Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

11.02.2018
niedziela

Życie jest formą istnienia białka, ale…

11 lutego 2018, niedziela,

No i właśnie to ale. Niby wszystko proste i jasne, nauka i sztuka i w ogóle żadna ściema, a tu coś się dzieje i wyjaśnić się nie daje. Pamiętam, jak raz w internacie wywoływaliśmy duchy. Stosowny talerzyk porcelanowy po przodkach stał gotowy do akcji na kartonie z wypisanymi literami. Połączyliśmy ręce zgodnie z instrukcją i zawyliśmy zgodnym chórem – duchu przyjdź! I po sekundzie nabożnej ciszy jak nie rykniemy śmiechem…

I tak parę razy, aż zniechęceni kompletnie i rozeszliśmy się do siebie. Talerzyk postawiłam na półkę i wlazłam do łóżka z książką. I po paru minutach słyszę jakieś leciutkie jakby dzwonienie, podnoszę głowę i co widzę – ten talerzyk sobie podskakuje na półce i lekko podzwania. Pomrugałam, skacze dalej. No żesz! I nie wiadomo, co robić, lecieć wołać tych innych, bo duch się spóźnił czy co? No ale jak się spóźnił, to jego wina, nie moja i won z mojego talerza! To jak nie wrzasnę: A kysz!

I przestał. Nie ma to jak wieszcz, każdy czuje do niego szacunek. Ale dlaczego ten talerzyk skakał to nie potrafię wyjaśnić.

Albo sny. Niby nic takiego, ale raz jednocześnie zerwaliśmy się z moim osobistym z łóżka w środku nocy i obojgu nam śniło się to samo, że wchodzimy w bramę starego cmentarza, przez który musimy przejść, i ja wiedziałam, że tam zginę, a on wiedział, że ja tam zginę. No ale szczęśliwie obudziliśmy się i, jak widać, nie zginęłam. Niektórzy pewnie żałują…

Myślę sobie, że każdemu zdarzają się takie dziwne wydarzenia, które pewnie mają jakieś wytłumaczenie i do których niezbyt chcemy się przyznać, bo przesądy itepe, ale coś tam skrobie za rozumem. No, podzielicie się głupotkami zanim znowu zanurzymy się w sprawy śmiertelnie poważne?

Ewa-Joanna

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 137

Dodaj komentarz »
  1. @E-J
    Życie jest formą istnienia białka, tylko w kominie coś czasem załka. Pięknie przypomniałś kombinowany cytat z Karola Marksa i Agnieszki Osieckiej
    https://www.youtube.com/watch?v=wZXBCZRAPzM

  2. W kominie cos czasem zalka?

    My wszyscy powinnismy zalkac nad tym co sie wczoraj dzial na Placu Zamkowym w Warszawie, gdzie w miesiecznice smolenska Polska Policja … zreszta sai poczytajcie relacje znaleziona na FB:

    Wczoraj na mięsięcznicy stała się rzecz straszna, irracjonalna, niezrozumiała… Gdy ludzie z białymi różami w dłoniach zaczęli śpiewać Hymn Polski, policja przystąpiła do szturmu. Nie wcześniej, nie później, w trakcie! Chcieli wyrwać Pawła Kasprzaka. Ludzie stali na schodach kolumny otoczeni tysiącem policjantów. Niewiele do nieszczęścia brakowało. Ale stała się rzecz piękna i nieprzewidziana. Bo wciąż śpiewając, na moment nawet nie przestając, złączyli się w jedność i policjanci się zreflektowali, chyba? W każdym razie uciekli gubiąc radio. Radio zostało przez manifestantów znalezione i właścicielom oddane I to, tylko to jest zrozumiałe. Bo ataku na ludzi, którzy śpiewają Hymn i są bezbronni, bo w jednej ręce trzymają różę, w drugiej ściągnięte z głów czapki, nikt nigdy nie zrozumie… Wczoraj policja zdeptała to co dla każdego kraju najświętsze! Skąd pis ich bierze, skąd wyciąga???! „

    Policja PiSowska, bo juz najwyrazniej nie Polska, pacyfikuje spiewajacych buntownicza piesn pod tyulem Mazurek Dobrowskiego, zapewne dlatego, ze jest wymieniona w znienawidzonej Konstytucji jako Hymn Polski, a w ramach zapewnienie bezpieczenstwa umieszcza na dachach snajperow…

    Snajperow na dachu mozna zobaczyc tutaj:

    https://www.facebook.com/Zprzymruzeniemokainaserio/photos/a.1186550971359139.1073741828.1111890782158492/2020346861312875/?type=3&theater

    Czy to sie da zrozumiec i wytlumaczyc?

    Owszem da sie. Jedynym wytlumaczeniem jest tylko to, ze ta PiSwladza Kaczynskiego, juz sie wyalienowala ze spoleczenstwa polskiego, bo to co robi da sie jedynie tak wytlumaczyc.

    pozdrowka
    ~l.

  3. A tu mozna zobaczyc Policje PiSowska w akcji opisanej w poscie wyzej:

    https://www.facebook.com/ZdrowaPolska/videos/1868209786734748/

    pozdrowka
    ~l.

    ps i juz nie trzeba sie ogladac na komin i nasluchiwac, czy cosik w nim lka …

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dla mnie, mieszkańca Katowic, wędrujące po stole talerzyki czy szklanki nie są czymś rzadkim. Od czasu do czasu podskakują nawet i dzwonią stukając o siebie. I wtedy mam wizję walącej się ściany w kopalni. Potem czekam na informację, gdzie to znowu tąpnęło. Raz nawet zarobiłem jakieś drobne, wypłacone mi przez redakcję RMF FM za telefoniczną rozmowę puszczoną na fonii z opisem domowych zjawisk, będących skutkiem tąpnięcia. Ewo-Joanno, jednego także się nauczyłem, talerzyk lub filiżanka na tekturce nie dzwonią. I słabo się poruszają. Nawet przy silnym wstrząsie.

  6. @zak1953
    11 lutego o godz. 23:21
    On leżał na drewnianej półce, na tekturce był martwy jak.. talerzyk na tekturce. 🙂
    Lece do mechanika z Ciaputkiem, w perspektywie 35 w cieniu.

  7. Zjawiska paranormalnego z wędrującym spodeczkiem nie doświadczyłem. Ale w dawnych, szkolnych latach jako uczniowie liceum (wtedy im. M.Nowotki, obecnie gen.Maczka) obsługiwaliśmy losowanie Śląskiej Gry Liczbowej „Karolinka”. Tak, była taka kiedyś na Śląsku, bo rok był chyba 1970-ty. My, byliśmy tylko służbą porządkową, całość losowania przeprowadzał organizator loterii. Grupka dzieci z domu dziecka, kolejno wyciągała z bębna pojemniczki z numerami i przekazywała je dorosłemu, który rozkręcał pojemnik i z wyjętej ze środka karteczki odczytywał wylosowany numer. Moje miejsce znajdowało się z tyłu szkolnej auli. I jakoś dla żartu, w momencie rozkręcenia pojemnika, zanim karteczka została rozciągnięta i odczytana, powiedziałem na głos liczbę, jaka przyszła mi do głowy. Chwilę później, ta liczba padła z ust prowadzącego. Scena powtarza się kolejne trzy razy. Podane przeze mnie numerki okazały się zgodne z wylosowanymi. Jakiś starszy (wtedy) mężczyzna zaczął się mi się jakoś dziwnie przyglądać. I wreszcie ostatnia – piąta liczba. Znowu prawidłowo ją przewidziałem. Gość patrzał na mnie i z niedowierzaniem pytał; jak to zrobiłeś? Sam byłem zaskoczony, nie myślałem o żadnych numerach, tylko z głupia frant rzucałem przypadkową liczbę. I trafiłem kolejno pięć razy na pięć wylosowanych liczb. Nigdy jednak nie potrafiłem zakreślić prawidłowych liczb dla siebie. Jakiś taki pech.

  8. @zak1953

    Karolinkę pamiętam.

    No właśnie, czasem ma się jakieś objawienie 🙂
    Moja mama przez ponad rok stawiała pasjansa „Galernik” i mówiła, że jak jej ten galernik wyjdzie to Breżniew umrze. galernik w końcu wyszedła a za 2 dni podano wiadomość o śmierci Breżniewa.

  9. lonefather
    11 lutego o godz. 23:00

    lonek, da się to zrozumieć jeszcze inaczej. Ani w śpiewających z różami, ani w paru widocznych policjantach nie widzę najmniejszego śladu agresji. Taka niepoważna niby-szarpanina, żeby nikomu nie zrobić krzywdy. Może taki właśnie był rozkaz? Albo wykonawcy świadomie udawali, że go wykonują? Co do przebiegu całości mogę się mylić, ale na filmiku widzę tylko to, co widzę.

    A PiSwładza nie mogła się ze społeczeństwa wyalienować, bo nigdy z nim razem nie była i nie jest. To tylko egzaltowani małorolni może uwierzyli, że im talerzyk na stole wystukał zbawcę, na którego oczekiwali. Oczekiwali – to wystukał. Czort zresztą wie, czy uwierzyli. Na razie widzę tylko coś podobnego do wiary w Gomułkę na początku i wiary w Gierka na początku. A mamlak mamla na drabince tak samo jak 15 lat temu – jakby miał to całe społeczeństwo w zupie.

  10. wbocek
    12 lutego o godz. 8:26

    Bardzo, niewyobrazalnie bardzo, chcialbym sie mylic i chcialbym, zebys to Ty mial racje, a nie ja…

    Nie odnosilem sie do detali obrazka, tylko do jego caloksztaltu, ale to detale sa wazne.

    A detal to jest na przyklad regulamin Policji, ktory nakazuje przy Hymnie stac na bacznosc, salutowac… A to co widac, to widac, ze zaden z Polcjantow PiSowskich tego nie robi, co oznacza, ze dla nich to co spiewaja Obywatele RP, to ni ejest Hymn…

    Mozliwe, ze cos sie tam jeszcze w duszach Policjantow z obrazka kolacze i stad nie ma szarzy z palkami na demonstrantow. Ale to juz tylko drobny detal, wymowa jest oczywista, to co widzimy to jest juz Policja PiSowska, a nie Polska Policja.

    pozdrowka
    ~l.

  11. lonefather
    12 lutego o godz. 9:48

    Aż tak, lonek, to nie fantazjuj, że regulamin nakazuje stać na baczność przy hymnie, w dodatku u Ciebie niezgodnie z regulaminem – dużą literą. Hymn to nie niebiańska świętość, lecz jedna z tysięcy konwencji. Kto chce być ich niewolnikiem – jego rzecz. Regulamin nakazuje stawanie na baczność w czasie uroczystości przy oficjalnym odgrywaniu hymnu, a śpiewać – lepiej lub gorzej – każdy może. Przy Twoim rozumieniu wystarczyłoby, żeby ścigany bandyta zaczął śpiewać hymn i policjantów od razu by zamurowało, dokąd gość nie zniknąłby za horyzontem.

