Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

2.02.2018
piątek

Znasz li ten kraj?

2 lutego 2018, piątek,
Nie. Już nie. Okazuje się że urodziłam się w kraju, którego nie znam, i wśród ludzi, których nie rozumiem. Wychowywano mnie, owszem, w poczuciu patriotyzmu, owszem, przyznaję na Sienkiewiczu i Kmicicach. Bogoojczyźniano. W czasach dzieciństwa Solidarność, wielki zryw narodowy, było z czego być dumnym. Miało się poczucie przyzwoitości, dumy z kraju, podniesioną głowę.
Od dwóch lat głowę schylam coraz niżej. Byłam na protestach, maszerowałam, spacerowałam, paliłam świeczki. Jednak ten demokratycznie wybrany rząd odbiera mi ostatnie okruchy poczucia, że Polska to brzmi dumnie. Wyliczać nie będę, wszyscy wiedzą. Nie rozumiem, jak to się stało, skąd powypełzali nacjonaliści, wielbiciele Hitlera, dlaczego Ten Którego Imienia Nie Będę Wymawiać, wychowany za Gomułki, ten, który był w trzecim szeregu i był świadkiem zdarzeń, opresji, prześladowań teraz rozrywa kraj na kawały jak postaw czerwonego sukna, kraj który po raz pierwszy miał szansę zaistnieć i świecić przykładem. W imię czego?!
Wszystko jest niszczone, tłumy popleczników gotowych do każdego haniebnego czynu, za posadę, za sławę.
Kim właściwie jesteśmy, kim się staliśmy, Polacy!
Nefer
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 402

Dodaj komentarz »
  1. Piękna postawa i piękne dylematy we wpisie Nefer, zacnej blogowiczyni, bez ironii.
    Tylko, o czym to jest?
    O Hitlerze który odebrał nam Sienkiewicza?
    😉

    Bardzo chciałbym skojarzyć ten wpis z anonsowanymi przez @Jacek Kowalczyk badaniami prof. Bilewicza, o ANTYSEMITYŹMIE POLAKÓW, które cytowałem ja, w poprzednim wątku.

    Niestety, związku nie widzę.

    Tym bardziej, że skądinąd przezacna Autorka, też poprzednio, tak zareagowała na sprzeciw wobec antysemickich postów:
    Nefer, 1 lutego o godz. 23:37
    Gekko, niepotrzebnie czepiasz się …
    Kto mądry i rozumny antyżydowskim hejtem się nie zarazi, choćby nie wiem ile go widział.


    Może więc wpis wymaga jakiegoś uzupełnienia o niedopowiedzenia, o co w badaniach Bilewicza chodziło.
    Chyba że chodzi o to, aby nie prowokować zbyt histerycznych inkwizycji w kwestii finalnej: czym naprawdę jesteśmy, Polacy?

  2. Neferko, cieszę się ogromnie, że znowu piszesz wstępniaka.
    Smutne, że ma taki temat. Smutne w tym, że przedstawiasz obraz rzeczy. I że Tobie smutno z powodu takiej Polski; chciałoby się przyznawać do lepszej, przyzwoitszej, będącej wśród liderów cywilizacyjnej jasności.

    Pytasz w imię czego robi i mówi co widać i nie widać ten mały, co ma się za wielkiego? On sam tego nie wie. Zdaje mu się tylko. Śni o potędze, a raczej ciężko roi. Rojenia to kawał, albo cała substancja życia, ale nie rzeczywistość. Albo tak: skoro to jest jego rzeczywistość,, to jest to rzeczywistość psychiatryczna.
    Taką właśnie stawiam diagnozę: istotą tego z czym mamy do czynienia nie są żadne górne cele, szczytne idee, szlachetne zamiary i dążenia. To same pozory, na które jednak daje się nabierać niezorientowany obserwator i zamieszany uczestnik zdarzeń. Jest nią, a ściślej: są nią Nieprzeżyte, Zaprzeczone i Wyparte
    Sienkiewicz nas okłamał, podobnie jak inni bajędosnuje jemu podobni, do których jednak nie zaliczam bajkopisarzy, bo bajka to poważna sprawa. Sienkiewicz nas oślepił i wprawił w narkotyczny, kolorowy, ciepły sen o lepszości wśród realiów gorszości.
    Właśnie się z niego budzimy.

    Tak mi się jakoś zdaje, że choć to nieprzyjemne, a nawet gorzej, jedyna droga do poprawy stanu rzeczy wiedzie, jak zwykle – przez bolesną mękę, całkiem jak u Jezuska: ból poznania trafnej diagnozy i mękę długotrwałej i niespektakularnej terapii. Ale w międzyczasie warto przegryźć pyszną, belgijską czekoladkę. Mniam!

  3. @Nefer
    To samo odczuwam. Wstyd, rozpacz i ból.
    Że jest taki jeden amoralny szkodnik, to jeszcze sie mieści w głowie, ale on wybrał takich samych, otoczył sie nimi. To już nie kwestia jednego szaleńca, to kwestia opanowania Polski przez niszczycielski gang.
    No i to robactwo, które kryło sie ze swymi poglądami pod kamieniem, ten suweren ,ośmielony, zaczął jawnie, z dumą głosić swój antysemityzm. Wstyd jest być Polakiem, wstyd…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Nefer
    Chyba zawsze tacy byliśmy… W jedna czy druga stronę. Zawzięci, mało przyjaźni, ksobni i przemądrzali. Silni nad słabszym, pełzający przed silniejszym z gebą pełną pochwał.
    Teraz takie czasy, że wylazło to z ukrycia i zawyło pełnym głosem. Ale zawsze było. To i jest.

  6. @Nefer
    Nie wiem co napisać, bo sama czuję się podle. Czy wracać i ratować (bo za dużo nas normalnych wyjechało), czy wręcz przeciwnie, uciekać, zmienić nazwisko jeśli zbyt polskie, i nie wracać już nigdy.

    Że jest w Polsce antysemityzm zorientowałam się późno, trochę jak pombocek, ale za granicą. Nie mogłam uwierzyć, bo ani sensu ani przyzwoitości w tym nie było żadnej. Ale jak już raz zauważyłam, to widziałam wszędzie. Mam daleką rodzinę w Polsce, przez pis zupełnie podzieloną. Łączą ich dwie rzeczy, nienawiść do ostatnich 25 lat w Polsce i antysemityzm właśnie. Czy od nich też ma się człowiek odciąć?

    Jak z tym żyć?

  7. @Tanaka
    Przecież ty o blogu mówisz…
    Pytasz w imię czego robi i mówi co widać i nie widać ten mały, co ma się za wielkiego? On sam tego nie wie. Zdaje mu się tylko. Śni o potędze, a raczej ciężko roi. Rojenia to kawał, albo cała substancja życia, ale nie rzeczywistość. Albo tak: skoro to jest jego rzeczywistość,, to jest to rzeczywistość psychiatryczna.
    Taką właśnie stawiam diagnozę: istotą tego z czym mamy do czynienia nie są żadne górne cele, szczytne idee, szlachetne zamiary i dążenia. To same pozory, na które jednak daje się nabierać niezorientowany obserwator i zamieszany uczestnik zdarzeń.

  8. Kim jesteśmy?
    Każdy jest sobą. Jedni chodzą na protesty, piszą petycje i płaczą z bezsilności,Inni cieszą się, że wreszcie doceniono zwykłego człowieka(?) a elytom pokazano, gdzie ich miejsce.Jeszcze inni zadowoleni bo całkiem niespodziewanie dostali spory dodatek do zasiłku(prawda, czasem do pensji).A większość kibicuje łapaniu *złodziei*(bo jak ktos ma pieniądze, to skądś ma. Ja nie mam, więc on na pewno ukradł.Jednak jeżeli chodzi o większość to ocena nie jest optymistyczna. Winimy *innych* za nasze niepowodzenia, nasze lęki usprawiedliwiamy
    tym,że wszyscy nas nienawidzą(oby tym razem słowo nie stało się ciałem . I niestety co byśmy mówili i jak zaklinali rzeczywistość, to jesteśmy antysemitami.Uczymy i tego od dzieciństwa. Zakonnica tłumaczy dzieciom na religii:W Chinach Żydzi prześladują i zabijają chrześcijan, bo oni zawsze chrześcijan zabijali . Na kogo to dziecko wyrośnie?Nic dziwnego, że na przerwie najgorszą obelg są *ty żydzie* lub *ty pedale*, chociaż nie mają jeszcze świadomości co to oznacza.
    Szkoła i rodzice. Ale jeżeli szkoła staje się sama ksenofobiczna? A rodzice już są tacy jacy są?Nie wiem, czy wielu z nas Polaków przeszkadza ta lawina nienawiści.Lady Pank ma taki utwór o piekle nienawiści. To właśnie my -naród polski.Czy już pójdę siedzieć

  9. Ewa-Joanna
    2 lutego o godz. 11:06

    Eeeee.., ten, no, co to ja chciałem powiedzieć i złośliwie oraz narcystycznie zapomniałem..: blog a sprawa polska?

  10. Gekko
    2 lutego o godz. 10:54

    Znów, cholera, musiałem od głupich obowiązków wpaść. Gekko, przecież Ty się chyba naprułeś winem i zagryzłeś trawą. Domagasz się od Neferki powiedzenia tego, czego, Twoim zdaniem, nie powiedziała, zamiast przyjąć to, co powiedziała?! Wypowiedziała to, co chciała wypowiedzieć – swoją niezgodę (nie pierwszy raz) – frustrację, rozpacz, ból. A Ty oczekujesz jakiegoś algebraicznego równania czy jak?

    Łączę się z Tobą w bólu, Neferko. No bo co więcej mogę powiedzieć.

  11. zuzanna51
    2 lutego o godz. 11:09

    Kim jesteśmy?
    Każdy jest sobą.

    No to już duża przesada, żeby człowiek był sobą. W dodatku – każdy. Jeszcze tak nie było, żeby tak było.

  12. @ Neferko
    Może to mniej boli: Ty jesteś Polska. Ejotka jest Polska. Pombocek jest Polska, Lewy jest Polska, Lonek jest Polska.
    Całkiem możliwe, że ja też jestem Polska. Reszta mniej ważna.

  13. Przepraszam, Nefer. Najpierw zalegly interes. Choc ciebie nieco dotyczacy. Potem odniesiemy sie i do Twojego wpisu. Jesli nie zapomnimy.

    By the way: gratulacje. Jestes boginia piszaca jeszcze ladniej niz Saraswati grająca na vinie grala

    wbocek, 2 lutego o godz. 7:38
    „Z całą życzliwością, maidanie, żeby Ci język usechł PRZED takimi podsumowaniami z lotu ptaka… Oto najmądrzejsze, co można powiedzieć, a co powiedziała umiłowana Neferka: „kto mądry i rozumny antyżydowskim hejtem się nie zarazi, choćby nie wiem ile go widział”.

    I podsumowanie:

    „Nienawiść bardziej łączy i jest bardziej trwała niż wciąż zagrożony pokój. Dlatego ktoś wymyślił przykazanie miłowania bliźniego, że tego miłowania brak. Jest tylko egzaltowane marzenie. Przyznaję, że rosły we mnie z wiekiem dystans i niechęć do człowiekowatych”
    A to narastanie dystansu i niecheci do człowiekowatych wciaz narasta. Czego nie daje sie juz dluzej zamiatac pod derke na klepisku w chalupie

    PS. „Blog a sprawa polska”? Gratuluje, Tanako!

  14. Najbardziej mnie boli to, że nie ma przełożenia oczywistej psychologicznej wiedzy na życie publiczne. Przecież jest niemal normą, że z człowieka z niedostatkami – np. mały wzrost – krzywdzonego w dzieciństwie przez rówieśników, mającego gównianego ojca, raczej nie wyrośnie zrównoważony gość, a jego życie będzie, mniej lub bardziej świadomym, odwetem. Wielu światłych to wie, ale zabrakło śmiałości po 10. kwietnia by głośno i natrętnie ostrzegać. Wprawdzie po pierwszych przestępstwach i wariactwach PiS-u był list psychologów wskazujących na zgubne dla narodu i państwa dzielenie na lepszy i gorszy sort i wzbudzanie nienawiści, ale przecież publiczne media były już nie publiczne. No i kto by tam komunistycznej elity słuchał. Całe to, przepraszam, gówno i cała pisowatość jest emanacją jednego niezrównoważonego, odwetowego kurdupla. UomamuniuojezuniuuoNeferko! Módlta się za nami. Bo jak nie, to ja się za Was bede modlił. Abo nie – wezme wiosło i pójde na Żolibórz.

  15. Polska mnie boli i tyle.

    Chwilowo nie mam czasu pisać, pozdrawiam.

  16. Dobrze że chociaż przewodniczący Gekko de Torquemada ma prostą odpowiedź. Winne są kumy blogowe, bo nie wystarczająco posypały głowy popiołem.

    Zresztą już za niecałe dwa tygodnie cały naród będzie głowy popiołem posypywał recytując moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. I co z tego? Jak zawsze nic.

  17. @Nefer

    Dobrze powiedzial @Tanaka.

    Ty jetes Polska !

    Ja jestem Polska i Tanaka jest Polska i my wszyscy jestesmy Polska.

    I neistety musimy przyjac do wiadomosci, ze i Kaczynski tez jest Polska i jego przestepcza ferajna, co Polske demoluje, tez niestety jest Polska…

    Tak brzmi, wedlug mnie, odpowiedz na Twoje pytanie o to kim jestesmy. Smutne to bardzo, ale o tym ze prawda o nas wszystkich jest wlasnie taka to jesli nie wiedzielismy, to kazdy jakos tam po swojemu jednak przeczuwal. Przeczuwal i skrzetnie wypieral ze swiadomosci ten okropny obrazek.

    Odradzam zaprzeczac. Przynajmniej tym, co o swoim wstydzie pisali pod poprzednim poscie. Ten wyznany wstyd, nas zdradza. Zdradza, ze w podswiadomosci ta niemila prawda o nas jest rozgoszczona.

    Mieszkasz w Brukseli, ja w Londynie, inni rozsiani po swiecie mozemy zmienic nazwiska, wyprzec sie …, probowac zapomniec…, ale to i tak nic nie da, bo tak jak malpa moze wyjsc z dzungli, ale zabierajac te dzungle ze soba, tak i my, gnani swoimi losami wyjechalismy z Polski, ale choc wyjechalismy z niej, to ja ze soba, we wlasnych glowach zabralismy. I nie ma co zaprzeczac, bo sie tu po tym blogu tluczemy zamiast na jakims swoim lokalnym.

    O innych poruszonych kwestiach pisze gdzie indziej wiec tam doczytasz, co mysle i uwazam.

    pozdrowka
    ~l.

    ps. I wielkie dzieki za wstepniaka.

  18. izabella
    2 lutego o godz. 11:42

    O nie!
    Stanowcze i zdecydowane NIE !!!

    Nie dla tego pesymistycznego, ze jak zawsze nic.

    A ROZGRZESZENIE to co? Rozgrzeszenie to jest NIC ????

    pozdrowka
    ~l.

  19. Tanaka

    Nie wiem, czy jesteś, bo adresuję do Ciebie, ale nie będę się samym bólom oddawał, więc może mały przerywnik z mokrego życia.

    Oto co mi się wczoraj zdarzyło. Chodziłem wzdłuż brzegów, więc przy południowo-zachodnim fali za bardzo nie było. Ale porywy wiatru – ostre. W życiu by mi nie przyszło do głowy, że wiatr może wyrwać górną cześć (z fajką) dzielonego masztu. Wyszło, że może. Po prostu sądziłem, że podmuch działający równolegle do powierzchni wody zrobi takie świństwo. Nie uwzględniłem właśnie fajki, która, stanowiąc próg dla wiatru, powodowała powstanie siły wyrywającej ją samą. Wróciłem do domu wiosłem, bo przy takich porywach dość ryzykowne byłoby naprawianie szkody.

    Już wracam do martwienia się. Dziś mam badanie echa. Ciekawi mnie, czy będzie prolongata na życie na jakiś czas, czy natychmiastowe skierowanie na operację za szesnaście lat.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6517907417374508194?authkey=CI37wvvG3-3NyAE

  20. Nie ma wyjścia: zakazać Sienkiewicza, nakazać Grossa…

  21. Piękny lament przedstawicielki wyalienowanych, kosmopolitycznych, żyjących w wydumanym przez siebie świecie iluzji, „elit” przy zderzeniu z twardą rzeczywistością.

  22. Hura!
    Zgadzam się z Ewą-Joanną!
    „Chyba zawsze tacy byliśmy… ”
    To napisała Ewa-Joannna i ja się pod tym w 100% podpisuję, autentycznie i bez ironii.
    Też tak uważam, co więcej, co też Ewa-Joanna potwierdza: wiemy o tym świetnie!

    Tępimy więc m.in. przemądrzalstwo, bo najmądrzejsze co może Polak wymyślić, to widzieć, wiedzieć, stać z boku, „nie rozumieć” i nie ‚zarażać się’ w tej obłudnej postawie.
    Takie Sąsiedztwo, wyzute z winy, wstydu, odpowiedzialności i moralnych wartości tożsamości społecznej innej, niż gumna wspólnota kumoterstwa.
    Tak, to czego nikt boldem ani kapitalikiem tu nie nazywa, na czele z Autorką, TYN ANTYSEMITYZM, to właśnie dziecko PRZYZWOLENIA do ‚niezarażonej’ niczym NIEPRZYZWOITOŚCI.

    Z pełną dumą i przenikliwą gotowością wskazania winnych, co nasze winy na kożlich karkach przynieśli, a to , kaka, sowieci, komuna, karzeł, pissowcy, ruskie.
    Teraz już można nazwać rzecz po imieniu, tym bardziej, im bardziej nienazwana: te kozły to wszystko „Żydzi.”
    O tym jest badanie Bilewicza, zresztą jedyne, co wnosi do do naszej aktualnej wiedzy – to jawność i nasilenie ekspozycj zjawiska. Jest mnóstwo starszych badań, od 1991, wskazujących na ugruntowane istnienie i charakter zjawiska.
    I nareszcie za takie badania i przemądrzałe ich goszenie Polak będzie mógł odszczepieńców UKARAĆ. Nie tylko szczuciem, hejtem i stalkingiem na blogach. Także wsadzić swe przemądrzalsto do ciupy, robiąc miejsce dla dumnej i bezwstydnej kołtuńskości.
    – – –

    Ponieważ anonsowane badanie Bilewicza w ogóle nie zostało tu „przepracowane”, z imienia i nazwiska przedmiotu badania, naprawdę gorąco polecam kapitalne wnioski innej badaczki, tak, kobiety mądrej i przenikliwej, p. Bielik-Robson, w ostatnim n-rze „Polityki”.
    Dla poprawności medialnej, pod nazwą, że „o internecie”, ale zapewniam, że to jest nie o internecie, ale o nas, na blogu – też.
    Warto przeczytać i zrozumieć, po to aby jeszcze lepiej kłamało się w towarzystwie uwspólnionym wygodnym zagubieniem…
    Nowe Średniowiecze
    Rozmowa z prof. Agatą Bielik-Robson, filozofką, o tym, jak internet zabija cywilizację, młodych leniach i mentalności motłochu.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1735694,1,prof-agata-bielik-robson-o-tym-jak-internet-zabija-cywilizacje.read

  23. @Nefer,
    Pytasz kim jestesmy. To ci odpowiem.
    Pod koniec grudnia 1981, po wprowadzeniu stanu wojennego, na demonstracji w Warszawie bylo moze 2 tysiace osob… a Warszawa to juz wtedy miala ca.1,5 miliona mieszkancow. Dzis ma juz(tzw. duza Warszawa) ca. 2,5 milona. PiS dewastuje demokracje i Polske od dwoch lat. Widzialas wieksza demonstracje niz pare tysiecy, moze kilkanascie tysiecy osob? Ja nie.
    Skonczmy z polskim rzekomym umilowaniem wolnosci. To kicz i banal. Wiekszosci Polakow demokracja nie interesuje.
    Tym jestesmy.

  24. wbocek
    2 lutego o godz. 11:14

    Też się z Tobą łączę w bólu zadanym neferce, że mówiąc to, co powiedziała, nie powiedziała tego, o czym to jest.
    Btw, czy jest szansa by Twe zagubienia co do tego, co piszą inni o tym, co Ty czytasz inaczej, kierować pod innym pretekstem, niż Gekko?
    Nie czuję się odpowiedzialny za to w czym i gdzie gubisz się by odnaleźć towarzysko, pombocku.
    I chociaż to bolesne, nie widzę w takiej postawie, jaką mi serwujesz żadnej łączności.

  25. lonefather
    2 lutego o godz. 11:45

    @Nefer

    Dobrze powiedzial @Tanaka.

    Ty jetes Polska !
    Ja jestem Polska i Tanaka jest Polska i my wszyscy jestesmy Polska

    Tak jest, ale tu należy uściślić: takataka-takataka-taka-ta! – jak śpiewał pewien francuski szansonista.
    Bo ten małoduży to jakaś nie taka ta Polska.

  26. wbocek
    2 lutego o godz. 12:09

    Pombocku, sunąłeś jak rakieta Ciołkowskiego. Ale przecież podmuch nie działa równolegle do wody, tylko sobie furga, bryzą będąc. To się i wektor pionowy, ku górze skierowany, musiał pojawić.
    A miałeś Ty tą fajkę fest do masztu zamocowaną, czy liczyłeś głównie na grawitację?

  27. Gekko
    2 lutego o godz. 12:18

    Szkoda, Gekko, że nie wprowadzasz ogólnoświatowym zarządzeniem, że od dziś ludzie nie mają być tacy, jacy są, lecz mają być tacy, jakimi Ty, on, ona, my chcemy ich widzieć. Bo od wczoraj mówisz takim tonem, jakbyś chciał komuś obowiązkowo przy…dolić.

  28. Tanaka
    2 lutego o godz. 12:31

    Jest z rurki pcv nadzianej na dłuższy kij. Nie ma rady, trzeba będzie jakąś zawleczkę albo co. Przyczyna na razie jest chyba ta, że za płytko nadziana. Bo od zawsze mam na grotmaszcie takie właśnie nadziewane fajki i nigdy nie wyskakiwały. Tyle że wcześniejsze były głębiej i bardziej na wcisk nadziewane.

  29. wbocek
    2 lutego o godz. 12:31
    Szkoda, Gekko, że nie wprowadzasz ogólnoświatowym zarządzeniem…

    Wbocku, chyba w poszukiwaniu zarządzających wolnością pomyliłeś mnie ze Stalinem.
    Daruj se insynuacje i obraźliwe komentarze tego rodzaju, jw. do Gekko, i przyjmij w zamian najserdeczniejszy podmuch wiatru w żagle i elastyczności w zastawkach.
    PS Trzymam kciuki za pomyślne echo… 😉

  30. Gdy nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze.
    http://natemat.pl/228811,reprywatyzacja-i-zydzi-izrael-otworzy-kolejna-wojne-z-polska-przyznala-to-anna-azari

    @Nefer
    Dziękuję za tę refleksję.

    @Gekko
    Artykuł Bilewicza rzeczywiście zasługuje na osobne omówienie. Niezależnie od niego, zebrałem już chyba dość materiału do dłuższego tekstu ukazującego rzeczywiste podłoże polskiego antysemityzmu w okresie: rok 1918 – rok 2018. Popatrz, popatrz – to już 100 lat. Siadam i piszę.

  31. Gekko
    2 lutego o godz. 12:25

    Gekko, z całą życzliwością i uprzejmością, nie piernicz. Raz się alzheimerowo pomyliłem, a Ty od razu „Czy jest szansa?”. Nie ma. Alzheimer to otwarta droga do gadania, co ślina na język przyniesie, i zero odpowiedzialności. Ale to jeszcze marzenie piękna perspektywa.

  32. anumlik
    2 lutego o godz. 12:38
    Siadam i piszę.

    To jest pierwsza dobra wiadomość od wczoraj 😉 !!!
    Czekam z oskomą.
    Bardzo serdecznie zachęcam do zajrzenia do linkowanej przeze mnie wyżej Bielik-Robson, olśniewające – apropos.

    Nb wstępniaka Nefer jako wynikającego z Bilewicza anonsował @Jacek Kowalczyk. Nie wiem czy coś na łączach oliwskich nie zaskoczyło, ale we wstępniaku wygląda, jakby lament o tożsamość Polaka też musiał obyć się „bez Żydów” z Bilewicza.
    Nomen omen, pasowałoby to do paradygmatu „nie zarażania się”.
    Mam nadzieję, że się mylę, w razie czego moje gorące przeprosiny do Nefer za mój niedostatek przemądrzałości – gotowe.

  33. Gekko
    2 lutego o godz. 12:37

    Gekko, nie widzisz, że ględzisz jako czterdzieści miliardów osiemnasty o tym samym – że człek jest, jaki jest, a nie powinien być? Ja też jestem w tych 40. miliardach. Więc pomyślałem, że zamiast ględzić z pretensjami, może wydać jedno porządne zarządzenie.

  34. wbocek
    2 lutego o godz. 12:42

    Kapitanie Pombocku, moja odpowiedź z kingstona pod kubrykiem: over.
    Pozostawiam na smak i zdrowie kapsułkę z pozdrowieniami o przedłużonym działaniu (long-life).

  35. Tanaka
    2 lutego o godz. 12:26

    Niestety jest.

    I zadne zaklinanie, czy odwracanie alika, tego nie zmieni.

    Gdy Polska mila twarze Kuronia, ktory byl Polska, Mazowieckiego i Gieremka, ktorzy byli Polska, to miala tez i twarz Walesy, ktory byl i jest Polska. I caly czas miala twarz przyczajonego z tylu gnoma zoliborskiego… I moja i Twoja i pombocka i Neferki i Lewego i Gekko …

    My wszyscy jestesmy Polska.

    Jesli usuniesz malowielkiego i powiesz, ze on nie jest Polska, to kto u licha robi z Polska te wszystkie swinstwa? No kto?

    To jest wlasnie problem, ze neistety Kaczynski, to tez Polska.

    Z problemami zas trzeba sie zmierzyc, a nie uciekac.

    pozdrowka
    ~l.

  36. To liczę do stu…

  37. NeferNefer
    Mogłabyś być moją córką, droga Neferko.
    I tym większy jest mój ból, że czuję to samo co Ty, a miałam Twojemu pokoleniu „zapewnić” nową, wolną, demokratyczna Polskę. I wszystko do niedawna wskazywało na to, że mi się udało. W moim skromnym wymiarze.
    Ja, która naprawdę się starałam, choć byłam, jak to żartobliwie określam, tylko i aż AKTYWNYM świadeczkiem historii, czuję się wy…. (pardą). Co dalej?
    Powiem mega banalnie Wojtkiem Młynarskim – róbmy swoje.

  38. lonefather
    2 lutego o godz. 13:06

    No Lonek, chyba nieczytający jesteś. Toż piszę, że Polska, ale jakaś nie taka. Żeby była aż taka, że jak to małoduży a małoduży to ja, to niekoniecznie. Różnica – co najmniej – wzrostu, i prezencji światowej.

  39. NeferNefer
    oraz moi blogowi przyjaciele
    Pozwoliłam sobie przekopiować mój tekst z blogu red. Szostkiewicza, w którym podpisuję się pod jego diagnozą:
    ”po nas już raz przyszli, w grudniu 1981. I przeżyliśmy. To, że teraz musimy na to wszystko patrzeć, obserwować bezsilnie niszczenie wspólnego dorobku lat 1989-2015, jest okropne, ale minie, jak każdy paroksyzm polskiej historii. Nasze fatum polega na splataniu się genów autodestrukcji, rebelii i rezurekcji”.
    Trafił pan w sedno. Podpisuję się obiema rękami.
    Od dawna, obserwując moich rodaków – w ważnych dla kraju, narodu, wreszcie całkiem prywatnych – „akcjach”, mam nieodparte wrażenie, że jest w nas jakiś całkowicie irracjonalny gen samozniszczenia w „nakręcaniu się” wobec trudnych wyzwań.
    P.S. Jedną z pierwszych rzeczy, którą zrobiłabym po odsunięciu od władzy PIS, byłaby likwidacja IPN oraz przekazanie zgromadzonej tam dokumentacji do archiwów państwowych.

  40. Tanaka
    2 lutego o godz. 13:50

    Ja czytajacy jestem, ale i rozumiejacy (sie staram) co czytam.

    Jesli nie rozumiem, bo na ciut lzejszej fali nadajesz. To ja obciaz czyms konkretnym, zebys nie tylko Ty sam rozumial, ale i mi dal szanse zrozumiec.

    pozdrowka
    ~l.

  41. mag
    2 lutego o godz. 13:57

    Szostkiewicz jak zawsze poslizgal sie po powierzchnie problemow, tu liznal, tam uszczypnal, owdzie cos uszczknal, ale problem/ow jest tyle, ze strzelajac jak on z dubeltowki, czyli kilkudziesiecioma srucinami, to kilka trafilo, reszta obok przeleciala.

    Gdyby kiedys, w co juz nie wierze, Szostkiewicz uczciwie napisal o tym jaka role w tym polskim problemie odegral i odgrywa kosciolek katolicki, to bym sie z Toba zgodzil, ze wreszcie udalo sie Szostkiewiczowi TRAFIC.

    Jest jak jest, czyli znowu pudlo !

    I dlatego mowie wprost, ze sie @mag myslisz w swoim nad Szostkiewiczem zachwycie.

    serdecznosci i pozdrowka
    jak zawsze oddany
    ~l.

  42. Tanaka

    Cny Tanako, nie majęcy co robić przed echem, przedstawiam Ci obraz wczorajszej nędzy i rozpaczy. W każdym razie na oko. Bo jak nie na oko, to kuter rakietowy i lodołamacz w jednym, skoro w tamtym roku chciał na kanale głupią betonową ścianę stłuc. Wiosło to nie wczoraj ułamane, lecz parę dni wcześniej, jak raz walnąłem w lód tłuc, by wyjść. Jednak, co drewno, to drewno. Fakt, że też połamałem. Nie mogę teraz laminować, bo żona z chaty ucieknie przez smród. Okręt jest też przed generalnym odnowieniem przy sprzyjających temperaturach, bo na razie wygląda jak inteligent w telewizji. W mojej trójzasadzie – bezpieczeństwo, funkcjonalność, wygląd – to ostatnie jest ostatnie, ale kto wie, czy mag mnie nie poprosi o przewiezienie na drugą stroną. Wstyd by było takim wrakiem.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6517941545374278498?authkey=CNeY0vCOmbXMcQ

  43. Dziękuję za dobre słowa wszem i wobec. Nie mam specjalnie czasu to będzie w skrócie, przepraszam że tylko do niektórych.

    Lewy
    2 lutego o godz. 11:01

    Wstyd być Polakiem, wstydzę się że jestem Polką. Ból, frustracja, niemoc, głębokie rozczarowanie.

    Ewa-Joanna
    2 lutego o godz. 11:03

    Przejrzałam na oczy i bardzo razi…

    izabella
    2 lutego o godz. 11:05

    Czasem łapię się na tym że chciałabym się odwrócić plecami, zapomnieć, wyprzeć, wydrapać z siebie tę polskość. Nie da się, mam w genach, do szpiku kości, dlatego tak boli.
    Przyzwoity człowiek powinien stać protestując na ulicy do skutku, jedynie takie rozwiązanie widzę. I jałowo się obwiniam że mnie tam nie ma.

    Tanaka
    2 lutego o godz. 12:26

    Ten małoduży to JEST Polska właśnie. W 85%.

  44. @lonefather
    Och, zaraz zachwyt! Jasne, że tych kilka zdań Szostkiewicza nie wyczerpuje tematu, ale zwraca uwagę na smutną prawidłowość/przypadłość genetyczną(?!)
    Rola „wychowawcza” kościoła w naszej inklinacji do samozniszczenia wbrew logice faktów, z którymi się zmagamy, jest zapewne JAKAŚ. I chyba nie za bardzo zbadana.
    Podjąłbyś się pociągnąć temat?

  45. mag
    2 lutego o godz. 13:57

    Maguś, i ja bym się podpisał, nawet trzema ręcami, ale pod czymś trochę innym. A pod czym, to, poniżej, w pewnej części, Lonek wyjaśnił. Inna część jest taka, że Polak nie ma żadnego „genu” autodestrukcji. Owszem – sam się ze sobą strasznie morduje, ma wybitny popęd śmierci, ale żadnego genu.
    To, że zamiast szukać głębiej, Szostkiewicz powtarza byle co, mnie nie dziwi. Od powtarzania byle czego jest jak widać i będzie jeszcze lepiej. Nieumiejętność widzenia to z kolei musi być jakiś „gen” opozycji. która patrzy, a nie widzi, a jak gada, to krzywo, a jak coś zrobi, to w poprzek.

    Próbując niejakiej konsekwencji w gadaniu o genetyce, red.Szostkiewicz wziąłby skalpel i ten gen wydłubał z Polaka. Nareszcie byłby spokój i szczęście nadwiślańskie. O to mu, bez pudła chodzi, skoro tak gada. Niech sobie gada, będzie tak gadał w nieskończoność, o tym genie. Nieustannie z siebie zadowolony.

