Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

14.01.2018
niedziela

Prolegomena do historii religii w Europie

14 stycznia 2018, niedziela,

Temat, który proponuję, jest trudny, raczej intelektualny, więc wymaga od czytelnika skupienia i oczywiście wysokiego IQ. Jeżeli szanowna czytelniczko i ty, szanowny czytelniku, spełniacie owe warunki, to zapraszam was do wspólnej intelektualnej wędrówki przez czas. Na pewno nie pożałujecie spędzonych wspólnie chwil. Większość uczonych historyków uważa, że europejska duchowość wyrasta z dwóch korzeni: grecko-rzymskiego i judejsko-chrześcijańskiego. Spróbujemy przeprowadzić fenomenologiczną analiza owych dwóch korzeni.

Grecy stworzyli panteon bardzo wyrazistych bogów. Każdy z nich miał jakąś domenę, którą zarządzał. Hades zarządzał podziemiem, do którego po śmierci udawali się ludzie, Hefajstos był kowalem, Ceres odpowiadała za resort rolnictwa, Merkury opiekował się kupcami i złodziejami, Afrodyta razem z Kupidynkiem działała na polu miłości, sama ją intensywnie uprawiając, Ares był wojowniczym bogiem wojny, przypominającym bardzo pana Antoniego, Atena była patronką mądrości, Apollo gejowskim odpowiednikiem Afrodyty, patronującym sztukom, a oboje, czyli Atena i Apollo, mieli jeszcze do pomocy Muzy. Na czele tej boskiej rodzinki, która żywiła się nektarem i ambrozją, stał władający piorunami Zeus.

Ten Zeus, taki niby wszechpotężny, wszechgroźny, miał słabostki, które go czyniły bardzo ludzkim. Przede wszystkim był seksoholikiem i wykorzystując swoje umiejętności zamieniał się w cokolwiek, wykorzystywał seksualnie starożytne Greczynki pod postacią łabędzia albo białego byka. Dlaczego nie mógł tego robić pod postacią przystojnego mężczyzny, tak jak to dwa tysiące lat później robili Don Juan czy Casanova, to tajemnica. Widocznie w starożytnej Grecji kobiety były bardziej uległe bykom i łabędziom i nawet straszenie piorunami nie skłoniłoby je do uległości.

Rozwiązłość Olimpijczyków była legendarna. Nikomu się wtedy jeszcze nie śniło o jakiejś akcji #MeToo, więc Zeusowi i pozostałym wszystko uchodziło na sucho. Zresztą Afrodyta wcale nie była lepsza i tak zdradzała swojego chromego boga kowala Hefajstosa, że ten miał problemy z dostaniem się do swej kuźni, z powodu rogów, którymi zawadzał o wrota.

Mitologia grecka jest takim starożytnym odpowiednikiem dzisiejszej telenoweli, pełnej plotek, intryg, seksu, zazdrości. Intrygantka bogini Eris rzuca na stół jabłko z napisem „dla najpiękniejszej”. Baby boginie wyrywają sobie to jabłko, wzywają na arbitra przybłędę Parysa i z tego bierze się Wojna Trojańska, którą bogowie na Olimpie oglądają sobie na jakichś ichnich monitorach.

Ale w tej pogodnej atmosferze rozwiązłych bogów łobuziaków, krętaczy, intrygantów wkracza los. I tu przestaje być śmiesznie. Los skazuje Edypa na ojcobójstwo i kazirodztwo, i mimo że Edyp stara się robić wszystko, aby umknąć przeznaczeniu, los się dokonuje. Są u Greków takie ciemne momenty, które wywołują lekki niepokój, jak w bajkach braci Grimmów.

Ale co to jest niepokój, strach, groza, tego Europejczyk doświadcza wraz z nadejściem chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo jest pasem transmisyjnym przerażającej wizji okrutnego Boga wymyślonego przez starożytnych, semickich pasterzy. Ów Jehowa nie figluje jak Zeus, nie ma takich słabostek. Nie w głowie mu seks. Jest to satrapa, którego jedynym celem, motywem postępowania jest całkowite poddanie człowieka, jego bezgraniczna uległość. Jest to prawzór dla wszystkich mniej lub bardziej krwiożerczych satrapów, takich jak Czyngis chan, Stalin, a nawet nasz malutki satrapka z Żoliborza, który też nie ma słabostek Zeusa, za to bezgraniczną wolę podporządkowania sobie wszystkich. Kiedy Jehowa sprawdzał Abrahama, każąc mu zarżnąć syna, w ostatnim momencie wstrzymał egzekucję. Nasz satrapka nie wstrzymał samolotu lecącego do Smoleńska.

Ten Jehowa, Bóg wszechmogący, wszechsprawiedliwy, w ogóle pod każdym względem „wszech” jest źródłem namiętnych sporów teologicznych. Dotyczy on predestynacji. Fanatyczni puryści Augustyn, Pascal, Luter, Kalwin… uważali, że w żaden sposób nie można wpływać na decyzję Boga w kwestii zbawienia. Że decyzja należy wyłącznie do niego i żadne człowiecze starania nie mogę nic zmienić. Zbawienie jest łaską udzielaną przez Boga.

Przeciwny nurt (Pelagiusz) był za dopuszczeniem wpływania na decyzję Boga przez zasługę. Ten pogląd reprezentowali już faryzeusze, którzy przestrzegając skrupulatnie wszystkich reguł nie dawali Najwyższemu swobody udzielania łaski (choćby takiej, jakiej Duda udzielił Kamińskiemu).

Uważali, że są w porządku, w związku z czym Jehowa może im nagwizdać.

Ten faryzeuszowski nurt wziął górę w Kościele katolickim i stał się potężnym źródłem dochodu. Bo okazało się, że nie tylko możemy naszą nienagannością wymuszać na Bogu decyzje o zbawieniu, ale nawet jeśli popełnimy jakiś grzech, np. zamordujemy żonę, to możemy zmusić Boga do decyzji o zbawieniu, wpłacając na rzecz Kościoła jakąś adekwatna sumę (taryfikator ustalony przez specjalną komisję do spraw odwoławczych, działającą w Watykanie).

Takich problemów nie mieli Grecy. Zeus był tylko cholerykiem, rzucającym piorunami, ale żadnych łask nie miał zamiaru udzielać. Dał ludziom żyć w spokoju, chyba że mu jakaś żona tego spokojnego człowieka wpadła w oko. A z bliskiego wschodu przyszedł ponury, mściwy, nielogiczny potwór i przepędził tę sympatyczna olimpijską rodzinkę. I teraz ludzie się gryzą: co robić, abym został zbawiony?

A co na to ateista? Powiem, co ja myślę. Otóż mam kilka hipotez na temat mojej po-śmierci. Pierwsza najoczywistsza, że wrócę tam skąd przyszedłem, czyli z niebytu w niebyt. Mniej prawdopodobne hipotezy są takie, że:

– może się zreinkarnuję i pojawię ponownie na Ziemi, a może w innej galaktyce albo w innym równoległym świecie; znów będę coś przeżywał, kochał się w jakiejś Syriuszce, ale nic nie będę pamiętał o tym, że byłem kiedyś jakimś Lewym;

– a może rzeczywiście stanę przed jakimś sądem ostatecznym, który będzie ważył moje grzechy. Spróbuję wtedy użyć całej mocy mojego osobistego uroku, aby przekonać Pana Boga, że jestem fajny, a przy okazji doniosę Mu, że na Ziemi działają oszuści, którzy podszywają się pod Niego, i jako Jego reprezentanci każą sobie słono płacić. Może On coś wreszcie z tym zrobi. No i może wpuści ponownie na Olimp Zeusa i jego zajebistą rodzinkę, bo tych telewizyjnych seriali nie da się już oglądać.

Lewy

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 380

Dodaj komentarz »
  1. Co do trzeciej hipotezy, to Pan Bóg na Sądzie Ostatecznym będzie miał problem, np. z Chińczykami, którym nie dane było od urodzenia obcowanie ani z panteonem greckim, ani z teologią Augustyna. Co z nimi będzie?
    Co z Indianami, których miliony zmartwychwstaną. Jak ich osądzić? Co z miliardem ludzi, którzy wywędrowali z Afryki i błąkali się po Eurazji przez dziesiątki tysięcy lat? Co z neandertalczykami i australopitekami? Odkąd byli to ludzie, dokąd małpy? Które gatunki zostaną dopuszczone do zmartwychwstania, którym nie będzie to dozwolone?

    Co z grzechem pierworodnym tych ludzi, nie zostali przecież ochrzczeni.
    Pzdr, TJ

  2. @Lewy
    Będziesz się smażył w piekle za to obrzydzanie Jehowy!Niech Ci będzie pociechą, że znajdziesz się w doborowym towarzystwie.
    Ale masz rację-ta boska rodzinka z Olimpu jest bardziej ludzka od św.rodziny z Nazaretu.
    No i po olimpijskiej familii został jeno mit,zaś po tej z Nazaretu dłuuuuga lista złych następstw.

  3. Analiza tyleż fenomenologiczna co fenomenalna. Bo krótka i nienużąca. Świetna jako punkt wyjścia do następnej analizy, a nawet psychoanalizy. Autora. Bo niby dlaczego, wymieniając różnych greckich bogów, tych ważnych i mniej, nie wspomina o Herze? Kwintesencji kobiecości, w odróżnieniu od niedojrzałej trzpiotki Afrodyty. I czemuż to grzech, kojarzy się akurat z zabójstwem żony? I skąd te agnostyckie ciągoty i fantazje o sądzie?
    Te pytania rodzą następne, a odpowiedzi na razie brak. Na szczęście są służby. Bo jeszcze są i chyba po coś?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Hej Lewy, świetny tekst, taki słodko-gorzki, w lekkiej formie przemyca poważne treści. Udało Ci się zawrzeć naprawdę dużo gorzkiej prawdy o świecie.

    @tejot
    Nad przypadkami granicznymi i nielogicznościami katolickiego światopoglądu mało kto się zastanawia. Z całą pewnością, nie robi tego żaden polski biskup 🙂 Zamiast męczących szczegółów, dziś na topie są mętne pojęcia-klucze, takie jak „człowiek” (vide dyskusje o dostępności aborcji). Szczegóły są zawsze trudne i „brzydkie”, a mętne ogólniki takie ładne, okrąglutkie i wzruszające.

    Za pomocą tych ogólników można udawać, że wszystko rozumiemy, wszystko się zgadza i nie trzeba myśleć o detalach. Bo tam, jak wiadomo, siedzi diabeł 🙂

  6. List odmętów, czyli najmętniejszy zamęt ateizmu, albo o naleśniczo płaskim czele ateisty

    Bardzo fajny wpis Lewego, dobrze ilustrujący kluczową w nim kwestię: co na to ateista?
    Oczywiście, rasowy ateista postrzega cywilizację, jej wzloty i upadki, choćby takie jak smoleński, z perspektywy teologicznej.
    Motywem ateisty, skłaniającym go by przyjrzeć się korzeniom i objawom cywilizacji europejskiej, jest oczywiście los ateisty pozadoczesny.
    Narzędziem poznawczym zaś ateisty, jest personalna historia i ludzka psychologia bogów, niezależnie od daty edycji modelu, za to dogłębnie analityczna co do ich stopnia ludzkości, rzetelna jak dobra porównywarka internetowa aktualnych towarów w promocji zimowej.
    Dzięki temu, ja zacząłem wątpić w swój ateizm, ponieważ nadal nie mogę zdecydować się, czy mój brak zainteresowania tematem i ujęciem to wynik braku wiary, czy też niespełnienia kryteriów czytelnika, zawartych we wstępie wstępniaka…
    Żartuję; rzecz jasna: to drugie; niewiara w przyrodzie nie występuje.
    Nadal więc nie wiem, jaki wybrać towar, by mój rzekomy zapewne ateizm nabrał wymiaru intelektualnie cywilizowanego po europejsku – a coś wybrać by wyznać trzeba, aby np. rozwiązać zagadkę smoleńską czy wzniesienia albo i upadki bł. Kózki, a więc podstawowe problematy ateizmu.
    Chyba zostanę tam gdzie jestem, czyli w odmętach pogaństwa, skazanego na standardowe rozważania, o rzeczach i świecie o których zupełnie nie mam pojęcia.
    Jedyna pociecha, że w ten sposób i modus vivendi, wtopię się ze swym ateizmem w tłum wiernych.
    😉

  7. @Gekko

    Gdybyś na studiach prowadził zajęcia z ateizmu – zaliczenie przedmiotu było by możliwe chyba tylko z boską pomocą 🙂

  8. Prolegomena to coś jak legumina? 🙂

  9. @ Maciej2, 14 stycznia o godz. 11:56

    Okrutny żart, mający za nic całe kohorty, które oblewam ex kathedra w realu (ob. auchan).
    🙂

    – – –
    Przy okazji, zupełnie poważnie w kwestii inspiracji kapitalnym i orzeźwiającym wpisem Lewego.
    Czy w dyskusji znajdzie się wątek opisujący, kompatybilnie ze wpisem takie zjawisko:

    ***
    Jak wygląda ( i jakie ma parametry) ludzki wymiar boga Pis-u?
    ***

  10. @Lewy

    Ale ladnie napisales. Super sie czyta i az sie czlowiek lapie na tym, zeby za Toba w slad zawolac WRACAJCIE …

    Ale co, na wszystkich Olimpijskich bogow mialoby wrocic?

    No co?

    Radosnosc zycia na Olimpie?

    Sami Grecy, choc to widac tylko w podtekscie, zauwazyli ze sie ci Olimpjczycy nudzili jak nie przymierzajac przyslowiowe mopsy, na swych rokokowych kanapach. Nudzili sie tak, ze nieustannie jedni przeciw drugim intrygowali i w swe intrygi smiertelnych wciagali. A jak im Zeus po lbach przylozyl i uszy po sobie kladli, to dla rozrywki mieszli sie w sprawy i sprawki smiertelnikow, dzieki czemu rozkwitla w Grecji sztuka teatru.

    Fajny wstepniak, ale ograniczony, do czasow po sukcesie Wojny z Gigantami. Nieznajacych greckiej mitologii latwo zaczarowac obrazkiem olimpijskiej idylli. Latwo oczarowac i w oczarowaniu przemilczec, ze zeby zdobyc Olimp musieli ci rozkoszniacy wpierw stoczyc smiertelny i bezlitosny boj z pierworodnymi Gai, czyli Gigantami i ich eksterminowac, zeby sobie i na swoja wylacznosc zdobyc Olimp.

    Bez Gigantomachii, szanowny @Lewy, mamy koslawy jak Hefajstos obrazek olimpijskiej idylli, co na mile cuchnie propaganda i PiaRem. Tak udatnym, ze sie latwo na niego nabrac i wolac, zeby sie wrocilo…

    A dlaczego sie chce tak wolac?

    Jak sie zapoznac z Twoim opisem chrzescijanstwa, to przychodzi do glowy mysl, ze Prawo Kopernika, to o wypieraniu lepszego przez gorsze, w obszarsze religijnym tez miesza…

    Przynajmniej w takim ujeciu, jak Ty @Lewy to przedstawiles, to wyglada na to, ze lepsza dla Bogow grecka mitologia, zostala wyparta przez gorsza dla bozi, judeochrzescijanska bajeczke.

    Tak to wyglada jak sie przygladac od strony zycia bozi, czy bogow.

    Za to jak sie popatrzy od strony obslugi ziemskiej, ze tak powiem, tego interesu, to widac, ze obsluga techniczna boziow judeochrzscijanskich, miala i ma sie zdecydowanie lepiej, niz techniczni od obslugi Olimpu. Bo to oni wygrali starcie ideolo, jak kiedys Zeus i jego kompania, wygrali i pokonali Gigantow.

  11. Lewy,
    dowcipnie i smakowicie napisałeś. Jak prolegomena, to się otwiera wielkie pole do dalszej eksploracji. Zestawienie bogów Grecji, tych wesołych, luzackich, popijających, urządzających sex-party i podrywających cudze żony, a nawet tych złośliwych, niesprawiedliwych i pieniackich – tworzy kontrast z nieznającym się na żartach, mrocznym i okrutnym Jahwe taki, jak łąka z rozlanym betonem: życie – śmierć.
    To okrucieństwo, straszenie i przymuszanie wskutek strachu do nieustannej, nerwowej i wiecznie niedającej istotnej satysfakcji działalności, musiały z Europejczyka zrobić i frustrata i wiecznego wojownika, zdobywcę, zniewalacza: przyrody i ludzi. Żadna inna religia nie zmuszała całych narodów do nieustannej agresji, dwutysiącletniego pasma wojen i mordów, z jednoczesnym, równie nieustannym, gadaniem o pokoju i rozdawaniu sobie fałszywych buziaczków, w imieniu maskującego się za lipną miłością krwiożerczego potwora i – rzekomo – własnym.

  12. Gekko
    14 stycznia o godz. 12:11

    Jak wygląda ( i jakie ma parametry) ludzki wymiar boga Pis-u?

    W/g dostepnych informacji, w tym porownawczych wizualnych, ocenic mozna, ze :

    – 157 cm (w kapeluszu i na obcasie)
    – waga pomiedzy 94 a 98 kg
    – po wspieciu sie na 3 stopien drabinki kapelusz znajduje sie na wysokosci circa 204 cm nad ziemia

    Tyle widac z oddali i na ekranie, co wplywa na niska precyzje oceny.

    pozdrowka
    ~l.

  13. @ lonefather

    No proszę, wygląda na to, że bóg PiS-u jest o niebo bardziej ludzki niż inne, bo przecież tak bardzo wymiernych stygmatów jego istnienia trudno by w innym przypadku zapodać…
    Ciekawe, czy ktoś jeszcze dostrzeże szersze wymierności w tym bóstwie…
    😉

    – – –
    Jak mi się zdawa z dyskusji, istotnym wymiarem ateizmu jest lęk przed bóstwem.
    Mniejszy, ubogacony ludycznym pokrewieństwem ateisty z bogami greckimi (chociaż Lonek trochę tonuje ten zachwyt), a większym – przed Jahwe…

    Tak, Jahwe wydaje się na ten moment rankingu bardziej ateistyczny, jeśli wpływ na niewiarę mierzyć głębią strachu…

    – – –

  14. tejot
    14 stycznia o godz. 10:26

    A skad wziales te „miliony indian” i inne „miliardy”…?

    SWie zaciekawilem.

    Bo wedlug tego co mi sie o szy obijalo, czy przed oczyma przewijalo, to o wiele, o wiele mniej ludzi zylo na ziemi, niz Ty to zapodales w swoim poscie.

    pozdrowka
    ~l.

  15. @Lewy

    Najpierw zacukałam się po pierwszym zdaniu – czytać dalej czy nie czytać? Raz kozie śmierć, mówie jednak, spróbuje, a co mi tam, może dam radę a jak nie to napiszę z prośbą o wytłumaczenie.

    No i oparskalam się kawą jak zaczęłam chichotac w kubek, więc nie wiem teraz czy dobrze wszystko zrozumiałam…

    Ale i tak mi się podoba bardzo wdzięczny i zgrabny ów wstępniaczek.

    Co do tego „co na to ateista?” Ten tu (czy raczej ta tu) bimba sobie na to gdzie pójdzie jak już zgasza światlo na dobre, bo coś mi na podstawie nauk biologicznych mocno sugeruje, że po prostu zamknie obieg azotu w przyrodzie. Co podpisanej nie przeszkadza zupełnie, już u Disneya było o „circle of life”, miło pomyśleć że człowieka już nie będzie a te cząsteczki azotu dalej będą krążyc w innych organizmach. I jeszcze może – jak się człowiek dobrze postara to – kto wie, może choć trochę pamięci o nim też przez jakiś czas wśród tych co zostaną pokrąży. Co miłą byłoby myślą nawet kiedy rozum podpowiada, że jak już będzie się w formie cząsteczek azotu (i innych) to raczej różnicy nie będzie to raczej robić… No cóż, spróbuje i tak, a co tam.

    Więc nie przejmując się zupełnie kwestią zbawienia (uff, co za ulga) mogę się od razu skupić na bardziej pożytecznych rzeczach. Np. na tym jak być porządnym (ile się da we własnym skromnym zakresie) człowiekiem i (o ile się da) znośnym dla innych nie dlatego, że za to czeka jakas nagroda albo kara tylko dlatego, że tak mi się słusznym (nawet jeśli nie zbawiennym) wydaje.

    Pozdrawiam Cię Lewusku serdecznie!

  16. Gekko
    14 stycznia o godz. 12:11

    „Jak wygląda ( i jakie ma parametry) ludzki wymiar boga Pis-u?”

    Wstępniak jaki może na temat? 😉

    PS. Nie zdążylam odpowiedziec na twoje „pracowe” pytanie poprzednim razem – odpowiedź brzmi – na szczęście bardziej wyjątek niż norma (w skali i firmy, i krajowej) choć to zapewne małe pocieszenie kiedy samemu się na coś takiego najdzie. Nevermind, życie jest za krótkie żeby przejmować się bzdurami dluzej niz potrzeba nawet jeśli psują nerw krótkoterminowo. Praca na wlasnym zbawieniem codziennym czeka!

  17. Matkoboskokrólowomeksyku, mam nadzieję, że zwyczajnie nie wychwyciłam oka puszczanego przez autora do „szanownego czytelnika”, w przeciwnym razie pozostaje mi załamać ręce nad „prolegomeną” (naprawdę? czy autor musiał wybrac najbardziej pretensjonalny synonim słowa „wstęp”?), postawionym na wstępie warunkiem sine qua non dalszej lektury (dlaczego autor od razu nie podał progowej wartości IQ, powyżej której można zapoznać się z tekstem, wraz z linkiem do darmowego testu?) oraz FENOMENOLOGICZĄ ANALIZĄ (borze, dlaczego?…). Mój ateizm pielęgnuję w odosobnieniu od innych współbraci w niewierze i takie wypowiedzi jak powyższa utwierdzają mnie w przekonaniu, że to słuszna decyzja.

  18. lonefather
    14 stycznia o godz. 12:22

    😀 😀 😀

    Bożek raczej, czyli cielec i w dodatku nawet nie złoty by to był. Choć mi on raczej wygląda na fanatycznego kapłana jakiejs mściwej i pozbawionej humoru kreatury więc pytanie Gekona dalej otwarte co do parametrów właściwego bóstwa.

  19. @Lewy
    Drzewo genealogiczne dla greckiej leguminy (smaczne określenie Neferki), s’il vous plaît:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Drzewo_genealogiczne_b%C3%B3stw_greckich
    Dużo tego.

  20. @Kostka

    Zaczne od podziekowania. TAk sie domyslalem, jak w przepisie przeczytalem. Przeszlo samo, ala jakos tak automatycznie zagladnalem do przyprawnika i jedynie gozdzikow mi brakowalo do kompletu. Nawet bez gozdzikow bylem gotow natychmiast wyprobowac nie baczac na nocna pore, ale sie w pore zatrzymalem, gdy whiskey butelke wzialem do reki … No nie! Stanowcze i zdecydowane NIE! Nie popelnie swietokradztwa gwalcac 10 letnia, lezakowana w beczce po koniaku … Jakiejs prostej blended nie zaposiadowywujac…

    Zadowolilem sie zwyklym gotowcem, czyli korzennym czerwonym z Sainsburego.

    Niemniej jeszcze raz dziekuje za przepis i jak mi nie zawieruszy sie wsrod innych wielu, to kiedys go buyc moze przetestuje.

    A na teraz ide do kuchni zobaczyc jak mi pojdzie z „serkami jablkowymi” @anumlika.

    ps. Umre i mnie wiecej nie bedzie. Zyje i staram sie byc przyzwoitym. Czasem sie przez mysli przewinie, ze bym chcial cos wiecej, czy mocniej sie odcisnac… przewinie sie, przeleci i odchodzi. A juz zupelnie przechodzi, gdy sobie pomysle o tym calym dranstwie, ktore sie odciska jak moze…

    pozdrowka
    ~l.

  21. Kostka
    14 stycznia o godz. 13:12

    JA to jestem prosty dyplomowany pastuch, wiec fachowo, okiem zootechnika oceniam, co widze.

    Co sie domyslam, to opisuje w opisie, ktory gdy skoncze zapostuje pod szyldem Kontrrewolucji.

    Nie bede sobie sam psowal efektu, przedwczesnie zdradzajac ze duzo.

    pozdrowka
    ~l.

  22. Przede wszystkim autor dziękuję za uwagę, jaką szanowni Państwo udzielili jego skomplikowanemu tekstowi. Żaden autor nie lubi jak go się nie czyta, a tu miała miejsce sytuacja odwrotna, czyli nastapiło przezytanie i to ze zrozumieniem.
    Teraz będę dziekował w takiej kolejności jak nastepowały komentarze.
    @tejocie
    Twoje zastrzenia co do Chińczyków, Eskimosów, Pitekantropusów nie biora pod uwagę tej okoliczności, że wyżej wymienieni, podobnie jak szympansy, hipopotamy, krewetki i inne ślimaki, nie mają duszy. Tak ustalili niegłupi przecież członkowie watykańskiej komisji do spraw duszy. Częściwo duszę przyznają innym kościołom chrześcijańskim, a nawet niektórzy idą tak daleko, że uznają duszę w muzułmaninie czy Żydzie.
    Rzecz sprowadza się do aktu zwanego pokropkiem, który to akt dopiero unaocznia istnienie w danym stworzeniu duszy. Gdyby zatem doszło do pomylki i jakiś rozstrzepany ksiądz pokropilby wodą święconą hipopotama, to ten miałby duszę ze wszystkimi konsekwencjami, lącznie z wiecznym potepieniem za popełnioną przez rzeczonego zbrodnię. Taką pomylkę popełnil w powieści Anatola France’a „Wyspa Pingwinów” misjonarz krótkowidz, któremu z dala pingwiny wydaly się ludźmi i ochrzcił je zbiorowo. W niebie nastapiła konsternacja i Pan Bóg, acz niechetnie, zamienił te pingwiny w ludzi.
    Co do mnie, to nie chwaląc sie , moge powiedzieć, że mam duszę, bo zostalem niepoatrznie ochrzszczony (Kurcze 8 spółgłosek koło siebie)

  23. @Brokoz
    Cieszę się, że będziemy razem smażyć się w jednym kotle. Zobaczysz, że się przyzwyczaimy do smoły, diabłów polubimy.
    @Gotkowal
    Fakt, że przeoczylem Herę,ale ona się nie puszczała. Co do kojarzenia zabójstwa żony z grzechem, to nie rozumiem. Przecie to grzech. Zresztą odwrotnie tez, jak pani zabija pana.
    @Macieju2
    Dzięki. Za zauważenie gorzko-słodkiej prawdy w tekście

  24. I pomyslec, ze zarowno Grecy, jak i Judejczycy, byli pasterskimi ludami.

    Tak instynktownie, to by sie nalezalo spodziewac, ze u obu produkt wyobrazni powinien byc podobny. A tu tak diametralne roznice…

    No to zerknijmy do historii. Zerkniecie do historii udziela odpowiedzi.

    Grecki panteon to produkt mysli i wyobrazni ludzi wolnych, w odroznieniu produktu umyslowego, ktory odwzorowywuje nieustanny strach ludzi, co bywali wolni od czasu do czasu, a przez wiekszosc swojej najwczesniejszej hostorii byli podbijani przez wszystkich silniejszych sasiadow raz za razem.

    Konfrontacja religii i jej przekazu w polaczeniu z historia ludow, ktore stworzyly te religie ujawnia prawde, ze jedna jest odbiciem nieustannych traum zwiazanych ze strachem, a druga odzwierciedla radosc z bogactwa zycia, ktorym sie mozna cieszyc wraz ze swoimi bogami.

    pozdrowka dla @Lewego i dzieki raz jeszcze za wstepniaka
    ~l.

  25. @Nefciu
    Prolegomena to żadna legumina. Nie będę Ci tlumaczyl, co to znaczy, bo to można znaleźć w każdej encyklopedii. A użylem tego zwrotu, żeby ubogacić już na samym wstepie tekst. Bo tak zaczynaja swoje dywagacje Kant, Hegel czy Schipenhauer od tytulu prolegomena. Wydaje mi sie, że brzmi to dostojnie, więc dlaczego miałbym nie skorzystać. Jerofiejew w swojej „Moskwa – Pietuszki” dał podtytuł „Poemat”, tlumacząc to tym, że Gogol swoje „Martwe dusze” też nazwal poematem.

    @Kosteczko
    A to ci heca, przez te prolegomena o mało co, a zrezygnowałabyś z czytania. Zuch dziewczyna.

  26. lonefather
    14 stycznia o godz. 12:47

    Mój komentarz
    Lonefather, szacunki liczby ludzi dotychczas żyjących na Ziemi są bardzo rozbieżne, lecz zgodne w jednym – liczba ludzi dotychczas zamieszkujących Ziemię (licząc od 50 000 lat) jest rzędu miliardów.
    Pzdr, TJ

  27. Lewy
    14 stycznia o godz. 13:46

    Nie przez prolegumine tylko wśróbowane wymagania dla czytelników! 😉

  28. @lonek
    Fakt, że o gigantach nie wspomniałem, sorry. A propozycja zastosowania prawa Kopernika-Grishama do wypierania lepszej religii przez gorszą , jest godne osobnej dyskusji, może wstepniaka, który bys napisal. Nie bój się bledów ortograficznych. Ja je popelniam, a pan Jacek mi je poprawia.

