Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

18.01.2018
czwartek

Czas psychopatów

18 stycznia 2018, czwartek,

Po raz pierwszy w dziejach medycyny amerykańscy psychiatrzy zdiagnozowali pacjenta na odległość, nie poddając go indywidualnemu badaniu, poprzestając na obserwacji w mediach. Prezydent USA cierpi na „niebezpieczną chorobę psychiczną” i nie jest w stanie sprawować funkcji prezydenta – oceniła grupa psychiatrów podczas konferencji na Uniwersytecie Yale. Sympozjum i jego konkluzje budzą jednak kontrowersje w środowisku specjalistów od zdrowia psychicznego.

Niektórzy zebrani w Yale psychiatrzy ocenili, że Trump może cierpieć na zaburzenia urojeniowe, a jego stan zdrowia jest zagrożeniem dla kraju. – Nie trzeba być ekspertem, żeby wiedzieć, jak niebezpieczny jest ten człowiek – powiedział prof. James Gilligan, specjalista z Uniwersytetu Nowojorskiego. Inny uczestnik konferencji, dr John Gartner, psychoterapeuta z Uniwersytetu Johna Hopkinsa w stanie Maryland, napisał petycję wzywającą do złożenia Trumpa z urzędu ze względu na to, że jego „stan psychiczny nie pozwala mu na wykonywanie obowiązków”. Petycję przeznaczoną do podpisu dla psychologów i psychiatrów, poparło dotąd 40 tysięcy osób.

On jest nie tylko kłamcą i narcyzem, ale też paranoikiem mającym urojenia wielkościowe. Potwierdził to już pierwszego dnia prezydentury. Jeśli Donald Trump naprawdę wierzy, że jego inauguracja miała największą widownię w historii, to jest to urojenie – powiedział Gartner.

Ale podejście prezentowane przez Gartnera i innych lekarzy podzielających jego ocenę spotkało się z krytyką znacznej części psychiatrów. Według nich publiczne diagnozowanie ludzi na odległość jest złamaniem zawodowych standardów i dodatkowo stygmatyzuje osoby cierpiące na choroby psychiczne.

Wielu amatorskich diagnostyków błędnie przypisało prezydentowi Trumpowi diagnozę narcystycznych zaburzeń osobowości. Trump tych kryteriów nie spełnia. Może być on narcyzem światowej klasy, ale nie znaczy to, że jest chory psychicznie, bo nie doświadcza z tego powodu cierpienia i uszczerbku – napisał jeden z psychiatrów. Zwolennicy poglądu o chorobie psychicznej prezydenta odpowiadają na zarzuty mówiąc, że przypadek Trumpa jest szczególny, a do prawidłowej diagnozy nie jest potrzebny bezpośredni kontakt z badaną osobą.

Ten samiec traktuje kobiety przedmiotowo; mają mieć długie blond włosy, długie nogi, między którymi znajduje się ów kotek, za którego Trump chwyta, zaś intelekt, psychika kobiety dla Trumpa jest krainą, której nie zna i nie potrzebuje znać. Mentalnie jest to pięcioletni chłopak, który uważa się za najmądrzejszego, najlepszego prezydenta wszech czasów „I will be greatest jobs president God ever created” – ogłosił w czasie prezydenckiej kampanii.

O wyborze tego niedojrzałego narcyza na prezydenta zadecydowało szereg okoliczności, np. niechęć Amerykanów do Hillary Clinton, a ogólniej to ta kryjąca się w demokracji słabość, ukryta choroba, która od czasu do czasu wybucha gwałtownym wyborem Hitlera, Trumpa czy innego żoliborskiego psychopaty.

Prawdopodobnie Trump podjął decyzję o startowaniu na stanowisko prezydenta w trakcie kampanii, którą prowadził Obama starając się o reelekcję. Trump kolejny raz zaatakował Obamę podając w wątpliwość miejsce jego urodzenia, a więc formalne zakwestionowanie jego kandydatury. Obama powiedział, że ma film, przy pomocy którego udowodni, kiedy i gdzie się urodził. Po czym puścił „Króla Lwa” Disneya. Nastąpił wybuch śmiechu, biedny Trump postanowił następnym razem powalczyć o prezydenturę i pomścić to upokorzenie. Oto powód, dla którego tak zajadle stara się niszczyć wszystko to, co osiągnął Obama w czasie swojej prezydentury, np. Obamacare. Mściwość jakże podobna do tej, którą żywi szary poseł wobec innego Donalda.

Jest obowiązkiem etycznym uprzedzić społeczeństwo o stanie zdrowia Trumpa, z powodu którego jego decyzje mogą stwarzać zagrożenie dla kraju – stwierdzili psychiatrzy. No to uprzedzają, a małpa z brzytwą – gorzej, bo z guzikiem atomowym – szaleje.

Lewy

Na podstawie filmu o Donaldzie Trumpie i artykułu Oskara Górzyńskiego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 467

Dodaj komentarz »
  1. Jeszcze trochę, a diagnozowanie w medycynie będzie prowadzone przez komputery, wspierane tylko przez medyka. W zasadzie, na etapie diagnozy, lekarza będzie mógł zastąpić operator komputera, który przeprowadzi odpowiedni wywiad z pacjentem i wypełni odpowiednie pola w kwestionariuszu. Do tego dopisze wyniki badań analitycznych i po chwili lekarz otrzyma z komputera pełną diagnozę, obejmującą wszystkie potencjalne zagrożenia, których dzisiaj lekarz często nie bierze pod uwagę, gdyż:
    a/ nie spotkał się nigdy z daną chorobą,
    b/ zapomniał o konkretnej jednostce, gdyż patrz a/,
    c/ choroba należy do tzw. chorób bardzo rzadkich,
    d/ rutyna codziennych przyjęć pacjentów zabiła w lekarzu detektywa.
    W przypadku psychiatrii, odpowiednio bogaty program diagnostyczny, może rzeczywiście stanowić przełom w leczeniu naszej psyche. Nie da się bowiem ukryć, iż na ogół mało który człowiek pamięta wszystkie objawy i cechy charakterystyczne chorób, szczególnie jeśli badanie byłoby połączone z pełną analityką krwi i moczu, umożliwiającą wykrycie patogenów oraz środków przyjętych wcześniej przez człowieka (leki, narkotyki, alkohol, środki psychotropowe i tp.).

  2. Inna sprawa. W wielu zawodach wymaga się od pracownika przeprowadzenia specjalistycznych badań oraz uzyskania rozmaitych certyfikatów, świadectw kwalifikacji lub licencji, na które ludzie ci wydają spore kwoty. Przykłady? Proszę bardzo, pierwsze z brzegu; kierowcy, pracownicy ochrony, pracownicy handlu spożywczego i tegoż przemysłu. I tak moglibyśmy wymieniać kolejne profesje. Ale okazuje się, iż w tym środowisku nie ma parlamentarzystów, podejmujących w naszym imieniu poważne decyzje. Nie są oni objęci żadnymi wymaganiami, podobnie jak rozmaici urzędnicy państwowi i samorządowi.

  3. Czy bezkrytycznych wyznawców demokracji liberalnej nie zastanawia, jak mogło wobec tego dojść do takiego wyboru? A gdzie samo naprawcze mechanizmy w tym najlepszym z systemów? 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Quiz: Could you pass Donald Trump’s cognitive test?

    http://www.bbc.com/news/world-us-canada-42717163

  6. Lewy jak zwykle zabija… ćwieka czytaczom. Bo czym właściwie jest choroba psychiczna? Przecież to w dużej mierze kwestia umowna. Odchylenie od normy? A co jest normą? Jeszcze nie tak dawno na liście chorób był homoseksualizm. A brak podziwu dla osiągnięć waaadzy do dzisiaj (a nawet zwłaszcza dzisiaj) jest podstawą do „diagnozy” i zamknięcia w psychuszce, gdzie pod pozorem leczenia stosuje się tortury. Putinowska Rossija korzysta z podręczników napisanych w Sojuzie przez totalnie spolegliwych naukAwców.

    A że psychopaci pną się bezwzględnie po szczeblach waaadzy – korporacyjnej i państwowej – to też fakt. Przy czym argument amerykańskiego psychiatry, że definicja choroby obejmuje subiektywną dolegliwość, zdradza przy okazji ziejącą przepaść między podejściem „klienckim” (pacjent jest klientem psychiatry, a klient nasz pan) praktykowanym w USA, a podejściem folwarcznym (waaadza rozdziela przywileje i konfitury, system nasz pan) praktykowanym na wschodzie Europy.

    Ja nie przestaję zadawać pytania: czy doczekamy się kiedykolwiek czasów, gdy definicja choroby psychicznej obejmie przynajmniej niektóre ostre objawy patologicznego religianctwa?

    I jeszcze jedno: Trumpa demaskują media. Wszechobecne i śledzące każdy krok. Adam Zamoyski w książce „1812 wojna z Rosją” obszernie cytuje listy i inne wypowiedzi Napoleona. Wielki cesarz Francuzów objawia się w nich jako rozkapryszony Narcyz, opętany swoją „misją dziejową” i prowadzący na rzeź setki tysięcy zadurzonych w nim opętańców. Jednak ten jawnie psychopatyczny aspekt osobowości Napoleona nie jest znany – bo kto, dzisiaj lub wtedy, zada sobie trud, żeby czytać i krytycznie oceniać wypociny celebryty?

    Napoleon pozostał w legendzie jako „wielki człowiek”. Po Trumpie raczej nie pozostanie żadna legenda – jest zbyt widoczny, dzięki mediom właśnie. No i w dodatku Napoleon nie tweetował.

  7. Co do konieczności badań psychologicznych i psychiatrycznych kandydatów do jakiejkolwiek władzy nie tylko się z Tobą, zaku, zgadzam, ale mam to pod kopułą już ze 25 lat. Obowiązkowe badania, lista objawów nieodwołalnie dyskwalifikujących kandydatów, niezawisłe komisje kwalifikacyjne, których decyzje byłyby niezaskarżalne.

  8. Prosto z dzisiejszego lotniska…
    Dla tych co latają…
    https://www.youtube.com/watch?v=w4EQuM_t8Fo

  9. @AOlsztynski 18 stycznia o godz. 19:44

    Przecież nie jest tajemnicą „jak doszło do takiego wyboru”.
    Trump uzyskał mniej głosów niż Hillary Clinton. Mimo, że cieszył się poparciem wszędobylskich putinowskich mediów.

    Co do „bezkrytycznych wyznawców”… please! „Bezkrytyczne wyznawanie” zarzucają w czambuł innym ludzie określonego pokroju – wychowani i ukształtowani pod znakiem kaka. To kaka zasmradza poglądem, że zwolennik musi koniecznie być „wyznawcą” – bo kaka nie ma innych punktów odniesienia. I to jest taki kaka-lubny mentalny blok.

  10. W najdrobniejszym szczególe zachowań jest cały człowiek. Trzeba tylko znaleźć sposób odczytywania tych szczegółów. Nie mam wątpliwości, że da się odczytać osobowość autora z jednego komentarza na tym blogu. Zależy czym dysponuje czytający. A Kaczka takich wystąpień ma setki. Oczywiście, nie chodzi tylko o choroby psychiczne – to może najmniejsze piwo – lecz przede wszystkim o groźne dla bliższego i dalszego otoczenia właściwości zawodnika, których się nie da kwalifikować psychiatrycznie, jak choćby rechot Leppera nad samym pomysłem zgwałcenia prostytutki.

  11. @zak1953
    18 stycznia o godz. 19:01

    Zgadzam się, odnośnie komputerów. Komputerowa diagnostyka ma przynajmniej jedną poważną zaletę: wielki determinizm, powtarzalność wyników przy tych samych danych wejściowych. „Komputerowy lekarz” będzie niewrażliwy na przemęczenie pracą, zarwaną noc, zniecierpliwienie, skutki kaca, itd. Zakładając, że algorytmy stawiające diagnozę będą prawidłowe, a oparte na nich programy dostatecznie uniwersalne – powinny generować statystycznie bardzo duży odsetek prawidłowych diagnoz.

  12. Zapomnijmy na chwilę o psychopatach.
    Dziś obchodzony jest Dzień Kubusia Puchatka (sic!)
    Może pamiętacie?
    „A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? Co wtedy?
    Kubuś: Nic wielkiego. Posiedzę tu sobie i na Ciebie
    poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś
    nigdy nie znika.”

  13. Dlaczego w USA psychiatrzy nie pękają nawet przed prezydentem i śmią go diagnozować, a w Umęczonej naukowcy siedzą jak mysz pod miotłą w każdej niewygodnej sytuacji i boją się pisnąć nawet w takiej niekontrowersyjnej z punktu widzenia nauki sprawie, jak zamach smoleński termobaryczny. Nie znalazł się ani jeden naukowiec, który by coś oświadczył, napisał list owarty, zasygnalizował w krótkim omówieniu, że w sprawie udowadniania zamachu smoleńskiego przez ekspertów Macierewicza nie mamy do czynienia z nauką, tylko z próżnym powoływaniem się na metody naukowe.
    Pzdr, TJ

  14. mag
    18 stycznia o godz. 20:25
    Nie da się ukryć. Ten Jakub Puchat ma ogromnie wiele dobrych ludzkich cech. Jest dziecięco naturalny i szczery. Dlatego prawie każdy go lubi, a nawet kocha.

  15. tejot
    18 stycznia o godz. 20:28

    To właśnie rzuciło mi się na mózg najmocniej, może nawet nie zasnę – że ta PiSdopolska, kurduplowata, faszyzująca wiedźmo-jędza śmie zalecać się do żywej demokracji.

  16. tejot
    18 stycznia o godz. 20:28
    Czegóż ty chcesz? Przecież to polscy „naukowcy”, pracujący w ośrodkach amerykańskich poparli tezy Antoniego M. o zamachu na samolot, wybuchach na pokładzie , sztucznej mgle itp. próbując zdyskredytować krajowych specjalistów od badania wypadków lotniczych. Większość polskich naukowców pracuje na ogół w państwowych jednostkach naukowych bądź uczelniach. Jeśli ktoś stamtąd wypowie cokolwiek przeciwko politykowi, musi liczyć się z zakulisowymi zagrywkami, prowadzącymi do zgnojenia takiego człowieka. Prawdziwi naukowcy często siedzą cicho, aby tylko jakiś bezkarny urzędniczyna nie rozpoczął przeciwko nim brudnej batalii.

  17. A tutaj wyżej wspomniane wyśmiewanie Trumpa (po ang). Przez Obamę. Ale kontrast.
    https://www.youtube.com/watch?v=k8TwRmX6zs4

    Jak mówiłam, nie upokarzać za bardzo, bo może wyjść potwór.

    Mam wątpliwości co do testu zdrowia psychicznego dla polityków. Zostawiłabym to wyborcom, ze wszystkimi konsekwencjami. Bo jak zawsze, kto przetestuje testera.
    Zwłaszcza w Polsce, pewnie oddano by tę fuchę klerowi.

  18. tejot
    18 stycznia o godz. 20:28
    Bo zabrakło nam jakichś stu lat.

  19. mag
    18 stycznia o godz. 20:25

    Maguś, sprawiłas mi przyjemność nieziemska tym zapomnianym cytatem! No i wzruszyłam się normalnie…

    Kubuś Puchatek zwłaszcza (tylko!) w tłumaczeniu Ireny Tuwim!

    Podarowałam swego czasu jednemu z moich ulubionych kumpli (który zawsze w siebie wątpi) „motywacyjny” kubek z takim oto cytatem z Kubusia :

    https://goo.gl/images/ow3J65

    „Pamiętaj zawsze, że jesteś dzielniejszy niż zakładasz, silniejszy niż ci się zdaje i mądrzejszy niż myślisz!”

    Cheesy, I know! 😀 😀 😀

    Ale w naszym kółku przyjaciół, zawsze kiedy ktoś się użala na życie czy szefa co go gnoi, panikuje przed najazdem audytorów czy rozmowa kwalifikacyjną ktoś inny zawsze nie omieszka podstawić ofierze pod nos ów cytat. 😉 Magia!

  20. @Lewy

    Zgrabnie i zwięźle ale napiszę więcej potem bo znów mnie dopadli i coś chcą 😉 Chwili spokoju człowiek nie ma!

  21. zak1953
    18 stycznia o godz. 20:41

    Mój komentarz
    Rozumiem tę sytuację – naukowcy w łapach urzędników państwowych, którzy z kolei są skrępowani polityką, co oznacza w Umęczonej – urzędników upartyjnionych (w sensie wydawania decyzji) i żaden z naukowców nie chce się wychylić, bo to zbyt wielkie ryzyko dla kontynuowania kariery, dla zdobywania funduszy, a nawet dla pozycji wobec recenzenta jakiejkolwiek pracy, która może być recenzowana przez człowieka uległego na zapotrzebowanie grupy, koterii, koleżeństwa, lub po prostu nie chcącego się narazić komuś silniejszemu, itd.

    W takim razie rozpoznając ten ustrój, w który wpleciona została nauka, uznając że tak jest, nie mogę nie wyciągnąć wniosku, że naukowcy pracujący w takim ustroju w wielu sprawach (szczególnie w sprawach opiniodawczych, eksperckich) są i będą stronniczy, nieobiektywni, nienaukowi, bo zależni od mocodawców bezpośrednio i pośrednio, co obiektywizm naukowca nie tylko podkopuje lecz i likwiduje.

    Nauka przestaje być w zetknięciu z jakimkolwiek problemem, na który pada cień polityki, obiektywna, przestaje być nauką, a staje się (w zależności od zadania – poprzeć, czy oskarżyć, pochwalić, czy zganić) instancją wykonawczą administracji rządowej gromadzącą prokuratorów lub adwokatów, w zależności od zapotrzebowania i życzeń tej administracji.
    Pzdr, TJ

  22. Co robić, jak każdy inny system polityczny jest gorszy od tej kiepskiej demokracji.
    Oczywiscie możma wyrażać takie sluszne postulaty, żeby ukonstytuowac jakiś niezawisly organ, który by ocenial, czy ktoś nadaje sie na posła, ministra, czy starostę. Namiastke takiego organu mieliśmy jeszcze niedawno ; Trybunał Konstytucyjny i sądy. Więc powołania takiego organu niczego nie załatwia, bo kto miałby taki organ wybierać i go chronić przed kolejnym gnomem.
    Izabella słusznie zauważyła, że owym „wyborcą” i „opiekunem” w Polsce może stac sie Kościół.Zreszta już nim jest, bo to on decyduje o polskiej „demokracji”.
    Na ogół dostep do większości zawodów jest dokonywany w ramach mniej lub lepiej przeprowadzanej selekcji, jest jakiś filtr. Aby zostać nauczycielem, lekarzem, oficerem, policjantem, prawnikiem itd, trzeba zdobyc odpowednie kwalifikacje, przejść testy.
    Sa zas zawody, gdzie testowanie odbywa się praktycznie; by zostac szewcem, stolarzem, hydraulkiem,ochroniarzem, nie są potrzebne żadne egzaminy, dyplomy…i to niestety odnosi się do polityków. Tak jak ludzie chodza do dobrego szewca z popsutymi butami, tak samo głosują na danego polityka czy partię, bo uważają, że ta partia jest dobra, jak ten szewc. Niestety życie szybko zweryfikuje złego szewca, natomiast zweryfikowanie polityka wymaga dłuższego czasu , a tymczasem szkody jakie poniesie „klient” są dużo większe jesli chodzi o fatalnego polityka niż o szewca.
    I to jest problem, którym zajmują się od starożytności myśliciele. Jak wybrać najmadrzejszych, moralnych politykow, skoro większość ludzi nie jest ani mądra ani specjalnie moralna. Platon chciał, aby taką polis kierowali filozofowie. Ale znów pojawia sie problem, kto ma oceniac owych filozofow.itd
    Jednak na dłuższa metę demokracja okazuje sie skuteczniejsza, od jakichkolwiek monarchii, dyktatur, choć działa wolniej, obdarzona jest pewna inercją. Dlatego Hitler tak blyskawicznie odnosił sukcesy, bo kraje demokratyczne nie mogly nadążyć za tymi blitzkriegami. Chamberlain okazal się marnym premierem wierząc w obietnice pana Hitlera.
    Myślę więc, że nawet w Polsce demokracja zwycięży, ale jak,kiedy tego nawet pan bóg nie wie. Natomiast recepty podawane tu na blogu sa bardzo ładne, ale jak na razie nieskuteczne. W Gargantui Rabelais opowiada, jak wojowniczy król Żółcik wydał swym generałom rozkaz opracowania planu wygrania wojny: Generałowie mu przedstawili taki plan: Najpierw wygramy jedną bitwe, potem druga a na koniec trzecia.
    A jak narazie mamy czas psychopatów.

  23. Bardzo na czasie, jutro pierwsza rocznica na urzędzie. Podejrzewają go o demencję. Nie wiem czy ma demencję, ale brzytwę na pewno :/

  24. .

    — Blowing Trump(et) —

    .

    for living, $130k piechotą nie chodzi,
    jest to nawet dziś całkiem spora suma,
    for just a goooood head, a hush money
    to silence Stormy Daniels, check it out:

    https://www.wsj.com/articles/trump-lawyer-arranged-130-000-payment-for-adult-film-stars-silence-1515787678

    Trump saga goes on, who next ?

    .

    ..)

    O, and one more thing, according to Mr. President
    himself, he is „a Very stable genius”

    Eh Mr. Levy (aka Lewy), how could you !

  25. Amerykańscy psychiatrzy, którzy zdiagnozowali Trumpa na odległość i przez media, żadnego diagnozowania nie popełnili w znaczeniu medycznym, natomiast sami wykazali że mają nierówno pod sufitem. Poza niespelnieniem standardów zawodowych (etycznych), nie spełnili też standardów medycznych. Od tej pory można ich nazywać „amerykańskimi psychiatrami” – w znaczeniu kpiarskim i prześmiewczym, podobnie jak „amerykańskich sowietologów”, znanych z wzorcowej niekompetencji i przedkładania fantazji nad rzeczywistość. To racja, że w ten sposób szkodzą i psychiatrii i osobom mającym zaburzenia psychiatryczne. „Psychol” – słowo które niczego nie wyjaśnia, „wariat” – tak samo, ale oba składają się nie z treści tylko z ubliżenia, umocnią swoją pozycję w potocznym słownictwie osłabiając rozumienie czegokolwiek.

    Walczyć z nędznym typem pełniącym publiczną rolę należy właściwymi sposobami, jesli cokolwiek chce się poprawić. Owszem, oblepianie kogoś „psycholem” może pomóc go zohydzić do uwalenia, ale nic nie pomoże lepszego zbudować.

    „Amerykańscy psychiatrzy” powinni byli podobnie jak Trumpa, zdiagnozować i Busha juniora i Reagana. Tak samo wybitni do góry nogami byli.

  26. W Polsce demokracja zwycięży? Ha ha ha zaśmiała się Neferka po egipsku. G zwycięży, jak były warchoły przed rozbiorami tak teraz i na zawsze i na wieki wieków amen.

    ***
    Co byśmy zrobili bez wstępniaków Lewego.

  27. tejot
    18 stycznia o godz. 21:27

    Tejotku, może Ci przypomnę, że w początkach wariactw pisowatych kilkudziesięciu imiennie podpisanych psychologów wystąpiło publicznie z ostrzeżeniem o możliwych skutkach ich praktyk – nie pamiętam dokładnie treści.

  28. @mag
    Łza sie w oku kręci.Toż ja Kubusia czytałem moim dzieciom przez pare lat. Znałem go na pamięć. Najlepiej mi wychodziła rola Klapouchego;fantastycznie odgrywałem ten pełen pretensji głos osła zgreda: A czy ty wiesz maly prosiaczku, że to jest wiedza?”
    Po czym kiedy okazało sie, że królik zna literę „A”, kłapouchy skoczył na trzy patyki i powiedział: Czym jest wiedza ?- po czym skoczyl na sześc patyków – którą posiadł królik ?
    Albo jak prosiaczek biegl z balonem,ktory chciał ofiarowac jako urodzinowy prezent, potknął sie i balon pękł. Więc przyniósł Kłapouchowi to co zostało z balona. Kłapouchy zapytał , w jakim kolorze był balon.Prosiaczek powiedział, że niebieski;”Mój ulubiony kolor !” Ale Kubuś ofiarował Kłapouchem słoik po miodzie, bo chciał sprawdzic czy miód jest do samego dna i był ale przedtem. Kubus zapewnil osiołaka,że słoik może słuzyc do chowania poytecznych rzeczy, np. można tam umieścić pękniety balon prosiaczka.
    No i genialny Tygrysek. Ale jednak lepiej mi wychodził zgred Kłapouchy.

  29. Lewy, herezje :/ balon był czerwony! Dopiero przerabiałam 🙂

    Niebieski to był ten na którym Kubuś wybierał się po miód ale pszczoły coś zwąchały

  30. @Nefciu
    Trzeba wierzyć !

  31. Tanaka
    18 stycznia o godz. 21:33

    Tanako, podaj tylko sensowne argumenty za PRAKTYKOWANYMI różnorodnymi badaniami psychologicznymi, które są jednym ze sprawdzianów przydatności kandydata, oraz argumenty przeciw takim badaniom kandydatów do najwyższych urzędów, którzy będą zarządzać czymś większym niż prywatny pistolecik.

  32. @Lewy,
    Błąd popełniłeś nie do wybaczenia. Trump to jest drugi, bo nawiększy, najlepszy i najmądrzejszy Prezydent Wszechczasów na Wawelu leży.

  33. @Nefciu
    Nie wierzę ! Był niebieski. Nie jestem daltonistą

  34. tejot
    18 stycznia o godz. 21:27
    Coś w tym musi być. Jeśli spojrzymy na ilość prac naukowych, opracowań technicznych czy zgłoszonych patentów, to polskie uczelnie nie maja się czym pochwalić. Natomiast spora grupa ludzi nauki, pracujących na Zachodzie, dorobiła się czasami bardzo pokaźnych pieniążków na patentach, które zgłosili w tamtejszych urzędach patentowych.

  35. Lewy
    18 stycznia o godz. 21:47

    Ni. Od kiedy Polacy wybrali dudę na prezydęta moja wiara się skończyła.

  36. Lewy, czerwony niestety.

  37. Nefer
    18 stycznia o godz. 21:52
    Od czasu kiedy polski narodowiec zabił polskiego prezydenta Gabriela Narutowicza, społeczeństwo ma awersję do strzelania do swych przywódców, nawet tych nielubianych. Albo tych co się woli społeczeństwa sprzeniewierzyli. Ale może przyjdzie kiedyś czas, iż postawi ich przed trybunałami i osądzi.

  38. NeferNefer
    Tak jest, Nefciu.
    Niebieski balonik był wtedy użyty, gdy Kubuś robił za chmurkę.
    Kosteczko, Lewy
    Do dziś zdarza mi się z kilkoma WAŻNYMI dla mnie osobami mówić Puchatkiem.

  39. @Ewa-Joanna
    A jakby pochować Trumpa na Wawelu, to który byłby najmądrzejszy ?
    Myslę jednak, że Lech nie był takim szmaciarzem jak Trump. Choćby szacunek jaki okazywał swojej Marii, świadczy o nim jako człowieku. Gdyby nie gnom, to byłby całkiem przyzwoitym człowiekiem, a to że nie zareagowal na chamstwo Rydzyka wobec Marii wynikało z jego absolutnego uzależnienia od gnoma.Gnom już w brzuchu mamuski Jadwigi rozkazywal Lechowi i kazal mu wyjść na ten bozy świat po nim.

  40. mag
    18 stycznia o godz. 22:02

    Ja też mówię Puchatkiem.
    Bardzo często mówiło się u nas
    – A miałbyś jeszcze coś?

    zak1953
    18 stycznia o godz. 22:02

    Jakoś nie wiem jak odnieść to strzelanie bądź nie do moich wpisów ale masz rację. Ja tylko boleśnie zwątpiłam w zbiorowy rozum polskiego społeczeństwa (który istnieje jako figura retoryczna) w dniu w którym wygrał duda. I we wszystkich następnych. Następne półwiecze mamy przechlapane.

  41. A na mszę w piątnicę odejścia błogosławionej macierzy to do kościoła nie łaska?

  42. @Nefer
    Sprawdzilem. Tak był czerwony. Co mi strzeliło do glowy, że niebieski ? Ja chyba sie zabiję, taka kompromitacja!

  43. Lewy
    18 stycznia o godz. 22:14

    Wiedziałam że wertujesz, aż tu było kartki słychać 😀
    Dobra tam, wnusiowi będziesz czytał jedynie słuszną wersję.

  44. Niemal „boska wiedza” wyłazi z większości wypowiedzi. Tak zapatrzone w siebie środowisko naprawdę trudno spotkać. Niby zwolennicy naukowego poglądu na świat, a zarazem głupota „leje się strumieniami”. Szkoda czasu na wasze brednie.

  45. Nefer
    18 stycznia o godz. 22:11
    To jednak wygląda na uprawianie nowego kultu jednostki przez nadprezesa. Z jednaj strony zmusił kilku wojewodów do nazwania ulic, placów i innych obiektów imieniem brata bliźniaka, z drugiej zaś, doprowadził do nadania mamusi tytułu honorowego obywatela miasta Starachowice.

  46. zak1953
    18 stycznia o godz. 22:27

    Ja to widzę inaczej. Otóż gnom nikogo do niczego nie zmuszał. Oni sami z siebie, te Jarząbki. I to uważam za najgorsze.

    roman17
    18 stycznia o godz. 22:27

    Och roman. Ale nam przygadałeś, no jejciu.

  47. zak1953
    18 stycznia o godz. 22:27

    Czytałam tu w Polityce już jakiś czas temu że pierwszym krokiem do dyktatury są pojawiające się wszędzie portety wodza. A że bliźniak, nieważne.

  48. @Lewy
    18 stycznia o godz. 22:08
    Każdy z nich jest produktem swojego wychowania 🙂

  49. roman17
    18 stycznia o godz. 22:27
    Romuś, ty tak ogólnie i równo po wszystkich. Ale w zasadzie do siebie i o sobie piszesz, bo nic z twego pisania nie wynika. Nikt cię nie zmusza do czytania nas – chyba, że ty służbowo musisz?

  50. roman17
    18 stycznia o godz. 22:27

    Romciu, powiedz coś niegłupio. Nie dasz rady. Ale chociaż spróbuj. Pokaż jaja, Romciu.

  51. Bill Maher VS Donald Trump
    Trump budował swoją popularność, kwestionując miejsce urodzenia Obamy. Twierdził, że Barak urodził się w Kenii i dlatego nie powinien być prezydentem USA. Domagał się pokazania metryki urodzenia. To sprowokowało satyryka Billa Mahera, który będąc na Tonight Show with Jay Leno ogłosił, że zapłaci 5 milionów Donaldowi, jeżeli ten udowodni, że jego ojcem nie jest pomarańczowy orangutan, twierdząc że widzi duże podobieństwo.
    Na to Donalda adwokat przesłał metrykę urodzenia Billowi, jako dowód, że Fred Trump jest ojcem i zażądał forsy.
    Wtedy Maher, że to jest skrócona wersja, łatwa do podrobienia i się nie liczy. Btw, zacytował tu Trumpa, który zareagował tak na metrykę ur. Obamy.
    To Trump nie w ciemię bity, podał sprawę do sądu, że forsa mu się należy.
    Zaś Maher zażądał DNA test, co by udowodnić, że matka Trumpa nie urywała się na rantki do zoo w okolicy czasu poczęcia Donalda. Były przepychanki. Maher stracił około miliona na adwokatów, w końcu sąd sprawę umorzył.
    Rzecz działa się ku uciesze publiki dość długo i obie strony komentowały ją w mediach.
    Poniżej link na ten temat.
    https://www.youtube.com/watch?v=vuP1e0RNF-0
    Szczególnie jeden komentarz Mahera utkwił mi w pamięci, kiedy
    zapytany, co Donald następnie zrobi… odpowiedział; nie mam pojęcia, nie siedzę w jego głowie, on jest….. jakby ktoś wziął lenny from mice and men and made him a millionaire (Lenny z Myszy i Ludzie Steinbecka i zrobił z niego milionera)
    Wówczas nie przewidział, że to przyszły prezydent.

  52. Nefer
    18 stycznia o godz. 22:32
    Brakuje nam jeszcze tylko pisanych prac programowych wodza. Chociaż prezes swego czasu zaczął przywoływać testament ideowy brata, którego nikt nigdy nie widział na oczy. Przynajmniej z tych niewierzących. Ten testament, to może takie nasze „nowe szaty króla”, dostępne tylko mądrym i zaufanym?

  53. wbocek
    18 stycznia o godz. 21:47

    Z psychiatrią sprawa jest trudniejsza niż z klasyczną medycyną. Zbadać kandydata na prezydenta państwa i orzec – na przykład – że ma bardzo zaawansowaną chorobę wieńcową, co poważnie utrudni mu sprawne i stabilne sprawowanie urzędu przez całą kadencję, wydaje mi się czymś akceptowalnym bez większych uwag. Niech wyborca o tym wie i uwzględni w decyzji. Orzec, w tej samej sytuacji, że choroba uniemożliwi kandydatowi sprawowanie urzędu, byłoby, jak sądzę, czymś już w granicach działania wątpliwego, albo nawet nie do przyjęcia. Powód? Medycznie nie jest (może nie być) to pewne, a manipulacja zmierzająca do utrącenia kandydata możliwa.
    Badanie, diagnoza i wnioski psychiatryczne są jeszcze bardziej niepewne i obciążone ryzykiem nietrafności, a więc i manipulacji. Co więcej, choroba wieńcowa nie stygmatyzuje osoby w otoczeniu społecznym, a nawet może budzić życzliwe współczucie i może kogoś nawet skłonić do głosowania na takiego kandydata, natomiast choroby psychiczne są uznawane za silnie stygmatyzujące, w dodatku często nieusuwalnie. „Psychol” może bardziej zniszczyć życie niż pistolet.

    Z drugiej strony, osoba pełniąca ważne funkcje, której działanie wpływa na losy ludzi, powinna być zdrowa psychicznie, ale też nie być np. narcyzem, egotykiem – co nie jest chorobą psychiczną, ale czymś co (może) źle wpływać na sprawowaną funkcję. Obijamy się o te tak odmienne warunki i nie znajdujemy, jak dotąd, sensownego rozwiązania.

    Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli z tym podkreśleniem praktyczności badań psychologicznych, jesli nie to, co wyżej wyjaśniłem, to powiedz w czym rzecz.

  54. zak1953
    18 stycznia o godz. 22:45

    Prędzej zaczną od wypracowań na temat dla dzieci w szkołach.
    Właśnie o to chodzi że testamentu nikt nie widział, wszystko można do niego wpisać.

    ***

    Z pozdrowieniami dla pana Szczerka (pożyczyłam se) do którego grona znajomych FB chciałabym się wciś ale nie ma miejsca. I nawet komentować nie mogie (samo komentowanie już by mi wystarczyło).

    https://scontent-bru2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/26230128_10155886981653080_8049991673097931418_n.jpg?oh=dfa73f464810619456ab81567ae5f3e8&oe=5AF580DB

  55. Nefer
    18 stycznia o godz. 23:09
    Co do linku: Kuroń miał jednak serce po lewej stronie. Może nawet był prawdziwym komunistą, a nie koniunkturalistą jak większość PRL-owskich aparatczyków.

  56. Bill Maher VS Donald Trump
    Trump budował swoją popularność, kwestionując miejsce urodzenia Obamy. Twierdził, że Barak urodził się w Kenii i dlatego nie powinien być prezydentem USA. Domagał się pokazania metryki urodzenia. To sprowokowało satyryka Billa Mahera, który będąc na Tonight Show with Jay Leno ogłosił, że zapłaci 5 milionów Donaldowi, jeżeli ten udowodni, że jego ojcem nie jest pomarańczowy orangutan, twierdząc że widzi duże podobieństwo.
    Na to Donalda adwokat przesłał metrykę urodzenia Billowi, jako dowód, że Fred Trump jest ojcem i zażądał forsy.
    Wtedy Maher, że to jest skrócona wersja, łatwa do podrobienia i się nie liczy. Btw, zacytował tu Trumpa, który zareagował tak na metrykę ur. Obamy.
    To Trump nie w ciemię bity, podał sprawę do sądu, że forsa mu się należy.
    Zaś Maher zażądał DNA test, co by udowodnić, że matka Trumpa nie urywała się na rantki do zoo w okolicy czasu poczęcia Donalda. Były przepychanki. Maher stracił około miliona na adwokatów, w końcu sąd sprawę umorzył.
    Rzecz działa się ku uciesze publiki dość długo i obie strony komentowały ją w mediach.
    Poniżej link na ten temat.
    aaahttps://www.youtube.com/watch?v=vuP1e0RNF-0
    Szczególnie jeden komentarz Mahera utkwił mi w pamięci, kiedy
    zapytany, co Donald następnie zrobi… odpowiedział; nie mam pojęcia, nie siedzę w jego głowie, on jest….. jakby ktoś wziął lenny from mice and men and made him a millionaire (Lenny z Myszy i Ludzie Steinbecka i zrobił z niego milionera)
    Wówczas nie przewidział, że to przyszły prezydent.

  57. Tanaka
    18 stycznia o godz. 23:05

    Tanako, do zwariowania słucham greckiego śpiewania i jego przeżywania. Ponad 40 lat nie słuchałem żadnych śpiewów, prócz raz na pięć lat – greckich, więc Ci powiem jak Grek Grekowi: Nic w życiu człowieka – i prywatnym, i nie prywatnym – nie jest konsekwentne ani specjalnie logiczne. Zadałem Ci to pytanie właśnie, by pokazać bijące w oczy i uszy niekonsekwencje w życiu społeczności. Amator pistolecika jest badany, bo może zabić – jednego, paru. Prezydent nie jest badany, choć swoją decyzją może zabić setki tysięcy, miliony. Nasz pistolecik – ZABIŁ 96-ciu.

  58. Na marginesie
    18 stycznia o godz. 19:53
    Ja nie przestaję zadawać pytania: czy doczekamy się kiedykolwiek czasów, gdy definicja choroby psychicznej obejmie przynajmniej niektóre ostre objawy patologicznego religianctwa?

    W międzyczasie jest na odwrót. To z raportu o dyskryminacji dzieci niewierzących, który cytował prof. Hartman:
    Żeby „wypisać” się z religii (chociaż nigdy się nie zapisywałam), moja mama musiała składać podanie do dyrektorki. Następnie musiałam przejść rozmowę z dyrektorką i psycholog szkolną.

    Przeczytałam raport i metafora z sepsą chyba jest prawidłowa. Albo to zbiorowa choroba psychiczna. Jak mogło do tego dojść, czy wszyscy spali?
    Tego na pis zwalić nie można, to społeczeństwo samo sobie. Pewnie nawet niespecjalnie zmuszane lub straszone przez kler.

    Nie ma tam niestety danych jaki procent uczniów nie uczęszcza, albo nie chce ale robi to z inercji.

  59. wbocek
    18 stycznia o godz. 23:20

    Kiedyś o tym rozmawialiśmy, a nawet wracaliśmy do sprawy: do bycia rodzicem nie potrzeba żadnych kwalifikacji ani uprawnień. Nic, zero. To większa konsekwencja niż polityk – idiota lub dewastator. Polski przypadek jest dramatem schowanym w dramacie. Żadne badanie, obojętnie, czy w warunkach klinicznych czy za pomocą mediów nic nie da, bo decydent nie pełni żadnej państwowej funkcji. Prosty poseł z ławy. To znacznie groźniejsze i właśnie w tej unikalności tkwimy. Kumulacja historii 1050 lat.

  60. zak1953
    18 stycznia o godz. 23:16

    Na pewno na właściwym miejscu. Tylu przyzwoitych ludzi już nie ma.
    Przy okazji, tego typu gorzkie dowcipy (niekoniecznie z wyrazami) ostatnio bardzo mi pasują.

    izabella
    18 stycznia o godz. 23:23

    Zaczęło się (nie wyjaśniam Ci tylko sobie głośno piszę) od odwdzięczania się kk za wspieranie opozycjonistów w PRL gdy ci doszli do władzy, potem konkordat, potem religia do szkół i tak każdy rząd od rzemyczka do koniczka aż doszło do tego (plus Rydzyk). Straszne.

  61. Tanaka
    18 stycznia o godz. 23:39

    Dlatego, Tanako, snuję się po jamneńskich szuwarach, a nie po świecie bezradnych słów. A że po awanturach wrota, jego mać, sztormowe na okrągło są otwarte (zamkną się same na krótko przy sztormie), w obecnym roku szkolny…pańskim będę się snuł po morzu. Dobra noc, a ranek będzie lepszy.

  62. Szkoda tylko, że książeczki o Kubusiu Puchatku nie okazały się aż tak szczęśliwe dla ich autora i jego syna. Z jednej strony przyniosły im pieniądze i sławę, ale z drugiej strony wygląda na to, że ta sława zadusiła, ku smutkowi, rozczarowaniu i frustracji obu panów, wszystkie inne rzeczy, które albo zrobili albo starali się dokonać w swoim życiu.
    Łącznie z synowsko-ojcowskim uczuciem. W sumie obaj mieli tego Puchatka serdecznie dość.

  63. @AOlsztynski 18 stycznia o godz. 19:44
    „Czy bezkrytycznych wyznawców demokracji liberalnej nie zastanawia, jak mogło wobec tego dojść do takiego wyboru? A gdzie samo naprawcze mechanizmy w tym najlepszym z systemów?”
    1/ Nieodwoływalni przez prezydenta sędziowie, którzy mogą wiele posunięć prezydenta wyrzucić do kosza.

    2/ Kongres, który przyznaje – albo i nie – forsę na prezydenckie pomysły.

    3/ Wolne środki przekazu, które…, wróć, jakie wolne media, pamiętamy jak szybko, łatwo i totalnie udało się Bushowi Młodszemu wyszantażować od WSZYSTKICH amerykańskich mediów wiernopoddańcze poparcie dla napaści na Irak.

    4/ Samodzielnie i w swoim jądrze uczciwie myśląca opinia publiczna, która…., wróć, jaka uczciwa czy moralna opinia publiczna?
    Najlepiej spojrzeć na stosunek amerykańskich polonusów do problemu swojej współwiny za amerykańskie zbrodnie w Iraku i na Bliskim Wschodzie. Zbrodnie? Ja? A co tam ja, jak ja mogę za cokolwiek odpowiadać, przecież ja to tylko Jasio z dachu, jakim cudem Jasio z dachu może odpowiadac za wojnę w Iraku?
    W sprawie odpowiedzialnośc Polaków z Polski za ich wkład w „misje stabilizacyjne” zalecam zapytać @anumlika.
    On dobrze wyjaśni.
    Nasz poeta zacznie od zdania „a co tam jakiś @anumlik z dachu?”, być może w wersji „@anumlik zza biurka?”

  64. Kwestię całkiem normalnych prezydentów Francji stabilizujących sobie od czasu do czasu a to Wietnam, a to Algierię, a to Libię czy jakieś państwa Sahelu prawniczym językiem z cytatami z niemieckich filozofów wyjaśni nam @Lewy.

    Ktoś z Arabii Saudyjskiej? Mógłby wyjasnić nam stabilizowanie Jemenu?

    Ktoś z Turcji? Tamtemu normalnemu fajnie udaje się stabilizacja po „zamachu stanu”.

    Itd., itp.
    Mnie się zdaje, że co drugi kraj to całkiem normalny przywódca.

  65. Nefer
    18 stycznia o godz. 22:32
    Czytałam tu w Polityce już jakiś czas temu że pierwszym krokiem do dyktatury są pojawiające się wszędzie portety wodza..

    Oto panegiryk o żelaznej woli pana Jaroslawa, któryto panegiryk obok takiego na cześć Ojca Świętego świetego Karola Jana PawłaII, będzie obowiazywał w 3 klasie z obowiązkiem nauczenia się na pamięć

    O TYM JAK PAN JAROSŁAW PRZESTAŁ PALIĆ

    Pan Jarosław zaczął palić papierosy,kiedy miał siedemnaście lat. By wtedy studentem. I nie było w tyn nic dziwnego, że zaczął palić.
    Kiedy pali papierosa dwunastoletni chłopiec – to jest okropne. Ale mnóstwo studentów pali. Niech sobie palą – to już są ludzie dorośli.
    Do pana Jarosława stale przychodzili koledzy – studenci. Prawie wszyscy palili. Bywało tak, że zamykali się w jego pokoju, gadali, dyskutowali nad tym jak obalić komunizm, kopcili przy tym jak parowozy.
    Oczywiście pan Jarosław też zaczął przyzwyczajać się do palenia.
    A wiadomo, że palenie jest szkodliwe dla zdrowia. Palacze kaszlą, tracą apetyt, chudną i chorują. Lecz skoro już ktoś zaczął palić – to trudno jest przestać.
    Matka pana Jarosława, pani Jadwiga, wiedziała o tym, że palenie jest bardzo szkodliwe. Martwiła się ogromnie, że jej ukochany syn przyzwyczaił się do palenia papierosów.
    Nieraz prosiła go, żeby przestał palić. Lecz pan Jarosław uśmiechał się tylko i mówił:
    – To nic strasznego ! Jestem zdrowy. Mnie papierosy nie szkodzą.
    Ale pani Jadwiga, która bardzo kochała swego syna, postanowiła coś zrobić, by przestał palić
    Długo nie wiedziała, jak ma postąpić.
    Pewnego razu powiedziała umyślnie tak:
    – Utrzymujemy się z emerytury po twoim świętej pamięci ojcu Rajmundzie. Emerytura jest bardzo skromna. Każdy zbędny wydatek odbija się na naszym gospodarstwie. A choć twoje papierosy nie kosztują dużo, to lepiej byłoby dla nas wszystkich gdybyś przestał palić.
    Pani Jadwiga powiedziała tak rozmyślnie. Papierosy były bardzo tanie, a emerytura po świętej pamięci panu Rajmundzie wcale nie taka mała. Ten wydatek nie odbijał się na gospodarstwie domowym. Ale matka pragnęła bardzo, żeby jej syn nie palił i dlatego tak powiedziała.
    Pan Jarosław, wysłuchawszy matki, odparł
    – Przebacz mi , mamo ! Nie pomyślałem o tym. Zgoda , o dnia dzisiejszego przestaję palic.
    Mówiąc to wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i położył na stole. I więcej już nie dotknął papierosa.
    Ludzie, którzy stale palą, wiedzą, ile trzeba mieć silnej woli, by tak od razu wyrzec się tego nawyku. Niektórzy palacze o słabej woli zwracają się nawet do lekarza, prosząc, by im pomógł odzwyczaić się od palenia.
    Ale pan Jarosław miał potężną wolę. Postanowił, iż bez pomocy lekarza przestanie palić. I rzeczywiści przestał. Nigdy już więcej nie palił.
    To jest mocny człowiek o żelaznej woli.
    Wszyscy ludzie powinni być tacy jak on.

  66. Oto wiersz znaleziony w archiwum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego , po pewnej przeróbce adaptacyjnej znajdzie sie też w podreczniku dla klasy drugiej.

    Zima z wypisów szkolnych

    Któż to tak śnieżkiem prószy z niebiosów ?
    Dyć oczywiście to pana Jarosław
    módl się dziecino z całą krainą
    Ty Boże mu pobłogosław,
    śnieżku naprószył, śnieżek poruszył,
    nasz dobry pan Jarosław.

    A któż na szybach maluje kwiaty,
    czy mróz, czy mróz dziecino ?
    Nie, to rączuchną dla ciebie, żabuchno
    Beata Mazurek z Gowinem
    srebrzyste prążki, listki, gałązki
    dla ciebie, dziwna dziecino.

    A któż te śliczne zawiesił sople
    za oknem u okapu ?
    Czy może także mróz niedobry
    swą fantastyczną łapą ?
    Nie, moje złoto, to pan Mateusz
    I pan Joachim, także pan Mariusz
    nocą nie spali hurra ! Wołali,
    sople poprzyklejali.

    Hej tam w Warszawie jest pan Jarosław
    siwy i taki miły
    To on się tak o ciebie troska,
    bo chce by dla ciebie były
    zimą sopelki, śnieg i lody:
    wszystkie zimowe wygody.

    Jeżeli tedy sanki usłyszysz
    i dzwonki ich tajemnicze,
    to pan Jarosław w skupionej ciszy
    nacisnął taki guziczek
    że sanki dzwonią i gwiazdki lśnią
    nad miastem i nad wsią.

  67. Lewy
    19 stycznia o godz. 6:50
    Tak jest! Brawo!!! Suweren, choć z natury swej przepełniony wszelakimi cnotami, bez trudu osiągnąć może jeszcze wyższy stopień doskonałości. Przykłady z życia wybitnych mężów, mogą mu w tym w istotny sposób pomóc. Wzruszony pierwszymi „Opowieściami o Jarosławie”, z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
    Ps. Zoszczenko na pewno się nie obrazi, a gdyby mógł, na pewno poczułby dumę i satysfakcję.

  68. @gotkowal
    Zoszczenko niesmiertelny

  69. Ostatnio Trump przeszedł badania medyczne. Okazało się, że waży 239 funtów (108,5 kg). Reporter od Reutersa zasugerował, że powinien ćwiczyć, na to Trump; „I get exercise, I mean I walk, I this I that, I recently run over to a building next door. I get more exercise than people think”
    Lekarz obsługujący Biały Dom oświadczył ostatnio, że Donald ma 6 foot 3 inches wysokości, pomimo że czarno na białym w jego prawo jeździe jest 6f 2in.
    Ten jeden inch jest o tyle ważny, że robi różnicę w jego body mass index.
    Bo jeżeli 6foot 3inches to zalicza się do kategorii z nadwagą, a jeżeli 6,2 to już do kategorii obese. A w tej ostatniej oczywiście Donald nie chce być.
    To spowodowało kontrowersje i zapytano Teda Cruza co o tym sądzi? Ted odchodząc od reportera odrzekł spokojnie; to sprawa prezydenta i jego doktora, ja nic nie wiem. Na to reporter; Ted, ty masz 5, 10 i walczyłeś z nim w wyborach na prezydenta… na to Ted natychmiast się zatrzymał i głośno skorygował; Btw, ja mam 5foot 11inches wysokości, a nie jak mówisz.
    SenatorTed Cruz walczy, żeby być o1 inch wyższy, podobnie jak Donald. Pobudki jednak pewnie mają nieco inne.