  46. W jednej z „blatnych piesniej” sie spiewa o tym, ze „prostoj sovietskij zakliuczionnyj” przyznaje, ze „toworiszcz Stalin, eto wilikij uczony”

    My mozemy podobnie o Kaczynskim zaspiewac, ze jest „wielkim Polakiem” bo wyzwolil Polaka w Polaku i dzieki niemu juz nie zyjemy zludzeniami ostatniego trzydziestolecia, ze jestesmy jak inni w Europie, tylko jestesmy jak widzimy.

    Zanim ktokolwiek obsmieje, niech przemysli sekwencje zdarzen:

    1) ONRy, naziole, kibole … toz to margines

    2) Ustawowo bedziemy chronili dobre imie Polski i Polakow

    3) wybilo szambo antysemityzmu w skali, ktorej nikt z samym Kaczynskim na czele, sie nie spodziewal

    Oto Polska wlasnie !

    Wystarczylo ogloscic i uchwalic Ustawe karzaca za obrazanie czci i honoru Polski i Polakow, a cale to lajdactwo poczulo sie bezkarne i szambo wywalilo.

    Dlatego slusznie sie Kaczysnkiemu nalezy tytul „najwiekszego Polaka” , bo sie mu udalo wyzwolic tak skrzetnie ukrywany antysemityzm.

    Prawda was wyzwoli, jak gledzil kremowkowy Lolek, ale okazalo sie ze mial racje i prawda nas wlasnie wyzwala.

    pozdrowka
    ~l.

  47. wbocek
    2 lutego o godz. 14:19

    Ja tam sobie myślę, że ten okręt znacznie lepiej się prezentuje niż USS Arizona po wizycie Japończyków. A w tym słońcu to bajka, atrakcja oceaniczna, zwłaszcza w braku Polskiej Marynarki Wojennej, człowiek chce się opalać, no i Barbara Brylska. Sam wiesz gdzie, bo po sąsiedzku.
    Znaczy – jest pięknie. A z tej triady: BHP-F-E, to jest jakoś tak, że co proste to i piękne, a jak co piękne to i pięknie działa.

  48. „…chciałabym się odwrócić plecami, zapomnieć, wyprzeć, wydrapać z siebie tę polskość. Nie da się, mam w genach, do szpiku kości, dlatego tak boli. Przyzwoity człowiek powinien stać protestując na ulicy do skutku…”
    napisała Nefer, jakże przejmująco.

    To zasługuje na szczerość, będącą poparciem.

    Ja nigdy nie miałem pokusy, by się polskości wypierać. Nawet wtedy, gdy za oceanem w gronach akademickich i biznesowych, oglądano Polaka wykształconego po zachodniemu, w garniturze i mówiącego ichnimi pojęciami i po tamtejszemu, jak dziwadło.
    To byłem ja, ten Polak, którego pytano, o białe niedźwiedzie i towarzystwo do wkręcania żarówek.
    Wtedy czułem wstyd, za zaskakującą mnie tępotę i ograniczenie …hamerykanów.
    Rychło przekonałem się, że ani oni, ani inne nacje z innymi Polakami, niż mentalnie te z polish jokes, nie mieli do czynienia.
    A i wtedy też za tę jackowską polskość się nie wstydziłem, nie odwracałem, nie wypierałem.
    Były to bowiem pierwsze lata wolnej od komuny Polski, co – podobnie jak @mag sądziłem- uwolniło nas od obcej opresji narzucającej mentalność poliszdżoka.
    I oczywiście nie odrzucałem, bo pełen wiary, że teraz, my pospołu pokażemy, jak w parę lat nadrobić pięćsećlecia braku cywilizacji i zniewolenia.

    Nadrobiliśmy.
    Dorobiliśmy się cudzą cywilizacyjną pomocą tak, że zdjęliśmy wzięte na kredyt garniaki i pokazaliśmy światu nietknięte mydłem rozumu i ogłady pod pantalonami pozorów, niemyte polskie du…, no: dusze niech będzie.

    Nie sądzę jednak, że po tej lekcji cywilizacji lizanej przez papierek pozostaje nam wieszać się czy sterczeć na ulicach, bo znowu jakieś „obce” nas zniewalają.
    Nie, jest coś do zrobienia i nie na pokaz, ale każdy ze sobą i u siebie.

    Na przykład dać się zarazić przyzwoitością i reagować, nawet jeśli paskudne duszysko pokazuje kuma, co udaje że nie kuma.
    Tak, przy cioci na imieninach reagowac WYPADA też. To takie nie mniej dobre, choć ‚niepolskie’ wychowanie.

    Nie trzeba wielkich manifestacji i rozdzierania szat; wystarczy codzienne mydło do ciepłej wody w kranie.

    To sytuacji nie odwróci, ale bez tego wrośnie nam ona w nasze własne, osobiste rączki, jak nieusuwalny brud.
    A to kończy się interwencją chirurgiczną, w najlepszym przypadku; obca, karząca ręka tego konowałowa już na nas czeka.

  49. NeferNefer
    2 lutego o godz. 14:25

    Owszem,będzie jakieś 85%, ale jako i Lonkowi powtórzyłem to i Tobie: małoduży z resztą to Polska jakaś taka nie taka. A jest jeszcze takataka-takataka-taka-ta!
    O, proszę:
    https://www.youtube.com/watch?v=fqNwb1I0Ii4

  50. mag
    2 lutego o godz. 14:30

    @mag,
    chyba omamil Cie Szostkiewicz swoimi omamami, przeciez to proste.

    Jet jak napisal @Tanaka, nei ma „genu autodestrukcji” w Polaku.
    Nie ma czegos takiego !

    Jest za to kosciolek katolicki, ktory maci i zatruwa umysly i je do wiary ogranicza. Oamamione i kosciolkowo ograniczone umysly, co wyczyniaja, to widzimy…

    I tylko kosciolkowo omamiony Szostkiewicz, niezdolny do zobaczenia, ze to dzielo kosciolka katolickiego, bradzi o genach autodestrukcji.

    I co tu wiecej pisac ?

    Jak wsio jasna !

    pozdrowka
    ~l.

  51. lonefather
    2 lutego o godz. 14:45

    Lonek, dlaczego mówisz ogólnie o „Polakach” i „my”, skoro są dwa sorty. Ja się z lepszym sortem nie utożsamiam i chyba nikt na blogu – więc do kogo mówisz „my”.

  52. lonefather
    2 lutego o godz. 14:45

    Same racje ostatnio (? hłe, hłe 😉 ) piszesz.
    Bardzo się z tym zgadzam.
    Kremówkowy, czy inny koziołek ofiarny, odsłania prawdę wyzwalającą nasze prawdziwe ‚contents’, że nie koziołki nas na manowce nauczaniem wiodą, ale że nauczają co nauczyli się z nas samych.

  53. Tanaka
    2 lutego o godz. 14:47

    Dziękuję, Tanako, jako okręt za głębię wejrzenia. Lete.

  54. wbocek
    2 lutego o godz. 14:55

    Tak mowie, bo jestem w opozycji do gnoma zoliborskiego. Mowie, ba na kazdym kroku trzeba sie bronic, czyli stawiac odpor temu co robi.

    pozdrowka
    ~l.

  55. Gekko
    2 lutego o godz. 15:02

    Tanaka
    2 lutego o godz. 14:51

    Chyba bardziej chwytliwa
    jest melodia ta:
    to nie ja jestem Ewą,
    to nie ja kalam Niebo.
    Nie Bo Nie.
    i gońcie obce sorty
    sie.

    https://www.youtube.com/watch?v=PL5rmmpiHp8

    Ewentualnie: kawiarenki, kawiarenki…

  56. Gekko
    2 lutego o godz. 14:56

    Co chcesz uzyskac od mnie, ze sie tak lasisz i schlebiasz?

    Myslisz, ze jak tylko @wbocek Ci zwrocil uwage, to inni nie widza, ze sie zagalopowales?

    A poza tym, to ja nie tylko dzis mam racje.
    Nu, czasami mysle, ze mam racje, choc sie myle szpetnie.

    pozdrowka
    ~l.

    ps A poza tym to lubie jak mnie lubia, a jeszcze bardziej lubie, jak doceniaja. No i lubie madrych ludzi, bo choc czesto sie nie zgadzamy, to wole sie wyklucac z madrm, niz z durniem.

  57. Gekko
    2 lutego o godz. 14:56

    Milo jest pisac prawde choc nie zawsze tak latwo, jak w tym wypadku.

    pozdrowka
    ~l.

    ps A z tm „laszeniem” sie to najbardziej mi chodzilo o to, ze nie cierpie pochlebcow. I teraz juz bedzie wszystko jasne jak mniemam.

  58. Gubi nas w dyskusji dzielenia włosa na czworo.A stosujmy brzytwę Ockhama.Najpierw trafić w punkt ,a potem ocenić fakty.A punkt oto taki.Wspaniały Wódz i Jezykoznawca i Prawodawcy ,głosi .Będziemy zmieniać Polskę i nie zejdziemy z tej drogi.Przykłady ma ,na Kubie a od lat w Korei UNA.I też podyskutujmy ,co potrzebne dla zmiany kraju i stworzenia nowego patrioty i katolika?Kto tej wizji przeszkadza.?Kto jest za ?.Kto ma to głęboko gdzieś ,do chwili obudzenia się z reką w nocniku/.Kto milczy ,kto protestuje.I najważniejsze ,dlaczego inteligencja popiera tą zmianę/?I jakie zęwnetrzne wraże siły będą przeszkadzać?.Ponieważ są i przeszkadzają to izolacja ,na wzór Una jedynym sposobem na dalsze zwycięskie marsze ,jak za przeproszeniem ,wielki marsz MAO.

  59. Tak sobie myślę,ten JK znowu osiągnał cel.Wywołał awanturę co mu najlepiej wychodzi i dobrze się sprzedaje na rynku wewnętrznym odwracając uwagę od problemów w kraju.Za granicą i słusznie odebrano ,delikatnie mówiąc jako debilizm.Dobrze,że przy okazji wyszła na wierzch nasza nietolerancja,warcholstwo i antysemityzm i inne.Jest szansa się przyjrzeć sobie.Jest szansa?

  60. @Gekko
    2 lutego o godz. 12:45
    Dzięki za link. Ale wywiad dostępny jedynie dla prenumeratorów. Dagegen ist nicht zu machen.
    All the best.

  61. @Nefer – z komentarzy wynika, że trafnie podsumowałaś emocje. Wstyd być Polakiem. Ale co to znaczy być Polakiem? Spadkobiercą wydumanej Tradycji? W moim odczuciu, jeden po drugim, walą się w błoto tradycyjne „świętości”. Bóg, honor, Ojczyzna? Słowa które nadal coś znaczą, ale w dzisiejszej praktyce odsłaniają swoje nieoczekiwane i cuchnące drugie dno.

    Dla mnie zaczęło się na Krakowskim Przedmieściu, gdzie jakaś histeryczka przywiązała się do ustawionego tam krzyża. To była farsa z krzyżem, przy której spektakl „Klątwy” to już zupełnie niewinna rozrywka. Chodzi o przejęcie szanowanych symboli przez pospolitych awanturników i unurzanie ich w szambie – ale z ogromnym pietyzmem i szacunkiem! Po takiej operacji symbole cuchną i źle się kojarzą. Od patosu do groteski jest tylko jeden krok.

    Izabella dorzuciła istotny element – rozdarcie emocjonalne. Bo przecież ta „tradycja”, sienkiewiczowska nawet, jest ludziom tak bliska, jak litewski świerzop, niemiecka choinka, komunistyczny karp i dzwoneczki na pasterkę. Ona powinna łączyć – ale dzieli. I co z tym fantem zrobić?

    Na zakończenie – historia wyczytana w necie. Pewien bardzo rozsądny internauta z wiejskim rodowodem i „miastowymi” wykształconymi dziećmi opowiedział, jak zareagował na żydożerczy dowcip opowiedziany na przyjęciu – takie dowcipy, dodam bez ogródek, funkcjonują w niektórych kręgach jako element łączności kulturowej i swoistego porozumienia – ot, jeszcze jedna „rodzima” tradycja.

    Internauta zakomunikował głośno: „Jestem Żydem!” Towarzystwo zakrztusiło się mocnym trunkiem. To jest postawa „Ich bin ein Berliner”. Kto się odważy?

  62. @anumlik 2 lutego o godz. 12:38

    Pisz! I publikuj dopóki jeszcze można.

    A tu – opinia z Nesweeka w podobnym nurcie. W skrócie: władze Izraela znalazły sobie kozła ofiarnego – ale ten kozioł sam się podłożył. Teza nie bez racji.

    http://www.newsweek.pl/opinie/dlaczego-wladze-izraela-tak-mocno-zaatakowaly-polske-bo-mogly,artykuly,422545,1.html?src=HP_Special_3poc

  63. Katarzyna Czarnecka

    30 stycznia 2018
    Prof. Agata Bielik-Robson o tym, jak internet zabija cywilizację
    Nowe Średniowiecze
    Rozmowa z prof. Agatą Bielik-Robson, filozofką, o tym, jak internet zabija cywilizację, młodych leniach i mentalności motłochu.
    Artykuł dostępny tylko dla abonentów Polityki Cyfrowej

  64. Katarzyna Czarnecka: – Wiedza boli?
    Agata Bielik-Robson: – Bardzo. Jak mówił austriacki pisarz i dramaturg, Thomas Bernhard: Im jaśniej, tym zimniej. Przyrost wiedzy związany jest z ochłodzeniem stosunku do świata, bo przestaje on być wtedy magiczny, uduchowiony, pełen sacrum. Staje się po prostu światem przedmiotowym, który postrzega się chłodno i racjonalnie, płacąc utratą emocjonalnej więzi z rzeczywistością.
    I nie ma czegoś w zamian?
    Jest: nieco trudniejsza więź oparta na relacji, która jednak jest czymś innym niż prostą więzią. To sposób, w jaki się odnoszą do siebie jednostki, co zakłada uprzednią separację, bez której jednostka by nie powstała. Oświecenie jest tym szczególnym momentem w historii człowieka, w którym dochodzi do oderwania jednostki od wspólnoty, by pomóc jej wyzwolić się ze świata magicznej przynależności. Ale wielu ludzi odbiera je jako zimne, bezwzględne, bolesne odczarowanie, niezrozumiały proces destrukcji, który zabiera im wszystko, co jest dla nich ważne i drogie.

  65. Co?
    Spontaniczne, niepoddane refleksji, magiczne poczucie przynależności do narodu czy wspólnoty, oznaczającej po prostu jedność.
    Nie można przynależeć do wspólnoty wiedzy?
    Można, ale wówczas jest to przynależność elitarna. Możliwa do osiągnięcia tylko dla tych, którzy wiedzy poszukują i należą do – jak się mówiło w oświeceniu – Republique des Lettres, czyli wspólnoty ludzi myślących i piszących.
    Świat magiczny też jest groźny.
    Bardzo. I o tym przekonuje oświecenie. To świat pełen mocy, nad którymi jednostka ludzka nie panuje i którym się koniec końców musi poddać. A poza tym moralnie bardzo wątpliwych. To nie są siły dobra. To po prostu siły, ziemskie potęgi.
    Ulegając ich wpływowi, człowiek zrzuca z siebie odpowiedzialność?
    Tak, dlatego nie tylko oświecenie, ale też oświecona religia ma do nich stosunek krytyczny. Nawet jeśli wielu polskich katolików się z tym nie zgodzi.

  66. Z doskoku

    Przepraszam za głupiego podwójnego nicka z powodu logowanie na nowym komputerze.

    Teraz już wiadomo co robię jak nie pitu pitu i świergolę. Wyję sobie.

    To już lepiej będę świergolić.

  67. Świat magiczny też jest groźny.
    Bardzo. I o tym przekonuje oświecenie. To świat pełen mocy, nad którymi jednostka ludzka nie panuje i którym się koniec końców musi poddać. A poza tym moralnie bardzo wątpliwych. To nie są siły dobra. To po prostu siły, ziemskie potęgi.
    Ulegając ich wpływowi, człowiek zrzuca z siebie odpowiedzialność?
    Tak, dlatego nie tylko oświecenie, ale też oświecona religia ma do nich stosunek krytyczny. Nawet jeśli wielu polskich katolików się z tym nie zgodzi.
    Czy ludzie, ufając dziś nieprzewidywalnej władzy, nie tworzą sobie nowej odmiany losu?
    Na naszych oczach powraca archaiczna formuła rządzenia, która nieprzypadkowo wiąże się z regresem do archaicznych form religijności. Z tym że polski katolicyzm – trzeba to powiedzieć jasno – nigdy nie był szczególnie oświecony. Oczywiście mamy „Tygodnik Powszechny” i Kościół posoborowy, niestety, niezbyt licznie obecnie reprezentowany. Ale to, co w polskim Kościele katolickim dominuje, to pogańska, rdzennie chłopska mentalność, związana z tragicznym kultem fatum. Wszystkim zarządza los, a jeśli jednostka ludzka wychyli się poza z góry ustalony porządek, czyli wykaże się pychą, będzie musiała zostać ukarana. W parze z tak pojętą religijnością idzie intuicja władzy jako kapryśnego suwerena. Wobec niej obywatele nie mogą mieć praw i czegoś od niej oczekiwać. Mogą tylko biernie się jej oddać, oczekując, że jeśli się jej przypodobają, to będzie im lepiej.

  68. A jeśli się mylą?
    Trudno. To przejaw głęboko przednowoczesnego myślenia, które w Polsce znów zyskało przewagę.

  69. staralem sie jak Prometeusz ogien, dac ludziom dostep do wiedzy … ale widac, ze zabezpieczenia przed kopiowaniem z Polityki do Polityki sa mocniejsze …

    Podalem sie … system zwyciezyl !

    Prometeusza przykuto do Skaly Kaukazu. Ciekawe jaka kara mnie spotka?

    pozdrowka
    ~l.

  70. Bez świadomości, że tak jest?

  71. A skąd Polacy mają ją mieć? Historia im jej nie przyniosła. Większość

  72. społeczeństwa, chłopskiego przecież, żyła na poziomie niemal niewolniczym do

  73. czasów II Rzeczpospolitej. Później, jeśli następował awans, to wyrywkowy. Potem

  74. przyszło potworne zdziczenie wojenne. I na koniec PRL, który niby miał nieść

  75. emancypacja, niemająca wiele wspólnego z tą, która doszła do skutku na

  76. liberalnym Zachodzie. To, że mamy dziś do czynienia z erupcją antyoświecenia

  77. i antynowoczesności na poziomie masowym, wcale mnie nie dziwi. Jeśli rozumieć

  78. oświecenie jako proces podnoszenia świadomości do poziomu jednostkowej

  79. refleksji, to u nas zawsze był on bardzo powierzchowny. I ani razu nie udało mu

  80. się dotknąć istoty polskiej duszy.

  81. lonek, mimo wszystko nie zalewaj

  82. nnnno taaaak linijka po linijeczce…

    da sie…. moze jeszcze da sie przeczytac?

    Ale czy to ma sens?

    Wiecie co kupcie sobie wydanie cyfrowe i niebedzie problemu

    pozdrowka
    ~l.

  83. Nefer
    2 lutego o godz. 16:09

    A co ja zalewam?

    Nie widziszze kopiju wywiad z prof Bielik Robson?

  84. lonefather
    2 lutego o godz. 16:09

    Nie zalewaj linijka po linijce bo fakt, nie ma sensu i zamiast przesłania robi się bałagan.

  85. @lonefather – to obchodzenie internetowej „cenzury” – hi hi hi!
    Dzięki za treści 🙂

  86. P.S. Ale do wypowiedzi Agaty Bielik-Robson mam – tak w ogóle – stosunek lekko sceptyczny. Jest wyrazista i sporo jej w mediach, to fakt. Niedawno coś zapodawała o chrześcijańskich korzeniach Europy. Dla każdego coś miłego? Please…

  87. @ lonefather

    No, ja się przypochlebiam, żeby komuś dokopac, oczywiście.
    Oczywiście… żartuję. 😉
    To ciekawe, bo ja też nie znosiłem pochwał czy uznania, dopóki się nie nauczyłem (profesjonalne studia) z tym żyć.
    Dlatego nie boję się też potwarzy i zniesławień.

    Też miałem pokusę, aby zacytować Bielik-Robson (mam na papierze) ale jakoś nie czułem się z tym komfortowo w kraju, gdzie „P” spod lady można jeszcze kupić.
    No, ale nie pomyślałem, że zagranicami to już nie tak hop-siup.
    W sumie – warto, bardzo warto poczytać a nawet pokupić.
    NB B-R jest/była? stała felietonistką Wysokich Obcasów w GW.
    Pozdrowienia.
    – – –

    Bardzo podoba mi się w kontekście tematu oryginalne doniesienie, jakoby (w kreatywnym arebur skrócie) Newsweek opublikował Żydów (‚władze Izraela’) robiących z nas kozła ofiarnego, z mniejszym czy większym naszym przyzwoleniem.

    „Podobny -do czego?- nurt” zalinkowanej publikacji pana Wojciechowskiego (sic!), a nie władz Izraela, wyraza taką m.innymi opinię:
    Gdyby Polska miała silną pozycję międzynarodową, to władze Izraela by jej nie oskarżyły tak mocno. Reakcja izraelska jest w oczywisty sposób przesadna, a argumentacja zawiera nieprawdę.

    Faktycznie, jak ulał.
    Gdybyśmy byli silni, to zamknęlibyśmy kłamiące Żydowskie gęby.
    Licentia poetica moja, sens – wspólnoty bezwstydu.

    Polaków, nas, łączy co najmniej zdolność nie tylko cywilizowania się, ale nawet macania capiego parszywego kozła – na odwrót.
    Hej.

  88. Na marginesie
    2 lutego o godz. 15:36

    W wielkim skrócie moje łamanie rąk nad tym cuchnącym dnem. W miarę rozumny i wrażliwy człowiek przeczuwa lub wie że ono jest. Ale wypiera niestety. Chyba że już dłużej nie może.

    Dobra, przymknę lamenty, piątek.

  89. Są jaszczurki, które koniecznie muszą pluć…

  90. To o jaszczurkach nie było do ciebie, Nefer.
    Głowa do góry, weekend czeka 😉

  91. Na marginesie
    2 lutego o godz. 16:16

    to nie cenzura, tylko zmuszanie do kupowania, przez ograniczanie dostepu tym co nie zaplacili.

    Finansowe sito, co dzieli na tych co kupili i maja i tych co nie zaplacili i nie maja dostepu.

  92. Na marginesie
    2 lutego o godz. 16:16

    Z kary za to co zrobilem, to jak do tej pory to tylko @Neferka mnie objechala, za „zalewanie”…

  93. A niech tam, powtórze za Lonkiem, bo ten własnie fragment B-R miałem osobliwie tu, na blogu, zacytować.
    Z jedną zmianą merytoryczną, bo widzianą z szerszego kontekstu.

    „…Na naszych oczach powraca archaiczna formuła rządzenia, która nieprzypadkowo wiąże się z regresem do archaicznych form religijności.
    Z tym że polski /katolicyzm –>/ tubylec, trzeba to powiedzieć jasno – nigdy nie był szczególnie oświecony. Oczywiście mamy /„Politykę” i Lewicę Ateistyczną/, niestety, niezbyt licznie obecnie reprezentowane. Ale to, co w polskim /Kościele ->/ Narodzie katolickim dominuje, to pogańska, rdzennie chłopska mentalność, związana z tragicznym kultem fatum. Wszystkim zarządza los, a jeśli jednostka ludzka wychyli się poza z góry ustalony porządek, czyli wykaże się pychą, będzie musiała zostać ukarana.
    W parze z tak pojętą /wspólnotowością/ idzie intuicja władzy jako kapryśnego suwerena. Wobec niej obywatele nie mogą mieć praw i czegoś od niej oczekiwać.
    Mogą tylko biernie się jej oddać, oczekując, że jeśli się jej przypodobają, to będzie im lepiej.
    „.

    Otóż tak właśnie jest, czy chodzi o władzę formalną, czy jakikolwiek substytut w mikrospołeczności gumnej.
    Autorytetowi merytokracji zawsze przeciwstawiamy wiarę w siłę takiej czy innej kupy, kłaniając się jej aż po szyję zanurzenia.
    A fale na powierzchni muszą układać się równo i muskać pychę konsonansu ignorancji kojącym unisono.
    🙂

  94. Na marginesie 16:34

    Są, i muszą. Co prawda krwią z oczu.

    Frynosoma

  95. @lonefather 2 lutego o godz. 16:43
    Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził (mądrość ludowa)
    🙂

  96. Na marginesie
    2 lutego o godz. 16:22

    Nie wiem czy we wszystkim prof Bielik Robson ma racje 100%, ale sie wyzbywam sceptycyzmu, bo zasadniczo mam wyrobiony podobny obrazek jak przez nia nakreslony. Tyle tylko, ze nie jestem socjologiem, wiec tak ladnie i ucznie nie umialbym ponazywac skladowe togo obrazkna…

    Niemniej, choc nie tak dokladny i ponazywany, to w zarysach dostatecznie dokladny, zeby sie nim poslugiwac, chocby przy pisaniu Kontrrewolucji, jako modelu sytuacji.

    Jedyne do czego nie doszedlem, to to „sredniowiecze” na dlugi czas … Bo to bedzie oznaczac, zaglade… Bo w tym stanie swiata jaki jest, jedynie droga naukowo techniczna daje w/g mnie szanse naszemu gatunkowi. Wpadniecie w nowe „sredniowiecze”, to bedzie koniec, bo nie ma juz warunkow do sredniowiecza… jest o co najmniej o 600/500 lat za pozno.

    Ale jesli Bielik RObson ma racje, to mam nadzieje, ze nie dozyje.

    Acha i w jednym sie prof Bielik Robson calkowicie myli.

    Calkowicie, to calkowicie, znaczy sie jesli w jednym mowi, ze jestesmy my Polacy zapoznieni europejsko, bo jestesmy „sredniowieczni”, a dalej mowi, ze czeka nas wlasnie nowe sredniowiecze, to my Polacy dzieki naszemu zapoznieniu jestesmy najbardziej zaawansowani w drodze do tego nowego sredniowiecza.

    Nie da rady miec i zjesc te sredniowieczne ciasteczka.

    No nie da rady !
    Albo jedno, albo drugie… Albo zapoznieni, albo zaawansowani…

    W tym sie Pani prof Agata Bielik Robson, ewidentnie pogubila.

    pozdrowka
    ~l.

  97. paradox57 2 lutego o godz. 16:51

    Nie fcem, ale muszem 🙂

    Właśnie coś przeczytałam o trujących żabach, które podobno zalały Australię. Wtranżalają się nawet do przydomowych brodzików i zatruwają wodę. Jednak mądre krukowate znalazły na to sposób i jedzą smaczne żabie udka bez dotykania trujących miejsc – bo skóra jest trująca tylko na grzbiecie i za uszami.

    Rzucam pytanie: jak mamy zjeść tę żabę?
    I zapewniam, że nie odnosi się do nikogo personalnie!

  98. Mam identyczne odczucia i tym bardziej nie rozumiem, bo Ten Którego Imienia Nie Wymawiasz to prawie mój rówieśnik. Gdy on robil magisterkę, ja włśnie zaczynałem liceum. Wtedy spora różnica, dzisiaj tyle co nic. Obaj z Warszawy, obaj z inteligenckich domów, wychowanie zapewne podobne, tradycje też a jednak dwa różne światy. Nie jestem psychologiem ale coś mi się w jego psychice nie zgadza, coś nie gra. Nie wiem, moze go bili w szkole, ojciec się nad nim znęcał, psy dostawały na jego widok szału? Coś tam, gdzieś, kiedyś zostawiło straszne blizny a 2010 dołożył resztę.

    A ci, co wypełzają dziś z lasów, kanałów, gdzieś z zapyziałych wsi i miasteczek? Ależ oni zawsze byli. Mniej widoczni, lepiej upudrowani, mniej agresywni i głośni ale byli. Pod tym względem nic się nie zmieniło.

  99. Na marginesie
    2 lutego o godz. 16:52

    No wlasnie. Wiec czekam co ze mna zrobi Polityka, ze tresci kupione na jej lamach, bez pobierania kasy rozpowszechniam i w dodatku bez zgody !

  100. Chociaż – przyznaję z głęboką niechęcią – niektóre (ale tylko niektóre) jaszczurcze treści są echem moich własnych komentarzy. I to wcale nie tych jadowitych. Go figure!

  101. @lonefather 2 lutego o godz. 17:02
    Łamanie kołem murowane! Ale utrata twojej prenumeraty?
    No can do. Moim zdaniem ocalejesz.

  102. W czasach słusznie minionych miałem wiele okazji by wraz z rodziną nie wracać do Polski.
    Jestem ogromnie zasmucony tym, co się teraz dzieje.
    Jako dziecko, naoczny świadek, przeżyłem widok marszu śmierci oraz fakt, że brat mojego ojca został zamordowany w KZ Auschwitz we wczesnych latach czterdziestych. Mimo upływu wielu lat, ciągle pamiętam strach przed wynikami Rassenschau.
    PiS ma swoich nauczycieli.

  103. Że na nas plują, to nie tylko czytelnik Newsweeka wspak może zauważyć:
    „…władze Izraela znalazły sobie kozła ofiarnego – ale ten kozioł sam się podłożył. Teza nie bez racji.”

    Ambasada Izraela odpowiada na antysemickie wypowiedzi i zachowania w debacie publicznej.
    „Odnotowaliśmy w ostatnich dniach falę ataków o podłożu antysemickim” – alarmuje w swoim oświadczeniu.
    …”Wszelkimi możliwymi kanałami docierały do nas antysemickie wypowiedzi i komentarze, wiele z nich dotknęło bezpośrednio pani ambasador Anny Azari.”

    Nie dość że plują, to jeszcze nie czytają o sobie w Newsweeku.
    Że koziołka sobie już takiego znaleźli, co nie tylko pluć na się nie pozwala, ale i spalić w gniewie może.
    Na próbę – jakąś jaszczurkę, po sąsiedzku.
    HiHi.

  104. @ lonefather
    POLITYKA sprzedaje część swoich treści, bo dzięki temu może m.in. utrzymywać fora blogowe. Nie jest to żadna cenzura cyfrowa. A zaproponowany sposób podania tekstu nie wydaje mi się przesadnie rozsądny.
    Pozdrawiam
    JK

  105. A, i w jeszcze jednym sie Pani Agata Bielik Robson myli.

    Mysli sie uwazajac, ze jedynie na dole gospodarczym sie moze PiS wywalic.

    Gdyby czytala Kontrrewolucje, to by wiedziala, ze sa jeszcze trzy inne scenariusze wywalki PiSu, poza gospodarczym.

    A po ostatnich dokonaniach na niwie obrony honoru i godnosci, moze dojsc jeszcze jeden.

    Starsi co kiedys aplikowali o wize hamerykanska, pamietaja, ze w kwestionariuszu bylo pytanie o przynaleznosc partyjna. Gdyby to pytanie powrocilo, a PiSowaci byli objeci kwarantanna?

    Albo dodatkowy tescik na swiatopoglad katolicki? Z podobna restykcja.

    Jak szybko niedostajacy wizy by sie zwroclli przeciwko?

    pozdrowka
    ~l.

  106. Jacek Kowalczyk
    2 lutego o godz. 17:13

    Ja kupuje i nie marudze.

    Wiem, ze nie powinienem, ale Prometeusz tez wiedzial, ze nie powinien… (lol)

    O „cenzurze” to nie ja.

    Ja powiedzialem „system”. I co wiecej sie z nim zgadzam. Ale silniejsze okazuje sie we mnie dzielenie sie niz potulne stosowanie sie…

    Takie „kryminalne” obywatelskie nieposluszenstwo w imie dobra publicznego.

    Gdyby przyszlo do osadzania, to mysle, ze z uwagi na wyzszy cel i nikla szkodliwosc…

    Pozdrawiam
    lonefather

  107. @Na marginesie 16:58

    I po co to robisz, no po co? Mądre krukowate wiedzą, że są mądre. Ale trzeba od razu o tym oznajmiać w blogu?

    A ta żaba, o której piszesz, to chyba ropucha (Rhinella marina). Na swoje nieszczęście ją sprowadzili do siebie, bo myśleli że na szczęście. I teraz mają za swoje. Mogli ją zostawić w Ameryce? Mogli.
    Bez aluzji, jakby się kto pytał.

  108. Jacek Kowalczyk
    2 lutego o godz. 17:13

    A tamto „linijka, po linijce” to bylo tylko przetestowanie i znalezienie dziury, ktora jak widac znalazlem. Pewnie nei ma sensu tej akurat dziury latac, bo jak rowniez widac, zostalem opieprzony blogowo, za samo testowanie.

    ~l.

  109. @ lonefather

    Ale Bielik-Robson wcale nie twierdzi, że jesteśmy w ariergardzie, to mi też przyszło do głowy, że będąc i urządzając się w d..ie, stawiamy się na czele.
    I za to na nasz plujom, te kozły. 😉

  110. Co zrobić aby Schetyna, Lubnauer, , Kosiniak Kamysz, Zandberg, KOD i inni dotarli do kaczystowskiej Kontrrewolucji napisanej przez Lonka ? Bo gdyby dotarli, to mieliby w ręku czarodziejska róźdźke , przy pomocy której zmietli by z powierzchni pis. Niestety oni nie czytaja blogów Polityki.
    A szkoda !