  12. wbocek
    12 lutego o godz. 10:11

    No dobra. Masz slusznego, a ja a daleko poszedlem.

    pozdrowka
    ~l.

  13. Ewa-Joanna
    12 lutego o godz. 1:34
    Wow, jak to dobrze, że ten pasjans był układany już w latach 80-ch XX wieku. Bo takie coś ze dwa-trzy wieki wcześniej podlegałoby pod uprawianie czarów. I pani mama mogłaby mieć sprawę z inkwizycją. A tam dla czarownic była już tylko jedna droga – wieczyste piekło via stos.

  14. Typowa mowa Jarosława Ka, wzorcowa dla wszystkich PiSowcow. Czarne jest białe.

    O Polskiej Fundacji Narodowej Prezes Polski powiedział:

    „Jest aktywna, nawet jeśli nie zawsze to widać. Trzeba wziąć pod uwagę, że choć rządzimy dwa lata to wciąż pewne sprawy idą bardzo ciężko, także dlatego, że wszędzie natykamy się na ludzi z ogromnym deficytem świadomości narodowej”

    Fundacja jest, a jakby jej nie było.
    Nie widać jej, bo „deficyt świadomości narodowej” (nowy eufemizm Prezesa!) czyni ją niewidzialną.
    Pzdr, TJ

  15. tejot
    12 lutego o godz. 11:06

    Słowem zaczyna się późniejsze Gomułkowe i Gierkowe biadolenie: zwalanie na sypany w tryby piasek, na karłów reakcji. A deficyt świadomości narodowej nie jest tak ogromny, jeśli przypomnieć czas rodzenia się „Solidarności” – jest tylko duży rozdział interesów jak we wczesnym kapitalizmie. Ale i tę lekcję może Polska ekspresowo przerobi i lud boży dojdzie, u kogo i czego jest deficyt.

  16. @tejot

    Szkoda tylko, że fundusze przeznaczane dla tej niewidzialnej fundacji nie są też niewidzialne. Prezes mógłby jej pracownikom tłumaczyć ich niewidzialność „deficytem świadomości narodowej”.

  17. Wbocku, zdaje mi się, ze „deficyt świadomości narodowej”, to kolejny termin Prezesa pełniący taką samą rolę jak „anihilacja”, dekonstrukcja, oni stali tam gdzie ZOMO stało, on jest z niższego podwórka, Polska kondominium rosyjsko-niemieckim, a ostatnio – nie będziemy płacić podatku od zbrodni niemieckich, co oznacza, że należą się nam reparacje od Niemiec.

    Jarosław Ka ma żyłkę celebryty. Nie może się obejść przez dłuższy czas bez epatowania swoją oryginalnością, obyciem, odwagą w piętnowaniu i obronie, kreatywnością językową, uczonością, mądrością, sprytem i pięknem poczynań.
    Pzdr, TJ

  18. zak1953
    12 lutego o godz. 10:56
    Ewa-Joanna
    12 lutego o godz. 1:34
    Mój ty boże. Właśnie przypomniałem sobie o prezydentowej Kaczyńskiej. Ciut przed katastrofą, prezydentowa została nazwana czarownicą przez ojca dyrektora Tadeusza toruńskiego. A może to nie był zamach wiadomych sił, a kara boska? Kara wykonana przez siły niebieskie współpracujące z ośrodkiem wiary w Toruniu. A te siły potrafią namieszać w każdym postępowaniu, przez co władze prezesa z Żoliborza maja problem z jego wyjaśnieniem.

  19. Sprostowanie
    Napisałem, że Prezes Polski powiedział:
    „nie będziemy płacić podatku od zbrodni niemieckich, co oznacza, że należą się nam reparacje od Niemiec.”

    Niestety nie trafiłem z interpretacją.

    Powyższa fraza Kaczyńskiego o nie płaceniu podatku od zbrodni niemieckich dotyczy ustawy reprywatyzacyjnej, której przepisy zostaną tak skonstruowane, ze pod szyldem reprywatyzacji państwo nie będzie zaspokajać wygórowanych roszczeń Żydowskich organizacji co do pozostałego po Holokauście mienia żydowskiego w Polsce.
    Pzdr, TJ

  20. @Ewa-Joanna, dzieki za probe zelzenia wagi blogu.
    Mnie nigdy nic sie nie przydazylo, mojej siostrze snil sie poslaniec ze szpitala, ktory przyniosl wiadomosc, ze nasz ojciec nie zyje. W przedziale tych kilku minut rzeczywiscie umarl. Ale to bylo spodziewane, a poza tym, chyba istnieje cos takiego jak telepatia, a moze zbieg czasowy.
    Na prawdopodobienstwie „zeruja” pisarze, scenarzysci, a chyba i historycy.
    Ja mialam niedawno taki zbieg okolicznosci: o 8-mej rano w trakcie przesiadki z jednego pociagu metra ( to nie „moja” trasa) na inny na olbrzymiej z przelicznymi rozgalezieniemi stacji metra w ogromnym tloku spotkalam przypadkowo bliska mi osobe, ktora wracala nietypowo do domu – po 20h pracy. Ze smiechem usciskalismy sie, a juz slysze glos znajomej, ktora akurat jechala do pracy: a co wy tu robicie, to przeciez „moja” trasa?
    Nascie lat temu byla modna teoria 6 stopni seperacji, nawet byl jakis film o tym. W potocznym obiegu brzmialo to: ile usciskow dloni dzieli cie od usciskania dloni Obamie (byly prezydent Ameryki, jak by kto w natloku problemow juz nie pamietal). Podobno nie powinno byc wiecej niz 5. Mnie dzielilo nawet mniej – teoretycznie-. Bo kolezanka licealna jednego z moich wnukow byla na zaszczytnym intershipie w WH. Wprawdzie ona to uscisnela stosowna dlon, a ja jej dloni nigdy, chociaz raz wiozlam ja autem.
    @Zak 1953. Dla mnie Twoje poczucie humoru w kwestii czarownicy M. Kaczynskiej, co mogla spowodowac katastrofe takie troche … no, ale kazdego moze bawic co innego.

  21. @ zyta2003
    12 lutego o godz. 15:11

    Też doceniam „zelżenie” blogu. (Wiem, jestem małostkowa).

    Poza tym: mylisz się, hipoteza Zaka53 na temat sprawstwa katastrofy nie przypisuje go Kaczyńskiej, ale siłom niebieskim, w ramach ich wsparcia dla Ojca Inwestora.

  22. zyta2003
    12 lutego o godz. 15:11
    Zyto, myślę, że nie piszę tak niezrozumiale, iżbym oskarżał panią prezydentową o spowodowanie czarami katastrofy. Dla mnie prezydentowa Kaczyńska – czarownica lub nie – jest ofiarą w tym zdarzeniu. Jeśli już, to sprawcę widziałbym w oskarżycielu.
    W żadnej księdze o czarownicach nie doczytałem, aby ściągały na innych nieszczęście, będąc pośród owych ofiar.
    Natomiast ojciec Tadeusz, otrzymał już kiedyś wielkiej wartości dar od bezdomnego, który zaraz potem umarł. Taki szczęśliwy dla toruńczyka zbieg okoliczności.
    Ja, tam przesądny nie jestem ale rozmaite wersje zdarzeń lubię wziąć pod uwagę. Nie ja jeden, w końcu.

  23. Ja to normalnie widzialem UFO.

    To byl na pewno helikopter – powiedzialby Gospodarz
    To jest niepodobienstwem – powiedzialby Jasiu: ja sie znam na sputnikach, juz niejeden widzialem. To nie podchodzi ani pod ruskich kosmonautow, ani pod Columbie. To bardziej podchodzi pod UFO.

    No wiec moje UFO te tak latalo, ze zaden helikopter by nie mogl latac swiatelka sie raz rozjezdzaly, raz zjezdzaly, krzyzowaly i robily fikolki. Ani ruskie sputniki ani amerykanskie tak nie umiejom.

  24. @Tanaka

    Ognie świętego Elma pewno 😛

    Pozdrawiam spod samiućkich Tater

  25. Tanaka
    12 lutego o godz. 20:11
    A ja mówię, Tanako widziałeś światełka. Ktoś się bawił pewnie laserowymi wskaźnikami, które potrafią dać niesamowite efekty na niebie.
    Ja zaś widziałem latający talerz. Stąd wierzę, że istnieją takowe. Byłem wtedy młodym żonkosiem. Żona – Basia – także była ze mną. A że zawsze miałem dobry wzrok, kątem oka zauważyłem ten lecący talerz. I zdążyłem się uchylić.

  26. Nefer
    12 lutego o godz. 20:32

    to ja pozdrawiam z kraju samiuckiego ateistycznego 😀

  27. zak1953
    12 lutego o godz. 20:35

    Ze widzialem swiatelka to ja tez sam mowie. Ale i mowie, ze to nie byly lasery, bo i czas mocno przedlaserowy byl.
    Jak sie jest mlodym zonkosiem, to obecnosc zony bardzo pomaga zobaczyc rzeczy, ktorych w innych warunkach nie da sie zauwazyc. Jest to powazna zaleta bycia zonkosiem.

  28. tejot
    12 lutego o godz. 14:45

    A co to takiego te „wygorowane roszczenia Zydowskie”?

  29. U mnie talerze czasem też latają. Mąż widział osobiście.

  30. Tanaka
    12 lutego o godz. 21:43
    Mój komentarz
    To jest suma odszkodowań za pozostały w Polsce majątek, który był własnością Żydów, którzy zginęli w holokauście, której to sumy wg pisowców domagają się Żydzi na świecie poprzez swoje organizacje. Suma ta wynosi według różnych pisowskich przypisywań od 60 mld USD do 80 mld USD.
    Pzdr, TJ

  31. To są roszczenia wygórowane do poziomu, na którym przymiotniki piszemy wielką literą. Identycznie jak to robią nawiedzeni stojacy na rogach ulic i głoszący Pismo Święte. Na kiju mają tekturę a na tekturze, ładnie schowane w nieco wyużytej folii, niosą Całemu Światu ręcznie wypisane swoje najważniejsze tezy.

    A właściwie Najważniejsze Tezy, których Lekceważenie spowoduje Strącenie Nas do Piekieł Lucyfera, albo w Czeluście Wiecznego Potępienia… itd., itp na całej powierzchni tektury.

    Często gęsto maja oni też wersję zminiaturyzowaną, będącą kserokopią swoich tez, kaligraficznie wypisanych ręcznie, także z co Drugim Wyrazem zaczynającym się od Wielkiej Litery. Karteluszki te rozdają z poczuciem Ważności Misji.

    Budzą moją sympatię, gdyż jak rzadko kiedy widać jak na dłoni ich osobisty stosunek do każdego, z jakże wielkim wysiłkiem Wyślinionego Ręcznie Słowa.

    Skoro wszystko co żydowskie musi być wyślinione Wielką Literą to logicznym jest, że roszczenia także muszą być Żydowskie.

    Wtedy są ważniejsze, c.b.d.o.

