Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

23.03.2018
piątek

Wodzu prowadź – oświetlimy drogę do zwycięstwa pochodniami

23 marca 2018, piątek,

Kilka lat temu napisałem ten proroczy tekst. Przypomniałem sobie o nim z okazji kolejnej „menstruacji”(10.2.2018). Nie zmieniłem prognoz, choć zmieniły się nieco okoliczności. Jesteśmy blisko sytuacji, w której „niezawisłe” sądy zajmą się oceną wypowiedzi, jak np. mówienie prawdy przez Pana Stępnia, że wódz zniszczył prawo w Polsce. Nieliczne dodatki aktualne napisałem kursywą.

„Wierzycie Tuskowi?”
„Nieeeeee!”

To emocjonalne pytanie, wyraźnie sugerujące odpowiedź i ryki rozentuzjazmowanego tłum(ik)u niestety do złudzenia mi przypominają końcową fazę wojny i transmitowane przez radio spotkanie Goebbelsa z fanami. Dramatycznie wykrzyczane pytanie Goebbelsa: „Wollt ihr den totalen Krieg?” i popierający ryk dobrze dobranego tłumu (oczywiście w imieniu całego narodu) spowodowały dreszcz grozy u słuchaczy, choć nikt nie wiedział, na czym ta totalna wojna miała polegać. Jeśli dołożyć obraz pochodni w marszu pod pałacem, transparentów antypaństwowych, pseudomodlitw i miłych Bogu okrzyków ludzi, którzy chwilę wcześniej wyszli z kościoła po wysłuchaniu mszy i podaniu znaku pokoju, to analogia jest już kompletna i niech nikt mi nie mówi, że tego nie widzi – „Führerek” rośnie i się nadyma.

W dzisiejszej, bardzo smutnej rzeczywistości, mało co potrafi mnie rozbawić, szczególnie gdy myślę o bankructwie ZUS-u, który wnet straci swe pałace, ale nawet ich sprzedaż nie da efektu, bo uzyskane pieniądze pójdą na sowite odprawy dla urzędasów, emeryci mogą zdechnąć, zgodnie ze starym porzekadłem: „Popierajmy partię czynem – umierajmy przed terminem”. Audycje telewizyjne psują mi nastrój, gdy widzę oszołomów, bełkoczących androny. Dawniej bawiło mnie „Szkło kontaktowe”, dzięki znakomitej obsadzie, ale coraz mniej mnie „rusza”, bo wszystkie fakty i ich interpretację znam wcześniej z portali internetowych. Perełkami w tym programie są esemesy widzów – nieraz podziwiałem bystrość, szybki refleks i celny dowcip rodaków. Z poprzedniego programu utkwił mi w pamięci taki: „Noc długich krzyży – od czegoś trzeba zacząć!”.

Ten SMS przypomniał mi coraz częstsze w mediach porównania sytuacji Niemiec przed obaleniem demokracji przez Hitlera a obecnymi działaniami „małego wodza” w Polsce. Analogie są nieraz frapujące, są jednak też istotne różnice, CHOĆ NIE JEST ICH DUŻO. Czy te różnice ochronią nas przed „całkowitym wyzwoleniem” – z wszystkiego, jak proponuje Kononowicz? Mogę mieć tylko nadzieję, że nie. Łatwo pokazać podobieństwa sytuacji. Już wspomniany SMS budzi skojarzenie z nocą „długich noży”, w której Hitler bezceremonialnie pozbył się przyjaciół, którzy pomogli mu dojść do władzy. W tym przypadku analogiczne działanie prezesa wobec swego całkowicie mu oddanego sztabu wyborczego to pikuś! Pierwowzór był bardziej brutalny, bo nie „zawieszał”, ale „powiesił”! (mniejsza o formę eksterminacji, była nieco nowocześniejsza). Obaj wodzowie byli rzekomo charyzmatyczni – jednemu zaświadczyła to czerwonousta czarownica, drugiemu uzyskany efekt w otumanieniu społeczeństwa. Obaj gadali bzdury, jest jednak różnica – Hitler zawsze ryczał (słyszałem go live), nasz „wodzek” (nie mylić z Woyzeck) nie męczy tak strun głosowych – ma też do dyspozycji lepsze możliwości techniczne.

Tu drobne wyjaśnienie po polsku:

„Woyzeck” to najsłynniejszy, choć niedokończony dramat Georga Buchnera, wydany drukiem w 1879 roku, 42 lata po śmierci pisarza. Do dziś doczekał się nie tylko licznych inscenizacji teatralnych (w Polsce m.in. Swinarskiego, Bradeckiego, Hanuszkiewicza, Zioły), lecz także adaptacji operowych i filmowych (głośna ekranizacja Wernera Herzoga). W warstwie fabularnej „Woyzeck” jest zapisem prawdziwej historii morderstwa popełnionego w Lipsku przez ubogiego żołnierza.

Wokół zbrodni rozgorzał spór na temat poczytalności mordercy i jego faktycznej odpowiedzialności za czyn. W rezultacie Buchner ukazał swego bohatera jako prostego człowieka, nieustannie poniżanego i krzywdzonego, kierującego się wyłącznie instynktem. Miłość do Marii była jedynym sensem jego życia. Jedyną autentyczną wartością w niegodziwym i niezrozumiałym świecie. Zdrada dziewczyny sprawiła, że psychika Woyzecka doznała szoku. Zbrodnia stała się dlań jedynym sposobem przywrócenia pozorów wewnętrznego ładu, formą „oczyszczenia” ukochanej kobiety ze zmazy zła.

Czy to wam nie przypomina czegoś lub kogoś?

Wystarczy zamienić niektóre wyrazy z tekstu na swojskie (np. wyraz „Maria” zastąpić wyrazem „władza”) i mamy psychikę znanej nam osoby. Tylko czekać na zbrodnie.

Może jeszcze wyjaśnię jedną istotną rzecz o Woyzecku – nazwano go „Antiheldem”. „Held” to bohater – to możemy akceptować w przypadku obu braci K. – vide ich zachowanie w niebezpiecznych czasach, np. stawanie tam, gdzie ZOMO, lub przynoszenie piwa Wałęsie (czy ja przypadkiem czegoś nie pomyliłem?), a „Anti” ma takie samo znaczenie we wszystkich znanych mi językach. Każdy „obrońca krzyża” wie, co to Antychryst, tylko przypisuje ten przydomek różnym osobom.

Obaj historyczni (i histeryczni) „wodzowie” bazują (lub bazowali) na kryzysowej sytuacji gospodarczej, która pogarsza zawsze nastroje społeczne i prowadzi prędzej lub później do wybuchu. Wydaje mi się, że możemy mieć jeszcze nadzieję przynajmniej na odsunięcie w czasie „prawdziwej wolności” w kraju Prawych Polaków, na to może wpłynąć moment wyboru terminu puczu. Hitler zaczął w latach 20., czyli długo przed światowym kryzysem, ale się przeliczył. Niemcy były zniewolone przez zwycięzców wojny i bardzo biedne, a demokracja była słaba, ale poradziła sobie. Wsadzono Führera na dwa lata do tiurmy i mógł spokojnie napisać „Mein Kampf”. Poczekał do kryzysu zasadniczego i wtedy jego marsze z pochodniami znalazły rezonans w społeczeństwie.

U nas kryzys tak naprawdę nie pokazał jeszcze swych szponów, co niewątpliwie nastąpi i wtedy zrozpaczony naród pójdzie za kimś, który obieca uszczęśliwienie po likwidacji brzydkiej demokracji, gdzie prezydentem można zostać – po trupach i przez nieporozumienie. Jeśli wódz – pomny doświadczeń poprzednika – poczeka z obaleniem niesłusznej demokracji i likwidacją „ułomnej” wolności, to może się powtórzyć rok 1933 i będzie dla nas za późno na ratunek. Jeśli zacznie teraz, to może będzie miał okazję do pisania swego testamentu politycznego? Już siedział długi czas w prezydenckim ośrodku i myślał, i myślał, ale nie pamiętam, czy coś wymyślił. Podobno miał to być genialny plan przejęcia władzy?

Już go zrealizował!

Miłośnikom małego wodza chciałbym jednak przypomnieć, co jego analogon zrobił kilka dni po objęciu władzy 30 stycznia 1933 r. – organizował natychmiast obozy koncentracyjne zarówno dla wrogów, jak i przyjaciół, którzy mogli być jego konkurentami. Stalin doprowadził to do perfekcji.

Formalną podstawę istnienia obozów stworzyło rozporządzenie z 28.02.1933 r. o ochronie narodu i państwa, oraz o zdradzie narodu niem. i przygotowaniu zdrady głównej. Takie obozy powstały w Dachau, Oranienburgu, Sachsenhausen, Buchenwaldzie, Mauthausen, Ravensbrück; łączną liczbę więźniów, którzy przeszli przez obozy koncentracyjne 1933–1939 szacuje się na ok. 165–170 tys.

Wystarczy zastąpić skrót wyrazu „niem.” przez „pol.” i wybrać dogodne miejscowości, a liczbę tam „przechowanych” ludzi oszacują historycy po śmierci dyktatora. Pytam członków PiS-u (retorycznie): „Czy tego chcecie?”. Przypominam, że każdemu człowiekowi dyktator może przypiąć łatkę wroga i znajdzie się w odosobnieniu, nie pomoże podlizywanie się, wódz jest bardzo nieufny i w każdym widzi Brutusa, a losy Cezara nie są mu obce, nie wiem tylko, czy pamięta jak skończył Adolf?

Pewien robotnik niemiecki opowiedział w tramwaju dowcip o dziewczynce z BDM (żeński ZMS), która zaszła w ciążę. Postawiono go przed sądem za obrazę narodu. Obrońca dowiódł na podstawie opinii ekspertów, że przynależność dziewczyny do tego związku nie wyklucza możliwości zajścia w ciążę, szczególnie z nordykiem. Sąd się uśmiał i uniewinnił robotnika, ale przy wyjściu ze sądu czekało na niego dwóch smutnych panów i uniewinniony przez „niezawisły” sąd wylądował w Dachau. Czy tego chcecie dla narodu polskiego, który zawsze pyskuje i dowcipkuje na temat każdej władzy? Nikt nie będzie mógł drzeć gęby tak jak wódz i jego pretorianie obecnie – chyba bałwochwalczo do szafy jak u prezesa w pewnym filmie.

Nie wiem, czy pewna rzecz mówi o analogii czy różnicy w sytuacji. Jeśli uwierzyć prezesowi – nie ma różnicy – Polska jest kondominium, Niemcy były pod butami swoich sąsiadów, zgnojone kompletnie. Jak to wpłynie na rozwój sytuacji, tego nie potrafię przewidzieć. Tu znów skojarzenie do cudownego kabaretu ODMA, w którym jeden z mieszkańców „łąki” stwierdził, że „rozwój sytuacji” jest jedynym rozwojem, którego możemy być pewni w Polsce.

PS

Prezes już awansował w swej drodze – napisał „Mein Kampf” – na swojska nutę, czyli jego walka ze samym sobą, z której wyszedł zwycięsko. Tytuł książki jest powszechnie znany i fani już dostali egzemplarze z dedykacjami – podpisywał swe dzieło w Sejmie, gdy nudziły go prace legislacyjne, przecież wie najlepiej, na czym polega obecna legislacja – prawo Kaczyńskiego! Zna je na pamięć i nie musi spoglądać na zdradzieckie mordy totalnej opozycji. Walczy w swym dziele do upadłego z niewłaściwą monowładzą, bo kult KKKK to dobra władza i szacunek powszechny dla niej, a żaden brzydki kult jednostki. Napisałem cztery razy K – dwa dla Kaczyńskich, dwa dla Kościoła – to łącznie obecna monowładza, z którą dzielnie walczy Jarosław-Zbawca.

Antonius

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 174

Dodaj komentarz »
  1. Przepraszam, że nie na temat (choć jednak w temacie), ale chcę tylko powiedzieć, że właśnie łapię za parasolkę i lete pod Sejm.

  2. Bardzo mi sie podoba to co i jak opisales @Antoniusie.

    Podoba mi sie, nie dlatego, ze bardzo podobnie postrzegam sytuacje i rownie podobnie do Ciebie spodziewam sie dalszego rozwoju sytuacji. Ale podoba mi sie, ze z nieco innych pozycji i doswiadczen osobistych, tak roznych od moich, widzisz i opisujesz swoimi slowami, to co i ja widze i przewiduje pisujac neregularnie Kontrrewolucje Kaczystowsko Kosciolkowa.

    Zajety soba i swoimi sprawami zaniedbalem sie, wiec podziekuje Tobie tu i teraz i obiecuje dokonczyc pozaczynane i niedokonczone kawalki i polaczyc w sensowna calosc, ktora powinna dobrze uzupelnic dyskusje nad jakze waznym Twoim wstepniakiem.

    pozdrowka
    ~l.

  3. mag
    23 marca o godz. 15:23

    Bede Cie w myslach wspieral, tak jak wspieram swoja Pania, ktora z corkami tez bedzie pod Sejmem w bojowym nastroju …

    pozdrowka
    ~l.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wnioskuję, że należymy do tego samego pokolenia. Ja pamiętam wiece z pochodniami, z Wochenschau. Ein Volk, ein Reich, ein Fuehrer. Również: Gott mit uns.
    W swojej biblioteczce mam Mein Kampf. Obok Krótkiej historii WKP(b).
    Jestem zdegustowany znaczną częścią wpisów, na różnych forach, o sprawach, o których nie mają tzw zielonego pojęcia.

