Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

4.04.2018
środa

Nadzorczyni i nadzorcy

4 kwietnia 2018, środa,

W ostatnim Strajku Kobiet pojawiły się, dosyć wyraźnie, nowe akcenty. Protest i hasła tego protestu, wcześniej skierowane nieco w powietrze i w kierunku polityków, zaczęły trafiać wprost we właściwych jego adresatów – biskupów. To oni, to episkopat, to Kościół katolicki są źródłem, z którego bije trucizna, przemoc i szantaż biowładzy. Politycy – emisariusze albo sojusznicy biskupów to wtórność. Pozbawieni legitymacji biskupów, tracą paliwo do pogardy i szantażu wobec kobiet, tracą legitymizację. Skuteczność walki o człowieczeństwo, równość i godność jest zależna od właściwego adresowania sprzeciwu i gniewu niezgody na uzurpacje, zamordyzm i podłość.

* * *

Rada nadzorcza (RN) spółki to jest organ reprezentujący jej właścicieli, kontrolujący jej pracę i sprawozdający właścicielom stan rzeczy oraz oceniający perspektywy przedsiębiorstwa na rynku. Oznacza to, że RN składa się z osób, których kompetencje do badania i oceniania spółki są co najmniej równe kompetencjom członków jej zarządu, a wskazane jest, by były jeszcze wyższej jakości. Nie może osoba o niskich kompetencjach ocenić merytorycznie osób o kompetencjach wyższych. Jeśli firma jest spółką, której właścicielem jest państwo lub samorząd, członkowie RN ponoszą odpowiedzialność przed ogółem podatników składających się na działanie państwa i ogółem jego obywateli. W skład RN powinien wchodzić prawnik, wszak spółka działa w ramach rozlicznych i często skomplikowanych stosunków prawnych; ekonomista lub finansista – do fachowej oceny bilansów i przepływów finansowych oraz rynkowej zasadności produkcji wyrobów bądź prowadzenia określonych usług; powinien być także specjalista branżowy – mający pojęcie o profilu działania przedsiębiorstwa, znawca problematyki strategicznego rozwoju, przydałby się też dobry marketingowiec i może jeszcze ktoś. Razem mogą kompetentnie przepytywać zarząd spółki na posiedzeniach rady nadzorczej, weryfikować rzetelność działania zarządu, wypracowywać oceny i wnioski, przestawiane następnie właścicielowi. Przekazują też życzenia właściciela wobec zarządu.

Tyle zasady. Państwo, jako właściciel przedsiębiorstwa rynkowego, rzadko się sprawdza. Z oczywistego powodu: właściciel jest uwikłany w sprawy polityczne i interesy znajdujące się poza biznesem rynkowym spółki. Rady nadzorcze padają często łupem kolesiostwa i partyjnego rozdawnictwa. To, co zrobił PiS w spółkach państwowych i samorządowych, do których miał dostęp, nie powinno dziwić – taka polska nędzna, złodziejska tradycja, choć jednak powinno szokować – bo to dewastacja gospodarcza, społeczna i degeneracja etyczna i nie można na to przyzwalać. Powinno to także szokować bezwzględnością i skalą wywalania porządnych/poprzednich menedżerów i wsadzania swoich. Totalnie niekompetentnych, ale partyjnie słusznych, bądź słusznych z racji różnych lewych interesów. PiS robi to wszystko pod hasłem „odnowy moralnej” i „przewracania zielonego stolika”. Szokuje nie tylko sama kradzież i wywalanie ludzi, ale zwłaszcza brutalność sprzeniewierzenia się własnym, moralnym i „odnowicielskim” hasłom. Oszustwo do potęgi.

Skoro są zasady dotyczące rad nadzorczych: oto mamy w radzie nadzorczej państwowej spółki niejaką Kaję Godek. Absolutną wybitność moralną i czystość katolicką. Specjalistkę od tropienia morderczyń „dzieci poczętych”, która robi wszystko, by uratować każde z trojga dzieci poczętych, mordowanych codziennie przez – katolickie – matki i judzących je do mordu ojców – też samych katolików, oraz lekarzy – takoż. No i całych – też katolickich – środowisk uwielbiających mordowanie dzieci: Najczęściej widać nienawistne twarze – jak to określił arcybiskup Gądecki, zespawany – jak pozostali – w wartościach katolickich z Godek. W radzie nadzorczej państwowej spółki produkującej komponenty do układów wtryskowych do silników wysokoprężnych, Kaja Godek zasiada od dłuższego czasu – czasu „dobrej zmiany”. Nieznane są jej kwalifikacje do pracy merytorycznej w radzie kontrolującej zarząd państwowej firmy – podobno jest absolwentką anglistyki. Pytana, na Twitterze, o merytoryczne kwalifikacje i sposób dostania się do RN, z mety oświadcza, że pytający „stosują metody sowieckie”, oraz blokuje im dostęp do swojego konta. Pytana przez „Wyborczą” – odmawia odpowiedzi. W innym miejscu oświadcza, że „pracuje merytorycznie”, ale wyjaśnienia w sprawie nie daje.

Jak się ma do czynienia z pryncypialnym katolikiem, który do tego ma wielkie wymagania wobec innych i niezwykłą łatwość potępiania, można być pewnym, co się wcześniej czy później okaże: będą pomówienia rzucane seriami – choć boskie przykazanie mówi: „nie dawaj fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”, będą kłamstwa pomówienia i obrzydzanie zlepione w jedno (Aborcjoniści z GW – pełni troski o bezpieczeństwo finansowe rodzin z chorymi dziećmi – właśnie próbują zwolnić mnie z pracy. Sowiecka metoda). Co – zwolnić – owszem, powinien był zrobić właściciel państwowej firmy, a przede wszystkim – nie czynić z niej członka rady) będzie nieuczciwość (angaż do rady nadzorczej przy braku kwalifikacji i wygranego, merytorycznie, konkursu), będzie grabież publicznych i niezasłużonych pieniędzy (Godek dostaje co miesiąc około 3,5 tys. zł za „merytoryczną pracę”), będzie działanie na szkodę dobra wspólnego (pamiętacie tych „pierwszych chrześcijan”, co to sobie z dzióbków jedli i wszystkim dzielili?) – brak kwalifikacji i doświadczenia do fachowego działania w organie kontrolnym, co obniża jakość funkcjonowania spółki, a tym samym wykorzystania pieniędzy publicznych, których właścicielem jest społeczeństwo – tak zwany suweren („nie rób bliźniemu, co tobie niemiłe”). Kaja Godek uważa to wszystko za słuszne, godne i sprawiedliwe i całkowicie jej należne. Kto ma inne zdanie, ten zostanie opluty sowieckością i aborcjonizmem. Będzie więc, w sumie, pogarda wobec tego społeczeństwa i tej, katolickiej po 1050-letni fundament, wspólnoty. I kpina z „wartości katolickich”. Ale tego ostatniego właściwie niekoniecznie trzeba się czepiać: po to są te wartości, by z nich kpiono. Co nieustannie robią biskupi i kler niższej rangi oraz prawidłowi katolicy. Dlatego właśnie są to wartości katolickie. Bo cała reszta to nihilizm, jak pouczają biskupi i Jarosław Kaczyński. I czego dają nieustające dowody.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 419

Dodaj komentarz »
  1. a tymczasem Duda podpisał ustawę zezwalającą na zasiadanie w Radach Nadzorczych spółek SP osobom, które nie mają studiów ( nawet z gastronomii)ani nawet ukończonych kursów na członków RN.

    Wspomnę o tym, o czym o dawna wiadomo, że służba cywilna, którą miały zasilić absolwentki i absolwenci Krajowej szkoły Administracji Publicznej, której nie tak dawno nadano imię Prezydenta Tysiąclecia właściwie została rozpirzona(…) częsciowo za rządów pierwszego PISu z przystawkami. Następny rząd nie zadbał o przywrócenie tej szkole jej należnej roli w społeczeństwie i w Urzędach- choć tam akurat chwalą sobie jej absolwentów. Pani Streżyńska też sobie chwaliła kilkunastu jej absolwentów- odeszli do prywatnej firmy razem z nią, po likwidacji MC.

    Nie zapowiada się nic dobrego, nadal osoby pokroju Kaji G będą zasilały szeregi RN, a stajnię Augiasza, która po tcyh rządach i nadzorach powstanie sprzątać będzie społeczeństwo.
    Teoretycznie w RN nie ma przymusu reprezentacji ekonomisty z uprawnieniami, choc i taki fachowiec i porawnik i znawca tematu i profilu spólki byłby na miejscu. Jest od lat obowiązek badania bilansu – sprawozdania finansowego spólki przez renomowane, posiadające licencjonowanych rewidentów fimy.

    Instytucje budżetowe mają taki obowiązek corocznie, inne raz na trzy lata ( mogło sie zmienić od ostatniej znanej mi nowelizacji).

    Ważne, że teraz wszędzie panoszą się osoby pokroju bmw… nie wiem, czy to się zmieni, gdyby po wyborach powstał inny rzad innej partii, bo każda ze znanych lubi „wynagradzać” swoich wiernych, choc niekoniecznie najlepszych („Staszek chciałby sie sprawdzić w biznesie”) różnymi synekurkami…
    czarno to raczej widzę, szczególnie po zmianach w strukturach sądowych. Nikt w sądach nie pilnuje składania sprawozdan finansowychprzez zarejestrowane w danym sądzie spółki, powstaje możliwość powtórki z Amber Gold.

    Nawiasem mówiąc, spółdzielnie typu SKOK tez muszą takie dane podawać w sądach….jak to wygląda- widzimy po twarzy Biereckiego i innych.
    Oraz w Luksemburgu

  2. Do czego służy Rada Nadzorcza w solidnej firmie?

    Rada Nadzorcza poprzez zastosowanie rozważnej i skutecznej kontroli ponosi główną odpowiedzialność za sukces firmy i osiągnięcie długofalowego zysku dla jej akcjonariuszy.
    RN decyduje o strategii, odpowiada za ogólne zarządzanie, nadzór i kontrolę nad firmą i jej kierownictwem oraz monitoruje przestrzeganie obowiązujących przepisów i regulacji.

    No, prosta sprawa, kużden jeden i kużda jedna się nada, a ten Tanaka wydziwia 🙄

  3. Tanaka i konstancja, konstancja i Tanaka,

    Czytam Wasze kompetentne teksty jako grzybiarz, żeby nie powiedzieć – grzyb, i krew mnie zalewa jaśnista, pierunista, jak sobie pomyślę, że transformacja stała się nieprawdopodobną, jedną na sześć pokoleń okazją dla najbezczelniejszych cwaniaków. Polska od 89. roku jest bez znieczulenia rozdrapywana. Ludzie z państwowotwórczą myślą tak się w tej ogromnej bandzie zgubili – lub poumierali – że ich nie widać, niektórych – jak Frasyniuk – czołem Waszmości! – widać krótko lub wcale nie widać. Jako grzybiarz rozmiłowany w grzybach, nie rozumiem tego skoku na koryto wobec istnienia mnóstwa atrakcyjniejszych wartości. A pierwszy raz nie rozumiałem, jak byłem kompletnie do tego się nie nadającym, ale rozentuzjazmowanym jak wielu, przewodniczącym komisji zakładowej, i obserwując, co się dzieje w Polsce, od pierwszych dni zaczynałem rozumieć, że z ogromnej „Solidarności” robi się mniej ogromny, ale też ogromny skok na koryto. Nie byłem i nie jestem podziemny, więc po stanie wojennym do „Solidarności na wieki wieków nie wróciłem. Owszem, miewałem nadzieje, np. w związku z powstaniem szkoły administracji publicznej, o której wspomniała konstancja. Albo że teraz będą nudy na pudy, bo już ino prawda i tylko prawda. Wcale nie ksiądz Tischner, ale Urban mi uzmysłowił już od pierwszych numerów „Nie”o niebotycznych nakładach, powiedzmy, 800 tysięcy, że będzie gówno prawda. Prawda, coraz bardziej szokująca, była tylko u Urbana. Ten przenikliwy gość najpierwszy odkrył, że zrobi finansowy interes na mówieniu prawdy. I zrobił. I dalej robi – bez reklam! – mimo że prawda się przejadła. Znacie drugiego takiego?

    Niekończące się plucie na tzw. komunę to odwracanie uwagi od takich łajdactw jak sadzanie armii swoich dyletantów na wysokie stołki, chaotyczne, bez przewidywań, co będzie za 10 – 15 lat, bardackie rozwalanie podstaw prawnego porządku państwa, finasowanie złodziejskiego, pasożytniczego i jątrzącego Kościoła, rozdawanie samym sobie królewskich nagród i niekończące się odwracanie kota ogonem: co rusz oskarżanie opozycji, że zachowuje się jak chuligańska opozycja BEZ POWODU. No najwyżej tęskni za korytem.

    Tanako, jasne że rady nadzorcze to synekury dla swoich. „Swoi” to bardzo stara rzecz. Nie wiem jak stara, ale spółdzielnie mieszkaniowe, które się chwalą swoją starością, mają te rady chyba od początku swego istnienia. Rady, Dziady – nie rady. Aż się dziwię, że PiS jeszcze nie wpadł na pomysł, żeby były rady nadnadzorcze.

    Ale czytając Wasze przemyślenia, pomyślałem sobie, czemu opozycja nie wpadła na dziecinnie prosty pomysł, żeby w ciut mniej zależnych mediach zacząć masowo pokazywać szczegółowe kompetencje dobrej zmiany. Tych, którzy zajęli wysokie stołki. Właśnie tak jak Tanaka pokazuje jakże właściwego człowieka na jakże właściwym miejscu – damę Godek. Przecież pokazać tysiąc takich – tak dokładnie jak madam Zalewska pokazuje zęby – to byłby wszechobejmujący szok. Sądzę, że taki jak ten z powodu nagród. Szok do szoku…

    Albo by nie był. Co z szoku, jak nie wiadomo, co z nim robić, bo opozycja nie ma propozycji. W dodatku identycznie jak PiS – na kolanach przed największymi pasożytami w dziejach świata. Wściekłem się kiedyś na PO (nigdy im nie ufałem), jak się kapnąłem, że tworzy swoim nieróbstwem bezpaństwo. Teraz wściekam się na PiS jako na twórcę burdelowatego, ale nadpaństwa. Jezusmaria, dwie prawiczki! Brać, wybierać. „Nie otwierać, nie otwierać, przyszli nas tu poniewierać!” („Plastusiowy pamiętnik”).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. wbocek
    4 kwietnia o godz. 22:16

    Może poprawka. W „Plastusiowym pamiętniku” chyba było: „Nie otwierać, nie otwierać, przyszli nas stąd pozabierać!”.

  6. W rozmowie z Dotą Szymborską – między innymi Kaja Godek mówi:
    „Jestem wielką zwolenniczką udzielania różnorakiej pomocy dzieciom i ich rodzinom. I zwolenniczką spokojnej, pozbawionej demagogii rozmowy, jak ta pomoc ma wyglądać. …. Zabezpieczenie socjalne nie powinno być warunkiem przyznania prawa do życia. Życie jest zbyt podstawową wartością. Jeśli prawo do życia mamy mieć wtedy, gdy państwo będzie na to stać, to co gdy np. wpływy do budżetu się zmniejszą? Czy jak w budżecie będzie dziura to ograniczymy komuś prawo do życia? … Poza tym ja zawsze apeluję o taką zwykłą ludzką wrażliwość.”
    Czyli faktycznie zabezpieczenie socjalne dla dzieci jest zbędne, najwyższa potrzeba to po prostu – prawo do życia – szczególnie tych nienarodzonych, więc tym bardziej argument za tym, by zrzekła się „fuchy” w radzie nadzorczej WZM.
    Przecież ta Pani tak bardzo kocha swoje dzieci a szczególnie synka z zespołem Downa – jest taki radosny i miły, poświęca mu pewnie niesamowicie dużo czasu – oczywiście jak już odbędzie posiedzenia, spotkania uświadamiające młodych na pro-lifterów, spotkania tu i tam z dziennikarzami, spotkania w „kółkach wzajemnej adoracji”. Wrażliwość u tej Pani ? – wyjątkowa – myślę, że na własne ego – skoro ja podjęłam decyzję – przepraszam, Kaja Godek w w/w wywiadzie podkreśla, że ona nie podejmowała żadnej decyzji, bo to oczywiste skoro jest ciąża to musi zakończyć się porodem, ale lekarze – była u kilku – sugerowali „zabójstwo dziecka” – niezupełnie w takiej formie , ale …
    Kiedyś w innym wywiadzie dla jakiegoś wydawnictwa chyba katolickiego powiedziała wprost, że „system prawny istniejący w naszym kraju chciał zabić jej syna”. O tym zabijaniu jej syna też chyba napisała w liście do Kukiza – państwo chciało jej zabić syna zanim się urodził. … Co można powiedzieć o osobie, która absolutnie nie rozumie słowa – „dopuszcza możliwość” i tłumaczy na swój bardzo – brak mi spokojnego słowa – sposób – NAKAZUJE – ZABIJA – istniejąca ustawa daje prawo wyboru, ale nikogo a tym bardziej KATOLIKÓW nie zmusza do aborcji.
    I jak tu ktoś, kto w zapisie ustawy słowo DOPUSZCZA odczytuje jako NAKAZUJE może być gwarantem pełnienia funkcji nadzorczej nad zarządem firmy ?
    Od ponad dwóch lat zastanawiam się, co jeszcze dobra zmiana i „pracowici” posłowie zmienią – czy wprowadzą „boczną” furtką zapis mówiący, że jednak jesteśmy państwem wyznaniowym ? – potrzebna byłaby zmiana konstytucji ?
    Na dobrą sprawę to przecież nasze państwo jest taką potężną firmą żyjącą dzięki podatkom i różnym opłatom skarbowym a rząd jest zarządem zarządzającym naszymi pieniążkami, wyborcy to tak jakby rada nadzorcza i … jest co jest – nie potrafimy, nie chcemy , nie mamy kogo wybrać na zarządców ?
    Ciekawe, gdzie był kościół w sierpniu 2010 – gdy przed pałacem prezydenckim „obrońcy krzyża” walczyli tak naprawdę z krzyżem – ze strony kk była cisza.

  7. Idźcie i rozmnażajcie się, niezbywalne prawo do życia, tegoż życia świętość. Tymczasem nasza planeta, by zachować równowagę ekologiczną, jest w stanie ścierpieć około miliarda superdrapieżników z gatunku homo sapiens. I to pod warunkiem, że się uspokoją i będą grzeczni. Na co się nie zanosi. Do tego prognozy demograficzne i społeczne dla Azji i Afryki wywołują zimne dreszcze wzdłuż i wszarz organizmu. Ciekawe, co z tego liberalno-humanistyczno-chrześcijańskiego światopoglądu zostanie za jakieś sto lat? Kiedy już nas będzie z 30 miliardów. Nie dożyjemy, ale co z naszymi wnukami? I ich dziećmi? A może to olać i cieszyć się chwilą?

  8. Tanako, swietne. Odniesiemy sie gdy wena zawita

    seleuk l os l – 14:28

    @Orteq, 4 kwietnia o godz. 13:40
    „Ty po prostu cham glupawy jestes. Bezdyskusyjnie. Katoliku.”

    ‚Glupawy’ zerzniete z ‚podlawy’ (14:22) , prawda ?

    Zas ‚Katoliku’ wyjasnia wszystko. Wiec jak najbardziej nawzajem cie pozdrawiam. I prosze o laskawe zejscie ze mnie w natychmiastowej przyszlosci.

    Nie jest moja specjalna przyjemnoscia gdy mnie wieszaja podczas gdy to (got)kowal, czy inne emigranty zza kaluzne, zawinily.

    Nie widze zadnej ‚winy’ w dyskutowaniu zycia, tworczosci czy Ostatecznego Zejscia niezwykle utalentowanego poety. NORMA wrecz jest takie dyskutowanie. Nabieranie wody w ryje w takiej sytuacji to dopiero podlawe paskudztwo.

    Bo nie ma za wiele gorszych rzeczy niz skazanie na potepienie – zza kaluzy, gotkowal, inni – czlowieka, ktory nas, ten blog zaszczycal, przez kilka ladnych lat, publikowaniem tu swojej tworczosci. Do poziomu ktorej niektorzy aspirowali ale nigdy tego nie dokonali

    Gospodarzowi dziekuje za laskawosc

  9. Naprawde? To jedna Kaja Godek dostaje pieniadze za niesluszne zasiadania w Radzie Nadzorczej? Za PO tak nie bylo? Na calym swiecie tak nie jest? To jest jeden z najlepszych sposobow nagradzania lub nieformalnego placenia za uslugi. Jak sobie przypominam taki np. synTuska tez mial dziwnie wysokie posady w zarzadzie lotnictwa, chyba tez w bankowosci niezwiazane ze swoim wyksztalceniem. Byl o nim wstepniak?
    Czy sie nam podoba czy nie K.G. ciezko pracuje, dla Ordo Iuris, hierarchow koscielnych, czy PiS-u, wiec ja nagradzaja. Nawiasem mowiac gdyby byla mezczyzna jej zarobek w tej radzie bylby 3-krotnie wiekszy. A czy syn Tuska mial te swoje posady za jakas prace polityczna, fachowosc, doswiadczenie, czy ot tak sobie?
    Osobiscie nie interesuja mnie te jej g….e pieniadze, ktore nawet w Polsce sa smieszne. Jesli chodzi o jej osobe to istotne i przerazajace sa inne sprawy i mialam nadzieje, ze o tym przeczytam. O tym jak swietnie posluguje sie manipulacja slowami , przekrecaniem znaczen, mijaniem sie z prawda.. Dzieki niej publiczna debata sprowadzila sie wlasciwie do jednego przypadku – zespolu Downa- i jakie to sa wspaniale dzieci, co odwraca uwage, ze wobec straszliwych wad, chorob, cierpien dziecko z zespolem Downa to czesto jest jak glowna wygrana na loterii.
    Chcialabym naglasniania kosztow wychowania dziecka specjalnej troski, przedstawienia sytuacji takiego dziecka ( jak cierpi, jakie ma szanse na godne zycie) jego rodzicow ( naogol matki, bo tatus ma dobre serduszko i nie moze patrzec na cierpienie) ale i rodzenstwa w rodzinie z dzieckiem specjalnej troski. Chcialabym debaty i pytan do rzadzacych, ustawodawcow na temat przyszlego losu takiego dziecka.
    No to GW zrealizowala ten temat, bo ukazal sie list rodzicow niepelnosprawnej corki. Straszny los dziecka i rodziny. Otarlismy lze i nic juz nie poszlo za tym ciosem. Wrocilismy do zygoty, zycia poczetego lub jakie brzydkie sa biskupy i ta K. G.
    PS: ta K.G w radzie nadzorczej to taki watly temat, ze mam podejrzenie, ze chodzilo o zakonczenie poprzedniego watku. Dyskuskja zakonczona, a ja jak na razie rozgladam sie jak w dobrym kryminale….. ciekawe.

  10. Marzy mi sie odwazna debata na temat praw kobiet w kwestii decydowania o sobie i swoim jej cielesnosci. „My body, my chose”. he, he, he.
    Opowiadala mi mloda znajoma, ktora jest na jakims zamknietym , czy przymkniety forum „Dziwuchy dziewuchom”. W ostatnich kilku dnia administratorki forum, czyli jak najbardziej aktywistki, zamknely dwa watki. Jeden dotyczyl, tematu traumy zwiazaniej z przerwaniem ciazy. Dyskusja poszla w niedobrym kierunku, bo wiele forumowiczek, pisalo, ze nie tylko nie mialy zadnej traumy, ale poczuly wielka ulge, ze skonczylo sie. Drugi temat dot. minionych swiat. Znow niektore za bardzo podkreslaly, ze nie interesuja ich te swieta i nie chca na ta okolicznosc nikomu wybaczac, czy kajac sie.
    To przeciez nie Kaczynski i biskupi zamkneli te watki na postepowym forum kobiecym.

  11. Czy to o jakas ‚moralnosc’ chodzi gdy my tu rozmawiamy o pierdolach pn. TW? Wymyslonych za czasow Gierkowych TW-owcow? Nikomu do niczego niepotrzebnych pierdol.

    Swiat bowiem zmierzal w strone Roku Cudow Baranczaka . Z Asha zerznie89ego w celach propagandowych,

    Tajny Wspolpracownik bowiem TW on byl. . Czy Ziobro zmienil nazwe Roku Baranczaka Tw89? Bo ze nie zmienil SYSTEMU TW to sie moge zalozyc o cale 4 PLN. A moze nawet o 5

  12. zyta2003
    5 kwietnia o godz. 1:38

    Nieuleczalna zamorska recenzentko tego blogu, Tanaka napisał o tym, o czym ON chciał napisać, a nie o tym, o czym TY chcesz czytać. Masz do dyspozycji ogromny internet i szukaj sobie tego, co Ci smakuje albo sama pisz, a nie wpadaj uparcie na skromniutki blog ateistów jak do baru mlecznego z wiecznymi pretensjami, że nie ma schabowych.

  13. @zyta2003
    5 kwietnia o godz. 2:02
    Słyszałaś ale nie widziałaś i uwierzyłaś bo chciałaś?

  14. Orteq
    5 kwietnia o godz. 2:08

    „my tu rozmawiamy”

    Jacy tu „my” rozmawiają prócz Ciebie? A i Ty nie wiadomo, czy jesteś Ty, czy to śledczy z Ministerstwa Haków zwanego dla niepoznaki Instytutem Pamięci Narodowej. Szczęść Boże kaszubski.

  15. Czemu nie spisz? Sumienie dreczy? Kaszubski pom bocek jest w tym nie pri czom

  16. Ta-na-ka podjal/a temat za trudny dla mnie.

    Nie moge bowiem sobie poradzic z porownaniem naszej, balcerewiczowskiej prywatyzacji gospodarki , poprzez fundusze inwestycyjne przeprowadzanej, z rabunkowym ‚urynkowianiem’ wszystkiego co sie ruszalo w osciennych demoludach.

    Chodorkowski byl najglosnieszym przykladem tej wolnoamerykanki jelcynowskiej. Trafil za kratki za to. U nas chyba nie za wielu do pierdla poslano za podobne perzewinienie. No bo zesmy mieli fundisze inwestycyjne Balcerowicza. Klucz to transformacji ustrojowej

  17. @23:02

    „Jacy tu „my” rozmawiają prócz Ciebie?”

    Ktos moze jednak rozmawia

  18. Tanaka

    Jeszcze lepsze byłyby nadrady nadnadzorcze. Język na nich można połamać, więc nikt nie miałby śmiałości o nich mówić, co dopiero zaczepiać.

  19. Temat zapodany przez @Tanakę jest z gatunku zarządzania. To nie moja działka, więc sobie wygóglowałem coś na temat politycznych nominatów do rad nadzorczych i jak się takie nominacje odbijają na powodzeniu firmy. Okazuje się, że jest to szeroko dyskutowany temat.

    Wygląda na to (z mojej pobieżnej lektury), że to czy Kajogodkowe Misiewicze są czymś dobrym czy też raczej są szkodnikami zależy. Zależy m.in. od stopnia skorumpowania gospodarki, oraz szerzej, danego państwa, od poziomu rozwoju cywilizacyjnego tego państwa, np. od jakości komunikacji, systemu bankowego, rozwiazań prawnych. Zależy też wielu innych czynników/parametrów.

    W prymitywnych, skorumpowanych shithole countries Kajogodkowi nominaci mogą być jedynym sensownym sposobem sprawowania władzy. Raz, że wykwalifikowanych kadr po prostu tam nie ma a dwa, że partyjne/polityczne więzi zapewniają tam dużo wiekszą sprawność zarządzania.
    @Tanaka pisze tylko o jednym kierunku zaelżności. Tych płynących z góry w dół. Jak kwalifikacje i doświadczenie osoby politycznego nominata wpływa na powodzenie firmy. @Tanaka koncentruje się na wewnątrzfirmowej użyteczności tych kwalifikacji. Czyli patrzy na nominata jak na (pożyteczną lub szkodliwą) nową księgową, nowego inżyniera, nowego bankowca, marketingowca czy personalniaka.

    Ale wszyscy wiemy, że z punktu widzenia dotychczasowego zarządu firmy taki polityczny nominat wcale nie musi być wypełnieniem tegoż zarządu marzeń o nowym, lepszym inżynierze czy księgowym. Dotychczasowe kierownictwo doskonale wie jak i gdzie pozyskać dla firmy takie osoby.

    To, czego dotychczasowej dyrekcji brakuje – przynajmniej w przekonaniu tejże dyrekcji – jest polityczne przełożenie na nową ekipę. Na nowy rząd i nowe elity partyjne.

    I wtedy Kajegodki czy Misiewicze nie sa oceniane przez pryzmat ich formalnych kwalifikacji i ściśle branżowego doświadczenia tylko jako zesłańcy niebios. Niebianie się właśnie zmienili i przysyłaja nam jednego ze swoich. Przecież nie po to, aby oświecili nas jak należy pozyskiwać europejskie fundusze, jak wykorzystywać nowe przepisy celne, podatkowe czy prawa pracy. To my sami umiemy, od tego mamy swoich ludzi.
    Do uzyskania przewagi konkurencyjnej potrzebni nam są ludzie, którzy maja dojścia do decydentów i do ustawodawców. Kajagodek jest dobrze notowana, jest na medialnym świeczniku, a zatem zakładamy, że na obecnym etapie Kajagodek da nam dojście do aktualnych dworskich mandarynów.
    Kajagodek będzie naszym, zakładowym lobbystą. Zadba o uchwalenia dobrych dla nas przepisów czy nawet ustaw. Zadba o to, abyśmy wygrali ten czy tamten bezprzetargowy przetarg.

    Im niższy stopień rozwoju gospodarki, prawa, ogólnie stopnia rozwoju cywilizacyjnego danego organizmu, im wyższa jest kontekstualność danego kraju, tym większa rola partyjnych nominatów w rodzaju Kaii Godek. Im bardziej „normalne” jest państwo, im niższa kontekstualność wszelkich relacji („wicie-rozumicie”) a im wyższa rola prawa, tym rola Kaii Godek jest niższa a nawet zaczyna być szkodliwa.

    Z tego wynika, że możemy sobie sami ocenić gdzie dany kraj jest na cywilizacyjnej mapie świata obliczając stosunek partyjnych nominatów do rad nadzorczych miejscowych spółek.

    Zgodnie z poniższą publikacją

    http://journals.sagepub.com/doi/pdf/10.1177/0312896214535788

    w Australii około 8% spółek miało członków rad nadzorczych z politycznymi koneksjami, którzy stanowili około 2% liczby tamtejszych dyrektorów. Autorzy dowodzą, że ich wpływ na powodzenie spółek był żaden.

    P.S. Zdaję sobie sprawę, że nie mam pojęcia, jaki procent „dyrektorów z koneksjami” w Australii stanowia przypadki bezczelnego wepchnięcia swoich w stylu Kaii Godek a ile danie dyrektorstwa politykowi już po zakończeniu przez niego kariery, czyli np. przypadek Gazpromu i Schrodera.

    No ale do tego trzeba głębszych studiów z zarządzania.

  20. Komusze wydumanie Najbardziej pytajace: ciekawe..

    Dajcie wy sobie, ludzie, spokoj z ta ciekawoscia

  21. Tanaka

    Nie ma się co dziwić. Państwo polskie nie jest i nie było państwem prawa. Mało kto już dzisiaj pamięta np. Falandysza i jego falandyzację prawa, czy w sumie bezprawne wprowadzenie religii do szkół. Więc w jednym pani Godek ma rację , nie złamała prawa, z czego podejrzewam wyciąga wniosek, że nie postąpiła ani nieetycznie ani niemoralnie.
    Państwo to w rzeczywistości grupa ludzi nastawiona na wydarcie jak największych pieniędzy od ogółu obywateli, więc dopóki to się nie zmieni, to takie kwiatki z radami nadzorczymi będą na porzadku dziennym.

  22. zza kałuży
    5 kwietnia o godz. 7:27

    Tworzysz ideistyczną, utopijną konstrukcję myślową, przypisując kajogodkom czysto hipotetyczną lobbystyczną przydatność i nie widzisz, że od takich partyjnych kajogodków aż się roiło w PRL i oni zarządzali gospodarką, co polegało na dotowaniu zyskami z firm zyskownych firmy przynoszące straty. Dopiero co psy wieszałeś na tzw. komunie. Ale już milknę, bo nie moje rewiry i tylko na chwilę mnie czarna krew zalała.

  23. Jak dla mnie, ważniejsze jest pytanie: dlaczego fabryka produkująca elementy do pomp wtryskowych silników wysokoprężnych jest nadal spółką skarbu państwa? Nie wydaje mi się, żeby jakieś wtryskiwacze, czy inne detale, stanowiły jakiś ważny strategiczny wyrób, który musi być przez państwo zmonopolizowany. I pewnie dużo więcej jest takich fabryczek które pozostają państwowe tylko i wyłączni po to, żeby można było w nich przechować wszystkich krewnych i znajomych królika z kompetencjami na poziomie bmw. Może ktoś się w końcu odważy i je sprzeda? Bo jak nie, to za kadencji następnego rządu znowu będziemy mieć „wspaniały” temat o wsadzaniu kolejnego wdzięcznego nieudacznika do rad nadzorczych spółki X, Y, czy Z.

  24. @wbocek 5 kwietnia o godz. 8:24
    Tworzysz ideistyczną, utopijną konstrukcję myślową (…) od takich partyjnych kajogodków aż się roiło w PRL

    Być może tworzę. Być może przyłapałeś mniej na chciejstwie. Chcę wierzyć, że może nawet kajegodki na coś się przydadzą, bo bedą znały kogoś w „zjednoczeniu” 😉

    Chcę wierzyć, że skoro dzisiaj 100% dużych i średnich firm nie jest państwowa, jak w czasach PRLu, bo przecież Balcerowicz z Lewandowskim jednak trochę sprywatyzowali i sprzedali, to szkodliwa rola kajogodków będzie mniejsza niż wtedy a biorąc pod uwagę peerelowską świadomość pisowców – być może na coś się przyda.

    Wszystko zależy od tego, jak faktycznie wygląda profesjonalizm i skorumpowanie polskiej gospodarki i państwa w ogólności.
    Ile procent dyrektorów (patrz dane na temat Australii) w Polsce/Wolsce stanowia kajegodki?

  25. zza kałuży
    5 kwietnia o godz. 8:58

    Miałem już milczeć, ale weź milcz. Kajegodki i w PRL, i teraz dostawały i dostają synekury w firmach SKARBU PAŃSTWA, a nie w prywatnych. Takie właśnie firmy obsiadły kaczki, a wcześniej obsiadały inne ptaszki. Co dyletancka hołota może mieć do prywatnych.

  26. pastucha
    5 kwietnia o godz. 8:56

    No właśnie!

  27. zza kałuży
    5 kwietnia o godz. 8:58

    Przydają się, nawet w prywatnych przedsiębiorstwach, bo zwiększają prawdopodobieństwo uzyskania rządowego kontraktu – czyli kawałka w zagrabionych przez państwo pieniądzach.

