Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

14.03.2018
środa

Stephenowi Hawkingowi – nauka to poezja rzeczywistości

14 marca 2018, środa,

BBC informuje: He died peacefully at his home in Cambridge in the early hours of Wednesday – zmarł spokojnie w swoim domu w Cambridge, w środę, w godzinach porannych.

Stephen Hawking niemal jak Alien w naszym świecie. Kadr z klipu „Symphony of Science” https://www.youtube.com/watch?v=9Cd36WJ79z4

Jak ktoś umiera w spokoju, to znaczy, że mu Wszechmogący błogosławi, co nie może dziwić: Wszechmogący trzyma stronę Hawkinga i w ogóle – nauki, dzięki niej dowiaduje się bowiem fascynujących rzeczy, o których nie ma pojęcia. Trudno nie odczuwać radości płynącej z poznania, gdy się zaczyna od tak fantazyjnych opisów świata, jakie przedstawił sam Wszechmogący w swojej księdze: najpierw było światło, a dopiero później – jego źródło, albo wielokrotnego zawieszania zasad działania Wszechświata, które sam stworzył, w celach mało zbożnych – a to wstrzymania Słońca na niebie, by Izraelici mogli przy świetle dokończyć mordowania innego plemienia, a to, gdy własną ręką ciskał głazy w ludzi, a to gdy już w nowszych dziejach Wszechmogącego św. Józef z Kupertynu fruwał, całymi latami, pod sklepieniem katedry i parę tysięcy świadków – pod groźbą męki (gdyby mieli kłamać) badanych przez Świętą Inkwizycję – potwierdziło fruwanie. Czy wreszcie – w XX już wieku, w Fatimie, Słońce robiło na niebie esy-floresy i kilkadziesiąt tysięcy świadków ochoczo potwierdziło: tak było! – Madonna fruwała zaś nad polem Bitwy Warszawskiej w 1920 roku, co też tłumy świadków potwierdziły, o czym wszystko wie niezawodny i wielce naukowy biskup Hoser Henryk. Tak się jakoś dziwnie składa, że im więcej wie nauka, tym mniej wiedzą biskupi, a cuda stają się coraz bardziej blade: jakiś profil Jezusa w kałuży, skrzyżowane smugi kondensacyjne samolotów na tle nieba, uzdrowienie za pomocą pocierania brzucha obrazkiem ze świętym Józefem.

Podobno Stephen Hawking był dosyć rozczarowany tym, że go Jan Paweł II nie potępił za ateizm i naukowe poglądy, ale nie ma czego żałować: dziś potępienie przez Watykan jest już bardziej śmieszne niż poważne. A to dzięki ludziom wolnej myśli. Gdyby nie oni, Hawking skończyłby jak Giordano Bruno, a co najmniej jak Galileusz.

Moje pierwsze, poważniejsze, spotkanie ze Stephenem Hawkingiem było takie, że właśnie wyszła jego książka „A Brief History of Time” (Krótka historia czasu), w którą tak wsiąkłem, że nie mogłem jej przestać czytać nawet jeżdżąc rowerem, dzięki czemu nauczyłem się jeździć bez trzymanki. Mam to sobie za drobny, prywatny honor i motyw: jazda bez trzymanki przez 5 kilometrów imienia Stephena Hawkinga. Jak się raz pozna taki umysł i taką nieskończenie fascynującą przestrzeń – naukę i myślenie – nie da się już tego porzucić, nawet ryzykując upadek.

Szukając kilku słów pożegnania i wielkiej admiracji zarówno wobec Stephena Hawkinga, jak i nauki w ogóle, nie musiałem szukać daleko. Z wielką urodą i naukową trafnością takie słowa wypowiedział inny wielki naukowiec i fenomenalny popularyzator nauki, a zwłaszcza ewolucji – profesor Richard Dawkins: Science replaces private prejudice with publicly verifiable evidence – nauka zastępuje osobiste uprzedzenia publicznie weryfikowalnymi dowodami. To, jak sądzę, jedne z najpiękniejszych i najwartościowszych słów, jakie można powiedzieć zarówno o nauce, dorobku naukowca, jak i o życiu. „Science Is the Poetry of Reality” – nauka to poezja rzeczywistości. To także słowa Richarda Dawkinsa. Dr Lawrence Krauss dodaje: scientists love not knowing – naukowcy uwielbiają nie wiedzieć, bo niewiedza jest powodem głodu poznania i otwiera przed każdym z nas drzwi do fascynującej przygody rozwijania własnego umysłu, własnej osobowości. Richard Feynman zaś dopełnia: they don’t feel frightened by not knowing things – nie lękają się niewiedzy.

To jest w nauce i w poznaniu takie fascynujące: można powiedzieć cokolwiek, a każdy może to potwierdzić lub obalić mocą dowodu. To tak drastycznie różni naukę od wiary religijnej. Wyznawca nie ma wolności badania, każde badanie musi bowiem się zgodzić z odgórną tezą. A nieusuwalnym fundamentem religii jest lęk, od którego wolna jest nauka. Dlatego też nauka jest poezją rzeczywistości, a Stephen Hawking był jej wielkim artystą. My zaś ani sobie zdajemy sprawę – przyjmując to za niemal oczywistość – jak wiele zawdzięczamy nauce i odważnym ludziom, mając dziś możność wyjścia z mroków i opresji religii duszącej życie, by móc podróżować ku gwiazdom.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 238

Dodaj komentarz »
  1. To jest hołd godny mistrza i w dodatku stworzony w trybie cito.
    Czy może zalegał w szufladzie Tanaki – na wsiakij słuczaj?

  2. Brawo Tanaka! Brawo za jazdę bez trzymanki i przeczytanie „Krótkiej historii czasu”. Podobno większość nabywców tej książki poddaje się najpóźniej przy stronie 28 😉
    Hawkinga dusiła nieuleczalna choroba, ale nie zdołała go zdusić i omotać żadna religia.

  3. Ja przeczytałam tylko książkę „Moja krótka historia”:(

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dziś dzień Liczby Pi i urodziny Einsteina (jak wyczytałam w internetach)

  6. Zajrzałam na blogowisko odrywając się na chwilkę od oglądania rozmaitych klipów na temat Hawkinga, a tu już wstępniak w temacie! Brawo, Tanaka. Żal, że go już nie ma ale i tak pięknie, że był z nami tyle lat – nie poddając się do końca i co i rusz rozradowujac nas trafnymi komentarzami na temat rzeczywistosci (jak wtedy kiedy powiedzial naszej pani premier, ale że owszem jest z niego tęga głowa ale raczej niech go nie prosi w przyszłości o wyliczenia jak nareperowac Brexit… )

    Klipy oglądamy na życzenie najmłodszego ateisty, który od powrotu ze szkoły nie przestał zasypywać mnie faktami na temat profesora… O śmierci Hawkinga dowiedział się z porannych wiadomości a resztę dopowiedzial mu chyba rano tata bo kiedy wróciłam do domu na stole leżala „Krótka historia czasu” i młodociana encyklopedia otwarta na stronie o kosmosie. W szkole od razu powędrował do pani z tą informacją i reszta lekcji była na temat Hawkinga! Wygląda na to, że właśnie mamy nowego bohatera (role model) do inspirowania. Cieszy mnie to niezmiernie, nie powiem że nie!

  7. Za co jeszcze lubimy Hawkinga…

    Za jego poglądy polityczne:

    „http://www.bbc.co.uk/news/uk-politics-43399019

    Za wszystkie cameos w rozmaitych dziwnych programach, jak przystało na kogoś ze złośliwym poczuciem humoru.. 😉 Moja ulubiona scenka to Hawking rozjezdzajacy wózkiem przemadrzalego profesora Briana Coxa…

    „http://www.bbc.co.uk/news/entertainment-arts-43398899

  8. Zawsze byłem pod wrażeniem siły intelektu zamkniętego w bezsilnym ciele Stephena Hawkinga. Szczególnie, że sam byłem okazem zdrowia fizycznego.

  9. „Krótka historia czasu”….
    Gdzieś widziałem rysunek przedstawiający uwolnionego już z wózka Hawkinga wędrującego już w swój astrofizyczny świat…

    Nakładem wydawnictwa „Iskry” w 1980r. ukazała się
    książeczka „Pierwsze trzy minuty” , autorem jest Steven Weinberg współodkrywca (i noblista) promieniowania szczątkowego.
    Samo czytanie wspomnianej książki wymaga też pewnego samozaparcia…

  10. Podziw Hawkinga od dawna a dziś słowa uznania dla autora bloga.

  11. Doprawdy, niemal się wzruszyłem. Tak emocjonalnie i z takim patosem piszesz Tanako o wielkości nauki, że czynisz z niej niemal przedmiot kultu. To by był kolejny dowód na to, że człowiek bez religii nie da rady i potrzebuje jej w takiej czy innej formie. Jak to ujął Mircea Eliade: homo religiosus est. Nawet jeśli odrzuca nieśmiertelność metafizyczną, to i tak ujawnia się nieodparta potrzeba unieśmiertelnienia w jakiś sposób zmarłych bliskich, przyjaciół, idoli… Co do Stepehna Hawkinga, niewątpliwie wielkim naukowcem był. Problem polegał na tym, że nie ograniczał się do właściwego pola swojego geniuszu, czyli badań naukowych nad empirycznym wymiarem wszechświata. Z wielką pewnością siebie wkraczał na pole filozofii, teologii i metafizyki, nie posiadając jednakże warsztatu właściwego dla tych dziedzin nawet w ułamku procenta tak profesjonalnego, jakim dysponował w dziedzinie fizyki. Nie można jednak zaprzeczyć, że poprzez geniusz czysto naukowy może być porównywany z Galileuszem, Isaakiem Newtonem czy też Giordanem Brunem (przytoczyłbym jeszcze ewentualnie Kopernika, ale ten jako ciemny wyznawca religijny, ograniczony w wolności badania – w końcu kanonik warmiński – zapewne nie nadaje się do tak świeckich i postępowych porównań).

  12. Jak trafne jest zdanie Hawkinga

    „Niebo to bajka dla ludzi, którzy boją się ciemności”….

  13. popcorn i patrzę z zainteresowaniem…

  14. „To jest w nauce i w poznaniu takie fascynujące: można powiedzieć cokolwiek, a każdy może to potwierdzić lub obalić mocą dowodu. To tak drastycznie różni naukę od wiary religijnej.”

    Dzieki, Tanako. Nikt lepiej by tego nie uczynil. Ale!

    SP Anumlik sie w tej Sprawie dobija, z Wyzszego Wymiaru nadajac juz:

    „Obiecanki, macanki, a głupiemu – wzwód”

    On, Z Gory juz dzisiaj nadajac, chyba przypomina nam, maluczkim, ze nie czas jeszcze na obalanie religii na rzecz DOWODU. Cokolwiek ten „dowod” oznacza.

    Przypomnijmy rzecz slabo popularna wsrod przekonanych na ament ateistow unaukowionych.

    Marshall McCluhan, kanadyjski filozof oraz 100 % naukowiec – jako pierwszy w swiecie przewidzial ere internetu – okazal sie byc GLEBOKO WIERZACYM katolikiem. Uczeszczajacym na msze swiete co niedziela. I przyjmujacym Komunie Swieta!

    http://nationalpost.com/news/canada/who-is-marshall-mcluhan-how-a-canadian-media-theorist-predicted-the-internet

    Mowi syn Marshalla McCluhana, profesor Uniwersytetu w Toronto:

    „Mój ojciec, gdy mówił o Maryi, uśmiechał się i tak prywatnie, między nami, nazywał Maryję swoją przyjaciółką. Było to wyrazem jego osobistej relacji do Maryi, która stała się znaczącym czynnikiem w jego nawróceniu. Początkowo nie był katolikiem, ale protestantem. Przeszedł na katolicyzm dzięki czytaniu kilku dzieł, wśród nich były dzieła św. Tomasza z Akwinu, który miał szczególne nabożeństwo do Maryi.”

    McCluhan przewidzial Internet, usmiechajac sie do Maryi. Przezywszy natenczas niewiele ponad pol wieku. Zmarl w 1980 roku, w wieku 69 lat. Internet zostal wynaleziony dopiero w kilka lat po Jego smierci

  15. Czekamy z niecierpliwoscia na wklad kanadyjki Namargineski w danym tOmacie. Pozdrawiajac serdecznie oraz nieustajaco of kors

  16. Mowiac o wynalezieni Internetu jako takiego mamy na mysli, oczywiscie, wynalezienie WWW. A pajeczyna World Wide Web zaistniala dopiero w 1989 roku. W marcu 1989 roku Tim Berners-Lee oraz Robert Cailliau złożyli do CERN-u projekt stworzenia sieci dokumentów hipertekstowych, o nazwie World Wide Web.
    Dziewiec lat po smierci McCluhana to sie stalo

    Potem bylo z gorki. Dla tych co kumali. Kumajacy nad Wisla kumali jak mogli. I kumali. I kumali

  17. Nu, pacz pan, jaki prorok z tego McLuhana (nie McCluhana).
    Może mu najświętsza panienka podpowiedziała?
    Globalna wioska – z tym mi się kojarzy ten świątobliwy gość.

  18. Ciekawe – że pod prawie każdym tekstem Tanaki muszą się pojawić jakieś skatolone brednie. Prawo natury?

    „Filozof” Maca-Chuchan to „100% naukowiec”? Łomajgot! Anumlik z Maryją szczerzy się do nas spod chmurki, a Tanaka między wierszami zdradza religianckie ciągoty. Gdyby niektórzy panowie blogowicze chociaż raz przeczytali swoje pier.doły przed publikacją – być może udałoby im się nie ośmieszyć…

  19. Tobermory. Globalna wioska to WWW.

    A dodatkowe duze C sie pewnie wkradlo do imienia McLuhana z racji przymiotnika cykor.

    Naukowiec niby 100 procentowy a pieprzy o Maryji. Musi z niego byc cykor. Bojacy sie smierci. Co pewnie moglo byc faktem.

    Pytanie odwieczne stawiane przecietnemu czlowiekowi:
    – Czego sie najbardziej boisz w zyciu?

    Odpowiedz przecietnego czlowieka:
    – Smierci

    Marshall McLuhan, filozof z najwyzszej polka swiatowej, byl rowniez przecietnym czlowiekiem. Wierzacym w religie o Maryji zawsze Dziewicy. Wiec jemu wolno bylo wierzyc w to co wierzyl.

    Ja na przyklad wierze w to, ze blog ‚listy ateistow’ przyjmie z powrotem odszczepiencow takich jak zdezerterowany na przyklad.

    Innych wybanowanych wesolkow nie wspominam z racji slabej pamieci mej

  20. @Tobermory 14 marca o godz. 23:16
    No przecie w krzaku gorejącym zobaczył sobie przejaśniste internety…

  21. @Orteq 14 marca o godz. 23:48
    To nie jest wiara, tylko nadzieja – matka idiotów.

  22. Jeszcze pozostalo ci kilka godzin kiblowania kanadyjsko-blogowego, Namarginesko. Wiec uzyj sobie. Odpowiedzi nie gwarantuje. Chociaz, who knows? Zalezy od efektu seczego

  23. Czy ojciec tez znany jest?

  24. Wyposzczony Orteg nareszcie dorwał się do blogu –
    i usilnie zarabia na zbanowanie kolejny raz.

    Jak znam życie, to jest tylko kwestia czasu.
    Ale przypuszczam, że jeszcze wszystko przed nami.
    Czy mam rację? Czas pokaże. Jak zwykle przecież.

  25. Nefer
    14 marca o godz. 22:51

    😉

    Poza tym fajny wstępniak ostatni Twój! Nie zdążylam odpisać bo czarna dziura i chaos mnie wciągnely przez ostatnie trzy dni…

    A może i nie czarna zresztą bo shithole (w znaczeniu miejsce) to się chyba innaczej tłumaczy… 😉

    Tak sobie gderam ale nie jest aż tak źle!

  26.  @Tanaka

    „Richard Feynman zaś dopełnia: they don’t feel frightened by not knowing things – nie lękają się niewiedzy.”

    Tak sobie dumam….ci co widywali Maryjke fruwajaca albo wierzą w inne dziwa też się nie lękają swojej niewiedzy. Wcale a wcale. 😉 Trzeba wszak pewne rzeczy przyjąć na słowo a nie na dowody empiryczne…to i po co wiedza.

  27. Nie pamietam wyposzczenia. Co mnie w pamieci siedzi to hunwejbinstwo niektorych nickow przymuszajacych niewinnego Gospodarza do banowanie innych nickow.

    Odbieram te wypowiedz – 0:10 – jako nastepne przymuszanie Gospodarza. Tak trzymac! I Dog bless. Wraz z suka. Oraz pass the ammunition

  28. @Tanaka jak zdarta plyta. Zanim cos napisal o Hawkingu – tzn. o sobie czytajacym Hawkinga jadac na rowerze – musial zamiescic obszerny wstep o naiwnosci wiary, w ktorym – a jakze – nie moglo zabraknac fruwajacej Matki Boskiej. Ciekawa obsesja ateisty. I co za polot! Nic tak nie przyprawia @Tanace skrzydel jak fruwajaca Matka Boska. Nawet „poeta nauki” przy niej blednie.

  29. „The Medium is the Message”. The phrase was introduced in McLuhan’s book Understanding Media: The Extensions of Man, published in 1964

    ‚https://en.wikipedia.org/wiki/The_medium_is_the_message

    Z tego zaslynal Marshall McLuhan. Niedoczytane niedouki nic oczywiscie o tym ani nie doczytaly ani nie doslyszaly. Pomimo przywileju mieszkania w kraju profesora filozofii McLuhana

    Main interests of Marshall McLuhan: media, mass media, sensorium, New Criticism.

    Lata byly 60-te ub. wieku kiedy on to odkryl. Zatem, dosyc grubo przed zaistnieniem WWW. Nioedoczytanym nieukom nic to oczywiscie nie mowi. Bo one dalej sie popisuja tym o czym nie maja najmniejszego pojecia:
    23:46
    „Filozof” Maca-Chuchan to „100% naukowiec”? Łomajgot! Anumlik z Maryją szczerzy się do nas spod chmurki, a Tanaka między wierszami zdradza religianckie ciągoty. Gdyby niektórzy panowie blogowicze chociaż raz przeczytali swoje pier.doły przed publikacją – być może udałoby im się nie ośmieszyć…”

    Ze to wbocek ma nerwy zeby gaworzyc, czasem, z takim nieuctwem takiej ciemnoty

  30. Jakby co komu umklo

    Mowa jest o kanadyjskim profesorze filozofi, i nie tylko filozofii, Marshall McLuhanie. Tym ktory przewidzial WWW. I ktory w ogole byl caly od NAUKI. A nie od RELIGII

    McLuhan byl konwertem z protestantyzmu na katolicyzm. I umarl, w 1980 roku, jako gleboko wierzacy katolik. W ogole nic nie majacy wspolnego z wielce katolicka Polska. Ani z Polskim Papiezem. Tym od dwoch lat zainstalowanym w Watykanie

    Czy to brzmi prawdopodobnie ze professor McLuhan wierzyl w pierdoly katolickiej swietosci JPII-go? Co ty myslisz, Tobermory? Tej kanadskiej damy nie pytam o nic. Bo znowu odwinie wolaniem o banowanie. A pan Jacek to pokojowy czlowiek

  31. Kościół katolicki mówi językiem nauki:
    Przy obecnym rozwoju nauki wiadomo, że życie rozpoczyna się od momentu poczęcia. Stwierdza to zarówno genetyka, jak i embriologia
    – stwierdza rzecznik Episkopatu Polski.
    Popadam w nieograniczony zachwyt dla naukowości Kościoła kat. Jest to orzeczenie godne i sprawiedliwe, z którego wynika to że przy nieobecnym rozwoju nauki życie nie musiało się rozpoczynać od poczęcia. Mogło się zaczynać wcześniej, albo później. Jak dalece później, wiadomo z najlepszego źródła – chrześcijańskiego: po 40 dniach od poczęcia zaczynało się życie chłopca, a po 80 – dziewczynki. Początek życia przed poczęciem wydaje się niemożliwy, ale przecież i początek życia po poczęciu także, a w dodatku uzależnianie tego początku od rangi życia: chłopiec to życie lepszego rodzaju, więc wcześniej, a dziewczynka – wiadomo: szoruje podłogę w kościele. W Kościele kat nic jednak nie jest niemożliwe: życie przed życiem to nic innego jak Jezus.
    Bierzmy z niego przykład, też będziemy zadowoleni, chociaż znacznie starsi.

