Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

1.03.2018
czwartek

Pożegnanie z Anumlikiem

1 marca 2018, czwartek,

Mam zaszczyt pisać w miejscu, w którym mój tata, czytelnikom bloga znany jako Anumlik, zachwycał nie tylko ciętym językiem, wielką erudycją i niebywałą wiedzą; do ostatnich minut swojego życia czytał wpisy z „Listów Ateisty” i uśmiechał się myśląc o komentarzach, które napisze, kiedy w końcu wyjdzie ze szpitala. Nie dane mu jednak było z niego wyjść.

Wasz przyjaciel, a mój ojciec, odszedł w ten wtorek 27 lutego krótko po godz. 10. Miał w momencie śmierci komórkę w ręku, na której kilka sekund przed reanimacją czytał komentarze pod jednym z wpisów.

Choroba, na która zmarł, zaatakowała nagle – tata przegrał walkę z życiem w przeciągu zaledwie dwóch tygodni. Jednak jak się dopiero po jego śmierci okazało, choroba ta zabijała go powoli i konsekwentnie przez ostatnich kilka lat. Nie wiedzieliśmy, że Anumlik na naszych oczach umiera. On sam nie wiedział. Jednak niezależnie od stanu zdrowia zawsze był sobą w jednym miejscu. Nie w domu w Warszawie, nie u mnie w Wiedniu, kiedy odwiedzał wnuka, nie we Wrocławiu, gdzie się wychował. Tutaj, na Waszym blogu.

Tata nauczył mnie krytycznego myślenia. Był to proces. Mówił, że aby przeżyć, trzeba być chwilami cynikiem, a nawet rewolucjonistą. Trzeba pytać, kwestionować, szukać dowodów. Jednocześnie jestem mu wdzięczny za to, że umiem myśleć pozytywnie. To on nauczył mnie patrzeć na emocje jak na coś pomiędzy naiwnością a rozumem. Wszak szklanka nie musi być ani w połowie pełna, ani pusta. W ogóle zawartość tej szklanki nie jest istotna! Ona kiedyś się i tak skończy. Ktoś ją wypije albo wyleje. A to sama szklanka jest bardziej trwała niż jej treść. Trudniej ja zbić niż wypić albo wylać jej zawartość. I o to musi chodzić w życiu – o to, co nas tworzy, a nie o to, co wypełnia.

Tata nauczył mnie otwartości, tolerancji, akceptacji tego, co na pierwszy rzut oka jest inne. Wielokrotnie powtarzał, że widzenie świata w największej mierze zależy od tego, jak my ten świat widzimy. Czy chodzi o wiarę, przekonania, upodobania czy emocje, dyskusja musi być prowadzona przede wszystkim w oparciu o racjonalne myślenie. Ciętym językiem. Mocnymi argumentami. Rzeczową dyskusją i analizą dyskursu. Inaczej nie ma sensu w ogóle dyskutować.

Dziękuję Wam wszystkim za to, że mój tata znalazł miejsce na ziemi, z którego mógł tak dobrze przygotować się do śmierci. Dziękuje Wam za Wasze dyskusje, za Wasze argumenty, za słowa i polemiki! To one do ostatnich chwil jego życia były szklanką, nie jej zawartością. To one były motorem, który nie odebrał mu nadziei. To w bardzo dużej mierze dzięki Wam tata nie umarł w agonii. Miał nadzieje, że jak wyjdzie ze szpitala, to napisze na „blogu Kowalczyka”. Dzięki tej nadziei śmierć była w stanie go tylko zaskoczyć, a nie zniszczyć.

Dziękuje Wam jednak przede wszystkim za to, tata nie czuł się samotny. Dzięki Wam był w swoim żywiole, czuł się doceniony. Tata poprosił mnie kiedyś, że gdyby odszedł, to żebym przekazał Wam te informacje osobiście. Niniejszym to czynię.

Niech spoczywa tam, gdzie chciał się znaleźć!

Syn Mateusz wraz z rodziną

 

Z chęcią udzielę informacji o pogrzebie Anumlika, proszę o kontakt (SMS, Whatsapp) na austriacki numer +43 67 66 735 656.

MI

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 121

Dodaj komentarz »
  1. Brak słów, ale żal. Strasznie żal.

  2. Cholera jasna! Się poryczałem. Anumliiikuuu…!

  3. Nie wszystek umarł. Zostanie w nas jego literacki kunszt, otwartość i swoboda dyskusji.
    Wyrazy współczucia, panie Mateuszu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Mateuszu.
    Składam serdeczne kondolencje Panu i bliskim. Straszny żal. A ponieważ Pański Tata uwielbiał pewnego pisniczkarza z Czechii, to coś na pożegnanie.
    https://youtu.be/jYVNbSR1c1I
    Myślę, że by się nie obraził. Raczej uśmiechnął…

  6. Obudziłam się i w pewnym momencie pomyślałam – anumlik nie zyje. tfu! a kysz!
    Włażę na blog a tu…
    To niesprawiedlwe… Tak nie powinno być.

  7. Wielka strata. I ogromny smutek.

  8. Czytam te słowa, gapię się, nic.

    * * *

    Ktoś bliski odchodzi, nam nie zostają słowa. Co można powiedzieć, jakich słów użyć, jakie sensy i uczucia włożyć, żeby cokolwiek, na temat, o osobie, o sobie wobec tej osoby móc takiego wyrazić, żeby czuć, że to te słowa, taki sens i to czucie? Co i jak powiedzieć, żeby było powiedziane, a my nie wypowiedzieliśmy słów nie tych?
    Z tym nagłym zadaniem nie bardzo umiemy sobie poradzić. Uciekamy się więc do standardu: urodził się, chodził do szkoły, pracował, żył lat tyle i tyle. Rodzina, dzieci, praca, może jakiś medal – wzór, godny naśladowania, wszyscy będziemy go pamiętać.

    Panie Mateuszu: znalazł Pan takie słowa i tak je podał, że wyraził Pan niewyrażalne. Dziękuję. Zrobił to Pan po swojemu, ale i w stylu Anumlika.
    Anumlik obdarował nas wieloma, świetnie pomyślanymi i napisanymi tekstami, bardzo starannie przygotowanymi od strony faktograficznej; nieskończoną ilość razy dawał porcję rzetelnej wiedzy i rozumu; cieszył, bawił, przyprawiał o chichot komentarzami, anumlikami i kapitalnej urody teatrzykami. Dyskusja z Anumlikiem na najpoważniejsze tematy; pogawędki, przekomarzania się, czasem coś z niewielkiego sporu; wzajemne nakręcanie się, prowokowanie do odpowiadania abstrakcyjnym wierszykiem na wierszyk przewrotny, kontynuacja zwariowanego wątku – to była dla mnie sama radość, przyjemność ze współbycia i podobnej emanacji. Talent Anumlika był tu nierównie większy niż mój – i bardzo dobrze: najlepiej grać z silniejszymi od siebie.
    Anumlik jest figlarz: nie ma go, a jest; jest, a go nie ma.

    Panie Mateuszu: do Pana kieruję podziękowania za Anumlika.

  9. Niezmiernie mi przykro. Panie Mateuszu, proszę przyjąć serdeczne wyrazy współczucia. Wszystkim nam będzie brakowało anumlika, Jego poczucia humoru, talentu, erudycji. Wielka strata. Trudno uwierzyć.

  10. Dnia pewnego w dzień bezlistny
    chlipią sobie ateisty
    krzywda wielka im się stała
    śmiertka druha im zabrała…

  11. mam gulę w gardle…
    wiem, że ludzie umierają, ale żeby Anumlik?

  12. Nie chce się uznać ani wierzyć
    Można żyć wczoraj, a dzisiaj nie żyć
    Brakować będzie mi Anumlika
    On mi tłumaczył co z czego wynika
    Szczegóły, ogóły, życia okruchy
    Wszelkie widoki, gdzie chodzą słuchy
    Był wyczulony na każde wezwanie
    Nawet tak barwne jak – mocium panie
    Teatrzyk wierszyczek, haiku, fraszeczka
    Szklanka w połowie, z boku flaszeczka
    Se czego dostarczał blogowi i sobie
    Odpowiedzialnie, w pierwszej osobie
    Nigdy nie mówił do nas – pas
    Dźwięk jego harfy zostanie w nas
    TJ

    PS
    Wyrazy współczucia dla Pana Mateusza i rodziny. Panie Mateuszu, talent literacki oddziedziczył Pan w 100 % od taty.
    TJ

  13. Panie Mateuszu
    Brak mi słow, żeby wyrazić żal po ogomnej stracie- Pańskiego Taty, a dla mnie wielkiego autorytetu, erudytę, autora wielu anumlików właśnie, teatrzyków i posiadacza wiedzy przeogromnej.
    Nie mam słów…

  14. Nie mogę na razie za dużo napisać, bo wciąż nie mogę otrząsnąć się z tego jak bardzo może zabolec odejście kogoś kogo nigdy nie spotkało się osobiście. Jest mi niezmiernie smutno, że Anumlik nie wróci na forum, ze swoją erudycja, poezją, wiedzą i poczuciem humoru. Będzie nam go bardzo brakowało.

    Panie Mateuszu, proszę przyjąć wyrazy współczucia. Pana Tata pisał czasem z dumą o tym, nad czym pan pracuje, o tym jak cieszy się patrząc jak rośnie jego wnuk – jest mi po ludzku niezmiernie przykro, że straciliście bliską osobę.

  15. Anumliku!
    Miłości by Ci można wyznawać bez liku
    Ale rzecz jest pilniejsza,Tyś przeca jest blogowy biskup,więc jakbyś przez przypadek do jakiego boga trefił,to daj znać jakim „małym Anumlikiem”

  16. Kilka lat temu, kiedy pisywałem tu regularnie, zgłosiłem połżartem myśl, że dla ateisty najlepszym miejscem pochówku byłby internet. I oto jakby z czymś takim mamy do czynienia. O życiu realnym, losach i dorobku Anumlika nie wiemy prawie nic, nie znamy nawet jego personaliów. Dla nas Anumlik blogowy był osobnym bytem – jak my tu wszyscy. Bytem może niepełnym, ale niekoniecznie gorszym od realnego.
    Nie pisawszy, czytywałem jednak regularnie, nie wszystko i nie wszystkich, ale Anumlika zawsze uważnie. To był ktoś.