  32. W zakończonej przed chwilą audycji pani kosmetyczki, jednej z Dyrektorek Kongresu Polonii Amerykańskiej, w rozmowie z miejscowym Aktywistą Narodowych Sił Zbrojnych, (czyli grupki kilku osób, która wczoraj zmieniła nazwę i juz nie nazywa się „NZS-Nowe Pokolenie” tylko jakoś inaczej), otóż z tej audycji od pani kosmetyczki dowiedziałem się, że „roszczenia żydowskie z dawnych 65 miliardów wzrosły już do 300 miliardów dolarów”.
    @tejotowi do informacji.

    W następnych audycjach będziemy uczyli się o chrześcijaninie w Talmudzie, zapowiedziała pani dyrektor KPA.

  33. @Ewa-Joanna

    Dzięki za coś lżejszego dla odmiany! 😉

    Czasy takie, że poważnych wstępniaków nam nie zabraknie a trzeba czasem się pośmiać („No ale jak się spóźnił, to jego wina, nie moja i won z mojego talerza! To jak nie wrzasnę: A kysz!”).

    Ja jestem realistka do bólu więc żadne zawodzenia w kominie mnie nie ruszają (nawet jeśli nie wiem czym je wytłumaczyć). Miałam przypadek ruszającego się samoczynnie talerzyka. Kładę na blacie a on szus, przejechał dalej kręcąc się z lekka! I jeszcze jakby drga do tego…Najpierw podskoczylam i obejrzałam się czy mżonek nie płata mi jakiegos psikusa ale nie. A talerzyk dalej drga. Wnerwilam się i przydusilam do stołu ale kiedy puściłam znów odjechał. Nie ze mną takie numery, myślę sobie, nie będą mnie tu duchy straszyć skoro w nie nie wierze. Podważyłam i okazało się że pod spód dostała się woda. Nie wiem dokładnie jak to zadziałalo, napięcie powierzchniowe czy co ale efekt był ciekawy. Nie udało mi się niestety odtworzyć samej żeby postraszyc jakąś ofiarę. A szkoda.

  34. Jeszcze post-scriptum z mojego ulubionego kawałka Tima Minchina („Storm”), pięknej tyrady pod adresem uduchowionej hipiski, czestujacej go ogranymi kawałkami na temat „niewyjaśnionych zjawisk”

    „Life is full of mysteries, yeah
    But there are answers out there
    And they won’t be found by people sitting around looking serious and saying ‚Isn’t life mysterious?’
    (…)

    Because throughout history every mystery ever solved has turned out to be
    Not Magic.”

    Czyli owszem są na świecie zjawiska trudne do wytłumaczenia… aż wreszcie znajdzie się ktoś kto je naukowo wytłumaczy. Bo wytłumaczenie (kiedy wreszcie się objawi) nigdy nie ma nic wspólnego z magią…Czarną, białą ani w kropki bordo. 😉
     

  35. A co do tematu wstępniaka, to sen jest bardzo ważny i każde dłuższe niespanie kończy się zwidami, majakami i cudami na kiju.
    Widze po sobie, że z wiekiem maleje moja tolerancja na brak snu. Mój życiowy rekord wynosi 4 dni i trzy noce (mocno stresującej aktywności) bez snu i ustanowiony został gdy miałem jakieś 19 czy 20 lat. Teraz 1 noc bez snu kończy się musową drzemką już drugiego dnia, inaczej padnę na nos stojąc.

    Jedyne powiedzmy, że podejrzane zdarzenie w moim życiu miało miejsce w trzecią noc po zawiezieniu żony na porodówkę z naszym pierwszym dzieckiem w drodze. Jako się rzekło, żona w szpitalu pojawiła się troszeczkę za wcześnie, (albo o czasie, tylko mały się spóźnił, skąd ja mam to po tylu latach pamiętać?) no i było coś wspominane o jakichś przyspieszających lekach i o tym, jakie sa wady i zalety takiego farmakologicznego przyspieszania. Jeden dzień, drugi, trzeci no i w noc po trzecim dniu obudziłem się koło trzeciej nad ranem zlany potem z mocnym przekonaniem, że „dzieje się coś ważnego”. Rano okazało się, że żona urodziła około 2:30 w nocy, no w każdym razie bardzo blisko mojego przebudzenia.
    Przypadek? Nie sądzę… jakby powiedział Pan Antoni M.

    Następne porody już mnie, starego ojca, nie budziły. Głównie dlatego, że żona rodziła w czasie pomiedzy odwiezieniem jej do szpitala a moim powrotem do domu… 😉

  36. tejot
    12 lutego o godz. 22:32

    No ale moment, chwila i ciut-ciut: ze jest jakas suma, to sie wie. tylko czemu ona jest „wygorowana”?
    Bo nasze 4 biliony (4 tysiace miliardow UDS) wobec Niemiec nie sa wygorowane, ze dam taki sluszny przyklad.

  37. Czarnego Królika żem widział. Szedł wyprostowany, trzymał majestatycznie dwie pałeczki po budyniu i skręcał za stodołę. Ja skręcałem przed stodołą.

  38. @Kostka
    12 lutego o godz. 22:59
    Też jestem realistka i niewiarka czym sie narażam. Ale mam to od czasu kiedy to nawiedził mnie diabeł.
    A było to tak ( choć już chyba kiedys o tym pisałam): Przebudziłam się, a lat wtedy miałam 4-5, otworzyłam oczy i widzę – na krześle niedaleko mojego łóżka siedzi diabeł. No to oczywiście natychmiast te oczy zamknęłam. Ale ciekawość zwyciężyła i powoli i ostrożnie zaczęłąm je otwierać. Siedzi czy zniknął? Siedzi!!!! No to jak nie wrzasnę…
    Przylecieli wystraszeni rodzice pytając co się stało. Diabeł tu siedział – mówię – na tym krześle.
    Diabeł, mówisz? – powiedział ojciec. – No to zobaczymy czy będzie miał odwagę tu przyjść jak ja z tobą będe.
    Ojciez usiadł koło mni ena łóżku i zgasił światło. Minęła chwola i ojciec pyta: – Jest diabeł?
    Patrzę. Jest! Siedzi na krześle wygodnie, rogi mu sterczą, nogi zwisają.
    Jest – mówię jeszce lekko drżącym głosem ale już o wiele odważniejsza, bo tata jest ze mną.
    -Dobrze – powiedział ojciec – patrz cały czas na tego diabła a ja zapalę światło. I zapalił.
    Niestety zamiast siły nadprzyrodzonej na krześle były tylko moje ubrania rzucone nieporządnie…
    I tak przepadła moja wiara w siły nadprzyrodzone.

  39. Sorry, te literówki to nie z powodu diabła ale zaparowanych okularów, jest 9 rano, 30 stopni i 80% wilgotności powietrza.

  40. Matko świnto, rozwaliło parlament w Tonga i co teraz będzie ???
    http://www.abc.net.au/news/image/9425460-3×2-700×467.jpg

  41. A u mnie -5 deg C, 48% wilgotności i z pół metra śniegu wszędzie poza ulicami i chodnikami.
    Sto razy wolę moją pogodę od tej australijskiej sauny dla pająków!

  42. @zza kałuży
    13 lutego o godz. 0:08
    Co kto lubi 🙂
    Taka sauna to raptem 3-4 tygodnie w roku, reszta w granicach 25, przynajmniej u mnie w Brisbane, najmilszym mieście na świecie! 🙂
    A pająka kapciem, kapciem…

  43. @Ewa-Joanna 13 lutego o godz. 0:38
    Taka sauna to raptem 3-4 tygodnie w roku
    U mnie też, tyle że za pół roku… niestety.
    Nienawidzę wysokiej wilgotności, temperatura w suchym powietrzu jest O.K. podczas bytności w Arizonie wcale nie przeszkadzało mi 40+ deg C, co pustynia to pustynia.
    Miejscowe panie z tego samego dokształtu strasznie zazdrościły przyjezdnym stanu ich cery… ja nigdy bym nie zauważył, ale Arizonki bardzo ubolewały, że od suchego powietrza wyglądają starzej o kilka lat, go figure!

  44. zza kałuży
    13 lutego o godz. 0:08
    W Katowicach aktualnie 0 stopni C, prawie bez śniegu. Miejscami lekko poprószone jakby ktoś worek po mące wytrzepywał i drobiny białego, a właściwie już lekko szarego leżą na chodnikach i trawie. Niestety, powietrze ostatnio marne, bo wiatr słaby i nie wywiewa zanieczyszczeń.

  45. Ewa-Joanna
    12 lutego o godz. 23:53
    Ja już od dawna latających talerzy nie widziałem. Basia od 12 lat na Murckowskiej. I już nawet mi się nie śni. Co do pająków, to nie zabijam. Co najwyżej łapię do pudełka po zapałkach i wynoszę na poza mieszkanie. W sumie, to wolę pajączka od muchy, bo czasami upierdliwie zaczepne bywają. Teraz akurat z muchami spokój ale jeszcze miesiąc-dwa i wrócą. A jak pamiętasz nasze pajączki niegroźne dla życia i zdrowia.

  46. @Ewa-Joanna 0:38

    Znowu. Wyrzuć w końcu te kapcie, to pająki nie będą Cię kusiły.

  47. Dzisiaj widziałem czarnego kota. Siedział przy furtce do jednego z domów, które mijam po drodze. Nie wiem, czy to też się liczy, bo obok furtki stała oparta o słupek miotła.

  48. paradox57
    13 lutego o godz. 7:45

    🙂 pewnie przyszła w odwiedziny

  49. @Kostka
    12 lutego o godz. 22:59

    Efekt dość pospolity.
    Potrzeba do tego woda, która jest z jednej strony smarowidłem, a z drugiej uszczelniaczem. Oprócz tego potrzebna jest energia. Na przykład w postaci ciepła.
    Eksperyment: Bierzemy kieliszek do wina (bo lżejszy niż talerzyk i dlatego pewniejszy efekt), płuczemy go w gorącej wodzie, najlepiej z dodatkiem jakiegoś środka spieniającego, czyli np. płynu do mycia naczyń. Wylewamy wodę z kieliszka i stawiamy go stopką do góry na gładkiej powierzchni, np. blacie. Jeżeli jest on absolutnie poziomy, to kieliszek co najwyżej podskoczy. Jeżeli blat jest choć minimalnie nachylony, kieliszek zacznie uciekać.
    Wyjaśnienie: Powietrze zamknięte pod kieliszkiem ogrzewa się od tegoż (nagrzanego uprzednio gorącą wodą) i rozszerza się, przez co unosi nieco kieliszek. A że woda jest dobrym smarowidłem, więc całość jedzie po równi pochyłej albo podskakuje na płaskim wypuszczając nadmiar powietrza.
    Zasada ta jest wykorzystywana np. przy wekowaniu.

  50. @paradox57
    13 lutego o godz. 7:39
    W domu nie mam problemu gekkony pracują.

