⓙⓤⓜⓟⓘⓝⓖ ⓩⓔⓑⓡⓐⓢ ⓥⓔⓧ.

  9. lwg2NiwbnX
    htKpic7VLI
    pV5849BbCz
    ZpHGAEcp1p
    hcRgt0EwKW
    zpKR6o8vT9
    Z6E1z6hnCu
    RkPbFnv5BD
    Eh55iEJwQJ
    azdRH2AhAt
    ybtsuYjRXd
    H1dN1fmc6U
    fbO8ehjIiS
    mUSx12jSdQ
    Umzxhc3sMB
    0j0RYQH5Yj
    liXTb2OXui
    eBaLS4oGzn
    gp6A34JmSm
    y3DSqs3LUU
    CR5Pg9uwIf
    f7lNLls3HS

  10. seleuk l os l
    Nie śmieć.

  11. Welcome to RandomText

    Seleukos

  12. Wczoraj odbyła się w wykonaniu blogowych dam jedna wielka inwektywa pod moim adresem. Inwektywa się, oczywiście, nie odbywa, ale ta się odbyła, bo nie spadła przypadkowo z języka, lecz trwała parę godzin. Damy zareagowały obsesyjnie na mój wpis i wmawiały mi, że wiedzą lepiej ode mnie, co chciałem powiedzieć i co powiedziałem. Wmawianie mi przez dostojne, wydawałoby się, matrony jakichś „myków” jak gówniarzowi na podwórku i pouczanie jak powinienem się zachować, było kolejnym dowodem, że naparzanka i konflikt są dla niektórych atrakcyjniejsze od przyglądania się własnym oskarżeniom nim się z nimi wyskoczy. Lub są do tego niezdolni A moja interpretacja braku w Bibli wiadomości o przerywaniu ciąży w starożytności natychmiast została obsesyjnie i wręcz wariacko przeniesiona do współczesności jako obrażanie dzisiejszych kobiet. Psu na budę się moje dodatkowe wyjaśnienia zdały – na tym właśnie polega obsesyjność reakcji, że raz powzięta myśl jest na całą wieczność, a o ponownym przeczytaniu 21 razy inkryminowanego tekstu, by go właściwie zrozumieć i nie obrażać człowieka pochopnymi prostackimi oskarżeniami, nie ma mowy. Może mi się niefortunnie przydarzyć takie sformułowanie myśli, że na pierwszy rzut oka wygląda na odwrotność tego, co chciałem powiedzieć. Ale nie mogę zakładać, przeprowadzając jakiś wywód, że myślący człowiek nie śledzi biegu myśli, lecz czepi się pojedynczego sformułowania. Niestety tak właśnie wygląda komunikacja na blogu: pierwszy rzut oka i od razu oskarżenie. Jasne, że nikt wpisów nie będzie studiował jak pracy naukowej, ale kiedy się szykuje krytykę, wypadałoby się lepiej do niej przygotować (mnie reagowanie na wpisy na przykład dezentera zajmowało czasem parę godzin), a nie od razu pluć – i to chórem, co, oczywiście, potwierdza tylko obsesyjność reakcji. Reakcji, która była rzuceniem się na mnie całej sfory wilczyc. Tak jak bym był śmiertelnym wrogiem, jakby nie było wcześniej moich obron kobiet przed Katolickim kościołem i przed przemocą w rodzinie, konsekwentnego wspierania buntów kobiet przeciw odbieraniu im godności i wyrażania przez lata uznania i podziwu dla, najogólniej mówiąc, gatunkowej lepszości kobiet w porównaniu z chłopami (opiekuńczości, ciepła, empatii, ofiarności, życzliwości) – co mówię na podstawie widzenia w szczegółach własnej gorszości, a nie żeby kobietom kadzić. Moja mama nawet w stanie demencji często pytała ścianę, która była jej synami, czy mają co jeść, czy nie są głodni. Wcześniej synowie, którzy z nią mieszkali, zainteresowani byli najwyżej tym, czy ma dla nich na papierosy.

    Po ataku rozjuszonych wilczyc nic specjalnego sobie nie myślę – przecież nie zmieniam w jednej sekundzie poglądów. Myślę nie na temat wilczyc, lecz na temat bezsensu rozmawiania w dużych grupach, nie w cztery oczy – co od lat demonstrowała telewizja, zapraszając do studia agresywnych człowiekowatych. Na blogach spotykają się ludzie pasujący do siebie i niepasujący (którzy w realu drugi raz na pewno by się nie spotkali), myśliciele i ludzie mówiący niemal ponumerowanymi stereotypami, grzeczni i niegrzeczni, próżni paplacze i niepróżni znawcy, powierzchowni i niepowierzchowni. Jesteśmy zwierzętami społecznymi, więc coś atrakcyjnego w tych spotkaniach chyba jest. Może na przykład atrakcją jest samo bycie w tłumie, ocieranie się o innych jak na deptaku w Sopocie, może liczenie na rozumienie się z innymi, podzielenie się własnym wnętrzem, może potrzeba mówienia „nie”, jako że spór dla obsesjonatów też bywa atrakcją. Coś z tego pewnie i mnie na blog przyciągnęło. Na pewno nie tłum, na który w realu reaguję chorobliwie i uciekam. Tłum blogowy nie jest aż tak dokuczliwy jak realny, dlatego się zasiedziałem. Jak na odludka, za długo.

  13. Pan Jacek Kowalczyk

    Proszę o zbanowanie mnie i wyrejestrowanie z portalu polityka.pl

    Jerzy Pieczul/wbocek/pombocek

  14. @pombocek

    Lawiną słów o biblii i braku w niej odniesień do aborcji nie odwrócisz uwagi od obraźliwych sformułowań cytowanych tu już kilka razy. Teraz robisz z siebie ofiarę „wielkiej inwektywy” ze strony „rozjuszonych wilczyc”, bo nie potrafisz (nie chcesz, nie pozwala ci twoja duma?) pojąć, co było obraźliwego w twojej opinii o kobietach i ich „fanaberiach”.
    Smutne to, bo z jednej strony prawisz paniom dusery, a z drugiej wyłazi z ciebie prymitywny szowinista i mizogin, którym pewnie nie jesteś, ale coraz trudniej w to uwierzyć.

  15. Mint a pisoidok: bármit is beszélnek, állandóan ugyanazt a dolgot beszélik.
    😆

  16. Tobermory
    9 kwietnia o godz. 8:41

    Dobre Tobermory, pyszne. Dla niezorientowanych w „wolnym” tlumaczeniu moim wlasnym.

    Natenczas Pombocek chwycil na tasmie napiety, swoj temat bawoli, dlugi, cetkowany, krety. I zagral…

    seleuk

  17. pombocek
    może trochę inaczej,
    skoro piszący tekst wie co napisał, a sporo innych nie, to kto tu „praw”?
    może piszący powinien pisać bardziej zrozumiale, chyba, że pisze tylko dla siebie,
    jak dla siebie to o co dym?

  18. A ja się tylko zastanawiam, kto liczył głosy? Czyżby Orban był głupszy od prezesa i nie przygotował odpowiednich kadr do liczenia głosów?
    U nas wynik wyborów będzie znany wtajemniczonym przed dniem wyborów – taka specyficzna inteligencja rządzących. Już tak mieliśmy w PRL – „nihil novi…”

  19. mi to przypomina tekst Tanaki po węgiersku
    a język oprócz spełniania norm gramatycznych, po pierwsze ma być zrozumiały

  20. Antonius
    9 kwietnia o godz. 9:04

    Ordynacja wyborcza skrojona pod Orbana i maszynka sama się kręci. Jak byś nie głosował to wiadomo co z tyłu.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1744552,1,partia-orbna-wygrywa-wybory-na-wegrzech.read

  21. Czy ja też należę do Sfory Rozjuszonych Wilczyc? Zastanawiam się czy się załapałam czy nie.

  22. Nefer
    9 kwietnia o godz. 9:38

    Tak mnie zdaje Nefer, my wszyscy tu(???), nalezymy do alfaWilczyc, alfaWilkow w swoich srodowiskach. Moze naglowek trzeba bylo zastosowac „Listy o Ateistach”? To ci co mysla, ze mysla, bo jedna ksiazke czytali, do wniosku doszli… ze do Naglowkowych naleza, mniej bzdur pisali. Inaczej kazdy bzdury wprawiac moze. „Smarkate”. Nie?

    pzdr Seleuk

  23. A ja o Syrii choć to wygląda pomału na maniakalne.
    Tuż po moim wpisie przyszła wiadomość, że 2 dni bombardowań pomogły, obrońcy islamu poddali się w Doumie i nawet wypuścili trochę zakładników (może tych z klatek na dachach jako tarcze). Pełno zdjęć ludzi płaczących ze szczęścia. A Białe Hełmy wpatrzone w dzieci po ataku gazowym nie patrzą na dachy (poruszające fotki, kto pamięta ile szminki poszło na sławne do dzisiaj dziecko na fotelu w Aleppo – był wywiad z ojcem). Ale koniec, sprawa zamknięta. Amnestia!
    Tylko te tomahawki pokoju niestety dały już dzisiaj w nocy znać o sobie. Zestrzelone 8, ale i tak wielu zabitych i rannych. Tylko Białym Hełmom 100 milionów dotacji nie wystarczyło na robienie zdjęć. Czy dlatego niektórzy chcą tu, żeby się do tego dokładać?

  24. Aaaaach, dokładać się. Dobrze, raz spróbowałam rozmawiać po ludzku ale więcej nie będę, solennie obiecuję ignorować.

  25. @wbocek
    9 kwietnia o godz. 7:58
    Przeczytałem cała „polemikę” w kwestii fanaberii kilkukrotnie i popieram wbocka/pombocka w całej rozciągłości. Szkoda, że zdecydował zrobić to, co zdecydował.

  26. Kto to powiedział (cytuję z pamięci): dyskusje nie mają sensu, bo i tak nie uda się nikogo przekonać, a jeszcze można samemu zmienić zdanie 😉

    Wiadomo, że pola w dyskusji ustępują tylko baby, geje i lewaki. Szacunek dyskutantów zyskujemy demonstrując tępy upór, nieoddawalność ani guzika oraz pisząc donosy do prokuratury. No co – nie mam racji? 🙂

  27. mag(us)

    Sander bedzie zyl. Tak zapowiedzial JKM:

    Janusz Korwin-Mikke o stanie zdrowia Stanisława Michalkiewicza. „Nie jest ciężki, ale niepokojący”

    A ten wie co mowi. Czasami. Czasami niekoniecznie

  28. „W sprawie stanu zdrowia Stanisława Michalkiewicza pojawiły się nowe informacje. Okazuje się, że stan zdrowia pisarza się poprawił.”

    I wyjasnienie dlaczego sie poprawil

    „Siła modlitwy działa. Wczoraj stan Pana Stanisława Michalkiewicza był określony jako „bardzo ciężki”, dzisiaj uległ poprawie! Pan Stanisław nadal jednak przebywa na oddziale intensywnej terapii. Bardzo prosimy o dalszą modlitwę i przekazywanie tej prośby rodzinie i znajomym”

    No to przekazalem. Czy juz wszyscy klecza?

  29. Na dowod powyzszego, link do najnowszego wpisu Sandera na jego blogu

    ‚http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4189

    On sie wcina pomiedzy szampanskoje i kawior tego tutaj blogu!

    „Wypic i zakasic”. Sander wymyslil ten skrot myslowy. Czyz to nie genius?

  30. wbocek
    Żadne z nas „wilczyce”, ani kobiety opętane obsesją „niezależności” własnej macicy w związku z przypisaniem nam przez Ciebie lekkiego traktowania aborcji, co dało się, niestety, wyczytać wprost z twojego kontrowersyjnego postu.
    Wbocku, świetnie znasz język i wiesz, że można popełnić w nim niezręczność, która obróci się przeciwko nadawcy komunikatu.
    Zamiast udowadniać, że jesteś lub nie wielbłądem, zostaw tę sprawę, powiedz sorry i szlus. „Wilczyce” zapomną, a twoje walory i tak przeważą. Przecież wyhodowałeś sobie kilka fanek

  31. Orteq(usiu)
    Czy wiesz może, co się dzieje z synem Sandera z pierwszego małżeństwa? Pamiętam Mateuszka jako janiołka z blond lokami.
    A z Sanderem wypiliśmy niezły basenik, zakanszając.
    Nie znam córek Sandera, bo już nie brałam udziału w tym etapie jego życia.

  32. wbocek
    7 kwietnia o godz. 23:56

    Kojarzyłem sobie tylko amatorsko, że ludzie nie mieli kiedyś aż tylu fanaberii jak blaszaki, pendolino czy rowery do turystycznego podróżowania po świecie, nie mieli Riwiery i innych atrakcji, w których zażywaniu dzieci mogłyby przeszkadzać, więc kobiety zajmowały się rodzeniem, a nie usuwaniem.

    wbocek
    8 kwietnia o godz. 9:39

    Nowoczesność to tak wielkie uzależnienie od rzeczy (również od ich ciągłego nawalania), że nie ma czasu na dzieci, które potrzebują jednak większej uwagi niż komputer. A jak młoda mama na spacerze ma się zajmować dzieckiem, skoro w jednej ręce ma komórkę przy uchu, w drugiej – fajkę, a trzecią loda je.

    Chciałabym zrozumieć, bez złośliwości – jak mam rozumieć powyższe?

    Bo pierwsze co mi, i zapewne innym paniom, przyszło do głowy to wniosek, że jak widać nowoczesność i dostępne fanaberie sprawiają że dzisiejsza kobieta nie zajmuje się rodzeniem jak kiedyś ale usuwaniem bo w zalewie owych fanaberii i uzależnienia od rzeczy nie ma czasu na dziecko które w zażywaniu owych fanaberii tylko by przeszkadzało. Że ot tak, usunie, bo wygodniej się wtedy żyje i korzysta. Jednym słowem, moralnie niewiele warta.

    I, jak mi się wydaje, o ten łatwy do wyciągnięcia wniosek chodzi w sporze.

    Nie oskarżam, nie obrażam, pytam.

  33. Tyle tylko wiem, mag(usiu), ze Sanderowy syn otrzymal byl funkcje operacyjnego podtrzymywania blogu. Bo Stasiu nie mial na to czasu, bedac ciagle w rozjazdach.

    Rowniez zahranicznych przeciez rozjazdach. Np. gdy przebywal na Bergamutach, kilkakrotnie, to sie podlaczal pod syna. Glownie w sprawach datkow skladanych na blogu. One wszystkie sa wyszczegolniane w publicznej zakladce po lewej stronie witryny.

    Toz to piekniejsze od tacy kosciolkowej. Pelnosc rozliczania sie z fiskusem! Jestem pod wrazeniem

  34. O politycznej poprawnosci w czasie lunchu pisane.

    Na kursach z podstawpodstaw (2) komputerowania ktore prowadze jako koordynator i jako trener. Dwa tygodnie temu. Celem kursu jest doprowadzic, jak najwiecej do European Computer Driving Licence (ECDL) . Uczestnicy mecza tabelke, budzet domowy, 20 rzadkow, 14 kolumn, dwa zwiazane arkusze, pare formul, nie tylko cyferki.

    Uchodzca syryjski, 1.5 roku w Szw, zwraca do mnie z pytaniem. „Dlaczego ty tyle czasu jej poswiecasz? Ja to wszystko wiem. Jestem prawnikiem, studiowalem w Bagdadzie… etc, etc”. Pieciominutowe opowiadanie. Ona, ~5mies w Szw. 400 slow slownik szw. Czynny. Tez z Syrii. Siedzi naprzeciw niego i slucha. Inni przerywaja, nosy z komputerow, sluchaja.

    Moja prawidlowa odpowiedz krotka powinna „Jak umiesz, idz zrob test/cert. Tez jestes analfabeta, uwazam ja”. Udzielenie takiej odpowiedzi, prawdopodobnie jedynie obrazi wszystkich uczestnikow, poza mna. Odpowiedz udzielona jest opowiadanie o okrecie ledungowym. Dlaczego najslabszy jest wazny. Moze najwazniejszy. Najslabszego sila. To jest opowiadanie o Skand. Dlaczego taka jest Szw, Norw, Dania. Takie opowiadanie, nikogo nie obraza. Dziesiec zdan, z rysunkiem ad hoc na tablicy. Pozwala dalej prowadzic kurs. Celem kursu jest rownac szanse, doprowadzic do ECDL. Nie jest celem kursu, przekonywac o czymkolwiek kogokolwiek.

    Poprawnosc polityczna jest rodzajem dobrego zachowania przy stole, w wiekszym zbiorowisku. Jezeli uczestnik, raz za razem, zachowuje jak w toalecie, trzeba wyraznie powiedziec. Nawet jak ladne ma ubrania. Jestes cham, wyprosic do toalety.

    Seleukos

  35. Tanaka
    Najsamprzód dziękuję za śliczny wierszyk erotyczny, który mi napisałeś na pocieszenie.
    No i dziś, jak na zamówienie, ucieszył mnie bardzo twój wstępniak o bratankach.
    Chciałabym, by nasze stosunki z Budapesztem były jak najlepsze, ale niekoniecznie za cenę duetu: Orban-Kaczor.
    Zostałam niejako wychowana w kulcie braci Madziarów, ponieważ mój tata szczerze ich pokochał jako internowany na Węgrzech oficer podczas II WŚ. Spędził tam co najmniej dwa lata, dostając regularnie oficerski żołd (pomagał rodzinie w kraju paczkami via Portugalia), bo w końcu musiał trafić do oflagu w Niemczech, jak inni polscy oficerowie.
    Węgrzy to w ogóle dziwny naród, jak wiesz. Wystarczy poczytać świetne książki Polako-Węgra – Vargi (zamomniałam, jak ma na imię).
    Jeszcze chyba bardziej niż my mają hyzia na punkcie przeszłości i rozpamiętywania chwały Wielkich Węgier oraz utraty kolejnych terytoriów w efekcie dwóch światówek.

  36. Nie idzie nadazac za seleukiem. O czym on majaczy?

  37. Tylko z grzecznosci zapytalem

  38. @Orteq

    O szacunku i zrozumieniu dla słabszych i o kulturze osobistej która pomaga we wspólnym życiu. Oraz o tym ze każde społeczeństwo jest tak silne jak jego najsłabsze ogniwo i na nim trzeba się skupić. Z powyższym szacunkiem do.

  39. Do zrozumienia ponizszego cartoonu o poprawnosci politycznej

    ‚https://3.bp.blogspot.com/-WvO0qDWdWBs/WTL3Raj4MxI/AAAAAAAAGck/59MVNXd8Dl08EX_KHYmg2sOysoYdMia1gCLcB/s1600/Toles.Political%2BCorrectness.jpg

    potrzebna jest nie tylko znajomosc jezyka angielskiego. Wszystko wyjasnia napis przy ludzikach po prawej stronie na dole: ‚feel better now’?

  40. Nefer

    „O szacunku i zrozumieniu dla słabszych i o kulturze osobistej która pomaga we wspólnym życiu. Oraz o tym ze każde społeczeństwo jest tak silne jak jego najsłabsze ogniwo i na nim trzeba się skupić.’

    Chyba zes troche tu dopisala tresci jesli o naszego filozofa ze Skandynawii chodzi. Nie zaprzeczam jednakze niekwestiononowanej prawdzie zawartej w prawdach podstawowych.

    „Jestesmy silni tylko na tyle na ile potrafimy sie zajac najslabszymi z nas”

    W te prawde wierze od zawsze

  41. Czy te wierzona prawde praktykuje? Niekoniecznie zawsze. Ja was oczen znowu sorry z tego powodu.

    Nie chce stawiac tego pytania przed zgromadzonym gremium poprawnosci politycznej blogowej.

  42. „Czy poczules sie lepiej?”

    ‚https://3.bp.blogspot.com/-WvO0qDWdWBs/WTL3Raj4MxI/AAAAAAAAGck/59MVNXd8Dl08EX_KHYmg2sOysoYdMia1gCLcB/s1600/Toles.Political%2BCorrectness.jpg

    Ludziki na dole po prawej stronie, na dole obrazka, o to zapytaly. A ja pyk myk

  43. Jesli zas o pombocka idzie. On chyba tylko wbocek dal dyla. Zdarzalo mu sie to kilkakrotnie wszesniej.

    W obcych jezykach to sie nazywa sideways. Jakby ktos udawal ze nie zna jezyka

  44. Posłanka Krystyna nie uczyła się dla swych pięknych oczu, ale aby jako wykształcona i postawiona na odpowiednim stanowisku, czerpać z życia pełnymi garściami, to co daje jej najlepszego osiągnięta funkcja – wysokie uposażenie, parlamentarny immunitet czy bilety lotnicze klasy biznes, płatne z obywatelskich podatków, a nie własnych przychodów. Nauki pani Krystyny posłużyły tylko egoistycznym celom tej pani, a nie jak najlepszemu realizowaniu się w interesie całego społeczeństwa lub choćby tylko partii prezesa Jarosława.

  45. @seleuk|os|
    9 kwietnia o godz. 13:25

    https://en.wikipedia.org/wiki/Gamergate_controversy

    Z naszej branży (szeroko pojętej), ale jeśli się nie interesujesz grami, mogłeś nie słyszeć. Wszędzie wybija to samo gówno, warstewka „nowoczesności” jest bardzo cienka.

  46. mag
    9 kwietnia o godz. 13:29

    Maguś, bardzo proszę 🙂
    Z Węgrami to my mieliśmy tak, że Sobieski pod Wiedniem gromił Turków, którzy Polsce wcale nie zagrażali, by wzmocnić wiedeńskich Habsburgów, którzy z kolei gnębili Węgrów, a zaraz potem pognębili też i Polskę. Węgrzy chcieli sojuszu z Polską, ale gdzie tam. My wiemy co dla kogo dobre. Kto wie, tak ma. A potem jęczelim, że w niewoli bylim, co sobie ją sami sprokurowalim.
    Jak się jest Węgrem, to trza mieć straszną cierpliwość dla cierpiącego na wszystko Polaka. No i do języka. Dlatego, dla śliczności ócz panny-dziewanny Krysi co nie zaznała ni Węgra, ni żadnego innego, przetłumaczyłem, żeby to i owo było.

  47. wbocek
    9 kwietnia o godz. 7:58

    Pombocku, proponuję Ci przyjąć, że nastąpiło nieporozumienie, a nie jakaś złośliwość czy zamiar wyrządzenia Ci szkody. Zważ, że temat kobieta i jej pozycja oraz prawa jest tematem wrażliwym, nawet bardzo wrażliwym dla wielu pań z oczywistego powodu: do bardzo niedawna były, wszędzie na świecie (z zupełnie nielicznymi wyjątkami), pozycją inwentarza domowego mężczyzny a i do dziś, nawet w Europie, a szczególnie w Polsce – jest z tym niedobrze, lub po prostu źle. Chyba nie ma potrzeby tego dowodzić. Stąd wrażliwość, może nawet nadwrażliwość, która -może – doszukała się czegoś, czego nie powiedziałeś, lub uważasz, że nie powiedziałeś, a nieporozumienie się tego dopatrzyło. M, faceci, nie jesteśmy dobrymi sędziami w tej sprawie. Nasz kulturowy, może wręcz organiczny brak wrażliwości jest czymś co bardzo utrudnia znalezienie się na właściwym poziomie wrażliwości, a krzywdy, jakie rasa męska uczyniła kobietom są nie do naprawienia, w żaden sposób. Dobrze jest tym pamiętać i brać pod uwagę o ocenie tego co oceniły w Twoich wypowiedziach panie.
    A teraz, jak facet facetowi, powiem Ci: nie zmykaj. Bądź. Tu Twoje miejsce, także, a kto wie czy nie najbardziej, wśród pań. Historia tego dowodzi.

  48. seleuk|os|
    9 kwietnia o godz. 13:25
    Celem kursu jest doprowadzic, jak najwiecej do European Computer Driving Licence (ECDL)
    Jakie korzyści my uczestnik kursu po jego skończeniu – lub co daje ukończenie takiego kursu?
    Czytałem dalszy ciąg wpisu ,ale nie zrozumiałem opisywanej sytuacji – za dużo skrótów jak np: Odpowiedz udzielona jest opowiadanie o okrecie ledungowym. Dlaczego najslabszy jest wazny. Moze najwazniejszy. Najslabszego sila.
    lub to: „Dlaczego ty tyle czasu jej poswiecasz?
    Poświęca kto komu? Ty tabelce czy uczestniczce kursu?

  49. Nefer
    9 kwietnia o godz. 16:14
    A niech rzeźbi(ą), wykuwają , stawiają pomniki. Może warto rzucić hadsło :1000 lub lepiej 10000 na stulecie państwa. Może kiedyś będą to kuriozalne atrakcje dla turystów – tych z zagranicy.

  50. zezem
    9 kwietnia o godz. 16:23

    Ale widziałeś jakiej cudnej piękności? 🙂

  51. Nefer
    9 kwietnia o godz. 16:24
    I to jest sedno tematu. Im więcej takich bohomazów tym lepiej.

    Warto jechać do Keukenhof?

  52. @Nefer
    9 kwietnia o godz. 16:14

    Dziękuję Ci bardzo – od teraz patrząc na brzozę w lesie będę miał schizy jak z horroru. Taki pieniek zasadzony w ziemi mógłby wypuścić korzenie i gałązki… las smoleński!… nie żebym coś podpowiadał, ale jak horror, to horror!

  53. @Nefer
    9 kwietnia o godz. 16:14

    No, śliczności 😎 Stary osesek w beciku 😉

  54. Nie wiem czy bardziej wygląda jak kosmonauta w rakiecie czy dzidziuś w beciku. Jestem zachwycona 🙂
    Oto sztuka przez duże SZ do mnie przemawia.

    zezem
    9 kwietnia o godz. 16:30

    Wybieram się w sobotę lub niedzielę, nigdy jeszcze nie byłam. Ale wszyscy mówią że warto.

    Maciej2
    9 kwietnia o godz. 16:31

    Proszę uprzejmie 🙂 Albo wyobraź sobie Las jak u Makbeta.

  55. Tobermory
    9 kwietnia o godz. 16:33

    Great minds think alike;)

  56. Nefer
    9 kwietnia o godz. 16:14

    No śliczność, dżewnianna! El Presidente w panzer-brzozie. Chowu dziuplowego, karmiony z dzióbka do dzióbka. Dlatego te skutki: ten rozmiar i tak dalej.
    Jest niejasność: czy różni się czym od Jezuska z dżewna?

  57. Albo Matrioszki takie. Na straganach jako pamiątki. Pięć w jednej…

  58. @Nefer
    Zrobiłem rozeznanie. Sob-Niedz. to nie za dobre dni – tłumy.
    A jak już, to im wcześniej tym lepiej. Transportem publicznym ,mimo zaleceń, wcale nie jest tanio. Bilety kupować lepiej przez net.(uniknięcie stania w kolejce do kas) co do którego mam po ostatnich doświadczeniach ( kupno blietu w renomowanej firmie) coraz mniejsze zaufanie.

  59. @Orteq 12:54
    Nie to nie geniusz, tylko dość obrzydliwy w swych poglądach antysemita i rasista.

  60. Paweł Althamer to człowiek z innej bajki.
    Jak do tej pory nie udało mu się umieścić głowy Chrystusa ze Świebodzina na bloku w Warszawie, ale sądzę, że to dojdzie do skutku, bo Althamer jst cierpliwy i skuteczny wyjątkowo.

    http://wyborcza.pl/7,112588,22443969,jezus-z-wielkiej-plyty-jak-pawel-althamer-chcial-zmienic-blok.html

    http://culture.pl/pl/artykul/11-najwazniejszych-prac-pawla-althamera

    Kaczor w pniu brzozy, jak sądzę, to memento dla braciszka. Zdaje się, że Jarozbaw sztuki współczesnej nie czuje, te schody na Placu Piłsudskiego do niego nie przemówią: ot, taka drabinka w skali makro. Ale Lechu jako świątek, Lechu Frasobliwy, to inna bajka.

  61. zza kałuży pisać:
    „Posłać babę do szkoły i zaraz jej tam rodzenie dzieci ze łba wybiją…” – być źle, bo męcizna pisać
    mag do wbocka pisać:
    „Przecież wyhodowałeś sobie kilka fanek” – być dobrze, bo kobitka pisać
    Kalizm w czystej postaci.

  62. pastucha
    9 kwietnia o godz. 16:51
    Artysta opowiadał o początkach działań na Bródnie:
    Doświadczenie z LSD było inicjacyjne. Zobaczyłem sam siebie, tak jak gdybym wrócił do swojego dziecięcego pokoju i rozpoznał oraz przypominał sobie całe zapomniane dzieciństwo, więzy, które łączą mnie z tamtym czasem, jak i świadomość konsekwencji wyborów, które przywiodły mnie tu gdzie teraz jestem. Wtedy przestałem rozglądać się gdzieś daleko na zewnątrz i ujrzałem cały potencjał tego, co było tutaj, wokół.”
    lub
    Środkami poszerzania ludzkiej percepcji są tam narkotyki: LSD, peyotl, haszysz, ale też serum prawdy i hipnoza
    Pytanie: co to jest serum prawdy? Koks z viagrą?

  63. @zezem

    Jako kobieta pracująca mam tylko weekendy.