  111. Oj lonek, zaraz „objechała”. Nie bierz wszytko do siebie bo dla innych zabraknie 😉

  112. Jacek Kowalczyk
    2 lutego o godz. 17:13

    Gdyby doszlo do osadzania, to na swoja obrone bym przytoczyl:

    lonefather
    2 lutego o godz. 16:09
    nnnno taaaak linijka po linijeczce…

    da sie…. moze jeszcze da sie przeczytac?

    Ale czy to ma sens?

    Wiecie co kupcie sobie wydanie cyfrowe i niebedzie problemu

    pozdrowka
    ~l.

  113. @ Lewy
    2 lutego o godz. 17:31

    Bo od czytania, szanowny Lewy, to można tych, no… dostać.
    A robić, jak mawia Mądrość Ludowa, trzeba swoje i pod siebie.

  114. Lewy
    2 lutego o godz. 17:31

    Niewiem, czy by zmietli, ale mieliby szanse zrozumiec z czym maja do czynienia.

    Jesliby to zrozumieli, to wiedzieliby ze metody „polityczne” sa nieskuteczne, co obserwujemy ponad dwa lata, w starciu z kontrrewolucja…

    Moze wtedy by znalezli rozwiazanie, bo obecne sa delikatnie mowiac o kant wiadome czego potluc.

    pozdrowka
    ~l.

  115. WORLD ISRAEL NEWS, 2.02

    Knesset members respond by joining forces to propose a new Israeli law that would make Holocaust denial a criminal offense.

    „https://worldisraelnews.com/israeli-lawmakers-blast-polands-holocaust-denial-law/

    “The Polish attempts to rewrite history and to shut Holocaust survivors’ mouths is audacious, shocking and despicable. We will not allow the collaborators to hide behind the Nazis and deny their historic responsibility,” the Jerusalem Post quoted Knesset member Itzik Shmuly of the Zionist Union, one of the co-sponsors of the new law, as saying.

  116. ozzy
    2 lutego o godz. 18:13

    This was expected for sure…. and the consequences will be unpredictable for the years coming…

    Or are predictable…, and this will be easy calculated in £, €, $, and other currences…

    But this is nothing compare to the will of poses power… which is the main goal of Jaroslaw Kaczynski.

    pozdrowka
    ~l.

  117. sedno
    2 lutego o godz. 15:16

    Gospodarz cię odwiesił z haczyka w poczekalni a wszyscy przegapili wpis. Ale to tylo tak za pierwszym razem.

    Tanaka, mag, pombocek dziękuję za miłe wpisy, nie zdążyłam odpowiedzieć.

    lonek podobało mi się to

    lonefather
    2 lutego o godz. 11:45

    i to

    lonefather
    2 lutego o godz. 13:06

    (ale errata mojego wpisu powyżej bo z telefonu było, „wszystkiego” zamiast „wszytko”)

  118. @ozzy 2 lutego o godz. 18:13
    Czyli najpierw potępiają, a potem kopiują?

  119. Lubicz56
    2 lutego o godz. 17:01

    Nie wiem co to jest. Przecież wtedy przez pokolenia były te same programy szkolne, ta sama propaganda w telewizji, te same filmy, wtedy nie było takiej różnorodności jak dzisiaj. Wszyscy byliśmy karmieni i wyrośliśmy na tym samym, on, Ty, ja. Wszyscy chcieliśmy wolnej Polski, on, Ty, ja. A teraz robi nam powrót do PRLu ze wszystkimi szykanami. Nie wiem jak można dobrowolnie niszczyć kraj zamiast się o niego starać, chuchać i dmuchać. To jest prawdziwy patriotyzm.

    gsj
    2 lutego o godz. 17:04

    Ja patrzę z perspektywy zagranicy, oglądając co wieczór NORMALNE wiadomości, w normalnym kraju, z normalnym programem szkolnym i kontrast jest jeszcze większy niż ze środka grajdołka.
    I dlatego tak to odczuwam, jak przyjeżdżam do Polski to PiSu nie ma. Nie widać, nie słychać, życie się toczy jak zwykle.

    O wojnie nic nie powiem żeby się nie wymądrzać. Coraz cichsze głosy świadków – a powinny być dobrze słyszane, TERAZ. Pozdrawiam serdecznie.

    ***
    Zjadam litery, pora na seczego i spocznij.

  120. Na marginesie
    2 lutego o godz. 18:59

    Ales Ty naiwna !

    Przejdzie to prawo, a skutek bedzie prosty, bo finansowy.

    Roznica jest podstawowa.

    Toco zrobil Jaroslaw Kaczynski sie nie liczy z niczym, bo jest czescia planu posiascia pelnej, doslownie PELNEJ WLADZY, bez wzgledu na koszty tego posiascia, a uchwala Knesetu, stwarza podstawe do sekowania Polski doslownie WSZEDZIE I WE WSZYSTKIM …

    To co uchwali Kneset, to bedzie doslownie i w przenosni, albo na odwrot, garrota na polskim gardle…

    Chwala niech bedzie Kaczynskiemu !!!!

    pozdrowka
    ~l.

  121. @Nefer – dzięki za wyłowienie (nomen omen) sedna.

    @sedno – tak jest, ale działa nie tylko w tym kierunku.

    Do tego stopnia, że samo stwierdzenie, że rząd Izraela wybrał dogodny moment frontalnego ataku na PiS – bo PiSi rząd już stał się na własne życzenie chłopcem do bicia – takie stwierdzenie jest inkwizytorsko potępiane. W istocie na pochyłe drzewo kozy skaczą (mądrość ludowa) a że PiS sam się wypina – i to jest fakt.

    Jeśli chodzi o konsekwencje – w perspektywie zamknięcie granic, bo bez kordonu sanitarnego ani rusz.
    Logika wydarzeń…

  122. gsj
    2 lutego o godz. 17:04

    Nie wiem, czy chciałbyś coś więcej dodać, ale w poprzednim wstępniaku właśnie było o wspomnieniach z czasów końca wojny i aż szkoda, że tam nie wpadłeś.

  123. @Na marginesie, 18:59

    bardzo prosta zasada retorsji proporcjonalnej, ktora proponuje Knesset

  124. @lonefather 2 lutego o godz. 19:08
    I tak już się chyba niechcący zeszliśmy w poglądach.
    Oczywiście, że przejdzie. Umęczona musi być ofiarą!!!
    Ale co zrobią z potępieniem z USA? Odpadł im ostatni hipotetyczny sojusznik.

  125. I zeby byla jasnosc wsrod blogowiczek i blogowiczow…

    Ja nie ironizuje ! Ja pisze doslownie co mysle !

    Jak pisze !”Chwala Kaczynskiemu”, to to wlasnie mam na mysli….

    Chwale za udupienie, zniszczenia, spodlenie, skundlenie, zmarginalizowanie, zniszczenie… ktorych to ON jest planista i realizatorem…

    I mam nadzieje niesmiala, ze wlasnie tak zostanie zapamietany i w historii Polaki utrwalony.. jako NISZCZYCIEL !!!!

    Dlaczego?

    Bo znam nazwisko podpalacza, ktory zniszczyl cud starozytnej architektury, czyli Swiatynie w Efezie, Herostratesa, ale nie znam nazwiska tego, ktory ten cud architektury stworzyl…

    Bo jakos latwiej przychodzi pamietac nazwiska niszczyciali, a za latwo zapominamy nazwiska tych co sie przylozyli, stworzyli, dokonali …

    Psia krew by to zalala, ale swoj jeden cel Jaroslaw Kaczynski juz z sukcesem zrealizowal. Na trwale sie zapisal w Historii Polski…

    pozdrowka
    ~l.

  126. Nefer
    2 lutego o godz. 19:05

    Potęga pilota: nie oglądam nienormalnego. Czasem – paranormalne: „Z archiwum X”. Normalne o nienormalnym 2018: „Rejs”.

  127. Na marginesie
    2 lutego o godz. 19:17

    Nie wiem czy sie zeszlismy, czy nie.

    A jesli chodzi o poparcie USA, to wiem dwie rzeczy.

    Pierwsza, ze buisness will be as usual…

    Druga, ze „na uj” nam sojusznik taki … w znaczeniu obustronnym…

    pozdrowka
    ~l.

  128. Na marginesie
    2 lutego o godz. 16:52

    Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził (mądrość ludowa)

    W zasadzie – tak. Ale ja sięgam po najmądrzejszą najmądrzejszość:
    Jeszcze tak nie było, żeby tak było, żeby jakoś nie było (Koziołek Matołek)

  129. @ozzy 2 lutego o godz. 19:16

    Czyli Kalemu ukraść krowę – źle. Ale Kali ukraść krowę – dobrze 🙂

    Szkopuł w tym, że jedna i druga zasada będzie obowiązywać tylko we własnym kraju.
    Jednak proponowana sPiSiona ustawa nie tylko i nie przede wszystkim godzi w interesy Izraela – przede wszystkim narusza wolność słowa. I na tej podstawie potępi ją każdy rozsądny człowiek. Czy rząd Izraela jest gotowy naruszyć tę zasadę we własnym kraju?

    P.S. I zdaję sobie sprawę z dysproporcji obu ustaw; negowanie Holocaustu jest oczywistym fałszowaniem historii, podobnie jak negowanie udziału Polaków w Holocauście. Ale obie ustawy naruszałyby wolność słowa. I o to chodzi.

  130. @Tanaka 2 lutego o godz. 19:23
    I niejednemu psu Burek! Amen 🙂

  131. Lewy
    2 lutego o godz. 17:31

    Żeby Schetyna, Lubnauer i consortes mogli dotrzeć do @lonka, to oni najpierw do siebie muszą dotrzeć. A nie mogą.

  132. Nawet pan Ryszard Kubaszko zawitał i nikt nie zwrócił uwagi. A warto.

  133. ” …rząd Izraela wybrał dogodny moment frontalnego ataku (sic!) na PiS – bo PiSi rząd już stał się na własne życzenie chłopcem do bicia…”

    Tak sobie myślę…marginalnie, czyli wypiss-wymaluj na ludowo.
    Jaki interes ma Rząd Izraela walić Holocaustem w głupio wypiętą dupkę koziołka ofiarnego Rządu PL?
    Kto za tym stoi, towarzysze?
    Komu to służy, że biją Naszych Chłopców?

    A poza tym to oczywiście be-KaKa i cacy wolność słowa, byle bity Kali nas nie biciem w piss nie zwali, hucp-siup, ojdadana, bełkotnij-że mi kumo kochana!

    To znacznie więcej i głębiej niż głupota, to ludowa Polska Prawda recidivans, w lansadach do inteligentów(?).
    HeHe.

  134. Wlasciwie to jest tak: propozycja jest dodatkiem (amendment) do istniejacego przepisu prawnego z 1986, ktory ma gwarantowac pelna ochrone ocalonym z Holocaustu, wychowawcom i przewodnikom turystycznym, ktorzy moga byc oskarzeni zagranica za relatywizywanie prawdy historycznej.

    Obecne prawo, czyli Israeli Holocaust Denial Law przewiduje 5. lat pozbawienia wolnosci „osobie, ktora w pismie, mowie, publikacjach neguje albo pomniejjsza proporcje dzialan rezymu nazistowskiego, ktora dziala z intencji obrony zbrodni na ludnosci zydowskiej badz zbrodniach ludobojstwa oraz obrony odpowiedzialnych za nie badz wyraza sympatie i identyfikuje sie z nimi”

    ” Prawda historyczna o narodzie zydowskim nie jest na sprzedaz” komentowal MK Itzik Shmuli.

  135. @lonefather
    W cytowanych przez ciebie fragmentach (przyznaję, przeleciałem trochę za szybko, więc może coś mi umknęło) widzę przeciwstawienie oświeceniowej wiezy – tradycyjnej, pogańskiej magii. Wiarę, że przyrost wiedzy byłby lekiem.
    Chcę zauważyć, że kościelne krużganki i przykościelne media pierwszego sortu SĄ ZAWALONE wiedzą wydrukowaną w prawdziwych bo naszych książkach prawdziwych bo naszych autorów.
    I katoliccy poganie tę wiedzę chłoną.
    W postaci czasopism, książek, radia, telewizji, internetów.
    Tamta (w skrócie) strona bardzo dobrze i intensywnie wykorzystuje wszystkie media do przedstawienia jezeli nie kłamliwej przez treść to prawie zawsze bardzo wybiórczej wersji wydarzeń.
    I co im zrobisz?
    Oni mają swoja wiedzę i nawet bardziej prawdziwa od twojej.
    A jak protestujesz to jesteś lewak, liberał, mason, żyd, niemiec, rusek, pedał, wegan i cyklista.
    Oni maja równoległy i jedyny prawy, lepszy od twojego świat.
    Twój świat interesuje ich tylko w sensie kawałka podłogi, który tobie chcą zabrać. Treść książek, które stoja na twoim kawałku ich nie interesuje, bo z definicji jest kłamliwa. Trzeba je spalić, jak za Inkwizycji.

    W skrócie – moja tezą jest spostrzeżenie, że kontrast nie polega na kontraście pomiędzy wiedzą a brakiem wiedzy tylko na konflikcie wiedzy alternatywnych, przeciwstawnych.

    Jak czegoś nie doczytałem u ciebie to przepraszam za gapiostwo.

  136. „…ktora dziala z intencji obrony zbrodni…obrony odpowiedzialnych za nie badz wyraza sympatie i identyfikuje sie z nimi…”

    Ozzy, dzięki za key of a difference.
    Prawdę mówiąc i ja miałem taki zamiar jakiś czas temu , by tłumaczyć temu czy innemu tłumokowi, co kozioł, a co ofiara.
    To jednak jestem pewny niuanse gumnu niepojęte.
    Sam zobaczysz za chwilę, na szczęście z daleka…
    Ja to mam wokół, na co dzień, dopóku nie przyjdzie po mnie …sąsiadka.

  137. izabella
    2 lutego o godz. 19:55

    Szaleju sie nazarla? Czy co?

    Propagowac te bredzace sugestie Kubaszki?

    Wstydzilabys sie, ot co !!!

    A jak sie nie wstydzisz, tos Ty bezwstydnica jestes !!!!

    W moim rozumieniu, to jesli jestes bezwstydnica, to pomiedzy LUDZMI PRZYZWOITYMI nie ma dla Ciebie miejsca, tak jak nie ma go dla tego, promowanego przez Ciebie Kubaszki…

    NIE pozdrawiam
    ~l.

  138. zza kałuży
    2 lutego o godz. 20:05

    Wiesz co @zakaluzniku?

    Bys sie wzial i ogarnal i nie sknerzyl wiecej, tylko wysuplal te marne $5.65 miesiecznie i uczciwie kupil dostep, zamiast mnie nekac swoimi domyslami…

    pozdrowka
    @l.

    ps Wspierasz Polityke = walczysz z Kaczyzmem

  139. O zesz kurka wodna moj koment czeka na moderacje ?????

  140. @lonefather 2 lutego o godz. 20:07
    A skąd wiesz, że to nie było „tongue in cheek”?

  141. @Jacek Kowalczyk

    Panie Jacku Szanowny,

    moje dwa ostatnie posty znalazly sie w „moderacji” pomimo tego, ze jestem zalogowany do Polityki.

    Drugi ze wspomnianych postow jest reakcja na wstrzymanie „moderacyjne”…

    Prosze o wyjasnienie mnie i reszte blogowiczow uspakajajace co do przyczn wzmiankowanego „moderowania”.

    Z powazaniem
    ~l.

  142. Na marginesie
    2 lutego o godz. 20:16
    #
    Nie bylo…

    Ona serio byla i propagowala …

    pozdrowka
    ~l.

  143. @ozzy 2 lutego o godz. 20:00

    „Wlasciwie to jest tak: propozycja jest dodatkiem (amendment) do istniejacego przepisu prawnego z 1986, ktory ma gwarantowac pelna ochrone ocalonym z Holocaustu, wychowawcom i przewodnikom turystycznym, ktorzy moga byc oskarzeni zagranica za relatywizywanie prawdy historycznej.”
    „osobie, ktora w pismie, mowie, publikacjach neguje albo pomniejjsza proporcje dzialan rezymu nazistowskiego, ktora dziala z intencji obrony zbrodni na ludnosci zydowskiej badz zbrodniach ludobojstwa oraz obrony odpowiedzialnych za nie badz wyraza sympatie i identyfikuje sie z nimi”

    „Działa z intencji obrony zbrodni” otwiera jednak bardzo szerokie pole do interpretacji. Bo kto i jak może ocenić cudze „intencje”? Przypisywanie rozmówcom jak najgorszych intencji kwitnie w najlepsze nawet na tym forum. Penalizacja hipotetycznych intencji – to już raczej legislacyjny hardcore.

    Nie bardzo rozumiem, jak ustawa obowiązująca w Izraelu ma chronić przed „oskarżeniami za granicą”.

    Przy czym nie neguję sensu samej ustawy, po prostu zwracam uwagę na pewną toporność prawa w ogóle. Prawa można używać jak pałki – zwłaszcza gdy wchodzi w grę interpretacja cudzych „intencji”.

  144. Obecne prawo, czyli Israeli Holocaust Denial Law przewiduje 5. lat pozbawienia wolnosci „osobie, ktora w pismie, mowie, publikacjach neguje albo pomniejjsza proporcje dzialan rezymu nazistowskiego, ktora dziala z intencji obrony zbrodni na ludnosci zydowskiej badz zbrodniach ludobojstwa oraz obrony odpowiedzialnych za nie badz wyraza sympatie i identyfikuje sie z nimi”

    I właśnie dlatego jest kompletnym idiotyzmem. Cenzurą ani rozumu ani wiedzy nikomu do głowy się nie wleje. Jest identycznym do pisowskiego, katolickiego pogaństwa wyciem zranionej duszy, krwawiacego serca, które sie zwlekło z granicy rowu – masowego grobu. Odeszło od paleniska pieca.
    Jest krzykiem bezradności wobec ogromu zbrodni.

    Amerykanie są według mnie rozumniejsi i takich banialuków nie wprowadzają do prawa.

    5 lat dostałbym za tabelkę, zestawiającą ilość trupów jako wynik działalności wielu bandyckich reżimów w dziejach ludzkości?
    W takiej tabelce Holocaust wypada gdzieś na nastym miejscu. daleko, daleko od czołówki.

    Inna sprawa, że nawet w USA, np. na Harvardzie, można mieć trudnośc z dostaniem roboty za pisanie książek z takimi „relatywizującymi” tabelkami.

    Tylko jak bez tych tabelek zdać sobie sprawę z rzeczywistych proporcji? A nie wiedziec, to podobno „pogaństwo”.

    No i tu wracamy do kościelnego, pogańskiego krużganka. Ich książki są tendencyjne – nasze nie.

    Jak to dobrze, że miałem możliwość czytania prohibitów odkąd nauczyłem sie czytać. Rodzice podsuwali „nielegalne” wtedy w PRL książki i wiedzieli co robili. Wiedzieli, że to nie brak jakiejś jednej wiedzy szkodzi tylko brak WIELU punktów widzenia zatruwa i konserwuje w pogaństwie.

    Jeszcze raz – zarówno izraelskie jak i pisowskie prawa grożące karami za kwestionowanie „naszej prawdy” są debilnym sposobem odreagowania rzeczywistego bólu.

  145. Loooonek. izabella, propagowała, takie coś? W życiu, jedyny.
    O sarkaźmie słyszał, a?

  146. @lonefather 2 lutego o godz. 20:13
    To jest humanitarna wersja łamania kołem!

  147. @zza kałuży 2 lutego o godz. 20:26

    Duck! Czyli kryj się!
    Raczej nie ozzy – on jest zbyt zrównoważony, ale jaszczurka zaraz cię opluje.

  148. Rząd PiS i jego ustawa ma zagraniczne poparcie …i wszystko jasne.
    Znasz-li TE KRAJE?

    „…Decyzja legislacyjna polskiego Senatu odzwierciedla opinię obywateli polskich, którzy nie chcą powtórki z tragedii II wojny światowej i którzy protestują przeciwko zmartwychwstaniu nazizmu na sąsiedniej Ukrainie…”
    – Siergiej Żelezniak, zastępca sekretarza Rady Generalnej partii Jedna Rosja, z której wywodzi się prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin.

    Polski konflikt z Izraelem, USA, ale przede wszystkim z Ukrainą wsparł także Ramzan Kadyrow, lojalny wobec Władimira Putina przywódca Czeczenii. Swoje stanowisko przedstawił we wpisie w aplikacji Telegram. Pochwalił polskie władze za walkę z „banderowską ideologią”.

    [podaję za NaTemat]

  149. @Gekko 2 lutego o godz. 20:34

    A co na to San Escobar?

  150. @Na marginesie

    moze nie „intencje” z „zamiarem” z „celem”(tekst hebr.)

  151. @ lonefather
    Kara boska.
    Albo ktoś Pana nie lubi.
    Albo – zupełnie nie wiem, usunąłem moderację minutę później. Niewykluczone, że automat coś źle zinterpretował. Jak już wielokrotnie wspominałem, nikt poza mną nie zajmuje się moderacją tego blogu.
    Chyba że FSB, SKW, ABW albo CBA. Oni wszystko moderują…
    JK

  152. Gekko
    2 lutego o godz. 12:18

    Piszesz;
    Tępimy więc m.in. przemądrzalstwo, bo najmądrzejsze co może Polak wymyślić, to widzieć, wiedzieć, stać z boku, „nie rozumieć” i nie ‚zarażać się’ w tej obłudnej postawie.
    …Z pełną dumą i przenikliwą gotowością wskazania winnych, co nasze winy na kożlich karkach przynieśli, a to , kaka, sowieci, komuna, karzeł, pissowcy, ruskie.

    Mój komentarz
    Nic ująć, nic dodać. Może jedynie zamiast „Polak” wstawiłabym „człowiek”, bo dotyczy to wszystkich narodów niestety. Rozumiem jednak, że rozmowa jest o Polsce, więc..ponimaju.
    Zgadzam się również z opinią, którą wcześniej wyraziłeś odnośnie wstępniaka.
    Bo chociaż rozumiem Nefer co do oburzenia na obecną sytuację, to wydaje mi się, że jako wpis/komentarz na blogu byłby OK, to jednak jako artykuł wstępny niczego nie wnosi.
    Jest nawet nie ślizgnięciem się po temacie. Takie stwierdzenie że ja jestem przeciw i już.
    Zauważyłam też kilka wpisów osób, które się wstydzą, że są Polakami.
    Ja się nie wstydzę, że jestem Polką i nigdy tego zapierać się nie zamierzam. To by było jakbym się miała zapierać ojca i matki. Tak jak w każdym narodzie są różni ludzie. W czasach pokoju mamy więzienia zapchane różnymi zbirami, co nieznaczy, że mam się z nimi identyfikować. Zdrowe społeczeństwo musi sobie radzić z postawami antysocjalnymi. Sam lament i sypanie popiołu na głowę niewiele daje. Mam i miałam wielu znajomych, a wśród nich nie było nikogo, kogo mogłabym się powstydzić. Mówię o dobrych znajomych. Zaraza motłochu, to jest coś co trzeba zwalczać, a nie poddawać się i zwalać odpowiedzialność na innych. Warto wydaje mi się popatrzeć na źródła, przebieg tych procesów. To o czym Gekko wspomina.

    Pozdrawiam serdecznie

    Przepraszam za lekki chaos wypowiedzi, ale mam b. mało czasu, a chciałam swoje 5 groszy dodać
    jeden taki elegancko o szczęściu rzekł, że
    jak się nie ma co się lubi
    to nielubi się i tego co się ma
    https://www.youtube.com/watch?v=fpL218v-At8

  153. @Nefer
    Wnuk, mieszkający stale w USA, a odwiedzjący Polskę co kilka lat, jest zachwycony zmianami jakie zaobserwował od poprzedniego pobytu. Poruszał się po Polsce samochodem. Zajęcia zawodowe sprawiają, że nie ma czasu na słuchanie swego prezydenta. Dla własnego zdrowia psychicznego, mam wyłączony telewizor.
    @Tanaka
    No cóż. Przeoczyłem. Ale jako mieszkający na terenach wcielonych do Rzeszy, podobnie jak Oświęcim, 27 stycznia 1945 roku przeżyłem jako wyzwolenie. Mogłem swobodnie, także poza domem, mówić po polsku. Nie było strachu przed obowiązującym prawem: Kto mówi po polsku, będzie karany śmiercią (Wer polnisch spricht, wird mit dem Tode bestraft).
    W aktualnych działaniach rządzących obserwuję wiele analogii do czasu dawno minionego. Czasami nawet sięgam po „Mein Kampf”, znanego autora.

  154. lonefather
    2 lutego o godz. 20:18

    Lonek, no cos taki niespokojny, ze potrzebujesz uspokajajacego wyjasnienia? Małowielki właśnie stwierdził, że nie ma się co dawać ponosić emocjom. Już tam się w Izraelu uspokoją, albo się ich uspokoi i będzie dobrze.

  155. gsj
    2 lutego o godz. 21:07

    Czy ja Cię dobrze zrozumiałem: na terenach wcielonych do Rzeszy mogłeś swobodnie mówić po polsku?
    Analogie z dawnymi czasami są bardzo wyraźne. Już parę osób stwierdziło, że małoduży wyzwala polskie demony, ale teraz wyzwolił i potwora – antysemityzmu.

  156. Nefer
    2 lutego o godz. 20:27

    Sarkazm u @Izabelli?

    Widzial to kto?

    Ale jak sie myle, to z najwieksz przyjemnoscia osobistom odszczekam !

    pozdrowka
    ~l.

  157. Jacek Kowalczyk
    2 lutego o godz. 20:58

    hahhahaaaa…

    System mnie nie lubi, bo go oszwabilem?

    To byloby swietne, niemalze dowod na dzialanie AI w systemie Polityki.

    A jesli to drugie byloby, to prosze o paczki… i pamiec.

    Pozdrawiam
    ~l.

  158. Jacek Kowalczyk
    2 lutego o godz. 20:58

    Mysle, ze wiem.

    Zalozyl Pan moderacje, zeby sie literka z kradzionego wywiadu na blog nie przesliznela.

    OK wszycy rozumieja.

    Posty wstawialem, zanim sie Pan zorientowal, ze wiecej kopiowania nie bedzie.

    Bylem szybciej, nim sie Pan zorientowal i zdjal moderacje z mojego nickname…

    Tak wiec nie bylo ani „Kary boskiej”, ani tych tam tajnych, jawnych i dwuplciowych.

    pozdrawiam
    ~l.

  159. @Namarginesie, @Nefer
    Wielkie dzięki, chyba zacznę bardziej kawę na ławę, bo można po łbie dostać.

  160. @Tanaka
    Proponuję ponownie przeczytać mój wpis.

  161. izabella
    2 lutego o godz. 21:51

    Slowo sie dalo, wiec:

    Hau, hau, hau …. auuuu… !

    Ironia zbyt skomplikowana, bywa mylna.

    ~l.

  162. Tanaka
    2 lutego o godz. 21:13

    Sie juz wyjasnilo.

    Ale przyznam, ze nie sama „moderacja”, co jej do mnie zastosowanie…

    No i z moim wczesniejszym zlodziejstwem nie skojazylem. Efekt byl jaki byl.

    Najwazniejsze ze sie wyjasnilo i jest OK.

    Co jest najwazniejsze, w co nie watpie, ze wiesz.

    pozdrowka
    ~l.

  163. blondynka
    2 lutego o godz. 21:04

    Ok, mamy trochę wspólnych obserwacji.
    W kwestii co w tym polskiego, a co ludzkiego, to byłbym skłonny, przy całym moim publicystycznym przerysowaniu, znając sporo innych nacji, pozostać przy swoim zdaniu.
    Tj, że to o czym piszę jest dość znamienne dla nas, choć nie znaczy że niespotykane gdzie indziej.
    Najważniejsze, nie to, że oczwwiście wszelkie nacje i społeczności mają swoje to i owo za uszami, ale jaką tego mają świadomość i co z tym robią.
    No i w tym kontekście absolutnie broni się wpis inicjalny Nefer, bo świetnie choć pośrednio opisuje, że my tej świadomości, że to o nas samych – albo nie mamy za wiele, albo wypieramy …jak brudną bieliznę pod kanapę, albo wieszamy na sznurkach cudzego podwórka win i grzechów. Każda z tych ról jest za to rolą niewinnej albo niewinnie pokrzywdzonej ofiary – sąsiadów, losu, albo i własnej dziewiczej naiwności. Ale ofiary, a nie dorośle odpowiedzialnej jednostki społecznej.
    To już nie jest tak uniwersalna i typowa na świecie właściwość ludzka na gruncie społecznym.
    O tym mniej więcej także pisze Bielik – Robson.

    Przy czym, ja wpisu Nefer nie krytykowałem, a już bynajmniej za autentyzm bólu spojrzenia w lustro 20 lat po balu maturalnym. Byłem tylko zawiedziony, że tak bardzo nie ma w konterfekcie lustrzanym tego, co rani nasz wizerunek własny po imieniu, antysemityzmu (a tak, że wskutek tego powstał, anonsowano wpis).

    Kwestia wstydu to nie jest rzecz wstydliwa, ani obligatoryjna. Kazdy ma prawo czuć wstyd, czy co innego, a także prawo do wyrażania tego bez skrępowania. Z ksenofobii również mniemanej, bo przykrywającej inne sprawy można też być dumnym.
    Wstyd wobec nabytej zbiorowo czy osobistej podłości i wyrażanie go jest objawem dorosłej refleksji i symptomem ozdrowieńczym. W naszym natomiast systemie społecznym przeciwnie, duma z choroby nieleczonej i duszy niemytej nie jest obciachem, a kolejnym dowodem pokrzywdzenia bezwolnego berbecia.
    Nawykowe wyparcie się odpowiedzialności za błędy i koszty udziału we wspólnocie, przy ochoczym korzystaniu z benefitów udziału, to też, moim zdaniem, charakterystyczne dla naszej mentalności. Świetnie pokazuje to dyskutowana tu postawa naszego narodowego przecież kościoła, choć obecna w całej instytucji na świecie, tylko u nas niepoddająca się kuracji dojrzewania.
    Zgadzam się, że z „zarazą motłochu” trzeba się mierzyć, pod warunkiem, że każdy z nas daje temu wpierw własny przykład. Na przykład, drobny ale wskaźnikowy, zdolnością przeprosin za wpadki, a nie agresją na ofiary czy zakazywaniem innym wstydu, bo za wspólne grzechy będące świetnie świadome że nieobce zakazywaczowi.

    Tak że, mniej więcej i tu piszemy o naszym podobnym, choć nieidentycznym przecież oglądzie spraw.
    Ale to niewykluczające się wartościowo nieidentyczności, a więc …wspólnota, odpowiednia do dystansu.
    Też tak pozdrawiam, jak Ty.

  164. @Lonek
    twoja wiara we własną wyjątkowość prawie dorównuje przekonaniu Gekko o jego nadwyjątkowości.

    Ale do rzeczy.
    Wałkujecie tego Kaczyńskiego na wszelkie sposoby zastanawiając sie dlaczego ma tylu wyznawców, dlaczego udaje mu się psuć Polske z pomocą ochoczej drużyny, a przecież macie Kaczyńskiego w mikroskali tu na blogu. Nick – Gekko.
    W momencie kiedy zdobył jakie takie poparcie dzięki quasi intelektualnemu mało zrozumiałemu ględzeniu, ( bo przecież wstyd sie przyznać, że nie wiadomo o co chodzi, a jak facet tak mówi to chyba wie co mówi), zaczął blog ustawiać dzieląc na lepszych (alkolici) i gorszy sort, stosując pomówienia, kłamstwa i naciągane interpretacje doprawione sosem mizoginizmu. Czym to postepowanie różni sie od Kaczyńskiego ” ja stoję tu, a wy tam gdzie stało ZOMO”?
    To jest dokładnie taki sam mechanizm i reakcja blogu na Gekko jest reakcją całego społeczeństwa na Kaczyńskiego.

  165. Szymonowicz
    2 lutego o godz. 12:24
    nie czytałam wcześniejszych wpisów, może juz ktoś Ci odpowiedział.
    Otóż wielu nas mysli podobnie, jak ubolewa Nefer.
    To nie jest tak, że nam się nie chce, że odpuściliśmy sobie myslenie i chcenie związane z demokracja, obroną praw człowieka, obywatela i przywrócenia tego wszystkiego, co ostatnie dwa lata obróciły w niwecz i spowodowały nasz wstyd, smutek i żal.
    Zbierałam podpisy pod Ratujmy kobiety, jestem na wielu demonstracjach, manifestacjach i protestach. Ale frontów, łamiących nasze prawa jest bardzo wiele-od administracji, edukacji, praw obywatelskich, praw człowieka, w tym specjalnych praw kobiet, poprzez Sądy, sprawiedliwość, na wojsku i zdrowiu kończąc.
    Niektórzy zobojętnieli, bo trudno być codziennie na jakimś prosteście; życie codzienne ma swoje prawa. Gdyby nasza przegrana PO nie rozlewała tak łez nad swoją dolą, wzięła się w garść i zaproponowała coś sensownego, (ale nie w formie-PIS daje 500? my damy wam po tysiącu, bo nie w tej licytacji jest sedno). Chodzi o opowiedzenie, co będzie po PIS.
    Bez tworzenia nowych, znowelizowanych ustaw, bo od kilku lat produkujemy ich tyle, że mierzy się je juz metrami bieżącymi półek lub ich wysokością. Niczego nam, obywatelom to nie ułatwia, jeszcze bardziej gmatwa i bez kija, albo prawnika czytającego codziennie te wypociny nie przystąp.
    Jakość prawa jest tak niska, że podobną ustawę napisałabym sama, bez wykształcenia prawniczego, ale za to kilkukrotnie przepisywałam prace semestralne i magisterskie z prawa mojego eks, i to na zwykłej maszynie do pisania, a nie żadnym kompie, czyli obycie z prawem mam.
    Żadne ze wspólczesnych ugrupowań i partii nie ma perspektywy dalszej niż do nastepnych wyborów, nie ma żadnego planu na najbliższe 12-15 lat. Nagle wszystko się skurczyło do 4-5 lat.