  28. @zza kałuży 5 kwietnia o godz. 8:58
    Według danych z lipca zeszłego roku 48% wartości akcji spółek notowanych na GPW należy do spółek kontrolowanych przez Państwo.
    Nazwy spółek notowanych i nienotowanych można mnożyć prawie w nieskończoność, to tylko kilka większych: PGNiG, Lotos, Energa, Enea, Orlen, PKO BP, PZU, Lot, Poczta Polska, TVP, KGHM, JSW, Grupa Azoty, PKP Cargo … Teoretycznie nie są państwowe, ale w praktyce Państwo tam rządzi przy pomocy nominatów do zarządów i rad nadzorczych. I jeszcze do tego wymyśla różne chocki-klocki w rodzaju zrzutki na ratowanie górnictwa, czy jakieś opłaty paliwowe, wskutek których wartość spółek z dnia na dzień leci na pysk.
    W zależności od metodologii udział sektora państwowego w PKB waha się od 14 do około 30%. Dużo więcej, niż średnia w Unii, czy OECD.
    W spółeczek w rodzaju zakładów, do których trafiła obrończyni nienarodzonych, są setki.

  29. I jeszcze malutki wtręcik
    Gdybyż jeszcze chociaż do tych spółek trafiali jacyś przyzwoici menedżerowie … a tu mamy takiego na przykład wójta Pcimia, który najpierw rozłożył agencję rolną i opóźnił dopłaty dla rolników, a teraz został prezesem Orlenu …
    Daniel O. – złote dziecko dojnej zmiany.

  30. I jest jeszcze pewna różnica, czy firma sama sobie wybiera członków RN, czy musi przyjąć desant z góry, bo komuś potrzebna jest mniejsza lub większa synekurka. Nadzieja na „dojścia” czy wrzód na dupie… W polskich, państwowych firmach i spółkach ten wybór wygląda na dość ograniczony.

  31. zyta2003
    5 kwietnia o godz. 1:38
    z pewnością i za poprzednich rządów były takie panie Godek- bez odpowiednich kwalifikacji, umiejscowione na róznych, zwykle dobrze płatnych stanowiskach przez swoich krewnych i powinowatych, a czasem tylko jako koleżanka z podstawówki. Były to jednak przypadki rzadkie, tępione, gdy się wydało i często wynikające z braku przeprowadzenia konkursu na stanowisko, lub „ustawienia” Konkursu pod osobę, a nie braku kwalifikacji.
    W latach 90. popularne były szkolenia na członków Rad Nadzorczych; koszt- kilkaset złotych lub kilka milionów ( byliśmy milionerami!!!, ale najniższa pensja w tamtym czasie to 210 zł po denominacji) . Koszt tych kursów nie był tak mały-jedna, dwie pensje. Organizowały je różne organizacje finansowe typu Stowarzyszenie Księgowych w Polsce, Stowarzyszenie Ekonomiczne, Naczelna Organizacja Techniczna itp.
    Tylko że na fali prywatyzowania wielu przedsiębiorstw Rad Nadzorczych ubywało, iuprawnionych przybywało i jak widać, najlepiej wyszli na tym organizatorzy kursów.

    Krajowa szkoła Administracji Publicznej powstała chyba za SLD albo jej poprzedniczki.
    Trudno było zdać końcowy egzeamin ( Szkoła oczywiście podyplomowa- nie wiem, czy na wyrost nie mozna by jej nazwać rodzimym MBA), ale absolwenci byli rozchwytywani przez urzędy różne, byli pracownikami mianowanymi i zwolnic ich było nie sposób. No i dobrze zarabiali.
    Ale skoro ta formacja rządząca obecnie podeptała Konstytucję i wiele aktów prawnych, mając w swoich szeregach prawników, czasem z doktoratem, to nie spodziewaj się, że w obsadzaniu stanowisk istnieją dla niej jakies przeszkody. Tym bardziej, ze w PISie przeważają lub stanowią duży procent osoby z wyższym wykształceniem, ale od lat siedzące w Sejmie, co bardzo dehumanizuje i pozbawia spojrzenia na codziennośc zwykłego człowieka, co nie przeszkadza mieć w gębie pełno haseł o działaniu na rzecz zwykłego Polaka (czasem z Polką w komplecie) że o powoływaniu się na suwerena nie wspomnę. Innymi słowy- maja krótka ławkę rezerwistów, bo taki jest przekrój społeczny i zawodowy w tej formacji. A każdy chce mieć stanowisko, żeby na zapas się „nahapać” i zostać rentierem. Jedyna okazja, potem może juz tak nie byc różowo, a w ogóle to po nas choćby POTOP.

    W ślad za tymi dążeniami rząd chce zreprywatyzować wszystko, co sie da, wykupić banki od zagranicznych właścicieli, bo dziś nie da się wcisnąć krewniaka na stanowisko w zagraniczno polskiej firmie. Natomiast w państwowym banku- można specjalne stanowiska nawet tworzyć.

  32. zyta2003.Zwykle tak jest,że nowa ekipa swoich ludzi wprowadza ale ja mam wrażenie ,że wycięcie sita np.konkursy kwalifikacyjne do różnego typu stanowisk jest podcinaniem gałęzi na której się siedzi.Uważam,że reformatorzy z lat 90-ch i kolejne ekipy żądzące,mimo popełnionych błędów podejmowali w większości prawidłowe decyzje czego efektem jest stan naszego państwa bo przecież w ciągu dwóch lat PIS tego nie zbudował.To jest efekt domina.Katastrofą jest właśnie organizowanie funkcjonowania państwa przy pomocy niekompetecji i niestety uwsteczniania np. szkolnictwo.Zamiast do przodu to jazda do tyłu.Duzo już się pisało na tym blogu na te tematy.Negatywne efekty będą widoczne nie od razu.

  33. 3500 zł na miesiąc to śmieszne pieniądze? Za samo umieszczenie na liście członków Rady Nadzorczej?
    Nikt nie zapytał KG, ile dostaje za każde posiedzenie RN, dojazd, diety, udział w zysku firmy…

  34. zyta2003
    5 kwietnia o godz. 1:38
    chyba sama zdajesz sobie sprawę z tego, że zespół Downa to zespół różnych schorzeń, o różnym nasileniu. Nie wszystkie dzieci są tak pięknie usmiechnięte, jak obrazują to różne ulotki. Sa to wady tak wielkie, lub niewielkie, w zależności od szczęścia dziecka, że charakterystyczna twarz, dłonie i stopy to najmniejszy problem.
    Dzieci mają najczęściej wadę serca, operowaną często w pierwszej, drugiej dobie życia. I jak to w zespole bywa- dodatkowy chromosom płata różne figle w organach wewnątrznych, mózgu.
    Te dzieci bywaja najczęściej ufne, przylepne, ale tez i agresywne, potrafiące swój dom obrócic w ruinę.
    Ale pewnie to wiesz, chciałam tylko przypomnieć.
    Skoro istnieją metody wykrywania różnych wad, nie tylko z zespołem Downa, Aspergera czy inne, letalne lub nie to nie widzę powodu, żeby skazywać kobiety na heroizm. Tym bardziej, ze po urodzeniu dziecka zostaje z problemem sama.
    Niedawno gdzies czytałam list kobiety (nazywała się Lewandowska) matki trzech córek, w tym jednej głęboko upośledzonej umysłowo (lat 17) nie mówiącej, nie siedzącej, nie widzącej. Córka ma dwie siostry, które najbardziej cierpią z powodu poświęcania całego czasu rodziców na opiekę nad chorą.
    List był skierowany do p. Godek włąśnie z zaproszeniem do objęcia kilkudniową choćby opieką nad ową 17 latką, bo rodzice od 17 lat nigdzie nie wyjeżdzali, kręcą sie koło domu, a Państwo PIS ostatnio obniżyło refundację na pieluchy dla ON.

  35. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 9:39
    od dwóch lat dyrektorów, prezesów i członków rad nadzorczych przywozi się w teczce.

  36. @konstancja
    5 kwietnia o godz. 9:57

    Czytałem wczoraj ten list i dyskusję pod nim. Matka tej dziewczyny uskarża się, że pielęgnując ją w czasie menstruacji nie wie, „jakiego patentu użyć, żeby włożyć podpaskę do pampersa i żeby było higienicznie?”
    Ktoś poradził jej użycie tamponów. Ta odpowiedź dostała dwa plusy i aż 10 minusów (!) oraz komentarz „myslisz ze kim jestes?”

    Czy w Polsce tampony są tematem tabu?

  37. od dwóch lat dyrektorów, prezesów i członków rad nadzorczych przywozi się w teczce.
    Czyli tak samo jak proboszczów i wszystkich innych, aż do prezesa, wróć, do papy na szczycie.
    Mają pisowcy taki wzór doskonałości w demokratycznym na odwrót Kościele, i to od tylu wieków, to co się dziwić? A jak dobrze to współgra z tradycjami premiowania po linii partyjnej (zdolny, kompetentny, no ale nie jest członkiem partii…).

    Dzisiejszy system jest zatem dzieckiem peerelowsko-kościelnych metod zarządzania. Takie mamy tradycje! 😉

  38. @konstancja 5 kwietnia o godz. 10:00
    Rady Nadzorcze i Zarządy zależą od właścicieli, w przypadków S.A. – od akcjonariuszy. Jeśli Skarb Państwa ma największy udział, większość udziałów, lub złotą akcję – może narzucić wszystkim swój wybór. To wynika z przepisów prawa, obowiązującego od czasu dużo dłuższego, niż dwa lata. I wszystkie poprzednie rządy z tego korzystały. Ten jest pod szczególnym obstrzałem, bo wygrał wybory między innymi dzięki obietnicy, że skończy z kolesiostwem i nepotyzmem, a tymczasem rozszerzył te zjawiska w zasadzie na wszystkie dziedziny życia, administracji i gospodarki. Funkcjonuje Lista Misiewiczów, ostatnio są na niej 363 osoby bez większych kompetencji, za to z dużymi znajomościami, które zostały podrzucone różnym spółkom zależnym od Skarbu Państwa.
    Dopóki tych spółek będą setki, dopóty zjawisko będzie funkcjonować.

  39. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 10:13

    Nie wiem, dlaczego akurat skupiłeś się na tym aspekcie tego listu. Czytałam go kilka dni temu, nie było takiego komentarza. Komentujący widać czepiają sie jednego słowa, frazy lub zdania, nie ogarniając całości.

    W Polsce wszelkie atrybuty i akcesoria, związane z kobiecą menstruacją, miesiączką, okresemi całym systemem rozrodczym sa tabu.
    Jakby wszyscy nadal wierzyli w niepokalane poczęcie albo przynoszenie dzieci przez bociany lub znajdowanie ich w kapuście.
    Specjalizują się w tym temacie na ogół różni klerycy, m.in. biskup Hosser, któy podobno jest ginekologiem (?).
    Oraz różni świeccy katecheci, którzy mówią o „nieczystości” kobiety z takim obrzydzeniem czasem, że chyba w tym czasie na długośc kija trzymają je z dala od siebie.
    Ale podłogę w kosciele taka kobieta może umyć, nie ma przeciwskazań.

    Pamiętasz pierwsze reklamy podpasek? ” z pewną taką nieśmiałością?
    niektórzy panowie do tego momentu nie wiedzieli, jak wygląda podpaska; podejrzewam, ze jest wielu takich, którzy nie znają fizjologii ani swojej, ani swojej żony.
    Zamiast edukacji (sam dr Południewski i Z. Lew Starowicz to za mało) mamy wciąż ciemne obłoki nad kobiecością i jej spektrum.
    Za to pełno specjalistów od tłoków i rur wydechowych, z Oko na czele.
    „Lubi seks” nasz kościół, ale w innym wymiarze….bardziej osobistym.

  40. @konstancja
    5 kwietnia o godz. 11:24

    Skupiłem się, bo wszystkie inne są klasyczne – zgodne narzekanie, pomstowanie, własne przykłady dramatów, wzbudzające pozytywne echo u czytelników. Ten wyglądał na życzliwą, spontaniczną i praktyczną poradę i sprowokował tyle minusów 😯

  41. Czy my mówimy o tym samym liście? Ja czytałem go wczoraj w GW w artykule Doroty Karaś „Dramatyczny list matki niepełnosprawnej Oli do Kai Godek. Niezwykła reakcja czytelników”. I skupiłem się właśnie na reakcji czytelników.

  42. Sorry Tanako – takie mamy społeczeństwo. Nasi politycy są nieodrodnymi synami tej ziemi. Różne Kaje Godek płci obu zasiadały spółkach SP odkąd ,,wybuchnęła niepodległa” w 1989r. No może nie zawsze ze względu na swą pobożność ale ,,sympatyczność”, genetykę, koleżeństwo, użyteczność, zasługi.
    Dla każdej ekipy rządzącej władza była kluczem do bonanzy, gdzie różne świnie, pociotki, nepoci, klienci mieli się dobrze posilić. I tak jest od poziomu gminy aż do najwyższych półek. PiS cenię (tak cenię!) za odrzucenie sztafażu hipokryzji – rzekomych kwalifikacji etc. Tak – Teraz MY, tak – NAM się należy. Dzięki tym ludziom ich wyborcy mogą ich ustami smakować najlepsze trunki a doraźnie zajrzeć do kuchni władzy.
    Należy PiSowi wręcz kibicować w tej postawie bo jak na razie, żadne KODy, Czarne Marsze, opozycje nie sprawiło tyle co te parę milionów złotych.
    To potwierdza mój pogląd, że należy ,,walczyć wojskiem jakie jest” a nie robic to co zwykle robią liberałowie i wszelakie elity – narzekać, że oni mają super wizje (zwykle dla siebie i swojej klienteli) ale ,,głupi naród znowu nie stanął na wysokości”. Kaczyński to odkrył – Polacy są w swej masie powierzchownymi bigotami i co za tym idzie prymitywnymi nacjonalistami i homofobami. I pod to skroił swą ofertę, jak i STYL.
    Ps. co powiesz na nominata PO we Wrocławiu. W zasadzie bez sensu wybierać pomiędzy nim a kandydatem PiSu. Tego nie rozumiem – ludność Wrocławia zdaje się być cywilizowana , europejska i otwarta i obdarza się ją takim wyborem? Wiele to tłumaczy dlaczego G. Schetyna nie umie sformułować żadnej sensownej oferty politycznej – on w sumie taki jak PiS tyle, że bojał się zrobic to co oni…

  43. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 11:41
    z pewnością o tym samym liście mówimy. Pani podała swoje imię i nazwisko.
    Nie czytałam takiej rady, ale wierzę Ci, że była bardzo praktyczną radą dla tej kobiety

  44. Dziś przeczytałem wywiad z nowym ministrem od środowiska, matematykiem podobno.
    „Nie widzi pan różnicy między 100-letnim drzewem a małą sadzonką?

    – 100-letnie drzewo może zaraz uschnąć i się zawalić. Lepiej je ściąć i zasadzić nowe”

    Dalsze kwiatki jeżą włos na głowie.

    „konkurs na największego debila, kretyna i wsiowego głupka w PIS trwa nieustająco, a walka jest – jak widać – zażarta.” – skomentował ktoś celnie pod tym wywiadem.

  45. konstancja
    4 kwietnia o godz. 20:45

    Otóż to – Duda podpisał ustawę zmieniającą, a dokładniej – likwidującą dotychczasowe wymagania wobec członków RN. Przy czym, być może – bo nowej ustawy nie czytałem – chodzi o członków wybieranych przez… pracowników. Czyli ślusarz narzędziowy w radzie nadzorczej własnej firmy, czyli siebie samego i kumpli – najczęściej z czego? – z piknej po samiuśki Giewont „Solidarności”, która ma nieusuwalnych z pracy (przepisy!) „działaczy”. Teraz ślusarz narzędziowy, piekarz ciasteczkowy, masażysta koni, operator piły spalinowej od wycinki Puszczy każdy bądź, ale NASZ, będzie sam siebie i kumpli kontrolował z pozycji – niezależnej, heheheh! – ponad przedsiębiorstwem, w imieniu właściciela – czyli zw. Skarbu Państwa.
    Jest to więc kolejna furtka do korupcji, albo półotwarta (jeśli w ustawie jest brak wymogów wobec „załogi”, albo całkiem otwarta, jeśli zniesiono wymogi w ogóle. Co i tak ma niewielkie, lub żadne znaczenie, bo już tam kogo trzeba wybrać z „załogi” to sobie pisoidy z solidaruchami ustalą.
    Taki Skarb Państwa jaki skarb niekompetencji i korupcji w spółkach tegoż Skarbu. taka Polska i tacy Polacy, którym to kalafiorem zwisa („może i ja się załapię”)

  46. Tobermory
    4 kwietnia o godz. 20:52

    No, kużden i kużda się nada. Co widać na załonczonym obraskó. A jo wydziwiom.

  47. @Tanaka
    5 kwietnia o godz. 12:15
    I o top chodzi
    Za tzw. komuny ,,oni” kradli ale ludziom też pozwalali
    Za III RP ,,oni” kradli” ale ludziom broń Boże za nic nie pozwolili
    Kaczyński pomny tego uchyla furtkę. Trzeba mieć trochę odwagi, wyzbyć przyzwoitości i byc gotowym służyć i bonanza czeka…

  48. wbocek
    4 kwietnia o godz. 22:16

    W sprawie Urbana i jego „Nie” masz zupełną rację. Kiedy Urban zaczął „Nie” wydawać, mieszkałem w kraju zagranicznym, takim z czołówki rozwiniętych krajów Europy i świata, o głęboko rozwiniętej gospodarce, porządku prawnym i publicznym, silnym poczuciu obywatelskości i zdolności ludzi do współpracy pomimo różnic w indywidualnym widzeniu świata.
    Z tej perspektywy, patrzenie na Polskę przez pryzmat „Nie”, połączony z własną wiedzą, tym bardziej było kontrastowo ostre i właściwie – szokujące. Ponieważ tworzyło dokładny i jak na dłoni obraz odległości cywilizacyjnej między polską nędzą, i nie tyle mówię o nędzy ekonomicznej, ale głównie mentalnej, a cywilizowanym światem.
    Dzisiaj mamy mniej nędzy ekonomicznej, a w różnych miejscach w ogóle jej brak i niezłą zamożność, ale nędza kulturowa, mentalna, a to osadzone na nędzy religii, ma się nadzwyczajnie dobrze.

  49. @Tanaka
    5 kwietnia o godz. 12:17

    Sorry za błąd, który dostrzegłem po niewczasie. Prawidłowo mawia się „kużden jeden i kużna jedna”. Wiem to od jednego profesora, który pewnych inteligentów granatem oderwanych od pługa zwykł był nazywać: „gnoje i okurwieńce bez żadnej kindersztuby” 🙄

  50. sorry jeszcze raz
    poniewczasie 😳

  51. Slawczan
    5 kwietnia o godz. 12:23

    Owszem, za PRL-u „oni” kradli. Ale nie bardzo z zasady, a więcej – z indywidualnej zdolności do bycia złodziejem. A ilość tego co kradli była mocno śmiesznawa, nawet jak na tamte czasy. W dodatku te kradzieże bywały fantazją solidaruchów.
    Szczepański – krwiożerczy i świecznikowy kradziej, prezes telewizji gierkowskiej, był przez solidaruchów oskarżany o zbudowanie sobie – za kradzione, oczywiście, żaglowca „Pogoria”, na którym były złote klamki, stajnie z końmi arabskimi w cenach sprzedażnych ówczesnej stadniny w Janowie Podlaskim, w której szejkowie arabscy kupowali konie po kilkaset tysięcy dolarów (i więcej) za sztukę, a dolary – jak pamiętasz – miały zupełnie inny przelicznik na złote niż dziś , oraz był luksusowy, pływający burdel, z jeszcze bardziej luksusowymi prostytutkami nadwiślańskimi. A jak wiadomo „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”.
    Krzysztof Baranowski, który był dowódcą owego żaglowca, ani jednej złotek klamki na „Pogorii” nie widział, ani jednej stajni, ani jednego konia, ani jednej witaminizowanej polskiej prostytutki, ani żadnego burdelu, pomijając fakt, że w całej Polsce robił się wtedy coraz większy burdel, z wybitnym współudziałem solidaruchów.
    Natomiast kochana przez władzę i system, katolicka oczywiście, „klasa robotnicza” potrafiła ćwierć huty, kopalni, kolei czy stoczni wynieść za bramę i dobrze tym zaopatrzyć dom, sąsiadów, wybudować drugi dom na wsi, trzeci dla syna, a czwarty dla córki. No i mieć „na rozchód” – stałe zaopatrzenie płynące zza bramy żywym strumieniem.
    Teraz, w prywatnym, trudniej wynieść za bramę, ale w publicznym – jak najbardziej. Przy czym nie trzeba już wynosić na plecach, pod kurtką, albo wywozić „żukiem”, bo teraz jest elektryfikacja i modernizacja i Polska wstała z kolan, więc są metody subtelniejsze.

  52. W Umęczonej od zarania technika sprawowania władzy polegała na przyciąganiu do partii, stronnictwa sprawującego władzę poprzez zapewnianie profitów materialnych i korzyści z awansów na drabinie społecznej dla przyciąganego, jego rodziny i znajomych.

    Jak PO, czy PiS miała przyciągać do siebie chętnych do działania politycznego, jak nie perspektywą awansów materialnych i społecznych, rozdawnictwem posad oraz obietnicą (głośno nie wypowiadaną) ustawienia siebie, rodziny i znajomych na dłuższy czas? To jest wielowiekowa tradycja. Co prawda obejmowała ona dawniej tylko dobrze urodzonych, lecz skąd się biorą tradycje w Umęczonej, jak nie od tej klasy dobrze urodzonych?

    A za komuny było inaczej? Generalnie było podobnie, ten sam mechanizm przyciągania ludzi do władzy działał. Dostęp do władzy za profity, usługi za awanse, ustawienie się w systemie za posłuszeństwo. Dziś ślepe posłuszeństwo pełni w polityce również istotną rolę, ponieważ mimo moralnej wieloznaczności takiej postawy, jest rekompensowane dla zaangażowanych w partyjną politykę z naddatkiem zyskami w innych obszarach.

    Ilu chętnych jest w Umęczonej do zaangażowania społecznego i jacy oni są? Czy jest z czego wybierać, czy jest szeroki wybór?

    Ilu ludzi interesuje się swoim państwem w aspekcie obywatelskim? Ilu ludzi skłonnych jest wierzyć w nieśmiertelną doktrynę – a po co mi tam potrzebne są jakieś trybunały, dwuizbowe parlamenty, czy prawne kombinacje z konstytucją? Najważniejsze jest by mądrych ludzi wybrano do rządzenia i by byli uczciwi. Doktryna idealistyczna, utopijna i głupia, bo jej generalnym założeniem jest, że wszystko się dzieje samo przez się, że ludzie u władzy z automatu powinni być mądrzy i uczciwi.

    Taka doktryna, to uproszczenie świata do kilku memów, a najważniejszym z nich i najaktualniejszym jest – dajcie mi spokój już z tymi dyskusjami o państwie, Kaczyński niech weźmie to bractwo za mordę i uporządkuje. Najważniejsze jest spełnienie naszego oczekiwania – niech państwo będzie zdecydowanie rządzone. Sukces w tym zadaniu jest ważniejszy niż papranie się w kółko z regułami demokracji, niekończące się deliberacje nad wolnością, prawami człowieka, itp.

    Tak myśli coraz mniej ludzi, bo jednak ewolucja postaw, poglądów, mentalności w społeczeństwie postępuje, lecz jest to wystarczająco duża część społeczeństwa, by Jarosław Ka mógł się na niej wozić ze swoim przywództwem. Jak na razie.
    Pzdr, TJ

  53. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 12:31

    Czyli profesor znał się na rzeczy. 🙂

  54. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 11:56
    Dziś przeczytałem wywiad z nowym ministrem od środowiska, matematykiem podobno.
    „Nie widzi pan różnicy między 100-letnim drzewem a małą sadzonką?
    – 100-letnie drzewo może zaraz uschnąć i się zawalić. Lepiej je ściąć i zasadzić nowe”
    Dalsze kwiatki jeżą włos na głowie.
    „konkurs na największego debila, kretyna i wsiowego głupka w PIS trwa nieustająco, a walka jest – jak widać – zażarta.

    Mój komentarz
    Tobermory, pisałem o ślepym posłuszeństwie jako skrajności w politycznej machinie zapuszczonej przez PiS, lecz nowy minister środowiska zaprezentował się jako polityk innej, jeszcze bardziej ekstremalnej kategorii – debilizmu wyczynowego.
    Pzdr, TJ

  55. @Tanaka
    5 kwietnia o godz. 12:40
    Tanako – byłem dziecięciem w epoce o której piszesz ale Twój opis mniemań ludu pracującego nt. jachtu Pogoria jest niezwykle smakowity.
    Tym co mnie bawi – to ta nieuświadomiona antycypacja – DZIŚ jachty światowej elity spełniają kryteria jakie nasz ludek przypisywał owej (jak zapewniasz) zgrzebnej krypie.

  56. Jak zwykle po 3 dobre wpisy a potem… Dlatego trochę dla odmiany:
    W Syrii nowa moda: Mieszkańcy wyrzucają ze wsi bojowników demokratycznej opozycji i zapraszają armię aby tylko była. Niewiele ale symptomatycznie.
    Od niedzieli trwa ewakuacja ostatniego kotła Douma we Wschodniej Ghoucie. Po 1000 ludzi Armii Islamu dziennie: 250+ rodziny. Będzie trwało z miesiąc. Powód taki, że bojownicy zażyczyli sobie brania ze sobą oszczędności po 900 USD na łebka. Armia się nie zgodziła i teraz trwają rewizje. To w sumie kilkadziesiąt milionów i ciekawe jak oni to na wojnie oszczędzili. Myślę, że z handlu żywnością i lekami (wielki tego magazyn znaleziono w tunelu kotła Harasta), które tak sowicie wysyłał świat w ramach pomocy. Ileż to było płaczu.
    Te tunele to swoista sprawa. Podkopane są całe miasta. W tunelach jeździły ciężarówki. Prowadziły też do podziemnych parkingów przy domach dowódców (drony). System tuneli robi wrażenie ogromem i zapasami amunicji. Mówi się, że to wielkie osiągnięcie sprzętu specjalnego amerykańskiej firmy Caterpillar.
    A bojownicy nie są wywożeni do Idlib bo tam by się natychmiast wyrżnęli z al Kaidą tylko do miasta Jarabulus na obszarze tureckim. Turcy pewnie użyją ich do walki z Kurdami.
    Co do Kurdów to wczoraj w Ankarze Turcja, Rosja i Iran podpisały oświadczenie o terytorialnej integralności Syrii. Szkoda Kurdów. Już po ich państwie. No chyba, że USA rozpoczną wojnę z Turcją. Ale tu sprawa wygląda odwrotnie. Powstanie ludności przeciw amerykańskim okupantom i ich pomocnikom. Ostrzeliwanie baz USA. Kto chce, niech czyta tutaj
    .;http://en.farsnews.com/newstext.aspx?nn=13970115000599

  57. „Pogoria” ciągle jeszcze pływa i o „luksusach” można się samemu przekonać na rejsie komercyjnym. Moja koleżanka ze studiów odbyła taki zimą wokół Korsyki i była zachwycona mimo sztormowej pogody. Zachwycona rejsem, a nie luksusem, na który bardzo narzekali swego czasu naukowcy PAN podczas rejsu do Antarktyki. Niektórzy odmówili wręcz powrotu w ciasnych kajutach i woleli spóźnić się do domu na święta, ale poczekać na statek motorowy.

  58. @tejot
    5 kwietnia o godz. 12:42
    Znakomity wpis
    Kilka kwiatków…
    Gdy startował Ruch Palikota, szwagier orzekł – Trzeba się zapisywać, nowi ludzie nowe rozdanie może da się coś ugrać. Cóż on nie zapisał się ale ja się zapisałem i zobaczyłem to i owo. Przede wszystkim kandydat na posła (tzw. jedynka) z naszego okręgu – na pierwszy rzut oka (potwierdzony później postępowaniem) – realizacja projektu szwagra.
    Próbka myślenia – na każdy okręg (czy biuro – nie pomnę) z Sejmu przysługuje samochód, po upływie kadencji partia go odkupi (przedstawiano to jako super okazję) , laptopy zresztą też.
    Dlaczego tamten gość był jedynką? min. bo stać go było ZARYZYKOWAĆ ok. 100tyś PLN na kampanie wyborczą. Gdy inwestujemy 100tys to chyba należy się zwrot inwestycji+zysk. Jako, że inwestycja była obarczona sporym ryzykiem więc zysk powinien być adekwatnie większy…
    Niestety model u nas (myślę teraz pozytywnie bez zakładania złych intencji) obowiązuje: działanie społeczne – pojawiają się pieniądze (datki, dotacje etc.), potem są pieniądze+ działanie, potem pieniądze a działanie upierdliwością statutową.
    Kiedyś punkowcy zakładali zespół bo byli wkurwieni, teraz zakłada się zespół by zarobić na wkurwie. Ot, kapitalizm.
    Moja żona należała do Stowarzyszenia Chorych na SM. Nawet tam ukręcono wałek. Juz wyznaczenie terminu wyborów nowego zarządu – dzień roboczy godz 12. jasno wskazywał, że raczej nie chodzi o zapewnienie frekwencji. Faktury za fikcyjne rehabilitacje etc.
    Skąd się to bierze? Z naszej historii – 90% z nas ma postniewolnicze pochodzenie. Niesie za sobą to cały bagaż – mieszaninę cwaniactwa z bezradnością, poczucie uprzedmiotowienia. Mogłaby to zaleczyć światła elita. Niestety nasza wywodzi się z warstwy pasożytniczej, nienawykłej do służenia gdyż szlachectwo wiązało się ze współuczestnictwem w PRZYWILEJU a po 1572r to władza miała SŁUŻYĆ szlachcie a nie ona władzy. Zabrakło najważniejszego ogniwa – mieszczaństwa. Czyli ludzi nawykłych do pracy, służby ale też zarabiania i działania. No i wolności. Owszem było mieszczaństwo – ale ono było ciałem OBCYM. Żydzi, Niemcy, Szkoci, Ormianie. Obcy jak i cechy które reprezentowali pozostały obcymi.

  59. @Slawczan
    5 kwietnia o godz. 13:35

    Pamiętam czasy, kiedy panowała mentalność, że wycieczka czy podróż na zagraniczne wczasy będzie udana tylko wtedy, gdy zwrócą się koszty. Wiadomo było, co „idzie” w Rumunii, Bułgarii, Turcji…
    Kiedy zacząłem podróżować samodzielnie, to w oczach znajomych byłem patałachem, co jeździł za swoje i niczym nie zahandlował 🙄 Zaczepiany na kijowskim Kreszczatiku, czy bym nie sprzedał szarików (polskich dżinsów z Odry), które miałem na sobie, powiedziałem, że to moje jedyne spodnie. Zaczepiający przyjął ze zrozumieniem: Aha, resztę już sprzedałeś?

  60. własnie Słońce PISu ogłosiło, że ministrowie i sekretarze stanu, którzy dostali te nagrody oburzające społeczeństwo oddadzą te pieniądze na Caritas do połowy maja.

    Do tego o 20 % obniża się wynagrodzenia posłów, wójtów, burmistrzów i innych przedstawicieli oraz zabiera się im różne dodatki (będzie odpowiednia ustawa)

    Hmmmm…tak sobie myślę…Kowal zawinił, Cygana powieszą….

    Vox populi, vox dei….
    zabolał spadek popularności w społeczeństwie ?

  61. Tanaka, Sławczan

    nie na darmo powstało wówczas przysłowie ” czym chata bogata, w tym pracuje tata”

    a co do kaczyńskiego i jego rządu
    teraz, po obniżeniu stawek wynagradzania z trudem znajdą fachowców do roboty. Kto pójdzie za 4- 5 tysięcy p[racować w ministerstwie.

    znów tryumfuje populizm….

  62. „W wywiadzie dla portalu wPolityce tydzień temu prezes stwierdził, że namawiał premier, by w wystąpieniu „pokazała pazurki”. Wystąpienie bardzo mu się podobało, a w Sejmie go nie było, bo ma alergię.”
    A teraz mówi (ustami rzeczniczki), że nic takiego nie powiedział, a o nagrodach nic nie wiedział.

    Szydło wyślizgana na amen?

  63. @Ewa-Joanna
    5 kwietnia o godz. 13:56

    Brr… Obejrzałem migawkę z tego rejsu. A teraz im chyba za ciepło i ta flauta tuż przed celem… Dzielna drużyna.

  64. Ewa-Joanna
    5 kwietnia o godz. 13:56

    Połamali bom na grocie, ale dali radę.

  65. konstancja
    5 kwietnia o godz. 14:21

    Przysłowia nie znałem. Pewnie przez brak robotniczej katolickości w domu.
    Ten kontredans populizmu nie ma końca. Nie oburza mnie to, że jakiś minister dostał 60 tys nagrody – o ile jest to wynikiem przepisu prawnego który jest częścią przejrzystego i systemu płacowego nagradzającego wyłącznie za kompetencje, doświadczenie i wyniki, a nagrody są przyznawane transparentnie za UDOWODNIONE PUBLICZNIE WYNIKI ciężkiej i ponadstandardowej pracy. W przypadku pisoidów nic takiego nie ma miejsca. W instytucjach publicznych, co jest oczywistością, potrzeba wysoce kompetentnych i zaangażowanych w pracę orz twórczych ludzi, więc i zarobki powinny być odpowiednie. Ale wyłącznie w ramach systemu wynagradzania publicznego, transparentne i oparte o strategicznie skonstruowany tenże system, który ma przypisane cele do osiągnięcia, które są weryfikowalne. Wtedy można, a wybitne, a nie standardowe, osiągnięcia, dawać nagrody. Za standard – goła pensja.

  66. Tanaka
    przysłowie wyczytałam niegdyś w przekroju (Heca hecą?) i potem funkcjonowało w naszym domu, w któym mieszkał i prezes Mleczarni, a walutą przetargową było …masło. Pamiętam kolejki po masło w sąsiednim sklepie w latach 70 i potem….
    Przysłowie jak najbardziej ilustrowało stan zastany…
    ………………………
    jestem w domku, złożona lekką niedyspozycją kończyny, oglądam wychodzących z Sejmu różnej maści wążnych VIPów- każdego z Sejmu , na wewnętrzny dziedziniec wyprowadza przynajmniej 4 ochroniarzy, każdy wsiada do limuzyny i jest wożony w siną dal….nie, nie tam, pewnie na Nowogrodzką. Obniżą ochronie wynagrodzenia? może będą chronić się sami….
    Pani Szydło w limuzynie, Gowin , Morawiecki i Tchórzewski oraz kilku nierozpoznanych. Obrazki pokazywane są na okrągło i niekoniecznie pochodzą z dzisiejszego dnia, ale wyglądają, jakby świadkami ośiadczenia Prezesa wyszli z gmachu Sejmu….

  67. Przysłowie znałem w wersji:
    Czym chata bogata? Tym, co ukradnie tata.
    Na złodzieju czapka… karakułowa.

  68. Tobermory
    znam i tę wersję.
    Podzialam także Twoje podejście do wyjazdów zagranicznych i ich opłacalności. Nigdy nie umiałam handlować, wstyd mi było za koleżanki, które na wymianie z klubem lekkoatletycznym w dawnym Enerdowie zabraly z soba kremy Nivea, jakąś kawę Marago (wyrób poznańskiego Amino) i rożne inne dobra i z koleżankami z niemieckiego klubu robily handel. Ja byłam wówczas pierwszy raz zagranicą, mialam ledwo 16 lat i musialam zalatwoic sobie dowód tymczasowy. Moja Babcia była bardzo podniecona moim wyjazdem, bo klub HSV Lokomotiv (dokładnych danych nie pamiętam) mieścił się w miejscowości ( za czasów dzieciństwa mojej Babci była to spora wieś), w której ona urodziła się w 1900 roku. Zrobilam zdjęcia głownej ulicy, przy której się urodziła, jej domu juz nie było, był pod tym numerem pusty plac i babcia była bardzo zachwycona, zdumiona i śmiała się i płakała na zmianę, czekając na wywołanie zdjęć. To nie były jeszcze czasy, gdy do NRD jechało się na dowód osobisty- te czasy nadeszły później.
    Nie przywiozłam nic, oprocz pięknych wrażeń z miejsca; moje koleżanki zupełnie nie miały czasu zwiedzić miasteczka, w drodze powrotnej opowiadały sobie, ile zarobiły, patrząc na mnie z politowaniem. W następnym roku chciały mi wcisnąć różne handlowe rzeczy do walizki, na co się nie zgadzałam. Na granicy przetrzepywali nam bagaż. A mnie było wstyd.