  51. @Qba
    13 lutego o godz. 9:04
    No i jakie to proste – mój talerzyk sie nadął 🙂

  52. paradox57
    13 lutego o godz. 7:45

    Ja wczoraj widziałam czarną wronę. Która położyla się na boku i zaczęła się dla zabawy staczac z ośnieżonego, mocno pochylego dachu sąsiadów. Robiąc regularne beczki z łapami wystawionymi w niebo przy kolejnym obrocie. Przez chwilę nawet pomyślelismy (bo mam nawet na to świadków!) że właśnie wykitowala i toczy się pod wpływem grawitacji ale nie. Wstała i usiadła a druga próbowala naśladowac ale nie wiedziała jak. Krukowate są inteligentne i czasem po prostu się bawią. Czailismy się z kamerą przez pół godziny po tym, ale już nie powtórzyly widowiska. Czy to omen?

  53. Poza tym mamy śnieg. Przez który przebijają się żonkile i przebiśniegi. Mamy trzydniowe szkolne ferie ale pogoda ani w te ani wewte, ze spaceru wróciliśmy przemoczeni bo raz padał śnieg, raz deszcz. Chyba wolałabym to 35 C jako miłą odmianę…

    https://photos.app.goo.gl/5jJnblotF5eXuSWt2

  54. Kostka
    13 lutego o godz. 10:07
    Czy to omen?
    Tak, bo ptaki widzą wszystko co się dzieje w ich otoczeniu. A jeżeli ktoś próbuje robić coś skrycie, one podejrzewają niecne zamiary człowieka. Nie zwracając na nie uwagi, możemy zobaczyć więcej śmiesznych zachowań, m.in. zabawy. Ale to jest trudne, bo one reagują na bezpośrednie spojrzenia. Tak, jak kobiety odczuwają spojrzenia mężczyzn idących za nimi. Taki mały atawizm.

  55. @Kostka

    Nomen-omen. Krukowate tak się bawią. Są notowane obserwacje kruków, które zjeżdżają po śniegu na grzbiecie. A nawet lepsze. Jeden kruk robi za sanki, drugi za saneczkarza. Pewnie można zapytać wujka gugla.

  56. paradox57
    13 lutego o godz. 10:19

    Zapytałam i taką oto kompilacje mi wyrzucił:

    https://youtu.be/_LsAaTedziE

  57. @Kostka
    Zabrakło tam kruka robiącego w śniegu orła. To dopiero byłby widok.

  58. Wyszło szydło z worka. Oto ateiści porzuciwszy najpierw wiarę w Jednego, w Absolut wracają do wiary w duchy, widzą diabła ,zajmują się chiromancją, pozostają w związku telesubtransparakwantowohybrydoliniowym z Liczyrzepką.
    Poprostu regresja, jak w Ojczyźnie. Tam wychodzą duchy przeszłości, duchy Marca a tu takie pospolite.
    Ale poważnie – czy ateista może wierzyć w duchy? .A jeśli nie wierzy a doświadcza działań sił nadprzyrodzonych, to co wtedy? Jak się ma wtedy jego racjonalizm – nie wierzyć w to, co się doświadcza?.Oczywiście to może dotyczyć nie tylko cudów i duchów. Poprostu nie przyjmowanie do wiadomości faktów. .Albo podwójne myślenie jak czasem u moich pacjentów : jestem Matką Boską ale jednocześnie nazywam się, powiedzmy ,Nowak.
    Powiedziałem.

  59. @zak1953
    To zachowanie właściwe nie tylko ptakom. Zdaje się, że jedynie z kotem domowym możesz próbować mierzyć się na spojrzenia. I kto pierwszy mrugnie.

  60. @Stachu39
    13 lutego o godz. 10:39

    Jakie szydło??? A kysz!

  61. @Stachu39

    Jakie, „doświadcza działań sił nadprzyrodzonych”? Żadnych tam sił nadprzyrodzonych w życiu nie doświadczyłem. Raz mnie prąd „kopnął”, to doświadczyłem działania, ale to żadna nadprzyrodzona.

    Wcale nie można wykluczyć, że matka boska nazywała się Nowak. W końcu z jakichś badań ostatnich wynika, że ok. 40% polskich katolików wierzy, że jezusek był Polakiem. I badania nie były przeprowadzane wśród Twoich pacjentów. Chyba że…?

  62. @Ewa-Joanna 9:14

    U mnie w domu przy mojej żonie to nawet najmniej wybredny gekkon padłby z głodu. Gdzie on tam by pająka uświadczył.
    Kiedyś żona chciała kapciem zabić zaleszczotka. Ledwo zdążyłem zasłonić go własną piersią. I oberwałem.

  63. @paradox57
    Obejrzałam tego zaleszczotka. Też bym go kapciem 🙂
    A gekkony też ludzie i co im będę żarełko odbierać. Muszki, komarki, pajaczki i cmolki – wszystko wyłapią. A ja mam problem zeby takiemu na progeniture nie nadepnąć albo nie poodkurzać, bo jak się szwendają maluchy po podłodze to nie widać.

  64. Jeszcze a’propos czarnych kotów. Jedziemy kiedyś samochodem z najmłodszym ateistą.

    Ja (odruchowo): O, czarny kot przeleciał przez drogę.

    Z tylnego siedzenia (dziecię wychowane tutaj): ????

    Ja (tłumacze się gęsto): wiesz, w Polsce jest taki przesąd…

    Z tyłu : Co to: przesąd?

    Ja (próbuje po angielsku ): Superstition

    Z tyłu : superstition? Ja nie wiem co to?

    Ja (zzymam się, już niczego tych dzieci w szkole nie uczą): To jest coś takiego, że niektórzy ludzie wierzą w niestworzone rzeczy. Np że jak kot przebiegnie drogę to spokta kogoś pech. Albo jak widelec spadnie ze stołu to ktoś przyjdzie…

    Z tyłu (upewnia się ): ale to głupoty są? Takie niestworzone?

    Ja: zgadza się

    Z tyłu (po dłuższej chwili ciszy na przemyślenie tematu. Triumfalnie.): Ja znam jeden superstition! Niektórzy ludzie wierzą w Jesus Christ…

  65. @Kostka
    Podoba mi się najmłodszy ateista. 🙂

  66.  @Stachu39

    „czy ateista może wierzyć w duchy?”

    Jak wierzy (w duchy, pamięć wody, czarne koty, homeopatie, chiromancje i inne takie) to nie jest prawdziwym 100% ateistą… 😉

  67. W nieszczęścia, które przynoszą czarne koty – tfu!tfu! na psa urok – nie wierzę, ale nie mogę szydzić z faktów: czarny kot mi przebiegł drogę…i wpadł pod samochód.

  68. @Ewa-Joanna 11:05
    Wiesz, jak to się nazywa? Wiesz?
    Brutalna babska siła.

  69. Ewa-Joanna
    13 lutego o godz. 11:13

    Mi też! 😉 Logika dziecieca jest czasami brutalna…

    Najciekawsze jest to, że nie był specjalnie indoktrynowany w domu. Sam sobie poukładal w głowie obserwując starych. Teraz co i rusz wywołuje dyplomatyczne incydenty chwaląc się własnymi przekonaniami. Pilnujemy tylko żeby nie dokuczal ani nie próbował się nabijać z tych deklarujacych innaczej.

  70. @wbocek

    Od tamtej pory wszystkie czarne koty omijają Cię stromym łukiem

  71. @paradox57
    Ale czasem trudno sie oprzeć i kapeć sam apada w rękę. Trudno. Tych jakichs zaleszczyków to u mnie nie ma ale karaluszki to i owszem, tylko trafić kapciem trudno bo szybkie takie. Trujem.

  72. @Kostka
    Logika dziecięca jest prosta, to logika dorosłych jest pokrętna 🙂

  73. Stachu39
    13 lutego o godz. 10:39

    „Ale poważnie – czy ateista może wierzyć w duchy? .A jeśli nie wierzy a doświadcza działań sił nadprzyrodzonych, to co wtedy?”

    Ja jeszcze poważniej niż Twoje „nie wierzy, a doświadcza”, Stachu. W tym guście pytałem swoją nauczycielkę-ateistkę, którą służbowo odprowadzałem wieczorami po różnych wieczornych zajęciach. Było to bodaj 56 lat temu:

    – A co by pani profesorka powiedziała, gdyby teraz przed nami się pokazał duch?
    – Nie ma żadnych duchów.
    – Ale gdyby się pokazał?
    – Nic, bo się nie pokaże.
    – Ale gdyby…
    – Gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem.

  74. 😎
    To próbka, prosze nie zwracac uwagi.

  75. Tanaka
    12 lutego o godz. 23:26
    tejot
    12 lutego o godz. 22:32

    No ale moment, chwila i ciut-ciut: ze jest jakas suma, to sie wie. tylko czemu ona jest „wygorowana”?
    Bo nasze 4 biliony (4 tysiace miliardow UDS) wobec Niemiec nie sa wygorowane, ze dam taki sluszny przyklad.

    Mój komentarz
    Staram się przetłumaczyć język PiSowców, tzn. Jarosława Ka, na nasze.

    1) Suma 50 mld USD dla Żydów jako odszkodowanie za utracone mienie jest wygórowana, bo się im nie należy od Polski, ponieważ, to nie Polska wywołała wojnę, nie Polska zrealizowała holocaust. Żydzi dostali odszkodowania od Niemiec za Holocaust.

    2) Odszkodowania od Niemiec nam się należą, ponieważ podczas wojny nasz majątek został zniszczony przez wojnę wywołaną przez Niemcy. Niemcy mogą się zgadzać lub nie zgadzać z tą należnością, lecz fakt pozostaje faktem, że Niemcy nie wypłacili Polsce żadnych odszkodowań, co PiS będzie podnosił gdzie tylko się da, kiedy tylko się da. Niemcy nie mogą udawać, że ta kwestia nie istnieje, bo ta kwestia istnieje.

    3) Jeśli Żydzi chcą jakichś dodatkowych odszkodowań, to niech się zwrócą do Niemiec.

    4) Zsymetryzowany żądaniem odszkodowań od Niemiec układ roszczeń Żydzi – Polska / Polska Niemcy jest pomyślany jako blokada polityczna i moralna dla realizacji roszczeń Żydowskich od Polski.

    Tak mniej więcej wygląda element stosunków Polski (rządzonej przez PiS) z państwem Izrael i diasporą żydowską zawarty w planie stosunków międzynarodowych sporządzonym przez pisowskich ekspertów i zatwierdzonym przez Jarosława Ka.