    Mam takie poczucie, jak Nefer, anumlik, Tanaka , pombocek i nasze emigrantki z emigrantami. Chetnie pogryzłabym ze bezsilności, złości, podeptania wszystkiego, co było naszym staraniem przez ostatnie 25 lat.
    Przyszedł taki jeden, zyciowo nieudany, zepsuł wszystko wespół w zespół w innymi jemu podobnymi, którzy właściwie myśla tylko o włąsnej kieszeni, a nie o społeczności, obywatelach; także tych, którzy dopiero są edukowani. Można się rozpłakać, gdy się uświadomi, że za kilkanaście lat absolwenci dzisiejszych szkół będą nas pouczali, obsługiwali w urzędach itd.
    Dziwiłam sie swojej koleżance, matce siódmoklasistki. Te dzieci mają przechlapane, bo ytrzyletnie gimnazjum muszą przerobić w dwa lata. Protestować rodzice nie mają jak; pod szkołą, pod kuratorium, pod urzędem wojewódzkim? są rozproszeni, skupieni na pomocy swoim dzieciom z siódmych klas. Gdyby PO miała j…, zainicjowałaby jakiś protest rodzicców dzieci z szóstej klasy, bo oni za rok będą mieli to samo, co dzis przeżywają rodzice starszych.
    Nie da się dziś w krótkim czasie zebrać do kupy i zadziałać. Trzeba czasu, impulsu.
    I iskry…
    …………………………………..
    Ciekawe, czy będący za jakiś czas u władzy inne ugrupowanie rozliczy władze dzisiejsze władze PISu i cóż to nam wówczas powiedzą tacy jak Terlecki, Ziobry, Kuchciński, Kukiz, Brudziński, Morawiecki. Broszka i inni….że nie wiedzieli? że dali się uwieść pieknym słowom prezesa?

  166. Tanaka

    Napomknąłeś niedawno, jak byliśmy młodsi o kilkanaście może dni o Nanie Mouskouri. Ja o niej kiedyś tylko słyszałem przy okazji gadania o filmie bodaj „Dzieci Pireusu” (nie ona tam śpiewała, ale ktoś o niej zagadał), jej śpiewania nie znałem. Zobaczyłem ją i usłyszałem pierwszy raz właśnie jak byliśmy o ileś dni młodsi. Okropnie mi się spodobało śpiewanie i ona sama. Ty powiedziałeś o niej: „Piękna kobieta”. Nasłuchałem się jej już sporo, nim się dowiedziałem, że jest ode mnie bodaj 10 lat starsza i jeszcze śpiewa. A niech cię!. Perswaduję W Twoje ręce smutek greckich pieśni. Twarz Nany i śpiewanie dalej cudowne, ale filmik pokazuje też smutek przemijania. Ta pieśń przewijała się w filmie „Ameryka, Ameryka”, po którym zwariowałem (do dziś) na tle greckiego śpiewania.

    https://youtu.be/TZZi38lw5x0

  167. @ konstancja
    „…Można się rozpłakać, gdy się uświadomi, że za kilkanaście lat absolwenci dzisiejszych szkół będą nas pouczali, obsługiwali w urzędach itd. …Protestować rodzice nie mają jak…”

    Tak, to jest dla mnie też njaistotniejsze. Są tacy, co uważają że zmiany niesie mlodzież, ja uważam ze w tych warunkach niesie ona jeden typ zmiany: regres i upadek.
    Ostatnie badania wskazują, że ONR ma poparcie 38% (!!!) młodych ludzi w Polsce.
    To pokłosie przede wszystkim, choć nie tylko, wieloletniej i społecznie przyzwalnej kultury negatywnej selekcji do zawodu nauczyciela.
    Druga kwestia, która jest kluczowa, to nie „co po pissie”, bo nie będzie żadnego „po” jeśli nie odpowiemy sobie: jak do tego doprowadzić.
    I rzeczywiście, protesty uliczne i alienacja od polityki to wynik długofalowego sprytnego sabotażu tak prawackiego, jak lewackiego.
    Przekonano nas, oraz zwłaszcza młodych idealistów, że polityka to polo-gumno, jakie mamy.
    Tymczasem, w demokracji choć tak zdewastowanej, jaką mamy, jedyna rada to ta zmodyfikowana od Kuronia:
    nie palmy polityki, nie plwajmy na partie – tórzmy własne. Innej drogi nie ma. Jeśli tego nie zrobimy, jedyną drogą powrotu do możliwości „po pissie” będą wewnętrzne lub zewnętrzne rozwiązania siłowe, co byłoby tragedią.
    Pozdrawiam.

  168. lonefather
    2 lutego o godz. 17:02
    problemu nie będzie, bo cokolwiek rozpowszechniasz, i tak np mnie pojawia sie tylko w formie tytułu i ew. odpowiedzi na piewsze pytanie. Reszta znika w czeluściach…niewykupionego abonamentu

  169. @Ewa-Joanna

    ” zaczął blog ustawiać dzieląc na lepszych (alkolici) i gorszy sort”
    _____
    „alkolici”? kimze oni – czyzby osobnicy z grupy „akolitow” majacy sklonnosci do
    naduzywania alkoholu. Takia moja niezobowiazujaca proba rozwiaznia tajemnicy
    „alkolitow”.
    W j.greckim jest takie slowo: akolita (podazajacy za kims, towarzyszacy komus)

  170. ozzy
    2 lutego o godz. 22:54

    Ozzy, Przy okazji, że jesteś mam coś chowanego specjalnie dla Ciebie, jakże przejaśniającego umysł, lepiej niż chlapnięcie sobie stakanka akolitki. 😉

    Polecam też innym zainteresowanym, polemikę prof. Jana Grabowskiego, z polityką ipeenu. Tekst niekodowany!
    Ukłony.
    http://krytykapolityczna.pl/kultura/historia/nie-polskie-elity-nie-ratowaly-zydow/

  171. Gekko
    2 lutego o godz. 22:52
    PIS Twoi zdaniem nie zniknie? zniknie, nic nie jest wieczne i nawet kiedyś umrze się temu życiowemu nieudacznikowi. A wówczas …wielu w PIS wydaje się, że to oni są namaszczeni lub są naturalnymi kontynuatorami myśli żoliborskiej. Przewiduję kompletny chaos, zniszczenie struktur, kompletne bezhołowie i szansa dla innych.
    Ale trzeba, żeby mieli przygotowany na tę okoliczność plan A i plan B; nie zaszkodzi mieć też dalszy plan.

    A że mamy tyle otwartych frontów? Cóż, chodzi o to, żeby zmęczyć opozycje i protestujących….nie będzie z nami tak łatwo. Mam nadzieję, że nie będzie…

  172. Oczywiście, przygotowany plan A i B oraz dalsze plany na przyszłość „After Day” powinna mieć już dziś, najpóźniej jutro, dzisiejsza opozycja

  173. @ konstancja
    2 lutego o godz. 23:01

    No na pewno sam nie zniknie. Przeciwnie będzie rozkwitał.
    Wielu, choć nie mnie, dziwi i zaskakuje taktyka pissu po wyborach „jechania po ostrej bandzie”, mianowania ostentacyjnych ignorantów, czyszczenia siłowego kazdej instytucji…
    Mnie nie dziwi, bo to taktyka znana z socjologii mafijnych szajek. Chodzi o to, aby każdy umoczony w piss zaznał lupów tak niewyobrażalnie nienależnych i tak ostentacyjnie nielegalnych, aby żaden z nich NIE MIAŁ ODWROTU. Tym samym walcząc o swe życie publiczne i materialne, zagrożone karą w wyniku utraty władzy przez piss, będzie o piss u władzy walczył jak o życie, wszelkim sposobem. A za hersztami, staną wdzięczni wieśniacy z podgrodzia w starchu, że im za pińcet plus demokracja wystawi rachunek.
    Inaczej w tej grze być nie może i nie będzie.
    I, niestety, głupota opozycji sprawia, że o jakimkolwiek poparciu społecznym bez gwaranci dla szajki, że nie beknie za zbrodnie, mowy też nie ma.
    Dlatego zmiany władzy na taką, która obiecuje z góry amnestię dla obecnego reżymu, pokrzywdzeni przez reżym też nie poprą.
    To jest mechanizm absolutnie społecznie przećwiczony (kraje latynoskie np., Brasil, Chile a zwł. Wenezuela) i piss gra na niego z pełną świadomością, a na ludzi przyzwoitych zgubę. Która już trwa.
    Przynajmniej warto się dać zgubić w dorym towarzystwie, konstancjo.
    🙂

  174. @Gekko, 22:57

    dziekuje za informacje, i do lektury tekstu introibo ad

  175. ozzy
    2 lutego o godz. 23:11
    -Honour is mine and pleasure let it be yours 😉

  176. izabella
    2 lutego o godz. 21:51

    Niezamaco. Mnie nie trzeba, przecież to jasne jak słońce.

    konstancja
    2 lutego o godz. 23:03

    Polityka zaczęła jakiś czas temu i dośćszumnie artykuły z cyklu „Co po PiSie” i chyba jakoś temat padł albo nie jestem na bieżąco. Cyfrową mam gdzieś do maja przyszłego roku.

    ***
    Tak, tak, jednym oto poprawiamy literówki z wyjaśnieniem ale drugim tego „tchurza” już nie. Wszystkie zwierzęta są równe i tak dalej.

  177. @Gekko

    z tekstem prof.Grabowskiego koresponduje wielu innych znawcow historii
    Holocaustu na terenie Polski jak np Rafaela L.Scharfa, Michala Borwicza, Shmuela Krakowskiego, Yisraela Gutmana… czy tez pismiennictwo Henryka Grynberga
    (niegdys zmieszczal w pismie „Kontakt”, red. Bronislaw Wildstein!, 1986?)

  178. @Nefer

    ponoc ten slynny „tchUrz”, to copyright autora : )

  179. niczym Coca-Cola

  180. LOGO is LOGO or Tzara and Lenin play chess

  181. Tanaka
    2 lutego o godz. 21:18

    Się przyzwyczailiśmy do „never more”, ale to się co jakiś czas budzi. Ostatnio chyba w latach 90. Teraz na budynkach nie ma jeszcze tylu swastyk, co wtedy. Trzeba szykować pędzle do zamalowywania.

  182. gsj
    2 lutego o godz. 21:07

    Ja Wiadomości nie obejrzałam od ho ho i trochę czyli od 2015. TVN albo Polsat czasami, reszta prasa online i wybór artykułów na FB. I tego dość. Czytam Politykę i czasem Newsweeka, od analiz politycznych można się ze szczęścia na suchej gałęzi powiesić.

  183. No i co, podpisze ta…, ten… ustawę o IPN czy nie. Już na biurku podobno.

  184. ozzy
    2 lutego o godz. 23:32

    Wiesz, ozzy, z Grynbergiem to się zetknąłem chyba tylko oglądając film Łozińskiego o nim (Miejsce urodzenia), dawno.
    Ja w ogóle nie interesuję się zbytnio judaicami ani Holocaustem, surprisingly.
    Dzisiaj jest w prasie sporo tekdstów ludzi, którzy opisują, jak ja tu kiedyś, że o istnieniu w Polsce Żydów dowiedzieli się w wieku …licealnym.
    Ja od czasu przeczytania Grossa nic już więcej, w większych opracowanich niż artykuł w prasie, nie jestem w stanie czytać. Ze wstydu i, tak, strachu.
    Przed takimi jak tu niektóre sasiad(k)ami.
    Mam stracha, że coś z ich strachu przed powrotem Żyda do ludzkości w Poslkiej narracji, coś tak dla mnie niewyobrażalnie paskudnego i obcego kulturowo do mnie przylgnie. Boje się, czy rzeczywiście i ja nie mam tego raka podłości, nienawiści, tępoty i chamskiego bezrozumnego wulstwa w ‚genach narodowych’ polskości.
    Ja bym tylko po polsku mówiąc chciał nie wstydzić się, że i ja milczę, gdy ofiarom, jakiejkolwiek nacji, moi krajanie stukają deskami skołowaciałych jęzorów na stodołę.

  185. @ ozzy
    Jeszcze przykład znamiennego tekstu, jak mozna było w Pl o istnieniu Żydów się dowiedzieć. (Paweł Wroński, GW) Podobne do moich doświadczeń.
    http://wyborcza.pl/7,75968,22974833,premier-morawiecki-uczy-historii-ale-nie-rozumie-rozziewu-miedzy.html

  186. Artykuł Grabowskiego cytowali wcześniej
    ozzy 30 stycznia o godz. 22:10 i Anumlik 30 stycznia o godz. 22:33
    A teraz jeszcze dyżurny akolita sobie heureknął.

    Gdy nie chodzi o szukanie haków na E-J komsomolska czujnosc jakby slabnie.

  187. @ ozzy
    Przepraszam że ominąłem niestarannie dadę …an impractical handbook for practical living in our posthuman world.
    Zwłaszcza pomocne, by wypić tę Tzarę goryczy…

  188. @izabella 2 lutego o godz. 21:51

    Za kawę na ławę dostaje się po łbie podwójnie 🙂
    Taka natura blogowiska. Witaj z powrotem!

  189. „Artykuł Grabowskiego cytowali wcześniej ozzy 30 stycznia o godz. 22:10…”

    @ ozzy
    Ozzy, czy Ty coś tu cytujesz?
    Bo jest donos, że nie zapłaciłem Ci za tantiemy, czyli o Czarnieckie szabrownictwo…
    🙂

    ozzy, 30 stycznia o godz. 22:10
    prosze sobie poczytac np prof. prof. Jana Tomasza Gross, Jana Grabowskiego (univ.of Ottawa), Anne Bikont (dosc interesujaca liste lektur ulozyl w poprzedniego wpisie blogowym @anumlik)
    sapienti sat!

    Kłamstwa za to są, publikowane za darmo, po polsku.

  190. @Gekko
    Polnoc….pare minut po….

    tak, tak autora Andrei Codrescu cenie sobie bardzo, jeden z lepszych konserow
    dadismu et co (audycje radiowe)
    ….
    tzara sie przelala…ass alla Naechet thit sie sech bapischen (nie bede tego tlumaczyl przy damach

  191. ozzy
    3 lutego o godz. 0:10
    nie bede tego tlumaczyl przy damach

    …popatrz, trzeba ciemnej, ciemnej pólnocy, żeby mi się wyjaśniła specyfiki tym damn tłumaczeń daremność… 😉

  192. @Gekko juz wiecj niz kwadrans po polnocy, 3.02, 18 Adar 5778
    z reguly lubie cytowac zmarlych autorow, a ze ich mnostwo to i niewyczerpane zrodlo
    „cytatnictwa” – wiadomo przeciez, ze zarowno Tzara i Lenin, „tatusiowie komunizmu i dadaizmu” czerpali glebko ze zrodel zydowskich – rewolucyje ale rozne bardzo i oba nurty
    mialy przemozny wplyw na sztuke, literature, polityke, juz nie mowie o samym zyciu w ogolnosci

  193. Ciekawe jak to jest, że akolici nie umieją cytować?
    Umieją za to heurekać jak puszczyk na puszczy.

    I czepiać się słówek – ale tylko nie-akolitycznych.
    Wybiórcza ślepota rulez.

    anumlik 30 stycznia o godz. 22:33
    @maidan
    Dwa spojrzenia historyków. Jedno pracownika naszego IPN, dra Grzegorza Berendta, drugie – wspomnianego przez @ozzy’eo – prof. Jana Grabowskiego z Ottawy. Pouczająca lektura:
    http://krytykapolityczna.pl/kultura/historia/nie-polskie-elity-nie-ratowaly-zydow/

  194. ozzy
    3 lutego o godz. 0:20

    też mi się czasem zdawa, że i nasza kontrrewolucja może mieć pod podszewką wodza jakieś nienormonormatywne preferencje, transgeniczne geny…
    Zgładzić własny naród i państwo na żywca to przecież wielka sztuka, a dotąd żadna Sztuka się Polski nie ima.
    Chyba że Lem-a. A sztukmistrz też z Lenina.

    Idę na stronę, bo takie razgawory z pewnością obrażą nietknięte uczucia poznawcze amatorek kwaśnych winogron…
    Dobre-nacht.

  195. Nefer
    2 lutego o godz. 23:20
    {Polityka pisała, ale mnie chodzi o to, żeby spiąca i łkająca po wyborach dziś opozycja wzięła się wreszcie w karby (w garść) i spróbowała coś zaplanować. Słyszę czasem Schetynę- bardzo mnie usypia, szczególnie rano w audycji u Żakowskiego ostatnio.

    Pisałam juz kiedyś, że ci starcy polityczni (choć pewnie metryką nieco młodsi od wielu z nas) są już za starzy do polityki, bo lata tkwienia w tych klimatach niczego ich nie nauczyły, a oderwały od codzienności; że powinni szukac kogoś na swoje miejsce, byc opoką i inszą podporą dla młodszego pokolenia wystawionego na pierwszą linię frontu.

    Ale trzymają się stołka, bo w życiu od wielu lat niczego nie potrafią oprócz nieustannego gadania i snucia planów, których nie zrealizują, bo te plany są z sufitu zdjęte. I równie oderwane od rzeczywistości, jak ich codzienność.
    Dziwne, że nikt nie podpowiedział, że prezydenci, burmistrzowie, wójtowie moga byc maksymalnie dwie kadencje. Ograniczyłabym do maks. trzech kadencje posłów, senatorów oraz ich wiek emerytalny do 65.
    W koncu niech na emeryturę, zwaną stanem spoczynku nie wysyła sędziego poseł o 10 lat starszy od sędziego.

  196. Nocy dobrej jeszcze a i poranka takze zycze
    Panstwu.

    Ten woz narodowy strasznie oblocony i cuchnie ….

  197. konstancja
    2 lutego o godz. 22:54

    Gdyby filter byl automatyczny, to bym gooszwabil. Ale filter jest osobisty w osobie @Jacka Kowalczyka…

    To jeden „rzut oka”ujawni cokolwiek zrobie, a ja „zarobie” przykucie do „SkalyKaukazu”, czyli moderacje kazdego jednego postu…

    Lubie naszego @gospodarza, choc bogiem, a prawda to nie mam pojecia dlaczego.

    Moze za bezposredniosc?

    Gdyby to byl automat, to bym sie wdal w rozgrywke. Z czlowiekiem przegram, bo jeden rzut oka wystarczy, nawet czytac nie bedzie trzeba.

    Pozdrowka
    ~l.

  198. ozzy
    3 lutego o godz. 0:39

    Nawoz Narodowy w Izraelu, identycznie ublocony, a cuchnie jeszcze bardziej,bo klimat cieplejszy…

    pozdrowka
    ~l.

  199. ozzy
    3 lutego o godz. 0:39

    W dyskusje o „nawozie”, to Ty sie ze mna nie wdawaj, bo wiem o nawozie wiecej niz Ty, jakoze jestem Pastuch Dyplomowany, znaczy sie mgr inz. zootechnik.

    dobranocka
    ~l.

  200. Gekko
    2 lutego o godz. 22:12

    Generalnie się zgadzam ze wszystkim o czym wspominasz.
    Prawdopodobnie przez pośpiech nie przekazałam mych myśli wystarczająco klarownie. Ja nie odebrałam twojej wypowiedzi o wstępniaku Nefer jako krytykę jej odczuć, które zresztą podzielam. Oprócz wstydu może. Bo to co widzę dzisiaj, to budzi we mnie raczej złość i chęć przeciwstawienia się. Nie potrafię się identyfkować z jednostkami, które z racji dla mnie nie do zaakceptowania potrafiły kablować na sąsiadów, czy ich wręcz mordować. Właściwie wściekłość to raczej budzi. Nie czuję z nimi jakichkolwiek więzi, nawet z racji ziomkostwa. Co nie znaczy, że te postawy usprawiedliwiam. Wręcz przeciwnie, chcę żeby ich zbrodnie ujrzały światło dzienne i spotkały się z zasłużoną karą. Odnośnie roli kościoła… masz rację. Powinien zająć bardziej zdecydowane stanowisko w kwestii antysemityzmu i nie tylko. Są głosy w kościele, które protestują, ale nie są one wystarczjąco liczne. A kościół ma możliwość bardzo wiele zmienić na dobre. Przecież to jest jego posłannictwo. To, że nie spełnia go w wystarczającym stopniu, powoduje nasze oburzenie. Myślę, że jest więcej ludzi w Polsce, którzy myślą podobnie do nas na temat antysemityzmu, czy innych anty…… postaw.
    Badania o 38% młodych nie trafiają do mnie, bo nie wiem jaką próbę mieli, jak badania robione, itd. Mam poważne wątpliwości co do wartości tych badań.
    Jak wcześniej wspomniałam wśród moich bliskich, czy znajomych takie postawy były i są nieznane. Co nie znaczy, że nie widzę problemu.
    Odnośnie tego, że Polacy bardziej niż inni są nacjonalistyczni i chowaja głowę w piasek kiedy słyszą o przewinach ich pobratymców…. dalej się upieram, że to nie tylko Polacy.
    Teraz mamy zgrzyt z Izraelem. Dzisiaj rozmawiałam z rezydentką/lekarką, która przyjechała z Izraela a jest Palestynką. Bardzo wyważona, mądra młoda kobieta. Ona zdecydowanie stwierdza, że nacjonalizm żydowski jest w Izraelu widoczny i odczuwalny na każdym kroku. Muszę zwrócić uwagę, że ona nie ma żadnej nienawiści do Żydów. Miała i ma wielu przyjaciół wśród nich. Szczerze zauważa, że są Żydzi wspaniali, którzy cierpią z powodu takich postaw u innych. Tam też widzi się zdecydowaną niechęć do przyznawania się do faktów, gdzie Żydzi nie byli ofiarami, ale tymi, którzy stali po drugiej stronie.
    W sumie to o co mi chodzi, to to, że ludzie wszystko jedno z jakiej nacji, czy religii, czy … powinni ramię przy ramieniu dawać odpór złu. Obecnemu i rozliczenia się z przeszłością. Uczciwe spojrzenie na siebie przede wszystkim.
    Serdecznie pozdrawiam

    Ps. Ten tekst też piszę na chybcika, bo jestem b. głodna, a jeszcze do domu muszę dojechać. Ale mam nadzieję, że tym razem bardziej klarownie niż pprzednio. A jak nie… to…. no worries będziemy wyjaśniać (・_-。 )

  201. Gekko
    2 lutego o godz. 23:51

    Zeby rozziew zrozumiectrzeba byc po obu stronach rzeczonego rozziewu. Badac z jednej tylko strony, to sie rozumie tylko strone, po ktorej sie jest…

    pozdrowka
    ~l.

  202. wdepnalem przeto….
    i @Lone
    myslalem, ze jestes nieco madrzejszy, ale Twoja replika 00:46
    wiem, ze nauczyles sie pisac, wiec nie musisz czytac

  203. Te transgeniczne geny… cukiereczek!
    Wygląda mi to na wierną kopię „gorszego sortu”.
    Dwa narody – lustrzane odbicie?

    Ale ten… owoc zapewne wisi za wysoko 🙂
    Więc nie sięgam – i chwilowo zawieszam głos.

  204. @Ewa-Joanna
    2 lutego o godz. 22:23
    Lonek
    twoja wiara we własną wyjątkowość prawie dorównuje przekonaniu Gekko o jego nadwyjątkowości.

    Ale do rzeczy.
    Wałkujecie tego Kaczyńskiego na wszelkie sposoby zastanawiając sie dlaczego ma tylu wyznawców, dlaczego udaje mu się psuć Polske z pomocą ochoczej drużyny, a przecież macie Kaczyńskiego w mikroskali tu na blogu. Nick – Gekko.
    W momencie kiedy zdobył jakie takie poparcie dzięki quasi intelektualnemu mało zrozumiałemu ględzeniu, ( bo przecież wstyd sie przyznać, że nie wiadomo o co chodzi, a jak facet tak mówi to chyba wie co mówi), zaczął blog ustawiać dzieląc na lepszych (alkolici) i gorszy sort, stosując pomówienia, kłamstwa i naciągane interpretacje doprawione sosem mizoginizmu. Czym to postepowanie różni sie od Kaczyńskiego ” ja stoję tu, a wy tam gdzie stało ZOMO”?
    To jest dokładnie taki sam mechanizm i reakcja blogu na Gekko jest reakcją całego społeczeństwa na Kaczyńskiego.

    Szczerze mówiąc nie wierzyłam własnym oczom, jak to czytałam.
    Po kilku twoich poprzednich wpisach nie przypuszczałam, że wyprodukujesz coś podobnego.
    W tym krótkim tekście zarzucasz pomówienia, kłamstwa, misoginism, manipulację, rozbuchaną erudycję, bełkotliwość, dzielenie na sorty lepsze gorsze… a na koniec stawiasz go w jednym rzędzie z Kaczyńskim…
    Nie wiem co powoduje, że tak bardzo go nie lubisz, ale to nie powinno być podstawą do takiego oczerniania, obrzucania błotem.
    Przeczytaj na chłodno swój tekst jeszcze raz i wyciągnij wnioski.
    Dorosły człowiek zwłaszcza musi ważyć słowa.
    Jeżeli nie rozumiesz w wystarczającym stopniu jego słów, to nie miej do niego o to pretensji. Jego teksty w przeciwieństwie do większości zmuszają do myślenia.
    Pozdrawiam
    Ps. nie idź w stronę marginesu

  205. czy wychodzi jeszcze „Przekroj” w Polsce?*
    u Pani @blondynki az sie roi od material do
    pamietnej rubryki „Humor zeszytow szkolnych”

    *) zapytalem jak niegdys w wierszu Antoniego Slonimskiego
    pytal stary Zyd kolo jafskiej bramy:”czy ogrod Saski jest jeszcze? Ciagle taki samy”
    – Pan Gospodarz, jak mnie pamiec nie myli zawiadowal „Przekrojem”

  206. ozzy 3 lutego o godz. 1:10
    Nie rozumiem. Przecież lonefather właśnie przeczytał… i zareplikował.

  207. @ozzy 3 lutego o godz. 1:21

    Pani blondynka to zjawisko całkiem osobne.
    Już teraz ostrzę sobie zęby na jej dalsza wymianę zdań z akolitą
    Jesteś inteligentny – docenisz smaczek.

  208. @ozzy
    3 lutego o godz. 1:21
    A o co ciebie idzie bo nie ponimaju

  209. @blondynka 3 lutego o godz. 1:28
    Ten komentarz śmierdzi kato-żydożerstwem. Fuj!

  210. Ciekawa jestem, czy akolita się zawstydzi również za blondynkę?
    Bo on, biedny, tak się strasznie za wszystkich wstydzi!

  211. Wybacz, ozzy. Wstydzę się za nią.
    Przebrała miarę.

  212. Nie istnieje przymus rozumienia, ale jednoczesnie nie czerpie satysfakcji z faktu, ze ktos
    mnie zle zrozumial a i nie do twarzy mi z przesmiewczym grymasem.

    Radio Erewan zapytane: Co czlowiek musi?
    Odpowiedzialo: Placic podatki i umrzec.

    A jak wszyscy sa odwazni, to wiadomo, ze bedzie lomotanina

  213. @Na marginesie
    3 lutego o godz. 1:34

    Odstosunkuj się ode mnie i NIGDY do mnie nie pisz.
    Poznałam cię wystarczająco i nie mam przyjemności nawet na blogu z tobą mieć do czynienia. Twoja kłótliwość, wulgarność małoskowość… jest dokładnie przykładem tego co obecnie się dzieje w kraju i dlaczego to się dzieje.
    To jest ostatni post, który wysyłam pod twój adres.
    Bez pozdrowień
    i bez odbioru

  214. : )
    Wstydliwy narod ci Polacy,
    byl nawet taki krol Bolo (wodz nie byl wstydliwy, tez Bolo mu bylo, chociaz Luna B.
    nie wspoina nigdzie o tym)

  215. ozzy
    3 lutego o godz. 1:10

    1) Masz prawo sie ze mna nie zgadzac.
    2) Masz prawo miec swoje zdanie
    3) Ale do ten tego i tamtej, wiesz jakiej… NIE OBRAZAJ MOJEJ INTELIGENCJI

    WSZYSTKO CO CHCESZ MOZESZ OBRAZAC, NAWET WLASNA MATKE, POZA NIA !!!

    A jak obrazisz, to nie dziw sie pozniej skutkom.

    Zostales ostrzezony !

  216. Ozzy

    Najlepsza rada – odpusc

    Nie odpuscisz i pojdziesz w zaparte, to sie nie dziw temu co z toba uczynie.

  217. @blondynka 3 lutego o godz. 1:45

    Blondynko, twoje komentarze są publiczne.
    I każdy może je ocenić.
    Z kolei twoje bluzgi – źle świadczą wyłącznie o tobie.

  218. @lonefather 3 lutego o godz. 1:58

    Moim zdaniem twój komentarz był całkowicie w porządku – bo dotyczył w zasadzie polityki państwa Izrael. Z kolei komentarz blondynki to jest wredny cios poniżej pasa, bo bazuje na kontekście kulturowym i etnicznym, odwołując się do przedrzeźniania i pogardliwego traktowania Żydów w II Rzeczypospolitej.

  219. Pan Jacek Kowalczyk,
    Zwracam się do pana z prośba, żeby o ile to możliwe zechciał pan nie publikować komentarzy osoby posługującej się nickiem „Na marginesie” adresowanym do mnie.
    Kilkakrotnie wcześniej próbowałam jej zwracać uwagę za jej brutalne złośliwości skierowane do mnie, ostatnio poprosiłam, żeby do mnie więcej nie pisała, bo sobie nie życzę. Ona to ignoruje. Jeżeli państwu to nie przeszkadza to niech sobie pisze te złośliwości, ale bez adresowania pod mój nick. Ja będę je przewijać bez czytania. Nie mam ochoty się denerwować obcą mi zupełnie osobą, która z braku laku się mnie czepiła.
    Byłam podejrzewana przez nią o prostytucje, byłam nazywana odmódżoną, kato-żydożercą, porównywaną do szczórów, myszy, itd.
    Jeżeli byłoby to konieczne, to mogę odnaleźć te wpisy i je zacytować.
    Nie zależy mi na kłótni, ale mam prawo dbać o moje zdrowie, w tym mój system nerwowy. Ja nikomu nie ubliżam i nie chcę czytać listów do mnie skierowanych z obelgami do mnie. Ponieważ ta osoba lekceważy moją prośbę, to zwracam się do pana. W przeciwnym razie będę zmuszona zniknąć z tego bloga.
    O co zapewne „Na marginesie” chodzi.
    Pozdrawiam

  220. blondynka 31 stycznia o godz. 19:31
    Baba-Edek z jednej strony walczy o swoją godność, a z drugiej obrzuca wszystkich kogo się da swoim ścierwem. Co jak co, ale łajdactwo jej z myśli nie schodzi i próbuje z całych sił obdzielić nim innych.
    Z jednej strony udaje bojowniczkę o prawa i przyzwoite traktowanie kobiet, a z drugiej jak typowy misogin się zachowuje. Jak czuje wydumane zagrożenie, to obstrzykuje kocim zwyczajem teren i podlizuje się facetom nachalnie, używając bądź pochlebstw, bądź wulgaryzmów. Co by nie pozostawić żadnych wątpliwości jaka z niej równa baba, a właściwie to prawie chłop.

  221. Ale blondynka „nikomu nie ubliża”, skądże znowu!

  222. @blondynka
    3 lutego o godz. 1:17
    Ależ kochana, jeżeli mi udowodnisz, że Gekko to empatyczny, niezarozumiały, dobroduszny i życzliwy człowiek to chętnie odszczekam.