  29. @gotkowal, z godz. 11:09
    Bo niby dlaczego, wymieniając różnych greckich bogów, tych ważnych i mniej, nie wspomina o Herze? Kwintesencji kobiecości, w odróżnieniu od niedojrzałej trzpiotki Afrodyty.
    Też sobie zadaję to pytanie. Protoplastką – by tak rzec – Afrodyty/Wenus, było inne „uosobienie kobiecości”, ale tylko w jednym z tej kobiecości aspektów. Inanna bowiem (tak nazywana przez Sumerów, a jako Isztar czczona przez Babilonów) jest – prócz tego, że boginią miłości oraz patronką prostytutek – także boginią wojny. Ot, taka grecka Afrodyta, Atena i Apollo w jednym. Olga Tokarczuk postrzega ją w swojej książce „Anna In w grobowcach świata”, jako prologomenkę – by pozostać przy nazewnictwie Lewego – wszystkich mitów dotyczących płodności, wojowniczości i tego, czym Chińczycy określają „dwie strony tego samego medalu”, czyli oboczność Yin i Yang. Inanna, jako bogini światła schodzi po królestwa podziemi, którym rządzi Ereszkigal, jej bliźniacza siostra. Tokarczuk tak charakteryzuje Inannę: Bohaterką mitu jest sumeryjska bogini Inanna, córka boga i bogini księżyca, władczyni miasta Uruk, bogini miłości i wojny. Kojarzono ją z planetą Wenus i czczono pod postacią wieczornej i porannej gwiazdy. Z jednej strony, jako patronka miłości cielesnej, kojarzona była ze wszystkimi aspektami prokreacji; z drugiej, jako gwałtowna i zmienna bogini wojny – z dążeniem do powiększania władzy swojego ludu.

    O zejściu Inanny do królestwa Ereszkigal, tak Tokarczyk pisze: Zstąpienie do piekieł, w podziemną krainę mroku, do świata umarłych było motywem mitologii i folkloru wszystkich późniejszych ludów (…) Można sądzić, że zejście Inanny do piekieł jest najstarszą, najbardziej pierwotną wersją tych mrocznych historii, i można w niej ujrzeć w całości wszystkie późniejsze rozproszone po świecie wątki. Nie będę tych wszystkich wątków wymieniał. Występują i w teologii egipskiej i greckiej i rzymskiej i chrześcijańskiej (zejście Jezusa do piekieł po jego zmartwychwstaniu). W odkrytych niedawno (i stale odkrywanych) tabliczkach na terenie starożytnego Sumeru, jest fragment zejścia Inanny do świata podziemi, autorstwa (tak owo autorstwo widzą archeolodzy i lingwiści) Ninszubur, służącej i powiernicy Inanny: Oto ów fragment:

    Naga i nisko schylona, Inanna weszła do sali tronowej
    Zmusiła Ereszkigal by wstała ze swego tronu
    Usiadła na tronie
    Anunna, siedmiu sędziów świata podziemi, otoczyło ją
    Uczynili nad nią sąd

    Ereszkigal skierowała na Inannę spojrzenie śmierci
    Rzekła przeciw niej wściekłe słowa
    Okrzyknęła ją winną
    Uderzyła ją
    Inanna obróciła się w zwłoki
    Kawał rozkładającego się mięsa
    I powieszono ją na haku na murze

    (tłum. Tomasz Dryjański)

    Zaiste, Szanowny Gotkowalu, okrutne były te baby-boginie we wszystkich mitologiach. Żadne tam trzpiotki-idiotki.

    Aha. Inanna/Isztar to także prolegomenka całkiem judejskiej Lilith – diablicy, która skusiła Ewę do zjedzenia owocu z zakazanego drzewa. Tu oboczność – słodka idiotka vs krwawa rozbójnica – objawia się w całej okazałości stworzenia 😉

    Pozdrówka

  30. Lewy
    14 stycznia o godz. 13:50

    Ludzka pamiec jest jaka jest, czyli co najmniej dziurawa.

    Majac dosc szczegolny zestaw wlasciwosci jakimi mnie obdarowal posiadany Asperger jestem ofiara az za dobrej pamieci, przez co pamietam zlozona nieopatrznie obietnice, ze ja nie bede pisal wstepniakow. Deklaracje owa zlozylem pod presja podejzen o prywate, gdy zapostulowalem obywatelskie zajecie sie blogiem.

    Pod presja, czy nie, slowa dotrzymac zamierzam i tego sie bede trzymal, bo nie ma komu mnie z niego zwolnic.

    Tak wiec udostepniam chetnym mysl sama, a sobie pozostawie glos w dyskusji.

    pozdrowka
    ~l.

  31. niosacaswiatlo
    14 stycznia o godz. 13:09
    Ha, widzisz niosąca światło, że Cię oślepiłem tymi prolegomenami !
    No i wstrżąśnięta (a możę Ty to ona nie ona ?) zostałaś , bo napisałąś ” FENOMENOLOGICZĄ ANALIZĄ (borze, dlaczego?…) A morze muj Borze, ty jesteś AA, który ostatnio grasuje jako miłośnik czarnych jagód ?

  32. lonefather
    14 stycznia o godz. 12:12
    Łaskawco, musisz chyba być z potomków skarlałych Gigantów, że się czepiasz Lewego o tyci fragmencik mitologii greckiej, kiedy on daje ogólny wstępik do zagadnienia religijności i niewiary. W mojej biblioteczce zebrałem ponad metr bieżący rozmaitych książyn tykających religii (i to tylko tych głównych), a ty masz problem z tekstem o objętości niecałej półtorej strony czcionką 12-ką verdany. Widać, iż to najwyraźniej efekt działania wieloprocentowego potwóra, który nawiedził cię wczoraj.
    Swoją drogą fajnie sobie przypomnieć rzadko używane słowa. Prolegomena – brzmi jak piękne kobiece imię. Od razu wyobraźnia zaczyna pracować.

  33. Tak ogólnie, w tym do Szanownych Odnoszących Się…

    @ anumlik swym linkiem do Drzewa Bogów powoduje, że znajdujemy ostatnim owockiem spadłym z drzewka boga o nazwie:
    Hermafrodyta.
    Ja myślę, że tu wyrasta korzeń dualizmu pewnego rodzaju ateizmu: nie wierzy, że bogowie nie są mu do rozumienia potrzebni.
    @ Kostka sugeruje, że morfologia praleguminy boga PiSu to temat na wstępniak.
    Nie inaczej ja to widzę, jako smaczny budyń wabiący listy ateistów.
    Wierzę że znajdzie się znawca, który temat rozgryzie ze smakiem… 🙂

  34. Lewy
    14 stycznia o godz. 13:50

    Zeby nie bylo. Swierzbi mnie nie raz, zeby cos skrobnac, ale zaraz sie przypomina, ze bym gebe wlasna na cholewe sam przerobil… i z pokora w pisaniu Kontrrewolucji sie wyzywam.

    pozdrowka
    ~l.

  35. @anumlik
    To arcydzieło Olgi Tokarczuk „Anna In w grobowcach świat” zachwyca mnie najbardziej. Za tę jedną książkę powina dostac Nobla.

  36. A tak poza tym to miałam na myśli wyśrubowane wymagania dla czytelników a nie to drugie, z ortografem…

    To jeszcze polecę Lecem:

    „Wszyscy bogowie b y l i nieśmiertelni.”

  37. @Lewy
    Pochlebia mi wspólny kocioł z Tobą (bez podtekstów…),ale nie siebie za doborowe towarzystwo miałem.
    A swoją drogą szkoda,że tu jednego boga narzucają,choć w 3D.Bo może jest jakiś co by do gustu i ateistom przypadł?

  38. Atomy mego ciała są stare jak Ziemia. Z pewnością mam w sobie mieszankę wszystkiego co kiedykolwiek na globie istniało. Problem w tym, że nijak nie potrafię odtworzyć przynajmniej części zdarzeń jakim one kiedyś podlegały, zanim stały się konstruktem mojej cielesności. A podejrzewam, że mogłoby być ciekawie. Może nawet ciekawiej niźli we wszystkich mitologiach i rozmaitych księgach typu testamenty zaginione, zapomniane, stare, nowe i wyklęte przez osobników twierdzących, iż posiedli największą tajemnicę tego świata. I każą nam wierzyć, iż ich „prawda” jest jedyna, ostateczna i nienaruszalna, bo objawiona. Na szczęście co jakiś czas rozmaici pasterze odnajdują jakieś stare papirusy, gliniane tabliczki czy kamienne płytki opatrzone znaczkami sporządzonymi przez naszych proto-przodków i historia rusza od nowa. Z nowymi kapłanami nowej wiary. I nowymi niedowiarkami.

  39. @Brokoz
    Ja też wolałbym siedzieć w jednym kotle z Nefcią albo kosteczką, bo mam nadzieje, że histeria z #Me Too jeszcze do piekła nie dotarła.

  40. @Kostka, z godz. 14:17
    „Wszyscy bogowie b y l i nieśmiertelni.”
    Są, póki o nich pamiętamy, mówimy i piszemy. Ładne się z tym tematem rozprawił Neil Gaiman w książce „Amerykańscy bogowie”. Polecam tym, którzy jej nie znają.

  41. @Lewy

    A poza wszystkim, to jak rzuciles ziarno mysli zebym cos skrobnal, tak i nieco sie w problem wglebilem.

    Choc atrakcyjnie wyglada spojzenie na religie za pomoca prawa Kopernika-Grishama, to napoczecie tego myslenia ujawnia, ze to bledna droga jest. Bo ocena lepsza/gorsza religia, nie sa naukowe, a emocjonalne. Zaczalem sie wglebiac i od razu dostrzeglem ze oceniam nie na zimno, tylko na goraco, czyli emocjonalnie. To samo zobaczylem u Ciebie i zamknalem proces poznawczy, poznawszy ze to bledna droga jest.

    Za to poswiecenie troche czasu na pojscie droga „historyczna” otwiera szeroka atostrade mysli swobodnie laczacych historie, organizacje spoleczna i doswiadczenia spoleczno historyczne z ksztaltem produktu myslowego jakim jest wyksztalcona w danych warunkach polityczno spolecznych religia.

    U Grekow podzial na miasteczka, wioski, co dolina, to dziedzina kolejnego krola, czy innego wodza, czasem z jednym nieco bardziej dominujacym nad reszta,ale w niewielkim zakresie. I ten wlasnie swiat znalazl odbicie w tym jak sobie wyobrazili ten swoj Olimp. Nie wymyslali niczego, tylko opisali to co widzieli i doswiadczali dookola siebie. Przedstawili swoja boska rodzinke, tak jak samych siebie i swoj swiat na codzien wookolo siebie widzieli. Tak ludzcy byli ci greccy bogowie, ze jak ktos byl dosc sprytny to ich umial w pole wywiesc i na swoim postawic.

    I tak samo Judejczycy, co czasem mieli, czasem nie mieli wojego panstwa. Asyryjczycy, Babilonczycy, Egipcjanie, Hetyci, Rzymianie, co i rusz w niewoli, a na samym szczycie, jakis krol, faraon, czy inny cesarz, a co jeden to okrutniejszy i sprzeciwu nie znoszacy do tego stopnia, ze az strach sie bac… Tak sie bac, ze zycie syna bylo sie gotowym poswiecic, byle wlasne ochronic….

    TAK !
    Zdecydowanie bardziej stawiam na droge historyczno spoleczna, niz emocjonalne lepszy/gorszy.

    pozdrowka
    ~l.

  42. Bardzo powierzchowna ta wizja religii, bynajmniej nie wymaga wysokiego IQ, wystarczy skłonność do uproszczonej, dychotomicznej wizji świata. Zeus wcale nie był takim łagodnym figlarzem, jakim chcesz go przedstawić pod wpływem ogólnej fałszywej wizji greckiej sielanki. W rzeczywistości to okrutny tyran, jak znakomita większość bogów starożytności, sadysta i paranoik, który kazał na wieczność przykuć do skały Prometeusza, żeby sęp pożerał jego wątrobę. W ogóle czasy greckiej i rzymskiej starożytności to czasy okrutnych wojen, w których pojęcie miłosierdzia i oszczędzania wroga nie było znane. Zdobyte miasta było na ogół palone do gruntu, a ludność wyrzynana w pień lub sprzedawana w całości w niewolę. Był to świat, w którym walka o władzę była teatrem krwawych rzezi, bez cienia litości dla pokonanych przeciwników, których byli wyrzynani lub ginęli w strasznych męczarniach wraz z całymi rodzinami.

    W tym potwornym świecie wizja Jahwe, jako boga okrutnego i surowego jak inni, ale jednocześnie sprawiedliwego i przebaczającego, była wielkim postępem w kierunku humanizmu, który może docenić tylko ktoś, kto ma rzeczywiste, a nie stronnicze i ideologiczne pojęcie o historii ludzkości. Wystarczy tylko wiedzieć, że to właśnie Jahwe zabronił ofiar z ludzi, które w kultach pogańskich były powszechne.

    A już idea miłosierdzia, miłości bliźniego, w tym dla nieprzyjaciół, którą przyniósł Jezus z Nazaretu, to całkowita rewolucja w starożytnym systemie moralnym. Nie przez przypadek chrześcijaństwo w krótkim czasie rozprzestrzeniło się na całą Europę.

  43. zak1953
    14 stycznia o godz. 14:02

    Na metry bierzace liczysz ksiazki?

    nonono…

    Ja sie skupiam na zawartosci, czyli tresci.
    Ale jak mawia mondrosc ludowa, kazdy orze jak moze.

    Powodzenia w zyciu osobistym i zawodowym zycze.

  44. Rogger77
    14 stycznia o godz. 15:40
    Rogger znów bzdury wypisuje o jakoby przed zaprowadzeniem chrześcijaństwa na Ziemi poganie wyrzynali kogo się dało i gdzie się dało (po co i dlaczego – nie wiadomo), a dopiero chrześcijaństwo wstrzymało te rzezie (w Chinach nie było chrześcijaństwa, czy to oznacza, ze Chińczycy się wyrzynali jak popadło?), przynajmniej ograniczyło poprzez wprowadzenie jednego boga, surowego, ale sprawiedliwego i miłosiernego.
    Czy nawracanie ogniem i mieczem, co miało miejsce w pierwszym i drugim wieku chrześcijaństwa na ziemiach polskich, a dużo dłużej na ziemiach okolicznych na północ leżących, to były akty miłosierdzia?
    Pzdr, TJ

  45. @Lewy

    Oczywiscie, zart z tym IQ jako warunkiem koniecznym do wstepniaka z „prolegomena do historii religii” w Europie. To nie fenomenologia religii ani tez hermeneutyka filozoficzna. Po prostu zaje—-sta zabawa. Oczywiscie nie sposob jest przedstawic temat zadany na tak bardzo ograniczonym blogowym niezbozym poletku.
    Dla mnie kultura/duchowosc europejska ma korzenie w trzech miastach: Jerozolima-Ateny-Rzym. Kolebki naszej cywilizacji, axis mundi. Pojecie judeo-chrzescijanstwa jest bardzo sztucznym zlepkiem, bowiem judaizm wedlug mnie nie jest religia jak chrzescijanstwo a zydzi nie sa zadnymi „starszymi bracmi w wierze” (jak byl mawiac JPII).
    Mowiac o „sacrum” konieczny jest jezyk, pelen metafor i symboli, jako wlasciwy by cokolwiek pwoiedzeic o „sacrum”. Blysk intuicji i tworcze skojarzenia mozna oczywiscie
    wziac za nadrzedne i nie przypisywac wiekszej wagi rygorom merodologicznym.Material z kolei empiryczny mozna potraktowac jako ilustracje i przyklady.
    Polski premier Morawiecki mowi o rechrystianizacji Europy i mozna to uznac, jesli sie nie zna kontekstu politycznego, jako ratowanie kultury zachodniej i przypisywanie religii (katolicyzmu) celow uniwersalnych i praktycznych (por. Paul Tillich). Europocentryczna mentalnosc a moze estatni etap desakralizacji? Mozna mowic
    o religii z punktu widzenia antropologii filozoficznej a takze teologicznej (tutaj np
    na fundamencie femomenologii i psychoanalizy C.G.Junga).
    Wiem, ze @lewy chce byc na pierwszym miejscu jako historyk religii.
    Homo religiosus to pleanazm. Spierano sie dosc czesto, ze wielu relinoznawcow bardziej intersowaly dzieje anizeli sama religia (etnolodzy, ktorszy grzebali w materialanej kulturze ludow pierwotnych i nie istersowali sie zbytni jej zrozumieniem).
    Czy czlowiek jest wypadkowa historii a moze produktem dziejow a moze religia jest ucieczka przed historia? Nostalgia za swiatem archaicznym?
    Jest wiele pytan historycznych i systematycznych. Nie mowie juz o normatywnych, bowiem fenomenologia zaklada okreslona ontologie – te wszystkie transhistoryczne struktury i roznorodne archetypy.
    Filozof z Krolewca napisal byl niegdys dzielo:”Prolegomena zu einen jeden künftigen Metaphysik, die als Wissenshaft wird auftreten können” Prolegomen do wszelkiej przyszlej metafizyki, ktora moze okazac jako nauka”
    Oj, proles, proles

  46. ozzy
    14 stycznia o godz. 15:53

    Bardzo watpie, zeby ambicja @Lewego bylo byc historykiem religii, juz predzej bym postawil na „ucieczke” w wyidealizowany swiat greckiej religijnosci, czy raczej religii, bo o religijnosci greckiej mam nikle wyobrazenie, ale tego jeszcze mniej widze we wstepniaku, niz u siebie samego.

  47. @Lewy – jak zwykle smakowity wstępniak, ale czy zrozumienie wymaga jakiejś ekstraordynaryjnej inteligencji? Żartujesz. Nawet toporny Rogger zrozumiał i dał odpór, wrzucając do bólu przewidywalny wątek kaka-propagandy: bo my tu, mociumpanie, jesteśmy o niebo lepsi od Greków, bo owi Grecy wierzyli w nieuchronność losu, a my tu dajemy ludowi wizję zbawienia z łaski wielce (a nawet nieskończenie) miłującego Boga, który zawsze może udzielić przebaczenia pod warunkiem skruchy przed spaleniem na stosie. Tyle kaka w ramach autopromocji. Rogger ujmuje rzecz jeszcze bardziej prymitywnie, ale kierunek „rozumowania” jest ten sam.

    Utożsamiasz „chrześcijaństwo” ze Starym Testamentem, co jest lekkim przegięciem, ale mniejsza. Chciałabym tylko w przelocie zwrócić uwagę, że kaka-teologia kształtowała się też pod wpływem myśli greckiej. W szczególności sam pomysł zapłodnienia przez „zacienienie” Duchem Świętym pochodzi w prostej linii od idei zapłodnienia złotym deszczem, nie wspominając o Ledzie z łabędziem. Tak Bozia stał się nowym wcieleniem Zeusa. Nie wiem, dlaczego katolubni intenauci strasznie się denerwują, gdy się im to wytyka. Tymczasem mity po prostu się zlewają i przenikają, a ich zasób jest (jak wykazał Campbell) jednak bardzo ograniczony.

  48. anumlik
    14 stycznia o godz. 13:54
    Pod wrażeniem.
    Inana, bogini miłości i wojny, niegdyś wcielenie idei kobiety (w platońskim znaczeniu), jest już tylko pradawnym, zakurzonym mitem. Chyba, że odkurzy go ktoś o talencie Olgi Tokarczuk. Jej potężna, mistyczna wizja jest obezwładniająca. Ale przecież nie nadęta (te maleńkie, mimochodem wtrącone żarty: „…był przystojny jak drzewo, jak młody buk…”. Hera to jej (Inany, nie Tokarczuk) mniej udane, wulgarne odbicie. Bóg z nią, choćby i Dzeus, bo tego psychola na jot, nie ma nawet co wspominać.
    Ps. Z innej beczki: w TVN24 „Loża prasowa”, wśród dziennikarzy Agnieszka Guzy Romaszewska. Jedyna bez czerwonego serduszka. Zapewne, w swoim mniemaniu, zademonstrowała chrześcijańską miłość bliźniego. Co pis robi z mózgami ludzi na pozór przyzwoitych?
    Aha! W odróżnieniu od Hery, jestem z małej litery.
    Pozdrowienia i mały bonus, bo coś mi mówi, że to Twój klimat:
    https://youtu.be/2Y_CT-_uItw

  49. P.S. A co oznacza „Syn Boży” w różnych kulturach? U Żydów – po prostu bogobojnego Żyda. U Greków – produkt kopulacji bóstwa w dziwacznej postaci z posłuszną kobitą. A u chrześcijan – no tak (he he he !!!) I to jest dopiero prymityw.

  50. Rogger77
    14 stycznia o godz. 15:40

    Mówisz mową przedszkolną. Zeus miał drobny wpływ, ograniczony jedynie do Grecji i okolic. Nawet jak się doda przeflancowanego z Zeusa rzymskiego Jowisza, to wpływ dalej ograniczony i niedługi, choć większy niż w Grecji. Oprócz Zeusa było wielu innych bogów do wierzenia i wyboru, a jak się kto uparł, to mu mógł Zeus naskoczyć.

    Jahwe to największy tyran i zbrodniarz jakiego jakakolwiek religia widziała, a wpływ na ludzi miał i ma nieporównanie większy niż Zeus i niż Jowisz. Co do sprawiedliwości i przebaczalności – a rebours – u Jahwe to najpierw poczytaj i poużywaj funkcji myślenia, zanim co powiesz tak sprzecznego z rzeczywistością.
    Jezusek z Nazaretu w ogóle był słabo zorientowany co do taty, a to co głosił nijak się ma do tego co jest: chrześcijanie maja w CV bezapelacyjne mistrzostwo świata w przemocy i zbrodni. Co się nazywa „miłością bliźniego jak siebie samego”. Pilnuj słów i ich znaczeń.

  51. zak1953
    14 stycznia o godz. 14:25

    Atomy mego ciała są stare jak Ziemia.

    Nic podobnego: są znacznie starsze.

  52. tejot
    14 stycznia o godz. 15:53
    Dzięki za przypomnienie bratu Roggerowi77, że owo poczciwe chrześcijaństwo ma w swym dorobku krucjaty, mordowanie Albigensów, Katarów, przymusowy chrzest Prusów, wojnę 30-letnią, palenia na stosie, że swoją łagodną religie przeniosło do Ameryki, przyczyniając się do zdziesiatkowania indiańskich tubylców itd itp. Czy da to bratu Roggerowi do myślenia, wątpie. Wywołałem go moim wstepniakiem, bo dawno go tu nie było, no i odgryzł się tym, że łobuz Zeus kazał sepowi zjadać Prometeuszowi wątrobę.
    Coś mi się widzi, że brat Rogger77 zacznie Cie wyzywać od towarzyszy, bo mnie kiedyś tak haniebnie nazwał.

  53. Rogger chyba uparł się, by wzorem dezertera, od czasu do czasu, dostarczać nam rozrywki. Niestety, miernej jakości. Dychotomie i inne takie, nie zastąpią szarej substancji między uszami.

  54. tejot
    14 stycznia o godz. 13:46

    najbardziej naukowo zgodne szacunki jakie pamiętam, opiewają na 80-85 miliardów ludzi.

  55. @ozzy
    „Czy czlowiek jest wypadkowa historii a moze produktem dziejow a moze religia jest ucieczka przed historia? Nostalgia za swiatem archaicznym?”

    Moim zdaniem, religia jest przede wszystkim ucieczką przed rzeczywistością, której poznawanie jest zawsze bardzo, bardzo trudne, a efekty nieomal zawsze mniejsze od aspiracji. Religia pozwala patrzeć na świat przez filtr prostych idei, które dają poczucie, że najważniejsze już wiemy, a szczegóły są nieistotne. Ludzie zmuszają się (oraz innych ludzi), by oglądać świat przez pryzmat religijnych tez, co wielu zapewnia względny komfort egzystencji. Z drugiej strony, powoduje to nieustanne konflikty, jako że wizja rzeczywistości wytworzona przez owe idee jest kostyczna, niedorzecznie uproszczona, pełna nielogiczności i momentów, w których zamiast myśleć, zaleca się zaciskać powieki i machać rękami (vide sprawa dopuszczalności aborcji).

    Poza tym, chyba każdy z nas ma pewne skłonności do myślenia magicznego. Nie stawiaj butów na stole, bo cośtam. Nie pożyczaj pieniędzy pod koniec roku, bo przyszły rok spędzisz w długach. Jak nie zamieszam herbaty dokładnie 5 razy, będę miał cały dzień pecha. Jak nie zmówię paciorka, bóg się na mnie zemści i moja mamusia zachoruje.

    @anumlik
    Twoje uwagi są jak zwykle imponujące 🙂

  56. @ozzy
    Ja lubię się puszyć, dlatego się napuszyłem, a Ty to rozumiesz, a bystrzak Rogger77 też sie napuszył i fajnie mu z tym napuszenem
    @namarginesko
    Ja nie utożsamiam chrzescijaństwa ze starotestamentowym bogiem, napisałem, że chrześcijaństwo jest pasem transmsyjnym dla tego boga. Przecież cała teologia chrześcijańska zajmująca się owszem wszystkimi dziwami Jezuska, skierowana jest na tego starotestamentowego zgreda.Gdyby nie ów pas transmisyjny, to nic nie wiedzielibyśmy o Mojżeszu, Abrahamie i owych umowach jakie Jehowa zawierał z ludem wybranym, by potem sie wściekać, że ten lud coś tam nie dotrzymał.

  57. @Tanaka
    Ani chybi brat Rogger77 przypnie Ci łatkę towarzysza; wiesz, to wśród zakonników służy za ciężką obelgę, jak w tej piosence; Pojedziemy na łów , na łów, towarzyszu mój.
    Cos mi się poprztykało, to o Szyszce.

  58. Lewy
    14 stycznia o godz. 16:32
    „Pusz się draniu, pusz się pusz.
    Potem hycniesz w grób i kusz”
    Entschuldigung, niy poradził żech strzimać.

  59. Maciej2
    14 stycznia o godz. 16:27
    „…Moim zdaniem, religia jest przede wszystkim ucieczką przed rzeczywistością…”

    A może jest nawet odwrotnie?
    Religia i bogowie to my, ludzie.
    I to w drobniutkim kawałku podświadomości, kreowanej przez fizjologiczną zdolność wiary?
    Szkoda, że ta powyższa retoryka jest tylko retoryką, bo pytanie dawno przez naukę odpowiedziane…

    – – –
    Projekt inteligentny: ateista, czyli sprawa nierzeczywista.
    Głupie pytania jednak wiodą do krzewienia inteligencji, w przeciwieństwie do gupstwa odpowiadania na nie, co inteligencję krzywi.
    A problemat inteligencji na blogu nawraca kompleksowo, narastającą falą i komicznymi wynurzeniami…
    Każdy jakiś test inteligencji zdać chciałby (i Lewy sprytnie to w marketingu klikalności wpisu wykorzystał -szacun/!/ za dobry niuch na potrzeby bloga).
    Co dowodzi, że bogowie i ich jestestwo jest (w obecnych czasach) niezaprzeczalnym objawem kompensacyjnym, w tęsknocie za inteligencją.
    Na szczęście, marzenie o inteligencji, choćby z boskiego nadania, zupełnie się z potrzebą ateizmu u nas nie konweniuje.
    Ateiści mogą spokojnie bytować na forach społecznych nie niepokojeni odium odmienności.

  60. Test na inteligencję (niekonkurencyjny do wpisu Lewego)

    A. „Nie przez przypadek chrześcijaństwo w krótkim czasie rozprzestrzeniło się na całą Europę.”
    B. Nie przez przypadek czarna ospa rozprzestrzeniła się w krótkim czasie na całą Europę.
    C. Nie przez przypadek system Windows rozprzestrzenił się w krótkim czasie na całą Europę.

    Jeśli inteligencja = nie przez przypadek, to:
    a/ podmiot A = podmiot B ale nie podmiot C
    b/ podmiot A = podmiot C ale nie podmiot B
    c/ chrześcijaństwo jest projektem inteligentnym

    Prawidłowe i inne odpowiedzi proszę wrzucić do pralki nastawionej na program IQ i zajrzeć do okienka.
    😉

  61. @lone, 15:30

    zwrociles na istotna sprawe u Grekow a mianowicie, aby prawidlowo oddac miejsce
    czlowieka w kosmosie najpierw istnial opis (albo t o p o s ) w mniejszej skali jak spolecznosc czy tez miasto-panstwo a wlasciwie p o l i s. I d e a l e m u Grekow byl byt spoleczny albo polityczny, okreslony z samej natury, ktory mial sluzyc spolecznosci, w ktorej przebywal. Nie mial charakteru estetycznego, bowiem zycie w p i e k n i e nie jest celem samym w sobie ale zycie zgodnie z prawem, ktore laczy czlowieka z porzadkiem swiata i wspolnota jest pieknem. I tu byla ta grecka p a i d e i a, ktorej celem nadrzednym nie byla wiedza ale byla srodkiem, ktory umozliwial dojrzec ideal i odnalezc latwiej droge do niego.

    PS „Paideia” dosc trudne do oddania slowo, chociaz wywodzi sie od „pais-dziecko”, to oznacza wiecej a mianowicie: cywilizacja, kultura, tradycja, literatura i wychowanie.
    Nie wiem czy jest po polsku dzielo Wernera Jaegera „Paideia”?