  64. @zezem
    9 kwietnia o godz. 17:14
    serum prawdy – meskalina, skopolamina, i kilka innych

  65. @Nefer
    9 kwietnia o godz. 17:13
    Przypisuje się też autorstwo Papciowi Chmielowi, który takie schodki umieścił w jednej z ksiąg „Tytusa, Romka i A’Tomka”. Mniejsza o większość.
    Witold Rybczyński, kanadyjski architekt polskiego pochodzenia, jest autorem kilku książek, między innymi pozycji „Najpiękniejszy Dom na Świecie”. Jest tam jedno zdanie, jak dla mnie clou tej pozycji: „Budowla, która nie zważa na swój kontekst, naprawdę jest szalona, ponieważ brakuje jej podstawowego elementu – sensu”. Odnosił to do kompletnego bałaganu architektonicznego, który w Kanadzie i Stanach często, zdaje się, jest taki sam, jak i u nas.
    Sądzę, że można to również odnieść do Pomnika Smoleńskiego: miał stać zupełnie gdzie indziej, w innym kontekście architektonicznym i urbanistycznym. Postawienie tego samego, co miało być gdzie indziej, na Placu Piłsudskiego – jest bez sensu. Natomiast sama forma – czarny prosty monument – nie jest taka zła. Podobnie jak pomnik światła, który swego czasu był proponowany przed Pałacem Prezydenckim. Ale ważny jest KONTEKST, który został po drodze, w trakcie podstępnych działań wojewody, przejmującego Plac Piłsudskiego, kompletnie zagubiony.

  66. @pastucha
    Mescalin – Hallucinogen persisting perception disorder (HPPD)
    Teraz rozumiem spirit artysty.
    Jako antidotum podobno zalecane są rozmowy uspokajające (serio!).
    Tzw. antypsychotyki nie są wskazane , gdyż tylko wzmacniają „przeżycia”.

  67. @zezem
    9 kwietnia o godz. 17:14

    Najpopularniejsze i najczęściej dobrowolnie zażywane serum prawdy: alkohol etylowy 😎
    Że in vino veritas wiedzieli już starożytni, a my się czasem nocą dowiadujemy, komu właśnie rozwiązuje się język 😉

  68. W Keukenhof byłem w środę (29. kwietnia), było sporo ludzi, ale żadnego czekania przed kasą. Jest kilka wejść, widok autokarów stojących w wielkiej liczbie na parkingach deprymuje nieco, bo to oznacza liczne grupy, ale ten park jest tak wielki, że się te tłumy rozłażą bez wchodzenia w obiektyw. Przynajmniej tak było „w tygodniu”. Pokazywałem już moje impresje stamtąd, gdyby ktoś chciał je zobaczyć, to wystarczy nakliknąć mój nick.

  69. Dla miłośników tulipanów, którzy chcieliby we własnym ogrodzie mieć rzadkie odmiany tych kwiatów, na każdym klombie i rabacie parkowej są małe tabliczki z nazwami każdej odmiany i nazwiskiem hodowcy, u którego można zamówić cebulki.

  70. seleuk|os|
    9 kwietnia o godz. 13:25
    O politycznej poprawnosci w czasie lunchu pisane.

    Na kursach z podstawpodstaw (2) komputerowania ktore prowadze jako koordynator i jako trener. Dwa tygodnie temu. Celem kursu jest doprowadzic, jak najwiecej do European Computer Driving Licence (ECDL) . Uczestnicy mecza tabelke, budzet domowy, 20 rzadkow, 14 kolumn, dwa zwiazane arkusze, pare formul, nie tylko cyferki.

    Uchodzca syryjski, 1.5 roku w Szw, zwraca do mnie z pytaniem. „Dlaczego ty tyle czasu jej poswiecasz? Ja to wszystko wiem. Jestem prawnikiem, studiowalem w Bagdadzie… etc, etc”. Pieciominutowe opowiadanie.

    Mój komerntarz
    Seleuk|os|, mając takich zawodników na kursie komputerowym trzeba mieć nerwy jak postronki. Szczególnie z krajów Bliskiego Wschodu, Północenej Afryki, gdzie nie wiadomo, gdy z kimś gadasz, czy już go obraziłeś i kiedy on się obrazi. To styl bycia niektórych.

    Mnie by szlag trafił na samym początku, gdyby ktoś, kto nie umie porządnie wpisać do i sformatować komórki, wpisać porządnie formułę z adresami, nie zna zasad adresowania komórek, bo mu się nie chciało w to wnikać, itd., zaczął się wymądrzać.
    Miałem kiedyś styczność z takim gościem. On nie dyskutował, lecz się wykłócał, że on to wszystko już wie (jak mu to pokazywałem), że to wiadomo i zapewniał, że ma rację i po co ta robota, itd.
    Pzdr, TJ

  71. @Tobermory
    Ładne fotki. Ilość tam posadzonych ( do 7 mln. cebulek) imponująca. Barwy też. Przed dwoma laty też bodaj w kwietniu byłem w Ogrodach Królewskich* w Brukseli , te są dostępne szerokiej gawiedzi ale przez 2 tygodnie. O tyle ciekawe ,że są tam pokazane różne gatunki roślin , kwiatów.
    Co do pory wizyty wybrałeś się w ciągu tygodnia i tu tkwi tajemnica braku tłumów.
    *@Nefer powinna o tym coś wiedzieć…

  72. Wbocku, generalnie, to ja rozumiem ciebie, co chciałeś wyrazić poprzez posłużenie się terminem „fanaberie”. Jak Tobermory napisał – sprawa jest delikatna, wrażliwości są różne. Jedni dobrze znoszą dyskusję w kontekście baby / dziady, inne, inni wymagają bardziej subtelnego podejścia.
    Nie daj sobie przyznać, że się poróżniłeś. To była dyskusja zgrubna, wióry leciały gęsto, jak to w tradycjach Umęczonej leży, ale uważam, że w skrajność samorelegacji z blogu nie ma co popadać.
    Pzdr, TJ

  73. @Nefer
    9 kwietnia o godz. 17:13

    Żaden plagiat – nasz ma na dole zjeżdżalnię! Zapewne, by nie dało się tam łatwo wdrapać i skoczyć na główkę. Myślę w tym momencie nieostrożnych dzieciach, jak i podchmielonych imprezowiczach. Ostrożność godna pochwały, nie chcemy kolejnych ofiar Smoleńska.

  74. Jak to zwykle wśród Polaków bywa, również w kwestii maxi bobasa (doczytałem, że to 4 m długości i 400 kg!) znalazł się malkontent:
    ” Piękny! Ale w parówce – byłby jeszcze piękniejszy.”

  75. tejot
    9 kwietnia o godz. 18:11
    Mnie by szlag trafił na samym początku, gdyby ktoś, kto nie umie porządnie wpisać do i sformatować komórki…
    Co ma powiedzieć nauczycielka gdy nowoprzybyły uczeń odmawia jej podania ręki argumentując tym ,że jest ona kobietą…?

  76. Tobermory
    9 kwietnia o godz. 18:27

    W parówce! 🤣

  77. @Tobermory
    9 kwietnia o godz. 18:27

    Albo bejsbol, do przekonywania niewierzących w zamach 😉

  78. zezem
    9 kwietnia o godz. 18:14

    Owszem, też byłam.

    Maciej2
    9 kwietnia o godz. 18:21

    A może jest tam zapadnia, jak się już na górze gilotynę postawi.

  79. Paweł Althamer wyciął niezły numer. 4m długości i 400 kg wagi, to ciężki kaliber w odpustowej gigantomanii. Co oni zrobią z tym kukułczym jajem? 😉

  80. @Nefer 9 kwietnia o godz. 13:17
    Chciałabym zrozumieć, bez złośliwości – jak mam rozumieć powyższe? Bo pierwsze co mi, i zapewne innym paniom, przyszło do głowy to wniosek, że jak widać nowoczesność

    Dobrze przyszło.

    i dostępne fanaberie

    Duperele. Rzeczy niekonieczne, subiektywnie oczywiście, bardziej rozumiane jako „niekonieczne do biologicznego przetrwania”.
    Fanaberie. Coś, co zajmuje bardzo dużo czasu bezdzietnej panience a zupełnie znika z rozkładu dnia matki kilkorga dzieci.
    Realniej – matki jednego, zgniłego dzieciaczka, z jakiejś racji zajmującego w jej życiu pozycję półboga. Matka kilkorga dzieci gdzieś tak przy czwartym dostaje szału na pracowe ploteczki matek jedynaków. Nosi ją tak, że nawet po powrocie do domu nie może się uspokoić i gada o totalnej, bezdennej głupocie matek jedynaków.
    Aby gdzieś tak wieczorem dojść do siebie i filozoficznie stwierdzić, że „pewnie ja też taka byłam, gdy miałam tylko jedno dziecko”.

    sprawiają że dzisiejsza kobieta nie zajmuje się rodzeniem jak kiedyś ale usuwaniem
    J bym tak nie powiedział. Współczesne kobiety raczej skorzystają z antykoncepcji niż z usuwania.

    bo w zalewie owych fanaberii i uzależnienia od rzeczy nie ma czasu na dziecko które w zażywaniu owych fanaberii tylko by przeszkadzało.
    Z tym tez się nie zgodzę. Być może jakaś kobieta przedłoży „fanaberie” ponad posiadanie dziecka. Z mojego oglądu to raczej wygląda tak, że:
    1. Najstarsza uważała i uważa, że nie uda się jej pogodzić kariery naukowej z posiadaniem dziecka. To jest jej oficjalna wersja. Ja podejrzewam, że jako najstarsza córka i drugie najstarsze dziecko napiastowała się młodszego rodzeństwa po dziurki w nosie i małe dziecko nie jest dla niej atrakcyjne, mówiąc oględnie. Córka zaprzecza, ale ja watpię w szczerość zaprzeczeń.
    2. Średnia nie ma życia towarzyskiego, nie wychodzi z domu, zachowuje się jak jej mama, czyli jak świecka siostra zakonna. Bez anioła przez okno i niepokalanego poczęcia się nie obejdzie.
    3. Najmłodsza (dużej urody – nie tylko opinia tatusia) nawet miałaby dziecko/dzieci, ale kto za nie zapłaci? Forsiaty mąż by się przydał, ale ciężko takiego znaleźć… 😉

    Że ot tak, usunie, bo wygodniej się wtedy żyje i korzysta. Jednym słowem, moralnie niewiele warta.
    Z pewnością niczego takiego bym nie napisał. Jestem zdania, że twoje zycie – twoja sprawa, jedni mają duzo dzieci, inni mniej jeszcze inni wcale. Problemem dla mnie jest pouczanie jednych przez drugich co do stylu życia i wartościowanie wyborów życiowych. Tak jak pisałem, śmieszne sa dla mnie „problemy”, czyli sztuczne niby-problemy ludzi, którzy nie mają pojęcia, jak zorganizować sobie życie.

    Zima, pątka dzieci do wyprowadzenia na spacer, z czego trójkę jeszcze trzeba ubrać/sprawdzić. Do tego wózek/spacerówka. Pietrowa kamienica bez windy. Starszaki podczas ubierania młodszych nie mogą kompletnie sie zmoczyć śniegiem, wytarzać w błocie, wpaść pod samochód, urawać sobie łbów a przynajmniej wybić oka kamieniem schowanym w śnieżce.
    Da się? Da się. W pojedynkę, bo żona zajęta karmieniem albo jej w domu nie ma.

  81. Pokićkały mi się italiki.

  82. Tanaka
    9 kwietnia o godz. 16:04

    Dziękuję, Tanako, ale wypełniło się. Nie byłbym już w stanie odezwać się do ludzi, którzy po niechlujnym czytaniu rzucili się na mnie z dzikim oskarżeniem, a na końcu – jakże wielkodusznie! – zaproponowali bym przeprosił (!!!) Podziękowanie jestem winien Tobie oraz pastusze i tejotkowi. Dziękuję, Panowie, za umiar i próby rozumienia.

    Jeszcze dwa słowa o dzikim zdarzeniu.

    Wilczyce od razu rzuciły się na słowa, kompletnie ignorując, że za nimi stoi żywy człowiek. Ten sam, który nigdy nie dał nawet cienia najmniejszego pretekstu do tego, by go nagle potraktować z kopyta jak nowego na blogu – wściekłego mizogina, antyfeministę, żenonienawistnika. Gdybym traktował kobiety tak, jak one to we mnie nagle krzywym okiem zobaczyły, powiedziałbym tradycyjnie jak polski chłop i Kościół: „głupie baby”, machnął ręką i dłużej się tym nie zajmował.

    Z mojego domysłu, że w Biblii nie ma ani słowa o przerywaniu ciąży dlatego że, być może, nikt na to nie wpadł, bo nigdy nie było potrzeby, skoro powinnością kobiet były praca i rodzenie, wilczyce wyczytały swoje obsesje i przypisały mi z moich domysłów o starożytności pogląd, że kobiety robią aborcje w celu wygodnego życia DZIŚ. Czyli pojechały stereotypem nie na temat przeze mnie poruszony, Więc można być tak złym, głupim i ślepym, by z człowieka, który całym sobą popiera kobiety w ich buncie przeciwko wtranżalaniu się kogokolwiek w ich intymne decyzje, robić kościółkowego chłopka-roztropka, nie zważając na to, co było wcześniej. Tylko że moim tematem nie była aborcja, lecz zależność dzietności od zamożności: prawidłowość, że ludzie wyżej cywilizowani i bardziej zamożni mają mniej dzieci, bo więcej ich mieć nie chcą – sami chcą pożyć. Aborcja to był tylko przypadkiem przyklejony temat. Ale wilczyce wiedzą lepiej ode mnie, co chcę powiedzieć. Więc wyszło, że dla mnie wygodne życie i aborcja to jedno i o to samo kobiety pomawiam.

    Nie jestem tak zakłamany jak wilczyce i choć to nie mój temat, powiem, że owszem – wcale nie tak rzadko robi się aborcje dla wygody, ze strachu, z tysiąca przyczyn, a ja tego nigdy nie potępiałem i nie potępiam. Jak ktoś przypisuje mi katolski standard, jest tak samo ślepy i głupi jak ten standard.

    Na studiach zorganizowałem i zapłaciłem za aborcję wykonaną mojej wielkiej miłości – Rosjance. Przyjechała z wycieczką z ZSRR z wczesną ciążą, przyznała się i o nic nie prosiła. A że byłem akurat po wypłacie ze spółdzielni sudenckiej, nie musiała prosić. Wzajemna miłość się stała jeszcze większa. Niewiele brakowało, by było jak w poemacie Czesia Kuriaty: „Kochanie od wieczności wcale nie jest krótsze”.

    Nieuważne i niechlujne czytanie KRYTYKOWANYCH treści i ich przekłamywanie pod własne tezy obserwuję na blogu od początku mojego tu pobytu. Czasem rące opadały. Teraz opadło wszystko. Rozmawianie ze ścianą jest o wiele bezpieczniejsze i elegantsze niż na blogach.

    Ponawiam prośbę do gospodarza blogu: proszę o zbanowanie mnie i wyrejestrowanie z portalu polityka.pl.

  83. @zza kałuży
    9 kwietnia o godz. 19:22

    Ktokolwiek ma dzieci, choćby nawet „jednego, zgniłego dzieciaczka”, nigdy by nie napisał z taką dezynwolturą, że „dzisiejsza kobieta nie zajmuje się rodzeniem jak kiedyś ale usuwaniem”.
    Obserwuję młodych w kręgu rodziny i przyjaciół, także w Polsce. I widzę, jak młodzi ojcowie angażują się najpierw w przygotowania do porodu, a potem w życie i wychowanie potomstwa, jak zaczyna im się podobać ta rola i z jaką dumą jeden opowiada, że położna nie zdążyła w porę i on sam odebrał poród – pierworodnego syna! Jakimi są znawcami wózków, przyczepek rowerowych, nosiłek, pompek do mleka, pieluch etc.
    Ale a propos pielęgnowania młodszego rodzeństwa, to coś może być w tej niechęci do własnego macierzyństwa. Starsza siostra mojego ojca (był drugi z kolei z ósemki potomstwa) opowiadała o swojej roli niańki młodszego rodzeństwa, bo matka jak nie w ciąży, to w połogu, a do tego jeszcze słabego zdrowia była i umarła w wieku bodajże 48 lat.
    Ciotka zazdrościła sąsiadom, bo też im co rok albo co dwa lata przybywało nowe maleństwo, ale co rusz jakieś umierało, a jej rodzeństwo było zdrowe 🙄
    Sama miała tylko jedną córkę.
    Znajomy pochodzący z rodziny z piętnaściorgiem i żoną mającą 13 rodzeństwa, lubi dzieci i jest przez nie bardzo lubiany, ale własnych nie ma ani jednego.

  84. @wbocek
    9 kwietnia o godz. 19:46

    Jeśli twoim „tematem nie była aborcja”, to nie trzeba było z taką nonszalancją pisać, że zamiast rodzić, usuwają i to jeszcze powodowane fanaberią 🙄

    Wygląda na to, że niestosowność tych słów wcale do ciebie nie dociera.

  85. Jacek Kowalczyk
    9 kwietnia o godz. 16:50

    „Nie to nie geniusz, tylko dość obrzydliwy w swych poglądach antysemita i rasista.”

    Oryginalnie mialo byc gieniuś..

    Objasnie co nieco

    Kiedy 5-ta kolumna Radia Co Ma Ryja w mojej miescowosci zaprosila po raz pierwszy Sandera na wystepy, zorganizowana Polonia odmowila uzyczenia mu podwoi swojego Stowarzyszenia. Wlasnie z powodow przez Pana wymienionych. Rowniez zarzyjazniona parafia katolicka, polsko-portugalska natenczas, jakos sie wykrecila mowiac ze maja akurat imprezke w podkoscielnym bejsmencie. To wtedy padlo na mnie.

    No jak to? Kolega z roku, wspolmieszkaniec w pokoju na Jelonkach i ty palcem nie ruszasz w sprawie? Poddalem sie. Wpuscilem towarzycho do wlasnego domu. Przyszlo cos okolo 40 chetnych. Ci od tego co ma ryja zorganizowali datki przy drzwiach. Chyba po dychu bylo.

    Temat Sander wybral mniej kontrowersyjny rasistowsko: Aniela Merkel i jej zarzadzanie Jewropa. Przyszlo, poszlo. A potem bylo powszechne chlanie. Nikt nikogo nie obrazal dyskryminujaco

  86. wbocek
    9 kwietnia o godz. 19:46
    Ponawiam prośbę do gospodarza blogu: proszę o zbanowanie mnie i wyrejestrowanie z portalu polityka.pl.
    Jak dla mnie, dziwna prośba.

  87. @ wbocek
    Ja nie mam narzędzi, aby Pana wyrejestrować z polityka.pl, nie zajmuje się takimi akcjami. Banować nie mam za co (chyba że zacznie Pan celowo pisać tak, by zostać zbanowanym, o co jednak Pana nie podejrzewam, jako człowieka dorosłego). Jeden post usunąłem – co Pana tak bardzo uraziło – tylko dlatego, że wyciąłem nieprzyjemnie ciągnięty wątek @Orteqa.

    Jeśli nie chce Pan już pisać na tym forum, nikt Pana do tego nie zmusi. Uważam jednak Pańską reakcję na reakcję kilku (!) pań za nietrafną i nieadekwatną. Jeśli mnie ktoś nie rozumie, mam pretensję raczej do siebie niż do niego.
    Pozdrawiam
    Jacek Kowalczyk

  88. Maciej2
    9 kwietnia o godz. 15:49

    Dziekuje za link. Znam tylko pobieznie. Z grami nie mialem duzo do robienia. Dlatego tak vazne zeby product developer (nie znam polskiego idiomu) byly rowniez kobiety. Na rownorzednych zasadach, w ilosci rownorzednej zespolow projektowych. Przemysl gier szwedzki zaczal na to dawno zwracac uwage. I nie tylko gry. Volvo tez, czy inne. Kobiety sa polowa klientow, w wielu wypadkach z decydujacym glosem zakupu, np samochodu rodzinnego. Obnizanie progow bagaznika, siedzenia dla malych dzieci wbudowane fabrycznie etc, etc. Nie mozna nowych produktow tworzyc ciagle odwolujac do starych organizacji. Nie tylko platforma Mitsubishi podwozia wazna. Do Toskanii czy gdzie, zawsze jezdzili ludzie, ale tylko niektorzy, dlaczego teraz nie mieliby wszyscy co chca? Chociaz to tez problem, zadeptywania sciezek/zabytkow. Blogow i portali tez Maciej. Dziekuje.

    zezem
    9 kwietnia o godz. 16:19

    Co daje? Umiejetnosc poruszania w dzisiejszej Szwecji. Rzecz dotyczy rowniez kobiet z kultur patriarchalnych, auktorytarnych. Polskich kobiet tez, tu. Uwiarygodnia poprzednie zdobyte, wiedze ewentualna z krajow pochodzenia. Daje Tobie link co jest ECDL i dlaczego, w jakim celu:
    http://ecdl.org/about-ecdl
    Gdzies trzeba zaczac. Nowe. Ja kiedys bralem udzial w programie rzadowym szw. Kunskapslyftet (WiedzyPodniesienie). Wszyscy uczestnicy znajdywali prace kwalifikowane. Mialem na kursach etnicznych Szwedow, ukladaczy podlog z kolanami nie do naprawy. W sieci mogli siedziec na krzeslach, nie kleczec. To bylo ok 25 lat temu.

    Poza tym moim warunkiem bylo, zeby wiecej kursantek niz kursantow. Niech panowie siedza w domu, sprzataja, bawia dzieci etc. Kobiety pierwsze z tych rodzin wejda w zycie spol. Czytaj znajda prace. Panowie beda musieli. Bo im zona pieniedzy nie da na kawe do siedzenia z kolezkami na wybiegu. Zlamac patriarchalne, kulturowe wzory. Wiem, ze np micropozyczki dla kobiet daja lepsze efekty lokalne niz pozyczac mezczyznom. Percy Barnewik tym sie teraz zajmuje w Indiach, Afryce, byly industrialista naprzyklad. Latwo znalezc w Wiki. Micropozyczki na kupno stada koz, albo zalozenie pompy wody, zeby kobiety (tylko) nie chodzily 20km z baniakami na glowie. Takie.

    Praca @zezem jest warunkiem powodzenia spolecznego. Wszystkie przedsiebiorstwa, do dzis w Szwecji, sa okretami ledungowymi. Jak nie, to znikaja. Okret ledungowy mozesz przeczytac tu, pojecie po pl nieznane:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Leidang
    Nie wszyscy chca moga zakladac firmy sprzatajace, pizzerie. Sprawnosc okretu ledungowego zalezala od tych wioslarzy co najblizej rufy. Szybkosc marszu, zaskoczenie, koncentracja. To znaczy jak szscdziesiat wiosel zaloga miala najslabszych. Nie mozna szybciej, wolniej wioslowac. Bo wiosla skrzyzuja, lamia. Dlatego wazne bylo zeby kobiety, dzieci 15 lat nie byli slabi. Bo tez byli w zalodze i hamna. Oni nadawali tempo. Dzis tez, najslabsze zespoly decyduja o powodzeniu korporacji. Troche ponad rok temu, Eriksson, zwolnil ponad 800 osob, w malym miasteczku niedaleko. 120km. Katastrofa. Pol miasteczka + kooperanci. Czesc znalazla prace zaraz. Reszta nie na bruk, tylko do lawki w szkole. Z pensja. Podniesc kompetencje, nawet jak 20lat byles kierowca wozka podnosnikowego. Dzis magazyn jest calkiem zautomatyzowany @zezem. Skomputeryzowany. Dzis niewiele z 800 jest bezrobotnym. Czy rozumiesz dlaczego waznym jest zeby syryjka przed adwokatem syryjskim wiecej mojego czasu brala?

    tejot
    9 kwietnia o godz. 18:11

    Tejot dziekuje. Dwa razy na tydzien cwicze iaido, kendo, takie. 2×3 godz. Kazdy ruch, uderzenie do perfekcji. Jak bede w Valhall, bede doskonala perfekcja.

    Seleuk pozdrawia

  89. pastucha
    O co ci się rozchodzi, bo nie czaję? To ja dobrze pisać, czy źle pisać?

  90. @Tobermory
    9 kwietnia o godz. 19:50
    Mam dwóch synów.
    I spokojnie mogę się podpisać pod tym, co napisał wbocek, cytuję:
    „Tanako, to nie pomyłka – po prostu nigdzie w Biblii nie spotkałem zabijania poczętego człowieka. A w historii ludzkości jestem za słaby, by o tym wiedzieć. Kojarzyłem sobie tylko amatorsko, że ludzie nie mieli kiedyś aż tylu fanaberii jak blaszaki, pendolino czy rowery do turystycznego podróżowania po świecie, nie mieli Riwiery i innych atrakcji, w których zażywaniu dzieci mogłyby przeszkadzać, więc kobiety zajmowały się rodzeniem, a nie usuwaniem.”
    Natomiast nie bardzo mi się widzi określenie „choćby nawet jeden zgniły dzieciaczek”. Czy w związku z tym mogę się czuć uprawniony, by, cytując Ewę-Joannę napisać: „No psiakrew. Aż mnie zatrzęsło. Takiego czegoś to już dawno nie czytałem na tym blogu”. I w związku z tym odsądzać Cię, Tobermory, od czci i wiary?
    Mam wrażenie, że reakcje, bardzo ekspresyjne, niektórych osób na blogu, nie są upoważnione. Ale ja tu dopiero od niedawna piszę i zaszłości nie znam. Więc może jednak są upoważnione?
    A co do ekspatriacji wbocka z blogu, powtórzę jeszcze raz: mam nadzieję, że do niej nie dojdzie, czyli że będzie pisywał nadal. A jak się któraś z Pań wzburzy – trudno, c’est la vie.

  91. @mag
    9 kwietnia o godz. 20:41
    Pokazuję różnicę w percepowaniu zdań, świadczących niezbyt pochlebnie o kobietach, pisanych przez mężczyzn i kobiety. Zza kałuży napisał o posyłaniu do szkół, Ty o wychowywaniu na fanki. Wpis zza kałuży spotka się z krytyką i potępieniem, zaś na Twój nie było żadnej reakcji.
    Sposób odbioru zależy od płci piszącego?

  92. wbocek/pombocek – 19:46

    Wszystko pienknie ladnie procz nieznacznego przeklamania w jednym ustepie Twym:

    „zależność dzietności od zamożności: prawidłowość, że ludzie wyżej cywilizowani i bardziej zamożni mają mniej dzieci, bo więcej ich mieć nie chcą – sami chcą pożyć. ”

    Sugerujsz w tym nieznacznym przeklamaniu jednokierunkowosc: im ludzie sa bardziej zamozni tym mniej dzieci maja. Podczas gdy swiatowi socjologowie odkrywaja ostatnio rowniez druga strone tej samej monety: im mniej dzieci w rodzinie tym wieksza tej rodziny zamoznosc.

    Wytlumaczenie tego nowego fenomenu niektorzy znajduja w starej teorii: ewolucji. Jako ze ta wciaz postepuje naprzod i nikt nie wie dokad ona nas zaprowadzi. Ani dlaczego.

    Bzykanie bzykaniem jest, swiat swiatem tez.

    PS. wbockowymi prosbami o jakies zbanowanie ja bym sobie nie zawracal tej co z tylu sie znajduje. Ani tej co Na Gorze podobno jest. Czy to Kazanie o niczym, na tej GORZE, swiadczy o obecnosci czegos na tej niby Gorze?

  93. Co Gospodarz wlasnie wyjasnili pod 20:28.

    PS. Za zadne chiny nie potrafie przypomniec sobie co to ja gdzies kiedys ciagnalem nieprzyjemnego. Tam bylo jedno wielkie nieporozumienie. Semantyczne glownie, powiedzialbym

  94. seleuk|os|
    9 kwietnia o godz. 20:39
    Link w.s. ICDL znalazłem. Czy kursy ,które prowadzisz obejmują wszystkie dziedziny (Category / Skill Set wymienione w informacji o ICDL (Syllabus Overview) czy tylko część z nich?

    Informację o „Leidang” znalazłem , jest b. obszerna ,ale rozumiem to jako:”wszystkie ręce na pokład”

    Praca @zezem jest warunkiem powodzenia spolecznego
    Słuszna uwaga. Z tym ,że nie we wszystkich państwach europejskich jest to zauważone ,a jeśli tak ,to nie jest konsekwentnie realizowana idea szkolenia bezrobotnych – przyczyny tego są różne.

  95. Dodatnia strona usuwania komentarzy bez zadnego wyjasnienia jest calkowite nie zauwazenie takiego usuniecia. Ani przez przygodnych przechodniow ani przez autorow usunietych tekstow. Czyste win win.

    Wbocek to przypadek troche nietypowy. Nie lose lose ale cos te strone zmierzającego.

    Ja tiebia pardą

  96. Jacek Kowalczyk
    9 kwietnia o godz. 20:28

    Nie znam się na internecie i znać się nie chcę, ale widzę, że jest identycznie jak z Kościołem katolickim: zapisać się – łatwo, wypisać – niemożliwe lub prawie niemożliwe. Tak rośnie armia współczesnych niewolników.

    Trudno, dziękuję, sam się banuję. Kłaniam się.

  97. pastucha
    9 kwietnia o godz. 17:33
    umieszczenie tego pomnika na placu Piłsudskiego, w bliskiej podległosci od Grobu Nieznanego Zołnierza ma i ten wymiar, że delagacje składające ukłon i wyrazy uznania Nieznanemu żołnierzowi przy okazji złożą też hołd prezydętowi Tysiąclecia- tak przy okazji, bo to blisko przecie, A potem, od listopada kurz-galopkiem w stronę pomnika tegoż prezydęta. W ten sposób „wymusi się” hołd i pokłon najwyższemu.

  98. pastucha
    9 kwietnia o godz. 20:52

    Zauważyłam już wcześniej do czego zmierzasz ale w moich oczach to dziecinne. Dlatego nie ma reakcji. Szkoda, miałam inne, dużo lepsze zdanie. C’est la vie, jak sam stwierdziłeś.

