Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

4.02.2018
niedziela

Oderwani

4 lutego 2018, niedziela,

Łeb ci urwę! – krzyknęła kochająca katolicka mamusia do ślicznego komunijnego synusia, gdy znowu zaczął grzebać w lodówce – i zdzieliła go ścierą przez łeb. Co się nazywa tradycyjne wychowanie. Ewentualnie Dobra zmiana w Miastku. Neoautorytaryzm w polskiej polityce z perspektywy małego miasta. 

Magdalena Środa, z którą lubię się zgadzać, bo to mądra, wrażliwa i zorientowana osoba oraz taka, dzięki której polska gęba nosi jeszcze drobne ślady urody, mówi tak [tokfm.pl]: Dawno się oderwaliśmy od chrześcijaństwa. I tak jak lubię się zgadzać z panią Magdaleną, tak i co raz się muszę z nią pospierać, co dobrze robi na umysł i sprawy wewnętrzne, którym źle robi niejaki Jojo. Zaraz, a kiedy Polska była nieoderwana, żeby teraz miała być oderwana? Za Piasta Kołodzieja? Za Łokietka, Jagiełły, Sasa, cara i Franciszka Józefa świeć-panie-nad-jego duszą i tak dalej? Za wielusetletniego katolickiego niewolnictwa pańszczyźnianego? A może za kolonializmu katolickiego na Kresach, znaczy na Rusi ukraińskiej, Dzikim Wschodzie i Dzikich Polach, oraz regularnej nędzy człowieka, jaką katolicki polski pan gwarantował polskiemu i ruskiemu niewolnikowi – chamowi?

A może wtedy, gdy car oraz pozostali źli ludzie wyzwolili niewolnika z pańszczyzny, a Kościół katolicki natychmiast rzucił się na wyzwoleńców przeklinać ich za to, że mają czelność chcieć być ludźmi? Może za II Rzeczpospolitej Polska była nieoderwana od chrześcijaństwa, a przyklejona do miłowania kobiety, dziecka, Żyda czy Rusina i nieżądająca nieustannej produkcji dzieci w celu przerobienia ich na mięso armatnie? Tak była Polska nieoderwana, że Tadeusz Boy-Żeleński napisał Naszych okupantów?

Ale zaraz, może choć za Peerelu Polska była przyklejona do wartości chrześcijańskich za pomocą tysiąclecia chrztu, a następnie, tysiąca kościołów na tysiąclecie, co wydało piękne owoce: sto tysięcy biskupów na tysiącpięćdziesięciolecie?

Bo jak kto powie, że Polska była dobrze sklejona z chrześcijaństwem za pomocą Totus Tuus oraz przedstawień obwoźnych, to należy mu powiedzieć: i dlatego te skutki!

No i tak nam mija te tysiąc pięćdziesiąt lat oderwania od chrześcijaństwa. Im dłużej – tym bardziej. Tylko że właśnie te tysiąc pięćdziesiąt lat każdy biskup, co do jednego i znacznie więcej, nazywa chrześcijaństwem. I na tym opiera swoje żądania, z tego czerpie siłę do potępiających wrzasków, władzę ponad wszelką władzę i pychę ponad wszelką pychę. To właśnie, cała ta cieknąca substancja, to jest chrześcijaństwo. Innego nie ma. Nie było, i nie będzie.

Zacna pani Magdalena mówi też i to: Jakakolwiek rewolucja polityczna w tym kraju powinna się zacząć od Kościoła. Bóg jest wszędzie, ale w kościele jest tylko PiS. Podobno Jezus był rewolucjonistą, a nawet starszym bratem Che Guevary i pewnego ministra, który wie, co i gdzie wybuchło. Tak mówią. Z rewolucji to się niewątpliwie udała katolikom kontrrewolucja, znaczy – kontrreformacja. Nie ma co. A jak się jakaś znośna refleksja teologii wyzwolenia pojawiła, to ją zaraz nasz Totus Tuus rozgonił.

Dwa tysiące lat tych rewelacyjnie rewolucyjnych skutków: kłamstwo założycielskie tych baranków bożych pokój miłujących, co jak tylko doszli w Rzymie do władzy, zaraz, następnego roku, przypasali miecze i zamienili się w wilki boże, których znojną robotę mieczem tak opisywał Sienkiewicz, ku pokrzepieniu serc, rzecz jasna, że mu szczęśliwi chrześcijańscy rodacy dwór w prezencie sprawili: dar od Narodu. Po Piusa XII, wielkiego admiratora Hitlera i sojusznika wzywającego do wielkich czynów, na tych Dzikich Polach i wszędzie indziej.

Bóg jest tak bardzo wszędzie, że go nigdzie nie ma. Nic nie szkodzi, brak wypełnia chrześcijanin. Dlatego – wypełniacz. To, że w kościele jest tylko PiS wynika z natury rzeczy, miła Pani Magdaleno. Dom Boży – tak mówią. Właśnie widać. Zaś pomyłka co do tego, co jest czym, prowadzi do pomyłki co do tego, co robić, żeby było nie tak, jak jest, ale jak by się chciało. Błąd diagnozy jest błędem leczenia. Ile jeszcze razy musi to być wykazane za pomocą niejakiego Radziwiłła, Panie Kochanku, o pardon – miła pani Magdaleno? Jak mówili na podwórkach: chciało by się, chciało – słodkie kakao! Aż się…, no dobrze, nie powiem co, bo się wstydzę. Pani nauczycielka, najdalej w V klasie ośmioletniej szkoły podstawowej miała za zadanie nauczyć dzieciaki porządkowania pojęć. Tysiąc pięćdziesiąt lat chrześcijaństwa, niezliczone wojny, z tego dwie światowe, Polska Ludowa, Polska wstała z kolan, ale nie na tyle, żeby zdać do V klasy. I dlatego takie czasy.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 243

Dodaj komentarz »
  1. Polska wstając z kolan wypięła tyłek.

  2. Czy te obsesyjnie powtarzane paszkwile to jakaś terapia zalecona przez świrniętego psychoanalityka?

  3. „Bij, kto w Boga wierzy, komu cnota i ojczyzna miła!”
    – polecam to haslo rzadzacym RP
    Biedny ten orzel bialy na nerwowym tle

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Ryszard Kubaszko – 4 lutego o godz. 21:07
    A kto ci każe czytać? Nie męcz siebie bo ci zaszkodzi.

  6. No co tu dużo mówić… Tanaka znowu trafił w sedno.

    Sęk jednak w tym, że w „kłamstwo założycielskie” kaka uwierzyli nawet ateiści.
    Ze szczególnym uwzględnieniem Magdaleny Środy 🙂

    Co do MŚ – zawsze ceniłam jej inteligencję i ostry język.
    Poza tym trudno nie zauważyć paranoicznej obsesji, jakiej przejawiają na jej punkcie funkcjonariusze i tuby kaka – nie wyłączając „wyrzutków” i „liberałów” typu Paweł Gużyński, dominikanin. Magdalenia Środa ich mocno uwiera – i ja to lubię!

    Ale niektóre jej tezy wydają mi się z księżyca wzięte. Jedna z nich – to właśnie rzekoma „niewierność kaka własnej misji”. Prawdziwa misja kaka to pomnażanie mamony i wpływów kaka łącznie z histeryczną ochroną fasady kaka – innej misji kaka nie posiada.

  7. @Ewa-Joanna 4 lutego o godz. 21:30
    To się nazywa kaka-masochizm aka umartwienie.

  8. Obywatelu @Kubaszko

    sprobujcie sobie, jak macie taka mozliwosc, pojsc do lasu i odbyc tête-à-tête z przyroda i fizjologia a potem wasza potrzeba zaistnienia albo artykulacji, no, wiecie, co zrobcie….

  9. Tanaka!
    Ty za dobre te wstępniaki piszesz, bo już prawie nic dodać nie można i gdzie tu miejsce na dyskusję?
    No chyba, że Kubaszko przyjdzie… Ale co to za dyskusja.

  10. Ewa-Joanna
    4 lutego o godz. 21:48

    To własnie chciałem Tanace przed snem zaproponować: żeby jednak wypreparował i wyraźnie nazwał jakiś mniej oczywisty problem. Z ewentualną argumentacją, z którą można się zgodzić lub nie – wtedy będzie gadka. A nieuchronne przejście do innych tematów trochę poczeka.

  11. i tak powracaja upiory Marca 68
    ______________

    – 50 lat temu kilkanaście tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego musiało opuścić kraj. Takiej powtórki nie będzie, bo nie ma kto wyjeżdżać. Jeżeli ktoś miałby stąd wygnać tę resztkę Żydów, to nie wiem, po co tu zostawaliśmy – mówi Zygmunt Stępiński, wicedyrektor Muzeum Polin.

    (GW, 2.02.2018)

    – „To Izrael szukał po świecie ludzi ratujących Żydów w czasie II wojny światowej, pragnąc okazać im szacunek,…

    (GW, 4.02.2018 Aleksander Gleichgewicht)

  12. @ozzy
    4 lutego o godz. 22:14
    No dobrze, a jak ktoś nie chciał?
    Młoda i głupia politycznie byłam w tamtych czasach, bardziej zajęta przystojnym brunetem z polonistyki niż ględzieniem o syjonistach, osobiście takich osób nie znałam, więc muszę się opierać „na świadectwach”. A te bywają różne.
    A czemu pytam – no bo następne zmuszanie do wyjazdu mieliśmy po wprowadzeniu stanu wojennego i dziś czytam jaka to trauma i nieszczęście było. Ale pamiętam tamte czasy lepiej i świadomiej – jak ktoś wyjechać nie chciał, to nie wyjechał i tyle.

  13. wbocek
    4 lutego o godz. 22:10

    Pombocku, ja się lubię z Tobą zgadzać chyba bardziej niż z Magdaleną Środą, a jeszcze bardziej z jezioem, okrętem i skokiem na główkę z wymykiem i scyzorykiem, ale tu się bardziej zgodzę z Namargineską: problem jest bardzo nieoczywisty. Sama Magdalea Środa pada ofiarą tejże nieoczywistości, a głowę ma przecież taką, że w trymiga powinna widzieć jak się sprawy mają. Tymczasem jej się zdaje, że to teraz dopiero jakieś odklejanie się Kościoła kat od chrześcijaństwa się w Polsce zaczyna. Nie ma żadnego odklejania, a jest co i było. Ten błąd w rozumowaniu i ocenie rzeczy masowo – tak jest! – popełniają publicyści łatwo znaleźć którzy – wystarczy głowę obrócić; różni liberałowie oraz ateiści – co Namargineska zauważa.
    To, że nie widzą tego „otwarci katolicy” w ogóle mnie nie dziwi. Otwartość otwartością, a co ona znaczy sami nie wiedzą, a ich katolicyzm tak im ciąży, tak usypia i oczy ciężkimi powiekami zamyka, że nie widzą oczywistości po oczach bijącej. Sami się dziwią, jak biskup A, B, C i Zet może tak niekatolicko gadać,jak wszyscy mogą milczeć, jak mogą dopuścić do tego, że… i tak dalej i tak dalej. Powtarzają te swoje słówka nieśmiałej i źle adresowanej krytyki od lat i ciągle tak samo niecelnie, bo i w ogóle nie widzą celu.
    Magdalena Środa, ateistka, spodziewa się, w tym ma nadzieję, że „jakakolwiek rewolucja polityczna w tym kraju powinna się zacząć od Kościoła” . Tak? Jakakolwiek? Od Kościoła? Ona chyba nie pomyślała co mówi, a mówi to, że ogłasza własną – i innych niekościelnych Polaków – rejteradę, wywieszenie białej flagi i bezpłodną niemoc: jakakolwiek, od Kościoła Już nawet nie próbuję pytać, kto niby w Kościele kat miałby rewolucję przeprowadzić , dam tylko jedno nazwisko, wcale nie rewolucjonisty, a tylko przyzwoitszego księdza: Lemańskiego.

    Trudno, żeby dziwiła niemoc, zagubienie i pomylenie rzeczy w całej opozycji, ale i w KOD-dzie i ludzi którzy publicznie się wypowiadają, mając tak nietrafne wyobrażenie o stanie rzeczy. Rewolucja? A kiedyż Kościół kat zrobił jakąś rewolucję? Podobno rewolucyjny był Jezusek. O ile był i o ile mówił i robił co ten i tamten o nim napisał A i to wątpliwe, żeby z tego był rewolucjonista.

    W czym więc jest oczywistość problemu, jak to nazywasz?

  14. Ewa-Joanna
    4 lutego o godz. 21:48

    Matkoboskorzeszosko, pardon: częstochosko. Rób tak, żeby było dobrze – tak mi mówił jeden prezes. Właściwie – wszyscy tak mówią. I niedobrze?

  15. Ryszard Kubaszko
    4 lutego o godz. 21:07

    Rysiu, ogólnie to ładnie zacząłeś, ale zwiałeś. Oprócz mówienia ładnie, dobrze jest powiedzieć co z treścią. Co powinno być łatwe, bo co ładne to często doskonałe. Nawet nauka tego dowodzi.
    Powiedz więc co z treścią, zamiast napluć i zwiać, a ładnie sobie podyskutujemy na temat.

  16. @Tanaka
    Za dobrze 🙂

  17. @Ewo-Joanno 22:02

    slusznie prawisz, jak nie chcial to zostal. Znam wiele takich przypadkow.
    A na Lazurowe Wybrzeze Adamowi Michnikowi tez radzono jechac, w stanie wojennym,
    chyba w jego „Z dziejow honoru w Polsce” jest o tym. General Kiszczak, niech mu ziemia lekka bedzie, mamil go nim. Dalej Jan Litynski, Seweryn Blumsztajn…przychodza mi na pamiec.
    Pozdrawiam

  18. @ozzy
    No właśnie, ale jak to było w 68?

  19. @Tanaka, 22:35

    poeta Andrzej Bursa slowami dziewczyny; Tylko rob tak, zeby nie bylo dziecka
    i mial duzym powazaniu male miasteczka.

    Dobranoc

  20. Ewa-Joanna
    4 lutego o godz. 22:27

    Powiem, Ewo-Jotko, więcej. Znajomy malarz ponadlokalnego kalibru dostał propozycję, jak się wtedy mówiło, nie do odrzucenia. Wyjechał do Danii, bo miał tam znajomych z plenerów w Osiekach. Odwiedził swoje miasto Słupsk może w latach 90-tych. Spotkałem się z nim w domu kultury i usłyszałem, że po tym wysokocywilizowanym życiu, jakiego zaznał w Danii, za jaśnistą cholerę nie wróci do Polski i właściwie jest wdzięczny byłej władzy, że mu ułatwiła przejście z dziczy do cywilizacji.

  21. @Ewo.Joanno,

    ja bylo? Czytaj, czytaj…najlepsza prace to Andrzeja Friszke a jest tego od metra u niego
    ja bylem gowniarzem wowczas.
    Takze prof Zygmunta Baumana, juz nie mowie o Jacka Kuronia „Wierze i winie”
    tych prac hektary, jak niegdys tyle wypijal wodki bohater piosenki Rafala Wojaczka
    – kpt MO Antochewicz.

    To tyle i dobrej nocy

  22. Tanaka
    4 lutego o godz. 22:33

    Tanako, oczywistość problemu jest w słowie bożym, które potwierdza Twoje słowo.

    Oto słowo boże:

    „On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych rękę ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował”.

    Chrześcijaństwo jest świątynią zbudowaną od fundamentów po kurka czy krzyżyk na dachu ręką ludzką… Bóg więc w świątyni tej nie mieszka.

  23. @ozzy,
    czytam i czytam, również słucham. Dziękuję za odpowiedź, śpij smacznie.

  24. Tanaka
    4 lutego o godz. 22:33

    Oczywistość problemu, Tanako dla zależnych w sprawach okołoreligijnych od własnej kapusty.

    Wyzwalanie się człowieka od zaświatowości to chyba proces odbywający się mimo woli, niechcący, będący efektem własnych, codziennych obserwacji i niewyspecjalizowanego myślenia – proces powolny, mimo że dzięki środkom błyskawicznej i nieograniczonej komunikacji fest przyspieszony. My tu sobie w dość zamkniętym gronie pogadamy, raczej bez zauważalnego wpływu na odbiorców. Ale przecież znacznie trzeźwiejszy niż sto lat temu myślący człowiek nie może nie zadać sobie pytania: „No dobrze, jest Bóg. Jest wszędzie. To czemu nigdzie go nie widzę, nie słyszę, tylko wciąż jego brzuchaci zastępcy?”. Przecież chyba nie inaczej my chrześcijańscy ateiści do ateizmu żeśmy dochodzili.

  25. Na marginesie
    4 lutego o godz. 21:33

    Dlatego lepiej być niewierzącym niż ateistą – wtedy „trudniej uwierzyć”.

  26. No właśnie.
    Pani profesor sie myli.
    Bycie chrześcijaninem jest bardzo ważne w życiu prawdziwego Polaka.
    Co oznacza życie w zgodzie z chrześcijańskimi wartościami i chrześciajńską tradycją.
    A nie żadne oderwanie.
    Oderwania nie było ani za złego komunisty Jaruzelskiego, za którego nasz dobry naród wybudował cały tłum kościołów, ani za złego Balcerowicza, który na poniewierkę wygonił z ojczyzny miliony.
    Żaden z tych milionów wygonionych emigrantów nie opuścił Polski z powodu prześladowań religijnych.
    W każdym razie ja ani nigdy nie spotkałem ani nawet nie słyszałem w jakichkolwiek mediach polskiego emigranta narzekającego na konieczność wyjazdu z Polski w poszukiwaniu swobody wyznawania religii katolickiej.
    Gdyż ponieważ nigdy nie było żadnego oderwania.
    Nawet na emigracji emigrant miał do dyspozycji ten sam, jakże znajomy, polski kościół. Wielokrotnie z tym samym, wyjechanym z tej samej wsi księdzem. Zawsze z polskim księdzem.
    O nazwisku najbardziej polskim, jakie tylko może być.
    Na przykład ksiądz Moczygęba.

  27. A teraz o innym oderwaniu. Oderwaniu od rzeczywistości.
    Pan redaktor Berg napisał ciekawą informację o planowanych przez Rosjan komercyjnych lotach na stacje kosmiczną ISS. Cytuję:

    „Koszt jednej wyprawy modułu NEM-2 na ISS to około 100 milionów dolarów, przy czym uczestnicy pierwszej wyprawy mogą liczyć na istotny rabat. Jeśli moduł może pomieścić 4 – 6 osób, należy podzielić 100 milionów przez cztery lub sześć, by otrzymać wynik, czyli cenę jednego biletu.”

    Koszt ogólny i w przeliczeniu na jednego pasażera już znamy. A gdzie zysk, panie redaktorze? 😉

  28. O rany Lewy, brzuch mnie boli ze śmiechu. Moja córka ubierała majtki na głowę jak miała 7 miesięcy, ale żeby stary facet…

  29. Ten stary facet jest mniej niz 7. On jest w 3 PiSdy zapróty. Pard’n maj frencz

  30. Ja tez nigdy nie spotkałem polskiego emigranta narzekającego na konieczność wyjazdu z Polski w poszukiwaniu swobody wyznawania religii katolickiej. Co spotkalem to takie zjawisko, po Marcu 68

    Prymas:
    – Gdybysmy tak dali paszporty wszystkim, to kto by pozostal w kraju?
    I-szy sekretarz:
    – Tylko Zydzi.

    Wiec dano paszporty tylko Zydom. Michnik nie skorzystal z przywileju. Rezultat jest jaki jest

  31. @Ewa-Joanna
    Ten co chce włożyć gacie na głowę to własnie taki oderwany. Mnie tego wymoczka poprostu żal

  32. ozzy, 22:55

    „Jak nie chcial to zostal. Znam wiele takich przypadkow. A na Lazurowe Wybrzeze Adamowi Michnikowi tez radzono jechac, w stanie wojennym”

    Wtedy, w 81-szym, juz bylo po ptokach. Na tronie byl Polski Papiez i wszystko toczylo sie z gorki. Co natomiast sie dzialo po Marcu 68, to byly troche inne zagrywki. Choc zmierzajace w tym samym kierunku. Chcesz cos wniesc w tym temacie, ozzy?

  33. Mnie idzie o to, ze Marzec 68 jest pojmowany jako akt polskiego antysemityzmu i nic poza tym. Podczas gdy pozniejsze wydarzenia, kilkanascie lat pozniej, nie mialy NIC wspolnego z antysemizmem polskim. Jakis cud sie zdarzy czy co?

  34. Polski zryw „Solidarnosc 80” jest JEDYNYM polskim zrywem NARODOWYM nie majacym zadnych antysemickich konotacji. To zapewne dlatego dzisiejszy rzad w Warszawie probuje sie uwolnic od solidarnosciowych korzeni.

