Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

8.01.2018
poniedziałek

Zdradzony przez ojca

8 stycznia 2018, poniedziałek,

Nowy rok się właśnie zaczął, malutki Jezusek śpi ufnie w żłóbku, Maryja się nim zachwyca, Józef święty nieco zdystansowany, ale może i przeżywa coś na kształt zadowolenia czy ulgi: jest, nie moje, ale narodziło się, w dodatku chłopczyk. Gdyby była dziewczynka to katastrofa wizerunkowa i duma poniżona: nie jego dziecko, marna dziewka, pozycja społeczna spada, więc jak inni Żydzi tym bardziej zawzięcie jeszcze będzie dziękował swojemu Jahwe, że się nie urodził kobietą.

Mędrcy ze Wschodu (a skąd mieli być, jak na zachodzie morze, na południu straszny faraon, a na północy – Rzym pogański i brak Polski chrześcijańskiej?), bydlątka z okolicy, aniołki z dachu, a żłóbek – z przypadku. A przed nimi bieży baranek, a nad nimi lata motylek. Wszyscy szczęśliwi, klękają, śpiewają polskie kolędy i się radują. Jezuskowi odbiło się po karmieniu, ćwierknął pierwszym śmiechem, bryknął żwawo nóżkami – ciepły, różowy i śliczny. Śpij, synku, śpij – mówi doń matula. Synek matuli z góralskiej kolędy trzęsie się z zimna, ale to tylko przez tą polskość Jezuska. Prawdziwy, ten betlejemski, ma ciepło, jest w wonnym sianku dobrze umoszczony.

Patrzymy na tą scenę i czujemy, że to o nas. Ogarnia nas niewypowiedziane wzruszenie, duma, tkliwe szczęście, gdy patrzymy lub trzymamy w rękach maleńkie dziecko. Przez nas zrodzone; owoc miłości, ufności, wiary w siebie nawzajem. Tuląc do piersi dziecinę obiecujemy jej i sobie, że będziemy czynić wszystko dla jej dobra i pomyślności. To niezwykłej piękności obraz, który często wraca w późniejszych latach, wtedy także, gdy sprawy rozwijają się mniej pomyślnie, niż się chciało w tak wzruszającej chwili początku. Tęsknimy do arkadii, niezmąconego szczęścia wspólnego, do tamtych marzeń: tak powinno być zawsze – dobrze i szczęśliwie!

Oddalmy się teraz od tej wzruszająco pięknej sceny rodzajowej. Niech Jezusek dalej śpi, śliczna i niewinna dziecina, niech nie słyszy dorosłych. Dorośli muszą odejść na stronę, by omówić poważne sprawy.

 

Ludzki dramat: ojciec wyrzeka się dziecka, opuszcza matkę. Fizycznie lub psychiczne. Niby jest, ale go nie ma. Syn okazuje się dla ojca nie tym, czym sobie życzył, zawodzi jego oczekiwania. Chłopak wzrasta głównie pod opieką matki. Nadopiekuńczej, wycofanej albo całkiem zimnej, widzącej w dziecku wymowny znak swojego nieszczęśliwego związku z mężczyzną. Reagującej najżywiej wtedy, gdy trzeba dziecko rozliczyć, ukarać, upokorzyć.

Syn nie spełnia wymagań ojca, ojciec zawsze był wzorowy, umiał grać w piłkę, łazić po drzewach i się bić. Świetnie się uczył, dał sobie radę i wyszedł na ludzi. A syn co? Wrażliwiec, niezdara, maminsynek. Marnie się uczy i popada w złe towarzystwo. Ojciec jest zawsze w porządku, koledzy w pracy zaświadczą, jest uczynny, miły dla pań, dusza towarzystwa. Jest doskonały. Syn nie dał rady, nie wdał się w ojca, zawiódł. Ojciec nie znosi jego bliskości, nudzi się przy dziecku, musi się go wyrzec. Dziecko kocha, lgnie do ojca, ale jest odrzucane. Będzie więc lgnęło do człowieka, do księdza. Z koszmarnym skutkiem. Ksiądz to też ojciec. Tak mówimy: ojcze duchowy.

Jest też drugi scenariusz: ojciec to alkoholik, ochlapus, cham, bije i gwałci żonę na oczach syna, syn musi uciekać i musi robić wszystko odwrotnie niż taki ojciec. W obu przypadkach ojciec zdradza syna. Drugi przypadek jest w pewien sposób prostszy, bo oczywisty. Synowi współczują takiego ojca. Pierwszy jest gorszy, bo nieoczywisty. Zdrada nie jest jawna, jest specjalnie skrywana; wobec ludzi ojciec jest ideałem, syn zaś jest tym złym i niegodnym ojca dzieckiem.

Jak wskazuje psychologia i uważniejsza obserwacja życia, mało który syn nie jest zdradzany przez ojca. Szczęśliwych przypadków nie ma wiele. Ojciec zdradzający syna, niemal z reguły został zdradzony przez swojego ojca, a tamten przez swojego. Taki łańcuch zła, trzymający kolejne pokolenia w bolesnym uścisku.

 

Mały Jezusek śpi jeszcze, Maryja, biedna w nieświadomości matka, nuci synkowi melodię miłości. Nie chcemy go budzić, ale przecież wstrząsa nami straszna świadomość: wiemy, jaki los go czeka. Tą małą dziecinę zdradzi jego ojciec. Wszechmogący Jahwe. Bóg chrześcijan.

Bóg Ojciec zdradzi syna swego jedynego Jezusa już u samego początku, w samym zamyśle. Jezus bowiem nie istniał od początku dziejów, ale został przez ojca przewidziany. Nie po to, by żył jako wolna i szczęśliwa osoba, syn boży, ale wyłącznie w jednym celu: by załatwić sprawy ojca z ludźmi. By naprawić co sam sknocił. Został więc przewidziany – cokolwiek to w głowach papieży, teologów i wyznawców znaczy – jako narzędzie, przedmiot w cudzej, ojcowskiej sprawie. Jezus nie mógł nie zostać przewidziany, nie mógł też odmówić. Kochał i wielbił szczerze oraz naiwnie. Musiał przejść drogę, którą wyznaczył interes ojca. Ojciec zaś tak stworzył ludzi, że ci nie mogli nie upaść w warunkach, jakie im zadał. Musieli po to, żebyśmy to my, dzieci boże, uważali się sami i w nieskończoność za zdrajców Boga Ojca. Za niegodnych ojca. Tak, Jahwe tak to urządził, żeby realną zdradę dziecka zamienić w rzekomą zdradę ojca. Bóg zdradza człowieka i karze jego niewinność grzechem pierworodnym. Nikt z ludzi tego nie potrafił: karać wszystkie pokolenia po kres dziejów za rzekomą zdradę pierwszych przodków. Hitler karał Żydów trzy pokolenia wstecz. Chciałoby się powiedzieć: „niewyobrażalne”, „niemożliwe”! Tak, niewyobrażalne dla człowieka, dla osoby moralnej. Nie dla Boga.

Zdrada ojca nabiera kształtu: syn rodzi się i rośnie, ale niemal nic o jego losie się nie dowiemy. Raptem tyle, że się urodził, że nie dosięgnął go mściwy Herod. O jego młodych latach, dorastaniu, kształtowaniu się w swoim człowieczeństwie i mniemanej boskości nie dowiemy się niemal nic. Raptem kilka zdań. I zaskoczenie: jak to możliwe, że gdy rodzice – Maryja i Józef, wybrali się z małym Jezusem do świątyni, zgubili go w drodze powrotnej? Nie zorientowali się, że go nie ma, nie zwrócili nań w ogóle uwagi! Zaskoczony jest ten, kto nie zdradza dziecka. Nie zapomni, nie zgubi go po drodze. To nie do pomyślenia. Ale przecież Maryja, wycofana i niepojmująca tego, co się dzieje, nie rozumiejąca w ogóle swojego syna, oraz Józef, stary poczciwiec usiłujący udawać ojca, są zupełnie zagubieni w swoich rolach. Gdy wreszcie znajdą Jezusa, ten odpowie matce grubym słowem. Nie rozumieją się, grają fałszywe role.

Mając lat dwanaście, Jezus znika z kart opowieści o sobie. Los odrzuconego dziecka, które nie ma ojca. Nie ma go, jakby nigdy się nie urodził. Syn bez biografii. Pojawia się – znikąd – deus ex machina – w wieku lat trzydziestu. Cierpienie porzucenia ciska go w wir mesjanistycznej działalności. Naucza, o swoim ojcu. Kocha wciąż ojca, a jest to kochanie rozpaczliwe. Chwali go wbrew faktom Starego Testamentu, opowiada o nim fałszywe historie, byle tylko zwrócić jego uwagę na siebie i zasłużyć na miłość. Mówi, że przyszedł jego prawo wypełnić, ale mu się w istocie sprzeciwia. Usiłuje tworzyć coś innego, jakoś znośniejszego. Dramat zdradzonego, który miota się, chce dobrze, ale to się nie może udać. Sam nie rozumie jeszcze sytuacji, w jakiej się znalazł. Pragnienie szczerej miłości ojca zaciemnia mu widzenie rzeczywistości. Zdradzony i przez człowieka, który tak samo jak Adam i Ewa nie mógł nie zdradzić, bo zdrady wymagał scenariusz napisany przez ojca, inaczej postać Jezusa byłaby bezsensowna – umiera wreszcie na krzyżu. Zanim wyda ostatnie tchnienie, w agonalnym przebłysku świadomości, pojmuje swoje nieszczęście i woła do ojca, po dwakroć, z rozpaczą i strasznym wyrzutem: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?

 

Jezus ginie na krzyżu mniemając, że zmazuje grzechy ludzi przeciw swemu ojcu, a przecież ludzie, identycznie zdradzeni przez Boga, zarówno przed Jezusem, jak i po nim byli i będą tacy sami. A jeśli cokolwiek się staną lepsi, to ani za sprawą zdrajcy Jahwe, ani za sprawą daremnej ofiary Jezusa. Dzięki podważeniu niemiłosiernych norm religii Boga, odrzuceniu jego uroszczeń, dzięki banalnemu i znojnemu doskonaleniu stosunków, dzięki ukształtowaniu praw człowieka, dzięki szalonym wynalazkom, niewątpliwie obrażającym pełnego pychy Boga: kobiety, która też się okazuje człowiekiem, dziecka – też człowieka i niewolnika – także człowieka. A nawet homoseksualista okaże się człowiekiem. Ciągle dalece nie dla wszystkich szczerych wyznawców Boga, a ten ostatni ledwie dla niektórych.  To rzeczy Bogu nieznane i jemu przeciwne.  A po czasy niemal współczesne nieznane w praktyce jego wiernych wyznawców.

Zdrada Boga wcale nie skończyła się wraz ze śmiercią Jezusa. Zdradza bowiem i syna i ludzi także tym, że nie daje nam żadnych pewnych wiadomości o tym, czy syn w ogóle istniał.  A jeśli istniał, to nie wiadomo, czy był tym o kim mówi Słowo Boże – jego własne słowo. Ewangelie to chaotyczne zlepieńce słów: pomijanie, przekręcenia, wzajemne sprzeczności i luki w najważniejszych sprawach. Zaś ludzie, rozpaczliwie i bezskutecznie usiłując odgadnąć nieodgadywane, by zasłużyć na jego miłość, będą walczyć ze sobą i się zabijać o to, co naprawdę mówi ewangelia.

Właśnie – Słowo Boże! Nie do ludzi skierowane ani nie o ludziach. To słowa Jahwe skierowane do siebie i dla siebie: Ja, Ja, Ja i ci wszyscy inni. Ci inni – w mało ważnym tle. Jak w tytule włoskiego filmu z Mastroiannim.

My, ludzie, mamy w świętym obowiązku, wmówionym nam przez zdrajców księży – też zdradzonych i przez swoich ojców (a ci najboleśniej zdradzeni idą przez to do seminariów i żyją dalej w pułapce i męce zakłamania) – i przez Boga – wielbić tę zdradę! A zdrajcę miłować nad życie. A jeśli ktokolwiek odmówi albo nie dość dobrze będzie miłował – śmierć na wieki i zemsta bez końca. Czy istnieje większe szaleństwo? Coś bardziej przeciwludzkiego i większa miara zdrady?

Zdradzający ojciec sam jest ofiarą zdrady przez ojca, co go jednak nie usprawiedliwia. Bóg nie ma ojca. Jest Praprzyczyną, jest wynalazcą tej zdrady i jej wykonawcą. To on uruchamia padające kostki domina.

 

Wiemy: Bóg to fantazmat. Księga to zapis ludzkich stosunków, losów i fantazji. Zapis zdrady ojców (i matek) wobec dzieci. Historycznie i psychologicznie ważna i wartościowa.  A jeśli mniemany twierdzi, że to jego księga – to księga zdrady Boga. I gdyby tak to widzieć, zgodnie ze stanem faktycznym, byłoby w porządku, a świat byłby pełen ludzi, którym ta refleksja pomogła wyciągnąć nauki i uniknąć mrocznego losu. Na tyle, na ile jest to w możności człowieka.  Bylibyśmy wszyscy zdrowsi, jaśniejsi i szczęśliwsi, śniąc sen spokojny jak mały Jezusek. Ale nie: to ma być Słowo Boże, święta księga, niewzruszalna, niezmienna, sama Prawda i jedyna Prawda. Szantaż i kara. Przez co wszyscy przegrywamy, wszyscy jesteśmy Chrystusami – jak powiedzieli dwaj, nieświęci, Markowie: Koterski i Kondrat.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 488

Dodaj komentarz »
  1. Tanaka, czytam Twoją opowieść, właściwie wywód, nauczanie o zdradzie i jej totalnych skutkach, to czuję, nabieram przekonania, że byłbyś niezłym księdzem, teologiem nawet.
    Pzdr, TJ

  2. @tejot 8 stycznia o godz. 15:34

    Zdanie odrębne: tekst Tanaki to dekonstrukcja religianckich mitów.
    A z seminarium wyleciałby na zbitą twarz. I całkiem słusznie, bo dla zdrowych na umyśle tam nie ma miejsca 😉

  3. Na marginesie
    8 stycznia o godz. 15:46

    W/g mniesie myslisz. Jest tak, ze tylko zdrowi umyslowo sa w stanie produkowac i rozpowszechniac brednie. Tyle, ze musza byc cynikami, albo skonczonymi bezmyslnymi naiwniakami.

    Cynicy zostaja biskupami, reszta dokonuje dni swoich na parafiach, lub na marginesie, jak chocby Lemanski.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Na marginesie
    8 stycznia o godz. 15:46

    I im wiekszy cynik, tym lepszy biskup…

    (dopowiedzienie do powyzszego)

  6. I jeszcze raz…

    Na marginesie
    8 stycznia o godz. 15:46

    Mysle, ze gdyby @Tanaka zdolal znalezc w sobie w odpowiednim czasie choc szczypte cynizmu i popracowal ciut nad jego rozmnozeniem i wzmocnieniem, to bylby wrecz idealnym biskupem, tak dobrze umie obracac tym badziewiem myslowym.

  7. @lonefather x 3
    Zakładasz, że cynik jest zdrowy na umyśle. Ale w omawianej sytuacji nie ma siły, cyniczny biskup musi być zakłamany. Zakłamanie stwarza nieuświadomiony konflikt wewnętrzny, który z kolei… dalej odsyłam do Tanaki.

  8. @@lonefather, Na marginesie
    Zakłamanie nie stwarza nieuświadomionego konfliktu wewnętrznego. Egoizm „idzie przez życie” pod rękę z hipokryzją, która to para – aby nie popaść w paranoję – znajduje pożywkę w najbardziej Jezusowym z Jezusowych bon motów – kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Paweł z Tarsu dopowiada kto… miłuje bliźniego, wypełnił Prawo, ale już z pominięciem miłości własnej. Jezus – przed nakazem miłowania bliźniego, jak siebie samego – nakazuje miłować Ojca Niebieskiego, czyli Jahwe (najbardziej egoistycznego boga w niezliczonym panteonie bogów) słowami całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Do czego to doprowadziło, pokazał Tanaka, a wiedzą o tym także „cwani biskupi”. W ostatnich swoich słowach przed śmiercią Jezus woła – Eloi, Eloi, lema sabachthani i jest to – jak słusznie zauważa Tanaka – krzyk rozpaczy nad własnym nieszczęściem i ostatecznym odrzuceniem – nie tylko syna, ale i bliźniego (czy o Jahwe można powiedzieć, że jest bliźnim? Wolna żarty. To nie Zeus, pełen wad i cnót, a egoistyczny potwór). Fakt – pozbawiony hipokryzji, więc nie cyniczny. Biskupom daleko do domniemanej doskonałości Boga, więc – jak napisałem na początku – idą pod rękę z egoistami i hipokrytami.

    Tak na marginesie, @Namarginesko, Jezusowy bon mot o miłowaniu bliźniego swego jak siebie samego twórczo rozwinęli – niezależnie od siebie, bo dzielił ich czas, epoka i miejsce – Jung i Fromm każąc zdezintegrowanej osobowości integrować się poprzez akceptację samego siebie oraz hawajscy Kahuni wierząc, że do połączenia z Najwyższym Ja (Ojcowskim Duchem Opiekuńczym) może dojść Ja właściwe (świadome) poprzez Ja niższe (podświadome), pod warunkiem, że te trzy części człowieczej osobowości będą – w połączeniu – stanowiły bezgrzeszną jedność. Znaczy – nie „będą czyniły bliźniemu swemu” (czyli innej osobowości humanoidalnej) tego, czego jemu samemu nie jest miłe. Jahwego (którego trza kochać całym sercem, duszą i jestestwem) u tych Kahunów nie ma. Jest – bliźni vs bliźni.

    Tyle słów ewangelii na dzisiejszy wieczór. Ament.

    @Tanaka. Świetny wstępniak.

  9. @anumlik

    Choc slowem nie wspomniales, ale milo mi jest, ze sie zgadzasz z moja opinia, ze @Tanaka bylby modelowmy, jesli nie wrecz pokazowym, okazem biskupa kosciola katolickiego, gdyby nie ten feler, ze brak jest w nim cynizmu.

    A tak dzieki temu, ze ta szczypta cynizmu, jaka sie daje czasami zauwazyc u @Tanaki, a za mala na biskupa, daje nam ateistom okazje i przyjemnosc zapoznawania sie z jego „biskupim” widzeniem spraw koscielnych i religijnych.

  10. Na marginesie
    8 stycznia o godz. 16:38

    Alez oczywiscie, ze TAK ! 3 x TAK !

    W dodatku uwazam, ze nic tak jak cynizm, nie chroni przed umyslowym uposledzeniem. Zwlaszcza religijnym, o religianckim nie wspominajac. Cynik bedzie tym manipulowal, uzywal, sterowal, ale nigdy nie ulegnie.

  11. Tanaka

    Czołem bach o ziem, Tanaczku. O prostych kolanach (bo o zgiętych każdy głupi potrafi). Świetna, wręcz odświętna opowieść. Choć temat dla mnie przykry – bo o wszechobecnej krzywdzie dziecka, która i ewangelijnego Jezusa dopadła. I to tak, że właśnie z powodu tej WYRAŹNEJ krzywdy i jej czytelnych skutków w zachowaniach dojrzałego Jezusa, o wiele trudniej podejrzewać go o nieistnienie. Oczywiście, o nieistnienie kaznodziei Jezusa, nie bożego syna. Jakiż autor wymyśliłby z premedytacją tak ucudowione poczęcie bożego wybrańca dla przykrycia poczęcia grzesznego. Przy tym jakiż autor wpadłby na to, by otwarcie ZASUGEROWAĆ to grzeszne poczęcie w słowach Żydów: „Myśmy się nie urodzili z nierządu”. W jakim celu? Nawiasem mówiąc pomieszanie z poplątaniem u pana Jana, bo wychodzi, że te słowa padły w rozmowie z Żydami, którzy Jezusowi uwierzyli. Sądzę więc, że Jezus żył, był i tyle ma wspólnego z innym takim synem na drabince, którym to nieszczęśnikiem już się nie zajmuję.

  12. anumlik
    8 stycznia o godz. 18:51

    Anumliku, przesyłam Ci dzisiejszy obrazek z próby uhonorowania półwyspu JPII w jedyncy jedynego z mniej widocznej strony, czyli od morza. Zerknij uprzejmie, a zrozumiesz, że moje królestwo nie jest z tego świata. Mówiłem Ci pod koniec tamtego tematu, próba jest palcem na wodzie pisana. No i tak było. Miałem dojść do falochronu, wspiąć się po drabince i z wysokości pstryknąć jedną fotkę półwyspu JPII – taką, żeby wszyscy święci z zazdrości z nieba spadli. Nie wyszło z dwóch powodów: spochmurniała piękna rankiem pogoda i w dojściu do drabinki przeszkodziły mi dwa metry. Na filmiku widać, że jestem w wodzie po…no przecież widać. Z doświadczenia wiem, że przy dłuższym wianiu wiatrów zachodnich przy samym falochronie wymywana jest rynna półtora, dwa metry szerokości. Gdybym zrobił krok do przodu, stałbym już po pas, gdyby jeszcze krok – po piersi. Nie byłem przygotowany na taką kąpiel i potem łażenie po falochronie z tej racji, że od paru lat tylko sporadycznie włażę zimą do wody. Słowem – zaliczyłem przegraną. Niech będzie pochwalony anumlik, który zawsze bardzo wie, co mówi.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6508756875861543234

  13. Próbna matura, dojrzałość zdradzająca
    Nic lepiej nie zdaje egzaminu świadectwa dojrzałości wiary, niż dobre kazanie.
    Dobre, bo żarliwe; osobom i zdarzeniom nieistniejącym dla ateistów, więc nieistotnym, nadające wymiar eposu moralnego, antyimperatywu ponadkategorycznego i wyzwania szataństwom intelektu.
    Ten egzamin, mnie, osobie – nieznającej wymienianych postaci i osób dramatu, a więc zupełnie wobec realizmu narzucanej w trybie kategorycznym i osobą narratora (świadka wydarzeń) narracji – obojętnej, nie mniej jawi się mi się to credo zdanym na piątkę z dojrzałości najgłębszej wiary.
    Tanaka -w moich oczach i duszy- swym kazaniem budzi podziw, szacunek i pokorę wobec potęgi nieistnienia, generującej anielską iście pasję, ból i empatię w nas (*), nikłej i nikczemnej swym wymiarem trzódce ateistów.
    Nas (*), którzy zdrady światopoglądu się brzydząc, nie wiedząc zatem, o czym Tanaka pisze, współodczuwają wraz z jego pasją ból wadzenia się w imię wiernych, a tak zdradzonych u zarania.
    Tak oto, dojrzałość tej wiary zadaje egzamin dowodu, że ateizm jest bezsensownym zaprzeczeniem wszechmocnej, pokonującej dowolny intelekt zdolności uduchowienia ludzkich emocji i złudzeń, bytów nieistniejących i historii zapowiedzianych choć niebyłych.
    Ja stawiam więc piątkę, wraz z -za dobrą robotę- setką seczego, jak tradycja ojców każe.

    *) Liczba mnoga to takie moje niskie i malutkie credo, a nie świadomość realiów przecież, przepraszam za żarcik.

  14. Gdyby nie podane ewangeliczne imiona, mógłbym przyjąć, iż to wyciąg z akt sądu rodzinnego i opiekuńczego o ustanowienie kurateli sądowej nad małoletnim synem patologicznej rodziny. Materiały oparte na dobrym wywiadzie środowiskowym i analizie biegłego psychologa sądowego. Ale jak orzekła dobra zmiana, sądy od dawna nie stają na wysokości zadania. I stało się nieszczęście opisane w materiale źródłowym.

  15. @wbocek, z godz. 18:51
    Na taki obrazek – tylko anumlik

    Chodzi se, chodzi po bezdennej toni
    (póki mu starczy odwagi).
    To uszczknie ćciny, to dziabła pogoni:
    Rycerz! – jamnejski, choć nagi.

    Wielką moc maca welocypedysta
    (czasem żeglarzem się zwący),
    gdy na burz grzmoty beztrosko on swista,
    gdyż rzadko on śwista niechcący.

    Bacz, cny przechodniu, gdy trafisz przypadkiem
    w jamnejskiech ćcin poplątanie,
    byś nie zaliczył z rycerzem pół robra;
    – dziadkiem jamnejskim zostaniesz.

  16. no przeciez nasz Tanaka od dzieciństwa wczesnego przymierzał się do bycia biskupem…

    Zadatki jak widać miał, nie tylko odpowiednie szaty, berło z tłuczka do mięsa złotkiem cukierków pokryty oraz inne imponderabilia, ale i oczywiście język, odpowiednie słownictwo, pewna wzniosłość w mowie i tłumaczenie wiernym (choc im akurat trzeba odwrotnie niż nam , ateistom)… pewnie jako dziecię dałabym się nabrać.

    Wyrzucona z lekcji religii (5 klasa ) po zadaniu pytania: a skąd się wziął Bóg i po co to wszystko stworzył? doszłam do wniosku, że lepsze są mity greckie w wydaniu opracowanym przez Markowską? Markowskiego? oraz Mitologia Parandowskiego.
    Akurat w szkole były pierwsze lekcje historii; zaczęło się od Greków, ich Olimpu i mnóstwa bogów, bożków i patronów….watpliwości nasuwały sie same.

    Podobno w necie grasuje Ryszard Nowak, ten z Komitetu obrony przed sektami i przemocą. Tymczasem oskarżył Michnika za jego słowa pod adresem Rydzyka (rym niezamierzony)

  17. @anumlik

    „Pol robra….” ???

    Ty kpisz, czy w zywe oczy lekcewazysz?

    Wzmiankowane „pol robra” to sie za moich studencich czasow oferowalo ostatnim lebiegom, ciulom, idiotom, by dali nam zagrac, bo sie nudzilismy…

    Ich kusilo „pol robra” z nadzieja, ze sie pofarci…

    My kusilismy „pol robra” pewni, ze sie frajerzy nabiora …

    ….

    Taka byla prawda o „pol robrze” u mnie na uczelni, ale domniemywam, ze i u Ciebie tez… Umieszczenie tego w „anumliku” mnie co najmniej zastanawia…

    Ale puki co, wnioskow wyciagac nei bede…
    Wyciagne w miare rozwoju sytuacji…

    pozdrowka
    ~l.

  18. anumlik
    8 stycznia o godz. 22:08

    Dziękuję, anumliku, że byłem inspiracją. W rewanżu, jak wymyśliłem, małpując wazeliniarzy patetycznych, wyspy i półwyspy JPII, tak wymyślę coś imienia anumlika. Tyle że tu trzeba większego namysłu niż przy JPII, którego honorowano z byle powodu, np., że wsiadał do kajaka lub z niego z niego sikał – nie pamiętam

  19. @Lonek, weź i przestań. Sam grywałem w brydża w czasach durnych i chmurnych i wiem co oznacza „pół robra” oraz „rober z dziadkiem”. Połącz te dwa byty w jedno, a zobaczysz, co one w anumliku wbockowo-rycerskim oznaczają. Łącz, Albiońska Twoja Ma…rchewka, dwa w jeden, a nie oglądaj mowy wiązanej – wers w wers z osobna 😉

  20. Tanaka,
    bardzo dobre kazanie 🙂
    Z takiej strony to jeszcze nikt nie patrzal. Doskonale.

  21. tejot
    8 stycznia o godz. 15:34

    Ponieważ rzadko wiem, co mówię, to właśnie ciut wyżej Konstancja mówi jak jest: w wieku lat 5 postanowiłem zostać biskupem. Zaś Ewa-Joanna potwierdza, że kazanie było całkiem fachowe. 😀

    Na marginesie
    8 stycznia o godz. 15:46
    To chyba dwa w jednym: dekonstrukcja tego co każdy ma widzieć bo mu tak do głowy włożyli i konstrukcja, a dokładniej – odsłonięcie konstrukcji tego co widać gdy się bez uprzedzeń patrzy. Odsłonięcie pomnika (zdrady), a sensacyjniej: zdarcie maski.

    anumlik
    8 stycznia o godz. 18:51

    Właśnie, u Olmajtego jest odwrotnie jak mają Kahuni: człowiek-człowiek. Dzięks. 🙂

    lonefather
    8 stycznia o godz. 16:09
    Konieczna zawartość cynizmu, silny procent odczłowieczenia, pycha, konieczne integralne skrzywienie , niezbędna dawka zagubienia i – oto główne składniki członka kleru. Pewnie coś jeszcze. Odpowiednie mieszanie daje w wyniku członka zwykłego lub nadzwyczajnego.

  22. wbocek
    8 stycznia o godz. 20:52

    Ten obraz składa się na całość, jest obszerny i można na jego podstawie sformułować diagnozę. Aż kusi, by uznać, że w takim razie dotyczy konkretnej, żywej postaci. Zauważ jednak, że aby mieć kompletne obraz konieczne jest sięgnięcie i do pierwszego tomu schorzeń, który obejmuje ojca, a w tomie drugim elementem ważnym dla diagnozy jest to, czego w nim nie ma, a co jest charakterystyczne i konstytutywne dla choroby. Kronikarz tego nie wiedział, dziur nie zostawił w celu diagnostycznym. Kolejna mocna wątpliwość bierze się z nadzwyczaj skąpych, niemal żadnych wiadomości o postaci spoza Księgi. Choć możliwości odnotowania były bardzo bogate i łatwe, kronikarzy i historyków oraz urzędników tych czasach i miejscu było wielu. To zaś co zostało odnotowane jest tak słabej natury, że w ogóle nie przystaje do postaci i jej mniemanego dzieła. Wreszcie, chyba powszechnie wśród niekościelnych badaczy to wspomnienie uznawane jest za wtręt, czyli fałszerstwo.
    Wydaje mi się, że zdarzyło się coś znacznie prostszego, któraś z dwóch alternatyw, a może właśnie ich połączenie: zebranie z wielu źródeł zapisków i legend i wyprodukowanie całości ewangelii na soborze w Nicei pod koniec IV wieku, ten zaś, a nie inny wybór został zrobiony, najpewniej nieświadomie, ponieważ żywo oddawał doświadczenia wybieraczy i ludzi wokół. Właśnie taki los, co uznano za bardzo żywe i prawdziwe, więc i przekonujące. Prawie każdy, także podświadomie, bo wersja dla świadomości jest oczywiście zupełnie inna,może się z pismem zidentyfikować: „to o mnie!” – jak wyżej powiedziałem. Ale to „o mnie” to o życiu, o doświadczeniu brutalności, odrzucenia, samotności wśród ludzi, o cierpieniu, a nie o żadnym prawdziwym, osobowym Jezusie-Bogu. A to właśnie wydaje mi się nie tylko najprawdziwsze, bo najwiarygodniejsze, znane ludziom i dziś, oraz najcenniejsze poznawczo. Bajędy są puste w środku, poza jednym: refleksją, że człowiek ma marzenia, z jednej strony, a z drugiej, że ma co najmniej taką samą skłonność do bredzenia.

  23. wbocek
    8 stycznia o godz. 21:12

    ten filmik robi niesamowite wrażenie, jakby to było spotkanie III stopnia z jakąś nieziemską rzeczywistością. Kapitalne!

  24. Gekko
    8 stycznia o godz. 21:37

    Jak czytam co piszesz, to od razu klękam. Zanim co więcej powiem, to powiem, że fantastycznie to nazwałeś: potęga nieistnienia. Coś takiego mam często gdy patrzę w gwiazdy albo gdy zaglądam do zderzacza hadronów.
    I to też celnie nazwałeś: dobre kazanie do esencja biskupa. Reszta to dekoracje.

  25. konstancja
    8 stycznia o godz. 22:24

    Mity greckie tym mnie urzekły poza innymi urzeczeniami, tym, że są lekkie. Zaś bozia z Jezuskiem są bardzo ciężkie, męczące, udręczające. Ponieważ nie możemy się z nimi mierzyć swobodnie, ale wyłącznie pod przymusem tego co „naprawdę mówią” i karą, gdy zechcemy czytać, dociekać i rozumować sami a nie pod nadzorem i rozliczeniem. To także wymiar nieludzkości religii. Ksiądz zdradza dziecko przedkomunijne: odmawia spotkania z nim, z dzieckiem, z człowiekiem, z osobą ciekawą, wrażliwą i żywą. Dokonuje gwałtu wymuszając na nim zgodę na to „co naprawdę mówi Biblia” i podporządkowanie się temu gwałtowi. Dokładny wykład tego jak ten gwałt działa, jest w I części biografii bozi: kobieta zgwałcona musi poślubić gwałciciela i przykładnie z nim żyć.
    To także uwaga na temat niedawno dyskutowanej akcji #MeToo i całego problemu molestowania, pedofilii i statusu kobiety jako pozycji z listy inwentarza męskiej własności.

  26. Ewa-Joanna
    8 stycznia o godz. 23:10

    Odkłaniam się i zapytuję, skoro o biskupach mowa, jak się ma nasz milusiński – arcybiskup Pell? Jak mu idzie w sądzie?
    Z Pella swego czasu złośliwie sobie pokpiwali Dawkins z Kraussem, przy ludziach. Wiedzieli co robią.

  27. Ewa-Joanna
    8 stycznia o godz. 23:10

    Powiedziałaś, Ewo-Joanno parę wielkich słów, mówiąc:
    „Z takiej strony to jeszcze nikt nie patrzal. Doskonale”.

    Mam ogromne uznanie dla Tanaki i dla wagi jego obserwacji i przemyśleń, ale jeszcze ogromniejsze są Twoje słowa. Znaczą one, że przeczytałaś całą światową literaturę ateistyczną, świetnie znasz portal racjonalista.pl i dokładnie śledziłaś tutejsze mówienie o Biblii. Wiesz więc może najlepiej ze wszystkich na świecie, że Tanaka to królik, który wyskoczył z kapelusza. Furda Demokryt, furda Epikur z ich ogólnikami, furda Łyszczyński, furda Meslier z jego szczególikami, furda Giordano Bruno, furda Vanini, bo oni faktycznie w psychologię skrzywdzonego dziecka nie wchodzili. Gdybyś powiedziała mniej przypochlebnie, np.: „Nie spotkałam nikogo, kto by z takiej strony patrzył”, naturalna byłaby reakcja: „Może nie tą ulicą chodziłaś”. Kiedy jednak wypowiadasz się wszechogarniająco, że „nikt z takiej strony nie patrzył”, kłaniam Ci się jeszcze głębiej niż Tanace.

  28. Tanaka
    8 stycznia o godz. 23:40

    Jakbys nie mieszal, czy wykrecal, to w Twoim wypadku i tak wychodzi najlepszy biskup, jakiego na oczy widzialem, a na uszy slyszalem.

  29. Tanaka
    8 stycznia o godz. 23:55

    Próbuję się domyślać, że dla celów mitu Jezus został zaprezentowany niemal wyłącznie jako mesjasz. Ziemskie jego życie autor lub autorzy potraktowali jako nieistotne. Lub było w ogóle nieznane. Przecież jeśli odrzucić bajędy – również tę o dwunastolatku w świątyni – Jezus pojawia się jako trzydziestoletni kaznodzieja. Odtąd go znali, resztę dośpiewali. To znanie zresztą to też głównie śpiewanie wysokim C.

  30. Tanaka, 9 stycznia o godz. 0:02
    „…to od razu klękam. Zanim co więcej powiem…”

    Przepraszam, że klękasz.
    Teraz, zanim zdradzisz więcej… 😉

    Niemniej, ze swym Kazaniem, jesteś na Górze.
    Ukłony.

  31. Tanaka

    Może zauważyłeś, na latarni na widocznym końcu falochronu dwa trójkąty skierowane do siebie wierzchołkami. To oznakowanie przeszkody wodnej od zachodniej strony, światło w nocy – białe z parzystą liczbą błysków. Ciekawostka jest ta, że dopiero co się to oznakowanie pojawiło, czyli w dwa lata poi oddaniu falochronu do użytku. Inna rzecz, że żadne pływadełko większe od mojego do tego falochronu nie podejdzie. No ale oznakowanie musi być.

    Inna ciekawostka: jak szef zarządu inwestycji rolniczych wziął za tyłek zarządzających wrotami sztormowymi, tak na okrągło teraz są otwarte i ryby mogą sobie w te i we w te. Obecnie, przy wiatrach raczej z południowych kierunków, różnica poziomów morza i jeziora chyba jest nie większa niż 10 cm. Tak więc nie będę musiał jadąc na morze skakać przez płotki, a z powrotem przeciągać okręt sznurkiem przez progi we wrotach.

  32. @Tanaka
    9 stycznia o godz. 0:15
    Siedzi gdzies w ukryciu i czeka na proces. Na razie cisza, cos slyszalam o marcu, ale glowy nie dam. Jak sie zacznie cos dziac to gazety napisza, na razie pewnie zbieraja dokladne oskarzenia, bo nie tylko ukrywal ale i sam bral udzial.

  33. @wbocek
    9 stycznia o godz. 0:22
    Oj czepisz sie 🙂 Ale musi co musisz, to niech ci bedzie na zdrowie i tak cie lubie.

  34. i tak oto Tanaka napisał kolejny milion słów o niczym. Pisanie tekstu zajęło jaką godzinę… Rokoko przy Tanace to szczyt minimalizmu.
    Ech – Tanaka.
    LOL

  35. Ewa-Joanna
    9 stycznia o godz. 2:38

    @wbocek
    9 stycznia o godz. 0:22

    Sam widzisz Jerzy, jakimi my antipodes dobrymi chrzescijanami jestesmy.

    Tanaka
    co tam biskup, antypapiez.
    Zeby tylko do Watykanu nie doniesli, bo jeszcze nam przez jego kacerskie kazania konkordat wymowia.

  36. a tu Wszyscy zesrani ze szczęścia, że Tanaka tak ich oświecił własnymi myślami. Jaja sobie robicie z rozumu??
    i ….koooorwa…. – z ateizmu??

  37. Ech – Sir Jarek.

    Masz racje, ‚o niczym’, ktore dla tak wielu jest wszystkim.
    A ‚Biblia’ wedlug Ciebie ‚skromna ale gustowna’?

    PS.
    To Twoje ‚LOL’ strasznie szydercze jakies. nieprzyjemnie sie zrobilo na tym blogu, zamknij drzwi za soba, bo, cholera, przeciag.

  38. Sir Jarek
    9 stycznia o godz. 5:38

    Zamknij drzwi za soba mowie, bo nie tylko przeciag ale i smrod przynosisz.

  39. @Tanaka
    Króciutko,bo zaraz jadę do Krakowa,a potem wracam do Lyonu.
    Jak zwykle; napisałeś z pasją. o odrzuconych, porzuconych, odpychanych dzieciach, nie tylko przez ojców, ale – może rzadziej -również przez matki. W ten sposób ludzie rozmnażają się jak chwasty, pieprzą się, rodzą się z tego pieprzenia niechciane dzieci, ktore później zasilają armię klechów albo faszystowskich kiboli. Którzy z kolei produkują kolejną generację takich samych okaleczonych osobników.
    Interesujący jest fenomen Karola Wojtyły; był poł sierotą, wychowanym przez ojca bigota.Ten się chyba nadmiernie zajmował swoim synkiem i wystrugał nam papieża.
    Mam wspanialą synową. Niedawno pieszcząc mojego wnuka powiedziała do niego: Mój ty synusiu, mamusia cie będzie kochała, nawet jakbyś został fryzjerem. Kiedy to mówi kobieta wyksztalcona, to nie wyraża obojętność wobec przyszłości dziecka, bo z pewnością zrobi wszystko aby dziecko było czymś więcej niż fryzjerem, ale jakby nie to i tak go będzie kochać. Bo miłość musi być wyważona, kochając dziecko trochę się je stymuluje, popycha, podpiera, ale jednocześnie daje mu się maksimum wolności.
    Niedaleko Lyonu zdarzyl się dramat. Młody człowiek zamordował rodziców, żone i dzieci. Dlaczego ? Rodzice byli niesamowcie ambitni, tą ambicję przelali na przeciętnego syna jedynaka. Więc ten przez lata symulowal;najpierw, że studiuje medycynę, potem, że pracuje w Szwajcarii naukowo w jakiejś miedzynarodowej placówce naukowej. Rodzice placili, młody „lekarz naukowiec” ożenil się, zbudował dom, banki udzielały takiemu obiecującemu kientowi kredyty. Na swiat przyszla dwójka dzieci. I ten czlowiek żyl w takiej iluzji przez około 10lat. Kiedy rzeczywistość zaczęła pukać, banki żadać splaty kredytów, ów „lekarz” nie chcąc zawieść rodziców, żony zastrzelił cała rodzinę, poczym siebie postrzelil, ale samobójstwo mu sie nie udało.
    Różne błędy popelniają rodzice; kazda skrajność czyli albo nadmierne zajmowanie się dzieckiem, albo całkowite odrzucenie powoduje pojawienie sie okaleczonego osobnika. Częściej zdarzają się przypadki odrzucenia, jak z Jezuskiem. Wtedy takie odrzucone dziecko szuka rekompensaty w bozi, w klubie piłkarskim, w trójmorzu, white power..gdzie się dowartościowuje, jest to proteza, albo gorset, który takiemu osobnikowi z przetrąconym kregosłupem pomaga we własnych oczach odzyskać godność.
    No tośmnie natchnął swoim wstepniakiem. Dzięki Tanako.

  40. @Tanaka 0:15

    Dawkins z Kraussem, gdyby wtedy wiedzieli o Pellu to, co wiemy teraz, pewnie by z niego nie podkpiwali, tylko w łeb pałą walili. Prawdopodobnie.

    Dawkins, który wziął swego czasu udział w publicznej dyskusji z Pellem pisał o tym, jak to Pell wywołał u części zgromadzonej publiki aplauz, chwaląc się „przygotowywaniem ślicznych angielskich chłopców (tu ponoć zawiesił głos) do komunii”.
    Że też wtedy nikt nie zwrócił na to baczniejszej uwagi. A może jednak zwrócił?

  41. Co do ,,genezy” Jezusa mam pewną teorię – nie tak elegancką jak Tanaki i dla mojego katolickiego otoczenia bulwersującą – w Ewangelii jest napisane ,,Józef z NIEDAWNO poślubioną sobie Maryją” – Józef wie też, że nie on jest ojcem tego dziecka.
    Kiepska sprawa – dziewczyna w ciąży z nie wiadomo z kim, w kraju Bliskiego Wschodu? Nawet dziś słabiutko by to wyglądało…więc wyprodukowała może historię, że to sam Bóg tutaj zadziałał. Stąd też późniejsza obsesja chrześcijaństwa na punkcie jej dziewictwa. Józef nie konsumując małżeństwa nie mógł stwierdzić, że konsumpcja nastąpiła przed nim – przeca Bóg tylko działał. Tu kolejna nielogiczność – małżeństwo uznaje się za legalne gdy jest SKONSUMOWANE a tu tegoż zabrakło. Brednie? Odległe lata świetlne od logiki? Nie – to tylko religia.

  42. @Lewy i zak1953

    coś tam do was naskrobałam pod poprzednim wstępniakiem ale szast prast i nowy się pojawił

  43. @act
    9 stycznia o godz. 5:46

    Wygląda na to, actku, że ten serek Jarek wespół zespół z innym serkiem Jarkiem mogliby stać razem na drabince w Sevres jako wzorzec czepiactwa. Ta linia idzie prosto od Jeszui – skrzywdzonego dziecka – i Napoleona. Widzisz różnice?

  44. Lewy
    9 stycznia o godz. 7:57

    Tak jest, Lewusku. Dla mnie też temat początków człowieka wśród najbliższych jest wiecznie najważniejszy. A w epoce ogromu produkcji pokus hamujących umysłowy i fizyczny rozwój – w porównaniu z czasem pchania patykiem lub wyprofilowanym drutem rowerowego kółka oraz własnoręcznego robienia łyżew z klocków drewna podbitego drutem – jest wielokrotnie ważniejszy od najważniejszego.