    ***

    Rozmyślam sobie – czy zostałam zaliczona do wilczyc czy nie. A w każdym razie do niechlujów nieumiejących czytać. Całe to piukanie wcześniejsze okazuje się nic nie warte, skoro nawet nie jestem godna zwykłej odpowiedzi.

    Przykre, owszem, ale nic na to nie poradzę.

  99. Nie wierze ani jednemu slowu o tym niby samobanowaniu

  100. pastucha
    9 kwietnia o godz. 17:33
    w jakimś dzienniku, kilka tygodni temu, gdy pojawił się w prasie projekt pomnika, zamieszczono zdjęcie rysunku z Przygód Tytusa, Romka i Atomka.
    Papcio Chmiel wymyslił je w latach 70. Praw autorskich pewnie nie zastrzegł, stąd łatwość skopiowania pierwowzoru.

  101. A Ty Neferko otrzyj lzy wilczy-cy

  102. zezem
    9 kwietnia o godz. 21:22

    Moje kursy sa z nowoprzybylymi. Nazwij jak chcesz, emigranci ekonomiczni, ciapaci, smoluchy, etc. Bardzo poczatkowe. Base modules. Uczestnicy z Syrii (najwiecej), z Afganistanu, Afryka ponizej Sahel, Etiopia.

    No i Elena, Rosjanka…

    pzdr Seleuk

  103. Ktos juz dokonal socjoanalizy:

    uzalenie blogowe jest grozniejsze od radiomaryjnego. Bo ono dotyczy ludzi ze wszystkich srodowisk. A co najgrozniejsze w tym wszystkim to NAKLADANIE sie pogladow ludzi calkowicie od siebie roznych.

    Lewak z prawakiem w jednym stali domu. Blogowym domu. Tego nie pisano przed nadejsciem cybersfery

  104. pastucha
    9 kwietnia o godz. 20:42
    może termin słowny „poczęte dziecko” nie był znany w czasach biblijnych? Mówiło się płód, embrion, zygota i uzywało nazw bardziej medycznych, ale określenie „Dziecko poczęte” zaistniało w przestrzeni publicznej kilka lat temu, gdy do głosu doszły takie organizacje, jak owe, reprezentowane przez p. Godek i kilka innych, nawiedzonych, ktore czasem widywałam w TV.
    Jeszcze w czasach ustanawiania tzw. Kompromisu aborcyjnego nigdzie nie było takich określeń, nie mówiło się także o mordowaniu dzieci.
    Pamiętam słowa p. BUby (ja., jako lekarz….) ale i ona nie używała takich sformułowań.
    Jest to dość nowe pojęcie i raczej nieznane, niezrozumiałe na zachód od Odry, jesli nie jest się Polką/Polakiem.

  105. Nefer
    9 kwietnia o godz. 21:42

    Może nie jest tak źle i na razie – miś koala?

  106. W highschool ktora ksztalcila moje latorosle zdarzyl sie przypadek nauczyciela pozwalacego sobie z jego uczennica. Owszem, dorosnieta fizycznie. Ale nie calkiem wiekowo. Nauczyciela usunieto ze szkoly za niemoralnosc zawodowa. I nie za statutory rape. Bo uczennica przekroczyla 16 lat.

    Jestem ciekaw jak jest w szkolce seleuka. Chwalacego sie osiagnieciami z jego uczennica Rosjanka. Czy tam wzgledy etyczno-moralne nie sprawiaja zadnych nieporozumien zawodowych?

    Za moich czasow studenckich asystenci bzykajacy studentki przed semestralnymi zaliczeniami cwiczen byly taka normalka ze doktorzy od aborcji tylko rece zacierali. Juz odziane w rekawice zabiegowe. Cena wtedy byla, jesli pamietam, ok 600

  107. @Tanaka

    Nie rozumiem „miś koala” i chwilowo nie chce mi się żartować.

  108. seleuk|os|
    9 kwietnia o godz. 21:52
    Nazwij jak chcesz, emigranci ekonomiczni, ciapaci, smoluchy
    Nieuważnie czytasz moje pytania. Nie pytałem kto jest uczestnikiem kursów (chyba w S nie używa się takich określeń…), tylko byłem ciekawy* na jakim poziomie ICDL prowadzisz te kursy. Ale jak piszesz Bardzo poczatkowe mam już pewien rys.
    *czyżby fauxpas z mojej strony …

  109. konstancja
    9 kwietnia o godz. 21:56

    Konstancjo, jak już tak o dzieciątku bożym, to nie ma to jak zapytać się bozię wszechmogącego, znaczy się – olmajty, co on sam na temat dzieciątek i rodziny nakazuje. Nie trzeba wtedy nic zgadywać, tylko słuchać, co nakazuje i wykonywać. Wszystko jest jasne.

    1. Jeśli kupisz niewolnika – Hebrajczyka, będzie służył sześć lat, w siódmym roku zwolnisz go bez wykupu. 3 Jeśli przyszedł sam, odejdzie sam, a jeśli miał żonę, odejdzie z żoną. 4 Lecz jeśli jego pan dał mu żonę, która zrodziła mu synów i córki, żona jak i dzieci będą należeć do pana, a on odejdzie sam.
    Ładne, prawda? Pan daje żonę niewolnikowi, ten się, dureń cieszy, zakochuje, ona też i z tego są dzieci. Miłość kwitnie, szczęście rodzinne i tak dalej. No, ale we łbie durnia pojawia się durna myśl, że chce być wolnym człowiekiem. Jak on taki cham, to se może iść, ale dzieci nie dostanie i żony też nie dostanie. Bandytom się nie daje, jeszcze czego.

    2. 7 Jeśliby ktoś sprzedał swą córkę w niewolę jako niewolnicę1, nie odejdzie ona, jak odchodzą niewolnicy. 8 A jeśliby nie spodobała się panu, który dla siebie, niech pozwoli ją wykupić.
    Też miłe, prawda? tatuś sprzedaje córeczkę i jest zadowolony. Sprzedana nie może się uwolnić. Zaś jej właściciel patrzy na towar, znaczy, córeczkę tatusia co ją sprzedał i se myśli: ładna dupa, se ją wezmę i zrobię co należy. Albo: eeeee…jakaś taka nijaka i dechowata, mogę odsprzedać.

    To się nazywa Miłość Boża Na Ziemi, no i Święta Rodzina.

  110. Orteq
    9 kwietnia o godz. 22:07
    znów jesteś obrzydliwy…

  111. Nefer
    9 kwietnia o godz. 22:12

    No, że mniej niż wilczyca.

  112. konstancja – 22:17

    „znów jesteś obrzydliwy”

    A tys znowu przewidywalna. W napadlosci swej. Jakas nadzieja na zmiane? Pod wplywem uplywajacego czasu?

  113. zezem
    9 kwietnia o godz. 22:14

    Przepraszam. Staram uwaznie czytac. Tak przeczytalem. Zle. Podam Tobie link do programu. Niestety jest text tylko po szwedzku. To lezy na moim wlasnym domain ktory mam od wielu lat. Prywatny. Uzywalem jak mialem projekty konsultacyjne poza zatrudniniem etatowym. SoftMould. To zorientujesz (moze) co to jest, jak ja to prowadze. Tam sa linki do moich cwiczen tez. Kalkulacji i pismiennictwa. Bardzo proste. Basic of basic. Te duze litery. Nie bede o metodyce cos, bo to nie ten blog. Rzecz inny temat co sie wypowiedzialem. O kobietach, dlaczego etc.
    Wszyskie material sa moje i plan zajec. CC licencja na dole.

    http://www.softmould.com

    pzdr Seleuk

  114. Tak sie zastanawiam

    Czy to nie byla ta na ka na mnie napadywujaca pod haslem: napadywuj! A ja osoby w zyciu nie widzialem na oczy. Co poczytuje sobie za good luck.

    Chodzi o unikniecie obrzydliwosci

  115. @Nefer
    9 kwietnia o godz. 21:42
    „Zauważyłam już wcześniej do czego zmierzasz ale w moich oczach to dziecinne.”
    Piszesz na takim stopniu ogólności, że nie jestem w stanie stwierdzić, co uważasz za dziecinne.
    „Dlatego nie ma reakcji.” Czyli Twój wpis, będący reakcją na mój, nie jest reakcją. To czym w takim razie jest?
    „Szkoda, miałam inne, dużo lepsze zdanie.” A na jaki temat, jeśli można wiedzieć?
    Jak już kiedyś pisałem, jestem zwykłym budowlańcem, obce są mi zawiłości duszy kobiecej, pewnie dlatego często pozostaję w stanie sporu z małżonką. Podobnie, jak Ty, posługuje się wieloznacznymi zdaniami, niedookreśleniami, licząc na moją intuicję. I często się irytuje, gdy pytam co w zasadzie chciała powiedzieć, kiedy mówiła to, co właśnie mówiła. Ponieważ Ciebie znam dużo krócej, niż kobietę, z którą dzielę życie, tym bardziej trudno mi zrozumieć, o czym piszesz.
    Więc może nieco dłuższe zdania i kawa na ławę? Żeby uniknąć nieporozumień, ok?

  116. Ta agresywnosc. Dam w szczegolnosci. Czy wbocek nie ma czasem czegos na rzeczy?

    Hashtag @MeToo cos moze miec z tym wspolnego. Jak zwykle po polskiemu, na nasze lamy wchodzi dopiero po przeminieciu tej bzdury na swiecie

  117. @pastucha
    9 kwietnia o godz. 20:42

    „Natomiast nie bardzo mi się widzi określenie „choćby nawet jeden zgniły dzieciaczek”. Czy w związku z tym mogę się czuć uprawniony, by, cytując Ewę-Joannę napisać: „No psiakrew. Aż mnie zatrzęsło. Takiego czegoś to już dawno nie czytałem na tym blogu”. I w związku z tym odsądzać Cię, Tobermory, od czci i wiary?”

    Zrobisz jak uważasz, ale może najpierw spróbuj przeczytać uważnie, do kogo się tam zwracam (do @zza kałuży) i kogo cytuję (@zza kałuży), a potem odsądzaj.

    Zdumiała mnie twoja reakcja, bo też się skupiłeś na tej Biblii i aborcji, a nie na obraźliwym tekście o usuwaniu zamiast rodzenia. Żyjemy w XXI wieku i nawet w Polsce kobiety, które stać na „fanaberie”, stać również na stosowną i skuteczną antykoncepcję i to jest ich sprawa (oraz ich partnerów), ile chcą mieć dzieci i dlaczego na przykład tylko dwoje, najchętniej zdrowych i udanych.

  118. @Tobermory 9 kwietnia o godz. 19:50
    Ktokolwiek ma dzieci, choćby nawet „jednego, zgniłego dzieciaczka”, nigdy by nie napisał z taką dezynwolturą, że „dzisiejsza kobieta nie zajmuje się rodzeniem jak kiedyś ale usuwaniem”.

    My się wszyscy dopiero uczymy używania nowego medium. Ja się uczę. Nie wiem jak inni, pewnie jedni są bardziej utalentowani, inni mniej. Jak wlezę na bloga („a” bloga, niekoniecznie „the” bloga), przeczytam cosik kontrowersyjnego (dla mnie oczywiście, prawie każdego co innego wkurza), zacznę pisać odpowiedź, najczęściej w okienku na stronie internetowej. Bardzo, bardzo rzadko w Wordzie, na boczku.
    No więc zacznę pisać odpowiedź, coś mi przerwie, zostawię na godzinę czy dwie, czasami na dłużej.
    Wracam i czytam co sam napisałem.
    Najczęściej, w 99% przypadków, kasuję 50% tekstu. Wywalam wszystkie złośliwości i przytyki. Już nie wydają sie mi takie dowcipne. Złosliwości nie wnoszą niczego do rozmowy.

    No właśnie, do rozmowy.

    Bo w pierwszym odruchu wyglada na to, że moje teksty są pisane w jednym celu; „no ja cię tu zaraz wykończę!”. Czy jak to niezapomniany Andrzej Waligórski napisał.

    Dopiero po tej – przypadkowej przerwie – wraca mi (pewnie i tak szczątkowy) rozum i kasuję uszczypliwości. Chyba zatem znalazłem receptę na siebie.

    Przyszłe blogi będą miały opcję edycji tekstu po jego opublikowaniu.
    A także opcję uwspólniania tekstów. Np. dwóch/dwoje blogowiczów, dobrze się znajacych i rozumiejących, da jeden drugiemu uprawnienia do edycji swojego komentarza. Wieksza grupa komentatorów podobnie. Czy ja wiem, byc może kolor albo/i krój pisma bedzie dawał znać, kto który fragment napisał.

    Wtedy @wbocek napisałby swój komentarz a niezgadzająca się z nim, ale blogowo zaprzyjaźniona osoba zaraz by pokreśliła, zmieniła na akceptowalna wersję, i może w taki sposób, poprzez bardziej komunalną naturę bloga, bardziej wspólne teksty, uniknęlo by się okopywania na swoich pozycjach?

  119. @zza kałuży
    9 kwietnia o godz. 23:16

    Zanim taka możliwość nastanie, można zawsze się zreflektować po fakcie i zwyczajnie wyrazić ubolewanie, zamiast iść w zaparte i kreować się na ofiarę „wściekłych wilczyc”. Nie trzeba zaraz przepraszać i się korzyć, wystarczyłoby na początek zauważyć swoje potknięcie i spróbować zrozumieć, dlaczego spotkało się z taką, a nie inną reakcją.

  120. @Tobermory
    9 kwietnia o godz. 23:07
    Najprawdopodobniej nieprecyzyjnie napisałem to, o czym myślałem, więc napiszę jeszcze raz.
    Nie skupiałem się na biblii, na usuwaniu, na XXI wieku, antykoncepcji i innych sprawach. Skupiałem się na przedstawieniu sposobu reagowania na czyjeś wpisy. To, co Tobie może się wydawać niesmaczne, w innych może nie budzić żadnych emocji, albo może im się podobać. Chodziło mi o rodzaj reakcji Ewy-Joanny na wpis.
    A czy Ty napisałeś, o zgniłych dzieciaczkach, czy o czymkolwiek innym, jest mi w sumie obojętne. Chciałem pokazać, że tak impulsywna, pełna negatywnych emocji reakcja na jakikolwiek wpis, o czymkolwiek, nie ma tutaj sensu.
    Wbocek coś napisał, Ewie-Joannie się to nie spodobało, to niech, do k…. nędzy użyje argumentów, dyskutuje, zetrze wbocka w proch i pył, ale niech to będą argumenty, a nie emocje. Emocje zamykają dyskusję, nic z nich dla stron nie wynika. Zakładam, że jesteśmy tu dla wymiany poglądów i myśli, a nie dla monologowania, czy li tylko emocjonowania się czyimiś durnymi-przynajmniej dla nas-wpisami.
    Gdy użyłem sformułowania Ewy-Joanny w stosunku do Twojego sformułowania o zgniłych dzieciaczkach skończyła się dyskusja na ten temat, zanim się w ogóle zaczęła. Mniej okazywania emocji – więcej argumentów, proszę.

  121. @zza kałuży
    9 kwietnia o godz. 23:16
    O wykańczaniu to Jan Kaczmarek, w piosence „Oj, naiwny”, o ile pamiętam niezapomniane Studio 202

  122. wbocek/pombocek podpisał się w pierwszym wpisie o zbanowaniu również z imienia i nazwiska.
    Poszukałem w sieci i wyszło mi, po porównaniu kilku szczegółów, że napisał i wydał w latach osiemdziesiątych książkę. Czy ktoś może mi odpowiedzieć, czy dobrze znalazłem?

  123. @Wszyscy

    Popatrzcie wstecz. Z jakiego powodu dochodzi do klotni? Miedzy Ateistami? Z powodu powolywania sie kogos na religijne (kosmogoniczne) texty. Jedynie. Tak bylo z aaaaAAAA, tak z SuteneremXX, paru innych, tak teraz. Na blogu Ateistow!!!! Ja opuscilem ten blog na dluzej, z powodu niekonczacych wymian z SuteneremXX. Tego nie mozna bylo opanowac. Nic nie pomagalo.

    Czy nie prosciej, najprosciej, umowic/nie uzywac, pod zadnym pozorem religijnych cytatow, odniesien do… Nie odpowiadac. Gdyby najbardziej palce swedzily i wiedze masz jak arcybiskup (padrone mafii) na temat cytatow. Nie prosciej, najprosciej? Nie da „przewijac” textow co osobiscie dotykaja. Pod zadnym pozorem, nie „rozmawiac” z nawiedzonymi.

    Seleuk na dobranoc

  124. @pastucha
    9 kwietnia o godz. 23:28

    I to jest właśnie problem. Piszesz o moim sformułowaniu, choć nie było moje, chcesz odsądzać mnie od czci i wiary, choć tylko cytowałem… Jakiej reakcji oczekujesz na taki sposób prowadzenia dyskusji? W ten sposób możesz tylko prowokować i wzbudzać emocje, które potem przypiszesz komu innemu.
    Przeczytałem jeszcze raz komentarz Ewy-Joanny

    https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2018/04/04/nadzorczyni-i-nadzorcy/#comment-521974

    I uważam, że to, co napisała, było wystarczająco jasne i klarowne. Zacytowała zdanie, które nie tylko ona uznała za obraźliwe wobec kobiet.
    Jakich argumentów użyłbyś na jej miejscu w dyskusji z pombockiem o damskich fanaberiach zaspokajanych dzięki usuwaniu zamiast rodzenia?
    Jakbyś się odniósł do opinii, że masz tylko dwoje dzieci, bo wszystkie nadliczbowe zostały w porę usunięte? W końcu kobiety nie są samopylne i do tanga trzeba dwojga, ale to kobiety zamiast rodzić usuwają, czyż nie? Albo zrobiłeś się „leniwy w tych sprawach”?
    Ja bym takiego rozmówcę strzelił w pysk. Emocjonalny jestem.

  125. @pastucha
    9 kwietnia o godz. 23:49

    Dobrze znalazłeś. Coś o Chudzince…

  126. pastucha
    9 kwietnia o godz. 23:49
    „Pako i Chudzinka”. Pombocku, wybacz, że Cię demaskuję.
    https://youtu.be/gNAZSyYdOEI

  127. Tobermory
    9 kwietnia o godz. 23:56

    No, no T. Czy Maryja „samopylna” nie byla? S. myje zabki.

  128. @pastucha
    takie do ciebie mam pytanie: jak cie ktoś spoliczkuje to o czym z nim dyskutujesz? Jakich używasz argumentów do starcia ktosia w pył?
    Chetnie się czegoś nauczę.
    Bo ja zwróciłam w sposób dość ostry, owszem, uwagę na niestosowność wyrażenia o ‚usuwaniu zamiast rodzenia a to z powodów chęci posiadania rzeczy materialnych’. Nie odniosłam się do dyskusji na temat dzietności ale do niefortunnego i obraźliwego wyrażenia, co tłumaczę i ja i inni bezskutecznie, bo zostaliśmy zakrzyczeni przez „pokrzywdzonego” pombocka, zapędzeni do stada wściekłych wilczyc i podobnie. Czy ja nazywam was stadem tępych baranów? A czasem może by się należalo.
    To już moje ostatnie wyjaśnienie na temat: nie jestem wielbładem.
    Ale chetnie poczytam pouczenia jak ty sobie z tym radzisz.

  129. @gotkowal
    10 kwietnia o godz. 0:04
    Żadna demaskacja, sam powiedział swego czasu.

  130. @Tobermory
    No to nam się zbiegło 🙂

  131. @wbocek 9 kwietnia o godz. 7:58
    Reakcji, która była rzuceniem się na mnie całej sfory wilczyc. Tak jak bym był śmiertelnym wrogiem, jakby nie było wcześniej moich obron kobiet przed Katolickim kościołem i przed przemocą w rodzinie, konsekwentnego wspierania buntów kobiet przeciw odbieraniu im godności i wyrażania przez lata uznania i podziwu dla, najogólniej mówiąc, gatunkowej lepszości kobiet w porównaniu z chłopami (opiekuńczości, ciepła, empatii, ofiarności, życzliwości) – co mówię na podstawie widzenia w szczegółach własnej gorszości, a nie żeby kobietom kadzić. Moja mama nawet w stanie demencji często pytała ścianę, która była jej synami, czy mają co jeść, czy nie są głodni. Wcześniej synowie, którzy z nią mieszkali, zainteresowani byli najwyżej tym, czy ma dla nich na papierosy.
    Po ataku rozjuszonych wilczyc nic specjalnego sobie nie myślę – przecież nie zmieniam w jednej sekundzie poglądów

    Podkreślenia moje. Z tekstu wynika, że kobieta zasługuje na uznanie, bo jest (z reguły?) cieplutka, opiekuńcza, ofiarna i życzliwa. Jeśli takich cech nie przejawia, od razu staje się „wilczycą”. A już najgorzej, gdy ośmieli się zwrócić uwagę, że wypowiedź mężczyzny – wyjątkowego we własnym pojęciu i niezwykle czułego na własnym punkcie – jest obraźliwa, niesprawiedliwa i zwyczajnie idiotyczna. Inaczej mówiąc, stereotyp kobiety – anielicy, czyli poniekąd boskiej istoty uwznioślonej swoim „powołaniem” matki-opiekunki-kapłanki domowego ogniska – funkcjonuje bez pudła w wyobraźni niektórych starszych panów.

    „Panowie są wrażliwi, ho ho!” I bardzo nie lubią, gdy kobieta nie pasuje do tak pojętego ideału. Przytyki Ortequa od adresem Konstancji – którą dwa dni temu wychwalał pod niebiosa – odzwierciedlają podobną reakcję srogiego zawodu – bo ona, panietentego, wielce agresywna jest! A nieprzemyślane, histeryczne wypowiedzi… szybciutko się kojarzą z kobietami, prawda? Otóż nieprawda. Co widać, słychać i czuć.

  132. @Tobermory
    9 kwietnia o godz. 23:56, 23:57
    Mam nadzieję, że jednak wbocek się nie ekspatriuje.
    A co do argumentów: strzelanie w pysk argumentem nie jest.
    Mam tylko dwóch synów, bo okazało się po drugim, że z pierwszą żoną nie rozumiemy się tak dobrze, żeby dalej ze sobą być, nad czym boleję do dziś dnia. Co do „lenistwa w tych sprawach”, nie narzekam, chociaż to może być kłopotliwe, bo nadmierny poziom testosteronu w latach podeszłych skutkuje problemami z prostatą. Niestety, mój brat kilka tygodni temu poddał się prostatektomii radykalnej – nowotwór. Dzisiaj odebrał wyniki badań poziomu PSA: jest dobrze.
    Żeby mnie ktoś obraził, to po pierwsze, ja muszę czuć się obrażony. Jeśli uznam, że osoba próbująca mnie obrazić nie ma zdolności honorowej, to w ogóle nie ma o czym gadać/pisać. A jeszcze tym bardziej, jeśli ktoś nie pisze do mnie osobiście, tylko wygłasza jakąś swoją opinię, sobie a muzom, jak właśnie wbocek był uczynił inkryminowanym wpisem.
    Równie dobrze mógł był napisać, że faceci zamiast płodzić, bawią się gadżetami, jakimiś furami, latają w skórach i gadają przez komóry. Czy inne zmartwiony.
    I co, mam z tego powodu na niego napadać? Czy ja dziecko jestem?
    Bądźmy poważni,

  133. @gotkowal 10 kwietnia o godz. 0:04
    Znamy to, znamy! Pombocek zresztą nie ukrywa swojej teożsamości. Ale z reguły demaskowanie anonimowych internautów jest nie tylko złamaniem netykiety – jest również naruszeniem dóbr osobistych. Za takie właśnie publiczne naruszenie dóbr – publikację na blogu linku do zdjęcia opatrzonego prawdziwym nazwiskiem – anumlik chciał pozwać do sądu Orteqa. I zapewniam cię, że wcale nie żartował.

  134. Tys durniejsza od durnej

  135. Bądźmy poważni i posługujmy się poczuciem humoru, jakie kto tam ma. Moja obecna żona twierdzi, że nie mam żadnego.

  136. Na marginesie
    10 kwietnia o godz. 0:16
    To akurat nie dziwi. Tu się aż gotuje.
    https://www.youtube.com/watch?v=uSdPrX8IZio

  137. seleuk|os|
    9 kwietnia o godz. 23:50

    Ja nie mam najmniejszych problemów z nieodpowiadaniem na zapalne posty pod moim adresem. Nawet się nie zdenerwuję, wzruszam ramionami, przewijam i oszczędzam sobie nerwów i czasu. I tłuczenia się godzinami, dniami z kimś kogo i tak nie obchodzę.

  138. Ale tak na zdrowy rozum – jeśli pombocek ma pełne prawo publikować na blogu żenujące opinie – że kobiety (tak w ogóle?) abortują, bo są leniwe i wolą, zołzy, zakupy w galerii niż tkwienie w pieluchach – to skąd nagle zastrzeżenia do zastrzeżeń? Czyżby niektórzy szanowni blogowicze uważali, że mag, Ewa-Joanna, Nefer czy Konstancja (przepraszam, jeśli kogoś pominęłam) mają mniejsze prawo do wygłaszania opinii niż prawo internauty o nicku pombocek? Przy czym dodaję, że raczej tylko pombocek sypie bez ograniczeń wyzwiskami. A pastucha się domaga argumentów – ale wcale nie od pombocka! No gdzie tu sens?

  139. @Ewa-Joanna
    10 kwietnia o godz. 0:06
    Załóżmy, że rzeczywiście rzuciłaś w przestrzeń zdanie: „Faceci to stado tępych baranów”.
    Masz na myśli wszystkich, całość populacji, czy tylko tych, z którymi masz do czynienia? Chodzi o syna/brata/męża/ojca? A w ogóle to jak zdefiniujesz „tępego barana”, bo w wikipedii nie znalazłem? I jeśli wszyscy faceci to „tępe barany”, to z jakiego powodu siedzisz na forum Polityki, na którym stanowią jakieś 50%populacji, zamiast udzielać się na istniejących zapewne forach feministycznych? Jakaś potrzeba psychiczna? Masochizm?
    Przyjmij, że mogę tak długo.
    Możesz oczywiście, jak Nefer, przewinąć i oszczędzić sobie nerwów i czasu na tłuczenie się godzinami, dniami z kimś, kogo i tak nie obchodzisz (nadal za Nefer).
    Ale możesz też inaczej. Wybór należy do Ciebie.

  140. @pastucha 10 kwietnia o godz. 0:43
    Ja nie wątpię, że „możesz tak długo”, ale o co ci właściwie chodzi?

  141. @Na marginesie
    10 kwietnia o godz. 0:36
    O ile pamiętam, pombocek dosyć dużo pisał o tym, co miał na myśli. Była nawet przypowiastka o eskimosach. Trochę o inuitach czytałem, ale o zwyczajach prokreacyjnych nie miałem pojęcia. Raczej interesowały mnie kajaki i polowania, jak to faceta, vel „tępego barana”, któremu na prokreacji nie zależy, bo woli gadżety, blaszaki i pĘdolina

  142. @Na marginesie
    10 kwietnia o godz. 0:52
    O to, że można inaczej podchodzić do najbardziej wkurzających wpisów, bo możliwe, że po właściwym odczytaniu intencji piszącego, wcale nie będą takie wkurzające.
    A nie da się ich poznać, jeśli zaczniemy rozmowę od tekstu w rodzaju, że zacytuję klasyka:
    „No psiakrew. Aż mnie zatrzęsło. Takiego czegoś to już dawno nie czytałam na tym blogu”
    i jeśli poprzestaniemy na tym komunikacie.

  143. Hát, átkozott! Megrázta. Ezt a blogot sokáig nem olvastam

  144. Ostatni wpis na dzisiaj. Może wbocek jeszcze coś podczytuje. Jeśli tak, polecam „Kosmolot i czółno” Kennetha Browera. O Eskimosach tam będzie niewiele, za to trochę o pływaniu na dalekiej północy Kanady w kajaczku, i o różnych różnościach w rodzaju domku na drzewie, lotach w kosmos, etc. O Freemanie Dysonie i jego synu, który wyrzekł się był cywilizacji. polecam
    dobranoc

  145. @pastucha
    10 kwietnia o godz. 0:43
    Nie, to nie jest dyskusja na argumenty, to jest przelewanie z pustego w próżne. Ale dziękuję za pouczenie.

  146. @pastucha 10 kwietnia o godz. 0:56
    Sugerujesz, że pombocek nadaje szyfrem i wcale nie powiedział tego, co powiedział?

  147. W sondazach mialo pisiorom spadac. A czy spada?

    Do Sejmu , sondaz Pollster z 6 i 7 kwietnia:

    41 procent PiS,
    23 procent PO,
    SLD – 9,
    Kukiz – 8,
    Nowoczesna – 7,
    PSL – 5.

    Zas do wyborow prezydenckich – sondaz IBRIS:
    Andrzej Duda – 33.5 procent,
    Donald Tusk – 33.0 procent.

    Co ja widze to tylko koniecznosc powrotu do kieratu krajowego naszego Kaszubu. Tylko prezydentura jest bowiem w zasiegu normalsow. Reszta pozostanie w kaczych lapach po wsze czasy

  148. @Tobermory, 1:37

    „Oczy z hebanu i rogu renifera… Eskimoski astronauta?”

    Wszystko w oprawie brzozowej. Najistotniejszy szczegol

  149. Ewa-Joanna
    10 kwietnia o godz. 0:06

    „Żadna demaskacja, sam powiedział swego czasu.”

    Nie tylko on sie sam przechwalal kim jest.

    Nasz sp Drogi Odeszly Poeta tez sam sie przedstawial na blogu kilkakrotnie. O pelnionych publicznych funkcjach w niedawnej przeszlosci mowiac z duma. Co jednakze nie przeszkadza niektorym nickom wciaz insynuowac, ze niejaki Orteq cos tam wypaplal wbrew jakiemus „prawu”.