    Czy „Solidarnosc 80” zdaje sobie z tego sprawe? Nie ma pewnosci w tej sprawie

  35. ‚Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” 80 – polski związek zawodowy założony w 1989 przez działaczy Solidarności, nieakceptujących porozumienia Okrągłego Stołu i kwestionujących działania Lecha Wałęsy.’

    Tytulem wyjasnienia

  36. hejka O r t e q

  37. maidan
    5 lutego o godz. 9:18

    Marzec 68 był celowym, wyreżyserowanym w celu maskowania i odwrócenia uwagi obudzeniem polskiego antysemityzmu.

    Pkt 3 „Odezwy” studentów uniw. wrocławskiego wydanej w czasie strajku:

    „Jesteśmy tylko barometrem nastrojów społecznych i nie damy sprowadzić naszych dążeń li tylko do problemów syjonizmu, frakcyjnej walki o władzę czy chuligaństwa.

    Pkt 7

    „Skłócenie społeczeństwa ma na celu odwrócenie uwagi opinii społecznej od nabrzmiałych problemów ekonomicznych, których nie potrafi rozwiązać i powstrzymać obecne kierownictwo”.

    W roku 1980 nie był potrzebny syjonizm, antysemityzm ani jakiekolwiek maskowanie, bo stało się jasne, że się ustrój sypie. Polska była zajęta podstawą swojej egzystencji, a nie szukaniem kozłów ofiarnych. Od tego czasu cud zdarzył się tylko raz: chory, odwetowy kurdupel otumanił swoim mamlaniem miliony. Może nawet te same, które się dały otumanić w 1968.

  38. Nefer – 10:02

    Hej? Ka? Nie wiem co O R T E Q oznacza

  39. Lewy
    5 lutego o godz. 6:04
    Oj, Lewy, Lewy! Ty się mowy ludu polskiego góralskiego czepiasz, a to najwierniejsi z wiernych. I do tego mocno honorni i gotowi zawsze stanąć w szranki bojowe czy to z ciupażką, czy to z kłonicą albo innym bojowym kawałkiem drewna w ręce. Do tego owi bohaterowie mocno rozjechali się po świecie i możesz ich kiedyś spotkać na swej drodze we Francji, gdzie przesiadujesz.

  40. maidan
    5 lutego o godz. 9:41
    Toś chyba słów ówczesnej władzy nie słuchał, gdy żydowskie pochodzenie poszczególnych doradców związku wyciągano.

  41. @@maidan, zak1953
    Jacek Kuroń, podczas przemówienia wygłoszonego na swoim procesie w styczniu 1969 powiedział tak: Antysemityzm nie jest u nas, jak niektórzy sądzą, problemem sztucznym. Jest problemem żywym, a jak żywym, widzieliśmy, gdy zaczęto sięgać do panieńskich nazwisk matek. (…) Istota tego antysemityzmu rasistowskiego sprowadza się do tego, aby przerzucić odpowiedzialność za grzechy systemu, za wady w funkcjonowaniu władzy na obcoplemiennych. (…) W toku śledztwa oficerowie śledczy czynili duży wysiłek, aby także u mnie znaleźć wśród przodków jakieś żydowskie nazwisko. Gdy nie udało się zrobić ze mnie Żyda, chcieli bodaj uczynić ze mnie Ukraińca. Byleby móc mnie napiętnować jako obcoplemieńca. Były takie dni w śledztwie, kiedy chciałem uznać się za Żyda. Są bowiem sytuacje, kiedy uczciwy człowiek powinien uznać się za Żyda.

    W 1980 roku było już ciut inaczej. Władza co prawda podsuwała ludowi pracującemu miast i wsi życiorysy wielu doradców Solidarności, wybijając na plan pierwszy ich żydowskie pochodzenie, ale nie znajdowało to posłuchu – ani w Stoczni, ani w Tramwajach, ani w innych Nowych Hutach, kopalniach, czy PaFaWagach. Władzy już nikt nie słuchał, Bubla jeszcze nie było, a „marcowi docenci” mordy powtykali w kubły. No i… na temat macek żydowskich opanowujących zdrowy lud robotniczo-chłopski nie wypowiedział się Kościół. Ba, po wprowadzeniu stanu wojennego otworzył drzwi do swoich świątyń dla … żydowskich resztek, które pozostały po marcu w Polsce. Czy kamaryla Jaruzelskiego mogła jakąś orgię antyżydowską urządzić? No, nie mogła. Doradcom Solidarności w rozporki zaczęto zaglądać już w pierwszych miesięcy tzw. transformacji. A gdy w salkach katechetycznych i na lekcjach religii, w głowy małolatów zaczęto sączyć jady rodem z dwudziestolecia międzywojennego, brane żywcem z endeckiej „Myśli niepodległej”, „Przeglądu Powszechnego” czy z gazetek ojca Maksymiliana Kolbego, do rozporków zaczęli zaglądać także hierarchowie KrK, czego przykładem abep Hoser vs ksiądz Lemański. To z tych – wyedukowanych w obecnym trzydziestoleciu, w salkach katechetycznych, w szkołach i w tzw. zajęciach formacyjnych – beanów biorą się członkowie Młodzieży Wszechpolskiej, z jej odłamem czczącym rocznicę urodzin Hitlera – stowarzyszeniem Duma i Nowoczesność.

  42. @Lewy
    Zostawiłam ci notkę pod poprzednim tematem, tuż przed zmianą.
    Pozdrawiam

  43. anumlik
    5 lutego o godz. 11:41
    Czyżbyś anumliku chciał powiedzieć, iż obecnie mamy do czynienia z nowym antysemityzmem? W tym kraju zawsze byli tacy, co swe przewiny na innych zrzucali. Dawny powiew i teraz przynosi plony. Chwasty w zbożu zawsze rosły i rosną. Ba, róść będą także w przyszłości. Przydatne politycznie i społecznie hasła są przechowywane w pamięci rozmaitych grup ludzi.

  44. @blondynka
    Czytałem. Cieszę sie, że nie ma nieporozumień
    Pozdrawiam

  45. @zak1953, z godz. 12:03
    Nie mamy do czynienia z nowym antysemityzmem. Mamy do czynienia ze starym antysemityzmem, którego korzenie powstały w okresie opublikowania w Polsce już w roku 1919 Protokołów mędrców Syjonu. Te same hasła, te same lęki przed międzynarodowym spiskiem Żydów, ta sama retoryka naszych narodowców. Kaczyński usiłował zwekslować lęki przed obcoplemieńcami zrzucając je na muzułmańskich imigrantów, którzy zagrażają naszej czystej, katolickiej ojczyźnie, ale przegłosowana w parlamencie i czekająca na podpis prezydenta ustawa o IPN-ie, z powrotem palmę pierwszeństwa Żydom oddała.

  46. A ja mam taki cymes żeniący Polskę z chrześcijaństwem:”Polskość to wolność ukształtowana przez
    chrześcijaństwo”.Tę światlą myśl wypowiedział swojego czasu dwojga imion Ujazdowski.
    Co autor miał na myśli-nie wiem.

  47. drogi Tanako – ładny wpis – intelektualnie wszystko się w nim zgadza, ba zgadza się też z moim poglądem na tą sprawę ( 🙂 ). Szczególnie zawsze mnie bawi powiastka o ,,szczególnej opiece” nad Ojczyzną – ładna mi to opieka możliwość goszczenia wszelakich większych wojen jakie orały Europę (no może poza trzydziestoletnią ale tą Potopem z nawiązką ,,przyopiekowani” zostaliśmy). Chrześcijaństwo…jego ideały są szczytne ale ludzie q..y, chciałoby się powiedzieć. Dlatego ja na użytek zachowania swojej integralności wewnętrznej wytworzyłem pogląd, że katolik i chrześcijanin to są pojęcia wzajemnie się wykluczające. Zwykle oburza to katolika, któremu to naświetlam ale co mi tam…
    Niestety ton Twojego postu…skazuje nas na porażkę o ile z definicji nie jesteśmy skazani na porażkę, w tym morzu obskurantyzmu i plemiennego religianctwa. Kiedyś czytałem o cesarzu Julianie Apostacie – ciekawa to była postać – nienawidził on chrześcijaństwa ale…miast skorzystać z mocy swej cesarskiej prerogatywy i wzorem swoich poprzedników nakazać porządne prześladowania, na co Kościół miał wyćwiczone odpowiednie manewry (męczennictwo, katakumbstwo ) on postawił na ,,soft power” – paszkwile, korupcję, walkę intelektualną. Co prawda są historycy, którzy twierdzą, że tylko przedwczesna śmierć nie pozwoliła cesarzowi zorganizować porządnych prześladowań, co nie zmienia faktu, że Julian był być może największym zagrożeniem jakie od czasu Piłata zaczaiło się na chrześcijan.
    Jakie płyną z tego wnioski dla nas? Żyjemy w kraju w którym (czy nam się to podoba czy nie – nam raczej nie) WIĘKSZOŚĆ (znacząca) ludzi w to wierzy albo przynajmniej zachowuje przypisane tej wierze rytuały czy nienawiści. Niestety naszych celów nie zrealizujemy paszkwilami. Droga do naszego celu – przy czym pisząc o ,,celu” nie zakładam ,,ateizacji” (to się nawet bolszewikom w Rosji nie udało) ale najpierw zawalczyć o zdjęcie katolickiego buta z gardła naszego.
    Drogę do tego wskazuje Robert Biedroń – sympatyczny gej-ateista, zawsze mający ciepłe, dobre słowo dla modlących się w intencji ,,nawrócenia sodomity”. Ci modlący się są gotowi przyjąć ,,palmę męczeństwa” w walce z bezbożnikiem – po czym cała ta mobilizacja pada pod ciosem ciepłego uśmiechu i ,,positive vibration” rzeczonego ludojada-sodomity. Potrzebny byłby nam polityk, nasz polityk, oblatany w Biblii i katechzmie oraz rzecz jasna w ,,nauczaniu JPII, który umiałby w dyskusji, nawet mimochodem rzucić cytatem etc. by wykazać sprzeczność w tokowaniu różnorakich ,,chrześcijanów” pardon: katolików.
    Niestety nasze szanse są ŻADNE: my kontra 10000 punktów indoktrynacji, gdzie co niedzielę płynie jednorodny, scentralizowany przekaz. My kontra tysiace szkół gdzie ten przekaz dwa razy w tygodniu jest wbijany do dziecięcych główek. A ten front jest wyjątkowo ohydnie ustawiony: bo w walce o zagwarantowaną nam w Konstytucji możliwość wychowywania NASZYCH dzieci zgodnie z NASZYMI przekonaniami te dzieci stają się POLEM WALKI na którym będziemy toczyć NASZĄ wojnę. Znam winnych to ci w obronie których były staczane epickie boje – sędziowie Trybunału Konstytucyjnego – banda bigotów podporządkowujących swoje orzeczenia swoim mniemaniom a nie literze prawa. I tyle – tylko złość pozostaje. No i nadzieja na przyszłość – R. Biedroń, może B. Nowacka. Bo z p. Środą wiążę tylko moje poczucie beznadziei – skoro podejmuje ona nawet walkę z piłkarskimi mistrzostwami świata (jakkolwiek by głupie one nie były) czym automatycznie antagonizuje sobie połowę (tą męską ale co raz częściej i żeńską) populacji. Tak się wyborów nie wygrywa.
    Ps. gdzie była ona w 1993r gdy Suchocka podpisywała konkordat?
    W 1993-1997 gdy jej koledzy z SLD nie mieli odwagi go odrzucić?
    Czy w 1997r gdy tow. Kwaśniewski rzeczony przywilej podpisywał?

  48. @anumlik
    5 lutego o godz. 12:30
    Nie truchlejcie zaprawdę wam powiadam albowiem Marzec’68 poprzedzał Grudzień’70 a ten spowodował upadek tow. Wiesława.
    Miejmy nadzieję, że nie będzie tylko Grudnia aczkolwiek myślę, że dobrozmieńcy i przed Grudniem by się nie zawahali. W końcu na razie ten mecz toczą wg. zasady: słabsza kość pęka. Niestety opozycja nie ma nawet co ,,pęknąć bo nie ma ,,kości”.
    Na razie wszystko ,,jest jak było” – szkoła ośmioklasowa, jest propaganda sukcesu (Morawiecki nowym Gierkiem), lud ksiądzów znowu w klejnoty (nolens volens) będzie całował. Może nawet uda się wyplenić plagę rozwodów po przez ich zakaz. Jest szansa na powrót meciarstwa. Jeszcze Jarek tylko odmłodnieje i uzbrojony w zgromadzoną wiedzę życiową (no majątek) wyruszy na poszukiwanie tej jedynej na potańcówkach gdzie dziewczęta będą skromnie rumieńcem płonęły…
    A antysemityzm? Nie ma takiego – zresztą co najwyżej jest michnikosceptycyzm. Przeca Polacy tylko Żydów ratowali a zapałki w Jedwabnem były produkcji niemieckiej co wskazuje jasne powiązania.

  49. @Brokoz
    5 lutego o godz. 12:31
    Objaśnię Ci:
    Pan Bóg stworzył szlachtę by swemi piersiami Ojczyznę bronili i chłopów alias chamów by uprawą roli dla swych panów się mozolili.
    Dopiero bardzo źli zaborcy tenże Boży plan zniszczyli za co im piekło i doraźnie pal. Taka to była wolność: panów do orania kmiotków rękoma. Dlatego też po 1989r z radością tąże utraconą Arkadię ruszyliśmy odtwarzać.
    Jakoś nigdy nie słyszałem po 1989r z ust ,,duszpasterzy” niczego przeciwko kapitalistycznemu wyzyskowi (poza ogólnym bebłaniem o jakiejś godności), eksploatacji świątek-piątek (w świątek w sumie można też byle po kościele), zatruwaniu dla zysku nas wszystkich (choćby paląc śmieci). Mityczne ,,nauczanie JP II”, aborcja, ważność zjadania opłatków w niedzielę, to są ich pasje a jedyną wolność to wolność obowiązek chodzenia do kościoła.

  50. anumlik
    5 lutego o godz. 12:30

    Gdzieś wyczytałam że paliwo smoleńskie się (s)kończy(ło) a uchodźcy też już nie działają, trzeba nowego wroga do zwarcia szyku :/

    Slawczan
    5 lutego o godz. 13:11

    Nie truchlejcie zaprawdę wam powiadam albowiem Marzec’68 poprzedzał Grudzień’70 a ten spowodował upadek tow. Wiesława (i dalej)

    Niech będzie błogosławione imię twoje:)

  51. W KP bardzo ciekawa rozmowa Sierakowskiego z Andrzejem Lederem (autorem „Prześnionej Rewolucji”), przegląd polskich postaw nacjonalistycznych i antysemickich od dawien dawna aż do teraz. Nawet próba odpowiedzi na pytania majdana o różnice między marcem 1968, a solidarnościowym przewrotem w 1981. (Wbocek i anumlik zresztą też już udzielili odpowiedzi). O kościele też sporo jest.

    Wiele jest rzeczy niewygodnych i bulwersujących w tym tekście, ale te mnie zbulwersowały bardziej, bo nie miałam o tym pojęcia:

    Od mniej więcej 2010 roku trwa ofensywa radykalnej, nacjonalistycznej prawicy…

    To były przecież rządy PO…

    Ta ofensywa zaczęła się już w późnych latach rządów PO. To wtedy pojawiły się całkiem oficjalne, głoszone przez historyków spekulacje, że właściwie w latach 30. Polska powinna była stanąć po stronie Hitlera i potem w II wojnie światowej zaatakować z nim ZSRR.

    Symptomatyczne jest, że właśnie za czasów późnej PO te koncepcje trafiły do mainstreamowych mediów; gdy już pierwszy program TVP zaczął lansować wizję sojuszu z Hitlerem, mogła ona trafić na Śląsk czy Podlasie. Albo Podhale… To zupełnie coś innego niż sytuacja, gdy takie debaty pojawiają się w środowisku akademickim.

    …antykomunizm, który staje się synonimem wrogości do wszystkiego, co się określa lewactwem, sankcjonuje i legitymizuje to, że trzeba sięgać do tych antykomunistów, którzy byli najskuteczniejsi. I tak pojawia się Hitler, który jest wzorcowym antykomunistą. Jeżeli jest tak, że w 1 programie publicznej telewizji mówi się o tym, że Polska powinna być sojusznikiem Hitlera i napaść na ZSRR, to realnie mówi się ludziom coś takiego: myśmy przez pomyłkę byli tymi wrogami Hitlera i ta wojna się zdarzyła w gruncie rzeczy przez pomyłkę. Z istoty to my jesteśmy sojusznikami Hitlera, bo mieliśmy wspólnego wroga, który dla nas jest dużo groźniejszy.

    I wszystko ma sens, bo odwiecznym wrogiem jest lewactwo i Żydzi, nawet Niemcy (i Unia) są w tej układance lewactwem i żydostwem. Nie było mnie w Polsce i nie oglądałam państwowej telewizji. 2010 to był rok katastrofy smoleńskiej, o której nic tu nie mówią, więc nie wiem czy miało to związek, czy to był jednak zupełny przypadek. Czy ktoś tutaj był świadkiem tej stopniowej faszyzacji w mediach? I gdzie byli wszyscy jak to się działo?

  52. @Slawczan
    Podobnie jak Ty i Tanaka mysle. Ale tez zastanawiam sie, czy nieustanne szydzenie z glupoty, zaklamania, prymitywizmu cos moze przyniesc, poza wyladowaniem wlasnych frustracji, takim psychicznym odreagowaniem. Jest to trudny problem, bo jak odnosic sie do ludzi, ktorzy nie maja zadnego szacunku do innych, ktorzy napedzaja sie nienawiscia. Kosciol zawsze byl taki, a jego najgenialniejszym obludnym orezem bylo meczenstwo. Nie Korczak, ktory z dziecmi pôszedl do komory gazowej, ale antysemita Kolbe stawiany jest za wzor poswiecenia, meczenstwa.
    Biedron to wspanialy czlowiek i moze rzeczywiscie jego lagodny usmiech jest bardziej skuteczny od ostrych , szydzacych wypowiedzi Tanaki.
    Jest to kwestia temperamentu. Biedron, jako gej, z pewnoscia wielokrotnie byl narazony na brutalne ataki drwiny, czego swiadkiem bylismy w Sejmie. I ma w sobie jakas sile dobroci, ktora pozwalala i pozwalamu znosic tych strasznych ludzi, wyciagac do nich reke. Podziwiam go, bo sam taki nie jestem, bo niestety nienawidze podlosci.
    ps
    Moj laptop chwilowo szwankuje wiec pisze na francuskim pc bez polskich liter

  53. Rozmawiałem z ludźmi, którzy nie uciekli, ani nie zostali wypędzeni, bo byli legalnie na stażu naukowym w Paryżu, ale im jednoznacznie „zasugerowano” (władze uczelni), że nie mają po co wracać do Polski.

    Najbardziej z tego czasu utkwiło mi w pamięci ogłoszenie w „Karuzeli” nazajutrz po przemówieniu Gomułki:

    „Przyjmę każdą posadę po Syjoniście”!

    Wtedy nie wypędzano przecież Żydów, tylko paskudnych Syjonistów!
    Nie powiem, ze to ogłoszenie było głupie (taki mały gest antysemicki u mnie). Dziwi mnie, że teraz nie ma takiego ogłoszenia. Mój przyjaciel polsko-francusko-żydowski miał zawsze pretensje do „swoich”, że dają się wykorzystać przez polityków francuskich do zajmowania stanowisk, wymagających niepopularne decyzje, które aktywizują antysemityzm, bo odium spadnie na Żydów, a nie na rząd. Powiedział mi kiedyś, że największymi antysemitami są sami Żydzi.

  54. @Nefer
    5 lutego o godz. 13:32
    Nie błogosław imienia mego bo przypominam – przed upadkiem był Grudzień…

  55. Slawczan
    5 lutego o godz. 14:00

    To moje „i dalej” to pobożne życzenie żeby grudniopodobnych wydarzeń nie było.
    Ale ja prawie zawsze piszę telegraficznie skrótowo i potem takie kwiatki.

    A tow. Wiesławowi 2.0 życzę co sam wiesz a ja rozumiem

    PS. miałam napisać mój ulubiony zwrot „pobożne złorzeczenie” ale akurat nie pasowało.

  56. @izabella
    5 lutego o godz. 13:35
    „Symptomatyczne jest, że właśnie za czasów późnej PO te koncepcje trafiły do mainstreamowych mediów; gdy już pierwszy program TVP zaczął lansować wizję sojuszu z Hitlerem

    Na to stwierdzenie, to ja polecę mleczkiem’
    Nie pieprz, to nie ma sensu!
    rzekła żyrafa do nosorożca, który ją intymnie giewałtował.