  69. @konstancja
    5 kwietnia o godz. 15:32

    No właśnie, wstyd. Ja w tym Kijowie miałem 17 lat. Dotąd pamiętam wszystkie szczegóły podróży, drobiazgowe kontrole na granicy, zabytki, kanapeczki z kawiorem w operze (bilety na koncerty rozrywkowe sprzedawano w parze z operowymi), kąpiel w Dnieprze, smak lodów, mumię Ilii Muromca itd.

  70. Slawczan
    5 kwietnia o godz. 13:35
    Kiedyś punkowcy zakładali zespół bo byli wkurwieni, teraz zakłada się zespół by zarobić na wkurwie.
    Skąd się to bierze? Z naszej historii – 90% z nas ma postniewolnicze pochodzenie. Niesie za sobą to cały bagaż – mieszaninę cwaniactwa z bezradnością, poczucie uprzedmiotowienia.

    Mój komentarz
    Przykład zarabiania na wkoorwie – Kukiz15 (pod szyldem JOWów, który to szyld został porzucony zaraz jak tylko zakończyły się wybory).

    Mieszanina cwaniactwa z bezradnością. Przykładów mnóstwo. Uosobieniem tych dwóch cech jest Jarosław Ka – tworzy problemy, je rozwiązuje i rozwiązując wciąż tworzy nowe. On jest cwany, lecz nieudolny, jeśli chodzi o państwo, o zarządzenie dużymi zespołami. On stara się efektywnie zarządzać tymi zespołami, choć wygląda to (z daleka) na kierowanie w białych rękawiczkach, jak sierżant wojskiem (i to nie dzisiaj, a w dawnych czasach), jeśli chodzi o istotę jego myślenia o państwie.

    To się bierze z naszej historii i jest w nas dość głęboko zakodowane (układ folwarczny – bierny, cwany i mierny pan oraz podległy, bezradny, chłop-pracownik bez prawa głosu w zespole).
    Z tego wynika także brak komunikacji i bardzo słaba umiejętność współpracy w grupie oraz niski poziom ufności. Nie było praktyki przez wieki, nie wytworzyła się komunikacja. Jej miejsce zajęło pieniactwo i warcholstwo.
    Te cechy w społeczeństwie zbudowanym na układzie pan-chłop nie były potrzebne by go stabilizować. Stabilizowała go przemoc oraz naturalna potrzeba hierarchii w stadzie i doraźne działania (patrz Smoleńsk) jako przykład co może wytworzyć taka stabilizacja), więc pozostały te cechy w ludziach w jakimś szczątkowym stanie.

    Teraz gdy nastał czas przemian, z trudem dochodzą do głosu, rozwijają się jakoś tam pobocznie, obocznie, czy wbrew, ale jakieś efekty skromne bo skromne są. Klasa panujących nie może dziś ot tak sobie hulać, jak to wyobrażał Jarosława Ka, ponieważ ludzie zaczynają mieć swój rozum, są w stanie co nieco kojarzyć i powoływać się na dokładnie to, co głosił w kampanii wyborczej legion Jarosława – my będziemy inni, nie będziemy kraść, będziemy przywracać godność, nam leży na sercu dobro ludu, będziemy oszczędni, skromni, wymagający wobec siebie, itd. A lud zauważył te obietnice i potraktował poważnie.
    Jarosław Ka wpadł w panikę w problemie nagród dla ministrów (między innymi dostali je ministrowie, którzy zostali zwolnieni, więc za co dostali) i kazał zwrócić beneficjentom je do państwowej klasy.

    Co za ironia losu! Jeszcze kilka dni temu Beata Sz. krzyczała w sejmie – te nagrody im się należały. Mimo takiej dosadnej łopatologii lud pozostał nieprzekonany i słupki sondażowe PiSu poszły w dół. Prezes tu nie kierował się żadna moralnością, czy optyką dobrego rządzenia, a tylko i wyłącznie słupkami.

    Ale jak sądzę, nie jest aż tak źle, aby nie mogły zajść zmiany w dobrym kierunku, przynajmniej u części obywateli. Zmiany strasznie powolne, ale zauważalne.
    Pzdr, TJ

  71. @tejot
    5 kwietnia o godz. 16:27

    Od kiedy Caritas to państwowa kasa?

  72. Tobermory, pobłądziłem z tym zwracaniem nagród do państwowej kasy.
    Było gorzej – Prezes polecił ministrom wpłacić kwoty pobranych nagród na konto Caritasu, że niby on zamienia błąd w dobry uczynek, co jest tak obłudne, że aż śmieszne. Obłuda, faryzejstwo, udawana pobożność, fałszywa szczerość, to pierwszoplanowe cechy Naczelnika Narodu.
    Pzdr, TJ

  73. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 16:39

    Traktując rzecz ściśle, ma to być transfer publicznych pieniędzy poszczególnych ministerstw przeznaczonych na wypłaty dla pracowników (nagrody muszą być przyznawane w oparciu o podstawę prawną związaną z wynagrodzeniami) na rzecz prywatnej organizacji kościelnej. Zatem pieniądze zmieniają status, na co musi być podstawa prawna. Jeśli nie ma, a nie ma, to znaczy, że nagrody zostały wzięte i należy je właśnie tak traktować, oraz nigdy nie zwrócone. Z nagrodami wziętymi każdy może zrobić co chce. To już jego prywatne pieniądze. Może dać darowiznę na caritas czy wrzucić banknoty do kanalizacji.
    Pieniądze zostały efektywnie wzięte i nie oddane. Taka jest istota sprawy.

  74. Pierwszy rejs dookola Antarktydy, krotko, jest ksiazka (chyba nawet po polsku):

    „Long de 55.000 milles, le sillage de Damien a tracé un itinéraire original autour du globe. A l’époque, en 1969, peu de voiliers de plaisance s’étaient risqués vers l’Arctique, et peu avaient couru les mers australes. Aucun n’avait mouillé sous le cercle polaire antarctique. Damien accumula donc quelques « records » mais l’objectif du voyage privilégiant l’accomplissement personnel et non l’exploit, il vaut mieux parler de « première » ou d’ouverture de voies nouvelles. La plus grande originalité est que le même voilier, mené par le même équipage, a déployé un large éventail de latitudes entre 80° Nord et 68° Sud, avec une incursion de 2.000 kilomètres au niveau de l’équateur (remontée de l’Amazone). Le périple en Antarctique, au terme de la troisième saison australe d’affilée, après les visites dans de nombreuses îles subantarctiques alors peu connues (Géorgie du Sud, Kerguelen etc), fut le haut-fait de cette navigation de cinq ans. Menée avec les moyens du bord, elle doit également être ressituée dans le contexte de l’époque où n’existaient pas encore le GPS, les équipements modernes sur les voiliers, ceux pour se préserver du froid ou de l’humidité, et une alimentation énergétique pour les conditions extrêmes.Parti de La Rochelle le 25 mai 1969, Damien remonta lentement le long des côtes françaises avant de gagner Londres, puis la Norvège jusqu’à Tromsoe.De là, il navigua vers le Spitsberg (août 1969). Sa plus haute latitude fut 79°36′ avant de remettre cap au sud vers l’Islande, le sud du Groenland où il ne put aborder en raison de la glace. Après été avoir chaviré dans la queue dans un ouragan, le voilier gagna Terre-Neuve, Saint-Pierre et Miquelon, la Nouvelle-Ecosse et New-York. Empruntant les eaux intérieures, il descendit la côte est des USA et traversa vers les Antilles (fin 69).

    Seleukos, zeglarz od 53 lat

  75. @Tanaka
    5 kwietnia o godz. 17:02
    Darowizna na rzecz Caritas upoważnia do dużej ulgi podatkowej w PIT, o ile się nie mylę. Dodatkowo, ponieważ od premii odprowadzono składki na ZUS, taki minister w przyszłości będzie miał większą emeryturę. Czyli nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło, przynajmniej dla ministrów.
    Tak więc Naczelnik uznał, że premie zostały przyznane zgodnie z prawem (chociaż trzymając się ustawy,to niezgodnie), tylko łaskawcy przekażą je na godne (kościelne) cele i będzie można zacierać łapki. Natomiast po łapkach dostaną samorządy. Kto będzie chciał startować w wyborach na wójta, czy burmistrza, jeśli będzie mógł być nim tylko dwie kadencje, za nieduże pieniądze? Najprawdopodobniej tylko przedstawiciele kasty BMW, którym po wyborach zmieni się ustawę i ponownie podniesie dochody, żeby mogli przeżyć godnie do pierwszego, jak jeden minister, nie przymierzając, i nie ubliżając.

  76. seleuk|os|
    5 kwietnia o godz. 17:30

    Jacht byl Damien II, stalowy ketch, Joubert-Nivelet konstrukcja.

    Seleuk

  77. tejot
    Tanaka (ok. godz. 17)

    jak wyjaśnił rzecznik PO, wpłaty na rzecz Caritasu sa zwolnione z podatku. Można je ując jako darowiznę na rzecz OPP,ale o specjalnym wymiarze. Wiekszość organizacji mających status OPP pozwala odliczać darowizny na ich rzecz w wysokośći nie wyższej niż 1 % (to słynny 1 % podatku rozliczanego w PIT); wpłaty na rzecz organizacje kościelnych i im podobnych nie maja ograniczenia i można odliczyć całoroczny dochód ( na wszelki wypadek sprawdziłam w ustawie o podatku, bo jak żyję, nigdy nikomu tak wielkiej darowizny w PIT nie odliczała,). Dostajesz zwrot potrąconego podatku od osób fizycznych, czyli tego wszystkiego, co potrąca ci pracodawca.

    Nie muszę mówić, że takie traktowanie zapisów ustawy o PDOF jest czynnikiem korupcjogennym. Możesz umówić się ze swoi proboszcxzem, który na byle świstku z pieczątką napisze, że przyjął od ciebie darowiznę w wysokości twojego calorocznego dochodu; proboszcza nikt nie ma prawa zapytac, na co przeznaczył darowiznę, możesz podzielić się zyskiem z tej operacji, nie przekazując proboszczowi nawet centa.
    Pamiętam, ze Urban w swoim NIE pisal i grzmial na ten temat w kilku numerach gazety, już wiele lat temu. Nic przez lata sie nie zmieniło, każdy rząd udawał, że nie ma problemu, nie przypuszczam, zeby rząd PISu zmienił te zapisy.

    Kościół w Niemczech nie kapie złotem, jest bogaty bogactwem swoim wiernych. Ale też oni nie maszerują w takich złotem haftowanych szatach. Nawet w kościołach katolickich, bo pozostałe kościoły tchną skromnym wystrojem i skromnością swoich pastorów.

  78. właśnie pastucha tez o tym wspomniała.
    Nie wiem, czy ministrowie będą zwracali kwoty netto, bo takie trafiły na ich konta, ale w każdym razie i tak potrącone z nagród składki emerytalne i podatki zasilą konta ZUS, który na pewno nie zwróci żadnych pieniędzy Caritasowi.

    Sprytne jest podejście do zwrotu do końca maja. Do 2 maja trzeba złozyc PIT za 2017 rok. Zwrot pieniędzy dokonany w maju skutkować będzie zwrotem pieniędzy z PITa złozonego w przyszłym roku, za 2018.

    Nie wiem, czy minister finansów nie uświadomił tego Kaczyńskiemu….wszyscy nagrodzeni nagrodami w wysokości ponad 55 tys zł zyskają dwa razy- w tym roku składki ZUS, a w przyszłym roku zwrot zapłaconego podatku. Krzywdy sobie nie zrobią.
    Choc może trudno im będzie zebrać nagle po około 45-50 tysięcy zł netto do zwrotu.

  79. @@ pastucha, konstancja

    Właśnie tak jest. Nagrody zostały przyznane i nie zostaną zwrócone, a zostanie dokonany – legalny, bo to już prywatne pieniądze ministrów – transfer pieniędzy państwowych na rzecz podmiotu kościelnego.
    Kaczyński, po raz n-ty oszukał swojego suwerena, a po raz n+1, przy „n” dążącym do nieskończoności – zrobił dobrze biskupom.
    „Korupcjogenne”, to mało powiedziane. To jest – wprost – korupcja finansowa i moralna.
    „Nie dla pieniędzy szliśmy do władzy” – gadał Kaczyński.

    Hopsa, hopsa, hopsasasa
    taka śliczna Polska nasza!

  80. konstancja
    5 kwietnia o godz. 17:43

    O Urbanie i „Nie” – co pierwszy Pombocek przywołał. Właśnie za pokazywanie tego jak jest (nędznie) w „wolnej Polsce” tak Urbana nienawidzono. Prawie nie było takich, co nie mówiliby z automatu: „Urban-Goebbels stanu wojennego”. Ile teraz Goebbelsów po Ojczyźnie imienia Świętego Ojca Świętego biega! Wydeptana taka, jak preria po galopie miliona bizonów.

  81. @Tanaka
    5 kwietnia o godz. 17:54
    Użył bym nawet określenia mocniejszego: to po prostu pranie pieniędzy. Ministrowie, i owszem, mogą zgodnie z ustawą otrzymywać nagrody za SZCZEGÓLNE OSIĄGNIĘCIA. Tymczasem te nagrody przyznano bez żadnego uzasadnienia, a więc niezgodnie z ustawą, czyli bezprawnie. Wpłacenie tej kasy na konta Caritasu jest idealnie zgodne z definicją prania pieniędzy, czyli wprowadzenia do legalnego obrotu pieniędzy uzyskanych w sposób nielegalny.

  82. Macie rację, że „kobiece sprawy” są w Polsce tematem tabu. Do tego dochodzi brak podstawowej wiedzy przyrodniczej i strach przed samodzielnym podejmowaniem decyzji. Dlatego tzw. obrońcom życia udało się zmanipulować dyskusję na temat dopuszczalności aborcji. Toczy się ona (lub do niedawna toczyła) w przestrzeni zbudowanej niemal wyłącznie z kłamstw i emocji.

    Teraz jednak, wydaje mi się, coś się zmieniło. Pojawiły się konkretne i rzeczowe publikacje, jak np. wielokrotnie cytowana na portalu oko.press:
    https://oko.press/bezocze-mozg-poza-czaszka-zarosniecie-przelyku-brzydkie-dzieci-wadami-wrodzonym/

    Mam wrażenie, że udało się te kwestie choć trochę odkłamać; internet okazał się skuteczny w edukacji i rozpowszechnieniu wiedzy. Pośrednio świadczy o tym również reakcja PiS, tj. próba uspokojenia atmosfery wokół nowelizacji ustawy aborcyjnej i związane z tym przekupstwo Kai Godek (bo w ten sposób interpretuję jej absurdalną nominację – by odpuściła).

  83. Maciej2

    czytałam ten raport z Oko press, a pośrednio odnalazłam taki blog pt „Patolodzy na klatce ”
    Wiele z tych zdjęc publikowanych w OKO press, dot. zakłóconego rozwoju płodów i embrionów, zaczepnięto właśnie z tego bloga, który jest bardzo ciekawie prowadzony, podrzuca się tam zdjęcia przesyłane z caałego świata, dot. badania różnych tkanek ludzkich, pewnie i zwierzęcych, tworzących w przekroju piękne wzory, prawie gotowe na tkaninę. Ale założeniem tego bloga jest edukacja zdrowotna i okołozdrowotna.

  84. Nagrody były niesłuszne, a Szydło się przesłyszała, bo miała pokazać mazurki, jak to przed Wielkanocą 😎
    Coraz weselej się robi

  85. Ewa-Joanna
    5 kwietnia o godz. 13:56
    Interesujące m.in. z uwagi na problemy zdrowotne uczestniczki rejsu. Dzielna dziewczyna.

  86. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 19:24
    żartujesz z tymi mazurkami? tyle ich napiekła i nic sie nie pochwaliła, wszem i wobec, jak pieknie jej wyszły? cóś podobnego.
    Chyba uszu przed wielkanocą nie domyła….

  87. Przemówienie wypadło przed wielkanocnymi ablucjami 🙁

  88. pastucha
    5 kwietnia o godz. 18:01

    racja. Jeszcze celniej to nazwałeś.

  89. konstancja
    5 kwietnia o godz. 19:59

    No co ma żartować, jak nie żartuje. Synek, świeżo upieczony ksiądz wielkanocny, po mszy prymicyjnej miał kaszelek. Mamusia swego księdza-synusia była bardzo przejęta kaszelkiem, więc zapomniała się mazurkiem pochwalić.

  90. Na ważnym placu w stolicy szykuje się gustowne, czarne ni to mauzoleum, ni to szafot, z otwieraną pokrywką na zawiasach (zapadnią?), a lud spekuluje – dla kogo to i czy ma podziemne połączenie z sarkofagiem na Żoliborzu?
    Gustowny wychodek (do wychodzenia, wyłaniania się) dla prezesa i chowania w razie latających jaj i pomidorów?

  91. Tobermory
    to na placu Piłsudskiego jest nowym modelem schodków, na szczycie których nasz prezio wygłaszać ma wielogodzinne przemówienia do narodu. Narodu!
    Koniecznie pisanego dużą literą!

    Wzorem pewnego Władysława, mistrza w wielogodzinnych przemowach na stojąco. W czasach, gdy drabinka ze podestem będzie nieuzyteczna, małolaty zrobia sobie skocznię z bungee albo na innej lince. Natomiast pomnik prezydęta Tysiąclecia będzie tak piękny, że aż się wzruszam i łezka w oku się zakręci nad jego urodą, gdy mignie w internecie. Śladami naszego nieodżałowanej pamięci prezydęta będzie można przejść niczym etapami jego kariery politycznej.
    https://www.google.pl/searchq=projekt+pomnika+lecha+kaczy%C5%84skiego&tbm=isch&source=iu&ictx=1&fir=jyhRpIL0rVPwKM%253A%252CQMOud5UGABF6oM%252C_&usg=__Zan6fGn071NAYep17ynm8DvRhSI%3D&sa=X&ved=0ahUKEwjv443z8KPaAhXC3SwKHUfJDc0Q9QEIOjAF#imgrc=jyhRpIL0rVPwKM:”

  92. Mówi mi, że strona nie istnieje, ale widziałem już coś w rodzaju koreańskiego przywódcy w mundurku, model gipsowy chyba.

  93. „http://muzeum4rp.iq.pl/wiki/images/e/e2/Mur.jpg

  94. errata…w lewym górm=nym rogu, z teczką w ręku i z głową w …no, w każdym razie nie rozbił.

    https://www.pinterest.es/pin/10907224072879142/

  95. konstancja
    5 kwietnia o godz. 21:43

    tak jest! To jest pomnik tego, co się tekturze nie kłaniał.

  96. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 21:52
    po kilku kielonkach dobrego wina mogłabym mieć takie omamy….

  97. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 21:50
    to pomnik w kształcie wyciętych w płytach granotowych sylwetek Lecha, idąc od tyłu jego śladami zderzysz się z jego …pleccami. Bo z przodu jak żywa sylwetka Lecha. Płyty maja kolor zielonkawy, pewnie będą z miedzi lub powleczone miedzią….z białą sylwetką. W stronę placu lub w stronę Krakowskiego, na wylocie w hotel Europejski

  98. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 21:01
    Jaka zapadka? To będzie stanowisko do przemów dla wielkiego wodza. Dzięki temu prezes nie zostanie zdmuchnięty z góry schodków, tylko będzie stał jak w bocianim gnieździe albo stanowisku dowódcy łodzi podwodnej w trakcie pływania na powierzchni. I stamtąd będzie mógł przemawiać do tłumów wiernych, bez obawy wypadnięcia. Tak jak kiedyś inny wódz będzie mógł porywać swymi wizjami wierny lud smoleński. To nie jest zwykły pomnik ku pamięci, a przemyślana dogłębnie budowla nowej propagandy dobrej zmiany. Taki totalodlot!

  99. Aaa… już wiem. Z rozpędu zaznaczyłem też zamknięcie cudzysłowu w twoim linku.
    Konstancjo, wystarczy jeden znaczek na początku. Łatwiej jest takiego linka otworzyć, jak nie trzeba cyrklować między znaczkami. A pomnik – śliczności 🙄

  100. @zak1953
    5 kwietnia o godz. 22:06

    Powiadasz, że jak z łodzi podwodnej? Znakomity pomysł. Na początek peryskopem się sprawdzi sytuację, a potem, ewentualnie, wynurzy 😎
    A klapa będzie osłaniać tyły i świecić jak aureola?

  101. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 22:07
    dzieki za uwagę. Chyba z rozpędu je dałam…

  102. zak1953
    5 kwietnia o godz. 22:06
    przydałyby się barierki na schodach i balustrada na szczycie. Jeszcze nam mówca wypadnie albo spadnie, bo w tym wieku, gdy sędziowie SN ślepną i głupieją, nasz prezio może mieć zaburzenia równowagi….

  103. Powalił mnie komentarz pod nagrodzonym projektem pomnika LK
    „A nie było jakiegoś na koniu?”

    I to uporczywe śp. przed nazwiskiem 🙄

    Przy pomnikach przywódców artyści mają wyraźny problem z rękami bohaterów, zwłaszcza prawymi – wsadzić za pazuchę, wznieść bojowo, wskazać kierunek, pogrozić, pobłogosławić, pozdrowić, wsadzić w kieszeń, włożyć w nią jakiś przedmiot (szablę, granat, krzyż, buławę)? I co pasuje do LK? Mdło jakoś wyszło z tą prawicą 🙄

  104. Mam pytanie. Nieupowaznione. Co Was Blogowicze tak zbulwersowalo w nowej nominacji Misiewiczowej?

    Zapoznalem Misiewiczowa, nie na ”biblijny” sposob, tylko virtualnie. Stad moje pytanie. Po zapoznaniu Misiewiczowej. Chyba dwa lata temu, jedna z Pan (nick nie pamietam, sorry), wstepniak dala o Misiewicza nominacji. Tez powody oburzenia duze byly. Co jest w tym kontrowersyjnego sie pytam?

    Jakis czas temu przeprowadzilem sie z domu przy Tiveden Rezerwacie Przyrodniczym do domu przy Kinnekulle Przyrodniczym Rezerwacie. Koty moje tez. Sa zadowolone. Porzucilem zajmowanie sie opieka nad staruszkami, w wyzej wymienionej komunie. Zajalem, w czasie wolnym, opieka nad nowoprzybylymi, z roznych stron swiata, w nastepnej komunie. Taki los czlowieka co jest freerider. Moje zainteresowania, sposobami komunikacji, metodami, narzedziami komunikacji, zaprowadzily na portale nowoprzybylych, miedzy innymi na tutejszy portal nowoprzybylych nadwislanczykow. Teraz wszyscy pisac, publikowac moga/umieja. Poznac chcialem, co jak mysla, nowoprzybyli? Czym zajmuja? Jak w tutejsze spol wchodza? dlaczego wchodzic nie chca? Takie glupoty, takie pytania. Dyskusja byla na temat opieki nad staruszkami w tutejszych komunach i opieki nad nowoprzybylymi. Z roznych stron swiata, nawet znad Wisly. Dwa wpisy dalem, na temat znany mnie dokladnie, z teorii i praktyki komunalnej opieki. Konkretne. Jak budget komunalny (pieniadze) sa dzielone. Jak dziala mechanizm decyzji budgetowych, politycznie. W malych komunach. Jak komuny budgetowo wspolpracuja, dla zmniejszania kosztow. Takie bzdury. Po dwoch wpisach, zbanowany zostalem. Zbanowany. Z portalu/blogu nowoprzybylych nadwislanczykow. Z innych nowoprzybylych portali, blogow, jeszcze nie zbanowali. Dwoch. Nowo przybyli Grecy, tez blogi maja i pisza, uwazaja nawet, ze ja grekiem jestem. Nic nie rozumieja, czysta grecczyzna dla nich, ale uwazaja…

    Mam pytanie. Nieupowaznione. Co Was Blogosfero w nominacji Misiewiczowej bulwersuje? Za odpowiedz z gory dziekuje…

    … jezykami komunikacji Seleukos zainteresowany.

  105. @konstancja
    5 kwietnia o godz. 22:22

    Konstancjo, On nie będzie się sapiący wspinać po schodkach. On się wynurzy na podnośniku ze środka, deus ex machina 😎

  106. Gdy widze nick konstancja to powstaje z kanapy. Telewizor/komputer wtedy sam sie wylacza. Spanko, znaczyt’.

    Tez cie pozdrawiam, obywatelko k. Na reszte niepotrzebnych liter szkoda czasu i szalasu

  107. Toby
    ale barierki i balustrada będą potrzebne. Nie możemy stracić drugiego bliźniaka…

  108. @seleuk|os|
    5 kwietnia o godz. 22:24

    A cóż ty pytasz o niegdysiejsze śniegi, zamiast w przyszłość patrzeć i projektować nowe chipy dla Huawei?

  109. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 22:30

    Ja o jutrzejsze opady sniegu pytam Tobermory.

    pzdr Seleuk

  110. seleuk|os|
    5 kwietnia o godz. 22:34

    Chipow nigdy nie projektowalem. Administracje duzych baz danych skinczylem pare lat temu. S.

  111. Ale ja nic nie wiem o jakiejś nowej nominacji rzeczonego 🙁

  112. @seleuk|os|
    5 kwietnia o godz. 22:37

    Wiem, że nie projektowałeś, to tylko taka mało udana metafora była 😉

  113. Nastepny nick brylujacy freely zupelnie nuiepotrzebnie
    @ 22:24
    „Mam pytanie. Co Was Blogosfero w nominacji Misiewiczowej bulwersuje? Za odpowiedz z gory dziekuje… jezykami komunikacji Seleukos zainteresowany.”

    Odpowiedzmy pytaniem: to ciebie cos w tym bulwersuje, intelektualisto?

  114. @Orteq

    Wstawanie z kanapy bardzo jest wskazane jako profilaktyka przeciwzakrzepowa. Dłuższy sen też wychodzi na zdrowie. Jak widzisz, niektóre nicki mogą się twemu samopoczuciu nieźle przysłużyć.

  115. Ja nie o nominacje Misiewicza tylko Misiewiczowej pytam. S.

  116. Tobermory
    5 kwietnia o godz. 22:26
    Też o tym pomyślałem, bo na modelu te schodki także wynurzają się z jakiejś innej, otaczającej je przestrzeni. Tam na dole może być wejście do windy wynoszącej prezesa na górny poziom, otwierając ową pokrywę . Platforma windy może być wyposażona w mikrofony, aby ponieść głos prezesa ponad placem (jeszcze) Piłsudskiego, w przyszłości Lecha Kaczyńskiego. W końcu to cudo ma kosztować 4 miliony zetów.

  117. Tej wdowy po Klemensie?

    „O, szlachetny panie Rzecki, który nie wstydzisz się nieszczęśliwych, zhańbionych kobiet… Wyobraź sobie, co za nieszczęście: jutro sprawa Helenki… i tylko pomyśl: co będzie, jeżeli się sąd omyli i tę nieszczęśliwą kobietę skaże do rot aresztanckich?”

  118. @seleuk|os|
    5 kwietnia o godz. 17:30
    Dopiero wstałam i nieco zamulona jestem – i co ma piernik do wiatraka?

  119. @zak1953
    5 kwietnia o godz. 22:42

    4 miliony? No to pewnie wnętrze będzie aksamitem czerwonym wyściełane, a winda ze złotą klamką 😎

  120. seleuk|os|
    5 kwietnia o godz. 22:24
    spróbuje Ci wyjaśnić…
    „Misiewicze” to symbol kadry niewykształconej, nieprzygotowanej do pełnienia funkcji, jakie im dają ich mocodawcy.Nazwa pochodzi od pierwszego młdego, byłego asystenta aptecznego, którego zatrudnił jako swojego rzecznika (ale chyba spełniał tez inne role) sam Antoni Macierewicz.
    Ci ludzie nie maja wykształcenia, doświadczenia ani żadnej z potrzebnych umiejętności w zarządzaniu spółkami, czy byciem rzecznikiem. Rady Nadzorcze obsadzone sa obecnie ludzmi, których możnaby okreslić, że są znajomymi Krolika. A w skrócie znają kogoś znaczącego w PIS, kto załatwia im synekurę. Bez konkursu na stanowisko; ot, przychodzi prezes firmy (też zwykle mianowany przez znajomego z PIS) i w teczce przynosi nazwisko nowego członka Rady Nadzorczej.
    W teczce, tzn, że przynoszona jest nominacja z podpisem odpowiednich osób, a nominata nikt nie zna, niec o niem nie wie, nie zna jego doświadczenia. Tak było kiedyś, miało być teraz inaczej. A w urzędach, spółkach Skarbu Państwa (SP) wymieniono wsszystkich znaczących pracowników, całą kadrę kierowniczą, choc niekoniecznie zarządzającą, czasem wymiana kadr skończyła sie na sprzątaczkach.
    Pani Godek należy do takichy właśnie osób; nie dość, że promuje i żąda donoszenia każdej ciąży, bez względu na stan embrionu czy płodu, co w dalszej częśći skutkować może brakiem opieki i badań prenatalnych typu USG, wykrywających ew. wady płodu, to krzyczy wszędzie, że mordujemy dzieci. Protestujemy, bo kobiety chcą miieć wybór, i nikt żadnej kobiety do aborcji nie zmusza.
    Pani Godek jest jedną z Misiewiczek- nie ma kwalifikacji (gdyby je miała, nie używałaby sformułowań typu- że pracuje, zarabia, więc nie korzysta z zasiłku dla matek dzieci niepełnosprawnych. Z pewnością dostała tę synekurę za całą akcję związaną z ostatnimi pracami w Sejmie, dotyczącymi własnie odejścia od jednego z trzech powodów, dla których w Polsce można legalnie (teoretycznie!) usunąć ciążę w panstwowym szpitalu, bezpłatnie. Polska ma obecnie drugie lub trzecie najostrzejsze prawo antyaborcyjne, Malta jest na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o Europę. Przypuszczam,że jej działalność jest dobrze widziana w naszym Episkopacie, a ona stała sie tubą biskupią, za co PIS dał jej włąśnie tę funkcję.

    W Polsce legalnie, teoretycznie, jak wyżej zaznaczyłam można usunąć ciążę w szpitalu.
    Ale w wielu szpitalach obowiązuje tzw, klauzula sumienia, tzn, lekarze nie muszą wykonywać TYCH zabiegów, jesli ich włąsne sumienie im nie pozwala. (Niebawem w Sejmie uchwalą podobne sumienie dla farmaceutów)
    Badanie USG bywają wykonywane, ale lekarze często ukrywają przed rodzicami wady płodu, letalne lub inne. Może to wynikać z braku ich doświadczenia w odczytywaniu zdjęć czy obrazów, a mogą to być działania specjalne.

    Nie wiem, czy wyjaśniłam dostatecznie wyczerpująco. Pewnie nie, ale z [pewnością znajdziesz tu odpowiedź na każde swoje pytanie, nie tylko wtej sprawie

  121. ostatnie dwa zdania mi skursywiło, za co przepraszam nieco…

  122. Ewa-Joanna
    5 kwietnia o godz. 13:56
    „Polski yacht jako pierwszy opłynąl Antarktydę.”

    Ja kawe biore jak wstaje, nawet dwie. Wiatrak na pierniki make miele.

    E-J pzdr Seleuk

  123. dziekuję za naprawę, Panie Jacku!

    🙂 🙂 🙂

  124. Czołowa antyaborcjonistka Umęczonej jest członkiem rady nadzorczej od 2015 roku.
    Ja bym się nie domyślił, że to o nią chodzi w „nowej nominacji Misiewiczowej” 🙄

  125. konstancja
    5 kwietnia o godz. 22:52

    Dziekuje Konstancja za probe wyjasnienia. Te szczegoly poznalem zapoznajac Misiwiczowa, po wpisie Tanaki. Przedtem nie slyszalem. Te szczegoly nie wyjasnaja oburzenia Konstancja. To malo wazne zreszta. Najwazniejsze, te szczegoly i podobne, nie wyjasnia wobec tego oburzenia, frustracji etc za rok. dwa kiedy nastepna Misiewiczowa Misiewicz mianowani zostana. Nowy wpis sie pojawi, wstepniak. I oburzeni, dlaczego. To jest jadro, przyszlorocznego sniegu.

    pzdr Seleuk

  126. Gdyby nie te kalafiory…

    Nie możemy stracić drugiego bliźniaka? Ależ możemy, możemy 🙂

    Ja bym tam mu co innego wyściełała czerwonym aksamitem. I ze sześć złotych klamek dookoła.

  127. @seleuk|os|
    5 kwietnia o godz. 23:06
    Albowiem dziwienie się jest immanentną częścią człowieczeństwa.
    Niby już przywykliśmy do wszystkiego, bo i San Escobar się przydarzył, 1:27 było, lex szyszko też, Misiewicz się trafił, czy inny wójt Pcimia mianowany prezesem Orlenu jakiś czas temu po zmasakrowaniu agencji rolnej od dopłat.
    Aleć tu dzisiaj Kowalczyk, minister, oświadczył,że trzeba drzewo czterdziestoletnie wyciąć, bo i tak do setki nie dociągnie i się złamie. A jakaś pani posłanka z miłościwie panującej Partii, w której są Pany Ludzkie, oświadczyła, że trzeba foki na Bałtyku wystrzelać, bo szkody rybakom czynią … A znów nowy KRS zebrał się przy herbacie i ciasteczkach kilka dni temu, zupełnie niezobowiązująco.
    To zupełnie nowe i niespotykane okoliczności przyrody.
    I jak tu się nie dziwić? Albo nie oburzać?

  128. @seleuk|os|
    5 kwietnia o godz. 22:56
    Druga kawa…
    Ale to Antarktyda nie Arktyka.

  129. pastucha
    5 kwietnia o godz. 23:17

    „… że trzeba foki na Bałtyku wystrzelać, bo szkody rybakom czynią … ”

    Dobre, nawet b. dobre. Dziekuje. Nie tylko rybakom czynia. Raz moje dzieci foki zauwazyly jak sie grzaly na sloncu, w szkierach. Podplyn blizej, blizej. To ja dookola zaczalem i wyszlo jak wyszlo. Wlazlem na skale, blisko fok bylo. Trzy czy cztery godziny zajelo zejsc. Piec ton jacht, tzw trzyczwarte tonner. Sezon stracilem klocac ze stocznia i tow ubezpieczeniowym. Nie tylko rybakom czynia szkody foki + dzieci.

    Dobre…

    pzdr Seleukos

  130. Ale chyba przebojem sezonu jest fraza „bez żadnego trybu”, rzucona kiedyś mimochodem przez Naczelnika.
    Przemawiał Naczelnik bez żadnego trybu.
    Premie dla ministrów bez żadnego trybu, bo bez uzasadnienia.
    Nieopublikowanie wyroków TK bez żadnego trybu, bo przecież żadna ustawa tego nie przewidywała i nie sankcjonowała.
    Pomniki stawiane bez żadnego trybu na placu zawłaszczonym przez Wojewodę.
    Ustawy procedowane bez żadnego trybu, bo zgłaszane jako projekty poselskie a nie klubowe, z dołączonymi ad hoc listami podpisów posłów, sporządzanymi hurtowo na zapas.
    I w ten sposób Naczelnik zwyciężył ze znienawidzonym „imposybilizmem”.