  17. Nie, nie wierzę.

  18. wszystkich nas to czeka, ale jednak żal, że On już nie będzie pisał
    proszę przyjąć wyrazy współczucia, Panie Mateuszu

  19. Anumlik powiedziałby: „Tego nie robi się kotom!”

  20. Chciałem Ci, anumliku, zaśpiewać jak 50 lat temu ze mną bywało, ale dziś nawet jamneńskie żabki są lepsze, więc nie śmiem próbować. Niech Ci przekażą z tej strony Lety mój smutek złote usta Grecji – Giorgos Dalaras, niewiele od nas młodszy.

    https://youtu.be/O1Deq8RAqG0

  21. Panie Mateuszu, pieknie pan napisal o Ojcu.

    Dziekuje, panski Ojciec to byl Ktos.
    Jestem w pracy, w szoku i ukrywam lzy, ktorych sie nie wstydze (nie musza jednak wiedziec i pytac dlaczego).
    Bez Anumlika i ‘anumlikow’ nie bedzie juz tak samo, ani na tym blogu, ani w Polsce, ani we mnie.

    Prosze przyjac najserdeczniejsze wyrazy wspolczucia.

  22. Mam skromna nadzieje, ze w ramach wyjatkowosci sytuacji, wpusci mnie Pan, Gospodarzu, z ponizszym komentarzem okolicznosciowym. Poprzedni komentarza, wciety, mozna wyrzucic do permanentnego kosza

    Na blogu Pani Gierak-Onoszko, taka zajawke dalem o smierci Anumlika:
    Mam bardzo zla wiadomosc.
    Zmarl Anumlik. Poeta, ale zeby Go rozumem objac, a gdzie ta, a gdzie ta.
    Ostatnio produkowal sie na blogu POLITYKI, Listy Ateistow. Oraz u Balsama Lomzynskiego na blogu Wiele Halasu Onuc. W niedawnej swej REALNEJ przeszlosci, byl prezesem zarzadu PKiN. Wiec jego nie-wirtualne ID pozna znalezc u wujka G.
    Mialem ogromny szacunek dla Czlowieka. Ze kilka miesiecy temu zesmy sie nie zrozumieli w jakims bzdurnym temacie hashtagowym #MeToo, pojdzie dzisiaj w zapomnienie. Bo z GORY inaczej ziemskie sprawy widac. Szczegolnie te bzdurne.

    Pisz anumliki Na Gorze, Anumliku. My to Twoje pisanie Na Gorze odbierzemy sercem. Tak jak zesmy odbieralili Twoje kawalki takie jak ten ponizej, z przed niewielu tygodni:

    PUTIN:
    Kto mi powie, że w Smoleńsku
    hel przyglebił tutkę w błoto
    temu wrzucę (po błazeńsku)
    trotyl w rzyć – pod Bramą Złotą.

    Kto mi powie, że w Smoleńsku
    Antoś nie popuścił w gacie
    temu Bacha po klezmersku
    puszczać będę po roracie.

  23. Wielki żal
    Panie Mateuszu: wyrazy współczucia.

  24. Niektórych dotkliwiej brakuje.
    Szczególnie tych zapalczywie porządnych.

  25. Żal

  26. Żal. Serdeczne wyrazy współczucia całej rodzinie. Jego teksty na tym blogu były literackimi perełkami. Z Anumlikiem łączył mnie też Wrocław.
    Niech mu zaśpiewa Raduza.
    https://www.youtube.com/watch?v=xsF-26Fs5qw

  27. Do zobaczeni Anumliku.Z pewnośią wkrótce sie spotkamy. Na to wskazuje biologiczny zegar,który tyka codziennie, co minutę, co sekundę.Dla Cebie już przestał tykac, ale tylko na tym padole płaczu. Bo kto wie jak to tam jest, Ty juz wiesz. Ciekawe, czy jest tam ciepło, czy nektar i ambrozja sa rzeczywiscie tak smaczne, jak opowiadaja Grecy. Czy juz spotkaes Jezusa i czy on dalej próbuje sztuczek z chodzeniem po wodzie i zamienianiem wody w wino albo w mektar, czy tez okazuje sie normalnym facetem, z którym mozma pogadac o pogodzie w niebie ?
    Troche załuje,ze Cie nigdy nie spotkalem w realu, nie zobaczylem Twojej twarzy, nie usłyszalem intonacji twojego glosu.Kiedy oznajmiłes,ze idziesz do szpitala, miałem takie chwilowe uczucie niepokoju, ale szybko je odrzuciłem.
    Trzymaj sie Anumliku, nie przejadaj sie ambozja, dbaj o zdrowie,unikaj pisowców i innych faszystow. Do zobaczenia
    Wyrazy wspulczucia dla pana Mateusza i całej rodziny. Poeta sobie odszedl.

  28. Niezauważalnie coś tu się więcej zrobiło niż anonimowe, gadaniowe forum, skoro nie tylko mnie staremu chłopu i ateiście oczy od wczoraj wilgotnieją co rusz i nie ma w zwapniałym sercu zgody na taki porządek. Bo co to za porządek, żeby w żywym człowieku przez całe życie zbierało się bogactwo niezmierzone: wiedza, umiejętności, ogrom uczuć, a nawet żeby, jak pięknym ptakom, rosły skrzydła, i nagle…

    Odnosiłem wrażenie, że anumlik, przecież nie dwudziestolatek, jest w wiecznym zenicie swego człowieczeństwa, a jego horyzontów nie widać, gość bez granic. Zawsze miałem marną pamięć, a teraz mam jeszcze marniejszą, tymczasem ciut od mnie starszy anumlik po moim zacytowaniu pierwszej zwrotki wiersza (teraz podam całość):

    Rieka wriemion w swojom striemlienii
    Unosit wsie dieła liudiej
    I topit w propasti zabwienija
    Narody, carstwa i cariej

    A jeśli szto i ostajotsa
    Czriez zwuki liry i truby
    To wiecznosti żerłom pożriotsa
    I obszczej nie ujdiot sud’by

    z marszu dokłada drugą zwrotkę i powiada: „Dierżawin”.

    Jest coś, czego by ten nieprawdopodobny polonista nie wiedział? Tobermorek, z całym
    uznaniem i szacunkiem, niech się chowa.

    Człek nie ma innego wyjścia niż godzić się na absurd życia, ale się nie godzi. Czy łzy nad grobem i grobowe miny to zgoda? Albo moje codzienne spotkania z mamą, które są powtórzeniem tego, co było, a nie fantazją. To, co było, dalej jest. I będzie. Póki my żyjemy. Trwaj chwilo. Trwaj, anumliku.

    Panie Mateuszu, pięknego ma Pan ojca. No i unaocznił Pan, że niedaleko pada jabłko od jabłoni.

  29. Panie Mateuszu

    Mogę mówić wyłącznie za siebie ale my zdies emigranty albo i osoby starsze którym może być trudno wybrać się na pogrzeb Pańskiego Ojca. Duchem jednak nie tylko ja ale i inni będziemy.

    Myślę o Nim serdecznie, nadal nie mogę uwierzyć, jak to tak, blog, bez anumlika?

    ***

    pusta miseczka na orzechy…

  30. Anumlik już nic nie napisze. Nie będzie teatrzyku, nie będzie wrzucanych przy okazji i bez okazji wierszyków. Nie będzie jego humoru, ciepła, inteligencji i ogromnej wiedzy. Był osobą wyjątkową. To był zaszczyt znać go na blogu.

    Wyrazy współczucia dla Rodziny. I dla wszystkich blogowiczów, którzy dotkliwie odczuwają tę stratę. Nie rodzina, ale jakby trochę. Blog już nie będzie taki sam. Nigdy Anumlika nie spotkałam, zawsze z przyjemnością czytałam. I też czuję jakby odszedł ktoś bliski.

  31. Wyrazy współczucia dla Rodziny.

    Gilbert Bècaud – Quand il est mort le poete
    https://www.youtube.com/watch?v=FbGNw7HzFDE

  32. I mnie zmieniło czytanie Jego blogowania. Proszę przyjąć szczere kondolencje. Dziękuję.

  33. @Tanaka, wbocek, Nefer, Lewy, tejot

    Pięknie napisaliscie o Anumliku, podpisuje się pod każdym słowem. Nie mogę pisać bo zaczynam ryczec przy każdej próbie – na samą myśl, że sam Anumlik już nic tutaj ani gdzie indziej nie napisze ogarnia mnie totalna żałosc. Tyle razy pobudzal mnie do śmiechu czy zadumy – wciąż próbuje odgrzebać ten wiersz, który był bardziej na poważnie a który tak bardzo mi się podobał…Tymczasem wciąż natrafiam na te, przez które parskalam w kawę i śmieje się przez łzy a potem znów beczę że już więcej ich nie napisze

  34. Blogowicze,
    myslę, że warto i myślę, ze należy znaleźć na blogu specjalne miejsce dla Anumlika. Pomysł, jaki zgłaszam pod rozwagę, jest taki: zróbmy Anumlikowi miejsce na pasku bloga, obok zakładki „o nas”, może z kilkoma słowami pożegnania, oraz zbiorem anumlików i teatrzyków, które każdy z nas może wyszukać, wybrać i dodać do zbioru, w jednym miejscu, który zostanie następnie przypięty na pasku „Anumlik”, Anumlikowi” – albo jakoś podobnie. Z kilkoma słowami poprzedzającymi, które pod taką zakładką wydają się potrzebne.

    Może właśnie pod tym wpisem pożegnalnym syna Anumlika, Mateusza, dobrze będzie wstawiać anumliki i teatrzyki, a następnie przenieść je do paska u góry, albo niech cały ten pożegnalny wpis syna, komentarze, nasze słowa pożegnania, wraz z zebranymi anumlikami zostanie dołączony do zakładki.

  35. Tanaka
    2 marca o godz. 11:22
    podpisuję sie pod Twoim pomysłem.
    W ten sposób Anumlik, jak dobry duch tego miejsca, będzie z nami.

  36. Tanaka
    2 marca o godz. 11:22

    Piękny pomysł, niech się stanie.

  37. Przedni pomysl, Tanako. Niech sie zglosi ochotnik do administrowania Twojego pomyslu i sprawa zalatwiona. Tak jak zostala zalatwiona na kilku innych blogach Autorow POLITYKI, ktorzy odeszli w Droga Niepamiec.

    Ta niepamiec. Ona wiernie czeka za rogiem..