  70. zapytano małego chłopczyka; jak oceniasz Trumpa po roku jego władania?
    Odpowiedź; wspaniale! po zastanowieniu dodał; uratował świat!
    Reporterka; (from what?) od czego?
    Chłopczyk poważnie; from harmony!

  71. Zapytano małą dziewczynkę; czy dobrze oceniasz Trumpa po roku w Białym Domu?
    Zdecydowana odpowiedź; NIE!
    Dlaczego?
    Odpowiedź; Bo on chce ogrodzić cały Meksyk wielkim płotem, a ja uwielbiam jeździć do Meksyku.

    Btw, Ta i poprzednie info, które podałam nie są zmyślone. Tzw. faktyczne fakty

  72. Gusta i guściki
    Zapytamo małego chłopczyka; co się tobie podoba w Trumpie najbardziej?
    Odpowiedź; he has kind of cool hair.. I think.. (On ma super włosy)
    Pytanie; Whose hair is cooler, his or yours? (czyje są b. super, twoje czy jego?)
    Odpowiedź malca z kędziorkami; Moje!

    https://www.youtube.com/watch?v=0n_DK8KykSA

  73. Lewy
    19 stycznia o godz. 6:50

    🙂 🙂 🙂

    I wierszyk. Moje dziecię straci bo nie uczęszcza ale mamusia nauczy bo teraz ma gotowca.

  74. Lewy

    Zobacz jaki pączuś do porannej kawy, spodoba ci się. Prawie jak ten, co to było, „Bezcenny”, o.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1733604,1,detektyw-ogorek-na-tropie-zaginionych-obrazow.read

    Następnie doktor Ogórek przez kilkadziesiąt stron opisuje losy obrazów Klimta, Vermeera i Breughla, jedząc przy tym kolejne knedle i strudle.
    he he

  75. Trudno popatrzeć ponad brzegiem talerza, prawda?

    Niech nam ktoś – bóg, władza – przygotuje sprawdzonych, przebadanych, wykształconych, ukształtowanych, najlepiej dwóch kandydatów, to my jednego wybierzemy.
    Jeżeli w tak obywatelskim państwie, za jakie uważane są USA, wybierany na prezydenta jest niejaki Trump, to kiepsko się dzieje z obywatelstwem na świecie. A przecież właśnie wyborcy (obywatele) są najlepszym i jedynym obiektywnym filtrem kandydatów. Jeżeli jeden człowiek (kandydat) może omamić większość głosującą, to wszelkie gadanie o konieczności badań kandydatów są żenujące. To głosujący powinni się przebadać!

    Interesujące jest np. w Polsce, że po przyznaniu się posłów tzw. opozycji, iż nie wiedzą, na co głosują, nikt nie żąda ich natychmiastowego ustąpienia. Słychać jedynie biadolenie, że słupki im spadają. Według CBOS-u. A wiecie jak on bada opinie? Wysyła imienne zapytanie o zgodę, a następnie przychodzi i przeprowadza anonimową ankietę.

    W Polsce jest akurat wspaniała sytuacja, by nikt nie poszedł do wyborów, przez co może zrozumiałyby „elity”, że ich miejsce jednak przy innym żłobie. Niestety, pan Wałęsa zadbał o to, by wybory powszechne były ważne już przy jednym oddanym głosie.

    Spieprzyliśmy, obywatele, ten kraj dokładnie. Na chwałę Pazernemu.

  76. W 1964 roku psychiatrzy amerykanscy juz to robili, diagnozowali na odleglosc kandydata na prezydenta dla czasopisma. Amerykanskie Stowarzyszenie Psychiatrow wprowadzilo zakaz takich dzialan- zwany zasada Goldwatera, od nazwiska owego kandydata. Tym bardziej widac desperacje psychiatrow , ze naruszaja te regule.
    Odsetek nieprawidlowych osobowosci wsrod politykow i wierchuszki roznych korporacji jest bez watpienia duzo wiekszy niz wsrod calej populacji.
    Moj ulubiony cytat zwiazanym z tym tematem , choc podaje bardzo niedokladnie:
    „Ci ktorzy powinni nami rzadzic, na pewno nie zechca . Ci ktorzy chca nami rzadzic, na pewno nie powinni tego robic.’
    Marzy mi sie jednak chociazby minimalne kryterium dla zarzadzajacych krajem – by mieli odpornosc psychiczna pozwalajaca im na przejscie testow dla kontrolerow lotow…Zapisac to w konstytucji…
    Choc pewnie sejm w kolejnej ustawie odwolalby po prostu jakiekolwiek wymagania dla kontrolerow lotow.;-(

  77. @zza kałuży, z godz. 4:58
    Nasz poeta zacznie od zdania „a co tam jakiś @anumlik z dachu?”, być może w wersji „@anumlik zza biurka?”
    Jak go zapytają, to odpowie, „w czasie misji stabilizacyjnych anumlik stabilizował złą gospodarczo sytuację pewnej spółki miasta stołecznego, w którą to spółkę wprowadził w złą (by nie powiedzieć – fatalną) sytuację jego poprzednik”. A na poważnie. Podzielam zdanie tych komentatorów, którzy twierdzą, że prawdziwym celem Busha, Rumsfelda i Powella nie była obrona zachodniego świata przed islamskim terroryzmem, lecz zbudowanie Interkontynentalnego Mocarstwa Krajów Zjednoczonych. Ale o tym Wielka Brytania, Polska i Hiszpania – inaczej niż Francja i Niemcy – popierając Busha, dowiedziały się za późno; wtedy, kiedy już wdepnęły w gówno.

  78. Psychopaci i socjopaci u władzy korporacyjnej i politycznej to nie jest jakiś wyjątek, ale raczej spora część rzeczywistości.
    Zdaniem k. Poppera, zadanie demokracj to tworzenie instytucji i ruchów społecznych ograniczających i kontrolujących władzę, w której z założenie znajdują się ludzie poniżej średniego poziomu przyzwoitości i mądrości.

    Badanie Trumpa jest więc stwierdzaniem oczywistości, nb dośc niebezpiecznym, bo umożliwia wykluczenie ludzi z życia publicznego na podstawie telediagnozy.

    Naprawdę ciekawe byłoby badanie ludzi, którzy głosują na Trumpa (robi to autorka książki „Obcy we własnym kraju” ) oraz reakcji kręgów biznesowo politycznych.

    Zgodnie bowiem z teorią, demokracja przeradza się w oligarchię przechodząc przez etap ochlokracji. W tym kontekście Trump wskazuje na pewien szerszy trend.

  79. @Nefer, z godz. 9:43
    Janek Rojewski w zalinkowanym przez Ciebie artykule zasygnalizował tylko to, co umknęło większości autorów prześmiewczych artykułów, memów i bon motów (z piszącym te słowa włącznie), którzy na ostrze swoich #ogórkizmów brali te kawałki prozy doktor Ogórek, które zaświadczają o jej grafomanii. Mianowicie, że ona rozpaczliwie potrzebuje lansu i jest jej obojętne, czy odczytuje swój kobiecy (he, he) narcyzm w lusterkach SLD czy PiS. Postawienie na jednakowej szalce efektów działania MKiDN w odzyskiwaniu latami zagrabionych Polsce dzieł sztuki z efektem zwrotu przez Horsta von Wächtera akwareli przedstawiającej Pałac Potockich, XVIII-wiecznej mapy Rzeczypospolitej Obojga Narodów i renesansowego miedziorytu – co uczyniła doktor Ogórek na spotkaniu autorskim w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej – świadczy o wyjątkowej megalomanii kandydatki SLD na prezydenta kraju.

  80. @Nefer
    Co się dziwisz, Ogórek powiedziała, ze jej zainteresowania oscylują wokół sztuki. Że tez ten Trump jeszcze nie wypatrzył sobie oscylującej Ogórek, złapałby ją za kotka i byłaby lepsza od tej niemoty Trumpowej, która chyba nawet po angielsku nie potrafi mówić, a Ogórek by przy okazji odzyskała jakiegoś Chełmońskiego albo Siemiradzkiego.
    Chyba zakaszę rękawy i napiszę powieść o agencie 00 Ogórek, jak Ogórek wyciągnęła w owalnym gabinecie Trumpowi to i owo. Miłoszewski mi pozazdrości.

  81. @Lewy, z godz. 11:26
    He, he 😉
    🙂 🙂 🙂

  82. anumlik
    19 stycznia o godz. 11:13

    Oni wszystkiego używają do lansu. Żeby tak opozycja potrafiła, na bezczela.

    Lewy
    19 stycznia o godz. 11:26

    Miłoszewski leży i kwiczy.
    Że też takie miernoty, i tak dalej, i tak dalej, poziom polskiego społeczeństwa i umysłowości w całej krasie.

  83. Lewy
    19 stycznia o godz. 7:27

    Mój komentarz
    Wierszyk fajny, jest odwrotnością Winy Tuska. Powódź – Tuska wina. Dług publiczny – Tuska wina, Niemcy nie chcą płacić reparacji – Tusk się nie upomina. Katastrofa smoleńska – o żesz ty mordo zdradziecka i kanalio.
    Pzdr, TJ

  84. Lewy
    19 stycznia o godz. 11:26

    Lewusku, przepraszam za to, że przeczę samemu sobie: nie wystarczyłaby Ogórek bez Trumpa, za to ze swoją cudną książką, którą jeszcze cudniej małpuje internet? Bo przez zamorskich blondynów można pomyśleć, że atrakcją numer 1 na blogu ateistów jest Trump, a wieczną atrakcją numer 1 – Ameryka

  85. Religia podglądaczy, albo czas uzdrowień na wiarę

    Treści na blogu biegną tak szybko skrząc się porywami zamieci niemal jak orkan Franciszek (oj, chyba Fryderyk, sorry).
    Podglądając niektóre wpisy i komentarze, mam głęboką wiarę, że nie są zdrowe, albo przeciwnie – bardzo diagnostyczne, czyli ustalające wynik badania, ba, nawet potwierdzające.

    Nie trzeba już dziś konsylium in personam, aby każdy podglądacz kontentów i clipów, nie mówiąc o tweetach (to takie trumpy wydawane przez ściśnięte gardziołko słowicze piewcy własnego ego) stwierdził, w co wierzy co do innych osób, ich konduity czy ludzkiej wartości.
    Co prawda, najtrudniej rozpoznać psychopatę (brr…), bo znawcy mają świadomość, że psychopatę poznaje się po tym że każdemu jawi się on najbardziej lubiany i pomocny (dopóki nie przyjdą rachunki za usługę tego treningu ępatii, łamanej przez IE). 😉

    Nic to, ta humanistyczna i humanitarna, a nawet etyczna zasada badacza, że wiedzę o zdrowiu człowieka, posiaduje się za pomocą zmysłów w kontakcie z podmiotem badania.
    Dziś nastały czasy podglądaczy serwujących zdalne strassendiagnozy, dzięki przygotowaniu w wiarę, że rozumieją co widzą, a więc widzą co chcą.
    Wystarczy, że podglądacze utworzą społecznościową masę, czyniąc kolejny dowód społecznej słuszności, a więc demokrację wyroków zdrowotnych.

    Ja np., choć bardzo nie lubię Trumpa i uważam że jest… hola, to co czuję wskutek widzenia innych, to nie jest to, czym oni SĄ!

    Furda jednak rozum, kultura, etyka i przyzwoitość profesjonalizmu.
    Narasta trend i moda na cechowanie ludzi jak cząstki stadnej masy, piętnem wypalanym społecznościowo i wizażowo (dziś nazywają to głupawo wizerunkiem).
    To więcej niż moda, której wykwity cytuje Lewy we wstępniaku, to już norma psychopatycznego społeczeństwa, co ludzkie uczucia i szacunek dla innych ma za tyle, ile lajków czy bitcoinów wyłudzi za humbug medialny.

    Czasy jak czasy, powiadają, a zegarek wsiąkł, jeśli znajdziemy się w nieodpowiednim towarzystwie.
    Ja tam lubię więc towarzystwo odpowiednie, czyli niewiernych, że wiara w czytelność stygmatów wizerunkowych (niepoparta żadną wiedzą ani umiejętnością nie mówiąc o rzetelności trafnego metodycznie poznania choć podmiotu badania) czyni diagnozę będącą wyrokiem skazującym.

    W przeciwnym wypadku, motto bloga powinno przyjąć inną postać, a mianowicie cytatu z nieodżałowanej premier Szydło:
    „Wierzę w mądrość Jarosława K.”
    Mamy tu wszystko, co trzeba ludowi do diagnozy – jest wiara jako narzędzie wyrokujące, jest rozumienie pojęcia badanego, jest i podmiot doskonale znany publicznie każdemu wiernemu wyznawcy diagnoz z zawierzenia.

    Pozostaje tylko czekać, aż masowa ta wiara w szamańskie diagnozy przyniesie nam wszystkim duuużo zdrowia.
    I wolności od Ćwierkających Psychopatów (trump, trump!) albo Niewiarygodnie Niemądrych Niejarosławów, czyli współczesnych Wrogów Ludu, z jego wyroku.
    Zaufajmy, zawierzmy mądrości uzdrawiającej społeczności podglądaczy.
    Czy Lewy uczynił ku temu wstępniak? 😉

    – – –
    PS Aby dodać nieco pikantnego realizmu filozoficznemu nastrojowi bloga, zapodam, że od kilku lat w Polsce formalnie można diagnozować ludzi, nie mając z nimi najmniejszego kontaktu badawczego, ale np. poprzez zdalny ogląd zdjęć czy innych wyników badań.
    Nie lękajcie się jednak drodzy blogowicze-ateiści, ale strzeżcie, by nie być własnymi postami uleczonymi!
    Strzeżonego bowiem bambuk strzyże. 😉

  86. @Nefer
    Oni wszystkiego używają do lansu. Żeby tak opozycja potrafiła, na bezczela.
    Ona przeca była „opozycja”, ta Ogórek, kiedy kończyła Millera. A z lansaderów z PO i z Nowoczesnej można by całkiem niezły batalion utworzyć. Jak dobrze poszukać w terenie, to i na pułk by starczyło.

  87. @Lewy, z godz. 11:26
    Napisz, w kolejce do lektury się ustawiam 🙂

  88. anumlik
    19 stycznia o godz. 13:02

    Nie chodzi mi o personalny lans. Ale nie umieją jako partia przekuć (np) odwołania połowy rządu na swój sukces. Przecież tego się domagali.

  89. @Nefer

    Bo oni się chyba własnego sukcesu przestraszyli. Tego z odwołaniem połowy rządu.

  90. „Austro-węgierska, rozpływająca się w ustach słodycz nie jest w stanie złagodzić mi tej szczypty goryczy, jaką wynoszę z wystawy grafik od Muncha, co więcej, zacinający deszcz sprawia, że kontury ulicy, widoczne za szybą, zdają się rozmywać, jak na obrazach artysty. Jakoś inaczej gra teraz walc wiedeński, płynący z głośników kawiarni” – notuje
    Magdalena Ogórek w swej głośnej już książce – „Lista Wachnera”, którą wsparła dotacja 40 tys. dotacji z ministerstwa kultury.
    Czytaj więcej na „http://www.pomponik.pl/plotki/news-magda-ogorek-napisala-ksiazke-smieje-sie-z-niej-internet-mal,nId,2509244#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    Kariera, nie tylko medialna, pani dr Madzi jest skrojona na miarę czasów, w jakich żyjemy, czyli wszystko na sprzedaż bez umiaru i zahamowań.
    Najzabawniejsze, że ta obrotna osóbka, przynajmniej teoretycznie mogła zostać prezydentem RP.

  91. Miliony Jankesów uważa ,że ziemia jest plaska.

  92. mag
    19 stycznia o godz. 13:39

    Ona jak ona, ale pewien żul i alkoholik bezładnie bredzący to dopiero emanacja gustów niektórych co do obsady najwyższego urzędu :/

  93. Tanaka 18.1.18 r. g. 21.33 i g. 23.05
    „quis custodiet ipsos custodes?”, niestety to nie moja mądrość, te wpisy ciekawe i w „punkt”,
    zza kałuży g. 5.06
    jak Polacy polonizują Litwinów, Rusinów …, to dobrze,
    jeśli Niemcy zniemczają Polaków …, to źle,
    czyli jak z Kalim,

    https://www.youtube.com/watch?v=yDGQ5OOBK4I coś do sztucznej inteligencji,

    http://www.superstacja.tv/program/rozmowa-dnia-bogdan-borusewicz,6637968/ a tu senator Bogdan Borusewicz tłumaczy red. Żakowskiemu jak „zrozumiał” protesty opozycji przed siedzibami PO i .Nowoczesnej,

  94. Przezwisko „gnom”-niezłe.Dodam drugie(ktoś to wymyślił na blogu Polityki) -„polski osioł trojański”

  95. Jeszcze na temat wybryków psychopatów – właśnie czytałam stary artykuł o szczegółach przesławnego wybuchu w sejmie („kanalie, zdradzieckie mordy”). Szereg tęgich dziennikarskich głów próbowało dociec, co spowodowało ten paranoiczny eksces. Pytano partyjnych kolegów Jadosława, którzy wyjaśnili, że opozycja (ach, ta wredna, totalna opozycja!) przez cały dzień dręczyła biedaka, powołując się na opinie bliźniaka Lecha, które z reguły nie były całkiem zgodne z linią obraną przez jednojajowego braciszka. Wskutek tego nadkaczelnik został wyprowadzony z równowagi i nie zdzierżył.

    A w ogóle to Polityk Tysiąclecia histerycznie nie znosi jakichkolwiek niespodzianek, nawet drobnych (ktoś do niego zagadał na ulicy). Wszystko musi być wokół niego wedle woli. A konkluzja? Czy partyjni koledzy Wielkiego Polaka wyciągnęli z tego ekscesu jakieś wnioski? Owszem, wyciągnęli wniosek następujący: na przyszłość trzeba jeszcze bardziej uważać na prezesa i nie dopuszczać do niezaprogramowanych wydarzeń. Inaczej mówiąc, Szeregowego Posła należy głaskać i dbać o jego nader chwiejną równowagę.

    Aha, Kaczysław po swoim wystąpieniu przywołał gestem posła Nowoczesnej. Poseł posłusznie do niego przydreptał… i został odruchowo zablokowany przez dwóch przybocznych – posłów zresztą – którzy z urzędu blokują dostęp do Wielkiego Człowieka. Kaczysław gestem zarządził dopuszczenie przed oblicze, po czym osobiście zrugał tego posła Nowoczesnej, grożąc mu więzieniem.

    Jeśli po przeczytaniu tych rewelacji ktoś z czytaczy dojdzie do wniosku, że polityka w Umęczonej nie jest zajęciem dla osób normalnych, to nie będzie w tej konkluzji odosobniony. Przy okazji chcę wyrazić sceptycyzm w stosunku do projektu badań psychiatrycznych dla kandydatów do działalności politycznej – nie dlatego, że stwarza pole do nadużyć, ale dlatego, że „normalność” w tym środowisku nabrała w Umęczonej, powiem delikatnie, swoistego charakteru.

    Przy okazji nasuwa się pytanie: czy swoista nienormalność jest w istocie warunkiem koniecznym rozpoczęcia działalności politycznej, czy osobowość polityka kształtuje się już po wejściu między wrony?

    Podobnie zresztą jak z pedofilią kleru – czy kilkadziesiąt procent zboczonych w tej grupie to efekt naboru zboczonych (czytaj: zboczeni się garną do tej fuchy), czy efekt długotrwałego przebywania w danym środowisku? Kwestia otwarta. No bo przecież na przykład przepis o unikaniu „zgorszenia” za wszelką cenę, które prof. Hartman z oburzeniem wyłowił z rozmów z kiecunami – ten przepis nie jest tylko folklorem, ale zapisem Kodeksu Kanonicznego, który to kodeks wręcz zabrania karania winnych, jeśli kara grozi „zgorszeniem”.

    A że w zasadzie jedyną „karą” za zbyt konkretne umiłowanie małolatów jest ojcowskie napomnienie kiecuna, to też fakt. Natomiast karą za ujawnianie konsekrowanego pedofila była do niedawna automatyczna ekskomunika. Podobnie jak nie będzie kary za bluzgi K. w sejmie – chociaż sędzia Tuleya podobno jednak przyjął sprawę do rozpatrzenia. W efekcie zapewne to Tuleya trafi pod bieżnik…

  96. @zza kałuży 19 stycznia o godz. 4:37

    W sumie obaj mieli tego Puchatka serdecznie dość

    Nie oni jedni… Mam wrażenie, że Puchatka uwielbiają niektórzy dorośli.
    Dlatego jest lekturą obowiązkową dla dzieci.

  97. P.S. To wlecznie misia za nogę po schodach… stuk, stuk. Ponure.
    Natomiast mam swój ulubiony cytat: „Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej tam Prosiaczka nie było”. Pasuje bez pudła do szukania „sensu, dobra i piękna” w religii, które z natężeniem i wypiekami na twarzy usilnie zalecają kaka-ludki.

  98. @anumlik 19 stycznia o godz. 11:13
    Ale dlaczego nie śpiewa???

  99. @zza kałuży 19 stycznia o godz. 5:06

    “For might makes right, until they see the light
    They’ve got to be protected, all their rights respected
    Until somebody we like can be elected”
    I jeszcze to:
    “The members of the corps all hate the thought of war
    We’d rather kill them off by peaceful means
    Stop calling it aggression, we hate this expression
    We only want the world to know that we support the status quo
    They’d love us everywhere we go so when in doubt
    Send the marines!”

  100. @Lewy 19 stycznia o godz. 7:27
    Ale o kim był ten wierszyk, bo nie pomnę? O prezydencie?

  101. Na marginesie
    Wierszyk był o wojewodzie:
    „A któż to tak śnieżkiem prószy z niebiosów
    Dyć oczywiście pan wojewoda”.

  102. Odpowiedź Putina (też zaburzonego?) Trumpowi na jego badania, czyli Putin jako „mors” oczyszczający się z grzechów.
    http://bi.gazeta.pl/im/c4/db/15/z22919364IH,Wladimir-Putin.jpg

  103. @ Na marginesie, z godz. 16:26
    Ale dlaczego nie śpiewa???
    Jak to nie śpiewa? Śpiewa:

    Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego akt III dramatu
    Żywcem zapeklowana:

    Akt III
    Ujęty w rodzaju operowym.

    ARIA BARONOWEJ W SŁOIKU:
    (wierszem)
    Jak gwiazda lśniła kariera moja,
    cóż, dziś ta gwiazda zgaszona.
    Baron za wiarołomstwo wsadził mnie do słoja
    i pędzę życie korniszona.

    K U R T Y N A

    opada przez pomyłkę, toteż podnosi się z powrotem

    ARIA BARONOWEJ W SŁOIKU:
    (ciąg dalszy)
    Nie pomagają żadne pacierze,
    nie mogę wydobyć się nijak.
    Któż mnie pokocha w tym charakterze?
    Ach, chyba tylko pijak
    .

  104. @mag 19 stycznia o godz. 16:35
    Dyć oczywiście! 😉

  105. @anumlik 19 stycznia o godz. 17:00
    Aha, bo w occie. Czyli z woli nieba może 🙂

  106. @Na marginesie, z godz. 17:34
    Ta „klika kolesi” ma musi co w pamięci historię Robespierre’a. Wtedy i dziś parlamentarzyści bali się, że każdy z nich może być oskarżony i skazany bez powodu, dla samej walki politycznej. Rzadko polski parlament uchyla immunitet, a jeszcze rzadziej godzi się na aresztowanie parlamentarzysty. Prokuratorzy z nadania Ziobry już pokazali na co ich stać. Nie bronię senatora Koguta – zbyt mało wiem o jego sprawie, ale wiem, że decyzje podejmowane „ponad podziałami” w sprawach takich, jak Koguta, tak się kończą.

  107. @Lewy

    19 stycznia o godz. 6:50 i  o godz. 7:27

    Nie mogę przestać się śmiać! Lewusku, ja się chyba zaraz w tobie zakocham! 😀 😀 😀

    A poza tym dobry wieczór wszystkim z oprószonego śniegiem Glasgow. Happy Friday, everyone!

  108. blondynka

    18 stycznia o godz. 22:44

    To ja zdecydowanie wolę Lenny’go w tym zestawieniu!  ;-). Biedny chłopak i porównanie go do Trumpa robi krzywde ludziom do niego podobnym

  109. Na marginesie
    19 stycznia o godz. 16:26

    „Jeśli ogórek nie śpiewa, i to o żadnej porze,
    to widać z woli nieba
    prawdopodobnie nie może.”

    😀

    Niech się dzieje wola nieba
    Z nią się zawsze zgadzac trzeba

    No. I poza tym niech ona lepiej nie śpiewa, i tak robi wystarczający obciach

       

  110. Tymczasem Bloomberg podaje że prezydent Du.a podziękował prezydentowi psychopacie za walkę z „fake news”. Prawda to czy fake news? 😉

    https://www.bloomberg.com/news/articles/2018-01-18/poland-s-president-thanks-trump-for-battling-fake-news

    Kon by się uśmiał z kontekstu. Poza tym trzeba miec sporo tupetu zeby chwalic imbecyla, który nie tak dawno radośnie rozcwierkiwal filmiki faszyzujacej organizacji Britain First, tej samej z którą sympatyzowal inny psychopata, który w ramach autorskiego programu „zabić zdrajce” (jakiegokolwiek) zamordował posłanke lewicy Jo Cox. Fantastyczna osobę, której Trump nie sięga do pięt a nawet podeszwy.
    Nie mówiac już o tych tweetach barzdziej zabawnych w którym potwierdza, tak jestem wyjątkowo stabilnym idiotą i bęcwałem, czy to nie urocze? Dawaj kotka!

    Jak to się stało, że ominęło Donka Fryzure #metoo?

  111. Cześć Kosteczko, juz dawno nikt sie we mnie nie kochał. Więc musze to przemysleć.
    No bo jak mamy sobie ułozyc jakos zycie, to trzeba podejść do tego poważnie.

  112. Ten Trump i jego flama mnie intrygują. Po pierwsze nie rozumiem jak normalna kobieta może z takim prostakiem wytrzymywać. Ale zaraz sobie to tak tłumaczę, że to nie jest normalna kobieta tylko damskie ferrari,które sobie Trump sprawił i je ujeżdża.
    Bo o Obamie myślę z zachwytem, o jego realacjach z żoną Michel; ile tam miłości wzajemnego szacunku,klasy , ile humoru, inteligencji.
    Co się stało z tą wyższością białej rasy, czemu niektorzy reprezentacji white power sa tak strasznie prymitywni. Chyba się zaczne opalac, bo zaczynam sie wstydzic koloru mojej skóry. Chyba zaczynam być rasistą.

  113. Breaking news
    Trump wygrał z Murphym 6-4 w snookera. Ale to inny Trump

  114. Oglądałam kilka dni temu program BBC” Trump voters – a year later” . Raczej przerażające wnioski

    „83% of Trump voters are not concerned about possible Russian involvement in the election; 92% think he is doing a good job with the economy. Staggeringly, 76% of those who voted for him believe he has the temperament to be president.”

    – 83% nie ma problemu z faktem, że Rosjanie być może dopomogli w jego wyborze
    – 92% myśli, że Trump świetnie radzi sobie z ekonomia
    -76% uważa że jego temperament (wliczając chamskie gesty i odzywki) jest w sam raz odpowiedni do tego żeby sprawować urząd prezydenta…

    Prawie wszyscy głosowaliby tak samo w ponownych wyborach.

  115. @Kostka
    19 stycznia o godz. 18:32

    Pełna zgoda.
    Maher znany jest z ignorowania poprawności politycznej i czasem takie kwiatki wychodzą

  116. Ja bez żadnego trybu. Bo tak się akurat przypętalo. Tom Waits „Waltzing Matilda” anybody?

    https://youtu.be/hW2vyytxCGM

  117. @Nefer

    „Zaczęło się (nie wyjaśniam Ci tylko sobie głośno piszę) od odwdzięczania się kk za wspieranie opozycjonistów w PRL gdy ci doszli do władzy…..

    „Odwdzieczanie sie kk”? Jakiez uproszczenie!

    Michnik, Kuron, Modzelewski, Geremek, Borusewicz, Lipski…. i wielu, wielu innych, ktorzy zrobili tak wiele dla Polski. Grupa ludzi, bardzo roznych, ktorzy wystapili w obronie bitych i wiezionych robotnikow (1976, Radom), przeciwstawiali sie totalizmowi i tworzyli ruch budujacy przyszla Polske niepodlegla i demokratyczna od podstaw.

  118. ozzy
    19 stycznia o godz. 20:02
    Mazowiecki z Samsonowiczem byli pewni, że katechezę będą prowadzić będą ludzie pokroju Józefa Tischnera. Byli przekonani, że kk – to Laski i Tygodnik Powszechny – sama słodycz i dobro. A tu taka niespodzianka!

  119. The in-fame, albo torowanie nieflamy.

    „Ten Trump i jego fama mnie intrygują.”

    Nie tylko Lewego intrygują, jak widać, chociaż ciekawsza jest fama niż flama… perhaps.
    Ktoś zwrócił uwagę na ew. famę Trumpa wśród wyborców, jako tego, kto ignoruje poprawność polityczną (Kostka? dzień dobrywieczór!)
    Ja przy tej okazji zauważam zjawisko znane z fizjologii, a mianowicie torowania.
    Czyżbyśmy nie zauważali kto i co utorowało drogę do władzy najprostacszym populistom?
    Otóż, właśnie totalni fa(r)merzy totalitarnej a nieludzkiej „poprawności” schlebiającej -wówczas dyskrecjonalnie- populizmom przez narzucanie ludziom nieludzkich i niemoralnych norm
    Oczywiście sztandarową postacią z tej galerii torowaczy był Obama, za co znamiennie otrzymał awansem Nobla. Dziś okazuje się że to Nobel za Trumpa!
    Nie mniej na gumnianym gruncie wykazali się pan Tusk, zamienijący ciepłą wodę w wino z brukselki i pozostawiając swą partię i Polskę na łup kumy Kopacz, jakbyśmy po wylocie na popłatne stołki UE zasługiwali co najwyżej na miano magla, z odnośnym „liderem”.
    Wszystko w imię poprawności, że zbój i szajka, które za PO wstrząsały w roli opozycji, rozwiążą się z poprawności same, na widok wyniesienia Tuska na Brukselki.
    Nie rozwiązały się, a przeciwnie utorowano im drogę do władzy, kpiąc w roli demokracji totalitaryzmem poprawności.
    No i ludziom szajba odbiła w drugą stronę, a narzucana poprawność wybiła dekiel szamba.

    Nie wiem, czy flama Trumpa to ferrari, czy syrenka ze spojlerem.
    Ale jak już mowa o zdrowiu, to polecam zupełnie zdrową famę i niekwestionowaną kolejną ikonę kobiecości, w roli tej, co torowaniu głupstwa, jak i dręczeniu fok, może postawić tamę.
    Przynajmniej w oczach tych, co w kolejnej fali poprawności antytrumpistycznej nie stracili zmysłów, w tym smaku.

    „Przejaw hipokryzji”. Brigitte Bardot krytykuje #MeToo

    Pod tym powyżej, mee too się podpisywać.
    Pięknych snów blogowym Starszym Panom życzę. 😉

  120. gotkowal
    19 stycznia o godz. 20:15

    Bardzo trafnie. Przekonania wyzwalają od rozumu. Niestety, to wyzwolenie, gdy u władzy, zniewala innych.
    A przekonania zostają tam, gdzie były; przed szkodą i po szkodzie tym więcej.

  121. ozzy
    19 stycznia o godz. 20:02

    Tak, ozzy, jak najbardziej.
    Tworzyli, tworzyli, ale wierzyli i nie wyszło.
    „To” samo z ludzi nigdy nie wychodzi, bez egzorcyzmów.
    🙂

  122. Lewy
    19 stycznia o godz. 11:26
    nie wypada sie tak kompromitować. Nie sprawdziłeś nigdzie, ale twierdzisz, że Trumpowa nie zna języków, kiepsko mówi po angielsku.
    Czytałam w niejednym miejscu, że zna pięć języków: Oprócz rodzimego słoweńskiego także serbsko-chorwacki, angielski, francuski, włoski i niemiecki (za wikipedią)

  123. Fake-news o Szwecji

    Nasilily sie, oczywiscie, za prezydenta Trumpa w lutym 2017 i jego: „you look at what is happening last night in Sweden” . Jest to drugi przypadek, w ktorym amerykanski prezydent siega po fake-news, by straszyc tym krajem. I tak 27 lipca 1960 prezydent Dwight D Eisnehover podczas spotkania partii republikaskiej w Chicago, kiedy jego wiceprezydent Nixon konkurowal z Johnem F Kennedyma tego z kolei przedstawiano, ze jest zwolennikiem „socjalstycznej linii”. Szwecja jawila sie jako kraj, w „ktorym wzrastal alkoholizm”a „samobojstwa siegnely zenitu”.
    Eisenhover nieco pozniej przeprosil za te fake-news.
    W obu przypadkach styl szwedzki jawil sie jako latwy cel – otwarte spoleczenstwo, sekularne i o wysokim poziomie emancypacji. Docenial to prez.Obama a Trump przadstawil jako odstarszajacy scenariusz spoleczny.
    Pare przykladow fake.news:

    1. zima 2016 roku, kiedy wladze komunalne ograniczyly swiateczne iluminacje to
    na internetowym infowars pojawilo sie wyjasnienie, ze to na skutek protestow
    przybylych muzulmanow

    2. bezdomni w kosciele protestanckim w Kristianastad a trolle z fabryki w Macedonii
    informuja, ze to muzulmanscy emigranci zanieczyszczaja obiekt sakralny, niczym szalet miejski

    3. w Russia Today o tym, ze galerie w centrum handlowym Norstaden (Göteborg) zostaly zmienione w „no go-zone” przez mlodych emigrantow (nb. prawie, ze codziennie bywam w tym centrum i zupelna bzdura)

    4. „Sin and Sweden” juz w 1955 Time Magazine pisal o „zdepraowawanym gniezdzie”
    (Szwecja)

    5. „Syndrom sztokholmski” amer. dokumentarzysta Ami Horowitz „relacjonowal”
    o kraju, ktory jest przejmowany przez muzulmanskich imigrantow – to wlasnie bylo
    zrodlem slynnej wypowiedzi Trumpa o Szwecji. Autor zmienil wypowiedzi policjantow.

    6. Wladze komunalne kupuja mieszkania dla nowoprzybylych z polecenia wladz imigracyjnych – moga jedynie wynajac na krotki czas.

    PS dla zainteresowanych polecam stronice The Local (autorzy Paul Rapacioli, James Savage, ten pierwszy jest autorem ksiazki „Good Sweden, bad Sweden”ed. Volante
    https://www.thelocal.se/

  124. konstancja
    19 stycznia o godz. 20:51
    Przykro mi, że mnie nie zrozumiałas i przywaliłaś mi kompromitacją. Czasami ide na skróty i wtedy podpadam. Więc Ci wytłumaczę. Z pewnoscią Trumpowa jest kobietą obyta, wykształcona, ale ona calkowicie ulega temu prostakowi. Kiedy dziennikarze w obecności Donalda pytaja ja o coś, to Donald odpowiada i nie dopuszcza ją do głosu. Więc te 5 języków sa bez znaczenia, skoro jest to kobieta ubezwłasnowolniona i znosi tego troglodyte dla pieniędzy. Dlatego wyzlośliwilem się, pisząc , że nie zna nawet angielskiego.
    Przeciwstawilem tej parze Baraka i Michel Obame, ludzi z kłasą, gdzie dla Obamy jego żona jest partnerką, a nie milczącą lalą. Mam nadzieje, ze sie wytłumaczyłlem z kompromitacji.
    @Gekko
    Faktycznie miało być flama a nie fama. Jestem znanym połykaczem liter

  125. ozzy
    19 stycznia o godz. 20:02

    Zdaje się że izabella pisała o zasięgu wpływu kk w polskiej polityce i aktualnej mentalności społeczeństwa (krzyża w świeckiej szkole już nie można zdjąć ze ściany, anyone?) Nie wziął się znikąd. Co ma obrona bitych i wiezionych robotnikow (1976, Radom) do konkordatu, lekcji religii i olbrzymiego wpływu kk w latach już dziewięćdziesiątych Mazowiecki nie był silnie związany z kościołem? Rządy (politycy, kandydaci, jak zwał) po kolei torowały drogę do tego co mamy dzisiaj bo ze względu na manipulację wyborców z ambon bały się przeciwstawić. Dzisiaj jest tak samo a nawet bardziej. Coś mi się przypomina kościół toruński jednej frakcji i łagiewnicki drugiej, gdzie dzisiaj jest łagiewnicki „postępowy” bo ja widzę tylko Jędraszewskiego i ONR na ulicach, kiboli w Częstochowie? Nasze państwo jest świeckie tylko na papierze. Gdzieś, ktoś w którymś momencie przyzwolił na obecność jednej religii w świecie polityki. Czy za PRLu kościół miał wpływ na politykę? A zaraz po PRLu? Powiem tak, ci opozycjoniści dali palec a kk wziął całą rękę.

    Ale może szukasz kija.

  126. Lewy
    19 stycznia o godz. 21:03

    och, nie chciałam Ci dołożyć.
    Popatrz na krajową Agatę Dudową. Też się wyłączyła z wszystkiego. Jakby nie potrafiła sie wysłowić.

  127. Otóż, właśnie totalni fa(r)merzy totalitarnej a nieludzkiej „poprawności” schlebiającej -wówczas dyskrecjonalnie- populizmom przez narzucanie ludziom nieludzkich i niemoralnych norm. Oczywiście sztandarową postacią z tej galerii torowaczy był Obama

    Obama, który narzucał bezczelnie swoją nieludzką i niemoralną czarność. W końcu nie musiał być taki czarny. Michael Jackson dał radę.

    Niech żyje Polska. Nie damy się politycznej poprawności.

  128. Luba Melania a Michelle Obama:

    https://youtu.be/RcbiGsDMmCM

    Mowa prawie taka sama ale w ustach Michelle brzmi autentycznie a te same frazy zapodane przez Melanie zmieniaja się w puste frazesy. W dodatku cudze. Ma się to jak sztuczna inteligencja do inteligencji a to co reprezentuje sobą pani Trump mierzi mnie.

    Melania o sobie (też ma zamiłowanie do Twittera):

    http://www.bbc.co.uk/newsbeat/article/37253547/golden-prams-and-fancy-fruit-what-melania-trumps-twitter-tells-us

    To wlasnie reprezentuje sobą Melania. Złoty wózek. Nie chcę być wredna, nie wiem czy Melania jest inteligentna ( na pewno na tyle, żeby złapać sobie bogatego bufona) i iloma językami mówi  ale… jakoś trudno mi uwierzyć w gorące uczucie do małżonka. A jeśli takowe było to raczej dyktowane wyrachowaniem, prestiżem i kasą niż poczuciem humoru i intelektem owego a to też nie przemawia na jej korzysc. Może zresztą ja ma inne priorytety to się nie znam.

  129. W superstacji Eliza Michalik rozmawiała z Krzysztofem Pieczyńskim, aktorem pobitym za „gejowską” czerwoną kurtkę. Bo dość tej politycznej poprawności, 70-letniemu prawidłowemu mężczyźnie czerwona kurtka nie przystoi.

    Pierwszy raz ktoś powiedział, że za to zło odpowiada kościół. Szkoda tylko że on taki nie-mejnstrimowy. Ci z mejnstrimu na wyścigi zapewniają o swojej głębokiej wierze.

  130. Rola ks Jankowskiego u Wałęsy

    http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/281639,walesa-ksiadz-jankowski-nie-byl-kims-komu-mozna-bylo-cos-kazac,id,t.html

    Wałęsa:
    U nas jest tak, że Kościół i księża pełnią szczególną rolę publiczną, kiedy nie działają normalne mechanizmy demokratyczne. Wtedy Kościół jest azylem i tarczą swobód. Tak było do upadku komuny. Ale kiedy odzyskujemy już wolność, to duchowni wracają do pracy duszpasterskiej. Jednak ten i ów ksiądz zostaje w tej polityce, bo ma do tego predyspozycje.

    I tak było z ks. Jankowskim?
    Właśnie.

    Ten i ów, dobre sobie. Predyspozycje. Dobre sobie.

  131. Kostka
    19 stycznia o godz. 19:38
    Oglądałam kilka dni temu program BBC” Trump voters – a year later” . Raczej przerażające wnioski
    W wielu innych mediach czytam, słyszę ,że Trump to oszołom, psychol itp. Na początku jego prezydentury zapowiadano też krach na giełdzie. Tym nie mniej inwestorzy „tykają” chyba inaczej , bo giełda pnie się w górę…
    Media kreują ale czy informują? Bo co kreacji to ja nie mam wątpliwości, są tego liczne przykłady.

  132. Im bardziej pada śnieg
    Bim bom
    Tym bardziej pada śnieg… 😉

    Właśnie wygonilam rodzinę na nocny spacer podziwiać zimę! W końcu jak często w Glasgow jest zima… 😉

  133. @Konstancja
    Dobrze,że przypomniałas nasza piewszą damę z domu Kornhauser. Tez obyta kobita, germanistka poliglotka, a nie wzbudza szacunku nie tylko u mnie, ale chyba nawet jej rodzina czuje się zażenowana. Ale zmienianie kiecek, uczestniczenie w jakichś kotylionach, możliwość opalania się w Juracie bez uprzykrzonego tłumu zalegających plaże rodaków, jakos ja tłumaczy. No i może ona kocha tego swojego Napoleona Dudusia, który ją nie upokarza tak jak Donald swoja Melanię.

  134. mag
    19 stycznia o godz. 16:58
    Odpowiedź Putina (też zaburzonego?) Trumpowi na jego badania, czyli Putin jako „mors” oczyszczający się z grzechów.
    Jak to dobrze , że obaj są. Jakby ich nie było o czym by pisała prasa, pokazywała telewizja ;–)

  135. @Kosteczko
    Mam nadzieję, że Cie nie uraziłem. Z kobietami bywam czasami nieobyty, ale przecież mam dobre serce.

  136. @Izabella
    W studenckich czasach wybralismy się na podryw do miejscowości Brok na Mazowszu. Jakos udalo nam się udobruchac miejscowych galantów i nawet potańczyliśmy z miejscowymi pięknościami. Ale jeden z kolegów mial nieszczęście mieć na sobie żólte spodnie. Estetyka miejscowa nie akceptowała takiego koloru, podobnie wróble nie znoszą kanarków i kolega zostal pobity.
    Kiedy zjawila sie milicja, został spisany protokół z zajścia, ale milicjant roozłożyl bezradnie ręce mówiąc : Ale wasz kolega rzeczywiście miał żółte spodnie !

  137. Lewy
    19 stycznia o godz. 21:43
    Ale zmienianie kiecek, uczestniczenie w jakichś kotylionach, możliwość opalania się w Juracie bez uprzykrzonego tłumu zalegających plaże rodaków, jakos ja tłumaczy.
    Jest tam plaża wydzielona?

  138. I nie wie zwierz ni człek
    jak bardzo marzną mi paluszki
    – uszki, Puchatku

  139. Pomimo, że jest kuszącym przyłączyć się w tym wypadku do diagnostyków psychatrycznych, bazujących swoją ocenę na przekazach TV, to pomimo, że zdecydowanie nie jestem zwolennikiem Trumpa…. przyłączam się do Gekko i Tanaki.
    Jeżeli tak ma wyglądać psychiatria, to trudno krytykować Toma Cruisa i jego scientologiczne poglądy. Ponadto wydaje mi się, że odbywa się to kosztem prawdziwie chorych.
    Socjopata, to określenie bardziej bym zaryzykowała w odniesieniu do Trumpa. W historii wielu ich było u władzy. Przychodzi na myśl Iwan Groźny, który własnego syna potrafił zabić w niekontrolowanym napadzie agresji.

  140. @ Lewy
    Szanowny Lewy, Ty w ogóle i szczególe bardzo dobrze piszesz (przepraszam za śmiałość z oceną) i nic Ci nie wypadło.
    To ja zjadłem Ci f(l)amę, na użytek parra-boli. 🙂
    Nie wierzcie, nieczytający ateiści, zwłaszcza Gekko! 😉
    Szacunki i ukłony.
    – – –
    @ izabela

    Odbrązowianie, czyli popaprywanie gęby.

    Sugerujesz, że Obama wskutek zacytowania mnie, stracił wiarygodność, ze względu na kolor skóry.
    Czyli stajesz w obronie „murzynów”, których jakoby biją.
    To właśnie jest manipulacja poprawnościowa w akcji.
    Oczywiście, ja ani nie myślę o „biciu” „m”, ani nie wiążę i nie wiązałem tego, co o Obamie napisałem, z rasą i kolorem.
    Przeciwnie, jego poprawność torująca niegodziwość (np. „czerwona linia” w Syrii) dzięki promocji zasady „cel uświęca środki”, to wystarczający powód, aby użyć zwykłej przyzwoitości i mydła do odbrązowienia tego pomnika.
    Inkryminowany przez Ciebie, za rzekomą pomocą moich słów, rasizm brzydzi mnie nie mniej, niż analogicznie ‚poprawne’ nazywanie czarnego białym.
    Fajnie, że zilustrowałaś tę u-podłą poprawność własnym przykładem, posługując się poprawnościowo, czyli manipulatywie moim postem.
    Tak przy okazji, to liczę na dalsze Twoje pokąsywania, bo, przyznam, uwielbiam podglądać rozbierające się do rosołu nauczycielki, nawet(!) jeśli robią to publicznie. 😉
    Proszę, przyjmij tę moją wyznaną niepoprawność popędu jako hołd Twemu Wizerunkowi zawartemu w tekstach.
    Buziaki. 😉
    – – –

  141. PS Przepraszam za zaboldowanie poprzedniego wpisu (Adminie, pleaase!) i zamieszczam poprawny!
    – – –
    @ Lewy
    Szanowny Lewy, Ty w ogóle i szczególe bardzo dobrze piszesz (przepraszam za śmiałość z oceną) i nic Ci nie wypadło.
    To ja zjadłem Ci f(l)amę, na użytek parra-boli.
    Nie wierzcie, nieczytający ateiści, zwłaszcza Gekko!
    Szacunki i ukłony.
    – – –
    @ izabela

    Odbrązowianie, czyli popaprywanie gęby.

    Sugerujesz, że Obama wskutek zacytowania mnie, stracił wiarygodność, ze względu na kolor skóry.
    Czyli stajesz w obronie „murzynów”, których jakoby biją.
    To właśnie jest manipulacja poprawnościowa w akcji.
    Oczywiście, ja ani nie myślę o „biciu” „m”, ani nie wiążę i nie wiązałem tego, co o Obamie napisałem, z rasą i kolorem.
    Przeciwnie, jego poprawność torująca niegodziwość (np. „czerwona linia” w Syrii) dzięki promocji zasady „cel uświęca środki”, to wystarczający powód, aby użyć zwykłej przyzwoitości i mydła do odbrązowienia tego pomnika.
    Inkryminowany przez Ciebie, za rzekomą pomocą moich słów, rasizm brzydzi mnie nie mniej, niż analogicznie ‚poprawne’ nazywanie czarnego białym.
    Fajnie, że zilustrowałaś tę u-podłą poprawność własnym przykładem, posługując się poprawnościowo, czyli manipulatywie moim postem.
    Tak przy okazji, to liczę na dalsze Twoje pokąsywania, bo, przyznam, uwielbiam podglądać rozbierające się do rosołu nauczycielki, nawet(!) jeśli robią to publicznie.
    Proszę, przyjmij tę moją wyznaną niepoprawność popędu jako hołd Twemu Wizerunkowi zawartemu w tekstach.
    Buziaki.
    – – –

  142. @Kostka
    19 stycznia o godz. 21:20
    Do twoich refleksji (pod którymi się podpisuję) dołączyłabym jeszcze pewne cechy wspólne. Takie jak np gust (drzwi złocone do windy), brak zainteresowania książkami. Osoby, które odwiedzały ich rezydencję, twierdzą, że ich tam kompletnie nie ma.
    Podsumowując, pociąg do blichtru w każdym aspekcie.

  143. blondynka
    19 stycznia o godz. 22:05

    Czuj się przyłączona, o blondynko!
    Co prawda, stwierdzanie per blogam socjopatii niczym nie odbiega od zdalnej diagnozy psychopatii, ale w dobrym towarzystwie dobrze się łamie.
    Czy opłatkiem, czy zasady, czy morale…
    Łam blondynko, ach łam mnie tak ładnie.
    🙂

  144. Lewy
    19 stycznia o godz. 21:43

    Dulskiej Du.y blaski i godności
    Gdzieś przeczytałem, że Du.a reprezentuje modelowy plantowo-gminny wizerunek „idealnego zięcia”.
    Znając nieco obyczajność i nonkontrformistyczny spleen zaludnienia krakufka, posilę się na przychylność k’tej opinii.

    Poza plantami i ławeczką przed geesem, rasowej i wykształconej kobiecie nic chyba bardziej, niż taki zięciomąż nie rujnuje godności.

    Ale, Godność, to już została na gumnie tylko w formie propagandy jak u Wionczka, czyli takiego małego uwiądka.

  145. Kostka
    19 stycznia o godz. 21:42

    Czy płynęły już na blogu misie patysie? 😉

    Nb zadyma na całego w stolycy ujawniła, że Franciszek musi przeskoczyć Fryderyka, by staruszki mknące chodnikami na msze łacniej, niż pod Fryderykiem klękały.
    (opinia na podstawie doniesień kolegi z urazówki).
    😉

  146. Lewy
    19 stycznia o godz. 21:46

    Urazil? Czymże znowu na potwora Spaghetti? 😉

    Ale pięknie jak jest zima i wszystko jaśniejsze dla odmiany! Wprawdzie mżonek uznał, że ma połowicę szurniertą a narwaną ale potomek należycie docenil nocne ganianie po śniegu.

