Jak poznać w sobie Polaka?

Z rozpoznawaniem kto jest kim, sprawa bardzo prosta: Żyda poznaje się wtedy, gdy mu się pogmera w gaciach. I że zawsze źle Polsce życzy. Inteligenta poznaje się po szczupłych rączkach, a Wałęsę poznaje się po tym, że jest agent Bolek – największy zdrajca ojczyzny. Chyba większy od samego Boga, bo tego św. Augustyn poznał po tym, że jest największą największością, o jakiej można sobie pomyśleć, a Wałęsa jest tak wielki zdrajca, że tego się w ogóle nie da pomyśleć. Taki on zdrajca! Czyli – większy od Boga.

Katolika nadwiślańskiego jeszcze łatwiej rozpoznać: wlazł do kościoła – katolik! Jak się głośno modli, najlepiej na Krakowskim Przedmieściu – katolik! Jak jest biskup – to też katolik. Bo żeby katolika poznać po tym, że robi to co Jezus mówił, żeby robić, albo że go naśladuje, to nie, nie da się katolika poznać. No ale ciągle nie wiadomo, o co tam z Jezusem i jego ewangeliami chodziło – każdy gada inaczej albo w ogóle nic nie gada – więc nie ma się co dziwić, że katolik taki jest zagubiony, że mu się to ciągle myli i przez to jest jakiś taki nieswój. Nie jest sobą, więc jak by go było można poznać? Pepsico Inc. mówi: Łyknij pepsi, bądź sobą! – ale katolik widać za mało pije pepsi; tylko 67 proc. strażaków pije pepsi, a przecież nie każdy katolik to strażak. Nie jesteś sobą, zjedz snickersa – mówi Snickers, ale katolika też niełatwo namówić na jedzenie snickersów. I dlatego te skutki: sobą nie jest, więc marnie mu idzie naśladowanie Chrystusa. Jak dobrze łyknie i zakąsi, wtedy jest.

Inna prosta sprawa rozpoznawcza jest taka, że kto nie z Kaczyńskim, a nawet z Dudą, to jest Najgorszy Sort Polaka. Ja nie z Kaczyńskim ani z tym drugim, co do którego mam niejasność: kto to taki, taki on niejasny, bo Kaczyński to przynajmniej jest jasny, czyli sprawa jasna: nic z Polakiem nie mam wspólnego, poza najgorszym sortem. Jest ustawa, nie, nie TA, ale o sortowaniu śmieci. Czyli chyba jednak ta. Nieważne, która ustawa, ważny ten sam skutek. Otóż zgodnie z ustawą, najgorszy sort trafia w miejsce zgodne z nazwą sortu. Tu się jednak sprawy komplikują, co już poznaliśmy po niedawnej ustawie, co miała osiągnąć skutek, ale wyzwoliła skutki przeciwne: jako najgorszy sort rozpoznałem w sobie Polaka.

Rozpoznanie w sobie Polaka wydaje się trudne, a w Najgorszym Sorcie wręcz niemożliwe. Ani grzebanie w gaciach, ani sprawdzanie rączek, ani śledzenie, czy się wlazło do kościoła nie dają wiążącej odpowiedzi: nie-Polak może być nieobrzezany tak samo jak Najlepszy Sort, do kościoła może wleźć dla zmyły, a modli się pod figurą, mając diabła za skórą – co jest znakiem rozpoznawczym Najlepszego Sortu, a przecież tu idzie o sort najgorszy.

Sam się zdumiałem, że takie proste jest rozpoznanie w sobie Polaka, w dodatku prawidłowego Polaka, ośmielę się rzec – Najlepszego Sortu, co automatycznie degraduje sort nominalnie najlepszy w miejsce, które przewiduje ustawa o sortowaniu. W tym celu wystarczy zrobić miksturę z mąki, wody, mleka i jaj, zabełtać i wlać na patelnię. Oto skutki. Wielkiej wiarygodności, bo nieuświadomione: miał być naleśnik, ale wyszła ze mnie Polska. Prawda w kuchni zawsze wyjdzie z człowieka. Rozlałem na patelni i od razu się okazało, że całe moje pozaświadome jestestwo, to czysta polskość.

Oto dowód numer 1 [exhibit no 1]:

To mnie nieco zaskoczyło i dało do myślenia: taki jestem nie-Polak, a co tu się robi? Postanowiłem lać dalej.

Dowód nr 2 [exhibit no 2]:

Tu już wszystko jasne: co naleję, to mi zaraz Polska wyjdzie. A z serca lałem. Może i ta Polska nie całkiem słuszna, bo jakaś taka peerelowska, no ale i Kaczyński w tej samej żyje i jakoś nie umiera, choć odszkodowania od pogrobowców Hitlera żąda. Ale od Putina nie żąda, co jest bardzo dziwne.

Leję znowu, też z serca, bo inaczej nie umiem.

Dowód nr 3 [exhibit no 3]:

No, jak to nalałem, to aż podskoczyłem, wstrząsnałem się, choć nie zmieszałem: Polak ze mnie wzorowy! Patriotyczny i kresowy. Jest wszystko i jeszcze więcej: Polska od morza do morza i każdy widzi: Warszawa, Kraków, Gdynia, Wilno i Lwów nasze! Morze nasze morze, Trójmorze i o Boże!

I tak poznałem w sobie Prawdziwego Polaka.

Polaku Najgorszego Sortu: też spróbuj! Będziesz zadowolony. Kto ma serce szczere i szczodrą rękę, niezawodnie się upewni, że z Kaczyńskim jest wszystko odwrotnie, do góry nogami, czyli tak jak być musi: kogo on nazwie Najgorszym Sortem, ten okazuje się – Najlepszym. A że się sam nazwał najlepszym – to wiadomo co – odwrotnie.

Tanaka