    Insynuacje to strawa codzienna blogowa, jak widac. Ze to ja sie tego nie moge nauczyc. Mnie ciagle fakty do rowu sciagaja

  150. Wrocmy do lekcji niedawno przerobionej

    „Jestesmy silni tylko na tyle na ile potrafimy sie zajac najslabszymi z nas”

    W oryginale to tak bylo:

    „You can judge the quality of a society by the way it takes care of its weakest”.

    Podsumowanie zas takie bylo. I ciagle jest:

    It’s not about politics. It’s about the survival and strength of our society. Unfortunately it’s already obvious that political dogma, inspired by fear and ignorance, is more powerful than common sense.
    [Tu nie chodzi o politykę. Chodzi o przetrwanie i siłę naszego społeczeństwa. Niestety jest już oczywiste, że dogmat polityczny, inspirowany strachem i niewiedzą, jest silniejszy niż zdrowy rozsądek.]

    Choc trumpowato-kacze umysly wciaz sie dopatruja elementow socjalizmu w tym dbaniu o najslabszych. Bo socjalizm jest be, kapitalizm jest cacy. Niewazne ze mowa jest o kapitalizmie kaprawo rozumianym.

    Kazdy ustroj moze byc dobry jesli jest dobry. Dla ludzi dobry. A nie dla architektow tego ustroju tylko. Elementarne sprawy, Watsonie.

    Ten Sherlock Holmes to byl madry czlowiek. Dobrze ze zostal wymyslony.

  151. UwazamZe niejaki nick seleuk szpanuje. Szkoda tylko ze nie przejawia zbyt wielkiej GLEBI w tym szpanowaniu. Pombocek chodzacy sideways troche mniej szpanuje. Ja natomiast szpanuje ile moge. Rowniez na druga noge Bolka

    Tak methinks

  152. @Tobermory 9 kwietnia o godz. 23:27
    Zanim taka możliwość nastanie, można zawsze się zreflektować po fakcie i zwyczajnie wyrazić ubolewanie, zamiast iść w zaparte i kreować się na ofiarę „wściekłych wilczyc”. Nie trzeba zaraz przepraszać i się korzyć, wystarczyłoby na początek zauważyć swoje potknięcie i spróbować zrozumieć, dlaczego spotkało się z taką, a nie inną reakcją.

    Teoretycznie to masz rację. Zaprojektowałeś dobrze. Teraz tylko inżynier od aplikacji ma tego klienta nauczyć. 😉

    Tak się złożyło, że na koniec swojego życia to mój wujek a nie mój ojciec pełnił rolę mojego „father figure”. Ojciec nie dożył 70-tki bo go zabiły papierosy i stres prowadzenia biznesu. Wujek pożył od niego o prawie 20 lat dłużej. I to „na wujku” mogłem zaobserwować symptomy starzenia się. Włącznie z Alzheimerem i całą kolekcją chorób, w tym tych typowo męskich.
    Na wujku nauczyłem się, jak zmienia się ludź na starość ludzia.

    Blogi polityka.pl to domena ludzi starszych a nie młodszych. Kłótliwość to coś, co często albo się nasila z wiekiem albo pojawia u do-tej-pory-do-rany-przyłóż ludzi.

    Blogowe życie musi zatem się pogodzić z tym zjawiskiem. Kłotnie, obrażanie się, zaperzanie i trzaskanie drzwiami będzie wbudowane w życie blogowe. I to tym bardziej, im wiecej osób będzie dożywało późnego wieku.

    Czasami wydaje mi się, że zaczynamy tutaj widzieć podobne zjawiska jak w rozwoju oprogramowania (software) oraz oprzyrządowania (hardware) współczesnych komputerów, a szczególnie tych klasy osobistej, czyli PC. Można wyróżnić kilka okresów, gdy albo jedno albo drugie wysuwało sie do przodu i to drugie nie nadążało.

    Być może żyjemy w okresie, gdy postępy w konserwacji ludzkiego hardware wyprzedziły rozwój ludzkiego software. Żyjemy – jako ciała – dłużej ale słabo jesteśmy psychicznie do tego wydłużenia działania hydrauliki przygotowani.

  153. Natomiast nick Na marginesie w ogole nie szpanuje. Ani Konstancja tez nie. One sie przypier.alaja do innych wedle uwazania. Kaprawego uwazania, k sozaleniju. Czy to dodaje wartosci blogowi? Niech Pan Gospodraz oceni. Albo jeszcze lepi, nie oceni

    Przypier.alanie sie E-J, czy innych dam, do pombocka chodzacego sideways wbockowym czasami, to inksza troche inkszosc. Choc nie za bardzo

    Przypie.dalanie sie jest przypierd.alaniem sie. Jakbys nie dziamkal

  154. @pastucha 9 kwietnia o godz. 23:34
    O wykańczaniu to Jan Kaczmarek, w piosence „Oj, naiwny”, o ile pamiętam niezapomniane Studio 202

    Jan Kaczmarek
    Oj naiwny – tekst piosenki

    Refren
    Oj naiwny, naiwny, naiwny,
    Jak dziecko we mgle,
    Jak goliat na pchle,
    Mól w otchłani wód,
    Który liczy wciąż na cud.
    Oj naiwny, naiwny, naiwny,
    Dziecko w kwiecie sił.
    Choć w intencjach
    To w zasadzie pozytywny.

    Jestem czuły jak waga na najmniejszy bałagan,
    Na przejawy niechlujstwa przeróżne,
    Weźmy lubię podróże no i nieraz się wkurzę
    Odczekując gehenny opóźnień.
    Wtedy złość ma szlachetna eksploduje jak Etna,
    Że się nieraz w wyzwiskach poplączę.
    Do dyrekcji list piszę, wściekły jak Bazyliszek,
    Mrucząc: ja was, kurcze, wykończę.

    Refren
    Oj naiwny, naiwny, naiwny,
    Naiwny jak ćma,
    Co w ogień się pcha.
    Jaki sens to ma
    Gdy nie warta świeczki gra.
    Oj naiwny, naiwny, naiwny.
    Dziecko w kwiecie lat.
    Choć w intencjach
    To w zasadzie pozytywny.

    Lubię co dzień troszeczkę podnieść sobie poprzeczkę
    I oceniać swe dzieła krytycznie.
    Bój o cele wysokie to najmilszy mój poker,
    To ryzyko lecz zdrowe i śliczne.
    A gdy w chwilach bojowych czuję kryzys niezdrowy,
    Nie przerywam ataku z tych przyczyn,
    Bo na takie momenty kiedy jestem podcięty
    Mam kolegów i na nich mogę liczyć.

    Refren
    Oj naiwny, naiwny, naiwny,
    Jak dziecko we mgle,
    Jak goliat na pchle,
    Mól w otchłani wód,
    Który liczy wciąż na cud.
    Oj naiwny, naiwny, naiwny,
    Dziecko w kwiecie sił.
    Choć w intencjach
    To w zasadzie pozytywny.
    Choć w intencjach
    To w zasadzie pozytywny.

    *******************************************
    Dzieki za przypomnienie. Wiadomo, elektronik po moim wydziale! 😉

  155. @Orteq 10 kwietnia o godz. 2:41

    Nasz sp Drogi Odeszly Poeta tez sam sie przedstawial na blogu kilkakrotnie. O pelnionych publicznych funkcjach w niedawnej przeszlosci mowiac z duma. Co jednakze nie przeszkadza niektorym nickom wciaz insynuowac, ze niejaki Orteq cos tam wypaplal wbrew jakiemus „prawu”.

    Twój „Drogi Odeszły Poeta” nigdy nie ujawnił na blogu swojego nazwiska. Ty zamieściłeś link do fotografii, ujawniając tożsamość, na co anumlik zareagował zapowiedzią pozwu, bo naruszyłeś jego dobra osobiste, a ujawnienie tożsamości jest karalne.

    Wywiad w którym opowiadał o wizji Jezusa po przyśnięciu w sadzie znalazłam ja i zapytałam o to anumlika. On zaproponował mi wyjaśnienia w prywatnym obiegu, ale ja uchyliłam się od prywatnej wymiany zdań. Ty dotarłeś do tego wywiadu znacznie później – opowiadając, jaka zdolna bestia z tej „Na marginesie” (bo wcześniej dotarła do tego wywiadu) i przys.rywałeś jak zwykle w swoim stylu, mendząc bez końca na blogu o rzekomej wierze anumlika, wizjach Jezusa itp. Teraz kreujesz się na wielkiego strażnika pamięci „ukochanego śp. Poety”, przy okazji obrzucając go błotem. Jest to niesmaczne, kabotyńskie i żałosne.

  156. Co ty wyprawiasz w Sprawie Anumlika , Na marginesie, przechodzi ludzkie pojecie.

    Tam nie ma absolutnie nic do dalszego niby ukrywania jesli o przeszlosc Anumlika chodzi. Tam wszystko jest wiadome od lat.

    Niezwykle uzdolniony Poeta
    Piszacy na tym tutaj Blogu przez ladnych pare lat.

    Czego wiecej chcesz, stara zgrzedo?

    Mojego podziwu dla talentu Anumlika nie odbierzesz . Wiec shut up.

    Wstydem sie przepelniam widzac ze nadajesz z tego samego Kraju co i ja

  157. Czy teraz zaczniemy ukrywanie prawdziwej osobowosci nicka pombocka/wbocka?

  158. @4:24

    „Twój „Drogi Odeszły Poeta” nigdy nie ujawnił na blogu swojego nazwiska.”

    Ty tak na powaznie? Zza kluznik niczego ci nie wyjasnil, biedulko?

    Nasz Drogi Odeszly Poeta byl dumny ze swoich osiagniec w pracy na WYSOKICH publicznych stanowiskach. Jego syn Mateusz przypomnial o tym w pozegnalnym wpisie na tym blogu.

    Ze nam teraz pasuje zamilczec o tym? Niech i tak bedzie.

  159. Jesli literaci wroclawscy ucierpieli, w latach 70-tych, z powodu aktywnosci TW Kasander, wyrazam niepomierne ubolewanie. Takie byli czasy, takie cierpienia byli. Dzisiaj wiekszosc aktorow tego przedstawienia nie zyje. Czy jest o czym jeszcze mowic?

  160. Poraza mnie ustawiczne powolywanie sie na stare, komusze zwyczaje. Takie jak waznosc nazwisk oficjeli owczesnych. Ktorzy dzisiaj nie istnieja. No bo niby po co?

    Anumlik? Dobrze ze sie skryl za udatnym nickiem. Wbocek/pombocek nie mial zadnej potrzeby skrywania sie. IPN laskawy dla niego sie okazal

  161. Rozmawiam z kuzynem. O moim nazwisku on jest kuzyn
    – Ty, co jest jest z naszym nazwiskiem na liscie Wildsteina?
    – Aa, ty o tym pier.olisz. Nic nie jest. Im sie something pojebalos.
    – No jak pojebalos?
    – A zwyczajnie. Oni wpisali nazwisko Mikolaja ktory byl urzednikiem paszportowym.

    Ze Mikolaj pozostawil po swoim Zejsciu milionowy majatek, nikt nie wspomina. Urzednictwo paszportowe bylo poza konkurencjom.

    Przepraszam za ewentualne powtarzanie sie

  162. Przepraszam, że ostatni raz zanudzę, bo całą noc nie mogłem zasnąć, tak mnie roznosi obsesyjna napaść na mnie sfory wilczyc i prymusa tysiąclecia Tobermory’ego, który musi być prymusem i identycznie jak one wypreparował krótkie sformułowanie, czniając myślowy ciąg, którego ono jest składnikiem. Oczywiście, wyjaśnianie czegokolwiek na blogu jest stratą czasu, bo kiedy ktoś obsesyjnie reaguje na cudzą wypowiedź, to nie po to, by słuchać wyjaśnień – pójdzie z tą obsesją do wieczności. Po prostu odreagowuję stres.

    Ludzie po studiach nie znają elementarza prowadzenia racjonalnych rozmów! Rzucanie się na autora bez upewnienia się, czy się właściwie jego wypowiedź zrozumiało, to właśnie ilustracja tego nieznania. I do tej chwili madamy – mimo sytuacji na noże – nie pofatygowały się, żeby zrozumieć, że moje feralne zdanie odczytały obsesyjnie. A ja miałbym za to przepraszać.

    Jasne, że trzeba jasno pisać, ale chyba nie jestem w czołówce piszących niejasno, poza tym na obsesje i tropicielstwo najjaśniejsze jasności nie pomogą.

    Zaczęło się od moich słów do Namargineski:

    „Otóż ta czarna zaraza tak się rozkokosiła, że nawet niebieskiej książeczki chyba nie potrzebuje, żeby najpierw nadać, co mówi Bóg i potem to skomentować, lecz wali prosto od siebie, co im ślina na język przyniesie i na końcu mówi, że oto słowo boże. Tak właśnie jest z aborcją. Biblia o niej nawet się nie zająknie. Ale co to szkodzi, skoro jest „Nie zabijaj”. Wystarczy „zarodek” lub „płód” awnsować na „człowieka” i szafa gra.
    A w Biblii, sądzę, nie ma o przerywaniu ciąży, bo nikt w starożytności jej nie przerywał – to chyba dosyć świeża rzecz. Więc i wszechwiedzący nie mógł wiedzieć niczego do przodu”.

    I moje słowa do Tanaki, który mnie pouczył, że jednak w starożytności przerywano ciąże:

    „Tanako, to nie pomyłka – po prostu nigdzie w Biblii nie spotkałem zabijania poczętego człowieka. A w historii ludzkości jestem za słaby, by o tym wiedzieć. Kojarzyłem sobie tylko amatorsko, że ludzie nie mieli kiedyś aż tylu fanaberii jak blaszaki, pendolino czy rowery do turystycznego podróżowania po świecie, nie mieli Riwiery i innych atrakcji, w których zażywaniu dzieci mogłyby przeszkadzać, więc kobiety zajmowały się rodzeniem, a nie usuwaniem.

    Od tego się zaczęło.

    Ewa-J skomentowała końcówkę, czniając całość: „Napisałeś to: atrakcji, w których zażywaniu dzieci mogłyby przeszkadzać, więc kobiety zajmowały się rodzeniem, a nie usuwaniem.
    I żadne mieszanie słowne tego nie zmieni. Na tak obraźliwe słowa w stosunku do kobiet na tym blogu nikt się nie odważył”.

    Z mojej strony była tylko

    „próba interpretacji, dlaczego w Biblii nie ma ani słowa o usuwaniu ciąży. Sugerowałem, porównując tamten czas do współczesności, że usuwania ciąż nie znano, nie usuwano ich, nie było ani takiego zwyczaju, ani takiej potrzeby. Tyle i tylko tyle znaczy to cholerne zdanie, które miało wyrazić tylko jedną domniemaną zależność i nie pretendowało do wyczerpania wszystkich możliwości.”

    Nikt na to ostatnie zdanie nie zwrócił uwagi, za to znalazł się ktoś równie ambitny jak Ewa-J i przypomniał alzheimerom, że nie tylko aborcja służy regulacji rodzinnej populacji. Ale obłudy wilczycom już nie wytknął – że oburzają się śmiertelnie na urojone oskarżenie, choć ta sama aborcja w razie wpadki realnie bywa ostatnią deską ratunku przed niechcianym dzieckiem. Niechcianym dla wygody – bo (pomijając patologie) z jakich innych powodów? Nikogo nie potępiam, mówię tylko o nie takich znów rzadkich faktach: szacunkowo – ponad 200 tysięcy nielegalnych aborcji rocznie.

    Jak ktoś lubi ostentacyjnie się obrażać – np. modna chyba tylko w Polsce obraza uczuć religijnych lub coś tak głupiego jak obrażanie się w imieniu, co zainicjowała przy tym temacie Ewa-J – okazja go znajdzie.

    Ewa-J wstawiła się za kobietami sprzed tysięcy lat czy powiedziała o dzisiejszych?

    Trochę humorystyczne byłoby bronienie kobiet z odległej przeszłości, na które nikt tu w dodatku nie napadał, więc chyba chodziło o dzisiejsze. Czyli osochozi – że jak wczorajsze kobiety zajmowały się furt rodzeniem, to dzisiejsze dla wygody tylko usuwają? I tylko tak infantylnie można było moje słowa rozumieć? A do pracy kiedy chodzą, żeby na to zarobić? I skąd się biorą dzieci – od bocianów? Ja zwariowałem i coś takiego zasugerowałem, czy Ewa-J błyskawicznie zachorowała na chorobę ”w imieniu” i przez to zwariowała? A reszta – bezmyślnie za nią. Toż to nawet nie najczarniejszy katolski ciemnogród, ale – nieplanowany, naturalny kabaret w wykonaniu dam z wyższym wykształceniem. Mocna grupa pod wezwaniem. Coś równie absurdalnego jak zamach mocarstwa na najgorszego prezydenta (byłego najgorszego, bo teraz jest gorszy) najgłupszego państewka.

    Takie chorobliwe, nie kontrolowane rozumem ujawnianie własnych obsesji i zamykanie oczu i uszu na wyjaśnienia, to nie pojedynczy epizod, lecz polska zasada. Więc i na blogu to nie początek i nie koniec kołtuństwa, obłudy i bazarowości, jak już do czego dojdzie.

    Orteg

    Blisko byłeś, mówiąc o koszcie przerwania ciąży. Usuwając swoją w 1969, zapłaciłem 800 zł.

  163. @wbocek

    Moja uwaga może jak z choinki urwana, bo jestem przypadkowym gościem, ale poczułam, że muszę coś rzec w temacie…

    Dla mnie Twoją wypowiedź można podsumować: „tematem nie była aborcja, lecz zależność dzietności od zamożności: prawidłowość, że ludzie wyżej cywilizowani i bardziej zamożni mają mniej dzieci, bo więcej ich mieć nie chcą – sami chcą pożyć.” … i ja się zgadzam z tym spostrzeżeniem.
    Wydaje mi się, że panie zbyt pospiesznie się obruszyły i cała sprawa nabrała nieprzyjemnego zapachu.
    Mam nadzieję, że nie będziesz już się tym denerwował. Nie warto.
    Przypomniały mi się sprzeczki ze św. Rochem
    https://www.youtube.com/watch?v=ji3KBJWOB9s

    A tu jeszcze, chociaż nie brat Zdrówko, ale zwykłe „zdrówko”
    Powiem wam krótko i bez ogródek,
    jak człek dojrzeje, chce mu się młódek.
    Panie tu zaraz larum podniosą,
    ja spytam tylko – dlaczego, po co?

    Przecież to z troski jest o ich zdrowie.
    – Co waćpan bredzisz – ktoś mi odpowie.
    Już to wyjaśniam, bez chwili zwłoki,
    tylko się ujmę pod oba boki,

    by w tej pozycji, stać dłuższą chwilę,
    (nawyk od stołu, gdy tłukłem bilę),
    ale do rzeczy wracać musimy,
    wszak kontakt z młódką, to nie są kpiny.

    Panią co lata ma już za sobą,
    śmiało możemy bawić rozmową,
    zagrać w kanastę, zaczynić ciasto,
    wszystko co tylko można z niewiastą.

    Ale, gdy chciałbyś na linie skoczyć,
    natychmiast zacznie się na cię boczyć.
    Gdy propozycję złożysz wycieczki,
    to ci odpowie… – wiesz, zapal świeczki.

    Gdy akrobatą w łożu być zechcesz,
    natychmiast rzuci… – herbatki nie chcesz?
    Gdy na przebieżkę nabierzesz chęci,
    odpowie… – chłopcze, to mnie nie kręci.

    Teraz widzicie, że rację miałem,
    kiedy o zdrowiu ich wspominałem.
    Bo kiedy młódka, starszą wyręczy,
    starsza się zdrzemnie i się nie zmęczy.

    BTW, „Pako i Chudzinka” przeczytałam fragment w Internecie i bardzo się zauroczyłam. Będę się starała ją zdobyć. Jeżeli występujesz gdzie indziej zachciej wspomnieć gdzie. Dobrze jest mieć kontakt… chociaż od czasu do czasu.
    Jeszcze jedno. Pozwoliłam sobie zacytować Twoją wypowiędź pod poprzednim wpisem red. Passenta. Mam nadzieję, że jesteś z tym OK
    Serdecznie pozdrawiam

  164. Nefer
    9 kwietnia o godz. 13:17

    Chciałabym zrozumieć, bez złośliwości – jak mam rozumieć powyższe?

    wbocek
    10 kwietnia o godz. 6:33

    Rzucanie się na autora bez upewnienia się, czy się właściwie jego wypowiedź zrozumiało, to właśnie ilustracja tego nieznania. I do tej chwili madamy – mimo sytuacji na noże – nie pofatygowały się, żeby zrozumieć

    ***

    Wychodzi na to że nie jestem madamą…

  165. seleuk|os|
    9 kwietnia o godz. 22:28
    Link obejrzałem,a nawet udało mi się zorientować na temat programu, w jego poszczególnych elementach. Jest obszerny. Nasuwa mi się parę pytań ,ale temat jest bardzo obszerny, wykraczający poza ramy tutejszego blogu.
    Jest tam m.in. „temacik” Pivot-Tabelle co mi przypomniało stare dzieje. Pivot’a musiałem sobie przyswajać sam ( i nie tylko to!), nie było wtedy kursów – pracodawca chyba nawet pojęcia nie miał ,że można coś takiego organizować.
    Zyczę powodzenia w edukacji uczestników kursów.

  166. Nefer
    10 kwietnia o godz. 7:27

    Neferko, dopiero po dzisiejszej nocy zacząłem dochodzić do siebie. Madamy wilczyce rzuciły się najgłupiej jak można w obronie kobiecej POŁOWY świata, której tu nikt nie atakował, a ja byłem zaatakowany jako ja.

    Z rozżalenia nie rozróżniałem tych, które wydały choćby pisk przeciw. Nadto z praktyki na blogu wiedziałem, że sprawa jest beznadziejna, bo tłumaczeń nikt, prócz paru więcej myślących i spokojniejszych, nie słucha. To była jedna wielka gorycz. Nagła jak piorun z jasnego nieba, niespodziewana, bo przecież miałem jakiś myślowy ciąg i ani mi do głowy nie przyszło, że coś z tego, co napisałem, można odczytać aż tak krzywo i obsesyjnie. Wiem, że zareagowałaś łagodniej i czytałem Twoją prośbę o wyjaśnienie. Ciut ona była za późno, bo już byłem okropnie nakręcony i wszystko mi było jedno. Gdyby pierwsza Twoja reakcja była taka, może bym się skupił na odpowiedzeniu Tobie, choć mogę tylko gdybać, bo po ciosie byłem w okropnym stanie. Cóź, za brak reakcji mogę tylko przeprosić i Cię przepraszam, ale dopiero teraz, wcześniej nie byłem w stanie.

  167. 404
    10 kwietnia o godz. 7:12

    Dziękuję. O taką zwykłą rzecz chodziło.

    Nie występuję nigdzie więcej, jeśli nie liczyć, że ostatnio parę razy dałem głos u pana Passenta i u pana Hartmana. Ale nie jestem żadnym ważnym dyskutantem, dzielę się bardziej życiem niż znawstwem czegokolwiek.

  168. @Nefer wczoraj 16:40

    Mnie tylko zastanawia, dlaczego on chce go postawić a nie położyć. Byłoby stosowniej i zgodniej z prawdą historyczną(?)

  169. @Nefer

    i 17:13

    Wcale nie plagiat, bo na okładce schodki są od samej ziemi, a na pomniku nie.

  170. paradox57
    10 kwietnia o godz. 8:51

    Postawić i jeszcze trzy twarze dookoła jak, nie przymierzając, Światowid.

    A tam, schodki, dla niepoznaki.

  171. wbocek
    10 kwietnia o godz. 8:08

    Pombocku, dobrze, ,żeś przespał, albo i nie przespał, ale trochę ochłonął. W tym rzecz – ochłonąć. Jeszcze się skupiasz na widzeniu sprawy z własnej perspektywy, co całkiem zrozumiałe, stąd powtórzę, co powiedziałem wcześniej: potraktuj rzecz jako nieporozumienie i zważ n to, że jak facet gada o sprawach kobiety, to z automatu powinien gadać z ostrożnością podwójną albo poczwórną. Mało się na tym zna, albo gie się zna. Sam jest z lepszego gatunku człowieka – tak to ma we łbie i męskiej dumie i ani o tym wie, że jak gada to jako szlachetne panisko do stołka, znaczy – kobiety.
    Niezależnie od tego, jak treść została werbalnie zapisana i co sobie o niej myśli facet – lepszy gatunek gadający o sprawach podrzędnej istoty, owa podrzędna istota, deska do prasowania, podłoga do zmywania, balia do szorowania, koza do dojenia – te same litery i te same słowa może zrozumieć po swojemu. Bo jest kobietą i bo sprawy ciąży, rodzenia, przerywania, zmuszania jej do rodzenia na chwałę faceta, ojczyzny, papieża i potęgi narodu – czyli nie jej sprawę – to są jej sprawy i jej wrażliwości oraz kompetencje, jej bóle, lęki, troski, jej złamane życie jako królicy którą właściciel zmusza do produkowania rycerzy, braci husarskiej, generałów i całej reszty, co to polegną w chwale na polu boju, a ona będzie miała obowiązek naprodukować kolejnych bohaterów.I tak bez końca.
    Przypomniał mi się wers z piosenki, zdaje się – Młynarskiego, którą śpiewała Alicja Majewska: bo męska rzecz – być daleko, a kobieca – wiernie czekać W tym rzecz: ona uwięziona w domowy kieracie, my hulamy po świecie, odkrywamy lądy, zabijamy miejscowych na chwałę osobistą i Narodu, no i cała reszta wolności i przyjemności to nasza rzecz. Kobieca – gówno w domu, obowiązki, kierat i status podczłowieka. Gdyby zrobić odwrotnie, może lepiej byśmy kobietę rozumieli.
    Zważ na to.

  172. Tobermory
    10 kwietnia o godz. 1:37
    dobrze, ze z wiórów drzewnych rzęs mu nie doprawił. Byłby bobas w beciku.
    ( wczoraj ktoś takie porównanie wystawił).
    Tylko zaśpiewać …aaaa, kotki dwa…bo ewidentnie widać, że dziecię nie śpi

  173. @wbocek
    10 kwietnia o godz. 6:33

    „prymus tysiąclecia” (już nie smark, dziękuję) „wypreparował” to, co było obraźliwe i aroganckie, w nadziei, że pojmiesz niedopuszczalność takich sformułowań.
    Przypuszczam, że pojąłeś, ale za chińskiego króla się nie przyznasz, prędzej zarzucisz swoim oponentom infantylizm i zagrozisz opuszczeniem piaskownicy 😉

    @zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 3:55

    Ponure perspektywy kreślisz 🙁

  174. @konstancja
    10 kwietnia o godz. 9:37

    O bobasie wczoraj pisałem ja 😉
    On ma jeszcze rączki po bokach 😎
    Ja bym z tego zrobił ul.

    https://farm9.static.flickr.com/8179/7976148630_4f4d68ea9d_b.jpg

    Byłby w końcu jakiś pożytek.

  175. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/kierownik-budowy-pomnika-smolenskiego-tempo-rekordowe-pracowalo-kilkuset-specjalistow/sbnsxxm

    kiedys sie mówiło: co nagle, to po diable…
    przyszło mi na myśl, że to rekordowe tempo może sie przełożyć na nastepne ofiary np zawalenia się pomnika ofiar Smoleńska.
    Nie jestem złym prorokiem, ale budowa zimą, w mrozach i na rekordy związane z terminem rocznicy pachnie z daleka polską specjalnością, czyli bylejakością.

    No chyba, że po otwarciu szumnym i uroczystym zamkniemy obiekt i zbudujemy solidnie od nowa.

  176. wbocek
    10 kwietnia o godz. 8:08

    pombocku, posłuchaj przyjacielskiego głosu.

    Blog z zasady to naciąganie tez pod własne widzimisię, wszyscy tak robią. Każdy filtruje to co przeczytał przez własną osobowość. A ja nie dalej jak wczoraj mogłam dać się wciągnąć w jałowe przerzucanie się na „argumenty” i udowadnianie że coś tam coś tam. Mnie też tu dawano po głowie, nie raz. Tylko że
    to. nie ma. żadnego. znaczenia.

    To. Nie Ma. Żadnego. Znaczenia.

    Pomyśl, piękny dzień, piesek na Ciebie czeka. Cudne jezioro, wiosna. Jakie znaczenie ma co ktoś powiedział albo co myśli? Ja też się czasem ugotuję – ale dosłownie, nie przesadzam – na trzy sekundy. A potem patrzę na te czarne litery na białym tle i myślę – z jakiej racji mam się dać zdenerwować komuś kto dla mnie jest emanacją liter na ekranie. A co mnie to obchodzi. Jestem zupełnie teflonowa pod tym względem. Nie wiem jak się dorobiłam takiego myślenia ale żyje mi się z tym całkiem nieźle.

    Przychodzę na blog cieszyć się towarzystwem ludzi mądrych, z pasją, wysoce inteligentnych, z poczuciem humoru, których podziwiam szczerze, których tak mało jest w moim świecie dookoła. Żadne okazjonalne szarpanie po nogawkach mi nie przeszkodzi.

    Śmiem twierdzić że wiele osób Cię tu serdecznie lubi. Uniosłeś się bo dla Ciebie riposty drugiej strony to był jak mówisz cios. A co jeśli ten cios nie ma znaczenia dla Wszechświata i okolicy? A gdyby przestał mieć znaczenie i dla Ciebie?

    Zrobisz jak uważasz, masz inny charakter niż ja. Wystąpię tylko w obronie pań – te „wilczyce” fe, po prostu niemiło.