  6. @mag brawo !

  7. Antoniusie, proroczy tekst!
    A że z Niemiec lepiej widać… „Masa i władza” Canettiego się kojarzy.

    A tu – obrazek w sam raz na dziś
    http://bi.gazeta.pl/im/c3/1a/16/z23179203Q,Rys–Izabela-Dudzik.jpg

  8. Spod Sejmu na Nowogrodzka…

    Dostal sraczki juz, czy dopiero pozniej dostanie?

    Znajome i znajomi co ida w dzisiejszym Czarnym Protescie dziela sie zdjeciami i filmikami, wiec jakbym z nimi uczestniczyl.

    pozdrawiam wszystkich co ida i tych co jak ja myslami wspieraja
    ~l.

  9. Antoninusie! GSJ! Chłopaki, kim Wy k… jesteście? Matuzalemami!? Pamiętacie słuchane na żywo (live) przemówienia wujka Adolfa a teraz ze swadą komentujecie poczynania Jarosława, doszukując się analogii i snując kasandryczne przepowiednie. Musicie mieć już koło setki! Szacun! Chciałbym być na chodzie w Waszym wieku! Co do meritum – to krótko: aż tak źle chyba nie będzie – kaczyzm na krótkich łapkach to jednak jeszcze nie faszyzm. Może przeminie jeszcze za Waszego życia. Miejcie nadzieję i idżcie na wybory. Namówcie kolegów. PS. Nie wiem jak bliski był Twój kontakt Antoninusie z wujem Adolfem, mój z Kaczorami był taki, że uczęszczałem do tej samej szkoły co Oni, na szczęście parę lat później ale pamięć o nich była jeszcze żywa. To tyle – cieplutko pozdrawiam ze Śródziemnomorza. Nie musicie odpowiadać Szacun raz jeszcze. I rada: im człowiek mniej wie tym spokojniej śpi. W pewnym wieku potrzebny jest spokój.

  10. @Msiopysio
    Do setki mi nieco brakuje. Ale do rzeczy. Nijaki Adolf też rozpoczynał raczej niewinnie.
    Ja byłem świadkiem działań jego systemu: Rassenschau, morderstwa brata mojego ojca w Auschwitz i Marszu Śmierci.
    Należy ostrzegać tych, którzy życie mają przed sobą.
    P.S. Od paru lat nie oglądam TV, więc śpię raczej spokojnie. Życzę miłych wrażeń ze Śródziemnomorza. Zapewne pogoda bardziej przyjazna.

  11. Misiopysio
    23 marca o godz. 18:45

    Wyglada na to, ze sie Tobie w zakamarkach pamieci zapodzialo, ze historia sie farsa powtarza.

    Nikt z przywolanych przez Ciebie nie twierdzi, ze liczba ofiar Adolfa sie powtorzy. Niemniej kazdy z przywolanych, wskazuje na mozliwosc powtorzenia sie…

    Ja, choc nie sluchalem „na zywo” przemowien Adolfa, to znajac historie, przewiduje mozliwosc wspomniana przez przywolanych.

    pozdrowka
    ~l.

  12. Ćwiartka do setki brakuje? 😉

  13. Misiopysio

    Kaczyzm sam nie przeminie dzis, jutro czy pojutrze.

    Na przeminiecie innej zarazy, komuny, trzeba bylo czekac wiele dziesiatkow wiosen i zim. Po prostu czekac. Gdyz nikt nie umial wkroczyc z butami i wyrzucic tamto guano na gnojnik historii.

    Nie widze wystarczajacej ilosci chetnych do wdziania butow potrzebnych do wyrzucenia kaczego guana. Podpieranego dzisiaj pierdolami z Waszyngtonu nadchodzacymi na FB, Twiterze i na innych instacybergramach.

    Bo to nowy gnojnik historii

  14. @mag gratuluję.
    Poprzednio wsparłem kobity w pochodzie we Wrocku, jechałem na końcu z grupą cyklistów, lał deszcz, ale nastrój był słoneczny, policja jeszcze była w miarę normalna, czuło się ich sympatię, uśmiechali się do nas. Dzisiaj nie poszedłem, włóczyłem się z psem po krzakach, trochę mi głupio.

  15. No cóż, ja mam mało znajomych, w szczególności nie znam nikogo z osób biorących ze mną udział w tym dzisiejszym pochodzie, więc podzielę się jednym zdjęciem z samego zakończenia tutaj 😉
    https://drive.google.com/open?id=1R7zjYBI4-Y0erSLdQaw-UbdPkW0wsYBq

  16. „Twój komentarz czeka na moderację.”

    O jinks, już nawet na tym forum…
    Jeszcze tydzień temu tego nie tu nie doświadczyłem, ciekawe, naprawdę, jakie kryteria należy spełniać, by zacząć być cenzurowanym…

  17. rs_
    23 marca o godz. 21:14

    Jeśli w tekście dałeś linka bez znaczka przed h t t p (znaczek np. *h t t p) to będziesz wisiał w poczekalni aż przyjdzie Gospodarz i Cię odwiesi. To linki czekają na moderację albo osoby które pierwszy raz coś napisały.

  18. Zrobiłam zdjęcia smartfonem spod Sejmu i na trasie do Nowogrodzkiej, ale – kurcze – nie potrafię ich wrzucić na blog.
    Chętnie bym pokazała np. młodą mamę z wózkiem dwuosobowym (bliźniaki) i umieszczonym na nim rysunkiem-plakacikiem podpisanym „wściekła macica”.
    Pewnym zaskoczeniem było dla mnie nadspodziewanie liczne uczestnictwo mężczyzn, którzy towarzyszyli swoim kobietom. Nie brakowało też średniego i starszego pokolenia obojga płci.
    Wahadło wyraźnie wychyla się w druga stronę (to chyba naturalna konsekwencja restrykcyjnego prawa, które miałoby być jeszcze bardziej zaostrzone), bo skandowane były okrzyki – aborcja na życzenie.
    Sądząc po banerach, wśród protestujących były/byli przedstawicielki/ciele kobiet m.in z Lublina, Płocka, Zielonej Góry, Torunia. A przecież w większości miast tez odbywały się protesty.
    Nie dotrwałam do końca, bo dał o sobie znać mój „zwyrodniały” kręgosłupik. Ale miałam satysfakcję, że byłam także w imieniu bliskich mi kobiet, które z różnych powodów nie mogły się stawić.

  19. @mag

    Powiedz jak było na Nowogrodzkiej bo nie mogę znaleźć a chętnie posłucham

  20. Nefer
    Pod sam bastion na Nowogrodzkiej nie dotarłam, bo (czytaj wyżej).
    O szczegółach możesz przeczytać np. tutaj
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23182956,demonstracja-dwa-razy-wieksza-niz-pierwszy-strajk-kobiet.html

  21. W Katowicach panie były bardzo głośne. Kazimiera Szczuka zaproponowała, aby niektórym panom w sukienkach, domagającym się wprowadzenia restrykcyjnej ustawy zrobić w wiadomym miejscu jesień średniowiecza. O dziwo, najlepiej język starego szewca znały najmłodsze panie, te około 16 i 17 lat, które także zabrały głos. Jeśli chodzi o panów wspierających swoje panie, to szacuję ich ilość na około 40 % uczestników manifestacji.

  22. Co to się porobiło w tym kraju. Nigdy bym nie przypuszczał, iż będę obserwował zdarzenia podobne do tych z opowieści moich rodziców, który przed wojną mieszkali w inkorporowanej w 1922 roku do Polski części Górnego Śląska. Do września 1939 roku tylko w radio mogli słuchać wystąpień austriackiego kaprala do narodu niemieckiego. A że znali także niemiecki, rozumieli co jedyny wódz mówił i co obiecywał swoim wyznawcom. Tyle, że mówił do ludzi mieszkających za niedaleko na zachód położoną granicą państwową. A potem wojska tegoż wodza przywróciły całą moją rodzinę Wielkiej Rzeszy. I wtedy przemawiał także do nich. Obiecywał ale także żądał. Wymagał posłuszeństwa i wiary w swoją ideę i działania. A pilnowali tego ludzie przysłani z głębi Niemiec. Podobnie zresztą, jak w 1922 roku czynili to ludzie przysłani przez władze warszawskie. Okazuje się, iż bez względu na kraj i epokę, zawsze znajdą się ludzie, gotowi reprezentować centralne władze na jakimś terenie. Przed wojną polscy narodowcy pod przychylnym okiem wojewody Grażyńskiego uczyli Górnoślązaków polskości, dzieląc ich na słusznych, którzy popierali wojewodę oraz niesłusznych – stojących za prześladowanym przez polskie władze Korfantym.
    A teraz, po moim Śląsku hasają polscy narodowcy, czcząc rocznicę urodzin wodza Adolfa, na przemian nosząc jakieś mundurki w stylu ONR albo nazistowskie w stylu elektryków z SS lub nieco łagodniejszych SA-manów. Porąbało się niektórym w głowach. Oj, porąbało. Jeszcze gotowi będą przywrócić nam polskie obozy dla Ślązaków, bo nowy polski wódz z Żoliborza, ma nas za ukryta opcję, chociaż ja mam wrażenie, iż to jego ludzie właśnie, są ową opcją, nieprzyjazną wszystkim nie wołającym głośno: Jarosław, Jarosław.
    Kto wie, może niedługo pójdą marszowo z gromnicami pod nowy pomnik. I będzie to trochę przypominać dawne marsze z pochodniami po ulicach Monachium bądź Norymbergi. A potem przyjdzie czas na regularne wieczorne mityngi na placu Piłsudskiego pod pomnikiem Kaczyńskiego. Takie nowe światło-dźwięk w narodowo-katolickiej tonacji.

  23. Antoniusie,

    Czy moglbys oswiecic nieoswieconego? I wytlumaczyc jak ksiazka Kaczynskiego o jego Porozumieniu Centrum, stworzonym przez blizniakow ponad cwierc wieku temu, sie ma do dzisiejszego marszu czarnych parasolek?

    Twoja mowa jest, jak rozumiem, o książce Jarosława Kaczyńskiego pt. „ Porozumienie przeciw monowładzy” sprzed dwoch lat. O analogie z „Main Kampf” nie smiem pytac.

    Bo pewnie jest i szlus. Na zasadzie a rebours: AH zmierzal do monowladzy nazistow w Niemczech, AK udawal, ze obalal monowladze „S” w Polsce. Wszystko w ramach szczytnego hasla:

    BO JA SWIAT ZBAWAM I WAM NIC DO TEGO

  24. @mag
    Siadaj i pisz wstępniaka z relacją z protestu!

  25. Jeszcze do Antoninusa, jsg i Lonefatra. Ja mam właśnie nadzieję , że „historia się farsą powtarza” i że świadkami tylko farsy jesteśmy. To co do mnie szczątkowo dociera na farsę na szczęście zakrawa. Czekam na końcowe brawa i ukłony głównych protagonistów spektaklu. Na wszelki wypadek jednak idźmy na wybory aby pomóc im opuścić scenę. Ale poprzedniej obsady przedstawienia lepiej też nie zatrudniać. Więc kogo? Młodych, ideowych, niepazernych? „Ruchy miejskie”? Owsiaka? To wszystko już było. Czyli farsa bedzie trwala nadal. Obawiam się, że za każdym razem nasz wybór sprowadza się do tego , że możemy sobie wybrać kto nas będzie dymał przez kolejną kadencję…. W Środziemnomorzu na szczęście nie mam prawa wyborczego. Dobranoc wszystkim!

  26. mag
    23 marca o godz. 21:25

    Moje „warszawskie” Panie byly i krzyczaly pod Nowogrodzka. Bylem z nimi dzieki technologii umozliwiajacej bycie. Sie obaj z Jasiem jak na zlosc pochorowalismy, wiec tylko duchem moglismy wspierac.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Moja Pani ocenia z wewnatrz marszu Czrnego Protestu jego liczebnosc, na okolo 80 tysiecy wq****nych kobiet i …

  27. @Jiba

    A Tygdzie sie podzialas dziewczyno?

    Brak Ciebie na blogu, ale mam nadzieje, ze ie braklo Ciebie na dzisiejszym Czarnym Protescie.

    pozdrawiam
    ~l.

  28. Misiopysio
    23 marca o godz. 23:03

    Wiesz co?
    Nikt nie chce byc oskarzonym o krakanie, wiec sie nie spodziewaj nic wiecej niz napomknienie. Niestety choc koledzy nie mowia i ja nie mowie, to sie obawiam ofiar „kryterium ulicznego”, bo po prostu taka jest logika rozwoju sytuacji. Obawiam sie i dlatego nie pisze nicpoza sugestia. Nie chce byc tm, ktory wykrakal…

    pozdrowka
    ~l.

  29. „S”, zaraz po zwyciestwie89, to bylo jedno wielkie ‚huzia na Jozia’. Na komuchow, znaczy. Choc komuch Jozef Cyrankiewicz juz nie byl premierem. Ani nikim innym we wladzach upadajacej komuny. Z czym zatem walczyli kaczysci, tworzac Porozumienie Centrum w 1990 roku?