  32. @Orteq
    15 marca o godz. 4:31

    Nie wiem, w jakie katolickie pierdoły wierzył McLuhan. Wiem, że naczytał się Chestertona, miał guza mózgu i sześcioro dzieci. Nie wiem, jakie miał dzieciństwo i stosunek do własnej matki. Poznałem kiedyś hinduskiego fizyka zafascynowanego Najświętszą Panienką, którą odwiedzał w bolońskim kościele podczas pracy na tamtejszym uniwersytecie. W domu palił kadzidełka swoim hinduskim bóstwom, a jej zapalał świeczkę. Gość od dzieciństwa rzadko widywał swoją matkę, nie miał żony ani dziewczyny, ogólnie chyba odczuwał lęk przed kobietami, które znał równie teoretycznie jak tę figurkę w kościele – piękną, milczącą, o łagodnym spojrzeniu…
    McLuhan był uważnym obserwatorem i analitykiem. Każdy, kto żył w tamtych czasach, był świadkiem szalonego rozwoju środków komunikacji i zmian zachodzących w ludzkiej kulturze, McLuhan je sformułował i opisał. Pojęcie „globalna wioska” pamiętam z wczesnego dzieciństwa, tak jak utkwiły mi w pamięci jakieś nazwiska słyszane z radia, którego słuchali moi rodzice. Lumumba, Kasavubu…
    Kiedyś rozmawiałem z czeskim przyjacielem, profesorem fizyki, który w 1968 nie wrócił z wakacji w Jugosławii do Czechosłowacji, w której właśnie nastąpiła inwazja wojsk Układu Warszawskiego. Rozmawialiśmy na temat najstarszych reminiscencji z dzieciństwa.
    Ja mu opowiadałem, że w stukocie kół pociągu słyszałem zawsze ka-sa-wu-bu, ka-sa-wu-bu, a on na to: Kasavubu nasral w trubu…
    Jego ojciec, notabene, za brak władzy nad 17-letnim synem odsiedział rok w czeskim więzieniu.

  33. Tobermory
    15 marca o godz. 9:40
    Coś mi się zdaje, że takich hinduskich fizyków było więcej, a ostateczną emanacją takich postaci jest, mam wrażenie, Rajesh „Raj” Ramayan Koothrappali z komediowego serialu „Big Bang Theory”, notabene bardzo sympatycznego, o odlecianych fizykach z Caltechu. W jednym z odcinków zagrał Stephen Hawking, warto to zobaczyć 🙂

  34. Krótko , Tanaka , świetny tekst.
    A jak Ci się podoba „Jeszcze krótsza historia czasu”?

  35. @pastucha
    15 marca o godz. 10:52

    O, też lubię ten serial 🙂 Tego z Hawkingiem akurat chyba nie widziałem, zapamiętałem jeden z Elonem Muskiem.
    Podczas długiego lotu z Melbourne do Dubaju też sobie parę odcinków wciągnąłem, ale tak na pół przez sen 🙄

  36. Absolutnie uwielbiam Sheldona 🙂

  37. „Hawkinga dusiła nieuleczalna choroba”… Tobermory

    Nie ma chorób nieuleczalnych , jest tylko brak wiedzy w temacie, drogi kolego.
    Jak wiadomo S.Hawking chorował na stwardnienie rozsiane a więc pozwalam sobie wkleić odnośny tekst , który, jak mniemam ludzi światłych , a za takich uważam uczestników tego forum ,powinien wyprowadzić z błędu myślenia o nieuleczalnych chorobach.

    „Sclerosis multiplex (SM – dopisek TS)

    Ciechocinek 4.10.2005 r.

    Chciałem Państwu opowiedzieć o jednym chorym na stwardnienie rozsiane, który trafił do mnie do Ciechocinka w 1987 r. Był chory na SM, poruszał się z trudnością. W 1990 r., czyli po 3. latach, napisał do mnie list. W liście tym pisze tak:

    „Żadne słowa nie wyrażą tego, co Pan uczynił z moim zdrowiem i w ogóle życiem. Czuję się świetnie. Żywienie Optymalne (®) stosuję. Ustąpiły bóle głowy, szarpanie mięśni, słabość w nogach, szum w uszach, migotanie oczu, arytmia serca. Powróciła radość życia, nie ma załamań psychicznych, jestem bardziej logiczny, trzeźwy umysłowo, bardziej sprawnyw działaniu. Zapytuje Pan, czy były grypy i inne infekcje. Oczywiście, odporność na przeziębienie wzrosła nieporównywalnie. A przeziębiałem się tylko wtedy, gdy nie zachowałem proporcji między białkiem a tłuszczem lub zbyt mało zjadałem tłuszczu, ale tylko wtedy.

    No i nie wiem w ogóle, co to jest ból zębów, krótko mówiąc – „końskie zęby”. Kończąc – wróciła mi wiara w cud. Tak, proszę Pana, bez jakiejkolwiek przesady, samo dojście do tej diety przez Pana jest cudem, a drugim cudem jest to, że o Panu usłyszałem. No i, o ironio, 7 stycznia 1987 r. byłem u Pana po raz pierwszy – to jest dzień moich urodzin – i właśnie wtedy urodziłem się po raz drugi, jedząc w tym dniu ostatnią bułkę.”

    W 1990 r. ten list napisał, w 1998 r. zgłosił się, jest zupełnie sprawny, pracuje fizycznie, a co najdziwniejsze, zupełnie znikły mu typowe dla stwardnienia rozsianego zmiany w mózgu: przy badaniu rezonansem magnetycznym, mimo usilnych starań – nie wykazano żadnych uszkodzeń.

    Czyli na tym przykładzie widać, że i stwardnienie rozsiane (nie w każdym przypadku), ale bywają wyleczenia i powrót do normalnej sprawności, czego przykładem jest pan Jan Włodzimierz K.

    Numeru historii choroby nie będę podawał, ale w razie potrzeby można odszukać, jeśli kogoś zainteresuje ta sprawa. Dziękuję Państwu.

    Jan Kwaśniewski”
    ………………………….
    Osobiście korzystam od 20 lat z dobrodziejstw NAUKOWEJ WIEDZY doktora J.Kwaśniewskiego i nie żałuję, wszystko się sprawdziło.
    Doktor napisał takie prorocze słowa , „Człowiek chory nie może być człowiekiem wolnym”. To jest prawda jedna dla wszystkich ludzi zgodna z nauką. Napisał jeszcze w swoim ” Jak nie chorować?” ,że „Trzeba mieć umysł Staszica , by umieć ocenić szkodliwość religii dla ludzi.”
    I co Wy na to?

  38. @Optymatyk
    15 marca o godz. 11:10

    Oh, come on, Wacławie 🙄
    Najpierw się doinformuj, co to jest ALS

  39. Widziałem Naród, co bez celu się błąka
    Zamknięty Lidl, zamknięta Biedronka…

    https://img3.demotywatoryfb.pl//uploads/201803/1520812185_pe4aqh_600.jpg

  40. @Tobermory
    Nie jestem jakimś tam Wacławem ,proszę mnie nie mylić z kimś innym, ok?
    To „po pierwsze primo”
    A po drugie primo , „nie ma chorób nieuleczalnych…” jest zdaniem prof.J.Aleksandrowicza , które to w zupełności zostało potwierdzone, uzasadnione i udowodnione naukowo przez doktora J .Kwaśniewskiego.
    Wiem , „strach się bać”. Ale ja tu nikogo nie mam zamiaru straszyć ,to nie to forum.
    „Etiologia tego rzadkiego schorzenia nie jest do końca poznana.” ALS, z wikipedii.
    Otóż, jest już znana jedynie tzw. świat oficjalnej medycyny nie rozumie o czym mówi i nie przyjmuje jak na razie do wiadomości odkryć doktora J.Kwaśniewskiego , które to potwierdza już coraz większa liczba lekarzy ,choćby w osobie dra H.Czerniaka ,proszę sobie znaleźć na YT odnośne filmiki i posłuchać czego doświadczył ten mądry człowiek. To się dzieje tu i teraz, aktualnie ,dziś , każdego dnia.
    Warte obejrzenia są jeszcze fimiki Jerzego Zięby to jest swego rodzaju „jazda bez trzymanki”.
    Ale jest też tak jak mawiał B.Groning, ” Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka.”

  41. *odgłos uderzenia czołem o biurko*

  42. @Optymatyk
    15 marca o godz. 11:44

    Trudno cię nie „pomylić”, skoro nawijasz z tej samej parafii nawiedzonych miłośników szarlatana.

  43. Orteq, czy mógłbyś podać (źródło) gdzie zostały zapisane słowa Mc Luhana o przewidzeniu internetu, w tym stron www?

    Cytaty z Orteqa

    „Marshall McCluhan, kanadyjski filozof oraz 100 % naukowiec – jako pierwszy w swiecie przewidzial ere internetu”
    „Mowiac o wynalezieni Internetu jako takiego mamy na mysli, oczywiscie, wynalezienie WWW. A pajeczyna World Wide Web zaistniala dopiero w 1989 roku. W marcu 1989 roku Tim Berners-Lee oraz Robert Cailliau złożyli do CERN-u projekt stworzenia sieci dokumentów hipertekstowych, o nazwie World Wide Web.
    Dziewiec lat po smierci McCluhana to sie stalo „

    Słowa „przewidzenie ery internetu” są tak mgliste, szerokie do interpretacji, ze gdyby się cofnąć, to Popowa i Marconiego to oni też mieli swój udział w tym. No bo mieli, bo zajęli się przekazywaniem informacji i odkryli, że jest to dość proste, a zatem stanie się masowe, co tez niezadługo się spełniło.
    Pzdr, TJ

  44. @Tobermory
    Czy aby na pewno ze zrozumieniem przeczytałeś to co napisałem , bo mam wrażenie ,że rozmawiam z przedstawicielem „naukowej inkwizycji”? A chciałbym się mylić!

  45. Od wczorajszego południa nie miałem Internetu, więc o Panu H. wiedziałem głównie z TV. Byliśmy „kolegami”, ale nie w temacie zdobycze nauki, a w dziedzinie jazdy na wózku inwalidzkim. . Nasze cierpienia były nieporównywalne, mimo to on podobno cieszył się życiem a ja… zastanawiam się, kiedy byłem zadowolony z mojego, nędznego żywota, bo szczęście to pojęcie, niemożliwe do sensownej definicji. Mój świat skurczył się do kilku metrów kwadratowych i bieżących – z pokoju do łazienki i/lub kuchni. Na górze ktoś mieszka, ale nie byłem tam od kilku lat. Z domu nie wyszedłem chyba z pół roku, zresztą nawet mnie nie ciągnie jak wilka do lasu, lub kleszczy z lasu.
    Niby byłem fizykiem doświadczalnym na „usługach” Astrofizyki, ale nie znam dzieł pana H., od kilkunastu lat nie mam żadnego kontaktu z nauką, a z religią jeszcze dawniejszy. Bardzo mi się podobała wysoka ocena nauki przez Tanakę, ale chyba bardziej jego krótki dopisek w komentarzu. Ze względu na awarię Internetu po raz pierwszy czytałem po kolei tak jak trzeba – najpierw wstępniak, potem po kolei komentarze. Zabawne jest to, że zagorzali ateiści piszą o zmarłym, że jest gdzieś na umownej „górze”. Może dla nas tak, a dla Australijki blogowej chyba na „dole”? Albo bilokacja?
    Może i jest na górze i patrzy z politowaniem na nas, którzy dzięki indoktrynacji KK od kołyski (i przez chrzest w młodym wieku naznaczeni) mamy zakodowane elementy religijne, które przeszkadzają w byciu ateistą? Jeśli Pan Bóg faktycznie stworzył człowieka (tzn. mężczyznę Adama, na swoje podobieństwo) i tylko dla rozrywki dodał mu istotę człekopodobną (nie miał jeszcze plastiku do produkcji lalek), to przy tym stwarzaniu popełnił ogromny błąd – nie wyłączył mu w mózgu ciągot do logiki. Ta umiejętność logicznego myślenia oraz głęboka wiara w prawa fizyki, popsuła doszczętnie wtłoczone do mojego mózgu przez KK wyobrażenia o świecie i jego funkcjonowaniu. Istota wyższa, która radzi sobie z rządzeniem całego kosmosu, ustanowiła prawa działania tego kosmosu i cholera wie, czy musi się ich trzymać, czy może w każdej chwili łamać te prawa jak PiS konstytucję, czynić cuda i to dla niedorozwiniętych należycie mrówek na jednej z planet – czyż to nie paranoja?

    To pieprzenie hierarchów KK o naukowym dowodzie początku istnienia człowieka powoduje skręt kiszek u logicznie myślącej istoty. Ratowanie sytuacji powiązaniem początku życia pojawieniem się duszy w człowieku, to godny pogardy wybieg taktyczny. To już lepiej uwierzyć dawnym fachowcom – te 40 dni dla chłopca i 80 dla dziewczynki, która rozwija się intelektualnie wolniej. A może za to lepiej? Co nagle to po diable! Jak wyobrażam sobie dziewicę po porodzie, najpierw zapłodnioną pewną odmianą in vitro, potem bez cesarki wydala na świat bobaska i znów dziewica, to odechciewa mi się kultu Maryjnego, wpajanego mi w dzieciństwie, gdy o rodzeniu dzieci nie miałem pojęcia.
    Nawet moje urodziny, które zostały uwiecznione pięknym wierszem, zawierały element ważny – bociana, który fruwał nad naszym domem. Poeta go widział i fakt zapisał – nauka jest zadowolona!. Hymn na moje urodziny jest niestety w obcym języku. Zainteresowanym poezją mogę tekst przesłać mailem.

    Sprawa jest prosta. Wszyscy nieomal blogowicze wykazują ogrom wiedzy na temat zmarłego, ja nie mam żadnego pojęcia o jego osiągnięciach, chyba tylko w takim stopniu jak znam osiągnięcia pewnego „poległego” człowieka „wielkiego” Polaka niedużego wzrostu. Wstyd się przyznać do ignorancji, ale wierzę wam wszystkim na słowo. Na rowerze już nie pojeżdżę, nawet z trzymanką, książek nie umiem czytać nawet w łóżku, e-booku nie mam, więc Hawkinga nie poznam bliżej.. Chyba świat sobie poradzi beze mnie.

  46. tejot
    15 marca o godz. 12:11

    Zdaje się, że Stanisław Lem też przewidział internet. Jules Verne bardzo dokładnie przewidział lądowanie na Księżycu i podróże kosmiczne, okręty podwodne, akwalung i całą resztę. Natomiast różni wyznawcy przewidzieli koniec świata, który się odbył już 27 i pół miliona razy, ale nie przewidzieli tego, że 65 milionów lat temu asterioda przywaliła w Ziemię i były z tego różne przyszłe skutki.
    Ostatnio nie liczyłem, ale w przybliżeniu, Kościół kat ma kilkanaście tysięcy świętych, z czego większość znana jest z tego, że miała widzenia i przywidzenia, z czego płynie poważny wniosek: nie ma niczego, czego by Kościół kat nie przewidział. Jak już się nauką zajmujemy.

  47. @Optymatyk
    15 marca o godz. 12:13

    Sorry, ale co tam jest do zrozumienia w tym bełkocie?

  48. Optymatyk
    15 marca o godz. 11:10

    Mój komentarz
    Świadectwa Kwaśniewskiego nabrały polskim internecie rangi ewangelicznej, a sam dr Kwaśniewski jest w oczach jego wiernych męczennikiem prześladowanym za swoja teorię optymalnego odżywiania (głównie za sprawą międzynarodowych koncernów farmaceutycznych, którym zabiera zarobki)
    Pzdr, TJ,

  49. Antonius
    15 marca o godz. 12:19

    Antonoisie, celnie mówisz o logice, która jest nieodzowną częścią myślenia, o ile w ogóle się myśli, co jest wielką trudnością życia. W tym oświadczeniu biskupa od episkopatu o nauce co to „życie od poczęcia” i tak dalej, schowane jest oszustwo, co jest standardem u biskupa. Oszustwo polega na utożsamieniu „życia” z „duszą”. Życie bez duszy jest wyłącznie zlepkiem komórek – jak uwielbiają gadać biskupi i ich papieże włącznie z naszym milusińskim. Komu włos z głowy spadł, temu z głowy spadło życie. Biskup, podstępem i skutecznie wobec osób nienawykłych do krytycznego myślenia, pod pozorem gadania o „życiu” gada o „duszy”. Samo powoływanie się na naukę jest jeszcze gorsze. Oznacza bowiem to, że Objawienie w sprawie „duszy”, a nawet „życia” biskup składa w ręce genetyka, biologa, może chemika i kogo tam jeszcze do kompletu trzeba. Biskup poniża Objawienie, by wywyższyć biologa, co także znaczy, że poniża swojego bozię, by za wyrocznię w sprawie życia uznać czołowego ateistę – biologa Richarda Dawkinsa.
    Dlatego ja bardzo lubię biskupa. Co spojrzę, to się wzruszę i muszę nos wysmarkać. Co podkreśla wagę biologii.

  50. @Optymatyk
    napisz ty może wstępniak na ten temat, bo tutaj jakos nie wypada się wytrząsać.
    A mnie dreczą rózne takie, może zażrę?

  51. „jak mawiał B.Groning, ” Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka.”

    Fajny autorytet – Bruno Gröning czyli Bruno Gronkowski urodzony w Gdańsku (1906) – słynny szarlatan i „uzdrowiciel” z głęboko wierzącej ubogiej rodziny katolickiej. Bez zawodu i wykształcenia, pracował trochę jako cieśla i stolarz, aż po powrocie z niewoli sowieckiej odkrył w sobie dar uzdrawiania (prąd uzdrowicielski), prosto od Boga. Zmarł w wieku 53 lat na raka żołądka.
    A powiadają: Medice cura te ipsum

    szarlatan
    1. «oszust zwodzący ludzi swymi rzekomymi umiejętnościami i kwalifikacjami, ciągnący zyski z ludzkiej łatwowierności»

  52. tejot – 12:11

    Tu masz cos w sprawie wizjonerstwa McLuhana

    https://qz.com/1035889/a-marshall-mcluhan-expert-annotates-the-google-doodle-honoring-the-internet-visionary/

    „He predicted an age characterized by people forming communities through technology (dubbed the “global village”) and posited that the method of communication would become more influential than the information itself (“the medium is the message”).”

    Jedno warto z tego wszystkiego zapamietac.

    McLuhan nie WYMYSLIL internetu, czy www. Czy czegokolwiek innego fizyczno-wirtualnego. On tylko PRZEWIDZIAL, w roku 1962, ere global village. I ta nadeszla cwierc wieku pozniej.

    McLuhan byl konwertyta katolickim. Przystepujacym do komunii co niedziela. To taka ciekawostka wrzucona na blog ateistow. To wszystko

  53. To jednak wolę Verne’a. Jakiś ciekawszy.

  54. @Tobermory
    Nie ważne kim był tylko co powiedział w zadanym temacie. Nie powołałem się na to co robił tylko co stwierdził, a co jest prawdziwe w wielu przypadkach.
    Np.A.Hitler powiedział ,że „jak to dobrze dla rządzących, że ludzie nie myślą „.
    I co, też nie miał racji tylko dlatego ,że okazał się największym zbrodniarzem w dziejach?
    Jak myślisz? , czy już tak Cię rozjuszyłem ,że przestałeś myśleć jako, jak mniemam ateista-sciencysta?

  55. Odszedl, ale jest…

    Dzis jeszcze raz jest i sam mowi w swoim ostatnim nagraniu, gdzie koncentruje sie na swoich obawach, czyli na tym co widzial jako zagrozenia dla naszego gatunku.

    Szczesliwcy z dostepem beda mogli zobaczyc na „zywo”…

    Wiecej tutaj:

    https://www.space.com/39982-stephen-hawking-inspires-in-new-documentary.html?utm_source=notification

  56. Bo z gatunku Nemo? Faktycznie, areligijnosc ciekawsza jest. Ale czy dlatego ze nic nie oznacza?

    Ja wciaz mysle o zdezerterowanym. Osobniku, ktorego hunwejbini zbanowali z tego blogu. Po nim, nawet zafajdany potop nie nadszedl. Bo wiadomo wszem i wobec, ze religianci tez potrafili to i owo przewidziec.

    Wiadomo, jak to ludzie. Jedni lubia gre na fortepianie, drudzy smierdzace onuce

  57. Orteq
    15 marca o godz. 12:57
    w „Galaktyce Gutenberga” McLuhan rzeczywiście sformułował pojęcie „globalna wioska”. Ale on odnosił to tylko i wyłącznie do istniejących mediów elektronicznych, radia i telewizji. Według niego „globalna wioska” istniała już wtedy, bo telewizja i radio prawie jednocześnie na całym świecie informowały o istotnych bardziej, czy mniej, faktach. To, że kilkadziesiąt lat później jacyś komentatorzy stwierdzili, że McLuhan coś kiedyś przewidział, to już kwestia tylko i wyłącznie ich interpretacji tekstu McLuhana.
    Jak można rozciągać interpretacje różnych tekstów, świadczy chociażby „Biała Księga” dotycząca polskiego sądownictwa przedstawiona Unii Europejskiej przez PIS, będąca twórczą interpretacją przeforsowanych przez PIS ustaw zmieniających sądownictwo.

