Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

21.02.2018
środa

Obrazek z wystawy w sprawie ustawy

21 lutego 2018, środa,

Właściwie mówić się już nie bardzo chce. O ustawie w sprawie „polskich obozów koncentracyjnych”, w której nie mówi się o tychże, ale o czymś zgoła innym się mówi, a jeszcze więcej nie mówi – a dziać się będzie – powiedzieli już wiele ludzie mądrzy, uczciwi i wrażliwi. Naukowcy z PAN-u, z innych ośrodków, poważni, motywowani zasadniczo ważną dla wspólnoty potrzebą poznania tego, jak było („prawda was wyzwoli” – powiedział ten, co strasznie dużo mówił, a teraz ani mru-mru i w ogóle nie jest już pewne, że była taka postać), mający wysokie standardy moralne właściwie mają jasność, jak to było z Holocaustem na polskich ziemiach. Każdy się może dowiedzieć, wystarczy umieć czytać albo tylko słuchać i mieć coś podstawowego: porządność w sobie. Której – jak sam mówi o sobie – uczy Kościół kat. Sytuacja jest tego rodzaju, jak z katastrofą smoleńską: jedni poznali przyczyny katastrofy i o tym powiedzieli, inni kłamią i używają katastrofy do maskowania własnych win oraz zdobywania władzy.

A jednak dalej mówić trzeba, bo istotą tego problemu jest wyparcie i zawzięte przemilczenie. Tkwienie dalej w skłamaniu, niczego nie pozwoli w Polsce zmienić na lepsze. To zresztą wspólna cecha wszelkich poważnych i niezałatwionych, a mrocznych, duszących polskich spraw: kłamanie, wykręcanie się, zamilczenie, wyparcie. Wrzask. Właśnie kolejną koszmarną wypowiedź dołożył w Monachium do puli polskiego zakłamania premier, zmiennik tej co przynajmniej w językach nie umiała nic rzec, obrzydliwości oznajmiała po polsku, co jakoś może zmniejszało pole rażenia tej mowy na świecie.

Taki, autentyczny, obrazek z wystawy polskiego wyparcia w sprawie Żydów:

Było to lat temu kilkanaście. Tykocin. Małe, niegdyś ludne, gwarne, choć prowincjonalne miasteczko. Solidny kościół, barokowa fasada, bryła właściwie przeskalowana i ponad skromną rangę miejsca, podkreślona jeszcze dwójramiennymi skrzydłami kolumnad udających te z placu św. Piotra w Watykanie, z dwoma ciężkimi wieżami na flankach. Przepych i pycha w tak niewielkim miasteczku. Demonstracja władzy. Całość, zgodnie ze sztuką architektoniczną, wyeksponowana na wielki majdan – plac w środku miasteczka. Nieco dalej, w głębi ulicy biegnącej wzdłuż majdanu – bóżnica. Wszystko w cieniu rozrośniętego kościoła.

Peregrynuję po miasteczku, podziwiam, robię foty, wyobrażam sobie dawne w nim życie. Na plac wjeżdża autokar. Sunie powoli, bokiem majdanu, zbliża się do bóżnicy. Staje. Nikt nie wysiada, choć w środku jest pełen ludzi, co zwraca moją uwagę. Mija dłuższa chwila. Wysiadają dwaj mężczyźni. Drzwi się zamykają, nikt więcej nie wysiadł. Mężczyźni podchodzą do bożnicy, znikają w niej, następnie znowu się pokazują i obchodzą plac, zaglądając w różne kąty. Wysiada trzeci mężczyzna, reszta dalej siedzi. Ci trzej są ze sobą w ewidentnym kontakcie, coś ważnego mają do wykonania. W oknach pobliskich domów miejscowe twarze. Nasi.

Ci mężczyźni to nie nasi. Obcy. Gdy się zbliżam, oni mi się bacznie przyglądają, ja zaś widzę, że w uszach mają mikrosłuchawki i interkomy. Rozmawiają w obcym języku, niemal z pewnością po hebrajsku. Sprawa jasna: ochrona. I to nie byle jaka, nie wynajęta w Polsce, ale prosto z Izraela. Ich profesjonalność i powagę widać natychmiast, bo i ma być to zauważalne: demonstracja połączona z umiarem. Zdaje się, że ci trzej są w kontakcie z kimś jeszcze, kogo nie widać: może jest w autokarze, może przyjechał znacznie wcześniej i dyskretnie zabezpiecza wizytę.

Wreszcie wysiadają pasażerowie. Głównie młodzież, kilka osób starszych, ale żadna w takim wieku, że mogła być Żydem z przedwojennego Tykocina. Może parę dzieci albo wnuków dawnych mieszkańców, jeśli jacyś przeżyli. Większość to pewnie po prostu niemająca miejscowych korzeni młodzież z Izraela, która chce poznać kraj tak niegdyś ważny dla Żydów i ciągle obecny w ich kulturze oraz zakotwiczony w tożsamości.

Miejscowi, których na majdanie o tej porze było niewielu, od razu zwracają uwagę na autokar, szybko pojawiają się nowe twarze: w oknach, między domami, na chodnikach i obrzeżu placu. Uderza mnie dziwna mieszanina spojrzeń: ciekawskich, tępych, podejrzliwych, złych. Może była jakaś życzliwie patrząca twarz, jednak nie zauważyłem. Łowię kilka odzywek w rodzaju: na co tu oni przyjechali, znowu jakieś żydowiny, młodziaków teraz nasłali. Sam, nie będąc przecież żydowiną, czuję się obco. Niedobre emocje wydobywają się z ludzi. Napięcie. Czują to ochroniarze, czują uczestnicy wycieczki. Nie zabawiają długo w bóżnicy, nie zachowują się swobodnie, nie patrzą na ludzi, choć są młodzi – co by było ze wszech miar naturalne. Ochrona dba o to, by nie dawać dłużej powodu do podnoszenia napięcia. Zbierają przybyszów, wsadzają do autokaru, wszyscy wyjeżdżają. Wielka, barokowa, obfita fasada kościoła w perspektywie ulicy. Wszystko dzieje się w jego cieniu. Dosłownym i symbolicznym.

***
Scena ta przypomniała mi się jakiś czas później, gdy oglądałem współczesny serial „Glina”, z Jerzym Radziwiłowiczem grającym starego policyjnego a uczciwego wygę i Maćkiem Stuhrem, grającym jego młodego kolegę wdrażającego się do policyjnej roboty. Młody Stuhr, w którymś z odcinków, bada sprawę zaginionych gdzieś w prowincjonalnej Polsce Romów. Gdy rozgląda się w prowincjonalnym miasteczku, szybko orientuje się, że istnieje zmowa milczenia i jednoznaczny stosunek do Romów: to ludzkie śmieci. W zmowie jest prawie cała społeczność: od burmistrza, przez policję, do właściciela baru. Stuhr, pobity przez „nieznanych sprawców” nie przerywa dochodzenia. Znajduje, zakopane w lesie, szczątki Romów.

Teraz przypomina mi się to znowu. W Tykocinie to byli Żydzi. W filmowym miasteczku – Romowie, niedawni Cyganie. Po prostu brudasy. Trzeba przypomnieć słowa tego, który ma nadmiar podłych słów w sobie, hańbiąc nimi i sobą Polskę: roznosiciele pasożytów i chorób. Film przestaje być czystą fabułą. Staje blisko mrocznego życia. Mroki przeszłości nie tylko się nie rozproszyły, ale są gęstsze niż się naiwnym poczciwcom zdaje.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 357

Dodaj komentarz »
  1. właśnie oglądam w telewizji propagandowy film niemiecki z 1941 r. dot. Żydów.
    W ramach Czarno na białym.

    Wiele ostatnio w tej telewizji programów poświęconych tej narodowości. Niektóre tak wstrząsające, że trudno potem zasnąć, żyć.

    Dla mnie jedyną wartością, wynikającą z chlapania językiem (angielskim) na prawo i lewo naszego odnowiciela obrazu Polski w Europie i świecie, to wielki wysyp filmów, programów, reportaży, wspomnień mieszkających w Izraelu Żydów polskiego pochodzenoia albo Polaków narodowości żydowskiej, wspominających swoje życie przedwojenne, wojenne, obozowe i powojenne, także w Polsce i w Izraelu.

    Nigdy w swoim życiu, w tak krótkim czasie, tyle się nie dowiedziałam o skrywanej dekadami sytuacji tych ludzi, o stosunku państwa polskiego i zwykłych ludzi do nich.

    Wszystkich głośno protestujących narodowców i innych organizacji, także tych, którzy w lesie obchodzili wiadome urodziny skazałabym na codzienne oglądanie takich filmów i reportaży z życia i śmierci tych ludzi oraz obowiązkowo wycieczkę do Auschwitz. Połączoną z pracą spoleczną na rzecz tego miejsca.
    Może wielu by oświeciło…inaczej przemawiają statystyki, inaczej obrazy.

  2. No ale 1 Marca mamy Dzień Żołnierzy Wykletych to sie nam od razu samopoczucie poprawi…

  3. Do Jarka i jego premierka.

    Wy strzelata, chłopaki, a Jahwe, Adonai, Elohim kule nosi. Wieta, że tak się mówi i sami pewnie mawiata, ale nie na poważnie, co nie? A tu, panie, brzdęk – siurpryza.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pozwolę sobie wkleić mój wpis do poprzedniego wstępniaka:

    zak1953
    21 lutego o godz. 21:19
    Wracam do tematu naszego wstępniaka czyli IPN-u.
    Dzisiaj 21 lutego, polazłem do katowickiego centrum edukacyjnego IPN na konferencję z okazji „40 rocznicy powstania Komitetu Pracowniczego/Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych w Katowicach” ściśle związanych z osobą Kazimierza Świtonia jako ich założyciela. Konferencja pod patronatem samego prezesa IPN Szarka poświęcona była właśnie osobie K. Świtonia. Prezes Szarek zaszczycił zebranych kilkuminutowym słowem wstępnym, po którym wygłoszono dwa wykłady pracowników IPN, a następnie odbył się panel dyskusyjny z udziałem zaproszonych gości; Jana Świtonia – syna, Andrzeja Czumy (ROPCiO), Andrzeja Woźnickiego (ROPCiO, gazetka „Ruch Związkowy”), Henryka Wujca (KSS KOR, gazeta „Robotnik”) Józefa Śreniowskiego (KOR, „Robotnik”).
    Na sali wśród publiczności znaleźli się m.in. dawni opozycjoniści; Andrzej Rozpłochowski, Jacek Jagiełka, Michał Luty, Adam Słomka i inni.
    Nie będę referował treści wystąpień oraz krótkiej dyskusji po panelu, bo niedługo sprawozdanie znajdzie się na stronie IPN-u Katowice. Wyniosłem stamtąd kilka niepokojących własnych przemyśleń.
    Już wystąpienie prezesa Szarka, było nie było dra nauk humanistycznych wydało mi się nie licującym z zajmowanym przez niego poważnym stanowiskiem państwowym.
    Starzy wyjadacze opozycyjni wyglądają na mocno skłóconych wewnętrznie. Andrzej Czuma jako prawnik, bardzo mocno kontrolował treść swego wystąpienia, nie dopuszczając do prób przeinaczania jego słów przez osoby z publiczności o wyraźnie ortodoksyjnie antykomunistycznym, antyliberalnym i antysemickim nastawieniu. Takim wystąpieniem zabłysnął z sali Jacek Jagiełka. O dziwo, zyskał pełną akceptację swego wystąpienia ze strony organizatorów konferencji.
    Moje podstawowe wrażenie – dopiero teraz, od dwóch lat zdobywamy prawdziwą niepodległość i najwyższy już czas, aby wkrótce pozbyć się elementów niepożądanych i nieprzychylnych bądź wrogich IV RP.
    Szanowni blogerzy – niektórym ludziom w tym kraju marzy się wojna domowa. Taka – nie na słowa, a czyny.

  6. konstancja
    21 lutego o godz. 21:13
    Obawiam się, iż Twój wniosek o obowiązkowym zwiedzaniu miejsc zagłady nie odegrałby takiej roli, jaką przewidujesz. Co najwyżej część z tych mocno już narodowych doszukała by się inspiracji na przyszłość. Jeśli zerkniesz na moje wnioski z poprzedniego wpisu pewno zrozumiesz takie moje przekonanie.

  7. zak1953
    21 lutego o godz. 22:11
    och, zdaję sobie sprawę z tego, że moje oczekiwania uzdrowienia osób, którym taka kurację bym przepisała są naiwne, ale cóż mi szkodzi pomarzyć.
    Na kilkorgu z pewnością zrobiłoby wrażenie, gdyby im uswiadomić, że za jakiś czas mogłoby dotknąć to niebieskookich, rudych, brunetów czy wyrośniętych ponad 170 cm (taki kaprys).

    A tak ogólnie to jestem zaniepokojona stanem polskiej sympatii dla innych i nieustannym okazywaniem swojego cierpiętnictwa. Na tle innych narodów i w każdej sprawie, nie tylko przedwojennej i wojennej. Cóż, taki mamy klimat…

  8. Proszę bardzo: dziki zryły moją przystań nie pierwszy i nie dziesiąty raz – i na zdrowie, nikomu to nie wadzi, bo nie po trawie pływamy. Ale mnie się całkiem z innymi dzikami kojarzy: Ryli, ryli, aż prawie wszystko zryli. Po co? Żeby było zryte. I co dalej? „Aż wstyd powiedzieć, co było dalej. Wszyscy na siebie poupadali”. Szybciutko wstali, się otrzepalii i ryli dalej.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6525124047735202033/6525124046737544738?authkey=CLSiisbh64mX8wE

  9. Ja nie jestem taka miłosierna jak Konstancja, juz ja bym tym wielbicielom Hitlera zrobiła w Oświęcimiu taką rekonstrukcję z czynnym udziałem że w 3 dni by im się nazistów raz na zawsze odechciało.

  10. zak1953
    21 lutego o godz. 22:07
    Moje podstawowe wrażenie – dopiero teraz, od dwóch lat zdobywamy prawdziwą niepodległość i najwyższy już czas, aby wkrótce pozbyć się elementów niepożądanych i nieprzychylnych bądź wrogich IV RP.
    Szanowni blogerzy – niektórym ludziom w tym kraju marzy się wojna domowa. Taka – nie na słowa, a czyny.

    Mój komentarz
    Zak, bardzo celna uwaga. Przecież od lat PiSowcy pod ideowym przewodnictwem Prezesa głoszą konieczność „wymiany elit”, co w terminologii PiSowskiej oznacza przywrócenie narodowej godności Polakom i umocnienie ich tożsamości poprzez uwolnienie społeczeństwa od obcego elementu.

    W poprzedniej kadencji PiSu jako rządzących (2005-2007) Jarosław Ka próbował osiągnąć wymianę elit tzw. lustracją. Wiązał wielkie nadzieje z nią, lecz przeoczył jeden najważniejszy aspekt – wszystko co się chce przeprowadzić (także wymianę elit), aby były szanse na powodzenie, musi być:

    a) dokładnie przemyślane
    b) porządnie zaplanowane
    c) dobrze zorganizowane, musi być plan działania rozpisany na osoby, gremia, instytucje, w granicach prawa i obowiązków.

    W tym sęk, że PiSowskie przedsięwzięcia nie spełniają żadnego z tych warunków. W PiSie każde działanie, to jest ad hock pomysł, plan taki sam – sporządzony na kolanie (zwykle nocą) lub brak planu, personalne roszady, ręczne sterowanie, prawo raz jako przeszkoda, to won z prawem, innym, razem jako narzędzie (Frasyniuk w kajdanki), a myślenie jest zawsze po szkodzie.

    Takie działanie wynika także z systemu jaki Kaczyński zbudował – z układu z jednoosobowym nieformalnym kierownictwem, a sięgającym wszędzie i tyczącym się każdego – od najwyższego do najniższego PiSowskiego funkcjonariusza. Jedna osoba nie jest w stanie kontrolować wszystkiego. Zamęt jest nieuchronny.

    Ludzie, w których otoczeniu Kaczyński wychował się jako polityk i ludzie, których on przez swój własny przykład uformował jako swoje własne otoczenie, to są ci sami, mający dokładnie takie same poglądy, jak ich prekursorzy przedwojenni. Są to wyznawcy poglądów najprostszych, w tym archaicznych, byle były uznawane jako patriotyczne, tradycyjnie polskie, poglądów populistyczno-socjalistyczno-endeckich, romantyczno-narodowych. Taki utopijny misz masz mają PISowcy w głowach – solidarność społeczna plus czystość moralna plus czystość etniczna.

    Element ksenofobii zajmuje w ich poglądach naczelne miejsce, bowiem jest to kryterium, które pozwala najprostszym sposobem odróżnić patriotów od niepatriotów, Polaków od niepolaków, prawdziwych Polaków od polskojęzycznych polaków, obcych od swoich, a w końcu wrogów od przyjaciół.

    Inne cecha mentalnościowa i światopoglądowa PiSowskich polityków i wodzirejów, to łatwość oraz konieczność myślenia zerojedynkowego – tak / nie, swój / obcy, wróg / przyjaciel.
    Zerojedynkowe myślenie i zerojedynkowa postawa wobec świata i wobec ludzi, to styl Kaczyńskiego i jego komiltonów. W tym stylu (wizerunku) czują się najlepiej, czują się skuteczni, przydatni narodowi, czują się sobą.

    Taki też duch i taki styl komunikacji z innymi ożywiał pewnie prelegentów na opisywanym przez Ciebie spotkaniu.
    Pzdr, TJ

  11. Nefer
    21 lutego o godz. 23:01
    może rekonstrukcja byłaby dobrym rozwiązaniem. Myślę jednak o tym, że wielu tym ludziom zabrakło edukacji, świadomości, a przynależne temu wiekowi lub środowiskom działanie w grupie powoduje, że efekty mamy takie, jakie widać.
    I ministra Zalewska ze swoją „bezkosztową zmianą”.

  12. tejot
    21 lutego o godz. 23:19
    Na nasze szczęście oni są obecnie mocno skłóceni. Ale kiedy przestaną się między sobą żreć, mogą stać się niebezpieczni. Dodatkowy czynnik sprzyjający – starzy liderzy są już biologicznie starzy. Jest szansa, że wiek nie pozwoli im do końca zmanierować młodych i przekazać im swych idee fix. Starzy brodacze w maciejówkach może zdążą zejść z przyczyn biologicznych, zanim rozpalą nowe stosy i postawią szubienice dla wrogów realnych i urojonych.
    Problemem staje się wsparcie, jakiego udziela temu środowisku państwowa instytucja jaką jest IPN ze stosunkowo młodą, dobrze opłacaną kadrą.
    Pozdrawiam

  13. Nefer
    21 lutego o godz. 23:01
    Ci ludzie wbrew pozorom nie są sympatykami Hitlera, a tylko jego metod i ich śmiertelnej skuteczności, osiąganej przez oddanych, nie pytających o drobiazgi ludzi.
    II Rzeczpospolita także miała swoich faszystów

  14. @Tanaka
    Dzięki za ten wstępniak. Jako dzieciak/nastolatek regularnie odwiedzałem Choroszcz, przez kilkanaście lat rok w rok. Chłonąłem opowieści, na każdy temat mogłem porozmawiać z rodziną, z jednym wyjątkiem. Natrafiałem na mur w najlepszym razie obojętności jak tylko poruszałem temat żydowskich mieszkańców miasta. Co tylko rozpalało moją ciekawość potęgowaną sporadycznymi wizytami na zrujnowanym wtedy żydowskinm cmentarzu przy wylocie na Łyski. Do momentu jak sąsiad dziadka tęgo sobie popił. Znaczy więcej niż zwykle. Wtedy się między innymi dowiedziałem, że po wywiezieniu lokalnych Żydów do getta białostockiego, wydanie Niemcom zbiegów i niedobitków było warte 3 kilogramy cukru od głowy.

  15. @@konstancja, zak1953

    Ja bym im tę technikę, metody i edukację zrobiła na własnej skórze. Poważnie mówię. Nawet się zastanawiałam czy pilnujący ich „esesmani”-rekonstruktorzy mieliby broń ostrą czy ślepaki.

  16. tejot
    21 lutego o godz. 23:19

    Boże chroń mnie przed ludźmi patetycznymi. To nie o Tobie, tejotku, lecz o wszystkich patetycznych – z PiS-em na czele i z „Razem” w ogonie. Patetyczność to idee, a idee to zbiorowe emocje – coś do popierania lub odrzucania, nie – do rozumowania, które jest umiejętnością jednostek, a nie tłumów. Bo racjonalnego widzenia świata, jeśli już ktoś jest tego nauczony, odrzucić się nie da. Odrzucenie oznacza zgodę na samookłamywanie się, na branie baśni za rzeczywistość, na kwestionowanie praw fizyki, biologii i wszystkich rozpoznanych mechanizmów, prawidłowości i niuansów stawania się człowiekiem. Patetyczność to przypisywanie Polakom dobra, piękna i mesjaństwa. Patetyczność to odrzucanie rzeczywistych mentalnych zwichnięć „żołnierzy wyklętych” i życzeniowe lub koniunkturalne przypisywanie im patriotyczności. W 5 sekund po zakończonej hekatombie ci „patrioci” wypatrywali kolejnej wojny – żeby jeszcze z 500 milionów pozostałych przy życiu było wymordowanych. Na ich podwórku – w imię abstrakcji zwanej „Polską”. A konkretniej – z powodu wojennego rozognienia gówniarzy, którzy nauczyli się używać broni i nie mogli się z nią rozstać, bo dawała siłę i chwilową władzę. Prymitywne smarki z patetycznymi hasłami w pyskach – jak obecna niby-nacjonalistyczna gówniarzeria, która ma pusto w kapuście i nie bardzo wie, co z sobą robić. Największym producentem patetycznej papki, czyli zastępczej duchowej strawy dla małorolnych, są katabasy Kościoła katolickiego, którzy sami karmią się zupełnie doczesną strawą. A w obecnym bardaku spowodowanym bardakowatą, chuligańską partią wiecznego, zakompleksionego smarka Jarka, wystraszyli się, bo nie mają nic do powiedzenia, prócz pustych bzdetów, wsadzili swe fałszywe mordy w kubeł i czekają, żeby odwiecznym zwyczajem znów wyjść na prowadzenie.

    Małorolni chwytają puste, patetyczne słowa jako wartość, której i tak nie rozumieją, bo jej nie ma. To tylko smark na drabince zachłystuje się własnymi słowami i udaje, że -jest. Trzymają się go, bo myślą, że wódz, że wiarygodny, że wie, czego chce: dał po 500 i obniżył wiek emerytalny. Na razie na to nie wpadną, że wódz gówno wie, że rozdawnictwo to najprymitywniejsze co może być, że to początek i koniec tego dobrego. Że kiedy rządzący zaczynają w niby-patetycznym amoku o monumentach – jak ogromne lotnisko dla UFO – czas takim jak ja się szykować w jednokierunkową drogę. Bo jak siądę w pięciokilometrowej kolejce do operacji za 40 lat, to i tak nie dosiedzę.

  17. Zak1953
    Musze Ci przyznac racje, sa ludzie zafascynowani przemoca i okrucienstwem, idea sluzby bezwzglednemu tyranowi. Zadne metody wychowawcze ich mentalnosci nie zmienia. Jedynym, co moze cywilizacja, jest trzymanie ich w ryzach i niedopuszczanie do gloszenia mowy nienawisci. Poblazliwosc wobec takich jednostek prowadzi do budzenia sie demonow w innych, podatnych na wplywy ludziach. To konczy sie wojna i powszechnym zdziczeniem.
    Zgraja nami rzadzaca byc moze nie w pelni zdaje sobie sprawe z konsekwencji swoich poczynan, ale bedzie z nich kiedys rozliczona. Jak pisze bardzo celnie Danuta Hubner na swoim blogu, pisowcom udalo sie wmowic znacznej ilosci ludzi, ze demokracja liberalna, praworzadnosc sa dla elit, ktore stawiaja sie ponad ludem. Ludowi potrzebny jest wodz. No i mamy wysyp postaw autorytarnych a wsrod nich tych z piekla rodem.

  18. wbocek
    22 lutego o godz. 0:53

    Mój komentarz
    Ładnie opisałeś rządy patosu w głowach PiSowców. To jest patos dla ludu, patos udawany i patos zakorzeniony, patos zawłaszczający zwolenników, patos rażący wrogów. Patos wykorzystywany jak darmodajka, przydatny w potrzebie, uwalniający, zaspokajający.
    Patos plus niedojrzałość, infantylizm uzupełniają się doskonale.
    Pzdr, TJ

  19. @Tanaka

    Szapka bach bo pięknie ci ten wstepniak wyszedł i owszem! Mocno, trafnie, oszczędnie i z reporterskim pazurem. Zapadło mi od razu w pamięć zdanie: „Wielka, barokowa, obfita fasada kościoła w perspektywie ulicy. Wszystko dzieje się w jego cieniu. Dosłownym i symbolicznym.”

    I masz rację – dużo już o tym napisano ale…trzeba pisać dalej. I przypominać. Komentarz @kapitan Nemo też poruszający.

    Nefer
    21 lutego o godz. 23:01

    Też mam takie ciągoty… bo ciężko mi się mieści w głowie taki poziom zidiocenia. Ja rozumiem, że to jakaś smarkateria jest i za mało może wie o tym co dokładnie zrobił pan, którego czczą teraz torcikiem z lukrowana swastyka ale gdzie w takim razie jest państwowa telewizja „z wizją”. Szkoła? Nikt nie dostrzega problemu?

    Gonie odstawić potomka do szkoły. Pozdrawiam wszystkich!

  20. Od końca.
    „Romowie” to mi przez gardło przejdzie tak łatwo, jak żabie – grabie.
    Może dlatego, że w podstawówce Cyganie mnie bili dotąd, dopóki nie nauczyłem się, głównie od nich i od kilku szkolnych chuliganów, jak z żyletki strzelać w twarz, jak bić kastetem (pierwszy raz w życiu byłem w warsztacie samochodowym u spawacza po to, aby mi cztery nakrętki wchodzące na palce zespawał razem), jak rzucać metalowym cyrklem tak jak finką i jak się bić przeciwko kilku bandziorom na raz.

    Od tatusiów tych cyganiatek nauczyłem się jak się zarabia pracując w zawodzie Gracza w Trzy Karty oraz Handlowca Prawdziwymi Futrami i Jeszcze Prawdziwszymi Skórzanymi Kurtkami. (Wrocek, Hala Targowa, piętro, po schodkach po prawej.)

    Od mamuś cyganiatek dowiedziałem się jak się zarabia w zawodzie Handlarki Złotą Biżuterią z Tombaku. Parter Hali, tuż przy wejściu od budynku Filologii, podłoga, na podłodze otwarta walizka.

    Od wiecznie pijanych dziadków cyganiatek (parter, boksy za kotarą, na wózku inwalidzkim, tam gdzie teraz jest sklep rybny) zaś dostałem do obejrzenia prawdziwy rarytas w tamtych czasach, czyli Karty z Gołymi Babami.
    Kto wie, czy nie był to pierwszy raz, kiedy zobaczyłem goła babę?

    Poza Hala Targową oraz moją szkołą, a także boiskiem szkolnym i otaczjacymi szkołę zaułkami z Cyganami innych kontaktów nie miałem. I całe szczęście, i niech tak już pozostanie.

    Głównie dlatego, że kastet mi się zapodział a i tradycyjnych żyletek w łazience nie mam.

  21. zza kałuży
    22 lutego o godz. 9:21
    Jednak z treści twego komentarza wynika, iż zostałeś przez nich zaakceptowany, a to jest spory sukces dla Polaka. Zdołałeś przebić ich ścianę niedostępności.
    Masz rację, poprawność językowa momentami jest bezsensowna. Przecież oni sami śpiewali w swoich piosenkach po polsku „My, Cyganie…”. Zresztą niemieckie nazwanie także jest podobne. A teraz mamy – Romowie. Coś tak, jakby Rzymianie.

  22. tejot
    22 lutego o godz. 8:34

    Tak jest, tejotku. Patos to kinder-niespodzianka dla dzieci z duchem świętym w środku. Czyli – z niczym. Tyle że on się z niedojrzałością, infantylizmem nie tylko uzupełnia, lecz JEST niedojrzałością i infantylizmem. W przyrodzie nie ma patosu.

  23. Tykocińska synagoga została odnowiona m.in. dzięki pieniądzom fundacji Nissenbaumów. Każdy mężczyzna żyjący jako dorosły wPolsce na początku lat 90-ch ub.wieku, z pewnością pamięta run na koszerne wódki, które zalały szeroką falą nasz rynek napojów wysokoprocentowych. Zwiedziłem to miejsce w 1995 roku. I pamiętam, że ten obiekt był chyba jedyną pozostałością po mieszkających tam przed wojną Żydach. Reszta, to już pamiątki po polskich, litewskich i rosyjskich czasach tamtej ziem, z potężnym barokowym kościołemi. Po królewskim zamku w Tykocinie pozostało ówcześnie kilka, może kilkanaście kamieni z fundamentów. Z zamkiem tykocińskim wiązała się także historia Barbary Radziwiłłówny. Od 1995 roku nie odwiedziłem już tamtych terenów.

  24. zak1953
    22 lutego o godz. 9:44

    Z filmu „Spotkałem nawet szczęśliwych Cyganów”:

    „Aaai, Romałeee, aaai cziabałeee”.

  25. Kłamstwo numer jeden;

    Większość to pewnie po prostu niemająca miejscowych korzeni młodzież z Izraela, która chce poznać kraj tak niegdyś ważny dla Żydów i ciągle obecny w ich kulturze oraz zakotwiczony w tożsamości.

    Ostatnia rzeczą, jaką ta młodzież chce to „poznać kraj”. Poznać Polskę. Zresztą nikt się tej młodzieży nie pytał tylko posłał ja w przedpoborową podróż motywacyjną do świata śmierci.
    Poznawanie „kraju” nie jest ani celem tej podróży. Celem jest skontrastowanie Polski=świata śmierci z Izraelem=światem życia.
    Celem jest przerażenie tej młodzieży obcością, ciemnością, zacofaniem, nienawistnoscią, szarością, złością, niezrozumiałością, polskiego świata śmierci.

    Celem tej podróży jest sformatowanie nowego, silnego, patriotycznego Izraelczyka. Oraz danie mu potężnie znieczulającego zastrzyku. W końcu nie jest wykluczone, że u słabszych psychicznie jednostek pastwienie sie na Palestyńczykami czy innymi Arabami w czasie obowiązkowej służby wojskowej może wywołać ludzkie odruchy, może się w nich nawet odezwać sumienie.
    Obrazy zapamietane podczas podróży do świata śmierci mają dopomóc w zagłuszeniu głosu twojego sumienia.

    Dlatego potrzebni są profesjonalni i zauważalnie demonstracyjni

    Nawiasem mówiąc, jak bardzo trzeba być skundlenie zawstydzonym sobą aby napisać: I to nie byle jaka, nie wynajęta w Polsce, ale prosto z Izraela.

    Przecież to jest ekshibicjonizm prościutko z głowinki, której sie marzy za dziesięć centów torba w Peweksie. Głowinki z włosami jak len, co w błoto wpadł. @Tanaka z izraelskimi gorylami poszedłby nawet w ciemno bez matury. I bez jakiegokolwiek zażenowania o tym pisze!

    To już ja w okolicy 10 lat miałem wiecej godności i ani sam nie brałem a nawet koledze Robertowi szeptałem na ucho, aby od Niemców z autokaru stojącego koło „Pręgierza” gumy do żucia nie brał. Nie ważne, że podobno lepszej od „Donalda”. Niemcy gumy dawali i robili zdjęcia jak dzieciaki brały. Skąd mi się uczucie jakieś niejasne zawstydzenia wtedy brało? Dlaczego uważałem, że to nie wypada o gumę się prosić?

    Potem przyszła piosenka o brzydszej od kozy a dzisiaj czytam, że u zdawało by się myślącego człowieka fakt na sam trotuar wjechania kołami, tym razem izraelskiego autokaru, powoduje takie samo mentalne skurczenie?

    Ich profesjonalność i powagę widać natychmiast
    A jakby tak wyobrazić sobie te czterysta dwadzieścia i dwa palestyńskie, podludzkie trupy, które mają na rozkładzie?
    Ułożone pokotem, jak na końcu polowania, według wzrostu, tak jak się układa sarny czy dziki… wtedy dopiero całą ich profesjonalność było by widać!

    W opisie, jak w każdym dobrym kryminale, nie mogło zabraknąć elementu Tajemniczej Centrali:
    Zdaje się, że ci trzej są w kontakcie z kimś jeszcze, kogo nie widać: może jest w autokarze, może przyjechał znacznie wcześniej i dyskretnie zabezpiecza wizytę.
    Siusiamy w majtki z podziwu nad stopniem zorganizowania Wizytujacych Nadludzi aż miło!

    Ochrona dba o to, by nie dawać dłużej powodu do podnoszenia napięcia. Zbierają przybyszów, wsadzają do autokaru, wszyscy wyjeżdżają.
    Cel został osiągnięty. Tak po jednej jak i po drugiej stronie. Mocne, izraelskie kije przejechały z hałasem po prętach klatki, w której trzymamy tubylców zapewniając tychże tubylców przyszłą wrogość.
    A nasza młodzież – skutkiem walenia po pretach tej samej klatki przez poprzednią wycieczkę – dostała niezapomniane danie składające się z dziwnej mieszaniny spojrzeń: ciekawskich, tępych, podejrzliwych, złych oraz niedobrych emocji wydobywających się z ludzi. No i to napięcie.

    **http://www.yadvashem.org/download/education/conf/Feldman1B.pdf

  26. @zza kałuży
    22 lutego o godz. 10:23

    Jednak krzyże sekty katolickiej przesłaniają Ci świat. Ciebie nikt w dzieciństwie nie wyzywał od Żydków, nie musiałeś się bić (sam przeciwko grupie wierzących), nie musiałeś sam zrozumieć dlaczego tak jest. Krótko – pieprzysz jak potłuczony.

  27. Coś na rozweselenie z mojego ulubionego radio Erewań. Buahahaha, oplulam się kawą ze śmiechu:

    http://www.thenews.pl/1/10/Artykul/350466,Report-on-AntiSemitism-in-the-EU-How-Poland-fared

    Otóż rządowa szczekaczka po angielsku podała statystyki z Europy, z których wynika, że na tle innych krajów Polska nie jest taka najgorsza jeśli chodzi o antysemityzm – grubo w tyle za Niemcami, Wielka Brytanią, Austrią czy Holandią. Co więcej liczba incydentów spadła o połowę porównujac z rokiem wcześniej….Jest po prostu cacy. A teraz co mnie rozbawiło – w artykule z tego tygodnia porównuje się rok nie 2017, czy pierwsze tygodnie roku 2018 do analogicznych miesięcy z wcześniejszych lat tylko rok 2016 do 2015. A tam czarno na białym, że w Polsce wcale a wcale nie ma problemu z antysemitami. Nic tylko sobie gratulowac…

  28. @zak1953 22 lutego o godz. 9:44
    zostałeś przez nich zaakceptowany, a to jest spory sukces dla Polaka. Zdołałeś przebić ich ścianę niedostępności.

    Hm, nie nazwałbym tego „zaakceptowaniem”. Raczej tolerowaniem.

  29. zza kałuży
    22 lutego o godz. 10:23

    „Przecież to jest ekshibicjonizm prościutko z głowinki”.

    A Ty sądzisz, że Twój ekshibicjonizm, to z czego jest? Jako technik widać nie rozróżniasz swoich słów o rzeczywistości od rzeczywistości. Od dawna robisz jak ortekbezportek, tyle że obficiej: gryznąć, piznąć, warknąć i się przykrochmalić.

  30. Dwa lata temu w odwiedziny co chicagowskiej Polonii przyleciała orkiestra reprezentacyjna (o ile dobrze pamiętam) garnizonu warszawskiego.

    Amerykanie nie pozwolili członkom tej orkiestry zabrać ze sobą nawet nienaładowanej broni paradnej, używanej w musztrze.
    Nie zgodzili się na wwiezienie do Stanów – przez wojaków podobno sojuszniczej armii – żadnej broni palnej.

    Słusznie to zrobili czy nie, ale redaktor Michalkiewicz z pewnością by skomentował, że USA w ten sposób zademonstrowało bycie poważnym państwem. A nie państwem teoretycznym.

    A po Polsce panoszą się obce typy, jacyś bojcy obcej armii, policji czy bezpieki, na dodatek z bronią.
    Nieistniejące polskie państwo scedowało na jakieś obce typy zapewnienie bezpieczeństwa na swoim(?) terytorium. Bezpieczeństwa zarówno obcych jak i swoich obywateli. Jest absolutnym skandalem, że jakiś izraelski bezpieczniak może sobie odstrzelić obywatela Polski. Prawo do decydowania o zasadności wyciągnięcia broni przeciwko polskiemu obywatelowi na podobno polskim terytorium zostało sprezentowane jakiemuś obcemu bojcu.
    Prawdziwie kamieni kupa.

    Red. Szostkiewicz tłumaczy, że owi bezpieczniacy nie „panoszą się” bo „zostało zawarte porozumienie”.
    Jak się go zapytać, który rząd zawarł to porozumienie, czy byli to dawno temu komunisci, a może postkomuniści, może redaktora ukochany Mazowiecki, a może wszystkie rządy, po kolei, jak leci potwierdzały prawo izraelskich bojców do strzelania do polskich obywateli to redaktor Szostkiewicz uznaje, że takich sojusze podważających pytań nie będziemy publikowali.

  31. @wbocek 22 lutego o godz. 11:00
    Leć na rynek do Tykocina, mandarynkę ci dadzą.
    Może.

  32. @zza kałuży
    22 lutego o godz. 11:17

    Ale zupełnie Cię nie wkurza, gdy Trump przylatuje do Polski z uzbrojoną po zęby obstawą. A watykańscy ochraniarze Wojtyły nie byli uzbrojeni?

  33. Moim prywatnym standardem antypolonizmu na tle filosemickim był do tej pory redaktor Koraszewski.
    Ale jak widzę peleton goniący pana redaktora Koraszewskiego składa się z wielu bardzo mocnych kolarzy.

    Najśmieszniejsze jest to, że za jego antypolonizm pana Koraszewskiego kiedyś wywalono nawet z „Racjonalisty”. 😉

  34. @Qba 22 lutego o godz. 11:25
    Ale zupełnie Cię nie wkurza, gdy Trump przylatuje do Polski z uzbrojoną po zęby obstawą. A watykańscy ochraniarze Wojtyły nie byli uzbrojeni?

    I w jednym i w drugim przypadku towarzyszą im polskie służby. Zostaja zachowane pozory podziału na „gospodarza” i na „gości”.

    Izraelskie F-16 przeleciały nad Auschwitz BEZ POLSKIEJ ESKORTY.
    Podobno zła pogoda przeszkodziła wtedy polskim „gospodarzom” pełnić honory domu.
    Izraelskim maszynom jakoś w lataniu nie przeszkodziła.

    To są kpiny z niepodległości. Teoretycznych kamieni kupa.

  35. zza kałuży
    22 lutego o godz. 10:23
    No, to cię wzięło. Aż tutaj, w Katowicach czuję twoje zagotowanie. Zerknąłem do załączonego linku i zrozumiałem twój tekst. Szczegółowo przeczytam później, bo to w końcu tekst w obcym dla mnie języku. Nie chciałbym popełnić błędów rozumienia, wynikających z szybkiego czytania.
    Nie rozumiem tylko twojego poszatkowania wstępniaka Tanaki i wybierania nawet poszczególnych słów, aby połączyć go z tezami z opracowania Feldmana. Sam przegiąłeś.
    Tak się składa, iż kilka lat temu na Jurze krakowsko-częstochowskiej miałem parę pasażerów, którzy wybrali się na turystyczny lot balonem. Z powietrza pokazałem im okolicę, nie pomijając widocznej w dole miejscowości Lelów, gdzie kiedyś mieszkał słynny w środowisku chasydzkim cadyk. Kiedy po locie czekałem na samochód ekipy naziemnej, miałem trochę czasu na rozmowę z pasażerami. Pani (trochę młodsza ode mnie, ale już około 50lat) okazała się Żydówką, która po 1968 roku wyjechała z Polski i pracowała w Izraelu jako dziennikarka. On był jej młodszym przyjacielem, któremu indywidualnie pokazywała Polskę.
    Pani towarzyszyła takiej ekspedycji młodych Izraelczyków, którzy w ramach akcji edukacyjnej zwiedzali w Polsce miejsca najbardziej kiedyś związane w historią polskich Żydów. Kulminacją pobytu były odwiedziny w hitlerowskim obozie zagłady Auschwitz-Birkenau, gdzie wszystkie gromadzące się na zasadzie zlotu gwiaździstego grupy, zwiedzały obóz, a następnie modliły się za dusze zmarłych.
    Jednym z zadań tej pani (oprócz tworzenia dziennikarskiej relacji z ich pobytu) było opowiadanie o życiu Żydów w Polsce oraz asystowanie w spotkaniach z Żydami nadal tutaj mieszkającymi.
    Twoje opowiadanie o ziemi żydowskiej śmierci, mija się nieco z realiami takich pobytów. Ale jednocześnie jest potwierdzeniem, że Polska do II wojny była miejscem najliczniejszej diaspory żydowskiej w Europie Środkowej. Izrael jako państwo nie wziął się z powietrza. Stworzyli go m.in. Żydzi z Polski. Trzeba pamiętać, że pierwsi przywódcy Izraela mówili po polsku.
    Miałem także okazję spotkać na swej drodze taką grupę izraelskiej młodzieży, poruszającej się po Polsce pięcioma autobusami. Fakt, mieli swoją własną ochronę. Ale powiedz mi, co byś zrobił, gdyby jakiejś arabskiej bojówce przyszło do głowy zrobić w Polsce jatkę z tymi młodymi Żydami. Doświadczenia służb specjalnych (w tym polskich) pokazują, iż nie można takiego wariantu wykluczyć. Polska jest stosunkowo łatwo dostępna dla wszelkiej maści ekstremistów.
    Gdyby jakieś komando samobójców dostało zadanie zlikwidowania takiej grupy izraelskiej, polskie władze nie miałyby żadnych argumentów na swą obronę.
    Dlatego ja, nie podniecam się z powodu bytności tych ludzi wraz z młodzieżą.

  36. Jak izraelski generał mścił się na Polakach nad Auschwitz
    Piotr Zychowicz
    Publikacja: 15.02.2012

    „Musieliśmy słuchać Polaków przez 800 lat. Teraz już się ich słuchać nie musimy”. Te słowa izraelskiego generała świadczą, że nie szanuje on sojusznika i nie zna historii.

    Izraelskie lotnictwo ma nowego dowódcę. Został nim Amir Eszel. Niezwykle utalentowany i popularny wśród kadry oficerskiej generał. W mediach natychmiast ukazało się wiele artykułów, w których zadano pytanie, czy to ten człowiek poprowadzi izraelskie lotnictwo do najbardziej ambitnej misji w jego historii: zniszczenia instalacji nuklearnych Teheranu.

    Przy okazji, zupełnie nieoczekiwanie, dostało się Polsce. Izraelskie gazety przypomniały słynny przelot nad byłym niemieckim obozem zagłady Auschwitz, który miał miejsce w 2003 roku. Eszel pilotował wówczas jeden z trzech izraelskich myśliwców F-15, które przy okazji pobytu na pokazie lotniczym w Radomiu przeleciały kilkaset metrów nad byłym obozem.

    Wydarzenie to odbiło się szerokim echem, a Eszel został uznany za bohatera. Teraz, przy okazji nowej nominacji, ujawnił prasie kulisy tamtego lotu. Według niego Polacy zgodzili się na niego, ale pod warunkiem że odbędzie się powyżej poziomu chmur. Eszel – jak mówi dziś z dumą – świadomie nie posłuchał gospodarzy i przeleciał z rykiem silników niemal nad samymi barakami. – Powiedziałem wówczas pozostałym pilotom: musieliśmy słuchać Polaków przez 800 lat. Teraz już się ich słuchać nie musimy – wspominał nowy dowódca lotnictwa. Słowa te zostały przyjęte przez dziennikarzy z aprobatą. Charakterystyczny jest komentarz, jaki opublikował znany amerykański publicysta Jeffrey Goldberg. „Nad Auschwitz Eszel dokonał symbolicznej zemsty na Polakach, którzy upokarzali Żydów w trakcie stuleci, które doprowadziły do Holokaustu – napisał Goldberg w tekście, który został opublikowany w wielu gazetach USA i Kanady. – Jego ówczesny dowódca uznał, że ten przelot był najlepszym dowodem, że syjonistyczne przekonanie, iż Żydzi mogą liczyć tylko na siebie, jest prawdziwe”. Zarówno wypowiedź gen. Eszela, jak i towarzyszące mu komentarze, są zaskakujące. Polskę łączą bowiem z Izraelem wyjątkowo bliskie relacje, także w sferze bezpieczeństwa. Sami Izraelczycy lubią nam powtarzać, że jesteśmy ich „koniem trojańskim w UE”. To, że zignorowało się wolę zaprzyjaźnionego państwa na jego wlasnym terytorium, nie powinno być więc powodem do dumy i pochwał. Raczej do nagany. Zasmucające jest również to, że wysoki oficer izraelskiej armii tak słabo zna dzieje swojego własnego narodu. Choć rzeczywiście pod koniec lat 30. w Polsce zaczęło się robić duszno, to 800 lat historii Żydów na terenie Rzeczypospolitej nie było wcale pasmem udręk. Wprost przeciwnie – była to historia zgodnego współżycia między obydwoma narodami. To Polska udzieliła Żydom azylu, gdy w średniowiecznej Europie zaczęły narastać nastroje pogromowe. To Polska stała się miejscem, w którym kwitło żydowskie życie kulturalne, religijne, gospodarcze i polityczne. To w Polsce urodzili się założyciele Izraela. Wstyd, że generał Eszel – który jest synem ocalałych z Zagłady – o tym nie wie. Jeżeli rzeczywiście Eszel niedługo wyśle swoje samoloty nad Iran i rozpoczną się bombardowania tego kraju, izraelscy dyplomaci będą robili wszystko, aby pozyskać dla tej wojny poparcie na świecie. Na pewno zawitają wówczas również do Warszawy. Wypowiedzi takie jak gen. Eszela nie ułatwią im zadania.

    http://www.rp.pl/artykul/812965-Jak-izraelski-general-mscil-sie-na-Polakach-nad-Auschwitz.html

  37. zza kałuży
    22 lutego o godz. 10:56
    Kiedy Cyganie pokazują tobie jak się robi rozmaite wałki, to już co nieco przekracza „tolerowanie”. To jest pełna akceptacja „obcego”. Ale to jest moje rozumienie, twego opisu zdarzeń – ciekawych zresztą.