  147. Gekko
    19 stycznia o godz. 22:33

    A jak zaczną się pokładac? Krzyżem?

    PS. Na blogu już nie takie rzeczy pływały… 😉

  148. @ ozzy

    Szwecja przegotowuje broszurę o roboczym tytule „W przypadku kryzysu lub wojny” zostanie opublikowana w maju.
    Dotyczy też innych zagrożeń, jak terroryzm, zmiany klimatyczne czy cyberataki. Ostatnia taka publikacja została opracowana w 1961 r. i była wydawana do 1991 r.
    Całe społeczeństwo powinno być przygotowane na konflikt, niekoniecznie militarny – cytuje szefową projektu w szwedzkiej agencji ds. obrony cywilnej Christinę Andersson serwis ft.com.


    W Warszawie w dniu dzisiejszym Straż Miejska przeprowadziła szeroką akcję edukacyjną w kwestii zapobiegania się przed terrorem globalnego ociepleniem.
    Metodą ataku analogowego, mój sąsiad otrzymał wezwanie do mandatu za nieodśnieżenie gumna przed płotem.
    Kwota pińcet. (plus wycieczka do biura Straży)
    Będzie apelacja, oczywiście ta wyższa, odpowiednia do półki cenowej.

    Nas broszurami nie dogoniat… 😉

  149. Kostka
    19 stycznia o godz. 22:44

    Krzyżem pacierzowym pokłada się nadzieję i kluski, na parze, a to para prezydencka.
    Pokemoroony… 🙂

  150. Gekko
    19 stycznia o godz. 22:49

    Zwłaszcza morony… 😀 😀 😀 A nawet po.

  151. Kostka
    19 stycznia o godz. 21:20
    bardzo podobała mi sie Michelle Obama, ale to w ogóle ciekawa osobistość. Miała swój zawód, prawniczka z dorobkiem, zanim jeszcze Barrack myslał o byciu senatorem czy kandydatem na prezydenta. Przede wszystkim nie było w niej sztuczności, a przynajmniej nie było jej w dwa lata po objęciu urzędu przez męża. POdobały mi się jej wypowiedzi publiczne, związane także z przemocą wobec kobiet. Jest to kobieta, znająca swoją wartość i nie dająca soibie dmuchać w kaszę. Nawet własnemu mężowi.

    Melania zapewne wyszła za mąż za Donka nie tylko z miłości. Także z pewnego wyrachowania, może i z rozpaczy. Była w obcym kraju, pobyt przedłużyła, chyba było to nielegalne. Zaimponował jej świeżo rozwiedziony milioner, który może wobec niej nie był takim paskudem, jakim póxniej chwalił się w czasie kampanii wyborczej.
    Przypominam sobie jej gest odrzucający rękę Donka przy wysiadaniu z samolotu podczas wizyty w jakimś kraju. To było w ub. roku.

    Ale masz rację, więcej iskry jest w Michelle, niż w Melanii.
    Sztuczność widać było w czasie kampanii prezydenckiej, a i teraz Melania nadal jest sztuczna.
    Czasem mam wrażenie, że ona mieszka z damskim bokserem, który co prawda nie bije po twarzy, ale psychicznie pewnie się nad nią znęca.
    Jest w niej coś ze spłoszonego zwierzątka.

  152. Lewy
    19 stycznia o godz. 21:43
    nie wiem, jak rodzina Agaty Dudy ( jej ojciec, matka i córka) znoszą tę sytuację.
    Na portalach pełno zachwytów nad sylwetką i ubiorem prezydentowej, ale nigdzie nie widziałam zachwytów nad jej słowami czy wystapieniem, o ile nie miało miejsca podczas wizyty w kole gospodyń wiejskich. Nie, żebym coś miała przeciw gospodyniom wiejskim.Ale czasem, zamiast towarzyszyć PAD decydowała się na taki wybieg- szkoła, przedszkole, koło gospodyń.
    Cóż, pewnie niezbyt komfortowo sie czuje w sytuacjach , gdy trzeba robić dobrą minę….

  153. @Gekko
    „Lewy napisał; Prezydent USA cierpi na „niebezpieczną chorobę psychiczną” i nie jest w stanie sprawować funkcji prezydenta …..
    … ocenili, że Trump może cierpieć na zaburzenia urojeniowe,..”

    Zaburzenia urojeniowe, to jest choroba psychczna do niedawna nazywana paranoją.
    Urojenia, które obserwują i na nich bazują diagnozę w/w psychiatrzy… moim zdaniem są manipulacjami, pozbawionego skrupułów człowieka
    Czyli bardziej pasuje tu socjopata, czy psychopata. To nie jest choroba, a zaburzenia osobowości, charakteryzujące się tym, że osoba lekceważy normy i zwyczaje obowiązujące w danej kulturze czy środowisku, nie liczy się z uczuciami innych, manipuluje ludźmi i nie ma poczucia winy.

    „…Socjopaci do celów idą „po trupach”
    Mówi się, że tylko osoby twarde osiągają sukces. Powiedzenie to u socjopaty nabiera nowego znaczenia. Socjopaci zajmują kierownicze stanowiska, gdyż „po trupach” zmierzają do określonego celu (pieniądze, stanowisko, władza). Ludzie są dla nich tylko środkiem lub przeszkodą na drodze do celu, więc wykorzystują ich albo niszczą.
    Socjopata nie identyfikuje się z ludźmi, nie broni ich, chyba że jest mu to do czegoś potrzebne. Osoby z zaburzoną osobowością czerpią z poczucia władzy taką samą przyjemność jak ktoś inny np. z picia alkoholu.
    Władza najczęściej manifestuje się przemocą psychiczną, zdecydowanie rzadziej fizyczną. Jak im się to wszystko udaje? Działa mechanizm uwodzenia. Kiedy trzeba, są mili, mówią dokładnie to, co chcemy usłyszeć, dlatego tak często ulegamy ich urokowi….”
    (*_*)

  154. @Gekko

    tak, slyszalem o tej broszurze a takze, ze rzad szewdzki chce wprowadzic kontygent
    poborowy, bowiem nikt do wojska sie nie garnie. Schronow tu wiele a i konieczne jest gromadzenie zapasow zywnosci, latarke, radio…co tam jeszcze?
    Wiekszosc Szwedow jest przeciwna wejsciu do NATO ale z drugiej strony oczekuje tez wiekszosc, ze NATO pomoze…. w razie czego.
    Zmiany klimatyczne, cyberataki, terroryzm. Takie sa realia. Zabojstwa tutaj jak za czasow Al Capone. W ciagu ostatniego tygodnia sztuk: cztery. Posterunki policyjne sa
    atakowane – w Skåne trzy w ciagu ostatnich trzech miesiecy.

    ———–
    Czytam tekst Timothy Garton Asha w sprawie Brexit. Dania, Szwecja i Finlandia to kraje, w ktorych absolutna wiekszosc jest za pozostaniem w UE. Pyta autor: jesli tak, to dlaczego nikt o tym nie mowi glosno, by Brytyjczycy o tym slyszeli? To jest ostatnia szansa, by zatrzymac Brexit. Nie bedzie juz wiecej. Garthon-Ash: „Powstrzymanie Brexit jest wlasciwie glownym zdaniem dla Brytyjczykow, ale jest rowniez wielkim wyzwaniem dla Europjeczykow, ktorzy sa zaniepokojeni rozwojem sytuacji w naszym swiecie”.
    Oczywiscie, nie sposob jest zmienic radykalnie opinie publiczna w ciagu paru miesiecy.
    Financial Times kalkulacje i wypowiedzi ekspertow nie przekonaja populistycznych wyborcow.
    A jak to pewna dama z Newcastle powiedziala: „To jest wasze te cholerne BNP a nie moje”. I jak dodaje autor, ze zaden z autorytetow, w tym i on profesor z Oxfordu nie zmieni przekonania tej damy.
    Podobnie jest w Polsce, jak sobie wyobrazam.

    PS a z tym mandatem w sprawie nieodsniezania, to rzeczywiscie taki mala lekcja obywatelska (praktyczna)
    U mnie odsniezaja, nawet bardzo lubia odsniezac. Osobiscie musze tylko sciezke do skrzynki odsniezyc listonoszowi ; gazeciarz przychodzi juz o 6 rano – jeszcze spie.

  155. Odśnieżanie odpada 🙂

  156. blondynka
    19 stycznia o godz. 23:14

    „Urojenia, które obserwują i na nich bazują diagnozę w/w psychiatrzy… moim zdaniem są manipulacjami, pozbawionego skrupułów człowieka”

    Blondynko, naprawdę widzisz sens w posługiwaniu się „moim zdaniem” jako narzędziem oceny kondycji zdrowotnej innych?
    I to na podstawie oglądu …liter, albo i ruchomych obrazków?
    To naprawdę nie ma sensu, chyba że chcemy wszyscy gładko skoczyć sobie do gardeł.
    Tak już było, polowano na czarownice, tylko dzisiaj „czarownicę” zastąpił „psychopata”.
    Egzorcyści już działają, a ja proponuję przed diagnozowaniem innych, przejść przynajmniej kurs na egzorcystę.
    (założę się, że na blogu ktoś coś o tym wie-jak… 😉 )
    To jest bardziej zdrowe i logiczne niż sadzanie ludzi ‚do psychiatryka’ z pozycji fotela (p)odglądacza.

    PS Uwaga zwracana na mnie przez blondynki zawsze sprawia, że wiję się i pocę, wywracając oczy w niebo.
    Więc mamy już za sobą pierwszy krok, na kursie. 😉

  157. Chcialam nieco sprostowac informacje dot. diagnozy psychiatrycznej nr 45, podobno wydanej na odleglosc, co ma swiadczyc, ze nie wiadomo kto glupszy psychiatria amerykanska czy nr45.
    Otoz nikt nie wystawial diagnozy na odleglolsc, natomiast kilkunastu naukowcow psychiatrow z uniwersytety Yale ( ale co to moze byc za uniwesytet skoro chodzili tam Bushe?) wyslalo swoja opinie do Kongresu, ze nr 45 moze miec problemy psychiczne uniemozliwiajace mu sprawowanie wladzy. Bowiem Artykul 25 Konstytucji mowi, ze czlowiek chory umyslowo nie moze byc prezydentem. Takich opinii indywidualnych im zbiorowych bylo juz kilka i media je podchwytywaly. A dziwic im sie?
    Amerykanskie Towarzystwo Psychiatryczne ponad 50 lat temu wydalo przepis, ze nie mozna stawiac diagnozy co do stanu psychicznego stanu pacjenta bez jego bezposredniej ewaluacji. I to obowiazuje do dzisiaj, dlatego to nie sa zadne diagnozy. Ta procedure ustalilo APA kiedy kandydatem na prezydenta by oslawiony rasista, czlonek KKK itd Goldwater. Wczesniej wladze naczelne APA rozeslaly ankiete do przeszlo 12 tys psychiatrow, azeby wyrazili swoja opinie na temat poczytalnosci kandydata. Odpowiedzialo 1/5 ankietowanych z tego tylko 1189 wyrazilo opinie, ze jego stan psychiczny nie pozwala mu pelnic tej funkcji. Ten desperacki krok spowodowal jednak skutek wrecz przeciwny – ow akt o nazwie Goldwater rule: ze never ever nie mozna diagnozowac na odlegolsc. Amen.
    Nr 45 objawia najgorsze z mozliwych cech charakterologicznych: jak calkowity brak empatii, niedojrzalosc, nieumiejetnosc rozrozniania prawdy od klamstwa, co powoduje, ze jest notorycznym klamca i oszustem, narcyzm, okrucienstwo…. Dlatego jest tak strasznym rasista, tez mizogenista, nielojalny wzgledem wszystkich, z ktorymi mu w danej sekundzie nie po drodze. Przerazajaca jest tez jego ignorancja w kazdej dziedzinie.
    I zachodzi pytanie, no i co z tego? Tak troche – nic z tego. Swiat sie dalej kreci bez przywodztwa Ameryki, konflikty w krajach arabskich jakie byly takie sa, podupadek ISIS wcale nie wynika z nowej strategii. Najbardziej niebezpieczne jest pogrywanie z Korea Pln. W Ameryce gospodarczo jakos kreci, srednia klasa i niepokorne stany zostaly wprawdzie ukarane nowymi przepisami podatkowymi, ale w wielu przypadkach kolejne dekrety sa oprotestowywane w sadach i jeszcze n ie dotarly do sadu najwyzszego. Deportacje, ktore lamia prawa humanitarne sa naglasniane i czasami udaje sie powstrzymac, Nalezy przypomniec, ze za mojego ulubionego prezydenta Obamy bez rozglosu zostalo deportowanych przeszlo dwa miliony osob, ktore naruszyly powaznie prawo.
    Oczywiscie, to tak sie pocieszam, zeby nie zwariowac, bo czasami jest mi okropnie. Czekam ja i wszyscy rozsadni na listopadowe wybory do izb ustawodawczych w , ktore moga przywrocic wiekszosc w chociaz jednej izbie. Jak na razie 18 przedstawicieli konserwatystow powiedzialo, ze nie beda sie ubiegac o ponowny wybor. Dooobry znak.
    Taki przykladzik z nowego prawa podatkowego. Podatek korporacyjny zostal zmniejszony z 39% na 21%. Korzystaja z tego megagiganci, alez tez maluczcy. Megagiganci uzyskaja mega miliardy, a brakujace z ich podatkow miliardy odzyska sie droga ciec socjalnych, na oswiate, zdrowie, ochrone srodowiska,. Np. Wazna agencja rzadowa – konsumencka, ktora np. zmusila przed laty do obowiazywania zapinania pasow wystapila o przyznanie jej z budzetu na ten rok 0 dolarow, slownie zero. Tez dyplomacja obedzie sie duzo mniejszymi funduszami, ( oczywiscie nie zbrojenie), a Homeland Security jeszcze mniejszymi.
    W mojej rodzinie nastapila taka sytuacja: mlody wlasciciel jednosobowej korporacji wlasnie zaplaci tak obnizony podatek, od niewielkiego zysku firmy, bo przeciez co sie da to wsadza sie w koszta, a jego matka pracujaca na odpowiedzialnym stanowisku w bardzo duzej firmie zaplaci od swego zarobku omal 5 tys. wiecej podatku ( m.in dlatego, ze inaczej naliczane sa dla stanow „niepokornych” podatki stanowe, ktore w dziadowskich stanach kochajacych nr 45 po prostu nie istnieja).
    Kalifornia za zeszly rok przesunela sie z 8-mej pozycji na 6-ta jako gospodarka swiata. Nr 45 nie mial z tym nic wspolnego – to szalony rozwoj nowych technologii. Zeby jeszcze co goganci zrozumieli, ze mlzna sie onbyc nieco mniejszym zyskiem i zobaczyc zwyczajnych tam pracujacych ludzi. To by byla dopiero „Ameryka”.

  158. ozzy
    19 stycznia o godz. 23:24

    Ozzy, byłem ciekaw, czy broszura to fake czy nie. Pokazałeś, że w dobie globalnej internetyzacji newsów, nam(?), starym strukturom białkowym pozostaje …pomacać, aby sprawdzić.
    A gdybyś swymi zmysłami o broszurze nie słyszał, to uwierzyłbyś w wiadomość internetową?
    To jest kwestia, I presume.

    I owszem lekcja jest obywatelska.
    Sąsiad nie odśnieżył za płotem, co w tej sytuacji (brak chodników) zgodnie z tutejszym prawem należy do gminy.
    Gmina natomiast pługiem nie przyjeżdża, za to łoży na straże i konsumuje mandaty.
    Obywatele cywilizacji nauczyli się, tak edukacyjnie, że obowiązki są symetryczne, prawo równe instytucji i obywatelowi, a dzieli się społecznie nie tylko straty czy ryzyko ale i zyski.
    U nas można się tego oduczyć w try miga.
    Albo udawać, że nas tu nie ma, skoro brak rozumu na ucieczkę zawczasu okazał się nieudawany.
    Pozdrawiam bardzo.

  159. @zyta2003
    19 stycznia o godz. 23:38
    Dzięki za sprostowanie tego co dziennikarze zamotali 🙂

  160. zyta2003
    19 stycznia o godz. 23:38

    W USA, co nie każdemu się widzi nawet z bliska, z braku aparatu (poza copy-paste), nadal panuje cywilizacja.
    „Opinie” wydawane przez lekarzy, w roli lekarzy, są jak najbardziej i bezwzględnie regulowane kodeksami zawodowymi i ustawami. I nie są to ‚opinie’ w potocznym znaczeniu, ale mające moc orzeczenia formalnego.
    Nic to nie zmienia, że te opinie o objawach nie sa formalnym postawieniem diagnozy (ta tym bardziej ma restrykcje formalne).
    Mówiąc językiem i przykładem bliższym bloga i kolokwialniejszym acywilizacyjnie, jak ksiądz mówi, że widzi szatana, to nie pytamy, czy zrobił mu na to papiery.
    Publiczne opinie lekarzy jako lekarzy o objawach powiązane lub nie z sugestią rozpoznania (diagnozy) na podstawie doniesień medialnych są w całej cywilizacji ścigane jako łamiące co najmniej etykę.

    Nb warto prześledzić w „P’ i ‚Wysokich Obcasach” polemikę red Walewskiego z art. będącym wywiadem z reż. Piekorz, w kwestii …boreliozy.
    Dobrze ilustruje czym jest zastępowanie wiedzy i profesjonalnych narzędzi opiniami branymi z interneta, albo i wynurzeniami pism „kobiecych” (cudzysłów!).
    Pozdrawiam.

  161. @Gekko

    Och, zdenerwowałam troszkę arbitra elokwencji. I Big Kahuna. Rasizm, a fe. Ale ja nikomu gęby nie przyprawiłam, sam sobie przyprawiłeś. Jak się nie chce gęby, to może lepiej trochę uważać co się pisze. Bo nie mam żadnego obowiązku udzielać Ci „the benefit of the doubt”. Czy Ty komuś kiedyś udzieliłeś? Bardzo wątpię.

    Syria? Syria nie utorowała drogi Trumpowi. Kolor skóry i wirtualna islamskość Obamy utorowała. Kto mówi inaczej ten konfabuluje.

    To fascynujące, że lubisz rozbierające się nauczycielki. Może tak jak i francuskie aktorki. Niestety nie mogę zagwarantować ani nauczycielki ani rosołu. I szczerze mówiąc, to trochę za dużo szczegółów.

    Jesteś lepszym specjalistą od kąsania niż ja. Ale kąsaj sobie, kąsaj. Mi to wisi, a ludzie to lubią, masz dużo fanów. I bez buziaków, proszę.

  162. Buziaki… fu obrzydliwość. 🙂

  163. izabella
    19 stycznia o godz. 23:59

    Izabello, dziękuję za spektakl 😉
    Głaski więc, nie buziaczki zasyłam (jak wyżej).
    – – –
    Ewa-Joanna
    20 stycznia o godz. 0:11
    Głaseczki? 🙂

  164. @Gekko
    „To jest bardziej zdrowe i logiczne niż sadzanie ludzi ‚do psychiatryka’ z pozycji fotela (p)odglądacza.”
    Nie wiem, czy napisałam nie wystarczająco jasno, czy też ty nieuważnie przeczytałeś mój komentarz.
    Twoje zdanie, które na wstępie zacytowałam o tym świadczy (niezrozumieniu).
    Powtórzę więc;
    1. Zaburzenia urojeniowe, to jest choroba psychczna do niedawna nazywana paranoją.
    Ta, jako CHOROBA może kwalifikować się do „psychiatryka”
    2. socjopatia, czy psychopatia. To nie jest choroba, a ZABURZENIA OSOBOWOŚCI charakteryzujące się tym, że osoba lekceważy normy i zwyczaje obowiązujące w danej kulturze czy środowisku, nie liczy się z uczuciami innych, manipuluje ludźmi i nie ma poczucia winy.
    Jako NIE choroba, nie kwalifikuje się do „psychiatryka”

    Przykłady na punkt drugi u Trumpa podała Zyta2003. Pasują jak ulał.

  165. Polski cham wiecznie żywy? Musi co.

  166. Ale dyskusja z blondynką będzie ciekawa.

  167. Jeszcze jedno. Jakoże socjopatia, czyli zaurzenia osobowości, charakteryzujące się konkretnymi często zachowaniami…. W przypadku Trumpa możemy je oceniać po jego czynach i jego komentarzach. Jedne i drugie są bardzo wymowne.
    Niestety nie sądzę, że to można wyleczyć. Chociaż zdecydowanie może on być niebezpieczny. Co już wszyscy myślący zauważyli.

  168. „Zaurzenia osobowości… charakteryzujące się konkretnymi często zachowaniami”
    Zresztą cały ten tekścik… łoł. Cukiereczek.

  169. Przy tym aluzja do „wszystkich myślących” to już w ogóle!

  170. Dla informacji.

    Nick @Gekko nie pochodzi wcale od Gekko gecko, czyli od jaszczurki z rodziny gekonowatych Gekkonidae, jakby to się nam początkowo wydawało sądząc po zawartości jego komentarzy, tylko od Gordona Gekko.

    Tak, tak, od tego zniewalająco przystojnego, diabelsko inteligentnego i bez trudu manipulującego całym otoczeniem, biznesowego lwa.

    Samca alfa, zawsze zwycięskiego, morderczo skutecznego w unicestwianiu wszystkich konkurentów.

    Nasz lokalny @Gekko chce abyśmy kojarzyli go sobie z bohaterem filmu „Wall Street”.
    Lew, wilk biznesu a nie żadna jaszczureczka z dziewczyńskiego terrarium.

    Ostrzegam więc po dobroci…. nasz @Gekko to nie żaden/żadna Big Kahuna, on big kahuny to jednym widelcem na śniadanie tuzinami połyka,… zresztą prawie tego nie zauważając.

    Im dłużej tu pozostanie tym weselej będzie nam, maluczkim obserwować nieuchronne spięcia i połajanki @Gekko z dotychczasowymi wodzami tego internetowego kąta.
    W wypadku gdyby jednak alfa male @Gekko osiagnął poziom samouczącej się maszyny, wyciagnął wnioski i odpuścił lwie walki o koronę króla zwierząt, mamy zagwarantowane próby wyzywania nas maluczkich od nauczycielek w rosole.
    Albo w kałuży.

    Buziaczki. 😉

  171. @zza kałuży 20 stycznia o godz. 2:13
    😀 😀 😀

  172. @Na marginesie
    20 stycznia o godz. 1:21
    Przy tym aluzja do „wszystkich myślących” to już w ogóle!

    To nie jest żadna aluzja. Już dawno wyrosłam z podobnych gierek.
    Nie wiem czy po sobie tak osądzasz, czy inni ci dopiekają i stąd ta żółć?
    Odnośnie poprzedniego wpisu.. to zwyczajna literówka
    Powinno być; Zaburzenia osobowości, a ja połknęłam „b”
    Nic wielkiego się nie stało, więc po co te złośliwoski?

  173. @Gekko
    20 stycznia o godz. 0:16
    A kysz! Jeszcze parchów dostanę…

    @zza kałuży
    20 stycznia o godz. 2:13
    I całe szczęście, że nie jaszczurka, bo ja je bardzo lubię. Za darmowe mieszkanie pilnują żeby żaden pajączek sie nie zagnieździł, żaden komarek nie pożył zbyt długo, żadna mróweczka nie wlazła.
    Kanień z serca…

  174. @Ewa-Joanna 20 stycznia o godz. 4:42
    „Za darmowe mieszkanie pilnują żeby żaden pajączek sie nie zagnieździł, żaden komarek nie pożył zbyt długo, żadna mróweczka nie wlazła.”
    Jaki kraj tacy strażnicy… 😉
    U was tam bardzo jadowicie, to sam bym docenił niejadowitą jaszczurkę-strażnika. Coś w rodzaju kota na myszy. 😉

    Ja z kolei od dzieciństwa, i zupełnie nie wiem skąd mi się to wzięło, lubiłem i nadal lubię „małe i chude” pająki. Tzn. jak gruby, wielki i puchaty to pewnie dostałby ode mnie kapciem bez łeb, no bo jakieś atawistyczne strachy jednak gdzieś drzemią, ale dopiero gdy byłem na dokształcie w Arizonie to moje strachy przez „dużymi” pająkami musiały ustąpić przed rzeczywistością. Tarantula może duża, puchata i gwiazdorzyła w wielu filmach grozy ale wcale nie jest taka niebezpieczna jak dużo mniejsze od niej gatunki, np. pustelnik brunatny.

  175. @zza kałuży
    20 stycznia o godz. 6:24
    Długonózki? 🙂
    Jedyny duży i jadowity to Sydney Funnelweb ale jak sama nazwa wskazuje – lokalny. Redback, odmiana czarnej wdowy bardzo jadowity ale mały tym samym mało skuteczny. Ale wszystkie, małe i duże są po prostu nieprzyjemne i owszem, kapciem, kapciem 🙂 Albo rakietką od badmintona kiedy sobie wiszą w ogrodzie. Wisieć to sobie mogą powyżej 2 metrów. 🙂

  176. Ktoś tu dopatrzył się złośliwości w moim tekście, więc……Tak na wszelki wypadek, postanowiam wyjaśnić dlaczego (20 stycznia o godz. 0:49) napisaam; „Co już wszyscy myślący zauważyli”.
    Bo są też i niemyślący. Do nich należą np. ci, co głosowali na Trumpa. Tym nic nie przeszkadza, na co wskazują ostatnie badania opinii publicznej.
    Jest to coś w rodzaju wiary/sekty. Podobnie zachowują się wyznawcy PISu.

  177. Na dzieńdberek, przy porannej kawie, podczas lektury nocnych wpisów, taka mnie naszła refleksja:

    Samiec alfa, dwie wadery
    (wyszczekane są cholery)
    ton nadały blogowisku;
    Walą równo tych po pysku,
    których – ichnim zdaniem – zdanie
    szans na ich nie ma uznanie.

    😉 🙂 😀

  178. @Gekko to nie od milutkiej jaszczurki? ? Buuuu….

    https://goo.gl/images/aW67Fu

    😉

  179. anumlik
    20 stycznia o godz. 7:59

    😀 😀 😀

  180. anumlik

    😀

  181. Jak umiera demokracja, czyli polityka prez. Trumpa

    Rok prezydentury Donalda Trumpa. To byl dzien historyczny, 20 stycznia 2017 r.
    Pamietna mowa podczas ceremonii przy Kapitolu. Nowy etap w amerykanskiej demokracjia zarazem nowy wizerunek prezydenta Stanow Zjednocznych, jakiego nie ogladal narod amerykanski. Wraz z Trumpem zostala przeniesiona wladza administracji z „Waszyngtonu” do narodu amerykanskiego (the American people).
    Autorami mowy inauguracyjnej prez. Trumpa byli Stephen Miller i Steve Bannon. Bannon (obecnie antagonista Trumpa) mowil o tym oredziu jako naturalnej manifestacji ruchu Trumpa, czyli „fundamentalnym populizmie i narodowych pryncypiach”. Bardzo trafna charakterystyka.
    Populizm i nacjonalizm to wypaczone przedstawienie spoleczenstwa, ktorego obywatele prezentuja wspolna wole a i inni, ktorzy temu sprzeciwiaja sie sa automatycznie wykluczani z niego i sa przdsawiani jako zdrajcy, wrogowie i obcy.
    Populizm jest zaprzeczeniem liberalnej demokracji, ktora nie tylko akceptuje a takze
    inkorporuje konstruktywny konflikt jako glowny motor spoleczny.
    Wrogiem nr. 1 populisty jest establishment a w przekladzie na amerykanska arene
    polityczna to wyglada tak: likwidujemy establishment, we people i bedziemy
    (Bialego) Domu rzeczywistymi gospodarzami.
    Mam wrazenie, ze autorzy mowy inauguracyjnej Miller&Bannon, bez znikomej refleksji
    nad jej trescia przez samego prez.elekta, umiescili go w okreslonym srodowisku.
    Oto fragment mowy: ” The forgotten men and women of our country will be forgotten no longer”. „Zapomnieni”, narod, mezczyzni i kobiety. Sama fraza ” the forgotten man” pojawila sie juz prez. Franklina D Roosevelta w latach 30. A takze „League of forgotten” jak nazywano ruch populisty i faszysty senatora Buzza Windripa w powiesci Sinclaira Lewisa ” It can´t happen here” z lat 30. Dyktator Windrip ma za pomocnika
    demonicznego doradce i dziennikarza Lee Sarasona. Co za podbienstwo z Stevem Bannonem, ktory wplotl w mowe Trumpa „the forgotten men”!
    Prez. Trump i jego „Sarason”, czyli Steve Bannon to intersujece przyklady paradoksow. Nie chce uzywac okreslenia „psychopatow”. Populisci z reguly pochodza z
    srodowisk elitarnych, establismentu, ktory staje sie ich przedmiotem nienawisci.
    Bannon za soba mial Harvard i Hollywood – jakze liberalne srodowisko te ostatnie.
    Prez.Trump, wyksztalcenie akademickie, „wcyhowanek” Manhattanu, czyli nie z ludu
    czlowiek. Coraz czesciej ten model politykow powtarza sie i w Europie, jak we Francji
    (Le Pen) czy ostatnio w Austrii.
    Kult „ludu” jakby wytrych do drzwi z sloganem „lud ma zawsze racje” zamiast
    „ja mam zawsze racje”
    Ciekawy final: „narod” mial o jednego bohatera z duzo i nie mogl pomiescic obu.
    Pozostal prez.Donald Trump a jego polityka moze wplynac na USA i to na pare dzisiatek lat na cala generacje obywateli.

  182. konstancja
    19 stycznia o godz. 23:06

    Michelle cenię z tych samych powodów. Jest w niej też pasja i naturalność która do mnie przemawia. O Melanii ładnie napisałas ale ja jakoś nie jestem w stanie jej pożałowac – jej wybór i naturalne jego konsekwencje. Ale Ty masz często do ludzi więcej zrozumienia i szacunku niż ja czy co poniektórzy na blogowisku! Ja jestem cynik straszny czasem, choć próbuje z tym walczyć… 😉

    Pozdrawiam serdecznie!

  183. ozzy
    20 stycznia o godz. 10:17

    Zgrabne podsumowanie. Oglądalam wczoraj w wiadomościach fragmenty tego pamiętnego przemówienia i miałam podobne refleksje – populista z bożej łaski, arogancki, rozwydrzony bananowy synek bogatego papy, wychowany w prywatnych szkołach , który pozuje na „człowieka z ludu”. Śmiech na sali. A lud jakoś to kupuje i się cieszy…

  184. @Gekko, 19.01, 23:45

    dzien dobry albo szabat shalom, czyli quodlibet

    z ta broszura to zaden fake a nie watpilem ani przez chwile, ze niebawem trafi do
    poddanych krola Szwecji, czyli bedzie rozprowadzana przez Postnorden za m.in. moje podatki. Nie pierwszy to raz i na tym nie koniec.

    PS
    „AIDS – szwedzki obóz koncentracyjny, falowce na Oruni albo in flagranti w domu Laskowskiego lepiąc domek/bombę” taki tytul ma arkusz poetycki autora Lopeza Mausere alias Wojceicha Stamma, ktory dziwnym zbiegiem okolicznosci znalazlem w domu.

  185. : )
    a na sobotni dzionek nasze wspaniale siostrzyczki Söderberg z First Aid Kit i ich nowy album „Ruins” (Columbia/Sony)
    https://www.youtube.com/watch?v=wp3op-DYFG4 „Fireworks” / album „Ruins”.

  186. W kraju, rządzonym przez psychopatów (m. in. AM) oraz skazanych kryminalistów (lekko ułaskawionych) boję się dyskutować o konieczności badań psychiatrycznych przedstawicieli władzy. Poczekam z udziałem w dyskusji na „spokojniejszy” temat wpisu, np. „miesiączki” smoleńskie.

  187. Gorący kartofel wrzucony przez GW:
    http://wyborcza.pl/7,75398,22921601,dymisja-macierewicza-naciski-usa-i-szantaz-teczkami.html#BoxGWImg

    Według informatora gazety w PiS – czytamy na portalu Onet pl – w ostatnich chwilach przed dymisją „rzucono kwity na Morawieckiego”. „Zrobiono to bez dopowiedzenia o co dokładnie chodzi, tylko z informacją, że mogą się ukazać kompromitujące materiały z akt SB i Stasi i że można to jeszcze powstrzymać” – czytamy.
    Efekt był odwrotny od zamierzonego. – Informację o kwitach na Morawieckiego prezes Kaczyński odebrał jako szantaż. Zdenerwował się i uznał Macierewicza za niebezpiecznego – twierdzi źródło „Wyborczej” w PiS.
    Nie wiadomo jakie kwity miałyby obciążać Morawieckiego. Jego ojciec był w czasach PRL jednym z najbardziej ściganych przez SB działaczy „Solidarności”
    .

    Gra kwitami rozpoczęta. Czekam na ruch Macierewicza.

    Zdaniem źródła „Gazety Wyborczej” w IPN „jeżeli ktoś mówi, że na Morawieckich są jakieś teczki, to albo blefuje, albo świadomie korzysta ze starych prowokacji SB”.

  188. Na marginesie
    20 stycznia o godz. 0:41

    Cham substancją polskości jest. Co niechamskie to niepolskie. To, zresztą, bardzo praktyczne rozróżnienie. Od razu poznać – kto człowiek, a kto Polak: O, człowiek, tatko, człowiek..! Ea, tam,, człowiek, musi jakiś tutejszy..!

  189. konstancja
    19 stycznia o godz. 23:13

    Nie, czemu, Dudowa, znaczy w żargonie nowomowy – prezydentowa, powiedziała coś absolutnie absolutnego: ja tak się, panie Kaczyński pana nie bojem i możesz mi pan skoczyć tam, gdzie pan może pana majstra. Albo jakoś tak.
    Jak tylko powiedziała, to się zaraz okazało, jak to z tym niebojaczkiem jest. Może i ona się coraz bardziej nie boi, co się poznaje po sukienkach coraz bardziej, ale że równowaga w przyrodzie musi być – i nie bądź pan rura – oraz w związku małżeńskim sakramentalnym, to małżonek sakramentalny musi mieć dla równowagi wobec prezesa. Nie powiem co musi mieć coraz bardziej, bo taki widać, że oczy bolą.

  190. anumlik
    20 stycznia o godz. 11:32

    Poza tym, że to obrzydliwe, chore, psychiatryczne i tak dalej, to jest coraz bardziej wesołe. Po tym się poznaje Prawdziwego Polaka.

  191. Antonius
    20 stycznia o godz. 11:15
    „…boję się dyskutować o konieczności badań psychiatrycznych przedstawicieli władzy…”

    A to szkoda, bo moim zdaniem to właśnie jest istotny temat.
    W czasach gdy każdy może medialnie śledzić i netowo diagnozować, ferując wyroki ludowego trybunału, warunek profesjonalnego i -oczywiście- bezpośredniego badania kandydatów (czyli przed wyborem) do sprawowania najważniejszych władz z wyboru ochlokracji, byłby zbawienny.
    O ile ateista pod butem ochlokracji może w ogóle liczyć na jakieś zbawienie. 😉
    Ukłony.

    – – –
    Wszystkim nierozumiejącym co widzą i czytają (?) serdecznie dziękuję za kompensacyjną egzegezę osobowości i tożsamości nicka „Gekko”.
    Zawsze twierdziłem, że społeczności powinny wyzwolić się spod tyranii jednostkowych gabinetowych diagnoz i orzeczeń.
    To kolejka do gabinetu powinna społecznie decydować, jakiej sanacji poddać lekarza (wystarczy zanalizować nazwisko i tekst wywieszki na drzwiach), co uzdrowiłoby niewątpliwie wiele towarzystw kolejkowych, kosztem, niestety, samolikwidacji kolejek.
    Ale, jeśli taka wola suwerena, na pewno stanie się ciałem.
    🙂 🙂 🙂

    Osobliwie dziękuję czujnej Ewie-Joannie za przestrogę przed parchami wskutek głasków Gekko (dobrze uzasadniona obawa, jak się wgryźć w demaskatorski -trafnie, hihi- post bytującego tu zza węgła blogowego łowcy parchów).
    By uniknąć logicznej w tej sekwencji publicznej weryfikacji obrzezania, wyjaśnię, że głaski od Gekko niczym nie grożą, bo oznaczają w terminologii psychologicznej …prawienie komplementów (tak w przybliżeniu).
    A tym prawdziwy łowca zarazić się niepodobny… 😉

    – – –
    O wartości internetowych sztucznych inteligencji diagnostycznych (cukerki dla blondynki ślę…) można smacznie poczytać tu:
    Głupi jak inteligentny robot.
    „Gdy półtora roku temu Microsoft wpuścił swojego bota do Twittera, by rozmawiał z użytkownikami i uczył się „bycia człowiekiem”, po trzech dniach firma… musiała go wyłączyć. Bo bot po tym czasie uważał m.in., że Adolf Hitler rządziłby światem lepiej niż obecni przywódcy, choć jakieś nadzieje pokładał jeszcze w Donaldzie Trumpie.”
    http://wyborcza.pl/7,156282,22921149,glupi-jak-inteligentny-robot-czego-bedzie-uczyc-sie.html

    Dla wszystkich – uściski przez papierek zasyłam. 😉

  192. anumlik
    20 stycznia o godz. 11:32

    Też zauważyłem, bez zdziwienia.
    Każdy kto żył w komunie sterowanej z Łubianki, wie, że to imperatyw kategoryczny władzy nad gumnem.

    Kwit to tej władzy jedyna siła i legitymacja, tak obecnie i jedynie już oczywista, że wcale się z tym nie kryje.

    Bajdurzenia ludowe o psychopatii wyzierającej nawet z ócz pana jegomacia Macia, to jeszcze jedna pułapka wyroków mądrości ludu, czyli łyknięta suwerenowo przykrywka „operacji na wariata”.

    A tymczasem, żeby zrozumieć pozornie chore operacje, wystarczy przyłożyć zdrowe namiary na źródło – i już.
    Problem, że ochlokracja musi żłopać aby się nachapać, a źródła są dla niej bez znaczenia.

  193. Jeszcze w kwestii Donalda

    Nie każdy może wie ale mamusia Donalda Fryzury pochodzi z mojej przybranej ojczyzny (urodziła się na Hebrydach) więc technicznie nr 45 jest w połowie Szkotem! Choć sami Szkoci niespecjalnie lubią się do tego przyznawać… Gdyby był to ktokolwiek inny puszyliby się z dumy, że on z naszych…a tak to za duży obciach. Historia tych stosunków jest znacznie dłuższa niż popisy Donalda w czasie kampanii prezydenckiej i sprawowania urzędu i datuje się od czasów kiedy Donald wybudował wypasione pole golfowe na morskich wydmach w okolicach Aberdeen. Z początku wielu miejscowych cieszyło się jak dzieci (praca, inwestycje, więcej turystów, co tam przyroda, mało to u nas przyrody, itp) ale im bardziej Donald puszyl się jak pan na włosciach tym bardziej hardzi sąsiedzi zaczynali stawać okoniem. Szczególnie bezpośredni sąsiad, który odmówił sprzedania swojej działki na powiekszenie pola golfowego (Trump uznał że zafajdane obejście naprzeciwko psuje widok z okien jego hotelu). Ani za prawie pół miliona, ani za pensję 50tys funtów rocznie. Trump zaczął go w swój typowo arogancki sposób objezdzac w mediach co odniosło skutek odwrotny do zamierzonego bo nagłośnilo sprawę a dziarski farmer stawiający się obcemu magnatowi nagle zyskał wsparcie. Ludzie zaczęli wykupywac udziały w działce lokalnego partyzanta, żeby utrudnic przejęcie ziemi, stawiać po sąsiedzku meksykańskie flagi i obraźliwe banery. Potem Donald przyczepił się do planów budowy elektrowni wiatrowej w morzu  (też w okolicy) bo też mu będzie psula widok i że jeśli Szkoci nie rozumieją jak nierozumne jest stawianie tych paskudnych wiatraków to on im chętnie wytłumaczy. Rząd szkocki jest dumny z inwestycji w energię odnawialna  (ma ona bardzo długa tradycje w Szkocji) więc to również zostało odebrane źle. I skończyla się miłość do wujaszka z Hameryki. On ci już nie nasz. A miejscowi póki bywał w okolicy lubili go wkurzac na różne sposoby bo fajnie się wścieka. I to jest ich recepta na walkę z psychopatą:

    https://youtu.be/3pbTmXsfiYk

  194. A jako dodatek do filmiku zamieszczonego w moim poprzednim wpisie (żeby zrozumieć jakimi inwektywami obrzucaja Donalda miejscowi) krotki kurs szkockiego w wykonaniu Geralda Butlera… 😉

    https://youtu.be/c42dvgPIfSk

  195. @ Kostka

    Bardzo fajna story: scotting Trumpa. 🙂

    Mnie się jednak zdaje, że „recepta na walkę z psychopatą” jest w linku (który zapodałem i cytowałem) o głupocie sztucznej inteligencji.
    Komputer, wpuszczony w społeczną sieć edukacji, „nauczył się” że nadzieję należy pokładać w Trumpie, ze wzorcem Hitlera.
    Pisano tu już, że Trump jako taki, to banał; choroba w tym, że podpuszczona sztuczną inteligencją z Łubianki społeczność TAKICH WYBIERA.
    Nie mniej niż sztuczna inteligencja, władza Trumpa ŚWIADCZY O NAS i tylko o nas.

    Przy tej okazji, zwróćmy uwagę, że stygmatyzacja jednostkami chorobowymi innych („psychopata”) to nic więcej jak kompensacja własnej kondycji.

    I to kompensacja jakże niewłaściwa dla oświeconej i demokratycznej, tej prawdziwej, bo moralnej i humanistycznej poprawności.

    Ja głosuję za tą zdrową poprawnością, dopóki jestem w stanie zdiagnozować ją jako własną i otoczenia normę.
    Pewnie w Szkocji nie inaczej.

    Pozdrowienia spod nadwiślańskiego śniegu. 😉

  196. @Gekko
    Już ustalono, że ty Gekko to nie urocza jaszczurka z dziewczyńskiego terarium…
    Ja dorzucę jeszcze, że napewno nie doktór (lekarz zwłaszcza psychiatra), o czym świadczy; „zwróćmy uwagę, że stygmatyzacja jednostkami chorobowymi innych („psychopata”) to nic więcej jak kompensacja własnej kondycji.”

    Psychopata…. to NIE jednostka chorobowa!
    Za cukiereczki dziękuję, a od siebie czekoladki ślę

  197. Kostka
    20 stycznia o godz. 12:14
    Uśmiałam się serdecznie. Nie wiedziałam, że Szkoci tak świetnie sobie z nim poradzili…
    Dzięki, jeżeli znajdziesz jakieś inne filmiki na ten temat, to wklej
    Pozdrawiam

  198. @blondynka

    Że @Gekko to nie jaszczurka, ustalono już dawniej, bodaj w ubiegłym roku. Więc nikt Ameryki w tym względzie nie odkrył, nawet jeśli pisał zza kałuży.

  199. @ blondynka, 20 stycznia o godz. 13:24

    Bardzo, naprawdę żałuję, że Gekko okazało się uciekinierem, niemieszczącym się w domyślnym światopoglądzie „dziewczyńskiego terrarium”. 🙂
    A przecież to terrarium tak pojemne i rośnie, że gotowe wchłonąć cały świat, upoprawniony tym samym genderowo!
    Ale to dopiero przyszłość.
    Na razie rozumienie świata i jego diagnostyka też, jak gekko, blondynce z terrarium się wymyka.
    Np. w kwestii, na czym polega różnica pomiędzy nomenklaturą nozologiczną a czytaniem w necie porad dla blondynek, jako źródła wiedzy.
    Tak więc blondynka nadal może, w swym mniemaniu, stygmatyzować nieznanych sobie ludzi, na podstawie mediów, diagnozą „psychopata”.
    Nie wie i nie musi, gdzie i w jaki sposób klasyfikuje się tę przypadłość w ICD czy DSM.

    Nie szkodzi, że nie wie i nie wie, że szkodzi gdy tak gada, przy okazji gekko-gada.
    Na szczęście takich zachowań zdysocjowanych społecznie, jak bezwiedne bo bezrozumne stygmatyzowanie, wiedza i klasyfikacja się nie ima, pozostawiając czytelnikom przyzwoitym szeroki wybór kolokwializmów, których nie przytoczę.
    Ja tam wolę afirmatywną wizję netową naszej blondynki, jako mającej zdolność bycia głaskaną, a nie okrutnie samoodzierającą się z szatek.
    🙂
    Dla zachęty – konfiety i galaretkę kładę u nóżek, dla smaku.;)

  200. Wczoraj o polnocy zamknieto na cztery spusty amerykanski Goverment. Wskutek nieustalenia budzetu przez wladze ustawodawcze. Zbieglo sie to z rocznica inaugaracji nr45, co stalo sie okazja do wielkiej gali z tej okazji w oslawionym kompleksie dochodowym nr 45 na Florydzie Mar a Lago. Bilet wstepu na uroczystosc kosztowaly 100tys. dolarow od osoby, a od pary 250 tys. Lista chetnych byl ogromnie dluga, a potem zapewne dokladnie przegladana kto dal lapowke. To tez nie zraza milosnikow nr 45, ze oprocz strasznego rzadzenia zrobil sobie z prezydentury ogromny dochodowy biznes.
    Nieraz sobie mysle, ze zamiast zilionow pieniedzy na rozne agencje eksperckie wystarczy zatrudnic za cwierc miliona dolarow niektorych ekspertow z tego forum i innych co sie zawsze znaja na wszystkim, nie popelniaja bledow i brna w zaparte.
    A ja ide dzisiaj po wielomiesiecznej przerwie ( bo raczej nic nie bylo w tym czasie) na demostracje rozpoczynajaca sie przy 72 drugiej ulicy na Mahattanie w rocznice nie tyle inaugaracji, ale zeszlorocznego marszu kobiet, ktory przeksztalcil sie w swiatowy marsz na rzecz kobiet, w ktorym z cywilizowanych krajow jedynie Polki i Polacy nie brali udzialu. Bo to byly demonstracje, w ktorych brali udzial wszyscy. Nie denerwuj sie @lonefather, element #metoo bedzie marginalny. Inne to beda DACA, imigracja, podatki, srodowisko no i oczywiscie prawa reprodukcyjne kobiet, ktore zawsze i ciagle sa zagrozone. Wkazdym razie na wszelki wypoadekodkurzylam moja rozowa czapeczke usztrykowana nie wlasnymi recami.
    Zyjemy w jakis oszalalym swiecie i zatracamy proporcje. Na pewno ja mam tego objawy. Kilka dni temu podano w lokalnej tv, ze na stanowisko dyrektora generalnego systemu metra w NY powolano brytyjczyka, ktory cos tam uzdrawial w Londynie, Toronto, czy Australii. Jego zarobek bedzie wynosil ponad 300 i 26tys. dolarow rocznie. No i w rozmowie na ten temat, karmiona miliardami majatkow czlonkow rzadu amerykanskiego, jakimis strasznymi sumami pensji w CEO- i bonusami we wszelakich bankach i korporacjach wyrazilam opinie, ze za tak trudna prace to wcale nie jest duzy zarobek. Myslalam, ze mnie z…..a, zebym se popatrzyla na normalny swiat, tez swoj i mojego otoczenie i moze jednak zrozumiala, ze jest to doskonaly zarobek. A ci co zarabiaja inaczej znaczy sie wiecej, za kilkakrotny udzial w radzie nadzorczej to najobrzydliwsza patologia tego swiata.
    @ozzy, tak nie cierpie nr 45, ze pisanie o nim jako tworu wspolczesnych klas wyzszych uwazam za obraze klas wyzszych. I jeszcze on naprawde nie z Manhattanu, a z Queensu (mojej dzielnicy), ktora do dzisiaj nie jest synonimem bogactwa.
    Omal zawsze ( chociaz niekoniecznie) do wladzy dochodzily prawdziwe klasy „z Manhattanu”. I jednak w bardzo wielu wypadkach mieli ci ludzie jakis rozum i poczucie misji. Wezmy chociazby obydwoch prezydentow Rooseveltow, caly rod Rockefellerow …. i przykladow mozna podac wielchociaz moga sie oni wam nie podobac. A ten doopek jest odpowiednikiem polskich nowobogackich burakow i Nikodema Dyzmy., ktory umial wmowic jaki to on biznesmen, a nie oszust. W dobie medii rzeczywiscie dobrze jest miec obycie z kamera.

  201. @anumlik 20 stycznia o godz. 7:59

    Naprawdę nie rozumiesz, czy udajesz?
    Tekst Gekko 19 stycznia o godz. 22:15
    Tak przy okazji, to liczę na dalsze Twoje pokąsywania, bo, przyznam, uwielbiam podglądać rozbierające się do rosołu nauczycielki, nawet(!) jeśli robią to publicznie.
    Proszę, przyjmij tę moją wyznaną niepoprawność popędu jako hołd Twemu Wizerunkowi zawartemu w tekstach.

    Taki tekst byłby (być może) na porządku dziennym w Polsce. Dla osoby mieszkających poza Polską taka odzywka jest odpowiednikiem łapania za krocze przez zachwyconego sobą Trumpa. Nie jest przypadkiem, że zaprotestowały – w różny sposób – trzy kobiety mieszkające za granicą. Skoro totalne nieporozumienie wynikło z niekompatybilności kulturowej, to warto wyjaśnić, na czym polega ta niekompatybilność.

    Trudno mi nawet wymyślić kobiecy odpowiednik tego tekstu, który byłby równie obraźliwy – może coś o podstarzałych impotentach onanizujących się do lustra z klawiaturą na kolanach (figlarny mrug). To oczywiście tylko po to, żeby dać Ci pojęcie, o co chodzi.