    Kaczynski daje odpowiedz na to pytanie w swojej „Mein Kampf” z 2006 roku:

    WALCZYLISMY z POST SOLIDARNOSCIA.

    Oni w ogole nie walczyli z post komuna. How fricken lovely

  30. Nie zebym ja mial zbyt wielkie obiekcje co do usilowan ograniczania wladzy „S” w 1990 roku..

    Mnie tylko chodzi o to, ze poczynania kaczystow, demokratycznie nieskontrolowane ponad cwierc wieku temu, zaowocowaly tym co dzisiaj mamy: jednowladza MNIEJSZOSCIOWEJ partii.

    Od ktorej nie ma ucieczki. Marsze czarnych parasolek dobre. Ale absolutnie nic nikomu nie przynoszace namacalnego

  31. @rs_
    …wystarczy nie podawać gołego linku, a jeśli jest niezbędny poprzedzić go dodatkowym znakiem, np. apostrofem.
    jk

  32. Pytanie strategiczne:

    co sie stanie ze slupkami popularnosci dla polskich partii po dzisiejszych marszach czarnych parasolek?

    Genialny Strateg to pytanie zadal wczoraj i wczoraj na nie odpowiedzial:

    NIE STRACIMY ANI JEDNEGO PUNKTU.

    Bo punkty dalej w okolicach polowki sie ksztaltuja. Co wystarcza do wygrania nastepnych wyborow.

  33. Orteq
    23 marca o godz. 23:49

    Bredzisz, albomajaczysz z tym, ze Czarne Marsze, czy protesty nie przynosza nic dobrego

    Majaczysz, bo zapomniales, ze zey cos powstalo, musi sie wokolo czegos wykluc i zorganizowac.

    Sie wykluwa i sie organizuje. Wiec nawet jesli na dzis nic nie przynosza, to przynosza na przyszlosc.

    Jesli tego prostego zwiazku nie rozumiesz, nie pojmujesz, nie dostrzegasz, to znaczy to tylko jedno:

    JESTES DURNIEM !!!!

    pozdrowka
    ~l.

  34. Dzieki lonek. I wice wersa

  35. Zasugerowalem, ze Czarne Marsze nie przynosza nic namacalnego. Dla demokracji namacalnego. A nie nic dobrego. Tego nie sugerowalem

    Raz duren, zawsze duren? Musi co tak musi juz byc z durniami

  36. Nie było mnie tam i szczerze żałuję. Co mi się rzuca w oczy tu u ówdzie, to panowie mówiący o wspomaganiu i wspieraniu pań. Jak tak mówią, to ja słyszę że oni są pełni współczucia, ale to nie jest ich walka.

    Ja rozumiem, biologia i te rzeczy. Ale czy to nie powinna być też ich sprawa? Czy obie płcie w Polsce żyją aż tak osobno?

  37. Spadajaca rozrodczosc zaswiadcza o tym zyciu osobno Polakow. Jesli wierzyc wrogiej propagandzie

  38. Podczas gdy trumpowi Amerykanie sie bzykali przy kazdej nadarzajacej sie okazji. Jak trzeba to za pieniadze

    https://www.cnn.com/2018/03/22/politics/karen-mcdougal-donald-trump/index.html

  39. Nie mamy najmniejszych szans na dogonienie Ameryki. Tam sie rodza barony podczas gdy baronowe ojce rypia playboyowe rozkladowki. A u nas co? Najwyzej ksieza pedofilia czy inne gejowstwo.

    Nie tedy droga do wzrostu populacji ambitnego kraju

  40. Mimo wszystko, popieram polskie Czarne Marsze. Choc one nie sa wymierzone na wzrost rozrodczosci.

    Tam chyba idzie o wice wersa. Co dla mnie jest ok

  41. Im mniej sie rodzi przyglupow w POmrocznej SPiSdzialej tym lepiej i dla Polski i dla swiata

  42. @Nefer
    @Jacek Kowalczyk

    Dziękuję za te informacje, przepraszam za narzekanie, rzadko włączam się w pisanie, stąd ten brak doświadczenia, bo na forach „Polityki” najczęściej właśnie jakieś posty z bzdurami czytam, a próba polemiki kończy się wiadomym komunikatem.
    W efekcie kupuję prenumeratę Guardiana, bo tam posty znikają, gdy są agresywne, a nie nie pojawiają się w ogóle albo nie wiadomo kiedy ;).

  43. Orteq
    24 marca o godz. 7:01
    Chłopie. Ty defetysta jesteś. I do tego sabotażysta. Marsze kobiet są organizowane dla normalności, a nie dla wzrostu rozrodczości. Musiała ci się straszna wichura w głowie zrobić, co poświadczają twoje wpisy powyżej. Pewnie jakieś zioło wziąłeś.Podobne objawy daje także alkohol metylowy, bo po nim słabo ze wzrokiem. A ty wyraźnie nie czytasz swoich komentarzy przed kliknięciem w „opublikuj”. Zakaz aborcji nie ma takiego wpływu na dzietność jak się to chłopcom w sukienkach i ich bezkrytycznym wyznawcom wydaje. To warunki życia, dostępność pracy i poziom społeczeństwa powodują, że rodzina funkcjonuje normalnie i chce dalej rozwijać. Zauważ, że Polki które opuściły ten kraj nie wahają się mieć dzieci. W Wielkiej Brytanii należą one do grupy o największej rozrodczości. Marsze są po to, aby zachować pewien standard życia społecznego, ze stabilnym prawem. Dostępność aborcji, polityka prenatalna, edukacja seksualna, to tylko pewne elementy zdrowego społeczeństwa. Dostępność aborcji to nie nakaz usunięcia ciąży, a możliwość jej przerwania w przypadku bardzo poważnych wad płodu, zagrażających urodzeniem martwego dziecka albo takiego, które nigdy nie będzie zdolne do samodzielnego życia. Widziałeś rodziny z takim kalekim potomkiem? Tam wszystkie środki idą na jego utrzymanie. Te rodziny żyją na progu ubóstwa albo i poniżej. A w Polsce nie masz co liczyć na pomoc państwa w utrzymaniu i wychowaniu takiej kaleki. Polska nie dorobiła się nowoczesnego systemu wspierania rodzin z dziećmi kalekimi. Od restrykcyjnej polityki zakazów dzieci nie przybędzie. Nam facetom, łatwo jest godzić się na ograniczenia praw kobiet, bo to nie nas bezpośrednio dotyka. Ale prawdziwy, honorowy mężczyzna nie będzie się godził, aby jakiś inny, zakompleksiony gostek mieszał w prawach jego żony, partnerki. Zastanawiałeś się, dlaczego prezes Jarosław jest sam? Podobno to inteligentny, dowcipny człowiek. A jest sam. Nie jest zakonnikiem ani księdzem. Jest wyedukowany, a nie potrafi utrzymać rodziny. Takiemu Gowinowi 19 tysięcy miesięcznie brakowało, do zaspokojenia potrzeb rodziny, a liczne wielodzietne familie muszą żyć za 10 % otrzymywanych przez niego z naszych podatków pieniędzy. Dzietność polskich rodzin nie wzrośnie wskutek akcji 500+. Ojcowie rodzin muszą mieć pracę, za którą otrzymają rzetelne wynagrodzenie, a nie jakieś ochłapy, często wypłacane pod stołem. To nie zasiłek na dziecko i zakaz aborcji pozwoli zwiększyć przyrost naturalny w Polsce. Takie coś może zapewnić stabilne państwo prawa. A dzisiaj prezes z Żoliborza próbuje nam wprowadzić nędzną imitację państwa Adolfa Hitlera albo Benito Mussoliniego.

  44. @Misiopysio
    23 marca o godz. 23:03

    Zaczynasz optymistycznie:
    Ja mam właśnie nadzieję , że „historia się farsą powtarza” i że świadkami tylko farsy jesteśmy.
    Kończysz prawidłowo:
    Czyli farsa bedzie trwala nadal. Obawiam się, że za każdym razem nasz wybór sprowadza się do tego , że możemy sobie wybrać kto nas będzie dymał przez kolejną kadencję.

    Powiem nawet, że to też jest zbyt optymistyczne – tzn. wybór wydymacza! Mogę Ci powiedzieć, kto będzie doił do upicia się i zadławienia się tym co nażłopie z dojnej ojczyzny – będzie to mały Fuehrer, bo już sobie tak przygotował wybory, że one naprawdę staną się farsą typu 3xtak z dawnych lat. Ma przecież wiodącego znawcę PRL w orszaku prawniczo-prokuratorskim. Wprawdzie nie PRL a Polska Ludowa zakpiła sobie z demokracji tym 3xtak, ale PRL jest wyrodną córką tej „Ludowej” i przejęła tradycje wyborami Frontu Narodowego, gdy wybory , głęboko przemyślane, sprowadzały się do wrzucenia kartki do urn bez czytania, bo wyniki wyborów były już dawno ustalone (wyniki wahały się tylko między 95% i 99%, bo 100% lub wyżej nie wypadało ogłosić). Tak będzie aż do śmierci dyktatora. Sadzę, że pogrobowcy pożrą się tak mocno przy podziale łupów (czynnych dojek ukochanej ojczyzny), że otworzy się mała luka dla nowych pasożytów. Nie doczekam tego jednak, choć mi to życzysz.
    PS
    Nie byłem świadkiem początku drogi życiowej Adolfa H. , ale wiem, że sobie też kpiono z niezbyt obytego na salonach wodza i mało kto wierzył w jego sukces. Nie lekceważ naszego małego fuehrera, choć to nie on jest groźny, ale sfora (wataha?) otaczająca jego i licząca na profity za „dobrą i uczciwą pracę w organach władzy”, jak nam tłumaczyła pewna przekupka wrzaskiem wśród „hałastry” (określenie polskiego parlamentu przez św. pamięci Pana Miecugowa).

  45. zak1953 – 19:10

    „Chłopie. Ty defetysta jesteś. I do tego sabotażysta.”

    W niedawnej przeszlosci, bylem wyrozniany o wiele wyzej. Ale dziekuje i za to

  46. Mialo byc zak1953 11:10. Nie zak1953 19:10

  47. Nefer
    24 marca o godz. 1:17
    Przyjemnie się czyta

    Mój komentarz
    Neumann jako polityk opozycji przesadza z czarną oceną położenia PiSu.
    Niemniej jednak proces zaplątywania się w we własne sznurówki Prezesa PiSu trwa. To jest nieuniknione. Jeden człowiek i to nie instytucjonalny, nie jest w stanie pociągać efektywnie za tyle sznurków ile trzyma w ręku Prezes. Prędzej czy później sznurki mu się pomylą i poplączą.

    To staje się coraz bardziej widoczne w ostatnich tygodniach, gdy oprócz rządzenia z tylnego siedzenia Prezesowi przychodzi gasić konflikty, co dla Prezesa jest udręką, bo Prezes, to nie jest negocjator, czy poseł z białą flagą. To odwetowiec, rozpalacz konfliktów, rozwalacz, łociec prać i wachmistrzu Luśnia do dzieła. On się uważa za wojownika, a praktyka pokazuje, że jest to lebiega. Cwana lebiega, chytra, lecz zdolność do przewidywania ruchów politycznych ma mniejszą niż Wałęsa, bo Wałęsa – tak o nim kiedyś mówiono – przewiduje pięć, dziesięć ruchów do przodu, Jarosław Ka zaś, wątpię, czy dwa ruchy jest w stanie zanalizować. Jego ulubiona metoda, to zwalanie pionków z szachownicy.

    Z innej beczki

    Ostatnie wystąpienie wicepremier Szydło w sejmie na temat premii dla ministrów było potwierdzeniem dwóch spraw – emocjonalności i odwetowości PiSowców oraz ich żenującej niemądrości (to łagodne określenie) i zadufaniu. Szydło wykrzyczała na mównicy sejmowej w sprawie nagród dla ministrów – te pieniądze im się należały, tak, należały im się za ciężką pracę.

    Ten okrzyk rzucony na salę sejmową i transmitowany przez wszystkie telewizjie, łącznie z TV internetową odjął PiSowi więcej niż przybyło mu przez żmudne kampanie autobusowe z jeżdżeniem po Polsce i przekonywaniem ludu do dobrej zmiany.
    Boć wiadomo, że jak Polakowi powiesz, że inny ma dużo zarabiać, to go krew zalewa z mety. Ja ciężko pracuję za grosze, a taki ministerek bierze kokosy i jeszcze krzyczy, że mu się to należy.

    Głupota PiSowskich zachowań jest tutaj miażdżąca dla samego PiSu.
    Pzdr, TJ

  48. A tak w ogole to, you know. Blow. Przewijanie z proznego w puste, ew. wice wersa

  49. Orteq
    24 marca o godz. 4:11

    W tym co wybredziles o Czarnym Protescie, to tak! Jak najbardziej „nastajuszczij durak”!

    Co do reszty, to niekoniecznie, ale to nie ode mnie zalezy, tylko od Ciebie samego.

    pozdrowka
    ~l.

  50. Nu da, lonku. Odpuskamy?

  51. Orteq
    24 marca o godz. 11:33
    To nic personalnego. To wyłącznie za obecne wpisy. Pzdr.

  52. Orteq
    24 marca o godz. 12:00

    Ty odpuszczasz?

    Ja odpuszczam!

    pozdrowka
    ~l.