  131. Ewa-Joanna
    5 kwietnia o godz. 23:18

    Wyspy Kargulena i pare innych to Antarktyda. Wszysto ponizej roaring forties Antarktyda, pod zaglami.

    Seleuk pozdrawia i spac idzie. Kawa jutro.

  132. Brawurowa akcja (nie wiem czy było bo ja z doskoku)

    ‚http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23231752,policjanci-zaaresztowali-w-legnicy-kaczke.html

  133. @pastucha
    5 kwietnia o godz. 23:32

    Bo „im się po prostu należało!”

  134. @Nefer
    5 kwietnia o godz. 23:33

    Czysta zmiana 😆 Znakomita akcja! 😎

    Sześć złotych klamek i zamurować faraonka w środku czarnej piramidy.

    Jak było na Mont St. Michel?

  135. seleuk|os|
    5 kwietnia o godz. 23:27
    no własnie, spróbowałam…nie wiedząc, co już wiesz, a co wydaje się nowe.

    Nasza obronczyni zycia poczętego udawała zaangażowaną w sprawy nienarodzonych emnbrionów i płodów, a tylnymi drzwiami za te czynności dostawała kasę. PISowi nie pasowało, żeby samemu zaostrzyć tzw. kompromis antyaborcyjny, toteż taka pani Godek spadła im jak z nieba, bo mogli powiedzieć , że projekt jest obywatelski, zebrano podpisy i bla, bla, bla…
    To Konferencja Episkopatu domagała się od rządu zaostrzenia tej ustawy. PIS wiele głosów i poparcia zyskał m. in. dzieki kościołowi. I kościół wystawił rachunek.
    Sami, po czarnym proteście z października 2016 nie odważyli się wystąpić w tej sprawie, obawiając się reakcji kobiet. Formowanie zmian w ustawie antyaborcyjnej przez stowarzyszenie Ordo Iuris i osobiście p. Godek było bardzo na rękę PISowi, który cudzymi rękami mół spłacić dług względem Episkopatu.
    Dlatego tak oburzające jest, że od 2015 roku czyli od początków niemal rządów PISu w Polsce swoje stanowisko w podzięce dostała p. Godek. Można powiedzieć, że sprzedała swoje poglądy za 3.500 miesięcznie.

  136. @seleuk|os|
    5 kwietnia o godz. 23:27
    Przeanalizowałem tekst i mam dwie konkluzje:
    1/ foki czynią szkody również dużym jachtom, nie tylko rybakom
    2/ równie duże szkody czynią dzieci
    Czy w związku z tym proponujesz wystrzelać również dzieci na Bałtyku ?? :]

  137. Nefer
    5 kwietnia o godz. 23:10
    no nie możemy…na Wawelu nie ma już miejsca. Po odejściu JK powstałby niezły chaos w PISie i opozycji, która grzeszy coraz głupszymi pomysłami.
    Trzeba czekać na wzmocnienie opozycji, Schetyna ma coraz durniejsze pomysły.
    Ostatni to Jarek Wałęsa na prezydenta Gdańska oraz Kazimierz M Ujazdowski, obecnie europoseł na prezydenta Wrocławia.

  138. Rolf Bjelke i Deborah Shapiro, czerwony Joshua. Northern Light, na jachcie zime przezyli na Antarktydzie. Blizsi mnie geograficznie. Spotkalem na Lofotach. Tu link, archiwalny:

    //svenskalangfardsseglare.se/tag/deborah-shapiro/

    34 lata na jachcie. Niestety „niedobry” jezyk.

    pzdr Seleuk

  139. pastucha
    5 kwietnia o godz. 23:47

    Przeciwnie. Wiecej fok, wiecej dzieci. Niech tow. ubezp sie martwia.

    pzdr Seleuk

  140. konstancja
    5 kwietnia o godz. 23:44

    Tak bylo, jest i bedzie Konstancja. Jezeli…

    Dobranoc Seleuk

  141. @Tobermory

    Ale najpierw przenieść piramidę na Berdyczów.

    Mont St. Michel dopiero w połowie maja, teraz jestem nigdzie czyli w Polsce:) wracam w niedzielę

    @Konstancja

    Polak potrafi, spokojnie dalibyśmy radę 😉 PiS padnie bez prezesunia, zaczną się żreć.
    Młody Wałęsa nie taki chyba najgorszy, zresztą nie wiem „zarobiona jestem” piszę skrótowo bo na tablecie

  142. @konstancja
    5 kwietnia o godz. 23:48
    Ujazdowski we Wrocławiu …
    Poprzednicy:
    Bogdan Zdrojewski zasłynął z powodzi, która przeszła przez miasto, bo nie mógł się prezydent dogadać z Wojewodą w kwestii puszczenia wody na tereny zalewowe. A potem z fontanny w Rynku, na Placu Gołębim, po dziś dzień zwanej Zdrojem Bogdana. Historia kuriozalna, bo fontanna kosztująca kilka milionów miała być obiektem tymczasowym w miejscu po byłej wadze miejskiej. W końcu jakoś udało się zmienić plan zagospodarowania i fontanna pozostała. Ale i tak wybrano projekt, który nie spełniał warunków konkursu. Albowiem w warunkach konkursu zażyczono sobie podświetlenie o parametrach, które wówczas były nie do osiągnięcia, ze względów technicznych.
    Rafał Dutkiewicz w zasadzie jest znany z tego, że jest znany. Do historii przejdzie jego kumpel, który jako prezes spółki Wrocław 2012, powołanej do budowy stadionu na ME, rozpoczął urzędowanie od przetargu na mega wypasione autko. Potem poszedł gdzieś do spółek Skarbu Państwa. Do historii przejdzie odyseja sprzedaży Śląska Wrocław, który po dziś dzień jest utrzymywany z podatków i budżetu miasta. I kilka innych drobiażdżków.
    Najwyższa pora na kandydata prawdziwych ruchów miejskich, jak w Poznaniu.
    Schetyna może sobie Ujazdowskiego wsadzić gdzieś …

  143. pastucha
    6 kwietnia o godz. 0:09
    chciałam tylko zaznaczyć, że tym pomysłem, wstawienia K. Ujazdowskiego, jeszcze rok temu zdeklarowanego członka PIS, a poza tym skrajnego konserwatystę, obrońcę zygoty i dziecka poczętego oraz innycn cech Schetyna wchodzi w buty PISu, co to już bardzo chce być papieskie. A przynajmniej rydzykowo- biskupie.
    Nie znam uwarunkowań wrocłąwskich, w Poznaniu zdania na temat Jaśkowiaka są również podzielone, z przewagą na jego zwolenników. Tymczasem ruchy miejskie mają wszędzie poważanie, w każdym większym mieście. Prezydent miasta powinien być ponadpartyjny, samorządowi też by nie zaszkodziła ponad partyjność.

    Kiedyś róznica między PIS i PO była bardziej znaczna, oficjalnie PO nie była konswerwatywna, bardziej postrzegana jako liberalna. O nie klękaniu przed księdzem, zapowiadam=nym przez Tuska możemy zapomnieć- wszyscy przed nimi klęczą.
    Do czego to doszło…nie pojmuję. Miała byc tylko religia w szkole na pierwszej ostatniej lekcji. Czarny klan zabrał nam już całą rękę z łopatką włącznie. Że o częściach od pasa w dół, niezależnie od płci nie wspomnę- też tam włażą.

  144. Tobermory – 22:31

    Czytam cie loud and clear. Przypominam jednakze, ze jest dziura czasowa, sporo godzinna. To ta dziura powoduje, ze Gospodarz nie daje rady wylapywac na czas wszystkiego do wyrzucenia z blogu.

    A tak w ogole to przyzwyczailem sie juz do bezinteresownej napastliwosci niektorych nickow. Nawet do pochlebnych reakcji innych na te napastliwosc

  145. @konstancja
    6 kwietnia o godz. 0:38
    A Mącierewicz chciał się niemalże bawić w papieża Stefana VI i jego sąd nad wyciągniętym z grobu Formozusem. Tak przynajmniej widzę ustawę degradacyjną, niedoszłą do skutku z powodu weta PADa. Pewni Androni wykopał by, gdyby mógł, Jaruzelskiego, i zrobił to samo, co Stefek. Zresztą, ostatnio mamy modę na ekshumacje, więc nic straconego.
    Co to się porobiło.

  146. 22:41 mialo byc

  147. Wklejka wyjasniajaco to i owo. Dla niektorych wyjasniajaca. Jesli w ogole

    ‚W połowie lat 70. odsetek funkcjonariuszy z wyższym wykształceniem pracujących w Sekcji IV Wydziałów III SB w komendach wojewódzkich był wysoki i sięgał nieraz 100 proc. składu tych pionów. W jaki sposób osaczano ofiary? Marek Nowakowski był rozpracowywany od połowy lat 70. w ramach SOR „Nowy” przez Wydział IV Departamentu III MSW. Do jego obserwacji i śledzenia każdego kroku zwerbowano kilka bliskich pisarzowi osób z lat młodości, z którymi po zakończeniu szkoły lub w innych okolicznościach na parę lat stracił kontakt. W pewnym momencie jego życia, gdy coraz bardziej zaangażowany w działalność opozycyjną pisarz stawał się obiektem zainteresowania SB, napotkał je ponownie, a one odnawiały z nim kontakt towarzyski. Ich celem była permanentna inwigilacja autora „Raportu ze stanu wojennego” i pomoc Służbie Bezpieczeństwa w walce z niepokornym pisarzem. W podobny sposób rozpracowywano innych twórców. Bez pomocy agentury umiejscowionej w środowisku twórczym władzom bezpieczeństwa trudno byłoby prowadzić działania operacyjne wymierzone w literatów, aktorów, muzyków czy plastyków. Dlatego tak bardzo w tym środowisku liczyła się jakość pomocników SB – TW.’

    Lata 70-te to ustawiczny werbunek nowych TW w srodowiskach tworczych. Gierek bowiem zalozyl, ze liberalizacja po-Grudniowa byla mozliwa ale tylko przy pomocy scislej kontroli nastrojow wsrod TWORCZEJ opozycji. To tak doszlo do skaptowania do agentury kilku talentow pisarskich. W tym naszego sp Poety. Akurat spolegliwego Ustrojowi. A takich byla zdecydowana wiekszosc w tamtych czasach. Mnie sie udalo opuscic te ‚czasy’ w pierwszym roku ich zaistnienia.

    Dzisiejsze traktowanie smierci wowczas skaptowanych do ‚wspolpracy’ utalentowanych tworcow milczeniem to dosyc paskudnawa sprawa. Glupawa tez to sprawa jest. Thanks, sele cos tam za te glupawosc. Szkoda, zes siebie sam w te glupawosc wpuscil. Czy ty w ogole cos kojarzysz w sprawach przemian ustrojowych89? Czy tylko sie obracasz w swoich d.pianych sprawach starzejacego sie ramola?

    Anyway. Something sie komus pojebalos. Zdarza sie to najlepszym z nas. To tak na moje kaprawe oko biorac.

  148. Wiecie. Chyba se odpuszcze

  149. Orteq
    6 kwietnia o godz. 4:16
    Wiecie. Chyba se odpuszcze

    Odpuść sobie. Lżej Ci się zrobi na duszy. Albo gdzie indziej.

  150. W Legnicy stanął pomnik Czystości Narodu..
    http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/51,35771,23227982.html?i=0

  151. Orteq
    6 kwietnia o godz. 3:49
    W pośpiechu zalewania nas bzdurnymi treściami robisz z siebie językowego „juzia”. Piszesz tekst za tekstem dla samego pisania, dla potoku słów, nie patrząc na ich sens i poprawność. Osobnik w tym powiedzeniu to Józio, czyli zmiękczenie Józefa. Nie płacz potem, że wszyscy zastosują się do twej stylistyki. Tyle, że zamiast huzia na Józia, będzie na Orteqa.

  152. @Ewa-Joanna
    Śliczny pomnik,świadczący o tym,że pomysłowość w narodzie nie ginie 🙂
    Więcej takich pomników powinno wszędzie stanąć za kilka dni

  153. @Tobermory wczoraj 22:23

    Jak w tym dowcipie? „Stoit statuja…” itd.

    A swoją drogą nie widzę tam windy dla zbawcy. Po schodkach będzie popier… na górę?

  154. @zak1953

    W tym wypadku uważam,że brak jakiegokolwiek komentarza jest czasem najlepszym komentarzem. Nie zauważać kogoś lub czegoś to też metoda.

  155. zak1953
    6 kwietnia o godz. 8:10

    Miller (Leszek SLD) określił takie gadanie „Józioleniem”, a to było o Oleksym

  156. paradox57
    6 kwietnia o godz. 8:25
    Ale sam przyznasz, że zapoznawanie się z materiałem tak wydalonym nie sprawia przyjemności, ani nie jest specjalnie odkrywcze. Dyzenteria mózgowa daje straszne efekty.

  157. @paradox57
    6 kwietnia o godz. 8:16

    Winda (podnośnik) może być w środku, a tajne wejście może przez kanały?

  158. Kanały się wyściele czerwonym aksamitem 😎

  159. Ewa-Joanna
    6 kwietnia o godz. 7:47
    Niestety, służby „Joja” Brudzińskiego szybko go zaaresztowały i nie informują o jego dalszych losach, ani przyczynie zamknięcia w policyjnych kazamatach.
    Swoją drogą, wychodzi na to, ze są w tym mieście następcy Pomarańczowej Alternatywy. A zamiast krasnoludków po mieście będą biegać czyste kaczuchy.

  160. Ewa-Joanna
    6 kwietnia o godz. 7:47

    Dobre! Ale najbardziej mi się podoba ta fota z dwoma policjantami targającymi zarekwirowany pomnik czystego kaczora z gumy. Wyglądają jak milicjanci, ale znacznie śmieszniej.

  161. @zak1953 8:51

    Sprawna spłuczka i duża porcja podchlorynu.

  162. Nefer
    6 kwietnia o godz. 0:54

    Nic nie szkodzi, że go nie stać na oddanie nagrody. Nie stać go dla dobra Ojczyzny. A to Najwyższe Dobro. Po to szedł do władzy: dla Dobra Ojczyzny.

  163. Ale o co chodzi?Jest owa KG w RN firmy wtrysków czy wytrysków i dobrze.Wtrysk czy wytrysk to
    potencjalne poczęcie,a kto, oprócz biskupów,zna się na tym lepiej?Tak więc jest właściwy człowiek na
    właściwym miejscu.cbdu.

  164. @seleukos

    „pokonanie pętli wokół najzimniejszego kontynentu Ziemi zajęło nam 72 dni 5 godzin 33 minuty i 43 sekundy. Jej długość wyniosła 10180 mil morskich i była nawet ciaśniejsza od zakładanej, bo w całości została wykonana na południe od 62 stopnia szerokości geograficznej południowej. Tak blisko kontynentu i tak szybko nie opłynął Antarktydy jeszcze żaden żeglarz w historii”

    Przywołałeś informację o 5-letnim rejsie dookoła świata, w którym dwaj młodzi francuscy żeglarze zahaczyli dwa razy o wyspy subantarktyczne i kotwiczyli nawet za kołem podbiegunowym, ale ich dokonanie miało zupełnie inny charakter. Dzisiaj bije się rekordy szybkości we wspinaniu na Everest czy okrążaniu Antarktydy lub pokonywaniu jej w poprzek na nartach, bo wszystko inne już stało się zwyczajne i nie budzi sensacji. Ten rekord też zostanie w świecie krótko odnotowany i zapomniany, ale co jego zdobywcy przeżyli, to ich.

  165. Tanaka
    6 kwietnia o godz. 9:23
    Nie po to szedł do polityki, aby oddawać, tylko aby zawsze brać. Z budżetu. Prywatny biznes nie rozdaje takich pieniędzy za nic nie robienie. Prowizje od załatwionych kontraktów także nie są już ogromne. Ktoś kto potrafi zarabiać pieniądze, nie pcha się do polityki, chyba że kończy karierę. A ten jeszcze się dorabia, bo ledwo wziął już wydał. Mocno potrzebujący był i ma chyba problemy z kredytem.

  166. A co do tytułowej „Nadzorczyni”, to nikt nie jest w stanie się dowiedzieć, w jaki sposób została wybrana (mianowana?), ani kto ją na tę posadę rekomendował. Nie ustalono nawet, czy podająca informację o studiowaniu anglistyki w ogóle te studia ukończyła. Zresztą to nieistotne, bo już nie potrzeba studiów ani nawet matury, aby rządzić spółką skarbu państwa. Jak za wczesnego Gomułki.
    Wiadomo tylko, że uważa się za osobę kompetentną do nadzorowania firmy produkującej urządzenia do samochodów, bo ma „doświadczenie w działalności w fundacjach antyaborcyjnych” 😎
    Za pół roku jej mandat członka rady nadzorczej ma podobno wygasnąć.

  167. pastucha
    6 kwietnia o godz. 0:49
    niewykluczone są Twoje przypuszczenia.
    Ale żeby zaraz zapatrzyć się w Stefka?

  168. basia.n
    6 kwietnia o godz. 8:12
    Wszystko załatwione, w tym roku mi sie uda! Bardzo sie cieszę!
    Jadę z dziecięciem i będziemy dwa dni- 30 kwietnia i 1 maja. Amsterdam i Keukenhof.

    Będzie się działo!

  169. zak1953
    6 kwietnia o godz. 10:46

    W biznesie też bywają nieroby. Ale biznes ma zdolność do wypluwania takich typów. Tu rzecz ma charakter instytucjonalny i endemiczny. Do władzy pisoidy polazły po forsę i korupcję. I ta forsa i ta korupcja nazywa się „moralnością”, „prawdą”, „służeniem Narodowi”.
    Jeden, zdaje się, nie polazł po forsę, choć polazł po korupcję moralną, w imię moralności – rzecz jasna, czystej władzy i wylewania z siebie brei kłamstwa i nienawiści.

  170. Brokoz
    6 kwietnia o godz. 10:19

    W zasadzie – tak. Ale tym przypadku to by było in vitro. A rzeczona i jej biskupi walczą z tym jak z diabłem.

  171. @pastucha 6 kwietnia o godz. 0:09
    Bogdan Zdrojewski zasłynął (…) I kilka innych drobiażdżków.
    Zgadzam się z każdym z podanych przez ciebie przykładów. A jednocześnie popatrzmy, z jaką fantastyczną regularnością i przewagą głosów wyborczych wygrywał kolejne wybory. Dla mnie – niepojęte.

  172. zza kałuży
    6 kwietnia o godz. 11:50
    a jak we Wrocławiu postrzegany jest Dutkiewicz też już kilka kadencji za sobą….
    Mam wrażenie, że wielu się wypala na prezydenckim stołku.Brakuje im wizji, odwagi, umiejętności współpracy z Ruchami Miejskimi, które zupełnie inaczej postrzegają potrzeby miasta, mają inne spojrzenie i pomysły.
    Nasz były Rychu trafił znów do samorządu, nie miał kto „sprawdzić go w biznesie”.
    Nikt nie docenił po latach zdolnego Ryśka; widać, nie poznali sie na nim.
    Teraz Rysiek zasiada w Sejmiku. W Radzie miasta jest kilku członków jego komitetu wyborczego.

  173. @konstancja
    Bardzo się cieszę,że się udalo i będziesz !
    Ja załatwiłam wlaśnie wyjazd w najbliższą niedzielę do Wiednia – będzie tam caly tydzień piękna pogoda,więc można zwiedzać wszystko od rana do wieczora.Ale ja pod koniec kwietnia też będę chciała zobaczyć ferię barw w Keukenhof .

    Pozdrowienia 🙂

  174. @konstancja
    Jeszcze coś – jeśli chcesz zobaczyć na moich zdjęciach i Amsterdam i Keukenhoh i więcej ,to zapraszam na portal chomikuj.pl/basia0906/Fotografia/Moja Holandia
    Możesz tam po prostu wejść na portal bez logowania i zobaczyć ten duży folder Fotografia. 🙂

  175. @konstancja 6 kwietnia o godz. 11:57
    a jak we Wrocławiu postrzegany jest Dutkiewicz też już kilka kadencji za sobą….
    Jezu nazareński, przeca ja właśnie miałem na myśli Dutkiewicza pisząc o regularności wygrywania wyborów a nie Zdrojewskiego. Zdrojewskiego to ja już zdążyłem kompletnie zapomnieć…
    Muszę na jakiś czas wrócić do normalnego cyklu spania bo sam nie kontroluję już tego, co piszę.
    Dobrze, że oparłem się pokusie włączenia się w dyskusję o „Pogorii” bo jeszcze rejsy „Szkoły pod Żaglami” umieściłbym na „Lwowie”, córeczki Davida Lewisa na „Icebirdzie” a swoje Zatokowe przewagi na nefrycie z CWMu ilustrowałbym opowieściami o przechodzeniu Pentland Firth. 😉

  176. Na zaostrzenie apetytu – Keukenhof w końcu kwietnia

    https://photos.app.goo.gl/UNjMkIwi2YRI6DU02

  177. @Tobermory

    Ale na podanym chomiku zdjęcia są moje wlasne 🙂

  178. Trochę się dziwię zdziwieniu, że politycy tacy jak Dutkiewicz czy Zdrojewski bywają wybierani z kadencji na kadencję mimo miernych sukcesów. Są wybierani ponownie, bo są już ZNANI.
    Wyborca nie zadaje sobie większego trudu z porównywaniem programów i osiągnięć, wystarczy znajoma twarz, brak całkiem złych skojarzeń (większych kompromitacji polityka) i… brak bardziej znanego konkurenta. Jak już ktoś trafi do polityki, choćby jako wójt, to ma szansę na karierę mniejszą lub większą. W zależności od aktualnej koniunktury i kierunku wiatru może rozpostrzeć żagle i dopłynąć całkiem daleko. Jak będzie uważać na mielizny i rafy, to pożegluje sobie długi czas.
    W mojej okolicy, która chlubi się demokracją bezpośrednią i starymi tradycjami, działa ten sam mechanizm, najchętniej wybiera się już znanych. I to niekoniecznie z osiągnięć politycznych. W mojej gminie od lat najwięcej głosów zbiera właściciel stajni jeździeckiej, głupek i populista, ale znany prawie wszystkim z widzenia. Chociaż ostatnio odchylił się od linii swojej partii, bo wystąpił przeciwko projektowi zakazu zasłaniania twarzy (Burka Verbot), a wywiad z nim pokazała państwowa telewizja. Facet ma wielu arabskich gości i dotarło do niego, że takie referendum może mu zaszkodzić.
    Prawie równie popularny jest socjaldemokrata i mądry gość, ale tylko dlatego, że był znany i lubiany jako nauczyciel, bo wybierających go inteligentów jest znacznie mniej niż prostackich zwolenników koniarza.
    Popularność decyduje. Wiedzą to amerykańscy kandydaci na prezydentów, dlatego kampanie wyborcze są tak kosztowne, a kandydaci na pomniejsze stanowiska wydają tyle forsy na plakaty z własną facjatą.

  179. @basia.n
    6 kwietnia o godz. 13:34

    A jak myślisz, czyje są w moim linku?
    Ja też tam byłem. Już dwa razy 😎

  180. @Tobermory
    Tu lipany i tam lipany, to komentarz mojej małej córki w ogrodzie w Polsce. Niestety żadnych lipanów tutaj sie nie dorobię zostają tylko zdjęcia do podziwiania 🙂

  181. @Ewa-Joanna
    6 kwietnia o godz. 13:45

    Moje dziecko opowiedziało mi kiedyś z przejęciem, że najpierw było trzęsienie ziemi, a potem przyszły tsuny.
    – Jakie tsuny?
    – No przecież sam mówiłeś, że Tajlandia została zniszczona tsunami 🙄

  182. Przed chwilą…
    Grzebałem w ogrodzie, nagle słyszę radosne „Griss gott” i widzę wyłaniającego się zza winkla młodego człowieka o wyglądzie kibola z podgoloną wysoko głową i chwostem tłustych włosów na ciemieniu, odzianego w szary rozciągnięty dres i machającego w moim kierunku: Ich bin ein student aus Polen…
    Sprzedawał jakieś drewniane zabawki na gumce…
    Nie pytałem, skąd ma ten czeski akcent, odprawiłem uprzejmie.

  183. Przed chwilą …
    Dłubałem w ogrodzie w towarzystwie znudzonych psów, wygrzewających się na słońcu, gdy nagle słyszę z nieba mruczenie, przechodzące w coraz większy, ogłuszający grzmot, i widzę wyłaniający się zza kalenicy dachu chałupki gigantyczny amerykański samolot transportowy. Znowu Herkules.
    Nic nie mówił, ale machnąłem szybko ręką i poleciał dalej.
    Gdybym cokolwiek powiedział i tak by nie usłyszał przez ten łoskot.
    A myślałem, że malutka wioseczka sześćdziesiąt kilometrów od Wrocławia to istna oaza spokoju …

  184. @pastucha
    6 kwietnia o godz. 16:09

    🙂 🙂 🙂
    A jaki miał akcent?

  185. Mam wrażenie, że ze wschodniego wybrzeża, jakiś bostończyk może ?? 😀

  186. Parę lat temu czytałem:
    „Samolotem wojskowym Herkules z Londynu sprowadzono wczoraj do kraju w eskorcie 42 policjantów, 36 osób poszukiwanych za przestępstwa kryminalne i gospodarcze. Konwój ten został zorganizowany przez funkcjonariuszy Wydziału Konwojowego Biura Prewencji KGP.”

  187. Wioseczka w ogóle jest dosyć ciekawa. Od dwóch lat odbywają si pikniki lotnicze z udziałem mikrosamolotów, bo jakiś czas temu mieszkający tutaj człowiek zasłynął był właśnie z budowania takich maszyn i ich oblatywania. Zachowała się nawet łąka, służąca mu za pas startowy, jak na zamówienie właśnie za moją chałupką. Herkulesy na niej nie lądują. Ale na mikrosamolociki się napatrzyłem i nawet poleciałem w jedną rundkę krajoznawczą. Niektóre z nich są zaopatrzone w spadochrony, dzięki którym w przypadku awarii cały mikrosamolocik z załogą może bezpiecznie opaść na ziemię. I tak sobie pomyślałem: dlaczego ta cholerna delegacja nie poleciała do Smoleńska takimi właśnie maszynami? Ileż by się uniknęło komplikacji.

  188. @pastucha
    6 kwietnia o godz. 16:26

    Teraz to łatwo mówić o alternatywach 🙄
    Ale jakby we mgle się pogubili na tych bagnach smoleńskich albo pozawisali na brzozach w lesie katyńskim i wstyd by był na cały świat?

  189. I 48 drabin by trzeba szukać w całej obłasti… 🙄

  190. Drabina by pewnie jedna wystarczyła, tylko co poniektórzy musieli by dłużej na brzózkach posiedzieć. Ciekawe, co na ten temat protokół dyplomatyczny: kto pierwszy z brzózki schodzi, a kto ostatni?

  191. No właśnie. Lepiej jednak więcej drabin, bo i rozrzut bym przewidywał znaczniejszy. I jeszcze by się pozaziębiali czekając 🙄

  192. pastucha
    6 kwietnia o godz. 16:26
    Też pytanie! Bo prezydent wielkiej, ważnej europejsko Polski musiał się pokazać w otoczeniu dużej świty, ważnych generałów, duchownych i parlamentarzystów. Tak mu nakazał pewien prezes nie mogący ścierpieć, że oficjalne obchody katyńskie zostały zorganizowane przez dwóch premierów; Putina i Tuska. I gdyby się głupio nie rozwalili, to ta druga feta katyńska, byłaby promowana przez środowiska narodowe jako ta ważniejsza.

  193. @Tobermory
    6 kwietnia o godz. 13:42

    Zrobileś piękne zdjęcia! 🙂

    Wobec tego powiem wszystkim zainteresowanym,że co 10 lat jest organizowana w Holandii Floriada. Zawsze w innym miejscu. Ostatnia była w 2012 w okolicach Venlo. Na rok przed otwarciem rozpoczyna się projektowanie wszystkiego i budowa pawilonów i sadzenie specjalnych roślin na zewnątrz. Ta ostatnia była na przestrzeni około 66 ha.,na obrzeżach lasu. Wszystko doskonała zorganizowane,zarówno dojazdy,jak poruszanie się wewnątrz kompleksu. Floriada otwierana jest z początkiem wiosny,a kończy się w ostatnich dniach września. Zachęcam wszystkich milośników piękna natury,do zaplanowania wizyty w 2022 r 🙂

  194. MEMENTO SMOLEŃSK – tak nazwano węgierski pomnik odsłonięty z udziałem prezesa na Węgrzech. I czego by nie powiedzieć o motywacjach fetowania prezesa, to jestem przekonany, iż Orban ma pełną świadomość przyczyn smoleńskiego zdarzenia. Ale dla swoich celów, cwany Orban będzie rozgrywał Jarosława Kaczyńskiego na forum publicznym. A prezes da się wykorzystać, bo za bardzo się zagmatwał w swych opowieściach o bracie – „wybitnym prezydencie”. I uprawianej przez siebie polityce, której ofiarą stał się brat oraz dziesiątki innych osób.

  195. pastucha
    6 kwietnia o godz. 16:09

    Herkules jest samolotem średniej wielkości. Ale jak Ci strącił z głowy kapelusz/beret, to fakt – musiał się wydawać ogromniasty.
    A zdążyłeś zawołać: panie pilocie, dziura w samolocie?

  196. pastucha
    6 kwietnia o godz. 16:09

    No jak – dlaczego? Sam sobie odpowiedziałeś: mikrosamolocik. Prezydent mikro, prezydentura mikro, a Duch makro, to i samolot musi być godny i sprawiedliwy, a nie jakieś takie złośliwie się kojarzące mikro.

  197. Tobermory
    6 kwietnia o godz. 13:17

    No żesz, toś zaostrzył! cuda.

  198. @Tanaka
    6 kwietnia o godz. 17:08
    Wiem, że on do gigantów nie należy, ale jak przelatują takie średniaki kilka razy w miesiącu na wysokości niecałych dwustu metrów, to jednak wrażenie robią. Wołać to nie wołałem, ale udało mi się nawet kilka razy zdjęcia zrobić.
    Casy też się zdarzają, ale rzadziej. Casy z polskimi znakami, Herkulesy z amerykańskimi.

  199. Tobermory
    6 kwietnia o godz. 10:26

    Ja ten rejs, czy inne, inny, moglbym przywolac. Kazdy wyczyn w swoim czasie ma znaczenie. Tak produkowane sa naglowki. Czytelnictwo naglowkow. Co jest jadro wiadomosci? Wszyscy rekordzistami jestesmy. Rejs do Australii, z Europy, trwal kiedys ok 80dni, pocztowym kliprem, w sprzyjajacej porze roku. Dzis wszyscy rekordzistami jestesmy, 16 godzin chyba. Rejsowym Qantas, kazda pora roku. To prawda Tobermory. Co rekordzisci Qantas przezyja to ich, nikt odebrac nie moze. Akurat ten naglowek mnie zainteresowal. Niepolityczny jest. Zeglarstwo. Oplywanie A. jest od poczatkow dalszej zeglugi. Magellan pierwszy A. oplynal, choc do konca mu sie nie udalo, z europejczykow. Na dokladke nie wiedzial o tym. W rekordowym czasie. Lord Anson tez rekordowo A. oplynal. Dumas w rekordowym czasie z B.Aires do B.Aires. Non-stop. Taka jest Ziemi geografia. Kiedys Shackletona ducha tu przywolalem, przy jakiejs okazji…

    Zasada politycznych naglowkow ta sama. Bez dookola opowiadania, wszystko wyczyn jest, sensacja. Bez dookola otoczki, czasu, techniki etc. Kazdy rekordzista. Tylko czekac, co ktos balonem, w rekordowym czasie, A obleci. Wiatr rekordowy, z Andow do Andow jest. Moze auto w gondoli miec bedzie, elektryczne? Czemu nie? Sens tego tylko jeden, testowac nowe technologie materialowe. Do nastepnego rekordu. Zeby wszyscy rekordzistami byc mogli. Nowa technologie GPS, na rower zamontowac naprzyklad. Rekordowe przezycia mamy wszyscy.

    Dziekuje Tobermory, ze zwrociles uwage, uzupelniles

    Wlasnie przeczytalem, logujac na portal:

    https://www.polityka.pl/opolityce/1744474,1,na-wezwanie-prokuratury-ujawniamy-informacje.read

    Pasuje doskonale do wpisu wstepnego „Nadzorczyni, nadzorcy”. Pamietam dyskusje o powolaniu blogu „Listy Ateistow”. Fragmenty o ochronie danych osobistych. Supervisor sieci czuwa, nadzoruje. Wtedy niejaki Kaminski, kryminalista z zawodu, dzis nie wiem.

    pzdr Seleuk

  200. Dodam kryminalista, ale ulaskawiony, zeby nie bylo niedokladny jestem. S.

  201. @seleuk|os|
    6 kwietnia o godz. 17:23

    Hujujuj 😯 To uważaj teraz, kogo nazywasz kryminalistą 🙄
    A jak to jest, kiedy mój dostawca internetu lokalizuje mnie co chwila w jakimś innym miejscu, odległym czasami o wiele kilometrów od rzeczywistego miejsca pobytu?

    @basia.n
    6 kwietnia o godz. 17:04
    @Tanaka
    6 kwietnia o godz. 17:14

    Dziękuję 🙂 Jak już wspomniałem, to tylko tyle dla zaostrzenia apetytu, bo obrazków stamtąd mam dużo więcej.
    Moim zdaniem na przełomie kwietnia i maja jest tam najbarwniej, chociaż za pierwszym razem (był już początek maja) doznałem szoku widząc na polach maszyny gilotynujące piękne tulipany w pełnym rozkwicie, obok leżały całe zwały ściętego kwiecia 🙁 Robią tak, bo tam chodzi o to, aby cebulki się rozmnożyły, a nie traciły energii na kwiat i nasiona, ale widok był ponury.

  202. Nie mogli w takim razie do Smoleńska polecieć Herkulesem, zamiast wozić nim kryminalistów?

  203. A propos Quantas, to z Dubaju do Melbourne leci się nonstop 13 h 20 min. Z Londynu (1 stop 1 h 30 min) – 21 h 40 min.

  204. @paradox57
    6 kwietnia o godz. 18:04

    Kryminalistów wieźli pewnie powiązanych w pęczki, ale prezydenckiemu majestatowi musieliby wstawić jakieś stosowne meble i elegancką sławojkę wbudować.
    Myślisz, że Herkulesa by nie rozbili?

  205. Tobermory
    6 kwietnia o godz. 17:58

    Ja tam robiłem foty jeszcze aparatem z błoną filmową, a kiedy te negatywy doczekają się w kolejce do skanowania, to nie wiem. Kolejka większa niż za Gomułki po mięcho.
    Rzeź tulipanów wygląda brutalnie, a te zerżnięte trafiają potem jako karma dla bydła prosto w chętne pyski. Pyski robią co trzeba, żołądki też, potem rzeźnik robi co trzeba, choć bydło uważa, że nie trzeba, a na końcu, co zrobił rzeźnik, trafia do mięsnego. To dlaczego za Gomułki były kolejki? Za mało tulipanów, czy jak?

  206. Tobermory

    By rozbili, ale jakoś głupio by było oskarżać Amerykanów o podłożenie bomby termobarycznej w samolocie.