  45. Pomyśleć, że gdyby Jezusek miał babcię i dziadka, cała historia mogłaby potoczyć się zgoła inaczej.

  46. Tanaka
    9 stycznia o godz. 0:12
    jeśli biblia mówi, że kobieta zgwałcona ma poślubic gwałciciela, to za jakis czas ma szansę zostać wielokrotną bigamistką, jesli będzie miała nieszczęście stać się ofiarą np. zbiorowego gwałtu….
    Tako rzecze Biblia?

  47. @wbockowi, kawałek z pieśni „Надежды маленький оркестрик”

    Кларнет пробит, труба помята,
    Фагот, как старый посох, стёрт,
    На барабане швы разлезлись…
    Но кларнетист красив, как черт!
    Флейтист, как юный князь, изящен.
    И вечно в сговоре с людьми
    Надежды маленький оркестрик
    Под управлением любви.
    Надежды маленький оркестрик
    Под управлением любви.

    I sama pieśniczka w wykonaniu barda:
    https://www.youtube.com/watch?v=C27XoviBY9k

  48. A wszystko to, łącznie ze spojrzeniem Tanaki, na podstawie jednej, z lekka podejrzanej linijki u Józefa Flawiusza, i w znacznej części apokryfów, spisywanych przez entuzjastów od – najwcześniej – 50-ciu lat post factum.
    Był jakiś rabin ubogich głoszący rewolucyjne hasła równości, sprawiedliwości, etc?? Prawdopodobnie był. I to niejeden. Ukrzyżowano tego właśnie ? – prawdopodobne, jeśli jego idee zagrażały fundamentom władzy Imperium nad Judeą. I tylko tyle można z całą pewnością powiedzieć.

  49. Oko proroka, dziecięciem podszyte.
    Generalnie, to wątek zmierza ku ciekawym obszarom – zupełnie świeckim.
    Mianowicie, kwestii grzechu pierworodnego rodziców wobec dzieci oraz nieusuwalnej winy aktu rodzicielskiego.
    Ilustracja Lewego, o mordzie na zbyt ambitnych rodzicach, pięknie i po chrześcijańsku akt rodzicielstwa i mordu wiąże, piętnując ostatecznym czynem także, jak w kazaniu na górze, grzech -chyba niepomniejszy- pychy rodzicielskiej.
    Sam znam z otoczenia geograficznego kilka przypadków wymierzenia testamentowej kary na rodzicach, tj oko życia za nietrafienie oczka w pokerze kariery.
    Jeszcze liczniejsze (relatywnie oczywiście) są ostatnio, jak wiem od prawników, pozwy dzieci o alimenty wobec rodziców.
    Mnie się jawi to zjawisko, jako proroctwo spełnione, a mianowicie narastania współczesnego mitu, o prymacie bezgrzesznego i wyzbytego odpowiedzialności infantylizmu nad kreacją i trudem deweloperki (naturalnie, używam bezczelnego i prowokacyjnego skrótu myślowego).
    Można wzbudzić paralelę z ethosem „frankowiczów”.
    Dopóki spirytus vult ubi flat.
    Stąd już blisko do jakże modnego relatywizmu i odwrócenia innych pojęć, osobliwie początków życia, a np.: czy istnieje życie przed aborcją.
    Ech, w ciężkich czasach, coraz więcej proroków usiłuje zmieścić się na górze kazań, by wyjść z dołka.

    Skoro już o ilości na czubkach, mnie fascynuje figura koncepcyjna szatana zdradzonego.
    Liczę, że nadejdzie jakiś List Ateisty, kompetentnie rozwijający ten problemat w relację z miejsca zdarzeń. 😉

  50. Lewy.drugi raz cytuję tę obrzydliwą interpretację molestowania dorosłego przez nieletnią osobę.”Wiele tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nie raz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga” – mówił przed południem dziennikarzom abp Michalik odpowiadając na pytania o przypadki pedofilii w polskim Kościele katolickim.
    Akurat mi przypasowała do twoich wywodów.

  51. Nefer
    9 stycznia o godz. 8:57
    Dziękuję za pozdrowienia. Na malutkim placu Szewczyka (większość to dzisiaj Galeria Katowicka) strajkowałem przeciwko zmianie, dokonanej przez wojewodę. Widać wojewodzie nie przeszkadzało, że L.K niczego dla Śląska i Katowic nie zrobił. Tyle, że nie brał (w przeciwieństwie do Warszawy) udziału w prywatyzacjach katowickich kamienic. I może to jest jego zasługa? Pozdrawiam, z życzeniami pomyślności i ciekawych tekstów na ten Nowy Rok.

  52. konstancja
    9 stycznia o godz. 10:52

    Konstancjo najmilejsza: mam dla Ciebie coś miłego na przedpołudnie, w sam raz do pierwszej/drugiej kawy, takie ciasteczko optymistyczności. Cytacik z niebieskiej książeczki, słowo własne bozi, ktory nas wszystich miłue. Jak miłuje? Absolutnie! A co my robimy? Ciagle bozię zdradzamy ! Posłuchaj:
    Jeśli się bić będą mężczyźni, mężczyzna i jego brat, i zbliży się żona jednego z nich i – chcąc wyrwać męża z rąk bijącego – wyciągnie rękę i chwyci go za części wstydliwe, odetniesz jej rękę, nie będzie twe oko miało litości.
    Rączkę żonie, ciach! – ucinamy. Znaczy się, uratowany z opresji mąż odetnie, albo rada gminy. Do uroczystości ucięcia rączki może się też dołączyć brat brata, co mu żona brata części niesfornej dotknęła.
    Jak widzisz, jest to drobiażdżek, wcale nie tak poważny jak nakaz, żeby zgwałcona kobieta żyła z gwałcicielem i mu usługiwała. Drobiażdżek akurat do południowej kawy.
    A teraz przekażmy sobie znak pokoju i chodźmy na tańce.

  53. @act
    9 stycznia o godz. 5:34

    Tak jest, antypapież, przy czym tak najbardziej to ja lubię grać w kapsle.

  54. @ Tanace…
    „…i zbliży się żona jednego z nich … wyciągnie rękę i chwyci…”

    „…Według norm przyjętych w … Unii Europejskiej opowiadanie dowcipów może zostać zakwalifikowane jako wywieranie presji seksualnej. Na liście różnorodnych zachowań, które mogą być uznane za molestowanie seksualne, znalazły się np.
    uwagi na temat
    ubioru
    uczesania
    sytuacji rodzinnej
    dwuznaczne spojrzenia
    gesty o konotacji seksualnej
    a także coś, co zostało określone jako wprowadzanie protekcjonalnych lub paternalistycznych stosunków…”

    [źródło: Tekst Szkoleniowy Business Center Club]

    I dwuznaczne spojrzenie oka proroka ciałem chwytającym się stało…
    Ament i zatańczmy w zamęt… 🙂

  55. zak1953
    8 stycznia o godz. 21:53

    Gdyby nie podane ewangeliczne imiona, mógłbym przyjąć, iż to wyciąg z akt sądu rodzinnego i opiekuńczego o ustanowienie kurateli sądowej nad małoletnim synem patologicznej rodziny. Materiały oparte na dobrym wywiadzie środowiskowym i analizie biegłego psychologa sądowego. Ale jak orzekła dobra zmiana, sądy od dawna nie stają na wysokości zadania. I stało się nieszczęście opisane w materiale źródłowym.

    Myślę, że trafiłeś w sedno sprawy. To jest materiał na sprawę sądową i to jest materiał o wielkiej sile dydaktycznej, przestroga przed krzywdzeniem, podręcznik dla studentów, naoczny przykład tego, co się dzieje, gdy jesteśmy ślepi przez religię. I ślepi z dowolnego innego powodu.

  56. Gekko
    9 stycznia o godz. 12:00

    My z tą chamską, pogrążającą się w kulturze śmierci Unią Europejską walczymy. Za pomocą naszej chrześcijańskości. Czyli tego co tam bozia nakazuje w sprawie kobiecych rączek i całej reszty kobiety, dzieci i w ogóle.

  57. prospector
    9 stycznia o godz. 11:44

    ja się pasjami kocham w tych zakłamanych, skrzywionych, zdradzających członkach kleru, a osobliwie biskupach: najpierw zdradzają, krzywią, porażają, demoralizują i rodziny i każdego z osobna, a później gadają coś o zdrowych rodzinach.

  58. Tanaka
    9 stycznia o godz. 12:05

    Wynika jednak, że to Unia czyta i ssie starotestamentowe korzenie waleczniej, mądrzej i odważniej; w szerszym kontekście.
    Jak Pan Jarosław-Od-Lewego. 😉

  59. Bóg Żydów Jehowa nie był dobrodusznym staruszkiem, jak to niektórzy próbują go przedstawiać. To bóg twardy, surowy i w zasadzie nieprzebłagalny. Historia Jezusa pokazuje, iż to także religijny manipulant, grożący śmiercią za wiele wykroczeń przeciw jego życiowym wskazówkom i za ogólne nieposłuszeństwo. Wysyłając swego „syna” w ludzkim ciele, od razu przeznaczył go na narzędzie zastraszenia i podporządkowania sobie ludu mojżeszowego. Swoją drogą, ciekawe dlaczego nie wysłał go do Rzymu, który wtedy był imperium zła i grał pierwsze skrzypce na kontynencie?
    Czy poświęcenie „swego syna” rzeczywiście miało odkupić winy hebrajczyków, czy raczej pokazać boskie zdecydowanie w celu podporządkowania sobie maluczkich. Najpierw pouczał, czynił sztuczki z wskrzeszaniem zmarłych i leczeniem chorych, a w końcu pozwolił zabić przez ukrzyżowanie. Typowa reakcja wschodnich satrapów, którzy podbijając sąsiednie krainy, wyrzynali w pień broniących swej niezależności, a darowywali życie poddającym się bez walki. Panowanie przez zastraszanie. Jezusowy Bóg wychodzi na takiego mniejszego satrapę typu Dariusz, nawet Aleksander macedoński wydaje się być większy od niego. Coś w tym musi być.

  60. paradox57
    9 stycznia o godz. 8:05

    Nie wiem, czy i co mogli wiedzieć o związkach Pella z pedofilią Dawkins i Krauss, może prawie lub całkiem nic, ich zajmuje głównie co innego. Natomiast w tym, że pokpiwali sobie publicznie z Pella w sali pękającej w szwach od chętnych uczestników dyskusji, jest zawarty składnik wykpiwania podwójnej moralności Pella, a szerzej – religiantów. Co także składa się na przejrzenie, otrzeźwienie i zdolność dostrzeżenia przez ludzi, że Kościoły (nie wyłącznie katolicki, ale ten, z konstrukcji immanentnej, zapewne najbardziej) to zaproszenie dla gwałcicieli.

  61. @Tanaka
    9 stycznia o godz. 12:08
    Coś Tanako musieli cię jakoś bardziej zdenerwować czarnosukienkowi, że wywołali u Ciebie takie wzmożenie retoryczne w tej kwestii…
    🙂
    Ja też tak miewam – czasem jestem zdolny pooglądać ,,to” niczym rybki w akwarium i spokojnie podywagować ale czasem mnie jakiś ,,nerw” jakoś tak szarpnie…

  62. paradox57
    9 stycznia o godz. 10:24

    Właśnie! Gdy któryś z rodziców odrzuca dziecko, babcia lub dziadek, jeśli są dziecku przychylni, kochają, mają dla niego ciepło, potrafią takie dziecko z traumy uratować. I pomimo tak koszmarnych doświadczeń dziecko takie wyrośnie na w miarę zdrowego człowieka.

  63. Slawczan
    9 stycznia o godz. 12:19

    Czarnosukienkowi, owszem, denerwują w mnie, w pewnym sensie, bo mieć z nimi do czynienia, to mieć do czynienia z czymś brudnym, złym, przewróconym do góry nogami, głęboko skrzywionym i niszczycielskim dla stosunków międzyludzkich, ale – jeśli to masz na myśli – nie miałem z nimi nic specjalnie niemiłego osobiście, ponad zwykły stan rzeczy. Takie drobiazgi na przykład: raz, przy mnie, jeden klecha dał koledze (lat 12) w mordę, aż ten wpadł za ławkę. Ale źle klecha trafił, bo kolega był bitny, więc jak oprzytomniał, wstał to i księdzu dał w ryja.
    Tak było. Jak widzisz – samo zdrowie.

  64. Nie wiem czy zagłębianie się w tego typu meandry filozoficzno-teologiczne ma sens. Przynajmniej dla tak tęgich umysłowości jak na tym blogu spotykam. Ja temat Jezusa i całości z tym związanej wykładam mojej sześcioletniej córce tak: znasz bajkę o smoku wawelskim? Znam. Znasz bajkę o królewnie Śnieżce? znam. No to cała ta historia o Jezusie leży na tej samej półce. Jest jeszcze za mała by ją wprowadzać w koincydencje tej bajki z np. wyprawami krzyżowymi czy eksterminacją katarów

  65. Tanako, współcześnie odchodzi się od stosowania przemocy w wychowaniu. Ale przeszłość, to nie był słodki czas dla wielu. Ojcowie krótko nas trzymali, przynajmniej z moim tak było. A i literatura daje liczne tego przykłady, co raczej stawia rygor i karę, a nie łagodność na czele środków wychowawczych. Sam pamiętam ile razy „wujek pasek” wybijał mi na tyłku reguły zachowania. Oj, było tych reguł trochę. Ale już dziadkowie byli ludźmi gołębiego serca. I tulili do piersi przeklepane przez ojców dzieci, pocieszali je, czasami poczęstowali łakociem. Byli objawieniem dobrego, kochającego, łaskawego Boga.
    I dopiero czas, i dorosłość zmieniały tę optykę. Ci kochani dziadkowie byli takimi samymi tyranami dla swych dzieci, powielając wychowawczy łańcuszek, wyniesiony z odległych czasów i obowiązującej religii.
    A „wujek pasek”? Ponieważ był zrobiony z dobrej skóry do dzisiaj opina mnie w pasie i tylko do tego służy. I jest pamiątką po czasach surowego chowania dzieci i ojcu.

  66. @Tanaka
    9 stycznia o godz. 12:25
    Trochę mi chodziło, że akurat teraz ci nadepnęli bardziej na odcisk 🙂
    Ale szerzej patrząc – walka z tym – przynajmniej taka zabsolutyzowana wydaje mi się przeciwskuteczna i wręcz niszcząca dla zwalczającego.
    Zwykle walkę z religią sprowadzam do analogii ,,war on drugs” – polityki kompletnie bezsensownej, kosztownej i przeciwskutecznej a jednak angażującej ogromne siły, rządy i tworzącej iluzje sensownego rozwiązania.
    Ja raczej optuję – osobiście nie biorę a popieram politykę redukcji szkód bo ludzie zmieniali stan świadomości róznymi substancjami i będą to robić. Niezależnie od sankcji. Podobnie z religią – ludzie wierzyli, wierzą i będą wierzyć w różne takie. Ba, obawiam się, że pośród co raz większej presji na wynik, zalewu infotainmentu, guru internetowych, zlewania prawdy i kłamstw w kotle manipulcji to bedzie wręcz narastać. Dobrze to ilustrują Stany Zjednoczone i światowe sukcesy sekciarzy zieoloświątkowych etc.

  67. Koza zostala wyprowadzaona !

    Wyprowadzene zostaly 3 kozy, a nie jedna !

    Wyprowadzenie koz mozna tu zobaczyc i poczytac wiecej:

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1733772,1,i-po-rekonstrukcji-macierewicz-szyszko-waszyczykowski-odchodza.read

    Jaka ulga !
    Co nie ?

    Tearz da sie zyc, jak kozy zostaly wyprowadzone… I o to chodzi, zeby sie suweren wyprowadzaniem koz zajmowal i nie widzial, ze wszystko zostalo po staremu.

    Wszystkim zycze dobrego dnia, oczu szeroko otwartych i rozumienia trzezwego.

    pozdrowka
    ~l.

  68. @zak1953 12:32

    Czyżbyś wykluczał, że „wujek pasek” został przez Twojego ojca odziedziczony po dziadku? Wraz z całym przynależnym mu sztafażem. A potem przeszedł na Ciebie?

    Cóż, starożytni Rosjanie powiadają, że kobietom z wiekiem charakter łagodnieje. Może dziadkom również.

  69. PS.

    Pewnie zapędzam się zbyt daleko, ale co szkodzi pospekulować. Gdyby tak Jarek został od razu dziadkiem… Nie przechodząc męczarni i wyrzeczeń ojcostwa.

  70. @lonefather, z godz. 13:09
    Jedna z tych kóz wróci zapewne niedługo. Macierewicz jako – najprawdopodobniej – marszałek sejmu stanie się drugą osobą w państwie, a po …hm, hm… odejściu Dudy z urzędu prezydenta zostanie p.o. prezydentem do wyborów, gdzie – być może – zostanie wybrany prezydentem. Żeby kózka… Ot, tak sobie spekuluję.

    Pozdrówka

  71. @lonefather
    9 stycznia o godz. 13:09
    A ja wprost jestem chory, że akurat te kozy wyprowadzono bo:
    – Waszczu dostarczał nieodmiennie mnóstwo uciechy i gwarantował, że żadnego zapudrowania syfa z UE nie będzie bo Unia tylko czeka na jakiś ,,gest dobrej woli”
    – Macierewicz? Toz to była tykająca bomba zegarowa i moja nieodmienna nadzieja, że w końcu eksploduje albowiem w obecnej opozycji nadziei nie pokładam żadnej
    – Szyszko? Za dwa lata ludożerka nie bedzie pamiętała kto doprowadził do dewastacji Puszczy Białowieskiej i rozszerzył ( także z pomocą ścierw z PO) prawa myśliwych tak, że za łażenie po lesie mozna będzie dostać mandat a jak cię ustrzelą ,,myląc z dzikiem” to bedzie twoja wina.
    Teraz mamy ,,nowe otwarcie” – superpremiera nieubabranego łamaniem Konstytucji, ,,niezależnego” prezydenta co to swoje zdanie ma (sądów bronił? bronił! zwolnił Maciorewicza? zwolnił!), nowych fajowych ministrów
    – Płaszczak w MONie obmyje się z bezprawnych działań policji 10.11.2017 i nabierze blasku ,,obrońcy Ojczyzny” miast obergestapowca.
    Zmiany oczywiście pociągną zmiany w spólkach SP – nowe świnie zostaną przywołane do korytek – powiększy się zadowolony zasób kadrowy ,,dobrej zmiany” a starszy pan z Żuliborza będzie zadowolony siedział – pociągnął za sznurki i kukły się przestawiły tak jak zawsze sobie marzył

  72. @anumlik

    Ja tam nie wiem.

    Z jednej strony to byloby to dowcip w stylu Jaroslawa, ale mi sie widzi, ze Jarek jakos inaczej uglaska Macierewicza,bo szansy na to, ze zostanie Maciarewicz rezydentem uleglym jak obecnie Duda to nie ma.

    Dac Macierewiczowi wladze szachowania samego siebie to Jarek nie da, to by znaczylo, ze juz jest po Jaroslawie…, bo by go Maciarewicz mial „na widelcu”, a tego Jaroslaw Kaczynski nie znosi absolutnie.

    Mysle, ze da mu cos duuuuzego, ale zupelnie nieisttotnego z punktu posiadanej wladzy. Co to bedzie zobaczymy, ale pamietajmy, ze tym czyms duzym moze byc jakas duuuuza cela, gdzies na uboczu… Rownie dobra, jak cokolwiek innego. Mysle ze Kaminski ma na Macierewicza dosc kwitow, zeby go od reki posadzic. Mozliwe, ze wpierw odwolanie gladkie bo w cieniu jakiejs obiecanki, a potem sensacja, a Maciarewicz je wprost uwielbia, i aresztowanie, skazanie i cela… I bedzie mial w ten sposob MAciarewicz cos duuuuuzego, duza sensacje …

    Nie sadzisz ze to tez jest mozliwe?

  73. Slawczan
    9 stycznia o godz. 13:41

    Spokojnie.

    Recze ze nic sie nie zmieni. Recze, bo Jaroslaw pozostal na swoim miejscu.

    Jedyna kozysc jaka widze, to tylko to, ze juz wiecej wiadomo o planie Jaroslawa Kaczynskiego na umocnienie swojej wladzy nad Polska. Te przesuniecia marionetek zdradzaja zamiary.

    I tylko tyle sie zmienilo, ze teraz wyrazniej widac, a cala reszta bedzie bez zmian.

    pozdrowka
    ~l.

  74. Slawczan
    9 stycznia o godz. 13:41

    ze „ludozerka” zapomni to nic takiego, zawsze zapomina co bylo wczoraj, gdy zobaczy co dzis przynioslo.

    Co zrobili jest i bedzie pamietane i miejmy nadzieje, rozliczone.

  75. paradox57
    9 stycznia o godz. 13:12
    Tak. Wzorce wychowawcze dziedziczyło się po rodzicach oraz zasadach obowiązujących w społeczności wychowania. Matka-rodzicielka miała żywić i wychowywać, ojciec egzekwować normy zachowania. Z chwilą usamodzielnienia się dzieci, egzekutywa spadała z ramion ojca i jako dziadek nie musiał wobec wnuków stosować dotychczasowych metod. One spadały na ich ojca.
    A że nauki społeczne to stosunkowo nowy wynalazek, taki system chowania dzieci trwał przez wieki. Edukacja pozwoliła zmienić część zachowań społecznych.
    Mój pasek służy i służył tylko utrzymywaniu spodni na mięśniu piwnym. Ale rzeczywiście odziedziczyłem go po moim ojcu – byłym wojskowym, który sam nigdy mi się nie przyznał, iż dziadek był surowym ojcem. Od czego jednak rodzina? Dawne rodziny były liczne, podobnie jak późniejsze wspomnienia wujów i ciotek. Wystarczyło tylko posłuchać.

  76. Plynie Polska, plynie…
    Po nieznanje krainie …

    Z przmowienia Morawieckiego…

    Popatrzcie sami ile zdradza podswiadomosc:

    Nie wiem jakie sa zamiary Jaroslawa Kaczysnkiego.
    Nie wiem co zamierza i planuje.
    Ale choc nie wiemy, gdzie plyniemy, to doplyniemy !

    pozdrowka
    ~l.

  77. @lonefather

    Płyniemy, płyniemy. Suweren w charakterze galerników z piosenką na ustach będzie wiosłował.

  78. @lonefather
    9 stycznia o godz. 13:58
    Gdy widze Schetynę to mam pewność, że nic się nie zmieni i nic nie zostanie rozliczone.

  79. Slawczan
    9 stycznia o godz. 14:33

    A nie chodzi Tobie po glowie, ze „po Kaczynskim” bedzie rzadzil kto inny, zupelnie kto inny…

  80. Ktoś zaczął wrzucać na FB komentarze z niezależnej pod artykułami, posłuchajmy suwerena

    W mojej ocenie to mega błąd i mega chamstwo. Zasłużony Patriota, zaangażowany i żarliwy minister z konkretnymi osiągnięciami odwołany, bo ktoś cierpi na przerost ego? Nie rozumiem, jak JK mógł na to pozwolić! To bardzo zły komunikat dla wyborców! Tak, to dzień tryumfu zdrajców Polski,w tym na pewno luda WSI i ruskiej agentury oraz handlarzy bronią, którzy dorabiali się za nierządu SLD i PO/ZSL! Generalnie to mega GŁUPOTA!

    takie i inne kwiatki, suweren bulgocze aż sie przyjemnie czyta 😀

  81. A więc o to szło. Cały ten żenujący spektakl z rekonstrukcją rządu to tylko po to żeby odwołać p. ministra Antoniego Macierewicza. Najlepszego ministra, niezłomnego, niesprzedajnego. Panie prezesie Jarosławie Kaczyński zdradził Pan najlepszego swojego przyjaciela. Czas na emeryturę. Wypromował Pan za to Bolka bis i premiera, który dla władzy zrobi wszystko, a pozbył się p. Beaty Szydło, kobiety niezłomnej. Układy, układy i propaganda.

    ho ho ho ha ha ha 😀 😀 😀 przepraszam ale kulam się ze śmiechu

  82. @Nefer, z godz. 15:12

    Dorota Kania ubolewa w Niezależnej Pl: Ze smutkiem można stwierdzić, że zwyciężyła kłamliwa narracja Tomasza Piątka, „Gazety Wyborczej” i TVN. Te środowiska domagały się dymisji Antoniego Macierewicza. Do dymisji byłego już szefa MON dążyli ludzie związani z WSI, którzy mają wciąż wiele do powiedzenia w życiu publicznym. Absolutnym skandalem jest, że część politycznych elit uwierzyła w tę narrację.

    „Gazeta Polska” słowami jej wicenaczelnej, Katarzyny Gójskiej: Bo nieuzasadnionymi, a bardzo często wręcz prymitywnymi atakami na ministra Antoniego Macierewicza, prezydent Duda definitywnie pozbawił się szans na drugą kadencję, a przez wielu swoich wyborców zostanie zapamiętany jako polityk, który po prostu ich zdradził. A w kluczowych sprawach, jakimi są wyjaśnienie Smoleńska i oczyszczenie armii RP ze złogów i nominatów Kiszczaka, stanął po stronie, którą plastycznie można opisać: „tam, gdzie stało ZOMO”.

    Miło się czyta. Panie z Gazety Polskiej – Więcej, więcej, więcej!.

  83. anumlik
    9 stycznia o godz. 15:26

    Miód na serce, dawno się tak nie uśmiałam. Czytam sobie komentarze ku pokrzepieniu serc, nawet nie zdawałam sobie sprawy że Macierewicz wśród pisiorów chodzi aż w takiej glorii

  84. Cholera, to może być kolejna zagrywka pod publiczkę. Schować paranoika i szkodnika na jakiś czas. Potem to g. znowu się gdzieś wynurzy.

  85. Rekonstrukcja dzieciństwa, albo o niemożności zdrady.

    Rząd obsadą zrekonstruowany, Premier rekonstruuje historię Gierka („Powiem krótko, filozoficznie: do roboty”).
    Na kanwie wątku, jawi mi się pytanie: o relacje rodzinne Ministerstwa i Ministra.
    Kto jest ojcem bytu społecznego i jego funkcji, jakim jest Ministerstwo – zajmujący fotel minister, czy na odwrót – Minister synem być winien formy i funkcji społecznej, powołanej jako ministerstwo?
    Ciekawe – być może – kto więc tu i kogo zdradza.

    Ja idę o zakład, że jak zwykle, pod nowym synostwem, nasze ministerialne stajnie wyprą się -jakże im należnego-imienia Augiasza, a Dzięcięcia Utronowione Na Stajniach skupią się na rozpylaniu wonnych kadzideł, by stajnie uczynić wierniejszymi w odbiorze społecznym.

    Na razie, w sondażach będzie do twarzy – bo naprawdę dobra zmiana gumniana, to zmiana twarzy, nie kazania.

  86. Nefer
    9 stycznia o godz. 15:12
    No, fajnie się czyta, podane cytaty dotyczą suwerena pierwszego sortu, a nie ogółu obywateli. Taki mix w tamtym środowisku nie przejdzie.

  87. paradox57
    9 stycznia o godz. 15:40

    Ależ oczywiście. Ale co się suweren ugotował to jego, o:

    Aby zdymisjonować najwspanialszego powojennego polityka to trzeba być albo debi.em albo sowieck.m agentem.Duda jesteś przy panu Antonim Macierewiczu zerem. Koniec z tobą.Trybunale konstytucyjny brać się za niego.Jarek z tobą też koniec.

    A ja i moja rodzina nie zagłosujemy nie tylko na Dude ale i na PiS. To koniec!

  88. paradox57
    9 stycznia o godz. 15:40

    Tak jak władca suwerenów nie musi mieć teki premiera, tak paralizator korpusu (armijnego) nie musi przez dotyk osobisty…
    Nieważne, kto będzie s(.)ać na czele, ważne, by zalało oczy.;)

  89. zak1953
    9 stycznia o godz. 15:46

    Ale jedno mi z tego wychodzi: otóż my gorszy sort już dawno się gorzko rozczarowaliśmy Dudą i jego niezłomnością z przyległościami. A teraz ten krewki prima sort też. Może zobaczą jak to jest. Co oczywiście niczego nie zmienia. Chyba że pisy utopią wybory samorządowe, zupełnie bym się nie zmartwiła.

    ***
    Plac Szewczyka to był kiedyć plac, trochę zapuszczony i z dziurami w asfalcie ale była przestrzeń i oddech – nogi bym powyrywała temu kto walnął tam tę straszną galerię :/

  90. @Slawczan
    9 stycznia o godz. 14:33
    Zależy co rozumiesz ,,po Kaczyńskim” bo można uznać, że ,,po Kaczyńskim” Słońce wypali Ziemię. Też.
    A poważnie: ja niestety czuję, że o ile biologia nam nie pomoże będziemy się cieszyć Komendantem dłuuugo. Suweren jezd zadowolony i to bardzo a więc raczej nie ma szans na zmianę władzy w 2019r. Gdyby nastał jakiś kryzys to nasz żuliborski geniusz zabezpieczył naszą demokrację łamane na suwerenna a’la Russe i jest przygotowany na wszelaki słuczaj. Także, na zmianę zdania przez Suwerena gdy okaże się, że cukierki się skończyły a został bat.
    Co gorsza – on jest tchórzem a jego słabości są rozpoznane ale nie wiadomo czy jego następca będzie tak tchórzliwy…

  91. Ladnie pisza, ale i wy ladnie piszecie tez.

    I tylko jedno jedno pytanie powinnismy miec w na uwadze. I nie jest to pytanie o to dlaczego ta rekonstrukcja, czy dlaczego Maciarewicz, tylko o to co za tym calym szumem i zgielkiem sie kryje?

    Czy tylko pozbycie sie niewygodnego czy szkodliwego, czy znienawidzonego?

    Ja uwazam, ze chodzi o zupelnie, zupelnie co innego. Chodzi o przygotowania do pacyfikacji opozycji. Chodzi o to, ze Jaroslaw oceniajac stan i jakosc opozycji uznal, ze samymi silami policyjnymi ja zdlawi i dlatego postawil twardego i zdecydowanego Brudzinskiego w MSWiA. Maciarewicz nie zdazyl z OT, a poza tym OT na opozycje jaka jest nie jest potrzebne, to dostal kopa, bo do tego co zostalo z armii po dwuch latach rzadow Maciarewicza, to Blaszczak wystarczy. Szyszko zrobil co mial zrobic, czyli dwa lata odciagal uwage spoleczna dewastujac puszcze. Temat sie skonczyl, kary za rogiem, wykopany zadowoli suwerena. Radziwill zastopowal Sluzbe Zdrowia, potrzebne sa zmiany, wiec kopa, bo w zmiany przez Radzilla robione nikt sie nie nabierze.

    Tak widze te roszady marionetek z punktu widzenia Kontrrewolucji Kaczystowsko Kosciolkowej.

  92. @lonefather
    9 stycznia o godz. 16:07
    Przepraszam mój post z 16 07 był do Ciebie skierowany 🙂

  93. @lonefather
    9 stycznia o godz. 16:07
    Jedna rzecz im się nie udała: UE nie wdrożyła procedur usunięcia Polski. A to jest jeden z ich celów – nikt im nie powinien przeszkadzać w urządzaniu grajdołka. Żadne prawo, żadna Unia.

  94. Nie ma procedur na usunięcie kraju z UE.

  95. @Nefer 15:48

    Mnie to nawet i cieszy, jak się pogryzą między sobą. Niech się gryzą póki mogą. Bo za chwilę, jak przedobrzą, Kaczyński i ich weźmie za mordy. Ponieważ opozycja jaka jest każdy widzi, może się okazać, że pierwsi do wzięcia za mordy będą ci z gazety polskiej z przyległościami.

  96. paradox57
    9 stycznia o godz. 16:43

    Myślę sobie że gdziekolwiek się Du.a teraz pojawi z jednej strony będą gwizdać obrońcy Konstytucji a z drugiej Macierewicza. Prezydent wszystkich Polaków 🙂

    Gdzieś tu przed chwilą w Polityce czytałam ze Morawiecki z Dudą mogą chcieć potrząsnąć trochę łańcuchem na jakim trzyma ich Polskęzbaw. To nie wiem jak będzie z tym braniem za mordę, kto kogo i z kim się będzie gryzł, ciekawe. Popcorn by się przydał.

  97. Slawczan
    9 stycznia o godz. 16:07

    Nie dam Tobie nadzieji, ze szybko.

    Ta podaje A. Celinski wsakzujac na „okolo roku 2021”.

    Ja nie wiem, moze ma racje. Mozliwe ze ma racje…

    Ja mam glebokie przekonanie, ze nie tak dlugo jak planuja.

  98. Slawczan
    9 stycznia o godz. 16:32

    Wiele sie im nie udala, a jeszcze wiecej sie nie uda. Mysle ze i wziecie Polski „za morde” tez im sie nie uda, ale probowac beda.

  99. Nefer
    9 stycznia o godz. 16:49
    Morawiecki, Duda i Gowin, to dopiero się trójca zrobiła. Ale Zalewskiej nie ruszyli, a to taka sama psujka jak tamci wykopani. Pewnie musieliby przyznać, że edukacja została spieprzona. Ale aż tak daleko to by nie poszli.

    Na Dudę już pluto po wetach, sama słyszałam, że Duda zdrajca. Z drugiej kadencji chyba już nici. Niech ktoś powie że to niesprawdzone plotki, że Maciora na marszałka sejmu. Bo jak tak to Duda powinien zacząć jadać w makdonaldzie. Sprawdzona metoda.

  100. @Izabella 17:02

    Taaa, KFC zbyt ryzykowne. Udkiem można się zadławić. W każdym razie w makdonaldzie powinien unikać też frytek.

  101. Wiecie, ludzie, co to takiego niezależność? No nie wiecie. To się dowiecie
    Dziś, godz. 09:29. Telewizja – ha-ha – Republika obwieszcza: „Według ustaleń portalu niezależna.pl Antoni Macierewicz pozostanie na stanowisku szefa Ministerstwa Obrony Narodowej.”
    Dziś, godz. 12:26 Telewizja – ha-ha – Republika obwieszcza: ” Został usunięty na wniosek prezydenta Dudy!”

  102. Tanaka
    9 stycznia o godz. 17:14

    Musieli trzymac jezyk za zebami, bo gdyby sie Antek dowiedzial to by oszedl na chorobowe, a jak wiadomo na chorobowym nie mozna z roboty zwolnic…

    CAly suweren to wie i rozumie, wiec by sie roszada w pelni, bez Antka, nie udala.

  103. @Tanaka No,Tanako-doktorat h.c.z teologii należy Ci się jak psu micha,nie tylko za ten wstępniek ale za całokształt.A serio-nigdy dosyć wykazywania absurdów tej najprawdziwszej z prawdziwych religii.
    Dla zrównoważenia Jezusowego mitu warto poczytać o Apoloniuszu z Tiany.
    Całkiem nie na temat (przepraszam)-przypadkiem miałem w rękach „Wprost”,nr 48 z 3 grudnia.Przeleciałem oczami (wrota stodoły gdzieś mi się zapodziały)i trafiłem na tekst obatela Cz.
    Cytat:”z wykształcenia jestem historykiem i to trochę tłumaczy,że wszyscy moi synowie rodzili się w rocznice wielkich wydarzeń historii Polski czy świata.Przemek,jak mówiłem,300lat po odsieczy wiedeńskiej,Bartosz równo w 10 rocznicę porozumień sierpniowych(sic!)na Wybrzeżu,a najmłodszy Staś-w41.rocznicę lądowania człowieka na Księżycu.”Co za fart!P.Cz.był akurat dysponowany,a p.Cz.miała akurat dni płodne!Ani chybi jakis święty zadziałał.

  104. Brokoz
    9 stycznia o godz. 17:50……@Tanaka No,Tanako-doktorat h.c.z teologii należy Ci się jak psu micha,nie tylko za ten wstępniek ale za całokształt.A serio-nigdy dosyć wykazywania absurdów tej najprawdziwszej z prawdziwych religii.

    Tanaka zatąpił seks z Żona pisaniem oczywistości na blogu. I oczywistym jest, że żona Go chwali – ma chwilę dla siebie………,.,

  105. Nefer
    9 stycznia o godz. 15:53
    Plac Szewczyka to był kiedyć plac, trochę zapuszczony i z dziurami w asfalcie ale była przestrzeń i oddech ..
    Z tym oddechem to może lekka przesada…
    Więcej „placu” było po drugiej stronie..przyszłego dworca kolejowego. Przed wielu laty był tam ubity duży teren (także plac),gdzie stawiano dużą karuzelę albo także duży namiot cyrkowy – i nie było tam dworca…
    Dworzec kolejowy, prekusor dzisiejszego powstał na początku lat 70-tych, zastępując inny (ul. Dworcowa) , który jako niemal obiekt muzealny niszczeje…

  106. Wybaczcie – Tanaka jest przereklamowany – to kretyn z z zadęciem Mędrca – a to tylko cymbał pustką brzmiący………jak echo…….LOL

  107. anumlik
    9 stycznia o godz. 13:31
    Żeby kózka… Ot, tak sobie spekuluję.
    Spekulacje mogą być całkiem, całkiem biorąc pod uwagę jaki resort miał onegdaj p. Macierewicz w swojej gestii…

  108. izabella
    9 stycznia o godz. 17:02

    Ale co Gowin ma do powiedzenia? Zalewskiej nie ruszyli ale widziałaś interpelację Sobeckiej do Zalewskiej jak to się biedne dzieci męczą na dwie zmiany? Poza tym cały ten rząd powinien polecieć.

    Następny też dobry

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/nowy-minister-zdrowia-podpisal-deklaracje-wiary/s7v835f?

    zezem
    9 stycznia o godz. 18:10

    No nie, no, na środku były schody ale nie było tak naćkane. Z tyłu dwroca jest plac Andrzeja, jakkolwiek by się teraz nie nazywał 😉 starego dworca bardzo szkoda, ma urok. Sklepy w środku chyba już pozamykane

    Sir Jarek
    9 stycznia o godz. 18:15

    Nie musi ci się podobać ale inwektywy ad personam są nie na miejscu.

  109. @ Sir Jarek
    Szanowny Panie!
    Pańskie wpisy to wzorcowe przykłady, jak pokazać siebie od najgorszej strony, nic o sobie nie mówiąc. My już zatem wiemy, kim Pan jest, może znajdzie Pan sobie godniejsze audytorium na innym forum? Gorąco zalecam!
    JK

  110. Nefer
    9 stycznia o godz. 18:43
    Plac Andrzeja*, w pewnym okresie nawet 22-go Lipca, to jedno.
    Mam na myśli przestrzeń przed wejściem od ulicy Andrzeja.
    To tam było owo klepisko…
    Co do napaćkania, no cóż… Tak krawiec kraje jak mu materiału staje.
    * sądzę ,że powodem zmiany nazwy był fakt ,że wspomniany skwer nosił nazwę także Andreasplatz…
    Dla mieszkańców tamtych okolic mimo „22-go Lipca” , był zawsze placem Andrzeja…

  111. Nie musi ci się podobać ale inwektywy ad personam są nie na miejscu.

    a są inwektywy nie „ad personam”…….i czy mogę uważać, że Tanaka to cymbał??
    Panie Jacku – być może………”Pańskie wpisy to wzorcowe przykłady, jak pokazać siebie od najgorszej strony, nic o sobie nie mówiąc. My już zatem wiemy”
    występuje Pan w jakiejś mnogości??
    …i czy można skomentować wpis Tanaki – negatywnie??
    ..czy załapię się na anatemę??

  112. Sir Jarek
    9 stycznia o godz. 19:15

    Zrób siku, siądź na tyłku i wreszcie skomentuj Tanakę negatywnie. Normalnie nie mogę się doczekać co tam masz merytorycznego do powiedzenia.

  113. lonefather
    9 stycznia o godz. 17:41

    W zasadzie tak, ale ministrów to nie dotyczy. Inna sprawa kiedy się Antonio dowiedział, w końcu ma swoich wywiadowców którzy wiedzą pod którym krzakiem siedzi Obrona Terytorialna oraz grzyb. Nie wiedzą jednak pod którym krzakiem siedzi Putin. Przez co nie mógl się dowiedzieć na czas, bo biorąc pod uwagę to co wiadomo, że na końcu łańcuszka zatrudnienia mógł siedzieć Putin, nie zdążył udać się na honorowe chorobowe.

  114. Tanaka – a co Ty masz merytorycznego do powiedzenia?? poza echem??

  115. Brokoz
    9 stycznia o godz. 17:50

    Z teologii to może też, ale tu także inni szatani byli czynni: psychologia, której ani bozia ani jego Kościół kat bardzo nie lubią do dziś. Co widać i słychać: jak ksiądz gada cokolwiek i o czymkolwiek to w ogóle nie ma tam człowieka, ale są nieustające i puste formułki oraz akty strzeliste i pożar wieży Trumpa pod adresem bozi.

    Ten historyk to widać prawidłowy wyznawca Jehowy. Jak wiadomo z książeczki jego przygód, kobieta nadaje się do czynności sakramentalnych nie więcej niż kilkadziesiąt dni w roku, będzie tego może z 15% licząc w skali roku właśnie. To poważnie zwiększa szansę zejścia się jakiejś odpowiedniej rocznicy z odpowiednim dniem dla komunii ciał.
    Tylko ten dziwny zestaw rocznic mnie nieco zastanawia: odsiecz wiedeńska, lądowanie na Księżycu i porozumienia sierpniowe? Nie mógł się skupić na samej astronomii? Albo na porozumieniach lub też znanych bitwach. Bitew ci u nasz dostatek: pod Cedynią, na Psim Polu, pod Grunwaldem, pod Chocimiem, na Dzikich Polach, obrona Częstochowy, Bitwa Warszawska, o ta jest bardzo ładna i Maryja wtedy fruwała, co się historykowi i jego małżonce sakramentalnej powinno podobać, Westerplatte, zamach na Kutscherę, Powstanie Warszawskie, zdobycie budynku PAS-ty, magazynów z jedzeniem, Monte Cassino, Bitwa o Anglię i dywizjon 303, a i nie od rzeczy byłoby się zastanowić nad Bitwą pod Lenino, bitwą pod Studziankami, bitwą o Kołobrzeg, forsowaniem Odry i tak dalej.
    A najbardziej to się mógł historyk zasugerować Bitwą Dobra ze Złem. Co nam najlepiej wychodzi.

  116. Gekko
    9 stycznia o godz. 15:42

    Premier rekonstruuje historię Gierka („Powiem krótko, filozoficznie: do roboty”).
    Tak jest: to są Ludzie Dobrej Roboty Wszyscy wzięci spod hasła: „Do – Ro”

    Kto jest ojcem bytu społecznego i jego funkcji, jakim jest Ministerstwo – zajmujący fotel minister, czy na odwrót – Minister synem być winien formy i funkcji społecznej, powołanej jako ministerstwo?

    Jest tak albo tak: minister jest Ojcem ministerstwa, co się poznaje po Macierewiczu Antonim, albo Ministerstwo rządzi ministrem, co się poznaje po Annie Streżyńskiej. Której się zdawało, że od tego jest ministrem, żeby coś porządnego zrobić. Ministerstwo ją przekonało, że się grubo myli
    Zachodzi też przypadek trzeci: ministerstwo rozpuszcza ministra, co się poznaje po paru ministrach co się tak rozpuścili, że nie nadążamy, a najbardziej po Szydło Broszce, co była całkiem przezroczysta.