  57. @Antonius
    5 lutego o godz. 14:00

    Świetny przykład to Bobby Fischer

  58. izabella
    5 lutego o godz. 13:35

    Mnie się nigdy nic takiego nie obiło o uszy, ani w telewizji ani w internecie. Myslę że Polityka na pewno odnotowałaby coś takiego – więc albo nie było czego odnotować albo nie doczytałam. O niczym takim nie słyszałam w ogóle. Ale ja nie jestem rzecz jasna stuprocentowo miarodajnym źródłem informacji.

    blondynka
    5 lutego o godz. 14:16

    Przykra reakcja.

  59. @Lewy
    5 lutego o godz. 13:55
    Co do Biedronia – gej nie gej, bardziej wydaje mi się to kwestia osobowościowa – Biedroń nie-gej też byłby sympatycznym kolesiem.
    Co do kaki i Polaków – Napoleon (chyba on) miał powiedzieć, że walczy sie wojskiem jakie jest. Trzeba cos wymyślić by umieć ,,walczyć Polakami”. Wbrew pozorom większość Polaków jest (a na pewno była) w MIARĘ normalna. Nienormalni byli politycy – od SLD do PO, którzy garstce, tak garstce dewiantów katolickich przypisali przesadne znaczenie. Większość ludzi nawet przy swoim chodzeniu do kościoła zdecydowanie bliżej jest (na na pewno była) ciebie i mnie niż takiego S. Niesiołowskiego i jego postawy polityczno-religijnej. Przypominam Ci, że tacy ludzie jak obecny ,,lewak” Niesiołowski ODRZUCALI wyborców (o czym świadczą niepowodzenia takiego ZChNu). Tak naprawdę ta fala fundamentalistyczna to ,,osiągnięcie” XXIw. Gdyby SLD oprócz wałków zajęło się agendą lewicową to byc może dziś startowalibyśmy z innego pułapu. Ale SLD chodziło tylko o ciszę przy korycie…
    Oni stworzyli (za kasę SKOKów) własny świat. Stwórzmy własny.
    Oni (faszyści) mają swój Dzień Niepodległości – my zróbmy go sobie 7.11 gdy powstał rząd Ignacego Daszyńskiego. Przypomnijmy jego pierwsze postanowienia. Niech oni sobie maszerują i hajlują ,,białej Polsce”. My przypomnijmy im Berezę.
    W jednej rzeczy zgadzam się z Pisem – elita III RP to banda kundli była – kiedyś prostytuowali się w PRLu potem w służbie kleru. PiS po prostu zdarł maskę tej fałszywej rzeczywistości – to są kundle – w naszej służbie.
    Przypominam, że ,,Katon” Rzepliński i jego koledzy z TK swoim orzecznictwem (choćby w kwestiach światopoglądowych) przyczyniali się do łamania Konstytucji, w obronie której potem tak dzielnie stawali. Czego więc oni bronili? Zasady, którą sami podważali czy jednak swojej pozycji?. Rządy PO przypomnę argument pisowski nie wykonały 40 wyroków TK – też były to tylko ,,opinie tych kolesi”? Dlaczego wtedy nasze ,,Katony” nie walczyły? Taki tuz prawniczy – pan Zoll czyż nie głosił on poglądu zgodnego z cichymi robótkami pana Królikowskiego (jako w-ce Ministra Sprawiedliwości), który drogą pozaustawową chciał osiągnąć to samo co postuluje Ordo Juris i reszta tych pomyleńców katolickich w kwestii aborcji?
    Jesteśmy tu gdzie jesteśmy bo elity III RP to były klerykalne kundle – sami nie zachowywali promila zaleceń moralnych ,,swej” religii ale zawsze gotowi byli zapłacić za poparcie (lub choćby milczenie) naszym majątkiem i wolnością sumienia. A tacy ludzie jak red. Szostkiewicz doceniali ich ,,zdolność do kompromisu”…
    Dziś doszlismy gdzie, żeśmy szli. Drogę wytyczył ,,nieodżałowanej pamięci pan Tadeusz” a jego następcy (niezależnie od obozu) ani o jotę z niej nie zboczyli…Dawali bo nie ich…

  60. @Nefer
    5 lutego o godz. 14:25

    Reakcja prawie adekwatna, bo w zacytowanym tekście był giewałt intelektualny, a ja podałam intymny. Chociaż spostrzeżenie żyrafy w obu przypadkach jak najbardziej właściwe.

  61. izabella
    5 lutego o godz. 13:35

    Izabello, na Twoje pytanie „I gdzie byli wszyscy jak to się działo?” odpowiem: Tam, gdzie zawsze: w swoim domu, w pracy, w kościele, na piwie, w domu opieki, w chorobie, na działce, na spacerze z psem. Wielomilionowy naród ze swoją historią to nie drużyna komsomolców ze znaczkami „Wsiegda Gotow k Trudu i Oboronie”. To nie narodowi trzeba wytykać, gdzie był, lecz wytykającym – odwieczne wytykanie, jakby ono było czymś wartościowszym niż demonstracyjne splendid isolation. Bo pożytku z wytykania narodowi – zero. Zwłaszcza z wielkiego dystansu i ze społeczności, które dawno temu przeszły drogę, na którą Polska ledwie nieśmiało czubkiem małego palce lewej czy prawej nogi weszła.

  62. blondynka
    5 lutego o godz. 14:30

    Skoro uważasz że to elegancka i adekwatna odpowiedź na pytanie izabelli to cóż więcej mogę powiedzieć.

  63. @Nefer 5 lutego o godz. 14:38
    Blondynka to zjawisko… osobne. 😉

  64. Brokoz
    5 lutego o godz. 12:31
    ”Polskość to wolność ukształtowana przez
    chrześcijaństwo”.Tę światlą myśl wypowiedział swojego czasu dwojga imion Ujazdowski.”
    Łaskawy, to tylko pudełko starej wazeliny, którą rzeczony Ujazdowski wykorzystał chcąc się przypodobać kościelnej hierarchii. Jedyne co Mieszko zyskał poprzez chrzest, to utrata przymiotnika „pogański’ przed nazwą „władca plemienia Polan”.

  65. wbocek
    5 lutego o godz. 14:31

    Słusznie mnie strofujesz wbocku, bo nie zaznaczyłam retoryczności mojego pytania. Albo nie dodałam „wszyscy czyli politycy, organizacje, kościół (?)”. Bo ja wiem jak bezradni jesteśmy my, zwykli ludzie, i wobec pisu i wobec trumpa. Zostaje nam maszerować, pisać oburzone listy na berdyczów, albo czekać następnych wyborów. Mnie tutaj dziwi to, że niby jeszcze rządziła platforma, a już zaczęły się procesy, które potem kompletnie wymknęły się spod kontroli. I nikt nie zauważył.

    Religijne wzmożenie narodu zaczęło się już dawno, i też nikt nie reagował. W szpitalach położniczych zaczął się nacisk na nadawanie imion umartym płodom i pogrzeby, szkoły zajęły się komuniami i rekolekcjami, kościół powoli sączył jad do uszu. I nic.
    U rodziców mojej koleżanki niedawno po bloku krążył święty obraz. Nie odważyli się nie przyjąć (na 24 godziny), bo wszyscy sąsiedzi by wiedzieli. A co potrafią sąsiedzi, to wszyscy wiedzą.

    Nikt jeszcze nie napisał instrukcji dla zwykłych ludzi, jak dostrzec i zniszczyć potwora w zarodku.

    Trochę ciekawych rozważań o upadkach demokracji, dlaczego Polsce się nie udało i o wychodzeniu z dyktatury. Może już to wszyscy przeczytali, ale mi właśnie wpadło w ręce:
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1735100,2,prof-adam-przeworski-o-stanie-polskiej-demokracji.read

  66. @blondynka
    Przykre, ale ty chyba jestes takim rewersem awersu rzeczonej osoby, takim lustrzanym odbiciem.

  67. anumlik
    5 lutego o godz. 11:41

    Mój komentarz
    Do dziś weterani marcowych 1968 kontrwieców („Syjoniści do Syjonu”) z lubością wczytują się w internecie w listy Żydów na czołowych stanowiskach w Polsce (od Petru do Tuska) i marzy im się powrót do świata uproszczonego – Żydzi są winni.
    Pzdr, TJ

  68. izabella
    5 lutego o godz. 14:54

    Izabello, jako zwierzę może polityczne, ale od ogona, dość szybko uznałem rządy PO za bezpaństwo i tak mam do dziś. Ale moja mama zajęta była, jako bardzo aktywna chrześcijanka już nie myciem posadzek w kościele, lecz pomaganiem ludziom: noszeniem obiadów niewidomemu, zastępowaniem siostry zakonnej w malutkim domku opieki, zbieraniem wśród znajomych różnych potrzebnych rzeczy dla tego domku, odwiedzaniem chorych koleżanek, opiekowaniem się obłożnie chorą sąsiadka, opiekowaniem się sparaliżowanym kuzynem, kiedy jego żona była szpitalu i takie tam. Ostatni raz wiedziała, że rządzi Gierek, bo trudno, żeby się wtedy nie obiło o uszy, a później już jej nie interesowało. Jestem zdecydowanie przeciwny mieszaniu zwykłych, jak się to mówi, ludzi w odpowiedzialność za państwo, którym nigdy nie rządzili i rządzić nie będą. Od tego są, z przeproszeniem, ludzie zupełnie innych motywacji.

  69. @Izabella
    Wina Tuska,jak najbardziej. Slawczan to dobrze opisal. Tusk sie bujal na swojej platformie jak na desce surfingowej, az sie dobujal do Brukseli. A kiedy sie bujal, to nie ryzykowal zadnych akcji, ktore moglyby mu przyniesc tylko klopot. Wiec pozwolil gnomowi opowiadac w Sejmie insynuacyjne androny, Kaminskiemu pozwolil intrygowac przez rok. Nie postawil gnoma i Ziobre przed Trybunalem Stanu za Barbare Blide Wiec tez nie chcial sie meczyc pacyfikujac wzbierajaca fale faszyzmu. Czasami zmarszczyl brwi, straszac kler, ze nie bedzie przed nim klekal. Jego minister Sienkiewicz tez odgrazal sie, ze dobierze sie do tych faszystow i pojedzie po nich do samego Bialegostoku, ale nie dojechal.
    Bylo to totalne zaniechanie, ale co mozna wymagac od surfingowca, ktory chce tylko utrzymac sie na desce, poddajac sie calkowicie falom.

  70. Jeszcze z wywiadu, który cytuje izabella:

    P: Ustawki kibiców, marsze, grupy rekonstrukcyjne – nasi żołnierze na czas pokoju. Obrona terytorialna.

    O: To one promują kulturę walki jako jedynego źródła godności, ponieważ żadne cywilne praktyki, to znaczy ani praca, ani miejsce w strukturze społecznej, ani możliwość wzbogacenia się, ani edukacja, nie są realnie dla tych ludzi dostępne. Trafnie ujął to Robert Biedroń. Ale w konsekwencji nic, co pokojowe, nie jest wartościowane pozytywnie. Pozostaje walka, godność zwycięstwa w bezpośrednim, fizycznym starciu. Albo twardość wobec klęski. W latach 90. to się rozwija jako kultura kibolska, kult drużyny i ustawki, która to kultura potem, w latach kryzysu, po 2007 roku, przekształca się w kult walki narodowej, z wrogiem. Najchętniej zresztą wewnętrznym. Wraca przednowoczesne imaginarium szlachty – przypomnijmy, że nazwa pochodzi od szlachtowania – w której wszelka praca jest godna pogardy, a godność czerpie się tylko z walki. Z każdego zrobimy Kmicica, mówi Lichocka. Ustawka, tym razem przeciw Tuskowi, reprezentantowi pracowitego mieszczaństwa.

    Koniec cytatu.
    Szybkie wnioski: w tym całym obłąkanym konglomeracie nie ma ani krzty racjonalnego myślenia. Jest zbiorowy resentyment z domieszką mafijnej mentalności. Czy samo tylko opowiadanie o tym cokolwiek zmienia? Tak i nie. Bo (nie)myślenia odwrócić się nie da. Ale krytyczny opis zjawiska wyławia je z przaśnego niebytu na światło dzienne.

  71. „A antysemityzm? Nie ma takiego – zresztą co najwyżej jest michnikosceptycyzm. Przeca Polacy tylko Żydów ratowali a zapałki w Jedwabnem były produkcji niemieckiej co wskazuje jasne powiązania.”

    Mój komentarz
    Sławczan, dokładnie wstrzeliłeś się w argumentację PiSowców w każdej sprawie – Trybunał Konstytucyjny, łamanie konstytucji, katastrofa smoleńska, artykuł 7 traktatów europejskich (to nie o nas), Tusk (Niemcy mu płacą) oraz ostatni temat – nowelizacja ustawy o IPN (nie wiem o co im chodzi, przecież tekst poprawki leżał w Izraelu przez miesiąc i nikt nie zgłaszał za strzeżeń).

    Zawsze są to argumenty ni z gruszki ni z pietruszki, lecz jakiś frazeologiczny związek PiS potrafi odszukać w swoich tłumaczeniach i przekuć go na związek logiczny, a związek logiczny przerobić na podejrzenie, stąd już krótka droga by podejrzenie stało się murowanym dowodem.
    Stąd tak powszechne w mowach PiSowców odwracanie znaczeń. Jest to podstawowa metoda dowodzenia w PiSie.
    Pzdr, TJ

  72. @Na marginesie
    5 lutego o godz. 15:20
    Problem jest jeden – w latach dziewięćdziesiątych tego typu struktury – bez wątpienia o charakterze SUBKULTUROWYM były marginesem. Podobnym marginesem była subkultura heroinistów etc.
    (Faktyczne) Zwalczanie tego wydawało się niecelowe, podobnie jak zwalczanie narkotyków, które ma charakter (bezsensownego w swej brutalności) aktu ,,troski o obywateli”.
    Pamiętam, był to chyba 1993r(?) i wywiad z TVP z jednym skinem – TVP przybliżało różnych wykolejeńców – ów skin (zresztą o wyglądzie wymoczka) mniej więcej coś takiego powiedział – Mojego ojca zwolniono z pracy, zakład gdzie pracował rozkradziono, u mnie w mieście nie ma perspektyw żadnych. Zapytany o rasizm odparł: Zostaliśmy pozbawieni wszystkiego byc może na końcu jedynym co mi pozostanie to to, że jestem biały…Tyle wymoczkowata ekstrema…

  73. @Slawczan 5 lutego o godz. 16:07

    Ale globalnie ten margines przenika teraz do mainstreamu, nie tylko w Polsce. Mamy do czynienia z buntem niezadowolonych i kontestacją „elit”. To fakt. I trudno znaleźć jakiś sensowny kompromis między autentycznym współczuciem dla „wymoczków” a świadomością destrukcyjnej natury tego buntu.

    W sumie (cytując Nefer) choćby siadłszy płacz. Bo globalnych procesów w gruncie rzeczy nikt nie jest w stanie kontrolować, przeciętny człowiek czuje się bezsilny wobec naporu brutalnej rzeczywistości, a Polska spóźniła się nieco z dołączeniem do sytej Europy. Kto zawinił? Nikt i wszyscy. A w ogóle szukanie winnych jest bezcelowe.

    A co robić? Trzymać się wiatru? Bo stabilizacja chyba już była? A może zawsze była tylko złudzeniem? A jednak warto te zjawiska werbalizować, bo to początek… dystansu. Chyba.

  74. @maidan 5 lutego o godz. 10:29

    Wyjaśniam: nieobecny blogowicz, który być może jednak czyta.
    Adresat postu Nefer jest jeden. Nie ty.

  75. @maidan

    nic nowego do dodania – a @anumlik to wyluszczyl znakomicie.
    Pozdrawiam obu z mroznej Szwecji (Tjörn, -5C, wokol zamarzniete wody)

  76. @Lewy
    5 lutego o godz. 14:59
    @blondynka
    Przykre, ale ty chyba jestes takim rewersem awersu rzeczonej osoby, takim lustrzanym odbiciem.
    ——
    blondynka
    5 lutego o godz. 14:16
    @izabella
    5 lutego o godz. 13:35
    „Symptomatyczne jest, że właśnie za czasów późnej PO te koncepcje trafiły do mainstreamowych mediów; gdy już pierwszy program TVP zaczął lansować wizję sojuszu z Hitlerem

    Na to stwierdzenie, to ja polecę mleczkiem’
    Nie pieprz, to nie ma sensu!
    rzekła żyrafa do nosorożca, który ją intymnie giewałtował.

    ——–
    Dziwne że oburzyła cię moja reakcja, a NIE oburza cię zmyślanie i tworzenie „mitów” propagandowych, że w polskiej telewizji już w czasach PO było lansowanie/ rozpatrywanie potencjalnych korzyści Polski z sojuszu z Hitlerem.
    Dzisiaj nie oglądam TVP (z innych względów), a mimo wszystko nie sądzę, że coś takiego ma miejsce.
    Jeżeli dysponujesz przykładami potwierdzającymi twierdzenia Izabeli, to zechciej je podać. W przeciwnym razie… ja uznaję takie pomówienie jako hejt przeciwko Polsce i Polakom

  77. Na marginesie
    5 lutego o godz. 16:27
    A jednak warto te zjawiska werbalizować, bo to początek… dystansu

    Mówisz jak prawdziwa buddystka, i bynajmniej nie utożsamiam dystansu z obojętnością, jak czasem zdarza się Lewemu. Ale na pewno z akceptacją.

    Taka (dobra) zmiana generuje różne egzystencjalne lęki. Pamiętam na przykład 9/11. Pamiętam irracjonalny strach, że już nic nie będzie jak było, nie będę mogła swobodnie latać, ugrzęznę gdzieś na zawsze i już nigdy nie zobaczę rodziny i znajomych z Polski. Lęk okazał się wyolbrzymiony, ale też prawda że zmieniło się sporo. I się przyzwyczailiśmy.

    Więc obecny lęk też być może jest wyolbrzymiony, i niewykluczone że tę zmianę oswoimy. Ale perspektywa adaptacji do naszej nowej rzeczywistości też mnie w chwili obecnej nie pociesza.

  78. @blondynka 17:29

    Zdaje się, że znowu coś „tak przeczytałaś”, tyle że nie doczytałaś. Wyżej jest link do wywiadu Sierakowskiego z Lederem. Poświęć chwilkę i sięgnij do niego. Wtedy możesz jechać mleczkiem.

    Swoją drogą, nieco mnie zdziwiłaś, aczkolwiek zaskoczenia nie wywołałaś. Zdziwienie budzi u mnie to, że tak szybko wyszłaś z roli. Pewnie to trochę męczące było.

  79. Zastanawiam się, co było pierwsze, jajko czy kura. Czasem myślę że jajko, a czasem znowu że kura. Może mnie ktoś oświeci.

  80. Zdejmij jarmułkę, podpisz ustawę! Pod takim hasłem zebrani przed pałacem namiestnikowskim na Krakowskim Przedmieściu członkowie i sympatycy ONR okazują swoje poparcie dla ustawy o IPN. Dawno takiego kabaretu nie widziałem.

  81. @izabella

    Nie wiesz? Przecież bozia. I dopiero on zaczął robić jaja.

  82. @izabella 5 lutego o godz. 17:50

    Do buddyzmu mi daleko 😀

    Ale staram się dystansować od zbytniego emocjonalnego rozchwiania, a nawet typowo polskiej (chociaż chyba bardziej ukraińskiej) wylewności, łzawości i chodzenia z sercem na dłoni. Według tej „filozofii” można człowieka w nerwach zbluzgać, ale potem nastąpi cmok, cmok i będziemy jak bracia. A potem znowu… Nie rozumiem i nie przyswajam, a histeria mnie odstrecza. To chyba kwestia temperamentu, a może też pewnego treningu – bo stwierdziłam, że zbytnia wrażliwość jest paraliżująca, a dystans – zdrowszy.

    Prawda jest taka, że świat tak w ogóle nie jest bezpiecznym miejscem. My tylko sobie lubimy wyobrażać, że jest. Ufamy tym, którzy sprzedają nam złudzenia, zwłaszcza, gdy przemawiają bliskim nam językiem. Idziemy za tłumem, bo daje nam iluzję bezpieczeństwa. Ale to iluzja.

    Skoro już mowa o buddyzmie: oni starają się uwolnić od strachu i nadziei, bo uważają że jedno i drugie robi z człowieka paralityka i niewolnika. I w gruncie rzeczy mają sporo racji, no ale jednak moim zdaniem bez przesady!

