Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

9.02.2018
piątek

Czy Bereza Kartuska była jedynym „polskim obozem koncentracyjnym”?

9 lutego 2018, piątek,

Nie jest to pytanie retoryczne i znam odpowiedź. Można więc zapytać, po co stawiam takie pytanie? Odwołam się do przykładu. Lubimy z żoną oglądać serial sądowy z Anną Marią Wesołowską. Ostatnio oskarżony się wkurzył na prokuratora, który zapytał go: „Za co oskarżony został skazany?”. Zdenerwowany oskarżony zapytał: „Po co pan pyta, skoro pan to wie z akt sprawy?”. Znakomita sędzia nie uchyliła pytania, choć i ona znała odpowiedź, której nie znali widzowie ani obecni w sali gapie. A pan prokurator chciał podbudować moralnie swoje zarzuty argumentem recydywy – raz zbój, zawsze zbój, utrudniając zadanie obrońcy.

Nie chodzi mi w tym pytaniu o oskarżenie lub spotęgowanie wrażenia, ale wiem, że dzięki umiejętnej propagandzie i fałszerstwom polityki historycznej wielu członków Narodu, a nawet całego społeczeństwa ma wrażenie, że zna odpowiedź – oczywiście Bereza Kartuska była jedynym tego typu wyskokiem Polaków. Niestety, nie jest to odpowiedź poprawna, więc spróbuję przybliżyć społeczeństwu lepszą odpowiedź: nie, nie był to jedyny „polski obóz koncentracyjny”, było ich pod koniec wojny i po niej więcej! Władze i historycy po prostu przemilczali fakty, które nie były zgodne z racją stanu. Stąd m.in. ta uzasadniona walka z nazwami faktycznie niepolskich, choć na terenie Polski, obozów niemieckich.

Czy do walki z fałszami i/lub pomyłkami mediów potrzeba aż tak restrykcyjnej ustawy, tego nie jestem pewny. Zdaje mi się, że w tej ustawie wcale nie chodzi o szum medialny typu pomyłka Obamy, ale o ukrycie faktycznego udziału państwa w szeroko pojętym Holocauście podczas i po wojnie. Podczas wojny państwo polskie chyba formalnie nie istniało – władze uciekły, a okupant utworzył pozorny twór państwowy – Generalną Gubernię. Nie sprawdzałem u Google’a szczegółów, piszę z pamięci. Była jednak polska policja, namiastka władzy państwowej, której udział podobno też nie był marginalny. Naród robił, co mógł, jedni zachowali się bohatersko, drudzy byli szmalcownikami. O tym, że byli, przekonał mnie eurodeputowany Henry C. Ofiary, które cudem przeżyły, wiedzą jak było, i pewnie mogą historycy badać ich świadectwa.

Znamienny dla mnie nie jest przypadek Jedwabnego, tylko pogrom kielecki. Ten był misternie przygotowany przez władze Polski Ludowej (UB). Chcąc ułatwić ludności polskiej bezkarne odreagowanie frustracji, wezwano w dniu „X” wszystkich Żydów ze Kieleckiego UB służbowo do Warszawy. Kto uwierzy, że to nie było celowe? Znana była sytuacja w Kielcach i że się coś szykuje. Niechęć do Żydów była spowodowana banalnym elementem (poza fałszywym oskarżeniem o mord rytualny polskich dzieci) – zawiścią o dobra materialne. Mieszkający w Kielcach Żydzi otrzymywali znaczne wsparcie materialne z zagranicy, a Polacy nie! Zapłacili za paczki z USA życiem. Udział władz państwowych jest tu ewidentny, to nie żaden margines ani wina jednostek – to było działanie instytucjonalne. (Po napisaniu tego tekstu przeczytałem w Wikipedii o szczegółach pogromu i jestem przerażony!)

Przy formułowaniu sądów mam zwyczaj bazowania na obserwacjach własnych i bliskich mi ludzi. W sprawie obozów koncentracyjnych mam oczywiście skromne obserwacje własne i to raczej o niemieckich obozach, ale bazuję na relacjach wiarygodnych świadków. Historycy, zajmujący się katalogowaniem powojennych obozów na Śląsku, prowadzonych przez polską administrację i wojska polsko-radzieckie piszą o liczbie 212 na terenie obecnego województwa Opolskiego i ponad 1200 na terenie całej Polski – trudno nazywać to marginesem.

Osobiście wiem o niemieckim obozie jenieckim w Blechhammer – była to wieś blisko miasta Heydebreck – obecnie na terenie Kędzierzyna Koźla. Lokatorami obozu byli Anglicy, Francuzi i Białorusini. Zachodni Alianci mieli komfort prawie taki jak Wałęsa w Arłamowie (na miarę ówczesnych warunków), ale Białorusini chyba nie. Obserwowałem ich, gdy co rano kolumna maszerowała przed naszym domem do lasu, gdzie budowali baraki dla uciekinierów z dużych miast przed bombami Anglików. U nas samoloty amerykańskie pojawiały się dopiero w lecie 1944 r.

Jeńców radzieckich niezbyt pilnowano, mogli kontaktować się z mieszkańcami. Moja matka wspomagała ich żywnością i w podzięce rąbali u nas drewno – metrowe kawałki – nieznaną nam metodą. Przyglądałem się im i dziwiłem, że choć to są „Weissrussen”, to wcale nie byli blondynami. Matka pewnie posłużyła się śląską gadką, porozumiewając się z nimi. Ich poranne nadejście było słychać, mimo braku śpiewu, bo mieli w okolicy tyłków przymocowane blaszane miski do celów „gastronomicznych” i te „klaprowały”.

Po wyzwoleniu obóz zmienił lokatorów i działał dalej. Fachowcy od historii obozów zauważyli wspaniałą gospodarność zwycięzców – nie marnowali infrastruktury pozostałych obozów niemieckich ku chwale ojczyzny! Auschwitz stał się Oświęcimiem, mój Blechhammer Blachownią (a może Sławięcice, to bardzo blisko i osobiście nie zwiedzałem tego obozu), a później Kędzierzynem i koło się obracało dalej. Nie wiem, jak długo. W tryby tego lokalnego koła nie-różańcowego wpadł mój szwagier, wtedy 17-letni chłopak, wracający do domu, nie pamiętam skąd. Być może był w formacji zwanej Volkssturm, gdzie byli starcy i nieletni chłopcy. Ta formacja była ostatnią nadzieją faszystów. Transporty na front wschodni przeważnie przejeżdżały przez mój Heydebreck. Dowcipnisie przyozdabiali wagony towarowe znakomitym graffiti, np. „Wir alten Affen sind die neuen Waffen!” (My, stare małpy, jesteśmy nową bronią). W radiu i kronice filmowej Hitler obiecywał wtedy nową broń i ten napis był à propos.

Szwagier został zatrzymany przez patrol kilkadziesiąt metrów od domu rodzinnego i umieszczony w tym nowo otwartym obozie w Blachowni. Wisiały jeszcze girlandy z uroczystego, nowego otwarcia (to mały „wężyk”!). Po kilku miesiącach przeszedł ze dwa kilometry i był w domu, mógł się starać o tzw. Tymczasowe zaświadczenie…, za 25 starych złotych i zostać Polakiem. W momencie aresztowania nie znał jeszcze swego języka ojczystego, bo pokazałby na swój dom i poinformował patrol, że wyskoczył tylko po papierosy.

O tym, że Auschwitz – bez specjalnej zmiany infrastruktury – działał znacznie dłużej, wiedziano dawno, ale ostatnio potwierdziła to podobno dyrekcja muzeum. To wiem z internetu albo przeczytałem lub usłyszałem w „moich” mediach.

Zbawcze działanie innego obozu, który mógłby się nawet szczycić nazwą „polskiego obozu śmierci” jest mi znane nie tylko z literatury, ale z świadectwa rówieśniczki, która musiała się przyglądać, gdy polscy oprawcy zgwałcili i zamordowali jej matkę, a były to Polki, czyli cząstka Narodu. Nowa władza nie miała zaufania do jej ojca, więc postanowiła wychować choć rodzinę, a nieżywa matka nie wtłoczy już przecież w młody mózg córki fałszywych wartości!

Ten obóz był w polsko-śląskich (geograficznie) Świętochłowicach i nosił piękną nazwę „Zgoda”. Według publikacji w internecie w ciągu kilku miesięcy zginęło oficjalnie 2500 ludzi, a ciemna cyfra była podobno kilkakrotnie wyższa, ale istniejące dokumenty znikły i nic nie wiadomo o ich losie. Patrioci-katolicy-Polacy zwalają winę na szefa Salomona S., który otrzymywał polską emeryturę w Izraelu, ale sam nie mógł unicestwić tyle osób, choć podobno bardzo się starał. Z liczbami jest tak – niepoparte oryginalnymi dokumentami nie są faktami, a rządzi osoba lub instytucja, która miała i/lub ma obciążające dokumenty i ich nie ujawni (tzw. polska racja stanu). Można wtedy każdej osobie cytującej postawić zarzut na podstawie najnowszej ustawy, a kustosz pilnujący „haków” pęka ze śmiechu z działalności organów „sprawiedliwości”, tej ręki karzącej „kłamców”, np. typu J.T. Grossa (albo mnie?!).

Trzeci przypadek, o którym „mam wiedzę” od świadków z okolic obozu (nie podam nazwisk, to zbyt niebezpieczne), to oficjalnie nazwany przez polskie władzy lokalne „obozem koncentracyjnym” obóz w Łambinowicach na Opolszczyźnie. Zginęły tam tysiące niewinnych cywili, gwałconych i mordowanych przez Polaków, więc głupio zwalać na Żydów. Tu też wykorzystano niemiecki obóz jeniecki, który doczekał się Muzeum Martyrologii, ale tylko jeńców radzieckich. Przydałaby się choć mała tablica o martyrologii „nowszych” lokatorów…

Nie wypowiadam się o pozostałych powojennych polskich obozach, bo nie mam bezpośrednich świadectw ani obserwacji. IPN pewnie ogłosi prawdę po żmudnych badaniach, jak prezes IPN o Jedwabnem. Zainteresowanym polecam artykuły redaktora internetowej Silesii Ewalda Polloka, z których czerpałem liczby i opisy niektórych zdarzeń, których nie byłem świadkiem.

 

Przykład:

„Obozy koncentracyjne, wypędzenia a Steinbach” Von: Ewald Stefan Pollok

Cytat:

Większość osób pozbawionych w ten sposób swojego stałego miejsca zamieszkania umieszczano w obozach zwanych pięknie – obozami pracy, w których tysiące zmarło z głodu, chorób, pobicia, a niektórych po prostu zamordowano. W Polsce takich obozów, jak stwierdziła TV Polonia, było około 1200. Wg źródeł niemieckich było 1255 obozów koncentracyjnych, obozów pracy i miejsc odosobnienia i 227 więzień, z tego na tzw. ziemiach odzyskanych odpowiednio 681 obozów i 119 więzień. Przykładowo w woj. łódzkim istniało po 1945 r. 81 obozów najróżniejszego typu, w województwie warszawskim – 54. W powiecie olsztyńskim – 126, w granicach teraźniejszego woj. opolskiego 212 obozów i więzień.

Gdyby ktoś był zainteresowany szczegółami o Łambinowicach, to znajdzie je w RFN, w protokołach sądowych z zaocznego procesu komendanta obozu. Jego zbrodnie były powszechnie znane, również polskim władzom (i długo przemilczane), więc polski sąd się jednak, acz niechętnie, zajął jego losem. Dziwnym trafem ofiary nie stawiły się w sądzie mimo wezwania (to mój przyczynek – „wężyk”), a nie było komu odkopać masowych grobów – to nie katastrofa smoleńska, żadna tragedia, to byli przecież tylko Niemcy, zmieszani z Ślązakami o polskich korzeniach – czyli podludzie! To brzydkie wyrażenie ja wymyśliłem, bo często tak się czułem.

Po co ekshumować zwłoki i zaszkodzić „patriocie”, który tylko wykonywał swe obowiązki? Został oczyszczony z zarzutu ludobójstwa i spokojnie żył dalej, śmiejąc się w kułak z zaocznego procesu. Nie wiem, czy niemiecki sąd był tak sprawiedliwy jak polski – nie mógł przecież żądać ekshumacji ofiar na terenie zwycięzcy wojny, ale miał jako świadka m.in. wicedyrektora Muzeum w Łambinowicach, który „wybrał wolność” i służył sądowi garścią informacji.

 

***
Na tych trzech obozach kończy się moja wiedza, zdobyta dzięki obserwacjom i wiarygodnym świadectwom. Nie znaczy to oczywiście, że nie czytałem o innych, o „marginalnej liczbie” ponad 1000 w całej Polsce. Tak piszą ludzie, którzy naśladują „naukowców” od historii. Ja już dawno ujawniłem mój stosunek do historyków w roli naukowców. Przyłączam się do zdania mądrego człowieka: „W danej dziedzinie jest tyle nauki, ile w niej jest matematyki”. To dotyczy nie tylko historii, ale nawet tak „ścisłej” nauki jak teologia! Mamy przykłady znakomitych osiągnięć „naukawych” profesorów teologii – np. wspaniała obserwacja specjalnej bruzdy u dzieci, zrodzonych wbrew woli Boga metodą in vitro. Już taki wynik naukawy jest godny uhonorowania naukawca uściskiem rączki prezydenta kraju – dla niewtajemniczonych obywateli gorszego sortu – taki uścisk jest warunkiem uzyskania tytułu profesora, czego nie należy utożsamiać ze stanowiskiem profesora jak u pp. Lecha K. i Krystyny P. (podobnie u mnie). Tytułowanie ww. osób profesorami jest zwrotem grzecznościowym, związanym z ich miejscem zatrudnienia. Jeśli zakład pracy – przed odejściem pracownika lub po, na zawsze lub czasowo, chce uhonorować pracownika za ofiarną służbę, to postawi pomnik przed uczelnią, a nie przed byle jakim pałacem. Ja jestem spokojny, nie zasługuję na inny pomnik niż wspólny z żoną pół km od domu na cmentarzu komunalnym. Nie mam zresztą szans, bo podobno miejsce jest już zajęte. Nie widziałem tego, bo nie mam kontaktów z byłym miejscem pracy, poza jałmużnami na Święta (karp) i latem na „Wczasy pod gruszą”. Za nasz pomnik zapłaci rodzina, a nie Naród z podatków.

Uwaga! Napisałem tekst przed zauważeniem wstępniaka anumlika, z którego się dowiedziałem o innych obozach.

 

Ciekawostka:

Chcąc sprawdzić podaną przeze mnie na podstawie przeczytanych artykułów w Silesii oficjalną liczbę ofiar obozu „Zgoda”, zadałem doktorowi Google hasło: „Obóz Zgoda w Świętochłowicach”.

Klikam Enter i pojawiła się informacja o Hotelu Zgoda w tym mieście. Potem długo, długo nic i kilka linijek pod dwujęzycznym tytułem: DZIYŃ PAMIYNCI ȎFIAR LAGRU „ZGODA” („EINTRACHT”) – DZIEŃ PAMIĘCI OFIAR OBOZU W ŚWIĘTOCHŁOWICACH-ZGODZIE.

Ten obcy język to „nieistniejący” według władz język śląski. Przewijam dalej, aż mnie palec zabolał, i natrafiłem na „zabawny” wpis. Podaję link, bo warto to przeczytać – ale w całości!

http://forum.gazeta.pl/forum/w,59,44817475,44817475,Pollak_z_Pollokiem_o_obozach_koncentracyjnych_.html

Nie był to jednak koniec bitwy Poll*ków – patriota pozwał „kłamcę” do sądu, a głupi sąd polski (jeszcze ten paskudny przed „dobrą zmianą”) uniewinnił niestety Polloka, olewając Pollaka, zgroza!

Tę dykteryjkę usłyszałem bezpośrednio od Polloka, Pollaka nie znam osobiście.

Antonius

PS

Literka „a” w wyrazach pochodnych wyrazu „nauka” nie jest błędem ortograficznym, lecz zamierzoną oceną wartości naukowej wyników prac danego „uczonego”, oceną zdecydowanie negatywną. Ma to swoje źródło w terminologii związków chemicznych, za długo by tłumaczyć. Do wyrazu „uczony” trudno się przyczepić, uczony pewnie był, tylko wynik uczenia jest żałosny.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 139

Dodaj komentarz »
  1. Jeńców radzieckich niezbyt pilnowano?Litości.A może ma pan rację Koło Suwałk ,ogrodzili drutem kolcazastym pole ,zagonili ,i zostawili bez jedzenia ,i dachu nad głową.Zwłoki zakopywali z drugiej strony Suwałk.,po tym jak skończyla się trawa i ginęli z głodu.Obok grobów ,, była prochownia a w niej pełniłem służbę,-Byłem światkiem wykopywania szkieletów.Kopały kobiety ,chłopy w pracy gdzie indziej,.Kosze do kartofli a do nich wrzucane czaszki-mieli wszyscy zdrowe żeby ,jeszcze prawie dzieci.Z a czaszkę płacono 10 zł.WidziaŁem jak podkradano sobie te czaszki.To było 15 lat po wojnie ,i jej trauma zabiła wszystkie ludzkie uczucia.I to rozumiem.Ale po 60 kilku latach ,mówienie o obcych że mają zarazki jest nie do wybaczenia.Gdyby tak mówili o moim ojcu Persowie,żołnierzu Andersa ,nigdy bym go pewnie nie zobaczył/?Szlag mnie trafia.u schyłku dni.Może ktoś kiedyś zażąda zadość uczynienia za mój dyskomfort.