  177. Nefer
    10 kwietnia o godz. 0:21

    Pojawilem z powrotem na blogu po wstepniaku Tanaka, o antysemityzmie. Dalem drugi osobisty kapitel. Temat dla mnie „nieprzewijalny”, wynikalo chyba czemu. Pozniej „uchodzcy”, rekursywne przywolanie (z jezyka komputerowego, samograj, po ang recursion), mnie znane w obydwu zastosowaniach. Uchodzcy i algorytm. Twoj Nefer wstepniak o zwyczajach jajczanych w budynkach o watpliwej moralnosci gospodarzy. I KellerBlackley sprawa. O kobietach teraz znow recursion, ich wadach, braku zalet. Obiecuje Nefer❤️❤️ :heart: Nefer, solennie zniknac, bez zapewnien ze nie pojawie (mniej solennych).

    zezem
    10 kwietnia o godz. 7:40

    Zaczalem od VisiCalc modelowanie, zakonczylem na English Query, Transact SQL, DataWarehouse na poziomie korporacji indywidualnych. Dzis, slyszalem gdzies, wiele ma klopoty z BigData w „chmurze” bo CambridgeAnalytca prognozy pogody, burz robi, zamiast dlugonogiej na szpilkach panienki w tv. Deszcz idzie. Slyszalem, bo tv nie mam, nie ogladam. Gdzies trzeba zaczac @Zezem o modelowaniu pogody do tv za tydzien.

    EwaJoanna pogrozila mnie paluszkiem ze smiece jak „dowcip”, przyznaje bylejaki, zrobilem na poczatku wstepniaka o Pawlowicz. Random kobieta, random jej texty. Moge dac kawalek kodu Jawa (Oracle Inc) co produkuje Pawlowicze z ich texty, „samopylne” (author Toby) kobietki.

    Dziekuje za zyczenia, powodzenia tlumaczenia Abstraktu na 1000 slowach slowniku.

    Pozdrawia Was i reszte Seleukos

  178. seleuk|os|
    10 kwietnia o godz. 10:05

    Mam nadzieję że nie znikniesz bo lubię jak jesteś na blogu.

  179. Nefer
    10 kwietnia o godz. 9:57
    bardzo pieknie to ujęłaś.

    Byłoby mi żal wielu osób, których wiedzę cenię, ich poczucie humoru jest mi bliskie, a miejsce, w którym sie spotykamy – jedyne w swoim rodzaju.
    Brak na blogu każdej z tych osób byłby stratą pewnie nie tylko dla mnie. Co innego chwilowa nieobecność.

    Lubię dysputy na forum; nikt nie wzywa do zabrania głosu.Mogę stać z boku i tylko się jej przysłuchiwać
    Uwielbiam słowne i fotograficzne opisy przyrody; tylko tu je znajduję w ilości i jakości, jaka mi odpowiada.

    Cieszę się, ze takie miejsce istnieje.

  180. @wbocek – 6:33

    „Blisko byłeś, mówiąc o koszcie przerwania ciąży. Usuwając swoją w 1969, zapłaciłem 800 zł.”

    Ja „swoje” ciaze usuwalem przed ta data. Pozniej nastapila inflacja bzykania.

    Czym sie stary pryku. Wiem ze potrafisz

  181. Nefer – 9:57

    W moim slowniku slowo wilczyca jest zdecydowanie slowem cacy. W zadnym wypadku be, fe czy jeszcze inacy .

    Tak sie zastanawiam. Czy nasz sideways literat, mowiac o wilczycach, to operowal po stronie be, fe, cacy? Czy jeszcze inacy?

  182. Nefer
    10 kwietnia o godz. 9:57

    Wybacz, Neferko, napisałem do Ciebie i w ostatniej chwili mi zeżarło. Kolejny stres, więc za lecę za Twoją radą na wodę. Jak wrócę – wieczorem odpowiem. Na razie Ci powiem tyle, że, oczywiście, masz rację, mówiąc: „A co jeśli ten cios nie ma znaczenia dla Wszechświata i okolicy? Oczywiście, że nie ma – wszystko, co nie jest biologią, jest tylko konwencją: brzęknie, przepadnie, znowu brzęknie, znowu przepadnie. Ale… Jeśli cios nie ma znaczenia, to występując w obronie wilczyc, a nawet mówiąc „fe”, pokazujesz, że jednak ma znaczenie – zależy, czy Kali dał w pysk, czy jemu dali. Ale akurat z mojej strony to tylko biorący się z prawdy żart, bo już przed poczęciem wiedziałem, że będę się składał ze sprzeczności – to konstytucyjna, nieodłączna cecha wszystkich bez wyjątku człowiekowatych. Lete.

  183. Orteq
    10 kwietnia o godz. 10:43

    No cóż, czym się i Ty, Ortegu. Jak się dziś na wodzie przewrócę, to już nie wrócę, bo pierwszy raz wypróbowuję boczny pływak zapobiegający przewracaniu się.

  184. wbocek
    10 kwietnia o godz. 11:03

    Fe ma znaczenie o tyle że atmosfera wśród uczestników i uczestniczek się psuje. A po co.

  185. Czy Jacek czy to Placek?

    http://bi.gazeta.pl/im/a5/2b/16/z23248293V,Lech-Kaczynski-dluta-Pawla-Althamera.jpg

    Czy zupelnie inacek? Thanks, Toby.

    Ta brzoza. A miala nie urwac skrzydla smolenskiego

  186. Orteq
    10 kwietnia o godz. 11:12

    Aaaa, dałbyś jakieś ostrzeżenie, matkoicórko.

  187. ul
    *chichocik*

  188. wbocek
    10 kwietnia o godz. 11:06

    „Jak się dziś na wodzie przewrócę, to już nie wrócę, bo pierwszy raz wypróbowuję boczny pływak zapobiegający przewracaniu się.”
    wbocku, 11:06

    Widze ze u Ciebie wciaz trwa odkrywanie ameryki w sztuce zeglowania. Bo wynalazek outrigger powstal na Hawajach. Czyli nie w Ameryce proper

    https://ssl.c.photoshelter.com/img-get2/I00005SnA5YbVcz0/fit=1000×750/WPAP200511060030.jpg

    Hawaje Ameryka sie staly, tak naprawde, dopiero po ataku Japsow na Pearl Habour. Pozniej poszlo z gorki

  189. Nefer
    10 kwietnia o godz. 11:16
    Mój komentarz
    Bohomaz niebywały.
    Pzdr, TJ

  190. Boczny stabilizator dla grzecznych tatusiow.

    https://i.pinimg.com/originals/7a/fe/2a/7afe2aca7cea425eea401bd6754a7004.jpg

    Ja takim bylem, na Hawajach. Sporo razow. sporo lat temu. Dzisiaj Nastepne Pokolenie to samo czyni.

    Niesamowita historia. Nasze dzieci nas malpujo!

    Doswiadczylem tego kilka tygodni temu. Moje wnuki to moje malpy. Co do tego nie ma zadnych wontpliwosci. Ale dlaczego to ma byc moj cyrk?

    Pewnie o kase idzie

  191. tejot
    10 kwietnia o godz. 11:40

    Maciej2 miał rację wczoraj, mówiąc

    Paweł Althamer wyciął niezły numer. 4m długości i 400 kg wagi, to ciężki kaliber w odpustowej gigantomanii. Co oni zrobią z tym kukułczym jajem?

    No właśnie, co? Przecież to jest straszne ale o to chodziło artyście, na którego teraz patrzę z dużą dozą sympatii. A zniszczyć nie można bo święty Lech jak żywy. He he.

  192. „święty Lech jak żywy”

    Czy wciaz zimny?

  193. Bo On moze zmartwywstac. A co wtedy?

  194. A tu link do cos takiego co przodemdotylu i tylemdoprzodu moze. Proa sie nazywa.

    https://www.bing.com/videos/search?q=proa+sailing&qpvt=proa+sailing&FORM=VDRE

    Jade trenowac rosyjskiposzwedzku, sluchac/ogladac szwedzkiporosyjsku.

    Seleuk

  195. A jako wsad do kominka?

  196. Wsad do kominka pasuje, pasuje. A co poczac z Wawelem xiundzowym?

  197. Konstancja
    10 kwietnia, g.10:39
    Trzy razy tak! Co najmniej.
    To jedyny blog Polityki, na którym można poznać przyjaciół, niektórych nawet w realu, a których brak ostateczny, jak @anumlika na prawdę zubaża.
    Czasem się różnimy, najczęściej pięknie, dlatego tak trzeba trzymać i nie pozwalać, by chwilowe, nawet silne emocje pozbawiły nas miejsca, do którego się wraca z uczuciem ulgi, bo ktoś mnie rozumie, nie dybie na moje słabości, nie chce mi dowalić. To także kwestia zaufania i wyciągania wniosków z klasycznego przykładu: gdy jedna życzliwa ci osoba mówi – upiłeś się, idź spać, możesz nie dowierzać, ale gdy powtarza to samo druga i trzecia, posłuchaj i połóż się do łózka.

  198. Natomiast link seleukosa nie pasuje go niczego. Jak zwykle zreszta.

    Ta jego inakszosc. Czy to ma byc seksi? Czy o cos zupelnie innego biega? Nefer pewnie zalapuje

  199. A do lozka juz najwyzszy czas. Thanks, mag(us)

  200. mag
    10 kwietnia o godz. 13:04

    Panie tak ładnie piszą i tak myślą, że podziwiam, jestem zakochany jak zajączek, a nawet próbuję klęknąć i zmówić paciorek, co mi jednak gorzej wychodzi: kolana z taką godnością wyprostowane, że zaspawane.
    Dziewczyny, bądźcie dla nas miłe, na wiosnę

  201. Gospodarzu, a jak dzisiaj we Warszawie? Tak z pierwszej ręki
    Do redakcji opłotkami czy barierki wokół siedziby?

  202. Przecudnej urody posłanka profesor Krystyna P. po wypowiedzi Kamili Gasiuk-Pihowicz zwraca się do zebranych na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości, w sprawie nowej ustawy o Sądzie Najwyższym:
    „Mam apel, żeby lewa część sali opanowała chamstwa lewackie swojej przedstawicielki, która nie potrafi bez obrażania kogokolwiek mordy swojej otworzyć”
    To chyba jeszcze nie zespół Tourette’a, ale możliwe, że jakaś infekcja zaraźliwa przeszła z Nadprezesa na panią profesor. A może i vice versa?
    To, póki co, serial bez końca. Aby do wyborów.

  203. Tanaka
    10 kwietnie, g.13:35
    Drogi zajączku, spoko!
    Paciurka lepiej za mnie nie odmawiaj, bo jeszcze mi zaszkodzi.
    Oczywiście, że jestem dobra na wiosnę, skoro w inne pory roku też.

  204. Wróciłem przed chwilą z pogrzebu długoletniego sąsiada. Sąsiad (lat 78, zmarł niespodziewanie podczas śniadania) był członkiem jakiegoś niewielkiego kościoła ewangelikalnego, wywodzącego się z pietystów skoncentrowanych na modlitwie, rygorystycznej moralności i działalności charytatywnej. Coś jak bracia morawscy, dziś trochę mniej surowi. Kaznodzieja nawijał tak długo i rozwlekle, aż żałobnikom (mnie przynajmniej) przeszedł cały smutek, a jego miejsce zajęła nadzieja na grom z jasnego nieba 🙄
    Na szczęście towarzyszące uroczystości ewangelickie combo instrumentów dętych (zmarły grywał na waltorni) nagrodziło tę katorgę dobrą muzyką 😎
    Ludzie, kawa i chleb mogą być równie niebezpieczne jak nowiczok 🙁

  205. Ha, ten Kalina chyba przeczytał, co tu pisałem o wyściełaniu czerwonym aksamitem i zapaliła mu się żaróweczka 😉
    Brawo! A żywopłot może z brzózek?

  206. @Nefer

    Może twoje złote klamki w liczbie sześciu też się przy tym szafocie pojawią? Może nie całkiem zgodnie z twoją intencją, ale do czarnego by pasowały 😎

  207. Tobermory
    Zaraz, zaraz, ale chyba nie piłeś kawy, przegryzając chlebem , na stypie?
    Jeśli takowa była.
    A propos nudnych funeralii/ów(?) przypomniała mi się anegdota przypisywana legendarnemu w międzywojniu Franciszkowi Fiszerowi.
    Na pogrzebie poetki Bronisławy Ostrowskiej jedna z dam – według relacji Jarosława Iwaszkiewicza była to Aniela Zagórska – wystąpiła w imponującej toalecie żałobnej: sukni z czarnej mory, kapeluszu z czarnymi strusimi piórami, naszyjniku z białych pereł, z naręczem chryzantem. Oszołomiony Fiszer ucałował jej dłoń i oznajmił:
    „Bez żadnych wątpliwości, droga pani… Była pani królową tego okropnego pogrzebu.”

  208. Tobermory
    10 kwietnia o godz. 15:49

    Nie wiem ale cóż za obrazoburcze komentarze pod tym artykułem, czysta zgroza 🙂

    Może jeszcze miniaturkę Lichenia dostawić? Taką w skali 1 : 4.

    Piękny pomnik ciemnej masy.

    Proponuje dobudowac do tych schodow jakas galerie handlowa. Bedzie wejscie do restauracji na balkon.

  209. @Nefer 13:56

    Sorry, nie uczestniczę. Zostają Pani internety.
    JK

  210. Tobermory
    10 kwietnia o godz. 15:52

    Nie, klamki tylko w oryginalnej konfiguracji.

    ***

    Jacek Kowalczyk
    10 kwietnia o godz. 16:01

    Ojej, nie pytałam o uczestnictwo tylko o utrudnienia na mieście.

  211. @@Nefer, Tobermory
    Myślałam, że żartujecie z tym czerwonym dywanem, a tu proszę.
    No to mam jeszcze jedną ubogacającą pomnik propozycję.
    Jeśli nie wiecie, to informuję, że niektóre ławeczki „wypoczynkowe” dla przechodniów w rejonie Krakowskiego, jak się pyknie, to grają
    Chopina. Otóż dodatkowo można by załączyć słynny marsz żałobny.
    Dla czarnych humorystów proponowałabym skojarzeniowy filmik „Windą na szafot” z możliwością przegrywania na ajfonie, ajpadzie i innych takich.

  212. Nefer
    Utrudnienia w mieście są niemałe. Od rana do późnego wieczora w szeroko pojętych okolicach Krakowskiego i placu Piłsudskiego aż do placu Krasińskich i Andersa. Barierki, barierki, objazdy, objazdy. Ludzie wkurw…bo rano mieli problemy z dojazdem, dojściem do pracy, a po południu podobnie.
    Zresztą poczytaj sobie o szczegółach na Onecie albo portalu GW.

  213. Uff, a ja znowu o Syrii. Aż mi zimno: Okienko do wybuchu WŚ III lekko się przymyka. Do jutra. Niszczyciel Donald Cook podpłynął z 60 tomahawkami pokoju i został powitany przez sutki. Chyba zawrócił bo znowu system Aegis (ten chce W-wa?) mu padł? No to pokój na razie mimo zagrzewania przez Saudów itp do walki uratowany. A w Ghoucie szukają i nie mogą znaleźć śladów ataku gazowego choć bez tego też da się zacząć, byle pretekst był. Rosjanie zaprosili komisję ONZ do zbadania, ale co tam.
    No i wyjaśniło się, dlaczego finansowana przez Saudów armia islamu (już nigdy z dużej litery) zerwała rozejm i nie chciała oddać zakładników. Z 4000 osób, głównie kobiety i dzieci, porwanych w Adra 2013 wyszło żywych 200 osób. Reszta została: rozstrzelana, zmarła przy kopaniu tuneli, zginęła w klatkach na dachach i „atakach gazowych” (stosy trupów na zdjęciach Białych Hełmów to były zawsze dzieci) albo została sprzedana jako towar do Idlib.

    Przepraszam forum od umawiania na wąchanie kwiatków ale to już ostatni wpis o Syrii.

  214. Vera
    10 kwietnia o godz. 16:32
    Przepraszam forum od umawiania na wąchanie kwiatków ale to już ostatni wpis o Syrii.
    Nie ma za co przepraszać. Miło ,że w powodzi innych ważkich wpisów kwiatki zostały zauważone.

  215. Neofickie poczucie misji czy zarobkowa praca?

    Tutaj mamy przykład polskiej emigrantki, która jest bardziej niemiecka niż niemiecki papież.
    Nie przepuści żadnej okazji, aby na każdym blogu nie podkreslić, że wspólczesnymi hitlerami są USA.

    Oczywiście nigdy przenigdy nie wymieniając samego Hitlera, bo przypominanie o hitlerowskich zbrodniach jest całkowicie sprzeczne z celem wpisów @Very. Kiedyś byłem przekonany, że ona tak z niemieckiego patriotyzmu. Wiadomo, neofici są najokropniejsi, nowe ojczyzny w ich relacjach to niepokalane dziewice bieluśkie jak śnieg.

    Teraz sobie jednak myślę, że to może być funkcjonariuszka niemieckiej wersji hasbary.

    *************************************************

    To było na powaznie.

    A żartobliwie to zauważę, że nie widzę wiekszego problemu w spotykaniu niszczyciela przez sutki.

    Niszczyciel Donald Cook podpłynął z 60 tomahawkami pokoju i został powitany przez sutki.

    Ogromna większość z prawie 300 marynarzy na niszczycielu klasy Arleigh Burke to wyposzczeni mężczyźni, dla których każde spotykające ich sutki będą powitane z radością.

    Być może pracowniczce niemieckiej hasbary chodziło o popisanie się polską żargonową nazwą samolotów zaprojektowanych przez biuro konstrukcyjne inż. Suchoja, czyli SUKI, ale mnie o wiele bardziej podoba się pomyłka.

    Suki za bardzo kojarzą się z wilczycami, a o nich ostatnio tutaj na blogu napisaliśmy i tak i tak zbyt dużo.

    Zaś powitanie przez sutki mogę dyskutować od rana do wieczora.
    Niekoniecznie w kontekście amerykańskiego, zawsze zbrodniczego niszczyciela.

  216. @zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 17:14

    Poluzowało ci się coś z tą hasbarą?
    Sutki natomiast OK, też dostrzegłem to powitanie 😉

  217. @Orteq 10 kwietnia o godz. 4:43
    Co ty wyprawiasz w Sprawie Anumlika , Na marginesie, przechodzi ludzkie pojecie.
    Tam nie ma absolutnie nic do dalszego niby ukrywania jesli o przeszlosc Anumlika chodzi. Tam wszystko jest wiadome od lat.
    Niezwykle uzdolniony Poeta
    Piszacy na tym tutaj Blogu przez ladnych pare lat.
    Czego wiecej chcesz, stara zgrzedo?
    Mojego podziwu dla talentu Anumlika nie odbierzesz . Wiec shut up.
    Wstydem sie przepelniam widzac ze nadajesz z tego samego Kraju co i ja

    Nic nie „wyprawiam”, po prostu zwracam uwagę, że kwestia ochrony tożsamości w internecie jest dość istotna, a ujawnienie tych danych nie jest sprawą błahą. Dlatego zresztą redakcja „Polityki” ujawniła dane internauty o nicku „bleakley” dopiero po otrzymaniu nakazu sądowego.

    Dodatkowo zwracam uwagę, że anumlik, który znał prawo w tym zakresie, zareagował bardzo ostro na twoje (jak zwykle) nachalne przys.rywanie i zamieszczenie linku do fotografii z nazwiskiem, i zapowiedział pozwanie cię do sądu.

    Fakt, że anumlik korespondował prywatnie, to znaczy poza tym blogiem, z kilkoma osobami z tego forum i znał niektórych osobiście, nic tu nie zmienia. Dodam, że ty wcale nie należałeś do tego grona, a tożsamość anumlika wytropiłeś węsząc w internecie, na podstawie aluzji samego anumlika do funkcji, które wcześniej pełnił.

    Dodam poza tym, źe nie ty decydujesz, czy „nie ma absolutnie nic do dalszego ukrywania”, a reakcja samego anumlika na twoje nieustanne wredne umizgi i ujawnienie jego nazwiska była, że tak powiem, niedwuznaczna.

    Nie rozumiem, dlaczego twój deklarowany „podziw dla talentu Anumlika” musiałby obejmować wywlekanie na blogu szczegółów z jego przeszłości i dlaczego miałby ci dać prawo do ujawnienia tożsamości, której sam anumlik publicznie na tym blogu ujawniać nie chciał.

    Wyzwiska typu „stara zgrzeda” i bezsilne bluzgi o „napełnianiu się wstydem” zachowaj dla swojej babciusi, bo na mnie one nie robią żadnego wrażenia. Nie jesteś w stanie stwierdzić z jakiego „Kraju” nadaję i nie ma to w tej kwestii nic do rzeczy.

    Twoja reakcja na przypomnienie oczywistych faktów jest histeryczna i niemerytoryczna. A głupota niektórych twoich tekstów – porażająca. Ale wstydzić się za ciebie nie mam zamiaru.

  218. Nad trumna sie zawstydz

  219. W dodatku jeszcze maniera wsiowego głupka…
    To taka maska, która się zrosła z twarzą?

  220. Orteq
    10 kwietnia o godz. 11:3

    Nie zrobiłem zwrotu przez pompkę…tfu!…stompkę…tfu!…stępkę, inaczej mówiąc, nie przewróciłem się, mimo północno-wschodniego sztormu 6 -7, okresami 8 na morzu. Na jeziorze, rzecz jasna, mniej, zwłaszcza że szerokość jeziora w moim końcu – raptem trzy kilometry, więc północno-wschodnia fala się za ostro nie rozbuja, ale też niemała przyjemność. Chodziłem tylko na jednym żagielku – na mniejszym dwa razy od grota bezaniku. Eksperyment przydał się po to, żeby ten typ pływaka na bank odrzucić – dlatego tylko prowizorycznie zamocowałem. Nie mogę mieć żadnych drągów w środku- nie ten typ okrętu. I nie mogę się kręcić po brzegach, po przystani, po przesmykach okrętem szerokim jak panna Krysia. Jeszcze spróbuję z dwoma rurowymi pływakami przy samym kadłubie (mam je od roku gotowe). Nie paliłem się za bardzo do pływaków, bo nad asekurację przedkładam swobodę i dobrą manewrowość. Jednak przy zimowym chodzeniu i moim nobliwym wieku (skończone osiemnaście, dlatego mnie bosman nawet latem zjechał jak burą sukę po powrocie z galantego sztormu) jest ryzyko, a nawet pewność, że gdybym fajtnął półtora kilometra od brzegu, przez temperaturę nie przepłynę trzystu metrów nawet w kożuchu, czyli żegnaj, ukochana żono, krótko było (cóż to 48 lat), ale miło. A moje Wodne Ochotnicze Potowie Ratunkowe, działa tylko w sezonie. Zimą całe jezioro należy wyłącznie do mnie, więc przez ten krótki, na szczęście, czas muszę się prowadzić odpowiedzialnie.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6542843424133132642

  221. Na marginesie
    W sprawie @anumlika absolutnie się z tobą zgadzam.
    Niech Orteq, o czym nie wiedziałam, nie szpera „w poszukiwaniu cudzej tożsamości”, zwłaszcza, że rzeczony nie żyje.

  222. wbocek
    To już teraz śmignąłeś swoją „pomarańczówką” po Jamnie?
    Najbardziej podobał mi się szum. Wiatru i wody.
    Sorry, że głupio pytam. Przecież mamy wiosnę, panie kapralu.

  223. Nefer

    Z pewną przykrością, Neferko, mówię akurat do Ciebie. Ale tylko z pewną, bo i Ty jesteś niereformowalna, podtrzymując swoje „fe” w stosunku do mnie i nie pisząc, nawet sympatycznym atramentem, choćby ćwierci takiego „fe” w kierunku odwrotnym. Tym potwierdzasz, że moje kilkakrotne wyjaśnienia zdały się psu na budę. Więc nie ma znaczenia, że dziś rano odtajałem i obiecałem Ci wieczorem reakcję. Puknąłem się na jeziorze w czerep: Kolejna reakcja? Żeby innymi słowami powiedzieć to samo bez efektu? Do tych, którzy lepiej ode mnie wiedzą, co jest we mnie i ani im w głowie to rewidować? Dobrymi chęciami, Neferko, piekło jest wybrukowane.

    Jest człowiek – może to psycholog i spec od stresów Seyle, słabo pamiętam – który to wyraził mniej figuralnie i aforystycznie: „Kiedy raz nastąpi kulturowy rozdział, wszystkie siły społeczne działają w kierunku utrwalenia go, a nie usunięcia”. Widoczne to jest w głębokim podziale Polaków dokonanym przez nieszczęsnego kurdupla, w 41. tysiącach chrześcijańskich sekt, w dawnych, ciągnących się pokoleniami walkach o miedzę, w zwykłej codzienności między sąsiadami, i tu na blogu. Wybacz, wyjaśnianie czegokolwiek na blogach to darma praca.

  224. Koledze urodziło się dziecko – idę pić. Zamiast smucić, też wypijcie zdrowie małego gnojka 😉

  225. mag
    10 kwietnia o godz. 19:03

    Kiedy są warunki, mag – na przykład dwa lata temu Jamno zamarzło tylko na dwa tygodnie, w tym roku na znacznie dłużej, ale też przeziębienie trzymało mnie dwa i pół tygodnia – sezon chodzenia po wodzie trwa u mnie, inaczej niż u Jezusa, przez okrągły rok. Stąd łatwiej zauważam starzenie się młodzieniaszka: jeszcze chodzę, ale zimą coraz mniej się chce. Kiedy ciut cieplej, idzie żyć: do zimowego rowerowania po zamarzniętej plaży dodałem już w tamtym roku okrętową turystykę morską – przeczłapałem morzem – był słabiutenieczki zefireczek – od kanału Jamneńskiego do Łaz (z 5 km). W tym planuję znacznie więcej. Na pierwszy ogień: przeflancować się morzem z jeziora Jamno na jezioro Bukowskie, a jak Bóg kaszubski da zdrowie, to i z powrotem. M.in. przez to nie są mi potrzebne drągi na okręcie, że wymyśliłem na nim spanie, powiedzmy, na morzu ze 100, 200 metrów od brzegu, a na jeziorze – w ścinach. Żeby człowiekowate małpy gitary nie zawracały i smarki kamieniami nie rzucały. Bo latem trochę paskudztwa nocuje na plażach.

  226. wbocek
    Ja i tak cię podziwiam. Chodzić po wodzie przez okrągły rok?
    Ciekawam, czy np. siadasz w wodzie, bo podobno dostaje się od tego wilka, tak jak od kamienia, na którym siadwszy.
    Nie wiem, gdzie jest jezioro Bukowskie. Zaraz poszukam, co by mieć wyobrażenie, gdzie popłyniesz.

  227. @Tobermory 10 kwietnia o godz. 17:27
    Poluzowało ci się coś z tą hasbarą?
    A myślisz, że niemieckiej nie ma?
    Albo internacjonalnej, no wiesz, pakt Ribbentrop-Mołotow? 😉

    Ja rozumiem oburzenie wojną, ale brać stronę jednych i cieszyć się z (głównie niepotwierdzonych aby nie napisać zmyślonych) niepowodzeń innych?

    „Niszczyciel Donald Cook podpłynął z 60 tomahawkami pokoju i został powitany przez suki. Chyba zawrócił bo znowu system Aegis (ten chce W-wa?) mu padł?”

    To jest plotka na plotce. Jakaś plotka tureckiej gazety – ta ostatnia – oraz stara plotka jak to niby rosyjska technika zepsuła system Aegis na tym samym niszczycielu kiedyś na Morzu Czarnym.

    My się tu śmialismy z @wieska59 za kopiowanie newsów z jakichś cudacznych stron internetowych a teraz wpada @Vera i radośnie wkleja takie same plotki o przewagach „suczek” nad amerykańską zgnilizną.

    @Vera robi to korzystając z rosyjskiego smartfona albo z rosyjskiego laptopa. Wyposażonego w rosyjski procesor, pamięć, kartę graficzną, ekran, itd.itp. Jej sprzęt chodzi na rosyjskim systemie operacyjnym. Wysyła do nas swoje newsy za pośrednictwem rosyjskiego internetu, tego samego na którym wynajduje swoje genialności o złych jankesach i dobrych Rosjanach.

    I to wszystko działa, i jest dla niej tanie jak barszcz.

    Popatrz, niby takie to proste, tyle argumentów, a @Vera wszystko na opak pojmuje i z nierpliwością wierci się na swoim stadionowym krzesełku przed ekranem ciagle wyczekując przegranej jankesów.

    Ktoś jej powinien powiedzieć, że wtedy jej ekran zgaśnie.

  228. takie nagromadzenie pomników na jednym placu to chyba naśladownictwo pewnego miasta w Macedonii.
    Na zywo są śliczne, zęby zgrzytają. Gigantomania temu sprzyja.
    Najpiękniejszy jednak jest pomnik Aleksandra Maccedońskiego, wzrusza pomnik Matki-Macierzyństwa, orzeźwia fontanna wielkiego pomnika Aleksandra Macedońskiego straszy pomnik Matki Teresy. Muzeum sobie odpuściłam.

    https://www.google.pl/search?q=skopje+aleja+pomnik%C3%B3w&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwiC-oaBqrDaAhUQZ1AKHSpoAIQQsAQIZQ

  229. wbocek
    10 kwietnia o godz. 19:23

    pombocku zakończmy zatem. Wszyscyśmy fe czasami i tyla.

    A Maciej2 mógł wcześniej powiedzieć bom właśnie wróciła z miasta i po Chimay Tripel (gorzkie ale może być) oraz Grimbergen Tripel (całkiem niczego, trochę cytrynowe) i tak nie bardzo kumam co z czym. W kielichach, kufla nie tknę.