  117. zak1953
    9 stycznia o godz. 12:32

    Tak jest. Każdy prawidłowy wyznawca ma to zakodowane: „dziateczki rózeczką Duch Święty bić radzi”.

  118. Tanaka
    9 stycznia o godz. 19:53
    „Jest tak albo tak:…”

    „A mowa Wasza będzie tak tak/nie nie…”
    Dodam, że slash w miejsce przecinka zmienia wszystko.
    Tak jak twarz w miejsce kompetencji. 😉
    Rzeczywiście, Streżyńska to dziwny przypadek – albo: owładnięcia misją zdepersonalizowaną (co myśli, że w stajni Augiasza mogą działać spłuczki i pociąga uporczywie za sznurek), albo: kwestia wiary, co wyrzeka się zdrady – niezależnie od ikony boga aktualnie na świeczniku, Ona wierzy …w siebie.
    Sam nie wiem (a więc wiem, że tak, czy siak) nic dobrego z jej zawierzenia temu pisu dla ojczystego ministerstwa i jego misji nie wyszło.

    PS Tanako, tam gdzie trzeba spuścić spłuczkę bana, wskutek nawet nie nasłanego na blog chamstwa, ale orydynarnego nieregulaminu, tam nie warto pozywać na „takczysiaki”.
    Wybacz uwagę osobistą, lecz czynioną w geście pełnej solidarności z Tobą, a nawet z dużą częścią Twoich wpisowych postaw i poglądów.
    Taktak v nienie – to się wie, nawet jak nie wierzy się. 😉

  119. Sir Jarek
    9 stycznia o godz. 19:15

    Licz, chłopczyku, mnogość pana Jacka, jeśli umiesz liczyć. Oczywiście, na nic ci się to nie zda, jeśli nie wiesz, co to wstyd. Może więc, zamiast się pasożytniczo snuć po blogach jak smród po gaciach z krzyczącymi z daleka obsesjami, obszczekiwać i się odszczekiwać, idź do hospicjum jako wolontariusz. Jeśli wytrzymasz rok, może z ciebie wyrosnąć dorzeczny gość. Tu będziesz do końca swoich dni nieszczęsnym dzieckiem – jak inny Jarek w polityce czy śmieszny Jezus na osiołku.

  120. niewiele juz sie orientuje w obecnej sytuacji w Kraju, a i coraz mniej juz mnie interesuje.
    W Polsce nie mam nikogo. Bylem w Kraju lat kilkanascie wstecz. Z polszczyzna mam kontakt blogowy poza jakimis sporadycznymi spotkaniami z osobami, ktore niegdys opuscily Kraj. W domu tradycja swiecka odziedziczona po przodkach. Mam znajomych wsrod rabinow, pastorow i katolickich ksiezy.
    Sens zycia moze okreslac kazdy wylacznie dla siebie i na wlasne ryzyko. Jak zyc nalezy? Odpowiadam: nie mam takowych danych, ze wiem lepiej niz ktokolwiek inny, jak zyc trzeba. O wlasna madrosc raczej wole dbac i troszczyc sie, by ja zdobyc.
    Pouczanie i uszczesliwianie innych jakze czesto i gesto.
    Gdyby Kosciol i jego lud, wyznawcy boskich prawd, pojeli ze nie sa oni ex uprawnionymi, by ingerowac w wewnetrzne zycie czlowieka. Prawdy o zyciu i czlowieku to wytwory ludzkie i na wlasny uzytek a takze spolecznosci. Nie swietosci,
    objawienia a tym bardziej jakas Prawda Ostateczna, ktora nie jest dana czlowiekowi
    w jakimkolwiek zakresie. Nie mowie juz o sadach moralnych.
    Stefan Zolkiewski (chyba pierwszy naczelny „Polityki”?) pisal z Warszawy do Jana Kottaw Paryzu. Bylo to wiosna 1939:
    „Juz prawie jestem tomista. czytam do upadlego S u m m e. Czytam i wsciakam sie.
    (…) Gdyby mozna bylo z tego wyrzucic ontologie! Zeby mozna bylo byc intelektualnie uczciwym tomista i nie wierzyc w Boga”
    Korbowski Witkacego „Kurki Wodnej” mowil o „bezplodnych metafizycznych meczarniach w czwartym wymiarze”.
    Swiadomosc nieuniknionej katastrofy i perspektywa konca z Apokalipsy? Boje sie, ze sprawdzi sie to ( jak na razie) z opoznieniem.

  121. @zezem

    A nie jest to teraz plac Obrońców czegoś tam? I tak wszyscy mówią Andrzeja

  122. Witam wszystkich kłótliwych przyjaciół(przyjaciółki też, jakby jakas genderowa czuła się nie zauważona) Dotarlem do domu późno, bo samolot zahaczył o Alpy i trzeba go bylo odhaczać.Więc krótko, bo musze sie umyć z zebami wlacznie, i spać.
    Natomiast znalazłem ciekawe podsumowanie ruchów PISu zwanych rekonstrukcją, więc je przytaczam, bo chyba jest dostatecznie głębokie.

    „Morawiecki jest dla gejowego Jaruchy tym, kim był Rasputin dla Mikołaja II albo Łysenko dla Stalina: szarlatanem, któremu samodzierżca-ignorant bezgranicznie ufa. Jest to jeszcze jeden przejaw turańskiej mentalności przybłędy spod Odessy.”

  123. anumlik
    9 stycznia o godz. 13:31
    a jest jakis przepis , że prezydenta, nawet kiepskiego da się odwołać?
    Mnie najbardziej cieszy brak Szyszki, a w ogóle wyrzuciłabym z Sejmu i rządu wszystkich posłów w wieku powyżej 65. Niektórzy mają już emerytury.
    Nie ma tak, żeby 76 letni dziadek (. MOrawiecki senior) odwoływał jakiegokolwiek sędziego. Tym bardziej, że zapis o wieku emerytalnym sędziów dotyczy tylko Sądu Najwyższego

  124. Niestety prezydenta nie da się odwołać, nawet Polskęzbaw nie może.

  125. Jeszcze przed snem. Podkradlem to profesorowi Hartmanowi.Na tym blogu może się przydać
    „Oficjalny powód chronienia pedofilów, jaki podaje Kościół, ma formę argumentu moralnego. Nagłaśnianie tego rodzaju spraw jest mianowicie, jak głoszą biskupi (słyszałem to nieraz na własne uszy), zgorszeniem. Nigdy nie spotkałem się z większą bezczelnością i cynizmem w sferze argumentacji etycznej. Stawianie dobra, jakim jest ochrona wrażliwości opinii publicznej przed zgorszeniem, ponad dobrem ofiar przestępstw i ponad sprawiedliwością oraz głoszenie tego rodzaju tez bez zawstydzenia lub choćby świadomości ich szyderczej wymowy – stanowi o bezdennym amoralizmie i głupocie, które wyjaśnić może jedynie tępa i fanatyczna służalczość wobec instytucji, dla której się pracuje. Zaiste księża katoliccy mówiący o „atakach na Kościół” i „sianiu zgorszenia” w kontekście piętnowania pedofilii kleru to ci sami ludzie, którzy gotowi są nazywać tę instytucję świętą, bez względu na liczbę śmiertelnych ofiar jej działalności w ciągu kilkunastu stuleci jej niechlubnej działalności, nie mówiąc już o liczbie skrzywdzonych dzieci.”
    Profesor Hartman stanowi poważną konkurencję dla naszego blogu.

  126. Nefer
    9 stycznia o godz. 15:53
    taka moda nastała, żeby przy dworcach budować Galerię Handlową.
    W Berlinie Haupt… galeria nie przeszkadza na dworcu, jest dobrze wtopiona w tę strukturę, a sam dwoirzec czytelny, przejrzysty.
    W Katowicach nie widać wejścia na Dworzec ( a może to w Krakowie?), w Poznaniu dworzec w formie chlebaka dolepiono do Galerii.
    Stary Dworzec ma być znów oddany podróżnym, ale czekamy na to juz ponad 5 lat

  127. a mnie jeszcze żal architektonicznego cudeńka, jakim był dworzec katowicki i jego przyległości- architektura nazwana brutalizmem, w której najwybitniejszym obiektem był właśnie ów dworzec; te „parasole” podtrzymujące wiaty peronowe i dworcową, całośc w surowym betonie. Wystarczyło oczyścić i chwalić się światu.
    Po przebudowie juz nic nie zostało, to co zrobiono, w niczym oryginału nie przypomina, jest piątą wodą po kisielu

  128. @Tanaka

    Z opóźnieniem komentuje i oszczędnie bo nastrój mam pod psem akurat.

    Gratuluję ujęcia tematu – smutno i straszno się robi, jak przy lekturze tych „socjalnych” artykułów co to je Polityka wprowadziła kilka lat temu (Edyty Gietki na przykład), takich o patologicznych rodzinach właśnie z których samo nieszczęście potem wyłazi. Aż mi się żal tego biedaka zrobiło po takim ujęciu tematu!

    Zresztą nie tylko ojcowie „zdradzają” swoje dzieci. Matki też. Wszak mówi się, że kościół to „matka” (grubsze słowo się ciśnie na określenie takiej mamuśki ale to inna sprawa). Więc co z tymi rozwiedzionymi, gejami, dziewczynami po aborcji, które „matka” odepchnela (i to z butem w zadek)? Co z tymi , którzy tak rozpaczliwie chcą mieć dzieci, mogą tylko przez in vitro a upiorna mamuśka zabroniła. Chwała tym co się na mamunie w takich przypadkach wypieli i poszli własną drogą mimo że serce im pękło. Mi żal zaś tych co odejść nie potrafia i trwają w toksycznej rodzinie.To prawdziwi zdradzeni…

  129. Nefer
    9 stycznia o godz. 21:05
    A nie jest to teraz plac Obrońców czegoś tam?
    Parafrazując inne powiedzenie, plac obroni się sam przed nazwaniem go np. im. M.i.L….czego wykluczyć się w obecnych czasach nie da…
    Plac ten pamiętam , takim jak go przedstawiają na starych pocztówkach (do wglądu w necie) z charakterystyczną fontanną.
    Innym placem był/jest plac Miarki* z zegarem umieszczonym na kolumnie-cokole** tuż,tuż od strony Kościuszki.
    *należy się liczyć też ze zmianą nazwy – dziwię się ,że jeszcze tego nie uczyniono…
    **zegar dawno usunięty.

  130. Jeszcze komentarz pod poprzedniego wstępniaka (którego nie zdążyłam podrzucić):

    @anumlik
    7 stycznia o godz. 21:20

    Dziką frajdę mi sprawiłeś przypomnieniem „kotków”. Większosc kiedyś widziałam ale całe lata temu a ta tuwimowska parodia Leśmiana jest boska!

    A jak jeszcze włączyl się w kocie harce pombocek to aż mi zaskrzylo. Ubawilam się świetnie, dzięki wielkie!

  131. Jeszcze jeden zaległy:

    @wbocek
    7 stycznia o godz. 19:35

    Piękne widoki jeziorne, pombocku na tych zdjęciach z niedzieli! To zdjęcie pod koniec z nosami od jednostek (jednostki?) pływającej (ja cię przepraszam ale na wodnych pojazdach nie specjalnie się wyznaję) – otóż to zdjęcie to czysta poezja! Patrzę i patrzę i spokój na mnie zstepuje. Grzybki piękne też.

    U nas zamiast grzybów mamy zimę – w tym roku jest więcej mrozu więc nic się nie uchowało…

    https://photos.app.goo.gl/B8Cbi41klZX8DXM82

  132. Właśnie tych patologicznych artykułów jako jedynych nie czytam bo ino się na suchy gałęzi powiesić. Zresztą od polityki też i tak cóż ty zrobisz choćby siadłszy płacz.

  133. Gekko
    9 stycznia o godz. 20:14

    Streżyńska ponoć była bardzo kompetentna jako szefowa urzędu ds. konkurencji. Co by znaczyło, że była w rządzie sama. Co do reszty jego składu powiedzieć „kompetentny” to obrazić słowo. A nieponoć jest to osoba bardzo religijna. W tej branży może się jakoś odnajdywała, choć musiały to być jakieś różne religijności. Skoro ona była kompetentna, ale już została wysiudana, to zostanie tylko religijność w rządzie. Może słabsza przez to, że biskup smoleński poszedł po kolędzie.

    Co do rzeczonego, na żądanie raz można powiedział Leszek w filmie do panienki. Załatwiłem co trzeba, rzeczony wlazł z pół tuzina razy, nie po to by cokolwiek na temat powiedzieć, co mnie poniekąd fascynuje, tak jak biskupi albo weszki które z kolei fascynują Niesiołowskiego: ma , dziecię boże, całą czystą kartkę. Nic tylko napisać co głowa urodzi mądrego. Do woli i na pożytek. I napisał. Co głowa urodziła.

  134. Kostka
    9 stycznia o godz. 22:02

    foty bardzo śliczne. Ale czy to na pewno zima? Może deszcz w Cisnej?

  135. Kostka
    9 stycznia o godz. 21:55

    Oczywiście, że i matki zdradzają. Tekst był o relacji syn-ojciec, bo ta męska linia zdrady jest osią dramatu w Biblii, ale do relacji z matkami także ma to zastosowanie. To uniwersalne i o matkach też, pod koniec tekstu,przypomniałem.
    W niebieskiej książeczce w ogóle wszyscy wszystkich zdradzają: Maryja jest zdradzona i porzucona i sama też zdradza swojego syna, wycofana i zagubiona w fałszu roli jaką na siebie przyjmuje, choć zapewne nie całkiem z własnej woli. Mówiąc kolokwialnie – została wrobiona, w tak patriarchalnym społeczeństwie ma niewielki wybór. Gra rolę, gra źle, czym rani syna, syna zaś to nie obchodzi, ma do niej pretensję. A przecież Jezusek, nawet 12 letni powinien był rozumieć sytuację i matkę. Taki mały chłopaczek, a gada tak mądrze, że stare pryki kiwają z uznaniem i podziwem. Jak kto taki mądrala to i matkę zrozumie – i nie zdradzi. Zwyklak by nie był taki mądry, ale Jezus musi być. Bo on taki Nadzwyczajny.
    Jezuska zdradzają na okrągło i uczniowie, bo wszystko im się chrzani, nic a nic nie kapują z tego co im opowiada, a w ogóle to trzymają się z nim głównie dlatego, że im zapewnia rozrywkę w nudnych czasach: co i raz zrobi jakąś prostą sztuczkę, bo co do nieprostych to tylko gada, że jakby chciał, to by zrobił, jak z odbudowaniem Świątyni w 3 dni. Więc robi proste sztuczki, jak ta z wypędzeniem szatana z człowieka i wpędzeniem w świnie. Świnie się od tego potopiły, co jest marne moralnie, ale Jezusek jest w takich sprawach słabo zorientowany.
    To wszystko jest bardzo smutne, ale jakoś też jasełkowo kabaretowe: wszyscy ganiają po scenie, potykają się o siebie, nogi sobie podstawiają, nikt nie rozumie o co drugiemu chodzi i się ciągle zdradzają.

  136. Kostka
    9 stycznia o godz. 22:02

    Kosteczko – przepraszam za poufałość, ale nie powiem przecież „Kostuchno” albo jeszcze gorzej – nie przepadam za górami, prędzej – za lasami, ale na fotkach to nie góry, tylko cuda. A ja Ci znów coś z jeziora – z wczoraj. Były cztery stopnie mrozu, więc w wąskiej i płytkiej zatoce przy Mielnie trochę przymarzło. Na pełne jezioro to za mały i za krótki mróz, bo woda jeszcze ciepła. Co zresztą widać na filmiku po moim chodzeniu bez spodni. Jedna fotka to zwyczajna kałuża na polu, druga – jezioro.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6509173790755466657/6509173790547311586?authkey=CO_C076MxJ_AbQ

  137. Tanaka
    9 stycznia o godz. 22:55

    Tanako, z matką jest ta jeszcze okoliczność, że Jezus umierający na krzyżu przekazał ją pod opiekę jedynemu z apostołów, Janowi, który był przy śmierci nauczyciela. Czemu? Gdzie się podział Józef – zmarł, porzucił, jego żona porzuciła? Ewangelia milczy jak zaklęta.

  138. We wlasnym poscie, tym z:

    lonefather
    9 stycznia o godz. 16:07

    Zadalem ytanie o to co sie kryje za tym wszystkim.

    Co sie kryje, czesciowo jak mi sie wydaje zapodalem.

    Niemniej jest jeszcze jedno pytanie, tym razem ze tak powiem finansowe…

    Pytanie brzmi:

    Ile my wszyscy zaplacimy Rydzykowi Torunskiemu, za to „odstrzelenie” Szyszki i Macierewicza?

    Bo jak obserwujemy, to widzimy, ze u Rydzyka Torunskiego, wszystko ma cene .. to i odstrzal ulubiencow swoich z rzadowych posadek i wplywow, tez bedzie Jaroslawa Kaczynskiego, czytaj nas wszystkich,bo ze „swojego nie zaplaci”, niemalo…

    Wiec uprawnione jest pytanie ILE????

  139. wbocek
    9 stycznia o godz. 23:13

    Juzek jak zaswiadczaja ewangielje za ozenek z ciezarna wzial warsztat stolarski. Jako odpowiedzialny ojciec rodziny, musi co pilnowal biznesu, a nie narazal go na straty, skoro synalek sie wzial za „nauczanie”, zamiast sie uczciwego fachu nauczyc, ozenic i prowadzic bogobojne zycie

  140. osz zesz … moja ort. Jozef, Jozef, Jozef, Juzeffff ,,,,…. czy to nei to samo> W koncu wiadomo o kogo sie rozchodzi…

  141. No to jeszcze raz…

    Jozek jak zaswiadczaja ewangielje za ozenek z ciezarna wzial w opieke warsztat stolarski, ktorego ciezarna i nie wyedukowana stolarsko, nie byla w stanie sama dalej prowadzic. Jako odpowiedzialny ojciec rodziny, musi co pilnowal biznesu, a nie narazal go na straty, skoro synalek sie wzial za „nauczanie”, zamiast sie uczciwego fachu nauczyc, ozenic i prowadzic bogobojne zycie

  142. *
    Piotr zaparl sie Jezusa trzykrotnie, bowiem mu swiekre uzdrowil.
    *
    Nie jest pewne, ze to Juda Iskariota sprzedal Jezusa za 30 srebrnikow. Cokolwiek bysmy nie mysleli o Zydach, to oni znaja swietnie cene tego, co sprzedaja a zaden Zyd by nie sprzedal Boga za taka marna sume.
    *
    Pojecie „niepokalanego poczecia” jest wlasciwie bledna translacja hebrajskiego slowa
    „almah” czyli „mloda kobieta” a nie „dziewica”. Czyzby Mateusz i Lukasz nie znali
    hebrajskiego a skutkiem czego byly dwa millenia tej seksualnej neurozy?

    *
    Pewien rabin w modlitewnym uniesieniu do Pana prosi o rade jego w sprawie swego niezbyt udanego syna. Odpowiada mu Bog spokojnie: Zrob to, co ja uczynilem – napisz
    nowy testament.

    * Jest scena u Jana 8:1-11w ktorej Jezus mowi, ze jesli niewiaste przylapie sie na cudzolostwie, to nalezy ja ukamienowac a moze rzucic kamieniem pierwszy ten, ktory jest bez grzechu. I oberwal Jezus kamieniem. Natepnie obrocil sie i wykrzyknal: „Matko, mowilem ci bys zostala w domu”.

  143. Ateiści zdradzeni przez polityka Platformy:
    Platforma domaga się nowego święta religijnego ?
    „Interpelację do premiera o ustanowienie Wielkiego Piątku dniem wolnym od pracy złożył były wiceminister zdrowia, a obecnie poseł Platformy Obywatelskiej, prof. Marian Zembala.
    Jak twierdzi Zembala, Wielki Piątek poprzedzający Wielkanoc jest już dniem wolnym od pracy w wielu państwach europejskich. W sumie na taki krok zdecydowało się aż 25 spośród 28 unijnych krajów. Pomysł nie jest nowy, bowiem już w 2008 roku z podobnym wnioskiem wystąpiła do rządu poseł Małgorzata Kidawa-Błońska.
    Tymczasem według sondażu Gfk przeprowadzonego dla „Rzeczpospolitej” w 2009 roku, aż 57 proc. Polaków poparło pomysł dnia wolnego od pracy właśnie w Wielki Piątek. Jeśli interpelacja zostanie rozpatrzona pozytywnie przez premiera Morawieckiego, od tego roku w kalendarzu znajdzie się aż 14 dni ustawowo wolnych od pracy.”

    W Nowym Roku 2018
    kłopotów małych
    wyzwań zuchwałych
    dużo radości
    bożej miłości
    rozmiłowania
    do grillowania
    życzy Polakom
    Marian Zembala
    w 14 dniu ustawowo wolnym od pracy

  144. @wbocek

    ponoc Jozef zmarl, nim Jezus skonczyl lat 30 a Maryje poslubil jego brat – wedlug prawa zydowskiego a takze byl starszy od Maryj i mial juz potomstwo wzcesniej

  145. @woytek

    dniami wolnymi od pracy sa w Szwecji: Wielki Piatek, Trzech Kroli, Wniebowstapienie, Zielone Swiatki, Wszystkich Swietych

  146. ozzy
    9 stycznia o godz. 23:42

    Ozzy, ale przecież rozumiesz, że Pismo, które relacjonuje takie duperele jak umycie Jezusowi nóg, a przemilcza powód przekazania Janowi opieki nad matką, zachęca czytelnika do fantazjowania.

  147. A moglo byc zupelnie inaczej…

    Jazusik jak skonczyl 12 lat zaczal praktykowac u tatusia Jozefa w warsztacie stolarskim. Okazal sie byl lebiega, czyli nieudacznikiem stolarskim, bo w swoim pozniejszym zyciu ani razu o stolarce nie wspominal, takie mial z okresu czeladniczego urazy.

    Gadal o roznych zawodach, o rybakach czesto gadal, po „wodzie chodzil” , czego slady znajdujemy u @wbocka, ktory tez po wodzie chodzi, a o stolarce ani slowa. Czy to nie zastanawiajace? Przeciez nie ma nic bardziej naturalnego, niz przejmowanie zawodu z ojca na syna.

    Jeden nic nie gada o 18 latach terminowania, drugi ma zadku krzyzowanie wyrodnego synalka. I wszystko, ze tak powiem wskakuje na swoje miejsca w tym puzlu i to wskakuje zdumiewajaco gladko. I zdaje sie wyjasniac i dawac odpowiedz na pytanie zadane przez @wbocka i to gdziebyl Jozef…

  148. ozzy
    9 stycznia o godz. 23:42

    Nawiasem mówiąc, ozzy, ewangelista Jan, czy kto tam jego imieniem sygnowane ewangelie pisał, sam siebie przechytrzył i dostarczył jeden z najważniejszych dowodów, że zmartwychwstanie było mistyfikacją, wyniesieniem z grobu zwłok, a zorganizował to nie kto inny, lecz właśnie Jan. Wedle ewangelii Jana onże Jan spotykał się z domniemanym zmartwychwstańcem trzy razy. W jego domu mieszkała matka Jezusa. I co – widział jej zmartwychwstałego syna i nawet jej o tym nie pisnął?! Przecież by na skrzydłach poleciała. Tylko że chrześcijaństwa by nie było. Bo matce nie dałoby się wmówić, że domniemany zmartwychwstaniec to Pan, jej syn.

  149. @wbocku

    masz racje – czego najlepszym dowodem sa @tanakowe fantazmaty
    Rytual obmywania stop byl znany w tradycji u Izrealitow (zwlaszcza dla kohenow)

  150. @wbocku

    ktos zazartowal, ze to wlasnie niewiasty (?) pierwsze spotkaly Jezusa powstalego z martwych…i tak plotkes, plotkes….

    to tyle, pozdrawiam
    czas na spoczynek, praca czeka juz (!) dzisiaj o godz.9

  151. No to ku pokrzepieniu serc i radosci ogladania:

    Tanczace boginie, a dokladniej ich wyobrazenia ozywione, ktore mozna obejzezc tutaj:

    http://blog.ninapaley.com/2018/01/01/24-free-goddess-gifs/

  152. Tanaka
    9 stycznia o godz. 22:55

    „To wszystko jest bardzo smutne, ale jakoś też jasełkowo kabaretowe: wszyscy ganiają po scenie, potykają się o siebie, nogi sobie podstawiają, nikt nie rozumie o co drugiemu chodzi i się ciągle zdradzają.”

    Zgadza się. Powtórzę za kremówkowym – tak było!

    https://youtu.be/PJxKtOwgLdw

    😉

  153. lonefather
    10 stycznia o godz. 0:25

    Maryjka się nie złapała? Eee, tam…

  154. wbocek
    9 stycznia o godz. 23:08

    Przypomniały mi twoje zmrozone (lekko) tafle rozlewiska nad Narwia po których slizgalismy się będąc dzieciakami… Tutaj zaś ostatnio widziałam kaczki próbujace kroczyć po takiej podmrozonej powierzchni i jadące komicznie po każdym kroku. Ale zagapilam się i nie sfilmowalam!

  155. Nie mogę spać to jeszcze dorzucę scenkę rodzajowa z morałem… i trochę w temacie

    Wspomniałam ostatnio, że potomek wywołal zgorszenie podczas pobytu u babci deklarując się wdzięcznie jako niewierzący. Babcia, nieco zbulwersowana, pouczyla młodocianego ateiste, że można wierzyć lub nie wierzyć w boga ale za to Jezus był postacią historyczną  („to był taki buntownik. Że co to to buntownik? No…taki…rebel! Rozumiesz.”). Babcia wszak była i dokonała wizji lokalnej na miejscu („jest grota gdzie się urodził i góra na której zginąl i można było chodzic po drodze po której chodził. I rzymscy żołnierze też chodzili. Że kto to? No…ci…Romans. Więc sam widzisz, to wszystko naprawdę się wydarzyło”). Znam te opowieści i zawsze jak słyszę przypomina mi się Twain i zwiedzanie Palestyny w „Prostaczkach za granicą”…ale to inna bajka

    Ale do rzeczy. Jakoś zgrzytnelismy zębami na to wszystko nie komentujac za bardzo (tylko tyle co nie dało się zmilczec) ale najwyraźniej opowieść zrobiła większe wrażenie niż się spodziewaliśmy na adresacie…

    Wczoraj:

    – Mama, zrobiłem własne video. Takie trochę straszne więc nie wiem czy będzie ci się podobało…Ready?

    – Dawaj!

    (Na ekranie tableta ukazuje się twarz aktora monodramy, wyglądajaca zza klawiszy keyboarda, podświetlona dramatycznie pod brodę latarką. 

    Ponure i zlowieszcze tony na klawiszach, ustawienia a’la wczesny Hitchcock – dum dum w tonacji ponurej. Podaję w tłumaczeniu bo dalsza narracja nastąpila w języku tubylców, z masywnie przesadzonym szkockim akcentem)

    – Był sobie w pewnej wiosce… (dramatyczne zawieszenie głosu, dum-dum, na klawiszach)… Pewien (dum-dum…). Człowiek (dum-dum…). I nikt (dum-dum…) go nie lubił (dramatyczne zawieszenie głosu). Aż w końcu  (dum-dum) został poddany e g z e k u c j i (sapnięcie z dumy że udało się przebrnąć przez skomplikowane słowo). I został przybity do (dum-dum…) takiego no.. tego.. hyyy…krzyża! Gwoździami. Na dwa cale! Aż mu wystawaly! Z rąk i nóg. I w dodatku bez koszulki! Ani nawet spodni. Tylko z taką…no… szmatką taką naokoło (dum dum dum). I na drugi dzień (dum dum) wszyscy się cieszyli bo to straszna historia! (dumdumdum). The end.

    – no i co, mama? Jak ci się podobało??

    – hmmmmm…..yyyyy. Tak szczerze? Ten tego. Jakby to powiedziec….Wykonanie bardzo dramatyczne, zwłaszcza oprawa muzyczna. Może jednak trochę nad scenariuszem popracowac można…

    (chyba muszę porozmawiać z babcią! Concern wyrazić….)

    A morał?

    Że od ateizmu przynajmniej dziecko nie ma koszmarów. I dziwnych pomysłów…. W przeciwieństwie do.

    😉

  156. paradox57
    9 stycznia o godz. 8:05

    „Dawkins, który wziął swego czasu udział w publicznej dyskusji z Pellem pisał o tym, jak to Pell wywołał u części zgromadzonej publiki aplauz, chwaląc się „przygotowywaniem ślicznych angielskich chłopców (tu ponoć zawiesił głos) do komunii”.
    Że też wtedy nikt nie zwrócił na to baczniejszej uwagi. A może jednak zwrócił?”

    Zwrocil, zwrocil a jakze, ogladalem te debate w australijskim programie ‚Q&A’. Zreszta jaka tam ‚debata’. Cala mizeria intelektualna Pella i jako czlowieka w ogolnosci wylazla bezlitosnie na wierzch. Szkoda mi bylo czasu Dawkinsa i wstyd przed nim, ze z tak niegodnym ‚przeciwnikiem’ ma do czynienia.
    Dawkins mowil, Pell bigot belkotal.

    A o slicznych chlopczykach komunijnych Pella nawet zartowac sie dzis nie chce…
    Zreszta ‚the burden of proof is on the one who declares, not on one who denies’
    wiec poczekajmy do marca.

  157. Książkę „Zdradzony przez ojca” Wojciecha Eichelbergera przysłała mi oczywiście moja mama. Kiedyś, lata temu, w ramach prezentu.

    Moja mama już ma taki talent, że jak zauważy jakąś ranę, jakieś zacięcie, to nigdy-przenigdy nie zaniedba okazji posypania tej rany solą.
    W połączeniu z jej drugim talentem, to znaczy z darem super widzenia, czyli zdolności dostrzegania wszelkich, nawet najmniejszych ranek i otarć, daje to bardzo skuteczną kombinację.

    Odziedziczyłem a pewnie też i znacznie wzmocniłem talenty mamusi.
    Też mam coś w rodzaju komiksowego x-ray vision i to we wszystkich znanych i nieznanych zakresach elektromagnetycznego widma.
    Też mam wielki talent takiego posypywania rany solą aby piekło jak najbardziej.

    Jedyna różnica między nami to ta, że, jak z wiekiem to coraz lepiej dostrzegam, mama nie jest za mądra. Jest destrukcyjnie dla siebie i otoczenia inteligentna, ale nie mądra.
    Posypywanie kogoś sola nie jest jej celem, tak jak bywa to często u mnie. Jej się wydaje, że najlepiej pomoże, gdy po spostrzeżeniu jakiejś niedoskonałości, czasami tylko zadrapania a czasami ziejącej rany, szybko pośpieszy z „pomocą” głośno kogoś i wszystkich naokoło informując o dostrzeżonej ranie.

    „Popatrz, narobiłeś kopę dzieci, wyjechałeś zagranicę, dzieci widzą cię raz do roku i zobacz, jak całe to wychowanie rodzicielskie, miłość do ojca, zaufanie, otwartość kontaktów, ilość wspólnych wspomnień i w ogóle wszystko, cała wasza rodzina, wam i tobie w szczególności mój kochany synku się CAŁKIEM I SZCZEGÓŁOWO ROZPIERDOLIŁA.

    Z okazji urodzin posyłam ci więc książkę „Zdradzony przez ojca” Wojciecha Eichelbergera i egzemplarz „Gazety Wyborczej” z bardzo pozytywną recenzją i z super-ciekawym wywiadem pana Eichelbergera.

    Sto całusów kochany synku, twoja mama.”

  158. @act 1:56

    Wiem, że na wyrost nazwałem to debatą. Ale na usprawiedliwienie mogę podać, że to nie ja. Powtórzyłem za Dawkinsem. A on chyba z wrodzonej delikatności i dobrego wychowania. Zresztą sam wielokrotnie deklarował niechęć do publicznego dyskutowania z durnymi siewcami i propagatorami jedynie słusznej, a tu taki pasztet. Od czasu do czasu dawał się wmanewrować.
    Co do reszty – nie zaprzeczę, a nawet wyrażę pełną zgodę.

  159. @zza kałuży

    Ależ taka mama to skarb najprawdziwszy. Pomyśl tylko, ile jej zawdzięczasz. Cały czas w gotowości, cały czas uważający, żeby się nie skaleczyć, nie nabawić najmniejszego otarcia, nie mówiąc już o poważniejszych urazach. Oraz świadomość, że gdzieś tam jest, jak wyrzut sumienia, strażnik, bozia wszechobecna niemalże.

  160. wbocek
    9 stycznia o godz. 23:08

    Świetne widoki! Ciekawi mnie to, w jakim tempie jezioro zamarza. Płytkie jest przecież, choć wielkie, pojemność energii cieplnej przez tą wielkość spora, ale ze względu na proporcje naleśnika chyba szybko marznie wzdłuż brzegów. Z kolei – popraw mnie jeśli się mylę – torfowe podłoże i nieprzejrzystość wody spowalnia zamarzanie. Tego torfu nie jestem pewien, ale niewątpliwie w sąsiedztwie jest, bo tradycją, jeszcze z czasów słowińskich jest kopanie torfu i używanie go jako paliwa.

    Lód – zupełny fenomen. Na jeziorze Bajkał ma coś turkusowego w tonie. I wygląda bardzo architektonicznie.
    http://interestingthingsbox.com/wp-content/uploads/2017/02/Lake-Baikal-Ice-Bubbles-e1485985682209.jpg

  161. wbocek
    9 stycznia o godz. 23:13

    Właśnie. Ta „święta rodzina” jest tak rozpaczliwie nieświęta, przepołowiona i rozbita jest ta rodzina, że aż boli ten kontrast pomiędzy tym co jest, a tym czego nie ma. A tego co nie ma żąda religia jako obowiązkowego obrazu, modelu i wyznania.

    Niesamowite, może najbardziej niesamowite w chrześcijaństwie jest to, ze to czego żąda, co twierdzi, co wmawia, jest tak rozbieżne, właściwie zupełnie przeciwne, nieraz modelowo, wobec tego co jest napisane w niebieskiej książeczce. A przecież, żeby oszustwo było skuteczne i łatwe, oraz pewne i mało podatne na wykrycie, powinno być porządnie i wiarygodnie skonstruowane. To są rzeczy rudymentarne: starannie zaplanować skok, zrobić maskowanie, mieć wiarygodne alibi, dobrze wyuczoną legendę. A tu nic z tego nie ma. Wystarczy czytać i myśleć nieuprzedzonym umysłem i mieć, choćby niewielkie, doświadczenie własne ze stosunków rodzinnych. Właśnie – nieuprzedzony umysł. Wobec tylu braków i tak nietrzymających się kupy bajdurzeń, umysł musi zostać, u samego początku, sparaliżowany: jak spróbujesz sam czytać i dociekać – ekskomunika! Grzech śmiertelny, potępienie na wieki. Ale zanim przyjdą te wieki, kara zostaje wymierzona za życia i zwykle od ręki.

  162. woytek
    9 stycznia o godz. 23:39

    Najlepiej to wszystkie dni robocze uczynić wolnymi. Ale z tym rozmiłowaniem do grillowania profesor Zembala trochę przesadził. Ja esteta jestem i mam odruchy, jak widzę u kogoś cieknący po brodzie i szyi tłuszcz i łapy w musztardzie gdy pożera golonkę.

  163. Kostka
    10 stycznia o godz. 1:24

    Zabawna historia, choć pewnie masz rację, że scenariusz można udoskonalić. ale jest spontaniczność i naturalne podejście. Czego nie cierpią biskupi, tak jak i nie cierpią halloween. „On w ogóle nic nie rozumie” – tak o Pellu wyraził się Lawrence Krauss do Dawkinsa, gdy sobie obaj pokpiwali z niego przed jakimś tysiącem ludzi w sali i milionami przed TV.

  164. Tanaka
    10 stycznia o godz. 10:07

    Tanako, jak pierwszy raz zobaczyłem zamarznięty Bajkał, zwariowałem z zachwytu. Za głupi jestem, by się domyślać przyczyn takiego wzornictwa pani zimy, ale jak dziewczyna ładna i pod mój gust, to się nie interesowałem, skąd ta ładność, tylko się z mety zakochiwałem. Identycznie z tym lodem. Jedną tylko zimę miałem na Jamnie z pięknymi wzorkami (może potem wrzucę) – to wtedy jak stosownej mocy mróz chwycił bez śniegu. A co do tego, że Jamno pierw brzegami zamarza, to masz rację. Tyle że wszystko zależy od mocy mrozu, bo bywało, że całość od razu rano była jedną taflą. Ale to już dawno temu.

    Rejon Koszalina od strony jeziora jest gliniasty. Tereny przy Jamnie od południa są jednak torfiaste i niewykluczone, że kiedyś był tu wydobywany torf, bo na dużym obszarze jest depresja (względem jeziora). Może to właśnie skutek wydobywania.

  165. Tanaka
    10 stycznia o godz. 10:20

    Chyba to nie przypadek, Tanako, że religia jest robiona raczej przez śmierdzących leni z zadartymi nosami: chodzić, kazać i nic nie robić poza używaniem życia – nawet od prania szmatek są gosposie. Ani Jezus nie dawał osobistego przykładu do naśladowania, ani pan Popiełuszko, ani święty Lolek Kajakarz. Bo i w czym ich naśladować – że nie hodują brzuchów, że własne dzieci dobrze wychowali, że byli uczciwymi hydraulikami, uczciwie naprawiali samochody, pielęgnowali chorych w szpitalach, hospicjach, byli prawdomówni, żon nie tłukli, nie robili w domu awantur, sąsiadom nie dokuczali? A pieprzyć stąd dotąd i z powrotem każdy głupi potrafi.

  166. Wczoraj obejrzałem kawałek dokumentu o Buddzie. Najpierw porzucił żonę i dzieciaka. Potem całe życie pasożytował na innych. Co gorsza, namówił do tego pasożytowania całkiem sporą gromadkę innych. I teraz ci inni dalej doskonalą się w rozwijaniu przystosowań do pasożytnictwa na wielką skalę. Bo oni drogę wskazują, więc nie mogą poświęcać się tak przyziemnym sprawom, jak produkcja jedzenia, czy inne pożyteczne zajęcia. Że niby odpowiadają na pytanie: jak żyć. A Tusk nie potrafił. Taniej by wyszło, gdyby drogowskazy postawić w paru miejscach. Nawet takie ze sztuczną inteligencją, co by gadały.

    Że to pasożyty, to wiadomo, ale żeby tak otwarcie iść w lud i głosić: jestem pasożytem?

  167. @Kostko

    Nie możesz młodemu wyjaśnić, że nie mógł być w spodniach, bo wtedy spodnie nie były w modzie? Że w spodniach to tylko jakieś barbarusy ze stepów na wschodzie ganiały? A cywilizowani ludzie to koniecznie w takich dziwnych powłóczystych szatkach, przepasanych tylko tu i ówdzie? Albo zgoła i bez szat.

  168. paradox57
    10 stycznia o godz. 11:43

    W dodatku sprzedają obiecanki-cacanki, wiedząc o niewidzialnym i nieweryfikowalnym towarze dokładnie tyle samo, co klienci i pierwszy zachwalacz nieistniejącego towaru i fałszerz zwany Synem Boga, czyli nic.

  169. Zdradziecka Łamigłówka.

    Tak, dla poddierżania razgawora, bo wątek bolesnej zdrady ateistów przez ojca-kościoła nie mija, poniżej łamigłówka dla eklezjastycznie wygimnastykowanych.
    Co łączy dwa zamieszczone obrazki (bez obrazy) 😉

    A. Koherennicy

    ,https://img7.dmty.pl//uploads/201704/1493149655_t2xm7r_600.jpg

    B. Nakolannicy
    ,https://v.wpimg.pl/MTU2MzkwJD16fWJMWEU1YmMCYh5FAD09OFVjCgdYfGNiC3xOXUV5bXgBe01dR3pmYwJiCQ9ZJyQy

    Ja dodam dla utrudnienia, oczywiście jakże ewangelicznie, że nie ma zdrady bez świadomości granicy.

  170. @Tanaka
    Żyjemy, jak wiadomo, na „najlepszym ze światów, gdzie wszystko dzieje się jak najlepiej”. Z radości, którą niesie ten fakt, trudno utrzymać trwałą równowagę psychiczną. Przydaje się odrobina eskapizmu, którego najwyższą formą jest samooszukiwanie się.
    Czy to wina magików z różnokolorowymi książeczkami, że dajemy się im robić w konia? A może, to naturalna reakcja obronna na zło? Zło, które jest racjonalne – od zawsze, do znudzenia przewidywalne – opiera się na sile, przemocy, strachu. Łudząc się, wypatrując dobra – w konfrontacji ze złem, którego sposób działania tak łatwo zrozumieć – większość chętnie uwierzy w największy absurd, byle niósł nadzieję. Dlatego, analizy oparte na logicznym, krytycznym myśleniu, dla pogrążonych w samooszukiwaniu się – nie mają praktycznego znaczenia – racjonalne argumenty nie są w stanie pokonać emocji. Credo quia absurdum, to refren towarzyszący chrześcijaństwu od początku.

  171. @Gekko

    Na drugim zdjęciu, zauważ, podający suchara też ma szeroko otwarte usta? Odruch jakiś czy co?

  172. @zza kałuży kiedyś tam przed niedzielą

    Na pytanie „czy pomogło?” odpowiadam.
    Chodzi o to „no launch”.
    Reset nie pomógł. Jak udało mi się dojść, postawili bazę na nowym serwerze. Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia, dlaczego miałoby mnie to obchodzić i dlaczego z tego faktu wynikła potrzeba zrobienia resetu mojego systemu. Jedynym plusem jest to, że dzisiaj zaskoczyło (wreszcie) i może to, że rejestr został wyczyszczony ze wszystkich zalegających złogów. Plus dwa stracone dni po resecie.

    Rozwijając: każdy może być szamanem na własnym podwórku i tak myślę, że wcześniej czy później spec od Ajti trafi do mnie z piesem, kotem, chomikiem czy szczurem. Też mu znajdę dużo zajęć przy zwierzu.

  173. Tanaka

    Tanaczku, w podzięce w piosence w Twe ręce naprędce rok 2014. Zamierzoną kolejność tuba, rzecz jasna, rozpiziła – ale na tym polega nowoczesność.

    Pokazuję, że o takim chodzeniu po wodzie jak pokazuję, panu Jezusu nawet się nie śniło. Albo żeby ryby spod stóp wyciągać.

    Jedna fotka ilustruje dobitnie depresję po stronie południowej Jamna we wschodnim jego końcu lub początku, czyli od strony Łazów, Osiek i Łabusza, gdzie moja przystań. Po stronie północnej, czyli na mierzei, depresji, oczywiście, nie ma, bo gdyby była, to by mierzei nie było. Są wały po stronie wschodniej w okolicy Mielna, więc może tam jeszcze coś lub ktoś jest w depresji.

    Jeden gość przy przerębli to nie ja, a ten gość, co, jak pan Geremek, nie wiadomo, czy wsiada na rower, czy zsiada, to ja. Ale nie robiłem fotki dla „ja”, ale żeby pokazać, jak się świetnie jeździ na rowerze po wodzie (przede wszystkim nie ma gór), tyle że ani razu nie udało mi się wsiąść, a dwa razy fajtłem, ale fajtnięcia nie ma, bo samowyzwalacz zadziałał wcześniej.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6509451186237855569/6509451186681610226?authkey=CMOYluKRwLOsVg

  174. Od rzeczy,

    Tutti di capi tuttsi, czując się zagrożonym, odstrzelił w środku zimy skrzydło swojemu następcy i ustanowił nowego.

    Cholera, będzie vendetta.