    Antonius
    15 marca o godz. 12:19
    Jestem chyba najmłodszym stażem blogowiczem na blogu Pana Kowalczyka.
    „Ogromem wiedzy” o Hawkingu na pewno nie grzeszę 😀
    Z różnych względów mam ostatnio trochę więcej czasu, stąd moja propozycja: jeśli mieszkasz nie dalej, niż jakie 300km od Wrocławia, chętnie nawiedzę Cię w Twojej samotni i może zmuszę się w końcu do przeczytania „Krótkiej historii czasu”, bo jak sądzę, że bez pomocy fizyka trudno przyjdzie mi zrozumienie głębi.
    Trochę już czytałem z astrofizyki, ale już inflacja, czy Wielka Unifikacja, Guth, to już przechodzi moje pojęcie.
    Jakby co, daj znać.

  58. Optymatyk
    15 marca o godz. 13:16

    Porada dnia.

    Przyjmij jako aksjomat, ze @Tobermory, jako jedyny na tym blogu wie wszystko najlepiej!

    Jak to przyjmiesz do wiadomosci, to zadne jego wypowiedzi nie bede w stanie Ciebie dotknac i od tego momentu mozesz go spokojnie olewac, co jest najwlasciwszym, jesli nie wrecz jedynym sposobem i traktowaniem go.

    pozdrowka
    ~l.

  59. @Optymatyk
    15 marca o godz. 13:16

    Rozjuszyłeś? Rozbawiłeś raczej i… znudziłeś. Znudziłeś powtarzaniem tanich bonmotów, którymi epatował nas już Wacław. Z takich powiedzonek nic nie wynika, może poza sugestią, że jeśli kuracja się nie uda, to wina leży po stronie pacjenta. Tak argumentują wszyscy blagierzy, wydrwigrosze i znachorzy.

  60. Antonius
    15 marca o godz. 12:19
    A w kwestii TV, przecież to nasze „okno na świat’ 🙂
    Była kiedyś seria słuchowisk Adama Kreczmara pod tym właśnie tytułem, z Bronisławem Pawlikiem i Wandą Łuczycką w rolach głównych. Mordeczka i Dziunia są do dzisiaj niebywali.
    ,https://www.youtube.com/watch?v=9asqmwWZN4c

  61. O, jaka niespodzianka! Fachowiec od etanolu z kredy w sojuszu z wyznawcą szarlatana z Ciechocinka 😯 No, kto by pomyślał 😆

  62. Tanaka
    Dzięki za wyjątkową laudację, na miarę wyjątkowego człowieka.
    Dotarło do mnie z całą mocą, że nauka jest poezją rzeczywistości, a tacy geniusze jak Hawking są magami wszechświata.
    Sorry, jeśli ktoś już o tym pisał, ale natychmiast, gdy dowiedziałam się o jego śmierci, „stanął mi w oczach” znakomity film o nim „Teoria wszystkiego”.
    Chyba znowu sięgnę po „Krótką historię czasu”, co by sobie przypomnieć.

  63. @pastucha
    15 marca o godz. 13:26

    Dzięki za trzeźwe spojrzenie. Też tak rozumiałem „globalną wioskę”, że właśnie nam nastała (1962).
    Obiła mi się wtedy o uszy „doktryna McLuhana”.

  64. A jest tak.Nauka odpowiada na pytanie dlaczego? A wiara po co?I tych pojęć pogodzić się nie da .A próbują to łączyć nasi religijni uczeni a ci świeccy wdają się w niepotrzebną dyskusję.Tanaczku ,moim idolem jest Einstein jako filozof.Poczytaj .Opowiedział dlaczego potrzebna jest wiara i religia w obecnym stadium ewolucji.i nauki.Już widzę jak kosmonauci będą szukać Boga w kosmosie!!!!Dlatego dziś trzeba wspierać ks. Bonieckiego a krytykować oligarchę z Torunia.Einstein agnostyk.Hawking ateista ,to oznaka postępu ludzkości.A to że Hawking przeżył tyle lat w takim stanie zdrowia to cud boski ,czy jego umysłu i postępu medycyny i techniki.No i braku Torkwemady .Chociaż jego zwolenników mamy dziś jak mrówków nad Wisłą.

  65. @Tobermory 12:51

    „zmarł na raka żołądka”.

    Znaczy wyleczył chorobę. A może należałoby rzec: załatwił raka? Definitywnie, nieodwołanie. Wedle własnych słów.

    No, powoływanie się @Optymatyka na taki ałtorytet jak Zięba, to jest dopiero osiągnięcie. Pozostaje tylko życzyć @Optymatykowi dużo zdrowia i dużych dawek witaminy C dożylnie, albo per anus. W końcu Szwejkowi lewatywa z chininą też pomagała.

  66. Katolicki religiant Marshall McLuhan obalil jehowicki mit nadchodzacego konca swiata. Jaka szkoda ze nie mozemy poznac zdania na ten temat wychodzacego od osobnika zdezerterowanego. Zbanowanego z tego blogu tak skutecznie, ze trzeba sztuczek jezykowych zeby go przemycic bez moderacji

  67. @tejot
    Całkiem możliwe ,że jest to tak ujmowane „na zewnątrz”(przez niestosujących zasad żo), ale ja bynajmniej tak tego nie odbieram. Niektórzy nazywają będących na żywieniu optymalnym, sektą , no i co mamy zrobić ? jak udowodnić „niewielbądowatość”? ,to się jeszcz nikomu nie udało. Sami nie wiedza co mówią. Doktorowi , który „wielbi” naukę ( cały jego dorobek jest oparty o nauki podstawowe, biochemię Harperowską szczególnie) zarzucać szarlatanerię?, to jest szczyt nieodpowiedzialności intelektualnej, mówiąc oględnie.
    A koncerny farmaceutyczne prześladują faktycznie nie tylko takich ale i wszystkich pozostałych produkując pseudoleki czyli różnego rodzaju trucizny, każdych z innej przyczyny.
    Pamiętać trzeba ,że ostatecznie „Medicus curat , natura sanat”.

  68. Mnie tam dezerter nie przeszkadzał natomiast Naszemu Drogiemu anumlikowi i owszem. Coś mi się przypomina awantura o plagiat itd.

  69. @paradox57
    15 marca o godz. 13:40

    Też już pomyślałem, że wszystkie choroby najlepiej wyciąga ziemia.
    A witamina C tylko dożylnie i tylko liposomalna 😎 Plus lewatywa z kawy wg Gersona.

  70. pastucha
    15 marca o godz. 13:26

    Widziałam wczoraj komentarz jakiegoś Anglika, nazwiska i stanowiska nie pamiętam, na temat „Białej Księgi”: „rząd polski wychodzi z założenia że rozmawia z idiotami”

  71. @paradox57
    Mnie akurat nie jest to, co prezentuje J.Zięba do niczego potrzebne ale w większości poruszanych przez niego tematów ma rację . Jak dla mnie ,Ty możesz sobie myśleć co chcesz co nie znaczy ,że jesteś w stanie obalić to , co on mówi. Gdyby tak było już nie jeden by tak zrobił ,ale jedynie na nim wieszają psy i koty bez podania żadnych racji.
    Jeśli chodzi o wit.C, to właśnie w jednym ze szpitali podano mojej mamie parę lat temu ,chorej na sepsę, „potajemnie” ten preparat i dzięki temu żyje do dzisiaj w wieku 82 lat.
    I co, „zatkało kakało”, jak to mówią?
    Ach Ty niedowiarku , chciałoby się powiedzieć z przekory.

  72. „Biochemia harperowska” sprzed 60 lat, autorstwa gościa, który nie zasłużył nawet na notkę w Wiki.
    Optymatyk, masz ty choć maturę?

  73. @Tobermory
    A niby co wynika z Twoich „powiedzonek” – NIC !!!
    Niczym nieuzasadniona negacja. Nie bo nie, to ma być argument?

  74. pastucha, 15 marca o godz. 13:26

    „W „Galaktyce Gutenberga” McLuhan rzeczywiście sformułował pojęcie „globalna wioska”. Ale on odnosił to tylko i wyłącznie do istniejących mediów elektronicznych, radia i telewizji. Według niego „globalna wioska” istniała już wtedy”

    Nic jeszcze „wtedy” nie istnialo jesli o globalna wioske chodzi, pastucho. Absolutnie nic. Rok byl 1962 i mysmy byli w powijakach. Nawet pampersy nie byly jeszcze wymyslone. Podczas gdy McLuhan, katolik konwertyta, przewidywal nadchodzacy swiat. Ten nie majacy za wiele wspolnegoz religiami tego swiata. Jak On to czynil?

  75. @Tobermory
    Mam maturę i studia niektóre. Ale to jeszcze o niczym prócz certyfikatu o ich ukończeniu nie świadczy. No ale Ty masz osiągniecia jak widać, skasowałeś biochemię Harpera , gratulacje.

  76. W 1955 roku w „Obłoku Magellana” Lem przewidział komórki, czytniki, video i kontrolowanie pogody. Za żelazną kurtyną, pozbawiony dostępu do wiedzy o najnowszych technologiach. Jak on to czynił?

    Ale to ateista był 🙁

  77. Znalazłam dziś w „Na temat” i wprost oczom wierzę.
    „Jeszcze nigdy tak mało wiernych nie chodziło na niedzielne msze święte w Polsce. Według badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego statystyki są najgorsze od prawie 40 lat, czyli odkąd badania są prowadzone. Jednak Sławomir Marek, proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Stanowicach na Dolnym Śląsku, zdaje się tym nie przejmować. Duchowny nie potrafił powstrzymać słów charakterystycznych raczej dla epoki średniowiecza – i to w obliczu śmierci Hawkinga – pisząc, że podjął on decyzję o życiu w piekle. „

  78. Oczywiście – wprost oczom NIE wierzę, ale to wszystko z nerw.

  79. komórki o ogólnoświatowym zasięgu, że tak dorzucę przy okazji.

  80. @Lonefather
    Kurczę , dzięki. Słabo się tu rozeznaję kto zacz.
    A tak z innej beczki ,piłem kiedyś dobrą whisky właśnie marki TOBERMORY , i była dobra a tu facet zalatuje jak nie powiem co.

  81. dawno nie było awanturki

    *popcorn*

  82. Orteq
    15 marca o godz. 13:57
    Po pierwsze: sądząc po tym, że polskie znaki diakrytyczne zostały zachowane w cytacie, dysponujesz możliwością użycia polskiej czcionki. Nie rozumiem więc, dlaczego tego nie robisz. Lenistwo umysłowe? Artretyzm? Nieznajomość zasad użytkowania komputera i klawiatury?
    Po drugie: „Globalna wioska” to była rzeczywistość McLuhana w 1962; nie zapominaj, że on w Stanach żył wtedy, nie po wschodniej stronie żelaznej kurtyny, a kilka lat później wszyscy, na całym globie oglądali lądowanie pierwszego człowieka na Księżycu – to była jego globalna wioska. Pampersy nie mają tu nic do rzeczy.
    Po trzecie: po co to ciągłe epatowanie katolikiem konwertytą, czy katolickim religiantem? Liczysz na jakieś nerwowe reakcje czytających/piszących, bawi Cię to? Bawisz się w trolla, czy po prostu nim jesteś?
    Po czwarte: jeśli jesteś trollem, skorzystam z zasady obowiązującej na czatach przeróżnych – keep calm and don’t feed the troll. Jeśli

  83. PiSiory wygrywaja jak chca. W slupkach, w wyborach, wszedzie. A my tu sobie gawedzimy o jakiejsc antyPiSiorskiej nirwanie polskiej. Ludzie!

    Cos mi nie klapuje

  84. pastucha

    wal sie

  85. @Optymatyk 13:53

    Ale co ty chcesz, żebym ja obalał? Szarlatani w natarciu.
    Wystarczająco wielu to czyniło i czyni. Mój głos w tej sprawie nie będzie ważył.

    Twojej mamie, jak rozumiem, poza „potajemnym” podaniem dożylnie witaminy C, lekarzy nic innego nie podawali w tym szpitalu? I ta witamina C jej życie uratowała? Bo gdyby nie ona, to w tym szpitalu Twoja mama tak sobie by leżała i na cud boski czekała. I cud się stał za sprawą witaminy C. Księdza tam przy okazji z modłami o uzdrowienie nie było? Bo może to te modły a nie witamina C spowodowały wyleczenie.

    PS. Wiesz, ja w klinice weterynaryjnej pracuję i nie mam w zwyczaju psów na nikim wieszać. Tym bardziej kotów.
    A i zięby lubię podpatrywać i podsłuchiwać. Często do mnie zalatują. Ale ludzi nimi z chorób leczyć?

  86. „Niedowiarek” może też być. Nie krępuj się. Różnie mnie w robocie określają: ancychryst, komuch, lewak, więc i niedowiarek ujdzie.

  87. Orteq
    15 marca o godz. 14:11
    PIS przegrał wszystkie wybory uzupełniające, poza jednymi, przeprowadzone w ostatnich dwóch latach. Łącznie z Jasłem, czyli matecznikiem na Podkarpaciu.
    Orteq
    15 marca o godz. 14:12
    Bez komentarza. I bez odbioru.

  88. @paradox57
    Co Ty za głupoty p….sz, to szkoda słółw.

  89. Zamiast kłócić się o to, co, kto, kiedy wymamrotał i jak to się ma do siebie i okolicy, sami zacznijcie wieszczyć. W sumie to bardzo łatwe. Obojętnie co powiecie o przyszłości – albo się spełni albo nie. 50% prawdopodobieństwa to bardzo dużo. Ach, żeby w Lotto tak móc przewidywać…
    Ciekawa dla mnie była debata w Senacie na temat nowelizacji prawa o nagonce na bezbronne zwierzęta. Pan senator twierdził, że dzieci powinny móc brać udział w polowaniu, bo to życie, bo to tradycja, bo to … A jako zawzięty katolik jednocześnie zabrania tymże dzieciom jakiegokolwiek kontaktu z seksem przed 18-tym rokiem życia.
    Nic więcej nie napiszę, bo znane mi inwektywy nie oddają mego nastawienia do tego sekciarstwa.

  90. @paradox57
    Przypomniało mi się , znam osobiście weterynarza (też optymalny) i on zupełnie co innego mówi niż Ty. On przynajmniej się rozwija, rozpoczął właśnie studia – biochemia pod kątem żywienia optymalnego tak u ludzi jak i u zwierząt (takich będzie więcej).
    Medycyna komplementarna, mówi Ci to coś???, pewnie nic, no właśnie
    Nie pogadałbyś z nim bo jak widać cofasz się, bo stanie w miejscu właśnie to teraz oznacza. Tak jeszcze będzie jakiś czas aż ludzie zrozumieją jak błądzą i mylą się w wielu sprawach , które wydają im się za niepodważalne.
    Medycyna akademicka troszczy się o swoje choroby. Ona z nich żyje .
    O zdrowie musimy zatroszczyć się sami, ono jest nam potrzebna do życia.
    Widzisz, z Tobą problem jest taki, jak w zdaniu J.Billingsa („Encyklopedia Inteligencji i Mądrości”) ,”Problem z ludźmi nie polega na tym ,że nie mają wiedzy, ale na tym, że w większości ich wiedza mija się z prawdą.”
    Nigdy nie myl wyuczonej wiedzy z inteligencją.

  91. @Optymatyk

    Jakoś nasi pacjenci nie mają powodów, żeby się uskarżać.
    Jednego weterynarza znasz, powiadasz. No cóż, jakieś jedno osiągnięcie w życiu też trzeba mieć.

  92. Na marginesie
    14 marca o godz. 20:07

    Nic na wsiaki słuczaj o Hawkingu nie miałem. Jak to mówią: spontan.

    Tobermory
    14 marca o godz. 20:22

    Nic nie wiedziałem o tym, żebym miał mieć przełom w wilku morskim na stronie 28, , więc czytałem dalej. Ale może dlatego, że chyba gdy byłem na tej stronie to przejeżdżałem przez skrzyżowanie i jednym półokiem gapiłem się czy co nie jedzie.

    Nefer
    14 marca o godz. 20:36
    Dziś dzień Liczby Pi i urodziny Einsteina (jak wyczytałam w internetach)
    Liczba Π jest bardzo ładna. Podoba mi się też liczba pierwsza 17. No, a gdy się ma siedemnaście lat to…. Jeszcze roku brakuje do osiemnastki.

    Kostka
    14 marca o godz. 20:42

    Kurcze, to spontaniczne i fajne, gdy zwykła lekcja staje się lekcją o Hawkingu.

    karol_cia
    14 marca o godz. 22:23

    Jeśli to o mnie chodzi, to dziękuję.

    basia.n
    14 marca o godz. 22:45
    Jak trafne jest zdanie Hawkinga
    „Niebo to bajka dla ludzi, którzy boją się ciemności”….
    Metaforycznie i psychologicznie to bardzo trafne.

    Kostka
    15 marca o godz. 0:34

    „Richard Feynman zaś dopełnia: they don’t feel frightened by not knowing things – nie lękają się niewiedzy.”
    Tak sobie dumam….ci co widywali Maryjke fruwajaca albo wierzą w inne dziwa też się nie lękają swojej niewiedzy. Wcale a wcale. Trzeba wszak pewne rzeczy przyjąć na słowo a nie na dowody empiryczne…to i po co wiedza.

    Na tym polega naukowość Kościoła: wiem, bo sami widziałem jak Maryja fruwa!

    Rogger77
    14 marca o godz. 22:36

    W sprawie „ciemnego wyznawcy religijnego” o randze kanonika (niskiej), czyli Kopernika, można powiedzieć tyle, że to bardzo słaby argument na naukowość Kościoła kat. Tenże kanonik i jego książeczka nie budziły zainteresowania Kościoła kat do czasu Galileusza. Wtedy wzbudził. A jak tylko wzbudził, zaraz się znalazł na watykańskim indeksie ksiąg zakazanych.

  93. Tanaka
    15 marca o godz. 14:55
    O ile wiem, index librorum prohibitorum istnieje do dziś dnia; najnowsza wersja z 1948 roku zawierała ponad cztery tysiące pozycji.
    Łaskawcy (tzw Kongregacja Nauki Wiary) natomiast w 1966 stwierdzili, że nie będą karać za czytanie ksiąg, które są na indeksie.
    Ludzkie pany.

  94. @paradox57
    Nie muszę znać weterynarzy wcale ,przypominam jedynie ,że zdrowi, tak ludzie(częściej) jak i zwierzęta( mniej często i jeśli, to ludzie są temu głównie winni) lekarzy nie potrzebują, ale tylko wtedy, gdy wiedzą jak „obsługiwać” zgodnie z naturą(biologia) swoje organizmy( zwierzęta na wolności wiedzą to lepiej). Ot co!

  95. Ze specjalną dedykacją dla blogowych Optymatyków…

    http://aszdziennik.pl/122681,dramat-joanny-z-pomorza-uwierzyla-trenerce-personalnej

  96. @Na marginesie
    Rozumiem ,że to faktycznie na marginesie i bez podtekstów?

  97. mag 15 marca o godz. 14:02

    Gdyby Hawking był wiernym wyznawcą kaka, zostałby wykorzystany propagandowo jako argument, że „wiara” przedłuża życie 🙂
    A tak – psińco! Więc Marek Sławek był się sfrustrował.

  98. @ Nefer
    Lem miał do dyspozycji mnóstwo zachodniego (i rosyjskiego) piśmiennictwa naukowego. Był na bieżąco z najnowszymi odkryciami i teoriami. Warto przeczytać świetną książkę Wojciecha Orlińskiego o Lemie.
    Pozdrawiam
    JK

  99. Optymatyk
    15 marca o godz. 14:06

    Za tym wyjatkiem z kazdym niemal na tym blogu mozesz sie postami powymieniac i rozejsc sie zachowujac roznice pogladow, bez awantury sie postami powymieniac…

    Regula i wyjatek od niej.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Jak sie pamieta o olewaniu, to poza tym blog jest OK.

  100. @Optymatyk 15 marca o godz. 15:17
    Guzik rozumiesz. Ale to przeciez było jasne od początku.

  101. Jacek Kowalczyk
    15 marca o godz. 15:18

    Tak jest. Miał też takie zdanie, że co najmniej 85% tego co tam przeczytał to mało wartościowe rzeczy i właściwie szkoda było na to czasu.

  102. @ lonefather
    „Jak sie pamieta o olewaniu, to poza tym blog jest OK.”

    Jak się pamięta o racjonalności, to blog jest jeszcze bardziej OK.

    A jak ktoś zaczyna opowiadać o witaminie C jako remedium, odjeżdżamy od racjonalności. Nie mam zamiaru podejmować polemiki na ten temat, ale widzę, że mamy nowego przedstawiciela cudownych diet na wszystko.