  2. Ciekawy tekst – gratuluję debiutu na tym blogu!
    Takie świadectwa warto cenić – bo już niedługo zabraknie naocznych świadków

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. @Antonius
    No to juz drugi paszkwil na ojczyznę, po tym anumlika.
    Mam takie podejrzenie, czyli wiedzę nie do końca udokumentowaną, że ci patrioci (circa 30% narodu) w zależności od ruchów tektonicznych historii, przemieszczają się w różne korzystne dla nich ekosfery. Raz są w oenerze,wtedy tylko biją Żydów i wymuszaja getto ławkowe; w innej korzystnej sytuacji staja się szmalcownikami. Kiedy wiatr historii powiał w inna stronę, angażowaali się do UB, weszli w buty Eichmana gorliwie i z przyjemnością pełniąc obowiązki nadzorców w polskich obozach pracy. Kiedy komuna padła, ta bystra ławica niegdysiejszych szzmalcowników, później ubeków, znalazła swoje naturalne , sprzyjające środowisko w kościele. Udało im się od dwóch lat nawet zdominować Sejm, w którym przegłosowali ustawę zakazującą pod kara więzienia ujawniania , że oni byli, są i wciąż będą istniec. Nawet najsprytniejszemu szmalcownikowi udało sie dostać do Parlamentu Europejskiego, gdzie osiąga korzyści dużo większe niż te za denuncjowanie Żydów. Wystarczy popatrzeć na dobrze odżywioną twarz tego Ryśka. Przed wojna i w czasie wojny był szczuplejszy. Zresztą pod względem odżywiania sie, to inni też nie mają co narzekać. Ojciec Tadeusz tez masie dobrze, o czym świadczy jego wcale nie szczuplesza niż Ryśka buzia.
    Powiadam wam,że kiedy przyjdą do nas Chińczycy, to zobaczycie jak Ryśkom i Tadziom i innym Gowinom oczy zaczną sie robić skośnawe, a skóra żółknąć.
    ps.
    Antonusie, ten derywat „Naukawość” jest dość znany od lat. Ta „awość” przesuwa znaczenie ,poddając w wątpliwość „owość”. Kiedy np. powiadamy, że cos jest czerwonawe, to znaczy, że nie jestesmy pewni jego czerwoności.Tak samo dodając do „głupi” owo „awy”otrzymujmy niepewny w swym znaczeniu wyraz „głupawy”, czyli taki trochę głupi ale nie do końca.
    Zauważyłeś, że pisząc o inwazji Chińczyków i kolejnym przepoczwarzaniu sie szmalcownika, nie napisałem, że ich oczy staną sie skośne, tylko skośnawe, a skóra żółtawa, a nie żółta. Bo oni muszą być gotowi na dalsze wichry dziejów i być może w następnym wcieleniu szmalcownik będzie musiał sobie oczy wyprostować a skórę wybielić.

  5. Antoniusie, również gratuluję świetnego wstępniaka i debiutu. Cieszę się że dałeś się namówić.

  6. @Antonius

    Dzieki za wstepniaka madrego i za prace badawcza, poglebiajaca wiedze moja, bo wczesniej nazwy znalem, ale co innego nazwa co innego wiedza.

    Mam tylko jedna, jedyna uwage.

    Nazwa Holokaust jest nazwa prawnie zastrzezona wylacznie do eksterminacji Zydow, przez Nazistowska Rzesze Niemiecka i nie mozna jej rozciagac na inne ludobojstwa.

    Wszystkie inne masowe mordowania sa w zaleznosci od okolicznosci, albo ludobojstwem, albo genocydem.

    pozdrowka
    ~l.

  7. Po anumliku Ty,Antoniusie,zabełtałeś błękit w głowie…Mówią,że prawda wyzwala.Jeśli się ją przyjmie.
    Jest tam w PiS który chętny?
    Dotychczas tylko od czasu do czasu gdzieś zaistniały „polskie obozy zagłady”,teraz dzięki pisowskim mędrcom to określenie poznał cały świat.
    A może to i dobrze,że tak to wyszło?Może dzięki temu dumny i szlachetny naród dowie się ,że nie tacyśmy piękni?I że jest się czego wstydzić.Na pewno podniesie się krzyk,że to nie my,to komuna!
    Tylko że mordujący Żydów chłopi komuchami nie byli.To Polacy.I katolicy,czyli prawdziwi Polacy.

  8. @Antoniusie

    ten tekst przeczytalem jednym tchem. I dobrze sie stalo, ze Twoj wstep jest nawiazaniem
    do tekstu @anumlikowego a jednoczesnie uzupelnieniemo o dene wymiar wiecej z pozycji
    polsko-slaskich.
    Mowilo sie niegdys o „spontanicznym gniewie ludu” poprzedzajacym rozne kampanie
    nienawisci. Byly zawsze bardzo glosne, zmasowane i dzialaly szokujaco na obwinionych
    jak i na masy. Jednoczesnie przygotowywane bylo logistyczne zaplecze.Kampania nie musi byc przekonywujaca i miec jakikolwiek racjonalny porzadek ani jakakolwiek
    miec relacje do rzeczywistosci empirycznej (doskonala praca w tej materii do
    Jakuba Karpinskiego „Mowa do ludu”, Szkice o jezyku polityki,wyd.Puls 1984)
    To wlasnie jezyk polityki stwarza rzeczywistosc wlasna a usupelnienie wziete z empirii
    to tylko nazwiska, daty etc.
    I co dalej? A dalej to juz lawina wprowadzona w ruch, ktora sa kateogorie typologiczne te wszystkie epitety, nazwy, zbitki slowne, ktore sa powtarzane w nieskonczosnosc. To wszystko odwoluje sie do mrocznych zakamarkow psychiki jednostek, a w nich sa przeciez jakies dawne irracjonalne resentymenty, poszukiwania
    obcych, poniewaz wszyscy maja swoich „onych” – „oni”,ktorzy sa odpowiedzialny za niepowodzenia Kowalskiego czy corki Nowaka…no, bo przeciez kazdy ma tam jakiegos
    swojego Zyda (najczesciej powiada sie „zydka”).
    Mowi sie czesto o prowokacji, ze to UB, ze ktos inny sprowokowal a tlum sprowokowany poszedl gremialne przeciw „silom”, „kolom”, „elementom”, „grupom”.
    Kielce – czy prowokacja powiadlaby sie, gdyby nie upadla na podatny i zyzny grunt polskiego antysemityzmu?
    Nie, przenigdy.

    PS Ciekawa praca na temat Berezy i swiadectwa tam osadzonych jest zebrany material o „Bereziakach”, pod redakacja Leona Pasternaka, Ksiazka i Wiedza, 1965,ss 500; z mala poprawka na wydawnictwo (!): Zaklad Historii Partii przy KC PZPR.

  9. @Lewy
    Chyba masz rację, że zamiana „owy” na „awy” występuje w polskim języku częściej i nie ma to związku z chemią. Nie widziałem jednak nigdzie (poza moim środowiskiem) aby ta zamiana miała sens w stosowania do wyrazów pochodnych od „nauka”. U mnie wiązało się to ze starą nomenklaturą chemiczną, np. kwas siarkowo i siarkawy. Pewnie oba kwasy są „kwaśne (nie kosztowałem!) i nie jest formalnie jeden gorszy od drugiego, różnią się głównie wartościowocią składnika, te są różne i większa jest w „owym”. Nie zauważyłem, że ten lud, który wszystko kupi, był mądrzejszy ode mnie i wprowadził „głupawy” bez znajomości chemicznej nomenklatury, która zresztą już nie obowiązuje, ale nową olewam. A może było całkiem odwrotnie? Chemia wzięła przykład z życia?

  10. @Antonius 9 lutego o godz. 18:49

    Wyrażenie „naukAwy” znam od lat i nigdy nie miałam powodu sądzić, że chodzi tu o coś innego niż skojarzenie czysto chemiczne, typu kwas siarkowy i siarkawy. Szczególnym przypadkiem użycia jest epitet „glizdy naukAwe”, dotyczący niektórych osób z najbliższego otoczenia w realu. Lewy podsunął inną możliwość, też ciekawą, ale to chyba jednak nie to. Bo nie chodzi o końcówkę „awy” tylko o wymianę jednej litery. Jak w chemii.

  11. P.S. Odpowiednikiem „czerwonawego” byłby z kolei „naukowawy”.

  12. Antoniusie, jestem pod wrażeniem. Na wstępie jednak drobna poprawka. Tan Salomon nie był S. a M. czyli Morel. Ale to rzeczywiście literówka, bo reszta jest zgodna. Ten człowiek, a właściwie jego pochodzenie ma być dzisiaj usprawiedliwieniem: to nie my, to on!
    Ostatnio byłem na dwóch spotkaniach zorganizowanych przez katowicki ośrodek badań IPN. Styczniowe spotkanie, o którym informowałem w komentarzach pod moim wstępniakiem, poświęcone było wkroczeniu Armii Czerwonej na Górny Śląsk. W trakcie tego spotkania panowie doktorzy z IPN-u chwalili się swoimi opracowaniami m.in. na temat obozu NKWD w Toszku (Tost), którego ofiary były chowane w dwóch miejscach; – miejscowym kirkucie, a po jego zapełnieniu na terenie sąsiedniej piaskowni. Niestety, IPN nie przewiduje przeprowadzenia ekshumacji zmarłych tego obozu. Tłumaczenie proste, aby kopać na terenie kirkutu, trzeba by uzyskać zgodę środowiska żydowskiego, bowiem w tradycji judaistycznej miejsce pochówku staje się święte i nie ma możliwości prowadzenia tam ekshumacji. W przypadku piaskowni zaś, miejsce pochówku zostało później przykryte ponad 6-cio metrową warstwą nawiezionych materiałów; piasku, gruzu itp. i stąd prace wymagałyby zbyt głębokiego kopania.
    Natomiast wczoraj 08.lutego, tematem była osoba gen. Józefa Hallera (tego od błękitnej armii). Haller w pewnym okresie życia miał kontakty ze środowiskami śląskimi, utrzymywał kontakty z W. Korfantym. W dyskusji poruszyłem m.in. kwestię obozu w Berezie, nazywając go koncentracyjnym. Po spotkaniu jeden z doktorów historii z Uniwersytetu Śląskiego, mający bardzo bliskie kontakty z tut. IPN-em, stwierdził, iż użyłem określenia „koncentracyjny” niezgodnie z rzeczywistością, z jaką rozumieją ten obóz polscy historycy. Wyszło na to, że dla nich nie ma różnicy między obozem koncentracyjnym, a obozem zagłady (jak Bełżec czy Treblinka).
    Myślę, że będziemy mieli jeszcze sporo ciekawych momentów, związanych z obroną polskiej racji stanu zgodnej z aktualną wykładnią polityki historycznej.
    Kłaniam się nisko.

  13. @zak1953

    Czy Bereza Kartuska byla „obozem koncentracyjnym”?
    W rozporzadzeniu Prezydenta Rzeczyposolitej z dnia 17 czerwca 1934 r. jest mowa
    o „miejscu odsobnienia” a o odosobnieniu orzekal sedzia sledczy, wyznaczoony
    przez kolegium administracyjne wlasciwego sadu okregowego.Owczesny „Express
    Poranny”, 19.06.1934 pisal o „dekrecie o obozach izolacyjnych” Unieszkodliwienie warcholow, szerzacych atmosfere teroru i zbrodni. Z kolei MOPR w Polsce, czyli Miedzynarodowa Organizacja Pomocy Rewolucjonistom uzywa w swoich apelach, ulotkach nazwy „oboz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej”
    W Berezie Kartuskiej byli endecy, byla to niewielka grupa, ktora tam znalazla sie na skutek roznych rozgrywek weanatrz ugrupowan antyanacyjnych.
    Liga Obrony Praw Czlowieka i Obywatela nazywa Bereze Karttuska „miekscem odosobnienia”. Pismo PPS centralny organ „Robotnik” uzywa nazwy „obozu konncentracyjny”. Tak pisal „Robotnik” 12 grudnia 1934: „Uwazamy Bereze za
    HANBE DLA PANSTWA POLSKIEGO. Czyzby smrodliwe „wawrzyny” hitlerowskich katow
    tj w obozach koncentracyjnych budzily zazdrosc wsrod polskich „sojusznikow Hitlera – „senatorow”. Takie bylo stanowsiko PPS o debacie sejmowej nad sprawa Berezy Kartuskiej.

    PS duzo moglem dowiedziec sie o Berezie Kartuskiej z licznych rozmow z jednym z jej „odosobnionych” Leonem C. na poczatku 2000 r. (m.in. przyjaznil sie z Lucjanem Motyka, Leonem Pasternakiem, Aleksandrem Minorskim

  14. ozzy
    9 lutego o godz. 20:34
    I w tym właśnie rzecz cała. Bo trzymając się dokładnie zacytowanego tekstu, Bereza to nie obóz, a miejsce „odosobnienia”. Czysta semantyka. Bo koncentracja przecież, to zgromadzenie, skupienie kogoś lub czegoś.. Obóz w Dachau pod Monachium, także miał na celu odosobnienie wybranych jednostek w celu ich resocjalizacji w duchu obowiązującej w państwie doktryny.
    Rzecz w tym, iż obecni „historycy” nie traktują zgromadzonych wspomnień ludzi tam odosobnionych, za źródłowy materiał historyczny, bowiem może być zbyt nasycony subiektywizmem autorów, a nie obiektywnie zimnym opisem faktów. I tak cala energia pójdzie w słowa, a nie realne badania.

  15. „Humaniści” dzielą włos na czworo. Przypominam , że ustawa IPN dotyczy obozów z okresu II wojny zbudowanych na ziemiach zajętych przez okupantów.

  16. woytek
    9 lutego o godz. 21:16
    Wojtuś, bo tak się składało, że w czasie wojny Polacy nie mogli zakladac obozów, bo rządzili Niemcy i oni mieli monopol na obozy.Zas szmalcownicy odgrywali role prywatnej inicjatywy szmalcowników, wspomagając niemiecki „przemysł” na miare swoich możliwości. Ale kiedy ojczyzna odzyskala wolnośc, to owi „prywaciarze” chetnie się zatrudniali w polskich obozach pracy, przejmując po Niemcach budynki i cała infrastrukturę.
    Ech, Wojtuś, co się tu pojawisz to plama.

  17. Zuzanna Ginczanka
    *** (Non omnis moriar…)
    Non omnis moriar – moje dumne włości,
    Łąki moich obrusów, twierdze szaf niezłomnych,
    Prześcieradła rozległe, drogocenna pościel
    I suknie, jasne suknie zostaną po mnie.
    Nie zostawiłam tutaj żadnego dziedzica,
    Niech wiec rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera,
    Chominowo, lwowianko, dzielna żono szpicla,
    Donosicielko chyża, matko folksdojczera.
    Tobie, twoim niech służą, bo po cóż by obcym.
    Bliscy moi – nie lutnia to, nie puste imię.
    Pamiętam o was, wyście, kiedy szli szupowcy,
    Też pamiętali o mnie. Przypomnieli i mnie.
    Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
    I zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo:
    Kilimy i makaty, półmiski, lichtarze –
    Niechaj piją noc całą, a o świcie brzasku
    Niech zaczną szukać cennych kamieni i złota
    W kanapach, materacach, kołdrach i dywanach.
    O, jak będzie się palić w ręku im robota,
    Kłęby włosia końskiego i morskiego siana,
    Chmury rozprutych poduszek i obłoki pierzyn
    Do rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie;
    To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżym
    I uskrzydlonych nagle w anioły przemieni.

  18. Antoniusie,
    bardzo dobry i potrzebny wstępniak.
    Teraz potrzebna byłaby narracja „Kargulów i Pawlaków” dla uzupełnienia obrazu.

    Termin naukAwcy zaczął być szeroko stosowany po marcu 68 zamiennie z „marcowymi docentami”.

  19. @Antonius

    Gratuluję wstępniakowego debiutu – ważny i odważny tekst i słusznie trafił na główna stronę internetowej Polityki w kategorii „Ważne tematy”. Potrzeba nam więcej głosów takich jak twój i anumlika z poprzedniego wstępniaka.

    Pozdrawiam serdecznie

  20. @Lewy
    Oglądałeś „Vetnam War” -wielogodzinny dokument, który wstrząsnął amerykańskimi humanistami. Tam pokazują , co się działo , jak ruszyła ofensywa na Sajgon. Uciekinierów współpracujących z uciekajacymi okupantami nie można było pomieścić i ewakuować. To była rzeź niewiniątek . Czy za ten stan rzeczy odpowiada naród wietnamski , czy agresor? Czy można szukać winnych wśród tubylców walczących o przetrwanie w czasie wojny? Za wszystkie zbrodnie odpowiada okupant , a nie tubylcza ludność . Tak jest również z ludnością zamieszkająca tereny , które do września 1939 były pod polską administracją, ale w czasie wojny nie były polskie . Za zbrodnie odpowiada ten, kto nie rozumiejąc jezyka, kutury i religii napada na kraje ościenne lub odległe od jego granic.
    Ci , co nie zgadzają się z ustawą IPN , chcą się podzielić odpowiedzialnością z ludnościa tubylczą na którą dokonali agresji. W przypadku Polski jest to jeszcze bardziej skomplikowane . Do decydowania o zbrodni i karze dołączyły się globalne organizację „opiekuńcze” , które same się powołały do roli „opiekunów” pamięci.

  21. @woytek
    9 lutego o godz. 21:16
    Jeszcze należałoby zdefiniować dokłanie daty owego „okresu wojny” i spracyzować „okupanta”.