  62. Tanaka
    14 stycznia o godz. 16:23
    Masz rację Tanako. Bo w tym jest problem, iż wszyscy przyjmują wiek Ziemi dopiero od momentu jej uformowania. A przecież ona powstała z atomów czegoś co istniało od samego początku, prawdopodobnie zanim był wielki Big Bang jak mawiają Angole.
    I tak to jest, najpierw mamy przysłowiowy big bang, a potem sklejamy to do kupy. I znowu od początku. Ale to już inna opowieść, kosmologiczna.

  63. ozzy
    14 stycznia o godz. 17:06

    A jakże, IW Pax wydał w dwóch tomach, już dobre kilkanaście lat temu.

  64. @Tejot historia ludzkości to historia okrucieństwa, Chińczycy bynajmniej nie są tutaj wyjątkiem, chińska sztuka tortur jest uważana za najbardziej wyrafinowaną i okrutną na świecie. Jeśli zaprzeczasz okrucieństwu starożytnego świata, jesteś ignorantem, któremu nie chciało się wziąć do ręki jakiejkolwiek książki od historii. Pierwszy przykład z brzegu – Aleksander Wielki, który kazał spalić zbuntowane Teby, męską cześć ludności wyciąć w pień, a kobiety i dzieci sprzedać w niewolę. Po co to zrobił? Nie wiem, spytaj go, ale z historycznymi faktami nie polemizuj, żeby nie wyjść na zwykłego durnia.
    Z resztą wpisów nie chce mi się i nie mam czasu polemizować tylko po to, żeby ciągle na nowo się przerzucać tymi samymi argumentami i odpierać ciągle te same oklepane docinki ad personam. Lewy, widzę że ten towarzysz ciągle cię boli, ale przypomnę że ty sam zacząłeś od przyklejania łatek, a jak mówi przysłowie, kto mieczem wojuje…

  65. @Gekko

    Fizjologiczna zdolność (potrzeba) wiary ma sprawiać, że musimy budować kościoły, podobnie jak musimy mieć w domach toalety. Myślę jednak, że sprawa nie jest tak beznadziejna, jak sugerujesz, a potrzeby duchowe mogą być zaspokajane w mniej opresyjny sposób, niż dokonuje się to poprzez chrześcijaństwo. Ja w każdym razie zupełnie poważnie wierzę (hihi), że możliwy jest postęp w tym względzie.

  66. Maciej2
    14 stycznia o godz. 17:20

    Fizjologiczna, to znaczy w nauce coś innego, niż toaletowa.
    Zdolność nie oznacza potrzeby (już na poziomie pojęć), tak jak na przykładzie kontekstowym: zdolność mordu nie oznacza potrzeby zabijania.
    Potrzeby duchowe oczywiście można interpretować (idąc powyższym tropem) jako zdolność niewidzialności i przenikania przez ściany.
    Poza tym, wszystko się zgadza, a konkretnie jedno: że nic beznadziejnego nie ma w tym, że będąc do czegoś zdolnym, mamy wolę wyboru sposobu realizacji, o czym pisałem.
    Na przykład taką wolę mamy, aby nie mniej nie obchodzić się religią niż jej historią, myśląc o Europie jako niedościgłej destynacji woli i umysłu.
    I oczywiście, jak każdy ateista, ja także zupełnie poważnie wierzę, a nawet: hihi.
    🙂

  67. Gekko
    14 stycznia o godz. 16:43
    Maciej2
    14 stycznia o godz. 16:27
    „…Moim zdaniem, religia jest przede wszystkim ucieczką przed rzeczywistością…”
    A może jest nawet odwrotnie?
    Religia i bogowie to my, ludzie.

    Mój komentarz
    W największym skrócie – tak. O tym pisze lewy.
    a inni blogowicze podtrzymują.
    Pzdr, TJ

  68. Jak tu nie wierzyć, nie myśląc o tym…:

    „…historia ludzkości to historia okrucieństwa…” >
    …okrucieństwo historii to historia ludojadzkości… >
    …histeria pożera ludzi historią okrucieństw… cbdo.

    Gdy rozum śpi, budzą się jęzory… 😉

  69. lonefather
    14 stycznia o godz. 15:41
    Archiwiści mierzą papierowe, pisane wytwory ludzi w metrach bieżących zajmowanych półek czy regałów, bez względu na wartość ich zawartości. Ja również poszedłem na taki skrót, oddający nieco proporcje w ocenie wielkości i ilości omawianego tekstu.

  70. tejot
    14 stycznia o godz. 17:40

    Ja też podtrzymuję lewego, chociaż mi nie jawi się zachwianym.
    Ale, co dwie nogi, to nie jedna… 😉
    My, to my, a inni – szatani, oby na listach ateistów bezczynni, Szanowny tejocie.
    Ukłony.

  71. Rogger77
    14 stycznia o godz. 17:15
    @Tejot historia ludzkości to historia okrucieństwa, Chińczycy bynajmniej nie są tutaj wyjątkiem, chińska sztuka tortur jest uważana za najbardziej wyrafinowaną i okrutną na świecie.
    Roger, nie na temat odpowiadasz.
    Ja nawiązałem do miłosierdzia, które Ty odnalazłeś jako podwalinę „wykonawczą” chrześcijaństwa.
    Ty o torturach Chińczyków jakby tortury chrześcijańskie były mniej perfidne. Tortury, to tortury – łamanie kołem, obdzieranie ze skóry, garrota, wbijanie na pal, itd.
    Pzdr, TJ

  72. Gekko
    14 stycznia o godz. 17:45
    Eeee tam. Nie demonizujmy. Nic tak bloga nie ożywia, jak dobre religianckie przedstawienie. Nalejmy se kawy, herbaty lub czego innego, rozsiądźmy wygodnie w fotelu i cieszmy życiem.

  73. @Gekko

    skad u Ciebie to parcie na sylogizmy (Ajdukiewicz?Lesniak?)

    Pozdr

  74. @@gotkowal, ozzy
    IW Pax w latach 1962 (tom pierwszy) oraz 1965 (tom drugi) wydał w przekładzie Mariana Plezi „Paideę” Jaegera Wernera w wersji okrojonej o kilka rozdziałów. W roku 2001, Fundacja Aletheia wydała w jednym tomie całość najrzetelniejszego dzieła o formowaniu się starożytnych Greków. „Paideia – formowanie człowieka greckiego”, liczy sobie 1252 strony i zawiera także tłumaczenia rozdziałów „Paidei” przez Mariana Plezię i Henryka Bednarka, które w Pax-owskim wydaniu nie były publikowane.

  75. @Gekko
    14 stycznia o godz. 17:36

    Twoje przygany są słuszne, jednak wnioski wciąż dla mnie niejasne w tym względzie, jak wybrany sposób realizacji ma się do autonomii innych ludzi.

  76. anumlik
    14 stycznia o godz. 17:57
    Racja. Mam gdzieś na półce, ale w drugim lub trzecim rzędzie, wrodzone i nabyte lenistwo nie pozwoliło mi sprawdzić. A o nowym, pełnym wydaniu nie wiedziałem.

  77. Ja bez żadnego trybu…

    Sensacyjną wiadomość podała angielskojęzyczna szczekaczka reżimowego radia.

    „http://www.thenews.pl/1/10/Artykul/344021,Poles-abroad-biggest-asset-of-foreign-policy-president

    Mili emigranci, radujcie się! Wcale nie jesteśmy najgorszym sortem, ani „zagranicznymi agentami” jak rozważalismy wczoraj.

    A czym jesteśmy zatem? Największym asetem polskiej polityki zagranicznej, sam pan prezydent od błogosławionych piersi to ogłosił!

    Wzruszyło mnie.

    Choć owszem zachodzi tez obawa, że może nie konkretnie zagranicznych korespondentów Listów Ateistów miał pan prezydent na myśli tylko tych z ulubionej rozgłośni @zzakałużnika…. 😉

  78. @Tejot co to znaczy „chrześcijańskie tortury”? Miłosierdzie jest istotą chrześcijaństwa, wynika to z Ewangelii. Jeśli ktoś łamie nakaz miłosierdzia i stosuje tortury, nie jest prawdziwym chrześcijaninem. Jeśli inkwizycja wbijała na pal i łamała kołem, to nie była to instytucja chrześcijańska, mimo że sama się tak nazywała.

  79. @Rogger77 14 stycznia o godz. 18:05
    O, jeszcze jeden kakalubny gniot. Standardowe kuriewne odzywki nazywam gniotami, a ty właśnie wypróżniłeś się tutaj jednym z nich. Smrodliwym raczej.

  80. @anumlikowi

    dziekuje za obszerne informacje
    u mnie jest wyd. niemieckiw: Die Formung des griechischen Menschen (ang. podtytul
    The Ideals of Greel Culture)

  81. @Rogger77 14 stycznia o godz. 18:05
    „Miłosierdzie jest istotą chrześcijaństwa” a to wynika z… ewangelii?
    Cyrk! Idę poturlać się ze śmiechu.

  82. Rogger77
    14 stycznia o godz. 18:05
    @Tejot co to znaczy „chrześcijańskie tortury”? Miłosierdzie jest istotą chrześcijaństwa, wynika to z Ewangelii. Jeśli ktoś łamie nakaz miłosierdzia i stosuje tortury, nie jest prawdziwym chrześcijaninem. Jeśli inkwizycja wbijała na pal i łamała kołem, to nie była to instytucja chrześcijańska, mimo że sama się tak nazywała.

    Mój komentarz
    Inkwizycja nie była to instytucja chrześcijańska! Roger, nie rozmieszaj blogowiczów, a ja aż się zakrztusiłem.
    Pzdr, TJ

  83. @anumlik

    kiedys PAX- czyli koncesjowani katolicy lansowali ojca Teillharda de Chardin
    jezuite, filozofa – nudny niesamowicie ale mial pomysly z ta Omega i Kosmicznym Chrystusem — tylko zrobic fantasy cinema

    Ps ponoc u wodza PAX Bola Piaseckiego w jego gabinecie byly bardzo niskie drzwi, by wchodzacy przyjmowali odpowiednia pozycje czolobitna

  84. @ gotkowal
    Tak, zakładam że pomimo średniej wieku bloga, jesteśmy nada przyrodą ożywioną (najlepiej: śmiechem!) 😉
    – – –
    @ Maciej2
    Po pierwsze – ależ broń, oczywiście, boże, żadna przygana (sorry, jeśli pisanie wskutek poznania a bez wiary tak brzmi, re-przyganę przyjmuję z pokorą).
    Po drugie – jakże słuszny aspekt, autonomia. O ile łapię, o co biega, to w przypadku ateizmu /umownego co do rodzaju i def/ istota konfliktu pomiędzy ateistyczną rezygnacją z potrzeby wiary jako wyrazu posiadanej zdolności, a wiarą religijną /czyli innym sposobem realizacji/ polega właśnie na poszanowaniu autonomii przez ateistów.
    Tak bym widział rozdźwięk pomiędzy pojęciem ateisty wojującego z przekonaniami i dogmatami religijnymi (nonsens), ale już nie wtedy, gdy ateo wojuje z zawłaszczaniem autonomii innych, przez religie. O ile mi wiadomo, żadna religia nie zakłada rezygnacji z ewangelizacji, a już na pewno nie rezygnuje z niej w swych praktykach.
    – – –
    @ ozzy
    Ja się boję, że to żadne parcie, a samo źródło (blog) wciąga.
    Więc inkryminacja ciągu nie ima się imperatywu ssania.
    Zwróciłeś mi uwagę, że istotnie, jest coś magnetycznego w blogu, w nadreprezentacji przekonań opartych na sylogizmach.
    Sylogizmy są sexy – i niestety(?) nie akademickie źródło żądz tu bije ( w gekkońskim sercu, a na blogu po oczach). 😉
    Ukłony – wierny czytelnik Twoich wpisów (ale zbyt nieśmiały umysłem by komentować).

  85. P.S. Rogger jest o tyle ciekawy, że ciurkiem smędzi kakalubnym standardem. Czyli po prostu katechetycznym smrodem. Mamy tu do czynienia z kaka-wersją tej samej odmóżdżonej papki, którą serwował (i serwuje, ale już na szczęście nie tu) dezerter. No i samba kukułeczka, aka miłośnik czarnych jagód, aka aaaaa-teista. Aha, i jeszcze waldi. Estos no tienen remedio, jak mówi ktoś tam w jakimś hiszpańskim filmie. Ale efekty skatolenia są na swój sposób interesujące.

  86. ozzy
    14 stycznia o godz. 17:06

    Thx za uznanie. Zwroce uwage, ze najtrudniejsza ze sztuk jest umiejetnosc autoobserwacji, czego Grekom, tym starozytnym, mozna i nalezy zazdroscic.

    Niemniej choc sami dostrzegali, to nie polaczyli dostrzezonego, z tym wykreowanym boskim swiatem olimpijskim. A jaknawet dostrzegali, to tlumaczyli, ze na ziemi jako i w niebie sie dzieje, choc obfitosc i jakosc dobr nie ta sama.

    Niezaleznie od tego ekstrapolacja, ze co wlozone do religii, z zycia wziete zostalo, a dokladnie z doswiadczen jakie zycie przynosilo.

    Judejczykom przynosilo jednego z a dugim silnego i bezwzglednego wladajacego zyciem i smiercia, to i wyprodukowali wszechmocnego i bezwzglednego i bezdusznego … Jahwe….

    Takiego groznego wymyslili i zobrazowali, ze juz sue ze strachu przed tym wytwrem swoim, od niego wyzwolic nie zdolali. Ze zarazy umyslowe sa zarazliwe swiadcza dwie kolejne mutacje tegoz wirusa…

    pozdrowka
    ~l.

  87. @tejot 14 stycznia o godz. 18:16
    Rogger zaraz zapoda, że świnty Jan Kapistran też nie był chrześcijaninem. Już nic nie mówiąc o całym orszaku równie świntych papieży. Kaka perfidnie kanonizowal niechrzescijan? Ąć!

  88. Rogger77
    14 stycznia o godz. 18:05
    Tobie się chyba wydaje, żeś jakiś Jolly Roger czy wręcz król Roger. Włazisz tu w brudnych buciorach , rozstawiasz po kątach, łajesz i pouczasz. Za chwilę przedstawisz nam nową, autorską ewangelię. Przy okazji, gwoli informacji: inkwizycja była instytucją ze wszech miar chrześcijańską. Zmuszając penitenta do wyznania grzechów, zaparcia się ich – działała w duchu najwyższej chrześcijańskiej miłości. A paląc ciało żywym ogniem, oczyszczała duszę nieśmiertelną, dając szansę na zbawienie.
    I jeszcze jedno. Nie jesteś pierwszy który nas nawraca, a my nadal w swym oślim uporze jesteśmy stanie zaakceptować tylko takiego boga, jak Pasterz/ Dionizos/Chrystus z opery Szymanowskiego:
    https://youtu.be/kGgFt57kUAI
    I tylko w operze, filharmonii lub teatrze.

  89. @Na marginesie ja twoje smrodliwe odzywki nazywam zdziwaczałym bełkotem demencji. Masz rację, idź się poturlać, powrót do dzieciństwa dobrze ci zrobi.

  90. Rogger77
    14 stycznia o godz. 18:05
    Wiesz bracie, ludzie są okrutni. Ale sa tacy, co nie tylko sa okrutni, ale jeszcze obludni. Ty wybiórczo uznajesz coś za chrześcijńskie, a co okrutne to nie za chrześcijańskie. Powiedz skąd u ciebie takie zakłamanie. Czy inkwizycja była instytucją oficjalną, podporą kościoła papiestwa, czy też nie ? A może tam mordowali jacys Chińczycy, którzy udawali, że są chrześcijanami ?
    No tak, bo w ewangelii jest samo dobro. A PIS jest prawem i sprawiedliwością. Naprawdę uważasz, ze ludzie sa tak nieinteligentni i nie zauważą tych wszystkich zbrodni w wykonaniu kościola, bo ich ulegną oczadzeniu słowem.
    Weź sie chłopie w garść i zacznij odróżniać piękne słowa od brzydkich czynów.

  91. Dlaczego nie?
    „…Jeśli inkwizycja wbijała na pal i łamała kołem, to nie była to instytucja chrześcijańska, mimo że sama się tak nazywała.”
    Mnie się ta analiza podoba; jest przekonywująca.
    Nie trzeba przecież w istocie reprezentować postawy chrześcijańskiej, aby działać na dogmatu chrześcijańskiego.
    Tak jest z ateizmem, trudno znaleźć bardziej częsty i wciągający wątek listów ateistów, niż teologiczne, osobliwie te o chrześcijaństwie, a już wybornie te, o katolicyzmie, nie mówiąc o jego lokalnej mutacji.

    Także szacunek dla omawianych tu kulturowych korzeni Europy, a konkretnie religijnych, najlepiej wspiera post, który z kulturą ma tyle wspólnego, co inkwizycja z miłosierdziem: (przez to ostatnie, nie zacytuję).

    [patrz: 14 stycznia o godz. 18:11]

  92. @Gotkowal, ja cię wcale nie chcę nawracać, wyrażam swoje zdanie bo taką mam ochotę i fantazję, a po prostactwie i chamstwie tutaj powszechnie panującym w ogóle się nie spodziewam jakiegoś specjalnego intelektualnego odzewu.

  93. @ Rogger77
    14 stycznia o godz. 18:33

    Masz rację co do cytowanego prostactwa i chamstwa, ale nie masz jej – uogólniając.
    Czytam Twoje posty, szanuję Twoje przekonania, choć nic mnie one nie poruszają.
    Za chamskie odzywki ku Tobie, ja akurat jako stary tu wpisowiec, przepraszam.

  94. @Lewy 14 stycznia o godz. 16:32

    Ja rozumiem, że nie utożsamiasz i że koneksje są tak czy inaczej nieuchronne. Kaka po prostu musiał się czymś podeprzeć, dlatego zachachmęcił cudze księgi. Nowa religia nie miała szans powodzenia jeśli nie była „bardzo stara”, więc chrześcijanie wywiedli swój rodowód z żydowskiego Starego Testamentu.

    Znaleźli w nim rzekome zapowiedzi przyjścia Mesjasza, którym miał być Jezus. Te zapowiedzi zdumiewały żydowskich znawców pisma, dokładnie tak samo, jak dzisiaj śmieszą do łez gdy człowiek je rozważy trzeźwo i bez uprzedzeń. W ST po prostu nie ma żadnych takich zapowiedzi.

    W dodatku ewangelie kanoniczne przeginają i mącą bez litości, żeby „udowodnić”, że Jezusek urodził się w Betlejem, nie w Nazarecie (bo Nazaret wynika z historycznego prawdopodobieństwa, a Betlejem – z jakiejś tam rzekomej „zapowiedzi”). Stąd wymyślona i nieprawdopodobna historyjka o spisie powszechnym, który wymagał wędrówki do Betlejem i porodu w stajence. Bzdura.

    To są rzeczy oczywiste, ale warto je przypomnieć. Ozzy ma rację, że Żydzi nie są żadnymi „prekursorami” chrześcijaństwa, kaka po prostu zachachmęcił cudzą tradycję – która przy okazji się zakrztusił. I krztusi się do dziś.

  95. Powoli kończy nam się ten kolejny dzień 2018 roku. Upływa dla większości pod hasłem udziału w kwestach WOŚP.
    I tak na uboczu związanych z tym wydarzeń, mija równie powoli prawosławny Nowy Rok, religijny jak najbardziej, chociaż poboczny dla głównego nurtu społeczeństwa.

  96. Rogger77
    14 stycznia o godz. 18:33
    Pokonałeś i przekonałeś nas ostatecznie i definitywnie. Twój takt i kultura dyskusji wstrząsnęły ateistyczną hołotą. A fantazja i głęboki intelekt – wzbudziły niekłamany podziw. Wzruszenie nie pozwoli nam chyba dłużej prowadzić wymiany poglądów z kimś tak wykwintnym. Tym bardziej, że w wyniku tej transakcji jesteśmy ostro w plecy.

  97. zak1953
    14 stycznia o godz. 17:44

    Nie ma to jak szczera samokrytyka. Mi to slowo „archiwista” jakos przez klawiature nie przeszlo, choc w myslach je ze dwa razy obrocilem. Ale sie powstrzymalem

  98. @Rogger77 14 stycznia o godz. 18:26

    O zabolało? A gdzie twoje „miłosierdzie”? Wynika z tego, że nie jesteś chrześcijaninem?
    Umiesz tylko wypluwać kuriewne bzdety, jak katarynka? Seryjny produkt seminaryjny?
    Typowa masowa kaka-produkcja.

  99. @Gekko 14 stycznia o godz. 18:40
    Przeproś lepiej za swoje. Chamskie odzywki.
    Ale rozumiem, skąd się bierze twoje duchowe powinowactwo z kaka-ludkiem.

  100. @Gekko

    Biedni ci Twoi studenci 😉 założę się, że żaden nie musi tłumaczyć, czego nie myśli oraz nie mają żadnych szans zostać specjalistami z bożej łaski 🙂

    Chyba teraz rozumiem Twoje stanowisko, a nawet je przyjmuję jako wizję idealnego ułożenia stosunków między wierzącymi, a niewierzącymi. Mam jednak wrażenie, że ta wizja zbyt mało odnosi się do konkretnej sytuacji, tu w Polsce. To tak, jakbyś postulował, aby ludzie żyjący na pustyni nie rozmawiali o zasypującym ich piachu. Chodzi mi o to, że gdy dogmaty religijne stają się elementem polityki i prawa, trudno całkiem uniknąć dyskutowania nad ich sensownością.

  101. @Rogger77 14 stycznia o godz. 18:33
    To co tu jeszcze robisz? Chcesz się zasłużyć „swojemu Panu” występując tu w roli szmacianki do kopania? Przecież twoje wtręty są najzwyczajniej obraźliwe, bo zakładają brak inteligencji u czytaczy.

  102. @ zak1953, 14 stycznia o godz. 18:45

    Ciężki temat dla chrześcijanina – sylogisty.
    Ale jak najsłuszniej tu i dziś dziś wzbudzony.
    – – –
    Czy WOśP wspiera chrześcijaństwo, jeśli nie, to czy coś innego oraz: co?
    – – –

  103. @Maciej2 14 stycznia o godz. 18:54
    Gekko promuje znany i promowany w Polsce kuriewny model „ateisty”, który głęboko szanuje bzdety płynące z ambony. A z szacunku uczęszcza co niedzielę wiadomo gdzie i z rewerencją pożera bezglutenowe wafelki, nad którymi odprawiono hokus-pokus. I koniecznie chrzci dzieci, jeśli je ma. Nic nowego i nic oryginalnego, standard przecież. Agresywnie przepychany.

  104. Maciej2, 14 stycznia o godz. 18:54

    Nie ma obaw, nie mam studentów, a oblewam w marketach (jak pisałem z imienia i nazwiska).
    Studenci budzą we mnie strach, co mogą zrobić i powiedzieć w sytuacji, którą nazywają zaliczaniem.
    Co do zasypywania i konkretnej sytuacji tu i teraz, to nie widzę aby zasypywał nas dogmat chrześcijański.
    Wręcz przeciwnie, widać jego posuchę nie mniej na tym blogu niż gdzie indziej.
    Natomiast zawłaszczająca władzę i wolności przekonań szajka szabrowników z kacykiem na zadku (bo przecież o czele ani głowie nie ma tu mowy) nie ma żadnej wiary ani ideologii – i nie w i ich imię szabruje.
    A nawet i na pewno: wręcz przeciwnie.
    W ich mniemaniu natomiast, i owszem, szlifują ideały innym i wynoszą ich do absolutu w drodze na szafot.
    To jest o ludziach, nie o religiach, choć w religiach nie ma nic, co nie o człowieku.
    – – –

  105. zak1953
    14 stycznia o godz. 17:13

    Właśnie. Ziemia jest w sumie dosyć młoda, zlepiona z pierwiastków pochodzenia kosmicznego, czyli także atomów.
    Ale biskup Usher wie jak było naprawdę: bozia rozwałkował Ziemię na desce w niedzielę, o godz. 10.00 rano dnia 22 października 4004 roku p.n.e. Jak pamiętam, była to pora „Teleranka”, więc może nie zauważyłem jak lepił. I dlatego te skutki.

  106. @namarginesko
    Jako Twój stary przyjaciel, proszę Cie, a już sugerowałem wcześniej, tylko wrpdzona delikatność nie pozwalała mi tego wyeksplikować, więc proszę; nie bądź taka emocjonalna i nie używaj zwrotów typu „bzdety”, „turlam się ze śmiechu”, bo to tylko ośmiesza nas ateistów, gdyż nie są to żadne argumenty.
    Na prawdę z Roggerem i jemu podobnymi można rozprawiać sie na argumenty, bo my je mamy, a on tylko, jak ta tancerka przy rurze, ma swoja rurę, czyli głebokie przekonanie o niewinności, szlachetności, wyzszości chrześcijaństwa nad wszystkim, co ludzkość tworzyla, tworzy i będzie tworzyć. Ta wiara to jego sens istnienia, bez niej by sie przewrócil, jak ta tancerka przyzwyczajona do rury.
    Nie nalezy jego wygibasów nazywać bzdetami, bo to go tylko utwierdza w jego wyzszości; nalezy pytac; czemu ty tak dziwnie sie poruszasz ? Nie możesz puścić tej rury ?

  107. Czy gdyby na blogu pojawił się żarliwy propagator tezy, że Ziemia jest płaska, to też zasługiwałby na uprzejme wysłuchanie? Zapewne w imię szacunku dla „odmiennych poglądów”? Gekko style.

  108. @Lewy 14 stycznia o godz. 19:09
    Dlaczego nie należy nazywać bzdetów po imieniu? Weź się zastanów.

  109. Na marginesie
    14 stycznia o godz. 19:09
    Czepiasz się. A już ataki na Stowarzyszenie Miłośników Płaskiej Ziemi, które ma przecież globalny zasięg – są żenujące.

  110. @Lewy 14 stycznia o godz. 19:09
    P.S. Z Roggerem – ani z kaka – nie ma „rozmowy na argumenty” – bo oni dysponują tylko gniotami, wysmażonymi w kuriewnym sosie i powielanymi instytucjonalnie ad infinitum. Rogger – to jeszcze jedna kaka-katarynka, jakich wiele.

  111. @gotkowal 14 stycznia o godz. 19:12
    Oj tak, ja wiem. Oni są przecież głęboko wierzący!

  112. Zresztą nie twierdzę, że Roggera nie warto czytać. On jest po prostu cyborgiem, standardową emanacją kaka i jako taki stanowi swego rodzaju curiosum. Podobnie zresztą jak Gekko – też go czytam, ale z zaszufladkowaniem, bo on też reprezentuje pewien kakalubny standard. Mogłabym wymienić kilka innych osób, które moim zdaniem nie są standardowe. Ale jednak nie wymienię, bo w sumie warto, żeby każdy oceniał sam.

  113. Rogger77

    Dziecię boże: jak się „nie spodziewasz intelektualnego odzewu”, to najpierw ciocia Lusia pyta, czy sam dałeś jakiś intelektualny odzew. No, żeby było się do czego odezwać. bo jak nie ma do czego, to sam rozumiesz. Że nie rozumiesz: żeby była reakcja musi być najpierw akcja. Fizyka dla klasy VI.

    Miłosierdzie jest istotą chrześcijaństwa, wynika to z Ewangelii.
    Z ewangelii w ogóle dużo wynika. Żeby wyłupać sobie oko, jak co nieładnego zobaczyło. Wyłupałeś, czy w życiu nic takiego nie widziałeś?
    Albo, żeby sobie tak zwanego członka uciąć. Rozmawianie o członkach może budzić konsternację, ale sam rozumiesz: to wynika z ewangelii. Niewątpliwie nazywają cię „jednoręki” – i mają dobry powód.
    Albo z ewangelii wynika, że prędzej wielbłąd przez ucho przejdzie i tak dalej. Tylko nie wynika z ewangelii jaka jest granica nieprzejścia: najniższa krajowa + 500+ czy mniej? Powinieneś znać odpowiedź, bo to kwestia zbawienia, a z nim nie ma żartów. Sam rozumiesz.

    Jeśli ktoś łamie nakaz miłosierdzia i stosuje tortury, nie jest prawdziwym chrześcijaninem
    Nic nie szkodzi, może być nieprawdziwym chrześcijaninem. Nieprawdziwy nie jest taki dobry jak prawdziwy, ale tez całkiem niezły. Gdyby zresztą wykreślać tych nieprawdziwych, prawdziwych zostałoby dwóch. papieże, biskupi, cała armia członków kleru – do wykreślenia. Parafialni wyznawcy – to samo.

    co to znaczy „chrześcijańskie tortury”?
    To znaczy to samo, co chrześcijańska miłość bliźniego: działa, tylko odwrotnie. Chrześcijańskie tortury to tortury stosowane przez chrześcijanina. Z ochotą, a bez sprzeciwu, najczęściej z radosnym poparciem papieża i biskupa. No i samego wykonawcy, któremu tortury ładnie się łączą z paciorkiem.