    A w kwestii tworzenia dystansu poprzez werbalizację – to też nie jest żadne odkrycie. W niektórych metodach postępowania, np. w leczeniu agresji, zaczyna się od nazywania emocji – i okazuje się, że ludzie nigdy nie starali się określić, co czują. Ale wiedzieli, że pomaga im np. stłuczenie dziecka na kwaśne jabłko. Po wyżyciu się im ulżyło. Tyle o sobie wiedzą. Proste umysły 😉

    A w ogole homo sapiens myśli narratywnie, więc przeciwstawianie jednej narracji innej nie jest bezcelowe. Moim zdaniem. Dystansująca narracja pomaga przetrwać.

  83. Znaczy sie b.z. Wzmozenie nie moze wygasnac. Wiec juz na poczatku lutego wrzuca sie informacje ze juz lada dzien bedzie marzec. Nie spowodowalo to na razie na razie duzego wzrostu temperatury, ale nie watpie, ze bedzie sie dzialo.
    W skali mikro i makro. Niektorzy zostana indywidualnie oskarzeni na blogach przez dyzurnych z Ligii o Znieslawienie, no i oczywiscie caly narod. Ten narod pol wieku mial w d…. co sie smazy na posiedzeniach KC i jak beda zagrywac To W-wa tym zyla i moze kilka innych miast, kto ial pojecie co to znaczy to slowo na litere s. Nie takie zesmy juz rewolucje przechodzili, a zyc trzeba bylo. Wiec jak juz zaczniecie na blogu walic za ten wstyd, to ja uprzejmie informuje, ze po kilku pokolenia odstosunkujcie sie w tej kwestii od narodu jako calosci.

  84. Polityk ze mnie jak z koziej dudy klarnet, ale aż mnie zaczęło nosić, jak zobaczyłem, po co ten dzieciak swego ojca Morawiecki spotkał się z dziennikarzami. On się spotkał, żeby demonstrować polską kurduplowatość: oskarżać inne kraje i chwalić się polską szlachetnością w ratowaniu Żydów. Ani słowa o ich mordowaniu i denuncjowaniu przez Polaków. Po choleręś ty, dzieciaku do nich lazł?! Żeby było jeszcze gorzej?. Tym sposobem zbieranina z ulicy zwana „PiS” chce łagodzić kryzys, który sama wywołała: benzyną wywołała pożar i go benzyną gasi. Duchu, może ty wreszcie zstąp i odnów oblicze tej popieprzonej ziemi!

  85. @ ozzy
    Dobrze pamietam marzec 1968r. Bylam wtedy studentka (podobnie jak Ewa-Joanna) i wydarzenia te mocno przezylam razem z kolezankami i kolegami. Pamietam, ze 8 marca nasza uczelnia byla dziwnie pusta, wsrod nielicznych obecnych krazyly przekazy o tym, co dzialo sie na UW i Politechnice, a w gablotce naszego dziekanatu znalezlismy obrzydliwe oskarzenia pod adresem „syjonistow”, ktorzy mieli probowac zaklocic lad spoleczny w Polsce. Nikt w to nie wierzyl i, jak sie wkrotce okazalo, inspiracja protestow studenckich byly rzeczy zgola inne. Na mojej uczelni tez tlumnie protestowano, nie wyszlismy jednak na ulice i nie spotkalo nas to, co studentow UW.
    Akurat wtedy chodzilam do dentysty, ktory nie ukrywal, ze byl polskim Zydem. Przedstawilam mu recznie pisany manifest moich kolegow. Nie bylo w nim nic o Zydach, tylko zadania naprawy ustroju. W dodatku podczas wiecu spiewalismy Miedzynarodowke. Moj dentysta usmiechal sie przyjaznie i poblazliwie i powiedzial mi, ze swojego syna trzyma pod kluczem, zeby go nie ponioslo na Uniwersytet.
    Co do tych co potem wyjechali i tych co zostali, nie mam zamiaru wystawiac ocen. Rozumiem, ze jezeli sie komus zabiera prace i wypedza ze srodowiska, w ktorym zawsze zyl, to stawia sie go pod murem. A wtedy propozycja paszportu w jedna strone moze byc jedyna do przyjecia. Byli jednak tacy, ktorzy mimo wszystko zostali, wsrod nich jeden moj dobry kolega. Nie dostal pracy, o jakiej marzyl, ale znalazl inna. Zostal potem wybitnym politykiem i ma zapewnione miejsce w annalach III RP. Nb. o jego zydowskich korzeniach dowiedzialam sie dopiero w biezacym stuleciu.

  86. @paradox57 5 lutego o godz. 17:59

    Boję się ludzi, którzy nie umieją czytać.
    A jeśli jeszcze w dodatku „wierzą” – to już w ogóle!

  87. kruk
    5 lutego o godz. 20:19

    Moja umiłowana nauczycielka została wyrzucona z wrocławskiego technikum za sprawą trzech jej kolegów nauczycieli. Może była dla nich za ładna i się zemścili? Jeden z nich -lubiany przez uczniów nauczyciel historii. Historio, ależ ty nobliwe i kumate dzieci masz! Ta nauczycielka nigdzie nie wyjechała. Była na pełnym etacie lektorki na uniwerku, a zgadaliśmy się kiedyś z Ewą-Joanną, która też ukończyła mój uniwerek, że ówczesny rektor obiecał w te gorące dni, że dokąd on będzie rektorem, żaden z pracowników nie straci pracy z powodu pochodzenia. No i nie stracił. Byli ludzie odważni, z otwartą głową i sumieniem. A ja, mimo że mam skończone osiemnaście, nie umiem rozumieć Polaków i w życiu bym nie powiedział: „Rodacy!”. Jedyne, czego się o nich nauczyłem, to to, że są narodem łatwowiernych, mściwych mitomanów. Strach się odezwać, żeby nie usłyszeć: „Nie wiesz?! Toż to Żyd!”. Paru starych kolegów straciłem (nie na gorąco, po prostu znajomość zanikła) na pierwszym spotkaniu po 40. latach – a jednego nawet po 50. po tym, jak odpowiedziałem: „Wiesz co, Ździchu? Gówno mnie to obchodzi”. Dlatego najbardziej przyjazne i najmniej niebezpieczne miejsca na ziemi to dla mnie Jamno i zaraz obok – morze.

  88. @kruk

    interesujaca refleksja o tamtym Marcu a to juz polwiecze. Bylem wowczas w klasie 5
    podstawowki i dopiero pozniej uczylem sie historii a mialem dostep do wielu zrodel – zarowno uczestnikow jak i swiadkow (nawet z roznych resortow, oczywiscie wlaczajac
    „wiadomy”)

    dziekuje

  89. @kruk

    50 lat to kawal czasu a i oni tez odchodza. Pozostaje pismiennictwo o tamtej
    hanbie domowej. Wertuje broszure-sprawozdanie (wydanie mala poligrafia, NOWA 1981) MARZEC 68 Sesja na Uniwersytecie Warszawskim 1981, seria: Zeszyty Edukacji Narodowej. Pozolkle kartki. Owczesni uczestnicy sesji: Jan Walc, Zigniew Bujak, Jerzy Jedlicki (zmarl niedawno, o nim wspomina Andrzej Celinski), Andrzej Braun (brat Michaliny Wislockiej), Stefan Amsterdamski, Kazimierz Dejmek, Jan Jozef Lipski.
    Tylko pozostal Zbigniew Bujak.

  90. @anumlik
    5 lutego o godz. 18:43
    Przypominam, że Pan Adrian podczas kampanii prezydenckiej podkreślał swoje zamiłowanie do tzw. odzieży patriotycznej. Teraz staje przed dramatycznym/traumatycznym wyzwaniem – zacować się podle (co do tej pory wielokrotnie czynił) i zostać nagrodzonym oficjalnym ,,zdjęciem jarmułki” (co na to szacowna małżonka?) albo zachować się przyzoicie i nie podpisywać co oznacza pozostanie w jarmulce (cokolwiek to znaczy) ale też jest jednoznaczne z rozkazem z ust wzmożonej patriotycznie młodzieży – ściągaj gacie – te z orzełkiem, berłem i koroną!

  91. @ozzy
    W 68 roku bylem juz na piatym roku. Pamietam ja ZOMO nas gazowalo w Colegium Novum. Byla taka ciekawa scena; Zomowcy powoli szli na nas, jakby na cos czekali. I nagle wsrod studentow znalazl sie jeden taki, ktory mial dobrze obrobiona kostke granitu . Rzucil ja w strone Zomowcow. Jeden z nich podniosl owa kostke granitowa, pokaazal ja calemu swiatu, jako dowod na to, ze zostali brutalnie napadnieci przez studentow i wtedy ruszyli z palami na nas. Schowalismy sie w Collegiumi ,wtedy nas troche pogazowali tak , ze wszyscy z tego gazui poplakalismy sie.
    Nazajutrz zostal aresztowany tylko jeden kolega, M.Muskat. Jesli znasz powiesci Issaca Beshevica Singera, to domyslasz sie dlaczego.Puscili go po trzech miesiacach.

  92. Niech sobie ten mały Izrael tak nie podskakuje.
    Jak się Zawsze Bohaterski i Szlachetny Naród Polski wkurzy to im więcej żadnych licencji na żadne rakiety nie sprzeda. I co wtedy durne żydki zrobią? Czym się przed muslimami obronią?

    W takich jak ten momentach brakuje mi tutaj obecności @RadziłówJedwabne… który swoją jednostajnie wściekłą propagandą, właśnie ze względu na tak rażące przesterowanie amplitudy tej propagandy, właściwie już mnie mało denerwował, a lubiłem go za przytaczanie konkretnych przykładów technicznych, inżynierskich, w więszości elektronicznych i informatycznych osiągnięć izraelskiej zbrojeniówki.

    Tak strasznie różnych od dokonań pszenno-buraczanej myśli technicznej.
    Ja chyba jestem jakiś zaprzaniec, bo słowo daję, ale mniej mnie obchodzi co „te żydy o nas mówiom”, bylebym mógł „z temy żydamy” popracować nad nową rakietką… i to powiedział zza kałuży, prawie, że pacyfista.

    Tak, nadal wkurzaja mnie „polskie obozy” takie czy inakie, ale jak @RadziłówJedwabne by wytknął, Polska zostanie z ręką w nocniku jak przyjdzie do modernizacji rakiet Spike. A one już stareńkie, i raczej świetnie „Ruskim” znane. Wielki czas byłoby zmodernizować…

  93. @Lewy

    chodzi o nazwisko „Muszkat” a nie „Muskat”
    byl Jozef Muszkat-Jotem (dziennikarz)
    M.Muszkat -profesor prawa UW

  94. @ tejot – 5 lutego o godz. 15:06

    Mój komentarz
    Do dziś weterani marcowych 1968 kontrwieców („Syjoniści do Syjonu”) z lubością wczytują się w internecie w listy Żydów na czołowych stanowiskach w Polsce (od Petru do Tuska) i marzy im się powrót do świata uproszczonego – Żydzi są winni.

    Jakoś nie zrozumiałam, tępa pewnie jestem, ale jak pamiętam kontrwiece były nakazanym i obowiązkowym spędem, nie dobrowolnym i entuzjastycznym postepowaniem.
    Pasta do zębów!

    @kruk
    Wrocław?

  95. anumlik
    5 lutego o godz. 11:41

    pamiętam dobrze taki incydent w Sejmie, gdy kandydatowi na stanowisko (nie pamiętam jakie) chciano zajrzeć do spodni.
    Kandydatem był Leon Kieres.
    To było pierwszy raz, gdy „na żywo” w transmisji bezpośredniej telewizyjnej czegoś takiego byłam świadkiem.

  96. Nefer
    5 lutego o godz. 13:32

    Raczej starego, sprawdzonego wroga – to się odtwarza co dwadzieścia parę lat.

  97. Ewa-Joanna
    5 lutego o godz. 22:10
    @ tejot – 5 lutego o godz. 15:06

    Mój komentarz
    Do dziś weterani marcowych 1968 kontrwieców („Syjoniści do Syjonu”) z lubością wczytują się w internecie w listy Żydów na czołowych stanowiskach w Polsce (od Petru do Tuska) i marzy im się powrót do świata uproszczonego – Żydzi są winni.

    Jakoś nie zrozumiałam, tępa pewnie jestem, ale jak pamiętam kontrwiece były nakazanym i obowiązkowym spędem, nie dobrowolnym i entuzjastycznym postepowaniem.

    Mój komentarz
    To, ze kontrwiece były nakazane nie oznacza, ze nie było w nich uczestników, że nie było obserwatorów, którzy z sentymentem wspominają, jak należy dawać odpór okupantom Polski, czyli łagodniej mówiąc – tym, którzy są w nadreprezentacji w rządzie, partiach, nauce, mediach, itd., a językiem oenerowskim mówiąc – kahałowi.
    Pzdr, TJ

  98. @tejot – 5 lutego o godz. 22:53

    No myślałam, że to o to chodzi, ale takie jednostki są wszędzie i zawsze. Niestety.

  99. Ewa-Joanna
    5 lutego o godz. 23:00
    @tejot – 5 lutego o godz. 22:53
    No myślałam, że to o to chodzi, ale takie jednostki są wszędzie i zawsze. Niestety,

    Mój komentarz
    Że są wszędzie, to niestety. Tylko chodzi o to jak są głośni, ile maja przyzwolenia, ile cichego, nieoficjalnego, interesownego poparcia, jak są tolerowani ze swoimi ekscesami, instrumentalnie wykorzystywani w propagandzie, a nieraz ich poprzednicy są wciągani na sztandary (żołnierze wyklęci).
    Pzdr, TJ

  100. @konstancja, z godz. 22:15
    8 czerwca 2000 roku Leon Kieres został wybrany przez Sejm prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. To wtedy mogła mieć miejsce próba zaglądnięcia mu w spodnie. Albo 13 lipca 2012, gdy Sejm wybrał go na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

  101. @ Ewa – Joanna
    Warszawa. Przepraszam, zapomnialam, ze Wroclaw zaczyna sie na te sama litere.

  102. anumliku
    to był jeden z tych momentów.
    Byłam tak oburzona, że aż sie we mnie zagotowało.
    Przyszła akurat sąsiadka, dość młoda osoba ( w tamtych czasach) i bardzo była zdziwiona tym, co mnie tak zdenerwowało. Moje wyjaśnienia nie pomogły, albo nie kumata była, albo podzielała ten pogląd, który zzaprezentował mi jeden z sąsiadów, czy na pewno jestem Polką. I kazał wracać do igloo…
    Dzis przejrzałam niemal wszystkie tygodniki wychodzące w poniedziałek- Newsweek, Angora, Przegląd.
    Wszędzie Tomasz MAckiewicz przewija się wespół z nową ustawą o IPN. Te=n ostatni temat jest bardzioej na czasie, dziennikarze, ale także i Hołdys dają wyraz swojemu oburzeniu i zepchnięciu kraju na dalekie peryferia.

    Przeczytałam też, że polski rząd odwołał wizytę ministra edukacji w Polsce.
    Poza pewnym zdziwieniem i oburzeniem( nie wiem, czy to była gorąca linia wynikła z wydarzen ostatnich dni, czy planowana od dawna wizyta) myslę, że dobrze się stało. Jak tu postawic naprzeciw mlodego, wykształconego Izraelczyka taką ministrę Zalewska?

  103. … wizyte ministra edukacji w Izraelu?

  104. @konstancja
    5 lutego o godz. 23:31
    „Izraelski minister oświaty Naftali Bennett, który w środę przybędzie z wizytą do Polski, oświadczył: „Jestem zdeterminowany, by wyraźnie powiedzieć to, co historia już udowodniła – polski naród miał swój udowodniony udział w mordowaniu Żydów w czasie Holokaustu”

    Miał się spotkać z Gowinem – Ministrem Szkolnictwa Wyższego.
    On też zdrowo nakręca opinię publiczną wśród Żydów.
    Jeżeli myślący ludzie dadzą się złapać na manipulacje polityków z obu stron, to nienawiść znów zagości, a zapłacą za nią jak zwykle zwykli ludzie. Używanie określenia, że polski NARÓD stoi w jednym szeregu ze zbrodniarzami nazistowskimi
    napewno rozzłości wielu Polaków i Żydów, chociaż z różnych powodów.
    Korzyści, jeżeli jakiekolwiek są, to tylko ci manipulanci znają, bo dla nich to robią używając nieświadomoch mas.
    Słowo „NARÓD” ma w dalszym ciągu duże znaczenie dla wielu.

  105. Niańka pieluch nie uprała, kot mleko zjadł i farfurka się stłukła

  106. Będą psi mieli grzanki?

  107. Mój wkład w komusze mieszanie w tradycyjnym, polskim kotle z antysemityzmem w marcu 68-go polegał na byciu ekstremalnie zezłoszczonym na cały świat.

    Zezłoszczonym na fabrykę rowerów za wyprodukowanie psującego się roweru „Ala”.
    Zezłoszczonym na mamę, która nie umiała naprawić „Ali”.
    To było moje pierwsze zdanie sobie sprawy z faktu, że są rzeczy, których mama nie umie.
    Dziwna sprawa, ale nie pamiętam wkurzenia na ojca, którego w domu już nie było.

    http://odnowaprl.blogspot.com/2014/05/zapomniany-rower.html

    Moja „Ala” była czerwona, z długim kijem zatkniętym za siodełkiem i na całe szczęście już z odkręconymi, kompromitujacymi bocznymi kółkami.
    Tylko nie było już komu trzymać kija.

  108. Ojca nie bylo… to brzmi intrygujaco. I potencjalnie tragicznie.

  109. A brzydki, brzydki Wojciech Kuczok się psezywa!

    „Kibolizacja patriotyzmu idzie w Polsce pod rękę z kibolizacją wyznania, dość spojrzeć na doroczną jasnogórską pielgrzymkę szalikowców. Przypomniało mi się, że języczkiem u wagi, który przed laty spowodował moje odejście od religii, był nieuleczalny brak dystansu i poczucia humoru wiernych. Jeśli bóg katolików jest tak drętwy jak jego wyznawcy, to może lepiej, żeby nie istniał”

  110. O tyle tragicznie, o ile małemu się to wydawało.
    Dzisiaj w Polsce zmarło 1000 osób.
    W 68-ym niektórych pobito a innych wygoniono.
    A mnie się rower popsuł.
    Jutro w Polsce umrze 1000 osób.

    Gdyby się ograniczyć do polskich i polonijnych mediów to właśnie mamy koniec świata.
    Gdyby popatrzeć na amerykańską giełdę to też.
    Przypadek? Nie sądzę…

    @wieśkuk59 wróć! 😉

  111. blondynka
    6 lutego o godz. 0:16

    myslałam, że równoważnym dla ministra edukacji jakiegokolwiek kraju jest nasz minister edukacji, a nie minister szkolnictwa wyższego. Stąd moja radość, że nie spotka się z ministrą Zalewską.

    Wiesz, na temat tego, co izraelskie minister miałby do powiedzenia i czy to byłoby to, o czym wspomniał, uważam, że należałoby nieuświadomionym lub niedouczonym wprost powiedzieć, że Polacy mają swoją niechlubną kartę w II wojnie w stosunku do Żydów.
    Zupełnie bezsensownie, wręcz bałwochwalczo zabrzmiała pretensja lub zarzut Krzywoustego, że w ogrodzie w Yad brakuje drzewka dla całego narodu polskiego(!).

    MOrawiecki, historyk nie dopytał swoich doradców o zasady upamiętniania drzewkami tych, którzy ratowali Żydów?
    Ale PISowi, ugrupowaniu pełnym historyków to nie przeszkadza, nie ma znaczenia, że wokół nas pusto, ze już skłóceni jesteśmy z wieloma sąsiadami oraz dalekimi
    sprzymierzeńcami.
    własnie w radiu słychać przemówienie PADa na temat holokaustu i tej całej otoczki.
    PAD mówi do nas jak nauczyciel na lekcjach historii- nudno jednostajnie i trzymając się rodziny ULmów

  112. cale to przemówienie PADa służy tylko temu, żeby ustawę przesłąć do Przyłębskiej,nie do Trybunału Konstytucyjnego przecież, bo teej instytucji już nie ma.

  113. acha, ale przedtem PAD podpisze tę ustawę o IPN. Jednoczesnie skieruje ją do Przyłębskiej

  114. Adrian podpisał. Powiedział przy tym wiele słów, aby ukryć swe poddaństwo wobec partii. I zapowiedział skierowanie podpisanej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. A przecież TK to ciało fasadowe podległe prezesowi.Ka. Jednym słowem panu bogu świeczka i diabłu ogarek.