  230. @zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 20:24

    „Ktoś jej powinien powiedzieć, że wtedy jej ekran zgaśnie.”

    Sam to jej powiedz.
    Jak to dobrze, że w czasie wojny wietnamskiej nie było internetu, bo już wtedy by nam ekrany pogasły 🙁

  231. @mag 10 kwietnia o godz. 18:57
    Dzięki! Doskonale pamiętam ten incydent, bo usiłowałam go wtedy załagodzić. Nie umiem go na razie zlokalizować, chociaż kojarzy mi się mgliście z jakimś tekstem o Pałacu Kultury (czy nieruchomościami w Warszawie?) i niedawnym powrotem Ortequa z RPA. Łagodny i zgodliwy anumlik wtedy nie zdzierżył i bardzo dobitnie upomniał się o prawo do zachowania anonimowości na blogu. Po śmierci już się sam nie może tego zrobić – i dlatego tak mnie oburzyły również wypowiedzi O. z ostatnich tygodni – te które (podobno) już zostały usunięte.

    A tym razem, czyli wczoraj, wspomniałam o tym z powodu tekstu gotkowala, który ujawnił dane osobowe pombocka – który to pombocek wcale ich nie ukrywa, ale to raczej wyjątek niż reguła. A przede wszystkim: ujawnienie danych współuczestników forum – nawet jeśli je znamy skądinąd – jest naruszeniem dóbr osobistych. O to chodziło i o tym warto pamiętać.

  232. mag
    10 kwietnia o godz. 20:27

    Mag, Twoja fotka to faktycznie cudo, ale to nie to jezioro. W Zachodniopomorskiem są co najmniej dwa jeziora Bukowskie. Nie interesowałem się tym, ale głowę dam, że jezior o tej nazwie jest w Polsce więcej. Moje jezioro Bukowskie jest o wiele większe od Twojego: ma ok. 1800 hektarów (Jamno ponad 2200 ha) i ze 7 km długości (Jamno – 10 km). Oczywiście, między morzem a jeziorem jest mierzeja, a mój honorowy wjazd na Bukowskie będzie kanałem Szczuczym (k. Szczuczy), Przy północno-wschodnim brzegu jeziora są wczasowe, uzdrowiskowe i rybackie Dąbki, od których jest ileś km do Darłowa (może ze dwanaście). Moje nie jest tak piękne jak Twoje, bo to typowe jezioro przymorskie: płytkie, z mętnawą wodą, z ogromem ścin dookoła. Przy Bukowskim jest parę niewielkich plaż (bodaj trzy), ale takie Jamno ma właściwie tylko jedną maluteńką – w Osiekach. Jestem bez to zakochany w przymorskich jeziorach, że są wielkie, więc nie muszę się okrętem jak ge w przerębli kręcić. Gdybym chciał objechać Jamno okrętem po obwodzie przy brzegach, zajęłoby mi to cały dzień. Dobranoc, pchła pchłę pchła na noc.

  233. zza kałuży
    10 kwietnia o godz. 20:24
    ..korzystając z rosyjskiego smartfona albo z rosyjskiego laptopa. Wyposażonego w rosyjski procesor, pamięć, kartę graficzną, ekran, itd.itp. Jej sprzęt chodzi na rosyjskim systemie operacyjnym..
    Napisane z przekąsem,ale prawdziwie. Z tym ,że jestem zdezorientowany czytając „news’y” ostatnich miesięcy i dni…
    W końcu kto wybrał Trumpa? Putin-lis-przechera czy Cambridge Analytica? A może jednocześnie…

  234. wbocek
    No to dobranoc nad bliżej mi nieznanym jeziorem (chyba jeziorem)
    https://www.youtube.com/watch?v=jUn00l6imgo

  235. Kto żyw ten do wody:
    https://photos.app.goo.gl/24Ok6Kmr2zP6PJU72

    Jedni wąchają kwiatki, inni wąchają klej. A ja myślałam, że to o biedne syryjskie dzieci chodzi.

  236. Na marginesie
    10 kwietnia, g.21:08
    Otóż to. A w ogóle to brak mi bardzo anumlików @anumlika, jego poczucia humoru i rozległej wiedzy.

  237. zezem
    10 kwietnia o godz. 21:34
    W końcu kto wybrał Trumpa? Putin-lis-przechera czy Cambridge Analytica? A może jednocześnie…

    Teoria katastrof to teoria dziur w serze. Wiele plasterków musi się odpowiednio ułożyć żeby była dziura na wylot. (I nawet nie wspomnę tu o Smoleńsku). Przyczynił się Bannon, rosyjscy hakerzy (pewnie za zgodą Putina), Facebook, Comey, Clinton, i … niezmierzone pokłady ludzkiej głupoty. Cambridge Analytika chyba nie aż tak wiele, i raczej do mobilizacji ludzi, niż do zmiany poglądów. CA jak typowe korpo, sprzedaje BS. Niderlandy znaczy się.

  238. wbocek – 18:41

    „Nie zrobiłem zwrotu przez pompkę…tfu!…stompkę…tfu!…stępkę, inaczej mówiąc, nie przewróciłem się

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6542843424133132642

    Przewrocic sie mogles bardzo latwo z tej prostej przyczyny ze Twoj boczny stabilizator pominal najwazniejsza czesc hawajskiego wynalazku pn. outrigger: wage/moment sily.

    Stabilizator, tylko z jednej strony „okretu” zainstalowany, musi miec taki moment sily, ze nie pozwoli na przewrocenie sie „okretu” w druga strone.

    No bo ze w ‚pierwsza’ strone, czyli w te po ktorej jest rzeczony stabilizator zainstalowany, sie nie przewrocisz to nawet slepy widzi. Albo sie domysli. Co z przewrotem w druga strone, w czasie sztormu na przyklad, nikt nie pomyslal

  239. mag – 18:57

    „Na marginesie W sprawie @anumlika absolutnie się z tobą zgadzam. Niech Orteq, o czym nie wiedziałam, nie szpera „w poszukiwaniu cudzej tożsamości”, zwłaszcza, że rzeczony nie żyje.”

    Ludy! O czym wy? ‚Rzeczony’ zyl i czul sie calkiem swietnie kiedy przypominal wszem wobec i kazdemu w twarz, jakie WAZNE funkcje PUBLICZNE pelnil w swojej nieprzecietnej karierze. To bylo wszedzie w internecie rozlozone niczym dziewica orleanska. Ta kariera byla naprawde dosyc pokazna. Ja bylem pelen podziwu.

    Przypominanie bzdurnych gierkowskich stron Jego ‚kariery’ wy sobie dospiewujecie, nie ja. Po zajawce zza kaluznika to czyniac. Czy innego (got)kowala ktorego za nic nie powieszono na miejsce Cygana, err Orteqa. Choc ja staram sie nie cyganic..

    A w ogole to dosc mam upierdliwosci maluczkich. Ktore to miernoty do piet nie dorastaja ‚Rzeczonemu’.

    Odpuskam temat

  240. I jeszcze dla tych którzy myślą że zdolności rosyjskich hakerów jakoś świadczą o geniuszu Putina dodam, że Korea Północna ma jeszcze lepszych hakerów. Być może chwilowo najlepszych w biznesie.

  241. @Vera
    10 kwietnia o godz. 16:32
    Chętnie czytam, to jak wiadro zimnej wody na łeb dla otrzeźwienia.

  242. O Syrii bedziemy slyszeli dosyc dlugo. Ruscy nie odpuszczaja tego co posiadaja zbyt latwo.

    Polske odpuscili latwo z powodu dosyc slabego jej posiadania

  243. @zezem 10 kwietnia o godz. 21:34
    W końcu kto wybrał Trumpa? Putin-lis-przechera czy Cambridge Analytica? A może jednocześnie…

    Trumpa wybrała koalicja, w kolejnosci losowej, jedni przez fakt zagłosowania na Trumpa a inni przez fakt braku poparcia dla Clinton:

    1. Męskie chamstwo wku*wione koniecznością uważania na to co się mówi przy:
    1.1 kobietach
    1.2 kolorowych
    1.3 imigrantach, a szczególnie muslimach

    2. Męskie chamstwo maksymalnie wku*wione znikaniem dobrze płatnych miejsc pracy dla słabo wykształconych mięśniaków,
    2.1 I do jasnej ku*wy nędzy zarabianiem mniej niż baby

    3. Męskie chamstwo maksymalnie do sześcianu wku*wione koniecznością znoszenia – i to aż przez 8 lat – upokorzenia posiadania czarnucha jako prezydenta.

    4. Kobieca samonienawiść, czyli hejt do przedstawicielek swojej płci. Nie przypuszczałem, ile żółci usłyszę od kobiet na temat Clinton w roli przyszłej pierwszej kobiety-prezydentki. Jednym z największych zarzutów było nie rozwiedzenie się z mężem po jego zdradach. To był koronny dowód że „Clintonowa z żądzy władzy zrobi wszystko”. Prawie dosłownie usłyszalem to od 3 pań, wszystkie były rozwódkami.

    5. Skrajna murzyńsko-latynowska koalicja, niezadowolona z faktu, iż prezydentura Obamy była „za mało czarna/kolorowa”. Że Obama się sprzedał kapitałowi i białasom i ze był lokajem.

    6. Tea party – ja nie mam pojecia o co im chodziło, wiec tylko wymieniam do kompletu.

    7. Część demokratów, raczej młodsza, wku*wiona na wierchuszkę partii demokratycznej za utrącenie kandydatury Sandersa.

  244. izabella
    10 kwietnia o godz. 22:24
    Korea Północna ma jeszcze lepszych hakerów. Być może chwilowo najlepszych w biznesie.
    Potrzeba matką wynalazków.
    Co do Rosjan. Byli zawsze dobrzy w szachach.

  245. zezem – 21:34

    „W końcu kto wybrał Trumpa? Putin-lis-przechera czy Cambridge Analytica? A może jednocześnie…”

    Koligacji pomiedzy lis-przechera i CA nikt nie dostrzega zbyt wiele, jak dotychczas. Co za wiele nie oznacza, jeddnakze . W tym swiecie pierdol wymyslanych na nasz koszt.

    Jak bedzie trzeba to za Cambridge Analytica postawia tego niedotrutego kilkastronnego szpiega. No jak mu tam jest. Czy bylo. Trivial moze? Corke pewnie odpuszcza

    A dutki z mojego karmana na te pierdoly plyna. I plyna. I zadna pisdzielska dlon tego nie przekresli

  246. Dlaczego Obama przegrał wybory z McCainem (a może przegrał z Romney’em, już nie pamiętam?)
    Kto głosował przeciw?

    Męskie chamstwo wku*wione koniecznością uważania na to co się mówi przy:
    1.1 kobietach
    1.2 kolorowych
    1.3 imigrantach, a szczególnie muslimach

    2. Męskie chamstwo maksymalnie wku*wione znikaniem dobrze płatnych miejsc pracy dla słabo wykształconych mięśniaków,
    2.1 I do jasnej ku*wy nędzy zarabianiem mniej niż baby

    3. Męskie chamstwo maksymalnie do sześcianu wku*wione perspektywą znoszenia czarnucha jako prezydenta.

    4. Kobieca samonienawiść, czyli hejt do przedstawicielek swojej płci. Jakaś czarnoskóra żona po Harwardzie zamiast porządnej białej domowej żony która robi ciasteczka.

    5. Skrajna latynowska koalicja, bo wiadomo że latynosi się z czarnymi piorą.

    6. Tea party – (o to im właśnie chodziło, żeby Obama przegrał).

    7. Część demokratów, raczej starsza i niebiesko kołnierzykowa, wku*wiona na wierchuszkę partii demokratycznej za utrącenie kandydatury Clinton.

  247. @Orteq 10 kwietnia o godz. 22:21

    Bez względu na to, co opowiadał o sobie anumlik, i tak nie miałeś prawa zachowywać się jak szpicel. Co do twojej rzekomej „maluczkości” i ubliżania ludziom od „miernot” – to również nie ma w tej sprawie najmniejszego znaczenia. Bez względu na to, jak wielki czy „maluczki” jest uczestnik forum, i tak ma prawo do zachowania prywatności. W przypadku anumlika to prawo nie wygasa z chwilą śmierci, tym bardziej, że za życia anumlik deklarował zamiar pozwania cię do sądu za ujawnienie tu na blogu jego danych.

  248. @izabella 10 kwietnia o godz. 23:05
    Czyli po prostu totalny wq..rw suwerena.
    Dobre podsumowanie. Tak bylo 🙂

  249. zezem. W szachach to byli dobrzy rosyjscy żydzi. Niemieccy też. I może „hamerykańscy”. Gdzie ONI nie byli dobrzy?. Może dobrość się przedobrzyła?.

  250. A że Rosja Syrii nie odpuści – no przecież.
    Oni już deklarują braterstwo… krwi.
    W swoim nader specyficznym stylu – bo przecie Syria nie zagranica!
    https://www.youtube.com/watch?v=PMABkLa4WMI

  251. Mag(usie) wciaz pozdrawiam nieustajaco. Oraz niewzruszenie. Inne damy tez traktuje odpowiednio. Co pombocek w tej sprawie czyni, nie mnie plewat’

    PS. ” Obama się sprzedał kapitałowi i białasom i był lokajem. ”
    Cos w tym moze byc na rzeczy. Choc nie absolutnie koniecznie

  252. Orteq
    10 kwietnia o godz. 22:15

    Dobrze, że mi tłumaczysz, dziękuję. A teraz ja – Tobie. Stały pływak po obu stronach nadaje się na otwarte wody morskie, kiedy okręt wychodzi z piaszczystego brzegu i nań wraca. U mnie w ogóle coś takiego, dziś się okazało, byłoby nieprzydatne. Dlatego tylko eksperymentalnie zrobiłem na jedną stronę, żeby po długiej jeździe jednym kursem białe wygięte końcówki z pływakiem przenosić na drugą stronę. Czyli pływak byłby zawsze tam, gdzie powinien być – na zawietrznej. Nie byłoby żadnego równoważenia okrętu ciężarem pływaka – on działałby wyłącznie swoim wyporem jako pływak. Ale dziś zrezygnowałem z tego na sicher – i okręt byłby zagracony, i jego operatywność na jeziorze ograniczona. Spróbuję z rurami po obu stronach przy samych burtach i ewentualnie zdam sprawę.

    Stabilne są kajaki płaskodenne. Są takie trzy na przystani do wypożyczania, więc wypróbowałem, ale mnie się tak spodobał mój pieruńsko wywrotny – ale i zwrotny – z półokrągłym dnem, że nawet na „Pogorię” czy „Dar Młodzieży” bym nie zamienił.

    Robię eksperymenty nietypowe. Na przykład wymyśliłem miecz na samym dziobie – podnoszony i opuszczamy sznurkami na śrubie jak na zawiasie. Żeglarze od razu kiwali głowami na „nie”. A wyszło bardzo „tak” – miecz jest tak daleko ode mnie, że mi w niczym nie przeszkadza, a trafić do wyznaczonego celu na drugim brzegu w odległości 3.km mogę, nawet przy sporym półwietrze, z dowolną dokładnością prawie bez dryfu.

  253. @23:05

    Odpuscilem temat. Case closed

  254. @izabella
    Tu z innej dziedziny: B-1 „Stealth”
    PS. Kosztowało mnie to nieco wysiłku…
    https://photos.app.goo.gl/eMM1Re9IXK8kTYJC2

  255. Orteq
    10 kwietnia o godz. 22:15

    Tak więc nawet na tym przykładzie możesz zaobserwować mechanikę nieporozumień komunikacyjnych. Jeden myśli i mówi standardowo – i mówi słusznie. Tyle że te standardy nie mają zastosowania do tego, co robi drugi – taki jak ja, weźmy, łodziarz śródlądowy, marynarz żeglugi przybrzeżnej i rybak morski (w sumie 12 lat), ale niespecjalnie kwalifikowany żeglarz (w szkole na zajęciach pozalekcyjnych zrobiliśmy trzy łódki typu „Słonka”). „Niespecjalnie kwalifikowany” znaczy też, że działający niestereotypowo, bez bagażu nieprzekraczalnych nawyków. Na przykład mój dziobowy miecz daje mi tę frajdę, że przy niezbyt silnych wiatrach przeciwnych idę do przodu nawet dość ostrym bajdewindem i mógłbym nawet z nudów pykać fajkę.

  256. zezem
    10 kwietnia o godz. 23:23

    Cudeńko 🙂

    A takie potworki znasz?
    https://photos.app.goo.gl/0qrcozAcD5HtOtRB2

    To wszystko żywe.

  257. izabella
    10 kwietnia o godz. 23:47
    Chyba wcześniej widział to Ridley Scott zbierając materiał do swego filmu…
    PS. Właśnie czytałem ,że kontrolerzy ruchu lotniczego dostali ostrzeżenie o możliwej „ciszy” telekomunikacyjnej we wschodnich rejonach Morza Srodziemnego. Loty cywilne mogą być wstrzymane…

  258. @Orteq 10 kwietnia o godz. 23:18
    Amen. Pax tibi. I nie podskakuj.

  259. Niektorym sie wydaje ze cos tam zwyciezyli. Jak w PW. Tylko pogratulowac

  260. wbocek – 23:42

    „Niespecjalnie kwalifikowany” znaczy też, że działający niestereotypowo, bez bagażu nieprzekraczalnych nawyków. Na przykład mój dziobowy miecz daje mi tę frajdę, że przy niezbyt silnych wiatrach przeciwnych idę do przodu nawet dość ostrym bajdewindem i mógłbym nawet z nudów pykać fajkę.”

    W jurysdykcjach innych niz nadwislanska o takiej niestereotypowosci niektorzy mowia: what the f.ck? How did he do it?

    Jak bys nie bajwindowal, wciaz wracasz na brzeg zyw. I tylko to sie liczy dopoki liczy. Jak przestanie sie liczyc, przyjdzie cisza. No ale o tym nie potrzeba przypominac

  261. @Izabella Obama jak pamietam nie przegral wyborow ani z McCainem, ani z Romneyem. Z nikim nie przegral, o co chodzilo w Twoim wpisie? Podsumowanie @zza kaluzy bardzo dobre. Zawsze Cie @kaluzo z przyjemnoscia czytam, masz jasny styl i i tematy poruszane sa mi bliskie.
    Tutaj takie pitu, pitu o dywaniku do pomnika…., a nawet nie ma co nalezy zropbic, zeby nie isc sladami wegierskich wyborcow. Podobno ten pomnik dobrze sie wpisuje we wspolczesna „pomnistyke”, moze gorzej w miejsce postawienia, a juz najgorzej w dusze tych co sa przeciw wszystkiemu co z PiSu. No wiec pitu, pitu, a tu coraz wieksze zagrozenia na swiecie. I nie myslcie, ze jak Korea Pln daleko i spory kawalek do Syrii i calego Bliskiego Wschodu to w Europie jak u pana boga za piecem. Wspomnijecie ostatnie kilkadziesiat lat
    @Orteg, daj se juz spokoj z dwuznacznosciami w temacie. Ja tez czuje sie oszukana, tak sie zdarza. Szkoda zeby cie znow zabanowali, no przynajmniej mnie by bylo szkoda.

  262. Warszawa, Miesięcznica smoleńska
    Przed Sejmem zebrała się grupa osób, która planuje przejść ulicami Warszawy, by na Krakowskim Przedmieściu, jak piszą organizatorzy w social mediach, „pożegnać Jarosława Kaczyńskiego i jego miesięcznice nienawiści”

    Zemsty, ja bym powiedzial. Nienawisc jest zjawiskiem wtornym. Za co zemsty, ktos moze zapytac? A za nic.

    Zdublowanie 70-tej rocznicy Katynia bylo wina obu stron. Katastrofa nastapila w wyniku tego zdublowania. Innej przyczyny katastrofy nie bylo.

    Natomiast pozegnanie JK i jego miesiecznic to chyba troche tak na wyrost jest odtrabiane. Jesli cos podbija jakiejs partii slupki, to golodupki hop do kupki! I do kupki. Co miesiac. Na to nie potrzeba genialnego stratega

  263. Dzieki zyto. Jesli w ogole.

    Te moje niby dwuznacznosci to wynik stylu. Zalapanego wiele lat temu w celach zarobkowych. Oplacalny ten styl byl.

    Moze juz czas zarzucic ten styl? Bo zarobkowanie dawno sie skonczylo. Jeszcze przed upadkiem RSW Prasa

  264. Ogolniejsza uwaga taka jest:

    w perdelu mam dorady i napasci z powodu mojego stylu. Natomiast sugestie co do stonowania jezyka przyjmuje z pokora. Ta pokora nie oznacza automatycznie zadnej uleglosci. Co to to nie.

    Moze jedynie nieznaczna poprawe. Jesli w ogole

  265. Rewelacja o getcie warszawskim. Dla mnie przynajmniej rewelacja

    „W pierwszych latach wojny Polacy w Warszawie żyli w ciągłym strachu przed łapankami i egzekucjami. A Żydzi w getcie się bawili. Mieli co świętować. W końcu żyli w „autonomicznej prowincji”, którą wynegocjowali od Niemców. Do takich wniosków doszła historyczka Ewa Kurek”

    Ta Ewa. Kurek na dodatek. Czy ktos przykreci jej ten kurek?

  266. Bo ma byc utworzone, przez obecny polski rzad, muzeum Getta Warszawskiego. Pewnie w ramach negocjacji z Izraelem w wiadomej sprawie

    „16 listopada 1940 r. władze okupacyjne zamknęły getto w Warszawie, na jego obszarze (ok. 307 ha) znalazło się ok. 450 tys. Żydów ze stolicy i okolicznych miejscowości. Do lata 1942 r. z głodu, chorób i wyczerpania zmarło 100 tys. jego mieszkańców. Na miesięczne kartki aprowizacyjne można było kupić na osobę zaledwie 2,5 kg chleba, ok. 20 dkg cukru, czasem – brukiew, ziemniaki, mydło. By przeżyć, trzeba było mieć dodatkowe jedzenie – najczęściej szmuglowane z drugiej strony muru. Była to bardzo niebezpieczna działalność – jej ceną często była śmierć. Dlatego ceny produktów w getcie były o wiele wyższe niż poza nim. Ci, którzy wyprzedali się już ze wszystkiego, nie mieli żadnych możliwości kupowania jedzenia na gettowym czarnym rynku. Byli skazani na pomoc społeczną, żebranie na ulicach, powolne konanie z głodu.”

    A pani, niejaka Kurek Ewa, napisala autorytatywnie kilka lat temu:

    „Getta zbudowali sobie Żydzi”

    Czy istnieje mozliwosc POROZUMIENIA Polakow z Zydami ?

  267. Mur Meksykanski, pomiedzy trumpiana Ameryka i Meksykiem, ma byc wybudowany i oplacony przez Meksykanow. Czy tam nie chodzi o to samo?

    Ewo Kurek! Masz nowe zadanie

  268. Skąd się biorą takie Ewy Kurek z doktoratami z KULu, po stypendiach w Nowym Yorku, Londynie i Paryżu? Zrobiła karierę na żydowskich dzieciach. Ratowanych przez zakonnice. Ale po co było ratować skoro w gettach było tak dobrze? Czy to ma jakiś sens?
    Przynajmniej nagrody nie będzie.

  269. @izabella 10 kwietnia o godz. 23:05
    O.K. zrozumiałem, wykładasz (mnie) chłopu jak kawę na ławę, że ani społeczeństwa problemy ani ich (społeczeństwa oraz problemów) skład procentowy sie nie zmieniał już od dłuższego czasu.

    Nb. zgadzam się z twoją poprawka co do „koalicji” murzyńsko-latynoskiej. Masz rację, częściej się czubią niż się lubią. Wrzuciłem ten podpunkt w zestaw „koalicji powodów” i w tym sensie mialo to sens. Pisanie o koalicjach środowisk murzynów i środowisk latynosów większego sensu nie ma. Oni ze sobą nie współpracowali ale akurat w przypadku odłamów radykalnych obie te grupy miały do Obamy pretensje o sprzedanie się. Wysłuchałem dużo audycji – no i właśnie teraz nie pamiętam nazwiska – takiego popularnego czarnego aktywisty, (nie Farrakhana 😉 ) który od początku kampanii wyborczej Obamy był wobec niego bardzo krytyczny. I to krytyczny z lewej strony.

    Ale wracając do sedna sprawy.

    Jeżeli ty masz rację, czyli suweren był ten sam i tak samo podzielony – jak rozumiem w skali kraju – to znaczy, że zadecydowała lepsza (dokładniejsza, bardziej zgodna z rzeczywistością) diagnoza sztabu Trumpa o rozkładzie głosów elektroskich jako funkcji osiagalnych głosów suwerena w każdym stanie, czy tak? Uważasz, że sztab Trumpa lepiej (geograficznie=elektorsko) zainwestował jego kampanijny czas i pieniądze?

    Clinton w powyborczych analizach przekonuje, że wcale nie odpuściła sobie Midwestu. Ona obarcza winą Comey’a z jego rewelacjami na temat emaili.

    Ty piszesz o teorii katastrof. No to fajnie, wyniki następnych wyborów bedzie można ustalić rzutem monety?

  270. Wazniejszym pytaniem jest, moim zdaniem: skad sie biora kretyni? Z nieudanych aborcji moze?

  271. @zyta2003 11 kwietnia o godz. 1:13
    @Izabella Obama jak pamietam nie przegral wyborow ani z McCainem, ani z Romneyem. Z nikim nie przegral, o co chodzilo w Twoim wpisie?
    @Izabella ironizuje.
    No i ma dużo racji, bo każdy chyba zauważył, że republikanie i demokraci, aby wygrać, musza ze swoimi hasłami bardzo się zbliżyć do centrum. Czyli do przeciwnika. Programy obu partii stają sie bardzo podobne.

    Trumpa kampania była inna o tyle, że on postawił na hasła normalnie (przynajmniej już od bardzo wielu dziesiątek lat) nieobecne w amerykańskiej polityce. Na antyimigranckość, (obcy – kopa w d*pę!) gloryfikację chamstwa, obietnice uczynienia Ameryki wielką metodą nałożenia po mordzie innym, oszukańczym krajom.
    Jego retoryka to styl bandziora co nikogo się nie boi a recepta na pomyslność to „musimy wyrwać wiekszą działkę z handlu kokainą w tej dzielnicy innym gangom, bo jak nie my ich to oni nas!”

  272. @4:36

    „zadecydowała lepsza (dokładniejsza, bardziej zgodna z rzeczywistością) diagnoza sztabu Trumpa o rozkładzie głosów elektroskich jako funkcji osiagalnych głosów suwerena w każdym stanie”

    Co ty franzolisz. Jaki sztab Trumpa? Ty naprawde myslisz ze Cambridge Analytical, oraz wszystkie pozostale firmy dygitalne pracujace w jednym kierunku wygrania wyborow przez Fryzure, byly planem trumpianego sztabu?

    Tam jeden sztab decydowal. Ten z Kremla. Tylko tamten sztab wiedzial o amerykanskim tricku przerzutek pomiedzy glosami wyborcow i glosami elektorskimi w poszczegolnych stanach. Wszystkie dotychczasowe wybory prezydenckie, prawie 50 ich juz od zaczatkow demokracji amerykanskiej odbywaly sie w calkowitej niewiedzy wyborcow w tej sprawie . Dopiero Puti Puti dotarl do sedna sprawy. I dal wygrana Donaldowi pomimo zwyciestwa Hilary w popularnych glosach .

    Believe you me . Or don’t

  273. zza kałuży
    11 kwietnia o godz. 4:36

    Ja myślę że to był raczej fart, niż mądre planowanie. Różnice są tak niewielkie, że głównie decyduje mobilizacja. Gadanie od miesięcy że Hillary ma to jak w banku na pewno nie dało ludziom poczucia ważności aktu wyborczego. Gdybym mogła zmienić jedną lub dwie rzeczy, to głównie to: do końca utrzymać stan niepewności. Jest 50-50, ludzie, idźcie głosować bo to ważne. Prawica była napalona do czerwoności. Oni naprawdę ratowali kraj przed oszustką Clinton. W czym tylko utwierdził ich świętoszkowaty Comey (to ta druga rzecz którą bym zmieniła). I może to by starczyło.

    Ja się zgadzam że Clinton zawaliła straszliwie. Nie wiem czy pamiętasz retorykę za pierwszego Obamy (w 2008). To Hillary była obrończynią robotników, wygrała wszystkie robotnicze stany. Obama był wyborem inteligentów. A to ona miała bronić ludzi pracy przed agresywnym neoliberalizmem. Ale ta cała narracja poszła w diabły w 2016. Postawiła na feminizm i czekała aż Trump sam się potknie. A on się potykał, potykał i nic.

    Ja nie jestem zupełnie przekonana że w tych paru stanach nie było oszustw wyborczych. Tak naprawdę to nikt nie wie i nie może zapewnić że nie było. To chyba jest w tym najgorsze, i może też o to chodziło. Bo zagraniczne interwencje nie miały na celu (jedynie) wybrać Trumpa, ale też zachachmęcić, zasiać zwątpienie co do uczciwości całego procesu. Ludzie z branży mówią, że oni nawet nie zacierali śladów. A mogli.

    Ja nie sądzę że Trump wygra następne wybory. Jeśli do nich w ogóle dotrwa. Tu chyba moneta niepotrzebna. Ale Pence to taki wzorowy, religijny republikanin, nie będzie wcale łatwiej. Tyle że tym razem wq*rw będzie po naszej stronie. Ale czy postawię całą kasę na demokratów? Oczywiście że nie.

  274. izabella
    10 kwietnia o godz. 23:47
    co to jest? Niezwykłe, troche straszne, zielone i szare. Nie wiadomo, gdzie głowa, gdzie reszta…

  275. Dzień dobry:)

    Podobno wczoraj Niszczalnik Państwa wyraził się że „pomnik został odsłoniony”.
    Ale co, jak, i co teraz zrobią z tymi słoniami?