  38. zza kałuży
    No i wyszło szydło z worka.

  39. zza kałuży
    22 lutego o godz. 11:20

    Chroń mnie, Boże Rongo, od patosu i wzmożonych patriotów. Wchodzisz tu, duży dzieciaku, żeby jęzorem dłuższym niż u bazarowej przekupy chwalić się swą godnością 10-latka, która jakoby była większa niż ma teraz Tanaka. Poważnyś kandydat na trolla. Z tych dziecinnych.

  40. @zak1953 22 lutego o godz. 11:41
    Gdyby jakieś komando samobójców dostało zadanie zlikwidowania takiej grupy izraelskiej, polskie władze nie miałyby żadnych argumentów na swą obronę.

    Polonijni tzw. „kontraktorzy” czyli stolarze, elektrycy, kafelkarze, hudraulicy za drzwiach swoich vanów zakładają dodatkowe kłódki. Bo jak tego nie zrobią to im się zaraz ktoś łomem włamie do auta aby ukraść narzędzia i materiały.
    https://www.houzz.com/product/86696373-magnum-hasp-lock-contemporary-door-locks?m_refid=PLA_HZ_86696373&device=c&nw=s&gclid=EAIaIQobChMI6Yvy4K652QIVkLXACh1LwwOEEAQYBiABEgL8qvD_BwE

    Ty sobie też załozyłeś taki na dzwiach auta? Nie? A po ulicy z dwoma naładowanymi pistoletami, granatem i karabinem AR-15 chodzisz? Nie?

    Wiesz, że jak się coś stanie jakiejś kobiecie czy dziecku/wnukowi przebywającym w twoim towarzystwie to będzie to wyłącznie twoja wina?

    No i na koniec bardziej łopatologicznie; gdyby ktoś na polskiej ziemi zrobił krzywdę Izraelczykom to bym nad tym bolał w dokładnie taki sam sposób jak w przypadku krzywdy, która stałaby się Gabończykom, Brazylijczykom i Kanadyjczykom.
    Oraz, uwaga, uwaga, Polakom. Taak, nawet gdyby ofiarami byli „tylko” i „zaledwie” Polacy.

    To z czym mamy do czynienia teraz jest ośmieszaniem polskiej państwowości przed całym światem. Helo, helo! Właśnie przynajemy, że ch.. du.. i kamieni kupa potrafimy zabezpieczyć czyjeś bezpieczeństwo na „naszym” terytorium, a skoro tak, to przyznając się do niekompetencji znaleźliśmy sprytny sposób pokazania paluszkiem na kogos innego. W razie czego pokażemy paluszkiem na Izrael i powiemy – to wy! To wy! To nie my! To tylko wy! To nie nasza wina! To wyłącznie wasza wina!
    I już. I nc nie musimy robić dla poprawy bezpieceństwa, bo przecież zawsze tym paluszkiem w Izrael pokażemy.

    A potem zdziwienie, że poważne państwa i ch obywatele traktują nas jak ch.., du.. i kamieni kupę.

  41. zza kałuży
    22 lutego o godz. 10:23

    Zresztą nikt się tej młodzieży nie pytał tylko posłał ja w przedpoborową podróż motywacyjną do świata śmierci.
    Poznawanie „kraju” nie jest ani celem tej podróży. Celem jest skontrastowanie Polski=świata śmierci z Izraelem=światem życia.

    Po cóż Izrael miałby swoją młodzież do Polski po takie nauki wysyłać? Po co tworzyć zawiłą narrację: skoro nasz naród w Polsce 70 lat temu mordowano, to wy teraz możecie mordować Palestyńczyków. Wystarczy, że młody Izraelczyk obejrzy wiadomości, zobaczy swoich znajomych, krewnych lub rówieśników zamordowanych przez Palestyńczyków. Wystarczy, że młody Izraelczyk po ogłoszeniu czerwonego alarmu choć raz musi uciekać z plaży, że w standardowym projekcie budynku mieszkalnego znajdują się schrony dla każdego lokalu.

    Masz rację, Izraelczycy nie przyjeżdżają tu by poznać Polskę. Może niektórych ciekawi ten kraj dziadków lub zamieszkujący go ludzie, ale większość przyjeżdża bo jest to obowiązkowy element systemu nauczania historii. Polska i Polacy – przynajmniej do tej pory – nie stanowią centrum ich zainteresowania. Niestety, większość z nich wyjeżdża z wyrobionym podczas tej pielgrzymki przekonaniem, że są piękniejsze miejsca na świecie i sympatyczniejsi ludzie. I za to trudno ich obciążać odpowiedzialnością, ta odpowiedzialność ciąży na nas.

  42. Pozdrawiam peleton redaktorów Koraszewskich.
    Polska i Polacy to dziwna mieszanina spojrzeń: ciekawskich, tępych, podejrzliwych, złych.
    Żydzi to profesjonalni ludzie i powagę widać natychmiast, bo i ma być to zauważalne: izraelska demonstracja połączona z umiarem.

    Kto ośmiela się bezczelnie przyznawać Polakom prawo do równego z Żydami traktowania ten jest antysemita i troll. Przez dwa el.

    Blog ateistów ale w jarmułkach.
    I tak delikatnie powiedziane.

    A jak by tak sobie zrobić selfie z takim profesjonalnym człowiekiem w ciemnych okularach? Łał, to by było lajków na fejsie!

    Z izraelskim generałem od niskiego latania na złość tym Polakom o złych i tępych spojrzeniach się nie da, a szkoda…

  43. zza kałuży
    22 lutego o godz. 12:13
    Na szczęście nie mieszkam w tak niebezpiecznej okolicy jak Ty. Ale i tak mamy kłopoty z osobnikami, którzy chcą dobrze żyć, nie pracując – w imię idei „dwie minuty strachu, miesiące laby”. Ale oni są rodzimym, polskim produktem.

  44. zza kałuży
    22 lutego o godz. 12:25 napisal

    „Blog ateistów ale w jarmułkach.” i inne kwiatki

    Zgodze sie z @Qba i pombockiem, strasznie chrzanisz, wiesz? Chyba za duzo sluchasz polonijnych radiostacji jednak.

  45. @Jochwed 22 lutego o godz. 12:18
    ta odpowiedzialność ciąży na nas.
    Może ty potrafisz usmiechać się zachęcająco do grupy patrzących spode łba na ciebie ludzi (jako na współnika nazistów, którzy zamordowali jego rodzinę) i nadać twojemu uśmiechowi taka temperaturę, iż jego ciepło przebije się przez barierę obcych, nie naszych mężczyzn, bacznie się tobie przyglądających gdy się zbliżasz. Z mikrosłuchawkami w uszach i rozmawiających w obcym języku przez interkomy. I to nie byle jakie interkomy, nie wynajęte w Polsce, ale prosto z Izraela. Których to interkomów profesjonalność i powagę widać natychmiast, bo i ma być to zauważalne: demonstracja połączona z umiarem.

  46. @Kostka 22 lutego o godz. 12:36
    Strasznie chrzani to @Tanaka.
    A polonijne radio tylko dostarcza mi porównań. Niedawno rozpocząłem słuchanie audycji „Czas Boga”
    Świecka osoba prowadząca tę audycję połowę czasu szczuje robiąc prasówkę z tzw. prawicowych mediów a połowę czasu modli się ze słuchaczami.

    Z modlenia się robi pornografię. Prawie że krzyczy na słuchaczy, gdy ktoś nie dość wyraźnie wypowie „MarYja”. Przestępstwem jest u tej pani powiedzenie o matce Jezusa „MarIa”.

    Pani gdy sie modli to robi z tego spektakl. Na zmianę umiera i szczytuje na antenie. Stara się każdy wraz modelować, ni to śpiewać ni to szeptać. Wszystko podlane taką ilością ciężkiego i głębokiego oddychania jakbym ogladał film porno.

    Pani wyraźnie jest zakochana w swoim radiowym, modlitewnym aktorstwie.

    Wydaje mi się, ze podobnie jak niektórzy w swoim pisarstwie, demonstracyjnie łączącym profesjonalność i powagę z umiarem.

  47. Ja też mam dosyć tego lukrowanego żydożerstwa :/

  48. Tanaczku.Opisujesz co, a ja chće dociec dlaczego.?Niedaleko Tykocina ,po wojnie słyszałem, że Żydzi zamordowali Matkę Świętą .Słowo matka znaczy dla Podlasian wiele.To po pierwsze .Część z nich było bogatymi ,jak na czasy przedwojenne.Polacy nie kochali bogatych .Dziś to się zmieniło po.objęciu premierostwa przez syna Marszałka.Ile procent to nienawiść za zabójstwo a ile za bogactwo.?A te dwa czynniki spowodowały te masakry.?A kto głosił prawdę o tym zabójstwie w niedzielę ,strach pytać?No to opisujmy i nauczajmy ,że Matka Święta to Żydowka..,jeżeli tego nie czynią katacheci.

  49. Aha.Une uchwalają a kto kule nosi//Wczoraj Ukrainka zadzwoniła z USA i obsobaczyła Kukiza,za ta Ustawę.Powiedziala ,że jak był w Ameryce ,to ukradł gitarę i uciekł.Jankesi nigdy by na to nie pozwolili.Chyba ,że czekala na niego łódż podwodna.Pytanie tygodnia?

  50. @zza kaluzy, pilnuj sie.Szkoda by bylo gdybys zostal zabanowany. Na razie z Twoich tekstow wylowiono epizod cyganski i ze w ogolnosci to pitolisz, a brak merytorycznego kontrargumentu. No i nagle dedektywi blogowi udowodnia zes sie minal z prawda….i po ptokach

  51. A ja bym wolała żebyśmy potrafili rozmawiać o faktach, bez epitetów i (zbędnych) emocji. Plik który zapodał @zzakałuży jest ciekawy, bo pokazuje drugą stronę tych pielgrzymek. Szkoda, po prostu szkoda, że nie ma z obu stron empatii, tylko własne historyczne cierpienia używane są do szczucia na innych.
    Nikt nie neguje, że Żydzi wycierpieli najwięcej, a Polacy dopuścili się potwornych czynów. Nikogo nie można zmusić do przebaczenia, ale takie podróże przebaczeniu nie służą. Chciałoby się by potrafili wyjść do tubylców, rozmawiać, nawiązać trwalsze kontakty, ale może i lepiej że z nikim nie gadają. Bo nie jestem pewna co by mogli usłyszeć. Trzeba odebrać zarządzanie pamięcią nacjonalistycznym propagandzistom po obu stronach. Ale jak? Bo zresztą obawiam się że jesteśmy w mniejszości, i to po obu stronach.

  52. Ja stoję z boku bo o Żydach nie wiem prawie nic. Już wspominałam że w szkole nie uczono, to byli Wielcy Nieobecni. Nikt nam nigdy nie wyjaśniał kim właściwie byli, kogo tak licznie mordowano w Oświęcimiu. Ubolewam głęboko nad okrucieństwem Polaków o którym dowiedziałam się niedawno i tym które teraz podnosi głowę. Ze współczesnymi Żydami chętnie bym porozmawiała, z czystej ciekawości, bo nikogo nie znam. O ile oczywiście by chcieli i nie patrzyli na mnie jak ja na pisowców. Czemu z drugiej strony wcale się nie dziwię.

  53. @Nefer
    Mnie też nie uczono. Byłam przekonana, że w Oświęcimiu (bo tak się to wtedy nazywało) zginęli Polacy (Cyganie, Rosjanie, itp). I mimo że byłam tam na wycieczce szkolnej, też nie dostrzegłam że ktoś coś przede mną ukrywa.
    W rodzinie czasem ktoś z nutą lęku w głosie powiedział, „a wiesz że ta i ta to Żydówka?”. Więc Żydzi byli dla mnie trochę jak masoni. Jakaś groźna tajemnica.
    Chyba na oczy przejrzałam dopiero po wyjeździe z Polski. Znam paru Żydów, ale oni są albo amerykańscy, albo z innych krajów Europy. Dyskutujemy dużo o polityce, ale bardziej nas interesuje tu i teraz. Przeszłość zostawiliśmy w „starych krajach”, bo komu miałoby to służyć. Tylko co raz stwierdzamy podobieństwo kuchni polskiej i żydowskiej.

    Retoryka Morawieckiego i jemu podobnych jest na poziomie mojej podstawówki. To są ludzie którzy z mentalnej podstawówki nigdy nie wyszli. Ale oni nie są aż takim problemem. Problemem są te tłumy które ich popierają. Ja się zaczynam Polski bać.

  54. wbocek
    21 lutego o godz. 22:58

    U mnie, tej zimy, dziki dwa razy zryły i rozwaliły to, co miało być bardzo śliczne: klomb pełen krzewów i cebulek tulipanów. Jak wlazły nie wiem, domyślam się drogi, ale ona jest niemal niewidoczna i mało kto z ludzi się orientuje, jak przejść, żeby wejść. Dziki wlazły. Pożarły mi część cebul, choć inne zostawiły, więc nie wiem: mają nosa czy nie mają. A może sobie zrobiły apetyt na później, a mnie się głupkowato zdaje, że już odpuszczą i ryć będą pod kimś innym.

  55. kapitan Nemo
    22 lutego o godz. 0:26

    Zgaduję, że Choroszcz to było to miasteczko z serialu „Glina”? Ja nazwy w tej chwili sobie nie przypominam, ale pewnie właśnie o nie chodzi. Ciekawi mnie w tej sytuacji taka sprawa: czy na użytek serialu ci Cyganie zostali wymyśleni, a są jakimś zapisem niechęci/nienawiści do Żydów miasteczkowej opinii, czy też byli i Żydzi i Cyganie, których również traktuje się jak „złych ludzi”.

  56. Kostka
    22 lutego o godz. 9:07

    Ty się tu ładnie wyrażasz, ale i bardzo ładnie się – poniżej – wyraził @zza kałuży. Dobrze, że niżej, bo jakby wyżej, to na głowę by ciekło. A tak jest tam, gdzie ma być: nisko. Frapuje mnie coś, co już tam widzę: godność 10-letniego producenta myśli, oraz chyba jakaś torba za 10 centów. Zobaczę co tam dalej jest.

  57. izabella
    22 lutego o godz. 14:21

    Otóż właśnie, dokładnie tak jak napisałaś w pierwszym paragrafie. Ale u mnie nikt nawet nie szeptał o Żydach więc żyłam sobie nieświadomie jak za szybą. Teraz wiem i autentycznie nie rozumiem jak w XXI w można jeszcze jeździć po narodowościach, świat się zglobalizował, oglądamy, jemy, nosimy to samo, ludzie ratunku, przestańcie.

    Ja też mojego kraju nie poznaję. Wstyd.

  58. Przeczytane:
    Dlaczego Polacy nie lubią Żydów?Bo nie może być dwóch Narodów Wybranych…

  59. @ Nefer, a ja wiem duzo o Zydach, ze wzgledu na to, ze moja corka byla w malzenstwie przez wiele lat z Zydem i jeden z jej synow jest wychowany w tradycji zydowskiej a nawet byl aktywnym czlonkiem mlodziezowych zydowskich organizacji w Polsce, byl z 10 razy na obozach zydowskich, ostatnie lata jako wychowawca, chodzil do szkoly Laudera w W-wie. To jego matka niezydowka przestrzega jego tradycji, a kochaja sie przeogromnie. On ma poczucie swoich korzeni, ale potepia Izrael za jego polityke na Bliskim Wschodzie i nienawidzi Natanyahu.
    Sama wychowalam sie w Walbrzychu, miastu uciekinierow z calego swiata, gdzie mieszkali tez w ogromnej ilosci Zydzi, ktorzy przyjechali ze Wschodu i ktorzy nie byli w szkole dyskryminowani i do tej pory zachowali sentyment do tych ziem i przyjaznie. W ogromnej ilosci domow ( nie tylko moim) znajomosc dziecka z zydowskim kolega, czy kolezanka byla plusem, bo nie chuliganili, dobrze sie uczyli itd. Wyjezdzali w najrozniejszych okresach (nie akurat w 1968r,) kiedy udalo im sie zalatwic „papiery”, kiedy dziecko skonczylo szkole srednia, albo nawert studia – naogol we Wroclawiu. Ponadto znam sporo amerykanskich Zydow. Ci, ktorych nie dotknela zaglada, ktorzy palcem nie kiwneli w czasie wojny oskarzaja nas na okraglo prywatnie i przez nieskonczona ilosc swoich organizacji i wiedza najlepiej. Z innymi mam wiele wspolnego sentymentu i niekoniecznie nienawidza oni Polski i niekoniecznie musimy wszystko rozgrzebywac do srodka ziemi i to z obydwoch stron, bo jednak wielu Polakow przeszlo traume w powojennej polsce, ktora zgotowali im zydowscy funkcjonariusze. Nawet znam takich co jeszcze pamietaja role Niemcow ( och przepraszam, juz nie ma Niemcow sa nazi). Trzeba rozroznic Izraelczyka i Zyda.
    Tak mi sie przypomnialo: pod koniec drugiej kadencji Obamy, wbrew protokolowi dyplomatycznemu marszalek (nazwijmy go tak) Kongresu amerykanskiego zaprosil do wygloszenia mowy w kongresie Natanyahu. Przemowienie bylo przerywane licznymimowacjami na stojaco. To byl policzek dla Obamy, ze cos minimalnie p[robuje sie odchylic od linii. Pewna grupa kongresmenow nie zjawilo sie, a ja wtedy dowiedzialam sie kto to jest Bernie Sanders – Zyd (oby zyl wiecznie) , ktory jako nieliczny z czlonkow Zgoromadzenia nie tylko nie zjawil sie na posiedzeniu, ale wyrazal swoje wielki oburzenie w mediach na kongres amerykanski. Antysemita, no pacz.
    Jak juz jestesmy na tym co wolno na nieswojej ziemi przypomina mi sie, ze kilka lat temu zjechal chyba do Krakowa caly kneset, a zeby miec tu na miejscu swoja sesje. Czy to bylo prawidlowe, czy nie, nie wiem.
    PS nieraz wspominam tu mojego ukochanego zydowskiego wnuka, ktory studiuje wielce trudne nauki scisle w Londynie i ktory baaaardzo lubi Polske, az jego matke wielce to gnebilo. Nie z przyczyn politycznych, tylko osobistych, przeciez chcialaby miec syna po latach traumatycznej rozlaki z wyroku najepszego polskiego sadownictwa z czasow PO blizej siebie. W koncu jednak sie zdecydowal, ze pracy trzeba bedzie szukac w swiecie, cichutko wszyscy mamy nadzieje, ze sie upchnie w Ameryce, bo trudno skonczyc na przerzucaniu paczek na lotnisku w Polsce.

  60. zza kałuży
    22 lutego o godz. 10:23

    Trochęś mnie zdziwił. Twoja produkcja umysłowa należycie została podsumowana przez @Qbę: pieprzysz jak potłuczony.
    Qba dał bardzo długi komentarz, ja dam krótki: rypnąłeś.

    Dokument, jaki dałeś w załączeniu, jest dosyć ciekawy. Wszystkie osiem punktów w nim zamieszczonym są to punkty które mogą ( i standardowo – mają) symetryczne zastosowanie u wyznawców chrześcijaństwa, szczególnie nadwiślańskiego: memolenie spec-historyjek, skupienie na emocjach, a nie „analizie intelektualnej”, wyabstrachowanie z otoczenia i tak dalej. Milionowe wizyty Polaków katolickich w Oświęcimiu polegaly na wyłącznym słuchani o tym, że w czasie wojny „Niemcy zamordowali 6 milionów Polaków”. Polak, to brzmi miło. Bo rozpuszcza się w Polaku-katoliku polski Żyd, których 3 miliony zamordowano, czyli połowę z „Polaków” . Pielgrzymki do Ziemi Świętej”, do Watykanu, Lourdes, Medjugorie i do Częstochowy, mają taki sam przebieg jak te 8 punktów instrukcji izraelskiej opisują. Wycieczki do Grunwaldu, do Wiednia („katolicka wiktoria Sobieskiego nad Turkami”) i tak dalej – korzystają z podobnych schematów traktowania uczestników: ma być -dla nich miło, emocjonalnie, razem wespół, bez wdawania się w subtelności, poznawania innych stron sprawy. „Nasi” mają rację, nie oni, albo jeszcze jacyś inni.
    Jak masz jakieś uwagi do punktów – trza było je dać, zamiast sikać na blogu.

    Inż. Jackie Feldman, w oparciu o te 8 punktów zbudował sobie własną narrację, luźno na nich opartą, lub wcale. Jest całkiem możliwe, że władze w Izraelu, instytucje publiczne, religijne i jakie tam jeszcze są, stosują swoje metody wplywania na sposób pojmowania świata (tu odniesień do czasów wojny, w tym i Polski) by uzyskać pożądany skutek. Nic w tym dziwnego, bo nie oni jedni tak robią. A skoro to źle, to i nie tylko ich dotyczy.
    Izrael, tak jest – dopuszcza się przestępstw, zbrodni, nawet ludobójstwa wobec nieżydowskich mieszkańców Izraela i państw sąsiednich. Posługuje się też metodami terrorystycznymi. Tak było choćby w sprawie masakr w obozach dla palestyńskich uchodźców w Libanie – Sabra i Szatila, w latach 80-tych.
    Z nieznanych mi, a nędznych powodów, mój tekst w zupełnie innej sprawie (relacja ze zdarzenia w Tykocinie) postanowiłeś umazać przestępstwami państwa izraelskiego czy jego funkcjonariuszy, albo prywatnych osób (ochroniarze wycieczki do Tykocina niezawodnie pomordowali, setkami, dzieci palestyńskie), oraz faktycznymi lub mniemanymi zasadami wpływania przez Izrael na stan umysłów swoich obywateli. O których – w przypadku Tykocina, który opisałem – nic pewnego nie wiesz, ale wkładasz ich w swoją nędzną, nie na temat i kompulsywną produkcję słowną.

    Mogłeś, niezaleznie, bez komentowania mojego tekstu, dać jakiś porządny wpis o tym, jak źli Izraelczycy prześladuja Palestyńczyków i innych Arabów ( na co mnóstwo faktów wskazuje), ale wybrałeś sobie mazanie mojego tekstu i bezpośrednio mnie. Zrobiłeś to na sposób gówniany.

  61. Będzie wojna ponad kałużą, i pewnie nie za ładna, a nawet już jest. Zanim się wszyscy pozabijają, powiem tylko, że ja rozumiem zytę i zzakałużnika. Oni mieszkają w nie mojej Ameryce, ale ja tę ich Amerykę trochę znam. Ja jestem na zachodzie zachodu, i my tu wszyscy wykorzenieni. Z różnych nacji, religii, orientacji, wszyscyśmy obcy a jakoś sobie bliscy.
    Natomiast chicagoland i wschodnie wybrzeże, to tak w połowie drogi do Europy. Oni już tam zdążyli potworzyć swoje dzielnice, zakorzenić się, oznaczyć swoich i obcych. Miałam znajomą lekarkę, która kupując praktykę, poinstruowała mnie w relacjach: „Tu jest żydowska dzielnica, mam polskie nazwisko, tu nikt do mnie nie przyjdzie”. Tam gdzie jest dużo Polaków, tam jest dużo polskich stereotypów. Więc oni tymi stereotypami żyją na codzień. A nikt nie chce być widziany tak jak się tam stereotypowo widzi Polaka.

    Nie tak dawno zdarzyło mi się pracować nad projektem z pewnym Niemcem z Nowego Jorku. Jak się dowiedział, że ja Polka, zaraz mnie uspokoił że pracował kiedyś z Polakiem i on był bardzo fajny i inteligentny. Bardzo się ucieszyłam, chociaż nie miałam jasności po co mi to mówi. Czy teraz pracując z następnym Niemcem mam mu wyjaśnić że już z Niemcem pracowałam, był bardzo fajny i nawet mnie nie zastrzelił.

  62. zyta2003
    22 lutego o godz. 15:15

    Przeczytałam (ten trochę misz-masz). Piszesz do tabula rasa. Przyjmuję informacje i wyrabiam sobie jakiś tam ogląd. Ale nie rozumiem co to znaczy ze trzeba „odróżnić Izraelczyka od Żyda”

    izabella
    22 lutego o godz. 15:29

    Uśmiałam się (chociaż gorzko) z ostatniego paragrafu.

    Taka mi się (prawdziwa) scenka przypomniała:

    Ja i moja ulubiona, serdeczna, niesłychanie miła koleżanka Niemka idziemy na kawę.

    Polka: (a może pierwsza Niemka, nie pamiętam) – ja zapłacę

    Niemka: nie, ja zapłacę

    Polka: nie, ja zapłacę

    Niemka: moja kolej

    Polka: nie, moja kolej

    Niemka: ale nie, ja płacę

    Polka: nie zaczynaj mi tu wojny polsko niemieckiej od początku!

    Niemka: *oczy jak spodki, nic nie mówi*

    Polka i Niemka: hahahahahahahahahahahahahaha

  63. Nie bylanym soba gdybym nie przepytywala mojego zydowskiego wnuka co robia na tych obozach. Oczywiscie w starszych latach traca dziewictwo, co nie bylo tak wprost powiedziane, ale mozna sie domyslec. Oprocz tego ucza ich historii Zydow, zasad religii zydowskiej ( jak to sie powinno napisac, bo to nie tylko tradycja zydowska ale wiecej), sportow, ale oprocz tego maja wiele zajec w duchu miedzynarodowego humanitaryzmu, ze wszyscy jestesmy rowni, ze wszystkim cierpiacym nalezy wspolczuc i realnie pomagac. Czy tego samego, ucza na zgoromadzeniach dzieciakow izraelskich? Nie wiem.

  64. izabella
    22 lutego o godz. 15:29

    Czy teraz pracując z następnym Niemcem mam mu wyjaśnić że już z Niemcem pracowałam, był bardzo fajny i nawet mnie nie zastrzelił.

    Pracując z Niemcem możesz mu wyjaśnić, że jest na tyle fajny, że nie zrobisz na niego zamachu. Powinien być zadowolony.

  65. @Brokoz 22 lutego o godz. 15:02
    A mnie – w podobnym duchu – ktoś w necie wyjaśnił, dlaczego wolactwo tak pluje jadem na Michnika. Odpowiedź: „bo nie mogą przełknąć faktu, że Żyd ich zbawił”

  66. Znacząca część społeczeństwa RP deklaruje, że jest wyznania rzymsko-katolickiego. Istnieje tam pojęcie Rachunku sumienia.
    Czekam, a może już gdzieś jest tablica w kościele, o takim lub podobnym brzmieniu:
    Pamięci Starszych Braci w Wierze, zamordowanych w latach 1939 – 1945.
    Parafianie.
    Sądzę, iż kluczową rolę w tym rachunku sumienia rodaków, winien odegrać kk.
    Obawiam się jednak, że jest do tego niezdolny.

  67. @Nefer, wiem, ze w ramach strumienia swiadomosci, ktory mnie nachodzi pisze duzo i dla niektorych bez sensu. OK.
    I znow taki misz- masz, ze jednak Zyd i Izraelczyk roznia sie od siebie. Chociaz nadaje na wielu amerykanskich organizacji i niektorych tamtejszych Zydow to powiem przyslowie, ktore mi sie ostatnio przyczepilo, ze wole z Zydem zgubic niz z Izraelczykiem znalezc. Zapewne uogolnienie, ale cos w tym jest. Po prostu w Izraelu rosna kolejne pokolenia doskonale wychowanych w pewnym duchu ludzi, ktorzy mimo, podrozy wcale nie sa otwarci na swiat.
    Wspominalam tu dziewczyne Zydowke z Ohio, a pierwotnie z Taszkentu, z ktora zaprzyjaznilam sie na wycieczce w Izraelu. Ona miala siostre , ktora kilka lat wczesniej wyjechala juz z tego Ohio do Izraela z pobudek patriotycznych, czy jak je tam nazwac. Do Ameryki nie przyjezdza, wiec siostra ja odwiedzila przez dwa dni. Kiedy po tym spotkalysmy sie byla lekko wstrzasnieta: Co ta moja siostra wygaduje, co sie z nia porobilo, nie wspominajac o tym, ze jak stwierdzila w Taszkencie lepiej mieszkala i nasi rodzice zapewniali nam lepsze zycie. Moja mloda znajoma czula sie Zydowka, w Masadzie sie poplakala i w ogolnosci byla wielce przejeta, ale jednak nie byla Izraelka. Moja najlepsza zydowska przyjaciolka, zywa historia holokaustu, ktora sie nieraz juz tu chwalilam mowi, ze Izrael to nie jest jej kraj. Daruje wyjasnianie dlaczego.
    Mlodziez izraelska wyjezdza nie tylko na pielgrzymki szlakiem holokaustu do Polski, ale na piekne wycieczki gorskie do… Patagonii, zarowno w czesci chilijskiej, jak i argentynskiej. Doswiadczylam tego bedac 3 lata temu w Patagonii w czesci argentynskiej. Przeukrokliwe miasteczko – baza turystyczna El Chantel. Spedzamy tam 4 noce chodzac w dzien po szlakach. Jest to przelom stycznia i lutego, wiec oprocz pozdrawiajacych sie po angielsku hi, hello ( co to sa juz miedzynarodowe zawolania) , wielu pozdrawia sie po hiszpansku Ola! Usmiechy, zagajania,…
    Spotykamy tez mnostwo, naprawde mnostwo zorganizowanych wycieczek mlodziezy z Izraela. Bardzo ladna ta modziez. Tyle, ze tak strasznie wyizolowana, ponura i oczywiscie nikogo nie pozdrawia. Nie wiem, czy w tym okresie maja tez ferie, czy jest to systematyczne wysylanie ich na ta baaaardzo droga wycieczke- podroz samolotem ze 20h. Na szlakach napisy po hebrajsku, ich campingi, nie mowiac o restauracjach z napisami hebrajskimi, z zaznaczeniem, ze kuchnia koszerna. Kilka lat wczesniej doszlo nawet do kryzysu dyplomatycznego, bo w jakis sposob mlodziez izraelska spowodowala dlugotrwaly pozar na tych wspanialych terenach i byly jakies wzajemne oskarzenia sie. Nawet juz nie chce mi sie sprawdzac, czy to bylo z Chile , czy z Argentyna. Bez watpienia staly przerzut wycieczkowy wlasnie w ten rejon ma jakis cel. Zahartowanie, przyzwyczajenie do surowego klimatu, a moze jakis sponsor ulubil se wlasnie te tereny. Wszak znany kryminalista od piramidy finansowej Madoff nalezal do glownych sponsorow wycieczek mlodziezy zydowskiej z Ameryki, chociaz nie do Patagonii, ale do Izraela.

  68. @Nefer 22 lutego o godz. 15:47
    Podejrzewam, że obecnie więcej cię łączy z tą Niemką niż z Polakiem, co ongiś niemieckiej gumie balonowej się nie kłaniał. I – co istotne – nie podzielasz kompleksu niższości.

  69. @gsj 22 lutego o godz. 16:27
    Kościół katolicki jest do dziś głównym źródłem i motorem antysemityzmu – i to od czasów spłodzenia tekstów znanych obecnie jako ewangelie kanoniczne. Chronologicznie rzecz biorąc te cztery ewangelie są coraz bardziej antysemickie, obciążając Żydów „winą” za śmierć Jezusa. Dalej już była tylko czarna legenda i zbiorowa odpowiedzialność. I opluwanie Żydów w katolickich piśmidłach typu „Gość Niedzielny” redagowany przez świntego Kolbe.

  70. Podonie jak Zyta, uwazam że z @zakałuznikiem można sie nie zgadzać, ale jego opinia nie jest gówniana i można by z nim polemizowac. Ale trudno, skoro raz dostało sie @kruk za niezgodę łajdactwem, a zakałużnikowi gówniowatowością, to ja przepraszam i ustepuje miejsca. Oprócz Zyty i Izabelli nikt tego”nie doceniŁ’ a nawet wręcz odwrotnie.
    Bądżcie zdrowi
    Lewy

  71. Na marginesie
    22 lutego o godz. 17:26

    Toś mnie rozbawiła frazą o tym, co się niemieckiej gumie balonowej nie kłaniał. Przypomniałem sobie swojego wstępniaka o jednym takim małym, co się ruskim kulom nie kłaniał.

  72. Lewy
    22 lutego o godz. 18:19

    Podonie jak Zyta, uwazam że z @zakałuznikiem można sie nie zgadzać, ale jego opinia nie jest gówniana i można by z nim polemizowac.

    Zzakałużnik splunął parę razy – czy to jest coś do polemizowania? Nie był to aby gówniany wpis?
    Odezwałem się, wprost wywołany spluwaniem, i popolemizowałem, uzasadniając dlaczego rypnął takim wpisem i dlaczego wpis miał gównianą treść.

  73. zza kałuży
    22 lutego o godz. 12:38

    Może dlatego, że nie dzielę ludzi na Żydów i gojów, białych i czarnych, homo lub hetero. :D, gdy widzisz w drugim człowieku tylko i aż CZŁOWIEKA to łatwiej nawiązać kontakt. Uśmiech tez pomaga.

    Nie wiem jakie postawy prezentowała moja rodzina podczas wojny i w zderzeniu z Holokaustem – ufam, że zachowywali się przyzwoicie, ale nie miałam na to wpływu i nie ponoszę odpowiedzialności za ich czyny – ani złe ani dobre. Jedyne co ja mogę zrobić to starać się być przyzwoitym człowiekiem i w takim duchu wychowywać własne dzieci. Nie zarażać kolejnych pokoleń ksenofobią i rasizmem, to jak z trawnikiem – jeśli będziesz przez lata, cierpliwie i regularnie pielić i wyrzucać kamienie to w końcu przyjdzie taki dzień, że nie znajdziesz ani kamienia ani chwastu.

    Prawdą jest, że ze zorganizowanymi grupami z Izraela nie ma możliwości nawiązać kontaktu – dba o to ich ochrona, z drugiej strony zastanówmy się dlaczego młodzi Żydzi w Polsce potrzebują tej profesjonalnej ochrony a liczne pielgrzymki Polaków do Izraela (Ziemi Świętej) od dziesięcioleci pozostającego w stanie wojny z sąsiadami takiej ochrony nie potrzebują? Polacy w miarę swobodnie szwendają się po Jerozolimie, wchodzą w interakcje z Izraelczykami (i Żydami i Arabami) ryzykując mniej więcej tyle ile ryzykowali kilka lat temu na warszawskiej Pradze – że całkiem prywatnie i indywidualnie, z konkretnie osobistego powodu dostaną w zęby – nigdy za darmo lub w ramach odpowiedzialności zbiorowej za bycie np. Polakiem.
    Sama kiedyś głośno i po polsku przyznałam się w sklepie do swojego pochodzenia – potrzebowałam tłumacza bo nijak nie szło mi dogadać się ze sprzedawczynią – do pomocy rzucili się nie tylko znający język polski, ale i inni Żydzi, którzy polskiego ni w ząb, niemniej nadrabiali chęciami i otwartością. Z jakim przyjęciem w Polsce mogą się spotkać cudzoziemcy nawet nie chce mi się pisać
    http://www.gazetawroclawska.pl/wiadomosci/a/rasistowski-atak-w-rynku-kibole-grozili-i-opluli-kubanke,12317109/
    http://wyborcza.pl/7,75398,21886067,rasistowski-atak-na-czeczenow-w-lodzi-swinska-glowa-na-balkonie.html
    http://www.rp.pl/Przestepczosc/180109732-Warszawa-Rasistowski-atak-na-czternastolatke.html

    Gdy wyłączysz

  74. W sumie to mi wszystko jedno. Będę się wtrącał tylko wtedy, gdy ktoś coś nieścisle napisze o curve tracer, TDR, LSI tester, OBIRCH, SQUID,, X-Ray, photoemission, IR microscopy, FT-IR, SAM, SEM, TEM, FIB, EDX. WDX, AES itd.

    Na niczym innym się kompletnie nie znam.

    Chciałbym aby znikły wszelkie państwa, granice, narodowości, religie i nasze historie. Aby ktoś zrobił reset wszystkim Ziemianom w głowach i aby znikł rasizm białych przeciwko czarnym i rasizm czarnych przeciwko białym. Antysemityzm i antykomukolwiek.

    Abym mógł z radością przeprowadzić się do wymarzonego Reutlingen (Bosch Sensortec) bez zadawania tamtejszemu pracownikowi działu HR pytania @izabelli:
    -Ale prawda, że mnie tam państwo nie roztrzelacie?

    Aby mnie nie wkurzały historie @Tanaki, w których plastycznie opisuje on zupełnie dla mnie niemierzalne rzeczy, jak WWPNOB, czyli Wiszące W Powietrzu Napięcie Odwzroczne Bezsłowne.
    Widocznie ja muszę dostać w ryj za bycie innym aby do mnie to napięcie dotarło.

    Albo przeczytać przechwałki pana generała izraelskiego lotnictwa jak to był pierwszym od 800 lat Żydem, który się Polaków nie posłuchał.
    ____________________________

    Nie do końca wiem, czy ten kamyczek pasuje do tematu, ale w kwestii tzw. świadomości czy przynależności jakos mi się kojarzy.

    Siedzimy w laboratorium, test leci, i gapimy się przez chwilę w internetowe newsy. A tam zdjęcia rozbitego w pierwszych dniach „Pustynnej Burzy” irackiego sprzętu wojskowego.

    Gapi się zza kałuzy oraz Vadim, arizoński inżynier urodzony w Charkowie.

    W pewnym momencie Vadim dostrzega coś na ekranie i woła do mnie z nieukrywanym entuzjazmem w głosie:

    -Popatrz zza kałuży, nasze BRDMy sie palą!

  75. @Tanaka 22 lutego o godz. 18:21
    Mnie rozbawiło jeszcze co innego – Ty mieszkasz w Polsce, a ten co się nie kłaniał – zrejterował 🙂

  76. @Na marginesie
    Wiem o tym i stąd ostatnie zdanie mojego wpisu.
    Nie zmienia to faktu, że beż zmian (rewolucji?) w kk, „naród” będzie nadal w 70% uważał siebie za poniżanego.

  77. @Jochwed 22 lutego o godz. 18:34
    Z jakim przyjęciem w Polsce mogą się spotkać cudzoziemcy nawet nie chce mi się pisać
    _______gazetawroclawska.pl/wiadomosci/a/rasistowski-atak-w-rynku-kibole-grozili-i-opluli-kubanke____________

    Dodaj do tego narodowców od Międlara w kościele św. Anny na wrocławskim Oporowie. Znając siebie poszedłbym na jego mszę i podczas kazania zrobił awanturę na cztery fajerki. No i by się wydało, że nerwus bierze się do bicia gdy trzeba „rozmawiać”.

    Moi synowie w tej samej dzielnicy co były wrocławski kościół Międlara od lat zamalowują na ścianach budynków przeróżne posprejowane świństwa i głupoty. Niekiedy administracje spółdzielni fundują im farbę a niekiedy nie.

  78. @Na marginesie 22 lutego o godz. 19:16
    a ten co się nie kłaniał – zrejterował
    Tak kompletnie zrejterował, że przez prawie 20 lat mieszkał i żył byle jak a wszystko po to, aby rok w rok rodzinie w Polsce równowartość dobrego lexusa posłać. Doceniłabyś mały parking w Polsce zapełniony nowymi lexusami… policzyłabyś choćby VAT zapłacony od tej sumki w Polsce, naliczany w momencie rozbienia zakupów przez rodzinkę w polskim sklepie… nie żalę się, bo w końcu na swoje a nie na cudze dzieci słałem, ale żeby zaraz od dezertera mnie wyzywać?

    Pierwsze niemieckie autokary na wrocławskim rynku i w jego okolicach, poczatku „otwarcia” Gierka, zawsze były otoczone wianuszkiem lokalnych dzieciaków. Wypraszających gumę, słodycze, kolorowe, plastikowe torby zakupowe, ulotki, nalepki (wszystko jedno jakie, hotelowe, biur podrózy), jakieś druczki czy prospekty.

    Wszystko co „zachodnie” było błyszczące, kolorowe, sztywniejsze, porządniejsze, ładniejsze i smaczniejsze. A przed wszystkim „zagraniczne”. Świetnie nadawało się do wymiany na dziecinnej giełdzie w szkole i na podwórku.
    Starsi dawali niemieckim turystom „gwarantowanej jakości” LISTY DO FIRM. Firm samochodowych. Z prosbami o prospekty samochodowe. Istniały listy „gwarantowanych adresów”, takich, na jakie „firma zawsze odpowiada”.
    Istniała cała teoria, że „jak twój list z prośba zostanie nadany w Niemczech, to firma dużo częściej przysle tobie samochodowy prospekt. i włoży do koperty nalepki! Nawet do Polski. Gwarantowane na bank. Tylko musisz Niemca Z Autokaru poprosić. Niektórzy wezmą co im dajesz nawet jak bedziesz gadał tylko po polsku i list będzie bez niemieckiego znaczka. Daję słowo.

  79. @Jochwed 22 lutego o godz. 18:34
    zastanówmy się dlaczego młodzi Żydzi w Polsce potrzebują tej profesjonalnej ochrony a liczne pielgrzymki Polaków do Izraela (Ziemi Świętej) od dziesięcioleci pozostającego w stanie wojny z sąsiadami takiej ochrony nie potrzebują?

    Według mnie to proste. Z dwóch powodów. Po pierwsze Izraelczycy są przez wielu Arabów znienawidzeni oraz atakowani. (Mniejsza o tego zachowania powody). Izraelczycy muszą się fizycznie bronić stąd ochrona. Z tym aspektem nie mam żadnego problemu. Konieczność ochrony dla izraelskiej młodzieży jest dla mnie oczywista. Wolałbym tylko, aby za ochronę odpowiadały polskie służby w polskich mundurach. Z według mnie oczywistych powodów.

    Drugi powód jest tym, którego się czepiam. To celowe, z premedytacją wykorzystywanie Polski jak dekoracji w izraelskim teatrze uczącym izraelskich poborowych nienawiści do zewnetrznego, złego świata śmierci. Za rekwizyty wykorzystując Polaków w Polsce.
    Ja wolałbym aby tymi rekwizytami byli Niemcy w Niemczech.

    To takie dziwne? A może ty uważasz, że polska wina wieksza niż niemiecka? Że Polacy wymordowali Żydów bo robili to czując w ustach smak antysemickiego mleka swoich katolickich matek? A Niemcy to co innego, oni musieli dopiero być uczeni brzydkich uczuć do Żydów.
    Też jesteś wyznawcą teorii, że jak Polak to „naturalnie zły” a jak Niemiec to „naturalnie dobry” człowiek?

    Do mnie bardziej przemawia teoria z „The Bloodlands”. Rozpad polskiego państwa pod uderzeniem zewnętrznego agresora w warunkach otaczającego ludzi niewyobrażalnego okrucieństwa usuwa normalnie istniejące bariery dla słabszych moralnie jednostek, tak, także tych zakażonych przedwojennym, katolickim antysemityzmem, a wszystkich ludzi, także tych silniejszych moralnie, znieczula na otaczające obrazy bestialstwa.
    Otacza cię piekło i wielu diabłów, którym uchodzi na sucho ich diabelskie zachowanie.
    Trzeba być świętym (w pozytywnym znaczeniu) aby zachować człowieczeństwo.

    Byc może jestem w błędzie, ale wydaje mi się, że bardziej Polaków o podłe zachowania oskarżają ci, którzy sami niemieckich obozów ani gett nie doświadczyli.

  80. Amerykanki drogie, napiszcie coś o waszym zdaniu, optymiźmie czy pesymiźmie, co do szans amerykańskiej młodzieży do spowodowania realnych zmian w amerykańskim prawodawstwie.

    Coby strzelanin w szkołach i nie tylko, nie było albo było mniej.

    Ja się boje, że biorąc pod uwagę polską skłonność do małpowania Ameryki w Polsce niedługo i tam pojawią się podobne problemy.