  115. @konstancja
    6 lutego o godz. 11:22
    Tak, to przygnębiające kogo suweren wybrał. Dlatego tym bardziej nie wolno dać się ponieść manipulacjom z obu stron. Jak wspomniałam wcześniej, wzmożenie nastrojów anty… tylko pogorszy sytuację mniejszości narodowych w różnych krajach. Bardziej niż poprzednio trzeba ważyć słowa.
    Ale wierzę, że to przetrwamy.

  116. @anumlik
    6 lutego o godz. 9:55
    Przeurocza!
    Dzięki

  117. Podobno nie ma dymu bez ognia. Ciekawe, kto ma tak wielki powód do wprowadzenia restrykcyjnej ustawy o IPN, a de facto o zakazie dyskusji historycznych nt. wyjaśniania białych plam historii Polski? Jeśli chodzi o relacje polsko-żydowskie, to takim tabu mogą być sprawy majątków pożydowskich. Przecież były w tym kraju miejscowości, gdzie większość majątku (domy, budynki gospodarcze, place) należały do Polaków starozakonnych. A po wojnie znalazły się w rękach chrześcijańskich. W 1979 roku miałem okazję przyjrzeć się takim relacjom w Bobowej (niedaleko Nowego Sącza). Otóż przed wojną całe centrum należało do miejscowych Żydów (wywiezionych i zlikwidowanych przez niemieckie sonderkomando). Kiedy tam byłem prawie nikt nie wspominał o żydowskim pochodzeniu domów, w których mieszkali byli sąsiedzi przedwojennych właścicieli. Tyle, że tutaj problem rozwiązali Niemcy, nie zostawiając bezpośrednich spadkobierców. Być może ktoś boi się zbyt dociekliwych ludzi bawiących się historiami żydowskich i innych dóbr, które zmieniły właściciela w wyniku wojny. Nie wszyscy stracili dorobek życia. Byli i tacy, co właśnie wtedy się dorobili. Diabeł tkwi w szczegółach, czyli dociekliwości badaczy historii.

  118. @zak1953
    6 lutego o godz. 12:18
    W każdym normalnym kraju jeżeli nie ma spadkobierców majątek przejmuje państwo.
    Po wojnie nikt się nie wzbogacił. O wyjątkach nie warto tu wspominać, bo one tylko regułę potwierdzają. Większość ludzi była w nędzy, półoszalała po przeżytym horrorze i często bez dachu nad głową. Cieszyli się, że żyją i to było wszystko co mieli.
    Rozpatrywanie majątków w tym kontekście jest jak żart.

  119. Tanaka
    Drogi @Tanaczku, kościółek słusznie przez Ciebie tępiony w każdym przejawie jego buty, zakłamania, „apostołowania” w sensie trzymania owiec za pysk i skrupulatnego ich dojenia z dutków oczywiście tradycyjnie milczy.
    Milczy, gdy powinien, stając jakoby na straży przestrzegania chrześcijańskiej miłości bliźniego, więc i braci starszych w wierze, przywołać do porządku braci młodszych. Ba, opier… tych, co mają się za lepszych w imię białej i czystej rasowo Polski oraz Europy.
    Kościół milczy, gdy pod pałacem prezydenckim padają antysemickie okrzyki, ten sam kościółek, który odprawia w pobliżu tego miejsca msze w intencji, ziejących nienawiścią do wszelkiego „gorszego sortu” miesięcznic smoleńskich, ten sam który z Jasnej Góry uczynił Łysą Górę, gdzie odbywają się sabaty „patriotycznych” kiboli.
    W ramach optymistycznego jednak, na zakończenie, akcentu, powiem ci, że tu i ówdzie słyszę od osób, których nie podejrzewałabym o wybranie wolności od kościoła, że własnie przestali praktykować, a niektórzy wręcz utracili wiarę.
    Chciałabym się „pobożyć”, że nie kłamię, ale nie wypada wołać fantoma pana bożyczka nadaremno.

  120. blondynka
    6 lutego o godz. 12:30
    Masz rację. I przez lata nie było z tym problemu. Dopiero po zmianach 1989 roku na tapetę wróciły sprawy m.in. ustaw warszawskich oraz mienia o nieuregulowanych kwestiach własności. Obudzili się nie tylko legalni spadkobiercy ale także osoby próbujące „sprywatyzować” coś co nigdy do ich rodzin nie należało, w tym majątki Żydów przejęte dla pozoru (aby uniknąć rekwizycji przez III Rzeszę).
    O szmalcownikach i rozmaitych kombinatorach zbijających majątki na mieniu żydowskim było wiadomo od czasów wojny. I nagle teraz państwo potrzebuje ustawowo bronić honoru Polski i Polaków? Czyżby rzeczywiście o honor tutaj chodziło?
    Do tego wystarczają normalne przepisy prawa.

  121. @ blondynka

    Ubogaceni, teraz i zawsze.

    „…Zakopiańscy Żydzi posiadali najlepsze domy, kamienice, byli właścicielami dobrze prosperujących zakładów rzemieślniczych, kancelarii prawnych, gabinetów lekarskich. Bogaci żydowscy przemysłowcy mieli w Zakopanem eleganckie pensjonaty (…)
    Żydowscy właściciele zakładów wymagali od zatrudnionych pracowników dobrej i rzetelnej pracy, ale z drugiej strony, uczciwie im płacili, a biednych wspomagali w razie potrzeby. (…)
    W wykazach ówczesnych przewodników po Zakopanem np. hoteli, pensjonatów, restauracji itd. jest podział na chrześcijańskie i izraelickie. Paradoksem jest, że ten podział obejmował wszystkie dziedziny życia gospodarczego np. sklepy, zakłady rzemieślnicze, kancelarie adwokackie, gabinety lekarskie. Dziś wzbudza to uśmiech… (tekst z r. 2008). (…)
    Stosunek zakopiańczyków i górali do miejscowych Żydów był dobry, choć trudno było nie zauważyć zazdrości z powodu zamożności i ekonomicznej zaradności. (…)
    Czy w Zakopanem były postawy antysemickie? Należy odpowiedzieć, że tak. (…)
    Po dojściu Hitlera do władzy zakopiańscy Żydzi nie mieli wątpliwości, że nadciąga zły czas.(…)
    Zakopiańscy Żydzi zaczęli sprzedawać możnym rodom góralskim swoje nieruchomości nieraz po symbolicznych cenach. Liczyli bowiem, że posiadane pieniądze pozwolą im się uratować. (…)
    Już 12 listopada 1939 r. dr Henryk Szatkowski, ideowy twórca Goralenvolku, skierował do generalnego gubernatora Hansa Franka memoriał – elaborat z prośbami i potrzebami ludności góralskiej. Poza zasadniczym stwierdzeniem, iż górale stanowią odrębność narodową, zostały w nim zawarte postulaty ekonomiczne. (…)
    Gestapo w Zakopanem przyjęło, że do 1 kwietnia 1941 r. Zakopane musi być wolne od Żydów. (…)
    Z 3 tys. zakopiańskich Żydów okupację przeżyła garstka. Uratowali się dzięki pomocy kurierów, którzy przeprowadzali ich przez Tatry…
    Przed laty rozmawiałem ze Stanisławem Frączystym, góralskim kurierem z Chochołowa… Frączysty opowiadał, że w czasie wojny oprócz kurierów działały też grupy miejscowych, niemających nic wspólnego z patriotycznym kurierstwem, którzy za duże pieniądze podejmowali się przeprowadzić Żydów przez granicę.

    Zdarzały się też, niestety, liczne przypadki, iż to przeprowadzanie kończyło się strzelaniem do Żydów w Tatrach i obrabowaniem ich z biżuterii czy pieniędzy.

    Mówiono potem, że wpadli oni w ręce Niemców.

    [Źródło: Stanisław Kałamacki, (wspomnienia) ‚Holocaust pod Giewontem’, ‚Przegląd’ 2008]

    To są wspomnienia, które można znaleźć w sieci na temat każdego w Polsce miasta, wsi i sioła.
    Jeszcze można, przez 14 dni do uprawomocnienia dzisiaj podpisanej ustawy.
    RP: RIP.

  122. @Gekko 13:30

    I już nie jesteś gościu.

  123. @zak1953
    @Gekko

    Zgadzam się z wami. To wszystko wstętna prawda. Dlatego ustawa zamykająca usta jest zła i nigdy nie powinna zobaczyć światła dziennego. Ale tak się dzieje (z małą przerwą na ulgę) od wojny. Może w tym była jakaś myśl..
    Tito po wyzwoleniu kazał rozstrzelać oddział Serbów, chociaż oni byli poszkodowanymi. Chodziło mu o to żeby zakończyć rozpamiętywanie kto, kogo, kiedy i dlaczego.
    Po jego śmierci zaczęła się nowa rzeź.
    Ja oczywiście nie popieram Tito metod. Ani nie chcę wojen domowych i krzywdy, w tym zwłaszcza mniejszości narodowych, a przynajmniej postrzeganych takimi. Bo mniejszości głównie płacą cenę za wszystko.
    Rachunek krzywd i podłości …. do tego trzeba podchodzić konsekwentnie ale i delikatnie. Napewno nie tak jak politycy to robią. Zwłaszcza dzisiaj. O żywych też trzeba pamiętać.

  124. mag
    6 lutego o godz. 13:20

    Maguś, pamiętasz: a gdzie dzień dobry? Młodzież się uczy…
    A gdzie się podział Lolek?

    * * *

    Wpadłem na pół sekundy i wypadam. Dzień dobry, cześć i czołem…!

  125. @ blondynka

    „Zastrzegam, że nie przypisuję odpowiedzialności za te zbrodnie narodowi polskiemu w całości, bowiem jedynie jednostki, a nie narody, mogą ponosić odpowiedzialność za dokonane czyny. Narody wszelako są moralnie odpowiedzialne za to, jak czyny te pamiętają.

    Napisał to Konstanty Gebert, w GW, ponownie relacjonując w swym tekście fakty, mogące być obecnie penalizowane.
    Moim jednak zdaniem, nie żadne narody, ale właśnie jednostki je tworzące odpowiadają nie mniej za pamięć, ale więcej, za to, co z pamięcią o „tych czynach” robią, stanowiąc wolne demokratyczne państwo i ew. społeczeństwo.
    Nie jesteśmy jednostkowo i np. na blogu, w swych czynach niczym lepsi, niż wspólnota, jaką nasze reakcje i działania konstytuują.

  126. Tanaka
    Lolek się podział, ale zdążył zatruć lud boży kremówką.

  127. Mam wrażenie, że Gekko i blondynka naprawdę mówią podobnym językiem.
    „Gładkie to, ma połysk… ale usiedzieć na tym nie sposób”.

  128. @Na marginesie, z godz. 15:41
    Gładkie to, ma połysk… ale usiedzieć na tym nie sposób
    Znaczy co? Kole w sempiternę, czy do niechcianych orgazmów doprowadza?

  129. @Na marginesie

    Gdybyś to Ty, o zgrozo, wkleiła tu coś podobnego, już byś się skąpała w mleczku. Albo @Izabella.

  130. @anumlik 6 lutego o godz. 16:10

    Jak to co? Tekst. Bo nic innego tu nie mamy.

    O spektaklu trudno tu mówić – chyba tylko metaforycznie.

  131. @paradox57 6 lutego o godz. 16:15
    Bo my jesteśmy dyżurne piranie. I nie kupujemy miodopłynnych adhortacji 😉

  132. @Na marginesie

    Prędzej elukubracji

  133. Poprawka A była instant. Dziękuję!

  134. @Namargineska, z godz. 16:16
    Mościsz sobie tekstami tron i dziwisz się, że mimo połysku i gładkości uwierają w sempiternę 😀

  135. @paradox57 6 lutego o godz. 16:23

    Adhortacji! Bo specjalistki od żydożerczych przekręceń, nosorożców itp. najgłośniej gardłują o tym, co „nam trzeba czynić”. Przede wszystkim, jakim „nam”? A po drugie to z czym do ludzi? Adhortantów ci u nas dostatek. I cenzorów od szukania haków, co manipulują cudzym testem sprzed dwóch lat.

  136. @anumlik 6 lutego o godz. 16:30
    Moje mnie nie uwierają. Ale innych najwyraźniej tak.

  137. A już instruktaż o tym, co „my powinniśmy” (tu na forum?) i jak mamy (obowiązkowo!) zlizywać to rozlane mleko… Wespół w zespół, wspólnoto parafialna!
    Mnie to zakrawa na kpiny z blogowiska.

  138. @Na marginesie 16:23

    „nosorożców”.
    Tego nie wiadomo. Może być od żyraf.

  139. Gekko
    6 lutego o godz. 14:37

    Gekko, Geberta „jak czyny te pamiętają”, jeśli się nie czepiać, jest równoznaczne z Twoim „co z pamięcią o „tych czynach” robią”. Twoje „co” jest tylko konkretyzacją „jak” Geberta. „Jak” jest ogólniejsze i musi być wyrażone w jakimś fizycznym „co”, by realnie zaistniało – w rozmowach, oficjalnych wypowiedziach, w piśmiennictwie, w kulturze, w obchodach, w miejscach pamięci.

    Jeśli popatrzeć od strony semantyki na ustawę, która zakłada kary więzienia za oskarżanie narodu i państwa polskiego o udział w Holokauście, to może się wydawać niegroźna, a nawet słuszna, no i głupia, skoro fizycznie coś takiego jak naród zachowujący się jak ławica śledzi nie istnieje. Bo gdyby się zachowywał jak ławica śledzi, to by go można prawomocnie nazwać „ławicą”. Lub „narodem”. Ale się nie zachowywał. Czy bandy Hutu mordujące Tutsi to był „naród”? Wątpię. Natomiast w zdanie „Byli Polacy, którzy mordowali Żydów z niskich pobudek” już nie wątpię i nikt do niego przyczepić się nie może. Gorzej ze zdaniem „Polacy mordowali Żydów z niskich pobudek”, które jest uogólnieniem. Bo kto ziobro i szuka, ten znajdzie. Otwarte natomiast oskarżanie narodu i państwa jest tak głupie, że nie chce mi się wierzyć, by odpowiedzialny badacz lub artist się na to zdobył. Więc z jednej strony swej niewinnej makówki nie widzę w ustawie zagrożeń dla wolności słowa, z drugiej – widzę. Gość powszechne jest wypieranie z głowy i historii nawet udowodnionych mordów (denuncjowań) dokonywanych przez Polaków na Żydach. PiS słynący z manipulowania wszystkim, czym się da manipulować, nie miałby chyba problemu z kwalifikacją oskarżenia konkretnych Polaków jako oskarżenia Polski.

    Na moje oko, ustawa miałaby inny odbiór, gdyby była zrównoważona karami więzienia dla tych, którzy publicznie zaprzeczają udowodnionym faktom mordowania Żydów przez Polaków.

  140. Ale taka odwrotka – od oczywistej transgresji do pouczania innych, co „należy” aby owej transgresji uniknąć – jest bardzo charakterystyczna dla retoryki… pewnej ambitnej i wszędobylskiej instytucji.

    Chodzi o bicie się w cudze piersi z towarzyszeniem (koniecznie!) bicia w dzwon.
    Wyjaśniłam i znikam zanim ktoś straci do mnie cierpliwość.

  141. @ anumlik

    Ubogaceni do czytania sempiterną, oderwani od gładzi języka cywilizacji.

    ***
    Henryk Szatkowski, From Wikipedia, the free encyclopedia
    Henryk Szatkowski was one of the leaders of the Nazi German Goralenvolk action in the Podhale region of occupied Poland during World War II. A self-proclaimed Volksdeutscher („ethnic German”), he was a sports and tourism activist in Zakopane from before the invasion. Szatkowski collaborated with the Nazis, worked as an informer, and promoted the failed Goralische Freiwilligen SS Legion. According to at least one modern day account he was blackmailed. However, Polish historian Jan Berghauzen suspects him of being a well established spy in Zakopane working for German intelligence service.
    ***
    Henryk Szatkowski (wikipedia polska)
    (…) Legionista, piłsudczyk, działacz sanacyjny (działacz BBWR i OZN), podczas II wojny światowej jeden z przywódców Goralenvolk, volksdeutsch.
    Studiował prawo w Krakowie, Wrocławiu i w Berlinie. Przed wojną był kierownikiem wydziału uzdrowiskowego w magistracie zakopiańskim cieszącym się poparciem wicepremiera Aleksandra Bobkowskiego. Był politykiem BBWR i pracownikiem w Ministerstwie Komunikacji.
    Uważa się go za jednego z inicjatorów budowy kolejki na Kasprowy Wierch.
    Był wiceprezesem Polskiego Związku Narciarskiego i zakopiańskim działaczem sportowym.
    W czasie wojny był wraz z … inicjatorem powstania idei niezależności i odrębności górali, głoszącym, że ich korzenie wywodzą się od plemion germańskich.

    ***

  142. wbocek
    6 lutego o godz. 16:38

    To, „co robią” nie jest bynajmniej ‚konkretyzacją’ tego, „jak pamiętają”.
    Ale z pewnością JEST konsekwencją.

    ***
    „Stosunek do miejscowych był dobry, choć trudno było nie zauważyć zazdrości…
    …Mówiono potem, że wpadli oni w ręce Niemców.”

    ***
    Ustawa jest konsekwencją powinności tego znamiennego imperatywu bezwstydu, aby oderwanym bolesna pamięć o prawdzie gładko wchodziła, pogięta i połamana zakłamanym paragrafem, do suwerennej sempiterny.

  143. Gekko
    6 lutego o godz. 16:59

    Z całą pewnością, Gekko, w słownikowym rozumieniu masz rację, ale słabo słuchasz języka naszego powszedniego daj nam dzisiaj.

  144. Gekko
    6 lutego o godz. 16:59

    Autor wypowiedzi decyduje, co chce powiedzieć, a nie jego recenzent. „Jak” jest uogólniającym skrótem – żeby się nie bawić w szczegóły.

  145. @blondynka 6 lutego o godz. 12:30

    „W każdym normalnym kraju jeżeli nie ma spadkobierców majątek przejmuje państwo. Po wojnie nikt się nie wzbogacił.”

    To zależy po której wojnie.
    Po tej pierwszej jak najbardziej. Tak uczy nas już pierwszy numer czasopisma założonego przez świętego ojca.
    Aby się o tym przekonać trzeba sobie ten numer zładować z Chomika:

    **https://chomikuj.pl/bzbij/RYCERZ+NIEPOKALANEJ/Rycerz-Niepokalanej_1922-01,3182156359.pdf

    strona 6, u samej góry.

  146. wbocek
    6 lutego o godz. 17:03

    Bynajmniej.
    Pamiętanie i robienie, co i jak, to są po prostu różne słowa.
    Tak jak słuchać, słyszeć i rozumieć.
    Tylko po co językoznawcy o tym pisać?
    Skoro nie ma o czym rozmawiać, że białe jest czarne?

  147. Mam pytanie: kiedy ostatnio TVP (public service) emitowala film Pawla Lozinskiego
    „Miejsce urodzenia” (1992), Claude Lanzmanna „Shoa” (1985, pelna wersja)?

  148. Gekko
    6 lutego o godz. 17:08

    Za płytko, Gekko. Do niepłytkiego rozumienia językowej praktyki potrzeba, obok słowników, parę dziesiątków lat ukierunkowanego i skrupulatnego jej obserwowania. Przepraszam, ale miałem z dziesiątkami, a w internecie – już z setkami takich koziołków jak Ty do czynienia. Fikaj zdrowo.

  149. wbocek
    6 lutego o godz. 17:34
    „…miałem z dziesiątkami, a w internecie – już z setkami takich koziołków jak Ty do czynienia. Fikaj zdrowo.”

    Dziękuję za pozwolenie i też z wdzięcznością pozdrawiam.

  150. @Gekko

    „Pamiętanie i robienie, co i jak, to są po prostu różne słowa” . Nie sposob z tym jest sie nie zgodzic.

    ————

    niedobitki Zydow, ktore wyszly z obozow, z kryjowek, nierzadko spotykaly sie ze zdaniem, ze co jak co ale Hitler z Zydami dobra robote zrobil – tak, nauka ta rodzima jak i zaszczepiona przez Rycerzy Niepokalanej, hierarchow koscielnych nie poszla w las. Pewien biskup lubelski mowil po kieleckich mordach na Zydach: ” Na procesie Beilisa zebrano duzo dawnych i wspolczesnych ksiag zydowskich, lecz kwestia uzywania przez Zydow krwi nie zostala decudyjaca rozwiazana” Jesli tak mowil
    ow biskup (zagadka; kto?), to co mozna bylo wymagac od jego ksiezy – nie ma nawet o czym mowic o wiernych.