  22. woytek
    9 lutego o godz. 21:16
    Przypominam , że ustawa IPN dotyczy obozów z okresu II wojny zbudowanych na ziemiach zajętych przez okupantów.

    Mój komentarz
    1) Może coś przeoczyłem przy lekturze nowelizacji ustawy o IPN (druk sejmowy), ale nie odnalazłem w nowelizacji żadnej wzmianki o „polskich obozach zagłady” i karze za używanie takiej nazwy.

    2) Art 55a ustawy, punkt 3 jest dziwny co najmniej:

    „Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w ust. 1 i 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej.”

    Nie widzę w nim logiki. Bo z jednej strony mówi się w punkcie 3, że nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego, jeśli dopuścił się go w w ramach działalności artystycznej lub naukowej. Z drugiej strony jest sprawca, jest czyn zabroniony, co wyczerpuje znamiona, itd., ale ustawa pozwala go nie ukarać, bo popełnił ten czyn zabroniony w ramach nauki lub w ramach działalności artystycznej.

    Jak można popełnić czyn zabroniony i ten czyn zabroniony nie będzie przestępstwem, bo popełniony w ramach nauki? Czy to oznacza, ze jeśli np. naukowiec napisze jakiś artykuł naukowy, w którym popełni czyn zabroniony, tzn. przypisze narodowi polskiemu … itd., to nie będzie ukarany, będzie zwolniony z kary, a jeśli to samo dokładnie powtórzy ktokolwiek, jakiś publicysta, to będzie ukarany?

    Gdzie tu logika? To jest prawo dowolne, kara za popełnienie czynu zabronionego, jeśli już, to obowiązywać powinna każdego, niezależnie czym się zajmuje. Inaczej powstaje diabelska idiosynkrazja – naukowiec, który czyn zabroniony popełni „w ramach nauki” będzie nietykalny, a zwykły dziennikarz, który to samo powie, będzie przez prokuratora ścigany. Gdzie tu jest sens i logika?

    A z działalnością artystyczną i popełnianiem w niej czynów zabronionych przez tę ustawę jest jeszcze śmieszniej. Czy pisarstwo, to jest działalność artystyczna? A krytyka literacka? A np. jakiś esej o obozach zagłady, w którym jakiś prokurator dopatrzy się przejawów czynu zabronionego? Jaki prokurator i jaki sąd mógłby to ocenić?
    Pzdr, TJ

  23. Lewy
    9 lutego o godz. 21:42

    Ze wstydem stwierdzam że zupełnie nie znałam. Piękny i wstrząsajacy wiersz, zwłaszcza wiedząc jak skończyla poetka.

    Dziękuję

  24. Kiedyś się głębiej zastanawiałem nad celowością organizowania obozu koncentracyjnego w Łambinowicach, który według mnie miał określone zadanie, wynikające faktycznie z polskiej racji stanu. Przybywały transporty Polaków ze wschodu i pewnie też napływały grupy z innych części Polski. Trzeba było ich gdzieś ulokować, wschodniakom nawet stworzyć warunki osiedlenia w postaci nowej ojczyzny, z której nikt nie wrócił na swoje, a kolejne pokolenia nie znają nawet żadnych „kresów”. Mój kolega pozostał we Francji i oświadczył, że wróci do Polski, gdy Lwów będzie polski. Gdy mój teść wiosną 1946 roku założył rozsadnik, to koledzy pukali się w czoła.
    „Po co to robisz, przecież latem wrócimy do domu”.
    On jednak był realistą i działał dalej – do śmierci. Transporty z jego okolic lądowały w okolicy Żagania, Zielonej Góry i Zgorzelca.
    Tam polskojęzycznych autochtonów można było poszukać świecą, reszta to potomkowie kolonistów niemieckich. Ci ludzie wtedy już wiedzieli, że zostaną wysiedleni. Współżyli z nowymi właścicielami lepiej lub gorzej, zależnie od charakterów ludzkich. Było różnie.

    Zupełnie inaczej wyglądała sprawa na Opolszczyźnie. Rdzenna ludność miała korzenie polskie, a nawet chlubne działania w powstaniach śląskich na rzecz Polski. Jeśli ktoś chce liczb, to niech poczyta grubą knigę z wynikami plebiscytu. We wioskach przeważały głosy za Polską, w miastach przeciwnie. Miasta były wyludnione i przybysze wybierali sobie wille do smaku. Mieszkańcom wsi nasadzono na gospodarstwa wschodniego właściciela, który traktował ich jak niewolników. Niejednemu powstańcowi odechciało się Mateczki-Polski, tak paskudnej macochy. Nie dziwiłem się, gdy dziewczyna w moim wieku powiedziała podczas zabawy wiejskiej: „Gdybym mogła, to zabiłabym wszystkich Polaków trepami”, a jej kolega oświadczył: „Wolę niemiecki mocz niż polską oranżadę” (trochę spolszczyłem śląskie zwroty). Były to dzieci powstańców i tak z nimi postępowano. Po latach nazwano to „okresem błędów i wypaczeń”, ale samo nazwanie nie zmieniło nastawienia autochtonów do przybyszy.

    Łambinowice leżą na styku województw, Opolskiego i Dolnośląskiego. Na Zachodzie byli faktycznie Niemcy, których Polska zamierzała wypędzić, aby zrobić miejsce dla fali repatriantów, a nawet hołoty, która pchała się z Polski B lub C na gotowe gospodarstwa niemieckie. Trzeba było ludzi przed wywozem „skoncentrować”, aż będą zorganizowane transporty na Zachód. Wprawdzie wysiedlenia nieco antycypowano, bo legalna możliwość pojawiła się dopiero później w Poczdamie, ale to nieważne. Idea była właściwa w zamyśle, nazwa obozu mnie nie razi, ale realizacja zwyczajnym ludobójstwem w najgorszym wydaniu, przez bestie ludzkie w polskich mundurach. To nie było potrzebne i uczyniła z normalnego obozu koncentracyjnego obóz śmierci dla tysięcy ludzi. Proszę poczytać świadectwa tych, którzy przeżyli. Inne obozy powojenne miały inne cele i nie zajmuję się nimi, robią to historycy różnych narodowości.

  25. Zgoda to nazwa jednej z dzielnic Swietochlowic. A przed Bereza, wcześniej byla Twierdza Brzeska.

  26. woytek
    9 lutego o godz. 21:52

    Jest coś większego niż „Polak” – człowiek. A człowiek jako gatunek to i wysoko cywilizowane zwierzę, i bydlę. Biologowie mówią, że w człowieku siedzi całe zwierzę, w zwierzęciu – niecały człowiek. Otóż to, czego nie ma w zwierzęciu, a jest wykwitem zaawansowanej cywilizacji człowiekowatych, to właśnie bydlę. Kiedyś ten wyraz znaczył to samo, co zwierzę domowe, ale awansował do nie byle jakiej metafory jako charakterystyka człowieka podłego, bezlitosnego, mściwego, okrutnego, zdemoralizowanego. Nie ma i nigdy nie było podłych, zdemoralizowanych zwierząt – te cechy to cywilizacyjne osiągnięcie wyłącznie dwunożnych. Więc również o tym są teksty anumlika i Antoniusa. Wśród miliardów osobników polskość to coś tak malutkiego, że jej w ogóle nie widzę.

  27. Wbocku, eksperymenty psychologiczne, m.in. Milgrama, wykazują, że w większości ludzi siedzi, płycej lub głębiej, to „bydlę” jak ty to nazywasz, a jak lewy tłumaczył niegdyś w swoich dwóch wstępniakach, – siedliskiem tego zwierzęcia są niższe pietra wyższych ośrodków układu nerwowego.
    To siedzi w dużo ludziach – jak usłyszałem kiedyś od poszkodowanych przez to „bydlę”. Pisał o tym m.in. Grzesiuk.

    Cywilizacja trochę ograniczyła swobodę temu bydlęciu, a bywa, że zaganiała go u niektórych do ciemnego kąta, z którego trudno się wydostać.

    Niemniej, jeśli powstają warunki dla tych „bydląt”, które siedzą w nas – wojna, przewroty, a nawet chytra polityka władz, które używać mogą tych zakutych w dużo ludziach bydląt do straszenia, zastraszania, grożenia, do siłowego, półsiłowego, ćwiercsiłowego załatwiania, przekonywania niepopierających ich wyborców lub do czystek etnicznych, itd., to te bydlątka chętnie wyskakują z głów i gorliwie współpracują z poleceniami, sugestiami i przychylnościami władz.

    Tak było z obozami dla Ślązaków i dla wysiedlanych Niemców. Uczucie zemsty, odwetowość, zostały wykorzystane przez przyfruniętych zewsząd watażków, dana im władza wzbudzała mściwość, podgrzewała nienawiść, pchała do odgrywania się na przypadkowych, lecz traktowanych nieprzypadkowo ludziach i tylko dlatego, że byli Niemcami lub byli podejrzani (bez powodu) o współpracę, itd., w imię interesu społecznego, państwowego, w imię samowolnie egzekwowanego zadośćuczynienia za krzywdy, itd.
    Pzdr, TJ

  28. Przeczytałem z dużym zainteresowaniem. Dziękuję.

  29. Lewy,
    Ten wiersz sam z siebie nadawałby się na wstępniaka.

    A mi wyszło takie małżeństwo niedoskonałe:

    Pamiętam o was, wyście, kiedy szli szupowcy,
    Też pamiętali o mnie. Przypomnieli i mnie.
    Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
    I zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo
    =====
    Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei
    I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
    A kiedy trzeba – na śmierć ślą po kolei,
    Te kamienie przez Boga rzucane na szaniec!…

  30. tejot
    9 lutego o godz. 23:15

    „Cywilizacja trochę ograniczyła swobodę temu bydlęciu”

    Zgadza się, tejotku. I ta sama cywilizacja to bydlę ukształtowała. Nie przypadkiem mówię, że zbydlęcenie jest wysokim osiągnięciem cywilizacyjnym. Bo zaistniało dopiero na jakimś tle – więc na tle wartości nie tylko utylitarnych. Powstałych może wtedy, kiedy rodziły się pojęcia piękna, szlachetności, bezinteresowności, sprawiedliwości, współodczuwania i współczucia itd.

  31. Antonius
    dziekuję za przybliżenie tematu; miałam blade o tym pojęcie, w domu się nie mówiło. Choć byłoby o kim.

    Kiedyś o takim obozie wspomniała Krystyna Kofta; jej starszy brat został aresztowany tuż po wojnie i spędził kilka lat w takim obozie; pracował w kopalni uranu. Strasznie zniszczyło mu to zdrowie, zmarł przedwcześnie.
    Kopalnie były na Dolnym Śląsku, jedynie tam były jakies pokłady tego surowca.

  32. Opinion:
    Blaming Poland for the Holocaust Is Unjustified
    There is one crucial difference between Poland and the other nations of Europe that came under German occupation

    (Moshe Arens, the Israeli Foreign Minister from 1988 to 1990)

  33. Poczułem ulgę.Jestem wychowany w PRL i nie zdaję sobie sprawy jak byłem bezwolnie uległy bieżącej propagandzie.Te lata po 45 roku były dla mnie jak za mgłą tak jakby mi brakowało kawałka tożsamości.Dotarło do mnie ,że przecież jesteśmy normalnym zbiorowiskiem ludzkim i nasze zachowania nie są różne od innych.II Wojna Światowa jest wyjątkowa bo rozwój technologiczny pozwolił na sprawniejsze zabijanie.Wcześniej wcale nie było lepiej tylko nie aż tak masową skalę.Mam nadzieję,że uruchomienie tej lawiny ujawniania faktów (dzięki Kaczyńskiemu) zapoczątkuje proces uzdrawiania.Dzięki Antonius

  34. dzięki za ciekawy tekst poparty przykładem , przykładów bowiem i świadków bardzo brakuje.
    Zgoda , Świętochłowice ,..to najgłośniejsze przykłady twórczego wykorzystania pozostawionej przez Niemców infrastruktury obozowej.
    Sądzę że warto też przyjrzeć się wszelkim podobozom pozostawionym przez Niemców np. w Gliwicach. Czy takich obozów było 1000 czy 1200 nie wiem, ale że przesiedlenia były oparte o siec tych obozów to dość łatwo mi sobie wyobrazić. Przykład Niemców ,którzy nie zdążyli w 1945 przez Odrę i przesiedzieli w Polsce dwa lata zamknięci w obozie nie jest jak sadze zjawiskiem jednostkowym.
    prawda wymaga odwagi (tej codziennej cywilnej odwagi a nie tej hura bohaterszczyzny) a w niedouczonym naszym społeczeństwie wychowanym na mitach o tą odwagę bardzo trudno.

  35. Proponuję jeszcze jeden wiersz Giżanki a propos…

    ŁOWY

    W gaszcze przeszłości, w zamierzchłe dzieje,
    w groźne, zawiłe bory i knieje

    z dłonią wplecioną w uprząż i grzywy
    czarni na koniach pędzą myśliwi.

    Nozdrza rozdęte, tułów schylony
    usta zacięte, wzrok wytężony –

    pędzą jak wichry czarnym galopem
    za wątłym śladem, za nikłym tropem.

    Jakiż to poryw pierś im wypręża
    godny rycerza i godny męża?

    Pędzą mysliwi w zamierzchłe dzieje,
    gdzie ślad porasta i trop czernieje,

    w gąszczach przeszłości z uporem mrówki
    babki szukają, babki – żydówki,

    babki żydówki bliźniego swego,
    wroga ciętego, druha dobrego,

    a gdy wywęszą babkę jak łanię,
    to w surmy, w trąby, w rogi i granie!

    O łowy piękne! O, dumne łowy
    w tajnych, sekretnych dziejach alkowy!

    O wielkie, harde, wzniosłe tropienia,
    godne rycerzy i godne pienia!

    Od siebie… O kimże to pisała jeszcze przed wojną Giżanka? Okazuje się, że etos rycerski (patrz Czarnecki, który do Poznania) jest nieśmiertelny).

    A o polskich obozach koncentracyjnych jest kompendium wiedzy Marka Łuszczyny „Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne”. tam jest wszystko. Udokumentowane.

  36. @tejot wczoraj 21:55

    Wprowadzą rozróżnienie. Jeśli naukowiec opublikuje swój tekst w czasopiśmie z tzw. Listy Filadelfijskiej (z IF powyżej 1,5), nie zostanie skazany, jeśli natomiast będzie to czasopismo z tzw. Listy B MNiSW – rypną mu 3 latka. A może odwrotnie? W końcu pierwsze czasem ktoś przeczyta za granicą, do drugich dobrze jeśli pies z kulawą nogą zajrzy.

  37. @Esteban Peres, z godz. 10:05
    A o polskich obozach koncentracyjnych jest kompendium wiedzy Marka Łuszczyny „Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne”. tam jest wszystko. Udokumentowane.
    To „wszystko” w skondensowanej formie jest zawarte w rozmowie, którą Michał Gostkiewicz przeprowadził z Markiem Łuszczyną, a do której linka zapodał @jajo13, 9 lutego o godz. 21:37. Jeśli komuś rozmowa uleciała – polecam.

    @Antonius, gratuluję wstępniaka. Nieźle uzupełnia mój poprzedni. Jeszcze raz napiszę: PiS uchwalając ustawę o IPN spowodował taki wysyp tekstów o „polskich obozach” i o „obozach na teranie Polski”, jakiego przedtem nie było.

  38. Pytanie do @Nefer – nie związane z tematem obozów.
    Ten nick pojawia się bardzo często i po dłuższym czytaniu komentarzy – przelatuję szybko i pobieżnie przez komentarze – jestem zmęczony i zlewa mi się w zbitkę Nefernefernefer, albo nawet więcej. Jestem niewolnikiem skojarzeń i sobie natychmiast przypominam działalność kobiety o takim imieniu w życiu „Egipcjanina Sinuhe” z książki Mika Waltari. Szukając w sieci znaczenia tego nicku znalazłem zespół muzyczny. Czy nick Nefer ma związek z tym zespołem? Byłoby lepiej niż z tym „potrójnym”, bo niedobra była ta kobieta, oj niedobra! Google ją zna, nawet nie trzeba przeczytać książki, choć warto.

    Zastanawiałem się nad wspomnianym „bydlęciem” w człowieku, święta racja! Owe bydlę aktywizuje się zawsze, gdy jeden człowiek posiada nieograniczoną władzę nad drugim człowiekiem i to ma miejsce w każdym obozie.

    Odnośnie nazwy „obóz koncentracyjny” już się wypowiadałem, nie widzę w niej niczego obraźliwego. Jako dziecko byłem przynajmniej w dwóch miejscach koncentrowania uchodźców przed Sowietami. Władza po prostu zgromadziła w jednym miejscu rozproszone w okolicy Sudetów (Karkonoszy) rodziny uchodźców, przetrzymywała nas kilka dni a potem zorganizowała transport kolejowy do Austrii. Kokosów nie mieliśmy, ale gwałtów i morderstw też nie. Podobnie postąpiono z nami w Austrii po zakończeniu wojny. Skoncentrowano nas w jednym miejscu przed transportem – jedni do domu na Śląsk, drudzy do Bawarii. Warunki były „obozowe”, tzn. kilkadziesiąt osób w jednym pomieszczeniu na pryczach, głowami do siebie, aby ułatwić wszom krzyżowanie gatunków, bo pchły rządziły całym obozem. Po pierwszej nocy moja matka się rozpłakała, widząc na całym moim ciele czerwone plamy – sądziła, że mam tyfus plamisty, a to był wynik działania małych pasożytów (nie arabskich!). Życie płynęło nam, dzieciom wesoło, jedynie dorośli walczyli o nasze przeżycie, harując dla chleba u austriackich „bauerów).