    @zak1953 wspominal tutaj ostatnio byłego opozycjonistę, byłego emigranta, byłego radiowca w Chicago i byłego ministra Czumę.
    Przecież ten pan jest (był?) gorącym zwolennikiem powszechnego dostępu do broni także w Polsce.

  81. @zza kałuży 22 lutego o godz. 20:01
    Tak kompletnie zrejterował, że przez prawie 20 lat mieszkał i żył byle jak a wszystko po to, aby rok w rok rodzinie w Polsce równowartość dobrego lexusa posłać. Doceniłabyś mały parking w Polsce zapełniony nowymi lexusami… policzyłabyś choćby VAT zapłacony od tej sumki w Polsce, naliczany w momencie rozbienia zakupów przez rodzinkę w polskim sklepie… nie żalę się, bo w końcu na swoje a nie na cudze dzieci słałem, ale żeby zaraz od dezertera mnie wyzywać?

    Nie dość że bryknął, to jeszcze VAT-em się przyczyniał do galwanizacji PRL-owskiego trupa. A może nawet „kamieni kupy” reżimu ryżego z wilczymi oczami, hę?

    Słowa „dezerter” nie użyłam z premedytacją, ale twoja rozbuchana wyobraźnia wyczarowała je bezbłędnie. W sumie – walczysz jak zraniony byk na arenie. Tylko właściwie z kim i z czym? Gdyby Tanaka reagował na prowokacje tak jak ty, to by się tu zagotowało. Po co podgryzasz?

  82. A ja jesli nie jestem zabanowana to dalej z moim strumieniem swiadomosci. Tym razem pozytywnie.
    1.Moja corka po „ucieczce’ z Polski rozpoczela drugie studia na Uniwerstecie Fordham, jezuicki. Moze zostanie mi to jakos to wybaczone jesli napisze, ze jest to zupelnie swiecka swiatopogladowo uczelnia i studiuje na niej duzo Zydow konserwatywnych, bo chlopcy nosza jarmulki, a dziewczyny ubieraja sie umiarkowanie. Ilu niereligijnych zupelnie, czy reformowanych, ktorzy nie nosza odznak ich wyroznieajacych – nie wiem. W kazdym razie jednego dnia moja corka zobaczyla ogloszenie, o stypendium – skrojone jak byn specjalnie dla niej. Jakas organizacja pomocowa zydowskich kobiet ufundowala stypendium kilkanascie tysiecy dolarow dla kobiety, ktora wskutek przemocy, dyskryminacji musiala zaczac zycie od nowa. No to moja corka absolutnie pasowala, wyniki w nauce miala dobre, byla ofiara przemocy domowej w wydaniu meza, a takze dyskryminacji w wydaniu polskiego sadownictwa i spoleczenstwa. Z zyciorysu, ktory musiala przedstawic juz wynikalo, ze jej maz jest Zydem, nie mowiac o tym , ze wtedy jeszcze byla w trakcie rozwodu, ktory odbywal sie z powodztwa meza w Polsce i miala nazwisko zakonczone na -stein. No i w ramach „konkursu swiadectw” wygrala to stypendium.
    2. Moja znajoma uczy jezyka angielskiego w ramach jakis programow znow zorganizowanych przez zydowskie kobiece organizacje. W pierwotnym zamierzeniu mialy chyba byc glownie dla emigrantow z Rosji, ale moze jest ich juz mniej, bo glownie ucza sie emigranci z bylych krajow komunistycznych i latynosi. Warunki pracy nienajgorsze, jakies imprezy integracyjne, a juz nie musialyby sie te kobitki tak przykladac, mimo, ze pieniadze na to sa miastowe.
    3. Dostalam post, ze za dwa tygodnie bedzie wyklad organizowany w ramach jakiejs organizacji Kobiety Holokaustu o ludobojstwie w Ruandzie. Juz odfajkowalam swoja obecnosc. Ta organizacja jak sie okazuje sprowadzila do Ameryki okolo 200 kobiet dla podratowania zdrowia, fizycznego i psychicznego i dla pomocy w zorganizowanku sobie przyszlego zycia w tamtym kraju.
    No i jaki stad wniosek? Ze swiat bylby znacznie normalniejszy gdyby rzadzily nim kobiety.

  83. @zza kaluzy. Oczywiscie ogladalam wczorajszy program na CNN – spotkanie mlodzierzy ze szkoly w ktorej odbyla sie masakra z oficjelami nawet wysokiego szczebla. Rubio sie pocil, a juz najwieksza antypatie wzbudzala rzeczniczka NRA, taka delikatna w bialej bluzeczce. Tfu.. A takze sledze dzialanie mlodych w ciagu ostatniego tygodnia. I boje sie, ze znow sie dam nabrac i uwierze w jakakolwiek zmiane i jednak mam nadzieje, ze nastapi przelom. Teraz czepilo mi sie slowo „te dzieciaki”, wiec niech bedzie, ze te 17 18 letnie dzieciaki byly bardzo dobre, a dziewczyna o imieniu Emma Gonzales wyrosnie na duzej klasy dzialaczke polityczna. Ma potencjal.
    Jedno jest pewne, nastapilo tsunami w postaci kandydatow, a glownie kandydatek demokratycznych do wyborow do organow ustawodawczych w listopadzie. Juz omal 30 republikanow zrezygnowalo z ponownego kandydowaniam do kongresu i senatu. Nie widza szans, a moze kilku sie wstydzi, ze republikanie nie reprezentuja ich wartosci? Wotewer ( jak mowia „ruskie” na Brighton Beach) to woda na mlyn dla tych co mogliby i z ta bronia cos przeforsowac. Na razie boje sie, ze zostanie przeforsowany pomysl nr 45 i NRA p.t. kazdy nauczyciel z gunem.
    @zzakaluzy, mowili w telewizorze, ze kolejny rok w Chicago spadla ilosc morderstw. Czyzby nastapil jakis przelom, trzymam kciuki.

  84. @Na marginesie 22 lutego o godz. 21:48
    walczysz jak zraniony byk na arenie. Tylko właściwie z kim i z czym?
    @Tanaka opisał lokalsów tak samo, jak Marzyński reżyser w „Shtetlu”.
    Marzyński reżyser nie tylko, że, jak by to napisać, może „niedokładnie”? tłumaczy słowa Zbigniewa Romaniuka w rozmowie z klasą izraelskich uczniów ale co ważniejsze, widzimy tu jak na dłoni stosunek młodych izraelczyków do człowieka, który swoim życiem po stokroć udowodnił swoją dla Żydów życzliwość i chęć zachowania o nich pamięci w swoim miasteczku w Polsce.

    https://www.pbs.org/wgbh/pages/frontline/shtetl/

    Rozmowa z uczniami zaczyna się gdzieś od 2h:02min.

    O tym, jakie brzydkie techniki propagandowe Marzyński reżyser stosuje w tym filmie pisałem wcześniej tu na blogu. I te techniki świetnie pasuja do opisu @Tanaki. Marzyński reżyser swoje uprzedzenia sprawnie przełożył na jezyk filmu. @Tanaka też ma duży talent.

    A wychodzi z tego co? Zraniony byk na arenie.
    Ja to pestka, bo ja gie dla Żydów zrobiłem. Dużo gorzej, że takie historie Zbigniewów Romaniukó zniechęcają.
    Patrz list – poniżej polski oryginał – Romaniuka do Marzyńskiego:

    https://www.pbs.org/wgbh/pages/frontline/shtetl/reactions/zbyszeklett.html

  85. @Tanaka
    Sorry, ale nie znam serialu „Glina’ i nie potrafę Ci odpowiedzieć. Od 6 lat nie włączam telewizora więc kompletnie nie wiem co miga na szkle.

  86. To jest taki ważny list, że warto go wkleić. @ozzy wklejał link do filmu „Shtetl” na blogu red. Szostkiewicza, więc pewnie nie będzie miał nic przeciwko listowi jednego z bohaterów filmu:

    *******************************************************

    Original letter from Zbigniew [Zbyszek] Romaniuk to Marian Marzynski.

    Bransk, 1996,02,14

    Marian,

    Dziękuję za przeslany film. Obejrzalem go trzy razy. Oto moje uwagi (nie uwzgledniają calości komentarza):

    1/ w pierwszej części jest zbyt duża porcja – Polakow morderców. Brakuje wyraźnie przynajmniej jednej osoby (wypowiedzi Polaka, której nie ma w filmie), która ratowala Żydow. Śmiało taką scenę (np. Z Gołębieckim lub aptekarką Woinską) można wstawić kosztem zbyt długiej sceny z Yaffa Eliah.

    2/ stara kobieta (handlarka wódką) zupełny fałsz, niewiarygodna. Jej syn zamordował w 1945 r. w Brańsku księdza dla pieniędzy, a matka potem pomagała mu w przewożeniu pistoletu służącego do rozbojów koło Olsztyna. Niska moralność tej osoby.

    3/ dalej lansujesz hasło „5 Niemców a 6 tys. Polaków” – to nie jest fair. Z Twego rozumowania wynika, ze problem leżał tylko w tych 5 Niemcach. Dlaczego więc Żydzi ich nie zabili. Czy wówczas byłby spokój? Dokładnie sam wiesz jak działała ta machina i odpowiedzialność zbiorowa. Za zabicie niemieckiego komendanta obozu pracy w Brańsku w 1943 r. w Białymstoku zabito 118 osob. W Brańsku w 1942 r. zabito człowieka za posiadanie radia. Ostatnio dotarłem do akt z których wynika, iż w lipcu 1943 r. Niemcy zabili księdza wikarego z Brańska Henryka Opiatowskiego (kapelana AK) – za pomoc Żydom i zbiegłym jeńcom sowieckim.

    Ja mówiłem o 5 żandarmach niemieckich, bo Niemców było więcej w Brańsku. Amtskomisarz i jego zastępca, komendant obozu i zastępca, 2 pracowników poczty, technik budowlany i może jeszcze inni: Łącznie kilkanaście osób.

    4/ Brak w filmie elementu faktograficznego z lat 1939-41, kiedy Żydzi przyjęli postawę antypolską i kolaborowali z Sowietami. Usunięto Polaków ze stanowisk obsadzając je Białorusinami i Żydami. Przykładowo polską aptekę powierzono żydowskiemu sklepikarzowi drogeryjnemu. Połowa milicji byla żydowska. Wielu Polaków pojechało na Syberię za sprawą odgrywania się za wystapięnia z lat 1936-38. Przykładowo za „narodowkę” zesłano jednego z moich kuzynów. Fakty te miały kolosalne znaczenie dla późniejszej postawy cześci Polaków.

    5/ Dla ukazania dyskusyjnej obojetności i podlości Polaków, Brańsk jest złym przykładem. Na ponad 300 zbiegłych z getta Żydów, przeżyło 76. Nie licząc Białegostoku, nie uratowało się tyle osób z pozostałych miast województwa razem wziętych. Ratując życie Żydom z Brańska 3 Polaków straciło życie, 2 znalazło się w obozach, spalono zabudowania 2 rodzin. Czy te ofiary i wyróżnienia medalem świadczą o obojetności? Oczywiście trudno tutaj mowić o masowości. Problem pomocy Polaków sprowadzasz do „dobrej woli,” co jest jest zbyt dalekim uproszczeniem i nie odpowiada realiom okupacji i wojny.

    6/ Żydzi w Brańsku to właściwie historia 60 lat (od ok. 1880 do 1942), kiedy stanowili wiekszość. Z filmu można odnieść wrażenie, że dominowali przez 500 lat. Czasami zapędzasz się z procentami, między 1897 a 1921 było tutaj ok. 58% Żydów (największy odsetek 58, 1%). W latach późniejszych zmniejszał się i w 1938 r. wynosił 50% Żydów i 50% Polaków. W końcu filmu kiedy rozmawiamy w sali konferencyjnej po zebraniu mówisz nawet o 65%!!!

    7/ Moja wypowiedź przy pomniku „katolicki i polski,” nie była w kontekście żydowskim, chodziło tu o inne sprawy.

    8/ Stanowczo za mało jest o bohaterskim ratowaniu, a za dużo o mordowaniu. Ostatnio podliczyłem i okazuje się, ze pomagających było więcej od tych ktorzy wydawali Żydów Niemcom. Poza J. Rubinem, są tylko drobne odpryski i kilkunastosekundowa scena z Yad Vashem. Wymieniasz nazwiska ludzi podłych, a bohaterów przemilczasz.

    9/ Dlaczego w filmie nie pada pytanie do Żydow z Brańska, czy w odwrotnej sytuacji pomogli by Polakom. Ja zadawałem takie pytanie i nikt nie odpowiedział zdecydowanie – tak. Mówiono – raczej nie.

    Film jest Twoją wizją, z którą w pełni nie mogę się zgodzić. Przepraszam za te uwagi. Po prostu chciałem, aby film jak najbardziej odpowiadał nowoczesnemu spojrzeniu na tą sprawę. W sumie szkoda, iz problem „Shtetl” sprowadzony głownie został do holocaustu w wykonaniu Polaków. Obraz nabrał ekspresji w porównaniu z poprzednim, jest jednak zbyt „krwawy.” Zdaje sobie sprawę, że nie dokonasz przeróbek, zresztą jest na to zbyt późno. Nowa muzyka poprawiła calość.

    Już kilka razy prosiłem Ciebie o komentarze talmudyczne. Podobnie o kopie materiałów związków brańszczan w USA i innych ktore udalo Ci sie zgromadzić. Liczę, ze w końcu mi je prześlesz. W moich opracowaniach zamieszczę informacje, iz otrzymałem je od Ciebie. Mają one dla mnie duże znaczenie.

    Podobnie przypominam prośbę o wszelkie plakaty, ulotki, recenzje itp. dotyczące filmu. Czy w Brańsku będę mógł pokazać film publicznie? Czy może zechcesz przyjechać do Brańska na pokaz i sam zobaczyć reakcje ludzi?

    Napisała do mnie Eva Hoffman. Najprawdopodobniej niedługo spotkamy sie w Brańsku. Ma przyjechać na kilka dni.

    Dziękuję za bardzo miłe i ciepłe słowa o mnie w liście, ale nie mam przekonania, czy wszyscy po obejrzeniu tego filmu będą to tak odbierać.

    Liczę na dalszy kontakt i informacje o losach filmu, nie tylko po projekcji w telewizji, ale i po festiwalach.

    Dziekuję za wszystko co do tej pory dla mnie zrobileś. Pozdrawiam serdecznie.

    Zbyszek

  87. @zza kałuży
    Analizuję Weird Textual Features Twoich wpisów i mam niezłą zagwozdkę. Zazwyczaj WTF index tego typu postów mieści się w skali 1-10. Ty załapałeś się na 12.

  88. Nautilusa to ty raczej nie zbudujesz.

  89. Nefer
    22 lutego o godz. 14:56
    izabella
    22 lutego o godz. 14:21

    Wyżej wspomniałam, że całe to zamieszanie z nowelizacją ustawy o IPN ma dla mnie taką wartość,że wszędzie, w prasie, telewizjach i internecie mnóstwo materiałów-filmów, reportaży, opowieści Izraelitów, którzy swoje w Polsce przeszli, także ptrzez Aschwitz.
    Nie było w szkołach mowy o martyrologii Żydów, Cyganów, była tylko nasza swojska martyrologia. Jakby niemal 10 wieków wspólnego zamieszkiwania ze sobą i obok siebie dwóch narodowości, a nawet trzech nie zasługiwało na wspomnienie.Na wzmiankę w podręcznikach.
    W domu temat przeżyć wojennych był niemal nieobecny.

  90. Lewy
    22 lutego o godz. 18:19
    Podonie jak Zyta, uwazam że z @zakałuznikiem można sie nie zgadzać, ale jego opinia nie jest gówniana i można by z nim polemizowac. Ale trudno, skoro raz dostało sie @kruk za niezgodę łajdactwem, a zakałużnikowi gówniowatowością, to ja przepraszam i ustepuje miejsca. Oprócz Zyty i Izabelli nikt tego”nie doceniŁ’ a nawet wręcz odwrotnie.
    Bądżcie zdrowi
    Lewy

    Ty chyba nie zamierzasz nas opuszczać? „Bądźcie zdrowi” brzmi złowieszczo dla blogowiczów

    PS. oby tylko mi sie całość nie skursywiła.

  91. Bardzo ciekawie się ta dyskusja rozwinęła. Nic nie jest całkiem białe ani całkiem czarne a do tanga trzeba dwojga.
    Nigdy nie będzie porozumienia i zrozumienia między Polakami i Żydami jako narodami, jeżeli nie będzie kontaktów na poziomie czysto ludziowym ( nie mogę napisać „ludzkim” bo to zmieni sens tego co chce przekazać), to znaczy zwyczajnymi kontaktami zwyczajnych ludzi. Tak jak w sumie było to z Niemcami – najpierw byli traktowani nieufnie, bo rzekomo wrócili po swoje, krążyły nawet różne opowieści jak to odgrażali się nowym właścicielom, ale jakoś to zdechło i nawiązały się nowe stosunki i Niemiec przestał być wrogi i obcy. Z młodzieżą izraelską pilnowaną przez ochroniarzy taki kontakt na pewno nie nastąpi a szkoda. I tu chyba ma jednak rację Zza kałuży, że oni przyjeżdżają do Polski w celu upewnienia się, że Polacy to bandyci i antysemici – zakałużnik napisał to ładniej i lepiej.
    Strasznie to trudne a głupi polski rząd z jednej strony się płaszczy a z drugiej głupio podskakuje i w sumie robi z Polski pośmiewisko.
    Z linka podanego przez zakałużnika wybrałam:
    4/ Brak w filmie elementu faktograficznego z lat 1939-41, kiedy Zydzi przyjeli postawe antypolska i kolaborowali z Sowietami. Usunieto Polakow ze stanowisk obsadzajac je Bialorusinami i Zydami. Przykladowo polska apteke powierzono zydowskiemu sklepikarzowi drogeryjnemu. Polowa milicji byla zydowska. Wielu Polakow pojechalo na Syberie za sprawa odgrywania sie za wystapienia z lat 1936-38. Przykladowo za „narodowke” zeslano jednego z moich kuzynow. Fakty te mialy kolosalne znaczenie dla pozniejszej postawy czesci Polakow.
    bo to zgadza się z przekazem rodzinnym na temat postępowania Żydów po agresji ZR w 39 roku na wschodnie ziemie polskie.
    A tę sprawę zamata się uporczywie pod dywan, udając, że nic nie było a przecież ludzie pamiętają, nie na darmo większość ataków na Żydów w Polsce dzieje się na ziemiach Polski wschodniej.
    Dobra wola potrzebna jest z obu stron. Nie może być tak, że jedni mają się kajać i drudzy tkwić na piedestale niewinności, bo niesprawiedliwość to jest to, co boli ludzi najbardziej.
    Zgadzam się z podejściem pań blogowych do tematu, martwi mnie personalne zaperzenie panów. Możemy rozmawiać coś nowego tworząc ale bez zarzucania sobie rożnych takich, bo nie jest powiedziane, że każdy ma rację, bo każdy ma jej prawdopodobnie trochę i byłoby dobrze te racje pozbierać do kupy.
    Bardzo mi odpowiada porozumienie kuchenne, na tej płaszczyźnie bowiem najlepiej widać naszą tzn. polsko-żydowską historię wspólnego egzystowania.
    Powinniśmy się wyraźnie przyznać do pogromów i za to przeprosić i zrekompensować finansowo, ale również powinniśmy żądać tego samego w stosunku do drugiej strony i skończyć z poszeptywaniem na temat żydowskiego UB a wyrażnie powiedzieć ilu Żydów kolaborowało z Rosjanami i przyczyniło się do śmierci i zsyłki Polaków. Nie może być tematów tabu, nawet jak są niewygodne, bo nigdy nie dojdziemy do zgody i porozumienia.

  92. @konstancja – 22 lutego o godz. 22:54
    Dopiero teraz widzę jak miałam dobrze. W warmińsko- mazurskiej szkole historii uczył chyba niepokorny nauczyciel bo i o Katyniu i zagładzie Żydów i AK była mowa ale równie dużo było o wojnie i jej okropnościach. Co prawda istnienia Żydów jako OSOBNEGO narodu nie było, byli obywatelami polskimi pochodzenia żydowskiego więc mieścili sie w tych 6 milionach pomordowanych ludzi w obozach.
    Ale więcej wiedziałam o tym co robili Niemcy, niewiele o tym co robili Polacy, tę wiedzę zaczęłam zdobywać dopiero kilka lat temu.

  93. @Ewa-Joanna 22 lutego o godz. 23:08
    Powinniśmy się wyraźnie przyznać do pogromów i za to przeprosić i zrekompensować finansowo, ale również powinniśmy żądać tego samego w stosunku do drugiej strony i skończyć z poszeptywaniem na temat żydowskiego UB a wyrażnie powiedzieć ilu Żydów kolaborowało z Rosjanami i przyczyniło się do śmierci i zsyłki Polaków. Nie może być tematów tabu, nawet jak są niewygodne, bo nigdy nie dojdziemy do zgody i porozumienia.

    W angielskojęzycznej prasie popularnej nie spotkałem się (o ile czegoś ie zapomniałem) nigdy z opisami roli Żydów w UB po 44tym, ani sposobu przyjmowania przez (przynajmniej znaczącą część z nich) „wyzwolicieli ze wschodu, czy to w 1920 czy w 1939-tym.

    I wcale nie byłbym ponad szukanie przyczyn takich ich zachowań w katolickim/chrześcijańskim antysemityźmie, w postępowaniu szlachty, magnaterii, w takich a nie innych prawach, w umownie „polskiej” ekspansji na wschód, itd. Żadnej wybiórczości w badaniach. Skoro Żydzi nie lubili Polaków a woleli umownych „ruskich” to działo się to z jakichś powodów. Wcale nie jestem ponad badanie i opisywanie tych powodów.

    Posągowa „polska tolerancja religijna trwająca przez wieki” nie powinna być zwolniona od odbrązawiających badań.

  94. @zza kałuży – 23 lutego o godz. 0:10
    Bo tak to już jest z ludziami, że własne krzywdy pamiętają długo i boleśnie szybko zapominając jak sami krzywdzili.
    W polskiej mentalności tkwi pogarda dla tych co stoją niżej i uniżonośc w stosunku do tych co stoją wyżej. Widać to nawet tu na blogu ale być może trzeba treningu mieszkańca zagranicznego żeby to zauważyć. Jak tak porównam swoje przekonania sprzed 25 lat z tymi obecnymi to sama jestem zaskoczona zmianą. 🙂

  95. zza kałuży
    22 lutego o godz. 22:16

    Kręcisz. Maskujesz swój marny i napastliwy, pełen wobec mnie pomówień, kłamstw oraz insynuacji wpis, teraz posługując się Marzyńskim, a wcześniej tekstem izraelskiego autora.

    O lokalsach (widzianych wtedy i w tym mieście) niewiele napisałem. A to co napisałem było opisem tego co widziałem, usłyszałem i odczułem: podejrzliwe i złe spojrzenia, złe słowa i mowę ciał tych, co byli w zasięgu wzroku i odbioru. Mógłbyś sobie przyjąć, że to co ja usłyszałem i zacytowałem to są słowa przyjaźni, albo spojrzenia jakie oceniłem jako złe spojrzenia, to były spojrzenia serdeczne. Nie byłeś tam, nie widziałeś, nie słyszałeś. Twoja ocena, dowolnego rodzaju, nie ma tu zastosowania. Musiałbyś być,wtedy można się – hipotetycznie – spierać, czy słowo „żydowina” jest słowem życzliwym dla wysiadającego z autokaru młodego Żyda.

    Komentarz do mojego wstępniaka zacząłeś z grubej rury: „kłamstwo numer jeden”. Przypomnę Ci, co to jest kłamstwo: świadomie i dobrowolnie powiedziana nieprawda.
    Wzywam Cię – wykaż kłamstwo jakie popełniłem w cytacie, jaki przytaczasz: „Większość to pewnie po prostu niemająca miejscowych korzeni młodzież z Izraela, która chce poznać kraj tak niegdyś ważny dla Żydów i ciągle obecny w ich kulturze oraz zakotwiczony w tożsamości”.

    Następnie, w komentarzu stawiasz tezy, na które nie masz żadnego dowodu. Tekst, którym się podpierasz, nie jest dowodem, przede wszystkim nie jest dowodem na to, co opisałem w obrazie z Tykocina. To jest, co najwyżej, informacja o tym, że władze Izraela propagują określone sposoby przedstawiania swoim mieszkańcom historii. Nie jest to dowód na to, że konkretne osoby, w konkretnym miejscu i czasie (wtedy, w Tykocinie) robiły to co znajduje się w 8 punktach z dokumentu, że robiły to, jak te punkty sobie INTERPRETUJE ich interpretator – inż. Jackie Feldman, a interpretację interpretacji Feldmana (wręcz fantazyjną) robisz Ty, dokonując OCENY OPISU poprzez pryzmat interpretacji interpretacji. Jest to manipulacja oraz intelektualne oszustwo. Pisząc coś poza moim tekstem, usiłujesz moje słowa przykleić do swoich ostrych potępień, by wytworzyć wrażenie, że to ja stwierdzam coś (czego nie stwierdzam), co jest godne jak najostrzejszych słów krytyki.

    Dalej stwierdzasz: „Nawiasem mówiąc, jak bardzo trzeba być skundlenie zawstydzonym sobą aby napisać: I to nie byle jaka, nie wynajęta w Polsce, ale prosto z Izraela.”
    Napisałeś to jasno, że ja „jestem skundlenie zawstydzony sobą”, bo napisałem te słowa, które cytujesz.

    Zaraz po tym dajesz to: „Przecież to jest ekshibicjonizm prościutko z głowinki, której sie marzy za dziesięć centów torba w Peweksie. Głowinki z włosami jak len, co w błoto wpadł. @Tanaka z izraelskimi gorylami poszedłby nawet w ciemno bez matury. I bez jakiegokolwiek zażenowania o tym pisze!”
    Ekshibicjonizm – głowinka – torba w Pewexie za 10 centów (ta ze znanej piosenki o taniej polskiej dziwce), czyli – kurestwo. I „i z izraelskimi gorylami poszedłbym nawet w ciemno bez matury” („w ciemno bez matury” – z tej samej piosenki), czyli: @Tanaka popełnia kurestwo za kurestwem. I o własnym kurestwie „pisze bez jakiegokolwiek zażenowania”.

    Następne Twoje stwierdzenie: „To już ja w okolicy 10 lat miałem więcej godności i ani sam nie brałem a nawet koledze Robertowi szeptałem na ucho, aby od Niemców z autokaru stojącego koło „Pręgierza” gumy do żucia nie brał.”
    Jest to całkiem jasne: mając 10 lat miałeś więcej godności, niż kurwiacy się, raz za razem, @ Tanaka. Dowodem na Twoją godność jest guma do żucia, na moje kurestwo – to co wyżej i to, co niżej.

    Kolejne twoje słowa: „Potem przyszła piosenka o brzydszej od kozy a dzisiaj czytam, że u zdawało by się myślącego człowieka fakt na sam trotuar wjechania kołami, tym razem izraelskiego autokaru, powoduje takie samo mentalne skurczenie? „
    „Brzydsza od kozy” „trotuar” – to kolejny cytat z tej samej piosenki o polskiej dziwce dającej za dziesięć centów i słodkie „bella bionda”. Widzę, że nie możesz przestać wyliczać moich kurestw, jakie popełniłem we wstępniaku. Nie chce mi się zastanawiać, co miałoby oznaczać moje „mentalne skurczenie”, bo to brzmi prawie przytulnie po wyliczance moich kurestw i mogę się wzruszyć, niechcąco.

    Następnie: „Ich [ochroniarzy z Izraela – przyp. moje@Tanaka] profesjonalność i powagę widać natychmiast
    A jakby tak wyobrazić sobie te czterysta dwadzieścia i dwa palestyńskie, podludzkie trupy, które mają na rozkładzie?”
    Wyobrazić można sobie cokolwiek, także coś pozytywnego: ci ochroniarze których widziałem w Tykocinie nie mają na koncie po „czterysta dwadzieścia dwa palestyńskie, podludzkie, trupy”, a może po siedem, albo nawet żadnego. A jeden z nich ma może w CV uratowanie tonącego palestyńskiego dziecka.
    Natomiast bez żadnego snucia wyobrażeń należy stwierdzić, że – takimi słowami – popełniłeś obrzydliwość insynuacyjną wobec mnie jako autora i wobec mojego tekstu.

    Piszesz dalej: „W opisie, jak w każdym dobrym kryminale, nie mogło zabraknąć elementu Tajemniczej Centrali:
    Zdaje się, że ci trzej są w kontakcie z kimś jeszcze, kogo nie widać: może jest w autokarze, może przyjechał znacznie wcześniej i dyskretnie zabezpiecza wizytę.
    Siusiamy w majtki z podziwu nad stopniem zorganizowania Wizytujacych Nadludzi aż miło!”
    Pominę przypisywanie mi przez Ciebie kryminalności i „Tajemniczą Centralę”, „centralę” ma – nota bene – każda odpowiedzialna służba w każdym odpowiedzialnym przedsiębiorstwie i państwie, zatrzymam się przy ciekawym Twoim stwierdzeniu: „siusiamy w majtki”. Masz jakieś nadzwyczajne poczucie własnej wielkości, że o sobie piszesz w liczbie mnogiej „siusiamy”, ale mnie to nie wadzi, choć śmieszy. Że sikasz w majtki też mi nie przeszkadza, o ile sikasz na siebie, a nie na mnie lub kogoś trzeciego. O sikaniu napisałeś jednak nie po to, by się pochwalić nietrzymaniem moczu, ale by mnie obsikać.
    „Wizytujący Nadludzie”, albo: „Mocne, izraelskie kije przejechały z hałasem po prętach klatki, w której trzymamy tubylców zapewniając tychże tubylców przyszłą wrogość.” To już Twoja własna, licentia poetica. Marna, ale pożyteczna: opisujesz nią własny poziom.

    Resztę zostawiam bez uwag, za słaba.

    W ogóle nie napisałeś nic o moim wstępniaku, co nie jest obowiązkiem, choć dobrym zwyczajem. Nie dałeś żadnej merytorycznej polemiki z moim mikro-reportażem. Dałeś coś nie na temat, w sprawie rzekomych czy faktycznych zasad formatowania przez Izrael zawartości głów swoich obywateli oraz o tym, że jak nic ochroniarze z Izraela zajmują się z zasady mordowaniem, setkami, Palestyńczyków i układaniem ich w rządki według wzrostu. Ja się we wstępniaku w ogóle nie zajmowałem ani poufnymi instrukcjami rządu w Tel-Awiwie, ani liczeniem trupów w dorobku ochroniarzy z Tykocina, ale Tobie to w niczym nie przeszkodziło umazać mnie i mój tekst w te wszystkie nędze jakie wyprodukowałeś.

    W kolejnym wpisie: [zza kałuży 22 lutego o godz. 12:25 ], rozwijasz swoje pomówienia słowami:
    „Pozdrawiam peleton redaktorów Koraszewskich. Polska i Polacy to dziwna mieszanina spojrzeń: ciekawskich, tępych, podejrzliwych, złych.” Już nie ta grupa z Tykocina, ale wszyscy: „Polska i Polacy”. Pojawia się też – deux ex machina – „redaktor Koraszewski” – widać jakiś „zły człowiek”, który z pewnością ma związek z moim wstępniakiem – w Twojej, bo nie w mojej, głowie.

    Żeby było jasne, informujesz Kostkę [zza kałuży 22 lutego o godz. 12:51 ] „@Kostka 22 lutego o godz. 12:36 Strasznie chrzani to @Tanaka.”

    Podsumowujesz zaś swoje produkcje tak:
    zza kałuży
    22 lutego o godz. 19:03
    „W sumie to mi wszystko jedno. Będę się wtrącał tylko wtedy, gdy ktoś coś nieścisle napisze o curve tracer, TDR, LSI tester, OBIRCH, SQUID,, X-Ray, photoemission, IR microscopy, FT-IR, SAM, SEM, TEM, FIB, EDX. WDX, AES itd.
    Na niczym innym się kompletnie nie znam.”

    Wcześniej chciałeś wykazać swoją godność 10-latka za pomocą niemieckiej gumy do żucia. Teraz marnie się zasłaniasz kompletnym nie znaniem się na niczym poza tracerami i testerami. Kto się nie zna, nie gada o tym, na czym się nie zna. Ale obficie gadałeś, teraz się wykręcasz zsikanym w majtki niemowlakiem co się nie zna. Ależ znasz się: świetnie wiesz, co kto ma widzieć, słyszeć i sądzić oraz umiesz to zważyć i zmierzyć. A najlepiej znasz się na pomówieniach, dawaniu fałszywego świadectwa, insynuacjach i podłych słowach.
    Mówiąc, że to jest gówniane, wyraziłem się niemal z sympatią, przez co prawie skłamałem: to nie gówniane, ale znacznie gorsze.

    Natomiast przestałeś się znać na czymś znacznie prostszym: daniem sensownego wpisu.

    SPODZIEWAM SIĘ OD CIEBIE RZETELNEJ ODPOWIEDZI.

  96. @Tanaka
    bardzo emocjonalne ale czy nie możecie obaj pogodzic swoich racji odrzucając urażone ego? Patrzycie i oceniacie to samo wydarzenie z dwóch różnych punktów odniesienia.

  97. Oj Panie Tanaka, ryzykuje Pan zyciem, wolnoscia, w najlepszym wypadku majatkiem. Publikowanie „wbrew faktom” jest przestepstwem, nie ma Pan dobrego excuse, nie jest to przeciez dzialalnosc artystyczna ani naukowa, nieprawdaz?

  98. @Dariusz1234 23 lutego o godz. 1:18
    Wbrew JAKIM faktom?

  99. @zza kaluzy

    Zwrocilem uwage na Twoje komentarze. Radosne.

    Ludzie staraja sie ukrywac, wstydza sie byc postrzegani jako menele i holociarze, Ty sie nie wstydziles. Nie ukrywales. Nalezy Ci sie za to pochwala.
    Przypomniales sobie i podzieliles z innymi ze w mlodosci byles bity. No coz, kazdy powod do chwaly jest dobry, jesli nie miales innego ten musi wystarczyc.
    Na pierwszy rzut oka to bicie skrzywilo Cie i wcale Ci nie pomoglo, bylo tzw kontrproduktywne. To sie zdarza niestety, takie jest zycie.

    Nie wspolczuje Ci jednak, moze bylo Ci ciezko z tym ale przeciez nie Tobie jednemu.

    Trzym sie ZZA, niech Ci ziemia lekka bedzie.

    Przekazmy sobie znak pokoju.

  100. @Ewa-Joanna 23 lutego o godz. 0:55
    Zdanie odrębne: Tanaka ocenia wydarzenie które widział i komentuje tekst, który zza kałuży zamieścił na forum. Zza kałuży raczej po prostu bluzga jadem i pomawia Tanakę. Brzydki myk.

  101. @Na marginesie – 23 lutego o godz. 1:31
    Ale Tanaka nie pozostaje mu dłużny i kółeczko się zamyka.

  102. Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 0:55

    „czy nie możecie obaj pogodzic swoich racji odrzucając urażone ego?”.

    W dziedzinie pięknych życzeń, zwłaszcza z zewnątrz, wszystko można. A kiedy ortekbezportek coś Ci insynuował, usiłowałaś godzić racje, odrzucając swoje urażone ego?

    I co znaczy „odrzucać urażone ego” – ofiara ma przełknąć kłamstwa, insynuacje na swój temat oraz bełkoty nie na temat i powiedzieć, że tego nie było? A jak ma się odnieść do swych kłamstw kłamca i insynuator, który nawet nie wie, że kłamie i insynuuje? W swoim długim wpisie z 22 lutego o godz. 23:08 mówisz bardzo słusznie nie o odrzucaniu ego, lecz o czymś odwrotnym – o rzetelnym zbadaniu sprawy.

    „Powinniśmy się wyraźnie przyznać do pogromów i za to przeprosić i zrekompensować finansowo, ale również powinniśmy żądać tego samego w stosunku do drugiej strony (…) Nie może być tematów tabu, nawet jak są niewygodne, bo nigdy nie dojdziemy do zgody i porozumienia”.

    Tyle że cudne apele w stylu „Powinniśmy” spełniają się za najmniej pięćset osiemdziesiąt lat.

    A w sprawie między kłamcą i insynuatorem @zzakałuży a Tanaką stawiasz sprawę tak, jakby strony były w dziedzinie prawdomówności i ewentualnych win równe. Nie są. I w sporach innych niż naukowe prawie nigdy nie są lub są bardzo rzadko. Tanaka przedstawia rzeczywistą sytuację, a @zzakałuży swoim zwyczajem rzuca się na jego opowiadanie, wykorzystuje jako pretekst i produkuje własne chaotyczne i konfrontacyjne wielosłowie z ocenami, recenzjami i obrazami układanych trupów ni przypiął, ni wypiął.

    Nawiasem mówiąc, źródło swej zgryźliwości, konfrontacyjności i agresywności @zzakałuży podsunął niechcący sam, a Dariusz1234 celnie to zauważył.

    Przed chwilą odszedł w chwale i sławie ortekbezportek. @zzakałuży zasuwa na swoją sławę za trzech: za legionistę, który się usunął sam, oraz za hodowcę kaktusów i ortkabezportka. A Ty mówisz tak, jakbyś nie rozumiała, że w pewnym wieku ludzie, zwłaszcza refleksyjni na każdy temat, prócz tego w lustrze, są niereformowalni. Dopiero co dobitnie to unaocznił ortek. Więc apelowanie do NIERÓWNO ZASŁUŻONYCH o równe odrzucenie ego zwykle bywa nie tylko dla jednej ze stron krzywdzące, ale i tak za sprawą Ducha Świętego słuszne, że aż niespełnialne – jak urodzenie przez dziewicę. Lub po zabiciu Abla przez Kaina apelowanie do obu, by odrzucili ego i się pogodzili.

  103. Wrocilem dzis na ten blog po 6 tygodniach, a co tu wpisow w tym czasie nawpisowano. A i widze z ostatniego, ze i temperatura komentarzy utrzymuje sie wysoka.
    Kilka krotkich odpowiedzi do komentarzy ze stycznia dla kompletnosci:

    izabella
    12 stycznia o godz. 15:03
    @act, @konstancja

    ‘Trochę wam dogryzam’
    E tam, po prostu wyrazasz pelnoprawna opinie.
    ‘Halep nigdy nie wygrała szlema.’
    Ano nie, my bad.
    Halep, Kerber, Wozniacka (niedawne i obecna nr 1)
    ‘gryza trawe’ (nawet na sztucznej nawierzchni).
    Po co Federerowi grzyzc trawe w wieku 36 lat i byc znowu nr 1.
    (on juz chyba z pol miliarda $US uciulal)
    Agnieszka trawy nie gryzie primadonna (zreszta jak gryzc, kiedy buzia ciagle w ciup), brak ambicji a forsy jak lodu.

    Kostka
    12 stycznia o godz. 19:15
    Jestes niesamowita, tak oczytana i filmow naogladana.
    Charlotte w ‘Melancholii’ Lars von Trier’a, tym przerazajacym filmie jest po prostu mesmeryzujaca.
    Ale to ‘blondyna’ Kirsten Dunst za swoja role dostala Palme d’Or w Cannes
    Z tzw. ‘The Depression trilogy’ Trier’a widzialem tylko ‘Melancholie’, jeszcze nie ‘Antichrist’
    ani ‘Nymphomaniac’ – Charlotte we wszystkich jej czesciach
    choc widzialem chyba wszystkie jego pozostale filmy.

    konstancja
    12 stycznia o godz. 9:11
    ‘niestety, Agnieszka sama sie wysyła.’

    zezem
    12 stycznia o godz. 16:15
    ‘Pani Radwańska nie jest wysyłana. Sama to czyni, więc z apelem proszę bezpośrednio do niej’
    No co Wy tacy doslowni, przeciez wiem, uzylem figury stylistycznej z tym ‘nie wysylajcie’

    zezem:
    ‘Jeżeli chodzi o powodzenie u kobiet nie porównywałbym losu Serge Gainsbourg’a do dziejów Tolouse-Lautrec’a.’

    Mowilem o mechanizmie kompensacji na przykladzie sztuki.
    O ich (Sergia i Henri’ego) kobietach milczalem.
    Lautrec, jezeli chcesz, to prostytutki i syfilis.
    Gainsbourg, 3 zony i wiele kochanek (m.in. Bardot i Birkin).
    Jak tu porownywac.

  104. @wbocek – 23 lutego o godz. 5:34
    Ujoj! Język pisany jest ułomny, bo pomachać łapami nie ma jak i miny stroic sie nie da, ale jakos porozumiewac sie trzeba.
    Nie musisz mi mówić, że ludzie, a szczególnie panowie, w pewnym wieku są niereformowalni, dobrze wiem i na podstawie własnej również.
    Tylko tak sobie myślę, że jeżeli piszemy coś na publicznym forum musimy się liczyć z krytyką i czasem ta krytyka przyjmuje formę niezbyt grzeczną ( ale którąż krytykę uważamy za grzeczną?) ale to my mamy wpływ na naszą reakcję i możemy albo konflikt zaostrzyć albo złagodzić. Ale zauważyłam, że sympatia czy antypatia jaką darzymy rozmówcę ma wpływ i to wielki na naszą ocenę jego wypowiedzi, często widzimy te wypowiedź inaczej niż wypowiadający.
    Sama jestem narwana i mordę mam niezbyt wyparzoną to wiem.
    Zauważ, że orteq nie rozmawiał ze mną , on zwyczajnie mnie obrzucał swoimi urojonymi oskarżeniami, bez udziału z mojej strony. Powinnam co prawda być przyzwyczajona, że od lat kilku mnie obwiniał za wszystkie swoje głupoty, ale czasem i ja miewam gorszy dzień.

  105. E-J, Jerzy

    Lubie, jak sie czubicie.
    ‚Kto sie lubi…..’

    Jerzy zaraz mnie ochrzani za protekcjonalnosc 🙂

  106. @Tanaka 23 lutego o godz. 0:35
    marny i napastliwy, pełen wobec mnie pomówień, kłamstw oraz insynuacji wpis
    Zabolał? Na całe szczęście mieszkający przy tykocińskim rynku tubylcy nie mieli wtedy okazji usłyszeć twoich na ich temat myśli.

    Myśli celnych, myśli trafnych, właściwych i prawych. No bo ty masz przyrodzoną zdolność czytania z twarzy. Rzucisz okiem i wiesz, które spojrzenie jest ciekawskie, które tępe, podejrzliwe czy złe.

    Oczywiście czytając twój tekst, twój a nie mój, bo ja to papla jestem i raptus, swój chłop bo bez premedytacji, no ale ty dwa razy sobie swoje słowa przemyślisz, zanim ich użyjesz, ty papla nie jesteś.

    No więc zauważmy twoje „ciekawskie” zamiast „zaciekawionych” spojrzeń. Ciekawski bywa durny chłop albo namolane dziecko albo plotkarska sąsiadka. Ciekwaskim się bywa bez powodu albo z głupiego powodu.

    Zaciekawiony to może być @Tanaka bo zaciekawienie to jeden ze sposobów działania inteligencji. @Tanaka zaciekawionym bywa najczęściej dwuramiennie przeskalowaną na majdan barokową fasadą.

    Widać różnicę klasy? No pewnie, że widać. Nie bez powodu użyliśmy ciekawskiego słowa.

    Tępe spojrzenie @Tanaka odróżnia od spojrzenia zmęczonego, znużonego, bezsilnego, padajacego na pysk po długiej pracy człowieka.
    Tępy był, jest i pozostanie tępy bo tubylcza ludność taka jest z definicji i wszelka dyskusja to strata czasu. Co innego Izraelczycy! Ale do nich też dojdziemy.

    Zmęczony czy znużony nie jest tępy, jego wejrzenie może nawet być szlachetne, no ale skoro @Tanaka od początku wybrał sobie etiudę na temat „Malowanego ptaka” to jasnym jest, że tubylcze gęby przy tykocińskim rynku musiały były tępe. Opowieść przez tę ich tępotę prawdziwości nabiera większej. Coby kłamstwa zarzucić nie można było.

    Spojrzenia były także podejrzliwe oraz złe. To wszystko orli wzrok @Tanaki dostrzegł w ułamku sekundy, tym samym ułamku, którego izraelski profesjonalista potrzebował aby dyskretnie przez interkom porozumieć sie z Centralą na temat potencjalnego zagrożenia, jakie dla chronionej młodzieży na safari w Polsce może stanowić osoba @Tanaki.

    Dość tego nabijania się.
    Krótko o (nie)prawdopodobieństwie całej tej story.

    „Dzisiaj” odjąć „kilkanaście lat” daje nam plus-minus rok 2000.
    A więc to nie był rok 1945, 6 czy 7. Nie były to lata 50-te, 60-te czy nawet 70-te.

    W roku 2000 nikt w Polsce nie bał się wizyty Niemca czy Żyda z powodu „upomnom siem o jeich” albo „odbiorom co swoje”. Niezaleznie czy to była mała wieś czy duże miasto.

    Cała ta okulistyczna diagnostyka typu niedobre spojrzenia jest funta kłaków nie warta. Gdzie w Polsce w roku 2000 autokar pełen Żydów, z demonstracyjną ochrona czy bez niej, był taka atrakcją, że ściagał na siebie tak udatnie opisaną przez @Tanakę okulistykę?