    Pozdrawiam
    JK

  103. pastucha
    15 marca o godz. 15:05

    Zdaje się, że tak. Taki indeks dziś, to rzecz podobnej śmieszności jak (potencjalne) wyklinianie/ekskomunikowanie ludzi pokroju Hawinga, albo może już dowolnego wagomiaru człowieka w państwie liberalnym i demokratycznym.
    Jak się spojrzy na watykański indeks ksiąg zakazanych, to znajdzie się tam najlepsze, najpiękniejsze i najważniejsze dzieła w historii ludzkości oraz najważniejsze nazwiska. Natomiast najbardziej zachwalane przez Watykan nazwiska mają swoje miejsce tam, gdzie światło nie dochodzi, jest duszno i dużo pleśni.

  104. @Tanaka postawiłeś tezę, że wyznawca religii musi koniecznie być ciemnym nieukiem i poglądy religijne przeszkadzają mu w swobodzie badań naukowych. Ja przytoczyłem Kopernika jako przykład ewidentnie zaprzeczający tej ideologicznej, spekulacyjnej i nie popartej niczym tezie. Ale skoro ten przykład Cię nie przekonuje, to może inny? Konrad Rudnicki, wybitny polski astronom, a jednocześnie teolog i duchowny, co prawda Kościoła Mariawitów, ale utrzymujący bliskie relacje z Janem Pawłem II. Jak podaje portal urania, w astronomii zajmował się astronomią gwiazdową, astronomią pozagalaktyczną (badał m.in. supernowe), kosmologią, metodologią astronomii i metodologią nauki. Był pierwszym polskim odkrywcą komety po II wojnie światowej (C/1966 T1 Rudnicki). Według twojej tezy, takie zainteresowania naukowe są absolutnie niemożliwe do pogodzenia z wiarą religijną, a co dopiero z byciem księdzem!

  105. Jacek Kowalczyk
    15 marca o godz. 15:18

    A to zwracam honor i dziękuję za informację. Książkę już mam na kindlu od jakiegoś czasu (kolega z pracy śpiewał peany na jej cześć) będzie następna jak skończę „81:1. Opowieści z Wysp Owczych” (bardzo fajne reportażyki, też polecam). Pozdrawiam również:)

  106. @lonefather
    Mnie się ten blog podoba, czytam wiele od dłuższego czasu mniej piszę a teraz mnie tak jakoś naszło, bo lubię teksty Tanaki. A ten na kanwie śmierci wielkiego fizyka-matematyka to perełka w temacie. On pisuje na różnych blogach i muszę przyznać ,że wyjątkowo trzeźwy umysł i zgadzam się z wieloma jego argumentami.
    Ponieważ nauka leży u podstaw wiedzy doktora J.Kwaśniewskiego postanowiłem włączyć się w dyskusję, ale jak widać nie za bardzo mi to idzie bo wielu doskwieram.
    Na użytek własny podaję ,że ukończyłem Akademię Zdrowia im.DJK i Uniwersytet Życia…nieustająco, jak na razie ,hehehe, tu studia są ustawiczne i dożywotnie.
    pozdrawiam również

  107. @Jacek Kowalczyk

    Nie stosuje „olewania” wybiorczo. Witamine C wspomniana, tez olalem.

    Jesli moja rada „olania”, zostanie zstosowana, zmniejszy sie na blogu klutliwosc… Cos na ksztalt „krawata” co zmniejsza u gosci klutliwosc.

    Co do reszty, to brak witaminy C wywolac moze szkorbut na przyklad. Jesli komus pomaga mysl, ze mu witamina C pomaga to OK. Mi to nie przeszkadza. Dyskutowac nie bede, bo jak widac nic z tej dyskusji dobrego nie wynika.

    pozdrawiam
    lonefather

  108. @Jacek Kowalczyk
    15 marca o godz. 15:18

    Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przeprowadzałem z S. Lemem wywiad u niego w domu. Termin uzyskałem „po znajomości”. Oczywiście wiedzę miał ogromną. Ale poglądy … różne. Przykładowo, stwierdził na początku rozmowy (ogólnej, jak to na początku), że sytuacji w kraju winne jest jego położenie geopolityczne. Pozwoliłem sobie nie zgodzić się z tym stwierdzeniem i półtorej godziny upłynęło nam na polemice i z wywiadu nic nie wyszło. Pomimo, iż byłem wydawcą pisma, dla którego czyniłem wywiad, to okazja do długiej rozmowy z Lemem była dla mnie ważniejsza, niż zapełnienie strony pisma. Do dziś mile wspominam tę rozmowę i twierdzę, że polemika z tak wielkim erudytą może ułatwić zrozumienie wielu zjawisk, nawet, jeśli w inny sposób niż przez niego sugerowany. W każdym razie rozstaliśmy się jak dobrzy znajomi. Na jego twórczość (szczególnie pod kątem przewidywania przyszłości) patrzyłem już znacznie spokojniej. On po prostu pisał dużo i intensywnie, a że rozwój techniki i technologii jest analogowo ciągły, to i przewidzieć da się dużo. U Lema to jest ponad 10% (różni różnie liczą), co jest znacznym osiągnięciem (chodzi o stosunek liczby zrealizowanych do ogólnej liczby pomysłów).

  109. @Optymatyk 14:24

    Grzecznie pytasz, więc postaram się grzecznie odpowiedzieć.
    Twoja mama trafiła do szpitala z rozpoznaniem sepsy. Przez cały czas pobytu lekarze (zgodnie z Twoją relacją) nic nie zrobili poza tym, że pewnie pompowali w nią antybiotyki i starali się ze wszystkich sił utrzymać ją przy życiu i zwalczyć chorobę. Dopiero „potajemne” podanie witaminy C (Twoje słowa) spowodowało wyleczenie i szansę na dalsze udane życie.
    Mam tylko nadzieję że tego potajemnego podania dokonał ktoś przeszkolony w procedurach. Ale nie w tym rzecz.
    Zastanowiłeś się, co by się stało, gdyby to potajemne podanie spowodowało nieodwracalne skutki, np. śmierć Twojej mamy? Różnie się może zdarzyć w przypadku potajemnego, bez wiedzy lekarza prowadzącego, jakiegokolwiek środka, nawet teoretycznie obojętnego?
    Kogo obciążyłbyś odpowiedzialnością?
    A tak możesz sobie popieprzyć o cudownym uzdrowieniu za pomocą witaminy C.

    Tak, masz rację, Twój komplementarny weterynarz nie żyje z leczenia i nie zarabia na leczeniu. Hobbysta jeden. To jest domena lekarzy klasycznych.

    Swoją drogą, przez trzydzieści lat miałem wystarczająco wiele przypadków, tzw. spadów po takich właśnie szarlatanach, medykach alternatywnych, bioenergoterapeutach i homeopatach i innych domorosłych mądralach, które musieliśmy wyciągać za uszy, żeby wyrobić sobie opinię na ich temat i na temat metod przez nich stosowanych.

  110. @Rogger77 15 marca o godz. 15:33

    A skąd idea, że xiunce są wierzący?
    I w co oni mianowicie mieliby „wierzyć”?
    Twoje pojęcie o świecie jest nader prymitywne.

  111. @Panie Jacku

    Czy post @Optymatyka z 15:38 mnie jest przypadkiem lokowaniem produktu?

    Tak tylko pytam.

  112. Na marginesie wywodu Optymatyka o nawitaminizowanej mamie z sepsą.

    Przytaczam po raz kolejny sedno wywiadu z panią Terlikowską Małgorzatą.

    Otóż pani Terlikowska była niepłodna, ale po pielgrzymce do Rzymu i intensywnych modłach zaciążyła, za co gorąco była wdzięczna Maryi Dziewicy.

    Dziennikarka zapytała: ale pani przecież była równocześnie leczona na niedrożność jajowodów. Nie dziękuje pani lekarzom?

    Na to pani Terlikowska: „Widzi pani, jak wolę wierzyć że to moje modlitwy odniosły skutek.

    I o to chodzi!

  113. Optymatyk
    15 marca o godz. 15:38

    Ja sie na dietach nie wyznaje. Na wlasny uzytek pilnuje bilansu, ktory mi najlepiej sluzy.

    Co do diety Kwasniewskiego to slyszalem, ale mam do niej stosunek obojetny. Moze byc, moze tej diety nie byc. Niemniej byl tu jakis czas temu zagorzaly jej wyznawca i teraz na Ciebie dotykaja reakcje wyksztalcone w okresie obcowania blogowego z wspomnianym wyznawca, ktory cala zlozonosc tego swiata tlumaczyl przez pryzmat dr Kwasniewskiego i zawartosci tluszczow w diecie.

    Do czasu, przyznam, bylo to zabawne, pozniej stalo sie nudne, nastepnie denerwujace, a skonczylo sie pozegnaniem sie z wyznawca i blog odetchnal z ulga.

    Jak sie zywisz i czym to motywujesz, to Twoj i tylko Twoj problem. Czy go dla siebie zachowujesz, czy masz misje podzielenia sie, moze wplywac na odbior i reakcje blogowe. Sam musisz rozwazyc, czy uszczesliwiac innych tym co Ciebie uszczesliwia, czy pozwolic tym innym zaznawac szczesliwosci na ich wlasny sposob.

    pozdrowka
    ~l.

  114. @Na marginesie
    15 marca o godz. 15:46

    Dokładnie! przecież absolutna większość z nas idzie „do pracy”, by zarobić na możliwość robienia tego, co chcemy. Owszem, zdarza się czasem szczęśliwy traf, gdy działalność zarobkowa jest tożsama z hobby. Ale to rzadkość jeszcze większa, niż moje włosy.
    A bycie xiundzem to też praca, jak każda inna. Choć podejrzewam, że jej specyfika (same samce, pełno dzieciów dookoła) sprawia, że więcej tam zatrudnionych łączy pracę z hobby niż wynosi średnia światowa.

  115. Na marginesie
    15 marca o godz. 15:54

    Mozna do Rzymu, zwlszcza, ze piekne i pelne zabytkow miasto. Ale mozna tez „do wod”, co kiedys bylo powszechnie stosowana metoda na nieplodnosc. Jechaly takie „nieplodne” panie do wod na pare miesiecy, wracaly i uszczesliwialy rodziny narodzinami potomstwa.

    Nie wiem czy one wierzyly, czy nie, ale wracaly ciezarne, znaczy sie pobyt „u wod” bywal skuteczny.

    pozdrowka
    ~l.

  116. @Lonefather 15:41

    Niedobór witaminy C może wywołać szkorbut. Tak. Ale jest jeden szkopuł. Tylko u człowiekowatej małpy i jeszcze cavii, dawniej znanej jako świnka morska. Bo tylko my załapaliśmy się na mutację, która nie pozwala na jej syntezę i musimy ją czerpać z pokarmem. Jakiś zamysł boski być musi u źródeł tej przypadłości. Może bozia nie chciał, żebyśmy zbyt daleko pływali w dawnych czasach. I nie odkrywali Ameryki, z czego tylko same nieszczęścia potem wypłynęły?

  117. @Na marginesie 15:54

    Że też nie poprzestała na modłach. Wyszłoby taniej… dla NFZ.

  118. @Antonius, Twoj osobisty i dosyc depresyjny wpis nie do konca odzwierciedla Twoja rzeczywistosc. Zrob se liste plusow i minusow w Twoim zyciu. I co Ci wychodzi? Mysle, ze w Twoim wypadku szklanka nawet nie jest pol na pol. Ty masz wg mojej opinii przynajmniej w 3/4 pelna i zdajesz sobie z tego sprawe, mimo chwilowego dola.
    @orteg podejrzewam , ze Twoj wpis o wizjonerze McLuhan mial uzmyslowic tym, ktorym da sie uzmyslowic, ze wiara niekoniecznie zabrania byc wielkim umyslem w bardzo wielu dziedzinach. A tak klocicie sie co bylo pierwsze kura, czy jajko i ze i dlaczego blad w literze.
    W ogolnosci Polacy nie lubia wizjonerow, bo wiedza lepiej, bo lubia miec ludziom wybiegajacym przed ich szereg za zle…. Na tym forum wysmiano Muska za jego ostatnie pomysly kosmiczne, nawet dziennikarz piszacy o tym w Polityce napisal na koniec: I co z tego, skoro to jest dla 1%.
    A ja jestem pelna podziwu za jego nieustajace poszukiwania i jednak jakas swiadomosc spoleczna. Warto zapoznac sie z jego zyciorysem, ciekawszy niz polskich bogaczy.
    Oczywiscie nie czytalam nic z prac S. Hawking. Wprawdzie „swietnie jezdze na rowerze”, ale gorzej z reszta. Czytalam zaledwie omowienia jego prac skupiajac sie glownie nad tym jak pracuje taki umysl. Mysle, ze ci ktorzy znaja jego nazwisko, to glownie z cytatow, ateisci bardzo lubia sie nim podpierac, a takze z zabierania glosu na temat wspolczesnej sytuacji na swiecie. Taki jest los wszelakich genialnych umyslow, ktorzy stali sie powszechnie znani. Kto zastapi go na tym miejscu?
    Mysle, ze autorzy scenariusza „Bing bang theory” jakos uczcza pamiec tego fizyka. Tak jak wszelacy wybitni maja w archiwach mediow juz gotowce na wypadek ich odejscia, tak samo zapewne jest w tym przypadku, zwlaszcza, ze watek uczonego przewijal sie wiele razy.

  119. Rogger77
    15 marca o godz. 15:33

    Rogger, jak myślisz, to myśl. Powiedziałem wyraźnie, że u wyznawców religijnych nie ma wolności badań, bo badanie musi się zgodzić z aprioryczną tezą. W zależności or danej religii, teza ta jest czasem nieco ogólniejsza (bozia ma kształt makaronu) albo szczegółowsza (bozia ma kształt świderków makaronowych polanych sosem z borowików dolnośląskich zebranych rączkami pań korespondujących z dottore Rydzykiem na temat struktury kryształu). O ile jesteś zorientowany, jak nie to przypomnę: bozia chrześcijański ma rączki. Rozumiesz i się zgadzasz, czy się nie zgadzasz? Bo jak się nie zgadzasz, to się nie zgadzasz z niebieską książeczką („Objawienie”), a jak kto się jeszcze do niedawna nie zgadzał z niebieską książeczką, to dostawał w łeb.
    Dawanie przykładu, że jakiś pan, który może do tego jest księdzem, coś myślał i wygłosił to i owo nie ma większego, ma dokładnie zerowe znaczenie dla wyjaśnienia sprawy lub ma znaczenie ujemne, ponieważ wprowadza w błąd. Skąd pochodzi Twoja wiedza, pewność, że ksiądz X jest prawidłowym wyznawcą bozi? Bo ma „ks.” przed nazwiskiem? Bo ukończył teologię moralną na Uniwersytecie Gregoriańskim? Bo jest papieżem?
    Znasz pewnie „księdza profesora” Michała Hellera, który bozię widzi w zasadzie matematycznej rządzącej Wszechświatem. Możesz jakoś spójnie wyjaśnić relację między matematyką a bozią co ma dwie rączki i nimi zabija ludzi, czym się tenże bozia chwali w niebieskiej książeczce swoich przygód?
    Nazwisko nie jest dowodem, tak jak i nazwisko Hawkinga nie jest dowodem na nieistnienie bozi, choć jego argumenty i zbadane przez niego fakty są druzgocące dla bozi, to nie są absolutnym i rozstrzygającym dowodem, ponieważ nie ma takiego dowodu, w żadną stronę. Natomiast są zasady myślenia i badania rzeczy. Więc jeśli zamierzasz powiedzieć coś rozsądnego i poważnego, nie rób bałaganu i mów poważnie i w sposób ważny.

  120. @Qba 15 marca o godz. 16:01

    Psychologia (i psychopatologia) tzw. osób konsekrowanych to temat-rzeka. Jak oni godzą swoje wierzenia z rozsądkiem? I jak ocenia się rozsądek w ich środowisku?

    Ksiądz Natanek ma tytuł doktora. Historii! Ktoś mu ten tytuł nadał. Podobnie zresztą doktorem jest obowiązkowo każdy biskup. Również papa Hoser, który w dodatku (?) skończył studia medyczne. I z tej pozycji opowiada przeraźliwe bzdety o tym, że z gwałtu nie może być ciąży – ze względu na stres!

    O przypadku xiunca od „blizny dotykowej” u dzieci z in vitro hadko wspominać – ten gość naprawdę jest niezłym specjalistą od prawa rzymskiego. Nawet wykłady prowadzi ponoć dość ciekawie. I gdyby tylko ograniczył się do tego, na czym się zna…

    A dodatkowo: ten proceder bycia xiuncem jest dochodowy i zapewnia względnie wygodną i beztroską egzystencję, nawet w dzisiejszych bezbożnych czasach. Natomiast w czasach Kopernika urząd kanonika był najzwyczajniejszą synekurą. Nie miało to (i nie ma) nic wspólnego z wiarą, wystarczy się za bardzo nie wychylać. A „naukowi” xiunce są zwykle hołubieni przez instytucję – bo legitymizują kaka i dostarczają „argumentów” internetowym Roggerom.

  121. @paradox57 15 marca o godz. 16:11
    I nie byłoby szóstki biedactw chorobliwie otyłych od najmłodszych lat…

  122. Na marginesie
    15 marca o godz. 15:46

    Wszyscy księża są wierzący, w dodatku głęboko. Większość z nich, przez większość czasu wierzy, że będzie lepiej. Czasem wierzą, że będzie tylko gorzej. Ja mam podobnie, z czego wynika, że że jestem ksiądz po seminarium, ksiądz doktor habilitowany, biskup prawidłowy i tak dalej.

  123. @lonefather 15 marca o godz. 16:01
    A z kim owe panie się integrowały u tych wód?

  124. Optymatyk
    15 marca o godz. 15:38

    Nie wgłębiam się w to, czy Ty jesteś Wacuś, czy nie, natomiast dla Twojej informacji powiem, że mieliśmy tu na blogu Wacusia, co nieustająco nadawał o doktorze Kwaśniewskim i jego kapuście. Kapusta w końcu tak skwaśniała, że nie dało się dra Kwaśniewskiego od kapusty odróżnić, stąd na blogu jest pewna wrażliwość na gadanie o tymże Kwaśniewskim. I w ogóle – na nieustające gadanie tylko o jednym.

  125. @Na marginesie
    15 marca o godz. 16:18

    Po spędzeniu wielu lat na uczelniach w kraju i za granicą mój stosunek do tytułów naukowych jest jednoznaczny – to wewnętrzna sprawa danej uczelni/instytutu. Upublicznienie, a wręcz uspołecznienie tych tytułów jest absolutnie nieuzasadnione. Wpisuje się jednak świetnie w rozkwit nowotworu cywilizacyjnego pod ogólną nazwą „polityka”.
    Podobnie ma się prawa we wszelkich „otytułowanych” dziedzinach, czyli sektach, urzędach, itd. itp.
    Kiedyś było tak, że dany osobnik był dumny, że uzyskał tytuł na danej uczelni. Dziś uczelnie chwalą się przyznaniem tytułu jakiemuś, chwilowo popularnemu indywiduum.

  126. @na marginesie 16:22

    Dla kolejnych 3 K mogłaby wymodlić kolejną szóstkę. Byłby tuzin. Tylu co tych, no, apostatów. Czy jakoś tak.

  127. Albo drużyna piłkarska z jednym rezerwowym.

  128. paradox57
    15 marca o godz. 16:08

    O matulu…. oj mamusku moja! Ze ja zapomnialem o Ameryce, co jej „odkrywac” juz nie trzeba…. w odniesieniu do witaminy C.

    Ale co ma z tym wspolnego jakas bozia, to ja nie wiem, bo sie na boziach nie za bardzo wyznaje. Niemal tak samo sie nie wyznaje jak na witaminie C.

    pozdrowka
    ~l.