  114. Coś bym napisała i wogle, ale coś mi czasło czy się naciągło w środku i leżę plackiem, nawet proleguminą nie dam rady rzucać, we wtorek mi przejdzie ta trzydniówka :/

    Dzięki Lewy

  115. : )
    Kiedys bufetowa restauracji „Budapeszt” (d.”Cristal”) w Warszawie krzyczala:
    „Dostanie lekcje, to wiecej nie przyjdzie”. Bowiem niegdys goscie restauracji i innych lokalow, nawet kategorii S” nie byli pewnie czy wyjda z nich. Jak swiadczyl niedzalowany Janusz Glowacki: „wychodzili o wlasnych silach albo w najgorszym razie opuszczali lokal przy pomocy przedstawicieli obslugi”
    Takie to czasy kiedys byli u nasz….w Warszawie

    PS coraz wiecej akrobatow i szakali klawiatur komputerowych, czyli Czukcza nie czitatiel a pisatiel

  116. ozzy
    14 stycznia o godz. 19:29

    Czukcze na taczki!
    Miłujmy się jak bliźniaczki.

    😉

  117. Za cholere nie moge sobie przypomniec, gdzie to poznalem, ale jest tak dbre, ze zrodlo przepraszam za brak wskazania, ale wskazuje, ze kto inny, a nie ja …

    Leci to tak.

    W pewnej rodzinie, jak niemal w kazdej, od czasu do czasu „Niedzielne Obiady” mialy miejsce u jednej z rodzinnych babc…

    Ceizko bylo, ale spokojnie. Babcia miala sposob na tlumienie niechcianych glosow dyskusyjnych.

    Sposob byl prosciutenki i polegal na zadaniu rwacemu sie do glosu, pytanka prostego:

    Czy jestes pewien, ze chcemy tego wysluchac co chcesz nam powiedziec?

    ***************

    Moze i my moglibysmy sie podobnie pytac tkich Rogerow i jemu podobnych?

  118. @Tanaka 14 stycznia o godz. 19:22

    A jak ktoś nie ma w nienawiści matki i ojca, nie jest „Mnie” godzien.
    Ile krętactwa wymaga zagłaskanie takiego przykazu?

    Bo że zwyczajnie przekręcono bluzg Pawła z Tarsu, żeby chce, aby owi „żydolubni” otrzebili się przy obrzezaniu przez omsknięcie noża, to przecież widać w przypisie do Biblii Tysiąclecia. Jakiś rodzimy Kudasiewicz objaśnia, że to się odnosi do… kultu bogini Cybele! A swoją drogą miłosierdzie u tego Pawła to aż kapie!

  119. @namarginesko
    Zamiast mówić komuś,że mówi bzdety, nawet jesli to prawda, nie należy tak wprost, tylko z finezja, tak jak to robi Tanaka, który łopatologicznie nie mniej jednak finezyjnie tłumaczy Roggerowi , że Chrześcijańskie tortury to tortury stosowane przez chrześcijanina. Z ochotą, a bez sprzeciwu, najczęściej z radosnym poparciem papieża i biskupa
    A jak, zamiast tłumaczyc po tanakowemu, powiesz Roggerowi, że mówi bzdety, to on Ci tylko odpowie, że to Ty mówisz bzdety. I w ten sposób dyskusja buksuje w piachu bzdetów.

  120. @lonefather 14 stycznia o godz. 19:33
    Ale oni są zabawni. W małych dawkach 😉

  121. ozzy
    14 stycznia o godz. 19:29

    Ach! Crystal Budapest …. to se ne vrati… ale bylo … ech!

  122. ozzy
    14 stycznia o godz. 19:29
    Amerykanie śmieją się z Anglików. Anglicy z Francuzów. Francuzi z Niemców. Niemcy z Polaków. Polacy z Rosjan. Rosjanie z Czukczów. Z kogo, do cholery, mają śmiać się Czukcze? Zagwozdka!

  123. Lewy
    14 stycznia o godz. 19:35
    Oczywiście. Trzeba tak więcej yntelygentnie, z takim niedomówieniem. A potem wężykiem!

  124. Zabawni inaczej?

    To masz na mysli @Namarginesko?

    Mi sie nie widzi, zeby robienie jaj z ludzi ograniczonych umyslowo bylo porzadnym zachowaniem.

  125. gotkowal
    14 stycznia o godz. 19:36

    Z misia maja sie smiac!

    Mis jest na koncu lancucha…

  126. @Lewy 14 stycznia o godz. 19:35
    Ale ja nie jestem Tanaką! Ja jestem ja.

  127. @lonefather 14 stycznia o godz. 19:41

    Skąd wiesz, że Rogger jest ograniczony umysłowo? On jest seryjnym produktem z kuriewnej odlewni – z tych, co „sami się otrzebili”. I tak należy go traktować. Co do ograniczenia – nie przesądzam. Może po nocach się biczuje i leży krzyżem, żeby odgonić grzeszne „wątpliwości”.

  128. @gotkowal
    Czukcze smieją sie z Amerykanów i koło sie zamyka. Że tez ja musze wszystko tłumaczyc!

  129. @Gekko
    14 stycznia o godz. 19:04

    Ja tego nie kupuję: twierdzeń, że prawdziwi chrześcijanie nie narzucają swojej woli siłą oraz że to za sprawą czarnych owiec i uzurpatorów polska rzeczywistość polityczna zmierza w stronę teokracji, ukrytej za fasadą demokracji. Dla mnie, to znowu jest jakiś konstrukt teoretyczny, bez praktycznych implikacji w rzeczywistości. Ale naprawdę (naprawdę! ) chciałbym się w tej sprawie mylić i nie mieć racji. Peace!

  130. @namarginesko
    Oczywiscie nie neguje Twojego „ja”. Ja tez ma swoje „ja” a Tanaka swoje. Ale można sie troche uczyć u innych. Ja np. mam 72 lata i wciąz sie ucze nie tracąc mojego „ja”.
    Jestes zadziorną dziewczyną i dobrze, ale czasami warto posłuchac starszych, którzy z dobrego serca radzą, bo Cie lubią.

  131. @Macieju2
    Gekko jest trop sofistique, zbyt skomplikowany i sam sie zaplatuje w te sofistykowane sznurówki, ale jak juz sie wyplącze, to jest bystry chłopak

  132. Nefer
    14 stycznia o godz. 19:26

    Czaśnięcie w środku i naciągnięcie pamiętam: Zenit E. Z naciągnięcia nieraz wynika wyciągnięcie i wtedy przestaje działać czaśnięcie. 🙂
    Można spróbować.

  133. @Lewy
    14 stycznia o godz. 19:59

    Zawsze dobrze poczytać mądrzejszego. Piszę to bez żadnej ironii, o którą Gekko być może mógłby mnie podejrzewać, bo się nie zgadzamy w pewnych sprawach.

  134. Lewy
    14 stycznia o godz. 19:55
    Tobie to dobrze. Czas biegnie Ci w przeciwną stronę. W zeszłym roku miałeś 73…

  135. @gotkowal

    a Czukcze nasmiewaja sie z…pingwinow

  136. gotkowal
    14 stycznia o godz. 20:07
    Powaznie ? Skad wiesz ? Ja tak napisalem ?

  137. Nefer
    14 stycznia o godz. 19:26
    „Cuś czasnęło, robie ogląd
    a to penk mnie światopogląd”
    Ateistyczny, pod naporem głosicieli wiadomej nowiny. W sumie, dobra zmiana.

  138. m y s l nie/dzielna

    Porzadny czlowiek to taki, ktory mowi paskudztwa o innych i nie ma z tego zadnej satysfakacji

  139. ozzy
    14 stycznia o godz. 20:08
    Czukcze, wskutek nadużywania seczego, mogą co najwyżej zobaczyć białe niedźwiedzie. O pingwinach nie może być mowy. Żyją na półkuli południowej.

  140. Na marginesie
    14 stycznia o godz. 19:46

    I to wlasnie, to bycie produktem seryjnym, a nie oryginalnym, to jest wlasnie ograniczenie umyslowe. Mysli, z ejest soba, a jest produktem …

    Chyba nie ma wikszego ograniczenia umyslowego, niz bycie produktem…

    Nes pa

    i pozdrowka
    ~l.

  141. gotkowal, Tanaka

    Ale, kurczę, strasznie boli, muszę przeczekać. Samo przejdzie, jak nie przejdzie to ziemia wyciągnie 🙂

  142. Nefer
    14 stycznia o godz. 20:19

    Samo nigdy nie przechodzi… trza sie wspomagac.

    Pozdrowka wspomagajace
    ~l.

  143. Ale z tymi pingwinami… double entendre.
    Bo pingwiny to nazwa gatunkowa kiecunow.

  144. Od kilku lat nie udzielam się na blogach, ale wczoraj zaglądałem do En passant i do Listów. Zauważyłem ciekawą rzecz. Chyba bloger odstąpił swoje prawa komentatorom, jeśli widzę posty Lewego i Tanaki. Mam wrażenie, że znam te nicki. Jeśli Lewy jest znanym mi „Le Gauche” i „Tanaka san” ten sam, jak kiedyś, to jestem w domu! Będę tu zaglądał.

  145. ozzy
    14 stycznia o godz. 20:16

    Mowi prawde o innych, bez msciwej satysfakcji. (w glosie)

  146. Maciej2
    14 stycznia o godz. 19:52

    Sporu nie ma, na zakupy najlepiej udać się za granicę.
    Spotkasz prawdziwych chrześcijan.
    Podróże kształcą.
    Blog -w chrześcijańskich cnotach wspólnoty prolegomenautów- też, tyle że arebur.
    Taka gmina.
    Bon voyage! 😉

  147. Na marginesie
    14 stycznia o godz. 19:34

    Ja jestem szczery wyznawca krętactw kleru i jego teologów dlatego mam przyjemność z wytrzeszczu oka, ucha i mózgu jak któryś zagada, albo tylko wygląda. Z Jezuskiem betlejemsko-nazarejskim sprawa jest taka, że on – w zasadzie – gadał co chciał. Każdy prawidłowy wyznawca przyznaje, że jak się jest bogiem, to nie ma ograniczeń w gadaniu. Jezusek więc mógł powiedzieć: kto nie lubi mnie troszkę bardziej niż tatusia czy mamusię,nie jest gotowy by iść ze mną. Albo jakoś tak. Ale nie, powiedział Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem” (Łk 14,26).
    Oszuści-chrześcijanie tak kombinują, żeby się zdawało, że Jezusek miał na myśli to lubienie tatusia więcej niż Jezuska. A jak już to oszustwo wypowiedzą głośno, to dalej jadą z betonowaniem tego kłamstwa, żeby z niego był filar wiary w mniemanego i mniemanie co do wierzenia.
    Po to był Jezusek, żeby mówił co i jak, a nie mówił tak, że teraz kłamcy odkręcają to co mówił. Ale, jak wyjaśniłem we wstępniaku, nie po to Jezusek miał tatusia, żeby go nie zdradził robiąc taki miszmasz z niebieską książeczką, że się ludzie najpierw tłuką, a za chwilę zabijają o to, „co naprawdę mówią ewangelie”.
    No i mamy żywą ilustrację z gabinetu biologicznego: włazi Rogger77 i się pyta: co to takiego „tortury chrześcijańskie”. Bardzo dobrze, że w szkołach można znaleźć odpowiednie gabinety wyposażone w PZPPS, znaczy w wyroby Państwowych Zakładów Produkcji Pomocy Szkolnych.

  148. @lonefather 14 stycznia o godz. 20:19
    Totalement, sans doute 😉

  149. ozzy
    14 stycznia o godz. 20:16

    Jak jednak przyłożyć podziałkę to wychodzi:
    Gogol.
    Popatrzmy: czukcza a kuma. 😉

  150. kiecuny

    Taka sliczna nazwa, az szkoda, ze sie tak marnuje….

  151. Nefer
    14 stycznia o godz. 20:19
    W razie jakby, to za @anumlikiem powtórzę zestaw dobrych rad:
    https://www.youtube.com/watch?v=DqHzX-0l-qw

  152. Antonius
    14 stycznia o godz. 20:23

    Antoniusie, ecce homo i tak dalej – aleś mi sprawił miłą niespodziankę tym nagłym przybyciem. 🙂 Rozgość się, pogaduj i pogryzaj. I nie wybywaj.

  153. @namargineska

    Oui Madame!

  154. lonefather
    14 stycznia o godz. 20:26

    Oj, no to zrób zaraz jakiś dwuwiersz albo co innego niemarnego.

  155. Nefer
    14 stycznia o godz. 20:19

    Koty wyciągają choroby tak głosiła siostra mojej babci. Miała do wyciągania fachową skórkę. Z kota, rzecz jasna.

  156. Widzę że towarzystwo wzajemnej adoracji już poklepało się nawzajem po pleckach, obsmarowując tych złych „kuriewnych” itd. dla lepszego samopoczucia. Zawsze mnie to niezmiennie bawi, tak jak występujące tutaj ogólne pomieszanie pojęć. Nie należy mieszać pojęcia chrześcijaństwa z instytucjonalnymi formami, które się na chrześcijaństwo powołują. Jezus nie powołał żadnych biskupów ani papieży, nie założył Watykanu, lecz dał naukę, która bynajmniej nie nawołuje do tortur ani nienawiści do wrogów. Kto przestrzega tej nauki, jest chrześcijaninem, kto nie przestrzega, ten chrześcijaninem nie jest, chociażby się na to powoływał. Chrześcijaństwo to indywidualna relacja z Bogiem, każdy sam, a nie zbiorowo odpowiada za swoje czyny. Nie interesuje mnie co tam wyczynia czy wyczyniał ten czy inny papież czy biskup, to jego indywidualna odpowiedzialność.
    Jeśli ja teraz założę jakiś kościół, stowarzyszenie czy inną organizację, która w nazwie będzie miała chrześcijaństwo, czy to automatycznie będzie oznaczać, że jej działalność jest zgodna z chrześcijaństwem albo że wszyscy chrześcijanie mają ponosić odpowiedzialność za nadużycia tej organizacji? Trochę logiki i zdrowego rozsądku.

  157. Antonius
    14 stycznia o godz. 20:23

    Antoniusie, zajrzyj pod zakładkę „o nas” na czarnym pasku, pod nagłówkiem bloga. Wszystko będziesz wiedział.

  158. @gotkowal

    mozna sie nasmiewac i nienawidziec tych, ktorych nie ma

    PS kiedys dziennikarz amer. pytal pewnego pisarza emigranta z ZSSR:
    „W USSR byl pan dysdentem, nieprawdaz?”
    Ten mu odpowiedzial: „Wystarczy, ze bylem Zydem”

  159. gotkowal
    14 stycznia o godz. 19:12

    Oni sami twierdzą, że „globalny” i to właśnie jest najlepsze 😉

  160. Antonius
    14 stycznia o godz. 20:23
    Kochany przyjacielu. To ja juz Cię opłakiwalem. Myslałem, że zabrałeś sie z Czesławem (byliscie najkompetejnszejnszymi znawcami katastrofy smoleńskiej),który odszedł tam, gdzie odchodza ateiści. Przychodź tu i udzielaj mądrego głosu. Ciesze sie ogromnie, że żyjesz.
    Ps
    Jestem dumny, z tego „najkompetejnszejnszymi”,wymagalo to trudu, ale udało sie. To dla Ciebie Antoniusie

  161. Tanaka
    14 stycznia o godz. 20:33

    Slowo, mie sie @Tanako podoba. Samo slowo sobie na pomniczku mysli postawilem. Nic do neigo dodawac ni musze. Samo slowo mnie swom wygladem i brzmieniem cieszy.

    pozdrowka
    ~l.

  162. Ecce Homo
    wedlug szwedzkiej fotograf Elisabeth Ohlson Wallin

    https://www.youtube.com/watch?v=XyM7P4j2WYc

  163. Rogger77
    14 stycznia o godz. 20:36

    Trochę logiki i zdrowego rozsądku.

    Gadasz nielogicznie, bez rozsądku, ściemniasz, kręcisz i tak dalej. „Indywidualna relacja z bogiem” nie jest żadnym chrześcijaństwem. Chrześcijaństwo składa się z form, zasad, aksjomatów, ścisłych treści jedynie prawdziwych, rytuałów, demonstracji oraz kontroli i sądu. Bez tego niemożliwe jest stwierdzenie czy się jest chrześcijaninem czy kimkolwiek innym. O samym kształcie boga decyduje chrześcijaństwo, każde z 41 tysięcy chrześcijaństw robi to po swojemu, inaczej niż cała reszta.
    Skoro gadasz o fantazmacie „własnej relacji z bogiem” która niby ma być chrześcijańska to jesteś – mówiąc dokładnie – osobą pozbawioną głowy.

  164. lonefather
    14 stycznia o godz. 20:44

    Mnie się też podoba, ale narzekasz, że się marnuje.

  165. Niech będzie pochwalony Jurek Owsiak i jego Orkiestra, a zwłaszcza jego dzieci. Ten czyn jest dla dzieci najfantastyczniejszym przeżyciem – i ich własnym, i wychowawczym.

    Byłem dziś na przystani w zamiarze zrobienia orkiestrowej rundy po Jamnie i krzyknięcia na puszczy: „Niech żyje Orkiestra i się mnoży!”. Ale, cholera by wzięła, płytka woda na przystani zamarzła (jezioro nie jest zamarznięte), a przedwczoraj już złamałem pióro wiosła, rozbijając lód. Dziś jest sporo grubszy, więc wolałem nie ryzykować. Za to w intencji Orkiestry dzielił się ze mną niesamowitym optymizmem Krawacik, mój podopieczny. Zanotowałem tylko kawałek jego cieszenia się, bo prócz tego odprowadził mnie do Jamna (2,5 km) machając ogonkiem z 50 metrów przede mną i nie pozwalając się wyprzedzić- taki ambitny.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6510990778683066578?authkey=CJHVj7OioJbl8QE

  166. Nefer
    14 stycznia o godz. 20:19

    Okład rozgrzewający! I hot toddy. Hot toddy jest dobry na wszystko. Alternatywnie rosół z kury bo kuruje wirusy 😉

    Gdyby mi coś trzaslo to nie musiałabym jutro iść do roboty… hmmm… Niech pomyślę.

  167. Roger upiera się przy nieśmiertelnej maksymie dla bogatych duchem – socjalizm – tak, wypaczenia – nie.
    Pzdr, TJ

  168. Kiedys widzialem taka inskrypcje nagrobkowa:
    ______

    Bylem kim jestes.
    Bedziesz kim jestem.

  169. ozzy
    14 stycznia o godz. 20:52
    Jeśli wpadniesz kiedyś do Pszczyny, to na bramie wejściowej na jeden z miejscowych cmentarzy zobaczysz te inskrypcję w liczbie mnogiej.

  170. @Tanaka to Ty gadasz o jakimś swoim fantazmacie którego nie ma. W dodatku zaprzeczasz sam sobie, bo najpierw autorytatywnie stwierdzasz że chrześcijaństwo to ściśle określone formy, obrzędy i jedynie słuszne doktryny, a potem dodajesz, że każde z „41 tysięcy chrześcijaństw robi to po swojemu, inaczej niż cała reszta”. To jest jedynie słuszna forma chrześcijaństwa, czy wiele form? Zdecyduj się.

  171. Antonius
    14 stycznia o godz. 20:23

    Uo kurde, Antoniusie! Co za dzień taki! Niby bez słonka, a sama radość. Wielokrotnie przeżywałem, gdzie się, kurde mol, podziałeś ze swoim wyważeniem i równowagą. Nawet myślałem podobnie jak Lewusek. Jak nie myśleć, jak myśli się same się myślą. Sam też przecież wkrótce będę niebędący. A tu taka niespodzianka. Uojeny, jeny! Czyli można wrócić z niebytu w byt. Fantastyczna wiadomość. Dla nas diabeł, dla nas raj, patataj, o patataj!

  172. Tanaka
    14 stycznia o godz. 20:46

    Marnuje sie przypisane do zakonnic…

    TAkie fajne slowo, do nich przyspawane, to jak fajna dziewczyna co otumaniona, do zakonu pojdzie.

  173. wbocek
    14 stycznia o godz. 20:46

    Mialem kiedyś podobnego psa. Pies jak człowiek, ale bardziej.

  174. Rogger77
    14 stycznia o godz. 20:56

    Czy jestes pewien, ze ktokolwiek na tym blogu, chce sluchac tego co chces powiedziec?

  175. @zak1953

    dziekuje za informacje – powod by odwiedzic Kraj….a nie bylem od kilkanastu lat.
    ten napis kiedys czytalem na jakims wloskim nagrobku w Firenze.

    PS „Pszczyna”, jak to brzmi egzotycznie

  176. lonefather
    14 stycznia o godz. 20:57

    to mi przypomniałeś szok, jaki przeżyłem, gdzieś w czasach studenckich w Poznaniu na moście wiodącym na Ostrów, na którym stoi katedra. Naprzeciw mnie idzie zakonnica, cała zapakowana w plastikowe pudełko na głowie i odpowiednio skrępowana strojem. Gdy ją mijam, widzę: cud maryjny – piękna, świeża, młodziutka twarz o fenomenalnie delikatnych ale i wyraźnych rysach, kroju ust tak świetnym, że Leonardo popadłby w czysty zachwyt. Figura modelki. Miss Polonia to by było zbyt mało na tą dziewczynę I mój bezbrzeżny smutek oraz poczucie, że stało się coś bardzo złego, że taka piękność tak już została zduszona w karbach katolicyzmu i klatce zakonu.

  177. @lonefather nie wiem, spytaj innych czy chcą tego słuchać. Wydaje mi się jednak że jakiś odzew tutaj nastąpił, sporo było odpowiedzi z Roggerem77 w nagłówku.

  178. @zak1953

    Gdzies w Polsce jest kaplica z czaszek —mam taka fotografie i odczytalem (reczne pismo)
    Kudowa Zdroj, 1961.

  179. lonefather
    14 stycznia o godz. 21:00

    Rzeczony jeszcze nic nie powiedział. Może przyjdzie czas – boże wspomóż! – że mu się coś uda z siebie powiedzieć.

  180. lonefather
    14 stycznia o godz. 18:46
    Loneczku, jeśli cokolwiek jeszcze w życiu popełnimy na papierze, to zajmą się tym właśnie archiwiści zbierający nasze wypociny. Swego czasu w ramach „otwartych dni muzeów” wpadłem do siedziby katowickiego oddziału IPN na Wełnowcu, gdzie ta instytucja trzyma to, co zebrano po PRL-u, w tym nasze teczki personalne. I wyobraź sobie, iż nie powiedzieli ile tych teczek jest w sztukach, a określili wyłącznie w metrach bieżących akt. A teraz, nasza Polska szpieguje nas jeszcze bardziej i szczegółowiej. I tylko archiwiści się cieszą, bo to dla nich oznacza nieźle płatną pracę – strażników naszych tajemnic. Dostępnych dla służb państwowych, potrzebujących o nas wiedzieć wszystko. Dla naszego bezpieczeństwa, żeby służby wiedziały czy nas już trzeba bić czy jeszcze można poczekać, albo już wezwać jak Frasyniuka, aby pogrozić wskazującym palcem słusznej władzy dobrej zmiany.

  181. Tanaka
    14 stycznia o godz. 21:06

    Wtedy i tylko wtedy niech przyjdzie i mowi. A nie teraz, gdy nie jest pewien, co jest pierwszym slowem prawdy jakie wypowiedzial, w swojej na blogu bytnosci.

  182. @Rogger77
    Fakt. Z podziwem ogladamy ciebie, jak przyspawany do rury, wykonujesz skomplikowane figury. To chyba nie jest latwe ?

  183. ozzy
    14 stycznia o godz. 21:02
    Dla moich dziadków ta Pszczyna nazywała się do 1922 roku Pless/OS. A Kudowa także nosiła inne miano, jak większość miejscowości na Śląsku.

  184. Rogger77
    14 stycznia o godz. 21:06

    nieuwaznie czytasz, albo bez zrozumienia tego co czytasz.

    Nie zauwazylem, zadnej, podkresle zadnej cieszacej sie, ze jestes i mowisz co mowisz.

    Jest gorzej. A wlasciwie wrecz fatalnie. Wszystkie wspomniane odpowiedzi, mowia ze bredzisz i gadasz od rzeczy/ Tylko z uwagi na kulture osobista piszacych nie przeczytales, tego tak dosadnie jak ja napisalem. A ja napisalem bo zwsze mowie tak jak mysle. Co czasami wprawia w konsternacje.

    Niemniej taki jestem, ze jak cos mysle to to pisze i pisze jak mysle. Szczerze, bo uwazam, ze lepszy szok poznania prawdy niz brniecie w blednie obledna pomylona sytuacje.

  185. @zak1953

    nie znam Slaska; raczej z filmow mistrza Kutza – bardzo prawy Czlowiek

  186. zak1953
    14 stycznia o godz. 21:09

    Myslisz ze kolekcjonuja tez to co tu piszemy?

    Jesli tak, to super, jest nadzieja, z enie calkiem odejdziemu, bo w archiwach IPN pozostanie po nas slad, ktorego sami nie zabezpieczamy.

  187. @lonefather chyba zaraz się rozpłaczę, tak bardzo uświadomiłeś mi moją powszechną nielubianość tutaj, na ateistycznym blogu, gdzie towarzystwo wzajemnej adoracji generalnie lubi tylko siebie nawzajem i tych co się z owym towarzystwem zgadzają.

  188. „Chrześcijaństwo składa się z form, zasad, aksjomatów, ścisłych treści jedynie prawdziwych, rytuałów, demonstracji oraz kontroli i sądu.”

    Ciekawe i pouczające, jakie formy, zasady i aksjomaty powodują więc pouczanie indywiduum, nie instytucji, a więc ewidentnego niechrześcijanina o chrześcijaństwie, na blogu pod wezwaniem ateistycznym.
    Tu trzeba o wiele więcej logiki i rozsądku, aby to uzasadnić.
    Ale nie żeby …przykryć, np. takie oto, inicjujące ewangelizację pogana, blogowe uzasadnienie higieniczne i toaletowe:

    „@Rogger77…jeszcze jeden kakalubny gniot…standardowe kuriewne odzywki nazywam gniotami, a ty właśnie wypróżniłeś się tutaj jednym z nich. Smrodliwym raczej.”

    Toaleta przed snem też wymaga odwagi, zanim zasunie się kołderkę. Inaczej pozostaje to brakujące ‚trochę’.
    Dobranoc. 🙂

  189. Lewy

    Lewusku, dopiero wieczorem przeczytałem Twoją opowiastkę filozoficzną. Bohaterów z krwi i kości jak u Woltera wprawdzie nie ma, ale to wolterowski jasny, lapidarny, pełnomyślny i z dystansem styl. Jamneńskie uznanie. Kostka mogłaby być Twoją korespondencyjną partnerką. Co dwie takie głowy, to nie jedna. Krótka napisana myśl bardzo zachęca do długiego myślenia.

  190. @Gekko, otóż to właśnie, ateista zna lepiej chrześcijaństwo niż sami chrześcijanie, cóż za paradoks na tym ateistycznym blogu 🙂 Może to właśnie początki cudownych nawróceń? Dla takich perspektyw warto znosić te toaletowe „argumenty” 🙂 Dobranoc.

  191. „Witamy w piekle: Poziom piąty – rabusie, agresywni żebracy i krytycy literaccy. Poziom szósty – prawicowi ekstremiści, mordercy i prawnicy pokazujący się w telewizji. Poziom siódmy – media. Przepraszamy, piętro jest pełne. Poziom ósmy – zbiegli zbrodniarze wojenni, telewizyjni ewangeliści i służba zdrowia. Najniższy poziom… cała reszta….”

    pl.wikiquote.org/wiki/Przejrzeć_Harry’ego
    🙂

  192. Punktuję jeszcze jeden standardowy element w narracji Roggera: chrześcijanin to człowiek podążający za Chrystusem, a my tu panietego odnowimy chrześcijaństwo, ty i ja! Podobne nawoływania są dość częste w necie, zwłaszcza w stosunku do zdeklarowanych lub dorozumianych ateistów – bo indoktrynacja osób powiedzmy obojętnych religijnie to oczko w głowie kuriewnych trolli.

    Pewna nawiedzona paniusia w mojej przytomności wręcz bredziła o tym, że „bozia z tych kamieni jest w stanie wskrzesić potomstwo Izraela”. A te kamienie – to, a jakże, odstępcy od „wiary” który w gruncie rzeczy wierzą, chociaż sami o tym nie wiedzą. Inny wyświechtany chwyt: „nie lubisz kaka, bo nie wiesz czym naprawdę jest chrześcijaństwo”. Zagrywki kakalubnych trolli można poniekąd skatalogować, do tego stopnia są przewidywalni.

  193. Rogger77
    14 stycznia o godz. 21:23

    Coś mi się Roggerze77 (fuj co za niemiłe dla mnie nickcisko!) zdawa, że życie na każdym poziomie – również molekularnym – zmierza do stania się towarzystwem wzajemnej adoracji. Mógłbyś przedstawić bliżej, z jakiej takiej francowatej z tego towarzystwa kpisz?

  194. @Rogger77 14 stycznia o godz. 21:33
    I kolejny kuriewny gniot: żeby „poznać chrześcijaństwo” trzeba je samemu przeżyć! Inaczej mówiąc, zanurzcie się w nauce Jezu-siczka, przyjdźcie do mnie wszyscy, a ja was pokrzepię i przygarnę do przedziurawionej klatki piersiowej. Jeszcze jeden punkt do katalogu chwytów z repertuaru dyzurnego skatolonego cyborga. Pączuś!