    Dzieki, Gospodarzu

  38. Tanaka
    2 marca o godz. 11:22
    Pomysł super.

  39. Tanaka
    2 marca o godz. 11:22

    Proponowałbym też zaprosić do aktywnego uczestnictwa w życiu blogu pana Mateusza, mistrza słowa. Z komunikatów anumlika wynikało, że jest fest zajęty, no i może mu nie w głowie Emerittengangsty, ale kupił, nie kupił, zaprosić można.

  40. Tanaka
    2 marca o godz. 11:22

    Dobry pomysł, popieram.

  41. Zginął w wieku 23 lat brat.Geny Jaćwingów.W latach 70 tych modne byłe poniedziałkowe teatry telewizji. Narzekania turystow z ośrodka wypoczynkowego ,poszedł pod transformator ,padał deszcz i tam został.Jadąc na pogrzeb ,w czasie przesiadki w Ełku ,spotkałem starego człowieka ,który powiedział -umiera człowiek,to i umiera wszechświat. TanakA, rozszerz swój pomysł ,tak, aby naszemu zmarłemu wszechświat trwał razem z WOŚP.I nie pozwólmy, aby huny nie zniszczyły tej orkiestry..

  42. @ Tanaka et al.
    Pomysł dobry, proszę więc o zamieszczanie odnalezionych i wybranych anumlików, a ja w którymś momencie uruchomię stronę.
    JK

  43. Troche mi zajelo odszukanie…

    anumlik
    11 grudnia o godz. 20:15

    Moje wierne przyjaciółki – zarówno kurwy, jak i święte –
    idą przede mną;
    prowadzą mnie ścieżkami, których nie pamiętam
    oraz tymi, które chciałbym zapomnieć.
    Przyjaciółki nie zapominają
    dziwiąc się – jak mówią – szlachetności i podłościom
    spotykanym na zapomnianych szlakach.
    Idę cierpliwie, mijając każdą z nich,
    a każda jest obecnie świętą opłakującą to, co utracone.
    Przed szczytem nie dostrzegam ni kurew ni świętych;
    opuściły mnie na kolejnych stacjach
    czy je porzuciłem?
    Do calvari docieram sam
    dziwiąc się nieco, że to gąbczaste coś w środku
    jest w tak dobrym stanie.
    Rozmawiamy z sobą: ja i mój mózg.
    Pytamy o dwie strony tej samej drogi.

  44. @Tanaka
    Popieram.

    Od wczoraj tłucze mi się po głowie wypowiedź Dawkinsa, że wszyscy pochodzimy z gwiezdnego pyłu. Coś tak poetyckiego nieodparcie kojarzy mi się z Anumlikiem.

  45. Ja zacznę tym wierszem, który (chyba) wspomniała już Kostka:
    „https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/12/11/historia-magistra-vitae-est/#comment-511619

    Moje wierne przyjaciółki – zarówno kurwy, jak i święte –
    idą przede mną;
    prowadzą mnie ścieżkami, których nie pamiętam
    oraz tymi, które chciałbym zapomnieć.
    Przyjaciółki nie zapominają
    dziwiąc się – jak mówią – szlachetności i podłościom
    spotykanym na zapomnianych szlakach.
    Idę cierpliwie, mijając każdą z nich,
    a każda jest obecnie świętą opłakującą to, co utracone.
    Przed szczytem nie dostrzegam ni kurew ni świętych;
    opuściły mnie na kolejnych stacjach
    czy je porzuciłem?
    Do calvari docieram sam
    dziwiąc się nieco, że to gąbczaste coś w środku
    jest w tak dobrym stanie.
    Rozmawiamy z sobą: ja i mój mózg.
    Pytamy o dwie strony tej samej drogi.

  46. A po drodze znalazlam takze i ten wpis Anumlika, tak bardzo dzis aktualny:

    @anumlik
    23 stycznia o godz. 12:11

    Trochę pofilozofuję na kanwie interesującej (bardzo interesującej – piszę to bez ironii) dyskusji, ponieważ znów (po raz nie wiem który już raz?) pojawiają się terminy – wiara, wiedza i zrozumienie. A one – mimo, że są oddzielnymi pojęciami – są z sobą ściśle związane.

    Moja własna śmierć jest dla mnie niedoświadczalna – napisał Karl Jaspers, a ja dodam do tego, że także moje poczęcie jest dla mnie niedoświadczalne. Pomiędzy tymi dwoma „niedoświadczeniami” rozciąga się ocean moich doświadczeń jako człowieka. W tym: wiedza, zrozumienie i wiara. Nie umniejszam znaczenia wiary, jeśli wynika ona z niedostatku zrozumienia. Wiedza przychodzi z doświadczenia własnego (osobniczego) oraz nauki będącej sumą doświadczeń innych (także całych zespołów, plemion, populacji). Zrozumienie zaś to aksjomat; pewność, że to, w co wierzę jest falsyfikowalne z punktu widzenia nauki. Ponieważ śmierć kończy okres mego doświadczania i jest – jak to ujął Jaspers – niedoświadczalna, to i to, co po śmierci jest niedoświadczalne. I dlatego w ogóle mnie nie interesuje. Dlaczego? O tym napisał 2300 lat temu Epikur, a jest to jeden z najsłynniejszych bon motów Epikura: Kiedy ja jestem śmierci nie ma, kiedy śmierć jest, nie ma mnie.
    Reszta jest (i powinna być) milczeniem.

  47. oj, spóźniłam się, przepraszam za duplikat

  48. izabella
    2 marca o godz. 12:48

    Dokladnie ten tylko strasznie dlugo zajelo mi dokopanie sie do niego – zamiescilysmy go chyba prawie w tym samym czasie! Anumlik by sie usmial.

  49. @Kostka
    No masz ci, to wkleję jeszcze ten

    Isabell nie wraca ranki i wieczory
    na forum, zastygłe we trwodze.
    W serze samotnie boruje otwory,
    ogromne, jak ból po pożodze.
    Strachów wór wielki rozwiązałaś, Iska!
    Tak wielki, jak stąd do Afryki.
    Każde stworzonko w skraj bloga się wciska,
    a środek zajmują już dziki.
    Wróć Izabello w blogowe pielesze,
    (kumpli tu – jak piasku na Gobi).
    Starców rój czeka, przy dziurce, w uciesze!
    No! Tego się kotom nie robi!

    Może wróci też Lewy i Toby

  50. Wyglada na to, ze ochotnik do administrowania zaproponowanej przez Tanake strony ANUMLIKOW, sie zglosil. Dzieki, Gospodarzu.

  51. izabella
    2 marca o godz. 12:56

    Pamiętam! 🙂 A pod spodem inny, z jednego z tych wieczorow z winem zacnym lub też rzemieslniczym piwem czy domową nalewka i miseczką orzeszków kiedy zdrowie wznosiło się czasem w wszelkich możliwych językach…

    Uwaga, Neferko – ten był też dla ciebie:

    anumlik
    8 grudnia o godz. 20:02

    Gdy Waszczo szedł do Gamy
    tropami Escobara,
    ćwierkały o nim damy
    że trapi go z koki mara.
    Waszczu wtopiony w bar
    (przydrożny, jak on sam)
    rzekł – jest żem z San Escobar
    i w dupie mam ćwierki dam.

  52. Pytacie o texty, fragmenty szukac, @Tanaka i inni, to…

    Kiedys Anumlik pytalem Ciebie, czy glowe bys wykupil anumlikiem. Jak Poeta jeden sprzed tysiaca lat. To czym jestesmy na przyszlosc musi odcisnac. W dzieciach, wierszach, dzialaniach. To niech epitafium ode mnie bedzie Anumlik, tlumaczenie ze staroislandzkiego. Niedoskonale, na szybko, to rytm drapy, a popraw Ty, co czytasz.

    Przyniosłem ja na władcy dwór Skarb co Odyn z miłości niesie.
    Boski miód potężnie pieniący, zachłannie dar ten drużyna piła.
    Mężowie tylko w wysokiej Halli byli Pieśniarza nagrodą,
    Widok nie urodziwy: Poecie szarowilczą Głową zapłacił drape władca.

    Seleukos z „Arinbjarnarkvida” Egila Skallagrimssona, Anumlikowi

  53. @anumlik
    23 stycznia o godz. 12:11

    Wiesz co , anumliku? Zaraz idę po śmierć do kardiologa. Śmierć albo życie. To, co mówisz za wielkimi, jest słuszne: własna śmierć nie istnieje, jest niedoświadczalna. Ale jest też śmierć doświadczalna – tragiczna, obezwładniająca, z dramatycznym pytaniem: „Czemu jest jak jest?”. Śmierć bliskich, przyjaciół, ukochanych. Bywa nieuleczalna. Z całego serca popieram Ortega, żeby choć trochę była uleczalna: „Pisz anumliki Na Gorze, Anumliku”.

  54. pombocku Ty na siebie uważaj bo Ci nogi powyrywam, poważnie mówię.

  55. Kilka perełek, które na szybko wyciągnąłem z Kociarni. Myślę, że wszystkie oryginalne, niebędące powtórzeniem z tutaj. Poszukam jeszcze.

    W ogólności, to nie wiem co napisać. Brakuje mi słów. Może tylko, że już nie zobaczę: Wy się, Docent, nie bałwańcie. I nie napisze o przewagach Łąckiej nad żmudzką. Żal.
    Nie wiem też, jak znajdował czas na tyle aktywności.

    anumlik 2017/09/18 15:50:34
    @Paradox! Chciałeś? Masz!

    Czym my winne, Ludki Boże,
    Że spod samego Aleppa
    Przywędrowały przez morze
    Miazmaty obcego nam szczeppa?

    De-eN-A niech demony
    Wracają do Syryi!

    Matko Boża, Panno Święta,
    Naród błaga na kolanach,
    Genetyczne zrzuć z nas pęta;
    Dziewico Niepokalana,

    De-eN-A niech demony
    Wracają do Syryi!

    My ci świeczek nastawiamy:
    Z wosku, znad Wisły, pszczelego,
    Tylko wyrwij te pogany,
    Z wiernego ci ciała naszego!