  39. „Antyniemiecka karta rezimu warszawskiego” – taki tytul nosil tekst, zamieszczony w „Der Spiegel” (20 sierpnia 1984) a ktorego wycinek z tygodnika niemieckiego wypadl mi z ksiazki Jana Jozefa Lipskiego „KOR” i ow jest autorem wielu publikacji w sprawie
    zlizenia polsko-niemieckiego w okresie tamtych kampanii antyniemieckich organizowanych przez PRLowska propagande.
    Sylwetki Jana Jozefa Lipskiego nie bede przypominal, bowiem jest znana chyba wiekszosci czytelnikoom i autorom komentarzy na blogu. Powiem krotko: uczestnik intelektualnej opozycji w PRL, znakomity eseista i historyk literatury – czlowiek o wyjatkowo krystalicznej biografii.
    „Polacy na ogol maja ostre uczulenie na swego zachodniego sasiada. Nie nalezy sie temu dziwic”. Autor sam bral udzial w walce z okupantem niemieckim w Warszawie,
    byl swiadkiem znisczenia miast i smierci mieszkancow w czasie powstania. Dalej pisze
    autor: „Obawa przed recydywa niemieckiej ekspansji, a nawet recydywa hitleryzmu
    ujawnia sie tez w strachu, ze nierzadko w RFN tendencje rewindykacyjne moga przyjac
    realny ksztalt. I tak tymi to obawami zrecznie steruje sie w mass-mediach.”
    Nasz autor w roku 1990 opublikowal bardzo wazny esej, ktory w sposob bardzo bezposrednio koresponduje z obecna debata spoleczna.
    „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy” Jana Jozefa Lipskiego to rozprawa o megalomanii narodowej i ksenofobii Polakow
    http://otwarta.org/wp-content/uploads/2011/11/J-Lipski-Dwie-ojczyzny-dwa-patriotyzmy-lekkie3.pdf

    ______________

    Dwie ojczyzny
    Antoni Słonimski

    W twojej ojczyźnie karki się zgina
    Przed każdą władzą,
    Dla zwyciężonych – wzgarda i ślina,
    Gdy ich na rzeź prowadzą.

    W twojej ojczyźnie, gdyś hołdy składał –
    Przed obce trony.
    W ojczyźnie mojej, jeśli kto padał,
    To krwią zbroczony

    W twojej ojczyźnie do obcych w wierze
    Bóg się nie zniża.
    Moja ojczyzna świat cały bierze
    W ramiona krzyża.

    W twojej ojczyźnie sławnych portrety –
    Tom w etażerce.
    W mojej ojczyźnie słowa poety
    Oprawne w serce.

    Chociaż ci sprzyja ten wieczór mglisty
    I noc bezgwiezdna,
    Jakże mnie wygnasz z ziemi ojczystej,
    Jeśli jej nie znasz?

  40. paradox57
    10 lutego o godz. 10:36
    @tejot wczoraj 21:55

    Wprowadzą rozróżnienie. Jeśli naukowiec opublikuje swój tekst w czasopiśmie z tzw. Listy Filadelfijskiej (z IF powyżej 1,5), nie zostanie skazany, jeśli natomiast będzie to czasopismo z tzw. Listy B MNiSW – rypną mu 3 latka. A może odwrotnie?

    Mój komentarz
    Nie rozumiem sformułowań w ustawie mówiących o tym, że jeśli czyn karalny popełni naukowiec w pracy naukowej, to nie podlega karze. Może dlatego, ze nie jestem prawnikiem. Ale pytam – skoro ktoś popełnia czyn karalny, to jak może nie podlegać karze?

    Jeżeli policjant popełni zabójstwo, to jest karalny jako zabójca.
    Jeżeli policjant postrzeli kogoś w obronie własnej, czy np. w legalnie przeprowadzonej akcji przeciwko przestępcom, to nie będzie to czyn zabroniony i nie można pokrętnie pisać w ustawie, że popełnił on zabójstwo – czyn karalny, ale nie będzie ukarany.

    Przepisy prawne regulują tę sprawę, a w żadnym z nich nie ma takiej zbitki logicznej – jeżeli policjant popełni zabójstwo w ramach swojej działalności, to nie będzie karany.

    Jak można w ustawie definiować coś takiego – jeżeli czyn zabroniony zostaje popełniony w ramach nauki, to nie jest karalny. Tej logiki nie rozumiem.

    Jeśli już tak bardzo chcieli PiSowscy poprawnościowcy sformułować takie prawo jak w nowelizacji ustawy o IPN, to można było to zrobić inaczej, a nie przez proste zaprzeczenie.
    Musi PiSowscy eksperci prawni tak byli narychtowani apelami od Prezesa idącymi, tak wyczerpani pracą nad obroną honoru polskiego narodu, ze nie starczyło sił, nie byli w stanie inaczej, jak tylko pięścią w nos.
    Pzdr, TJ

  41. Antonius
    10 lutego o godz. 10:52

    Niestety, Mika Waltari. Nie wiem co mi strzeliło do głowy żeby wziąć taki nick (rzeczona wredna zołza i źle skończyła) ale że było to ponad 10 lat temu to już nie pamiętam. Najpierw miałam Nefer x 2 ale ostatnio obcięłam do jednego. Zmieniać nie będę bo wszyscy się przyzwyczali ale chociaż skrócony do minimum. O zespole nic nie wiem.

    Ale mogę zmienić na Seler bo podobne jeśli bardzo przeszkadza. I nie będzie mnie czas jakiś to nie będę Ci po oczach migać 😉

    PS żeby nie było nieporozumień, w żaden sposób nie czuję się urażona czymkolwiek (jeśli powyższe niechcący tak zabrzmiało)

  42. anumlik
    10 lutego o godz. 10:42
    Jeszcze raz napiszę: PiS uchwalając ustawę o IPN spowodował taki wysyp tekstów o „polskich obozach” i o „obozach na teranie Polski”, jakiego przedtem nie było.

    Mój komentarz
    Anumlik, tym zdaniem potwierdzasz to, co zatweettował Tusk kilka dni temu – nowelizacja ustawy o IPN dokonana przez PiS rozpowszechniła na niebywała skalę na świecie termin „polskie obozy”. Jeśli dużo ludzi nie wiedziało o co chodzi z tymi obozami, to teraz dużo ludzi będzie łączyć ten termin z Polską.

    Ta opinia Tuska, którą podzielam, wskazuje na niebywałą głupotę PiSowców w sprawach polityki zagranicznej, ich nikłą wiedzę o świecie oraz coś bardzo niepokojącego – oni nie są w stanie przewidzieć konsekwencji swoich poczynań. Gdy te konsekwencje się szybko ujawniają i są negatywne dla państwa polskiego, to PiSowscy patrioci biją się w piersi, przysięgają, ze to nie my, to oni i idą w zaparte tak dalece, ze ludzie muszą przecierać oczy i odtykać uszy – czy ja dobrze widzę i słyszę, czy ktoś chce ze mnie zrobić durnia.
    Pzdr, TJ

  43. @tejot 11:53

    Konia z rzędem temu, kto będzie w stanie zorientować się w tych pokręconych umysłach pisowskich funkcjonariuszy. Mam wrażenie, że oni sami tego nie rozumieją.

  44. @Nefer 12:04

    Niech Cię ręka (wybierz sobie jakąś stosowną) broni przed zmianą nicka na taki wegetariański.
    Fakt, wredna kobieta była, ale za to jaka piękna.

  45. Nefer
    10 lutego o godz. 12:04

    Wn Egipcjaninie wiele rzeczy mi sie podobalo, ale najbardziej to co mowil o „kobiecym zrzedzeniu”.

    pozdrowka
    ~l.

  46. tejot
    10 lutego o godz. 12:09

    Moza tak, a mozna inaczej…

    Np.

    Wielki sukces Prezesa i jego partii!!!!
    Juz niema wszyscy sa naszymi wrogami!!!!
    Narod z Prezesem i jego partia, w obronie ojczyzny przed wrogami!!!!

    Narod z Prezesem, Prezes z Narodem!!!!!

    Pod przewodem Prezesa caly Narod sie jednoczy w obronie Ojczyzny i jej honoru!!!!

    Wrogowie Prezesa, wrogami Narodu !!!!

    Sukces !!! Sukces !!! Hosanna !!!! I Allleluja !!!! I do Przodu, czyli do tylu !!! (albo reverse)

    pozdrowka
    ~l.

  47. Dzień świra na UW?
    PatRYJotyzm w żydożerczym sosie… Żenada!

    „Chcemy nacjonalizmu radykalnego, wręcz fanatycznego. Odrzucamy liberalizm, kapitalizm, materialistyczne kłamstwa i marksistowski bełkot”

    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,23005111,radykalni-nacjonalisci-na-uw-szturmowcy-na-terenie-kampusu.html

  48. Nefer
    9 lutego, godz.17:18 (do Antoniusa)
    W latach 1960-1062 pracowałem w Zakładach Koksochemicznych „Blachownia”, gdzie ok. 70% terenu dawnej niemieckiej fabryki benzyny syntetycznej stanowiły ruiny i gigantyczne leje po amerykańskich bombach. O obozach w Blachowni i Sławęcicach dowiedziałem się , jako „napływowy” od miejscowych Ślązaków.
    Wracając do poprzedniego wstępniaka: dziękuję za link,
    który umożliwił mi podpisanie listu do przyjaciół.

  49. Jak można popełnić czyn zabroniony i ten czyn zabroniony nie będzie przestępstwem, bo popełniony w ramach nauki? – pyta tejot.

    Dla przykladu kodeks karny w paragrafach 25 – 31, w czesci zatytulowaniej „Wyłączenie odpowiedzialności karnej” opisuje okolicznosci, w ktorych popelnienie czynu zabronionego wylacza odpowiedzialnosc karna.

    Np:
    Art. 27. § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu przeprowadzenia eksperymentu poznawczego, medycznego, technicznego lub ekonomicznego, jeżeli spodziewana korzyść ma istotne znaczenie poznawcze, medyczne lub gospodarcze, a oczekiwanie jej osiągnięcia, celowość oraz sposób przeprowadzenia eksperymentu są zasadne w świetle aktualnego stanu wiedzy.

    Inne ustawy zawierajacy dyspozycje karne rowniez uwzgledniaja okolicznosci wylaczajace karalnosc.

  50. paradox57
    10 lutego o godz. 12:23

    Niewidzialna może być? A Feler zamiast Seler? Do mnie z tego pasuje tylko „ale” 🙂

    lonefather
    10 lutego o godz. 12:44

    (zrzędzącym głosem)

    Ale jakie zrzędzenie, osochozi :/

    (pytanie dla zabawy, w razie czego)

    amonit63
    10 lutego o godz. 15:13

    Wszyscy tutaj szermujemy słowami, słowa, słowa. Podpis pod takim apelem ma trochę bardziej osobisty wymiar. Proszę bardzo.

    ***

    Pakuję się więc zawisam nad blogiem w przerwie między walizkami

    A teraz kochani, trzymajcie się krzesełek

    https://scontent-bru2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/27750247_1968125576582831_7342277026670748987_n.jpg?oh=b4a6daea23bcdb57f93fece3dacd4998&oe=5B229859

  51. Jacobsky
    10 lutego o godz. 15:37
    Przecież Mengele działał w oparciu o paragraf 25- 31. Zamiast swinek morskich i szczurów wykorzystywał obfity obozowy materiał dziecięcy; zwłaszcza eksperymentował na bliźniakach.Poza tym, że wszczepiał im jakies drzazgi, próbował różnych kwasów, to był dla tych dzieci bardzo miły, nigdy na nie nie krzyczał, a nawet je lubił, bo czasami pogłaskał.
    Co to się nie robi dla nauki.

  52. @Nefciu
    Miłego śmigania na nartach

  53. Lewy
    10 lutego o godz. 16:05

    Wielkie dzięki:) Kosteczka Twoja ulubiona wróciła i nie zauważyłeś (sójka w bok)
    Znikam bo się mnie za dużo zrobiło

  54. Jacobsky
    10 lutego o godz. 15:37

    Mój komentarz
    Moim zdaniem jest istotna różnica pomiędzy przytoczonym przez Ciebie sformułowaniem kodeksu karnego w paragrafach 25 – 31, w czesci zatytulowaniej „Wyłączenie odpowiedzialności karnej” :
    „Np:
    Art. 27. § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu przeprowadzenia eksperymentu poznawczego, medycznego, technicznego lub ekonomicznego, jeżeli spodziewana korzyść ma istotne znaczenie poznawcze, medyczne lub gospodarcze, a oczekiwanie jej osiągnięcia, celowość oraz sposób przeprowadzenia eksperymentu są zasadne w świetle aktualnego stanu wiedzy.”

    a formuła zawartą w nowelizacji ustawy o IPN, art 55a punkt 3

    „Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w ust. 1 i 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej.”

    W pierwszej jest fraza:
    „Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu przeprowadzenia eksperymentu poznawczego, medycznego, technicznego lub ekonomicznego,”

    W drugiej:
    „Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w ust. 1 i 2, jeżeli dopuścił się tego czynu”

    W pierwszym jest mowa o kimś, kto „działa w celu przeprowadzenia eksperymentu poznawczego…”,
    w drugim jest mowa o „sprawcy czynu zabronionego” oraz o „dopuszczeniu się tego czynu w ramach…”.

    Jakoś nie wygląda mi na to samo.
    Pzdr, TJ

  55. Lewy

    ???

    tejot,
    być może sformułowania się różnią nieznacznie, ale rezultat jest ten sam: wyłączenie odpowiedzalności karnej, jeśli spełnione są określone warunki. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

  56. Dodam tylko coś na poważnie, Eliza Michalik i dr Mirosław Tryczyk, o pogromach.

    http://www.superstacja.tv/program/nie-ma-zartow-dr-miroslaw-tryczyk,6673221/

  57. @Jacobsky

    Wykonywanie eksperymentów medycznych nie jest zabronione.

  58. off topic
    ____

    Quentin Tarantino przeprasza ofiare gwaltu Romana Polanskiego Samanthe Geimer.
    Niegdys w rozmowie radiowej Tarantino z Howardem Sternem (2003) stwierdzil ten znany rezyser, ze Roman Polanski nie popelnil gwaltu na wowczas 13.letniej
    Samancie Geimer w 1977 r. Nazwal ja wowczas „imprezowa dziewczyna”. „Nie sadze, ze byl to gwalt, miala przeciez 13 lat, a to nie dotyczy tej imperzowej dziewczyny” – mowil Tarantino.
    W ub srode skontaktowal sie telefonicznie Quentin Tarantino z Samantha Geimer i osobiscie ja przeprosil za owczesna wypowiedz.” Chce publicznie prosic o przebaczenie
    Samanthe Geimer z moja nonszlancka wypowiedz w „The Howard Stern show”, kiedy to spekulowalem na jej temat i przestepstwa na niej popöenionym. Po 15 latach doszedlem do wniosku, ze pomylilem sie. Geimer byla zgwalcona przez Romana Polanskiego. Gdy wowczas Howard Stern podjal ten temat, powzialem na sibie zla role jak „advocatus diaboli”, poniewaz chcialem byc bardzo prowokacyjny. Nie wzialem pod uwage uczuc Geimer i z tego powodu boleje.
    Przeto, Geimer, bylem nonszalancki, pozbawiony uczuc i zupelnie sie mylilem.
    Przykro mi, Samantho.”

    Rowniez Uma Thurman oskarzyla Quentina Tarantino, tym razem nie z @metoo, ale
    za skandaliczne nieostroznosc podczas krecenia sceny z filmu „Kill Bill” w wyniku czego
    doszlo do wypadku samochodowego. Tarantino rowniez przeprosil aktorke.

    Kampania @metoo okazala sie „niefortunna” dla Quentina Tarantino, ktorego glownym producentem byl…Harvey Weinstein a o ktorego wyczynach wiedzial rezyser ale przyjal postawe milczacego swiadka.

  59. @Jacobsky 16:33

    Tak Ci się wydaje? Jeśli wykonam eksperyment medyczny (po spełnieniu określonych warunków) i wyniki opublikuję nie zostanę ukarany. Podobnie nie zostanie ukarany dziennikarz, którzy napisze artykulik czy notkę, opisując moje „dokonania”. W przypadku inkryminowanej ustawy takie założenie może być na wyrost. I o to właśnie chodzi. Dziennikarze mają znacznie większą możliwość upowszechniania i popularyzowania wiedzy niż jakiś badacz, który opisze swoje badania w czasopiśmie stricte naukowym, o ograniczonym zasięgu, bądź w książce o nakładzie 2 tys. egzemplarzy. Inaczej to wygląda, jeśli takie informacje ukażą się w gazecie o nakładzie kilkudziesięciu tysięcy i ogólnopolskim zasięgu bądź w stacji telewizyjnej.

  60. @Nefer
    10 lutego o godz. 12:04
    To jednak Waltari!? Chyba czytałem wszystkie książki waltari, nawet Sinuhe w dwóch językach. Było to bardzo dawno, ale nie przypominam sobie,jak skończyła NNN. Sinuhe umieścił ją za karę w Hadesie (mniej więcej), a ona oczarowała najgorszego mieszkańca i była wolna. Co się stało dalej, tego nie pamiętam. Mnie bardziej zasmucił marny koniec „biustopięknej” Kreteńki. Tak btw, trochę przesadziłem z tym miganiem przed oczyma.