  202. @Gekko

    Przecież nie pisałem, że jestem przeciwny takim badaniom, nie wierzę tylko, aby „emanacja suwerena” zgodziła się na takie samobójstwo, jak i na poważne obniżenie wydatków na diety i fuchy w firmach państwowych dla zasłużonych Polaków lepszego sortu. TKM realizowali wszyscy, ale nigdy tak chamsko… i jawnie. W PRL przynajmniej ukrywano wynaturzenia i wymyślono hasło-„socjalizm tak, a wypaczenia nie”. Bywali nawet idealiści, którzy chcieli uzdrowić partię „od środka” , lub tworzyli „struktury poziome”, omijające centrum. Czy zauważyliście teraz, aby pisowiec starał się omijać ulicę, na której kupowałem zasilacze i oglądałem Aidę?

    A poza tym zawsze piszę …”wężykiem, wężykiem… i mój strach utrzymuje się w rozsądzanych granicach.
    Przeżyłem Hitlera, Bieruta i Kaczyńskiego (podobno młodszego), nie występowałem nigdy zbrojnie przeciw tyranom, tylko trochę pyskowałem. Za to nie zostałem internowany – jak JK i nad tym ubolewam tak jak on. Widać mamy jednak coś wspólnego. Chcąc zobrazować jego i moją odwagę przypominam stary śląski dowcip.

    Opowiada uczestnik zabawy weselnej w karczmie:
    „Stoję ja sobie tak przy ścianie, podszedł do mnie Józek… i chlast mnie w gębę.
    Pytam :”Za co to było?” On chlast mi drugi raz. Poszołech do domu, zawarłech drzwieża, wziołżech siekieran .. a tera mi sam przyjdź”!

    Mój odpór władzy w stanie wojennym był bardzo brutalny – nie brałem „pachołków Jaruzelskiego autostopem, gdy będąc na urlopach, stali przy drodze. Przed wybuchem wojny brałem szkolne dzieci i żołnierzy z opolskiej jednostki (X dywizja pancerna). Pewnie dzięki mojej destrukcyjnej robocie generał się przestraszył i szybko odwołał wojnę. Czy JK może się tym poszczycić? Według Wałęsy jedynie nosił piwo uczestnikom jakiegoś tam stołu.

  203. @anumlik
    Biedak nie wiedział, że panienki przeszły trenning anty-cukierkowy we wczesnej młodości.
    Coś jak tu; https://www.youtube.com/watch?v=F4tHL8reNCs

  204. Gekko
    Zapraszam do obejrzenia; https://www.youtube.com/watch?v=MzLEjzvygYE
    Jak chcesz uchodzić za lekarza, to niech ci będzie. Mnie to nie przeszkadza.
    That’s what friends are for
    (**)

  205. Jeśli psychiatrzy mieliby decydować czy np. Trump jest zdolny do sprawowania władzy, to powstałaby nowa władza – psychiatryczna, może sami psychiatrzy by nie rządzili, ale decydowali ,kto może kandydować na prezydenta, jak czynią to ajatollahowie w Iranie. Psychiatrzy też są ludźmi, podlegają wpływom i wśród nich też zdarzają się durnie.
    Ludzie dążący do władzy i ją osiągający różnią się od przeciętnego obywatela ambicją, wytrwałością, energią ,być może i stopniem narcyzmu , często mają jakieś idee nadwartościowe, przekonania o misji, czasem wręcz patologiczne, przynajmniej z naszego punktu widzenia albo ex post. Czy to są psychopaci albo socjopaci?. Oni zmieniają nasz świat na dobre albo na złe. Jeśli narozrabiają i uda się ich dorwać są skazywani i nikt nie uznaje ich za niepoczytalnych, czyli za takich , którzy z powodu choroby psychicznej nie rozumieli znaczenia czynu i nie mogli kierować swoim postępowaniem. Można robić portrety psychologiczne byłych i obecnych dyktatorów i prezydentów, robi się to nagminnie, ale to taka zabawa.
    Żeby być dopuszczonym do pewnych zawodów np policjanta, strażaka , przechodzi się pewne testy psychologiczne. Na polityków nie ma testów, bo testuje ich wyborca, jak potrafi.
    Nie wiem jak jest, ale domyślam się, ze w pewnych korporacjach takie opinie są zasięgane. Dotyczyć to może nie tylko cech osobowości czy ewentualnie objawów choroby psychicznej ,ale także czy nie ma początków otępienia.
    Nie jestem historykiem, ale wydaje mi się, że były przypadki złożenia kogoś z tronu czy urzędu z powodu ewidentnej niesprawności czy choroby psychicznej. Osoba taka zazwyczaj składa urząd „dobrowolnie” np z powodu choroby wnuczki.

  206. Antonius
    20 stycznia o godz. 15:24
    To sie nazywa reaction du couloire,przypadek tego Ślązaka który wziął siekierę.
    Ale powiem Ci, że ze mna było podobnie,jak Tobie z tym zwalczaniem komuny. Kiedy zjawiłem sie 30 lat temu we Francji, my Polacy byliśmy na fali, mieli nas za bohaterów, co to kulą się nie kłaniali i atakowali butelkami z benzyna Sowietów. Ja byłem naiwny jak dziecko i zamiast opowiadac Francuzom o tych rzucanych butelkach, powiedziałem, że nie walczyłem, a wyjechałem z Polski dla dzieci, bo nie widziałem dla nich zadnej przyszłości. I już miałem zostać zaproszony do Courchevel by opowiadać zblazowanym narciarzom , podniecając ich tymi batalistycznymi historiami,ae zostałem odstawiony na boczny tor. Później juz nie chwaliłem sie moim pacyfizmem i jako Polak, który sie nie chwali, ale musi co walczył, zostalem sympatycznie potraktowany przez wielkodusznych Zabojadów. Okazuje się, że waleczni byli Piotrowicz, Kaczyński i Pięta, który okradł milicjanta. A te neptki Kuron, Modzelewski, Niesiołowski, Michnik, Wałesa to wcale nie siedzieli na prawde, tylko współpracowali.
    Chyba zaczne sie chwalic, ze razem z Kaczyńskim i Piotrowiczem obalilismy komune

  207. @Stachu39
    20 stycznia o godz. 16:30
    Jest ciekawy film, Szaleństwo króla Jerzego (ang. The Madness of King George, 1994) − brytyjski dramat biograficzny.

  208. W Lyonie ohydna pogoda, tak ohydna, ze aż kupiem butelke rumu i serwuje sobie grogi. Takie sobotnie seczego. Trudno piję sam.

  209. Blondynka jest… panienką? Ciekawe tylko, czy zawodową.

  210. Jezeli prezydentem zostaje czlowiek, ktory uzyskal mniejszosc glosow, to system wyborczy jest do d..y.
    Jezeli prezydentem zostaje czlowiek, ktory klamie, ubliza i reprezentuje przypadek pacjenta z powaznymi problemami psychicznymi, to wyborcy sa do d..y.

  211. Antonius
    20 stycznia o godz. 15:24

    Czyli jednak „się nie boisz dyskutować”… 😉
    I o to mi chodziło, o zachętę…
    O badaniach (tych fachowych) i nie tylko mamy jak widać podobne zdanie.
    O modelu TKM, nieodłącznym dobrej zmianie, drugiej Polsce, syjonistom do syjamu, bodźcom ekonomicznym czy innym wypaczającym się spod płaskich główek wykwitom rewolucyjnych ideologii gumna – też mamy jak się zdaje podobne zdanie.
    No to może ktoś się nie zgodzi i będzie ciekawie…

    Przy tej okazji, dobra ilustracja pułapek emocjonalnych dysocujących postrzeganie osobowości medialnych, by nie powiedzieć: blogowych…
    Nierzadko, takie ogólnikowe epitety, jak „chamstwo” czy „psychopaci” zastępują trzeźwe analizy, nieważne czy z braku aparatu poznawczego, czy z kompleksów albo depersonalizacji (często wszystkiego na raz).
    Jak się okazuje, amerykanie nie stracili jeszcze w swej masie zdrowego wglądu co do „świrniętego” jegomaci Macia i w rzecz wstępują śmiało, z profesjonalną diagnozą (i reakcją).
    „Nasi sojusznicy mieli „oko” na Macierewicza od ubiegłego roku, gdy podczas ceremonii powitania amerykańskich żołnierzy minister spóźnił się dwie godziny (i przy ostatniej wizycie głównodowodzącego NATO w Polsce zażądali, by nie uczestniczył w tym MON -p.mój).
    Według ustaleń Fakt24, sojusznicy coraz mniej ufali nadzorowanej przez Macierewicza Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Chodzi o próby penetracji amerykańskich wojsk, stacjonujących w Polsce, przez rosyjskie służby specjalne.

    Tak, nie warto mieć złudzenia, że to coś innego niż „szaleństwo” z głową 6 x 9… 😉
    Ukłony.

    PS Trochę boję się -ja z kolei- wyznać, że na opolszczyźnie, istotnie, można pohasać pancernie, czego i ja doświadczyłem w ramach ogólnowojskowego przygotowania do życia w rodzinie socjalistycznej.
    Czołg jednak okazał się błędnie wypaczony i wjechał do Odry, z całej rodziny nieumoczony ostał się jeno Szarik.
    Zupełnie jak Jarek, spał bowiem w krzakach, gdy ojczyzna wzywała w nurty odrzańskiej Elstery…

  212. @q602
    Masz racje. Popieram. Proszę sie podpisywac na liście popierajacych. Ja uz po drugim grogu

  213. @q602 20 stycznia o godz. 17:13
    Tak! Tylko nie nalezy utozsamiac systemu wyborczego z demokracja.
    Zrobil to np. AOlsztynski wyzej w tym watku.

  214. @na marginesie 16:59

    Bo niby dlaczego by nie?

    @Lewy 16:52

    Nie będę taki, żeby Cię samego w takich okolicznościach przyrody zostawić. Dołączę też z rumem. Dostałem wczoraj buteleczkę Morgana. Dałem się skorumpować. Wcale nie wyjątkowo, aczkolwiek wyjątkowo nie przyniesiono mi Ballantinesa czy innej rudej na myszach.

  215. My juz od dawna mówimy, ze wyborcy sa do d*py

  216. Super paradoxie. Bo ja nie lubie sam do lustra. Takie mam drobnomieszczańskie przesądy.

  217. @ blondynka

    Te cukerki, to oczywiście tylko subtelna metafora (jak Ci zapodał anumlik), czyniona spoza terrarium, za to z rewerencją i atencją.
    Jak bronić się przed rewerencjami i atencjami, zanim się od łasowanych na blogu słodkości łapki zrobią lepkie, tu:
    https://www.youtube.com/watch?v=pHCdS7O248g

    Pozdrawiam w rytmie disco. 😉

  218. Stachu39
    20 stycznia o godz. 16:30

    Ciekawie napisane, prawie zgoda.
    Jasne – nie psychiatrzy decydują.
    Decyduje lud.
    Byle świadomie, co kupuje – a w tym opinia zdrowotna o towarze nie zaszkodzi. (o ile serwowana zgodnie z zasadami).
    Nb, ostatnio czytałem, że w ostatnich 2 latach rządów Reagana, środowisko miało pełną świadomość jego choroby i nie było przeszkód formalnych do 45.
    Na szczęście dla świata, decyzja otoczenia nie równała się z diagnozą.

  219. @Na marginesie, z godz. 15:11 oraz z godz. 16:59
    Stare polskie powiedzenie o nożycach, które się odzywają, musi co znasz. Nie pokazałem palcem ani blogowych wader, ani samców alfa. Tak sobie jeno porannie porefleksiłem. Tekst @Gekko adresowany do @izabeli wpisuje się w ten sam tembr aluzji co Twój z godz. 16:59: Blondynka jest… panienką? Ciekawe tylko, czy zawodową. No… ten Gekko ma wyraźny podtekst sexistowski (do #mito bym go jednak nie zakwalifikował), z kolei Twój może zostać odczytany jako obraźliwy (za podobny żart/bon mot Dorota Welman podała do sądu Jacka Piekarę), ale ja nie @blondynka, niech się sama obraża na formułę „zawodowa panienka”. Aha. Obraz podstarzałych impotentów onanizujących się do lustra z klawiaturą na kolanach wywołują u mnie odruch wymiotny, ale do kategorii sexual harassmentu bym tego nie zaliczył.

    Też Cię kocham.

  220. @@Lewy, Paradox
    Przyłączam się do towarzystwa. Nie rumem, a nalewką pigwową, ale równie serdeczne:

    Pros’t!

  221. Dzień dobre popołudnie, wszystkim! (jak to mówią miejscowi)

    Niby wcześnie trochę na seczego ale się wymarzlam więc się do was przyłącze chętnie. Miejscową rudą na myszach, a jakże… 😉 I pochwale widokami z dzisiejszego spaceru…

    https://photos.app.goo.gl/h31RZB9KhdOieicl1

  222. anumlik
    20 stycznia o godz. 17:48

    Dobrze napisane!
    Aluzje sexistowskie, których znaczenie nadawcy definiuje postronny odbiorca, to istota rzeczy, podobnie, jak orzeczenie o psychopatii przez kogoś, kto widzi w telewizorze, a nie w nauce, psychopatę.
    Jest tylko jeden problem – co więc z lustracją sexistowską nicków?
    Gekko (ten oryginalny) to ewidentna szuja, kobiety traktuje jak bilony, a chciwość to dla niego Go(o)d.
    Trudno przypuszczać, że schowany pod takim nickiem (z dużej przecież litery) miał na myśli postać z terrarium dziewczyńskiego (ciekawe, czym różni się od chłopięcego?), a przecież i to można insynuować, skoro żyje się w terrarium, a kultury nie zna.
    Ja nie mam nic przeciw. 😉

    Co jednak zrobić z nickiem: blondynka.
    Chyba musi to IPN orzec, bo trudno o wieloznaczną interpretację, a jednak reakcja budzi zdumienie?

    Choć do zgłębiania tego i se(n)czego nieproszony, ja, jak zwykle w takich okolicznościach przyłączam się senczą. 😉

  223. Stachu39
    20 stycznia o godz. 16:30

    Twój wpis jak zwykle klarowny i wyważony! Pozdrawiam!

  224. : )

    Panowie, „l´chaim” (na zdrowie!, dosl. „za zycie”! )

    PS. bezalkoholowy jestem, czy mozna mineralna?

  225. @ozzy 18:17

    Nie ma przymusu. Możesz do wody dodać, co Ci tylko odpowiada.

    Zdrówko. Dzisiaj poprzestaję na rumie.

  226. @Kostka 20 stycznia o godz. 10:33
    „ozzy 20 stycznia o godz. 10:17
    Zgrabne podsumowanie.”

    Przyłączam się do gratulacji dla @ozzy’ego.

    Popatrz @Kostka jaki zbieg okolicznosci!
    Trzy osoby w tym samym czasie przeczytały tą samą powieść Sinclaira Lewisa z roku 1935-go pt. „It can´t happen here” i skojarzyły jej bohaterów z Trumpem, Bannonem oraz inauguracyjną mową Trumpa!

    Ja, @ozzy oraz Beverly Gage.

    Że @ozzy to się nie dziwię, bo on jest człowiek bardzo oczytany i nie jeden raz nam tu uprzejmie podrzuca perełki głębokiej wiedzy.

    Ale że jakaś Beverly?!

    https://www.nytimes.com/2017/01/17/books/review/classic-novel-that-predicted-trump-sinclar-lewis-it-cant-happen-here.html

  227. Gekko
    Zapraszam do obejrzenia;
    https://www.youtube.com/watch?v=MzLEjzvygYE
    Jak chcesz uchodzić za lekarza, to niech ci będzie. Mnie to nie przeszkadza.
    That’s what friends are for
    (*_*)

  228. @ozzy (i reszta)
    L’Chaim! i Для здоровья!
    https://www.youtube.com/watch?v=lZZ29XMEs7c

  229. @anumlik 20 stycznia o godz. 11:32

    Zdaniem źródła „Gazety Wyborczej” w IPN „jeżeli ktoś mówi, że na Morawieckich są jakieś teczki, to albo blefuje, albo świadomie korzysta ze starych prowokacji SB”.

    Jest wypowiedź Wałęsy, jeszcze z lat 80-tych, oskarżająca Morawieckiego o wykorzytywanie w prasie „Solidarności Walczącej” fałszywek SB przeciwko Wałęsie.

  230. blondynka
    20 stycznia o godz. 18:37

    Ależ skąd pomysł że chcę uchodzić? 🙂
    Wręcz przeciwnie: robię wszystko, by wykazać że nie trzeba być lekarzem, aby wyzywanie innych od psychopatów uznać za chore!
    Tym bardziej, skoro nie uchodzę, nie uchodzi czynić sobie awansów (link) co do wedding, to nieopłacalne! 😉
    Niemniej serdeczne dzięki za troskę i czułe słówka.
    Naprawdę doceniam i sympatyzuję.

    A tymczasem, dla zdrowia publicznego, o zamiarach uchodzenia z bloga będę zawczasu anonsował! 🙂

  231. @Na marginesie
    20 stycznia o godz. 16:59
    „Blondynka jest… panienką? Ciekawe tylko, czy zawodową.”

    ze specjalną dedykacją dla ciebie;
    https://www.youtube.com/watch?v=MDh9-k29l2A

  232. @ozzy
    W glębokiej Polsce( przeczytaj co powiedzieli Wieniczce Jerofiejewowi), jakbys chcial przepić mineralna, to by ci taki powiedzial rozwlekłym językiem; „Ozzyy, tyy ś faajnyy chłoopaak, ja cięe lubie, ale ty nie szczeeryy, bo tyy siee wynosisz . Bo co ty wóódki z naaami sie nie napisjeesz, mineraalnąą sie wyykręęcasz ?
    Weź przyklad z anumlika, szczerego chlopaka i nie migaj sie

  233. @Lewy
    Pour la santé!

  234. zza kałuży
    20 stycznia o godz. 18:50
    Tamte środowiska opozycyjne za PRL-u nigdy nie były ze sobą naprawdę solidarne. Były mocno podobne do zwalczanych przez nie komitetów partyjnych. Zbyt wielu czuło się opozycyjnymi I sekretarzami.

  235. @q602 20 stycznia o godz. 17:13
    Jezeli prezydentem zostaje czlowiek, ktory uzyskal mniejszosc glosow, to system wyborczy jest do d..y.
    Ależ skądże znowu!
    Tzn. teoretycznie to ty może i masz rację, ale praktycznie Ameryka to jest Idealne Miasto na Wzgórzu, którego najdoskonalszą doskonałość potwierdzają miliony corocznie pchających się imigrantów oraz strrrraszne wojny ciagle łapiacych się za łby barbarzyńców zamieszkujacych strrraszne, biedne, głupie i bliżej nieznane Overseas Countries.

    Na którym to tle Nasze Starodawne Prawa okazują się w oczywisty sposób najdoskonalsze a zatem nie ma potrzeby ich zmieniać. Nawet gdyby mniejszość robiła u nas za wiekszość.

    „Jezeli prezydentem zostaje czlowiek, ktory klamie, ubliza i reprezentuje przypadek pacjenta z powaznymi problemami psychicznymi, to wyborcy sa do d..y.”
    Eeee tam, zaraz do d..y.
    Naszym usprawiedliwieniem jest to, że alternatywa była gorszą dżumą. Albo cholerą. Już sam nie pamiętam, ale zapytam się premiera Morawieckiego, jak to tam było.

  236. Antonius
    20 stycznia o godz. 15:24

    Mój odpór władzy w stanie wojennym był bardzo brutalny – nie brałem „pachołków Jaruzelskiego autostopem, gdy będąc na urlopach, stali przy drodze. Przed wybuchem wojny brałem szkolne dzieci i żołnierzy z opolskiej jednostki (X dywizja pancerna). Pewnie dzięki mojej destrukcyjnej robocie generał się przestraszył i szybko odwołał wojnę.

    Jak tylko odstawiłeś tą destrukcyjną robotę i zawaliłeś komunę, wybuchła wolność którą zapowiedziała, bardzo ładnie, pani Joanna Szczepkowska. Która teraz też zapowiedziała, ze coś powie. I nawet zaczęła mówić.
    Zaraz, na początku lat 90-tych,nastąpił masowy wysyp bohaterów walki z komuną i ich wspominków kombatanckich. Jedna pani redaktor dziennikarska opisała swoje bohaterskie i bezwzględne akty walki z Generałem: nie kasowałam biletów w tramwaj ! Narażała się przez to na zemstę janczarów Generała – tramwajowych kanarów. Pani dziennikarka górowała nad kanarami bezwzględną inteligencją, więc ich wyprowadzała w pole, ale z raz oni ją złapali w potrzask i dostała mandat za jazdę na gapę.
    Gdy się zapoznałem z czynami Polski Walczącej pani dziennikarki, uświadomiłem sobie, że jestem znacznie większy ZBoWiD: w sumie dostałem chyba ze 2 mandaty, z tego raz przez pomyłkę, ale nikomu nie mów: lepiej mieć zasługę za trzy, a nie za dwa.

    Inna Pani Walcząca z Generałem złośliwie, Generałowi na pohybel i dla obalenia komuny, nie zakręcała wody w kranie. Niech się leje, niech komuna płaci i się rozleje! I się rozlała! Pani okazała się niezwykle wojowniczego ducha i brutalnej skuteczności.

    Jeszcze inny ktoś dowodził, że komuna niszczyła rodzinę. Bo zachęcała kobiety do pracy, a to rozbija rodziny i dzieci tumani. Ten waleczny człowiek chodził po sąsiadach i uświadamiał żony a zwłaszcza ich mężów, że nie powinny się godzić na taki terror bolszewicki i powinny siedzieć w domu. A w stołówce pracowniczej, która była komunistycznym narzędziem rozbijania rodziny (zamiast obiad w domu, obiad w stołówce), bojownik o Sprawę złośliwie sypał pieprz do zupy. Dzięki czemu zmuszał więźniów komuny do powrotu do domu i zjedzeniu słusznej, niekomunistycznej zupy jak się należy: z mężem i dzieciakami.

    Prosty poseł z ławy najzacieklej walczył z komuną, więc mu ta zaciekłość została na wieki. Ale nic nie słyszałem o tym, żeby chociaż złośliwie nie zakręcał kranu w domu. Wygląda więc na to, że czterdzieści milionów Polaków znacznie bezwzględniej walczyło z komuną, więc teraz prosty poseł z ławy musi zaciekle walczyć z Polakami, żeby swoją tchórzliwość i wspieranie komuny zakręcaniem kranu i kasowaniem biletu starannie zamaskować.

  237. @anumlik 20 stycznia o godz. 17:48

    Odruch wymiotny… no właśnie. Tak reaguję na cytowany tekścik Gekko. Z kolei Twoja wymiotna reakcja na „podstarzałych impotentów onanizujących się do lustra z klawiaturą na kolanach” (nie skierowane specjalnie do nikogo) też jest znamienna. Ale co właściwie Cię w nim razi? I dlaczego w takim układzie nie czujesz się podobnie urażony tekstem Gekko:

    Tak przy okazji, to liczę na dalsze Twoje pokąsywania, bo, przyznam, uwielbiam podglądać rozbierające się do rosołu nauczycielki, nawet(!) jeśli robią to publicznie.
    Proszę, przyjmij tę moją wyznaną niepoprawność popędu jako hołd Twemu Wizerunkowi zawartemu w tekstach.

    Naprawdę nie widzisz w tym nic obraźliwego?
    Czy tylko dlatego, że sam nie jesteś kobietą?

    Przypomnę historyjkę zamieszczoną tu kiedyś przez Ewę-Joannę
    Kiedy mężczyzna-współpracownik prześladował ją jakimiś dziwacznymi atencjami, całe grono pękało ze śmiechu. Kiedy E-J zareagowała odpowiednio agresywnie, wszyscy głośno współczuli… mężczyźnie!

    Tak wygląda obowiązująca nadwiślańska logika?

    Co do „panienki” – twierdzisz, że „zawodowa panienka” to termin obraźliwy – ale „panienka” obraźliwa nie jest? Przypomnę:
    blondynka 20 stycznia o godz. 15:32
    @anumlik
    Biedak nie wiedział, że panienki przeszły trenning anty-cukierkowy we wczesnej młodości.

    Kogo właściwie miała na myśli blondynka pisząc „panienka”?

    Zapewne siebie, bo jeśli kogoś innego to tekst był przecież obraźliwy, prawda?
    I to wedlug Twoich wlasnych kryteriow?

    Czy rzeczone „panienki” powinny zatem według Ciebie pozwać blondynkę?
    Czy pytanie o zawodowość panienki jest w tym kontekście obraźliwe? Nie sądzę.
    Bo to „panienka”, a nie „zawodowa panienka” w mowie potocznej oznacza „sex worker”, czyli prostytutkę. Jest to w zasadzie zawód jak każdy inny.

    Inne znaczenie „zawodowej panienki” to panienka konsekrowana, czyli habitowa.
    Które z tych skojarzeń jest obraźliwe? Weź się zastanów.

    I dalej: sądzisz, że cytowany tekst Gekko nie jest obraźliwy, tylko seksistowski?
    Serio???? Rozbawiłeś mnie tym bon motem.

    Konkludując: to jest chyba po prostu kwestia przyzwyczajenia. Na polskim forum nikt – z wyjątkiem kobiet z zagranicy – nie zareagował odruchem wymiotnym na cytowany tekścik Gekko. Zapewniam Cię, że w Stanach czy w Kanadzie za taki tekst skierowany do koleżanki Gekko mógłby zakończyć karierę zawodową.

    Inaczej mówiąc, zasadniczo się różnimy w odbiorze słów. Czyli podtekście kulturowym?
    I taki byłby chyba wniosek z tej całej – bardzo interesującej – dyskusji.

  238. @zak1953 20 stycznia o godz. 19:24
    „Tamte środowiska opozycyjne za PRL-u nigdy nie były ze sobą naprawdę solidarne. (…) Zbyt wielu czuło się opozycyjnymi I sekretarzami.”
    Różnica polegała na tym, że Morawiecki chciał iść na udry, parł do konfrontacji, począwszy od ulicznej a na rozsyłaniu bibuły do innych demoludów skończywszy.
    Co według mnie – wtedy i dzisiaj – było igraniem z ogniem.
    Pisze to pomimo tego, że w największych demonstracjach organizowanych na początku lat 80-tych przez SW brałem udział i odwiedziłem wtedy parę aresztów.

    Dzisiaj jestem wdzięczny Wałęsie za „kolaborację z komuną” i za brak w Polsce prawdziwej wojny domowej. Za Okrągły Stół i za stosunkowo niewielki rozlew krwi.

    Tak, przemiany gospodarcze można było pewnie zrobić jakoś lepiej, ale jak tu kiedyś @anumlik przypominał, wielu ekonomistów, w tym pyskujacy potem prof. Kieżun, gdy miało okazję i było poproszonych o pomoc przez jak widać zdających sobie sprawę z własnej ekonomicznej ignorancji solidaruchów,- odmówiło.

    Morawiecki i SW to było oszołomstwo w typowo polskim, powstańczym stylu. Bardzo dobrze, że sprawami kierował wtedy „Bolek” Wałęsa a nie Morawiecki czy Gwiazda.

    Mieliśmy wtedy niepojęte szczęście, powtórka cudownej okazji po zakończeniu I wojny światowej – u Ruskich zdarzył się Gorbaczow, o czym teraz pisrydzyki nie pamietają, fantastyczny PR Polsce zapewnił wybór Wojtyły na papieża oraz „prostego, wąsatego robotnika” na lidera „Solidarnosci”.

    Kończąc – nie ma dla mnie sensu porównywać Wałęsy z Morawieckim bo to nie ta sama klasa. I mam tutaj serdecznie w d*pie czy Wałeśa był „prowadzony” jako „Bolek” czy „tylko” wykazał się genialnym instynktem politycznym.
    Nie było w Polsce masakrującego rozlewu krwi, Jaruzelski zabił mniej Polaków niż Piłsudski. Nie było kolejnego przegranego powstania. Ustrój został zmieniony. Ogromna armia okupacyjna poszła sobie bez jednego wystrzału. Luuuudzie, toż to nawet dla ateistów powinien być JEDEN WIELKI CUD!!!!

  239. @namarginesko
    Chyba wypite przeze mnie grogi osmielily mnie, żeby Ci w końcu powiedzieć prawde , ale to do końca.
    Ja Ci to juz sugerowalem wczesniej, ale bez skutku.
    Po tym co napisalas do anumlika zmusza mnie by ci jednak szczerze powiedzieć.
    Namarginesko Ty swoim językiem, tymi ksiuncami, bzedetami , którymi obrzucasz kazdego, kto Ci podpadł jako kościółkowiec, nic nie wnosisz do ateistycznej myśli, poniewaz rzucacasz bluzgami, których to bluzgów dopatrujesz sie u ludzi, którzy sie z Toba nie zgadzają. Osmieszasz ateistów tym językiem. Przykro mi to powiedziec, ale jestes niemądra. Chyba blondynka, która Ci tak podpadła, jest sporo od Ciebie mądrzejsza, mimo wiedzy, która gdzies posiadlas (bez ironii)

  240. @Tanaka

    Żoliborski bohater jednak nosił to piwo, bez tego uczestnicy nie byliby w stanie obradować i stworzyć n-tą Rzplitę, a mógł napluć lub dosypać truciznę… a nie zrobił tego, tzn. nie przyłapano go na tym. Potem jednak zrozumiał swój błąd i spalił kukłę „mędrca Europy” (biedna ta Europa – czy nie miała przypadkiem inne kłopoty – spotkanie z bykiem? Nie wiem skąd takie skojarzenie, ale się u mnie pojawiło.

  241. @Lewy, 19:10

    powiadasz w „glebokiej Polsce”, juz nawet nie pamietam co oznacza owe „przepijanie”?
    Czyzby „a kto znami nie wypije tego we dwa kije”?
    Wiem, ze niektorzy pisza trudno, zeby goscie blogowi mieli rozrywke i mogli sie domyslac. I czasami jest tak, ze nikt niczego sie nie domysli, chocby nie wiem jak sie domyslal.
    Wieniedikt Jerofiejew opowiadal kiedys, ze jego ojciec
    mieszkajacy na Syberii byl naczelnikiem stacji i bardzo wesolym czlowiekiem, ktory czesto przechadzal sie w mieszkaniu i „блядовал”, i wedlug mnie, niczym innym sie nie zajmowal” – mowil Jerofiejew. ” Ojczulek, kurwami rzucal, i „доблядовался” i ktos doniosl na niego i w 1938 roku, kiedy sie urodzilem i tyle ja go widzialem. Dopiero w 1954 roku spotkalem go ponownie. Oczywiscie z paragrafu 58. Przypomniano mu, ze pijanemu opierdal wladze sowiecka i przy tym walil piescia o stol”

  242. @Namargineska
    Opania z piosenki Jacques’a Brela tylko dla panienki bez przymiotnika miał cukierki. @blondynka to wyczaiła i odpowiedziała w tej samej konwencji. Ty zaś obdarowałaś ją epitetem zawodowa panienka.

    Ja o „panience” mówię – panienka, o „zawodowej panience” mówię – dziwka, o „konsekrowanej panience” – głupia sekciara. Czaisz różnicę?

  243. zza kałuży
    20 stycznia o godz. 20:12
    Fajnie się czyta Twój komentarz. Ale też tak sobie myślę, iż dobrze się stało, że siedzisz obecnie za kałużą. Bo przynajmniej nikt do ciebie nie zapuka o 6:00 rano. A IPN nie oskarży o propagowanie komunizmu.

  244. @Lewy
    Eh bien, un de plus? Votre santé!

  245. Jedni nazywają to przywarą, inni zaletą, a jeszcze inni zwykłą głupotą….. ale mój niepoprawny optymizm i wiara w ludzi, powodują, że jeśli to mozliwe, to staram się pomóc….
    @Na marginesie napisałaś 20 stycznia o godz. 16:59
    „Blondynka jest… panienką? Ciekawe tylko, czy zawodową.”
    To jest inconsiderate i zdecydowanie obraźliwe

    Anumlik 20 stycznia o godz. 14:02 wysłał następujący tekst;
    @blondynka, z godz. 13:24
    ‚https://www.youtube.com/watch?v=_2
    Pod tym adresem kryje się zabawna piosenka; „Cukierki dla panienki mam”, którą śpiewa Marian Opania. Chodzi w niej o to, że biedak najpierw jedną panienkę chce poderwać na te cukierki, a jak mu się to nie udaje, to drugą. Niestety z podobnym rezultatem
    Ja odpisałam Anumlikowi,…. a moja wypowiedź; „Biedak nie wiedział, że panienki przeszły trenning anty-cukierkowy we wczesnej młodości.” To był komentarz, odnąszący się do piosenki, a jednocześnie nawiązanie do linku, który pod nim zamieściłam. A pokazywał on malca, którego ojciec ścigał za podkradanie cukru.
    To tyle i aż tyle.
    Twoja reakcja… nie dość, że you are jumping to conclusions to jeszcze you are labeling mnie.
    Opisałam to wszystko dokładnie, ponieważ mam nadzieję, że wyciągniesz wnioski i następnym razem, jak najdzie na ciebie ochota komuś dowalić…. to najpierw dobrze to sobie przemyślisz i nie popełnisz czegoś takiego

  246. Antonius
    20 stycznia o godz. 20:24

    Żoliborski bohater jednak nosił to piwo, bez tego uczestnicy nie byliby w stanie obradować i stworzyć n-tą Rzplitę, a mógł napluć lub dosypać truciznę… a nie zrobił tego, tzn. nie przyłapano go na tym.

    Żoliborski nie wsypał do piwa trucizny ? Matkoboskoczęstochosko! – znaczy on sam jest komuna! Mógł zabić, a nie zabił. Normalnie jak Stalin. A teraz robi za antykomunę. Ale że robi tak gorliwie, z takim zawzięciem, zapluciem, od razu jest jasne, że to tylko taka maskirowka i wyparcie zbrodni.

  247. zak1953
    20 stycznia o godz. 20:58

    zza kałuży
    20 stycznia o godz. 20:12
    … przynajmniej nikt do ciebie nie zapuka o 6:00 rano. A IPN nie oskarży o propagowanie komunizmu.

    Eeee, nie, czemu? Przecież własnie IPN wpadł na pomysł, że pościga sobie troszkę esesmanów, o których się był własnie dowiedział, że tacy nad Wisłą działali za wujka Adolfa. I się rozpytuje, czy kto wie gdzie ten czy tamten mieszkają. Stulatków albo starszych będzie ścigał.

  248. Widzę, że do towarzystwa jakoś nie dotarło, że „obraźliwy” to pojęcie względne.
    Dlatego właśnie – huzia na Józia. A w tym przypadku na „namargineskę”.
    W dodatku jeszcze aplikujecie mi stek morałów lewo-blondynkowych. I bajdurzenie o Opani.

    Nudne to. A przy tym jakże polskie!
    Poczułam się jak w domu – od którego jednak warto jak najdalej.

  249. Biedny ci on, ten @anumlik, biedny. Rycerskość rycerskością, a czasem trzeba się zastanowić i napisać anumlika zamiast stawać murem. A jeśli już stawać, to za, jak najdalej się tylko da.

    Zdrówka wszystkim. Rrrrum.

  250. Bo każde świństwo można przykryć pasownym cytacikiem…

  251. Tanaka
    20 stycznia o godz. 21:51
    Za pieniądze zarabiane w IPN, wielu absolwentów historii jest gotowych ścigać cienie SS. A przecież wystarczyłoby pojechać do Niemiec i w istniejących archiwach poszukać danych członków SS, a także wykazów przydziałów służbowych do obozów koncentracyjnych. Jeden wymóg – dobry niemiecki ze znajomością pisanego gotyku. Ale z tym jest gorzej, więc nie ruszają.
    To trochę tak, jak z owymi kuratorami ustanawianymi dla prywatyzowanych kamienic warszawskich. Żeby szukali miejsca pobytu 120 letnich właścicieli. A w tzw. międzyczasie zarządzali nieruchomościami. Polak potrafi.

  252. Zima nadchodzi… 🙂
    Właśnie poczytałam sobie wspomnienia o zimie stulecia w 79 roku i wyczytałam tam jedno zdanie, które mnie rozbawiło podwójnie.
    – Władza pokazała, że jest bezradna – uważa Sieczkowski. – Jej bezradność mieściła się w sekwencji zdarzeń, która następowała od czerwca 1976 roku – dodał.
    Po pierwsze akurat w tym czasie mieszkałam w Berlinie i wysłuchiwałam od Niemców jaka to Polska jest niezorganizowana i bylejaka, bo nie umie sobie poradzić z „odrobiną” śniegu i mrozu. No i za jakiś, dość krótki czas ta rzeczywiście tym razem odrobina śniegu (ok 15 cm) i mrozu (-15) sparaliżowała cały Berlin. Wtedy ja się wyśmiewałam 🙂
    Po drugie to nie ma jak to przywalić „komunistom”, bo to i pożyteczne ze względu na karierę i bezpieczne, ale co będzie jak podobna zima zawita do Polski teraz? Jak sobie poradzi władza? 🙂

  253. @paradox57, z godz. 21:56
    Przeca to właśnie mój dzisiejszy anumlik z godz. 7:59 wywołał całą tę – interesującą jak widzę – polemikę 😉

  254. Zgoda, owszem, jak najbardziej (ale po ślubie) – już sam nie pamiętam, skąd ten cytat (co z tobermorrym?). Tym nie mniej, nasz polski cham skoligacony jest z panem. Wszystko musi mieć na bogato. Nawet jak idzie samowtór, z chamem bliźniakiem, sześciometrowym chodnikiem, musi zajmować całość. By już nikt się nie próbował wcisnąć!

  255. zak1953
    20 stycznia o godz. 22:17

    SS-manów i innych zbrodniarzy szukał i Wiesenthal i bardzo wiele innych osób organizacji i państw. Nic tylko się z nimi skontaktować, nie trzeba znać gotyku niemieckiego, to zostało przepisane na standardowy zapis graficzny alfabetu łacińskiego, Ale nie, bo nie w tym rzecz, żeby realnie coś pożytecznego robić i rozwiązywać realne problemy. Jak IPN powstawał kilkanaście lat temu, mógł się za to serio wziąć i byłby cień szansy, że jakiś zbrodniarz zostanie jeszcze ukarany. Teraz szanse są zerowe. Nawet jeśli jakiś stulatek żyje, nawet jesli go znajdą, to nawet nie stanie przed sądem: stan zdrowia. A jakby nawet – hipotetycznie – stanął,, będzie to samo: stan zdrowia w trakcie. Poza tym sprzeciwia się temu racjonalność oraz coś takiego co nazwałbym przyzwoitością: nie wsadza się stojącego nad grobem starucha. Nawet jesli on kiedyś innych postawił nad grobem i strzelił im w głowę. Za późno. Mozna tą zasadę nazwać też zasadą nie kopania leżącego na ziemi stulatka.

    IPN w ogóle nie jest po to, żeby coś dobrego robić dla tego, co się nazywa Polską.

  256. Ewa-Joanna
    20 stycznia o godz. 22:19

    Może częściowo na smutno, ale też mnie coś takiego bawi: władza pokazała, że jest bezradna.., bo hydraulik tak rury skręcał, że ciekło. A odśnieżacz tak odśnieżał, że mu sie nie chciało odśnieżyć.
    Dlatego wiecznie żywy jest Jasiu.. u „Dudka” ,albo „Alternatywy 4” Barei. Widać, jak sobie władza nie radzi, za pomocą niechcenia radzenia sobie przez tzw. obywateli.

  257. PS
    Skursywiło mi się, ale poprawiał nie będę. Paradoxie:
    W Twoje ręce perswaduję kieliszeczkiem pigwóweczki: Pros’t 🙂

  258. Tanaka
    20 stycznia o godz. 22:46
    Szymon Wiesenthal to przecież Żyd. A to jest czynnik uniemożliwiający narodowemu badaczowi z IPN skorzystanie z jego materiałów. Komuna tak robiła, więc nie mogło to być prawdziwe, bo im od razu wychodzi żydo-komuna.
    A te przysłowiowe 100 lat wieku?. Właśnie niemiecki sąd orzekł możliwość osadzenia w więzieniu esesmana, księgowego z Auschwitz, który ma niewiele mniej, bo chyba 98 latek.

  259. @anumlik
    20 stycznia o godz. 22:35
    Eee tam, niekoniecznie.

  260. @Tanaka
    20 stycznia o godz. 22:50
    W sąsiednim bloku mieszkała taka stara wariatka, co rury jesienia okręcała szmatami i zabezpieczała bo „gołe” były. I zimą, przy mrozach poniżej 15 stopni był to jedyny ogrzewany blok z wodą 🙂

  261. @zak1953 20 stycznia o godz. 22:56

    „Szymon Wiesenthal to przecież Żyd. A to jest czynnik uniemożliwiający narodowemu badaczowi z IPN skorzystanie z jego materiałów.”

    Tym bardziej, iż bez pomocy mediów pana Rydzyka takiej a nie innej twarzy IPNu by raczej nie było. Proszę sobie wpisać „Rydzyk” w wyszukiwarkę na poniższej stronie:

    http://www.wiesenthal.com/site/apps/s/search.asp?c=lsKWLbPJLnF&b=4442915

  262. @Anumlik

    Czarno to widzę. Rum nie był jednak najlepszym pomysłem. Mimo wszystko, że będę się powtarzał: „Byłbym niewdzięcznikiem, gdybym…” itd.

    Zdrówko.

    PS. Sam widzisz, plącze mi się, ale nie kce mi się poprawiać.

    anumliki, anumliki, straszne zbereźniki
    gdy się jakiś napatoczy, zaraz się ktoś boczy

  263. Lewy wybacz, że z takim ,,refleksem” ale czasu było brak a temat poruszyłeś niezmiernie mnie pasujący…
    Psychole u władzy – temat rzeka i wydaje mi się, że zyskujący wręcz na aktualności. Wybór Trumpa jest tylko konsekwencją (doraźną) Obamowskiego ,,Changes – Yes We Can”. Pytam się co się zmieniło za Obamy? Zmniejszyła populacja working poor? Zmniejszyły dysproporcje dochodów? Zmiejszyła wszechwładza korporacji? zwiększyła ilość popłatnych miejsc pracy? Nic z tych rzeczy. Co w zamian? Przede wszystkim ,,bail out” no i Obamacare uchwalona ,,drugim rzutem”. Więc jakie zmiany na które liczyła np. biedniejąca klasa średnia? Tym bardziej, że Demokraci wystawili kandydatkę gwarantującą nienaruszalność ekonomicznego status quo. Każdy kolejny prezydent (,,normalny”) dokładał: więcej troski ,,o nasze dzieci” (np. war on drugs) troski ,,o nasze bezpieczeństwo” (co pozwoliło zapełnić prywatne wiezienia), a to jakaś wojenka w obroni wartości (parę groszy dla chłopaków z sektora zbrojeniowego), aborcja na życzenie – zakaz aborcji, małżeństwa jednopłciowe vs. homofobia. Wszelakie rozrywki, o ktore mądrzy ludzie mogą się sprzeczać w studiach a gawiedź ma czym sie emocjonować. Jasne te zmiany jakiemuś procentowi populacji ulżyły ale jej trzonowi nic a nic nie dały. Klasa średnia jak sie kurczyła tak się kurczyła, pracować trzeba co raz więcej za co raz mniej, perspektywy przed dziećmi (pomimo tak pilnej ochrony przed narkotykami i walki o ich bezpieczeństwo) co raz marniejsze.
    Na to nałożyła niezwykle aktywna, wspierana przez dysponujący nieomal nieograniczonymi środkami materialnymi konglomerat prawackich mediów. Słuszny gniew tych ludzi jest trolowany na inne pola. Każde inne pole ale nie ekonomia z lewicowym (równościowym) sznytem. Finał jest znany: wybór osobnika zaburzonego ale głoszącego, że ,,rozwali to”. Bo ludzie tylekroć oszukani przez tych Normalnych, Racjonalnych de facto nie liczą na przybycie im kasy w portfelu (tu wiadomo: ,,ich” media tłumaczą im, że ich bieda to wina Waszyngtonu i wyrok Boga). Ludzie wybrali Trumpa dla efektu ,,nasycenia zemstą”. Z rozkoszą patrzą na te przemądrzałe feministki z uniwersytetów jak im rzednie mina, na tych politycznie poprawnych cwaniaków po Harvardach, którzy nie rozumieją co sie stało za to wiedzą wszystko o małżeństwach jednopłciowych i prawach zwierząt.
    Moją teorię potwierdza to co się dzieje w Polsce – tu nawet jest lepiej bo ludzie dostali kilkanaście namacalnych słodkich cukierków – PiS ich ,,nie oszukał” więc nie ma potrzeby szukać dalej, głebiej jakiego zbawcy, który ,,zrobi porządek”. Ludzie z lubością obserwują tych ,,bezczelnych sedziów” z ich immunitetami, tych mądraków – mistrzów akuratności Lisów co zarabiając dziesiątki tysięcy miesięcznie tłumaczą ludziom zarabiającym 2tyś na rękę, że ,,tak jest dobrze dla gospodarki” więc, ,,żeby nie byli roszczeniowi”. Co gorsza mają porównanie z zagranicą gdzie w warunkach (najczęściej) nieporównywalnie lepszych zarabiając tamtejsze najniższe znacznie lepiej, satysfakcjonująco można żyć. PO przespała ten punkt krytyczny – uważała, że jest tak cudownie (bo z ich punktu widzenia tak było), że trzeba tylko nie wkurzać biskupów (bo będą ujadać) i bedzie cacy. Stąd też obecny ich marazm – nie bardzo wiedzą co dalej. Bo co może zaproponować taki Tomasz Lis dziewczynie z wiejskiego sklepu we wsi ,,30km od Lublina” zarabiajacej 1600pln? Skoro jego największym problemem za rządów PO były fotoradary, których mu niegodziwy rząd nastawiał po drodze do pracy znacząco wydłużając dojazd do niej.
    Oczywiście Kaczyński rozhuśtał łódkę i skierował ją w niebezpiecznym bardzo kierunku (vide: USA) ale na razie ma na cukierki…Gdy ich zabraknie może znajdzie się ktoś kto zaproponuje: nie kasy (bo ukradli) ale w układach z Rosją odzyskajmy chociaż Lwów?
    Kolejnymi wręcz modelowymi przykładami są:
    Filipiny – gdzie wybrali sobie ,,szeryfa” Duterte – ten co prawda nic nie może zrobić z nieludzkimi warunkami zatrudnienia w pracujących na potrzeby globalnych koncernów maquiladores (a praca w nich to i tak luksus) ale za to uratuje swój ludek od narkotyków. Napewno tenże ludek doceni tą ,,troskę”
    Inny przykład Indie – kraj- gigant, gwaltownie się rozwijąjący ale stojący przed monstrualnymi wyzwaniami, których w realnej perspektywie czasowej nie da się rozwiązać. Demografia i zasoby naturalne stanowią ogromną barierę, Więc co oprócz neoliberalizmu proponuje rząd indyjski? Hinduski nacjonalizm, który poza nawias wyrzuca nędzne 145mln obywateli – muzułmanów. Wspniała prespektywa. Wreszcie hinduiści w swoim kraju mogą ,,wstać z kolan” (brzmi znajomo? bo powinno). Rozumiem, że jeżeli neoliberalne recepty zawiodą może ktos zaproponuje ,,powstałym z kolan” Hindusom zdobycie ,,przestrzeni życiowej” i to we własnym kraju?
    Trend jest niepokojący bo i w Europie coś co do niedawna było aberracją zaczyna być częścią debaty a ,,normalne” partie dla zdobycia punktów procentowych zaczynają przejmować część ,,najstrawniejszej” agendy nacjonalistów (bądź psycholi) mimochodem oswajając ludzi z ekstremami. W końcu przez 8 lat swoich rządów PO wcale aż tak bardzo od PiSu się nie różniło. PiS po prostu poszedł dalej. Nie darmo robiący za sejmową ekstremę w latach dziewięćdziesiątych Niesiołowski obecnie nieomal robi za lewaka.

  264. No to bylam w moim miescie NY na demonstracji kobiet ( i mezczyzn) w rocznice zeszloroczne go marszum kobiet na calym swiecie. Szlam ponad 4 godziny. Marsze, demonstracje odbyly sie w wielu miastach amerykanskich a nawet na swiecie. Liczebonosc: setki tysiecy i sadzac po NY, gdzie mam doswiadczenie w porownaniu z innymi demonstracjami, jest to prawda. Tematy plansz, i hasel wszelakich zwiazane z aktualna sytuacja w Ameryce. Najbardziej budujace, ze bylo mnostwo hasel, plansz, banerow w sprawie midterm wyborow ktore odbeda sie (jak wyczytalam na posterach) 6 listopada. Oczywiscie najwiecej bialych, przyzwoita ilosc czarnych i latynosow, po raz kolejny zauwazam calkowity brak Dalekiej Azji. Nic ich nie rusza? Czyzby nawyk posluszenstwa tkwil w nich tak gleboko?
    Najbardziej podobal mi sie band kobiecy, wylacznie bebny, jak te kobitki, bo nie dziewczyny, tlukly w te bebny, mozna rzec: women power. Tez wielce podobala mi sie wielce mieszana orkiestra „nowoorleanska” ktora naprzemian grala swoje standarty i marsz pogrzebowy, co za kazdym razedm wzbudzalo radosc.
    8 marca wielka demonstracja kobiet na okolicznosc Swieta Kobiet ( wykpiwanego w Polsce z powodu gozdzika, a bez zastanowienia co za nim sie kryje). A te demonstracje sa coraz powszechniejsze na swiecie.

  265. Na blogu red Szostkiewicza jest aktualnie temat; „Polityczna dulszczyzna marszałka Karczewskiego”. Dotyczy obrony (przez wymienionego) wypowiedzi Czarneckiego o Róży Thun. Są próby wymuszenia na Czarneckim przeprosin za porównanie jej do szmalcowników z okresu okupacjii.
    Red. Szostkiewicz twierdzi że od trzeciej osoby w państwie powinniśmy oczekiwać więcej.
    Nieżyjący prof. Bartoszewski miał na takie sytuacje świetne bon moty. Jeden to; warto być przyzwoitym, a drugi: banda dyplomatołków. Te akurat świetnie pasują do sytuacji i do combo Czarnecki/Karczewski.
    Czy jest coś względnego w obrażaniu pani Thun, nazywając ją w ten sposób?