    De-eN-A niech demony
    Wracają do Syryi!

    anumlik 2017/02/24 11:24:07
    @Jergowi z wekeendowom prywietom:

    Wrona BOR-em strwożona
    wleciała na chwilę do boru.
    Kapturkiem dziś stumaniona
    nie dostrzegła drzew pomoru.
    Wilków nie ma, ni niedźwiedzi,
    znikły pliszki oraz traszki,
    a na pieńku sobie siedzi
    Szyszka oraz cztery Błaszczki.
    • anumlik 2017/02/24 19:47:57
    Dostojność pniaków skazanych na mykwę
    w natchnionym dziadu poruszyła struny,
    których istnienia nie przeczuwał. Żertwę
    dla świętych w sągach przygotował, bizuny
    naoliwił, balię wyługował. „Na kąpiel czas”
    rzekł pióro odkładając. Broszka wybałuszone
    oczka wytrzeszczając – „Kajś tu wlazł!?”
    rzekła – i jak zając z BOR-em kicnęła na stronę.

    W miejscu wypadku wydało mi się celowe zamieszczenie kontekstu anumlików, stąd przeplecione pojedynkiem – nie pojedynkiem z Kotobehemotowym poetą.
    • jerg2 2017/02/24 21:35:01
    „Zemsta, zemsta na wrogu
    się zbliża dzięki Bogu,
    a głównie prezesowi”;
    rzekła ta, co z kąpieli
    czmychnęła w ciemny gdzieś kąt,
    używając forteli,
    gdyż bezkompromisowi
    zbawiciele narodu
    myją się z okazji świąt
    tylko i raczej z przodu.
    • anumlik 2017/02/24 22:42:05
    Wlazł prezes do drewutni, strząsnąwszy kota z kolan,
    A tam – niczym w Elidzie – smród od tysięcy polan.
    Suweren (w tajemnicy szepnę: duch to był Komandora)
    Siekierkę w łeb mu wetknął i warknął: „fora ze dwora!”
    Prezes – ćwiczon w Putina nie dość dostojnej stajni –
    Szepnął: Spieprzaj suweren, bo zgnijesz w dnie kopalni!
    Suweren – przerażony – wzrokiem jął szukać rzek.
    Nie było. Alfejos i Penejos spłynęły w polski ściek.

    • jerg2 2017/02/24 23:49:00
    „Polanie! Zrzućcie koty
    z kolan; pozbądźcie się snów!”
    Do rzesz rodaków rzekł ów,
    co ich wpędził w kłopoty.
    „Przyznaję: miałem zwidy
    jak ten Pyrron z Elidy.
    Choć mam coś z Heraklesa,
    to jednak moja kiesa,
    nijak się do Putina
    w żaden sposób nie równa;
    to jak złoto do błota…”
    • anumlik 2017/02/25 00:01:37
    O, chałko pachnąca, świeżo upieczona,
    wyjdź za Putina i zejdź z mego łona.
    On cię piór kolorami w radość przyozdobi,
    tyłek do promienistej mucety wsposobi,
    aż wzejdziesz, jak prezes, w bezchutny poranek.
    Chałka przed zżarciem krzykła: gdzie mój wianek?

  56. anumlik
    7 listopada, 2017 o godz. 9:57

    SONET NA CZEŚĆ PRAWDY
    Prawda połowiczna w połowie jest idyllą,
    w drugiej zaś połowie połowiczną zmorą
    utkaną ze zmór wieszczonych z Wernyhorą;
    Z pozoru idiotyczna – odpływa flotyllą.
    Liryczna jest w kurhanie skrywającym zwłoki
    pani, co zabijając pana, łka nad fiutkiem,
    (z kiepskim dla fiutka – przyznać trzeba – skutkiem;
    nie chciał ejakulować w truchełko wywłoki).
    Złowieszcza jest, gdy sama się przemieszcza,
    Z ramów wytrącanych z ramotek pań swawolnych
    i w Tischnerowską prawdę się prawda obwieszcza:
    W wyzwoloną trójprawdę prawd dziwnie dowolnych,
    z których moja z twoją to nie zawsze „pleć-pleciuga”,
    a twoja moją nie zawsze „gównoprawdą” ruga.

  57. anumlik
    11 listopada 2017 o godz. 17:12

    Puryc, jako purysta nie zawsze jest złodziejski,
    nawet kiedy z czystości wpada w ton kaznodziejski.
    Wstępując w idiolektyzm, w fantazjach leksykalnych,
    nie stroni od zapożyczeń, przez które bywa banalny.

  58. anumlik
    13 listopada, 2017 o godz. 9:23
    @Lewemu, znad porannej kawy, przyłączając się do jego harcèlement sexuel:

    Rankiem obie bały się lirycznie,
    W obiad obie bały się koszmarnie,
    W wieczór obie bały się tak ślicznie,
    Że trafiły nocą pod latarnię.
    Obie bane będą tak dopokąd
    Z gruzów nie powstanie pomnik,
    Wyrzeźbiony Fredry ręką złotą.
    (albo Boya, czy innego Tuwima, hy, hy)

  59. Smutno i zal !!!

    Wyrazy wspolczucia dla Bliskich Anumlika.

  60. Jeszcze te. Nie wiem, czy ktoś to wszystko da radę ogarnąć.

    anumlik 2017/02/07 18:49:12

    Rzecze dżender do dżendera
    Nikt nie patrzy, pan rozbiera.

    Lepiej dżendera omijać łukiem
    Niż z kapitana zadać się kukiem

    Lepiej we Francji głosować na mera
    Niż z polskim klechą tropić dżendera

    Lepszy dżender w dupie
    Niż dwa włosy w zupie

    Lepiej majtki zdjąć na moście
    Niż dżendera użyć w poście

    Lepiej dziurkę zatkać szmatką
    Niż dżenderzyć, zacna matko

    Lepiej kołek sciosać ostro
    I wbić w dżender, zacna siostro

    Dżender spod koronki się wyrwał u cioty;
    Sapnął i cicho załkał: To nie dla mnie psoty.

    Dżendery poszły w las.
    O matko, tak bez nas?

    W tym samym duchu:
    anumlik 2017/02/07 21:40:02
    Dżender patriotyczny

    Dwa dżenedery
    Trzy Butlery
    Strach w liczbie
    Czterdzieści cztery
    Oraz zapach
    L’Air du Temps
    Usiadły
    Na przyzbie.
    Która z person
    głośniej gwizdnie
    „poszedł won
    z piastowskich ziem”
    Na pohybel ojczyźnie?

    • anumlik 2017/02/10 19:35:19
    @Juli
    To nie zwierzchnik sił zbrojnych otrzyma gadżet w postaci długopisuo-latarko-maczety-bojowej, a tysiąc wybranych przez niego absolwentów Akademii Terytorialnej Obrony przed specnacem. I będzie jak w starej piosence warsiawskiej:

    Tysiąc walecznych z nocnikami w ręku
    Weszło do Warszawy, narobiło brzęku
    Ciotka Waleria, co zbierała pyłek
    Spadła ze stołka, stłukła sobie tyłek.

    Ci nowowaleczni wejdą nie do Warszawy, a do Sant-Petersburga z długopisami bojowymi w ręku. Ratuj się kto może.

    anumlik 2017/01/09 17:24:03
    @Jaelce, w podziękowaniu za wpis, anumlika w a’proposie zasyłam:

    Hej, przykryli my orła
    polskim gronostajem.
    Hej, z orłowego berła
    został ersatz z jajem.
    Hej, gronostaj z damulki
    jakiegoś da Vincia,
    Hej, ozdobą prymulki
    zostanie u ksińcia.
    Hej, zwalił Czartoryski
    Glińskiego w antrakcie.
    Hej, prosto na Zygmunta,
    na królewskim trakcie.

    • anumlik 2017/01/10 23:23:06
    @Jergu, duuuużo czasu trzeba, aby – ot, taki sobie – anumliczek, poniewierany w różnych konfiguracjach, zaczął wyglądać – ot, tak sobie:

    Nie oddamy orła
    na piastowskim śniegu.
    Cham Putin nam Ełku*)
    nie wypchnie z szeregu.
    Orłem wywinięty
    ostanie się honor,
    kiedy obce męty
    orzeł spuści do nor.
    Przykryjemy orła
    polskim gronostajem.
    A z polskiego berła
    zrobim ersatz z jajem.
    Gronostaj z damulką
    jakiegoś da-Ełka
    ozdobą prymulki
    na gałązce świerka.
    ————————————
    *) Ełk – polskie miasto zagrożone przekopaniem przez polską ekipę rządzącą, stanowiące przyczółek nacjonał-iskanederów Macierewicza.

    anumlik 2017/01/13 23:11:28
    @Jael
    Pani prosi, Pani ma. Oto wierszyk, wuala:

    Zabójstwo połowiczne w połowie jest idyllą,
    a w drugiej zaś połowie jest połowiczną zmorą.
    Z pozoru idiotyczne – odpływa het; flotyllą
    utkaną ze zmór wieszczonych z Wernyhorą.
    Liryczne, jak w kurhanie kryjącym śliczne zwłoki
    pani, co zabijając pana, łkała nad jego fiutkiem.
    Złowieszcze, gdy z mównicy profesorskie wywłoki
    mamić chcą cne beanki kiepskim ejakul(u)tkiem.

    Panie Jergu, Pani też Pana prosi, hi, hi 😉

    anumlik 2017/01/13 23:11:28
    @Jael
    Pani prosi, Pani ma. Oto wierszyk, wuala:

    Zabójstwo połowiczne w połowie jest idyllą,
    a w drugiej zaś połowie jest połowiczną zmorą.
    Z pozoru idiotyczne – odpływa het; flotyllą
    utkaną ze zmór wieszczonych z Wernyhorą.
    Liryczne, jak w kurhanie kryjącym śliczne zwłoki
    pani, co zabijając pana, łkała nad jego fiutkiem.
    Złowieszcze, gdy z mównicy profesorskie wywłoki
    mamić chcą cne beanki kiepskim ejakul(u)tkiem.

    Panie Jergu, Pani też Pana prosi, hi, hi 😉

    Oczywiście, nie mogłem sobie darować, żeby nie zamieścić tego w aproposie:
    • anumlik 2017/01/13 23:36:17
    PS
    Ze SŁOWNIKA KOMUNAŁÓW Gustawa Flauberta:
    Zabójstwo połowiczne – niepełny wytrysk podczas prawidłowej ejakulacji, powodujący zabójstwo połowy ejakulatów. W środowiskach prawników moherowych stanowi okoliczność łagodzącą przy orzekaniu kary przewidzianej w KK za marnowanie nasienia.

    anumlik 2017/01/11 22:55:57
    @Jerg

    Krótka odpowiedź Anodiny

    Czy mogę panu zrobić fejka,
    czy pan fejkuje tylko z nią?
    Na pana czole – to naklejka,
    czy myśl widziana przez lorgnon?