    Moim zdaniem Jarosław Ka bawi się zapałkami. Nie dlatego tak mówię, że żądania PiSu są słuszne lub niesłuszne (mim zdaniem niesłuszne, bo nie na miejscu, nie na czasie i w formie politycznej karykatury), tylko przede wszystkim dlatego, że PiS wpierw stwarza problemy polityczne, a gdy stają się one nierozwiązywalne po myśli PiSu, to próbuje nieudolnie kręcić, szachrować, iść w zaparte i w końcu utyka w miejscu tam gdzie zaczął. Problem jak był, tak jest. Na co zabrało się już mnóstwo przykładów.
    Pzdr, TJ

  76. Poleciła mi żona znalezienie w internecie porządku jutrzejszych „rozrywek”, związanych z zakończeniem „rozpusty” – chyba coś pokręciłem – oczywiście „nawału kar”, czyli „zapustów” – uff!
    Wklepałem nazwę parafii. Po otwarciu strony widzę, że proboszcz olewa współczesne środki komunikacji z wiernymi i również niewiernymi, bo do zwiedzania zaprasza wszystkich chętnych, więc również bezbożników (pecunia non olet), których dzieci gorszą społeczeństwo, nie chodząc na religię. Niestety wielokrotnie obok interesujących mnie punktów jest adnotacja „Nie podano”. Był wprawdzie numer telefonu, ale i brak godzin działania biura. Nie mogłem zadowolić żony, ale sam doznałem prawie orgazmu (psychicznego wyłącznie).
    Proboszcz ujawnił prawdziwe spojrzenie KK na samego siebie. Jest to firma i/lub przedsiębiorstwo, a ja wiem, że dochodowe. Dla niewierzących w to co piszę skopiowałem główne informacje, które były „podane, choć nie zauważyłem chyba najważniejszej – numeru konta! Po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że to jednak nie jest najważniejsza informacja dla firmy – nie preferuje bowiem obrotu bezgotówkowego.
    Co wyczytałem z tej nieaktualizowanej strony:

    „Kompletnymi współrzędnymi geograficznymi, pod jakimi mieści się siedziba firmy są: 50.345615N, 18.209792E. (można zrzucać z dronów paczki)
    Numer faksu przedsiębiorstwa to: (77) 483-49-02.
    Przedsiębiorstwo odnaleźć można odwiedzając obiekt pod adresem: Judyma 1, 47-220 Kędzierzyn-Koźle.” (To faktycznie adres kościoła)
    Podkreślenia są moje.

    Mam dowody na to, że kler nie lubi jawności działań finansowych. Kilka lat temu załatwiłem z wojewódzkim konserwatorem zabytków wpisanie kaplicy św. „Antoniusa z Padwy” do rejestru zabytków, aby uzyskać środki na remont. Niezbędny był formalny wniosek właściciela obiektu, którym był proboszcz (formalnie parafia, której wojewoda „komunistyczny” podarował nieruchomość, nie pytając mieszkańców o zdanie, choć ich przodkowie oddali pod budowę grunt i zbudowali kaplicę). Proboszcz się jednak nie zgodził, bo musiałby się rozliczyć z tych pieniędzy, wolał zbiórkę „na cel”! Ja go rozumiem, przecież proboszcz to też mężczyzna i pewne potrzeby ma. Pojąłem to dogłębnie, gdy usłyszałem nowinkę.
    Siedzi sobie proboszcz z miłymi dziewczynami na Krupówkach przy kawie, a przechodząca obok parafianka pozdrowiła go uniżenie: „Szczęść Boże księże proboszczu”!!!

  77. Kostka
    13 lutego o godz. 11:14

    Ten niestuprocentowy ateista to dziewica trochę w ciąży. Był tu taki na blogu dziesięciorga nicków – teraz robi za „sambę kukułeczkę” – co się chwalił, że kiedyś był ateistą. Nie wie, biedny, że taki był z niego ateista jak z koziej dudy klarnet lub trochę żywy trup.

  78. tejot
    13 lutego o godz. 11:35

    Nie siedzę w takich sprawach, tejotku, ale aż bije w oczy mądrość pisowatych, którą wyrażasz swoimi słowami:

    „się im nie należy od Polski, ponieważ, to nie Polska wywołała wojnę, nie Polska zrealizowała holocaust. Żydzi dostali odszkodowania od Niemiec za Holocaust”.

    Nie wiem, czy Niemcy zapłacili odszkodowania za holokaust, czy również za utracone mienie. Ale ślepy widzi pomieszanie dwóch materii: wywołanie wojny i zabór przez Polaków cudzego mienia z tej okazji. Skoro prawo własności ma się za świętość i zwraca mienie odebrane polskim panom po wojnie, to spadkobiercy właścicieli żydowskich mają identyczne prawo.

  79. wbocek
    13 lutego o godz. 11:47

    Nie wiedziałam, że dziesięciorga nicków podawał się za byłego ateistę! Buahahaha, w takim razie istotnie reszta twojej oceny takowej deklaracji jest w samo sedno.

    Nic to, ruszamy na miasto (potomek sobie zażyczyl, ja bym wolała gdzieś w teren ale czasem i on musi mieć możliwość wyboru). U nas dziś Naleśnikowy Wtorek (Pancake Tuesday ) czyli brytyjska odmiana Tłustego Czwartku i właśnie spalaszowalismy górę naleśników. Jak pisała Tove Jansson w Muminkach: „Jedli placki prosto z patelni gdyż jest to jedyny właściwy sposób jedzenia placków”.

    Zmykam!

  80. Stachu39
    13 lutego o godz. 10:39
    Stachu, ateista może mieć skojarzenia. Kręcąc się co dzień wśród wierzących i ich opowieści, trudno czasami nie kojarzyć rozmaitych sytuacji czy obrazów z zasłyszanymi opowieściami. A że brzmią czasami niesamowicie, dzielimy się tym z innymi. Pomijam przypadki psychiatryczne. Zauważ, że w ostatnich 150-ciu latach nie zanotowano żadnego, potwierdzonego przez władze religijne proroka.

  81. wbocek
    13 lutego o godz. 11:33
    Pombocku, nie zgodzę się z tobą co do wąsatej dziadko-babci. Wąsata baba to jednak wąsata baba. W katowickiej drogówce była kiedyś pani sierżant, z zarostem w stylu chińskim. I ponad wszelką wątpliwość była stuprocentową kobietą, z mężem i dzieckiem. Ot, miała zarost, którego nie była w stanie się pozbyć. I w końcu przestała z tym walczyć. Ale pierwszy kontakt – szok.

  82. zak1953
    13 lutego o godz. 13:14

    Se się nie zgadzaj. Nie mogłem przecież powiedzieć: „Żeby babcia miała to, co ma dziadek tam, gdzie babcia ma to, czego dziadek nie ma”. Powiedzenia mają być poręczne, bardzo krótkie, a to, co mógłbym powiedzieć, jest bardzo krótkie, ale za dosłowne.

  83. Jak byłem mały, to nie mogłem zrozumieć dlaczego pewnie jeszcze młodszy ok. 4-5-letni dzieciak nie boi się baboków.

    Dziecięce umysły, gdy już zaczną się bać, boją się bardzo długo. Niektóre się bardzo boją (za „Zarysem psychiki Stephena Wolfa”) pomyśleć np. „Bóg jest głupi”, ale ta myśl do nich ciągle wraca, co doprowadza je do jeszcze większego strachu.

  84. Kostka
    12 lutego o godz. 23:11

    Historia czlowieka pelna jest ‚answers out there’, ktore staja sie odpowiedziami ‚down here’ – ktore czlowiekowi w niczym nie przeszkadzaja dalej trwac w zabobonach. Nie brak ludzi, ktorzy sa nie tylko nieciekawi wiedzy, ale tacy, ktorym wiedza bardzo przeszkadza.

  85. Ewa-Joanna
    13 lutego o godz. 0:03

    to chyba szczesliwy kraj, w ktorym parlament moze sie zmiescic w garazu

  86. tejot
    13 lutego o godz. 11:35

    Ja rozumiem, ze starasz sie odtworzyc tzw rozumowanie pisoidow, ate to strasznie trudna robota – znalezc u nich rozumowanie, ktore spelnia slownikowe kryteria tego pojecia.
    Niemcy nie wyplacili Zydom ani feniga, ani centa odszkodowania za to, co Zydzi utracili na rzecz nadwislanskich Polakow. Zagarniete domy, rozkradzione mienie, zajete grunty i tak dalej – tego zadne odszkodowania nie mogly dotyczyc, bo nie Niemcow wobec Zydow dotyczylo, ale Polakow wobec Polakow-Zydow.
    Wiec dalej nie wiem co to sa te nieuzasadnione roszczenia zydowskie, skoro sa uzasadnione, chociaz jasne jest, ze pisoidy wola, zeby byly nieuzasadnione.

    Z odszkodowaniami Niemiec wobec Polski sprawa jest nieco inna: owszem, Polska dostala odszkodowania, via ZSRR. Male, pewnie za male, ale uznala, ze starczy. A moze i nie za male: wziela sobie przeciez bardzo eleganckie odszkodowanie: Polowe Prus Wschodnich i kawal Slaska, znaczy – Ziemie Odzyskane. Jeszcze malo? No to by trzeba jakos obliczyc, wyliczyc, porownac i uzasadnic. Zeby chociaz byl pozor, ze cos sie jeszcze moze by i przydalo od Niemiec dostac.

  87. Nasz świat jest formą istnienia białka

    Loteria cyfr
    i dobór genów
    szantaż silniejszych
    i lęk słabych
    tworzą nasz świat
    który tworzymy
    i z którym ciągle przegrywamy

  88. Walentynki, 14.02

    Joy Division – Love Will Tear Us Apart
    https://www.youtube.com/watch?v=zuuObGsB0No

  89. Zatrzymanie Frasyniuka to, oczywiście, zemsta kurduplowatego tchórza na człowieku odważnym – psychologiczna norma. Ale to, że jeden z głównych byłych opozycjonistów –
    Michnik – za czytanie w internecie materiału o zatrzymaniu Władka każe sobie płacić jak za doniesienie, że się pojawił zając z lisią kitą, to już zupełnie inna norma. Ja nie mówię, że zimnokrwista ni, tym bardziej, sukinsyńska.

  90. Wypuścili go

  91. wbocek
    14 lutego o godz. 8:39
    Myślę, że prezes Jarosław, gdyby prowadził biznes medialny, także pobierałby opłaty za korzystanie z internetowej gazety. Problem dla prezesa prosty – on prowadzone przez siebie media już dawno położył. Fakt, Michnik już nawet nie dba o pozory. U niego nie ma dostępu do jakichkolwiek treści bez opłaty. Część innej prasy daje 10 tekstów free.

  92. zak1953
    14 lutego o godz. 9:24

    Na tym polega zbydlęcenie człowieka: kto tam, panie ma za dużo. Choćby się paliło, waliło i biskup przyjechał – płać. Zysk ponad wszystko. Ponad społeczną rolę mediów, ponad przyzwoitość.

  93. zak1953
    14 lutego o godz. 9:24

    W dodatku uprzytomnij sobie, że sławny opozycjonista każe sobie płacić za informację o aresztowaniu jak bandyty (zakucie w kajdany) drugiego sławnego opozycjonisty. Zero koleżeństwa, zero solidarności, zero przyzwoitości. Idź ty, Michnik, w kibinimatier i nie wracaj.

  94. I tu sie z toba całkowicie zgadzam ponbocku – są informacje, które powinny być dostępne, bo są ważne. Ważniejsze niż te parę złotych.