    Z drugiej strony Ewa-Joanna o godz. 23:38 podała link, w którym z przerażeniem zobaczyłam młodych Polaków, czczących 128ą rozcznicę urodzin Adolfa Hitlera!
    Przebrali się na tę okazję w mundury wermachtu, były zdjęcia „bohatera” wieczoru z flagami III Rzeszy, paląca się duża swastyka, pochodnie, tort odekorowany swastyką, a umundurowani z wyciągniętą prawą ręku w salucie cesarskim,…. i to wszystko przy dźwiękach „Hajli, hajlo”…
    Skąd się to bierze? należałoby zapytać. Głupota niewątpliwie odgrywa tu zdecydowanie dominującą rolę. Ale wychowanie tych młodych ludzi gdzieś zawiodło. Właściwie ktoś, czy ktosie zawiedli. Rodzina, środowisko, szkoła, kościół …… Czy należy stać z boku i udawać, że to nic się nie stało? Polacy, nic się nie stało….. jakoś to będzie…
    Grunt, że to mnie nie dotyczy… A przecież już to wszystko przeżywano, włącznie z tymi zachowawczymi postawami. Czy ci, udający, że nic nie wiedzą, nic nie widzą… nie są jakoś współodpowiedzialni?

  266. Slawczan
    21 stycznia o godz. 0:35
    Ostatnio mówiłem Ci o ksiązce Naomi Klein The shock therapy. Bardzo inteligentna kobieta, która bezlitośnie obnarza nieludzki monetaryzm i neoliberalizm Miltona Friedmana. Z przyjemnością czytałem tę książke, dużo się z niej dowiedziałem. Ale cały czas towarzyszyły mi wątpliwości,wyczuwałem jakąś jednostronność,wręcz stronniczość. Podobnie odbieram Twoje tyrady ; z jednej strony piszesz inteligentnie, z drugiej zaś pomijasz zalety owego liberalizmu.
    Kilka dni temu obejrzałem film o chilijskich ekonomistach szkolonych na Uniwersytecie w Chicago, zwanych chicago boys. Wyłania się z tego zupełnie inny obraz niż ten malowany przez Naomi. Sytuacja gospodarcza Chile za prezydentury Alliende była katastrofalna, jak pod koniec PRLu, z rynku znikły wszystkie podstawowe towary. kolejki były za chlebem, mlekiem, papierosami. Naomi twierdzi, że to była cyniczna polityka amerykańskich korporacji, CIA i samego Nixona by zdusić chilijską demokrację w zarodku. Film zaś pokazuje, że nieudolny monopol gospodarczy socjalistycznego Alliende, doprowadził do tej zapaści, że przejmując handel zożem, mlekiem, papierosami, butami, skarpetami ..itd. Podobna rzecz powtarza się dziś w leżącej na ropie naftowej Wenezueli. Czy katastrofa też jest tam spowodowana przez jankeskiego szatana ?
    Początkowo nikt w Chile nie wiedział, jak się zabrać do naprawy i wtedy zgłosili się do tej roboty chłopcy z Chicago.
    Obecnie w Chile nie ma kolejek, tak jak nie ma ich w Polsce. Prawda, że jest liczna grupa ludzi, którzy nie mają dostepu do tych dóbr. Tak było, jest i będzie zawsze, a szczególnie w krajach wolnych od kapitalizmu, gdzie rządzony przez wązką grupe dobrze sytuowanych przewodników (jak te świnie u Orwella) naród buduje socjalizm.
    W Polsce nakłada się na to jeszcze ów kościelny rak, nowotwór, który rozrósł się do niebywałych rozmiarów, który opanował umysły nie tylko tych wyrzuconych za burtę, ale i tych swietnie sobie radzących. I tu się całkowicie zgadzamy.
    Natomiast jak twierdzisz, że nie ma róznicy między PO i PISem, to nasze drogi myślowe całkowicie się rozchodzą. Zaczynasz mi przypominać Zandberga, który też nie widzi nic pozytwnego po roku 89 tym, który nie chce wchodzić w żadne koalice z innymi partiami. I prawde mowiąc jest to większy dla PISu pozyteczny idiota, od prymitywnego żula Kukiza, bo on taki gładki, mądry, bo on chce zrobić dobrze.
    Sławczanie, powtarzam, nie ma idealnej sprawiedliwości na świecie, a jeśli ktoś opowiada, że mozna taką stworzyć to albo jest ogranczony, albo cynicznie zwodzi prostych ludzi, jak to robili Lenin, Mao, a obecnie Kaczyński.
    Gdyby nie ten kapitalizm, to nie byłoby internetu, laptopów i nie mielibyśmy możliwości wymieniania myśli. Ale w końcu można żyć w kurnej chacie.

  267. zak1953
    20 stycznia o godz. 22:56

    Racja! Człowiek się musi pilnować i pamiętać, że od Żyda Prawdziwy Polak nie weźmie. Tzn. weźmie, a chałupy, domy, działki i resztę dobytku brał. Ale żeby adresy SS-manów miał wziąć, to nie.

    Sąd niemiecki „orzekł możliwość osadzenia” 98-latka to, jak rozumiem, znaczy właśnie możliwość. Szczegółów nie znam, zatem alternatywnie: zwrócono się do sądu przed procesem i sąd tak orzekł, że jak zapadnie wyrok skazujący, to skazany „będzie mógł być osadzony”, albo już proces się odbył i sądzony otrzymał wyrok skazujący. Prawdopodobnie orzeczenie dotyczy sytuacji przyszłej, bo inaczej nie miałoby sensu prowadzenie procesu na którym mógłby otrzymać karę osadzenia w więzieniu.
    Do takiego orzeczenia sądu należy wliczyć albo istniejące, albo specjalnie przygotowane warunki do osadzenia przy uwzględnieniu norm zdrowotnych i humanitarnych dla stulatka.
    Tak czy inaczej, oba przypadki w odniesieniu do zamiarów IPN-u oznaczają wieloletnią rozbieżność w czasie. Prokuratorzy nadwiślańscy są na etapie luźnego rzucenia pytania i adresy SS-manów. Zanim z tego zrobi się sytuacja przedprocesowego pytania sądu o orzeczenie, zanim zakończy się proces, będzie prawomocny wyrok skazujący na osadzenie, zanim badania lekarskie, świadectwa, odwołania, wnioski zostaną zamienione na ostateczne wsadzenie zbrodniarza do mamra, minie tyle czasu, że 98-latek będzie miał 108 lat albo 140.
    Nie o żadne „ściganie zbrodniarzy hitlerowskich” przecież tu chodzi, ale o uzasadnienie istnienia i rozciągania budżetu IPN-u, zatrudnianie kolejnych usłużnych prokuratorów-historyków i posiadania narzędzia do walki wewnętrznej z „żydokomuną” i każdym innym wskazanym przez słuszną władzę i słuszny IPN.

  268. @Lewy
    21 stycznia o godz. 8:45
    No znowu sie narażę…
    Bardzo proste, powiedziałabym prymitywne masz to rozróżnienie kapitalizm – socjalizm. Jeden dobry bo dał internet a drugi zły bo były kolejki.
    Pozostanę przy prostocie. A co ze Szwecją? Co z Chinami?
    Jedni to kapitalizm, drudzy socjalizm a nawet może i komunizm. To jak się to mieści w twoim pojęciu ekonomii?
    Też uważam, że PO i PiS to jeden pies.

  269. Blogowicze wszelkich blogów w sytuacjach cokolwiek trudniejszych odwołują się do Chin (uniwersalny odnośnik, baza do dowodzenia bez dowodzenia, pewnik), że tam idzie do przodu. Że tam jest co? Prawdziwa wolność, dostatek, ze tam nie ma biedy, nie ma protestów, nie ma lichych etatów i pracy za grosze, są emerytury godne, że tam nie ma przymusu państwowego, partyjnego, ekonomicznego, ze tam działa idealne dla tego społeczeństwa rozwiązanie – tani eksport, dużo produkcji, dużo eksportu, dużo przychodu. Ale jak tani eksport, to i tania praca (w ekonomii nie ma cudów), jak tania praca, to i nierówności rażące, wyzysk, itd. Zbywanie jednym słowem problemu, a tym słowem są Chiny, a w bardziej złożonych argumentacjach dochodzi Szwecja i jakby sugerowanie – więc można, a jeśli można, dlaczego tutaj, i tam w Chile jest inaczej, itd.
    Pzdr, TJ

  270. @Tejocie
    Znow sie narazisz Ewuni-Joasi, ktora jeszcze raz Ci dowali, ze jestes nudny. Zrob cos zeby ja zabawic. Wiem ze to nie latwe, ze to wymagajaca kobieta, ale kazdy rycerz stawal na glowie by dama byla szczesliwa.
    @E-J
    Z ta Szwecja to dobry argument. Nie jest ona wprawdzie z NATO, ale jednak jakos jest chroniona przez tych okropnych Amerykanow, tak samo jak Twoja Australia, ktora gdyby nie Amerykanie, to dzis by byla japonska. No ale znow zarzucisz mi prymitywizm, bo jeden dobry bo w Australii nie ma Japonczykow a drugi zly bo w Australii nie ma kolejek.
    Jak widzisz tez potrafie pozostac przy prostocie, moja poczciwa Ewuniu Joasiu.

  271. Filmik o polskich nazistach jest ostrzeżeniem, świadectwem, ze nie jesteśmy jacy tacy, dowodem na to, że ludzi oddzielnych, nawiedzonych, ekstremalnie nienawidzących jest sporo w społeczeństwie i maja oni wolną rękę by przyjąć na siebie jakąś modłę i ja uprawiać.

    Ciarki po plecach przechodzą, jak goście na obchodzie 128 urodzinach Hitlera, na wzgórzu w lesie przybijają wspólnie portret wodza do sosny, wspólnie go zdobią, po czym wysłuchują krótkiej laudacji przewodniczącego o tym, jaki Hitler był mądry, wybitny polityk, strateg, był najwybitniejszy, kochał swój naród, kultywował wartości (rodzina, naród, prawda), itd.

    Chciałoby się dzwonić na pogotowie psychiatryczne, gdy patrzę na na kilkunastu osiłków obnażonych po kibicowsku do pasa wykonujących taniec popychany, recytujących strofy „Kto ty jesteś – Polak mały” z przerywnikami „Sieg heil” gdy wołają – Tusk, ty zdrajco odp…l się od Polski – coś w tym stylu.

    To są ludzie ONRu. Faszyści, neofaszyści, kryptofaszyści, neohitlerowcy, itd.
    Gdy są pytani o swoje poglądy i zachowania, to rżną głupa bardzo podobnie, jak PiSowcy pytani o ekspertów smoleńskich, czy o Waszczykowskiego, czy o wybryki Macierewicza – nic nie wiemy o tym, to są dobrzy fachowcy i dużo dobrego zrobili dla Polski.
    Nie twierdze, nie suponuję ze Waszczykowski i Macierewicz to faszyści, wskazuję tylko na mechanizm wyparcia, który uruchamia się w każdym przekonanym PISowcu, gdy dochodzi do niewygodnych pytań o konkrety. Ten mechanizm wyparcia, to jest właśnie rżnięcie głupa.
    Pzdr, TJ

  272. @tejot
    21 stycznia o godz. 9:20
    Guzik. Zastosowałam takie samo proste pojęcie ekonomii jak Lewy.
    Bo z czym sie nam kojarzy socjalizm – z kolejkami, centralnym nieefektywnym sterowaniem i zapaścia gospodarczą, prawda? A przecież w Chinach jest inaczej i mimo centralnego sterowania ( ? tak naprawde to diabli wiedzą jak tam jest, bo skąd ci miliarderzy?) rozwój gospodarczy i społeczny tego kraju nie podlega wątpliwościom.
    Lewy,
    A skąd ci się robaczku ta Ameryka w mojej wypowiedzi wzięła? Śnisz na jawie czy też tracisz rozum z przerażenia na mój widok?

  273. @tejot

    Trochę z innej beczki, i nie na temat ale specjalnie dla ciebie 😉

    http://www.thenews.pl/1/9/Artykul/345071,Someone-planted-a-bomb-on-presidential-plane-that-crashed-in-2010-investigator-

    Bardzo lubię czytać propagandowe produkcje polskiego radio pisane w języku z grubsza angielskim! Na ogół mają one na celu wybielanie wizerunku albo pokazanie w lepszym świetle faktów, które prasa zachodnia bezlitosnie obnaża. A tym razem taka miła siurpryza – profesor Bienieda mówi że była bomba. Myślałam że ta linia jest już passe i chwilowo zakopana pod dywan a tu proszę, niech się Europa i świat dowie i z przyjemnością podamy news ten po angielsku, żeby zachodnie serwisy nie musiały męczyć się z tłumaczeniem! Nie ma jak poprawiać nam wizerunek w świecie…

  274. Ewa-Joanna
    21 stycznia o godz. 9:58
    @tejot
    21 stycznia o godz. 9:20
    Guzik. Zastosowałam takie samo proste pojęcie ekonomii jak Lewy.
    Bo z czym sie nam kojarzy socjalizm – z kolejkami, centralnym nieefektywnym sterowaniem i zapaścia gospodarczą, prawda? A przecież w Chinach jest inaczej i mimo centralnego sterowania ( ? tak naprawde to diabli wiedzą jak tam jest, bo skąd ci miliarderzy?) rozwój gospodarczy i społeczny tego kraju nie podlega wątpliwościom.

    Mój komentarz
    Rozwój gospodarczy Chin widać w sklepach, gdzie towary made in Chna kusz ceną, włażą w oczy, namawiają wyglądem (połyski, kolory, zapewnienia na metkach) do kupienia.
    O rozwoju społecznym można się domyślać, że jest, lecz o zasada nie ma nic za darmo, nie może być w tym przypadkup ominięta, zastąpiona entuzjazmem dla świeżo poznanej nowości.
    Pzder, TJ

  275. @Ewa-Joana
    To ja , moja poczciwa myszko, cały wywód do Sławczana odnosiłem do amerykańskiego neoliberalizmu. No dobrze, ale chodzi o kapiatalizm, w którym Ameryki nie ma.Nie ma i już, a Szwecja, Australia, Norwegia, Singapur to same się obronią jakby co. Tak jak Europa bez Amerykanów obroniła sie przed Hitlerem.
    Fakt, że trochę tracę rozum czytając przemyślenia apodyktycznej cioci Kloci. Byś mnie przynajmniej poczęstowała pierogami, to bym nic nie mówił tylko je zjadł.

  276. Ewa-Joanna
    20 stycznia o godz. 23:35

    Miałaś w bloku „starą wariatkę”, co poprawiała to, co spieprzył niewariat, ale szczery Polak. Zapewne otulinę rury ukradł, bo wszystko co dało się ukraść, było kradzione. Z drobnymi wyjątkami. A dzięki „starej wariatce” w bloku było ciepło. Zgaduję, że starej wariatce nikt za to nie podziękował.
    Znam to dobrze, bo jestem raczej niestary, ale wariat: drzwi wejściowe do budynku, w latach wcześniejszych co najmniej 3 razy, sam, remontowałem Żarówki na schodach (własne) wymieniłem 89 albo 135 razy. I tak dalej.Sąsiedzi mijali mnie i nawet mieli dobre słowo: oooo.., panie sąsiedzie, bardzo ładnie pan pracuje, drzwi będą znowu działać, a tak ciągle wiało no i się nie domykało… I żaden – tu padnie niecenzuralne słowo, ale co ja gadam – teraz to już cenzuralne, za mentalności pisoidalnej – nie wziął się też do roboty. Żaden nie powiedział „dziękuję”. Natomiast wszyscy sąsiedzi, co do jednego – spluwali na komunę. Włącznie z komunistami. A każdy – katolik.
    Taka Polska: wariacka, albo, jak chce tytuł wstępniaka @Lewego – psychiatryczna.

  277. Binienda -w Smoleńsku była bomba
    Kostka
    21 stycznia o godz. 10:15

    Mój komentarz
    Ostatnia wypowiedź Biniendy w studio TV o zamachu w Smoleńsku jest puszczana przez wszelkie stacje TV i pewnie każdy PiSOwy i niePiSowy oglądacz telewizji ją dostrzeże.

    Binienda powiedział:

    „Nie jest istotne czy samolot był na 100, 50, czy 20 metrach kiedy nastąpiła ta eksplozja. Nie dlatego eksplodował samolot że był na wysokości większej lub mniejszej. Czy był we mgle, czy bez mgły. Eksplodował, bo ktoś podłożył bombę i spowodował eksplozję tej bomby.
    „To nie był wypadek, to był zamach. Mało tego, możemy powiedzieć, kto jest za to odpowiedzialny, ponieważ ładunki, które zostały zainstalowane w slocie, nie mogły być zainstalowane w Polsce, tak że odpowiedzialna za eksplozję w skrzydle jest Rosja.”

    Dlaczego ta deklaracja jest ważna?
    Ponieważ wygłosiła ją nie prywatna osoba, tylko członek oficjalnej, mianowanej przez ministra Macierewicza państwowej komisji d/s badania katastrofy smoleńskiej. A zatem Binienda wygłosił ja w imieniu komisji państwowej,a ponieważ komisja jest państwowa, to i w imieniu państwa.

    Zaiste, ujawnia się tu specyficzna cecha krajan – nieposzanowanie słowa swojego, mówiąc dosadniej – pieniactwo, nieufność, podejrzliwość, pycha, ignorancja w przedmiocie wypowiedzi. Binienda wypowiada się autorytarnie jako członek państwowej komisji i jako naukowiec o wybuchach, na które jedynym dowodem są słowa – były wybuchy oraz „samolot eksplodował”, a że jeden wybuch był w slocie (???), to musiał być technicznie zaaranżowany w Rosji, a zatem, to dzieło Rosjan, a zatem jest to zamach.

    Taki jest łańcuszek argumentów Biniendy, który prowadzi od slotu do zamachu.
    Pzdr, TJ

  278. @tejot

    „Dlaczego ta deklaracja jest ważna?
    Ponieważ wygłosiła ją nie prywatna osoba, tylko członek oficjalnej, mianowanej przez ministra Macierewicza państwowej komisji d/s badania katastrofy smoleńskiej.”

    A Polskie Radio usluznie przetłumaczylo na angielski i puścilo w świat… Bo jest się czym chwalić.

    PS. W kwestii linku o faszystach podesłanego przez Ewę-J – jeśli dobrze pamiętam to propagowanie faszyzmu i jego symboli jest zakazane odpowiednim artykułem kodeksu karnego? Czemu zatem takie wyskoki nie są ścigane z urzędu?

  279. tejot
    21 stycznia o godz. 10:44

    Binienda, oczywiscie, sklamal. W kazdym zdaniu, ale zwroce uwage na pierwsze klamstwo Biniendy: Nie jest istotne czy samolot był na 100, 50, czy 20 metrach kiedy nastąpiła ta eksplozja.
    Otoz to wlasnie mialo podstawowe znaczenie, na jakiej wysokosci nastapil mniemany wybuch bomby w skrzydle. Mniemany wybuch musial nastapic na wysokosci i w miejscu, gdzie rosla owa panzer brzoza. Po to, by Rosjanie mogli urzadzic maskirowke – ze niby samolot sie rozbil bo urwal skrzydlo na brzozie, a nie z powodu wybuchu. Gdyby samolot lecial na wysokosci 100 metrow nad poziomem pasa (czyli na minimalnej dopuszczalnej wysokosci przy ocenaniu przez zaloge mozliowosci ladowania) nie mozna by brzoza maskowac wybuchu, a wybuch ten bylby widoczny na kilometry, slyszalny w całym Smolensku i szczątki samolotu tak by się na ziemi rozsiały, że w niczym nie przypominałyby rozrzutu znanego z realu. Zamach byłby nie do zamaskowania. Oczywiście, oprócz bomby, musiałaby też być mgła, i była, tacy cwani ci ruscy zamachowcy od Putina i Tuska.

    Właśnie, dobrze to ująłeś, jako i ja powtarzam: te kłamstwa Biniendy to są kłamstwa o randze państwowej: polskie państwo ogłasza kłamstwa jako istotę swojego bytu.

  280. Kostka
    21 stycznia o godz. 10:15

    O niejakim Biniendzie, od dłuższego czasu było już cicho. Skompromitował się najstaranniej jak mógł, a nawet więcej. Zaś niejaki Macierewicz nie miał dość czasu, by niejakiego Biniendę dalej pokazywać w mediach, bo się zajmował rozwalaniem wojska. Inni się kompromitowali: niejaki Berczyński i reszta niejakiej podkomisji. Macierewicz, wykopany z ministerstwa, wrócił do swojej ukochanej podkomisji i znowu wyciągnął Biniendę z pudełka.
    Oto wielka tajemnica wiary. W wybuchy i polską Psychiatrię Narodową.

  281. tejot
    21 stycznia o godz. 9:45
    „Gdy są pytani o swoje poglądy i zachowania, to rżną głupa bardzo podobnie, jak PiSowcy pytani o ekspertów smoleńskich”
    Kilka razy w życiu miałem okazję rozmawiać z ludźmi prezentującymi mocno odmienne poglądy. Próbowali przekonać mnie do ich poglądów. Niestety, pytania o charakterze programowym wykazały całkowitą ich ignorancję. Potrafili operować tylko schematami, ogólnymi hasłami swego „ruchu”. Natomiast nie znali podstawowych dokumentów programowych wydawanych przez swych przywódców. Jedynym mocnym elementem było silne wsparcie jakiego udzielali sobie nawzajem, które powoduje swoiste nakręcanie się kolejnych członków i związany z tym efekt jedności.
    Tanaka
    21 stycznia o godz. 11:00
    „polskie państwo ogłasza kłamstwa jako istotę swojego bytu.”
    Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. To nie państwo ogłasza kłamstwa, a ludzie obecnej władzy. Poprzednicy nie zgadzali się ze stwierdzeniami ówczesnej opozycji czyli PiS-u, w kwestii zdarzenia smoleńskiego.

  282. Szanowni poprzednicy. Wszystko zaczęło się od wybuchu. Wielkiego wybuchu, który zainicjował Wszechświat jaki znamy i ten którego jeszcze nie poznaliśmy. Chociaż wg pisma miało to być słowo. I słowem, a nie faktami operują członkowie podkomisji Macierewicza. Mam tylko cichą nadzieję, że przyjdzie czas, iż każdy z nich zostanie rozliczony z każdego wypowiedzianego przez siebie lub napisanego w opiniach słowach. A rachunek zostanie wyegzekwowany do ostatniej złotówki wydanej z naszych pieniędzy na ich zabawy.

  283. Ech, niewiedza – Klajn problemm, kameraden.

    Neonazizm został dziś rano zaprzeczony i wykasowany z dyskusji w tokfm. Rozmawiano o reportażu tvn. Wśród dyskutantów była p. Gosiewska, która podsumowała dyskusję, (po zdeprecjonowaniu reportaży robionych przez niepisowską tv) oświadczając:

    >Polacy (za czasów PiS) czują się bezpieczniej.<

    I furda reportaż.
    Każdy od lat oglądający polską tv widzi, że w programach występują statyści, a wszystko ukartowane.
    Co lud widzi a czym to jest nie wie, PiS nazywa, nadając temu zrozumiałe ludowi LOGO.
    Neonaziści = bezpieczeństwo.

    Naomi Klajn już dawno wymazała wszystkie neoliberalne, czyli d. kapitalistyczne loga z otoczenia, czyniąc tym samym się marką samą w sobie.
    Jej logo konsekwentnie stanowi layout okładek kolejnych publikacji, a jej książki są pieczołowicie dystrybuowane i eksponowane marketingowo.

    Nauka, wiedza i procesy poznawcze dzięki zjawisku "Klajn" zrobiły się naprawdę klain, kieszonkowe jak paperback.
    Nasza niewiedza znajduje w dzisiejszym świecie miliony uzasadnień sieciowych, bo przecież każdy, dzięki tivi i netowi widział Chiny, Szwecje, Australie, Antypody i Atlantydy oraz Neverland, a więc ZNA stan i wyniki złożonych procesów gospodarczych, ekonomicznych i społecznych nie lepiej, niż Klajn.

    ZNA, więc że NIC NIE WIE – nic nie szkodzi, dla fake-diagnozy, czyniącej samopas swe własne logo.
    Takie logo niewiedzy, przekuwającej się w wątpliwość będącą uzasadnieniem diagnozy nazywa się racjonalizacją dysonansu luki poznawczej.
    Im jesteśmy głupsi, ignorując swą niewiedzę, tym pewniej nasza niewiedza świadczy o wartościowej diagnozie.
    Nie wiemy, co Szwecja czy Chiny, co najlepiej świadczy, że K(l)ajn Problem, by ponazywać neoliberalizmy, pometkować szufladki ignorancji i wydać wyrok na psychopatyczny świat, który nam nie pasuje, bo nie jest tak prosty, by go zrozumieć.

    Gdyby to, co powyżej przeczytać ze zrozumieniem (nie kłóćmy się, co to znaczy), to nie byłoby dziwne kolejne, po Chinach i Szwecji pytanie retoryczne, obrazujące wartość walidacji argumentów ad ignorantiam:

    Czym intelektualnie i poznawczo różni się
    dumny ignorant-wyznawca Klajn od wyznawcy Kampf
    i dlaczego reportaż tvn pokazuje nas samych, tylko wierzących w moc sprawczą ignorancji głębiej?
    To jest, proszę państwa, w dzisiejszych czasach, reportaż profetyczny, pro domo sua.

    PS Mam nadzieję, że wykorzystane przeze mnie kanwy wątków wpisów zacnych na blogu osób nie zostaną poczytane za kpinę z czy deprecjonowanie tych osób.
    Ja tych osób nie znam i nic, poza tym co piszą o nich nie wiem, więc moja ignorancja w tym względzie czyni je impregnowane na moją zdolność do obrażania person.
    Proszę nie przykładać do tego teorii względności.
    Moją intencją jest nakreślenie zagadnienia, a nie wykreślenie lubienia. 😉

  284. zak1953
    21 stycznia o godz. 11:32

    Toteż nie mówię o państwie minionym, tej mniemanej III RP, co to już jej nie ma, ale pastwie jakie jest. Teraz. Ci „Ludzie obecnej władzy” reprezentują państwo i je tworzą, aż wióry lecą. Nie łudźmy się, że to nie żadne państwo, a tylko jacyś „ludzie władzy”. Nazywajmy rzeczy wprost, bez zbędnego zmiękczania.
    Może byłoby, po części inaczej, gdyby było państwo alternatywne: ich komitety, nasze głowy. Tego nie ma, a głowy są tak słabe, zagubione, rozmemłane, krótkowzroczne, że nawet nie wiedzą w jakiej sprawie głosują w Sejmie, co ostatnie zachowanie wobec projektu komitetu „Ratujmy kobiety” nadto wyraźnie pokazało. Niemal jedyny ślad istnienia państwa obywateli pokazują słabe kobiety, które muszą być silne, bo silni faceci są słabi jak niemowlaki. Niestety.

  285. Gdy wspomniałem „mędrca Europy”, pijącego chłodne piwo przynoszone przez JK podczas obrad okrągłego stołu, pojawiło mi się skojarzenie nazwy Europa z Zeusem i bykiem, zapomniałem tylko, jak dokładnie wygląda ten mit – musiało być coś erotycznego, bo Zeus słynął z bezeceństw seksualnych z kim tylko mógł.
    Patrząc w Galerii Drezdeńskiej na obraz „Leda z łabędziem” mogłem sobie wyobrazić resztę – pięknie rozparte skrzydła i od tyłu mocne przybliżenie do Ledy. Moja żona nawet płakała, spoglądając na to arcydzieło. Nie z powodu litości nad Ledą (lub zawiści), ale miała niesamowity katar i dużo „płynów ustrojowych” traciła przy potwornym przeziębieniu, m. in. łzy.
    Nie mogłem sobie jednak wyobrazić spółkowania Europy z bykiem, tak daleko nie sięga moja fantazja. Liczyłem po cichu na to, ze znacznie ode mnie mądrzejsi koledzy blogowi pomogą mi w zrozumieniu tej sytuacji, a tu nic!
    Nie wytrzymałem i dziś zapytałem dra Gugla i tu siurpryza – byk nie kopulował, a służył tylko jako środek transportu do jaskini, gdzie Zeus spokojnie spłodził z Europa dwoje dzieci. Uspokoiłem się! Pewnie „po bożemu”.
    W najgorszym przypadku mogła to być „positia obversa” – podobno nic zdrożnego, jak mawiał brzuchaty mnich do drobnej dzieweczki w „Dekameronie”.

  286. wedlug Radio Poland, 18.01

    In mid-December last year, Poland’s then-defence minister, Antoni Macierewicz, said that Russia was responsible for the plane crash. He also said that the Polish presidential plane was destroyed by „two explosions.” (vb)
    *
    Radio Erawan zawiesilo juz dawno swoja dzialalnosc a jego miejsce zajelo RADIO POLAND.
    Ale czasy niejednoznaczne, opinie podzielone, nie zawsze szczre, czasami sterowane. Konieczna wiec czujnosc, koncentracja intelektualna, moralna, ze nie mowie o politycznej. RADIO POLAND pomoze Ci odroznic glosy prawdziwe od falszywych.
    Nie zwlekaj, dzwon do nas a glos prawdy Cie wyzwoli.
    RADIO POLAND zyczy Ci staropolskie: Szczesc Boze!

  287. Slawczan
    21 stycznia o godz. 0:35

    Widzę w Twoim komentarzu bardzo wiele trafności. Problem, a to najważniejsze, nie jest ani lokalny, ani chwilowy, ale rozprzestrzenia się na cały świat, a dokładniej – ujawnia się na całym (niemal, może w części poza państwami o typie gospodarki-kultury skandynawskiej) świecie.

    Nie odnosząc się szczegółowo do różnych Twoich stwierdzeń, dam uwagę partykularną, w sprawie fotoradarów. Otóż urządzenia te były masowo montowane bez głowy, bez żadnego systemowego planu zwiększania bezpieczeństwa na drogach w Polsce. Jeden z powodów to była stała polska cecha: bałaganiarskość, dojutrkowość, lekceważenie idiotyzm immanentny, oraz wiara w bozię: zabili? – cóż, wyrok boski, ale ma dzieciak/kobieta/mężczyzna dobrze – już jest w niebie. Co tam bezpieczeństwo za życia. Inne zestaw powodów będących dla siebie parą: cwaniactwo i bieda. Gmina/właściciel drogi nie ma pieniędzy na fotoradary. Co robi? Umawia się z firmą prywatną, że ta postawi fotoradary, będzie łapać bandziorów, a część kasy z zarobku trafi do gminy/dyrekcji drogi. Nie ma kosztów jest zysk. Fotoradar musi stać nie tam, gdzie będzie najsensowniejszy z punktu widzenia wzrostu bezpieczeństwa, ale tam, gdzie najszybciej będzie łapał kierowców. Oczywiście oszuści: gminy, właściciele dróg, policja, politycy i tak dalej, sprzedają to oszustwo jako „dbałość o bezpieczeństwo na drogach”.

  288. PS

    Moje skojarzenia mnie prześladują! Dziś mamy kolędę. Musze być obecny (jako głowa rodziny-ha, ha, ha…), ale będę siedział w kącie na wózku i nie wolno mi się odezwać. Dwa lata temu „nawiedził” nas nowy proboszcz i widząc, jak mnie Bóg doświadczył kalectwem zasugerował mi więcej pokory wobec ukrytych zamierzeń swojego szefa. Ja mu odpowiedziałem że ja to czynie od dawna, biorąc przykład z pokory polskich biskupów i kardynałów. Proboszcz powinien był mnie pochwalić za wzięcie przykładu z prawie świętych („świętojebliwych”?) hierarchów, a on się obraził i groził, że mnie zapamięta. Nie wiem czy to dobrze – np. w modlitwie o zdrowe, czy złośliwie i powie nad otwartą mogiłą „brat Anton był taki czy owaki…”. Mnie to pewnie nie będzie bolało, ale co poczuje otulona w żalu wdowa, gdy usłyszy to i to przy ludziach!
    Dziś nie powiem nawet Alleluja, czy coś takiego.

  289. Antonius
    21 stycznia o godz. 12:09
    Późno sięgnąłeś Antoniusie po tę wiedzę. Być może mając takie doświadczenia życiowe zapomniałeś informacje z przeszłej edukacji albo lektury. Moi rodzice kupili w latach 60-ch ładnie wydane dzieło Kosidowskiego, gdzie wspomniana tematyka zajęła sporo miejsca.
    W starych podręcznikach historii starożytnej zamieszczono m.in. opisy pokazów na rzymskich arenach, gdzie byk Zeusa rzeczywiście jest tylko środkiem transportu, a nie akcji.
    Współczesność poszła zdecydowanie dalej, aniżeli te wszystkie książeczki z „Dekameronem” na czele. Tamto trzeba było przeczytać, a przecież ludzie to w większości wzrokowcy. I znaleźli się tacy co ową wzrokowość zaspokajają za godziwą cenę.
    Kłaniam się nisko – zak

  290. ozzy
    21 stycznia o godz. 12:21

    Każdy ateista i każdy człowiek rozumu powinien nieustająco, do każdego, gadać: Szczęść Boże!
    Od pewnego czasu chętnie tak gadam wchodząc do spożywczaka, przy kasie w hipermarkecie, do sąsiadki z ulicy – szczerej katoliczki która święci każdą niedzielę podwójną mszą oraz poczwórnym wyzywaniem na Żyda i tak dalej. To całkiem pożyteczne tak ciągle „szczęść boże” i jest z tym dużo zabawy.
    Radio Poland jako kolejne wcielenie Radia Erewań – tak jest !

  291. mam nieplonna nadzieje ze inni podejma moj trud
    i dzielo tak smialo zaczete doprowadza do konca

    (Zbigniew Herbert, „Damastes z przydomkiem Prokrustes mowi”)
    *
    Tak bylo o owym mitologicznym rozbojniku attyckim, znanym z przyslowiowego wyrazenia. Kiedy cel jest wzniosly, ofiary nie maja znaczenia. W imie POSTEPU, jakim by ten nie byl.
    Ach, ci wspolczesni Prokrustowie, ktorzy maja taka sklonnosc do pasjonowania sie antropometria.

  292. @Gekko
    21 stycznia o godz. 12:02
    Mon cher kameraden,
    Piszesz; „Proszę nie przykładać do tego teorii względności”
    Ale jakiś chochlik powoduje, że podrzucę ci Eine Kleine Allegro, które trudno malizną nazwać
    https://www.youtube.com/watch?v=FCi2u265wxQ
    (*:*)

  293. @Tanaka

    masz racje z tym pozdrowieniem, bardzo przewrotnym zreszta: „Szczesc Boze!”
    Niestety ten zwrot grzecznosciowy nie funkcjonuje w przekladze szwedzkim – zreszta
    spolecznstwo jest tak zskeularyzowane, ze wzieto by mnie za wariata, gdybym tak
    pozdrawial. W hebrajskim jest taki zwrot: „Baruch HaShem!” (Dzieki Bogu!), Thank God.
    Ale wypowiada sie je po dokonanym fakcie.

  294. Antonius
    21 stycznia o godz. 12:26
    Podobne rozterki miał dawno temu mój dziadek Ludwik, ojciec mojej mamy. Przez całe życie pracował z mocno religijnym środowisku górników węglowych (od 1911 r. na „Wujku”. Ale, że miał masę rozmaitych zainteresowań, szybko i zdecydowanie rozstał się ze wspomnianą instytucja, chociaż miejscowy proboszcz wpadał do niego na pogwarki i coś mocniejszego zrobionego na bazie owoców z dziadkowego sadu. I kiedy w listopadzie 1973 roku odszedł z tego świata, familia miała dylemat, bo przykazanie dziadka Ludwika było jasne – żadnego z kropidłem i kadzidłem. Został jednak pochowany w asyście 3 księży, a to z powodu jego chrześniaka, który był księdzem dziekanem w diecezji opolskiej i koniecznie chciał się pokazać na pogrzebie wujka. Stąd dziadek został pochowany z honorami i asystą, jakiej często nie mają w takim momencie prawdziwi dewoci. Niezbadane są wyroki boskie – jak mawiają ateiści.

  295. @ Tanaka
    „Każdy ateista i każdy człowiek rozumu powinien nieustająco, do każdego, gadać: Szczęść Boże! ”

    Ateista, a może i człowiek rozumu, w kwestii: co gadać, ma niestety więcej łaski boskiej, w supermarkecie i na blogu, niż pomiatany tu nierzadko ksiądz prosty.
    A tymczasem, pod lupą nad dolą księdza prostego wzięła się pochylać GW, serwując relację z piekieł codziennej posługi, w tym wypadku: kolędy.
    Rozmowa z księdzem przyniosła exemplum sytuacji, gdzie nawet ksiądz, a co dopiero ateista czy ktoś rozumny, rozproszony jest na kwarki i zatkany, jak niemowa.

    Mówi ksiądz prosty o wizycie w stajence trzódki:
    „Biblię w ręce biorę, a pod nią goła stówa, ja, osobiście, od razu się rozpraszam.”
    [za GW]

    Trudno nie współczuć doli funkcjonariusza z inteligentną ępatią, nie dość, co my już na blogu wiemy, że seksisowskie skojarzenia odbiorcy to niewątpliwie dzieło słów szatana, a co dopiero naga gołość stówy, co szczęsceniu boskiemu urąga nie tylko bezwstydem obnażenia, ale również kostyczną szczupłością, że nie ma za co złapać.! To już niemal kacerskie: bóg zapłać!
    Tanako, blog jest dzięki Tobie święcie pouczający nie mniej i bynajmniej bez dwóch zdań, lecz przyjmij wraz z nami i tę lekcję reportażu:
    W markecie nie rozpraszaj innych szczęściem boskim, a zaopatrz po prostu swe posłanie w kopertę (są przy kasie). 😉

  296. @Lewy
    21 stycznia o godz. 10:39
    I popatrz, wystarczy parę słów, żeby ze światowca – intelektualisty wylazł mały mizogin.
    I o to chodziło panie Lewy, o to chodziło – o te prawdziwe oblicze, nie te na pokaz.

  297. zak1953
    21 stycznia o godz. 12:44

    Mosz recht.
    Ja miałem nie tak dawno (nie)szczęście boskie uczestniczyć w pogrzebie (nie swoim) na Katolickim Cmentarzu Komunalnym.
    Tam postdoczesne wątpliwości wiary rozstrzyga się per fas et nefas, w baraczku administracji.
    Bez księdza nie, czyli warunek sine Curia non.
    🙁
    Ament.

  298. Ewa-Joanna
    21 stycznia o godz. 12:49
    Glupota plci nie wybiera, ciociu Klocio, czasami dopada wuciow a czasami ciocie i nic tu zaden mizonizm nie ma do czynienia.
    Niemadry wujcio poczestowalby mnie wodeczka a niemadra ciocia pierogami.

  299. blondynka
    21 stycznia o godz. 12:40

    Będziemy sobie tu po francusku do niemieckich taktów?
    Keine genuss, my cherry, z takim dystansem desygnatu kąsumpcji.

    Skojarzających się proszę o chwilę intymności i chwilowe odwrócenie na bok karzącego jęzora plotkarskości. 😉
    Na przykład na Europę, co czerwienieje tu od red Bulla starczych zmysłów, hehe.

  300. Mysl nie/dzielna:

    Sa ludzie terazniejszosci, przeszlosci i przyszlosci. W zaleznosci od kaprysow zycia.
    _____

    Ponizej ilustracja muzyczna do tematu blogowego
    w wykonaniu Napoleona XIV, „They´re coming to take me away…”
    https://www.youtube.com/watch?v=3Fn36l_z3WY

  301. Wczoraj oglądałam z narastającą grozą reportaż Superwizji TVN o „grach i zabawach” (m.in. obchody w plenerze urodzin Adolfa Hitlera) organizacji Duma i Nowoczesność. Oburzył się nawet Winnicki, szef Młodzieży Wszechpolskiej, a rząd już ostro zareagował ustami ministra Brudzińskiego. Ciekawe, czy pójdą za tym czyny.
    https://wiadomosci.onet.pl/kraj/mswia-reaguje-na-material-superwizjera-tvn-o-polskich-neonazistach/hw8rv5r
    Tego już nie da się jakoś ściemnić, zaklajstrować tak jak było w przypadku marszu niepodległości, którego bronił Błaszczak jako wszak patriotycznego przede wszystkim.
    Tak się nawyrabiało, że gdy słyszę: patriotyzm, Polak katolik, ojczyzna, naród, wartości chrześcijańskie, odmieniane w bogoojczyźnianych kontekstach przeważnie przez wszystkie przypadki, mam ochotę strzelać.
    Już się boję obchodów stulecia Niepodległości. Zadręczą Umęczoną wraz z nami Umęczonymi na śmierć.

  302. Wczoraj oglądałam z narastającą grozą reportaż Superwizji TVN o „grach i zabawach” (m.in. obchody w plenerze urodzin Adolfa Hitlera) organizacji Duma i Nowoczesność. Oburzył się nawet Winnicki, szef Młodzieży Wszechpolskiej, a rząd już ostro zareagował ustami ministra Brudzińskiego. Ciekawe, czy pójdą za tym czyny.
    „https://www.google.pl/search?q=mswia+reaguje+na+material&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b-ab&gfe_rd=cr&dcr=0&ei=tYdkWr7-OovCNLLFgEg
    Tego już nie da się jakoś ściemnić, zaklajstrować tak jak było w przypadku marszu niepodległości, którego bronił Błaszczak jako wszak patriotycznego przede wszystkim.
    Tak się nawyrabiało, że gdy słyszę: patriotyzm, Polak katolik, ojczyzna, naród, wartości chrześcijańskie, odmieniane w bogoojczyźnianych kontekstach przeważnie przez wszystkie przypadki, mam ochotę strzelać.
    Już się boję obchodów stulecia Niepodległości. Zadręczą Umęczoną wraz z nami Umęczonymi na śmierć.

  303. @ Ewa-Joanna, z godz. 9:58
    Bo z czym sie nam kojarzy socjalizm – z kolejkami, centralnym nieefektywnym sterowaniem i zapaścia gospodarczą, prawda? A przecież w Chinach jest inaczej i mimo centralnego sterowania ( ? tak naprawde to diabli wiedzą jak tam jest, bo skąd ci miliarderzy?) rozwój gospodarczy i społeczny tego kraju nie podlega wątpliwościom.
    Radosław Pyffel, Prezes Centrum Studiów Polska Azja, napisał w kontekście wydarzeń na Ukrainie w marcu 2014 roku:
    Sformułowana przez architekta chińskich reform Deng Xiaopinga (doktryna – przyp. anumlik) odwołująca się do starożytnych chińskich koncepcji, bez znajomości których zachowanie Chin na arenie międzynarodowej może wydawać się dziwne i niezrozumiałe. Doktryna ta została zapisana 24 chińskimi hieroglifami (stąd nazywana jest często 24 znakami Denga), dość osobliwym, jak na standardy zachodnie, językiem. Składa się z sześciu zasad: obserwujcie chłodno i spokojnie, zabezpieczajcie pozycje, zdobywajcie zaufanie, ukrywajcie własne możliwości, czekajcie na swój czas, nie wychodząc przed szereg, nie podnoście głowy, żądając przywództwa.
    Chiny realizują „sześć zasad” z żelazną konsekwencją, czyli – planują na pokolenia.

  304. Lewy
    21 stycznia o godz. 13:05

    A czy my w ogóle musimy się przezywac nawzajem od ciotek, wujkow, chłopcząt, panienek platnych i bezpłatnych i innych takich? Ja się tak tylko grzecznie i nieśmiało zapytuję więc proszę nie bić 😉

  305. @Kosteczko
    Ja na prawdę nie lubie kłótni. Ale nie wytrzymuję kiedy spotykam się z agresją. Ewa-Joanna atakuje z jakiejś dziwnej pozycji, próbuje głupawo ironizować zwracając się do mnie per „robaczku”, no to ja jej odpowiedziałem ciocią Klocią. Kiedyś już jej podesłałem wiersz Boya o Matronie. Na jakis czas to ją utemperowało, ale znów poucza. Ja rzadko oceniam poziom ntelektualny blogowiczów, ostatnio to mi się zdazryło w przypadku gadatliwego Qbusia, więc mądrości E-J zostawiłbym w spokoju, ale jej matronowanie jest nieznośne. I jeszcze sprytnie chowa się za tarcza swej kobiecości zazucając mi mizoginizm.
    Niech ona przestane się zajmować mną, to ja też ją zostawię w spokoju.
    No chyba, że znowu powie, że PO i PIS to jeden pies. To ja nie mogę nie reagowac.
    Zwracam Ci uwagę, że E-J brdzo negatywnie wyraziła sie o Tejocie, oznajmiając, że jego wpisy są nudne. W końcu jednym z najbardziej kompetentnych ludzi piszących na blogach
    Więc jeszcze raz przypomnę Litanię do Matrony Boya-Żeleńskiego
    https://www.youtube.com/watch?v=AdEJ2hfny7Y

  306. Mon cher kameraden
    konsumieren? or ersehnen?
    A soliloquy?
    (♥_♥)

  307. ozzy
    21 stycznia o godz. 12:44

    W Szwecji „za Szczęść Boże” wariat? Nic nie szkodzi, ja mam wprawę. w liceum i na studiach uwielbiałem być wariat. Co jakiś czas wypuszczałem się w miasto jako wariat wzorowy. Wsiadałem do tramwaju i jazda! Urząd stateczny – samo wariactwo tam odstawiałem. Właziłem do samu spożywczego – wariat bezpardonowy! Miało to liczne korzyści, na przykład udawało mi się różne pożądane towary nabywać bez kolejki.
    Miałem, że tak powiem, mistrza w fachu, zupełnego wariata, ale anonimowego. Długo prowadziłem studia i badania terenowe nad jego wariactwem, zanim sam jako wariat wystąpiłem. W Sztokholmie miałbym wzięcie.

  308. ozzy
    21 stycznia o godz. 12:44

    Aha, należy jeszcze dodać, dla naukowej jasności rzeczy, że będąc wariatem prowadziłem badania terenowe nad niewariatami którzy mnie otaczali. Szybko się przekonałem, że ich opinie o sobie, że nie są wariatami, są mocno przesadzone i nadmiernie optymistyczne.

  309. @Tanaka
    21 stycznia o godz. 12:21
    Najpierw odpowiem Tanace bo poruszył kwestię ,,czasteczkową” z mojej długaśnej pisaniny.
    Pan Lis – dlaczego tak z nim paskudnie sie obeszedłem? Dlatego, że pan Lis zawsze robił (i nadal próbuje robić) za mistrza akuratności. Po pobycie w USA nabrał takiego ,,amerykanskego” czyli pryncypialnego podejścia do prawa. A tu patrz gdy mu ustawili fotoradary to zaczął ,,polaczyć” bo ,,bez głowy”, ,,z niskich pobudek dla zysku”. I ten pryncypialny pan Lis miast podnieść tyłek rano wcześniej co by uwzględnić ,,głupotę” tego kraju typowo po polsku skarży się i neguje, miast podporządkować się zgoła po amerykansku : sed lex dura lex. Kiedyś gdy dorwałem pana kierowcę, który skręcając w prawo cudem mnie nie przejechał jako argumentu użył czegoś podobnego z arsenału pana Lisa ,,A wczoraj jeden rowerzysta wymusił na mnie pierwszeństwo na skrzyżowaniu”.
    A być może nie lubię Lisa za to chamskie objechanie ,,Grzesia od mapy pryszczy na dupie”…Po prostu wiem jak to jest być Grzesiem…

  310. Hej kolęda, kolęda…

    Ja również boleje nad losem prostego księdza, który na ogół sam nie wierzy w to, co wpiera maluczkim, a jeszcze nie stracił resztek godności ludzkiej. Chodzi po kolędzie , bo musi. Rzekomo po to, aby lepiej poznać parafian, policzyć owieczki serwujące „gołe stówki” koło świecznika i krzyża, pobłogosławić fałszywy za zwyczaj obrazek katolickiej rodziny, jaki nie przymierzając L. Kaczyński demonstrował przed wyborami na tle wzorcowej, katolickiej rodziny (córka grzesznica z dziecięciem z „lewego” łoża, w planująca rozwód)

    Rzadko kiedy hierarcha kościelny myśli o przykróci dla księdza i też dla tej rodziny. Wspomniana jest w kropce – nie wie na ile ma „znieważyć” gościa z kropidłem i ministrantami – za mało – głupio, za dużo – jeszcze głupiej. To sobie chwalę przedwojenne zwyczaje, gdy w naszej dzielnicy zbierano coś dla „ówczesnego Owsiaka” tzn. na jakiś cel dobroczynny. Lista była imienna, wpisywali się kolejno mieszkańcy, a na pierwszego wybrano zawsze VIP’a o szlachetnym sercu – reszta dostosowała się w miarę możliwości. Ostatnio mnie bardzo wku..ła itd. sprawa w mojej rodzinie. Siostra (90+) w ciągu jednego roku wydała na „zbożne cele” – bardzo różnych organizatorów wszystkie oszczędności jej i zmarłej starszej siostry. Dziurę w dnie wybiła informacja, że na uporządkowanie cmentarzyka koło kościoła ofiarowała 600 zł (przy rencie 1100), podczas gdy zamożni parafianie byli raczej mniej chętni do pozbycia się wyższych nominałów. Przyszedł rachunek za prąd (około 900 zł) i ja to płacę z resztek jej konta. Za gaz jeszcze przyjdzie, nie wspominając o innych wydatkach, bo żywi ją praktycznie moja żona z naszych pieniędzy.