  223. @blondynka
    3 lutego o godz. 3:00
    Powinnas podpisać: Życzliwa

  224. Na bardzo wczesne „Dzień dobry” artykuł Piotra Foreckiego o skali „przewłaszczenia”, które szło o krok z tyłu za niemieckimi wywózkami i – często – polskimi zabójstwami Żydów podczas Zagłady:
    http://krytykapolityczna.pl/kultura/historia/forecki-nasze-mienie-pozydowskie/

  225. @Ewa-Joanna
    3 lutego o godz. 3:00

    „jeżeli mi udowodnisz, że Gekko to empatyczny, niezarozumiały, dobroduszny i życzliwy człowiek to chętnie odszczekam”

    Przeczytaj jeszcze raz jego komentarze, ale postaraj się spojrzeć na nie bez uprzedzeń.. myślę że zobaczysz go inaczej niż teraz.
    Jezeli człowiek jest atakowany to ma prawo się bronić. Zwróć uwagę jak on to delikatnie robi. On nie odpłaca pięknym za nadobne, nie bluzga jadem i wulgarnością. Czy uważasz, że powinien nic nie odzywać się, nawet nie mruknąć jak jest opluwany? Jeżeli tak myślisz… to powiedz, dlaczego on takich praw do obrony miałby być pozbawiany?
    Jeżeli osoba ucieka się do tak poważnych oskarżeń na arenie publicznej, a nie podaje dowodów… to takie coś jest nazywane oszczerstwem. W cywilizowanym środowisku tym bardziej trzeba ważyć słowa, zwłaszcza takie, które są przyjmowane jako obraźliwe. Ktoś powiedział że Wersal się skończył w Polskim parlamencie. Czy sądzisz że to jest droga parlamentarna, to co się dzisiaj tam dzieje w komunikacji?
    Określenie; parlamentaryzm, parlamentarny…
    To zobowiązywało i ludzie myślący powinni zabiegać o to żeby ponownie metody cywilizowane zapanowały i w sejmie i w debacie publicznej.
    W przeciwnym wypadku zaczniemy się bić i wyzywać. O porozumieniu jakimkolwiek mowy wtedy nie ma.

    —3 lutego o godz. 3:00
    —Powinnas podpisać: Życzliwa

    Ja nie jestem i nie byłam donosicielem, a taki podpis przyjęło się, że donosiciel składa na koniec swojego listu. Ja swoje problemy staram się rozwiązywać z odkrytą przyłbicą, bez donosów, szczucia i takich tam sposobów czy sposobików.
    Tchórzem nie byłam i nie mam zamiaru być.

    Pozdrawiam

  226. @anumlik
    Widziałam twój liścik do mnie, ale coś ciągle mi wypada nawet jak mam tzw. wolny czas, a potem człowiek idzie dalej z wyrzutami sumienia, ze ktoś mógł poczuć się urażony.
    Nawet na boku mam zapisane osoby którym mam odpowiedzieć i jeżeli nic niespodziewanego mi tego nie uniemożliwi, to nastąpi
    Pozdrawiam

  227. @blondynka
    3 lutego o godz. 5:36
    ROTFL

  228. @Blondynka
    Rzeczonej nie da się przekonać. Jak się zwraca jej uwagę, że jest z tymi bzdetami, bluzgami wulgarna, to odpala mizoginizmem i kolejnymi bluzgami. Gosodarz juz jej zwracał uwagę, ale to do niej nie dociera. Trudno, ma taka solipsystyczna wizję świata, w którym jest kulturalną damą, wdzięczną, powabna niczym profesorka Pawlowicz. Dziwię sie tylko, że w końcu normalne, choć nadpobudzone E-J i Izabela, wspieraja tę niewychowana osobę , a niektórzy panowie tez wchodza z nia w wymianę „mysli”.

    Druga rzecz. Nie rozumiesz powodu mojego wstydu, wstydu Neferki i innych tu osób. Ja się nie wstydzę za szmalcowników, tak jak sie nie wstydzę za innych przestepców, kryminalistów. Ja się wstydze za to, że obecna wladza zaprzecza , że tacy byli. Gdybym należał do Kościoł, to nie wstydziłbym się za księży pedofilu nie będąc samemu pedofilem, ale wstydziłbym się za Kosciól, z którym sie utożsamiam,a który pedofilie toleruje i ukrywa. Ja się utożsamiam z Polską i dlatego wstydzę się tego, że rządzący Polacy tak nieudolnie klamią, wypierają sie zbrodni popelnianych przez Polaków.
    Francja Vichy ma swój udzial w zbrodni holokaustu, ale Francja z tym sie rozliczyła i ciagle sie rozlicza. Na wielu kanalach tv ciagle wracaja filmy, reportaże o tych strasznych czasach, o obozie przejściowym w Drancy, o gorliwym udziale francuskiej policji i żandarmerii w dostarczaniu francuskich i bezpaństwowowych Zydów Niemcom.
    Owszem, wsród Francuzów jest tez sporo antysemitów, ale tym się nie chwalą, bo spotyka się to z potepieniem ze strony świata polityki, autorytetów nauki i kultury, z których zdaniem wszyscy się liczą. Jeszcze nie ma tam paralelnego świata „autorytetów’ od Glińskiego, Ziemkiewicza, Kurskiego, Wildsteina czy Semki.

  229. Dzien dobry, sobota, i wiosna na chwile odpuscila… -5C

    @Lonefather,
    czyn swoja powinnosc z mego niegdysiejszego nadania
    a zajmij sie ta historyja kosciolkowa-kaczystowska i nie rozpraszaj energii, bowiem mania przesladowcza az wola o pomoc, by ja leczyc a nie opisywac…a jesli na lecznie jest zapozno, to prosze ODIZOLUJ SIE
    Oszczedz sobie te odwage, zwlaszcza do osob, ktore nie zyja.

  230. errata: 9:10
    nie za pozno, bym nie poprawil na „za pozno”

  231. W latach 80-ch i tych trochę później-„chwała Bogu,że Bogu dzięki bo jak by tak nie daj Boże to niech Bóg broni” no i udało się wyszliśmy cało z opresji(za nami ruszyli inni,no Jugosławi nie wyszło) a kto by tym ludziom z tamtego okresu dziękował.Teraz ci „odważni” próbują im się do tyłka dobrać a powinniśmy im być wdzięczni i tym z PZPR-u i tym z ówczesnej Solidarności i wbrew pozorom wcale nie byliśmy tak bardzo podzieleni.Mieliśmy nadzieję,że już niedługo będziemy majętni , bogaci ,szczęśliwi.To było trochę naiwne.Trzeba się było napracować,żeby można było żyć na tym poziomie egzystencji co teraz ale już we wczesnych latach 90-tych ujawniła się duża grupa ,która czekała,że ktoś coś da.To był wtedy SLDowski elektorat.SLD obiecywało,pamiętam słowa Leszka Milera „gruszki na wierzbie” a nie dało nic .Ten elektorat był spory ale 2015 roku to już głosowały oni,ich dzieci i cała kupa sfrustrowanych.Przyszła władza obiecała,że dadzą to ich wybrali.I co i dali.PiS dostał dojną krowę(tzw. zrujnowana gospodarka w bardzo dobrym stanie ) , czerpie szerokimi garściami i robi co chce.PiS ma poparcie wg. sondaży bliskie 45% .Opozycją różnej maści niema na co liczyć choćby złota była do czasu kiedy niestety póki się warunki codziennego życia nie pogorszą. Ludzie są racjonalni i będą w większości na PiS głosowali bo każda następna władza może odebrać te 500+.Lepiej nie ryzykować.Uważam osobiście,że krótkowzroczność dzisiejszego rządu może zaowocować następną tragedią narodową i przy niekorzystnych zmianach na świecie może się to ziścić bardzo szybko.Legiony amerykańskie wcześniej czy później odejdą a my od dawna nie jesteśmy I Rzeczpospolitą.Może uchwalimy jakąś ustawę o nietykalności Jaśnie Umęczonej ?

  232. Na marginesie
    3 lutego o godz. 1:30

    Z przykrością mówię, Namarginesko, że mi przykro, że Ty powiedziałaś to, co powiedziałaś.

    Blondynka powiedziała do ozzy’ego: „A o co ciebie idzie bo nie ponimaju”.

    Ty na to: „Ten komentarz śmierdzi kato-żydożerstwem. Fuj!”.

    Na jakiej podstawie tropisz i ogłaszasz publicznie smród w zdaniu, które jest wyraźnym nie w treści, lecz w języku żartem, skoro na tym blogu zabaw z językiem znajdziesz niemało? Niestety, sokole tropienie rzeczywistych lub urojonych przez tropicieli aluzji nawet w pojedynczych słówkach to jedna z polskich obsesyjnych specjalności. Nie widzę innego tłumaczenia niż zarabianie tanim kosztem na miano sprawiedliwych wśród narodów świata (celowo piszę małymi, żeby nie kojarzyć ze znanym szlachetnym tytułem).

    Napisałem kiedyś tekst „Rzekł Pan” o kłamstwach mediów o seksaferze w Samoobronie. Było w nim też kłamstwo, które powielił znany felietonista żydowskiego pochodzenia. Skomentowałem jego wypowiedź, nie myśląc o jego pochodzeniu, bo w rodzinie nauczono mnie rozmawiać z człowiekiem, nie z pochodzeniem. W swoim tekście użyłem swobodnie – wstawiam sobie do poważnych tekstów niepoważne wtręty (nie ja jeden), co widać na blogu – wyrazu „giewałt”. Ot strzeliło do głowy i wstawiłem. Smarkaci tropiciele z portalu „Lewica.pl” od razu wytropili antysemitę.

    Chyba Ty mówiłaś – bardzo słusznie – o niepięknym podobieństwie postaw antysemityckich i filosemickich. Niestety, antantysemiccy tropiciele nie pytają, nie mają wątpliwości – od razu rąbią kategoryczny sąd. Od takich przyjaciół Żydów nawet Żyd może oberwać. Tym właśnie się nie różnią od skamieniałych antysemitów. „Panie chroń mnie od przyjaciół, bo z wrogami sobie poradzę”.

    A to kawałek tekstu z „Rzekł Pan” o tym, co wyżej powiedziałem.

    Pogrubione są cytowane przez mnie (moje jest pisane kursywą) słowa felietonisty o seksaferze pisane w „Przeglądzie”.

    „W postępowaniu bohaterek naszej afery rozporkowej widoczny jest spory udział przyzwolenia, niedający się całkowicie wytłumaczyć męską dominacją we współczesnym świecie społecznym”.

    Moja reakcja na to

    A czym jeszcze da się wytłumaczyć rzecz między furmanem a klaczą? Nie żaden, panie, „spory udział przyzwolenia”, lecz całkowity. Bez tego nie byłoby pracy! Seks bez przyzwolenia nazywa się giewałt czy jakoś tak. Doszukiwanie się oznak przyzwolenia albo i zadowolenia w zachowaniach dziewczyn, które nie z luksusu podjęły pracę za seks, to bardzo smarkata psychologia.

  233. @wbocek
    3 lutego o godz. 10:21
    Mam wrażenie, że jest to reakcja namargineski na zarzut hejtu antysemickiego jaki mi zrobił Gekko za użycie wyrażenia „dostać parchów”.

  234. Ewa-Joanna
    3 lutego o godz. 10:32

    Wybacz, Ewo -J, ale nie rozumiem. Słowa Namargineski są adresowane do blondynki. Nie podałem pełnej korespondencji, bo to irytująco zaciemnia wpisy.

    A te „parchy” to coś identycznego z tym, co, moim zdaniem, powiedziałaś tak samo niewinnie jak blondynka, niech imię jej będzie uwielbione. Tak samo jak Twoje i Namargineski.

  235. @wbocek
    3 lutego o godz. 10:41
    No bo jeżeli Gekko zrobił ze mnie antysemitke z powodu użycia tego parchatego wyrażenia, to analogicznie Namargineska zareagowała na słowa blondynki, dla podkreślenia że każdemu się zdarza powiedzieć coś co inny może uznać za ofensywne.
    No głupie to, ale jednak nie ona zaczęła.

  236. @ blondynka et al.
    Nie widzę ani możliwości, ani sensu eliminowania wybranych postów ze względu na ich konkretne zaadresowanie. Skoro je Pani będzie ignorować, to po co miałbym je usuwać? Gdybym przyjął zasadę puszczania jedynie wpisów, które mi się podobają, mogłoby się zrobić cokolwiek pusto, a przecież to jest (moderowane z oczywistych względów) forum publiczne uwzględniające zasadę wolności wypowiedzi (w granicach, które sam wyznaczam, kierując się zasadą odpowiedzialności – także karnej – i pewną wrażliwością estetyczną oraz wiedzą, jaką dysponuję).
    Wciąż dziwi mnie potrzeba posługiwania się agresywnym i napastliwym językiem, którą co i rusz ktoś tu zaspokaja. Wspólnie tworzymy atmosferę na tym forum i choć wszyscy to wiedzą, wciąż ktoś ją psuje, nie potrafiąc (nie mogąc?) powstrzymać się od obraźliwego w taki czy inny sposób języka (a wystarczy przeczytać własny post, jakby był skierowany do nas samych, by zorientować się, jakie reakcje może wywołać).
    Było tu już sporo kryzysów, ale na ogół dało się je zażegnać, czasem – niestety – poprzez eliminację nachalnych uczestników. Przyjąłem jednak generalną zasadę, by nie ingerować, gdzie nie muszę, nie czynić z forum poletka, na którym rosną tylko śliczne wypielęgnowane kwiatki i tylko te w moim guście. Pole jest spore i wiele nawet całkowicie niezgadzających się ze sobą osób może się na nim zmieścić (i się mieści). „A to Polska właśnie” – zakończę nieco patetycznie, ale i z wrodzoną złośliwością.
    Pozdrawiam tych, dla których takie pozdrowienia mają wagę!
    JK

  237. – Chcieliście, to macie!
    – Nie chcielim, samo wyszło!
    – To macie za brak czujności!
    https://www.mpolska24.pl/wiadomosc/3004554/polacy-obrzuceni-kamieniami-w-izraelu

  238. anumlik
    3 lutego o godz. 10:56

    Cześć, anumliku. To ja, cholera, o polityce, żeby ją zaraza.

    Z rozmowy z panią prof, Englking w gazecie. pl.

    Jarosław Kaczyński nie rozumie, jaką robi tym krzywdę Polsce?

    – A co go to obchodzi?

    To esencja tego nieszczęśnika.

    Dodam od siebie, że pytajnik w odpowiedzi pani profesor to chyba robota słabosilnej w języku redakcji, i zresztą bardzo częsta praktyka nie rozumiejących, że obecność pytajnego zaimka niekoniecznie oznacza pytanie. Tu akurat oznacza kategoryczny sąd – że Jarka gówno obchodzi Polska i jej krzywdy.

  239. wbocek
    3 lutego o godz. 11:09

    Zapomniałem o cudzysłowie w cytacie:

    „Jarosław Kaczyński nie rozumie, jaką robi tym krzywdę Polsce?

    – A co go to obchodzi?”

  240. Lewy
    3 lutego o godz. 7:33

    Lewy, przedstawiasz bardzo ważną rzecz, która jednak tym gorzej świadczy o dzisiejszej Polsce. Bo dziś, znowu, używany jest, przez polskie władze państwowe i różne instytucje publiczne (z IPN-em na czele, a znajduje to też oddźwięk w Ministerstwie Edukacji), że Polacy nigdy się nie splamili kolaboracją z Niemcami, a tacy Francuzi – to jeszcze jak!

    Owszem, Francuzi się splamili. Oprócz splamienia, bardzo ważne jest to, co państwo i jego obywatele dalej z tym zrobią. A co robią, syntetycznie przedstawiasz: rozliczają się, oraz, a dziś już może nade wszystko – nie tolerują, nie korzystają, nie autoryzują, nie uzywają ani władze państwa ani społeczeństwo francuskie, brudnych nacjonalistów, faszystów, antysemitów, wyznawców dawnych kolaborantów, kiboli – do załatwiania swoich spraw, do zdobywania władzy, do ich przestawiania jako „patriotów” di ich lansowania i dawania im – oficjalnie czy nie – forum i miejsca w strukturze cywilizowanego społeczeństwa.
    To właśnie: toleruje, używa, nobilituje, korzysta do umacniania władzy, wbudowuje w struktury państwa, obecność w obiegu opinii, robi Kaczyński i jego wyznawcy.
    To nie dzisiejsza Francja, ale dzisiejsza Polska zmierza do faszyzmu.

  241. Jacek Kowalczyk
    3 lutego o godz. 10:49

    Też mam podobną, wrodzoną, złośliwość , zatem wracające, co jakiś czas, wzmożenia kłótliwości, swarliwości lub tłuczenia się łopatkami w piaskownicy muszą, jak chyba wszystko, mieć coś wspólnego z naczelnym przesłaniem wiary na Wisłą: bolesną męką.
    A tyle rzeczy jest do powiedzenia i zrobienia, na sposób nieswarliwy. Czasem się to, tu, udaje. A nawet bywa jak w przyrodzie: i znowu wyszło słońce
    Dziękuję za komentarz.

  242. Chyba jednak dobrze poznałem ten kraj. Dlatego dzisiaj jestem najpierw Ślązakiem, a dopiero potem obywatelem państwa polskiego. Chociaż odczuwam ogromny szacunek do wielu etnicznych Polaków, zwyczajnych ludzi.

  243. @anumlik 10:56

    „intifada” w wydaniu izraelskim, na szczescie w Betlejemie, nie tak latwo o te kamienie…

  244. Tanaka
    3 lutego o godz. 11:23

    Dzień doberek, Tanako. Czeka rowerek, więc ten: Jak poznałeś, że masz wrodzoną? Podobnie pan Jacek. Bo ja wiem tylko, że ma wrodzone nogi, łapy i nie powiem co więcej.

  245. Miedzy 1942 a 1942 z Belgii a glownie z Brukseli i Antwerpii deportowano
    jakies 25 tysiecy Zydow do obozow zaglady – rowniez byli objeci nia Romowie, o ktorych nalezy zywo pamietac.

    PS jedna z osob deportowanych z Antwerpii byl wuj mego tescia.

  246. @wbocku

    dobrego rowerowania i duzo swiezego powietrza nigdy za wiele

    moglbym Cie nazwac zamiast „The Irish”
    „The Polish Rover” i Twoje poczucie wolnosci na wodzie i ladzie bardzo zarazliwe

    oto The Irish Rover, The Dubliners feat. Shane
    https://www.youtube.com/watch?v=k6KKRhmv6uQ

  247. ozzy
    3 lutego o godz. 11:57

    Cześć, ozzku! Zdrowia i pogody. Lete. Zopóźnieniem, bo makaron dla piesków ze smalcem gotowałem.

  248. @wbocku

    i wrodzone przyrod*y….umilowanie
    : )

    *) o malo nie wychynelo mi sie inne slowko z mego sublokatora miedzy uszami, a kysz
    szatanie, apage….

  249. : )
    Tys jak Pan Jezus znad jamnenskiego Genezaretu, @wbocku
    Dlaczego jeziora maja taki wplyw na kazania, cuda i uzdrowienia,
    jako ze Genezaret byl swiadkiem tego wszystkiego.

  250. konstancja
    3 lutego o godz. 0:30

    Ale Polityka zrobiła opozycji gotowca, tylko brać za pozwoleniem, to miałam na myśli.

    ***

    Gospodarz przyszedł i zobaczył że w saloonie po wczorajszym trocin na podłodze po kostki:)

  251. Tak sobie myślę… Czy ktoś rzuci hasło „wszyscy jesteśmy polskimi Żydami”?

  252. @ wbocek
    Wrodzonej ręki wolałbym sobie nie usuwać, złośliwości – nie potrafię. Tak we mnie wrosła.
    Pozdr. JK

  253. Aktualny wpis stanowi cytat z literatury – „Znasz li ten kraj, gdzie cytryna dojrzewa”, tzn. gdzie cytrusy i banany dojrzewają w specjalnych chłodniach, bo trudno – taki mamy klimat, jak nam uzmysłowiła miła eurodeputowana. Jest to pytanie, na które blogowicze próbują odpowiedzieć na bazie własnych doświadczeń. Moje zdanie jest sprecyzowane i zgodne z oficjalną oceną byłego działacza PO:
    „Polska to dziki kraj”.
    Nawet napisałem felieton na ten temat w Silesii (albo na blogu?). Gdybym pomieszał pojęcia „kraj” z wyrazem „państwo”, mając na myśli Polskę, to natychmiast pojawia się u mnie skojarzenie z pewnym rebusem, który mi przysłano. Nie da się na blogu umieszczać rysunków, więc opiszę w miarę dokładnie obrazek i rozwiązanie rebusu pozostawiam inteligencji, tak często demonstrowanej w produktach mózgów – w pyskówkach na tym blogu. Opis tego państwa, bądź co bądź związanego ściśle z tym „krajem” wygląda tak:

    Obok siebie są umieszczone sweetfocie , najpierw prezesa, potem „Adriana” oraz całkiem z prawej strony stos kamieni w kształcie piramidy, fotki są rozdzielone przecinkiem, a przed kamieniami jest literka „i” – chodzi o precyzję. Pytanie jest podchwytliwe: „Co to za państwo?”

    Proszę puszczać wodze fantazji, patrząc na rebus i przypomnieć sobie, co sądzą polskie elity (nielegalnie podsłuchane) o państwie polskim, to pomoże w rozwiązaniu zagadki..

    Nie włączam się do dyskusji na temat jakości ustaw patriotycznych, wypluwanych z parlamentu. Życie zweryfikuje, czy rezultat będzie pozytywny, czy taki, jakiego się spodziewam. Podoba mi się to ciągłe powstawanie prezesa z kolan, bo i tak nie jest za wysoki i na kolanach wygląda chyba nieco śmiesznie. Poza tym wiem, że powstawanie z kolan może być bardzo trudne – u mnie z dnia na dzień jest coraz trudniejsze, a Naród jego wódz chyba też się trochę męczą przy tej doniosłej czynności. Jestem tylko ciekawy co zobaczy za swoimi gorylami prezes, gdy już całkiem wstanie? Znowu „zadeklarowaną” ruinę po 8 latach rządów PO, czy faktyczną po dwóch latach jego (nie)rządu? Na pewno zobaczy mnóstwo przyjaciół – przywódców „zaprzyjaźnionych” krajów (Erdogana, Putina, potomka Kim Ir Sena?), bo przecież nie zwróci orlego spojrzenia na Zachód – z przyległościami. Może ukradkiem spojrzeć w kierunku Jerozolimy, oczywiście nie na Żydów, tylko Palestyńczyków i ambasadora USA, bo nie ma sensu patrzeć na Waszyngton, to przeszłość. Merklowa ma kłopoty ze swoimi, więc nie przyciągnie jej wzroku przenikliwe i groźne spojrzenie prezesa jakiejś tam partii z sąsiedniego państewka. To się jednak zmieni i zadrży w podstawach hydra germańska, gdy wojska Obrony Terytorialnej będą już umiały posługiwać się nowymi strzelbami i Leopardami zajmą Berlin i tak już opanowany przez Islamistów. Mogły się napić wody rosyjskie konie Suskiego (przepraszam, pomyliłem go z carycą) w Szprewie, to „polskie” czołgi(he, he, he..) napiją się oleju napędowego na stacjach Shella przy Bramie Brandenburskiej.
    Gdy to nastąpi, to uwierzę w potęgę polskiego oręża i ogromne znaczenie tego powstawania z kolan. Będą oczywiście drobne kłopoty z lotnictwem, bo nie wiem, czy wywiad Macierewicza zna miejsca składów części zamiennych do F 16?

  254. Z „Wesela”:
    „Sromota,wstyd,palący wstyd”!
    I ten cytat:
    „Coście s…syny uczynili z tej krainy”?
    Wpisy prawdziwych Polaków na różnych forach przerażają!Taka jest Polska? Ano taka.
    W takiej żyjemy.Nas ,tutaj,to boli.Nie jesteśmy młodzieżą,nasza przyszłość coraz krótsza,rewolucji już
    nie zrobimy.Ale że młodym to nie przeszkadza?Nie interesuje ich w jakim państwie będą żyć?Naprawdę interesuje ich tylko grzebanie w smartfonach i browarek?
    A biskupi tak ochoczo piszący listy o dupie Maryni ani be,ani me,ani kukuryku!Cóż,leje się woda na ich młyn.To już nie ma starszych braci w wierze?
    A tzw.opozycja?Łaczą się aby być osobno.Znów cytat:
    „Każden ogień swój zapala,
    Każden swoją świętość święci”
    A kiedy to wszystko trzaśnie będą lamenty.Jak po zaborach.
    Aż się prosi jeszce jeden cytat:”Naród wielki,ale ludzie kurwy”.Przepraszam,to nie ja-to Piłsudski.

  255. @wbocek 3 lutego o godz. 10:21
    Pombocku, porówujesz dwie zupełnie różne sytuacje. Użycie w tekście słowa „giewałt” jest żartobliwe, ale nie jest antysemickie. Podobnie nie jest anty-zabużańskie żartobliwe użycie wyrażenia „choćby siadłszy płacz”. Z kolei naśladowanie „żydowskiej” łamanej polszczyzny zwracając się bezpośrednio do osoby żydowskiego pochodzenia jest chamstwem (fuj!). Podobnym chamstwem byłoby np. opowiadanie „Polish jokes” (czyli obraźliwych dowcipów o Polakach) gdyby robił to Amerykanin zwracając się bezpośrednio do ciebie. Za reakcje tamtych internautów nie odpowiadam, ale porównujesz mnie z nimi bezpodstawnie.

  256. mag
    3 lutego o godz. 12:36
    Cześć miła mag. Uważaj, bo w marcu grozi Ci moja wizyta. Mam nadzieję, że tym razem nie pomylę tramwajów.
    Ja chyba mam w sobie cos z Żyda, bo kiedyś taki jeden kolega ze studiów, który potem wstąpił do właściwych organów, wypytywał o to innych kolegów. Może mam cos w twarzy, może – nie chwalac sie – błysk inteligencji, którym ten naród sie odznacza.
    Mnie tylko odrzuca Wildstein. Czy nie dałoby sie przeprowadzić jakieś genealogiczne badania żeby odkryć, że on na prawde nazywał się Witkowski albo Wilczkowski, a zmienił na Wildstein bo wstydził sie swojego pszenno-buraczanego pochodzenia. Taki przechrzta a rebours

  257. @mag 3 lutego o godz. 12:36
    „Wszyscy jesteśmy polskimi Żydami” chyba nie byłoby pozbawione racji, choćby dlatego, że wspólnota genów… Mnie się kojarzy „Siglo de Oro” w Hiszpanii, epoka rozkwitu literatury, w której – jak w lustrze – odbijała się obsesja czystości krwi. Naturalnie katolickiej od pokoleń. Sęk w tym, że czystych katolików od pokoleń w tej Hiszpanii w zasadzie nie było – nawet po wypędzeniu z hukiem Żydów i „moriscos”, czyli iberyjskich mahometan.

  258. @Antonius
    To chyba chodzi o to co powiedział wnuk autora Faraona i Anielki, nie chyba raczej Krzyżaków i tej co to Staś zastrzelił lwa. Jak ten wnuk tego no tam z panem Belką jadł drogie ośmiorniczki u przyjaciół przemądrzałej Sowy

  259. Obok w „Polityce” – wywiad Agnieszki Zagner ze Stefanem Sawickim.

    Ciekawe! Przy okazji S.S. podziela mój pogląd na „retorsyjną” ustawę Knesetu – że jest porównywalna z polską i podobnie bezsensowna. Porusza również w tym kontekście kwestię wolności słowa. Ozzy by się z nim nie zgodził – ale różnice poglądów politycznych istnieją w każdym narodzie.

    „Tolerancja nie polega na akceptowaniu poglądów, z którymi się zgadzamy, ale na tym, że tolerujemy poglądy, z którymi się nie zgadzamy.”
    Stefan Sawicki

  260. Przed chwilą przerwałem pisanie na inny temat, gdy doszły do mojego organu słuchu zakłócenia z TV, popołudniowe wydanie faktów. Pewien pan bardzo spokojnym głosem rozprawił się z kłamstwami na temat machiny „obrony prawdy” kaczystowskiej. Chciałem wiedzieć kto tak mądrze mówi i podjechałem do telewizora. Okazało się, że jest to Maciej Stasiński z GW , który wypunktował zarówno kłamstwa prezesa na temat ustawy oraz możliwe jej skutki. Kto oceni czy jest coś „wbrew faktom”? Aktualny prezes IPN kilka lat temu zaprzeczył wnioskowi własnej komisji IPN, że w Jedwabnem Polacy mordowali Żydów. Ten pan poinformuje w przyszłości prokuraturę jako wyrocznia jedynej prawdy, że faktu nie było – i ciupa!
    Grossie, nie przebywaj w kraju, który ma umowy o ekstradycję z Polską. Nie popełniaj błędu Polańskiego, który pojawił się w Szwajcarii. W przypadku tego pana Polska złamała zapisy w umowie z USA, bo powinna była odstawić artystę do kraju przestępstwa, ale łamanie prawa to taki piękny polski zwyczaj, nigdy „nie jest ważne prawo, tylko polska racja stanu”.
    To są słowa prezesa w sprawie zwrotu majątków niemieckim właścicielom, którzy byli polskimi obywatelami i wyjechali z kraju.
    Pieprzenie o możliwości badań naukowych (np. przez IPN – to dowcip – wężykiem!) jest wierutną bzdurą, bo naukowiec opublikuje „fakt”, ja przeczytam i opowiem na zebraniu emerytów – i już do domu nie wrócę. Co mi po nauce, której rezultaty badań muszą pozostać tajne, bo są kryminogenne dla Narodu, pisarzy i dziennikarzy na całym świecie, bo wszędzie można dopaść „Cartera”(taki film mafijny).

    Mam wrażenie, że poważne rozważania nad aktualną sytuacją geo-polityczną na blogach, pomagają tyle co umarłemu kadzidło. Jedyny sens (dla mnie) pisania na blogu, to częściowe rozładowane frustu po obserwacji wydarzeń w „tym”, czyli „naszym” kraju.
    Mam wątpliwość, czy mam moralne prawo zaliczyć siebie do Narodu Polskiego, jeśli wyrocznia jedynej prawdy zaliczyła mnie do „zakamuflowanej opcji” innego narodu?
    Mam jednak formalne prawo – zapłaciłem za nie 25 zł. Jest to
    Tymczasowe Zaświadczenie Narodowości Polskiej,
    uzyskane przeze mnie w latach 40-tych XX wieku. Wystawcą było państwo polskie – pewnie reprezentowane przez przedstawiciela – komunistę. Zaświadczenie było względnie tanie – równowartość kilku gałek lodu z bitą śmietaną, zawierało jednak haczyk – drobnym drukiem:
    „Zaświadczenie ma charakter tymczasowy…” to jest logiczne, bo taki zwrot jest w jego nazwie, ale reszta jest paskudna „…i może być w każdej chwili unieważnione”!!!
    Jest więc tak, że dzisiaj jestem cząstką mitycznego Narodu, a jutro won!!! Deutsche raus! Takie wrzaski słychać od czasu do czasu w mediach i zebraniach w instytutach naukowych (Poznań).
    Minęło ponad 70 lat, a jeśli minister od ważnych rzeczy wygrzebie moje zaświadczenie i je unieważni? Już nie będę mógł siebie zaliczyć do Narodu – choćby w grupie gorszego sortu?
    „Jak żyć”?
    Skorzystałem ze znanego okrzyku rozpaczy. Mam jednak w zanadrzu fakty, których nawet prezes IPN nie obali (uczyni „wbrew”). Posiadam dokument zakupu naszej nieruchomości przez pradziadka w połowie XIX wieku. Pruski notariusz dodał do aktu (sporządzonego po niemiecku) tłumaczenie na język polski, dodając na końcu uwagę:
    Akt notarialny został sporządzony również po polsku, bo obie strony nie znają języka urzędowego.
    Czy prezesi (partii i IPN) mają takie dowody polskich źródeł przynależności narodowej jak ja dla mojej osoby?
    Mógłbym zażartować jak prezes GS’u na dorocznym zebraniu członków (to fakt!):
    „Jeszcze jak dziś pamiętam, jak 700 lat temu tu były polskie ziemie”!
    Ten 700-letni „argument” służył polskim „dyplomat(ołk)om przed podpisaniem układu z Niemcami na wykazanie słuszności działania Aliantów, przekazujących pod polską administrację tzw. Ziem Odzyskanych.

  261. wbocek
    3 lutego o godz. 11:42

    Pombocku, między fachowcami: wrodzona złośliwość, bo się wrodziła. Nie całkiem wiem jak jest z przyrodzoną, lepiej się znam na przyrodzeniu. Przyrodzona to pewnie robota samego bozi, tak jak u urodzona rączka i nóżka. Ale z wrodzoną złośliwością może być jak z urodzoną – też ręka bozi, który sam ma ręce nogi i resztę, o czym dokładnie nas informuje w niebieskiej książeczce.
    Bo jak się co ma od tak dawna, że ani pamiętać od kiedy, to też, nie tylko wrodzone, ale i przyrodzone i urodzone pewnie być musi.

  262. Na marginesie
    3 lutego o godz. 14:50

    Sama dużo podkreślasz podobieństwa między naszymi społeczeństwami, a tu jeszcze cytat ze Szczerka obok: Reszta padła – i nadal pada – ofiarą jakiegoś opętańczego i toksycznego kołowrotu wiecznego rozdrapywania ran, histerycznego wybielania się w oczach świata, która to toksyna nadal w nacjonalistach obu narodów mocno tkwi.

    Nacjonalizm kwitnie w najlepsze, a Bushowska „axis of evil” (oś zła) to teraz Trump, Putin i Netanyahu. Me thinks. Druga liga to Erdogan, a trzecia Orban. Kaczyński gra w lidze co najwyżej powiatowej.