  195. Rogger77
    14 stycznia o godz. 21:33

    A co w tym niezwykłego, że lekarz lepiej zna choroby niż ich nosiciele. Chyba niewiele wiesz o chrześcijaństwie i religiach w ogóle, jeśli przemycasz niewypowiedzianą wprost myśl, że chrześcijanin z automatu zna źródło chrześcijaństwa, czyli nauki domniemanego Jezusa i Pawła. Natomiast kpienie ogólnikami z ateistów, że lepiej znają chrześcijaństwo niż chrześcijanie i lepiej znają Kościół katolicki niż księża, To bardzo stara mantra religiantów, którzy o swojej religii nie wiedzą – jeśli nie liczyć paru rytuałów – NIC.

  196. @ maksim, 14 stycznia o godz. 21:33
    🙂 🙂 🙂

    Największa wiara to ta, że się wita a nie jest witanym… 😉

  197. No i wyszło szydło z worka: Rogger ma nadzieję, że blogosfera się „nawróci”. Przy współudziale przesympatycznego Gekko. Dla takiej perspektywy Rogger jest gotów przenosić góry i znosić pluszowe męczeństwo na ateistycznym blogu (ach, boziu, boziu i Gekko, dodaj sił!). On teraz pójdzie i odmówi nowennę, a potem znowu, nieustraszenie, przyjdzie pitolić i zaśmiecać blog.

  198. @ wbocek

    Lekarz twierdząc, że chorym nie może być człowiek, a jedynie instytucja, ma problem z rozsądkiem i logiką, wyzywając wulgarnie osobę i doznania pacjenta i pchając go do izolatki z broszurką o niedotykającej chorego chorobie.
    Zwłaszcza, jeśli izolatkę organizuje w szambie, a pacjentów przyjmuje w metrze.
    Przepraszam za parabolę, ale po wieściach o przymusowym leczeniu ateizmem zawodowo nie mogę zasnąć.
    Ukłony ordynuję. 😉
    – – –
    PS Zagubionym w meandrach parabol proponuję poczekać aż im się pomiędzy wojami percepcji odpętlą.
    Mam nadzieję – do zobaczenia . 🙂

  199. TJot, Tanaka
    Czy istnieją jednak metody sprawdzenia tego, ile osób żyło na Ziemi?

    Zadaniem tym zajmuje się Population Reference Bureau (PRB) w Waszyngtonie. Wendy Baldwin, przedstawiciela instytucji mówi, że liczenie trzeba zacząć od momentu, kiedy na Ziemi pojawił się Homo sapiens, tj. ok. 50 tys. lat temu.
    … Jak kształtują się te liczby? Obecnie na Ziemi żyje ok. 7 miliardów ludzi, zaś według danych PRB dotychczas planetę zamieszkiwało 107 miliardów przedstawicieli Homo sapiens (dokładnie 107602707791). Liczby mówią same za siebie – na jedną żyjącą obecnie osobę przypada 15 zmarłych.

    Ze strony – http://infra.org.pl/nauka/czowiek/1224-ilu-ludzi-yo-na-ziemi

  200. Takich tylko lekarzy potrzeba w naszej kulejącej służbie zdrowia 🙂 I jak tu nie kpić poniekąd? To właśnie jest chyba specyficzny problem polskiego ateizmu, że w nienawiści i urazie do konkretnej instytucji, która dominuje w życiu publicznym, utożsamia cały chrześcijański światopogląd i system wartości z tą właśnie instytucją, stosując kolektywną odpowiedzialność wobec wszystkich, którzy do tego systemu wartości się indywidualnie odwołują, niezależnie od samej instytucji.

  201. Gekko
    14 stycznia o godz. 21:55

    Słusznie, Gekko, tylko – nie na temat. Powiedziałem, że lekarz zna się na chorobie lepiej niż pacjent – nic więcej.

  202. @wbocek a tym „lekarzem” ktoś ciebie przypadkiem ustanowił, czy tylko ty sam siebie uważasz za lekarza? Jest takie przysłowie: „Lekarz, najpierw ulecz sam siebie”.

  203. Rogger77
    14 stycznia o godz. 22:08

    Pewnych zachowań społecznych czynionych pokątnie, przy okazji ateizmu nie należy utożsamiać z ateizmem.
    Nie ma żadnego problemu ateizmu, ani w Polsce ani gdzie indziej.
    Problemem jest to, że nawet(!) ludzie jakoby wierzący, tworzą swą wiarą instytucję, która ateizmowi odmawia prawa współistnienia na równych społecznie prawach.
    Jeśli mniemają zaś, że nie tworzą, to nie dają temu świadectwa, np. w postaci nawet nie apostazji, a krytyki opresyjnej instytucji.
    I odwrotnie, ta instytucja rości sobie prawa do rządu nad nie będącymi jej członkami, powołując się właśnie na aprobatę większości, którą uznaje za swą własność (a większość to potwierdza).
    Jeśli jesteś chrześcijaninem, w moim ateistycznym wyobrażeniu, to z pewnością nie bierzesz udziału w tym, co nazywa się w PL kościołem (bo to po prostu sprzeczność).
    Możesz sam wybrać, czy chcesz dać temu świadectwo na blogu (co wiele by wyjaśniło) , tak jak dajesz się poznać jako wierzący chrześcijanin (nie mnie o tym orzekać).

  204. wbocek
    14 stycznia o godz. 22:09

    Ja nie wiem, czy w obliczu słanego w imię ateizmu i nim bronionego postu skatologicznego, w ogóle mamy do czynienia z problematem słuszności.
    Dla mnie jest to owszem, ale kwestia higieny, osobistej.
    I kurczę, nie mogę spać z nieumytymi nogami (z wyjątkiem gdy zasypiam ze zmęczenia na rowerze).
    Dobrych , zdrowych snów, pombocku.

  205. @Rogger77 14 stycznia o godz. 22:08

    Oczom nie wierzę, uszom nie słyszę! Troll wykakał jeszcze jeden gniot!

    To jest właściwie odmiana motywu „nie znacie prawdziwego chrześcijaństwa”, ale podkręcona. „Specyficzny” polski ateizm nie zna chrześcijaństwa, bo kieruje się tylko znajomością ułomnego polskiego kaka. A prawdziwe chrześcijaństwo (łojejkujejku!) jest całkiem gdzie indziej.

    Najzabawniejszą wersją takiej religianckiej fantazji jest wmawianie ateistom, że się zrazili do kaka bo spotkali… niedobrego xiunca. A o „chrześcijaństwie” to oni przecie nic nie wiedzą, bo gdyby wiedzieli, padliby niechybnie w czułe objęcia Jezu-siczka

  206. @Gekko żadnym moim słowem nigdy nie dałem do zrozumienia, że odmawiam ateistom prawa współistnienia na równych społecznie zasadach, jak również że popieram opresywne działania jakiejkolwiek instytucji religijnej, która chciałaby narzucić swoje reguły osobom niebędącym jej członkami. Gdybyś prześledził moje wpisy, to z pewnością zauważyłbyś, że wynikają one tylko i wyłącznie z moich indywidualnych przekonań i poglądów, bez odwoływania się do jakiejś instytucjonalnej sankcji, a tym bardziej bez jakiejkolwiek intencji narzucania ich komukolwiek. Problem jednak właśnie w uprzedzeniach i urazach wylewających się tutaj, przez które z miejsca moja skromna osoba została zakwalifikowana jako niemalże inkwizytor, który siłą i/lub podstępem pragnie nawracać wszystkich dyskutantów na katolicyzm 🙂

  207. Lewy
    Ateiście nie wypada wzywać imienia Boga swego na daremno („Boże”), głównie dlatego, że statystyczny ateista swojego Boga raczej nie posiada. W chwili wzburzenia można co najwyżej inwokować las iglasty („borze”). Pozostając przy leśnych skojarzeniach, niezłą alternatywą dla niezręcznego Pana Boga jest jeszcze pan buk.
    Rozumiem zatem, że Twój tekst zawiera elementy świadomie imitujące i prześmiewające nadęty bełkot i pretensjonalną fanfaronadę, właściwą niektórym wierzącym inaczej. Gratuluję, imitacja wyszła pierwszorzędnie.

  208. @Roger

    to ze bede olewal, czyli nie reagowal, nie myl z tolerowaniem…

    Nie ja odpowiadam za blog, odpowiadam za siebie samego, wiec nie bede odpowiadal.

    i nie pozdrawiam
    ~l.

  209. @lonefather ależ nie odpowiadaj, przecież ja się nie domagam atencji, Tyś pierwszy się zwrócił z komentarzem do mojej skromnej osoby.

  210. niosacaswiatlo
    14 stycznia o godz. 22:28

    Ateiście nie wypada wzywać imienia Boga swego na daremno („Boże”), głównie dlatego, że statystyczny ateista swojego Boga raczej nie posiada.

    Słuszna racja, ateista nie posiada swojego boga, chyba, że chodzi o 500+. Wtedy się może nieco wahać. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wzywał cudzego. A dla uzyskania porozumienia w dyskusji z wyznawcą jest to wręcz wskazane.

  211. Rogger77, 14 stycznia o godz. 22:27

    Prześledziłem na bieżąco wszystkie Twoje wpisy; zgadzam się że w niczym nie ewangelizowały anie nie narzucały (choć i u Ciebie nie brak retorycznej jazdy po bandzie… ateistów).
    Nie w tym rzecz.
    Deklarując -tu- przekonania religijne, trudno założyć, że ukrywasz je publicznie, co czyni Cię z definicji członkiem KK.
    Głosząc więc to, co głosisz, siłą rzeczy wprowadzasz na blog reprezentację instytucji.
    Nawet jeśli ta nie czujesz i nie myślisz – ona tak myśli i deklaruje za Ciebie, czyniąc publiczne zło w twoim imieniu.
    Zwłaszcza wtedy, gdy deprecjonuje i prześladuje (p. np.ustawa ‚antyaborcyjna’ tych, co jej dogmatów nie wyznają.
    W tym jest problem i stąd reakcje nadwrażliwości tych na blogu, co z własną wiarą wadzą się tu narzędziami ateizmu (trochę jak mnisi ostrym biczem po własnych pleckach).
    Czasem ostrze spadnie pobocznie, na odwiedzającego…hihi.

  212. @Rogger77 14 stycznia o godz. 22:27

    Twoje cele są w zasadzie nieistotne. Liczą się tylko teksty, którymi zaśmiecasz forum. Teksty zawierają standardowe propagandowe zagrywki, powtarzane ad nauseam w katolubnych środowiskach, a wciskane ludowi bez mydła przez kuriewnych funkcjonariuszy. Być może jesteś tak nimi przesiąknięty, że bezkrytycznie je powielasz bez żadnego celu, ale w brak celu trudno jednak uwierzyć. W sumie uprawiasz po prostu ogłupiające religianckie molestowanie, powodujące zdrowy odruch wymiotny u czytaczy.

  213. @niosacaswiatlo 14 stycznia o godz. 22:28
    „Ateiście nie wypada…” używać imienia Boga? A jak z imieniem Jahwe? Czy ateista mówiąc „Jahwe” powinien padać na kolana twoim zdaniem?

  214. @ Tanaka
    Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wzywał cudzego.
    A dla uzyskania porozumienia w dyskusji z wyznawcą jest to wręcz wskazane.


    🙂 pięknie powiedziane…

  215. Niosąca światło – czy to znaczy Lucyferka?

  216. Rogger77
    14 stycznia o godz. 22:08

    Prezentujesz kolejne wyuczone mantry.

    Religianci są przeze mnie nieźle rozpoznani, bo się wywodzę z rodziny katolickiej. Mój ateizm to ponad 50 lat rozpoznawania chrześcijaństwa. Więc do pewnego stopnia mam podstawy, by mówić ogólnie o chrześcijaństwie, o chrześcijanach w liczbie mnogiej, bo mam wiedzę i z pierwszej ręki, i z refleksji. Natomiast nie słyszałem o chrześcijanach (nie twierdzę, że takich nie ma), którzy bez uprzedzeń i bez apologetycznej postawy wobec chrześcijaństwa, badaliby mnogich ateistów. Dlatego przeciwateistyczna argumentacja religiantów to bezrefleksyjne stereotypy. Inaczej mówiąc: Z ulicy wzięty chrześcijanin nie ma poznawczych podstaw, by mówić wiarygodnie o ATEIZMIE, bo nie tylko że go nie zna i nie doświadczał, ale nie jest na tyle zaawansowany poznawczo, by rozumieć, że ateizmu nie ma – są poszczególni ateiści. Różniący się między sobą i nie stanowiący żadnych społeczności INDYWIDUALIŚCI.

    Kiedy mówisz o jakimś „specyficznym problemie polskiego ateizmu”, to widać nie rozumiesz, że nie istnieje coś takiego jak polski ateizm, więc nie może on mieć żadnego specyficznego problemu. Jeśli Ty go widzisz – lub Ci się zdaje, że widzisz – to tylko Twoja własność.

    Wmawianie na przykład mnie (w odróżnieniu od Ciebie mówię o sobie ateiście, a nie o ateizmie) utożsamiania „całego chrześcijańskiego światopoglądu i systemu wartości” z instytucją Kościoła jest kolejnym bezrefleksyjnym stereotypem i mantrą w epoce internetu, w którym ślepy widzi, jak wielu katolików nie tylko się nie utożsamia z Kościołem katolickim, ale wprost się od niego odcina.

    Przyszedłeś tu nieprzygotowany do spotkania z tutejszymi ateistami. Żaden zresztą religiancki gość nie był przygotowany. Szczęść Boże jamneński.

  217. Ciekawa jestem, czy ateiście wolno używać takich wyrażeń, jak „kaznodziejka z bożej łaski”?

  218. Rogger77
    14 stycznia o godz. 22:15

    Przepraszam, Roggerku, ale proponujesz rozmowę na docinki. Za starym.

  219. Gekko
    14 stycznia o godz. 22:19

    Wesołego wstanka z ranka, Gekko. Duża zgodność wśród tutejszych bezbożników, widzę, zapanowała. Prawie co do słowa.

  220. wbocek
    14 stycznia o godz. 22:50

    Byle panowanie zgody nie stało się totalną opozycją do rozumu…
    I jak tu zasnąć, niebo gwiaździste.

  221. Rogger77

    Zauważ, Roggerze, że zgodność myślenia tutejszych ateistów nie wzięła się z objawienia ani z jednego dla wszystkich – jak u chrześcijan Biblia – ateistycznego źródła. Każdy dochodził do ateizmu po swojemu. Ja na przykład dosłownie parę ateistycznych książek przeczytałem dopiero w okolicy pięćdziesiątki, będąc już ateistą z trzydziestoletnim stażem. A jednak te różne drogi doprowadziły do podobnych lub identycznych konkluzji.

  222. @wbocek otóż mylisz się, jest specyficzny polski ateizm, który wyraża się właśnie w silnej niechęci do określonej instytucji kościelnej dominującej w polskim życiu publicznym. Można to zjawisko kulturowe bez większych problemów zaobserwować, nawet na tym blogu, o ile obserwatora stać na bezstronny osąd. To właśnie Ty teraz idealizujesz ateistów, jeśli przypisujesz wszystkim absolutną indywidualność bez żadnych cech wspólnych, taka zbiorowość doskonałych ateistycznych indywidualności jest jedynie, bez urazy, Twoim życzeniowym wyobrażeniem. Paradoksalnie bowiem wielu ateistów identyfikuje się negatywnie przez pryzmat instytucji religijnej, z której wystąpili i od której się odcinają. To nadaje ich niewierze specyficzny, wspólny rys. Dlaczego np. „Na marginesie” ciągle obsesyjnie odwołuje się do „kk”, „katolubnych” itd.? Ta negatywna identyfikacja jest tak oczywista, że aż bije w oczy.

  223. Gekko
    14 stycznia o godz. 22:53

    Tak miałem w nocy na morzu na łódce. Postawiłem parę dryfujących siatek na śledzia i miałem do rana czas. Pochlałem, leżałem na wznak. Niebo gwiaździste nade mną i kiełbie we łbie. Odwiedziła mnie Światłość. Tak mnie wnerwiła, że wypadłem za burtę. Jak wlazłem z powrotem, już jej nie było.

  224. Analiza Lewego płytka i nie trza IQ w okolicach 300, by zajarzyć o co mu biega, tejot zaraz wyjdzie na durnia, a kk i dwaj panowie J. są zajefajni (jakbyśmy sami o tym nie wiedzieli). Jak długo będziemy to ciągnąć? Może by tak umieścić na blogu, w kluczowych miejscach, tabliczki jak w zoo, lub jakieś takie. Np. : don’t feed the troll, please! Chyba, że pragniemy towarzystwa w rodzaju Mauro Rossiego, Dandy’go, Pieza czy Jacka NH, którzy grasują na blogach red. Passenta i prof. Hartmana.

  225. Rogger77
    14 stycznia o godz. 22:59
    Silna niechęć do instytucji dominującej… np nad prawami i ciałami nienależącymi do tej instytucji, to cecha każdego wolnego i demokratycznego człowieka i społeczeństwa.
    Mylisz się więc w tym względzie, że dotyczy polskiego ateizmu.
    Zgadzam się natomiast, że w Polsce myli się resentyment co do kościoła z ateizmem.
    To dlatego, że za komuny mylono u nas buraki z szynką.
    Obie przypadłości z nadmiaru dominacji jednego, a braku dostępności tego drugiego, towaru marzeń.

  226. wbocek
    14 stycznia o godz. 23:04

    Też raz wypadłem za burtę, wskutek grzyba, a wciągany przez nią, poprzez trzaśnięcie w łeb, zobaczyłem gwiazdy.
    Ale pagaje poszły w kiełbie i nawet plusk po nich zaginął.
    Przyznaję, przedtem piłem, ale wtedy jeszcze nie było blogów.
    Dzisiaj noce z blogiem są upojne…
    a wtedy tyle miałem w głowie.
    😉

  227. Rogger77
    14 stycznia o godz. 22:59

    Wybacz, ale nic nie zrozumiałeś. Nie istnieją desygnaty ogólników, np. „chrześcijaństwo”, „ateizm”, „prawda”, „sprawiedliwość”. Owszem, mówi się ogólnikami dla wygody, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że to raczej metafory niż namacalne rzeczy. Więc nie mówisz o żadnym „specyficznym polskim ateizmie” – bo takiego nie ma, tak jak nie ma polskiego kataru, polskiej wścieklizny czy polskiego kaca – lecz o tym, co sam sobie wymyśliłeś.

  228. wbocek
    14 stycznia o godz. 23:04

    Super!
    Swiatlosc Cie za burte wyrzucila i tym samym otrzezwiales. Przyznam, ze jestem pod takim wrazeniem, ze ojejuuuuuu…

    pozdrowka
    ~l.

  229. rok 2016 – rokiem AAAAAteistyyyyy
    rok 2017 – rokiem Dezerteraaaaaa
    czyzby
    rok 2018 mial byc
    rokiem – Rogeeeraaaaa ?

  230. Gekko
    14 stycznia o godz. 23:14

    No to już jest zalążek Towarzystwa Za Burtą.

  231. @Rogger77 14 stycznia o godz. 22:59

    Ależ to nie ja się odwołuję. To ty zalewasz katolubną propagandą, z natury rzeczy przewidywalną i standardową. Jesteś produktem określonej „formacji” spod znaku kaka. I zasmradzasz forum religianckim czadem, nie mając w gruncie rzeczy nic do powiedzenia prócz wyuczonych kuriewnych formułek.

  232. lonefather
    14 stycznia o godz. 23:18

    Coming out:

    Mnie nie szkodzi
    w co nie wierzę
    i stąd mi się spokój bierze
    że pokus na ateusza
    nie stanowi wierna dusza.

    hi – hi 😉

  233. gotkowal
    14 stycznia o godz. 23:05

    Sa najwyrazniej tolerowani, zeby robic ruch w biznesie, czyli posty produkowac …

    Na tm blogu nie zauwazylem podobnej potrzeby, ale @Gospodarz slynie z tolerancji dlugodystansowej i nie przeszkadza mu za bardzo zdryfowanie blogowej mysli wymiany …

    pozdrowka
    ~l.

  234. wbocek
    14 stycznia o godz. 23:19

    Ktoś tu wkleił mądry link
    że na jednego w objęciu burt
    przypada piętnastu
    co za burtą
    Robi się tłok
    im bliżej bezkresu wód

    (a na blogu sieją smród
    albo i sielawą
    sielanka no pasaram
    w gacie)

  235. Gekko
    14 stycznia o godz. 23:22

    Out & about

    Wierze mocniej niz katolik,
    Nie ma to, jak sie pi***ic.
    Bozia tez tak uwazala,
    Wiec Onana pokarala.

  236. lonefather
    14 stycznia o godz. 23:27
    Pisałem, że pewne cechy ateizmu nie są ograniczone do granic PL, ale że p.się z Onanem nie wiedziałem.
    Pewnie na wykładach s-pałem.
    Lonek, co ma długi Lond
    wyprowadził gładko
    z błąd
    u

  237. z a r t

    Na wystawie poswieconej W I Leninowi byl obraz, na ktorym byla Nadiezda
    Krupska w poscieli z jakims blondasem-komsomolcem
    Obraz nosil tytul: „Lenin w Poroninie”.
    Nieco zdezorientowany widz pytal przewodnika: „A gdzie Lenin?”
    „Lenin w Poroninie” – odpowiedzial mu ten spokojnie i z powaga

  238. lonefather
    14 stycznia o godz. 23:23
    Twoim zdaniem to posty? Ruch w biznesie? Może jeszcze kontrowersyjne poglądy? Bo jeśli tak, to ja dziękuję – postoję.

  239. Rogger77
    14 stycznia o godz. 22:59
    „To właśnie Ty teraz idealizujesz ateistów, jeśli przypisujesz wszystkim absolutną indywidualność bez żadnych cech wspólnych, taka zbiorowość doskonałych ateistycznych indywidualności jest jedynie, bez urazy, Twoim życzeniowym wyobrażeniem”.

    Aż chciałoby się powiedzieć „chłopcze”, jak to miałem w zwyczaju, ale nie powiem. To nie ja „przypisuję wszystkim absolutną indywidualność bez żadnych cech wspólnych”, lecz Ty mi wmawiasz, że ja ją przypisuję. Znajdź w moim tekście takie miejsce i zacytuj. Ja mówiłem tylko o tym, że znani mi liczni ateiści dochodzili do ateizmu BEZ PRZEWODNIKÓW, z którymi dochodzą w dzieciństwie do istnienia bogów późniejsi religianci. Dochodziłem do nieistnienia bogów – jako wcześniej katolik – na własną rękę i podobnie dochodzili znani mi ateiści. To przede wszystkim miałem na myśli, mówiąc o nich jako o indywidualistach. Ale również i to, że są oni indywidualistami, czyli możliwie samodzielnymi intelektualnie myślicielami. Można też pewnie mówić o zindywidualizowanej wierze w bogów, ale początek z całą pewnością nie jest indywidualny.

  240. ozzy
    14 stycznia o godz. 23:34

    n i e m a ż a r t ó w – z w i a r y
    W muzeum Lenina, przedszkolna wycieczka ogląda eksponaty.
    W pewnej chwili, przerażone dzieci widzą w gablocie ludzką czaszkę. Kustoszka uspokaja, niszto, eto czierep Lenina!. Dzieci poważnieją, ale w następnej sali znowu czaszka, tylko mniej groźna bo jakaś mała. Kustoszka uspokaja pieszczotliwym głosem, niszto, eto toże czieriep Lienina, kak on był malieńkij…

  241. Ingmar Bergman
    (2018 to rok bergmanowski, 100.rocznica urodzin)

    o Lenny Bruce
    „His only offence was that he dared to tell people the truth”

  242. @ gotkowal, z dedykacją: „nie u siebie”

    „…Dantejskie sceny na Jasnej Górze. Szarża ‚pielgrzymów’, race i ogień…Kilkanaście osób ze stowarzyszeń Obywatele RP i Demokratyczna RP stało na błoniach klasztoru z transparentami „Chrześcijaństwo to nie nienawiść”, „Moją Ojczyzną jest człowieczeństwo” i „Tu są granice przyzwoitości”. Był to protest przeciwko ceremonii kończącej pielgrzymkę, podczas której na murach klasztoru rozwieszane są kibicowskie banery i wystrzeliwane są race.
    „Obywatele RP na Jasnej Górze są jak KOD na pogrzebie „Inki” i Frasyniuk na Krakowskim Przedmieściu. Nie u siebie” – komentuje wpolityce.pl”

  243. Ja się nie bardzo znam, ale co ma wspólnego chrzescijaństwo z tym tyranem ze Starego Testamentu. Nawet jak to tatuś…

  244. gotkowal
    14 stycznia o godz. 23:34

    Sam wiesz, ze jak nie wiadomo…

    No to jak nie wiadomo, dlaczego tolerancja taka, to wiadomo, ze o posty musi chodzic.

    No przeciez nie dopuscimy mysli, ze wlascicielom wspomnianych blogow jest wszystko jedno kto i co pod ich szyldem paskudzi????

  245. Ewa-Joanna
    14 stycznia o godz. 23:51

    @Tanaka to gdzies tam kolo poludnia, wiec pewnie gdzies w okolicach 1/3 wpisow liczac od gory, wywiodl i wykazal, ze sie o „tasmociag podawczy” rozchodzi, ktory przenosi ze starego do chrzescijanstwa….

    Poszukaj, bo warto przeczytac.

    pozdrowka
    ~l.

  246. Pora na dobranoc, bo już księżyc świeci. A z Louisem śpiewa niesamowita Jewel Brown:
    https://www.youtube.com/watch?v=MpZq3eKengA

  247. Gekko
    14 stycznia o godz. 23:48

    Tfu! Tfu!
    Zgin przepadnij …

    Wystarczy tego niedobrego. Bo jesli nei wystarczy, to nastepny etap, to bedzie § 58….

    I dupa blada, ze tak powiem.

    pozdrowka
    ~l.

  248. Ewa-Joanna
    14 stycznia o godz. 23:51

    Chrześcijaństwo rzeczywiście niewiele ma wspólnego z ST, bo gdyby miało wiele, nie powstałoby jako chrześcijaństwo, bo po co. Takie niepowstałe chrześcijaństwo nazywa się „judaizm” – mała religia małego ludu, którego miało być tyle co ziaren piasku nie pamiętam gdzie, w każdym razie prawdomówny Jahwe tak planował.

    A wspólność chrześcijaństwa i religii starotestamentowej jest taka jak uroczyste przywoływanie przy uroczystych okazjach nazwiska Marksa w krajach realnego socjalizmu.

  249. tejot
    14 stycznia o godz. 10:26
    myslę, że Indianie pójdą na wieczne łowy do swojego Manitou, Chińczycy posmiertnie przekształcą się w inne postaci, zależnie od tego, co robili w swiecie dzisiejszym, jacy byli nawzajem dla siebie i innych; przedstawiciele innych religii pójdą tam, gdzie wskazuje im ich bóstwo, tylko chrześcijanie, a właściwie katolicy będą smażyć sie w piekle. Z wyjątkiem papieży, kleryków, biskupów i całego tego przedstawicielstwa Boga na ziemi. Oni dobrze wiedzą, że sprzedają bajki, mity o istnieniu czegoś najwyższego, bo warto mieć straszaka, żeby trzymać społeczność w strachu o życie pośmiertne.
    Sama skłaniam sie w stronę pierwszego przypadku- odejdę w niebyt.
    Ale zanim odejdę, spróbuję zaznaczyć jakkolwiek swoją tu obecność w pamięci swoich bliskich.
    No i ZUSowi dam popalić, pożyję tak do 95 lat, żeby ZUS miał szansę zwrócić mi składki pobierane ode mnie przez kilkadziesiąt lat mojej pracy.

  250. Lewy
    14 stycznia o godz. 13:31
    najsampierw powinnam Ci podziękować za wstepniaka, bo tez miałam takie obawy, jakie wyraziła moja imienniczka- czy to dla mnie, niedyplomowanej tekst? Dałam radę, ale Broszka nie miała na to wpływu.

    Odnośnie posiadania duszy: chciałam Cie uświadomić lub przypomnieć, bo pewnie zapomniałeś, że pokropek nie czyni Ci duszy. Dusza wchodzi w Ciebie w okolicach 40 dnia życia płodowego. Jesli chodzi o dziewczynki, to tu dusza się zastanawia i ostatecznie uduchowia dziewczynki mniej więcej w okolicach 80-90 dnia życia płodowego.
    Od czego to zależy- nie wiem, ale widać, że od poczęcia płeć męska jest bardziej promowana.
    Tak więc chrzczony czy niechrzczony- duszę posiadasz. Ale może brak Ci ducha?

  251. @wbocek
    15 stycznia o godz. 0:26
    No niby z logiki tak to powinno wynikać, ale chyba nie wynika. Jak pisałam – nie znam się za bardzo, bo nie interesuję za bardzo, ale zetknęłam się z adwentystami, baptystami i jakimis tam jeszcze, wszyscy mieniący się chrześcijanami i oparci bardziej na ST niż NT. Tych wieprzowin i sabatów w NT chyba nie ma. I tych ofiar składanych z żywioły wszelakiej i węgorz nie ryba.

  252. Ewa-Joanna
    15 stycznia o godz. 0:45

    Logika to tylko ogólnikowe podsumowanie – kieruję się znajomością obu Testamentów. Tysiąca rzeczy z ST nie ma w NT, np kilkudziesięciu nakazów karania śmiercią za różne wykroczenia, m. in. za cudzołóstwo, które ewangelijny Jezus ocenił znanymi (dla mnie pięknymi) słowami: „Kto z was jest bez grzechu, niech w nią pierwszy kamieniem rzuci”.