    W diecezji opolskiej był sobie taki biskup, który zabronił księżom brać łapówek za dobre słowo. Oczywiście nie mogli proboszczowie zrezygnować z wpływów, ale załatwiono to dość uczciwie. Po kolędzie w danej dzielnicy była specjalna msza i wystawione skarbonki, do których ludzie wrzucali koperty, bez przymusu, niektórzy anonimowo, inni podpisane.
    Biskup Nossol poszedł na zasłużony odpoczynek, a zakaz znikł, znów zbierają księża „gołe stówki”, co jest bardzo krępujące i doprowadziło nawet do idiotyzmów – gdzieś kościelny i kucharka szły zbierać datki, przynosząc dobre nowiny i Słowo Boże, bo proboszcz zachorzał był!.
    Tak odnośnie powiedzonek „Szczęść Boże” lub „Bóg zapłać”. Tego pierwszego nie rozumiem do dziś, to jakieś nieporozumienie logiczne. Jako dziecko (i teraz w rozmowie ze staruszką siostrą w Niemczech – też 90+) witam się, choć lekko „wężykiem” – Grüss Gott. To chociaż ma sens – tylko nie bardzo wiem jaki.
    Tak mnie pozdrowił – ku mojemu zaskoczeniu – pogranicznik na granicy bawarsko-czeskiej, widać tam tak mają.

    „Bóg zapłać” zamieniła moja 3-letnia córka w katedrze gdańskiej na „Panu Bogu zapłać”, gdy wrzuciła monetę przy wejściu – to ma sens, jeśli się doznało z Jego strony jakiejś łaski, ale ja za dwa udary mózgu mam mu jeszcze dopłacić? Nie!!!

    Czekając na Godota napisałem tych kilka refleksji niezbyt ateistycznych!

  311. @ Antonius
    Gruss Gott to oboiązuje w Austrii, być może też w jakiejś części Bawarii (nie jestem pewny tego ostatniego, bo zasłyszane przejazdem tylko…).
    W necie poprawnościowym nie brak relacji o wyjątkowej przyzwoitości księży i drobniejszych hierarchów, co po kolędzie nie wymuszają (o Nossolu to też prawda i ti z wyższej półki).
    Niemniej, ta taktyka „na łagiewnika”, to nihil novi nisi bene. Przejęta kiedyś przez polokatokomunę w formie „wypaczeń” na zdrowym korzeniu wiary dogmatycznej.
    A przecież, dla niezblatowanych totalem dogmatów tej czy innej barwy, jasne, że to nic jak krzewienie palmy złożonej z drobnych listków figowych, mających okryć plantację kokosów.
    Uszanowania od bezkolędnika, spisanego za to karnie w annałach KK już wiele lat temu.
    – – –
    @ blondynka
    oj, transgresje uprawiasz na tym blogu blondynko, transgresje…
    Make pease, not love, jak rzekła w kącie Macocha do Kopciuszka.
    Behave… 😉

  312. @Lewy
    21 stycznia o godz. 8:45
    Lewy dzięki za replikę ale nie przyjmuję jej…Nie jest w Twoim stylu – ta prosta dychotomia socjalizm-kapitalizm. To takie łatwe? Socjalizm jest be…bo…bo…kapitalizm jest super bo nam dał internet? Przepraszam a która to prywatna firma (kapitalista) stworzyła tenże internet? Kiedyś red. Woś opublikował wywiad z p. Mancuzato, która wyliczyła całą listę przełomowych wynalazków, które są przypisywane prywatnym firmom a tymczasem to złe państwo je stworzyło choć z zgodnie z teoriami chicagowskimi państwo powinno się trzymać z daleka a kapitał prywatny załatwi wszystko jak należy. Byle tylko go uwolnić od podatków. Problemem jest to, że kapitał jest SKŁONNY wyłożyć kasę tam gdzie WIDZI ZYSK a nie tam gdzie potrzeba. Państwo pozbawione wpływów od korporacji a te generują i przechwytują większość kapiatłu nie ma możliwości pełnic roli korektora-inwestora. Inna sprawa, że rządy obecnie całkowicie poszły na służbę kapitału więc nie chcą mu ,,psuć rynku”. Dlatego koncerny farmaceutyczne w pocie czoła tworzą kolejne cudowne suplementy czy środki odchudzajace ale jakoś ostatnio jakichs przełomowych leków brak. Zresztą jaki jest sens wykładać kasę by WYLECZYĆ kogoś i pozbyć się klienta? Cos na podtrzymanie? Na podratowanie i owszem. Zresztą suplementacja i cały ten pozostały syf jest nam potrzebny bo inni kapitaliści dla WIĘKSZEGO (co roku) ZYSKU produkuja co raz bardziej sysfiastą żywność, dodając wagony cukru czy innych substancji, które normalnie nie powinny się tam znaleźć. Sam pracuję w firmie quasikorporacyjnej więc wiem jak jest – ma być taniej – jeżeli obniży to jakość to TWÓJ problem – wymyśl coś. W każdym razie – plan zakłada ŻE MA BYĆ WIĘCEJ. Przypominam aferę Volkswagena – nie wiem czy dało się stworzyć silnik spełniający te wyśrubowane normy ekologiczne ale miast ,,marnować” kasę na badania i rozwój, znacznie niższym kosztem zdecydowali się na oszustwo. Inny świetny przykład: katastrofa platformy BP na Zatoce Meksykańskiej – tam ją spowodowała oszczędność 20-200 (rząd wielkości jest bez znaczenia przy tej skali korporacji) $ na jakims zabezpieczeniu.
    Tu dochodzimy do ,,psychopatów” – ludzie są przez ową logike umieszczani w tej szaleńczej karuzeli i niszczeni przez nią: pozbawiani czasu prywatnego, nie mają czasu poświęcić czasu swoim dzieciom (a w mediach jest pełno porad: zapisz je na…na…na…), żrą byle co byle jak, kupują cudowne pralki firmy w której inżynier dostał nagrodę za opracowanie metody popsucia się jej 3 miesiące po gwarancji.
    Narasta frustracja. Rządy oczywiście przez ostatnie trzydzieści lat oferowały ,,rozwiązania zastępcze” (wymieniałem je) – rzecz w tym, że finalnie ludzie też liczą pieniądze. A jakże ekonomizacja – to jest fascynujące, że neoliberałowie ekonomizują wszystko a nie uznają faktu, że ludzie mogą przeliczyć swoje pieniadze. Trochę jak polscy menagerowie, którzy chcą by pracownik ma był błyskotliwy, oddany, umiał liczyć kasę firmy ale w dniu wypłaty ma dostać zaćmy przy kasie.
    Narasta wtedy złość – ludzie tylekroć oszukiwani juz nie liczą na poprawę. Pojawiają się cele nihilistyczne bodź co gorsza niebezpieczne.
    Czy to jest socjaliistyczne nastawienie?
    Twórczość pani Klein jest mi znana ale nie wiem dlaczego jakoś mi jest obca. Jest pożyteczna jako źródło przykładów ale chyba ,,uniwersyteckość” p. Klein jakoś mnie odrzuca. Nie umiem wyrazić swego poglądu jeżykiem analizy więc posłużę się przykładami:
    Apple – kiedyś przeczytałem, że koszt wytworzenia (praca, surowce, transport etc.) ajfona to zaledwie 5% jego ceny. Reszta to koszty niematerialne – opłaty patentowe etc. Problem w tym, że Apple płaci sobie bo bazuje w dużej mierze na swoich patentach. Tymczasem ludzie wytwarzający owe ajfony w Foxconnie wyskakiwali przez okna doprowadzeni do ostateczności nieludzkimi normami. Czy Apple by zawaliło się gdyby choć 1% zeszło ze swojego zysku. Ten 1% dla tych ludzi być może byłoby tym samym co tak wyszydzane 500+ dla setek tysięcy polskich rodzin – być albo pod albo nad kreską. Pomijam, że postępujaca koncentracja kapitału tak naprawdę godzi w wolność gospodarczą niszcząć jedną z podstaw (przynajmniej teoretycznych) kapitalizmu liberalnego (bez neo) czyli róność szans. Czy to jest socjalizm?
    Kiedyś taką bandycką chciwość korygowało państwo, to złe państwo – podatkami, prawem spadkowym ale od czasu chicago boys tak nie wolno.
    Na koniec narażę się wielu osobom – kwestia tzw. komuny w Polsce. Bardzo wiele osób kojarzy ją tylko z jej ,,collapsu” w latach 80tych zapominając do jakiej szkoły chodzili? czy nie do ,,tysiąclatki” wybudowanej przez tych zbrodniarzy? Jak im się studiowało? Ile za te studia zapłacili pieniędzy i czy poziom tych studiów nie dał im podstaw czy wręcz chleba gdy wyemigrowali (a jest tu sporo takich osób)? Owszem kosztowało ich – zmarnowana sobota na studium wojskowe? Moi rodzice gdy zmarli nie zostawili mi ANI ZŁOTÓWKI długu. Ileż osób tych zakredytowanych na trzydzieści lat zostawi swoim dzieciom takie dziedzictwo? Tzw. komuna przesiedliła z otchłani nędzy jaką była wschodniopolska czy podkarpacka wieś ok 30% ludzi do miast. Zapewniła im jakieś lokum, pracę i edukację i inne służby publiczne. To mało? Do 1973 drogi rozwoju krajów socjalistycznych – abstrahując od ich historycznego zapóźnienia – pokrywały się z przodujacymi krajami kapitalistycznymi oraz lekceważąc potrzeby konsumpcyje społeczeństw. Nie mogło być inaczej skoro rdzeniem systemu był kraj agresywny, skarjnie imperialstyczny (co i dzis widać) a więc militarystyczny. Tak, rozwijały się czasem oszukując – kradnąc pomysły innym ale czy azjatyckie tygrysy zważały na prawa patentowe w swoim rozwoju. Tym co je połozyłoto był kryzys naftowy – ZSRR miał dosyć ropy w związku z czym przegapił wywołaną tym falę modernizacji. Gdy Reagan zapoczątkował nową fazę wyścigu zbrojeń było juz za późno by to nadrobić.
    A radzieckie pryncypia były jasne – czołgi zamiast butów. Kto wie gdyby miast na produkcji czołgów skupili się na produkcji butów…
    Jest to kwestia szklanki do połowy pustej czy szklanki do połowy pełnej. Ja nie mogę powiedzieć, że była pusta bo coś z niej jednak wypiłem…

  313. Slawczan
    21 stycznia o godz. 14:39

    Via mala
    Miałem coś napisać o Twym wpisie pierwszym, ale dokładnie jak i ja myślę zrobiono już za mnie.
    Czyli: sporo trafności i nieco mniej wciórności zamieszczasz, i fajnie, jest o czym podyskutować.
    Ja coś o pryncypialności Lisa i prawie.
    Lis ma absolutnie rację, a pryncypialność w Stanach jest legendarna i faktyczna.
    Bierze się ta obywatelska pryncypialność stąd, że w Stanach prawo jest traktowane pryncypialnie przede wszystkim przez prawodawcę, jest legalne, stanowione praworządnie i egzekwowane bezwzględnie. Stąd domyślny szacunek obywateli dla prawa. Wyjątki od tych reguł, przecież nierzadkie są jednoznacznie tępione i niezakłamywane, że prawo łamią.
    U nas ostatnio sporo pisano o analizach przyczyn i sposobów wdrażania dogmatycznej fiskalizacji metod opresji karnej przez państwo. Takiej jak np. radary, ale nie tylko. Okazało się z badań np., że większość wypadków na przejściach dla pieszych wynika z… kompletnego łamania praw i standardów budowy i umieszczania tych przejść są takie prawa i standardy w Eu, wynikające z nauki i i wiedzy o cywilizacji transportu).
    Podobnie jest z regulacją prędkości na drogach, podatkami, ochroną zdrowia, szkolnictwem …i wszystkim.

    Każde polskie państwo traktuje prawo jako asymetryczny instrument władzy i fiskalizmu wobec swych folwarcznych poddanych, co wynikowo czyni je cynicznym narzędziem demoralizacji i niczym innym.
    I takich fornali kolejne pokolenia wychowuje.
    Ostatnie badania społeczne wskazały, że 65% obywateli PL uważa że prawo drogowe, jako takie, nie jest dla nikogo wiążące (sic!!!). 21% uważa, że trzeba go ewentualnie przestrzegać. Pozostali: NIE MAJĄ ZDANIA.
    Sado-macho gumna gra w folwark, to gra w rosyjską ruletkę, tak na drodze jak i na bezdrożach nieustającej w PL dobrej zmiany. Zmiany cywilizacji w karykaturę.

    PS Jako pointa, nie zdziwi zapewne inne badanie, które wykazało że najniebezpiecznieszymi drogami (ze wgl. na ilość groźnych wypadków/km) są w Polsce autostrady.

    Pies czyli kot, albo via mala gumna na manowce stepów kałmuckich…
    Akurat polowanie na Lisa to też tego typu klimaty.
    Pozdrawiam.

  314. Przypominam, że w III RP oficjalnie z rolictwa utrzymuje sie ok 20% społeczeństwa a generują ok 2-3% PKB. Przez trzydziesci lat jedynym co się odało III RP to ten problem pogłębić pozwalając na tabuny cwaniaczków, którym pozwolono ,,wszrobować się” do systemu KRUS czyli de facto przerzucić swoje koszta na zusowską część społeczeństwa

  315. Slawczan
    21 stycznia o godz. 14:39

    Lis czasem powie cos sensownie, nawet jakis dluzszy ciag, wtedy moge go troche posluchac, ale on jest zupelnie nijaki. Nie ma pasji, nie ma dobrego nerwu, nie ma powazniejszej wiedzy chyba na zadny temat, wlacznie z polityka, bo o tej ciagle gada, ale ciagle po wierzchu i jakos tak obok istoty rzeczy. Bodaj najwieksza przyjemnosc sprawia mu sluchanie samego siebie.
    Wydaje mi sie jakos znosny jako dziennikarz, ma wprawe, choc to taki amerykanizowany szlif: po wierzchu, szybko, ma sie dziac, ma byc ozdobnie i atrakcyjnie i ogolnie milo. Ale to znosnosc, bez lubienia, dla mnie, bo ja to moge lyknac i wypluc, bez trawienia byle czego. natomiast ci, co lykaja i trawia maja sie od tego gorze.

  316. Antonius
    21 stycznia o godz. 15:01
    Tak się toczy życie z przyzwyczajenia. Chowano kiedyś naszych starzyków w duchu boskim i państwowym. Faroż to był ktoś i władza była czymś, aby tylko ordnung był zachowany w ludziach.
    Dzisiaj czasy się zmieniły, ale u starszych pewne zasady zbyt mocno się wdrukowały w głowy, aby dzisiaj szybko to zmienić. Toteż najlepsze „numery” są robione na ludziach starszych. A to na wnuczka, a to na policjanta, a to na Kościół i życie wieczne. W 2009 roku żegnałem na spoczynek wieczny kuzyna z Chorzowa (rocznik wojenny z czasów planu Barbarossa). Na kazaniu wikary (relatywnie młody) cały czas powtarzał, aby dbać tylko o budowę tego domu,w którym przyjdzie zamieszkać po śmierci. A czynić to należy za pośrednictwem swych duchowych pasterzy, wiedzących czego owieczka będzie potrzebować w nowym domu, który oni im pomogą tam zbudować. I całą drogę z kościoła na cmentarz za ZUS-em ten motyw przebrzmiewał w modlitwie. Czegóż się dziwić starszej siostrze, że uległa socjotechnice. Czegóż ona może jeszcze oczekiwać na tym świecie poza rachunkami, gdy tam jej szykują dom na wieczność. A dobra wieczność warta każdych pieniędzy.

  317. @ Sławczan

    „Problemem jest to, że kapitał jest SKŁONNY wyłożyć kasę tam gdzie WIDZI ZYSK a nie tam gdzie potrzeba.”

    Oj tak, to jest problem, że kapitał nie pyta red. Wosia, gdzie potrzeba.
    Za potrzebą kolęduje za to ksiądz, czyli woś sutannyj, mający w tradycyjnej wygódce na gwoździu rozwiązanie z annałów woprosów komunizma.

    I to czytanie wosiem świata ponownie ożywia trupie woprosy w trujące wyziewy otwietów.

    Konfietów z tego, Sławczanie nie będzie, ani apłodismientów.
    🙁

  318. @Tanako,

    lubie wariatow inteligentnych. Pamietam jak pewien „wariat z licencja” palil papierosy u pewnej cioci Kloci i zamiast do popielniczki to popiol mu spadal notorycznie na rozporek.
    A on, dalej perorowal na temat priorytetu paradygmatow wedlug Thomasa Kuhna.
    „Saszenka, patrz gdzie spada ci popiol” – przypomniala mu ciocia.
    On sie obrocil i z wielka powaga odrzekl: ” Moja mila, gdzie popiol tam i diament”.

    PS wielu wariatow bylo wsrod poetow; przypominam jednego, ktory postanowil sie ozenic. Nie minelo pare tygodni i oswiadczyl, ze odprawil narzeczona z dwoch powodow: powoli chodzi a co wazniejsze – duzo je.

  319. Antonius
    21 stycznia o godz. 15:01

    Tak odnośnie powiedzonek „Szczęść Boże” lub „Bóg zapłać”. Tego pierwszego nie rozumiem do dziś, to jakieś nieporozumienie logiczne. Jako dziecko (i teraz w rozmowie ze staruszką siostrą w Niemczech – też 90+) witam się, choć lekko „wężykiem” – Grüss Gott. To chociaż ma sens – tylko nie bardzo wiem jaki.

    „Szczęść Boże” ma sens zupełnie oczywisty:
    1. jak się nie wie, co powiedzieć, albo by się nie chciało nic miłego od siebie powiedzieć, żeby mięsem nie rzucić, mówimy „szczęść boże”.
    2. zanim się w ogóle zastanowimy – jako manekiny – mówimy to samo.
    3. mówimy tak, żeby było miło. Żeby odczynić i wykonać czynność zabobonną która jest wbudowana w dno psychiki.

    „Bóg zapłać” jest bardzo pożyteczne w użytku, gdy się coś wartościowego dostaje, a nie chce się płacić. Mówimy „bóg zapłać” i sprawa załatwiona, a okradziony nie tylko mordy nie wydrze, ale nawet uklęknie i zmówi paciorek.

  320. kol@Slawczan,

    z ta szklanka to tak ja z gosciem, ktory szedl w jednym bucie a przygodnie spotkany
    jegomosc zapytal go: „Zgubil pan drugi but?”
    „Nie, skadze, znalazlem jeden! – odpowiedzial mu szczesliwiec.

    *
    Niedawno u nas w Piteå (Szwecja) obchodzil swoje 80.lecie urodzin Donald Knuth, chyba jedna z najbardziej znanych postaci, ktory przyczynil sie do rozwoju komputerow w ostatnim polwieczu. Fizyk, kompozytor. To wlasnie w tym polnocnym szwedzkim miescie odbylo sie prawykonanie jego dziela „Fantasia Apocalyptica” na organy i trzy duze monitory. Poltoragodzinny spektakl. Przybylo 150 gosci, wielu matematykow, fizykow i specow od komputerow.
    Emerytowany profesor z Stanfordu podczas swoich studiow w latach 50 zetknal sie pierwszy raz z komputerem. Prof. Knuth stworzyl podstawy do programowania. Jednoczesnie zajmowal sie technika jak najszybszego wyszykiwania informacji.
    „Ludzki mozg jest zorganizowany na rozny sposob. Niekrorzy nadaja sie na adwokatow, biologow czy tez fizykow a ja wpadlem w komputery” – mowi Donald Knuth. Byl autorem pracy „The Art of Computer Programming” juz w roku 1968 (!). Byly trzy czesci – ostatnia w 1973.
    Prof. Knuth nie byl zadowolony z wydanych ksiazek, zwlaszcza z zapisow matematycznych i grafiki. I dopiero TeX, jako narzedzie kompuerowe ulatwilo zapisywanie tekstu i wzorow i w ten sposon zostala ulepszona jakosc typograficzna bez
    wiekszych problemow dla uzytkownika. Program jest bezplatny i ten sam rezultat dla wszystkich komputerow. W bazie danych arXiv moga fizycy, matematycy, astronomowie gromadzic swoje prace i az 92% prac jest napisanych w TeX.
    Obecnie prof.Donald Knuth zajmuje sie pisaniem 48 czesci „The Art of Computer Programming”. „Apokalipsa” byla jego inspiracja pisania muzyki juz od lat 60.
    Dlaczego prapremiera w Pieteå, tym zasniezonym na polnocy miescie szwedzkim?
    Organy, Tutejsze organy: „Organ Acusticum”.

    https://www.youtube.com/watch?v=LjaAxi6AymQ – organy

  321. @Ewa-Joanna – to się sprawdza na każdym kroku – tokujący blogowicze po prostu boją się silnych kobiet. Kobieta w ich pojęciu musi być milusia i wesolutka, a przy tym musi podziwiać i się łasić. Aha, i jeszcze musi z wdziękiem przyjmować nachalne uświadamianie jej, że jest kobietą, czyli sprowadzanie do roli obiektu (ja cię, kochaniutka, wirtualnie rozbieram wzrokiem, a ty powinnaś być zachwycona takim zaszczytem).

    W przeciwnym razie zostaniesz odesłana do robienia pierogów przez chama, który we własnym pojęciu jest przeuroczy. A kamieniem obrazy będzie fakt, że nie lubisz tejota, który to tejot jest przez chama podziwiany! Tak wyglądają proste zasady akceptacji.

    Czytanie tego forum – jest rzeczywiście interesujące. Nawet opinie i reakcje anumlika ujawnione wczoraj – pączuś!

  322. @ozzy 21 stycznia o godz. 16:41

    To znacznie lepiej brzmi po rosyjsku:
    „Sapożku potieriał? – Niet, naszoł!”

  323. @Na marginesie

    tak, lepiej po rosyjsku, zgoda
    Кто потерял сапожок?

  324. @Sławczan
    Metaforę z połową szklanki akceptuję. Też uważam, że w PRLu nie było najgorzej. Ale ja byłem chudym studentem z akademikiem, jakimiś bonami na stołówce. Na prawde nie było tak źle. Nie docierało do mnie wtedy, że tak dobrze nie miały np włókniarki łódzkie, że bylo wiele grup społcznych, gzdzie też był wyzysk.
    Ale na Twoją metafore odpowiem Ci moją, którą już stosowałem na blogu.
    Kapitalistę interesuje zysk. To prawda. Bez tego nigdy nie zabrałby się za produkcję samochodów, butów, skarpetek…itd Porównałbym kapitalistę do erotomana, tyle, że zamiast przyjemności z osiągania orgazmu, on ma przyjemność z osiągania zysku.
    Ale okazuje się, że przebiegła przyroda podsuwa przyjemność z seksu jako cukierek, bo celem(o ile przyroda ma jakiś cel) jest kontynuowanie gatunku. Więc ten lubieżnik „przy okazji” produkuje dzieci. Tak samo kapitalista mający na celu zysk „przy okazji” produkuje owe buty, laptopy, samochody…
    I własnie tego ekonomicznego bodźca brak w socjalizmie. Ile to hasel sie naczytałem w PRLu, że „Naszym celem jest zabezpieczenie potrzeb ludności” Tymaczasem z tym zabepieczeniem było krucho. Bo socjalistyczny producent nie miał owego bodźca, czyli zysku, który by go napędzał. Owszem działał na marginesie i zaledwie tolerowany sektor prywatny, owi nazywanie pogardliwie, prywaciarze, badylarze, straganiarze. którzy częściowo ratowali gospodarkę. Do mojej pracy przychodziła oglądając się ze strachem na wszystkie strony, żeby ją milicja nie zwinęła, kobieta ze wsi z cielęciną, kiełbasą, i my wszyscy rzucalismy naszą prace i biegliśmy do tego anioła zaopatrzenia.
    Tymczasem kapitalistyczny lubieżnik zabezpiecza te potrzeby w nadmiarze, wystarczy zobaczyć przepełnione sklepy,
    Ja się sporo naczytałem w swoim czasie Marksa i Engelsa, nawet byłem początkowo nimi zafascynowany. Oni właśnie wymyślili planową gospodarkę; jakieś gremium partyjnych mędrców miało np. obliczyć ile to par butów trzeba wprodukować , aby zabezpieczyć potrzeby ludności. Rachunek był prosty. Jeśli jest nas 30 milionów to należy wyprodukowac tylęz par butów, no może troche mniej, bo te z poprzednich lat jeszcze sie nie zuzyły. To samo z koszulami, kartoflami, pietruszką itd. Załużmy, że taki system jest racjonalny, no bo produkuje się tyle ile trzeba, nie ma nadprodukcji, marnotrastwa. Ok.
    Ale chciwy kapitalista wykorzystując pomysłu naukowców, inżynierów wprowadza na rynek zupełnie nowe towary, tórych jeszcze nigdy nie było. Wciska się z tym nowym towarem na rynek, kusi. W socjalizmie nie było takiego mechanizmu. Jeżeli już zaczeto produkować coś nowego, to też robili to owi prywaciarze, którzy łakomym na płaszcze ortalionowe, koszule non iron, zajebiste włoskie okulary słoneczne, przemycane do Polski, dostarczali. A potem jakas ociężała Elana brała się za produkcję. Był to absolutny brak inowacyjności. Dlaczego musieliśmy kupować licencje na fiata.
    Rosjanie są genialni, ale w tamtym systemie, tez nie mogli sami produkować nowych rzeczy, dlatego rozwinęli tak szpiegostwo gospodarcze, które im pomagało doganiać burzliwie rozwijające się technologię na zachodzie.
    Prawda jest, Sławczanie, że obecny kapitalizm wkracza w niebezpieczny okres niekontrolowanego rozwoju. Znów posłużę sie analogią: Jest on samochodem wyposażonym w sprawny silnik, ale ma słabe hamulce, zaś socjalistyczny samochód ma tak słaby silnik, że nie potrzebuje hamulcow.
    I to jest faktycznie poważny problem, tych transakcji giełdowych, które całkowicie się oderwły od podłoża materialnego, owej ucieczki kapitału w raje podtkowe. Jest to poważna choroba kapitalizmu. Ale próba zastapienie gosodarki rynkowej przez gospodarkę planową musi sie skończyć tak jak sie to stało w Wenezueli.
    Chin yto jeszcze inny problem, jest to stary, genialny naród, który przeszedł wiele w swej historii, w tym szaleństwa Mao tsetunga. Inteligentnie przejmują zachodnie wynalazki, gospodarka rozwija się dzięki prywatnym inwestorom, ale ten samochód ma hamulec w postaci Komunistycznej Partii.
    Nic nie jest wieczne, więc również nie jest wieczny kapitalizm w wydaniu anglosaskim. Ale to dzieki temu kapitalizmowi świat się tak zmienił. A to, że jest wyzysk, niesprawiedliwość ? Tak będzie zawsze. A myslisz, że w Chinach nie ma wyzysku ? Że ci chłopi interioru mają tak dobrze jak mieszkańcy Szanghaju czy Hong konga ?
    Kraje Skandynawskie, Szwajcaria, Singapur, to są rzeczywiście jakieś wyspy szczęsliwości, ale to ju osobny temat.

  325. Kiedyś @namargineska napisała do manie : You are my hero ! Jaki ja wtedy byłem dumny. A tu okazuje sie, że jestem chamem. I bądź tu mądry ?

  326. Szanowni blogowicze mam pytanie. Czy kobieta może być chamem, czy ten epitet tylko przysługuje facetom. Jak zdefiniować np. taka Krystyne Pawłowicz albo Beatę Kempe ? One sa co ?

  327. Lewy
    21 stycznia o godz. 14:05

    Lewusku, ja tak w ogóle, niekoniecznie w szczególe (czytaj: tylko do ciebie) bo od czasu do czasu na jakieś dziwne tory dyskusja zjeżdża. I dziwne formy przybiera. I jeszcze dziwniejsze inwektywy. Osobiste wycieczki i takie tam. Ponuro mi się robi jak na to patrzę, może potrzebuje przerwy albo co.

    PS.

    De gustibus est non disputandum czy jak to tam było. Ja akurat lubię wpisy tejota, a że Ewa-J nie…no cóż, to jej sprawa, każdemu podoba się co innego, nawet w obrębie tych samych autorów.

    Fajnie by było gdybysmy mogli się różnić w opiniach w nieco bardziej uprzejmy sposób czasem.

    Anyways, jak mówią w Glasgie. Pozdrowienia zasyłam. So long and thanks for all the fish.

  328. @Lewy 21 stycznia o godz. 17:34

    Nikt nie jest monolitem, zwłaszcza na forum. To oczywiste.
    Większość blogowiczów ma lepsze i gorsze momenty.
    Przy czym „lepszość” i „gorszość” jest zawsze subiektywna.

    Ja po prostu staram się rozszyfrować postawy, które kryją się za słowami.
    Bawię się tym – i z reguły nie oceniam postaw, chociaż staram się je werbalizować.
    Śmieszy mnie odsyłanie E-J do pierogów i potępianie jej np. za to, że nie lubi tejota.
    Każdy czytacz może go lubić – lub nie. Ja tejota szanuję i chętnie czytam, ale też rozumiem powody, dla których E-J może – i ma prawo – go nie trawić. A chacun son gout.

    Z kolei Twoja zagrywka typu „lub mnie, namarginesko, bo…” – to typowa „bonding strategy”. Zgrabnie zastosowana. Ale czy skuteczna? Kwestia otwarta.

  329. Lewy
    21 stycznia o godz. 17:34
    ” napisała do manie : You are my hero ! Jaki ja wtedy byłem dumny. A tu okazuje sie, że jestem chamem.”
    Męski dylemat – jakim być mężczyzną? Niestety, najczęściej damskie branie mają chamscy bohaterowie. Maczo prawie nigdy nie jest delikutasikiem. Bardzo rzadko prawdziwym bohaterem staje się mężczyzna delikatny, bo inaczej jest uważany za zniewieściałego. I bądź tu mądry – szukanie złotego środka jest czasochłonne. Coś na ten temat wiem – zmarnowałem już sporo czasu.

  330. Lewy
    21 stycznia o godz. 17:24

    Mój komentarz
    Lewy, dorastałem w tym samym ustroju, co Ty. Miałem te same dylematy w rozumowaniu o gospodarce, co Ty. Wywiadowałem (z ciekawości) w prywatnych rozmowach wielu dostępnych mi obywateli, w tym tych, którzy popierali ustrój swoją przynależnością do PZPR, legitymizowali go.
    Żaden z nich w rozmowie drążącej temat gospodarki socjalistycznej nie wychylił się poza trzy wyjścia:

    1) Machnięcie ręką. To jest szajs, g..o, a nie ustrój, dorwali się do władzy głupcy i złodzieje, nic nie umieją, tylko się popierają wzajemnie, nic się nie da zrobić.

    To są ci sami ludzie, którzy dziś przychylają ucha Prezesowi, który głosi pod swoją publikę, że cały okres po 2015 roku, to byli komuniści i złodzieje.

    Tłumaczenie nr (1) – jak było za komuny – nadal jest popularne wśród lewicowych Francuzów, o czym wspominałeś tu na blogu – tu trzeba było inaczej podejść, wy nie potraficie, my byśmy to inaczej zrobili, itd.

    2) To byłby wspaniały ustrój gdyby ludzie byli inni, byli nań przygotowani, znali swoje zadania, aktywnie się włączali, itd. Na standardowe pytanie – dlaczego się nie włączają, nie wykazują aktywności – dyskusja się rozpełzała w sfery metafizyczne. A bo my jesteśmy tacy, bo tylko robimy co każą, co musimy, nie ma samodzielności, taka nasza natura, itp. ewaporacje.

    3) Narzekanie i oczekiwanie na pomazańca wyrażające się w westchnieniu – brakuje dobrego, mądrego przywódcy, gdyby tak znalazł się zdecydowany gość tam wysoko we władzach i wziął wszystkich (łącznie z władzami) za twarz, to od razu by było inaczej. Facet by poustawiał wszystkich, rozdzielił zadania, a ci poustawialiby wszystkich niżej, porozdzielali zadania, itd.

    Czyż ten wariant nie został dla części ludu, w rozumieniu tego ludu zrealizowany przez pojawienie się na wierzchołku władzy szeregowego posła Jarosława Ka, mądrego roztropnego, przewidującego, który już „się bierze” za rozwiązywanie trudnych spraw, ustawia kogo się da, rozdziela zadania i jak na razie mu to wychodzi? Niech działa dalej. Zobaczymy. Tak lud kombinuje.
    Mądry i zdecydowany, silny przywódca, który odwróci nasz los, podniesie nas z kolan, da nam tożsamość, przewagę moralną, poczucie słuszności i wyższości nad pozostałymi sortami (patrz badania socjologiczne w Miasteczku), itd.

    Niestety demokracja jako przedmiot dyskusji nie wchodzi w tym przypadku w rachubę. Co doskonale wyczuwa Jarosław Ka i próbuje sięgać dalej.
    Pzdr, TJ

  331. Przyglądam się dyskusji Lewego i Sławczana. Wydaje mi się, że wy w dużym stopniu się zgadzacie, a niewątpliwie obaj macie tzw. wrażliwość społeczną.
    Podobało mi się porównanie do silnika i hamulców. Coś w tym jest.
    Pamiętam jak usłyszałam o likwidowaniu przedszkoli po uzyskaniu „wolności”… to się załamałam.
    Ja akurat miałam dziecko w wieku przedszkolnym i doskonale potrafiłam ocenić wyższość prl-owskich nad amerykańskimi. Do tej pory nie potrafię zrozumieć, jak można było je zlikwidować. Z jednej strony mówi się, że dzieci są najważniejsze. A z drugiej…..
    Potem mamy konsekwencje w postaci tych nieszczęśników, celebrujących urodziny Hitlera. Dzisiaj wszyscy chcą ich karać, wsadzać do więzienia…. a może jakąś formę resocjalizacji wymyśleć? Starać się pomóc, zamiast od razu karać.
    Niestety, ale wielu rodziców wyjeżdża zarobić, a dzieci pozostawione sobie samym ulica wychowuje. W sklepach wszystkiego pełno, a te dzieciaki na nic nie mogą sobie pozwolić. Każdy chce mieć kogoś bliskiego. Takie zaniedbane dziecko jest łatwym łupem dla wszelkich demagogów. Wydaje mi się, że w tych chłopcach jest dążenie żeby zaistnieć jako patriota/bohater, być kimś. Społeczeństwo ich jakoś odrzuciło, to sobie znaleźli ….wiadomo co. Te ich marzenia, dążenia można wydaje mi się jeszcze przekierunkować. Oczywiście jeżeli będzie dobra wola.
    Wracając do tematu, od którego zaczęłam. Odnoszę wrażenie, że o dzieci dbano bardziej w PRL niż w tzw. demokracji dzisiejszej. To ogromnie ważna sprawa. J
    ak to było? TAKIE BĘDĄ RZECZPOSPOLITE JAKIE MLODZIEZY CHOWANIE!
    Rozbuchany kapitalizm też stanowi zagrożenie. Ale o tym może kiedy indziej
    Pozdrawiam

  332. Ab-surdum corda, czyli kto nie z wiesiem…

    W poszukiwaniu męskości w kobiecości i arebur (…bo męska rzecz być kobietą…) normalny człowiek wygląda czasem ponad siebie.
    To zapobiega marazmowi, gdy cechy genderowe w pierwszorzędnym (a nawet trzeciorzędnym) zaniku, pod rozbuchanym spleenem.
    Ja więc zajrzałem na znamienity bez wątpienia blog sąsiedni, znajdując tam wysoce rozwiniętą formę inteligencji sztucznej, zradykalizowaną gościną poza granice wszelkiej płciowości, ludzkości, a nawet wschodniości – a to mianowicie naszego tu nieuhodowanego w żalu wiesia.
    Boże, cóżeście o Panie Kowalczyku i Wy Oliwianie uczynili ludziom zbanowanym złego – wszystko odkupione sprzedaniem gdzie indziej wiesia.
    W tym kontekście lokalne zmagania z marginaliami ludzkiego przecież nieobyczaju i burzą hormonów, u ateistów to jest mały, humanitarny, proszę Państwa, pikuś/pikusia.
    M/f, a więc pies czyli kot.
    Radujmy się, że tu jest co ratować.

  333. tejot
    21 stycznia o godz. 18:28

    Narastający pokoleniowo w Naszym Kraju brak powszechnej edukacji empirycznej i teoretycznej w problematach socjologii, ekonomii, biologii, matematyki, higieny, historii i innych pędzących do przopdu bez nas wynalazków szatana sprawia że kiedyś ludzie śmiali się z gadania Siwaka, a dziś nie śmieją się obgadać śmieszność Wosia.
    Daje o sobie znać poznawczy brak aparatu i nomenklatury, nie mówiąc o egzekutywie.
    I stąd, Narodowi świeży członek z ramienia odrasta młodymi pędami, ubogacony zwisem jąder ciemności.
    Puff.

  334. Gekko
    21 stycznia o godz. 12:55
    a ten cmentarz w Prudniku (opolskie) nie czasem istnieje? bo tez tam byłam i szczęka długo mi nie chciała sie podnieść 🙂

  335. @Na marginesie, z godz. 16:55
    Trochę Ci – jak widzę – za słodko po zjedzeniu anumlikowego pączusia. Przypomnę, że wszedłem z wierszowanym komentarzem, od którego zaczął się mój udział w mizoginicznym (dla Ciebie) wątku, „równakując gendery”. Wytłuszczając to, czego nie byłaś łaskawa (nie chciałaś?) zauważyć, wklejam go ponownie:

    Samiec alfa</b), dwie wadery
    (wyszczekane są cholery)
    ton nadały blogowisku;
    Walą równo tych po pysku,
    których – ichnim zdaniem – zdanie
    szans na ich nie ma uznanie.

    Oczekiwałaś ode mnie, abym domniemanego samca alfę wdeptał w ziemię za jego odzywkę do @izabeli. Nie widziałem i nie widzę powodu. Tak izabela, jak inne panie blogowe same mogą się upomnieć o swoją spostponowaną przez męskich chamów cześć. Czy o paniach, które nie zgadzają się z Tobą, też napiszesz: „damskie chamki”?

  336. PS
    Zboldziła się całość niemal. Powtórzę:

    Samiec alfa, dwie wadery
    (wyszczekane są cholery)
    ton nadały blogowisku;
    Walą równo tych po pysku,
    których – ichnim zdaniem – zdanie
    szans na ich nie ma uznanie.

  337. Dobry wieczor,

    pamietam, ze kiedys nieodzalowany Janusz Glowacki podzielil swoich czytelnikow na piec grup: tych, ktorzy nie zrozumieli, o co mu chodzi alesie z nim zgadzali, tych, ktorzy nie zrozumieli i z nim sie nie zgadzali, dalej trzecia i czwarta grupa: ci, ktorzy zrozumieli jego intencje i sie z nim zgadzali badz nie zgadzali, i w koncu grupa piata: ktora w trakcie pisania zapomniala w ogole, o co im chodzi, albo ustosunkowali sie do spraw, ktore wykraczala poza ramy jego felietonu.

    sed libera nos et pax vobiscum

  338. Lewy
    21 stycznia o godz. 17:44
    chamka?

  339. Z jednego z poprzednich wpisów;
    ” Doktryna ta została zapisana 24 chińskimi hieroglifami (stąd nazywana jest często 24 znakami Denga). Składa się z sześciu zasad:
    obserwujcie chłodno i spokojnie,
    zabezpieczajcie pozycje,
    zdobywajcie zaufanie,
    ukrywajcie własne możliwości,
    czekajcie na swój czas,
    nie wychodząc przed szereg,
    nie podnoście głowy, żądając przywództwa.”

    Kojarzy mi się to z chińską radą; bądź jak kaczka, która z gracją pływa po wodzie, a pod wodą z całej siły przebiera łapkami.

  340. konstancja
    21 stycznia o godz. 18:53

    Nie w Prudniku, ale niestety nietrudno znaleźć wiele takich o rzut beretem.
    To jest nowy świecki obyczaj oczyszczający zagrożenie zeświecczenia cywilizacji śmierci.
    – – –
    @ anumlik

    Kto wysiaduje jajka
    w ciemno,
    hoduje sępa, któremu
    wciąż wątrobę, że nie końska
    musi oznajmiać.
    (z mądrości chińskich uczonych od ciasteczek)
    🙂

  341. ozzy
    21 stycznia o godz. 19:02

    Wielbię na wszelkie strony twórczość i osobowość Głowackiego!
    Są apokryfy, że najbardziej cenił tych, co widzą o co nie chodzi, ale po co, wiedząc kto.
    🙂

  342. @Ewa-Joanna
    @Lewy
    Nie dajcie się napuścić osobom, którym na was nie zależy, a jedynie używają was do swoich celów.
    Wasze nieporozumienie polega na tym, że po pierwsze oboje macie mocne charaktery i własne zdanie. Jak wiadomo w polityce czasem to powoduje scysje.
    O ile E-J uraziło posłanie ją do pierogów, bo w przeszłości panowie chcąc zaniżyć wagę kobiecej opinii, mieli tendencję wysyłać ją do garów, albo pieluch. Stąd kobiety, nawet lubiące gotować… reagują na to, jak czarni na „n” word.
    Z drugiej strony, panowie nie lubią, kiedy kobieta zwraca się do nich per; robaczku, kiedy ma inną opinię, bo oni z kolei odnoszą wrażenie, że ona w ten sposób lekceważy ich i ich opinię.
    Obie strony odbierają w takiej sytuacji, że ten drugi lekceważy, więc padają nazwy; misogin i odwrotność tego (nie wiem jak się nazywa), robaczek, ciocia klocia,..
    Nie warto tak bardzo serio do siebie podchodzić i do swoich opinii.
    Jesteście znakomici ludzie jedno i drugie.
    Proszę, wybaczcie, że się wtrącam, ale przestraszyłam się, jak zauważyłam, że trzecie osoby podpuszczać zaczęły, co by upiec swoje kartofle w tym ognisku. Waszym kosztem. Eskalacja nikomu z was nie służy.
    Pozdrawiam

  343. @@blondynka, Gekko
    Jakbyśmy chcieli i potrafili zastosować się do znanego polskiego przysłowia – „mądry Polak po szkodzie”, to inaczej nasza historia by wyglądała. A my wciąż zgodnie z Kochanowskim: „Nową przypowieść Polak sobie kupi, Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”. I tak to już od ponad 500 lat u nas biega z wiadomym skutkiem.

  344. @anumlik 21 stycznia o godz. 18:58

    Nie chodzi nawet o sam wierszyk (a że niektóre anumliki są risque, świadczy np. reakcja Lewego, który po którymś błyskotliwym anumliku na jego temat powiedział Ci elegancko „odwal się”, czy coś podobnego). Ja podjęłam dyskusję z autorem wierszyka, która to dyskusja była – co chętnie przyznaję – interesująca, chociaż niekoniecznie w takim sensie, w jakim przedstawiłeś ją Paradoxowi. Jeśli chcesz – prześledź ją jeszcze raz i wyciągnij własne wnioski.

    Natomiast cały Twój post anumlik 21 stycznia o godz. 18:58 nie ma z dyskusją nic wspólnego. To jest w zasadzie zbitek insynuacji na temat moich rzekomych oczekiwań. Jeszcze jedna śmieszna odwyrtka, czyli próba wykręcania kota ogonem. Nie znasz moich prawdziwych motywów ani nie chcesz ich poznać – bo nie czytasz, co piszę! I w tym momencie „dyskusja” się urywa. Ale Twoje reakcje są znamienne.

  345. @Ewa-Joanna, Gekko
    Pamiętajcie, że blondynce szalenie na Was zależy. A przy tym ona na pewno nie pragnie Was wykorzystać do swoich celów, natomiast w imię harmonii w gniazdku wytłumaczy Wam dokładnie, czego chcecie. Aha, i w żadnym wypadku nie zwracajcie uwagi na parszywe „osoby trzecie”, przed którymi usilnie przestrzega Was blondynka.

  346. P.S. O przepraszam, nie Gekko, tylko Lewy.

  347. @anumlik
    Potraktowanie blondynki i mnie jako parę, dodaje (mi) pary! 😉
    A nie ma lepszej pary, jak trójka, z anumlikiem.
    Trójka z plusem, to byłoby z np. Lewym.
    Ale żeby wyszło na piątkę, to trzeba całego zespołu!
    Który łączą wartości, a niekoniecznie cielesne personalia.
    Świadectwo już wypisane we wpisach.
    – – –
    Gekko tymczasem ulatuje z bloga, rozpoczynając nowy tydzień przepustką; klamka w puchate odrzwia już wetknięta, jak światełko w tunelu.
    Pozdrowienia.

  348. @Gekko

    jak wielu, kiedy im sie wytyka konformizm , z oburzeniem powoluja sie na wczorajsze cierpienia i przedwczorajsze blizny.
    Dosc czesto kazdy z nas jest pchany jedynie przez swoje glupie impulsy a na dodatek
    istnieje taka szansa, by cie ktos zobaczyl w twojej prawdzie.

  349. @Gekko,

    pamietaj, kiedy zamykaja sie za Toba drzwi, czy masz klamke od zewnatrz.

    powodzenia

  350. Lewy
    21 stycznia o godz. 9:40

    To było przed „robaczkiem”:

    Zrob cos zeby ja zabawic. Wiem ze to nie latwe, ze to wymagajaca kobieta, ale kazdy rycerz stawal na glowie by dama byla szczesliwa.
    moja poczciwa Ewuniu Joasiu.

    A to po „robaczku”:

    moja poczciwa myszko
    Fakt, że trochę tracę rozum czytając przemyślenia apodyktycznej cioci Kloci. Byś mnie przynajmniej poczęstowała pierogami, to bym nic nie mówił tylko je zjadł.

    Dalej twierdzisz, żeś niewinny? Może nie wytrzeźwiałeś jeszcze od wczoraj.
    Apeluję o zmianę tonu, bo robi się nieprzyjemnie. Ma być śmieszne, a jest przyzwolenie na chamstwo. Następny krok to już gnida Gekko. Patrz Zuzanna i starcy.

    Też chyba sobie zrobię przerwę. Na szczęście zawsze jeszcze zostanie jakaś blondynka.

  351. ozzy
    21 stycznia o godz. 20:50

    W GW bodajże jest kilka komentarzy i opinii specjalistów o obecnej sytuacji sędziów i prawników, pod nierządnym prawem.
    Niedwuznacznie podaje się dwie opcje:
    a/ szacunek dla Konstytucji i odmowa udziału w jej łamaniu (warto podkreślić: Cimoszewicz)
    b/ troska o obywatela i udział celem ratowania resztek Państwa Prawa (kto: zmilczę)
    c/ -jako extensio b-zawierzenie sumieniu prawych sędziów (już rok temu: Gersdorf, czego zmilczeć niepodobna).
    Nazywając rzeczy po imieniu, zdaniem wszystkich luminarzy praw, wisimy więc zbiorowo na szubienicy Konformizmu i sznurze sumień Wallenrodów Konstytucji.
    Niezawisły pozostał jeden w ty Gomorze, Pan Cimoszewicz, za co mu szacunek.
    Zachowajmy to Nazwisko przed szkodą.

  352. @ ozzy

    W zależności od zawartości celi, czasem nieważne z której strony klamka, byle trafić w oko.
    🙂

  353. @izabella 21 stycznia o godz. 20:57
    Chyba zostanę, przynajmniej chwilowo, Twoją fanką.

  354. „Sumienie prawych sędziów” – no nie wiem. A kto decyduje, czy sędzia nie jest lewy?

  355. Szanowni Panstwo,

    czasami zastanawiam sie – w jakim wieku jest wiekszosc tutejszych stalych bywalcow u
    pana Gospodarza? Czestokroc odczuwam brak slow na koncu jezyka.

  356. @Gekko

    pana Cimoszewicza kiedys poznalem a jego cv rzeczywiscie imponujace, no, coz
    jeden Herkules,,,niczym, zero….przeciw tluszczy zombies katolickich

  357. @Gekko
    Cimoszewicz to rzadki okaz przyzwoitego polityka, dlatego sie wyautowal, jak mu Jarucka, Miodowicz i Tusk zrobili swinstwo. Szkoda, bo zarowno jako minister sprawiedliwosci jak i premier byl bardzo kompetentny.

  358. @Na marginesie

    a ja Twoim fanem; „fan”, swedish, eng. devil, used in exclamations of confusion or anger.
    a na dobranoc, chyba najlepszy jest Tom Waits
    i jego „Way Down in the Hole”
    https://www.youtube.com/watch?v=2UbqFJuptvE

    Pozdrawiam

  359. @izabella
    21 stycznia o godz. 20:57
    Nie rób przerwy! 🙂

  360. @ozzy
    21 stycznia o godz. 21:12
    Większość to znudzeni emeryci.

  361. @Isabel

    Pamiętam twoje komentarze pod tematem #metoo. Zrobiłaś na mnie wrażenie. Były wyważone, mądre, bez egzaltacji. Dlatego ostatni twój komentarz nieco mnie zaskoczył.
    Ostro krytykujesz Lewego, a to w sumie sprzeczka, z którą oni we dwoje znacznie lepiej by sobie poradzili sami, jeżeli oliwy nikt by nie dolewał.
    W tym samym komentarzu sama używasz określeń; „Może nie wytrzeźwiałeś jeszcze od wczoraj”,
    „Ma być śmieszne, a jest przyzwolenie na chamstwo”
    „Następny krok to już gnida Gekko”
    Czy sądzisz, używając takich określeń, to komunikacja będzie lepsza z tymi osobami?
    Kończysz; „Na szczęście zawsze jeszcze zostanie jakaś blondynka.”
    Dlaczego tak nieładnie mnie potraktowałaś? Czy uważasz, że nie powinnam się tu pojawiać, bo teren już naznaczony?
    Zrozum mnie właściwie. Ja nie chcę ciebie obrażać, ani ci dokuczać. Mam nadzieję, że możemy zacząć od nowa naszą znajomość.
    Hi, Isabel. Jestem blondynka i chcę być twój friend.

    A tu dedykacja dla ciebie; https://www.youtube.com/watch?v=9Y-xtZkY9Io

  362. Waderów jak mrówków, strach do lasu wejść 😉

  363. @ozzy 21 stycznia o godz. 21:35
    No skoro już bawimy sie znaczeniami…
    Fan “an apparatus with rotating blades that creates a current of air for cooling or ventilation.” Czasem wystarczy otworzyć okno, żeby… przewiało.