  53. tejot
    24 marca o godz. 11:38

    Nie szkodzi że przesadza. Nareszcie pisowski walec dostaje zadyszki i to jest miód na serce.

    Jestem też przekonana że pisowscy i inni emeryci na pewno uważają (patrząc na swoje odcinki emeryturek) że fałSzydło miała rację że jej „się należy” Nadprezes podobno dostał szału 🙂
    (a tak w ogóle, widział i słyszał go kto ostatnio?)

    ***
    Gdybyście się jutro (?) wybierali do kościoła z palmą to uważajcie co kupujecie

    https://warszawa.onet.pl/nietypowe-ogloszenie-proboszcza-ws-niedzieli-palmowej-nie-przyjmuja-na-siebie-wody/zq9v4e6

  54. z tym czarnym piątkiem, nawet jeśli było to w Wawie 55.000 uczestników to jest śmiesznie mało skoro niedawno /w innej sprawie/ na Słowacji było przeszło 100.000 uczestników,
    trochę ostrzej o tym pewien „Kubuś” https://www.facebook.com/KubaWatlyTV2/videos/vb.171356606978011/187036858743319/?type=2&theater

  55. JAk PAna widze to mam opinie, ze glupota to nie opinia, tylko diagnoza…

    Stefan Niesiolowski w Sejmie do posla PiSu.

    https://www.youtube.com/watch?time_continue=15&v=_sX5B0GUkfk

    pozdrowka
    ~l.

  56. Zgnilozebny ma sie tak do Hitlera czy Stalina jak syrenka so Mercedesa. Nie ma ani armii ani ludzi, ot kilku karierowiczow, lapiacych kase i czekajacych na moment aby uciec w bezpieczne miejsce.

  57. A. Hitler ur. 1889 – lat 44-56 (1933-1945)
    B. Mussolini ur 1883 – lat 39-50 (1922-1943)
    F. Franco ur 1892 – lat 44-83 (1936-1975)
    A. Salazar ur. 1889 – lat 43-79 (1932-1968)
    H. Chavez ur 1954 – lat 48-59 (2002-2013)
    W. Putin ur. 1952 – lat 48- (2000-)
    J. Piłsudski ur. 1867 lat 59-68 (1926-1935)

    J. Kaczyński ur. 1949 lat 66- (2015-)

    I tu jest zasadnicza różnica. W tym wieku się kończy, a nie zaczyna.

  58. parafianin
    24 marca o godz. 14:04
    Link na Kubę Wątłego jest ciekawy. Jego poglądy także. Pytanie, czy jako społeczeństwo chcielibyśmy w tej chwili obalić rząd? Myślę, że nie. Oni na razie nie mają na sumieniu takich rzeczy, jak morderstwo dziennikarza badającego przestępcze powiązania ludzi rządu ze światem mafii. Trudno porównywać podwójne morderstwo o czytelnym podłożu politycznym, ze zwykłymi nieudacznikami, pazernymi co prawda na kasę, ale mających jednak tyle za uszami co na Słowacji.
    Fakt, Kaczyński handluje na ogromną skalę naszymi wolnościami. A jego ludzie starają się obłowić materialnie. Ale ich trzeba odsunąć od władzy w sposób parlamentarny, aby nie było potem śpiewki, że opozycja wzięła władzę jak Piłsudski w 1926 roku, w wyniku zamachu stanu. Takie wystąpienia mają być tylko sygnałem, że widzimy ich nieprawości i dajemy im szansę na powrót do rządów prawa. Jeśli zechcą pójść na całego, to wtedy społeczeństwo zdąży się wystarczająco zmobilizować, aby zrobić porządek i postawić winnych naruszeń przed sądami i Trybunałem Stanu.

  59. errata. Ma być : … ale NIE mających jednak tyle za uszami … .

  60. Też errata
    B. Mussolini ur 1883 – lat 39-60 (1922-1943)

  61. Marsz ateistów bardzo ciekawy, obejrzałam sobie wideo do śniadania.
    Szkoda tylko że taki mały (200 osób?)
    Ale nie od razu świeckie państwo zbudowano.

  62. izabella
    24 marca o godz. 17:05

    Masz racje z konczeniem. Jesli nic innego, to geriatria zadziala i uwolni Polske od zoliborskiego gnoma.

    Jest to jedyna pociecha, bo to gnom jest jedynym ideologiem. Jego zabraknie, to pozostanie gola prawda, czyli rabunkowy napad na Polske.

    pozdrowka
    ~l.

  63. Usuniecie samego gnoma to zadne panaceum. Tam dalej bedzie istnial PiS. Jedyna partia zbierajaca wiekszosc glosow wyborczych.

    Proponuje, niezbyt odkrywczo co prawda, Madagaskar. Organizacja transportu suwerena niech sie zajmie PiSpolice. Wedle znanych wzorow

  64. Marzy mi się wizyta w Keukenhof, i romantyczny spacer też

    https://www.google.be/search?q=keukenhof&safe=active&rlz=1C1CHWA_enBE630BE630&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjw_KWAv4XaAhUDElAKHXp6C8kQ_AUICigB&biw=1277&bih=704

    Mam niezachwiane postanowienie wybrać się tam w ciągu następnego miesiąca

  65. A tu wzor. Najnowszy z nowych

    https://www.tvp.info/35887354/netanyahu-krytykuje-sorosa-miliarder-mial-stac-za-protestami-przeciw-deportacjom-migrantow

    „W Izraelu ruszyła kampania informowania takich osób, przybyłych z Sudanu i Erytrei, że zostaną odesłane do Afryki.”

    I przytup:

    „George Soros finansuje również protesty”.

    Te czarne parasolki. Zawsze podejrzewalem, ze ktos musi kapuche na nich robic

  66. Tym bardziej, ze one wcale nie zadne tam czarne tylko. Te parasolki

    http://bi.gazeta.pl/im/1d/6b/15/z22458909V,Czarny-protest-w-2016-roku.jpg

    Nastepny etap protestow to czarne chusteczki w butonierkach. Damy zas ubiora czarne barchany. Wtedy dopiero damy popalic tym pisiorom

  67. @Izabella 24 marca o godz. 5:10
    Trudno nie zyc osobno, jak sie widzi dziadziopodobne Lamparty na demonstracjach.

  68. @Nefer zrób to koniecznie – w drugiej połowie kwietnia. Wtedy powinno już wszystko kwitnąć.Pociąg z Amsterdamu do Leiden,a stamtąd ze stacji specjalne autobusy do Lisse – Keukenhof. Jestem tam prawie każdego roku i nigdy nie mam dość 🙂

  69. Parasolki w dłoń. I pisowika goń goń goń

  70. basia.n
    24 marca o godz. 19:28

    Zrobię, Belgia nie ptica, Holandia nie zagranica 🙂 pociągiem do Schiphol a potem autobus, już wszystko sprawdziłam i nic mnie nie powstrzyma, chcę zobaczyć pola tulipanów we wszystkich kolorach 🙂

  71. PiS próbuje nadal załatwiać pretensje europejskich gremiów unijnych o łamanie konstytucji i likwidowanie trójpodziału władzy w Polsce swoimi trickami prawnymi. Ostatnia sztuczka PiSu, to głośna zapowiedź, że sejm uchwali nowelizację (nie wiadomo czego i nie wiadomo jaką), która pozwoli opublikować „zaległe” orzeczenia TK z 2016 roku.

    Przy czym prowadzący sprawę poseł PiSu Ast głosi absurdalnie, że publikacje te nie będą miały żadnego znaczenia prawnego (!!!), będą wyłącznie spełnieniem zastrzeżeń Komisji Europejskiej, która uparła się żeby wydrukować „zaległe” wyroki TK.

    Komisji chodzi m.in. o orzeczenie TK, które wskazuje na nielegalność wyboru trzech sędziów TK dokonaną przez sejm z większością PiSu jako sędziów dublujących troje wybranych sędziów przez poprzedni sejm z większością PO-PSL, a tym samym pociągające za sobą nielegalność zasiadania trzech dublerów w obecnym składzie TK.

    PiSowscy eksperci prawni nie wspominają w ogóle o tych implikacjach, tylko twierdzą, że PiS czyni ustępstwa, bo wyroki TK będą jednak opublikowane, a to jest i tak tylko sprawa techniczna, bez znaczenia prawnego – jak twierdzą.

    Z jednej strony eksperci ci mówią, że podporządkowują się żądaniom prawnym Unii, „idą na ustępstwa” (czy w sprawie łamania konstytucji można iść na ustępstwa?), a z drugiej strony dopowiadają – możecie nam skoczyć na pukiel – publikacja wyroków TK nie będzie miała żadnego znaczenia prawnego, ponieważ w ustawie publikacyjnej zawarte będą przepisy, które unieważniają te nie opublikowane dotychczas wyroki TK.

    Jest to postępowanie, chwyt całkiem podobny do sztuczki większości sejmowej PiS, która w swoim czasie przegłosowała „unieważnienie” wyboru 3 sędziów TK wybranych legalnie przez poprzedni sejm.

    PiSowcy przemawiają jakby się zwracali do idiotów – publikujemy orzeczenia TK, ale nie po to by je wykonać, ale po to żeby Unia się odpieprzyła od nas, a ta nasza publikacja nie ma żadnego znaczenia prawnego tu w Polsce.

    PiS depcze konstytucję. Konstytucja mówi wprost – orzeczenia TK są ostateczne i wchodzą w życie z dniem opublikowania. Z dniem opublikowania orzeczenia TK są ważne. Teraz PiS wyda ustawę, która pozwoli opublikować wyroki TK, czyli pozwoli zrobić to, co jest obowiązkiem rządu, obowiązkiem nakazanym przez konstytucję, lecz jednocześnie z mocy ustawy (sprzecznej z konstytucją) orzeczenia te będą „unieważnione”. Wbrew konstytucji. Perfidia, czy idiotyzm?

    PiSowcy nie widzą w konstytucji artykułu mówiącego o ostateczności orzeczeń TK. Dla nich konstytucja, to sito, w którym jedne przepisy, paragrafy są przeźroczyste, jakby ich nie było, inne są tak wykręcalne przez PISowskich prokuratorów, że nie wiadomo śmiać się czy płakać.

    W każdym razie konstytucja dla PiSu to tylko formalność (mało znacząca). Jeśli Unia się przyczepiła, to weźmy i dodrukujmy, co oni tam chcą. Wydrukowane orzeczenia TK będą nieważne na mocy ustawy, bo w ustawie po prostu zapiszemy, że te orzeczenia są nieważne!

    Konstytucja mówi, że orzeczenia TK są nieodwołalne i wchodzą w życie z dniem wydrukowania (ogłoszenia w odpowiednim monitorze rządowym), a PiS na to – no i co z tego, wydrukujemy orzeczenia, lecz będą one nieważne, ponieważ my tak przegłosujemy w sejmie. Głosowanie sejmu z większością PiS ma unieważnić konstytucję!

    Dla PiSu nieważne jest, czy coś jest czarne lub białe, kolor jest zależny całkowicie od bieżącego zapotrzebowania partii, a jakieś tam wyroki sądów są wyrokami, które w każdej chwili mogą być unieważnione przez jedno słowo Prezesa – Jarosława Ka, który na prawie zna się tak, jak kura na pieprzu.
    I gadaj z nimi. Pańskiego płaszcza nie ma i co mi pan zrobisz?
    Pzdr, TJ

  72. @Nefer – wcale nie potrzeba do Schiphol, to dalej . Wcześniej jest po drodze Leiden i tam masz autobus. Ja z Rotterdamu nie jadę do Schiphol,więc i Tobie to nie potrzebne. 🙂

  73. tejot
    24 marca o godz. 21:13
    Już choćby za te trzy nie opublikowane wyroki Trybunału Konstytucyjnego pani Beata Szydło winna stanąć przed Trybunałem Stanu. I myślę, że doczekamy czasu, że ona przed nim stanie. Warunek jeden – trzeba wygrać wybory parlamentarne i przejąć władzę. Jeśli do tego, dzisiejsza opozycja będzie miała większość i zgodną wolę, to nawet parlamentarzystów PiS będzie można pozbawić immunitetu i postawić przed sądami.

  74. basia.n
    24 marca o godz. 21:33

    Tak, ale… sprawdziłam na stronie SNCF:
    BXL – Leiden, 1 albo 2 przesiadki, 2 godz jazdy, bilet 109,20€ (przesiadka w Rotterdamie na zwykły)
    BXL – Schiphol, 0 przesiadek, Thalys 1,30 godz, bilet 110€

    Pół godziny krócej za tą samą cenę i bez przesiadek, to już chyba Schiphol lepsze? Autobus Schiphol – Keukenhof 35 min jazdy.

  75. „Konstytucja mówi wprost – orzeczenia TK są ostateczne i wchodzą w życie z dniem opublikowania.”

    Konstytucja zatem mowi archaizmami. Jaki dzien jakiego opublikowania? Orzeczenie TK, czy kazde inne, jest OPUBLIKOWANE, w calej bozej cybersferze, w dniu kiedy zaistnieje w internecie. O jakim innym opublikowaniu ta durna konstytucja pieprzy? Tym niby szydlowym? Czy innym morawieckim?