  151. ozzy
    6 lutego o godz. 17:44

    Ozzy, tak przy okazji Twego idącego w specyfikę postu: mnie do komentarza zmusił ten dzień uchwalenia ustawy, no i passus blondynki (jakże przecież koncyliacyjny w swym niezamierzonym fałszu), który zacytował też zzakałuży. Jeszcze bardziej, sprowokował mnie celny komentarz Geberta, o tym, że naszą aktualną kondycję poprzez przeszłość ocenia to, jak uczciwie ją pamiętamy.
    Ta celność ma dalej idące konsekwencje; kim w ogóle jesteśmy decyduje to, co osobiście, tu i teraz robimy, także ze swą pamięcią będącą mniej lub bardziej krzywym lustrem historii.
    Tak, że w gruncie rzeczy nie chodziło mi o Żydów i Polaków, lecz bardziej o świadomość, że nie da się w sobie odnaleźć dorosłego siebie, wciąż szukając lub podrzucając gdzieś takiego czy innego Lolka Ofiarnego.
    Nie da się ufundowac zdrowej wspólnoty na kanapie, pokrytej dla self-serwilizmu gładzi poślizgu grubiańskimi kremówkami, wytykanymi z obrzydzeniem innym.
    To jest, aby nie było językoznawczych wątpliwości, o temacie wpisu, czyli o zbiorowym oderwaniu od cywilizacji wskutek odklejenia się od własnej siatkówki świadomości.
    No a teraz, właśnie teraz, ta obłuda i zakłamanie stała się zadekretowaną i prawem chronioną formacyjną wartością narodową, formowaną w gładką kremówkę rękami pani Przyłębskiej.
    Pozdrawiam.

  152. @Gekko
    6 lutego o godz. 14:37
    Cytat z Geberta, który zamieściłeś całkowicie oddaje to co i jak ja myślę.
    Podobnie podpisuję się pod twoimi spostrzeżeniami, że;
    „nie żadne narody, ale właśnie jednostki je tworzące odpowiadają nie mniej za pamięć, ale więcej, za to, co z pamięcią o „tych czynach” robią, stanowiąc wolne demokratyczne państwo i ew. społeczeństwo.
    Nie jesteśmy jednostkowo i np. na blogu, w swych czynach niczym lepsi, niż wspólnota, jaką nasze reakcje i działania konstytuują.

    Nic dodać, nic ująć.

  153. @ozzy 17:43

    Czyżbyś miał na myśli prymasa tysiąclecia?

  154. Rzeczniczka PiSu Beata Mazurek, taki tweet popełniła 2018-02-03:

    „To co zrobiła ambasador Izraela powoduje,że trudno mi będzie patrzeć z życzliwością i sympatią na Żydów” – ks.Zielński w #SalonDziennikarski.”

    Tweet jakże chytreńki – opowiedzenie się antysemicko na cały świat (twitter.com ma zasięg światowy) poprzez zacytowanie księdza Zielińskiego.

    Po przeczytaniu tego króciutkiego oznajmienia pani Beaty woniejącego niechęcią motywowaną etnicznie nasuwa się refleksja – jaki jest IQ pani Mazurek? Czy dostatecznie wysoki, by pełnić obowiązki posłanki, rzeczniczki klubu parlamentarnego PiS oraz wicemarszałka sejmu RP?
    Czy taki tekst dla pani wicemarszałek sejmu RP, to bułka z masłem? Czy ona myśli, czy tylko pisze? Pisatiel a nie myslitiel?
    Pzdr, TJ

  155. blondynka
    6 lutego o godz. 18:08

    No, ja też tak czuję, że można na kanwie Geberta mieć sporo wartościowych refleksji, dlatego się podzieliłem jak ulubioną przez ateistów – kremówką.
    Ogromnie mi się przykro też zrobiło, że wbrew powszechnemu, a błędnemu mniemaniu, ci, którzy obwiniają kryzys ustawowy jako spowodowany „ekonomicznie”, mają w dużej mierze rację. Jest to jednak racja tych, którzy i znowu wbrew- się pod przykrywką wojny i zbrodni naziau jak najbardziej wzbogacili.
    Dziś można się z ich grona wykluczyć lub do niego dołączyć, robiąc z faktami i o nich pamięcią to, co i jak trzeba.
    Lub inaczej.

    Pozdrawiam.

  156. @tejot

    Aleosochozi. Nie pochwala ale rozumie. Kwintesencja PiSu, nie rozumiem zdziwienia, szczerze mówiąc. Wiem że wicemarszałek nie powinien itakdalej ale to jest zakrzywiona rzeczywistość pisowska, wsio normalno.

  157. @zza kałuży
    6 lutego o godz. 17:06
    Niestety ale nie poradziłam sobie z tym linkiem.
    Chcą zapłaty, a ja od pewnego czasu unikam zakupów na kartę.

  158. tejot
    6 lutego o godz. 18:13

    ‚Mój komentarz’:
    IQ wzmiankowany ściśle spełnia kryteria pojęcia IQ, czyli poziomu zdolności efektywnego przystosowania się do otaczających warunków.
    W tym przypadku – bycia ćwierć-półsempiterną piss, czyli na poziomie 27:1.

  159. @paradox57 18:11

    tak, zgadles; jedeynym sprawiedliwym wsrod hierarchi okzal sie po Kielcach
    biskup czestochowski Teodor Kubina

  160. @Gekko

    Mysl Konstantego Geberta (Dawid Warszawski) jak najbardziej zasadna o nie widze w niej zadnych niejasnosci.
    Czesto pojawia sie na tym blogu Lolek z kremowkami, jak mniemam mowa o JPII. Otoz, moze wypowiem mysl niepopularna tutaj, na tym blogu: w spolecznosciach zydowskich cieszy sie wielkim autorytetem wlasnie Jan Pawel II i wspomina sie go bardzo pozytywnie.

  161. @ozzy 6 lutego o godz. 18:57

    Ale my – z całym szacunkiem – nie jesteśmy społecznością żydowską.

    Kogo szanują społeczności żydowskie – rzecz to inna.
    Z całym szacunkiem szanuję ich szacunek.
    Tak jak wierzę bez zastrzeżeń w wiarę tych, co wierzą w bozię.
    Podobnie zresztą, jak wierzę w wiarę tych, którzy wierzą, że przeżyli porwanie przez UFO.

  162. ozzy
    6 lutego o godz. 18:57
    „…w spolecznosciach zydowskich cieszy sie wielkim autorytetem wlasnie Jan Pawel II i wspomina sie go bardzo pozytywnie.”

    No własnie zaczałem się zastanawiać, czy to dobrze, czy źle i dla kogo, że Się Cieszy.
    A tu natychmiast, na blogu odpowiedź, co wyprzedza myśl i wyjaśnia wszystko.
    I znowu Żydzi, i im w tym podobni, są w tej różniącej ich powolności nie do pomylenia z całym szacunkiem pozostałej ludności.
    Gdzie kremówka jeszcze niezjedzona a już wydalona przed strawieniem, wprost post sempiternę.
    A Żydzi dalej JP II Myślą, bo nie wiedzą, że już nie ma o czym.

  163. Dopowiem: wzajemny szacunek nie jest równoznaczny z tożsamością.
    Nie muszę podzielać cudzego szacunku.

    Żydzi szanują kremówkowego za fasadowe deklaracje i puste gesty – spotkania z rabinami itp. Te gesty w gruncie rzeczy nic nie znaczą, chociaż na tle kaka-żydofobii odbijają się pozytywnie, to fakt.

    Ja nie szanuję lolka za zupełnie co innego – sprzyjanie kaka-pedofilii, mianowanie Michalików i Hoserów i zaszczepienie w Umęczonej takiej mentalności, jaką mamy.

    Ta sama postać – różne perspektywy. I nie bójmy się stwierdzenia, że te perspektywy są jednak różne.

  164. @Gekko
    Kobieta z charakterem i jej przygoda w Wilanowie
    https://www.youtube.com/watch?v=ZIM0E7ShP10

  165. @ blondynka
    Dziękuję 😉
    Nie bójmy się jednak stwierdzenia, My, z całym szacunkiem, by dopowiedzieć, że nie jesteśmy wiadomą społecznością Wilanowską!
    Taka filowilanowska, podszywająca się pod działalność pseudoartystyczną hucpa, z nauką, towarzysze, nie ma nic wspólnego, a jak mówi ustawa: jest faktem karalnym jej antynaszość.
    Ja nie wiem, blondynko, z (czy)m my się na blogu jeszcze będziemy s(potykać)?
    Niech rozsądzi rzeczniczka ludu w kolejnym mazurku…

  166. No i mamy – nadwiślańską symbiozę Gekko-blondynki.
    Którą zresztą przewidziałam już wcześniej.
    Cukiereczek!

  167. Może, Szanowni za jednym zamachem Trudnowymowni, którzyście może widzieli, może dotknęli letniego Bałtyku, rzucicie okiem na Bałtyk zimowy zimą, która przez mgnienie oka nareszcie jest zimowa. Proszę zauważyć, jak dużo zimą miejsc do plażowania. I ani jednego parawanu, i nikt nie zaklepuje miejsc o czwartej rano.

    Fotka z łódkami – to przystań w Chłopach, fotka z długą (ponad 2 km) promenadą – to Sarbinowo, reszta fotek – Mielno.

    Aha, fotki nie mojej roboty, choć ciut przeze mnie sprostowane – bo są z kamerek przy plaży, a morze się kiwa.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6519521982090907041/6519521982527918578?authkey=CM-O8t6D198F

  168. @wbocek 6 lutego o godz. 20:34

    Szanowny pombocku, na ogień i wodę można patrzeć bez końca.
    Właśnie dlatego, że się kiwa. Hipnotycznie 😉

  169. Na językach znawców, tj. patrzeć na ręce.
    ***
    W tvn24bis prof. Balcerowicz komentuje wyrażone przed chwilą ROZCZAROWANIE Dept. Stanu USA podpisaniem ustawy.
    Profesor uważa, że polityka piss, świadomie czy nie, jest ewidentnie skierowana na interesy putinowskiej Rosji, kosztem Polski.
    Relacjonuje, że w znanych mu zagranicznych kręgach naukowych politycznych i biznesowych przychylnych dotąd Polsce, panuje przerażenie tym, co za sprawą polityków rzadzących w Polsce i z Polską się dzieje.
    Jak jednak dodaje, podsumowując opinie w/w kręgów „wszyscy patrzą, co z tym polskie społeczeństwo ZROBI…!”
    Tak własnie działa cywilizacja, bywają błędy czy nawet grzechy; idą w niepamięć JEŚLI naprawione czynami, działaniem.
    Inaczej nie sposób będzie od pamięci o sobie samych oderwać. Chyba, że ucieczką na wschód, w kierunku od cywilizacji przeciwpołożnym.

  170. Czekamy teraz na komentarz blondynki. Będzie o żyrafie czy o nosorożcu?
    A może nawet o babie-Edku w Wilanowie?

  171. Rzecz warta odnotowania na blogu ateistów.
    Sędzia skazując księdza za to, że użył paralizatora wobec gościa, który lazł do jakiegoś sanktu z pieskiem wielkości główki od szpilki, skomentował, że ksiądz zachował się nie po chrześcijańsku. Chyba to lepsza zmiana sędziów w „niewyznaniowym” naszym państwie. Bo gorszą za taki religiancki wybryk w sądzie wyrzuciłbym z pracy na zbity pysk.

  172. @Gekko
    6 lutego o godz. 20:42
    Na takie kłopoty to trzeba po poradę do stonogi co widzi sempiterną.
    Nawet zobaczyła, czy przewidziała, ze pewien ojciec Parkinsona dostał po śmierci.
    Uwaga!!! filmik jest od lat 18-tu.
    Żeby potem nie było pretensji.
    https://www.youtube.com/watch?v=Ag68JCrefbs

  173. @ Gekko 6 lutego godz.18:03
    To samo mialam na mysli zwracajac sie niedawno do @Stachu39. Poczucie niewinnosci, czesto tu ujawniane, i smarowanie komus geby kremowkami, uderzylo mnie od pierwszego wejscia na ten blog. Wiadomo, my jestesmy czysci jak lza, moralni i sprawiedliwi, za to otoczeni katolickim zlem, ktore trzeba zwalczac jak zaraze.
    Dzisiaj mowi sie, slusznie, ze agresja wobec Zydow nie pojawia sie samoczynnie, czyli bez powodow. Ktos musi ja wywolac dla sobie wiadomych celow. Mozliwe, ze Kaczynskiemu wyczerpuja sie naboje i siega po antysemityzm, byle utrzymac swoja baze wyborcza. Ale odwrocmy hipotetycznie sytuacje i wyobrazmy sobie, ze to katolicy sa w Polsce mniejszoscia. Jak wyglada wtedy blog ateistow? Moim zdaniem, nierzadko jak szczujnia.
    Miedzy wiara i niewiara nie ma postawy posredniej poza obojetnoscia. Rozmowy ateistow z wierzacymi nie musza jednak polegac na wzajemnym przekonywaniu sie o bledach w mysleniu, a juz na pewno nie na wymyslaniu sobie nawzajem. Moga byc porownywaniem mysli i emocji, czego przykladem byla dyskusja miedzy @Lewym, @Roggerem i @wbockiem. To oczywiscie na poziomie samego wyznania lub jego braku. Inna rzecza jest ocena dzialalnosci hierarchii koscielnej, to zupelnie inna plaszczyzna.
    Nie mialam mozliwosci wysluchania calosci wypowiedzi prof.Srody ale jej slowa, ze rewolucja musi sie zaczac w Kosciele, nie sa dla mnie absurdem. Kosciol to nie tylko hierarchowie, ksieza i zakonnicy, to rowniez „lud bozy”. A polski lud bozy nie sklada sie wylacznie z fanatykow, idiotow i obludnikow. Poniewaz ciagle jestesmy krajem katolickim, to katolicy moga byc pierwszym frontem sprzeciwu. I wielu z nich juz sie na tym froncie ustawilo. Ze wielu innych od Kosciola odstapi, to inna sprawa. Teraz, jak sie czesto wola, wszystkie rece musza isc na poklad. Do zwalczenia hydry, ktora nam wyrasta, katolicy i ateisci moga stanac razem.

  174. blondynka
    6 lutego o godz. 21:16
    Uwaga!!! filmik jest od lat 18-tu.

    Ech, blondynko, gdybyśmy o jakie 50 lat byli młodsi, trzeba by się zastanawiać, a i przyzwoitka co już ją mamy, pewnie by się na wymarzone trójkątne kwaśne winogrona załapała.
    Tymczasem, jak się głos wyłączy, to na filmiku wypisz wymaluj lud polski omawia swą ekonomiczną godność, oderwaną poprzednim właścicielom… 😉

  175. @Gekko
    A mnie się zdaje, że Gekko woła;
    Młodości mojej niebo i tortury!
    One zwichnęły osadę mych skrzydeł
    I wyłamały do góry,
    Że już nie mogłem na dół skręcić lotu.

  176. Ucieczka od rzeczywistości Jarosława Ka
    Gekko
    6 lutego o godz. 20:42

    Mój komentarz
    Niestety, PiS na zapotrzebowanie Prezesa energicznie psuje wizerunek Polski i wyśmiewa tych, którzy tak nazywają politykę PiSu.

    Nasuwa się pytanie o przyczynę takiego samobójczego strzelania do własnej bramki.
    Pierwszą i 90 % przyczyną jest sam Prezes, który jest totalnym ignorantem, jeśli chodzi o historię, politykę historyczną, politykę międzynarodową. Z powodu tej ignorancji oraz z powodu swojej nadzwyczajności i odrębności polegającej na skrajnej asymetrii między nim a otoczeniem – wiedza, taktyka, strategia i decyzje mogą płynąć tylko w jednym kierunku – od Prezesa do innych.

    On nie jest wstanie przyjmować rad, które nie są po jego myśli (niekiedy udaje, że przyjął jakąś radę, ale zaraz potem uznaje ją za swoją), nawet, gdy nie zna sprawy, nie jest w stanie zaznajomić się z nią, nie ma żadnego doświadczenia, obycia w przedmiocie, to nie pozwoli sobie, by ktoś mu coś przekazywał, wmawiał, pouczał, zmuszał.

    On nawet nie wiedząc zupełnie jak i co, przy zetknięciu się z jakimkolwiek problemem wszystko traktuje po prostu, jak leci, kantem o kant, na ostrze noża lub przeciwnie – zamieść pod dywan i palić głupa.

    Ponieważ w każdej sprawie problem reprezentują ludzie, więc cała uwaga Prezesa skupia się na ludziach – jak należy nimi manipulować w celu rozwiązania problemu. Jak trzeba jednych chwalić i nagradzać, innych odsuwać na bok, a jeśli są tacy ludzie w danej sprawie, którzy są niedosięgli, niedostępni dla niego, to zawsze można zainsynuować, oczernić, zahejtować, wskazać, że ci niedosięgli są niepoinformowani, niedouczeni, nie rozumieją, itd.

    Prezes zawsze oczekuje, że swoimi metodami ugra więcej niż sztaby specjalistów. Manipulacje ludźmi są najważniejsze. Dlatego też Prezes kładzie nacisk na swoją maksymę tyczącą się mianowań niedostatecznie doświadczonych, niewykształconych ludzi na stanowiska w rządzie i gdziekolwiek – jak nie umie, to się nauczy w trakcie pracy. Ta jego złota myśl wskazuje, jak prosty w myśleniu i działaniu, a jednocześnie cwany jest ten szeregowy poseł.

    Problem? Jaki problem? – Jak nie młotkiem, to hakiem, jak nie hakiem, to łubudu, jak nie łubudu, to metody metafizyczne – oni są winni, to niesprawiedliwe tak cierpieć, to nie nasze grzechy, nie zasłużyliśmy na to, mamy do tego prawo, itd. Zawsze znajduje wyjście, nawet w beznadziejnych sytuacjach.

    Swoją ignorancję Prezes przedstawia jako namysł, rozsądek, inteligencję, spryt, talent przywódczy. Swoją labilność jako stałość, nienawiść jako odwagę, awanturnictwo jako energiczne działanie, itd. Idzie stale w zaparte, w insynuacje, w my wam pokażemy, my się nie damy, my jesteśmy przykładem.

    Dla niego rzeczywistość jest zbyt wymagająca, trudna do zniesienia, więc na swoje potrzeby kreuje i innym poleca kreowanie rzeczywistości równoległej, takiej mówiąc językiem Tuska – ucieczki od Polski. Ta ucieczka, to przestrzeń, w której PiS jako partia swobodnie się porusza, przestrzeń pełna jokerów, kamieni filozoficznych, sezamów i fatamorgan. Prezesowi jest z tym wygodnie i znośnie. To jest rodzaj izolacji, transformacji, samouwielbienia, samospełnienia, uświęcenia, wszystkiego po trochu.
    Pzdr, TJ

  177. kruk
    6 lutego o godz. 21:17

    No ja bym nie uoglniał; figura kremówkowa to inicjalnie jakaś kompensata za utraconą wspólnotę, przy silnej niezaspokojonej zdolności wiary, choćby w niekościół niekatolicki.
    Ludzka sprawa. A nasladownicy to tylko wyraz aspiracji afiliacyjnych, też ludzkie w swej skali i nieporadne w niedojrzałości.
    Mnie w ogóle trudno komentować aspekt wyznaniowy i wpis inicjalny, bo ja jestem niewierzący i nie mam pojęcia, kto lepiej – Sroda czy Tanaka wie, co to jest chrześcijaństwo i czym rózni się od katolicyzmu. Wierzę, że oba wiarą świadczą, że dobrze wiedzą w co wierzą, bo inaczej odszczepieństwa, odloty czy oderwania lub przyklejenia tracą kompletnie sens poznawczy.
    Zawierzając tedy a sytuacyjnie wyznawcom, wierzę, że trafnie róznicują kolor i gładź główek od szpilki i naród i jego historię udatnie oddzielają od kośćca, czy ubierają ten kościec w mniej czy bardziej szatańskie heretyzmy.
    Tak, ateizmu bez wiary nie razbieriosz, to i nie próbuję. Nie moja to sprawa, niebędącemu tworzącą kościoły cześcią wspólnoty wiernych.
    Kwestia relacji społecznych na blogu to też dąży do wewnętrznych rytuałów, ról i posłannictw – ale chociaż modelowo bo moralnie przez kakę niekaką dla niepoznaki zwaną, formowana, nie odstaje od dynamiki antropologicznej, co już tu opisywałem i wywodziłem dla mniej owładniętych dość wymownie I przejrzyście.
    Często, co nazywasz szczujnią, to analogia kremowki w rurce z kremem – twardej i czerstwej bo pustej w srodku.
    Im pustsza tym twardsza, agresywniejsza być na zewnątrz musi, no i zatkana w pasji, by powietrza do środka nie wpuszczać, coby wzdęta nie uleciała jak sen.
    Środa, aby rację mieć uniwersalną, musiałaby rewolucję w kościele zacząć od stwierdzenia że ten i każdy kościół to nie mniej i nie inaczej niż każdy jeden z nas wobec bliźniego.
    A tu, w tym każdym jednym, rewolucji od zarania nie ma i nie będzie, wyżej gumna nie usiędzie.
    Chociaż cywilizacja edukacją ewolucyjną wiele zdziałała, to przecież nie za przedmurzem, co chrzescijaństwo od niej chroni.
    Nie ma więc tego kremowego, co by zbyt łapczywemu kremówkożercy na spodzień nie spadło.
    Ukłaniam się.