  129. Na marginesie
    15 marca o godz. 15:54

    lat temu kilka Terlikowska dokładnie przedstawiała szczegóły życia rodzinnego, jego dylematów i komunii ciał, jakiej zażywają wspólnie z mężem swym sakramentalnym, Terlikowskim Tomaszem. Było tam i o trudności znalezienia się w stanie błogosławionym. Małżonkowie Terlikowski porzucili wiarę w pojawienie się stanu błogosławionego, chociaż sumiennie stosowali komunię ciał z uwzględnieniem kalendarzyka małżeńskiego watykańskiego i postanowili zaznać wiedzy w sprawie. Zdradzili wiarę na rzecz wiedzy. Ale uzyskanie wierzy wymaga ofiar i naraża na śmierć w piekle. Żeby bowiem posiąść wiedzę musieli sprawdzić, czy to Terlikowska jest jakaś nie taka dość gotowa do stanu błogosławienia, czy to Terlikowski nie dość prawidłowo współpracuje z Panem Bogiem, żeby do stanu błogosławionego jego małżonki sakramentalnej doszło. Cały czas – zgodnie z wymaganiami wiary katolickiej – w trakcie komunii ciał usilnie myśleli i sprokurowaniu potomka. Bo tylko wtedy istnieje komunia ciał, a nie podły seks. Tak intensywnie myśleli, że się bardzo pocili, co miało skutki uboczne, ale nieważne. Konieczne było uzyskanie WIEDZY w miejsce WIARY: dlaczego nie ma stanu błogosławionego i kolejnego malutkiego katolika w mieszkaniu Terlikowskich. w celu uzyskania wiedzy, Terlikowscy usłyszeli, że konieczne jest zbadanie spermy Terlikowskiego, co ich wprawiło w szok moralny: każdy potomek Adama który nie umieszcza całej zawartości tego co już mówiłem w świętej świątyni kobiecości potomkini Ewy bardzo źle kończy, co jest w niebieskiej książeczce opisane. Ale jak zbadać spermę ? Żeby ją dostarczyć do laboratorium, uważasz – LABORATORIUM i złożyć na ZIMNYM SZKLE, uważasz, a na zimnym szkle w laboratoriach masowo mordowane są dzieci poczęte – jak głosi sam Terlikowski i jego Terlikowska, trzeba odmówić świętej świętości kobiecej złożenia w niej tego wszystkiego o czym już mówiłem. Dylemat moralny i drżenie przed KARĄ BOSKĄ – straszne!
    Żeby jakoś to przeżyć, udali się do spowiednika, ale nie byle jakiego, tylko takiego bardzo fachowego i długo się z nim naradzali. Wskutek tych gruntownych narad moralnych, spowiednik orzekł, że dla dobra sprawy (poczęcia dziecka poczętego i pozyskania kolejnego katolika) można pójść na kompromis. Każdy kompromis z moralnością katolicką jest zgniły i szatański, ale ten kompromis nie był zgniły i szatański, choć wymagał zastosowania NARZĘDZI SZATANA: gumki którą się nakłada na to o czym mówiłem, a jak nie mówiłem to się domyślasz o czym nie mówiłem, oraz NOŻYC – którymi mordercy dzieci poczętych – tacy jak Chazan – mordują dzieci poczęte. Zanim Terlikowski nałoży sobie gumkę na to o czym już mówiłem albo i nie, tymi nożycami powycina w niej dziurki. Przez dziurki część tego o czym mówiłem przedostanie się i zostanie złożone w świętej świątyni kobiecości, a część się nie przedostanie. I z tą częścią co się nie przedostała, Terlikowscy szybko pobiegli do LABORATORIUM, gdzie laborant umieścił to, o czym mówiłem na zimnym szkle. Po czym, wskutek naukowego badania została osiągnięta WIEDZA, której skutkiem Terlikowska, po długich mękach, znowu stała się kobietą błogosławioną i tak dalej. Zabite komórki tego co nie powiem, zostały, że tak powiem, złożone na ołtarzu poczęcia katolickiego.
    No jak można nie mieć podziwu dla tak wybitej katolickości oraz skrycie nie podziwiać Terlikowskich, a nawet się w nich, nieśmiało, nie kochać? Ale tylko niedżenderowo!

  130. @Lonefather

    No tak. Trochę odpłynąłem.

  131. @ Do wszystkich uczestników bloga

    Przepraszam jeśli kogoś uraziłem swoimi wpisami , nie taki jest mój zamiar. Jedynie informacyjno-dyskusyjny ,że oprócz powszechnie toczonych dyskusji w tematach jakże chwalebnych na tym blogu, jest jeszcze też coś takiego jak wiedza naukowa doktora z Ciechocinka mająca istotny wpływ na zdrowie , które to zdrowie, jak wiadomo w życiu ludzi jest najważniejsze. Nieprawdaż?
    Nikogo nie mam zamiaru do czegokolwiek zmuszać, no bo w jaki sposób? Nikomu niczego nie zalecam, pokazuję jedynie ,że jeszcze są na tym świecie takie rzeczy o których się ……….. nie śniło, używając parafrazy. Przecież nie usiłuję udowodnić płaskości Ziemi. Postęp w nauce to nieustanna kontrowersja i jak powiedział Justus von Liebieg „, Nauka robi się naprawdę interesująca dopiero tam, gdzie się kończy.”
    Rzeczy nowe ( „Rerum novarum”) rodzą się zawsze w bólach. No i niektórych boli ale to ból ozdrowieńczy. Nie ma się co zbytnio martwić, nie taki diabeł…itd.
    Mi 20 lat żo nie zaszkodziło to Wam teoria tym bardziej.

    ” Our food should be our medicine, and our medicine should be our food” Hipokrates

    Możliwe , że w dobie „anglizacji” wszystkiego ta sentencja „ojca medycyny” będzie bardziej zrozumiała dla wszystkich? Bo jak do tej pory zbyt wielu po przetłumaczeniu na ojczysty język nic nie rozumie.
    Dla ludzi, którzy tu są „wyznawcami” naukowej koncepcji świata ,którzy pomimo to, że
    wspomniany przez Tanakę R.Feynman napisał „Jeśli sądzisz, że rozumiesz mechanikę kwantową, to nie rozumiesz mechaniki kwantowej.”, starają się dyskredytować wiedzę DJK , nie rozumiejąc jej zupełnie (nie zadając sobie trudu chociażby powierzchownej jej znajomości a gdzież praktyki), będąc na uwięzi dotychczasowych „dogmatów” w temacie , tacy ludzie powinni raczej powstrzymać się od tego jak od udawanej znajomości mechaniki kwantowej, której też nie rozumieją. Niewiedza nie oznacza głupoty ,podobnie jak ciemność nie oznacza ślepoty. Wiedza jest to zgodność rzeczy w rzeczywistością. Bynajmniej, nie znam się ani na fizyce ani na matematyce ,co nie znaczy ,że wiedza zbudowana na naukach podstawowych i sprawdzająca się w życiu nie może być uznawana za nieważną tylko dlatego ,że nie pasuje do przyjętych dotychczasowo złożeń. Trzeba zmienić założenia(paradygmaty) , że ludzi trzeba przestać leczyć a spowodowac aby przestali chorować. Wtedy rozwiąże się wiele problemów trapiących ludzkość od niepamiętnych czasów. (Co spowoduje powolną likwidację farmacji (jej opór), jak to już ktoś zauważył).
    Wszystko na początku jest utopią ,jak ktoś mądrze powiedział.
    Nawet prawie nikt albo mało kto zastanawia się nad sensem słowa „pozdrowienia”, które pozostają w życzeniowej formie a nie rzeczywistej, bo byłyby niepotrzebne.
    A więc pozdrawiam

  132. @Tanaka 16:54

    Ten Terlikowski to taki ćwierć-Herod się okazał. Nawet nie pół-, bo tylko część półpotencjalnych półniewiniątek wymordował na zimnym szkle. Znaczy nie on wymordował, tylko laborant w laboratorium. Ale on złożył w ofierze na ołtarzu wiedzy.

  133. @Optymatyk
    Tak się entuzjazmujesz wiedzą naukową doktora Kwaśniewskiego i jego dokonaniami. A jednocześnie każdemu kto go ma za nic zarzucasz ignorancję, niewiedzę, niedouczenie, brak otwartości na nowe idee. Jakie znowu nowe? Pal sześć. Chcesz to lub. Twój problem.
    A czy przy okazji sprawdziłeś, ilu z jego pacjentów trafiło do szpitali, gdzie musieli być poddani klasycznej terapii, przez klasycznych lekarzy? Naprawdę jesteś przekonany, że jego terapia jest w stanie wyleczyć każdą chorobę tego świata? Wydaje się, że tak. Tylko że dla mnie Twoje przekonanie i entuzjastyczne wpisy w sieci to jest kiepski dowód na potwierdzenie tego przekonania. O panaceum i kamieniu filozoficznym różni marzą od dawna. Niektórym podobno nawet się udało wytworzyć.

    Nie mówiąc już o tym, że nie wspominasz nic o kosztach.

  134. Na marginesie
    15 marca o godz. 16:22

    Przyznam sie, ze niespecjalnie mnie to zajmowalo. Moze jakis fryzjerczyk? Perukarz? Inny kelner z pensjonatu?

    Ale moglo byc i tak, jak w anegdotce:

    Pewna Pani bawiac „u wod” cieszyla sie wielka popularnoscia. Inne panie wpierw jej zazdroscily powodzenia, ale jak sie turnus do polowy zblizal, zebraly sie na odwage, zaprosily ja do kawiarni na kawe z likierem i zaatakowaly problem frontalnie:

    – Kochana, powiedz Ty nam, jak to jest, z emasz takie pwodzenie u panow?

    Zaatakowana na to szczerze:

    – A to proste ! Rano, w kosciele na mszy, gdy farosz nawoluje do podania sobie znaku pokoju, zwracam sie do Pana po lewej i mowie „Pokoj 56”, po tym do Pana po prawej i tak samo mowie „Pokoj 56″… Przyjmuje tego, ktory pierwszy zapuka…

    pozdrowka
    ~l.

  135. Jest poważny problem z wieloma znakomitymi naukowcami nauk ścisłych, że chyba widzą idiotyzmy w tzw. Słowie Bożym i nauce kościoła, a jednak wierzą w istnienie jakiejś istoty wyższej, super- rozumnej i potężnej, która sama nie będąc stworzona , potrafiła stworzyć tak skomplikowany kosmos no i tzw. człowieka, który tylko w komunizmie podobno brzmi dumnie. W rzeczywistości jest najbardziej szkodliwym zwierzęciem, które dla przyjemności morduje i niszczy wszystko, co mu przeszkadza w dogodzeniu sobie. . Większość żywych istot zabija, aby samemu przeżyć i utrzymać przy życiu potomstwo.
    Rozbiór logiczny wszelkich dogmatów KK pokazuje ten okropny brak logiki. Mógłbym mnożyć przykłady, ale każdy może takowe podać. Mam wrażenie, że u wielu inteligentnych ludzi potrzeba czegoś takiego jak religia, wspólnota pewnych idei, rytuały, śpiewy i modlitwy są czymś bardzo ważnym, bo dają radość i to im nie pozwala na chłodną analizę założeń religii i szukania w nich sprzeczności. Wiem, co mówię o pozytywnej roli udziału we wspólnocie kościoła. Gdy moja żona wraca ze mszy niedzielnej to nie mogę się nachwalić, spokojna, miła, nie ma do mnie pretensji, że jeszcze gniję w łóżku, ze śpiewem szykuje śniadanie, sama słodycz. Dlaczego miałbym jej to obrzydzić moimi przemyśleniami? To byłby cios we mnie. Zupełnie inaczej reaguje, gdy ogląda Fakty, wtedy siedzę cicho, aby nie doszło do zwady.

    Taki drobiazg niezrozumiały: Podobno Pan Bóg (ojciec, syn czy duch?) stworzył Adama na swój obraz i podobieństwo. Załóżmy, że to Bóg Ojciec ze starego testamentu. Przydał Adamowi pewien istotny szczegół, który go w przyszłości odróżni od Ewy. Nie mam na myśli Jabłka Adama (grdyka), bo tu tzw. Qrwa nie gra – tej Bóg nie mógł mieć, bo dopiero jabłko w raju utkwiło Adamowi w przełyku. Mnie chodzi o najistotniejszy element męski. Przypomnę wydarzenie z dawnych lat. Pewna mama kąpała małą Różyczkę i jej braci w jednej wannie. Bystre dziewczę patrzyło na siebie i na braci i z żalem oznajmiło: „Jeee, mnie ulecioł”!
    Czy Bóg spojrzał na siebie w czasie produkcji Adama? Chwalą jemu, ale… po co Bogu (ojcu niebieskiemu bez towarzyszki) penis? Chyba nie było tak, jak w starym dowcipie szkolnym: Nauczyciel kazał dzieciom ułożyć zdanie, w którym występuje „aczkolwiek” i „na wszelki wypadek”. Uczeń sprostał trudnemu zadaniu: „Aczkolwiek księdzu niepotrzebny, dał mu Pan Bóg na wszelki wypadek”!

    Drugi idiotyzm, który mnie denerwuje to triumwirat trojga (trzech) bogów, absolutnie równouprawnionych, ale Ojciec rządzi kolegami, np. wysyłając jednego na śmierć, drugiego na inseminacje i ci są posłuszni, zamiast zaproponować innej istocie boskiej takie zadanie..(idź sobie sam). To chyba taka równość jak u braci Kaczyńskich?

    Z innej beczki: Lem miał nie tylko dostęp do literatury fachowej, ale swoje pomysły testował u swoich kolegów, profesorów fizyki UJ. Dlatego nawet wtedy, gdy pisał głupstwa, to nie były to głupstwa tylko nadinterpretacje praw fizyki z drobnym błędem logicznym. Ten jest niezwykle trudno wyłowić. Miałem kolegę, z którym zażarte dyskusje miały taki charakter. Zainteresowani mogą poczytać „Smoki prawdopodobieństwa”, tam jest cudowny przykład geniuszu Lema w wykorzystaniu prawdy do głupot (problem przestrzeni konfiguracyjnej).

  136. @paradox57
    A jakie są dotychczasowe licząc od początku oficjalnej medycyny(Rockefelerowskiej), jej koszty, zastanowiłeś się? Nie , Ty widzisz to co na czubku Twego nosa i nie sięgasz „tam gdzie wzrok nie sięga”. Te koszty to nie tylko finanse, ekonomia ale co najważniejsz życie ludzkie a zasaniczo hekatomby ludzkich żywotów. Co nieprawda?
    „A czy przy okazji sprawdziłeś, ilu z jego pacjentów trafiło do szpitali…” a Ty sprawdziłeś?
    Bo na pewno znacznie mniej niż z powodów innych przypadłości chorobowych spowodowanych tzw.chorobami cywilizacyjnymi. A wiesz li może dlaczego się tak nazywają? -a? cywilizacyjne? bo takie są właśnie koszty cywilizacji i te koszty rosną w zastraszającym tempie z dnia na dzień.
    Rusz mózgownicą jeżeli jeszcze tam coś myśli.
    Mam Ci podać statystyki zachorowań w skali kraju czy świata byś zobaczył skalę porównawczą jak się co do czego ma? Jedno Ci powiem ,znam ludzi na żo , którzy sami sobie będąc winni doprowadzili porzez „ulepszanie” diety do takiego stanu i nic na to nie poradzę ( i to we władzach naczelnych stowarzyszenia optymalnych,żeby czasami mi ktoś tego nie wypomniał jako kontrargument). Trzeba przestrzegać czegoś na co się świadomie zgodziło a nie kombinować, jak przysłowiowy koń pod górę bo z tego tylko same kłopoty. Nota bene rzeczone przez mnie wieszane pies i kot to też było tylko przysłowie a co mi wyrzuciłeś, niepotrzebnie bo nie wiedziałem żeś weterynarz.
    Piszesz ,że się entuzjazmuję, raczej nie, to już nie ten czas. Na początku stosowania żo ,tak było ale po 20 latach to już raczej chęć wpasowania jeszcze jednej dziedziny nauki w toku dyskusji w ogólny dyskurs naukowy ,tak to nazwijmy. I dobrze by było aby temu towarzyszyło mniej zacietrzewienia a więcej obopólnej spolegliwości intelektualnej a wtedy dyskusja nabierze ciekawszej kolorystyki. Symbiotycznej, powiedziałbym.

  137. @Tanaka
    Drogi Tanako, obiecuję, że o kapuście , ani mru mru, ok?
    W ogóle nie zamierzam zamęczać widowni blogu przepisami kulinarnymi, te są w książkach i w necie dostępne.
    Jednak oscylował będę czasami wokół naukowych osiągnięć DJK(taki mój skrót) jeśli zajdzie wg. mnie oczywiście, taka potrzeba i własnych spostrzeżeń związanych z tematyką, co jedno drugiemu przeszkadzać jak sądzę nie powinno. Przecież ja nikomu nie narzucam stylu pisania, gdzieżbym śmiał! Każdy patrzy z jakiegoś punktu widzenia, nieprawdaż?
    I powiem przekornie za R.Bratnym („Rok w trumnie”) ,że „prawda jest jak dupa , każdy siedzi na własnej.” Ale stąd też wiele nieporozumień między ludźmi.
    I co mnie obchodzi jakiś Wacuś? Faktycznie gadanie tylko o jednym staje się nudne, więc tak nie będzie. Wydaje mi się ,że umiejętnie wpleciony w dyskusje jeszcze jeden aspekt sprawy podniesie jej merytoryczną wartość. Czego pozostaje się nam wszystkim życzyć.

  138. Antonius
    15 marca o godz. 17:41

    Miesci sie calkiem spokojnie, jesli sie przyjmie, ze nastapilo roztrojenie jazni. Przy czym nie ma znaczenia, ktora trzecia czesc bierze gore, bo za kazdym razem jest to skladnik calosci w towarzystwie pozostalych.

    Mozna domniemywac, ze tworcy przeniesli na swoj wytwor wlasna dolegliwosc, co znajduje potwierdzenie w twierdzeniu, ze „na swoj obraz i podobienstwo„, tyle ze „a’reburs„, czyli bozie stowrzyli na swoj obraz i podobienstwo…

    Bylo kiedys takie pismo satyryczne Szpilki, niebieska ksiazeczka jest wlasnie takimi „Szpilkami”, jesli czytac ja umiejetnie.

    pozdrowka
    ~l.

  139. @Optymatyk
    Skup się na tym, co Twoje, nie co moje. O kosztach w weterynarii trochę wiem, o tych, z Twojej działki nie. Więc pytam. Nie odpowiadasz, tylko sięgasz po ogólniki, choroby cywilizacyjne itp.
    Na temat błędów lekarskich tu i ówdzie dosyć głośno. Traktuje się to, jak traktuje, ale coś tam częściej lub rzadziej wypływa. Ze środowisk lekarskich i od pacjentów. Nie na darmo się mówi, że ziemia przykryje każdy błąd w sztuce. Ale ja znowu nie o tym. Tylko o kosztach nauki DJK i innych, jemu podobnych. W dodatku czytasz nieuważnie, albo pod tezę. Nic w moim poście nie ma o tylko finansach, czego się czepiłeś.

    Że takie powiedzenie (nie przysłowie) jest to wiem; że użyłeś go w odpowiedzi na moją pisaninę nie wiedząc o czymś… Pewnie pech. Że omijasz niewygodne dla Ciebie kwestie, to też już wiem. Że szermujesz brakami i niewiedzą u innych, takoż, więc nie musisz po raz kolejny tego wypisywać. Powtarzanie nie zawsze służy utrwaleniu a jedynie propagandzie.

  140. @Optymatyk 18:12

    A propos dupy. Fakt, każdy ma własną, fakt, że każdy na własnej siedzi. Tyle że to jeszcze nie powód, żeby publicznie z gołą latać gdzie popadnie i pokazywać.

  141. Nefer
    15 marca o godz. 18:22

    No i wszystko jasne, dlaczego „tabletki z krzyzykiem” byly takie populane!

    pozdrowka
    ~l.

  142. „Tyle że to jeszcze nie powód, żeby publicznie z gołą latać gdzie popadnie i pokazywać.”
    No to nie rób tego.

  143. Nefer
    15 marca o godz. 18:32

    Kiedys sie to nazywalo „fabryka aniolkow” i byly to rozne „babki”, czy inne znajace… Dzis na to potrzebne byly co najmniej 3, jesli nie 4 ustawki sejmowe, bo nazywanie ich Ustawami, obrazaloby poprawnie uchwalone Ustawy.

    Ktory lekarz sie teraz odwazy leczyc plod przed urodzeniem? No ktory?????

    Tak wiec ustawka propnowana przez te tam hordy prawne katolickie, jeszcze bardziej wytlumaczy lekarzom, ze dla wlasnego dobra i bezpieczenstwa lepiej bedzie sie do plodu w zyciu plodowym nie dotykac pod kazdym mozliwym i niemozliwym, byleby wiarygodnym powodem nie dotykac…

    Wzrost liczby aniolkow gwarantowany, czyli zastepy niebieskie beda rosly!

    pozdrowka
    ~l.

  144. lonefather
    15 marca o godz. 18:40

    Nowelizacja reguluje ponadto przepisy o prawach kobiety w ciąży, m.in. o prawie do informacji. Zobowiązuje ministra zdrowia do wydania rozporządzenia, w którym w sposób szczególny należy wskazać:

    — zakres wiedzy, jaką rodzice powinni otrzymać ze strony eksperta medycznego,

    — zakres informacji, jakie należy przekazać rodzicom w przypadku niekorzystnych rokowań w stosunku do dalszego trwania ciąży odnośnie do działań związanych z prenatalną diagnozą i leczeniem

    Wspaniałe pole do nadużyć. Wystarczy rodzicom ograniczyć dostęp do informacji, rozporządzeniem. Nie przekażemy pani informacji i co nam pani zrobisz.

    Ale dobra, nie chciałam wykolejać blogu.

  145. Ja wiem, że już linkowałam tego Minchina kiedyś (bo jeden z bardziej trafnych i dosadnych) ale co tam. Taki fajnie w temacie, że można przypomnieć. I napisy ma po polsku 😉

    Plus cytacik z owego:

    „Z definicji”- zaczynam
    „Medycyny alternatywna” – kontynuuje
    „To taka której działania nie udowodniono
    Albo udowadniono brak jej działania. 

    A wiesz jak nazywa się medycyna alternatywna, której działanie udowodniono?