    Nawet pozbycie się Trumpa trochę by pomogło (ale nie w Ameryce, tu trzeba więcej), bo triumwiraty są trwalsze niż duumwiraty, gdzie dwóch prędzej czy póżniej rzuci się sobie do gardeł.

    Więc póki jest jak jest, jest źle a będzie gorzej.

  263. Antonius
    3 lutego o godz. 15:05

    Antoniusie, patrzę, czytam i widzę jak jest: tak się rozpisałeś i tak się to z frajdą czyta, że weź i od ręki napisz wstępniaka.

    To by należało sprawdzać: czy Prawdziwy Polak ma co najmniej, od połowy XIX wieku poświadczenie urzędowe swojej prawdziwej polskości. Różne zakamuflowane opcje, różne cwaniaczki, chytruski i źli ludzie nic tylko by chcieli uchodzić za Prawdziwych Polaków.I uchodzą! Co który bardziej prawidłowy, pryncypialny, prostolinijny, nie gnący kolan i żelazny jak żelazko, skalisty jak Giewont i neoficki jak neofita – to, bez pudła, cwaniaczek zakamuflowany. Patrzysz na pisoidów – i widzisz. Z małodużym na czele.

  264. Polecam w wyborczej rozmowę Anny Bikont z profesorem Jedlickim. Taki cytat:
    Moja koleżanka z Instytutu Historii PAN Ania Landau-Czajka napisała bardzo dobrą książkę „Syn będzie Lech… Asymilacja Żydów w przedwojennej Polsce”. Konkluzja z niej jest taka, że żyły obok siebie trzy narody: Żydzi, Polacy i Polacy zasymilowani.

    Czy to dalej tak jest i czy da się ten rów kiedykolwiek zasypać? Zwłaszcza że ktoś go co rusz odkopuje.

  265. Tanaka
    3 lutego o godz. 15:08

    Rozumiem, Tanaczku, że przyrodzona to jak przypętana. Przyrodziła się do mnie, a nie urodziła się ze mną. Przypętała się cholera. Jak trzeci, nieplanowany pies W Łabuszu, który zobaczył, że daję dwóm, to i on japę podstawia.

    Właśnie wróciłem z przystani z wiadomością, że mój WOPR w przyszłą sobotę czy niedzielę będzie obstawiał (ochraniał) ogólnopolski zlot morsów w Mielnie.

  266. Witam w popoludnie, piekna, lekkosniezysta zima, – 2C, zachodnia Szwecja (Tjörn)

    @Na marginesie, 14:50

    z tak pojeta tolerancje, jaka ja definiuje pan Stefan Sawicki nie sposob sie nie zgodzic

  267. Na marginesie
    3 lutego o godz. 13:43
    Przepraszam, Namarginesko, masz rację i dziękuję, że mi to jasno wyłożyłaś. Rzeczywiście tak się zasugerowałem powierzchowną analogią z tym, co mnie spotkało, że zupełnie nie myślałem o różnicach, o tym, co było ciut głębiej. Choć nie mam pewności, czy to świadoma złośliwość blondynki, czy tylko żartobliwe słówko rzucone z rozpędu. Tak czy owak w tej konkretnej sytuacji wyszła niezręczność.

  268. @Konstancja, 2.02, 22.30,

    Moj post z 2.02, 12.24 opiera sie na moim wlasnym doswiadzceniu. Bylem tam w grudniu 1981.Moj przyjaciel(na granicy zalamania) pytal: „Zaraz! Gdzie sa te (podobno?) 7-8 milionow czlonkow NSZZ Solidarnosc?”.
    Czasy byly inne? Tak. Byly inne. Rzeczywiscie mozna bylo byc spalowanym, lub wyladowac w wiezieniu.
    Dzis? Polska jest na drodze do dyktatury typu rosyjskiego lub tureckiego. Ale, jesli sie myle to sprostuj: jak dotad, nikt nikogo nie wsadza do wiezienia za udzial w demonstracji. I co? Szybko to sie moze zmienic. Bedzie gorzej niz w 1981? Niewykluczone.
    Widac to tez w POLITYCE. Byle bzdety/banaly niejakiego Passenta(tak swietny jak dzis, to w latach 80-dziesiatych chyba nie byl…)komentuje +- 500 blogowiczow. Swietny blog Ewy Siedleckiej, ktora pokazuje jak malo kto dewastacje prawa i konstytucji dokonywanej przez PiS moze 10-15 osob…
    Jestesmy na drodze do dyktatury? Niestety tak.
    Pozdrowienia.

  269. Jacek Kowalczyk
    3 lutego o godz. 12:36

    Jasne, Panie Jacku że żartowałem, nie żartując. Sam mam takich wrodzoności od metra, np. niepohamowany pęd do dwulitrowych lodów w Biedronce. Zdarzyło mi się, że jednego dnia zjadłem dwa. Aż mną telepało z zimna, ale zjadłem – to musi być wrodzone.

  270. szanowna @Mag,

    byloby to bardzo piekne, jak niegdys w Paryzu
    „nous sommes tous des juifs polonais ”
    a gdyby taka enucjacje wyglosil Episkopat?

  271. wbocek
    3 lutego o godz. 15:53

    Tak jest, jak z psem co się przy-pętał. Przy-rodzić odbieram tak, że to coś, co pochodzi z zewnątrz, spoza nas i dostaje się do środka, stając się częścią nas samych. Chcianą lub niechcianą, to już inna rzecz.

    Mors to ja nie jestem, ale parę morsowatych doświadczeń mam. Pływałem, rzadko – może z 8-10 razy, w morzu gdy temperatura wody była w pobliżu 5-6C, co mi coś niecoś podpowiada o tym, co się może dziać z człowiekiem, który się nieopatrznie w takiej wodzie znajdzie. Ale bardziej ekstremalne doświadczenie miałem takie, że wszedłem do przerębli, w Zatoce Fińskiej to było, prawie w samych Helsinkach, przy temperaturze powietrza -23C. Woda miała nieco poniżej zera, ale tylko nieco, bo mniej słona niż w Zatoce Gdańskiej, a ta z kolei mniej słona niż otwarty ocean. Zanim wlazłem do przerębla, byłem w saunie, w temp. 110C, a po drodze do morza zostałem zlany („aklimatyzacja”) wiadrem zimnej wody z sieci, czyli była prawie gorąca – jakieś 7C.
    Żebym tak miał powtórzyć, to musiałaby być jakaś bardzo specjalna okoliczność, bo bez niej to nie bardzo.

  272. Tanaka
    3 lutego o godz. 16:31

    Tanako, bywałem zimą w wodzie ciut więcej, bo parę lat (oczywiście nie stałem parę lat bez przerwy jak czapla), ale to już dawno. Zdarza się jednak i teraz, że wlazę, żeby zobaczyć, czy wylazę. Doświadczenie moje jest takie, że każdy jest w stanie wejść bez negatywnych skutków, jeśli ma chęć do eksperymentowania. Organizm przyzwyczaja się dość szybko. Oczywiście nie ma mowy o półgodzinnym pływaniu czy baraszkowaniu, ale tych parę minut po, powiedzmy, tygodniowym treningu człowiek wytrzyma. Przyzwyczajanie się organizmu jest widoczne i bez dłuższego treningu. Weźmy zwykłe wchodzenie zimą do wody po kolana czy po pas. Jeśli zechcesz wejść od razu, ból z zimna, zwłaszcza stóp, jest nie do wytrzymania. Ale spróbuj wejść na króciutko, na parę sekund, wyjść, pobiegać chwilę i znowu wejść – i tak parę razy. Za którymś razem wejdziesz i wytrzymasz jakiś czas BEZ BÓLU. I bez tygodniowego przygotowania.

  273. Na marginesie
    3 lutego o godz. 13:43

    Muszę jednak dopowiedzieć, Namarginesko, nim umrę…tfu!…zasnę. Ze strony blondynki mógł to być zwyczajny, poliglotyczny luźny żart bez ukrytych myśli, bo przecież było i ruskie słówko. Nadawaczem takich pomieszanych żartów do znudzenia był niejaki o r t e k.

  274. Wspomniałem już, ze szyderstwo z głupoty i satyryczne spojrzenie na rzeczywistość są głównym motorem mojej pisarskiej działalności na blogach. Kilka lat temu, gdy byłem jeszcze sprawniejszy umysłowo, czytałem i pisałem komentarze lub felietony na polskich i niemieckich forach internetowych. Zawsze, gdy mnie coś wkurzało, pisałem prześmiewcze przemyślenia „obserwatora dziejów” – nawet do czasopism, ale to słusznie miniona przeszłość. Nie wszystko wyszło z szuflady. Próba opublikowania tych przemyśleń spełzła na niczym, bo redaktor Oficyny Śląskiej, najpierw mnie zachęcił do napisania, a teraz trzyma w swej zamrażarce (lub nawet w koszu) tekst „wiekopomnego dzieła”. Pewnie źle się sprzedały moje dwie pierwsze książki i nie chce ryzykować finansowych strat przy wydaniu następnej (a nawet -ych), bo zebrałem wszystko, co pisałem w języku „Arschlochów”, jak powiedziałaby Nelly Rokita. Nawet mu niemieckiego tekstu nie proponowałem, bo krąg ewentualnych czytelników jest za wąski.
    Po prognozowanym w tekście (polskim) dojściu prezesa do władzy, byłby to nawet czyn bardzo odważny, bo prezentowałem w nim moje prawdy, broniące się same, bez specjalnej machiny. Co najwyżej wyskoczył tam „nagi król” jak „Deus ex machina”.
    Dziś przez przypadek nacisnąłem „fałszywy” klawisz i pokazała się pewna niemiecka gazeta w wersji internetowej, gdzie dawno temu komentowałem felietony i komentarzy do nich. Pozwoliło mi to stwierdzić, jaki w tym czasie nastąpił rozwój poglądów zwykłych obywateli na zalew migrantów islamskich i coraz większym rozdrażnieniu „gospodarzy” wobec ukochanych „gości”, czyli praktycznie całkowite podporządkowanie swojego życia tradycjom muzułmanów. Nieśmiały sprzeciw np. wobec wycia muezina, wołającego wiernych do piątkowych modłów przez megafon bywał napiętnowany przez polityków, bo jest niezgodny z zaproszeniem pani Merkel. Kiedyś przeczytałem dwie informacje z Berlina:
    1) Koszt jednego kandydata na azylanta w hotelu wynosi kilkadziesiąt tysięcy Euro rocznie – chciałbym mieć taką emeryturę.
    2) Gdy zaproponowano jednemu z naprawdę drogich gości pracę poniżej jego godności, oświadczył cynicznie wprost:
    „Pani Merkel mnie zaprosiła, więc jako gość nie muszę pracować”. Tyle o dobrodziejstwie „multikulti”, choć dodam coś, co mi zawodowo było bliżej sercu – co się dzieje w szkołach, gdzie procentowo dzieci gości stanowią większość. Ten problem nurtował mnie wiele lat temu i oglądałem na youTubie video „Kampf im Klassenzimmer” .

    Dziś pisze ta gazeta o szkole, gdzie 90% dzieci ma tzw. „Migrationshintergrund”. Nie posłałbym tam mojej córki.

    Kończę poważne rozważania i przechodzę do żartów. W Niemczech „genderyzm” święci triumfy wprost absurdalne. Podkreślenie w gramatyce słusznej idei równości płci wobec w/w gramatyki to idiotyzm, ale nie groźny. Uniwersytety wymagają nowej wersji w pracach naukowych, a kretyńscy politycy chcą zrewolucjonizować całą literaturę, np. nie może być 10 murzynków u Agaty Christie, bo to rasizm! Szkoda, ze blogowicze nie są w stanie skorzystać z satyry niemieckiej, są genialne wideoklipy.

    To co dziś przeczytałem, to genderyzm w stylu kaczystowskim – gender zabrał się do najcenniejszych dla patriotów wartości – poprawiając hymny narodowo-państwowe. Wprawdzie nasz dyktatorek podobno nie zna tekstu polskiego hymnu, ale może ktoś z jego otoczenia skorzysta ze worów zachodnich:

    OTTAWA. Kanada bekommt eine genderneutrale Hymne. Der Senat des Landes hat sich für die Änderung der Zeile „Erwecke wahre Vaterlandsliebe in all deinen Söhnen“ ausgesprochen. Statt dessen wird der zweite Vers von „Oh Canada“ künftig „Erwecke wahre Vaterlandsliebe in uns allen“ heißen.

    Było i chyba jeszcze jest:
    „Obudź prawdziwą miłość ojczyzny we wszystkich twoich synach”- proponowano zmianę na:
    „Obudź prawdziwą miłość ojczyzny w nas wszystkich ”

    Austriacy nie chcieli uchodzić za zacofanych i u nich gender zadziałał tak:

    Auch Österreich hatte 2011 seine Hymne gendergerecht geändert. Hieß es dort zuvor „Heimat bist du großer Söhne“, lautet die offizielle Version nun „Heimat großer Töchter und Söhne“.

    Do zwrotu „Ojczyzna wielkich synów” dodano „córki”.
    Według mnie nie byli konsekwentni, bo zachowali Wersal dla dam.
    Po polsku „c” z córek byłoby pierwsze, ale po austriacku córka jest na „t” i powinna być po „s”. Protestuję! Nie pojadę do Wiednia!

    Przebiegłem w myśli pierwszą zwrotkę naszego hymnu i nie widzę szans dla rycia gendera, ale nie pamiętam dalszych, może tam jest możliwość glajchszaltowania kobiet i mężczyzn w tym „marsz, marsz Dąbrowski…”? Może był jakiś kapral płci żeńskiej?

    Jaja z hymnami zauważyłem po powstaniu RFN po wojnie. Hymn niemiecki pochodzi z XIX wieku i uwzględniał ówczesne granice Niemiec, stąd autor tekstu napisał:

    Von der Maas bis an die Memel,
    Von der Etsch bis an den Belt –
    Deutschland, Deutschland über alles,
    Über alles in der Welt!

    Cztery kamienie milowe na granicach kaiserowskich Niemiec to: Rzeki Moza, Niemen i Adyga, czwarty – Belt, to morze na północy. Moza jest poza Niemcami na Zachodzie, Niemen jakby trochę na Wschodzie, Adyga we Włoszech. Hymn byłby zbyt rewizjonistyczny w wydźwięku, a Niemcy polubili melodię, wiec wybrali jako hymn drugą zwlokę:

    Einigkeit und Recht und Freiheit
    Für das deutsche Vaterland!

    Tu już wszystko ok.! Zgoda, prawo i wolność to niegroźne mrzonki.

    Enerdowcy mieli swój hymn, nawet niezły. Mówi o „powstaniu z ruin”! Czyżby prekursorzy prezesa z tym powstawaniem?
    Na zakończenie „baśni o hymnach” jeszcze paralela z postępowaniem władz totalitarnych.
    Hitler nie zmienił hymnu, tylko dodał hymn swoich „wojsk Obrony terytorialnej”- S.A. obowiązkowo po hymnie głównym:

    „Die Fahne hoch…”

    Przypomina mi to idiotyczne przymusowe dołączenie przy dowolnej okazji „apelu smoleńskiego” przez Macierewicza. Być może był też przy otwarciu nowoczesnego szaletu miejskiego w Warszawie, ale nie jestem pewny, czy tam był odczytany.

    PS
    Przypomniałem sobie, że mam zastrzeżenia do kanadyjskich zmian – zostawili „Vaterland” – u nas też „Ojczyzna” – trzeba zmienić na Mutter-Vaterland!

  275. ozzy
    3 lutego o godz. 16:23

    szanowna @Mag,

    byloby to bardzo piekne, jak niegdys w Paryzu
    „nous sommes tous des juifs polonais ”
    a gdyby taka enucjacje wyglosil Episkopat?

    Wiem, kto mógł dać dobry przykład:
    Lustiger, francuski kardynał, rodem z Polski.

  276. Robert Schuman, jeden z ojców założycieli wspólnoty europejskiej, tak ja okreslił
    „la diversité dans l’harmonie” (różnorodnośc w zgodności). Inspirowal sie mnichem irlandzkim , świetym Colombanem, który w VII wieku przemierzył cały kontynent, namawiajac Franków, Gotów, Burgundów, Longobardów,Wandalów żeby żyli w harmonii nie rezygnując z róznic.
    Dobra orkiestra sklada się z roznych indywidualności, ale jednak te róznice nie przeszkadzaja jej uzyskac harmonii. Wystarczy jednak, ze trafi sie jakis skrzypek,albo flecista czy fagocista, który nie chce się podporzadkowac wspólnej grze, bo uważa, że to uwlacza jego godności i orkiestra zaczyna falszować. Takiego muzyka usuwa sie z orkiestry.
    Pomyślec , że juz Wandale zrozumieli w VII wieku na czym polega harmonia.

  277. @@ozzy, Antonius
    To jednak musiałby być tutejszy purpurat.
    Obstawiam tylko dwa nazwiska (jeżeli w ogóle): prymasa Polaka i abp. Pieronka.
    Tyle tylko, że autorytet kk jest słabiutki (sondaże zaufania dają „sukienkowym” poniżej 50 %).
    Myślę, że hasło „Wszyscy jesteśmy polskimi Żydami” rzucone przez Jerzego Owsiaka miałoby siłę przebicia.

  278. Antoniusie
    Popieram gorąco prośbę @Tanaki. Napisz wstępniak!

  279. Czuje się trochę rozdarty. W kwietniu przyjeżdża do mnie kilkoro znajomych z Izraela, którzy chcą w Polsce poimprezować z okazji pomyślnego zakończenia studiów. Trochę się o nich boję, jaka tu będzie wówczas atmosfera. To fajni, sympatyczni ludzie, niezindoktrynowani antypolonizmem (który w Izraelu niestety występuje, jak słusznie pisze @zza kałuży). Problem w tym, że mogą się do nas zrazić przebywając w Polsce i słuchając beznadziejnych wykwitów antysemityzmu. Szczęśliwie, żadne z nich nie mówi po polsku, więc będą w pewnym stopniu chronieni. Dla poszukiwaczy Żydów w Polsce dodam, że nie mam nic wspólnego z państwem Izrael, moi przodkowie byli chłopami, raczej z tych bezrolnych, bo dziadek stróżował w PGR.

    Z drugiej strony, odsuwam obawy o samopoczucie moich znajomych i myślę, że może już wystarczy tych polskich „ciuciubabek” – udawania, że jesteśmy inni, niż w rzeczywistości. Znam od groma ludzi, poza-tym-normalnych, którzy literalnie mają fioła na punkcie Żydów. Może więc ujawnienie tej prawdy, transmitowanie jej za pomocą światowych mediów, to będzie rzecz pożyteczna? Staniemy w prawdzie, itede. Piszę te słowa ze smutkiem, ale nie z rezygnacją, bo żeby odbić się od dna, trzeba je najpierw dobrze poczuć stopami.

    Chcę jeszcze powiedzieć, że moim zdaniem pojęcie i znaczenie narodu jest bezsensownie wyolbrzymiane. Ja nie wiem, co to jest naród, z pewnością nie należę do tego samego narodu co Rydzyk czy Cenckiewicz, choć podobnie jak oni, jestem Polakiem. Naród ewidentnie służy do imputowania, że powinienem wekslować i popierać różne głupoty wyłącznie dlatego, że są to głupoty polskie. Ostania nowelizacja ustawy o IPN jest przykładem takiej głupoty, jak również agresywności i zamordyzmu. Dla porządku: przepisy izraelskie, mające wg deklaracji chronić prawdę o Holokauście, uważam za tak samo złe i zamordystyczne. Jednak to, co Izrael wyprawia u siebie, w ogóle mnie nie dotyczy i tyleż obchodzi, za to wiele interesuje mnie, co rządzący gotują mi w kraju.

  280. wbocek
    3 lutego o godz. 16:55

    Masz racje, z tym wzwyczajaniem ciała do zimnego. Da się zrobić i nawet w środku zimy, może nie tyle pływać, bo ja pływam tak, ze godzina to minimum, ale kąpać. W ogóle bardzo lubię chodzić po chłodnej plaży, w wodzie po kostki albo trochę niżej. Niby zimno, ale przechodzi, a jak się żywo maszeruje, to uczucie lekkości, rześkości jest bardzo fajne.
    Natomiast takie wskoczenie do przerębla to szok pewnie taki, jakby się zderzyć z lokomotywą.

  281. Tanaka
    3 lutego o godz. 15:24
    Antonius
    3 lutego o godz. 15:05
    Antoniusie, patrzę, czytam i widzę jak jest: tak się rozpisałeś i tak się to z frajdą czyta, że weź i od ręki napisz wstępniaka

    Tanaka San!

    Dziękuję za zachętę. Jesteś drugim, bo ktoś już napomknął o takiej możliwości, ale chyba się nie podejmę. Po prostu nie mam pojęcia, co mogłoby zainteresować szersze grono ludzi o tak różnorodnych zainteresowaniach, czasem wiedzących tak wiele, że się wstydzę dyskutować z takimi tuzami. Są dziedziny, w których wiem dużo, ale zbyt dalekie w czasie, abym znalazł dyskutantów. Jest to wąska specjalność – przedwojenna literatura światowa w języku niemieckim, z przewagą dzieł pisarzy niemieckich. Na ten temat mógłbym dyskutować z germanistami, pewnie mógłbym ich nawet zawstydzić szczegółami.
    Polską literaturę znam głównie z obowiązkowych lektur przed maturą. Kompletnie nie znam współczesnej literatury polskiej poza Lemem, a dzieł publicystyczno-ekonomiczno-politycznych – zero!
    Może poczekam na drugą wąską specjalność – zamach Putina i Tuska na najszlachetniejszego Polaka wszech czasów o królewskim pochodzeniu. Gdy dowiem się wreszcie prawdziwej prawdy, to po 10. kwietna mogę się włączyć do dyskusji, nawet dłuższym tekstem (mam gotowca!). To prawie wyczerpuje moje możliwości. Mam jednak pewien pomysł. Gdybym znał Twój adres mailowy, to przesłałbym tekst mojej niedoszłej książki. Każdy autor chce być czytany! Może zasugerujesz, co nadawałoby się do blogu ateistów? Mogę napisać do pana Kowalczyka, aby Ci udostępnił mój adres mailowy. Nawiązałbym chętnie kontakt Skypem, ale mam login zbyt jawny (imię i nazwisko) i nie chcę ułatwić sługusom prezesa śledzenie mnie.
    „Chociaż z drugiej strony” – jak mawiał Tewje mleczarz, już się sam kiedyś ujawniłem, podając tytuł pierwszej książki.
    Tekst jest bardzo dobrze zorganizowany – PDF z linkami do poszczególnych fragmentów ze spisu treści z możliwością powrotu do spisu treści. Mógłbyś wyrzucić niemieckie teksty, które też tam występują, bo uważałem „dojrzałych” Ślązaków za głównych ewentualnych czytelników, bo są na ogół dwujęzyczni jak ja, co jednak nie oznacza, że cała tematyka jest śląska, wręcz przeciwnie. Zawiera moje przemyślenia z obserwacji rzeczywistości z ostatniej dekady.

  282. Maciej2
    3 lutego o godz. 19:47

    Naród ewidentnie służy do imputowania, że powinienem wekslować i popierać różne głupoty wyłącznie dlatego, że są to głupoty polskie.

    Małoduży właśnie powiedział: odmówiono nam prawa do obrony własnej godności Zresztą i on i pozostałe pisoidy ciągle tak gadają. Tym gadaniem ściśle ilustrują to, co mówisz: żądają, by popierać dowolną i każdą głupotę, ohydę, rzecz odrażającą materialnie i moralnie tylko dlatego, że jest ona polska, a ściślej – pisoidalna. Kto zaś popiera rzeczy mądre, nie zgadzając się na głupie – co jest ewidentnie cenne, jest stawiany poza nawias „Polski”.

  283. @Antonius
    A ja poprosze Jacka Kowalczyka, zeby ujawnil Ci moj adres ? To moze mi tez przeslalbys tekst. Bardzo bym chcial.

  284. @Antonius
    3 lutego o godz. 20:28

    Napisz kiedykolwiek o czymkolwiek, na pewno przeczytam z wypiekami na twarzy i uśmiechem na ustach. No chyba, że to będzie jakiś pogrzeb na serio, to wtedy bez uśmiechu 🙂

    Masz bardzo przyjemny styl, mimo że dość bogaty i złożony, to jednocześnie zrozumiały, zabawny i pozbawiony agresji. Jestem dużo lepszym czytelnikiem niż „pisalnikiem” i potrafię ocenić cudzą twórczość, tak jak fałszujący amator docenia zdolnego muzyka. Pozdrowienia!

  285. @Lewy
    3 lutego o godz. 7:33
    Mam chwlkę, to spróbuję na kilka postów odpowiedzieć.
    Z góry proszę o wybaczenie, jeżeli będzie zbyt skrótowo, a to jak wiadomo może czasem być błędnie odebrane.
    Co do panny Pawłowiczówny, to słyszałam, że jej profesorowanie na osrtołęskim uniwersytecie się skończyło. Przyczyną ponoć miał być jej kolejny rewelacyjn Tweet o samobójstwie 14-to letniego chłopca, który był prześladowany za swoją „inność”.
    W/g w/w sam sobie był winien.
    Jednakże standardy polskiego parlamentaryzmu w widoczny sposób są MNIEJSZE niż uniwersytetu w Ostrołęce.
    C’est la vie
    https://www.youtube.com/watch?v=H7rhMqTQ4WI
    A tu mamy różności i w kolorach i w religiach i w muzyce i w językach i okazuje się jest możliwe.

    Odnośnie drugiego akapitu..
    Ja w żadnym razie nie zaniżam osób, którę czują wstyd za to co się dzieje w kraju, czy za obrzydliwości z czasów przeszłych. Ja do tego może nieco inaczej podchodzę i stąd ta różnica. Napewno upokarzają mnie takie zachowania, chociażby dlatego, że wychodzimy z jednego źródła, ale podobne odczucia mam jak słyszę o Ormianach, Żydach, Indianach amerykańskich, Wołyniakach, Rwandzie, Ofiarach Ustaszów, Aleppo, Rohingya (co obecnie w Birmie ma miejsce) i wszystkich innych takich koszmarach, gdzie ludzie ludziom gotowali i gotują dalej taki koszmarny los.
    Budzą te rzeczy we mnie złość i chęć działania przeciwko takim zjawiskom, a zwłaszcza podejmowania prób do niedopuszczania do nich. Zgadzam się w pełni z tobą, że obecna władza w Polsce naród demoralizuje i kompromituje. Jednak należąc do osób bardziej praktycznych skupiam się bardziej na tym co można z tym zrobić, a przynajmniej co ja mogę wnieść do walki z tym.
    To kwestia przyjętej rodzaju filozofii życiowej. Na przykład moja rodzina została ciężko doświadczona przez banderowców/upowców. Oni byli Ukraińcami, ale ja nie obciążam winą narodu ukraińskiego, tylko specyficznie te nienawidzące, mordercze grupy, omamione populistyczną ideą. Również nie oczekuję od obecnych Ukraińców żeby się za nich wstydzili. Ale oczekuję od nich zobaczenia i oświetlenia PRAWDY historycznej, a w ten sposób dania jakiegoś przynajmniej szacunku pomordowanym. Kto idzie w zaparte, ten moim zdaniem stawia siebie w tym samym rzędzie ze zbrodniarzami.
    Nie wiem czy mi się udało, ale mamy czas, więc można to głębiej rozpatrzeć.
    Pozdrawiam

  286. Antonius
    3 lutego o godz. 20:28

    Jeśli masz ochotę przesłać mi tekst swojej książki, będzie mi bardzo miło sie z nią zapoznać. Daj znać panu Jackowi, da Ci mój adres, albo – jesli wolisz, udostępni mi Twój.
    Myśle, że zupełnie nie masz się co przejmować rozważaniami co też by mogło zainteresować grono spod znaku ateistów, bo spektrum tematów wstępniaków, owszem,kręci się wokół osi wiary-niewiary i rozumu-antyrozumu, ale też sięga w inne dziedziny. Jak się pisze z własnej pasji to zawsze jest najlepszy sposób.
    To co napisałeś wyżej, o różnych dżenderowych dziwactwach, bądź specyficznościach związanych z historią różnych państw, wprost nadaje się – z mojego punktu widzenia – na temat wstępniaka.
    Nie zastanawiaj się długo, nie „chybaj”, pisz.

  287. @Antonius 3 lutego o godz. 20:28
    „Jest to wąska specjalność – przedwojenna literatura światowa w języku niemieckim, z przewagą dzieł pisarzy niemieckich. Na ten temat mógłbym dyskutować z germanistami, pewnie mógłbym ich nawet zawstydzić szczegółami.”

    Być może mógłbyś mi pomóc przypomnieć sobie książkę, którą czytałem akurat w samym środku polskich wyborów prezydenckich, tych z udziałem pana Tymińskiego.
    Było to tłumaczenie z niemieckiego, ale za cholerę nie powiem czy była to książka powojenna, czy też przedwojenna i prorocza.

    Występuje w niej kandydat na najwyższe stanowisko, (chyba) na kanclerza, taki niemiecki Tymiński, który wygląda jak wypisz wymaluj Hitler. To znaczy z tego co pamiętam to ten bohater dla rozmawiających o nim postaci z książki wydaje się takim samym Filipem z konopi, niewytłumaczalnie szybko zyskującym niepojęcie wielką popularność jak to się wtedy działo w Polsce z Tymińskim.

    Główni bohaterowie to inteligencka rodzina (sędziego?) i ich krewni. Oczytani jak tutejsi komentaorzy i prowadzący fascynujące dyskusje polityczno-socjologiczno-filozoficzno-prawnicze, cały czas obserwując dziejące sie na ich oczach nie-do-uwierzenia-dla-nich widowisko i szukający dla siebie jakichś logicznych wytłumaczeń obserwowanych zmian i wydarzeń w niemieckim społeczeństwie.

    Bardzo podobnie do tego, co myślący ludzie w Polsce próbują teraz robić.

    Czytając wtedy dostawałem gęsiej skórki bo treść kampanii wyborczej Tymińskiego i jego słupki poparcia w zestawieni z treścią owej książki były niesamowicie zbieżne.

    Czy mój opis coś ci przypomina?
    Niemiecki autor książki (chyba) miał nazwisko zaczynające sie na literę „F”.

  288. Lewy
    3 lutego o godz. 19:04

    Z samym „narodem”, a zwłaszcza „Narodem” jest poważny kłopot. Jak jest jakiś „naród” to jest też „nienaród”, ci, co do niego nie należą, bo im się nie należy, albo z innego powodu. Są i inne narody, a wszystko to polega na segregacji, separacji i nieuniknionym konflikcie.

  289. Antonius
    3 lutego o godz. 20:28

    Skoro ja mogę taki telegramik raz na ruski rok powiesić to blog o wiele bardziej zyskałby na Twoich tekstach. Zdaje się że zostałeś przegłosowany bo ja dołączam do wszystkich „za”

    I mam nadzieję że na poniedziałek (niedzielę wieczór?) coś jest, nie krygując się szczerze powiem że nie lubię jak moje wstępniaki wiszą. Piszę wyłącznie jak jest dziura albo jak mnie cholera najjaśniejsza trafia.

  290. Nefer
    3 lutego o godz. 20:46

    Rety, Neferko, nie bądź taka, żebyś nie lubiła, jak Twoje wstępniaki wiszą, bo ja je bardzo lubię. Jakbyś tak miała nie lubić, to ja i sierota i zaraz – w ryk.

  291. Tanaka
    3 lutego o godz. 20:24

    Nawet wskoczenie do przerębli latem, powiedzmy, 24. czerwca, może być szokiem. Ale szok w wodzie ma to do siebie, że jak człowiek nie padnie trupem, błyskawicznie dochodzi do siebie. Dlatego do pewnego czasu tak właśnie robiłem bez wstępnej chlapanki i obowiązkowo na główkę. Bo papierowe dzieci jak zaczną ostrzegać przed skakaniem na główkę, nie ma końca. Jeśli porównać liczbę ofiar skakania na główkę i liczbę ofiar jeżdżenia blaszakami, to aż dziw, że dzieci nie ostrzegają przed wsiadaniem do blaszaków. Ale takie skakanie to u mnie, niestety, przeszłość. Zerknij, Tanaczku, na ostatni skok. Półtora roku temu. Na koniec dowiesz się, czemu tak płasko lecę, że aż nogami klaszczę. W wodę, rzecz jasna.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6518417649689650818?authkey=CPad-a2artSHaQ

  292. @Tanaka
    3 lutego o godz. 20:30

    Tak właśnie jest. PiS bez przerwy wbija ostrogi w narodową chabetę i zmusza ją do galopu. Przy odrobinie szczęścia, nieszczęsna klacz w końcu wierzgnie i zrzuci „spoconych w pogoni za władzą”. W sensie, że to się kiedyś musi przejeść.

    Wrócę jeszcze do wątku „stawania w prawdzie”. PiS doszedł do władzy, dokarmiając trolle – tak to można spuentować. Tj. powiedział milionom malkontentów i zawistników, że ich wady są święte, ich obsesje (np. antysemicka) uprawnione i umocowane w pogwałconej godności. Obecne wydarzenia są logicznym następstwem i rozwinięciem tej strategii; ja się przyznam ze wstydem, że patrzę na to trochę jak widz w kinie: do czego to doprowadzi? Najbardziej ciekawi mnie reakcja świata i wydaje się, że ona jednak powoli następuje; ludzie na zachodzie pamiętają lata 30. nawet Amerykanie wydają pomruki niezadowolenia.