    Mam uwierzyć, że w Tykocinie do roku 2000-go nie było żadnych żydowskich wycieczek? Że dostrzeżona przez @Tanakę wycieczka była jak nie pierwszą, to przynajmniej jedną z pierwszych? Wystarczająco wczesną, aby ściągać całe to zainteresowanie?
    W roku 2000? Hello?

    W czterdzieści lat wcześniej umiejscowioną historię to bym uwierzył, ale nie w roku 2000… zasadniczy błąd datowania. 😉

    A to co napisałem było opisem tego co widziałem, usłyszałem i odczułem: podejrzliwe i złe spojrzenia, złe słowa i mowę ciał tych, co byli w zasięgu wzroku i odbioru.
    Tylko pogratulować izraelskim organizatorom takich cmentarnych wycieczek. Wycieczka za wycieczka, patyk po prętach klatki za patykiem. Draznione zwierzę w klatce w końcu się wkurzy i mordę skrzywi. O co chodziło od samego początku.

    Czy słowo „żydowina” jest słowem życzliwym dla wysiadającego z autokaru młodego Żyda.
    Nie jest. Z pewnościa nie jest, oczywiście za wyjątkiem tych przypadków, kiedy wysiadający Żyd wyglada jak zapadnięta w sobie chłopina. Taki jakiś chudowaty, niewyraźny na gębie (może aviomarin?), no ogólnie nie chłop a chłopina. A Żyd-chłopina to przeciez żydowina. Czemu tu się dziwić?

    Komentarz do mojego wstępniaka zacząłeś z grubej rury: „kłamstwo numer jeden”. Przypomnę Ci, co to jest kłamstwo: świadomie i dobrowolnie powiedziana nieprawda. Nie byłeś tam, nie widziałeś, nie słyszałeś.
    Masz rację co do tego, że nie powinienem zarzucać tobie kłamania. Nie mam bezpośrednich dowodów aby udowodnić tobie premedytację w mijaniu się z prawdą opisanego zdarzenia.

    Zamiast tego mogłem napisać „za grosz nie wierzę w opisane wydarzenia”. Słuchając @wbocka zamiast na zgadywaniu twoich myśli skoncentrować sie na swoich.

    Tak więc przepraszam za słowo „kłamstwo”. Dostałem nauczkę, dwa razy się zastanowię nastepnym razem gdzieś u kogoś na blogu.

  107. Dariusz1234
    23 lutego o godz. 1:18
    Oj Panie Tanaka, ryzykuje Pan zyciem, wolnoscia, w najlepszym wypadku majatkiem. Publikowanie „wbrew faktom” jest przestepstwem, nie ma Pan dobrego excuse, nie jest to przeciez dzialalnosc artystyczna ani naukowa, nieprawdaz?

    W razie prokuratora i kajdanek na plecach będę gadał, że jestem artystyczny naukowiec. Albo odwrotnie.

  108. Zachodzę w głowę, dlaczego i jakim cudem przytoczony list Zbigniewa Romaniuka do reżysera Marzyńskiego był taki grzeczny?
    Gdyby pan reżyser zrobił mnie i mojej historii takie kuku jak Marzyński Romaniukowi to język moich listów byłby dużo bardziej kwiecisty i dużo bogatszy w określenia panareżyserowej mamusi.

  109. Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 0:55
    @Tanaka
    bardzo emocjonalne ale czy nie możecie obaj pogodzic swoich racji odrzucając urażone ego? Patrzycie i oceniacie to samo wydarzenie z dwóch różnych punktów odniesienia.

    Ależ o żadnym patrzeniu nie ma mowy w przypadku zzakałużnika. Ja tam byłem, patrzyłem, słyszałem, widziałem zachowania ludzi. Zzakałużnik zaś wykonał szereg bluzgów in personam. Nie była to wypowiedź w sprawie, ale piętrowe pomówienia, jedno po drugim. Takich rzeczy się nie robi, a jeśli się zrobi, to się jednoznacznie przeprasza i nigdy tego nie powtarza. Nie chciałbym, żeby ten blog był miejscem takich zachowań i żeby uchodziły one jako coś normalnego. Tak, bez reakcji, nędznieją wszelkie blogi i rozmowy.

    Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 3:59
    @Na marginesie – 23 lutego o godz. 1:31
    Ale Tanaka nie pozostaje mu dłużny i kółeczko się zamyka.

    Pozostaję mu dłużny.
    Zasmuciłaś mnie swoimi słowami. Czyżbym wykonał coś takiego, co zzakałużny wobec mnie? Jego niedopuszczalne słowa nazwałem jak należy: pomówienia, przypisywanie mi kłamstwa już od pierwszych słów, kręcenia, aluzje o charakterze prostytucji. Wskazałem w jakich miejscach i w jaki sposób robił to zzakałużny. Co w tym widzisz nagannego? Widzisz tu równowagę napadajacego i napadniętego?

  110. zza kałuży
    23 lutego o godz. 8:44

    Odpowiem krótko, dłużej nie mam ochoty – nie odpowiadasz rzetelnie, bo też nie możesz. To co możesz i robisz, to dalej kręcić i wymigiwać się od własnych słów.

    W ogóle mnie nie interesuje w co sobie wierzysz czy nie wierzysz z tego co opisałem w tekście. Ani jak Ci się zdaje, że powinienem odbierać zachowania ludzi. I w ogóle nie obchodzi mnie jak mam je odbierać wedle Twoich instrukcji. Twoja próba wciskania mi jak mam odbierać werbalne i niewerbalne zachowania ludzi nie jest wyjaśnieniem niczego, ale kolejną ucieczką przed odpowiedzialnością za personalne ataki, pomówienia, kłamstwa i obrzydliwe aluzje z piosenką o prostytutce, połączone z postawieniem siebie, jako 10-cio latka jako wzoru godności osobistej, przeciw mnie, jako okazu wzoru braku godności. W kontekście całego Twojego wpisu, oraz następnych, taka sztuczka manipulacyjna jest zabiegiem zarówno marnym jak i żałosnym.

  111. @Tanaka
    23 lutego o godz. 9:21
    No dobra, wycofuje się przepraszając – może nie bardzo się obudziłam jak czytałam. Ale takie wrażenie odniosłam 🙁

  112. Jakoś niemiło się tu robi 🙁

  113. Wpis @Tanaka zbyt wazny mnie zdaje. Dla przyszlosci. Przyszlosc jest co zostawiamy po sobie. Nie przeszlosc, co byla. Przyszlosc. Zabrac glos jest obowiazek. Ma kazdy co czyta. Nawet jak blog rzucil i wrocic nie zamierza. To ja. Odniesienia do blogowego sawuarwiwra nierelewantne. Osobiste doswiadczenie, ukrytej w „zapomnieniu” nienawisci, pod kocykiem „sprawiedliwosci” rzekomo historycznej i „faktow”. Fakefaktow, wyrazenie pl-ang jezyczne. Fakesprawiedliwosci. Taka tykocinska historia, ale geografia druga. I o obstawie bedzie, dobrze na ten moment technicznie wyposazonej. Drugi rozdzial do @Tanaka, dokad zapomnienie prowadzi i dyskus fakefaktow w fakesprawiedliwosci kaganku. Jaki dyskus i o czym? Miedzy katolikami, odlam (sekta) ateisci. Przyjemne tematy, przyjemnie dyskutowac, takie dobre wychowanie, miedzy ateistami w katolickich jarmulkach… Wtedy obiektywizm swieci, co?

    Moja jest wnuczka znanego wszystkim artysty, modernisty. Znanego wszystkim, nawet bez zainteresowan ta sztuka. Zachodnioeuropejskiego, zaden „europejczyk”, w rozszerzonym dzis o polska katolicka ateistycznosc. Wszystkim Wam tez znany, to wiem. Dzis Moja ma dwuczlonowe nazwisko, z moim za kreska. Okolo roku 2000pare, postanowilismy slub. Z przyczyn praktycznych, dziedziczenie. Wspolna ekonomie mielismy od 2001. Dom, pare innych rzeczy. Na slub, pozniej przyjecie bylo ok 40 osob. To bylo w styczniu. Z mojej strony, zaprosilem rodzine najblizsza z Polski. Ojciec, bracia z zonami, bratankowie, bratanice. Troche ponad dziesiec. Po pietnastoletniej nieobecnosci mojej rodzinnej. Jakiejkolwiek, nawet listow. Moja uznala, ze moze byc rodzaj powrotu. Dobra okazja, slub, nawiazac z powrotem. To OK dla mnie bylo, obojetne. Przyjecie jak przyjecie. Tort podzielilismy, potem prezenty, w tancow przerwie. Jeden z prezentow, syn mojej, dal trzydniowy pobyt w SPA, palacyku kilkanascie kilometrow od nas. Po przyjeciu, pojechalismy od razu. Masaze, sniadania z szampanem, takie. Reszta rozjechala. Moja polska rodzina mieszkala w naszym domu, ojciec i dzieci. Bracia z zonami w wynajetym niedaleko domu. Dla komunikacji wynajalem maly autobusik. Zeby zwiedzac mogli okolice, takie. Wrocilismy wieczorem. Wszyscy w halu zebrani.

    Powitanie, po szwedzku, calowanie policzkow, miedzu dobrymi przyjaciolmi. Moja do ojca podeszla, a moj ojcie odepchnal. „Z Zydowa nie bede calowal”. Pewnie podpity. Odepchnal, a jeden bratanek tez. Pewnie nie chcial calowac. Skutek byl, moja upadla. Bo slowa po polsku nie umie. Ja samurai jestem utytulowany. W domu dojo mialem obok hali. Szomen niedaleko reki. Bokken zdjalem jednym ruchem. Bratanka po kolanach przeciagnalem, ale z tylu, po sciegnach. Nad Moja wisial pochylony. Zmiekl lekko na strone. Zwrot zrobilem w ojca strone. Zdazyl zaslonic, jedna synowa. Po uchu synowej bokken na obojczk, co ja tez oslabilo znacznie. Choc ruch, zwrot, mialem inny. To trwalo mniej jak dziesiec sekund. Dwa pociagniecia, japonskich nazw nie daje, jak pociagniecia nazywaja i zwroty. Moglbym. Ja utytulowany samurai. Potem dluzej bylo.

    Piec minut zajelo wyrzucic towarzystwo, na snieg za dom. W milczeniu. Klucze do busa zabralem. Walizki, torby z zawartoscia na snieg. Piec minut, polowa towarzystwa, sama w pospiechu hale opuszczala. Bez walizek. Ja caly czas bokken w reku. Gdyby co, jakby uwazal ze zima jest i zimno. Nie wiem kiedy jak „nad wisle” wrocili. Narzutke jedna z wynajetego wzieli. Pamiatka? Zaplacilem. Pewnie mysleli „pozydowska” narzutka na lozko. To mozna, pocztowka z wycieczki. Mojej i sobie zaaplikowalem Bowmore, taki klimax, tykocinskiej story. Kontaktow nie mam zadnych.

    Na ostatniej trzydniowej wizycie w „nadwislanskosci” plotka mnie doszla. W 2009, zjazd maturalny, kolezenski. Dziewicy orleanskiej obojczyk wrocil do pierwocin i ucho, sciegna bratanka po jednej nodze nie wrocily. Zalu nie mialem za to, i nie mam. O zalu moim w przyszlosci, za sciegna, nic nie wiem.

    Taki drugi rozdzial do @Tanaka opowiadania. Waznego opowiadania. Obrazek z wystawy. Zadnych komentarzy, fakta tylko. Ja do dzis nie wiem czy ten dziadek Mojej to Zyd byl. I g…no mnie obchodzi, kim jest/byl kogokolwiek dziadek. Niewiedza, „faktow” nie umiem. Pare „wysokotechnologicznych” mieczy mam debowych, w moim domowym dojo, szomen. Hōki-ryū, cesarski wartownik, pare wiekow temu opowiedzial, jak w ciasnych sytuacjach uzywac. Ochroniarz byl, samurai on. Ale gdybym ja, katolickie blogi czytal ja? Mmmm… Taka wiedze jak malo kto mial. Lepsza co historyczny ochroniarz. No nie?

    Seleuk

  114. Zachowanie @zza kałuży odpowiada – według mnie – tradycji katolickiej. Od czasu, gdy ówczesny start-up (podobno ponad 2000 lat temu) zawłaszczył żydowski pomysł wykorzystania monoteizmu, większość katolików stara się, nie przebierając w środkach, pogrążyć prawowitych twórców idei.
    Identycznie ma się sprawa z J. Kaczyńskim. Jako praktyczny sprawca katastrofy smoleńskiej robi wszystko, by zwalić winę na innych. Również nie przebierając w środkach.
    Jak to napisał W. Broniewski:
    Za to żeście nadzy
    Za to żeśmy winni
    Obojeście umrzeć powinni

  115. zza kałuży
    22 lutego o godz. 20:26

    To takie dziwne? A może ty uważasz, że polska wina wieksza niż niemiecka? Że Polacy wymordowali Żydów bo robili to czując w ustach smak antysemickiego mleka swoich katolickich matek? A Niemcy to co innego, oni musieli dopiero być uczeni brzydkich uczuć do Żydów.
    Też jesteś wyznawcą teorii, że jak Polak to „naturalnie zły” a jak Niemiec to „naturalnie dobry” człowiek?

    Dlaczego tak trudno Ci (i wielu innym) przyjąć, że nie wszyscy w swoich poglądach posuwają się do skrajności?
    Nie, nie uważam Polaków za „naturalnie złych” czy wręcz gorszych od Niemców. Co więcej – uważam, że w Polsce nie ma antysemityzmu – antysemityzm to element światopoglądu, więc by być antysemitą trzeba mieć podstawy by swoje poglądy sformułować. Do znakomitej większości Polaków mam pretensje o bezmyślność i bezrefleksyjne powtarzanie wdrukowanych im zachowań.
    Przykładem takich zachowań jest np. przypisywanie żydowskości wszystkim którzy prezentują inne poglądy – muszę być żydówką by nie zgadzać się z powszechną, niemal oficjalnie obowiązującą teraz polską narracją? Drugim przykładem takiego zachowania jest skrajne polaryzowanie poglądów: nie gloryfikuję Polaków więc automatycznie gloryfikuję Niemców i Żydów? Bzdura!
    A ja po prostu nie jestem w stanie zgodzić się z postawą wybielania uzasadnianą zbrodniami innych. Niech się Francuzi, Żydzi, Holendrzy czy Hiszpanie zajmują swoimi zbrodniarzami – ich zbrodnie naszych nie umniejszają. Zgrzyta mi też sytuacja, w której – sami nie bez winy – wywrzaskujemy o cudzych zbrodniach żądając od innych bicia się w piersi choć sami nie tylko nie potrafimy ale wręcz nie chcemy słyszeć o własnych. Brakuje mi pewnej symetrii w tych postawach.
    Nie przemawiają też do mnie argumenty: Jedwabne było rewanżem za żydowską współpracę z bolszewikami a Kielce za udział Żydów w UB. Nie zgodzę się z człowiekiem, który próbuje umniejszyć potworność śmierci w płomieniach licytując czy ofiar było 300 czy 1600. Czy te 300 cierpiałoby mniej niż 1600? Czy wina sprawców jest przez to mniejsza?
    Brakuje mi w relacjach polsko-żydowskich listu: wybaczamy i prosimy o wybaczenie. Skoro mogliśmy wybaczyć sprawcom „polokaustu” to czemu nie chcemy wybaczyć ofiarom?

  116. Jochwed
    23 lutego o godz. 10:37

    Święte słowa! To jest najwłaściwsza reakcja na nieustającą od czort wie odkąd patetyczną edukację. Ta nadzieja, że natężenie pisowatego zajoba, który obudził demony, może będzie przesileniem i uprzytomnią sobie nieprzytomni, że mali ludzie wszczepiają im pod pozorem patriotyzmu wyrastającego ponad człowieka, nową wersję mesjańskiego zajoba.

  117. seleuk|os|
    23 lutego o godz. 10:21
    Mój komentarz
    Seleuk|os|. Zdarzenie, które opisałeś jest tak traumatyczne (dla obu wywołanych tym zdarzeniem stron), ze aż nie do uwierzenia.
    Pzdr, TJ

  118. Nefer
    23 lutego o godz. 11:34

    Nie mogę się doczekać, Neferko, kiedy szary poseł Kaczyński zostanie zdegradowany do stopnia spieprzajdziada i ukarany dożywociem za urodzenie się w PRL.

  119. wbocek
    23 lutego o godz. 11:46

    wbocku, Ty mnie nie nerwuj. Bo jak zaczynam myśleć co bym zrobiła spieprzajdziadowi…

  120. Nefer
    23 lutego o godz. 11:34

    Ten idiotyzm, zresztą jak niemal wszystkie, to już nie idiotyzm. To manifestacja zawziętej, zalegającej na dnie mrocznej psychiki stada, mściwości.
    Jedyny Polak, który był w kosmosie – do zdegradowania. Brzmi to jak humoreska. Był we WRON – nie sam się zgłosił, ale został zapisany. Nie zaprotestował jednak – musi być zdegradowany.
    Popełnił inną jeszcze zbrodnię – studiował w Moskwie! Szok – zdrajca – do degradacji!

  121. Nefer
    23 lutego o godz. 11:52

    Guzik byś zrobiła, Neferko. On ma wprawę: przeszedł bohatersko, jak sam mówi, „na bezczela” między nogami zomowców, więc i Tobie się, przepraszam, identycznie niezauważony wymknie.

  122. wbocek
    23 lutego o godz. 12:01

    ten niewielki człowiek wiele rzeczy robi na bezczela

  123. Nefer
    23 lutego o godz. 11:34
    Idiotyzmów ciąg dalszy i nieustający

    Mój komentarz
    To jest podgrzewanie nienawiści do nieobecnych poprzez ich przypominanie degradacją jako wrogów, szkodników, drani, agentów.
    Ten trend na degradacje pośmiertne i przyżyciowe jest całkiem analogiczny do funkcjonowania w pewnej części społeczeństwa nienawiści do tych, których nie ma, czyli m.in. do Żydów. Żydów nie ma lub prawie nie ma, a niechęć i ziarna nienawiści są i nieraz kiełkują.

    Ten sam mechanizm, jak z nienawiścią do komunistów, Niemców, Ukraińców, itd. Nie mam ich przed sobą, nie kontaktuję się, nie znam, lecz świadectwa ”historyczne” o nich, które pozwalają kultywować tę nienawiść, utrwalać, zamrażać ją, ostały się w języku, w tradycjach pisanych (np. gazetki Bubla oraz internet), opowiadanych, szeptanych, sugerowanych, wyolbrzymianych i pomniejszanych, przykrawanych tak, by były jak najskuteczniejsze w wykorzystywaniu ich do celów politycznych oraz do kształtowania otoczki kulturowej opartej na wyznawaniu patriotyzmu jako mitu niszczącego wszystkie inne otoczki, wpływy i wtręty (także żydowskie, bo przemycane do kultury polskiej przez obcych odbierają nam tożsamość), mitu wydestylowanego z narodowych dziejów, uszlachetnionego, sakralizującego polskość, podnoszącego ją do nadzwyczajności, niosącego ze sobą nieskalaność (jesteśmy niewinni, przypadki jednostkowe nie tworzą winy) jako wartość oferowaną światu.

    W przypadku degradacji pośmiertnej Jaruzelskiego i przyżyciowej Hermaszewskiego jest to zabieg jednocześnie wzmagania nienawiści do komunistycznej przeszłości (politycy PiSu wiedzą, że nic lepiej nie jednoczy ich elektoratu niż nienawiść), oraz czyszczenia sumień i światopoglądu narodowego ze szkodliwych obciążeń, taka kulturowa destylacja, odparowanie z niego szkodliwych miazmatów.

    To się Rycho Czarnecki ucieszy. Boć Hermaszewski, to jego teść.
    Pzdr, TJ

  124. tejot
    23 lutego o godz. 12:23

    Dla kosmonauty Hermaszewskiego to może być największa dolegliwość: mieć takiego zięcia. Czarnecki z kolei, może być jakimś kapralem, może podoficerem, a nawet i oficerem w stanie spoczynku. Teść zdegradowany do szeregowca – to będzie życie rodzinne.

  125. Jochwed
    23 lutego o godz. 12:04

    Im mniejszy – tym więcej. To stary mechanizm kompensacji małości w sobie. Dać porównanie z Salierim i Mozartem byłoby chyba niegrzecznością wobec tego pierwszego. On jednak umiał komponować, choć do Mozarta się nie umywał.

  126. Qba
    23 lutego o godz. 10:30

    Dowcipnie i celnie to ująłeś: start-up.
    Nie mniej dowcipne są losy dzisiejszych start-upów w Polsce, co do krótych Morawiecki powiedział coś w klimacie: kocham was! – i publiczne spółki (skarbu państwa) będą z wami szczerze współpracować! No go gospodarka, rozwój, pomyślność katolickiej ojczyzny i tak dalej. Skutek? – start-upy albo się nie mogą przebić z pomysłami do spółek Morawieckiego, albo są wywalane. Jedna chyba po dwóch dniach.

  127. Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 9:32

    Nie oczekiwałem od Ciebie przeprosin,nie Ty narozrabiałaś, może własnie nie wczytałaś się w wymianę wpisów, ale nie w tym nawet rzecz: chciałem, bo to potrzebne także w szerszym sensie – poziomu bloga, dać wyraz, dokładniej opisanej, stanowczej niezgody na metody, jakimi się posłużył zzakałużnik.

  128. Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 9:32

    Za ciepłe słowo – bo tak traktuję niespodziewane przeproszenie – dziękuję 🙂

  129. @Tanaka
    23 lutego o godz. 12:44
    Co sie należy to sie należy. 🙂

  130. Ewa-Joanna
    23 lutego o godz. 6:42

    Ewojotko, w imię ojca i trojca, i syna rabina do góry nogami dzień dobry. Dopiero teraz zauważyłem Twój wpis. Z wielką przyjemnością się z Tobą zgodzę, z ciut mniejszą – nie zgodzę. Bo przecież kiedy rozmówca publicznie bzdeci na temat znielubionego autora i serwuje pod jego adresem jakiś wariacki słowotok-miszmasz, to tym samym zwalnia autora od eleganckiej reakcji, boć naruszył dobra osobiste. Tymczasem Tanaka zareagował bardzo elegancko. Tyle że reagowanie na tak chaotycznego, plującego gościa mija się z celem, boć to gość nie autorefleksyjny. Ale Tanaka, jako galant, swoje zrobił i pewnie to już koniec gadki.

    Świetnie wiesz, że są ludzie, którzy pasują od pierwszego wejrzenia i tacy, którzy od pierwszego – nie pasują. Dla mnie od początku niepasujący był silnie zakompleksiony Orteg. Kompleks ujawnia jego kpiarska zbroja, w którą był ZAWSZE odziany, i humor spod remizy. Zero spontaniczności czy empatii. Z zakałużkiem było inaczej, ale kończy się podobnie – unikać dla dobra atmosfery na blogu. Pokazał, na co go stać i starczy. Na szczęście, na tym blogu tylko pojedynczy strzelcy wpadają głównie po to, by mieć za złe, by postrzelać, pogryźć, poszczekać. Inna rzecz, że pojedynczy strzelcy to pojedynczy problem, a zjawisko imputowania, insynuowania, puszczania luzem wyobraźni na temat znielubianego rozmówcy, przeciwnika, wroga – to problem polski. Ojcem takiej neodziadowskiej (małpuję go) komunikacji jest skwaśniała, pokrzywiona szkarada na drabince.

    Grom by to jasny spalił! Dopiero co na jutro zapowiadali mróz ze słoneczkiem, a teraz już, że śnieg. To przepowiadaczka interia, co się chwali, że ma trzy miliony przewidzeń i SPRAWDZA SIĘ. Kłam na łgarzu jedzie, szwindlem pogania – to się nazywa nowoczesność. Trzym się kaktusa, Ewo.

  131. Dostałam w pracy przebieranie maku z popiołu i żeby nie zasnąć to zaglądam

    wbocek
    23 lutego o godz. 12:01

    Pasy z takiego drzeć.

    A przy okazji pombocku, interia nigdy się nie sprawdza. Co mi się sprawdzało to foreca

    https://www.foreca.pl/Poland/West-Pomeranian-Voivodeship/Ko%C5%82obrzeg

    tejot
    23 lutego o godz. 12:23

    To chyba jest kolejny wypadek przy pracy nad ustawą dopchniętą kolanem, tak jak z tymi co to w bibliotece MSW siedzieli albo 2 miesiące w Szczytnie w 1989 i emerytura do zmniejszenia.

    Jaruzelski i tak dla mnie zawsze pozostanie generałem. Współczuję tylko córce, cenię ją za książki. Szkoda że nie mogę się z nią zaprzyjaźnić, bardzo mi się spodobała jako osoba.

    Kiedy my się tego pisowskiego gnoju pozbędziemy, słów brakuje :/

  132. @wbocek 13:28
    Kuzyn mojej żony gada do nas, że najlepsza jest pogodynka.pl.
    Ale on w tej firmie pracuje, więc sam wiesz…

    Co do domniemanego, to już kilka razy przy różnych okazjach miałem sposobność napisać, co o nim i jego wynurzeniach myślę. I, na dobrą sprawę, nic do dodania nie mam, poza tym, że brnie coraz głębiej.

  133. Hej szable w dłoń! Łuki w juki, a lupy wziąć w troki
    Tatarzyn zbój, okrutny zbój, nie zwycięży nas nigdy tralala

  134. Jochwed
    Podziwiam. W kilku słowach ująłes to . co mnie zabrało by ze dwie strony. Bardzo celne. Z każdym słowem zgoda.
    Seleuk
    Świetnie,że wróciłes. Twoja historia wstrząsająca, ale wcale mnie nie dziwi
    Tak to bywa nad Wisłą.
    Tanaka.
    Świetny i niestety bardzo typowy obrazek.Ludzie w Polsce bardzo nie lubią słowa antysemityzm.Bo przecież o co chodzi? Żyd to nie człowiek. Taka jest mentalność ludzi nad Wisłą.Bo już w 73 r po zburzeniu Świątyni w Jerozolimie raczkujące dopiero chrześcijaństwo uznało,że wszystkie nieszczęścia spadające na Żydów to kara za ukrzyżowanie.

  135. Ha, kawa w dłoń i wreszcie zacznę nadrabiać zaległości (na blogu i na privie) – strasznie ze mnie zajęty człowiek jak na bezrobotnego!

    Póki co cieszę się jak zajączek, ze wrócił do nas @act i @Seleuk(os) choć ten ostatni w tak dramatycznym i traumatycznym wejściu. Plus nowe twarze się pojawiły!

    @Lewy – ty się nie wygłupiaj ja Cię strasznie pięknie proszę i nigdzie nie znikaj to wyjaśnię co mnie we wpisie zakaluznego zbulwersowało.

    Happy Friday, everyone!

  136. @Lewy
    22 lutego o godz. 18:19

    Nie będę pisać of początku bo już wielu przede mną ładnie wyraziło co chciałabym powiedzieć w kwestii wpisu zzakaluzy np:
    @zak1953 22 lutego o godz. 11:41
    @Jochwed 22 lutego o godz. 12:18 i o godz. 18:34
    @izabella
    22 lutego o godz. 13:44 (Jak zwykle w pięknie wyważony sposób!)

    Nie czepiam się do każdego punktu tego co napisał zzakaluzy (jeśli rzeczywiście wycieczki odbywają się według recepty ze zlinkowanego przez niego artykułu to jest to raczej żałosne). Przykład z lotnym generalem tez wesoły.

    Natomiast forma zzakaluzy przekazania własnego na temat wycieczki spojrzenia średnio mi się spodobala. A sposób ataku wstępniaka Tanaki- jeszcze mniej, zwłaszcza frazy jak:
    „Siusiamy w majtki z podziwu nad stopniem zorganizowania Wizytujacych Nadludzi aż miło!!”
    Czy: „Blog ateistów ale w jarmułkach”

    Z lekka mnie wnerwiły – a z tego co widze nie tylko mnie.

    Bo co to za durna sugestia jest właściwie? Sprawdziłam w lustrze i w szafie – nie mam jarmułki. Mój też nie nosi. Nie podejrzewam tez o to ani Tanake ani Lewego. Ani zaka. Ani Nefer czy pombocka. Ale gdyby nawet któreś z nas rzeczywiście takowa nosiło to co właściwie komentarz ten ma sugerować? Coś w stylu tego co ONRwcy (czy inny neofaszystowski pomiot) rzekł do Dudy – „zdejmij jarmułkę, podpisz ustawę”? Żałosne. Coz zatem złego z posiadaczami jarmułek jest? Powinni się wstydzić czy jak?

    Dla jasności – nie jestem strasznym fanem państwa Izrael bo maja jeszcze gorszego hyzia na punkcie nacjonalizmu niż wolacy co zgrabnie podsumowal Szczerek jakiś czas temu. Nacjonalizmu (oprócz szkockiego, z powodów o których już kiedyś pisałam) zaś nie trawie.
    https://szczerek.blog.polityka.pl/2018/02/02/zabrac-gowniarzom-tozsamosc-narodowa/?nocheck=1

    Poza tym ile można się oglądać za siebie i żyć przeszłością, jakkolwiek by nie była traumatyczna – a wręcz budować na tym tożsamość narodowa. Czy aby to samo nie paskudzi nam teraz kraju też?

    Widziałam tez kilka ciekawych dokumentów BBC na temat budowania muru na ichniej granicy na czym dziwnym trafem wyszedł lepiej Izrael niż Palestyna (mimo, ze mur miał przebiegac po z góry ustalonej granicy a tymczasem tu czy tam zahaczył lukiem o gaj oliwny czy zagrodę kuzyna, które powinny wypasc po drugiej stronie według planu)

    Fanem zadnej religii monoteistycznej tez nie jestem. Ani zadnego fanatyzmu na jej tle.

    A mimo to nie przyszłoby mi do głowy stworzyć taka analizę wstępniaka Tanaki jak @zzakaluzy. Bo tez widziałam podobna sytuacje, tyle ze w Warszawie i niemile komentarze ludności na widok autokaru z izraelskimi młodziakami. Było to gdzieś w okolicy roku 2002 albo 2003 (choc zzakaluzy twierdzi, ze kompletnie takie cuda nie sa mozliwe. Radio Erewan tez twierdzi. Rozne rzeczy) Poza tym przeskakiwanie do tematu hartowania młodzieży w czasie wycieczek do Polski do mordowania Palestynczykow jest zwyczajnym nadużyciem.

    Co do glownego przeslania wycieczek – jeśli nawet jest tak jak opisano to w artykule przytoczonym przez zzakaluzy (Polska ma się kojarzyć jako niezbyt przyjazny kraj) to może skądś się ta koncepcja wzięła in the first place? Bo raczej nie z powietrza.

    Brokoz pięknie zacytowal: „nie może być dwóch Narodów Wybranych…”

    Pozdrawiam wszystkich

  137. seleuk|os|
    23 lutego o godz. 10:21

    Strasznie przykra jest historia, ktora przytoczyles. Ale ciesze sie, ze sie pojawiles znowu na blogu! Naprawde sie ciesze i mam nadzieje, ze nie bedziesz znowu kompletnie znikal. Jak wojaze?

  138. Na temat stosunków polsko-żydowskich nie mam wiele do powiedzenia. Jestem w sytuacji, którą kiedyś opisał Jeremi Przybora. Zaprosiła go jakaś organizacja kobieca w charakterze eksperta w sprawcach kobiet. Po jego krótkim wprowadzeniu sypały się pytania, na które nie umiał odpowiedzieć. Zastrzegł więc, że zna się tylko na blondynkach. W dalszym ogniu pytań zawęził zakres ekspercki do blondynek w wieku około 50 lat. Wykańczany psychicznie przez agresywne kobiety przyznał w końcu, że zna tylko nieco jedną, własną żonę i to niezbyt dobrze.
    Mówiąc po śląsku (ze składnią niemiecką)- „tak mi idzie” ze sprawą ww. stosunków. Byłem dzieckiem w czasie, gdy bogaci Żydzi już uciekli do USA, a biedota i średniacy planowali „wypoczynek” w obozach koncentracyjnych. Jedynie wiedziałem coś o żydach z literatury (Jud Suees), bo na film byłem za mały. Wiedziałem, że moja ciotka pracowała jako niania u bogatego Żyda w Berlinie i czasem jego córka była z nianią u nas i moja najstarsza siostra się z nią kolegowała. Ten Żyd był nie tylko bogaty, ale mądry, bo przed pogromami wyniósł się do USA. Znajomość z nianią i siostrą przetrwała wojnę, a po wojnie ciotka otrzymywała regularnie paczki, aż do śmierci. Najładniejszy płaszcz, który miała moja siostra w życiu, też przysłała jej Rita z USA. Potem była długa przerwa w kontaktach z „braćmi starszymi w wierze”. Wiem tylko od matki, która pomagała jako wolontariuszka na dworcu, że podawała wódę wożonym na wschód (Auschwitz?) Żydom, przez co miała drobne kłopoty. Inny drobiazg – sąsiad maszynista wracał z niektórych jazd zgaszony, niczego nie opowiadał. Potem okazało się, że bywał z transportami w Auschwitz, ale miał zakneblowane usta. Następny – zdalny – kontakt był w zimie 1945, gdy uciekaliśmy na Zachód – widziałem pędzonych więźniów w tym samym kierunku – może to byli Żydzi?
    Znów długa przerwa, aż do liceum pod koniec lat 40-tych. Szkołą rządziła „Żydokomuna” młodzieżowa i umieszczała za kratami nielubianych nauczycieli i zapowiedzieli mi, ze nie dostanę się na studia. Tylko tyle!
    Po wielu latach pracuję ja ci naukowo w uczelni, gdzie m. in. rektor był Żydem, ale rządził w miarę rozsądnie i szanowałem go bardzo, ze względu na cechy osobowe. Później był w Warszawie dyrektorem Muzeum. Miałem tylko dwie negatywne uwagi, miał bardzo głupią żonę, która go kompromitowała na każdym kroku i druga sprawa – ściągnął z ZSRR „krasnego fizyka”, niesamowitą gnidę, który został naszym szefem.Walczyłem z nim skutecznie i niedługo, bo Polska była tylko etapem pośrednim. Podobno nawet nie dotarł całkiem do Ziemi Obiecanej, bo umarł we Włoszech.

    Z takimi doświadczeniami mogłem mówić, ze widzę problem ambiwalentnie – od ładnej Rity, poprzez przyzwoitego rektora i zaliczając po drodze paskudną żydokomunę (Suess i Nowakowski) i krasnego fizyka. To nie przezwisko, on sam siebie tak określił. Aha! Opuściłem ważną postać w moim życiu – dyrektora Liceum i późniejszego kuratora. Wywarł na mnie ogromne wrażenie, jego intelekt i umiejętność panowania nad trudną młodzieżą powojenną, bez wrzasków i kar. On chyba też mnie lubił, a na pewno miał zaufanie, bo płaciłem w jego imieniu jakieś sumy na tajemniczy adres. Dziś myślę, że może to były alimenty?

    Minęły lata, jestem po doktoracie i staram się o staż zagraniczny, niezbędny do uzyskania stopnia naukowego – dr hab. Marne szanse! Co rok składam wniosek i nigdy nawet rektor („nieżyt”) nie dał szansy na odmowę ministrowi, wnioski wylądowały w koszach uczelni. W ramach lokowania produktu nadmieniam, że te kłopoty opisałem w książce „Kręte ścieżki…’!
    Na szczęście miałem szefa, wybitnego astrofizyka, który podczas konferencji w Paryżu poznał profesora fizyki, rodem z Bełza, który miał środki do pracy naukowej, ale brakowało mu kompetentnych ludzi. Mój szef mu zasugerował mnie. Starałem się więc o francuskie stypendium dla studentów, tak głodowe, że żaden naukowiec z dużych uniwersytetów nie reflektował. Ponadto trzeba było zdać egzamin językowy, więc nigdy te stypendia nie były w pełni wykorzystane. Gierek lubił Francję, więc opór władzy jakby zelżał. Nasz minister tak się wstydził, że „studentowi” z doktoratem dopłacał 200 franków (50$), które jednak później należało zwracać do specjalnego konta dla innych. Nie był to przymus, ja zapłaciłem później, gdy byłem już na porządnych kontraktach eksperckich.
    Wybieram się do Paryża chyba tym samolotem, który po latach spadł w Lesie Kabackim i mam wątpliwości, czy poznam na lotnisku nowego „szefa”. Tu mnie zaskoczył mój opiekun, najznakomitszy przedstawiciel przedwojennej elity, człowiek wspaniały (ze Lwowa, który się przeniósł do Wrocławia) i powiada tak: „Pozna pan bez problemu, to taki mały „Hozenduft”!
    Cudowny człowiek, któremu nie przeszkadzało moje „wątpliwe „pochodzenie” (zakamuflowana opcja) i ten Hozenduft? Widać w każdym człowieku siedzi taki maluteńki antysemita, taki maciupeńki, z lekką nutką lekceważenia. Zaskoczył mnie totalnie ale uwaga była trafna! Wypisz, wymaluj, Artur Rubinstein w podobnym wieku. Byłem później na koncercie Rubinsteina i mam zdjęcie mojego francuskiego szefa – zdziwilibyście się podobieństwem. Ten człowiek był moim największym dobroczyńcą w życiu. Mieszkałem u niego i zawdzięczam mu zarówno awans naukowy, jak oszczędności. Poznałem wielu kolegów z branży i mogłem sobie ukształtować pogląd na „problem”. Sądzę, ze ważnym elementem u mnie było to osławione mleko matki. Nie mogłem przyjąć z mlekiem matki antysemityzmu, bo jako siódme dziecko nie byłem karmiony naturalnie, a krowy nie mają zastrzeżeń do Żydów… no może niewielkie przy rytualnym uboju.

    Miałem jednak w rodzinie szwagra, rodem z żydowskiego miasta Dąbrowa Górnicza. Ssał to mleczko 2 lata, potem wyjechali do Francji do pracy. Wrócił, gdy miał 20 lat. Był to najzagorzalszy antysemita, którego znałem. Każdy i to naprawdę każdy, który pojawił się w TV i nie podobał mu się – to Żyd! Miał styczność tylko z jednym Żydem, tym francuskim profesorem, który go wspaniale gościł przez dwa tygodnie i nie nauczyło go to niczego. Na blogu też ktoś wspomniał taki antysemityzm a priori. Wystarczy przeglądać Internet, pełno tam „odkrywczych” informacji, kto z VIPów jest Żydem i jak się przedtem nazywał. Jeśli to prawda, to można powiedzieć, że rządzą Polską wyłącznie Żydzi i to byłby problem. Jaki, to może napiszę, jak sobie odpocznę.

  139. No to historia polsko – zydowska w najblizszej rodzinie. Moja corka poznala swojego zydowskiego meza, ktory kilka lat wczesniej przyjechal do NY jako mlody czlowiek z rodzicami i rodzenstwem z miasta Katowice. Gdzies na poczatku lat 90tych. Zostala zatrudniona w rodzinnej firmie przybyszy z Katowic. No i stalo sie, jeden syn zakochal sie w niej, a ze juz taki mlodziutki nie byl to matka byla nawet przychylna temu. Wszak w pewnym wieku czas juz zaczac zycie uczuciowe i erotyczne. Schody zaczely sie, kiedy okazalo sie, ze to nie romans i syn chce sie zenic. Matka Zydowka pochodzaca nie z Polski, ale calkowicie ateistycznego kraju nie miala pojecia o religii zydowskiej, ale do takiej hanby, zeby syn zenil sie z nie-Zydowka nie dopusci. Wolala juz jakakolwiek czarna, byle Zydowke. (Znaczy sie jakas emigrantke z Etiopi w Izraelu – znajacy tu temat zydowski wiedza o co chodzi,). Wiele miesiecy trwaly szantaze, umrze na serce, rzuci sie przez okno w dniu jego slubu. Nie rzucila sie, na slubie nie byla. Ojciec polski Zyd, nie wtracal sie i nie wiem na ile lubil moja corke, a na ile mial to w nosie. A jaki mial sentyment do Polski, az dziw. (Pochowany zostal na warszawskim cmentarzu.) Moj maz mial watpliwosci co do egoistycznego charakteru i dojrzalosci tego czlowieka do malzenstwa, wszak jego rodzina byla wielce toksyczna. Ja takich watpliwosci nie mialam, jest wrecz przyslowie jakimi przyzwoitymi mezami i ojcami sa Zydzi, powtarzala to zawsze moja matka, a potem znajomi w USA mowili: to bedzie taki prawdziwy mensh (biegli w tematyce zydowskiej wiedza o co chodzi). Wiec pobrali sie, wrocili do Polski, gdzie nastal czas duzych biznesow. Nie wnikajac w szczegoly mieli wszystko. Udane dzieci, mlodosc, urode, pozycje zawodowe, spore pieniadze. Jednak nawyki z toksycznej rodziny bardzo szybko daly o sobie znac. Nastapilo kilka traumatycznych lat malzenstwa, zakonczonych wystapieniem o rozwod malzonka. Liczyl, poniewaz byla dwojka dzieci, a on byl juz wielce zamoznym czlowiekiem, ze zona sie nie zgodzi, a on jej da kolejna nauczke kto tu rzadzi. Zgodzila sie. Starszego syna zdazyla jeszcze wyslac do mnie do Ameryki, sama wyjechala pare miesiecy potem. Nastapilo kilka lat rozwodu. Za porada wielce znanej warszawskiej adwokatki zgodzila sie na wszystko co sobie strona przeciwna zazyczyla, azeby zakonczyc to pieklo. Tez na zamieszkanie mlodszego syna przy ojcu w Polsce. Wg slow adwokatki w sadzie familijnym wszystko sie wyprowadzi, bo przeciez rodzenstwa nie mozna rozdzielac. Nigdy sie nic w tym sadzie familijnym nie wyprowadzilo. Do momentu, kiedy sad juz musial zdjac lape z dziecka.
    No i teraz przejdziemy do watku antysemickiego. Polacy sa glownie wielkimi antysemitami przy rodzinnym stole, anonimowo, gdy z ukrycia nalezy wydrapac stosowny napis. (Och wiem, rowniez na stadionach i aktualnych manifestacjach itd.) W zyciu codziennym stosuja, jak wszyscy na swiecie zasade: co sie oplaca. Dlatego malzenstwu swietnie szlo nie tylko w biznesach i pracy zawodowej ale i w zyciu towarzyskim na zupelnie dla nich obcej ziemi warszawskiej. Potem w czasie rozwodu juz bylo gorzej, wprawdzie on Zyd ale z sila pieniedzy, pozycji i stosownymi umiejetnosciami. A ona coz, wprawdzie nasza, ale uwiklana w wychowywanie dwojki dzieci, znecajacego sie fizycznie i psychicznie meza, w prace zawodowa (azeby nie liczyc na jego pieniadze), bez znajomosci w W-wie, bez jakiejkolwiek rodziny byla jak ziliony kobiet. Tak naprawde miala nieporownanie lepiej niz one. Okolicznosci i sila charakteru nie pozwolily z niej zrobic ofary.
    Nigdy nie doznali jako malzenstwo dyskryminacji, antysemityzmu w Polsce, potem okazalo sie, ze jest jeszcze lepiej. Wszyscy polscy znajomi, przyjaciele, opuscili ja i staneli murem po stronie Zyda. I zaprzyjazniony doktor, ktory robil pierwsza obdukcje, a potem po latach przeprosil, ze jednak w sadzie nie wystapi i pani przedszkolanka, ktora byla swiadkiem awantury meza i jego matki zakonczonej rekoczynami (przepraszam, wie pani jak jest teraz trudno o prace) i pani nianka, ktora moja corka powolala wierzac, ze opisze prawdziwe stosunki w domu (zwlaszcza, ze kazdorazowo ofiarowywala goscine, kiedy corka nie miala gdzie sie podziac w W-wie) i dyrekcja bardzo znanej spoldzieni mieszkaniowej, ktora nie zauwazyla, ze na drzwiach jednego z pomieszczen jest wydrapana szubienica z powieszona stosowna gwiazda i pan dyrektor z RODK, w ktorego instytucji na tablicy ogloszen byla pozolkla kartka z napisem jude raus, ktory za plecami w uzgodnieniu z mezem zmienil termin badan dzieci nie powiadamiajac corki, ktora przyjechala z NY, azeby ucalowac klamke i panie psycholozki i pedagozki, ktore potem orzekly, ze matka nie moze miec syna bo jest znerwicowana sytuacja rozlaki z dzieckiem i pan prokurator, ktory umorzyl z przedawnienia sprawe z oskarzenia publicznego w sadzie karnym. I pan sedzie okregowy, czlonek oslawionej KRS, ktory powiedzial, ze jak by pani nie prowokowala, to by nie uderzyl . I..i..i.. Kto z reka na sercu powie, ze ci Polacy byli antysemitami, przeciez mogli pomyslec – dowale temu Zydowi za nasze krzywdy. No chyba, ze ona zasluzyla na takie traktowanie. Jedynymi antysemitami okazali sie dwaj zydowscy bliscy znajomi meza, ktorzy nie tylko nie chcieli zeznawac przeciwko niej, ale wspolczuli jej.
    Och, pisze takie dyrdymaly, zdarza sie. Jak zwykle dodam nie ma obowiazku czytac a takze to, ze kolejne zwiazki bylego meza rozpadly sie a ona jest w szczesliwym zwiazku.
    PS Moj byly ziec nie zapomina o mnie. Podaje przez wnuka pieknie zapakowane ksiazki w rodzaju Grossa o Jedwabnym, z dedykacja, azebym obejrzala film Poklosie, albo B. Engelking Jest taki piekny sloneczny dzien, albo trzy opracowania dokumentalne w stosownym temacie.