  276. Kto to jest Naszczalnik Polski?

  277. Faktycznie. Zasłonic tego sie nie da

    https://i.wpimg.pl/959×640/e5.pudelek.pl/af16973f3490ea6cf6c8475cfe9407287fa78a66.jpg

    Oszczac moze wiec? Burkow troche bedzie potrzeba do takiej uroczystosci

  278. Bo uroczystośc bedzie musiala byc zdublowana. Zgodnie z pierwowzorem z przed lat óśm

  279. Gdyby kaczynisci nie probowali zdublowania uroczystosci katynskiej 10 kwietnia osiem lat temu, ani jedno nazwisko by sie nie pojawilo na swiezo odslonionym – thanks Nefer – Pomniku. I Polska stracilaby 96 Bohaterow Narodowych.

  280. Nefer
    Słonie były wypożyczone na czas budowy pomnika (oslaniał je namiot) i wczoraj wróciły do ZOO.

  281. To ja rozumiem że sie tam wdarapywa po tych schodach a potem spadywa z drugiej odsłonionej strony.
    No, prawidłowo.

  282. „Tobermory
    19 listopada o godz. 12:26

    Nadgryziona i pijana
    Nasza Polska, proszę pana…

    Wojownicy i artyści, zwykli ludzie, niewinność i zły dotyk, czasem iluminacja…
    Ten blog to trochę takie nasze sanatorium
    anumlik
    19 listopada o godz. 12:40

    @Tobermory, z godz. 12:26

    Spłonął Anumlik – jak racą
    W łeb trafiona gadzina.
    Na liczku spłonął ladaco;
    Została – ot, ciutka drobina.

    Thanks oraz Merci.

    Tobermory
    19 listopada o godz. 12:48

    @anumlik
    Gern geschehen, ale niech to zostanie między nami, Hrabio

    anumlik
    19 listopada o godz. 13:03

    @Tobermory
    Ja, mein Lord ”

    @Orteq

    W listopadzie 2015, kierując się anumlikowymi napomknięciami o książkach dla dzieci jego autorstwa, bez trudu ustaliłem jego tożsamość. Powyższy nasz dialog ilustruje, w jaki sposób dałem mu to do zrozumienia. Lubię rozwiązywać zagadki i ucieszyłem się, że udało mi się zaskoczyć Anumlika, ale na tym się skończyło. Nikt postronny się nie zorientował, a mnie wystarczyła ta wiedza. I nadal wystarcza. Nie czuję się uprawniony ani upoważniony do grzebania w cudzej biografii, natomiast chętnie bym porozmawiał z drogim Nieobecnym o jego wizji w ursynowskim ogrodzie. Ktoś inny z jego znajomych wspomniał, jakoby postać z anumlikowej wizji była podobna do tej na całunie turyńskim i po tym ją zidentyfikował.
    To mnie najbardziej zdumiało. I tak już zostanie…

  283. A nie rośnie tam datura w tym ogrodzie?
    https://www.anniesannuals.com/signs/b%20-%20c/images//brugmansia_arborea02.jpg
    Ona halucynogenna taka.

  284. Za (nie)zamierzony cynizm ja very izwiniajus w stosunku – he he – do tych wszystkich ktorzy sa najezeni niczym sea cucumbers. Ewentualnie, sea urchins. Ogorki lub jeze morskie, czy inne stwory po naszemu. Thanks @23:47

    PS. @Tobermory. Zauwaz jesli potrafisz. Ja nigdy w niczym nie grzebalem glebiej niz Ty. Jesli juz co to probowalem dawac swiadectwo faktowi mojego odczytywania internetowych zajawek samego Anumlika o Jego osiagnieciach. Tych prawdziwych i pozytywnych osiagnieciach. „Osiagniecia” z Przerwanej Dekady idiotyzmow gierkowskich nie ja wywlekalem na blog. Choc one wisialy, in black & white, w sieci. Wiec ludzie je czytali i do mnie sie przypierniczali: Orteq to wywlokl. Co za cham! Nie mam zbyt wielkiego szacunku dla takowych napasci

  285. mag
    11 kwietnia o godz. 11:54

    Ah, zoo

    paradox57
    11 kwietnia o godz. 10:59

    Ten Drugi

  286. Odsłonili, bo mogli. Odfortepianić natomiast nie dadzą rady 😎

  287. Jednych bowiem podnieca gra na fortepianie a drugich smierdzace onuce. Taki jest ten swiat

  288. Czytam o wielkim AJ-WAJ w związku z przesłuchaniem szefa Facebook’a.
    Chodzi o wyciek czy sprzedaż ,a może i manipulację danymi użytkowników.
    1. Jak mawiał pewien dyrektor „kto im kazował” (czyli klienteli) być uczestnikiem tego medium?
    2. Mimo „strasznej” afery ilość użytkowników jakoś dramatycznie nie spadła.
    3. Facebook musi się jakoś finansować, nic nie ma na piękne oczy.
    PS. Podobno przesłuchujący p. Zuckerberg’a zblamowali się – tak ocenia to jeden z publicystów.
    Podobno dobrze wyrazić skruchę, przyznanie się do winy, nie być pyszałkowatym,a sprawa nie będzie traktowana zbyt ostro.

  289. @Tobermory
    11 kwietnia o godz. 12:34
    Przy pewnej dozie wyobraźni można wziąć tzw monument, patrząc z boku, za otwarte wieko fortepianu. Trudno odfortepianić fortepian, nawet z lekka abstrakcyjny.
    PIS planuje przerobić zresztą owo wieko fortepianu na ołtarzyk, ale nie religii smoleńskiej, tylko takiej codziennej, przaśnej, katolickiej. Chcą otóż dostawić krzyż i dwa żywopłoty, tudzież czerwony chodniczek, żeby było na czym przyklęknąć.
    Pewnie wkrótce zaczną się pielgrzymki do miejsca kultu. A jak zdarzy się jakie cudowne ozdrowienie, prezydent tysiąclecia migiem trafi na ołtarze.
    Dalekosiężne i potężne plany ma nasza władza.

  290. Wiecie, co to jest Data Broker?

    A Data Broker is a business that aggregates information from a variety of sources; processes it to enrich, cleanse or analyze it; and licenses it to other organizations.

    Pewien dziennikarz (słuchałem go wczoraj w TV) zwrócił się do takiego brokera z prośbą o adresy 7-8 mln Amerykanek, bo ma zamiar wydać „religijną książkę kucharską” i potrzebuje właściwego targetu.
    – No problem.
    – Chciałbym dobrze trafić, więc potrzebuję informacji o alergiach, stylu odżywiania, wielkości gospodarstw domowych…
    – Proszę bardzo, mam tu ich listy zakupów.
    – Ale to będzie książka religijna, nie chciałbym urazić uczuć…
    – Nie ma sprawy, dostaniesz w rozbiciu na konfesje, 3 centy od łebka.

  291. @pastucha
    11 kwietnia o godz. 12:57

    Wczoraj nawet proponowałem brzezinę na żywopłot, ale to pewnie nietakt 🙁
    W ołtarzyk wbuduje się pojemniczek z relikwiami z Wawelu.
    Podobno dosadzi się stosowne, symboliczne kwiaty – tulipany i… krokusy.
    Krokusy pewnie jako symbol nietrwałości.
    Tulipany w zależności od koloru:
    lila, fiolet – skromność
    różowe – budzące się delikatne uczucia
    czerwone – gorąca miłość
    białe – miłość na wieki
    żółte – twój uśmiech jest jak słońce

    Ale… Tulipany symbolizują też podobno: jesteś niezdolny(na) do wyższych uczuć 😎

  292. „Podobno przesłuchujący p. Zuckerberg’a zblamowali się – tak ocenia to jeden z publicystów. Podobno dobrze wyrazić skruchę, przyznanie się do winy, nie być pyszałkowatym, a sprawa nie będzie traktowana zbyt ostro.”

    https://sophico21.blogspot.ca/

    Ktos tu czegos nie panimajet. Zukerberga mozna przesluchiwac na wszystkie strony. Czy to cos zmieni jesli chodzi o jego miliardy?

    Moze tak, moze nie. W miedzyczasie pewnie zostanie Prezydentem Swiata. Jak ten obecny prezydent.

    PS. Zeby tylko pust wsiegda budiet solnce bylo. Pust wsiegda budiet Putin. Thanks Sophico21

  293. Ze do tej pory swiatem rzadzily jakies chystki nie miliarderowe to abbarracja najpodlejszego gatunku. Tylko Kennedy byl miliarderem. Jesli w ogole

  294. Jak wygrać wybory w Ameryce?
    W USA rodzisz się demokratą lub republikaninem. Orientację polityczną dziedziczy się jak wyznanie. Bardzo trudna jest próba nakłonienia zdecydowanego demokraty, by głosował na republikanina i odwrotnie. Niezdecydowanych jest niewielu, ale wielka jest liczba ludzi nie biorących udziału w wyborach. To ich trzeba zmobilizować. Jak do nich trafić i nakłonić do głosowania? Trzeba zagospodarować ich emocje – nadzieje i lęki. Data broker dostarczy adresów i informacji, chodząc od drzwi do drzwi zaglądamy do smartfona, a tam stoi, czy ten za drzwiami ma psa, małe dzieci, syna w armii, długi, w jakiej branży pracuje… I już wiemy, od której strony dotrzeć do jego emocji, sprawić, że uwierzy, że jest ważny, a nasz kandydat ma receptę na jego problemy, tylko trzeba go wybrać.

  295. Czy istnieje jakas szansa na to, wszechwladca wszechpolski zostanie kiedys jakis miliarder?

  296. @Tobermory
    11 kwietnia o godz. 13:12
    Z tego, co pamiętam, wyhodowano w Holandii tulipany-krzyżówki, które nazwano Maria Kaczyńska i Lech Kaczyński. Kolorów nie pamiętam, ale pewnie można znaleźć w internecie. Swoją drogą, ciekawe, co symbolizują?
    Więc może wykonać w czynie społecznym (bo państwo ma być tańsze o 20%) krzyżówkę brzozy i nazwać ją betula kaczynensis?
    Jak znalazł na rabatki i żywopłot, do kompletu.

  297. Natomiast brzoza powinna samoczynnie łamać się po osiągnięciu wysokości około 666cm – symbolicznie.
    To dokładna wysokość podana przez Prokuraturę Wojskową. Chociaż, może po zlikwidowaniu tejże, wysokość uległa zmianie?

  298. @Pastucha 12:57

    Mogą dwa żywopłoty posadzić na krzyż, wtedy ten drugi będzie jak drugi grzyb w barszczu.

  299. Jesli majo mno rzondzic jakiejsis nie miliardowe chlystki to ja powiadam: No Pasarán!To se ne wroti, znaczit

  300. Lubię tulipany, i co teraz 🙁

    ***

    Mam dziś wolne i w domu obrazki sobie poprawiam chociaż nie niedziela

  301. A moze ne vrati znaczit’. Who gives a damn?

  302. A jeszcze w kwestii monumentu …
    1/ Konstrukcja żelbetowa obłożona płytami z czarnego kamienia. Rodzą się pytania i wątpliwości. Żelbet to pójście na łatwiznę, no i znaczne obcięcie kosztów, żeby nie powiedzieć – tandeta. Dlaczego nie ma monolitycznych bloków? Jeśli kamień ma grubość 3-4cm, a niechby nawet 6, to wkrótce może zacząć się łuszczyć, w miejscach mocowania na kotwy pojawią się mikrorysy, kamień ulegnie deterioryzacji i kaplica … trzeba będzie od nowa wykonywać okładziny. Wiem coś o tym, bo robiłem ekspertyzy takich okładzin w kilku obiektach w kraju.
    2/ Podobno kilkaset osób pracowało w niebywałym znoju i olimpijskim tempie, żeby pomnik ukończyć na czas. Czy obecny BOR sprawdził tych ludzi pod wszelkimi możliwymi kątami? A co, jeśli wśród nich byli gastarbeiterzy z krajów byłego ZSRR i nie daj (jakikolwiek) bóg umieścili w konstrukcji jakie paski wybuchowe, albo – co gorsza – ładunki termobaryczne? Czy czarne skrzynki wbudowane w monument są produkcji polskiej?
    3/ Czy kamień na okładziny jest jedynie słusznym polskim czarnym bazaltem? B0ozdaje się, że czarnymi granitami w kraju nie dysponujemy? A jeśli to gabro, które jest z lekka promieniotwórcze, przynajmniej to z Nasławic? A jeśli to kamień z jakich bezbożnych Chin, albo innej Brazylii? Ale to chyba niemożliwe …
    4/ Czy napisano instrukcję użytkowania i przekazano zarządcy obiektu? Czy zarządca ma odpowiednie uprawnienia do eksploatacji monumentu?
    5/ Co z bezpieczeństwem użytkowania? Co z ochroną? Czy już podpisano umowy z firmą, która będzie chronić monument od wszelkiego złego? Czy pracownicy owej firmy są na etatach, czy na umowach śmieciowych?
    Pytana można mnożyć, a jak znam naszą zgrzebną rzeczywistość, na większość nikt nie ma odpowiedzi 😀

  303. @pastucha
    11 kwietnia o godz. 13:55

    Kamień może być zagraniczny, byle katolicki. Karraryjski sarkofag jest OK, turcki alabaster – won do piwnicy na kartofle.
    A procedury? Procedury nade wszystko 😎
    Czarne skrzynki mnie dobiły 😆

  304. @pastucha

    Przecież nie od dziś wiadomo, że czarne skrzynki są ruskie. I chyba wreszcie pojąłem zamysł autora projektu. Na szczytowej platformie umieści się zrekonstruowany wrak. Jak już go w końcu odzyskamy. Więc na razie o tym cicho sza. Trzeba będzie tylko zabrać w Częstochowy te fragmenty, które umieszczono tam jako wota. Chociaż może być z tym pewien kłopot. Ojcowie paulini nie tacy skorzy do oddawania.

  305. pastucha
    11 kwietnia o godz. 13:55

    Pytania bardzo słuszne. Ale może kamień został przyklejony do betonu? Może się będzie mniej szczępił. A jak jest na kotwach i są dylatacje, to się może łopsunać. I będzie pokruszon. Albo ktoś świśnie, na Wieczną Rzeczy Pamiątkę. Relikwię, albo co. No i postrzępić się może od ciągłego klepania rączkami pątników, co to będą paciorki wznosić do Smoleńska przy pomniku, całować i obgryzać, jak oną lipę, co to ją prawie zagryźli.
    No a beton powinien mieć taką kawernę w środku. Taki Pokój Zwierzeń, zawierzeń oraz Gabinet. Dla tego, co trzeba. I może drzwiczki audiencyjne, ale chyba ma klapę u góry, co może oznaczać, że jest postęp i pierwszy z serii obiecanych przez Macierewicza nowych okrętów podwodnych się kioskiem wynurzył spod placu, co może jednak martwić, bo wygląda na to, że nasi dzielni marynarze podwodni mają kłopot z nawigacją tak jak nasi dzielni lotnicy mieli i dlatego te skutki.
    No, ale jak kioskiem, to może i dobrze – będzie można kupić kwiatki, znicze, medaliki pamiątkowe i łzy patrioty w fiolce.

  306. paradox57
    11 kwietnia o godz. 14:27

    Któraś z czarnych skrzynek jest okrągła. A że okrągłe to nie skrzynka, to jest dowód na zamach Tuska z Putinem.
    To samo z kolorem: czarne są czerwone, a jak co jest czerwone, to wiadomo skąd jest.

  307. Przecież nikt nam nie wmówi, że czarne są czarne 😀

  308. @Tanaka 14:36

    Czarne są czerwone bo mają krew na rękach.

  309. @Tobermory 11 kwietnia o godz. 11:58

    Orteq twierdzi, że „nie czuje się uprawniony do grzebania w cudzej biografii”?
    A skoro twierdzi, że nie czuje się uprawniony, to nie grzebał. Nie grzebał!!!! Nie grzebał i już. A w ogóle to, panietentego, wszystkiemu winni są hunwejbini. Których rzeczony, zależnie od koniunktury, albo zbluzga, albo poliże im co trzeba.

  310. paradox57
    11 kwietnia o godz. 15:08

    ło-to-to!

  311. pastucha
    11 kwietnia o godz. 14:44

    No i nikt nam nie wmówi, że białe jest białe. To kto nam wmówi, że polska flaga jest biało-czerwona, a schody donikąd są czarne?

  312. Czego będą się uczyć nasze dzieci?

    Antykoncepcja prowadzi do depresji, chorób wątroby, a nawet zgonów.
    – Prezerwatywy są rakotwórcze. Występują w nich mikropory przez które przenikają choroby zakaźne i plemniki.
    – Zapłodniona komórka ma zdolność komunikacji z kobietą. I może do niej powiedzieć: „jestem, przyjmij mnie, przygotuj dla mnie swoją podusię, kołderkę, pulchną kołyseczkę”
    – Mówienie o ciąży a nie dziecku to ignorowanie ze strony partnera i może być powodem „sieroctwa prenatalnego”

    Poważnie!
    http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/edukacja-seksualna-program-w-strone-dojrzalosci-,artykuly,425855,1.html?src=HP_Thematic_1-3poc

  313. Podusię swoją, kobieto, przygotuj! Bo jak nie, to cię dopadnie jaja smrodek.
    Nie mówiąc już o sieroctwie prenatalnym.

  314. W kwestii schodów donikąd przypomniał mi się Gorzów Wielkopolski. Z racji wykonywanego (jeszcze) zawodu dużo podróżuję, i oto, co odkryłem jakieś trzydzieści lat temu w tym właśnie mieście nad Wartą:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Park_im._Siemiradzkiego_(Gorz%C3%B3w_Wielkopolski)#/media/File:Schody_do_nik%C4%85d_Gorz%C3%B3w_Wielkopolski2.jpg
    Zdaje się, że takich „pomników smoleńskich” mamy w kraju znacznie więcej.

  315. @pastucha 11 kwietnia o godz. 15:32
    Ale tam jest, przynajmniej, widok z góry.

  316. Fajnie 😉 Dojdzie kolejny oryginalny epitet: ty sieroto prenatalna 🙄

  317. @Tobermory 11 kwietnia o godz. 15:37
    A jeśli „ciążę” usuniemy ze słownika, to od tej pory nie będzie niechcianych… dzieci?
    I po kłopocie!

  318. @Na marginesie
    11 kwietnia o godz. 15:35
    Widoki z góry faktycznie są w Gorzowie ładne: skarpa nadwarciańska ma ponad pięćdziesiąt metrów wysokości, na samej górze w okolicach Al. Konstytucji 3 Maja stoją dziesięcipiętrowe punktowce. Widoki z dachów tych budynków są niesamowite, szczególnie w czasie wiosennych roztopów, bo lewy brzeg Warty jest niski i płaski i czasem woda wlewa się na kilometry, szczególnie w okolicach Santoka, gdzie do Warty wpada Noteć. A to raptem 10km od Gorzowa, więc z góry doskonale to widać. Coś dla wbocka: miałby gdzie okrętem pływać.

  319. Sieroty prenatalne mają potem deficyt integracji sensorycznej 😎

  320. Najpiękniejsze rozlewiska są wiosną u ujścia Warty do Odry.

  321. @Tobermory
    11 kwietnia o godz. 15:52
    Bywałem tam wielokrotnie, jeszcze przed powstaniem Parku Narodowego.
    Nie lubię głównych dróg i za każdym razem, gdy jadę w Polskę za robotą, podążam opłotkami. Można odkryć niesamowite krajobrazy, budowle, zakątki.

  322. @pastucha
    11 kwietnia o godz. 16:01

    Dawno temu była tam fajna linia kolejowa Kostrzyn – Słońsk.
    Pociąg jechał wzdłuż szosy, a wagony miały na osiach rok produkcji 1908. Wsiadało się do każdego przedziału przez indywidualne drzwi, a w pierwszej klasie były fantastyczne grubo wyściełane kanapy. Kiedyś podobno konduktor z jadącego pociągu zaproponował starszej, idącej szosą kobiecie, żeby wsiadła do wagonu. Na co ta odpowiedziała uprzejmie: Dziękuję, ale ja się spieszę 😎

  323. Tylko jak pogodzić późną inicjację z wczesnym macierzyństwem?

  324. Chyba wiem. Jedno zdarzenie było. Niepokalane macierzyństwo, a co do inicjacji można mieć wątpliwości czy doszło. I to jest ideał, do którego będziemy dążyli ze wszystkich sił i wszelkimi środkami.

  325. @Tobermory
    11 kwietnia o godz. 16:14
    W latach osiemdziesiątych jeździłem często linią Rzepin-Zbąszynek. Na osie nie zwracałem uwagi, ale wagony były podobne, do tego wspaniały parowóz – bajka.
    W Słońsku nadzorowałem przebudowę jakiegoś sklepu, jakie ćwierć wieku temu.
    Podobnymi pociągami podróżowałem też na trasie Tarnów-Jasło, o ile pamiętam, i jeszcze gdzieś na szkieletczyźnie, chyba Kielce-Ostrowiec Świętokrzyski? Z jakąś przesiadką, bodajże w Skarżysku.

  326. @Nefer 15:30

    Ależ wszystko w najlepszym porządku. Przecież powiedział, że z Europy Zachodniej a nie z Syrii czy północnej Afryki. To ci, którym w Europie jest biednie i wybrali polski dobrobyt i otwartość oraz tolerancję.

  327. @pastucha
    11 kwietnia o godz. 16:28

    Linia Rzepin-Ośno Lubuskie była piękna. Mam gdzieś jeszcze analogowe zdjęcia z tej jazdy.
    Albo Kłodzko – Stronie Śląskie… Też już tylko autobusy 🙁

  328. Tobermory
    11 kwietnia o godz. 16:14
    Dawno temu była tam fajna linia kolejowa..
    Wsiadało się do każdego przedziału przez indywidualne drzwi, a w pierwszej klasie były fantastyczne grubo wyściełane kanapy.

    To były wagony klasy 1-szej. A konduktor aby przejść z jednego do drugiego przedziału, szedł po zewnętrznej stronie wagonu po specjalnym „bieżniku”.
    https://www.google.de/search?q=stare+wagony+kolejowe+osobowe&client=firefox-b&dcr=0&tbm=isch&source=iu&ictx=1&fir=Cg_CWU-Fs1g1iM%253A%252CVeVoYCdoaMFzLM%252C_&usg=__v7zBBQk_E8QrJEwPe4ef5WvjvMU%3D&sa=X&ved=2ahUKEwihj4Pjt7LaAhUM_KQKHYi6AfwQ9QEwAXoECAAQOQ&biw=1150&bih=626#imgrc=Cg_CWU-Fs1g1iM:
    Były też wagony 4-klasy…
    PS. Dołączony spory adres – nie wiem czy będzie możliwość obejrzenia…

  329. W filmie Tess, Polańskiego, jest scena odwożenia mleka do pociągu, który nad ranem zbierał mleko od okolicznych farmerów. W Wielkopolsce tak chyba funkcjonowały koleje przed wojną, i pewnie po wojnie jakiś czas też. Pamiętam nawet wąskotorówkę, która ruszała z Wrocławia do Trzebnicy i dalej bodajże do Milicza. Zamknęli ją, jak poszedłem do szkoły. Pozostały po niej jakieś lokomotywki, wagoniki, kilka obiektów stacyjnych i coś w rodzaju skansenu dla dzieciaków, w Krośnicach.

  330. Coś się na Dolnym Śląsku ruszyło, będzie kilka rewitalizacji linii kolejowych, turystycznych. Ale Kotlina Kłodzka jest na liście rezerwowej, więc nieprędko tam się coś ruszy.

  331. @zezem
    11 kwietnia o godz. 16:37
    Jest możliwość.
    Ostatnio jeżdżę w trasę przez Śrem, Czempiń. Linia kolejowa, niestety nieczynna, biegnie wzdłuż drogi tak blisko, że znaki drogowe i tablice miejscowości są dla obydwu kierunków po jednej stronie drogi, bo po drugiej były by już w obrębie skrajni kolejowej. Szkoda, że to wszystko nie działa.

  332. pastucha
    11 kwietnia o godz. 16:40
    Tuż po wojnie na Ziemiach Pozyskanych była spora sieć koleji wąskotorowej i funkcjonowała bodaj do lat 60/70tych.
    Niedawno byłem w okolicach Ińska, gdzie dawny dworzec kolejowy został „przerobiony” na „mieszkaniowiec”. W jego pobliżu były jeszcze resztki torowiska, bocznic. W okolicznych lasach widać jeszcze ślady dawnej linii. Szyny zostały dawno „oddane” przez ludność na złom.
    Po zachodniej stronie polskiej miedzy kolej wąskotorowa przeżywa renesans* jako atrakcja turystyczna i nie tylko.
    A lokomotywy (parowe oczywiście) i wagony są pieczołowicie wyremontowane, odnowione i…błyszczą się.
    * bodaj w Goleniowie jest także „muzeum” kolejnictwa,gdzie wszystko stoi pod chmurką i rdzewieje.

  333. Swoją drogą, dworzec w Kostrzynie jest niesamowity. Zdaje się, że tylko w Kępnie jest drugi taki, dwupoziomowy. Do Kępna mam rzut beretem, ale w Kostrzynie już lata nie byłem.

  334. Na marginesie
    11 kwietnia o godz. 15:28

    Czego będą się uczyć nasze dzieci?

    Antykoncepcja prowadzi do depresji, chorób wątroby, a nawet zgonów.
    – Prezerwatywy są rakotwórcze. Występują w nich mikropory przez które przenikają choroby zakaźne i plemniki.

    tak jest, ale przenikają też modlitwy. I o to chodzi.

    – Zapłodniona komórka ma zdolność komunikacji z kobietą. I może do niej powiedzieć: „jestem, przyjmij mnie, przygotuj dla mnie swoją podusię, kołderkę, pulchną kołyseczkę”

    Tak jest, przy czym może też powiedzieć: nie nudź. Albo: nie piernicz. No i może powiedzieć jeszcze inne rzeczy. Aż się wstydzę powiedzieć, co. A z tego, co się nie boję powiedzieć, może też powiedzieć: nie truj!

    – Mówienie o ciąży a nie dziecku to ignorowanie ze strony partnera i może być powodem „sieroctwa prenatalnego”

    Tak jest: ponieważ zapłodniona komórka ma zdolność komunikacji, może powiedzieć partnerowi: nie rób se jaj, ja jestem dziecko poczęte imienia Godek, a nie żadna „ciąża”.

  335. pastucha
    11 kwietnia o godz. 16:40
    więc nieprędko tam się coś ruszy.
    Zaproponuj budowę dużego pomnika (ale nie koleji!!!) to się ruszy w mgnieniu oka.

  336. Na marginesie
    11 kwietnia, g.15:48
    „Program jest w całości finansowany z budżetu Ministerstwa Zdrowia. Na jego realizację resort przeznaczył prawie 10 mln zł. Partnerami projektu jest między innymi promująca katolickie wartości fundacja „Czyste serca”, a także specjalizująca się w naprotechnologii fundacja sióstr Boromeuszek.”
    Można się załamać. Gdy słyszę „Czyste serca” i siostry Boromeuszki (jedna z nich, ale czy tylko jedna, wywołała skandal ogólnopolski swoimi „relacjami” z podopiecznymi i chyba nawet wylądowała w więźniu) odbezpieczam pistolet. Choćby tylko wirtualny.
    Jak można próbować wcielać w życie programy edukacyjne dotyczące seksualności na poziomie zapóźnionej szkoły katolickiej? Tymczasem program dotyczy teoretycznie świeckich szkół państwowych.
    Jak w ogóle można propagować takie brednie w dobie internetu i dostępności do różnych źródeł wiedzy?
    Co na to rodzice? Dlaczego nie protestują? Czego i kogo się boją?
    „Takie będą Rzeczypospolite, jakie młodzieży chowanie”. Podobno.
    Już widzę, jak rośnie kolejne pokolenie chowane ku hipokryzji i cynizmie, bo nie sądzę, by kierowało się w życiu tzw. wartościami chrześcijańskimi, swoistą wydmuszką, która nie schodzi z ust polityków. Ale czy także pedagogów? Oby zachowali rozsądek i poczucie odpowiedzialności za młodziaków, nie robili im wody z mózgu.

  337. @Tanaka
    11 kwietnia o godz. 16:57
    Nie wiem, czego będą się uczyć ich dzieci, ale …
    Cały tydzień przed świętami w szkole mojej wnuczki odbywały się rekolekcje. Ponieważ nieobecność na nich wiązała się ze stratami w programie nauczania, zabraliśmy wnuczkę do nas, na wieś, do cywilizacji, bo ona na co dzień w Puszczy Noteckiej mieszka. I zrobiłem jej rekolekcje innego nieco rodzaju, posługując się Kosidowskim i kilkoma innymi źródłami. Dziewczyna (dziesięciolatka) inteligentna bestia, więc doskonale się bawiliśmy, a przy okazji i trochę wiedzy historycznej łyknęła. O ciąży, póki co, jeszcze nie było. Ale i na to przyjdzie czas.
    Będzie z nauką, jak było z wiedzą o Katyniu za komuny. Póki co, drugi obieg i samizdaty. Damy radę.

  338. @zezem
    11 kwietnia o godz. 16:37

    Wagony klasy drugiej też były takie. Sam (z rodzicami) jeździłem w dzieciństwie takimi na linii Zielona Góra – Kostrzyn.

    http://www.atrakcje-turystyczne.eu/images/obiekty/obj_000457_20110825212025_s.jpg

    Później, jeszcze w początkowych latach 70. zdarzały się takie na niektórych trasach, ale nigdy takie stare, jak te do Słońska. Nauczyłem się wcześnie patrzeć na osie w wagonach i tabliczki znamionowe na lokomotywach, bo to było fascynujące, widzieć takie starocia na chodzie.