    Medycyna!”

    http://m.joemonster.org/filmy/27032

  146. Optymatyk
    15 marca o godz. 13:43
    @tejot
    Całkiem możliwe ,że jest to tak ujmowane „na zewnątrz”(przez niestosujących zasad żo), ale ja bynajmniej tak tego nie odbieram. Niektórzy nazywają będących na żywieniu optymalnym, sektą , no i co mamy zrobić ? jak udowodnić „niewielbądowatość”? ,to się jeszcz nikomu nie udało. Sami nie wiedza co mówią. Doktorowi , który „wielbi” naukę ( cały jego dorobek jest oparty o nauki podstawowe, biochemię Harperowską szczególnie) zarzucać szarlatanerię?, to jest szczyt nieodpowiedzialności intelektualnej, mówiąc oględnie.

    Mój komentarz
    Po pierwsze, nie wiem, co to jest „żo”, ale czerwone światełko w głowie już mi się zapaliło.
    To co wymyślił dr Kwaśniewski i nazwał dieta optymalną, to kompilacja mająca wszelkie cechy znachorstwa.

    Dr Kwaśniewski uzasadnia swoją dietę tak nieprzystającymi do siebie argumentami, jak zaobserwowane dobrane przez niego przypadki zachowań i kondycji pacjentów oraz fachowe mistyfikacje wprowadzające w błąd maluczkich polegające na manipulowaniu w swoich wyjaśnieniach biochemicznymi cyklami zachodzącymi w organizmach żywych (głównie cyklem Krebsa) i tłumaczeniu tymi manipulacjami każdego wyniku udanego lub nieudanego, czyli będzie deszcz lub nie będzie deszcz.

    Jak odwoływanie się do Biblii, jak niekompetentne powoływanie się na dietę człowieka pierwotnego, itd. Kwaśniewski zbudował swoją teorię onieśmielając pacjentów fachowym biochemicznym językiem podpierając się przy tym Biblią (?) oraz badaniami diety człowieka pierwotnego rzekomo pokazującymi, że jego teoria jest potwierdzona nawet przez tak odległe od medycyny dyscypliny naukowe, jak archeologia.

    Uważam dra Kwaśniewskiego za fantastę, takiego samego fantastę, jak dziesiątki innych o których można czytać w internecie godzinami i nic z tego nie wynika.

    W medycynie obowiązuje zasada – terapia jakakolwiek musi być oparta na spójnej teorii oraz na doświadczeniach zebranych przedtem.

    To, że np. szarlatan twierdzi, że on ma swoją terapię i ma wyniki, niczego jeszcze nie rozpoczyna w dyskusji o jego cudownej terapii, bo szarlatana teorii nikt nie uznaje poza podobnymi cudotwórcami i to nie dlatego, że teoria te jest przełomowa i obala dotychczasowa poglądy, metody, terapie w medycynie, lecz dlatego, że ta teoria nie jest teorią, tylko zbiorem zaklęć i niczego nie obala, a tylko potwierdza stara prawdę – naiwnych nie sieją, sami się rodzą.

    A tłumaczenie tego rodzaju, że dr Kwaśniewski nie jest żadnym szarlatanem, bo ja stosuję jego dietę i nam się dobrze, nie jest tłumaczeniem na którym można by budować jakakolwiek pozytywną teorię w medycynie. To jest tylko wiara.
    Pzdr, TJ

  147. @Tanaka nie wiem skąd czerpiesz swoje wyobrażenia teologiczne, po terminologii można poznać, że zatrzymały się na etapie mocno wczesnej edukacji przedszkolnej. Pani katechetka mówiła małym brzdącom o bozi co ma rączki i tak już zapewne Tobie zostało. Nie wiem z jaką niebieską książeczką „Objawienie” mam się zgadzać czy nie zgadzać, nigdy o takiej nie słyszałem. Natomiast jeśli chodzi Tobie o to, że w takim czy innym objawieniu pojawia się komuś „bozia co ma rączki”, to takie objawienie nazywa się wizją albo widzeniem. Jak sama nazwa wskazuje, nie jest to spotkanie z jakąś fizyczną postacią obdarzoną materialnymi kończynami. A teraz pytanie na logikę, odpowiadające Twojemu sposobowi rozumowania: czy jak przyśni się Tobie Stephen Hawking, to w tym śnie ma on rączki czy nie ma?

  148. Nefer
    15 marca o godz. 18:22

    Matkoboskoczęstochoskoczemuniegżmiszitakdalej! Śliczne to jest, liryczne i apetyczne! Czytałem to kiedyś, ale z nie mniejszą Bożą Radością Na Wieki czytam i teraz. Nawet miałem taką myśl, żeby w jakimś wstępniaku wykorzystać. A jeśli chcesz, to taki napiszę, specjalnie dla Ciebie.

  149. Nefer
    15 marca o godz. 18:53

    Piekne !!!

    Ale pieknie przepiekne !!!

    Nie tylko „aniolki” beda, ale i zastepy „sokratesow”, co w slusznej racji ustawa wyregulowanej, beda mogly smialo twierdzic, ze „wiedza, ze NIC nie wiedza !!!” .

    aniolki i sokratesy…

    A juz na powaznie, to sa po prostu przestepcy.

    pozdrowka
    ~l.

  150. Tanaka
    15 marca o godz. 19:31
    Nefer
    15 marca o godz. 18:22

    Dawaj! To takie piękne! 😀

    Choć czasem się zastanawiam czy to wredne ateisty takich „badań ” nie podrzucaja naiwnym, żeby chodzili i powtarzali…

  151. Rogger77
    15 marca o godz. 19:24

    Rogger, nie jest dobrze. Prosiłem – myśl, a następnie mów, poważnie. O rączkach bozi sam bozia pisze w książeczce ze swoimi przygodami, którą młodzieży akademickiej czytać polecił nasz Drogi Przyjaciel – Święty Ojciec Swięty. Więc jeśli coś mówisz o przedszkolu i wykształceniu, to owszem, brak Ci nawet tego przedszkolnego, co stawia pod poważnym znakiem zapytania Twoje zbawienie.
    Siadasz na tak zwanych czterech literach, czytasz książeczkę, a w niej jest napisane. Bądź tak uprzejmy i przeczytaj tą książeczkę. Jest ona nieco grubsza niż książeczka „Poczytaj mi mamo”, ale przecież sam umiesz czytać, więc dasz radę. Sprawisz mi tym radość jest człowiek oczytany, sam o sobie też tak będziesz mógł powiedzieć, Zbawienie sobie przybliżysz, poznasz Objawienie, a nie ma nic cenniejszego nad to poznanie. Mnie nie musisz wierzyć, ale tak mówią biskupi. Będziesz zadowolony.

  152. Tanaka
    15 marca o godz. 19:31

    Liryczne niezwykle, zgoda. Ale stary kotlet i cytatów nie wklejałam. Szczerze, to religijnych wstępniaków chwilowo mi dosyć 😉 ale dzięki za propozycję

  153. Kostka
    15 marca o godz. 19:34

    Mozna wiedze uzyc do tworzenia prawa, mozna niewiedze, co wyzej zalinkowala @Nefcia.

    pozdrowka
    ~l.

  154. Tanaka
    15 marca o godz. 19:38

    Ja rozumiem, ze z milosci blizniego dzielisz sie wiedza i dajesz wskazowki. Rob to, ale prosze bez pornografii w rodzaju, ze „bedziesz zadowolony i podobnych bezecenstw.

    Bo co poczniesz jak ten tam @Roger, nie bedzie zadowolony?

    pozdrowka
    ~l.

  155. Lonefather
    15 marca o godz. 19:35

    Jako spec od higieny żywności właśnie zapaliłam się do przeprowadzenia serii ekspertów naukowych! W jakim stopniu znak krzyża działa na Clostiridium botulinum w zbombażowanej puszce i czy neutralizuje też toksyne? Czy mycie tuszek kurczaków w wodzie święconej eliminuje Campylobacter i Salmonelle? (Taki mamy na Wyspach problem z Campy a może zasłynę zaraz rozwiązaniem!). Czy głośna modlitwa nad serowa masa pomaga na Listerie i E.coli 0157? Czy powieszenie krzyża w mleczarni ogranicza bakterie na powierzchniach roboczych i pozwala zaoszczędzić wydatki na dezynfekcje? Ach, jakie perspektywy nowe właśnie się otwierają! Myślicie że znajdę wolontariuszy do testowania produktów? Bo nie wiadomo czy to działa tylko na ludzi czy można testowac też na zwierzętach. A jak na ludzi to czy w ogóle czy tylko na wierzących?

  156. @Optymatyk 18:33

    Drugi

  157. @Kostka 20:10

    Nie mam pojęcia jak przebrniesz przez te wszystkie wymagania stawiane przez tamtejszą komisję etyczną przy planowaniu badań z wykorzystaniem zwierząt. Już u nas mogłabyś mieć problem, mimo że obowiązkowym, członkiem takiej komisji jest przedstawiciel nauk humanistycznych, znaczy filozof, etyk (w domniemaniu obowiązkowo ksiądz, bo łączy obie funkcje jednocześnie). Z ludźmi może być łatwiej, chociaż niekoniecznie.

  158. „A tłumaczenie tego rodzaju, że dr Kwaśniewski nie jest żadnym szarlatanem, bo ja stosuję jego dietę i nam się dobrze, nie jest tłumaczeniem na którym można by budować jakakolwiek pozytywną teorię w medycynie. To jest tylko wiara.” tejot

    To jest właśnie obraz Twoje wiary a nie wiedzy o żo (żywienie optymalne, zamiennie dieta optymalna, gaszę Twoją czerwona lampkę). To właśnie Ty dałeś do zrozumienia ,że wierzysz bo ja WIEM. I proszę mi na przyszłość nie przypisywać w tym temacie a i w każdym innym, jakiejkolwiek wiary ,bo to ja propaguję gdzie się da Staszicowskie „wiara czyni człowieka głupim” („Ród Ludzki”).
    To czy Ty lub ktokolwiek inny nazwie DJK szarlatanem czy kim innym, mało mnie obchodzi.
    Znachor, który to zwrot przyjął w obliczu przewagi (instytucjonalizacji i umocowaniom prawnym) w państwach, medycyny Rockefelerowskiej czyli tej akademickiej zw. też oficjalną, współczesną , klasyczną, czy jak tam jeszcze, znaczenie pejoratywne. Bardziej pasowałby do DJK, wydobywając się z niesłusznie przyjętego pojmowania.
    A to dlatego ,że DJK jako jedyny podaje przyczyny chorób, które to ,proszę zajrzeć do podręczników medycyny akademickiej, mają pochodzenie/przyczyny (etiologię) nieznane w ponad 99%. Stąd Znachor nabiera zupełnie innego znaczenia , takiego w którym osoba tak zna się na chorobach tzn. źródła ich zaistnienia. Zna się też na tej podstawie na tym ,jak skutecznie te choroby eliminować, tak żeby w ogóle nie zaistniały i jak postępować gdy już się przytrafią. To już nie jest lekarz w rozumieniu ogólnie przyjętym ale „znawca chorób i przyczyn oraz metod ich eliminacji”,że tak to nazwę.
    Lekarz ,jak sama nazwa wskazuje, zajmuje się głównie przepisywaniem leków wg.stosownych przepisów,procedur (wyłączamy z tego chirurgię pourazową).
    „Medycyna przynosi często pociechę, czasem łagodzi,rzadko uzdrawia.” Hipokrates
    I to jest aktualne do dzisiaj. Nieprawdaż?
    DOKTOR to tytuł powszechnie na świecie przyjęty co po polsku może oznaczać ZNACHOR i nie ma w tym nic obraźliwego. Natomiast szarlatan wykracza zbyt daleko w pojmowaniu rzeczy (za dużo w oparach najukochańszego dziecka wiary – cudu), oczywiście wg. mnie a Ty sobie myśl sobie jak chcesz.
    Przyzwyczajenia są drugą naturą człowieka, tak jest też w przypadku tego tematu.
    Tutaj nie mamy już do czynienia tylko z teorią ale jest praktyka potwierdzająca tę teorię, to są setki tysięcy osób korzystających z dobrodziejstw żo, tak w Polsce jak na świecie. Wiara byłaby wtedy , gdy nie byłoby potwierdzenia w praktyce stworzonej przez DJK teorii. Ale taka praktyka istnieje i jest niezaprzeczalnym faktem, a z faktami się nie dyskutuje, jak wiadomym być powinno. Jeżeli takie fakty przeczą Twoim wyobrażeniom o tym, to jest to wyłącznie Twój kłopot. Gdyby nie fakty , w ogóle nie podejmowałbym tematu. Bo jestem osobą z gruntu nie wierzącą. Sam sobie nie będę przeczył , fakty są takie jakie są, 20 lat bez chorób, a wcześniej różnie bywało.
    Ja wiem, kiedyś też dla mnie ten temat byłby taki jakim jest dla Ciebie , wcale się nie dziwię ale też stanowczo twierdzę teraz ,że tak myślacy nie mają racji. Ja się przekonałem na własnej skórze, jak to się mówi. I nic tego nie zmieni, skoro mi tak dobrze , to dobrze mi tak.
    „W medycynie obowiązuje zasada – terapia jakakolwiek musi być oparta na spójnej teorii oraz na doświadczeniach zebranych przedtem.”
    Uważasz ,że takich nie ma? Są tylko oficjalnie nie chce się do tego przyznać, a przyczyn jest tyle ile straci na tym kompleks med-farm. Bo ona „żyje”( właściwie pasożytuje) z leczenia a nie skutecznego wyleczenia, posługując się nomenklaturą obecnie obowiązującą.
    Wy-leczenie zn. uzdrowienie lekami – chemią.
    Arystotelesowska maksyma mówi, „Nie poznamy prawdy , nie poznając przyczyn.”
    Łapiesz „w czom dieła”?
    Poza tym Twój wpis jest bardzo chaotyczny , wiem ,że wynika to wielkiej powierzchownej (nie)znajomości tematu i to powoduje Twoje „niedowiarstwo” ,jakkolwiek to zabrzmi.
    Znachorstwo, znachor, zna-choroby to wspaniała nazwa, tytuł , który powinien wrócić do użycia i tak kiedyś się stanie. Ale pozostańmy na ten czas przy DOKTORZE.
    DJK jest już na emeryturze i czynnie zawodu nie praktykuje (10.06. skończy 81 lat)ale ma wystarczającą liczbę następców , którzy kontynuują jego dzieło. Zauważ też ,że nigdy nie pozbawiono go wykonywania zawodu, nie było sprawy sądowej zakazującej takowego tak z pozwu ministerstwa zdrowia/urzędowego/administracyjnego jak i prywatnego, nie zastanawiało Cię dlaczego?
    No to wysil swój umysł i napisz mi dlaczego tak się stało?
    A ja napiszę Ci jak było i poniekąd jest.

    „Początkiem wiedzy jest odkrycie czegoś, czego nie rozumiemy.” F.Herbert

  159. Nefer
    15 marca o godz. 18:32
    a gdy juz sie urodzi, zaden status mu niepotrzebny. Matce tym bardziej…
    zastanawiajace jest, co nam bardziej szkodzi, ze takie bzdury, herezje i absurdy wychodza z naszego kraju: pyly zawieszone w powietrzu, pogoda jakby zimniejsza niz na zachod od Odry, ludzie z tytulami doktorskimi i profesorskimi, ktorzy wala w telewizji, w radio i gdzie sie da takie bzdety, ze glowa z plucami odpada…
    Kiedys nie przeszkadzalo, ze mowili, ale teraz tez rejestruja swoje wypowiedzi i tu juz nigdy nie zniknie taka wypowiedz. Wypowiedz pisemna , na lamach jakiegos periodyku yostanie w archiwach bibliotek tylko do uzytku zainteresowanych

  160. Kostka
    15 marca o godz. 20:10

    @Kostka

    Mysle, ze zastrzezeniami, skad innad slusznymi, @paradoxa, mozesz sie nie przejmowac, bo po wglebieniu sie w zaproponowane tematy badan, doszedelm do wniosku, ze jest o wiele szybsza sciezka do otrzymania wynikow koncowych.

    Badania nalezy przeprowadzic od tak zwanej „odwrotnej strony”. W tym wypadku bym zaproponowal zwrocenie sie o grant na badania, ktore wymienilas, do odpowiednich orgnizacji religijnych, muzulmanow nie wylaczajac.

    Gotowosc do finansowania zaproponowanych badan, da odpowiedz na skutecznosc badanych zabiegow w oczach decydentow reprezentujacych rozne wyznania, oszczedzajac cierpien ewentulanych zwierzat laboratoryjnych.

    pozdrowka
    ~l.

    ps Tak, zdaje sobie sprawe z tego, ze zaproponowana przeze mnie metodologia pozbawi Ciebie tego, co jest najfajniejsze w badaniach naukowych, czyli przeprowadzania eksperymentu. Sorry…

  161. paradox57
    15 marca o godz. 20:24

    Zrobiłam rachunek sumienia…

    W sumie to nie będzie problemu chyba bo: a) tak naprawdę to zwierzątek niewinnych wolę do tego nie mieszać ; b) cała frajda z owych eksperymentów naukowych polegałaby właśnie na testowaniu owych nowatorskich metod na tych, którzy w nie wierzą…. 😉

  162. Ależ Kostko. Przezegnaj taką wydętą puszkę z 50 razy i zobacz czy wklęśnie. Na przykład.

  163. Optymatyk
    15 marca o godz. 21:01
    Wiara byłaby wtedy , gdy nie byłoby potwierdzenia w praktyce stworzonej przez DJK teorii. Ale taka praktyka istnieje i jest niezaprzeczalnym faktem, a z faktami się nie dyskutuje, jak wiadomym być powinno. Jeżeli takie fakty przeczą Twoim wyobrażeniom o tym, to jest to wyłącznie Twój kłopot. Gdyby nie fakty , w ogóle nie podejmowałbym tematu. Bo jestem osobą z gruntu nie wierzącą. Sam sobie nie będę przeczył , fakty są takie jakie są, 20 lat bez chorób, a wcześniej różnie bywało.

    Mój komentarz
    Faktem jest fakt, ze potwierdzeniem teorii skutecznego leczenia chorób poprzez dietę optymalną dra Kwaśniewskiego są tylko jego własne słowa oraz słowa setek „uzdrowionych”. Słowa, które każdy przedstawiający się jako pokrzywdzony przez oficjalną medycynę wynalazca „terapii” oraz badacz chorób tak czy inaczej otrzyma, co by nie głosił. Otrzyma, bo takie są prawa kształtowania się mitów, autorytetów, popularności.

    Nie ma naukowego potwierdzenia teorii dra Kwaśniewskiego. Żadnego potwierdzenia naukowego, prócz wyrażania słów aprobaty, czy przychylności, lecz to z dowodzeniem naukowym nie ma nic wspólnego.

    Nie były przeprowadzone żadne badania w sprawie działania terapii „żo” Kwaśniewskiego. A dlaczego nie były? Ponieważ dieta ta w środowisku naukowym jest uznawana (i słusznie) za jedną z cud-diet, jako oparta na konfabulacjach, dowolnych interpretacjach mechanizmów przemiany materii, nieuzasadnionych przypuszczeniach, itd., czyli jest to szarlataneria.

    Dieta ta nie ma żadnych podstaw naukowych jako lecząca choroby, jest uzasadniana żałosnymi krętactwami wyrażanymi w pseudonaukowym żargonie i poprzez przytaczanie rzekomych świadectw uzdrowieniowych mających takie znaczenie naukowe jak np. ukazanie się Matki Boskiej pastuszkom w Medjugorie.
    Pzdr, TJ

  164. Optymatyk
    15 marca o godz. 21:01
    chyba mam jakies braki, bo nie wiem, kto nadal Janowi Kwasniewskiemu tytul doktora? czy na pewno chodzi o nauki medyczne?

  165. @Nefer
    15 marca o godz. 21:23
    Ale może do tego potrzebny specjalny certyfikat od superpopa, inaczej nie zadziała?
    I jakieś zaklęcie, np. prus paprus referendus duptus albo podobne.

  166. @tejot
    To się nawet nie nadaje do komentarza , a wiesz dlaczego? , bo tam nie ma co komentować ,tam jest stek niewiedzy a tego nie da się komentować. Totalna negacja jest wynikiem nieznajomości tematu i mówi jedynie o swoich wyobrażeniach o temacie.
    Nic w temacie.
    Nie dyskutuje się z „Nie bo nie”.
    Nie jesteś w stanie merytorycznie podejść do tematu bo nie przeczytałeś żadnej książki DJK, żadnego doświadczenia osobistego też nie posiadasz więc nie wiesz nic.
    Jedynie znasz fałszywe opinie niedouczonych medyków , którym to zagraża i na tym budujesz swoje podszyte fałszem zdanie. Ty po prostu nie masz nic do zakomunikowania w tym temacie, tj. podobnie jak o teorii względności.
    Jedno przyjmujesz za fałsz ,drugie za prawdę nie rozumiejąc zupełnie obu.
    Jak to nazwać , nieuctwem, umysłowym partactwem? Matrix działa, blokada skuteczna. Ciasnota umysłowa się rozszerza
    „Jeśli naprawisz swój mózg , to reszta życia zawali się” Lao-Tsy ,dlatego matrix działa.