    Jezus powiada, że nie przyszedł znieść Prawa (starotestamentowego), lecz wypełnić. Ale to tylko maskująca gadka, bo jego rozumienie cytowanych przez niego starych przepisów jest o wiele bardziej humanitarne. W NT nie ma ani okrutnego dzikusa Jahwe, ani żadnego okrucieństwa. Bóg Ojciec jest tylko przez niego bardzo ogólnikowo przywoływany jako ten, który go posłał. I tyle jest ze Starego Testamentu w Nowym.

  253. Ja to chyba nie mam IQ do takich rozważań. Ale. Wrodzona pedanteria skłania mnie jednak do łagodnej krytyki: no, bo jeśli Grecy i ich bogowie, to należałoby się trzymać ich greckich imion. A Ceres to rzymski odpowiednik Demeter, Merkury – Hermesa.
    Z chrześcijanstwem to też nie taka prosta sprawa. Na ile można ocenić przy braku źródeł jego początki, to było właśnie rewolucyjną reakcją na satrapę Jahwe, głoszącą równość, sprawiedliwość, miłosierdzie, itp. Podobnie zresztą jak mekkańskie objawienia Muhammada. Co z tych wczesnych sielskich mrzonek zostało (w obu przypadkach), po tym jak wiara wraz z jej głosicielami obrosła w piórka, zaszczyty, pozłotę i politykę to zupełnie inna bajka.
    Co zaś do zakończenia mego pobytu podpisuję się pod podejściem Epikura – Non fui, fui, non sum, non curo

  254. wbocek
    15 stycznia o godz. 0:26

    Ze śmiechu na temat Marksa kawa mi o mało co nie wróciła do filiżanki, ale i natchnęła, jak grzecznie prosił Święty Ojciec Święty: ducha nie gaście (w filiżance), taką myślą marksistowską: Jahwe był jak Stalin swoich czasów, a Jezusek to taki Gorbaczow.

  255. ozzy
    14 stycznia o godz. 23:43

    o Lenny Bruce
    „His only offence was that he dared to tell people the truth”

    That was the offence.

  256. konstancja
    15 stycznia o godz. 0:41

    najsampierw

    A natenczas to najsamprzód. 😀

  257. Tanaka
    15 stycznia o godz. 9:13

    Ojej, prysnąłbyś kawą do filiżanki i byś zgasił ducha jak strażak z węża – chyba lepiej pryskać za okno.

    Tak się, mać jego, szykowałem na jazdę do Dąbkowic na mierzei jeziora Bukowskiego. Z Dąbkowic – zamarzniętą plażą do Łaz (ogromny skrót: ze 4 km, a łukiem – kilkanaście). Jeżdżenie zamarzniętą plażą wypróbowałem w tamtym roku: z Sarbinowa do Chłopów i się zachwyciłem, bo równiej niż po asfalcie. Ale dziś fifka, bo południowy sztorm w porywach do 8, a od południa – do 9. Z powrotem do chaty – pod ten wiatr. Mróz i wiatr to nie cztery siekiery, ale osiemnaście.

  258. Tanaka
    15 stycznia o godz. 9:21

    Pewnie najsamtył by się do kompletu nadał.

  259. Warto powtarzać wiersz Wojciecha Młynarskiego, bo wybory wracają

    Liczę na cud

    Nienormalni i normalni,
    skołowany polski ludu,
    Rodacy nieobliczalni,
    żyjący w krainie cudów.

    Nowa czeka nas atrakcja,
    którą tak bym zdefiniował,
    szykuje się demokracja
    policyjno-wyznaniowa.

    Na nowego Prezydenta,
    co podkreślam w tym wierszyku,
    będzie wpływać Trójca Święta
    ustami swych urzędników.

    I nareszcie, piękna sprawa
    w skali makro, w skali mikro,
    można będzie z mocy prawa
    zapuszkować za in vitro.

    A kto spyta – Co jest grane?
    Nie pasuje do winietki,
    się odwiedzi go nad ranem
    i założy bransoletki.

    Więc rozsądek zdrowy wyzwól,
    byś nie musiał się przekonać,
    jak z pomocą populizmu
    robi z ciebie się balona.

    By uniknąć tego losu
    i by nie mieć gigant kaca,
    wyjdź więc z domu i zagłosuj,
    to jest niezbyt ciężka praca.

    Frekwencję uaktualnij,
    zmień jej procent i oblicze.
    Jesteśmy nieobliczalni
    i ogromnie na to liczę.

    Warszawa, 15 maja 2015

  260. I to naprawdę dzieje sie w Polsce XXI wieku?
    Urywki z http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,22886271,fajne-cycki-niezla-dupa-jak-ksiadz-egzorcysta-zgotowal.html#BoxGWImg
    A może nie lubiła się modlić z powodu księdza proboszcza? Jakoś pod koniec podstawówki pojechała na obóz dla młodzieży organizowany przez Kościół. W ostatnią noc wyszła z domku po ciszy nocnej, żeby oddać koleżance portfel. Za karę musiała nazbierać szyszek i klęczeć na nich przed proboszczem, który siedział na krześle. Potem kazał jej wykonywać skłony i pompki. Trwało to wiele godzin. Nagle straciła przytomność.
    […]
    Ale zaczęli ją też zmuszać, żeby chodziła do kościoła. Wkurzało ją to, bo nie była wierząca. Siedziała w ławce, narastała w niej złość, robiło jej się duszno. Rodzice i ciotka szturchali ją, jeśli się nie przeżegnała, strofowali, jeśli nie uklękła jak trzeba.
    […]
    W sali było ciemno, paliła się świeczka, animatorka jak w transie powtarzała modlitwę do Ducha Świętego. Irenie nagle zabrakło powietrza. Na kolejnym spotkaniu grupa zaczęła nad nią odprawiać modły. Wpadła w panikę. Chciała wyjść, ale ją otoczyli, kładli ręce na głowie. Wpadła w histerię, padła na ziemię, miała drgawki, krzyczała, rzucała się. Rozwaliła jakiś stół.
    W pewnym momencie pojawił się ksiądz egzorcysta.
    […]
    Więc ksiądz M. zaczął zapraszać do salki innych księży, żeby pomogli ją przytrzymać. Czasem było ich nawet kilku – być może nawet osoby świeckie, w zwykłych ubraniach. Zawsze mężczyźni. Każdy miał swój pomysł, żeby coś dodać do egzorcyzmu. Przywiązywali ją do kaloryfera, tak że waliła w niego głową, kładli się na niej i przygniatali całym ciałem, tak że nie mogła się ruszyć, miała wrażenie, że ustaje jej krążenie. Wkładali ręce pod ubranie, które zsuwało się podczas szamotaniny, tak że czasem była właściwie naga (mówili, że diabeł boi się dotyku kapłańskich rąk). Wcierali w miejsca intymne święte oleje (mówili, że piersi i pochwa to miejsca najbardziej narażone na działanie diabła). Ksiądz M. całował ją w usta (mówił, że to „pocałunek Ducha Świętego”). Inny ksiądz, kolega M., był szczególnie brutalny: łapał ją za gardło i dusił, wykręcał rękę i trzymał ją przez wiele godzin, aż zsiniała. Protestowała, błagała, żeby przestali, ale wciąż słyszała tylko, że to głos diabła.
    […]
    Dziś Irena nie pamięta, jak ksiądz nawiązał kontakt z jej rodzicami. Czy poprosił, żeby mama odebrała ją po jednej z sesji? Czy mama zobaczyła, że wraca do domu cała w siniakach, z kołtunami we włosach, a jej ubrania są sztywne od świętych olejów, krwi (często podczas egzorcyzmów przegryzała sobie wargę), moczu (księża nie wypuszczali jej do toalety, mówili, że diabeł w ten sposób chce uciec) i wymusiła na córce wyznanie, że chodzi do księdza?
    Nawet jeżeli rodzice się o nią martwili, to ksiądz M. rozwiał wszelkie wątpliwości. Wywarł na nich bardzo dobre wrażenie – pewny siebie, charyzmatyczny. Spokojnie wytłumaczył, że ich 16-letnia córka ma poważne problemy z demonami.
    […]
    W dzień były egzorcyzmy, a w nocy ksiądz M. spał z nią w łóżku. Mówił, że będzie jej pilnować, bronić przed demonami.
    […]
    Ale i tacy jak ksiądz P. w kościele na południu Polski, który zaprowadził ją do małej, dziwnej sali, gdzie stało łóżko z pasami. Było w niej dwóch księży i kilka czy kilkanaście świeckich osób. Wszyscy razem głośno się modlili. Kiedy leżała już na łóżku skrępowana pasami, księża ruszyli, żeby obciąć jej paznokcie. Ksiądz P. przestraszył się, że go podrapie. Używali nożyczek chirurgicznych, a ona zaciskała dłonie w pięści, więc lała się krew. Potem w rytmie modlitw wkładali jej do ust krzyż, żeby przyjęła Chrystusa. Czuła, jak krew leci z dziąseł. Kiedy już otworzyli jej usta tym krzyżem jak otwieraczem, zatkali nos i lali do ust wodę egzorcyzmowaną. Nie mogła oddychać, myślała, że się utopi. Miała odruchy wymiotne i dławiła się, a nie mogła nawet przechylić głowy.
    […]
    W Polsce jest około 150 kościołów, w których raz w miesiącu odprawiane są msze i nabożeństwa o uzdrowienie i uwolnienie od demonów. Przyjeżdżają na nie autobusy pełne ludzi.

  261. Ewa-Joanna
    15 stycznia o godz. 10:26
    Potworne. I nic sie nie da z tym zrobic, bo nie ma takiej wladzy, ktora moglaby tych przestepcow-szalencow spacyfikowac. To panstwo samo jest przestepcze i szalone.
    Potrzebne sa nowe rozbiory i zabory.

  262. @Ewa-Joanna
    I to naprawdę dzieje się w Polsce XXI wieku?
    Naprawdę! Taka jest polska katolicka prowincja. Zaczyna się kilka kilometrów od Warszawy, czy innych większych miast choć i w Warszawie takich zdarzeń nie brakuje. Poznałem niedawno kolesia, który działa jako pomocnik egzorcystów. Wyjątkowy bufon. Kazał teściowej, umiarkowanej w manifestacji wiary katoliczce, spalić i wyrzucić z domu wszystkie pamiątki, co je przywoziła z zagranicznych wojaży. Jakieś bransoletki kupione w Kairze, jakieś maski z Tajlandii, ot, zwykłe – czasem bazarowe – regionalne „cepelie”. Potraktował te bibeloty jako artefakty szatana. Gdy zabrał się za wyrzucanie książek, został wyrzucony z domu. Córka znajomej wzięła stronę męża. Czy nie sprowadzi na mamuśkę tabunu egzorcystów – nie wiem, choć najwyraźniej ma ochotę. Dzieje się to w odległości 15 kilometrów od Warszawy. Ksiądz proboszcz (po kilku odwykach w specjalnym ośrodku leczącym sutannitów z alkoholizmu) wziął – co było do przewidzenia – stronę „młodych”.

  263. Lewy
    15 stycznia o godz. 10:57

    Wpierw wypluj, potem odszczekaj!

    Tez wymysliles?
    Nowe rozbiory i zabory?

    Oszalales?
    Tak jestes zdesperowany i tak zdolowany, ze juz nie widzisz zadnej nadzieji?

    Wiem. Mnie tez to przygnebia. Wiec rozumiem Twoje przygnebienie i zdolowanie.

    Tylko, ze ja jestem z natury optymista, co kazde mi szukac rozwiazan, a nie podawac sie czarnym depresyjnym myslom. I wyobraz sobie, ze choc straszny jest ten obraz, to sadze takjak to pisze w Kontrrewolucji Kaczystowsko Kosciolkowej, ze pijani powodzeniem docisna srobke, a gdy peknie, zostana zmieceni.

    Zadziala wtedy to co powiedzial Bertrand Rusell. Ludzkosc sie tylko wtedy skutecznie wyzwala, gdy sie wyzwala jednoczesnie z opresji cywilnej i religijnej.

    W 1989 roku, nie bylo warunkow, bo sie kosciolek katolicki skutecznie podszyl i udawal ze tez sie wyzwala od komuny, a zaslepieni religijnie i wdzieczni za „pomoc koscielna”, choc ta pomoc byla tylko rozdzielana koscielnie, dali sie omamic…

    Teraz juz sie nie ukryja, nie przemkna, teraz zostana zmieceni wraz Jaroslawem Kaczynskim i z PiSem jego.

    pozdrowka i glowa do gory, nie wolno dac sie stlamsic i zdolowac
    ~l.

  264. Gekko wczoraj 12:45

    Szersze?
    około 90 cm w klatce piersiowej, około 130 cm w pasie. Jedynie szacunkowo, bo z daleka

  265. A tak w ogole, to dobrego dnia zycze wszystkim opetanym przez demony, czyli piszacym i czytajacym Blog Ateistow.

    Bo patrzac od strony kosciolkowej, to my musimy byc opetani przez demony, skoro w bozie nie wierzymy.

    Dlaczego?

    No to juz jest prosciutenkie do wyjasnienia. Skoro normalnym ma byc wierzenie i chodzenie do kosciola, to wszystko co tego nie robi musi byc nienormalne !

    Co jest dowodem na opetanie, bo tylko tak mozna wytlumaczyc to, ze nie wierzymy w bozie, czemu niejeden religijny, niejednokrotnie dawal wyraz na tym blogu.

    Tak wiec po udowodnieniu, ze z punktu widzenia religijnych, jestesmy z pewnoscia opetani przez demony, jeszcze raz pozdrawiam Wszystkich opetanych, zyczac wspanialego dnia w opetaniuUUUUUUUUuuuuuuu… UuUuuuuu ….!

    pozdrowka
    ~l.

  266. Ewa-Joanna
    15 stycznia o godz. 10:26

    To nie tylko potworne, jak skomentował @Lewy, i nie tylko to się dzieje naprawdę, jak stwierdził @anumlik, ale to jest polska substancja narodowa. Krew i żyła.

  267. Tanaka
    15 stycznia o godz. 11:52

    A konkretnie, to co ma byc ta „substancja narodowa” ?

    pozdrowka
    ~l.

  268. wbocek
    15 stycznia o godz. 9:38

    O, to, to!
    Po lodzie jeziornym to ja nie rowerowałem, natomiast troche po morskim. Całkiem nieźle, ale jak się czlowiek rypnie, to spora przykrość: można się nieźle pociąć. Lód nie tworzy się gładki, a bywają żylety. Z tej niegładkości też się bierze większa łatwość przejechania kawałka trasy bez rypnięcia.
    Za ostatniej zimy stulecia kolega przejechał rowerem na wprost z końcówki mola w Sopocie do główki falochronu w Nowym Porcie.

  269. lonefather
    15 stycznia o godz. 11:56

    Konkretnie to napisałem: krew i żyła. Bez substancji nie ma narodu ani Polaka. Tylko cywilizacja śmierci i kultura szatana.
    Oj dana-dana.

  270. Tanaka
    15 stycznia o godz. 11:58

    Chyba daje znac o sobie dlugie mieszkanie poza granicami umeczonej. Bo nei rozumiem tego co ma znaczyc ta „krew i zyla”…

    Nie rozumiem po prostu co to oznacza i do czego konkretnie sie odnosi.

    pozdrowka
    ~l.

  271. Lewy, a czytał Ty taki periodyk wydawany w Umęczonej -„Egzorcysta”?
    Szata graficzna atrakcyjna, przykłady uzdrowień, umiarkowane wypowiedzi wykonawców i uzdrowionych egzorcyzmami, świadectwa uzdrowień, plany na przyszłość, ile to jeszcze pracy przed nami, licho nie śpi, brakuje kadr, itd.

    Egzorcyzmów potrzebują zarówno egzorcyści, jak i nawiedzeni przez diabła. Potrzebują by wypełnić misję, być posłusznym odwiecznej prawdzie. W obu przypadkach – egzorcystow i egzorcyzmowanych spełnia się, daje znać o sobie, potwierdza ta prawda jako staropolska zasada, żywa i praktykowana szeroko w Polsce do dziś, także w polityce – to ONI są winni wszystkiego, psują nam robotę, włażą ze swoimi, brudnymi kopytami w nasze prywatne i państwowe sprawy. Musimy pozbyć się, odsunąć, unieszkodliwić wypędzić ONYCH.

    Szatan, to taki symboliczny substytut ONYCH. Wyganianie szatana, egzorcyzmowanie może objąć całe społeczności, np. WOŚP, a także całe państwo. Walka z ONYMI, to jest wyganianie szatanów z państwa (ulubiony zwrot Jarosława Ka – inni szatani byli tam czynni).

    ONI, to są lewacy, lemingi, komuniści i złodzieje, fałszywe elity, itp. ONI są podstępni, często niewidzialni, nierozpoznawalni, chcą nas opanować, zawładnąć naszymi duszami i myślami, obezwładnić od środka, kierować nami, odciągnąć od czynienia dobra, skierować na drogę zła, dekonstrukcji i anihilacji (piję do Jarosława Ka)

    Generalnie – nie my jesteśmy winni czegoś tam, tylko ONI, obce siły, które chcą nami zawładnąć, np. Unia Europejska – eurokołchoz, ojrorzesza.

    Postrzeganie ONYCH jako potencjalnych nosicieli zła, to jest ważna część paradygmatu narodowego w Umęczonej oraz podłoże każdej paranoi. Egzorcyści rozpowszechniają, indukują, mnożą paranoję, by wykazać swoją przydatność społeczną, nazwać siebie uzdrowicielami dusz, pogromcami zła, skromnymi pomocnikami Boga.
    Jakże to pasuje do Jarosława Ka.
    Pzdr, TJ

  272. @Tanaka

    Chodzi o to, ze uzyles pojecia, ktorego nie znam, wiec nie znajac pojecia i jego znaczenia, nei rozumiem co chciales powiedziec.

    pozdrowka
    ~l.

  273. @@Lewy, Anumlik, Tanaka
    Jestem przerażona. Naprawdę. Wyjeżdżałam z innej Polski, normalniejszej i bardziej ludzkiej.

  274. tejot
    15 stycznia o godz. 12:10

    Genialne !
    Wynalezli perpetuum mobile !

    „Egzorcyzmow potrzebuja zarowno nawiedzeni, jak i egzorcysci…

    Robota nie do przerobienia! I jakie perspektywy finansowe ! I inne tez …!

    pozdrowka
    ~l.

  275. Ewa-Joanna
    15 stycznia o godz. 12:23

    Pisalem do @Lewego, NIE WOLNO dac sie zastraszyc.

    Nie wolno sie bac!

    Im wlasnie o to chodzi, zeby sie wszyscy bali. Wiec zeby stawic opor, trzeba opanowac strach.

  276. lonefather
    15 stycznia o godz. 12:24
    tejot
    15 stycznia o godz. 12:10

    Genialne !
    Wynalezli perpetuum mobile !

    „Egzorcyzmow potrzebuja zarowno nawiedzeni, jak i egzorcysci…

    Mój komentarz
    Lonefather. Małe omsknięcie. Powinno być coś w ten deseń – rytuału egzorcyzmów potrzebują egzorcyści by funkcjonować, istnieć, dlatego wynajdują i zachęcają innych do donoszenia im o nawiedzonych przez szatana. Egzorcyści wynajdują „potrzebujących” uzdrowienia i dokonują rytuału egzorcyzmów, bardzo podobnie jak znachor leczy ludzi tylko bardziej spektakularnie, z bogatą celebrą.
    Pzdr, TJ

  277. @Rogger 77
    To tak dla przypomnienia:
    Łuk.19,27 „Ale tych nieprzyjaciół moich,którzy nie chcieli,bym ja królował nad nimi,przyprowadżcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach”
    Nie gadaj więc o cudownościach chrześcijańskich,gdzie samo dobro i cud-miód.Jak się uprzeć to chrześcijańskie rzezie z tych Jezusowych słów można wysnuć.
    A ateiści dlatego najczęściej zostali ateistami,że czytali ze zrozumieniem tzw.Pismo św.

  278. Higiena świadomości per pedes

    Wiadomości o kondycji egzorcyzmów w Polsce okazały się dla wyznawców, ich krewnych i sąsiadów nowinką na poniedziałek.
    Pogrzebanie żywcem przez wspólnotę i jej instytucję ks. Lemańskiego nie okazało się stygmatem, a wszyscy współudziałowcy tego linczu, ułożyli się luźno, ale wygodnie w moralnej d.ie.

    Dziś wokoło zdziwienie, że objawy zwiastują skutki, a czyny je uskuteczniają.
    Ale nie własne.
    Owszem, zdziwienie gdzieniegdzie budzi, w kwestii egzorcyzmów …szalone państwo, co ogniem i mieczem na szanownie egzorcyzmujących się nie zionie.
    A Tanaka, jakże słusznie wskazuje, że miecz i ogień krwi z krwi się nie imają.
    Tak, słusznie, bo nasza racja i słuszność jest też z naszej, a nie cudzej krwi lepiona.

    Ja bym dalej poszedł, krew to medium narodowe zbyt wzniosłe, trudno dostępne…
    Wszyscy byśmy więc w cywilizację dalej zaszli, bezkrwawo – ale nie z brudnymi nogami.
    Takie społeczności, jaka higiena codzienna; światopogląd jest pochodną.
    Brudne nogi prowadzą tylko do brudnych wyborów, a stąd już odległość do egzorcyzmów nad urną o tyle, co brudu za paznokciami.
    Ale gdy krew słuszności (np. w egzorcystycznej obronie przed obcym) uderza do głowy, trudno skrócić dystans do higieny nóg.

  279. „A ateiści dlatego najczęściej zostali ateistami,że czytali ze zrozumieniem tzw.Pismo św.”

    Gdyby istniał wzorzec cnót umysłowości narodowej, nic lepiej niż powyższe nie nadawałoby się, by rzucić haftem na sztandary. Oczywiście, niesione w procesji…
    🙂

  280. „Wyjeżdżałam z innej Polski, normalniejszej i bardziej ludzkiej.”

    W normalniejszej i bardziej ludzkiej Polsce lat 70-tych, normą było istnienie furtki dla partyjnych od zakrystii.
    Z przodu normalnie – wchodzili na mszę ludzie.
    Wychodzi, że zawsze najludzszy i najnormalniejszy był kościelny furtian – bo był otwarty na ludzi i z przodu i z tyłu.
    A dziś, wdzięczna normalna ludzkość głosuje mu za to nogami, także wytupując se szatana z fałd człowieczeństwa.
    Normalka przecież, na świecie ze świecą takiej szukać – tylko wracać.
    😉

  281. tejot
    15 stycznia o godz. 12:10

    Miałem ja, lat temu parę, w ręce pismo fachowe, o tytule bodaj: „O aniołach”. Znaczy: angelologia naukowa. Różne były w środku piękności, mnie się bardzo podobało o tym, jak pewna pani, stojąc w drzwiach pokoju zobaczyła, jak przez szybę okna przenika anioł, lekko porusza firanką i hop! – już stoi przed ową damą.
    Dalej nie pamiętam co było, bo się zawstydziłem, a pani z empiku powiedziała mi, że to pismo dla ludzi dojrzałych i zabrała mi je.
    Były jeszcze lepsze produkcje, ale z nerw zapomniałem.
    A jeszcze wcześniej, w kiosku Ruchu poczytałem sobie nawet bardziej fachowy periodyk o chrystoformizacji, dzięki czemu sam też jestem fachowiec w temacie. Kiosk Ruchu stał obok zakładu wulkanizacji, a klienci, czekając na wulkanizację, zgłębiali chrystoformizację.

  282. tejot
    15 stycznia o godz. 12:10

    Tak, to nie MY wyganiamy krzykiem i przytupem ONYCH ze świątyni, a szatana z niewiernych (lub wiernych, zależnie od okoliczności towarzyskich).
    NAS przy tym nie słychać, milczymy wymownie, z całą klasą.

  283. Ewa-Joanna
    15 stycznia o godz. 12:23

    Wtedy cham miał jeszcze nieco poczucia chamskości w sobie więc i był ciut grzeczniejszy. I nawet się, czasem i troszkę, starał być mniej chamski a bardziej gładki. Z edukacją było podobnie, niejeden człowiek kulturalny i wysoce kształcony miał na wizytówce na drzwiach domu wygrawerowane: inżynier Leon Kowalski. Albo: magister Zuzanna Ciepła. Teraz gorzej: i profesor bardziej chamski od chama, nijak się połapać nie można który jest który. Była mitygacja i alternatywa: jak ktoś chciał się trzymać z dala od egzorcysty albo biskupa, co na jedno wychodzi, miał się gdzie schronić, na ciele i na umyśle.
    Ale żeby wtedy ludzie byli jakoś wyraźnie mądrzejsi, to nie sądzę. Raczej z powyższego się to brało, a nie z czego innego. teraz ta parszywość została uświęcona, więc i z podglebia na wierzch wyłazi, pyszni się, żre i w tłuszcz obrasta. Taka zasada Kościoła kat i państwa.

  284. Tanaka-San,

    zajrzałem do „o nas” i szło mi odwrotnie niż Martinowi Edenowi (w ostatnim zdaniu książki): „I zanim pojął, pojmować przestał!”
    Zrozumiałem , dlaczego na liście blogów Polityki jest lekko zmieniony gramatycznie tytuł blogu i brakuje nazwiska blogera. Życzę owocnej pracy! Przeglądałem kilka postów, a przede wszystkim nicki komentatorów. Przypomniałem sobie wiele z nich, ale nie wszystkie.
    Chyba jest to blog mi bliski, choć dumny tytuł „ateista” pewnie mi się nie należy, jak temu chłopcu, który się przyznał proboszczowi, że jest ateistą. Ten z rozbawieniem odpowiedział mu: „Synu, jaki z ciebie ateista, jesteś zwykłym bezbożnikiem”! Niby wydają się te określenia być synonimami, ale tak nie jest. Jeśli katolik mówi, że jest bezbożnikiem, to znaczy, ze coś mu nie pasuje unowocześniony przez Jezusa Jahwe. A jeśli szuka innych bogów? Ja się przymierzam np. do poznania religii „makaroniarzy”, bo zawsze lubiłem „pasta chiuta”, gdy leżałem w szpitalu w Petra Ligure (tym samym co Kubica, tylko na innym oddziale). Boleję nad tym, ze polskie państwo się sprzeciwia uznaniu tak smacznej religii (pasta Bolonese – pycha!). Dla mnie gastronomia jest bardzo ważna i pewnie stąd moje kłopoty z szeroko rozumianą gastrologią (trzustka, wątroba i jej woreczki). Niesprawność w/w organów spowodowała m. in. mój zanik zainteresowana „strawą duchową” w postaci pyskówek z trollami blogowymi. Zmniejszyłem więc brutalnie liczbę podejrzanych organów, lub ich znaczenie – podobnie jak prezes postąpił z organami państwa (bez)prawa.
    Gdy wczoraj zajrzałem na En passant i policzyłem wpisy Mauro, to odpadła mi chęć i inne rzeczy i nie wiem czy tam powrócę. Uważnie przebiegłem komentarze tutaj i podoba mi się styl wielu wypowiedzi.
    Tak się składa, ze jako dziecko byłem nafaszerowany prawdami bożymi, jak większość Ślązaków – najpierw przez naprawdę fajnego księdza niemieckiego (też Ślązaka), a po wojnie przez bardzo różnych polskich księży. Poznałem całą gamę możliwości – od brutalnego chama, katującego dzieci szkolne – do „serialowych” typu polski Don Matteo czy proboszcz z „Plebanii”. Stawałem się jednak wcześnie odpornym na indoktrynacje, bo widziałem zbyt wiele braków logicznych w tzw. „Słowie Bożym”, nawet idiotyzmów. Już jako dziecko czytałem będące na indeksie demaskatorskie książki. Dla przykładu zgłębiałem częściowo najostrzejsze odsłanianie zbrodniczej roli KK od czasów, gdy chrześcijanie byli prześladowani, potem chrześcijaństwo stało się religią państwową i wszystkie zbrodnie i niegodziwości kościoła jako instytucji do połowy XIX wieku, gdy autor napisał książkę p. t. „Der Pfaffenspiegel” – moje tłumaczenie tytułu to „Klesze zwierciadło”. Autor ma chyba polskie korzenie (Otto Julius Bernhard von Corvin-Wiersbitzki). Może to protoplasta brydżysty Korwina – Mikke?. Teraz czekam na działanie premiera i jego re-chrystianizację Europy, może wtedy wrócę na łono!?

  285. lonefather
    15 stycznia o godz. 12:04

    No krew i żyła. Bez tego nie ma życia. Krew z krwi, kość z kości. Chyba już prościej nie wytłumaczę.