    Podczas mrozu można spokojnie nie włączać kaloryferów.

  175. @Rosa91b
    Cholera, będzie vendetta.
    Nie będzie. Jak dotąd rozgrywającym jest (niestety!) Jarosław Kaczyński.

  176. wbocek
    10 stycznia o godz. 17:31

    Pombocku, foty są niesamowite. Biorąc poprawkę na zmartwionika, niemal gotowe podobrazia, albo motywy graficzne. Jak mam okazję dopaść takie cuda przyrody, to nie popuszczam i focę. Te układy linii, pasm, przetarć, żył dokumentują fenomen działania przyrody. Nie jestem aż taki detektyw-szczególarz, ale patrząc na te cuda fotograficzne chce się dociekać każdego ruchu materii która się następnie zamienia w lodową taflę.

    Jesteś z Jeziora Jamno, czyli więcej niż Lancelot. U Rumcajsa byłbyś pewnie sum. Zastanawia mnie grobla – gdzie był brzeg jeziora zanim ją wzniesiono? Jeśli to obniżenie terenu niej jest drobną lokalnością, mogło być znacznie większe.

  177. Rosa91b
    10 stycznia o godz. 19:22

    Rozbawiła mnie wiadomość, że Macierewicz sam się podał do dymisji. A druga, że się czule pożegnał ze swoimi generałami i publicznością światową stwierdzeniem, że gdyby katastrofa w Smoleńsku nie została do końca wyjaśniona, to byłaby zdrada żołnierzy spod Monte Cassino.
    Nie ma to jak się pozdradzać. Coś się dzieje. A tak, to jak w polskim filmie: nuda.
    Ogólnie, jest dobrze: Szydło była bardzo dobra, dlatego przestała. Macierewicz był w ogóle jeszcze lepszy, dlatego przestał, więc mu Kaczyński ogłosił chwałę. Za prawdę smoleńską i na osłodzenie herbaty.

  178. Tanaka
    10 stycznia o godz. 21:39

    Byłoby sporo większe, Tanako – aż do podnóża wzgórza, na którym leży wieś Skwierzynka, czyli gdzieś ze cztery kilometry szersze. W każdym razie w tym miejscu. A mnie zastanawia, że jeśli wydobywano tam torf, to jak – kazano jezioru, jak morzu w Biblii, się posunąć?

  179. Nefer
    10 stycznia o godz. 23:13

    Buahaha! Oj….

    I już mi się weselej zrobiło. Bo mam trochę nos na kwinte po skontastowaniu , że mam toksyczna szefową i daleko do emerytury 😉 (trzeba było jednak nabyć „Ultimate asshole survival guide”…).

    A co do restrukturyzacji polskiego rządu to zgrabnie podsumował to Guardian – wywalono trzech ministrów :

    – ministra środowiska, który wławił się wycinka Puszczy Białowieskiej
    – ministra obrony, który wslawil się śledztwem smoleńskim
    – ministra spraw zagranicznych, który wławił się odkryciem San Escobar…

    I jak tu traktować poważnie taki rząd…Zresztą w sumie u nas też ciągle jakieś rekonstrukcje więc trochę trudno nadążyć. Choć z tego co wiem to Teresy jeszcze nie wywalili….

  180. Tak na mniej wesoło to chętnie przeczytam komentarze w Polityce względnie tłumaczenie (musztarda po obiedzie, jak z Ziobro) PO i N dlaczego zabrakło ich głosów żeby powstrzymać odrzucenie projektu Ratujmy Kobiety. 29 posłów opozycji nieobecnych na sali, 8 głosów brakło żeby projekt w który Barbara Nowacka włożyła tyle pracy przeszedł dalej.

  181. @wbocek

    Przepiękne są te lodowe abstrakcje na jeziorze malowane!

  182. Nefer
    10 stycznia o godz. 23:43

    Pokazali gdzie mają ten projekt? Żenujace

  183. Kostka
    10 stycznia o godz. 23:42

    A to tak jak ja. Jesteś pewna że nie pracujemy razem?

    Oko press

    https://oko.press/sejm-odrzucil-ratujmy-kobiety-a-zatrzymaj-aborcje-trafil-komisji-gdyby-stawilo-sie-pelnym-skladzie-projekt-nowackiej-zostalby-sejmie/

    Oburzające w najwyższym stopniu. Co za patafiany. Nawet 58 pisów głosowało przeciwko odrzuceniu.

  184. Na dodatek teraz czytam że BYLI na sali ale nie wzięli udziału w głosowaniu :/

  185. Kostka
    10 stycznia o godz. 23:42

    Nie wywalilibo nie ma chetnego na posadke…. Nawet Corbyn sie miga, bo czeka az Tereska wyciagnie kasztany z gnia.

  186. Spokojnie, spokojnie …, bo dzieje sie tylko to co musi zajsc.

    Kontrrewolucja jest nie tylko Kaczystowska, ale wspierana Kosciolkowo, wiec musialo to zajsc, ze nie glosowali zeby sie nie narazic …

    Licza ze zostanie im zapomniane. W dobie internetu nic sie nie zapomina…

  187. wbocek
    9 stycznia o godz. 9:49

    To co podejrzewasz, ze Sir Jarek tez nikczemnego wzrostu? A co jak by sie okazalo, ze to dwumetrowy chlop jak dab. Z ta Tanakowa psychologia glebi trzeba jednak ostroznie – bo co, kiedy chlop jak dab a jaja jak zoledzie. I odwrotnie: chlop moze i mikry ale wyekwipowany panie jak sam Priap. I badz tu madry…

    Pozdrawiam

  188. Dzis w sydnejskim „Morning Herald” wiadomosc o martwym misiu koala, ktorego znaleziono przytwierdzonego do slupa w parku w poludniowo-wschodniej Queensland. Policja prowadzi dochodzenie w celu ujecia i ukarania sprawcy.

    Ciekawe czy ten Chrystus wsrod torbaczy wzywal przed smiercia Ojca, pytajac dlaczego go opuscil.

  189. zak1953
    9 stycznia o godz. 12:32

    Mnie matka straszyla ‚dyscyplina’, ktora wyeksponowana wisiala na gwozdziu. Przez cale dziecinstwo myslalem, ze to synonim paska.
    Nie bylem fizycznie karany przez matke (ojca nie bylo) raz tylko dala mi po grzbiecie parasolka po tym jak ‚krecil sie i zaczepial panie w kosciele przez cala msze’ – tak relacjonowala sasiadkom wyrodna :-). Najgorsza kara byla jednak psychologiczna, nie puscila mnie na film z Czyzewska (‚Gdzie jest general’?)…a ja strasznie bylem w pani Elzbiecie zakochany po ‚Zonie dla Australijczyka’. Czasy byli…

  190. @act
    11 stycznia o godz. 4:10
    Fizyczne karanie dzieci jako środek wychowawczy było w przeszłości sankcjonowane przez Kościół. Do połowy lat 60-ch ub.wieku nauczyciele w szkołach także stosowali bicie po rękach drewnianą linijką za wykroczenia przeciwko dyscyplinie szkolnej. Można było dostać linijką „na płask” lub „na sztorc”. To ostatnie było bardziej bolesne. Dzisiaj w dobie plastikowych linijek pękających przy byle uderzeniu, ten środek wychowawczy odpadł. No, i zmieniły się czasy oraz zasady wychowawcze.

  191. @act
    11 stycznia o godz. 3:25

    Actku, psychologia głębi nie jest Tanakowa, lecz jest psychologią głębi. U mnie to nie jest nawet kwalifikowana psychologia, lecz skutek wczesnego i przytomnego budzenia się z otwartymi oczami jeszcze przed ablucją. A inspiracja była, owszem, kwalifikowana, ale nie w psychologii głębi, lecz w teorii zachowania zwierząt. Zaczęło się od instynktu agresji. Skojarzyłem serków Jarków nie z racji wzrostu – choć każdy lub niemal każdy niedostatek jest przyczyną wyżywania się rówieśników na dotkniętych nim (np. mój cioteczny brat z racji wady wzroku nazywany był przez braci „ślepakiem” – być może to upokorzenie tak mocno mu towarzyszyło w życiu, że jako dorosły wpadł w alkoholizm i się powiesił), lecz z racji hipotetycznych krzywd doznanych w dzieciństwie, które potrafią się odbić na całym życiu zawodnika. A mogą być z tysiąca powodów – np. z braku rodzicielskiej miłości lub z nadmiaru, z którego wyjdzie narcyz. Zaczepne, agresywne wejścia serka Jarka na bank nie wzięły się z powietrza. Ale to była tylko konkluzja z lotu ptaka – nie żyję serkami ni Jarkami.

  192. Przeczytałam o tym slandalicznym głosowaniu.
    Ale opozycja, tfu! Kaczysty znowu górą, PiS rozegrał to bezbłędnie.

  193. wbocek
    10 stycznia o godz. 21:57

    Wydobywanie torfu z takiego miejsca to nie nie więcej niż hipoteza, oparta na tradycji lokalnej która – bodaj rok temu o tym czytałem – do dziś działa, w pewnej mierze w celach gospodarczych (torf jako podłoże do roślin, a w formie zwartej do palenia w piecach), a w pewnej – jako trakcja turystyczna rejonu słowińskiego. Zwykłym sposobem wybierania czegoś z nawodnionego gruntu jest zrobienie najpierw grobli odcinającej od napływu wody Może kiedyś i tak robiono w tym jamneńskim rejonie.
    Gdyby nie o to chodziło, to pytanie jakie się nasuwa jest takie, jaka inna przyczyna pojawienia się grobli? Bez niej jezioro byłoby większe i tyle. Robić groblę tylko dlatego, żeby było nieco mniejsze – nie widzę sensu.

  194. Nefer
    10 stycznia o godz. 23:13

    Jak się takiego zabierze, to zaraz Polska ginie. Lamentacja jakaś taka zbyt skromna. Właściwsze byłaby roczna żałoba narodowa, bicie w dzwony, rwanie włosów z głów aresztowanych członków opozycji i wiele innych odpowiednich działań.
    Ale M. nie przepadł. Ten co Ojczyznę kocha, nie przepada: non omnis moriar i zamach w Smoleńsku.

  195. Nefer
    10 stycznia o godz. 23:43

    Barbara Nowacka skomentowała to tak: gdzie do cholery byliście, gdy nasz projekt przepadał?

  196. Nefer
    11 stycznia o godz. 0:00

    Ale chodzą na czarne protesty kobiet. zeby się pokazać.

  197. @act
    11 stycznia o godz. 3:25

    Z psychologią głębi należy ostrożnie; oczywiście. Wzrost nikczemny, czy nadmierny to coś co odróżnia od większości, ale nie musi, z automatu, być przyczyną kompleksów czy jakichś traumatycznych doznań,co na długo zostają i wpływają na życie. Zaś wielka postura nie jest też specjalną ochroną.

  198. Psycho(logia) zdrady i resentymentu.

    Haniebne zachowanie „opozycji” (w kwestii głosowania projektu cywilizacyjnego – a nie dot. ‚aborcji’) jest chyba częścią szerszego zjawiska.
    W gruncie rzeczy, trwa światowa, a u nas w skali intelektualno/cywilizacyjnie gumnianej, kontrrewolucja przeciw SYSTEMOWI WARTOŚCI.
    Bynajmniej nie chodzi o ‚wartości’, zawłaszczane i traktowane jak bejsbol na inno- i niewierców, przez poloKK.
    Chodzi o wartości cywilizacyjne, te uniwersalne dla naszej (?) cywilizacji.
    Dzięki którym jemy bułkę z kiełbasą i słuchamy w fisharmonii Mahlera; choć nie wiemy: po co, wiemy: dlaczego, każdy na swym poziomie.
    Fundamentalny resentyment rewolucjonistów wobec tych wartości dobrze racjonalizuje konstrukcja odwrócenia pojęć, nadająca ZDRADZIE wygodny kształt wielosiecznego narzędzia oblekającego w infamię.

    Nie ma jednak zdrady bez consensusu wartości, ich reguł i granic.
    Zdrada rodzicielska czy synowska, poselska czy opozycyjna, albo i klasowa czy ideowa NIE MA SENSU, gdy wartości zdradzane nic nie znaczą lub znaczą dla wysoce rewolucjonizujących się stron zgoła coś przeciwnego (jak ‚aborcja’ ‚życia poczętego’ wobec nauk biologicznych i praw człowieka).

    O (w pewnym) sensie zdrady w kontekście rewolucji świetnie pisze w GW tutejszy (P.) Jan Hartman.
    Bardzo polecam skromnie lekturę.
    „…Demokracja daje władzę większości, a większość jest, jak to większość, statystycznie mierna…Chodzi po świecie cała masa idiotów i chamów, czyli ludzi pozbawionych wykształcenia, mało inteligentnych, a jednocześnie aroganckich, pewnych siebie, nieuczciwych i nieliczących się z uczuciami innych ludzi. Co więcej, takich ludzi jest znacznie więcej, niż osób szlachetnych, wykształconych, kulturalnych i inteligentnych. Idioci i chamy również głosują i najczęściej wybierają podobnych do siebie albo niewiele lepszych. Ich egoizm i chciwość pozbawione są skrupułów, a dobre samopoczucie, połączone z pogardą dla innych niż oni sami, niewzruszone … Nie da się zakłamać różnic między ludźmi … Każdy to wie, tak jak każdy wie, że nieuk i dureń nie jest mędrcem, rzępolenie i dudnienie nie jest filharmonią, partyjniactwo i kolesiostwo nie jest służbą publiczną, a pijackie ryki nie są kulturą osobistą…Idiota to idiota. Po co udawać?…”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,22877121,prof-hartman-cham-to-cham-a-idiota-to-idiota-bede-to-mowic.html#MT2

    …Kacyk to nie prezes, szaman to nie przewodniczący komisji, szaber to nie dobra zmiana, demokracja to nie rabunek podmiotowości mniejszości przez wyniesioną do władzy szajkę.
    Ale i banda pieczeniarzy diet poselskich uwłaszczonych pod pozorem ‚partii’ na Państwie to nie …opozycja.

    Pora zrozumieć, że kontrrewolucja nie poddaje się mechanizmom demokratycznym, ale tylko i wyłącznie namacalnej sile, przywracającej ład pojęć i wartości.
    Niestety, u nas zawsze była to siła zewnętrzna, a nawrócenie zdrajców własnego państwa, dokonywało się przez narzucenie ‚wartości’ wszystkim nam uprzednio obcych.
    Cóż, idiota to idiota a Polska… a to Polska właśnie, na wieki wieków zdradzona przez swych s.ynów.

  199. Pitu pitu o me #MeToo spotkal sie ze stanowczym odporem francuskich intelektualistek.

    Wiecej ciut o odporze mozna zobaczyc tu:

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2018-01-11/francuskie-intelektualistki-bronia-prawa-do-podrywu-feministki-oburzone/

    A teraz o „pitu pitu” sie wypowiem.

    Prosze przyjac do wiadomosci, ze jestem za karaniem za gwalty, za mobbing, za naduzywanie pozycji, czy stanowiska, do wykozystywania innych ludzi !

    Zaznaczam karac za naduzywanie pozycji do wykozystywania innych ludzi !

    Tak ogolnie napisalem, bo powyzsze dotyczy obu plci. To ze czesciej spotyka kobiety, nie oznacza, ze dotyczy wylacznie kobiet. Mezczyzn tez to spotyka. Moze zadziej mezczyzni sa wykozystywani seksualnie niz kobiety, za to sa tez wykozystywani, tak jak nie wszystkie kobiety sa wykozystywane wylacznie seksualnie, bo sa tez wykozystywane na inne sposoby.

    Emocjonalnosc kampanii #MeToo powoduje, ze sie zamyka na jednym problemie i powoduje, ze staje sie wlasnie tym, czyli pitu pitu #MeToo

    Nawet rewelacyjna i zachwycajaca Oprah Winfrey na gali Zlotych Globow, nie zdolala odwrocic mojego postrzegania i oceniania problemu wykozystywania.

    Wystapienie Oprah Winferey na Globach 2018, mozna sobie zobaczyc w linku ponizej. Jednoczesnie wszystkich zachecam i namawiam do wysluchania Seth Meyers’ Monologue at the 2018 Golden Globes, ktory wystapil zaraz po Oprah Winfrey i wlasciwie choc w zartach, to powiedzial,zwrozil uwage na to samo zagrozenie, co francuskie intelektualistki w materiale powyzej:

    https://www.youtube.com/watch?v=fN5HV79_8B8

    Bo prosze Pan i Panow, molestowanie kobiet nie jest problemem samym w sobie, ale jest czescia problemu wykozystywania czlowieka przez czlowieka w ogolnosci.

    Mocne i robiace wrazenie jest #MeToo i latwo jest sie emocjonalnie zaanagzowac i stracic postrzeganie, ze to jest jeden z aspektow wykozystywania…

    Jednoczesnie fala oburzenia wzburzona #MeToo coraz wyrazniej ujawnia, ze w reakcji tak slusznej z moralnego punktu widzenia, jest tez zagrozenie dla istotnej i waznej czesci relacji mesko damskichj jaka jest gra wstepna w postaci „podrywania”.

    Moze maja racje Francuzki, ze grozic to moze nawrotem jakiejs formy purytanizmu, moze…, ale jesli by sie tak potoczylo, to przypomne, ze w purytanizmie relacje mesko damskie byly jeszcze bardziej skrzywione na kozysc mezczyzn, choc zewnetrznie byly sztywno poprawne.

    pozdrowka
    ~l.

  200. Nefer
    11 stycznia o godz. 10:39

    No no no … „gienius” z Zoliborza moze miec wlasnie taki plan…

    W sumie to chyba zrobilbym to samo. Opozycji nie ma. Ja goroje we wszystkim. Mam poparcie, mam kase, wszyscy na mnie leca zzeby sie zalapac i nachapac… i w dodatku to nie ja, tylko rezydent palacowy oglosi wybory …

    Jesli tak kombinuje Jaroslaw Kaczynski, to trzeba przyznac, ze dobrze kombinuje.

  201. Jedno co z tego może wyjść to teraz pisom został w ręku tylko niewygodny średniowieczny postulat zakazu aborcji ciężko uszkodzonych płodów i wóz albo przewóz, nie będą mogli ściemniać i lawirować między jednym projektem obywatelskim a drugim. Będą się musieli określić, między twardogłowym elektoratem i dyszącym w kark kościołem albo niezdecydowanym elektoratem który chcą znęcić ulizanym, europejsko wyglądającym Morawieckim.

    Straszny jednak niesmak po PO i N. Żadne tłumaczenia i kary finansowe niczego nie naprawią. Patafiany. Śmiech Kaczyńskiego słychać aż tutaj.

  202. lonefather
    11 stycznia o godz. 12:15

    A opozycja właśnie się rozkosznie całkowicie podłożyła, swojemu elektoratowi przede wszystkim. Więc mogliby zdobyć większość konstytucyjną jadąc po bandzie.

  203. Tanaka
    11 stycznia o godz. 10:04

    Tanako, wstępnie znalazłem w przeglądarce coś takiego:

    „Kopanie torfu – Bałtycka Biblioteka Cyfrowa
    bibliotekacyfrowa.eu/dlibra/publication/30834?tab=1
    30 lis 2012 – Okolice Jamna, pow. Koszalin-Bobolice, przed 1945 r.”

    Więc coś jest na rzeczy. Są dwie staruteńkie fotki z ręcznego kopania torfu. Spróbowałem zapisać, ale widać muszę pierw skończyć wyższą szkołę otwierania zabardaczonych różnym śmieciem internetowych stron, żeby coś się potem pokazało, a na to już nie mam czasu ani chęci. W każdym razie zainteresowała mnie ta depresja (moja melioracyjna firma naprawiała wielokrotnie wał w tym miejscu, które pokazałem), więc może skoczę do naszego muzeum, gdzie kultura jamneńska to chyba namber uan. Cóś się dowiem, to przekażę jako ciekawostkę.

  204. Symetryzm zdrady.

    „…Jedną z posłanek, która była na sali, ale nie zagłosowała, była Alicja Chybicka z PO. Chybicka jest lekarzem pediatrą(!), profesorem(!) nauk medycznych(!). Partia ogłosiła ją kandydatką na prezydentkę(!) Wrocławia…”
    [GW]

    Szeroka dyskusja medialna o ‚symetryźmie’ to kolejny przykład mieszania pojęć.
    Oczywiście, nie ma symetrii geometrycznej wymiarów gwałtu na cywilizacji państwa polskiego, pomiędzy dawniej rządzącymi ‚platformami’ czy ‚uniami’ a obecną szajką.
    Jest jednak symetria aksjologiczna – i ta właśnie symetria, np. w kwestii narzucania przez państwo światopoglądów dogmatycznych przez poprzednie rządy, kosztem zdrowia i życia obywateli, UTOROWAŁA drogę szajce -i jej zdemoralizowanym akolitom- do władzy.
    – – –
    @ Lonefather

    Szał samosądów i polowań na czarownice to nieodłączny element kontrrewolucji cywilizacyjnej.
    Szatan (bez wątpienia pisany cyrylicą) swój jakże inteligentny projekt, jak widmo niesie w świat.
    Inna(?) sprawa, że globalizacja społecznościowa idiotyzmu i chamstwa żądnego cudzych fruktów, to już wkład własny wolnych od rozumu nowych Babilończyków.

    Boże, jak to dobrze, że ostał się wartościami, w ty sieciowej stajni Augiasza jedynie Nasz Blog! 😉
    – – –
    Nb.
    Ja czuję, że część aktywności bloga wkrótce zaowocuje JUTUBERSTWEM.
    Czy macie ochotę na VideoBloga z Listami Ateistów?
    Sami popatrzcie oczyma duszy, jak (pom)wbocek sunie po wodzie na jednym kole, Tanaka prawi z ambony na pustyni postSzyszkowej, Lewy nadaje spod sfrancuziałej katedry, Kostka oszczędnie rzuca słowa na fale przyboju, anumlik anumliczy akuratnie w akapitach annałów, Nefer odwija się zwinie znad biurka… 😉

    Proroctwo to zapodaję zafriko i z oskomą, ukłony.

  205. Nefer
    11 stycznia o godz. 12:18

    Jesli taki jest plan wodzuuunia, to zdobeda…

    Popacz sama:
    – Maciarewicz wycofany
    – wybory oglasza Duda

    Kaczynskiego, ani widac, ani slychac, a na dodatek glosowal za dalszym procedowaniem projektu „Ratujmy Kobiety”, czyli przesuniecie w centrum dokonane, awybory wygrane …

    No po prostu genialne zagranie. Beda mieli wiekszosc konstytucyjna, to zalegalizuja co prawda post factum, ale zalegaluzuja nowa konstytucja zlamanie starej welokrotne…

    Jurwa zesz mac losu naszego !

  206. @Gekko
    11 stycznia o godz. 11:50
    Problem w tym, że głos chama czy idioty ma taką samą wartośc jak głos wielkiego profesora Hartmana. I to w końcu trzaba przyjąć do wiadomości.

  207. @ Nefer

    Bardzo trafnie zapodajesz.
    Zdemoralizowanie niezasłużonymi i darmowymi dietami owocuje.
    Ja przy okazji podsyłam opinię S.Skarżyńskiego sprzed kilku dni, której tytuł mówi sam za siebie (a treść jeszcze trafniej).
    Pomimo pewnego pokąsania lewactwem obyczajowym, analitycznie to niezwykle przenikliwy obserwator polityczny.
    Jego dalsze, bieżące komentarze w GW równie interesujące.
    „Opozycja się doigrała. PiS idzie ją zjeść”
    http://wyborcza.pl/7,75968,22873917,opozycja-sie-doigrala-pis-idzie-ja-zjesc.html

  208. Ewa-Joanna
    11 stycznia o godz. 12:44

    Masz rację, jak w serialu „Alternatywy”; nie ma jednak mowy o „nieprzyjmowaniu do wiadomości”.
    Chodzi o to, że równość głosów nie daje równości wybranego do zamiatania domu gospodarza Anioła z prawem do wynoszenia sreber z mieszkania lokatora.
    Demokracja nie polega na tym, że wybór większości unieważnia prawa, tytuł własności, a nawet istnienie mniejszości, instytucji państwa, norm prawnych czy moralnych, oddając to wszystko na łaskę i niełaskę kacyka.
    Brzytwa w rękach małpy nie czyni z niej fryzjera.

  209. lonefather
    11 stycznia o godz. 12:38

    Coś knują bo znowu schowali największych szkodników a Kaczyński przestał się pokazywać.

    Ale żeby, jak czytam, „złodziej” został naczelnym szefem policji? A to się muszą w służbach cieszyć…

    Gekko
    11 stycznia o godz. 12:50

    Polemika z oko.press na temat zjedzenia bądź nie przez PiS. Tylko że wczoraj PO i N same się położyły na półmisku, z przybraniem.

    https://oko.press/rekonstrukcja-tyle-sukces-porazki-kaczynskiego-ocenia-prof-pelczynska-nalecz/

  210. @Gekko
    11 stycznia o godz. 12:58
    Ale skąd ma cham wiedzieć na czym polega demokracja? On jest prosty – to wola większości. A „większość” wybrała sobie to co jest teraz, bo inna „większość” nie widziała sensu pójścia na wybory.
    No i tym systemem wynoszą te srebra… Bo cham nie myśli przyszłościowo, on się cieszy, że komuś tam dowalili a innemu zabrali i dadza „im” popalić. Dopiero jak stanie nad pustą miską to zajęczy.

  211. Nefer
    11 stycznia o godz. 13:27

    Niestety, zupełnie się z komentem p. Nałęcz nie zgadzam.
    a/ „jeśli ktoś zmienia ministrów, to dlatego, że się nie sprawdzili, chyba, że jest miłośnikiem nieodpowiedzialnych karuzeli personalnych”
    To nie kwestia miłośnictwa, a pragmatyki satrapy, gdzie twarz znaczy tyle, ile można z niej wycisnąć (człowiek w tym modelu nie ma znaczenia). Tu chodziło o zmianę twarzy, celem wizerunkowego zneutralizowania oporu opozycji i świata przecież, a nie o merytoryczną efektywność w domniemanej funkcji. Chodziło także o dyscyplinę szajki przez demonstrację totalnej władzy opartej na ocenie ślepej lojalności – u boku satrapy każdy może pojawić się lub zniknąć, niezależnie od tego czy nadawał się czy spaprał wynik na danym stanowisku. Ocena mianowań i dymisji pod kątem efektywności na stanowisku to w tym modelu kompletne nieporozumienie.

    b/ „Taka żonglerka instytucjami niesie za sobą ogromne koszty i na pewno nie sprzyja sprawczości państwa polskiego.”
    Wszystko zależy od oceny celu istnienia tych bytów. Komentarz jw.; tu chodzi nie o efektywność, a o pełnię poczucia strachu i poddaństwa, wskutek celowego chaosu kontrolowanego jedynie wolą kacyka.

    c/ :…podważył swoją narrację o zgniłym i postkomunistycznym charakterze III RP…Ministrem spraw zagranicznych został bowiem człowiek, który nie tylko należał do tych elit, lecz co gorsza kształcił je…”
    Niestety kolejna niemądra bzdura. Narracja kacyka o zgniłości, jest na użytek postrachu i podziału tego ciemniejszego ludu poddanego – na grzesznych i bezgrzesznych. Przy czym kacyk ma moc ułaskawienia i wyniesienia nawet najupadlejszych grzeszników. Bardziej kumaci wiedzą, że naznaczenie zgniłością to pic, by zmotywować do poparcia szajki.

    Wszystkie w/w modele, dekonstruujące akompetentną analizę p. Nałęcz, powinny być dobrze znane bywalcom kościółka (skąd te taktyki się wywodzą) a zresztą są cechą każdego ahumanistycznego ideolo-totalitaryzmu.
    Niemniej przecież, nieobce te objawy francy, znane być powinny niemłodym a pobożnym epistolarnym ateistom. 😉

  212. Gekko
    11 stycznia o godz. 12:50

    „Zjesc opozycje?”

    JAkie tam zjesc? Zalatwic na cacy, zeby przez najblizsze kilka lat nie stanowila zagrozenia…

    Jak pisze w Kontrrewolucji, po zdobyciu wladzy, trzeba ja umocnic. Umacnia sie przez zniszczenie, czyli „konsumpcje”, wiec to co pisze Skarzynski, tylko potwierdza moja opinie.

    Jedyne co mozna na plus tej tak zwanej opozycji zaliczyc, to to, ze sie nie dala nabrac na projekt Kaczynskiego tak zwanej „opozycji koncesjonowanej!”, czyli listka figowego na dyktaturze.

  213. Ewa-Joanna
    11 stycznia o godz. 13:44

    Demokracja uczy przykładem.
    Demokracja się zbiorowo opłaca. Zaś nasza, po ’89 nauczyła lud tego, co se wybrał gdy nauki ukończył, bo pensja przyszła do ludu sama, z brukselką, a nie z demokracji.
    Demokracja uczy też swą siłą.
    Zdolną do samoobrony, bo przecież nie jest stanem łaski, a wypracowaną postawą, terytorium które bez obrony pada łupem.

    Jaki przykład, jaką naukę i jaką siłę zbudowaliśmy sobie naszą demokracją to jeszcze, niestety w ostatnim błysku bielejącego oka zobaczymy, teraz widzimy dopiero zwiastowanie i pomruki burzy.

    Opozycja natomiast wierzy, że to co najwyżej pie.dy wypiętej małpiej d.py suwerena, z którą da się dietetycznie rzyć – wystarczy tylko wywietrzyć, otwierając drzwi Sejmu przy wyjściu z pewnych głosowań.

    PS Ja bardzo nie lubię chamskich epitetów, typu: chamstwo, jeśli nic za nimi nie stoi. Niestety, dziś ten epitet nie jest w stanie przysłonić nawet listkiem figowym rzesz stojącą za nim i przez to staje się obrzydliwie niezbędny.

  214. lonefather
    11 stycznia o godz. 14:02

    Tak jakby jest, jak piszesz.

    Opozycja miała krytyczną ostatnią szansę i zrobiła z niej farsę.
    Rok temu, w proteście sejmowym.
    A powinna najdalej po wyborach zerwać sejm, to było jedyne wyjście.
    Dziś opozycja parlamentarna zadekretowała swą koncesję w sposób manifestacyjny.

    Te niegłosowania, to był ostentacyjny i jawny sygnał do ziejącej na nas d.py, że są chętni lokatorzy.
    To wciągające.

  215. Nefer
    11 stycznia o godz. 13:27

    Kaczysnki knuje caly czas.

    Obserwowane zajscia wygladaja na kolejna powtorke z rozrywki, czyli schowanie prawdziwej twarzy, za parawanem z marionetek i show w postaci odwracajacych uwage wrzutek.

    Slucham sobie mistrzow sowa dziennikarskiego i o czym gledza sami miedzy soba i ze swoimi goscmi?

    Wlasnie o marionetkach i wielkiej roli jaka beda odgrywac i jakich zmian sie mozna spodziewac dzieki temu, ze marionetka „SZ” zostala zamieniona marionetka „M”, czy maroinetka „R”, marionetka „CH”?

    I o wrzutkach performerskich dyskutuja tez, tak jak dyskutowali wczesniej.

    Ech… !

    Jurwa zesz mac losu naszego!

    pozdrowka
    ~l.

  216. @ Lonek

    „Slucham sobie mistrzow sowa dziennikarskiego…i o czym gledza sami miedzy soba i ze swoimi goscmi? Wlasnie o marionetkach i wielkiej roli jaka beda odgrywac i jakich zmian sie mozna spodziewac dzieki temu, ze marionetka „SZ” zostala zamieniona marionetka „M”, czy maroinetka „R”, marionetka „CH”?

    Mnie się zdaje, sięgając do poprzedniego tematu wstępniaka, że robią nam już dziś za sztuczną inteligencję.
    Sztuczna, że to mistrzowie, a inteligentncja – że się przystosowują i bez tego mistrzostwa.
    Bo my, te prawdziwe inteligenty robimy na blogu to samo, tyle że za darmo.

    A może z tą inteligencją jest na odwrót i chodzi po prostu o zdradę?

    Jezu, jak autorzy wstępniaków są w stanie przewidzieć i zdarzenia i ich kolejność… 😉

  217. A na czym polega pokąsanie lewactwem obyczajowym?
    Że się tak zapytam nikogo w szczególności, bo granica między pisem a nie-pisem jest tak cieńka, że już jej nie ma w żadnym z trzech znanych nam wymiarów. Może jest w czwartym ale i to nie jest pewne. W związku z tym gratulacje dla nad-prezesa za przejęcie Umęczonej. Kto może się szybko podkłada. Niektórzy pakują walizki. A reszta niczego nie zauważyła.
    Spalić to wszystko, może na zgliszczach coś wyrośnie.

  218. Tak w szczególności: do niczego.

    „…Feministki i feminiści chcą tylko, by archanioł Gabriel nie ogłaszał Maryi od drzwi, co z nią będzie, tylko uprzejmie przedstawił możliwości i w imieniu szefa zapytał, czy Maryja chciałaby przysłużyć się wspólnej sprawie, rodząc zbawiciela…”
    Stanisław Skarżyński
    GW http://wyborcza.pl/osiemdziewiec/7,159012,22825703,feministki-i-feminisci-nie-chca-zeby-to-jozef-rodzil-jezusa.html

    Chociaż cytat do niczego, pokąsanie dotyka też głowy skądinąd nie od P(a)rady… 😉

  219. Gekko
    11 stycznia o godz. 14:19

    Z przewidywaniem to jest tak, ze obojetnie co przewidzisz, to wystarczy dostatecznie dlugo poczekac, zeby sie spelnilo, jesli tylko dostatecznie nieprecyzyjnie przewidzisz.

    Jesli pamietasz, to ja w Kontrrewolucji nieodmiennie przewiduje upadek Kaczynskiego. Bo mam absolutna pewnosc, ze kiedys upadnie, co jest wielokrotnie potwierdzona historyczna prawidlowoscia, ze zawsze kiedys przychodzi upadek. Jedyne czego nie przewiduje, to tylko kiedy to sie stanie.

    Pewnik upadku Kaczysnkiego i jego PiSa, uzupelniam analizami mozliwych przyczyn, czy okolicznosci zawalenia… Przynajmniej tymi przyczynami, ktore znam i okolicznosci, ktorych zajscie jest mozliwe, czy prawdopodobne.

    pozdrowka
    ~l.

  220. izabella
    11 stycznia o godz. 14:24

    Mam nadzieje, ze pociesze, bo granica miedzy PiSem, a niepisem, jest…

    Problem jest najwyrazniej w klasyfikowaniu, co i kto jest, a co i kto nie jest. Jesli sie popelnia blad w identyfikacji, to moze wyjsc, ze granicy nie ma. Ale powtorze, ze to nie jest dowod na to, ze granicy nie ma, tylko blad w identyfikacji.

    W sprawie „pokasania” jest podobnie. Zauwaz ze sie zatrzymalem na samym „pokasaniu”. Zatrzymalem sie bo zostalem kiedys pokasany, bez cudzyslowu czyli doslownie”, przez jak najbardziej prawidlowa prawicowa katoliczke.

    Okolicznosci pokasania nie maja znaczenia, za to znaczenie ma to, ze poza pewnymi doznaniami fizycznymi, zadnych innych skutkow pokasania u siebie, zdeklarowanego liberalnego lewicowca, nie zaobserwowalem. Z czego wnosze, ze jesli to nie bylo wsciekle lewactwo obyczajowe, to zadnych skutkow byc nie powinno. Co z kolei czyni przedmiot rozwazan, nieistotnym ozdobnikiem dyskusyjnym.

    Bo jesli nie zaraza prawicowe pokasanie, to lewicowe tez nie.

  221. Posłowie PO trzęsą tyłkami przed kk. Wolą się nie rozliczać przed kk niż przed wyborcami zbierającymi podpisy.

  222. Ach, rozumiem. Lewacy obyczajowi w wolnych chwilach feminizują ewangelie.

    To chyba broń elektromagnetyczna w akcji. Taka o częstotliwości około 100 MHz.

  223. lonefather
    11 stycznia o godz. 14:50
    „Z przewidywaniem to jest tak, ze obojetnie co przewidzisz, to wystarczy dostatecznie dlugo poczekac, zeby sie spelnilo, jesli tylko dostatecznie nieprecyzyjnie przewidzisz.”

    Ament.
    A najlepiej sprawdzają się proroctwa dla nieśmiertelnych …hihi.

    ” zostalem kiedys pokasany, bez cudzyslowu czyli doslownie, przez jak najbardziej prawidlowa prawicowa katoliczke…”

    Może i bez konsekwencji, ale musiało być bosko… 😉

    Pozdrówka tyż. 😉

  224. Gekko
    11 stycznia o godz. 13:51

    Mój komentarz
    Przychylam się ( w 75 – 80 %) do Twojej metody rozbioru, dekonstrukcji taktyki Jarosława Ka.
    W jego działaniach dominuje element demonstracji siły, wskazywania, ze wszyscy są podlegli, nauczania, ze nie podskoczysz i .ówno zrobisz, gdy się sprzeniewierzysz, bo ja, to partia, partia, to ja, to ja mam mandat.

    Ten element dominuje, co nie znaczy, ze inne elementy są tam nieobecne, że inni szatani tam nie są czynni. Ta taktyka, jak każdego autokraty z powołania, ma swoje bariery, dołki, pierepałki i niespodzianki, które paranoik na bieżąco musi śledzić i odpowiednio być plastycznym, by nie wyszło że jest paranoik (jak najmniej takich momentów, jak ten w sejmie – ja bez żadnego trybu), tylko by wyszło że jest jak najnormalniejszy normals, tylko bardziej inteligentny, przewidujący i mocny duchem, a jeśli do niektórych to nie przemawia, to niech myślą, że on jest cwany, nieustępliwy i surowy, gdy zajdzie potrzeba.

    Rekonstrukcja rządu nie jest tylko zmianą dokonaną np. w celu np. ucieczki do przodu Jest demonstracją przewagi, świadectwem wodzostwa, chwytem, rotacją, manipulacją przystosowaną do okoliczności, zagrywką, której odpowiednio poinstruowane zespoły nadają publicznie sens, reklamują i laudują jako kolejne mądre posunięcie mądrego (wyjątkowego) przywódcy, a jednocześnie jest to posunięcie demokratyczne, bo omówione w trójkącie premier – prezydent – szeregowy poseł, co ma przemówić zarówno do ludu, jaki i rotowanych polityków. To tu, na najważniejszym wierzchołku trójkąta jest ośrodek władzy, tu odbywają się narady, tu zapadają ostateczne decyzje, tu jest ośrodek dowodzenia partii, która wygrała, dzięki mnie wygrała – takie są sugestie zwarte w tych laudacjach, tak ma myśleć brać PiSowska, a dobrze by było, gdyby takie myślenie zajęło głowy ludu PiSowskiego elektoralnego.
    Pzdr, TJ

  225. @izabella 11 stycznia o godz. 14:24
    „A na czym polega pokąsanie lewactwem obyczajowym?

    Izabella zadała pytanie, pod którym się podpisuję.
    I proszę o wyjaśnienie.

  226. Gekko
    11 stycznia o godz. 15:17

    W obu wypadkach, „no comment”!

  227. Na marginesie
    11 stycznia o godz. 15:46

    Izabella przyjela tlumaczenie moje. Nie badalem czestotliwosci, wiec nie potwierdze 100Mhz, niemniej domniemywam, ze niezaleznie od czestotliwosci, fala musiala byc wspolna, czyli ta sama, pomimo takiej roznicy swiatopogladowych.

    Powyzsze posrednio potwierdza generalna slusznosc hasla rewolucji dzieci kwiatow, czyli Make Love Not War.

  228. @lonefather 11 stycznia o godz. 15:53

    Nie wiem, z czego wnioskujesz, że „izabella przyjęła tłumaczenie”.
    Z jej ironicznego komentarza?
    Serio?

    Poza tym chodzi mi nie tylko o „pokąsanie” ale przede wszystkim o „lewactwo”, termin używany w polskim necie głównie po to, żeby przywalić realnym lub wyimaginowanym oponentom.

    Co to znaczy „lewactwo”? Proszę, słucham.

  229. Na marginesie
    11 stycznia o godz. 16:01

    Ty to tak na serio?

    Ironiczne pytanie.
    Ironiczna odpowiedz.
    Ironiczny koment.

    A Ty dalej na powaznie?
    Cz Ty powazna jestes?

    Nie ma @Namarginesko „lewactwa”, jest epitet, co ma obrazac. I jesli sama tego nie dostrzegasz, to ja „tiebia oczien sorry”…

  230. Na marginesie
    11 stycznia o godz. 16:01

    Widac, ze dostrzegasz w tym co napisalas o dowalaniu.

    Widac, a sie pytasz.

    Ja tiebia oczien sorry….

  231. Po co pytac o cos, co sie wie?

    No po co?

  232. tejot
    11 stycznia o godz. 15:45

    Dziękuję za uwagę.
    Oczywiście, wszystko na co wskazujesz to są objawy osobnicze – niedwuznaczne i charakterystyczne.
    Ja mam również (również!) wrażenie, że są tam czynne też i inne czynniki.
    To jest straceńcza, porąbana strategia, ale, niestety idąca w parze z obłąkańczo wyrozumowaną i trafną przemyślaną taktyką.
    To, że taktyka znana, prymitywna i skompromitowana …i działa, to tylko wymiar upadku naszej edukacji narodowej, poziomu morale i stanu kapitału społecznego.
    Trochę o tym udziale taktyki pisze, jakże trafnie imho, prof. Cześnik, tu:
    „Po rekonstrukcji … nadchodzą czasy próby dla polskich elit”
    http://wyborcza.pl/7,75398,22883936,po-rekonstrukcji-rzadu-nadchodza-czasy-proby-dla-polskich-elit.html

    – – –

    Przy okazji, wsparcie dla spostrzeżeń Nefer i bodaj Lonka (które ja podzielam, może nie co do terminu, ale jednak), niesie Gadomski tu:
    http://wyborcza.pl/7,75968,22882885,czy-pis-planuje-przyspieszone-wybory-w-lutym.html
    – – –

    @ Lonefather

    Nie do Ciebie ta czepka, Lonku, idę o zakład.
    Lecz i tak kęs za duży do ukąszenia komarem. 😉

  233. Co do ustawy anty-aborcyjnej, prezes się chyba nie posunie do najgorszego(*), bo nie chce buntu tych co nie mają nic do stracenia. On będzie ludzki pan.

    Ci co oglądają sporty, wiedzą że przeciwnika nie należy upokarzać zbyt dotkliwie. Taki poniżony przeciwnik może nagle odkryć w sobie coś, o czym nawet nie wiedział że to ma.

    Teraz jest moment na bunt tych przyzwoitych. Jeśli tacy jeszcze są.

    Chociaż w przypadku opozycji, nie tyle nie wiedział że ma, co wiedział że nie ma. Podobne, ale zupełnie co innego. Może trudno być Rejtanem jak się nie jest zamożnym ziemianinem. W końcu żyć trzeba.

    (*) Najgorsze jest funkcją czasu

  234. A ja nadal nie wiem, co to znaczy „lewactwo”. Jeśli termin jest po prostu obelgą (jak twierdzi lonefather) to i tak powinien chyba mieć jakiś zakres znaczeniowy, zwłaszcza gdy rzuca nim dyskutant przynajmniej we własnym mniemaniu inteligentny.
    A czy ja na poważnie? Raczej tak. Nie wiem, dlaczego Polacy zakładają, że cała reszta świata musi jakoś instynktownie rozumieć, o co im chodzi.