  178. kruk
    6 lutego o godz. 21:17
    Znioslas tu wiele nieprzyjemnosci, ale jakos wytrzymalas. Dobrze zebys wytrzymala jak najdluzej, bo wlasnie chodzi o jakies porozumienie. Jestes ateistka, bo nie ma u Ciebie sladu jakichs prob przekonywania na wiare. Ale ludzie ze wszystkimi wadami, jakie maja, zasluguja na minimum szacunku, chyba ze sami nie szanuja. Znecanie sie sie nad niedorzecznosciami religi jest dzialaniem sterylnym, czyli bezcelowym, poza daniem sobie satysfakcji o wlasnej lepszosci.
    Ale jest jeden klopot. Otoz nie drwilbym sobie z tego w co wierza ludzie, gdybym nie zobaczyl tej strasznej mordy, ktora objawil kosciol w Polsce. Przeciez to co sie dzieje teraz, to rozwalanie Polski przez PIS, to dzieje sie przy cichym poparciu Kosciola. Jezeli ludzie wierza w bzdury, ktore glosila komisja smokenska Macierewicza, to dlatego ze Kosciol w XXI wieku opowiadajac o cudach na patyku jezuska, przygotowal mentalnie ludzi do akceptowania najbardziej nieprawdopodobnych opowiesci, bo wybuchy w samolocie spowodowane przez Tuska, Putina i Ruskich sa bardziej prawdopodobne, niz to ze dziewica porodzila.
    Na Zachodzie , we Francji tez sa katolicy, tez chodza do kosciola. ALe do tych bajek maja dystans, nie maja one wplywu na racjonalne myslenia. Niestety w Polsce irracjonalnosc jest lykana totalnie. Szalenstwo ogarnia umysly we wszystkich dymensjach; faszystowscy patrioci,antysemici, pogarda dla sedziow, nauki. Przeciez to Kosciolowi zawdzieczami , ze bezsensowne godziny religii w szkole wypieraja lekcje biologi, fizyki. Niedlugo usunie sie Darwina na rzecz jakiegos kreacjonizmu
    Wiec Cie pytam, co robic, jak mowic, zeby to nie bylo tylko zwykle ublizanie, szydzenie. Jednak, zeby byl jakis skuteczny sposob wyciagania ludzi z tej irracjonalnosci. Choremu trzeba pomoc wyjsc z choroby, bo szydzenie nie jest lekarstwem.
    Ale znow.Winnym tej choroby jest kosciol, tzn ci ktorzy decyduja o jego polityce;hierarchowie i tysiace proboszczow. Tu sie noz otwiera. I to ponosi Tanake i mnie takze.
    No wiec co robic ? Byc delikatnym wobec cynicznych handlarzy cudownym towarem ze wzggledu na uczucia religijne ludu, czy tez nie owijac slow w bawelne ?
    No powiedz kruku, bo ja sie krece w kolko jak ta wiewiorka w obrotowej klatce.

  179. tejot
    6 lutego o godz. 22:04

    Tejot, co ja mogę, co ja powinienem czy ośmieliłbym się na tak przenikliwe dossier dopowiadać…
    No, tyle, że szacun; nieskromnie i beszczelnie dodam, że mam zbliżone obserwacje i wnioski.

    Dwie kwestie, aby z tak pięknym rozpoznaniem iść w przyszłość:
    a/ jak to jest, że taki model jak opisany, jest dość typowy dla mentalności nagradzanej społecznie? Mało to skarjnie zakompleksionych, małostkowych, ograniczonych i wsobnych intrygantów, o zdepersonalizowanej instrumentacji socjopatycznej – na samozwańczych stanowiskach prezesów gmin, spółdzielni pracy nakładczej, wspólnot mieszkańców, pokoi nauczycielskich, inspektorów ruchu drogowego…? Wszyscy uwłaszczeni na nieedukowanym podmioie społecznym?
    b/ Jak to jest, że tak skala kacyka pasuje do skali całego ciupasem udemokratyzowanego społeczeństwa, bądż co bą niekrzywdującego sobie na braku wzorcowych intelektualistów i moralnych przewodników?
    Ot, co, IMHO.
    Szanowania.

  180. blondynka
    6 lutego o godz. 21:26

    Przepraszam, ale za młodu były tylko nielotne tortury.|
    |Teraz, u skraju drogi, wzięły mię w nieba bogi, rwąc krwawe chuci mej pierze, gdy z blond pokusą się mierzę,
    choć blog mi łakomą harpią; za blond odloty mnie szarpią. W końcu więc Tobie, na słówko: bądź mi ostatnią kremówką.|

  181. tejot
    6 lutego o godz. 22:04

    Pięknie ładnie. Mnie interesuje już wyłącznie jak się tego pozbyć.

  182. @ Lewy
    A jeśli kościół to ludzie?
    Jak żyć.

  183. Aborcja i antysemityzm to dyżurne zasłony dymne. Co kryje się poza załoną?

  184. Radio Erewań szybsze, niż myśl ludzka.

    Aborcja i antysemityzm to dyżurne zasłony dymne. Co kryje się poza załoną?

    a/ cywilizacja śmierci
    b/ zwierzęcy antypolonizm

  185. Radio Erewań szybsze, niż myśl ludzka.
    Pełna zgoda. Pomyśl zanim napiszesz.

  186. Pełna zgoda. Pomyśl zanim napiszesz.
    Jeszcze pełniejsza wersja: uśmiechnij się zanim napadniesz.
    Również z siebie.

  187. kruk:

    „Wiadomo, my jestesmy czysci jak lza, moralni i sprawiedliwi, za to otoczeni katolickim zlem”

    Lewy:

    „Znecanie sie sie nad niedorzecznosciami religi jest dzialaniem sterylnym, czyli bezcelowym, poza daniem sobie satysfakcji o wlasnej lepszosci”.

    Wytykanie zła to automatycznie przeżywanie własnej moralności i lepszości?! Ejże, ja ci się obejrzę!

    Czy Ty, Lewy, jako belfer, znęcając się przed uczniami nad jakimikolwiek niedorzecznościami, przeżywałeś własną lepszość, czy się dzieliłeś swoim poznaniem?

    Kruku, na jakiej podstawie wnioskujesz, że wytykanie katolickiego zła to równocześnie przeżywanie własnej czystości?

    Szaleju się najedliście czy blekotu? Przecież takie stawianie stawianie sprawy to bezmyślne posłużenie się kołtuńskim stereotypem! To już nie ma zwykłego poznania, radości z tego poznania, chęci dzielenia się nim z innymi i zaspokajania przystojnej człowiekowi potrzeby mowienia? Kruku, nikt z tu się wypowiadających o religii nie przyprowadzał wierzących i nie ustawiał ich sobie jak chłopców do bicia. Ba, nikt ich nawet nie szukał, żeby się na nich wyżywać – sami bardzo pojedynczo wpadali. I sami prowokowali. Mnie na przykład rozmowy z wierzącymi nigdy za bardzo nie kusiły, a czytanie i analizowanie Biblii było zwyczajną przyjemnością poznawczą. Kiedy z tego czytania pisałem literackie tekściki, nie były one żadną polemiką z żywymi wierzącymi – w młodszych latach, owszem, miałem taki krótki głupi czas – lecz własnym rozliczaniem się z moim katolickim rodowodem. Stąd wziął się u mnie „chrześcijański ateista”, którego nie rozumiał zzakałużnik. Nie mam teraz głowy do dłuższego gadania, ale może wystarczająco Wam zasygnalizowałem, że bardzo po powierzchni pojechaliście z tą „czystością jak łza” i „lepszością”.

  188. @Ewa-Joanna, z godz. 22:34
    Co kryje się poza zasłoną?

    Absztyfikacje

    Gdy absztyfikant absztyfikuje,
    to racjonalnie liczy swe racje:
    blondi inaczej on emabluje,
    inaczej – inel-absztyfikacje.

    Główne narzędziem absztyfikanta,
    (intelekt – byt rzadki w ejakulacji),
    gra w podniesienie swego bażanta
    do nad-potęgi. Tuż po narracji.

  189. @gekko
    Narkomani i dilerzy narkotykow to tez ludzie. Szydzenie z narkomanow nie ma sensu.Pietnowanie dilerow ma sens. Wysmiewanie ich ¨towaru¨” moze miec wplyw na dochod tych oszustow. Ale oni sobie z tym wysmiewaniem daja rade od wiekow. Ta hydra funkcjonuje w ekosystemie ludzi niewyksztalconyc, dlatego cieszy oko dilera, kiedy widzi, ze PIS niszczy szkoly, nauke, krytycyzm, te niewielkie odpryski oswiecenia, ktore tu dotarly. Jeszcze niedawno myslalem, ze to moze zdrarzyc sie w kraju Chomeiniego, a nie w kraju znajdujacym sie w srodku Europy.

  190. @Gekko
    6 lutego o godz. 22:46
    Uśmiechasz się więc?

  191. Uśmiechasz się więc?
    Zapytaj innych…

  192. @wbocku
    Nie nakrecaj sie tym szalejem. Sam wielokrotnie pisales, ze nie przeszkadzja ci ludzie wierzacy, dopoki nie sa agresywni. Jezeli grupa ludzi wierzy w to ze 2×2 rowna sie piec, to nic nie poradzisz. Bo te biadaki zostaly tak wyprane z mozgu w dziecistwie i potem tylko niektorym udaje sie wyrwac z tych oparow. Koscielni dilerze wiedza o tym doskonale, dlatego od malenkosci wstrzykuja chrztami, komuniami bezkrytyczny umysl dziecka.
    Dlatego szyydzenie z tych intelektualnycj kalek nie wnosi nic poza wlasnym dowartosciowaniem

  193. Lewy
    6 lutego o godz. 22:58

    „Znecanie sie sie nad niedorzecznosciami religi jest dzialaniem sterylnym, czyli bezcelowym, poza daniem sobie satysfakcji o wlasnej lepszosci”.

    To, co powyżej napisałes uważam za najbardziej mi bliskie na tym blogu.
    Pisząc, że kościół to ludzie, staram się zainspirować konkluzję równie mi bliską.
    Otóż taką, że w tym wypadku, kościoła w Polsce, nietrudno udowodnić na ile wyraża swym kształtem lokalnych wiernych, a na ile wierni zostali wysztampowani przez niego. Sam o tym pisałeś, apropo Francji, i ja się z tym bardzo identyfikuję.
    Nie ukrywam, że to wrażenie, że nasze instytucje i zbiorowości są na nasz własny kształt, silnie podbudowuje u mnie także doświadczenie udziału w tym blogu.
    Oczywiście, krucjata polemiczna przeciw historycznie uniwersalnemu ‚złu’ KK, jako modelowej maszynie formacji nieludzkiej i amentalnej, ma pełne uzasadnienie. To nie jest instytucja wyzwalająca z nas to, co lepsze, ale gdzie indziej z lepszych lepiąca to, co wspólne.
    Tak, że dilerzy nie rosną na ludzkiej cnocie, a na upadku.
    Dystrybuują to, na co jest największy popyt rynku ludziny.
    Nie każda ludzina smakuje tak samo, ale ma tę piękną fizjologię, że może się doskonalić, albo cuchnąć zachhętą do dilerki. Tak więc, w pewnym sensie – nasza ‚kaka’ to nasza, nie boska kwestia smaku.
    Uszanowania.

  194. anumlik
    6 lutego o godz. 22:57

    Bażancie eyaculacye…???
    gdy trudno o inne racje!
    …w przegnaniu absztyfikanta
    poprzez innego staranta…

    😉

  195. konstancja
    6 lutego o godz. 23:22

    Samochód w kosmosie…hm, gieniusz innowacyjności.
    Jest więc równie prawdopodobna szansa na racjonalne przekonanie kapitału, aby wysłał kaczora na księżyc.
    Sam już nie ukradnie.
    Jakiś startup i crowfunding…? 😉

  196. Lewy
    6 lutego o godz. 23:07

    Nie wiem o czym mówisz Lewusku. Ja kwestionowałem tylko kruka i Twoje domniemanie akurat o dowartościowywaniu się w sytuacji, kiedy się komuś coś wytyka, i niezauważanie innych motywacji. Nie znajduję innego wyjaśnienia niż bezmyślnie powtarzany stereotyp. Jak komuś coś wytykam, to się automatycznie wywyższam, pysznię, dowartościowuję? Boże, słyszysz i nie grzmisz?

  197. @blondynka 6 lutego o godz. 18:21
    Chcą zapłaty, a ja od pewnego czasu unikam zakupów na kartę.

    @Blondynko, ten plik – pierwszy numer „Rycerza Niepokalanej” – jest darmowy.
    Nie trzeba płacić.

    Nie daj się zmylić tym, że za CAŁKIEM INNY PLIK a mianowicie za książkę Magdaleny Knedler – Nie całkiem białe Boże Narodzenie, proszą cię o zapłatę.

    Nie klikaj na okienko „KUP” tylko „POBIERZ”.

  198. wbocek
    6 lutego o godz. 23:31

    Pytanko z Pacanowa, bez fikania:
    Co więc jest motywem wytykania, gdy się wytyka coś, czego się samemu nie ma, a ten co to „coś” złapał nad tym nie panuje?
    O czyją kurację może chodzić?

  199. Gekko
    6 lutego o godz. 23:27
    baaardzo przepraszam….za wrzutkę, Nie potrafię sprawdzic, czy na pewno to pojawiło sie na blogu. Mnie chodziło o Muppet Show , tych dwóch starców omawiających podpisanie wiadomo czego przez wiadomo kogo.
    A tu pojawiło się jakieś …a fe!
    i to przed godz. 23
    Przepraszam stokrotnie, jesli kogoś to uraziło.

  200. konstancja
    6 lutego o godz. 23:40

    Mnie się nie pojawiło fe, ale Musk wysyłający samochód w kosmos…
    Skądinąd – signum temporis idioticis.

    Ukłony.

  201. ale niżej jest właśnie ten tweet
    autorem jest Jesse Pinkmann, a tytuł:
    co powiedział adrian jak podpisywał ustawę?

  202. @ konstancja

    Coś do przemyślenia w biurze… 😉
    Ja jutro mam poranną zmianę.

    https://i.imgflip.com/23ymmj.jpg

  203. Gekko
    Dziekuję Ci serdecznie 🙂
    to jest to, ale w ogóle poniżej jest wiele rozśmieszjacych tweetów i przeróbek. I to chciałam podać Szanownym Państwu na dobranoc.

    A w ogóle najlepiej uszami się nakryć i udać, ze nas w naszym kraju nie ma.
    wstyd sie przyznać, że mamy taki rząd, w którym też Polacy, tylko, że nieco …lepszego sortu

  204. @ Lewy
    Z wierzen jaskrawo sprzecznych z wiedza mozna sobie podrwic, to normalny ludzki odruch. Drwienie z wierzacych to juz troche inna sprawa. Nawet ci bardzo dziecinnie wierzacy moga wzbudzac szacunek tym np., ze przestrzegaja etycznych nakazow swej wiary. A przeciez nie wszyscy wierzacy sa dziecinni, nie wszyscy wyobrazaja sobie Pana Boga jako brodatego staruszka i sa przekonani, ze stworzyl on swiat w szesc dni, a siodmego odpoczywal (jak sie tu im na blogu czasem wpiera). Wiara ma bardzo rozne twarze.
    Napisalam poprzednio, ze sa dwie plaszczyzny w odnoszeniu sie ateistow do religii – jedna jest niezgoda na dogmaty, a druga krytyka instytucji. Do Kosciola dzisiaj, w Polsce, mam taki sam stosunek jak Ty. Krew sie we mnie gotuje. Z drugiej strony, jak pisze @Gekko, nie uciekniesz od tego, ze Kosciol to ludzie. W tym caly sek. Dlatego dobrze, ze przypominasz o katolikach we Francji. U nas tez tacy sa, choc sa rzadsza odmiana, i tych, uwazam, powinnismy cenic.

  205. @ wbocek
    Wytykanie katolickiego zla nie musi byc przezywaniem wlasnej czystosci. Dodalabym rowniez intelektualnej wyzszosci. Ale tu na blogu te uczucia bywaja bardzo czytelne. Czyzbys zapomnial o „odmozdzonych” przez wiare?
    Agresywni wierzacy tu wchodza, kiedys moze bylo ich wiecej. Niektorym jednak ich obecnosc nie jest potrzebna do znecania sie nad wierzacymi w ogolnosci. Dziwi mnie, ze tego nie zauwazyles. Powiedziales niedawno, ze sledzac wpisy pod roznymi nickami, mozna sobie wyobrazic osobowosci stojacych za nimi ludzi. Calkowicie sie z tym zgadzam.

  206. Gekko
    6 lutego o godz. 23:43

    Mylisz sie calkowicie, choc masz oczywiscie prawo do swoich ocen. Majac prawo do ocen masz tez prawo do rewizji wczsniejszej oceny.

    Zaczne od tego, ze sie „od dawna” zastanawialem po kiego Musk ten samochod w kosmos …

    Dzis juz wiem i moja ocena jest taka: Genialny event reklamowy Muska! Musk geniuszem promocji siebie, swoich przedsiebiorstw i ich produktow!

    No to po kolei.

    1) Musk nie wyslal jakiegolwiek samochodu, tylko swoj wlasny osobisty… co dla przecietnego amerykanina jest niemal tak jakby on sam – Elon Musk, siedzial w tej takiecie Heavy Falcon…

    2) Musk nie wyskal pierwszego z brzegu samochodu, tylko samochod wyprodukowany przez nalezaca do Muska Tels Motors…

    3) Musk nie wyslal byle jakiego modelu samochodu, tylko czerwono/wisniowa Tesle Convertible z pustym kosmicznym skafandrem wyprodukownym oczywiscie przez Space X, a z glosnikow na cale regulator bedzie walic „Space Odity” Davida Bowi…

    4) Calosc oczywiscie na pokladzie najnowszego dziecka Space X, czyli rakiety Falcon Heavy zlozonej z 3 rakiet Falcon 9. Najwiekszej rakiety od czasu Saturn V, o najwiekszym udzwigu…

    Calosc jest majstersztykiem reklamy i autopromocji Elona Muska i nazywanie tego „idiotyzmem” jest … , co najmniej pomylka, jesli nie bledem.

    Ale jak wyzej napisalem, kazdy ma prawo do wlasnych opinii, nawet jesli sa one bledami, czy pomylkami.

    pozdrowka
    ~l.

    Ciut i jeszcze wiecej mozna tu znalec:

    https://www.theatlantic.com/science/archive/2018/02/the-symbolism-of-elon-musk-sending-a-car-into-space/552479/

  207. @kruk
    Ja w każdym razie się z tobą zgadzam.
    Jeżeli ktoś nie czuje powołania do korygowania mojej wiary, niewiary, czy jakości tychże… jak dla mnie to jest już dobrze.
    Jednoczyć się trzeba przeciwko tym Draniom z kim się da.

    https://www.youtube.com/watch?v=abSqvkfTm2w&list=PLE5xRbtC1P2lXP7SzHGXUryHHE_NprZL7&index=95

  208. Kaka-ludek się jednoczy… i znów zaczyna zalewać forum
    sążnistymi apelami o nienaśmiewanie się z kaka-ludku.
    Bo w kaka-ludku to przecie same poczciwiny,
    A jednoczyć się trzeba przeciwko „tym Draniom”, o!

  209. @lonefather 7 lutego o godz. 1:14
    „a z glosnikow na cale regulator bedzie walic „Space Odity” Davida Bowi…”

    Zgadzając się z tobą co do pozytywnej oceny tego marketingowego pomysłu, (jestem pewny, że JAKIŚ ładunek=obiążenie testowe TRZEBA BYŁO I TAK załadować do tej rakiety), apeluję tylko o nie powtarzanie po kimś banialuków o „waleniu na cały regulator z głośników” jakiegoś tam utworu…

    Jak wiadomo głośnik przetwarza energie elektryczną na energię mechaniczną drgań swojej membrany a dalej cząsteczek otaczającego ten głośnik medium.