    Rozmowa z panem – ot uklejka:
    top(ik) – of the mountain(ią)?
    Jestem dla pana czarodziejką;
    od dziś żem twą nabywczynią.

    Ach, pan już szczeka na człowieka,
    tłumacząc – „baba jest jak brzdąc”.
    Szczekajże pan, ja jak bezpieka
    zaczeka(m) na wzwód pana żądz.

    A do Julijnej „Dębowej” nastawiam ryjek :)))

  61. anumlik
    4 listopada 2017 o godz. 16:37
    Honorowa kobieta

    Honorowa kobieta
    jest jak tango w kościele,
    albo Bach do kotleta
    po mszy świętej, w niedzielę.
    Honorowa kobieta
    (z prawdziwymi jajami)
    nie usmaży omleta,
    nie przyprawi go łzami;
    Raczej rumem z umrzyka
    prosto z Dead Chest Island.
    Honor to, czy mistyka
    zamieniona w jazz band?
    Honorowa kobieta
    (w róg serwantki wrzucona)
    wkręci nas w pirueta,
    po czym skona. Ot, żona!

  62. Pożegnanie z Anumlikiem,

    W polemikach miał ostrą stalówkę, ale wyróżniały Go elegancja słowa i błyskotliwość, co powodowało, że nad jego tekstami nie sposób było przejść obojętnie.
    Do tego należy dodać wielką erudycję i horyzont sięgający …poza horyzont -:)
    (oznaczam ten fakt żartobliwie, ale lepszego określenia nie znalazłem).

    Duże fragmenty Jego życia poświęcone pracy w administracji są dużym uszczerbkiem dla dorobku pisarskiego, który z tego powodu nie zaistniał.
    Teksty jego, oprócz wartości merytorycznych, mogły służyć jako wzór dobrego języka.
    Parę razy czułem potrzebę „rozmowy publicystycznej” z Nim, ale lawina zgrozy płynąca z salonów elit politycznych zawsze działała na mnie przygnębiająco i odkładałem wymianę myśli na później.

    Pamiętam jak po śmierci wybitnego aktora Tadeusza Łomnickiego, inny aktor, Andrzej Łapicki skonstatował: „Ładne życie miałeś Tadziu”.

    Z tekstów literackich Anumlika wynikało mi to samo, do tego dochodziła także umiejętność rozkoszowania się chwilą bieżącą, którą można było ubarwić lampką dobrego wina z butelki wyciągniętej z baterii z zakupionej z wyprzedaży w pobliskim markecie.

    Największe wrażenie na mnie zrobił, co potwierdza także wpis, jego nieustający ferment intelektualny, co wywoływało mój wielki podziw dla Niego.

    Z dobrym skutkiem wnosił drożdże do tego zbiorowiska blogowego.

    Rosa
    Stan – Rybeńka

  63. Wrzucam kamyczek do skarbonki anumlików:

    anumlik 9 października 2016 o godz. 9:48
    @Na marginesie, z godz. 23:59 (jeszcze wczoraj)
    A w sumie – zahaczmy o starożytnych Greków – czy przypadkiem nie chodzi o hubris?
    O to właśnie chodzi. O hybris, jak ją Grecy starożytni nazywali. O pychę wywodzącą się z pochodzenia. I w ślad za nią idącą pogardę. To przypadłość władców i ich wojowników. Oni – ci władcy i wojownicy – nie myślą o własnej słabości, gdyż triumf nad ludźmi mają wpisany w fatum.

    Chciałaś anumlika? Psze bardzo, Contessa Namarginessa. Znów on trochę (?) w kontrze do Jacka, ale wpisuje się w nasz dyskurs o Carolu Tavrisie i Ellionie Aaronsonie.

    Wojownicy pychę wpisaną mają w herbarze;
    panoplie oświetlają ich szlachetne pochodzenie
    pochodniami Eupatrydów sprzed przemiany.
    Gotowi ginąć za cesarstwo tego kto możniejszy
    nie czują żalu, a euforia bólu uwzniośla ich
    proste przecież czynności zwykłego zabijania.
    Ołtarze rytuałów składanych cesarzom zamieniają
    w przedsionek raju przechowujący kalekie dusze
    wojowników – szafarzy cierpień haftujących
    panoplie Auschwitz, Kołymy i Pańskiego Grobu.

  64. A tu anumliki nieco lżejszego kalibru:

    anumlik 10 października 2016 o godz. 14:40
    Melanż z Lions-Officier
    Nefer rzuciła na żer.
    Wstążka z mélange d’honneur
    przypomina nieco por.
    W śpiewce Allez venez! Milord
    czai się zdradziecki mord,
    któren duszę mą przeczystą
    wódką zalać chciałby czystą.
    Tę zaś z NeferNefer wnet
    wypijemy – tête-à-tête

    anumlik 10 października 2016 o godz. 16:39
    @Namarginesce (w pętach prokrastynacji będącej):
    Niepewność rzadko bywa cnotą
    Rzekł kokot stając się kokotą.
    Zzuł męskie kamasze
    I sięgnął po flasze
    L’Air du Temps – z nutką złotą

    anumlik 10 października 2016 o godz. 17:47
    @Na marginesie
    To my Ci tego Brela sparodiujemy wespół z Dalidą:
    Blond alkohole! Blond alkohole!
    Po parku parami parują w parole.
    A słowa – Je te jure – porywa zły wiatr;
    Choć diable est à nous, aż do Tatr,
    Mais tu peux bien les offrir à une autre:
    Parole? Parole! Bo czemuż by nie

    anumlik 10 października 2016 o godz. 19:02
    @NeferNefer, z godz. 18:36
    Ja Cię rozumiem. O tak:
    Leżałby pomruk długo pod tytułem,
    gdyby nie machła rzęsami Neferka.
    Pomroczną Zezem walnął epistułę;
    zapomniał, że zez wprost nie zerka.

    P.S. Trzy razy sprawdzam czy italiki są na miejscu…
    To przecież Anumlik nas ongiś uczył „skursywiania”

  65. Nagorsze bedzie, że moja Marta już się nie pochwali komentarzami Taty!!
    Majko- Mateuszu. wyrazy współczucia!

  66. Cokolwiek powiedzieć/napisać to będzie nie to…Przecież to był anumlik!
    Serdeczne wyrazy współczucia Rodzinie!
    @Tanaka
    Wymyśliłeś świetną rzecz!

  67. Piekny czlowiek, piekne zycie i godna, laskawa smierc.
    Non omnis morar – sentencja jak dla Anumlika stworzona.
    Szanowny Panie Mateuszu, to wielkie szczescie miec takiego Ojca a dla wnuka niepowetowana strata, ze tak krotko byli razem.
    Wyrazy wspolczucia dla calej Rodziny.

  68. Wyrazy serdecznego współczucia dla całej rodziny

  69. Serdeczne wyrazy współczucia!

  70. BP
    Anumlik
    ___________________
    z serdeczna pamiecia o Nim

    ROY BUCHANAN – THE MESSIAH WILL COME AGAIN(LIVE 1976)
    https://www.youtube.com/watch?v=deeBQZ8Aklc

  71. ***

    Jestem wstrząśnięty, dogłębnie zasmucony.

    Anumlik ‚tylko’ slowem i wierszem dał blogowi tyle, że nie sposób wyobrazić sobie straty, jaką poczynił światu odchodząc jako człowiek z krwi i kości…

    Bardzo, bardzo nie umiem wyrazić ogromu mego żalu.

    ***

  72. Dopiero teraz zajrzałam na blog. Zamurowało mnie.
    Cudowny, wspaniały Anumlik! Król życia i poezji!
    Miałam szczęście poznać Go również w realu.
    Pamiętasz Żorżyku nasze wspólne z nim spotkanie w kawiarence na Świętokrzyskiej i ty, Loniu, gdy odnaleźliśmy się razem w „Żywicielu” na Żoliborzu?
    Ech…
    Trzymaj się Anumliku tam Na Górze i pisz dalej anumliki – powtórzę za Orteqiem i pombockiem, a także sonety, liryki pełne dynamiki i co tylko zechcesz.

  73. Niejeden piątek i nie dwa (a także soboty) zaczynały się tak…

    anumlik
    6 maja o godz. 19:29

    „@NeferNefer
    To Twoje Cherry Rocher zacnie wygląda. Jako dodatek do mojego chardonnay. W Warszawie grzmi, ale jest ponad 20 gradusów. Lewy – jak widzę – preferuje rouge. A orzeszki wysypałem na talerzyki. I koreczki serowo-oliwkowe, kurna, przygotowałem. Możemy nalewać”

    Tego też będzie mi tego brakowało bardzo bo bez anumlika to jednak nie to samo! A jednak…Twoje zdrowie, erudyto, zacnym czerwonym! Slainte! Za wszystkie miłe chwile!

  74. Nie dyskutowałem z Anumlikiem od lat, ale wiadomość o jego śmierci także dla mnie jest osobistym wstrząsem…
    Podczas naszych wymian na forum „Tygodnika Powszechnego” zawsze czułem i rozumiałem, że mam do czynienia z intelektualistą i człowiekiem stojącym o parę rzędów wielkości wyżej ode mnie – to było właśnie w tym wszystkim najbardziej inspirujące. I jeśli ostatnimi czasy zaglądałem na niniejszy blog, to głównie po to, aby wychwycić i pochłonąć Anumlikowe wisienki.

    ***

    Anumlik zdradził mi kiedyś w dyskusji, że z młodzieńczego ateizmu na chrześcijaństwo nawróciło go przerażenie wizją własnego nieistnienia, którego doznał zwisając na wysokości z zawalonego dachu starej hali.
    Innym razem przyznał, że doświadczył w przeszłości na ułamek sekundy obecności człowieka, którego twarz rozpoznał później w twarzy zrekonstruowanej na podstawie Całunu Turyńskiego.

    Mam nadzieję, że nadal istniejesz w harmonii i spokoju i oglądasz teraz twarze, które pragniesz widzieć. Żegnaj!

  75. Przy każdej śmierci – prędzej czy później – pojawią się nad trupem skatolone hieny.
    Bo przecież i tę śmierć „należy” wykorzystać – dla interesu pewnej ambitnej instytucji.
    Brzydkie to. Zwłaszcza na blogu ateistów.

  76. @Rosa Stan – Rybeńka, 14:11

    Podpisuje sie pod kazdym slowem przez Ciebie wystukanym, Roso Stanie Rybenko.
    Anumlik byl czlowiekiem NASZYCH czasow. Zyjacym w Naszych Czasach. I to Go odroznialo od „srodowiska”, niby prawicowego, w ktore wpadl po 81 roku.