    Ludzie! Dogoncie wy czas was wyprzedzajacy dygitalnie

  76. Do tejota, 21:13, to bylo

  77. Nefer – to bardzo dobre rozwiązanie z Thalys. Tylko jedź jak najwcześniej. Bo potrzebny jest czas i w pawilonach i na ogromny park .
    Jak napiszesz wcześniej kiedy będziesz,to może również się wtedy wybiorę.

  78. Chochlik moderatus buszuje po laczach. I gramatyke atakuje. Jak on to robi?

  79. basia.n
    24 marca o godz. 22:52

    14 albo 18.04

  80. To absolutnie lepiej 18.04. Teraz ciągle jest chłodno,więc im później tym lepiej. Więcej szans na prawdzią erupcję piękna 🙂

  81. Orteq
    24 marca o godz. 22:41
    Mój komentarz
    Orteq, żartujesz, czy dowcipkujesz?
    Pzdr, TJ

  82. basia.n
    24 marca o godz. 23:15

    Mam nadzieję że się uda 🙂

  83. Mowie zupelnie powaznie, tejocie. O jakim niby opublikowaniu decyzji TK, czy podobnych takowych, my dzisiaj mowimy?

    Owo opublikowanie, na caly bozy swiat, nastepuje w momencie jego wstukania na klawiaturze komputera podlaczonego do internet. A komputery TK sa podlaczone.

    Inne jurysdykcje w swiecie przestaly sie bawic w jakies sztuczne wymogi sztucznego „opublikowania” czegos tam, w erze dygitalnej. To o tym ja nadaje, tejocie. No ale ty chyba to wszystko wiesz

  84. Sztucznosc polskiego konstytucyjnego wymogu „opublikowania” czegos tam czegos tam jest tak oczywista, ze jedyne co mozna z tym wymogiem uczynic to go olac. Przewlekle oraz detalicznie

  85. Orteq, bądź uprzejmy nie produkować wpisów taśmowo. Jeśli możesz. Proszę.

  86. Bede uprzejmy . Cokolwiek to oznacza. O tej godzinie..

    Tez pozdrawiam

  87. Tasmowosc to ja u innych widze. Never mind

  88. Pieknie, ładnie, ale ona jest poza Sejmem. Aktualna sejmowa opozycja się nie odważy.

    Nowacka zapowiedziała w TVN24, że do końca kwietnia Inicjatywa Polska we współpracy z Kongresem Świeckości złoży projekt ustawy oddzielającej Kościół od państwa.

    W rozmowie z PAP poinformowała, że projekt ten będzie dotyczył m.in. finansowania religii w szkołach, świeckości urzędów, czy też „regulacji spraw gospodarczych dotyczących Kościoła”. Dodała, że prawdopodobnie poruszona zostanie też kwestia opodatkowania Kościoła.

    http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1113141,nowacka-chce-rozdzialu-kosciola-i-panstwa.html

    Dobranoc.

  89. Zapytam ja siem:

    jak to jest z tymi dutkami za bzykanie, damy nasze blogowe? Please speak if you can. Uprasza sie o niezbyt oczywiste lgarstwo w tOmacie. Czesciowe lgarstwo jest ok.

    Hel! Kazde lagarstwo jest ok. Byleby bylo prawdziwe

    Neferke sie przeprasza. Roznica czasu, ypu know

  90. Karen McDougal i jej bzykanie za pieniadze przyszlego prezydenta SWIATA 12 lat temu jest podstawa niniejszych rozwazan

    http://time.com/5212084/playboy-model-karen-mcdougal-donald-trump-affair/

    Ze to tylko siermiezne afery naszych bylych prezydentow sa nam dostepne. Wstyd mowic

  91. zak1953 24 marca g. 17.49
    te protesty są zbyt małe by wpłynąć na obecny rząd, nie obalić,
    to obecny rząd trochę jak Piłsudski, trochę /nie siłowo/, obala dotychczasowy system łamiąc konstytucję,
    oni jak dotychczas idą na całego, tylko czy dalej pójdą, gdy pozostanie już tylko zastosowanie siły?

  92. a może będzie drugi okrągły stół,
    mebla chyba nie wyrzucili,

  93. zak1953
    24 marca o godz. 17:49
    Zmiana rządów w wyniku protestów społecznych i związanych z tym nowych wyborów, to równiez parlamentarne rozwiązania.
    I do tego należalo by dążyć.
    Za dwa lata może być za późno.
    Inna sprawa, kto po PiS ?
    @Antonius
    Czy to ten sam @Antonius, co pisał o naszym Śląsku u Pani Paradowskiej i pana Dziadula ?
    Pytam, bo długo Ciebie nie bylo, a styl trochę inny.

  94. parafianin
    25 marca o godz. 8:56
    Obawiam się, że pójdą.
    Nie mają wyjścia.

  95. Orteq
    24 marca o godz. 22:41
    Do tej pory, publikacja aktu prawnego była rozumiana jako jej ogłoszenie w papierowym wydaniu Monitora Polskiego. I tylko takie publikacje były traktowane jako prawomocne źródło prawa. Wersje elektroniczne służyły tylko jako pomocnicze. Nie można było się na powoływać w postępowaniach prawnych. Taka procedura była powodowana możliwością ingerencji hakerów w treści wersji elektronicznych. Pomyłki w wersji papierowej byłyby uwzględniane przy orzekaniu, natomiast cyfrowej nie.

  96. Szereg @@@
    I pomyśleć, że cała „czołówka” PiS to absolwenci wydziałów prawa.
    Która uczelnia na pierwszym miejscu?

  97. andrzej52
    25 marca o godz. 9:15
    Obalenie rządu i parlamentu w wyniku protestów społecznych wg mnie nie mieści się w rozwiązaniach parlamentarnych. Można to traktować jako pokojowy zamach stanu, który odbył się bez rozlewy krwi. W przypadku zaistnienia w trakcie takich działań ofiar śmiertelnych, będziemy mieli typowy zamach stanu. Natomiast parlamentarnym rozwiązaniem jest zakończenie kadencji w związku z upływem czasu kadencji oraz nie wymuszone czynnikami zewnętrznymi samo-skrócenie kadencji parlamentu przez posłów lub rząd mający większość. Ale to są tylko niuanse polityki. Generalnie, powinniśmy dążyć do takiego systemu przedstawicielskiego, w którym wyborcy będą mieli prawo odwołania swoich parlamentarzystów w trakcie kadencji, jeśli uznają, iż poseł bądź senator sprzeniewierzył się woli obywateli.

  98. Czy to ostatnia taka wiosna w tym kraju? Z administracyjną manipulacją czasem?

  99. gsj
    25 marca o godz. 10:25
    Aż tak dobrze chyba nie jest. Mam wrażenie, że w tym kraju prym wiodą historycy, a właściwie politycy historyczni, płynnie kreujący polską rację stanu.

  100. gsj
    25 marca o godz. 10:25

    Tyle jest właśnie warte prawo w dzikim kraju, że byle kurdupel kopnie Temidę w dupę – i po prawie.

  101. zak1953
    25 marca o godz. 10:34

    Od zawsze mówię o możliwości odwoływania pasożytów-posłów w czasie kadencji PRZEZ WYBORCÓW – żeby partie nie miały na to najmniejszego wpływu. Byłby to bat i na posłów/osłów i na partie.

  102. andrzej52
    25 marca o godz. 9:15

    zak1953
    24 marca o godz. 17:49

    Czy to ten sam @Antonius, co pisał o naszym Śląsku u Pani Paradowskiej i pana Dziadula ?
    Pytam, bo długo Ciebie nie bylo, a styl trochę inny.

    Ten sam, ale nie widzę zmiany stylu. Zaglądam od czasu do czasu na blog pana Dziadula – zero komentarzy, a szkoda. Przerwa z powodów zdrowotnych. Teraz czasem zaglądam na „En passant” i z przerażeniem uciekam do ateistów – jestem „bezbożnikiem”, więc są mi bliscy.
    Problemami śląskimi nie chcę zanudzać ateistów, wybieram tematy wspólne i ogólne.

    Odnośnie analogii dróg życiowych niektórych dyktatorów jeszcze drobne wytłumaczenie. Często działam instynktownie na skutek skojarzeń. Gdy pisałem o małym wodzu – „wodzek” pojawiło mi się – wylazło z pamięci – podobnie brzmiące nazwisko „Woyzeck”. Postać historyczna i ciekawa również w dziedzinie prawa. Był pierwszym przestępcą w sądownictwie pruskim, który został badany psychiatrycznie i na podstawie ekspertyzy o poczytalności skazany. Drugie dno mojej wzmianki o nim polegało na tym, ze miałbym apel do …. właśnie nie wiem do kogo?, aby wiele osób z grona rządzących zostało przebadanych psychiatrycznie i po niewątpliwym orzeczeniu o niepoczytalności odpowiednio potraktowanych. Wiem, że to nierealne marzenie, ale nierealność jest chyba nieodłączną cechą wszelkich marzeń.

  103. Antonius
    25 marca o godz. 11:02
    Niestety, blog pana Dziadula wileńskiego speca od Śląska zszedł na dziady. Wpisałem komentarz do treści o pomniku Korfantego w Warszawie w dniu 26 lutego. I nic. Komentarz czeka na moderację 4 tygodnie. I licznik komentarzy cały czas pokazuje „0”. Być może także inni wpisali się ze swymi uwagami. Póki co, widzą tylko swój własny tekst w oczekiwaniu na akceptację. A to oznacza, iż nie mamy już do czynienia z blogiem. Kierownictwo „Polityki” winno wywalić takiego blagiera z listy.

  104. @@ Antonius, zak1953

    red. Dziadul daje teksty rzadko, a sporo z nich jest ciekawych. Co jakiś czas wpisywałem komentarz, czekały na moderację, po parę dni, wreszcie się pojawiały. Ale to było już dosyć sporo czasu temu. W ostatnich miesiącach komentarze w ogóle nie trafiają na stronę. Pojawia się nowy tekst, a komentarz leci do śmieci.
    Kilku innych autorów bloga ma podobnie. Ta praktyka jest nieelegancka, objawia lekceważenie dla czytelnika. Jeśli gospodarz nie ma ochoty na żadne komentarze pod swoim tekstem, nie interesują go, powinien zrobić jak Edwin Bendyk – pod tekstem nie ma okienka na komentarz, sprawa jest jasna. Autor wygłasza monolog. Jeśli jest, komentarze powinny być, w sensownym tempie, puszczane.

  105. Tanaka
    25 marca o godz. 11:35
    Karierę redaktora Dziadula śledziłem od początku jego pracy w katowickim organie PZPR „Trybunie Robotniczej”. Wyróżniał się dobrym piórem i wnikliwością artykułów. Umiał unikać kłopotów w jakie czasami pakują się dziennikarze z misją. Jest prawnikiem z wykształcenia i potrafił poruszać się pomiędzy rozmaitymi przepisami prawa. Jego opinie i poglądy, mnie osobiście, czasami wkurzają, bo zachowuje się jak typowy wschodni szlachetka. Ale sposób pisania jednak przyciąga. Podejrzewam, iż ma niezłe archiwum z dawnych czasów, gdy jako dziennikarz „TR” miał wolny wstęp do wielu zamkniętych dla przeciętnego obywatela instytucji i niedostępnych osób. A takie coś potrafi latami procentować.
    Widać, że kierownictwo „Polityki” także go uważa za wartościowego człowieka pióra. Po cóż jednak jednak utrzymywać blogową fikcję. Wystarczyłoby puszczanie jego felietonów i innych, większych materiałów w dziale krajowym. Współpracownik też brzmi dobrze. Nie znam obecnej wartości pojęcia „bloger”. Może jest wyższa?

  106. Antonius
    25 marca o godz. 11:02

    Najpierw odniosę się do Twojego wstępniaka.
    Podobieństwa między A. a K. są liczne, metody dosyć podobne, różnica w intensywności i głębokości oraz – być może – horyzoncie marzeń. A. „swój świat widział ogromny”: co najmniej całą Europę i pół świata, a za chwilę – cały. K. swój świat też widzi ogromny, w tym celu chce Polskę odseparować od Europy, by nie była częścią całości, a całością samodzielną, której w wyrośnięciu na potęgę pomoże drobnica: Węgry i jakaś mniemana reszta, żeby było Trójmorze.
    Zamiary K. są ulokowane niecelnie, Polska nie ma ani argumentów, ani sił, by cokolwiek podobnego przeprowadzić. Przede wszystkim zaś nie ma zaplecza kulturowo-mentalnego. Przez dobre pół tysiąclecia swojej historii była peryferium wobec dwóch cywilizacyjnych centrów Europy: zachodniego – pełniejszego i wschodniego. K. w istocie wyjawia swoje frustracje peryferyjne, zawiść i nienawiść wobec kultur i państw centralnych, co jest postawą bezsilnego niewolnika, który nie ma zdolności do wytworzenia w sobie wartości wyższego rzędu niż jego właściciel, ale może, co jakiś czas, właściciela walnąć drągiem w łeb, za co zostanie powieszony. Na miejsce wisielca wstępuje inny niewolnik i tak się dzieją dzieje. Niewolnik bowiem nie umie rozpoznać dróg, którymi mógłby iść, by wreszcie zrównać się i wyprzedzić swojego właściciela.
    Frustracja, wścieklica K. bierze się ze złamania w życiorysie. Każdy, podkreślam, każdy zamordysta, ma w swoim życiorysie mroczny okres, złamania, skłamania, co napędza jego chore dążenia i szukanie zaspokojeń. Choroba K. jest wyrazista: nie dąży do poprawy stanu rzeczy metodami cywilizowanymi i demokratycznymi, nie chce uwolnienia potencjałów wszystkich mieszkańców Polski, by, dysponując sobą, budowali wolne i nowoczesne państwo, ale blokuje, wiąże ich, pozwalając robić wyłącznie to, na co chce się zgodzić. To, co siedzi w jego chorych ambicjach. Wolny i rozeznany w sprawach obywatel, który czuje się gospodarzem we własnym państwie – to zagrożenie dla K. Celem K. nie jest żadna wolność, żadna podmiotowość obywatela, żadna konstytucyjność państwa i pomyślność wszystkich. Celem jest zaspokojenie chorych konieczności. Zamiana ról: z niewolnika w pana, a niedoszłych jeszcze panów musi zamienić w niewolników. To co robi Kaczyński to jest wewnętrzna kolonizacja Polski. Europy nie skolonizuje, ale Polskę może. Przy czym ta kolonizacja będzie kulawa, ,ale już jest wystarczająco groźna. Oddala państwo o kolejne dekady od pozycji niedawnej: stopniowego zbliżania się do cywilizacji i uczenia się jej, czego wcześniej Polak nie zdążył się nauczyć.