  286. No to w ramach opanowywania strachu, problem do wyjasnienia zapodam, z prosba o mozliwie proste wyjasnienie…

    U „mnie” gdzie mieszkam, czyli w rejonie Crystal Palace Triangle jest mala, ale bardzo dobrze zaopatrzona ksiegarnia :

    http://booksellercrow.co.uk/

    W niedziele 14go przy okazji kupowania jablek na przepis @anumlika:

    anumlik
    13 stycznia o godz. 19:35

    Wstapilem „przy okazji” do „Wrony” i nabylem droga kupna 3 ksiazki. Nie znalem jeszcze tematu i tresci wstepniaka @Lewego, a ksiazki ktore kupilem to:

    https://www.penguin.co.uk/books/307476/mythos/

    https://www.nytimes.com/2016/08/07/books/review/joy-williams-ninety-nine-stories-of-god.html

    https://www.goodreads.com/book/show/759517.Hard_to_Be_a_God

    Prosze zwrocic uwage na to, ze:

    1) wszystkie 3 maja w tytule i w tresci tematyke zwiazana w ten, czy inny sposob z bogiem, czy bogami
    2) pierwsza jest w calosci nowym opowiedzeniem greckiej mitologii i kupilem ja jako 6, a moze 7 ksiazke o mitologii greckiej w mojej bibliotece
    3) 99 Historii, niby o bogu, ale niekoniecznie
    4) Trudno byc Bogiem Strugackich… coz kto nie czytal, niech zaluje, albo niech szybko nabywa i czyta.

    Nie majac pojecia, ze bedzie nowy wstepniak, nabylem ksiazki „na temat”, w tym jedna calkowicie w temacie.

    Jak to sie stalo, ze wybralem i kupilem wlasnie te ksiazki spomiedzy paru tysiecy innych?

    Jak to sie stalo, ze te wydane juz dosc dawno temu ksiazki, ktore kilkukrotnie mialem w rekach kupilem wlasnie w dzien zmiany wstepniaka.

    Mam rosyjskie i polskie wydanie Trudno byc Bogiem, a kupilem jeszcze angielskie?

    No prosze o napisanie, co sadzicie. Co myslicie i jak mozecie wytlumaczyc taka zbieznosc?

    pozdrowka
    ~l.

  287. lonek, palec boży.

  288. Tanaka
    15 stycznia o godz. 11:57

    Na szczęście rower dał znać, że czas stawać do remontu i nie pojechałem po plaży. Gorzej byłoby, gdyby dał znać 30 km od Koszalina.

    Też mam wspomnienie morskie z nie pamiętam której zimy stulecia w tym stuleciu. Było to w Rowach. Poszliśmy z bratankiem na plażę. Morze tylko miejscami było zamarznięte na kilkaset metrów od brzegu, a na wolnych od lodu jeziorach roiło się od ptactwa. Wzdłuż brzegu ciągnął się śniegowo-lodowy wał po męską pierś. Albo i damską. W pewnym miejscu był wylot chyba melioracyjnego zbieracza – zwyczajnie woda spływała po plaży. Tylko że w tym czasie nie woda, ale lód. Plaża była ze sporym spadkiem, a ślizgawka była takiej szerokości, że ze cztery Pawłowiczki mogłyby się ślizgać obok siebie i kaczka. Mogłem tylko stanąć na tym lodzie i już był sznurował w dół, ale mnie się zachciało szumu w uszach. Wziąłem rozbieg, a buty miałem nieprzytomnie śliskie. Jak pojechałem, tak odzyskałem przytomność dopiero na wiosnę, jak już były bazie. Chodzi o to, że z tą rakietową prędkością pieprznąłem w śniegowo-lodowy wał przy samym morzu i mnie zamroczyło na półtora miesiąca. A klepki nie jestem pewien, czy do dziś wróciły na swoje miejsce.

  289. Tanako, są podobne periodyki wydawane w Polsce, tylko świeckie. Są ta gazety ufologiczne. Czytałem raz kiedyś coś takiego i przypominam sobie, że przedstawiane tam teorie były bardzo podobne, niemal identyczne w poetyce, w opisach zjawisk nadzwyczajnych, w założeniach, które pełniły jednocześnie rolę dowodów, w faktach wymyślonych, których samo nazwanie czyniło faktami, do dzisiejszych komunikatów wydawanych przez podkomisję smoleńską Macierewicza.
    Ten sam pseudonaukowy żargon mający obezwładnić swym formalizmem i magią nazw głupi lud, który wszystko kupi. Takie same bajdy, jak te o wielopunktowych wybuchach w Smoleńsku, o wysokoenergetycznych ładunkach termobarycznych wzbudzających destrukcyjną falę uderzeniową, itp.
    Egzorcyści, ufolodzy, Macierewicz, Kaczyński, to ta sama klasa.
    Pzdr, TJ

  290. tejot
    15 stycznia o godz. 12:48
    lonefather
    15 stycznia o godz. 12:24
    tejot
    15 stycznia o godz. 12:10

    Genialne !
    Wynalezli perpetuum mobile !

    „Egzorcyzmow potrzebuja zarowno nawiedzeni, jak i egzorcysci…

    Mój komentarz
    Lonefather. Małe omsknięcie. Powinno być coś w ten deseń – rytuału egzorcyzmów potrzebują egzorcyści by funkcjonować, istnieć, dlatego wynajdują i zachęcają innych do donoszenia im o nawiedzonych przez szatana. Egzorcyści wynajdują „potrzebujących” uzdrowienia i dokonują rytuału egzorcyzmów, bardzo podobnie jak znachor leczy ludzi tylko bardziej spektakularnie, z bogatą celebrą.

    Sie odniose:

    Inaczej odebralem to, „ze egzorcysci potrzebuja egzorcyzmow…”. Inaczej niz Ty. Potrzebuja ich, bo majac do czynienia z opetanymi, sa narazeni sami na opetanie.

    Tak pomyslalem, myslac racjonalnie o nieracjonalnym. Ale to Ty mozesz miec racje, z eim potrzeba wiecej opetanych, bo ledwo dysza finansowo.

    Mamy wiec dwie mozliwosci. Ktora okaze sie blizsza prawdy, pokaze przyszlosc.

    Jest jeszcze i taka mozliwosc, ze wolaja o wiecej opetanych, bo wtedy beda i moze dziwni ale nie opetani, a takich uwolnic od opetania najlatwiej i miec sukcesy zawodowe potwierdzajace ze umieja skutecznie egzorcyzmowac.

    No i jeszcze ten ponad dziesieciokrotny wzrost liczby fachowcow od egzorcyzmow! Czy to nie jest dowod na to, ze sie maszynka rozkreca? Ze zostao uruchomione wlasnie samonapedzanie sie biznesu wypedzeniowego?

    pozdrowka
    ~l.

  291. Nefer
    15 stycznia o godz. 13:36

    Dziekuje.
    Tez mi sie w glowie pojawilo, choc innym slowami.

    Niemniej odpada. Nie ma bozi. Nie ma palca !

    pozdrowka
    ~l.

  292. Tanaka
    15 stycznia o godz. 13:20
    W łonie Polityki doszło do dyskusji między Janem Hartmanem a Rafałem Wosiem na temat chama. Hartman się nie patyczkował i jasno powiedział, że cham to cham i że nie ma innego słowa, które dałoby sie wobec chama zastosowac (może taki skompliowany eufemizm jak „człowiek nieobyty, niekulturalne i trochę agresywny”). Na to Woś zarzucił Hartmanowi „Klasizm”, że Hartman dzieli ludzi na klasy i że jest to rodzaj rasizmu, bo wystarczy, że podstawi się zamiast chama murzyna albo ciapatego, no i mamy całego Hartmana – stwierdził z diabelską logika redaktor Woś. Że Hartman wynosi się ponad tego człowieka nieobytego…, zalicza sie do lepszej klasy.
    Nie wytrzymałem i mimo, że obiecałem sobie pisać tylko u pana Jacka, to wrzuciłem u Wosia parę słów. Na to odezwało się dóch banitów, którzy zaczęli mi się plątać między nogami, czyli aa. dalej wystepujący jako jagodziarz i wiesio. Oberwało się tam również od nich pany Jackowi za to, że jest faszystowskim satrapą.
    Ten Woś to dziwny czlowiek, jakoś odróżnia się od reszty redakcji Polityki. Lubi gawedzić z redaktorem Rachoniem i chyba wraz z PISem chciałby w Polsce może już nie Budapesztu ale Wenezueli.
    Panie Jacku, czy to nie jest wasz redakcyjny taki fou de village ? Wymyślił Klasizm

  293. Antonius
    15 stycznia o godz. 13:21
    Na en passent grasuje cała banda pisowskich troli. Oczywiście gwiazda jest Mauro, ale są jeszcze jakis neospazmin, Quentin, buszuje Wiesio 56 i pewnie jeszcze paru.
    Nie pisze tam od paru lat. Czasem zajrzę,jak mnie najdzie masochizm. Bywają tam bohatersko Jacobsky, duende,nasz Tejot, Bywalec2 , którzy tworza tam totalna opozycję wobec pisowskiej zgrai.
    Cieszę sie, że tu jesteś i mam nadzieje na dlużej

  294. @Tanaka
    15 stycznia o godz. 13:12

    „Dalej nie pamiętam co było, bo się zawstydziłem, a pani z empiku powiedziała mi, że to pismo dla ludzi dojrzałych i zabrała mi je.”

    Zatem nie dowiedziałeś się niestety najważniejszego: czy anioł zza firanki wkładał pani ręce pod ubranie? Bo jeśli wkładał, to i egzorcyści słusznie wkładali 16-latce. Wówczas czepianie się biednych egzorcystów w oczywisty sposób obraża ich uczucia religijne, pod czym z pewnością chętnie podpisze się panazbyszkowa prokuratura.

    Pozdrawiam w poniedziałek!

  295. @Lewy

    To sie zdaje sie nazywa „pluralizm pogladow”.

    A na to z boku patrzac, to red Wos ma chyba nie zaleczone kompleksy. Bo na przyklad, gdy mnie nazywaja chamem, to albo sie smieje, gdy to tylko wyzwisko, albo potwierdzam, gdy wiem, ze to skonfuduje wyzywajacego.

    Nie jestem chamem, wiec mnie nie rusza. I tyle.

    A jak kogos rusza, no to znaczy to, ze jest problem. Tyle, ze nie z prof Hartmanem on jest. Jak sadze

    pozdrowka
    ~l.

  296. Tanaka
    15 stycznia o godz. 13:22

    Po przyjacielsku zwroce Tobie uwage na wielka pochopnosc opinii…

    Zbywajac „krwia i zyla” niepokoje @E-Jotki udzieliles jej falszywej pociechy, czyli jeszcze bardziej ja zdolowales.

    Przyczyna jest „krucyfiks i gromnica„, a nie „krew i zyla”.

    Gdyby nie kosciolkowe wspieranie i propgowanie bredni o opetaniu, z zadnej „krwi”, z zadnej „zyly”, same z siebie egzorcyzmy nie wyrosly….

    Wyrastaja gdy zostaja sformatowane kosciolkowo. O czym kto jak kto, ale Ty powinienes wiedziec.

    pozdrowka
    ~l.

  297. PiS w dzialaniu, czyli jak sie zaslugiwac … widziane od „dolu”, z „boku” i „na „lamach”…

    Na FB pojawil sie wczoraj post:

    Małgorzata Luty
    2 godz. ·
    KOPIUJCIE I UDOSTĘPNIAJCIE PROSZĘ !!!
    Zdobyłam serduszka…Ale wkurwa będę miała jeszcze dłuuugo…
    Pojechaliśmy do CH Zakopianka, a tam dzieciaki z puszkami na tym przeraźliwie zimnym wietrze stoją sine z zimna…Pytam, dlaczego nie wejdą do środka ogrzać się, przecież zawsze na terenie galerii zbierali pieniądze. „Nie możemy wejść za drzwi, bo nas ochroniarze wyrzucają”.. jest monitoring i gdy tylko wejdą natychmiast jest akcja na polecenie dyrektora. Kurwica moja sięgnęła zenitu…Pytam pań z Carrefoura gdzie dyrekcja bo chcę dać w pysk gnojowi. Okazało się, że dyrektor hali Carrefour nie ma nic przeciwko, natomiast kilka miesięcy temu zmienił się dyrektor galerii i to jego polecenie..Walę zatem do dyrekcji gotowa do bójki, ale zamknięte..To do ochrony..Otworzył niski, łysawy gostek więc walę z grubej rury, że mają natychmiast wpuścić te dzieciaki aby mogły się ogrzać.. Zaczął tłumaczyć, że to polecenie dyrektora, który jutro będzie sprawdzał monitoring i wyciągał konsekwencje wobec ochroniarzy…Rozmawiałam z pracownicą i okazało się, że dyrektorem został zatwardziały pisdzielec…Moja kurwica sięgnęła już K2….Łzy mi leciały, gdy patrzyłam na te dzieciaki…
    Nie daruję chujowi na kaczych łapach !!! Jutro jadę tam osobiście mu wpierdolić…nie bacząc na konsekwencje …I zaczynam pisać gdzie trzeba.. nawet do TVN-u…JAK JA WAS CHUJE NIENAWIDZĘ !!!

    Nie chcialem kwasic dnia wczorajszego, nie mowiac o tym, ze nie bylo wczoraj potwierdzenia. Potwierdzenie jest dzisiaj, wiec wklejam i sie dziele…

    Jest w GW oswiadczenie tego PiSowskiego dyrektorka, widac ze w gace juz narobil i sie tylko wylgiwa,ale czytajcie:

    Dziś jej dyrekcja tłumaczy, że decyzję taką podjęli ochroniarze. – Jesteśmy otwarci na WOŚP i jest nam przykro, że doszło do takiej sytuacji – mówi Piotr Gajda, dyrektor CH Zakopianka.

    No to znamy nazwisko jeszcze jednej PiSowskiej znilizny moralnej. Wiecej mozna poczytac tutaj:

    http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,22900266,wolontariusze-wosp-nie-wpuszczeni-do-ch-zakopianka-dyrekcja.html#Prze

  298. Ciekawostka z mieleńskiej kamerki, której – tej ciekawostki – nie zobaczy letni uchodźca z dalszej Polski, bo nie ma latem takich południowych sztormów jak dziś. W porywach miało być do dziewiątki. Przy silnych południowych wiatrach – w ogóle u nas rzadkich -morze tak ucieka od brzegu, że powstają wyspy i półwyspy imienia Jana Pawła II Kajakarza. Proszę popatrzeć na ten okropnie rzadki widok w Mielnie.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6511276921988612481/6511276920145109250?authkey=CK7A5q3L5KqTfg

  299. @Antonius 15 stycznia o godz. 13:21
    Pastasciutta, czyli „asciutta”, czyli po prostu z sosem, a nie utopiona w zupie.
    Wygugluj – znajdziesz całe mnóstwo przepisów. Oczywiście smak zależy od samej „pasty” – włoski makaron nie ma prawa się rozgotować. Dlatego nie ma włoskiej pasty bez kanadyjskiej „twardej” pszenicy – ale to już nieco inna bajka. Smacznego! Mniam.

  300. Antonius
    15 stycznia o godz. 13:21

    Raczej nie ma wspolnoty z wspomnianym brydzysta.

    Nazwisko w polskiej wersji chyba powinno brzmiec Wierzbicki. W Herbarzu polskim sa Wierzbiccy herbu Korwin.

    Brydzysta choc nosi nazwisko chyba nie jest herbu Korvin. Mnie te zabawy nie ruszaja, wiec sprawdzac nie bede.

    O brydzyscie sie wypowiedzialem, bo kaplica grobowa Korwin-Mikke jest w poblizu grobu mojej rodziny na Powazkach i nie ma na niej herbu „Korwin”, czyli Slepowrona, ale jaki jest, to mnie nei obchodzi.

    Dodatkowo w wiki jest wymienione wiele rodzin i rodow spod Slepowrona, a Korwin-Mikke wsrod nich nie znajdziemy.

    https://en.wikipedia.org/wiki/%C5%9Alepowron_coat_of_arms

  301. @ Lewy, 15 stycznia o godz. 14:04

    Śledzę tę polemikę, ponieważ w jej cieniu stoją najpoważniejsze obecnie kwestie społeczne.
    A mianowicie, co w postawach społecznych sprawia, że demokratyczne mechanizmy tak łacno wypełniane są wyborami szajek szabrowniczych w miejsce cywilizowanych elit. Oraz jak się temu przeciwstawić, w obliczu kompletnej kapitulacji tzw. „opozycji”.
    W tekście Hartmana, który już cytowałem, pojawia się z kolei problem emocjonalnego zamglenia epitetami skądinąd jak najsłuszniejszej diagnozy (o p. W+3litery nie wspomnę, bo wyraża objawy ideolo-pokąsania przez Obcego, a w żadnym razie jakiejkolwiek pracy mózgu).
    Polemika z epitetami w imię dogmatów czyni tę publiczną dysputę idiotyczną i bezpłodną.

    Jak mi się zdaje, właśnie trafnie ujął istotę sprawy p.Szubartowicz, jak poniżej:

    „…dokonuje się dość przykrego gwałtu na języku. Przecież gdy „cham” wyzywa na przykład od „wdów ubeckich” lub „szmalcowników”, to obraża, gdyż kłamie. Ale gdy obrażany w odpowiedzi posłuży się figurą „chama”, opisuje rzeczywistość. Nie ma tu żadnej symetrii.”
    [GW, http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,22898597,szubartowicz-szmalcownicy-i-ubeckie-wdowy-to-klamstwa.html#BoxNewsLink&a=66&c=96%5D

    W dodatku i jakże słusznie, Szubartowicz w argumentacji przywołuje chyba najcelniejszą ostatnio analizę źródłową sytuacji, (odnoszącą się do badania terenowego p.Gduli – ‚Miastko’, ale z trafniejszymi wnioskami niż twórca) którą i ja tu polecałem, a czynię to raz jeszcze, in extenso, bo uważam że warto:

    „…jak mówi dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych … „Poparcie dla partii Jarosława Kaczyńskiego nie bierze się przede wszystkim – tak jak twierdzi wielu publicystów i ekspertów – z niesprawiedliwości III RP i z nierówności społecznych.
    Z badań wynika, że trzonem poparcia nie jest klasa, która została pokrzywdzona podczas transformacji, a wręcz przeciwnie.
    To są ludzie, którzy obiektywnie rzecz biorąc są beneficjentami okresu przemian, ale trafia do nich narracja populistyczna i nacjonalistyczno-ksenofobiczna. Małomiasteczkowa klasa średnia, która wini wszystkich oprócz siebie i której władza dostarcza moralnego rozgrzeszenia.
    To nie ekonomia, ale ideologia i charakter są kluczem do władzy PiS-u”.”

    Dodam od siebie, że i na blogu byłoby cenne, aby element wyróżniony boldem wziąć pod uwagę i do serca.
    Wystarczy w miejsce „władza” wpisać „kaka’.
    A nie ma kaki bez ludowej klaki.
    Lud to właśnie MY wszyscy, bliźni rodzicielscy ONYCH.
    UkłONY. 😉

  302. lonefather
    15 stycznia o godz. 15:02

    To po prostu kontynuacja.
    W latach 90-tych moje kwestujące (ze mną) dzieci ksiądz usiłował przegonić z placu, po mszy.
    Tyle, że plac należał do miejscowego marketu, a kościół przylegał do placu.
    Będąc z dziećmi dałem odpór, ale gdy później prosiły aby je zostawić – wstyd kwestować z rodzicem – ksiądz nawrócił i je z placu wyrzucił.
    Działo się to wśród tłumów wiernych(?) wychodzących na plac marketowy ze mszy. Do skarbonki, gdy ksiądz był w pobliżu, nikt wrzucać się nie odważył.
    Dziś na tym wyrosły egzorcyzmy.
    Patrzeliśmy i mamy.

  303. @lewy, przedstawiajac @Antoniusowi obecna sytuacje na blogu red. D. Passenta dosyc wybiorczo wyliczyles nicki, ktore powoduja marna kondycje tamtejszego forum. Wymieni zachowuja jakas kulture niezaleznie od tego czy sa trollami na zlecenie, czy po prostu taki maja oglad swiata. Natomiast zapomniales o innych, ktorzy reprezentuja jeszcze inne interesy, a w wsrod nich dwie najwieksze kreatury tamtejszego blogu RadziwilJedwabny i SaldoMortale, ktorzy z forum urzadzili sobie platforme… do gloszenia….no czego…
    @sm nawet niedawno z duma wyliczyl nicki zupelnie rozsadnych, ludzi, ktorzy dzieki jego cierpliwemu ostrzalowi jednym gatunkiem broni zostali unicestwieni.
    Zapomniales, czy podswiadomie opusciles? A moze nie widzisz nic zlego w ich dzialaniu?

  304. „Prawda” też wraca.

    I jeszcze coś, co trudno pominąć w tym wątku, osobliwie edycji wczorajszej:

    „Putin: ideologia komunizmu była bardzo bliska chrześcijaństwu Prezydent Rosji Władimir Putin porównał znajdujące się w mauzoleum na Placu Czerwonym w Moskwie zabalsamowane ciało Włodzimierza Lenina do relikwii chrześcijańskich świętych. Dodał, że ideologia komunizmu kultywowana w ZSRR była „bardzo bliska chrześcijaństwu”. (‚http://www.tvn24.pl)

    Tak, Putin to dla mas św.Lenin, tyle że miniaturowy, bo ‚kak on był maljenkij’. 😉
    Putin chyba też czyta red. Wosia, a nawet zanim ten coś napisze.

  305. @Zyta
    RadziwilJedwabny i SaldoMortale (dawniej Et), to sa dwa czubki. A czubkami sie nie zajmuje, tak samo jak nie zajmowalemsie na tym blogu czubkami aa.r.onem i d.e.z.e.r.terem. Czubki tez maja prawo zyc.

  306. @Gekko 15 stycznia o godz. 15:57

    Przed Putinem był John Gray („Czarna msza”), który skojarzył dwudziestowieczne totalitaryzmy z różnymi wersjami utopii społecznych, a prekursorem tych utopii było właśnie chrześcijaństwo. Według Graya.

  307. Naśmiewałam się z niekumatych postłów Nowoczesnej – a tu proszę.
    Krystyna P. tłumaczy się gęsto, dlaczego głosowała za nieutrąceniem projektu.
    http://natemat.pl/227437,pomylilismy-sie-bylismy-wsciekli-krystyna-pawlowicz-tlumaczy-sie-z-glosowania-za-projektem-ratujmy-kobiety

  308. P.S. I zaświtała mi w głowie myśl bezbożna: czyżby gejowy Jarucha, czyli Szeregowy Poseł, też nie wiedział, za czym głosuje? Yikes!

  309. gejowy Jarucha 😀

  310. @Nefer 15 stycznia o godz. 17:25
    Nie mój wynalazek – ale podchwyciłam 😀

  311. Zyta,

    Ciesze sie, ze sie odezwalas. Zawsze z przyjemnoscia czytam twoje komentarze.

    Na temat komentatorow – mnie odstraszyl ton, zlosliwosc, zawisc i chamstwo ktore dominuje na blogach. Przestalam zwracac uwage na czestotliwosc wystepowania tej samej osoby pod roznymi pseudonimami. Podobnie jak Kruk pisze tu aby pisac cos po polsku.

    Jesli chodzi o pseudonimy to tylko w jednym przykladzie ktory podal @Lewy wystepuje osoba znana pod kilkoma pseudonimami i osobowosciami: “Jacobsky, duende,nasz Tejot, Bywalec2”. Takich przykladow jest duzo wlacznie z Jedwabna, ktora jest na liscie @Lewy.

    Bardzo czesto ona prowadzi dyskusje sama ze soba pod roznymi psedonimami.

    Nie bede zabierala jej potrzeby leczenia kompleksow i desperackich prob dowartosciowania. Jest to ukochane dziecko tego blogu i kilku innych. Moze ona sama wymieni tylko kilka z kilkunastu swoich pseudonimow. Moze zaczac od “a”, zakonczyc na “t” i kontynuowac cyfrowe pseudonimy.

    Szanowna redakcja nie ma zadnej wiedzy i metody prowadzenia elektroniczego portalu co w rezultacie prowadzi do ucieczki osob, ktore chetnie by uczestniczyly w wymianie opinii.

  312. Na marginesie
    15 stycznia o godz. 16:19

    Niby można z tego boki zrywać z jednej strony ale…No właśnie, ale z drugiej strony kiedy słyszę te pańcię jak nadyma się z wyrazem zadowolenia na ropuszej gębie: „Nie przyłożyliśmy ręki do zabijania dzieci” to mam ochotę zacząć rzucać przedmiotami. Nie, do dzieci może nie przyłożyliście (choć to wcale nie takie pewne akurat) ale za to na pewno do „zabijania” niektórych mam. Niektórych na raty. Tylko sobie pogratulować, nie ma co.

  313. Na marginesie
    15 stycznia o godz. 17:42

    Jak ja Jadosława swego czasu 🙂

  314. Gekko
    15 stycznia o godz. 15:46

    W jakiś sposób wstrząsajace jest to co piszesz o wspomnianym incydencie. Obrzydliwe postawy powyrastaly naprzeciwko Orkiestry, kompletnie nie jestem w stanie tego zrozumieć. Pomijając już głupote rządzących i kościółkowych, którzy wojując z Owsiakiem nie rozumieją, że nie dodają sobie tym popularności wcale a wcale po prostu nie rozumiem czemu ktoś, kto nie chce się włączyć nie może po prostu poprzestać na nieprzeszkadzaniu.

    Czasem zdaję sobie sprawę z rozmiaru paranoi, która rozszalala się w starym kraju dopiero wtedy, kiedy próbuje tłumaczyc komuś owe cuda na angielski.

    – Bo widzisz, u nas w Polsce jest taka organizacja charytatywna która co roku organizuje ogromną kweste, z koncertami, z tysiącami młodych ludzi którzy pomagają. Szalenie popularna, bardzo pozytywny przekaz, robią tyle dobrego. Coś jak skrzyzowanie „Red Nose Day” z „Children in need” (przypisek: obie imprezy mocno promowane i nagłaśniane przez BBC, z wielkim finałem oczywiście na żywo ) tylko jeszcze lepsze, bardziej rockowe! I ta impreza oraz organizacja nie jest wspierana przez rząd ani kościoł

    – Ale dlaczego? Skoro zbierają w słusznym celu i uczą dzieciaki dobroczynnosci?

    – No właśnie. Mało tego, telewizja nie chce ich transmitować a rząd w dodatku zniechęca ludzi którzy mogliby pomagać

    – ???

    – But why?

    I weź tu tłumacz. Im bardziej tłumaczysz tym bardziej głupio ci się robi i wstyd. A mógłby być to produkt eksportowy, pozytywna promocja tego dzikiego kraju. Pod skrzydelkiem rządu, który byc moze trochę ugrzalby się w blasku. Może to i lepiej że jeszcze na to nie wpadli. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. O Owsiaku będa ludzie pamiętać jeszcze lata całe, po trucicielach którzy rzucali Orkiestrze kłody pod nogi zostanie co najwyżej zepsute powietrze.

  315. Kostka
    15 stycznia o godz. 18:55

    Rzeczona, oczywiście, przykłada rękę do mordowania dzieci poczętych i mam. Od dawna znany jest bezpośredni związek pomiędzy ciemnotą, brakiem możliwości wyboru, przerażeniem, byciem na łasce męskiej i kościelnej a ilością spędzeń płodów, ciężkich obrażeń, chorób i śmierci kobiet usiłujących się pozbyć ciąży, oraz śmierci kobiet które są zmuszane do porodów. Odrębną, nie mniej zbrodniczą kategorią są zbrodnie na psychice kobiet ( ich bliskich), na których wymusza się to, czego żąda władza. Obojętnie, czy religijna, czy państwowa. Rzeczona robi co trzeba, by zbrodni, cierpień i nieprawości było jak najwięcej.

  316. Kostka
    15 stycznia o godz. 19:16

    O Owsiaku będa ludzie pamiętać jeszcze lata całe, po trucicielach którzy rzucali Orkiestrze kłody pod nogi zostanie co najwyżej zepsute powietrze.

    Inaczej: o Jurku Owsiaku będą pamiętać, ale po tych potworach moralnych pozostanie potworność moralna. Zdewastowana przestrzeń zarówno wspólna jak i domowa.

  317. wbocek
    15 stycznia o godz. 15:09

    U nas też duja jak wściekłe. Wczoraj akurat przypadła równo 50ta rocznica jednego z największych i najbardziej dewastujacych sztormów w UK (i chyba największego w Szkocji). Zniszczenia w ’68 w Glasgow wyglądaly na pierwszy rzut oka jak zdjęcia z bombardowan dwadzieścia kilka lat wcześniej. Paradoksalnie sztorm ten, mimo ogromnych szkód przyczynił się …do uratowania dużych partii starego Glasgow przed buldozerami. Ot ironia. Ciekawie było oglądać program o tych wydarzeniach dokładnie w rocznicę, słuchajac jak wiatr wyje za oknem…

  318. Remembering
    Dolores O´Riordan

    Zmarla „nagle” wokalistka grupty The Cranberries Dolores O´Riordan, lat 46, w hotelu w Londynie podczas przerwy w sesji nagraniowej.
    Grupa The Cranberries powstala w 1909 roku i nagrala 7 albumow, ostatni w 2017 r „Something Else”. The Cranberries mialo wielkie znaczenie dla muzycznej sceny alternatywnego rocka.
    Jej hity „Zombie” i „Linger” byly bardzo popularne w latach 90.

    https://www.youtube.com/watch?v=G6Kspj3OO0s „Linger”

  319. Orca
    15 stycznia o godz. 17:55
    Zyta,

    Jesli chodzi o pseudonimy to tylko w jednym przykladzie ktory podal @Lewy wystepuje osoba znana pod kilkoma pseudonimami i osobowosciami: “Jacobsky, duende,nasz Tejot, Bywalec2”. Takich przykladow jest duzo wlacznie z Jedwabna, ktora jest na liscie @Lewy.