    @lonefather

    Wymienione okrzyki brzmią w mym uchu znajomo:
    „Ein Volk, ein Reich, ein Führer”!!!

  61. @paradox57 10 lutego o godz. 16:40
    Rzuciłeś myśl, a ja go łapię: odstąpienie od egzekwowania „kary” to jedno, ale w tym przypadku absurdem jest już samo penalizowanie czynu. Pamiętam podobną dyskusję na temat uszkodzenia „życia poczętego” i marudzenia różnych Zollów, skutecznie kontrowane stwierdzeniem, że z chwilą, gdy czyn zostaje zakwalifikowany jako przestępstwo to „odstąpienie” nie jest gwarantowane. Do zniszczenia człowieka i zablokowania kariery wystarczy groźba pociągnięcia do odpowiedzialności albo wszczęcie postępowania – które potem może zostać zawieszone, ale kłopoty w trakcie są realne, a wynik niepewny. No i w dodatku pomoc prawnika kosztuje.

  62. paradox57,

    nie bardzo rozumiem po co wyważasz otwarte drzwi. Pisząc swoje chciałem tylko wskazać tejotowi, że w niemal każdej ustawie zawierającej sankcje karne są przepisy wyłączające odpowiedzialność pod pewnymi warunkami i ustawa o IPN nie jest tutaj żadnym odstępstwem. Nie oznacza to, że dyskutowany tutaj zapis jest dobrze sformułowany. Jest źle sformułowany i nie musisz mi tego udowadniać.

  63. Wybacz mi Antoniusie , że troche zbocze , ale znalazlem taka wypowiedź w sieci, emeryta troche ode mnie i od Ciebie mlodszego, która warto mimo oczywistosći treści powielać i przekazywać dalej

    .
    Kaczyńskiemu kończy się paliwo smoleńskie, socjalne ( 500+), uchodźcy. Zbłaźnił się demolką TK i systemu sądownictwa. Skonfliktował Polskę z całym światem i zniszczył reputację Polski na świecie. A wybory za pasem, samorządowe już za kilka miesięcy.
    Cel Kaczyńskiego to uzyskanie większości konstytucyjnej w wyborach parlamentarnych.
    Liczy w tym na niezawodnego pisowskiego suwerena bo wie, że dopóki jego suweren ma kiełbasę to nic innego go nie interesuje. Ale wie, że i dla kiełbasy mogą nadejść gorsze czasy jak UE przykręci kranik z kasą.
    W tej sytuacji Prezes Tysiąclecia wpadł na „genialny” pomysł, żeby zagrać niezawodną kartą żydowską i ukraińską. Uruchomił swoje kukiełki w osobach Ziobro i Jakiego, którzy wysmażyli wg jego receptury pasztet z IPN. I teraz każe nam go jeść zachwalając, że to pasztet godny, patriotyczny, dumny, bohaterki, suwerenny, chrześcijański, katolicki, wstający z kolan, niezłomny, stojący na straży honoru i samo decydowania pisowskiego państwa Prezesa.
    Pisowski suweren bez wątpienia i bez mrugnięcia okiem pasztet by przełknął zagryzając go pisowską kiełbachą wyborczą.
    Problem w tym, że Prezes Tysiąclecia chciał tym pasztetem uraczyć cały świat. A świat powiedział, że pisowski pasztet wg receptury Prezesa Tysiąclecia jest śmierdzący i niejadalny. Świat każe Prezesowi zmienić przepis tak aby pasztet był jadalny. I tak po raz kolejny Prezes Tysiąclecia wyszedł na durnia a reputacja Polski sięgnęła dna.
    Jedyne na co biedny Prezes może niezawodnie liczyć w swoim planie, to tvpis info kierowane przez marionetkę Kurskiego, na pisowską szczujnię, która obsiadła media i na sparaliżowaną opozycję.
    Nie mam żadnych złudzeń, że po obecnej aferze Prezes Tysiąclecia zafunduje Polsce kolejną kompromitację, bo ten model tak ma.
    Czas powiedzieć jasno: Polska nie jest potęgą ani polityczną ani militarną ani ekonomiczną (co usiłuje nam wciskać Dyzma- Morawiecki) . Naszym jedynym kapitałem była reputacja dzięki której mamy autostrady, lotniska, nowoczesną kolej, rolnicy dopłaty itd. Kaczyński ze swoim PiS-em zniszczył tak ciężko wypracowaną przez cały Naród reputację Polski. Zniszczył na wiele lat opinię naszej Ojczyźnie.
    Tak postępują tylko zdrajcy Ojczyzny.
    Tak, powiedzmy to głośno: Kaczyński i kierownictwo PiS to zdrajcy Polski.

  64. @paradox57, 16:40

    na sztokholmskiej akademii medycznej (Karolinska Institutet) jest znany powszechnie
    casus prof Macchariniego, chirurg, transplantator sztucznych tchawic-trachea (powleczone komorkami macierzystymi) – zatrudniony w 2010 a ktory przeprowadzil operacje na trzech pacjentach (zmarli), w ramach tzw. vitalindication. Publikowal tez w „The Lancet”.
    Sama historia jest bardzo dluga i zawila. Oskarzony zostal za „falszowanie badan i nierzetelnosc”. Przez caly rok 2016 i nieco pozniej to zazarte boje przeciwnikow i zwolennikow dzialalnosci prof. Paolo Macchiariniego, co doprowadzilo do zaniechania
    dalszych prac oskarzyciela wobec prof. Macchiariniego i umorzenia. Jednoczesnie dziennikarz, ktorzy sprawe wydobyl na swiatlo dzienne w rezultacie obudzil sie z palcem w nocniku.

    https://www.nature.com/news/artificial-windpipe-pioneer-under-scrutiny-again-1.19272

    PS.o samym prof.Paolo Macchiarinim i jego „dolce vita” pisal niegdys
    „Vanity Fair”

  65. Jacobsky
    10 lutego o godz. 16:33
    Lewy
    tejot,
    być może sformułowania się różnią nieznacznie, ale rezultat jest ten sam:

    Mój komentarz
    Cytuję siebie:

    „W pierwszym jest mowa o kimś, kto „działa w celu przeprowadzenia eksperymentu poznawczego…”,
    w drugim jest mowa o „sprawcy czynu zabronionego” oraz o „dopuszczeniu się tego czynu w ramach…”.

    Sformułowania różnią się zasadniczo. Nie można mówić jednym tchem, ze ktoś kto popełnia czyn zabroniony, jest sprawcą tego czynu, ten nie podlega karze. To jest sformułowanie wewnętrznie sprzeczne.

    Należy powiedzieć i napisać, ze działanie tego samego rodzaju, czy jakoś tak, nie podlega karze.

    Natomiast w ustawie o IPN jest napisane, że czyn karalny nie podlega karze. To oznacza, że ktoś popełnił jednak czyn karalny, jest sprawcą, ale nie podlega karze.

    Albo popełnił czyn karalny i podlega karze, albo to co popełnił nie jest czynem karalnym.
    Na przykład naukowiec napisze pracę naukową, w której przypisze narodowi polskiemu współudział w Holokauście. Prokurator z otrzyma doniesienie o popełnieniu przestępstwa, zbada sprawę i zgodnie z ustawą, powtarzam zgodnie z ustawą stwierdzi, że naukowiec popełnił czyn karalny i jednocześnie wytłumaczy, ze zgodnie z ustawą nie podlega karze.
    Tak więc można śmiało głosić i pisać, że ten naukowiec kłamie, kręci, obraża naród polski, popełnia czyn karalny, tylko nie można go ukarać, bo zgodnie z ustawą nie można.

    Poza tym, gdzie leży granica między czynem niekaralnym, bo popełnionym naukowo, a takim samym czynem karalnym lecz popełnionym nienaukowo?
    Pzdr, TJ

  66. @tejot. 10.02, 12.09
    Calkowicie zgadzam sie z toba i Donaldem Tuskiem.
    Pewnie wszyscy na blogu czytamy/sledzimy media anglojezyczne, niemieckie, francuskie etc. W moim przypadku sa to dwa pierwsze.
    Zakladajac, ze od ponad 20 lat do nich (prawie) codziennie zagladam, to bylo jz to ok. 7 tysiecy razy… Jeden raz spotkalem okreslenie „polskie obozy smierci”… Mowie o ponadregionalnych powaznych mediach. Byc moze w lokalnych gazetkach, stacyjkach, ktorych tysiace w Europie i w USA pojawia sie to czesciej…, ale tylko byc moze.
    Kazdy normalny Europejczyk czy Amerykanin wie kto wymyslil zaglade zydow i jej dokonal. Mianowicie nazistowskie Niemcy!
    Ich pomocnicy byli wszedzie w Europie. W Polsce tez!
    Byc moze jedyne, co dobre po tej haniebnej ustawie jest to(w wyniku dyskusji), ze wszyscy zwolennicy Najswietszego Katolickiego Narodu Polskiego Wiecznie Cierpiacego i Czystego…troche sie pukna w glowe. Zobaczymy.
    Rzeczywiscie nikt(nawet najlepszy psychoanalityk) nie dojdzie co dzieje sie w porabanych,neurotycznych umyslach Kaczynskiego&Co.
    Jedno jest pewne: nienawidza Europy i Swiata. By pofantazjowc: byc moze samych siebie i Polski Polakow.
    To jedna tragedia. Jeszcze wieksza jest to, ze popiera ich 30-40% Polakow.
    Pozdrowienia.

  67. Antonius
    10 lutego o godz. 16:48

    Musza brzmiec znajomo, bo znajome sa dokonania Prezesa.

    pozdrowka
    ~l.

  68. @ozzy 17:44

    Sformułowanie „ręka w nocniku” jest mocno nieprecyzyjne.
    Spotkały go jakieś karne sankcje?
    Jeśli mamy natomiast rozpocząć wątek nierzetelności badań naukowych… To nie jest ani szwedzka, ani żadnego innego kraju specyfika. Chociaż, jeśli chodzi o Szwecję, to był wcześniej też dosyć znamienny przypadek. Prof. Rylander (biorący kasę od koncernów tytoniowych) opracowywał opinie, w których dowodził braku szkodliwości palenia tytoniu. Ale, jak zaznaczyłem, to wcale nie jest szwedzka specyfika.

    @Jacobsky

    Albo zapisy różnią się nieznacznie i nie ma powodu do rozdzierania szat. Albo też zapis jest źle sformułowany, w takim razie powód do niepokoju jest. Powinieneś się zdecydować. I, jak się wydaje, do zapisu z KK, który przytoczyłeś, nikt zastrzeżeń nie zgłaszał. Nie zauważyli?

  69. PS
    @ozzy

    Rylandera, zdaje się, spotkał ostracyzm w środowisku naukowym. Ale tego już pewien nie jestem.

  70. @Antonius
    okupację i lata powojenne pamiętam z perspektywy wydarzeń w Polsce centralnej, czyli nieco inaczej. Tym niemniej, to co piszesz ozdwierciadla również i moje wspomnienia.
    Są w ojczyźnie rachunki krzywd i obca dłoń ich nie przekreśli, co nie oznacza że usiłowała i nadal usiłuje.
    Jeśli coś wiesz o jakimkolwiek komendancie obozu koncentracyjnego na terenach byłej czy obecnej Polski otrzymującego polską emeryturę w Niemczech (Bundes republik czy NRD wszystko jedno) proszę napisz. Dobrze byłoby uzupełnić wiedzę pozostałych blogowiczów w tym zakresie.

  71. @ozzy
    W Uppsali zwiedzałem szacowny uniwersytet,miedzy innymi aulę, gdzie niejaki Rudbeck (Xvii albo Xvii wiek) dokonywal publicznych sekcji na żywych ludziach.Podobno przy wsparciu samego króla skupywał w calej Europie żywych skazańców , których kroił na oczach żądnych wiedzy studentów. Podobno bardzo to posunęło wiedze o człowieku do przodu.

  72. @Jacobsky
    10 lutego o godz. 15:37

    „Dla przykladu kodeks karny w paragrafach 25 – 31, w czesci zatytulowaniej „Wyłączenie odpowiedzialności karnej” opisuje okolicznosci, w ktorych popelnienie czynu zabronionego wylacza odpowiedzialnosc karna.

    Np:
    Art. 27. § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu przeprowadzenia eksperymentu poznawczego, medycznego, technicznego lub ekonomicznego, jeżeli spodziewana korzyść ma istotne znaczenie poznawcze, medyczne lub gospodarcze, a oczekiwanie jej osiągnięcia, celowość oraz sposób przeprowadzenia eksperymentu są zasadne w świetle aktualnego stanu wiedzy.”

    Innymi słowy, Dr. Josef Mengele był nie winny?

  73. @paradox57

    nie, zadnych sankcji a sprawa Macchiariniego ucichla, ale sam bohater nie spoczal na laurach kontent orzeczeniem oskarzyciela i umorzeniem i probuje teraz dobic swego, czyli zrekompensowac cala historie, ktora nie byla taka czysta a i wielu zasluzonych profesorow i administratorow tej renomowanej uczelni medycznej (Karolinska Institutet) musialo podac sie do dymisji. To byl uszczerbek na renomie tej akademii medycznej, ktora przeciez wybiera noblistow medycznych.

  74. @Antonius
    Dzięki za opowieść. Nigdy za wiele faktów o naszej ojczyźnie. Może rzeczywiście winniśmy też pisowi podziękować za taki wysyp informacji. Bez tego gadalibyśmy o skokach.

    Ciekawie piszesz, więc spróbuję dotrzeć do Twoich książek o Śląsku.

    Śląsk odwiedzałam w dzieciństwie dość często, mieliśmy tam bliską rodzinę. Rodzina była przyjezdna, przyjechali jako młodzi ludzie na Politechnikę i zostali. Podczas zabaw z kuzynami, czy jeżdżąc do Chorzowa (zoo, planetarium), rzadko stykałam się ze śląską gwarą. Koledzy i koleżanki moich kuzynów to też były dzieci przybyszów. Przypuszczam więc że autochtoni i przybysze raczej się nie integrowali, przynajmniej wtedy. Ciekawa jestem jak miejscowi traktowali tych przybyszy, bo mam wrażenie że dla nowych, tubylcy byli trochę niewidzialni.

    Za to widzialne było brudne powietrze i „szkody górnicze”. Rodzina w końcu wyjechała, bo zaczęły się kłopoty ze zdrowiem. Powietrze chyba im nie służyło. Ale sentyment do Śląska pozostał. Dawno już tam nie byłam, czasem przejeżdżam przez Katowice i chyba zmieniło się na lepsze. Stary dworzec był dla mnie koszmarem ze snów, ale nowy jest trochę obcy.

  75. @Nefer
    To to się najeździsz na tych nartach. Na pocieszenie ja też mam w planie tydzień na zjazdówkach 🙂
    Zrobiłabym sobie tydzień bez internetu, ale trochę się boję. Mogę nie zdzierżyć, jak się wszystkiego dowiem naraz.

  76. @Lewy, 19:54

    tak,zgadza sie z tym co napisales ale do dzisiaj, gdzies jeszcze zalegaja w magazynach
    pudla ze ziemskimi szczatkami owych „eksponatow”. Slynny instytut biologii ras (1922-1958) dzialal tam rowniez. Obecnie na szwedzkie ekrany wszedl film fabularny „Sameblood” (eng. Sami blood) rez.Amanda Kernell, ktorego tematyka jest zwiazana z dyskryminacja Laponczykow (Saamowie), czyli mniejszosci etniczno-terytorialnej na polnocy Szwecji.

  77. @alamakotalive
    Nie znam się specjalnie na obozach, których nie wymieniłem. Ewald Pollok napisał dużo, m. in. w internetowej Silesii.

    @Isabella

    Wydrukowano mi dwie książki – są tanie i można je nabyć w Oficynie Śląskiej – przez internet.
    Tytuły podałem na tym blogu, kilka wstępniaków temu. Zaczyna się pierwsza wyrazem „wspomnienia…”, jest na liście Oficyny gdzieś pod koniec.
    Gdy słyszę (lub czytam) to piękne imię to natychmiast mam skojarzenie z jedną ze sztuk Schillera „Die Braut von Messina”, gdzie Donna Isabella mówi szeroko stosowane porzekadło:
    Der Not gehorchend, nicht dem eig’nen Trieb”. Niełatwo mi to przetłumaczyć ściśle, ale stosowałem je często w dyskusji i życiu, gdy miałem kłopoty, które zmuszały mnie do robienia czegoś, na co nie miałem ochoty.

  78. @Lewy

    „Sprawa prof. Rylandera” (l´affaire Rylander), to bylo oczywiste oszustwo
    Byl profesorem na tutejszym uniwersystecie hygiena/srodowsiko (zajmowal sie
    toksykologia pluc i wplywem nikotyny na organizm czlowieka) a takze w Genewie.
    Przez wiele lat byl oplacany przez przemysl tytoniowy, o czym nikt nie wiedzial.
    I znowu w takim przypadku, jak temu podobne, wiele mowiono o etyce naukowca
    natomiast reszta zeszla na drugi a moze i dalszy plan. Krotko mowiac prof.Rylander byl
    niezle oplacany przez magnatow tytoniowych a niektorzy koledzy Rylandera m.in. Dag Thelle, profesor kardiologii uznal go jako „ofiare mlynu zwanego p o l i t i c a l c o r r e c t n e s”. Zalecano przeto wieksza kontrole projektow naukowych i ich sponsorow.
    I wilk syty i owca cala.