  235. Na marginesie
    11 stycznia o godz. 17:05

    Co to jest „lewactwo” można sprawdzić, słuchając prawidłowej katoliczki – Pawłowicz Krystyny. Właśnie oświadczyła, że to lewactwo odwołało Macierewicza z ministra.
    Zakres znaczeniowy nie ma znaczenia. Znaczenie ma tylko wypróżnienie.

  236. lonefather
    11 stycznia o godz. 16:07

    Dla poddierżki razgawora.

  237. @Tanaka 11 stycznia o godz. 17:18

    Dowcipne – ale ja nie rozmawiam z panią Krychą. Terminu „lewactwo” użył Gekko, zarzucając „lewactwo obyczajowe” dziennikarzowi, o którym to dziennikarzu skądinąd wyrażał się pochlebnie. Nie była to ironia (sprawdź definicję ironii, lonefather) ani „tfurczy” dystans względem terminu „lewactwo” tylko po prostu subiektywna ocena dziennikarza.

    Na marginesie: Kate Fox, autorka „Watching the English” pisze o krasnalach ogrodowych – które zdaniem kumatych Anglików, są w złym guście. Po stwierdzeniu obecności krasnala w ogrodzie „kumatego” znajomego i wyjaśnieniu właściciela obiektu, że cel umieszczenia krasnala w tym ogrodzie był ironiczny, zaczęła drążyć, na czym miałaby polegać owa ironia… I nie doczekała się odpowiedzi, wywołując przy okazji konsternację.

  238. wbocek
    11 stycznia o godz. 12:22

    Bardzo ciekawe. Kopacze mieli specjalne noże. fach chyba był popłatny bo porządnie i estetycznie ubrani. A na środku nieodzowność zawodu: dzban z kamionki i kryształowy kieliszek. Torf zaś leżał grubą warstwą. Krojenie w cegły bardzo praktyczne. Przypominam też sobie, że torfem ogacano domy. A roślin zielonych – mech był znakomitym materiałem.
    I nie mniej ciekawa ta biblioteka cyfrowa, pełna przedwojennych, niemieckich postaci: Helmut Langenhein, pani Gliefe, Elizabeth Duske, stelmach Block, ale i jedno polskie nazwisko: Elfrieda Grudzień.
    Ciekawe i nieproste były to czasy. Niedawno, oglądając zbiory w zamku pruskiej rodziny von Krockow, patrzyłem na dwa, wiszące obok siebie portrety braci von Krockow: jeden uważał się za Polaka i służył w Polskim Wojsku, drugi służył w Wehrmachcie. Niewiele brakowało, a strzelali by do siebie we wrześniu ’39, bo bitwy ich oddziałów rozgrywały się bardzo blisko siebie.
    Z perspektywy czasu, wygląda na to, że gdyby nie te Ziemie Odzyskane jak mówił Pawlak, albo Wyzyskane jak mówił dozorca Popiołek, czyli w obu przypadkach Wacław Kowalski, to tak by się Polska nadawała do Unii Europejskiej, jak gwóźdź do kaszanki czyli siodło dla krowy jak mówił Gustlik, co go siłą do Wehrmachtu wcielili, ale zwiał do naszych.

  239. @Na marginesie
    Ubiegłaś mnie. Zaczęłam bowiem podejrzewać, że za przemiłym nikiem na g, kryje się posłanka Krystyna P. I wszystko zaczęłoby mieć sens.

  240. Na marginesie
    11 stycznia o godz. 17:36

    Ja też nie rozmawiam z oną, chyba nikt z blogowiczów, ale ona rozmawia z nami, czy chcemy, czy nie. Co ja gadam: ryczy, co u niej jest łagodnym jak u Jezuska, sposobem przemawiania. Krasnal w ogrodzie jest i dla mnie bardzo bez gustu, chyba, że krasnoludek mniemany, który się nadaje na bozię i my z @Pobockiem bardzo go uważamy.
    Zamiast ironicznie umieszczać w ogrodzie krasnala, nieironicznie umieszczam azalie, rododendrony, magnolie, derenie, róże, hortensje, kamienie i inne takie niezłośliwości, które mają jednak działanie magiczne, jak krasnoludek, bo wywołują wścieklicę pewnej mojej sąsiadki, która złożyła na mnie donos na policję, że jestem bandyta. Ona bowiem mogłaby, gdyby podeszła do krzaka hortensji, zaplątać się w pędach, upaść i zginąć.
    W tej sytuacji nie jest to takie jasne, na czym polega ironia, złośliwość czy chęć mordu.

  241. Ryszard Nowak doniesie do prokuratury na Adama Michnika za porównanie Radia Maryja do sekty
    (GW, 11.01.2018)

  242. @izabella 11 stycznia o godz. 17:43
    Bingo!
    😀 😀 😀

  243. @ozzy 11 stycznia o godz. 17:57

    A ja myślałam, że Ryszard Nowak tropi sekty… a nie użytkowników terminu.
    Live and learn 🙂

  244. @Tanaka 11 stycznia o godz. 17:37

    Ech, ta polska, ehem, specyfika… 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=aFYPKEcrYTo

  245. Zdrada nas wyzwoli?

    Przy okazji istnej eksplozji wróżbiarstwa komentatorów politycznych, co do stopnia dobroci i praw jej własności z tytułu zmiany facjat w rządzie (facjat, bo twarz to trzeba mieć), z następczą (temat jaką facjatę ma rząd jest dla komentatorów jednodniowy – i słusznie!) lamentacją nad masywnym wejściem opozycji do urządzania się w du.ie dobrej zmiany, poprzez wyjście z głosowania d.ą (czyli frontem) do wyborcy, natrafiłem na kapitalną syntezę sytuacji.
    Napisał po prawacku, elegancko sformułowany wizualnie, niemniej intelektualnie poprawny publicysta GW tak:

    „…Lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna postawił tezę, że zmiany w rządzie Prawa i Sprawiedliwości to sukces opozycji, szczególnie PO.
    A może postawmy tezę idącą dalej.
    Taki Mateusz Morawiecki to byłby niezły premier Platformy Obywatelskiej”

    Ogromie mi się ta synteza podoba; jakże pięknie ilustruje fałsz podziału na odpustowe prawactwo i hipsterskie lewactwo …na jednorodnym gumnie.
    Może po prostu, bez zdrady fałszywych antynomii, jesteśmy skazani na ojcowski dla podziału i nieuchronny POPiS, bo na nic innego nas nie stać?

  246. Gekko zacytował:
    „…Lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna postawił tezę, że zmiany w rządzie Prawa i Sprawiedliwości to sukces opozycji, szczególnie PO.”

    Mój komentarz
    Gekko, lider PO po raz kolejny zaświadczył, że jest politycznym patafianem, a nie politykiem z krwi i kości (kryterium minimum).
    Pzdr, TJ

  247. @ tejot

    To znamienne, że mnie też bardziej wkurza ( na kanwie tej wypowiedzi) schetynienie opozycji niż spisienie lewactwa.
    Nie mniej to syndroma patognomonicum cytowanej konkluzji, że na gumnie każden pies to czyli kot.
    PS Zapomniałem dodać, że cytowałem Pawła Wrońskiego z GW
    http://wyborcza.pl/7,75968,22880546,morawiecki-jak-tusk-czy-to-herezja-jakby-co-bylem-przeciw.html

    @ ozzy

    Na zdradzieckiego M.

    Nie będzie Żyd nam sektów psuł
    ni Ojców wyonacał
    Rdzennych Nowaków w hucie bój
    to jest codzienna praca…

  248. @NaMarginesie

    Wyglada na to, ze pytanie postawione pozostanie bez odpowiedzi, bo mam graniczace z pewnoscia przekonanie, ze Krystyna Pawlowicz tez nie udzieli na nie odpowiedzi, z tej racji, ze sama jej nie zna, bo widac golym okiem i slychac golym uchem, ze to tylko inwektywa…

  249. Na marginesie
    11 stycznia o godz. 16:01

    Namarginesko, od dawna rozmawiam z żabkami, pijawkami, nartnikami, kaczkami, kormoranami, nawet z niektórymi żywymi człowiekami – nikt z nich ani razu nie powiedział: „lewactwo”. W internecie od tego jednego wyrazu aż się roi. Obrzuciła mnie też parę razy tym wyrazem jedna Maria. Ale od obrzucania nie zrobiło mi się jaśniej. Zacząłem myśleć na własną rękę – nieporadnie, ale lepszy rydz niż nic.

    Najpierw był – chyba równolegle z „lewactwem”, ale bardziej przez jakiś czas dominujący – „leming”. Się przyjął i się wyjął. Oczywiście nie miał w potocznym obiegu żadnego znaczenia – był deprecjonującą etykietką w ustach pisowatych: Kto nie z nami, ten przeciwko nam, „leming”. Nie mógł nic więcej znaczyć, bo nikt zdrowy na głowę nie sądzi chyba, że setki tysięcy niczego nie czytających smarków latały po słownikach, żeby się dowiedzieć, co to „leming”. Zastąpił go i jest chyba sporo popularniejszy – „lewak” z „lewactwem”. Czy dlatego, że smarki przez mgłę kojarzą go z „komuną”, „komuchem”? Możliwe. Ale też „lewactwo”, „lewak” są łatwiejsze w wymowie, nawet się dają łatwo krzyczeć – jak „Leeeooon!”. „Lewak” tak samo jak „leming” w powszechnym użyciu nie znaczy nic, skoro „lewakami” są Tusk, co przed księżmi nie klękał, i Miller, i Kwaśniewski, i Wałęsa, i Komorowski, i Schetyna, i ksiądz Lemański, i nawet pan Pieronek. Ba, nawet pan Franek, chwilowo papa. „Lewak” to poręczna, zabijająca jednym strzałem broń prawych i sprawiedliwych. Ziemia polska ma być do ostatniej kosteczki oczyszczona z „lewactwa”. Dopiero na tej opoce zbudują Kościół swój.

    Można się zastanawiać, czemu w rewanżu nie powstał „prawak” i idea oczyszczenia ziemi z „prawactwa”. Być może z racji intelektualnej i moralnej przewagi „lewactwa”, które nawet nie pomyślało, że można ziemię oczyszczać z ludzi. Być może dlatego, że „lewactwo” jako aż definiowalna zbiorowość nie istnieje. A może dlatego, że jeśli coś można z dala od precyzji słowa nazwać w obecnej Polsce „lewactwem”, to jest to właśnie PiS. Odpowiadanie „lewactwem” na „lewactwo” byłoby smarkate. Znalazły się wprawdzie nieśmiałe „bolszewik”, „bolszewizm”, ale na razie nie ma wielkiej, zgodnej grupy przegranych, która by pogoniła obecnych wygranych, więc i brak pomocnych narzędzi w postaci mocnych słów. Inna rzecz, że obecni przegrani to może nie ten kaliber, co by walczył na okrzyki.

  250. Tanaka
    11 stycznia o godz. 17:37

    Dość etnograficzny opis budowy domów z torfu na Hebrydach zewnętrznych znalazłem w pewnej, wzmiankowanej tu przeze mnie Kostce, książce.
    Ogromne Kostki …torfu wycinano i z trudem układano w regularne pryzmy, zanim wyschły i wysezonowane służyły na budowie.
    Żeby było dziwaczniej, książkę tę czytałem w Krokowej…
    !!!
    Metorfizyka chyba.
    😉

  251. @ wbocek
    Wbocku, Wielki Językoznawco! 😉
    Jak słusznie zauważasz, lewactwo pochodzi od Lenina („Dziecięca choroba » lewicowości «w komunizmie”).
    Tak ówczesny piss nazywał niepissmiennych, co go podgryzali z lewa.
    Pokąsanie lewackością jest semantycznie i kontekstualnie równie nieironiczne jak bycie opozycją zjedzoną.
    Furda jednak ironia, gdy rządzić aspiruje chamówa, hihi.

    Skąd pochodzi i co znaczy cham, to już na blogu ateizdycznym chyba nie wypada…
    🙂

  252. Gekko
    11 stycznia o godz. 18:54

    Wielki Metametafizyku, jest w ruskim ładne dobitny wyraz „chamjo”, który mógłby ładnie oznaczać naszą chuligańską i chamską zbiorowość. Pasowałby jak ulał, ale co poradzisz, jak ruski.

    Fakt, że wojujący z nieistniejącym komunizmem nie wstydzili się wyrzucić z języka polskiego zasiedziałego przez 45 lat polskiego wyrazu „radziecki” (nawet go powyrzucali z historycznych nazw własnych) i w jego miejsce dać czysto rosyjski wyraz „sowiecki”. Może z nadmiaru mądrości.

  253. wbocek
    11 stycznia o godz. 19:32

    Miało być: „ładny, dobitny wyraz”

  254. Детская болезнь „левизны” в коммунизме
    W I Lenina, ktory nazywal tych, ktorzy w swoich infantylnychj i bardzo naiwnych pogladach nie zgadzali sie z Lenina wizja przebudowy spolecznstwa.
    *
    „lewizna” w j.polskim wyraz ten ma ciekawe znaczenie leksykalne

    @Gekko
    „tak trzymac!”, jak zwykl mawiac nacz. GW

  255. @wbocku

    skrotowiec „ZSSR”, rozne konfiguracje wyrazu „sowiecki”, etc etc bylo norma w publikacjach na emigracji – np. w „Kulturze” paryskiej; jeden z moich znajomych
    przekladal m.in. Hellera i Niekricza „Utopie u wladzy” (Polonia Book Fund 1987) i konsekwetnie uzwyal wyrazu „sowiecki” – juz w podtytule Historia Zwiazku Sowieckiego.

  256. ozzy
    11 stycznia o godz. 19:50
    Historia Zwiazku Sowieckiego.
    Jak już to trzeba być konsekwentnym i pisać
    Historia (może lepiej nawet Istorija) Sowieckiego Sojuza.
    Sowietowat’ to radzić. Ale komu ja to tłumaczę?

  257. ozzy
    11 stycznia o godz. 19:50

    Ozzy oj Skandynawie, nie tylko na emigracji, ale i przed wojną w Polsce była sowietczyzna. Tak też mówiła Wolna Europa. Ale ja mówię jako obywatel PRL, w której oficjalnie obowiązywał przymiotnik „radziecki” – i jako odrębny pospolity wyraz, i jako składnik nazw własnych. Po transformacji, jako wyraz dziecinnego sprzeciwu i wstrętu do wszystkiego, co peerelowskie (coś w rodzaju obecnego ostentacyjnego wstrętu pisowatych do nieistniejącej u nas komuny bądź lewicy, lewactwa) zaczęto z dnia na dzień używać czysto komunistycznego, wziętego wprost z języka bolszewickiej rewolucji wyrazu „sowiecki”. Stalin leży w grobie i się śmieje w kułak.

  258. @ zezem

    Bój w hucie, czyli
    haubica na lewiźnie

    Pozostaje pytanie, czy
    analogiczny sowiecki transport
    amerykańskich haubic
    na Berlin
    byłby bardziej Niemcom legalny
    za odpowiednią opłatą dla Schroedera
    np jak Nordstream…

    – – –
    @ ozzy
    „tak trzymac!”, jak zwykl mawiac nacz. GW

    Ale, panocku, za co?
    Za te hute, czy zabój?
    😉

  259. Na marginesie
    11 stycznia o godz. 18:05

    W innych warunkach można by podejrzewać, że ta polska specyfika to skutek jakichś kwaśnych wyziewów błota, może z bagien Prypeci. Ale już od ponad 70 lat nie mamy tej Prypeci, a specyfika trwa. Może to od tego że ludzie w piecach palą opony, butelki PET, stare kanapy, wiadra ze starymi lakierami?

  260. wbocek
    11 stycznia o godz. 20:19

    Oj, ‚jako obywatel PRL’ to już chyba zapodajesz politykę historyczną, pombocku.
    Sowiecki jest jak jankeski – oryginalny i przez ichnich tubylców zatwierdzony.
    Radziecki to był element nowomowy po staropolsku, jak ozdóbki Kazimierzowsko-Sukiennicze na tępej bryle socreala Pałacu Stalina.
    Tak samo, jak Stalinogród.

    Serdeczności nieobywatelskie 😉

  261. bukraba
    11 stycznia o godz. 18:31

    To ciekawe zjawisko medyczne: chrześcijan, zwłaszcza niektórych, bardzo świerzbi, żeby chrzcić Żydow.

  262. wbocek
    11 stycznia o godz. 20:19

    Fakt, że „radziecki” odbieraliśmy jako za bardzo dęte i potocznie mówiliśmy: „ruski” jako przymiotnik („ruski samochód”, „ruska stal” – gniotsa, nie łamiotsa) lub „Ruscy” jako rzeczownik „ludzie radzieccy”. Wiem, że w wojsku z czasem się próbowało się przyjąć „Radzieccy”, ale było nieporęczne. Nie wiem, dlaczego władza PRL nie zadekretowała „sowiecki”. Może już przed wojną wyraz miał powszechnie przyjęte negatywne konotacje, więc dla ich złagodzenia – „radziecki”.

  263. Gekko
    11 stycznia o godz. 20:27

    Z żalem i żałością, Gekko, nie ten trop. Wolałbym, byś miał rację, ale nie masz.

  264. wbocek
    11 stycznia o godz. 18:40

    Można się zastanawiać, czemu w rewanżu nie powstał „prawak” i idea oczyszczenia ziemi z „prawactwa”. Być może z racji intelektualnej i moralnej przewagi „lewactwa”, które nawet nie pomyślało, że można ziemię oczyszczać z ludzi.

    Myślę, że bardzo trafnie to opisujesz. Ci wyklinani „lewacy” to – gdy się bliżej przyjrzeć na kogo „prawacy” tak pomstują – właśnie są tego rodzaju ludźmi: mądrzejszymi, a co najmniej mniej głupimi, trudniej poddający się chorobom cynizmu, nienawiści, inkwizycyjnego zapału i chęci do wycinania przeciwników w sporze równo z ziemią.
    Wśród niezliczonych mnogości przykładów prawactwa, oczywiście żywy to przykład Pawłowicz Krystyny. Studiowała ona wraz z prof.Moniką Płatek, która ją pamięta ze studiów jako w miarę jeszcze normalną osobę. Czas minął, poglądy i emocje stężały, naostrzyły się w kościele i jest: gdyby jej jadowitość zabijała, byłyby stosy czaszek lewaków na każdym rozstaju dróg.

  265. We Wrocławiu, gdzie pombocek/wbocek ładnych parę lat życia spędził, mówiło się na Rosjan „Radzianie”. Sam mówiłem nie raz. Sowieci to była pogardliwa dość nazwa, może nie aż tak jak Kacapi, ale dość bliska.

  266. @wbocek 11 stycznia o godz. 18:40

    „Prawactwo” moim zdaniem nie ma odpowiedniej siły rażenia. Kiedyś natknęłam się w necie na osobnika, który wszystkim – łącznie ze mną – wymyślał od „lewaków-prostaków”. W odpowiedzi nazwałam go „krzywym prawiczkiem” zakładając, że ukontentuje go termin będący dokładnym przeciwieństwem tego, czego tak nie lubi. Myślisz, że był zadowolony? Ależ skąd!

  267. Nefer
    11 stycznia o godz. 0:00
    Ewa-Joanna
    11 stycznia o godz. 9:45
    i inni

    szykuję parasolkę, z pewnością za jakiś czas będzie się działo. Przyda się jak znalazł.
    Jestem strasznie wkurzona!
    Wiele kobiet się napracowało, żeby zebrać te kilkadziesiąt tysięcy podpisów. Tez zbierałam, wysłałam.
    Chyba wszyscy będziemy pamiętać nazwiska tych, którzy nie głosowali. Mało tego- zapisałam nazwiska tych europosłow, którzy głosowali przeciw europejskiej kinwencji antyprzemocowej ” https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=8&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwj6wtr31NDYAhXsCpoKHUHOD2QQFghQMAc&url=https%3A%2F%2Foko.press%2Fa-nawet-przeciw-europoslowie-tlumacza-sie-glosowania-sprawie-rownouprawnienia-zmieniaja-zdanie%2F&usg=AOvVaw33_E_0uYB33nSFrrhqoFjz

    śmieszne są te tłumaczenia, zarówno p. Danuty Hubner( a bardzo ją ceniłam) jak i Agnieszkę Kozłowską Rajewicz, która przedtem była pełnomocnikiem rządu ds równego traktowania!
    Totalny olew wielu obowiązków posłów i europosłów.
    Nieodparte wrażenie, że wielu poszło tam tylko dla kasy…

  268. @anumlik 11 stycznia o godz. 20:42
    A ja nie czuję żadnej niechęci w słowie „sowieci”.
    Może odległość albo zwyczajne zobojetnienie?

  269. Gekko
    11 stycznia o godz. 20:27

    Jeszcze drobiażdżek, Gekko. Kiedy mówię o sobie jako o obywatelu PRL, to informuję że znam FAKTY, a nie pieprzę o jakiejś polityce historycznej. Te fakty to obowiązywanie wówczas zadekretowanego nazewnictwa we wszystkim, co oficjalne. Byłbym dupa, nie językowiec, gdybym demonstrował do tego osobisty stosunek. Dwa pokolenia były wychowane z „radzieckością”. I naraz z dnia na dzień – pierdut: „sowietskij knut”. Te wszystkie zabawy i zabaweczki z nazwami, ulicami, pomnikami to takie małe, gnomowate… Gnomowaty był Stalinogród i ulica Stalina w Słupsku i gnomowci są „żołnierze wyklęci”, gnomowata jest moja ulica Jana Pawła II w miejsce tak samo głupiej nazewniczo (za długa) ulicy Związku Walki Młodych. Dobrze, że mam pod bokiem Jamno o stałej nazwie, gdzie mogę się wyindywidualizować z polskiego kurdupelstwa.

  270. @ wbocek

    Wbocku, czy nam chodzi o jakieś racje?
    Mnie nie – i odium, jakie na sowieckim ciąży to było niewątpliwie motywem lewackich metod najeźdźców narzucenia prawackiego, czyli jedynie prawidłowego: radzieckiego.

    Jak już jednak zauważasz, że czegoś nie mam, to bardzo proszę o zwrot mi uwagi na zgubę. gdzie i jaka ona.
    Naturalnie, nie w imię lewacko-prawackich racyj, a dla oświaty powszechnej, wszak my są oba publicznie wyekshibitowani.
    Dalej ukłony na wieki wieków.

  271. wbocek
    11 stycznia o godz. 20:49

    Dla drobiażdżku: przykładanie ówczesnych miar do dzisiejszych realiów, albo: odwrotnie, to ja nazywam polityką historyczną. Oczywiście w kontekście naszej pogawędki, nie tak w ogóle i sierioznie.
    U mnie w domu się mówiło sowiecki, tak mówiono w radiu WE i na świecie w ogóle, łącznie z sowietami.
    Mówienie radziecki nie było więc chyba koniecznym atrybutem obywatelstwa peerelu, co z uprzejmym uporem pozwalam sobie, k’Tobie zapodać.

  272. konstancja
    11 stycznia o godz. 20:47

    Że gdzieś jest mentalna Europa świadczą mizerne, ale jednak dobre objawy, że nie zginęła:

    „Ryszardowi Czarneckiemu grozi odwołanie ze stanowiska wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego za skandaliczne komentarze o Róży Thun. Zaapelowali o to szefowie czterech europejskich frakcji. I mają odpowiednią liczbę głosów „.
    [GW]

  273. @Na marginesie, z godz. 20:45
    Ja też nie czuję niechęci. I nie czułem w PRL-u, bo Советский Союз to był Związek Radziecki w dosłownym tłumaczeniu. Zamiennie z Krajem Rad się tej nazwy używało. Na obywateli Союза Советских Социалистических Республик mówiliśmy Radzianie. Chyba, że wiadomo było z jakiej republiki są, a wtedy nazywani byli po narodowości: Rosjanami, Łotyszmi, Ukraińcami, czy Gruzinami. Sowieci, w moim wrocławskim grajdołku, to była nazwa – może nie pogardliwa, ale na pewno „niezbyt poprawna politycznie”. Cholera wie dlaczego.

  274. Gekko
    11 stycznia o godz. 21:03

    Ale znowu wstyd dla Polski. Żeby zagranica musiała bronić Polaka przed Polakiem, boziu drogi my nigdy nie zmądrzejemy. I taką pierwszą, jedyną szansę jaką jest UE, rozwój i przyszłość, stabilizacja i bezpieczeństwo – sami własnymi ręcami…

  275. @ anumlik
    11 stycznia o godz. 20:42

    Oj, kacapy też były, ( 😉 ) ale wg mojej pamięci, to był hardkor; to wtedy, gdy była mowa o zbrodniach i występkach kulturowo-materialnych (więżenie za przekonania, kradzież zegarków itp.).
    Tyle, że ‚kacap’ odnosiło się do narodowości, u mnie pachniało poniżającym rasizmem; ‚sowiet’ odnosiło się do modelu i nośników ideologicznej i totalitarnej obcej władzy.
    Oprócz sowietów byli przecież ‚ruski’ co nas wyzwolili (ale tylko od Miemców, a nie do woli), a także rosyjska już, nie kacapska, wódka i złoto przemycane pociągami przyjaźni, albo balet rosyjski i dramaturgia np.
    Rosyjski był nawet ‚polakożerca’ Dostojewski.
    Tak, sowiecki to był nomen pejoratywny, totalitarny i totalnie odrzucany dogmatyczny ekstrem-oszołom, jak dziś: prawacki czy lewacki.
    A ‚rusek’ (nie: Rosjanin) to taki dzisiejszy, pogardliwy tylko – leming czy hipster.
    Tak oto przebiegać powinna translacja historyczna, w umysłach prehistorycznie niezmiennych, jak nasze.
    😉

  276. Gekko
    11 stycznia o godz. 21:03
    jest jakaś nadzieją.
    Słucham teraz prof. Marcina Matczaka w rozmowie z Elizą Michalik. Potwierdza się, że nasza opozycja jest do …niczego; że wybory mają szanse być sfałszowane ( mozliwość zmiany decyzji głosowania przez zamalowanie poprzedniego wyboru i zakreślenie innego), że nasi posłowie nic nie robią i nie proszą o obserwatorów następnych i nastepnych wyborów.
    Mam za złe Schetynie, że jest taki zimny i śliski jak ryba, nie dostrzega swoich braków, nie potrafi zewrzeć tego rozmemłanego towarzystwa i zagnać do pracy, a nie tylko lać krokodyle łzy za utraconą szansą. Zdaniem wielu moich znajomych ( z demonstracji i protestów) Schetyna winien ustąpić i zrobić miejsce komuś młodszemu, inaczej tez myslącemu.
    Szlag mnie trafił równo…

  277. Nefer
    11 stycznia o godz. 21:09

    No tak jakby, ale i nie jakby.
    Bo przecież Parlament UE to dla nas nie zagranica, tylko rodzima, dobrowolna Unia, co nie?
    Sursum corda. 😉

  278. konstancja
    11 stycznia o godz. 21:17

    Podzielam te nastroje, konstancjo…

    Przy okazji, podziwiam też p. Matczaka, jako mówcę i umysł.
    Ja się nawet zastanawiałem, co nim powoduje, że na tle prawniczej komentatorskiej bryndzy medialnej (emeryci albo rozpaczliwe Gersdorfy) on błyszczy i odważnie stawia ostrze do boju. Przecież profesura, przecież palestra, przecież wicie rozumicie kolego …
    Ale wiewiórki mi uświadomiły, że profesor to wykładowca i kancelista prywatny, od prawa …farmaceutycznego. Więc mu mogą skoczyć, doradzać będzie nawet i bez (np odebranej) formalnej zdolności palestrycznej, z głodu nie umrze.
    To jest właśnie gwarancja niezależności – prywatyzacja.

    Tyle, że nowy premier już zapowiedział, że Polacy niebawem będą się leczyć -zapewne wyłącznie- polskimi, narodowo-państwowymi lekami (dowożonymi autonomicznie i elektrycznie narodowo-bateryjnymi kibitkami do centralnych portów zwodniczych).
    No więc, może dobry niezależny prawnik powinien podbić swą wartość medialnie, zanim na niezależność rynek się zamknie i upaństwowi?
    Ech, wiewiórki – pańskie skórki, plotą jak w plątawicy, zawistnicy… 😉

  279. Nefer
    11 stycznia o godz. 21:09

    Ale znowu wstyd dla Polski. Żeby zagranica musiała bronić Polaka przed Polakiem, boziu drogi my nigdy nie zmądrzejemy.

    Mój komentarz
    Dobrze, że szefowie frakcji w PE wystąpili do szefa PE o podjecie działań wobec posła Czarneckiego, który jest jednym z 14 wiceprzewodniczących PE, wybrany nie za zasługi dla UE, a z klucza narodowościowego. Za zasługi, to go wysunęli na to stanowisko PiSowcy, za zasługi dla PiSu.

    Ten gość gada jak pomylony, sprawia wrażenie napastnika nadzianego jakimiś przyspieszaczami mocno halucynogennymi, kompromituje siebie, PiS oraz Polskę widzianą z oddali, jako kraj, który wydał takiego hmm, …tę. Choć w pyskowaniu jest mocny, to jego IQ zapewne nie przekracza 1 PBS.
    Pzdr TJ

  280. konstancja
    11 stycznia o godz. 21:17

    Ja tam specjalnie zły na Schetynę nie jestem. a najwyżej na płasko i standardowo. toż to przecież ciemna masa, dętka bez powietrza i rury. Bezpłodny dziamdziak, picer i bumelant, któremu, wśród innych durnot i chamskości pamiętam i to, że jako minister spraw zagranicznych pierdzielił kłamliwie, że to nie Armia Czerwona wyzwoliła Auschwitz, ale jakieś różne narody, a zwłaszcza Ukraińcy. Jak tylko został wodzem mniemanym, dałem wyraz temu, że jeszcze bardziej pogrąży PO. Musiał czytać co napisałem , zgodził się w całej rozciągłości i wykonuje.

    Parasolką trzeba i jego tłuc, a kolcem – w oko!

  281. Homo sovieticus a czlowiek radziecki?

    W Polsce, gdzies tak od r 1920 (a wiec wojny polsko-sowieckiej albo polsko-bolszewickiej) nazwy „sowiecki” i „bolszewicki” nabraly w uzyciu powszechnym ujemnego znaczenia a nawet graniczylo to z obelga. Dlatego komunisci w Polsce, zwlaszcza w czasie 2.wojny swiatowej i po niej, zaczeli poslugowac sie przymiotnikiem od polskiego slowa „rada”, czyli radziecki. Mozna przypuszczac, ze czynili to zmniejszyc emocje wokol tego slowa obciazonego negatywnie emocjonalnie,
    Jednakoz z tego obelzywego akcentu sam przymiotnik „radziecki” nabral ironicznego znaczenia. Ironio! Jakza twa moc wielka. Prosze sobie przyponiec takie wyrazenia jak
    „glowa radziecka” albo „uczeni radziecki”. Dalej „czolgi sowieckie”, „owjska sowieckie”
    a nawet bardzo oryginalne wyrazenie „sowieciarze” – reprezentanci lub zwolennicy wladzy i ustroju.

    (polecam ciekawy tekst z paryskiej „Kultury”, nr 7-8 1950, autor: Stanislaw Westfal
    „Radziecki czy sowiecki” – mam dosc duzy zbior tego czasopisma)

  282. @Gekko

    sprawa polska na forum UE to temat wiodacy szwedzkich mediow, w ktorych dominuje fakt, ze Polska to NAJWIEKSZY biorca kasy unijnej – cos na ten temat mowil Donald Tusk
    w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”. Ponadto mowi sie u Polsce wiszacej u klamki
    Orbána.

  283. @ozzy, 11 stycznia o godz. 21:39
    Homo sovieticus a czlowiek radziecki?

    No tak, postawiłeś kropkę nad i.
    Klasa; ja – dziękuję.

    Polska u klamki…
    …brakuje tylko paska. 🙁

    Rozmawiałem niedawno z pewnym znajomym polskojęzycznym cudzoziemcem skandynawskim, kolegą ze studiów.
    Najbardziej mnie przygnębiło, że nie pytał już, jak przy poprzednich spotkaniach: co się u Was(nas) dzieje.
    Prowadziliśmy tylko poprawny i niezobowiązujący dialog zawodowy i towarzyski.
    Ale najbardziej, bo jedynie w tym mnie ucieszyło, że nie muszę odpowiadać, wolę poprawne wersje wolnej skandynawskiej prasy, że chodzi o kasę, a nie o rzeź.
    Jeszcze.

    Pozdrawiam Cię, ozzy.

  284. ozzy
    11 stycznia o godz. 21:39

    Owszem: „radziecki uczony” – to w płaskim nadwiślańskim rozumieniu rzeczy marny uczony. Ten od zawracania Syr Darii kijem na suche pola,, albo taki od genetyki. No i ten z dowcipu: poduszkę wynalazł uczony Iwan Poduszakow, a kostkę brukową uczony Izmaił Kostkow.
    Głupio się zaczyna robić, gdy się na sprawę popatrzy poważniej, bo polska uczoność marnie wypada przy uczonych radzieckich. Zresztą, mamy polskich „uczonych radzieckich” – każdy kraj ich ma, a teraz mamy ich do kwadratu: ci uczeni smoleńscy postanowili przegonić „uczonych radzieckich”.

    Nie bardzo wiem, czemu „czołg sowiecki” a nie radziecki?

  285. Gekko

    Gekko wcięło mi tekst, w którym proponuję, byśmy się uważnie wzajem czytali, zamiast szybkiego wytykania mania lub niemania racji. Mówiłem o formalnie obowiązującym nazewnictwie w PRL i to było najważniejsze, co chciałem powiedzieć. Nie jestem patetyczny, więc mnie śmieszą i bulwersują wojowanie niby-polityków o nazwy. Nie wiem, czym się kierowała władza ustalając nazwę Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, ale stała się ona polską oficjalną nazwa państwa i była nią 45 lat. Więc późniejsze jej zmienianie jest właśnie polityką historyczną, co mnie zarzucasz. Jeśli ktoś będzie, pisząc o tym czasie, używał nazwy ZSRS, sfałszuje, bo wtedy nie było w języku polskim w Polsce takiej nazwy. Durnie zmienili „radzieckość” na „sowieckość”, bo pierwsze źle się im źle kojarzyło, a drugie – lepiej. To było odreagowania najgłupsze z możliwych. Goworiat durakam: duraki, duraki, a eto im oczeń obidno”. To nie o Tobie.

    Nazwy ulic, placów, bulwarów itd. nie noszą ze sobą żadnych znaczeń, prócz nazywania oznaczonych nimi rzeczy. Aleja Sienkiewicza w Słupsku nie jest życiorysem ani bibliografią Sienkiewicza, lecz aleją o nazwie „Sienkiewicza”. Tylko dmuchani politycy majstrują przy nazwach, bo przy niczym innym nie potrafią. We Wrocławiu są ulice Szewska, Kiełbaśnicza, Kacza, Gęsia, Indycza i na zdrowie – żadna polityczna menda się nie przykrochmali. Chyba że już się pod moją nieobecność przykrochmaliła, co nieroby wprost okropnie lubią.

    Ale co szkodzi, Gekko, Ci podziękować, żeś rusycystę pouczył, co to za zwierzę „sowieckość”. Dziękuję.

  286. @ Tanaka

    Polska uczoność nie wypada w ogóle, nawet sroce spod ogona, więc marny to argument za zwycięską radzieckością nauk.
    Chyba na polu Łysenki i Miczurina.

    Nie mniej zwycięska była sportowość enerdowska, a jak niektórym dopiero dziś widać jest i była nie inną sportowość radziecka.
    Mieszczące wszystkie sukcesy na główce igły szprycy z kapitalistycznym wkładem sterydującym.
    Albo wyciskająca szantażem i gułagiem ostatnie soki z rzeczywistych rosyjskich, a nie sowieckich (chyba antysowieckich) naukowców.

    Nie mieszajmy pojęć i nazw narodowości z określeniami na służalców i wykwitów systemów ograniczonych umysłowo i pokracznych fizycznie.
    Nawet, jeśli ich ograniczenie wciśnięto ciupasem w granice narodowe.

  287. @Gekko

    dziekuje i zycze spokojnych mysli niezmaconych powtarzanymi i skostnialymi zwrotami.
    A rzeczywistosc partyjno-policyjna i stan swiadomosci spolecznej mas sa takie a nie inne.
    „Co robic?”
    Trudno jest juz nawet o jakas logiczna odpowiedz.
    _____________
    „W tym kraju dziwnym nasze najprostsze wyrazy/Znaczenie maja mylne, jak te Antypody./Co chodza glowa w dol…” (Antoni Slonimski)

  288. ozzy
    11 stycznia o godz. 21:39

    Gratulacje, ozzy. Ładnie zauważyłeś przekorną transformację łagodzącego wyrazu „radziecki” w wyraz kpiący. Tyle że nie za bardzo pamiętam, by on w takim kpiącym znaczeniu się jakoś zauważalnie upowszechnił. Ale to może moja demencja się właśnie we mnie upowszechnia.

  289. wbocek
    11 stycznia o godz. 22:51

    Ale ja Cię, pombocku, w niczym nie pouczam, o co mi chodziło wyjaśniłem, w ty polityce historycznej.
    To Ty piszesz, że nie mam racji, ale ja nie wiem, co konkretnie masz na myśli, w czym.
    I dalej nie wiem, więc się bez Twej pomocy nie poprawię.
    Nie ma zresztą w ogóle rozmów o żadnych racjach, tylko o dążeniu do naświetlenia z różnych reflektorów mroku.

    Jedni gadali za peerelu „radziecki” i innego nie znali albo nie chcieli, patrząc na tabliczki którymi władza obdarzyła wszystko co się rusza. Inni mieli więcej problemów z nazewnictwem, bo pewnie nie znali języka władzy dość dobrze, lub nie umieli przestudiować kierunkowo. I też byli, nie z własnej woli, obywatelami peerelu.
    To chyba nie jest zakłamanie prawdy historycznej, jak mniemam.

    Byli więc ci obywatele różni, a niektórzy są nimi nadal w swym mniemaniu, opierając się złej zmianie.
    I wnoszą z powrotem tym samym dobrą zmianę, bo w to wierzą. O nich więc piszę gdy o polityce historycznej, o ich rozkułaczaniu elit, olewaczeniu prawactwa czy rozprawiczaniu lewactwa.
    Nie o nas przecież, wbocku czy Gekko, bo my są z innej gliny, nienasiąkliwej.

    Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, niezdawkowo a szczerze.

  290. ozzy
    11 stycznia o godz. 22:53

    Ach, tego Słonimskiego nie znałem.
    Miał On głowę tam, gdzie trzeba.
    Pytanie więc nie jest: co, ale: gdzie robić, aby móc z głową na karku.
    I patrz, taki postSłonimski Michnik, narobił się, narobił nie byle czego, a teraz nie ma gdzie… 😉

    Ukłony i serdeczności.

  291. na dobranoc
    _____________________

    Brezniew przeczytal rekopis powiesci mlodego adepta literatury
    i tak ja zrecenzowal w obecnosci autora: „Osobiscie podobala mi sie powiesc.
    Ale nie wiem, co pomysla o niej na górze?

    —-
    Pisarz radzieckil w delegacji w Tallinie
    Zona kazala mu kupic zamek blyskawiczny.
    Wchodzi do sklepu:
    „Sa zamki blyskawiczne?” – zapytal
    „Nie ma” – odpowiedziala mu panienka
    „A gdzie w mozna dostac w jakim najblizszym sklepie?”
    ” W Helsinkach! – odpowiedziala mu z ironia.

  292. @ ozzy
    Też na dobranoc ode mnie.
    Jak byłem ostatnio w Tallinie, to wydawało się -po delegacjach- że najbliższy Helsinkom sklep z alkoholem jest właśnie tam.
    No i efekt delegacyjnych zakupów też był błyskawiczny, „na miejscu” 😉

  293. Gekko
    11 stycznia o godz. 23:06

    Gekko, nie mam siły odpowiadać ani żyć. Jutro skoro świt lecę się topić. Znów mi wcięło tekst. Dość. Dobranoc

  294. WTF … znaczy sie o czym Szanowni gadacie?

    O gaciach?

    Czy o czyms waznym?

    Jesli faktycznie waznym, to prosze powiedziec o czym, ale konkretnie i bez sciemy…

  295. ozzy
    11 stycznia o godz. 23:13

    Gdyby sie byla spytala o eclery, czy zippery, to by byly …

    Sie poprostu zle spytala..

  296. Sowieci to mówiła moja babcia. 🙂
    Radziecki dla mnie jest słowem ciężkim i nieporęcznym, sowiecki nieładnym bo jakim takim upolitycznionym negatywnie, zawsze mówiłam „ruski” – pasowne i w temacie. Kacapski wydawało się obraźliwe.
    Ale w końcu wybór języka jest kwestią indywidualną. Na ogól wybieramy łatwiejsze, krótsze albo modniejsze. I jest ciekawie choć czasem sie poplącze.

  297. Lonek
    ja cię proszę nie zabieraj już więcej głosu w sprawach kobiet, dobrze? Zostań przy polityce.

  298. Post scriptum do wczorajszych tenisowych cwiercfinalow w Sydney.

    Apel – Kochani, prosze nie przysylajcie wiecej Radwanskiej do Australii; sledze jej karierie od przynajmniej 10 lat. Kibicuje, rozpowiadam wsrod przyjaciol. A ona ciagle naburmuszona, bez grama gracji, z pretensjami, co to kurna jest? Juz nie chodzi o to, ze nigdy nie wygrala finalu wielkiego szlema. Halep, Rumunka wygrala, niedlugo Albania i Kosowo…
    Ta pani reprezentuje moj stary kraj, ja sie podniecam nadymam duma a ona… Wczoraj Wloszka Giorgi, przesliczna, ambitna, 69. w rankingu bije ‚Agniche’ 6:1, 6:2 a Agnicha pewnie juz mysli o Australian Open – tam pieniadze leza na korcie. Dobijcie, wstydu oszczedzcie.
    Nie przysylajcie ‚Agi’ wiecej do Australii, prosze.

  299. zak1953
    11 stycznia o godz. 7:30

    Zaku, w podstawowce narozrabialismy w klasie pod nieobecnosc nauczyciela. Pan dyrektor wzial nas, wszystkich chlopcow (dziewczynki tez skakaly po lawkach) do gabinetu swojego strasznego. Ustawil nas (jakichs 20.) w kolejce i jak to w kolejce bywa po kolei bil po lapach taka dluga drzewnianna linijka. Przy jakims 15. z nas polamal drzewnianna linijke i spocony caly z dziwnym wyrazem na twarzy kazal wrocic do klasy.
    Wiedzielismy wczesniej, ze przezyl Oswiecim.
    Nikt nigdy nie pisnal o tym incydencie slowa. Nikomu.
    Szkoda tylko bylo ‚pomocy naukowej’ starej drzewniannej linijki.

  300. @@act
    12 stycznia o godz. 0:31

    🙂

  301. Dzieki Ewuniu ale mnie smutno jest.
    Popatrz (jezeli jestes fanka tenisa) na Giorgi, Kerber, przemile panie, dziewczyny ze Wschodniej Europy, panie iberyjskie, poludniowo amerykanskie etc. (nie lubie siostr Williams, wybacz).
    Przyjemnie ogladac (nie zartuj sobie prosze, nie jestem ‚perv’). Jestem rozgoryczony nie dlatego, ze przez lata cale chcialem, by ‚Aga’ wygrala final w. szlema a pewnie juz za pozno na to, ale z powodu jej postawy, buzi w ciup.
    Nie lamalbym krzesel o Radwanska, gdybym nie wierzyl w jej wielki talent, co roku wygrywa jakies plebiscyty o najlepsze zagranie roku etc.
    E tam, bede kibicowal dzis Angelice, naszej polskiej niemce Kerber. Czysta przyjemnosc.