  364. @blondynka
    Ty poczułaś się urażona zwrotem Na szczęście zawsze jeszcze zostanie jakaś blondynka. dlaczego zatem uważasz, że Izabella, ja czy inne kobiety nie mamy prawa poczuc się urażone paternalistycznymi zwrotami panów i dość niestety częstym przekraczaniem zasad bon tonu.
    Zauważ, że żaden z panów nie został nigdy odesłany do gotowania pierogów, bez wzgledu na to jakie bzdury wygadywał, bo różnie z tym bywało.
    Jak ci powiem moja poczciwa blondynko to jak zareagujesz?
    Czy to nie jest tak, że jednym wolno a inni za to samo dostają opeer?

  365. @anumlik
    Nie wchodź. 🙂

  366. @gnida Gekko
    21 stycznia o godz. 21:03
    Czy już pozostaniesz przy tym nicku? Ładny taki….

  367. Poza tym istnieje odpowiednik „solidarności jajników”. Chodzi o „solidarność kutasów”. Z braku lepszego określenia.

  368. O przepraszam. Obcielo.

    @Ewa-Joanna 21 stycznia o godz. 22:16
    Zawsze jest tak, że komuś wolno więcej.
    Poza tym istnieje odpowiednik „solidarności jajników”. Chodzi o „solidarność kutasów”. Z braku lepszego określenia.

  369. @Na marginesie
    21 stycznia o godz. 22:21
    Ja to nazywam chór wujów.

  370. @izabella

    Isabell nie wraca ranki i wieczory
    na forum, zastygłe we trwodze.
    W serze samotnie boruje otwory,
    ogromne, jak ból po pożodze.

    Strachów wór wielki rozwiązałaś, Iska!
    Tak wielki, jak stąd do Afryki.
    Każde stworzonko w skraj bloga się wciska,
    a środek zajmują już dziki.

    Wróć Izabello w blogowe pielesze,
    (kumpli tu – jak piasku na Gobi).
    Starców rój czeka, przy dziurce, w uciesze!
    No! Tego się kotom nie robi!

  371. Na marginesie
    21 stycznia o godz. 22:21

    Nie wiem o co się tu rozchodzi, ale w sprawie solidarności części niesfornych panów, to jest dobre wyjście: Jajec! – jak powiedział pułkownik Kwiatkowski pod postacią Kondrata i odwrotnie.

  372. @Tanaka
    21 stycznia o godz. 22:35
    Dobre jest. Użyjemy 🙂

  373. @Tanaka
    Solidarność jajec – to mi się podoba, ale poszedłbym dalej: solidarność plemników, tylko czy – cholery – posłuchają?

  374. @Ewa-Joanna
    21 stycznia o godz. 22:16
    Nie poczułam się urażona, ale zrobiło mi się z lekka przykro. Dlatego m. in. napisałam o tym. Czasem ludzie coś napiszą, niezdając sobie sprawy jak odbiorca to może odczytać. Ja byłam na tym blogu znacznie gorzej potraktowana. Zdecydowanie obraźliwie i to przez kobietę, która o kobiecej godności ma usta pełne frazesów. Czarnecki w dalszym ciągu próbuje udowadniać swoją słuszność w nazwaniu Róży Thun szmalcownikiem. Nawet znajduje wsparcie w marszałku sejmu.
    Odnośnie pobłażliwego traktowania… zgadzam się z Tobą. Nawet o tym do ciebie napisałam poprzednio. Tylko, że to działa w obie strony. Dlatego warto rozmawiać, a nie od razu się obrażać. Nie od razu Kraków zbudowany. Wszyscy się uczymy, a życie jest za krótkie, żeby kopie krószyć o wszystko. A Lewy z tego co widzę nie należy do złych ludzi.
    “Choose your battles wisely. After all, life isn’t measured by how many times you stood up to fight. It’s not winning battles that makes you happy, but it’s how many times you turned away and chose to look into a better direction. Life is too short to spend it on wyarring. Fight only the most, most, most important ones, let the rest go.”
    ✿ ♥‿♥)

    https://www.youtube.com/watch?v=rYFnCbWeyTI

  375. Tango z gnidą w gębie, albo pierożkiem w jajca.

    Pogłoski o tym, że aby Lewego z uprzejmości pierożkiem poczęstować, trzeba być nędzną kucharką, okazały się przedwczesne.
    Dobra kucharka dla dobrego towarzystwa chętnie i bez poniżenia, wysmaży pierożki z gnidą, które poczęstowanym smakują najlepiej w milczeniu, jak stuletnie jajco.
    Dla wielbicieli sztuk Mrożka jest to jajco bez niespodzianki, bo wiadomo, że do tańca trzeba dwojga.
    Towarzystwa i baby-Edka, co sypie pierożkami z odnośnym nadzieniem wprost spod spódnicy, nadając im nietykalny posmak wyrównywania krzywd i krzywizn.
    Tak oto, w czas psychopaty, w naszej wirówce nonsensu wiruje niejeden dziad i baba, aż chce się farszom w pierożkach zawołać: zaproście mnie do stołu!
    Tylko gnidom chyba brakuje taktu, empatii i anielskiej spolegliwości blondynki, by dać się wciągnąć w te czasy.

    Nieśpiącym, wskutek wzdęcia poczęstunkiem, polecam świetny obraz młodej myśli socjologicznej, w kwestii dlaczego prymat chamstwa i prostactwa jest wyższym i zwycięskim stanem ewolucyjnym niż kultura milczenia.
    Tak w kwestii rozgniatania gnid i czyszczenia się z parchów, jak i nadchodzących na tak wąski horyzont hinduskich symboli szczęścia.
    🙂
    A co, jeśli Polacy są głupi? Mamy takiego wyborcę, jakiego sobie wychowaliśmy
    tu: http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22920527,a-co-jesli-polacy-sa-glupi-mamy-takiego-wyborce-jakiego.html

  376. Ewa-Joanna
    21 stycznia o godz. 22:16

    Solidaryzuję się z Tobą w odbiorze „paternalistycznych zwrotów panów”, którymi wrażliwe kobiety mogą się czuć tak samo lub bardziej urażone niż np. błatnym wybuchem na „b” po rosyjsku, na „k” – po polsku pod ich adresem.

    A widzę to na własnym przykładzie, który na środku Jamna zacząłem przemyśliwać, a skończyłem, jak się wydostałem przez sztormowe wrota teraz zawsze, poza sztormami, otwarte, na morze i dojechałem do głównego zejścia na plażę w Łazach. Nie dziś – w maju.

    Otóż starałem się, nie pamiętam odkąd, nie używać epitetów jako środka wybuchowego dla rozładowania emocji lub ze złośliwości, bo nie wiem, co to złośliwość – wiem, co to wściekłość. Używałem „smarków”, „dzieciaków”, „chłopczyków”, „głupków”, „bęcwałów”, „pajaców”, „prostaków”, „chamów”, „kołtunów”, a nawet „pind” (wyłącznie o nieznanych i nieobecnych), ale nie jako emocjonalnych epitetów, lecz jako adekwatnych nazw – tak mi się w każdym razie wydawało. Inaczej mówiąc, wydawało mi się, że jestem bardzo zrównoważony. Właśnie do tego, że mi się WYDAWAŁO, doszedłem, mając trzy ćwierci do drewnianej koszulki, ale doszedłem. Samotność na wodzie mi pomogła: tak długo do siebie gadałem, aż w końcu mój okręt zrozumiał, a ja – parę godzin po nim.

    Jakiekolwiek pozamerytoryczne etykietowanie człowieka jest inicjowaniem ubocznego konfliktu, który staje się konfliktem głównym, jako że wszyscy lub niemal wszyscy jesteśmy o wiele bardziej emocjonalni niż rozumni. A kpiące, szydercze, wrogie emocje prawie nieuchronnie (chyba że mamy do czynienia z z duchem posłanym do odnowienia oblicza ziemi) budzą równe, lecz przeciwnie skierowane reakcje. W tym momencie kończy się merytoryka, zaczyna się bardziej lub mniej cywilizowany łomot. Nie ma znaczenia, co sobie myślałem, wysyłając w eter w kierunku przeciwnika epitety, znaczenie ma, po jaką cholerę je w ogóle wysyłałem. To właśnie odkryłem na jeziorze. Epitety – ciała w dialogu kompletnie postronne i obce – były dobitnym świadectwem, że smark nauczony w dzieciństwie i chłopięctwie zachowań standardowych, bezrefleksyjnych, odruchowych niezupełnie ze mnie wyszedł. Wiele może być takich nie podlegających kontroli rozumu odruchów, które powodują, że człek miłuje bliźniego jak wilka złego, czym obrzydza sobie i innym życie od urodzenia do usranej śmierci. Urażający homo nie jest tak wrażliwy i drażliwy jak ten, którego on uraża. Ale półtorej sekundy później urażający i urażony zamieniają się miejscami i zaczyna się urażanie w odwrotnym kierunku. Wtedy przed chwilą urażający, jak za dotknięciem różdżki, staje się wrażliwy, drażliwy i potwornie urażony. To większy cud i metamorfoza niż wszystkie cuda i zmartwychwstanie Jezusa razem wzięte.

    Okropnie mi się takie wychodzenia z siebie i złe, emocjonalne, pozamerytoryczne huśtawki pod koniec życia nie podobają. Nie podobały mi się już kilkadziesiąt lat temu, ale mi się zdawało, że pod to nie podpadam, bo skoro mi się nie podobają, to najlepszy dowód, że mnie nie dotyczą, że jestem ponad. A tu, panie, wychodzi, że może nawet pół siebie zmarnowałem właśnie na huśtawki – na puste, niedobre emocje, ambicjonalne, destrukcyjne, gniewne, przeciw życiu, które zaczynam okrywać dopiero teraz – kiedy już jestem, dzięki Ci, Panie, za Twe niezmierzone łaski, gruzowiskiem.

  377. @Gekko

    Może gdyby
    tak na prawdę, nie na niby
    złapać wszystkie grube ryby
    zatrzymując oszustw tryby
    i je zamknąć w mocne dyby
    by nie rosły tak jak grzyby
    to być może, dla nas wielu
    był porządek w tym burdelu
    który powstał już po latach
    minionego PRLu!
    ღ(˘⌣˘)ღ
    pozdrawiam i jak dawniej pani Dziedzic z socjalistycznej tv powtarzam USMIECHNIJ SIE -JUTRO BEDZIE LEPIEJ !

  378. @wbocek
    22 stycznia o godz. 0:10
    Dziękuję. Pięknie to napisałeś.

  379. @Lewy 21 stycznia o godz. 8:45
    „Sytuacja gospodarcza Chile za prezydentury Alliende była katastrofalna, jak pod koniec PRLu,” itd.

    …i dlatego, choćbym pewnie tak samo (początkowo i może trochę chaotycznie) wspominał Szwecję czy Chiny, to koniec końców wolałbym ograniczać się do kopiowania europejskich wzorców.
    Nie chilijskich i nie chińskich.

    I będę po raz kolejny powtarzał jak zdarta płyta, że na przykładzie małego wycinka gospodarki o którym cokolwiek mogę powiedzieć, czyli elektroniki, to MOŻNA BYŁO LEPIEJ transformować. Nie dlatego że mi sie tak wydaje tylko dlatego, że Czechosłowacja, Białoruś, Węgry i NRD/Niemcy tak właśnie zrobiły. Nie zadusiły swojej, jakkolwiek raczkującej elektroniki tak kompletnie jak schyłkowy PRL a potem Polska.

    Czy w końcowym, liczonym globalnie rachunku ekonomicznym; (dochody pracowników przemysłu elektronicznego minus cena zakupionych przez Polaków i państwo polskie produktów tego przemysłu) rozwiazanie Balcerowicza okazało się tańsze czy nie,- nie umiem policzyć. Z pewnością doliczyło do tego rachunku koszta społeczne bezrobocia i utraty krajowej kadry.
    Tak więc być może skutkiem Planu Balcerowicza (Chicago Boys) ludność Polski otrzymała możliwość kupienia elektroniki użytkowej taniej i szybciej, niż było by to możliwe gdyby trzeba było czekać na początkowo droższe i gorsze wytwory rodzimego, przetransformowanego przemysłu. Po stronie „winien” pozostaje jednak to bezrobocie i utrata wykształconych ludzi.

    „Gdyby nie ten kapitalizm, to nie byłoby internetu, laptopów i nie mielibyśmy możliwości wymieniania myśli. Ale w końcu można żyć w kurnej chacie.”

    To nie takie proste. Internet i „laptop”, rozumiany tutaj jako „miniaturyzacja elektroniki” to są rezutaty państwowych inwestycji zbrojeniowych. Skrótowo mówiąc na początku było wojsko, które dało zlecenia prywatnym firmom.
    Kapitalizm okazał się sprawnym i tanim narzędziem użytym do:
    a/ zbudowania obu „rzeczy”,
    b/ ich monetyzacji w sferze cywilnej.

    Jednak bez tzw. „wolności społecznych”, jakimi cieszy sie społeczeństwo USA wojskowe wynalazki nie zostałyby przekazane cywilom do pracy, edukacji czy do zabawy. Jestem w stanie bardzo łatwo sobie wyobrazić wymyślenie w ZSRR zarówno internetu jak i tych umownych laptopów. Ciężko jest mi sobie wyobrazić oddanie iternetu (albo GLONASSa, gdyby był wcześniejszy od GPSa) cywilom.
    Pozostaje zatem pytanie, czy sam kapitalizm gwarantuje ww. wolności społeczne?
    W moim przekonaniu niekoniecznie.

  380. @Tanaka 21 stycznia o godz. 8:45
    @zak1953 20 stycznia o godz. 22:56
    „Nie o żadne „ściganie zbrodniarzy hitlerowskich” przecież tu chodzi, ale o uzasadnienie istnienia i rozciągania budżetu IPN-u, zatrudnianie kolejnych usłużnych prokuratorów-historyków i posiadania narzędzia do walki wewnętrznej z „żydokomuną” i każdym innym wskazanym przez słuszną władzę i słuszny IPN.”

    To też, ale według mnie rozesłanie do Interpolu tysięcy nazwisk obozowych strażników jest przede wszystkim elementem Nowej Polityki Historycznej Wreszcie Wolnej i Powstałej z Kolan Wolski.

    Chodzi o:

    1/ wetknięcie szpili czyli dokopanie Niemcom (gdyż na tej liście są podobno nazwiska WYŁĄCZNIE niemieckie)
    2/ walkę z „polskimi obozami” w zachodnich mediach (gdyż na tej liście są podobno nazwiska WYŁĄCZNIE niemieckie)
    3/ ogniowe przygotowanie w ramach kampanii ubiegania się o odszkodowania od Niemiec (gdyż na tej liście są podobno nazwiska WYŁĄCZNIE niemieckie)

  381. •@Ewa-Joanna 21 stycznia o godz. 8:55
    „Też uważam, że PO i PiS to jeden pies.”
    @Lewy cię prześwięci… napisz chociaż, że PiS to suka… 😉

  382. @tejot 21 stycznia o godz. 9:20
    „Blogowicze wszelkich blogów w sytuacjach cokolwiek trudniejszych odwołują się do Chin (uniwersalny odnośnik, baza do dowodzenia bez dowodzenia, pewnik), że tam idzie do przodu. Że tam jest co? Prawdziwa wolność, dostatek,”
    Nieeee, tylko że tam jeszcze pięć minut temu było tragicznie ch*jowo a teraz jest zajebiście. Nie bezwzględnie ale w porównaniu. Wszystkim? Nie wszystkim. Po równo? Nie po równo. Tylko że wczoraj tam było g*wno.

    Poczytaj sobie o tym, jak się w Chinach buduje zabawki dla narciarzy:
    https://www.outsideonline.com/2273766/chinese-downhill

    i zdaj sobie sprawę, że tak samo tam buduje się wszystko.

    A że mrą od zanieczyszczeń? Mrą. Nie mają opieki lekarskiej ani emerytalnej? Nie mają.
    I co z tego? Mój trzeci syn wrócił stamtąd po pół roku pracy, bo mimo lepszych niż w Polsce zarobków nie mógł wytrzymać z powodu marnej „jakości życia”. Dużo gorszej, niż ta, którą cieszy się w Polsce.

    Za pięć minut, gdy tylko im taka przyjdzie ochota – kupią sobie Europę a Polskę zamienią na Kurnik Widokowy. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości.

  383. @Lewy 21 stycznia o godz. 9:40
    „Z ta Szwecja to dobry argument. Nie jest ona wprawdzie z NATO, ale jednak jakos jest chroniona przez tych okropnych Amerykanow, tak samo jak Twoja Australia,”

    Jak w latach 80-tych zwiedzałem Muzeum Morskie w Sztokholmie to zapamiętałem wystawy dokumentujące jak to dzielna szwedzka marynarka (i jej samoloty) RÓWNIE WALECZNIE PRZEPĘDZAJĄ ZE SZWEDZKIEGO MORZA I WODY zarówno radzieckie jak i natowskie jednostki.
    Mało się nie posiusiałem ze śmiechu patrząc na ekspozycje ilustrowane zdjęciami dumnych szwedzkich samolotów, przepędzających uciekających przed nimi jak wróble natowskich najeźdźców. Kpię teraz, bo też retoryka podpisów pod zdjęciami była powalająca.
    Autorzy wystawy bardzo także się starali aby tak sławne gonitwy za „niezidentyfikowanymi” okrętami podwodnymi na Bałtyku przedstawić jako równie groźne incydenty jak „przepędzanie natowskich agresorów” z Danii czy z Norwegii.

    Co do Australii to powinni byli być najechani przez Indonezyczyków, Japończyków albo Chińczyków już dawno temu. Kto to widział aby garstka ludzi i to jeszcze samych kryminalistów zajmowała dla siebie cały kontynent? 😉

  384. @tejot 21 stycznia o godz. 9:45
    „Filmik o polskich nazistach (…) To są ludzie ONRu. Faszyści, neofaszyści, kryptofaszyści, neohitlerowcy,”

    Prezes Kaczyński jak zwykle „nie wykluczy prowokacji”.

  385. @Kostka 21 stycznia o godz. 10:15
    „profesor Bienieda mówi że była bomba (…) Nie ma jak poprawiać nam wizerunek w świecie…”

    Nie bój zaby… jedyna kara to ta, że za patrioty Amerykanie policzą Wolsce 3x drożej. Ale Morawiecki uszczelnił VAT to Wolskę stać.

  386. @Tanaka 21 stycznia o godz. 10:41
    „Znam to dobrze, bo jestem raczej niestary, ale wariat: drzwi wejściowe do budynku (…)”

    Opisałeś mnie bardzo udatnie. Pominąłeś tylko ten dzień, kiedy wkurzony 135-tą wymienioną żarówką poszedłem z pyskiem do ADMINISTRACJI.
    Wiadomo jak wyglądała moja „rozmowa” z paniami z administracji, koniec końców przysunąłem sobie wolne krzesło do biurka pani kierowniczki i po tym krześle wlazłem buciorami na jej biurko. Na jej papiery, na długopisy, rozepchałem jej maszynę do pisania, kubek z talerzykiem i dawaj wykręcać z żyrandola pod administracyjnym sufitem administracyjne zarówki. Wszystko gdy ona siedziała – i głośno wrzeszczała – na swoim krześle. W końcu przy mnie zadzwoniła po milicję i dawaj wołać ich na pomoc bo tu jakiś wariat żarówki z sufitu kradnie.

    Nie zdążyli przyjechać, wyszedłem z ADMINISTRACJI ze zdobycznymi żarówkami i nie miałem jakoś żadnych późniejszych nieprzyjemności.

  387. @Tanaka 21 stycznia o godz. 12:21
    „Fotoradar musi stać nie tam, gdzie będzie najsensowniejszy z punktu widzenia wzrostu bezpieczeństwa, ale tam, gdzie najszybciej będzie łapał kierowców. Oczywiście oszuści: gminy, właściciele dróg, policja, politycy i tak dalej, sprzedają to oszustwo jako „dbałość o bezpieczeństwo na drogach”.”

    Opisałeś włodarzy Chicago i ich pomysły na łatanie dziury budżetowej robieniem zdjęć samochodom na skrzyżowaniach ulic, czyli na łapaniu przejeżdzających na czerwonym świetle.
    Ostatnio jednak – klękajcie narody! – podjęto decyzje o usunieciu ilustam radarów z ulic miasta!
    http://abc7chicago.com/news/12-red-light-cameras-deactivated-across-city/2063389/

  388. Nie radarów tylko kamer…

  389. @anumlik 21 stycznia o godz. 13:33
    „Składa się z sześciu zasad: obserwujcie chłodno i spokojnie, zabezpieczajcie pozycje, zdobywajcie zaufanie, ukrywajcie własne możliwości, czekajcie na swój czas, nie wychodząc przed szereg, nie podnoście głowy, żądając przywództwa.”

    1/ Ach, ileż z tego znajduje swoje odbicie w charakterze tych Chińczyków, z którymi pracowałem!
    2/ Czasami mi się wydaje, że USA specjalnie zechce sprowokować militarną konfrontację z Chinami ZANIM chińska potęga wzroście do niebezpiecznego dla USA poziomu.

  390. @Antonius 21 stycznia o godz. 15:01
    „Dziurę w dnie wybiła informacja, że na uporządkowanie cmentarzyka koło kościoła ofiarowała 600 zł (przy rencie 1100)”

    Nie mogę teraz znaleźć tego artykułu, ale jakis czas temu w polonijnym Chicago głosnym echem odbiła się sprawa polonijnego księdza, który został oskarżony o wyłudzenie od staruszki domu w spadku. Miała ona zapisać mu duży dom a po śmierci jej krewni oskarzyli księdza o „nakłanianie” czy o „naciski w celu rozporządzenia wbrew swojemu dobru” czy coś takiego. Nie wiem wprawdzie, o co miało chodzić z tym „dobrem” bo tak jak w twojej opowieści, babcia szła do nieba i na mój rozum jej dom bardziej by sie jej przydał w tym niebie (no bo co ksiądz by z domem zrobił jak nie tylko do nieba posłał?) no ale duży smród poszedł po polonijnych środkach masowego przekazu bo pani kochana, AMERYKAŃSKIE GAZETY O TYM PISAŁY!”
    W końcu ksiądz „się zrzekł spadku” i „został całkowicie oczyszczony ze wszelkich”. 😉

  391. W najnowszej historii Europy było wielu psychopatów, którzy doszli do władzy w swoich krajach. W 1925 r. do władzy w ZSRR, po śmierci w 1924 r. Włodzimierza Lenina, przywódcą tego państwa został psychopata Józef Stalin, który był dyktatorem radzieckiej Rosji do 5 marca 1953 r. W czasie, gdy był Sekretarzem Generalnym Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego na jego rozkaz zamordowano tysiące komunistów, którzy brali udział w Wielkiej Rewolucji Październikowej, wymordował czołówkę armii radzieckiej, uwięził w łagrach setki tysięcy Rosjan.
    W 1933 r., w wyniku demokratycznych wyborów w Niemczech do władzy doszedł austriacki paranoik Adolf Hitler, który chciał zbudować Tysiącletnią Rzeszę. W latach 1939 – 1945 rozpętał on II Wojnę Światową, która przyniosła olbrzymie ofiary, przekraczające kilkadziesiąt milionów obywateli Europy. W XX wieku w całym świecie władcami wielu państw byli dyktatorzy, którzy byli chorzy psychicznie. I tak jest do dzisiaj.

  392. @Slawczan 21 stycznia o godz. 15:34
    „kupują cudowne pralki firmy w której inżynier dostał nagrodę za opracowanie metody popsucia się jej 3 miesiące po gwarancji.”
    Pamiętasz może o jaką to firme chodziło?

    „Apple – kiedyś przeczytałem, że koszt wytworzenia (praca, surowce, transport etc.) ajfona to zaledwie 5% jego ceny.”
    Na przykładzie iPhone 5s widzimy, że nie nie tylko raczej 30%. Zyskowność nadal fantastyczna, ale nie aż tak;
    https://technology.ihs.com/451425/groundbreaking-iphone-5s-carries-199-bom-and-manufacturing-cost-ihs-teardown-reveals

    „Reszta to koszty niematerialne – opłaty patentowe etc.”
    To są pojedyncze procenty.
    http://fortune.com/2017/01/23/qualcomm-royalty-apple-under-siege/

    „Problem w tym, że Apple płaci sobie bo bazuje w dużej mierze na swoich patentach.”
    Kompletne banialuki. Patrz np. powyższy artykuł.

    „Czy Apple by zawaliło się gdyby choć 1% zeszło ze swojego zysku.”
    Czy wynalazca telefonu komórkowego Motorola nadal by istniała, gdyby choć 1% zeszła ze swojego zysku?
    Czy Nokia nadal byłaby światowym liderem, gdyby choć 1% zeszła ze swojego zysku?
    A Ericsson? A Siemens?
    Co to znaczy „zejść ze swojego” zysku? Telefony sprzedawać taniej? Czy dostawcom w Azji płacić więcej?
    To kto przejmuje te zyski? Ile zarabia szefostwo Foxconnu? To chyba oni powinni „zejść z zysku”? Oraz szefostwo Apple, czyż nie?
    A zatem to nie pojedynczy inżynier z Cupertino powinien „zejść z zysku” tylko miliarderzy tacy jak Jobs, Gates czy Bezos, czyż nie?

    „Kiedyś taką bandycką chciwość korygowało państwo, to złe państwo – podatkami, prawem spadkowym ale od czasu chicago boys tak nie wolno.”

    No, nie „Chicago boys” tylko lud pracujacy amerykańskich miast i wsi. Właśnie lud ten się cieszy, gdyż wybrany przez niego prezydent Trump obniżył podatki Applowi i Walmartowi i innym firmom. Lud ma nadzieję, że teraz firmy i miliarderzy, którzy są ich właścicielami zatrudnią miliony Amerykanów i zapłacą im miliardy dolarów.
    Tylko pesymiści mówią, że nowi pracownicy to będa roboty. Lud pracujacy sie cieszy a że w tym państwie jest suwerenem to jakie ty byś chciał „państwo” aby podwyższało podatki?! Suweren nie chce takiego państwa!

  393. zza kałuży
    22 stycznia o godz. 5:15
    Napisałeś tak MOŻNA BYŁO LEPIEJ transformować. Nie dlatego że mi sie tak wydaje tylko dlatego, że Czechosłowacja, Białoruś, Węgry i NRD/Niemcy tak właśnie zrobiły. Nie zadusiły swojej, jakkolwiek raczkującej elektroniki tak kompletnie jak schyłkowy PRL a potem Polska.
    W roku 1976 przez pare miesięcy byłem oddelegowany do Elektronische Ingenierhochschule w Mittweidzie, jako wykładowca filozofii, co się sprowadzało do Marxismusa Lenininusmusa. Wtedy doszlifowałem mój niemiecki (Niestety obecny francuski wytarł z mojego mózgu znaczne fragmenty niemczyzny)
    Ale do rzeczy. Pokazywano mi osiagnięcia wschodnioniemieckiej elektroniki: jakieś okragle płytki krzemowe, aparature na której ekranach pojawiały się zielone albo niebieskie sinusoidy. Ci Niemcy też pracowali dla wojska, oczywiście radzieckiego.
    Po wchłąnięciu NRD przez Niemcy Zachodnie całą tą enerdowska technologię diabli wzięli. Rozziew miedzy poziomem elektroniki zachodniej a tej enerdowskiej, najbardziej zaawansowanej w demoludach, był tak duzy, że Niemcy po prostu zlikwidowali te laboratoria i placówki badawcze.
    Oczywiście można podejrzewać, że zrobili to by zdusić konkurencję. Ja przypuszczam , że nie widzieli sensu w rozwijaniu czegoś co było przez nich przerabiane 20 lat wcześniej. Jaki miałoby sens modernizowanie syrenki czy polskiego fiata, kiedy fabrykuje sie mercedesy i bmw ?
    Kiedy się w czambuł potepia prywatyzowanie czy zamykanie fabryk w Polsce, to nie przyjmuje się do wiadomości podstawowego ekonomicznego faktu, że produkuje się na sprzedaż, a nie tylko dlatego żeby zapewnić miejsca pracy w fabrykach, które produkują towary na które nie ma nabywcy. Wcześniej takim nabywca byl Zwiazek Radziecki. To nie dlatego z polskich dróg znikły małe i duże fiaciki, polonezy, bo je wykończyła perfidnie zachodnia konkurencja, tylko, że Polacy wolą kupować nawet używane vollswageny, mercedesym citroeny.
    Ale lud i tak wie lepiej, że ten Barcelowicz z Lewandowskim za złotówke sprzedali te nasze dolinki krzemowe.

  394. @Slawczan 21 stycznia o godz. 15:34
    „Na koniec narażę się wielu osobom – kwestia tzw. komuny w Polsce. Bardzo wiele osób kojarzy ją tylko z jej ,,collapsu” w latach 80tych zapominając do jakiej szkoły chodzili? czy nie do ,,tysiąclatki” wybudowanej przez tych zbrodniarzy? Jak im się studiowało? Ile za te studia zapłacili pieniędzy”
    To są argumenty na poziomie nastolatka. Za moje studia zapłacili moi rodzice w dochodach, jaki im ukradła komuna. Zamiast wypłacić w pensji i w tzw. benefits, czyli w poziomie życia. W jakości dróg, czystości powietrza, wyposażeniu szpitali, ilości obciętych rąk i zmiażdżonych nóg przy pracy w socjalistycznych zakładach. W długości, a właściwie w krótkości życia będącego funkcją wszystkiego, od śmiertelności niemowląt do alkoholizmu emerytów.

    A poza tym, Polska nie jest jedynym krajem w Europie i można sobie porównywać np. jakość życia w Polsce i w innych europejskich krajach, których nie spotkało dobrodziejstwo radzieckiego patronatu.

    „Moi rodzice gdy zmarli nie zostawili mi ANI ZŁOTÓWKI długu. Ileż osób tych zakredytowanych na trzydzieści lat zostawi swoim dzieciom takie dziedzictwo?

    Ty chyba nie rozumiesz, że nawet zadłużony dom można sprzedać. No chyba, że w Polsce wiekszość nieruchomości po 30 latach spłat ma negatywną wartość.

    Reszta twojego komentarza to wybacz, ale jest agitką dla członków Świetlistego Szlaku w Peru. Każdy, kto chociaż trochę pomieszakał w PRL i w Polsce to spostrzeże.

  395. @blondynka 22 stycznia o godz. 0:14
    „pozdrawiam i jak dawniej pani Dziedzic z socjalistycznej tv powtarzam USMIECHNIJ SIE -JUTRO BEDZIE LEPIEJ!”

    Nie wiedziałem, że to było powiedzenie pani Dziedzic.
    Do historii polonijnego radia chicagowskiego przeszedł pan Robert Lewandowski, który identycznym zwrotem kończył każdą swoja audycję. Muszę przyznać, że z wiekiem coraz bardziej mi sie to podoba!

  396. @Lewy 22 stycznia o godz. 7:32
    Chciałbym już pójść spać, pierwsza w nocy. Odpiszę jutro i obiecuje, że odszukam moje notatki sprzed kilku lat, gdy starałem się dowiedzieć:
    1/ jak Niemcy uratowali lwią wiekszość kadr enerdowskiej elektroniki,
    2/ jakim przeobrażeniom uległy enerdowskie zakłady przemysłowe i instytuty badawcze/uczelnie zajmujące się elektroniką.
    Jak teraz pamietam, to kilka lat temu byłem zdumiony, po pierwsze jak sensownie można było nie pójść wtedy na żywioł i po drugie, że wprawdzie nie wszystkie przekształcenia własnościowe enerdowskich zakładów w kapitalistyczne firmy sie udały (pamietam, że kilka lat temu znalazłem przykłady firm, którym w końcu rządy landów i federalny odmówiły dalszych kredytów i firmy się zamknęły) ale jak dużo starano się zrobić aby przemysłu nie zaorać całkowicie.

    Możesz sobie nazywac mnie ludem, możesz wrzucać na inne sposoby. Ja po prostu pamiętam pracę, którą wykonałem parę lat temu i z niej płynące wnioski.

    Dostosowując się do poziomu twojego komentarza o ludzie, na razie uproszczę i skrócę mój argument do stwierdzenia, że każdy głupek powinien zdawać sobie sprawę, iż powodem dla którego AMD postawiło swoją fabrykę akurat w Dreźnie a nie gdzie indziej nie było tylko pół miliarda dolarów niemieckich subsydiów ale istnienie tam socjalistycznego uniwerku i socjalistycznej kadry z czasów socjalizmu.
    Inaczej wzieliby te pół milarda i wybudowali się gdziekolwiek. Niekoniecznie w Saksonii, czyli w centrum ednerdowskiej elektroniki.

    W Polsce okresu transformacji nie było wolnych pół milarda na inwestycje, więc nie ma o czym mówić? Otóż nie do końca. Niekoniecznie trzeba było rzucać się na miliardowe inwestycje. Ale nie rozpirzać wszystkiego na żywioł. Dobranoc.

  397. @Lewy
    22 stycznia o godz. 7:32

    Rozumiem, że jako wykładowca filozofii socjalistycznej w NRD wiesz lepiej, jak się miała tamtejsza technika i technologia do zachodniej.
    Tak się dziwnie składa, że studiowanie elektroniki w NRD było znacznie wyżej cenione niż w PRL. Mało tego, po aneksji NRD firmy z RFN bardzo chętnie wzięły fachowców z NRD do siebie. Nawet Polacy, którzy mogli pochwalić się dyplomem z uniwersytetów (technicznych) NRD łatwiej znajdowali pracę w Europie Zachodniej.
    Twoja opinia jest świetnym przykładem na rozpieprzenie przemysłu i technologii w PRL – jak za PRL nie wolno było pracować (bo szkodziło to rządzącym filozofom marksizmu-leninizmu) tak i potem nic się nie zmieniło. Wiem coś o tym z praktyki. W 1989 wolno mi było przyjechać i – po wielu próbach – udało mi się założyć firmę. O współpracy z rządem nawet marzyć nie mogłem (brak znajomości), bo na argumenty merytoryczne czy ekonomiczne głuchy był całkowicie. Po 10 latach poddałem się, z czego się do dzisiaj cieszę. W sumie obojętne, czy rządzi fachowiec po KUL-u czy po filozofii. Ważne, by był nasz i nasze kieszenie napełniał. Tak nam dopomóż Pazerny.
    Jak na prawdziwego filozofa przystało, najbardziej cenisz dobra materialne. Nie dotarło do Ciebie, że to ludzie są ciągle najcenniejsi – kredyt na inwestycje dostaniesz zawsze i wszędzie, ale na dobrze wykształconych fachowców musisz długo czekać. A to było coś, co socjalizm – pewnie z braku innych możliwości – obok kultury robił dobrze. A nawet bardzo dobrze, jak się przekonałem pracując na zachodniej uczelni.

  398. zza kałuży
    „I będę po raz kolejny powtarzał jak zdarta płyta, że na przykładzie małego wycinka gospodarki o którym cokolwiek mogę powiedzieć, czyli elektroniki, to MOŻNA BYŁO LEPIEJ transformować. Nie dlatego że mi sie tak wydaje tylko dlatego, że Czechosłowacja, Białoruś, Węgry i NRD/Niemcy tak właśnie zrobiły. Nie zadusiły swojej, jakkolwiek raczkującej elektroniki tak kompletnie jak schyłkowy PRL a potem Polska. ”

    Pewnie można było lepiej transformować, ale jesli chodzi o elektronike to chyba nie masz racji. Padły badania podstawowe i elektronika uzytkowa – pierwsze bo państwo uznało że ma wazniejsze wydatki , drugie bo konkurencja była zbyt duża. Ilość powstałych firm pracujacych w elektronice przemysłowej, wykorzystujacych wykształconych elektroników była i jest bardzo duża. Chocby w dziedzinie mierników wielkosci nieelektrycznych. Sam nadzorowałem produkcję mierników z zasilaniem 110/120 wolt w polskiej firmie 🙂

  399. Omawiając ostatnie lata gospodarcze PRL zapominacie o jednym ważnym czynniku – sankcjach gospodarczych.

  400. Qba
    22 stycznia o godz. 8:52

    Qbo, jak ognia unikam mówienia ogólnikami i generalizowania. Na elektronice się nie znam i znać nie chcę. Od urodzenia mnie pociągał cukier. Mnie i moją mamę, która zmarła, mając niespełna 96 lat – słodziła herbatę nie jedną płaską łyżeczką cukru jak moja żona, lecz pięcioma. Nigdy nie miała podwyższonego cukru w organizmie. A ja przez parę lat piłem jeden półtoralitrowy garnek herbaty dziennie, słodząc cukrem sypanym z torebki na oko, żeby był syrop. Miesięcznie spożywałem do 7. kg cukru, którym słodziłem picie plus cukier w innych produktach. Badania ZAWSZE wykazywały i wykazują ZERO cukru w moczu czy w głowie – już nie pamiętam. Zawsze lekceważyłem katastroficzne ględzenie, że cukier to biała śmierć, bo puste kalorie. Statystycznie może tak, ale nauka za mało uwagi poświęca odstępstwom, których statystyczne prawidłowości nie obejmują – jak na przykład jeden mój kumpel rówieśnik, który nie miał ani jednego zepsutego zęba w wieku 50 lat, a jego mama zmarła w ogóle bez zepsucia. Ja te puste kalorie zawsze spalałem, więc jakby ich nie było i nie mam najmniejszego śladu cukrzycy. Ale dziś dopiero wyczytałem, że nie tylko o kalorie chodzi: cukier podwyższa ciśnienie bardziej niż sól. Stąd moje nierzadko 200 i ponad, a 170 – 180 to niemal norma. Jak żyć, panie premierze bez cukru?

    Ten wstęp nie ma żadnego związku z tym, co chciałem Ci powiedzieć i powiem. Od znajomych z Niemiec otrzymuję wiadomości, że Ci fachowcy, którzy im naprawiają komputery mają bardzo wysokie mniemanie o polskich elektronikach i komputerowych fachowcach. Z powietrza się to wzięło?

    Ja mam mniemanie gorsze, ale nie tylko o polskich, lecz o wszystkich. Bo to są ludzie młodzi, którzy świetnie znają się na technice, a kompletnie się nie znają na jej użytkownikach. Mógłbym sypać dziesiątkami przykładów jako komputerowy tuman, ale podam jeden.

    Cała komputerowa technika ogólnie to są cuda, ale szczegółowe rozwiązania pokazują w całej okazałości ogromny brak wiedzy o człowieku u tych świetnych techników. Coraz więcej jest w technicznych rozwiązaniach wyprzedzania myśli i zamiarów użytkownika. Na przykład we wszystkich moich włączonych, ale z wygaszonymi ekranami zmartwionach, kiedy je podłączam do sieci lub odłączam po ładowaniu, ekran obowiązkowo się, że tak powiem, zapala i muszę gasić. Na cztery tysiące niepotrzebnych samoczynnych zapalań i moich gaszeń jest może jedno zapalenie potrzebne. Więc marnuję mnóstwo mego młodego życia na gaszenie tego, co niepotrzebnie i bez mojej woli się zapala. Wolałbym, żeby nikt nie odczytywał i nie uprzedzał moich życzeń, lecz żeby maszyna działa wtedy, kiedy chcę, żeby działała wyłącznie na moje wyraźne życzenie, czyli kiedy naciskam guzik. Podobnie jest, kiedy wkładam baterię: maszyna automatycznie się włącza, choć tego nie chcę. Ba, ona się włącza nawet od dotknięcia, stuknięcia, a czasem jak tylko na nią spojrzę. Coś tu rzeczywiście jest stuknięte.

    Usuwanie ruchu i wysiłku z życia zwierzęcia wyewoluowanego z ruchu i wysiłku dla ruchu i wysiłku jest ślepym zaułkiem, w który wprowadza ludzkość smarkateria zafascynowana technicznymi możliwościami, a nie konstrukcją zwierzęcia, któremu technika ma służyć.

  401. zza kałuży
    22 stycznia o godz. 6:19

    To mi się podoba, jest to słuszne i chwalebne. Po milicji widzę, że opisujesz czasy jeszcze PRL-u, ja miewam podobnie jeszcze teraz. Wspólnota, gmina, zarządca, wykonawca – wszystko to nie będzie dobrze działać, jak się nie przypilnuje, nie powie „dzień dobry” na początek, a potem nie opierniczy i wymusi, żeby było jak ma być, a nie jak się temu i owemu zdaje.

  402. Słodzimy?

    Nie jestem o tym przekonany w 100%, czyli głowy bym nie położył, nawet gdyby było co kłaść. Ale coś i się wydaje, że my od tego cukru to jesteśmy genetycznie uzależnieni. I nie da się tak po prostu od niego odzwyczaić, czy uniezależnić, jak to w którymś poście wcześniej sugerowała @blondynka. Nie piszę tu o węglowodanach, jako niezbędnym składniku pożywienia (wbrew tendencjom dietetyków bezwęglowodanowych) ale o cukrze cukrze w najprostszym tego słowa rozumieniu: glukozie, fruktozie, sacharozie i jaką tam inną -ozę jeszcze wymyślimy.
    O czym może zaświadczyć każdy włochaty i bezwłosy naczelny całym swoim życiem.

  403. wbocek
    22 stycznia o godz. 10:29

    To ja i o cukrze i na temat elektroniki.
    Parę dni temu wziąłem się za czytanie instrukcji obsługi ciśnieniomierza. Rodzinny kuzyn potrzebował, cukru ponoć nie wsuwa na okrągło, ale ciśnienie ma wysokie. Trzeba, jak to mówią, monitorować. Dobra, siadam, czytam. Im dłużej czytam, tym jestem głupszy. Nic się nie zgadza, a najważniejsze elementy obsługi tak są opisane, że powinny być odwrotnie, lub wcale nie są opisane, więc weź i zgaduj, natomiast to co w ogóle nie jest ważne dla samej czynności mierzenia ciśnienia, opisane jest z sienkiewiczowskim rozmachem.

  404. @wbocek
    22 stycznia o godz. 10:29

    Co do cukru, to oczywistym jest dla mnie, że bardzo go potrzebuję, jako osobnik (prawie) zawsze w ruchu. Też nie mam problemu z cukrzycą. A, że używam głównie miodu lub cukru skarmelizowanego, więc i ciśnienie mam bardo niskie.
    A co do konstrukcji urządzeń użytku codziennego. Niestety, są one (te konstrukcje) czynione na zlecenie/życzenie finansujących to przedsięwzięcie. A dla nich ważny jest zysk, zatem każe urządzenie bardziej dziś przypomina gadżet czyli zabawkę, niż przedmiot właściwy. Po prostu lepiej się sprzedaje coś, co zadowala (choć w małej swej części) wielu niż niewielu. Im większa seria, tym tańsza produkcja, tym niższa cena i tym większa sprzedaż i tym większy zysk. Masz więc tani telefon z mnóstwem niepotrzebnych funkcji, czyli coś za coś.
    Zupełnie osobną sprawą jest funkcjonalność tych urządzeń i instrukcje obsługi. Te ostatnie pisane są najczęściej przez konstruktorów, co z definicji jest bez sensu. Z natury rzeczy skupiają się oni na (według nich) trudniejszych czy nie do końca rozwiązanych problemach, a pomijają te istotne dla użytkownika, bo te z kolei dla konstruktora są nie istotne, bo przecież on nie będzie tego badziewia używać. Podobnie jest z ergonomią. Taniej jest założyć, że człowiek w swej uniwersalności sam odkryje ekonomiczny sposób obsługi. I o dziwo – tak się dzieje. Fora internetowe pełne są pomysłów na obsługę, na reperacje, na przeróbki, itd.
    Ponieważ jestem w tej szczęśliwej sytuacji, iż pasjonuje mnie wszelkie rękodzieło i każda technika i technologia, więc sam czynię według rzeczy według własnych wymysłów (ubiory, meble i cała elektronika i mechanika) i sam na siebie narzekam, gdy nie spełniają mych oczekiwań. Bardzo komfortowa sytuacja. Polecam.

  405. PS. Dobrze, zapędziłem się. Chodzi głównie o glukozę, ale reszta też przy okazji.

  406. paradox57
    22 stycznia o godz. 10:52

    Paradoxiku, wczoraj ruszyłem w rutynową, 45-kilometrową trasę dookoła Jamnika po ponadtygodniowej przerwie z powodu ównianej pogody. W czasie tej przerwy cztery dni niczego nie słodziłem i niczego słodkiego prócz jabłek nie jadłem. Ledwo przejechałem kilkaset metrów, kapnąłem się, że jestem taki słaby, że nie da rady dookoła Jamnika, bo nie wyrobię nawet dookoła ogonka. Po drodze kupiłem w Jamnie słodycze i energetyk. Po jakichś 20 minutach, jak cukier zaczął działać, odżyłem jak młody zmartwychwstały Jezus, ale o wiele żywszy. Nie tylko wokół Jaminka przejechałem, ale mógłbym i do Kłajpedy pojechać, ino było za ciemno.

  407. zza kałuży
    22 stycznia o godz. 6:30

    wygląda więc na to, że to uniwersalna przypadłość, a może cecha, „włodarzy”.
    Nad Wisłą przez ostatnie lata wiele było wrzasków na ten temat i „reorganizacji”. Jedni montowali, inni demontowali, raz fotoradary musiały być oznaczone, innym razem mogły być tajne, pieniądze do gminy, do firmy która postawiła i jest właścicielem, do „dyrekcji dróg”, chyba też „do policji” i budżetu centralnego i tak dalej – ilość koncepcji przeogromna.
    Do tego dochodzi tzw. rzeczywistość: wiele fotoradarów zostało zainstalowanych niezgodnie z prawem, albo działają – także niezgodnie z prawem – bo bez homologacji. Zaś same homologacje bywają, przez gminy albo policję, fałszowane.
    Raz mnie zatrzymuje policja: przekroczył pan prędkość. Na to ja: dzień dobry panom, żeby tak miło zagaić, bo oni od razu, że przekroczyłem, zamiast powiedzieć „dzień dobry”. Jak już powiedziałem miło dzień dobry, zapytałem jak to ustalili. Oni mi pokazują odczyt na tzw. suszarce, czyli ręcznym radarze. Widzę cyferki, wskazują na większą szybkość, niż w tym miejscu dozwolona. „To miłe” – powiedziałem policjantom, żeby było miło, „a jak to panowie ustaliliście, że to moje auto jechało za szybko”? „Bo w pana stronę żeśmy skierowali”. „To miłe” – dodałem, żeby dalej było miło. „Ja jechałem w całym ciągu aut, więc jak panowie daliście radę własnie moje auto namierzyć, a nie sąsiednie”? „Bośmy starannie mierzyli”. No dobrze, już dalej nie miało sensu drążyć temat, sprawa jasna – zrobili to na oko, ale nie na oko do mnie się przyczepili. Żeby sprawę zakończyć pod względem poznawczym pytam grzecznie: „to ja jeszcze panów poproszę o dokument homologacyjny na to urządzenie”. Tu się panowie policjanci poczuli nieco do mnie zniechęceni, chociaż ciągle do nich miło mówiłem i się uśmiechałem. Wreszcie jeden, z wyraźnym ociąganiem, zaczął grzebać w schowku radiowozu, wydobył jakiś brulion pełen różnych karteluszków i po dłuższym selekcjonowaniu pokazuje mi jakiś świstek odbity na ksero tak, że wszystkie napisy szare i krzywe. „A to ja chcę zobaczyć” – mówię, bo pan policjant woli tylko „okazać”.Pan policjant, z jeszcze większą niechęcią, daje mi świstek do ręki. Coś tam jest napisane, trudno się czyta, mam wrażenie, że to opis urządzenia w rodzaju pralki, a nie policyjnego radaru. Wreszcie widzę datę upływu ważności „homologacji” owego urządzenia, niezależnie od tego, co to było – minęła dwa tygodnie wcześniej. A w okolicach daty widzę specyficzne, nierówne szare linie w poprzek. Sprawa jasna: pod jedną kartkę podłożyli drugą i skserowali razem. Fałszerstwo. Robię zdjęcie „homologacji” i mówię panu policjantowi: „to miłe, bardzo dziękuję, ale nie bardzo można przeczytać co tu napisane i chyba data jakaś taka inna jest. A te linie to co co takiego? ” Pan policjant patrzy, ale jedyne wyjaśnienie jakie mu przychodzi do głowy jest takie: „chyba toner się kończył w kopiarce”. „To miłe” – mówię, żeby dalej było miło – „ale sami panowie widzicie jak jest: mandatu nie przyjmuję, proszę sprawę skierować do sądu. Aha; żeby było miło, to ja panom miło dziękuję za spotkanie”. Złapałem jednego policjanta za rączkę i mu ją serdecznie ściskam. Z drugim mi się nie udało, bo mi nie chciał podać rączki, chociaż robiłem co mogłem, żeby było miło.
    Właściwie oni też się starali, żeby było miło. Chcieli, żebym w miły sposób przyjął mandat.
    Od tej pory lat minęło pewnie z 10, ale sąd się nie odezwał.

  408. Qba
    22 stycznia o godz. 11:06

    Kon, że tak powiem, gratulejszn, Qbo, bo sam jestem Zosia- samosia. W elektronice – kompletny neptek, ale mechaniczne konstrukcje – jak meble, rowery, opuszczane karnisze, czapka z fotograficznym daszkiem, nagrobek ojca i wiele najróżniejszych drobiazgów to była pasja i w planowaniu, i w wykonywaniu. Teraz też mnie jeszcze trochę rusza, ale z mniejszym kopem. Wciąż dumam nad mieczem do okrętu i zapewnieniem niewywracalności, zwłaszcza że morze kusi, bo wrota sztormowe nareszcie furt otwarte, więc mój bezzanurzeniowy okręt przefrunie swobodnie tam i z powrotem. Nie mogę się doczekać wiosny. Jamno, niestety zamarzło.