    W sprawie badań psychiatrycznych: oczywiście – byłyby przydatne w idealnym modelu społecznym. Jak konieczność posiadania prawa jazdy by móc prowadzić pojazdy. Ale też badania takie mogą być użyte w złym celu. Najlepszym weryfikatorem jest społeczeństwo, ale tyko w takim zakresie, w jakim samo jest zdrowe. Nie ma więc doskonałego środka. Chyba jedyne co może działać, to czas, w którym społeczeństwo będzie się, bardzo mozolnie, uczyć na błędach. Ale bez żadnej gwarancji dobrego i trwałego skutku.

  107. zak1953
    25 marca o godz. 12:04

    Jestem dosyć ciekawy śląskiej specyfiki, stąd chętnie czytam. Zauważam też różne skróty myślowe, dziwne tezy autora, ale jakoś to mi się wydaje znośne wobec innych, sensownych i ciekawych uwag. Zapewne masz rację – wgląd w sprawy wewnętrzne daje sporo szersze pojęcie o źródłach i strukturze wydarzeń które kształtują rzeczywistość. Co jakiś czas z nim polemizowałem i co jakiś czas wyrazałem zgodę z różnymi jego tezami, ,ale właśnie – od jakiegoś czasu komentarze czekają i wreszcie wpadają do kosza, co mi się zdecydowanie nie podoba.

  108. zak1953
    25 marca o godz. 10:36

    Dopóki Parlament Europejski nie uchwali (zaczął długotrwałe konsultacje) zmiany czasu nie będzie. Jeśli się dobrze orientuję Sejm nie może sobie sam wprowadzić zmiany czasu w obrębie unii.

  109. @zak1953, Tanaka (być może i inni)
    Doświadczenia z blogiem red. Dziadula podobne. Próbowałem komentować ze względów sentymentalnych.
    Wiedziony ciekawością zwróciłem się do Archiwum Archidiecezji z wnioskiem o historię swoich przodków. Poszukiwania (skąpstwo?) ograniczyłem do 200 PLN.
    Okazało się, że przodkowie byli tu od końca osiemnastego wieku.
    Nie zmienia to faktu, że część ich potomstwa mieszka w Australii oraz RFN.
    Taka jest historia ludzi tego obszaru Polski.

  110. gsj
    25 marca o godz. 18:42
    Dopóki nie zrobiono państw narodowych ludzie odczuwali tylko więź ze swoją najbliższą ziemią. Jeśli było im źle albo gdzieś indziej mogli lepiej realizować swe plany przemieszczali się, rozpoczynając aktywność w nowym miejscu. Z moimi przodkami było podobnie. Do wojen śląskich XVIII wieku byli poddanymi Habsburskimi, a potem nie zmieniając miejsca stali się poddanymi króla pruskiego. Rodzina mojej babki mieszkała na Śląsku czeskim na południe od nowej granicy habsbursko-pruskiej. Na Górnym Śląsku zaczęto na nich wołać cesaroki, dla rozróżnienia gałęzi. I służyli w dwóch różnych armiach. Nie mieliśmy także nikogo z ziem dawnej Rzeczpospolitej. Dopiero po II wojnie jedna z ciotek znalazła męża z Bydgoszczy. To było zero polskiej tradycji. I prawie nic pruskiego. Byli Ślązakami. Bo mogli nimi być. Władza nie wtrącała im się w poczucie regionalnej odmienności. Ani Habsburgowie, ani Prusacy. Z wyjątkiem czasów wojen, kiedy władcy potrzebowali wojaków. Dzisiaj Polska usilnie mówi o naszej polskości, nawet odebrała nam naszą mowę, która przetrwała setki lat, aż do połowy XX wieku. Poprawność językową wbiła nam razami drewnianych linijek w dłonie. I mówi, że nie było śląszczyzny. Tylko staropolski, którego nie rozumieli przyjezdni ze wschodu, przybywając w dwóch falach; po 1922 roku i masowo – po 1945 roku. A nam co zostało? Konkursy mowy śląskiej, czyli taka cepeliada a’la Silesia.

  111. @Na marginesie to co wyczynia kk nie mieści mi się w głowie ! Dlatego niezbędny jest rozdział kościoła od państwa. Bzdurna i szkodliwa indoktrynacja od przedszkola! To powinno być po prostu prawnie zabronione na zawsze,bez możliwości zmiany kiedykolwiek. Bo jeśli rodzice chcą robić dzieciom wodę z mózgu – to na własny rachunek.Chcą posylać na religię,to katecheza w zakrystii. Ale nic więcej. Potrzebna będzie nie tylko walka o sądownictwo,
    ale również i o to. Byłby to pierwszy krok do ograniczenia panoszenia się kk.

  112. @basia.n 25 marca o godz. 20:27
    Pierwszy krok – odebranie kasy. Koniec z państwowym rozdawnictwem, koniec z finansowaniem nauki religii, koniec z fundowaniem xiuncom opieki zdrowotnej, koniec z Funduszem Kościelnym, funkcjonariusze kaka mają być finansowani wyłącznie ze składek trzody. Wtedy zaboli – i będzie wrzask pod niebiosa 🙂

  113. Mocne, wyraziste porównania, ale w moich przemyśleniach i porównywaniu „dochodzenia do bycia wodzem” obu postaci i pewnych analizach minionych lat z autopsji , a lat 20 i 30 ub. wieku z opowieści rodziców i dziadków oraz historii to skłaniam się do tego co napisał Tanaka.
    Prezesem też kierują ambicje, ale bycia „naczelnikiem”, który zbudował podwładnym kraj o jedynym doskonałym prawie i jedynej swoistej sprawiedliwości. Myślę, że nawet nie bez kozery przyjęta nazwa partii.
    Przed paroma dniami jeszcze raz wróciłam do książki: Robert Krasowski – Po południu – Upadek elit solidarnościowych po zdobyciu władzy.Książka zawiera opisy wielu zdarzeń z naszej transformacji ustrojowej, budzenia się demokracji, lata 90 – czas „wojny na górze” . Są tam wypowiedzi różnych polityków – aktywnych w latach 90. zawiera sporo wypowiedzi polityków aktywnych w tamtych latach o rozwijającej się politycznej osobowości Jarosława Kaczyńskiego – jego ambicjach, jego „grach” w dążeniu do „bycia ważnym w polityce”. Atakował praktycznie każdego, by wzmocnić siebie. Gdy chciał pogrążyć Mazowieckiego zaczął wspierać Wałęsę na prezydenta, zostaje szefem kancelari, ale zderzenie się dwóch silnie egocentrycznych osobowości konczy się – wiemy jak. W następnych wyborach prezydenckich wspiera Olszewskiego na prezydenta, ale gdy wygrywa Kwaśniewski wypija szampana za przegraną Walęsy.
    Autor na bazie róznych wypowiedzi i pewnych zachowanych dokumentów formułuje ciekawą opinię cyt. …”u Kaczyńskiego połączyły się dwie tak sprzeczne własności umysłu. Niemająca sobie równej zdolność do politycznej analizy, przenikliwa, zimna pozbawiona złudzeń umiejętność wychwytywania istoty mechanizmów politycznych i społecznych oraz paranoiczna wyobraźnia kreująca opisy rzeczywistościoparte na rutynowych defektów i tłumaczące je demonicznymi teoriami. …
    …jako polityk o małych zasługach wcześniejszych, budował swoją pozycję uwodząc elity diagnozą, a masy agresywną propagandą. Kaczyński świetnie rozumiał masową wyobraźnię, wrażliwą na spiski, zdrady, agenturę, korupcję, układy… i z tej wrażliwości korzystał. Zawsze uderzał w te klawisze, które budziły społeczny rezonans.” …
    A ciosy innym zadawał wtedy, gdy ktoś stanął mu na drodze do jego celu w najmniej oczekiwanym momencie.
    Ufał tylko bratu bliźniakowi i swojej matce i myślę, że nawet najwieniejszy zakon PC nie ma pełnego zaufania u prezesa.
    A po katastrofie w Smoleńsku poczuł się osamotniony i być może doszły wyrzuty sumienia, że to on sam pchał brata mocno w politykę – na ministra sprawiedliwości, szefa NIK, prezydenta Warszawy, a później na prezydenta Polski – słynny meldunek śp.Prezydenta mówi wszystko o ich wzajemnej zależności – kto jaką miał rolę. Sam w cieniu, mało znaczący niczym „dyrygent” obmyślający co i jak zagrać. Chyba sam wiedział o sobie, że w kręgach politycznych jest uznawany za tego, co burzy układy, niszczy ludzi, gdy mu staną na drodze. Jak wynagrodzić brata ? – budowaniem wielkości, bohaterstwa przy pomocy mas z silnym narodowym katolicyzmem, a prawda, do której ciągle dochodzi to jest ten element wykorzystywania mas dla własnych spiskowych teorii.
    Z wypowiedzi wielu polityków, którzy albo z nim współpracowali, albo w jakimś sensie próbowali budować sojusze wynika, że wcześniej nie był zainteresowany narodowym katolicyzmem, natomiast wielokrotnie prawie wszystkim wówczas „rządzącym” zarzucał, że nie robią czystki po PRL do dna argumentując, że wszędzie w administracyjno-rządowych instytucjach są ludzie, którzy może i nie należeli do partii, ale ich myślenie było głęboko przesiąknięte ideologią PRL-u i oni nie dają rękojmi bycia dobrymi pracownikami w RP. Sugerował taką czystkę „do dna”. Jednocześnie już w tamtych 90 latach zmierzał do wykreślenia „państwowości” czasu PRL – ciągłość historyczna z II RP. Nie było Polski – qrczę gdzie ja się urodziłam? -cóż dziś to już staje się wśród rządzących prawie normą.
    Zastanawiam się jak można jednocześnie celebrować 100 lecie odzyskania niepodległości, skoro przez ponad 5 lat była wojna-okupacja, później przez 45 lat okupacja sowiecko-komunistyczna – na logikę winno się mówić 100 rocznica odzyskania niepodległości.
    Najgorsze jest, że mały młody Brutus, któremu najpewniej nie ufa w ogóle, ale umiejętnie manipuluje jest ambicjonalnie chyba jeszcze silniejszy, a został wyposażony w ogrom władzy. Prezes jest wiekowy, schorowany i w tej bardzo już zagmatwanej sytuacji pytanie – co po prezesie i co po PiS.

  114. Na marginesie
    Basia n.
    Formalnie na papierze w Konstytucji art. 53 gwarantuje wolność wyznania i religii.
    Formalnie na papierze Konkordat ma w art. 1 zapis o wzajemnej autonomii organów państwa i kościoła, ale każdy następny art. to już kościół sobie zastrzega, a państwo na wniosek wiernych ma umożliwiać, gwarantować, zezwalać, zabezpieczać.
    Cóż nawet gdy były naciski mocne biura politycznego z kraju naszych sąsiadów w latach 50 ub.w. to nasi partyjni komuniści nie bardzo chcieli iść mocno na „udry” z kościołem, bo bali się społecznej rewolty. I jeśli chodzi o fundusz kościelny to właśnie on w tamtych latach był ustanowiony jako rekompensata za znacjonalizowane mienie.
    Nowe czasy komisja majątkowa, kościół dostaje gigantyczną rekompensatę a fundusz kościelny dalej istnieje. A nasz pierwszy z wolnych wyborów prezydent nosił matkę boską w klapie, a obecny w locie łapie spadającą hostię.
    To politycy bojąc się o spadek głosów wolą wciągać kościół w polityką, a hierarchowie z tego faktu skrzętnie korzystają.