  140. @Kostka
    23 lutego o godz. 18:24
    Ja krótko w sprawie jarmułki – nie posiadam, ale raz skorzystałem!
    Mieszkałem u przyjaciela w Paryżu i nie chciał mnie wyrzucić (dać dychę na kino) podczas wieczoru Sederowego. Jako porządny Żyd nie powinien tolerować udziału goja w takim święcie, ale byliśmy już tak zżyci, że złamał zakaz. Wsadził mi jednak na głowę śliczną aksamitną jarmułkę koloru błękitnego ze złotymi obramieniami. Ponadto dał mi instrukcję, co robić, gdy on mówi „hagafen” to odpowiednik „sursum corda” i trzeba wypić wino. Jego żona nie była ortodoksyjna, ale próbowała dogodzić mężowi, zachowując nieco tradycje. Jej matka była religijnie „swobodna”, częstowała się ukradkiem moimi frankfurterkami, niezbyt koszernymi. Czułem się dobrze w tej rodzinie, ale poznałem też jak trudne jest z życie ortodoksyjnych Żydów w naszym świecie, nie zazdroszczę.

  141. Droga Zyto!
    Czy nie przypuszczasz, że tak szeroki wachlarz filosemitów, niechętnych dla Polki, ma swe źródło uniwersalne? Szmal małżonka!

  142. seleuk|os|
    23 lutego o godz. 10:21

    Kalispera, seleukosku, i chronia polla.

    A to na przywitanie. Towarzyszki i Towarzyszy blogowych też zachęcam do posłuchania greckości – choć bez buzuki.

    https://youtu.be/7R8az2A5f8g

  143. Kostka

    Wiem, że jesteś zaganiana, więc po co masz szukać, jak ja mogę. Chcę się z Tobą podzielić pewnym, dla mnie mocno wzruszającym, szczegółem greckiego śpiewania: kiedy śpiewa sala składająca się z tysięcy ludzi. A śpiewają tak, że się Polakom znającym pierwsze zwrotki trzech piosenek – w dodatku ruskich lub ukraińskich – w głowie nie mieści: wszyscy przeżywają śpiewanie, klaszczą, śpiewają, znają słowa i potrafią się fantastycznie trzymać rytmu – nawet synkopowego. A tu: Theodorakis.

    https://youtu.be/asnxIGDsMfM

  144. Jochwed
    23 lutego o godz. 10:37
    Brakuje mi w relacjach polsko-żydowskich listu: wybaczamy i prosimy o wybaczenie. Skoro mogliśmy wybaczyć sprawcom „polokaustu” to czemu nie chcemy wybaczyć ofiarom?
    Och, toż to proste. Episkopat Polski nie ma jak napisać do episkopatu Izraela. A gdyby nawet napisał, to larmo podniesie się wielkie, że Kościół bez zgody KC PiS pisze w imieniu narodu i prosi o wybaczenie. Już raz to przechodziliśmy. I trzeba było lat, aby ludziom partii się odmieniło.

  145. No wite co? Żeby tyle gadać o Żydach bez śpiewania. Abo bez słuchania ich cudnego śpiewania. No to fafuch: Hava Nagila.

    https://youtu.be/cWPPedsKMUc

  146. zak1953
    23 lutego o godz. 20:56

    Och, kur by mnie opiał gdyby Episkopat Polski pomyślał o przeproszeniu Żydów – uważam że to co zrobili w 1965 przesiąknięte było obłudą.

    Już raz to przechodziliśmy. I trzeba było lat, aby ludziom partii się odmieniło

    i minęło ponad pół wieku a my się nie uczymy na własnych doświadczeniach: ani pozytywnych ani na błędach

  147. Nefer
    23 lutego o godz. 11:34
    w sprawie Hermaszewskiego: taką ustawę wysmażyła organizacja partyjna, w której imieniu dziala jego zięć, sławny Richard. Ostatnio zdaje się stracił jakieś stanowisko w UE….

  148. Nefer

    Neferko, taką mi dałaś prognoziarkę, że mi się oczy zaświeciły: na przekór interii – jutro słonko! Coś z tego się na bank sprawdzi: abo bedzie słonko, abo nie bedzie. Na wszelki wypadek – pojadę. Dziękowanko, Neferko. Wklepałem sobię do ulubionych.

    Jeszcze „Hevenu Shalom Alechem” na dobranoc i spadam przed jutrzejszą morską turystyką rowerową.

    https://youtu.be/JB4RMIWroMY

  149. konstancja
    23 lutego o godz. 21:12

    Współczuję tego zięcia :/ hej będą rozmowy przy rodzinnym stole, bo emerytura też pewnie obniżona

  150. pombocku, bo to jest tak: jak na świętego Prota jest pogoda albo słota to na świętego Hieronima jest pogoda albo jej nima 🙂

    Ale mam nadzieję że Ci się sprawdzi tak jak chciałeś.

  151. @Tanaka Byłem w Tykocinie. Ciekawe miejsce. W muzeum urządzonym w byłej synagodze jak na moje gojowskie oko głównie goje. Nikt nie wznosił antysemickich okrzyków. Ochrona z Izraela musi działać jak płachta na byka. Zwłaszcza, że porusza się z wdziękiem słonia w składzie porcelany. Każde szanujące się państwo dodałoby im do towarzystwa swojego oficera łącznikowego. Jak ja wpadnę do Ciebie w odwiedziny w towarzystwie dwóch goryli z bronią długą to też możesz się na mnie dziwnie patrzeć. W Polsce jest dosyć prawdziwych antysemitów i nie ma powodu, żeby na siłę dorzucać do tej grupy zzakałuży i Bogu ducha winnych mieszkańców Tykocina.

  152. konstancja
    23 lutego o godz. 21:12

    Konstancjo, jak Cię zobaczyłem wieczorową porą, od razu się domyśliłem, że jedziesz właśnie z Kołobrzegu katamaranem „Jantar” na niesamowity Bornholm. Weź ze sobą to:
    „o kaimos” to żal.

    https://youtu.be/BLTNfMgoz6g

  153. No niefajnie taki link na piątek weekendu początek ale co robić

    http://natemat.pl/230929,czy-katecheci-beda-mogli-byc-wychowawcami-klas-oto-nowy-pomysl-men

    Konkordatu się zachciało. Ej Kwaśniewski, Kwaśniewski, niewierzący praktykujący

  154. Traf chce dzisiaj dokladnie 20 lat od podpisania

  155. (…dokumentu ratyfikacyjnego przez Kwaśniewskiego)

  156. wbocek
    23 lutego o godz. 20:43

    A ja ci dziękuję pombocku pięknie i ubolewam, że jeszcze na żywo nie widziałam takiej muzyki (chociażby w skromniejszej wersji! ). Ale nic to, bo planuję nadrobić następnym razem w Grecji. W ogóle wciągales mnie w te klimaty już wcześniej, jakoś przed świętami za wdzięczna jestem wielce.

    U nas też pogoda i mrozek planowany na jutro więc zarządzilam wyprawę na północ w poszukiwaniu ośnieżonych sczytow w celach spacerowo-fotograficznych.

    PS. Zapomnialam dodac pod poprzednim wstępniakiem, że twoje nisko zawieszone rowery to cudo prawdziwe! Aż się chce jeździć!

  157. Antonius
    23 lutego o godz. 19:19

    Piękna jest ta migawka, z takich ludzkich klimatów, które są mi bliskie. Aż się ciepło uśmiechnęłam do twojego wspomnienia bo przypomniały mi się ateistyczne wigilie już ze Szkocji, kiedy przy naszym stole siedziała cała banda „zbłąkanych wędrowców” paplajac w najlepsze i dziwujac się egzotycznym zwyczajom. Ortodoksyjni są chyba bardziej hermetyczni ale ładnie się zachowali przyjmując cię choćby incognito do swoich.

  158. Jochwed
    23 lutego o godz. 21:06
    Na szczęście są jeszcze bajki, które póki co, nie zostały napisane. To może być najwspanialsza bajka przyszłości. Najlepsze bajki mojego dzieciństwa napisał niejaki Brzechwa. ponoć Żyd. „Kwiaty polskie” wyszły spod pióra innego Żyda asymilowanego. Znasz piękniejszą polszczyznę od tej stworzonej przez mieszkających na tej ziemi Żydów?
    Teraz kolej Polaków, aby im dorównać w języku. Nie będzie to jednak prezes Jarosław. Jego polszczyźnie zbyt wiele brakuje, aby stworzyć coś wartościowego dla wszystkich obywateli.

  159. Nefer
    23 lutego o godz. 21:46

    Nic tylko się upić na smutno… 😉 A mogło być tak pięknie…

  160. izabella
    23 lutego o godz. 14:29

    Ech, klasyk…. 🙂

  161. zuzanna51
    23 lutego o godz. 16:45

    W Polsce nie tylko z Żydami jest problem. także np. z osobami pochodzącymi z Afryki, zwłaszcza jeśli wchodzą w związki z Polakami/Polkami.

  162. seleuk|os|
    23 lutego o godz. 10:21

    Poruszająco opisałeś tą historię. Fajnie, że znowu jesteś na blogu.

  163. Kostka
    23 lutego o godz. 22:36
    Po cóż tak smutno? Jutro także będzie dzień. Nowy, z nowymi szansami.

  164. Pomamroczę se na boku że chyba tylko do moi (mła) dotarł cytat Izabelli. Uprasza się nie zwracać uwagi.

  165. Dzisiaj wraz ze znajomymi pożegnaliśmy kolegę Pawła. W przeszłości miał epizod pracy dla znanej wszystkim Polakom oraz wielu Żydom firmy „Art B”. Wyobraźcie sobie, że dzisiaj na będzińskim cmentarzu komunalnym byli szefowie tej firmy pojawili się osobiście, aby pożegnać swego dawnego pracownika. Bagsik z Gąsiorowskim razem z wieloma innymi osobami szli w kondukcie za trumną.I tylko nieliczni mieli świadomość tego, że dwóch „artystów biznesu” może wespół z nimi dzielić smutek pożegnania.

  166. wbocek
    23 lutego o godz. 21:28
    masz dobre przeczucia. Właśnie zajechałam pod dom…
    ale czy Ty wiesz, że na Bornholmie jest najwięcej dróg rowerowych ( w przeliczeniu na mieszkańca). Miałbyś używanie, rowery mają tam pierwszeństwo…
    Twoje rowerki to ach…chciałabym taki mieć.

  167. Antonius
    23 lutego o godz. 18:58

    Antoniusie, niezwykle ciekawie opisujesz tą historię i nie bez akcentów humorystycznych (krowa nie ma nic przeciw Żydom.., poza ubojem rytualnym). Bardzo to charakterystyczne: ktoś, kto nie zna żadnego konkretnego Żyda, każdego kogo nie lubi Żydem nazywa i węszy wszędzie Żydów. Też znam takie przypadki, i to niejeden.
    A swoją drogą – trzeba mieć jakąś głęboką pasję w sobie, bo to poważna i wyczerpująca robota – tak węszyć i węszyć i tych Żydów katalogować. Ta „pasja” ma swoje mroczne źródła, ale objawia się podobnie jak szczera i pozytywna pasja poznawcza.

  168. Nie chce mi sie komentowac tego scierwa co zalinkuje. Jesli ktos wczesniej to zrobil, to nie zagladalem, nie sprawdzalem, bo powtarzac nigdy dosc…

    .

    Katecheta będzie mógł zostać wychowawcą. MEN opubli-kowało projekt rozporządzenia Zalewskiej

    .

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23064452,katecheta-bedzie-mogl-zostac-wychowawca-men-opublikowalo-projekt.html#Z_BoxNewsImg&a=66&c=96

    A tu ilustracja do powyższego:

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=933388426815638&set=a.406968176124335.1073741827.100004334688470&type=3&theater

    Acha ! Scierwo, to nie to co zalinkowalem, tylko jego autorka

    pozdrowka
    ~l.

  169. Nefer
    23 lutego o godz. 22:49

    To ja potrzeszczę spod stołu ( a jak to jest z potrzeszczem to widać tu: http://www.fotoprzyroda.pl/gallery/image/758-potrzeszcz/), że nie tylko do toi (tła) ale i do mojego tła dotarł cytat Izabeli. A jak wygląda tło to też widać – na ten przykład na linku powyżej.

  170. lonefather
    23 lutego o godz. 22:58

    W przypadku szkoły sprawa jest jasna: pasożyta należy zintegrować z organizmem. Temu służy projekt rozporządzenia. Rysunek trafnie ilustruje projekt i oddaje życie.

  171. zak1953
    23 lutego o godz. 22:50

    Straciłem kontakt informacyjny z tą dwójką. Sądziłem,że dawno temu się rozstali.

  172. Tanako
    w podziękowaniu za Twój wpis, jakże aktualny i dziś i w ostatnich dniach dodam tylko, że podobnie reagująmieszkańcy Mazur, a dokładniej mieszkańcy miejscowości mazurskich, którzy zasiedlili domy i gospodarstwa byłych Mazurów pochodzenia niemieckiego. Ci ludzie, Mazurzy, urodzeni tam, wychowani i żyjący tam lata całe po wojnie, w latach 70. wyjechali do RFN i dziś czasem przyjeżdżają oni lub ich dzieci zobaczyć swoje stare kąty. Czasem wracają z płaczem, że tak pięknie utrzymane, czasem płaczą, ze popadło w ruinę.
    Nowi mieszkańcy są podejrzliwi, obawiając się, że mogą zostać wyrzuceni z domu, o który ostatnie 30 lat dbali, że może pierwsi włąściciele zechcą wystąpić o zwrot nieruchomości. Państwo polskie nie zadbało o to, żeby dokonać stosownych zapisów w księgach wieczystych.Nie było ustawy, która z osiedleńców zrobiłaby właścicieli tycjh miejsc, różna jest zresztą sytuacja mieszkańców tamtych okolic.
    Nie usprawiedliwiam nikogo; uważam, że wiele winy ponosi tu państwo, które nie zadbało o odpowiednie zapisy w KW.
    Czytałam kiedyś w DF wywiad z Agnes Trawny. Rozumiem ją i nie dziwię się, że chciała wrócić do swegoi miejsca.

  173. wbocek
    23 lutego o godz. 21:15

    Ja tam nie wiem jak jest, ale wiem, że jest tak, że u mnie to odchodzi regularne weryfikowanie pogody na pogodynka.pl przy pomocy yr.no ; oraz to wiem, albo mi się zdaje, że norweska celniej trafia.

  174. Tanaka
    23 lutego o godz. 23:08
    Zapewniam, że obaj są w kraju i mają się dobrze. Widziałem ich od 13:10 do 13:40 na będzińskim cmentarzu komunalnym. Bagsik ma nawet jakąś zaległość w stosunku do firmy, gdzie latam, za dawny pokaż przy wykonany dla niego przy okazji organizacji walk bokserskich Adamka, w które Bagsik się angażował. Myślę, że jeszcze o nich usłyszymy. I to już niedługo.

  175. Nefer
    23 lutego o godz. 22:49
    dotarł, dotarł…

  176. konstancja
    23 lutego o godz. 23:11

    Ten problem był (jest?) jeszcze szerszy. Pamiętam taką swoistą falę lęku, jaka przetaczała się wśród wielu mieszkańców wielu regionów i miast Polski, zwłaszcza tych na „Ziemiach Odzyskanych”, którzy obawiali się, że „Niemcy wrócą”. Znam, z bezpośredniej relacji, chyba 3 czy 4 przypadki, które miały dosyć podobny, mniej więcej, przebieg: u mieszkańców pojawiał się jakiś czlowiek (grupa): dzień dobry, czy państwo tu mieszkacie, ja jestem z rodziny/reprezentuję rodzinę wcześniejszych (przedwojennych) właścicieli, jak państwu się mieszka, czy wiecie państwo, że sprawa własności tego majątku jest otwarta itd itp. Przyjeżdżały wycieczki autokarowe, lub indywidualne „dawnych właścicieli” lub ich potomków, spacerowali po ulicach, rozglądali się, robili zdjęcia, komentowali, do tego i owego zagadali, krótko mówiąc – powstawał klimat nieufności, lęku, obaw. To się – chyba – zmniejszyło, może skończyło wraz z wejściem Polski do UE. Ale czy całkiem – miałbym wątpliwości, bo w sprawach praw do nieruchomości, ich statusu, dokładnych opisów i zapisów mnóstwo rzeczy ciągle nie jest skończonych i ostatecznie uporządkowanych. Sporo ludzi nawet nie bardzo wie jak dokladnie biegną granice ich praw,nie tylko do nieruchomości gruntowych.

  177. Nefer
    24 lutego o godz. 0:11

    🙂

    Nieco wbrew sobie (bo zaciągnieta przez siostrę) byłam na jego koncercie w grudniu. I świetnie się bawiłysmy.

    Ugh….Ostatnie dwie godziny życia spędziłam podziwiając jak Kate Winslet z przystojnym towarzyszem rozbitkiem przedziera się przez górskie śniegi w towarzystwie nieco irytującego labradora (myślałam że będzie ich kusilo żeby go zjeść w pewnym momencie ale nawet im taka myśl na skraju śmierci glodowej nie przyszła do głowy). Bo ja wiem…Cast away to raczej to nie był bo Tom Hanks z piłką bije to trio na głowę. Mżonek mówi że wybrzydzam. Może i tak.

  178. zak1953
    23 lutego o godz. 22:43

    Też fakt! Uśmiecham się do tej myśli…

  179. zak1953
    23 lutego o godz. 22:34

    Poznałam kiedyś starego człowieka – łodzianina z urodzenia, który wyjechał z Polski w latach wczesnoszkolnych. Posługiwał się tak piękną polszczyzną, że nie mogłam nie zwrócić na to uwagi. Odpowiedział, że nie może inaczej bo języka polskiego uczył się na kolanach Brzechwy, który był przyjacielem Jego Ojca.
    Dopiero wtedy zwróciłam uwagę jak brzydko zaczęliśmy mówić – i nie chodzi mi tylko o wulgaryzmy

  180. Jochwed
    24 lutego o godz. 8:53

    Mówisz słusznie i ładnie, ale proponowałbym z samego ranka – jeszcze słuszniej: nie podszywać się pod „my”. Ta forma mówienia o Polakach podpadła mi pół wieku temu. „My Polacy jesteśmy pijakami, złodziejami, awanturnikami, oszustami” – można usłyszeć nawet na salonach. Jeśli się ktoś do tego poczuwa, to na zdrowie. Jedyne, co słuszne w „my” to to, że wszyscy co do sztuki fajtniemy – reszta to automatycznie używany stereotyp. Który w początkach może wziął się ze skromności – że lepiej mówić „my”, a nie „oni Polacy”, żeby ktoś nie myślał, że mówiący się nad innych wynosi. Na tym blogu i na innych są ludzie, którzy mówią po polsku i pięknie, i bogato, nawet Polacy zagraniczni (potrójne brawa!) z wielką absencją w Polsce – z jakiej więc racji żenić ich z jakimiś „my”. Ty też – zauważyłem, spokojna główka – nie jesteś żadne „my”. Potrafisz mówić ciekawie i ładnie, więc z całą sympatią i życzliwością – jakim tytułem się biczujesz?

  181. @wbocek
    Moźe to: UW (icm)- prognoza numeryczna(szczegóły, opis znajdziesz też)
    http://www.meteo.pl/
    lub/i
    Na platformę Android(telefon, tablet): „klara” (podobno norweskie źródło)
    Powodzenia

  182. wbocek
    24 lutego o godz. 9:42

    masz rację – to była nieuprawniona generalizacja:
    jest grupa Polaków która nadal ładnie się wysławia, niestety grupa tych Polaków, którzy mówią brzydko powiększa się

    i … dziękuję za komplement 😀

  183. pombocku, tylko nowych pań z blogu nie wystraszywaj. Jak pogoda, słonko jest?

    Kostka, och ja to w podskokach poszlabym na jego koncert

  184. Jaroslaw Kaczynski, kryptonim „JAR”, nie tylko sie zobowiazal do zaniechania, ale z wlasnej woli poszedl dalej… Poszedl tak daleko, ze wszystko co Polska i Polacy zrobili, zeby tamte czasy minely PRZYWROCIL !!!

    A tu mozna na wlasne oczy zapoznac sie ze zobowiazaniem Jaroslawa Kaczynskigo:

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=957973624238906&set=a.138512966184980.13147.100000788334784&type=3&theater

    A teraz, rozejzec sie dookola i zobaczyc jak ladnie sie mu udalo…

    pozdrowka
    ~l.

  185. Nefer
    24 lutego o godz. 9:55

    Teraz to ja też w podskokach bym poszła! 😉 Bo mimo że ledwo wewłókl się na scenę o lasce energia była niesamowita a od klaskania na stojąco mało nie poodpadaly nam ręce. Ale to już potem Ci napiszę więcej potem bocznymi kanałami. 😉 Mieliśmy wyruszac w śniegi z samego rana a moi ciągle się grzebia, muszę ich pogonic!

  186. Az 5 (piec) razy sprawdzalem, ze dzis jest napewno 24 Luty, a nie 1 Kwietnia…

    Ale jest 24 Luty, wiec to nie jest fejk news, tylko sama najprawdziwsza prawda o szajbie, co nie zna granic …

    Zreszta, sami sobie poczytajcie, podkradam ze strony SuperExpresu:

    **********************

    Lotnisko Chopina w Warszawie ZMIENI nazwę. Od Marca będzie to Port Lotniczy im. Lecha Kaczyńskiego.

    Napisal Paweł Rzepecki

    Już w marcu Urząd Lotnictwa Cywilnego ma zarejestrować nową nazwę dla warszawskiego Okęcia – nazwa „Lotnisko Chopina” zostanie zmieniona na „Port Lotniczy im. Lecha Kaczyńskiego”. Zabieg ten budzi wiele kontrowersji i do ostatniej chwili był owiany tajemnicą.

    „Port Lotniczy im. Lecha Kaczyńskiego jest marką niosącą określone wartości, na bazie której znacznie łatwiej budować pozycję i rozpoznawalność portu w Polsce i na świecie”. Wśród wspomnianych wartości władze lotniska wymieniały „polskość”, „pamięć o poległych”, „wysoką wrażliwość historyczną” – „ta nazwa to teraz przedmiot sporu przez zawistnych zdrajców narodu, mimo to zatwierdzenie zmiany jest już tylko formalnością” – mówił w programie „Poranny SuperEkspress” Jacek Sasin.
    Jak twierdzą przeciwnicy ta zmiana nie wpłynie korzystnie na wizerunek lotniska za granicą. „Fryderyk Chopin nie budził kontrowersji, jest jednoznacznie kojarzoną postacią na całym świecie i chyba tylko obecna władza może uważać inaczej” – skwitował Ryszard Petru, który także był gościem naszego programu. Grupa mieszkańców Warszawy zapowiada duży protest.

    https://superekspress.pl/lotnisko-chopina-warszawie-zmieni-nazwe-marca-bedzie-port-lotniczy-im-lecha-kaczynskiego/

    Ze pycha poprzedza upadek, to chyba oczywiste. Tylko dlaczego wszyscy i cala Polska ma upasc, a nie tylko sam Zoliborski szaleniec, ze swoja przestepcza ferajna?

    pozdrowka
    ~l.

  187. Nefer
    24 lutego o godz. 9:55

    😀

  188. lonefather
    24 lutego o godz. 10:22

    Lonek, Ty mi tak nie rób od rana. Jak sprawdziłeś 5 razy, to sprawdź i 44 razy.
    No, ale wiem: człowiek wie, gdzie głowę kładzie, a nie wie, w jakim świecie nadwiślańskim się obudzi. Który to matrix?
    Ten Sasin, jak wszyscy Sasini pisoidów, bo u nich każdy to zaraz Sasin, albo odwrotnie, to jest tęgi spec od marketingu: Kaczyński Lech to określona marka, pełna wartości – jak worek kości – i na tym się , znacznie łatwiej, zbuduje pozycję międzynarodową lotniska.
    Które to lotnisko ma być – takie plany – przez pisoidów zamknięte. Żeby nowe lotnisko – jimienia tzw. Solidarności – było otwarte gdzieś pod Łodzią.
    Ale żeby Kaczyński Lech miał być zamknięty, to nie bardzo, skoro on upadły. Albo się więc na Okęciu nie zamknie, żeby nie był Lech Zamknięty, albo się pod Łodzią przeflancuje z Solidarności na Kaczyńskiego.

    Chopin nadpisany Kaczyńskim: oto polska marka. Polska głowa, cała Polska. Taka Polska.

  189. lonefather
    24 lutego o godz. 10:22

    Może to i dobrze. Nadmiar kaczyzmu musi w końcu obudzić w wyborcach tak typowy dla polskiego narodu opór i wychylić wahadło wyborcze w przeciwną stronę.
    Tylko co na tej przeciwnej stronie znajdzie?

  190. Tanaka
    24 lutego o godz. 10:36

    Tanako, Ty mnie wybaczyc musisz, bo to nie ja Tobie robie, tylko dobra zmiana Tobie, mi i wszystkim, czyli sobie samej tez to robi…

    Taka Karma…, Panie!

    Taka Karma….

    pozdrowka
    ~l.

  191. lonefather
    24 lutego o godz. 10:22

    Oj tam, oj tam. Ja myślałam że zabiorą się najpierw za Lotnisko Wałęsy w Gdańsku… Czy to już zmienione?

    Chopin brzmiał lepiej ale co tam! Alleluja i do przodu, co by tu jeszcze rozpizgnąć….

  192. Jochwed
    24 lutego o godz. 10:38

    To tylko drobna czesc zamieszania lotniskowego. Wyobraz sobie, ze dodatkowo chca Walesie odebrac lotnisko, czyli wymazac go z nazwy gdanskiego lotniska…

    Zeby blo smieszniej, dodatkowo chca mu odebrac kase za Nobla…. Bo to niby ksa dostal w imieniu Solidarnosci, a sobie ja przywlaszczyl, dran jeden !

    Wiecej, tutaj:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,114884,19665361.html?i=7

    pozdrowka
    ~l.

  193. Kostka
    24 lutego o godz. 10:58

    Za Walese sie tez wzieli:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,114884,19665361.html?i=7

    A najwyrazniej teraz Chopinem maskuja wziecie sie za Walese.

    No i pomysl, ze mogli pojsc na calosc i wymienic w Gdansku Lecha Walese, na „niewatpliwego przywodce Solidarnosci” , Lecha Kaczynskiego…

    Ale chyba im odwagi zabraklo?

    pozdrowka
    ~l.

  194. @konstancja
    23 lutego o godz. 23:11
    Wspominasz o Mazurach i wymieniłaś nazwisko Agnes Trawny. Ja się sprawą interesowałem kilka lat temu i śledziłem zmagania tej pani w walce o zwrot majątku. Lepiej znam sprawy śląskie, ale podejrzewam, że na Mazurach i w „wolnym mieście Gdańsk ” prawnie wszystko mogło być tak samo. Nie jest prawdziwą prawdą, że państwo polskie – to nieistniejące – nie zadbało o załatwienie poniemieckich majątków. Była odpowiednia ustawa, która decydowała o konfiskacie nieruchomości osób, które nie zostały zweryfikowane przez odpowiednią komisje i nie zostali Polakami za 25 zł. Tyle ja zapłaciłem za „Tymczasowe Zaświadczenie Narodowości Polskiej, które później było podstawa do automatycznego uzyskania obywatelstwa polskiego. Mojego ojca nie zweryfikowano i pozostał Niemcem do śmierci. Nasza nieruchomość przeszła na własność państwa, choć faktycznie, nie wykreślono „byłego” właściciela z ksiąg wieczystych. Szczytem satyry był fakt, ze w księdze została również hipoteka na rzecz proboszcza, który miał za życia drugie hobby, był lichwiarzem. Historia jest długa i może ją kiedyś opiszę, gdy ktoś przypomni hasło-piosenkę: „Za pieniądze ksiądz się modli i…człek się podli”!
    A gdzie obiecana satyra?
    „Pan” sejm w latach 60-tych wymyślił ustawę o uporządkowaniu spraw własności gospodarstw rolnych. Nasze gospodarstw było ogromne, aż 1.15 ha z budynkiem, więc podpadało. Szwagier z siostrą udokumentowali „pracę” na tym gospodarstwie i zostali prawnymi właścicielami państwowego już majątku. To jeszcze sprawa poważna, bo nieruchomość powróciła psim swędem do właścicieli.
    Satyra polegała na tym, ze przy wpisie do ksiąg zauważono hipotekę. Proboszcz już nie żył, oficjalnych spadkobierców nie znaleźliśmy (nawet szukano odpłatnie w Niemczech) i dług należał się skarbowi polskiego państwa. Walczyłem o przeliczenie i zapłatę i spłaciliśmy wszystko – dług z lat 30-tych.
    Otóż podejrzewam, że pani Trawny została zweryfikowana i po jakimś czasie ustawą została (lub zostałaby) polską obywatelką z urzędu – tak jak ja. Wyjechała, nie pamiętam czy legalnie, jak wielu Polaków i nie utraciła prawa do własności. Jeszcze ciekawsza była historia z Gdańska, gdzie zweryfikowany i późniejszy obywatel umarł i dzieci z Niemiec upominały się o swój spadek.
    Skoro zwracano majątki szlachcie, która Polski na oczy nie widziała, to dlaczego nie Mazurom? Oni walczyli z Krzyżakami, a Radziwiłłowie głównie zdradzali Polskę.
    Taka sytuacja nie miała miejsca tam, gdzie Niemcy opuścili gospodarstwa dobrowolnie lub niezbyt chętnie. Wtedy ustawa zadziałała i właścicielem jest państwo. Ustawę studiowałem bardzo dokładnie, gdyż ojciec latami walczył z wojewodą śląskim w Katowicach o zwrot nieruchomości, którą pradziadek nabył w okolicy Wiosny Ludów.
    Napisałem dłuższy tekst w tym temacie, spróbuję znaleźć link, albo zapełnię jakąś lukę po setnym komentarzu skrótem tekstu z twardego dysku. Tytuł był taki:
    „To jest następny dom, który zabiorą Niemcy”

    Z komentarza do @Tanaki:

    „Ci ludzie, Mazurzy, urodzeni tam, wychowani i żyjący tam lata całe po wojnie, w latach 70. wyjechali do RFN i dziś czasem przyjeżdżają oni lub ich dzieci zobaczyć swoje stare kąty. Czasem wracają z płaczem, że tak pięknie utrzymane, czasem płaczą, ze popadło w ruinę….
    Państwo polskie nie zadbało o to, żeby dokonać stosownych zapisów w księgach wieczystych.
    Nie było ustawy, która z osiedleńców zrobiłaby właścicieli tycjh miejsc, różna jest zresztą sytuacja mieszkańców tamtych okolic.”

    Takiej ustawy nie potrzeba. Jeśli państwo stało się właścicielem poniemieckich nieruchomości, to mogło z nimi zrobić co chce. Jeśli to były gospodarstwa polskich obywateli, to sprawa jest zupełnie inna. Polak za granicą może mieć spadkodawcę w Polsce (np. Polacy z Chicago w Warszawie) i wtedy ma do niego prawo.

    @wbocek
    23 lutego o godz. 20:56
    No wite co? Żeby tyle gadać o Żydach bez śpiewania. Abo bez słuchania ich cudnego śpiewania. No to fafuch: Hava Nagila.
    Hava Nagila jest ładna, ale jako hymn jest zbyt patetyczna. Wolę „Mein Staetele Belz” i to w polskim wykonaniu.

  195. Nefer
    24 lutego o godz. 9:55

    Neferko, wystraszać wyrazami uznania?! To jakaś wyższa szkoła jazdy. Spodziewam się, że Cię nie wystraszę, kiedy powiem, że właśnie Twoja prognoza na razie się sprawdza. Z rańca sypnęło trochę śniegiem, ale zapowiedziane słonko już prawie trzy godziny świeci. Uściskowuję Cię za koniec paznokcia małego palce lewej ręki, kończę montować błotnik i lecę psy karmić, bo zaraz polowanie. Znasz to powiedenie: „Jak na polowanie jechać, to psy karmić”? Znaczy, że nie czas na karmienie, kiedy na polowanie trzeba jechać.

  196. maksim
    24 lutego o godz. 9:49

    Dziękuję, maksymie, na pewno skorzystam. Jeśli potrafię. Jadymy na to słonko. Kacper, wio!

  197. Antonius
    24 lutego o godz. 11:18

    Takiej ustawy nie potrzeba. Jeśli państwo stało się właścicielem poniemieckich nieruchomości, to mogło z nimi zrobić co chce. Jeśli to były gospodarstwa polskich obywateli, to sprawa jest zupełnie inna. Polak za granicą może mieć spadkodawcę w Polsce (np. Polacy z Chicago w Warszawie) i wtedy ma do niego prawo.

    W tej kwestii mam ugruntowane stanowisko: Skarb Państwa mógł (i może) dysponować przejętymi nieruchomościami na takiej zasadzie, na jakiej paser sprzedaje fanty.

  198. lonefather
    24 lutego o godz. 11:02

    … przemijanie nad przemijaniem; wszystko przemija … nawet Wałęsa stanie się kiedyś historią.
    Pamiętasz histerię janopawłowoII? Społeczeństwo skonsumowało licznymi pomnikami, placami, ulicami, szkołami i co tam się jeszcze trafiło dorobek Karola, biedaka skanonizowali i … zapomnieli.
    Im więcej tabliczek „im. Kaczyńskiego” tym szybciej skonsumujemy i tę żabę.
    Mam nadzieję

  199. Jochwed
    24 lutego o godz. 11:48

    Niekoniecznie…

    Popacz sama na odradzanie sie i trwanie kultu Stalina w Rosji, czy pamieci Hitlera w Niemczech i nie tylko.

    Popacz sama i na to, ze pamietamy Herostratesa, co spalil Swiatynie Artemidy w Efezie, a nie pamietamy nazwiska geniusza architektury, ktory ja zbudowal. Pamietamy, choc nazwisko podpalacza zostalo wyrokiem sadowym skazane na zapomnienie.

    Wlasciwie to Jaroslaw Kczynski juz moglby sobie odpuscic, bo juz zdolal sie zapisac w dziejach Polski, ale widac musi do konca wypelnic role wspolczesnego polskiego Herostratesa…

    Taka Karma…, Psze Pani !

    Taka Karma … !

    pozdrowka
    ~l.

  200. lonefather
    24 lutego o godz. 12:13

    A jaka nam w tym teatrze przypadnie rola? Wielkiej Emigracji?

  201. Jochwed
    24 lutego o godz. 12:31

    Jaka rola nam przypadnie ? Sie pytasz…

    A to zlezy…

    Zalezy od wielu czynnikow, z ktorych najwazniejszym jest czas. Czas w rozumieniu, jak szybko sie toto co Kaczynski Jroslaw ze swoja ferajna wyprawiaja, wywali.

    Jesli stosunkowo szybko sie toto wywali i skonczy, to przypadnie nam rola sprzataczy szamba i naprawiaczy szkod.

    Jesli toto potrwa dluuuuugo, to przypadnie nam rola emigrantow. Czy wielkich, to watpie, raczej licznych emigrantow.

    pozdrowka
    ~l.

  202. Jako kobieta mam do upływu czasu stosunek (mhm) nieobojętny wybrałabym jednak sprzątanie, byle szybko!

  203. (lol)

    Ja, jako mezczyzna, mam identyczny stosunek (mhm) do uplywu czasu, zwlaszcza do uplywu czasu spedzanego w szambie i podobnie wole, zebym mogl zakasac rekawy i wlaczyc sie w sprzatanie. Jak najszybciej wlaczyc !

    pozdrowka
    ~l.

  204. wboceku!

    Piosenkę o Bełzie śpiewała Golda … ale nie Meir, jak mi chodziło po głowie, gdy sobie nie mogłem przypomnieć nazwiska łódzkiej artystki. Chyba mam – Gołda Tanner. To była kiedyś śliczna dziewczyna, ale później zapomniała o diecie. Głos pozostał.

    @Jochwed
    24 lutego o godz. 11:38

    W tej kwestii mam ugruntowane stanowisko: Skarb Państwa mógł (i może) dysponować przejętymi nieruchomościami na takiej zasadzie, na jakiej paser sprzedaje fanty.

    Pamiętaj, ze to dotyczy całego terytorium „fantowego” od Szczecina do Białorusi. Fant to fant. Skoro został przyjęty to zagospodarowanie było potrzebne. Powiem, jak Beata M. „Nie pochwalam (z pozycji ojca, którego literalnie ograbiono mimo pięknego polskiego pochodzenia), ale rozumiem”

  205. hmmm…

    Jaki Pan, taki kram, czyli jakim swietnym „historykiem” jest mgr Hstorii Mateusz Morawiecki, takimi swietnymi „geografami” sa zatrudnieni przez niego wspolpracownicy !

    Katowice i Zabrze w Wielkopolsce i inne rownie ciekawe informacje o geografii Polski znalazly sie w mapce, ktora robila za tlo, wystapienia „smogowego” Pana M.M.

    No chyba, ze to znal o sobie „frojdyzm” w tej ilustracji, czyli puszczenie oka do publicznosci, zeby wiedziala, ze tak bedzie wygladac „walka ze smogiem”, jak wyglada geografia Polski przedstawiona na mapce w tle marionetki Kaczysnkiego, odgrywajaceh role Premiera …

    Ciu wiecej, tutaj:

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2018-02-23/pracownicy-kancelarii-premiera-z-geografia-polski-na-bakier/

    pozdrowka
    ~l.

    @Jochwed
    Jesli powyzsze poraktowac powaznie, to przekaz o dyletanctwie jest oczywista oczywistoscia, czyli czas sprzatania szamba moze nadejsc szybciej, niz sie boimy pomylec.

  206. lonefather
    24 lutego o godz. 14:29

    czas sprzatania szamba moze nadejsc szybciej, niz sie boimy pomylec

    już lece po szmaty 😀

  207. nadal jednak nie wiem kto na tym sprzątaniu zrobi interes? kolejni geszefciarze?
    brakuje mi alternatywy

  208. Gołda Tencer 🙂

  209. „on ma takie końskie nazwisko… już wiem! Owsiński!” 🙂

  210. Cos mi sie widzi, ze nie my zrobimy biznes… Ale i tak sie przyloze, spolecznie.

    Nie ma jeszcze alternatywy. Miejsce dla niej przygotuje Jaroslaw Kaczysnki zalatwiajac to co obecnie jest postrzegane pod nazwa „opozycja”. Ta obecna „opozycje” zalatwi Kaczynski w ramach przygotowan do rownych, wolnych i sprawiedliwych wyborow…

    Tak wiec jak nadejdzie pora, pojawi sie alternatywa. (mam nadzieje…)

    pozdrowka
    ~l.

  211. Trzaskowskiego za Schetynę i od razu się ruszy :/

  212. Ktokolwiek za Schetyne, tez sie ruszy…

    pozdrowka
    ~l.

  213. Nefciu

    A z tym Owsinskim to o co sie rozchodzi?

    Bom przeoczyl…

    pozdrowka
    ~l.

  214. lonek, tak działają skojarzenia jak pamięć coś pokręci, taki żart

  215. Nefer
    24 lutego o godz. 15:26

    Miałem w rodzinie taką osobę, która notorycznie zadawała tego rodzaju pytania: nooo.., ja się nazywał ten znany polski aktor, wiesz, ten na literę „M” ?
    Tu następował zwykle krótki moment ciszy, klaśnięcie się w czoło i triumfalna odpowiedź pytającego: już wiem – Opania !

  216. Pięknie ładnie (nagadał) ale dlaczego jeden z drugim nie wraca do polityki? Ojczyzna w potrzebie :/

    http://fakty.interia.pl/polska/news-sikorski-do-prezesa-pis-nie-takich-dyktatorkow-jak-pan-obala,nId,2549618

    ***
    @Tanaka

    Właśnie o to mi chodziło

  217. Nefer
    Nefciu, widzę, że ostatnio pokazałaś się troszkę u Passenta, więc zauważyłaś chyba mój wkurw na okoliczność następującą.
    Otóż, co się trochę rozpiszę w reakcji na czyjś post, jak mi się wydaje w tonacji absolutnie, a nawet do przesady poprawnej, bo bez złości, wulgaryzmów i po prostu ad meritum, mój komentarz „czeka na moderację”. U tak łagodnego i „nieobecnego” Gospodarza jak Passent.
    Kie licho? Kombinowałam, że może odnoszę się do zbanowanych linków, na które jest zapis, ale nie. Moderatorowi podpadłam? Bez sensu.
    A pisuję tam dlatego, że teren jest „trudny” i czasem zależy mi na na zmaganiu się z oporną materią.
    Tutaj można się czuć jak u Pana Bożyczka za piecem, wśród przyjaciół, więc po jaką cholerę mnie zniesło tam, gdzie mnie nie chcą?
    (Tak jak znosiło Psa w „Zwierzoczłekoupiorze”, gdy źle obliczył parametry powrotu do realu Konwy(ckiego).

  218. Nie Tanner a Tencer, ale ładna była!

  219. Tanaka
    Czy wiesz, że Marian Opania, zapalony wędkarz, łowi ostatnio ryby na Seszele?
    To jedna z najmilszych wiadomości, jakiego właśnie wyczytałam ( na portalu „Fakt”).

  220. @piękna(po egipsku)
    Dziękuję za Gołdę. Lon… nawet przysłał klip, ale nie mogę go słuchać, bo żona ogląda TV.

    A z tymi nazwiskami, gdy się jakoby pamieta pierwsza literę, to starość już tak ma. Dawno temu u nas się mówiło „przez dwa „P” jak Juliusz”!

  221. Zły się na mnie zawziął czy cuś.
    Powitałam serdecznie @Jochwed (urzekło mnie już samo brzmienie jej nicka) jako nową kobiecą twarz zdradzającą interesującą, niezależną osobę, której nieobce są gendery i zdrowy, duży dystans do otaczającego nas realu.
    Troszkę czasu mnie nie było, więc i deklaruję z opóźnieniem słowa podszyte nadzieją kierowane do @Jochwed, że nas wspomoże w niezbożnych, lecz bardzo ludzkich celach.
    Zły majtnął ogonem raz, ale – mam nadzieję – po raz drugi nie pośle mojego wpisu w PIS-du. Pardą!

  222. Nefer
    24 lutego o godz. 18:41

    on mi z czoła jakoś Adolfa przypomina …..

  223. Antonius
    24 lutego o godz. 18:25

    Antoniusie, ja nie jestem taka uczona w piśmie ale akurat płytę tej pani, winylową w dodatku, z Miasteczkiem Bełz w dodatku, mam. Czy, jak to się dzisiaj na wszystko modnie mówi, „posiadam”.

    ***
    „Posiadam” niniejszym dołączam do mojej Kolekcji Wyrazów Znienawidzonych do której należą „dedykowany, iż, nadmieniam” (i jeszcze coś ale mi teraz umkło)

  224. mag
    24 lutego o godz. 18:15

    Widziałam. Trochę się przetwieram ostatnio, raz tu raz tam. Tam mam sentyment bo tam zaczynałam więc zawsze wracam jak niezapłacony weksel. Nawet jak się tam nie udzielam to czytam Gospodarza zawsze.

    Nie wiem czemu wpadasz w moderację. Mnie kiedyś przyszczypnęło za dwa linki w jednym poście, więcej niż jeden tam nie przejdzie. Poza tym nie wiem.

    Jochwed
    24 lutego o godz. 18:50

    Sikorski powinien natychmiast wrócić do polityki, nie ma nie chcę, kraj w potrzebie :/

  225. Nefer
    Od kilku lat słyszę często zwrot *tylko i wyłącznie*który doprowadza mnie do białej gorączki. Juz większość dziennikarzy go używa

  226. Nefer
    24 lutego o godz. 19:03

    Niech wraca! – ale lubić go nie muszę 😛

  227. zuzanna51
    24 lutego o godz. 19:10

    „dokładnie” 😉

    Jochwed
    24 lutego o godz. 19:14

    Ja mam te same anse do Adama Szejnfelda, zupełnie nie wiedzieć czemu włos mi się jeży

  228. Nefer

    Dobry wieczerko, Neferko. Wpadłem, żeby zameldować o stuprocentowej prawdomówności Twojej prognoziarki. Ziarki do ziarki i zbierze się słoneczko. Ale krótka zima czyma. Nakarmiłem pieski kurczątkami i rosołem, sprawdziłem, czy Jamno jest na miejscu, no i w związku z tym, że w intymnym życiu ani przez sekundę (trochę tylko jako czytajęcy) mnie nie zajmuje polityka – bardziej dwulitrowe lody z Biedronki, choć staram się rozumieć tych, zwłaszcza zagranicznych, którzy o wiele bardziej od lodów wolą lizać politykę, a głosować pójdę przeciw kaczkoidom – wyindywidualizowuję się i odmeldowuję. Dobranocka, Bęc!

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6526185475877521010

  229. @ Jochwed

    Jak przeczytałem @mag, która Cię serdecznie powitała, to się zaraz w łeb czasłem: leć i witaj, ćwoku ! Witam: dzień dobry, cześć i czołem !