  207. @Tanaka
    6 kwietnia o godz. 18:13

    Tulipany długo były luksusem 😎 To by sporo wyjaśniało.

    Moje pierwsze też robiłem analogowo, ale od razu na slajdy. Też czekają na skaner i… czas. Pewnie się nie doczekają 🙁

    Moje tulipany w ogrodzie trafiają w chętne pyski nornic, które chytrze wciągają je wraz ze świeżo rozkwitłym pąkiem prosto do nory 👿

  208. @paradox57
    6 kwietnia o godz. 18:16

    No, implikacje byłyby diametralnie różne 😎
    Ale to jednak nie honor latającą ciężarówką rozpoczynać kampanię wyborczą. Polskie pany na pace TIR-a?
    To już prędzej na drzwiach od stodoły. Dywanem wzorzystym by się pokryło 😎

  209. Tobermory, te czasy Qantas to mnie sie tylko tak zaproxymowaly. Nigdy u kangurow nie bylem, to nie wiem. Dzieki za dokladnosc. Moj dostawca, z tego kompa lokalizuje mnie na srodku Mälaren chyba, o ile wiem. W kazdym razie na wodzie. Pozostale moje kompy nie maja zadnej lokalizacji. IP adress jest zupelnie wymyslony. Przypadkowy. Nie wiem jak u Ciebie Tobermory. Musialbym wiecej szcegolow znac. Po co?

    Jade teraz posluchac symfonicznie, jednego nieboszczka… Zmartwychwstalego? Goraczka PiatkowejNocy…

    pozdrawiam Seleukos

  210. A Waszczykowski powiedział o nagrodach:
    „zobaczymy czy uda się przeżyć „. To pewnie następny kandydat po Gowinie do zbiórki społecznej na pomoc 🙂

  211. @seleuk|os|
    6 kwietnia o godz. 18:27

    Niedawno leciałem, to wiem.

  212. @basia.n
    6 kwietnia o godz. 18:27

    Na przednówku ciężko będzie, ale z wizją zadowolonego suwerena jakoś dotrwają. Szczaw już rośnie.

  213. @Tobermory 18:24

    Oj tam, nazwaliby toto kaczobusem, kaczonielotem czy jakoś tak.
    Poza tym myślę, że latanie Herkulesem brzmi dumniej niż ruską tutką. Osiodłać Herkulesa, nałożyć mu cugle i wędzidło, i hajda na Smoleńsk, jak za dawne przodki nasze i tyłki nasze.

  214. @seleuk|os|

    Idziesz słuchać jednej z pasji Bacha ?

  215. Tobermory

    🙂 🙂 🙂

  216. @basia.n 18:27

    Co ten Waszczykowski taki umiarkowany się zrobił? Pamiętam, jak w równie dramatycznych okolicznościach wykrzykiwał: „nie zabijajcie nas”. A tu z nadzieją, że dadzą radę przeżyć. Cóż, najwyżej schudnie, co tylko na wygląd i zdrowie mu wyjdzie.

  217. @Tobermory 18:30

    Nie wiem, nie wiem. Po szczaw trzeba się schylić, bo przecież na kolanach rwał nie będzie. Nie po to wstawali.

  218. Tobermory
    6 kwietnia o godz. 18:18

    Slajdy też wymagają skanowania. Takie czasy.
    Te nornice to może wciągają tulipany jak makaron? Miałem kiedyś taką przygodę z kretem: chodziłem po ogrodzie, nagle, tuż przy mnie wyrósł kopiec i wyszedł kret. Jak się zorientował, że jest obok „ktosia” postanowił dać błyskwicznego drapaka z powrotem, do dziury. Zdążyłem – jeszcze błyskawiczniej – go złapać, ale w ostatniej ćwierćsekundzie. Wsadziłem go do wiadra, chcąc pokazać dziecku. Ale, że dziecko kąpało się w jeziorze, musiałem poczekać. W międzyczasie stwierdziłem, że aby kreta „odstresować”, zapewnię mu lunch. Poszedłem nad bajoro i nakopałem garść rosówek, wielkich jak stodoła. Wrzuciłem je kretowi do wiadra, a on je, po kolei,wciągał w pyszczek w tempie odrzutowca z dopalaczem: góra sekunda na jedną, 25-cm rosówę. Tylko kilka chrupnięć, i wciągnął całą, jak ja spaghetti. Po mikrochwilce wszystkie rosówy siedziały w krecie. Nie mialem pojęcia wcześniej, że kret to taki wyczynowiec.

    Zimą wlazły mi do ogrodu dziki. Zryły kawał trawnika i chyba zżarły sporo cebul tulipanów, choć nie wiem ile, bo ziemia poprzewracana, więc się dopiero przekonam za niedługo, w porze wzrostu. Podeptały mi też część przebiśniegów. I tak było dwa razy. po pierwszym najeździe posprzątałem, a te hultaje znowu narozrabiały.

  219. basia.n
    6 kwietnia o godz. 18:31

    Akurat nie. Pasje znam. Osobiscie Brandenburskie Logiki lubie bardziej. Trudno znalezc bardziej logiczna muzyke. Pozdrawiam Basia. Seleuk

  220. zak1953
    6 kwietnia o godz. 17:06
    MEMENTO SMOLEŃSK – tak nazwano węgierski pomnik odsłonięty z udziałem prezesa na Węgrzech. I czego by nie powiedzieć o motywacjach fetowania prezesa, to jestem przekonany, iż Orban ma pełną świadomość przyczyn smoleńskiego zdarzenia.

    Mój komentarz
    Nazwa węgierskiego pomnika smoleńskiego – wstrzemięźliwie aluzyjna pokazuje całą chytrość Orbana – pali świeczki, kto poprosi, lecz niezbyt jasne są to płomyczki.

    Niemal 100 % najwyższych PiSowców nie wierzy w zamach, co widać po składni zdań, które wygłaszają o zamachu smoleńskim, o potrzebie dalszego „wyjaśniania”, itd., po ich minach, gdy perorują o Smoleńsku, po ich krętactwach i ucieczkach od tematu w slogany i wodosłowie gdy pytający za bardzo naciska na wyjaśnienia w sprawie zamachu.

    Sam Jarosław Ka i Macierewicz – twórca teorii zamachowej nie wierzą, tylko u nich działa mechanizm wypierania, jak u każdego paranoika. Mechanizm ten przestawia przyczyny i skutki, wymysły i fakty w odpowiednie miejsca w wyobraźni by rzeczony wierny mógł sam przed sobą powiedzieć – jestem wierzący – że woda nie leczy, ale ta woda jest uświęcona, więc leczy, że Kowalski tego nie ukradł, ale ponieważ jest złodziejem, to na pewno ukradł, ze tam nie było typowego zamachu, ale skoro Tusk z Putinem mają krew na rękach, to zamach był, itd.
    Pzdr, TJ

  221. @seleuk|os|
    Jest nieprawdopodobne nagranie Pasji św. Mateusza w wyk. Gewandhaus Orchestra pod dyr. Riccardo Chailly z 2011r.
    Jeśli posłuchasz,będziesz mógł powiedzieć,że tego utworu dotychczas nie znałeś . Warto poszukać tego albumu.
    W tym samym czasie Chailly nagrał też Koncerty Brandenburskie.
    To też może być wielkie „odkrycie” 🙂
    Będąc teraz w Wiedniu pójdę we wtorek na koncert w Musicverien.
    To sala wielkich muzycznych tradycji,podobnych jak Concertgebouw.

    Pozdr.Basia

  222. Ciekawie sie zapowiada zabawa z ustawa degradacyjna

    Albowiem, kilka dni temu pisowski prezydent Andrzej Duda zawetowal te ustawe . Te co miala pozbawic stopni czlonkow WRON. Nawet jesli nie zyja. Ustawa taka zostala zatwierdzona przez SEJM dnia 1 marca. Dnia Zolnierzy Wykletych.

    Rzecz w tym, iz motorem obracajacym zamiary degradacyjne byl, i jest, 42-latek Michal Dworczyk. Wiceminister MON u boku pana Macierewicza. W grudniu ub. roku wicemin Dworczyk jednakze wykatapultowal siebie na stanowisko szefa Kancelarii nowego Prezesa Rady Ministrów pana Morawieckiego. I to stamtad juz dalej nakrecal degradacje bylych czlonkow WRON-u. Co nastapilo bez przeszkod najmniejszych w Sejmie pomimo wczesniejszej dymisji pana Macierewicza z funkcji ministra MON.

    Dworczyk to Macierewicz w kancelarii nowego premiera. Prezydent Duda wetujac ustawe degradacyjna WRONiarzy, i innych jenieralow Czasow Slusznie Minionych, daje do zrozumienia, iz nie z tym Brunerem takie numery.

    Macierewicz mial odejsc i odszedl. Ale co z jego inwentarzem? Takim jak Dworczyk?

    Degradowac pomartych gienieralow. Tego za czesto nie graja nawet w cyrkach

  223. A za co ta degradacja miala niby byc? Miedzy innymi i za „przyczynianie się do pogłębiania reżimu komunistycznego”

    Czy daloby sie udowodnic, w jakims niezawislym sadzie, ze WRON sie przysluzyl do „pogłębiania” reżimu komunistycznego? A nie po prostu do obrony przed unicztozeniem przedwczesnym? Powodujacym nieobliczalne konsekwencje miedzynarodowe? ‚Polska czeka na Dubczeka’wciaz sie majaczylo w niektorych czupurnych lbach

    Obalenie komuny w Polsce w 81 roku to by byl przedwczesny wytrysk nastolatka. Ktorego nie chcial sam JPII. Obalenie komuszej bzdury w 89 roku zas to inksza inkszosc. I to o to szlo. O zgrany ze swiatem tzw. timing. Jak ktos ma klopoty z tlumaczeniem, wujek G czeka na czlowieka z gotowym przekladem.

    Zachecamdo tego nieznacznego wysilku. Bo tylko po dokonaniu chociazby najmniejszego wysilku mozgowego jest szansa na jakas retention pamieciowa. Ja tiebia again oczen pardon z danego powodu

  224. tejot – 19:04

    „MEMENTO SMOLEŃSK… Niemal 100 % najwyższych PiSowców nie wierzy w zamach, co widać po składni zdań”

    Moja niePiSowska skladnia zdan wskazuje na wiare w zamach. Ten dokonany przez nas na nas samych. Owszem, przyznaje sie do pewnego przeklamania.

    Mysmy dokonali tego ‚zamachu’ na nas samych myslac, ze mordujemy Tego Drugiego. Wroga, znaczyt’

  225. zza kałuży
    6 kwietnia o godz. 13:09
    a ja pomyslałam, że skleroza juz mnie zaczyna kąsać…

  226. Tobermory
    6 kwietnia o godz. 15:58
    Ja bym zapytał co studiuje. Typuję: socjologię, kulturoznastwo, albo histrorię bądź prawo
    (to ostatnie raczej wykluczam).

  227. Tobermory
    6 kwietnia o godz. 10:26
    bo wszystko inne już stało się zwyczajne i nie budzi sensacji.
    Fakt. Przepłynięcie w wannie Atlantyku też nie zwróciło szczególnej uwagi mediów.
    Interesujące byłoby wejście w kąpielówkach zimową porą na Nanga Parbat.

  228. zak1953
    6 kwietnia o godz. 16:57
    Myślę, że nie tyle chodziło o przyćmienie obchodów 70 rocznicy Katynia dwóch premierów – Tuska i putina, co o „otwarcie” kampanii prezydenckiej z wielką pompą, a niestety skończyło się tragedią z wielkim hukiem. Notowania śp. prezydenta w tamtym czasie były dość słabe.
    Minister i prokurator generalny powoła zespół międzynarodowych eksertów, by wyjaśnić przyczynę tej katastrofy.
    Osobiście ciekawi mnie czy kiedykolwiek dowiemy się ile nas podatników kosztuje już – pochówki, odszkodowania, renty, ekspertyzy,ekshumacje, komisje, prace prokuratorów … i ile jeszcze będzie kosztować ta katastrofa, bo przecież w tym „doganianiu prawdy” najważniejszą rzeczą jest „dogonienie winy Tuska”

  229. @zezem
    6 kwietnia o godz. 21:20

    Przymierzałem się, ale w końcu wolałem nie nawiązywać głębszej konwersacji, bo potem jest trudniej zachęcić namolnego do odejścia. Powiedziałem: „muss arbeiten, kein Geld, ich nur Gärtner” 🙄

  230. PS. To nie był jedyny taki domokrążca z Polski. Niektórzy udają głuchoniemych z karteczką. To są całe zorganizowane grupy rozwożone po miejscowościach, z kiczowatym towarem made in China i obietnicą bajecznych zarobków, bo to „taki bogaty kraj”.

  231. Tobermory
    6 kwietnia o godz. 22:25
    Niektórzy udają głuchoniemych z karteczką
    Znam to też. Zimą dobrych parę lat temu u znajomego (RP, duże miasto wojewódzkie)
    spotykam na klatce schodowej zmizerowanego, zziębnietego młodego (25-30) człowieka. Pyta mnie czy nie mogę dać (!) trochę pieniędzy… Jest bezrobotnym muzykiem, ręce mu grabieją, nic jeszcze dzisiaj nie jadł etc. Po zastanowieniu się (zastanawiałem się kiedy i jak przekonam się że jestem robiony „w konia”), dałem mu 5 zł,a może ciut więcej. Podziękował i zszedł na dół. Obok był sklep z dużym wyborem wiktuałów, byłem ciekawy co nastąpi dalej… Muzyk (;–) ) wszedł faktycznie do sklepu. Odczekałem aż wyjdzie i zniknie…. Zapytałem panią w sklepie, co muzyk kupił. „Jabola” brzmiała odpowiedź.

  232. @zezem
    6 kwietnia o godz. 22:47

    Ja tam przestałem stawiać warunek, że mają sobie kupić chleb. Jak już coś dam, to niech robią, co chcą.
    Z dzieciństwa pamiętam starszego gościa z batem w ręku, proszącego o alkohol, może być denaturat, dla konia ze skaleczonym kopytem. Moja matka, uznawszy, że do dezynfekcji lepsza będzie jodyna, wygrzebała z apteczki butelkę i wręczyła ją chłopu, ten podziękował i poszedł. Matka, zatroskana o los konia, posłała mnie za nim, żebym zobaczył, czy potrzebna pomoc. Chłopa ani konia już nie było, tylko koło furtki leżała roztrzaskana o kamień butelka z jodyną 😎

  233. Pan mąż leciał po kanałach i niespodzianie napatoczył się na dziennik polski. Jakas pingwina opowiadała o jakiejś Faustynie, że zaszywała żołnierzom ( nie dosłyszałam co) i cały czas pokazywali chrystuska w tle. Potem pokazał się tlusty ksiądz i robił takie okrągłe gesty rączkami też tlustymi, a potem zapowiedzieli jakiegoś pisowca. Niestety czas antenowy się im skończył, wskoczyły rumuńskie news… To niewiele się dowiedziałam.

  234. Ja tez odbylam swoja pierwsza podroz zagraniczna do Enerdowa, pamietam moment przejezdzania Odry, a moze Nysy. Wycieczka byla niewinna i swietna . W ramach ZSP zostalam wyrozniona, bo umialam pisac na maszynie i czasem cos tam im przepisalam. Dwa tygodnie rajdu po pieknych okolicach Saksonii, schroniska naogol w starych kamiennych palacach, zamczyskach. Mielismy dwoch opiekunow, chyba opiekowali sie soba nawzajem. Mijalismy sie z podobnymi grupami z innych demoludow, nawet jedna uczestniczka, co juz w owych czasach znala angielskie tak sie mijala z p troche mniej bieglym Wegrem, ze do dzisiaj sa malzenstwem w Budapeszcie. Potem bylo ukulturalnienie w Dreznie i Lipsku. Nie pamietam wogole jakichkolwioek zakupow, mialam spytac w sklepie optycznym o jakas soczewke do aparatu Leica, a sama kupilam olowek z kolem zebatka o roznej skali do mierzenia odleglosci na mapie, bo tak ladnie sie nazywal – kurvemeter. Widocznie jakies pieniadze dostalismy.
    Drugi wyjazd zagraniczny byl juz z zakladu pracy – do Zgorzelca. Niczym nie handlowalismy, jakies pieniadze kazdy mial, moze Rada Zakladowa zorganizowala, albo na wkladke sie dostawalo. Kupilam duzo za duzo folii aluminiowej, ktora pozostawilam jeszcze po bardzo wielu latach wyjezdzajac do Ameryki, strugaczke na korbke do olowkow, zelki miski, ( a moze to tam sie wozilo?) i szybkowar, ktory akurat byl rozsadnym zakupem. Wiecej grzechow nie pamietam.

  235. Vox populi, vox Dei

    Tak powiedział Jarosław Kaczyński, zapowiadając że ministrowie rządu Beaty Szydło wpłacą otrzymane nagrody na Caritas. Decyzje podjęli, według niego, oni sami i nikt nie protestował. Czemu ktoś miałby protestować przeciw własnej decyzji , nie wiadomo.

    Poza tym pan prezes zapowiedział, plynac na fali Voc populi, obniżkę pensji posłów i senatorów (o 20%), a także wybieralnych urzędników samorządowych, nie wiadomo o ile. Na to ma być niedługo ustawa. Bo lud pono tak chce. Wszystko w ramach Vox Populi

    Ten Vox Populi.. On sie bierze z gwałtownie spadająccych wynikow PiS w sondażach. Zwłaszcza odkąd Beata Szydło powiedziała z mównicy Sejmowej, że nagrody odchodzacym ministrom i innym pisiorom się należały z czapy. Do jakiego to poziomu te pisiorowe slupki spadly? Podobno wstyd publikowac. I rodzicom nieladnie

  236. @zyta, 0:32

    Moja pierwsza podroz zahraniczna byla do stolicy tego wszystkiego. Rok byl zaprzeszly.

    Kreml, oczywiscie, razem z Placem w odpowiednim kolorze, zostal zaliczony najsampierw. Oprowadzali nas gospodarze nasi czyli studenci timiriazowki. Byla to wymiana studencka. Co z tego zapamietalem to:

    1. Akademik i WC. Najwazniejsze bylo ustawic sie na narysowanych na podlodze stopach. I nie zwracac uwagi na sasiadow. Tak samo ustawionych bez zadnych scianek dzialowych.
    2. Bieriozka. Sklep ze zlotem tak tanim, ze trzeba bylo kupowac wszystko jak szlo. Co potem sie dzialo w pociagu na granicy, nawet nie wiem. Podobno celnicy peerelowscy zagladali naszym kolezankom podrozy absolutnie WSZEDZIE.

    Wiecej grzechow tez nie pamietam, droga zyto. Minelo trochu lat, panimajesz

  237. „Polska czeka na Dubczeka” wciaz sie majaczylo w niektorych czupurnych lbach polskiej „S” w roku 1980. Pamiec o ofiarach dupczekowego przedwczesnego przewrotu w 1968 nikogo niczego nie nauczala..

    Mnie ta pamiec cos nauczala. Bo ja mialem Honze. Czecha co byl Slowakiem z Moraw On byl ozeniony przez jakis czas z Polka. Ktora to ja, podobno, zaliczalem, okazjonalnie. Czego ja sie wypieram calym swoim jestestwem. Ona tez zapewne sie wypiera. Choc nie sprawdzalem.

    Wiec znowu wykonuje telefon na czesko-slowackie Morawy

    – Czego?
    – No jak czego, Honza. Co u ciebie?
    – Znowu szpiegujesz?
    – Honza, odpusc. Po co mialbym szpiegowac?
    – No zeby wyczuc co mowia na Morawach o zamachu smolenskim.
    – Zamachu?
    – Ty mi tu nie pier.ol. Zamach jest zamach and that’s it.

    Nasza rozmowa zostala w tym momencie przerwana. Chyba niekoniecznie przez min Ziobre

  238. Czesi wierza w zamach. Nie za bardzo wiadomo przez kogo dokonany zamach ale oni wen wierza. No i niech tak pozostanie

  239. Informujemy, że otrzymaliśmy pismo od organów ścigania wzywające nas do ujawnienia informacji dotyczących użytkowników serwisu internetowego POLITYKA.PL, których wpisy, w ocenie osób trzecich, wyczerpują znamiona zniesławienia, stanowiącego czyn z art. 212 kodeksu karnego.

    Mimo że usunęliśmy kontrowersyjne wpisy, Prokurator na podstawie art. 180 § oraz art. 218 § 1 i 2 kodeksu postępowania karnego zwolnił nas z tajemnicy służbowej i wezwał do wydania numerów IP wraz z dokładnym czasem i portem urządzeń, z których zostały zamieszczone te wpisy. Postanowienie Prokuratora zostało utrzymane w mocy przez Sąd Rejonowy, zatem byliśmy obowiązani do wydania żądanych informacji. Sąd uznał, że w przypadku gdy użytkownik serwisu internetowego czuje się zniesławiony wpisami zamieszczonymi przez innego użytkownika, zwolnienie z tajemnicy i nakazanie wydania informacji zmierzających do ustalenia sprawcy przestępstwa jest zgodne z przepisami prawa.

  240. No niech powiedzą kogo to dotyczy. I co naruszono? Ipeenowskie prawo u EP? Czy chodzi o „zniesławianie” prezydenta i innych instytucji na prawie wszystkich blogach. Albo obrażanie uczuć religijnych nie powiem gdzie. Ciekawie się robi.

    Jak ktoś pisze z domu z komputera to ma przechlapane. Po komórce też można dojść.
    Już lepiej pisać w pracy albo w bibliotece. Do tego dojdzie że będziemy używać tora albo vpn żeby pisać na forum polityki. Jaja jak berety.

  241. zza kałuży
    7 kwietnia o godz. 5:40
    Trochę to dziwne. Przestępstwo zniesławienia jest ścigane na wniosek osoby poszkodowanej w postępowaniu cywilnym. Na dodatek w tym tekście napisano: „W OCENIE OSÓB TRZECICH, WYPEŁNIAJĄ ZNAMIONA ZNIESŁAWIENIA…”. Czyli nie poszkodowany, a jakiś internetowy cenzor składa wnioski do prokuratury???

  242. „Nie akceptujemy publikowania przez użytkowników serwisu internetowego POLITYKA.PL wpisów sprzecznych z prawem, a w szczególności zniesławiających osoby trzecie lub naruszających ich dobra osobiste.”

    Czy zostala juz stworzona policja od znieslawiania? Czy zza kaluznik sie zastanowil nad tem? Chodzi o post z 3 kwietnia o godz. 9:07.

    Dodatkowe pytanie dotyczy martwosci/zywosci tzw. znieslawianych osob. Czy ziobrowe prawo bedzie traktowalo rowno zywych i umarlych?

    Myslalem, przez moment, ze zza kaluznik zazartowal, swoim zwyczajem. Okazuje sie, ze chyba nie zazartowal.

    ‚https://www.polityka.pl/opolityce/1744474,1,na-wezwanie-prokuratury-ujawniamy-informacje.read

    Czy to tak ciezko podac link do ZRODLA?

  243. izabella
    7 kwietnia o godz. 7:10

    Przypuszczam, że dotyczy to Ortega i mnie, może jeszcze kogoś. Pierwszy raz został bez żadnego ostrzeżenia – pan Jacek nie ma zwyczaju działania z ukrycia – usunięty mój wpis przeciw konkretnemu tekstowi Ortega oraz ten jego tekst. Oczywiście, chodziło mi o tropienie przez Ortega jakiejś nieznanej mi i kompletnie mnie nie interesującej – a Ortega interesującej widać bardzo – przeszłości anumlika i robienie z tego pospiesznej sensacji nad jeszcze nieostygłym nieboszczykiem.

    Nie bardzo natomiast rozumiem, czemu taką wiadomość przekazuje zzakałużnik zza ogromnej kałuży. Gdyby nie usunięcie wczoraj naszych tekstów dość szybko po ich upublikowaniu, sądziłbym, że zzakałuży żartuje.

    Jeśli to wszystko prawda, to jednak pisowate państwo nie żartuje. Być może, to początek zapowiadanego brania za twarz prywatnych mediów z użyciem tajemniczych „osób trzecich”. Co do mnie, to osoby trzecie są niepotrzebne. Wystarczyloby, żeby o szóstej rano przyszły osoby drugie, powiedzmy, w liczbie dwudziestu z bronią i wszystko bym wyśpiewał, gdybym miał co. Ale prościej byłoby wezwać mnie do prokuratury, przedstawić podstawę prawną wezwania i zapytać o to, o co była zapytana polityka.pl. Nigdy nie miałem niczego do ukrycia. Bo co z ukrywanym będę robił w grobie? A nadpaństwo pisowatych mam w tym samym miejscu, w którym do niedawna miałem bezpaństwo peowatych.

  244. To ‚znieslawianie’ w nowym prawie pisiorowskim. Czyzby tu poszlo o naszego Drogiego sp Poete? Bylbym ukontentowany jakby to o Niego poszlo.

    Bylem, i wciaz jestem, jedynym obronca Jego tworczego imienia. Cala pozostala reszta jego biografii to durna przeszlosc. Wynikajaca z durnego ustroju. Gierkowskiego glownie.

    E-J pewnie znowu czegos nie zrozumie, swoim zwyczajem. Tez jej wolno

  245. Przeczytałem to, co było pod linkiem podanym przez Ortega i szczęka mi opadła. Czyżby „Poltyka”, którą czytam 50 lat, narobiła w gacie ze strachu, że tak gorliwie zapewnia o przestrzeganiu prawa? Czy o tym trzeba zapewniać? A jeśli to kolejne bezprawie w wykonaniu PiS?

  246. Brawo, wbocku. Kojarzymy to i owo chodzac po wodzie. Jest nadzieja

  247. Orteq
    7 kwietnia o godz. 8:21

    Nie wmawiaj sobie jakiejś obrończej jedyności – blogowicze krótko powiedzieli swoje i, w odróżnieniu od ciebie, zrobili ciszę nad trumną. Jedyny to byłeś i jesteś w przypisywaniu sobie jedyności. I w wyciąganiu przeszości. Niewykluczone, że ta twoja gorliwość jest przyczyną, a „osoby trzecie” to na przykład rodzina. Albo jeszcze gorsze: swoim paplaniem podsunąłeś pisowatym lustratorom trop. Niczego nie sugeruję, tylko gośno myślę.

  248. „nadpaństwo pisowatych mam w tym samym miejscu, w którym do niedawna miałem bezpaństwo peowatych.’

    SAM BYM LEPIEJ TEGO NIE UJAL. Ups, przepraszam za wielkie litery

  249. Ewa-Joanna
    7 kwietnia o godz. 8:28

    Nie rozumiem, co znaczy Twoje „nie”. Ortega i Twój link – to to samo.

  250. Orteg

    Ale o złą wolę w tej sprawie to na pewno cię nie podejrzewam.

  251. Nie mam zbyt wielkich problemow dyskutujac z Toba. Choc to o problemy w kazdej dyskusji powinno chodzic

  252. O zla wole nie podejrzewaj nikogo. Bo ona sie przeciwko Tobie obroci zanim mrygniesz

  253. O tym wspomniał już wczoraj seleukos i tylko ja zareagowałem.

  254. O tym ostrzeżeniu i prokuraturze.

  255. @wbocek. Bardzo wątpię aby chodziło o @anumlika. W internecie są o nim artykuły – pod prawdziwym nazwiskiem – dużo bardziej przykre dla jego rodziny. Tam nie trzeba niczego odszyfrowywać. Wiszą tak spokojnie od lat.
    Pożyjemy zobaczymy, przewiduję, że nie będziemy musieli czekać zbyt długo. Jak się pierwszy sort zabrał za tropienie wrogów to przecież nie w celu utajnienia wyników śledztwa tylko w celu ukarania a przynajmniej zastraszenia. Z arcywrogiem Grossem im nie wyszło – za krótkie rączki – to wzięli się za kogoś, kogo mogą postraszyć.

  256. izabella
    7 kwietnia o godz. 7:10

    Z Tor (The Onion Routing) dawno zalecalem zapoznac przynajmniej. Np tu:
    https://www.torproject.org/about/overview.html.en
    VPN (Virtual Private Network) tunnel nie chroni przed dociekliwoscia, jezeli naczelny supervisor, admin nadwislanczykow jest kryminalista, z przyzwoleniem samych nadwislanczykow.

    Poza tym znaczenie maja rowniez lokalne (krajowe) przepisy prywatnosci uzytkownik/dostawca dostepu do sieci (internet provider). Warto zawsze sie zapoznac. To jak instrukcja obslugi auta, ale… Wszyscy wiedza jak dziala auto, nie? Gwarancja nie? Kto by czytal drobne literki.

    W ostatecznym rachunku, portal „Polityka“ moze pare blogow zamknac tez, albo obszar komentarzy. Sam na razie mysle, na razie „zolta kartka“ „przedwyborcza“. Nic rodzinne.

    Pzdr Seleuk

  257. basia.n
    6 kwietnia o godz. 19:22

    Na poczatek Basia o mojej wadzie sluchu. Albo dwoch.

    Pierwsza, mam spaczony sluch zupelnie. Wszystko lubie, co ostatnio slucham. Wszystko slucham miedzy Albinoni i Brahms plus pare wybranych pozniejszych. Praktycznie nic innego. Opere uwielbiam. Niedawno peronalna recenzje dalem Cosi fan tutte. Moje ulubione oratorium jest „Messiah”. Dramat. Nastapila mala wpadka. Lubilem King’s College wykonanie najbardziej. W polowie grudnia zeszlego roku, sluchalem w Göteborgu, miejscowych symfonikow i chor. Wpadka. Zmienilem ulubione. Pozostale szesc tez. W nastepna sobote bede w Örebro Koncerthus. Tam jest dobra kameralna, momentami symfoniczna. Chefdyrygent jest T. Dausgaard. Violin D-dur Op 77 . Po pauzie (supe tez) Nummer 4 e-moll Op 98 bedzie. Johannesa B wszystko. Calosc Spelniony nazywa wieczor/popoludnie. Nazwa Koncerthus, nie moja. Ja i Moja mamy sezonowy bilet. Z nowopoznana Elena planuje zakup na Luisa Miller Giuseppego. Placido + Yoncheva. Zreszta sluchalem Beczale dawno temu tez obok. Z Elena jeszcze sezonowego biletu nie dorobilem. Pracuje nad problematyka. Tyle o pierwszej wadzie sluchu.

    Druga jest taka, slucham periodycznie, w samochodzie. Aktualnie Reqviem plus Parzyste z Nieparzystymi. Zreszta Wolfganga mam wszystko. Wszystko. Czasem na msze chodze nawet. KV 427, Wielka najczesciej. Plytowe, CD. Zmieniam oczywiscie, dwa, trzy miesiace. Odleglosci okreslam miedzy allegro addagio, czy tak. Trudno mnie samochodem do salonu wjechac, schody. Tyle o moich wadach sluchu.

    Przesluchalem pobieznie Twoje rekomendacje Basia. Wydaje mnie, pobieznie, Riccardo stawia tez na poszerzanie kameralnych na symfoniczne. Dla mnie interesujace. Brandenburskie byly dla krola muzykowania osobistego, co jest nielubiany u Nadwislanczykow krol. Kameralnie muzykujac nielubiany. Na troche niedorozwinietych klawiszowych szczegolnie. Mnie experymenty zawsze interesuja. Wszystko zmienia. Dlaczego Wielcy co odeszli mieliby niezmienni? Mam wszystkie violinowe Sonaty, na zmianiac z Branderburskimi. Po wstepnych przesluchaniach, stwierdzic musze. Nabede Riccarda Brandenburskie i Marii Dziedzictwo, Twojej rek. Nie wiem czemu to Mateusza Pasja. Raczej Marii Pasja, Dziedzictwo powinno nazywac? Jej arie centralne, reszta kawalki transportowe. Moze poza chorami. Dobry chwyt, z dwoma chorami, byl. Koresponduja. Tyle Basia o Twoich rekomendacjach. Moje ulubione Brandenburskie sa Boston Baroque (Martin Pearlman). Nieszczescie bedzie Basia, gdybym zmienic musial, co z Jerzykiem wypadek w G-borgu mialem.

    Jezeli o budynki chodzi, w Hamburgu chcialbym, tym nowym, cos posluchac. Wszystkojedno. W srodku siedziec, muzyka dookola. Spec architektura. Tylko dronem latalem, jak inauguracja. Ja zawsze w pierwszych rzedach lubie sluchac. Nie wiem czemu.

    Ale tego wyszlo Basia…

    Pozdrawiam Ciebie, Seleuk

  258. @ wbocek
    Gwoli ścisłości: usunąłem wątek, w którym również Pan się wypowiadał, nie miało to nic wspólnego z oświadczeniem Polityki, które pojawiło się (i przeczytałem je) znacznie później.

    Do wszystkich:

    Nadal będę usuwał posty, które uznam za psujące forum. Tak, to już jest forma cenzury, widocznie nie da się inaczej wśród Polaków.

    Pozdrawiam
    JK

  259. zza kałuży
    7 kwietnia o godz. 9:00

    Zzakałużku, usunięte zostały, BEZ POINFORMOWANIA zainteresowanych i bez zaznaczenia ingerencji (W PRL w 80-tych latach ingerencje cenzury były sygnalizowane – czyli cofnęliśmy się do lat 70-tych) tekst Ortega i mój. Zatem awansowaliśmy w pisowatym nadpaństwie na wrogów publicznych numer 1 i 2, a domysły (również moje), jakie tu padły są diabła warte. Nie wiem tylko, który z nas numer 1, który – numer 2. Chyba jednak ja jestem numer 1, bo dopominając się o wydanie Ortega, tylko by się państwo po raz nie wiadomo który ośmieszyło, a ja jestem w policyjnym państwie polskim na wyciągnięcie ręki. I jeszcze za największego szkodnika w tym państwie uważam państwo.

  260. @wbocek
    7 kwietnia o godz. 8:41
    ‚Nie” było do Przypuszczam, że dotyczy to Ortega i mnie, może jeszcze kogoś.
    Sorry za skrót, byłam na jednej nodze 🙂

  261. Jacek Kowalczyk
    7 kwietnia o godz. 9:57

    Czyli pierwsze moje przypuszczenie było słuszne. Pana podwórko, Pan rządzi. A ja nie muszę na nim bywać, zwłaszcza że usunął Pan wczoraj, szanując własna wrażliwość, a wyjaśnia dopiero dobę później, czniając wrażliwość delikwenta. Zdrowia-szczęścia.

  262. Też jestem negatywnie zaskoczony mętnym komunikatem redakcji Polityki. Jeśli celem redakcji było wystraszenie komentujących, to w moim przypadku cel został osiągnięty.

  263. Podziękowania dla red.Jacka Kowalczyka za to szybkie wyjaśnienie.
    I myślę,że ma pan rację,dbając o zawartość forum. Bo czasem dyskutanci potrafią się zagalopować i wtedy jest potrzebne słowo”stop”.

  264. A ja dla uspokojenia wzburzonych umyslow proponuje posluchac, nie pisac.

    Posluchac Dziewiatej Nieparzystej:

    https://www.youtube.com/watch?v=rOjHhS5MtvA

    S.

  265. seleuk|os|
    7 kwietnia o godz. 9:02

    Chętnie odpiszę więcej ,ale później,bo muszę wyjść.
    Ale masz absolutnie rację sugerując posłuchanie muzyki…która potrafi być lekiem „na całe zło”.