  115. @ Na marginesie – masz absolutną rację.! Ani grosza z kasy państwowej !
    I oficjalnie podliczyć ich z tego co dostali i pokazać to tej kretyńskiej trzódce. Może dotrze kiedyś do nich ,że to z ich wlasnej kieszeni 🙂

  116. zak1953
    25 marca o godz. 19:21
    ” Poprawność językową wbiła nam razami drewnianych linijek w dłonie”
    Język polski poznałem dopiero w szkole podstawowej, wcześniej znałem tylko śląski. A o poprawność najbardziej dbała sąsiadka – nauczycielka, niestety, Ślonzoczka.
    ” A nam co zostało? Konkursy mowy śląskiej”
    to w dużej mierze nasza zasługa, niestety duża część Ślonzokow (rodowitych) wstydzi się swojego języka , i to na swoim terenie.
    Ja w kontaktach np. z urzędnikami, mówię po swojemu. W końcu jestem u siebie, a przyjezdny niech sie nauczy mojego języka. Czy Polak w Anglii będzie z policjantem rozmawiał po polsku ?. No , chyba że ręcznie.
    @Antoniusie, dzięki za odpowiedź.
    Tak zamilkłeś, że (nie obraź się) obawiałem sie najgorszego. Szukałem Twoich śladów w Silesii, ale nie znalazłem nic z ostatnich dwóch lat.

  117. @karol-cia – od dawna nie mieszkam już w Polsce i teraz dopiero staram się uzupełniać ogromną lukę w wiedzy o tym co działo się w ubiegłych latach. Twój wpis z 25 marca o godz. 20:58 przyniósł bardzo ciekawe dla mnie informacje .
    A jeśli chodzi o wladzę kk – mam nadzieję,że kościoly będę stopniowo coraz mniej uczęszczane. Tak dzialo się w krajach zachodnich . To jednak sprawa młodego pokolenia,które nie da się tak łatwo wmanewrować w ten bezsens.

  118. Nefer
    24 marca o godz. 23:10
    basia.n
    24 marca o godz. 22:52
    czy jest sens wybierac się tam 30 kwietnia? będę w pobliżu-jakieś 130 km (Enschede lub Oldenzaal) od miejsca…
    widziałam podobne pole tulipanowe w okolicach Pniew w Polsce, ale tak pięknych kompozycji kwiatowych to tam nie uświadczę.

    Akurat pod Pniewami to w maju, ale tu takie atrakcje są później, bo i cieplej później bywa

  119. Szanowny Antoniusie, kapłanie nauk ścisłych!
    Wziąłeś się za politologię, mimo że ma ona z naukami ścisłymi tyle wspólnego co racjonalizm z religijnym idealizmem. Jednak ta Twoja próba poruszania się na tym śliskim polu jest w mojej ocenie bardzo udana. Duże brawa!
    Jednak ostrożnie z futurologią. Wprawdzie Misiopysio (23.03., godz. 23:03) przypomniał, że „historia farsą się powtarza”, lecz czasem ta farsa bywa bardzo groźna. Benito M. chciał powtórzyć okres świetności cesarstwa starożytnego Rzymu i wyszła farsa bardzo krwawa, nie tylko dla Włochów.
    Przewidywanie w działalności technicznej, wywodzące się z nauk ścisłych bywa zawodne. Futurologia w polityce i rozwoju społeczności i państwości jest na ogół nietrafna. Brodaty Pan z Trewiru, który wspaniale przeanalizował i opisał rozwój ekonomiczny ludzkiej społeczności, fatalnie pomylił się w przewidywaniu dalszego rozwoju. Jego piękna idea rzekomo naukowego komunizmu jako docelowej fazy rozwoju ludzkości, jest tyle samo warta co idea komuny Tomasza Morusa, a realna próba poprowadzenia w tym kierunku narodów zakończyła się bardzo niedobrymi krwawymi konsekwencjami.
    Wprawdzie Ty nie snujesz przewidywań skutków rozsypania się PiS, ale niektórzy komentatorzy przejawiają nadzieję, że spowoduje to upadek obecnego paskudnego reżimu. Ale może być kontynuacja i to w gorszej formie. Może przecież znaleźć się godny nawiedzony i charyzmatyczny następca, który w zapale doskonalenia zła może narobić nieodwracalnych szkód. Niestety znaczna część polskiego suwerena została odmóżdżona religijnie i gotowa akceptować dyktaturę.

  120. Mam cichą nadzieję, że ostatnie bezczelne naciski ze strony biskupów oraz „nam się należało” PiSu to była właśnie ta czerwona linia, przekroczona.

  121. @Konstancja

    Nie ma pojęcia ale pewno tak. Nieznajęca jestem bo pierwszy raz.

  122. @Konstancja – jest absolutnie sens ! Będzie wszystko kwitło w parku. Zobaczysz wtedy między innymi szafirową rzekę. Ale każdego roku są też nowe tematyczne obrazki z kwiatów.
    Jeśli będziesz jechała samochodem,to zobaczysz po drodze kwitnące pola.Ale pociągiem również między Leiden i Haarlem. Ale sam Keukenhof,to po prostu park jak z bajki. A pawilony z tysiącami kwitnących przeróżnych gatunków kwiatów wprost oszałamiające. Koniecznie jedź tam.

  123. tejot – 23:23
    „żartujesz, czy dowcipkujesz?”
    zak1953 – 10:23
    „Do tej pory, publikacja aktu prawnego była rozumiana jako jej ogłoszenie w papierowym wydaniu Monitora Polskiego.”

    Dobrze mowicie: ‚dowcipkujesz.. do tej pory byla rozumiana’.

    Ja dowcipkuje dlatego, ze pora juz nadeszla taka, iz tylko polskie upierdliwce sie upieraja przy jakichs papierowych wydaniach czegos tam czegos tam. Dla wszystkich nieupierdliwcow w swiecie wystarcza fakt zatwierdzenia prawa przez parlament oraz podanie daty wejscia w zycie tego prawa. Nie musi to byc na papierze.

    Noo, chyba ze na papierze wartosciowym. Zdefiniowanym cyfra z duza iloscia zer na koncu

  124. Rozumiem, oczywiscie, dodatkowy element „demokratycznosci” polskiej, zwiazany z niepublikowaniem na papierze, PRZEZ RZAD, ustaw przepchanych przez instancje wyzsza – PARLAMENT.

    Zawszec to dodatkowa bron na opozycje parlamentarna. Czy zawszec legalna ta bron jest? Wyglada na to, ze na tym blogu sa zwolennicy tej niby legalnosci

  125. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997

    Art. 190.

    1. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.

    2. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawach wymienionych w art. 188 podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu w organie urzędowym, w którym akt normatywny był ogłoszony. Jeżeli akt nie był ogłoszony, orzeczenie ogłasza się w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”.

    3. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, jednak Trybunał Konstytucyjny może określić inny termin utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego. Termin ten nie może przekroczyć osiemnastu miesięcy, gdy chodzi o ustawę, a gdy chodzi o inny akt normatywny dwunastu miesięcy. W przypadku orzeczeń, które wiążą się z nakładami finansowymi nie przewidzianymi w ustawie budżetowej, Trybunał Konstytucyjny określa termin utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego po zapoznaniu się z opinią Rady Ministrów.

    4. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności z Konstytucją, umową międzynarodową lub z ustawą aktu normatywnego, na podstawie którego zostało wydane prawomocne orzeczenie sądowe, ostateczna decyzja administracyjna lub rozstrzygnięcie w innych sprawach, stanowi podstawę do wznowienia postępowania, uchylenia decyzji lub innego rozstrzygnięcia na zasadach i w trybie określonych w przepisach właściwych dla danego postępowania.

    5. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego zapadają większością głosów.

    ***

    Czy w 1997 ogłaszano cokolwiek w mediach elektronicznych? Czy Konstytucja przewiduje coś innego? Kto może zmienić Konstytucję? Bo na szczęście PiS na razie nie może.

  126. „Jeżeli akt nie był ogłoszony, orzeczenie ogłasza się w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”.”

    W dzisiejszych czasach, nie ma czegos takiego jak „Jeżeli akt nie był ogłoszony”. Kazdy akt jest „ogloszony” wszem, wobec i kazdemu z osobna po ogloszeniu wyniku glosowania nad takowym w Sejmie. Potem w Senacie. Potem po podpisniu przez prezydenta.

    Bzdura o wymogu „papierowego” oglaszania w Monotorze Polskim jest ewidentna bzdura. Thanks, Brukselko

  127. basia.n
    25 marca o godz. 23:10
    zmienię bilet za Twoja radą i zamiast do Polski, pojadę w drugą stronę.

  128. Nefer
    26 marca o godz. 0:00
    właśnie! w tamtym czasie nikt jeszcze nie wierzył w istnienie mediów elektronicznych. Jakiś internet? W Konstytucji?

    Możnaby znowelizować ten przepis Konstytucji, ale równie dobrze można skorzystać z dodatkowego medium i tam również (wężykiem ) ogłosić.
    Dobrych nowin nigdy dość.

  129. W 1997, roku uchwalenia polskiej konstytucji, internet istnial od sporo juz lat. Nie bardzo zatem wiem o czym jest to gaworzenie o niewiedzy jesli chodzi istnienie elektonicznych mediow w tamtym czasie.

    A tak w ogole to tez pozdrawiam przyjaznie

  130. Istotnie, internet w POLSCE w późnych latach 90 był szeroko rozpowszechniony, tani i ogólnodostępny.

  131. Szczegolnie ogolnodostepny na szczytach wladzy ten internet jest. Na takich szczytach jak Prezydent, Senat, Sejm. Czy inny Trybunal Konstytucyjny.

    Pani b. premierka Broszydlo rznela przyglupa nie publikujac pewnych ustaw w papierowym Monitorze Polskim. Bylo jej dozwolone to czynic z powodu debilizmu suwerenow. Tych ktorzy nie rozumieli, i do dzisiaj nie rozumieją, znaczenia art. 190 par 2 Konstytucji RP. Thanks, Neferko, za przytoczenie relewantnych paragrafow. Szczegolnie tego jednego:

    „Jeżeli akt nie był ogłoszony, orzeczenie ogłasza się w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”.”

    Ogloszenie bylo powszechnie znane dzieki elektronice. Wiec nikt juz nie wspominal, w 1997 roku, slow ‚papierowy Monitor Polski’.

    Po co ten zapis :

    „Jeżeli akt nie był ogłoszony, orzeczenie ogłasza się w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”

    zostal pomieszczony w Konstytucji, w dobie instant communication, trudno wyczuc. Podejrzewa sie niecne zamiary Kwasniewskiego. Pewnie, na dodatek do niecnosci, rowniez gląba dygitalnego

  132. Czyli co, trzeba było ogłosić w internetach, powiedzieć że ogłoszone, i z miejsca wchodzi w życie? Ale się wszyscy zgapili, a to takie proste 🙁

  133. Nie, izabello. Trzeba najsampierw przeglosowac dane prawo w parlamencie i podac date jego wejscia w zycie. Fakt ten zostanie automatycznie ogloszony przez dygitalne media. Czyli, slowo cialem sie stalo i pomiedzy namy zamieszkalo.

    Tylko upierdliwcy beda marudzili o papierowym ‚opublikowaniu’

  134. Miedzynarodowe sady obalaja PAPIEROWE WYMOGI opublikowan polskich, czy innych, rozporzadzen. Wymog papierowosci odszedl do przeszlosci

  135. Glownie sie rozchodzi o nie wycinanie drzew na produkcje papieru

  136. Trzeba było, trzeba było, ale się nie zrobiło.

    Znacie to posłuchajcie

    https://youtu.be/gaHfH0US0JU

  137. A na Bliskim Wschodzie
    Frapująca jest pogoda wschodniej Australii i tulipany w Kk-hof ale ja bardziej nie mogę z cenzurą. Dlatego z góry przepraszam.
    W zeszłym tygodniu w Jemenie rosyjską rakietą SAM zestrzelony został saudyjski F15. Na filmiku okrzykom radości „Jezus Maryja” i „O My God” (w ichnim tłumaczeniu „Allach Akbar”) nie było końca. Dzisiaj w nocy o 0.35 powstańcy z Jemenu urządzili w stolicy Rijadzie pokaz sztucznych ogni rakietowych. Na filmie widać, jak jeden z tych najwspanialszych obronnych Patriotów trafił w dzielnicę mieszkaniową. Rano SANA meldowała: jeden zabity i dwóch rannych Egipcjan (To tylko robole niewolnicy. Gdyby padło na Ukraińców: Na przystanek i niech zdycha).
    W sumie to chodzi o pokazanie jak mądre i celowe jest wydawanie 20 miliardów (zł) na obronę przeciwrakietową Warszawy. Uznanie.
    PS. Takich plotek jest więcej ale czy się nie narzucam?

  138. Moralna mobilizacja w Pisie, chciałabym to widzieć 🙂

    http://fakty.interia.pl/polska/news-pis-przegra-wybory-jaroslaw-kaczynski-ostrzegl-partyjnych-ko,nId,2561797

    A może Szydło to taki Konrad Wallenrod, nagrody były z zemsty, jak bomba? Chociaż nie podejrzewam powiatowej o taką przemyślaną, wyrafinowaną perfidię.

  139. @Nefer 9:20

    Chociaż nie podejrzewam powiatowej…

    Awans cokolwiek niezasłużony. Jak wieść gminna niesie.

  140. paradox57
    26 marca o godz. 9:35

    Straganiara? Baba z mięsnego?