    J.Swift napisał:
    „Najlepsi lekarze świata to, Doktor Dieta, Doktor Spokój ,Doktor Radość.”
    Dla ludzi o zablokowanych umysłach ten stan nie będzie osiągalny nigdy.
    Nie bez kozery „doktor dieta” jest na miejscu pierwszym. Najpierw biologia potem cała reszta, to ogłasza DJK w całej rozciągłości.
    „Życie nie jest wielkością matematyczną, nie ma żadnej teorii, jest jedynie praktyka”
    K.O. Knausqardt
    Dobra , kończę bo to i tak za dużo jak na jeden raz.

  167. @Ewa-Joanna

    I chyba przezegnac trzeba po ichniemu w drugą stronę. Krakre mija kret maryja idenostre dółomine botu lismanore.

  168. @konstancja
    Czytaj dokładnie moje posty , już o tym dziś pisałem.

  169. sprzeczność
    15 marca o godz. 13:38
    Oprócz tego, że nauka opowiada na pytanie dlaczego to po osiągnieciu odpowiedzi stawia przed sobą kolejnego pytania dlaczego tak? i następne pytania jak i czy można?, do czego to można wykorzystać?, jakie zmiany po siągnięciu wyniku?
    Natomiast wiara – a właściwie to religia stawia tezy – dogmaty, które wierzący ma przyjąć za własne i jeśli zaczyna zadawać sobie i duchownym pytania, a szczególnie to pytanie dlaczego to praktycznie traktowany jest przez kościelnych jako osoba pozbawiona wiary, staje się agnostykiem, kimś nawet ponoć trudniejszym niż ateista. Też jestem wielbicielką myśli Einsteina, a jednocześnie fascynuje mnie doskonałośc matki natury, jej potęga i pozwolę sobie na dwa jego cytaty
    „Wpatrz się głęboko, głęboko w przyrodę, a wtedy wszystko lepiej zrozumiesz.”
    „Jeśli Bóg stworzył ten świat, z pewnością nie troszczył się przede wszystkim o to, byśmy mogli go łatwo zrozumieć.”
    One mówią bardzo wiele jak często „rządzące elity” mając na względzie swój punkt widzenia ( a on zmienia się wraz ze zmianą miejsca siedzenia) w „zbawianiu świata i ludzi” głównie chcą podporządkować sobie i ludzi i przyrodę i to wszystko w imię budowania dobrobytu, uszczęśliwiania społeczeństw.
    Chrześcijaństwo jako wiara miało nieść przede wszystkim „miłosierdzie boże”, ale jak historia pokazuje kk stał się w pewnym sensie polityką – dogmaty, kodeks kanoniczny i tak powoli od miłości bliźniego do straszenie grzechem śmiertelnym. A ponić Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo własne dając mu WOLNĄ WOLĘ i WYBÓR pomiedzy dobrem i złem.
    Ale zgodnie z kodeksem kanonicznym w wierze rzymsko-katolickiej akt przynależności do kk jest dobrowolnym wyznaniem wiary w czasie chrztu – maleńkiego dziecka, a w jego imieniu tą przynależność wyrażają dorośli – rodzice … i jak tu mówić o wolnej wierze. Tych sprzeczności jest taki ogrom, że … nadaje się ale chyba na bloga. Choćby zapisane w kodeksie kanonicznym prawo do życia człowieka – od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci. Dziś w dobie takie postępu nauk biologicznych, technik medycznych – in vitro to niemalże jest wyklęte, a przeszczepy, podtrzymywanie życia przez aparaturę jest ok.

    Nefer
    15 marca o godz. 18:32
    Nazwisko Kwaśniewski jest u nas dość popularne.
    Natomiast czytając te wszystkie projekty ordo lurs dotyczące ochrony każdego życia poczętego zastanawiam się jak prawnie rozwiążą problem taki jak data urodzenia – czy ma być data poczęcia ? i jesli przynają już dziecku poczętemu prawa pacjenta to kto podpisze za ten płód zgodę na ratowanie życia – zabiegi inwazyjne – pewnie rodzice i jeśli np. one uratują życie, ale po urodzeniu dziecko nie będzie jednak w pełni sprawne, samodzielne i podrośnie i zamiast wdzięczności będzie miało żal do rodziców i zaskarży ich, że jest nieszczęśliwe w swoim życiu .
    Choć najbardziej istotny w ich pomyśle, żeby zakazać aborcji w odniesieniu do wad genetycznych jest taki prozaiczny problem – dziś już żyje w naszym kraju dość już liczna grupa dzieci z mniejszą lub większą niepełnosprawnością i zasiłki opiekuńcze są śmieszne, a całą odpowiedzialność za opiekę zwala się na rodziców … no tak są ośrodki , są fundacje …

  170. @ Optymatyk
    Zaiste, dziwna napastliwość jak na człowieka tak pewnego siebie i swoich racji.

    Stosuje Pan wszystkie typowe techniki perswazji i argumentacji ludzi „spoza systemu”, tych, którzy nie dadzą się oszukać Big Pharmie. Aforyzmy, choćby najzgrabniejsze, nie zastępują jednak wiedzy.

    Rozumiem, że ma Pan już 120 lat, wciąż jest zdrowy i na ból zębów (który jeszcze nie nadszedł) zaplanowaną dietę. Przypominam przy okazji, że jedzenie to także chemia, tak jak i witamina C. Czy szczepienia także uważa pan za spisek lekarzy i kapitalistów, bo ten wątek jeszcze się nie pojawił?

    Wiem z doświadczenia, że polemika z ludźmi pańskiego pokroju nie ma większego sensu. Nawraca (a i to nie zawsze zdąży) ich dopiero realna choroba, której absolutnie Panu nie życzę.

    Apelowałbym jednak o większą powściągliwość w sugerowaniu, że wszyscy niepodzielający Pańskich poglądów to bezrozumne ofiary nieuctwa i medycyny.
    Pozdrawiam
    JK

  171. lonefather
    15 marca o godz. 19:45

    Będzie zadowolony. Jeszcze tak nie było, żeby tak było, żeby ten co pozna Objawienie nie był zadowolony.

  172. Nefer
    15 marca o godz. 22:19

    😀 😀 😀

    Znam to z nieco innej wersji, ale ta nie mniej pyszna.

  173. Tanaka
    15 marca o godz. 22:47

    No wlasnie !

    Przecie mowie, ze pornol ! Sam to potwierdzasz wskazujac na koncowe zadowolenie. Co pornole maja dawac, a przynajmniej obiecuja, ze dadza.

    pozdrowka
    ~l.

  174. sprzeczność
    15 marca o godz. 13:38

    Stwierdzenie, że wiara odpowiada na pytanie „po co” jest albo nieporozumieniem, albo mętnością, albo ściemą. Skrajnie trudno jest wierzyć w coś religijnego, na ogół jest to niemożliwe, natomiast można wierzyć w wiarę, co jest standardowo mylone z wiarą. Wiara przede wszystkim poraża rozum, więc jest to część odpowiedzi na pytanie „po co” jest wiara. Reszta spraw z branży „po co” jest coraz bardziej mętna.
    Religie słabo albo rozpaczliwie słabo radzą sobie z odpowiadaniem na pytanie „po co” bez uciekania się do manipulacji i oszustw, usiłując się podpierać nauką odpowiadającą na pytanie „jak” by fałszywie odpowiadać na pytanie „po co”. „Naukowy dowód” na antybakteryjne działanie przeżegnania się (na modłę ortodoksyjną) jest tego standardowym, idiotycznym i pociesznym przykładem.

  175. lonefather
    15 marca o godz. 22:57

    No właśnie i jasne, ale daj człowiekowi szansę, niech będzie zadowolony. Nam nie ubędzie 😀

  176. konstancja
    15 marca o godz. 21:45

    Może chodzi o Doktora Kościoła?

  177. POJSC? NIE ISC?

    Kusi mnie wielce i dyskusja i miejsce, „fully licenced bar” niekoniecznie, ale ten sekretny elzabietanski kosciol, to bardzo…

    Uncle Google mi takie ogloszeni podpowiedzial:

    **************

    ed
    London
    Suitable for: Adults
    Robin Carhart-Harris
    Send Me a Message Private Group
    Dr Robin Carhart-Harris is Head of the Psychedelic Research Group at Imperial College London, where he has designed a number of pioneering brain imaging studies with psychedelic…
    More Info »
    This Funzing Experience:
    Ever wanted the chance to immerse yourself into a captivating new topic, within a truly unique historical venue? Join us for a fascinating talk at London’s oldest standing Elizabethan Church, in a secret Stoke Newington location which will be revealed upon booking…

    Talk: Can Psychedelics Change The World?

    Growing evidence is showing that psychedelics can improve mental health and change personality, and even political perspective in an enduring way. But are these changes always desirable for the individual and for society?

    This talk will discuss the question: Psychedelics can change the world: do we want this?

    Dr Robin Carhart-Harris Heads the Psychedelic Research Group at Imperial College London, where he has designed a number of pioneering brain imaging studies with psychedelic drugs such as psilocybin (magic mushrooms), LSD, MDMA (ecstasy) and DMT (ayahuasca), plus a clinical trial of psilocybin for treatment resistant depression.

    Three of his papers ranked within the top 100 most impactful scientific papers of the year, over the last two years. Robin’s research has been profiled by the Independent, New Scientist and Wired magazine, and featured in a recent podcast with Russell Brand and a popular TEDx talk.
    Exact venue revealed upon booking

    Doors: 7pm / Talk starts: 7.30pm.

    The venue has a fully licensed bar

    *Please see venue website for admission (age restrictions) or accessibility information. Our talks may be filmed for promotional purposes.

    **************

    Linka do ogloszenia :

    https://uk.funzing.com/funz/secret-church-talks-can-psychedelics-change-the-world-15898?utm_source=FB_Event_Conversion_UK&utm_medium=single_image&utm_campaign=February_2018

    ****************

    No co myslicie?

    Isc?….. Nie isc?

    pozdrowka
    ~l.

  178. Tanaka
    15 marca o godz. 23:02

    Alez @Tanako, gdzi Twoj humanitaryzm?

    Mam beznamietnie patrzec, jak blizni grzeznie w zboczeniu doznajac Objawien biskupich?

    Przyzwoitosc wrodzona mi na to nie pozwala.

    pozdrowka
    ~l.

  179. karol_cia
    15 marca o godz. 22:30

    Bardzo trafnie zauważasz, że pod tą „wiarą” chodzi zwłaszcza o religię, czyli zebrany zespół „wiar” opakowany w różne formalia. Sama wiara, gdy nie jest zespołem wierzeń wyraźnie nazwanych, jest magmą, czymś bezkształtnym. Wiarą jest coś takiego: wierzę, że będzie lepiej, ale wiara „w Boga-Ojca, osobowego, w Trójcy jedynego prawdziwego, stworzyciela Nieba i ziemi…itd” to już wiara stricte religijna (znowu: wiara w wiarę, nie wiara wprost Wiara wprost w „Trójcę jedynie prawdziwą” – to jest totalna abstrakcja zlepiona ze słów, w co nie można wierzyć, a jedynie gadać, że się wierzy i usiłować się w odpowiedni stan porażenia umysłu wprawiać). Taka wiara ma już kształt, szczegóły, cechy, stany, warunki i tak dalej. Każdy z tych konkretów może być podważany i dezawuowany.

  180. lonefather
    15 marca o godz. 23:11

    Chcącemu nie dzieje się krzywda – tak mówią 😀

  181. lonefather
    15 marca o godz. 23:08

    Idź, leć i narozrabiaj sajkodelicznie. Najstarszy teatr elżbietański i licecjonowany bar -nie może się zmarnować. Założysz na głowę świecące majtki i weźmiesz w rękę fosforyzującegobanana i od razu będzie jasne, że znasz się na zbawianiu świata za pomocą sajkodelii.
    A potem zdaj sprawę jak zbawiłeś świat. Bo najbliższy koniec świata chyba za trzy dni.

  182. @Tanaka

    Zawodzisz mnie, zwalajac wine na ofiare… (zasada)

    Niemniej poczytalem sobie wczesniejsze wymainy postow ze wspomniana ofiara i jesli sie nie myle, to Ty namawiajac go, odwodziles, czyli ratowac sie starales. Co jest oczywista zasluga. Pozostaje tylko kwestia ofiary, ale to juz problem @Rogera ile da na tace…

    pozdrowka
    ~l.

  183. Kto szybko daje, dwa razy daje… Niejaki Andrzej D. wielokrotny przestepca konstytucyjny, byl rekl w Kamiennej, ze UE to jest jak zabory.

    Dwa dni temu byl to wyzekl, a juz jest ilustracja stosowna. Ilustracje mozna obejzec pod podanym nizej linkiem:

    https://twitter.com/karin_ahrens/status/974392094998650880

    pozdrowka
    ~l.

  184. konstancja
    15 marca o godz. 21:02

    Coś mi się oczka kleją chociaż dopiero 23.00, dziwne. Już mi się o tym nawet dogłębnie myśleć nie chce.

    karol_cia
    15 marca o godz. 22:30

    Krótko bo j.w. Mnie najbardziej wkurza że nagle rządzący decydują na wszystkich polach co jest dla obywateli jedynie słuszne. To jest odbieranie wolności.
    I grzebią WE WSZYSTKIM, od stadniny w Janowie, po spółdzielnie mieszkaniowe, zakupy w niedzielę i in vitro, chyba nie ma niczego czego by nie przenicowali.

    Dobranoc Państwu.

  185. @Jacek Kowalczyk
    Szanowny Gospodarzu ,pewnie jak napiszę ,że „uderz w stół a nożyce się odezwą” uzna Pan to za napastliwość ,typowe techniki perswazji i brak powściągliwości. Jeśli tak to przepraszam ,że nie używam tak „słabych argumentów” ,żeby nie być posądzonym o powyższe niegodziwości. Moje wypowiedzi są na tyle „mocne” na ile zachodzi potrzeba w odpowiedzi na „zaczepki” interlokutorów, którzy uważają ,że jeśli nie podzielam ich poglądów to niechybnie jestem niedouczonym, bezrozumnym sekciarzem głoszącym poglądy szarlatana z Ciechocinka i wtedy jest ok, tak?
    Hipokryzja jest fundamentem naszej cywilizacji a „postęp techniczny to topór w ręku psychopaty” ,jak powiedział Einstein. Przesada?
    I z przeciwka, „nauka to poezja rzeczywistości”, nad którą wisi, niczym miecz Damoklesa, topór Einsteina.
    Oczy są bezużyteczne kiedy umysł jet ślepy, uszy są bezużyteczne kiedy umysł jest głuchy, umysł jest bezużyteczny kiedy jest chory. Globalne pranie mózgów jest faktem, na którym zbudowane są cywilizacje ludzkie. „Nie ma wolnego chorego człowieka.” W totalnie zakłamanej rzeczywistości ,każde nawet najprostsze zdanie domaga się przynajmniej 100 stron przypisów. A na to raczej czasu nie ma, bo kiedyś mieliśmy czas , a teraz czas ma nas.
    Głupota rządzi w świecie, nie światem, bo świat ma swoje niezależne, naturalne i sprzeczne z wiarą i religiami, prawa. Stąd Staszicowskie „wiara czyni człowieka głupim”. Współczesność jawi się jako przykład technologicznego geniuszu i moralnego zepsucia.
    Czy ja głosząc takie rzeczy jestem napastliwy?
    Gospodarzu, niczego nie sugeruję ,dobieram poetykę wypowiedzi do poziomu interlokutora ,czy to zabronione? Jest miejsce gdzie w jakimś stopniu złamałem zasady netyki?, chyba nie.
    Pyta Pan o szczepienia , owszem, moje zdanie pokrywa się ze zdaniem niejakiego Bertranda Russella „Szczepienie są chemiczną lobotomią.” A co to była lobotomia?, to dopiero osiągnięcie współczesnej medycyny ,że hej! , warte Nobla. „Po owocach ich poznacie” ,tylko nie będzie miał już kto zaznać tego poznania. Nie można usprawiedliwiać zła , bo przez to się je tylko pomnaża. Mieszanie prawdy z kłamstwem jest trucizną dla świadomości, i pół biedy gdy głupota kwitnie, gorzej gdy owocuje.
    Russell miał też skonstruować taki kwiatek jak: „Badania w dziedzinie medycyny dokonały tak olbrzymiego postępu, że dziś – praktycznie biorąc – nikt już nie jest zdrowy.” Ale mądrego nikt nie słucha, nie widzi i nie rozumie. Dlaczego?, ano właśnie.
    Tutaj są jak zwykle miliony pokrętnie wytłumaczonych pseudo argumentów nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Bo całe zło, to są skutki tak bardzo odległych w czasie przyczyn , których już prawie nikt nie potrafi uchwycić. Ale jak znajdzie się taki geniusz, to tysiące głupców sprzymierza się przeciw niemu aby tylko postawić na swoim.
    Gospodarzu, zdrowie to za poważna sprawa aby zostawić je jedynie w rękach medycyny.
    Już T.Jefferson wiedział,że „Jeżeli ludzie się zgodzą, żeby rząd kontrolował ich jedzenie i leczenie,to w krótkim czasie ich zdrowie będzie w tak opłakanym stanie, jak dusza niewolnika.”
    Pan pozwoli, ale je się z tego wyłamuję, na własną odpowiedzialność.
    Pozdrawiam ,a jakże.

  186. Metody używane w pracach Komisji do spraw katastrofy lotniczej w Smoleńsku, badania skuteczności stosowania krzyża w walce z bakteriami etc, proponuję nazywać nieukowymi od nieuctwa i nie traktować tego poważnie. Nieukowe może być również wystąpienie publiczne,decyzje polityczne. ustawy i wiele wiele innych osiągnięć,

  187. Optymatyk
    Powiedz co bierzesz, bo takie fajne teksty Ci wychodzą i się po nich świetnie czujesz?

  188. @Wiktor10p

    Co biorę?, no właśnie nic takiego o czym pewnie myślisz.
    Wystarczy ,że B 1,0 T 2,5-3,5 W 0,5 (B:T:W) podany w gramach stosunek białek, tłuszczy i węglowodanów to „biorę”.

  189. Optymatyk
    16 marca o godz. 0:53

    Optymatyku, jesteś na blogu drugim z kolei mesjaszem żywieniowej religii pana Kwaśniewskiego. Wacław przed Tobą się mordował, mordował, aż odpuścił. Dokładnie to samo będzie z Tobą. Obaj mówicie na tak wysokim poziomie ogólności, że Wasza propaganda jest antypropagandą. Nie przemawia do wyobraźni statystyką wyleczeń ni zdrowiem i długowiecznością religiantów – niczym nie przemawia. Więc z czym do gościa – z gołym słowem? Ne pojmuję, czego mogą szukać mesjasze akurat wśród nieufnych wobec każdej propagandy ateistów, skoro każdy taki wysiłek jest tu skazany na porażkę.
    Spróbuj może podrywać moherowe babcie od Rydzyka na słoninę – ooo, to insza inszość, mógłbyś mieć branie. Ja mogę Ci powiedzieć, że mój mięsożerny ojciec zmarł, mając 83, 5 roku. Mama, która nigdy za mięsem i tłuszczem nie przepadała, zmarła w wieku 95,5 roku. To, oczywiście, nic nie mówi, ale czy efekty religii pana Kwaśniewskiego jakoś znacząco odbiegają na plus od innych statystyk, że warto sobie tym zawracać głowę?

    Świadek Jehowy d e z e n t e r deklamował tu swoje wyuczone mantry, czniając to, że ma do czynienia z ludźmi mocno uformowanymi światopoglądowo grubo przed tym, nim on stał się ŚJ.

    Pani kruk wytyka Tanace nabijanie się z fruwającej Matki Boskiej. Jakoś nie przyszło jej do głowy, że Tanaka nie idzie do kościoła w czasie mszy, by tam się nabijać, lecz nabija się na blogu ateistów, czyli u siebie. To raczej pani kruk jest nie u siebie ze swoimi religianckimi pouczeniami.

    Słowem, Optymatyku, pojawiają się tu co jakiś czas nawiedzeni, by prostować tutejszym ich proste jak promień słońca drogi. Niczego nie osiągają, ale tkwią wierni sobie na posterunku – jak ten sołdat bumażnyj. Dokąd ich nie zdmuchnie.

  190. Tanaka
    15 marca o godz. 16:54

    Tanako przestan, bo nie bede wiecej Ciebie czytal – rozlalem kawe na biurku ze smiechu a moj boss siedzi po sasiedzku and ‚watches me like a hawk). Strace prace…

  191. Optymatyku,

    ja tez chcialbym umrzec zdrowy ale dla mnie zycie bez palenia, picia i kobiet (kolejnosc nieistotna) funta klakow nie warte.
    Jak ja, wybacz, nie cierpie fanatyzmu wszelkich masci.