  409. zza kałuży
    22 stycznia o godz. 7:15
    Pamiętasz może o jaką to firme chodziło?
    Ja pamiętam! Co prawda chodziło nie o pralkę, a o wyrób znanej firmy japońskiej. Po dwóch miesiącach po skończeniu (się) gwarancji wysiadł ekran. W jakiś czas potem rozmawiałem z przyjacielem, który także mieszka za Wielką Wodą m.in. na temat nowczesnej elektroniki. Uśmialiśmy się obaj ,gdy opowiedział mi identyczną historię która też mu się zdarzyła.
    Obecnie widzę ,że produkty tej firmy nie są tak często spotykane na rynku. Widocznie inni klienci zrobili podobne doświadczenia…
    Inny przykład. Oglądałem program telewizyjny w którym pokazywano jak sprytnie są programowane (tak,tak to nie pomyłka z tym programowaniem) drukarki ,tak ,aby „udawały” ,że są popsute np. po wydruku 1 tys. stron.

  410. @Tanaka 11:22

    Od tej pory lat minęło pewnie z 10, ale sąd się nie odezwał.
    I to jest najlepszy dowód na to, że sądy u nas strasznie ociągliwe i niewydolne.
    Ty byś się lepiej zastanowił, zanim o tym napisałeś. Dostarczasz tylko argumentów temu na Z. i pozostałym. No chyba że opisana sytuacja przytrafiła Ci się w innym niż Umiłowana kraju. To co innego.

  411. @Qba
    Kupiłem urządzenie do drukowania (i nie tylko) znanej ostatnio i bardzo ekspansywnej japońskiej firm. Przy zakupie poinformowano mnie że bęben, który tam zamontowano pozwala na wykonanie iluś tam tysięcy kopii, po czym odmówi dalszej współpracy ze mną do czasu wymiany rzeczonego. Ale żebym się nie martwił, tylko przyniósł im to urządzenie, a oni coś tam pomajstrują w oprogramowaniu i jeszcze trochę na tym bębnie pojadę bez utraty jakości druku. No chyba że on się mechanicznie uszkodzi, to wtedy nie ma siły.

    Dobrze mieć kolegów w serwisie.

  412. O cukrze inaczej. A właściwie o czekoladzie i wcale nie z powodu cukru w czekoladzie, a skarmianiu czekolady psami. Chociaż jakiś związek pośredni z cukrem istnieje. Moi koledzy weterynarze ostrzegają właścicieli przed karmieniem psów czekoladą. Słusznie, bo jaki jest sens dawania czekolady psu, jeśli można ją samemu zjeść. Ale w tym przypadku się mówi, że czekolada dla psa jest trująca, bo zawiera teobrominę. Wylicza się nawet dawkę teobrominy szkodliwą dla psa. Wychodzi mniej więcej kilogram czekolady na circa 13-kilowego jamnika.
    Gdybym ja zeżarł na raz kilo czekolady to pewnie też bym się przekręcił, albo ocielił, co na jedno wychodzi.

  413. A propos cukru….
    To jest używka. W kolejce trzecia za alkocholem i papierosami pod względem uzależnienia.
    Ktoś wspomniał o mamie, co słodziła nadto i było OK.
    A czy czasem nie wydawało się, że ma tendencję do szybkiej irytacji, stanów depresyjnych itp? Bo to też idzie w parze z nadmierną ilością spożywanego cukru. Btw, niski poziom glukozy we krwi też się może z tym wiązać. Oczywiście jeżeli trzustka pracuje na wysokich obrotach. Bo jak nie to… cukrzyca i td. Wzdęcia można obserwować (bo bakterie w przewodzie ten cukier fermentują), nadwagę, zaburzenia metaboliczne, prowadzące do miażdżycy i takie tam inne jeszcze…..
    Cukier do produkcji energii wystarczy nam z jedzenia owoców i warzyw, ale to urocze poczucie zadowolenia po, jest trudne do zastąpienia.
    Alkohilicy coś o tym wiedzą (1 kieliszek to miej więcej 7 łyżeczek cukru plus drożdże)…

    a więc jak to Mr. Rynkiewicz śpiewa;

    „Co wypiję, to dla nas,
    Bo za sto lat nie będzie nas.

    Najlepiej w głowie mieć szum, szum daje wódka i rum,
    Rum albo wino i zaraz miną troski i smutki, i żal.
    Najlepiej upić się w sztok, pić cały dzień, cały rok,
    Bo po pijanemu, sam nie wiem czemu, zaraz na duszy mi lżej”
    ლ(・_-。 )

  414. @paradox57
    22 stycznia o godz. 11:53

    Ty czekoladę psami karmisz, a mnie nawet wirtualny alkohol do głowy uderza i literki albo się dodają, albo znikają.
    (◎_◎;)

  415. paradox57
    22 stycznia o godz. 11:32

    A, nie, czemu? Jest we mnie spokój, że się tak wyrażę – boski: już pisoidy tak te sądy zreformują (a przed pisoidami reformował je niejaki Gowin Jarosław, czym przygotował obecną reformację, no i został pisoidem choć udaje, że ma ładniejszą fryzurę od prostego posła z ławy) – że się sąd nie odezwie ani w 10 lat, ani w 20. Chyba, że w niecierpiącej zwłoki sprawie pisoidalnej. Ale to już odrębna para kaloszy. I kajdanek.

  416. @ blondynka
    22 stycznia o godz. 12:02

    „Cukier do produkcji energii wystarczy nam z jedzenia owoców i warzyw, …”

    Przeciętnie pewnie masz rację. Ale – jak wspomniał wyżej @wbocek – jak się ktoś rusza ponad przeciętnie, to potrzebuje więcej, łatwo przyswajalnej energii, czyli czystego cukru lub takiegoż alkoholu. Bo każde inne jedzenie tak obciąża układ pokarmowy, że ruszać się trudno. Stąd zresztą, w sytuacjach stresowych, następuje odruchowe wypróżnianie, bo stres to walka albo ucieczka, czyli gwałtowny ruch, a pełne jelita przeszkadzają.

  417. Ty czekoladę psami karmisz…

    Że co? Że niby jak? Że niby ja? O czym Ty do mnie mówisz? Wyjaśnij jak najprościej.
    Żeby nie było, że się zacznę czepiać i zażądam metryki urodzenia tej czekolady, którą jakobym psem karmił.
    Znowu mam nieodparte wrażenie, że czegoś w moim wpisie nie zrozumiałaś, albo… Nie, bez albo, bo mam obawy, że posunę się za daleko.

  418. @paradox57
    22 stycznia o godz. 11:38

    To może, ale nie musi być tak, jak sobie myślisz.
    Każdy producent towarów masowych musi wykalkulować: Czy bardziej opłacalne jest podanie długiego okresu użycia i ponoszenie kosztów częstszych napraw gwarancyjnych, czy też skrócić ten okres i naprawiać odpłatnie, ryzykując mniejszą sprzedaż. Chodzi o zastosowane materiały i techniki. Przykładowo, układ wydechowy silnika spalinowego jest wykonywany z kiepskiej blachy i musi być czasem wymieniany. Warunki jego pracy są dość ekstremalne – od temperatury otoczenia do kilkuset stopni. Można wykonać go ze specjalnej stali, by wytrzymał długo. Ale koszt byłby znacznie większy, niż ewentualna wymiana na byle jaki.
    Podobnie jak z żywnością – podany okres przydatności do spożycia jest (prawie) gwarantowany, co oznacza, że jeszcze jakiś czas potem jest (na ogół) ok.
    Ostatnio rozgorzała dyskusja na temat mniejszej jakości produktów znanych firm, oferowanych w tzw. nowych krajach unijnych. Pretensje kierowane są oczywiście do Unii, choć z drugiej strony narzekamy, że miesza się do wszystkiego. W tym wypadku firmy wykorzystują znacznie niższe normy jakościowe w tych krajach i stosują adekwatne materiały i surowce. No bo mamy kapitalizm i skoro można zarobić…
    Zmiana norm wiązałaby się na ogół z koniecznością drastycznej zmiany wielu urządzeń, a kogo na to stać? Zanim zaczniemy narzekać, warto sprawdzić o co chodzi.

  419. @blondynka
    21 stycznia o godz. 18:31
    Blondynko doskonałe podejście do tych nazioli. Masz 100% racji – nie należy ich karać ale resocjalizować.
    A najlepszą karą bo resocjalizujacą byłoby tak po 1000godzin prac społecznych przy…porządkowaniu żydowskich miejsc pamięci. Dzionek powinien się zaczynać od np. Listy Schindlera bądź jakiegos konkretnego filmu dokumentalnego o Zagładzie. Potem łopata/grabie w łapsko i do roboty. Porządkować cmentarze/ruiny synagog. Na koniec dnia spotkanie z psychologiem, którego zadaniem byłoby ocenić czy resocjalizacja postępuje. Problemem byłoby znaleźć w dzisiejszej Polsce psychologa, któremu ,,klauzula sumienia” pozwoliłaby podjąć się takiej roboty. Przypominam, że w prokuraturze są zwolennicy Dumy i Nowoczesności jak i w prokuraturach (,,swastyka jako indoeuropejski symbol szczęścia”).
    Dlaczego praca przy żydowskich miejscach pamięci? Dlatego, że dla neonazisty to szczególny despekt i trud psychologiczny. Nikt nie mówił, że resocjalizacja to powinno to być coś przyjemnego. Per aspera ad astra!

  420. Paradoksie, ja tak przeczytałam w twoim wpisie, ale poza tym, to wszystko zrozumiałam. Więc się nie czepiaj….. a zwłaszcza czekolady. Ona niczemu nie winna.

    (´・_・`)

  421. @Paradox &company
    Cóś mi się widzi, że @blondynka dała Wam do zrozumienia, że powinniście iść pierogi lepić, a nie dyrdymalić o oczywistościach. Cukier krzepi – jak rzekł (i na tym zarobił) Wańkowicz, ale do czasu. Po jego nadmiarze to już my (ja też, niestety, łasuch jestem) będziemy krzepić robaczki. One lubią takie słodkie mięsko 😉

  422. @Qba

    Akurat to, co ja o tym myślę nie ma tu nic do rzeczy (pora zbyt wczesna i dopiero początek tygodnia więc trudno mi będzie zastosować się do rady @anumlika – czasem tego żałuję, ale niezbyt często). Podałem jedynie informację, którą podano mnie.
    Przy moim sposobie użytkowania tego urządzenia główny koszt ponoszę na materiały eksploatacyjne dedykowane do niego. Plus okresowe przeglądy serwisowe – według mnie niezbędne, mimo że znam takich, którzy na tym oszczędzają. Bo po co kupować oryginał, skoro są zamienniki i po co wzywać serwisanta co 10 tys. kopii, skoro działa.
    Po kilku latach takiego użytkowania muszę wymieniać sprawny, dobrze działający bęben, po producent wpisał do oprogramowania kilka linijek kodu, które spowodują, że urządzenie się wyłączy. Przy okazji koszt wymiany bębna będzie prawdopodobnie równy cenie zakupu nowego. Albo i wyższy.

    To gdzież tu logika, że się tak zapytam. Jak mam kupić i las, i tartak i psa?

  423. @Slawczan
    22 stycznia o godz. 12:58
    Cieszę się, że ktoś myśli podobnie do mnie.
    Generalnie się zgadzam, jedynie początek zrobiłabym nieco inny. Tzw. przygotowanie teoretyczne, więc jak wspomniałeś rodzaj klubu dyskusyjnego pod mądrym kierownictwem związany z oglądaniem filmów (np.Lista Schindlera itd). Dopiero po takim przygotowaniu te prace społeczne np. na cmentarzach. Chodzi o to, że to ma być resocjalizacja, a nie tylko kara. Karę dla samej kary zazwyczaj ludzie źle kojarzą. A resentment? to napewno tu nie o to powinno chdzić
    Pozdrawiam.
    (^_^✿

    https://www.youtube.com/watch?v=l18Nc_iOmyI

  424. @blondynka

    Cóż, mam na to jedynie Twoje zapewnienie, że zrozumiałaś. Moje wątpliwości dalej pozostają. Zwłaszcza po Twoim stwierdzeniu, że tak przeczytałaś. Zapewne tak było, że przeczytałaś, ale jednak nie zrozumiałaś. Pojęcia Ci się mylą albo błędnie odczytujesz ich znaczenie.
    Może zjedz czekoladkę. Na wszelki wypadek jedną.

    @anumlik

    Ja też jestem niepoprawny łasuch na słodycze (do wódki też się przyznaję) i dlatego staram się trzymać to swoje łasuchostwo w ryzach.

  425. Tanaka
    22 stycznia o godz. 10:55

    Tanaczku, miałem zareagować, ale zapomniałem, no i musiałem alarmowo wybyć. Teraz Ci mówię, że przyglądanie się instrukcjom, różnym drukom to był kiedyś mój językowy konik. Pierdzistołki po polsku umieją tylko w końcu pism straszyć, że podanie fałszywych danych grozi śmiercią lub kalectwem. A do pasji mnie doprowadzają instrukcje zaczynające się od „To bardzo proste”. Świat opanowały smarki, które na nazwanie tego, kto ich smarkatych instrukcji nie rozumie, mają na końcu języka – „debil”.

  426. @Sławczan

    Akurat jeśli chodzi o zatrudnianie ich przy porządkowaniu żydowskich miejsc pamięci nie byłbym aż tak pochopny. Przy tym swoim zaangażowaniu mogliby wykazać się takim entuzjazmem, że uporządkowaliby je do calca. Zresztą nie potrzeba nawet ich. Wystarczą efekty działalności niektórych samorządów i prywatnej inicjatywy, o czym ostatnio nader często się donosi przy okazji zacierania śladów bytności Żydów na ziemiach Udręczonej.

    Więc jeśli już, to nie tylko naziole, ale i urzędnicy.

    A tych to co najwyżej do porządkowania wychodków.

  427. No masz – to jest pieprzona technika. Najpierw pół godziny nic nie chciało iść, a teraz poszły naraz dwa.

  428. Dla wzmocnienia, @wbocku, dla wzmocnienia przekazu.

  429. @anumliku

    Zaczynam odnosić wrażenie, że zdecydowanie lepiej lepić pierogi, co dawnymi czasy, studentem będąc i odbywając praktykę robotniczą w stołówce studenckiej, cztery razy w jednym miesiącu musiałem czynić. Wyobraź sobie ulepienie (ręcznie) pierogów dla 2,5 tysiąca luda. Nie sam, rzecz jasna, nie sam, ale znowu tak dużo nas w tej stołówce nie było. Obecnie wykręcam się od tej czynności jak mogę. Takie obrzydzenie mi zostało do lepienia.
    A że teraz wspominam o takiej możliwości świadczy tylko o stanie mojego umysłu po wymianie tych kilku zdań z wiadomo kim.

  430. blondynka
    22 stycznia o godz. 12:02

    Dziękuję, blondynko, za „Ktosia”, ale ja nie wspominałem o mamie, która słodziła NADTO, lecz o mamie, która słodziła dla siebie w sam raz. Tak samo ja – czyli bardzo słodko. Nie było tu żadnego „nadto” z tego powodu, że nie ma i nie może być wyznaczone dla konkretnego organizmu żadne „w sam raz” – w każdym razie nie przy dzisiejszej wiedzy i technicznych możliwościach. No i lekarze by nic innego nie robili, tylko wyznaczali. Choć mnie lekarz wyznaczył: zarządził po moich opisach, że od dziś za moje normalne ciśnienie skurczowe będziemy uważać 160. Ale do dojścia do takiej konkluzji potrzebny był czas.

    Niestety, poteoretyzowałaś sobie o tym cukrze z owoców jako wystarczającym źródle energii. Pracowałem co najmniej 25 lat ciężko i bardzo ciężko – kopacz melioracyjny i rybak morski, a do pracy dojeżdżałem rowerem (średnio ok. 30 km dziennie) Na emeryturze jeżdżę na rowerze o wiele więcej – są trasy po 20 km dziennie i potem wiosłowanie lub żeglowanie, ale i są po 120 km dziennie. Gdybym żył na owocach, starczyłoby mi energii do napisania tej reakcji i padłbym martwym bykiem. Bardzo lubię owoce i jestem właściwie trawożerny, nie mówiąc o tym, że od ponad trzydziestu lat nie jem nic, bo się brzydzę z tym związanych gadek, ćpania, min i innych obyczajów. No i stale mam w oczach i w nosie odwrotność jedzenia. Dużo w Tobie otwartości, za co składam Ci ukłony z wysokiej gałęzi, na której zamieszkuję.

  431. @Lewy
    21 stycznia o godz. 17:24
    Lewy wczoraj mnie pożarły obowiązki domowe ale teraz lunch.
    W dużej mierze masz rację co ,,błędów i wypaczeń” socjalizmu. Nie zwróciłeś jednak uwagi na pewne zastrzeżenie – jaki kraj był rdzeniem tego systemu. I ten system innym być nie mógł. Marks gdy snuł swoje rozważania miał na myśli kraje kapitalistyczne cywilizacji zachodniej. A nie indoeuropejskie, feudalne satrapie. Owszem być może tylko w takim kraju mógł się pojawić szaleniec gotów wprowadzić jego idee ekonomiczne w zycie. Przynajmniej częściowo a finalnie fałszywie (bo to nomenklatura zarządzająca stała się nowymi kapitalistami). Problem pogłębiał imperialistyczny i agresywny charakter Rosji Radzieckiej co przekładało się na przyznanie priorytetu zbrojeniom nad potrzebami ludności. Nie wiem czy na Zachodzie byłoby lepiej czy gorzej. Nie było nam to dane sprawdzić tego bo kapitaliści okazali się znacznie sprytniejsi gdyż…
    Być może jednak bez pojawienia się ,,niebezpieczeństwa komunistycznego” zachodnia klasa pracująca nie miała by szans na swoje benefity, domki etc. Dwa fakty na to wskazują: pojawienie się socjaldemokracji jako zagrożenia dla porządku społecznego w Niemczech skłoniło starego junkra i reakcjonistę Bismarcka do wprowadzenia ubezpieczeń społecznych. A trudno uznać go za osobę przesadnie wrażliwą społecznie. Inny fakt: upadek tzw. komunizmu czyli alternatywnego systemu gospodarczego uwolnił najbardziej zdziczałe formy neoliberalizmu.
    Obecny model rozwoju oparty na ciągłym wzroście – zysku ale przecież ten zysk musi się z czegoś wziąć prowadzi nas donikąd. Jest jak piramida finansowa lub jak system finansowy – zyski i prowizje dziś. Rachunki jutro. Zasoby planety mimo wszystko są ograniczone a liczba gąb do jedzenia rośnie. Podkreślam CIĄGŁYM WZROŚCIE. Dążenie do zysku nie jest niczym nagannym. Patologią jest uznawanie, że jeżeli firma nie miała większego zysku niż rok temu to porażka.
    Nie dziwmy się więc, że ludzie dostają się w łapska różnych hochsztaplerów politycznych. Każdy z nas może kiedyś być zmuszony ścigać się z robotami, każdy z nas może być usunięty z rynku przez roboty i każdy może wylądować w jakimś Foxconnie. Tak jak każdego zdrowie jest codziennie narażane przez producentów dosypujących różnych dodatków do żywności (bo to da np. 1,5% oszczędności byle nie dało się wykazać bezpośredniego związku między owym dodatkiem i uszczerbkiem na zdrowiu).
    Oczywiście najłatwiej stwierdzić, że ludzie niewłaściwi, roszczeniowi, głupi, sprzedali się. więc wybrali…(tu wpisz ulubionego psychola)

  432. wbocek
    22 stycznia o godz. 13:29

    Zdaje mi się, że swego czasu wyimki z różnych instrukcji obsługi były używane w trójkowej „Powtórce z rozrywki” dla rozśmieszenia publiczności. Jakoś tak w początkowych latach tzw. transformacji, gdy nastąpił zalew produktów zachodnich, a co jeden, to bardziej cudaczny. Niby się i lud i producent i jego instruktor albo tłumacz powinni nauczyć jak mówić do człowieka, ale nie bardzo. Owszem, postęp tu i tam da się zauważyć, ale tylko tu i tam.
    Inaczej być nie może, skoro ksiądz proboszcz taki sam: gada, gada, a lud ani w ząb. Z wzajemnością: ludzkość swoje, a biskup swoje i za diabła dogadać się nie da. Chyba przez tego diabła.
    Natomiast z rzeczy porządnie w instrukcji przedstawionych oraz przetłumaczonych mogę wymienić (pewnie i tu są wyjątki) zaawansowane aparaty fotograficzne. W tej branży niemal monopol mają Japończycy, lud dziwaczny, piszący krzaczkami i w dodatku metodą na deszcz, gadający jeszcze gorzej, ale jakoś do łba nadwiślańskiego, a i różnych innych, trafiającego. Mimo złożoności produktu i wielkiej mocy funkcji, da się zrozumieć co miał na myśli producent robiąc swój aparat.
    Może przyczyna nietypowej jasności instrukcji jest i w tym,że niebylejaki fotograf to specyficzny odbiorca. Ale zdaje mi się też, że Japończyk ma w swojej kulturze dużą dbałość i dla detali, co ważne dla całości, bo w szczegółach tenże diabeł siedzi, i dla wyjasnienia wszystkim operatorom co i jak mają robić, żeby rzecz działała optymalnie.

  433. @blondynka
    22 stycznia o godz. 13:17
    Może jestem trochę okrutny wobec tych zaburzonych młodzieńców ale kilkanaście ,,przyspieszonych ewakuacji” z koncertów, tudzież nerwówek ,,zaczepią -nie zaczepią” z czasów młodosci jakiś rankor wobec elementu patriotycznego mi pozostawiło.

  434. @paradox57
    22 stycznia o godz. 13:29
    Panie Paradox jeszcze grabi łapy nie dostali a Pan się już martwisz. Zresztą taka kara/resocjalizacja (co by delikatności Blondynki nie urazić) nie wydaje mi się możliwą w naszej ,,Zkolanpowstałej Rzeczpospolitej”.
    A konserwator zabytków?
    A gmina żydowska?
    Ktoś będzie naziolków nadzorował. Wiadomo – samopas puścić ich nie wolno.

  435. wbocek
    22 stycznia o godz. 14:00

    Jeżuszmariatjózekwariat! Zapomniałem Ci, blondynko, komuniknąć, że na trawach bym daleko nie zajechał – jadę na słodkim i na energetykach. Natomiast najbardziej i energetyczne (i długo trzyma moc, cukier jest krótki) jest – sprawdzone wielokrotnie – tłuste pogardle (czyli tłuszcz) dzień przed długą trasą. Nie lubię jeść martwych trupów, ale skoro już martwe, to pomodlę się do ich wiecznie żywych dusz i wpierniczam ze wstrętem. Potem mam taki power jak w tym sklepie z żyrandolami, na którym wywiesili reklamę, że kupowanie u nich daje power.

  436. @ zezem
    22 stycznia o godz. 11:23
    zza kałuży
    22 stycznia o godz. 7:15
    Problem jest na tyle poważny, że znalazł się na agendzie KE.
    Ale (tu ukłon w stronę Mr Zzakałużnego) to może być tylko wyraz moich lewacko-bolszewickich obsesji, że pomawiam szlachetnch twórców miejsc pracy o takie niecne praktyki…

  437. Panowie, nie wiem czy wam na tym zależy, ale trzeba dodać, że cukier na impotencję dobrze robi. Tzn. ją wzmaga
    (-’๏_๏’-)

  438. Slawczan
    22 stycznia o godz. 14:02

    Być może jednak bez pojawienia się ,,niebezpieczeństwa komunistycznego” zachodnia klasa pracująca nie miała by szans na swoje benefity, domki etc. Dwa fakty na to wskazują: pojawienie się socjaldemokracji jako zagrożenia dla porządku społecznego w Niemczech skłoniło starego junkra i reakcjonistę Bismarcka do wprowadzenia ubezpieczeń społecznych. A trudno uznać go za osobę przesadnie wrażliwą społecznie. Inny fakt: upadek tzw. komunizmu czyli alternatywnego systemu gospodarczego uwolnił najbardziej zdziczałe formy neoliberalizmu.

    Zdaje się, że jest to rzecz dosyć powszechnie uznawana w świecie zachodnim, wśród ludzi myślących – że pojawienie się i konkurencyjna oferta tzw. komunizmu, znacząco i decydująco wpłynęła na złagodzenie systemu kapitalistycznego, oferując „zwykłym ludziom” lepsze warunki pracy, życia, świadczenia socjalne i tak dalej. Argument konkurencji jest i oczywisty i trudny do odparcia, o mechanizm zupełnie podstawowy i stale działający.
    To co obecnie obserwujemy – rozedrganie, szamotaninę i fazę kryzysową kapitalizmu – ma związek ze zniknięciem tejże alternatywy, przynajmniej w skali przedtem obecnej. Brak konkurencji, brak tego co mówi „sprawdzam”, z mocy rzeczy prowadzi do słabnięcia czynników doskonalących, a wzmacniania patologii. Nie inaczej to działa niż ewolucja.
    Warto uzupełnić to takim stwierdzeniem, że takie zmiany o jakich tu mowa, korzystnie wpłyneły na rozwój stosunkow i ulepszenie kapitalizmu poprzez wzbogacenie mozaiki relacji i możliwości. Na tym wykształconym, a znacznie słabiej wcześniej repezentowanym w wymianie gospodarczej, społecznej i ideowej „masowym konsumencie” i masowym odbiorcy” opiera się dziś lwia część systemu. Jest to też, w dużej mierze logiczny i konsekwentny kolejny etap cywilizacyjny, który dawno już temu, działał – z grubsza – w tym kierunku: różnicowania i większej swobody dostępu różnych, że użyję standardowego obecnie języka – interesariuszy. Kilkaset lat temu już, uwolniony niewolnik pańszczyźniany mógł się stać sprawnym pracownikiem, podnoszącym wydajność produkcji, i poszerzającym krąg obiegu spraw.
    Bosmarck, niespecjalnie życzliwy dla robotnika, miał jednak pewne pojęcie o tym, że wzmocnienie i ustabilizowanie mas poprzez podstawową ochronę ekonomiczną, wzmacnia i poprawia sam system.

  439. @Sławczan 14:09

    Konserwator? gmina?
    Żarty się Waści trzymają. Okrutne w swojej wymowie. Coś tam o tym wiemy. O tym nadzorze. Z obu stron. Dużo by pisać i gadać.
    Redakcyjna koleżanka Pana Jacka (Agnieszka Krzemińska) kilka miesięcy temu opisała sytuację z cmentarzami żydowskimi. Ja sam od kilku śledzę zmagania mojego przyjaciela o uratowanie jednego z cmentarzy żydowskich. Kilka efektów:
    dużym nakładem sił i kasy (swojej) sporządził kartę zabytku (wprost wariat i kretyn). Jaki los ją spotkał. Konserwator zabytków nakazał odłożyć ją do archiwum. Następnie zlecił wykonanie kolejnej (zlecenie płatne), którą przyjęto, mimo że roi się w niej od błędów, przekłamań i wypaczeń.
    Wcześniej, mimo że cmentarz zajmuje powierzchnię z górą 3 hektarów, wpisano do rejestru zabytków 7% jego powierzchni. Zapewne peryferyjne.
    Przy totalnej bezczynności gminy żydowskiej wydawane są kolejne pozwolenia na inwestycje. Do tej pory już zabudowano (czytaj zniszczono) sporą część tego cmentarzyska.

    używam określenia „cmentarzysko”, bo taką obecne funkcje można temu miejscu przypisać. Nie chowa się tam już od 1945 roku, a wszelkie widoczne ślady w postaci macew dawno zniknęły. Niemniej jednak pochówki w ziemi istnieją. I prawdopodobnie którejś nocy, za postawionym wysokim płotem, koparka jakiegoś inwestora wypieprzy je wszystkie na hałdę .

    Więc bardzo Cię proszę. Nawet nie sugeruj, żeby wpuścić na taki teren jakiegoś „patrioty” z grabiami. Bo zagrabi teren na 3 metry wgłąb.

    A o nadzorach archeologicznych też pewnie można by było dużo napisać. Konserwatorzy zabytków – też coś. A propos. W mazowieckim wymieniono właśnie wszystkich kierowników delegatur ochrony zabytków. Jak leciało dobrych i złych. I, jak to u nas we zwyczaju następcy trafili się dobrzy, ale też mianowano złych albo i gorszych.
    Nie wiem, jak w innych województwach, ale nie sądzę, żeby było inaczej.

  440. @zza kałuży
    22 stycznia o godz. 7:34
    Panie Zzakałuży jeżeli moja opinia jest Pana zdaniem na ,,poziomie nastolatka” to wypada mi ocenić Pana opinie, że są na poziomie ,,małpiego uwielbienia Polaków dla wszystkiego co amerykanske”
    Ot, żeśmy sobie pogadali i wymienili.
    Cieszę się, że jest Pan zadowolony z pana prezydenta Trumpa. Niestety nie rozumiem w takim razie dlaczego masz pretensje do Polaków, że wybrali PiS.
    ,,Lud pracujacy polskich miast i wsi (ich wybrał). Właśnie lud ten się cieszy, gdyż dostał prezent w postaci 500+ co pozwoliło setkom tysięcy rodzin wydostać się spod kreski ubóstwa no i przymusił tym zatrudniających do podniesienia pensji. (…) Nie wspomnę, że zbliżyło to nas nieznacznie do standardów w UE.
    Tylko pesymiści mówią, mówią że spowoduje to kryzys gospodarczy choć wskaźniki są świetne.. Lud pracujacy sie cieszy a że w tym państwie jest suwerenem (…) Suweren (…) chce takiego państwa!
    Pytanie: kto pokryje debet w kasie rządu federalnego wynikły z tychże ulg? Odkąd te ulgi stały się obowiązującą regułą debet, rośnie i rośnie. Ach, znam odpowiedź (kto pokryje): DRUKARNIA.

  441. @blondynka

    Skąd u Ciebie takie informacje o tej impotencji? Są tacy, którzy piszą, że nadmiar cukru hamuje płodność u kobiet. Ale czy to prawda, to ja nie wiem.

  442. blondynka
    22 stycznia o godz. 14:15

    Blondynko, nie przeholowałaś z kompetencjami?

  443. @paradox57
    22 stycznia o godz. 14:27
    Dobra poddajem siem :-). Ale jako lewicowiec chcę wierzyć w drugiego człowieka (choc to podobno poziom nastolatka).
    Ja cos wymyśliłem – proszę o propozycje w takim razie…

  444. @wbocek
    22 stycznia o godz. 13:29
    Utyskujesz, że przemądrzałe smarki w domyśle mają „debil”. W Ameryce lecą po bandzie. Piszą książki instruktażowe zatytułowane np.; Instrukcja dla idiotów, albo; Obsługa (tu wstaw co cię dręczy) dla idiotów.
    Nie dość, że szczerze od idiotów nazywają, to często i kłamliwie. Bo ja kiedyś z kapturem na głowie (co by nikt mnie nie poznał) nabyłam taki istruktaż. A potem była depresja. Okazało się, żem gorzej niż idiota. I jak to Zagłoba mawiał; choćby zęby rwał, to nic nie rozumiałam.
    (●´_`●)
    Ps. dla tych, co na ortografię wrażliwi:
    „Instruktaż to udzielanie instrukcji, inaczej – instruowanie. Instruktarz to zbiór instrukcji, zwłaszcza skarbowych Pierwsze z tych słów zapożyczyliśmy z języka rosyjskiego. Drugie pochodzi z łaciny i jest przestarzałe.”
    (Etymologiczny słownik języka polskiego)

  445. @Sławczan

    No co Ty. Ja przecież nie napadam. Chociaż przyznaję, że akurat jak się rozchodzi o sprawy zabytków, czy ogólnie ochrony dziedzictwa, to zaczynają mnie ponosić emocje. Z powodu tego co się dzieje i to od dłuższego czasu. I to nie dzieje się tylko w odniesieniu do cmentarzysk i cmentarzy żydowskich. Zdecydowanie nie tylko.
    No proszę, biolog a tu takie rzeczy, panie.

  446. Tanaka
    22 stycznia o godz. 14:22
    Problem w tym, że obecnie to co Ty piszesz, że jest oczywistą oczywistością jest właśnie negowane. Począwszy od Margaret Thatcher.
    Wrogość wobec lewicy ma czasem wręcz obsesyjny charakter. Wystarczy przeczytać polemiki Mr Zzakałużnego z moimi postami by jasno pojąć, że mój (świato)pogląd to poziom nastolatka bo podatki powinny być niskie a firmom rządy nie powinny przeszkadzać.
    To, że obecny system ekonomiczny – neoliberalizm oparty na permanentnym wzroście i konsumpcjonizmie podcina podstawy egzystencji biologicznej ludzkości to jedno. Może to być pogląd dyskusyjny podobnie jak globalne ocieplenie ale od strony ekonomicznej system ten dążąc do obniżki płac tam gdzie pracownikom trzeba płacić lub redukcji kosztów po przez zastąpienie pracy ludzi maszynami zwyczajnie podcina gałąź na której ten system siedzi. To drugie. Ale to trochę z kryzysem bankowym: zarządy banków miały gdzieś skutki swoich działań – ważne by wykonać plany i skasować premie. Jak skasują (skasowali) premie to będą mogli sobie gwizdać na skutki. Akurat tu ,,złe rządy” posprzątały pieniędzmi podatników.
    Stare hasło ekologów mówi : Nie da się zjeść pieniedzy.

  447. Widzę, że niechcący zaczepiłam temat z gatunku; drażliwe.
    Ale, co by nie było, to ja tylko specjalistów cytuję.
    Oni również (a inni też) twierdzą, że oglądanie porno w TV też ma pozytywny skutek na impotencję. Znaczy się; WZMAGA!

    A nawiązując do wstępniaka….
    Trump za przyjemność z gwiazdą porno już od jakiegoś czasu płaci jej 140 tysięcy zielonych co miesiąc. A wszystko dlatego żeby milczała. Niemowę z biedaczki chce zrobić. No i czy to nie psychopata?
    Bo w telewizji to Trump głównie o gorylach lubi oglądać. Normalne filmy (żadne zberezieństwa).
    Fama niesie, że jak się wprowadził do Białego Domu, to zaczął narzekać, że nie ma kanału o gorylach. Więc poddani stworzyli specjalnie dla niego taki kanał z gorylami. Teraz może spokojnie wcinać frytki (w neglige), leżąc na łóżku, oczywiście bez szlafroka i oglądać jak to nasi przodkowie sobie poczynają.
    Zapytacie pewnie, o co chodzi z tym szlafrokiem? Dlaczego o nim wspominam.
    Otóż w ciągu tego bardzo długiego roku… doszło do medialnej kłótni na ten temat.
    Jedni twierdzili, że Donald używa szlafrok, a przedstwiciele Trumpa, że wręcz przeciwnie.
    Nawet jeden z jego głównych doradców Stephen Miller oficjalnie oznajmił, że Donald NIE POSIADA żadnego szlafroka.
    (・_・ヾ

  448. @paradox57
    22 stycznia o godz. 15:06
    Wiem, że nie. Przepraszam jeżeli jakos negatywnie zabrzmiała moja odpowiedź. Nie miałem najmniejszej intencji.
    Tym nie mniej czekam na propozycje :-). Co zrobic z naziolami? Jak zresocjalizować tą swołocz?

  449. A skoro już pojawił się na forum temat cukru:
    Przyznam się, że nie lubię toksycznych słodkich idiotek.
    Przy czym wcale nie dlatego, że są kobietami.
    Mierzi mnie w nich toksyczny idiotyzm i lepka słodycz.

  450. @Sławczan

    Wydaje mi się, że jedną przedstawiłem: wychodki. Byle trzymać ich z dala od cmentarzy.

    Jeszcze jedna refleksja. W ubiegłym roku ukazało się kilka interwencji o niszczonych cmentarzach protestanckich. W telewizji i prasie. Pomijając paskudny wydźwięk takich działań (dewastacje rzecz jasne, a nie interwencje) jedna sprawa wydaje mi się znamienna. Tu przynajmniej sprawy nagłośniono, ogólnokrajowo. I sprawców podobno się ukarze.
    A jak się ma sprawa z cmentarzami żydowskimi? Ot, jak się trafi wariat, to zacznie rozrabiać lokalnie. Może w lokalnej coś się ukaże, jeśli właściciel wydawnictwa będzie miał nie po drodze z władzą. Tak jak to miało miejsce w przypadku Płońska. A ile takich przeszło bez echa, bez świadomości?
    Ewentualnie zorganizuje się lapidarium, coby gęby zatkać.

    Chronimy instytucjonalnie i przepisowo miejsca kultu. Pod jednym warunkiem. Może dwoma. Że są na widoku w dużym mieście albo muszą być katolickie. Koniecznie katolickie.

    PS. W ubiegłym roku pani Generalna Konserwator Zabytków zarządziła, żeby kirkuty oznakowywać i uwidaczniać przy pomocy kamieni kładzionych na granicach tychże obiektów. Chyba tylko po to, żeby ewentualnym inwestorom ułatwić zadanie ich lokalizacji. Po co mają się trudzić i przekopywać przez stosy dokumentów.

  451. @blondynka 15:16

    Źródła poproszę. Albo lepiej nie.
    Tak sobie zażartowałem tylko.

  452. @Slawczan
    22 stycznia o godz. 14:06
    Piszesz; Może jestem trochę okrutny wobec tych zaburzonych młodzieńców ale kilkanaście ,,przyspieszonych ewakuacji” z koncertów, tudzież nerwówek ,,zaczepią -nie zaczepią” z czasów młodosci jakiś rankor wobec elementu patriotycznego mi pozostawiło.

    Przypomniała mi się sytuacja, kiedy mój syn 18-letni wypierał się na dyskotekę. A ja się nasłuchałam różności, więc mówię mu; jak tam będziesz, to nie patrz na żadnego chłopaka…. A syn: Mamo, czy ty się dobrze czujesz, przecież mnie chłopcy zwłaszcza na dyskotece nie interesują.
    To ja; nie o to chodzi, tylko jak spojrzysz na nerwowego, to ci przywali.
    Syn; dlaczego? ja; bo oni nie lubią, żeby na nich patrzeć….

    Poszedł z wiedzą i nic mu się nie stało. Widać nie patrzył na kogo nie należy.(-_-)

  453. @Sławczan
    Właściwie to prawie całkowcie zgadzam się z Tobą. No może mam inne podejście emocjonalne do człowieka i historii,tzn mam podejscie pesymistyczne i znając dobrze historie, którą też studiowałem, wiem że większość owych sławetnych dziejów to okrucieństwo, wyzysk, podłość i dziwi mnie, że w tym ciągu wściekłości i wrzasku, trafiają się momenty, kiedy jest lepiej, sprawiedliwiej, kiedy jakiś mądry uczciwy człowiek jakimś cudem ma władzę.
    Ciebie to oburza, mnie przygnębia, ale cieszę się, jeśli choć trochę dobra jakimś cudem pojawia się na tym swiecie. Dlatego uważam, że to co działo sie w Polsce do czasu zanim szajka pisowska zdobyła władzę, to był właśnie ten najlepszy okres w historii Polski, ze wszystkimi wadami, przekrętami, aferami itd. Obawiam sie , że to „okienko” już się zamyka i znów wracają rządy bezwzglednych psychopatów.
    Kiedy wyjeżdżałem z Polski byłem mocno na prawo, nie lubiłem PRLu zwłaszcza w jego ostatniej fazie. Ale wszystko mi sie odmieniło. Dlatego przybrałem nick Lewy (w pierwszym okresie nawet byłem Lewym Polakiem, żeby zaznaczyc opozycje wobec tej prawicowej hołoty) i mocno ubolewam, że lewica została w Polsce pogrzebana przy pomocy kościoła i głupoty Millera razem z Zandbergiem. Szkoda !

    Co do resocjalizacji naszych nazioli. Kiedyś sprytny Franko wykrecał sie od ścisłego sojuszu z Hitlerem. Ale hiszpańscy naziole bardzo naciskali, że oni chcą z Fuhrerem. to Franko przekazał ową Błękitna Dywizje Niemcom i te chłopaki zostały w ustawce z Rosjanami wybici do nogi.
    Może wysłać by tych naszych do Afryki, Afganistanu, gdzieś gdzie mogli by miec swój Grunwald ?
    Nasza kochana Blondynka pewnie będzie wstrząśnięta, bo ona chciałaby jakoś delikatnie. Ja też bym wolał, ale pragmatyka wskazuje inne skuteczne sposoby.

  454. Stephen Miller oficjalnie oznajmił, że Donald NIE POSIADA żadnego szlafroka – zapodała @blondynka o godz. 15:16. Myślę, że ten Donald pod nieposiadanym szlafrokiem też nic nie posiada. Być może to skutek nadmiernego objadania się słodkimi idiotkami za 140 tysięcy zielonych miesięcznie.

  455. blondynka
    22 stycznia o godz. 15:16
    „Widzę, że niechcący zaczepiłam temat z gatunku; drażliwe”.

    Czyżbyś miała na myśli impotencję? Kto tu okazał jakąś drażliwość? Bo ja z kolei widzę, że Ty zaczęłaś i tylko Ty się przy tym kręcisz.

  456. Na marginesie
    22 stycznia o godz. 15:34

    Czy wiesz na czym to polega? Próbuję to opisać (sobie w myślach), ale niestety lepiej mi idzie z liczbami niż słowami. Jesteś pewna, że nie ma w tym żadnych uprzedzeń?

  457. anumlik
    21 stycznia o godz. 22:34

    Dzięki za wierszyk, wkleję sobie do pamiętnika 🙂
    Z dzikami trzeba uważać. Niedawno się dowiedziałam że taki dzik jak atakuje to mierzy kłem prosto w aortę (prawie jak niektórzy na blogu). Człowiek się wykrwawia w piętnaście minut.
    Za to wilki (i wilczyce) to fajne stworzenia. Kto czytał „Never cry wolf”, ten wie. (Tytuł to taka metafora: „Nie wywołuj wilka z lasu”). Napisana przez kanadyjczyka, F. Mowata, który obserwował arktyczne wilki w naturze. Pojechał jako taki detektyw wyśledzić kto zabija całe stada dużej zwierzyny. Chyba dużo nie zdradzę, jeśli powiem, że nie były to wilki.

    Po takiej książce każdy chciałby spotkać w swoim życiu wilka. Albo wilczycę.

    Sorry, że nie na temat.

  458. @Izabella

    Może niepotrzebnie zamiast @anumlika, bo może jakiś zgrabny anumlik się urodzi. Wydaje mi się, że kogoś poniosła nadto wybujała fantazja, jeśli chodzi o ataki dzika wymierzone w aortę. Może te dziki zakochane prosto w serce chcą uderzyć i tyle.
    Bo czym jest aorta? Otóż to.

  459. @Paradfox
    Dzięki za troskę. Nie dam sobie w aortę dmuchać. A co do anumlika: naści kolejnego, o pierogach, do których niektóre blogowe damy usiłują nas zapędzić.

    Przywiązał Windowsa do stołowej nogi,
    po czym w podskokach poszedł po ser na pierogi.
    Windows bawi ślimaka starutką ramotką.
    Ślimak: ale pierogi muszą być na słodko.
    Windows – aby okazać, że pozbył się trwogi –
    zawołał w głąb abdejta: ślimak pokaż rogi!

  460. @Paradox
    „f” mi się dodało, ale przez to wyszedłeś na jakąś holyłudzką celebrytę. Oj, Docent, Docent 🙂

  461. Szanowni!
    Proponuję zmianę nastroju. Tanaka pisze o lepszych i gorszych formach ostatecznego pożegnania.
    Zapraszam
    JK

  462. zza kałuży
    22 stycznia o godz. 8:18

    Mój komentarz
    Zza kałuży, podam przykład firmy z tradycjami, z patentami, firmy-ikony fotografii, dużej korporacji – Kodak. Dlaczego upadł?
    Te same powody „zniszczyły” przemysł elektroniczny w Polsce.
    Drugi przykład – jaka jest rola przemysłu zbrojeniowego w Korei Płdn lub Japonii, gdzie firmy tamtejsze nieustannie miniaturyzują elektronikę użytkową i sprzedają ją masowo, globalnie.
    Dlaczego europejskie firmy foto, dawniej dyktujące niegdyś trendy w technice foto, mimo wytrwałej walki są spychane pod ścianę i kupowane przez firmy japońskie? Pozostają na rynku tylko jako marki. Inne firmy, które jeszcze stoją pod ścianą, ledwo dyszą. Nie tylko firmy fotooptyczne. Mają pomysły, wiedzą, że można inaczej, nie poddają się, a są wchłaniane przez innych.
    Dlaczego w Detroit pustka?
    Pzdr, TJ

  463. @Slawczan, @blondynka

    te pomysly resocjalizacyjne nazioli, wedlug mnie sa nie do przyjecia – zydowskie cmantarze zawsze mialy poczesne miejsce w zyciu Zydow. Cmentarz, obok domu modlitwy i lazni, byl jednym z niezbednych elementow warunkujacych istnienie samodzielnej gminy zydowskiej. Opieka nad cmentarzem zajmuje sie Chewra Kadisza – bractwo religijne, ktore rowniez trdni sie chowaniem umrlych a przynaleznosc do bractwo to funkcja bardzo szlachetna i z reguly naleza do niego ludzie nieposzlakowani i z autorytetem w gminie.

    @Paradox57,
    pelna zgoda, nazioli do wychodkow!

  464. @Lewy
    22 stycznia o godz. 15:53
    Odpowiem jak historyk historykowi 🙂 Nie podzielam Twojego sceptycyzmu.
    Tak zdaję sobie sprawę z tego, tak dzieje ludzkości to ,,wściekłość i wrzask” gdzie zbrodnie prześcigają się swym okrucieństwem a idiotów na czele zastępują geniusze a po nich nastają kretyni. Ale pośród tego, pośród tego całego zwierstwa jest postęp. Gdzies tam z narażeniem życia ktoś kroił tego trupa w kaplicy by zobaczyć co w np. w łapie nieboszczyka siedzi. Ktoś zbudował Hagię Sofię (a nie było to dzieło rzemiosła ale stricte abstrakcyjne ) choć kilka miesięcy wcześniej niedaleko trzeba było wywieźć 30tyś trupów zarżnietych w cyrku. Zdarzają sie nadal trupy w ilosciach ogromnych ale Hagia Sofia trwa. Trwają też prawdy moralne, które także zawarte są w Dekalogu (w części pozakorporacyjnej i poza obsesyjnej). Pewne zasady uniwersalne. jakby na przekór temu co wiemy.
    Napoleon niósł wojnę ale też Kodeks Napoleona, pojęcie żołnierza-obywatela i praw obywatelskich (tyle teoria…) Cos i po nim zostało. Oprócz różnych ,,dębów Napoleona” czy ,,studni”.
    Jak to zwał tak to zwał. Ja nazyzwam to ewolucją.
    Jako ludzkość odrzuciliśmy niewolnictwo, nawet jeżeli nie zniknęło w 100% to jest czymś powszechnie napietnowanym, czyms niestosownym. A przecież jeszcze do niedawna także i u nas (1863r) nikt nie widział w tym niczego niestosownego. A jednak uwolnilismy się od tego. Czy może nastąpić recydywa? Jasne – jak z każdą ,,zwalczoną” chorobą. To jest pra-źródło mojej wrgości(?), nieufności (?) wobec kapitalizmu. Technologia szybkimi krokami zbliża się do punktu gdy da się kontrolować nas w każdym naszym aspekcie życia. Kuszący sprzęt i mieć tą władzę. Kiedyś wychodziłeś z pracy, gasiłeś światło i co najwyżej zastanawiałeś się czy nie popełniłeś jakiegoś fakopsa. A teraz dzonią, piszą, wszędzie zostawiąsz ślady, wychwycą każdy twój słabszy dzień bo nie ma miejsca na słabsze dni. Stand by 24h. Nie bądź roszczeniowy. Ciesz się, że masz pracę, Jesteś świetny ale sorry jednak nie…Niewiele brakuje. Tylko chroni nas ta konstatacja, że niewolnictwo jest to coś haniebnego.
    A mimo to uważam, że należy dążyć by było lepiej bo musi byc lepiej. Inaczej byśmy zaprzeczyli teorii ewolucji. Byli jak ta małpe co to się wyśmiewały z dziwolągo co uparł się chodzić po ziemi na dwóch nogach. Bez abolicjonistów nie zniesionob by niewolnictwa w USA, bez Czerwonych w Polsce. Bez sufrażystek nasz Krul mógłby spać spokojnie i starcił by jedną z inspircji. Jeżeli założymy pesymistycznie, że ,,wściekłość i wrzask” oraz ,,dobrymi chęciami piekło wybrukowane” to po co segregować śmieci, czytać etykiety etc.
    Tak jest mnóstwo chorób do wyplenienia – na czele z religią i wojną. I jak z niewolnictwem nie wyplenimy tego w 100% bo pewnie mordu nie wyplenimy w 100% czy irracjonalnej potrzeby wiary, że ,,ktoś dogląda światełka na końcu tunelu”. To ograniczmy to na tyle by nas nie wysłało do epoki kamienia. Idąc za tą logiką trzeba też kagańca kapitalizmowi zanim z nas zrobi niewolników a z planety kupkę zużytych pralek pomieszanych z plastikowymi butelkami.

    Co do nazioli – pomysł z tą ,,dywizją” – przedni i znany ale oni nie są głupi. Zaraz wytłumaczą Ci, że to nie ,,taka dywizja” więc sie nie piszą. Nie ta władza, nie ten kierunek. Najgorsze, że nie są to 17letni kretyni ale ludzie dorosli. ot pokolenie demokracji. To ten sam gatunek co w sobotę przy wódce i kiełbasie drą się, że katabas to chciwa szuja ale w niedzielę zionąc trelą allelujki i opieprzają syna, że nie był w kosciele. Nienawiść jest tania, od jakiegoś czasu akceptowalna, nie wymaga wysiłku. . Trochę trzeba sie poukrywać ale do daje posmak bycia żołnierzem wyklętym. Rzuć okiem na ton wielu komentarzy u red. Szostkiewicza na ten temat. Zdaje się, że sporo osób ,,nie pochwala ale rozumie”