    W Czechach widziałem taki wagon towarowy z czasów Szwejka

    https://photos.app.goo.gl/vh2PIwoLIJRrTbE82

  339. PS.
    Wagony drugiej klasy miały siedzenia całkowicie drewniane, z wąskich deseczek, wyprofilowane, chyba nawet wygodniejsze od nowych wagonów Kolei Dolnośląskich, którymi miałem „przyjemność” podróżować poprzedniej zimy.

  340. @Tobermory
    Dorzucę jeszcze inny szczegół ,ale w 100% nie jestem pewien.
    Chodzi o oświetlenie wewnątrz wagonu nocą. W tych b. starych czy aby nie było gazowe? Bo na ulicach na pewno… Przynajmniej w niektórych miastach… Pamiętam ,że konduktor przychodził także z lampą na piersiach coś a la karbidówka…

  341. @zezem
    11 kwietnia o godz. 17:31
    We Wrocławiu jakiś czas temu, w ramach atrakcji turystycznej, reaktywowano oświetlenie gazowe, to znaczy stworzono sieć gazociągów, zakupiono i zainstalowano nowoczesne lampy gazowe z siatkami żarowymi, i jest to jedyne funkcjonujące oświetlenie najstarszej części Wrocławia, czyli Ostrowa Tumskiego. Jest nawet latarnik, który te lampy zapala wieczorem i gasi rano.
    „http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/4712859,we-wroclawiu-wciaz-dzialaja-latarnie-gazowe-film-i-zdjecia,id,t.html

  342. @Nefer
    11 kwietnia o godz. 17:38
    I jeszcze stowarzyszenie, które powstało osiemnaście dni przed konkursem Gowina, powołane przez jego asystentów/sekretarzy zrezygnowało po artykule we „Wprost” z kasy, z ćwiartki miliona, przyznanej w konkursie. No i za co Gowin do pierwszego przeżyje?

  343. mag
    11 kwietnia o godz. 16:59

    Maguś przenajwarszawska, najsampierw to się muszę upomnieć o uporządkowanie pojęć. Bo to sprawa najpodstawowsza w kraju, w którym pisoidy skradły język, pojęcia, znaczenia,, zgwałciły rozum i znieprawiły uczucia. Nie ma czegoś takiego, jak „brak „tak zwane” wartości katolickie! To co widzimy, słyszymy, co się dzieje, co nas otacza nie jest w niczym „tak zwane” czyli nie takie. To wszystko to są właśnie wartości katolickie. To co robią i gadają biskupi to są same wartości katolickie, w dodatku najwyższej próby jakościowej, bo to gadają biskupi, a nie byle wikariusze i nie byle parafianie. I cała reszta wyznawców – to też wartości katolickie. A nie żadne tam – protestanckie, jehowickie, mormońskie i tak dalej. Co rano, do wieczora, biskupy gadają, że Polska jest katolicka, a 95% Polaków to katolicy. I mają rację! T co widać, to katolicyzm, nic innego. No i te 95%, choć to nie 100%, ale różnica tyle co nic. Alkohol 95% to już spirytus, każdy chleje i jest zadowolony.
    Niejaka Zalewska rzekła też, że edukację ten-tego-ten niech robią rodzice, bo nie można im zabierać prawa do uczenia dzieciaków jak ma być i o co się rozchodzi. I rodzice są zadowoleni, bo jakby nie byli, to by się zgłaszali do pani od biologii, żeby wyedukowała dzieciaki jak trzeba: że pszczółka z pszczółką i tak dalej. A się nie zgłaszają.
    Jest dobrze. Taka Wisła płynie po polskiej krainie.

  344. @Tanaka
    11 kwietnia o godz. 17:55

    Bój się buka, Tanaka! Jaka pszczółka z pszczółką 😯
    To nie są żadne lesby, tylko przykładne robotnice, co pracują, pracują, aż padną, a seksu nijakiego nie zaznają 🙄

  345. @pastucha 11 kwietnia o godz. 13:55
    A jeszcze w kwestii monumentu …
    1/ Konstrukcja żelbetowa obłożona płytami z czarnego kamienia. Rodzą się pytania i wątpliwości. Żelbet to pójście na łatwiznę, no i znaczne obcięcie kosztów, żeby nie powiedzieć – tandeta. Dlaczego nie ma monolitycznych bloków? Jeśli kamień ma grubość 3-4cm, a niechby nawet 6, to wkrótce może zacząć się łuszczyć, w miejscach mocowania na kotwy pojawią się mikrorysy, kamień ulegnie deterioryzacji i kaplica … trzeba będzie od nowa wykonywać okładziny. Wiem coś o tym, bo robiłem ekspertyzy takich okładzin w kilku obiektach w kraju.

    Nie wiem, czy jesteś angielskojęzyczny, ale jezeli tak, to być może zainteresuje cię strona internetowa tej firmy:

    http://www.wje.com/

    Kiedyś pracowałem o rzut beretem od nich i jak się okazało, razem z innym Polakiem, ich pracownikiem, tym samym podmiejskim pociągiem dojeżdżaliśmy do pracy. Zaprosił mnie kiedyś na prelekcje podsumowujace wyniki ich badań nad przyczynami zawalenia się WTC po atakach z 11 września. Firma ta, jako jedna z kilku w Stanach, dostała federalne zlecenie na wykonanie ekspertyzy, więc trudno o lepszą rekomendację renomy, jaką się cieszą.

    Być może zainteresują ciebie, bo na ich parkingu ciągle widziałem fragmenty różnych konstrukcji budowlanych. Znajomy mówił mi, że „jak lubisz projektować to my nie jesteśmy dla ciebie dobrym miejscem pracy, ale jak lubisz odkrywać powody i mechanizmy, dla których cudze konstrukcje się rozlatują – idealnym”.

  346. @zza kałuży
    11 kwietnia o godz. 18:07
    Czytałem o WTC wszystko, co udało mi się znaleźć w sieci, ale do strony tej firmy nie dotarłem. Z chęcią sobie poszperam, dzięki.

  347. pastucha
    11 kwietnia o godz. 17:38
    Jak wspomniałem, były ulice oświetlane gazem i pracownik ,który je zapalał i gasił. Niedaleko miejsca , gdzie mieszkałem był olbrzymi zbiornik-urządzenie tzw. gazometr (tak go nazywano)…
    Dzisiaj przy innych wysoko-wydajnych źródłach światła są to już odległe technicznie lata …świetlne.
    A stare wagony niszczejące w Polsce chętnie kupują Niemcy.

  348. Tobermory
    11 kwietnia o godz. 18:00

    A co mu tu mamy gadać o ludzie pańszczyźnianym? Gadamy o Prawdziwym Polaku i Prawdziwej Pszczółce. Bez dwóch zdań: królowa jest pomazańcem bozi w ulu i tego się trzymajmy. A nawet na zagrodzie, łące, polu i całej reszcie. No, i pszczółka uprawia komunię ciał z odpowiednim pszczółkiem, i jest zadowolona. A lud czaronoroboczy zasuwa, bo od tego jest – i też jest zadowolony.

  349. pastucha
    To prawda, że nauczanie domowe mamy dobrze przerobione dzięki rozmaitym perypetiom dziejowym, w jakie popadała Umęczona.
    Uległam złudzeniu, że po upadku tzw. komuny wreszcie „damy radę”, polegając na legalnej szkolnej edukacji. Dziś już nie mam złudzeń.
    Zło zaczęło się od lekcji religii w szkole wprowadzonej „kuchennymi schodami”, początkowo nieśmiało, bez ostentacji, ale tak to już z kakami jest, dasz im palec, oni sięgną po rękę, a potem już cię chapną jak wilk babcię Czerwonego Kapturka.
    Czy znajdzie się wreszcie dzielny Gajowy, który wszystkich pogoni z lasu? Czarnosukienkwych, osobno Rydzyka, ministrów i ministerki wielce pobożnych na pokaz, nie mówiąc o Kaczelniku Państwa, odprawiającym publicznie modły przynajmniej raz miesiącu i prezydęcie chwytającym hostię w locie.
    Rzygać się chce od tej upaństwowionej bigoterii.

  350. @zezem
    11 kwietnia o godz. 17:31

    Nie pamiętam, abym widział oświetlenie gazowe, ale może dlatego, że tymi starymi pociągami nie jeździłem w nocy. Lampy wyglądały jak gazowe, ale oświetlenie elektryczne wymyślono chyba już dość wcześnie (akumulatory, dynama w wagonie bagażowym, baterie), przynajmniej w tych poniemieckich pociągach.
    Konduktorzy mieli przy sobie lampy karbidowe, nosili je na skórzanym „chomącie”, później dostali eklektryczne.
    Znałem kolejarza, który wieczorami zapalał lampy w semaforach!

  351. @Tanaka
    11 kwietnia o godz. 18:38

    Tych „pszczółków” mógłbyś nazwać po imieniu: trutnie 🙄

  352. Tobermory
    11 kwietnia o godz. 18:58

    No, się troszkę wstydzę. żeby było bardziej po naszemu: drony 🙂

  353. Tanaka
    Skoro o edukacji stosownej mowa to:
    „Gdy dzwoneczek się rozlegnie
    Biegniemy do szkółki
    By się uczyć i pracować
    Jak te male pszczółki”
    Danaż moja dana
    Ojczyzno kochana (chyba tak to dalej leciało)
    Nie tak dawno trafiłam w guglu, zgłębiając rodzinne korzenie, że mityczna dla mnie siostra praprababki, o której wiedziałam tylko, że była zakonnicą i pisała umoralniające książeczki dla dzieci, jest autorką powyższego popularnego ongiś wierszyka – piosenki.
    Można chyba wysnuć stąd wniosek, że „pszczółka z pszczółką” czemu nie?
    Choć @Tobermory poddaje w wątpliwość.

  354. Pszczółka z pszczółką, czemu nie?
    Pszczółkom też należy się 😉

    A fuj, takie wyobrażenia o zakonnicach 🙄

  355. Widziałem kiedyś w polskim (żeńskim) klasztorze w Norwegii, jak pracowite pszczółki rozbrzęczały się i zarumieniły na wieść o przyjeździe trutnia-spowiednika z Alty 🙄
    Ja mogłem im wcześniej podać prezent (dużo czekolady) przez okienko w gęstej kracie. Pewnie pożałowały sobie i zachowały dla trutnia.

  356. PS.
    Prezent był z wdzięczności za udzielenie noclegu w pokoju gościnnym. Zostałem przyjęty za poręczeniem jednego polarnika, który im robi różne naprawy czekając na statek do Spitzbergenu.

  357. Ja bym z trutni za bardzo sie nie nasmiewal. One zostaly wymyslone bardzo przemyslnie: masa ich podczas gdy krolowa tylko jedna w rodzinie. A wiadomo ze jedynie ja mozna i trzeba bzzzzz. Robotnice wszystkie sa od sprzatania, nie od bzzzzzykania.

    Dla mnie ciekawostka bylo odkrycie takiego faktu z zycia tych niezwykle potrzebnych owadow

    Kiedy krolowa zadecyduje ze nastal czas na prokreacje, ona opuszcza ul. O czym wszystkie stworzone wczesniej przez robotnice trutnie zostaja poinformowane specjalnym kodem. I one wyrywaja, jak jeden maz, w lot za madama. Wszystkie trutnie musza byc w tym ordynku szczesliwe. Absolutnie wszystkie.

    Co sie dalej dzieje to to, ze tylko jeden z nich dogania chetna pania. Czyni to oczywiscie w locie. I dokonuje w tym locie aktu. Po czym pada trupem niezywym. Podczas gdy dama, juz spelniona, wraca powoli do ula. Zeby zaczac skladac te wszystkie swiezo zaplodnione embriony. Pozostale absztyfikanty tez przepadaja w procesie. Jak wszystkie drony

    Pelna fascynacje mialem z tego powodu

  358. Ta na ka wciaz swoje. Pod 15:10 tym razem.

    Podziwiam za upierdliwosc. I nie za nic innego. No bo nie za ma co

  359. konstancja
    11 kwietnia o godz. 9:07

    To ukwiały, mają system nerwowy i mięśnie, oczków nie mają ale mają rzęski 🙂
    „Ukwiały są drapieżnikami – obezwładniają ofiarę parzydełkami i wciągają czułkami do otworu gębowego lub ruchami rzęsek napędzają do niego plankton.”
    Och, i otwór gębowy. Fuj.

  360. Konrad Rękas (prawica.net):

    „Po prostu – WSZYSCY są ruskimi agentami, a na Kremlu ZAWSZE strzelają korki od szampana. Kropka. Można zamknąć działy analiz politycznych. Odkryto wyjaśnienie uniwersalne”.

    Korki od szampnaskoje. Szampan to ten bez towarzystwa tej na ka

  361. pastucha
    11 kwietnia o godz. 13:27
    nie wiem, czy w Holandii, ale w okolicach Pniew w Wielkopolsce p. Bogdan Królik, specjalista uczony w Holandii i właściciel gospodarstwa tulipanowego wyhodował takie odmiany. Maria Kaczyńska jest biała z drobniejszym nieco kielichem, a LK jest fioletowy w kolorze.

  362. paradox57
    11 kwietnia o godz. 14:27
    cóś podobnego będzie do tego, tyle, ze podstawa solidniejsza.
    https://www.google.pl/search?q=pozna%C5%84+pomnik+samolotu&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwjYgfG98LLaAhVOEVAKHeXVB18QsAQILg

    ten samolocik zdemontowano, rdza przeżarła podstawę, ale często staraliśmy się wspiąć na skrzydła samolotu.
    W poblizu kilka lat wcześniej rozbił się niewielki samolot rosyjski. Pilot zginął, kilka osób było rannych

  363. mag
    11 kwietnia o godz. 19:21

    Łorety! A to pszczółka z tej zakonnicy!

  364. Gratuluje poprawek. Bez poprawek tez gratuluje.

  365. Tobermory
    11 kwietnia o godz. 17:12
    takim zapodanym ptrzez Ciebie wagonikiem (pulmany?) jechałam przynajmniej raz do Ostrowa Wlkp w 1961 lub 62. Miałam mało lat, ale to była moja pierwsza podróż z Babcią , trwała ponad trzy godziny, pociąg osobowy. Każda stacyjka zatrzymany, parowóz z dymkiem. Moi starsi bracia bardzo mi tej podróży zadrościli.

  366. Jak tak dobrze pomyslec to pomnikarstwo smolenskie ma jakis sens. Ono ma za zadanie upamietnic SWIROWATOSC NARODOWA! A takiego upamietnienia nasz Umeczony Narod jeszcze nigdy przedtem nie dokonal.

    Bylo blisko z upamietnieniem PW. Za duzo jednak nazwisk do umieszczenia na jednym i ty samym pomniku.

    Wiec Pomnik Smolenski jest dobrym rozwiazaniem. 96 nazwisk i sprawa zalatwiona

  367. Konstancja
    Pulmany to były solidne długie wagony, również sypialne w pociągach pospiesznych dalekobieżnych.
    @Tobermory mial na myśli chyba takie cudeńko, ciągnione parowozem, które jeszcze w połowie lat 60. jeździło np. między Radomiem a Dęblinem. Pamiętam jako dziecko z autopsji.
    Wzdłuż wagonu biegła na zewnątrz jakby kładka, którą się wchodziło wprost do drzwi każdego przedziału z osobna. W pierwszej klasie siedzenia były obite ciemnoczerwonym pluszem (?), a w klasie drugiej były wyprofilowane drewniane ławeczki.
    Ten znany mi zabytkowy skład musiał pochodzić chyba z początku XX wieku.

  368. @Nefer
    11 kwietnia o godz. 20:44
    Piękne. A zabazpieczasz je jakos przed działaniem czasu?

  369. W Polsce pulmanem nazywało się głównie wagony sypialne w pociągach międzynarodowych, ale takie prawdziwe pulmany to były wynalezione w Ameryce luksusowe salonki, wagony restauracyjne i sypialne, które dziś jeszcze można oglądać np. w Orient Expressie.
    W różnych krajach jeździły mniej lub bardziej luksusowe pociągi ekspresowe złożone najpierw z wagonów tylko I klasy, potem doszła też druga, również w wersji pulman (ze stolikami między siedzeniami).

    Ich pierwotnym konstruktorem był żyjący w XIX w. amerykański przemysłowiec George Mortimer Pullman. Jego nazwiskiem zaczęto później nazywać wszelkie komfortowe wagony kolejowe.
    Nie zdziwiłbym się, gdyby owe pluszowe luksusy z dzieciństwa Konstancji ktoś nazwał pulmanem 😉

  370. @@Nefer
    11 kwietnia o godz. 20:44

    O! W ramce jeszcze ładniejsze, niż „na surowo”. Pastele w muzeach przechowywane są w zacienionych miejscach.

  371. mag
    11 kwietnia o godz. 21:43
    oamietam właśnie taki wagon, każdy miał swój przedział, ale siedzenia obite były tkaniną w melanżu brązowo-rudo-beżowym.
    Ten stopień ułatwiający wsiadanie pamiętam także; zważ proszę, że była to moja pierwsza podróż pociągiem, a miałam 5-6 lat (?) i takie rzeczy się pamięta.

  372. @konstancja
    11 kwietnia o godz. 22:18

    Dokładnie taki też pamiętam, a materiał w dotyku był lekko prążkowany, rodzaj grubego aksamitu. Może miał jakąś specjalną nazwę? Plusz kolejowy? 😉

  373. @Tobermory 11 kwietnia o godz. 22:09
    amerykański przemysłowiec George Mortimer Pullman.
    Napisałbyś coś o jego fabryce ulokowanej na południowej stronie takiego jednego miasteczka w Hameryce. 😉
    I o okolicy tej fabryki, do tej pory znanej z jednego z kościołów wybudowanych w „polskim, katedralnym stylu”.

    Jedni do historii przechodzili budowaniem wagonów a inni katedralnych kościołów.
    https://www.flickr.com/photos/chiski/5420577882

  374. Okazuje się, że wiki ma nawet specjalna stronę poświęconą tym kosciołom:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Polish_Cathedral_style

  375. Tobermory
    11 kwietnia o godz. 22:27
    tkanina meblowa obiciowa (nazwa wspólczesna, niedawno (2-3 lata temu) widziałam taką w sklepie meblowym.
    Ma strukturę aksamitu, ale jest oczywiście grubsza. Dzisiejsza tkanina obiciowa ma dodaatek włókien sztucznych, może się elektryzować.

  376. @Mag, @Na marginesie

    Mag masz rację – można się załamać. Ministerstwo Zdrowia finansuje „program edukacyjny”, który składa się z ewidentnych kłamstw oraz nienaukowych, ociekających ideologią bredni. Ministerstwo Zdrowia! Urząd administracji, stworzony by wiedzę naukową z zakresu medycyny, biologii – stosować w organizacji publicznej służby zdrowia.

    Gdzie my żyjemy? :O

  377. @Nefer

    Chyba się zgodzisz, że za wczoraj wisisz mi drinka. Nie mój dzieciak, więc nie robię afery – odnotowuję tylko fakt ;p

  378. @zza kałuży
    11 kwietnia o godz. 22:28

    Napisałbyś… A sam nie możesz?
    Polski eklektyzm (z braku lepszych pomysłów) i monumentalność (zastaw się a postaw się) zostały zauważone i stały się rozpoznawalne pod własnym terminem – polski styl katedralny. Zawsze to coś 😉

  379. Maciej2
    11 kwietnia o godz. 22:36
    czytałam ten artykuł i wieje grozą.
    Mag chyba wspomniała o tajnych kompletach, któe trzeba będzie dzieciom fundować, bo z czasem mogą sie okazać „wiatropylne”.
    Nie do uwierzenia, jaką wiedzę na temat swojej płci i ogólem biologii człowieka maja dorosłe kobiety lub mężczyźni; trudno spodziewać się, że będą w stanie przekazać coś mądrego swoim dzieciom

  380. @konstancja
    11 kwietnia o godz. 22:36

    Aha, po prostu tkanina obiciowa. Tamta była na pewno z naturalnych włókien (bawełny) wysokiej jakości i się nie elektryzowała. Aksamit jest w dotyku twardszy niż plusz i welur i można go głaskać „pod włos”, stąd pewnie moje wrażenie prążków.

  381. @konstancja
    11 kwietnia o godz. 22:42

    Konstancjo, tylko ostrożnie z edukacją cudzego potomstwa. Jeszcze cię rodzice okrzykną deprawatorką dzieci i podadzą do sądu 🙄

  382. Nefer
    11 kwietnia o godz. 20:44

    Świetne. cała seria scen wydmowych i brzegowych, co też bardzo lubię. Podobają mi się zwłaszcza dwie – wydma w jasnym passe-partout z zielenią i druga – w ramie już, przesuszona. Takie miejsca wydają się do siebie podobne, a zawsze są różne. 🙂

  383. Polska „katedralna” ostentacja i przesada, budowana przez biednych imigrantów w USA, mści się teraz brakiem środków na jej utrzymanie i konserwację.

  384. Tobermory – śmiech przez łzy, bo to jest kurde katolicki łysenkizm. Poparty autorytetem szkoły, nauczycieli. Dzieci będą musiały powtarzać te głupoty, żeby zaliczyć szkołę.

  385. Dzięki za miłe słowa:)

    Ewa-Joanna
    11 kwietnia o godz. 22:01

    Nic specjalnego, są za pleksiglasową szybką. Trochę tego u mnie stoi rzędami na strychu…
    poprawiałam dzisiaj cztery z nich bo mnie jakieś detale wkurzały

    Tobermory
    11 kwietnia o godz. 22:13

    Ciekawe, od razu jakoś porządnieje jak w ramce i takie ą i ę;) sztuczka do zdjęć jest taka że zdjęcia robię bez szybki bo inaczej straszne odblaski.

    Tanaka
    11 kwietnia o godz. 22:59

    Toć to pombockowe zdjęcia trochę przerobione;)

    Maciej2
    11 kwietnia o godz. 22:39

    ale ale ale ale ale ale?! To ja tu sobie chciałam te dwa wczorajsze odliczyć na okoliczność a Ty mi tak?
    Dobra, no…

  386. Jak przez mgłę pamiętam tramwaje z drewnianymi ławkami ale miałam nie więcej jak 4 lata.

  387. @konstancja
    11 kwietnia o godz. 22:42
    Jeszcze nie tak dawno, bo gdzieś tak w 2004 kobieta 25 letnia mająca dziecko i będąca w ciązy z nastepnym usiłowała mnie przekonac, że w czasie aborcji wyrywa się dziecku nóżki i rączki a ono płacze… To tak na temat wiedzy dorosłych 🙂

  388. @Nefer 11 kwietnia o godz. 23:16
    Jak przez mgłę pamiętam tramwaje z drewnianymi ławkami ale miałam nie więcej jak 4 lata.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/LH_Standard

    miały drewniane ławki. Całą podstawówkę nimi dojeżdżałem do szkoły.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Konstal_N

    miały drewniane ławki i we Wrocku dotrwały w użytku do poczatku lat 90-tych.

  389. zza kałuży
    12 kwietnia o godz. 0:49

    Dzięki, jutro poczytam

    ***

    dobranoc ojczyzno 🌜

    https://photos.app.goo.gl/9MNuTNxpJxZlzyTz2

  390. Beznadziejny Przypadek PiSniecia Pancerna Brzoza (BBPPB)

    http://krytykapolityczna.pl/file/2015/10/KALINSKI_20180409-28.jpg

    Dzieki pastucho

  391. RARDZO Beznadziejny Przypadek mialo byc

  392. Ewa-Joanna –
    11 kwietnia o godz. 23:29

    „Jeszcze nie tak dawno, bo gdzieś tak w 2004 kobieta 25 letnia mająca dziecko i będąca w ciązy z nastepnym usiłowała mnie przekonac, że w czasie aborcji wyrywa się dziecku nóżki i rączki a ono płacze… To tak na temat wiedzy dorosłych”

    Z wiedza doroslych tak czasem byla ze to wiedza pomylona. Ta 25-latka mogla pomylic aborcje z zupelnie czym innym

    „28 stycznia 2004 r. młoda ostrołęczanka po urodzeniu w wannie dziecka zawinęła je w ręcznik, zapakowała do reklamówki i włożyła do szafy.”

    Rok sie zgadza. Raczki i nozki niekoniecznie..

    Rzecz w tym, iz niechciane ciaze istnieja tak dlugo jak istnieje ludzki rod. Jak biedne kobiety sobie z takimi ciazami radzily i radza, kosciolkowcow nie obchodzi. „Zycie jest zyciem od momentu poczecia!” – glosi Wiara. Wiec je buch do szafy. Calkowicie niewierzace grzesznice wyrzucaja na wysypiska. Bo prawidlowe dokonanie aborcji, w pierwszych tygodniach ciazy, jest mozliwe tylko poza granicami Umeczonej. A na takie ekstrawagancje nie wszystkie nieszczesnice stac

  393. @Nefer wczoraj 23:14

    A nie próbowałaś tych akwareli do eksponowania wstawiać za szkło antyrefleksyjne? Zamiast tej pleksy?

    PS. I co ja napisałem, no co? „Szkło antyrefleksyjne” Ale czy to moja wina, że je tak nazwano?

  394. Ten pomnik w brzozie. Sama głowa. A gdzie reszta? Żeby chociaż biust, tfu, chciałem napisać popiersie.

  395. @Nefer.
    Jakich akwareli? Pasteli, rzecz jasna. Wybacz mi pomylenie.

  396. „Ten pomnik w brzozie”

    W pancernej brzozie. W tej ktora utrącila lewe skrzydlo choc nie miala prawa utrącic.

    Chyba ironia jakas. Albo przyznanie, ze putinowych wybuchow buch buch jednak w skrzydle nie bylo. Bylo po prostu zderzenie samolotu z brzoza. Plain and simple

    Tak czy inaczej, brzoza stala sie w koncu pomnikowym symbolem Smolenska. Pomimo teorii prof Biniendy ze tam nie moglo dojsc do zadnego utracenia zadnego lewego skrzydla tutki przez zadna tam brzoze. Czy teorii innego adiunkta polsko-amerykanskiego, jednego czy drugiego, na ten sam temat.

    Brzoza odzyskala nalezny jej status

  397. Nefer
    12 kwietnia o godz. 0:56

    🙂

  398. Nefer
    11 kwietnia o godz. 23:14

    Pombockowe były foty, znaczy – inspiracyjne. A to co widzą moje oczy to Twoje pastele. O!

  399. Nefer
    11 kwietnia o godz. 23:16
    jako szkrab jechałam tramwajem- wagon pierwszy, motorowy- jak sie w Poznaniu mówiło, w którym siedzenia wyglądały jak ogrodowe krzesła, składały sie z siedzenia i kawałka oparcia na wysokosci podłopatkowej dorosłego człowieka. Z boku miały metalowe szyny, drzwi wejściowe były z obu stron pojazdu.
    Po przyjeździe na koniec trasy, na którym nie było pętli, tylko tzw. mijanka, konduktor przestawiał siedzenia na odwrót, motorniczy szedł na tył wozu, który stawał się przodem i jechało się.
    Na pewno pamiętacie takie wagony….

    Niedawno w programie „Niezwykłe podróże koleją” widziałam w jakimś azjatyckim kraju takie rozwiązania zastosowane w wagonie pociągu, choć właściwsze byłoby powiedzenie, że to kolejka była, a nie pociąg.

  400. nie siedzenia konduktor odwracał, tylko oparcia tych siedzeń

  401. czy to była tylko nasza lokalna specjalność? w Poznaniu nazwana „dwa pokoje z kuchnią”

    http://www.mpk.poznan.pl/o-mpk/tabor/231-tramwaje-wycofane-z-eksploatacji/2943-dwa-pokoje-z-kuchnia

  402. Tobermory
    11 kwietnia o godz. 22:48
    myślę, ze te tajne komplety moga dotyczyc nie tylko ” Nauki o człowieku” ( był taki przedmiot w ósmej klasie, ale „o tych sprawach” nauczyciel nie mówił) ale również historii, matmy i języków obcych. W końcu najwięcej w szkole mamy religii, a świętsi z tej szkoły nie wychodzimy.

    Spokojnie, nic mi nie grozi. O tym pomysle czytałam u p. Doroty Ł- nazwiska nie pamiętam- która głośno krytykuje reformę p. Zalewskiej.
    Zaczęła te krytykę we wrześniu w ub.roku, zdaje się, że jest nauczycielką z zawodu.

  403. @Orteq
    12 kwietnia o godz. 0:58
    A wracając do Krytyki Politycznej:
    polecam genialny cykl „Przy kawie o sprawie”
    na przykład:
    http://krytykapolityczna.pl/multimedia/przy-kawie-o-sprawie-ekspertki-feminizm-media/
    jest tego więcej, na różne baaaaardzo ważne tematy:)

  404. konstancja
    12 kwietnia o godz. 9:46

    Ja nie pamiętam, pamiętam tylko te drewniane ławki, i ledwo taki tramwaj jak zza kałuży linkował.

    paradox57
    12 kwietnia o godz. 7:48

    Nie, ja od czasu do czasu w pewnym szwedzkim sklepie;) kupuję większą ilość ramek w różnych rozmiarach a to żeby te bardziej udane obrazki się nie niszczyły jak stoją oparte jeden o drugi pod ścianą albo za kanapą.
    Szkło antyrefleksyjne, nie chce mi się za tym latać i koszty, pleksiglas lepszy, jak ze ściany zleci to się nie stłucze.

  405. Biedroń dzisiaj jest w EP. Idę 🙂

  406. Szanowni!
    W nowymi wpisie zak1953 zastanawia się, jak to jest z tą (byłą) ustawą degradacyjną?
    Zapraszam
    JK