  79. Antonius
    10 lutego o godz. 16:48

    Jednak Waltari. Smutna książka. Przeczytałam dwa razy – akurat wiem, bo na ogół wracam do różnych książek wielokrotnie i nigdy nie liczę ale ta jest inna. NNN o ile pamiętam dostała w podarku szal zarażony trądem – ale czytałam tak dawno że wspominam jak przez mgłę i mogę być w mylnym błędzie..

    izabella
    10 lutego o godz. 20:09

    Mam nadzieję że się uda jeszcze raz:) i Tobie również. Ha, przypomniało mi się jak to w 2006, pierwszy rok za granicą, PiS u władzy, bałam się internet otworzyć bo „a dzisiaj znowu co” Ale na szczęście to już minęło jak zły sen… oh, wait…

  80. Oh boy, znowu Mengele…

    Oczywiście, że jest niewinny, i w ogóle. Pasuje?

    Pomyśl, zanim palniesz w klawisze.

    Badania i eksperymenty medyczne oparte są na ścisłych zasadach, między innymi na tej, która mówi, że udział w badaniach opiera dię na dobrowolnie udzielonej zgodzie kazdego z uczestników, zgodzie pisemnej, i którą można wycofać w każdym momencie bez podania przyczyny. Dodatkowo osoba musi być pełnoletnia, a jeśli nie jest, to zgodę wydaje opiekun legalny. Bioetyka się kłania. Czy w Auschwitz obowiązywały te zasady ?

    Raz jeszcze: myślenie nie powinno aż tak boleć, żeby nie wsadziać Mangelego do tej dyskusji.

    tejot,

    moim zdaniem dzielisz włos na czworo.

  81. Tak bez żadnego trybu, z blogu po sąsiedzku (jeśli ktoś jeszcze nie widział). Może bardziej do wstepniaka anumlika niż Antoniusa. Artykuł jak artykuł (mi akurat podoba się podejście pani Joanny) ale zwrócie uwagę na wpisy pod nim. Także naszych nowych komentatorów.

    https://onoszko.blog.polityka.pl/2018/02/05/oczy-czyli-jak-rozmawiac-o-antysemityzmie/?nocheck=1

    A to Polska właśnie?

  82. Nefer
    10 lutego o godz. 16:16

    Oj tam, oj tam. Ja tu tylko przejazdem a co z oczu to z serca! 😉 Udanego wyjazdu! Trzymam kciuki!

  83. Nefer
    Sinuhe oddał NNN do Miasta Umarłych. Kiedy po pewnym czasie zapytał, co stało się z tą kobietą, dowiedział się, ze wyłudziła od pracujących tam*patologów*Wszystkie pieniądze i kosztowności, a ponieważ wszyscy z jej powodu byli zwaśnieni, odesłali ją wraz z łupami do miasta. Obiecała jednak, ze gdy nazbierają pieniądze ,znowu ich odwiedzi.
    Przepadam za powieściami Miki Waltari. Te jego kobiety….Czytam je wielokrotnie i zawsze znajdę coś nowego..

  84. Kostka
    10 lutego o godz. 21:54

    Mój komentarz
    Wypowiedzi na blogu Joanny Onoszko są szablonowe, typowe dla prawdziwych Polaków pod jeden niby niewinny, taki sobie, neutralny strychulec – damy wszystkim odpór, którzy twierdzą, że w Polsce jest antysemityzm. Co to jest antysemityzm? Jaka jest jego definicja? To już nie można krytykować Żydów?

    Są z reguły nie na temat i zawierają wyłącznie elementy wypierania win polskich i projekcji win na Żydów w sposób bardzo patriotyczny, staropolski, rubaszny, pieniacki i butny.

    Przykłady:
    – Ja pani powiem pani Joanno – Żydów wszędzie nie lubią
    – Czy pani nie słyszała o tym, że policja żydowska w getcie współpracowała z Niemcami, ładowała swoich pobratymców do pociągów jadących do gazu?
    – Czy pani wie, że Żydzi są narodem wybranym i się wywyższają z tego powodu?
    – Czy pani wie, że oni nienawidzą gojów?
    – Czy pani nie słyszała o zbrodniach żydowskich?
    – A co wypisują i wygadują Żydzi o Polakach? To za to należy się im szacunek i pochwały? Bądźmy poważni i patriotyczni, nie dajmy obrażać Polski (dzisiaj na miesięcznicy smoleńskiej powiedział to sam Prezes Polski), nowelizacja ustawy o IPN jest potrzebna. Tu następuje standardowe przekłamanie – ustawa ma wg komentujących zabronić mówienia i pisania – polskie obozy zagłady, chociaż w ustawie ani słowa nie ma o czymś takim.
    Pzdr, TJ

  85. @Kostka, tejot
    Durniami nie należy sie przejmować i robić swoje. Czasem wspólczuję pani Onoszko, bo na jej blog wlazło paru wyrzutków nawiedzonych i obrzucaja ją blotem jak tylko mogą a ona chyba jest zbyt poprawna politycznie.
    Niedogodnoscią na jej blogu jest, że komentarze nie pojawiają sie od razu co z miejsca urywa wszelką dyskusję.

  86. @Jacobsky 21:16

    Gdybyś jeszcze mógł się obyć bez porzekadeł w stylu „myślenie nie boli”. Ani w nich treści, ani sensu. Byłoby grzeczniej. Może na innych blogach jest to mile widziane, więc bądź łaskaw zostawić je dla innych blogów i innych użytkowników.

    Gdyby nie mój wrodzony (wybacz @pombocku) brak złośliwości, mógłbym zapytać: skąd niby możesz o tym wiedzieć?

  87. PS Jacobsky

    „Bioetyka się kłania” No, kłania się. Ustalania zasad bioetycznych przy planowaniu eksperymentów medycznych u nas w kraju ma historię, gdyby policzyć optymistycznie, jakieś 20 lat, mniej optymistycznie – około 15 albo mniej i podlega stałej ewolucji. W planowaniu eksperymentów na zwierzętach jeszcze mniej.

  88. A jakby jeszcze kogoś interesowało, co Rzeczpospolita napisała 10 lat temu, czyli gdy było nieco normalniej w polskim domu, o propagandowym wykorzystywaniu Szoah przez władze PRL:

    http://www.rp.pl/artykul/204327-Atak-na–encyklopedystow-.html

    Ja właśnie tę interpretację historii pamiętam z podręczników. Dopiero jako osoba dorosła wyrobiłem sobie inne zdanie. Niemniej, wygląda na to, że znaczna część PiS-u oraz propagandyści z TVP żyją oparami tamtej propagandy. Tekst naprawdę godny uwagi.

  89. Kostka
    10 lutego o godz. 21:56

    Ja się ucieszyłam że jesteś:) dziękuję. Ale mam nadzieję że nie przelotem bo się zaczyna robić sztywno równo z bukietem w ręku i sama nie dam rady

    zuzanna51
    10 lutego o godz. 22:28

    Dziękuję za sprostowanie. Coś mi się musiało nieźle pomylić jak widać (z Faraonem?). Ale bardzo dawno nie czytałam (też widać) Pamiętam ogólną atmosferę jako smutną, jakoś boleśnie się czytało. Ale pewnie powinnam wrócić do lektury, mam na półce.

    ***
    Reisefieber pierwsza klasa, pobudka za 5 godzin :/

  90. paradox57
    10 lutego o godz. 23:33

    Skoro w tej dyskusji ktoś wyjeżdża z Mengele, to znaczy, że nie myśli, tylko wali w klawisze bez filtru.

    Bioetyka ? Najważniejsze, że już jest, nawet jeśli tylko od dwóch dekad (co nie znaczy, że przedtem istniała samowolka, i można było eksperymentować jak się chce i z kim się chce).

  91. Z komentarza do art 27kk:

    Pojecie eksperymentu

    Eksperyment jest zespołem czynności prowadzących do potwierdzenia postawionej wcześniej hipotezy. Jest on zasadny w sytuacji, gdy istnieje większe prawdopodobieństwo, iż zakończy się sukcesem. Jeżeli przewidywana korzyść z przeprowadzenia eksperymentu jest bardzo znaczna, a prawdopodobieństwo wystąpienia skutków negatywnych jest nikłe to przeprowadzenie eksperymentu dozwolone jest nawet, gdy prawdopodobieństwo wystąpienia korzyści jest mniejsze od prawdopodobieństwa wystąpienia skutków negatywnych.

    Kluczowym elementem eksperymentu jest wyrażenie zgody uczestnika eksperymentu na wzięcie w nim udziału. Zgoda powinna być wyrażona w sposób jasny i wyraźny – nie może być dorozumiana. Uczestnik powinien być poinformowany w sposób przez niego zrozumiały o rozmiarze ryzyka oraz możliwych negatywnych skutkach. Jeżeli z charakteru eksperymentu wynika, iż nie da się wycofać z niego w trakcie jego przeprowadzania, to uczestnik eksperymentu powinien być wcześniej o tym poinformowany.
    ———
    To, co zawiera komentarz to podstawa, na ktorej opiera sie rowiez ocena etyczna eksperymentow z udzialem ludzi, i to w calym cywilizowanym swiecie.

  92. Niech będzie pochwalony bób, hummus i włoszczyzna!‎

    Dzisiaj do aktywacji żydożerczych postaw nie są potrzebni Żydzi. Pokłady ksenofobii są integralną częścią żywiołu polackiego/wolskiego, bo narodowe poczucie tożsamości i samookreślenie wymaga wyraźnych granic. Dlatego antysemityzm przetrwał pomimo tego, że objekt uprzedzeń nie, bo stanowi figurę, która pozwala ustalić zacierające się granice. Niweluje dyfuzje kulturową, będącą efektem nowego porządku, który pozbawiony jest naturalnych segregacji, występujących w czasach przednarodowych.  Stąd dla świeżo formującego się poczucia narodowego pojawił się problem, jak już nie wiadomo było kto jest, a kto nie jest Żydem. A Żyd był/jest zaprzeczeniem wartości narodowych i wiary w przyrodzoną przez dziedziczenie przynależność narodową, dlatego judaizm, który zniknął z pola widzenia został zastąpiony żydowskością.
    Społeczności wioskowe stały się narodem, a więc problem tożsamości stał się trudniejszy do rozwiązania, dlatego wspiera się takimi emocjami jak patriotyczne uniesienia i duma narodowa, które podobnie jak wiarę łatwo urazić. Zjawisko w głowie podobne do uczuć religijnych. 

    Najgłębsze podziały między małpoludami nie wynikają z różnic językowych czy etnicznych, a z różnic mentalnych. ‎

    Pozdrówki dla EmeritenGangsta®!‎

  93. Dzień w dobry w tym cudownym ponurym dniu zapowiadanym jako słoneczny. Wczoraj było identycznie. Pedałuję teraz przez dwa tygodnie co dzień dookoła Jamnika – to najlepsze lekarstwo
    na nadciśnienie (wczoraj po pedałowaniu miałem nie widziane od dawna 149, a zwykle jest 160, 180, 200), oczywiście, z dodatkami, jak czosnek, czekolada, zero soli, mało cukru. Z Łazów do kanału Jamneńskiego pedałowałem plażą. Po kilku dniach mrozu (ok. – 10 ) piasek jest zamarznięty, więc się jedzie lepiej niż po asfaslcie. Taką przymorską turystykę plażową rozpocząłem w tamtym roku, jadąc z Sarbinowa do Chłopów. Fotki i filmiki przez pogodę – byle jakie, ale mimo to można zobaczyć, jak czyściutka jest woda w morzu przy południowych wiatrach.

    Najpierw po parę fotek z jazdy plażą (pod tubowym linkiem moja zamierzona kolejność jest przez program robiony przez smarków całkiem rozwalona).

    Przy południowych wiatrach woda jest zabrana od nas weg do Szwecji, linia brzegowa też staje się pokręcona jak w Szwecji, tworzą się półwyspy i wyspy imienia JPII, a morze gładkie jest jak stół, glada, lustro.

    Pokazuję barbarzyństwo na początku Unieścia, od strony Łazów patrząc: wycięty w pień duży kawal lasu – efekt rządów Szyszki. Oczywiście, że innego celu w nadmorskich miejscowościach nie może być jak kasa. Ze względu na kasę zgodzono się, żeby jakiś szalony Norweg zbudował między Unieściem a Łazami drugą Japonię…tfu!…Monte Carlo czy cóś. Straszne. A ten las wycięto dlatego, że jest w atrakcyjnym miejscu, żeby powstał jakiś pieprzony atramentowiec z atramentami…ten…z partmentami. Choć od Mielna w stronę Chłopów są puste, bez drzew, pola w sam raz dla kasowego budownictwa. Nie, kuwa kaczka, w lesie ładniej.

    No i na koniec – najlepsze: zlot morsów w Mielnie. Trafiłem tam dość późno, bo nie planowałem – po szesnastej, więc proszę wybaczyć – to resztki ujmującej dla mnie na starość ludowej zabawy. Poza szkolnym okresem nie ucztestniczyłem w zabawach, ale na starość dotarło do mnie, że zabawy robione wokół jakieś dobrej myśli, same w sobie są dobrem. I ludzie, którzy uczestniczą w czymś takim jak w Mielnie, są dobrzy i stają się dobrzy. Zwłaszcza dzieci. Co ja mówię „dzieci” – pieski nawet tańcowały. Poza tym zauważyłem, że te morsy najdłużej lubią siedzieć w baliach z ciepłą wodą. Sam przez parę lat bywałem w wodzie przez okrągły rok – z dala od ludzi, krzyków, muzyków i szczekających psów. Ale teraz widzę, że ludzie, którzy tak umieją się cieszyć jak ci w Mielnie, są ode mnie lepsi, pogodniejsi, życzliwsi. Niech im ziemia lekką będzie.

    https://plus.google.com/photos/101580844869959615096/album/6521182299837440401/6521182301944723090?authkey=CMvkgcHl__ifRw

    No i parę filmików z wczorajszego dnia.

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6520993778325511282

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6520997240512378018

    https://plus.google.com/photos/photo/101580844869959615096/6521181419507211554

    Na blogu pani Joanny najbardziej mnie przejął jej dylemat: jak tłumaczyć niewinnym dzieciom paskudztwa wymyślone przez inteligentnych dorosłych. Takich na przykład jak niektórzy jej komentatorzy, którzy nawet w cukierni przy rurkach z kremem potrafią zatruć życie swoimi jęzorami. W dodatku zwracając się do autorki kompletnie nie na temat – co zauważył tejotek.

  94. Dla przerwania ponurych rozwazan robie wrzutke z przyczynkiem do ludzkiej natury.

    Na tym blogu rozpoznajemy od dawien dawna falszywosc religii, ktore sobie funkcjonuja w najlepsze, nic sobie nie robiac z faktu wlasnej falszywosci, bo dzialaja w oparciu o wiare, ze to co jest falszem zalozycielskim, jest prawda. Taka jest sila wiary w nadzieje, ze czepia sie byle czego, byle podtrzymac wiare.

    Paru zydowskich spryciarzy wpadlo na to, te okolo 2000 lat temu i dzis pomimo niezliczonych wiekszych, czy mniejszych dowodow falszywosci, nadzieja na to, ze pomimo dowodow, jest to jednak „prawda”, powoduje ze przeszlo 2,5 miliarda ludzi z uporem czepia sie chrzescijanstwa, jak pijany plota.

    W pewnej mierze ten fenomen psychologiczny znakomicie ilustruje historia „najlepszej restauracji w Londynie”…

    Restauracja „The Shed of Dulwich” nigdy nie istniala fizycznie…

    Jej tworca zalozyl tylko strone internetowa, zrobil zdjecia „potraw” i zglosil ja do Trip Advisora, a nastepnie poprosil przyjaciol i znajomych o pozytywne recenzje…

    Po 19 miesiacach od „zalozenia”, 1 Listopada 2017 roku nieistniejaca restaracja „Szopa w Dulwich” znalazla sie na pierwszym miejscu i stala sie najlepsza, najwyzej oceniana restauracja w Londynie.

    Dzieki internetowi i wspolpracy grupki znajomch udalo sie powtorzyc sztuczke sprzed 2000 lat.

    Pole dzialania inne, ale mechanizm wykorzystania „szeptanej” propagandy i nadzieji na zalapanie sie na cos wyjatkowego dokonal tego samego, czyli wypromowanie nieistniejacego…

    Roznica polega na tym, ze oszukanstwo sprzed 2 tysiacleci sluzy tysiacom cwaniaczkow do codziennego bogacenia sie i dlatego jest uporczywie podtrzymywane, a prowokacja Oobah Butlera zostala zaprojektowana tylko do tego, zeby pokazac ludziom zlude jaka jest poleganie na opiniach internetowych.

    Wydaje sie, ze to zupelnie inne sprawy, ale w/g mnie tak nie jest. W/g mnie mechanizm jest identyczny i dlatego warto starannie przeczytac artykul i jeszcze staranniej go przemyslec.

    O prowokacji Oobah Butlera mozna przeczytac wiecej tutaj:

    http://podroze.gazeta.pl/podroze/7,114158,22968326,to-najlepsza-restauracja-w-londynie-wszyscy-chcieli-tam-pojsc.html#TRNajCzytSST

    Milej i udanej niedzieli zycze wszystkim milosnikom dobrego jedzenia

    pozdrowka
    ~l.