  293. @izabella 3 lutego o godz. 15:42

    „Konkluzja z niej jest taka, że żyły obok siebie trzy narody: Żydzi, Polacy i Polacy zasymilowani.”

    A Tuwim? Zresztą mniejsza o dokładne klasyfikacje. Dla mnie jest i było, od szczeniaka, szalenie wkurzające, że skutkiem tego podziału i słabego zintegrowania (za krótko istniejące państwo polskie po 1918?) mieliśmy dwa warszawskie powstania. Dobrze pamiętam siebie jako młodszego, nastoletniego szczyla rozpaczającego nad tym, o ile słabsze było polskie podziemie skutkiem narodowościowo-religijno-politycznych podziałów.

    Tak się stało, że „oni” przychodzili po „nas” po kolei, zarówno ci sowieccy jak i hitlerowscy „oni”. Doskonale wykorzystując podziały i szczując jednych na drugich.

  294. @wbocek
    Ze strony blondynki mógł to być zwyczajny, poliglotyczny luźny żart

    Masz rację wbocku to była żartobliwa próba odpowiedzenia na kolejną zaczepkę ze strony nadawcy. Tym razem zakwalifikował moje wpisy na blogu jako chumor zeszytów z niegdysiejszego Przekroju. Innym razem do sarkastycznego tekstu wstawił cytat z mojej wypowiedzi, gdzie nie omieszkał zaznaczyć dużymi literami mój błąd ortograficzny, w ten sposób podkreślając mój brak kompetencji, czy głupotę. Było takich zaczepek więcej, Zaznaczę, że te rzeczy były już po tym jak szczerze ci wyznałam swoje ortograficzne grzechy.
    Ale nie mam zamiaru się na tym skupiać.
    Piszę o tym, bo rozrabiacz wyjąwszy z kontekstu zrobił(a) z tego co najmniej zbrodnię.
    Jeszcze jedno. W tej swojej żartobliwej odzywce nawiązałam do wypowiedzi Ozziego, którą właśnie poszukałam i słowa te pogrubię.
    Jeszcze inny aspekt jest chyba istotny. Jeżeli komuś zarzuca się niegramotność, to adresat ma prawo próbować tą niegramotnością swoją zaimponować.
    Bardzo dużo tłumaczenia i wielka afera, a wszystko przez złośliwość jednostki.
    Poniżej wyżej wspomniany tekst.

    Pozdrawiam, dziękuję za zrozumienie i ciepłych wiatrów.

    ozzy
    3 lutego o godz. 1:21
    czy wychodzi jeszcze „Przekroj” w Polsce?*
    u Pani @blondynki az sie roi od material do
    pamietnej rubryki „Humor zeszytow szkolnych”

    *) zapytalem jak niegdys w wierszu Antoniego Slonimskiego
    pytal stary Zyd kolo jafskiej bramy:”czy ogrod Saski jest jeszcze? Ciagle taki samy”
    – Pan Gospodarz, jak mnie pamiec nie myli zawiadowal „Przekrojem”

  295. Teraz pewnie Ozzy nie omieszka dużumi literami Chumor napisać.
    Ale postanowiłam staruszka wyręczyć i sama to już zrobiłam

  296. @blondynka
    Juz donbrze. zostaw te osobe w spokoju. Wiem, ze Cie rozwscieczyla i rozumiem dlaczego, ale zaczynasz sie do niej upodobniac. Zaslugujesz na cos wiecej, nawet jesli popelniasz bledy ortograficzne.

  297. blondynka
    3 lutego o godz. 21:15

    Powiedzmy „Amen”, blondynko, lub „Ramen”. Albo i „Damen”. Und Herren. Jak komu pasuje. Pisanie na blogu ma plusy i minusy. Największym minusem jest brak kontaktu wzrokowego – nie widać, czy mówiący ma mordę boksera, czy życzliwą mordkę bulteriera. Czy mówi z głębi, czy z powierzchni. Ale kiedy w tamtym tysiącleciu oglądałem tele-morele, na wizji było identycznie, tylko sto razy gorzej – bo panowie mówili właściwie tylko: „Ja panu nie przerywałem”. Więc nigdy po programie nie wiedziałem, o czym był. Otóż z paniami było o całą długość płci ładniej, i, popatrz, ciekawiej. Był taki program…uomaguniuuuu!…zapomniałem tytuł! Same panie. Znane. Mówiły do rzeczy, ładnie, skladnie, wcale sobie nie przerwały i się nie kłóciły, choć była wśród nich pani docent – okropna dziś pisówa komuś pisowatemu doradzająca. Jest, widzisz blondynko, za czym tęsknić. Żal, że to już nie rzeczywista rzeczywistość.

  298. Tanaka
    3 lutego o godz. 20:51

    Oj ta, no. Przecież‌ wiesz że nie miałam nic pisać bo ja nie od tego. I fakt, nie przepadam jak wiszę za poślednie ziobro. Wolę ten wyświechtany fotel pod oknem w kącie bloga.

    A teraz nie przeszkadzać bo coś se kredkuję (i ciężko idzie), w końcu jutro niedziela (że do paradoxa przepiję)

  299. @-Ewa-Joanna 3 lutego o godz. 6:25
    blondynka
    3 lutego o godz. 5:36
    ROTFL

    Dla nieświadomych co oznacza ROTFL… wyjaśniam;
    to jest skrót używany przez internautów
    Rolling Out Terrible Farts Loudly (pierdzi straszliwie głośno)

    Nigdy ciebie źle nie potraktowałam, czego o tobie nie mogę powiedzieć niestety w moim kierunku. Przytaczam twój inny wpis, gdzie mnie używasz w zdecydowanie derogatory (uwłaczający, deprecjonujący, pogardliwy, poniżający) sposób; Polecę blondynką: _( ˘ω˘ )/°\( ˘ω˘ )_
    Twoja koleżanka używała podobnych zwrotów: Przecież nie każdy blogowicz jest blondynką!

    Jak to się ma z mizoginismem i standardami i #metoo????

    Ow
    Who’s that sexy thang I see over there?
    That’s me, standin’ in the mirror
    What’s that icy thang hangin’ ’round my neck?
    That’s gold, show me some respect (oh ah)

    Przemyśl. Namawiam.

  300. mag
    3 lutego o godz. 12:36
    zapytałam niedawno pewnego gościa o odznakę, któą miał wpiętą w klapę. Na odznace miecz i flaga polska wijąca się wokół niego.
    Sytuacja prawie towarzyska,znamy się z widzenia, mieszka niedaleko, kłaniamy się sobie, jak to wśród sąsiadów.
    Żadnego napisu. Wiesz co usłyszałam?
    Pani nie wie? czy pani na pewno jest Polką?
    zażartowałam, że gdyby poskrobać w genach, to może i eskimos by się znalazł. Wysłął mnie do Eskimosów.
    Ale gdyby wzorem słow Kennedyego „wszyscy jesteśmy Berlińczykami” powiedzieć że „wszyscy jesteśmy Żydami ” siła tych słów miałaby zapewne duży wydźwięk i trudno byłoby ją zlekceważyć.

  301. Jesteście, Towarzysze, świadkami zanikania człowiekowatej małpy, które się zaczyna od zanikania pamięci. Program z paniami był, oczywiście, w nowej cudownej rzeczywistości, a nie w tamtym paskudnym tysiącleciu, które przyniosło światu chrześcijaństwo i inne okropności. A był nie dla pań, lecz dla wszystkich – publicystyczny, a nie sabat męskich narcyzów. Jezu, no nie przypomnę tytułu – może Ty przypomnij, który wszystko wiesz.

  302. @blondynka
    3 lutego o godz. 21:49
    W dziwnych środowiskach się obracasz. Jak świat internetem to ROTFL jest skrótem od rolling on the floor laughing
    „https://www.collinsdictionary.com/dictionary/english/rotfl
    natomiast ( ˘ω˘ )/°\( ˘ω˘ ) pochodzi z kawaii faces, których sama nagminnie używałaś i oznacza „jesteśmy przyjaciólmi”.

  303. @Lewy
    @wbocek

    Doceniam wasze pokojowe starania, ale ja je również mam, więc zły adres pod tym względem.
    Moja wypowiedź na temat wpisu Ozziego była w tym wypadku konieczna, bo wyjaśniająca sytuację, w której mimo woli się znalazłam.
    Podkreślę, że była to JEDYNA wypowiedź na jego temat, chociaż on mnie zaczepiał wiele razy.
    Szczerze mówiąc dziwię się, że to do mnie się zwracacie w tej sprawie.
    Żadnego nietaktu (mówiąc łagodnie) z drugiej strony nie zauważywszy.
    Wygląda na to, że nawet bronić mi się nie wypada.
    Nawet jedynym wpisem wyjaśniajacym.
    To znaczy, że mi wypada pokornie milczeć? jak komuś akurat pasuje mnie używać jak przysłowiowego głupiego Jasia?
    Wybaczcie, ale rozumiejąc was jednocześnie nie bardzo rozumiem.
    Pozdrawiam

  304. Jak mnie ktoś zaczepia albo nawet łopatką to se giczołami kiwam *eyeroll*

  305. @Ewa-Joanna
    3 lutego o godz. 22:01

    Kontekst się liczy. Nie chce mi się cytować całości twoich wpisów. I nie mam ochoty bawić się w tą ciuciubabkę, więc rób jak chcesz.
    Btw, szkoda, że tylko tyle z mojego wpisu wyciągnęłaś.
    Ale….. twoje życie, twoja sprawa

  306. @blondynko

    ten staruszek, to jeszcze ma pare dobrych lat do emerytury –
    ale nie w tym problem, a szkopul w tym, ze nie potrafie wersalikowo przedstawic
    te zartobliwa probe, zwana takze „poliglotycznym luznym zartem”.Mam takie wrazenie, ze szanowna @blondynka wie wszystko na dwa miesiace naprzod – to tak pol zartem ale i pol serio. Oczywiscie, nie posadzam @blondynki, by chciala „staruszka” zdeprecjonowac, ze go poniosla wena zartownisia i jest czepialskim zawistnikiem.
    Z uwagi na brak miejsca i nie zanudzanie powiem szybko za pewnym autorem, nie wiem kim ow byl:mam slabosc do pieknych lagodnych twarzy sklepikarskich madonn
    – i niech juz bedzie, wbrew prawdzie ikonograficznej, o blond wlosach pieknie ulokowanych i urody wymeczonej do siodmych potow.
    To tyle na koniec soboty.

  307. wbocek
    3 lutego o godz. 20:59

    Mam podobnie. Jak włażę w morze, od razu daję nurka na dno i już pływam. to dla mnie zagadka przyrodnicza, że się ludzie tak popluskują zanim co więcej zrobią, że już im się później odechciewa kąpać, ale jak na brzeg wyjdą to się pochwalą: alem się napływał !

    Masz metodę na torpedę. Mnie, gdy dzieciakiem byłem, zaskoczył kolega swoją bezczelnością wobec wody: w basenie z wodą głęboką na metr, wlazł na drabinkę, znaczy na pałąki, których górny łuk był 80 cm nad posadzką, od krawędzi do poziomu wody było w dół jakieś 40 cm, razem miał stopy metr dwadzieścia nad wodą, a głowę ze dwa metry sześćdziesiąt. I na główkę skoczył. W dodatku wypłynął, chociaż twarzą pojechał po kafelkach dna.
    Później sam opracowałem metodę skakania główką w płytką wodę. Można pod sporym kątem, ale trzeba zrobić wymyk, złożyć się jak scyzoryk na grzbiet jak się tylko dotknie lustra. Inaczej może być mogiła.
    Metoda na torpedę nieco mniej widowiskowa, ale i bezpieczniejsza. Ja na moją metodę podrywałem dziewczyny. Może z braku syren.

  308. Maciej2
    3 lutego o godz. 21:04

    Jak już gadam, to już gadam: też byś mógł wstępniaka napisać.

  309. I jak zwykle dobry tekst Anne Applebaum
    http://wyborcza.pl/7,75968,22976592,google-translate-pojdzie-za-kratki-reakcje-na-ustawe-o-ipn-ie.html#Z_BoxGWImg
    Nie wiem czy wyświetli sie całość, czasem mi robi takie psikusy. Tu fragment:
    Automatyczny system tłumaczący spowodował, że można było odnieść wrażenie, iż w pompatycznej mowie popierającej ustawę sam polski premier powiedział: „obozy, w których wymordowano miliony Żydów, były polskie” [po polsku brzmiało to: „…nie były polskie”]. Czy powinien za to trafić do więzienia? Czy powinien tam trafić system Google Translate? Sama głupota i niewykonalność tego prawa wywołały „efekt Streisand”: początkowo w Izraelu, później w mediach społecznościowych na całym świecie wyrażenie „polskie obozy śmierci” nagle stało się popularne i jest teraz używane znacznie częściej niż do tej pory.

  310. Nefer
    3 lutego o godz. 21:44

    No, że nie od tego, to ja tego nie podzielam. I co mam zrobić, jak Cię lubię czytać?
    No dobrze, już sobie fachowo kredkuj Kredkami Wielkiej Mocy, a ja sobie przypomnę, że w czasach przedkadowskich („CAD”), to parę kilometrów rolek zaszrafowałem. Nawet nie kredką, a piórkiem.

  311. wbocek
    3 lutego o godz. 21:40
    ten program nazywa się Babilon, wystepuję w nim tylko kobiety, posłanki, działaczki społeczne lub naukowczynie; prowadzi Piotr Marciniak albo ktoś ( mężczyzna) w jego zastępstwie.
    Oglądam często, dzis dopiero powtórkę o 21. Dziś była w nim m.in.europosłanka z PO, która ścigała za rybkę, ale innych przekrętów nie widziała i nie widziała korupcjogennych zapisów nowych ustaw.
    Nie mogę przyswoić jej tonu głosu, pretensjonalnego i pełnego pretencji nawet wówczas, gdy mówi o pozytywach.
    Dziś takim głosem, wrzaskliwym „ścięła się” z posłanką z PIS będącą gdziueś w studiu w innym mieście, nie w Warszawie. Ale jej głos do teraz mi świdruje w mózgu

  312. blondynka
    3 lutego o godz. 22:04

    Logika moja była taka, blondynko: Zauważyłem, że zostałaś trzepnięta przez Namargineskę (przepraszam, ale nie wszystkie wpisy jednakowo uważnie czytam, więc całej sprawy nie śledziłem) Sprawdziłem, z jakiego powodu. Automatycznie skojarzyłem to z sytuacją sprzed lat, kiedy i mnie trzepnięto, i wyraziłem wątpliwość, czy Namargineska Cię właściwie odczytała. Bo mnie odczytano standardowo: antysemita. To coś takiego jak powiedzieć o kowalu: „piekarz”. Na kowadle młotem bułki piecze. Namargineska podsunęła inną myśl – bardzo logiczną. Ale kolejny raz zwątpiłem, bo razem z tym Twoim „panimajesz” zobaczyłem jednak żart. Mówię tylko od siebie, bo Twój wpis nie do mnie przecież był skierowany: żart nie wulgarny, a nawet bym powiedział: finezyjny. Gdyby do mnie zabugowca ktoś zaaluzjował odzywką wilniucką, to bym się miał obrazić? W życiu. Dlatego uznałem ostatecznie, że pomówienie Ciebie o antysemityzm jest przejawem polskiego równie chorobliwego antyantysemityzmu. Ty stałaś się najbardziej poszkodowana, więc zaproponowałem Ci, przepraszam, położenie na to wszystko laski. Ani mi w głowie było szukanie innych współwinnych, bo wtedy rozwinęłoby się to w to, co regularnie się odbywało między eleganckimi panami w tele-morele: bazar ożeniony z maglem.

  313. konstancja
    3 lutego o godz. 22:23

    Dziękuję, konsatncyjeczko-cyraneczko, ale oj nie. Tamten program od dawna nie istnieje. Występowała w nim regularnie pani Kofta, również pani Środa, a obecna pisowata doradczyni kto wie, czy się nie nazywała Fedyszak- Radziejewska (lub jakoś tak, w każdym razie ją przepraszam, choć jej nie lubię, że nie pamiętam, a mówię).

  314. Tanaka
    3 lutego o godz. 22:16

    Ajajaj, Tanako, co za zbieżność. Ledwo plusnę – też się składam, równocześnie się odkręcam i wyjeżdżam na powierzchnię tyłem. Jednak ewentualnie walnąć tyłkiem o dno, to nie to samo, co głową.

  315. @Nefer
    3 lutego o godz. 22:25
    Przepiękne!
    ROTFL

  316. @Ewa-Joanna

    lubie teksty pani Anny Applebaum (byla przekladana na szw. i goscila u nas)

  317. konstancja
    3 lutego o godz. 22:23

    Mam z ową panią podobnie, albo i gorzej. Zasób umysłowy tej pani wynosi tyle, ile ta rybka, chyba 12,50 złotego. A pretensje, mniemania ma nieograniczone. Nawet jej nazwiska odechciało mi się pamiętać.

  318. wbocek
    3 lutego o godz. 22:40

    A ZDANŻASZ tak się odwrócić, by tyłek zawsze był najniższym punktem ciała? Zdaje mi się, że nawet robiąc w wodzie śrubę, głowa jest jednak najniżej w newralgicznym momencie. Dlatego trzeba przewidywać zapas głębokości i wymyk zrobić w idealnym momencie.

  319. Tanaka
    3 lutego o godz. 22:59

    No kurde, Tanako, nie wystarczy, że robiłem to milion razy (może ciut mniej) i żyję prosto, głową do góry, a nie w bok? I ani jednego włosa nie zlamałem. Może jeszcze parę razy zrobiłem. Ale w sytuacji, kiedy od brzegu do drabinki na falochronie można przejść prawie suchą nogą, nie zaryzykuję – żadne scyzoryki nie wymyki by nie pomogły.

  320. @ozzy
    3 lutego o godz. 22:45
    Też lubię choc czasem mam wątpliwości przy tekstach dotyczących oceny komuny, ale w ocenie obecnej sytuacji politycznej mamy bardzo podobne zdanie.
    Tak mi wpadło w oko to Zasób umysłowy tej pani wynosi tyle, ile ta rybka, chyba 12,50 złotego. i zdrętwiałam bo dlaczego, ale się okazało, że to Tanaka i że o innej pani. Uff! 🙂

  321. Tanaka
    3 lutego o godz. 22:59

    Fakt, Tanako, że już lecąc w powietrzu, o niczym nie myślę, ino o odwrocie…ten…o odwracaniu się.

  322. Redaktor Jacek Kowalczyk,
    Dziękuję za odpowiedź
    i również Pana pozdrawiam

  323. Tanaka
    3 lutego o godz. 22:59

    Przepraszam, Tanako – miało być: ani jednego nosa mnie złamałem.

  324. ozzy
    3 lutego o godz. 22:12
    @blondynko

    ten staruszek, to jeszcze ma pare dobrych lat do emerytury –
    …….Mam takie wrazenie, ze szanowna @blondynka wie wszystko na dwa miesiace naprzod
    …….mam slabosc do pieknych lagodnych twarzy sklepikarskich madonn
    – i niech juz bedzie, wbrew prawdzie ikonograficznej, o blond wlosach pieknie ulokowanych i urody wymeczonej do siodmych potow.

    To, co wybacza się staruszkom, młodszym mężczyznom trudniej…
    Ja pana nie muszę deprecjonować. Sam pan znakomicie to robi.
    Wypowiedź ta nie odnosi się do meritum, ale wyraża pański stosunek do kobiet
    Chociaż to w sumie nie moja sprawa, bo ja pana leczyć z kompleksów zamiaru nie mam.

  325. Tanaka

    Bądź świadkiem, Tanako, jak pombocek wita wbocka w Alzheimerowie.

    – Witam cię, wbocku, czuj się jak u siebie. Miało być: „ani jednego nosa nie złamałem”, ale się nie przejmuj, nie takie rzeczy tu zobaczysz i połamiesz.

  326. @Tanaka
    Oblewanie się wodą przed skokiem do zimnej wody jest dobrym zwyczajem. Robi się to po to, żeby uniknąć skurczów, których konsekwencje są czasem tragiczne.
    Pozdrawiam

    @wbocek
    Ponimaju i pozdrówka

  327. Tanaka
    3 lutego o godz. 22:56
    nie chciałam jej robic reklamy, wszyscy wiemy, o kogo chodzi.
    ………………………………..
    Dziś w Szkiełku podano, że Zofia Nałkowska w swoich Medalionach tez napisała o polskich obozach śmierci.
    Niestety, z ustawy juz jej nie zapuszkują, nawet nie zaaresztują…
    ……………………………………………….
    Urban w NIE podał szaradę do odgadnięcia. Za jej odgadnięcie grozi od trzech lat….

  328. @konstancja
    4 lutego o godz. 0:12

    W czasie wojny i zaraz po niej używano takiego zwrotu; polskie obozy śmierci, ponieważ były obozy w innych krajach też. Oprócz tego wszyscy wówczas wiedzieli kto jest po której stronie i że to są niemieckie fabryki zbrodnicze. Stąd wypowiedzi Karskiego i innych.
    Dzisiaj sytuacja jest radykalnie inna. Większość nie wie gdzie stała Polska, Węgry, Bułagaria w tym konflikcie. Ponadto Niemcy od lat 70-tych zaczęły bardzo nasiloną propagandę, która wyeliminowała praktycznie z nomenklatury; niemieckie obozy zagłady, a zostały one zastąpione; nazistowskie obozy….
    Przytoczę tu historyjkę. Jey Leno jak pytał ludzi na ulicy o różne węzłowe sprawy… zadawał również pytanie; Kto z kim walczył w IIWŚ.
    Czę padała odpowiedź; Niemcy z Żydami!

    Polacy dzisiaj powinni zwalczać używanie nazw; polskie obozy śmierci.
    Metody, to już inna sprawa.
    Pozdrawiam

  329. @konstancjo 0:12

    Urban jak zawsze na topie, daj Boze mu zdrowie;
    a z wypowiedzia Zofii Nalkowskiej i konsekwencji z tego wynikajacych to moze byc tak: Papież Stefan VI kazał odkopać ciało swojego poprzednika – Formozusa, aby postawić je przed sądem.
    Pisal w alfabecie Jerzy Urban, ze jak Michnika posadza, to on bedzie dyndal.

  330. z teki agitatora:

    „Wezlowe zagadnienia marksizmu-leninizmu, czyli jak klasa robornicza weszla na droge budownictwa socjalistycznego a komu nie bylo po drodze”

  331. blondynka
    4 lutego o godz. 0:33
    za kilka lat większość polskich absolwentów szkół zreformowanych Zalewską tez nie będzie miała pojęcia – kto, z kim dlaczego i gdzie jest droga na zachód.

    Wystarczy liczenie do tysiąca; w nowych podstawach programowych jest mowa o systemach SKOK oraz o Caritas, nie ma podstaw ekonomii ani obywatelskich podstaw typu NGOsy.
    Oraz religia pięć razy w tygodniu, po dwie godziny.
    Wiele musiało się zmienić w postrzeganiu Bozi, ze po dwóch tysiącach lat istnienia tyle trzeba wtłaczać dzieciom do głów….

  332. i na dobranoc JOAN RIVERS (Molinski)
    I loved her

    https://www.youtube.com/watch?v=-XMGP43_cZw

  333. Przyczyny popularności PiSu:
    :: program „Rodzina 500+” jako wyraz wsparcia dla rodzin, które zdecydowały się mieć dzieci i podjęły się trudu ich wychowania; :: obietnice, że wszyscy obywatele będą bezpośrednio korzystać ze wzrostu, a bogacąc się, dorównywać zamożnym krajom;
    :: zapowiedź rozliczenia „establishmentu” i starych elit, które – według badanych – cechuje skorumpowanie, patologia, oderwanie od zwykłych ludzi i zdeprawowanie, a w najlepszym razie elity te „nie spełniły wysokich oczekiwań, jakie stawia się przywódcom”;
    :: „poczucie uczestnictwa we wspólnocie, której członkowie wyraźnie różnią się od elit, ‚patologii’ i obcych. Są dzięki temu ‚normalnymi’ ludźmi”; :: podejrzliwość i niechęć do obcych, głównie do imigrantów; ocenianie jako naiwnych społeczeństw otwartych na przybyszów.

    Reszta tutaj:
    https://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/rozwalic-te-klike-i-pieknie-git,138,2471

    Ciekawe, ale jednak chyba to wiemy… i co z tego? 🙂

  334. Bardzo lubię Piotra Marciniaka, wielka klasa i kultura. Natomiast prowadzony przez niego Babiniec sorry Babilon wywołuje we mnie mieszane uczucia. Kiedy Jest Kofta, Środa albo jeszcze jakaś inna mądra pani, to sama przyjemność. Ale niestety zdarzają się tam czesto wrzaskliwe pańce, jak ta P. od rybek za 12 złotych, albo megiera pisowska Arciszewska, czy niegdys lewicowa madonna a dziś pisowska Ogórek, to nie chce się tego mimo Marciniaka oglądać.
    By jednak zachować obiektywną: równowagę, to podobne odczucia mam ogladając „Kawę na ławe”, gdzie na ogół dominują panowie i abstrahując od jakiegoś Jakiego , Kukiza i paru innych ćwoków, to pożal sie boże Szeinfeld też działa na mnie przygnębiająco.

  335. @Lewy, 7:11

    sporadycznie ogladam polska TV ale przyznam racje, ze pani prof.Sroda jest klasa sama w sobie,podobnie jej teksty z GW. Nie wiem co sie dzieje z Kazimiera Szczuka, ktora pamietam z jakiegos programu, w ktorym recenzowala i polecala literature – bardzo sympatyczna osoba. Rowniez mam „slabosc” do prowadzacej program tv „Kropka nad i „, czyli Moniki Olejnik.

  336. Wygląda na to, ze moja korespondencja z Tanaką na łamach blogu została zauważona – to nie szkodzi, ale została niestety źle zrozumiana. Moja sytuacja przypomina klasyczne rozterki dziewicy: „Chciałabym, a boję się”!
    Nie dlatego, że jestem tchórzem, do czego się przyznałem. Nawet nie jestem „dziewicą” w pisaniu wstępniaków, bo popełniłem takowe, głównie w Silesii, ale też artykuły w Angorze. Miałem na pieńku z pewną senatorką pisowską, zrodzoną wśród znakomitych Kaszubów, którą dziś ktoś nazwał odpowiednio na tym blogu (za jej udział w Babilonie). Nie mam zaufania do pisanych mediów od pierwszego kontaktu (1952) do dziś. Jednakże pisałem do Angory, bo miałem zaufanie do jednego z jej redaktorów – Pana Martenki. Faktycznie miewałem podobne motywy pisania jak @Nefer:

    Piszę wyłącznie jak jest dziura albo jak mnie cholera najjaśniejsza trafia.

    Dziur nie widzę, ale złych emocji nie brak, gdy przymusowo oglądam TV, nawet stacje prywatne, bo pokazują taki zwierzyniec polityczny, że podnosi mi się ciśnienie.
    Przymusu oglądania nie mam, ale mamy z żoną tylko jeden pokój i sygnały akustyczne dochodzą do mojego kącika komputerowego. Moje obawy przed ekshibicją duchową przez pisanie dłuższych tekstów są umiarkowane, ale możliwości psycho-fizyczne zdecydowanie zostały zubożone przez ząb czasu. Po dwóch udarach krwotocznych mózgu mam obie ręce mało sprawne. Piszę jednym palcem prawej ręki, czasem tylko wspomagając się drugim palcem lewej przy funkcyjnych klawiszach i często mam kłopoty z błędnie naciśniętym klawiszem i cały tekst znika, wtedy szlag mnie trafia podwójnie i zarzucam pisanie na dłużej.

    Tu mała stawka dla ateistów (czy są na tym blogu?):
    Pan Bóg mnie kocha, bo mnie „doświadcza”. Wiem, że tak jest, bo powiadomili mnie o tym księża dawno temu. Podarował mi dwa udary, dwa razy ostre zapalenie trzustki i pęcherzyka żółciowego, obdarował cukrzycą, a tak dla uzupełnienia systematycznie rosnącą degeneracją siatkówki, bo okulary mam od okresu dojrzewania (dawno temu).
    Są braki, których nie wymienię, bo się wstydzę. Mam jednak problem przy wypełnianiu formularzy, gdy mnie pytają o seks. Lubiłem zawsze, ale odpowiedź na druku F czy M wywołuje u mnie usterki, bo powinienem wpisać N (z francuska – neutre), po polsku N może oznaczać więcej możliwości, ale nie chodzi absolutnie o LGBT itd.
    Nie, żebym się skarżył, czuję się doskonale po ustąpieniu bólów kręgosłupa w okolicy śniadania.
    Gdy siadam do komputera to dobieram odpowiednią wielkość czcionki i czytam oraz piszę.
    To nie są warunki pracy dla „pisarza”. Poza tym nie byłbym w stanie przeczytać komentarzy do mojego wpisu i nie wiedziałbym na kogo się obrazić, a to już skandal lub tragedia! Marnowanie okazji do ostrzenia intelektu. Podobno rodzą się w mózgu „dojrzałego” człowieka (80+) nowe neurony w liczbie około tysiąca. Jeśli nie zostaną natychmiast wykorzystane do utworzenia połączeń, to giną. Ostrzenie intelektu przez pyskówki w sieci i rozwiązywanie krzyżówek jest radą na ich uratowanie. Moja lepsza połowa rozwiązuje krzyżówki – taki zeszyt z 1000 krzyżówek pożera w ciągu tygodnia. Wykorzystuje m. in. bezsenne noce. Ja tylko czasem oglądam rezultaty i uzupełniam terminy obcojęzyczne, bo miałem łacinę w szkole i trochę liznąłem języki nowoczesne – najsłabiej rosyjski. Ten brak jest dla mnie okropny, bo nie potrafię opowiadać znakomitych dowcipów rosyjskich, a znam co nieco.

    Inne uwagi:

    @zzaczegoś tam – pogrzebię w pamięci i zajrzę do Gutenberga – to zakupiony na CD zbiór dawnej literatury (kilkadziesiąt tysięcy). Na F kojarzy mi się Hans Fallada, ale nie znam jego dzieł.

    @Le Gauche – chętnie prześlę PDF po ustaleniu namiarów, może Skypem?

    @Maciej2 – mam też poważne przemyślenia, nawet ponure, gdy ktoś mi nadepnie na odcisk „dyskryminacja”.

    @mag – Czy ja Ci nie posłałem przypadkiem jakiegoś PDF’a z moimi wypocinami kilka lat temu?

    Końcowy wniosek:

    Zawieszam dyskusję na temat mich potencjalnych osiągnięć literackich na czas po ocenie zrębów mojej książki przez kompetentnego czytelnika, który nawiąże ze mną kontakt -wzrokowy?
    Mam do wyboru 30 tematów z kilkunastu ostatnich lat. Część się zdezaktualizowała, reszta jest wciąż aktualna – takie bumerangi polityczne. Niestety bumerang ma to do siebie, że może uszkodzić rzucającego, gdy nie trafi w cel i wróci. Chyba nie zabiorę się do napisania nowych tekstów – czytam te stare i podobają mi się coraz bardziej! He, he, he…
    Jeśli ktoś chciałby więcej wiedzieć o mnie to – stosując lokowanie produktu – powtórzę tytuły moich dwóch wydanych książek. Znajdzie je bardzo łatwo u dra Google’a, a nawet niektóre felietony.

    Wspomnienia śląskiego „srakotłuka”

    Kręte ścieżki kariery naukowej Ślązaków na śląskiej uczelni

  337. Antonius
    4 lutego o godz. 12:25

    He he. Zauroczyłeś mnie tym wpisem 🙂 na bijatyki na blogu mam żelazną wytrzymałość ale niech kto napisze coś z takim dowcipnym przekąsem to mnie od razu bierze 🙂

    Wedle dziury. Dziura między wstępniakami bo kużden jeden siedzi i czeka aż kto inny napisze a tu echo grało. Zdarzało mi się napisać jakąś zapchajdziurę, dawno temu. A toto powyżej to wynik ciśnienia z powodu przeczytane artykuły online bo na telewizję nie mam cierpliwości, oglądam tylko skoki narciarskie. Albo prognozę pogody dla Belgii.

    Disclaimer: jak na ukochane dziecię boże to tego co napisałeś w powyższym, brzdąkając jednym palcem wystarczyłoby ilościowo na 1,5 wstępniaka. Więc usprawiedliwienie szkolne że paluszek zostaje odrzucone. Bo główka pracuje 😛

    pozdrawiam serdecznie

  338. Antonius
    4 lutego o godz. 12:25

    Antoniusie, mówisz tak ładnie, że zanim doczytam, to Ci mówię, znowu, dawaj wstępniaka. Jużeś napisał, Neferka prawdę mówi, bo ona prawdziwa taka, że bardziej nie można -żeś już wyprodukował z półtora wtępniaka i 30 kilo mąki 600.
    Dawaj, tylko okraś dowcipnym tytułem: „Dziewica jestem, ale nieortodoksyjna” . Albo jakoś tak.