  266. @Maciej2
    7 kwietnia o godz. 10:17

    E tam, kto ma czyste sumienie, ten nie musi się bać 😎 😉
    A poza tym, nie ma tylu więzień w RP, aby pomieścić wszystkich zniesławiających zwykłego posła, jego marionetki, muchomora i pasibrzuchów w koloratkach, bo tylko o nich upomni się prokurator 😎
    Dawniej jeszcze niektórzy bywalcy tego bloga z k.aganem na czele grozili prokuratorem, ale (chyba?) im przeszło.

  267. Informujemy, że otrzymaliśmy pismo od organów ścigania wzywające nas do ujawnienia informacji dotyczących użytkowników serwisu internetowego POLITYKA.PL, których wpisy, w ocenie osób trzecich
    tudzież
    w przypadku gdy użytkownik serwisu internetowego czuje się zniesławiony wpisami zamieszczonymi przez innego użytkownika..
    Znamiennie sformułowania jak: ” w ocenie” czy też „czuje się zniesławiony”.
    Kto kogo i w jaki sposób „ocenia”?
    Z tym „czuciem” to nawet Orwell nie wymyślił.

  268. @zezem
    7 kwietnia o godz. 10:54

    A jeszcze zniesławiony powinien (musi?) być „użytkownikiem serwisu internetowego”.
    Czy tego samego, co zniesławiający, czy dowolnego innego?
    Kto to jest „użytkownik serwisu internetowego”?
    Po czym poznać, że ktoś jest użytkownikiem? Wystarczy, że czyta, czy powinien najpierw zakomunikować swoją obecność?
    Może Redakcja sprecyzuje?

  269. Czy jest zniesławieniem nazwanie anonimowego uczestnika serwisu internetowego byłym klawiszem więziennym, trollem, agentem Putina czy odmawianie mu zdolności honorowej lub posiadania rozumu przez innego anonima?

  270. Załóżmy, hipotetycznie, że dobrze mi znany uczestnik forum, czyli użytkownik serwisu internetowego, o nicku na przykład „celestial teapot”, jako osoba pierwsza, napisze do mnie, czyli do osoby drugiej, osobiście „Ty Macierewiczu”, a ja do niego na to „Ty Kaczorze”. Albo on do mnie „Ty ch..ju”, a ja do niego”Ty k….sie”. I załóżmy, że jakaś osoba trzecia, nie będąca w żadnej relacji z nami, oceni i uzna, iż jest to zniesławienie.
    To przepraszam, ale czy w związku z tym właściciel serwisu będzie zmuszony do ujawnienia danych osobowych pastuchy i czajniczka kosmicznego tak zwanym organom?
    Swoją drogą ciekawe, jakie nowe obowiązki nakłada na właściciela serwisu słynne RODO. Czy Pan Jacek będzie musiał w związku z owym RODO poczynić jakieś dodatkowe starania? A może forum ulegnie likwidacji? Co by nie mówić, nasze dane osobowe są gdzieś tam w czeluściach serwera zapisane, stanowią bazę, a ona już za chwilę będzie musiała być chroniona lepiej, niż Fort Knox.
    Czegoż to jeszcze nie wymyślą nasi przedstawiciele, żeby zasłużyć na swoje uposażenia?

  271. @Tobermory
    Pojęcia mgliste, mułem przymulone, rozwodnione, niewyraźne czyli na dwoje babka wróżyła. I o to biega ;–).

  272. Czyżby naszym największym problemem – tu, na forum, i poza nim – było poszukiwanie sposobu możliwie bezkarnego obrażania innych? Czy wolność słowa równoznaczna jest z językową swawolą? Czy wolność wypowiedzi to jedynie swoboda posługiwania się inwektywami i słowami powszechnie uznawanymi za obraźliwe? Czy wrażliwość ma się ograniczać tylko do wrażliwości własnej? Łatwiej nam będzie żyć ze sobą i obok siebie, gdy wypowiemy bez zahamowań wszystko, co nam przychodzi w danym momencie do głowy, bez kontroli treści i formy, bez dbania o następstwa?
    Psuje nas jako społeczeństwo (albo tylko mikrospołeczność blogową) obsesja niekontrolowanej wolności mówienia: mogę powiedzieć wszystko, co chcę! Pozostaje kwestia: czy powinienem?
    JK

  273. @Jacek Kowalczyk
    7 kwietnia o godz. 12:24

    Nikt z nas nie obawia się, jak sądzę, pozwu związanego z okolicznością, że X zwyzywał Y.

    Natomiast wszyscy tu zapewne podpadamy pod obrazę uczuć religijnych, jak również zdarza się nam formułować ostre sądy na temat uczestników życia publicznego. Dlatego gorliwość zapewnień redakcji o współpracy z prokuraturą w parze z brakiem konkretnych informacji, o co w ogóle w tej sprawie chodzi – wywołała zaniepokojenie, nie tylko moje.

  274. @Tobermory
    7 kwietnia o godz. 10:54

    O jak ja kocham to miejsce tu jest tyle policji i czuję się bezpiecznie 🙂

  275. Przeczytalam wlaśnie pewien komentarz pod tym oficjalnym linkiem,który podał @zza kałuży. Przed chwilą chciałam tę wypowiedź skopiować tu na blogu,ale nie weszła. Być może,ponieważ tam piszący podał swój email i ujawnił,że to chodzi o niego.
    Koniecznie przeczytajcie .Teraz wkleję tekst bez wymieniania nicku,może się wklei

    „Wyjaśniam, że tu chodziło o mnie i wpisy mnie zniesławiające – na tym forum i na blogach „Polityki”, np. wpisy na blogu red . Wosia ze strony np. użytkownika „blackley”. Niestety, ale redakcja „Polityki” i red. Woś tolerowali naruszanie prawa na swoich łamach, a więc musiałem zgłosić moje problemy do odpowiednich władz. Oczywiście, gdyby redakcja „Polityki” bardziej obiektywnie oceniała poczynania obecnego rządu i wstrzymywałaby się od zniesławiających określeń w stosunku do np. prezydenta RP, to organy ścigania nie ocieniałyby jej postępowania aż tak surowo. Redaktorzy „Polityki” zapomnieli jednak, że ich wolność kończy się tam, gdzie zaczyna ona ograniczać czyjąś inną wolność, np. moją wolność od bycia zniesławianym na blogach i forach „Polityki”. A kto sieje wiatr… „

  276. @ basia.n
    Tak, ten Pan został przeze mnie swego czasu zbanowany, m.in. za pieniactwo. Ale wciąż bryluje na innych blogach Polityki. Zapewne uznał, że droga przez prokuraturę najlepiej obroni jego osobę i zapewni mu dozgonną wdzięczność publisi.
    JK

  277. @Jacek Kowalczyk
    7 kwietnia o godz. 12:24
    @Maciej2
    7 kwietnia o godz. 13:02
    Jak Pan zauważył, Panie Jacku, w dotychczasowych postach daleki byłem od obrażania kogokolwiek, i dalej tak pozostanie. Pisałem o sytuacji hipotetycznej. Bardziej chodzi mi o to, kto tą „osobą trzecią” może być i na jakiej podstawie ta trzecia osoba będzie kwalifikować przesłanki ewentualnego zniesławienia, czy obrażenia.
    Swoją drogą, jak można obrazić czyjeś uczucia religijne? Czy uczucia mogą czuć się obrażone? Albo docenione, pogłaskane po główce? Przedziwny łamaniec językowy.

  278. Red. Jacek Kowalczyk

    Bardzo dziękuję za wyjaśnienie!
    Dopiero teraz zauważyłam pana wpis z 12:24 . Myślę bardzo podobnie.

    Przeglądając wyrywkowo wypowiedzi na pewnych blogach Polityki byłam zdumiona,że piszą tam często ludzie, którzy są w opozycji z artykułami autora blogu. Zastanawiało mnie,po co oni wobec tego tam wchodzą i zabierają głos.Bo przecież np. ateista nie będzie siedział na blogu o charakterze religijnym i próbował na ten temat rozmawiać (wiadomo przecież,ze to bez sensu) To samo jest ze skrajnie różnymi poglądami na tematy polityczne.Ale czasem myślę,że pewni ludzi pojawiają się wszędzie z poczucia pustki .W życiu nie są zauważani,ale na przeróżnych blogach nagle istnieją. I mogą nawet zgłaszać się do prokuratora. To smutne…

  279. Jacek Kowalczyk
    7 kwietnia o godz. 12:24

    Stawia Pan bardzo zasadne pytania i – bez wątpliwości – dobrze mieć je na uwadze, gdy się co mówi, pisze, czy robi. Tak jak „n” zmierza do nieskończoności, każdy powinien zmierzać do tego, by każde słowo, gest i czyn były akuratne, nad wyraz uprzedzające, grzeczne, gładkie, szukające zgody, przyjaźni, a co najmniej tego, co nie będzie konfliktem. Czyli powinniśmy być jak nieistniejący Jezus, który nastawiał policzek 77 razy w jednym miejscu, by w drugim żądać wyłupania sobie oka, albo – wprost – groził, szantażował i potępiał. Jest, zresztą, zdradzonym synem swojego ojca, który – o czym wprost dowiadujemy się w odpowiedniej książeczce, z ust tegoż ojca, bo on bardzo dużo sam tam, o sobie, mówił, i robił rzeczy, oraz nakazywał robić rzeczy takie, oraz nagradzał za ich robienie, przy których słowo „horror”, czy „potworność” są mniej niż gaworzeniem dzidziusia w kołysce.
    Jak wiadomo, wszyscyśmy obciążeni „grzechem pierworodnym”, więc marnie nam idzie, co widać, gdziekolwiek, ale tu akurat może o pół centymetra mniej marnie, choć też słabowicie.

    mamy coś takiego: partia rządząca, państwo polskie – jako byt formalny, oficjalny i poważny aż po więzienne kraty i trzymanie za nimi za niewinność przez 18 lat, albo do końca życia („bestia” – jak głosi katolicka przecież definicja Trynkiewicza, który skończył wyrok za kratami, ale nie – musi siedzieć dalej). Mamy, zawarowaną w prawie, „obrazę wartości chrześcijańskich”. Co to jest obraza – wiemy od biskupów i od partii rządzącej, jej mediów i całej, przynależnej, reszty. Całość ta jest ściśle katolicka i nie słychać znikąd, żeby nie była katolicka. Ona decyduje, że jest „obraza”, a już prokurator zadba o to, żeby był tego odpowiedni ciąg dalszy. Nie da się jednak obrazić za wartości niekatolickie. Tylko katolik może być obrażony. W inną stronę – nie. Reszta jest nieobrażalna. Co musi wynikać z „prawa Natury”, czyli boskiego. Dlatego też słyszymy, widzimy i odczuwamy, codziennie, że ci co się nie zgadzają z partią rządzącą, czyli państwem polskim (co wiemy ze stu źródeł, a jedno z nich to Szydło Beata: kto „atakuje” ministra – a co to takiego „atak” to ustala Szydło i Ziobro – „atakuje Polskę”). jak ktoś „atakuje Polskę”, to na to są też paragrafy: o zdradzie, o spisku, o działalności terrorystycznej, o podżeganiu do zbrodni, wojny i tak dalej. A co rano, ten nieobrażalny słyszy, że prowadzi przeciw „Polakom” i „państwu Polskiemu” wojnę hybrydową. Co rano budzi się i – pardon – dostaje w mordę.Obraża się rozum, wiedzę o faktach, cześć i godność, oraz grozi wolności i bezpieczeństwu oraz prawom obywatelskim. Rob to państwo polskie. Państwo polskie musi mieć jakieś usta, żeby mogło obrażać słowem i jakieś ręce, żeby mogły obrażać gestem oraz łapać nimi złych ludzi i robić co trzeba: „Polacy najgorszego sortu” – słyszymy z ust państwa polskiego o tych, co mają inne zdanie niż te usta, te rączki i cała reszta ciała państwowego. Inna część państwa ubrana w fioletowe i czerwone mycki, ale trudno odróżnialna od tej pierwszej, nawet dla fachowych znawców i chyba też Herculesa Poirot’a, oświadcza, że widzi „nienawistne spojrzenia” tych, co bronią najpodstawowszych praw ludzkich, bronią swojej godności i podmiotowości, bronią się sami(same) i bronią kobiet.

    Nasz wspólny blog jest blogiem wolnomyślicieli, ateistów, ludzi ponadprzeciętnie oświeconych, zdolnych do odróżniania rzeczy i w sporej mierze – autentycznych więc i autonomicznych. Każdy z tych czynników lokuje blogowiczów, z automatu obecnego państwa, partii, Kościoła jako takiego i nie „obecnego” ale uniwersalnie ponadczasowego, od 2000 lat oraz rządzącej kultury, przeświadczeń i stosunków, jako „najgorszy sort Polaków” i ludzi pełnych „nienawistnych spojrzeń”, co nieustannie, z racji istnienia „obrażają”.
    Krótko mówiąc: jesteśmy, tu, ale i wszędzie tak jest i każdego to niemal dotyczy, pod wielkim ciśnieniem bagna i trucizny państwowej i kościelnej oraz obyczajowej – który to obyczaj ma najsilniejsze źródło w kościele, lejącej się nam ma głowy, zalewającej usta, drażniącej oczy, palącej ciało i głowy. Mamyż w takich warunkach wykazywać się nadzwyczajnymi cnotami, heroizmem podobnym do matek zmuszanych przez biskupów i państwo do rodzenia śmiertelnie chorych, spotworniałych płodów-dzieci których twórcą jest doskonale dobry Wszechmogący? Proste pytanie: a niby dlaczego? Mniej prosta odpowiedź: dlaczegoś. Ale właśnie – co się zawiera w tym „dlaczegoś”? Bardzo trudno odpowiedzieć i – wobec takiej rzeczywistości dookoła – rodzi to niezwykłe wymagania.
    Sądzę, że wielu z nas stara się sobie odpowiadać na pytanie i budować treść „dlaczegoś”. Niedoskonale, ułomnie, czasem w stresie, w nerwach, w złości – na podłość, kłamstwa, pomówienia, zohydzanie, poniżenie, pozbawianie praw jakie się nam wpycha w gardła metodą swoistego państwowo-katolickiego „waterboardingu”. Tacy jesteśmy – jacyś tacy, trochę krzywi, trochę prości, z wysiłkiem próbujący stać, gdy w twarze walą pięściami i pałami. chyba tu się dzieje jakoś znośniej niż na innych blogach, a niewątpliwie działa (jak dotąd) pewien mechanizm samoregulacji – potrafimy się wzajemnie mitygować (rzecz jasna, w części), potrafimy separować trolli, oszustów i podobne mierne postaci i skłaniać ich do wyniesienia się stąd, choć niektórzy mają kompulsywny przymus powracania Wreszcie – dyskutując – potrafimy, w mojej ocenie, dosyć zasadnie – dojść do wniosku, że ktoś zasłużył na zbanowanie. I jest – co chyba rzadkie i – bliska i cenna interakcja Pana – jako opiekuna, dobrego ducha, „pod redakcją”, a najpierw – pierwszą przyczynę tego, że blog jest społeczny, oraz – akuratnie się włączającego, i w razie palącej konieczności – banującego, rzadko i zwykle zresztą na grupowy wniosek. Taki melanż jest cenną rzadkością, właściwie nie znam podobnego przypadku na blogach czy forach
    Nie bronię durnowatych swarów, połajanek, erupcji złośliwości czy pomówień bez żadnych podstaw, sam się przyznaję do żywego języka więc i niedoskonałości w tej mierze. Ale to też żywość: osób i bloga, choć należy to mitygować, redukować i minimalizować do zera.

    Komunikat „Polityki”w sprawie prokuratorskiej uważam za zdecydowanie zbyt lakoniczny. Problem jest poważny nie tylko dlatego, że prokuratura, ale nie mniej dlatego, że ciążąca czarną chmurą prokuratura może łatwo zabić wszelką dyskusję, wszelkie spory, kłótnie i zabić także jakość dziennikarstwa samej Polityki. W perspektywie, może – i zapewne tak będzie, jeśli nic z tym nie zostanie zrobione i przemyślane – wyjałowi Politykę, zbanalizuje ją, odepchnie co ciekawsze, żywsze i cenniejsze umysły.
    Sądzę, że Polityka nie może się ograniczyć do suchego komunikatu w sprawie prokuratorskiej, a powinno być znacznie pogłębione przedstawienie sprawy.

  280. @basia.n
    7 kwietnia o godz. 13:18

    Zatem, wyjaśniło się. Tej osobie (której nick tu nie przejdzie) wiele nie trzeba, by zaczęła grozić donosami. W cytowanej wypowiedzi mieszają się wątki osobistej obrazy i jakieś pretensje do redakcji o rzekomą obrazę prezydenta. Mało to zrozumiałe – cóż sąd będzie to rozsądzał. Ja się mocno obawiam, że obecna chwila sławy tę osobę rozochoci.

  281. @Tanaka
    7 kwietnia o godz. 14:21

    Podobnie uważam. Za dużo tam było prawniczego żargonu, za mało informacji. Ja do teraz nie rozumiem: czy wiadomo-kto doniósł, że ktoś inny obraził na forum Polityki prezydenta? Czy wiadomo-kto uważa, że sam został zniesławiony?

  282. k_a_g_a_n

    to jest przypadek sławny w historii polskiego internetu. Kiedyś, lata temu, podsumowałem jego aktywność na forach Gazeta.pl. Zamieściłem to podsumowanie gdzieś na blogach polityka.pl, już nie pamiętam u kogo. Grube tysiące wpisów rocznie, dziesiątki komentarzy dzień w dzień, przez lata.

    Nie robił tenże internauta żadnej tajemnicy ze wszystkich swoich nicków, a ponieważ stale był albo banowany (przez admina) albo identyfikowany jako troll i ignorowany (przez uczestników), stale też powracał produkując kolejnego nicka, bardzo podobnego do poprzednich.

    Na blogach polityka.pl stosował tą samą taktykę. Jego sposób argumentacji, mimo pozorów reagowania jak żywy, prawdziwy człowiek, był i nadal jest – raczej przewidywalny, sztampowy. Nawet kiedyś podejrzewałem go o bycie botem-żartem jakiegoś łebskiego informatyka albo firmy programistycznej z dziedziny AI.

    Posługujac się porównaniem z innym stałym komentatorem, to taka ulepszona o znajomość jezyków obcych (a z pewnością o znajomość angielskiego) wersja @wieśka59. Niestety, od @wieska59 k****na różni automatyczne wzbudzanie się i automatyczne przechodzenie w fazę generacji.

    Jego komentarze stają się lawinowo dłuższe z każdą kolejna rundą argumentacji, kopiuja coraz dłuższe fragmenty cudzych tekstów oraz coraz obszerniejsze fragmenty komentowanego tekstu.
    Zero zdolności do modyfikacji własnego punktu widzenia, beton, to akurat jest podobieństwo do @wieśka59.

    Czasami całość świetnie udaje inteligentnego dyskutanta. Aż ciarki człowieka przechodzą, gdy sobie pomyśli, ze to może być bot… 😉

    A czasami wpada w spiralę grożenia wszystkim prokuratorem… nic nowego, straszył tak od wielu, wielu lat.

    Notatka do siebie: straszne są efekty samotności, nie bądź taki złośliwy dla dzieci to będą do ciebie częściej pisały i dzwoniły, zaprzyjaźnij się z żoną. Na poczatek z własną. 😉

  283. Na blogu Tomasza Kasprowicza aktualna inkarnacja nazywa się @leonid.
    W całkowitej zgodzie z poglądami! Ten facet nie zmienia pogladów, kapitalizm jest zły, komunizm jest dobry i jest przyszłościa świata. Trzeba tylko wskrzesić ZSRR… 😉

  284. @zza kałuży
    To,co napisaleś o tym osobniku jest po prostu przerażające !

    @Tanaka z pewnością taka groźba istnieje.
    A caly problem sądów i sądownictwa kojarzy mi się dziwnie
    z Procesem Kafki

  285. Do wpisu Tanaki, wyjasnien red. Kowalczyka, pytan Basi, innych przyczynek o niewyminialnym nicku jaRochKowalski („… a to jest pani Kowalska“).

    Kiedys na pytanie Pombocka odpowiedzialem, Macierewicz to typowy „kret“. Nie wiem czy to prawidlowa nazwa polska. Niewiedzac, wyjasnilem nadajac mu (M.) przydomek „powiatowy Kim Philby“. Kim Philby, jeden z Cambridge Five. Niedawno ksiazka ukazala w Pl, na czym taka dzialalnosc polega. Ksiazka o M. Nie czytalem. To nie jest kradziez tajemnic. Latwo zlapac. To kopanie dolkow (kret), zeby system zaklocac, zawalac. Trudno wykrywalne. Pombocek odpowiedzial wtedy cos, co porzucilem watek. Co mnie to w koncu obchodzi.

    Roznica jest miedzy Kellerem a Macierewiczem. M udalo sie wejsc w struktury wladzy. K nie. Gdzikolwiek byl. Ludzie tego typu sa latwi do odkrycia dzis. Slady elektroniczne zostawiaja. Jakie sa powody takiej dzialalnosci nie wiem. Prawdopodobnie grzechy mlodosci. Pozniej nie ma wyboru. Zreszta kazdy, latwo siebie usprawiedliwi. Pogladami oczywiscie.

    Upadajace struktury wladzy, przed paroma dziesiatkami lat, doskonale zdawaly sprawe z faktycznej pozycji gospodarek, spoleczenstwa, formalnych/nieformalnych kanalow informacji. Montowaly „krety“, gdzie dalo. Co mialy robic? To nie byli idioci, co niektorzy blogowicze przedstawiaja. Niewydolnosc systemu znali dokladnie. W chaosie, zawsze nowe miejsce latwiej znalezc.

    Problem polegac moze na ograniczeniu redakcji takim prokuratorskim powodem. To moze cel „gminnego kreta“ ktoremu w Australi, RPA, i dalej nie udalo wejsc w lokalne struktury decyzyjne. Mimo doktoratu z Lema (sadzenie porzeczek na Antarktydzie)Dalej kopie dolki. Na rodzimej ziemi, prowokuje zamet. Dla mnie dosc proste. Keller w czasie przelomu spoleczenstwa polskiego. Dzis przelom dokonuje. Wybory ida. Jakkolwiek formalne moze tylko beda. „Polityka“, niezbyt pochlebny kanal dla dzisiejszych suwerenow (wlasciwa nazwa), Kosciola w przymierzu z polityka PIS i reszty parlamentu, organizacje „pozarzadowe“, „inicjatywy obywatelsko-poselskie“ etc. W apostrfach wszystko.

    Zadajcie sobie trud poszukania Kellera w sieci. To dosc skomplikowane. Czas i pieniadze. Kellerow moze? Nieudacznikow. Co maja robic? Mnoga liczba. Nie tych z sukcesami, jak M. Moze ksiazke kto napisze z Was?

    … ale nie ja Seleukos, tylko pozdrawiam.

  286. Zajrzałam do Wosia… a tam zmutowany Aaaa polemizuje z naszym Lewym:

    14 stycznia o godz. 14:36 4102
    O zwyczajach panujących na blogu którego współgospodarzem jest w/w @Lewy względem osób głoszących cokolwiek zdanie odrębne od blogowej racji stanu lepiej nie mówić za wiele.
    Jedyna analogia która nasuwa się przy ocenie działalności osoby moderującej jego prace to dbałość o jakość strategicznych sojuszy w czasach PRL-u w zadymionych pokojach Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk usytuowanego w Warszawie przy ulicy Mysiej.
    A u Wosia każdy pisze co chce i jak chce.

    Parafrazując, osobnik zbanowany przez red. JK (po długich i ciężkich mękach cierpliwych czytaczy) daje wyraz własnej frustracji, że tak się stało. „Niemcy mnie biją” i w ogóle hunwejbini. „A u Wosia każdy pisze co chce i jak chce” – nic dodać, nic ująć. Zabawne.

  287. „kret” = mullvad (tlumaczone ze szw.)

    S.

  288. Czyli jednak dobrze coś czułem przywołując ten nick na k. 🙄
    Ten pieniacz i obsesjonat będzie teraz tryumfować? Może tylko jak żaba podkłada łapę, aby przez moment poczuć się ważnym?
    Dlaczego nie założy sobie własnego bloga?

  289. „Czyżby naszym największym problemem – tu, na forum, i poza nim – było poszukiwanie sposobu możliwie bezkarnego obrażania innych?”

    Nie.
    Moje pytanie dotyczyło konkretnych sytuacji, kiedy na blogach (niekoniecznie tutaj) padają takie obelgi, insynuacje, nieuprzejmości etc. wyrażane przez anonimowe osoby w stronę innych anonimów.
    Jeśli teraz zacznie się węszenie, czy krytykując prezydenta, zwykłego posła i kler rządzący naszym krajem zniesławiamy te osoby, to dreszcz mnie przechodzi. Nie obawiam się wprawdzie panów w kominiarkach stukających do drzwi o 6 rano, choć nie zamawiałem budzenia, ale dla kolegów i koleżanek w zasięgu działania polskich służb mam radę – idźcie na jogging przed świtem 😉 Albo na roraty 😎

  290. Tanaka
    7 kwietnia o godz. 14:21

    O tym właśnie napomknąłem, że może to być początek zapowiedzianego zabijania mediów niepaństwowych (państwowe – już zabite) przez PiS. Zabita przez PiS została nie tylko konstytucyjna równość obywateli

    egzemplum: Chyba w końcówce poprzednich rządów PiS prezydent Lech Kaczyński był przeciwny wprowadzeniu do konstytucji zapisu o ochronie życia do naturalnej śmierci (sugerował, że może się to stać furtką do stosowania tzw. uporczywej terapii).

    Szara eminencja Rydzyk (ależ u nas tych szarych eminencji!) na to: „Oni przygotowują eutanazję. I jeszcze Olejnikowa pluje w twarz. I pani Środa. Ona w przeddzień mówiła publicznie o wprowadzeniu eutanazji w Polsce. I na drugi dzień idzie i jest uwiarygodniona [spotkaniem u prezydentowej]. I dlatego powiedziałem bardzo mocno, żeby zareagowali. To było w stylu »tak-tak«, »nie-nie«. Dobro oddzielić od zła. Prawdę od kłamstwa. Szambo od perfumerii. To jest walka między dwiema lożami” (…) Pani prezydentowa z taką eutanazją? Ty czarownico! Ja ci dam! Jak zabijać ludzi, to sama się podstaw pierwsza”.

    Czy najsłynniejszy kościelny biznesmen za to beknął? A któż by miał odwagę go pociągnąć. Jakiegoś nieznanego blogowego komentatora – to tak, jak najbardziej,

    ale i posłów.

    egzemplum: Szary poseł i zarazem szara eminencja Jarosław Kaczyński na sali sejmowej bez żadnego trybu udzielił sobie głosu, wdrapując się na trybunę i mówiąc do sejmowej opozycji:

    „Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata. Niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami”.

    Ktoś go za to pociągnął z wywaleniem z sali sejmowej włącznie? A gdzie tam. A jeśli pociągnął, że tak powiem, etycznie, a nie dyscyplinarnie, to chyba dla śmiechu.

    I oto teraz ta sama władza na podstawie donosów jakiegoś pieniacza sagana na wypowiedzi anonimowych internautów już pociąga, straszy, grozi. Bo decyzja sądu to groźba – i dla sprawców, i dla wszystkich obywateli: w pisowatej Polsce, zapatrzonej jak szpak w guzik w USA, nie będzie jak w USA, gdzie byle kmiot może psy wieszać na prezydencie, na władzy, bo władza MUSI być pod krytycznym obstrzałem, nawet z ryzykiem naruszania dóbr osoboistych. W pisowatej i mesjańskiej Polsce co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie. Jeszcześmy na dobre nie wyszli z feudalizmu, a już wrócił. No, powiedzmy delikatniej: wraca. W postaci policyjnego państwa. I ciągania po sądach za słowa, za obrazy religijnych uczuć, za obrazy władzy. Tylko nie ma ciągania za obrazy ateistycznych uczuć, za obrazy rozumu, za obrazy milionów obywateli nazywaniem ich „ubekami”, „zdrajcami”, „komuchami”, „konfidentami”, „mordercami”, „kanaliami” przez szarą poślinę Kaczyńskiego i jego wyznawców. Nie ma ciągania za słowne, dramatycznie jątrzące podzielenie narodu przez tegoż skrajnie nieodpowiedzialnego posła na lepszy i gorszy sort i zakwalifikowania wszystkich jego przeciwników – czyli najmniej kilkunastu milionów do gorszego sortu z okazjonalnym wyszególnianiem, na czym bycie gorszym sortem polega: np.: np na kradzieży narodowego majątku. Tysiące synekur dla swoich i nagrody sypiące się z nieba jak manna, opłacanie pasoźytniczego Kościoła publicznymi pieniędzmi, niekontrolowane wydawanie publicznej kasy przez władzę, rozbijanie się milionowej wartości brykami, opłacanie przez osiem lat smoleńskiego wariactwa – to nie kradzież. Można nie kraść? A po co?

    Ja ze swoją emeryturą 1300 zł też jestem gorszy sort, bo choć byłem przeciw bezpaństwu PO, to teraz jestem przeciw nadpaństwu PiS i w ogóle przeciw całemu PiS, choć polityką interesuję się od poczęcia z bardzo wysokiego, szybującego lotu bociana, kiedy leciałem do mamy. Co znaczy, że obchodzi mnie tylko wtedy, kiedy wieje jakiś bezdennie głupi wiatr historii i portki się trzęsą.

    Powtórzę: zdumiała mnie „Polityka” swoim czołobitnym komunikatem o kategorycznym przestrzeganiu prawa, którym chwilowo zarządza ręcznie partia notorycznie łamiąca to prawo od pierwszych chwil swych rządów.

    Panie Urbanie, jesteś jedyną opoką. Na tej opoce zbuduję…E tam zaraz „zbuduję” – kłaniam się i chwatit.

  291. Tobermory
    7 kwietnia o godz. 17:52

    Toby, to nie jest o Blackley. Taki kazdy z nas. Pisze i juz. Najwyzej grzywne pewnie. Ale atakujac slabeusza B. stawia redakcje do sadu, silniejszego. Zbieral wszystko, kazdy wpis, date etc. B. tego nie robil. Pisal podsmiewal. Olewal. Portal, redakcja na pregierzu. Nie upilnowala prawa.

    Ja jestem Seleuk i samurai Tobermory. Moge napisac jak w dwoch zwiazkach co sekretarzuje, dalem projekt problem rozwiazac. Zgodnie z regulami gier.

    pzdr do Tobermory, S.

  292. wbocek
    7 kwietnia o godz. 18:00

    dajesz przykłady, a one same się dają, codziennie. Właśnie Macirewicz dał głos, orzekając, że nie ma podziałów w społeczeństwie w sprawie katastrofy smoleńskiej (wszyscy „wiedzą”- był zamach, Putin z Tuskiem zamordowali). A kto ma inne zdanie, ten działa na zlecenie „sił zewnętrznych” – czyli jest zdrajcą.
    I tak dalej i tak dalej – codziennie dostajemy w mordę katolicką miłością bliźniego i prawdomównością. To co się dzieje ufundowane jest na tym, „co naprawdę mówi ewangelia”. TO właśnie jest katolicyzm, innego nie było przez 1050 lat nad Wisłą i 2000 lat – w ogóle. Jak to mówią, a mówią „w ewangelii” – po owocach ich poznacie.
    Zakładając, że PRL był feudalizmem – tak twierdzą Prawdziwi Polacy, a Duda zawetował ustawę degradacyjną z wielkim bólem – bo bardzo chce z Generała zrobić śmiecia, ale inne powody go powstrzymały przed podpisaniem, to ani przez chwilę nie było niefeudalizmu nad Wisłą. No, może jakieś, mniemane, okruszki wyzwolenia gdzieś w okolicy połowy lat 90-tych. Może, z dużą dawką życzliwości.

  293. wbocek
    7 kwietnia o godz. 18:00
    Prezes i spółka mają tyle za uszami, tyle, że nie ma się co przejmować ich chęciami. Trzeba tylko pilnować się i nie pisać nieprawd objawionych, a nie będą mogli nikogo ruszyć. Musieliby wprowadzić realnie dyktatorskie rządy, aby nie ryzykować w przyszłości odpowiedzialności karnej za swe działania przeciwko prawom obywatelskim. A do takiego wariantu raczej nie dojdzie. Kaczyński nie jest w stanie całkowicie wykluczyć społecznej rewolty w odpowiedzi na polityczną i realną aktywność jego środowiska. W skrajnym przypadku to wojna domowa. A PiS nie ma jednak zdecydowanie większościowego poparcia w społeczeństwie. I mogłoby się skończyć likwidacją jego ugrupowania. A mają już co tracić.

  294. Tanaka
    7 kwietnia o godz. 18:59

    No kurde, ani mi w głowie zakładać, że PRL był , jako całość, feudalizmem – był mimo wszystko jakimś wyzwalaniem ze średniowiecznej ciemnty. Mówię o feudalizmie w tym sensie, że Polska, moim zdaniem, nigdy z niego całkowicie nie wyszła dzięki feudalnotwórczej roli katolicyzmu. Owszem, nawet w PRL był feudalizm, ale, jak pamiętam, raczej w religianckich rewirach, no i może na wsi przez obowiązkowe dostawy.

  295. zak1953
    7 kwietnia o godz. 19:11

    Pewnie masz rację, tylko nawet takie kacze bujacze na krzywych nóżkach mogą obrzydzić i częściowo zmarnować osobnicze życie – jak to za rządów Lecha Kaczyńskiego zrobili z Tomaszem Komendą.

  296. wbocek
    7 kwietnia o godz. 19:26

    Oczywiście, że tak – PRL nie był feudalizmem, a drogą kulawych ludzi, niosących na grzbiecie garb feudalnej historii i własnego niewolnictwa pańszczyźnianego, ku niedookreślonej, lepszej przyszłości. Ci kulawi i garbaci zrobili rok 1980-ty i 1989. Z czasem kulawych i garbatych zaczęli wypierać nosiciele tumorów.

  297. Tanaka
    7 kwietnia o godz. 18:59

    Ciekawostka z peerelowskiego feudalizmu. Tam, gdzie bywałem u wujka – okolice Łupawy z 25 km od Słupska – wszystkim chłopom zabugowcom brakowało łąk dla żywioły. Więc nierzadko się zdarzało, że szliśmy z krowami kawał drogi na pegerowskie łąki i tam na lewo i pod strachem paśliśmy. Inny sposób z parą koni: Siadaliśmy z najstarszym ciotecznym bratem na podwórku na oklep i jechaliśmy ze trzy, cztery kilometry na trochę leśną, trochę polną szosę 19-tej kategorii, na której poboczach rosło sporo trawy. Paśliśmy konie pod strachem, nie zsiadając z nich – na wypadek, gdyby dróżnik nas pogonił, bo na poboczach tylko on miał prawo paść i trawę zbierać. Jak teraz se przypominam wykorzystywanie każdego skrawka zieleni (również u żony w okolicy Radomska było takie wypasanie na miedzach) i porównuję z obecnymi tysiącami hektarów leżacych odłogiem, za co jest nawet płacone, łza się w oku kręci z powodu się kręcenia.

  298. Prezes Jarosław jest nosicielem innej prawdy, aniżeli należąca do ogromnej większości społeczeństwa. On chce być dobrym panem, zbawcą narodu polskiego ale jednak panem, a nie obywatelem. Demokracja ludowa, dla potomka dawnych obywateli I Rzeczypospolitej, była czymś nie do przyjęcia w odtworzonym po wojnach państwie. JK żyje i żył cały czas ideą kierowania innymi ale nie pracy dla innych. Nie znam żadnego materialnego wytworu jego rąk, poza pewną ilością tekstów pisanych. Ale ich ilość i wartość nie ma żadnego przełożenia na osiągnięte środki materialne. Żaden obywatel w PRL-u nie zaliczył tak długiego okresu utrzymania się na koszt społeczeństwa jak prezes Jarosław po zmianach 1989 roku. To prawdziwy ewenement życia polskiego życia politycznego. Pod pewnymi względami historia życia JK przypomina mi karierę prezydenta urzędującego na moskiewskim Kremlu.