  95. Żorż Ponimirski
    11 lutego o godz. 3:25

    Mój komentarz
    Tak jest, ksenofobia w Umęczonej służy do definiowania patriotyzmu poprzez zaprzeczenie, przez podanie, że Żyd jest przykładem niepatrioty.
    Żydzi (dziś w Polsce jest pojęcie dla olbrzymiej większości społeczeństwa abstrakcyjne) służą jako nosiciele cech niepatriotycznych, negatywnych do wyznaczania obszaru, gdzie my patrioci stoimy, oraz obszaru, gdzie stało ZOMO. ZOMO też nie ma (dla młodego pokolenie to taka sama abstrakcja jak Żydzi), lecz dla Jarosława Ka nie było przeszkodą by na pewnym wiecu pośrednio dodefiniować patriotyzm, zakreślić przy pomocy insynuacji, wzmocnić definicję dobrych Polaków poprzez wykluczenie z ich kręgu złych ZOMOwców.

    Podobnie jest z Żydami – poprzez wykluczenie z kręgu polskości Żydów Polacy (ci prawdziwi) wiedzą po pierwsze kto jest kto (nawet jak go nie ma, to się go wymyśli, patrz internetowa lista Żydów, którzy w Polsce dzierżą władzę), po drugie wiedzą gdzie jest polskość, czego się trzymać i dlaczego.

    Wedle intencji nosicieli takich sposobów upatriotyczniania ludu (PiS plus skrajna prawica – narodowcy) Polacy mają się stać po takich apelach, uświadomieniach i poradach antyżydowskich bardziej określeni, wyodrębnieni, zyskują na tożsamości, stają się pewniejsi swojego, umocowani, dumni, łatwiej się jednoczą wokół PiSu i narodowej prawicy.
    Pzdr, TJ

  96. tejot
    10 lutego o godz. 22:44

    Świetnie to, tejocie drogi, podsumowałeś!

    I oczywiście dochodzi jeszcze ta „lewacka pedagogika wstydu”, którą uprawia pani Joanna…. Już kiedyś czytałam pod jej artykułami komentarze, że w ogóle powinno jej się zabrać dzieci bo uczy ich głupot co bardzo je krzywdzi…

    @Ewa-J do tego tematu
    Nie komentuje na innych blogach z zasady ale czasami mam wyrzuty sumienia, że może jednak czasem trzeba w takich wypadkach, dla równowagi dla bredni które pod Mrs Canada produkują ludzie , którzy wlażą tam tylko po to żeby obrzucac autorkę błotem.

  97. lonefather
    11 lutego o godz. 9:18

    Lonku, ależ to piękny temat na osobny wstępniak byłby!

  98. lonefather
    11 lutego o godz. 9:18

    Mój komentarz
    Lonefather, pomysł z restauracją „The Shed of Dulwich” był znakomity, pokazał mechanizm tworzenia się dobrej nowiny, jakiejkolwiek nowiny.
    Identyczny mechanizm zadziałał w przypadku ataku 9/11 WTC NY, o czym konfabulanci wyprodukowali tomy „naukowych” opracowań, że tak nie było.
    Identyczny mechanizm zadziałał w przypadku katastrofy smoleńskiej, gdzie powstały również liczne opracowania, które wskazują niezbicie na „fakty”, które złożone w jedną całość tworzą zamach wybuchowy termobaryczny.

    We wszystkich przypadkach, w opisie czy to fikcyjnej restauracji, czy to katastrofy smoleńskiej głosiciele dobrej nowiny nie udowodniają niczego na podstawie faktów, nie analizują ich.
    W miejsce tej normalnej logicznej ścieżki dochodzenia do prawdy tworzą fakty zmyślone, po czym analizują fikcję jakby to była rzeczywistość. Po prostu oznajmiają, że tak było, ponieważ – tu następuje ciąg zmyśleń, fantazji, nierzadko patologicznie zabarwionego bełkotu.
    Ludzie nie dopatrują się w tych fantazjach i zmyśleniach fantazji i zmyśleń, tylko traktują je jako realne fakty. Bo skoro mówią tak specjaliści, świadkowie, to musiało tak być.
    Pzdr, TJ

  99. tejot
    11 lutego o godz. 9:36

    Trochę się dziwię, tejotku, że taki refleksyjny gość jak Ty, używa bezrefleksyjnie głupiego i mantrycznego wyrazu „ksenofobia”. Chyba nigdy nie spotkałem się z zachowaniami, które mógłbym nazwać „ksenofobicznymi”. Atysemityzm to nie żadna KSENOfobia, lecz antysemityzm. Islamofobia to nie żadna KSENOfobia, lecz antyislamizm. Mamy w kraju od cholery Wietnamczyków. Czy kiedykolwiek stosunek Polaków do nich był lub był nazywany „ksenofobią”? Lub do Czechów. Lub do Ukraińców, których u nas jest od metra. Ksenofobia to niechęć do obcych w ogóle, a gdzie ją obserwujesz? I jak w ogóle można obserwować, jak zauważyć niechęć do OBCYCH W OGÓLE. Może być tradycyjna – jak antysemityzm – niechęć do Żydów lub całkiem świeża niechęć do określonych nacji – jak antyislamizm – ale poza antysemityzmem, który jest z woli Kościoła, niechęć do określonych nacji jest z konkretnych, nieurojonych, co najwyżej wyolbrzymionych powodów. Czy niechęć w wielu państwach do Polaków jako złodziei, awanturników, pyszałków i pijaków wzięła się z powietrza? To ksenofobia czy antypolonizm? W związku z tsunami islamistów, które było skutkiem ogromnego błędu i bezprawnych decyzji pani Merkel, bardzo się uaktywnił epitet „ksenofobia”, który służył do potępiania i wyszydzania w Polsce ludzi wystraszonych tym, co się zaczęło dziać w Niemczech, we Włoszech, we Francji. A przecież wcześniej nikt u nas się nie interesował islamistami. Wiadomo było, że studiują u nas Arabowie, że są bogaci, lecą na nasze dziewczyny, a niektóre poleciały na nich – i tyle. Zabrakło ze strony używających „ksenofobii” jak chusteczki do nosa refleksji na temat REALIÓW, które domniemaną ksenobię wywołały. Również na tym blogu. Wyłącznie, jak się to mówi, polityczna poprawność bez jednej choćby trzeżwej WŁASNEJ myśli. Wszystkich poprawnych politycznie nagle zamurowało, kiedy Antonius rzucił parę własnych obserwacji i myśli o skutkach islamskiego tsunami w Niemczech.

    Spadam zbijać ciśnienie, bo czuję, że mi się podnosi.

  100. Witaj Kosteczko
    Naprowadziłeś mnie na blog pani Joanny. Wrzuciłem tam mój komentarz, który się na razie smaży w czyśćcu blogowej cenzury, gdyż jestem tam po raz pierwszy.
    Cieszę się ,że wróciłaś. Martwiłem sie o Ciebie, już sobie bóg wie co wyobrażałem sobie, że się np.utopiłaś w Loch Ness, albo w jakimś innym jeziorze, których w Szkocji nie brakuje.
    Jak tam w pracy ? Czy coś się poprawiło z atmosferą ?

  101. wbocek
    11 lutego o godz. 10:26

    Mój komentarz
    Wbocku, ksenofobia, to niechęć do obcego. To ksenofobia była przyczyną maltretowania, czy bicia Hindusa, Turków i innych tylko dlatego, ze są śniadzi, a jak śniadzi, to nie nasi, czyli obcy. Nie ma w Polsce antytureckości, czy antyhinduizmu, lecz funkcjonuje i w pewnych kręgach społecznych ma się dobrze ksenofobia.
    Ksenofobia jest szerszym pojęciem niż antysemityzm, pojęciem, które pozwala ludziom z tych kręgów wykluczać (w wyobraźni, ale i w realu jeśli się napatoczy jakiś) wszystkich obcych, których nie lubią oni ze względu na obcość, odmienność, niezrozumiałość, głupszość, itd. – cechy przypisywane, predyktywne.
    Pzdr, TJ

  102. tejot
    11 lutego o godz. 11:10

    Przepraszam tejotku, ale zawodzę się na Tobie. Może nie dość wyraźnie powiedziałem, że epidemicznie używany wyraz „ksenofobia” nazywa w Polsce od wieków antysemityzm, a od dwóch lat – antyislamizm. Dziękuję za słownikowe definicje, ale mnie nie o nie chodzi. Antysemityzm i antyislamizm są nie z powodu jakiejś ogólnikowej obcości, lecz z powodów bardzo konkretnych, które to powody są odrzucane i wykpiwane. Dziękuję za wykład o ksenofobii, która mnie nie obchodzi, bo dawna nie wiem, co to jest, choć mogę się domyślać.

  103. niedzielne nie na temat
    Michael Haneke: „Internet zastapil koscielny konfesjonal”

    Mistrz kina rezyser Michael Haneke znowu z premiera na ekranach kin, czyli jego
    „Happy End” m.in z Isabelle Huppert, Jeanem Louis-Trintignant ( gral w poprzednim filmie Hanekego „Amour”, nagrodzony Oskarem). Jego poprzednie filmy jak „Funny Games” czy tez „Benny´s Video” albo „The White Ribbon” to wielkiej klasy produkcje
    filmowe.

    W rozmowie z szwedzkim dziennikiem „Dagens Nyheter”, 9.02.2018
    – Co sadzi pan, jako rezyser o #metoo? W Szwecji akcja #tystnadtagnig (@silenceaction) spotkala sie z duza reakcja.
    – Haneke: W Austrii (tu mieszka rezyser) nie bylo tak wielkiego oddzwieku. Oczywicie, ze jest wielu mezczyzn, ktorzy zachowuja sie jak bydle. Zadna to nowosc. Straszne to ale bardzo dobrze, ze wszystko wychodzi na jaw. Ale to n ie tylko o tych mezczyznach, ktorzy wykorzystuja kobiety. Wezmy na przyklad ksiezy, ktorzy seksulanie molestuja chlopcow w kosciolach. Tak, niestety, czlowiek zachowuje sie bardzo jak swinia.

  104. Ubawiła mnie serdecznie nie związana z tematem dyskusja „informacyjna”, związana z piękną Egipcjanką,
    „która choć nadobną była, lecz zanadto się qrwiła.”(Fredro).
    Wszyscy czytaliśmy Sinuhego, nawet wielokrotnie, a różnimy się w opisie losów jednej z najbarwniejszych postaci, której kawałek imienia przewija się przez blog. Sięgnę dziś albo do źródła, albo do Google’a, który wspomina o niej, nie wiem tylko czy to w związku z książką czy filmem.
    Ja sobie szala z trądem nie przypominam, natomiast oszwabienie i ograbienie w majestacie prawa (zapłata za usługi) pamiętam, ale chyba były też drobne morderstwa w Hadesie. A propos – byłem bliski poprawnej nazwy cytowanej przez Zuzannę., bo dodałem w nawiasie „mniej więcej”, bo zapomniałem poprawną nazwę, cytowaną przez Zuzannę.

    Czy jest jakiś związek z tematem „obozy”?
    Jest, bo pokazuje niepewność oceny sytuacji przez różnych świadków. Dotykamy tu podstaw (a właściwie ich braku) oceny historycznej dowolnego zdarzenia, które można uznać za „fakt”. Historycy prawie nigdy nie opierają swych tez na faktach. Najbliżej prawdy, choć nie w 100%, może być człowiek, uczestniczący w wydarzeniu, jak np. opinie Bartoszewskiego o obozie w Auschwitz. Ale i on na pewno nie widział wszystkiego. Historia bazuje głównie na opisach zdarzeń przez świadków, oraz usłyszanych lub spisanych przez ludzi, który czerpali swą wiedzę od świadków. Stąd tez powtarzam do znudzenia: „Historia nie jest prawdziwą nauką, bo nie ma w niej matematyki”. Wszelkie liczby to nie zależności matematyczne, tyko elementy rachunkowości i nie są do sprawdzenia i to z różnych powodów. I tak historycy, zajmujący się zbrodniami nazistowskimi mają fart, bo Niemcy dobrze dokumentowali – z pruską dokładnością – swe działania. Polsko-żydowski team w obozie „Zgoda” nie zawracał sobie głowy takim drobiazgiem, jak liczenie wszystkich zakatowanych, stąd konieczne szacowania, a w te można wierzyć lub nie, w świadectwa ludzi, którzy przeszli gehennę też tylko ostrożnie.
    Wspomniałem o kontakcie z rówieśniczka, która z szczegółami opisała mi dzień przyjęcia do obozu, gwałt i zamordowanie matki przez strażnika(ów? – nie pamiętam). Te obrazy tak się wryły do jej pamięci, że niezmiennie opisuje je tak samo. Mózg ludzki ma to do siebie, że ekstremalne doznania zachowuje aż do śmierci. Dla przykładu informacje z dziejów mojej rodziny:
    1) Noc z 31.sierpnia na 1. września 1939. Pamiętam mocne pukanie do okna i wołanie: „Leo, Mobilmachung”. Ojciec wyskoczył z łóżka i zniknął na 3 dni. Wrócił w mundurze kaprala Wehrmachtu, który zaraz schował do szafy. Jestem w kategorii 80++ (duży plus!), a widzę i słyszę to co kiedyś, jak tylko myślę o moim dzieciństwie.
    2) Moja starsza siostra (90+) doskonale pamięta dzień I komunii, w którym wujek – sąsiad molestował ją seksualnie. Pierwszy raz opowiedziała mi to z detalami kilka lat temu, to wspomnienie jest wypalone w neuronach i nie zniknie.
    3) Początek wojny był emocjonalny i dlatego go pamiętam, ale nie był dla mnie straszny. Zupełnie inaczej było latem 1945, gdy wracaliśmy w wagonach na węgiel przez Czechy na Śląsk. Noc spaliśmy na stacji w Pardubicach i Sowieci oraz Czesi gwałcili moją przyjaciółkę w moim wieku. Krzyczała całą noc, ale nad ranem przestała! Oprawcy wrzucili ją krwawiącą do wagonu, gdzie wnet oddała ducha. Nie zapomnę tego nigdy, szczególnie moją bezradność. Cudem uniknęła tego losy siostra, wywołana przez megafon do „kontroli”, bo pociąg ruszył w kierunku Kamieńca Ząbkowickiego, gdzie koszmar się skończył – dokładnie w dniu moich urodzin. Spaliśmy na strychu budynku dworcowego na podłodze i siostra przyniosła mi rano garść świeżych czereśni. Stało się to nawet tradycją co roku, aż do jej śmierci. Raz nie było urodzaju czereśni i przyniosła mi ogórki!
    Możecie zapytać, skąd oprawcy znali moją siostrsę?
    To ta przeklęta dokładność niemiecka, mieli listy osób z danymi osobowymi i odpowiadał im wiek moich sióstr(3), wywołali wtedy najstarszą (19 lat). Ironia losu (i coś do pomyślenia o „braciach” ze wschodu i południa) polegała na tym, że oficjalnie byliśmy polskimi repatriantami! Wszyscy starsi mówili po śląsku, a szefowa nawet poprawną polszczyzną.
    Musiała być dobrą „w temacie”, bo jej mąż był szpiclem Gestapo w Katowicach. Nie znaliśmy go, ale docenialiśmy jego osttni list z frontu wschodniego:
    „Wir gehen siegreich vor die Hunde”! Miał chłop wyczucie. Wrócił na Śląsk, rozpoznano go i bez sądu rozstrzelano. Powiem jak Beata Mazurek:
    „Nie pochwalam, ale rozumiem”!

  105. wbocek
    11 lutego o godz. 11:35
    Antysemityzm i antyislamizm są nie z powodu jakiejś ogólnikowej obcości, lecz z powodów bardzo konkretnych, które to powody są odrzucane i wykpiwane.

    Mój komentarz
    Wbocku, napisałeś, że antysemityzm jest z powodów bardzo konkretnych.
    Wiele spraw jest z powodów konkretnych, właściwie to wszystkie, skoro znajdujemy na te powody konkretne określenia.
    Na przykład wiara religijna. Wiara jest konkretna, ponieważ przejawia się. Motywacje do wierzenia są konkretne, przejawy wiary są konkretne (tak jak przejawy antysemityzmu) a więc wg Twojego podejścia zarówno wiara religijna jak i antysemityzm są z powodów konkretnych. Są faktyczne, obserwowalne.

    Symbole wiary są w jakimś sensie konkretne choć symboliczne. Symbole antysemityzmu również są konkretne – np. zapaszek cebuli, garbaty nos, chytrość, chciwość, mycka, rząd światowy, także parchy, jeśli ktoś się wkurzy i mocniej zaakcentuje swoje przekonania, itd.

    Nie wiem co z takiego rozumowania ma wynikać.
    Pzdr, TJ

  106. Morawiecki: dla mnie Polska zasłużyła jako jedyna na drzewo Sprawiedliwych wśród Narodów Świata (http://www.tvn24.pl)

    Mój nieodżałowany przyjaciel błogosławionej pamięci chyba nie zgodziłby się na takie twierdzenie pana premiera. Jego rodzina zginęła w Polsce, choć już nie pamiętam, kto jej pomógł przejść do lepszego świata. Okazję mieli Niemcy, Ukraińcy i Polacy, bo pobyt Rosjan we Lwowie rodzina przeżyła. Niechętnie opowiadał o tym, sam nie był świadkiem, tylko jego kuzynka – świetna polonistka, która ukryła przynależność do wybranego narodu, a u kobiet trudno zastosować poznawcze kryteria anatomiczne. Zdjęcie majtek nie wystarcza.
    Jego życie uratowali nie-polacy, tylko głównie paskudny Niemiec – lekarz obozowy. Wiedział, że żandarmi prędzej czy później przeszukają obóz jeńców polskich we Francji w poszukiwaniu Żydów i wypisał mu tak straszny stan zdrowia, że zwolniono go z obozu. Zdołał zniknąć we francuskim klasztorze i tak przeżył wojnę. A więc – proszę sadzić drzewko jednemu Niemcowi a drugie Francuzowi, albo dla wszystkich braciszków zakonnych.
    Możliwe, ze to drzewko Morawieckiego – dla całej Polski, łącznie ze szmalcownikami, byłoby rozmiarów sekwoi z British Columbia, a wspomniane drzewka jak choineczki na stół wigilijny. Trzeba się jednak zastanowić, ile dolnych gałęzi należałoby usunąć w Sekwoi z powodu „marginesu” szmalcowego. Niektórzy oceniają ten margines na wiele dziesiątków tysięcy, ja się nie orientuję. Podlewałbym tylko te dwa małe, bo wiem, że im się na pewno należy, a hipotetyczna sekwoja niech czerpie wody życia z palestyńskiego Jordanu. Dla już pielęgnowanych, konkretnych osób, drzewek wody wystarczy.