    Zyj 200 lat (wystarczy?) i umrzyj zdrowy.

  192. @wbocek
    16 marca o godz. 3:21

    Ten apostoł „żo” w stanie silnego pobudzenia zapomniał wymienić jeszcze „patologiczną czynność mózgu”, sypie za to aforyzmami jak z rękawa, niemal jak nieodżałowany przez jednego z forumowiczów jehowicki misjonarz – cytatami z Pisma.
    W czasach szkolnych o osobach z tak zaimpregnowanym i odpornym na argumenty mózgiem mawiało się, że mają w sobie coś z rycerza 😉
    Pozostaje jedynie nadzieja, że wystrzelał już większość swojej amunicji i da sobie spokój z szerzeniem dalszych bredni. Wsparcie z Londynu już chyba utracił, bo nawet największe zaślepienie ma swoje granice i ustępuje czasem pod wpływem spokojnej refleksji. Czego nam wszystkim życzę 🙂

  193. PS.
    Biedak-misjonarz jest w stresie, ponieważ bez formalnego przygotowania usiłuje zrozumieć trudne rzeczy i wyciąga fałszywe wnioski lub przyjmuje je na wiarę z ust swojego proroka 🙄

  194. Od czasow polskich zawsze myslalem, ze to McLuhan wymyslil pojecie ‚bomba informacyjna’ a dzis nie jestem juz tego pewien.
    I co to wlasciwie pierwotnie mialo znaczyc: nadmiar informacji do strawienia w jednym zyciu, czy tez doslownie cos w rodzaju broni masowego razenia?

  195. Optymatykowi dedykuje:

    Za Wiki:

    „Once Nasreddin was invited to deliver a sermon. When he got on the pulpit, he asked, Do you know what I am going to say? The audience replied „no”, so he announced, I have no desire to speak to people who don’t even know what I will be talking about! and left.”

  196. „The Bomb
    Today, at the end of the neolithic age, we have the Bomb as environment. The Bomb is not a gimmick or a gadget. It is not something that has been inserted in the military establishment more than automation is something that is now being inserted into the industrial establishment. The Bomb, like automation, is a new environment consisting of a network of information and feedback loops.

    The Bomb, as pure information, consists of higher learning. It is, as it were, the extension division of the modern university in its highest research areas, creating a very tight environment indeed.”

    — From Understanding Me:
    Lectures and Interviews
    Marshall McLuhan
    ©2005, MIT Press

  197. Optymatyk
    16 marca o godz. 0:53

    Optymatyku, wszystko pięknie, ładnie, choć nie całkiem: cytaty dajesz przypadkowe. Bertrand Russell znany jest z wielu cennych oraz bardzo trafnych myśli i głębokiego umysłu, ale nie ma poważnego dorobku w dziedzinie lobotomii, a nawet odwrotnie: uczył ludzi myśleć, co nie idzie w parze z przecinaniem mózgu na pół.
    Resztę wyabstrahowanych cytacików pomijam, bo można nimi dowolnie tasować pod dowolną tezę. Może nie zauważyłeś, więc Cię informuję, że nie jet to blog ani pod auspicjami dra Kwaśniewskiego, choć bywa tu przywoływany Aleksander Kwaśniewski, ale rozumiesz: to nie ta sama osoba. Nie jest to też blog dietetyczny.
    Po sąsiedzku znajdziesz blog poświęcony cnotom sztuki kulinarnej, ale sztuka kulinarna nie jest sztuką diety. A propos: będziesz znacznie bardziej strawny, gdy Twoja mowa będzie bliżej tak tytułu, przesłania jak i tonu dyskusji na blogu. Mogą z tego być pożytki.

  198. @act
    16 marca o godz. 5:06

    Śmiać się ze sprawy tak poważnej? Hmmm.., to może być mało grzeczne. Chyba, że z pomyślnego finału wytężonych czynności podjętych przez owo małżeństwo sakramentalne,, ale wtedy prawidłowo jest radować się w Panu, a nie potocznie chichotać.

  199. wbocek
    16 marca o godz. 3:21

    Pani kruk włazi na blog po to, by móc zaznać cnoty obrażenia się za to, że ktoś wskazuje absurd tego, w co ona wierzy, albo jej się zdaje.

  200. @Tanaka
    16 marca o godz. 7:48

    Też uważam, że tam nic do śmiechu. Jak pomyślę o tych zziębniętych, dogorywających w jaskrawym świetle (!) terlikowskich gametach, jak im te witki opadają i więdną… 🙄

  201. … i rumienią ze wstydu pod spojrzeniem wścibskiego laboranta albo i laborantki…

  202. @wbocku 3:21

    Żeby tylko to? On jeszcze pyta uczestników bloga o inne czynności seksualne. Zauważ, pyta, bo mógłby oznajmiać, że je wykonują. Inna sprawa, że gdyby nie był tak pochłonięty pilnowaniem stosunku BWT, mógłby sam zająć się znacznie przyjemniejszym znaczeniem tego słowa. A tak pozostaje mu tylko pytać o to innych.

  203. Optymatyk użył terminu „medycyna rockefellerowska”, jak się domyślam, w pejoratywnym kontekście. Ciekaw byłbym, jak ją definiuje, a może tylko bezrefleksyjnie powtarza za swoim guru, bo nie wygląda, żeby za dużo analizował. I do kogo O. udaje się w razie bólu zęba? Do kowala czy jednak rockefellerowskiego dentysty? I co w razie zapalenia wyrostka, złamania nogi, anginy u dziecka, boreliozy?

  204. PS

    @wbocku
    Mój teść za chwilę skończy 93 lata. I gdzie mu tam do umierania. A, powiedzieć można, przez większość życia łoił wódę, palił papierosy, jadł co mu podeszło (często w latach młodości niedojadając, bo czasy takie były). Gdybym mu zaproponował dietę Kwaśniewskiego, chyba by mnie śmiechem zabił. Lubi mięcho.

  205. Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niedokładnie przebadani.
    Ale
    Jak się organizm uprze żyć, to na nic wysiłki lekarzy 😎

  206. @Tobermory 8:09

    On z pewnością nie ma takich problemów. Przede wszystkim z powodu tego, że odpowiedni stosunek BWT zapobiega anginom, bólom zębów, złamaniom, nie mówiąc o wyrostku. Kleszcz się nie czepi, komar nie siądzie, pies ominie stromym łukiem.

  207. @paradox57
    16 marca o godz. 8:15

    Jak tak, to zaczynam mu zazdrościć 🙄
    Ostatni raz, jak mnie pies ominął stromym łukiem, to było na praktyce robotniczej w zakładach przetwórstwa owocowo-warzywnego, po szychcie w rozlewni wina owocowego. Piesek rezydował w okolicach baru po drodze z i do roboty. Starannie omijał stałych bywalców, do przechodzących studentów się łasił. Ale nie tego dnia… 🙁

  208. Tobermory
    16 marca o godz. 7:55

    😉 😉 🙂
    szczegolnie te rumience wstydu

  209. Optymatyk
    16 marca o godz. 0:53

    „przepraszam ,że nie używam tak „słabych argumentów”.

    Z całą życzliwością, Optymatyku, ale nie zauważyłem w Twoich wystąpieniach ani słabych argumentów, ani mocnych – nie zauważyłem ANI JEDNEGO ARGUMENTU.

    Takie na przykład myśli: „Oczy są bezużyteczne kiedy umysł jet ślepy, uszy są bezużyteczne kiedy umysł jest głuchy, umysł jest bezużyteczny kiedy jest chory” to aforyzmy, nie argumenty. Podobnie jak przywoływanie Russela i inne Twoje opowiastki. Argumentem na rzecz słuszności religii pana Kwaśniewskiego byłaby np. informacja: „Z 30. tysięcy wiernych doktora Kwaśniewskiego po 20. latach stosowania jego diety zachorowało dwóch”. Na razie mówisz trochę jak ewangelista Jan o sobie: „A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe”. Można tylko podziwiać upór, z którym jako kolejny żywieniowy religiant przystępujesz do indoktrynowania tych samych opornych zawodników, z którymi pierwszy mesjasz pana Kwaśniewskiego nie wytrzymał i zwiał na inne blogi, na których go spotkał identyczny opór. Dziękuję, że zechciałeś nas nawiedzić. Szkody ani pożytku to nie przyniesie, ale może wyrobi silną wolę (Gałczyński?).

  210. @wbocek

    Chyba powinniśmy się wykazać odrobiną życzliwości, co piszę przede wszystkim pod własnym adresem. Facet musi mieć strasznie smutne życie. Od dwudziestu lat nie poszedł do knajpy, no bo jak, jeszcze mu szef kuchni stosunek zaburzy. Albo, co gorsza, marudzeniem o stosunku w towarzystwie imprezę rozwali. Nie najebie się porządnie przynajmniej raz na dwadzieścia lat z powodów tych samych. Zresztą zaraz takie ekstremum. On w naszym towarzystwie nawet odrobiny seczego wieczorkiem zażyje.

    Tak zupełnie poza trybem. Gościliśmy kiedyś u nas z wykładem pewną panią – specjalistkę-alergologa. Wąsko specjalizowaną, bo zajmowała się alergią pokarmową. Też jej się na mózg rzuciło, bo we wszystkich schorzeniach dopatrywała się jedynej przyczyny – alergii pokarmowej. Boli głowa – zeżarłeś, coś na co jesteś uczulony, masz nudności – to samo. Dupa piecze – o to już na pewno alergizujący wpływ żarcia. Jak ją zapytano, czy może to być skutek nadmiernej ilości pieprzu – była wstrząśnięta. Trochę się jej wstrząsowi dziwię, w końcu przed weterynarzami zeznawała.

  211. „nie zażyje” – rzecz jasna.

    A propos – dziś wieczorkiem mam zamiar dokończyć (albo i nie, bo tylko pokontynuować napoczęcie) flaszeczkę rumu, com ją kiedyś napoczął. Chętnych do przyłączenia zapraszam.

  212. paradox57
    16 marca o godz. 8:54

    Pan Kwaśniewski jest w moim życiu trzecim wyznawcą medycyny obsesyjnej. Pierwszym był prof. Tołpa, drugim – lekarz-zielarz dr Poprzęcki ze szmerglem na tle widzenia u wszystkich awitaminozy absolutnej, no i dr Kwaśniewski. Broń Boże, się z takich ludzi nie nabijam – podziwiam ze szczyptą i…i…no właśnie zapomniałem, czego.

  213. Podobno studenci medycyny mają tzw. zespół III roku. Czyli u wszystkich mijanych na ulicy ludzi dopatrują się chorób wszelakich.

    Ten blog ma szczęście do misjonarzy :/

  214. @Tanaka chyba ten mój nieco uszczypliwy wpis o pani katechetce poruszył jakieś drażliwe struny 😉 Przyznam jednak że jestem nieco zawiedziony, liczyłem na merytoryczną dyskusję, w której broniłbyś Stephena Hawkinga przed moim prowokacyjnym religianctwem. Zamiast tego rozwinęły się jakieś pyskówki i słowne przepychanki, w które nie bardzo mam ochotę się wdawać, może to już kwestia wieku… Masz też tutaj wpływowych protektorów, którzy nie pozwolą Cię ukrzywdzić przez rozmaite podśmiechujki, nie chcę z nimi zadzierać.

    To co, zgoda między nami?

  215. @Rogger77

    liczyłem na merytoryczną dyskusję,

    Ty tak na poważnie? Poważnie?

  216. @ Optymatyk g. 00:53

    Piłka jest okrągła, a bramki są dwie.
    Każdy kij ma dwa końce.
    Kto ma oczy ku patrzeniu, ten widzi.

    Trochę krócej, ale treści tyle samo.

    Pozdrawiam bez zachwytu
    JK

  217. @Do wszystkich niewierzących

    Dziękuję za udział w dyspucie w temacie zdrowia. „To by było na tyle” ,dowiedziałem się wystarczająco dużo aby „molestować” Was dalej ,widząc jak niepotrzebnie zajmuje czas ludziom nie wierzącym w nic, choć przedmiot dyskusji nie polega na wierze w cokolwiek.
    Jak zwykle to bywa ,część krytyki jest trafna i część nietrafna. Przyjmuję to z pokorą ateisty, aczkolwiek optymalnego ateisty, gwoli uściślenia. Do nikogo o nic nie mam żalu, pretensji i liczę na zrozumienie a jeśli komuś dokuczyłem to przepraszam.
    Zdrowie lub choroby ,wybór należy do każdego z nas.
    I jak mawia DJK , nawet najlepszą ideę można ludziom jedynie zaproponować ,nic narzucić. Nic na siłę.
    Nie taki DJK straszny….. jak go malują.

    Myślę ,że będąc zdania ,że religie to narzędzie systemu do kontrolowania ludzi za pomocą wiary , będzie odpowiednim credo dla mnie do zaistnienia na tym forum?
    Pozdrawiam wszystkich

  218. @Optymatyk
    nagadałeś się co niemiara, żeby nic nie powiedzieć. Na koniec się nadąłeś i co? Psińco, a ja czekałam, że coś wreszcie konkretnego powiesz, bo na tych jakichś stronach to jest tylko WPŁAĆ albo KUP. Kota w worku. Zniechęciłam się. Nie umrę zdrowa.

  219. @Ewa-Joanna 11:44

    Bo to chyba o to właśnie chodzi, przytaczać obszerne fragmenty tekstu z ewangeliarza. Nieważne, czego dotyczy: chodzenia po wodzie, stosunku, kapusty, golonki czy kiełków. Tylko Eskimosów mi żal. Oni głównie focze mięso, tłuszcz i mrożone ryby. I jeszcze tych moli ubraniowych, którym zakurzona szmata musi wystarczyć za całą przyjemność. Może tam by zacząć propagować dietę Kwaśniewskiego.

  220. No i będzie, jak ze zdezerterowanym 🙁 Zadasz konkretne pytania, to się nadmie i ci powie: Choroba albo zdrowie, wybór należy do ciebie 🙄 Zupełnie jak w kościele: zbawienie albo potępienie, z tym, że poza kościołem zbawienia niet 😎

  221. Tobermory
    Optymatyk i zdezerterowany to chyba ten sam gościu, a może nawet występuje gościnnie jako trio, jeśli dołożyć @Waclawa1 (?), który bardzo był zdrowy i zalecał innym zdrowotność, na co miał swoje patenty.
    A w ogóle to cieszę się, że Cie widzę z powrotem, a również z tego, że miałes tak wspaniałą podróż.
    Trochę zazdraszczam, ale w sensie pozytywnym.

  222. Pomijając ewentualne wady i zalety tych różnistych rzekomych cudo-diet: idea jednej diety dla wszystkich jest w założeniu absurdalna, ze względu na różnice genetyczne wśród homo sapiens. Np. tolerancja mleka i produktów mlecznych przez osoby dorosłe to mutacja, która wykształciła się w północnej części Europy i niezależnie od tego – wśród pasterskich plemion w Afryce. Globalnie większość dorosłych osób krowiego mleka nie toleruje – z wyjątkiem niektórych przedstawicieli rasy kaukaskiej.

    Niedawno pojawiła się w mediach wzmianka o rosnącej liczbie osób, które nie tolerują (tj. nie metabolizują) alkoholu. Nic nowego w świecie ssaków – małpy nie trawią sfermentowanych owoców. Homo sapiens jako gatunek na ogół tak – ale czy ta zdolność się utrzyma w procesie ewolucji? Kwestia otwarta. Ewolucja trwa. A to są tylko najbardziej jaskrawe przykłady ilustrujące tezę, że nie ma – i być nie może – idealnej diety dla wszystkich. Pomysł diety opartej na założeniu, że homo sapiens przez 10 tys. lat nie przystosował się do produktów zbożowych również wydaje mi się dość zabawny.

    Natomiast jestem skłonna uwierzyć, że nadmiar cukru i soli w diecie jest jedną z przyczyn epidemii „chorób cywilizacyjnych”, która nęka i dziesiątkuje zachodni świat. Cukier i proste węglowodany powodują otyłość i cukrzycę, sól podwyższa ciśnienie (pombocku, nie sól!) Noah Harari zapodaje, że dziś więcej osób umiera z przeżarcia – i wynikających z niego chorób – niż z głodu.

    Cukier i sól to najtańsze przyprawy smakowe, zatem dodaje się je bez umiaru do wszystkich „przetworzonych” produktów żywnościowych dostępnych w handlu. A że „cukier” pojawia się na liście składników jako „fruktoza”, „syrop kukurydziany” czy jeszcze inne cudo, często produkt zawiera trzy lub cztery rodzaje cukru, wcale przy tym nie wymieniając nazwy „cukier”. Jestem jak najbardziej za tym, żeby zwracać uwagę na to, co jemy, ale idea „one size fits all” i skrupulatne liczenie składników – to absurd. No chyba, że ktoś choruje na cukrzycę, wtedy musi.

  223. P.S. Pieśnią przyszłości jest leczenie (i żywienie?) oparte na genomie, czyli skrojone na miarę dla jednego osobnika. Inaczej mówiąc, medycyna zerka w kierunku terapii indywidualnych – a nie standardowych (doktor Kwaśniewski postuluje coś przeciwnego). Naturalnie przy obecnym stanie wiedzy takie terapie są nadal w sferze marzeń, ale niektóre kraje całkiem poważnie chcą wprowadzić sekwencjonowanie genomu każdego noworodka.

    Co z tego wyniknie – trudno powiedzieć. Pomijając fakt, że badanie roli poszczególnych genów jest w powijakach, z obserwacji wynika, że same geny raczej niczego nie determinują. Muszą się jeszcze zaktywizować – albo nie. Czyli nadal stoimy przed (pasjonującym) znakiem zapytania

  224. @Tobermory
    Z czego zdezerterowałem? z żywienia optymalnego?
    Ty nawet zrozumieć poprawnie mojego wpisu nie potrafisz tylko jątrzysz ,porównując wiedzę do wiary. Sam DJK napisał ,że wiedza z wiarą nie ma nic wspólnego, i znalazł się ekumenista ateista , który prowadzi wariacje-dywagacje o tym, na czym się nie zna.
    Powodzenia

  225. I kto tu mówi o czytaniu ze zrozumieniem? 🙄

  226. @mag
    16 marca o godz. 14:12

    Zdezerterowany miał jednak nieco lepsze maniery, choć pod względem impregnowania – to samo.
    Dzięki za miłe słowa 🙂 Chwilami sam sobie zazdroszczę 😉

  227. @Tobermory 16 marca o godz. 15:01
    Zdezerterowany był lepiej przeszkolony niż Optymatyk – poza tym śmiem wątpić, czy była to jedna osoba, czy projekt zbiorowy wyposażony we wspólne łącze 🙂

  228. Spotkałem dziś rodaka…
    Wyszedłem rano nad jezioro, niebo takie wiosenne, z obłoczkami, ptaszki śpiewają… Nagle doszły mnie dźwięki polskiej mowy, a rozpoznanie ułatwiły liczne kurwy w charakterze znaków przestankowych. Podszedłem bliżej, na przystani stał facet w skórzanej kurtce i gadał głośno do tabletu, którym jednocześnie pokazywał rozmówcy naszą piękną okolicę. Ze strzępów rozmowy zrozumiałem, że właśnie z powodu jakiegoś biura stracił pracę i kombinuje, co teraz.
    – Chcieli mnie dać na ogrodnika, 27 brutto, to będzie 20 netto (Fr/h), a ja nie chcę, k… kwiatków sadzić. Pojadę do Berlina. Trochę szkoda, 1000 km, a tu dwa jeziora…
    Odlał się pod żywopłotem, choć 50 m dalej jest czysta i darmowa toaleta publiczna, i poszedł dalej.

  229. @Na marginesie
    16 marca o godz. 15:07

    Możliwe, że było ich co najmniej dwóch. Oni zawsze chodzą parami, jeden jest zawsze tępszy.

  230. @Tobermory
    Przepraszam ale nie wiedziałem ,że zdezerterowany to jakiś były uczestnik tego bloga,myślałem że to przytyk do mnie ,a więc cofam swoje poprzednie słowa.Sorry.

  231. @Optymatyk
    16 marca o godz. 15:13

    Masz zdecydowanie za cienką skórę i reagujesz zanadto popędliwie jak na ten blog niespotykanie spokojnych i zrównoważonych choć czasami zgryźliwych, bo krytycznie myślących ateistów. Gdybyś bywał tu wcześniej, wiedziałbyś, czyjego zbanowanego nicka nie wymieniamy literalnie. Znalazł on jednakowoż zaczepienie na innym blogu, gdzie na razie jest tolerowany.

  232. A to znalazłam szukając powyższego

    http://i.imgur.com/uOg81.jpg

  233. Szanowni!
    Zak1953 przygotował coś jakby a propos bieżącej wymiany zdań, choć zrobił to parę dni temu.
    Zapraszam
    JK