  141. Nie narzucarz sie , Vera. Bynajmniej nie narzucarz. Jestesmy w to go.no bliskowchodnie wkomponowani bez najmniejszej mozliwosci odwrotu

  142. @Nefer 9:38

    Maglowa

  143. @Kropkozjad
    25 marca o godz. 22:48

    Wielce szanowny Pożeraczu punkcików!
    Cieszy mnie, że spotkaliśmy się na moim ostatnim blogu, gdzie jeszcze podskakuję. Mile wspominam (tak „podskórnie”) nasze potyczki dawno temu, choć już nie pamiętam poruszonych tematów. Moja działalność blogowa skończy się wnet, blog „bezbożników” to moje ostatnie podrygi. Napisałem ja mnóstwo głupot i być może też mądrych rzeczy w komentarzach. Umieściłem większość w jednym folderze na zewnętrznym dysku (dla po- i przy-tomnych, gdyby chcieli z tego skorzystać. Udało mi się jakiś czas temu ustalić liczbę komentarzy w tym folderze – przekracza 4000. Gdy czasem szukam czegoś do aktualnego tematu, wtedy zdarza mi się znaleźć hasło „Kropkozjad – Twój komentarz i moją odpowiedź. Zawsze kopiuję choć fragment komentarza, z którym polemizuję. Wbrew przypuszczeniu, że przedstawiciel nauk ścisłych pewnie ma pięknie uporządkowane zbiory na dysku, to u mnie niestety jest okropny bałagan, który ma swe źródło w nieuzasadnionej wierze w moją wspaniałą pamięć. Na to nałożyło się moje lenistwo i nie zadbałem o sensowne tytuły plików i nie mam szans na znalezienie czegokolwiek, a otwieranie i choć pobieżna ocena treści >4000 plików w Wordzie przekracza moje możliwości psychiczne i fizyczne. Oprócz krótkich komentarzy pisałem dłuższe elaboraty na różne tematy, częściowo opublikowane w sieci i tam się ukrywają w „chmurze”, albo i nie. Za namową wydawcy moich dwóch książek wspomnieniowych zebrałem ponad 30 tekstów do druku, ale redaktor chyba już zmienił zdanie i niby zwleka tylko, ale mu już nie wierzę. Każdy autor chce być czytany, po to się napracował. Ja też chciałbym, aby jak najwięcej osób zapoznało się z moimi wypocinami. Wcisnąłem je już na siłę redaktorowi blogu oraz dwom blogowiczom. Szukam dalszych ofiar. Gdybyś był zainteresowany, to możemy nawiązać kontakt np. przez skype. To bezpieczny kontakt, bo może być w każdej chwili przerwany, gdyby trolle się włączyły. Podałbym Ci namiary bezpośrednio lub za pośrednictwem redaktora.

    Podobną ofertę złożyłbym też chętnie blogowiczom, znającym język zachodnich sąsiadów (głównie mocno dojrzałych Ślązaków), bo przygotowałem komplet moich tekstów w tym języku. Jest to wszystko trochę polityczne – ale nie politologiczne!!!. Czasem futurologiczne, ale w formie nieprofesjonalnej, a zawsze z próba ujęcia satyrycznego.
    Na razie tyle! Czekam na odzew! Skorzystałem z tej otwartej formy blogu, gdy nikt już nie pamięta tytułu ani treści wpisu – do lokowania produktu.
    PS
    „Brodaty Pan z Trewiru” był filozofem, a mnie daleko do takiej wytworności.

  144. Orteq
    25 marca o godz. 23:33
    Dura lex, sed lex. Jeśli polskie prawo przewiduje drukowaną formę wprowadzania obowiązującego prawa, trzeba to przyjąć. Rozumiem powody, dla których ustawodawca pozostał przy takiej formie. Jak na razie, żadne państwo nie zapewniło sobie bezpieczeństwa swoich elektronicznych stron. Nie ma chyba państwa, któremu hakerzy nie grzebali by w ich publikacjach elektronicznych. Jestem za nowoczesnością, ale rozumiem związane z tym obawy. Nie powinniśmy zapominać także o merkantylnej stronie tego układu. Rząd sprzedaje papierowe wydawnictwa za konkretne pieniądze. A trochę na tym zarabia.

  145. @konstancja

    Sprawdzałam dla Ciebie schemat podróży z Enschede. Masz przesiadkę w Amersford ( ale z tego samego peronu tylko przeciwny tor) i stamtąd na Schiphol. Dalej już autobus ( jazda około 31 min) Ale ponieważ dla Ciebie cała podróż może trwać około 2godz. 45min, więc radzę wybrać się w podróż jak najwcześniej. Dobrze też jest może kupić przez internet kartę wstępu,aby uniknąć stania w kolejce 🙂

  146. porównanie naszego prezydenta i ruskiego przez Ruska mówiącego po polsku
    https://www.youtube.com/watch?v=H4jIpuTuVmo
    i wyjaśnienie ruskich przekleństw ,https://www.youtube.com/watch?v=GeAiBJ8Mxf8

  147. Na marginesie
    25 marca o godz. 20:36

    Drugi krok- księża na księżyc.

  148. @@Na marginesie, Żorż Ponimirski
    Panbocek (nie mylić z naszym @wbockiem) wcale ich nie chce na księżycu.
    Wuala!
    https://img1.dmty.pl//uploads/201606/1465408769_fjt8uw_600.jpg

  149. Obudźcie mnie jak coś się będzie działo 🙂

  150. @Nefer to dla mnie się dzieje:

    „Kara w zawieszeniu dla księdza, który znęcał się i doprowadził do samobójstwa 13-latka.
    Ksiądz odpowiadał także za znęcanie się nad trzema dziewczynkami. Sąd uznał go winnym bicia po rękach, ciągnięcia za włosy i uszy, przez co dzieci bały się kolejnych lekcji z księdzem. Sąd umorzył natomiast postępowanie w zakresie naruszenia nietykalności cielesnej wobec jednej z dziewczynek z uwagi na przedawnienie zarzucanego mu czynu.”

    To już zupelnie nie mieści się w głowie. !

  151. @Żorż Ponimirski 26 marca o godz. 15:39
    Oj tam, zaraz na księżyć. Wondokruchty!
    No chyba żeby ich lud boży na latarnie 🙂
    Tradycja taka, warszawska chyba?

  152. A Hartman obok coś o wtrysku w kontekście smrodka…

  153. Na marginesie
    Napisałam u Hartmana:
    „Słownictwo techniczno-inżynieryjne kojarzące się z wytryskiem miał do perfekcji opanowane niejaki ks. Oko.
    Cuś zaniknął.”
    Chyba pamiętasz jego nader obrazowe opisy „dewiacji” zwanej homoseksualizmem.

  154. Żorż Ponimirski
    Z okazji wiosny – bocian narodowy polski.
    http://www.pnbt.com.pl/foto/368
    Ucz Zosieńkę, ucz stosownej symboliki-satyryki (?)

  155. @mag 26 marca o godz. 19:00
    Tłoki i rury wydechowe? Ależ no pewnie!
    Twoja aluzja jest bardzo czytelna. Chyba dla wszystkich 😀

  156. basia.n
    26 marca o godz. 10:49
    dziękuje Ci, to bardzo dobra podpowiedź 🙂
    Poproszę dziecko moje o załatwienie tej karty wstepu i biletów pozostałych.
    Przejrzałam rozkład jazdy i wyszło mi, ze w podróży będę ok. 3.10 minut, wskazany jest wyjazd najpóźniej o 7.30.
    Jesli nie uda mi się w tym roku, to dopiero w nastepnym.

  157. Ewa-Joanna
    Horror!

  158. @mag
    Ci wszyscy mocno przejęci ważnością zarodka, powinni musowo, jak chrześcijańska wiara nakazuje, przepracować 1 dzień w tygodniu w domach opieki czy hospicjach.
    Poznać życie a nie opowieści o nim.

  159. Celna wklejka. Dzieki.

    W GieWu sa jeszcze ludzie niezle piszacy

  160. Galopujący Major – czy tam jest nazwisko za tym nickiem stojace, Ewo-Joanno? – porwal sie na temat tak trudny, ze ja nie mam zadnych skrotow zeby ten temat sobie przyblizyc.

    On, ten Major, napisal o DONOSZONEJ ciazy, ktora zakonczyla sie meczarniami zyciowymi zarowno narodzonego dziecka jak i matki.

    Z dziecka wyrosl zupelnie dojrzaly czlowiek. Ktory dozyl do prawie polwiecznego wieku. Z matki, po narodzeniu dziecka , ‚wyrosla’ kobieta ociemniala.

    Z tego co rozumiem, tam nie bylo jakichs oczywistych przeslanek do aborcji owej ciazy. Wiec sie ja zapytuje:

    czy tam istniala mozliwosc zapobiegniecia tej trategii zyciowej poprzez dokonanie aborcji?

    Zycie to nie je bajka

  161. @Orteq
    To bloger.
    https://galopujacymajor.wordpress.com/
    Idź i drąż, ja nie mam czasu. 🙂 Czasem go czytam, czasem sie zgadzam, czasem nie. I tyle.

  162. Nie przesadzajmy z tym drążeniem

  163. JFK, przemawiajac w Zachodnim Berlinie w 1961 roku przeciwko chruszczowowemu murowi berlinskiemu – gdzie jest Kennedy dzisiaj zeby przemowic przeciwko murowi meksykanskiemu? – wypowiedzial po niemiecku gramatyczna jakby nie poprawnosc: ich bin EIN Berliner. Slowo ‚Berlinczyk’ nie wymagalo przedrostka ein. Moze Pan Antonius sie wypowie w tej sprawie, jesli go mozna o to poprosic.

    Rzecz w tym, ze slowo ‚Berliner’ bez przedrostka ein by oznaczalo ‚urodzony w Berlinie’. Ktorym JFK nie byl. Podczas gdy Berliner z tym przedrostkiem ein oznaczalo berliner ‚in spirit’. O co to dokladnie chodzilo przy tej okazji.

    Wszystko zostalo zerzniete z ‚Civis Romanus Sum’ z przed dwu tysiecy lat. Co tez zostalo przypomniane zachodnioberlinskim tlumom w 1961 roku.

    Antoniusie! Daj glos if you please

  164. Jak oni rozegrali owa zimna wojne lat 60-tych, bez przeksztalcenia jej w wojne goraca, trudno pojac. Moze rownowaga sil odegrala jakas w tym role?

    Dzisiejsze wydalenie 60, czy ilus tam, dyplomatow rosyjskich przez Trumpa, moze wskazywac na zachwianie rownowagi sil. Putin chyba az tak wysokiej cyfry nie zaproponowal w odwecie. Pewnie cos knuje, dran. Jak zwykle oczywiscie.

    Ido czasy. Zainspirowane przez pania Tereske May z kraju UK. Jaka jej Pentagon nadal role? Pewnie ona tego nie wyjawi. Bo sama niezupelnie wie.

    Nowa zimna wojna to nowe wyzwanie

  165. A jesli to wszystko przeksztalci sie w wojne goraca, to jedyne co nas, staruchow, dotknie to bedzie mobilizacja naszych synow i wnukow. Genderowstwo armijne nasze nie siega jeszcze po nasze corki i wnuczki, z tego co wiadomo

    Dzieki ci za za to, Jarku. Tys dobry czlowiek jest. Dobry dla starych ludzi, Bos ty sam stary grzyb. Err, kaczor

  166. @Orteq
    27 marca o godz. 7:43

    Opowiadasz (powtarzasz) jedną z bzdurnych amerykańskich legend na temat berlińskiej mowy JFK.
    „Ich bin ein Berliner” jest gramatycznie bez zarzutu.
    Inna z legend mówi, że „ein Berliner” = pączek (donut) i słuchający mowy lud Berlina miał wybuchnąć gromkim śmiechem na takie dictum amerykańskiego prezydenta.
    W Szwajcarii lud by się faktycznie uśmiechnął, bo tak tutaj nazywa się skrótowo pączki – Berliner (Pfannkuchen), ale nie w tamtych latach w Berlinie.

  167. Szanowni!
    Antonius pochyla się nad demokracją, tą z przymiotnikami i bez nich.
    Zapraszam!
    JK

  168. Orteqowi i innym językoznawcom:

    Zacznę od tego, ze w moim pierwszym języku ojczystym wyraz „Berliner” nie oznaczał nigdy „pączka””. Mówiłem absolutnie poprawnym niemieckim – mój ulubieniec Kishon powiedziałby, ze mówię „schriftdeutsch”. To tylko pozornie jest głupi wymysł Satyryka, ale realny. Nikt nie potrafił zidentyfikować na podstawie naszej mowy skąd „my som”!. Potem przyjęło się u nas „kreple” na pączki. Gdyby JFK powiedział o sobie -„Ich bin eine Frankfurter”, wtedy wiedziałbym, że chodzi mu o kiełbasę, którą uwielbiam. Zakładając, że w Prusach na pączki mówi się „Berliner”, to faktycznie miał Orteq rację, to „ein” dopuszcza sens tego „krepla”, choć wypowiedź była gramatycznie poprawna jak pisze Tobermory. Gdyby JFK znał tę subtelność cukierniczą, to mógł zapobiec wpadce (lub osłabić ) dodając „Auch” na początku. „Auch Ich bin ein Berliner”, dając wyrazowi „ein” sens „liczebniczy” – jak Kuba Goldberg z numerem telefonu – „nie 3 pytajne, tylko liczebnicze”, ale i tak opuściłbym to „ein” – wtedy brzmi lepiej.