Oda do Bloga

Oda do Bloga

Wierzyć mi przykazano. Złączony z Narodem,
Gdzieś pomiędzy Europy Wschodem a Zachodem,
Wsłuchany w głosy domokrążców z Watykanu,
Głoszących istnienie i wyższość boskiego planu,
Szedłem przez ciemne lata niechlujnego socjalizmu,
Skutecznie wyprany nawet z patriotyzmu.
I gdy papież uparcie definiował mi wroga,
Nie wierzyłem w boga i nie miałem Bloga.
I zamiast po bożemu porozmawiać z Panem,
Włączyłem komputer i zblogowałem się na amen,
Więc, że nie jestem się stąd wyrwać w stanie,
To Ty mnie chociaż poblogosław Panie.
I Blogu wielkie niech będą dzięki,
Za koniec tej bezblogowej udręki,
Bo bóg me prośby totalnie ignorował
I nigdym go nie ujrzał. Tak  przede mną się chował!
Nie przemówił do mnie, nie przekazał znaku,
Znaczy się, nie zaliczył mnie do Polaków.

A Ty, wewnętrzny emigrancie,
Co dzisiaj robisz  po fajrancie?
Nie bój się Bloga, co bezbożną mową
Nie jest za czynioną odgórnie odnową
I „dobrej zmianie” skąpi wszelkiego poparcia.
I nie pomogą tu szat niemodnych darcia,
Bo chociaż nieco wyboista jest ta droga,
To prowadzi prosto do Ateistów Bloga.
Ja też zadzieram kiece i tam lecę.
I niech Blog ma nas w swojej opiece.

Na blogowisku,
Na najdziwniejszych wpisów wysypisku,
Duch Anumlika trwa na posterunku
Czuwając, aby z Jego wizerunku
Nikt nie usunął wady lub zalety.
I aby wszystkie tego świata kobiety
Święto miały nie tylko ósmego marca.
I jak przystało na zawsze młodego starca,
Wygłasza prawdę najprawdziwszą z prawdziwych,
Która trafia tak w szpetnych, jak i w urodziwych,
Że jedna jest dla nas porozumienia płaszczyzna:
Blog, humor i polszczyzna.
Qba