    Mój komentarzv
    Orca, lewy nie zasugerował, że m.in. Jacobsky, duende, bywalec i nasz Tejot, to nicki tej samej osoby.
    Tejot, to jest tejot i nie stwierdziłem, żeby ktokolwiek na blogu ateistów lub na En Passant pod niego się podszywał. Wszystkie komentarze podpisane „tejot” są mojego autorstwa – tejota.
    Pzdr, TJ

  320. 19:47
    errata: nie w 1909 a w 1989

    ach, ci Irlandczycy, jak ich lubie…poczynajac od Seamusa Heaneya (przekladal go m.in.
    gospodarz blogu „Gra w klasy pan Adam Szostkiewicz) az po Vana Morrisona

  321. tejot,

    Mialam na mysli, ze jedna z osob wymienionych przez @Lewy ma kilkanascie pseudonimow. Nie wszystkie cztery lub wszsytkie cztery osoby to jedna osoba. Przepraszam, ze tak wynika z mojego komentarza.

    Tak jak napisalam wczesniej to juz dla mnie nie ma znaczenia.

    Mile wspominam kiedy sluchalismy razem The Neville Brothers
    Brother John, Iko, Iko i tak dalej…

    https://www.youtube.com/watch?v=mxwqoytlZCs

  322. @Orca
    Chyba cos nie kumasz. Ja nic nie pisalem o wielonikowych blogerach. Wszystkie wymienione sa jednoznaczne, poza jednym, kotry najpierw byl a.a.teista, potem a.a.ronem, a nastepnie milosnikiem czarnych jagod.
    Wiec zanim zabierzesz sie za klawisze, zastanow sie chwile

  323. Autor popełnia trochę błędów, mimo że tekst jest ciekawy:
    – mylenie mitologii greckiej i rzymskiej – w Grecji nie Ceres a Demeter, nie Merkury a Hermes
    – historia z bykiem do uwodzenie Europy, córki Agenora mieszkającego w Azji Mniejszej, więc krwi greckiej w niej tak dużo nie było
    – Apollo to raczej biseksualizm (liczne nimfy miały pecha się o tym przekonać)
    – „Dlaczego nie mógł tego robić pod postacią przystojnego mężczyzny, tak jak to dwa tysiące lat później robili Don Juan czy Casanova, to tajemnica.” żeby uzasadnić dawniejsze kulty zwierzęce?
    – Jehowa – raczej się tłumaczy Jahwe
    – satrapowie nie są na obraz Jahwe, to raczej tamte społeczeństwa nie potrafiły sobie inaczej wyobrazić Boga
    – „A z bliskiego wschodu przyszedł ponury, mściwy, nielogiczny potwór i przepędził tę sympatyczna olimpijską rodzinkę. I teraz ludzie się gryzą: co robić, abym został zbawiony?” ponure to były niektóre inne wierzenia. Chrześcijaństwo jednak dawało pewną nadzieję. Wierzenia gnostyckie były często bardziej pesymistyczne, z tym swoim negatywnym stosunkiem do wszystkiego, co cielesne. O manicheizmie już nie wspomnę.

  324. No i widzisz Lewy. Niby że prolegumina ą i ę a takie fo pa.

  325. @Kostka 15 stycznia o godz. 18:55

    Słusznie prawisz, bo zakaz aborcji w Polsce to jakieś skatolone curiosum na tle reszty „cywilizowanego” świata. Ale realnie rzecz biorąc w krainie piśniętych i tak nie ma szans na rozluźnienie przepisów. Mnie chodziło też o cyrk z głosowaniem, który stopniowo się ujawnia m.in. dzięki wypowiedzi pani P. Głosowano tym razem tylko za przekazaniem projektu „Ratujmy kobiety” do dalszych prac w komisjach sejmowych, to znaczy nie za przyjęciem samej ustawy jako takiej. Do zagwarantowania przejścia projektu do komisji zabrakło ośmiu głosów (!!!). Przy czym 58 pisiorów głosowało na korzyść projektu, a wielu posłów opozycji – aby go utrącić.

    Więc najpierw grillowano w telewizji szefową Nowoczesnej, dlaczego dopuściła do pogrążenia projektu przez posłów jej własnej partii, którzy stchórzyli lub wstrzymali się od głosu. Przy okazji wytykano, że nawet Yadosław głosował za projektem. Pani Lubnauer tłumaczyła, że posłowie nie zdawali sobie sprawy, że głosują tylko za przekazaniem do dalszych prac w komisji, a nie za samym projektem ustawy. Uznałam to za bardzo śmieszne.

    Z kolei Krycha „prosto z mostu” (która głosowała na korzyść projektu) wyjaśnia teraz sążniście w mediach z ryjem, że zmyliło ją (i innych) sformułowanie pytania, które brzmiało: „czy należy odrzucić projekt?” Inaczej mówiąc, głosowanie „za” było głosowaniem przeciw projektowi. I to tak zmyliło jakichś 50-ciu posłów PiS, że głosowali „przeciw” czyli „za”, w ogóle o tym nie wiedząc. Uznałam to za jeszcze śmieszniejsze.

    A już do czystej euforii doprowadziło mnie uświadomienie sobie, że jednym z tych, którzy nie zrozumieli o co chodzi (i głosowali „przeciw” czyli „za”) był Szeregowy Poseł. Do tej pory się chichram, gdy mi się przypomi. He he he!

  326. Nefer
    15 stycznia o godz. 20:58

    Lewy sam sie prosil. No to teraz ma wytlumaczone, cą i jąk 🙂

  327. @mpn 15 stycznia o godz. 20:36
    W ostatnim akapicie powielasz dyżurną propaganda kaka, co już wczoraj usiłował robić brat Rogger. Poza tym w którym miejscu chrześcijaństwo nie jest manichejskie? Weź się zastanów.

  328. Na marginesie
    15 stycznia o godz. 21:07

    Rzeczona sila pisoidalna, zdaje sie, gadala, ze w zapytaniu marszałka było podwójne przeczenie, co dla onej panienki z wianuszkiem było za trudne do zrozumienia, dlatego te skutki.
    Też dostaję wypluwki na to, że prosty poseł z ławy zaznał takich samych trudności jak ona wanda do nie chciała niemca.
    Po sąsiedzku zaś czytałem że onże prosty poseł dlatego głosował na „tak” za dalszym procedowaniem projektu ratującego kobiety, bo obiecał „rozpatrywać wszystkie wnioski” . Taki on dobry człowiek, co może zabić, ale może też poglaskać.

  329. @lonefather

    Z tym brydżystą to było oczywiście „wężykiem”, ale książka jest dostępna na free-ebook i Amazonie, ale nie wiem, czy istnieje polska wersja. Ja sobie kiedyś kupiłem DVD z tysiącami dzieł światowej literatury, dla których już nie ma tantiem dla spadkobierców autorów.

  330. „Wiec zanim zabierzesz sie za klawisze, zastanow sie chwile”

    Typowa blogowa odpowiedz.

  331. @Tanaka 15 stycznia o godz. 21:14
    Bo nadkaczelnik nie ma prawa być zwyczajnie głupi, tylko musi być mądry inaczej (czyli chytry?) Żeby tam nie wiem co! A najbardziej w oficjalnym przekazie.

  332. Na marginesie
    15 stycznia o godz. 21:07

    Toż ja to wszystko wiem. I owszem z jednej strony pusty śmiech mnie chwyta widząc te nieporadne tłumaczenia a z drugiej…no cóż, ciężko mi się śmiać z tego że dzięki „opozycji” nie będzie nawet pierwszego czytania. Bo co do tego że ustawa ma jakiekolwiek szanse to raczej nie miałam wątpliwości. Mam do tego w pewnym sensie osobisty mocno stosunek i patrzenie na to co się dzieje frustruje mnie bardziej niż jakikolwiek inne poczynania matolów z Wiejskiej.

    Blue Monday dzisiaj, może to dlatego widzę świat bardziej ponuro niż zazwyczaj

  333. Martin Luther King Jr. Day, 2018.01.15
    ______________________

    https://www.youtube.com/watch?v=2uGvG4F8soQ

  334. podsumowanie dobrej zmiany wg Sawki- rysunek w dzisiejszym Newsweeku; Usmiałam się, jak ostatnio rzadko. Jesli ktoś ma ów rysunek, niech zamieści. Może i inni się uśmiechną…

  335. @Kostka 15 stycznia o godz. 21:21

    No to specjalnie dla Ciebie na odtrutkę 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=h81Ojd3d2rY

  336. @konstancja 15 stycznia o godz. 21:33
    Sawka z ostatniej strony? Bywa dowcipny. Może opisz?

  337. Antoniusie, swoim wpisem wyżej, przypomniałeś mi coś z twoich opowieści z czasu zanim zniknąłeś z blogu. Bardzo były ciekawe, stąd nie wytrzymam i znowu powiem, że fajnie, że się znowu tu znalazłeś 🙂

  338. Jako cicha wielbicielka Antoniusa cieszę się, że wrócił i jest. 🙂

  339. @Orca, Zyta
    Piszcie dziewczyny nie przejmujac się… jako i ja robię 🙂

  340. @Na marginesie
    15 stycznia o godz. 21:07
    Jednak sobie myslę, że oni dobrze wiedzieli co robią a tłumaczenie Krysi to dla zmylenia rydzyków. Trudno uwierzyć akurat w taki przypadek bo to daje im punkty w sondażach.

  341. @Ewa-Joanna 15 stycznia o godz. 21:53
    Czyli Krycha zniewierniała i rżnie głupa? No nie wiem, nie wiem.
    Gdybyś przypadkiem miała rację – to byłoby chyba jeszcze śmieszniej 🙂

  342. @Orca to dziewczyna ?
    ps
    Ja przepraszam, ze tak zaczalem gornolotnie od prolegomenow i ostrzegalem przed intelektualnymi trudnosciami. Niektorzy to wzieli doslownie, potraktowali moj wstepniak za prace doktorska privatdozenta Lewego. Przyznaje ze skrucha, ze nir przetlumaczylem z laciny na grecki Ceres na Demeter, Merkurego na Hermesa i nie uwzglednilem tego i owego.
    Chyba moi recenzencji nie przepuszcza mojej pracy doktorskiej.

  343. Lewy
    15 stycznia o godz. 22:03

    Jakoś mi ten privatdozent pasuje do walca którego właśnie słucham. Niech będzie pochwalony.

  344. Na marginesie
    15 stycznia o godz. 21:58

    Osobniki ciężko wzmożone, równie łatwo i ciężko popadają we własną odwrotność. Żaden (większy) problem. Olśnienie, przejrzenie na łoczy i nowe wzmożenie, jeszcze większe niż poprzednie, które było największe.
    Miałem ciekawy przypadek psychiatryczny tego rodzaju w dużej bliskości obserwacyjnej: najpierw zakamieniały partyjniak, następnie żelbetonowy wyznawca bozi.

  345. Szanowni państwo, P.T. Publiczności Światowa oraz ty, Polaku:

    Doznałem właśnie niezwykłego wzmożenia, przewielbienia uniesienia i zakrztuszenia. Oto posłanka Pawłowicz Krystyna tako rzecze do kardynała Nycza:

    Proszę nie stosować wobec Polaków uporczywej moralnej przemocy…

    O szczęście niepojęte,
    Bóg sam odwiedza mnie.
    O Jezu, wspomóż łaską,
    bym godnie przyjął Cię.

    Znaczy się, ciąg dalszy #MeToo.
    Niech Pawłowicz robi co trzeba, a z pomocą nieba, będzie co trzeba: nędza katolicka w kanalizacji.

  346. @na marginesie

    Everyday is like SUNDAY, Morrissey
    https://www.youtube.com/watch?v=nIyyPYdnAtg

  347. na rysunku błaszczak stoi przed żołnierzami. Czarny prochowiec,, postawa zasdnicza. W lewej ręce trzyma wielki czarny parasol, ręka skierowana do tyłu, bo za Błaszczakiem stoi …. Macierewicz.
    Błaszczak krzyczy do wojska (dymek) Czołem żołnierze!
    …………………………………
    A dzis w Szkiełku właśnie Henryk Sawka- przedstawia swoje rysunki

  348. Tanaka
    15 stycznia o godz. 19:20

    Potworność moralna którą jaszczurczym językiem propagowały circa 2005 takie Dorny którym wtedy było wygodnie i po drodze. Od języka się zaczęło i od przyzwolenia na takowy. A teraz Dorn pierwszy krytyk. Prędko przyzwoitości nie odbudujemy. Cham się ośmielił na salony, jak nie przymierzając panna Krysia.

  349. Nefer
    15 stycznia o godz. 22:33

    Dla mnie Dorn w niczym nie jest lepszy niz byl, pod wzgledem moralnym. Tylko mniej szkodzi, bo nie jest juz trzecim blizniakiem. Dla mnie taka potwornosc jaka popelnil Dorn (i jemu podobni) przekresla go na zawsze.

  350. @Tanaka

    Tych bliźniaków to są teraz całe hordy. Taki Jojo, szef policji na ten przykład.
    Dornowi budowniczemu który lekką ręką kładł fundamenty pod to co dzisiaj mamy nie wybaczę.

  351. O proszę, Niesiołowski jak znalazł, warto przeczytać

    http://thefad.pl/aktualnosci/stefan-niesiolowski-menelstwo-2/

  352. Antonius
    15 stycznia o godz. 21:15

    Dotknales swoim wspomnieniem czulej struny mojej swiadomosci historycznej. Pomieszania z przeplatnaiem sie losow Polakow i Niemcow.

    Szczegolnym tego przykladem, poza wspomnianym przez Ciebie, jest poddanie sie we Wrzesniu 1939 roku jednego Pulku Ulanskiego. Pulk sie poddal, oficerowie oddali sie do niewoli i wieczorem po zakonczeniu dzialan bojowych, niemiecki dowodca w randze pulkownika, zaprosil oficerow polskich na kolacje. Staneli na przeciwko siebie, wygrani i ci co sie poddali. Zgodnie z ceremonialem panowie zaczeli sie sobie przedstawiac…

    Z kamiennymi twarzami dopelnili ceremonialu, po czem wszyscy, doslownie wszyscy obecni, wybuchneli zgodnym smiechem…

    Dlugo sie smiali.

    Chlali wodke, wina i koniaki do upadlego, czyli az ostatni padl …

    Z czego sie tak smiali i dlaczego pili, jak pili?

    Bo niemiecki dowodca przedstawil sie Oberst Wieshbitzky…
    Bo polski dowdca przedstawil sie Pulkownik Koenigsdorff…

    I tak dalej na przemian… az do konca samego… az sie okazalo, ze wszyscy, doslownie wszyscy niemieccy oficerowie nosza nazwiska slowianskie, a polscy niemieckie !!!

    ….

    Mialem takie szczescie, ze osobiscie spotkalem jednego z oficerow, ktory w tym uczestniczyl i mialem szczescie, ze ze mna zechcial o tym pogadac. Pogadac zechcial bo jestem wnukiem oficera kawalerii, ktorego kiedys poznal, gdy razem z nim sluzyli w jednej jednostce. Stad wiem, ze to nieprawdopodobne wydazenie jest autentykiem, a nie kreacja.

    Panowie oficerowie doslownie do upadlego sie zapijali i zasmiewali, rozwazajac to, ze z uwagi na nazwiska, ktore nosza, mogli sie znalezc doslownie w odwrotnych sytuacjach.

    Ledwo nadmoeniles,ale wystarczylo, zeby wywolac i przywolac.

    I to wlasnie przenikanie jest czyms, co nie tylko fascynuje, ale jednoczesnie uswiadamia, ze jednym z najbardziej zaklamanych w polskiej historii obszarow, jest dziedzina relacji Polsko/Niemieckich na przestrzeni dziejow.

    Odklamianie jesli wogle mozliwe,zajmie dziesieciolecia.

    Niemniej, dziekuje.

    pozdrowka
    ~l.

  353. Dornom, Migalskim, Kamińskim, Marcinkiewiczom – trudno zapomnieć ich butę i bałwaństwa. Ale wszak znaleźli swą drogę do Damaszku. Wypada więc wybaczyć. Niech idą i nie grzeszą więcej. Przecaśmy chrześcijanie. Mentalni.

  354. gotkowal
    15 stycznia o godz. 23:34

    Mowy nie ma :/

  355. Nieopatrznie pominąłem najmłodszego Giertycha.

  356. Tanaka
    15 stycznia o godz. 22:25

    Poslanka niebios Krycha P. doznala vokalnego orgazmu, mowiac co wykrzyczala…

    A Ty jej zalujesz?

    Wysmiewasz?

    Wstydzilbys sie !

    A nie wymadrzal na blogach…!

    *****

    pozdrowka
    ~l.

  357. gotkowal
    15 stycznia o godz. 23:36

    Romek nie jest „najmlodszy”, sa mlodsze Giertychy…

    pozdrowka
    ~l.

  358. Na dobranoc, z okazji zbliżających się igrzysk.
    Reprezentacja Rosji w dopingu, została złapana na narciarstwie, łyżwiarstwie i hokeju.

  359. gotkowal
    15 stycznia o godz. 23:50

    Tylko na tym?

    No to poczekajmy i zobaczmy i dopiero oceniajmy…

    pozdrowka
    ~l.

  360. lonefather
    15 stycznia o godz. 23:41
    Iluż by tych Giertychów nie było, starych czy młodych, dla mnie o wielu za dużo.

  361. @wbocek wczoraj 15:09

    Piękności zdjęcia, ale to od dawna wiadome. Mnie co innego walnęło w oczy. Wyraźnie na nich widać, że ziemia jest okrągła, a nawet więcej – kulista. Co różnym niedowiarkom przed oczy należałoby podstawiać.

  362. PS
    niedowiarki powinny być w cudzysłowie „niedowiarkom”. Moje niedopatrzenie.

  363. W górach Beskidu Śląskiego na razie ze śniegiem słabo. Tylko ośrodki narciarskie udostępniają stoki sztucznie naśnieżone. Na poświadczenie kilka zdjęć oraz krótki filmik z wczorajszego lotu naszym balonem spod ośrodka Złoty Groń w Istebnej do Bielska-Białej.
    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1533286683427899&set=a.660985693991340.1073741825.100002397450594&type=3&theater
    https://www.facebook.com/lotbalonem.eu/videos/1739709269406514/

  364. paradox57
    16 stycznia o godz. 8:50

    W imię ojca i syna, i świętego Kaczyna, paradoksiku, ciń dobry. Przepraszam, ale muszę, bo może z mojego komentarza do fotek nie wynikło jasno, że nie ja je robiłem, lecz automatyczna kamerka w Mielnie. Ja je tylko podprostowałem i nieznaczny ciutek obróbki. Na szczęście łukowatości horyzontu nie udało mi się wyprostować i niechcący wyszła prawda o ziemi. Niech będą więc dzięki, ale nie mnie. Planowałem dziś skoczyć i narobić własnych, przelatując kilkanaście kilometrów wzdłuż brzegów, żeby policzyć nowe chwilowe wyspy i półwyspy, ale nieoczekiwanie sypnęło tym białym, co już zapomniałem jak się nazywa, ale obrzydza jechanie.

    No i taki drobiazg, paradoxiku, że nie warto mówić. Przyznałeś się do niedopatrzenia względem „niedowiarków” – że zapomniałeś o cudzysłowie. Otóż nie wiem, czy jesteś lud, ale na blogu (aż się roi od niepotrzebnych cudzysłowów) i w Polsce są zwyczaje ludowe, co znaczy, że w dziedzinie cudzysłowowości funkcjonuje pewna poprawnościowa nadgorliwość. Cytując Twój wyraz, musiałem ująć go w cudzysłów dla odróżnienia wyrazu „niedowiarków” od niedowiarków, ale Ty nie musiałeś. Epidemiczność zakleszczania wyrazów i zwrotów cudzysłowem polega na używaniu ich, gdzie tylko jest choćby cień cienia metaforyczności – żeby, broń Boże, odbiorca nie pomyślał, że nadawca o tej metaforyczności nie wie. Tymczasem kontekst niemal ZAWSZE jest wystarczająco zrozumiały, by lud nie wątpił, co realnie wyraz lub konstrukcja znaczą. Np. „Kaziu „zjechał” Józia jak burą sukę”. Nawet dziecko wie, co znaczy w potocznym języku „zjechał”, więc niepotrzebny jest zaciemniający tekst cudzysłów. Ale jest z uporem używany, choć znanych przysłów, aforyzmów, zrozumiałych metafor, frazeologizmów nie ma potrzeby opatrywania żadnymi znakami właśnie dlatego, że są dobrze znane. Tam, gdzie rzeczywiście jest potrzebny cudzysłów – dla odróżnienia wyrazu od jego desygnatu, np. nazywam „krową” tylko krowę, a nie panią P. – to go z reguły nie ma. Nadgorliwie używany cudzysłów jest czymś w rodzaju zapowiedzi: „Uwaga, teraz będzie dowcip”. Pisanie bez cudzysłowów, jeśli nie są konieczne, jest trochę bardziej wyrafinowane i dobitne niż etykietki „Uwaga: dowcip!”, „Uwaga: metafora!”.

    A to dzisiejsza sytuacja na kulistej ziemi. Aż dziw, że woda się nie wylewa w kosmos.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6511571411000256434?authkey=COu-9ayRjsypKA

  365. zak1953
    16 stycznia o godz. 10:19

    A niech cię, zaku, podziw nad podziwy. Wysokości się boję jak wysokości, nawet strach z szóstego piętra patrzeć. Ale fotki są bezpieczne, więc cudo pokazałeś, zwłaszcza to nad chmurami. Ukłony do samej ziemi.

    Wolę się jednak kłaniać w stronę ziemi niż w stronę pięknych chmur.

  366. @wbocek

    Najpewniej jestem z ludu (tak przynajmniej ze statystyki wynika, a nie sprawdzałem genealogii, bo i po co?). Sygnetu zamawiać nie zamierzam.
    Wyróżnień (jakichkolwiek) w tekstach staram się unikać za wszelką cenę (poza niezbędnymi koniecznościami, że się tak wyrażę), pomny wskazówek mojego polonisty, że to świadczy jakoby o traktowaniu odbiorcy jak idioty. Więc wcale nie taki drobiazg, jak byłeś łaskaw napisać. A że czasem wyjdzie jak powyżej, to tylko z powodu mojej nadgorliwości, czy nadmiernego starania. Za co niniejszym upraszam o wybaczenie.

    Na zdjęciach faktycznie jest odpowiednia sygnatura, co nie umniejsza w żaden sposób ich piękności.

  367. @wbocek

    Bardzo mi się podobały Twoje dywagacje z wyższej półki polonistyki – mam identyczne odczucie, ale niestosowanie ostrzeżeń o „wężykowatości”(hydraulik) wypowiedzi bywa inaczej zinterpretowane przez czytelnika, albo ja w ripoście nie zauważyłem satyry. Jestem niewolnikiem skojarzeń. Polega to na tym, że czasem drobny element czyjejś wypowiedzi lub działalności przypomina mi coś, co skomentuje złośliwie sytuację i wtedy walę bez zahamowania tym skojarzeniem i podpadam paskudnie. Mówiąc znanym skrótem ..”ten typ tak ma” i nie przysparza mi to przyjaciół. Gdy mi się nazwisko autora pewnego dzieła skojarzyło z oszołomem politycznym, to potraktowano moją sugestię poważnie. Nieraz „obnażyłem” na blogach swoją skomplikowaną i pokręconą przez warunki geopolityczne duszę (oczywiście umowną, bo przecież jesteśmy na blogu ateistów!) . Jeśli szanowne osoby naprawdę interesują się moim „wnętrzem” (nie chodzi o robaki), czyli kto zacz ten facet o lacińsko-niemieckim nicku, to mogą się o tym dowiedzieć dzięki pewnemu zarządzeniu władz o „lokowaniu produktów”. W moim długim życiu spłodziłem córki… i książki! Niewiele tego (po 2 „sztuki”), ale są tam informacje, dokładnie wyjaśniające moją sytuację. Nie opisałem w nich bardzo ważnej dla mnie sprawy – moich relacji z kobietami, to może zniechęcić męskiego czytelnika, ale poza tym szczerze pisałem o tym co myślałem, jak się moje poglądy zmieniały, a jakie są obecnie można poznać przez ekstrapolację moich wpisów na forach internetowych, głównie w Silesii oraz na blogach Polityki (z luką w ostatnich latach z powodów zdrowotnych). Wspomniane książki nie są drogie (finansowo, bo dla mnie są bezcenne!) i można je nabyć w Oficynie Śląskiej.
    Pierwsza ma dziwny tytuł:
    Wspomnienia śląskiego „srakotłuka”
    i opisują moje przygody z okresu pracy nauczycielskiej w typowej śląskiej wsi. Jeśli się komuś spodoba, to bez trudu znajdzie tytuł drugiej, opisującej dalszą karierę zawodową i po nazwisku kilka felietonów internetowych. Zastosowałem lokowanie produktów (za co przepraszam), bo wydawca zwleka z wydaniem następnej. Pewnie źle mu szły w sprzedaży te pierwsze. Wprawdzie sam dokupywałem do darmowych, ale widać nie wystarczyło. Zainteresowanym mogę przesłać PDFy manuskryptu mailem – przecież każdy autor (nawet potencjalny) chce być czytanym!!!

  368. lonefather
    15 stycznia o godz. 23:30
    „ze jednym z najbardziej zaklamanych w polskiej historii obszarow, jest dziedzina relacji Polsko/Niemieckich na przestrzeni dziejow.
    Odklamianie jesli wogle mozliwe,zajmie dziesieciolecia.”
    A teraz pomyśl, że w imię polityki historycznej właśnie jesteśmy na etapie zakłamywania historii Polski przez obecne władze. Instytucje państwa pod przewodem IPN – wzorem egipskich kapłanów – usuwają tabliczki z nazwiskami minionych bohaterów, wstawiając w to miejsce „świętego” Lecha Kaczyńskiego. Nie dość, że nie odkłamuje się relacji z sąsiadami, wprowadza się nową, „słuszną wersję” losów Polski. I to w czasach, gdy żyją świadkowie tamtych czasów.

  369. @Antonius
    16 stycznia o godz. 12:17
    Wydaj w postaci ebooka i sprzedawaj na Allegro albo Amazonie.

  370. paradox57
    16 stycznia o godz. 11:24

    Paradoxiku, ani tu wybaczać, ani nie wybaczać, bo nie ma czego. Przecież akurat Ciebie nie podejrzewam o braki, bo ich nie widzę, a formalna rzecz-ka przytrafi się każdemu. Może zauważyłeś, że bąknę coś czasem o języku, ale przecież w celu mienia ulgi z powodu bąknięcia, a nie tam. Słowo jako reprezentant rzeczywistości to jedno z moich najważniejszych życiowych ulubień, więc jak się czasem coś nasunie – bąknę. Zresztą co ja plotę, że „może zauważyłeś” – świetnie wiem, że mnie o dziką schadenfreudową satysfakcję podejrzewał nie będziesz.

  371. Antonius
    16 stycznia o godz. 12:17

    Cieszę się, Antoniusie, że ujawniłeś rąbek swej ciekawej przeszłości, o której półgębkiem czasem napomykałeś. Pamiętałem, że byłeś belfrem (ja tylko 4 lata), a jeśli jeszcze o tym piszesz – spodziewam się, że będzie też coś o ślunskiej godce – to z przyjemnością polecę do Śląskiej Oficyny.

  372. zak1953
    16 stycznia o godz. 12:26

    Bo to Konrrewolucja jest, prosze Pana.

  373. @Ewa-Joanna

    Nie dla mnie…sznur samochodów, ani zarabianie głową. Gdy wydawca zajął się wydaniem pierwszej książki, postawiłem tylko jeden warunek – nie chce ze skromnej emerytury dopłacać do druku, ale i nie chcę zapłaty. Leząca w koszu redakcji trzecia książka to zbiór felietonów, częściowo opublikowanych na różnych forach internetowych. Czytelnik mógłby się bardzo dobrze zorientować, że należę do „najgorszego sortu” w gronie polskich obywateli, bo nie tylko nie należę do pseudopatriotów pisowskich, ale prezes mnie umieścił w zakamuflowanej opcji niemieckiej – nie pytając mnie o zgodę. Moje wywody są przeważnie jeszcze aktualne, choć opisują moje obserwacje i przemyślenia z ostatnich 10 lat. Niestety są krytyczne wobec „dobrej zmiany” więc może i dobrze, że wydawca zwleka. Opóźni to brutalne obudzenie o szóstej zero zero przez strażników sprawiedliwości.

  374. @konstancja
    Chyba swego czasu wymieniliśmy uwagi na temat wysławiania się
    w polskich publikatorach. Przykładem audycja TOK FM 16.01./ po 15-stej na temat wyborów prezydenckich w Republice Czeskiej.
    Nie ma jednego zdania odpowiadającego/informującego dziennikarza bez :eee….mmm…yyyy… Przykre ale prawdziwe.

  375. Może warto wesprzeć tych, którym wsparcie jest potrzebne:
    https://naszademokracja.pl/petitions/pozwolcie-nam-pracowac

  376. Szanowni!
    Zacznijmy zatem nowy wątek. Czy inteligencja jest naturalna? Pyta i odpowiada Qba.
    Zapraszam!
    JK

  377. Antonius
    16 stycznia o godz. 12:17
    audiobooki mile widziane!!