    Bo owo „srodowisko” – niezbyt budujace, dla niektorych – nie wiedzialo, tak naprawde, w jakich czasach zylo. Anumlik wiedzial. To zapewne z powodu tego odroznienia znalazl sie On na blogu ateistow. Sam bedac konwertysta Jezusowym.

    Z wywiadu przeprowadzonego z Anumlikiem w 2011 roku przez RP.PL:
    – To brzmi nieprawdopodobne, ale miałem objawienie religijne. Przyszedł do mnie Jezus.
    – Słucham?
    – To było latem 1981 r. Leżałem na Ursynowie w ogrodzie, do którego wlazłem przez dziurę w płocie. Opalałem się pod drzewem, gdy z głębi wyłoniła się rozświetlona postać w długim do ziemi, białym płaszczu. Podeszła do mnie normalnym krokiem, pomyślałem, że to ogrodnik, który zaraz mnie opieprzy, że tam leżę. On zapytał: „Dlaczego mnie nie lubisz?”. Zdziwiłem się, nie znajdując w pytaniu nic nadprzyrodzonego. „Dlaczego mam cię lubić albo nie, facet” – odpowiedziałem. – „Przecież ja cię nie znam”. Wtedy spojrzał na mnie takim smutnym wzrokiem i zniknął, rozpłynął się.
    – Może to był sen?
    – Byłem świadomy i traktuję to jako moje własne, indywidualne objawienie. Do tego dnia nie wierzyłem w Boga, a już wcale w boską naturę Jezusa. Obracałem się w towarzystwie radykalnych ateistów i wolnomyślicieli.
    – I co?
    – Poprosiłem Elżbietę, przyszłą żonę, by dała mi coś o Jezusie, bo byłem pewien, kogo spotkałem. Nowy i Stary Testament przeczytałem dwa razy. Odbyłem spowiedź z całego życia, przystąpiłem do sakramentu bierzmowania, żeby wrócić do wiary, którą opuściłem. Wzięliśmy ślub kościelny. To dla wielu było jak wyzwanie: jak to łobuz, komuch grzesznik dostąpił takiej łaski? Do dziś, czyli 25 lat od objawienia, żyję zgodnie z przykazaniami. Doświadczyłem wielokrotnie łaski Boga, czuję jego obecność. Nawróciłem się naprawdę. Jeśli mogę sięgnąć do przykładu historycznego, to moje nawrócenie można przyrównać do przemiany Szawła w Pawła, z całym szacunkiem do proporcji. Ten proces trwa do dziś i nazywa się formowaniem człowieka. ”

    Dzisiaj, po Swoim przedwczesnym Odejsciu, moze sie czuc Uformowanym. Jesli nie zmienil zdania w miedzyczasie. Po dluzszym pobycie na blogu ateistow.

    A jesli zmienil zdanie, to tez Mu wolno. Ostatecznie, On dokonal przekroczenia ostaecznej Granicy Wolnosci. Podczas gdy my wciaz sie obracamy w przyziemskim grajdole

    Dzieki, Gospodarzu, za ewentualna laskawosc

  77. jeżeli coś jest po przejściu na drugą stronę
    to zazdroszczę
    że spotka się z Esbjornem Svenssonem wcześniej, niż ja

    https://www.youtube.com/watch?v=D7KXq6RJ0PA

  78. Panie Mateuszu z rodziną.
    Piszę coś boleśnie. Nie znałem osobiście taty oczywiście.
    Trudno jest mi powtarzać o spotkaniu w Niebiesie. Nie spotkamy się tam. Oczywiście to ułuda. Kolor „niebieski” wyjaśnili kiedyś Niemcy. To złudzenie optyki nad nami. Spotkamy się w prochu Ziemi.
    Ale póki żyjemy-pamiętamy. Doznajemy.
    Dzięki Ci Anumliku.
    Bardzo przytulam słowa:
    biba
    1 marca o godz. 22:04
    Wraca głupawe pytanie-po co żyjemy?
    bilba podpowiada nam świetnym pochówkiem. W internecie.
    Nikt nam nie będzie obsikiwał Czarnego Obelisku w.g. Remarqua.

  79. @ Tanaka-
    Przyłączam się do szlachetnej myśli.

  80. mag
    2 marca o godz. 21:22
    W moim mieście mieszka sporo Romów. Kalderaszy. Na głównym cmentarzu, Mater Dolorosa, gdzie leżą ich królowie, co roku, 1–go listopada, przy ich grobach, mają miejsce niezwykłe misteria. Czułość, połączona z radością i wspomnieniami. I pełnokrwistą ucztą z cieniami przodków w tle. Bo tyle jeszcze chciałoby się im przekazać i powiedzieć. A realnej rozmowy już nie ma, pozostała tylko metafizyka lub mistyka.
    Te nasze Dziady, na cześć kogoś dla nas ważnego, niech nie sączą nam w dusze smutku. Nie chciałby tego! Z uśmiechem Go wspominajmy. Bo czego, jak czego, ale poczucia humoru i dystansu do siebie, to Mu nie brakowało!
    Mamy Anumlikowi tyle do powiedzenia, z niecierpliwością czekamy odpowiedzi. Teraz już tylko w naszej wyobraźni. Obezwładnia żal, że te fascynujące rozmowy pozostaną bez puenty.
    Anumlik lubił czeskie piesniczki, całkiem odmienne od naszych. Tę znał na pewno
    https://www.youtube.com/watch?v=vp7WNjlmMTs

  81. @gregg84, @Orteg
    Nie wiem co myslec o twierdzeniu, ze Anumlik byl „jezusowym konwertyta”. Moze on wczuwal sie w rozne role? Kimkolwiek byl, zal ze Go juz nie ma.

  82. @Orteg 2 marca o godz. 22:50
    Za wypominanie mu tego wywiadu Anumlik chciał kiedyś pozwać cię do sądu. To było krótko przedtem, zanim zostałeś trwale zbanowany – za chamstwo. Teraz Anumlik nie żyje – więc nie jest w stanie zaprotestować. A ty korzystasz.

  83. Z poprawka. Nie @22:45, tylko @22:35. @1:14 jest ok

    Tu hiena. Daj odzew na haslo brzydkiej instytucji, plse. O jakiej „instytucji” mowisz, Namarginesko?

    A w ogole to doradzam umiar w serwowaniu wyrokow. Wrogosc odczuwana do poszczegolnych nickow nie powinna byc jedynym kryterium w ocenie wirtualnych ‚postaci’. Przeciez czasem nic nie majacych wspolnego z postaciami realnymi. Niezbyt chetnie rozmawiam z toba. Nie jestes bowiem moim wzorem dyskutanta blogowego

    Anumlik dla mnie byl po prostu TALENTEM. W REALU talentem On byl. Pomawianie mnie o chamstwo, przy takiej okolicznosci, jest bezmyslnym wymyslem jesli chodzi o moj do Niego stosunek. To pomawianie jest wlasnie chamstwem. Nieporozumienie w temacie hashtag #MeToo bylo tak bzdurne ze szkoda do tego wracac. Praszczaj, Namarginesko

    Wywiad Anumlika dla RP.PL z 2012 roku nie byl czyms czego On kiedykolwiek sie zawstydzil czy wyparl z czegokolwiek. Ja przynajmniej nie mam zadnych wiadomosci na ten temat. Ten Jego wywiad odebralem bardzo pozytywnie. Jako szczere wyznanie Prawdy

    Bede zobowiazany gdy Szanowna zejdzie z mojego tematu. Raz na zawsze, please.

    A Anumlik niech nam zyje wiecznie. Dzieki pomyslowi Tanaki

    PS.@kruk 0:58. To bylo nawiązaniem do Jego wywiadu z 2012 roku. Tam nie bylo zadnego zamiaru „wypominania” czegokolwiek, jak chce Namargineska. Nie bylo tez zadnego ‚pozywania do sądu’, jak ona chce Tam po prostu bylo nawiązanie do PRAWDZIWEJ biografii Anumlika, ktorej On nigdy sie nie wyparl. Co ja zresztą uwazam za plus dla Niego.
    Czesc Jego pamieci!

  84. Piękny tekst o mądrym Ojcu. Współczuję, panie Mateuszu.

  85. Różnie między nami bywało – jak to na blogu. Ale jeden jego komentarz sprzed kilku laty sprawił że Anumlik stał sie dla mnie przyjacielem w postrzeganiu życia i miłości, napisałam wtedy że cokolwiek tutaj wydarzy, niezależnie od różnic w pogladach, żadna niesnaska nie będzie miała między nami miejsca, przynajmniej nie z mojej strony.
    Anumlik napisał wtedy o swoich dzieciach, wspomniał córke jako małą dziewczynkę i polne kwiaty które dla niej zerwał. Ta opowieść była wzuszajaca i ukazywała naszego Kolegę jako wyjątkowego kochajacego ojca i myślę że ta część Jego życia poświęcona rodzinie była dla Niego najważniejsza.
    Żegnaj Anumliku.

  86. Na marginesie
    3 marca o godz. 1:14

    Napisałem poniższe w nocy. Potem ze względu na okoliczności wydało mi się trochę nie w porę, trochę zgrzytające. Teraz ośmieliła mnie reakcja Ortega na Twoją krytykę.

    Wybacz, Namarginesko, ale żeby mnie kto osiemnaście razy ukrzyżował
    bez zmartwychwstania, nie rozumiem Twoich słów do Ortega, że korzysta z tego, że anumlik nie jest w stanie zaprotestować. W czym widzisz korzyść i czy jesteś pewna, że poniższe słowa Ortega to korzyść, a nie zwyczajne, ludzkie słowa pożegnania w pokoju? Jakież w słowach o jednakim dla wszystkich losie mogą być korzyści? Zwłaszcza kiedy to słowa ostatnie?

    „Jesli nie zmienil zdania (…). A jesli zmienil zdanie, to tez Mu wolno. Ostatecznie, On dokonal przekroczenia ostaecznej Granicy Wolnosci. Podczas gdy my wciaz sie obracamy w przyziemskim grajdole”.