  339. Antonius
    4 lutego o godz. 12:25

    No a w sprawie dziur to Neferka też ma rację, a ona zawsze ma. Oraz piękne kredki. Ten i tamten czekają, który się pierwszy wychyli, ale każdy zna „Rejs”, więc z pionierami nie tak łatwo. Więc się wychyla, ten co się wychyla, że się tak wyrażę.

  340. Lewy
    4 lutego o godz. 7:11

    Kukiza i paru innych ćwoków…

    Toż to sama Ojczyzna-polszczyzna. Słowo tak piękne, że samo się mówi: ćwok! Czasem nawet wtedy, gdy koleżanka Basia proponuje cmok.
    Z tego dałoby się ułożyć szczęśliwą parę: cmokać na ćwoka. A cmokany wielki wróg dżenderu jest, więc będzie zadowolony, bo mu żyłka wyjdzie.

  341. Zmarł Wojciech Pokora. Na głównej stronie jest notka.

  342. @Tanaka
    To ciekawe językoznawcze zagadnienie”ćwok”.
    W słowniku pojęć bliskoznaczny znalazłem obok „ćwoka” takie prawie synonimy: gbur, prostak, ordynus, prymityw, burak,żłób, chamidło, chamisko,buc.
    Bogata ta nasza polszczyzna.Eskimosi mają podobno kilkadziesiat nazw określających śnieg, a Arabowie piasek. Wynika to z tego, że u Eskimosów jest dużo śniegu, piasku na Saharze, a u nas mnóstwo ćwoków. Ale tak jak Eskimos inaczej nazwie twardy, zbity śnieg, inaczej puchaty, świeży, zeszłoroczny, tak i my inaczej nazwiemy prostaka(słowo raczej bezbarwne), który jest ponury (gbur) inaczej włażącego na Rysy w sandałch i białych skarpetkach(burak), takiego co o byle co leje żonę (chamidło), obecnego ministra wojny(żłób).
    A ćwokowatość ujawnia się w gadaniu, taki burak w białych skarpetkach nie jest jeszcze ćwokiem, jak dlugo nie otworzy ust, bo wtedy wychodzi z niego cała ćwokowatość(tu mamy mnóstwo przykładów gadających ćwoków takich jak Kukiz, Suski, Kuchciński,Jaki…)
    Są również ćwoki okrzesane – wydawałoby sie, że to oksymoron, ale w kraju nadwiślańskim nie tylko takie cuda się zdarzają – np. nadprezes ćwok alias kartofel, który lubi używać zagranicznych wzrotów(jak powiedział pan majster) typu zakamuflowana opcja, arabskie zaraźliwe pierwotniaki), cała chmara tzw profesorów Legutków, Pawłowicz, Karskich…to właśnie takie ćwoki okrzesane.
    Aha, właśnie przy Pawłowicz, mamy problem z nazywaniem (kurcze znów niektóre genderowe damy mnie dopadną) w rodzaju żeńskim; ćwoczka, gburka, bucka,buraczka…nie brzmi to dobrze. Ja bym jednak taką Szydło nazwał po męsku ćwokiem, a Kempę burakiem.
    Ech, piękna ta nasza mowa. A smakowanie jej niuansów, tych delikatnych derywatów(tym razem to ja pochwale sie moim okrzesaniem), nieskończonych odcieni ćwokowatości.
    Niestety nie mam takiego wyczucia w języku francuskim, też jest tu dużo słów, które mniej więcej odpowiadaja tym polskim,(goujat,rustre, pequenaud..), i nie odróżniam ich odcieni i ich mocy.

  343. @Tanaka

    nie znam polskiej kinematografii za dobrze, ale to chyba on byl w serialu „Alternatywy”
    (mysliwy)

  344. Lewy
    4 lutego o godz. 15:51

    Ojczyzna-polszczyzna powinna się zmierzyć z rzeczywistością pisoidalną („rzeczywistość stawia przed nami nowe zadania”- dyrektor z „Poszukiwany, poszukiwana” – z genialnie pięknym Wojciechem Pokorą w roli „Marysi”; oraz wykładowca WUML-u), inaczej język całkiem przegra z ową rzeczywistością. Dlatego, poza innymi konieczbościami, trzeba znaleźć słowo na Pawłowicz Krystynę i jej jakości postaci. „Oświecona” jest oba bowiem powójnie przeciwnie: z racji wykształcenia i z racji podstawowej. Kogoś, kto jest formalnym dr hab. oraz ileś lat prowadził zajęcia ze studentami w wyższej uczelni, a jako dr musiał też coś napisać i na hab. też musiał coś napisać – powiedzieć „oświecony ćwok” to powiedzieć mijając cel – nietrafnie. Rzecz warta i rzecz wołająca o właściwe jej słowo.

  345. Lewy
    4 lutego o godz. 15:51

    Jeszcze jedna uwaga: gbur” to bardzo porządny gospodarz, Kaszub. Nie bardzo wiem jak się to określenie przedostało do ogólnej polszczyzny i zyskało oznaczenie kogoś wyjątkowo nieporządnego, prostackiego i chamowatego. Na Kaszubach trzeba uważać na to słowo, bo można dostać w ryj.

  346. ozzy
    4 lutego o godz. 16:03

    Tak jest!

  347. 2018.02.04
    Jasna Góra gości nacjonalistów i kiboli. „Na własnych piersiach wyhodowaliście te żmije”

  348. Tanaka
    4 lutego o godz. 16:49
    Szanowny, na poseł Krystynę nie trzeba już szukać żadnego dodatkowego określenia. „Profesor Krystyna Pawłowicz” stała się już marką samą w sobie. Pytanie tylko, czy porównując jakąś inną panią tym określeniem, nie użyjemy zbyt mocnego negatywnego porównania? Bo w niej jest wszystko co złe można znaleźć u kobiety.

  349. @ blondynka
    Czy pamietasz wierszyk Brzechwy „O tym, jak sie rzep psiego ogona uczepil”? Powtarza sie tam piekny refrenik: „Odczep sie rzepie! A wlasnie, ze sie nie odczepie”. Niektore nicki sa tu tak atrakcyjne dla rzepa, jak psie ogony w przyrodzie. Co wiecej, jedne i drugie pelnia podobna role.

  350. Nie podpuszczaj Lewy 🙂
    Istnieją ładne żeńskie określenia chamka, prostaczka, grubianka, prukwa, gęś. Ale one są nieadekwatne, prawda? Bo w naszym seksistowskim języku polskim obraża się kobiety używając rodzaju nijakiego. Takie z niej ni to ni owo. Babsko, babsztyl, babon, babiszcze, babus. Głupie, brzydkie, stare, grube, leniwe, prymitywne, chamskie, do wyboru do koloru. Ładnie prawda?

    Natomiast określenie panna Pawłowiczówna jest dla mnie nieadekwatnie chamskie. I nic na to nie poradzę że tak właśnie to widzę.

  351. @blondynka nie lubi być pouczana, jak ma się odnosić do ozzy’ego, ale chętnie poucza EJotkę jak ta ma się odnosić do Gekko. Hipokryzja?

  352. @ Nefer
    Nie tylko z przerazeniem ale i oslupieniem obserwuje metamorfoze naszego kraju w ciagu ostatnich dwoch lat. Nie popadam jednak w rozpacz totalna. Zawsze mozna ludziom powiedziec, ze mamy swojego Trumpa i miejscowe hordy „deplorables”. Zapewne sa roznice w osobowosciach naszego naczelnika i prezydenta USA, ale jedno ich laczy – zapiekla zawisc do wyzszej klasy politycznego rywala. Trump mowi i robi mnostwo idiotyzmow z czystej nienawisci do Obamy, on tu swiatu pokaze jak bardzo nad Obame wyrasta. Zupelnie tak jak Kaczynski chce koniecznie przerosnac Tuska. W tak chlubnym celu mozna rozwalac kraj albo i swiat.

  353. @ Ewa – Joanna
    Przyznaje, ze trzeba natezyc mozgownice, aby zrozumiec wpisy @Gekko. Ale po to ja mamy, czyz nie? Ufam, ze nie potraktujesz tego jako pouczanie.

  354. Do Pań! Polskich! Kobiet, matek i żon!

    ODEZWA ONR

    Przyglądając się postawie większości kobiet można odnieść wrażenie, że stały się głuche na głos własnego sumienia i zagubione w świecie serwującym im tak wiele możliwości. Zapominając o wadze wszelkich cnót bardzo często sięgają po egoizm, nieświadome tego, jak ich wybór ma ogromny wpływ na środowisko, w jakim się znajdują. Już sama popularność czarnych protestów w Polsce świadczy o wyborze wygody, a forma, jaką obrał ten strajk, o braku szacunku do własnej kobiecości. Istotnym problemem, z jakim mierzy się współcześnie kobieta jest to, że jej kobiecość jest uznawana we współczesnym świecie za problem. Naturalne predyspozycje kobiety uznawane są za słabość. Wiele „zasług” przy tym osiągnął współczesny ruch feministyczny, który utożsamia walkę o prawa kobiet ze zrównaniem kobiety z mężczyzną pod praktyczne wszystkimi względami. Wynikiem tego jest wszechobecny kryzys kobiecości. Kobiety nie chcą być kobiece, bo wydaje im się, że kobiecość ujmuje im na wartości. Jednym z zadań, jakie stoją przed współczesną kobietą jest przywrócenie godności i dumy, jaka powinna płynąć z kobiecości. Kobiety muszą stworzyć na nowo modę na kobiecość! Modę, która będzie wyrażała siłę płynącą z kobiecości – siłę moralności, godności, piękna i wrażliwości. Świat potrzebuje kobiecych kobiet, chociażby dla samej swej harmonii, gdyż kolejnym problemem wynikającym z barku akceptacji kobiecości jest zanikanie męskości. Kiedy świat staje się pełen „męskich” kobiet odbija się to również na mężczyznach, którzy to stają się coraz bardziej zniewieścieli i słabi. Współcześnie na ulicach (szczególnie dużych miast) można łatwo zaobserwować zanikanie męskości i kobiecości, chociażby w ubiorze czy sposobie zachowania. Sporo kobiet goni za męskim stylem życia, co skutkuje tym, że mężczyźni zapożyczają wiele cech od kobiet. Tworzy to kuriozalne karykatury, które próbują na siłę stać się kimś, kim nie są, nie umiejąc sprostać wyzwaniom, jakie postawił im Bóg powołując ich do życia w tej, a nie innej skórze. Kobiety muszą wziąć na poważnie swoją misję wychowywania przyszłych pokoleń, która realizuje się przede wszystkim w macierzyństwie, w przygotowaniu człowieka do życia w społeczeństwie, a także w wyznaczaniu nowym pokoleniom drogi do zbawienia poprzez wychowanie w wartościach wiary katolickiej i dyscyplinie. Dać życie i wychowanie człowiekowi to ogromnie ważne zadanie, niezwykle bagatelizowane w dzisiejszych czasach. To zadanie kluczowe, gdy rodzi się tak mało dzieci, a małżeństwa tak często się rozpadają. Polski naród potrzebuje odpowiedzialnych matek, które dadzą mu wiernych i uczciwych synów oraz mądre i odważne córki. Stać nas na to, aby na przekór współczesnej modzie kreować nowy styl. Styl kobiety odpowiedzialnej i wiernej ideałom, szanującej swoją godność, dbającej o czystość serca swego i swoich bliźnich. Styl kobiety, która wznosi innych na wyżyny moralne i odważnie bierze jarzmo uzdrowienia przyszłych pokoleń na siebie, bo wie jak ważne jest jej zadanie.

    Co Wy na to moje Panie? Kolejny przejaw paranoi, czy kręcenie się w koło własnego ogona, gdy argumenty, że Żydy wszystkiemu winne, zawiodły?

  355. @ isabella
    Nazywanie doroslej kobiety panna jest w Polsce zlosliwoscia, ale chamstwem bym tego nie nazwala. Kiedys bylo ono cichym wytknieciem staropanienstwa, najgorszego losu jaki mogl w oczach ogolu spotkac kobiete. Dzisiaj status kobiet niezameznych jest zupelnie inny, przynajmniej w swiadomosci ludzi nowoczesnych.
    Wiesz zapewne, ze w innych jezykach slowo „panna” nie ma w sobie nic obrazliwego. W oczach feministek to skrot Mrs stal sie razacy, jako zmuszajacy kobiete do ujawniania stanu cywilnego, rzeczy nieobowiazujacej mezczyzn. Osobiscie tez wole Ms niz Mrs. A nawet kiedy mowia do mnie „mademoiselle” albo „senorita” (seniorita), czuje sie jakos lepiej.

  356. Kobiecość, kobieta, piękno, wyjątkowość, czystość serca, wyżyny moralne, itd. Mnogość sloganów, które wiele znaczą i nic nie znaczą.
    To nie tylko paranoja, to głęboki konserwatyzm zaściankowo-narodowy posługujący się do bólu schematycznymi sformułowaniami, szablonami w opisie wszystkiego – świata, narodu, kobiet, patriotyzmu, a przez to, że szablonowymi, to taki apel, jak powyżej mógłby wyprodukować, co ja mówię, setki wariantów apeli mógłby wyprodukować zwykły pecet lub notebook w odpowiednią aplikację wyposażony.
    Pzdr, TJ

  357. @Izabella
    Podsunęłas mi kolejny problem do rozgryzienia. Dlaczego nazywa się kobiety gęsiami a nie kaczkami. Wiem, chodzi o to że one są rzekomo głupie, czy coś w tym stylu. Ale naukowcy twierdzą, że gęsi są mądre a kaczki głupie. Więc powiedzieć głupia gęś, to jak by powiedzieć głupi Einstein. Nie moge sie z tym absolutnie pogodzić. To że o facecie mówi sie, że jest baran, to nie wiem, nie przeprowadzano testów na IQ u baranów. Czasami mówi się „ty głupi Turku”, też niezrozumiałe, dlaczego nie „ty głupi Bułgarze albo Jugosłowianinie”. Albo jeszcze „głupi jak but”, a dlaczego o kobiecie nie wymyślono „głupia jak zelówka”
    To sa dla mnie wielkie tajemnice i jak to np. wytlumaczyć Francuzowi.
    Dla Francuzów np. osioł jest uosobieniem mądrości, no i bądź tu mądry.
    No i trochę wekslując na bok; dlaczego „zdrowy jak ryba albo rydz ” i „końskie zdrowie” ?

  358. @Izabello

    rzeczona @blondynka probowala mnie obrazic, zapominajac przy tym , ze jest to poza jej zasiegiem intelektualnych mozliwosci.
    Mistrz kina hiszpanskiego Luis Buñuel powiadal, ze najwiekszym przywilejem czlowieka jest jego fantazja. Dodalbym do tego jeszcze nieco ironii.

  359. @ anumlik
    „Zanikanie meskosci” – oto cale clou zagadnienia dla wielbicieli „prawdziwych kobiet”. Molojcy sa przerazeni, kiedy widza, ze kobieta moze posunac sie tak daleko, zeby zostac np. zwierzchniczka mezczyzn. Moja corka znalazla sie w tej sytuacji, cale szczescie dla niej, ze zyje w kraju, gdzie od dawna przyjela sie rownosc plci. Odezwa ONR musi nasuwac podejrzenie, ze siedzi w nim duzo wymoczkow.

  360. @ ozzy
    Od Twoich intelektualnych mozliwosci spodziewalabym sie wiecej finezji w krytyce @blondynki.

  361. Anumliku, trza było zrobić z tego wstępniak. Aż się prosiło.

  362. @kruk
    4 lutego o godz. 19:03
    Drogi Kruczku,
    Nie trzeba sięgać po ONR. Wystarczy nawet na tym blogu poparzeć, co przedstawiciele płci brzydkiej i pięknej mówią o kobietach i jaką dla nich rolę widzą.
    Nawet sposób odnoszenia się do kobiet też jest wyrazisty, jak do ludzi niby, ale z lekka ułomnych, takich nie w pełni wartościowych. Zabawne, ale i smutne jest to, że są i kobietki, które temu wtórują.
    Nadzieja na lepsze jutro jednak jest. Bo i tutaj też można spotkać mężczyzn i kobiety myślące i rozumne.
    Serdecznie pozdrawiam
    https://www.youtube.com/watch?v=rZFfqSxv51I

  363. @kruk
    Chyba trafilas w dziesiatke z tymi wymoczkami. Fajne okreslenie dla chlopow, ktorzy uwazaja sie za panow pan. Chyba Izabella i E-J beda w koncu usatysfakcjonowane.
    Anumliku fajnie , ze to przywlakles manifest wymoczkow.

  364. Lewy
    4 lutego o godz. 19:35

    Ja tam nie wiem, czy ci oenerowcy to są wymoczki, ale pewne jest, że się często moczą. Mają tak od dziecka. No i dlatego te skutki.

  365. W krytyce politycznej zjechano wywiad z doktorem Dobrosielskim z weekendowej gazety:
    Dobrosielski upupia i ośmiesza ludzi, o których mówi. Nazywa ich „gówniarzami”, „dziewicami” i „słabymi chłopcami”. Infantylizacja, którą stosuje, jest powieleniem schematu funkcjonującego w Polsce od lat: bagatelizowaniem problemu.

    „Chłopcami w okresie dojrzewania” nazywa Dobrosielski Polaków, a nacjonalistów polskich – „słabymi chłopcami”. Czy kobiety, które coraz liczniej zasilają ruch narodowy, należałoby w takim razie nazwać „słabymi dziewczętami”? Pytanie to zostawiamy badaczowi pod rozwagę. Przede wszystkim jednak: czy wzorem, który należałoby ucieleśnić, jest „silny mężczyzna”? Czy naprawdę potrzeba nam „silnych mężczyzn”, by skończyć z nacjonalizmem?

    „Wymoczek” prezentuje ten sam problem.

  366. @Blondynka
    Ty mnie nie zrozumialas. Kiedy napisalem, zebys sobie dala spokoj, bo wchodzac w zwarcie z rzeczona osoba, troche sie do niej upodabniasz, to przeciez dodalem, ze zaslugujesz na wiecej. Po prostu jestes sympatyczna dziewczyna i nie ma sensu zebys zarazala sie od niej zawzietoscia. Olewaj ja tak, jak robi to kruk, czy Nefer. Nie reaguj.
    Bo lubie Twoje, czasem troche naiwne, ale szczere wypowiedzi, ale mi przeszkadzaja Twoje reakcje na atak rzeczinej osoby, bo stajesz sie do niej podobna.
    Mam nadzieje, ze tym razem mnie zrozumioalas

  367. Tylko silny mężczyzna i silna kobieta mają wystarczający kręgosłup i są wstanie zdobyć się na odwagę stanąć za słuszną sprawą.
    Samo oczytanie, elokwencja, nawet inteligencja nie wystarczą.
    Malizna nawet kształcona, zawsze pozostanie malizną, pełną pustych sloganów, wydumanych urazów, konformizmu, zmurszałości i tchórzostwa.

  368. Wymoczki wszystkich krajow laczcie sie; kobieta mnie bije !! (prawie cytat z Seksmisji)

  369. Wymoczek z Wymoczką
    w sny się wpletli ateistów.
    Co usiądą na zabawkach
    niegodni są snów artystów.

  370. izabella
    4 lutego o godz. 18:11

    Widzieć, lepiej lub gorzej, każdy może. Lecz nie osobnicze widzenie tworzy znaczenie. Główne znaczenie wyrazu „panna” – to „kobieta niezamężna”. Jest parę innych znaczeń. Ale nazywanie niezamężnej panny Pawłowicz „panną” nawet przy potrójnym ładunku złej woli u nazywającego nie będzie w odbiorze zbiorowym przyjęte jako chamskie. Chyba że się posługujemy językiem jak PiS – bez ładu i składu, byle mocno. Może być, wedle raczej już przestarzałego, zwłaszcza w miastach, wzorca życia kobiety przyjęte jako szydercze, kpiące, ale takim kwalifikacjom daleko do chamstwa. Okazjonalne znaczenia nazw mogą być, oczywiście, różne – można sobie wyobrazić sytuację, kiedy nazwanie człowieka „człowiekiem”, ateistę – „ateistą”, księdza – „księdzem” będzie deprecjonujące, ale żeby takie zachowania nazwać chamskimi, potrzebna jest szczypta złej woli nie u nazywającego człowieka – „człowiekiem”, lecz u jego recenzenta.

  371. @Lewy
    4 lutego o godz. 19:49
    Rozumiem twoje przesłanki i odniosłam się do nich wcześniej.
    Rozmowa na tamten temat była prowadzona przez kilka osób, więc czułam się zobligowana wyjaśnić i uciąć wszelkie domyślanie się jak to było i o co chodziło.
    That’s all.
    Ale nie przejmuj się. Ja wiem, że miałeś dobre chęci i nie mam ci tego za złe.
    Co do naiwności …. to sprawa raczej różnego punktu widzenia.
    Chociaż nie razi mnie to określenie.
    Coś ci zacytuję. Jest to fragment rozmowy, pochodzący z filmu „Bach’s Fight for Freedom”. Film ten został mi niedawno polecony przez drogiego mi przyjaciela duchowego.

    never despair. No matter how bleak it gets around you.
    You can never let despair gets you.
    I know how it feels if no one believes in you.
    We just gonna keep believing in ourselves.
    You know in your heart how special you are.
    If there is something in this world that you meant to do, then just go out and do it.
    People will only discourage you if you let them.
    The human spirit is an incredible thing.
    Even if people try to hold us down, our spirits can still soar.
    Live life in passion.

    …nigdy nie rozpaczaj. Bez względu na to, jak niewesoło się zrobi wokół ciebie
    Nigdy nie pozwól, by rozpacz cię ogarnęła.
    Wiem, jak to jest, gdy nikt w ciebie nie wierzy.
    My musimy wierzyć w siebie.
    Ty wiesz w swoim sercu, jak bardzo wyjątkowy jesteś.
    Jeśli jest coś na tym świecie, do czego czujesz powołanie, to po prostu idź i rób to.
    Ludzie zniechęcą cię tylko wtedy, jeżeli im na to pozwolisz.
    Ludzki duch jest niesamowity.
    Nawet jeśli ludzie będą próbować nas powstrzymać, nasz duch wciąż może się wznosić.
    Żyj życiem z pasją.

    Pozdrawiam

  372. „Ludzki duch jest niesamowity” – zatem oddajmy głos blondynce:

    blondynka 31 stycznia o godz. 19:31
    Baba-Edek z jednej strony walczy o swoją godność, a z drugiej obrzuca wszystkich kogo się da swoim ścierwem. Co jak co, ale łajdactwo jej z myśli nie schodzi i próbuje z całych sił obdzielić nim innych.
    Z jednej strony udaje bojowniczkę o prawa i przyzwoite traktowanie kobiet, a z drugiej jak typowy misogin się zachowuje. Jak czuje wydumane zagrożenie, to obstrzykuje kocim zwyczajem teren i podlizuje się facetom nachalnie, używając bądź pochlebstw, bądź wulgaryzmów. Co by nie pozostawić żadnych wątpliwości jaka z niej równa baba, a właściwie to prawie chłop

  373. Autoportret?

  374. Szanowni!
    Coś na początek tygodnia od Tanaki, choć z napięciem oczekujemy, czy @Antonius da się namówić na wstępniak.
    Zapraszam
    JK

  375. @anumlik 4 lutego o godz. 18:33
    Anumliku, ten tekst to popłuczyny z „biologicznych” wywodów lolka kremówki. Kilka lat temu coś podobnego zapodał Hoser. Dlaczego biologicznych – bo według niego biologia rzekomo określa „powołanie” kobiety. A że jest to model wysmażony przez facetów, którzy na co dzień ubierają się w sukienki? No przecież. I o to chodzi.

  376. @wbocek, @kruk
    Wszyscy się uczepili „panny”, a mi chodzi o „pannę Pawłowiczównę”. Wiem, wiem, normalna końcówka dla panienek. Dla młodej dziewczyny jest w tym trochę wdzięku, dla starej, brzmi pogardliwie. Pogardliwie, w języku strażniczek patriarchatu.

    Ale niech będzie, że to ja okazałam złą wolę.

  377. Do miłośników pozaludzkiego życia.

    Jest czwarty lutego – środek zimy. Jadę swą zdrowotną trasą dookoła Jamnika, naraz słyszę klangor żurawia. Mało nie spadłem z siodełka. Zsiadłem i omiatam wzrokiem wszechświat. Kurde, faktycznie coś wielkiego leci. Mało mi oczy nie wyskoczą. Nie pstrykam, bo za daleko na zmartwion, ale się uważnie przypatruję. Błysnęła biel – raz drugi. Za białe na żurawia, no i chyba za krótkie nogi. Leci i cały czas nadaje. Nie mam wielkiego słuchowego doświadczenia, ale nie widziałem innej możliwości nazwania wielkiego białego ptaka inaczej niż „łabędź krzykliwy”. U nas raczej rzadki. No i nigdy go nie widziałem zimą. Bo łabędzi niemych jest zimą pełno. I zdarza im się zimą latać. Ale dlatego on się nazywa „niemy”, że się nie drze. A ten się darł i darł: „Tu jestem”. Może ktoś ma większą wiedzę o zwyczajach łabędzi?

  378. izabella
    4 lutego o godz. 20:38

    Słownikowe znaczenie „panny” nie ma nic wspólnego ze starością, lecz jest neutralną emocjonalnie nazwą kobiety niezamężnej.

  379. @wbocek 4 lutego o godz. 20:39
    Może to był po prostu łabędzi śpiew?

  380. Co nie jest wymowione
    Zmierza do nieistnienia
    (Czeslaw Milosz)

    Gdyby nasza wiedza psychologiczna albo tez psychiatryczna byla wieksza, to z pewnoscia uleglyby eliminacji, moze niektore przynajmniej, sposoby interpretacji jako
    oparte na niewiedzy.
    Oosbiscie jestem przeciwko androcentryzmowi a jednoczesnie nie mam zbyt wielkiego mniemania o galernikach wrazliwosci.
    I tak z ta finezja.

  381. @Namargineska, z godz. 20:36
    Przeca ja dla obśmiania tę „odezwę” wkleiłem 😉

  382. @wbocek 4 lutego o godz. 20:42

    Ale na przykład w zagramanicznych dokumentach już dawno z „panny” zrezygnowano, podobnie zresztą jak z „kawalera”.
    W angielskich aktach małżeństwa – „never married” (dosłownie: nigdy niezamężna/nieżonaty) dla obu płci

  383. @anumlik 4 lutego o godz. 20:43
    Ja to wim, a wy to wicie.
    Ale oni to śmiertelnie poważnie!
    🙂

  384. Mi chodzi o Pawłowiczównę. Nie o pannę. Ale się nie dogadam 🙁

  385. Jeszcze raz. Mi chodzi o Pawłowiczównę. Nie o pannę.

  386. @ozzy 4 lutego o godz. 20:43

    Trudno było nie wyłowić subtelnego smaczku
    Zarzucania tobie braku finezji wobec… Hi hi hi !!!

  387. @izabella 4 lutego o godz. 20:49
    Nie dogadasz… Ale niech tam jej będzie Krycha!
    🙂

  388. @izabella
    4 lutego o godz. 20:50
    Ech, nie tłumacz się, bo odbiór emocjonalny jest osobniczy czyli osoby, które ciebie teraz pouczają są bardzo wrażliwe w momencie kiedy ich odbioru emocjonalnego coś dotyczy. 🙂

  389. Ale taka Kucówna sama się tak nazwała. Chyba lepiej niż Kuc.

  390. izabella
    4 lutego o godz. 20:50

    Jak masz się dogadać, kiedy najpierw piszesz bez wyróżniania czegokolwiek: „panna Pawłowiczówna”, a dopiero teraz wyjaśniasz, że chodzi o „ównę”. Ale to też neutralna nazwa córki mężczyzny o nazwisku „Pawłowicz”. Poza tym są panie, które chcą się tak nazywać. Neferka już wymieniła. Dorzucę „pani Czubówna”. Jakąś dolę racji masz. Ja na przykład takich form nigdy nie używałem, jeśli nie wiedziałem, że nosicielka woli właśnie taką. Znanym z „ówien” jest Korwin-Mikke. Czyli podsumowując, wybór jest indywidualny, Przerabianie cudzego nazwiska rodzaju męskiego na żeńskie z końcówką „ówna”, jeśli nie ma się pewności, że nosicielka też takie formy używa, może chyba być współcześnie postrzegane jako pewna dezynwoltura, ale i w tej sytuacji, izabello, do chamstwa dość daleko.

  391. @wbocek
    4 lutego o godz. 21:32

    Dwa grzyby w barszczu ( panna i -ówna) nie bardzo są neutralne. No, może nie chamstwo ( ocena indywidualna) ale na pewno niegrzeczność zamierzona. Jednym sie podoba innym nie.
    Ja na przykład dostaję wysypki ( już nie napiszę parchów!) jak widzę słowo „kobitki”, no nie znoszę i już!

  392. Niech Ci będzie @wbocku, wycofuję się z chamstwa. Ale powtórzę, że jest to określenie pogardliwe, niegodne blogowiczki, która zdaje się tutaj „bojowniczką o prawa i przyzwoite traktowanie kobiet”, a sama zachowuje się jak typowa strażniczka patriarchatu.

    Taką strażniczką jest również niewątpliwie pani Pawłowicz, więc może kto mieczem walczy od miecza słusznie ginie. Ale ja osobiście nie walczę z rasizmem przy pomocy rasizmu, czy z seksizmem przy pomocy seksizmu. Dlatego mnie to bardzo razi. I to by było na tyle.

    Miło mi było 🙂

  393. Odnośnie panny Pawłowiczówny…
    To jest forma, którą w Polsce używano i w dalszym ciągu się używa.
    Masz wyraźne braki w edukacji w tym zakresie, ale masz kompa, to sobie je uzupełnij i nie kompromituj się dalej.

  394. A jak z nazwiskami kobiet?
    Ich tworzenie, nieco ewolucji nazwisk historycznej i srodowiskowej…
    _____________________________
    Mozna przeczytac tekst w Encyklopedii Jezyka Polskiego (prof.Stanislaw Urbanczyk), Ossolineum 1992 – moj niezyjacy przyjaciel byl wspolredaktorem tej edycji –

    Zaremba-Zarembina-Zarembianka (np. Ewa Szelburg-Zarembina, znana chyba wszystkim)
    Zawisza-Zawiszanka
    Zawierucha-Zawieruszanka (aktorka byla Aleksandra Z. u Skolimowskiego w „Walkowerze”)

  395. Ejże, ale chyba jest różnica kiedy któraś sama sobie wybiera a kiedy jest w to wprasowana. 🙂

  396. Do kogo ten zwrot ponizszy? chyba do pani z kompem , jak mniemam stosownie

  397. ma byc:powyzszy

  398. @kruk

    Stadium przerażenia a potem osłupienia mam za sobą, pozostało darcie szat.

    ***
    Nie mogę czytać niektórych wpisów bo… aaa, globusa dostaję!

  399. Lewy
    4 lutego o godz. 7:11
    Szejnfeld działa na mnie przygnębiająco, podobnie jak niegdyś działal na mnie Krzysztof Putra. Obaj mają(Putra miał) nieznośna manierę przeciągania słów i gadania o tym, co „trzeba zrobić”. Trzeba zbadać, porozmawiać, sprawdzić, skontorlować, zrozumieć itd. Nawet dzis trudno mi przypomnieć sobie, w czym celował senator(!) Putra. Zadnego dobrego pomysłu oprócz gadania o …sobie.
    Od czasu, gdy Szejnfeld razem z tą od rybki trafił do Europarlamentu- wyłączam telewizor. Nie jestem w stanie oglądać teraz Kawy na ławę, zbyt wielu promotorów wklasnego głosu, ale poza tym nic do powiedzenia.
    Lubię jednak „Lożę prasową”, a dziś była szczególna, bo z udziałem dawno niewidzianego w Loży Agatona Kozińskiego.
    Tezy i twierdzenia, jakie objawił p. Koziński były płytkie, znane od lat, czasem napastliwe, a na ostatek z gatunku :u was biją Murzynów oraz nawiązujące do słów Brudzińskiego, tyle że w wersji „w Niemczech palą flagi izraelskie”.

  400. anumlik
    4 lutego o godz. 18:33
    Ty tak serio, czy o drogę pytasz?
    ………………….
    bo ja znów zapodziałam się w gąszczu tych nowych wstępniaków….spóźnionam nieco

  401. Kilka słów o „panienkach”

    Rozgorzała dyskusja o formach, tradyjach w genderyzmie. Spotkałem rónzie reagujące na formy kobiety – w różnym wieku.
    Zacznę od anegdotki:
    Mała dziewczynka przedstawiała się zawsze jako „Panna Jadzia”. Gdy trochę podrosła, matka jej kazała przestać z tą formą. Dziecię zrozumiało i się przedstawiło: „Jadzia, ale już nie panna”!

    Znałem bardzo poważną osobę, wprost cudowną, która się sama zawsze przedstawiała „Kuniszówna”, a była w „słusznym” wieku. Była to stara szkoła – Wileńska z UJ.
    Do obywatelki Pawłowicz nie pasuje żadne grzeczne określenie.