  230. wbocek
    24 lutego o godz. 19:34

    Jezioro na miejscu. Ja tam się nie znam na lodach dwulitrowych ze Stonki, ale znam się na „dajta spokój”. Dajta spokój – ale to Jamno piękne !

  231. Nefer
    24 lutego o godz. 18:55

    „Posiadać” – tak znak. Czasów.
    „Posiadam kolekcję polskich znaczków kasowanych – czy pani reflektuje”?
    „Posiadam parasolkę, bardzo ładna. Wyrób krajowy”.

  232. @@ Antonius, Jochwed

    Sprawa własności wygląda (historycznie) na trochę skomplikowaną, zaś dziś komplikacje otwiera PiS, co jest sprzeczne z racją państwa polskiego . PiS ma tu jednak wielką wprawę: gadać o godności i prawdzie, a realnie się temu sprzeciwiać.

    Niemcy, chyba tuż przed wejściem Polski do UE oficjalnie zgodziły się uznać sprawę Ziem Odzyskanych / Ziem Zagarniętych za zamkniętą oraz zobowiązały się odrzucać wszelkie roszczenia obywateli niemieckich w tej sprawie. Wcześniej nie było to tak jednoznacznie i formalnie ugruntowane, a największą gwarancję praw Polski do tych ziem stanowił ZSRR.
    Konsekwencją stanu niepewności Polski było też to, że ziemi nie sprzedawano chętnym obywatelom Polski, ale ją, co najwyżej, oddawano w wieczyste użytkowanie. Właścicielem, lub „właścicielem” – z niemieckiego (wtedy) punktu widzenia było państwo polskie i mogło umowę wypowiedzieć, albo odczekać 99 lat okresu tego użytkowania i – bez odszkodowania oraz mocą samej umowy – znowu mieć pełnię własności oraz władania nad nieruchomością.
    Wtedy (PL) i dziś, zachodzi tu jeszcze jeden ważny fakt: poczucie, ze strony polskiej „bycia w prawie” do statusu właściciela tych ziem, miało ścisły związek z uznaniem, bądź odrzuceniem uznania, że ziemie te stanowią w istocie zadośćuczynienie, czy też „reparacje wojenne” ze strony Niemiec. Jeśli tak, to „bycie w prawie” ma bardzo silne podstawy formalne i faktyczne. Jeśli nie – a pisoidy właśnie oświadczają, że „żadnych reparacji Polska od Niemiec nie dostała” – to znaczy, że ziemie te zostały, zwyczajnie, ukradzione Niemcom. Pisoidy dodają w tym samym twierdzeniu, że wtedy (PRL) nie było żadnej Polski, więc jej ówczesne (chyba to był rok 1953) zrzeczenie się dalszych reparacji wojennych nie ma ani mocy prawnej, ani żadnej innej.
    Skutek jest więc taki, że Niemcy trzymają się swoich zobowiązań wobec Polski (nie mamy żadnych roszczeń i roszczenia naszych obywateli odrzucamy), zaś Polska się głośno drze: myśmy wam (Niemcom) te ziemie ukradli! Niemcy bronią więc Polaków przed Polską.
    To się, oczywiście, nazywa „godność” „wstawanie z kolan i cała reszta. Na tym polega pisoidyzm.

  233. mag
    24 lutego o godz. 18:22

    Łowi „na Seszele”? Czyli łowi „na rybkę”?

  234. @Nefer
    Tez mam winylową płytę Gołdy T. w piwnicy, razem z innymi (blisko 1000 sztuk), samego Tino Rossiego około 300, ale już nie schodzę do piwnicy. Mam jednak, na wszelki wypadek sprawny adapter i Videograbber, który przerabia sygnał analogowy na cyfrowy (MP3, AC3).

  235. Tanaka
    24 lutego o godz. 19:44

    😀

    Tanaka
    24 lutego o godz. 20:15

    No cóż, ja się zajmuję „innym końcem” tego tematu czyli nieruchomościami odebranymi obywatelom polskim, głównie na podstawie dekretów PKWN i kilku ustaw (o reformie rolnej, nacjonalizacji głównych gałęzi przemysłu, majątków opuszczonych i poniemieckich i tym podobnych) i w tym zakresie uważam, że to nabycie prawa własności odbywało się w niemal 100% z jawnym pogwałceniem podstawowych praw człowieka. Z mojego punktu widzenia wszystkie rządy PRL zachowywały się jak złodziej a rządy RP (po 1989) zachowują się jak paser.

    Co do Ziem Odzyskanych – może coś mi umknęło, ale ustalenia w Jałcie wskazują te tereny jako ziemie które Polska otrzymuje w zamian za utracone na rzecz Rosji Radzieckiej Kresy Wschodnie, a nie jako reparacje wojenne, i nie był to nasz pomysł: w Jałcie i w Poczdamie nawet nie wisieliśmy u klamki.
    Daleka jestem od podnoszenia tematu reperacji od Niemiec (uważam, że Polska się ich skutecznie zrzekła), ale skoro już ktosie upierają się przy tym grzebać i robić sobie obciach, to przynajmniej nie włączajmy do tego bałaganu tematu granic.

    A co do tekstów Mateuszka, że Polska nie istniała jako samorządne Państwo (…..) – taki z niego znawca prawa międzynarodowego jak ze mnie tancerka rewiowa i niech mu będzie vice versa 😛

    Tanaka
    24 lutego o godz. 19:52

    ha ha
    ja zawsze w tym „posiadam” słyszę niedopowiedziane: mój dziadek nie posiadał, Ojciec nie posiadał a JA MAM – jestem q-a lepsiejszy

  236. lonefather
    24 lutego o godz. 10:03
    jesteś pewien, że to kopia wyjęta z IPN i archiwów SB?
    Bo takie zobowiązanie zgadzający sie na współpracę musieli napisać w całości własnoręcznie, a nie tylko podpisać.
    Podpis Jarka jest bardzo wspólczesny, a mam świadomość, że nasze własnoręczne podpisy ewoluują w czasie: zmienia nam się nieco charakter pisma ( o czym wspominają grafolodzy), zmienia nam sie podpis.
    Czując całą sobą obrzydzenie do tego człowieka i nawet mogąc przypuszczać, że może kiedyś coś tam podpisał (podobnie jak Lech W.) nie wierzę w wartość tego papieru, który nam tu podesłałeś. Jesli istnieje, to oryginał i wszelkie kopie jego oświadczenia są albo zniszczone, albo nie istniały.
    Ale w myśl twierdzenia Ziobry- jeśli jakiegoś dowodu nie ma, to został zniszczony w niszczarce (patrz jego wystąpienie w sprawie …ot, wyleciało mi z głowy), ale na tę konferencję Zero wniósł niszczarkę i zademonstrował jej działanie…

  237. Tanaka
    24 lutego o godz. 20:15

    Tanako, przed chwilą powiedziałem o moim odwiecznym stosunku do polityki: nie ma mnie w niej, a jej – we mnie. Nie interesuje mnie ustawianie politycznych klocków. To nie znaczy, że nie chcę wiedzieć, gdzie jestem i hu is hu. Takie skrótowe, trzeźwe, analityczne wypowiedzi jak Twoja bardzo mi w tym pomagają – trochę jestem w tym pasożyt. Poza tym cóż – nie interesuję się polityką, ale interesuję się człowiekiem. Kaczyńscy od czasu palenia kukły Wałęsy stali się dla mnie zrozumiali i przewidywalni w swych obsesjach nie tylko jako ofiary genów, ale i jako ofiary swych rodziców, zwłaszcza ojca. Wszystko, co ten nieuleczalny smark wyprawia, jest zapisane w księdze życia i realizowane z mikronową precyzją. Dlatego od dawna nie widzę w nim niczego dla mnie ciekawego. To potwór – śmieszny jak mrówka porywająca się na słonia, co pokazuje już palcami cały świat. Dlatego mrówka obraziła się na świat, a dla jej mrówczej wielkości wystarczy Polska, własne mrowisko.

    Zdumiewające jest dla mnie to, że żadna z takich szaro się gęszących i samo się rządzących mrówek, jakby nie przewidywała, że wcześniej czy później dostanie okrutnego kopa. I to jest właśnie najdonioślejsza miara wielkości ich kurduplowatych umysłów. Co chyba wreszcie zrozumiała pani Staniszkisz, a chyba nie bardzo rozumiała pani Torańska.

  238. Antonius
    24 lutego o godz. 11:18

    Masz rację, ustawodawstwo istniało, ale w wielu przypadkach( jeden przytoczyłeś) nie ma odpowiednich wpisów w Księgach Wieczystych. Stąd wiele problemów osób prywatnych, a z instytucji głośne są sytuacje z czasów zaborów. O czym niżej napiszę.

    Pani Agnes Trawny, która w Nartach zostawiła swoje gospodarstwo -nieruchomości dostała za nie odszkodowanie w Niemczech. Wówczas wystarczało to na zagospodarowanie w nowym miejscu. Po latach pani Trawny zrzekła się tego odszkodowania(wiem, używam niezbyt ścisłych określeń) spłaciła państwu niemieckiemu otrzymane niegdyś odszkodowanie. W myśl prawa polskiego mogła zażądać zwrotu swojej nieruchomości w Nartach. Cały czas w KW była ich właścicielką.
    Tu możnaby oskarzyć Gminę, wojewodę, starostę czy ktokolwiek wówczas administracyjnie sprawował władzę o niedopatrzenie, brak dbałości o majątek. Sądowi po latach nie zostało nic innego niz przyznać jej prawo do opuszczonej niegdyś nieruchomości.
    W latach 70. później i wcześniej Polacy nie mogli mieć podwójnego obywatelstwa. Wyjeżdżając z Polski tracili obywatelstwo. Nasze wejście do Unii m.in.usunęło tę przeszkodę np. związaną z nabywaniem nie tylko spadków i darowizn, ale też i możliwością zakupu nieruchomości w Polsce.Przed wejściem do Unii straszono nas zewsząd, że przyjdą cudzoziemcy ( w domyśle Niemcy) i wykupią nasze prasłowiańskie ziemie na zachodzie. Co sie nie zadziało na wielką skalę, bo kupienie nieruchomości w Polsce przez cudzoziemca jest karkołomnym wyczynem
    …………………..
    Nie wiem, na ile sprawa, o której niżej napiszę ma zasięg większy niż tylko wielkopolski. Mieszkam na terenie dawnego zaboru pruskiego, inni mieszkaja na terenie innych, bo przecież cała Polska była w trzech zaborach.
    W latach 1900 i do czasów I wojny światowejw Poznaniu Prusacy nie pozwalali na zakup nieruchomości Polakom. Prawo takie miały różne organizacje uznawane przez Niemców, dziś nazwalibyśmy je organizacjami pożytku publicznego (OPP).
    Do nabycia był spory majątek ( folwark dobrze zagospodarowany, przynoszący dochód), poznaniacy i działacze ludowi chcieli nabyć te nieruchomości dla prowadzenia działalności pod płaszczykiem czyli mniej legalnej. Zrobiono zbiórkę pieniędzy wsród mieszkańców, zbiórka trwała jakiś czas i okazało się, że ta organizacja nie jest uznawana przez Niemców jako zdolna do zawarcia umowy kupna nieruchomości. Jedną z niewielu uznawaną przez Niemców była instytucja pn Księgarnia św.Wojciecha w Poznaniu. I z tą instytucją zawarto umowę (organizatorzy zbiórki) , która stawiała ich w roli -dziś nazwalibyśmy tzw.słupa- kupi za pieniądze ze zbiórki tą nieruchomość,a w stosownym czasie (po uzyskaniu niepodległości) dokona się stosownych zmian w zapisach Ksiąg i nieruchomośc stanie się własnością miasta.
    W Poznaniu mieliśmy niepodległośc dopiero w 1919 roku, bo w 1918, w listopadzie orzeczono, ze Poznaniacy nie Polacy i powinni przynależeć do Niemiec. Stąd późniejsze Powstanie Wielkopolskie.
    Organizacja życia w czasie międzywojennym zepchnęła na plan dalszy tę sprawę, gdy do niej powrócono, okazało się, że Księgarnia św. Wojciecha nie ma tej umowy, nie zyje ten co podpisywał wjej imieniu, póżniej zmarł jeden ze swiadków zawarcia tej umowy, ale jakieś dokumenty w Urzędzie Miasta sa i one swiadczą o przeszłości.
    Po II wojnie nikt wiele lat nie podejmował takiego tematu;nie było u nas ustawy Bieruta, ale własność prywatna i kościelna nie była zbyt eksponowana. W latach 90 na fali reprywatyzacji Kościól zażądał odszkodowania od miasta czy od Państwa za bezprawne, bezumowne korzystanie z nieruchomości kościoła. Właśnie tej kupionej ze zbiórki mieszkańców miasta. O czym w umowie nie ma oczywiście mowy, skąd taka instytucja miała środki na zakup nieruchomości. Wówczas wypłynęła sprawa tej wcześniejszej umowy, do której istnienia nikt dziś się przyznaje. Miasto w osobie prezydenta Grobelnego, klęczącego przed wieloma biskupami, również Paetzem orzekło w stosownym sądzie, że nie posiada w archiwach takiej umowy i tak Księgarnia św.Wojciecha stała się właścicielką sporego terenu, który 100 lat temu leżał na odludziu i dalekich peryferiach miasta, a dzis stanowi część terenów rekreacyjnych blisko Malty- naszego sztucznego zbiornika wodnego i miejsca rekreacji Poznaniaków z prawobrzeżnej części miasta.
    Przypuszczam,że w wielu miejscach miały miejsce takie sytuacje i instytucje kościelne wzbogaciły się na nich. W Poznaniu jest to jeden z kilku przypadków spraw w sądach. Toczą się wiele lat i najczęśćiej wygrywa w nich kościół. Bo miasto i jego instytucje odpuszczają sobie, licząc chyba na nagrodę w niebie.

  239. Dobry wieczór!

    U nas też dzisiaj słoneczko się objawiło więc puścilismy się na północ, do górskiej doliny Glencoe w której straszą ponoć po zmroku duchy klanu McDonaldow wymordowanych dawno temu przez złych Anglików, ale nie naszlismy akurat. Ciekawe ze Szkoci nie są współcześnie aż tak drażliwi na tle krzywd wyrządzonych przez sąsiadów, a przynajmniej nie słyszy się o tym w koło Macieju. Nie to, że nie pamiętają ale nikt tym nie żyje na codzień jak w kraju moja-krzywda-najmojsza-i-najokropniejsza.

    A zatem uznalismy ze głupio mieć jedną z ważniejszych szkockich atrakcji turystycznych 2 godziny od domu i nie korzystac tylko dlatego że mamy dużo innych spacerów pod nosem! Rezultaty poniżej:

    https://photos.app.goo.gl/FRK81ztelQcJVBDA2

  240. @wbocek – 24 lutego o godz. 21:16
    jako ofiary swych rodziców, zwłaszcza ojca.
    A dlaczego ojca? Ja bym powiedziała raczej, że ofiary toksycznej matki.

  241. @Kostka – 24 lutego o godz. 22:31
    Bo Szkoci wiedzą, że jak jedziesz samochodem patrząc w tylne lusterko to daleko nie zajedziesz. 🙂
    U mnie przestało padać, to i ja spadam.

  242. Tak mi przyszło do głowy że w moim wpisie powyżej na temat McDonaldow poleciałam skrótem myślowym przez co wyszło nieakuratnie więc doprecyzuje- po powstaniu jakobitow klan opieszały w złożeniu hołdu nowemu władcy został wymordowany na polecenie rządu ale w zasadzie rękami swoich ziomkow wiernych brytyjskiej koronie. Co jest w zasadzie jeszcze gorsze. Nie tylko nasza historia ma niemiłe zwroty akcji…

  243. Ewa-Joanna
    24 lutego o godz. 22:38

    Ano zgadza się. Piknie to ujęlas!

  244. Zaraz, bo muszę się otrząsnąć po obejrzeniu filmu katastroficznego dla amerykańskich dwunastolatków :/

  245. Kostka
    24 lutego o godz. 22:31
    fajnie jest mieć blisko i góry, i chmury, i strumień, i las. I słoneczny dzień do tego na zwiedzanie….
    Chciałabym byc w tym miejscu…

  246. wbocek
    24 lutego o godz. 21:16

    Pombocku, to, że Ty się nie interesujesz polityką, nie zapewnia symetrii – że polityka się Tobą nie interesuje. Robi to, stale i beznamiętnie, tylko objawy tego zainteresowania są raz mniej, a raz dużo bardziej dla Ciebie, dla nas – dolegliwe. Nie miejmy co do tego złudzeń. Polityka interesuje się zwłaszcza biednymi na umyśle – tych najłatwiej kupi lub okłamie, ale i biednymi w portfelu. A bogatymi – też, widać w przekazie dnia: sędziami, właścicielami firm, lekarzami i innymi specjalistami, dziennikarzami, mediami i właściwie – całą resztą. Którą można albo zastraszać, albo kupować, a najlepiej – skorumpować płacąc cudzym zarobkiem.

    Nie wiem, co ma dziś w głowie Staniszkis, ale nie pokładam w niej większych oczekiwań, że coś – wreszcie – dogłębniej pojęła. Nie bardzo daje tego trwałe dowody. Co zrozumiałe: jak się kilkadziesiąt lat błądzi, żyje z fantazmatów i w ich oparach – trudno odzyskać własną głowę. owszem, słyszę pewne nowe słowa u Staniszkis, coś dotąd niesłyszanego, jakieś pierwociny przytomności, ale na ile to będzie trwała zmiana, na ile głębia pojmowania rzeczy, a na ile wahnięcie, wyrzuty emocji, które wrócą na dawne tory – trudno orzec.
    Torańska nic nowego nie powie, można tylko wracać do tego co powiedziała, próbować szukać jakichś nowych punktów zaczepienia. Trochę jak z Jezuskiem. Nie mam wyraźnego co do niej – zdania.

  247. Ewa-Joanna
    24 lutego o godz. 22:36

    Ojciec powiedział kiedyś publicznie, że jego synowie to źli ludzie. Czyli – jak Jezus – spadli z nieba. Ojca przy tym nie było. Ewo-J, wzorcem dla synów jest ojciec, nie matka. Miliard chłopców – może dwa miliardy – nie ma wzorca.

  248. Ja jeszcze w kwestii tego co się szwabskiej gumie balonowej nie kłaniał (bo coś mi ta historia z mrokow podświadomości wywabila)…czyli czy trauma zależy czasem od kompleksu? Taka oto dykteryjka, z życia wzięta, przysięgam, że nie zmyślona.

    Czas: późne lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia 

    Miejsce: ośrodek hodowli konika polskiego w Popielnie na Mazurach podpadajacy pod PAN

    Uczestnicy zdarzenia : studenci na praktykach plus dwie osoby z klubu jeździeckiego plus grupka niemieckich turystów 

    A zatem…było lato, była nas mała acz malownicza choć uboga banda studentów weterynarii. Na czym polegała „malowniczosc”? Na przykładzie moim – na noszeniu się (jak przystało na praktyki w terenie) w stylu: koszule flanelowe w kratę względnie harcerska kangurka, dżinsy uciete w kolanie i trapery marki „Neptun” na chudych girach. Plus fryzura w dwa warkoczyki przez co przy mojej mikrej posturze znudzone panie na jachtach w przystani brały mnie za wiejskie dziecko. Na przykładzie mojego kolegi – włosy do ramion i kapelusz filcowy szerokoskrzydly, którego nie powstydzilby się Gandalf, przez co przyjezdni ze stolicy brali go za parobka ( choc był rodowitym warszawiakiem). Można więc rzec, że sami byliśmy sobie winni…ale nie uprzedzajmy faktów!

    Otóż pewnego dnia cześć naszej bandy wybrała się z pracownikiem stacji do lasu po chrust na wieczorne ognisko, wozem zaprzezonym (a jakże) w koniki polskie. Wracamy właśnie z fura chrustu na wozie, dwóch studentów, trzy dziewczyny plus młodziutka podopieczna instruktorki jazdy,  10letnia (nazwijmy ją) Zosia, dziewczątko wyjątkowo urocze i zaopatrzone w dwa grube warkocze. Zjeżdżamy pod stajnie wyprzegac koniki a tam niemieccy turyści dowiezieni minibusikiem szwargola pięknie do koników w stajniach i na padokach i zdjęcia robią. Nasz widok wywołal pewne poruszenie – wreszcie od grupy oderwała się podstarzala korpulentna jejmość z aparatem i przymierza się do zdjecia wozu. Przy wozie był już tylko pracownik stacji bo zaczęlismy już gdzieś wynosić ten chrust ale odsunąl się grzecznie, żeby turystka mogła ładne zdjęcie zrobić. Ona na to gestykuluje żeby zostać. Niech też pozuje. I jeszcze na nas pokazuje. My też niech no podejda do woza i ustawia się do foty. Najpierw osłupielismy – ale jaja. A potem popatrzylismy po sobie…W zasadzie i owszem ładna z nas banda wieśniakow: dziewczęta jak na zamówienie – każda z warkoczem jednym lub dwoma (choć niestety żadna blond), faceci – jeden w kapeluszu filcowym a drugi w przetartej bejsbolowce. Igliwie w odzieży i wyglądajacy po zbieraniu chrustu i całodziennych robotach na niedomytych. Puścilismy do siebie oko i ustawilismy się pięknie do zdjęcia rządkiem szczerząc się szeroko – niech się cywilizowani turyści cieszą dzikimi! Raczej nas to rozbawiło niż oburzylo. Nawet kiedy na koniec sesji zdjęciowej nasza jejmość wcisnela małej Zosi w rączkę pół marki…Dickens pełna gębą, dawno się tak nie nasmieliśmy! Ulitowalismy się i nie wyprowadzilismy naszej fotografki z błędu w jej jezyku (zresztą może jej zwisalo czy byliśmy dzikimi wiesniakami czy nie, skoro wyglądalismy jak wyglądalismy).

    Nie została mi po tym trauma. Często wspominaliśmy tę anegdotke zasmiewajac się do rozpuku. Za to przypomniała mi się ona ku przestrodze 10 lat później gdy ganialismy z aparatami za indianskimi tubylcami w stanie Chiapas…Bo z pochopnymi ocenami tubylców lepiej uważac…Z ocenami turystów zapewne też.

  249. konstancja
    24 lutego o godz. 23:15

    To zapraszam! 🙂 Bo lotnisko też mam blisko i mogę odebrać na zwiedzanie okolic 😉

    Ale prawda jest taka że słońca częściej nie ma niż jest. Jak już jest zaś – to widok dech zapiera – Glen Coe jest latem kompletnie inne, ciemnozielone. W ogóle okolica ta jest powulkaniczna i wygląda o wiele bardziej surowo niż moje swojskie bonnie bonnie banks of Loch Lomond

  250. wbocek
    24 lutego o godz. 19:34

    pombocku, cieszę się że się sprawdziło. Całkiem niedawno się dorozumiałam że to jedyna prognoza która jest czegoś warta bo gdy wszystkie inne zapowiadały w Białce +3, +4C ta zapowiadała +9 i chociaż bardzo nie chciałam wierzyć to jednak na termometrze jak byk było +9C. Od tamtej pory wyznaję.

    Antonius
    24 lutego o godz. 20:32

    Lepszyś ode mnie, ani adapteru (miałam) ani piwnicy ani tego grabbera.

    Kostka
    24 lutego o godz. 22:31

    Och jak pięknie!

  251. Tanaka
    24 lutego o godz. 23:26

    Tanako, nie interesuję się szczegółami polityki. Wystarczyło mi parę minut przemówienia Tuska, by opuścić pokój żony, gdzie jest telewizor, i więcej do niego nie wrócić. Do oceny tego, co widzę i słyszę, wystarczy rozum, bez mielenia trylionów słów. Za rządów PO Polska stawała się bezpaństwem, co mnie bezpośrednio dotykało. Teraz Polska jest pod rządami obsesjonata i armii wazeliniarzy, co jest znacznie gorsze od poprzedniego. Widzę i nic nie robię, prócz bąknięcia z rzadka paru słów, bo nie żyję dla ojczyzny, lecz dla siebie, a mój czas się kończy. Zresztą odkąd mam świadomość, wciąż mnie coś dotyka od polityka, więc ów świat jest dla mnie po drugiej stronie rzeki. Do politykowania wystarczy tych, co się interesują, bym ja spokojnie mógł zajmować się czym innym. Mimo mojego nieinteresowania się szczegółami – choć zdarzają się wybuchy – nie sądzę byśmy się znacznie różnili w ogólnym widzeniu rzeczy. Chyba nawet ślepy widzi na blogu, kto na jakim brzegu stoi.

  252. Jochwed
    24 lutego o godz. 20:52

    „Pogwałceniem praw człowieka”, takim, przy którym wszystkie inne rodzaje pogwałceń mocno bledną, była II wojna światowa. Prawie wszystko o czym tu mówimy jest skutkiem tych pogwałceń. Stąd też używanie pojęć „złodziej”, „paser” gdy mowa o tych skutkach, dobrze jest rozumieć jako pojęcia nie całkiem tego samego rodzaju niż te same, ale stosowane do spraw standardowych, w warunkach działającego państwa prawa i zasad demokracji.

    Używasz takiej frazy: „ustalono (w Jałcie), że Polska OTRZYMUJE, Ziemie Zachodnie – „odzyskane”. Otrzymuje? Nie było to żadne „otrzymanie”, a wzięcie. W tym procesie musiał być element decyzji Polski. Żadne otrzymywanie nie zachodzi, gdy podmiot zainteresowany nie zareaguje: biorę! Można to nazywać „zamianą” – i tak jedni robią – ale nie da się zanegować dwóch faktów:
    a. „zamiana” została dokonana kosztem ziem niemieckich. Było to wzięcie/zabranie ziem niemieckich. Polska wzięła, mocą własnej decyzji: biorę. Nie bierze się cudzego – to jest kradzież. Jeśli ma się tak wysokie pryncypia moralne, jak ma dzisiejsza Polska imienia Świętego Ojca Świętego. Polska roku 1944/45 nie była Polska ŚOŚ, tylko Polską pokiereszowaną przez wojnę i skompromitowaną nieudolnością i tchórzostwem września ’39.
    Polska o świętych pryncypiach moralnych odrzuca propozycję wzięcia od Niemiec – bo to kradzież, nie ma możliwości zapobiec wzięcia Kresów przez Stalina (czy Kresy były na pewno „nasze”? – to kolejny problem faktów, „praw czlowieka” i morale). Stalinowi – chyba? – należały się pewne fanty za to, że był głównym sprawcą zwycięstwa nad Hitlerem, są powody do poważnego zastanowienia się, czy Kresy nie były właściwym fantem, a moralna Polska zostaje z 60% dzisiejszego terytorium. Zachowuje godność, dziewictwo mniemane, oraz zgłasza się po odbiór reparacji wojennych od Niemiec, b przecież nic nie dostała i nic na Niemczech nie wzięła.

    Czy to jest ładny scenariusz i moralnie prawidłowe?

  253. Kostka
    24 lutego o godz. 23:36

    No i gra, Kostko. Bardzo mi się taka postawa podoba. Nie robić z igły wideł. Nadęta postawa godnościowa – to właśnie to co robi mała, gruba kaczka, zrażając do siebie cały świat.

  254. C.d. przyblizenia prawdziwego, a nie zbiorowego Zyda ze wspolczesnej Polski.
    Moja corka w W-wie poznala dziewczyne zwiazana z Zydem. Mieli sie pobrac, on zarzadzil ortodoksyjny slub rabinacki, chociaz wydawalo sie, ze jest absolutnie swieckim Zydem. No to poszla dziewczynina do rabina ( rym niezamierzony), nie do najwyzszego, brylujacego w owym czasie w Warszawie Szczudricha, ale jakiejs mlodej pary co przyjechala na placowke misyjna do polskiej stolicy. Para ogromnie wyksztalcona, po Harvardach, co nie przeszkodzilo, ze zaczely sie schody. Azeby wziac taki slub trzeba zostac Zydowka, co jest ogromnie trudne. Juz na starcie dyskwalifikuje niezydowska matka. Te nauki jakie miala przejsc, jakies liczne obrzadki a ciagle bylaby tylko jakims substytutem przerosly jej dobra wole. Kandydat na meza byl nieprzejedany, kolejne kilkanascie lat, dopoki sluch o nich nie zaginal nie wzieli zadnego slubu, cywilny nie wchodzil u niego w rachube.
    Moja corka spotkala jedyny raz matke owej dziewczyny na duzym obiedzie w restauracji. To wystarczylo, ze owa pani profesor uczelni warszawskiej zeznawala potem na podstawie tego towarzyskiego spotkania w sadzie przeciwko mojej corce, ze nie powinna dostac opieki nad synem. Z przyczyn ideologicznych. Antysemityzm? Wprost przeciwnie – brak milosci do Polski jako takiej. Moja corka cos tam wtedy perorowala o ograniczaniu praw kobiet rzucajac na koniec, ze nie chcialaby wychowywac dzieci w takim kraju. Wtedy sie jeszcze nie rozwodzilii i zaczynala lubiec W-we. Niestety kazdy wpadnie ze swoimi osmiorniczkami , czy kamieni kupa. Jaki to patriotyczny watek wyciagnal w postaci swojego swiadka przesladowany Zyd w Polsce.
    Ze smieszniejszych rzeczy z tej kolacji corka wspominala, ze ow nieprzejednany zwolennik slubow rabinackich chwalil sie, ze jada koszernie. W tym momencie zwrocila mu uwage, ze wlasnie spozywa sledzika w smietanie, co jest niekoszerne. Nie zrazil sie, odsunal sledzia na bok, zeskrobal smietane i juz zjadl koszernie. Moze trza bylo isc pod kran z tym sledziem?
    Pamietam jak prof @ozzy bolal tu nad losem libanskiej przyjaciolki, ktora nie moze bez zgody meza dostac w swoim kraju rozwodu. Zagotowalo sie wtedy we mnie nad jego chucpa ( zapewne nie musze tlumaczyc tego slowa znawca tematu zydowskiego), bo bylam swiezo po obejrzeniu izraelskiego filmu pt. „Gett. The trial of Viviane Amsalem”. Film o tym jak straszliwie opresyjnym dla kobiet pod tym wzgledem jest panstwo izraelskie. Nie watpie, ze forumowicz o. znal ten film,a jeszcze lepiej prawo izraelskie. Film przeszedl przez rozne festiwale obsypany nagrodami, nawet w Ameryce nie byl wyswietlany na tajnych kompletach tylko w kinach. Polecilam wczoraj ten film znajomej. Obejrzala go na netflixie. Dzisiaj juz o 8-mej rano dzwoni do mnie jaka jest wstrzasnieta. Poszla nawet dalej, sprawdzila se w Wikipedii prawo malzenskie w Izraelu. Jest to prawo tak opresyjne jak w Pakistanie, ArabiiSaudyjskiej itd. (inforfmacja za Wiki – wiem ona jest glupia ta wikipedia)). Malzenstwa w Izraelu sa zawierane wylacznie religijne w wersji ortodoksyjnej. Malzenstwa miedzyreligijne sa niedopuszczalne, a swieckich slubow nie ma. Jest to duza trudnosc, zwlaszcza dla przybyszy z Rosji, ktorzy naogol moga wykazac sie matka Zydowka, ale nie maja pojecia o religii, nie odwalili w stosownym czasie obrzadkow, a moze czasem woleliby po tej kiedys ateistycznej Rosji pozostac non- religion. Nie wspomne o upokarzajacych normalna kobiete, tez dewocyjna polska katoliczke ceremonii sprawdzania czystosci, uczenia przez rabinow, jak palcem sprawdzac, czy nie ma juz menstruacji, nieszczesnej przedslubnej kapieli i takich innych.
    Milosnicy demoktratycznego Izraela powiedza, ( o ile wiedza -rym niezamierzony), ze mozna zawrzec slub poza granicami kraju i slub ten bedzie wazny. 2/3 zawierajacych taki slub nie wie, ze jednak rozwod moga uzyskac juz wylacznie w sadzie rabinackim. I tu jest glowna mysl filmu, ktory polecam. Co przeszla ta nieszczesna, zwyczajna kobieta, ktora po prostu chce sie rozwiesca maz nie chce wyrazic zgody. Tam nie ma zdrad, podzialow majatkow, nawet opieki nad dziecmi. Ona chce sie po prostu rozwiesc. Wolno jej? Nie, nie wolno w tej jedynej demokracji na Bliskim Wschodzie. Przewod prowadzony przez starcow rabinow to tez osobny rozdzial, a moja corka narzekala na polski wymiar niesprawiedliwosci.
    Wiele innych „ciekawostek” zdazyla mi opowiedziec znajoma z tej wi-ki. Np. wyroki wiezienia za wszelaka niesubordynacje w tym prawie malzenskim juz nie sa „koscielne”, ale swieckie.
    I to jest tez ta jedna z roznic miedzy Zydem mieszkajacym w swieckim kraju a Izraelczykiem. Zyd w tych pierwszych krajach moze robic co chce (tez zamknac sie w gettcie chasydzkim, ktorych mnostwo w NY), w odroznieniu od Izraelczyka w swoim kraju.
    Zawsze sie pieje o jedynej demokracji na Bliskim wschodzie. Bez zartow, juz nie wjade na watki polityczne, ale wlasnie obyczajowe. To w tym demokratycznym kraju musisz sie podporzadkowac prawu, ktore nie pozwala sprzedawac pieczywa przez 8 dni Passoveru, to w tym kraju w czasie Sabatu wszystko jest zamkniete i nie ma takich zabaw w kotka i myszke jak w Polsce jak obejsc to prawo. To w tym kraju w Sabat twoja winda na 15-te pietro bedzie sie zatrzymywala na kazdym pietrze, zeby oczekujacy na winde nie wykonal pracy w postaci nacisniecia guzika. Anegdot w postaci obowiazujacego prawa w brod.
    Mysle, ze ojcowie zalozyciele tego kraju przewracaja sie w grobie widzac co zostalo z ich szczytnych, postepowych idei.

  255. wbocek
    24 lutego o godz. 23:54

    Ja się chyba wyraźnie aktywniej interesję polityką, a ma to związek z takim własnie jej rozumieniem: czy chcę, czy nie – ona się interesuje mną. A zwłaszcza wtedy, gdy nie chcę. Co mi wygląda na złośliwość nie tylko polityka, ale i jego producenta – tatusia tego co na krzyżu.

    Całkiem możliwe, że gdy mi się z telewizora Tusk na twarz rzucał, wychodziłem z pokoju szybciej niż Ty. Doceniam utrzymywanie przez PO Polski w nurcie państwa prawa, ogólnej demokracji i ogólnych kierunków rozwoju i nawet – do pewnego stopnia – „ciepłą wodę”, ale w takim rozumieniu, że państwo nie włazi mi do domu, więc sobie mogę regulować, ile tej ciepłej wody chcę. Natomiast Tusk, dał tej „ciepłej wodzie” i takie znaczenie, że olewa mnóstwo ludzi i wiele niezałatwionych, a koniecznych do załatwienia spraw.

    Ponieważ za Tuska Polska stawała się bezpaństwem, choć ja bym próbował proces stawania się bezpaństwem nieco inaczej: nigdy nie poszła Polska jasnym kursem na bycie państwem, a męczyła nas – i siebie – ciągłymi meandrami, nidy się więc na tyle nie stała państwem, żeby miała się zamieniać w bezpaństwo, choć pewne akcenty i dziedziny, co bardzo możliwe, właśnie za Tuska, Tobie, wielu innym, szerzej – nam, bardziej zaczęły doskwierać. Ale też – chyba za Tuska właśnie – wytworzyło się takie poczucie, że skoro Polska już jest w UE, już płyną pieniądze, już się buduje autostrady, stoją centra handlowe, t trzeba nagle przyspieszyć: niecierpliwość – tyle możliwości, nic tylko kupować, ale nie mamy dość, by kupować wszystko to, czego chcą oczy.. Krótko mówiąc – zechcieliśmy,niejako ponad zasługi, pracę i możliwości, przeskoczyć do wyższej ligi. Dość zgrzebności, teraz chcemy do Izby Lordów!
    Wyrażam tą myśl dosyć ogólnie, jako zjawisko o charakterze cywilizacyjnym, a nie jako obraz domowej sytuacji wielu ludzi, którzy czuli się zepchnięci, lub nigdy nie dostający do tego kolorowego i miłego świata. Których Kaczyński zauważył i kazał sobie im zapłacić, za doznane zaszczyty bycia „suwerenem”, „powstaniem z kolan”, czy – zasadnym 500+ (ale danym połowicznie, wbrew obietnicy), za co jednak także kazał sobie zapłacić.
    Cenę płacimy wszyscy, nie tylko „suweren”.

  256. Tanaka
    25 lutego o godz. 0:16

    Pies tańcował z polityką w zębach, Tanaczku. Na dobry sen – te same obrazki, co w filmiku, tylko spokojne.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6526268162034053505/6526268160356121138?authkey=CKXoiPG9kOfDJA

  257. Kostka
    24 lutego o godz. 23:41
    uważaj. bo mnie dwa słowa i się pakuję.
    Potrzebuję na pakowanie kwadransa i drugi na dojazd na lotnisko.
    A latają w twoje okolice…

  258. Mysle, ze wiekszosc wie skad ten zydowski przepis, ze Zydem jest sie po matce. Uwarunkowania historyczne. Oprocz polskiego antysemityzmu od zawsze w calym swiecie, gdzie byli Zydzi dochodzilo do pogromow. Po tych pogromach nierzadko pozostawaly kobiety w ciazy, ktore madrze nie wykluczano ze spolecznosci. Dziecko, ktore urodzi bedzie pelnioprawnym Zydem. Madre i szlachetne, tyle, ze na dzisiejsze czasy nieco uciazliwe.

  259. Tanaka
    24 lutego o godz. 23:26

    Wiesz co, Tanako? Chyba znów prognoza Neferki lepiej wie od samej pogody, jaka będzie dziś pogoda. Z tego radosnego dla pedalarzy spostrzeżenia wróciłem do Twoich słów o mojej niepolityczności. Powiedzialeś:

    „Pombocku, to, że Ty się nie interesujesz polityką, nie zapewnia symetrii – że polityka się Tobą nie interesuje”.

    To sformułowanie podniebne, bardziej z „kryłatych słow” niż z naziemnych. W pewnych obszarach polityka (to ogólnik, który w gadkach staje się rzeczownikiem żywotnym – jak z krwi i kości człowiek – i przez to bardzo bardziej on dyryguje wyobraźnią niż ona – nim) dotyka tych, co się nią interesują, i tych, co – nie. Np. służba zdrowia jak była gumniana za tzw komuny, tak jest do dziś, bez względu na poziom zainteresowania obywateli polityką. Choć na moje oko dziś jest raczej gorsza. Polityka zauważalnie dotyka tych, którzy mają wiele potrzeb, np. potrzebują własnego domu, samochodu, kredytów, panierowanych schabowych, markowych papierosów, herbat, kawy, konopi, lodówki, pralki, tele-morele, komputera, komórki, swobody podróżowania po świecie, wolności słowa (umownej) i czytają czternaście tytułów gazet tygodniowo. Kto tego nie ma, bo nie potrzebuje, polityka nie ma jak go dotknąć. Więc do paru przynajmniej przypadkowo urodzonych w Polsce Twoje rozumowanie nie ma zastosowania. W tym w sporym stopniu – do mnie. Oczywiście, można powiedzieć, że na przykład w Syrii jednak dotknęła. Ale dotknęła WSZYSTKICH – bez względu na zainteresowania. Poza tym nie podejmuję się obliczania, w jakim stopniu u nas dotykanie polityką odbywa się bardziej w sferze słów i wyobraźni niż realiów. Jeśli człek polityki i wyrafinowanych potrzeb do siebie nie dopuszcza – jak mój skromny przyjaciel, bardzo otwarty gość i przyjaciel żywych ludzi, a nie pojęć, stojący tyłem do polityki – to sobie zwyczajnie żyje, realizując swoje upodobania – np. pisząc kronikę pięknej swej ulicy z ogrodami czy usiłując naprawiać życie w mieście sposobem wytykania pierdzistołkowych bubli.

    Mówię, Tanako, wyłącznie o nieinteresowaniu się polityką tych, którzy się nią interesować NIE CHCĄ. Bo to nie ich świat. Tak jak świat lotników niekoniecznie jest światem grzybiarzy, a świat tramwajarzy – światem rowerzystów. To nie jest przeciwstawianie się światu zainteresowanych polityką, lecz życie w wymiarach własnych. Można to, oczywiście, wyszydzać – że „Moja chata – z kraja”,

    „Niech na całym świecie wojna,
    byle polska wieś zaciszna,
    byle polska wieś spokojna”,

    ale to szydzenie z głębokich potrzeb człowieka przez ludzi skonstruowanych ciut inaczej. Jest miejsce na tych parę chwil na ziemi dla tych, co się interesują i dla tych, co się nie interesują. A gadki, które po zaskakującym zwycięstwie PiS są do znudzenia powtarzaną mantrą – „Chcieliście, to macie” – nie są wykwitem refleksyjności. Podobnie jak najgłupsze z głupich gdybanie: „Co by było, gdyby tak wszyscy?”. Wszyscy, którzy żyją, to na bank się urodzili i na bank umrą. Bez „gdyby”.

  260. @zyta2003

    „W tym momencie zwrocila mu uwage, ze wlasnie spozywa sledzika w smietanie, co jest niekoszerne. Nie zrazil sie, odsunal sledzia na bok, zeskrobal smietane i juz zjadl koszernie. Moze trza bylo isc pod kran z tym sledziem?”

    Plec, pleciugo….byleby

    https://www.affordablekosher.com/herring-in-cream-sauce-small.html
    Herring in Cream Sauce, Small

  261. @wbocek – 24 lutego o godz. 23:27
    Nie jestem chłopcem. Ale mój ojciec był dla mnie wzorcem i dla kilku chłopaków z podwórka też, mimo że mieli swoich ojców. Mój ojciec ojca nie znał, bo stracił go na wojnie jak miał roczek i może właśnie dlatego był wspaniałym ojcem, że nie miał wzorca.
    Może i ojciec jest wzorcem ale to matka kształtuje charakter dziecka.
    Nie wiem kiedy Rajmund Kaczyński powiedział to o swoich synach, ale tak mało się mówiło o Rajmundzie, że większość ludzi myślała, że on dawno nie żyje. Natomiast o Jadwidze było ciągle dużo i głośno.
    Dlatego będę się upierać, że to ona wychowała nam Jarkacza.

  262. @zyta2003 – 25 lutego o godz. 0:12
    Bardzo lubię twoje wpisy, są takie naturalne a tym samym ciekawe. 🙂

  263. @ozzy – 25 lutego o godz. 10:15
    Ale jak nie miała certyfikatu…

  264. wbocek
    25 lutego o godz. 0:37

    Bardzo piękne! Gotowe obrazy…

  265. konstancja
    25 lutego o godz. 1:00

    Toż ja na poważnie. Od kwietnia dzień dłuższy a maj najpiękniejszy bo różne rzeczy kwitną a meszki jeszcze nie gryzą za mocno… 😉

  266. Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 10:18

    Ewo-J, kiedy mówimy o prawidłowościach odkrytych przed tysiącami lat przez lud pracujący i o wiele później – przez psychologów, to odstępstwa od reguł są tylko ciekawostkami, spierać się nie ma o co. Można więc powiedzieć, że wszystko jest możliwe, ale nie wszystko jest regułą. Nietrudno się domyślić, że z braku choćby jednego bąknięcia o Józefie przez Jezusa, onże Jezus miał powody, żeby o ojczymie milczeć, a o matce jednak parę słów padło, ostatnie – nawet o opiece nad nią. Podobnie z Kaczyńskimi. Podobnie ze mną i wieloma ludźmi, których życiorysom się przyglądałem. Matka ojca raczej nie zastąpi, a te, którym się to jednak udaje – są godnymi podziwu wyjątkami. Wyjątki można podziwiać, ale nie ma co ich wprowadzać do gadek o regułach.

    Słowa ojca Kaczyńskich o synach wyczytałem w internecie, już nie pamiętam, gdzie. Ale to tylko egzemplum, które niczego w regułach nie zmienia.

    W ogóle to się pewnie zgodzimy, że rodzice, którzy są dla dzieci wzorcami, i to pięknymi, to jednak chyba nie reguła.

  267. @E-J

    hechsher / „prior approval” nie ma nic tu do rzeczy, bowiem ryba jest „parave””neutral”
    a ponadto prosze czytac dokladnie to co wypisuje @zyta2003 : gdzies dzwonia ale
    nie wiadomo gdzie.

    PS poza tym: nie „libanskiej” a „marokanskiej” – jak pisala @zyta2003
    wiecej nie mam zamiaru prostowac tej skrajnej mimetyki

  268. zyta2003
    25 lutego o godz. 0:12

    Czytam Zyto Twoje historie i dochodzę do wniosku, że Twoja córka miała fatalne małżeństwo i choć Ona się rozwiodła to Ty nie „rozwiodłaś się” z zięciem. Niestety, to co piszesz o judaizmie skażone jest Twoją niechęcią do zięcia. I cóż z tego, że twój zięć nie przestrzega kaszrutu? Wielu żydów nie przestrzega kaszrutu, nawet w Izraelu można w restauracji zjeść schabowego – choć kiepskiego.
    Ludzie nie są konsekwentni w swoich przekonaniach: żydzi jadają niekoszerne, katolicy mordują i zawsze znajdą jakieś wytłumaczenie, ateiści obchodzą Boże Narodzenie i Wielkanoc. Człowiek nie jest doskonały – i dobrze.