  299. wbocek, 10:12
    „Jacek Kowalczyk: Czyli pierwsze moje przypuszczenie było słuszne. Pana podwórko, Pan rządzi. A ja nie muszę na nim bywać, zwłaszcza że usunął Pan wczoraj, szanując własna wrażliwość, a wyjaśnia dopiero dobę później, czniając wrażliwość delikwenta. Zdrowia-szczęścia.”

    Jestem zbudowany odstapieniem od obietnicy zapodanej w ‚Zdrowia-szczęścia’. Bo gdybys nie odstapil od niej, bylaby to niepowetowana strata dla blogu. Szczegolnie teraz, pod nowym rezymem uwalania nieblagonadioznych tresci.

    Nie wyobrazam sobie innego blogowicza, ktory moglby wydutkac na strychu przywracany do zycia Urzad z ulicy Mysiej tak jak Ty to potrafisz

  300. Cwierc wieku temu porywano sie na chamskie: komuno wroc! Nic z tego nie wyszlo. Balcerowicz nie odszedl choc musial.

    Dzisiaj mamy czas dokonany: cenzura wrocila. I ona juz nie odejdzie. Gdyz slowo cialem sie stalo. O komunie nikt nic nie mowi

  301. Co sie cialem stalo to wkroczenie komuny kaczystej. „Polityka” pierwsza sie jej podporzadkowala oficjalnie. How fricken lovely

  302. Czy pan red Baczynski nie zdaje sobie sprawy z tego, ze „Pismo z Prokuratury”, zaczynajace sie od slow:

    ‚Informujemy, że otrzymaliśmy pismo od organów ścigania wzywające nas do ujawnienia informacji dotyczących użytkowników serwisu internetowego POLITYKA.PL’

    to pisiorski, chamski zamach na wywalczona demokracje?

  303. Orteq
    7 kwietnia o godz. 20:39
    Ortequ, w polskim Kościele cenzura nie odeszła wraz z cenzurą państwową. I nikt z tego powodu nie płacze, ani nie szat nie rozdziera. Duchowieństwo najzwyczajniej nie pozwoliłoby tobie na wypisywanie treści, jakie przychodzą tobie do głowy. A ty masz do innych pretensje. Wystarczy tylko przykrócić trochę obelżywość wobec innych i nie pisać nieprawd, a nikt nie będzie cię cenzurował, albo groził prokuratorem. To nie jest aż takie trudne. A nazywa się prosto – kultura pisania. Nic więcej.

  304. @zak1953
    godz. 20:21

    A czy wobec tego prezes wypracował sobie emyryturę ? Bo z czego się w końcu utrzymuje ? Z pensji poselskiej ?

  305. Poddales sie, zaku. Szkoda

    Za pouczanie mnie, szaraczka, niemniej dziekuje.

    PS. Dalej snujesz nute obelzywosci i nieprawd? A potrafilbys gdzies takie znalezc, w moim pisaniu?

  306. W biegu.
    No to tym razem to jeszcze nie mściwe państwo, ale mściwy blogowicz. Ale przyjdzie kryska na matyska.

    Co mi przyszło do głowy to podobna sytuacja po naszym Patriot Act. A może i wcześniej. Władza chciała wiedzieć co ludzie czytali. Pewni konkretni ludzie. Więc biblioteki powiedziały, sorry, w takim wypadku nie będziemy trzymać historii książkowych. Jak nie mamy, to i nie damy.
    I tego samego życzę Polityce. Po moderacji wyrzucać IP. Jak nie mamy to nie damy. I co nam zrobicie. Zaufanie użytkowników ważniejsze niż wszystkie potencjalne pożytki z trzymania.

  307. wbocek
    7 kwietnia o godz. 19:30
    to nie były rządy Lecha Kaczyńskiego, Komende skazano za czasów Ministra Sprawiedliwości L. Kaczyńskiego.

  308. zak1953

    Zgadzam się z Tobą, zaczku, i nie zgadzam. Bo jestem trochę za kulturą i trochę przeciw. Oczywiście to są diabła warte ogólniki, których nie trawię, choć czasem trza użyć. Oceniać trzeba konkretnego człowieka w jego niepowtarzalności, a nie mierzyć go miarką jednakowej, czyli ujednolicącej wszystkich
    kultury. Krótko: może być z wyglądu cham, który chamem nie jest i może być słowny niby galant operujący eleganckimi slowami, pod którymi się kryją insynuacje, imputowania, wywyższanie się, pogarda. Poza tym typów całkowicie jednolitych nie ma. Do dziś mam opadniętą szczękę, kiedy niejaka Maria, ofiara kaczego kwakania zbluzgała mnie jak szewc, któremu się but nie udał, a przecież poznałem ją jako niezwykłej wrażliwości człowieka.

    Jasne więc, że kultura, ale ostrożnie – bośmy nie jednacy. Nie da się stosować jednego gorsetu kultury dla wszystkich, który krępuje osobowość tak, że nie wiadomo, czy to róża, czy pokrzywa, czy baba, czy chłop, czy może, holender, gender.

  309. basia.n
    7 kwietnia o godz. 21:21
    pan prezes ma emeryturę w wysokości ponad 3000 (trzy tysiące zł) netto. Wypracował ja sobie z kilkunastoletniej pracy w jakimś instytucie uniwersyteckim oraz z zasiadania w ławach poselkich. Od wielu lat jest zawodowym posłem.

    Myslę, że skoro PIS wprowadza dwie kadencje dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, podobne zastrzeżenia możnaby wprowadzić dla posłów i senatorów. Moznaby wrócić doi Sejmu i senatu, gdyby się pauzowało przynajmniej jedną, dwie kadencje, pracując w w miejscu, skąd się wyruszyło po mandat poselski ( posłowie oraz radni miejscy przebywają na urlopach bezpłatnych w swoim miejscu pracy, teoretycznie zawsze moga wrócić do firmy czy instytucji).
    Może dwie kadencje naprzemiennne nie odrywałyby tak naszych wybrańców od realiów życia zwykłych Polaków.
    Nasz szary poseł od 89 roku jest blisko włądzy- albo jako doradca prezydenta, albo poseł czy premier. Chyba dość sie oderwał od codzienności, co czasami wynika z jego wypowiedzi publicznych.

  310. Wiecie, tak mi jakoś się przypomiało, że krązyły słuchy o Polakach z kupionymi dyplomami. Łatwo było wtedy w Australii czy Nowej Zelandii, komputerów jeszcze nie było w administracji, prawo jazdy to była kartka papieru z pieczątką…

  311. konstancja

    Mówiłem luźnym językiem, konstancjo. Wiem, że był ministrem, ale czy on minister, czy sekretarka, czy szatniarz – rządził To miałem na myśli. Ja nigdy nie chciałem rządzić i nie rządziłem, dlatego nie mogę o sobie powiedzieć: „rządził”. Chyba że rowerem, kajakiem…

  312. Przemozny jest wplyw opinii innych. ‚Orteq to obelzywiec i glosiciel nieprawd’ napisal jeden. zak1953 w to uwierzyl. Czy kacze przywrocenie cenzury z Mysiej naprawi te niesprawiedliwosc? Obelzywcem i glosicielem nieprawd nigdy nie staralem sie byc

    Nie zwracalem sie z prosba, na Nowogrodzka, o interwencje. Niemniej, to na Nowogrodzka wysylam, niniejszym, swoje podziekowania za tak udatna interwencje cenzuralna. Ktorej to cenzury ja nie umiem zaakceptowac

    PS. Przepraszam wszystkich za cokolwiek. E-J. np przepraszam. Choc juz nie pamietam za co. Wbockowi to tylko zycze. Napastliwosc na moj nick natomiast pomijam wymownym milczeniem

  313. Dopiero zauwazylem: z wbocka stal sie pombocek znowu. Welcome again

  314. zak1953 – 21:05

    „W polskim Kościele cenzura nie odeszła wraz z cenzurą państwową. I nikt z tego powodu nie płacze, ani nie szat nie rozdziera. Duchowieństwo najzwyczajniej nie pozwoliłoby tobie na wypisywanie treści, jakie przychodzą tobie do głowy. A ty masz do innych pretensje. Wystarczy tylko przykrócić trochę obelżywość wobec innych i nie pisać nieprawd, a nikt nie będzie cię cenzurował, albo groził prokuratorem. To nie jest aż takie trudne. A nazywa się prosto – kultura pisania. Nic więcej.”

    Ani mniej. Bylbym szczerze zobowiazany jakbys uszanowal swoja wlasna zasade kultury pisania.

    Jeszcze raz apeluje o przytoczenie chocby jednego przykladu ‚obelzywosci’. Czy innego ‚pisania nieprawd’.

    PS Szanuje Twoje posty. Szczegolnie te nie dotyczace mojego nicka

  315. @zak1953 7 kwietnia o godz. 21:05 pisze tak:
    Ortequ, w polskim Kościele cenzura nie odeszła wraz z cenzurą państwową. I nikt z tego powodu nie płacze, ani nie szat nie rozdziera. Duchowieństwo najzwyczajniej nie pozwoliłoby tobie na wypisywanie treści, jakie przychodzą tobie do głowy.

    Komentarz:
    Cenzura w kaka – nie tylko polskim – ma się naprawdę doskonale. Zakaz wystąpień publicznych dla Bonieckiego, Lemańskiego czy Obirka to żaden problem – ale gdy chodzi np. o Rydzyka czy Oko – to w żaden sposób nie można im zabronić, bo nie można, nie można i już! Tako rzeką zaprzyjaźnione xiunce, a żak im naiwnie wierzy – dziwne!!!

    Duchowieństwo… by sobie na coś nie pozwoliło? Szczujne brednie, które publicznie wygadują przeróżne kiecuny, są o wiele bardziej obraźliwe niż internetowe przys.rywania Orteqa. A kampanie nienawiści organizowane przez rodzimy kaka (np. lawina jednobrzmiących protestów przeciwko zatrudnianiu Nergala w TV w roli jurora) są nieznane chyba tylko żakom… Prezydenta Komorowskiego zaszczuł kaka po tym, jak Komorowski otwarcie odmówił zawetowania podpisania konwencji antyprzemocowej, którego to weta domagali się w liście biskupi. Po tej odmowie wylała się na prezydenta rzeka szamba z ambon i krucht.

    Żaku, na jakim ty świecie żyjesz? Naprawdę wierzysz w jakieś hamulce czarnych braci? Oni są czołobitni względem własnych mocodawców, ale to nie znaczy, że by sobie na cokolwiek nie pozwolili w zakresie obraźliwych, szczujnych i kompletnie nieprawdziwych treści. Mamy na to niezliczone przykłady. Kaka w szerzeniu łgarstwa, oszczerstwach i niszczeniu ludzi jest, zwłaszcza w Polsce, zupełnie bezkarny.

  316. Orteg

    Spadłem z dużego konia prosto na zmartwiona, aż ekran pękł. A na nim jest właśnie pom i bocek

  317. PS. A najzabawniejsze są pobekiwania sutannitów, że przecież jako obywatele mają prawo do wyrażania swojego zdania. W ramach tak rozumianej wolności słowa organizują modlitewne burdy przed teatrami, które wystawiają niepochlebne dla kaka spektakle. A te zapędy wolnościowo-demokratyczne wykazują specyficzne osobniki, które ślubowały dozgonne posłuszeństwo swojej doszczętnie feudalnej wierchuszce. I taka forma niewolnictwa im nie przeszkadza. Wolności wypowiedzi żądają natomiast… od państwa i niezrzeszonych współobywateli. Paradoks!

  318. Zamiast pakowania się (znowu)

    Dość ciekawe, tylko ja zamiast porad poczekałabym na wrogów płynących z nurtem rzeki

    https://silesion.pl/durczok-dziekuje-kaczynskiemu-06-04-2018

    A poza tym ja Kaczyńskiemu i Dudzie wiecie co 🙂 sami sobie wstawcie

  319. Na marginesie

    Tak słusznie mówisz, źe nie mam nic do dodania. Chyba że mam. Otóż ta czarna zaraza tak się rozkokosiła, że nawet niebieskiej książeczki chyba nie potrzebuje, żeby najpierw nadać, co mówi Bóg i potem to skomentować, lecz wali prosto od siebie, co im ślina na język przyniesie i na końcu mówi, że oto słowo boże. Tak właśnie jest z aborcją. Biblia o niej nawet się nie zająknie. Ale co to szkodzi, skoro jest „Nie zabijaj”. Wystarczy „zarodek” lub „płód” awnsować na „czlowieka” i szafa gra.

    A w Biblii, sądzę, nie ma o przerywaniu ciąży, bo nikt w starożytności jej nie przerywał -to chyba dosyć świeża rzecz. Więc i wszechwiedzący nie mógł wiedzieć niczego do przodu.

  320. Na marginesie
    7 kwietnia o godz. 22:35
    Hamulce sukienkowych dotyczą osób trzecich i tak napisałem. Np. Orteq nie miałby szansy publikowania się w ich wydawnictwach bez imprimatur miejscowego biskupa. Kościół tak łatwo nie rezygnuje z narzędzi przydatnych do kontroli innych, stąd stale funkcjonująca cenzura, chociaż innym zarzuca krępowanie wolności słowa.

  321. @Nefer pakujesz się – ja też 🙂

    Jutro lecę do Wiednia na kilka dni ,przy wspaniałej pogodzie.

  322. @Nefer
    Dobry link!

  323. pombocek
    7 kwietnia o godz. 21:56

    Skoro znowu jesteś pombocek to bądź. W końcu jesteś pombocek i każdy to wie. nawet bozia.

  324. pombocek
    7 kwietnia o godz. 23:05

    tu się chyba mylisz: „spędzanie płodu” jest stare jak ludzkość. Albo prawie. O ile pamiętam, w starożytnym Rzymie, a też w Egipcie były różne przepisy na to: roślinne, chemiczne, mechaniczne i jeszcze jakieś. Znowu – chyba – pisał o tym, także Umberto Eco.

  325. @basia

    Jeśli z Eindhoven to się możemy minąć na lotnisku;)
    We Widniu jeszcze nie byłam ale mam na liście

  326. Tanaka
    7 kwietnia o godz. 23:45

    Tanako, to nie pomyłka – po prostu nigdzie w Biblii nie spotkałem zabijania poczętego człowieka. A w historii ludzkości jestem za słaby, by o tym wiedzieć. Kojarzyłem sobie tylko amatorsko, że ludzie nie mieli kiedyś aż tylu fanaberii jak blaszaki, pendolino czy rowery do turystycznego podróżowania po świecie, nie mieli Riwiery i innych atrakcji, w których zażywaniu dzieci mogłyby przeszkadzać, więc kobiety zajmowały się rodzeniem, a nie usuwaniem.

  327. Tanaka

    „pombocek” jest tylko na zmartwionie, na laptopach nie umiem go przywrócić. A pisanie na zmartwionie to skaranie boskie.

  328. @Nefer z Rotterdamu 🙂

  329. @wbocek
    7 kwietnia o godz. 23:56
    No psiakrew! ludzie nie mieli kiedyś aż tylu fanaberii jak blaszaki, pendolino czy rowery do turystycznego podróżowania po świecie, nie mieli Riwiery i innych atrakcji, w których zażywaniu dzieci mogłyby przeszkadzać, więc kobiety zajmowały się rodzeniem, a nie usuwaniem.
    Aż mnie zatrzęsło. Takiego czegoś to już dawno nie czytałam na tym blogu.

  330. Trwające przygotowania do natepnej, 96 miesięcznicy smoleńskiej nie wskazuja na to, ze bedzie to ostatnia miesiecznica. No bo niby dlaczego by ona miala byc ostatnia? Skoro 95 poprzednich tak dobrze sie przysluzylo PiSowi?

    Bedzie jak przy wizycie prezydenta USA:

    ulice będą zamknięte już poprzedniego dnia,
    zakazy parkowania z odholowywaniem pozostawionych samochodów,
    kilometry barierek.
    Na zmilitaryzowanym pl. Piłsudskiego stoi już pomnik ofiar katastrofy, w formie schodów z czarnego kamienia. Będzie on uroczyście odsłaniany.
    Świętowanie rozplanowane jest na cały dzień, od 8 do 22.

    A potem bedzie jak 95 razy wczesniej: celebracja zwyciestwa. Nad jakims wrogiem zwyciestwa, podobno. Takie nastepne PW jakby.

    Gdyby Waldemar Kuczynski w grobie byl to by sie tam przewracal po raz prawie setny juz. Poniewaz wciaz kustyka o lasce to go pewnie znowu zatargaja na ulice Woronicza. Zeby sie wypowiedzial w wiadomym stylu:

    PW to byla tragedia narodowa. Wieksza od katastrofy smolenskiej.

    Racja jakbys nie celowal. A on ja wyglasza laske krzepko dzierzac w dloni. Zuch zatem z niego. Albo nawet harcerz

    Każda twarz się uniesieniem płoni,
    każdy laskę krzepko dzierży w dłoni,
    a z młodzieńczej się piersi wyrywa
    pieśń potężna pieśń jak dzwon.

  331. Dajmy poszerzona wersje patriotyczna. Do odwrotu wzywajaca nie wiadomo dlaczego

    Już do odwrotu głos trąbki wzywa,
    Alarmując ze wszech stron.
    Wstaje wiara w ordynku szczęśliwa,
    Serca biją w zgodny ton.

    Każda twarz się z uniesienia płoni,
    Każdy laskę krzepko dzierży w dłoni,
    A z młodzieńczej się piersi wyrywa,
    Pieśń potężna pieśń jak dzwon.

    Gaśnie ognisko i szumią drzewa,
    Spojrzyj weń ostatni raz.
    Niech ci w duszy radośnie zaśpiewa,
    Że na zawsze łączą nas:

    Wspólne troski i radości życia,
    Serc harcerskich zjednoczone bicia.
    I ta przyjaźń najszczersza, prawdziwa
    Którą Bóg połączył nas.

  332. Gdyby nie harcerze nasi historyczni to chyba nic bysmy nigdy nie wygrali w historii. Dzieki harcerzom zas, mamy nieustajace pasmo historycznych zwyciestw.

    Te 6-latki donoszace granaty w PW. Czyz to nie bohatersko wzruszajace?

  333. Pociagnijmy za te brode dowcipna

    Ksiądz i rabin jadą razem pociągiem w jednym i tym samym przedziale. Ksiądz wyciąga kanapki z szynką, częstuje również rabina. Rabin sie kryguje:
    – Nam religia zabrania jeść wieprzowiny. No ale dobrze, odrobinke moge sprobowac.
    – O to to – mowi ksiadz. – Szynka taka dobra jest.
    Podróż dobiega końca. Rabin żegna księdza:
    – Szynka byla znakomita. Proszę pozdrowić małżonkę.
    – Dziekuje ale nas, księży, obowiązuje celibat. Nie mam żony.
    – No to prosze pozdrowic gospodynie. Nawet odrobinka panskiej gospodyni taka dobra jest.

  334. I jeszczo raz

    Niespodzianka w sklepie miesnym była w kolorze różowawo-krwistym, spoczywała dumnie pomiędzy baleronem a szynką jak za Gierka i chwaliła się wypisaną na tekturce ceną być może przystępną. Wypadłem z nadwiślańskiego obiegu cenowego, więc cena nie zrobiła na mnie najmniejszego wrażenia. Duże wrażenie zrobiła jednak nazwa Niespodzianki – na tekturce czytelnym pismem czyjaś ręka wypisała starannie:

    Szynka po żydowsku

    Moj bliski przyjaciel, Zyd, doktor medycyny, wlasnie sie przechrzcil na katolika. Odpowiadajac na pytanie dlaczego tego wyczynu dokonal, mowi wrecz: zona.

    Ona bowiem miala juz dosc zycia bez schabowych.

  335. Zona jest katoliczka

  336. Tobermory kilka lat temu przytoczyl dowcip stary i z dłuuugą brodą Tym bardziej nie powinno się wiec go zarzynać.

    Radziecki statek podpływa do afrykańskiego portu. Marynarz rzuca linę cumowniczą na brzeg krzycząc do Murzyna stojącego na nabrzeżu:
    – Dierżi linu!
    Murzyn nie rozumie.
    Rosjanin znów rzuca linę, krzycząc: „Dierżi linu!”. Murzyn stoi bez ruchu.
    Rosjanin pyta:
    – Gawarisz pa ruski?
    Cisza.
    – Parlez vous francais?
    Cisza.
    – Sprechen Sie Deutsch?
    Cisza.
    – Do you speak English?
    – Yes, I do!
    – Nu tak dierżi linu!!!

    Bawi to tylko Polaków z bardzo rudymentarną znajomością języka rosyjskiego, bo „lina” w tym języku nie występuje, poza imieniem Lina. Lina cumownicza to „kanat” lub „tros”.

    To tak tytulem pociągania za brode (dow)cipną

  337. Stanisław Michalkiewicz w szpitalu. ,,Stan ciężki”

    http://www.fronda.pl/a/stanislaw-michalkiewicz-w-szpitalu-stan-ciezki,108637.html

    Pewnie nie dojedzie ma nastepne wystepy w moim domu. Niektore Polonusy odetchna..

    A mieszkalem z czlowiekiem na Jelonkach z jednym pokoju. Prawie pol wieku temu. Nie zebysmy sie zgadzali w jakichs sprawach. Ale zesmy sie tez nie pozarzynali. Ze potem do mnie zjechal, kilka razy, na Bergamutach, poczytuje sobie za zaszczyt.

    Sanderze! Trzym sie. Chce cie znowu ujrzec u siebie w domu. Znowu ustawimy krzesla dla sluchaczy. 50 tych krzesel sie zmiesci w moim livingroomie. Czy takie auditorium Ci chwatit’ ?

  338. Ewa-Joanna
    8 kwietnia o godz. 0:53

    „No psiakrew! Aż mnie zatrzęsło. Takiego czegoś to już dawno nie czytałam na tym blogu”.

    Nie tylko na tym, ale i na tamtym, bo takiego czegoś nie pisałem. Teraz napiszę.

    Jak byłem Eskimosem, robiliśmy na codzień tylko to, co do życia jest konieczne: zaspokajaliśmy potrzeby biologiczne. Najwięcej uganialiśmy się za jedzeniem, trochę odpoczywaliśmy i robiliśmy dzieci. Średnio w rodzinie była szóstka. Po to, żeby do wieku rozrodczego dorosła dwójka, czwórka umierała. Od wielkiego dzwonu robiliśmy sobie przyjemności, czyli zaspokajaliśmy potrzeby cywilizacyjne do życia niekonieczne: spotykaliśmy się na przykład z sąsiednim plemieniem, które szło do nas tydzień. Lub my do nich. Jedliśmy wtedy halucynogenne, zgniłe mięso fok też do życia niekonieczne, ale przydatne. Zdarzały się różne rozrywki. Na przykład kiedy mąż żonę w kłótni dziabnął nożem i wstawił się za nią jej brat, obaj mężczyźni musieli tradycyjnie odbyć pojedynek. Było to święto dla całego plemienia. Mężczyźni pojedynkowali się słowami i tańczeniem. Na przykład jeden mówił: „Ucinam ci rękę i rzucam psom, teraz ci ucinam głowę”. Drugi: „A ja odbieram im moją rękę i głowę i rzucam im twoje nogi. Już nigdy nie złapiesz foki, ha-ha-ha!”. Widzowie przewracali się ze śmiechu.

    Kiedy zimą przybywali goście, po całodziennym żarciu i zabawach wszyscy się zbierali w największym domu, gospodarz kazał zgasić lampy i wszyscy – żonaci i nieżonaci – wymieniali się kobietami w celu seksualnej swobody. Jedyny zakaz odnosił się do blisko spokrewnionych. Ten rytuał, któremu podlegali wszyscy, uprawiany był wyłącznie zimą. Jeśli jakaś młoda zakochana para nie chciała się z nikim wymieniać, musiała wykrochmalać na dwór.

    Tak więc widzisz, Ewo-J fanaberii mieliśmy niewiele, więc i dzieci było dużo więcej, choć marły jak muchy. Jeśli popatrzysz na płodne ludy, dostrzesz ich biedę, prymitywizm i minimum fanaberii. Im wyższy poziom rozwoju ludu, tym więcej fanaberii i tym mniej dzieci. Singli i partnerów bezdzietnych jest, zda mi się. coraz więcej. Może – z bożą pomocą oczywiście – dzięki niezliczonym fanaberiom ten najbardziej pasożytniczy gatunek na ziemi sam się wykończy i ziemia odetchnie?

  339. @Orteq
    8 kwietnia o godz. 6:46

    Bo to jest dowcip polski i ma bawić tylko Polaków. Aby został zrozumiany, musi być „lina”. Sam piszesz o rudymentarnej znajomości rosyjskiego w Polsce.

  340. „Singli i partnerów bezdzietnych jest, zda mi się. coraz więcej”, a ludzkości przybywa w zastraszającym tempie. Dobrobyt i fanaberie nie nadążają z hamowaniem.

  341. @Tanaka
    W swoim wywodzie Szanowny się w sprawie Trynkiewicza trochę zapędził. Oczywiście wyzywanie ludzi od bestii jest i wulgarne i obraźliwe i poniżające. Takie typowo katolickie. Tym niemniej jest problem zwalniania ludzi o skrzywionej psychice jeśli odmawiali terapii albo się nie powiodła co mogą stwierdzić tylko lekarze, nie „społeczeństwo”. Dlatego ich dalszy bezterminowy pobyt w ośrodku zamkniętym, nie w więzieniu, jest uzasadniony. Sami nieraz potwierdzają, że to dla ich własnego dobra. Taki ośrodek jest w Monachium.
    Mam zasadę: Nie wszystko, z czym się nie zgadzam, jest wredne.

  342. Mysmy lubieli rozmawiac ze sobom rusyfikaliami. Pozniej Stan przeszedl w wyzsze diapazony. Ja pozostalem ma swoim diapazonie. On na swoim pozostal. Co ruskie to nie lzia, znaczyt’.

    Czy ja sie czasem nie powtarzam?

  343. Tobermory
    8 kwietnia o godz. 8:28

    Jeśli cytujesz mnie, to co chciałeś powiedzieć? Bo jak z tą liną: nic nie rozumiem

  344. @wbocek
    8 kwietnia o godz. 8:45

    Poważnie? Nic nie rozumiesz, czy tylko szukasz punktu zaczepienia do dłuższej wymiany poglądów na temat fanaberii i ich, hamującego przyrost naturalny, wpływu na ludzkie populacje?
    Idę na narty, to na razie nie pogadamy.

  345. Tobermory
    8 kwietnia o godz. 9:00

    Zaszokowało mnie Twoje odkrycie, że ludzi przybywa w zastraszającym tempie. Myślałem, że ubywa. Ale jeśli dostrzegasz, że przybywanie ludzi i ubywanie (z powodu nieprzytomnego rozkwitu fanaberii) – to dwie odrębne sprawy, a nawet dwa bieguny cywilizacji, to rozumiemy się i nie ma czego rozwijać. Ja nawet myślę się powoli zwijać, bo znów mi wcięło tekst. Nowoczesność to tak wielkie uzależnienie od rzeczy (również od ich ciągłego nawalania), że nie ma czasu na dzieci, które potrzebują jednak większej uwagi niż komputer. A jak młoda mama na spacerze ma się zajmować dzieckiem, skoro w jednej ręce ma komórkę przy uchu, w drugiej – fajkę, a trzecią loda je.

  346. W sprawie „zapędzenia się”: znasz casus Trynkiewicza bliżej? Wiesz, jaka była publiczna nagonka na „bestię”, by nie dać człowiekowi powrócić do społeczeństwa, a znaleźć sposób by go dalej trzymać w izolacji, pomimo odsiedzenia przez niego całości kary? Znasz wypowiedzi w tej sprawie prof. Moniki Płatek? Chętnie się dowiem, co realnie wiesz i z czego się bierze Twoja opinia, którą przedstawiasz.
    To, że nie siedzi w celi więziennej nie ma tu żadnego znaczenia. Jest pozbawiony wolności. Czy siedzi za kratą celi, czy w „ośrodku zamkniętym” nie czyni różnicy wobec możliwości powrotu do społeczeństwa po odsiedzeniu zasądzonego wyroku i korzystania z należnej mu prawnie wolności. Został wsadzony do „ośrodka zamkniętego” bo takie było zapotrzebowanie społeczne i polityczne, które widzi nie człowieka, a „bestię”.

  347. wbocek
    8 kwietnia o godz. 8:17

    I pomyśleć, że te naturalne zachowania zamieniliśmy na „kulturę chrześcijańską”. A śmiechu warte pojedynki między facetami na krwawe, chrześcijańskie, konkwisty i wojny światowe.

  348. wbocek
    7 kwietnia o godz. 23:56

    Że w niebieskiej książeczce nie ma o „spędzaniu płodu”, to zgoda. Ale, jak świetnie wiesz, jest na kopy opowieści bozi o tym, jak własnymi rączkami morduje świeżo narodzone dzieciątka boże.
    Natomiast co do rzeczywistej historii ludzkich cywilizacji, to owszem, „spędzanie płodów” stosowano od bardzo dawna.

  349. Tanaka
    8 kwietnia o godz. 10:49

    Zgadza się. Pom Bocek takimi myszami jak ludzkie dzieci się nie zajmował. Najwyżej wtedy, kiedy trzeba było dorosłych wypróbować, czy są wystarczająco głupi, lub pozabijać pierworodnych. Od dzieci o wiele bardzie wartościowe były dla niego pieczone turkawki i w ogóle kojący smród palonych trupów. Można więc wnioskować, że gdyby go ktoś zapytał, kiedy jeszcze rozmawiał z ludźmi (w nowszych czasach mu mowę odjęło), czy kobieta może usuwać z siebie kijanki, usłyszałby głos jak milion gromów: „Spie.dalaj!”.

  350. @Tanaka 8 kwietnia o godz. 10:41
    Co ja na to poradzę, że w przypadku sprawców szczególnie okropnych zbrodni, nawet po odbyciu przez nich kary, dalej się boję wypuszczenia ich na wolność. Szczególnie, że nie jestem zwolennikiem kary śmierci.

    Dla zbrodniarzy, którzy odbyli już karę i których trzeba wypuścić zza krat marzy mi się jakaś „inna wersja wolności”. Australia 2.0?

  351. @wbocek 7 kwietnia o godz. 23:56

    nigdzie w Biblii nie spotkałem zabijania poczętego człowieka.
    O celowości samej aborcji chyba rzeczywiście nie ma, ale już różnice w traktowaniu matki i jej płodu (jako równorzędne w świetle prawa jednostki ludzkie) mogą być dyskutowane, patrz poniżej:

    http://poznajpana.pl/ksiega-wyjscia-2122-25-a-aborcja/

  352. Ilość dzieci na kobietę rzeczywiscie spada wzraz z polepszaniem się poziomu zamożności społeczeństwa. Fanaberie i blaszaki wygrywają, co tu kryć. A jeszcze szybciej spada wraz z rosnącym poziomem wykształcenia kobiet.
    Posłać babę do szkoły i zaraz jej tam rodzenie dzieci ze łba wybiją… 😉

  353. @wbocek
    8 kwietnia o godz. 8:17
    Przykro, nie mam ochoty czytać do końca tych bzdur. Wystarczy mi to co napisałeś poprzednio, coś czego nigdy bym sie po tobie nie spodziewała. No ale jednak.
    Napisałeś to: atrakcji, w których zażywaniu dzieci mogłyby przeszkadzać, więc kobiety zajmowały się rodzeniem, a nie usuwaniem.
    I żadne mieszanie słowne tego nie zmieni. Na tak obraźliwe słowa w stosunku do kobiet na tym blogu nikt się nie odważył.

  354. wbocek
    „No psiakrew! ludzie nie mieli kiedyś aż tylu fanaberii jak blaszaki, pendolino czy rowery do turystycznego podróżowania po świecie, nie mieli Riwiery i innych atrakcji, w których zażywaniu dzieci mogłyby przeszkadzać, więc kobiety zajmowały się rodzeniem, a nie usuwaniem”.
    Nie rozumiem cię, wbocku tym razem, humanisto z mojewo ramana. Chyba zdrowo przegiąłeś, a to i tak delikatna konkluzja.
    Postęp cywilizacyjny to dla ciebie wyłącznie fanaberie? To że jeździmy „blaszakami” jak nazywasz pogardliwie samochody, pendolino, odwiedzamy różne Riwiery i w ogóle mamy w głowie poprzewracane, jak łatwo się domyślić z twojego gderliwego wywodu? Jaki niby miałby płynąć morał z przywołania Eskimosów oraz ich obyczajów, o czym piszesz w kolejnym poście.
    Do fanaberii zaliczasz także usuwanie, zamiast rodzenia, którym się zajmują te niedobre kobiety, bo dzieci mogłyby im przeszkadzać w korzystaniu z uciech i wygód tego świata. Litości! O mężczyznach ani słowa, tak jakby dzieci „zalęgały” się w kobietach z niczego (albo z ducha świętego).
    Ani słowa np. o tym, że wielu facetów znika, gdy się dowiadują, że partnerka, z którą tak miło uprawiało się seks, jest w ciąży.
    Być może nie wiesz, to podpowiem, 80% tatusiów niepełnosprawnych dzieci, m.in. downów, odchodzi, bo ich „wrażliwość” sobie z tym nie radzi i pozostawia mamy same sobie z tym „kłopotem”.
    Oburzaj się na niegodziwy, niesprawiedliwy świat (zawsze zresztą taki był), pamiętaj jednak, że rządzą nim mężczyźni.
    Drugi po starożytności matriarchat pewnie się jeszcze ludzkości przytrafi, ale gdyby nawet, to do Polski dotrze z dużym opóźnieniem.

  355. Orteq(usiu)
    Też myślę o Sandersie. Bardzośmy się od siebie oddalili, jak wiesz, ale sentyment pozostał.
    Podobno jest z nim lepiej. Myślę, że się wyliże, bo to twarda sztuka.

  356. mag
    8 kwietnia o godz. 13:18
    z ust mi wyjełaś

  357. Wydaje mi się, że pombocek z tymi „fanaberiami” ironizował.
    Pzdr, TJ

  358. tejot
    Nie każda ironia, jeśli to była ironia, jest do przyjęcia.
    Moim zdaniem był to kiks. Bardzo niemiły, nieprzemyślany zgrzyt, mówiąc delikatnie.
    Jestem delikatna, bo lubię i cenię wbocka, ale jako raptus (tak go widzę) czasem coś takiego walnie, że klękajcie narody.

