Nie idę ze święconką

„Nie idę ze święconką” – takie hasło na jednym z blogów wyczytałam niedawno. To kontynuacja Czarnego Piątku, tym razem mająca uderzyć bezpośrednio w Kościół katolicki. Autorka wpisu na FB proponuje „jednorazowy zimny prysznic” – nieobecność i brak pieniędzy na tacę.

Po raz pierwszy tak publiczne, bezpośrednie interwencje hierarchów w politykę i życie obywateli zostały pokazane palcem podczas protestów, nagłośnione i napiętnowane – oddolnie. Po raz pierwszy oburzenie wybrzmiało szerszym niż zazwyczaj echem. Potulni dotąd ponad miarę obywatele poczuli, że dość już mieszania się „pasterzy” w ich życie prywatne, „pasterzy”, którzy z definicji mają jedynie teoretyczną wiedzę o rodzinie i wychowaniu dzieci. Widziałam również na FB nawoływanie do dokonania apostazji i dyskusje już nie czy, ale jak.

Zbiega się to z okrzykami z ambony (bo już nie zza pulpitu w Sejmie) byłej premier – „te nagrody nam się należały!”. Potwierdził to prezes PiS Jarosław Kaczyński, mówiąc: „Nagrody dla ministrów rządu PiS to absolutnie nie jest żaden skandal”, i dodając: „Mamy do czynienia z legalnymi nagrodami za ciężką pracę”.

Ręka w rękę PiS razem z Kościołem katolickim drwią z obywateli. Odmówiono wcześniakom leków, emerytom podwyżek. Nagrody się należały – za niszczenie powagi państwa polskiego (jak argumentował niedawno Zbigniew Ziobro wycofywanie się z nowelizacji ustawy o IPN przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości, któremu Ziobro szefuje). Czy hierarchowie tym razem definitywnie przekroczyli granicę? Czy mieszanie się hierarchów do polityki innego państwa nie jest złamaniem konkordatu?

Jestem ciekawa, czy hasło „Nie idę ze święconką” rzeczywiście zatoczy szerszy krąg. Ja nie idę.

Nefer