    Po pierwsze: to chyba logiczne że ślubu religijnego udziela się osobom wyznającym konkretną religię – nic więc dziwnego w tym, że rabin żądał konwersji. Dlaczego miałby udzielać błogosławieństwa ateistom lub innowiercom? Żeby mieli ładą ceremonię? (ślub żydowski jest naprawdę piękny!) Podobnie jest w innych wyznaniach, co prawda Prawo Kanoniczne dopuszcza ślub między katolikiem i innowiercą ale już nie koniecznie z ateistą. Poza tym prawo sobie – życie sobie. Chciałabym zobaczyć katolickiego księdza udzielającego ślubu katolikowi i muzułmance 😀

    Po drugie: konwertyta, czyli osoba która przyjęła judaizm nie jest „jakimś substytutem” jak to ujęłaś. Konwertyta jest traktowany wyżej niż Żyd halahiczny, ponieważ -jak uczy Talmud – Żydzi musieli zobaczyć by uwierzyć a konwertyta wierzy pomimo tego że nie dane mu było zobaczyć.
    To zupełnie inna filozofia i postrzeganie człowieka niż ta znana z kultury chrześcijańskiej, gdzie „przechta” jest traktowany jako niezupełny członek społeczności religijnej. Jakby jego przeszłość sprzed przemiany była skazą.

    To prawda, konwersja jest trudna bo wymaga nauki innego spojrzenia na świat i ludzi. Judaizm tylko powierzchownie jest religią monoteistyczną „taką jak inne”. Tam nie znajdziesz dogmatów, każde z 613 micwot jest wyprowadzone z Tory jak wzór matematyczny z tez i tak samo można je zrozumieć o ile się chce.
    Powiedziałabym, że judaizm uczy filozofii na wyższym niż uniwersytecki poziomie i nie daje prostych odpowiedzi ani szybkich nagród.
    Umówmy się jednak, że dla kobiety jest to i tak łatwiejsza droga niż dla mężczyzny, który musi również przejść obrzezanie bez względu na wiek 😉

    Jeszcze taka ciekawostka: Żydzi uważają, że każdy, również nie-Żyd może zostać zbawiony jeżeli przestrzega zasad Tory – w przeciwieństwie do chrześcijaństwa, w którym droga do zbawienia biegnie wyłącznie przez chrzest a później – hulaj dusza, odpuszczenie grzechów jest możliwe w każdym przypadku, pod warunkiem, że masz dość głęboka kieszeń by zaspokoić apetyt klechy. B-g żydów nie odpuszcza grzechów wyrządzonych innemu człowiekowi, po takie rozgrzeszenie żyd musi się udać do skrzywdzonej przez siebie osoby a nie do księdza czy rabina. Co więcej – na tę rozmowę ma ściśle określony czas: do najbliższego Yom Kipur. Nie ma hurtowego rozgrzeszenia „na łożu śmierci”. Piękna idea prawda?

    Faktycznie w Izraelu ślub i rozwód odbywają się jedynie w oparciu o prawo religijne. I dla ludzi wierzących (ortodoksyjnie lub bardziej „laicko”) jest to jasne i zrozumiałe bez względu na wyznawaną religię. Czy można oceniać cudze zasady religijne z własnego punktu widzenia? Można, ale trzeba wtedy uczciwie przyznać, że tolerancję zostawiliśmy za drzwiami. Ludzie religijni (i kobiety i mężczyźni) wybrali taką drogę życia, taki światopogląd i mają do tego prawo.
    Otwarte pytanie brzmi: po co ateistom (niewierzącym) ślub? Żeby uprawiać seks? – przecież nie grzeszę, bo w grzech nie wierzę. Dla zawiązania wspólnoty majątkowej – prawo cywilne nawet w Polsce dopuszcza umowy majątkowe pomiędzy dwiema niespokrewnionymi osobami. Nawet nazwisko (i imię) można zmienić na drodze administracyjnej a do wyprawienia hucznej imprezy nie potrzebuję żadnych aktów prawnych.
    Więc po co ateistom ślub?

    A jeśli nie ma ślubu, nie ma potrzeby zajmować się zasadami rozwodu.

    Halaha, czyli religijne prawo żydowskie jest oparte w całości o Torę. Nie ma w nim – tak twierdzą Ci co je znają – zapisów które nie wynikały by z treści pięcioksięgu. Uwarunkowania historyczne nie wpływają na jego kształt. Również przynależność do narodu dziedziczona po Matce ma swoje umocowanie w Torze a nie w historii pogromów.
    Nie chce mi się opisywać historii Racheli więc wkleję link:
    http://www.chabad.org.pl/judaizm-i-zycie/kobiety-w-judaizmie/duchowosc-i-kobiecosc/zydowska-matka

    A co do tego filmku: o każdej, nawet najbardziej pokojowo nastawionej grupie społecznej można takie filmiki nagrać. Wyobraź sobie film propagandowy o katolikach czczących tortury z przybijaniem do krzyża włącznie, lub o rozwodzie w trybie prawa kanonicznego z publicznym badaniem ginekologicznym – chodzi o ustalenie czy związek został skonsumowany. Na marginesie: prawo kanoniczne również zakłada wszczęcie procedury rozwodowej od woli męża, wola żony jest nieistotna tak jak w islamie. Judaizm natomiast przyznaje kobiecie prawo do żądania rozwodu, co prawda w ściśle określonych sytuacjach ale jednak.
    Odejdźmy od religii – spójrzmy na walkę XIX wiecznych sufrażystek o prawa kobiet – można podać temat w niesprzyjającym im sosie? Można! Nawet dzisiaj.

    ps. narobiłaś mi smaka na śledzia w śmietanie 🙂

  269. ozzy
    25 lutego o godz. 10:42

    Ryba nie jest parve, ryb też obowiązują zasady koszerności (płetwy i łuski), nadzór religijny nad przerobem ryb oraz zestaw kuchennych koszernych narzędzi.

  270. Ja też chcę do Szkocji na wycieczkę 🙂

  271. Nefer
    25 lutego o godz. 11:21

    Neferko, dzięki Twojej prognozie sama popatrz. Czy to nie są wymarzone warunki, żeby rowerować plażą do Dąbkowic? Które są malutkim wczasowiskiem pośrodku mierzei jeziora Bukowskiego. A Ty wolisz Szkocję. A, kurde, wól, sam popedałuję. Najwyżej Ci przyślę fotki. Wiooo, Kacper!!!

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6526434614333930546?authkey=CMaixv2hkOGIMQ

  272. @ozzy
    Się odniosłam tylko do smietany 🙂
    Ta akurat nie jest kosher http://app.iskosher.com/product/farmdale/cream-848105.html czyli jednak mógł ów z opowieści Zyty popełnić grzech spożywając niesprawdzoną śmietanę z porządnym śledziem.

  273. jochwed

    mowie o rybach, ktore spelniaja ten warunek podstawowy – sledz!!!
    a jesli rybe przyrzadza sie w domu – u mnie w pracy jest koszerna stolowka.
    A narzedzie do ryb nie maja nic wspolnego…
    prosze poczytac dokladnie o zasadach kashrut na stronicach https://oukosher.org
    Pozniej mozemy sobie porozmawiac.

  274. @wbocek
    25 lutego o godz. 10:41
    Z moich doświadczeń z polskimi ojcami wynika, że lepiej dla dzieci by było gdyby ich nie było.
    Mój ojciec był tak inny od ojców z otoczenia właśnie dlatego, że nie miał wzorca, najczęściej negatywnego (picie, bicie itp)

  275. W drodze wyjątku.
    @ ozzy

    Dałeś się złapać w pułapkę istoty relacji tego bloga, sprowadzonego do poradnika „jak poznać żyda” (tego z małej).
    Tymczasem prawda jest jedna: żyda poznaje się po krzywdzie, jaką czyni.
    Nic innego dla dobrostanu towarzyskiego poznawczo nie jest przy polskim stole potrzebne.
    Eheu, ozzy.

  276. Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 11:28

    Śmietana też może być koszerna, niekoszerne jest mieszanie mięsa i nabiału, np. smażenie kotletów na maśle lub moczenie baraniny w mleku lub spożywanie w trakcie jednego posiłku potraw mięsnych i mlecznych, np. niekoszerna będzie kawa z mlekiem podana bezpośrednio po mięsnym obiedzie.

    Z drugiej strony przejrzałam właśnie stare wydanie kuchni koszernej z 1904 opracowanej pod nadzorem rabina jakiegośtam i można smażyć koszernie ryby na maśle, z tego by wynikało, że ryba w śmietanie też jest koszerna ….

  277. ozzy
    25 lutego o godz. 11:31

    oj, w judaizmie nic nie jest proste i jednoznaczne: chabad.org.pl/cykl-zycia/koszernosc/ryba-mieso-koszernosc

  278. @Jochwed

    no, wreszcie zrozumielismy sie…
    Pozdrawiam

  279. Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 11:33

    Niestety, Ewo-J, co do mnogich ojców, których lepiej, żeby ich nie było, zgadzamy się jak mama Kangurzyca z Maleństwem. Lete plażować.

  280. :
    @Gekko (w drodze wyjatku) 11:34
    od wyzej podpisanego,(tez w drodze wyjatku)
    a by nieco umilic dies dominica
    tez o drodze „On the Road Again” w wykonaniu moich ulubionych
    CANNED HEAT
    https://www.youtube.com/watch?v=qRKNw477onU

  281. Wczoraj obejrzałem w TVN wywiad z dziennikarzem izraelskim – Ronenem Bergmanem – tym, który zadał premierowi Morawieckiemu pytanie na konferencji w Monachium, a Morawiecki odpowiedział tylko troszkę na pytanie i nadmiernie zmienił temat, by pomieścić w swojej odpowiedzi przygotowaną na tego rodzaju okazje frazę (pewnie wyprodukowaną gdzieś tam w laboratorium prof. Zybertowicza przez prototyp maszyny bezpieczeństwa narracyjnego) zawierającą słowo perpetrators (sprawcy), przy pomocy którego Morawicki zsymetryzował, zobiektywizował (niby) Holocaust jako sumę wkładów różnych perpetrators, w tym Żydów.

    Nie mówił on o proporcjach wkładów, motywach, przymusach, terrorze, sytuacjach bez wyjścia, itd. W tej podstawowej frazie wspomniał tylko o sprawcach Holocaustu m.in. żydowskich i rozciągnął tym samym (dość bezmyślnie i bezrefleksyjnie, w zasadzie – głupio, nieudolnie, schematycznie, wyzywająco) sprawczość na Żydów.

    Nie owijając w bawełnę – to było to, co powtarza się setki razy w internetowych dyskusjach na temat słoń a sprawa polska (czytaj Żydzi a sprawa polska) przez misyjnych narodowców czerpiących natchnienie z takich czynów jak obchody urodzin wodza III Rzeszy oraz uroczyste capstrzyki ku pamięci sprawcy słusznego zamachu na prezydenta N.
    Ten stały element, to – Żydzi się sami wymordowali. Premier w swojej wypowiedzi w Monachium jakby do tego nawiązał w niby eleganckiej, aluzyjnej formie.

    Wokół tej koncepcji zaprezentowanej przez Morawieckiego obracała się cała wypowiedź Bergmana w wywiadzie dla TVN. To było sedno wywiadu z Bergmanem.

    Nie będę wchodzić w szczegóły. W każdym razie Bergman podsumował oczekiwania Żydów:

    a) Morawiecki powinien przeprosić wszystkich Żydów
    b) Ustawa ma być cofnięta.

    Nawiasem mówiąc Morawiecki zaraz potem uczcił czyny żołnierzy wyklętych składając kwiaty na grobie (pomniku, grobach?) żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ.
    Czyn, nie powiem, spektakularny lecz czy stosowny? Brygada ta w ostatnim momencie wojny kolaborowała ściśle z niemieckim siłami zbrojnymi, a w ostatnich kilku dniach wojny, po raz drugi zmieniła front przechodząc na stronę wojsk USA.
    Pzdr, TJ

  282. wbocek
    25 lutego o godz. 11:26

    🤣 🤣 🤣

  283. @Jochwed
    25 lutego o godz. 11:34
    Oczywiście, że może być koszerna! Na tej stronie do której podałam link, jest koszernych śmietan bez liku, nie wiem tylko czemu ta właśnie nie jest.
    Ja nie mieszam sie do kuchni boskiej, to i do mojej nie pozwalam mu zaglądać.

  284. @wbocek
    24 lutego o godz. 23:54 do Tanaki

    Czułem podobnie, choć nie wychodziłem do łazienki, gdy przemawiał Tusk. On przynajmniej nie kompromitował nas za granicą (27/1). Miałem do niego pretensję za dwie sprawy:
    1) Lekceważenie prezesa – nie ma z kim przegrać i
    2) bezsilność i/lub bezczynność wobec łamania prawa przez małego Duce na każdym kroku. Nie na darmo napisałem kiedyś długi tekst na temat Polski – „to dziki kraj”. Do tego samego wniosku, a nawet gorszego doszli konsumenci ośmiorniczek, podsłuchiwani przez grzecznych kelnerów (” teoretycznie istnieje” oraz to „ch… d.. i kamieni kupa”). Takie państwo można łatwo ubezwłasnowolnić i zniszczyć, co się udało.
    Nie będę cytował reszty komentarza, bo mógłby być moim.

    Nefer
    24 lutego o godz. 23:51
    Lepszyś ode mnie, ani adapteru (miałam) ani piwnicy ani tego grabbera.
    Uściślam – videograbbera używałem głównie do cyfryzacji nagrań z magnetowidu – tez jeszcze mam, a muzykę zamieniałem dzięki karcie muzycznej komputera, ale sposób był identyczny – trwało to długo, nie tak jak konwersje komputerowe, które są szybkie.

    @· konstancja
    24 lutego o godz. 21:50

    W latach 70. później i wcześniej Polacy nie mogli mieć podwójnego obywatelstwa. Wyjeżdżając z Polski tracili obywatelstwo.

    Mam wrażenie, że i dziś obywatel polski nie ma prawa posiadania drugiego obywatelstwa, choć nawet rządzący miewali podwójne, jak Sikorski. Nie wierzę jednak, aby obywatel, przekraczający granice polskie utracił obywatelstwo. Jeśli pojechał legalnie na zasłużone wczasy do Jugosławii, ale zaniemógł w autobusie (choroba lokomocyjna), wysiadł w Wiedniu i zrezygnował z wczasów w zaprzyjaźnionej wtedy Jugosławii, przypadkowo zwiedza do dziś np. Kanadę, (przez obóz w Traiskirchen) to jakim prawem ma zostać pozbawiony obywatelstwa? Że nie płaci podatków? Polonia chicagowska też nie płaci a wybrała nam PiS.
    Podany wyżej przykład to losy bardzo dobrze nam znanego małżeństwa przyjaciół. W Polsce został tylko syn – sportowiec Gwardii (znaczitsa milicjant z bożej łaski) i przekazali mu z dala wszelkie dobra , a mieli co przekazać!
    Wiele wyjazdów było legalnych, tylko powroty „nieco” opóźnione.

    Nie wiem, jak było u Agnieszki T. na Mazurach, czy była polską obywatelką, ale jeśli wyjechała w latach 70-tych to nie podpadała pod ustawę z lat 50-tch., bo skonfiskowanoby jej dawno gospodarstwo jak mojemu ojcu, mimo zamieszkania w nim 8 osób – przyszłych obywateli „automatycznych” z ustawy (matka + 7 dzieci).
    Wyjazdy Ślązaków do Niemiec, legalne w akcji „łączenia rodzin”, odbywały się ostatecznie na podstawie dokumentu podróży w jedną stronę z dopiskiem „bezpaństwowca”, a dokładnie – podróżnik nie jest obywatelem polskim, a przed gruntownym prześwietleniem w obozie w Friedland nie był tez obywatelem RFN.. Tak wyjechali moi kuzyni. Majątek najpierw przejmowało państwo, a później uzależniono zgodę na wyjazd pozbyciem się majątku w jakikolwiek sposób. Mój sąsiad sprzedał milicjantowi duży dom i piękny ogród za 8000 DM, czyli obecnie 4000 euro, bułka z masłem. Wartość obecna prawdopodobnie ponad poł miliona PLN.
    To co piszesz o próbie obejścia pruskiego prawa, które KK wykorzystał dla wzbogacenia się, to jest wielce pouczające – morał jest taki: „Zawieraj umowy tylko z gentleman’ami, nigdy z księżmi, bo „za pieniądze ksiądz się modli.. i podli””!!!

    Pamiętam z serialu „Plebania” sytuację niemożliwą, irracjonalną! Proboszcz zniszczył testament gospodarza, który chciał się zemścić na rodzinie, przepisując mienie kościołowi. To był tak niecny czyn proboszcza, że natychmiast przerwano produkcję serialu, a szkoda!

    Normalnie (zgodnie z nauką Jezusa – he, he) postąpił potencjalny kardynał w innym serialu, który kochance praktycznie ukradł majątek, bo kochała się w nim staruszka i pozwoliła przekazać majątek KK, albo zniszczyć testament. Nie zniszczył – s…syn! Chciał szybko awansować do Rzymu (nie dziwota – w życiu aktor był homo).

  285. tejot
    25 lutego o godz. 11:59

    nie mogę teraz tego znaleźć, ale wczoraj czytałam wypowiedź Morawieckiego w temacie „zamrożenia” ustawy o IPN – abstrahując od merytoryki – uśmiałam się jak norka czytając jak Morawiecki deklaruje „szacunek dla żydowskiej wrażliwości”. Mogli wydelegować kogoś innego do złożenia tej deklaracji.
    Pocieszający jest może nieco fakt, że Izrael też ma wielu takich powierzchownych i w gorącej wodzie kąpanych „politykierów histo(E)rycznych „

  286. Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 12:31

    bo to jest lista wyrobów, które otrzymały certyfikat rabina o koszerności, coś jak nasze licencje dopuszczające na rynek leki i wyroby medyczne: wielu produkuje to samo i tak samo, ale jedne są legalne a inne nie.

  287. @Jochwed
    25 lutego o godz. 12:39
    I niech im będzie na zdrowie!
    Ale taka smietana nie wiadomo skąd może byc podpadziocha… 🙂
    Ludzie to jednak lubią sobie życie utrudniać. To co kiedyś było rozsądne, w czasach obecnych jest śmieszne. I tak adwentyści kłócąc się z wieprzowiną pieczonego szarańczaka jeść nie chcą…

  288. A w naszym parlamencie nocami to nie posłowie rządzą 🙂
    http://www.abc.net.au/news/2018-02-23/possums-of-parliament-house-on-the-move/9473250

  289. Antonius
    25 lutego o godz. 12:35

    @· konstancja
    24 lutego o godz. 21:50

    Z utratą polskiego obywatelstwa to dość skomplikowana kwestia, można je utracić jeśli się odbyło służbę wojskową w armii obcego państwa (np. w Legii Cudzoziemskiej) – ale wymaga to decyzji administracyjnej chyba wydawanej przez Wojewodę, można się zrzec – występując z wnioskiem do Prezydenta, trzeba taki wniosek opłacić i czekać na decyzję – Prezydent może taki wniosek odrzucić bez uzasadnienia.

    Sytuacja osób, które zostały wypędzone w ’68 i ich potomków jest o tyle dziwna, że nie było żadnych decyzji o odebraniu im obywatelstwa polskiego. Dokument podróży który otrzymywali po prostu stwierdzał, że są bezpaństwowcami – ale taki tymczasowy paszport nie jest aktem prawnym pozbawiającym obywatelstwa – stąd teraz liczne postępowania o stwierdzenie posiadania obywatelstwa polskiego przez tych ludzi. Z innej strony: w okresie międzywojennym prawodawca nie zdążył ujednolicić przepisów dotyczących obywatelstwa, więc wiele osób – w tym (jak to się teraz poprawnie określa) „etnicznych Polaków” też miałoby problemy by wykazać obywatelstwo polskie swoich dziadków czy pradziadków.
    Np. Maria Skłodowska (lub jej potomkowie) prawdopodobnie nie byłaby w stanie uzyskać potwierdzenia posiadania obywatelstwa polskiego 😀

  290. @wbocek

    pombocku ale widziałeś że jak wejdziesz na 10 dniową prognozę to na dole strony dzień jest rozpisany co do godziny? I dzisiaj ma śnieżek padać, padać sobie równo

    https://www.foreca.pl/Poland/West-Pomeranian-Voivodeship/Ko%C5%82obrzeg/10-day-forecast?date=2018-02-24

    Tylko raz się zdziwiłam jak mi się ta prognoza nie sprawdziła. Miało o 14.00 być bezchmurnie a ledwo się pokazały niebieskie prześwity między chmurami.

    Antonius
    25 lutego o godz. 12:35

    Muszę się zainteresować tym grabberem bo magnetowid i kasety też jeszcze u mnie zalegają

    ***

    Przeaszam bardzo, co to za nowomodne rozwiązanie „ustawa zamrożona”, to jakaś kompletna kpina z prawa w Polsce czyli nigdzie. Przepchnęli siłą przez sejm, senat, rezydent podpisał, gniot leży na biurku u magister ale oficjalnie obowiązuje. Jest jakiś ustęp w Konstytucji o mrożeniu ustaw? Czuję się niedoinformowana.

  291. Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 12:44

    Ludzie to jednak lubią sobie życie utrudniać

    Prawda!
    w każdej z trzech tischnerowskich odsłon 😀

  292. wbocek
    25 lutego o godz. 9:10

    Jezioro piękne na sposób fantastyczny, siąść i gapić się, żyjąc gapieniem, można godzinami i latami. Może z przerwami.

    Pewnie, że „polityka” to pojemne słowo. Skro jednak o finansowaniu i organizacji służby zdrowia decydują politycy (ci w stolicy i ci z regionu), to i służba zdrowia jest niewolna od polityki. Tym bardziej że dotyczy wszystkich i stanowi jedną z największych pozycji w budżecie państwa, oraz daje fantastyczne możliwości upychania w niej swoich polityków, a nie jakichś nieswoich.
    Z opisu jaki dajesz w sprawie poziomu interesowania się przez politykę człowiekiem wynika, że mieszkaniec Polski, mający coraz więcej coraz bardziej złożonych relacji, coraz bardziej też podlega ciśnieniu polityki. Jakiś bieszczadzki wagabunda, albo jamneński sowizdrzał – niewątpliwie – jest prawie wolny od polityki, albo mu się tak zdaje, dopóki nie chce przekroczyć jakiejś granicy, obojętnie – państwowej czy zakreślonej przez niewidzialną dla niego politykę . Ale ilu takich sowizdrzałów i powsinogów zostało?
    Nawet cne, piękne i poczciwe jezioro, błoto, zalew – też są pod ciśnieniem polityka. Jest taki, co zdecydował: kopiemy kanał w poprzek Mierzei. A za nim cała banda klaskaczy: kopać-kopać-kopać ! Puszcza Białowieszczańska – „odwieczna”, dzika, ba – Prawdziwa i szczeropolska – i co z tego? Prawdziwy Polak, masowy zabójca bażantów i resztki życia w sobie – weźmie Puszczę i wytnie. W imię tejże Prawdziwości.
    „Wolność jest w nas” – tak mówią. A kto jest sobą, żeby mieć swoją wolność w sobie?

  293. Nefer
    25 lutego o godz. 12:49

    Czuję się niedoinformowana.

    Jak wszyscy. Zaczęło się chyba od Karczewskiego, który ogłosił w jakimś wywiadzie, że ustawa nie będzie działać przynajmniej do czasu gdy zajmie się nią TK (nie wiem na jakiej zasadzie)
    Takie ustalenia potwierdził też Jerusalem Post, a dzisiaj wszyscy święci, z MS na czele – dementują jako #fakenews.
    Ale co kto komu i jak powiedział – ?????
    Może znów wina leży w tłumaczeniu 😀

  294. Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 10:18

    Dużomałego i brata jego wychowali wszyscy w domu, obojętnie – obecni, czy nieobecni. Rzecz widzę podobnie jak Ty – główną część wychowania dużomałego odstawiła mamusia.
    Tatuś był, ale nieprawidłowy. Tatuś bowiem służył tzw. komunie – pracował na stanowiskach w szerokim obszarze zainteresowania państwa, albo co najmniej co żwawszych patyjniaków, jeździł za różne granice – na co musiał mieć zgody producenta paszportów i wydawcy puli dolarów na drogę oraz spawdzacza, jak się tatuś za granicą sprawował, żeby mógł znowu pojechać i dutki zagraniczne zarabiać. Tatuś ładnie zarabiał, dzięki czemu dużomali mieli ciepło w domciu i inteligenckie pretensje oraz wygody, ale tatuś zarabiał od komuny, więc dużomali brali i korzystali, bo czemu nie skorzystać jak jest, ale musieli spluwać, bo żyli z komuszego.
    Mamusia zaś była słuszna: jako pracownica państwa komuszego też od niego brała pieniądze, ale znacznie mniej niż niesłuszny tatuś, czyli słabo się komunie wysługiwała – taka, rozumiesz, legenda w główkach dużomałych, dutków zagranicznych mamusia w Instytucie Literatury nie dostawała, choć z pewnością dostawała rajstopy, kwiatki i czekoladki na 8 Marca oraz przydziałowe wczasy w ośrodku nad jeziorem, w górach albo nad morzem.
    No i mamusia nadała się na przeflancowanie w Największą Uczestniczkę Powstania Warszawskiego. Miała, chyba, pseudonim „Grot”. W ogóle, dowodziła wszystkim i wszystkimi.
    Dlatego, racja – słuszna mamusia – „czołem żołnierze!”, na pierwszej linii frontu, chrapania do południa w niedzielę, 13-go grudnia 1981-go, roku pamiętnego, a nie niesłuszny tatuś, co robił w zaopatrzeniu, magazynach żywnościowych, kwatermistrzostwie i wojskach gospodarczych. Fucha mało honorowa, choć z upłynniana wojskowych kalesonów niejedna fortuna wyrosła.
    Tatuś zrobił zaczyn dużo małych, bulion pierwotny, a potem to już mógł siedzieć cicho. Aby tylko dawał zaopatrzenie w odpowiednim rozmiarze i gatunku. Mamusia rządziła.

  295. tejot
    25 lutego o godz. 11:59

    Morawiecki jest z wykształcenia historykiem. Później sobie do tego dorobił dalsze dyplomy, nie zmienia to jednak w niczym tego, że ma wyższe wykształcenie historyczne. Każdą jego wypowiedź odnoszącą się do historii należy oceniać jako wypowiedź historyka. Od którego oczekuje się wyższej miary fachowości w wypowiedzi. A kiedy wypowiada się kłamliwie – obciążamy go większą odpowiedzialnością niż byle amatora i fantastę, co o historii ma liche pojęcie. Jeśli zaś o historii mówi historyk i oficjalny, bardzo wysokiej rangi przedstawiciel państwa, a dopuszcza się manipulacji lub kłamstw – to oznacza, że oficjalne państwo mataczy lub kłamie. I taka też – szczególnie surowa ocena – mu się należy.

  296. Nefer
    25 lutego o godz. 12:49
    „Przeaszam bardzo, co to za nowomodne rozwiązanie „ustawa zamrożona”, to jakaś kompletna kpina z prawa w Polsce czyli nigdzie. Przepchnęli siłą przez sejm, senat, rezydent podpisał, gniot leży na biurku u magister ale oficjalnie obowiązuje. Jest jakiś ustęp w Konstytucji o mrożeniu ustaw? Czuję się niedoinformowana.

    Mój komentarz
    „Ustawa zamrożona”, to coś na kształt mrożenia owoców z ogródka – włóżmy toto do lodówki i niech poczeka aż sytuacja się wyklaruje.

    To jest jak tłumaczenie przez prominentnych PiSowcow, że ustawa nie będzie stosowana do „tych przypadków”, będzie stosowana do innych.
    Lub wyjaśnianie przez nich – że o co chodzi wam z tą ustawą o IPN? Przecież została skierowana przez prezydenta do TK i Trybunał sformułuje wskazówki jak ją stosować.
    Wmawianie ludowi, mieszanie ludziom w głowach, że Trybunał Konstytucyjny nie jest od orzekania o zgodności ustaw z konstytucją, a od dawania wskazówek jak stosować ustawy.

    Te dwa przykłady pokazują stosunek do prawa PiSowskich najwyższych urzędników cechujący się nie tylko brakiem szacunku dla prawa, ale i przekonaniem, że prawo odgrywać ma rolę instrumentalną, służebną, wyinterpretowaną każdorazowo wedle interesów państwa, racji stanu, dobra narodu, i innych górnolotnych jokerów.

    Prawo w ten sposób przestaje pełnić rolę zbioru przepisów mówiących jak postępować, jak nie postępować, przepisów obowiązujących wszystkich stale i wszędzie, przepisów spójnych ze sobą, jednoznacznych, sprecyzowanych na tyle, by abstrakcyjność przepisu można było zastosować logicznie i przewidywalnie do rozpatrywanych sytuacji, położeń, czynów i bezczynności.
    Pzdr, TJ

  297. Tanaka
    25 lutego o godz. 13:34Tanaka
    25 lutego o godz. 13:34

    Mój komentarz
    Tanaka, oczywiście. W tym jest ambaras i tragedia, że kolejny premier mataczy i kłamie i że nie tylko premierzy, lecz cała rzesza rządowa powtarza jak nakręcona takie zachowania, publicznie je demonstruje.
    To, że pogrążają siebie, to dla opozycji uciecha, lecz dlaczego podtapiają państwo?
    Pzdr, TJ

  298. tejot
    25 lutego o godz. 14:02

    To, że pogrążają siebie, to dla opozycji uciecha, lecz dlaczego podtapiają państwo?

    Może dlatego, że w ich hierarchii wartości wyżej stoi darmowa wycieczka do Izraela niż interes własnego państwa

  299. tejot
    25 lutego o godz. 13:56

    Prawo w ten sposób przestaje pełnić rolę zbioru przepisów mówiących jak postępować, jak nie postępować, przepisów obowiązujących wszystkich stale i wszędzie, przepisów spójnych ze sobą, jednoznacznych, sprecyzowanych na tyle, by abstrakcyjność przepisu można było zastosować logicznie i przewidywalnie do rozpatrywanych sytuacji, położeń, czynów i bezczynności.

    OOOOOOOOOOOOO, odnoszę wrażenie, że w Polsce to już od dawna prawo takiej roli nie pełni. A z pewnością nie taką rolą prawa kierują się sądy i urzędy

  300. @Jachwed, antonius, konstancja i inni

    W kwestii podwójnego obywatelstwa: o ile wiem, to nie ma problemu z uzyskaniem (czy raczej urzędowym uznaniem) polskiego obywatelstwa w przypadku obywateli kanadyjskich. Formularz wypełniany przy tej okazji zawiera jednak pytanie, czy starający się 1) nigdy nie zrzekł się polskiego obywatelstwa i 2) nigdy nie służył w zagranicznej armii. Przy czym uznanie obywatelstwa mogą uzyskać również osoby, które nigdy nie mieszkały w Polsce i nie znają języka – pod warunkiem, że udokumentują polskie pochodzenie. Takich przypadków jest nawet sporo od chwili przyłączenia Polski do UE.

    Ciekawostka: uznanie polskiego pochodzenia nie ma nic wspólnego z etnicznością, kulturą czy językiem, natomiast wszystko – z posiadanymi dokumentami. Może je uzyskać np. osoba, której dziadek był Ukraińcem, ale przyjechał do Kanady z polskim paszportem – jeśli rodzina jest w stanie przedłożyć ten paszport. Wniosek dla wyjeżdżających: pilnujcie polskich dokumentów jak oka w głowie, bo mogą przydać się prawnukom 😉

  301. Na marginesie
    25 lutego o godz. 14:56

    A po co komu taki garb :/

  302. Nefer
    25 lutego o godz. 14:59

    obywatelstwo UE

  303. Gdzieś tam w Polsce miejscowi obywatele wpadli na pomysł by nadać szkole imię Sendlerowej, jako że mamy rok Sendlerowej i głośno jest o tych, którzy ratowali Żydów.
    Jakiś ksiądz proboszcz, chyba miejscowy, zaapelował do swoich, by nie popierali takiego posunięcia, bo to byłby czyn niegodny. Dlaczego? – No bo Sendlerowa należała do partii, miała trzy mieszkania, a w ogóle, to była Żydówką. Jednym słowem z żydokomuny ona i chytra na dobra doczesne.
    Niech mi ktoś powie, że w Polsce antysemityzm nie przyczaił się w pewnych refugiach.
    Pzdr, TJ

  304. Na marginesie
    25 lutego o godz. 14:56

    Jak Kanada może poświadczać posiadanie obywatelstwa polskiego?
    Moim zdaniem może jedynie przyjąć oświadczenie o jego posiadaniu, ale to jeszcze nie oznacza, że delikwent takie obywatelstwo posiada.
    Jeśli Kanada przyjmie ode mnie oświadczenie, że jestem właścicielką wyspy na morzu Śródziemnym to nie znaczy, że ja tę wyspę mam

  305. Jochwed
    25 lutego o godz. 15:29

    Różowo to w tej chwili nie wygląda

  306. @Jochwed 25 lutego o godz. 15:35
    Kanada niczego w tym przypadku nie poświadcza. Poświadcza polski urząd do spraw cudzoziemców (czy jak to się tam nazywa). Podanie można złożyć w polskiej placówce dyplomatycznej w Kanadzie. Mowa o kanadyjskich obywatelach, nie o kanadyjskich urzędach.

  307. Nefer

    W imię matki i tatki i tej rudej sąsiadki, wieczór doberek, Neferko. Masz, bracie, równiutkie 100% udanych prognoz. Tyle że mi morska podróż rowerowa nie wyszła – nie przez prognozę, lecz przez niespodziankę. Od paru dni znów są mrozy, ale w nocy raz było minus osiem, potem – mniej, a w dzień dochodzi do plusów, no i dwa dni słonka wedle Twojej przepowiadaczki. Chciałem jechać plażą i podjąłem stumetrową próbę – niestety, wierzchnia warstwa piasku była rozmarznięta, więc mogłem babki klepać, a nie rowerować. Nie uwzględniłem w planach, że plażowy piasek jest zasolony, więc temperatura zamarzania namokniętego jest niższa niż w piaskownicy. Tyle że nie ma tego złego, co by na gorsze lub lepsze nie wyszło: rozmarznięty piasek, śpiewa, mimo mrozów, o wiośnie.

    Mam więc dla Ciebie tylko jedną fotkę – nie morską: wierzbę w promieniach słonka na tle śniegowych chmur. Bo Twoja przepowiadaczka przepowiedziała również trochę śniegu po południu. I tak było.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6526557290922918706

  308. P.S. do Jochwed: A że ten polski urząd zapewne wymaga jakiegoś dowodu obywatelstwa kanadyjskiego – to też logiczne. W przypadku urodzonych za kałużą chyba wystarczy akt urodzenia. Tylko że te dokumenty przedstawia raczej wnioskodawca, bo kanadyjskie władze tu ni pri cziom. Witaj na blogu

  309. Jochwed
    25 lutego o godz. 12:48
    Antonius
    25 lutego o godz. 12:35
    Twoje wątpliwości, Antoniusie, mam nadzieję rozwiała Jochwed. Chciałam napomknąć o tym, bo sytuację znam tylko z filmów dokumentalnych, reportaży nakręconych po 89 roku ,a dot. rodzin , które musiały wyjechać po 68 roku z POlski. Oni dostali bilet w jedną stronę i jak wspominała jedna z kobiet, jako studentka wyjeżdżająca z Polski w glejcie była mowa o tym, że osoba posiadająca, poslugująca się owym dokumentem nie jest obywatelem polskim. A ponieważ nie miała innego obywatelstwa -była bezpaństwowcem.
    Jeśli chodzi o Agnes T- ona z rodzina wyjeżdżali w latach 70. Podobnie wyjeżdżali z Opolszczyzny i z innych miejsc wramach tzw. akcji łączenia rodzin. Ta sytuacja została wymuszona przez Niemców (a pewnie też innych) , gdy Gierek starał się o kredyty w pierwszych latach swoich rządów. Obietnicę ich przyznania obwarowano właśnie kilkoma warunkami pozabankowymi, dzis nazwałabym to sprzedażą łączoną.
    NIe utkwiły mi w głowie szczególy tych transakcji, czytałam gdzieś o tym, kilka artykułów w ogólnodostępnej prasie, gdzieś ktos powtórzył, a i przy umorzeniach kredytów gierkowskich, o które starał się m.in. Balcerowicz w Klubie Londyńskim wypłynęła ta sprawa. Może i Wolna Europa coś o tym wspomniała. Nie pamiętam jednego źródla, było ich kilka.
    Melchior Wańkowicz wspominał, że musiał zrzec się amerykańskiego obywatelstwa, gdy wracał z Ameryki do Polski, by tu zostać. Źle mu było w Stanach jako pisarzowi.
    Nie pamiętam, do jakich lat nie wolno było polskiemu obywatelowi posiadać jeszcze innego obywatelstwa; u Sikorskiego do dziś jest to niemile widziane przez np. PIS. Ktoś o podwójnym obywatelstwie w pewnych kręgach jest od razu podejrzany.
    Administracyjnie pewnie da sie odebrać obywatelstwo podobnie, jak administracyjnie sie je przyznaje. Ta pierwsza sytuacja ma miejsce chyba tylko na wniosek osoby świadomie rezygnującej z obywatelstwa. Ta druga oczywiście także wymaga osobistego wniosku o przyznanie obywatelstwa, choć pewnie jest czasochłonna, a jej wyniku zupełnie nie da się przewidzieć. Przypuszczam, że bardziej jest na NIE niż na tak.
    Mam nadzieję, że nie jest to taka trudna droga, jak akt apostazji złozony w kościele.

  310. @konstancja 25 lutego o godz. 20:10

    Melchior Wańkowicz wspominał, że musiał zrzec się amerykańskiego obywatelstwa, gdy wracał z Ameryki do Polski, by tu zostać.

    Nie bardzo rozumiem, dlaczego musiał. Musiałby zrzec się obywatelstwa USA gdyby chciał uzyskać (odzyskac?) obywatelstwo polskie. USA nie uznają podwójnego obywatelstwa. Ale obywatelstwo polskie nie było mu chyba potrzebne do samego tylko zamieszkania w Polsce? Chodziło o nabycie w Polsce nieruchomości? Tobermory by się przydał.

  311. @Nefer 22 lutego o godz. 12:59
    Ja też mam dosyć tego lukrowanego żydożerstwa :/

    Pani Zofia, 50+ lat na polonijnej antenie, bezpretensjonalna, ciepło się starzejąca i nikomu nie wadząca sprzedawczyni reklam, pitu-pitu miłym głosem, nie mająca ani siły ani ochoty na politykowanie. Tylko przy dzienniku, czytanym u niej w programie przez stałego lektora, pana G., pani Zosia słysząc „Rosja”, „Putin” czy „Rosjanie” stara się „wyjść na patriotkę” i często wrzuci od sebie, ni w pięć ni w dziewięć: „im nigdy nie można wierzyć!” Albo:”dobrze wiemy, jak to się dla nas skończyło!”

    I tylko taki jest jest wkład do walki za sprawę.

    Aby za dwie minuty rozpływać się w uśmiechach rozmawiając o „najlepszym na świecie bo najbardziej czystym, jeszcze nie skażonym, syberyjskim specyfiku na wszystkie choroby”.
    Rozmawiając ze sprzedawczynią tego cuda, której język polski z wielkim trudem udaje się wyplątać z rosyjskich słówek.

    Jednym z regularnych gości u pani Zosi jest sprzedawca materacy.
    Oraz nauczyciel muzyki, szczególnie gry na pianinie, które stoi w sklepie z materacami. Przecież gdy nie ma akurat klientów na materace czas można wypełnić dając korepetycje z pianina. W Ameryce nie ma miejsca dla leniuszków, każda minuta musi zarabiać.

    Tenże pan ma też piękny głos (sam tak mówi), nagrał sidika z Różnymi Ariami Oraz Pieśniami i prosi panią Zosię od czasu do czasu o „puszczenie numeru 14” albo „8” ze swojego sidika.

    Piękny śpiew dobiegający z sidika ma reklamować usługi pana podczas mszy żałobnych oraz ceremonii ślubnych. Zachwala, że „ma bardzo dobre kontakty z wieloma proboszczami i że potrafi śpiewać po polsku, angielsku oraz spenisz”.
    Spenisz powtarza kilka razy, gdyż jest z tego dumny.

    Któregoś dnia pan się spóźniał a pani Zosia chciała – w końcu zapłacony przez niego – czas antenowy uczciwie wypełnić no i wpadła na pomysł, że z wiadomego sidika puści jakiś utwór pana od materacy, nauki gry na pianinie i pogrzebów w spanisz.

    Wybrała „Gdybym był bogaty” ze „Skrzypka na dachu”.
    W czasie trwania piosenki do studia wchodzi pieśniarz i radiosłuchacze słyszą z głośnika jego pretensje:

    -A po co pani to puszcza?! Jeszcze ludzie sobie pomyślą że jestem Żydem!

    ********************************************************

    @Nefer, w odróżnieniu od @Tanaki – JA MAM TO NAGRANE.

    Wiesz ile setek godzin audycji pani Zosi trzeba było nagrać i wysłuchac, aby na taki diamencik trafić?

    Teraz „tylko” pozostało mi:

    1/ Policzyć czas trwania posiadanych nagrań, czyli tzw. „czas całkowity” audycji.
    2/ Policzyć czas trwania rozmów antenowych ze sprzedawcami goszczącymi w programie. U pani Zosi nie ma innych poza sprzedawcami gości.
    3/ Policzyć liczbę gości.
    4/ Ocenić, w ilu przypadkach wypowiedzi gości można zaklasyfikować jako rasistowskie czy antysemickie.
    5/ Policzyć ile minut trwały własne wypowiedzi pani Zosi i pana G.
    6/ Policzyć, ile różnych tematów złożyło się na program pani Zosi, czyli ocenić jej pracę jako redaktora tak czy inaczej selekcjonującego materiały do audycji.
    7/ Policzyć ile z tych tematów dotyczyło spraw „czarnych”, „meksyków”, „żydów”, „ruskich”, „gejów”, itp., itd.

    Porównać powyższe liczby i obliczyć proporcje, w procentach.

    Gdybym puścił tylko jeden kilkusekundowy fragment na youtube z panem od materacy panikującym na myśl, że jego potencjalna, polonijna klientela weźmie go za „żyda” – z głosikiem pani Zosi dla identyfikacji czasu i miejsca, to wszyscy odnieślibyśmy wrażenie, że „Polonia to antysemici”, na dodatek głupkowaci.

    Tylko ja bym wiedział, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. „Panów od materacy” u pani Zosi jest kilku, i w większości bardzo się pilnują w „trefnych tematach”. Religia, polityka, takie dyskusje bardzo szkodzą sprzedawaniu naturalnych soków z naturalnej aronii rosnących w naturalnej Polsce. Płyn do czyszczenia wanien i zlewów firmy Gold-cośtam też lepiej aby nie kojarzył się z PiSem czy z peło.

    Gdy obudzić się o 7 rano w sobotę i wtedy nagrywać owych panów u pani Zosi to garda nieco opada i wtedy dowiemy się więcej o robieniu biznesu przez polonijnych biznesamanów. Jak znaleźć w Bieszczadach stodołę i przerobić ją na pensjonat z wyżerką i wyszynkiem, jak kupić trzy sklepy w najlepszym centrum sklepowym na chicagowskich przedmieściach, jak zatrudniać kobiety do sprzedawania u mnie polskich kubków, makutr, bombek światecznych i włoskich sukienek, itp.

    Ale o polityce czy Żydach – zero. Już prędzej pokłócą się o bitcoinach.

    Wniosek?

    Program pani Zosi nie jest antysemicki ani jego prowadzący tacy nie są.
    Być może pani Zosia nie jest intelektualistką, ale nikomu krzywdy zrobić nie chce. Putinowi wypomni, „bo mu się, jak każdemu ruskowi, należy” i tyle. Ona ma blisko 90 lat, dorastała w Chicago pośród syberyjskich zesłańców i o tym trzeba pamiętać. A że znalazł sie jeden gostek, który bardzo uważa, aby nie wzięto go za Żyda?
    To słabo świadczy o pani Zosi i panu G. To świadczy o tego pana znajomych albo tylko o jego przekonaniu o poglądach tych znajomych.
    Smakowita anegdotka, ot co.

    Nawet nie napisałem, że inne audyjce od czasu do czasu zapraszają słuchaczy do wypowiedzi na żywo, na antenie.

    I wtedy do moich rachunków dochodzi mierzenie liczby wypowiadających się, identyfikacja głosów w celu ustalenia „stałych” albo tylko „powtarzających się głosów”, policzenie ich czasu wypowiedzi, policzenie trefnych (znowu, antysemickich, rasistowskich, mizoginicznych, etc. ) wypowiedzi, policzenie jaka i w ilu wypadkach była reakcja prowadzącego daną audycję na takie głosy.

    Czy radiowiec pozwalał się rasiście czy antysemicie wygadać do woli czy przerywał mu natychmiast i opatrując negatywnym komentarzem wypraszał z anteny?
    Ile razy? Jaka jest proporcja takich reakcji danego radiowca do wszystkich trefnych głosów i do wszystkich telefonów na antenę?