    Bodaj pod koniec roku 2011. pojawiła się na stronie mojej szkoły informacja o śmierci mojego kolegi z klasy i z pokoju w internacie. Jego prochy na jego życzenie spoczęły w morzu. W komunikacie była wzmianka o „mszy świętej”. Byłem młodszy o siedem lat, więc szlag mnie trafił. Kolega był ateistą z rodziny, a z ciekawości upewniłem się u niego samego co do trwałości jego ateizmu na spotkaniu dziesięciu absolwentów naszego rocznika w roku 2008. Poinformowałem o tym na stronie szkoły razem z pytaniami, czy człowiek, od urodzenia i przez całe życie ateista, któremu jakiekolwiek bogowości były nieznane, doznał religijnego objawienia przed śmiercią, czy też ktoś dokonał typowego w Polsce oszustwa (np. brat pochował ateistę Aleksandra Małachowskiego jako katolika) lub co najmniej manipulacji. Słowem, trochę zamąciłem.

    Teraz, starszy o siedem lat, mam to sobie za złe. Bo co mnie pchnęło do takiego kroku – interes kolegi, który już nie istnieje? Czy mój własny, egoistyczny interes człowieka-maszyny, który się w pewnym sensie żywi cudzym kosztem, wytykając odruchowo, jak nie za mądry nauczyciel, cudze błędy, manipulacje lub domniemane błędy i manipulacje. Przecież, kiedy nie ma człowieka, nie ma jego interesów. Jest tylko myśl o nim w jeszcze żyjących. Jakież więc ma znaczenie dla leżących na dnie morza prochów kolegi, co tam na górze myślą?

    Ja myślę ze smutkiem o nieistnieniu anumlika, ale o wiele wyrazistsza jest myśl o anumliku żyjącym. Znam go tylko z blogu, ze słów – jako pięknego, bogatego duchowo człowieka wysokich lotów, o przenikliwej myśli, mądrego, życzliwego, pogodnego, otwartego, niezaciętego, z humorem, dowcipnego, wybaczającego. Los człowiekowatych jest jednaki w tym sensie, że rodzimy się, żyjemy, umieramy. Ale poza tym różnic w nas tak wiele, że chyba więcej niż podobieństw. A mimo to w sytuacjach ostatecznych staram się sprowadzać różnice do zera i widzieć człowieka. Cytat Ortega z anumlika od razu odebrałem jako dowód człowieczeństwa anumlika wysokiej klasy i otwartości. Nawet mi do głowy nie przyszło, by w takiej chwili podejrzewać Ortega choćby o cień niecności. Miałem z nim na pieńku, ale nie wykluczam, że jedną z przyczyn było moje zacięcie i niechęć do wgłębiania się we wzajemne relacje. Coś podobnego do tego, co i Ty w tak niestosownej chwili demonstrujesz.

    Sprawdziłem, Namarginesko, czy było coś ze strony anumlika po pierwszym zacytowaniu przez Ortega (w październiku ubiegłego roku) słów, które i teraz w tych smutnych okolicznościach zacytował. Nie było żadnej jego reakcji. A Ty powiedziałaś o możliwej sądowej sprawie. Chciałoby się więc powiedzieć: „Ciszej nad tą trumną!”. I właściwie mówię. Tyle że swój swojego pozna – jesteś raptusem jak ja, więc zdarza Ci się szybciej mówić niż czytać. Ja po siedemdziesiątce zacząłem trochę dorośleć. Chyba że mi się tylko zdaje.

    ,

  87. To trochę nietypowy wierszyk anumlika, bo zdradzający silne wzburzenie, czemu trudno się dziwić.
    anumlik
    3 października, g.19:17 (2016)
    Wkurw
    Wkurw, który dopadł ego Kaczyńskiego
    wstrząsnął Królewskim Traktem. Trakt od Żoliborza
    Wkurw przeniósł od Tatr, przez Wawel, do morza,
    gdzie obmyty z miazmatów Rydzykowej Panny
    Wkurw przybrał postać Neptuna z fontanny
    i napieprzać zaczął trójzębem Schachmanna
    upiory ersatz-nazi: ruję endecką rzucił na kolana,
    Antosia do smoleńskiej – chlup! – wrzucił kloaki,
    a brata Prezesa wpieprzył w Żoliborskie krzaki.
    Za Wkurwem dużym, małe powstały Wkurwięta.
    Wodą z gdańskiej fontanny przemyły oczęta
    i zaczęły wypieprzać – jak Polska szeroka i długa –
    endecką cieczkę. Brunatna popłynęła struga
    na Nowogrodzką. Tam ją wkurwu zalał potop.
    Tak się kończy nadwiślański ersatz-nazi biotop.

  88. Najbliższym, wyrazy współczucia.
    Jest mi bardzo przykro.

  89. @wbocek
    3 marca o godz. 11:14

    Dziękuję.

  90. Na razie nie bardzo jestem do gadania, zatem krótko: nie trzeba namawiać, gdy rzecz o kimś porządnym i nie byle jakim. Samo się dzieje. Cieszę się. W niepociesznej sytuacji.

  91. Orteq,

    Bobry tekst o Anumliku wypłynął z twojej klawiatury na monitory komputerów.

    Piszę tak, bo siedzi we mnie głęboko zakamuflowany belfer (zresztą byłem nim przez trzy semestry i miałem kontakt ze sporą grupą młodych ludzi z trudem mieszczących się w granicach normy), który stara w tym koszmarnym, zdominowanym ludzką hipokryzją świecie znaleźć w człowieku wartości eliminowane przez system.

    Myślę też że byłby z ciebie dobry redaktor gdybyś ograniczył ilość błyskotliwych, ale czasem nazbyt czupurnych, wpisów na rzecz bardziej refleksyjnych, które wymagają jedynie więcej seniorskiego czasu.

    P.s.
    Myślę, że na Hawajach znalazłeś nowego przyjaciela ptaka, który zastąpił ci Czapiela.

    R y b a,
    Stan – Rybeńka

  92. @11:14

    Dzieki. Nie oczekiwalem tego.

    Gospodarzowi tez dziekuje. Za cierpliwosc

  93. Ciotuni Makowieckiej tez dzieki skladam z racji @11:45. Choc nie wiem napewno, ze to ja powinienem je skladac. A nie adresat jej komentarza

  94. @Orteg 3 marca o godz. 7:08

    Anumlik chciał cię pozwać do sądu za wywlekanie na forum szczegółów z jego życiorysu i zwyczajne podszczuwanie. To fakt. Ta wymiana zdań nadal jest na blogu, więc dlaczego udajesz, że to nieprawda? Korzystając z jego śmierci właśnie ujawniłeś na forum coś, o czym żywy Anumlik nie chciał rozmawiać, przy okazji zdradzając wszystkim czytaczom tożsamość Anumlika. Jako zdeklarowany „czciciel jego pamięci” wyglądasz śmiesznie. A rozmawiać ze mną nie musisz.

  95. @wbocek 3 marca o godz. 11:14

    Ależ mylisz się całkowicie, a przede wszystkim imputujesz, przypisując mi jakieś podobieństwo do ciebie i zupełnie opacznie interpretując mój post do Ortega. Nie chodzi o to, w co Anumlik wierzył lub nie. Chodzi o to, jak niektórzy blogowicze wykorzystują każdą śmierć. Orteg nie omieszkał.

    Twierdzisz, że coś sprawdzałeś – ale najwyraźniej nie tam, gdzie trzeba.

    Nie jesteś do mnie podobny, wbocku. W żadnym szczególe. Nie mamy nic wspólnego.

  96. Jakby nie kto nie probowal, Anumlika TALENTU nie da sie naruszyc. Szczegolnie po Jego smierci

  97. @na marginesie
    Uczcij pamięć po Anumliku milczeniem.Tak będzie przyzwoicie.

  98. Szanowni Państwo!
    Stworzyłem podstronę „Kącik Anumlika” (zachowam jednak dużą literę, choć formalnie nick był pisany małą), gdzie przeniosłem wspomnienie syna oraz przypomniane dotychczas przez państwa utwory Anumlika. Strona jest widoczna w panelu głównym w dziale „Strony”, można tam również komentować. W następnym tygodniu poproszę obsługę bloga o stworzenie zakładki na górnym pasku.
    Pozdrawiam
    JK

  99. @na marginesie
    No i na co ci to? Wywlekanie jakichś remanentów sprzed lat?
    Po co wcielasz się w niewczesnego adwokata @anumlika?
    Nie wiem, a raczej wątpię, czy byłby zadowolony.
    Piszesz:”Chodzi o to, jak niektórzy blogowicze wykorzystują każdą śmierć. Orteg nie omieszkał”.
    Ejże, ejże, hola, hola.
    Chodzi chyba o magiel, z którym nikomu nie jest do twarzy. Tobie również.

  100. @Orteg 3 marca o godz. 14:15
    Ależ talentu nikt nie narusza. Najmniej ja.

  101. @Jacek Kowalczyk 3 marca o godz. 16:01

    Słusznie. Bo tutaj towarzystwo zaczyna go już windować na piedestał.
    I licytować się, czyja „pamięć” jest najmojsza.

  102. @mag 3 marca o godz. 16:14
    Jeśli chodzi o magiel – przeczytaj Ortega.

  103. @Brokoz 3 marca o godz. 14:47
    Milczenie byłoby nader przyzwoite – w przypadku Ortega.
    Miał szansę – nie skorzystał. Jak zwykle Orteg.

  104. P.S. Ten chórek oburzonych – paplający o zaletach milczenia!
    Jakie zabawne, jakie egzotyczne, jakie polskie!

  105. Gotkowal
    3 marca, g.0:32
    Masz rację. Zamiast tylko się smucić, lepiej „oswoić” odejście kogoś bliskiego choćby anegdotami na jego temat, a nawet specyficznym biesiadowaniem „ku pamięci”.
    Romowie mają to nieźle obcykane, a w ogóle bardzo „dekoracyjnie” czczą swoich zmarłych.
    Na starym cmentarzu w Radomiu (takie tamtejsze Powązki), gdzie pochowani są moi dziadkowie, jest w pobliżu kwatera romskich grobów, nawet jakiegoś króla cygańskiego (uleciało mi jego nazwisko). Grobowce są z różnokolorowych marmurów, bardzo bardzo na bogato wystrojone.
    Kiedyś w przeddzień Wszystkich Świętych udało mi podejrzeć przy grobie seniora rodu całą ogromną rodzinkę romską zachowująca się bardzo swobodnie i naturalnie. Pamiętam, że np. młoda mama karmiła piersią niemowlę. Wśród panów krążyły eleganckie piersiówki, a panie częstowały jakimiś przysmakami.