  107. alamakotalive
    10 lutego o godz. 19:54
    „Innymi słowy, Dr. Josef Mengele był nie winny?”
    Według prawa III Rzeszy był niewinny, bowiem wszyscy jego pacjenci-podopieczni byli przeznaczeni do likwidacji. Jako obozowy lekarz uczestniczący w selekcji przybyłych więźniów, decydował kto pójdzie do gazu, a kto jeszcze popracuje dla Rzeszy. Mengele był tylko jednym z podobnych sobie lekarzy, którzy wykorzystali ludzi przeznaczonych do likwidacji w celach badawczych. O ile Mengelego po wojnie poszukiwano jako obozowego zbrodniarza, to niektórzy podobni badacze dorobili się tytułów profesorskich i latami pracowali w medycynie, prawie wcale nie niepokojeni za swą przeszłość. Pragmatyzm niemiecki i aliancki bardzo często wygrywały ze zwyczajną przyzwoitością i zasadami prawa.

  108. Lewy
    10 lutego o godz. 17:24
    Myślę, że paliwo smoleńskie prezesowi Kaczyńskiemu już dawno się wypaliło. Teraz już tylko formalne zagrywki i tłumaczenie wiernym, iż rosyjski upór w zwrocie wraku tupolewa, nie pozwalają na dotarcie do ostatecznej prawdy i jej upublicznienie. A przecież można by spytać prezesa, dlaczego Antoni Macierewicz nadal okupuje zajmowany przez siebie gabinet ministra ON, kiedy na tym fotelu zastąpił go Mariuszek? Bo tylko wkurzony dymisją Macierewicz, podtrzymuje bzdury o wybuchach. Kaczyński wg mnie ma pełną świadomość niewygodnej dla siebie prawdy. Dlatego m.in. nie skorzystał z możliwości zbadania wypadku przez np. komisję amerykańską. Bo Amerykanie nie pozwolili by sobie na pisanie głupot, szczególnie przez światowych speców od wypadków lotniczych. Tam honor i szacunek dla swego prestiżu wart więcej , aniżeli wdzięczność prezesa bądź jakieś extra pieniadze.

  109. zak1953
    11 lutego o godz. 15:16
    Lewy
    10 lutego o godz. 17:24
    Myślę, że paliwo smoleńskie prezesowi Kaczyńskiemu już dawno się wypaliło.

    Mój komentarz
    Również jestem zdania, że paliwo smoleńskie się powoli kończy. Na pozostałe resztki Macierewicz próbował dmuchać z całych sił i obiecywał Prezesowi, że za chwilę wybuchnie płomieniem ku niebu, a Prezes powtarzał do znudzenia na kolejnych miesięcznicach smoleńskich, że prawda (o wybuchach) idzie do nas, jest tuż, tuż. Mityczna prawda smoleńczyków nie chciała się pojawić. Przyjdzie się zmierzyć z tą, która jest.
    Pzdr, TJ

  110. Zwalczanie antypolonizmu nie istnieje bez zwalcznia antysemityzmu

    Jesienia 1945 roku wielu ludzi piora w Polsce ortzymalo listy, ktore byly datowane w maju 1945 r. Nadawca byl Centralny Komitet Zydow Polskich a za komitet podpisal
    Emil Sommerstein.
    „Od dluzszego juz czasu otrzymujemy z rozmaitych miast i osiedli alarmujace i zgroza przejmujace raporty o bestialskich mordach, dokonywanych przez uzbrojone bandy na bezbronnych szczatkach ludnosci zydowskiej”.
    List konczyl sie tak: „Zwracamy sie do Was, Obywatele, z apelem o publiczne wypowiedzenie sie w tej sprawie”.
    Nie sadze, by wielu odpowiedzialo na taki list-apel, zwlaszcza AD 1945. Bylo to wielu
    adresatom zbyt absurdalne. Jak to w roku 1945 antysemityzm?
    Byl taki opolski dzialacz Arka Bozek, ktory jeszcze przed wojna mowil, ze „ludzie nie dadza sie, tak jak kroliki, hodowac tylko z dlugimi uszami”.
    Malo kto wie, ze na etykiecie ludobojcy hitlerowcy umiescili taki napis na „cyklonie B”
    (Zyklon. Tesch u.Stabenow, Hambirg 1, Messberghof) „mozna stosowac wylacznie na wschodnich obszarach: w Kraju Sudeckim, Generalnej Guberni, Ostlandzie oraz Danii,
    Finlandii i Norwegii” (für Dänemark, Finland u. Norwegien”).
    Nie byloby totalnych zbrodni hitlerowskich, gdyby nie bylo totalnej nienawisci rasowej.
    Prawda to jest tak prosta az do bolu. Tam, gdzie spowszechnia sie nienawisc do ludzi, tam tez powszednieje mord. Zorganizwoana zbrodnia to efekt nienawisci rasowej, to takze wieloletnie wychowanie w bezkrytyczna nacje, ktora swoje wartosci ludzkie postawila ponad wszystko, coraz bardziej stajac sie obojetna nacja na ludzkie wartosci innych narodow a dalej przeminila w poszechna nienawisc. Zostala stworzona namiasta praw moralnych, ktora bezkrtyczny narod przyjal bez sprzeciwu. Apogeum bylo powszechne prawo dowolnego zabijania.
    I tak w niemieckiej duszy zostal ugruntowany antysemityzm, ktory wstret do drugiego czlowieka, Zyda, poczucie wyzszosci stworzyl czlowieka germanskiego. Zydzi byli mniejszoscia nie-terytorialna. Wyrozniali sie inteligencja, inicjatywa, rzutkoscia. A jednoczesnie wyrozniali sie slaboscia tragicznej historii. Ktos mowl, ze w ludzkim
    slabym swiecie jakakolwiek slabosc drazni, nawet gdyby wzbudzala litosc.
    A jesli dodamy do powyszego idee sfanatyzowana, to juz o krok od zbrodni.
    Kielce, lipiec 1946. Czterdziestu ocalalych Zydow z pogromu hitlerowskiego zostaje ofiarami pogromu polskiego, chrzescijanskiego, tych wyznacow, ktorzy od swych pasterzy slyszeli o zclowieku stwiorzonym na podobienstwo Boze.
    Zabijano za odmienna narodowosc, za inne wyznanie, inne przekonania polityczne, poglady spoleczne.
    Byli nie delegatami gniewu Bozego.

  111. errata:
    :::::::::
    zakonczenie
    ma byc: „Byli oni delegatami gniewu Bozego”

  112. tejot
    11 lutego o godz. 12:35

    Tejotku, wybacz, ale po długim rajdzie rowerem po zamarzniętej plaży nie mam siły. Teoretyzujesz, bo gdybyś mniej tworzył słownych budowli, a pilniej widział źycie, to byś się raz-dwa domyślił, o czym mówiłem. Konkrety to takie coś, co powiedział np. Antonius – że nie posłałby dziecka do szkoły w Niemczech, gdzie 90% to dzieci islamskie. Konkret to to, że kobiety i nie tylko kobiety w Niemczech boją się chodzić wieczorami z powodu islamistów. Konkret to to, że przychodzi do ratusza w małym niemieckim miasteczku sześciu islamistów (inaczej niż bandami ponoć nie chodzą) i głośno zgłaszają pretensje, że na żadnych drzwiach nie pisze po arabsku. Takie lęki Niemców i Polaków to nie żadna ksenofobia, lecz lęk przed fizyczną agresją ludzi, którzy z agresji dali się poznać na całym świecie. Dla lęków i fobii nie ma znaczenia, że inni rodacy takich agresorów są grzeczni. Może nie słyszałeś o aktach terrorystycznych islamistów na całym świecie i dlatego nie wiesz, o co chodzi A słyszałeś może o masowych aktach terrorystycznych Czechów, Szwedów, Finów? Teoretyzuj, tejotku, na zdrowie, a ja se kimnę.

  113. ozzy
    11 lutego o godz. 17:02
    W przedostatnim zdaniu zapomniałeś napisać, za bycie bezpośrednim świadkiem rabunku mienia i za przeżycie, aby móc to zeznać i rozpoznać sprawców.

  114. wbocek
    11 lutego o godz. 17:35

    Mój komentarz
    Pombocku, krakowskim targiem uznaję, że napisałeś trochę na temat i trochę nie na temat. Uznaję, że ja tez zbaczałem z wytyczonego (domyślnie, a każdy z nas miał inną domyślność) wątku. Niemniej jakaś dyskusja się odbyła. I o to chodzi
    Pzdr, TJ

  115. @zak1953
    17:38
    przeto uzupelniam Twoja uwaga

  116. 11.02
    Premier o stosunkach polsko-żydowskich. „Nigdy nie byli wypędzani”
    (wizyta prem.Morawieckiego na Lubelszczyznie

    Sami sie wypedzili, nieprawdaz panie Premierze?

  117. ozzy
    11 lutego o godz. 18:31
    Przecież od dawna wiadomo, iż połasili się na dokumenty podróży umożliwiające im jednorazowe przekroczenie granicy PRL. Tam. Bez wariantu; powrót.

  118. Dzisiaj sluchalem bardzo merytorycznej dyskusji o wzrastajacym antysemizyzmie w Europie Zachodniej. Niestety tylko po niemiecku. Kto ma mozliwosci temu polecam:
    http://www.phoenix.de/content/2542723

    O boze, czemu nie mozna tak w Polsce publicznie dyskutowac 🙁

  119. tejot
    11 lutego o godz. 17:55

    Już w porządku, mój żołądku. Właśnie skończyłem filmiki z kolejnej plażowej jazdy rowerowej i czekam na następną.

    Tejotku, nie mam siły sprawdzać, gdzie zbaczałem, bo zbaczałem w życiu tak często, że mi czasem nóg zabrakło. Jak dziś. Zjadłem dwa małe kawałki placka i na tym paliwie pojechałem 45 km dookoła Jamnika. Ledwo się dowlokłem do chałupy. Umieram ze szczęścia. Trzym się, tejotku.

  120. СКАНДАЛ. Упоротый поляк Корейба ВЫВЕЛ Соловьева и чуть не сорвал эфир
    ___________________________________________________
    Co za IDIOTA ten Korejwa?
    https://www.youtube.com/watch?v=9-mQSOaqZ28

  121. Co za to za facet ten Jakub Korejba?

  122. Lewy
    11 lutego o godz. 10:47

    Cześć Lewusku,

    Dzięki za troskę, nie potopilam się jako żywo.

    Zniknęłam na jakiś czas jak zaczęło za bardzo piaskiem po oczach sypać i łopatkami nad głową latać… 😉 A że przy tym w pracy porobiło się naprawdę źle i skończylo moim wypowiedzeniem w ten poniedziałek to jakoś nie miałam za bardzo zacięcia komentować na blogu. Taka tam smuta trochę (chwilowa). W Szkocji ciągle zima choć są też pierwsze oznaki wiosny – kwitną pierwsze przebiśniegi i żarnowiec (to żółte i kolczaste na zdjęciu).

    https://photos.app.goo.gl/icvjSXjkvxyDt8wI3

    Pozdrawiam serdecznie!

  123. Nefer
    11 lutego o godz. 0:53

    😀

    I tylko nie Seler. Ani Feler. Nefer to już blogowa marka, nie da rady zmienić! Nie wiem całkiem o jakich wy książkach mówicie i aż muszę je sprawdzić bo mnie zaintrygowalo

  124. A tak już bardziej na poważnie.

    @Antonius
    11 lutego o godz. 12:07

    Pięknie piszesz choć wstrząsajace są Twoje wspomnienia. Czytając je przyszły mi do głowy różne myśli – np. jak łatwo drzec dzioby współczesnym patRYJotom nacjonalistycznym, którzy chyba ani chwili nie poświęcają na refleksję jak dobrze jest żyć w czasach pokoju i względnego spokoju. I to tylko dlatego, że akurat fuksem przyszło się na świat w tym akurat bezpiecznym kącie Europy. Ale nie, jest za dobrze i za spokojnie więc może sobie trzeba wyszukać jakichś wrogów i trochę się podrzec, od razu człowiek lepiej może się poczuć. A życie nie jest biało-czarne a podziały na „swoich” i wrogów takie oczywiste. Kilkanaście lat temu był w kinach świetny czeski film „Musimy sobie pomagać” tragikomedia w typowo czeskim stylu, o małżenstwie które ukrywa żydowskiego sąsiada w czasie wojny. Korowód niesamowicie nakreślonych, niejednoznacznych postaci. Bardzo ciekawe rozliczenie z trudnych tematów. Szkoda, że w Polsce nie robi się takich filmów.

  125. Juz niebawem bedzie mozna spiewac w Kraju:

    Pan prokurator ma racje
    mamy w Polsce demokracje

  126. @ozzy
    Spokojniutko! W naszym pięknym kraju idiotów nie zabraknie. Kiedyś w prapiastowskim Wrocławiu był festiwal filmowy. I tamże, zgłoszony został czeski film reżyserowany przez Saszę Gideona pt.”Powrót idioty”. Luźno oparty o prozę rosyjskiego literata o inicjałach FM. Pech sprawił, że w czeskim zneni tytuł brzmiał ” Nawrat idiota”, a wojewoda dolnośląski (SLD) nazywał się Nawrat. A potem zwyczajowo, tabun urzędników rządowych, zaklejających na mieście oryginalny tytuł polskim. Autentyk!

  127. Nad Wisłą pełne intelektualne zadupie, podróżujcie i czytajcie co się dzieje w przodujących demokracjach, jakie tam są problemy teraz w XXI wieku i nikt tam nie załamuje rąk i nie próbuje zarażać bliskich poczuciem winy za wydarzenia sprzed 80 laty.
    „Pedagogika wstydu” fundowana młodym ludziom, którym wmawia się zbrodnie ich przodków przynosi odwrotny skutek od zamierzonego przez polityków-obłudników.
    Wszystkie normalne kraje, żyją własnym życiem, a nie problemami państwa Izrael, którego nie było na mapie świata w czasie II wojny światowej. Historia zamknięta w krótkich opowiadaniach jest komiksem, a nie świadectwem prawdy historycznej.

  128. @mały fizyk
    Fajnie, że wpadłeś. Kibicowałem Ci kiedyś, gdy walcowałeś pisowskich trolli na blogu red. Siedleckiej. Brawo!. Bywaj częściej.

  129. ozzy
    11 lutego o godz. 21:19
    Ten tekst już był śpiewany w kabarecie ale wtedy zaczynał się słowami: „towarzysz Wiesław ma rację,… „. Trochę czasu minęło, chyba około 50-ciu?

  130. Szanowni!
    W imieniu Ewy-Joanny proponuję coś lżejszego na początek tygodnia. Do poważnych tematów z pewnością wrócimy.
    Zapraszam!
    JK

  131. zak1953
    11 lutego o godz. 21:49
    Towarzysza Wiesława unieśmiertelnił inny Wiesław. Dymny!
    https://www.youtube.com/watch?v=fPt1kzewBVw

  132. Przed chwila obejrzalem program pani Elizy Michalik „Nie ma zartow” w rozmowie
    z dr Wojciechem Tryczykiem „Zbrodnie wojenne Polakow”. (8 lutego br).

    Pytal niegdys prof. Rafael F.Scharf: „czy lepsza, bogatsza w dobra duchowe i materialne, bedzie kiedys ta Polska bez Zydow?”

  133. @zak1953

    tak, ta piosenka byla na melodie „O polnocy sie zjawili jacys dwaj cywile” – mam w mojej bibliotece domowej ksiazke „Wydarzenia marcowe 1968” (Instytut literacki, Paryz 1969)
    w niej inne tez teksty piosenek z tamtego Marca sprzed 50.lat, swietna przedmowa prof.Zygmunta Baumana)

  134. @gotkowal
    11 lutego o godz. 21:42

    Dzieki! Nadal wciskam moje 3 grosze na roznych forach.

    W zasadzie uwazam, ze walka z trollami jest beznadziejna. Bo ich sie juz nie przekona.

    Ale uwarzam, ze w kazdej szerokiej (publicznej) dyskusji najwazniejsza jest ta niezdecydowana czesc. A juz szczegolnie ta niezdecydowana (albo niezainteresowana) czesc wyborcow. I tutaj trolle sa nawet bardzo pozyteczne. Bo mozna (i to nawet latwo!) pokazac ich brak wiedzy czy smieszna logike 🙂

    PS. Co prawda to nieladnie smiac sie z innych. Ale niektorzy sobie „ciezko” na to „zasluzyli” 😉

  135. @woytek
    11 lutego o godz. 21:41
    „Nad Wisłą pełne intelektualne zadupie, podróżujcie i czytajcie co się dzieje w przodujących demokracjach…”

    To moze nam powiesz, w ktorych krajach przebywales dluzej niz na urlopie i ktore zagraniczne media czytasz i ogladasz w oryginale?