  359. Szanowny Damy i Szanowny Dam tejotek,

    z niczym nie ironizowałem, a częściowo podsumował to, co miałem na myśli, zzakałużnik. Fanaberie to to, co do biologicznego życia NIEKONIECZNE. Smutno mi, Boże, że chwytacie tylko wierzch, sugerując tym samym, że i ja – po wierzchu. Kiedy mówię „fanaberie”, niekoniecznie oceniam – stwierdzam: to banalne potrzeby cywilizacyjne. Tyle że jest ich milion, a zaspokajanie ich niszczy życie na ziemi. Kiedy rybaczyłem, naoglądałem się parchatych fłąder, dorszy z zieloną wątrobą, żywych szkieletów łososiowatych – dosłownie z kościami na wierzchu i trupimi czaszkami, śledzi z dziesiątkami nicieni w środku. W odróżnieniu od świata zwierząt, który ma wypracowane przez miliony lat mechanizmy samoregulacji, człowiekowate regulują się tylko w taki sposób, że coś wymyślą. Więc wymyślają, a syf coraz większy. Liczba biednych człowiekowatych katastrofalnie rośnie. Te małpy będąc prymitywnymi odbiorcami gigantycznej masy cywizacyjnych śmieci, wyrzucają je zużyte tam, gdzie stoją. Pamięta ktoś lata 50-te, kiedy nie było na ulicach puszek po piwie, butelek (bo były skupowane, toreb foliowych, papierów (papierowe torby przydawały się po wiele razy do kupowania cukru na wagę, mąki, soli, kaszy, faoli, grochu itd.? Komu to przeszkadzało?
    Czymś podobnym do samoregulacji jest to, co zauważył zzakałużnik: w wysokocywilizowanych społecznościach rozmnażanie się nie jest potrzebą numer jeden, nie jest też automatyzmem jak u biedoty, że co rok, to prorok. Kobieta przestała być wyłącznie pojemnikiem na dzieci, garkotłukiem i wieczną nianią – SAMA CHCE ŻYĆ. Tak oczywiste rzeczy, a Wy wyczytaliście diabli wiedzą co. Tylko że wysokocywilizowane społeczności to właśnie mnożenie potrzeb fanaberyjnych, które prowadzą do gigantycznego zasyfiania planety i najkrótszą drogą – do zniszczenia na niej życia. Ale co sobie taka Kulczyk pożyje, to pożyje. Jestem za, a nawet przeciw.

    Może trochę chaotycznie, bo alarmowo szykuję okrętowy miecz na jutro, podnoszony i opuszczany sznurkami, a nie pieprzoną elektroniką, więc wybaczcie.

  360. zza kałuży
    8 kwietnia o godz. 12:16

    Posłać babę do szkoły i zaraz jej tam rodzenie dzieci ze łba wybiją…

    Powtórz to uprzejmie swoim córkom, ucieszą się. A to ” 😉 ” ani śmieszne ani na miejscu.

  361. Jaka ta politurka jednak cieniutka, kto by pomyślał :/

  362. Nefer
    Politurka – powiadasz? To nieoheblowana decha.
    Nie spodziewałam się aż tak prostackiej mentalności. No, sorry.

  363. mag
    8 kwietnia o godz. 15:56

    Zaraz usłyszę że to był żart a ja nie mam poczucia humoru. Fakt, takiego nie mam.

  364. A w Syrii!! Ponownie walki w Doumie i atak gazowy. A tak się wszyscy cieszyli.
    Przypomnę: Od początku marca kocioł opuściło autobusami 41 tys bojowników z bronią i rodzinami. Razem z cywilami ponad 130 tys ludzi. W całkowitym spokoju, tylko jeden wypadek drogowy. Były tylko problemy z opłacaną przez Saudów grupą Jaysh al-Islam (armia Islamu) obrońców wolności. Najpierw ze sobą dyskutowali aż ścięli główki dwóm dowódcom. Potem nikt ich nie chciał. Potem były kłopoty z wypuszczaniem cywilów (tych z klatek na dachach?). W zeszłą niedzielę zaczęli wyjeżdżać i znowu problemy: Chcieli po 900 $ na głowę, część odmówiła wyjazdu i zaczęła strzelać do swoich, zażądali autobusów z firankami, odmówili wydania ciężkiej broni i zakładników aż zaczęli ostrzeliwać z dział Damaszek (8 zabitych 37 rannych) i korytarz, którym wychodzili cywile. Wczoraj armia rozpoczęła atak i przerwała linie obrony. A dzisiaj to, o czym mówiło się od tygodni że będzie: atak gazowy. Zgodnie z ustawą winien Assad. A Białe Hełmy na zdjęciach z ginącymi dziećmi. Tylko płakać. Mówi się, że ich aktorzy zrobili na tyle udane nagrania, że szkoda z powodu jakiegoś pokoju zmarnować film (w Egipcie policja kiedyś nakryła nagrania). I teraz czekamy na tomahawki wolności na Assada.
    P.S. Tym, którzy mają cierpliwość. Przebieg rozmów przed zawarciem rozejmu.
    https://threadreaderapp.com/thread/982383228295241728.html?refreshed=yes
    Ciekawe dla aktualnej dyskusji o Magdalence (stąd podaję)
    Będzie się działo

  365. Ależ skąd, nie będę bronił żadnego, dobrego czy szorstkiego jak nieheblowana deska (braku)poczucia humoru. Zapamietam – jeszcze umiem zapamietać.

    Słowa „nigger” nie wolno użyć białasowi, bo mu głowę zmyją.
    Afro-Amerykaninowi wolno bez żadnych ograniczeń, nawet zamiast przecinka.

    Okazuje się, że wszelkie żarty ze słowami „baba” czy „posłać babę” to także pole minowe.
    No to wlazłem i urwało mi nogę…

  366. Vera
    8 kwietnia o godz. 17:04

    A w Syrii. Można pomóc. Zresztą z pewnością o tym wiesz i również wpłaciłaś, pozdrawiam.

    https://www.pah.org.pl/wplac/?form=sos-syria

    https://www.unicef.pl/nmaction/akcja/syria/6

  367. Ewa-Joanna
    8 kwietnia o godz. 12:17

    Teraz to mną zatrzęsło, bo najpierw nie dotarło, byłem rozproszony. Tobie z kolei bardzo łatwo idzie nazywanie moich wypowiedzi „bzdurami”. Różnimy się tym, że ja sobie słów ot tak sobie, żeby coś powiedzieć, nie rzucam. A Tobie – i nie tylko Tobie -wystarczy jedno zdanie, by o 180 stopni odwrócić opinię o człowieku. Więc co po latach bytowania na blogu są warte Wasze damskie opinie o kimkolwiek, skoro tak łatwo je w ułamku sekundy zmienić? Mówię Do Ciebie, mag, konstancji i kto tam jeszcze liznął jedno zdanie tekstu po wierzchu i od razu na mnie napluł.

    Powiedziałem udowodniony badaniami statystycznymi elementarz: ludzie zamożni w krajach wysokocywilizowanych, inaczej niż ludzie biedni i prymitywni, bardziej się zajmują korzystaniem z życia niż rozmnażaniem się.

    Inkryminowane moje zdanie było o ludziach bardziej pierwotnych (ale dam nie interesował kontekst, lecz ich własne obsesje), a konkretnie miałem na myśli ludzi z czasów biblijnych i była to próba interpretacji, dlaczego w Biblii nie ma ani słowa o usuwaniu ciąży. Sugerowałem, porównując tamten czas do współczesności, że usuwania ciąż nie znano, nie usuwano ich, nie było ani takiego zwyczaju, ani takiej potrzeby. Tyle i tylko tyle znaczy to cholerne zdanie, które miało wyrazić tylko jedną domniemaną zależność i nie pretendowało do wyczerpania wszystkich możliwości., .

    „ludzie nie mieli kiedyś aż tylu fanaberii jak blaszaki, pendolino czy rowery do turystycznego podróżowania po świecie, nie mieli Riwiery i innych atrakcji, w których zażywaniu dzieci mogłyby przeszkadzać, więc kobiety zajmowały się rodzeniem, a nie usuwaniem”.

    Tanaka mówi, że w starożytnych czasach ciąża bywała usuwana. Nie jestem erudytą, by polemizować. Mogę tylko powiedzieć, że w książkach o życiu plemiennym nigdy się nie spotkałem z najdelikatniejszą choćby sugestią na ten temat – stąd moje inne, może błędne, rozumowanie.

    Ślepy widzi i głuchy słyszy, ża żadna z Was nawet ćwierci sekundy nie siedziała nad tymi problemami – stąd kolejna ilustracja, że komunikacja na blogu bywa bardzo powierzchowna i przez to konfliktogenna..

  368. zza kałuży
    8 kwietnia o godz. 17:40

    To tylko obsesyjność na tle WYBRANYCH zachowań – językowych i innych. Bo te same damy nie odznaczają się specjalną wrażliwością, kiedy mówią np. „ksiunc”, „katabas”, „czarni”. Ale wybiórczość i mentalność Kalego w większym/mniejszym stopniu występuje u wszystkich. Choć baby en bloc są od nas chłopów na pewno delikatniejsze, inaczej nie byłoby z kim i po co żyć.

  369. Pombocku
    Powiedziałeś kilka co najmniej niezręcznych zdań i tyle. Skoro kilka twoich fanek (łącznie ze mną) odebrało je (te zdania) podobnie, coś chyba jest na rzeczy. Czytamy ze zrozumieniem i nie można nam przypisywać złej woli.
    Zamiast brnąć w zagmatwane i obraźliwe dla nas tłumaczenia („ślepy widzi i głuchy słyszy, że żadna z Was nawet ćwierci sekundy nie siedziała na tymi problemami”) czy nie lepiej rzec – sorry, dziewczyny, wyszło jak wyszło. Zapomnijmy.
    To moja fajka pokoju, a co z nią zrobisz, twój problem.

  370. Szanowni, zacni i tak dalej, albo odwrotnie: jest niedziela, dzień święty, suma, kazanie biskupa, dzwoneczki, kadzidła i ogólnie – fajnie, a do tego wiosna, panie sierżancie.
    Może by tak,, zamiast się kłócić o coś co nie jest jasne, albo jest jasne, a niezrozumiane, przekazać sobie znak pokoju, podać rączki, poćwierkać jak wróbelek, oddać się urokom tańców latynoamerykańskim, przekopać ogródek w celach przyrodniczych, pójść z psem na spacer i jeszcze na zgodę – buziaka?

  371. udowodniony badaniami statystycznymi elementarz: ludzie zamożni w krajach wysokocywilizowanych, inaczej niż ludzie biedni i prymitywni, bardziej się zajmują korzystaniem z życia niż rozmnażaniem się.

    pombocku, taka na przykład Francja, zamożny i wysoko cywilizowany kraj ma największy w Europie wskaźnik dzietności. A sprzyja temu:

    Kluczowa rola polityki rodzinnej

    Polityka rodzinna tłumaczy demograficzną wyjątkowość Francji. Francja była pierwszym krajem, który wprowadził w życie aktywną politykę pro-rodzinną wyrażającą się między innymi:

    – rozszerzeniem zakresu świadczeń rodzinnych (dodatki do czynszów, zasiłki rodzinne, „becikowe”)
    – wprowadzeniem specyficznych urlopów ( dla matek i ojców)
    – możliwością przyznania odpisów podatkowych i szczególnych uprawnień dla rodzin (karta wielodzietnej rodziny, uprawnienia emerytalne, itd.)
    – stworzeniem struktur opieki nad dziećmi od najmłodszych lat.

    Polemizowałabym że nie ilość dostępnych „fanaberii” wpływa na dzietność lub jej brak ale pewność matek obecnych i przyszłych że mają oparcie w państwie które im i ich dzieciom zapewni godziwe warunki wychowania, opieki i edukacji.

    Cały, krótki artykuł tu

    https://pl.ambafrance.org/Francja-kraj-o-jednym-z

  372. @wbocek
    8 kwietnia o godz. 18:23

    Pombocku, przeczytaj jeszcze raz to zdanie:

    „kobiety zajmowały się rodzeniem, a nie usuwaniem”

    Nie uważasz, że można je tak zrozumieć, że dzisiejsze kobiety, powodowane fanaberiami, zamiast rodzić dzieci to je usuwają? Sugerujesz, że jak nie mają szóstki, tylko dwójkę albo jedno, to dlatego, że resztę pousuwały?
    W zasadzie każda powinna mieć piętnastkę, gdyby nie usuwały?
    Metody przerywania ciąży znane są od prawieków, kobiety zawsze potrafiły sobie pomóc albo im „pomagano”, nawet mordując noworodka, jeśli padło podejrzenie, że może być z nieprawego łoża.
    Zachowały się egipskie papirusy datowane na 1600 lat pne, gdzie dokładnie wylicza się środki (zioła, irygacje, mechaniczne sposoby), przy pomocy których kobieta „wydali przyjęte w pierwszym, drugim lub trzecim stadium”.
    W starożytnej Grecji uważano, że płodność jest ważnym dobrem, zwłaszcza jeśli potrzebny jest męski spadkobierca, ale przerwanie ciąży we wczesnym etapie jest też dobrym sposobem utrzymania właściwej liczby obywateli, bowiem polis nie powinno być zbyt duże, ani zbyt małe.
    Dziś, kiedy dzięki znajomości fizjologii oraz środkom stojącym do dyspozycji można zapobiec niepożądanej ciąży, planowanie rodziny powinno być wolniejsze od stresu, a badania prenatalne i możliwość aborcji dawać kobietom większe poczucie bezpieczeństwa i podmiotowości. Bez narzucania siłą moralności w stylu pani Godek i jej bandy.

  373. Przeciez wbocek juz daje troche myka w bok:

    „w książkach o życiu plemiennym nigdy się nie spotkałem z najdelikatniejszą choćby sugestią na ten temat – stąd moje inne, ***może błędne***, rozumowanie”

    Zaperzanie sie przy swoim, po obu stronach, to istota wszelkich dysput. Trwajcie przy swoim, dziewczynki i chlopcy!

  374. podobno co czwarta kobieta (statystycznie!) w Polsce miała kiedyś aborcję.
    Czyżby tylko Maria Czubaszek i Natalia Przybysz?

  375. Tanaka
    Ależ proszę bardzo, „podaj mi rączkę trumienko”.
    Nie mam za złe nikomu i zazwyczaj wszystkich lubię (prawie bez wyjątku), a niektórych nawet bardziej. Wolę ich jednak nie wymieniać, bo inni gotowi są się obrazić.
    Wróciłam z Brukseli z deszczu (pada mniej więcej trzy razy w ciągu dnia i tyleż razy ogólnie zmienia się pogoda. Jak to Neferka wytrzymuje?) wprost w piękna pogodę, co cieszy, a podwójnie cieszy, że PISy mają się źle (sondaże nadal w dół itp.).
    Bardzo brakuje mi w Warszawie wielokolorowej, różnojęzycznej ulicy. Może to zabrzmi dziwnie, ale właśnie w tej różnorodności czuję się bezpiecznie.

  376. Tobermory
    8 kwietnia o godz. 19:05
    nikt ani sie nie zająknął w temacie, ile z tych urodzonych dzieci przeżyło pierwszy, drugi, trzeci czwarty roku życia?
    I kto je wychowywał, skoro często kobiety w czasie porodu lub połogu umierały.
    Nikt też tymi dziećmi się tak nie „cackał”, jak w dzisiejszych czasach.
    Umierały, bo nie było szczepień, opieki zdrowotnej i sprzyjającej wychowaniu dzieci atmosfery.
    Wiedza o własnym ciele, o zapobieganiu ciąży tez nie była powszechna, co można choćby w Konopielce skonfrontować.
    Dzis też nie potrzebujemy tyle osób do pracy, bo maszyny różne zastępują wielu w fabrykach, w rolnictwie, w domu.
    Pomyślcie, że rzadko która kobieta z tzw. ludu miała szansę dożyć 60 lat. Mężczyzni też wcześniej umierali.

  377. Orteq
    8 kwietnia o godz. 19:07

    Myki w bok to twoja interpretacja. U mnie coś takiego nie istnieje, bo nie mam niczego do ukrycia ani ambicji pokazywania, że jako smark wiem wszystko. W paru wypowiedzianych zdaniach nie zawsze pamiętam, żeby powiedzieć o wszystkim, o czym można powiedzieć – na przykład opowiedzieć cały swój życiorys, żeby był stosowny kontekst. Takie mądrości jak „Zaperzanie sie przy swoim, po obu stronach, to istota wszelkich dysput” warto trzymać na okazje, w których rzeczywiście jest smarkate obstawanie przy swoim bez względu na obiektywne racje. Mierzenie wszystkich jedną miarą – np. Kaczyńskiego i lonka – to w Polsce tradycja. Ale wiara w nieistniejącego Boga to też tradycja. Nazywanie ruskich pierogów „ruskimi, których Ruscy nigdy nie znali, to też tradycja. Inaczej mówiąc, w konstrukcjach aforystycznych tyleż bywa mądrości, co głupoty.

  378. mag
    8 kwietnia o godz. 19:16

    Ledwo wytrzymuję. Dzisiaj wróciłam, ale jak raz jest ładnie i ciepło.

  379. mag
    8 kwietnia o godz. 19:16

    To się przespacerujmy po słonecznym lesie. Pąki kasztanowców za chwilę będą pękać.
    Właśnie: różnokolorowość i różnoplemienność. Kudy nadwiślańskości do Brukselskości, a przecież Warszawa i parę innych,, wielkich miast ma tego trochę. Najwięcej pewnie – studentów i różnych zagranicznych pracowników, oraz turystów. Miałem, ledwo co, taką zabawną historię: biegam z psem po lesie, w największe krzaczory się wplątałem, aż tu widzę coś jakby dziecko, dziewczynka, a może laleczka: całkiem miniaturowa i w ogóle – śliczna. Laleczka otwiera usta i mówi, że jest Koreanką, z południa i studiuje, 2 semestr na jednej z uczelni, z której do tych krzaczorów nie więcej jak 5 kilometrów. Normalnie mnie zaskoczyła, że w tych krzaczorach i się nie boi, a ona mi na to, że wybrała się na spacer i jej się u bardzo podoba.
    Takie dziwy.

  380. Wbocku, by podtrzymać rozmowę przyczepię się do czego innego.
    Nazwa „ruskie pierogi” pochodzi od Rusi (zachodniej Ukrainy, łącznie z Zakerzoniem), a nie od Rosji.
    Pzdr, TJ

  381. Tobermory
    8 kwietnia o godz. 19:05

    Sam widzisz, co ja wiem o dziejach – kówno. Dorobiłem argumentację do tezy, więc się zbłaźniłem.. Tyle że do swoich argumentacji się nie przywiązuję – zależy mi na prawdzie, a nie na mieniiu racji.

    Tobermorku, to, co cytujesz to końcówka zdania, nie zdanie, a zdanie też jest składową ogólniejszej myśli. Z możliwą wymową izolowanego przez Ciebie fragmentu bym się, oczywiście, zgodził. Ale kiedy ktoś tak tendencyjnie czyta, że widzi tylko izolowane fragmenty, to co ja mogę. Ja mogę tak samo jak on – odwrócić się o 180 stopni i pokazać tył. Skoro tak łatwo się podejrzewa mnie lub wręcz pomawia o barbarzyństwo, to cóż – nawet sekundy uwagi nie są warte takie znajomości.

  382. Próbki pobrane z samolotu Tu-154M, który rozbił się w Smoleńsku, zostały w maju 2017 r. przekazane brytyjskiemu laboratorium Forensic Explosives Laboratory (FEL), będącego częścią Defence Science and Technology Laboratory (DSTL). Podlega ono brytyjskiemu ministerstwu obrony. Do tej pory nie poinformowano publicznie o rezultatach badań.

    Jak jednak zaznaczono, eksperci „nie wydadzą żadnego komentarza na temat przyczyn katastrofy, opinii lub interpretacji wyników badania”.

  383. tejot
    8 kwietnia o godz. 19:41

    Tejotku, faktycznie to się nad tym nie zastanawiałem. Dziękuję, że mnie oświecasz. Oczywiście, Rusi było parę, z Kijowską na czele, i nie pomyślałem, że w pierogach może chodzić wcale nie o stosunkowo współczesną Rosję, lecz o Rusinów-Ukraińców.

  384. matkoicórko, samolot ni z tego ni z owego

  385. Nefer
    8 kwietnia o godz. 18:50

    Zależności mniejszej dzietności od zamożności nie wymyśliłem sobie, lecz wyczytałem i powtórzyłem. Wyczytałem jako o prawidłowości uniwersalnej, więc pojedynczy przykład Francji z armią bardzo dzietnych przybyszów nic mi nie mówi. A każdy może sobie sam naznajdować przykładów dzietności w rodzinach zamożnych i niezamożnych i porównać. Z moich licznych znajomych ze Słupska po najróżniejszych studiach chyba tylko jedna koleżanka ma trójkę dzieci, reszta – po dwójce. Ale i z wyboru bezdzietnych trochę jest. Pewnie jest też różnica między wsią a miastem – i tu mógłbym dać sporo ilustracji z niemałej rodziny mojej mamy (naliczyliśmy z babcią 72. wnuków i prawnuków), ale już mi temat, dzięki Wam, damy, zbrzydł.

  386. mag
    8 kwietnia o godz. 18:45

    Niestety, mag, fajki pokoju nie przyjmuję. Tej łatwości pomawiania mnie o barbarzyństwo i pisanie bzdur – z czym od razu wystrzeliła Ewa-J – nie da się na poczekaniu przykryć fajką. Dobranoc.

  387. Ale szpilę zaliczyłam, no cóż.

  388. wbocek
    8 kwietnia o godz. 19:26

    „Myki w bok to twoja interpretacja. U mnie coś takiego nie istnieje, bo nie mam niczego do ukrycia ani ambicji pokazywania, że jako smark wiem wszystko.”

    Prawo prawisz. Choc tak naprawde to tej mojej interpretacji bylo tyle co pies namiauczal..

    Zachecam do wzmozonego zaperzania sie w dysputach. Wzrosnie natenczas intensywnosc takowych. A i Pan Gospodarz bedzie mial szanse na swoje czujne zabiegi interwencyjne

  389. wbocek
    8 kwietnia o godz. 20:32

    Zmniejszanie się liczby dzieci w rodzinie, w miarę wzrostu zamożności, a generalnie – poprawianiu się głównych czynników życia: jedzenia, zamieszkania, bezpieczeństwa, dochodu, zdrowia, oświaty i tak dalej – jest od dawna dowiedzionym naukowo faktem, jak i wynikiem zwykłej obserwacji życia. Jest to uniwersalne, proces dotyczy całego świata.
    Dzięki temu poprawia się też jakość życia dziecka. Nie jest już produktem, a zaczyna być człowiekiem. Nie zostaje sprokurowany po to, by – na chybił-trafił miał przeżyć, gdy większość jego braci i sióstr nie przeżywa i zastąpić rodziców oraz zapewnić im obsługę fizyczno-ekonomiczną na stare lata, co nigdy nie było pełną normą, a najwyżej bywało.
    Francja jest znana z tego, że ma wiele sensownych rozwiązań prawych i wdrożonych praktyk oraz stosunków społecznych które sprzyjają bezpieczeństwu rodziny i macierzyństwa. Dlatego we Francji przybywa obywateli. Ale wcale nie mnożą się jak króliki i nie wracają do dzietności w ilościach hurtowych (6, 10, 14), tylko bodaj na poziomie 2,3 dziecka na matkę. Co, przy długim życiu i niezłej jakości, daje przyrost.

  390. Tanaka
    8 kwietnia o godz. 20:51

    „Zmniejszanie się liczby dzieci w rodzinie, w miarę wzrostu zamożności, a generalnie – poprawianiu się głównych czynników życia”

    Niektorzy sie nawet dopatrzyli sprzezenia zwrotnego w tym wszystkim. Co bylo pierwsze, kura czy jajo, interesuje tylko upierdliwcow. Takich jak nieliczni niektorzy.

    Jest jednak pytanie wciaz nurtujace owych nielicznych niektorych. Tych mowia o zmniejszaniu sie rozrodczosci sapiensow jako o sile sprawczej wzrostu dobrobytu, a nie odwrotnie. Tym pytaniem jest:

    co moglo sprawic ze owa rozrodczosc sie spowolnila? Nawet, podobno, w Azji? Grubo przed nadejsciem wzrostu dobrobytu?

    Nie chcialbbym rzucac zbyt wielkich oskarzen, czy pochwal, pod adresem naszego guru. Darwina niejakiego.

    Ta ewolucja. Podobno wciaz postepujaca bardzo nie zauwazalnym kroczkiem. Do czego ona nas doprowadzi? No, moze nie nas, starych zgredow. Ale jak patrze na swoje wnuki..

  391. Nefer
    8 kwietnia o godz. 21:11
    świetnie zilustrowane.
    Chętnie wyślę ten rysunek Kaczyńskiemu, bo podobno nie wszystko mu mówią i nie jest dobrze poinformowany.

  392. @Konstancja

    Ależ nie. I w ogóle publicyści np Polityki powinni teraz powstrzymać się od dawania recept co Kaczyński powinien żeby się ratować. Tak sobie doskonale strzela w oba kolana że nie należy przeszkadzać ani informować.

  393. Hitler i Stalin tez podobno nie byli dobrze poinformowani. Czy to ich w czyms rozgrzesza?

    Ups, zapomnialem sie. Toz to blog ateistow jest. Tu grzechow, czy ich rozgrzeszania, ma nie byc z zalozenia

  394. To strzelanie sobie we wlasne czesci ciala.

    Kiedys bylo strzelanie w stope, noo moze w noge, przez pomylke. A dzisiaj jest microtargeting: strzelanie w kolano.

    Czy nie powinieniem czegos zrobic w tej sprawie? Operacje wszczepienia metalowego stawu kolanowego mam wyznaczona juz

  395. Powtorzmy przerobiona lekcje

    Nie widze zadnej ‚winy’ w dyskutowaniu zycia, tworczosci czy Ostatecznego Zejscia niezwykle utalentowanego Poety. Talentu zmarnowanego przez czasy w jakich Mu przyszlo zyc.

    NORMA wrecz jest takie dyskutowanie. Nabieranie wody w ryje w takiej sytuacji to dopiero podlawe paskudztwo.

    Bo nie ma za wiele gorszych rzeczy niz skazanie na potepienie – zza kaluzy, gotkowal, inni – czlowieka, ktory nas, ten blog zaszczycal, przez kilka ladnych lat, publikowaniem tu swojej tworczosci. Do poziomu ktorej niektorzy aspirowali ale nigdy tego nie dokonali. Bo nie umiAli

    Gospodarzowi jeszcze raz dziekuje za laskawosc. Kacik Anumlika, na tym blogu, to minimum jakie Mu sie od nas nalezy.

    I to hell z gierkowskim wymyslem TW. Bo to wtedy nasz Wielki Poeta dal sie zlapac w sidla paranoi Bezpieki. Z ktorego to sidla wyszedl w Sierpniu80

  396. Tanaka
    Przespacerowywuję się właśnie z tobą w pięknych okolicznościach przyrody, ale mi smutno i żal, że wbocek/pombocek się na mnie obraził, jak nigdy dotąd.
    Nie mogę jednak cofnąć mojej opinii na temat jego opinii o kobietach spędzających płód (w skrócie).
    Weź mnie i pociesz jakoś po starej przyjaźni.

  397. @Orteq
    8 kwietnia o godz. 21:19

    Naprawdę nie wiesz, dlaczego w Azji spowolniła (zmniejszyła się) rozrodczość? Nie wiesz nic o polityce jednego dziecka w Chinach i polityce demograficznej Indii, która spowodowała, że zamiast sześciorga dzieci na statystyczną kobietę przypada teraz troje? Za to mają tam (w Chinach i innych azjatyckich krajach też) wielką nadwyżkę (20 milionów) młodych mężczyzn, którzy nie mają szansy na znalezienie partnerki. Rodziny wolą mieć synów, a badania prenatalne i aborcja umożliwiają taką selekcję. W Indiach jest obecnie 60 mln chłopców w wieku poniżej 5 lat. Tyle ludzi mieszka w całej Francji.
    Celem polityki demograficznej Indii jest rodzina z dwojgiem dzieci, ale na razie przyrost naturalny w Indiach ciągle jest wyższy niż w Chinach i niebawem będzie to najliczniejsze społeczeństwo świata. Jedną z metod regulacji liczby urodzin jest nagradzanie za sterylizację. W stanie Andhra Pradesh pod koniec lat 90. prawie 70 proc. młodych kobiet w wieku 25-29 lat było sterylizowanych.
    Nowsze pomysły to zakaz dla wybieranych urzędników państwowych posiadania więcej niż dwojga dzieci. Funkcjonuje w kilku stanach. Na południu skuteczna okazała się edukacja i aktywizacja zawodowa kobiet…

  398. On byl zbyt ZAUWAZALNYM literatem zeby go Bezpieka odpuscila w tamtych czasach. Czasow zmierzajacych do Przelomu89.

    Bezpieka miala za zadanie podtrzymywac „Ustroj” tak dlugo jak sie da. I wywiazywala sie z tego jak mogla. Nasz Poeta padl jej ofiara. Owszem, zgodliwa ofiara. Ale zgodliwymi ofiarami byla wiekszosc TW tamtych czasow!

    Czy ktos wie jak Ziobro nazywa swoich pisiorskich TW dzisiaj? Bo ze ten system trwa w najlepsze za IV RP to nikt w to nie watpi. Wlasnie przerwano mi rozmowe telefoniczna z W-wa..

    Nawet nie byla to zadna tam rozmowa z naszym Drogim Nieobecnym. No bo wciaz podobno nie ma Internetu tam gdzie On sie chcial znalezc. Jak to Jego syn ujal we wpisie pozegnalnym na tym blogu:

    „Niech spoczywa tam, gdzie chciał się znaleźć!
    Syn Mateusz wraz z rodziną”

    Jesli innych nie meczy sprawa Zejscia z tego swiata Anumlika, jest ok. Mnie ta sprawa meczy. Bede jednak probowal wyjsc z tej zapasci

  399. @wbocek
    8 kwietnia o godz. 20:39
    Wszelkie wywody jakie wyprodukowałeś są bzdurami, którymi przykrywasz fakt obrzydliwego obrażenia i poniżenia kobiet swoją wypowiedzią, że z powodów wygodnictwa usuwają ciąże. Kaja Godek by sie ucieszyła z takiej wypowiedzi, ja poczułam się obrażona. Zamiast produkowania tasiemcowych wywodów przykrywających niedobrą wypowiedź, wystarczy czasem powiedzieć jedno słowo.
    Mag ci podsunęła jakie, ale to oczywiście wykracza poza twoje możliwości. nawet kiedy inni usłużnie podtykają ci inne wytłumaczenia.
    Ale ty wolisz iść w zaparte, zwalając cała winę na mnie ( już kiedyś przez to przeszłam, odporna jestem) bo jakże to baba może tobie uwagę zwracać. Ma przyjąć twoje słowa jak objawienia i nie protestować, tylko kornie skłonić głowę przed mądrością bezdzietnego guru.

  400. Tobermory – 22:23

    Przeciez nabazgralem, wyrazajac swoja niepewnosc w temacie, loud and clear:

    „co moglo sprawic ze owa rozrodczosc sie spowolnila? Nawet, podobno, w Azji? Grubo przed nadejsciem wzrostu dobrobytu?”

    Chiny zarzucily polityke jednego dziecka kilka lat temu. Indie probuja co moga zeby nie stac sie najwiekszym perweniuszem swiata. Kazdy jednakze liczy na efekty postepujacej EWOLUCJI:

    rozmnazanie zgodnie z materialnymi srodkami. A nie odwrotnie

    Tak methinks. Przepraszam za repetytywnosc

  401. mag
    8 kwietnia o godz. 22:13

    Pośród ogrodu
    siedzi ta królewska para…

    robiąc sobie bara-bara
    żeby nikt nie widział
    robi to pod kocem
    dni całe i noce
    miłe to zajęcie
    robią z przejęciem.
    Morał:
    po to ma się króla
    żeby mógł se hulać

  402. A wbocka/pombocka, czy kazdego innego bocka, gloryfikuje za ‚naliczyliśmy z babcią 72. wnuków i prawnuków) ale już mi temat, dzięki Wam, damy, zbrzydł’.

    Tak czymaj

  403. Nefer
    8 kwietnia o godz. 21:34

    niech zatem żyje w nieświadomości 🙂
    I tak ten pomnikopodobny wyrób będzie przedmiotem niezłych karykatur i memów.

  404. Kto to powiedział:

    „No psiakrew! ludzie nie mieli kiedyś aż tylu fanaberii jak blaszaki, pendolino czy rowery do turystycznego podróżowania po świecie, nie mieli Riwiery i innych atrakcji, w których zażywaniu dzieci mogłyby przeszkadzać, więc kobiety zajmowały się rodzeniem, a nie usuwaniem.”

    „Ale też ludzie byli inni, mniej wymagający i nie aż tak kalkulujący, czy jeszcze jedno baby nie przeszkodzi w jakiejś tam karierze, no i może mniej leniwi w temacie.”

    Odpowiedzi proszę przysyłać pocztą na Berdyczów.

  405. Szanowni!
    Przesiadka. Bratankowie czekają na bratnią pomoc, więc Tanaka jej udziela.
    Zapraszam
    JK

  406. Ewa-Joanna et al.
    8 kwietnia o godz. 22:40

    przykrywasz fakt obrzydliwego obrażenia i poniżenia kobiet swoją wypowiedzią, że z powodów wygodnictwa usuwają ciąże

    Ja jeszcze tutaj, bo nie umiem po węgiersku 🙁
    Nie wydaje mi się żeby kobietom służylo robienie z aborcji jakiegoś absolutnego zła. A posądzenie o aborcję to obrażanie i poniżanie. Jeszcze tylko stosu brakuje. Chyba bliżej mi do niedawnej akcji polskich kobiet „Aborcja jest ok”. Bo chyba tędy bliżej do odczepienia się od kobiecej rozrodczości. I nie robienia z tego sprawy ani religijnej ani państwowej, a co najwyżej kwestię medyczną.
    Droga oczywiście daleka, bośmy małpy w ubraniach. Jeśli ktoś myśli że jedne naczelne są bardziej naczelne od innych naczelnych, które wszystkie mają obsesję na punkcie seksualności samic, to chyba uwierzył że jest na podobieństwo ducha świętego stworzony.

  407. To ja też tu, a co mi tam. Ślepa komenda ( to ja, żeby nie było niejasności) nie zauważyłam literówek a to zmieniło nieco sens wypowiedzi. Powinno być „obrażania i poniżania”.
    Głownie odniosłam się do zacytowanej wypowiedzi ponbocka, bo w mojej opinii sprowadził często dramatyczne decyzje kobiet do poziomu decyzji „nowa kiecka czy nowe buty”.
    Nie rozszerzalam i nie miałam zamiaru rozszerzać dyskusji na cały obszar aborcji, prawa do życia i prawa do decyzji.
    Wystarczyłoby zwykłe „przepraszam, mykło mi się” bez rozpętywania idiotycznej dyskusji i obrzucania mnie winą za to, że mi się coś nie spodobało, bo powinno.
    Typowa reakcja polskich starzejących się samców.

  408. wbocek
    8 kwietnia o godz. 18:23
    Ślepy widzi i głuchy słyszy, ża żadna z Was nawet ćwierci sekundy nie siedziała nad tymi problemami – stąd kolejna ilustracja, że komunikacja na blogu bywa bardzo powierzchowna i przez to konfliktogenna.

    Kiedy kobiety mają myśleć jak w kółko aborcje robią. Niech no nas pombocek oświeci jak jest. Właśnie w 5 minut przemyślał kobiecy los, i się z nami swoimi głębokimi myślami podzielił. A my za głupie żeby pojąć, i kłótliwe w dodatku.

  409. A pośle się taką do szkoły to jej się w d poprzewraca.
    Bardzo mi się podobało to „pośle się” bo głupią babę mądry facet musi posłać (sama nie pójdzie.) Do szkoły. A potem żałuje że posłał. Wszystko żartem. Oczywiście.

  410. Oczywiście że się posyła, o tym było już w biblii: „gdzie diabeł nie może tam babę pośle”, nawet małe dziecko to wie.
    Baba się sama nie pośle, bo nie jest swoją własnością. O czym też jest w biblii.