  106. Namarginesko miła
    Nie ciskaj się tak. Nie warto.
    No, niestety, wszystko jest „takie polskie”, bo nie może być inne, skoro my Polacy, a wraz z nami nasze wady lecz i ZALETY.

  107. Jacek Kowalczyk
    3 marca o godz. 16:01

    Dziękuję Gospodarzu

  108. Panie Jacku
    Sorry, że z opóźnieniem, ale dziękuję Panu za odzyskanie mojego wczorajszego postu.

  109. Neferka, mag

    Przepraszam, ale muszę do dwóch, a nie wiem jak mówić. Powiem „damy” albo „niewiasty”, to mogę w mordę dostać. „Panie” chyba trochę za ostro. „Towarzyszki” – jeszcze ostrzej. Więc nic nie powiem. Powiem tylko, że pierw mówię do Neferki, bo była pierwsza. Wczoraj powiedziałaś, Neferko, że mi coś powyrywasz, to mówię, że szkoda zachodu. Lekarz dał mi jeszcze pół roku życia, więc cieszę się jak dziecko i powiem skromnie: hura!. Wiesz, ile to za pół roku można? Ojej!. Więc szykuj się, bo pożyjemy.

    A do Ciebie, mag, mówię do drugiej, bo jesteś pierwsza, a nie wypada przy ludziach aż tak faworyzować. Kiedy Cię pierwszy raz czytałem, myślałem, że jesteś bojowa jak Atena. Ale się potem kapnąłem, że miałaś taki dzień, a raczej takiego rozmówcę. Jesteś kobietą z zawsze świeżą gałązką oliwną w dziobie, a nie z jęzorem na wierzchu. Błogosławieni, którzy przynoszą pokój. Dlatego nie wiem jak Ty, ale ja zawsze wolałem kobiety niż niekobiety lub kobietopodobne.

    Obu umiłowanym przesyłam z wściekłością parę obrazków z dzisiejszego chodzenia po twardej wodzie. Wściekłość jest stąd, że nie jestem fachurą-fotografem, a zmartwiony najbardziej się nadają jako zakładki do książek – nic z nich nie wydusisz, jeśli powietrze jest na oko śliczne, ale nie fotograficzne. Więc nie tyle do podziwiania (bo nie ma co podziwiać), ile dla udokumentowania, że o Was pamiętam.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6528767264722747201/6528767264065170322?authkey=CM_i95eT-_uCUQ

  110. wbocek
    3 marca o godz. 18:47

    Pombocku, wprawdzie nie do mnie ale i tak nie mogłam się powstrzymać i zajrzałam – piękne fotki i oddają nastrój więc co się na zmartwiona wściekasz? Taka cisza i spokój z nich przebija… Smutno bez normalnego rytmu bloga i smutno bez anumlika na blogu więc ci dziękuję za wpis i załącznik. A teraz mów lepiej co z tym „pół roku”. To tak zupełnie na poważnie mówisz? Czy figura retoryczna jaka? Jak mawiała znajoma z Beskidu „No ja cię proszę „. No ja cię proszę, pombocku, weź i przestan straszyc …

  111. wbocek
    3 marca,g.18:47
    My (wespół z Neferką) na pewno jesteśmy damy, więc nie ma miejsca na wątpliwości. Chyba że Neferka je zgłosi, w co nie wierzę.
    Piszesz: „lekarz dal mi jeszcze pół roku życia, więc cieszę się jak dziecko”.
    Raduj się najmilszy Pombocku, ale nie wierz konowałom i nie rób tu za bidulka, którego – skoro jest na wylocie – trzeba hołubić, podziwiać, przytulać itp.
    To chyba taki malutki szantażyk z twojej strony. Całkiem niepotrzebny, bo i tak cię kochamy i podziwiamy, głównie za chodzenie po wodzie oraz piękne zdjęcia.
    A tam przy okazji powiem, że przekopując się przez archiwalne posty, z uwagi na Anumlika, uświadomiłam sobie, jak silnie jest związana zaprzyjaźniona spora grupa bywalców tego blogu i że zawdzięczamy komfort bywania tutaj Gospodarzowi, red. Panu Jackowi.

  112. Kostka
    3 marca o godz. 19:12

    Kosteczko, dziękuję za dobre słowo. Zabiorę ze sobą do krainy Morfeusza, bo już mi się zapałki pod powiekami łamią. Powiem Ci ciekawostkę jako fachowcowi. No bo przecież nie jako fachowiczce czy jeszcze gorzej: fachowcówie. Ostatnie dni miałem podniosłe ze względu na ciśnienie: poniżej 200. prawie nie schodziłem. Wczoraj miałem termin u kardiologa. Przyznałem się do winy, że przez półtora roku mówiłem, że wszystko gra, więc dawał furt te same lekarstwa, które mi ciśnienia chyba nie obniżały, skoro normą było 160, 170, 180, no i okresowo wyskakiwało 200. Mam starszego 6 lat od mnie znajomego w Niemczech, który miał to samo, co ja – zwapnienie zastawki aortalnej 30 lat temu. Zastawkę wymienili na metalową, więc chodzi chłop i brzęczy. Ale. Właśnie biega o to „ale”. Od początku bierze leki, które mu już 30 lat utrzymują ciśnienie w okolicach 120/80. A te cholerne pisowate spieprzajdziady bez przerwy się podnoszą z kolan. Pierw, wasza mać, podnieście nosy, popatrzcie, co robi świat i się skromnie uczcie, a nie tam, panie. tego. Albo ten. A ja, Kosteczko, wierzę w ruch. Dziś rano, mimo wziętych wczoraj starych i nowych proszków, wstałem z ciśnieniem 209 (rozkurczowe mam od dawna niskie: w okolicach 50 – 60). Pogoda mnie uwiodła i pojechałem w rajzę. Ze trzy godziny umiarkowanego ruchu. Po powrocie miałem ciśnienie 154/61. Lekarz po pierwszym okresie obserwacji przyjął, że moje normalne ciśnienie będzie 160. Co Pani na to, Pani Doktor?

  113. mag
    3 marca o godz. 19:26

    Mag złota, nie żartuj, żeby taki młody, zdrowy karkobyk robił za bidulka. Prędzej za żartulka. Bo swoje na tle ulubionego anumlika odchorowaliśmy, a życie – jak to życie: pruje przed siebie, nie dbając o to, gdzie przód, gdzie tył. Sama mówiłaś, że trzeba pruć. Chyba że kto inny mówił.. Umiłowana mag, będę spadał, bo już dwa pudełka zapałek do podpierania powiek połamałem. Jak se chłopak nie spróbu…tfu!…nie podrzemie, do paniów nie pódzie. I jo se tyz musioł, bo mie sie porusoł, hej mości panowie, kiełbicek we w łebie.

  114. Nick ‚anumlik’ byl przede wszystkim CZLOWIEKIEM.

    Natomiast na tym blogu byl znany tylko jako NICK. Literacko utalentowany, podobnie jak inny nick, czy nicki, na tym blogu, ale tylko jako nick. Aspekt LUDZKOSCI nicku ‚anumlik’ jest dla wiekszosci blogowiczow nieznanny.

    Dla mnie ten akurat aspekt jest znany. Oraz WAZNY. Dlatego nie tesknie do dyskusji na Jego temat z nickami, ktore zamiast wiedzy o czlowieku schowanym za nickiem ‚anumlik’ prezentuja niewiedze o Nim. Arogancją podpartą.

    Za reczne sterowanie moich wejsc na ten blog tez dziekuje. Juz dziekuje nalezy do Gospodarza.

  115. Szanowni!
    Kto chce może przenieść się do nowego/starego wątku, autorstwa zak1953.
    Nie zatrzymuje to akcji wspominek i cytowań z Anumlika (przypominam, że działa już „Kącik Anumlika”.
    Zapraszam
    JK

  116. wbocek
    3 marca o godz. 18:47

    Pombocku, czy cisnienie 200 czy 120, fotę dałeś bardzo dobrą. Że zmartwiony powietrza i światła nie sfocił to może i prawda, ale co sfocił to i starczy na to, żeby tak fotę odebrać. A że nie on foci, a Ty focisz, toś jeszcze i dobrze skomponował, a temat choć prosty, albo dlatego, to się chce gapić.
    Ja tam nie wiem, czy Ci ciśnienie jeszcze nie skoczy, jak blogowe damy mówią, że Pombocka kochają, ale może Ci z wrażenia spadnie. Jak takie damy mówią, to trudno, żeby nie było. Ja bym też powiedział jak one, ale się troszkę wstydzę no i ten Oko, to ten, no. Ale jak już, to wiesz co masz myśleć. Że się tak wyrażę.
    Moja babcia przez pół życia miała 200 a dożyła ponad 90-tki, co znaczy, że @mag ma rację: wsuwasz marchewkę, masz 120 i jesteś zadowolony. My też.

  117. Tanaka
    3 marca o godz. 22:57

    Jasas, Tanaczku, dziękuję i ukłony do ziemi. Nie mogę wytrzymać, żeby nie zaprosić Ciebie, anumlika, Kostki, Neferki, mag, konstancji, Namargineski, Ortega, actka, paradoxika, Sławczana, zaka1953, ciotuni Makowieckiej, kruka, żabki konającej…Jezu, no wszystkich, do krainy, gdzie bogowie są równi ludziom, a ludzie – bogom.

    https://youtu.be/5X5k8uwNWng

  118. Jezu, gdyby tak zapakować całą polską prawicę do pendolino i wysłać do Grecji na szkolenie z tańczenia z bogami, radowania się, śpiewania! Nie ma siły, że by wrócili inni ludzie. Chyba że by nie wrócili i tam robili bardak. Na bezludnej wyspie.

  119. Hoppa! Charoúmena genéthlia

    https://youtu.be/Oxbtnzql2IA

  120. Okropna wiadomość. Anumlik był intelektualną opoką, tak Go odbierałem. Miał dużą wiedzę oraz talent do formułowania i przekazywania myśli. Był twórczy, racjonalny i pozytywnie nastawiony do innych ludzi.

    Moje serdeczne kondolencje.

  121. Z opoznieniem spowodowanym wyjazdami sie dowiedzialem….

    Zal taki, ze nie umiem sie znalezc i go wyrazic.

    Strata dla nas, dla kazdego co sie choc „otarl” blogowo i @anumlika.

    Strata, ktorej panu, Panie Mateuszu i panskiej rodzinie, zwyczajnie po ludzku wspolczuje.

    pozdrawiam serdecznie

    lonefather