    Ja – zanim komuś przelepię taką czy inną łatkę – chciałbym mieć zrobioną buchalterię.

    Program N
    Nagrane 1000 1-godzinnych audycji.
    Średnio (obliczone na podstawie 50 audycji) program składa się w 30 min z reklam, 10 min to wiadmości, 10 min to muzyka, 5 min to komentarze prowadzącego, 5 min to rozmowy na antenie z patriotami.
    Wiadomości to w 100% dzienniki z Radia Maryja.
    Muzyka to piosenki „patriotyczne”, od Kaczmarskiego do Pietrzaka i Rosiewicza.
    Komentarze prowadzącego są „w duchu i po patriotycznej linii”.
    Smaga i wymyśla innemu polonijnemu radiu od „debili”.
    Rozmowy z patriotami to NSZ-Nowe pokolenie oraz Binienda.
    Nie ma rozmów antenowych ze słuchaczami.

    I wtedy – dopiero na takim średnim obrazie – wolno mi dać nagrania:

    1/ autobiograficzne zwierzenia pana redaktora, kiedy to mówi jak to

    „dyrektor teatru w Legnicy kusił mnie, młodego aktora po studiach, mieszkaniem M-5 tylko abym zdecydował się u niego grać!

    „przez wiele lat dojeżdżałem samochodem z Legnicy do teatrów na Wybrzeżu, gdyż tam też miałem etat”.

    w połączeniu z panaredaktorowym wyrzekaniem w innych audycjach na „gnębiącą nas wszystkich straszliwie komunę”

    2/ opowieści o swoich aktorskich przewagach

    w połączeniu z najgłupszymi błędami językowymi oraz z całkowitą nieznajomością wymowy słów nie tylko angielskich (po 35 latach w USA) ale też w innych językach.
    „I tak dalej, i tak dalej” mogłoby być drugim imieniem tego pana.

    Do rozmów w audycji ze swoimi goścmi jest kompletnie nieprzygotowany.
    „Panie redkatorze Sumliński, w sprawie tego, no prawa, chyba to była ustawa, i tak dalej i tak dalej, Komoruskiego, w każdym razie wspólnikiem przy tym był Tusek, zdaje się, oni obaj byli w to zamieszani, i tak dalej i tak dalej, no bo pan napisał na ten temat książkę i pana prześladowano, i tak dalej i tak dalej, proszę nam o tym opowiedzieć.”

    Wybitny aktor z legnickiego M-5.

    ******************************************************

    Ja mam nagrania.
    Ja mam silne postanowienie policzenia moich statystyk, co jednak może być samodzielnie nie do wykonania.
    Ale jak to zrobię to będę miał twarde argumenty dla każdego watpiącego w subiektywność moich etykietek.

    @Tanaka ani nie policzył wrażych spojrzeń, ani nie ustalił jaki to był procent „wszystkich spojrzeń”, ani nie zmierzył temperatury wrogości czy przychylności spoglądających oczu, on poszedł na żywioł. Cośtam zapamiętał, dolał do tego swój duży talent pisarski (to akurat bez złosliwości) i wyszło to co wyszło.

    Ja w audycji pani Zosi wytropiłem słownie 1 odzywkę, smakowitą, ale tylko jedną, świadczącą o stosunkach na tzw. „polonii” A raczej „starej polonii”. Przez bite 4 lata nagrań, 5×1 godzina w tygodniu plus 2 godz w soboty.

    Oczywiście mam całą tonę nagrań niewątpilwych antysemitów, na czele z gościem (unikalny głos, nie żaden „regular” i to jeszcze w tym najnormalniejszym polonijnym radio, niestety, nie u radiomaryjnych durniów), który podzielił się na antenie żalem, że „Hitler jaki był, taki był, ale przynajmniej z Żydami i pedałami porządek zrobił”.
    To jest w tamtym radio kompletny outlier, kompletny wyjątek.
    No ale to tam zadzwonił i tam mi się nagrał.
    Bez statystyki tamtych audycji – samo zacytowanie jego głosu – byłoby kompletnym fałszem.

    U @Tanaki izraelczycy przyjeżdżają „do Polski” co określiłem tak, jak określiłem. Gdyż to nie była i nie jest prawda w ogromnej większości przypadków.

    Jak ja szedłem na cmentarz posprzątać grób ojca to nie szedłem zwiedzać dzielnicę Grabiszynek. Izraelczycy przyjeżdżają zobaczyć synagogę stojącą na żydowskim cmentarzu, nazywającym się Polska. I tylko w tym sensie przylatuja do Polski. Na cmentarz na Grabiszynku mogłem dojść piechotą, tam nie musiało być lotniska.

    A jak ktoś zostaje w autokarze, zupełnie jak przestraszeni turyści na safari w Afryce, którym strażnicy w parku zapowiedzieli, aby nie ufali ani hipopotamom, ani żyrafom ani niby śpiącym w oknach okolicznych kamienic lwom, to niech się nie dziwi, że patrzące na nich oczy wczują się w przypisaną im rolę. Dzikich zwierząt, gotowych do skoku.

  312. @zza kałuży 25 lutego o godz. 20:22
    Przeczytałam – nawet chwilami anegdotycznie ciekawe. Ale co z tego miałoby wynikać dla Tanaki?

    Skoro nie widzisz antysemityzmu u 90-letniej pani Zosi (bo to kropla w morzu wypowiedzi?), ale wyciągasz daleko idące wnioski z jednego wstępniaka Tanaki, twierdząc na tej podstawie, że Tanaka jest taki czy owaki (w kontekście gumy do żucia, której się nie kłaniałeś) to jednak mocno przegiąłeś.

    Oczywiście, element subiektywizmu istnieje w każdej relacji. Tanaka opisuje zdarzenie, które widział i odebrał w określony sposób. Ale twoje wywody na temat tekstu Tanaki to coś więcej niż subiektywizm – to zwykły paszkwil. I żadna historyjka o pani Zosi tego nie zmieni.

  313. Na marginesie
    25 lutego o godz. 20:17
    chyba o to chodziło, o zakup nieruchomości. Ale musiałabym wrócić do jego wspomnień, przeczytałam kiedyś wszystko, co napisał i nie pamiętam, w którym tomie o tym wspomniał.
    A jesteś pewna, że Amerykanie nie tolerują podwójnego obywatelstwa? pierwsze słyszę…

  314. Acha, Wańkowicz musiał zrzec sie obywatelstwa, bo takie były nasze krajowe wymogi, Chyba wczesnego Gomułki.
    Co miało również przełożenie na emigrację ze wschodu- do Polski mogli wrócić tylko Polacy z obywatelstwem polskim.
    Moja znajoma jako dziecko 11 letnie wróciła ze wschodu w 1956 roku. Ojciec nieznany, matka Polka.
    W tym roku miała miejsce ostatnia akcja dla repatriantów ze wschodu.

  315. zza kałuży
    25 lutego o godz. 20:22
    sporo czasu poświęciłeś rzeczonej Pani Zosi…
    nie wiem, czy była tego czasu warta…

  316. @konstancja 25 lutego o godz. 20:45
    Masz słusznego – podwójne obywatelstwo było całkowicie wykluczone do roku 1967. Od tej pory USA dopuszczają je w niektórych przypadkach, ale nadal wymagają zrzeczenia się poprzedniego obywatelstwa od osób starających się o naturalizację w Stanach. Co do Wańkowicza – kwestia otwarta. Zależy kiedy?
    https://www.legallanguage.com/legal-articles/dual-citizenship-united-states/

  317. Kostka

    Kosteczko, z racji podzielania przez Ciebie helleńskich klimatów perswaduję w Twe, przepraszam, uszy może już drugą wersję pieśni Matia Mou. Wprawdzie jest ona bardziej na rozstanie niż na niedzielne wieczorne przywitanie przed przed całotygodniową niewolą, ale i w niewoli przecież ludzie śpiewają, tęsknią, przeżywają pewnie nawet bardziej niż na wolności.

    https://youtu.be/noj3wBk77t8

  318. @Kostka 24 lutego o godz. 23:36
    Ja jeszcze w kwestii tego co się szwabskiej gumie balonowej nie kłaniał (bo coś mi ta historia z mrokow podświadomości wywabila)…czyli czy trauma zależy czasem od kompleksu?

    Ależ oczywiście, że zależy!
    Aż dziwne, że trzeba tłumaczyć. Porównujemy (tzn. nie ja porównuje, bo mnie by to do głowy nie przyszyło) reakcje umownego 10-letniego chłopca i 20-letniej studentki?
    No to zapraszam, porównujmy.

    Chłopiec ten do podstawówki był dowożony tramwajem przez mamę, bo pomysł był taki, że po lekcjach przyjdzie do mamy do pracy, (podstawówka była tuż obok mamy pracy), poczeka na obiad w pracowniczej stołówce, przebieduje w biurze do fajrantu a potem razem wrócą do domu.

    Przez 3 lata (klasy 1-3) po szkole codziennie szedłem koło wrocławskiego „Szermierza” i prawie codziennie natykałem się na niemieckie autokary i niemieckich turystów-fotografów-dobroczyńców.
    Od 4-tej klasy dostałem pozwolenie samodzielnych tramwajowych podróży i wobec tego ze szkoły wędrowałem przez rynek albo przez/na pl. Solny. Znowu, prawie codzinnie widziałem obrazki z bogatymi, starymi turystami z Niemiec i wianuszek otaczjących ich dzieciaków.

    A tu mi do porównań dają pojedyncze spotkanie – żart i to w wykonaniu 20-letniej pannicy.

    Moje kilkaset widoczków zestawiają z pojedynczym zdarzeniem,. O czym tu mowa?
    To raz.

    Dwa to reakce małego chłopaka ba wszelkie bycie fotografowanym. Dziewczyna od kołyski jest świadoma swojej urody, wagi tejże urody, jej roli zarówno dla niej samej jak i (wyobrażam sobie, bo nie doświadczyłem) roli tejże urody „dla innych”. Ja to pojmuje jako pewną dziewczyńską rezygnację, że „bedą się gapić na pupę, na nogi, na biust, na twarz”. Że ten świat już tak jest zrobiony, że skoro ja dziewczyna to będą się na mnie gapić. I że mam w zwiazku z tym obowiązek „ładnego wyglądania”. A przynajmniej „utrzymywania pewnego poziomu estetyki”. Oraz bycia usmiechnietą.

    Co wiadać na wszystkich zdjęciach, niezależnie od kraju, jeśli tylko strój pokazuje kobiecą twarz to w normalnych warunkach ta kobieta się uśmiechnie. Jak to zwał tak to zwał, ale dziewczyna / kobieta zrobi pewien wysiłek, aby „ładnie i miło wyglądać”.

    Poproszona o zapozowanie do zdjęcia zrobi to, do czego całe jej wychowanie, cała tzw. socjalizacja, ja przygotowały. Dlaczego ma nie „wyglądać ładnie i miło”?

    Nie mówiąc o tym, że jest już wtedy prawie dorosłą osobą.
    A nie dziesięcioletnim chłopakiem. Przez nikogo nie uczonym „bycia ładnym i miłym”, a wręcz odwrotnie, antywzorem byli Sid, Duduś, Filipek a wzorem byli Huckleberry Fin, Poldek i Tolek Banan.

    Uczonym jak to chłopak, posiadania kontroli nad sytuacją a nie uprzejmnego podporzadkowywania się i zaspokajania czyichś próśb.

    No i trzeci element, o którym nie mogłaś wiedzieć. Żródło tych kompleksów, you know. W 1969 przez większość roku szkolnego chodziłem do polonijnej szkoły w Chicago. Trafiłem na czas bardzo popularnych Polish jokes i ogólnie dogryzania wszystkim „innym”. To nie były czasy politycznej poprawności.
    Piersza amerykańska koleżanka z ławki odezwała się do mnie że skoro Polak to jestem „stupid”. Nie wiedziałem, co „stupid” znaczy ale dobrze pamietam, że pierwszym angielskim słówkiem o jakie zapytałem się mamy po powrocie do domu było „stupid”.

    Za oknami, na ulicy, w nocy, często wtedy widziałem płonące opony i stojących przy nich jakichś ludzi. W domu mówiono mi, że to „Portoryki i Czarni” i żebym uważał i wieczorem nigdy na ulicę nie wychodził, bo tych ludzi to „nawet policja się boi”.

    W autobusie publicznym, jak to dziecko, pobiegłem natychmiast na sam koniec, aby zająć miejsce nad tylna osią, bo tam najbardziej trzęsie. Mama zapłaciła za przejazd kierowcy i zaczęła iść do mnie, do tyłu autobusu. W którym nagle zaległa taka cisza, jak makiem zasiał. Każdy gapił się na młodą, białą kobietę i na jej białe dziecko, siedzących w części autobusu, jeszcze kilka lat wcześniej przeznaczonej wyłącznie dla czarnych.
    Rasistowskie przepisy juz od jakichś 10 lat nie obowiązywały, ale tradycyjnie wszyscy pasażerowie nadal ich przestrzegali. Pewnie dla zademonstrowania swojej niezależnosci od regulacji władz.

    Do dzisiaj pamiętam moment, w którym zdałem sobie sprawę, jako mały chłopak, z podziału na kolor skóry w sposobie siedzenia pasażerów i z faktu popełnienia przeze mnie i przez mamę grubego przestępstwa.
    Nikt mi nie musi tłumaczyć – od tamtej chwili – czym jest rasizm.

    Takie momenty jak dziewczynka mówiąca ci, że skoroś Polak toś stupid, podzielony autobus no i te płonące opony radykalnie zwracaja twoją uwagę na zagadnienie tozsamości.

    A niemieckie autokary BYŁY obiektywnie sto razy ładniejsze, ich pasażerowie BYLI sto razy ładniej ubrani i całość SPRAWIAŁA wrażenie świata, do którego ja tylko chciałem aspirować.
    Tym bardziej, ze juz widziałem wielkie ale podzielone i płonące miasto, z wilkiem na siebie patrzącymi ludźmi. Na dodatek zaludnione przez ładne, katolickie dziewczynki, nazywające cię „stupid”.

    There you have it.

  319. Wiele krajów dopuszcza podwójne obywatelstwo, ale co do pełnienia funkcji w administracji rządowej to nie jestem pewna. Australia ma ograniczenia – jestes podwójny – nie masz prawa zostać posłem czy senatorem. Ostatnio mieliśmy właśnie aferę na ten temat, bo tu przecież prawie co drugi to nietutejszy. I okazało się, że wielu miało obywatelstwo innego kraju nawet o tym nie wiedząc, bo te inne kraje zmieniły przepisy dotyczące obywatelstwa i nawet dziadka trzeba sie wyprzeć :).
    *
    Z Mazurami to chyba było nie bardzo tak jak pisze Konstancja. Oni nie chcieli wyjeżdżać oni zostali zmuszeni. Wypędzilismy ich.

  320. Nie chce mi się 🙂
    Może, co nie?

  321. @Zza kałuży
    Mam wrażenie, że naginasz rzeczywistość, więc nie możesz sie dziwić że inni robią to samo. Każdy ma własne doświadczenia ale to niekoniecznie przekłada się obraz rzeczywistości, bo każdy ma własny. Stąd problemy i niezrozumienie.
    Fascynuje mnie czasem twoje techniczne podejście do problemów ( pamiętam te patenty!), to jest nowatorskie przynajmniej w zalewie humanistycznego podejścia, ale nie zawsze się sprawdza. A już na pewno nie sprawdzi sie w odniesieniu do indywidualizmu jednostki. Wolno tobie liczyć, bo lubisz, wolno Tanace i innym czuć atmosferę. Nie można porównywać, bo się nie da.

  322. @konstancja 25 lutego o godz. 20:54
    sporo czasu poświęciłeś rzeczonej Pani Zosi…
    Pani Zosia to jest pryszcz. Czasowy i znaczeniowy.
    Ja skoncentrowałem się – taki był początkowy pomysł – na radiowcach najbardziej zaangażowanych albo w amerykańskim albo polskim życiu politycznym. Tzn takich programach, w których albo telefonicznie albo osobiście pojawiali się amerykańscy i/albo polscy politycy.

    Niestety tzw. życie przeszło moje najśmielsze wyobrażenia i coś, co rok-dwa lata temu uważałbym za absolutnie skandaliczne i w typie „mam was!”, „przyłapałem was!” zarówno prezydent Trump jak i polskie elity polityczne przesunęły do kategorii „rozkoszne gaworzenie małego bobaska”.
    Czyli nastąpiła wielka dewaluacja zgromadzonego materiału…

    Pozostają cudne kwiatki w rodzaju słów „pani profesor, która tłumaczyła ważne dokumenty przy wstepowaniu Polski do NATO oraz do World Banku oraz była przy rozmowach amerykańskch przemysłowców z liderami Solidarności”.

    Pani profesor chwali się, przydając sobie ważności, np. tym, że „wtedy byłam młoda i wydaje mi się, że Kuroń na mnie leciał, ale nic z tego nie było”.

    Argumentem pani profesor odpierającym częste wśród „starej Polonii” zarzuty o żydowskim pochodzeniu Zbigniewa Brzezińskiego jest stwierdzenie nastepujące:

    „Z. Brzeziński nie mógł być Żydem, gdyż jego ojciec w przedwojennej Polsce był sędzią a przecież powszechnie wiadomo, że wtedy Żydów nie dopuszczano do sędziowskich stanowisk”.

    Wygłaszane praktycznie jednym tchem z argumentami dowodzącymi błędności „izraelskich zarzutów o jakoby popularnym w przedwojennej Polsce antysemityźmie”.

  323. Ewa-Joanna 25 lutego o godz. 21:51
    Wolno tobie liczyć, bo lubisz, wolno Tanace i innym czuć atmosferę.
    W każdej wiedzy jest tyle prawdy, ile jest w niej matematyki.

  324. @zza kałuży 25 lutego o godz. 21:59
    Ciekawe, ile jest matematyki w twoich fobiach 10-letniego chłopca (w odróżnieniu od 20-letniej pannicy). Niektórzy chłopcy z kompleksów wyrastają.

  325. @zza kałuży
    25 lutego o godz. 21:59
    No to mnie się matematyka nie zgadza…

  326. @Ewa-Joanna 25 lutego o godz. 22:14
    Cuidado! Nikt cię nie poinformował, że jako dziewczę powinnaś tylko ładnie się uśmiechać (tu następuje diabelski chichot – bo jestem mocno „niedoinformowana” w rzeczonej kwestii!)

  327. @Na marginesie 25 lutego o godz. 22:07
    Niektórzy chłopcy z kompleksów wyrastają.
    Wielokrotnie pisałem, że w idealnym świecie nie chcę ani państwa ani obywatelstw ani granic, ani mundurów czy wojsk.
    Ale jak na razie uczestniczymy w grze, której reguły są inne.
    Omdlewanie na widok obcych bezpieczniaków we własnym kraju jest identyczne (oraz w peerelu na tyle masowe, że zostało uwiecznione w piosence) z podziwianiem Niemców za okupacji za ogolenie, czystość i wyprasowane mundury.

    Red. Szostkiewicz odpowiedział, że to nie żadne „panoszenie się Izraelczyków w Polsce” tylko rezultat polsko-izraelskich porozumień.

    Moje pytanie-przypuszczenie, że zapewne identycznie jak to było z podpisaniem konkordatu i wprowadzeniem religii do szkół,- zasługi w podpisaniu i przestrzeganiu porozumień polsko-izraelskich ponoszą wszystkie dotychczasowe rządy, od komunistów, poprzez postkomunistów i solidarnościowców, włącznie z jego ukochanym premierem Mazowieckim, otóż to przypuszczenie red. Szostkiewicz nie uważał za warte dopuszczenia do publikacji na jego blogu.

    Latanie obcych samolotów w celu jakichś demonstracji nad obozem Auschwitz oraz panoszenie się izraelskich bezpieczniaków są właśnie tym – bezczelnym panoszeniem się w ubezwłasnowolnionym, ośmieszającym się na ochotnika państwie.

    Albo wypełniajmy zalecenia z piosenki „Imagine” albo poważnie grajmy w grę o państwach i nie abdykujmy podstawowych obowiazków państwa polskiego.

    Tylko dlatego, że obce służby wydają się niepoważnym władzom niepoważnej Polski niepoważnych obywateli – profesjonalne i poważne.

    Bo tamte profesjonalne i poważne służby takie się już urodziły. Nie musiały się uczyć, nie popełniły żadnych błędów, od wyjścia z łona izraelskiej matki już tak profesjonalnie i poważnie w beciku wyglądały.

    Amerykanie polskim wojakom z reprezentacyjnej orkiestry nawet do machania w czasie ulicznej musztry rozładowanych karabinków nie pozwolili przywieźć. Czyli nawet pojedynczy pokaz, trający kilka godzin, w wykonaniu obcych żołnierzy, sojuszniczych czy nie, był dla nich nie do strawienia.
    Niech sobie pałeczkami w tamburynki walą i w trąbki dmuchają.
    Broń? Nielzia.

    A polskie państwo… stop!
    Tutaj muszę się puknąć w głowę… o co mi chodzi?!

    W Polsce, polskim rodzicom religia w państwowej szkole przecież odpowiada! Kto protestuje? Dwie osoby na krzyż, ogromna wiekszość się na to godzi i im to odpowiada!

    Tak samo jak izraelscy, profesjonalnie poważni bezpieczniacy, bacznie się tubylcom przyglądający.
    Skoro tubylcom to odpowiada – kim ja jestem, mieszkając za morzami, żeby przeciwko temu gardłować?

    Uszczęśliwiać kogoś na siłę?

    Władze państwa polskiego, niezależnie od opcji politycznej, nie są wystarczająco silne aby bez kościelno-izraelskiego poparcia cokolwiek zrobić.
    I tym się tłumaczą judeo-chrześcijańskie wartości, na których się opieramy.

  328. powinnaś tylko

    Ach ten brak manipulacji. U Rydzyka mają otwarcia, słyszałaś?

  329. No proszę – teraz już jest „kościelno-izraelskie” poparcie i konglomerat urojonych przyczyn i skutków. Zaprawiony knajacką wersją „dumy narodowej”. U Rydzyka są otwarcia, powodzenia!

  330. A przestańcie wreszcie! Skupcie sie na informacji a nie na uprzedzeniach 🙂

  331. wbocek
    25 lutego o godz. 19:36

    pombocku, wielkie dzięki, fajne zdjęcie. Cieszę się że przepowiadaczka nie narobiła mi wstydu skoro ja jej reklamy 😉

    ***

    Chyba miałam rację że mi się nie chciało.

  332. Zakałużniku, nie pozwól się zniechęcić! Twoje wywody są naprawdę bardzo zabawne. Pod warunkiem oczywiście, że nie szkalujesz naszych autorów,

  333. @Ewa-Joanna 25 lutego o godz. 23:28
    Informacja zza kałuży, że Umęczoną trzęsie obecnie izraelski tyran, jest naprawdę godna uwagi! Bez szitu.

  334. @Na marginesie
    26 lutego o godz. 0:07 powtórzę, bo zlądowałam w poczekalni.

    Każdy wybiera informację i interpretację jaka mu odpowiada. Twoja idzie w tym wypadku za daleko w twierdzeniu, że „Umęczoną trzęsie obecnie izraelski tyran”, bo tego zakałużnik nie powiedział.
    A jak zinterpretujesz „Z punktu widzenia Izraela rozumiemy, że ustawa ta nie będzie stosowana i że będzie dialog. Oczywiście, gdyby miało być inaczej, to będziemy bardzo rozczarowani – mówił w rozmowie z TVN24 rzecznik izraelskiego MSZ Emmanuel Nahshon. {…}Rzecznik izraelskiego MSZ wyraził nadzieję, że ustawa o IPN „nie będzie stosowana” (http://www.tvn24.pl)”
    https://www.tvn24.pl/rzecznik-msz-izraela-mysle-ze-bedzie-dobra-wola-z-obydwu-stron,817898,s.html
    I podanie przez izraelskie media nieprawdziwej informacji o zamrożeniu ustawy o IPN ( link w artukule).
    Bo jak dla mnie jest to siłowa ingerencja w ustawodawstwo innego kraju, bez wzgledu na to jakie to ustawodawstwo może byc głupie.

  335. Ewa-Joanna
    25 lutego o godz. 21:41
    Ewo, oczywiście, czasów wyjazdu Mazurów tambylców z Mazur nie tyle nie pamiętam, co raczej nie było dostepu do wiedzy, jedynie ze specjalnego radia. Ale miałam wówczas inne priorytety.
    Tak, można powiedzieć, że wielu Polaków wypędziliśmy z kraju.
    Opieram się na reportażu-rozmowie z Agnes Trawny w Dużym Formacie (dodatku do Gazety Wyborczej) w którym Pani Trawny mówiła o atmosferze tamtych czasów, o trudnościach aprowizacyjnych (dotykały wszystkich) o niechęci sąsiadów, urzędów itp. W takiej otoczce nietrudno było podjąć decyzję o wyjeździe na zachód. Państwo Polskie, przedtem robiące wiele trudności tym, którzy do rodziny w Nicpotych Niemczech chcieli dołączyć nagle zaczęło zachęcać dawniejszych chętnych do wyjazdu.
    Oczywiście, z pewnymi obostrzeniami. Zostawiacie gospodarstwo, mieszkanie (najczęściej w miastach były to komunalne lub spóldzielcze) i jedziecie.
    [Nie odbyło się to tak, jak w czasie wojny wysiedlenie Polaków z miasta-moi Dziadkowie dostali 30 minut na zabranie najpotrzebniejszych rzeczy z domu o wadze nieprzekraczającej chyba 10 -20kg].

    Powrót Pani Trawny do Polski i jej starania o zwrot jej ojcowizny był swego czasu bardzo głośny w polskich mediach (Niemcy mnie biją- coś w tym guście), szczególnie wówczas, gdy sąd przyznał jej to prawo do osiedlenia i to orzeczenie zmusiło użytkujących jej gospodarstwo do wyprowadzki.Sprawa trwała kilka lat i stanowiła pożywke dla wielu organizacji niechętnym POlakom innej narodowości.

    Pewnie wiele niedopowiedzeń w mojej opowieści; artykuł był kilka lat temu, gdy opadł już kurz nad tą sprawą.

  336. @Na marginesie woli państwo, w którym wszystkie decyzje są z rocznym wyprzedzeniem konsultowane z Kościołem katolickim, izraelskim Knessetem, amerykańskim Kongresem oraz administracją Unii Europejskiej.
    To z musu, taki mamy klimat.

    Na ochotnika konsultujemy się z Wegrami Orbana.
    Nie wiem, czy @Na marginesie ma coś przeciwko?

    Jak to dobrze, że istnieją jeszcze Litwa i Ukraina! Jest komu zrobić kupę na wycieraczce.
    Zupełnie bezkarnie!

  337. Namargineska i kościół? Chyba na głowe upadłeś! 🙂
    To nie tak. Tak jak ty, ja czy inni zamorscy, Namargineska wolałaby normalne państwo, odpowiedzialne za swoje postepowanie, godne i niepłaszczące się przed silniejszym. No niestety, taki mamy klimat… Może się zmieni za jakiś czas, tak ze 2-3 pokolenia.

  338. @Ewa-Joanna 26 lutego o godz. 0:21

    A jak rozumiesz zdanko zza kaluzy:
    Władze państwa polskiego, niezależnie od opcji politycznej, nie są wystarczająco silne aby bez kościelno-izraelskiego poparcia cokolwiek zrobić.

    Przecież to brednia nad bredniami – sugeruje sojusz kaka z Izraelem i wspólne ich działania przeciwko Umęczonej. Poza tym „waadze” właśnie coś zrobiły bez izraelskiego poparcia (ale z poparciem kaka) i teraz muszą zjeść tę żabę. Wstawanie z kolan im jakoś nie wychodzi!

    Co do „kibolskiej” polityki zagranicznej, do której najwyraźniej aspiruje zza kałuży – nie jestem zwolenniczką takich działań. Właśnie widzimy ich skutki w wersji PiS.

  339. @Ewa-Joanna 26 lutego o godz. 1:25

    Mnie nie zależy na wzdęciach godnościowych w skali makro!

    Mnie chodziłoby raczej o państwo przyjazne dla obywateli (a nie tylko dla skatolonych psychopatów), rozsądnie zorganizowane i nierozrabiające na arenie międzynarodowej. A knajacką ideologię typu „nikt nam nie podskoczy” mogliby sobie darować. Mnie to peszek.

  340. @zza kałuży 26 lutego o godz. 1:02

    PiS się z nikim nie liczy. Efekty widać…

  341. @Na marginesie
    26 lutego o godz. 2:11
    „A jak rozumiesz zdanko zza kaluzy:
    Władze państwa polskiego, niezależnie od opcji politycznej, nie są wystarczająco silne aby bez kościelno-izraelskiego poparcia cokolwiek zrobić.
    Mam wrażenie, że nieco skrótem myślowym poleciał.
    Bo tak naprawdę, to co zrobiło państwo polskie dla obywateli bez akceptacji kk? Wiesz o czyms takim? Raczej wiele robi dla podlizania sie kościołowi a przeciw obywatelom. Ta religia w szkole, ten konkordat, te wojny o in vitro i aborcje, te benefity dla kościoła na każdym szczeblu władzy… a jak się cos bąknie na temat to od razu – w Polsce to nie przejdzie, bo ludzie są za kościołem. A czy ktoś tak naprawdę tych ludzi pytał?
    Izrael działa nieco bardziej delikatnie, ale jak widać na ostatnim przykładzie swojego nie odpuści.
    Mnie zastanawia na przykład ( i nie ma to zbyt wiele wspólnego z Izraelem) dlaczego rządy RP dotychczas nie załatwiły sprawy odszkodowań za upaństwiowione mienie przedwojennych właścicieli, tak jak zrobiły to inne przytomniejsze kraje.
    Ja tu włąśnie robię kęsim mrówkom, to taka trochę chaotyczna jestem, sorry.

  342. Ewa-Joanna
    26 lutego o godz. 0:21

    @Na marginesie
    26 lutego o godz. 0:07

    Nie dałabym głowy że informacja o zamrożeniu ustawy IPN była #fakenews izraelskiej prasy. Wydaje mi się wysoce uprawdopodobnione, że faktycznie ktoś-gdzieś ze strony polskiej mógł składać takie deklaracje – zakulisowo oczywiście. Wpisywało by się to w ciąg zwyczajnie głupich wypowiedzi polskich polityków, którzy zaskoczeni problemem nie mieli wcześniej przygotowanych ściągawek.
    Mnie najbardziej przypadło do gustu oświadczenie, że winny jest Kukiz, który naciskał na uchwalenie przepisów przeciw Ukrainie i tak zamglił wszystkim horyzont, że zapomnieli o związku Żydów z Holocaustem 😀

    konstancja
    26 lutego o godz. 0:46

    Też czytałam ten wywiad z p. Trawny i nasuwa mi się taka refleksja: ten nastrój jest jak Lenin – wiecznie żywy!
    Z braku „prawdziwych” obcych – nawet o Cygana coraz trudniej – polaryzuje się społeczeństwo (my i oni). Zwłaszcza kilka gazet, kilku dziennikarzy specjalizuje się w artykułach typu: kierowcy kontra rowerzyści, rodzice kontra nauczyciele, młodzi kontra starzy…..
    Sądy doprowadzają do rzeczywistego sporu nawet w sprawach które rozpoznawane są w trybie bezspornym i potrafią skłócić małżonków, którzy zgodnie postanowili o kulturalnym rozstaniu.
    Fenomenem są dla mnie urzędnicy różnego autoramentu – prywatnie, całkiem mili i rozsądni ludzie – zawodowo (bo o profesjonalizm coraz trudniej) ogarnia ich jakaś ciemnota i urzędowa bezmyślność

  343. Jochwed
    26 lutego o godz. 7:09

    „Sądy doprowadzają do rzeczywistego sporu nawet w sprawach które rozpoznawane są w trybie bezspornym”.

    Od dawna uważam ze skromnego własnego doświadczenia i z obfitości prasowych materiałów o sędziach – dużą zasługę ma w tym Joanna Skibniewska z „Nie” – że dwoma najcięższymi grzechami polskiego sądownictwa są pospolita głupota sędziów i arogancja. Z tym że arogancje bierze się z głupoty, a nie głupota – z arogancji. Więc jest właściwie jeden założycielski grzech polskiego sądownictwa: zwyczajna głupota sędziów. Inaczej mówiąc, bardzo skromna umiejętność myślenia. Być może stąd, że w trakcie sędziowskich aplikacji prowadzi ślepy kulawego. Być może z racji wsobnego chowu kolejnych pokoleń kauzyperdów. Obojętnie jednak, z czego się bierze, leczenie tego widzę nie w idiotycznej pisowatej wymianie gorszych obcych na jeszcze gorszych naszych, lecz w uczeniu się ustawodawców choćby od diabła, np. – od USA. Sędziowie są niezawiśli, ale kontroli nad nimi nie mogą sprawować sędziowskie korporacje. Na początek – jasne, że najpierw reforma prawniczego szkolnictwa – wyobrażam sobie obowiązkowe nagrywanie wszystkich bez wyjątku rozpraw. Materiały przechowywałaby i udostępniała niezależna od sądów firma. A w spornych sytuacjach oceniałyby te materiały zespoły złożone z osób społecznego zaufania – filozofów, językoznawców, psychologów, prawników, które miałyby kompetencję rekomendowania podpadniętego sędziego do wyrzucenia z zawodu. To za duży społecznie zawód, by mogły go wykonywać siuśmajtki czy łyse smarki z tatuażami.

    Chyba tylko w Polsce możliwe są takie praktyki, że sędzia przychodzi na rozprawę bez zapoznania się z materiałami, myli strony i jako pierwszej udziela głosu stronie oskarżonej, a na pytanie tej strony, jakie są skutki zaprzysiężenia lub niezaprzysiężenia świadków, odpowiada:
    – Takie, że będą zaprzysiężeni lub niezaprzysiężeni.
    A potem wymądrza się, zmieniając np. treść oskarżenia, nie godząc się na wezwanie ważnych świadków lub wzywając wielokrotnie na rozprawy człowieka z drugiego końca Polski, choć on na pierwszej rozprawie niezbicie udowodnił, że przez niechlujstwo sędziego został pomylony z inną osobą i sprawa go kompletnie nie dotyczy.
    W słynnym procesie z kobietą bezpodstawnie wmieszaną w sprawę z powodu identycznego nazwiska jak sprawczyni czynu, nie słyszałem, by sędzia za rażące niechlujstwo i spowodowanie dramatycznych przeżyć u Bogu ducha winnej kobiety wyleciała z zawodu na zbity pysk. A powinna.

    Oczywiście cały co do sztuki PiS z doktorem praw Kaczyńskim na czele jest za głupi, by przeprowadzić reformę sądownictwa inną niż wymiana cudzej gąski Balbinki na naszego Prosiaczka.

  344. Konstancja

    Konstancjo, ciń doberek. Zrób przerwę w pracy i zerknij na znane Ci okoliczności, które na szczęście jeszcze nie są drugimi Kanarami, Dubajem ani Monte Carlo, ale mają, grom by to spalił, być. Jeden Norweg się o to postara. W samym Mielnie już postawił chyba trzy atramentowce. To ma być cud-uroda przyrody. A nad cudnie zabetonowanym kanałem Jamneńskim mają powstać jeszcze cudniejsze betonowe strzelistości partmentowe. Sikam już w spodnie na samą myśl, jakie to będzie piękne. Szczęście, że w realu tego nie doczekam i jeszcze długie wiosenne, jesienne i zimowe dni będę jedynym Latającym Holendrem na Jamnie.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6526774632822615009/6526774636682897202?authkey=CPzm0v74xODAEg

  345. @zza kałuży
    25 lutego o godz. 21:35
    Drogi zzakałużku!
    No to przeanalizowałeś moja anegdotkę technicznie, po męsku i z matematyczna precyzja, że aż po dziewczyńsku przysiadłam na pupie! Nie z podziwu jednak ale ze śmiechu… 😀 Bo trafiłeś kula w plot ale nic to. Śmiech jednakże to zdrowie wiec oddalam się szczerząc się do ciebie promiennie. Powiem ci na uszko, ze dużo lepiej mi wychodzi szczerzenie się w usmiechu do ludzi (czy to spontaniczne czy to sardoniczne) niż pozowanie do zdjęć. Może to jednak ta chec do pozowanie nie jest cecha wrodzona zatem? A moze moja mamusia zaniedbala proces mojego prawidlowego dziewczynskiego wychowania i socjalizacji? Oh, dear… Chyba musze przemyslec czy nie mam przez to jakiejs traumy a co najmniej kompleksu… Ale musze lecieć wiec dłużej nie pogadamy.

  346. Nefer
    25 lutego o godz. 11:21

    No to raz! I trasy na kije dobre znam… 😉 I przykladowy plan wycieczki juz mam bo ja okropnie lubie oprowadzac… 🙂

    Ale teraz musze gonic na moje pierwsze „samozatrudnione” zlecenie. Ogon w gore i najeżony jak szczotka, krokiem pewnym a nonszalanckim. A co tam! (…”ni wrony ani nic” 😉 )

  347. @Wbocek
    26 lutego o godz. 8:45

    Z tą oceną kiepskiego stanu szkolenia prawników trafiłeś w sedno. To samo pisałem już nieraz, również w oparciu o własne doświadczenie. Prowadziłem sam, jako prawnik – amator sprawę wypadku z udziałem żony (na rowerze), która została lekko rozdeptana przez samochód. Napisałem łącznie w różnych instancjach 800 pism, udowadniając brak fachowości wszystkich uczestników sprawy, najpierw rzekomego wykroczenia żony, a później karnej dla kierowcy, który finalnie po apelacji został prawomocnie skazany, ale jak? Grzywna poniżej tysiąca przy zarobku 8000, sąd odrzucił wniosek o nawiązkę, choć żona do dziś ma kłopoty zdrowotne, związane z wypadkiem. Zaczęło się od niekompetencji policji różnych szczebli do ekspertów komendy Wojewódzkiej – nikt nie znał kodeksu drogowego!!! Mam wszystko na piśmie. Gdy komendantowi miasta zdołałem wytłumaczyć te trudne paragrafy to zmieniono rzekome wykroczenie żony na przestępstwo kierowcy (paragraf jak u pani Szydło, ponad 7 dni chora). Procesu nie powstydziłby się Kafka, był tak napełniony idiotycznymi działaniami prokuratury, że głowa boli. Nikt poza mną nie znał dokładnie tych kilku artykułów kodeksu drogowego, karnego oraz ważniejszego – kpk, który został łamany przez prokuratora i częściowo przez „panią” Sąd, która jedynie w kwestii wypadku zdołała się podszkolić dzięki moim pismom.

    Oprócz lokalnej palestry miałem zaszczyt poznać belwederskiego profesora, który kształcił młodych adeptów. Jeśli im przekazał własne poglądy, to nie dziwię się , gdy doktorzy i dr haby (nazwiska powszechnie znane) łamią prawo jak zapałki i gwałcą konstytucję bez prezerwatyw.
    Przypomnę ponownie co zapamiętałem z nauk profesora prawa. Opracowałem regulamin wyborczy i rektor przydzielił mi „fachowca”, profesora prawa. Fachowiec olewał ten zaszczyt, ale prezentował moje wyniki na senacie (tak było, jak z Lechem K. W Brukseli, bo wyższy rangą – on prawnik, a ja tylko fizyk. Mylił nagminnie numery artykułów, musiałem wielokrotnie prostować. Na korytarzu zapytałem go, dlaczego? Wtedy mnie zaskoczył: „Panie kolego, mnie cyfry nie interesują, no chyba, że chodzi o moje honorarium”!
    Wszystko zrozumiałem w tym momencie. Tego uczą ci profesorowie na polskich uczelniach i wyniki znamy!

  348. @zza kałuży
    Nie wydaje mi się żeby antysemickość poglądów dało się mierzyć procentem antysemickich treści w radiu. Na pewno jest korelacja, ale to nie są te same wartości. 1 procent treści nie oznacza, że na 99 procent kochamy naszych starszych braci w wierze. Matematyką mnie nie zagniesz 🙂

    Pewnie tylko sensownie zaprojektowana ankieta byłaby wiarygodna. Normalny zapracowany człowiek pomiędzy spaniem, jedzeniem, pracą, może tylko w niedzielę przy wódeczce powiedzieć jeden antysemicki tekst. I czy to coś znaczy? Zależy dla kogo.

    Kiedyś opisałam moją pierwszą i jedyną wizytę u polonii w pewnym amerykańskim mieście (dość dużym ale bez polskiej ambasady). Na Żydów zeszło błyskawicznie. Nikt się nie krygował, jest obca osoba, może nie wypada. Może trzeba by ją wybadać co myśli. A tu nic, prosto z mostu, jakby o pogodzie gadali. Więc czy ja mam się zastanawiać nad procentem, może ich słuchać godzinami (broń panie boże, więcej ich nie chciałam widzieć).

    Co do jackowskiej polonii, to chyba zastąpili odwiecznego żyda czarnym i „meksykiem”. Będąc tam, kiedyś częściej, teraz z rzadka, najczęściej słyszałam pogardliwe teksty o powyższych (a Żydom przypisuje się już tylko wszechmoc i złą wolę wobec Polaków).
    Nie tak dawno rozmawiałam z pewną panią z Chicago i jej córką, całkiem dorosłą. Córka rozważała przeprowadzkę do Pd Karoliny. Jaj jej na to, żeby se przemyślała i sama nigdy nie chciałabym tam mieszkać. A pani wypaliła „Bo za dużo czarnych?” tonem bardziej oznajmującym niż pytającym. Ja zbaraniałam, ale zdołałam wykrztusić: „Nie…, za dużo rasistów”. Dwa słowa i każda z nas wiedziała kto jest kto. Godziny rozmów nie były potrzebne.

    Anegdota za anegdotę, dla mnie piszesz ciekawie, nawet jak się nie zgadzam.

  349. @zza kałuży
    Z tym uśmiechaniem się dziewczynek, też trochę przesoliłeś. Zgoda, tak się je wychowywało (i pewnie wychowuje nadal) że mają być grzeczne i miłe, ale co z tego. Jedna z podstawowych zasad wnioskowania statystycznego: z charakterystyki grupy nie da się tak po prostu wyciągać wniosków dotyczących członków tej grupy. Chyba ma to nawet swoją nazwę: błąd ekologiczny (ecological fallacy).

    Pomyśl sobie o własnej córce i jej profilowym zdjęciu (sam napisałeś, a ja mam dobrą pamięć). Więc nie wyciągaj wniosków co do pań blogowych, one pewnie nie są typowe.

  350. @Kostka 26 lutego o godz. 10:09
    Powodzenia!

  351. Dawno nie czytałam czegoś tak klarownego i mądrze napisanego. Chociaż końcówka co powinni zrobić liberałowie to czysta utopia, jak na mój rozumek.

    Jan Zielonka, obok

    Za co wyborcy tak nie znoszą liberałów?

    (…)
    W ostatnich dziesięcioleciach liberalizm wytworzył specyficzny wszechświat, z własnymi regułami i z własną racjonalnością. Jednocześnie stał się domeną władzy i upodmiotowionych. Nie jest to już ideologia uciśnionych przez system; to ideologia systemu – zarządzanego przez wielkie partie centrolewicowe i centroprawicowe. Liberalizm nie broni mniejszości przed większością; to mniejszości – profesjonalni politycy, dziennikarze, bankierzy i śmietanka towarzyska – mówią większości, co jest dla nich najlepsze. Oddając coraz więcej uprawnień instytucjom, na które większość nie ma wpływu – sądom konstytucyjnym, bankom centralnym i Komisji Europejskiej – liberałowie skutecznie pozbawili swój elektorat głosu w polityce. Prywatyzując i deregulując sektor gospodarczy, skutecznie uniemożliwiali wyborcom zmiany kierunku polityki gospodarczej.
    (…)
    Ciężko znaleźć wśród rebeliantów jakiegokolwiek charyzmatycznego przywódcę czy atrakcyjny program polityczny. Wygrywają, bo liberalny establishment prezentuje się ekstremalnie słabo. Liberałowie zamiast spojrzeć na siebie, wolą wytykać resztę palcami. Spędzają więcej czasu, wyjaśniając wzrost populizmu niż upadek liberalizmu. Nie chcą spojrzeć w lustro i zauważyć własnych niedociągnięć, które doprowadziły do​​ wzmocnienia populistów na Zachodzie.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1739398,1,za-co-wyborcy-tak-nie-znosza-liberalow.read

  352. Szanowni!
    Niektórym się tak nudzi, że zaglądają na inne blogi! Więc Tanaka się sprężył i wrzucił nowy temat. I prawie nic nie ma o Kościele kat.
    Zapraszam wraz z autorem
    JK

  353. wbocek
    26 lutego o godz. 9:28
    dziekuję Ci serdecznie za podsyłanie mnie i innym (czasem podglądam!)różnych pyszności z Twoich nadmorsko-kajakowych okolic.
    Ten, który miał zabudować Mielno to chyba Duńczyk był, ale Norweg czy Duńczyk- to przeca Skandynawowie. Oni chyba muszą każdy skrawek plaży zalać betonem. Cieszę sie zatem ze zdjęć miejsc, jeszcze nim nie zalanych.
    Duża buźka 🙂 a nawet dwie 🙂 😉