  95. Też nie mam dostępu do wyborczej ale informacje są też na stronie tvn24

    https://www.tvn24.pl/wladyslaw-frasyniuk-zatrzymany-przez-policje-relacja-zony,814882,s.html

  96. Kiedy w czasie poprzednich rządów PiS zaczęto regularnie wyprowadzać (doprowadzać) „podejrzanych” o 6 rano i w świetle kamer to był początek końca dla waadzy. Może i tym razem osiągniemy ten punk szybciej niż się zadufanym bufonom wydaje? Oby.

  97. Szanowni Panstwo

    Bez tego Michnika i innych to byscie
    Trybune Ludu czytali.

  98. wbocek
    14 lutego o godz. 9:48
    Nikt z nas nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, kiedy w latach 1989-90 myśleliśmy o zmianach. Czy poszły tak jak chcieliśmy?
    Swoją drogą każde z internetowych mediów mogłoby trzymać pewną – zawsze bezpłatną część – ważnych, choć skrótowych informacji. Ale mam wrażenie, że my jesteśmy już dla obecnych rozgrywających całkiem na uboczu ich zainteresowań. Wszelkie etosy okazują się pożywką naiwnych, choć jeszcze zaangażowanych w rozmaite sprawy.

  99. wbocek
    14 lutego o godz. 9:48
    zak1953
    14 lutego o godz. 10:14

    Informacje o aresztowaniu Frasniuka, oczywiście, powinny być dostępne w GW i innych poważniejszych tytułach, darmo. Ale kto miałby to zapewnić? Musiałby siedzieć jakiś dyżurny, poważny i przytomny redaktor i ręcznie oddzielać – co darmo, co nie. Utonałby w robocie, a i tak przeoczył, co dla kogo ważne. To robi komputer. daje jakąś pulę tekstów darmowych, za resztę trzeba płacić. Albo – tytuł i 3 zdania pod nim – darmo, reszta – abonament. Za redaktorem musiałby stać główny księgowy. Zwłaszcza dziś: GW to już nie taka potęga finansowa, reklamy nie spływają szczodrze, bo do kogo innego płyną jeszcze szczodrzej. Że to kiepskie – tak jest, że chciałoby się pro publico bono – owszem. A co z tym można zrobić, żeby było jak być powinno, i dla kogo powinno?

  100. „Kota se zamknij a nie SOLIDARNOSC” napisał na Twitterze rozjuszony Wałęsa o aresztowaniu Frasyniuka 😉 I że „trzeba znaleźć pałę na tego karakana”.

  101. Ewa-Joanna
    14 lutego o godz. 9:52

    W tym sęk, Ewo-J, że informacji dostępnych bez płacenia jest ogromna większość. Więc jeśli internetowa gazeta.pl tak ważną społecznie informację – która i tak za chwilę będzie znana całej Polsce bez pieniędzy – sprzedaje, to znaczy, że najpierw widzi jej finansową atrakcyjność, a nie społeczną wagę: „Widzicie, takie ważne informacje, a wam szkoda głupich dziesięciu złotych. Nie zwlekajcie, wpłaćcie i będziecie na bieżąco”. Doczekamy – ja może, na szczęście, nie – że całe internetowe media będą dostępne tylko za pieniądze. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Odkąd pamiętam, podwyżki cen gazet zawsze były motywowane przyczynami obiektywnymi – a to ceny papieru, a to koszty druku, a to koszty dystrybucji – i nikt nigdy nawet nie pisnął o przyczynach subiektywnych – że chodzi też o podwyżki zarobków dziennikarzy. Którzy chyba nigdy nie dostali takiej podwyżki jak miliony Polaków i ja: 2.50 zł za Millera czy również 2,50 zł za mamlakowatej kaczki.

  102. Tak, zaangazowanie digitalno-blogowe, pelno odwaznych.
    Akrobaci i szakale komputerowych
    klawiatur.

  103. Tanaka
    14 lutego o godz. 10:27

    Przykro mi, Tanako, ale kompletnie nie kupuję Twojego tłumaczenia. Komputer decyduje, co społecznie ważne, co – nie?! Albo gazeta ma jakieś posłannictwo, albo jest tzw. brukowcem. Na mój kapuściany łeb Gazeta Wyborcza nie jest już dla mnie warta kupowania. Zwłaszcza że ich płatne niusy bez bólu olewam sikiem hiperbolicznym – nie są mi do życia potrzebne. A na ten i Frasyniuku zwróciłem uwagę, bo i sama wiadomość jest o sukinsyństwie pisowatych i płatność za nią jest sunkinsyństwem. Ta płatność oznacza, że nie ma innych wartości nad kasę. Ja w chwilach wzmożenia kasę z gównianej mej emerytury (niecałe 1300) DAJĘ – np. na WOŚP lub głodne pieski, albo i skacowanej biedocie – a Michnik ZARABIA na informacji o aresztowaniu kumpla jak jakiego bandyty. Tfu!

  104. Kostka
    Legendę wyprowadzają w kajdankach, by za chwile zwolnić Frasyniuka po 10-minutowym przesłuchaniu na prokuraturze, więc pokazać – my tu rządzim, a opluwanej legendzie, laureacie pokojowego Nobla zamierzają zmniejszyć emeryturę za „bycie Bolkiem”. Drżyjcie więc KOD-y i inne drugiego sortu Obywatele RP.
    Suweren na razie śpi, udobruchany „łapaniem złodziei” lecz nie zauważający, że wyrośli mu pod bokiem jakże potężni, nie do ruszenia, bo „swoi”.
    Nie wspomnę o pińcet plusie, bo bardziej polski lud katolicki rajcuje się nie tym co otrzymuje, lecz tym, co komu można odebrać, z godnością i honorem łącznie. Tak przy okazji.

  105. @wbocek
    przemowil jak „W sluzbie narodu”

  106. @ozzy…

    Denaturat, czyli prawda o białku zdegenerowanym.

    Tak wygląda tekst wiadomości o zatrzymaniu Frasyniuka zamieszczony na zupełnie bezpłatnym portalu informacyjnym „Gazeta.pl” wydawnictwa Agora (której akcje o wielomilionowej wartości w całości Żyd Michnik oddał innym za darmo).

    Władysław Frasyniuk zatrzymany we własnym mieszkaniu. „Policja w kajdanach wyprowadziła Władka”
    WBG
    14.02.2018 07:12
    Władysław Frasyniuk zatrzymany przez policję. Został wyprowadzony w kajdankach z własnego domu chwilę po szóstej rano. Były opozycjonista nie stawiał się w prokuraturze, w której toczy się śledztwo w jego sprawie. Po dwóch godzinach został zwolniony.
    O sprawie poinformowała żona Władysława Frasyniuka, Magdalena Dobrzańska – Frasyniuk za pośrednictwem Facebooka. Napisała, że jej mąż został wyprowadzony o 6.10 rano w kajdankach.
    Po godz. 8 – ponad dwie godziny od zatrzymania – Dobrzańska – Frasyniuk poinformowała, że jej mąż został już zwolniony. Przesłuchano go w prokuraturze w Oleśnicy – podaje TVN24. PAP podaje, że Frasyniuk usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej dwóch policjantów.
    Władysław Frasyniuk zatrzymany przez policję
    Dziennikarz wrocławskiej „Gazety Wyborczej”, Jacek Harłukowicz napisał, że więcej szczegółów, w tym film z zatrzymania, wkrótce zostanie opublikowany na stronie wrocławskiej „Gazety Wyborczej”.
    Żona Władysława Frasyniuka w rozmowie z wrocławską „Gazetą Wyborczą” powiedziała, że do zatrzymania doszło kilka minut po szóstej rano.
    – Było może pięć minut po godz. 6. Było ich pięciu – powiedziała Magdalena Dobrzańska – Frasyniuk. Dodała, że funkcjonariuszom towarzyszył mężczyzna z kamerą. – Jako jedyny miał zasłoniętą twarz, więc zakładam, że zdjęcia z zatrzymania męża zobaczymy w dzisiejszych „Wiadomościach”. Na pytanie dokąd męża zabierają nie otrzymałam odpowiedzi – powiedziała żona byłego opozycjonisty.
    Mecenas Władysława Frasyniuka potwierdza zatrzymanie
    Mecenas Władysława Frasyniuka Piotr Schramm potwierdził na antenie TVN24 zatrzymanie byłego opozycjonisty. Adwokat powiedział, że Frasyniuk został zatrzymany i wyprowadzony w kajdankach z własnego domu. Dodał, że mimo pytań ze strony zatrzymanego, jak i jego żony, funkcjonariusze nie odpowiedzieli, gdzie jest przewożony. Schramm powiedział, że nie udało mu się skontaktować z prokuratorem, by dowiedzieć się, jaki jest powód zatrzymania i gdzie Frasyniuk jest przewożony.
    – Walczył o wolną Polskę, siedział przez to w więzieniu. Zwykł mawiać, że w trakcie jego życia na procesy polityczne był doprowadzany, więc z tej perspektywy nie jest to dla niego zaskoczeniem, bo nie raz był już przez system, który nie był nakierowany na wolność jednostki, na honorowanie praw obywatelskich, przez taki system był gnębiony – powiedział Schramm mówiąc, że Frasyniuk zapewne nie był zaskoczony. Mecenas zwrócił uwagę, że dzisiaj wypadają walentynki, które będą przebiegały pod hasłem „Kochamy cię, Władysław”.
    Dodał, że jako obrońca powinien być obecny w trakcie przesłuchania, a osoba zatrzymana ma prawo natychmiast skontaktować się ze swoim obrońcą. – Prokuratura nie powinna prowadzić dalszych czynności – wyjaśnił Schramm. Podkreślił, że na ten moment najważniejsze jest ustalenie tego, gdzie Władysław Frasyniuk przebywa.
    Mec. Piotr Schramm powiedział, że Władysław Frasyniuk jest „człowiekiem niezłomnym, który nie będzie klękał przed systemem, który narusza jego prawa”. Na pytanie, czy nie lepiej było stawić się na przesłuchanie i odmówić zeznań, Schramm powiedział, że „Frasyniuk jest orędownikiem hasła, że lepiej umierać stojąc, niż prosić na kolanach”.
    Władysław Frasyniuk nie stawiał się w prokuraturze
    Władysław Frasyniuk od kilku miesięcy nie stawiał się w prokuraturze, w której toczy się śledztwo w sprawie naruszenia przez byłego opozycjonistę nietykalności cielesnej policjanta, do której miało dojść w trakcie jednej z zeszłorocznych miesięcznic smoleńskich.
    Jeszcze w styczniu Władysław Frasyniuk zapewniał, że nie zamierza stawić się w prokuraturze, a wezwanie nazywał mianem „represji politycznej”.
    Wezwanie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie z dnia 3 stycznia 2018 roku w charakterze podejrzanego ma charakter politycznej represji, przygotowanej na polecenie funkcjonariuszy Prawa i Sprawiedliwości
    – tłumaczył Władysław Frasyniuk.
    W połowie stycznia żona byłego opozycjonisty opublikowała na Facebooku jego oświadczenie. Władysław Frasyniuk rządy PiS nazwał autorytarnymi, zaś policję „współczesnym oddziałem ZOMO”.
    Władysław Frasyniuk tłumaczył, dlaczego nie zamierza stawić się w prokuraturze. Wyjaśnił, że nowelizacja prawa o zgromadzeniach, która wprowadza pierwszeństwo dla tzw. manifestacji cyklicznych, jest niezgodna z konstytucją. Twierdził też, że podczas manifestacji 10 czerwca 2017 roku został zatrzymany w trakcie legalnej manifestacji.