  302. Tanaka
    11 stycznia o godz. 10:19 i zawsze.

    I ‚wbocek’ zawsze.

    Pasjonuje mnie ‚gleboko psychologicznie’ (bez kwalifikacji Jerzy i Tanako :-)), tzw. mechanizm (re)kompensacji.
    Kurdupel a wielki (nie Jarek K.) , kulawy a swiety.
    Brzydal a piekny, tchorz a bohater, zlodziej a sekretny dobroczynca etc.
    Wierze, ze wszyscy mamy ten mechanizm.
    Jest takie powiedzenie w angielskim: ‚what goes around, comes around’ (w luznym tlumaczeniu: wypuscisz psa za rog z prawa wroci zza rogu z lewa). Czyzby?. Chyba nie zawsze.
    Za dobrze by bylo na tym lez padole.
    Wiec zaprawde powiadam Wam ‚prawo kompensacji’ ciekawym jest prawem, jesli wogole prawem ono jest.
    Kobiety mdlaly kiedy Lord Byron wchodzil do salonu, choc konsko-szpotawa stope mial. Za Modiglianiego kaszlacego cale cale zycie gruzlika kobiety wyskakiwaly oknem, by sie zabic (biedna Jeanne, do dzis po niej placze).
    Czy mam mnozyc przyklady.

    Zanim pojde, widzialem niedawno swietny film o Serge Gainsbourgu (pamietacie ‚Je t’aime… moi non plus’ na pocztowkach dzwiekowych?), brzydki jak sam diabel, wiedzial o tym nieszczesnik, a tworzyl boskie piosenki. A Michal Aniol a Toulouse-Lautrec. Ide nie dokonczywszy…

  303. PS. zapomnialem dodac z pospiechu,

    Charlotte Gainsbourg, corka Sergia i Jane Birkin to ‚in my book’ najlepsza aktorka francuska.
    Widzialem ja ostatnio w filmie ze dwie noce temu.
    I zakochalem sie w niej beznadziejnie….znowu. I znowu bez wzajemnosci.

  304. @act
    12 stycznia o godz. 0:31
    niestety, Agnieszka sama sie wysyła.
    Podobnie, jak nasz inny tenisista Jerzy Janowicz.
    Ta dyscyplina sportu od czasu Fibaka jest prywatną inicjatywą grających i ich rodzin. Rodzice opłacaja naukę tenisa, wyjazdy, obozy, treningi-także zagranicą. Żaden związek tenisowy nie dołożył od lat złotówki na ten cel, boiska tenisowe w Polsce chyba juz tylko prywatne są. Nad żadnym kortem tenisowym nie ma logo związku tenisowego. Nawet nie wiem, czy w Polsce istnieje jescze jakis Żwiązek Tenisowy -organizacja podobna PZPN.
    Mam wrażenie, że będziesz jeszcze skazany na Agnieszkę- bywają tacy gracze, wiecznie obrażeni na świat, który się na nich nie poznał 🙂

  305. gdy sięgnę pamięcią- „Sowieci” na początku, jeszcze przed II wojna brzmiało groźnie. Tak mówiła, z lekkim strachem moja babcia. Rok 1920 i fruwająca wiadomo gdzie Maryja zrobiły swoje, ale babcia w swoim uporze nadal trwała. Po wyzwoleniu brzmiał juz bardziej życzliwie, na równi z wojskami radzieckimi i rosyjskimi. W skrócie – ruskimi.
    Potem był czas tępienia tego rzeczownika lub przymiotnika i wskazanie odpowiednio Rosjanie i radziecki jako właściwych.
    Dziś „sowieci” nie brzmi groźnie, ani obojętnie, raczej prześmiewczo.
    Ale to tylko moje sposptrzeżenia, niekoniecznie trzeba sie z tym zgadzać

  306. @act
    12 stycznia o godz. 3:41

    Kompensacja jest zjawiskiem zupełnie naturalnym i oczywistym: nie mam młotka, to wbijam gwóźdź siekierą. Kto ma słaby wzrok próbuje nadrabiać słuchem itd. W jakim stopniu działa kompensacja psychologiczna zależy od konfiguracji czynników. Strasznie zawzięta ambicja jest często tego objawem. Faceci (kobiety) co np. neurotycznie włażą na najwyższe góry, szukając maksymalnie ryzykownych sytuacji, zwykle kompensują sobie w ten sposób nieudane życie poza górami. Potrafią tak fascynująco o górach (morzu, jaskiniach, pustyniach, lasach tropikalnych it itp.) gadać, tak buchać odwagą, pasją, niespożytą energią, że słuchaczom/widzom się zdaje, że to jacyś absolutnie fantastyczni ludzie, „megapozytywni”. „szok i niedowierzanie” – gdy się nagle okazuje coś przeciwnego.

  307. konstancja
    12 stycznia o godz. 9:19

    Pokolenie moich dziadków też mówiło „sowiecki”, co im zostało sprzed wojny, i chociaż później dookoła słyszeli „radziecki” to nawyk brał zwykle górę.
    A swoją drogą, mogłaby Maryja znowu pofruwać. Niekoniecznie w celach wojennych, ale tak dla przyjemności. Teraz wszyscy, a to kajaki, a to rowery, albo biegi terenowe, narty, łyżwy, rolki albo kąpanie się zimą w morzu. A Maryja nic. Organ nieużywany zanika. Czyżby Maryji zanikły skrzydła? Mogłaby się zimą w morzu kąpać. Zdrowo. Albo mogłaby, dla towarzystwa z @Pombockiem, połazić po wyspie imienia Świętego Ojca Świętego. I raźniej i miło tak z @Pombockiem, od którego dowiedziałaby się, że to jej się zdaje na temat Wszechmogącego to bajki.

  308. konstancja
    12 stycznia o godz. 9:19

    Miałem się dziś rano topić, ale późno wstałem. Konstancjo, potransformacyjna ekspresowa zmiana peerelowskiej „radzieckości” na „sowieckość” jest dziecinną kompensacją – co zauważył act. Być może podobną dziecinną kompensacją było odgórne wprowadzenie do powszechnego obiegu „radzieckości” przez ówczesną władzę – bo nazywanie sojusznika „sowieckimi” słowami źle się jej z przedwojennym czasem kojarzyło. Ale to tylko jej źle się kojarzyło, bo trudno, żeby radzieccy ze wstrętem odbierali własne urzędowe nazewnictwo. Mnie polityczne majstrowanie przy języku – w Polsce po 89. roku to epidemia – irytuje i śmieszy. Więc mówiłem tylko tyle, że skoro już 45 lat „radzieckość” funkcjonowała (raczej nie w codzienności, bo wyraz nieporęczny; od wieków był „ruski”, jak zauważasz) i wychowały się z tym dwa pokolenia, to nagłą zmianę „radzieckości” na „sowieckość”, zwłaszcza w mediach, mam za dziecinadę, a zmianę oficjalnych nazw własnych – np. Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej – jest zwyczajnym fałszowaniem historii.

    Oczywiście, przejście z polskiej przetłumaczonej „radzieckości” na rosyjską oryginalną „sowieckość” NA ZŁOŚĆ temu, co minione, powoduje, że Stalin, obojętne na który bok w grobie się przewróci, to się śmieje.

    „Goworiat durakam: „duraki, duraki, a eto im oczeń obidno”.

  309. @act

    Ty za bardzo na wysyłanie Agnieszki nie narzekaj. Bo cóż, że strzeli focha? To jej prywatny foch. Pomyśl, że możemy wysłać Suskiego. Albo Karskiego, żeby pojeździł melexem w Operze.

  310. @Paradox
    Przestań straszyć, bo wywołasz wilka (Karskiego i Suskiego) z lasu, Brrr!

  311. Ewa-Joanna
    12 stycznia o godz. 0:17

    Dziekuje, ze milo i uprzejmie prosisz.

    Z najwieksza przykroscia odmawiam i jesli bede mial cos do powiedzenia bede mowil.

    Niestety nie wyjasnilas, czym konkretnie swoja prosbe motywujesz. Szkoda bo poznawszy Twoje motywy musialbym sie zastanowic, czy by sie nie zastosowac.

    Choc prosba byla nie umotywowana, umotywuje odmowe.

    Kazdy ma prawo sie wypowiadac na dowolne tematy, w ktorych ma cos do powiedzenia. Mam cos do powiedzenia, a na dodatek jest to zdanie odmienne od powszechnie wystepujacego, wiec tym cenniejsze, bo dorzuca do dyskusji problemu inny punkt widzenia. Inny niz powszechna klaka glos wzbogaca dyskusje i wzbogacac powinien jej uczestnikow. Na dwa sposoby wzboacac.

    Pierwszym moze byc korekta wlasnego myslenia.
    Drugim wzmocnienie wlasnej oceny przez znalezienie nowych argumentow wspierajacych wlasna opinie.

    Ani pierwsze, ani drugie w Twojej prosbie nie znalazlo sie. Twoja prosba choc elegancko podana, jest de facto zamykaniem dyskusji przez odebranie glosu. I tak dobrze, ze nie napisalas, zebym zamknal swoja zdradziecka, szowinistyczna, meska jadaczke! … Ale choc tak nie napisalas, to i tak z uwagi na skutek, jest to niemal rownoznaczne i niedemokratyczne zarazem.

    Na koniec zwroce Tobie uwage, ze choc wykpiwam, to jednoczesnie caly czas bronie kobiet, choc robie to inaczej, to bronie kobiet i ich praw. Dobrze byloby, zebys poswiecila nieco wnikliwej uwagi na rozwazenie tego co napisalem. O co prosze z nadzieja, ze dostrzezesz fakty, a nie zamkniesz sie na nie, oburzona wykpieniem.

    pozdrowka
    ~l.

  312. Kęsim, kęsim, zdrajcy…!

    @ Lonefather…

    Ja Cię bardzo proszę, gdy proszą, aby nie zabierać głosu, to przecież jasne, że coś komuś zabierasz, a to jest jego własność, czego swą prośbą -implicite- dowodzi.
    Więc zabierać innym, to jest nieładnie – i nieważne, po co zabierasz i co w zamian dajesz, bo to owoc z drzewa zakazanego, ukorzenionego na krzywdzie i niesprawiedliwości społeczno-genderalnej.
    Zwłaszcza więc, nie zabiera się kobiecie.
    Temat wpisu i tak już jest mocno szowinistyczny, zaborczy, wystarczy przeczytać tytuł.
    „Zdradzony…” (!)
    A gdzie: „Zdradzona…?”; ew. „Zdradzona(y)?”
    Nie można, na co wskazuje cytowana przeze mnie Nowa Ewangelia poprawiona słowami p. Skarżyńskiego, tematu zdrady traktować w sposób wykluczający kobiety.
    Kobiety do tematu zdrady wniosły ważkie, cenne i nieusuwalne żadną polityką historyczną wkłady; są o tym nie mniej ważne wykłady.
    Seksistowskie usuwanie kobiet z historii, również zdrady, zaczyna się właśnie od zabierania głosu.
    Takie zabieranie jest niewiele -jeśli w ogóle- lepsze od kąsania, a mówiła nam przecież Pani, już w przedszkolu: „Nie kąsaj, aby nie być pokąsanym”.
    Głosu Pani należy słuchać, najlepiej: się słuchać, a nie zabierać.
    Kto ten dar odrzuca, oby mu ten niekobiecy, odrzucający członek usechł!
    Czego Ci oczywiście, po Twej nieuchronnej reedukacji, nie życzę, a przeciwnie, duże pozdrówka.

  313. Gekko
    12 stycznia o godz. 13:15

    Dobre, a nawet lepsze, dodawanie nazwac odbieraniem.

    Odbierasz Jaroslawowi wyjatkowosc jego, w odbieraniu slowom ich przyrodzonych znaczen i zamienianie ich miejscami.

    Podpowiadam zaniechanie w doskonaleniu sie w tej sztuce, bo zagrozi Tobie los Jaroslawa i sie nawet nie obejzysz, a zostaniesz wladca Polski.

    pozdrowka
    ~l.

  314. Gekko
    12 stycznia o godz. 13:15

    A co do nieuchronnej reedukacji, to watpie w jej sukces, co sie przeklada na to, ze pozostane niezreedukowany. Czego niespecjalnie zaluje.

    pozdrowka
    ~l.

  315. @act, @konstancja
    Napisaliście tak ostro o Radwańskiej, że aż zaprotestuję. Opinii pewnie nie zmienicie, ale może stonujecie krytykę. Według mnie, jak na posiadane warunki fizyczne, osiągnęła one ogromnie dużo. A poza tym dobrze się ją ogląda, kiedy wygrywa. Czego może już być coraz mniej, bo jej styl gry wymaga ciężkiej pracy, a ciało już nie to.
    Rozumiem potrzebę by polscy sportowcy byli mistrzami świata. A jak nie są, to nie chcemy ich znać. Bo nie zasłużyli na zaszczy reprezentowania tak wspaniałego kraju. (Trochę wam dogryzam).

    Radwańska ma głowę, ale nie ma warunków. Janowicz ma za to warunki, ale nie ma głowy. Jak widać głowa ważniejsza, ale nie wystarczająca. Skoro nie da się z nich dwojga stworzyć zawodnika doskonałego, to trzeba poczekać aż wyrośnie ktoś nowy. Raczej nieprędko, bo sport ten musiałby stać się masowy, żeby były jakieś szanse. Pamiętam wyjazdy do Czech i Słowacji (a może to nawet była Czechosłowacja). Tam korty były przy każdym osiedlu. Otwarte, darmowe, dle dzieciaków. W Polsce bogaci tatusiowie zawożą swoje wymuskane pociechy do ogrodzonych ekskluzywnych klubów.

    Temat zdradzone(j/go) przez ojca nawet całkiem pasuje do Radwańskiej. Jak na to z czego wyszła, to chyba nie jest z nią tak źle.

    P.S. Halep nigdy nie wygrała szlema.

    P.S. Nie rozpaczaj @akcie, jest parę młodych zdolnych juniorek. Może coś z nich będzie.

  316. Dran ewidentny Michael Douglas zamiast grzecznie poczekac, az jakas pani, ktora kiedys dla niego pracowala, oskazy go w ramach pitupitu #MeToo, sam poinformowal media, ze ma zostac oskazony.

    No dran kompletny, po prostu!

    Na dodatek zamiast sie powstrzymac i ograniczyc do poinformowania suchego, wychlapal zawartosc przyszlego oskarzenia, w tym o zgrozo tez o tym, ze sie w obecnosci wspomnianej pani masturbowal…

    I tu przyznam sie, ze sie ze wspomniana niewiasta w pelni solidaryzuje. No po prostu nie mozna kobiecie uczynic wiekszego despektu, niz sie przy niej onanizowac, zamiast postarac sie o jej przychylnosc i wspolprace przy rozladowaniu napiecia seksualnego.

    Choc sie solidaryzuje ze wspomniana kobieta, to solidarnosc nie przeslania mi pewnej rozbieznosci polegajacej na tym, ze poza oskarzeniam o masturbacje w obecnosci, zarzuty maja tez dotyczyc molestowania… i mobbingu.

    Chyba, zeby uznac … A do diabla z tym calym pitpitu #MeToo sprowadzonym wylacznie do ataku na gwiazdorow i mezczyzn na eksponowanych pozycjach socjalnych, podczas gdy wykozystywanie seksualne jest czescia problemu wykozystywania czlowieka przez czlowieka.

    O oskarzeniu Michaela Douglasa i jego wlasnym upublicznieniu wiecej tutaj:

    http://www.dailymail.co.uk/news/article-5252995/Michael-Douglas-denies-sexual-harassment-claims.html

    Moja opinia o tym jest taka:

    Gdyby to byla prawda, to wspomniana pani by sprzedala ta sensacje brukowym mediom, albo zaproponowala by MD jej odkupienie, zeby nie sprzedala i teraz na fali i powodzeniu pitupitu #MeToo sie usiluje na ta fale zalapac… bo powszechne potepienie ulatwi publiczne uznanie jej hitorii za prawdziwa.

    Gdyby byla prawdziwa, to Michael Douglas by kupil jej milczenie te ponad 30 lat temu.

    Przed pojawieniem sie takich detych oskarzen ostrzegalem od samego poczatku #MeToo.

    Pstrzegalem, bo jesli choc jedno oskarzenie zostanie rozbite na miazge, czyli zostanie udowodniona jego nieprawdziwosc, to z opresji wykaraskaja sie wszyscy faktyczni seksulani molestatorzy i inni wykozystywacze pozycji.

    Prawnie sie wykaraskaja i poza moralnym ostracyzmem, zadna inna kara ich nie dotknie.

    pozdrowka
    ~l.

  317. Ewa-Joanna
    12 stycznia o godz. 0:17
    I second that

  318. Tak sie zaczyna wlasnie sexual harrasment… Juz dwie Panie beda mnie pozbawiac prawa wypowiadania sie…

    Napisalem „sexual” bo kneblowanie mnie odbywa sie na zasadzie solidarnosci jajnikow, a nie pogladow.

    Owszem to jest prowokacja z ta solidarnoscia jajnikow, bo jest tylko kneblowanie, przy zerowej ilosci argumentow.

    pozdrowka dla obu kneblujacych mnie Pan

    ~l.

  319. lonek ale pitolisz

  320. Nefciu moze i pitole, ale nie lubie w dyskusji „nie, bo nie”.

    A juz calkiem mnie razi kneblowanie.

  321. izabella
    12 stycznia o godz. 15:03
    Radwańska ma głowę, ale nie ma warunków. Janowicz ma za to warunki, ale nie ma głowy.
    Dobre podsumowanie.
    Już dobry czys temu wyraziłem wątpliwość, czy p. Radawańska wygra jakiś wielkoszlemowy finał. Tym nie mniej miała niezłe osiągnięcia. Co do wymienionego tenisisty, no cóż, błysnął i zgasł.
    Rozczarowania większości rodaków biorą się z gorączki medialnej i dolewania oliwy do ognia przez młodych dziennikarskich pistoletów. Patrz: przypadek Roberta Kubicy.

  322. zezem
    12 stycznia o godz. 16:04
    Rozczarowania większości rodaków biorą się z gorączki medialnej i dolewania oliwy do ognia przez młodych dziennikarskich pistoletów.

    Ja to nazywam biciem piany.
    Co jest zresztą dość typową polską przypadłością, i nie omija również tego blogu.

  323. @act
    12 stycznia o godz. 0:31
    Pani Radwańska nie jest wysyłana. Sama to czyni, więc z apelem proszę bezpośrednio do niej…
    Jeżeli chodzi o powodzenie u kobiet nie porównywałbym losu Serge Gainsbourg’a do dziejów Tolouse-Lautrec’a.

  324. PE, sprawa Czarneckiego, c.d.

    Przykład taktyki politycznej (pożal się Boże) PiSu, której podstawowymi składnikami są – krętactwa, kłamstwa, lekceważenie prawa, omijanie meritum dużym łukiem, gadanie nie na temat, palenie głupa, insynuacje, podejrzenia, oskarżenia, wymyślone fakty, ufryzowane intencje – uzasadnienia godnościowe odwołujące się do poczucia patriotyzmu, moralnej przewagi, sugerujące nas krzywdzenie, osaczanie fałszywymi oskarżeniami, nawołujące do okazania moralnej słuszności, zademonstrowania patriotyzmu, itp.

    Pierwsza próbka zachowania premiera Morawieckiego w niezbyt trudnej sprawie unijnej. Próbka ta pozwala przypuszczać, jak będzie nastawiony Morawiecki do sprawy naruszania artykułu 7 traktatu lizbońskiego przez ekipę rządząca PiSu.

    Będzie się tak zachowywał, by to zachowanie potwierdzało jego ciepły, pozytywny, stosunek do postawy Jarosława Ka wobec Unii (postawy niechętnej, oskarżającej, odpychającej) oraz zajmie takie stanowisko dokładnie, jak go obróci Jarosław Ka. Jeżeli nie zrobi tego dokładnie, to rotację będzie miał zasłużoną.

    Oto wypowiedź premiera na temat sprawy Czarneckiego w PE (Czarnecki nazwał posłankę do PE Róże Thun niepatriotką oraz zaliczył ją do klasy szmalcowników, co samo przez się definiuje ją pod względem względem moralności, chciwości, podłości i nienawiści.

    Co premier Morawiecki na to? Oto wypowiedź premiera:
    „Co do wypowiedzi (Ryszarda Czarneckiego – red.), czasami padają słowa trochę ostrzejsze, czasami mniej. Ja uważam, że pan przewodniczący Czarnecki oczywiście nie powinien tracić swojego stanowiska – powiedział szef polskiego rządu.

    – Natomiast oczywiście ja bym w takiej sytuacji wskazał na niektóre wypowiedzi naszych oponentów, które są nie tylko daleko ostrzejsze, ale też niekulturalne – dodał Morawiecki.
    Zaapelował również do opozycji o tonowanie charakteru swoich wypowiedzi.”

    Premier sugeruje, że Czarnecki powiedział, co wiedział, może trochę ostrzej (czyli jednak prawdę mówił, tylko ostrzej), ale to nie my jesteśmy winni baczenia na to co mówimy, tylko opozycja. Morawiecki apeluje do opozycji by wypowiadała się „kulturalnie”.
    Odwraca winę. Wypiera ją z PiSu, przenosi na opozycję. Bardzo kulturalne postępowanie.

    Czyż nie jest to znany od 12 – 13 lat język PiSu, który przyswoił sobie błyskawicznie kulturalny premier? – Język wymysłów, odwracania znaczeń, wypierania faktów, krętactw, niedopowiedzeń, kłamstw, pomówień, oskarżeń i podejrzeń? Odwracanie kota ogonem, to najłagodniejsza forma narracji PiSu.
    Pzdr, TJ

  325. @Isabella
    Z tym biciem piany nie bardzo się zgadzam. To nie jest wyłącznie polska specjalność.
    Przy okazji „metoo”… Czytałem ,że Catherine Deneuve zaapelowała aby skończyć z tym hype. Podobno podpisało się pod tym (apelem) sto innych prominentnych Francuzek.
    Myślę ,że za 3 miesiące albo wcześniej karawana ruszy dalej…

  326. Przepraszam
    do wpisu z 16:22
    … miało być @ Izabella…

  327. zezem
    12 stycznia o godz. 16:22

    Ciekawe połączenie. Uważasz, że kobiety biją pianę?

  328. Kobieta też człowiek, pianę bić może 🙂

  329. tejot
    12 stycznia o godz. 16:17

    W sumie, Morawiecki popełnia zdradę: wobec prawdy, wobec Róży Thun nazwanej szmalcowniczką, co nie jest w ogóle żadną „niekulturalnością”, ale oskarżeniem o mordowanie Żydów, okradaniem ich czy donoszeniem na nich do Gestapo, co miało skutek równy osobistemu zamordowaniu Żyda. Morawiecki, mówiąc o Czarneckim, że te słowa i takie słowa są „czasami ostrzejsze, czasami mniej” zrównał się z Czarneckim w podłości.
    To jest polska rzeczywistość, ściśle już państwowa: wyrzyg jest normą języka i stosunków społecznych oraz prawnych. Odwracanie znaczenia słów i fałszowanie tych znaczeń, maskowanie ich podłości po swojej stronie i pomawianie opozycji o najgorsze podłości, wraz z pełnymi hipokryzji wezwań, by opozycja zaczęła mówić cywilizowanym językiem, oraz stawianie się w roli sędziego orzekającego o własnej niewinie oraz winie opozycji – to istota upadku stosunków wewnętrznych w Polsce, po prostu upadek Polski, jako czegoś cokolwiek lepszego niż ściek.

  330. zezem
    12 stycznia o godz. 16:22

    Linkowalem wyzej info o tym apelu. Niestety nie znam francuskiego na tyle, zeby samego apelu poszukac.

  331. Tanaka
    12 stycznia o godz. 17:25

    W sloganach kampanii wyborczej PiSu z 2015 roku, wyglada to tak:

    Polska w ruinie ?

    Damy rade !!!!

    I jak widzimy slowa dotzrymuja…

  332. izabella
    12 stycznia o godz. 15:03

    Tenisem raczej się nie interesuje ale kiedy lat temu 4 bodajże nasz własny Janowicz dotarł na półfinał Wimbledonu naprzeciwko tutejszej legendy Andy Murray’a (co to za zasługi dla sportu jest już od jakiegoś czasu Sir Andy) oczywiście rzuciłam się oglądać. Nawet naszykowalismy sobie Pimmsa z lemoniada i truskawki do zagryzania, jak przystało na Wimbledon… 😉

    Na początku było piknie, a pod koniec żenująco kiedy Jerzyk zaczął się pluć o opuszczenie dachu. I strzelać takie fochy kiedy od razu nie spełniono żądania, że zabrakło tylko rzucenia się na glebę i walenia w nią piastkami. Smsy od europejskich znajomkow („O, ale super. Macie Polaka w finale, na pewno oglądasz”) szybko przeszły w „O, ale on pocieszny i fajnie się wścieka lol”. Od tamtej pory nie kibicuję naszym kolejnym „obiecującym” gwiazdom więc Radwańska mnie nie tyka… 😉

    Happy Friday everyone! Przyznaje bez bicia, że akurat w tym tygodniu pognębiona przez mój „pasive- agressive manager” czekałam z utęsknieniem na piątkowa szklaneczke seczego… 😉 Uff!

  333. Catherine Deneuve’s claim of #MeToo witch-hunt sparks backlash
    French actor and 100 other women who signed letter are accused of being ‘apologists for rape’
    —–
    https://www.theguardian.com/film/2018/jan/10/catherine-deneuve-claim-metoo-witch-hunt-backlash

  334. Tanaka
    12 stycznia o godz. 10:11

    Ty Maryji nie wywołuj z lasu bo naród i tak nawiedzony jak trzeba i bez latających cudów…

    Z rozmów z potomkiem:

    – Mama, a ty wierzysz w Jesus Christ albo inne takie?
    – nie wierzę
    – a w Thora?
    – też nie
    – a w Supermana
    – też nie
    – a w Wonderwoman też nie? ?
    – też nie
    – nawet jak jest z Justice League?
    – yyy?

  335. ozzy
    12 stycznia o godz. 19:01

    O! Dzieki wielkie zalinka… jakosprzez francuskosc mi dolba anglofilskiego nie przyszlo, ze u nas Guardian napisal…

    Ale to nic. Mi sie rozchodzilo o francuska strone kamanii, a nie info o niej…

  336. @Kostka

    W takie piatki jak sie mnie syn pyta co dzis bedzie na dinner, slyszy:

    „Thank’s Cod it’s Fryday!”

    (w cudzyslowach, bonie jestem autorem)

  337. Kostka
    12 stycznia o godz. 18:55

    Też mam nienajlepsze relacje z moim szefem. Szef jest płci męskiej, jak zresztą cała moja grupa. Po zebraniach one-on-one z szefem wychodziłam jak z wyżymaczki. Dlatego ich teraz unikam, wolę jak jest jakiś świadek. W relacjach grupowych wydaje się innym człowiekiem, ale mam do niego ograniczone zaufanie. Nie wiem jak to się ułoży. Chyba w końcu zacznę się za czymś innym rozglądać.

    A Ty chyba nie tak dawno zmieniłaś pracę. Musiałaś czy chciałaś? Niestety takie problemy to dopiero wychodzą w praniu.

    Trochę wcześnie na seczego, ale może też się skuszę.

  338. @act
    12 stycznia o godz. 3:41

    Ten biopic o Gainsbourgu z 2010go bodajże? Też mi się podobał. A Charlotte w Melancholii kradnie blondynie cały show…

    Tak a’propos Je t’aime… moi non plus – kiedyś zeszła na tę piosenkę rozmowa w gronie znajomych a tu kumpel Hiszpan (starszy trochę ale przed pięćdziesiatka) mówi, nigdy w życiu nie słyszalem. Chłopie, mówie, starszy jesteś ode mnie, jak możesz nie znać skoro nawet w tak egzotycznym kraju jak Polandia słuchałam tego z wypiekami na licu nastoletnim dziewczęciem będąc ( bo w radio leciało i to wcale nie po nocy). A on w zaparte, że nie. Poszperalismy i wyszło, że w wesołej katolickiej ojczyźnie mojego przyjaciela piosnka ta była zakazana i to dosyć długo… Bo zbyt zberezna. Ciekawe czy w Polsce ktos to jeszcze puszcza teraz? 😉

  339. @lonefather

    😀 😀 😀

    Prawidłowo! U nas też się zdarza 😉

  340. Kostka
    12 stycznia o godz. 19:15

    W Polsce tą piosenkę jako pierwsza puściła rozgłośnia harcerska. Podobno nie wiedzieli, że jest w niej coś niegrzecznego. terefere. Ale tak się tłumaczyli, a redakcja miała problemy. Ale może to urban legend.
    W sumie, całkiem miła piosenka. Jak raz na spotkanie oazowe. Dziewczęta i chłopcy przynajmniej mieliby coś miłego do zrobienia i jakąś inspirację.

  341. konstancja
    12 stycznia o godz. 9:19

    Konstancjo, sama zerknij, że nie było jak się topić. Jednak na wierzchu jest ładniej niż pod wierzchem i daleko widać, choć nic prócz wody. W tym cała uroda, że ino woda, ściny i ten jedyny. Ale i drugi się zmieści. Przejdź się kawałek ze mną, to zobaczysz.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6510230970886306946?authkey=CI21wKD_hoP7Cw

  342. lonefather
    12 stycznia o godz. 18:28

    Dotrzymują, a nawet bardziej. Przy czy jak się chwalili, jak to podnieśli Polskę z kolan, to się chwalili całym dorobkiem inwestycyjnym z czasów Tuska.
    Łajdaczenie i kłamstwa to dla pisoidów racja życia.

  343. Kostka
    12 stycznia o godz. 19:02

    O to się rozchodzi?

    …a w Supermana
    – też nie
    – a w Wonderwoman też nie? ?
    – też nie
    – nawet jak jest z błogosławioną Karoliną Kózką?
    – yyy?

    Taka prawda: młodziaki są zawsze z przodu. 🙂

  344. Kurcze, pomocy. Zapisać się na kurs biegówek w Tatrach za tydzień czy nie.

  345. wbocek
    12 stycznia o godz. 19:26

    Oprócz tego, że ja tam widzę przestwór oceanu, to jeszcze widzę, że ta woda jest torfowa. Albo mi się zdaje.
    Tak czy siak, pięknie.

  346. Nefer
    12 stycznia o godz. 19:31

    Kurcze, zapisać.

  347. Catherine Deneuve nie zrozumiala jak wazna jest debata #metoo.
    Rok 2017, w ktorym kobiety powiedzialy stanowcze: STOP
    ——–tekst francuski i sygnatariusze
    https://www.cjfai.com/eventmaster/blog/2018/01/10/nous-defendons-une-liberte-dimportuner-indispensable-a-la-liberte-sexuelle/

  348. izabella
    12 stycznia o godz. 19:13

    Wychodzi, że jestem risk taker bo w sumie wiedziałam że moja przyszła manager ma charakterek (miałam z nią kontakty wcześniej) 😉 A moich dwóch poprzedników zniknelo w przeciągu pół roku… 😉 Ale praca wyglądala wystarczajaco ciekawie, potrzebowałam zmiany i rozwoju no a teraz bum, było siedzieć na tylku. Bi-polar albo inna cholera, ciężko się zrobiło. We wtorek po raz pierwszy w moim zawodowym życiu miałam sąd kapturowy jak się patrzy. Również po raz pierwszy zdarzyło mi się, że osoba przełożona wydarła się na mnie z taką siłą decybeli że aż wszyscy obecni przysiedli. Bo to było przy dwóch innych managerach i bez większej prowokacji. Najpierw osłupialam a potem poszłam do biura (facet z HR natychmiast odgwizdal przerwę) napisać wypowiedzenie. HR przechwycil mnie kiedy maszerowalam dumna i blada z owym wypowiedzeniem z powrotem i uprosil żeby przemyśleć. Że zostana wyciagniete konsekwencje, firma nie chcę stracić swojego nowego asetu, blablabla i tak dalej. Mliko się wylało i tak. Nie chce mi się uzerac, za stara jestem na takie głupoty.

    Zgadza się, zmieniłam pracę niecałe 5 mięsiecy temu i właśnie zaczęłam szukać nowej! 😉 Szkoda życia na trucicieli! 😉

    Ufff, przepraszam za taki kawałek prywaty i zdrówko twoje wznoszę ciemnym szkockim piwem z Highlandów!

  349. konstancja
    12 stycznia o godz. 9:19

    Konstancjo, wybacz, zapomniałem o kwiatkach. Może trochę niekwiatkowe, ale ta sama rodzina, czym chata bogata. Najważniejsze są te rzadkie, zielone, trzcinowate. Bo to młode – z końca grudnia lub z teraz. Więc, wiosna, panie Zielonka! I o to mi chodziło – żeby Ci zwiastować.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6510234949012403217/6510234950337020978?authkey=CKzX7MTmtaeI-wE

  350. Nefer
    12 stycznia o godz. 19:31

    Zapisać! Dołączylabym z chęcią bo od dawna mam chrapke 😉

    Wtedy lażąc z patykimi można mówić, że właśnie trenuje się na sucho na sezon zimowy… 😉

  351. Musi co jestem chory.

    Dziewczyny pociagaja. Barek pelny, a nawet przepelniony, a ja pociagam litewski Kefyras… Chorobsko sie jakies do mnie przypaletalo, bo to jedyne wytlumaczenie.

  352. lonefather
    12 stycznia o godz. 19:47

    Wiesz czym Szkoci leczą wirusa? 😉

  353. ozzy
    12 stycznia o godz. 19:36

    A jest jakis przelacznik na angielski?

  354. Kostka
    12 stycznia o godz. 19:47

    i Tanaka

    Bo się bojam, byłam dopiero co w Białce i nic nie pojeździłam i boję się że będzie klapa 🙁

    Paczcie państwo, też mam bipolar za szefową i też chodzę z patykami

  355. ozzy
    12 stycznia o godz. 19:36
    Catherine Deneuve nie zrozumiala jak wazna jest debata #metoo.
    Nie ma to jak debata! Biedna Catherine.

  356. Tanaka
    12 stycznia o godz. 19:33

    Tanako, ja bym Ci z tym terenów tysiąc ton torfowej ziemi dostarczył na ogród, bo torfy podchodzą pod Koszalin na ogromnym obszarze. Robiona tu jest teraz 20-kilometrowa obwodnica omijająca Sianów i Koszalin, więc widzę z daleka, że wszystko czarne lub rudo-czarne. W związku z tym rozumiesz, jaki to trudny teren na szosę – sama woda. Ale jakoś se radzą. Tak czy owak tak wielkich drogowych budów w moim rejonie (Słupsk – Koszalin) ani w tym, ani w żadnym innym życiu nie widziałem. Wszystko przez Unię.

  357. Tanaka
    12 stycznia o godz. 19:33

    Chciałam się podłączyc do waszej torfowej dyskusji wczoraj ale nie miałam energii więc tylko czytałam ze smakiem. Torf kojarzy mi się pięknie – torfowiska z bioroznorodnoscia że proszę siadac. Rzeki w kolorze złoto- brunatnym, przelewajace się leniwie przez wrzosowiska. Torfowy ogień na kominku w wiejskich pubach w moich ukochanych The Dales (jeśli ktoś czytał „Wszystkie stworzenia duże i małe ” to właśnie te klimaty), które tak cieszą wędrowca po kilku godzinach marzniecia… Whisky z Islay ze słodu suszonego w dymie torfowym, która pachnie (niektórzy mówią śmierdzi ; -) ) jak smolowane dno kutra…

  358. Nefer
    12 stycznia o godz. 19:51

    No przeca wiem 😉 Już nas pombocek umiłowany już raz obsmial.

    Znajomi.mówili że na biegówki Norwegia albo Finlandia bo przynajmniej śnieg będzie 😉

  359. @izabella 12 stycznia o godz. 15:14
    Me too.

  360. @ ozzy, 12 stycznia o godz. 19:36
    Polowanie na czarownice nie ma na celu wykorzenienia czarownictwa, ale wykradanie władzy przez zastraszenie i terror społeczny, dzięki wykonywaniu wyroków przed stwierdzeniem winy.
    Ja nie sądzę, aby ktokolwiek z nas tu, na blogu był zwolennikiem takiego meetoo, w którym o to właśnie, co powyżej, chodzi.
    Denevue jest nie tylko piękna ale i mądra, czego nie da się powiedzieć o 99% jej współgenderek. Jak jest z facetami – tak samo, tylko tych pięknych ja nie widzę (golę się po ciemku). 😉
    – – –
    @ Tanaka
    „Morawiecki, mówiąc o Czarneckim, że te słowa i takie słowa są „czasami ostrzejsze, czasami mniej” zrównał się z Czarneckim w podłości.”
    Tak, to jest istota rzeczy, tylko bardziej, bo mówi to premier, a nie tylko poseł.
    Niestety, podłość i demoralizacja robią za polo-bitcoina i majątek w tej walucie przestał być za sprawą dobrej zmiany wirtualny. Ta władza ma dla Morawieckiego jedną misję – monetyzacji podłości dostępnej coraz szerszej rzeszy suwerenów, i to jest misja do której on jest istotnie stworzony.
    – – –
    @ Kostka
    Smutne rzeczy piszesz, wnoszę z tego że nie pracujesz w swym zawodzie; jak myślisz, czy zderzyłaś się z kulturą tej firmy, czy z wybrykiem?
    Pytam z ciekawości, poznawczej i poniekąd zawodowej.
    Pozdrawiam.

  361. Trailer:
    „MELANCHOLIA”
    rez. Larsa von Triera, krecony niedaleko ode mnie (jakies 20 km), zamek Tjolöholm ( w stylu Tudor), m.in z udzialem Kristen Dunst, Charlotte Gainsbourg, Alexander Skarsgård
    https://www.youtube.com/watch?v=4AleLmCaeuw

  362. @Kostka, @Nefer
    No to macie gorzej. Wasze zdrowie 🍻

    A o biegówkach nawet nie chcę myśleć, bo mi żal.

  363. Dla pozytku kolezanek (juz trzech) blogowych, co zgodnym chorkiem mnie uciszaja, oraz reszty blogowiska tez. Warto przeczytac i zapoznac sie, nim sie zacznie kogos uciszac.

    Tym smieszniejsze i mniej powazne jest uciszanie mnie, ktory morem stoi za kobietami i ich prawami, tylko dlatego, ze wskazuje na bledy, niedostatki i ryzyko #MeToo.

    Wszystkie 3 jestescie anglojezyczne, wiec sobie bez trudu poczytacie, co wasze francuskie siostry maja do powiedzenia.

    pozdrwka
    ~l.

    ***************************************************
    ***************************************************

    Tlumaczenie tekstu Apelu 100 francuskich kobiet, intelektualistek, poetek, pisarek, aktorek, kobiet czynnie zaangazowanych w zycie spoleczne Francji i Swiata, na angielski…

    (tlum. Google Translator)

    Wklejam:

    *****************************

    In a tribune at the „World”, a collective of 100 women, including Catherine Millet, Ingrid Caven and Catherine Deneuve, affirms its rejection of a certain feminism that expresses a „hatred of men”. Tribune. Rape is a crime. But insistent or clumsy drag is not a crime, nor is gallantry a machismo aggression. As a result of the Weinstein affair, there has been a legitimate awareness of sexual violence against women, particularly in the workplace, where some men abuse their power. She was necessary. But this liberation of speech turns today into its opposite: we are intimate to speak properly, to silence what is angry, and those who refuse to comply with such injunctions are regarded as treacherous, accomplices!

    But it is the characteristic of Puritanism to borrow, in the name of a so-called general good, the arguments of the protection of women and their emancipation to better bind them to a status of eternal victims, poor little things under the influence of demon phallocrats, as in the good old days of witchcraft. Deletions and indictments

    In fact, #metoo has led in the press and on social networks a campaign of public denunciations and impeachment of individuals who, without being given the opportunity to respond or defend themselves, were put exactly on the same level as sex offenders. This expeditious justice already has its victims, men sanctioned in the exercise of their profession, forced to resign, etc., while they were only wrong to have touched one knee, tried to steal a kissing, talking about „intimate” things at a business dinner, or sending sexually explicit messages to a woman who was not attracted to each other.

    This fever to send „pigs” to slaughter, far from helping women to empower themselves, actually serves the interests of the enemies of sexual freedom, religious extremists, the worst reactionaries and those who believe name of a substantial conception of the good and Victorian morality that goes with it, that women are beings „apart”, children with an adult face, demanding to be protected. Read Olivier Roy’s tribune: „What’s the name of the pig? ” Opposite, men are summoned to beat their guilt and to find, in the depths of their retrospective consciousness, a „misplaced behavior” that they could have had ten, twenty or thirty years ago, and of which they should repent. Public confession, the incursion of self-proclaimed prosecutors in the private sphere, that installs as a climate of totalitarian society.

    The purificatory wave seems to know no limit. There, we censor a nude of Egon Schiele on a poster; here we call for the removal of a Balthus painting from a museum on the grounds that it would be an apology for pedophilia; in the confusion of the man and the work, we ask the ban of the Roman Polanski retrospective at the Cinémathèque and we obtain the postponement of that devoted to Jean-Claude Brisseau. An academic finds Michelangelo Antonioni’s film Blow-Up „misogynistic” and „unacceptable”. In the light of this revisionism, John Ford (The Prisoner of the Desert) and even Nicolas Poussin (The Abduction of Sabines) do not lead wide.

    Publishers are already asking some of us to make our male characters less „sexist”, to talk about sexuality and love with less disproportion, or to ensure that the „trauma experienced by female characters” is made more obvious! At the edge of ridicule, a bill in Sweden wants to impose a consent explicitly notified to any candidate for sexual intercourse! One more effort and two adults who will want to sleep together will first check through an „app” on their phone a document in which the practices they accept and those they refuse will be duly listed.

    Indispensable freedom to offend
    The philosopher Ruwen Ogien defended a freedom to offend essential to artistic creation. In the same way, we defend a freedom to annoy, indispensable to the sexual freedom. We are now sufficiently warned to admit that the sexual drive is by nature offensive and savage, but we are also sufficiently clairvoyant not to confuse clumsy drag and sexual assault.

    Above all, we are aware that the human person is not monolithic: a woman can, in the same day, lead a professional team and enjoy being the sexual object of a man, without being a „slut” or a slut. a vile accomplice of patriarchy. She can ensure that her salary is equal to that of a man, but not feel traumatized forever by a rub on the subway, even if it is considered a crime. She can even consider it as the expression of great sexual misery, or even as a non-event.

    Read Belinda Cannone’s tribune: ”

    The day when women feel empowered to express their desire, they will no longer be prey” As women, we do not recognize ourselves in this feminism which, beyond the denunciation of abuses of power, takes the face of a hatred of men and sexuality. We believe that the freedom to say no to a sexual proposal is not without the freedom to bother. And we consider that we must know how to respond to this freedom to annoy other than by shutting ourselves up in the role of the prey.

    For those of us who have chosen to have children, we feel it is better to raise our daughters so that they are informed and aware enough to live their lives without intimidation or guilt. .

    Accidents that can affect a woman’s body do not necessarily reach her dignity and must not, however hard sometimes, necessarily make her a perpetual victim. Because we are not reducible to our body. Our inner freedom is inviolable. And this freedom that we cherish is not without risks or responsibilities.

    The editors of this text are: Sarah Chiche (writer, clinical psychologist and psychoanalyst), Catherine Millet (art critic, writer), Catherine Robbe-Grillet (actress and writer), Peggy Sastre (author, journalist and translator), Abnousse Shalmani (writer and journalist).