    W przestrzeni kosmicznej panuje zaś próżnia i żadne mechaniczne dragania w tejże próżni nie są przenoszone.

  210. kruk
    7 lutego o godz. 0:18

    Kruku samotny na podniebnych wysokościach, w imię ojca i syna Józefa Stalina, Twoje sformułowanie „Wytykanie katolickiego zla nie musi byc przezywaniem wlasnej czystosci” było jedyną możliwą merytoryczną reakcją na postawiony przeze mnie temat i go, łącznie z Twoim dodatkiem o ewentualnej intelektualnej wyższości, wyczerpało. Dziękuję.

    Reszta Twojej reakcji jest o tym, że na blogu właśnie uczucia czystości i intelektualnej wyższości ateistów „bywają bardzo czytelne”. Wybacz, kruku, ale z takimi ogólnikami nie bardzo umiem rozmawiać, więc nie pociągnę się za język.. W ogóle nie umiem rozmawiać O ATEISTACH. O konkretnych wypowiedziach konkretnego ateisty – dałoby się, zwłaszcza kiedy jego uczucia są „bardzo czytelne”. Ale chwilowo konkretów brak.

  211. Gekko
    6 lutego o godz. 23:39

    Nie wiem, Gekko, co „jest motywem wytykania”, wiem, co bywa moim motywem wytykania. Otóż, jak u dziecięcia i profesora: chęć podzielenia się swoim poznaniem, zwłaszcza kiedy się coś odkryło samemu, choć to już milion razy było odkryte. Zdarzał się w młodszych latach motyw chwalenia się, demonstrowania sprawności, ale na wyższym poziomie samopoznania świadomie taką motywację odrzucałem, choć sporadyczne wybryki się zdarzały. Konkretny przykład: od zawsze byłem dość silny, a kiedy zacząłem różne rzeczy ćwiczyć, stałem się fest silny i sprawny – na przykład wchodziłem i schodziłem po schodach na rękach lub spadałem do wody ze stania na rękach na drugim piętrze skoczni basenu olimpijskiego we Wrocławiu. Nigdy natomiast nie było we mnie chęci wykorzystywania mojej przewagi ani nad kolegami, ani nad wrogami – nigdy właściwie w dzieciństwie i młodości się nie biłem. Dwa razy się szykowało, ale raz załatwiliśmy rzecz pokojowo, a drugim razem – wyniosłem hardego młodszego kolegę z miejsca sporu i odechciało mu się bić, a ja ani przez ułamek sekundy tego nie chciałem, choć z przyjacielem, jako nastolatkowie, naparzaliśmy się starymi bokserskimi rękawicami godzinami, z obowiązkowym przepraszaniem, kiedy któryś za mocno huknął.

  212. zza kałuży
    7 lutego o godz. 3:04

    Masz racje, ale nie do mnie miej pretensje, ja tylko przetlumaczylem, ale nei doslownie, tylko tak jak sie powszechnei mowi, czyli „walic na maksa”…

    Owsszem jakis ladunek inny moglby byc i zdaje sie proponowano Muskowi aparature naukowa, lub zasobniki z woda, zywnoscia, czy innymi zapasami, ktore kiedys moglyby sie przydac komus w kosmosie.

    Musk te propozycje zbyl, krotkim, ze to wszystko „byloby NUDNE” i poprzestal tylko na swoim samochodzie ze skafandrem… Choc i on nie wypelnil mozliwosci tej rakiety, za to pozostal JEDYNYM ladunkiem tego pierwszego, dziewiczegolotu Falcon Heavy.

    Reszta juz chyba jasna?

    pozdrowka
    ~l.

  213. wbocek
    7 lutego o godz. 8:31

    Bardzo to przejrzyste, to wytykanie poznaniem podszyte.
    Z tą wiedzą łatwiej będzie koźle fikania do potrzeb poznawczych przystosować. A jak chodzi o konterfekt wczesnego Pombocka, co go w sieci widać, to istotnie – mocny i prawy z niego człek wygląda na świat, aż chce się poznawać.
    To nie dziwota, że i dziś nie inaczej.

  214. lonefather
    7 lutego o godz. 1:14

    Lonek, ja uwielbiam się mylić całkowicie, a nawet kosmicznie i wszechświatowo.
    Jakbym się nie mylił, to niczego bym się nie dowiedział, a dowiaduję się codziennie tyle, że o pomyłce nie może być mowy.
    Dzięki komicznej Tesli dowiedziałem się, że tylko jeden, jak sięgam pamięcią, sposób na autopromocję, tę Teslę w mej pamięci przebija.
    A to, jak kolega niepełnodojrzały lecz przedsiębiorczy, w podstawówce, promocyjnie odpalił w kiblu śmierdziela z pingponga.
    Dzięki ewakuacji, ani klasówka się nie odbyła, ani wpisy w dzienniku się nie zachowały, ręką koleżki wytarte.
    Same korzyści, czyli marketing, że AmberGold może się schować.
    Idzie przyszłość, a nawet leci nad nami na dywanie…hihi.
    Ukłony.

  215. blondynka
    7 lutego o godz. 1:14
    Jeżeli kochać to nie indywidualnie…

    Wsiech nie prjeljubiosz… 😉
    A kolejka amatorów kochania inaczej, z kłonicami i cepami, już do miłosnych bojów z kaka-ludkiem na blogu zapędzana…
    Oby nie tak długa, jak ta do Tesli, bo producent tych „space-balls” wszystko wydał na marketing; na produkcję zabrakło. 😉
    Nagroda za przedpłaty – w Kosmosie, jak w kaka, bo i klyent ten sam: wierny.

  216. Czy crowfunding to jak wrony płacą? To chyba inteligentne ptaki, może się nie dadzą zrobić w konia.

  217. Gekko
    7 lutego o godz. 9:33

    Hmmm…

    Czyzby? Ile innych „bznesow” poza jednorazowym zalatwieniem klasowki, wypromowal wspomniany kolega z podstawowki? Czy poza Toba ktokolwiek o tym pamieta? A Ty pamietasz jak mial na imie i nazwisko? Czy dzieki temu „smierdzielowi” zarobil” chocby karne przeniesienie do innej szkoly? Nawet jesli wskutek oddalenia w czasie wyolbrzymiasz sukces, bo dla Ciebie byl istotny w tamtym momencie, to czy choc w przyblizeniu pamietasz jaki mial byc temat tego sprawdzianu wiedzy? Czy teraz po latach mozesz ocniec, czy on cokolwiek Tobie dal? A moze nic nie dal i na tamten dzien zmarnowala sie wiedza, bo sie do sprawdzianu przyszykowales?

    Mam sie dalej pytac?

    Konkluzja:

    Wspomnine przez Ciebie i nie wiem czemu nazywane „marketingowym” przedsiewzecie Twojego kolesia, NIE BYLO ZADNYM MARKETINGIEM, A TYM BARDZIEJ AUTOPROMOCJA, bo sie moge zalozyc, ze koles zrobil wszystko co dal rade zrobic, zeby jego nazwisko nie wyplynelo do wiadomosci dyrekcji… I jesli byl wierzacy,to siez calych sil modlil, zeby pozostac anonimem.

    Poddam sie i przyznam tobie racje, jesli stwierdzisz, oznajmisz, dowodzic nie musisz, ze Twoj koles „sprzedal” choc jedna podobna akcje „smierdzielowa”…

    Za cokolwiek. Chocby za 20 „Donaldow”, czy paczke „Sportow”…

    No jak tam bylo @Gekko? Stal sie znany powszechnie? Sprzedal choc jedna wiecej akcje klasowkowo „smierdzielowa”?

    Jesli odpowiedz na powyzsze brzmi NIE, to znaczy ze to nie byla ani autopromocja, ani marketing eventu smierdzielowego w wersji komercyjnej.

    Czyli nieporownywalne porownujesz i usilujesz wmowic, ze to to samo.

    pozdrowka
    ~l.

  218. CROWD… , a nie CROW… FUNDING

    podrowka
    ~l.

  219. @ Lonek
    Cholera, znowu masz rację.
    Ja zupełnie tego świata nie kumam, stetryczeniem odstaję, a lata zaodowego zajmowania się marketingiem mnie zupełnie znieczuliły na dzisiejszą innowackijność i kretynywność.
    To wszak, co opisuję, to były takie komusze czasy, że choć po wykryciu kolega stał się powszechnie znany, nie zbierał, komuch szczeniacki, po Donaldzie za wymazanie pały z dziennika…
    I nie wrzucił foci z karnej Rady Pedagogicznej na fejsa.
    Ale …został po latach profesorem, zupełnie poważnym, mądrym i szanowanym.
    Akt niesprawiedliwości dziejowej.
    Na szczęście, słyszałem że Musk (były takie tanie perfumy za komuny) organizuje odwierty, pod marką nudy.
    No, bo po podboju kosmosu automobilem, dotarcie do jądra ziemi po źródła napędu jądrowego, to już dla kolejkowiczów z bitkoitami jest oczywistość na miarę małego pikusia.
    😉
    Lonku, ja o Musku wężykiem, wężykiem…
    Pozdrawiam.

    PS Przepraszam za błędy i literówki solennych i zawodowych anglistów. Rzeczywiście, jak kasa ulatuje rozdziobana przez kruki i wrony, to jest coś innego niż psychologia otępienna naciągango na dutki tłumu.
    Ale, jak to mówią, wśród przyjaciół-fachowców, kruk krukowi Muskiem nie zapachnie. 😉

    PS Przepraszam też osoby inne, niż Lonek, za zbyt podprogowe macanie po poczuciu humoru tam, gdzie słoneczko im nie zagląda.

  220. Gekko
    7 lutego o godz. 10:33
    Są dwa powody, dla których nie chwaliliśmy się niektórymi czynami: techniczny i ludzki.
    Techniczny – brak technologii sprzyjającej samochwalstwu (internet, smartfon, cyfrowa kamerka filmowa.
    Ludzki – to inni oceniali nasze „bohaterskie” czyny i oni decydowali o czym i o kim się mówi. A że skala popularności była mniejsza niż obecnie? Wstyd za głupotę także był mniejszy, co dzisiaj ma swoją wartość.

  221. @Gekko
    @Lewy
    Lewy – ta metafora o zwalczaniu narkotyków – bezcenna. Zwalczać dilerów…

    Dyskusja – ,,Kościół to ludzie” dla mnie jest zabawna. Gdy mojego szwagra przypieram do narożnika wykazując mu systemową deprawację jego religii i jej degradujący-deprawujący (o tym za chwilę) wpływ na nasze życie społeczne to on finalnie z braku rzeczowych argumentów (ja zwykle nie zbliżam sie do połowy mojego arsenału 🙂 )mówi ,,Kościół to TYLKO ludzie – i jako ludzie bywają różni”, że nie wspomnę o mdlącym mnie argumencie o ,,wielonurtowości w Kościele” albo ,,Kościół nikogo nie może odrzucić”. Dla mnie są to argumenty i zachowania z bliższe sześcioletniemu dziecku, które w przy nawale swoich problemów zamyka oczy, odwraca się i mówi ,,nie ma mnie”.
    Pozostaje kwestią otwartą co było pierwsze – jajko czy kura. Czy Kościół w Polsce jest taką zdeprawowaną instytucją bo nasze społeczeństwo w dużej mierze składa się z degeneratów czy degeneracja społeczna ma swoje źródło w Kościele.
    Ja osobiście skłaniam się ku opcji nr 2 gdyż znając historię Polski i upadku jej ,,tolerancyjności” widzę ogromną rolę kleru w przekształceniu szlacheckiego przywileju wolności religijnej w przywilej dla katolików. Najbardziej imponujące jest to, że po porażce jaką okazały się próby reform (które miały wzmocnic władzę a ta wzmocniona miała zrobić katolicki porządek z ,,herezją”) Zygmunta III i wynik rokoszu Zebrzydowskiego – przestawili się na działania długofalowe – indoktrynację przez system edukacyjny, odsuwanie od faworów królewskich. Czas ,,żniw” tego ,,siewu” zaczął się od Potopu.

  222. Gekko
    7 lutego o godz. 10:33

    Gekko, TY sie boj tego co sie boisz, bo zle robisz. Bardzo zle, a ja gdybym byl na Twoim miejscu, to nie napisalbym tego co napisales, a jak juz bym napisal, to po zwroceniu mi uwagi bym sie bardzo, ale to bardzo zawstydzil!

    Chyba, ze robisz kabaret?

    Ale jak robisz kabaret, to tak ja @anumlik swoje produkcje zapowaiada „Teatrzykiem pod anumlikiem”, tak i Ty zapowiadaj swoje kabarety „Kabarecik pod Gekkiem”…

    Zeby nie bylo watpliwosci, jak teraz, ze wykrecasz znaczenia slow i przeinaczasz przesmiewczo czyny i zdarzenia, co moze byc podciagniete pod dzialanosc kabaretowa, bo w dyskusji moze brzmiec dowcipnie, ale odwraca uwage od sensu prawdziwego.

    pozdrowka
    ~l.

  223. @lonek
    Ten Musk rzeczywiście zrobił coś oryginalnego, jako pierwszy wysłał w Kosmos samochód. Widziałem niedawno na kanale Science, że dookoła Ziemi na różnych wysokościach lata setki tysięcy odłamków różnych sputników, pies Łajka, francuski klucz, który amerykański astronauta wypuścił, kiedy przykręcał jakąś śrubę na Stacji Orbitalnej, różne blachy, stare satelity, plus nowe chińskie. Nawet nasz Krzywousty zamierza, oczywiście za zgodą gnoma, wysłać na orbitę jakąś rakietę z kawałkiem drewna do którego był przybity pan Jezus.
    Popieram więc Twój entuzjazm dla genialnego promocyjnego chwytu Muska. Wprawdzie robi się coraz ciaśniej na wokółziemskich orbitach, ale jeszcze zmieści się jakaś lodówka wystrzelona przez Refridgerator Company w ramach promocyjnych czy szafa gdańska promująca Gdańsk.
    Ale jak jakis zajęty badaniem Kosmosu czy naprawa stacji astronauta dostanie w łeb szafą, albo go samochód Muska przejedzie, to może zostanie w końcu wprowadzone prawo zakazujące cymbałom zaśmiecanie najbliższego Kosmosu

  224. Mnie się tam bardzo podoba ta fantazja z samochodem, lubię takich ludzi 🙂

    Czajniczek może to czemu nie samochód.

  225. zak1953
    7 lutego o godz. 10:54

    Coś w tym jest, o tych barierch.
    Ale jest też film Kieślowskiego „Wodzirej”, jak najbardziej o ówczesnych metodach autopromocji.
    A nie wiem, zak, czy Ty pamiętasz i kojarzysz metody i rozpowszechnienie autopromocji tow. Decembera i jego kamaryli.
    Parteitagi w „Spodku” i Decemberpalast-show?
    „Z wizytą u was…” „Przy sobocie po robocie…”
    I te klimaty, przodowników pracy czy stachanowców marketingu.
    Tyle, że inne dekoracje i przaśniejsze opakaowania, na miarę czasów.
    Człowiek, brzmiący dumnie, także w swej śmiesznej małości, dalece przewyższa ideologie i religie… (?).
    Pozdrawiam.

  226. @ lonefather

    Kurde, zagiąłeś mię.
    Masz rację, masz rację, masz p otrzykroć rację.
    Przepraszam za niezamierzone qui-pro-quo.
    Kabaret pod jaszczurkami już był, więc wymyślę inny label na moje ew. gadzie/płazie wyczyny. Może: reptiles beyond margins (RBM)? 😉
    Ale na razie, ze wstydu za płoche mącicielstwo, będę już poważny, jak kremówka pod sempiterną.

    Pozdrowienia i podziękowania za słuszną uwagę.

  227. @ Lewy
    …rakietę z kawałkiem drewna do którego był przybity pan Jezus.

    OOo, to jest to!
    Byle drzewo to była wierzba płacząca, w takt Szopina.
    A nawet może projekt: Duck In Space?
    😉

  228. @Sławczan
    Tak, Potop był ostatecznym rozprawieniem sie Kościoła z wszelką konkurencja. Ale zaczeło się wcześniej. Już poganin Jagielło całkowicie uległ Zbigniewowi Oleśnickiemu. Były potem próby otrząśnięcia się z tej omnipotencji Kościoła. Najświatlejsi Polacy tacy jak Rey, Opaliński,Bracia Polscy podejmowali takie próby,ale Kościół sprytnie storpedował owe niecne zamiary, wmawiając panom braciom, że nie może być Polaka niekatolika. Sienkiewicz uwiecznił, uświęcił ten katolicyzm, obrzucając błotem Opalińskiego, Radziwiłła, a przerabiając nieudolnego Jana Kazimierza na umiłowanego władce (trochę jak to PIS wraz z kaka robi z wielkim poległym Lechem), a z przeora Kordeckiego niezłomnego obrońce wiary, który akceptuje zrabowane przez Kmicica kosztowności, nie dla siebie tylko ku chwale najświętszej panienki.
    Wszystko to wraca w XXI wieku. Obłuda, złodziejstwo, chciwość.i ten nieszczęsny lud coraz bardziej ubezwłasnowolniony.

  229. Szanowni!
    Czasem wystarczy garść faktów, parę cytatów ułożonych w zgrabny tekst i rodzi się… groza. „Horror! Horror!” – jak u Conrada.
    Zaprasza anumlik, więc i ja zapraszam.
    Jacek Kowalczyk

    PS
    Marek Rafałowicz to admin blogu. Pracujemy nad tym, by było jasne, kto pisze.
    jk

  230. Slawczan
    7 lutego o godz. 10:56

    No własnie, bardzo frapująca, moim zdaniem, teza na ten blog, a la „jajko czy kura”.
    Ja mam wątpliwości, czy rzeczywiście wariant 2.
    Jest sporo dowodów, że nasze społeczne rytuały świeckie, bez związków wyznaniowych, odtwarzają realia i melodie polo-maryjne, np. w społecznościach ateistycznie korespondencyjnych.
    Z drugiej, czyli wariantowo 1szej strony, ludzie głosują nogami w kierunku, gdzie podąża duch takiej ludziny. Kościół tutejszy w takim jak jest kształcie spotyka się z aprobatą, uczestnictwem i poparciem, choćby i nie najmniej przez świadome uczestnictwo i domniemaną przynależność – bo sprzeciwu nie widać.
    Na świecie, ten sam de facto kościół ulega normalizacji pod wpływem normalnych wiernych.
    Polscy funkcjonariusze w obcych kościołach sprawdzają się tylko w karajach niedojrzałych społecznie (Afryka) lub gettach emigracyjnych czy łowczych pustyniach ewangelizacyjnych (Wschód). W innych przypadkach (np. Czechy, Austria) bywają przez tamtejsze społeczności relegowani.

    To w ogóle,to pozorne ‚jajko czy kura’, byłby cenny wątek na wstępniak, może ktoś ze znawców zechce trud podjąć.

    Pozdrawiam.

  231. @Gekko
    „Wodzirej” jest filmem Feliksa Falka. Gdyby to był Kieślowski, to by zamęczył tą łopatologią moralnego niepokoju wsadzonego do jakiegoś katalogu albo wstrząsającej podwójnej Weroniki. Pomagał mu w tworzeniu tych niezgłębionych gniotów kolega mecenas Piesiewicz, ubrany przez zaproszone panienki w sukienkę.
    Uff, w końcu sie wyżyłem na grafomanach.

  232. @ Marek Rafałowicz (admin)

    Hura.
    Serdeczne pozdrowienia i życzenia regularnie regulaminowych sukcesów, dla dobra wspólnego!

  233. Lewy
    7 lutego o godz. 12:06

    Lewy, dzięki, jak najbardziej racja; miałem odruchowe watpliwości ale padły na ołtarzu sprawnej responsywności…
    Z resztą komentarza, o Kieślowskim, niestety w pełni również się utożsamiam.
    😉

  234. @Lewy
    7 lutego o godz. 11:55
    Średniowiecze jest dla mnie kategorią estetyczno-przygodową więc nie biorę go pod uwagę za bardzo. Bardziej mnie zajmuje epoka nowożytna gdyż nasz świat z niej wyszedł dlatego do Jagiełły nie siegałbym…

  235. @Gekko
    7 lutego o godz. 12:01
    Upieram się przy opcji nr 2 gdyż:
    Polacy wyrwani ze swojego srodowiska potrafia się przystosować do norm obowiązujacych za granicami. najlepszym przykładem jest porzucanie zwyrodniałych nawyków przez polskich kierowców gdy przyjdzie im się poruszać w cywilizowanych środowiskach