    A tak wygląda najczęściej lajkowany komentarz pod artykułem, oczywiście też bezpłatny.
    Frasyniuk to zyd – dlatego PIS-owcy go przesladuja.

    A Michnik i jego odszkodowania za informacje – u ‚Ateistów’, tak samo, jak Frasyniuk.

    Życie w sieci, z dowolnym dostępem każdej kanalii, bywa formą białka zdenaturowanego.
    Ja z tego dostępu do denaturatu i udziału w tym blogu ostatecznei rezygnuję, o czym donoszę dla podtrzymnia lżejszej o Gekko atmosfery, tak pięknie rozwiniętej przez tropicielkę parchów i robactwa.

  107. wbocek
    Pombocku mój miły, wyczułam jakby cień pretensji, że trochę się udzielam na „wrażym” blogu, zaniedbując nasz wspólny, czyli tutejszy.
    Otóż, może wyda Ci się to dziwactwem i niepotrzebnym narażaniem się na hejt, ale drążę jako ta kropla skałę, być może nadaremnie.
    Czasami lubię się samowystawić na „trudny odcinek”, niż zażywać miłych chwil w gronie dobrze rozumiejących się, a nawet zaprzyjaźnionych blogowiczów.

  108. wbocek
    14 lutego o godz. 10:44

    Ja sam nie kupuję swojego tłumaczenia, boć napisałem: darmo być powinno. Wyjaśniłem jak to – wedle mojej wiedzy – działa. Tak: komputer już rządzi. U Michnika też. I główny księgowy. Może ciut mniej niż gdzie indziej, ale nie inaczej co do ogólnej zasady.
    Ta sprawa jest wynikiem innej, główniejszej: OTAKE Polske walczylim – jak mawiał klasyk, obecnie czołowy zdrajca. Kto walczył i o JAKE Polske, że OTAKE – to są pytania, których nie umiemy ani porządnie zadać, ani porządnie na nie odpowiadać. O jaką Polskę walczył Frasyniuk? Ja bym powiedział, że coś takiego mi się zdaje, że mniej więcej o taką, jaka i mi się zdaje – w miarę – sensowna. A o JAKE Polske walczył tzw. suweren, który Kaczyńskiego wyniósł falą i zostawił? O Konstytucję walczył? W ogóle o coś realnie walczył? O wolności i prawa, które darmo Kaczyńskiemu oddaje, byle tylko rzeczony nazwał suwerena „Suwerenem” dając Suwerenowi mniemanie i godność ustawową i odbierając realnie – wszystkim nieswoim – rzeczy rudymentarne?
    Suweren, z zapisów w miarę pewnych, walczył o „socjalizm tak – wypaczenia nie”. Co później było pewnego?

  109. wbocek
    14 lutego o godz. 10:44
    Pozwoliliśmy na oskubanie się post-solidarnościowym pasożytom z efektów naszej pracy . Nie jest dzisiaj istotne, że pracowaliśmy na emerytury ich ojców i dziadków, które w PRL-u pozwalały na bezpieczne przeżycie. Dzisiaj rozwalono w zasadzie repartycyjny system emerytalny, nie usuwając absurdów wcześniejszego układu, a w zasadzie pogłębiono nierówności. ZUS nie odpowiada za rozliczenie naszych składek z czasów PRL-u, zrzucając na każdego obowiązek szukania archiwów z dokumentami finansowymi przedsiębiorstw, które nas kiedyś zatrudniały. Ba, czasami nie uznaje się dokumentów potwierdzających nasze ówczesne dochody i zaliczają nam dochody na pułapie pensji minimalnej. Efekt – emerytury na twoim i niższym poziomie. Przy czym pozostają w mocy przywileje przyznane niektórym grupom pracowniczym w okresie rządów gen. (jeszcze) Jaruzelskiego, kiedy próbował kupić sobie spokój społeczny. Ale ty już nie podskoczysz obecnej władzy, więc nie będą przejmować się tym, iż musisz zapłacić za informację. A przecież, o co ma walczyć człowiek niedoinformowany? I jak artykułować swoje postulaty skoro nie będzie wiedział o większości ważnych spraw, gdyż go nie stać na rozszerzenie swego horyzontu wiedzy. Problem większości władz leży zawsze w ludziach wyedukowanych. Analfabeta na ogół nie podskakuje władzy (nawet tej wybranej przez siebie w głosowaniu), tylko robi, to co mu każe ten umiejący czytać i pisać. Komuna w Polsce narobiła panom kłopotów z prawami człowieka, chociaż sama miała sporo niedociągnięć.

  110. A tak wygląda najczęściej lajkowany komentarz pod artykułem, oczywiście też bezpłatny.
    Frasyniuk to zyd – dlatego PIS-owcy go przesladuja.

    Nie ma to jak pasowne kłamstewko:
    2 thumbs up, 73 thumbs down

  111. @Gekko
    Dzięki za szczegóły w sprawie Frasyniuka. Ja ograniczyłam się do podsumowania jakże żałosnego show „mocy sprawczej” a zarazem … lęku władzy przed domniemanym, ale jednak wkurwem suwerena, który jak to suweren może sprawić przykrą niespodziankę, choć po części został „kupiony”, przekonany itp.
    Fajnie i krzepiąco, gdy pod tyłkiem głównych zadaniowców PIS oraz ich pomniejszych wykonawców zaczyna zanadto grzać, wydawało się, miękka i wygodna poduszka.
    Walentynkowe pozdrówka załączam. Hi, hi!

  112. hmmmm….

    O wolnosc trzeba dbac codziennie jak o zrenice oka…

    Jedna ze „zrenic”, o ktore dbac trzeba, to wolnosc slowa.

    Drukowana wolnosc slowa pada, bo w necie mozesz miec „za darmo”…

    Za darmo?

    Samo z niczego i „za darmo” sie w necie znalazlo?

    ….

    Pada drukowana wolnosc slowa…

    Nie kupiona w necie wolnosc slowa, tez padnie…

    ….

    Zostaniesz ze zniewolona pseudowolnoscia slowa, ktora tez nie jest „za darmoche”, tylko jest przez Ciebie oplacana, choc tego nie dostrzegasz, ale Ty tez ja oplacasz ze swoich podatkow…

    ….

    Wybor nalezy do Ciebie !

    pozdrowka
    ~l.

  113. @wbocek

    No ladnie tlumaczysz, ze „kumpel”, ze info o tym powinno byc za darmoche, ze az by tylko przyklasnac.

    Ale choc „przyklaskuje” Twojemu tlumaczeniu, to sie z nim kompletnie nie zgadzam !

    Chodze na demonstracje zawsze kiedy tylko jest to mozliwe, zeby preciwstawiac sie temu co z Polska i Polakami robi Jaroslaw Kaczynski…, demonstrujac moja niezgde i sprzeciw.

    I choc niewiele czytuje, i wlasciwie moglbym sie obejsc bez Gazety, czy bez Polityki, to w obu oplacam abonament po to, zeby wesprzec media niezalezne … I to finansowe wsparcie traktuje wlasnie jako „demonstacje” przecwiko odbieraniu wolnosci slowa i czynny opor przed klamstwem, ktorym za chwile Jaroslaw Kaczysnki zaleje Polske i kolejny raz zatruje umysly Polakow.

    Kilkanascie zlotych miesiecznie, to niewiele i kazdy, kto jest za wolnoscia moze je zainwestowac w wolnosc slowa… A jesli mu sie Gazeta nie podoba, to moze sobie wybrac Newsweek, czy inne tytuly…

    pozdrowka
    ~l.

    ps A jak zniknie Gazeta, to skad sie dowiesz @wbocku? Z „Wiadomosci TVP” sie dowiesz?

  114. mag
    14 lutego o godz. 11:28

    Maguś, a na jakim to „wrażym” blogu się udzielasz? Udzielałaś się u Passenta, ja też tam się udzielałem, ale chyba ostatecznie przestałem, bo nieodwołalnie został zniszczony przez trolle i brak reakcji gospodarza/admina. Ale przecież blog Passenta nie jest wraży. Gdzie zatem?

  115. lonefather
    14 lutego o godz. 12:17

    Trafne pytanie zadajesz. Gdyby było jak w niebie albo w raczej w krainie gołąbków, to byłyby miejsca publiczne, dobrej jakości, otwarte i darmowe dla każdego. Do krainy gołąbków trzeba dojrzeć i na nią zapracować. A żeby zapracowac i dojrzeć to trzeba…. nie powiem co, bo to już sprawy przedszkolne. Skutek mamy taki, że jak co niezapracowane, a ludność niedojrzała, to i nie ma.

  116. Przepraszam, ale nie będę odpowiadał imiennie, bo już głupieję z tych mądrości (Szwejk). Tylko zakowi1953 powiem, żeby se nie myślał, że nad swą emeryturą płaczę. Wychowany w biedzie od zawsze potrzebowałem mało, więc z tej emerytury stać mnie na dostatnie – wedle mojej miary, np na dwulitrowe lody w „Biedronce”za 5.99 zł, na cztery przechodzone zmartwiony i takie tam – życie. I mówię jak moja mama po osiemdziesiątce (jej emerytura w ostatnich latach życia – zmarła w wieku 95,5 – 1700 zł z dodatkiem sybirackim i pielęgnacyjnym):
    – Ja nigdy nie miała tak dobrze jak teraz.

    Natomiast nie mogę zrozumieć motywacji wykształconych ludzi władzy, którzy uroili sobie jakąś podległość obywateli i traktują ich jak swoją własność, w związku z tym chcą im urządzać życie na swój własny, kurdupelski strój. Potulność tych obywateli jest dla mnie zrozumiała: żyją dla siebie, dla rodziny, dla spokoju, nie dla państwa. Ale ludzi, którzy sobie roją jakieś władcze prawa, choć dane im jest prawo tylko do administrowania, nie rozumiem. Choć, oczywiście, wiem, z czego się brała władza u zwierząt i ludzi pierwotnych – aż chyba do porządku plemiennego włącznie. Władza jest służbą – to słowa Jezusa. Kurdupel na drabince jest odwrotnością tej myśli.

  117. @lonefather
    14 lutego o godz. 12:17
    Ja zainwestowałam w Wyborczą. Może to słowo i jest wolne ale na pewno często mało obiektywne. I to pomieszanie z poplataniem z tmi newsami Gazety o butach, Lewandowskiej i innych żonach swoich męzów. Brr!

  118. lonefather
    14 lutego o godz. 12:17

    Dziękuję za wykład, lonek, jako blogowemu specjaliście od niezgadzania się, ale mówisz zwyczajowo nie na temat, choć też zwyczajowo mawiasz do rzeczy i ciekawie. Nie mówiłem o niepłaceniu w ogóle, lecz o tym, że jest mnóstwo materiałów darmowych, a ten akurat z poniżanym bohaterem „Solidarności” w roli głównej gazeta.pl należąca do innego bohatera tamtych czasów traktuje jak atrakcyjny towar na bazarze.