    Admired also to this tribune: Kathy Alliou (curator), Marie-Laure Bernadac (honorary general curator), Stephanie Blake (author of children’s books), Ingrid Caven (actress and singer), Catherine Deneuve (actress), Gloria Friedmann (artist) visual artist), Cécile Guilbert (writer), Brigitte Jaques-Wajeman (director), Claudine Junien (geneticist), Brigitte Lahaie (actress and radio presenter), Elisabeth Lévy (managing editor of Causeur), Joëlle Losfeld (publisher) Sophie de Menthon (president of the ETHIC movement), Marie Sellier (author, president of the Société des gens de lettres). The women signatories of the tribune published in „Le Monde” by LeMonde.fr on Scribd

    Podpisaly:

    Tu lista 100 nazwisk. Jakkto ciekawy niech otworzy linka od @Ozzy…

  364. Tylko kliknąć „zapisz” a tu cykor

  365. Kostka
    12 stycznia o godz. 19:49

    Mow szybko czym i jak, bo mnie melankolija jakas dopadla, ze juz dla trzech blogowiczek jestem #MeToo…

    Czy ja je molestuje?
    A moze dlatego to, ze ich nie molestuje…

    Bez pol litra nie razbierosz…

    pozdrowka
    ~l.

  366. Nefer
    12 stycznia o godz. 20:31

    rzuc mobeta…

    I kup ubezpieczenie od braku sniegu.

    pozdrowka
    ~l.

  367. „Zdrada i odkupienie: reaktywacja” Premiera.

    Było tu już o premierze M.
    Mógłby być uznany (retroaktywnie, jako bankster) za zdrajcę dobrej zmiany, a przecież umie się znaleźć na odpowiedniej półce, takiej marcowo-moczarowej, i winy swe odkupić reaktywacją getta ławkowego i numerus clausus – na razie w marketach.

    „Premier wystosował apel do ‚do wszystkich producentów i sieci produkcyjnych’, który został zamieszczony na Twitterze Prawa i Sprawiedliwości. Wzywa w nim, by ‚polskie produkty znalazły odpowiednie miejsce na półkach’ „. [NaTemat]

    Nie ma też powodów, aby w sklepach, w dni wigilijne świątecznych, pewne obce nam klasowo i narodowo półki zapełnić uziemionymi pod przykrywką neo-półkownikami – oby tylko do poniedziałku.
    Potrzeba tylko suwerenna inspekcja robotniczo chłopska i dobra zmiana z najwyższej półki gotowa.
    Gorszy sort odbije się czkawką od, np. zakazanej muslimskiej chałwy na wysokości.

    Nasuwa się, jak lodowiec, pewne pytanie.
    Czy premier zatrzyma się na półkach, czy wystosuje też apel do sieci innych niż sprzedawcze, np. internetowych i blogerskich.
    Ja tam na miejscu Grupy Gdyńskiej już szykowałbym odpowiednie półki na blogu, by ateizm obcy nam znalazł się w należnej mu sortowni.
    Okażmy się, my, ateiści, przodującą siłą prącą!
    #WeToo!!!

  368. @lonefather 12 stycznia o godz. 20:32
    Piłeś – nie pisz.

  369. Na marginesie
    12 stycznia o godz. 20:37

    Czytasz „po lebkach”. W zwiazku z tym popelnisz bledy.

    Ale nei tylko bledy. Prz okazji sie osmieszasz. Zwyczajnie osmieszasz, piszac co napisalas.

    Ale niech Ci bedzie. Wybaczam Tobie.

  370. Gekko
    12 stycznia o godz. 20:37

    Toz to prawie jak apel KC PZPR do producentow octu i kopaczy ziemniakow, zeby cos podeslali do sklepow, bo polki puste…

    Komuna wrocila, bo Kontrrewolucja zwyciezyla.

  371. lonefather
    12 stycznia o godz. 20:44

    Prawie, a nawet o wiele więcej bo Prawie (i) Sprawiedliwie.
    A prawie czyni różnicę, o którą chodzi.

    Lonek, napisz co jakoby pijesz ( 😉 ), bo czytasz też posty, których ja nie mogę. Wstyd i żenada na te chamskie i dogłębnie prostackie posty oczy zalewa.
    Biez vodki – to marginalia, co nijak mużyku rozbierat’ nie wazmożna.
    Me&U2

  372. Zapisałam się, eek 🙃

  373. @Gekko

    Funkcjonuja stereotypy o „mocnych” mezczyznach, ktorzy nie chca sluchac kobiet. Jaki mezczyzna ma byc, czy to dzentelmenski czy tez lagodny i mily w obejsciu? Nie rozwiazuje sytuacji dzentelman otwierajacy drzwi paniom i cmokajacy w raczke.
    Supernarcyzm mezczyzn i niedostrzeganie niczego powyzej swego pepka i wlasne wybujale ego – to przeciwko temu jest zwrocona kampania #metoo, w ktorej kobiety mowia i swiadcza o aktach gwaltu na nich ze strony mezczyzn.
    Nie rozwiaze problemu mytopoetycki ideal mezczyzny, bowiem konieczna refleksja nad zachowaniem mezczyzn.

    „This is a man’s world
    But it wouldn’t be nothing, nothing, not one little thing, without a woman or a girl”
    (James Brown)

  374. Kostka
    12 stycznia o godz. 19:59

    Kosteczko, pewnie w duchu mym niewinnym było coś z obśmiewania, ale głównym moim zadaniem, jako od urodzenia fizkulturowca, było wyjaśnienie, że nie patyczki coś wartościowego dają, lecz sam marsz. Jeśli popatrzysz na sportowca chodziarza, to on nieporównanie intensywnej macha skrzydełkami niż równinny patyczak. Więc czemu służą patyczki, prócz oczywistego wyciągania grosza? Bo przecież do patyczków są dorabiane patyczkowe rękawice, patyczkowe ciuchy, patyczkowe buty, plecaki, może specjalny zegarek, specjalna chusteczka do patyczkowego nosa, patyczkowy notes i specjalna butelka z długim cyckiem do pociągania se czego w marszu.

    Ale licho z nim. Ludzie się uzależnili i sobie mają swój zdrowy rytuał. Bo lepszy rydz niż nic. Prócz niezmiennego patyczkowego złudzenia, jest oczywista korzyść z bycia na dworze (nie w Zabrzu, broń Boże!), z ruchu, z kontaktów z innymi patyczakami i z tym cudnym stukotem stalowych szpiców w patyczkach. Kosteczko, takie szpice nadają się wyłącznie do patyczkowania na wzgórzach, na równinach, a zwłaszcza na chodnikach najlepsza jest cicha guma, do której aż czarno (wyrzucone opony, które mają dużo kauczuku) na polskiej ziemi, w polskich krzakach, przydrożach, trochę w lasach. Wycinasz sobie kawał opony i modelujesz w domu kosteczki z gumeczki. Inna rzecz, że wśród obserwowanych przez mnie patyczaków jest chyba więcej takich, które się nie tyle patyczkami podpierają, ile je ze sobą noszą. Czyli, jak mówiłem, skutek od patyczków jest mniej więcej taki, ja od pawiego piórka w de. A sam marsz, to jo. Dodałbym do tego choćby jedno ćwiczenie oddechowe: Wypuszczam wolno ustami powietrze do dna i wciągam szybko nosem. Przy wypuszczaniu można tworzyć ustami opór. Chodzi mi po głowie film: „Kobieta- patyczak”, bo to kobiety głównie stworzyły kulturę patyczaków.

  375. Gekko
    12 stycznia o godz. 20:52

    Pije litewski KEFYRAS , czyli kefir. Koncze pol litra wlasnie… ale jakby tu … no nic, smaczny. Bylem na swieta na Litwie w Palanga, po polskiemu byla Polaga (pierwsze „a” z ogonkiem)n i tam poznalem. Wczoraj bylem w litewskim sklepie i bez wachania nabylem.

    Polecam Kefyras i Palange.

  376. ozzy
    12 stycznia o godz. 21:01

    Nie jest istotny przedmiot kampanii, ale jego mechanika i skutki, które sa pogromem czarownic.
    Wyrok jest wydawany i wykonywany nawet nie zanim, ale zamiast dochodzenia prawdy.
    Nic w tej kampanii nie ma wspólnego ze sprawami i modelami męskości czy kobiecości.
    To maccarthyzm i morozowkinizm w czystej, czyli brudnej postaci.
    To jest zjawisko z zakresu zwyrodnienia i dogłębnej anomii społecznej, a nie socjologii i kryminologii relacji interseksualnych.
    I ja, ozzy, nie mam najmniejszych wątpliwości, że nie jesteś na tyle niewrażliwy, by dać się uwieść pozorom, ignorując fakty.
    Przepraszam, że to piszę przy okazji, bo nie do Ciebie, do Ciebie nie musze, ale przypomnę:
    cel nie uświęca środków
    Wszystko przeciwne nie jest do zaakceptowania.

    Bardzo pozdrawiam, z nieusuwalnym szacunkiem i niekłamaną sympatią.

  377. ozzy
    12 stycznia o godz. 21:01

    MAm powazne watpliwosci i nie tylko ja, czy ta kampania #MeToo rozwiaze cokolwiek,poza napietnowaniem tego czy owego drania, przy okazji pograzajac obmowionych niedrani, przez dranskie kobiety.

    To jest jeden aspekt. Drugi na ktory francuzki zwrocily uwage to rosnace ryzyko wypaczenia relacji mesko damskich.

    Ja z kolei jestem oredownikiem zwrocenia uwagi na to, ze w wiekszosci wypadkow, wykluczajac kryminal, mamy do czynienia z wykozystywaniem czlowieka przez czlowieka. Wykozystywanie kobiet jest podzbiorem, szerszego zbioru ogolnie wykozystywanych. Jesli zajmiemy sie wykozystywaniem w ogolnosci, bedzie wiecej wspierajacych, niz tylko wsparcie przeciw wykozystywaniu kobiet.

    O innych aspektach wiecej pisalem w swoich poprzednich posach na ten temat.

    pozdrowka
    ~l.

  378. lonefather
    12 stycznia o godz. 21:07

    To dobrze, że nie pijesz Balsamu 😉
    Mnie w okolicach Kłajpedy spojono balsamem, omijać z daleka!
    Teraz piję już tylko litewski jogurt dostępny u mnie w sklepie, świetny.
    Lepszy niż ten codzienny, bez glutenu, laktozy, gmo, konserwantów, aminokwasów egzogennych i mikrobów, czyli od ścieku.
    Pozdrawiam więc bezmlecznie. 😉

  379. Gekko
    12 stycznia o godz. 21:19

    Mam i Balsam, ten „czarny” z 56 ziol. ale dzis Kefyras… Bo jak pisalem chyba jestem chory, bo nie mam najmniejsszej ochoty na %… jakiekolwiek %…

    @KOstka mi obiecala jakas szkocka cud porade, ale widac zajeta obrzadkiem wieczornym milczy. Moze choc na przedsennego szota cos podpowie.

    pozdrowka
    ~l.

  380. Gekko
    12 stycznia o godz. 21:19

    Moj Kefyras sklada sie tylko z mleka – Pienas i „ieraugs” (cokolwiek to znaczy). Bo tropy w tlumaczeniu sa mylne, w miejscu ieraugs w rosyjskojezycznej czesci etykiety jest –
    „zakwasa” pisana cyrylica, a w angielskiej – tajemnicze „cultura”…

    Ale wsio rawno, smaczne jak litewski kefir, wiec sobie drobiazgami glowy nie zawracam.

  381. Taka mnie wątpliwość trapi. Na niedawnej gali czegośtam wystąpili celebryci i celebrytki całe na czarno, w kontynuacji metoo i proteście przeciw wykorzystywaniu. Otóż niektóre celebrytki na czarno miały jednocześnie bardzo śmiałe dekolty i wycięcia eksponujące to i owo, aż przesadnie. Mini nie jest przyzwoleniem i tak dalej ale czy biorąc udział w proteście należy ubierać się prowokacyjnie? Ha.

  382. wbocek
    12 stycznia o godz. 19:43

    jakoś mi one na kosaćce wyglądają.

  383. wbocek
    12 stycznia o godz. 19:53

    Lat temu raptem kilka, jeździłem przez Sianów. Ładne miasteczko, jak się ma wyobraźnię. Ale że jazda środkiem się odbywała, droga miastko rozcięła i rozepchnęła. Obwodnica dobra rzecz, może się znowu złoży do siebie.
    Wjeżdżając-wyjeżdżając, jechałem takim esem-floresem, mijając coś na kształt miejskiego parczku, ale bez pomysłu żyjącego, na uboczu, choć – chyba – nadałby się na ożywiciela okolicy w lepszym sensie niż jako nisza ekologiczna dla smakoszy trunków mocnych a nieczystych.
    A jak przez Koszalin jechałem, to nie dałem rady nie rzucać okiem na Hasiora, w sprawie którego zadbania to bym i koronkę różańca mógł odklepać. Zacna rzecz.
    Aha, i pomnikowi ziemniaka by się przydała kosmetyka, choć on jakiś taki nie wiem jaki. Ale nasz, swój, nie hamerykanski jest.
    I torfu dookoła, że heeeeeeejjjj…!

  384. Nefer
    12 stycznia o godz. 21:34

    Salma Hayek była jak należy – zapięta po brodę. Ale na to samo zwróciłem uwagę: ta i owa pani z dekoltem po pępek. Los męski nielekki jest pośród takich okoliczności przyrody, a panie żądają pryncypiów. Jak żyć?

  385. Nefer
    12 stycznia o godz. 21:01

    Łorety, jak się robi takiego fikołka?

  386. Nefer
    12 stycznia o godz. 21:34
    ale czy biorąc udział w proteście należy ubierać się prowokacyjnie? Ha.
    Ależ TAK. 3xTak. ;–)
    Wczoraj w końcu dowiedziałem się dlaczego kobiety wyznające
    islam noszą ( są niejako zobowiązane) do noszenia okrycia (chusty) na głowie.

  387. Gekko
    12 stycznia o godz. 20:02

    Jasne – z Morawieckim w podłości gorzej, skoro premier.
    Trafnie to nazwałeś: monetyzacja podłości. I przebóg: „on jest istotnie stworzony”. I przemodlony.

    „…polskie produkty znalazły odpowiednie miejsce na półkach’” – skoro Morawiecki tak gada, to on się ze mną zgadza, że ja o mam nie za żadnego menedżerego nawet bankowego i ten, no, tam, podyplomowego, ale ideologa zaciętego antyrynkowego. O tym, jaki towar na jakiej półce jest wyłożony nie decyduje apel ani zarządzenie premiera, ale stosunki handlowe, polityka producentów, dystrybutorów i sprzedawców. Jak sobie chce włoski makaroniarz swoje produkty tu czy tam umieścić, to się umawia z handlarzem i ważą korzyści przeliczalne na jednostki walutowe. Jak Morawiecki sobie chce co mu się widzi, będzie jak ma być: „dobre bo polskie” znajdzie się w niepolskich sklepach po lustrzanej stronie chcenia Morawieckiego: tam , gdzie lecą odpady. Potęga polskiej gospodarki zacznie się nigdzie i skończy w tym samym miejscu.

  388. Kostka
    12 stycznia o godz. 19:56

    A toś mi apetytu narobiła, i torfem i ‚All Creatures Great & Small’ Oglądałem serial, czytałem, jestem fan od nastolęctwa.
    Z tegoż nastolęctwa mam niezapomniane wspomnienia pływania łodzią po mazurskich jeziorach, które stopniowo znikają pod naporem bujnej roślinności, stopniowo się w torf zamieniajacej. Uwielbiam torf czuć w dłoni i chłonąć aromat.

  389. @lonefather
    Czy ja je molestuje?
    A moze dlatego to, ze ich nie molestuje…

    Przekroczyłeś tę cienką czerwoną linię…

  390. izabella
    12 stycznia o godz. 15:03
    ależ ja nic złego nie napisałam o samej Agnieszce Radwańskiej jak tyle, że to juz prywatna inicjatywa samej pani AR oraz pana JJ.
    Że nie ma juz Polskiego Związku Tenisowego, który w sytuacji wolnych tenisistów co niby miałby robić? Partycypować w kosztach turnieju nie ma z czego, bo pensje prezesów i działaczy pochłaniaja wszelakie dotacje i ew. granty, jesli Minister Sportu jakieś wydaje.
    Od czasów Fibaka był to prywatny interes zdolnych dzieci i koszt dla ich rodzin
    Ciekawa jestem, czy nasza kochana Polska wyciąga łapę do opodatkowania wygranych? nie sądzę, żeby z Australią miała umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. może zechcieć położyć łapę na jakimś kawałku kasy liczonej zreszta w dolarach. Taka wygrana mogłaby wzmocnić solidnie nasz bilans środków zagranicznych i obniżyc znacząco kurs dolara i eurusia W NBP pod panowaniem Glapińskiego.
    Byc może coś takiego się ostatnio zdarzyło, bo kurs złotówki dziwnie sie umocnił i to z pewnością nie z powodu wizyty Krzywoustego u Junckera.
    „Wiewiórki”mówią, że NBP „dosypał” pieniędzy, zeby kursy walutowe nie popędzily w górę i nie spowodowały napięć i ew. protestów tych, co to w dewizach mają kredyty.

  391. @Gekko, Tanaka
    A ja też chciałabym mieć polskie produkty na półkach a tu nawet ogórki konserwowe już indyjskie, choć pisze na nich Polskie Ogórki. Tylko sezamki sie trzymają 🙂

  392. Lata trzydzieste przypomniane przez zespół „Hańba”, laureata tegorocznych Paszportów POLITYKI, z tekstami Szenwalda, Tuwima i innych, jako żywo wpasowują się w nasze, z drugiej dekady XXI wieku. Wklejam linka:
    https://www.youtube.com/watch?v=uYcYM3kgv_I

  393. wbocek
    12 stycznia o godz. 19:26
    kusząca propozycja, ale czekałam na Ciebie kiedyś na pomoście tym zrujnowanym, zaproszona Twoimi pięknymi zdjęciamioraz słowami i do zachodu słońca Ciebie ani dudu. Wymarzłam setnie!

    Ale bardzo chętnie oglądam Twoje obrazki z okolic, a Twoje żagle wzbudziły zachwyt pewnego żeglarza z moich okolic.
    Był zachwycony, przesłałam mu filmik z Twojej łódki w pełej krasie.

  394. wbocek
    12 stycznia o godz. 19:53
    przeczytałam właśnie, że tuż obok Koszalina, obok Słupska od Szczecina do samego Gdańska będzie nowa, przez Unię dofinansowana znaczną kwotą ( i priorytetem!) trasa transeuropejska lub transbałtycka. Ma byc gotowa do 2022! Szykuj się!
    PS. co prawda, o specjalnym poboczu dla rówerów nie wspomnieli, ale co tam…

  395. Tanaka

    Tanaczku, parę kropelek Sianowa. Zwróć uwagę zwłaszcza na to wąziutkie gardło, którym zasuwają tiry, i wczuj się w wieloletni los mieszkańców w tym miejscu. Normalny Augustów.

    A Hasior z ptakami (właśnie potocznie: „Ptaki” Hasiora) – pełna nazwa „Szli na Zachód osadnicy” chyba się nadaje pisim i nie tylko (PO i PiS, uważam, prawie jeden pies) zwyczajem do zaorania. Bo przecież osadnicy, którzy – jak ja szkrab – szli samym swoim istnieniem wspierać tzw. obecnie „komunę”. Jak zresztą wszyscy, którzy żyli, uczyli się, pracowali w PRL, również niejaki Kaczorek.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6510277196453605409/6510277200323994850?authkey=CJParZ2Z0bKWFg

  396. lonefather
    12 stycznia o godz. 21:32
    może o kultury bakterii chodzi?

    Generalnie ( jestem po odpowiedniej szkole)-im krótsza lista ingredientów, tym lepiej.
    Najlepsze zsiadłe mleko jadłam na Bałkanach- „kisielyje mołoko” w takim typowym pojemniczku z plastiku, czyli z jakies mleczarni, a łyżeczka w tym mleku stała sama,bez problemów. Podobnie na Białorusi-jeszcze nieuprzemysłowili (UHT!) swoje mleko, można kupić takie na kwaszenie i i po ukwaszeniu w domu było kwaśne, jak za dawnych lat

  397. Ewa-Joanna
    12 stycznia o godz. 22:02

    I to mowi ta, ktora bez zmrozenia oka, sama przekroczyla linie ktora oddziela demokratyczna wolnosc wypowiedzi, od dyktatorskiego zapedu do cenzurowania?

    Poza wszystkim to sie mylisz, ze przekroczylem jakakolwiek „cienka czerwona linie”. Jesli tego nie dostrzegasz i nie rozumiesz…, to sama sobie odbierasz moja uwage do tego co piszesz, czy wypowiadasz. Bo twierdzac, ze cokolwiek przekroczylem, zaswiadczasz, ze nie zapoznalas sie z Apelem francuskich intelektualistek, a jesli nawet okiem laskawym rzucilas, to nie poswiecilas chwili na zastanowienie sie i zrozumienie tego, o czym wspomniane Panie mowia i CO MOWIA.

    Dziekuje za uwage i z zazenowaniem Twoja postawa zegnam do czasu, az ochloniesz, pomyslisz i pojawisz sie z ARGUMENTAMI, z ktorymi da sie dyskutowac, lub im ulec.

  398. konstancja
    12 stycznia o godz. 22:19

    Konstancyjaneczko, jak mam rozumieć Twoje czekanie na mnie, skoro na boku wzbudzasz zachwyt innego żeglarza?

    Konstancjo, słaby jestem w bieżączce, więc pierwsze słyszę o tej trasie. Ale jeśli tak, to obwodnice Słupska, Sławna, Sianowa i Koszalina na pewno będą jej częścią, bo to już nie byle jakie drogi.

    Ścieżka rowerowa przy takiej trasie mnie nie kusi – mam tyle nie zaśmieconych blaszkami pięknych szosek, polnych i leśnych dróg, że nic, tylko się modlić do najwyższego Klimata, żeby zawsze było lato. Do tych dróg należy również ciągle odcinkami budowana rowerowa europejska trasa nadbałtycka, z której fotki z trasy Ustronie Morskie – Kołobrzeg już pokazywałem.

  399. @Ewa-Joanna 12 stycznia o godz. 22:02

    Cienka czerwona linia to detal.
    On tokując o kobietach jest po prostu przeraźliwie nudny i w złym guście.
    Co do polityki – też masz rację.

  400. konstancja
    12 stycznia o godz. 22:36

    @Nastus, to ciekawa sprawa, bo Litwa na poziomie wygladu, opakowan i calej reszty sztafarzu niczym nie odbiega od tego co mamy na polskich polkach sklepowych. A jednoczesnie w te wspolczesne systemy opakowan sa wkladane produkty z absolutnie tradycyjnych receptur i technologii spozywczych.

    Mleko jest mleko i smakuje jak mleko.
    Chleb… poemat. Dzis jest 12 Stycznia, a ja mam wciaz czarny razowy chleb litewski, ktory zgodnie z data wypieku, zostal wypieczony 27 Grudnia 2017 roku. I ten chleb dzis ma ten sam smak, konsystencje, miekkosc i smacznosc, jaka mial 16 dni temu, a w opisie skladnikow nie ma ANI JEDNEGO SLOWA … o uzdatniaczach, polepszczach, przdluzaczach … Po prostu sam chleb prawdziwie upieczony na naturalnym zakwasie z nieuzdatnionych sztucznie skladnikow ma trwalosc do 3 tygodni, a trzymany w lodowce sadze, sadze ze wytrzyma do pieciu tygodni nic nie tracac ze swoich walorow.

    U nas … szkoda gadac, bo i tak cenzura poprawnosci nie pusci tego, a na Litwie okazalo sie, nie mieli z tym problemu, pomimo technicznego i technologicznego zaawansowania.

    Wiec jest dowod, ze sie da… jesli sie chce. U nas nikomu sie nie chcialo. I ammy co mamy.

    pozdrowka
    ~l.

  401. Mitualizacja zdrady

    @ Tanaka
    12 stycznia o godz. 21:58

    Tanako, Ty przecież pływasz elegancko, estetycznie po powierzchniach, w czym się zgadzamy przy Premierze Wielkim Monetaryście.
    Ja się dodatkowo odwołam dogłebniej, do wiary, a mianowicie w inteligencję bloga.
    Nie chodzi przecież, (o czym wszyscy inteligentni tu nieinaczej widzą) w ty monetaryzacji podłości, półek segregacji rasowo-narodowościowej czy mitu’ologii krzywd karnie apriorycznych; nie o merchandizing więc towarów chodzi.
    Chodzi przecież o manipulację mas, celem zdradzenia ich praw do cywilizowanej władzy, manipulację za pomocą ideologii.

    Zdrada, zdrada, zdrada
    śliskim jęzorem do nas gada…

    Miałeś, qva, z tym wstępniakiem rację, a ja myślałem, że to tylko mdłości po podglądzie eklezjalnej magdalenki przez szybkę. 😉

    Wybacz oszybkę.
    Pokorności zasyłam.

  402. wbocek
    12 stycznia o godz. 22:32
    „Jak zresztą wszyscy, którzy żyli, uczyli się, pracowali w PRL, również niejaki Kaczorek.”
    Szanowny, a powiedz mi, co to takiego konkretnego ten Kaczorek w PRL-u robił? Z pewnością nie pracował w produkcji, w usługach również nie, pracą naukową także się właściwie nie parał. Cóż on takiego sensownego i wartościowego, właściwie robił?

  403. lonefather
    12 stycznia o godz. 21:15
    A mnie, akcja #MeToo, bardzo się podoba. Mam nadzieję, że nie tylko utemperuje różnych machos, ale przede wszystkim otworzy oczy samym kobietom. Te miniówy, rozcięcia, push-up’y, dekolty – są naprawdę żenujące, wpisują się patriarchalno-seksistowską (pombocku wybacz) narrację. Na dodatek te sterty tandetnych romansideł w których ten wymarzony, to nie subtelny i wrażliwy intelektualista-romantyk, ale jakiś prosty, by nie rzec prostacki samiec. Dość tego!
    Prawdziwym mężczyznom też nie zaszkodziłoby zacząć wspierać. Na początek, można chociażby zrezygnować z takich lektur, jak „Seksualny klucz do kobiecych emocji” J.D. Fuentesa.

  404. Na marginesie
    12 stycznia o godz. 22:48

    Dziekuje!
    Bardzo dziekuje !

    Za montowanie wspolnego frontu oburzonych blogowiczek, przeciwko zbokowi @lnefatherowi…

    Dziekuje, bo jak sie wam uda, to ja tez bede mogl sie oglosic, ze ja rez …, ze #MeToo…

    pozdrwka
    ~l.

  405. Ewa-Joanna
    12 stycznia o godz. 22:05

    Ale, chciałabyś mieć te czy inne produkty na SWOICH półkach?
    Cóż stoi na przeszkodzie, by se spiżarkę zapełnić, jak chcesz.
    Premieru chodzi o CUDZE półki, i żeby skądinąd żaden se nie brał co tam chce do domowej spiżarki.

    Nb odgórna i państwowa segregacja rasowa czy narodowa produktów prowadzi jedynie do uproduktowienia podmiotu w ładzy, czyli człowieka, na kształt manekina na wystawce sklepowej.
    A potem to już tylko utylizacja, co niepolskie.

    Baczność więc, zacna bez wątpienia Ewo-Joanno, bo i Ty jakaś niewyraźna dla władzy: trochę nasza pobożna Ewa a trochę sfrancuziała niedziewiczo Joanna.
    Za dwa lata – Ci półka dla gorszego sortu, jak dla brata…hihi.

    Lansady zasyłam, znaki pokoju i nakazu.

  406. lonefather
    12 stycznia o godz. 23:06

    Lonek, przestań molestować Pani na blogu.
    Już! ty jogurcie.
    Nie bonć meszczizna taka włochata.
    Siad.

    😉

  407. zak1953
    12 stycznia o godz. 23:03

    Zaczku, samym swym istnieniem w granicach PRL. A jak już zagrał w filmie, to śmiało go można nazwać zawodowym kolaborantem. Tworzył iluzję, że jesteśmy normalnym krajem. I teraz tworzy. Sam od siebie się zaraził.

  408. gotkowal
    12 stycznia o godz. 23:05

    Przeczytaj ten Apel Francuzek i przemysl.

    Ja nie jestem przeciwko #MeToo, jesli tego nie zauwazyles, jestem przeciwko kierunkowi, ktory jest obierany pod naciskiem i naporem.

    Poczytaj i zwroc uwage na uwypuklone braki i bledy i przegiecia, ktore stwarzaja realne, a nie wydumane zagrozenie dla celej sfery relacji mesko damskich. Zwroc tez uwage na sprawe Michaela Douglasa, ktory jus jest ewidentnie falszywie oskarzany…

    Popierac ta akcje nalezy, ale z uwaga i dystansem ostroznosci, co w swoich postach podpowiadam.

    A na koniec poprosze specjalnie o zwrocenie uwago na to, ze we wszystkich postach pisze w sposob nie pozostawiajacy watpliwosci, ze uwazam ze nalezy karac ewidentne i udowodnione sprawy kryminalne.

    pozdrowka
    ~l.

  409. @Gekko
    12 stycznia o godz. 23:09
    Brak owych stoi na przeszkodzie.

  410. @ gotkowal, 12 stycznia o godz. 23:05
    „Seksualny klucz do kobiecych emocji” J.D. Fuentesa.

    Soza hamzdwo.
    Od razu myśli o dziurce.
    I jeszcze siem przypodobuje, maczo-pikczo-latino.
    Poza tym – komuch.
    Ty siem, gotkowal, gotuj na kucie, bo już trwa na Ciebie bój w hucie.
    – – –
    Przy okazji, jest taka partia, co była nowoczesna a po feminizacji stała się staroświecka.
    Tak przynajmniej ogłosił jej spódniczy liderszip.
    Jak żyć?
    – – –

  411. lonefather
    12 stycznia o godz. 23:15
    Przeczytaj mój post jeszcze raz … i też przemyśl. Pół życia w filmie robiłem. Naoglądałem się artystek.

  412. Ewa-Joanna
    12 stycznia o godz. 23:17
    „Brak owych stoi na przeszkodzie.”

    I to nas różni.
    Dla mnie w tym opisanym stanie nie jest on brakiem ani przeszkodą.
    Niektórzy lubią grę różnic.
    A nawet: niektóre.
    Przepraszam, że gadam do rzeczy.

  413. lonefather
    12 stycznia o godz. 23:15
    Dlatego apeluję, aby z tego typu wulgarnych, odrażających lektur zrezygnować w trybie doraźnym. Z Andrzeja Batki i Mateusza Grzesiaka – takoż!

  414. wbocek
    12 stycznia o godz. 22:46
    Ale bardzo chętnie oglądam Twoje obrazki z okolic, a Twoje żagle wzbudziły zachwyt pewnego żeglarza z moich okolic.
    Był zachwycony, przesłałam mu filmik z Twojej łódki w pełej krasie.

    dokładnie to napisałam o Twojej łódce znajomemu żeglarzowi. On chyba nie jest zachwuycony mną, bardziej Twoją łódką.
    ……………………………..
    O tej trasie czytałam w poważnej gazecie. Przypuszczam, że była to Rzeczpospolita, dodatek „Życie Regionów”, wtorek, 9 stycznia.
    Załaczono mapkę. Może znajdziesz w bibliotece.
    Ale zaznaczam, że przypuszczam, że to tam.

  415. lonefather
    12 stycznia o godz. 22:59

    właśnie to, o czym piszesz. Mleko jest mlekiem, smietane można kroić, przyroda jest piękna, chleb, szczególnie razowy jest smaczny przez tydzień (też zrobiłam takie doświadczenie, ale z białoruskim pieczywem- na dłuższe doświadczenie nie wystarczyło surowca).
    Globalizacja, uprzemysłowienie zabrało nam sporo smaków i zapachów z dzieciństwa,; pojawia sie mleko, które mozna ukwasić. Zrobiłam taki eksperyment- sera nie dało rady zrobić, ale mleko zsiadło i … nieco podobne było do tego sprzed lat.

  416. lonefather
    12 stycznia o godz. 22:59
    a pieczywo jak dawniej można nabyc i w Polsce, choć trzeba uważać, bo karmelizuje się cukier, żeby podbarwić kolor pieczywa.
    Podobno mąką żytnia jest bardzo droga i dlatego graham nie jest już taki, jak kiedyś, że o razowcu nie wspomnę. Trzeba znaleźć dobre i pewne źródło. A to oznacza mnóstwo prób i niepowodzeń.

    Pumpernikiel w Poznaniu wypieka już tylko jeden piekarz- chleb pojawia się w sklepie tak rzadko,że dawne podchody do „Pani z mięsnego” są igraszką;

  417. gotkowal
    12 stycznia o godz. 23:20

    Ja tez sie naogladalem „artystek” i tylko co z tego?

    A co do cenzury, to jestem PRZECIW, nawet jesli sie mi cos nie podoba, czy nie rozumiem. Zwlaszcza wtedy, gdy nie rozumiem, jestem przeciw CENZURZE.

  418. Gekko
    12 stycznia o godz. 23:09
    Morawiecki dawno nie był w Lidlu czy Netto. Rzadko tam chodzę, choć pod nosem mam obydwa, ale one mają tylko wózki, a ja wolę trzymać koszyk.
    W tych sklepach jest mnóstwo polskich produktów, szczególnie krajowych warzyw i owoców, cukier, mąki, półprodukty, mrozonki, przyprawy wyprodukowane w Polsce (ze trzy firmy polskie)wędliny, różności.
    Odzież głownie wyprodukowana w Chinach, jak wszędzie, polskie piwo i wódki; (z winem polskim dajmy sobie spokój) pewnie mięso i wędliny wyprodukowane w Polsce (nie zaglądam na te półki, jestem wege).
    Morawieckiemu sie wydaje, że jak w czasach PRL zadekretuje, co sklepy mają sprzedawać i gdzie promować polskie produkty i tak będzie…a z drugiej strony rząd przykłada opłatę deszczową i najwięcej zapłaca właśnie te wielkopoqwierzchniowe sklepy, bo tym razem opłaty obejmą powierzchnię dachów- takie curiosum znaleźli na te zagraniczne sklepy.
    Nie ma marchewek, są dwa kije. A nawet trzy, z niedzielami.

  419. Konstancja

    W porządku, konstancjo, znalazłem tę trasę europejską E-6. Rzeczywiście obwodnice, o których mówiłem i znam są jej częścią. Tyle że wyczytałem też o kłopotach czynionych przez rząd PiS. Argumentują, że na odcinku Koszalin – Lębork jest za mały ruch, by robić ekspresową trasę, a drogi tam są lepsze niż gdzie indziej, więc można sobie ten odcinek odpuścić. Nie wiem, jaki jest dalszy los sprawy, ale wygląda na to, że PiS szuka oszczędności dla pokrycia swego socjalistycznego rozdawnictwa. Dobranocka, konstancjo. Jutro pogoda, więc jada w przyroda.

  420. konstancja
    12 stycznia o godz. 23:42

    Mozliwe. Moze masz racje, ze jest jeszcze jedna piekarnia.

    Jednoczesnie tam na Litwie, ja po prostu w zwyklej sieciowce, cos jak polska Biedronka, czy Zabka, po prostu wzialem z polki kilka bochenkow TAMSI DUONA czyli zwyklego razowego zytniego i po 16 dniach, zjadlem dwa i mam jeszcze jeden ostatni. Na dotyk jest taki jaki byl 16 temu, dzis rano kroilem ostnie kromki z poprzedniego i wilgotnosc i konsystencja i miekkosc i smak, bez zmian po 16 dniach… Ostatni bocheneczek wystarczy na kolejne 6/7 dni, a ja mam pewnosc, ze do konca taki pozostanie, choc w spisie skladnikow nie ma ani jednego „E” cos tam…

    Z dziecinstwa pamietam piekarnie lokalna. Tez wypiekali razowy i tez byl dobry przez dwa trzy tygodnie, jesli nie zostal od razu zjedzony. Bylo mozna…

    pozdrowka
    ~l.

  421. @lonefather 12 stycznia o godz. 23:06

    Mnie w zasadzie nic nie oburza, po prostu czytam i oceniam.
    A z opinią E-J zgadzam się całkowicie. Po prostu niektóre tematy wychodzą Ci lepiej, inne gorzej.

  422. Podobno warunkiem długiej przydatności chleba jest długotrwałe przygotowanie ciasta. Ciasto chlebowe musi sobie poleżeć, o ile dobrze pamiętam przez wiele godzin. W „normalnym” procesie produkcyjnym nie poleży, bo to się piekarni nie opłaca. Liczy się przepustowość, a nie jakość, a tradycyjne metody zanikaja.

  423. lonefather
    12 stycznia o godz. 23:46
    Jaka cenzura? W Lądku? Gwałtowna, czasami nieparlamentarna dyskusja, to sedno wolności słowa.
    Co do meritum. Jeśli coś mnie wkurza, to obłuda. Hollywood, to miejsce,do którego zdążają dziesiątki tysięcy kobiet. Po złote runo kariery, pieniędzy i sławy. Spora część z nich dąży do celu bez skrupułów, po trupach. A później zaczynają moralizować. Pan W., jak złym i słabym człowiekiem by nie był, nie musiał nikogo molestować. To on był molestowany. Codziennie. Przez setki kobiet, bezwzględnie dążących do celu.
    To nie pierwsze moralne wzmożenie jakie ogarnęło Hollywood. Był już pruderyjny, groteskowy Kodeks Produkcyjny Hays’a (Hays Code), Po następnej rewolucji moralnej wyrzucono z Ameryki Chaplina. Może obecne zamieszanie będzie miało dobre skutki, choć pewnikiem, raczej wzrośnie w amerykańskich barach liczba feministycznych kuguarzyc, polujących na świeże szowinistyczne, świńsko-męskie mięsko.
    Erotyka to gra, zabawa, budowanie napięcia, zagadki, tajemnice i „uczuć najdziwniejsze sploty”. A damy które nie miały niegrzecznych, wręcz bardzo grzesznych i nie „damowatych” fantazji niechaj zaczną zbierać kamienie.
    Catherine to mądra kobieta.

  424. wbocek
    12 stycznia o godz. 23:57
    Juz Pan Robert Biedroń skarżył się w gazecie, że PIS uznaje, że w okolicach Słupska jest mały ruch i 20 km drogi mu „urwali” tzn- nie wybudowali, nie dali kasy. Lębork od Słupska dzieli wiele km, więć chyba nie o tym samym kawałku drogi mówimy.

  425. @Gekko
    Co do boju w hucie.
    Pewnie błąkam się po mieliźnie, ale światem oprócz żądzy władzy i pieniędzy – głównie włada jętka na hebanie.

  426. No i koniec. Ateisty śpią lub czytają Fuentesa. Nie ma nawet komu, puścić na dobranoc zwariowanego punka w towarzystwie kilku degeneratów, grających muzykę obcą nam narodowo i klasowo:

    https://www.youtube.com/watch?v=-gO4mYN92Cg

  427. @gotkowal

    Nie tylko w Hollywoodzie, ze sie „artystki” garna do roboty…

    Niemniej przeginac z ocena garniecia sie, lepiej ostrozniej i z dystansem. Jak w dowcipie o dziadku i posiadnaym przez niego cyrkiem.

  428. lonefather
    13 stycznia o godz. 1:17
    Nie przeginam. Zastanawiam się tylko, co ważniejsze: godność czy kariera. Jeśli świadomie wybrało się karierę, rezygnując z godności – to w moralizatorstwie czuję swąd obłudy. I lansu. Było być pryncypialnym, kiedy to sporo kosztowało. Wtedy ukłoniłbym się do samej ziemi.

  429. @gotkowal 13 stycznia o godz. 1:28

    Z tego wynika, że kariera z natury rzeczy wymaga wyrzeczenia się godności?
    Śliczne! Ale dlaczego ta reguła miałaby dotyczyć wyłącznie kobiet?

  430. gotkowal
    13 stycznia o godz. 1:28

    Jakos, zaznaczam ze „jakos”, tam zgadzam sie, choc nie w pelni z uwagami o moralizatorstwie. Problem obludy zwiazany z nim nierozlacznie jest oczywisty.

    Ale #MeToo to nie samo moralizatorstwo i obluda. Sprowadzanie tego do wspolnego mianownika moralizatorstwa jest niewybaczalnym uproszczeniem i w praktyce zamiata ewidentne skurwysynstwa pod dywan.

    Jesli z kazdej setki wskazan #MeToo, tylko jedno jest prawdziwe, a reszta klamstwem po latach, to z uwagi na wage problemu wymuszenia, zmuszenia, zgwalcenia, musza byc co najmniej napietnowane, jesli z przyczyn prawnych nie da sie poddac procesowi sadowemu i skazac sprawcy. To nie ulega dla mnie najmniejszej watliwosci.

    Druga zaleta jest to, ze w atmosferze #MeToo, juz tylko najwiekszy idiota dopusci sie molestowania, czy zmuszania do seksu.

    Tak wiec wysmiewam i jak trzeba to wykpiwam #MeToo z powodow i dla celow, o ktorych wyzej pisalem, ale nie podwazam jego sensu i znaczenia.

    pozdrowka
    ~l.

  431. Szok !

    W/g Quizu z Gazeta.pl przecietnie Polak (Polka?), ma w zyciu 4/5 partnerow seksualnych…

    I jak to sie dziwic, ze przy takim doswiadczeniu poglady na temat seksu, ciazy, aborcji, sa jakie sa…

  432. Glownie dla fragmenciku o „niedorznietej za mlodu”…, ale calosc jest genialna i jak najbardziej aktualna.

    Wszystkim na dobranocke dedykuje, choc ucieszycie uszy Wasze dopiero rankiem:

    https://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths

  433. A tu jak widzę nadal bez zmian. Sami perfekcyjni ojcowie, żadnych rozwodów, patchworkowych rodzin, żadnych wieloletnich zerwań kontaktów z odszedłym od mamusi ojcem, żadnych replikacji ojcowskich błędów we własnym wykonaniu i wobec własnych dzieci, a co ważniejsze, własnych synów.
    Cud malina ultramaryna!
    Tylko te xsiundze takie zboki, no bo niebieska książeczka im taką po*ebaną filozofię do durnych łbów powkładała a negatywna selekcja do zawodu pochylacza i ubogacacza odpowiednio wzmocniła.
    My świeccy ateiści żadnych psychologicznych miazmatów czytać nie będziem i książkowy prezent ciupasem maumusi odeślem.
    Przeca wiemy, że z nami jest całkiem dobrze i normalnie.
    Nasze rodziny szczęśliwe i żadnych na nich rys ani peknięć. Ojcowsko-synowska komunikacja jest prima sort.
    Tylko w tym udawanym Betlejemie popieprzone takie bajki górale grają.

  434. konstancja
    12 stycznia o godz. 23:53

    Konstancjo, przy okazji Twej analizy obcych narodowo ciał wbitych w zdrowy rdzeń polskości (czyli Lidla etc.)…

    Nakazywanie przez władzę, jakie półki w prywatnych przedsięwzięciach (a stąd również w domowych spiżarniach, a czemu nie w ławkach szkół?) mają zajmować które narody, to naprawdę nie jest pieśń ani kulinarna, ani spożywcza.

    Rasizm i ksenofobia szerzone państwowo, wpychane nawet w bułkę z masłem, w zdrowym organizmie są niestrawne, już na tym etapie – i nie da się on, jeśli zdrowy, utuczyć niestrawną papką mściwej i nienawistnej propagandy.
    Zdrowy organizm nie oczekuje, że władza wskaże mu należną półkę, lecz kieruje się interesem zdrowotnym i je to, co mu służy, nie patrząc na pochodzenie narodowe.
    Tak dzieje się, jeśli organizm jest podmiotem władzy, a nie przedmiotem manipulacji, czyli w cywilizowanym świecie (wg współczesnych norm).

    Mamy jednak do czynienia ze zmianą paradygmatów i cywilizacja odchodzi w niebyt, a współczesność przybiera szatki historyczne, z najmroczniejszych jej zakamarów i zakapiorów.
    Zwiastunem jest np. ostentacyjnie bezczelna i bezwstydna próba rządu nakazywania, jakie narody (poprzez swe produkty) mają mieścić się na jakich półkach (a wiedz, ze w marketach każda półka ma swą rangę i wycenę), dzieląc rasowo i a priori NARODY na lepsze i gorsze.

    Jaki więc poranek nam nastaje, i gdzie wstaje słońce ‚nowej’ ‚cywilizacji’ idealnie obrazuje ten świt:

    „Zagraniczni agenci” wśród blogerów.
    Projekt przyjęty przez Dumę. Niższa izba parlamentu Rosji, Duma Państwowa przyjęła w piątek w pierwszym czytaniu projekt ustawy dotyczący mediów – „zagranicznych agentów”. Przepisy, jeśli wejdą w życie, pozwolą na uznawanie za „zagranicznych agentów” osób fizycznych, na przykład blogerów.”
    [tvn24]

    No, to teraz wyobraź sobie nasz blożek, w którym Ty np. możesz pisać tylko atramentem niesympatycznym, i to po wpłaceniu kaucji oraz założeniu na nicka, dajmy na to, żółtej opaski…

    To naprawdę jest niezdrowa karma, te półkowanie rasowe i naprawdę nie chodzi tu o wyniesienie na wysokość górnych półek trudu serowarskiego czy piekarskiego rdzennie polskiego chłopa i robotnika.

    Pozdrawiam spod świtu.
    – – –
    @ gotkowal
    Ty to masz, z tą jętką, iście celuloidowe ciągi… 😉
    – – –

  435. zza kałuży
    13 stycznia o godz. 8:12

    Na co dzień bywasz, oczywiście, wyłącznie w społecznościach, których głównym celem istnienia jest naga prawda, czyli obnażanie się wszystkich przed wszystkimi, zero intymności, ani grama hipokryzji. Tylko tak można rozumieć twoje wejście z pretensjami, że tu po staremu się nie chodzi nago. Od dawna podejrzewałem, że z ciebie bardzo pospolity dureń. Śmiało omijaj ten blog, to ci może przejdzie. MOŻE – bo trollowatym rzadko albo wcale nie przechodzi.

  436. zak1953
    12 stycznia o godz. 23:03
    co to takiego konkretnego ten Kaczorek w PRL-u robił? Z pewnością nie pracował w produkcji,
    Kilkanaście lat temu Prezes w wywiadzie dla Teresy Torańskiej wypowiedział się też na temat kto i na kogo będzie pracować.
    Kiedyś wprowadzono praktyki robotnicze dla studentów.
    Pomysł wprowadziłbym dla wielu polityków. Przynajmniej rok w zakładzie produkcyjnym lub usługowym. I nie chodzi tylko tu o Umęczoną.

  437. Gekko
    13 stycznia o godz. 8:23
    napisałeś do mnie tak, jakbym z kosmosu spadła. Mój wpis był zdziwieniem, że Morawiecki jest tak odległy od codzienności i pewnie nie wie tego, co Ty i ja napisaliśmy, bo znamy z autopsji.

    Ale widać mało się zdziwiłam ([ -:

  438. Na marginesie
    13 stycznia o godz. 2:56
    Kariera wymaga wielu kompromisów. Także z własnym sumieniem. A piszę oczywiście o wszystkich płciach, orientacjach seksualnych itp, itd.

    lonefather
    13 stycznia o godz. 3:05
    Oczywiście,że #MeToo, to nie wyłącznie puste moralizatorstwo. Chodzi o eliminację seksizmu. Ale problem niejednoznaczny. Molestowanie – na pewno, ale czy np. agresywne bycie „sexy” w tzw. przestrzeni publicznej – to też przejaw seksizmu?
    Mam nadzieję, że akcja da skutek pozytywny, ale nie musi tak być. Może spowodować absurdalne zmiany w prawie, jak zdarzyło się to w Szwecji (choć nie wiem jak z egzekwowaniem prawa, że wiele lat po dobrowolnym kontakcie płciowym, jeden z partnerów może dojść do wniosku, że był to gwałt – @ozzy pomóż).
    Poza tym, erotyka, obok technologii i kultury,odróżnia nas od zwierząt. Szkoda byłoby ją bezrefleksyjnie walnąć pałą po łbie i utłuc, jak słusznie zauważają Francuzki.

  439. zza kałuży
    13 stycznia o godz. 8:12

    A niby dlaczego tak sadzisz?

    Nie przemknela sie przez glowe mysl prosta, ze nieobarczeni fantazmatami religijnymi ateisci podchodza i traktuja te sprawy jako naturalne elementy zycia, bez kwaszenia ich bredzeniami skrzywionych naukami kosciolka katolickiego?

    pozdrowka
    ~l.

  440. lonefather
    13 stycznia o godz. 3:21
    Zabawny wierszyk Tuwima, obok tej „pani co za młodu…”, wspomina też o profesorze Cywińskim z Wilna. Tuwim, jak widać, nie zrozumiał sytuacji związanej z tą postacią, może zasugerował się endeckimi ciągotami profesora. Ta historia to jednak groźne memento. Szczególnie w obecnej Polsce.
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwinzeDU3NTYAhVLvxQKHTNiCUIQFggtMAE&url=https%3A%2F%2Fhistoria.org.pl%2F2015%2F04%2F03%2Fhaniebna-operacja-wojskowa-w-wilnie%2F&usg=AOvVaw32kRDolMQ5oV1qCoEnRWU5

  441. gotkowal
    13 stycznia o godz. 11:04

    Dobra uwaga.

    Miedzy innymi, to co piszesz majac na uwadze, podpowiadam podejscie szersze, czyli wykozystywanie czlowieka przez czlowieka, w czym miesci sie tez wykozystywanie seksualne. Szersze podejscie skupia uwage na samym wykozystaniu, a cala otoczke zwiazana z seksem pozostawia tam gdzie jej miejsce, czyli w sferze relacji mesko damskich.

    Wydaje mi sie, ze to pozwoli uniknac ryzyka destrukcji w obszarze relacji podczas karania, czy pietnowania.

    pozdrowka
    ~l.

  442. konstancja
    13 stycznia o godz. 10:41

    Ale, Konstancjo, ja przecież kazanko prawię swoje tylko przy okazji, którą mi swoim postem podsunęłąś, a nie nawracam Ciebie!
    Ja wiem, że my wszyscy wiemy co trzeba.
    Że nam nic już nie trzeba.
    Że widzimy życie bez Lidla, ale z dumą narodową zamkniętą w naszym rdzennym, katolickim occie na słusznych klasowo półkach, bo my to już pili.
    My jesteśmy jednak, ale odchodzimy.
    Idzie nowe i niechże idzie ze świadomością, że jest starsze, zmurszalsze i zgnilsze od nas.
    Choćby uświadomione poprzez wpisy na blogu.
    Świadomość bowiem wyklucza brak odpowiedzialności.
    – – –
    Przy okazji, polecam usilnie i tytuł i treść poniższego, potwierdzający empirycznie, że chodzi nie o półki i godność, a suweren świetnie to kuma:

    „Wcale nie są wykluczeni, wcale nie łakną godności. Mówiąc: „Pogonimy elity i obcych”, Jarosław Kaczyński daje swoim wyborcom coś ważniejszego: ład moralny i poczucie siły.”
    GW http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22889081,program-500-plus-godnosc-narodowe-tvp-co-takiego-dal.html%5D

  443. gotkowal
    13 stycznia o godz. 11:38

    Watpliwe.
    To znaczy Tuwim nie byl fanatycznym wyznawca marszalka, co oznacza, ze jesli „profesor C. wilenski”, to faktycznie Cywinski, to musial czyms innym podpasc Tuwimowi niz „obwarzankiem”.

    pozdrowka
    ~l.

  444. @Kostka
    W komentarzu pod którymś z poprzednich blogów wspomniałaś o filmie „Promise” (nie o 4-odcinkowym mini serialu Peter’s Kosminsky), o Ormianach. Właśnie czytam ciekawy artykuł na temat tego ludobójstwa w filmie – https://www.opendemocracy.net/north-africa-west-asia/melis-behlil/presenting-absence-armenian-legacy-in-non-fiction-film

  445. Ewa-Joanna
    12 stycznia o godz. 22:05

    Polski produkt nie jest zły.W zasadzie. Jakby tak mieć Matkę Polskę na półce w Brisbane, Sydney, Malbourne, Wellington, Cape Town, Buenos Kora Aires albo takim Jerycho, miło by było. Jak dla mnie, najlepsza byłaby oranżada w proszku o smaku pomarańczowym. Jednakowoż nad Wisłą z Matką Polską na półce róznie jest, bo śmieci w tej żywności tyle, a osobliwie w żarciu, bez którego żaden Polak nie jest katolikiem – owocem pracy masarza, że kto pożre ten świeci, albo zaraz zniechęca sobą do najdrobniejszego pomolestowania. Z panią na zielono, niekoniecznie.
    Ale żeby polskie katolickie ogórki miały być wyznawcami hinduizmu, to jest pewna nowość. Może byłaby to jakaś Jutrzenka Nadziei: wiara zbliża ludzi – przez żołądek do braterstwa, a Ziemia to planeta ludzi ? – jak gromko oznajmił Pieczka w „Hydrozagadce” 🙂

  446. wbocek
    12 stycznia o godz. 22:32

    Właśnie, przejeżdżając przez Sianów kilkadziesiąt razy, bardzo się męczyłem widokami męczonego przez potok ciężkich aut miasteczka, które walą przez jego historyczny środek, dawniej pewnie strefę kupiecką, rynkową i po prostu społeczną. A teraz ludzie chodzą tylko wzdłuż murów kamienic. Ten parczek o którym wspomnialem ciągle się wzdłuż rzeczki Polnicy, na wschód od drogowego esa-floresa.
    A ma, kurcze, Sianów potencjal. Mogłoby z niego być fajne miasteczko.

  447. Gekko
    12 stycznia o godz. 23:01

    No, cobym nie miał mieć racji ze wstępniakiem… 🙂

    Tak jest: za pomocą ustawiania polskokatolickości na półce w sklepie, Morawiecki ustawia głowę suwerena, wydłubując z niej dziecko poczęte wolności.
    Z tą całą Unią jest to samo tylko bardziej: po to Brukselę trzeba przerobić na bandytę, żeby nic już nie mogło przeszkadzać w ukradzeniu Polski przez Prawdziwych Polaków.

  448. lonefather
    13 stycznia o godz. 3:14

    Ale o co się rozchodzi z tym szokiem?

  449. Tanaka
    13 stycznia o godz. 12:11

    Badania prof Izdebskiego ujawnily, ze podniosla sie srednia ilosc partnerow seksualnych do 16/17, wiec szokiem bylo te 4/5 z Quizu.

  450. Tyle tematów, tyle wątków. Jak tu się włączyć z impetem i sensem?
    E… chyba sobie jeszcze pośpię. Razem z opozycją.
    Na razie czuję się zdradzona, co nie ma – rzecz jasna – nic wspólnego ze zdradą, o jakiej pisze @tanaka.
    To że PO znowu coś umoczyło, nie dziwota, ale że kobiety z Nowoczesnej z nową szefową, która na dodatek debilnie debilizmem tłumaczy „błąd” posłów N niegłosujących za dopuszczeniem do prac projektu liberalnej ustawy antyaborcyjnej – dały ciała, nie pojmuję.
    Cała nadzieja już tylko w czarnych parasolkach.
    Pozdrawiam tych, co są na posterunku i tych zanurzonych we śnie.
    Moja kotka Dżezi upodobała sobie spanie w kącie za choinką. Co to będzie, jak w końcu ją rozbiorę (choinkę, nie kotkę)?

  451. @Tanaka
    13 stycznia o godz. 11:51
    Polski produkt pod tytułem „ogórki konserwowe ” jest sławny w świecie. Ale Polacy nie cenią polskich produktów, więc nie zastrzegli sobie nazwy i teraz różni się podszywają. Co głupsze polskie ogórki z Krakusa ( wiem, już niemieckie) nazywają się „dill cucumbers”.
    https://photos.app.goo.gl/cL6YVdbWBLJhvVEX2

  452. @ Tanaka, 13 stycznia o godz. 12:10

    Ładnie napisałeś, co z tego że niemniej niż inni, w tym ja – bezowocnie.
    Oj, niestety, łeb suwerena nie pcha się na wyższe żadne półki – on po prostu chce, żeby inne z półek wyższych spadły.
    Immanentny paradygmat gumna plemiennego.

    W ciekawy sposób o tym pisze, polemizując jakże trafnie i kumacie z diagnozą i sensem pojęcia autorytaryzmu stosowanego (p. mój poprzedni link) poniższy autor, co ja komentuję dalej.
    „Michał Bilewicz – psycholog społeczny, profesor na Wydziale Psychologii UW, gdzie kieruje Centrum Badań nad Uprzedzeniami”
    http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22889262,polacy-sa-autorytarni-autorytarny-obywatel-ceni-lad.html

    Raport Gduli (badania terenowe na przykładzie anonimowego ‚Miastka’, mój poprzedni link) pokazuje, że PiS podarował wyborcom możliwość przywalenia lepszym od siebie i pomiatania gorszymi od siebie. A im to się bardzo spodobało.
    I na tym polega zwycięska i skuteczna polityka na gumnie – w grę w polo-ogóra (cdn niżej).
    Ukłony.

    – – –
    Polka-ogórka

    Kto w ogórkach czuje kęs polskości, karmi się sentymentem, a nie smakiem; żywi się niezdrowym miazmatem.

    Nic w tym -gdy na użytek własny- złego, tylko nazywajmy rzeczy po imieniu, to pozwala zachować godność, gdy szabrownicy chcą ją przerobić na polo-kiszkę.

    Taki ogórek, to właśnie zdrada Polski, tej, co warta od ogóra więcej a szacunku nie topi w zalewie.
    O dziwo, i taka istnieje, chociaż nikt jej, a już najmniej ona sama, na półki się z żadną ogórczą ‚sławą’ nie wykłada.

  453. @ mag, 13 stycznia o godz. 13:02

    Przykład rewolty spódniczek w Nowoczesnej (i niemniej ten sam komponent w innych partiach) pokazuje, jak szyderczym mitem jest ten, o zbawieniu poprawnościowym parytetem feministycznym wciśniętym na wyższą półkę polityki.
    Maglarstwo kiecką doktoryzowane nie wymaże wdrukowanych kulturowo rytuałów kręciołka w oparach, nadymającego puste-ego, czyli mniej, niż nic więcej.

    Ufajmy i wybierajmy zdrową, pożyteczną społecznie politykę, a nie osoby polityczki czy polityków.
    Ale taki zdrowy wybór, to musiałby być tylko z importu – czego dowodzi nasza historia, powracająca tragifarsą.

    Miłego dnia, póki są następne. 😉

  454. Gekko
    13 stycznia o godz. 13:35

    Import?

    A sa chetni, zeby sie dac zaimportowac?

    Juz o zakazie „importu” nie wspominajac.

    Wychodzi na to, ze sie sami z wlasnym szambem bedziemy musieli uporac i sami ze soba po ewentualnym uporaniu sie, rozliczyc.

    O ile bedziemy mieli na to szanse …

  455. @mag

    Witaj nadburzanska, dawno nie widziana, na blogu.

    pozdrowka
    ~l.

  456. Gekko
    13 stycznia o godz. 13:35

    To niezaglosowanie niemal 40% Nowoczesnej, moze obrazowac :

    1 – niepogodzenie sie ze zmiana kierownictwa
    2 – niedostatek rozumienia demokracji, ze po wyborach wygrani i przegrani wspolnie realizuja co zostalo uchwalone i przeglosowane
    3 – ze i w „N” koszula blizsza cialu, czyli rozgrywam gierki wewnetrzne, a w dupie mam Polske i Polki

    a juz z cala pewnoscia obrazuje:

    4 – niedojzala infantylnosc i obrazalskosc, czyli malosc i malostkowosc Polskich politykierow.

    Mozliwe ze w innych partiach byloby calkiem podobnie, jesli nie identycznie. Moze z wyjatkiem Razem, ale tylko moze…

    pozdrowka
    ~l.

  457. mag
    13 stycznia o godz. 13:02
    Chyba temat się już wyczerpał bo rzeczywiście komentarze są tak rozmaite i nie trzymające normy, że szkoda dalej czytać. Może to efekt daty? W końcu mamy dzisiaj 13-go.
    Gospodarzu, nowy temat, please

  458. A Wladyslaw Frasyniuk wydal oswiadczenie, w ktorym wypowiada obywatelsko posluszenstwo panstwu PiS.

    Oswiadczenie jest tu:

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1734176,1,frasyniuk-wypowiedzial-posluszenstwo-prokuraturze-ziobry.read

  459. Gekko
    13 stycznia o godz. 13:27
    Poczucie wyższości, wrażenie bycia lepszym od innych, posiadania jedynej, absolutnej prawdy – to przynęta na którą skutecznie łowią wszelkie totalitaryzmy. Religijne i polityczne. Kiedy różnym suwerenom uprości się świat do czytelnego podziału: Dobro – zło, My – oni; bez trudu zdobywa się rząd dusz. A wtedy wszystkie drzwi stoją otworem.

    lonefather
    13 stycznia o godz. 11:38
    Jak wiesz, to w kapitalizmie – człowiek wykorzystuje człowieka. Na szczęście w socjalizmie – sytuacja ulega odwróceniu. Mniejsza z tym. Ważne, by obok równości i wolności, nie zapomnieć o tolerancji:
    https://www.youtube.com/watch?v=gnwX4cVslrc

  460. Z milych przyczyn dopiero dzis przeczytalam wstepniak Tanaki. Ladny…Trudno mi czytac omal 500 wpisow, wiec moje refleksje sa prosto po lekturze i jak zwykle u mnie z zycia wziete.
    Przeogromna wiekszosc dzieci zdradzonych przez ojca ( nie tylko chlopcow) nie wpada w sidla pedofilow, ktorzy lubia nie tylko „ksiezece” zawody, a wszelakie, w ktorych gromadza sie mlodzi chlopcy. Chociazby rozliczne afery z chorami meskimi ( nie tylko w Polsce). W tych chorach niekoniecznie chlopczyki byly zdradzone przez ojcow, raczej pochodzily z solidnych rodzin, bo to jednak wymaga wkladu rodzicow, zeby takie dziecko wepchnac do choru. Byly to dzieci niesmiale, oglupione itd. Czy ktos z panow opisal tu swoje doswiadczenie, o ile takowe mial, jak to jest wykrecic sie z takich dziwnych awansow, np. druha na obozie harcerskim?.
    Znam sporo przypadkow chlopcow zdradzonych przez ojcow w swoim najblizszym otoczeniu i oni akurat nie wpadli w traume zdradzenia. Natomiast moj syn co mial wspanialego ojca ( ktory lepiej rozumial go niz matka) raz na obozie harcerskim zostal podmacywany przez pana opiekuna, ktory koniecznie chcial spac kolo niego w namiocie. Potem zaparl sie, ze wiecej nie pojedzie, wiec pojechal na oboz zeglarski i to samo. No a potem wyjechalismy i dopiero kiedy byl dorosly dowiedzielismy sie co bylo.
    Bardzo bliski mi mlody czlowiek byl tak zdrodzony przez ojca (o znanym powszechnie z encyklopedii polskiej nazwisku), ze kilka lat temu zadzwonil do mnie i mowi: znalazlem ojca. Struchlalam: gdzie? Na facebooku, czy on mial na imie J…? Tak . Cisza….., potem przerazone pytanie: czy ja jestem podobny do niego, on jest taki brzydki i z nadzieja w glosie; wszyscy mowia, ze jestem podobny do wujka L. Kiedy przed laty matka tlumaczyla mu sie, dlaczego sadownie zmienila mu nazwisko z takiego znanego na zwyczajne, odpowiedzial: a co to ma za znaczenie, to byl tylko plemnik. Chlopak chodzil do podstawowki katolickiej, nikt go nie kusil jako ta polsierotke bez ojca. Tak sie sklada, ze ma on duzo wsrod swoich przyjaciol takich jak on, ktorzy jednak nie byli napastowani. Najblizszy jego przyjaciel to mlody utalentowany i… dobry czlowiek, Chinczyk z Tajwanu, syn samotnej matki, ktory nigdy nie poznal ojca, a ktory chodzi na pewno po tych samych ulicach miasta NY. Tak zaangazowany spolecznie, ze na pewno by zglosil , ze jest ofiara podmacywania we wspolnocie koscielnej swojej matki. Takich przykladow moge wiele. … A wstepniak sugeruje jeden kierunek.
    To podobnie jak ksziazka Mikolaja Grynberga „Rejwach”. Jest to literatura „na podstawie”, a stala sie biblia udowadniajaca, ze kazdy Zyd w powojennej Polsce tak mial. A tak nie bylo!!!! Pochodze z miasta Walbrzych, gdzie w liceach w pewnym okresie bylo jakies 1/3- 1/4 Zydow ( glownie ci, ktorych rodzice sie uratowali dzieki rosyjskim zsylkom) i ani rodzice, ani dzieci nie ukrywali swojej tozsamosci. W przeogromnej wiekszosc wyjechali, akurat nie z powodu 68roku, ktory dotyczyl glownie elit z duzych miast. Maja w wiekszosci w dalszym ciagu wielki sentyment do Dolnego Slaska, przyjezdzaja z wizyta sentymentalna, a teraz juz wypoczynkowa nie jeden raz, nie brzydza sie postawic stopy na tej ziemi. Dolnoslaskiej.

  461. zak1953
    13 stycznia o godz. 14:22

    Zak, to tutaj normalne zupełnie 😉

    Najpierw część oficjalna z prelekcja i dyskusją na temat a potem rozmowy w kuluarach, czasem nawet też na temat… 😉 Czasem także wystawy goscinne na obrzeżach głównej imprezy.

    A potem część nieoficjalna, czasem z drinkami.

  462. No i więcej nie pokomentuje bo właśnie goście zaatakowali! To tylko przepraszam, że wczoraj znikłam w środku konwersacji ale rodzina się zbuntowala a potem się pospalam.

    Lonek, szkockie lekarstwo na wirusa jak wrócę 😉

    Pozdrawiam towarzystwo nieprzesądnie!

  463. @lonefather
    Jeśliś się przeziębił czy zabaljeł grippą, to znam lekarstwo nieco starsze niż szkockie. Z Indii. Adrak czai ma jakieś 3 tysiące lat i nadal działa.

    -zagotuj szklankę wody
    -dodaj łyżeczkę mielonego imbiru, gotuj 2-3 minuty
    -przelej do kubka, chwilę odczekaj, by odrobinę, nieznacznie ostygło
    -dodaj sok wyciśnięty z jednej sporej cytryny i solidną stołową łyżkę miodu (kolejność ważna)
    -wypij na gorąco, i zanurkuj, o ile to możliwe, do łóżka
    -procedurę powtarzaj co 8 godzin

    Najdalej w dwa dni będziesz uzdrowiony, jak nie przymierzając po spotkaniu z wiadomo-kim.

  464. Dodam, ze opisani powyzej chlopcy zaprzyjaznili sie nie ze wzgledu na bezojcowe zyciorysy tylko na zbieznosc zainteresowan intelektualnych. O tym, ze maja podobne zyciorysy zorientowali sie po wielu miesiacach wspolnego realizowania swoich pasji.

  465. gotkowal
    13 stycznia o godz. 15:25

    Dzieki, skopiowalem do przepisow. Niemniej „wirus” co mnie napadl, jest umowny wiecej, bo tyczyl sie niecheci do %…, co potraktowalem jako niepokojacy objaw, ale z grypa, czy przeziebieniem nie ma nic wspolnego.

    Jeszcze zobaczmy co @Kostka uwolniona od obowiazkow gospodarskich zapoda w kwestii szkockiego sposobu.

    pozdrowka
    ~l.

  466. lonefather
    13 stycznia o godz. 16:58
    Takiego wirusa trudno pokonać. Pomóc może, nieco spóźnione, postanowienie noworoczne, żeby pić.

  467. gotkowal
    13 stycznia o godz. 17:07

    Ja z nim nie walcze, mam tyle innych mozliwosci jak otworzyc kolejne pol litra KEFYRASA, czy zaparzyc hibiskusa, albo zrobic sobie dobra kawe, czy w koncu szklanke wody wypic. Jak widzisz nie jestem bezradny. Za to wczoraj, bedac zwierzeciem towarzyskim, gdy dziewczyny „pociagaly”, chcialem sie do nich z toastem za nie przylaczyc, a tu klops… o czymkolwiek pomyslalem, to nie mialem ochoty. Shot z wodki beee, szklaneczka whiskey no nieee, gin&tonic znowuuuu, nalewka tarninowa zbyt wyuzdaneeee, lampka wina to za wiele …, bo znow cala butelke bedzie trzeba, piwo za ordynarneeee … Kleska, kompletna kleska…. tak i przy KEFYRASIE pozostalem, toastu nie wznioslem… na @Kostke oczekuje… i jej szkockie remedium.

    Taki los. Chyba ze mi samo przejdzie.

  468. No i mamy wyjaśnienie blamażu Nowoczesnej:
    biedni posłowie nie wiedzieli za czym głosują!

    Aj! Chichot w kułak. Czyżby to była partia półgłówków?
    Bo tak wynikło z wypowiedzi szefowej.
    http://www.newsweek.pl/polska/polityka/lubnauer-tlumaczy-glosowanie-poslow-nowoczesnej-ws-aborcji-,artykuly,421701,1.html?src=HP_Section_2

  469. lonefather
    Hej hej, Loniu!
    Też cię witam i ściskam krzepko w nowym, nieprzewidywalnym, jak sądzę, roku.
    Tak czy owak – na dwoje babka wróżyła. Czyli będzie lepiej albo gorzej, jak powiadają górale.
    Jednak trochę mi ulżyło, że ubyło Macierewicza, Waszcza, księcia R. i Szyszki.

  470. @Lonek, organizm sam wie jak się tych cholernych toksyn alkoholowych pozbyć, wiem coś o tym. Żadna gorzała, ani najprzedniejsze wino czy koniak nie smakują. Ale… Nie każdy organizm. Ciesz się, że Twój tak reaguje. A kefir litewski? Mniam, dobra rzecz. W ogóle Litwini dobrzy są w mlecznych wyrobach. Kupuję twardy ser „Džiugas”, dojrzewający 12 miesięcy, który niewiele różni się od „Parmezanu”, a jest znacznie tańszy i obywa się miesiącami bez konserwantów. O kefirze KEFYRASA sam piszesz, polecać nie trzeba. Za to mogę Ci (i nie tylko Tobie) polecić litewski ser jabłkowy – robiony z jabłek, a zwany „serem” ze względu na proces przygotowania, podobny do serowarskiego. Przepis:

    Składniki

    – 3,5 kg jabłek (z wykrojonymi gniazdami i pokrojonych na małe kawałki)
    – 0,5 kg cukru
    – sok z 1 cytryny

    Przygotowanie
    Jabłek możesz nie obierać, jeśli skórka jest miękka i delikatna. Do przygotowania sera najlepiej wybierać twardsze, kwaśniejsze i niezbyt soczyste jabłka. Ważne również, by ich skórka była jak najbardziej czerwona ze względu na większą zawartość pektyny, która sprawi, że ser będzie bardziej zwarty.
    Pokrojone jabłka zasypujesz cukrem, zalewasz sokiem z cytryny i zostawiasz na 24 godziny w temperaturze pokojowej, by wytrącił się sok.
    Następnego dnia przelewasz powstały sok do garnka o grubym dnie (nie polecam się gotowania w garnkach emaliowanych, bo bardzo szybko się przypalają) i gotujesz około pół godziny, aż pozostanie go jedynie połowa lub mniej. Najważniejsze by wyparowało jak najwięcej wody, więc garnka, w którym gotujemy syrop nie przykrywaj.

    Gotowanie
    Gdy masz już gotowy syrop, dodaj do niego jabłka i gotuj razem, aż cała masa stanie się gęsta – ten proces zajmie od 1 do 2 godzin. Gotuj na małym ogniu, bo wtedy szansa na przypalenie jest mniejsza, ale za to gotować trzeba dłużej. Musisz uzbroić się w cierpliwość – niemal cały czas trzeba mieszać, żeby nic nie przywarło do dna garnka, bo przypalony ser jabłkowy nie będzie zbyt smaczny.
    Masa „serowa” jest gotowa, gdy całkowicie zgęstnieje, czyli nie zbiega się w całość po zebraniu łyżką masy ze środka garnka lub sama zaczyna odchodzić od ścianek garnka.

    Formowanie/b>
    Zostaw masę na około 15 minut, by przestygła, a następnie przełóż do foliowych woreczków i mocno zawiąż od góry. Lepiej przygotować cieńsze i mniejsze serki, bo czym ser będzie grubszy, tym dłużej trzeba będzie go suszyć. Kilka tak przygotowanych serów połóż jeden na drugim przyciskając od góry drewnianą deską do krojenia, a na niej połóż 2-3 dosyć grube i ciężkie książki. Ser jabłkowy zostawi tak na dwa dni, by stwardniał.

    Suszenie
    Delikatnie przetnij folię i wyjmij ser, po czym włóż go do lnianego, przewiewnego woreczka i powieś nad grzejnikiem lub połóż w innym ciepłym i suchym miejscu, by wysuszył się całkowicie. Czym dłużej będzie się suszył tym będzie smaczniejszy.

    Pycha!

    Pozdrówka 🙂

  471. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzien 812 (13/01/2018)

    . ”Wszystkie zwierzęta sa rowne, ale swinie sa równiejsze…”
    George Orwell. Folwark Zwierzecy

    Kontrrewolucja Kaczystowsko Kosciolkowa wkroczyla dziarsko w etap umacniania władzy nad spoleczenstwem – WLADZY STRACHU, czy wladania spoleczenstwem przez zastraszenie.

    Zamiast brac się za wszystkich co się władzy przeciwstawiają i wszystkich en mass nekac dalej jk do tej pory nekali, wladza czyli Jaroslaw Kaczynski, wyciagnela wnioski z zatkania się sadow kilkuset, czy kilkoma tysiacami spraw, które wciąż czekaja na rozpatrzenie…

    Zamiast wydluzac kolejki do sadow, postanowil Kaczynski ZASTRASZYC spoleczenstwo dając w dupe Wladyslawowi Frasyniukowi. Jak zwykle sam się schowal i zadzialal przez prokuraturę. Przypomne , ze prokuratura została przez Jaroslawa Kaczynskiego przejeta wiosna 2016 roku.

    Drozka dowalenia Farsyniukowi biegnie tak:

    – Kaczynski do Pana Zbyszka
    – Pan Zbyszek do warszawskiej Prokuratury
    – wyznaczono prokuratora
    – wyznaczony prokurator przygotowal sprawę
    – jak zameldowal gotowość
    – kazano czekac na wlasciwy moment
    – przygotowania trwaly od Lipca 2017 i ile zajely to nie wiemy
    – za to wiemy, ze „wlasciwy moment” nie mogl przed przejeciem sadow
    – sady zostały przejęte trwa nowa fala demonstracji i jutro 26 Final WOSP
    – ludzie zajeci orkiestra Owsiaka zostaną rozdarci pomiędzy swieto WOSP a obrone Frasyniuka

    Kto będzie miał jutro glowe do organizowania obrony Wladyslawa Frasyniuka?
    Jak liczna i mocna będzie obrona, to znaczy ilu ludzi się stawi pod prokuraturę do której sila zostanie doprowadzony Wladek Frasyniuk?

    Ilu się przestraszy myslac sobie, ze jak się już biora za Frasyniuka i się nie certola z legenda opozycji solidarnościowej, to co zrobia ze mna? Co z dziecmi? Co z kredytem? Co z zona, jak mnie zamkna na pare lat?

    STRACH jest potężnym narzędziem.
    Ludzie maja co stracic.
    Ludzie się boja.

    Przykład z Frasyniukiem będzie dotkliwy. Bo taki będzie musial być. Co mu zrobia? Można domniemywać.

    – mogą mu zabrać firme wsadzając tam PiSowskiego komisarza
    – mogą mu zabrać dom, bo sluzyl popełnieniu przestępstwa
    – mogą go wsadzić za terroryzm antypaństwowy
    – mogą …

    Co zrobia na pewno?

    Oszkaluja i oczernia w TVPiS. Obrzuca wszelkim możliwym blotem i pomyjami.

    A wszystko to zrobia dla przykładu glosnego i tak zrobia i naglosnia, żeby padl blady strach.

    Wraz z wysunieciem zarzuow prokuratorskich przeciwko Wladyslawowi Frasyniukowi Kontrrewolucja Kaczystowsko Kosciolkowa wkroczyla w faze terroru państwowego.

    Na koniec posłuchajmy co Wladyslaw Frasyniuk powiedział w Faktach po Faktach :
    Zaczyna się od Pani Lubnauer, która lepiej sobie darować, żeby nie zvomitowac od obłudnej naiwności. A Wladek Frasyniuk zaczyna się w 12 minucie i 40 sekundzie zalinkowanego materialu

    https://fakty.tvn24.pl/fakty-po-faktach,57/wladyslaw-frasyniuk-w-faktach-po-faktach,805961.html

  472. mag
    13 stycznia o godz. 19:30

    Hej hej mag.
    Juz babki nic nie wywroza, bo nastal czas chlopa, co tak wrozyc umie, ze co wywrozy to sie spelni taki artysta z niego…

    Pisze o tym osobno, wiec glowy nie zawracam.

    pozdrowka
    ~l.

  473. @anumlik

    Dzis za pozno, ale jutro bede chyba pierwszy w Sainsburym, po jablka. Od samego czytania slina mnie zalewa ze nie nadazam przelykac.

    Najbardziej to sie zgadzam z tym, ze organizm sam sie wyreguluje. Wiec nie popedzam, tylko czekam popijajac kakao gorzkie za to z kropla Tequili bialej.

    A im bardziej wieczor sie rozwija, tym blizszy jestem mysli o kubku grzanca do poduszki. zima tez ma swoje uroki.

    pozdrowka
    ~l.

  474. Czyzby przeszlo?
    Nie zauwazylem jak samo przeszlo….

    Ale @Kosteczko, choc przeszlo to dawaj szkockie remedium.

    pozdrowka
    ~l.

  475. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzien 812 (13/01/2018) c.d.

    . ”Wszystkie zwierzęta sa rowne, ale swinie sa równiejsze…”
    George Orwell. Folwark Zwierzecy

    Dlaczego Wladyslaw Frasyniuk?

    Dlaczego wlasnie na Wladyslawa Frasyniuka padl wybor czyniący z niego pierwsza ofiare terroryzmu państwowego państwa Jaroslawa Kaczynskiego???

    Sadze, ze jest to skladanka wielu powodow, z których najważniejsze sa te:

    – powszechnie znany lider i legenda Solidarnosci i opozycji solidarnościowej
    – człowiek cieszący się w środowiskach opozycyjnych autentycznym szacunkiem
    – człowiek majacy trzeźwy osad i widzenie rzeczywistości

    Po co?

    – dowalenie Frasyniukowi pokaze sile państwa Jaroslawa Kaczynskiego
    – dowalenie Frasyniukowi dotrze do wszystkich i będzie ostrzeżeniem
    – to zrobiliśmy Frasyniukowi !
    – I tobie tez to samo zrobimy !
    – BOJ SIĘ !!!
    – nie podskakuj !
    – nie wychylaj się !
    – nie protestuj !

    Slowem terror państwowy w czystej niczym nie maskowanej postaci.

    Ale daje się tez zauwazyc i prywate Jaroslawa Kaczynskiego, która wg mnie wywarla decydujący wpływ na to, ze wlasnie Wladyslaw Frasyniuk będzie pierwsza ofiara terroru państwowego państwa rządzonego przez Jaroslawa Kaczysnkiego.

    Prywata Jaroslawa Kaczynskiego jest wielowatkowa i skladaja się na nia bierzace cele, jak postraszenie i zdławienie strachem oporu, cele dalekosiężnej zmiany historycznej, jak i osobista zemsta na Wladyslawie Frasyniuku.

    1) Strach jaki ma wywolac dowalenie Frasyniukowi wyżej opisałem
    2) Dalekosiężny plan, to taka jatka wśród przywodcow Solidarnosci, żeby jedynym nie oplutym, nie pomowionym, nie oszkalowanym, nie unurzanym w gownie oskarzen, pozostal najnędzniejszy z Prezydentow RP brat Jaroslawa Kaczynskiego i żeby można było powiedzieć, ze jak się wszyscy okazali zdrajcami, agentami, nędznikami, i wrogami ludu i Panstwa Polskiego zarazem, a jedynym nieskalanym pozostal Lech Kaczynski, to wlasnie on okazuje się tym jedynym przywodca Solidarnosci, i to jemu, Lechowi Kaczynskiemu się należy slawa i chwala z obalenia KOMUNY! , a nie jakiemuś „Bolkowi”, niech jega pamięć szczeznie marnie ! I tak pada na Wladyslawa Frasyniuka, po Lechu Walesie, ze teraz on się dostal w szpony PiSowskiej maszynki do podmiany historycznej, która się teraz zaczyna oskarżeniami prokuratorskimi.
    3) A osobista zemsta? To pryszcz. Wystarczy siegnac do polowy Lipca 2017 roku i Lipcowych strajkow. I nawet nie chodzi o to, ze Frasyniuk w nich uczestniczyl, tylko o to co powiedział o Jaroslawie Kaczynskim…

    A powiedział tak:

    Od dzisiaj każde dziecko, każdy dorosły mają prawo krzyczeć: precz z Kaczorem dyktatorem. Na nowo definiujemy słowo patriotyzm i będziemy rozliczać tych, którzy przestali być patriotami.”

    Ujawnil i publicznie nazwal Kaczynskiego dyktatorem, a żaden dyktator nie lubi tak być nazywany.

    Ale jeszcze ważniejsze jest to, ze z latka „dyktatora” trudniej będzie o to żeby zostać „zbaFca ojczyzny…” n czym Kaczynskiemu najbardziej zależy.

    I warto zwrocic uwagę na to jaki moment zostal wybrany.

    Czas 26 fnalu WOSP, nie jest przypadkiem, jest premedytacja i efektem zimnej kalkulacji.

    Sfajdac WOSP, jednocześnie ograniczając społeczne protesty w jego obronie….

    to powyżej to wersja light… wersja hard poniżej…

    Prokurator 2 Stycznia 2018 roku wysyla Wladyslawowi Frasyniukowi wezwanie do stawienia się w Prokuraturze w celu przedstawienia zarzutow…

    Gdyby, zalozmy ze Wladyslaw Frsyniuk zareagowal nerwowo i wcześniej poinformowal o tym, ze został wezwany i ma mieć postawione zarzuty w sprawie lipcowych strajkow, to calkiem możliwe, ze ta informacja mogla wywolac, z uwagi na estyme jaka jest darzony, duże jub jeszcze większe masowe protesty na ulicach…

    Wystarczylaby byle jaka prowokacja, do wywolania zamieszek, choćby z udzialem Narodowcow…

    A zamieszki bylyby doskonałym pretekstem do odwołania i zakazania wszelkich imprez publicznych, z uwagi na „ryzyko dla uczestnikow”, w tym tez uczestnikow Wielkiej Orkiestry Swiatecznej Pomocy…

    Nie mam pewności, ale znając podstepnosc i perfidie Jaroslawa Kaczynskiego, taki plan wydaje się prawdopodobny.

    Powyzszy plan nabiera jeszcze większej prawdopodonosci, jeśli sobie przypomnimy, ze w tym sezonie niemal nie było PiSowskich atakow na Owsiaka i WOSP, zupełnie tak jakby chcieli uspic czujność społeczeństwa.

    Uspiona czujność, atak na legendę wolności, spoleczna obrona, zamieszki … i dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli załatwienie jednym ciosem Wladyslawa Frasyniuka i WOSP.

    Jeszcze jest sobota 13 Stycznia … jeszcze nie zaczela się WOSP, co zajdzie zobaczymy… No i zobaczymy Wladyslawa Frasyniuka sila doprowadzanego do warszawskiej prokuratury. Może w tym roku jeszcze się upiecze WOSP w tym roku….

    Lipec 2017 roku Wladyslaw Frasyniuk o Jaroslawie Kaczynskim:

    https://dorzeczy.pl/kraj/35697/Frasyniuk-Nie-ma-Jarka-jest-dyktator.html

  476. @Gekko
    13 stycznia o godz. 13:27
    Mój ulubiony temat polskich ogórków nie ma nic wspólnego z polskością, miazmatami i sugestiami, za to ma wiele wspólnego z ekonomią i głupotą. Tak po prostu.

  477. @lonek

    Ja cię przepraszam, lonku drogi że Cię porzuciłam z wirusem (mam w domu rodzinę z Niemiec na dziś wieczor i gramy ostro w Osadników z Catanu, nie było się jak wyrwać). Niestety, szkockie lekarstwo (a jakże ) zawiera procenty niestety bo czymże mieliby się Szkoci leczyć jak nie szkocką? 😉 To pytanie było bowiem poniekąd retoryczne… 😉

    https://foodanddrink.scotsman.com/drink/traditional-scottish-recipe-the-hot-toddy/

    http://www.telegraph.co.uk/lifestyle/wellbeing/diet/4704699/Pour-yourself-a-stiff-one-its-medicinal.html

    Zowie się owo lekarstwo hot toddy i składa się z gorącej wody (albo herbaty) do której dodaje się cytryny, miodu (najlepiej wrzosowego ale tylko dlatego że szkocki), goździków i whisky. Ja również dodaję imbir i cynamon a niektórzy dodają star anise. Czyli krótko mówiąc grzaniec na whisky…

    Mimo że w artykule wspominają że można dodać whisky „torfowej” czyli wyrobów z Islay zdecydowanie nie polecam – połączenie ilustruje angielskie określenia „revolting” albo „vile taste”.

    Poza tym whisky jest dobra na wszystko, nie bez kozery nazwa whisky wywodzi się wszak od celtyckiego okreslenis woda życia, uisge-beatha 😉

    Bezalkoholowe szkockie lekarstwo to…morskie powietrze… 😉

  478. lonefather
    13 stycznia o godz. 22:00

    Na razie Frasyniuk odmówił stawienia się w prokuraturze. I co dalej? Zostanie doprowadzony w świetle reflektorów? Może jeszcze o szóstej rano? Mam nadzieję, że PIS tą sprawą strzeli sobie w stopę

    PS. Im więcej czytam o tym przewalonym środowym głosowaniu tym bardziej szlag mnie trafia. Pocieszam się tylko że może wreszcie otumanieni wyborcy wystawia tak zwanej opozycji rachunek w następnych wyborach

  479. Eee tam, pewnie znowu wybierać będą mniejsze zło…

  480. anumlik
    13 stycznia o godz. 19:35

    Brzmi kapitalnie i na pewno wypróbuje!

  481. Ewa-Joanna
    14 stycznia o godz. 9:39

    Może jak sobie przypomną jak wygląda mniejsze zło to się tym razem pukną w czaszkę. A może nie.

    „Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi ” (cytat niedokładny 😉 )

    Idę smażyć naleśniki

  482. Szanowni!
    Jedni chorują, drudzy smażą naleśniki, inni cierpią z powodów niedającej im spać polskiej polityki. A Lewy proponuje wrócić do źródeł i jeszcze raz się im przyjrzeć — która woda mętniejsza?
    Zapraszam
    JK