  119. mag
    14 lutego o godz. 11:20

    I jeszcze do tego mag, to co może w końcu suweren zobaczy czarno na białym: najwięksi po transformacji łamacze prawa pokazują na użytek swoich, jacy to oni konsekwentni i skrupulatni w egzekwowaniu prawa. „Wszyscy są wobec prawa równi” – takie coś sprzedają te kur…pisowaci oszuści i najwięksi kłamcy w dziejach polskiej sadzawki. Nawet baron Muenchhausen niech się chowa. Czego prokurator się chciał dowiedzieć od Frasyniuka – jak się nazywa?

  120. wbocek
    14 lutego o godz. 12:46

    Jurek,

    „O butach Lewandowskiej” to nie jest darmocha, to jest ukryta reklama sklepu z butami. Inne „darmochy” to sa wabiki jak z faktoida, na klientow na „buty Lewandowskiej”…

    I te „darmowe” smiecie, to jest cena jaka ja, Ty i wszyscy inni placimy, zeby sie Gazeta mogla utrzymac.

    Gdyby ten przykladowy „milion” kupowal Gazete, to nie byloby w niej „Plotka”, „butow Lewandowskiej” i innych smieci.

    Powyzsze to nie jest wyklad. Powyzsze to jest pokazanie Tobie i innym tego, co nie jest latwe do dostrzezenia, bo proces faktoizowania sie Gazety byl powolny i powolne bylo przechylnie sie i faktoizowanie sie, zeby zarobic na utrzymanie.

    pozdrowka
    ~l.

  121. ps „Buty Lewandowskiej” to od @E-Jotki, ale mam nadzieje z enikomu nie przeszkadza to splatanie dwuch postow, bo oba na ten sam temat.

    pozdrowka
    ~l.

  122. @Gekko
    I chyba ta jest jedyne wyjscie
    Z powazaniem

  123. lonefather
    14 lutego o godz. 13:03

    Dalej wykładasz jak dzieckom w przedszkolu, że nic nie jest za darmo, czyli nie na mój temat. JA czytam teksty, które DLA MNIE są wyłącznie za darmo. Nie interesują mnie ukryte mechanizmy. A bąknąłem wyłącznie o upadku obyczajów przez pieniądze. Tekst o Frasyniuku był przykładem. Kropka.

  124. wbocek
    14 lutego o godz. 13:27

    Przepraszam, ze sie osmielilem bąknąc… i zaklucilem Twoja zlosc…

    pozdrowka
    ~l.

  125. @ wbocek
    Szanowny Panie!
    Myli Pan portal gazeta.pl (darmowy, zamieścił informację o Frasyniuku) i stronę internetowa wyborcza.pl (częściowo darmową, a częściowo płatną). Ale pieklić się Pan umie jak mało kto.
    Pozdrawiam
    JK

  126. Jacek Kowalczyk
    14 lutego o godz. 14:07

    Dziękuję, Panie Jacku, ale nie rozróżniam portali, stron internetowych i tym podobnych. Wiem, co mam u siebie na laptopie. Mam stronę gazeta.pl. Otwieram, a tam na głównym miejscu: wiadomość o aresztowaniu Frasyniuka. Otwieram wiadomość, a ona – płatna. Taka wiadomość! Nie obchodzi mnie, kto konkretnie tę wiadomość firmuje, obchodzi mnie, że na dwadzieścia, powiedzmy, bezpłatnych wiadomości na stronie – w tym np. o dramacie w Himalajach – akurat ponura wiadomość o dużej wadze społecznej jest płatna. Towarzysz broni Frasyniuka mówi do publiczności: Powiem wam sensację: „Frasyniuk aresztowany. Jak chcecie więcej informacji, to zapłaćcie”. „Wszystko na sprzedaż”. Zdumiewa mnie, że Pan pieklenie się jakiejś zafajdanej mrówki zauważa, a słona-to nie primietili. Nie tylko Pan.

  127. @wbocek

    I w tym wlasnie jest problem. W nierozroznianiu i piekleniu sie, gdy ktos wskazuje Tobie jak rozronic.

    pozdrowka
    ~l.

  128. MICHNIK ma obowiązki wobec FRASYNIUKA i powinien się z nich wywiązać
    coś TOBIE fundując.

    Sprytnie sobie wykoncypowałeś ten trójkącik: Frasyniuk+ Michnik + ty.
    A mówi się, że to Żydzi, taki na przykład, moja pani, Michnik, mają łeb do interesów.

    Najlepiej, by ci ten Michnik fundnął darmowy dostęp do Wyborczej.pl
    – bo, jak ci już gekko wyjaśnił, dostęp do gazeta.pl masz darmowy.
    Od zawsze – nie ze względu na Frasyniuka, ale ze względu na ciebie.

    Nawet nie dajesz Michnikowi szansy, żeby chociaż sam wybrał, w jakiej formie ma ci się odwdzięczyć.

    Ps: poproś kogoś zorientowanego, żeby ci wytłumaczył, czym się zajmują redaktorzy naczelni gazet.

  129. wbocek
    14 lutego o godz. 14:30

    Pombocku, niestety bardzo się nadąłeś. Nie słuchasz sensownych wyjaśnień, a wspinasz się na szczyt nadęcia, nietrafnie, przewracając pomocne w wyjasnieniu towarzystwo.

  130. Dajta spokój z tym ględzeniem i wyjaśnianiem, o które nie proszę. Najpierw proszę sobie wyjaśnić, o czym JA mówiłem. Być może, byłem jednym z pierwszych lub pierwszym na blogu – z całą pewnością przed Ewą-Joanną, który zobaczył w gazecie.pl tę wiadomość. Była to pierwsza i wtedy JEDYNA wiadomość o aresztowaniu Frasyniuka – PŁATNA. Jak miałem taki numer zrozumieć, skoro zdarza się, że gazeta tematy, które uważa za ważne czasem puszcza dla wszystkich bez płacenia? Tylko tak, że to temat mniej ważny. Albo odwrotnie – że będzie kasowy. Więc „Wszystko na sprzedaż” – nawet aresztowanie współtowarzysza walki. A moje pieklenie się jest stąd, że nie od dziś, ale od dawna obserwuję takie NIEKONSEKWENTNE, biznesowe praktyki gazety – czasem żenujące – bez widocznej i konsekwentnej zasady rozdzielania tematów na płatne i niepłatne. Jeśli wyraźnie widzę w gazecie dominację biznesu nad wszystkim innym, całujta wójta i tyle. Dlatego przestałem kupować Wyborczą, jeszcze tylko usunę w internecie z ulubionych. A kto nie śledził tych praktyk gazety jak ja, lepiej żeby nie zabierał głosu z marszu, bo z reguły nie rozumie, o czym mowa i wychodzi gadka-szmatka nie wiadomo o czym. Albo o jakże ciężkiej intelektualnie wadze pieklenia się jakiegoś dupka. Spadam na szczaw z ciśnieniem 227. Wcale się nie chwalę, tylko – mówię. Pyk, brzdęk, trzask, prask.

  131. Biegówki biegówki z jęzorem do kolan

    Ale Tobermory to by już mógł wrócić *podkowa roku*

  132. Szanowni!
    Zanim wrócimy do poważnych spraw, Tanaka proponuje poważny test na bycie Polakiem, i to najlepszego sortu… Czy ktoś podejmie rzuconą tu rękawicę, a właściwie naleśnik?
    Zapraszam
    JK

  133. @lonek
    Odpowiem ci tutaj, bo nie będę psuła wpisu Tanaki starym tematem.
    Mam wykupiony dostęp do Wyborczej i co z tego? Atakuje mnie idiotycznymi reklamami, co to skaczą, ryczą znienacka i zasmiecaja strone. Jak już przetrzymam te reklamy w materiale filmowym to często dostaję informację „materiał jest niedostępny w twoim kraju” albo cos o tym, że jestem za granicą i nie mam dostępu do materiału.
    No to nie dość, że płacę to jeszcze mam cierpieć wzrokowo i słuchowo i na koniec nie dostać tego za co zapłaciłam ( z Vatem!)
    To jednak chyba nie kupię następnego kwartału…

  134. @E-Jotko

    Nie bede „zawracal” Ciebie do tego co napisalem, wiec tu powtorze.

    Czytam niewiele z Wyborczej, najczesciej slucham TOK FM i czasem jak mnie cos zaciekawi, to przeczytam. Mysle, ze bez sluchania bym sie zdolal obyc, o czytaniu nie wspominajac.

    Niemniej, jak wspomnialem, te £3 z kawalkiem to oplacm glownie w ramach walki z PiSem , czyli wspierania wolnosci slowa.

    I dlatego, choc mnie wkurza co drugi tekst, choc zloszcza mnie „slepi” i malo kumaci redaktorzy, choc jak Ciebie, do szalu mnie doprowadzaja reklamy durnowate, to nadal oplacam i bede do konca oplacal, bo uwazam, ze trwa na Wyborcza atak Kaczynskiego i nalezy Wyborczej przed Kaczynskim bronic…

    Choc mnie wkurza, to jej bronie placac abonament.

    Choc mnie zlosci, to jej bronie placac abonament, bo jesli padnie, to bedzie mniej o kolejna linie obrony, przed zalewem PiSowskiego propagandowego scieku.

    Choc mnie do szalu doprowadza, to jej bronie, bo nadal do dziennikarzy Wyborczej trafiaja przecieki z obozu wladzy i dzieki temu wiemy wiecej.

    Wiem, ze to nielatwe, jesli sie patrzy od strony przez Ciebie podanej, ze nie dostaje towru, ktorego sie spodziewa…

    Niemniej, teraz Kaczysnki ze swoimi siepaczami „ida po Wyborcza”, jutro jak juz ja zniszcza pojda po nastepnych. Dzis bronie Wyborczej, zeby jutro kto mial bronic mnie i innych co sie na PiSwladze Kaczynskiego nie godza.

    Jak zabraknie Wyborczej latwiej im bedzie zagarnac i stlamsic reszte.

    Tak wyglada moje rozumienie sytuacji itak jak rozumiem dzialam.

    Ty, ani nikt inny nie musi.

    pozdrowka
    ~l.

  135. O i ostatni kwiatek:
    Tytuł: Czy wg IPN naród ukraiński odpowiada za rzeź wołyńską?
    Tytuł po wejściu na stronę: Ustawa o IPN – ustawa kagańcowa 110 lat później
    I omówienie ostatniej ustawy o IPN. Mowa jest o Niemcach, Czechach i świadkach pamiętajacych, nawet Chrobrego wyciągnięto, ale o UPA i Ukraińcach jest JEDNO zdanie.
    I to ma być rzetelne dziennikarstwo?

  136. @Lonek,
    doszłam do wniosku, że o wolność słowa powinni zawalczyć polscy Polacy, bo ich to najbardziej dotyczy.